Zawartość
Liczba całkowita wyników: 35

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej

Data początkowa
np.: 03/2020
Data końcowa
np.: 03/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

TSUE potwierdził niedopuszczalność "dyscyplinarek" sędziów za zadanie pytań prejudycjalnych

Data: 2020-03-26
  • Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał 26 marca 2020 r. ważny wyrok w sprawie zainicjowanej pytaniami polskich sądów
  • Potwierdził w nim niedopuszczalność prowadzenia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego krajowego w związku z wystąpieniem przez niego z pytaniem prejudycjalnym

Orzeczenie zapadło w sprawie odesłań prejudycjalnych dotyczących obaw sędziów o wykorzystywanie mechanizmu postępowań dyscyplinarnych do wpływania na nich i kontroli treści orzeczeń sądowych (połączone sprawy C-558/18 Miasto Łowicz i C-563/18 Prokuratura Okręgowa w Płocku).

We wnioskach do Trybunału Sąd Okręgowy w Łodzi oraz Sąd Okręgowy w Warszawie wskazywały, że wydanie przez nie orzeczeń nieodpowiadających oczekiwaniom organów władzy politycznej może narazić sędziów orzekających na podjęcie wobec nich postępowań dyscyplinarnych. Sądy uzasadniały takie obawy brakiem gwarancji obiektywności i bezstronności postępowań dyscyplinarnych na skutek różnorodnych zmian ustawowych wprowadzonych w Polsce, a dotyczących w szczególności składu Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, upolitycznienia Krajowej Rady Sądownictwie czyniącego z niej faktycznie organ quasi-dyscyplinarny, szerokimi i arbitralnymi uprawnieniami Ministra Sprawiedliwości w postępowaniach dyscyplinarnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że wyrok nie oznacza, iż Trybunał nie dostrzegł obaw dotyczących braku gwarancji niezawisłości sędziowskiej podnoszonych przez dwa sądy polskie. Wprost przeciwnie, uzasadnienie wyroku zawiera szereg elementów potwierdzających niezbędność zapewnienia sądom i sędziom odpowiednich gwarancji. Już to, że sprawa udzielenia odpowiedzi na pytania sądów polskich została przydzielona Wielkiej Izbie Trybunału i rozstrzygnięta wyrokiem, a nie postanowieniem, wskazuje, że była wielkiej wagi, pytania sądów odsyłających były istotne, wymagały pogłębionej analizy i przyjęcia konkluzji, które będą mieć znaczenie dla kolejnych spraw zawisłych przed Trybunałem.

Trybunał uznał wnioski dwóch sądów polskich za niedopuszczalne z powodów proceduralnych, wskazując, że konkretne spory w postępowaniach głównych (krajowych) zawisłe przed tymi sądami nie wykazują łącznika z prawem Unii, zaś sądy odsyłające w istocie rzeczy zwróciły się do Trybunału z pytaniem o zgodność przepisów prawa polskiego regulujących reżim odpowiedzialności dyscyplinarnej z prawem Unii Europejskiej. Takiej zaś kompetencji Trybunał w postępowaniu prejudycjalnym nie posiada, jego rola jest bowiem ograniczona do asystowania sądowi odsyłającemu w poszukiwaniu rozstrzygnięcia sporu zawisłego przed sądem.

Inną rolę pełni natomiast postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości ze skargi o stwierdzenie naruszenia prawa Unii. RPO przypomina, że przed Trybunałem toczy się obecnie sprawa w takim właśnie trybie, wniesiona przez Komisję Europejską, która dotyczy oceny zgodności polskiego reżimu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów z wymogami skutecznej ochrony sądowej gwarantowanej prawem Unii (C-791/19). W tym postępowaniu Trybunał będzie uprawniony do dokonania bezpośredniej oceny zgodności, czego nie mógł uczynić w dzisiejszym orzeczeniu.

W wyroku z 26 marca 2020 r. Trybunał wskazał natomiast szereg konkluzji, które mają istotne znaczenia dla gwarancji niezawisłości i bezstronności sędziów oraz ochrony ich przed nadużywaniem mechanizmu odpowiedzialności dyscyplinarnej:

Po pierwsze, TS potwierdził, że oba sądy polskie mogły zwrócić z pytaniami prejudycjalnymi, bowiem mogą orzekać w sprawach związanych ze stosowaniem lub wykładnią prawa Unii. Są one sądami europejskimi i muszą odpowiadać wymogom skutecznej ochrony sądowej, a państwo członkowskie, regulując organizację krajowego wymiaru sprawiedliwości, ma obowiązek te wymogi wypełnić.

Po drugie, Trybunał Sprawiedliwości nie zakwestionował dopuszczalności pytań prejudycjalnych z powodów, czy to braku podstawy w prawie UE, czy też nie wystarczających argumentów merytorycznych. Co więcej, Trybunał wskazał, ze oba sądy odsyłające spełniły wymagania stawiane odesłaniom prejudycjalnym, także w zakresie omówienia powodów, które skłoniły je do zwrócenia się z pytaniami, oraz związku między powoływaną przez nie zasadą skutecznej ochrony sądowej, a przepisami krajowymi, które w ich ocenie mogły mieć wpływ na krajowe postępowania sądowe.

Po trzecie, Trybunał potwierdził, że sądy krajowe mają jak najszersze uprawnienie do występowania z pytaniami do TS, jeżeli uznają to wskazane w zawisłej przed nimi sprawie, mają także swobodę w wykonywaniu tego uprawnienia na każdym etapie postępowania, który uznają za stosowny.

Po czwarte, Trybunał Sprawiedliwości w wyroku jednoznacznie podkreślił, że żaden przepis prawa krajowego nie może stanowić przeszkody dla skorzystania przez sąd krajowy z uprawnienia do wystąpienia z pytaniem do TS. Sędzia krajowy jest uprawniony do zainicjowania dialogu sądowego z Trybunałem Sprawiedliwości według własnej oceny. Ani prawo krajowe, ani działania innych organów państwa członkowskiego nie mogą tego prawa ograniczać. Ocena, czy odesłanie prejudycjalne jest dopuszczalne czy nie, należy wyłącznie do Trybunału, nie zaś do organów krajowych.

Po piąte, TS dobitnie wskazał, że nie jest również dopuszczalne, by przepisy krajowe narażały sędziów krajowych na ryzyko wszczęcia wobec nich postępowań dyscyplinarnych z powodu wystąpienia do Trybunału z pytaniami. W konsekwencji również, wystąpienie przez sędziego z odesłaniem prejudycjalnym, które w późniejszej ocenie TS okazało się niedopuszczalne, nie może prowadzić do wszczęcia wobec sędziego krajowego postępowania dyscyplinarnego. Sama bowiem wizja wszczęcia takiego postępowania mogłaby negatywnie wpłynąć na wykonywanie przez sędziów krajowych powierzonej im funkcji ochrony sądowej oraz przysługujących im na gruncie prawa Unii uprawnień.

Po szóste, jednoznaczne wykluczenie przez TS odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziego krajowego za wystąpienie z pytaniem prejudycjalnym, lub jego późniejsze podtrzymanie, przesądzają, iż Trybunał Sprawiedliwości uznaje siebie za uprawnionego do oceny krajowego systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej w zakresie, w jakim jego funkcjonowanie może ingerować w uprawnienia i gwarancje sędziego określone prawem Unii. Jest to szczególnie istotne w związku z trwającym postępowaniem naruszeniowym Komisja przeciwko Polsce (wspomniana sprawa C-791/19), a także spodziewanym w niedługim czasie rozstrzygnięciem TS w przedmiocie zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN.

RPO pragnie również przypomnieć, że w Trybunale Sprawiedliwości toczą się kolejne sprawy dotyczące europejskich gwarancji statusu sędziego, w których Trybunał podda ocenie m.in. kwestie umocowania sędziego krajowego powołanego do pełnienia urzędu z rażącym naruszeniem prawa (sprawy C-487/19 W.Ż., C-508/19 Prokurator Generalny). W kontekście tych spraw trzeba przywołać drugi wyrok wydany przez TS w dniu 26 marca 2020 r. (C-542 i 543/18 RX-II), w którym Trybunał potwierdził, że każda strona postępowania sądowego powinna co do zasady mieć możliwość powoływania się na naruszenie jej prawa do skutecznego środka prawnego przed niezawisłym i bezstronnym sądem ustanowionym uprzednio na mocy ustawy.

Zatem w tym wyroku TS potwierdził, po pierwsze, iż każdy sąd unijny jest uprawniony do weryfikowania, czy organ sądowy jest umocowany zgodnie z prawem, oraz czy jest organem niezawisłym i bezstronnym, a po drugie, sąd jest nie tylko uprawniony, ale i zobowiązany do sprawdzenia z urzędu, czy spełnia kryteria „sądu” w rozumieniu prawa Unii, w tym tego, czy jego skład jest prawidłowy.

W ocenie RPO, w świetle tego wyroku Trybunału Sprawiedliwości, ustawa z 20 grudnia 2019 r. nowelizująca ustawy sądowe narusza prawo Unii. Zarówno w zakresie, w którym zaostrza mechanizm odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, jak i w zakresie wyłączania rzeczywistej możliwości kontroli, czy sąd krajowy spełnia wymogi skutecznej ochrony prawnej.

VII.564.55.2018

Stanowisko RPO dla Trybunału Sprawiedliwości UE ws. represji wobec sędziów w Polsce

Data: 2020-03-02
  • Problem postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów ma w Polsce charakter systemowy - pisze RPO do Trybunału Sprawiedliwości UE
  • Podaje przykłady represji za ich działania w sferze orzekania
  • Sędziowie, którzy wnieśli pytania prejudycjalne do TSUE, mogą realnie obawiać się naruszenia niezawisłości
  • A ustawa "represyjna" z 20 grudnia 2019 r. wprowadziła mechanizm faktycznie uniemożliwiający wykonywanie niektórych orzeczeń TSUE

W związku z represjami stosowanymi wobec sędziów w Polsce Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu ze stanowiskiem prawnym w połączonych sprawach dotyczących wykorzystywania postępowań dyscyplinarnych dla wywierania wpływu na sędziów i sprawowania politycznej kontroli nad treścią orzeczeń sądowych. Z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału, na podstawie art. 267 TFUE, wystąpiły: Sąd Okręgowy w Łodzi (sprawa C-558/18) oraz Sąd Okręgowy w Warszawie (sprawa C-563/18).

Pierwsza ze spraw, prowadzona przez sędzię Ewę Maciejewską, zrodziła się na kanwie sporu między Miastem Łowicz a Skarbem Państwa o środki finansowe na realizację przez gminę zadań zleconych przez administrację rządową. Gmina Łowicz uważała, że przekazane jej finansowanie jest zbyt niskie w stosunku do zadań, które jej powierzono. Zdecydowała się dochodzić wyrównania poniesionych kosztów na drodze sądowej. Sąd obawiał się, że w przypadku niekorzystnego dla administracji rządowej wyroku, może zostać wszczęte postępowanie dyscyplinarne. Dlatego zwrócił się do TSUE z pytaniem, czy sędziowie krajowi w takiej sytuacji są uprawnieni do ochrony unijnej przed spodziewanymi represjami.

W drugiej ze spraw, prowadzonej przez sędziego Igora Tuleyę, toczy się postępowanie karne, w którym trzy osoby zostały oskarżone o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Z uwagi na okoliczności sprawy, w przypadku uznania winy oskarżonych, sąd musiałby rozważyć nadzwyczajne złagodzenie kary, bowiem oskarżeni przyznali się do postawionych zarzutów, współpracowali z organami ścigania oraz wystąpili o status "małego świadka koronnego”. Sąd obawiał się, że – w obliczu politycznej retoryki szermującej surowością represji karnej – złagodzenie kar sprawcom może narazić sędziów orzekających na postępowanie dyscyplinarne. Sąd zwrócił się zatem do TSUE z pytaniem o dostępność unijnej ochrony przed nadużyciem reżimu odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Istotą obu spraw jest pytanie o istnienie unijnej gwarancji niezawisłości sędziowskiej w pełnym zakresie aktywności orzeczniczej sędziów krajowych, czyli także w zakresie spraw, które same nie są objęte prawem Unii. Sądy, kierując pytania prejudycjalne do Trybunału, wskazywały, że są sądami europejskimi, ponieważ do ich jurysdykcji należą również sprawy objęte prawem Unii. Rzecznik Praw Obywatelskich przystępując do postępowania przed Trybunałem poparł stanowisko polskich sądów.

18 czerwca 2019 r. w Trybunale odbyła rozprawa z udziałem przedstawicieli RPO. 24 września 2019 r. rzecznik generalny E. Tanchev przedstawił zaś opinię poprzedzającą wydanie wyroku. W opinii rzecznik generalny zaproponował uznanie pytań sądów odsyłających za nazbyt ogólne i hipotetyczne, a przedstawione przez sądy uzasadnienia za niezawierające wystarczających wyjaśnień potrzeby uzyskania odpowiedzi od Trybunału. Rzecznik Tanchev opowiedział się w konsekwencji za uznaniem odesłań prejudycjalnych za niedopuszczalne.

Sprawa nadal jest w toku, nie zapadł wyrok, nie wskazano także terminu jego ogłoszenia mimo, że od przedstawienia opinii rzecznika generalnego minęło niemal pół roku. RPO zwrócił się do Trybunału, przedstawiając nowe okoliczności w związku z rozwojem sytuacji w Polsce, a w szczególności:

  • uchwalenie i wejście w życie ustawy z 20 grudnia 2019 r. – określanej mianem ustawy „kagańcowej” lub „represyjnej” – radykalnie zaostrzającej odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów oraz zabraniającej im weryfikowania niezależności sądu i niezawisłości sędziego,
  • wzmożoną akcję wszczynania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, a także stosowanie środków o charakterze administracyjnym,
  • grożenie podjęcia lub inicjowanie postępowań karnych wobec sędziów, w tym także wobec sędziego Tuleyi, w oparciu o wątpliwe zarzuty.

Rzecznik w kolejnych pismach szczegółowo przedstawił te okoliczności oraz argumentację prawną. Proponował dalsze, głębsze zbadanie kwestii faktycznych i zagadnień prawnych w sprawie toczącej się przed TSUE. Wskazał także, że uczestnicy postępowania przed TSUE nie mieli możliwości ustosunkowania się do pełnej argumentacji rzecznika generalnego. Zdaniem RPO przesłanki te przemawiają za otwarciem na nowo ustnego etapu postępowania przed Trybunałem i za przeprowadzaniem kolejnej rozprawy. Decyzję w tej sprawie podejmie sam Trybunał .

W piśmie Rzecznik Praw Obywatelskich podtrzymał stanowisko, że sędziowie są uprawnieni do występowania z pytaniami prejudycjalnymi dotyczącymi ich statusu jako sędziów, w szczególności dotyczącymi niezawisłości sędziowskiej, niezależnie od tego, czy sprawa krajowa, w ramach której otwierają dialog sądowy z TSUE, jest  "sprawą unijną”, czy wyłącznie "sprawą krajową”. Niezawisłość sędziowska jest bowiem niepodzielna, nie może przysługiwać sędziemu jedynie w odniesieniu do części spraw, które rozpatruje; nie może być fragmentaryczna. Tak zdaniem RPO należy odczytywać wyrok TSUE z lutego 2018 r. w sprawie sędziów portugalskich (C-64/16 ASJP).

Odnosząc się do działań podjętych przez rzecznika dyscyplinarnego wobec sędziów, którzy zwrócili się w niniejszej sprawie z pytaniami do Trybunału, RPO wskazał, że działania te wchodzą w zakres postępowania dyscyplinarnego, ponieważ czynności wyjaśniające podejmowane przez rzecznika, w tym zwracanie się do sędziów o złożenie wyjaśnień lub wyzwanie ich w charakterze świadka, stanowią część postępowania dyscyplinarnego sensu largo. RPO podkreślił jednocześnie, że działania wobec nich zostały podjęte w związku z wystosowaniem pytań prejudycjalnych, tj. spotkały ich negatywne konsekwencje wykorzystania przysługującego sądom na mocy prawa Unii uprawnienia do nawiązania dialogu sądowego z TSUE. RPO wskazał, że problem postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów ma w Polsce charakter systemowy, nie zaś incydentalny, a sędziowie, którzy wnieśli pytania prejudycjalne, mogą obawiać się naruszenia swojej niezawisłości realnie, a nie tylko hipotetycznie.

W ocenie RPO każdy sędzia w Polsce może obawiać się surowych następstw działań podejmowanych w poczuciu wewnętrznej niezawisłości, w oparciu o prawo Unii i orzecznictwo TSUE, lecz niezgodnych z wolą władzy politycznej. Użycie postępowań dyscyplinarnych w celu przymuszania sędziów do postępowania oczekiwanego przez organy polityczne uległo nasileniu po wydaniu przez Trybunał Sprawiedliwości wyroku z 19 listopada 2019 r. w sprawie A.K. i inni (C-585/18, C-624/18 i C-625/18).

W piśmie RPO przytoczył szereg przykładów działań represyjnych wobec sędziów w związku z działaniami podejmowanymi przez nich w sferze orzekania.

Wobec sędziego Igora Tuleyi Prokuratura Krajowa – w pierwszym dniu obowiązywania "ustawy represyjnej” – wystąpiła do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o uchylenie immunitetu sędziowskiego i zgodę na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej. Sprawa dotyczy uwzględnienia zażalenia na umorzenie przez prokuraturę śledztwa w sprawie wydarzeń sejmowych w grudniu 2016, gdy przeniesiono obrady do Sali Kolumnowej Sejmu, utrudniając posłom opozycji parlamentarnej wzięcie w nich udziału. Uzasadniając nakazanie prokuraturze podjęcia śledztwa, sędzia przytoczył fragmenty zeznań posłów rządzącej partii, stawiające jej poczynania w niekorzystnym świetle. Postępowanie karne grozi zatem sędziemu za treść wydanego orzeczenia i ustne motywy jego uzasadnienia, a kontekst polityczny sprawy podjętej przez prokuraturę jest oczywisty.

Przeciwko sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi wszczęto postępowanie dyscyplinarne, cofnięto delegację do sądu wyższego szczebla, a także odsunięto od wykonywania czynności służbowych, ponieważ zażądał od Kancelarii Sejmu udostępnienia list poparcia kandydatów do KRS. Następnie sędzia został zawieszony uchwałą Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, mimo że sam Sąd Najwyższy uznał, że Izba ta nie jest "sądem” i nakazał jej powstrzymanie się od działań orzeczniczych.

Sędzia Alina Czubieniak została uznana przez Izbę Dyscyplinarną SN za winną przewinienia dyscyplinarnego i ukarana upomnieniem za uchylenie aresztu wbrew woli prokuratury.

Trzem sędziom Sądu Okręgowego w Krakowie postawiono zarzuty dyscyplinarne, ponieważ postanowili ocenić prawidłowość powołania asesora. Rzecznik dyscyplinarny zawnioskował także o ich zawieszenie i obniżenie wynagrodzenia. Podobnie dwóm sędziom Sądu Apelacyjnego w Katowicach postawiono zarzuty za zwrócenie się do Sądu Najwyższego z pytaniem prawnym dotyczącym prawidłowości uformowania składu orzekającego. W podobnej sprawie postępowanie dyscyplinarne wszczęto także przeciwko ośmiu sędziom Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Sędzi Annie Bator-Ciesielskiej postawiono zarzuty w następstwie sformułowania pytań prejudycjalnych do TSUE oraz odmowy orzekania w składzie z udziałem jednego z rzeczników dyscyplinarnych, a jednocześnie członka grupy hejterskiej @KastaWatch.

Sędziemu Krystianowi Markiewiczowi, prezesowi „Iustitii”, rzecznik dyscyplinarny postawił kilkadziesiąt zarzutów w związku z wypowiedziami kwestionującymi legalność działania i niezależność obecnej KRS oraz Izby Dyscyplinarnej SN.

Postępowanie dyscyplinarne grozi każdemu sędziemu w Polsce, który wyrazi krytyczną opinię – do czego jest uprawniony – o zmianach wprowadzanych w systemie wymiaru sprawiedliwości. Sędzi Sądu Rejonowego w Gorzowie Olimpii Barańskiej-Małuszek rzecznik dyscyplinarny postawił zarzuty w związku z krytycznymi wpisami sędzi o podporządkowywaniu sobie sądownictwa przez partię rządzącą, które zamieściła w mediach społecznościowych.

Represje mogą spotkać samych rzeczników dyscyplinarnych – przeciwko sędzi Marioli Głowackiej wszczęto postępowanie dyscyplinarne, ponieważ jako rzecznik dyscyplinarny odmówiła wszczęcia postępowania wobec innego sędziego, oceniając, że nie ma ku temu podstaw.

Zdaniem RPO system odpowiedzialności dyscyplinarnej jest obecnie stosowany z zamiarem łamania niezawisłości sędziowskiej, zaś wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów występujących z pytaniami prawnymi do TSUE lub kierujących się jego orzeczeniami stało się zwykłą praktyką rzeczników dyscyplinarnych, jest rutynowo używane jako instrument zastraszania sędziów. W konsekwencji RPO stwierdził, że organy państwa wywierają zaplanowany, systematyczny, nieuprawniony nacisk na sędziów i w skali kraju chcą wzmocnić efekt mrożący nastawiony na udaremnienie wykonania wydanego przez TSUE orzeczenia prejudycjalnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał także Trybunałowi opinię o uchwalonej 20 grudnia 2019 r. ustawie wprowadzającej mechanizm faktycznie uniemożliwiający wykonywanie niektórych orzeczeń TSUE, zwłaszcza tych dotyczących gwarancji niezawisłości sędziowskiej. RPO wskazał, że polski ustawodawca wyłącza spod kontroli sądowej legalność powołania i działania organów sądowych, a także legalności powołania do pełnienia urzędu sędziego, mimo że dopuszczalność takiej oceny wynika tak z polskiej Konstytucji, jak z wiążących Polskę standardów europejskich. RPO podkreślił, że ustawa zaostrzyła reżim odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, rozbudowując definicję deliktu dyscyplinarnego i wprowadzając w niej jeszcze wyższy niż poprzednio stopień arbitralności. Deliktem dyscyplinarnym jest przeprowadzanie przez sąd oceny, o której wprost mówi Trybunał Sprawiedliwości w wyroku z 19 listopada 2019 r.

W konkluzji pisma Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że - biorąc pod uwagę okoliczności spraw, w których sądy polskie zwróciły się z pytaniami do Trybunału Sprawiedliwości, a także uwzględniając dalszy rozwój sytuacji w Polsce – pytania prejudycjalne należy uznać za dopuszczalne. Istnieje bowiem konieczność zapewnienia skutecznej ochrony prawnej przez sąd krajowy działający w warunkach gwarantujących mu bezstronność i niezawisłość.

VII.564.55.2018

Styk prawa Unii Europejskiej i prawa krajowego. Wyjaśnienia na tle orzeczeń TSUE ws. PROFI CREDIT I oraz PKO BANK POLSKI

Data: 2020-02-19
  • Czy w świetle orzecznictwa TSUE pozycja konsumenta w polskim postępowaniu nakazowym spełnia kryteria prawa unijnego?
  • Kontrola postanowień umów konsumenckich w postępowaniu nakazowym – możliwość czy obowiązek polskiego sądu?
  • Jaki w świetle prawa unijnego jest zakres swobody polskiego sądu stosującego przepisy o postępowaniu nakazowym?

TSUE w orzeczeniach z 13 września 2018 r. w sprawie C-176/17 PROFI CREDIT I oraz z 18 listopada 2018 r. C-632/17 w sprawie PKO BANK POLSKI przedstawił bardzo istotny pogląd w zakresie niespełniana przez przepisy Kpc, regulujące postępowanie nakazowe, standardów w zakresie ochrony praw konsumenta i zapewnienia jego interesów w procesach z podmiotami rynku finansowego. W praktyce orzeczenia te mają szerszy charakter i dotyczą wszystkich spraw konsumenckich.

Poniżej prezentujemy kolejne opracowanie Forum Konsumenckiego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich (Komisji Ekspertów ds. Konsumentów), które ma na celu udzielenie odpowiedzi na powyższe pytania.

Materiał kierowany jest nie tylko do konsumentów, ale również do sędziów orzekających w sprawach konsumenckich oraz do pełnomocników procesowych.

Senacka komisja będzie pracować nad zmianą ustawy o kredycie konsumenckim - zgodną z wykładnią TSUE 

Data: 2020-02-12
  • 12 lutego 2020 r. Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji rozpatrzyła petycję w sprawie podjęcia prac legislacyjnych nad zmianą art. 49 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim
  • Chodzi o  to, aby był on zgodny z wykładnią przedstawioną w orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (sygn. C-383/18/Lexitor)

W orzeczeniu tym Trybunał wskazał, że artykuł 16 ust. 1 dyrektywy o kredycie konsumenckim (implementowany w art. 49 ust. 1 należy rozumieć w ten sposób, że prawo konsumenta do obniżki całkowitego kosztu kredytu w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu obejmuje wszystkie koszty, które zostały nałożone na konsumenta.

