Zawartość

Rozprawa przed TSUE dotycząca wykonywania nakazów aresztowania wydanych przez polskie sądy oraz prawa do rzetelnego procesu sądowego w Polsce

Data: 
2020-10-12

Przed Wielką Izbą Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu 12 października 2020 r. odbyła się rozprawa dotycząca wykonywania europejskich nakazów aresztowania (ENA) wydawanych przez polskie sądy (połączone sprawy C-354/20 PPU, L oraz C-412/20 PPU, P).

Sprawa jest rozpatrywana w trybie pilnym, co skutkuje rozpatrywaniem jej w trybie uproszczonym i przy skróconych terminach procesowych. O taki tryb wystąpił sąd odsyłający, zaś Trybunał wniosek uwzględnił.

Sprawa została zainicjowana przez sąd w Amsterdamie, który zwrócił się o z pytaniami, jak postępować z nakazami pochodzącymi z Polski. Uznał bowiem, że niezawisłość każdego sądu w Polsce jest zagrożona ze względu na nieprawidłowości systemowe, spowodowane zmianami wprowadzonymi w ostatnich latach.

Sąd amsterdamski wskazał  zwłaszcza na trzy okoliczności prowadzące do przyjęcia negatywnej oceny. Po pierwsze,

  • brak niezależności i obiektywizmu Krajowej Rady Sądownictwa, udzielającej rekomendacji o powołaniu na stanowiska sędziowskie,
  • możliwość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec każdego sędziego w związku z treścią przyjętej przez niego decyzji sądowej, a także w świetle funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższegom,
  • przyjęcie ustawy kagańcowej uniemożliwiającej lub utrudniającej badanie przymiotów sądu, w świetle wymogów unijnej zasady skutecznej ochrony prawnej.

W ocenie sądu amsterdamskiego, obecnie sąd polski ani nie spełniałby wymogów organu sądowego wystawiającego ENA (nie podlegałyby zatem one w ogóle wykonaniu), ani nie spełniałby wymogów sądu, który miałby osądzić osobę przekazaną Polsce na podstawie ENA – zachodzi wtedy groźba braku poszanowania prawa podstawowego osoby oskarżonej do rzetelnego procesu sądowego. Sąd holenderski postawił łącznie cztery pytania, czy takie ustalenie istnienia systemowego zagrożenia niezawisłości wystarczy do odmowy przekazania osoby ściganej.

Sąd w Amsterdamie zaproponował jednocześnie Trybunałowi Sprawiedliwości udzielenie odpowiedzi twierdzących na każde z jego pytań. Odpowiedzi TS zgodne z oczekiwaniami sądu odsyłającego faktycznie skutkowałyby zawieszeniem przekazywania przez Holandię osób ściganych do Polski.

A śladem sądu holenderskiego mogłoby pójść również sądy innych państw członkowskich Unii. Co więcej, skutki te mogły objąć nie tylko przekazywanie osób ściganych, ale całą współpracę sądową w Unii Europejskiej, opartą na mechanizmie wzajemnego uznawania orzeczeń. Konsekwencje mogłyby dotknąć również tryb zapytań prejudycjalnych i uniemożliwić sądom polskim dialog z Trybunałem Sprawiedliwości na podstawie art. 267 TFUE.

Przed ponad dwu laty, w odpowiedzi na pytania sądu irlandzkiego, Trybunał Sprawiedliwości wskazał kryteria odmowy wykonania ENA ze względu na zagrożenie niezawisłości organów sądowych, które miałyby sądzić osobę ściganą (wyrok TS z 25 lipca 2018 r., sprawa C-216/18 PPU, LM). Trybunał orzekł wtedy, że należy ustalić, po pierwsze, czy z powodu nieprawidłowości systemowych lub ogólnych ­istnieje generalne ryzyko naruszenia prawa jednostki do rzetelnego procesu sądowego. A jeśli tak, to po drugie, należy zweryfikować, czy zagrożenie brakiem gwarancji rzetelnego procesu dotyczy konkretnej osoby ściganej i sprawy, w której jest poszukiwana na podstawie nakazu aresztowania. Na tle praktyki stosowania wyroku Trybunału w sprawie LM, powstało szereg wątpliwości co do zakresu i trybu badania ryzyka naruszenia prawa podstawowego jednostki. Część z nich stała się przedmiotem wystąpienia sądu amsterdamskiego.

Z urzędu stroną obecnej sprawy prejudycjalnej jest Holandia, ponieważ pytania pochodzą z sądu tego kraju. Trybunał poprosił o uczestnictwo w niej również rząd RP. Do sprawy przystąpiły także Belgia i Irlandia. W rozprawie wzięła udział też Komisja Europejska. Ze względu na potencjalne, negatywne i dalekosiężne konsekwencje ewentualnego wyroku Trybunału dla polskich sądów, a z tego powodu równocześnie – dla ochrony praw jednostek, Rzecznik Praw Obywatelskich wysłał na rozprawę swojego obserwatora.

Sprawa rozpatrywana przez Trybunał w Luksemburgu jest przykładem tego, że zachowanie niezawisłości sędziowskiej nie jest wewnętrzną sprawą państwa, ale jest objęte ochroną europejską. Mogą się nią interesować i o nią pytać organy innych państw, a w szczególności sądy, gdy mają decydować o wykonaniu orzeczenia polskiego sądu ­– w mechanizmie opartym na zasadzie wzajemnego zaufania. Brak niezawisłości lub zagrożenie niezawisłości organu podejmującego decyzję powoduje bowiem upadek lub ograniczenie zaufania do niego i orzeczeń przez niego wydawanych.

Spośród występujących na rozprawie ośmiu stron postępowania, w tym czterech rządów państw członkowskich, jedynie rząd polski zaprzeczał istnieniu jakichkolwiek nieprawidłowości i zagrożeń niezawisłości sędziowskiej.

Zdania były natomiast podzielone, czy stwierdzenie nieprawidłowości systemowych, może wystarczać do odmowy wykonania orzeczenia polskiego, czy jednak należy dalej przeprowadzić ocenę, czy z owych nieprawidłowości, wynika zagrożenie dla rzetelności procesu sądowego konkretnej osoby, w okolicznościach jej indywidualnej sprawy.

W przeważającej opinii rządów państw uczestniczących w rozprawie oraz zdaniem Komisji Europejskiej, taką ocenę indywidualną należy jednak przeprowadzić. Natomiast, zdaniem pełnomocników reprezentujących osoby objęte nakazami – wystarczy ocena generalna.

Na 12 listopada 2020 r. Rzecznik Generalny zapowiedział przedstawienie Trybunałowi swojej opinii w sprawie. Opinia ta nie zostanie upubliczniona, ponieważ sprawa toczy się w trybie pilnym. Można oczekiwać natomiast, że potem – w ciągu następnych kilku tygodni zapadnie ostateczne orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości.

 

Galeria