Zawartość

Kredyty frankowe. List prezesa mBanku Cezarego Stypułkowskieo i odpowiedź prof. Ewy Łętowskiej

Data: 
2020-08-20
  • Publikujemy korespondencję prezesa Cezarego Stypułkowskiego z prof. Ewą Łętowską, pierwszą rzeczniczką praw obywatelskich i honorową przewodniczącą Forum Konsumenckiego przy RPO. Zrzeszające wybitnych prawników Forum działa na rzecz wdrożenia w Polsce standardów europejskich w obronie konsumentów, w tym klientów banków.
  • Cezary Stypułkowski: Aktualna wielkość mieszkaniowych kredytów waloryzowanych wynosi ponad 120 mld złotych, co stanowi ekwiwalent około 6% polskiego PKB. Według szacunków Związku Banków Polskich łączna strata zaangażowanych w te kredyty polskich banków wyniosłaby przy założeniu powszechnego zastosowania rekomendacji Rzecznika Generalnego około 60 do 80 mld złotych, a zatem około 3 do 4% polskiego PKB. Takie potencjalnie mogą być skutki zastosowania całkowicie sprzecznej z zawartymi umowami, całkowicie sztucznej i nie znanej w rzeczywistości ekonomicznej formuły wstecznego, przymusowego zamienienia kredytów waloryzowanych na kredyty w złotych przeliczone według kursu z dnia zawarcia umowy i zastosowania do ich oprocentowania stawki procentowej z innego obszaru walutowego.
  • Ewa Łętowska: W swym liście przedstawia Pan analizy, mające mnie przekonać, że  w interesie konsumentów leży tolerancja dla praktyki (zakazanego przez orzecznictwo TSUE) podziału ryzyka posługiwania się klauzulami abuzywnymi.  Nie wątpię, że orzecznicza praktyka TSUE jest rzeczywiście dla banków niekorzystna. Tyle, że z kolei prawo konsumenckie wymaga, aby prawnik krajowy w pełni szanując orzecznictwo TSUE  wyznaczające ramy dla prawa krajowego, bezpośrednio zajmującego się sanacją umów z klauzulami abuzywnymi,  znalazł takie konstrukcje w tym prawie, aby umożliwiało to harmonijną implementację na gruncie krajowym prawa UE. Spełniając to zadanie, opracowałam dla Forum Konsumenckiego  artykuł-ekspertyzę (nieodpłatnie, aby była całkowita jasność) „Kwalifikacje prawne w sprawach o sanację kredytów frankowych - da mihi factum dabo tibi ius”. Wskazano tam konstrukcję, zapewniającą implementację orzecznicza wyroków TSUE przy wykorzystaniu prawa rodzimego. Nie widzę powodów (chyba że nastąpi jakaś zmiana w prawie  UE), abym powinna była to stanowisko zmieniać.

List prezesa Stypułkowskiego (Fragmenty, całość w załączniku)

- Jako doktor nauk prawnych, były pracownik Katedry Zarządzania Gospodarką Narodową na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, a i dzisiaj związany z Wydziałem jako wykładowca gościnny, od 30 lat kierujący instytucjami finansowymi w Polsce zdecydowałem się zaprezentować Pani Profesor garść przemyśleń na temat, w którym ostatnio wielokrotnie Pani Profesor zabiera głos. Wnoszę stąd, że jest Pani zainteresowana nim jako prawnik aktywnie opowiadający się za prawami konsumenta i były rzecznik praw obywatelskich. Ten list jest wyrazem mojej osobistej troski jako menedżera i prawnika o sytuację, która powstała wokół tzw. kredytów frankowych oraz jej możliwe konsekwencje prawne, gospodarcze i społeczne. Od 2010 roku jestem prezesem mBanku, który ma jeden z największych na rynku portfeli kredytów walutowych. Nigdy jednak żaden bank pod moim kierownictwem takich kredytów nie udzielał. Sam też nie jestem kredytobiorcą frankowym. Mam natomiast kredyt hipoteczny w euro.

Pragnę zwrócić uwagę Pani Profesor na kontekst sytuacji, w której znaleźli się kredytobiorcy i banki, jako strony postępowań sądowych i same sądy powszechne, orzekające w coraz liczniejszych sprawach walutowych kredytów hipotecznych (mieszkaniowych). Nie mogę bowiem zgodzić się z poglądem, że jest to wyłącznie problem prawny i tylko w takich kategoriach powinien być rozpatrywany.

