Na obrazku ludzie podwyższeniu pod dachem

Sejm podjął prace nad wpisaniem zakazu tortur do Kodeksu karnego. RPO zabiegał o to od dwóch lat

Data: 
2017-07-13

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński skierował do pierwszego czytania projekt poselski wprowadzający do polskiego Kodeksu karnego zakaz stosowania tortur (druk 1702). Jest to bardzo ważna zmiana, o którą Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi od 2015 r. (patrz załączniki). Tym bardziej warte podkreślenia jest to, że Marszałek podjął prace ponad podziałami, kierując do prac propozycję posłów opozycji.

RPO stoi na stanowisku, że wprowadzenie przestępstwa tortur nie tylko ochroni obywateli przed niewłaściwym zachowaniem funkcjonariuszy państwa, ale także pomoże samej policji i służbie więziennej: jaśniejsze będzie bowiem, jakie zachowania są absolutnie niedopuszczalne, zagrożone surową karą, adekwatną do rodzaju zbrodni jaką są tortury.

Sprawa śp. Igora Stachowiaka, który – co budzi coraz mniej wątpliwości – w maju 2016 r. był torturowany przez policjantów na komisariacie we Wrocławiu i zmarł tam, wszystkim to jasno uświadomiła. Zwłaszcza, że w rok po tragedii wyszły na jaw fakty pokazujące, że policjanci nie mieli świadomości, do jakich przekroczeń praw człowieka doszło na komisariacie. I dotyczyło to nie tylko szeregowych funkcjonariuszy, ale także ich przełożonych i tych, którzy badali tę sprawę (patrz- pismo Komendanta Głównego do RPO).

Definicja tortur

Definicja tortur zawarta jest w Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania z 10 grudnia 1984 r. (Dz. U. z 1989 r. Nr 63, poz. 378). [1]

W przeciwieństwie do niektórych państw europejskich (jak chociażby Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Finlandia, Rumunia i Albania) polski kodeks karny nie przewiduje jednak odrębnego przestępstwa tortur. Słowo „tortury” w polskim Kodeksie karnym pojawia się wyłącznie w kontekście jeńców wojennych w art. 123 § 2 k.k.

Zachowania, które mogą nosić cechy tortur, a stosowane są wobec obywateli polskich, opisane są w art. 246 k.k., art. 247 § 3 k.k. i art. 231 § 1 k.k. Te przepisy nie odzwierciedlają jednak wszystkich elementów definicji z Konwencji.

Zmiana przepisów maiłaby ważne konsekwencje praktyczne.

Byłaby jasnym sygnałem władz do podległych funkcjonariuszy, że żadne zachowania naruszające godność człowieka nie będą tolerowane. Stanowiłoby praktyczne wzmocnienie zasady zakazu stosowania tortur określonej w art. 40 Konstytucji.

Wyraźnie zarysowałoby granicę między aktami przemocy, jakiej dopuszczają się osoby prywatne i ci, którzy reprezentują państwo lub działają za zgodą władz.

Precyzyjne określenie znamion przestępstwa tortur ułatwiłoby też prace organom ścigania i sądom, gdyż rozproszenie przepisów karnych, stwarza ryzyko wadliwej kwalifikacji prawnej oraz złagodzenia odpowiedzialności karnej za popełniony czyn. Czyny zabronione prawem powinny być bowiem określone w ustawie w sposób jasny, zrozumiały i nie budzić wątpliwości przy ich stosowaniu, co odpowiada funkcji gwarancyjnej prawa. Zwróćmy uwagę, że np. w przypadku znęcania się nad Igorem Stachowiakiem śledztwo toczy się w sprawie „przekroczenia uprawnień”, które niekoniecznie musi polegać na torturowaniu zatrzymanego.

Takie rozwiązanie pomogłoby też zrozumieć społeczeństwu, czym są tortury i uporządkowało dotychczasowe poglądy w tej kwestii, co ma fundamentalne znaczenie w przypadku działalności prewencyjnej państwa.

Wprowadzenie przestępstwa tortur pozwoliłoby też ustawodawcy na refleksję nad sankcją adekwatną do charakteru przestępstwa. Czyny z art. 231, art. 245-247 k.k. stanowią bowiem występki, nie zbrodnie, zaś praktyka sądowa pokazuje, że kary za stosowanie tortur w Polsce są orzekane w granicach dolnej granicy ustawowego zagrożenia – najczęściej jest to kara roku i kilku miesięcy pozbawienia wolności, z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby. Rzadkością jest też orzekanie przez sądy zakazu wykonywania przez sprawców zawodu.

Jak zbadał Rzecznik Praw Obywatelskich, na 22 sprawy karne w których zapadł prawomocny wyrok skazujący, tylko w 8 przypadkach sąd orzekł zakaz wykonywania przez policjantów zawodu.

Budzi to wątpliwości w zakresie skuteczności celów kary: sprawiedliwej odpłaty za popełniony czyn oraz funkcji prewencyjnej zarówno w wymiarze ogólnym, jak i indywidualnym.

Dlaczego RPO zajmuje się sprawami tortur?

Każde państwo, które ratyfikowało Konwencję ONZ o zakazie tortur oraz protokół dodatkowy do niej, zobowiązało się stworzyć u siebie instytucję, która stale będzie monitorowała sytuację w miejscach, gdzie przebywają ludzie pozbawieni wolności (chodzi nie tylko o więzienia i areszty, ale i komisariaty – w sytuacji zatrzymania, izby wytrzeźwień, szpitale psychiatryczne, domy pomocy społecznej).

Wszędzie tam może dochodzić do tortur albo innych form nieludzkiego i poniżającego traktowania. Może tak być albo z powodu niskiej świadomości osób zajmujących się pozbawionymi wolności albo z powodu luk i błędów w regulacjach prawnych.

W Polsce instytucją odpowiedzialną za stałe monitorowanie sytuacji (i przepisów) w tym zakresie jest Rzecznik Praw Obywatelskich, w którego Biurze działa zespół ekspertów zwany Krajowym Mechanizmem Prewencji Tortur.




[1] Tortury są tam określone jako „każde działanie, którym jakiejkolwiek osobie umyślnie zadaje się ostry ból lub cierpienie, fizyczne bądź psychiczne, w celu uzyskania od niej lub od osoby trzeciej informacji lub wyznania, w celu ukarania jej za czyn popełniony przez nią lub osobę trzecią albo o którego dokonanie jest ona podejrzana, a także w celu zastraszenia lub wywarcia nacisku na nią lub trzecią osobę albo w jakimkolwiek innym celu wynikającym z wszelkiej formy dyskryminacji, gdy taki ból lub cierpienie powodowane są przez funkcjonariusza państwowego lub inną osobę występującą w charakterze urzędowym lub z ich polecenia albo za wyraźną lub milczącą zgodą. Określenie to nie obejmuje bólu lub cierpienia wynikających jedynie ze zgodnych z prawem sankcji, nieodłącznie związanych z tymi sankcjami lub wywołanych przez nie przypadkowo”.