Godło RP

RPO: siedmiodniowy okres na odwołanie się od wypowiedzenia z pracy jest za krótki. Sprzeczny z Konstytucją

Data: 
2016-06-30
słowa kluczowe: 

Pan Krzysztof stracił nagle pracę. Wstrząs był ogromny. Rodzina wysłała go do lekarza, a ten powiedział, że objawy szoku powinny minąć po tygodniu. Jeśli nie, to trzeba szukać pomocy. Po siedmiu dniach pan Krzysztof poczuł się lepiej i zdał sobie sprawę, że pracodawca naruszył prawo, ale… w tym czasie minął siedmiodniowy termin na wniesienie odwołania w sądzie pracy.

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do skargi konstytucyjnej i 29 czerwca przedstawił Trybunałowi Konstytucyjnemu argumenty, że tak krótki czas na odwołanie jest niezgodny z Konstytucją  - z gwarantowanym przez nią prawem do sądu (art. 45 ust. 1). Tu kluczowe jest prawo do uruchomienia postępowania przed sądem. Bez tego pozostałe gwarancje nie mają znaczenia.

- Decyzja pracodawcy o wypowiedzeniu umowy o pracę niesie w sobie określone zagrożenia dla pracownika i jego rodziny, związane z jego przyszłością zawodową oraz możliwością uzyskiwania dochodów – argumentuje Rzecznik Praw Obywatelskich. - Niezależnie od stanu emocji, naturalnych w takim przypadku, pracownik musi w ciągu siedmiu dni przeanalizować swoją sytuację, a w przypadku podjęcia decyzji o wniesieniu odwołania, zebrać argumenty i dowody na poparcie swoich roszczeń, a także często poszukać pomocy profesjonalnego pełnomocnika w celu uzyskania porady prawnej lub pomocy w zakresie przygotowania i wniesienia pozwu.

Trzeba także zauważyć, że obecne reguły procesu cywilnego wymagają profesjonalnego przygotowania pozwu. Wzmocnieniu uległa zasada kontradyktoryjności, ograniczając możliwość działania sądu z urzędu w sprawach cywilnych.
Rzecznik przypomina, że siedmiodniowy termin na wniesienie odwołania został uregulowany w Kodeksie pracy w 1975 r. Przepis ten dotyczył jednak zupełnie innej instytucji - odnosił się do komisji odwoławczej do spraw pracy. Ta przestała działać w 1985 r. i wtedy nadano przepisom Kodeksu obecne brzmienie.

Adam Bodnar podkreśla, że przepisy z 1985 r. w żadnej mierze nie uwzględniają zmian, jakie dokonały się w sferze stosunków pracy.

Nieporównywalna jest przede wszystkim skala rozwiązywania stosunków pracy z naruszeniem prawa. Zupełnie inny charakter mają też trudności, jakie pokonać muszą pracownicy dochodzący roszczeń przed sądami pracy. Trzeba też pamiętać o problemie bezrobocia.

Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że w państwie prawnym prawo do sądu nie może być rozumiane jedynie formalnie, jako dostępność drogi sądowej w ogóle, lecz i materialnie, jako możliwość prawnie skutecznej ochrony praw na drodze sądowej. Owszem, dostęp do sądu ograniczony jest koniecznością zachowania warunków formalnych, które stanowią istotny element każdej procedury. To zapobiega nadużywaniu prawa i chroni innych uczestników postępowania przez zagwarantowanie sprawności i efektywności procedowania.

A pomimo istnienia innych procedur dochodzenie roszczeń z tytułu niezgodnego z prawem wypowiedzenia umowy o pracę, wniesienie powództwa do sądu pracy jest podstawową formą rozstrzygania sporów ze stosunku pracy.

 

  • Sylwetki ludzi stojących w autobusie
    Prawa pracownicze