Zawartość

TSUE zamraża działanie Izby Dyscyplinarnej SN. Zastępca RPO dla Onetu: kary dla Polski za złamanie postanowienia mogą być wysokie

Data: 
2020-04-08
słowa kluczowe: 

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zdecydował 8 kwietnia 2020 r., że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ma całkowicie zawiesić swoją działalność, bo sposób jej powołania nie daje gwarancji niezależności. Sprawą zajęła się Wielka Izba TSUE, co  - jak podkreśla zastępca RPO dr Maciej Taborowski - pokazuje wagę tej kwestii. Trybunał jasno wskazał, że z powodu polskiej Izby Dyscyplinarnej zagrożony może być cały europejski system sądownictwa.

TSUE zdecydował o zastosowaniu środków tymczasowych, na mocy których Izba Dyscyplinarna SN ma zawiesić swoją działalność do czasu rozstrzygnięcia skargi KE na Polskę

Jeśli Polska w ciągu miesiąca nie zastosuje się do orzeczenia, to TSUE może nałożyć na nasz kraj wysokie kary - mówi dr Maciej Taborowski. - Procedura została już wypracowana przy sprawie Puszczy Białowieskiej. Tu mamy zaś informację, że KE już zastrzegła sobie prawo do złożenia dodatkowego wniosku o nałożenie na Polskę kary pieniężnej - podkreśla zastępca RPO.

Orzeczenia TSUE całkowicie zawiesza wszystkie przepisy do dzialania Izby Dyscyplinarnej SN. Izba ta powinna więc przestać orzekać. Nie może też przekazać tych spraw do innej Izby SN, której powołanie także budzi wątpliwości - wyjaśnia zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich w rozmowie z red. Magdaleną Gałczyńską z Onet.pl. Oznacza to, że sprawy z Izby Dyscyplinarnej nie mogą w żadnym wypadku trafić do drugiej powołanej przez nową KRS Izby: Kontroli Nadzwyczajej i Spraw Publicznych. To zaś w praktyce oznacza, że kwestie dyscyplinarne rozstrzygać będą mogły wyłącznie tzw. stare Izby SN.

Galeria

  • Osoba przemawia
    Zastępca RPO Maciej Taborowski