Moje przemyślenia skierowałem w tym kształcie do byłej Pierwszej Prezes SN, prof. Małgorzaty Gersdorf. Zważywszy, że nie straciły one na aktualności, pozwalam sobie przesłać je Pani Profesor z nadzieją na rozmowę, o ile wyrazi Pani zainteresowanie – pisze Cezary Stypułkowski.

(…) Polskie sądy powszechne orzekające w tych sprawach stanęły zatem przed dylematem, czy wbrew początkowej woli stron wyrażonej w zawartej umowie, można dokonać wyeliminowania jej kluczowej treści, jaką była zasada waloryzacji kredytu kursem waluty obcej i utrzymać bez zmian inne jej postanowienia, czy też takie roszczenie należy oddalić, gdyż narusza ono istotę umowy, czy też dla zachowania tej istoty w miejsce klauzuli uznanej za niedozwoloną (przeliczenie według tabeli kursowej danego banku) zastosować jakąś inną metodę waloryzacji. Do roku 2018 większość spraw kończyła się oddaleniem pozwów kredytobiorców (około 80%). W roku 2019 sytuacja zaczęła ulegać odwróceniu, a po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z dnia 3.10.2019 r. już zdecydowana większość rozstrzygnięć zapada na korzyść kredytobiorców. Jak dotąd ogólna liczba zakończonych postępowań nie jest duża (kilkaset orzeczeń wobec około pół miliona umów walutowych). Znacznie więcej znajduje się jednak w początkowej fazie postępowań. Wyroki sądowe wydawane na korzyść kredytobiorców oznaczają w praktyce, że kredyty, które zgodnie z oryginalnymi warunkami umów były kredytami waloryzowanymi do danej waluty obcej i oprocentowanymi według stopy procentowej właściwej dla tej waluty, stają się na mocy tych wyroków kredytami faktycznie złotowymi, ale z oprocentowaniem opartym o stopę bazową właściwą dla waluty obcej, do której miał być waloryzowany lub są unieważnianie. W tym pierwszym przypadku skutkuje to połączeniem jednej waluty ze stopą procentową właściwą dla innej waluty, a zatem konstrukcja całkowicie sztuczna i sprzeczna zasadami ekonomii. (…)

Ryzyko kursowe.

Jedną z fundamentalnych zasad prowadzenia działalności bankowej jest unikanie między innymi nadmiernego ryzyka walutowego. Posiadanie przez bank istotnie niezrównoważonej pozycji walutowej naraża bowiem sam bank, jego deponentów i akcjonariuszy, na ryzyko poniesienia znacznych strat w przypadku niekorzystnych zmian kursów walutowych. Z tego też względu banki utrzymują w miarę zrównoważone pozycje walutowe. W przypadku udzielania mieszkaniowych kredytów waloryzowanych kursem waluty obcej, oznaczało to dla banków konieczność zrównoważenia aktywów zmieniających się zgodnie z kursem tej waluty poprzez zaciągnięcie zobowiązań w tej samej walucie. Te zobowiązania liczne polskie banki posiadają. Ich złotowa wartość zmieniała się stosownie do złotowej wartości kredytów waloryzowanych do tych walut. Przymusowa zamiana kredytu waloryzowanego na kredyt złotowy według kursu z dnia zawarcia umowy oznacza dla każdego z zaangażowanych banków poważną stratę. Aktualna wielkość mieszkaniowych kredytów waloryzowanych wynosi ponad 120 mld złotych, co stanowi ekwiwalent około 6% polskiego PKB. Według szacunków Związku Banków Polskich łączna strata zaangażowanych w te kredyty polskich banków wyniosłaby przy założeniu powszechnego zastosowania rekomendacji Rzecznika Generalnego około 60 do 80 mld złotych, a zatem około 3 do 4% polskiego PKB. Takie potencjalnie mogą być skutki zastosowania całkowicie sprzecznej z zawartymi umowami, całkowicie sztucznej i nie znanej w rzeczywistości ekonomicznej formuły wstecznego, przymusowego zamienienia kredytów waloryzowanych na kredyty w złotych przeliczone według kursu z dnia zawarcia umowy i zastosowania do ich oprocentowania stawki procentowej z innego obszaru walutowego. (…)

Możliwe rozwiązanie

Zakładając abuzywność klauzuli określającej zasady ustalania kursu walutowego, z czym co do zasady nie można się zgodzić, to analiza możliwości dalszego wykonywania umowy, o której mówi wyrok TSUE z dnia 03.10.2019 r,. nie sprowadza się tylko do rozwiązania polegającego na przekształceniu umowy indeksowanej do franka szwajcarskiego w umowę indeksowaną do złotych polskich, lecz nadal podlegającej niższej stopie procentowej odpowiedniej dla franka szwajcarskiego.

