Zawartość

Koronawirus. Młodzieżowe ośrodki wychowawcze potrzebują wsparcia. Rzecznik pisze do ministra edukacji i nauki

Data: 
2020-11-18
słowa kluczowe: 
  • Nie ma szczegółowych wytycznych MEiN co do zasad kwarantanny w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych
  • Praktyka w 94 MOW-ach w Polsce jest bardzo zróżnicowana, a w niektórych przypadkach odbywa się kosztem praw wychowanków
  • Są oni umieszczani na kwarantannie w zaimprowizowanych pomieszczeniach, z których sami nie mogą wychodzić; wychowawcy obserwują ich co pewien czas przez szybę
  • Posiłki zostawia się im na tacach pod pokojami. By skorzystać z toalet, muszą czekać aż wypuści ich wychowawca
  • W ocenie RPO zagraża to ich zdrowiu i życiu - jeśli ktoś będzie wymagał nagłej pomocy lub wybuchnie pożar, co raz się już zdarzyło

Od początku pandemii COVID-19 Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje sytuację osób w miejscach pozbawienia wolności. Są nimi m.in. podlegające MEN młodzieżowe ośrodki wychowawcze. Ich dyrektorzy i pracownicy w obliczu zwiększonego ryzyka utraty zdrowia i trudnych warunkach pracy mają dbać o bezpieczeństwo podopiecznych.  

30 marca 2020 r. RPO przedstawił ówczesnemu ministrowi edukacji główne problemy MOW na początku epidemii. W większości placówek znacznie spadła liczba pracowników gotowych do pracy (korzystali ze zwolnień lekarskich, opiekowali się swymi dziećmi, byli na kwarantannie lub samoizolacji).

Wytyczne MEN m.in.: ograniczyły opuszczanie placówki przez wychowanków, zawiesiły urlopy i odwiedziny i nakazały współpracę dyrektorów MOW ze służbami sanitarnymi i zespołami kryzysowymi. Wychowankowie po przyjęciu powinni przejść 7-dniową kwarantannę. Wobec pojawienia się osoby zarażonej, placówka  i wychowankowie winni zostać poddani 14-dniowej kwarantannie.

W czerwcu przekazano dyrektorom MOW, że w związku z poprawą sytuacji epidemicznej możliwe jest złagodzenie obostrzeń. Izolowanie wychowanków nowych i po ucieczkach powinno być rozwiązaniem stosowanym fakultatywnie. Możliwe było urlopowanie wychowanków w okresie wakacji.

MEN wystąpił do MZ o wprowadzenie przepisów umożliwiających obowiązkowe testy na koronawirusa wobec wychowanków, którzy powracają do placówki lub są przyjmowani. Resort odmówił.

Monitoring zdalny prowadzony przez przedstawicieli Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur pozwala stwierdzić, że  MOW-y wymagają większego wsparcia rządu, organów prowadzących i nadzorujących ich funkcjonowanie.

KMPT zidentyfikował kilka obszarów ryzyka, które mogą zagrażać bezpieczeństwu wychowanków, a nawet ich zdrowiu i życiu. W związku z brakiem szczegółowych wytycznych dotyczących kwarantann w MOW, dyrektorzy poszczególnych placówek samodzielnie opracowywali procedury i instrukcje. Wizytacje KMPT ujawniły, że praktyka jest bardzo zróżnicowana, a w niektórych przypadkach odbywa się kosztem praw wychowanków.

KMPT przekazuje ministrowi najważniejsze problemy, które wymagają zainteresowania i pilnego wsparcia. 

Wykonywanie testów na obecność koronawirusa

Dyrektorzy MOW zabiegali, aby każdy nowy wychowanek został poddany testowi. Tylko w jednej z wizytowanych placówek udało się taką praktykę wypracować. W dwóch innych MOW-ach dyrektorzy kupili tzw. testy kasetkowe, którym poddawani byli nowi wychowankowie. W pozostałych MOW-ach wykonywano testy tym nieletnim, którzy przebywali wcześniej w „ryzykownym” otoczeniu.

Dyrektorzy MOW, którzy pytali sanepidy o możliwość testowania nowo przyjmowanych wychowanków, spotykali się często z odmową. Uzasadniano to tym, że testy zleca lekarz. Takie stanowisko przedstawił też resort zdrowia.

W ocenie RPO postawa dyrektorów MOW zabiegających o testy jest jak najbardziej zrozumiała. Przedostanie się wirusa do placówki jest równoznaczne z narażeniem zdrowia wychowanków i pracowników. A zachowanie dystansu społecznego nie jest tam możliwe. Przykładem jest rozprzestrzenienie się koronawirusa w MOW w Kwidzynie, gdzie zakażonych było 45 podopiecznych. 