Odnosząc się do złożonej petycji, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich dr Maciej Taborowski podniósł, że co do zasady zmiana tego przepisu nie jest konieczna, aby można było zagwarantować skuteczność prawa UE. Wyroki TSUE wiążą bowiem w zakresie interpretacji dyrektyw unijnych wszystkie organy państwa, w tym przede wszystkim sądy. Wynika to z zasady lojalnej współpracy, o której stanowi art. 4 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej.

Biorąc jednak pod uwagę problemy, z jakimi boryka się stosowanie prawa europejskiego w praktyce w Polsce, to nie należy sprzeciwiać się takiej zmianie.

Nowelizacja mogłaby zwłaszcza wzmocnić pozycję konsumentów wobec sygnalizowanych RPO praktyk podmiotów rynku finansowego, które odmawiają stosowania wykładni tego przepisu, zgodnie z jego rozumieniem zaprezentowanym w orzeczeniu Trybunału w sprawie Lexitor.

Senacka komisja przegłosowała prowadzenie dalszych prac nad petycją. Należy się zatem spodziewać podjęcia prac analitycznych dotyczących kierunku ewentualnej interwencji legislacyjnej co do zmiany art. 49 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim.

Zastępca RPO dla "Gazety Wyborczej" o możliwych działaniach TSUE wobec Polski ws. systemu dyscyplinarnego sędziów

Data: 2020-02-12

- Ktoś, kto mówi o niewykonywaniu zabezpieczenia (Trybunału Sprawiedliwości UE ws. polskiego systemu dyscyplinarnego sędziów), musi się liczyć z tym, że to oznacza konieczność uszczuplenia środków polskich obywateli, którzy będą taką decyzję musieli sfinansować ze swojej kieszeni - mówi dr prawa Maciej Taborowski, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich.

Udzielił on wywiadu "Gazecie Wyborczej" nt. możliwych środków tymczasowych, jakie TS UE może zastosować wobec Polski. Ewentualną karę finansową TSUE może ustanowić, ale jedynie, gdyby okazało się, że Polska nie przestrzega ustanowionego zabezpieczenia. Na razie nie ma nawet zabezpieczenia. Jest jedynie wniosek Komisji Europejskiej do TSUE.

 

Wypracować nowy standard ochrony praw konsumentów. RPO pisze do Związku Banków Polskich

Data: 2020-02-11
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zainteresowany nowym standardem ochrony praw konsumentów, który spełniałby choć minimalne wymogi prawa unijnego
  • Chodzi o orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach wcześniejszej spłaty kredytu oraz kredytu hipotecznego indeksowanego do franka szwajcarskiego
  • Stanowisko Związku Banków Polskich nie pozwala jednak uznać, że banki są gotowe traktować konsumenta jak równego sobie partnera-kontrahenta
  • RPO nie może akceptować stanowiska, że orzeczenia TSUE nie powinny być powszechnie stosowane, a wykładnia TSUE wiąże wyłącznie sąd, który zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym
  • Nie może też się zgodzić z tezą o braku uzasadnionych podstaw do rozliczenia kosztów kredytu w przypadku jego wcześniejszej spłaty

RPO napisał w tej sprawie do prezesa Związku Banków Polskich Krzysztofa Pietraszkiewicza.

Rzecznik podjął wiele działań mających na celu wzmocnienie pozycji konsumenta w stosunku do instytucji finansowych – banków. W sprawie przestrzegania przez nie prawa i orzecznictwa krajowego oraz unijnego prowadził korespondencję ze Związkiem Banków Polskich. Na prośbę ZBP spotkał się także dwukrotnie z prezesem Związku.

Problem wyłonił się wskutek orzeczeń TSUE w sprawach wcześniejszej spłaty kredytu oraz kredytu hipotecznego indeksowanego do franka szwajcarskiego - odnoszących się do spraw przedstawionych przez sądy polskie. Rzecznik otrzymał zapewnienie ZBP, że banki będą przestrzegać obowiązującego prawa, w tym prawa Unii Europejskiej oraz stosować się do orzeczeń TSUE.

Niestety, lektura odpowiedzi ZBP oraz ostatnie wypowiedzi publiczne przedstawicieli ZBP nie pozwalają na wniosek, że banki zamierzają traktować konsumentów jako równego sobie partnera-kontrahenta.

Rzecznik nie może bowiem zaakceptować stanowiska, że orzeczenia TSUE, dokonujące wiążącej wykładni prawa unijnego, nie powinny być powszechnie stosowane w obrocie prawnym. Nie może również podzielić argumentacji banków, że wykładnia TSUE wiąże wyłącznie sąd, który zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym, i że nie istnieją uzasadnione podstawy do rozliczenia kosztów kredytu w przypadku jego wcześniejszej spłaty.

Takie stanowisko jest niezgodne z orzecznictwem TSUE oraz zasadą lojalności.

Usprawiedliwianie postawy banków stosowaniem literalnej wykładni prawa krajowego może opierać się wyłącznie na nieporozumieniu. Do podstawowego kanonu stosowania prawa unijnego w krajowych porządkach prawnych należy, że ustawa implementująca dyrektywę podlega obowiązkowi prounijnej wykładni, która pozwoli na osiągnięcie w największym możliwym stopniu celów zakładanych przez dyrektywę. Kurczowe trzymanie się wykładni literalnej prawa krajowego można tłumaczyć chyba tylko tym, że jest ona korzystna dla banków.

W tej sytuacji  RPO jest zmuszony podjąć działania, które będą zmierzały do zmiany podejścia banków do konsumentów w kontekście należnych im korzyści i uprawnień wywiedzionych z prawa unijnego. Rzecznik ma nadzieję na współpracę w tym zakresie z Rzecznikiem Finansowym oraz UOKiK.

Z ubolewaniem Rzecznik przyjął wypowiedź Krzysztofa Pietraszkiewicza w Radiu TOK FM ze stycznia 2020 r. w związku z wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie państwa Dziubak. W wywiadzie zasugerował on, że niektóre instytucje państwowe - w tym  RPO - wprowadzają opinię publiczną, a nawet sądy, w błąd. Rzekomo mają one błędnie interpretować umowy oraz przepisy Dyrektywy 93/132.

Rzecznik Praw Obywatelskich byłby wdzięczny, gdyby prezes ZPB wskazał konkretne wypowiedzi, które wprowadzają opinię publiczną i sądy w błąd. Zarazem RPO pozostaje w przeświadczeniu, że mimo rozbieżnych stanowisk możliwe będzie podjęcie merytorycznego dialogu.

W załącznikach prezentujemy kopie prowadzonej w sprawie korespondencji zastępcy Rzecznika Macieja Taborowskiego.

V.7224.49.2019

RPO przedstawił TSUE uwagi do pytania prejudycjalnego w sprawie statusu Izby Dyscyplinarnej SN oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (C-487/19 i C-508/19)

Data: 2019-12-24
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej pisemne stanowiska w dwóch sprawach toczących się w trybie prejudycjalnym, wszczętych pytaniami prawnymi Sądu Najwyższego.
  • Obie sprawy powstały na tle środków użytych wobec sędziów sądów powszechnych, które rodziły wątpliwości, czy instrumenty odpowiedzialności dyscyplinarnej lub administracyjnego przydziału zadań nie zostały użyte jako formy represji wobec sędziów wyrażających krytyczną oceną zmian przeprowadzonych w sądownictwie w ostatnich latach.
  • Obie sprawy łączy to, że na pewnym etapie postępowania czynności orzecznicze dokonali w nich sędziowie Sądu Najwyższego wchodzący w skład nowo powołanych izb SN: Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izby Dyscyplinarnej.
  • Procedura powołania sędziego Sądu Najwyższego objęta jest unijną zasadą skutecznej ochrony sądowej i tym samym podlega kontroli sądowej.

Podstawowe pytania w obu sprawach dotyczą zatem prawidłowości powołania osób jako sędziów SN, w tym istnienia rzeczywistej drogi odwoławczej, która umożliwiałaby zbadanie tak materialnych jak formalnych aspektów powołania na urząd sędziego. Ustalenie, że unijne wymogi nie zostały spełnione, rodzi z kolei pytania o prawne następstwa takiej sytuacji dla statusu powołanych osób i wydanych przez nich orzeczeń sądowych.

Pierwsza ze spraw krajowych (C-487/19 W.Ż.) dotyczy sędziego, który decyzją prezesa sądu został przeniesiony do innego wydziału sądu.

Odwołał się od tej decyzji do Krajowej Rady Sądownictwa, a gdy KRS odwołania nie uwzględniła, jej uchwałę o umorzeniu postępowania zaskarżył do Sądu Najwyższego.

Powstały wątpliwości co do tego, czy nowo powołana izba SN (Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych), na której właściwość wskazywały przepisy ustawowe, spełniają definicję sądu w rozumieniu prawa Unii, a także czy osoby, którymi ta izba została obsadzona, zostały powołane prawidłowo. Rozpatrujący owe zagadnienia skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego zdecydował się wystąpić z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości dotyczącym uznania za sąd w rozumieniu prawa Unii organu, w którego jednoosobowym składzie zasiada osoba powołana na urząd sędziego z rażącym naruszeniem prawa krajowego.

Druga ze spraw (C-508/19 Prokurator Generalny) została wszczęta przed Sądem Najwyższym przez sędzię, której postawiono zarzuty dyscyplinarne.

Sędzia wniosła powództwo  o ustalenie braku stosunku służbowego sędziego SN, który pełniąc obowiązki Prezesa Izby Dyscyplinarnej SN wyznaczył w jej sprawie sąd dyscyplinarny pierwszej instancji. Ustalenie braku takiego stosunku służbowego prowadziłoby do podważenia samego aktu wyznaczenia sądu dyscyplinarnego. Rozpoznający powództwo skład Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych postanowił wystąpić do Trybunału Sprawiedliwości UE z pięcioma pytaniami prejudycjalnymi dotyczącymi dopuszczalności, przesłanek, i mechanizmów badania statusu sędziego powołanego z rażącym naruszeniem prawa, a także skutków wadliwego powołania sędziego dla mocy wiążącej wydanych przez niego orzeczeń.

Do obu spraw toczących się przed Sądem Najwyższym przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, zgodnie z przysługującymi mu uprawnieniami ustawowymi, tym samym uzyskał prawo uczestniczenia w postępowaniu prejudycjalnym przed TSUE.

Uwagi RPO do TSUE

W pisemnych uwagach Rzecznik zwrócił uwagę, że pytania dotyczą krajowych organów sądowych, które mogą potencjalnie orzekać w sprawach objętych prawem Unii, zatem zgodnie ze standardem europejskim muszą spełniać wymogi skutecznej ochrony sądowej, w tym być organami niezależnymi od władzy ustawodawczej i wykonawczej, ustanowionymi na mocy ustawy i obsadzonymi osobami powołanymi zgodnie z prawem krajowym i unijnym. W obu sprawach czynności orzecznicze, dokonane przez osoby powołane do pełnienia urzędu sędziego SN, mogły ingerować w status sędziego sądu powszechnego oraz wpływać na niezawisłość sędziowską gwarantowaną przez prawo UE.

Rzecznik podkreślił, że nie można uznawać za sąd organu ustanowionego z rażącym naruszeniem prawa. Krajowy proces mianowania sędziego powinien być bowiem ukształtowany tak, aby gwarantować niezawisłość i bezstronność powoływanych osób oraz niezależność organu sądowego, w składzie którego będą orzekać. Społeczeństwo, a zwłaszcza strony postępowania sądowego muszą mieć zaufanie, że w ich sprawach orzekają sądy niezależne od czynników zewnętrznych, w których skład wchodzą sędziowie bezstronni i niezawiśli. Nieprzestrzeganie reguł formowania składu orzekającego i mianowania sędziów powoduje, że postępowanie sądowe przed takim składem jest wadliwe. Europejski Trybunał Praw Człowieka jednoznacznie wskazał, że rażące naruszenie prawa krajowego w tym względzie stanowi odmowę prawa do sądu, a to prowadzi do pozbawienia jednostek skutecznej ochrony prawnej.

Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że w procesie mianowania sędziów nowo powołanych izb Sądu Najwyższego doszło do sytuacji rażącego naruszenia prawa.

  • Po pierwsze, procedurę wszczęto na podstawie oświadczenia Prezydenta RP bez wymaganej kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów, w zatem inicjował ją akt niezgodny z Konstytucją.
  • Po drugie, w procesie nominowania kandydatów udział brała Krajowa Rada Sądownictwa, obsadzona w niekonstytucyjny sposób i niedająca rękojmi niezawisłości i niezależności.
  • Po trzecie, intencjonalnie uniemożliwiano kontrolę sądową aktu powołania. Rzecznik wskazywał na praktykę KRS, która przekazywała Prezydentowi RP uchwały-wnioski o powołanie na urząd sędziego przed upływem ustawowego terminu do wniesienia środka zaskarżenia od takiej uchwały. Krajowa Rada Sądownictwa blokowała także przekazywanie odwołań do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który był organem właściwym do ich rozpatrzenia.
  • Po czwarte, orzeczone przez NSA środki zabezpieczające w postaci wstrzymania wykonania uchwały KRS do czasu wydania wyroku przez NSA nie były honorowane ani przez KRS ani przez Prezydenta RP. Wiążące orzeczenia sądowe były zatem zignorowane w trakcie procedury mianowania sędziów.

Ukształtowanie procedury odwoławczej w przepisach prawa oraz działania faktyczne podejmowane przez organy władzy publicznej spowodowały, że istniejący w prawie polskim środek zaskarżenia był iluzoryczny i nie zapewniał skutecznej ochrony sądowej. Istniał zresztą do pewnego czasu, ponieważ najpierw Trybunał Konstytucyjny w składzie nieprawidłowo obsadzonym uznał za niezgodny z Konstytucją przepis umożliwiający wniesienie do NSA odwołania od uchwały-wniosku KRS (wyrok z 25 marca 2019 r., sprawa K 12/18); a następnie w drodze ustawy nakazano umorzenie z mocy prawa trwających postępowań odwoławczych w takich sprawach. Uniemożliwiono zatem jakąkolwiek sądową kontrolę procesu powoływania sędziów SN. W konsekwencji Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że powołanie do pełnienia urzędu sędziego dokonane w tak wadliwej procedurze powinno pozostać bezskuteczne na mocy prawa unijnego.

Rzecznik wskazał, że prawo unijne wymaga, aby w krajowym porządku prawnym istniała droga badania statusu prawnego osoby powołanej jako sędzia i określania konsekwencji prawnych uznania, że nominowanie nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa. W pierwszym rzędzie – w oparciu zasadę pełnej skuteczności prawa UE (effet utile) – powinno to być możliwe poprzez istniejące środki zaskarżenia, w których sąd badający powyższe zagadnienia miałby możliwość odmowy uznania osoby za sędziego, ze skutkiem niedopuszczenia jej do orzekania w sprawach objętych prawem Unii, w tym sprawach dotyczących statusu innego sędziego. W drugim rzędzie, zwłaszcza gdyby wcześniejsza droga nie istniała, była utrudniona lub nieskuteczna, wtedy – w oparciu o zasadę pierwszeństwa prawa UE – należy odmówić skuteczności powołaniu osoby jako sędziego oraz dokonanym przez nią czynnościom i wydanym aktom. Zarówno taki sędzia jak i dokonane przez niego czynności orzecznicze stają się „niewidoczne” z punktu widzenia prawa Unii. W konsekwencji, akty wydane przez osobę nie spełniającą standardu sędziego europejskiego nie wywierają skutków prawnych w prawie Unii, są niewykonalne, stają się aktami nieistniejącymi (sententiae non existens).

Ważnym aspektem poruszonym w wystąpieniach Rzecznika było również ograniczanie skuteczności procedury prejudycjalnej i orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości w kontekście działań ustawodawczych i faktycznych podejmowanych przez władze polskie.

Rzecznik wskazał, iż próbuje się wywołać efekt mrożący i odstraszyć sędziów od zwracania się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi, a później także od uwzględniania wyroków Trybunału unijnego w orzeczeniach krajowych. Działania te nasiliły się po wydaniu wyroku z 19 listopada 2019 r., w którym TSUE wskazał kryteria i tryb przeprowadzenia oceny niezależności KRS i Izby Dyscyplinarnej SN. Władze publiczne podjęły działania represyjne wobec sędziów kierujących się wskazówkami TSUE, próbują również drogą zmian ustawowych uniemożliwić stosowanie prawa unijnego i orzeczeń Trybunału w Polsce. Działania te są sprzeczne z przyjętymi przez Polskę zobowiązaniami unijnymi, ingerują w niedozwolony sposób w prawo Unii, naruszają niezawisłość sędziów i niezależność sądów, ograniczają skuteczność sądowej ochrony praw jednostek.

Niezależność sądownictwa przed Trybunałem Sprawiedliwości UE i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka - sesja 6 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Spółka produkująca trawniki z rolki przegrała sprawę o odszkodowanie przed polskim sądem, który był związany ustawą o ochronie środowiska. Spółka złożyła więc skargę na te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego. A ten sprawę umorzył.
  • Z tym że w składzie, który taką decyzję podjął, był Mariusz Muszyński, co do którego są wątpliwości, czy rzeczywiście jest sędzią TK. I teraz sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. On ma zdecydować, czy postanowienie TK rzeczywiście kończy sprawę odszkodowania.
  • Bo jeśli głos zabrała tu osoba nieuprawniona, to spółka może walczyć o swoje dalej.
  • Dyskusja na panelu dotyczyła nie tylko stosowania rozwiązań prawnych, ale i przedstawionego kilka godzin wcześniej przez większość rządzącą kolejnego projektu „reformującego” polskie sądy.

Kryzys praworządności w Polsce spowodował uruchomienie w Unii Europejskiej procedur, które dotychczas były martwe. Tak zwana opcja atomowa, czyli artykuł 7 Traktatu o Unii Europejskiej został po raz pierwszy wykorzystany w procedurze przeciwko Polsce. W wyniku tego stwierdzono wobec kraju europejskiego ryzyko poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości Unii, takich jak praworządność, demokracja i prawa człowieka.

Wdrażane w Polsce zmiany dotyczące w głównej mierze sądownictwa – zaczynając od kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego, poprzez powołanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa, a kończąc na reformach sądów powszechnych i Sądu Najwyższego – wciąż wywołują ogromne zaniepokojenie instytucji międzynarodowych. Stosunkowo nowe zjawisko wszczynania kolejnych postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów również nie pozostaje niezauważone.

Zarówno Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka mogą odgrywać bardzo ważne role w badaniu i przywracaniu niezależności sądownictwa w Polsce. 

Pytania prejudycjalne przed TSUE. O co chodzi?

W ostatnich kilku latach okazało się, jak ważnym narzędziem dla obrony praworządności oraz  niezależności polskich sądów są tzw. pytania prejudycjalne kierowane do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Mechanizm taki stworzono po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do TSUE o wykładnię prawa obowiązującego wszystkich członków UE, a następnie zastosować ją do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem Unii.

Postępowania przed TS UE wynikają przede wszystkim z Konstytucji RP, a także ze zobowiązań międzynarodowych Polski, mających podstawę m.in. w traktatach stanowiących podstawę funkcjonowania UE - nie mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Dlatego pytania do TSUE nie mogą być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów je kierujących.

Pytanie prejudycjalne może mieć ogromne znaczenie. Ma bowiem wpływ nie tylko na polski system prawa, ale także na cały system europejski. Wyrok TSUE wyznacza bowiem standard dla wszystkich krajów Unii. Może to  doprowadzić do lepszych efektów niż czekanie na wyrok Trybunału Konstytucyjnego czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

TSUE. Niezależność polskiego sądownictwa. Znaczenie wyroku portugalskiego

Kilkanaście pytań zadanych przez polskie sądy dotyczy właśnie niezależności sądownictwa jako kwestii systemowych. Jest grupa pytań dotyczących statusu Krajowej Rady Sądownictwa oraz grupa pytań dotyczących postępowań  dyscyplinarnych wobec sędziów.

TSUE - w sprawie portugalskiej - (C-64/16) podjął przełomowe rozstrzygnięcie. Dało ono podstawę do zadawania pytań o status sędziego także w sytuacji, gdy prawo unijne będzie jedynie potencjalnie stosowane. Trybunał uznał wtedy, że sądy krajowe muszą spełniać unijny standard niezawisłości. I że Trybunałowi wolno to oceniać.

Najważniejsze „polskie” sprawy już rozstrzygnięte przez TSUE:

  • 24 czerwca 2019 r.  TSUE - wskutek skargi Komisji Europejskiej – orzekł, ze sprzeczne z prawem UE są przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym z 2017 r., obniżające wiek przechodzenia sędziów SN i NSA w stan spoczynku – z 70 do 65 lat. W ustawie tej chodziło m.in. o przejście w stan spoczynku I prezes  SN oraz prezesów Izby Karnej i Izby Pracy. Przepisy te zmieniono jeszcze przed wyrokiem TSUE. TSUE wydając decyzję o zablokowaniu tej reformy w postępowaniu zabezpieczającym doprowadził do tego, że niezależność sędziów Sądu Najwyższego została w dużej mierze ochroniona.;
  • 5 listopada 2019 r. (po skardze Komisji Europejskiej) TSUE uznał za niezgodne z prawem UE polskie przepisy z 2017 r. dotyczące wieku przechodzenia w stan spoczynku przez sędziów sądów powszechnych i prokuratorów. Został on obniżony z 67 lat do 60 lat – dla kobiet – i do 65 – dla mężczyzn. Jeszcze przed wyrokiem przepisy te zostały zmienione. TSUE podkreślił, że zasady uprawniające ministra sprawiedliwości do przedłużania zajmowania urzędu sędziego po ukończeniu odpowiedniego wieku  mogą budzić wątpliwości co do niezależności takiego sędziego od „czynników zewnętrznych”;
  • 19 listopada 2019 r. TSUE orzekł po pytaniach prejudycjalnych polskich sędziów, że Sąd Najwyższy może badać, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezależna by rozpoznawać sprawy przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku. Jeśli uznałby, że Izba nie spełnia wymogu niezależności, powinien zaniechać stosowania polskich przepisów w tej sprawie. Ponadto TSUE orzekł, że Krajowa Rada Sądownictwa może proponować kandydatów na sędziów jeśli by uznać, że jest  ona niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Po tym wyroku Sąd Najwyższy orzekł, że Izba Dyscyplinarna nie spełnia wymogów niezawisłości. SN w uzasadnieniu wyroku wskazał, że nowa KRS nie daje wystarczających gwarancji niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej i jest to punkt wyjścia do oceny, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezawisła.

Najważniejsze sprawy w TSUE oczekujące na rozstrzygnięcie:

  • skarga Komisji Europejskiej z 10 października 2019 r. w sprawie nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce. Komisja wszczęła postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, ponieważ system środków dyscyplinarnych podważa niezawisłość sędziów w Polsce i nie zapewnia koniecznych gwarancji chroniących sędziów przed kontrolą polityczną. Niestety według opinii Rzecznika TSUE, Trybunał nie może orzec o interpretacji prawa unijnego w zakresie niezależności postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce ponieważ obawy sądów są jedynie subiektywne. TSUE nie jest jednak związany opinią Rzecznika.
  • w toku jest także kilkadziesiąt pytań prejudycjalnych z Polski, dotyczących postępowań dyscyplinarnych wytaczanych polskim sędziom, nie tylko w zakresie abstrakcyjnym, ale w kontekście konkretnych postępowań dyscyplinarnych, czynności dyscyplinarnych podjętych wobec sędziów, degradacji czy przeniesień. RPO przyłączył się do części tych spraw. Można zakładać, ze właściwie każde postępowanie dyscyplinarne, jeśli będzie rozpatrywane przez sąd powszechny gotowy zadać pytanie prejudycjalne, trafi ostatecznie do TSUE.

Europejski Trybunał Praw Człowieka i polskie sądy

Również Europejski Trybunał Praw Człowieka dostrzegł problemy związane z niezawisłością w polskich sądach i zdecydował się rozpatrzyć kilka spraw w tym zakresie. Warto podkreślić, że ETPCz uznaje, że ma kompetencje by wypowiadać się tych kwestiach w związku z ich bezpośrednim wpływem na prawa zagwarantowane w Europejskiej Konwencji, w szczególności na prawo obywateli do sądu i sprawiedliwego procesu (art. 6 EKPCz). Prawo to może być naruszone jeśli w sprawie obywatela wypowiada się sędzia który nie jest niezawisły lub nie został odpowiednio powołany.

