Na obrazku ludzie podwyższeniu pod dachem

Obraz muzułmanów w polskiej prasie. Jak możemy przeciwdziałać mowie nienawiści i wpierać przekaz rzetelnych informacji – spotkanie u Rzecznika

Data: 
2017-02-01

Dziennikarze, przedstawiciele społeczności muzułmańskiej w Polsce i reprezentanci OBWE spotkali się w Biurze RPO by rozmawiać o problemie agresji słownej i negatywnego obrazu wyznawców islamu w polskiej prasie.

- To spotkanie jest efektem zobowiązania RPO wobec społeczności muzułmańskiej w Polsce. Kiedy w zeszłym roku jej przedstawiciele opowiadali nam o przejawach agresji, które coraz częściej ich dotykają, zobowiązaliśmy się do zorganizowania debaty z mediami, a potem, także z politykami - przpomniał Adam Bodnar.

W debacie głos zabierali dziennikarze z „Więzi”, „Kontaktu”, „Krytyki Politycznej” i „Polityki”. Wymieniali opinie z Maliką Abdoulvakhabową (Komisja Ekspertów ds. Migrantów przy RPO), Eminą Ragipović (Fundacja Kultury bez Granic), Andrzejem Saramowiczem z Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów, Ahmadem Alattalem z Ośrodka Kultury Muzułmańskiej w Warszawie, Tomaszem Miśkiewiczem muftim Muzułmańskiego Związku Religijnego w Rzeczypospolitej Polskiej, Adhamem Abd El Al, przewodniczącym Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP oraz Nedalem Abu Tabaq (Liga Muzułmańska).

Podstawą dyskusji był raport przygotowanych na zlecenie RPO przez „Kulturę Liberalną” (w ramach projektu „Obserwatorium debaty publicznej”). Raport publikujemy w załączeniu.

Uzupełnieniem były rekomendacje dotyczące standardów przekazywania informacji na temat migracji (w załączeniu).

Dyskusja

- Mamy pełną świadomość, że nie da się przekładać wprost tego, co pisze się w mediach, na statystyki przestępczości. Ale nie można tych statystyk ignorować. Skala przestępczości wobec muzułmanów wzrosła prawie trzykrotnie. Dlatego z takim zaniepokojeniem śledzimy teksty w mediach – powiedziała dyr. Anna Błaszczak-Banasiak z Biura RPO.

Przedstawiciele społeczności muzułmańskiej podawali przykłady praktyk, które zaostrzają język i podnoszą napięcie: 

  • Większość Polaków nigdy nie miała kontaktu z islamem. To, co o nim wiedzą, wiedzą z mediów. Dlaczego więc w przypadku przestępstw podaje się religię podejrzanego tylko wtedy, gdy jest/może być muzułmaninem? Nikt nie pisze, że „rzymski katolik pobił dziecko/zakatował żonę”.
  • Nasza społeczność ma wielu ekspertów, chętnie odpowiemy na pytanie, tylko je zadawajcie - apelowali uczestnicy spotkania.

Kontaktowanie się z ekspertami jest po prostu niezwykle. Obecni na spotkaniu dziennikarze przyznawali, że publikowanie opinii bez sprawdzania ich u źródełto błąd w sztuce, który częściowo tylko mogą tłumaczyć ograniczenia budżetowe i cięcia w redakcjach. (Ale też – jak zauważył Adam Bodnar – redakcje mogą nie wiedzieć, kogo można prosić o opinie, dlatego tak ważne są takie jak te spotkania, bo umożliwiają nawiązywanie kontaktów).

Dziennikarze zwracali też uwagę przedstawicielom społeczności muzułmańskiej na ogromną rolę mediów lokalnych, która rośnie w momencie, gdy dziennikarze mediów centralnych nie zawsze mają czas i środki, by pojechać w teren. Dlatego eksperci powinni sami być obecni w terenie - mówili.

Dziennikarze zgodzili się też, że w debacie muszą zabierać głos przedstawiciele społeczności mniejszościowych. Nie mogą ich w tym zastępować „biali heteroseksualni mężczyźni”, bo wtedy u odbiorców powstaje wrażenie, że mówią do nich członkowie grupy uprzywilejowanej.

Uczestnicy spotkania przyznali, że część dziennikarzy publikuje to, co publikuje, nie z powodu niewiedzy, ale uprzedzeń. Śledząc to, co dzieje się na świecie, można się spodziewać, że sytuacja w Polsce się pogorszy: postulat reprezentowania społeczności muzułmańskiej w mediach zostanie skorygowany tymi uprzedzeniami, w efekcie w mediach pojawią się wybrani „przedstawiciele mniejszości”, mówiący jednym głosem – potwierdzającym uprzedzenia większości i wspierający lęki tej większości. – Tymczasem chodzi właśnie o to, by głosy te były różne i różnorodne.

Zebrani mówili też o znaczeniu edukacji w kształtowaniu postaw odpornych na nienawiść.

- Nie możemy się od razu spodziewać, że przedstawiony tu raport wywoła od razu silną reakcję Ministerstwa Edukacji Narodowej. Ale ważna jest informacja, którą tu usłyszeliśmy, że OBWE prowadzi projekty wspierające standardy nauczania w szkołach średnich – zauważył Adam Bodnar. Mówił też, że debata publiczna w Polsce coraz bardziej się polaryzuje i staje się populistyczna, przez co przestaje być możliwe uznanie, że ktoś, kto nie jest członkiem „mojej grupy politycznej” może mieć  rację i  być patriotą. Wysiłek podejmowany na rzecz budowania mostów i obrony humanistycznych wartości ma ciągle ogromne znaczenie.

Raport

W raporcie przeanalizowano publikacje, które ukazały się od początku września 2015 r. do końca września 2016 r. Badania wykonywane były w listopadzie i w grudniu 2016 r.

Wnioski z badania

Jak wskazują autorzy raportu, dyskusje medialne sprowadzały się nie tyle do opisywania muzułmanów, co czynienia z nich tzw. „narzędzia polemicznego”. Media często umieszczały takie wypowiedzi bez należytego komentarza lub dobierały rozmówców w taki sposób, by doprowadzić do wyrazistej wymiany zdań. Można zakładać, że było to wywołane chęcią zwiększenia sprzedaży, oglądalności, internetowej „klikalności”.

W analizowanych materiałach muzułmanin był często w dużym stopniu utożsamiany z uchodźcą przybywającym do Europy. Co za tym idzie, kilku wyrażeń, które nie są synonimami, używano często zamiennie. Były to zwłaszcza następujące określenia: muzułmanie, Arabowie, migranci, uchodźcy. Widoczna była też wyraźna zbieżność używania powyższych terminów i wyrazów: terroryzm, terrorysta, islamista, fundamentalista itd. Działo się to często bez dostatecznego uwzględniania kontekstu sytuacyjnego i składu etnicznego lub religijnego grup imigrantów bądź uchodźców. Tak zamazany obraz muzułmanów stawał się w wielu wypadkach poręcznym narzędziem w sporach dotyczących zupełnie innych zagadnień, np. mechanizmów decyzyjnych w Unii Europejskiej (gdy chodzi o tzw. kwoty w przypadku przyjmowania uchodźców), służącym m.in. do mobilizacji czytelników lub elektoratów.

Co z tego wynika?

Konsekwencją tego rodzaju myślenia w przypadku kryzysu uchodźczego jest posługiwanie się przez uczestników dyskusji publicznej gotowymi zestawami słów, argumentacji i obrazów, w których różne elementy łączą się wzajemnie i wywołują wzajemne skojarzenia, pomimo często nikłego lub niewielkiego związku między nimi. Nazywano je pakietami.

Wyniki przeprowadzonego badania wskazują na istnienie jednego wyrazistego pakietu. To negatywne wyobrażenie muzułmanów, utożsamionych z przybywającymi w sposób niekontrolowany do Europy uchodźcami bądź ulegającymi radykalizacji terrorystycznej imigrantami już w Europie obecnymi. Dalsze skojarzenia to wyobrażenia zalewającej wszystko fali lub wręcz najazdu, islamizacji, zderzenia cywilizacji. Pakiet ten zawiera również obraz Europy zaślepionej szkodliwą ideologią multikulturalizmu, zmierzającej do samobójstwa itd.

Główne składniki tego pakietu stały się wyróżnikami kolejnych podrozdziałów prezentowanych w opracowaniu. Są to:

  • metafora fali, inwazji lub najazdu uchodźców i imigrantów pochodzących z krajów, gdzie większość stanowią muzułmanie, i związana z nią metafora wojny hybrydowej lub wojny prowadzonej alternatywnymi metodami – za pomocą terroryzmu lub „seksualnego” i „socjalnego” dżihadu;
  • metafora tzw. ideologii multikulturalizmu, która ma pełnić ważną rolę w opisaniu obecnej sytuacji społeczno-politycznej wielu krajów Europy Zachodniej i stanowić zagrożenie dla polskiej suwerenności, wartości chrześcijańskich i tradycji kultury polskiej;
  • metafora „wylęgarni dżihadu”, tj. dzielnic zamieszkałych przez imigrantów i będących miejscem rekrutacji przyszłych terrorystów;
  • metafora zderzenia cywilizacji Zachodu z cywilizacją islamu, której punktem krytycznym jest kryzys uchodźczy lat 2015–2016;
  • metafora samobójstwa elit lub wręcz samobójstwa Europy jako niezdolnej do stawienia czoła wymienionym wyżej zagrożeniom.