Brak jasnych wytycznych dotyczących warunków organizowania kwarantanny w MOW

Wytyczne MEN zawierają jedynie ogólne informację o konieczności poddania 7-dniowej kwarantannie wychowanków przyjmowanych z wolności. Dyrektorzy umieszczali ich w izolatkach dla chorych lub wyodrębniali tzw. grupy kwarantannowe. Niekiedy nieletni już po trzech czy pięciu dniach trafiali do grupy wychowawczej. W dwóch wizytowanych MOW-ach nowo przyjmowani wychowankowie wprowadzani byli osobnym wejściem. Monitoring zdalny prowadzony przez KMPT odbywał się od lipca do października, a zatem już po komunikacie MEN informującym o tym, że izolowanie nowych wychowanków i wychowanków po ucieczkach powinno być stosowane fakultatywnie. Mimo to w większości MOW kwarantannie poddawano wszystkich powracających.

Nadzór i opieka nad nieletnimi przebywającymi na kwarantannie

W niektórych MOW-ach zastosowano praktykę zdalnego nadzoru nad nieletnimi przebywającymi w grupach kwarantannowych. W dwóch placówkach grupę taką utworzono na wyodrębnionym, monitorowanym korytarzu, na którym rozstawiono łóżka, telewizor, stolik z krzesełkami. Wychowawca nie wchodził do pomieszczeń - miał obowiązek czuwać nad bezpieczeństwem wychowanków, obserwując kamery, zaglądając przez oszklone drzwi. W razie potrzeby wychowankowie pukali w drzwi i wzywali wychowawcę. Pojawiały się jednak sytuacje, gdy nieletni czekali ponad godzinę na to, aż ktoś się pojawi. Szczególnie kłopotliwe było to, gdy chcieli skorzystać z toalety.

W innym MOW-ie nieletni w grupie kwarantannowej umieszczani byli w 3, 4–osobowych pokojach, których nie mogli opuszczać. Pracownik również do nich nie wchodził, nadzór sprawował przez okienka w drzwiach. Pokoje miały sygnalizację przyzywową, np.  dla skorzystania z toalety. Posiłki zostawiano na tacy pod pokojami.

Dyrektorzy MOW-ów decydowali się na takie praktyki, aby przed zakażeniem chronić  pracowników. W ocenie RPO tego typu nadzór nie zapewnia jednak bezpieczeństwa nieletnim - stwarza ryzyko zagrożenia ich zdrowia i życia.

Pomijając już dłuższe czekanie na możliwość wyjścia do toalety, trudno wyobrazić sobie, jakie skutki miałaby spóźniona reakcja w przypadku pogorszenia stanu zdrowia nieletniego (np. omdlenia, urazu), konfliktu między podopiecznymi, agresji rówieśniczej itp.

Tego typu nadzoru może skutkować nawet tak skrajnymi przypadkami, jak śmierć nieletniego. Doszło do tego w wizytowanym MOW w wrześniu. Wychowankowie wracający z wakacji umieszczani byli w pokojach, których nie mogli samodzielnie opuszczać. Wychowawca podczas dyżuru nocnego przeprowadzał zdalny nadzór przez szybę w drzwiach. Na drugi dzień rano ujawniono, że jeden z wychowanków nie żyje. Inna niepokojąca sytuacja miała miejsce w maju. Nowo przyjęty wychowanek umieszczony został na czas kwarantanny w jednoosobowej izolatce. Doszło tam do pożaru. Nieletni wzywał pomocy, ale nikt go nie słyszał. Ostatecznie wyważył drzwi i uciekł na korytarz.

Ograniczanie praw wychowanków w czasie pandemii

W niektórych MOW-ach nieletni na kwarantannie mieli bardzo ograniczone wszelkie aktywności, nie wychodzili na dwór, na świetlicę, nie mieli komputerów czy telewizji. Otrzymali jedynie gry planszowe oraz karty do gry.    W NMOW wszystkie paczki, które nieletni otrzymują od bliskich, poddawane są 24-godzinnej kwarantannie. W innym MOW-ie wszystkie osobiste rzeczy nieletnich poddawane były przynajmniej 48-godzinnej kwarantannie.

