Godło RP

Status funkcjonariuszy publicznych – nie dla strażników leśnych. MS odpowiada RPO

Data: 
2018-10-15
  • Objęcie strażników leśnych statusem funkcjonariuszy publicznych jest nieracjonalne i nieuzasadnione – uważa Ministerstwo Sprawiedliwości
  • To odpowiedź resortu na postulat Rzecznika Praw Obywatelskich
  • RPO wskazywał, że brak takiego statusu uniemożliwia ściganie strażników za przekroczenie obowiązków, np. wobec protestujących przeciw wycince Puszczy Białowieskiej

Śledztwa wobec strażników leśnych za nieuprawnione używanie siły wobec protestujących przeciw wycince są umarzane – wskazywał Adam Bodnar w wystąpieniu z 10 sierpnia 2018 r. do MS. Za nadużycie uprawnień (art. 231 § 1 Kodeksu karnego) mogą bowiem odpowiadać tylko funkcjonariusze publiczni. Strażnicy leśni nimi nie są - choć korzystają z przysługującej im ochrony prawnej. Obywatel jest zatem represjonowany za czyny przeciw strażnikowi - nie ma zaś ochrony, gdy ten dokonuje przestępstwa na szkodę obywatela.

Argumenty RPO za statusem funkcjonariusza publicznego dla strażnika leśnego

W umorzeniach spraw policja  wskazywała, że definicja funkcjonariusza publicznego z art. 115 § 13 k.k. nie wymienia pracowników Służby Leśnej. A skoro strażnik leśny nie jest funkcjonariuszem publicznym, to nie można mu postawić zarzutu z art. 231 § 1 Kk (przewiduje on karę pozbawienia wolności do lat 3 wobec funkcjonariusza publicznego, który, przekraczając uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego).

Według ustawy o lasach pracownicy Służby Leśnej korzystają z ochrony prawnej, przewidzianej w prawie karnym dla funkcjonariuszy publicznych. Ogranicza się ona jednak tylko do wykonywania przez strażnika leśnego czynności służbowych. Jest zatem węższa niż ochrona prawna funkcjonariusza publicznego, który podlega jej nie tylko podczas wykonywania czynności służbowych, ale także wówczas, gdy dany czyn (znieważenie, naruszenie nietykalności, czynną napaść) popełniono wobec niego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych.

- Działania strażników leśnych głęboko wkraczają w sferę praw i wolności obywatelskich - wskazywał Rzecznik. Podkreślał, że w doktrynie prawa wskazuje się, iż ochrona prawna - ze względu na zakres czynności strażników leśnych, które bywają niebezpieczne - jest niewystarczająca. Dlatego formułuje się w niej wniosek, aby strażników leśnych objąć taką ochroną, jaką mają funkcjonariusze publiczni, a zakres tego pojęcia poszerzyć o strażnika leśnego.

RPO widzi zatem konieczność zrównania ochrony funkcjonariusza publicznego z jego odpowiedzialnością karną za przestępstwa popełnione podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. - Brak korelacji między tymi dwoma elementami prowadzi do sytuacji, w której obywatel jest surowo represjonowany za czyny skierowane przeciwko funkcjonariuszowi publicznemu, nie posiada natomiast analogicznej ochrony w razie popełnienia przestępstwa na jego szkodę przez tego funkcjonariusza publicznego, co w konsekwencji prowadzi do sytuacji obrażającej poczucie słuszności i sprawiedliwości - zaznaczył Adam Bodnar. Dlatego wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o rozważenie odpowiednich działań legislacyjnych.

Odpowiedź MS

W piśmie Rzecznika Praw Obywatelskich nie został zakwestionowany status prawnokarny strażnika leśnego - odpowiedział  4 października 2018 r. wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Przypomniał, że według poprzednio obowiązującego Kodeksu karnego z 1969 r. strażnik leśny miał status funkcjonariusza publicznego (jak i inne osoby „korzystające z mocy przepisów szczególnych z ochrony przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych”). Przepis ten nie został powtórzony w obecnym Kodeksie karnym z 1997 r. - Ustawodawca już w przeszłości uznał, że regulację tę należy usunąć z porządku prawnego. Pismo RPO nie odnosi się do motywacji, która stała za tą decyzją - podkreślił Marcin Warchoł.

Zaznaczył, że osoba nie będąca funkcjonariuszem publicznym korzysta ze szczególnej ochrony prawnej jedynie w sferze związanej z określonymi działaniami zawodowymi. Np. pracownikom Służby Zdrowia ochrona taka przysługuje podczas udzielania świadczeń zdrowotnych; strażnikom Państwowej Straży Rybackiej – przy wykonywaniu czynności służbowych; nauczycielom - podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. - Ustawodawca chroni nie tyle osobę, ile prawidłowy przebieg działań zawodowych przez nią podejmowanych, a przez to prawidłowe życie publiczne.

Odpowiedzialność karną z art. 231 k.k. ponoszą zaś wyłącznie osoby wskazane w art. 115 § 13 k.k.. a więc wykonujące zawody szczególnego zaufania publicznego. - Rozciąganie tej odpowiedzialności na wszystkich, którym w związku z czynnościami zawodowymi przysługuje ochrona przewidziana dla funkcjonariuszy publicznych, nie wydaje się ani racjonalne, ani uzasadnione potrzebami polityki karnej – głosi pismo.

Marcin Warchoł wskazał, że biorąc pod uwagę, jak niedookreślone i szerokie są znamiona czynów zabronionych stypizowanych w art. 231 k.k., nie jest celowe stosowanie tej regulacji do nauczycieli, radnych, adwokatów lub lekarzy - taki zaś w praktyce byłby skutek wprowadzenia w życie postulatu RPO. - Skądinąd jest nieco zaskakujące, że organ ochrony praw człowieka występuje w swym piśmie z żądaniem tak szerokiej penalizacji życia publicznego – dodał wiceminister.

Według niego, propozycja RPO nie zasługuje na uwzględnienie z uwagi na fakt, że przyznawana przez prawo ochrona miewa charakter incydentalny i tymczasowy. Korzysta z niej każdy, kto w obronie koniecznej odpiera zamach na jakiekolwiek cudze dobro chronione prawem (art. 23 lb k.k.), albo biegły w związku z wykonywaniem czynności wynikających z postanowienia o zasięgnięciu opinii. - Rodzi się zatem pytanie, w jaki sposób należałoby stosować postulowaną regulację w takich wypadkach – napisał Marcin Warchoł.

- Z uwagi na powyższe postulat Rzecznika Praw Obywatelskich należy uznać za nieuzasadniony - brzmi konkluzja MS.

II.570.1.2018

  • Zdjęcie lasu. Na pierwszym planie ścięte drzewo
    Puszcza Białowieska