Godło RP

IPN działa opieszale podczas tzw. autolustracji. Interwencja Rzecznika do prezesa Instytutu

Data: 
2019-02-13
  • Osoba pomówiona o związki ze służbami specjalnymi PRL może w drodze tzw. autolustracji wystąpić do sądu o oczyszczenie z zarzutu
  • Sąd zwraca się wtedy do Instytutu Pamięci Narodowej o materiały sprawy i stanowisko co do prawdziwości oświadczenia lustracyjnego tej osoby
  • Nie ma jednak żadnego terminu, w którym IPN ma je złożyć. Jeszcze w 2007 r. zakwestionował to Trybunał Konstytucyjny
  • Oczekiwanie sądu na stanowisko może trwać miesiącami, a w tym czasie osoba lustrowana pozostaje napiętnowana jako współpracownik służb PRL

Rzecznik wystąpił do prezesa IPN, aby w oczekiwaniu na zmiany legislacyjne w celu wykonania wyroku Trybunału, wydał wewnętrzny akt określający termin, w jakim IPN musiałby zająć stanowisko.

Zgodnie z ustawą lustracyjną każdy, kto obejmuje wymienione w niej funkcje publiczne, podlega lustracji. Polega to na złożeniu oświadczenia lustracyjnego, które jest badane przez IPN. Jeśli Instytut  ma wątpliwości co do prawdziwości oświadczenia, kieruje sprawę do sądu.

Ale osoby, które z mocy ustawy lustracji nie podlegają, a zostaną publicznie pomówione o współpracę z tajnymi służbami PRL, mogą się oczyścić same, kierując sprawę do sądu. A sąd musi wtedy dostać od IPN dokumenty i stanowisko, czy uważa tę osobę za agenta. Ta procedura nazywa się autolustracją i nie może się odbyć bez stanowiska IPN.

Do Biura RPO wpływają skargi na budzącą wątpliwości praktykę IPN w przypadku tej tzw. autolustracji. Ustawa (z 18 października 2006 r. "o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów") pozwala osobie pomówionej o współpracę z organami bezpieczeństwa PRL na wystąpienie o autolustrację do właściwego sądu okręgowego. Sąd przekazuje złożone przez taką osobę oświadczenie lustracyjne o braku związków ze służbami PRL do IPN  w celu przygotowania postępowania lustracyjnego oraz przedstawienia stanowiska w sprawie zgodności oświadczenia z prawdą. Ustawa nie przewiduje jednak żadnego terminu dla IPN na wykonanie tego obowiązku.

Jak wynika z wniosków do RPO, w praktyce zajęcie stanowiska przez IPN może trwać wiele miesięcy. Powoduje to konieczność zawieszenia postępowań lustracyjnych przed sądami i prowadzi do przewlekłości. Rodzi to także negatywne konsekwencje dla osoby lustrowanej, która została publicznie pomówiona o pracę lub służbę w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracę z nimi, lecz brak sprawnego działania IPN uniemożliwia jej wykazanie nieprawdziwości tego pomówienia.

Przepis ustawy lustracyjnej z 2006 r. - w zakresie, w jakim nie określa terminu przedstawienia stanowiska IPN - jeszcze 11 maja 2007 r. został uznany przez Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt K 2/07) za niezgodny z art. 2 i art. 45 Konstytucji w związku z art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Chodzi o wyrok wydany tuż przed wejściem w życie nowej ustawy lustracyjnej, której wiele przepisów Trybunał zakwestionował (m.in. obowiązek lustracji ogółu dziennikarzy, naukowców czy dyrektorów i rektorów niepublicznych szkół oraz uczelni).

Trybunał uznał, że brak terminu na stanowisko narusza konstytucyjną zasadę poprawnej legislacji. Podkreślił, że ogólna zasada, iż w braku wskazania terminu miarodajny jest obowiązek działania bez zbędnej zwłoki, w tym wypadku jest nieefektywna, gdyż nie daje się wyegzekwować. Tworzy to sytuację niepewności i narażania w nieokreślonym czasie na negatywne skutki pomówienia - ocenił Trybunał.

Adam Bodnar zwrócił się prezesa IPN Jarosława Szarka o zwrócenie uwagi na konieczność niezwłocznego rozpatrywania wniosków sądów wpływających na podstawie art. 20 ust. 5a  ustawy. - W oczekiwaniu na zmiany legislacyjne zmierzające do wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 2/07 zasadne wydaje się wydanie wewnętrznego aktu organizacyjnego, który określałby termin, w jakim IPN musi zająć stanowisko – napisał Rzecznik.

II.510.1321.2018

  • Półki archiwum z dokumentami
    Archiwum