Najważniejsze sprawy przed ETPCz, które czekają na rozpatrzenie w tym zakresie to:

  • Broda przeciwko Polsce i Bojara przeciwko Polsce. Sędziowie Bojara i Broda skarżą Polskę za to, że w styczniu 2018 roku minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, korzystając z wyjątkowych uprawnień, odwołał ich ze stanowisk wiceprezesów Sądu Okręgowego w Kielcach bez podania przyczyn. Nie mogli się odwołać od tej decyzji do sądu.
  • Grzęda przeciwko Polsce. Skargę złożył sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego,  który był członkiem poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa. Jego czteroletnia kadencji w Radzie została skrócona w wyniku zmiany ustawy o KRS z 2017 r. Wybór 15 członków Rady-sędziów powierzyła ona Sejmowi, a nie środowiskom sędziowskim. Skarżący argumentuje, że wygaszenie  jego kadencji w 2018 r. po wyborze nowych członków KRS przez Sejm było niezgodne z EKPCz, bo ustawa nie zapewniła mu prawa do odwołania;
  • Wzmiankowana na wstępie sprawa Xero Flor przeciwko Polsce. Spółka produkująca trawę w rolkach poskarżyła się na postanowienie Trybunału  Konstytucyjnego umarzające postępowanie z jej skargi na przepisy dotyczące szkód wyrządzonych przez dzikie zwierzęta. W składzie TK, który podjął taką decyzję, zasiadał Mariusz Muszyński. Spółka wskazała, że został on wybrany do TK ze złamaniem przepisów konstytucyjnych. Narusza to art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do rzetelnego procesu sądowego.

Dodatkowo, kluczową w kwestii niezależności sądownictwa sprawą przed ETPCz jest sprawa islandzka Gudmundur Andri Astradsson v. Iceland (nr sprawy 26374/18). Sprawa jest nietypowa, ponieważ odwołanie od wyroku izby zwykłej zostało przyjęte. Teraz Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ponownie zbada czy naruszenia procedury powoływania sędziów na stanowiska sędziowskie prowadzi do łamania prawa do sądu w rozumieniu art. 6 §1 EKPCz. Sprawa może mieć ogromny wpływ na kreowanie linii orzeczniczej kluczowej w kontekście praworządności w Polsce.

Dyskusja: jak poradzimy sobie ze „stanem wojennym” ogłoszonym wobec sędziów

Sędzia Sądu Najwyższego Michał Laskowski przypomniał, że 5 grudnia SN wydał wyrok, w którym kategorycznie i dobitnie zakwestionował status Izby Dyscyplinarnej (ID) jako sądu i przedstawił wątpliwości co do prawidłowości powołania KRS. I prezes SN zaapelowała do sędziów w ID o powstrzymanie się od orzekania, lecz ci nie zareagowali. KRS także uznała, że może dalej działać. A tymczasem już 15 stycznia 2020 r. w Izbie Pracy mają być rozpoznane dalsze sprawy, których bezpośrednio dotyczy orzeczenie TSUE.

W dalszej przyszłości na pewno będą udzielone odpowiedzi na kolejne pytania, które zostały przedstawione TSUE, a których jest łącznie kilkanaście, w tym pytania WSA i sądów okręgowych w Łodzi i Warszawie, a także 3 skargi Komisji Europejskiej. Sądy kierują także pytania do SN, tak jak uczynili to Pan Sędzi Juszczyszyn i sędziowie sądu apelacyjnego w Katowicach. Za to spotkały ich represje. Prawdopodobnie powstanie zatem stan niestabilności, w którym istnieć będą dwie równoległe rzeczywistości prawne.

Wydaje się, ze sposobem wybrnięcia z tej sytuacji może być tylko nowa ustawa zmieniająca skład KRS poprzez dostosowanie go do standardów określonych w wyroku TSUE oraz reformująca lub likwidująca Izbę Dyscyplinarną. Działania w tym zakresie prowadzi Senat. Nawet jeśli ewentualny projekt zmian nie ma szansy na uchwalenie z uwagi na stanowisko Sejmu, warto przedstawić go społeczeństwu w tej formie w celu zwiększania świadomości prawnej.

Sylwia Gregorczyk-Abram („Wolne sądy”) zauważyła: zainicjowanie postępowań w sprawach dotyczących przeniesienia w stan spoczynku sędziów to taka „piłka” wystawiona Sądowi Najwyższemu, aby mógł rozstrzygnąć sytuację sędziów pod rządami nowych przepisów. Precedensowa jest sprawa sędziego Kuby, który dostał negatywną rekomendację od nowej KRS. Uzasadniało to wniesienie odwołań do Izby Pracy SN. Zostały one złożone za pośrednictwem KRS, lecz ta odmówiła nadania im trybu. Koniczne więc było złożenie go bezpośrednio do Izby Pracy SN.

Argumentacja polskiego rządu przedstawiona przed TSUE zmierzała do wskazania, że Trybunał w ogóle nie ma kompetencji do oceny stanu niezależności sędziowskiej w państwach członkowskich oraz że KRS funkcjonuje poprawnie.

Wyrok TSUE jest skuteczny wobec wszystkich spraw ( erga omnes), jako zawierający wykładnię art. 47 Karty Praw Podstawowych UE. TSUE odniósł się w nim do wszystkich zarzutów związanych z wadliwością wyboru i umocowania KRS, w tym utajnienia list poparcia kandydatów do niej.

Niestety, jak się okazuje, wykonanie orzeczenia TSUE pociąga za sobą negatywne konsekwencje dla sędziów. Z kolei brak wykonania wyroku przez władze państwowe otwiera pełnomocnikom procesowym możliwość podejmowania działań zmierzających do wzruszenia wyroków wydanych m.in. przez sędziów wadliwie powołanych. Dotyczy to także pełnomocników działających w innych państwach.

Praworządność sama się nie obroni. Bez niezależnych sądów nie jesteśmy wolni.

Maria Ejchart-Dubois (prawniczka związana z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, prezeska Stowarzyszenia im. Profesora Zbigniewa Hołdy) powiedziała, że skoro 12 grudnia wieczorem złożono projekty ustaw wprowadzające „stan wojny” z sędziami, musi mieć to wpływ na nasze dyskusje.

Mówił też o tym sędzia Laskowski: Wczoraj wieczorem został przedstawiony projekt ustawy dotyczącej „spraw sądowych”. Przewiduje on zmiany w ustroju sądów powszechnych, m.in. wprowadza art. 9d, zgodnie z którym przedmiotem obrad organów samorządu sędziowskiego nie mogą być sprawy polityczne, w tym krytyka albo wrogość wobec innych organów państwa. Z kolei na podstawie art. 42a niedopuszczalne ma być kwestionowanie umocowania sądów, trybunałów i innych organów, a także ocena zgodności z prawem powołania sędziego. Nowe podstawy odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów obejmują: odmowę stosowania ustawy, której nie zakwestionował TK; działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości; działania o charakterze politycznym; działania kwestionujące stosunek służbowy lub powołanie sędziego.

Zmiany planuje się także w ustawie o Sądzie Najwyższym: kandydaci na stanowisko I Prezesa SN mają być zgłaszani przez grupę jedynie 30 sędziów. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych ma rozstrzygać wszystkie wątpliwości dotyczące wyłączenia sędziów, niezawisłości, itd. SN także ma nie mieć prawa kwestionowania ważności powołania sędziów i innych organów. Jedyna kara przewidziana za naruszenie tych zakazów to złożenie z urzędu. To koniec samorządu sędziowskiego, uciszenie sędziów we wszystkich wymiarach, nawet internetowym, i uniemożliwienie SN wypowiedzenia się w istotnych sprawach.

Dr hab. Krystian Markiewicz (prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”) mówił: Ten projekt zmian w ustroju sądownictwa przyjęty został w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Tak jak stan wojenny, pozbawia on Polaków ich praw – prawa do sądu. Jeśli sędziowie mieliby się podporządkować, staliby sędziami tylko z nazwy. Niemożliwe do zaakceptowania jest odbieranie im prawa do orzekania zgodnie z prawem.

Wyrok TSUE dotyczy pryncypiów, podstawowego prawa do sądu  a nie akademickich rozważań, „czy jest skuteczny erga omnes” i „czy dotyczy tylko spraw, w których występuje wątek unijny”. Nasuwa się pytanie, czy mamy żyć w systemie średniowiecznym, gdzie prezydent jest królem i imperatorem, zaś jego słowo (w tym wypadku powołanie osoby na stanowisko) jest absolutne? Nie może tak być we współczesnym państwie – sędzia musi być powołany na podstawie prawa.

Obecny projekt ma za zadanie jedynie zastraszyć sędziów, podobnie zresztą jak wiele wcześniejszych zmian w prawie. Sędziowie dotąd obronili swoją niezawisłość, wspólnie z innymi obywatelami, i teraz też jest to problem wszystkich – adwokatów, sędziów wszystkich szczebli i wszystkich obywateli. Sytuacja stoi na ostrzu noża, bo sędziom zarzuca się przestępstwa za to tylko, że stosowali orzeczenie TSUE i skierowali pytania prawne do SN. Po to właśnie jest ten nowy projekt – żeby pozbyć się niepokornych.

Obronimy niezależność sądów jeśli będziemy solidarni, jak w 1981 r. Po to właśnie, żeby nie było więcej chaosu.

Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówił, że sprawy zawisłe przed ETPC także mają wpływ na sytuację w Polsce. Powstaje pytanie, czy wymogi wypływające z art. 6 EKPC mają zastosowanie spraw toczących się przed TK? Czy taką sprawę można uznać za sprawę cywilną w rozumieniu art. 6 EKPC?

W Polsce jest możliwość wznowienia postępowania po orzeczeniu TK. W sprawie Xero Flor ewentualny wyrok ETPC będzie musiał być wykonany przez polskie władze, a  przynajmniej będą one musiały się do niego się odnieść. Sposób wykonania wyroku będzie kontrolowany przez Komitet Ministrów Rady Europy. Wyroki TK wydawane przez skład wadliwy będą ponadto mniej respektowane przez organy międzynarodowe.

W sprawie Grzęda p-ko Polsce ETPC zbada z kolei czy art. 6 odnosi się do wygaszenia kadencji członka dawnej KRS.

Z art. 6 EKPC wynik nie tylko to, że sąd musi być niezależny, ale także że musi być to sąd ustanowiony ustawą. ETPC stosował tę zasadę np. do przypadków, gdy orzekała osoba, której kadencja wygasła, albo skład był źle wyznaczony. W sprawie Ástráðsson p-ko Islandii, ETPC uznał, że nastąpiło naruszenie EKPC pomimo tego, że wadliwość powołania sędziów nie skutkowała nieważnością orzekania. Stwierdził jednak, że miało miejsce rażące naruszenie prasa krajowego. Wyrok ten wywołał liczne kontrowersje.

Rząd islandzki odwołał się od tego orzeczenie – w lutym 2020 r. oczekiwany jest wyrok Wielkiej Izby, który ostatecznie sprawę tę rozstrzygnie. Jeśli wyrok się utrzyma, będzie miał wielkie znaczenie dla Polski.

Póki co nie występuje konsekwentna linia orzecznicza wskazująca, że sędziowie powołani przez nową KRS są powołani wadliwie, ale prawdopodobnie taka powstanie.

Pewne kwestie związane z niezależnością musimy rozstrzygnąć na poziomie krajowym – tu stoi istotne zadanie przed sądami krajowymi.

Michał Ziółkowski (Akademia im. Leona Koźmińskiego): Obecnie występuje zjawisko, które można określić jako ustawowy antykonstytucjonalizm – zmiana systemu bez zmiany Konstytucji. Prawo konstytucyjne uczy, że transformacja w Polsce dopiero się rozpoczęła, zaś jej efekt może być różny – może się nawet skończyć gorzej, niż na Węgrzech.

Wyrok TSUE ma ograniczony zakres stosowalności. Tym niemniej, wspólnie z wyrokiem SN przesądzają o braku niezależności KRS, Izby Dyscyplinarnej i nawet Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Nie przesądzają one jednak o braku niezależności poszczególnych sędziów. Podstawą stwierdzenia braku niezależności są normy krajowe, TSUE nie wyręczy w tym zakresie sądów polskich.

TSUE dokonał jedynie wykładni Traktatów i nakazał organom krajowym dokonanie oceny,  którego to zadania SN wywiązał się idealnie. Gdyby bowiem TSUE sam rozstrzygnął, czy organy polskie są niezależne, orzeczenie takie byłoby adresowane do ustawodawcy. SN musiałby czekać na działania legislacyjne, lecz nie mógłby działać sam. Zaletą tak skonstruowanego wyroku TSUE jest to, że nie rozbija spójności prawa UE i umożliwia przeprowadzenie testu niezależności odwołując się wyłącznie do prawa krajowego.

Dlatego sądy mają konstytucyjny obowiązek sprawdzania niezależności własnej i innych sądów (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP). Projektowana ustawa nie może zatem wyłączać sędziom prawa do dokonania takiej oceny.

Pojawiły się dwie ścieżki praworządności. 1. wznawianie postępowań i 2. Składanie pozwów odszkodowawczych. Wydanie wyroku przez nie-sędziego stanowi bowiem naruszenie prawa, a za naruszenie prawa przez władze publiczne przysługuje odszkodowanie (art. 77 ust. 1 Konstytucji RP).

Wyroki TSUE i SN przesądzają tyko status Izby Dyscyplinarnej i KRS, nie zaś poszczególnych sędziów. Ponadto nie mają on tak silnego bezpośredniego skutku, jak np. wyroki TK. Ich konsekwencją nie jest niestety nieważność decyzji ID, czy KRS. Aby wyznaczyć wspólny standard w tym zakresie SN powinien wydać uchwałę, z klarownym sygnałem jak należy stosować prawo w zaistniałym stanie prawnym. Jest to konieczne aby  ochronić sędziów niższych instancji oraz uniknąć różnić i rozbieżności w poszczególnych sprawach.

Dr hab. Piotr Bogdanowicz (Uniwersytet Warszawski): Skutki wyroku TSUE z perspektywy prawa UE są wiążące dla innych sądów – to nowość w orzecznictwie TSUE. Można to określić jako „względny skutek erga omnes” wiążący sądy, od których orzeczeń nie ma już odwołania. Takie sądy z kolei, jeśli mają wątpliwości co do prawa UE, muszą wystosować pytanie prejudycjalne do TSUE. 

Podstawa do dokonania testu niezależności ma charakter krajowy, ale także europejski, wynikający z art. 19 TUE. Jest to przepis bezpośrednio skuteczny.

Wobec wyroku TSUE podnosi się czasem różnorakie zarzuty:

  1. „Orzecznictwo TK wskazuje, że to właśnie TK jest ostatnią instancją uprawnioną do oceny zgodności przepisów polskich z prawem UE” (tak wynika z wyroków np. w sprawie ENA, czy Traktatu Akcesyjnego). TK uznał się właściwy do oceny zgodności rozporządzenia UE z Konstytucją, ale dotyczy innej kwestii – wykładni przepisów Traktatów i Karty Paw Podstawowych.
  2. „Przykłady pochodzące z innych państw (np. Niemiec, Hiszpanii), pokazują, że sędziowie powoływani są podobnie, jak w Polsce”. TSUE sam jednak podkreślał, że przypadki w innych państwach nie mają wpływu na ocenę danego państwa członkowskiego i bierze pod uwagę zagadnienia systemowe.
  3. „TSUE nie ma kompetencji do oceny składu Izby Dyscyplinarnej, KRS, czy organizacji wymiaru sprawiedliwości”. Orzecznictwo TSUE stanowi coś dokładnie przeciwnego. Należy podkreślić, że w sprawach dotyczących Polski TSUE odwołuje się do własnego wcześniejszego orzecznictwa z częstotliwością wcześniej niespotykaną..

To prawda, że TSUE orzekł w sprawie indywidualnej. Ale wskazał też wprost, że ocena niezależności organu wymiaru sprawiedliwości jest elementem prawa UE.

Dyskusja i rekomendacje

Prof. Ewa Łętowska - Nie ma potrzeby rozróżniania, czy podstawa badania niezależności jest krajowa (konstytucyjna), czy europejska. Można stosować obie podstawy jednocześnie. Wyroki TSUE i SN nie kończą sprawy, bo nie wiadomo jeszcze, co zrobić z już wdanymi wyrokami w sprawach wątpliwych i z sędziami wadliwie powołanymi. SN powinien wskazać metodę rozstrzygania, którą będą mogły stosować sądy niższych instancji.

Patrick Penninckx (Rada Europy, Information Society Department) - Polska przetarła drogę do demokracji dla innych państw Europy wschodniej. Konieczne jest wyjście poza konsekwencje stricte prawne, bo sprawa niezależności sądownictwa ma aspekt polityczny i społeczny, nie tylko dla Polski, ale dla całej Europy.

Petr Janyska (Czechy) - Czesi śledzą, co się dzieje w Polsce i solidaryzują się  z polskimi sędziami, czego wyrazem był niedawny list sędziów czeskiego TK do sędziów polskich.

Unia Europejska wchodzi w wiek konstytucyjnej dojrzałości: kluczowa rola Polski - wykład prof. Dimitry Kochenova w Biurze RPO

Data: 2019-11-26
  • Unia Europejska zmienia się dzięki Polsce. Dzięki reakcji polskich sędziów i społeczeństwa obywatelskiego na naszych oczach powstaje europejski system konstytucyjny. Zatem to, co dzieje się w Polsce ma znaczenie dla wszystkich Europejczyków – mówi prof. Dimitry Kochenov z Uniwersytetu w Groningen
  • Rozumiem, że z polskiej perspektywy nie wygląda to tak różowo, ale na naszych oczach rodzi się europejski system konstytucyjny, Dla każdego. I to dzięki Polsce - dodał
  • Perspektywa europejska jest ważna. Ale jeśli bronimy zasady rządów prawa w Polsce, to po to, by żadna kolejna władza nie mogła zrobić z polskimi sądami, co zechce. To jest nasza stawka tej gry – komentował sędzia Piotr Gąciarek

- Czy z pomocą instytucji europejskich da się obronić rządy prawa?

Na takie pytanie prof. Dimitry Kochenov odpowiadał w czasie wykładu w Biurze RPO, na który przyszło kilkadziesiąt osób, a prawie sto oglądało go dodatkowo w internecie. Na wykład do BRPO zaprosił go rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który uczestniczył w spotkaniu wraz ze swym zastępcą Maciejem Taborowskim.

- Unia jest na rozdrożu. Paradoksalnie to właśnie Polska i Węgry dały Unii szansę na ponowne przemyślenie swoich podstaw i wartości, i całego europejskiego konstytucyjnego systemu – mówił

Prof. Kochenov przyjechał do Polski na proces prof. Wojciecha Sadurskiego wytoczony mu przez Prawo i Sprawiedliwość za użyte w felietonie sformułowanie „grupa przestępcza”. Chce w ten sposób okazać oskarżonemu naukowcowi wsparcie.

W czasie wykładu tryskał jednak optymizmem: twierdził, że jesteśmy świadkami przeobrażania się Unii Europejskiej ze wspólnoty gospodarczej, która tylko domyślnie przyjęła, że łączy ją też poszanowanie rządów prawa, we wspólnotę o silnym kręgosłupie wartości konstytucyjnych.

 - Trzeba jednak pamiętać, że mamy do czynienia z procesem historycznym a nie prawnym, nie można się więc spodziewać błyskawicznych rozstrzygnięć i decyzji - podkreślał.

Unia uważała zasadę rządów prawa za oczywistą

Zanim Węgry a następnie Polska zakwestionowały zasady rządów prawa, Unia uważała te zasady za tak oczywiste, że nie kodyfikowała ich, poprzestając na regulacjach technicznych, dotyczących głównie wolnego rynku.

Unia spisała co prawda swoje kluczowe wartości w postaci Kryteriów kopenhaskich (m.in. istnienie instytucji gwarantujących stabilną demokrację; rządy prawa; poszanowanie praw człowieka; poszanowanie praw mniejszości; istnienie gospodarki rynkowej), jednak nie tworzyła wspólnego systemu konstytucyjnego.

Faktem jest, że nowi członkowie, ci, którzy do Unii weszli 16 lat temu, liczyli na ten aksjologiczny element członkostwa, na to, że Unia wesprze ich, gdyby kiedyś wartości demokracji liberalnej okazały się zagrożone. Ale Unia nie zdawała sobie z tego sprawy. Choć – jak podkreślił prof. Kochenov – to „domniemanie zasady rządów prawa” widoczne było np. w nierozpatrywaniu wniosków akcesyjnych takich państw jak frankistowska Hiszpania czy Maroko.

Europejczycy założyli, że sprawna gospodarka nie może istnieć bez instytucji demokracji liberalnej. Okazało się jednak, że może. Że członkowie UE mogą sprawnie uczestniczyć we wzajemnej wymianie handlowej a jednocześnie nie respektować podstawowych wartości, jakie legły u podstaw Unii.

Unia zaczyna szukać sposobu na stworzenie konstytucyjnego kośćca

Po zdiagnozowaniu problemu wiele osób szukało szybkich rozwiązań. Np. ekonomicznych. Jednak zdaniem Kochenova to nie zadziała, bo sprzeczne jest z zasadą współpracy, jaka łączy państwa członkowskie.

Jedynym wyjściem jest więc tworzenie konstytucyjnego systemu europejskiego. Jest to proces powolny, może zająć lata. Istotne jest jednak to, że Polacy, upominając się o kluczowe dla siebie wartości, upominają się o nie także dla innych państw członkowskich. Bo raz przyjęte tak samo będą bronić Polaków jak i Duńczyków – mówił.

Już teraz, w wyniku pytań polskich sędziów, Trybunał Sprawiedliwości UE staje się prawdziwym europejskim, ponadpaństwowym sądem konstytucyjnym. Jego wyroki są jasne i precyzyjne. Wskazują na rozwiązania dla wszystkich krajów, nie jednego. I nie są czysto prawnicze – uwzględniają czynniki, które prawnikom często umykają, a więc społeczną legitymację procesów decyzyjnych.

Wykładowca nawiązał do odpowiedzi TSUE z 19 listopada na pytanie prejudycjalne w sprawie polskiej KRS: Trybunał nie szukał tu rozwiązań szybkich, ale takich, które przetrwają lata. Nie decydował za Polaków, oddał im decyzję. Definiował unijne wartości konstytucyjne – co czyni ten wyrok rewolucyjnym

Uczestnicy wykładu zdawali się nie być przekonani: Mamy już doświadczenie, że władze mogą odmówić wykonania wyroku polskiego sądu. I co wtedy? - pytali

Prof. Kochenov odpowiadał, że to oczywiście możliwe, a nawet prawdopodobne. Ale jego zdaniem skoro Unia spostrzegła już swoją „konstytucyjną skazę”, to im silniejsza będzie negatywna reakcja polskich władz, tym silniejsze będą procesy odnowicielskie w samej Unii.

- Jestem optymistą. Nie wobec tego, co dzieje się teraz, ale w ciągu najbliższych lat Unia musi się zmienić. Rozumiem, że z polskiej perspektywy nie wygląda to tak różowo, ale na naszych oczach rodzi się europejski system konstytucyjny, Dla każdego. I to dzięki Polsce.

Prowadzący spotkanie sędzia Piotr Gąciarek (Sąd Okręgowy w Warszawie, Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, członek komisji ekspertów RPO ds. nadzoru nad działalnością nad służbami specjalnymi) podsumował spotkanie: Jestem polskim sędzią, żyję tu i teraz. W Polsce dzieją się rzeczy, które się nie mieszczą w głowie: sędziowie są np. karani za stosowanie prawa unijnego. Ale jeśli obronimy sprawiedliwość, to nie będzie tak, że każda następna władza będzie mogła zrobić z polskimi sądami, co zechce. I taka jest polska stawka tej gry. Czy sędziowie "szeregowi" lepiej ja rozumieją niż ci u szczytów?.

O wykładowcy

Prof. dr Dimitry Kochenov z Uniwersytetu Groningen w Holandii jest profesorem europejskiego prawa konstytucyjnego. Interesuje się problematyką polską od wielu lat. Zajmuje się procedurą kontroli praworządności w Unii Europejskiej.

Wykładał m.in. w Princeton, Kolegium Europejskim w Brugii, w Turynie, Rzymie i Osace. Doradza Parlamentowi Europejskiemu, rządowi holenderskiemu oraz maltańskiemu. Jako ekspert pracuje dla firm prawniczych Clifford Chance, Osler oraz Hoskin & Harcourt.

W przyszłym roku wyjdzie jego książka „European Citizenship: Ius Tractum of Many Faces”, wydał też „EU Citizenship and Federalism: The Role of Rights”. Jest współautorem książek: “Reinforcing Rule of Law Oversight in the European Union”, “The European Union's Shaping of the International Legal Order, Europe’s Justice Deficit?”.

Wyrok TSUE – i co dalej? Spotkanie sędziów w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2019-11-19
  • Sędziowie, prawnicy i aktywiści spotkali się w Biurze RPO, żeby porozmawiać o wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada w sprawie KRS i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego
  • Dyskutowano na temat znaczenia wyroku, procedury wdrażania jego zaleceń w życie oraz zmian jakie przyniesie dla polskiego sądownictwa

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się spotkanie poświęcone wyrokowi Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącemu Krajowej Rady Sądownictwa i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Poruszona została kwestie roli Sądu Najwyższego, powoływania i składu Krajowej Rady Sądownictwa, nominacji sędziowskich. Starano się odpowiedzieć na pojawiające się wątpliwości.