Z kolei przyjęcie nieważności umowy nie jest normalnym (standardowym) skutkiem usunięcia z niej nieuczciwych postanowień. Dyrektywa 93/13 nie sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu, co potwierdził wyrok TSUE . Jednak celem wspomnianej dyrektywy 93/13 nie jest wyeliminowanie z obrotu wszystkich umów z klauzulami abuzywnymi, a jedynie przywrócenie równowagi stron, co jest możliwe bez unieważniania umowy. Sankcja nieważności jest rozwiązaniem najdalej idącym i najbardziej drastycznym dla obu stron umowy. Zastosowanie takiego rozwiązania powinno być zatem ostatecznością, w sytuacji, gdy nie ma innych możliwości utrzymania umowy. Należy przy tym pamiętać, że mamy do czynienia z umowami długoterminowymi, z ustanowionymi zabezpieczeniami. Unieważnienie takiej umowy rodzi szereg nowych problemów prawnych oraz kolejnych sporów z klientami.

Ustawa z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy - Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (tzw. „Ustawa antyspreadowa") wprost zezwala na wykonywanie umowy (spłaty rat) w walucie indeksacji (art. 4 ustawy antyspreadowej oraz art. 69 ust. 3 Prawa bankowego wprowadzony ustawą antyspreadową). Umowa możja miałam tylko na e być więc obecnie wykonywana bez klauzuli określającej zasady ustalania kursu walutowego. Wyrok TSUE z dnia 03 października 2019 r. w ogóle się do tej ustawy nie odnosi. Art. 4 ustawy antyspreadowej (pośrednio) nakazuje utrzymanie mechanizmu indeksacji we wcześniej zawartych umowach. Art. 4 nie mógłby zostać zastosowany, gdyby mechanizm indeksacji upadał. Po drugie należy zaznaczyć, że do przeliczenia wypłaconej w PLN kwoty na walutę indeksacji - w drodze wykładni umowy, a nie uzupełniania jej treści - możliwe jest zastosowanie średniego kursu NBP. Taka wykładnia umowy może nastąpić bądź w oparciu o art. 65 k.c. (w zw. z art. 358 § 2 k.c. oraz z motywem 13 Dyrektywy 93/13). Luka w umowie, a więc i potrzeba jej wypełnienia, powstaje dopiero wtedy, gdy kompletna treść umowy, pozwalająca na jej wykonywanie, nie może zostać odtworzona w drodze wykładni umowy.

Należy również dodać, że zarówno rozwiązanie polegające na przekształceniu umowy indeksowanej do franka szwajcarskiego w umowę indeksowaną do złotych polskich, lecz nadal podlegająca niższej stopie procentowej odpowiedniej dla franka szwajcarskiego jak i uznanie, że skutkiem ew. abuzywności klauzuli określającej zasady ustalania kursu walutowego jest nieważność całej umowy kredytowej narusza podstawowe zasady porządku prawnego w Polsce i w Unii Europejskiej; takie jak zasada proporcjonalności oraz pewności prawa, które wyznaczają granice sankcji dopuszczalnych na gruncie art. 6 dyrektywy 93/13. Konsumenci obecnie pozywają banki ze względu na okoliczności, które nastąpiły po zawarciu umowy (zmiana kursu CHF) i które nie wiążą się z dowolnością po stronie banku przy ustalaniu kursu. Podstawą powództw jest kalkulacja korzyści jakie konsumenci mogą osiągnąć w razie tzw. odfrankowania umów (uznania za kredyt w PLN z LIBOR) lub na skutek nieważności – pisze prezes Stypułkowski.

Odpowiedź prof. Ewy Łętowskiej (fragmenty, całość w załączniku)

- Prawo cywilne i handlowe wbrew temu, co samo deklaruje i czego od niego oczekujemy, bywa wykorzystywane patologicznie  i instrumentalnie w służbie zysku, polityki czy rozrywki, w egoistycznym interesie tego, kto potrafi chytrze się nim posługiwać. Spryt, pomysłowość i dysponowanie dużym kapitałem powodują, że  instrumenty prawne, dzięki którym uprawia się byznes, stają się  same w sobie  swoistym „kapitałem” dla umiejącego nim władać. Prawo, z którego granicami umiejętnie się eksperymentuje,  wyeksploatowane interpretacyjnie do granic cierpliwości i wydolności intelektualnej sędziów, bywa samo w sobie instrumentem legal harassment,  kierowanego przeciw słabszym uczestnikom rynkowych gier – odpowiada na to prof. Ewa Łętowska.

