Zawartość

Jeśli ufamy instytucjom - rozmowa z Adamem Bodnarem w Dwutygodniku.com

Data: 
2020-09-21

WITOLD MROZEK: Czy można powiedzieć, że nawet Sanepid stał się dziś w Polsce narzędziem cenzury? W maju nałożył drakońskie kary na artystów organizujących polityczny happening.

ADAM BODNAR: Na pewno akcja „List” jest tego dowodem. Zabrakło tu zrozumienia, potraktowano to działanie jako naruszenie norm sanitarnych. Cieszę się, że udało się w tej sprawie coś szybko poradzić. Jej nagłośnienie, pokazanie całego absurdu sytuacji sprawiło, że Sanepid szybko się z tego wycofał – na poziomie poprawienia własnej decyzji – po przystąpieniu do sprawy przez RPO i przedstawieniu pełnej prawnej argumentacji. Ale w innych sprawach wcale nie było tak łatwo, z niektórymi trzeba było iść do sądu. Natomiast osoby zaangażowane w akcję „List” dość szybko przestały mieć kłopoty, dlatego mam nadzieję, że dobrze wykorzystają zebrane na obronę pieniądze, wydając je na jakiś dobry i szczytny cel społeczny. O ile pamiętam, zebrano…

Sto tysięcy złotych.

…co też jest fajne samo w sobie. W ogóle uważam, że w naszej przyszłości wiele będzie zależeć od tego, jak sprawnie będziemy organizować crowdfunding, choćby w przypadku tego typu inicjatyw i towarzyszących im zagrożeń. Sanepid przesadził i spotkało się to z odpowiednią reakcją społeczną.

Myśli pan, że to była nadgorliwość, decyzja polityczna? Sanepidu, policji?

Myślę, że władza bała się wtedy wszelkich inicjatyw, które mogłyby podważać decyzję polityczną o tym, że wybory prezydenckie odbędą się 10 maja. Następnie, w sytuacji odwołania wyborów, zaczęto robić wiele, aby kryzys wizerunkowy był jak najmniejszy, i starano się skierować uwagę na inne tory. Proszę zauważyć, że 12 maja rozmawialiśmy już o czymś zupełnie innym – o porozumieniu między różnymi siłami politycznymi oraz o tym, jak zorganizować nowe wybory. Myślę, że nie wolno nam jednak zapomnieć, że 10 maja 2020 roku to była jedna z najbardziej niechlubnych dat w historii polskiej demokracji. Nie zdarzyło się od 1989 roku, żebyśmy po prostu nie zorganizowali wyborów. Władza sama wpędziła się w kłopoty, a późnej przyjęła taktykę „ciszej nad tą trumną”.

Galeria

  • Witryna internetowa z przedstawieniem sylwetek ludzi. Pomarańczowa

    Dwutygodnik