Sędziowie podkreślali, że pełna niezależność i niezawisłość sądownictwa jest kluczowa dla budowania społeczeństwa demokratycznego. Sytuacja chaosu prawnego narusza prawa obywateli i należy jak najszybciej wprowadzić zgodne z prawem polskim i międzynarodowym rozwiązania.

Spotkanie współorganizowały: Stowarzyszenie Sędziów Apelacji Warszawskiej, warszawski oddział Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, Stowarzyszenie Sędziów „Themis” oraz #Wolne Sądy. Rozmowę prowadzili sędzia Krystian Markiewicz – prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda – prezeska Oddziału Warszawskiego Iustitia oraz dr Hanna Machińska – zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzeczniczka Machińska podkreśliła, że „prawo Unii Europejskiej stoi na straży bezstronności i niezawisłości sądownictwa. W sytuacji, gdy dochodzi do wątpliwości na temat obiektywnych okoliczności w jakich został utworzony dany organ, a także sposobu w jaki zostali powołani jego członkowie, mogą powstać uzasadnione wątpliwości co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych. W szczególności od bezpośredniego i pośredniego wpływu władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz możliwości zachowania neutralności względem ścierających się interesów. Taka sytuacja może prowadzić do braku zachowania przez organ niezawisłości lub bezstronności co podważa zaufanie jakie powinien on budzić w jednostkach w społeczeństwie demokratycznym”.

Wyrok TSUE z 7 listopada 2019 r., w połączonych sprawach C-419/18 i C-483/18 Profi Credit Polska S.A. (Profi Credit II)

Data: 2019-11-08
  • Orzeczenie TSUE ma istotne znaczenie dla polskiego postępowania nakazowego w sprawach opartych na wekslu własnym in blanco wystawionym przez konsumenta.
  • 7 listopada TSUE odpowiedział na dwa pytania polskich sądów (z Warszawy i z Opola) w sprawie weksli in blanco.
  • W sprawach konsumenckich sąd ma obowiązek badania z urzędu postanowień umowy konsumenckiej, która stanowiła podstawę wydania weksla.
  • W sprawach konsumenckich weksel nie może więc stanowić zatem wyłącznej podstawy dochodzenia roszczeń przez przedsiębiorcę, a sąd ma obowiązek kontroli treści stosunku podstawowego także bez zarzutu konsumenta.

Pytania prejudycjalne przedstawione TSUE przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe i Sąd Okręgowy w Opolu, dotyczyły dwóch kwestii: (a) czy weksel in blanco może stanowić zabezpieczenie roszczeń konsumenckich w świetle prawa UE, nakazującego sądowi badanie z urzędu, czy umowa nie zawiera klauzul abuzywnych oraz czy przedsiębiorca prawidłowo wykonał obowiązki informacyjne wobec konsumenta; (b) czy sąd może odmówić wydania nakazu zapłaty i doprowadzenia w ten sposób do zbadania samej umowy konsumenckiej oraz okoliczności towarzyszących jej zawarciu.

Odpowiadając na te pytania, TSUE stwierdził przede wszystkim, że sposób zabezpieczenia wierzytelności konsumenckich leży poza zakresem prawa UE. Brak więc przeszkód, by weksel in blanco mógł stanowić – z zasady – sposób zabezpieczenia roszczeń wobec konsumenta.

Równocześnie jednak, jeśli okoliczności związane z roszczeniem wekslowym budzą wątpliwości sądu, ma on obowiązek odmówić wydania nakazu zapłaty– i zażądać od przedsiębiorcy, by przedstawił dokumenty stwierdzające treść umowy głównej lub porozumienia wekslowego (o ile nie znalazły się one już wcześniej w aktach sprawy).

Więcej szczegółów w załączonej notatce, która powstała w ramach Forum Konsumenckiego RPO

Dr Taborowski: Trybunał luksemburski wyznaczy granice wpływu władzy na niezależność sądów

Data: 2019-11-04

Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich dr Maciej Taborowski, w rozmowie z red. Anną Wójcik z Oko.press wyjaśnia znaczenie wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie skarg Komisji Europejskiej na elementy „reform” sądowniczych. Kolejny wyrok TSUE poznamy już jutro, 5 listopada

Wyrok TSUE w sprawie przepisów ustawy o sądach powszechnych – zadanej jeszcze w modelu „węgierskim” – poznamy 5 listopada. Czego można się po nim spodziewać? – pyta m.in. Anna Wójcik.

- To pierwsza skarga Komisji Europejskiej na Polskę w związku z „reformami” sądowniczymi przeprowadzonymi za Sejmu VIII kadencji. Komisja postawiła zarzut dyskryminacyjny (ze względu na płeć) i nie zawnioskowała o przyśpieszony tryb rozpatrywania skargi. Z tego powodu wyrok poznajemy dopiero w listopadzie, choć już w czerwcu TSUE wydał wyrok w sprawie później złożonej skargi na ustawę o SN – mówi Maciej Taborowski.

5 listopada poznamy wyrok TSUE odnośnie przepisów, które już od dawna nie obowiązują; sytuacja jest uzdrowiona, bo odwrócono zaskarżone zmiany.

Nadal jednak waga wyroku TSUE w sprawie ustawy o sądach powszechnych jest olbrzymia.

W czerwcu poznaliśmy opinię rzecznika generalnego TSUE. Ocenił, że zaskarżone przepisy naruszają zakaz dyskryminacji ze względu na płeć oraz zasadę nieusuwalności sędziów, która jest jedną z podstawowych gwarancji niezawisłości sędziowskiej w rozumieniu prawa UE.

W tym wypadku mamy do czynienia z tak jawnym przykładem dyskryminacji ze względu na płeć, że nie spodziewam się, aby Wielka Izba TSUE orzekła inaczej niż zalecał rzecznik Jewgienij Tanczew.

Natomiast w tej skardze pojawiło się inne ciekawe i ważkie zagadnienie. Mianowicie, w jaki sposób władza wykonawcza (tu konkretnie Minister Sprawiedliwości) może oceniać, czy sędzia może dalej orzekać po osiągnieciu wieku przejścia w stan spoczynku.

W momencie, kiedy Komisja Europejska kierowała tę skargę, w Polsce obowiązywał dość osobliwy model mechanizmu przedłużania możliwości orzekania sędziów. W przypadku sędziów Sądu Najwyższego to Prezydent, po zasięgnięciu niewiążącej opinii Krajowej Rady Sądownictwa, bez wskazywania kryteriów, przedłużał pełnienie funkcji – albo nie. Wobec sędziów sądów powszechnych taką moc miał Minister Sprawiedliwości (jednocześnie Prokurator Generalny), który powoływał się na ogólnikowo sformułowane kryteria (racjonalne wykorzystanie kadr sądownictwa powszechnego oraz potrzeby wynikające z obciążenia zadaniami poszczególnych sądów).

Spodziewam się, że w wyroku wydanym przez TSUE w sprawie ustawy w sądach powszechnych Trybunał doprecyzuje grancie władzy wykonawczej w kwestii przedłużania możliwości orzekania przez sędziów.

RPO do Związku Banków Polskich o tym, jak czytać wyroki TSUE

Data: 2019-10-30
  • Sugestie banków, że wyroki TSUE nie stosują się do przepisów polskich tylko europejskich, są błędne i mogą naruszać prawa polskich konsumentów
  • RPO wyjaśnia w piśmie do Związku Banków Polskich znaczenie wyroków TSUE na przykładzie sprawy spółki Lexitor (C‑383/18)
  • Powodem są niepokojące sygnały od klientów banków, którzy dostają stanowiska lekceważące skutki wyroków sądu europejskiego

11 września 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie C‑383/18, Lexitor Sp. z o.o. przeciwko Spółdzielczej Kasie Oszczędnościowo-Kredytowej im. Franciszka Stefczyka i in..

Orzekł w nim, że w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu konsumentowi przysługuje prawo do obniżki całkowitego kosztu kredytu, który obejmuje wszystkie koszty nałożone na konsumenta („artykuł 16 ust. 1 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z dnia 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki oraz uchylającej dyrektywę Rady 87/102/EWG należy interpretować w ten sposób, że prawo konsumenta do obniżki całkowitego kosztu kredytu w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu obejmuje wszystkie koszty, które zostały nałożone na konsumenta”).

Jednocześnie TSUE uznał, że choć spór sądowy toczył się między przedsiębiorcami, sprawa nie traci konsumenckiego charakteru.

Po ogłoszeniu tego wyroku polscy kredytobiorcy zaczęli otrzymywać od banków informacje, że orzeczenie to dotyczyło wyłącznie interpretacji przepisów europejskich, a nie polskiej ustawy o kredycie konsumenckim, nadto wiąże ono wyłączenie sąd, który zwrócił się z pytaniem prejudycjalnym, dlatego też nie istnieją uzasadnione podstawy do rozliczenia kosztów kredytu w przypadku jego wcześniejszej spłaty.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie może zgodzić się z takim stanowiskiem.

  1. Wyroki TSUE wiążą w zakresie interpretacji dyrektyw unijnych wszystkie organy państwa krajowego, w tym przede wszystkim sądy. Wynika to z Traktatu o Unii Europejskiej (zasada lojalnej współpracy, o której stanowi art. 4 ust. 3).
  2. Działania banków mogą budzić także wątpliwości w aspekcie ochrony zbiorowych interesów konsumentów. Należy rozważyć, czy taka praktyka banków nie stanowi nieuczciwej praktyki rynkowej, wprowadzającej konsumentów w błąd, w zakresie przysługującej im ochrony prawnej.

Dlatego RPO prosi Przewodniczącego Związku Banków Polskich o zajęcie stanowiska i podjęcie działań zmierzających do poszanowania praw konsumentów – uczestników obrotu finansowego.

Kopie pism RPO przekazuje do wiadomości Prezesa Urzędu Konkurencji i Konsumentów oraz Rzecznika Finansowego.

V.7224.49.2019

Świadomy konsument – orzecznictwo TSUE na straży praw konsumentów

Data: 2019-10-25
  • Informator o orzeczeniach TSUE i ich praktycznych konsekwencjach dla konsumentów.
  • Publikujemy tu przygotowane w Biurze RPO informacje użyteczne dla sędziów i pełnomocników procesowych przygotowane przez członków Forum Konsumenckiego przy RPO

Chcemy przedstawiać te sprawy językiem prostym i zrozumiałym nie tylko dla prawników, ale i dla samych konsumentów, gdyż chcemy zwrócić uwagę na praktyczne znaczenie orzecznictwa TSUE oraz wzmocnić jego oddziaływanie na sądy i ustawodawstwo krajowe

Pierwsze opracowanie dotyczy wyroku TSUE w sprawie Lexitor dotyczącej kosztów kredytu konsumenckiego

Niebawem – informacja o konsekwencjach sprawy p. Dziubaków  (kredyt frankowy)

NEWSLETTER 1

11 września TSUE wydał wyrok w sprawie C‑383/18 Lexitor sp. z o.o. Dotyczy ona proporcjonalnego obniżenia całkowitego kosztu kredytu konsumenckiego ze względu na jego wcześniejszą spłatę oraz utrzymania statusu umowy konsumenckiej pomimo cesji uprawnień przez konsumentów na przedsiębiorcę.

Wyrok ma zastosowanie do spraw konsumenckich, w tym kredytowych.

Szczegóły i informator prawny – w linku.  Materiał jest udostępniany na zasadach otwartej licencji Creatives Commons - Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 (CC BY-SA 3.0). Zasady licencji CC BY-SA 3.0 dostępne są  pod adresem: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Korzystając z materiału należy wskazać źródło jego pozyskania, tj. https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/Sprawa%20Lexitor.pdf

Wyjaśnienia na tle wyroku Trybunału z dnia 11 września 2019 roku w sprawie C 383/18 Lexitor sp. z o.o. Styk prawa Unii Europejskiej i prawa krajowego

Data: 2019-10-24
  • Przy wcześniejszej spłacie kredytu mamy prawo również do obniżenia jego kosztów jednorazowych (prowizji, ubezpieczeń itd), a nie tylko zmiennych (rozłożonych w czasie)
  • Wynika to z wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie polskiej spółki Lexitor
  • Polski Sąd Najwyższy nie mógł w tej sprawie zająć stanowiska, ale to w niczym nie przeszkadza polskim sądom wykorzystywać argumentację TSUE – przypomina RPO

11 września TSUE wydał wyrok w sprawie C‑383/18 Lexitor sp. z o.o. Dotyczy ona proporcjonalnego obniżenia całkowitego kosztu kredytu konsumenckiego ze względu na jego wcześniejszą spłatę oraz utrzymania statusu umowy konsumenckiej pomimo cesji uprawnień przez konsumentów na przedsiębiorcę.

Wyrok ma zastosowanie do spraw konsumenckich, w tym kredytowych.

23 października polski Sąd Najwyższy miał rozstrzygnąć analogiczną sprawę, leczy przedsiębiorca udzielający pożyczek cofnął apelację, co postępowania przed SN uczyniło niedopuszczalnym.

Pytanie zadane przez sąd apelacyjny brzmiało: Czy w przypadku spłaty kredytu w całości przed terminem określonym w umowie, obowiązek obniżenia całkowitego kosztu kredytu z art. 49 ust. 1 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim odnosi się wyłącznie do kosztów rozłożonych w czasie czy też obejmuje koszty jednorazowe, jak na przykład prowizje (III CZP 21/19 )

RPO jest świadom, że to posunięcie może utrudnić kredytobiorcom rozwiązywanie problemu, ale zwraca też  uwagę, że dla obywateli polskich i dla polskich sądów równie ważne są argumenty zawarte w rozstrzygnięciu TS UE.

Do sprawy, która zawisła przed Sądem Najwyższym, ale nie mogła tam być rozstrzygnięta, RPO przystąpił w czerwcu 2019 r. Przedstawił swoje argumenty i one też mogą być wykorzystywane przez kredytobiorców.

Zawsze trzeba pamiętać, że pierwszym krokiem do rozstrzygnięcia wątpliwości w sprawie kredytowej jest złożenie reklamacji w banku. Dotyczy to też sytuacji, w której kredyt został już spłacony. Bank może uznać roszczenie już w tym kroku, ma jednak prawo reklamację odrzucić. Kredytobiorca ma jednak w tym momencie pełne prawa do skorzystania z pomocy Rzecznika Finansowego, do wystąpienia o mediację, albo do złożenia sprawy w sądzie.  Na każdym z tych etapów można się powoływać na argumenty z orzeczenia TS UE.

 

Poniższy materiał jest udostępniany na zasadach otwartej licencji Creatives Commons - Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 (CC BY-SA 3.0). Zasady licencji CC BY-SA 3.0 dostępne są  pod adresem: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Korzystając z materiału należy wskazać źródło jego pozyskania, tj. https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/Ulotka_Lexitor_AW_kolor.pdf

RPO do TSUE: kandydaci niezgłoszeni przez KRS do powołania na sędziów Sądu Najwyższego - z prawem do odwołania

Data: 2019-10-22
  • Według polskiego prawa osoby, które chciały zostać sędziami Sądu Najwyższego, ale nowa KRS nie przekazała ich kandydatur Prezydentowi, nie mogą się od tego odwoływać. To pozbawienie stron prawa do sądu w trakcie jego realizacji – podkreśla RPO
  • W ocenie Rzecznika takim kandydatom do SN sądowe odwołanie przysługuje zaś z mocy prawa Unii Europejskiej
  • Naczelny Sąd Administracyjny, który prowadzi postępowania w takich sprawach, nie może zaś w ich  toku być pozbawiony możliwości zadania pytania prejudycjalnego do TSUE
  • Tymczasem polskie prawo nakazuje umarzanie takich postępowań odwoławczych, co pozbawia NSA prawa do zadawania pytań prejudycjalnych w tych sprawach

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej uwagi w sprawie C-824/18. Zapoczątkowały ją pytanie prejudycjalne NSA z 21 listopada 2018 r., związane z odwołaniami sędziów, których  kandydatury do SN nie zostały przez KRS przedstawione prezydentowi RP.

NSA spytał, czy przepisy Traktatu o Unii Europejskiej  (art. 2 i art. 19 ust. 1) - a w związku z nimi art. 47 Karty Praw Podstawowych oraz inne przepisy prawa UE - powinny być interpretowane w sposób, z którego wynika zakaz zniweczenia prawa do sądu w zakresie odnoszącym się do kontroli uchwał KRS. Zakaz polega na  wprowadzeniu do porządku prawnego państwa członkowskiego przepisów nakazujących umorzenie takich postępowań z mocy prawa oraz zniweczenie prawa do sądu w zakresie, w jakim w indywidualnej sprawie zawisłej przed sądem wskutek wprowadzenia przepisów nakazujących umorzenie postępowania z mocy prawa, pozbawia się ten sąd prawa do skierowania pytania prejudycjalnego do TS UE.

Adam Bodnar wnosi, by na pytania prejudycjalne NSA TSUE odpowiedział pozytywnie, uwzględniając przy tym wyroki w innych toczących się postępowaniach wobec Polski, które mogą zapaść - zanim dojdzie do rozstrzygnięcia w tej sprawie.

Pytania prejudycjalne z Polski w sprawie sądownictwa

Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do TSUE o wykładnię prawa obowiązującego wszystkich członków UE oraz zastosować ją do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem UE.

Nowe przepisy o KRS przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się od uchwał KRS dotyczących przedstawiania Prezydentowi wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

W 2018 r. SN zadał pytania prejudycjalne TSUE co do procedury wyboru nowej KRS i jej zdolności do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów. Chodzi też o to, czy nowa Izba Dyscyplinarna SN, której skład wyłoniła nowa KRS, będzie niezależnym sądem w rozumieniu prawa unijnego. Wyrok zapadnie 19 listopada 2019 r.

Na rozpatrzenie w TSUE czekają zaś pytania prejudycjalne zadane w sprawie nowej KRS 21 listopada 2018 r. przez NSA, do którego odwołało się kilku sędziów niezgłoszonych do powołania do SN.

RPO przyłączył się w NSA do odwołania jednego z sędziów

Rzecznik przyłączył się do postępowania w NSA w sprawie odwołania sędziego sądu apelacyjnego od uchwały KRS z 28 sierpnia 2018 r. o nieprzedstawieniu Prezydentowi wniosku o powołanie go do SN. Odwołując się do NSA, sędzia - jako jeden z kilku niepowołanych - złożył też wnioski o wstrzymanie wykonania uchwały o powołaniu do SN innych kandydatów oraz o udzielenie zabezpieczenia. NSA połączył tych kilka odwołań do wspólnego rozpoznania, wstrzymał wykonanie uchwał KRS i 21 listopada 2018 r. wystąpił z pytaniami do TSUE.

RPO przyłączył się do skargi sędziego, bo sprawa dotyczy interpretacji ustaw mających kluczowe znaczenie dla sytuacji prawnej obywateli. Odwołanie daje bowiem możliwość sądowej wykładni przepisów ustaw o KRS i o SN w związku z przepisami Konstytucji, a także przepisami prawa UE, którymi Polska jest związana na mocy Traktatu akcesyjnego z 2003 r. oraz na mocy art. 9 i 90 Konstytucji.

Obie ustawy budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich. Doprowadziły one do stanu, który powoduje bezpośrednie zagrożenie dla niezależności sądownictwa, dla trójpodziału władz, a w konsekwencji - dla prawa do sądu. Jest to więc kwestia fundamentalna dla całego społeczeństwa, dotycząca przyszłości ustroju Polski.

Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją oraz wymogami prawa UE i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego pozostającego pod władzą RP. To sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem. Jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Obywatel musi mieć zaś pewność, że sędzia powołany do rozstrzygania jego spraw został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji.

Rzecznik wniósł by NSA poinformował TSUE o dopuszczeniu RPO do postępowania jako nowej strony. Po tym TSUE poprosił RPO o pisemne uwagi.

Uwagi Rzecznika w sprawie C-824/18

Wniosek NSA dotyczy interpretacji uregulowanej w przepisach TUE zasady praworządności, z której wynika zasada niezawisłości sędziów i niezależności sądów – sądów krajowych będących elementem europejskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, stojących na straży praw wynikających nie tylko z prawa krajowego, ale również z prawa UE.

NSA zadał te pytania w kontekście dodatkowych problemów, które są już przedmiotem spraw przed TSUE w sprawach Polski. Jednak w żadnej z nich nie podnoszono jeszcze problemu niezależności sądów jako sądów europejskich w takim zakresie, jakiego dotyczy zakończenie na skutek zmian ustawowych z mocy prawa procedury odwoławczej od uchwały KRS, która przedstawia prezydentowi kandydatury do SN.

Ustawodawca przesądził, że postępowania w sprawach sądowych toczących się przed NSA, w wyniku odwołań wniesionych przez kandydatów na sędziów SN, powinny być umorzone z mocy prawa. Jest to nie tylko niedopuszczalną ingerencją władzy ustawodawczej w podstawową kompetencję władzy sądowniczej, jaką jest wymierzanie sprawiedliwości, ale także w konstytucyjne prawo do sądu tych obywateli, którzy są stronami tych postępowań, w tym postępowań będących przedmiotem postępowań w sprawach dotyczących prawa UE.

Wprowadzenie do porządku prawnego przepisu nakazującego umorzenie postępowania zawisłego przed NSA zamyka całkowicie drogę odwoławczą w sprawach indywidualnych, dotyczących powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego SN.

Skutkuje ponadto wyłączeniem możliwości kontroli przez sąd przebiegu postępowania kwalifikacyjnego oraz pozbawia NSA prawa do zadania pytania prejudycjalnego. W ocenie Rzecznika, przepis ten jest niezgodny z art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE). Ogranicza bowiem prawo sądu krajowego do skierowania pytania prejudycjalnego do TSUE i w konsekwencji uzyskania na nie odpowiedzi koniecznej do wydania orzeczenia.  Ustawodawca niesłusznie uniemożliwił możliwość odwołania się od uchwały KRS w sprawie niepowołania do SN, gdyż wystarczającą zmianą byłoby wskazanie sądu właściwego do rozpoznania tych spraw – wskazał Adam Bodnar.

W ocenie Rzecznika, z mocy prawa UE osobom ubiegającym się o stanowisko sędziego SN przysługuje środek odwoławczy. Sąd krajowy, który prowadzi postępowanie w takiej sprawie, nie może zaś w toku tego postępowania zostać pozbawiony możliwości skierowania pytania prejudycjalnego do TSUE.

Dlatego uważa on, że TSUE powinien odpowiedzieć na pytania NSA  wobec opisanych zmian w polskim prawie, zwłaszcza że na podstawie znowelizowanych przepisów ustawy o KRS doszło  do zdarzeń stwarzających poważne wątpliwości co do niezawisłości tego organu.

Stanowisko RPO w sprawie pytań prejudycjalnych

Rzecznik podkreśla związek rozstrzyganej sprawy przed sądem krajowym z prawem UE, co uzasadnia konieczność dokonania wykładni wskazanych przez NSA przepisów prawa UE. Problem powoływania sędziów do SN należy do problematyki niezależności sądów – w tym przypadku sądu ostatniej instancji państwa członkowskiego UE, którego rolą jest zapewnienie skutecznej ochrony sądowej m.in. w dziedzinach objętych zakresem prawa UE. W związku z powyższym procedura odwoławcza od uchwał KRS pozostaje również w ścisłym związku z prawem UE.

Polskie sądy wchodzą w skład europejskiego wymiaru sprawiedliwości. Pełnią  we współpracy z TSUE wspólne zadania, służące zapewnieniu poszanowania prawa w wykładni i stosowaniu traktatów. Państwa członkowskie UE są zobowiązane ustanowić środki niezbędne do zapewnienia jednostkom poszanowania ich prawa do skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii. Niezapewnienie kandydatom na urząd sędziego SN możliwości odwołania się od uchwał KRS w sprawie powołania/niepowołania na urząd sędziego SN stanowi w istocie pozbawienia ich prawa do skutecznej ochrony prawnej, co narusza art. 19 ust. 1 zd. 2 TUE.

W wyroku wydanym w sprawie C- 619/18 - Komisja przeciwko Polsce, TSUE podkreślił ponownie, że każde państwo członkowskie powinno na podstawie art. 19 ust. 1 zd. 2 TUE zapewnić w swoim systemie prawnym środki niezbędne do zapewnienia jednostkom poszanowania ich prawa do skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii.

TSUE wskazał na rolę i standardy sądu ostatniej instancji państwa członkowskiego w tym zakresie. Podkreślił, że Sąd Najwyższy może w określonych wypadkach orzekać o kwestiach związanych ze stosowaniem lub z wykładnią prawa Unii oraz że należy on, jako sąd w znaczeniu zdefiniowanym w tym prawie, do polskiego systemu środków odwoławczych „w dziedzinach objętych prawem Unii” w rozumieniu art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE, a w związku z tym sąd ten powinien odpowiadać wymogom skutecznej ochrony sądowej.

RPO przypomniał, że rzecznik generalny TSUE Evgeni Tanchev w opinii z 27 czerwca 2019 r. wydanej w połączonych sprawach C-585/18, C-624/18, C-625/18 wskazał, że KRS nie spełnia  standardów wypracowanych przez ETPC i TSUE co do zapewnienia roli strażnika niezawisłości sędziowskiej dla unikania wywierania wpływu przez organy ustawodawcze i wykonawcze. Rzecznik Generalny uznał, że Izba Dyscyplinarna SN ustanowiona z naruszeniem procedury nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej. Skoro zatem istnieją poważne wątpliwości co do sposobu powołania członków KRS, to tym bardziej pozbawienie kandydatów na sędziów SN możliwości odwołania się od uchwał wadliwie powołanego KRS stanowi poważne nadużycie prawa do sądu i prawa do skutecznego środka prawnego.

Jeśli przyjąć, że właściwym do rozpoznania odwołania od uchwał KRS miałby być inny sąd, np. SN, to należy mieć na względzie, iż izba, która prawdopodobnie rozpoznawałaby tego typu odwołania - Izba Dyscyplinarna SN - jest izbą gdzie są sędziowie, co do których istnieją wątpliwości co do skuteczności ich powołania w związku ze sposobem wyboru członków KRS. Ponadto w skład tej izby wchodzą sędziowie powołani uchwałą, która jest kwestionowana przed NSA przez kandydatów na sędziów SN. Tym samym, obecni sędziowie SN rozpatrywaliby odwołanie od uchwały, którą zostali powołani na stanowiska sędziowskie. Niewątpliwie zatem doszłoby naruszenia zasady nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.

Obecnie nie istnieje w prawie polskim prawo do skutecznego środka prawnego (prawo do odwołania) dla kandydatów ubiegających się o stanowisko sędziego SN. Ustawodawca całkowicie wyeliminował ścieżkę odwoławczą od uchwały KRS w sprawie powołania/niepowołania kandydatów na urząd sędziego SN. Umorzenie tych spraw oznacza pozbawienie stron prawa do sądu w trakcie jego realizacji. Stanowi też naruszenie art. 267 TFUE, skoro wolą ustawodawcy oraz TK jest zakończenie postępowań z mocy prawa - a nie decyzją sądu kierującego pytanie.

Zgodnie z art. 19 TUE, do sądów krajowych i Trybunału należy zapewnienie pełnego stosowania prawa Unii we wszystkich państwach członkowskich, jak również ochrony sądowej praw, jakie podmioty prawa wywodzą z prawa Unii [zob. podobnie opinia 1/09 (AssociaçãoSindicaldosJuízesPortugueses, C‑64/16, pkt 33). W  wyroku z dnia 6 marca 2018 r. w sprawie C 284/16 Słowacja p. Achmea BV (ECLI:EU:C:2018:158) TSUE wskazał wyraźnie, że system sądowniczy mający na celu zapewnienie spójności i jednolitości charakteru wykładni prawa UE został ustanowiony w traktatach, aby zagwarantować zachowanie szczególnych cech i  autonomii porządku prawa Unii. System ten ma na celu zapewnienie spójności i jednolitego charakteru wykładni prawa Unii.

RPO przypomina, że w świetle orzecznictwa TSUE dotyczącego art. 267 TFUE, kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do skierowania pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe. Jak wskazywał TSUE, sądy krajowe mają jak najszersze uprawnienie do wystąpienia do Trybunału o wykładnię przepisów prawa Unii wymagających zastosowania z ich strony, przy czym uprawnienie to przekształca się w obowiązek sądów orzekających w ostatniej instancji, z zastrzeżeniem wyjątków sformułowanych w orzecznictwie Trybunału. Przepis prawa krajowego nie może zaś stanąć na przeszkodzie – w zależności od przypadku – skorzystaniu przez sąd krajowy z tego uprawnienia (C-689/13 PuligienicaFacilityEscoSpA).

W wyroku w sprawie C-614/14 Ognyanov TSUE wskazał, że sprzeczne z art. 267 TFUE są takie uregulowania prawa krajowego, które w postępowaniu głównym mogą skutkować powstrzymaniem się przez sąd krajowy od zadania pytań prejudycjalnych TSUE w celu m.in. uniknięcia narażenia się na sankcje dyscyplinarne. Sądy krajowe mają zatem swobodę w wykonywaniu tego uprawnienia na każdym etapie postępowania i wtedy kiedy uznają to za stosowne.

Rzecznik podkreśla, że przepis nakazujący umorzenie wszczętych i niezakończonych postępowań odwoławczych został również wprowadzony przez art. 4 noweli z 21 listopada 2018 r. ustawy o Sądzie Najwyższym. Dotyczyło to spraw sędziów SN, którzy złożyli odwołanie od decyzji nakazujących im przejście w stan spoczynku oraz postępowań w sprawach o ustalenie istnienia stosunku służbowego sędziego SN albo NSA w stanie czynnym.

Uregulowanie to zostało wprowadzone do polskiego porządku prawnego na skutek wydania przez TSUE postępowania zabezpieczającego w sprawie 619/18 R. Mimo to TSUE w dalszym ciągu rozpatruje pytania prejudycjalne zadane przez SN w sprawie C-522/18 dotyczące zasady nieusuwalności sędziów; wykładni przepisów prawa unijnego w kontekście przepisu ustawy o SN, który uzależnia możliwość dalszego orzekania przez sędziego SN po przekroczeniu 65. roku życia od zgody organu władzy wykonawczej; dyskryminacji ze względu na wiek oraz obowiązków SN jako sądu unijnego w zakresie zastosowania środków zabezpieczających. Należy uznać, iż sam Trybunał powziął wątpliwość co do pewności i stabilności uregulowań wprowadzanych przez polski parlament, co tym bardziej determinuje konieczność udzielenia odpowiedzi na pytania prejudycjalne NSA.

Za próbą ograniczenia sądom krajowym możliwości kierowania pytań prejudycjalnych do TSUE przemawia także skierowanie przez Prokuratora Generalnego wniosku do TK o zbadanie konstytucyjności art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej - w zakresie, w jakim dopuszcza on występowanie przez sąd krajowy z pytaniem prejudycjalnym o wykładnię Traktatów lub o ważność i  wykładnię aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii, w sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego UE. RPO przystąpił do tego postępowania przed TK, wnosząc o jego umorzenie z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Zasada niezależności sądów i niezawisłości sędziów stanowi współcześnie niekwestionowany standard międzynarodowy i konstytucyjny. Podstawowe wymogi w tym zakresie wynikają z art. 6 EKPC oraz z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nabiera to  szczególnego znaczenia w świetle wyroku ETPC z 12 marca 2019 r. (skarga nr 26374/18) wydanego w sprawie GudmundurAndriAstradsson przeciwko Islandii. W wyroku tym ETPC uznał, że sprawa osądzona przez sędziego nominowanego z naruszeniem przepisów krajowych narusza EKPC w zakresie, w jakim gwarantuje ona prawo do rozpatrzenia sprawy przez niezawisły sąd (art. 6 EKPC).

W swoich uwagach RPO  przedstawił także  TSUE stanowisko w kwestii odmowy ujawnienia przez Kancelarię Sejmu danych osobowych sędziów, którzy poparli  zgłoszenia kandydatów do KRS – mimo prawomocnego wyroku NSA. Z kolei Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych - mimo prawomocnego wyroku NSA - wydał postanowienia zobowiązujące Kancelarię Sejmu do nieupubliczniania danych sędziów popierających kandydatów do KRS - do czasu wydania decyzji PUODO kończącej postępowanie. RPO zaskarżył te postanowienia do sądu. W ocenie RPO sprawa ta pozostaje w bezpośrednim związku z rozpoznawanymi pytaniami prejudycjalnymi  i może wpłynąć na postępowania w sprawie C-824/18.  

VII.510.82.2018

RPO: Trybunał luksemburski powinien stać się „bezpieczną przystanią” dla sądów krajowych

Data: 2019-10-11

Stanowisko RPO dotyczące opinii Rzecznika Generalnego TS Evgenija Tancheva w sprawach pytań prejudycjalnych w sprawach C-558/18 (Miasto Łowicz) i C-563/18 (Prokuratura Okręgowa w Płocku)

  • Sprawa rozpatrywana przez Trybunał pozwala Trybunałowi odpowiedzieć na pytanie, czy prawo unijne chroni niezależność sędziów zawsze, czy tylko w sprawach bezpośrednio związanych z materią europejską
  • Ze stanowiska Rzecznika Generalnego wynika, że polscy sędziowie mieli prawo zwrócić się z pytaniami prejudycjalnymi do TSUE, mimo że ich sprawy nie dotyczyły zagadnień unijnych. To, że wnioski te Rzecznik Generalny uznał za niedopuszczalne, wynika z błędów proceduralnych – a nie istoty rzeczy
  • RPO zwraca uwagę, że to drugie rozwiązanie byłoby szalenie niebezpieczne: rządy krajowe mogłyby naciskać na sędziów w sprawach „nieeuropejskich” w taki sposób, że faktycznie sądy pozbawione zostałyby niezawisłości
  • Dlatego RPO argumentuje na rzecz powstania „bezpiecznej przystani” dla sądów krajowych przed Trybunałem luksemburskim
  • Nawet jeżeli Trybunał uzna argumenty Rzecznika Generalnego, będzie rozpatrywał prawidłowość systemu dyscyplinarnego ze względu na skargę Komisji do Trybunału wniesioną 10 października

Rzecznik Generalny przedstawił to stanowisko w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie Wielkiej Izby TSUE w sprawie pytań polskich sędziów. RPO przystąpił do tej sprawy i przedstawił swoje argumenty przed TSUE w Luksemburgu. Było to w czerwcu 2019 r.

Chodzi w niej o dwa połączone wnioski - sprawę sporu sądowego samorządu Łowicza z rządem (reprezentowanym przez wojewodę) o wypłatę dotacji na zadania zlecone, a oraz sprawy trzech osób w Płocku, których prokuratura (podległa ministrowi sprawiedliwości) oskarżyła o udział w uprowadzeniach.

Sędziowie, którzy mieli rozstrzygnąć te sprawy, zwrócili się do TSUE z pytaniami, czy można mówić o niezawisłym orzekaniu w sytuacji, gdy sędzia może się obawiać postępowania dyscyplinarnego, jeśli wyda wyrok, który nie podoba się rządzącym (tak się zresztą stało – sędziowie mają dyscyplinarne postępowania wyjaśniające).

Dwa polskie pytania prejudycjalne – o niezawisłość sądów

Sąd Okręgowy w Łodzi, I Wydział Cywilny (sprawa C‑558/18) i Sąd Okręgowy w Warszawie, VIII Wydział Karny (C‑563/18) argumentowały, że system postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów uległ w Polsce głębokim zmianom, które mogą wpłynąć na niezawisłość sędziowską. Sędziowie wskazywali postanowienia Traktatu o Unii Europejskiej (art. 19 ust. 1 akapit drugi), w którym państwa-sygnatariusze zobowiązały się państw członkowskich do ustanowienia środków niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii. Ich zdaniem zobowiązanie to stoi w sprzeczności z tym przepisami krajowymi, które uzależniają sędziów od władzy wykonawczej np. poprzez wpływ polityczny na prowadzenie postępowań dyscyplinarnych.

Stanowisko Rzecznika Generalnego TS UE

24 września 2019 r. Rzecznik Generalny TS Evgeni Tanchev wydał opinię w tych dwóch sprawach (to element procedury przed TSUE: zadaniem rzecznika jest sporządzanie opinii w przedmiocie sposobu rozpoznawania sprawy). Nie jest ona wiążąca dla sędziów Trybunału ani dla sądów krajowych, jednak wnioski rzeczników bywają często uwzględniane w wydawanych orzeczeniach).

Rzecznik Generalny zaproponował, aby Trybunał orzekł, że wnioski o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym są niedopuszczalne. RPO zwraca jednak uwagę na argumentację Rzecznika Generalnego: nie kwestionuje on prawa do pytania prejudycjalnego w takiej sprawie tylko zwraca uwagę, że źle zostało sformułowane. W opinii RPO jest to więc stanowisko przełomowe. Istnieje bowiem także prawny pogląd, że do TSUE można się zwracać tylko w sprawach, które wprost dotyczą prawa unijnego (sprawy z Łowicza i z Płocka niewątpliwie takie nie są).

Podkreślenia wymaga – argumentuje RPO - że Rzecznik Generalny zgodził się w tym względzie z argumentami RPO i nie przyjął argumentów rządu polskiego i Prokuratora Generalnego: w sprawach takich możliwa jest ochrona niezawisłości sędziego krajowego na mocy prawa unijnego. Do zastosowania gwarancji niezawisłości sędziowskiej z art. 19 ust. 1 TUE, wystarczające jest to, że sędzia krajowy tylko potencjalnie stosuje prawo UE (bo jest sędzią Unii Europejskiej i taka sprawa może do niego wpłynąć – por. wyrok TSUE C-64/16 w sprawie ASJP). Nie musi wykazywać w swoim wniosku, że przedmiotem rozstrzygnięcia w konkretnej, budzącej wątpliwości sprawie będzie prawo UE. To zaś znaczy, że sprawy z Łowicza i z Płocka mogły trafić do TS UE

Na czym zdaniem Rzecznika Generalnego polega usterka w pytaniach prejudycjalnych polskich sądów?

Zdaniem Rzecznika Generalnego pytania polskich sądów w sprawie z Łowicza i Płocka powinny zostać uznane za niedopuszczalne nie ze względu na materię sprawy, ale na sposób zadania pytania: zostały one sformułowane w sposób hipotetyczny i ogólny. Także akta sprawy nie zawierają wystarczających wyjaśnień dotyczących związku między rozpatrywanymi przepisami polskimi a właściwymi przepisami prawa Unii.

Innymi słowy, Rzecznik Generalny stoi na stanowisku, że pytania polskich sądów zawierają niedociągnięcia proceduralne i z tego względu nie pozwalają na ocenę naruszenia niezawisłości sędziowskiej w tych konkretnych sprawach.

Waga zbliżającego się rozstrzygnięcia TSUE

Wobec takiego stanowiska Rzecznika Generalnego kluczowe jest pytanie, jak Wielka Izba TSUE zinterpretuje przesłanki dopuszczalności pytań prejudycjalnych oraz zakres ochrony niezawisłości sędziowskiej (przyznany na mocy art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE oraz art. 94 Regulaminu TS).

Czy zrobi to uwzględniając najnowsze tendencje orzecznicze (sprawa C-64/16 ASJP)?

Widać bowiem, że TSUE zaczyna w orzecznictwie zmieniać swoje podejście do problemu. Według dotychczasowego orzecznictwa TSUE (w szczególności najczęściej przytaczanego wyroku w sprawie C-286/88 Falciola) sprawy takie jak łowicka i płocka należałoby bowiem uznać najprawdopodobniej za niedopuszczalne z powodu samej materii tych spraw. W tym duchu argumentowała również Komisja Europejska (zob. pkt 57 opinii). Natomiast RPO oraz Urząd Nadzorczy EFTA przedstawili na czerwcowej rozprawie argumentację za tym, by TSUE rozwinął swoje najnowsze orzecznictwo odnoszące się do kwestii interpretacji gwarancji niezawisłości sądów krajowych i dopuszczalności pytań prejudycjalnych.

Gdyby uznać, że także  w tego typu sprawach, jak łowicka i płocka, art. 19 ust. 1 Traktatu o UE daje samodzielną możliwość badania standardów krajowych w każdej sprawie, to zmiana podejścia będzie fundamentalna. Jedynym łącznikiem danej sprawy wskazanym artykułem Traktatu byłby po prostu orzekający w tej sprawie sąd – sąd Unii Europejskiej -  bez żadnego związku z toczącą się przed tym sądem sprawą. Wtedy art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE mógłby znaleźć zastosowanie w sytuacji, w której wobec sędziego krajowego wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Trybunał Sprawiedliwości UE stałby się wówczas bezpieczną „przystanią” dla sądów krajowych poszukujących ochrony przed działaniami godzącymi w niezawisłość sędziowską.

Argumenty RPO

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, ustanowiona na mocy art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu UE ochrona niezawisłości sędziowskiej w dziedzinach objętych prawem UE nie może być podzielna i fragmentaryczna.

By zapewnić skuteczność tej ochronie, powinna ona rozciągać się na całokształt działalności orzeczniczej sędziego krajowego, tj. zarówno na sprawy mające związek z elementem unijnym, jak i na sprawy, które takiego związku nie posiadają. Przyjęcie innego stanowiska sprawiałoby, że ochrona niezawisłości przyznana sędziom krajowym mogłaby by się okazać nieskuteczna, przez co zagrożona byłaby praktyczna skuteczność (effet utile) art. 19 ust. 1 TUE.

Państwo członkowskie mogłoby bowiem wpływać na niezawisłość tego sędziego, np. poprzez inicjowanie postępowań dyscyplinarnych (pozbawionych odpowiednich gwarancji wynikających z art. 19 ust. 1 TUE) w sprawach leżących poza zakresem prawa UE. Nie ulega wątpliwości, że takie działanie państwa nie pozostałoby bez wpływu na zachowanie sędziego w równoważnych sprawach leżących w zakresie zastosowania prawa UE, do których rozstrzygania sędzia ten został również powołany.

Skarga Komisji w sprawie dyscyplinarek

RPO przypomniał również, odpowiedź lub brak odpowiedzi na pytanie prejudycjalne nie stanowią „zwycięstwa” strony. Nie jest to skarga, w której stroną pozwaną jest Rzeczpospolita Polska reprezentowana przez rząd. Efektem procedury prejudycjalnej jest wyrok dokonujący wykładni prawa UE. Jeżeli TSUE uzna pytania za niedopuszczalne, sąd krajowy będzie zobowiązany procedować bez orzeczenia Trybunału.

RPO podkreśla jednaj, że przepisy dyscyplinarne, które mogą mieć zastosowanie do sędziów rozpatrujących potencjalnie spory z elementem unijnym, będą i tak przedmiotem orzeczenia TSUE w wyniku wniesionej w dniu 10.10.2019 r. skargi Komisji Europejskiej. W tej skardze Komisja zarzuca Rzeczypospolitej, że system środków dyscyplinarnych podważa niezawisłość polskich sędziów, ponieważ nie zapewnia gwarancji pozwalających chronić ich przed polityczną kontrolą, wymaganych przez art. 19 ust. 1 TUE i art. 47 Karty Praw Podstawowych UE.

TSUE stanął po stronie kredytobiorców i wskazał polskim sądom, jak rozstrzygać spory o kredyty „frankowe” z klauzulami niedozwolonymi

Data: 2019-10-03
  • Wyrok dotyczy kredytów indeksowanych do waluty obcej
  • TSUE stwierdził, że wadliwą umowę kredytową można unieważnić, na żądanie bądź za zgodą konsumenta
  • Prawnicza argumentacja TSUE przedstawiona jest w załączniku do tego komunikatu

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odpowiadał na pytania prejudycjalne Sądu Okręgowego w Warszawie, który rozpoznaje sprawę państwa Dziubaków dotyczącą zawartego przez nich kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego. Warszawski sąd zapytał, jak powinien postąpić, jeśli stwierdzi w konkretnej umowie kredytowej zapis niedozwolony (czyli klauzulę/postanowienie niedozwolone/abuzywne). Czy taka umowa może być „naprawiona” (uzupełniona w określony sposób) czy też należy ją unieważnić?

TSUE przedstawił argumentację, która uzupełnia jego wcześniejsze orzeczenia i wskazał sądom krajowym w całej Unii, czym powinny kierować się w podobnych sprawach.

TSUE powtórzył swoje wcześniejsze stanowisko, że po usunięciu klauzuli niedozwolonej umowa może nadal obowiązywać, jeżeli jest to zgodnie z przepisami prawa krajowego. Jeśli wadliwej umowy, zgodnie z prawem krajowym nie da się utrzymać, sąd krajowy może zastąpić niedozwoloną klauzulę, którą z umowy wykreśla, tzw. przepisem dyspozytywnym prawa krajowego. Jest to taki przepis, który w szczegółowy sposób określa prawa i obowiązki stron. Tylko co do takich przepisów prawo unijne zakłada, że nie są one abuzywne. Sąd nie może natomiast zastąpić niedozwolonego postanowienia ogólnymi przepisami prawa krajowego, które odwołują się do zasad słuszności czy ustalonych zwyczajów.

Uzupełnienie umowy jest możliwe tyko wówczas, gdy bez uzupełnienia umowa nie może dalej istnieć, a jej upadek jest szczególnie niekorzystny dla konsumenta. TSUE wskazał, sąd krajowy powinien stwierdzić, czy upadek umowy niesie ze sobą szczególnie niekorzystne konsekwencji dla konsumenta na moment rozpoczęcia sporu z przedsiębiorcą (bankiem), a nie na moment zawarcia umowy. Tylko takie podejście pozwala bowiem na skuteczne zabezpieczenie interesów konsumenta.

Trybunał podpowiada sądom, że jeśli klauzula abuzywna dotyczy głównego przedmiotu umowy (a tak jest w sprawie państwa Dziubaków), wątpliwe jest, czy można utrzymać taką umowę. Nie da się bowiem usunąć mechanizmu indeksacji oraz różnic kursów walutowych i jednocześnie utrzymać umowy w mocy. TSUE wskazuje więc, że polski sąd powinien rozważyć unieważnienie umowy. Nie może to być jednak czynność automatyczna – konieczna jest zgoda kredytobiorcy i to zgoda dobrowolna i świadoma. To na polskim sądzie ciąży zadanie wyjaśnienia konsumentowi wszystkich konsekwencji ewentualnego unieważnienia umowy. To oznacza, że Trybunał dopuszcza możliwość unieważnienia umowy, jeżeli takie rozwiązanie jest dla konsumenta do zaaprobowania lub po prostu konsument o to wnosi. Klient banku musi jednak rozumieć, z jakimi konsekwencjami wiąże się dla niego stwierdzenie nieważności umowy. Trybunał stwierdza, że sąd powinien uszanować wolę konsumenta, który woli nie powoływać się na europejski system ochrony.

Wzajemne rozliczenie świadczeń stron powinno nastąpić wedle ustawodawstwa krajowego, z uwzględnieniem zasad ochrony konsumenta, wynikających z prawa europejskiego, które oczekuje, że ochrona na poziomie krajowym będzie skuteczna.

Dla zrozumienia wyroku ważne jest to, że rozstrzygnięcie następuje przed sądem, a nie automatycznie. To znaczy, że dla kredytobiorcy ważne jest właściwe upomnienie się o swoje prawa: kluczowymi elementami tego procesu jest złożenie reklamacji do banku, a po jej odrzuceniu – wejście na drogę sporu sądowego. Można przy tym korzystać z fachowej pomocy Rzecznika Finansowego, który może przygotowywać ekspertyzy prawne (tzw. istotne poglądy, które są bezpłatne) dla konkretnej umowy w momencie, gdy sprawa jest przed sądem, albo skorzystać z podobnej pomocy UOKiK.

KOMUNIKAT ZOSTAŁ ZAKTUALIZOWANY 3 października 2019 r. o godz. 18:15

„Pytania prejudycjalne – teoria i praktyka” – szkolenie dla sędziów i praktyków w Biurze RPO

Data: 2019-09-19

Pytania prejudycjalne to potężny oręż, którym dysponują sądy. Ten mechanizm może być bardzo skuteczny – mówili uczestnicy cyklicznego spotkania dla sędziów i prawników zorganizowanego przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich IUSTITIA, Stowarzyszenie Sędziów „Themis”, Stowarzyszenie Sędziów Apelacji Warszawskiej NIKE, Inicjatywę „Wolne Sądy” oraz Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Czym są pytania prejudycjalne?

Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości o wykładnię – prawa obowiązującego wszystkich członków UE, a następnie tę wykładnię zastosować do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem Unii.

W procedurze UE nie ma możliwości zwrócenia się ze skargą indywidualną, zawsze najpierw trzeba zwrócić się do sądów narodowych. To jest siłą i słabość tego systemu. Pytania prejudycjalne mogą mieć ogromne znaczenie. Pytanie zadane przez polski sąd rejonowy ma wpływ nie tylko na polski system prawa, ale także na cały system europejski. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości wyznacza bowiem standard dla wszystkich krajów należących do Unii.

Jak poprzez pytania prejudycjalne można chronić niezależności sądownictwa?

Prawo unijne daje możliwość zadania pytania o niezależność sądownictwa Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. - To może doprowadzić do lepszych efektów niż czekanie na wyrok Trybunału Konstytucyjnego czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. – stwierdził dr Maciej Taborowski, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich. Jak wskazywał dr Taborowski, nie chodzi o to, by Unia decydowała o naszej procedurze powoływania sędziów. Nie ma bowiem znaczenia, czy sędziów mianuje król czy prezydent, to pozostaje w kompetencjach państwa. Chodzi o to, by istniały bezpieczniki dla państwa prawnego i by Trybunał określił obowiązujący standard.

Obecnie około 13 pytań, które zostały zadane przez polskie sądy dotyczy niezależności sądownictwa. Te pytania wpisują się w paletę wartości unijnych. Mamy także grupę pytań dotyczących statusu Krajowej Rady Sądownictwa oraz grupę pytań dotyczących postępowań  dyscyplinarnych wobec sędziów.

Trybunał w sprawie portugalskiej (obniżenie pensji dla wszystkich urzędników państwowych w tym sędziów; C-64/16) podjął przełomowe rozstrzygnięcie – rozdzielił art. 47 Karty Praw Podstawowych od art. 19 TUE, które mówią właściwie o tym samym (chociaż są inaczej sformułowane) i do tej pory stosowane były łącznie. Okazało się, ze art. 19 działa inaczej i może być samodzielną podstawą. Oznacza to, że sędziowie zyskali możliwość zadawania pytań o swój status także w sytuacji, gdy prawo unijne będzie jedynie ‘potencjalnie’ stosowane. To, co wydarzyło się po tym wyroku pokazuje, jakie miał on znaczenie. Wyrok portugalski zainicjował bowiem ruch Komisji Europejskiej w sprawie skargi dotyczącej Sądu Najwyższego.

Publikacja list poparcia dla kandydatów do KRS

Jak z perspektywy praktyka działającego w organizacji pozarządowej wygląda procedura zadawania pytań prejudycjalnych na przykładzie słynnej sprawy publikowania list poparcia dla członków KRS ,opowiadał Patryk Wachowiec, analityk prawny Forum Obywatelskiego Rozwoju. - Pojawił się pewien paradoks: po wydaniu wyroku przez NSA wchodzi na scenę Prezes UOKiK i korzysta, po raz pierwszy, z kompetencji do wydania postanowienia o zablokowaniu. Mamy prawomocny wyrok NSA, skarżący i uczestnicy postępowania, w tym moja fundacja, złożyli skargę na bezczynność. Ale ta sprawa znów trafi do NSA, który wyda wyrok, który może zostać niewykonany. Jedyną sankcją dla szefa Kancelarii Sejmu jest grzywna. Ten mechanizm wykazuje dużą nieskuteczność. Dlatego będziemy starali się przekonać sąd, by zadał pytanie prejudycjalne.

Można powiedzieć, że jawność list to sprawa wewnętrzna. Są jednak argumenty za tym, aby objąć te sprawy elementem unijnym. Świadczy o tym chociażby fakt, że sprawa nieujawnienia list była dużą częścią debaty w Komisji, dotyczącej podtrzymania procedury badania ryzyka naruszenia praworządności w Polsce na podstawie art. 7 TUE.

- Jak widać na przykładzie kolejnych pytań prejudycjalnych, mechanizm ten jest bardzo skuteczny. Władza respektuje wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE. Może się wydawać, że ten mechanizm to potężny oręż, często nieświadomie można przyczynić się do wypracowania przez Trybunał pewnej doktryny – podkreślał Patryk Wachowiec.

Praktyka zadawania pytań

- W Polsce zadawanie pytań prejudycjalnych nie jest szczególnie popularne. Choć ostatnio praktyka ta znalazła zastosowanie, nadal stosowana jest raczej rzadko. Z ankiety, którą przeprowadziliśmy wynika, że brakuje szkoleń dla sędziów. Nie zawsze jest tak, że sędziowie polscy potrafią te pytania zadać, czy odpowiednio konstruować. – wskazywała mec. Sylwia Gregorczyk-Abram.  - Z mojej praktyki wynika, że sądy bardzo często nawet nie tłumaczą pełnomocnikom, dlaczego nie chcą zadać pytania do Trybunału Sprawiedliwości. Zwłaszcza, gdy dotyczy to sądu ostatniej instancji (np. Sądu Najwyższego czy NSA) powinien to być standard. – wskazywała.Pytania dotyczące praworządności różnią się jedynak od pytań zadawanych w sprawach zwykłych obywateli. Zadanie pytania może niestety oznaczać wydłużenie postępowania o dwa lata, a nawet dłużej. Ale warto. Np. w sprawach przeciwko dużym liniom lotniczym zadanie pytania może spowodować, że druga strona będzie chciała pójść na ugodę. Warto także pamiętać, że takie pytania można zadać w sprawach dotyczących praw człowieka i może być to pewna alternatywa dla Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

    Sprawa zasad odpowiedzialności dyscyplinarnej polskich sędziów przed TS UE. RPO przedstawia argumenty przed Wielką Izbą

    Data: 2019-06-25
    • RPO przedstawia argumenty w sprawie polskich sędziów przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu
    • Przystąpił do jednej ze spraw, w której polscy sędziowie zwrócili się do Trybunału z wątpliwościami, tzw. pytaniami prejudycjalnymi
    • Spytali, jak mają orzekać, skoro za wydanie wyroków nie po myśli władzy grożą  teraz postępowania dyscyplinarne
    • Opinia rzecznika generalnego w tej sprawie spodziewana jest 24 września 2019 r.

    Stanowisko RPO w Luksemburgu przedstawili 18 czerwca 2019 r. dr Maciej Taborowski, zastępca RPO oraz Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Europejskiego, Międzynarodowego i Konstytucyjnego w BRPO, w czasie rozprawy przed Wielką Izbą (złożonej z 15 sędziów oraz rzecznika generalnego TS) w połączonych sprawach C‑558/18 (Miasto Łowicz) i C‑563/18 (Prokuratura Okręgowa w Płocku).

    Sędziowie pytają Trybunał w Luksemburgu

    Zaczęło się od sporu sądowego samorządu Łowicza z rządem (reprezentowanym przez wojewodę) o wypłatę dotacji na zadania zlecone, a także sprawy trzech osób w Płocku, których prokuratura (podległa ministrowi sprawiedliwości) oskarżyła o udział w uprowadzeniach.

    Sędziowie, którzy mieli rozstrzygnąć te sprawy, zwrócili się do TS z pytaniami, czy można mówić o niezawisłym orzekaniu w sytuacji, gdy sędzia może się obawiać postępowania dyscyplinarnego, jeśli wyda wyrok, który nie podoba się rządzącym.

    Sąd Okręgowy w Łodzi, I Wydział Cywilny (sprawa C‑558/18) i Sąd Okręgowy w Warszawie, VIII Wydział Karny (C‑563/18) wskazały, że po zmianach prawa system postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów uległ głębokim zmianom, które mogą wpłynąć na niezawisłość sędziowską. Istotą tych spraw jest kwestia oceny przez europejski Trybunał Sprawiedliwości polskich regulacji dotyczących odpowiedzialności dyscyplinarnej polskich sędziów.

    Co więcej, wobec sędziów, którzy zwrócili się z tymi pytaniami do Trybunału, rzeczywiście wszczęto z tego powodu postępowania wyjaśniające.

    Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy łowickiej i stał się tym samym również uczestnikiem postępowania przed Trybunałem.

    Czy sprawa nie dotycząca prawa unijnego może być przedmiotem pytania prejudycjalnego?

    Problem obu spraw polega na tym, że przedmiot żadnego z postępowań sądowych nie dotyczy bezpośrednio prawa unijnego. Trybunał musi więc przede wszystkim ustalić, czy w sprawie bez wątku unijnego sędzia może zwrócić się do niego z pytaniem o przestrzeganie przez państwo członkowskie standardu niezawisłości sędziów wymaganego  przez Traktat o Unii Europejskiej (zgodnie z art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu państwa członkowskie Unii Europejskiej zobowiązane są zapewnić skuteczną ochronę sądową „w dziedzinach objętych prawem Unii”).

    Zdaniem RPO jest to dopuszczalne.

    Na możliwość przyjęcia tych pytań wskazuje już wyrok w sprawie sędziów portugalskich (C-64/16, ASJP). Warto też pamiętać, że powoływane w tym kontekście orzeczenie z 1990 r. w sprawie C-296/88 Falciola nie jest adekwatne, ponieważ wydane zostało długo przed tym, zanim wprowadzono obecny art. 19 ust. 1 Traktatu o UE, stanowiący podstawę orzeczenia portugalskiego. W sprawie tej sąd krajowy przedstawił Trybunałowi jedynie wątpliwości co do możliwych obaw niektórych sędziów włoskich związanych z przyjęciem regulacji przewidujących osobistą odpowiedzialność odszkodowawczą sędziego za wydawane orzeczenia, a TS uznał takie pytanie w związku z tym za niedopuszczalne. Zdaniem RPO nie można jednak przenieść tego wyroku wprost na zawisłe przed TS obecnie sprawy dotyczące postępowania dyscyplinarnego.

    W przekonaniu RPO o dopuszczalności rozpatrzenia tych spraw przesądzają dwa elementy. Po pierwsze, konieczność zapewnienia skuteczności ochronie niezależności sądów krajowych oraz niezawisłości sędziów przyznanej im na mocy art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE (w świetle pkt 40 wyroku C-64/16 ASJP). Ta niezależność i niezawisłość nie może być podzielna i działać tylko w sprawach z elementem unijnym. By chronić skuteczność niezawisłości sędziowskiej w sprawach z elementem unijnym, konieczna jest ochrona całej działalności orzeczniczej sędziego krajowego. Po drugie, kompetencja TS do rozpatrzenia spraw wynika z konieczności zapewnienia skuteczności procedurze prejudycjalnej (w świetle art. 267 TFUE i art. 47 akapit drugi Karty Praw Podstawowych UE) oraz kompetencji Trybunału do zapewnienia poszanowania prawa w wykładni i stosowaniu traktatów (art. 19 ust. 1 akapit 1 zd. 2 TUE). Każdy sędzia krajowy powinien mieć bowiem możliwość bezpiecznego zwrócenia się do TS z pytaniem prejudycjalnym bez konieczności narażania się na postępowanie dyscyplinarne. Zawisłe przed TS sprawy ujawniły bowiem w systemie polskim brak wystarczających gwarancji pozwalających na uniknięcie ryzyka wykorzystania  środków dyscyplinarnych do kontroli orzeczeń.

    Problem sposobu dyscyplinowania sędziów

    Przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich podkreślili, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów jest niezbędny. Powinien on służyć zapobieganiu i zwalczaniu przewinień zawodowych (nie zawsze polegają one na naruszeniu przepisów prawa, lecz także na niedochowaniu standardów etycznych, w tym dotyczących ochrony godności ludzkiej). System odpowiedzialności dyscyplinarnej nie może jednak prowadzić do zagrożenia i naruszenia podstawowych zasad prawa UE oraz gwarancji niezawisłości sędziowskiej.

    Argumenty stron w sprawie

    Podczas rozprawy stanowisko RPO co do dopuszczalności pytań poparł Urząd Nadzorczy EFTA (Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu). Na etapie pisemnym stanowisko to wsparła Łotwa i Królestwo Niderlandów. Inne stanowisko zajmowała Komisja Europejska oraz pozostali przedstawiciele władz polskich. 

    W odniesieniu do sprzeczności reżimu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów ze standardami UE zarówno Komisja Europejska, EFTA, jak i przedstawiciele RPO byli zgodni co do tego, że reżim ten nie spełnia wymogów unijnych. Odmienne stanowisko zajął rząd polski i przedstawiciele prokuratury.

    Opinia rzecznika generalnego w tej sprawie spodziewana jest 24 września 2019 r.

     

    RPO przyłączył się do odwołania w NSA sędziego niepowołanego do SN. NSA zadał pytania prejudycjalne

    Data: 2019-03-19
    • Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej bada we wtorek pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego, m.in. co do zdolności nowej Krajowej Rady Sądownictwa do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów  
    • Pytania, dotyczące zgodności z prawem UE procedur wyłaniania sędziów do SN przez KRS, zadał TS UE także Naczelny Sąd Administracyjny; będą one badane oddzielnie
    • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed NSA z odwołania  jednego z sędziów nie zgłoszonych przez KRS do powołania do SN  
    • Sędzia ten został pozbawiony prawa do sądu, a nową KRS wyłoniono niezgodnie z Konstytucją i prawem europejskim - podkreśla Rzecznik

    Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości o wykładnię prawa UE – prawa obowiązującego wszystkich członków UE, a następnie tę wykładnię zastosować do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem UE.

    Nowe przepisy o KRS, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi RP wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

    W 2018 r. SN zadał pytania prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej co do procedury wyboru nowej KRS i jej zdolności do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów. Chodzi też o to, czy nowa Izba Dyscyplinarna SN, której skład wyłoniła nowa KRS, będzie niezależnym sądem w rozumieniu prawa unijnego. Rozprawa w tej sprawie odbywa się 19 marca 2019 r.

    Na rozpatrzenie w TS UE czekają zaś pytania prejudycjalne zadane w sprawie nowej KRS w 2018 r. przez NSA, do którego odwołało się kilku sędziów niezgłoszonych przez Radę do powołania do SN. NSA pyta o kwestię składu organu państwa członkowskiego UE mającego stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, przed którym toczy się postępowanie ws. pełnienia urzędu sędziego SN. NSA podniósł również problem prawa odwołania się do właściwego sądu w takiej sprawie.

    RPO przyłączył się w NSA do odwołania jednego z sędziów

    Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed NSA w sprawie odwołania sędziego Sądu Apelacyjnego od uchwały KRS z 28 sierpnia 2018 r. o nieprzedstawieniu prezydentowi RP wniosku o powołanie go do SN.

    Wnosząc do NSA odwołanie od uchwały KRS, sędzia – jako jeden z kilku niepowołanych - złożył jednocześnie wnioski o wstrzymanie wykonania uchwały o powołaniu do SN innych kandydatów oraz o udzielenie zabezpieczenia. NSA połączył tych kilka odwołań do wspólnego rozpoznania, wstrzymał wykonanie uchwał KRS w tych sprawach, a 21 listopada 2018 r. wystąpił z pytaniami do TS UE (nie ma jeszcze terminu rozpoznania tej sprawy).

    Rzecznik przyłączył się w NSA do skargi sędziego, bo jest ona sprawą precedensową, dotyczącą interpretacji przepisów ustaw mających kluczowe znaczenie z punktu widzenia ukształtowania sytuacji prawnej obywateli. Odwołanie daje bowiem możliwość sądowej wykładni przepisów ustaw o KRS i o Sądzie Najwyższym w związku z przepisami Konstytucji RP, a także przepisami prawa Unii Europejskiej, którymi Polska jest związana na mocy Traktatu akcesyjnego z 2003 r. oraz na mocy art. 9 i 90 Konstytucji.

    Obie ustawy były przedmiotem krytyki RPO na etapie prac legislacyjnych. Aktywny udział w nich Rzecznika był związany z ogromnymi obawami co do stanu praworządności. Obie ustawy budzą bowiem poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich. Doprowadziły one do stanu, który powoduje bezpośrednie zagrożenie dla niezależności sądownictwa, dla trójpodziału władz, a w  konsekwencji - dla prawa do sądu. Jest to więc kwestia fundamentalna dla całego społeczeństwa, dotycząca przyszłości ustroju państwowego Polski.

    Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją RP oraz wymogami prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego pozostającego pod władzą RP. To sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem i jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Obywatel musi mieć zatem pewność, że sędzia powołany do rozstrzygania jego spraw został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji.

    Rzecznik wniósł o uwzględnienie odwołania, gdyż zaskarżona uchwała KRS:

    • narusza przepisy postępowania mające istotny wpływ na treść rozstrzygnięcia, poprzez naruszenie ustawy z 12 maja 2011 r. o KRS, co skutkuje naruszeniem art. 19 ust. 1 zd. 2 Traktatu o Unii Europejskiej w związku  z art. 47 Karty Praw Podstawowych UE przez błędne przyjęcie, że doszło do skutecznego podjęcia uchwały w sytuacji, gdy KRS została obsadzona w sposób nieprawidłowy, naruszający przepisy Konstytucji;
    • narusza przepisy postępowania mające istotny wpływ na treść rozstrzygnięcia poprzez naruszenie ustawy o KRS w związku z art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji, a w konsekwencji art. 19 ust. 1 zd. 2 TUE oraz art. 2 TUE w zw. z art. 47 KPP UE, poprzez pozbawienie skarżącego efektywnego kontroli sądowej uchwały KRS w zakresie ubiegania się o powołanie do SN;
    • narusza przepisy prawa materialnego - art. 10 Konstytucji RP w związku z art. 173 oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji, a tym samym art. 19 ust. 1 zd. 2 TUE oraz art. 2 TUE w zw. z art. 47 KPP UE, poprzez wydanie uchwały przez KRS, która była nienależycie obsadzona, wobec nieskutecznego powołania części sędziowskiej Rady, tj. powołania w sposób sprzeczny z Konstytucją.

    Rzecznik wniósł również by NSA poinformował TS UE o dopuszczeniu RPO do postępowania głównego jako nowej strony postępowania w zakresie udziału przed NSA w tej sprawie.

    TS UE został już poinformowany o przystąpieniu Rzecznika do postępowania. 18 marca 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości skierował do RPO prośbę o przedstawienie uwag w sprawie prejudycjalnej C-824/18, wszczętej pytaniami NSA.

    Argumenty RPO

    Nienależyte obsadzenie KRS

    W trakcie prac nad nowelizacją ustawy o KRS uchwaloną w grudniu 2017 r. Rzecznik w swej opinii wskazywał, że  odebranie władzy sądowniczej uprawnienia do wyboru sędziów-członków KRS i przekazanie go władzy wykonawczej i ustawodawczej prowadzi do niedopuszczalnej ingerencji w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji w związku z jej art. 173 Konstytucji RP oraz art. 187 ust. 1 pkt 2. Zgodnie z Konstytucją, rolą KRS jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Udział Sejmu RP ogranicza się do wyboru czterech członków KRS spośród posłów. W świetle art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji to sami sędziowie powinni wybierać piętnastu członków KRS spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. W ten sposób realizuje się konstytucyjna zasada odrębności i niezależności władzy sądowniczej. Nie jest zatem możliwa do akceptacji, z konstytucyjnego punktu widzenia, sytuacja, w której na organ władzy ustawodawczej przeniesiono kompetencję wyboru członków KRS spośród sędziów.

    Ponadto ustawa o KRS nie zawiera jakichkolwiek gwarancji, że sędziowie każdego rodzaju i szczebla sądów zostaną wybrani do KRS. Prowadzi to do tego, iż realizacja  postulatu by w KRS była taka odpowiednia reprezentacja sędziów została pozostawiona wyłącznie woli polityków. Podstawową zaś przesłanką ważności uchwał KRS jest należyte jej obsadzenie.

    Brak efektywnej kontroli sądowej uchwały KRS

    Skarżący zarzucił pozbawienie go prawa skutecznej kontroli sądowej uchwały KRS co do ubiegania się o powołanie do SN w trwającej wówczas procedurze konkursowej. W piśmie do Marszałka Sejmu RP z 18 lipca 2018 r. Rzecznik podkreślał, że zmiany w art. 43 i 44 ustawy o KRS pozbawią kandydatów do SN prawa do odwołania się do NSA, co będzie naruszać art. 45 ust. 1 w związku z art. 77 ust. 2 Konstytucji oraz art. 6 i 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Ustawa zakładała, że jeżeli uchwały KRS nie zaskarżą wszyscy uczestnicy postępowania, wówczas staje się ona prawomocna m.in. w części obejmującej rozstrzygnięcie o przedstawieniu wniosku o powołanie danej osoby do SN. Tym samym odwołanie staje się iluzoryczne, bowiem nawet w przypadku pozytywnego rozstrzygnięcia NSA dla osoby odwołującej się, urząd sędziego będzie już mógł być obsadzony przez inną osobę wskazaną przez KRS.

    Ostatecznie art. 44 ust. 1b ustawy o KRS wprowadził częściową prawomocność uchwały w przedmiocie powołania na stanowisko sędziego - w stosunku do osoby, w przypadku której ocena kandydatury zakończyła się pozytywnym rozstrzygnięciem. Uchwała w sprawie przedstawienia wniosku o powołanie jednego z kilku kandydatów na to samo stanowisko (w konsekwencji niepowołania innych kandydatów) jest jednak niepodzielna i nie może stać się prawomocna w części. W przeciwnym przypadku prawo do sądowej kontroli uchwały KRS staje się iluzoryczne – gdyby sąd zdecydował się uchylić zaskarżoną uchwałę, nie oznacza to bowiem ponownego rozpatrzenia sprawy przez Radę. Narusza to w ocenie Rzecznika prawo do sądu.

    Z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego wynika, że prawo to obejmuje w szczególności:

    • prawo dostępu do sądu, czyli prawo do uruchomienia postępowania przed sądem,
    • prawo do odpowiednio ukształtowanej i rzetelnej procedury sądowej, zgodnie z wymogami sprawiedliwości i jawności,
    • prawo do uzyskania wiążącego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd w rozsądnym terminie,
    • prawo do odpowiedniego ukształtowania ustroju i pozycji organów rozpoznających sprawy  

    Konieczność wykładni przepisów prawa UE przez Trybunał Sprawiedliwości

    Problem niezależności sądów krajowych, które są elementem europejskiego systemu wymiaru sprawiedliwości w związku z brzmieniem art. 19 ust. 2 zd. 1 Traktatu o Unii Europejskiej powinien być również przedmiotem analizy z punktu widzenia zgodności wskazanych wyżej przepisów ustawy o KRS z prawem Unii Europejskiej. Aby było to możliwe, konieczne jest dokonanie wykładni przepisów prawa Unii Europejskiej, do czego zgodnie z art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej upoważniony jest Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jednym z aspektów problemu, przedstawionego TS UE  przez NSA, jest właśnie kwestia składu organu państwa członkowskiego UE mającego stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, przed którym toczy się postępowanie w przedmiocie dotyczącym pełnienia urzędu sędziego SN. NSA podniósł również problem prawa odwołania się do właściwego sądu w sprawach indywidualnych dotyczących pełnienia urzędu na stanowisku sędziego SN.

    Z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w  sprawie C-64/16 Associação Sindical dos Juízes Portugueses przeciwko Tribunal de Contas (ECLI:EU:C:2018:117), bezsprzecznie wynika, że art. 19 ust. 1 zd. 2 TUE powierza zadanie zapewniania kontroli sądowej w porządku prawnym Unii również sądom krajowym. Sądy te pełnią więc we współpracy z Trybunałem Sprawiedliwości wspólne zadania, służące zapewnieniu poszanowania prawa w wykładni i stosowaniu traktatów. W związku m.in. z zasadą lojalnej współpracy, ujętą w art. 4 ust. 3 ak. 1 TUE, państwa członkowskie UE są zobowiązane zapewnić stosowanie i poszanowanie prawa Unii. Wiąże się to z koniecznością ustanowienia środków i procedur zapewniających skuteczną kontrolę sądową w dziedzinach objętych prawem Unii. Dla zagwarantowania skutecznej ochrony sądowej kluczowe  jest zaś zachowanie niezależności sądów.

    TS UE w wielu orzeczeniach przypominał, że przepisy traktatów i aktów przyjętych na ich podstawie mają pierwszeństwo przed prawem krajowym. Stanowią integralną część krajowego porządku prawnego i mają pierwszeństwo przed normami prawa krajowego. Każdy sąd krajowy zobowiązany jest zatem do stosowania prawa UE i ochrony zagwarantowanych praw podmiotowych, w tym również do niestosowania przepisów krajowych niezgodnych z prawem UE.

    By ocenić, czy przepisy ustawy o KRS mogą być uznane za niezgodne z prawem UE, niezbędne jest uzyskanie odpowiedzi na pytania prejudycjalne NSA. Bezwzględnym warunkiem weryfikacji prawidłowości postępowania nominacyjnego sędziów SN - będącego sądem europejskim mającym przyczyniać się do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem UE - jest ocena zgodności nie tylko z Konstytucją RP, ale również z prawem UE, aktualnego statusu KRS w zakresie dotyczącym przede wszystkim sposobu kreowania jej składu.

    Na ten temat wypowiedziała się Komisja Europejska we wniosku przyjętym zgodnie z art. 7 ust. 1 TUE dotyczącym praworządności w Polsce. Wskazała, że ustawa o Krajowej KRS pogłębia obawy dotyczące niezależności sądów i niezawisłości sędziów - przewiduje bowiem wcześniejsze zakończenie mandatu wszystkich sędziów-członków KRS oraz wprowadza kompletnie nowy system ich wyboru, który to system umożliwia wywieranie znacznych nacisków politycznych. Komisja Europejska powołała też stanowisko Komisji Weneckiej, że wybór 15 sędziów-członków KRS przez parlament w połączeniu z natychmiastowym zastąpieniem obecnych jej członków będzie skutkować daleko idącym upolitycznieniem tego organu. Komisja Wenecka wskazała też, że nowa ustawa osłabia niezależność Rady względem większości parlamentarnej oraz że przyczynia się do osłabienia niezależności całego systemu sądownictwa.

    Takż w opinii OBWE zalecono utrzymanie zasady, zgodnie z którą sędziowie- członkowie KRS są wybierani przez władzę sądowniczą. Ostatecznym potwierdzeniem poważnych zastrzeżeń co do rzetelności sposobu powoływania KRS była decyzja Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa (ENCJ) z 17 września 2018 r. o zawieszeniu  KRS w członkostwie w Sieci.

    Zasada niezależności sądów i niezawisłości sędziów stanowi niekwestionowany standard międzynarodowy i konstytucyjny. Podstawowe wymogi w tym zakresie wynikają z art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Art. 6 Konwencji statuuje prawo do rzetelnego procesu sądowego. Wiąże się ona z rozpoznawaniem spraw indywidualnych przez niezawisłe i bezstronne sądy. Niezawisłość i bezstronność implikuje z kolei konieczność odpowiedniego odseparowania władzy sądowniczej od legislatywy i egzekutywy.

    ***AKTUALIZACJA***

    NSA przekazał w piśmie z dnia  13 marca wiadomość, że Trybunał Sprawiedliwości został poinformowany o przystąpieniu Rzecznika do postępowania. Trybunał Sprawiedliwości UE w dniu 18 marca  skierował do RPO prośbę o przedstawienie uwag na piśmie w sprawie prejudycjalnej C-824/18 wszczętej pytaniami NSA

    VII.510.82.2018

    Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich. Także o roli TS UE

    Data: 2019-03-15

    15 marca 2019 r. w Poznaniu zorganizowana została konferencja prasowa rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który w dniach 12-15 marca spotykał się z mieszkańcami Wielkopolski (Turku, Konina, Ostrowa, Wrześni, Śremu, Nowego Tomyśla i Poznania). Ogłosił na niej Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich.

    Drugi Kongres Praw Obywatelskich odbył się w Warszawie w dniach 14 i 15 grudnia 2018 r. Podczas 43 sesji dyskusyjnych, z udziałem 200 panelistów i ok. 1500 uczestników z całego kraju, rozmawiano o ważnych problemach dotyczących ochrony praw człowieka i wolności obywatelskich w Polsce. Kongres jest wynikiem wysiłku uczestników spotkań regionalnych Rzecznika w całym kraju. To ich zaangażowanie (a także ich udział w Kongresie) pozwala na wypracowanie rekomendacji.  - Wyjazdy służą temu, by jak najlepiej zrozumieć, jakie są problemy obywateli i wydobyć się z wielkomiejskiej bańki - powiedział dziennikarzom w Poznaniu Adam Bodnar.

    Program Kongresu skupiał się wokół czterech bloków tematycznych: Kryzys praworządności w Polsce; Równość – lekcja z historii; Biorąc prawo poważnie; Efektywność wymiaru sprawiedliwości.

    O ile pierwszy Kongres, w 2017 roku, miał charakter diagnostyczny, służył rozpoznaniu wielu istotnych zjawisk społecznych i prawnych, to II Kongres zmierzał do programowania przyszłości, szukania rozwiązań i wskazywania działań, które wydają się niezbędne dla ochrony praw obywatelskich. 

    Jedną z najważniejszych konkluzji kongresowych dyskusji jest potrzebarozbudzania świadomości konstytucyjnej obywateli. W tym również wśród sędziów, ludzi nauki i mediów, środowisk opiniotwórczych. Związane jest to z aktualnym kryzysem ustrojowym i zaburzeniami ładu konstytucyjnego w kraju, a co za tym idzie, rosnącym zamętem i niepewnością co do roli i kompetencji niektórych organów państwa. Zahamowanie i odwrócenie tej tendencji zależy w głównej mierze od aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Od tego, czy na co dzień obywatele będą dostrzegać zagrożenia, utożsamiać się z wartościami konstytucyjnymi oraz czy w relacjach z władzą będą potrafili bronić swoich konstytucyjnych praw i wolności.

    Ogromnie ważna jest również świadomość prawna na poziomie europejskim. Zwłaszcza obecnie, gdy nasilają się spory dotyczące sposobu funkcjonowania Unii Europejskiej oraz jakości uczestnictwa naszego kraju w tej wspólnocie. Musimy umacniać wśród obywateli przekonanie, że europejskie prawo i europejskie instytucje – takie jak np. Trybunał Sprawiedliwości UE czy Europejski Trybunał Praw Człowieka – dobrze służą Polakom. Każdy obywatel może z nich korzystać, każdy może dochodzić przed nimi sprawiedliwości i bronić swoich interesów.

    Uczestnicy Kongresu wskazali też na konieczność zmian w edukacji historycznej i obywatelskiej, tak aby dopuszczała ona dialog i różnorodność punktów widzenia, prowadzona była w sposób pogłębiony i z większym poczuciem odpowiedzialności. Nie można dostosowywać procesu edukacji do chwilowych potrzeb czy doraźnych celów politycznych. Po 100 latach od odzyskania niepodległości Polacy zasługują na poważną i pogłębioną debatę o tym, co jest rzeczywistym źródłem siły państwa i społeczeństwa oraz jaką rolę w umacnianiu niepodległości odgrywają społeczna solidarność i budowanie wspólnoty, która nie pomija i nie wyklucza nikogo? Warto pamiętać, że nasi przodkowie tracili niepodległość m.in. na skutek wewnętrznych swarów, my mamy szansę być mądrzejsi, jeśli wyciągniemy właściwe wnioski i będziemy potrafili przekonać do nich zwłaszcza młode pokolenie.

    Kolejne wyzwanie dotyczy szeroko rozumianej komunikacji społecznej. Musimy ją udrożnić i uczynić bardziej użyteczną dla obywateli. Każda jednostka, środowisko czy grupa zawodowa powinny mieć pełną wiedzę o swoich prawach i realną możliwość ich ochrony. Potrzebna jest lepsza samoorganizacja, sprawniejsze komunikowanie się ze sobą i bliższa współpraca, a gdy trzeba, wspólne występowanie na zewnątrz. Nie można, na przykład, godzić się na występujące obecnie próby ograniczania przestrzeni publicznej dla społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych, nie można też lekceważyć przypadków nieuzasadnionej odmowy dostępu do informacji publicznej. W relacjach jednostka – państwo powinna być przywrócona względna równowaga, komunikacja powinna być dwukierunkowa. Odnosi się to również do samorządów i wszystkich instytucji publicznych. Wiele zależy tu od codziennej odwagi i konsekwencji w postawach obywateli.

    Wreszcie, istotnym wątkiem przewijającym się podczas całego Kongresu był postulat, aby za wszelką cenę odpolitycznić przynajmniej część naszego życia społecznego. Istnieje ogromny obszar spraw obywateli, zwłaszcza tych najbiedniejszych i najsłabszych, które wymagają współdziałania ponad podziałami, gdzie potrzebna jest elementarna wrażliwość i praktyczne podejście, a nie partyjne rozgrywki. Tam, gdzie np. chcemy pomóc osobom z niepełnosprawnością, gdzie szukamy rozwiązań dla bezdomnych, czy gdy pochylamy się nad problemami ofiar przestępstw, tam nie powinno być miejsca na polityczne czy ideowe uprzedzenia. W tej części naszego życia powinny występować tylko dwie strony: ci, którzy potrzebują pomocy i ci, którzy mogą, chcą i potrafią jej udzielić.

    Rekomendacje szczegółowe

    Blok A - Kryzys praworządności w Polsce

    1. Dbajmy o zróżnicowany charakter organizacji społecznych poprzez budowę niedyskryminującego systemu podziału środków publicznych przeznaczonych na realizację ich celów statutowych. Dystrybucja wsparcia powinna opierać się na sprawiedliwym, przejrzystym, otwartym i konkurencyjnym procesie selekcji. Rozwój NGO-sów jest drogą do rozszerzenia przestrzeni dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
    2. Reagujmy też na każdą próbę stygmatyzowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego działających na rzecz demokracji i praw człowieka. Należy w tym zakresie domagać się od organów państwa przestrzegania zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego i rekomendacji Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA). W swoim ostatnim raporcie Agencja wręcz zaleca gromadzenie i publikowanie danych na temat przestępstw z nienawiści skierowanych przeciwko organizacjom działającym w obszarze praw człowieka.
    3. Zaangażujmy się w proces tworzenia prawa – upominając się o przestrzeganie naszych praw do powszechnych i efektywnych konsultacji społecznych. Coraz częściej bowiem mamy do czynienia z unikaniem takich konsultacji lub ich obchodzeniem, czego przykładem może być nadużywanie możliwości zgłaszania inicjatyw poselskich zamiast projektów rządowych (inicjatywy poselskie nie wymagają konsultacji). Zgłaszajmy także projekty obywatelskie.
    4. Rozwijajmy współpracę z organami międzynarodowymi poprzez przekazywanie im informacji istotnych dla podjęcia obiektywnych ocen dotyczących praworządności w Polsce. Z tego punktu widzenia, najważniejszą decyzją Trybunału Sprawiedliwości w 2018 r. było postanowienie Wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości z 19 października 2018 r. w sprawie C-619/18R (skarga Komisji p. Polsce, dotycząca ustawy o Sądzie Najwyższym).  Efektem tego postanowienia (potwierdzonego następnie postanowieniem z 17 grudnia 2018 r.) stała się siódma już nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym z 21 listopada 2018 r. To tylko dowodzi, że kierunek działań jest prawidłowy i należy go kontynuować.
    5. Z całą stanowczością należy przeciwstawiać się retoryce, że postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (zarówno te z inicjatywy Komisji Europejskiej, jak i pytania prejudycjalne dotyczące interpretacji przepisów TUE w kontekście praworządności w Polsce) mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Warto przypominać, że takie postępowania sądowe mają podstawę nie tylko w zaciągniętych przez Polskę zobowiązaniach międzynarodowych, ale również w Konstytucji RP.
    6. Brońmy sędziów, którzy decydują się kierować pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości. Mają takie prawo, a niekiedy wręcz obowiązek wynikający bezpośrednio z prawa UE. Sędziowie nie mogą być ograniczani w możliwości zwracania się do TSUE z wnioskiem o wykładnię lub ocenę ważności prawa UE i tylko TSUE może oceniać, czy pytania są sformułowane prawidłowo i w granicach kompetencji tego sądu. Pytania kierowane przez sędziów w żadnym wypadku nie mogą być oceniane jako „eksces orzeczniczy” i nie powinny być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych.

    Blok B - Równość – lekcja z historii

    1. Jeśli chcemy umacniać naszą niepodległość, to układajmy nasze stosunki społeczne i międzyludzkie na zasadzie współodpowiedzialności a nie rywalizacji, dopuszczajmy możliwość różnych perspektyw i punktów widzenia. Mamy dziś nowe pokolenie wychowane już w wolnej Polsce, ale istnieją też całe środowiska, które niekoniecznie się z tym nowym modelem państwa identyfikują. Kluczem jest komunikacja – wielostronna, wykorzystująca nowe możliwości technologiczne, znosząca tradycyjny jednokierunkowy przekaz idący od elit do społeczeństwa.
    2. Dbajmy o rzeczywistą równość praw i podmiotowość mniejszości. Przynależność do mniejszości narodowych czy innych nie może być postrzegana jako zagrożenie. Osoby doświadczające „mowy nienawiści” muszą mieć zawsze wsparcie państwa. Historia Polski – państwa przez stulecia współtworzonego przez mniejszości – jest pełna dobrych wzorów i przykładów. Każda ksenofobiczna wypowiedź czy zachowanie w przestrzeni publicznej powinna spotkać się z napiętnowaniem.
    3. Należy zabiegać o reformę charakteru, składu i zasad działania Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych lub o powołanie nowej instytucji, która zapewniłaby przedstawicielom mniejszości realny wpływ na kształt polityki państwa w tym obszarze.
    4. Powinniśmy też dążyć do tego, aby w podstawie programowej kształcenia ogólnego oraz w programach edukacyjnych prowadzonych w szkołach i placówkach oświatowych znalazło się podkreślenie znaczenia mniejszości narodowych i etnicznych w historii Polski. Jak również lekcje o nowoczesnym patriotyzmie i międzykulturowej współpracy, nawiązujące wprost do idei i dziedzictwa Rzeczpospolitej Wielu Narodów.
    5. Apelujmy do władz samorządowych o ich większe zaangażowanie w promowanie zakazu dyskryminacji, w tym zakazu dyskryminacji osób LGBT, na przykład poprzez przyjmowanie lokalnych programów na rzecz równego traktowania.
    6. Należy dążyć do tego, aby konsekwentnie stosowany był w działaniach prokuratury i orzecznictwie sądowym art. 13 Konstytucji (zakazujący istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz dopuszczających taką nienawiść i stosowanie przemocy), a nie służył tylko jako papierowa groźba.
    7. Wspierajmy organizacje pozarządowe w działaniach przeciwko przestępstwom
      z nienawiści, przeciwko przemocy i nierównemu traktowaniu
      . Cenna jest każda inicjatywa, szczególnie oddolna, która niesie pomoc osobom słabszym, dyskryminowanym, pokrzywdzonym przestępstwem, w tym zwłaszcza narażonym na przemoc.
    8. Musimy stworzyć prosty i przyjazny dla ofiary system zgłaszania przestępstw z nienawiści, m.in. poprzez rzetelne wdrożenie postanowień tzw. dyrektywy ofiarowej (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw oraz zastępującej decyzję ramową Rady 2001/220/WSiSW).
    9. Należy zapewnić bezpieczeństwo ofiarom przemocy w rodzinie poprzez wprowadzenie natychmiastowej izolacji sprawcy od ofiary, niezależne od faktu wszczęcia postępowania i etapu tego postępowania.
    10. Niezbędne wydaje się być uzupełnienie przepisów prawnych zakazujących molestowania seksualnego w różnych obszarach życia społecznego, w szczególności w obszarze szkolnictwa wyższego.
    11. Inicjujmy szkolenia dla pracowników Policji, prokuratury, sędziów i lekarzy na temat przemocy w rodzinie i przemocy seksualnej, ponieważ walka z tymi zjawiskami wymaga szczególnej wiedzy i wrażliwości. Powinniśmy uczyć się, jak przyjmować zawiadomienia o takich przestępstwach i jak rozmawiać z ofiarami, by nie dochodziło do wtórnej wiktymizacji. Warto zwrócić uwagę na wyjątkową sytuację kobiet-migrantek, kobiet z niepełnosprawnościami, osób starszych czy mieszkających na wsi.
    12. Dążmy do zmiany definicji przestępstwa zgwałcenia tak, aby w sposób wyraźny penalizowany był każdy akt seksualny, na który jedna z osób w nim uczestniczących nie wyraziła wprost swojej zgody.
    13. Podejmujmy rozmowę o tym, jakie problemy życiowe napotykają osoby LGBT na skutek nieuznawania ich praw w istniejącym porządku prawnym. Dobrą okazją do tego mogą być obowiązkowe zajęcia szkolne na temat praw człowieka (np. wiedza o społeczeństwie, wychowanie do życia w rodzinie).
    14. Niezbędne jest również rozwinięcie aktywności w zakresie litygacji strategicznej w sprawach ochrony praw osób LGBT, prowadzonych przez profesjonalnych pełnomocników oraz organizacje pozarządowe, w celu upowszechnienia standardów międzynarodowych w praktyce sądowej.
    15. Niezbędne jest również wprowadzenie regulacji prawnych dotyczących uniwersalnego projektowania oraz poszerzenie zakresu stosowania tzw. racjonalnych dostosowań.

    Blok C - Biorąc prawo poważnie

    1. Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji. Edukacja ta jest też częścią edukacji zdrowotnej, wiąże się więc z prawem do ochrony zdrowia. Niestety, młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą podejmować tematu oraz nie mają do tego narzędzi i możliwości. Dlatego powinniśmy domagać się od państwa, aby wywiązywało się ze swoich obowiązków, m.in. wprowadzając obowiązkowe zajęcia z edukacji seksualnej, z uwzględnieniem współczesnej wiedzy i wyników badań naukowych. Wskazane jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zwłaszcza w zakresie współfinansowania i organizowania dodatkowych zajęć.
    2. Powinniśmy dążyć do wzmocnienia nadzoru ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz kuratorów oświaty nad praktyką organizowania zajęć w ramach przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, tak aby była ona również zgodna  ze współczesną wiedzą oraz zachowywała neutralny światopoglądowo charakter.
    3. Potrzebna jest lepsza edukacja i informowanie społeczeństwa, co do szans i zagrożeń płynących z rozwoju nowych technologii. Zwłaszcza jeśli chodzi o zasady i konsekwencje działania samouczących się systemów. Musimy "patrzeć na ręce algorytmom", by uchronić się od utraty kontroli i możliwości niewłaściwego wykorzystywania naszych danych.
    4. Musimy podejmować bardziej efektywne działania na rzecz wyegzekwowania od państwa jego odpowiedzialności za ochronę środowiska. Tylko państwo ma narzędzia (lub możliwość ich ustanowienia) do realizacji tego celu. Konstytucja RP w art. 68 gwarantuje obywatelom prawo do ochrony zdrowia. Realizacja tego prawa jest możliwa w szczególności wtedy, gdy władze państwowe wywiązują się z obowiązku dbałości o środowisko (art. 74 Konstytucji). Zapewnienie równowagi przyrodniczej można zatem traktować jako równoznaczne z ochroną zdrowia obywateli. Skuteczna ochrona środowiska to nie tylko przeciwdziałanie zanieczyszczeniom, ale również ochrona bioróżnorodności i stabilnego klimatu.
    5. Powinniśmy też korzystać częściej z praw wynikających z Konwencji Aarhus, która gwarantuje prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostęp do wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska. Dzięki temu można egzekwować od władzy realizację jej obowiązków w tym zakresie na drodze sądowej.
    6. Istnieje również możliwość stosowania art 364 p.o.ś. (wstrzymanie działalności z powodu zagrożenia dla zdrowia ludzkiego). Na przykład w przypadku problemu uciążliwości zapachowych i wystąpienia zagrożenia dla zdrowia psychicznego ludzi. W ujęciu holistycznym bowiem zdrowie człowieka obejmuje nie tylko jego fizyczność, ale i psychikę, której podstawą jest dobre samopoczucie. Taka wykładnia może pozwolić organom Inspekcji Ochrony Środowiska na ograniczenie legalnej, lecz uciążliwej działalności, jako zagrażającej życiu lub zdrowiu człowieka.
    7. Należy ponadto dążyć do wprowadzenia prawa podmiotowego do czystego środowiska. Dawałoby to większe możliwości, na przykład w zakresie zanieczyszczenia powietrza, korzystania z prawa do nieskażonego środowiska jako dobra osobistego człowieka. A co za tym idzie – poszukiwania ochrony w trybie powództwa o naruszenie dóbr osobistych.
    8. Podejmujmy działania, aby przekonać jak największą liczbę samorządów do stosowania Karty Praw Osób Doświadczających Bezdomności. Stwarza ona możliwość na systemowe i kompleksowe rozwiązywanie problemu.  
    9. Musimy dążyć do tego, aby ograniczyć postępujące wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miast i wsi, którzy mają problemy z dojazdem publicznym transportem do miejsc pracy, ośrodków zdrowia czy placówek kulturalno-oświatowych. W tym celu można m.in. udostępnić dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących czy wprowadzić autobusy na telefon. Niezbędne jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zarówno na poziomie gminy, jak i województwa.

    Blok D - Efektywność wymiaru sprawiedliwości

    1. Działanie sądów trzeba poprawiać. Gwarancję sprawiedliwego wyroku daje tylko sąd, który jest niezależny, kompetentny, rozliczalny i efektywny. Dlatego rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów, czy struktury i organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce, nie wolno nam się nigdy zgodzić na utratę podstawowych wartości konstytucyjnych tych instytucji: sądy muszą być niezależne, a sędziowie niezawiśli.
    2. Należy popierać kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości, dzięki temu duża część dokumentacji w postępowaniu będzie dostępna w wersji elektronicznej i zgodna ze standardami WCAG 2.0, uwzględniającymi specyficzne potrzeby osób z niepełnosprawnościami.
    3. Musimy dążyć do tego, aby wszystkie osoby pracujące w wymiarze sprawiedliwości, bez względu na stanowisko i pełnioną funkcję, przeszły przeszkolenie w zakresie szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz działań antydyskryminacyjnych. Tę wiedzę należy także włączyć do programu studiów prawniczych, w tym szkoleń aplikantów oraz Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
    4. Podejmujmy działania na rzecz zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie, jako niezgodnej z postanowieniami Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W to miejsce wprowadzajmy różnorodne formy pomocy oparte na modelu wspieranego podejmowania decyzji.
    5. Potrzebny jest też plan na poziomie centralnym dotyczący całościowej deinstytucjonalizacji opieki nad osobami z niepełnosprawnościami. Apelujmy do władz i parlamentarzystów o podjęcie inicjatywy w tym zakresie i wdrożenie Krajowego Programu Deinstytucjonalizacji.
    6. Musimy dążyć do zmiany obecnego sądowego systemu kontroli inwigilacji jednostki przez służby specjalne. Po zakończeniu postępowania w sprawie osoba, której rozmowy nagrano, powinna być o tym informowana. Pozwoliłoby to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności podsłuchów. Sądom należy zaś zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe w tym zakresie. Warto także rozważyć, czy nie wprowadzić systemu znanego z Niemiec czy Wlk. Brytanii, gdzie zasadność inwigilacji badają pozasądowe, niezależne organy.
    7. Jedną z bolączek polskiego sądownictwa jest nieefektywny system korzystania z biegłych sądowych. Tymczasem ich rola w procedurze sądowej jest niezwykle ważna, często bezpośrednio wpływająca na orzeczenie. Dlatego potrzebna jest weryfikacja sposobu ich doboru  oraz stworzenie centralnego rejestru biegłych sądowych.
    8. Niezbędne są zmiany w stosowaniu języka urzędowego w sądach oraz poprawa komunikatywności uzasadnień wyroków. Obywatelowi, który nie rozumie wyroku sądu, trudno zaufać wymiarowi sprawiedliwości. Warto w tym zakresie lepiej wykorzystywać nowe technologie. Zaufanie mogłoby umocnić także wprowadzenie jawności algorytmów przyznawania spraw sędziom. Ponadto ważne jest, aby obywatele mieli poczucie, że samym sędziom zależy na większej otwartości i wprowadzaniu koniecznych zmian.
    9. Należy zadbać o wykorzystywanie nowoczesnych form edukacji prawnej obywateli. Niezwykle skutecznym narzędziem w tym zakresie jest symulacja procesu sądowego. Uczy nie tylko podstaw postępowania przed sądem, ale także widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych ocen i zachowania szacunku dla innych. W tym kontekście musi niepokoić wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za udział w takich formach przybliżania i objaśniania pracy sądów obywatelom.   
    10. Żeby reforma wymiaru sprawiedliwości przynosiła oczekiwane rezultaty, konieczne jest zastosowanie właściwych metod do pomiaru efektywności pracy sądów. Musimy dążyć do tego, aby w tym zakresie były brane pod uwagę zarówno czynniki ilościowe, jak i jakościowe. Ogromnie ważne jest również to, aby system ten był czytelny dla obywateli.

    Sesja 15: Rola Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w obronie praworządności w Polsce (BLOK A)

    Data: 2018-12-14
    • Postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości UE nie stanowią ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski i nie naruszają jej suwerenności.
    • Podstawą postępowań są deklaracje i zobowiązania, jakie Polska złożyła międzynarodowym partnerom.
    • Postępowanie przed TS UE świadczy o tym, że deklaracje Polski są przez jej partnerów traktowane poważnie

    Kryzys konstytucyjny w Polsce objawia się na wielu płaszczyznach funkcjonowania Państwa. Między innymi, wobec naruszenia niezależności sądów działania podjęły organy organizacji międzynarodowych wobec których Polska podjęła zobowiązania międzynarodowe. Efektem tych działań są toczące się przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej postępowania. W debacie publicznej pojawiają się głosy, że stanowi to ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski oraz narusza suwerenność Polski. Dyskusja podczas panelu miała dać odpowiedź na pytanie czy rzeczywiście tak jest.

    W panelu wzięli udział:

    • Doktor Marek Prawda – doświadczony dyplomata, obecnie dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce;
    • Profesor Marcin Matczak – profesor Uniwersytetu Warszawskiego, radca prawny, partner w kancelarii Domański-Zakrzewski-Palinka, znany powszechnie komentator i popularyzator wiedzy;
    • Doktor Maciej Taborowski – pracownik naukowy – adiunkt na Wydziale Prawa i Adm. Uniwersytetu Warszawskiego w katedrze prawa europejskiego, również komentuje wydarzenia aktualne z punktu widzenia prawa UE;
    • Gerald Knaus -  założyciel Europejskiej Inicjatywy Stabilności (ESI). Pracownik Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu.

