Na obrazku ludzie podwyższeniu pod dachem

Odpowiedzi na pytania zadawane RPO przez uczniów z II LO w Kaliszu

Data: 
Od 2017-05-16 do 2017-05-20

Dlaczego Policja stosuje przemoc w stosunku do osób zatrzymywanych bądź więźniów? Czy policjanci nie nadużywają swojej funkcji?

Są sytuacje, w których zastosowanie przemocy jest potrzebne. Po to choćby, by zapobiec większemu złu – np. czyjejś śmierci czy okaleczeniu.

Dlatego prawo na to pozwala, ale bardzo precyzyjnie określa, kiedy i co można zrobić.

Jak zawsze w sytuacjach trudnych, problemem jest jednak to, czy zachowanie policji było odpowiednie do zachowania. Czy policjant dobrze ocenił sytuację? Czy nie poniosły go emocje? Czy swoją interwencją nie skomplikował sytuacji.

Zdarzają się jednak przypadki nadużywania tychże uprawnień przez Policjantów. Ponadto czasami funkcjonariusze stosują przemoc wobec zatrzymanego np. w celu uzyskania od niego zeznań. W takim przypadku mówimy o stosowaniu tortur.

Prawo warto znać, żeby wiedzieć, kiedy jest łamane.

Policjanci podczas dokonywania zatrzymania, w niektórych sytuacjach np. gdy zatrzymany stawia opór, jest agresywny, stanowi zagrożenie dla siebie i innych, mają prawo zastosować metody siłowe w celu powstrzymania go tzw. środki przymusu bezpośredniego m.in. siłę fizyczną w postaci technik obrony, obezwładnienia, ataku, transportu, kajdanki, pałkę służbową, chemiczne środki obezwładniające itd.

Sytuacja, o których tu mowa opisane są w ustawie z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego, (Dz. U. z 2013 r. poz.628)

Jeśli chodzi o podejrzenie tortur, to w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich został powołany zespół, który zajmuje się prewencją tortur i nieludzkiego, poniżającego traktowania lub karania we wszystkich w Polsce miejscach pozbawienia wolności – Krajowy Mechanizm Prewencji.

Jego zadaniem jest m.in. sprawdzanie czy osoby zatrzymane, więźniowie nie byli ofiarami przemocy.

Czy nauczyciel może zarekwirować telefon ucznia?

Społeczność szkolna może funkcjonować tylko wtedy, gdy ustali sobie jasne zasady. To wszystkim ułatwia życie, bo wiadomo, co jest dopuszczalne i czego się w danej sytuacji spodziewać. Ważne, by zasady te były jasno sprecyzowane i by nie naruszały prawa powszechnego.

Statut szkoły może zabraniać korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych w trakcie trwania zajęć. Nauczyciel może nakazać wyłączenie urządzenia lub umieszczenie go w widocznym miejscu na czas trwania lekcji. Szkoła nie ma jednak uprawnień do rekwirowania przedmiotów należących do uczniów. Osoby pełnoletnie lub rodzice osób niepełnoletnich mogą w każdej chwili zażądać zwrotu należących do nich, a przetrzymywanych przez szkołę, rzeczy.

Pozbawienie prawa korzystania z telefonu po zakończeniu zajęć może być stosowane jako środek wychowawczy w stosunku do niepełnoletnich uczniów, powinno się to jednak odbywać za wiedzą i zgodą ich prawnych opiekunów, zgodnie z postanowieniami statutu. Jeżeli szkoła wprowadzi obowiązek pozostawienia telefonów komórkowych na czas trwania zajęć w depozycie, ponosi odpowiedzialność za wynikłe z tego szkody (np. kradzież czy uszkodzenie sprzętu), a uczeń pełnoletni musi mieć zapewnioną możliwość dostępu do urządzenia kiedy tylko uzna to za konieczne.

Nawet w sytuacji, w której telefon komórkowy został zarekwirowany zgodnie z zasadami obowiązującymi w szkole, przeglądanie jego zawartości przez osoby trzecie, np. nauczycieli, stanowi naruszenie prawa do prywatności i jako takie jest niezgodne z prawem.

Czy funkcjonariusze policji oraz władza mają prawo do inwigilacji mnie lub moich bliskich?

Aby służby, takie jak ABW czy CBA, działały sprawnie potrzebują dostępu do informacji o otaczającym świecie i społeczeństwie. Ale mogą one działać jedynie na podstawie i w granicach prawa.

Nasz system prawny daje im dużą swobodę, a czasem nie nadąża za zmianami technologicznymi. Osiem różnych służb ma w tym momencie kompetencje do niemal nieograniczonego i niekontrolowanego dostępu do danych telekomunikacyjnych. Dane te  dających szczegółową wiedzę na temat naszej komunikacji, siatki znajomych czy tras poruszania się. Lokalizacja osób za pomocą GPS jest materią trudną do uregulowania prawnie. Przepisy nie określają jakie narzędzia i w jakich okolicznościach mogą być wykorzystywane przez te organy.

Czy ktokolwiek ma prawo obrażać ludzi w internecie, stosować mowę nienawiści?

Wypowiedzi, które mają charakter zniesławiający, dyskryminujący i naruszający godność innych osób są nielegalne w przestrzeni publicznej. Także w internecie. Naruszają one opisane w kodeksie cywilnym dobre osobiste, mogą być podstawa do wszczęcia postępowania administracyjnego a nawet karnego.

