Godło RP
Zawartość

Sprawa składowiska odpadów

Data: 
2019-02-21

Zespół, który prowadzi sprawę w BRPO

Logo w czerwonej ramce: wykrzyknik w trójkącie (znak ostrzeżenia)

W okolicy miejscowości B. przez ćwierć wieku zakłady chemiczne składowały trujące i niebezpieczne odpady. Składowisko zostało zamknięte w 1975 r., ale teren nie został oczyszczony. Skażenie dotyczy gleby i wody, i poszerza się obejmując coraz większy obszar. Zakłady chemiczne już nie istnieją, a ich następca prawny ogłosił upadłość. Syndyk masy upadłościowej nie chce podjąć się teraz usunięcia skażenia. Procedury wszczęte w obronie mieszkańców okazały się nieskuteczne i sprawa trafiła do sądu administracyjnego. Mieszkańcy okolic składowiska od lat nie mogą korzystać z wody, bo jest skażona.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tej sprawy w momencie gdy trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Stan faktyczny:

W lutym w 2018 r. grupa 100 mieszkańców osiedla Ł.W. zgłosiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w B. skażenie wód powierzchniowych i podziemnych w rejonie ich miejscowości.

Z badań wód podziemnych, którymi dysponował RDOŚ, wynikało, że zanieczyszczenia z kompleksu składowisk „Z” przemieszczają się w kierunku dolnej Wisły. Za najgroźniejsze ognisko skażenia RDOŚ uznał nieczynne dziś składowisko siarczynu pofenolowego na jednej z działek kompleksu. Za składowiska, od lat 50. ubiegłego wieku do 2014 r. odpowiedzialne były głównie Zakłady Chemiczne „Z” w B.

Mieszkańcom grozi bezpośredni kontakt z toksycznymi substancjami.

Orzeczenia organów:

Walka ze skażeniem w gminie B. formalnie rozpoczęła się w 2007 r., kiedy  Wojewoda zobowiązał Zakłady Chemiczne „Z” do działań naprawczych czyli do  doprowadzenia gleby i ziemi do tzw. standardów ekologicznych.

Działania te miały być wykonane w ciągu 6 lat, z zastrzeżeniem, że można ich zaprzestać dopiero po oczyszczeniu gruntu.

W czerwcu 2014 r., następca prawny zlikwidowanych Zakładów Chemicznych „Z”, Spółka I.K. Sp. z o.o. poinformowała RDOŚ w B. o zakończeniu działań naprawczych. RDOŚ zrobił jednak badania i wykazał, że wbrew nakazowi Wojewody grunty nie zostały oczyszczone. Wezwał więc spółkę do kontunuowania prac.

Spółka tego nie zrobiła. Zamiast tego zgłosiła szkodę w środowisku. Ustawa o zapobieganiu szkodom w środowisku nakłada obowiązek zgłaszania zanieczyszczenia – spółka wiedząc o skali skażenia musiała je zaraportować. Następnie jednak ogłosiła upadłość, a jej reprezentantem stał się syndyk masy upadłościowej.

W lipcu 2017 r. RDOŚ przekazał sprawę oczyszczenia gruntu do egzekucji. Syndyk sprzeciwił się stwierdzając, że go ona nie obowiązuje. Mimo to sprawa trafiła do zastępczego wykonania w trybie egzekucji administracyjnej.

RDOŚ w B., uznał jednak, że nawet wykonanie obowiązków z decyzji Wojewody z 2007 r., w obecnym stanie środowiska i tak nie doprowadzi do jego naprawy. Nie zatrzyma też zanieczyszczeń, które przemieszczają się w kierunku  trasy dolnej Wisły oraz terenów zamieszkałych przez ludzi. RDOŚ w B. zauważył, że działania nakazane przez Wojewodę dotyczyły tylko oczyszczania gruntu w miejscu składowania odpadów. Pomijały za to wody podziemne. Wojewoda nie przewidział poza tym żadnych środków, które zapobiegałyby wsiąkaniu deszczówki w grunt, na którym składowane były toksyczne odpady, a przez to przenikaniu zanieczyszczeń wody w głąb ziemi.

Dlatego też, w styczniu 2018 r., RDOŚ zobowiązał syndyka do przeciwdziałania dalszemu pogłębianiu się szkody w środowisku. Działania Syndyka miały tym razem obejmować obszar o powierzchni ponad 108 ha, na który negatywnie oddziaływało dawne składowisko odpadów niebezpiecznych w B.

RDOŚ nakazał po pierwsze przykryć miejsce, gdzie składowane były odpady niebezpieczne warstwą gruntów nieprzepuszczalnych lub sztuczną membraną izolacyjną, a po drugie, oczyścić nie tylko grunt ale i wody podziemne.

Termin wykonania pierwszego z zadań RDOŚ określił na czerwiec 2018r. a drugiego - na czerwiec 2023 r. Zastrzegł przy tym, że w przypadku nieosiągnięcia w tym drugim terminie odpowiedniego stanu chemicznego wód podziemnych, działania mają być kontynuowane.

Syndyk odwołał się od niej, w związku z czym, sprawa trafiła do rozpoznania przez Główną Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ).

We wrześniu 2018 r. GDOŚ uchylił decyzję RDOŚ w B. i umorzył postępowanie. Organ uznał, że decyzja, jaką wydał RDOŚ w B., nie ma racji bytu, skoro wcześniej sprawą zajmował się Wojewoda (organy państwa nie powinny niepotrzebnie powielać swoich działań). Ta decyzja jest teraz przedmiotem sporu sądowego.

Decyzję GDOŚ zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie Prokurator Okręgowy w B. Zauważył, że nie ma tu miejsca nakładanie się decyzji – to, co robił Wojewoda nie jest tożsame z tym, czym zajął się RDOŚ.

Rzecznik Praw Obywatelskich przyznał rację prokuratorowi i zgłosił WSA w Warszawie swój udział w sprawie. W piśmie procesowym zarzucił GDOŚ, że pobieżnie ocenił materiał dowodowy zgromadzony przez RDOŚ. W rezultacie, Rzecznik uznał uchylenie decyzji RDOŚ za niezasadne.

Zdaniem RPO decyzja organu  jest niezgodna ze spoczywającym na władzach publicznych konstytucyjnym obowiązkiem ochrony środowiska i przeciwdziałania jego degradacji.

Dlaczego sprawa jest ważna dla Rzecznika

Zdrowe środowisko jest niezbędne dla dobrostanu człowieka. Jako takie, należy ono do nadrzędnych wartości konstytucyjnych i zasługuje na szczególną ochronę ze strony władz publicznych – o czym wprost stanowi art. 74 ust. 2 Konstytucji RP.

Rzecznik zwrócił uwagę, że RDOŚ w B. od wielu lat usiłuje doprowadzić do cofnięcia szkodliwych zmian w środowisku na terenie gminy B. Wydane przez niego rozstrzygnięcie Rzecznik ocenia jako specjalistyczne, głęboko przemyślane i przede wszystkim wydane po drobiazgowym przeprowadzeniu postępowania dowodowego.

Rzecznik zauważa, że zadanie, przed którym stanął RDOŚ w B. było bardzo trudne, ponieważ geneza obecnego stanu zanieczyszczenia środowiska na tym terenie jest wieloczynnikowa pierwotną przyczyną skażenia była niekontrolowana działalność Zakładów Chemicznych „Z” w latach 1950 – 1975. Skażenie to nie byłoby jednak tak duże i niebezpieczne dla zdrowia ludzi, jak obecnie, gdyby podejmowane w przeszłości środki zaradcze okazały się efektywne, a podmioty władające skażonym terenem podjęły zdecydowaną walkę o czyste środowisko. Tymczasem, zgodnie z art. 86 Konstytucji, każdy jest zobowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie.

Rzecznik jest przekonany, że przewidziane przez RDOŚ w B. środki zaradcze są konieczne dla ochrony mieszkańców miejscowości Ł i P przed skutkami katastrofy ekologicznej. Niewątpliwie, z takim zjawiskiem  mamy właśnie do czynienia na terenie gminy B.

Nie można zapominać o tym, że Konstytucja wiąże prawo człowieka do ochrony zdrowia ze spoczywającym na władzach publicznych obowiązkiem zapobiegania negatywnym dla niego skutkom degradacji środowiska (art. 68 ust.1 i 4 Konstytucji). Rzecznik uważa, że RDOŚ w B., swoją decyzją usiłował właśnie zrealizować obowiązek płynący z tego przepisu. Dlatego też, przystąpił do sprawy.

Skąd RPO wie o sprawie

Z mediów

Numer sprawy

V.7203.74.2018

  • Aktualności
Data: 
2019-03-10
Złożona gazeta

Aby woda znów była czysta, a trawa zielona.

Siwe grunty, brak roślinności, resztki zabudowań fabrycznych – tak dziś wyglądają tereny nieczynnych składowisk odpadów produkcyjnych po dawnych Zakładach Chemicznych w Bydgoszczy. W bezpośrednim sąsiedztwie, na osiedlu Łęgnowo, mieszkają ludzie. Zakłady już w latach 80. nazywane były największym trucicielem Polski.

Data: 
2019-03-11
Zdechła ryba w wodzie
  • Jest szansa na skuteczną walkę ze skażeniem wód powierzchniowych i podziemnych w okolicy, gdzie przez ćwierć wieku zakłady chemiczne składowały trujące odpady
  • Zakłady już nie istnieją, a ich następca prawny ogłosił upadłość. Syndyk masy upadłościowej nie chciał usunąć skażenia
  • Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zobowiązała syndyka do działań naprawczych. Syndyk odwołał się, a Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska uchylił decyzję RDOŚ i umorzył postępowanie
  • Na wniosek prokuratury i RPO Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję GDOŚ
Data: 
2019-02-25
Sterta śmieci
  • Ministerstwo Środowiska chce bardziej rygorystycznie określić przepisy magazynowania odpadów. Tak chce rozwiązać narastający problem nielegalnego zbierania odpadów i ich przetwarzania
  • RPO ma wątpliwości do jednego z zapisów projektu, który ma nie dotyczyć m.in. „władającego nieruchomością, który zbiera odpady komunalne wytwarzane na jej terenie”
  • Rzecznik pyta resort, czy rozporządzenie obejmie wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe, które nie władają nieruchomościami lokalowymi, pozostającymi w ich zarządzie
  • Ewentualne objęcie rozporządzeniem wspólnot i spółdzielni mogłoby oznaczać dodatkowe koszty
  • Zdechła ryba w wodzie
    Zatrucie środowiska