Każda placówka inaczej reguluje możliwość korzystania z telefonów. Co do zasady możliwość korzystania z własnego telefonu komórkowego jest przywilejem i zależy od zachowania nieletniego. W niektórych ośrodkach nieletni mogą mieć telefony przez cały dzień (do ciszy nocnej), w innych zaś są one wydawane tylko na 2 lub 3 godziny w ciągu dnia. W jednym z MOW  wychowankowie mogą korzystać tylko z telefonu służbowego. W większości placówek nie praktykuje się widzeń przez Skype. W zależności od placówki, wychowankowie mogą też korzystać z komputerów i kontaktować się przez messengera (kilka razy w tygodniu).

Personel MOW w czasie pandemii

Wraz z narastającą liczbą zakażeń, zmniejszają się możliwości kadrowe ośrodków. W niektórych placówkach absencja pracowników wynosiła około 35%. Zdarzają się odmowy wykonywania pracy w grupach kwarantannowych. Aby zapewnić odpowiednią liczbę personelu na dyżurze, niektórzy dyrektorzy musieli wspierać się personelem niepedagogicznym. Bywały dyżury, w których jeden pracownik opiekował się 64 wychowankami.

Dyrektorzy MOW wymagają pilnego wsparcia, zwłaszcza że sytuacja stale się pogarsza. Personel powołany do wykonywania tego zadania powinien być starannie dobrany pod względem dojrzałości, rzetelności zawodowej i zdolności do radzenia sobie z wyzwaniami. Niewystarczająca liczba wykwalifikowanego personelu nie zapewnia warunków bezpiecznego pobytu wychowanków w MOW i stwarza ryzyko zagrożenia życia i zdrowia.

Wsparcie i współpraca z instytucjami nadzorującymi MOW

Dyrektorzy i pracownicy ośrodków wyrażali potrzebę większego wsparcia MEN. Wytyczne kierowane do dyrektorów w pismach MEN były pomocne, lecz niewystarczające. Szczególnym problemem było organizowanie kwarantann dla większej liczby podopiecznych. Dyrektorzy obawiają się sytuacji, kiedy w MOW pojawi się osoba zakażona koronawirusem. Nie ma bowiem żadnych wytycznych, jak odpowiednio przeorganizować pracę w Ośrodku.

Niektórzy dyrektorzy zwracali się o pomoc do lokalnych instytucji, tj. centrum zarządzania kryzysowego, czy Powiatowych Inspekcji Sanitarnych. Jednak ich pytania i prośby pozostawały bez odpowiedzi. Oczekiwali pomocy i współpracy, a pozostawali z wrażeniem, że są zbędni i tylko przeszkadzają.

Problemem było także, szczególnie w początkowej fazie trwania pandemii, zaopatrzenie placówek w środki ochrony. W wielu placówkach udało się je zdobyć jedynie dzięki zaangażowaniu organizacji pozarządowych i prywatnym kontaktom dyrekcji. W późniejszym okresie do placówek docierały dary, ale   początkowo dyrektorzy mieli poczucie, że placówki pozostawiono same z problemami.

Pracownicy jednego z MOW sami szyli maseczki, a płyn odkażający produkowali domowymi sposobami. Dopiero w wakacje Ośrodek otrzymał pieniądze na maseczki i płyn.

Oceny i wnioski

Adam Bodnar apeluje do ministra Przemysława Czarnka o zwrócenie uwagi na sytuację nieletnich w MOW-ach. Ma nadzieję, że opisane problemy będą pomocne w przygotowaniu strategii umożliwiającej zabezpieczenie przed rozprzestrzenieniem się w nich COVID-19, a także zapobieżenie zdarzeń niebezpiecznych.

Osoby w placówkach zamkniętych, zwłaszcza dzieci, są narażone na nadużycia, a zapobieganie pandemii nie może odbywać się kosztem naruszania ich podstawowych praw. Wychowankowie MOW są w izolacji od bliskich i świata zewnętrznego. Dodatkowe restrykcje (np. wstrzymanie odwiedzin czy uniemożliwienie przebywania na powietrzu w ciągu dnia) mogą negatywnie wpływać na ich stan fizyczny i psychiczny. Ważne jest, by ograniczenia były tymczasowe i były zrównoważone działaniami kompensacyjnymi.  

Duże znaczenie ma także odpowiednia współpraca dyrektorów MOW z  instytucjami odpowiedzialnymi za ich funkcjonowanie. Chodzi zarówno o MEiN, jak i instytucje lokalne (np. inspekcje pracy, powiaty, centra zarządzania kryzysowego).

RPO poprosił ministra Przemysława Czarnka o stanowisko i informację o podjętych działaniach.

KMP.573.11.2020

Galeria

  • Grafika przedstawiająca ludzi w więzieniu

    Koronawirus i prawa w detencji