Niestety, zarówno skala mowy nienawiści w internecie, jak i specyfika tego zjawiska sprawia, że standardowe narzędzia prawne często okazują się nieskuteczne. Wypowiedzi zamieszczone w przestrzeni internetowej są bardzo trwałe, trudno je zlikwidować. Często są też anonimowe, co utrudnia ochronę prawną osób pokrzywdzonych. 

Co więcej, skutki wypowiedzi zamieszczonych w internecie, stanowiących mowę nienawiści, mogą wykroczyć poza krzywdę samej jednostki. Otóż międzynarodowe organy odpowiedzialne za zapobieganie konfliktom na tle narodowym i rasowym zwracają uwagę na to, że rasistowskie, ksenofobiczne, antysemickie oraz innego rodzaju nienawistne treści, obecne w internecie, mogą prowadzić do poważnych przestępstw z nienawiści np. pobić.

Mowa i przestępstwa z nienawiści, skierowane w szczególności wobec osób i grup o różnym pochodzeniu narodowym bądź etnicznym czy wyznawców różnych religii, znajdują odzwierciedlenie w rosnących statystykach organów ścigania. Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem obserwuje to zjawisko, stale apelując o wzmożenie wysiłków dla zapewnienia odpowiedniej reakcji państwa. W tym celu niezbędne jest m. in. zadbanie o ustanowienie funkcjonalnych mechanizmów współpracy i wymiany informacji pomiędzy właściwymi organami, na co Rzecznik wskazywał w wystąpieniach do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministra Cyfryzacji z dnia 25 kwietnia 2017 r.

Czy rodzic może nie płacić alimentów?

Płacenie nałożonych przez sąd alimentów jest obowiązkiem rodzica. Uporczywe uchylanie się od tego obowiązku jest przestępstwem zgodnie z art. 209 kodeksu karnego.

Skala problemu jest ogromna - szacuje się, że poziom zadłużenia wobec uprawnionych do alimentów to około 10 mld zł. 300 tys. rodziców nie płaci na swoje dzieci. Rocznie kilkanaście tysięcy jest za to skazywanych, w więzieniu siedzi ok. 4 tys. osób. Alimenty to nie jest sprawa samych ojców. Ani samych matek. To sprawa rodziców, dziadków, sąsiadów, przyjaciół, kolegów z pracy, szefów, nowych partnerów życiowych… Nas wszystkich! Alimenty po prostu trzeba płacić, dla dobra dzieci, a nie byłych partnerów/partnerek, żon/mężów. Dzieci nie stają się przecież w momencie rozstania dorosłych „byłymi dziećmi”, jak niekiedy słyszymy.

Uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego godzi przede wszystkim w dobro dziecka i jest przejawem „przemocy ekonomicznej”. Wiemy, że konieczna jest edukacja – policji, prokuratorów, sędziów sądów rodzinnych i karnych. Trzeba także dalej prowadzić badania społeczne, by ustalić powody, dla których ludzie nie płacą alimentów. Trzeba korzystać z dobrych praktyk i doświadczeń innych krajów.

Jak więc doprowadzić do tego, by płacenie na dzieci stało się oczywistością? Rozwiązanie tego problemu nie jest proste – nie chodzi tylko o przepisy i ich egzekwowanie. Istotny jest również niski poziom świadomości dłużników alimentacyjnych dotyczący ich obowiązków rodzicielskich, swoiste przyzwolenie społeczne dla niepłacenia alimentów, możliwość pracy w tzw. szarej strefie czy wyzbywanie się majątku na rzecz innych osób w celu uniknięcia egzekucji.

Art. 209. Kodeksu Karnego Uporczywe karze uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego:

§ 1. Kto uporczywie uchyla się od wykonania ciążącego na nim z mocy ustawy lub orzeczenia sądowego obowiązku opieki przez niełożenie na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego, organu pomocy społecznej lub organu podejmującego działania wobec dłużnika alimentacyjnego.§ 3. Jeżeli pokrzywdzonemu przyznano odpowiednie świadczenia rodzinne albo świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, ściganie odbywa się z urzędu.

Przepis ten został ostatnio doprecyzowany – czeka na wejście w życie po podpisaniu przez Prezydenta.

Czy przewlekłość postępowania w sądzie narusza moje prawa?

Tak, zgodnie z konstytucją każdy ma prawa do rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie. (Art. 45. 1. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd).

Jeśli postępowanie  prowadzone jest opieszale, może skierować do sądu przełożonego nad sądem rozpoznającym sprawę, odpowiednią skargę.

Niestety obecne rozwiązania nie zawsze są wystarczające. Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Rutkowski i inni przeciwko Polsce stwierdził naruszenie prawa do rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie oraz prawa do skutecznego środka odwoławczego. Polskie sądy nie zastosowały bowiem orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczącego oceny rozsądnego czasu trwania postępowania, a także „właściwego i wystarczającego zadośćuczynienia” za naruszenie prawa do rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie.

Obowiązująca ustawa z 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki – w ocenie Trybunału - nie gwarantuje wystarczającej ochrony.

Kolejną kwestią, na którą zwrócił uwagę Europejski Trybunał Praw Człowieka są zbyt niskie sumy pieniężne przyznawane z tytułu przewlekłości postępowań. Jest to problem systemowy. W sprawach badanych przez Trybunał kwoty przyznawane przez sądy krajowe w związku z naruszeniem prawa do rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie stanowiły od 7% do 25% wartości kwoty przyznawanej zwykle w tego typu sprawach przez Trybunał.