Zawartość

Mieszkańcy romskiego osiedla w Maszkowicach zagrożeni bezdomnością wobec bierności władz gminy  

Data: 
2020-08-06
  • Władze gminy Łącko nie wykazują woli rozwiązania problemu osiedla Romów w Maszkowicach  
  • Przyjęły bierną postawę wobec pogarszającego się stanu zabudowy osiedla i rosnącego w związku z tym zagrożenia dla życia i zdrowia jego mieszkańców
  • Zdają się oczekiwać, że problem rozwiąże się sam, gdy mieszkańcy wykonają nakazy rozbiórki samowolnie postawionych domów
  • Nie biorą zaś pod uwagę możliwości postawienia kontenerów mieszkalnych po rozbiórce samowoli budowlanych - tak by ustrzec mieszkańców z dziećmi przed groźbą bezdomności

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do przewodniczącej Rady Gminy Łącko Bernadetty Wąchały-Gawełek oraz wójta gminy Jana Dziedziny o dodatkową refleksję i powtórną, obiektywną analizę problemu. - Liczę, że władze gminy zdecydują się ostatecznie powrócić do dialogu, który, jak się wydawało, zmierzał do przyjęcia przez gminę planu rewitalizacji osiedla – podkreślił Adam Bodnar.

Sytuacja jest tam bardzo poważna, stąd stałe od lat zainteresowanie RPO, w tym regularne wizyty ekspertów z Biura Rzecznika i korespondencja z władzami samorządowymi.

Na osiedlu w Maszkowicach (woj. małopolskie) żyje ok. 270 osób. Jest tam kilkadziesiąt zabudowań mieszkalnych i gospodarczych. Standard większości budowli jest bardzo niski. Większość domów nie tylko nie zapewnia godnych warunków, ale wręcz stwarza realne zagro­żenie dla zdrowia mieszkańców. Nie ma kanalizacji. Część budynków to samowole budowlane, powstałe na gruntach osób prywatnych lub gminy Łącko. W 2017 r. Nadzór Budowlany wszczął ponad 40 postępowań; znaczna ich część zakończyła się już decyzjami nakazującymi rozbiórkę. Wywołało to niepokój mieszkańców. A budynki, które na mocy tych decyzji, mają być rozebrane, to ich jedyne miejsce zamieszkania. 

Dlatego z głębokim zdziwieniem Adam Bodnar przyjął pismo Przewodniczącej Rady Gminy Łącko z 10 lipca 2020 r. Wynika z niego, że mimo czynionych planów zmiany warunków zamieszkania na osiedlu, ostatecznie władze gminy zdecydowały się nadal trwać w bezczynności, zachowując bierną postawę wobec pogarszającego się stanu zabudowy osiedla i rosnącego w związku z tym zagrożenia dla życia i zdrowia jego mieszkańców.

- Stało się dla mnie oczywiste, że po stronie władz nie ma woli podjęcia jakichkolwiek konstruktywnych działań na rzecz poprawy warunków życia na osiedlu, co jest tym bardziej zasmucające, że bez zaangażowania ze strony samorządu nie ma też realnych szans na to, że warunki te kiedykolwiek zmienią się na lepsze – wskazuje Adam Bodnar.

Już wcześniej zwracał on uwagę władzom samorządowych gminy, że powstrzymywanie się od inwestycji remontowo-budowlanych na osiedlu - co oznacza przyzwolenie na to, aby warunki nadal się pogarszały i stwarzały coraz większe zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców - może podlegać ocenie pod kątem przestępstwa z art. 164 w zw. z art. 163 Kodeksu karnego.  Zgodnie z nim odpowiedzialności karnej może podlegać każdy, kto choćby nieumyślnie, także poprzez zaniechanie, sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo wystąpienia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób.

- Przyjmuję, że powstrzymując się od aktywnego zaangażowania w sprawę poprawy warunków życia na osiedlu, władze gminy brały pod uwagę również takie skutki swojej decyzji - wskazał RPO.  

Za niejasne uznał stanowisko władz samorządowych, że w obecnym stanie faktycznym i prawnym niemożliwe jest zastąpienie samowoli budowlanych legalnie postawionymi kontenerami mieszkalnymi. Władze pomijają, że znaczna część postępowań nadzoru budowlanego zakończyła się prawomocnymi już decyzjami nakazującymi rozbiórkę samowoli. Mogłyby one zostać wykonane, gdyby władze gminy zapewniły mieszkańcom samowoli godne warunki zamieszkania.

Rzecznik podkreśla, że w  drodze porozumienia z mieszkańcami osiedla, przy zagwarantowaniu im dalszego zamieszkiwania w tym miejscu, możliwe wydaje się rozwiązanie,  w którym, kolejno wybrane samowole budowlane zostałyby rozebrane, a na pozyskanej w ten sposób działce - wolnej od zabudowy i pozostającej w dyspozycji władz gminy - stawiany byłby kontener mieszkalny, do którego przeprowadzaliby się mieszkańcy.

Tymczasem z korespondencji z Urzędu Gminy nie wynika, aby takie rozwiązanie w ogóle brane było pod uwagę. Zamiast tego władze samorządowe zdają się oczekiwać, że problem samowoli rozwiąże się samoczynnie, kiedy mieszkańcy wykonają nakazy rozbiórki swoich domów - mimo że obecnie stanowią one dla nich jedyne miejsce zamieszkania. Dla takiego biernego podejścia władze gminy nie mają żadnej alternatywy.

W ocenie Adama Bodnara trudno stwierdzić, czy w Urzędzie Gminy przygotowano jakąkolwiek koncepcję pomocy osobom z osiedla, także wielodzietnym rodzinom, kiedy po rozbiórce zajmowanych dotychczas domów staną one w obliczu bezdomności.

XI.816.17.2017

Galeria

  • Sklecone z dykty domki u stóp zielonych wzgórz

    Maszkowice, 25 kwietnia 2019