- Jako reakcja na ten stan rzeczy, w  XX w. zaczęło  się wykształcać  prawo konsumenckie, które w UE rozwinęło się w spektakularny sposób – wyjaśnia dalej prof. Łętowska. - Kwestie dotyczące klauzul abuzywnych - w ogólności i dotyczące kredytów (m.in. walutowych i indeksowanych) w szczególności, stanowią pokaźną część tego dorobku.

Prawo europejskie (dyrektywa 93/13 i dotyczące jej ciągle narastające, w ostatnich latach bardzo dynamicznie  orzecznictwo TSUE) w jasny sposób stawia sprawę: posługiwanie się klauzulami abuzywnymi jest praktyką naganną, stosowaną przez profesjonalistów, przed którą trzeba konsumenta chronić, m. in. przewidując nieskuteczność takich klauzul. To otwiera drogę do dalszego (już krajowego) postępowania sanacyjnego, gdzie dalsze losy umowy pozbawionej klauzuli abuzywnej mogą układać się w różny sposób, zawsze jednak  w granicach wskazywanych przez dorobek TSUE. Co ważne, w tej sytuacji  prawo UE wymaga, aby konsument tu zachowywał decydujący głos,  aby nie był  uszczęśliwiany na siłę przez „wiedzącego lepiej” silniejszego partnera umowy, co tłumaczy się tezą, że konsekwencje posługiwania się niedozwolonymi klauzulami  powinny się wiązać z sankcjami odstraszającymi od takich praktyk. Prawo jest po to, aby temperowało chęć (uniwersalną) profesjonalistów do posługiwania się klauzulami abuzywnymi.

W Polsce kredyty frankowe (niektórzy kwestionują to określenie wskazując, że w rzeczywistości chodziło od początku o kredyty złotówkowe, z instrumentem finansowym umożliwiającym spekulacyjną grę, w której ryzyko było przerzucone na konsumenta dzięki odpowiedniej konstrukcji klauzuli indeksacyjnej) są przykładem świadomego wykorzystania przez banki możliwości inkorporowanych w użycie tego rodzaju instrumentu. W  niektórych krajach, w umowach konsumenckich wprost zakazuje się  podobnych gier spekulacyjnych. Polskie sądy, nie umiejąc sprawnie posługiwać się prawem europejskim, były  utrzymywane w błędnym przekonaniu (przy aktywnej roli  prawników obsługujących banki),  że aksjologia obrotu gospodarczego i obowiązujące prawo  wymagają  od nich znalezienia narzędzia, które w „jakoś” podzieli między obie strony, ryzyko nieprzewidzianej  (ani przez konsumenta, ani  przez banki - czy rzeczywiście?)  aprecjacji waluty indeksacyjnej. I sądy to robiły. Tymczasem aksjologia obrotu gospodarczego przyjmowana jako założenie orzeczeń TSUE o kredytach frankowych -  to założenie podziału po prostu wyklucza. Przez wiele lat  w Polsce udawano, że europejskie  prawo konsumenckie  jest inne niż jest i lansowano - czasem bardzo agresywnie - taki właśnie jego obraz w sądach, które to błędnie aprobowały. (…)

Historia kredytów frankowych (złotówkowych indeksowanych) jest bardzo pouczająca także dlatego, że ujawnia gry i działania  lobbystyczne.  Jak sądzę zabiegi o likwidację stanowiska Rzecznika Finansów także tu się mieszczą. Przykłady innych krajów, gdzie istniały podobne problemy, ilustrują naciski na sądy i sędziów, próby pozyskiwania wpływów w profesurze,  aby mieć wpływ na dyskurs akademicki. Manipulowano fałszywymi informacjami dotyczącymi taniości kredytów walutowych (indeksowanych) w porównaniu do kredytów w walucie rodzimej. Nie mam powodu przypuszczać, że Polska jest  wyjątkową oazą dobrego obyczaju bankowego. Zwłaszcza, że jestem   od dłuższego czasu świadkiem działań mających antagonizować różne  grupy kredytobiorców, a także obrażających moją wiedzę fachową ekwilibrystycznych twierdzeń, że zwrot świadczeń banku na zasadzie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu „jednak  wymaga”  naliczenia odsetek za korzystanie z kapitału. Wielokierunkowa, prowadzona przy użyciu wielu technik i środków, ofensywa wizerunkowo-lobbystyczna nakierowana była przede wszystkim na lansowanie ukierunkowanej interpretacji znaczenia wyroków TSUE i następstw konkretnych judykatów (…).

Galeria

  • Ludzie na przejsciu dla pieszych

    Prawa konsumentów