Zawartość

Uroczystość Upamiętnienia Ofiar Holocaustu w siedzibie ONZ

Data: 
2019-01-28

Tematem działań związanych z pamięcią i edukacją o Holokauście w tym roku jest "Pamięć o Holokauście: żądaj i broń swoich praw człowieka". W ten sposób ONZ zachęca młodzież do uczenia się o Holokauście, przeciwdziałaniu dyskryminacji i ochronie wartości demokratycznych w swoich społecznościach, w czasie, gdy rozprzestrzenianie się neonazizmu i grup nienawiści napędza rosnący antysemityzm i inne formy nienawiści na całym świecie. Temat ten przypomina również o 70. rocznicy Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz Konwencji o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa.

Coroczną uroczystość upamiętnienia ofiar Holokaustu poprowadziła w siedzibie ONZ 28 stycznia 2019 r.  Alison Smale, podsekretarz generalna ONZ ds. Globalnej Komunikacji.

Marian Turski, Przewodniczący Rady Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie, Wiceprezes Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny, dziennikarz i członek Rady Społecznej przy Rzeczniku Praw Obywatelskich dał świadectwo ocalałego z Holocaustu.

Wystąpienie Mariana Turskiego podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ:

Drodzy, w Auschwitz nie miałem imienia, w Auschwitz nie miałem nic, tylko wytatuowany numer B-9408. Byłem w Auschwitz aż do dnia ostatniego, aż do tak zwanej ewakuacji, która w rzeczywistości była marszem śmierci do Buchenwaldu. Potem brałem udział w drugim marszu śmierci z Buchenwaldu do Theresienstadt, gdzie zostałem wyzwolony tego samego dnia co Inge Auerbacher.

Bardzo często spotykam się z ludźmi i oni zadają pytanie: powiedz nam, co było najgorsze w Auschwitz? Co było najgorsze, kiedy tam byłeś? Oczekują, zapewne i wy, oczekują odpowiedzi: głód. Tak, w pewnym sensie macie rację. Ludzie, jeśli nie są ofiarami Hołodomoru na Ukrainie, jeśli nie mieszkają w Sudanie lub Jemenie, jeśli codziennie otrzymują większą lub mniejszą część pożywienia, nie mogą sobie wyobrazić, czym jest głód. Mówiąc krótko: wyobraź sobie, że przed twoimi oczyma pojawia się widmo ziemniaka, widmo łyżki zupy, kromki chleba, bez przerwy.

Niemniej jednak nie powiedziałbym, że to było najgorsze. Więc co było najgorsze? Zima 1944-1945 była koszmarną zimą. Nadzwyczajne zimno. Minus 20 stopni Celsjusza. Byliśmy w naszych więziennych uniformach. Wyciąłem bieliznę z cementowego worka pod pasiak, a niemiecki nadzorca natychmiast to zauważył. Zaczął krzyczeć: "du hast Deutsche gshtolen!", co oznacza "ukradłeś niemiecką własność!" I pobił mnie okrutnie.

Czy zimno było tym najgorszym? Nie. Co? Nie zimno, nie głód? Może tak zwane warunki życia? Zostaliśmy osiedleni w barakach. Było tam po 1000 1100 osób. Na piętrowych pryczach po 5, 6, 7 osób. Zaczynasz zastanawiać się, czy lepiej być na górnej lub dolnej pryczy. Cóż, oczywiście, najlepiej być na najwyższej pryczy ... Dlaczego? Pęcherze więźniów nie zawsze wytrzymywały i ściekało. Lepiej być na górze niż na dole. Ale z drugiej strony, jeśli pojawił się nagły apel, a  robili to bardzo często, a ty byłeś bardzo słaby i musiałeś wspiąć się na górną pryczę… Było to bardzo niebezpieczne, ponieważ trzeba się było spieszyć do apelu. Jeśli byłeś zbyt wolny groziła ci nawet śmierć.

I nie to było najgorsze. Więc co było gorsze? Może wszy? To była klątwa. Muszę przyznać, że w tak zwanym stammlager w Auschwitz i Buchenwaldzie nie pamiętam, żeby były wszy. Jednak bardzo często byliśmy umieszczani w tak zwanych komandach - jednostkach specjalnych, których celem było oczyszczenie starej rafineri obok Auschwitz, lub oczyszczenie kopalni w pobliżu Buchenwaldu. Wszystko zostało zniszczone, całe obiekty zostały zbombardowane. I nie było możliwości mycia. Nawiasem mówiąc, setki tysięcy wszy towarzyszyły ludziom podczas marszu śmierci. Prawdę powiedziawszy, od wszy podczas ostatniego marszu śmierci zaraziłem się tyfusem.

Ale nadal nie powiedziałbym, że to było najgorsze. Najgorsze było upokorzenie. Upokorzenie. Jeśli byłeś Żydem i właśnie dlatego, że byłeś Żydem, traktowano cię nie jak istotę ludzką, traktowano cię jak wesz, jak pluskwę, jak karalucha. A co przyzwoici ludzie robią z karaluchem, z wszami, z pluskwą? Wytapiają, miażdżą, duszą, zabijają, unicestwiają.

Drodzy Przyjaciele, bardzo często jestem dzisiaj pytany. Pan jako osoba która przeżyła piekło, czego nauczył się pan z własnego doświadczenia? Co chce pan dzisiaj powiedzieć młodym ludziom? Gdybym musiał wybrać spośród wszystkich lekcji i wszystkich słów jedno lub dwa, wybrałbym: empatię, współczucie. To jest najważniejsze w życiu.

Drodzy Przyjaciele, obchodzimy dziś rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz. To naturalne, że używamy zwrotu "nigdy więcej Auschwitz", "nigdy więcej Auschwitz". Ale jeśli chcemy, by to wezwanie było nie tylko zwykłym sloganem, pustym wyrażeniem, musimy, powinniśmy nauczyć się rozumieć innych ludzi, czasami obcych, ludzi, którzy są różni od nas. To jedyna rzecz, którą mógłbym  zasugerować jako osoba która przetrwała Holokaust.

Dwa dni temu miałem zaszczyt zostać zaproszonym przez rabina Arthura Schneiera do synagogi Park-East wraz z grupą dyplomatów ONZ. Wygłosił bardzo poruszającą mowę. Rabbi Schneier zacytował zdanie biblijne: kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Nie posunąłbym się tak daleko, Rabbi Schneier. Myślę, że zanim zaczniemy od miłości, powinniśmy zacząć od czegoś innego. Powinniśmy zacząć od zmniejszania nienawiści i wrogości. Musimy to zrobić. Jeśli nie, kto ochroni nasze dzieci, nasze wnuki przed światową zagładą, przed katastrofą światową?

 

Galeria

  • Marian Turski at UN General Assembly

    Marian Turski at UN General Assembly

Zobacz także