Czy w polskiej prasie istnieje pozytywny obraz muzułmanów?

W badanych materiałach nie występował raczej pakiet „pozytywnego myślenia o muzułmanach”. Co ciekawe, o ile jednak zwolennicy pakietu „negatywnego myślenia o muzułmanach” ugruntowywali swoje poglądy, odwołując się do takich kategorii, jak suwerenność Polski czy wartości chrześcijańskie, to osoby z nimi polemizujące odwoływały się z kolei do uogólnionego katalogu wartości europejskich, do których zaliczali tolerancję, prawa człowieka, równość wobec prawa itd.

„Negatywny pakiet myślenia o muzułmanach” dominował w tych mediach, które plasują się po prawicowo-konserwatywnej stronie spektrum światopoglądowego. Jednak pewne jego elementy przenikały także do mediów znajdujących się po stronie liberalno-lewicowej.

Istotne z punktu widzenia charakterystyki obu sposobów myślenia było to, gdzie wskazywano przeciwnika dla danego zestawu wartości. „Negatywnemu pakietowi myślenia o muzułmanach” towarzyszy przekonanie, że przeciwnikiem tym jest, po pierwsze, agresywny islam, a po drugie, próbujące narzucić Polsce swój dyktat elity europejskie. Z kolei osoby, które z tym pakietem polemizują, jako głównego przeciwnika wskazują elity prawicowo-konserwatywne, które określane są czasem wyrazami obelżywymi lub ekspresywizmami, np. oskarżane o polewanie [rzeczywistości] brunatnym sosem, naziolstwo itd.

Wpływ języka na jakość debaty publicznej

Część analizowanych tekstów nie zawiera stwierdzeń bezpośrednio odnoszących się do cech muzułmanów, uchodźców itd. Pojawiają się tam natomiast niepochlebne stwierdzenia na temat oponentów w polskiej debacie publicznej, szerzących według danego autora poglądy błędne, niedorzeczne czy wręcz groźne. Teksty te stanowią istotny materiał badawczy.

  • Po pierwsze, można zakładać, że powiększająca się liczba stwierdzeń obelżywych, ekspresywizmów itd. może za sobą pociągać ogólne „psucie” debaty publicznej i wzrost liczby stwierdzeń dyskryminacyjnych, używanych pod adresem różnych grup mniejszościowych.
  • Po drugie, muzułmanie stają się w takich wymianach jedynie „narzędziem polemicznym”, co może mieć konsekwencje w postaci ich dehumanizacji i myślenia o nich jako bliżej nierozpoznanym tłumie, a nie konkretnych jednostkach ludzkich z przyrodzonymi prawami i godnością.

Skutki pogłębiającej się mowy nienawiści mogą być zatrważające…

Od 2000 r. liczba spraw o przestępstwa na tle religijnym i etnicznym w Polsce wzrosła kilkunastokrotnie. Prokuratury przeprowadziły w 2015 r. rekordową liczbę 1,5 tys. postępowań tego typu. Z kolei w ciągu pierwszych 6 miesięcy 2016 r. w całym kraju rozpoczęto 863 sprawy o czyny motywowane nienawiścią (to o 69 więcej niż w pierwszej połowie 2015 r., mamy zatem do czynienia z 13-proc. wzrostem).

W ostatnich latach zwraca uwagę nowy cel ataków, są nim muzułmanie lub osoby utożsamiane przez sprawców z wyznawcami islamu. W 2016 r. dotyczyło to aż 250 postępowań, czyli blisko 30 proc. wszystkich spraw motywowanych pobudkami rasistowskimi i ksenofobicznymi. Do prokuratur zgłaszano zwłaszcza liczne publikacje zamieszczane w Internecie, których autorzy pisali o uchodźcach, nazywając ich „brudasami” i „roznosicielami chorób” lub wzywali do „rozpalania pieców Oświęcimia”.

 

Więcej informacji w sprawie: