Godło RP

Adam Bodnar o celach Kongresu Praw Rodzicielskich

Data: 
2018-06-21

Publikujemy kopię wpisu rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara w mediach społecznościowych, w którym przedstawia powody zorganizowania Kongresu Praw Rodzicielskich

Kongres Praw Rodzicielskich już za 4 dni. Dlaczego?

  • Pan Krzysztof po rozwodzie może się kontaktować z synkiem na warunkach określonych przez sąd. 12 godzin w miesiącu, bez prawa wyjazdu z miejscowości, w której mieszka. – Tylko że to jest wieś, tu nie ma nawet placu zabaw. I jak sobie wyobrażacie, że w 12 godzin w miesiącu zbuduję jakąkolwiek więź z moim synkiem?
  • Rodzice Szymona spierają się o to, jak wychowywać dziecko. Sąd orzekł, że kontakty ojca z synem mają mieć miejsce dwa razy w miesiącu, co drugą sobotę i co drugą niedzielę. Szymon jest dzieckiem chorowitym i do kontaktów czasem nie dochodzi. Ojciec dziecka przychodzi zatem do przedszkola Szymona i próbuje odbierać go z przedszkola, na co nie wyraża zgody matka dziecka. Dyrektor placówki jednorazowo wydał dziecko ojcu, następnie odmawia wypuszczenia dziecka z placówki w ręce ojca, powołując się na treść orzeczenia o kontaktach.
  • 12-letnia Karolina nie chce spotykać się ze ojcem. Twierdzi, że pamięta sceny przemocy ojca wobec matki. Ojciec twierdzi, że Karolina jest indoktrynowana przez matkę i żąda realizacji cotygodniowych kontaktów. Matka twierdzi, że nie może nakłonić do tego Karoliny, mimo usilnych prób. Sąd nakłada na matkę Karoliny obowiązek zapłaty kwoty 200 zł za każdy nieodbyty kontakt. Jednocześnie ojciec Karoliny zaprzestał opłacania alimentów (350 zł).
  • Pani Marta wyszła za mąż młodo, zamieszkała z teściami, nie ułożyło się. Po rozpadzie małżeństwa pani Marta sama utrzymuje dzieci. Ich ojciec i jego rodzice są na nią źli, bo stracili kontakt z dziećmi. Pani Marta wie, że mąż jest zamożny, bo prowadzi firmę teścia. Ale formalnie to nie jego majątek, i pan Jarek dobrowolnie na dzieci łożyć nie będzie, bo uważa, że pani Marta źle wyda pieniądze. Sprawa jest w sądzie, a obie strony postarały się o adwokatów, którzy starannie prowadzą rozgrywkę między rodzicami. Same dzieci Marty i Jarka adwokata nie mają. Nikt nie zadba o to, by narastający konflikt między rodzicami nie ranił ich. Sprawa rozwodowa toczy się trzeci rok.
  • 11-letni Wiktor ma niesłyszących rodziców. Sam świetnie słyszy i mówi, ale jeśli coś przeskrobie w szkole, to musi tłumaczyć rodzicom, co mu zarzuca nauczyciel. Musi też tłumaczyć to, co mówią urzędnicy w gminie (bo tam nie ma tłumacza). Ostatnio jego mama zachorowała – Wiktor musiał być tłumaczem lekarza, który stawiał diagnozę.
  • Pani Andżelika i pan Andrzej dowożą dziecko z niepełnosprawnością do szkoły codziennie 30 kilometrów. Rano – do szkoły i z powrotem, po południu – do szkoły i z powrotem. Ale gmina zwraca im koszty dojazdu tylko wtedy, gdy w samochodzie jest dziecko. Takie sobie radni uchwalili zasady.
  • Pani Sandra i pan Jakub pracują w Norwegii. Kiedy szli do sklepu, ich dziecko było tak niegrzeczne, że aż ludzie zaczęli się oglądać. Pani Sandra krzyknęła na nie, a pan Jakub dał klapsa. W Norwegii klaps jest jednak nie tylko prawnie zakazany, ale zakaz bicia dzieci jest normą społeczną – Norwegowie nauczyli się już inaczej radzić z emocjami związanymi z wychowywaniem dzieci. Uznali więc, że córce Sandry i Jakuba dzieje się krzywda i przekazali dziewczynkę do rodziny zastępczej. Gdzie nikt nie mówi po polsku…
  • Pani Jolanta i pan Robert rozwodzą się. Sąd odrzucił wniosek matki o udzielenie zabezpieczenia na poczet przyszłych alimentów. Ojciec może więc na dziecko nie płacić – zwłaszcza, że matka nie chce, by się z dzieckiem widywał. Następna rozprawa dopiero we wrześniu.
  • Pan Krzysztof dowiedział się, że nie jest synem człowieka, którego całe życia uważał za ojca. Jest nim inny mężczyzna. Nie da się tego jednak zmienić w dokumentach Krzysztofa – minął termin, jaki prawo daje mu na wystąpienie o formalne zaprzeczenie ojcostwa, a prokurator nie chce podjąć jego wniosku.
  • Szesnastoletnia Joanna urodziła synka. Sąd powierzył opiekę prawną nad dzieckiem jej matce, Marlenie. Joanna i Marlena pozostają w konflikcie co do tego, jak należy zajmować się dzieckiem

Mogę tak wyliczać dalej. Ale ze stu kilkudziesięciu spotkań z ludźmi w kraju pamiętam jedno, w Żyrardowie. Przyszedł tam pan, koło 40-tki, i opowiedział o sporze o kontakt z dzieckiem po rozwodzie. Miał ze sobą stertę dokumentów i korespondencji z sądem. – Lata lecą, dziecka nie widzę, rośnie beze mnie. Co ja mam zrobić?

To jest taka opowieść, która u każdego rodzica wywołuje ciarki. Sprawy dzieci i rodzin przewijają się na prawie każdym moim spotkaniu w Polsce. Ale smutek tego ojca, poczucie straty, braku nadziei, to coś, czego zapomnieć się nie da. Świat wokół nas zmienia się, rodziny też. Inaczej opiekujemy się dziećmi, inaczej wyobrażamy sobie budowanie z nimi relacji. Wtedy, na tym spotkaniu, pomyślałem, że zwykłe, dostępne Rzecznikowi Praw Obywatelskich metody już nie wystarczą. Nie wystarczy kolejne pismo do sądu czy wystąpienie do władz. Bo to wszystko już robimy, stale i od lat. Ale to ciągle za mało. 
Dlatego robimy Kongres Praw Rodzicielskich. Chcemy się – rodzice, prawnicy, sędziowie, psychologowie – usłyszeć i zrozumieć. Poszukać rozwiązań. Ustalić, od czego zależy szansa na realizację naszych praw rodzicielskich i szansa naszych dzieci na dobre życie.

Zgodnie z obietnicą złożoną w Żyrardowie organizuję Kongres - 25 i 26 czerwca, wspólnie z ekspertami z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Udział zapowiedziało już 400 osób. Rejestracja trwa.

Zapraszam na: https://www.rpo.gov.pl/…/content/kongres-praw-rodzicielskich.

 

Więcej informacji w sprawie: