Godło RP
Zawartość

Rzecznik i organizacje pozarządowe rozmawiają o dostępie do informacji publicznej

Data: 
2016-12-01
słowa kluczowe: 

- Prawo dostępu do informacji publicznej to bardzo ważny instrument kontroli władzy przez obywateli. To dlatego tak ważne jest, by wiedza jak korzystać z tego prawa docierała do jak największej liczby osób, aby każdy mieszkaniec - nawet najmniejszej gminy - wiedział, że ma takie prawo i potrafił z niego korzystać – mówił Adam Bodnar podczas spotkania z przedstawicielami organizacji pozarządowych, którzy na co dzień zajmują się tematyką dostępu do informacji publicznej. Wzięli w nim udział członkowie m.in. Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, Łódzkiej Koalicji na Rzecz Jawności, Fundacji Stańczyka, Stowarzyszenia Wspierania Demokracji Lokalnej Adsum w Wysokiem Mazowieckiem, Fundacji Wolności, Homo Faber, Panotykonu, czy Miasta Obywatelskiego Lubartów.

Mirosław Wróblewski - dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w Biurze RPO przedstawił kluczowe zagadnienia dotyczące dostępu do informacji publicznej, które pojawiają się w działalności Rzecznika Praw Obywatelskich. Mówił m.in. o sprawie pana Tymona, któremu instytucje publiczne nie przekazały informacji, o które wnioskował, tylko dlatego, że nie jest pełnoletni. Mirosław Wróblewski zauważył również, że bardzo wiele spraw, które trafiają do Rzecznika dotyczy bezczynności organów. – Czasami można odnieść wrażenie, że niektóre urzędy prowadzą swoistą grę z obywatelem – wskazywał. Bardzo długo nie odpowiadają, uznają że pytania obywatela nie dotyczą informacji publicznej, albo odmawiają udzielenia informacji ze względu na inne przesłanki.

O sprawach dotyczących problematyki dostępu do informacji publicznej opowiadał też Bartosz Wilk z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Zaznaczył, że do tej organizacji trafia rocznie ok. dwóch tysięcy spraw. Zwracał uwagę m.in. na problem udostępniania mieszkańcom nagrań z posiedzeń np. rad gmin, czy powiatów. Jak się okazuje, niektóre urzędy uznają, że skoro obywatel może przeczytać stenogram posiedzenia, to nagranie nie jest mu już potrzebne, lub też argumentują, że nagranie służy tylko wewnętrznym celom. Wilk wskazywał, że dużym problemem jest terminowość udzielania odpowiedzi. – Uzyskanie informacji publicznej np. przez dziennikarza jest bardzo ważne w konkretnym okresie czasu, a nie dopiero po kilku latach – zaznaczał.

Przedstawiciel Watchdog mówił również o nieprawidłowościach, które pojawiają się w przypadku dostępu do informacji publicznej w działalności najważniejszych instytucji państwa. Przypominał, że dotyczy to m.in. Kancelarii Prezydenta, czy Sądu Najwyższego.  – Jeśli takie organy, które „stoją na świeczniku” nie przekazują dobrego przykładu, to co może w tej sytuacji pomyśleć wójt małej gminy? – pytał Bartosz Wilk.

- Mamy prawo wiedzieć, co i dlaczego robią instytucje publiczne. Chodzi o to, by obywatele znali przyczyny decyzji urzędów – podkreślał biorący udział w spotkaniu Karol Breguła.

Natomiast Elżbieta Samsel-Czerniawska zwracała uwagę, że ogromnym problemem jest to, że urzędy bardzo często zwlekają z udzieleniem odpowiedzi, choć powinny robić to niezwłocznie.  - Jest to szczególnie uciążliwe gdy dany urząd po prostu nie posiada określonych informacji, bo w tym czasie mogłabym na przykład szukać interesujących mnie danych w innych instytucjach, a nie czekać czternaście dni na odpowiedź, która mi nie pomoże – mówiła.

Wojciech Klicki z Panoptykonu wskazywał na kwestie dostępu do informacji publicznej w kontekście ochrony informacji niejawnych. Zwracał uwagę, że trudności dotyczą m.in. uzyskania informacji o tym, czy służby specjalne stosują narzędzia umożliwiające np. rozpoznawanie twarzy obserwowanych osób, ale także umów, które są zawierane pomiędzy poszczególnymi służbami, w tym służbami obcych państw.

Inny z uczestników spotkania mówił o kwestiach związanych z formą przesyłanych przez urzędy informacji. Przypominał, że jeśli obywatel wskazuje konkretny rodzaj pliku, w którym chce otrzymać dane, to urząd powinien je w tej formie udostępnić, a nie np. w formie nieczytelnego skanu, którego osoba niedowidząca nie będzie w stanie odczytać. – Urzędy powinny dostosować się do rozwoju technologii – wskazywał.

Adriana Bartnik z Funduszu Pomocy Studentom zwróciła uwagę, że bardzo często kilku obywateli pyta o bardzo podobne kwestie. Dużym ułatwieniem – zarówno dla samych zainteresowanych, jak i urzędów – byłoby publikowanie na stronach Biuletynu Informacji Publicznej udzielanych odpowiedzi. Wówczas obywatele nie musieliby dopytywać o to samo.

Natomiast Grażyna Rynsza ze Stowarzyszenia Wspierania Demokracji Lokalnej ADSUM mówiła o problemach, z którymi obywatele, chcący uzyskać informacje, muszą zmagać się w swojej społeczności. Chodzi o to, że często są postrzegani jako osoby, które przysparzają urzędnikom dodatkowej pracy, a czasami są nawet niejako karani za swoją dociekliwość np. poprzez odsunięcie ich organizacji od projektów realizowanych w danej gminie. - Większość z nas jest po prostu postrzegana jako tzw. pieniacze, a nie ktoś kto dba o jawność i przejrzystość działań władzy - mówiła Kinga Kulik ze Stowarzyszenia Homo Faber.

Uczestnicy spotkania przyznali, że jest to szerszy problem, który świadczy o słabości całego społeczeństwa obywatelskiego, w którym niewypracowana została jeszcze kultura kontroli władzy przez obywateli. Zgodzili się, że potrzebna jest kampania społeczna, która uświadomi obywatelom jak ważny jest dostęp do informacji publicznej i dlaczego warto z niego korzystać. Zwrócono uwagę, że szczególnie istotne jest, aby o tych kwestiach dyskutować w szkołach z młodymi ludźmi. Korzystając z tego prawa mogą się przecież dowiedzieć o tym, jak działa np. lokalny ośrodek sportowy. – Chodzi o to, by odejść od abstrakcyjnego myślenia i pokazać, że dotyczy to konkretnych spraw, czasem bardzo blisko nas samych – mówiła jedna z uczestniczek.

- Gdy w ramach spotkań regionalnych jeżdżę po kraju, to widzę, że wiedza o dostępie do informacji publicznej nie jest powszechna. Zależy nam na tym, aby to zmienić – mówił Adam Bodnar. Rzecznik zadeklarował, że część z przedstawionych podczas spotkania postulatów będzie szczegółowo analizowana w Biurze RPO. Podkreślił, że liczy też na dalszą współpracę z organizacjami pozarządowymi w tym zakresie.

  • zdjęcie; kilkanaście osób siedzi przy pdłużnym białym stole i wpatruje się w dwóch mężczyzn siedzących u szczytu stołu
    Rozmowa o dostępie do informacji publicznej
  • zdjęcie: kilkanaśie osób siedzi przy białym stole
    Uczestnicy spotkania skupiają się na prezentacji Mirosława Wróblewskiego dotyczącej spraw, którymi zajmował się RPO
  • zdjęcie: po lewej stronie widać duży biąły ekran, obok niego stoi mężczyzna, przed nim widać kilka osób siedzących przy stole
    Bartosz Wilk mówi o tym, czym zajmuje się Watchdog Polska
  • zdjęcie: mężczyzna na pierwszym planie stoi tyłem przed nimi kilkanaście osób siedzi przy stole
    Bartosz Wilk mówi o problemach dotyczących dostępu do informacji publicznej