    Moderatorka: profesor Agnieszka Grzelak, adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Prawa UE Kolegium Prawa Akademii Leona Koźmińskiego, zastępca Dyrektora Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Europejskiego i Międzynarodowego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

    Bezprecedensowa decyzja Trybunału Sprawiedliwości UE o zastosowaniu środków tymczasowych w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym doprowadziła do powstrzymania dalszych prób ograniczania niezależności Sądu Najwyższego. TSUE okazał się niezwykle istotnym organem strzegącym praworządności w Polsce. Przed TSUE zawisłe są sprawy z pytań prejudycjalnych polskich sądów. Czekamy także na rozstrzygnięcie TSUE w sprawie Komisja przeciwko Polsce, dotycząca Sądu Najwyższego. 

    Głosy w dyskusji:

    Agnieszka Grzelak dokonała przeglądu toczących się obecnie przed TSUE postępowań dotyczących Polski i zarysowała kontekst normatywny dla dyskusji.

    Marek Prawda zauważył, że Unia Europejska zmaga się obecnie z wieloma problemami, jednym z nich są systemowe naruszenia praworządności. Unia Europejska musi być wspólnotą normatywną. Wspólne zasady praworządności mają przełożenie na wszystkie płaszczyzny działania Unii, w tym wspólny rynek. Uczestnik panelu wskazał również polityczne i prawne konsekwencje naruszeń praworządności.

    Marcin Matczak stwierdził, że powiązanie sprawy niezależności sądów z kwestiami praworządności w Unii Europejskiej pozwoliło zahamować atak na sądy. Perspektywa wyjścia z Unii Europejskiej nie jest w Polsce społecznie akceptowana. Uczestnik panelu przedstawił percepcję spraw europejskich w Polsce i spraw polskich w Europie. Stwierdził że rolą prawników jest pokazywanie co się dzieje w Polsce, jak niszczone są instytucje. Niebezpieczne jest porównywanie Polski do Węgier. Obecnie generowane przez rząd komunikaty wywołują efekt mrożący wśród sędziów, którzy będą się bać zadawania pytań prejudycjalnych. Sytuacja jest poważniejsza w Polsce niż wydaje się partnerom zagranicznym.

    Maciej Taborowski stwierdził, że Polska jest dla Unii Europejskiej źródłem precedensów. Niezawisłość sędziów jest obecnie chroniona z pominięciem elementu unijnego. Rząd zaatakował instytucje, które są kluczowe z perspektywy funkcjonowania systemu prawnego Unii Europejskiej. Konieczna jest ochrona sądów krajowych jako sądów europejskich.

    Gerald Knaus zauważył, że sytuacja w Polsce jest istotna dla Europy jako wspólnoty. Obecnie w Europie wzmacniają się partie antyeuropejskie. Unia Europejska musi chronić praworządność i sądy. W związku z tym potrzebny jest silny Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Koncentracja władzy nad sądami w rękach Ministra Sprawiedliwości jest niebezpieczna.

    Konkluzje z panelu:

    1. Wbrew obecnej publicznie retoryce, wszczynane postępowania - zarówno na podstawie art. 7 TUE, jak i postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE – nie stanowią ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski oraz nie naruszają suwerenności Polski. Legitymacja wszczynanych w ramach UE procedur uzasadniona jest zaciągniętymi przez Polską zobowiązaniami międzynarodowymi, zakotwiczonymi między innymi w Traktatach stanowiących podstawę UE. Jeżeli państwo członkowskie narusza zaciągnięte zobowiązania, uruchamiana są procedury przewidziane w Traktatach.
    2. Rolę zasadniczą w toku takiej ochrony odgrywa Trybunał Sprawiedliwości UE, organ sądowniczy Unii Europejskiej oraz sądy krajowe państw członkowskich,  działające w toku stosowania prawa unijnego również jako sądy unijne. Warto przypomnieć fundamentalną tezę z orzeczenia 64/16: Trybunał może kontrolować przepisy krajowe mające wpływ na niezależność sądów krajowych i niezawisłość sędziów, sądy krajowe działają bowiem również jako sądy unijne, a ich niezależność i niezawisłość sędziów jest podstawową gwarancją prawidłowego funkcjonowania wiodących zasad unijnej wspólnoty prawnej – zasady wzajemnego zaufania, wzajemnego uznawania, ochrony praw podstawowych, prawidłowego funkcjonowania procedury prejudycjalnej.
      Z tego względu Trybunał nie tylko może, ale i powinien oceniać status sądów i sędziów w państwach członkowskich.
    3. Głównym celem procedury art. 7 TUE oraz procedur wszczynanych przed Trybunałem Sprawiedliwości UE jest doprowadzenie do przestrzegania przez państwo członkowskie prawa UE, w analizowanym przypadku zasad praworządności określonych w art. 2 TUE. Na tym aspekcie powyższych procedur koncentrują się dyskusje i analizy eksperckie. Trzeba wyraźnie przypomnieć, że procedury wszczynane przed Trybunałem Sprawiedliwości UE mogą, w przypadku nierespektowania wyroków Trybunału, skutkować nałożeniem kar finansowych, zaś procedura art. 7 TUE pozwala w skrajnym przypadku na pozbawienie niepraworządnego państwa prawa udziału w unijnym procesie decyzyjnym.

     

    Sesja 7: Warsztat: Wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (warsztaty dla sędziów i adwokatów) (BLOK A)

    Data: 2018-12-14

    Warsztaty  polegały na pisaniu pytań prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE ws. ograniczeń w nabywaniu ziemi w Polsce. Pisali je sędziowie i adwokaci

    Problem ograniczeń w nabywaniu ziemi może być podstawą pytania, bo swoboda przepływu osób, usług i kapitału oraz wyboru miejsca zamieszkania jest zasadą w Unii Europejskiej.

    Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odgrywa coraz ważniejszą rolę w procesie kontroli zgodności polskiego prawa z prawem europejskim. Reforma sądownictwa spowodowała liczne pytania prejudycjalne polskich sądów, dotyczące m.in. statusu sędziów. Ale pytania prejudycjalne mogą dotyczyć różnych zagadnień z zakresu Karty Praw Podstawowych UE, prawa antydyskryminacyjnego, prawa do obrony w sprawach karnych, prawa ochrony środowiska, pomocy publicznej, czy prawa podatkowego.

    Celem warsztatów było przygotowanie słuchaczy do prawidłowej oceny sytuacji, w której możliwe jest (lub wręcz obowiązkowe) zadanie pytania prejudycjalnego  do TSUE, odpowiedniego sformułowania pytania, znajomości procedury przed TSUE, możliwych interakcji w jej trakcie pomiędzy sądami (odsyłającym i TSUE), a także oceny skutków prawnych pytań (tj. wydanych wskutek zadania pytań wyroków) dla sądu pytającego jak i innych sądów.

    Zajęcia miały charakter praktyczny. Zadaniem uczestników było przygotowanie, przy wykorzystaniu wiedzy uzyskanej w trakcie szkolenia, formuły pytania prejudycjalnego do przedstawionego stanu faktycznego.

    Relacja na gorąco:

    Punktem wyjścia był przedstawiony przez mec. Katarzynę Wiśniewską raport HFPC na temat roli TSUE  w ochronie praw człowieka „Do Luksemburga zamiast do Strasburga". Przygotowano  odpowiednie materiały wyjściowe do przygotowania pytania prejudycjalnego.

    Dotyczyło ono ograniczeń w nabywaniu gruntów rolnych w Polsce. To problem, który  potencjalnie może być podstawą takiego pytania, bo swoboda przepływu osób, usług i kapitału jest zasadą w Unii – choć jej za jej proporcjonalne  ograniczenie może być uznany np. interes publiczny, moralność publiczna czy zdrowie publiczne. Unijne traktaty pozostawiają przepisy co do prawa własności państwom członkowskim, ale nie mogą one naruszać np. swobody przepływu kapitału.  TSUE wtedy sprawdza, czy dane przepisy są odpowiednie i proporcjonalne.

    Jak mówiła prowadząca warsztat dr hab. Agnieszka Frąckowiak-Adamska, adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Europejskiego Uniwersytetu Wrocławskiego, TSUE uznał już (w sprawie z Danii), ze możliwość kupna ziemi w innym państwie członkowskim jest właśnie swobodą przepływu kapitału. Dania ograniczyła nabywanie ziemi, bo trzeba było np. 8 lat mieszkać na kupionej ziemi. TSUE wskazał zaś, że prawo Unii chroni swobodę wyboru miejsca zamieszkania obywatela Unii, które w Danii ograniczono w sposób nieproporcjonalny.

    W Polsce dziś nabywać ziemię rolną może tylko osoba fizyczna - rolnik, który  ma odpowiednie kwalifikacje, mieszka co najmniej od 5 lat w danej gminie i od tego czasu prowadzi swe gospodarstwo. Kupujący ziemię musi przez 5 lat mieszkać w miejscu, gdzie kupił ziemię i osobiście prowadzić gospodarstwo przez 10 lat. W polskich przepisach nie ma zapisu wprost, że tylko obywatel Polski może kupować ziemię (co czyni niemożliwe powoływanie się na zakaz dyskryminacji).

    Uczestnicy panelu, podzieleni w trzyosobowe grupy, dostali zatem przygotować pytanie w tej sprawie i wskazać w nim wszystkie niezbędne w nim elementy.

    Wcześniej dr Frąckowiak-Adamska przedstawiła najważniejsze zasady formułowania pytania:

    • Pytanie musi brzmieć: „Czy przepis X prawa unijnego należy interpretować w ten sposób, że zezwala/zakazuje……, a nie, „Czy polski przepis X jest zgodny z prawem Unii…”?
    • W pytaniu muszą być krótko opisane: strony, przedmiot sporu i okoliczności faktyczne, muszą być podane przepisy krajowe oraz powody, dla których sąd zwraca się do TSUE. Bez któregoś z tych elementów wniosek może być odrzucony. Sąd pytający może, ale nie musi napisać TSUE, jaka jest jego opinia w danej sprawie.  
    • Może być nawet kilkanaście pytań w jednym wniosku do TSUE.  Należy ich zadać po prostu tyle, ile ich potrzeba. Choć po odpowiedzi TSUE sąd może zadać dodatkowo inne pytania, to jednak przeciąga to całą sprawę.
    • Zdania powinny być krótkie, raczej nie złożone. Pytanie powinno liczyć nie więcej niż 10 stron. Inaczej może być skrócone przez TSUE, który musi je przetłumaczyć na wszystkie języki europejskie, Nie należy używać skrótów typu Kpk czy kpc.

    W swych pytaniach uczestnicy warsztatów odwoływali się m.in. do zasady swobody przepływu kapitału lub wyboru miejsca zamieszkania. Problemem była znajomość wszystkich zasad zadawania pytań. Wskazywano, że pełnomocnicy stron – występując do sądu o zadanie pytania - powinni przedstawić sądowi odpowiednie materiały.

    Uczestnicy mieli wątpliwości co do tego, czy pytać TSUE tylko o jedną ustawową przesłankę ograniczenia nabywania ziemi, czy o wszystkie. Dr Frąckowiak-Adamska wyjaśniała, że TSUE może sam przeformułować pytanie lub też je ograniczyć.  – A w tej sprawie wszystkie przesłanki są ważne, Moim zdaniem lepiej zadać szersze pytanie – powiedziała.

    Jedna z uczestniczek wskazała, że skoro w sprawie Danii taki wyrok TSUE już zapadł, to i polska sprawa może być uznana przez Trybunał za już wyjaśnioną. Inni uczestnicy w swym pytaniach powoływaliby się na interes publiczny - by państwo mogło bronić się przed wykupywaniem ziemi na podstawione osoby.  

    Prowadząca wyjaśniała, że w takim pytaniu można byłoby się odwołać albo do art. 16 i 17 Karty  Praw Podstawowych albo na 4. protokół do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Odkąd jest Karta, lepiej odwoływać się do niej, choć EKPC też nie zaszkodzi - dodała.

    Rola TSUE

    TSUE zapewnia jednolitą wykładnię prawa unijnego, aby dany przepis był tak samo rozumiany w państwach członkowskich. A wszystkie sądy tych państw są sadami unijnymi. TSIUE interpretuje tylko prawo unijne - wyrok co do przepisu wydaje sąd w danym kraju. Wyroki TSUE nie mogą być ignorowane w danym kraju, w przeciwieństwie np. do orzeczeń ETPCz.

    TSUE zapewnia poszanowanie prawa w wykładni i stosowaniu Traktatów. Ten sad rozwija integrację unijną.

    Takie pytanie należy zadać na takim etapie sprawy, gdy stan faktyczny jest już wyjaśniony, ale sąd ma wątpliwości co do rozumienia normy unijnej. Pytanie może  dotyczyć wszystkich elementów prawa Unii, poza Wspólną Polityką Zagraniczną i bezpieczeństwa. Materia danej sprawy musi mieć jednak związek z prawem Unii. Najwięcej są one zadawane co do przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości.

    Każdy sędzia bez pytania do TSUE ma prawo do niestosowania przepisu, jeśli uzna, że jest on sprzeczny z prawem unijnym. Nie musi się wcześniej zgłaszać z pytaniem do Trybunału Konstytucyjnego

    W 2005 r. do TSUE wpłynęło pierwsze pytanie z Polski. Ten sędzia przecierał szlak, jak Krzysztof Kolumb, który wypływał na nieznane wody – mówiono podczas warsztatów. Do 2017 r. ich liczba z Polski nie przekraczała  kilkunastu (wszystkie są one na stronie Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości – może to być pomocne w ich pisaniu). W sumie do końca 2017 r. z Polski wpłynęło ich 127.

    Ten potencjał nie jest w Polsce tak szeroko wykorzystywany, jak w innych państwach UE. Np. Niemcy zadały 149 pytań w 2017 r., Włochy  - 57, Holandia – 38, Wlk. Brytania - tylko 11 (zapewne w związku z Brexitem). Do TSUE w 2017 r. złożono w sumie 533 takich pytań.  Od 1952 r. było ich w sumie ponad 10 tys.

    Dr Frąckowiak-Adamska podkreśliła, że państwo UE może być pozwane przez Komisję Europejską za to, że jego sąd nie zadał pytania. W październiku 2018 r. TSUE pierwszy raz uznał bowiem, że dany kraj uchybił zobowiązaniom unijnym. Bo najwyższy sąd francuski nie zadał mu  pytania, a gdy KE pozwała Francję w tej samej sprawie, TSUE uznał, że sprawa nie była jasna i wymagała jego stanowiska. 

    - HFPC zrobiła coś, co było bardzo potrzebne, bo sędziowie są pozostawieni sami sobie i nie mają szerokiego dostępu do takich szkoleń – podsumowała  dr Frąckowiak-Adamska.

    RPO do TK: umorzyć sprawę pytań prejudycjalnych. Polska przestrzega prawa międzynarodowego

    Data: 2018-11-27
    • Uznanie przez Trybunał Konstytucyjny niedopuszczalności pytań polskich sądów do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach sądownictwa byłoby nie do pogodzenia z art. 9 Konstytucji stanowiącym, że Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego
    • To odpowiedź RPO na poszerzenie przez Prokuratora Generalnego wniosku do TK w sprawie zgodności z Konstytucją art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu UE
    • Rzecznik wnosi by TK umorzył postępowanie, bowiem przestrzeganie przez Polskę prawa międzynarodowego jest jedną z zasad systemu prawnego i ustroju państwa
    • Innym argumentem jest fakt, że Trybunał badał już zgodność z Konstytucją art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, który jest odpowiednikiem obecnego art. 267 TFUE
    • Adam Bodnar wskazuje, że nawet jeśli TK uznałby niekonstytucyjność, to z punktu widzenia zasad pierwszeństwa prawa UE i lojalnej współpracy, sądy polskie nadal mogłyby kierować pytania prejudycjalne do TS UE

    Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości o wykładnię prawa UE – prawa obowiązującego wszystkich członków UE, a następnie tę wykładnię zastosować do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem UE.

    Badając jedną ze spraw z zakresu ubezpieczenia społecznego - z udziałem sędziów, którzy przekroczyli 65 lat, ale nie odnoszącą się wprost do nich – Sąd Najwyższy 2 sierpnia 2018 r.  spytał TS UE o wykładnię prawa UE, co miało pozwolić na udzielenie odpowiedzi, czy z prawem UE zgodne są przepisy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Chodzi o to, czy przepisy te nie naruszają zasady nieusuwalności sędziów (obniżając ich wiek przejścia w stan spoczynku z 70 do 65 lat) oraz zasady państwa prawnego, a także zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. Bo gdyby nie były, powstałoby ryzyko podważania wyroków SN.  SN zastosował jednocześnie tzw. zabezpieczenie w myśl Kodeksu postępowania cywilnego, czyli zawiesił stosowanie tych przepisów ustawy o SN - do czasu odpowiedzi TS UE (mimo to przepisy te były jednak nadal stosowane przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP).

    23 sierpnia 2018 r. prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł do TK o stwierdzenie niekonstytucyjności takiego rozumienia przepisów, jak zrobił to SN. Zaskarżył m.in. konstytucyjność  art. 267 TFUE, rozumianego w  ten sposób, że uprawnia sąd krajowy do zadania pytania prejudycjalnego w sytuacji, gdy rozstrzygnięcie TS UE nie odnosi się do przedmiotu sprawy, którą ma rozstrzygnąć sąd kierujący pytanie.

    - Kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe - stwierdził Adam Bodnar w stanowisku z 16 października dla TK w tej sprawie.  Wniósł, aby TK umorzył postępowanie z powodu niedopuszczalności wydania wyroku.

    W piśmie tym Rzecznik podkreślał, że Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność jednego z najdonioślejszych przepisów Traktatu o funkcjonowaniu UE, mówiącego m.in. o obowiązku zadania  pytania prejudycjalnego przez sąd krajowy. Gdyby TK zakazał polskim sądom zadawania takich pytań, byłoby to naruszeniem zobowiązań traktatowych Polski.  A próba powstrzymania sądów krajowych od ich zadawania zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE.

    4 października 2018 r. Prokurator Generalny istotnie rozszerzył zakres swego zaskarżenia. Wniósł dodatkowo o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 267 TFUE także  w zakresie, w jakim dopuszcza on występowanie przez sąd krajowy z pytaniem prejudycjalnym o wykładnię traktatów lub aktów UE w  sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego.

    Według Prokuratora Generalnego art. 267 TFUE daje sądowi państwa UE swobodę do „określania kompetencji wbrew Konstytucji RP” i zezwala sądowi na ingerencję w kompetencje innych konstytucyjnych organów. Zbigniew Ziobro uważa, że normy upoważniające organy międzynarodowe do odziaływania na system ustrojowy w materiach, w których wyłączne kompetencje prawodawcze przysługują ustrojodawcy bądź ustawodawcy krajowemu, mogą naruszać art. 2 Konstytucji i stanowić ingerencję w zasady podziału władz.

    Pismo PG z 4 października to nowy wniosek

    W odniesieniu do wszystkich zarzutów Prokuratora Generalnego, zarówno z 23 sierpnia, jak i 4 października, zachodzi sytuacja niedopuszczalności wydania orzeczenia - napisał Adam Bodnar w stanowisku dla TK z 22 listopada 2018 r. Odnosi się ono wyłącznie do poszerzonego wniosku Zbigniewa Ziobry.

    - Z racji przedmiotu wniosku i jego znaczenia dla fundamentalnych spraw ustrojowych RP i członkostwa w Unii Europejskiej, pismo procesowe Prokuratora Generalnego z dnia 4 października 2018 r. jest pod względem materialnym w istocie nowym wnioskiem skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego, stanowiącym jedynie pozór rozszerzenia pierwotnego zakresu zaskarżenia, a  w  konsekwencji wniosek ten powinien zostać przez Trybunał Konstytucyjny skierowany do odrębnego rozpoznania - głosi stanowisko RPO.

    Kontekst wniosku Prokuratora Generalnego, nawiązującego do pytań prejudycjalnych wniesionych ostatnio przez polskie sądy, wyraźnie pokazuje, że kwestia zasadniczo dotyczy problemów, jakie pojawiły się w związku z kolejnymi ustawami, które w ocenie Rady Ministrów miały zreformować wymiar sprawiedliwości w Polsce (ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustawa o  Sądzie Najwyższym, Prawo o ustroju sądów powszechnych).

    Prokurator Generalny - choć  odwołuje się do konkretnych pytań prejudycjalnych i postanowień sądów - pominął zupełnie związki między problematyką niezależności sądów, nieusuwalności sędziów czy procedury dyscyplinarnej a prawem UE. A są to bez wątpienia te elementy systemu i  organizacji sądownictwa, które wchodzą w zakres prawa UE. Jasno podkreślał to wcześniej TS  UE w wyrokach w sprawie C-64/16 Associação Sindical dos Juízes Portugueses, C-284/16 Achmea, czy też  C-216/18 LM. Prokurator Generalny pomija to orzecznictwo, co oznacza, że jego argumentacja jest niepełna.

    Powaga rzeczy osądzonej

    Wydanie orzeczenia przez TK w sprawie z wniosku z 4 października 2018 r. jest niedopuszczalne również dlatego, że art. 267 TFUE stanowi część prawa międzynarodowego. W wyroku z 11 maja 2005 r. (sygn. K 18/04) TK uznał zaś, że nie jest upoważniony do samoistnej oceny konstytucyjności prawa pierwotnego Unii Europejskiej - o ile nie chodzi tu o traktat akcesyjny. Według RPO wydanie wyroku przez TK w odniesieniu do art. 267 TFUE jest niedopuszczalne, skoro zgodność z Konstytucją RP art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską (będącego odpowiednikiem art. 267 TFUE sprzed zmian na mocy Traktatu z Lizbony), była już przedmiotem orzekania właśnie 11 maja 2005 r. W ocenie Rzecznika Prokurator Generalny nie dostrzega tego problemu, traktując możliwość wydania orzeczenia przez TK za oczywistą.

    - Prokurator Generalny dostrzegł co prawda, że wyrok zapadł, ale uznał, że ocena konstytucyjności miała miejsce „w innym kontekście”, nie wyjaśniając wszakże, na czym odmienność tego kontekstu miałaby polegać - napisał RPO. Tymczasem w sytuacji, w której nie pojawiły się żadne nowe okoliczności uzasadniające ponowną ocenę zgodności z Konstytucją RP, sprawa powinna podlegać umorzeniu. A żadne nowe okoliczności nie uzasadniają ponownej oceny zgodności art. 267 TFUE. Obowiązkiem wnioskodawcy jest wskazanie argumentów lub dowodów na poparcie zarzutu niekonstytucyjności. Prokurator Generalny nie dopełnił tego elementarnego obowiązku ustawowego, a zatem także z tego powodu postępowanie przed Trybunałem podlega umorzeniu.

    TK miałby bowiem orzekać w tej samej sprawie, co byłoby sprzeczne z art. 190 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. 

    Wkroczenie ewentualnym wyrokiem TK w kompetencje TS UE

    16 października 2018 r. Rzecznik wskazał, że wydanie orzeczenia jest niedopuszczalne również w związku z tym, że w świetle art. 267 TFUE przesądzenie o  takiej interpretacji prawa UE, która może wiązać się z dopuszczalnością zastosowania środka tymczasowego, o którym mowa w postanowieniu SN z 2 sierpnia, należy wyłącznie do TS  UE. Stanowisko to  jest w pełni aktualne w świetle poszerzenia wniosku.  - Prokurator Generalny, formułując w piśmie procesowym z  4 października 2018 r. zarzuty wobec art. 267 TFUE, wydaje się nie rozumieć sposobu funkcjonowania prawa UE Europejskiej, a w szczególności procedury pytań prejudycjalnych – napisał RPO.

    Pomija bowiem te elementy procedury pytań, które odnoszą się do oceny ich dopuszczalności. Twierdzenie Prokuratora Generalnego, że doszło do rozszerzenia zakresu art. 267 TFUE (w stosunku - jak należy się domyślać - do stanu z dnia związania się TFUE przez Polskę), w związku z tym, że sądy mogą kierować szeroko sformułowane pytania do TSUE, jest całkowicie nieuzasadnione. Każdorazowo to TS UE ocenia dopuszczalność pytania prejudycjalnego. Jeżeli TS UE jest  oczywiście niewłaściwy do rozpoznania sprawy lub jeżeli wniosek lub skarga są oczywiście niedopuszczalne, Trybunał może wydać postanowienie bez dalszych czynności procesowych.

    Rzecznik podkreślił, że TS UE wielokrotnie uznawał, iż gdy pytania sądu krajowego dotyczą wykładni prawa wspólnotowego, to TS UE jest co do zasady zobowiązany do wydania orzeczenia. Trzeba też pamiętać o tym, że sądy krajowe, w tym sądy konstytucyjne, nie mają możliwości dokonywania ostatecznej i wiążącej wykładni art. 267 TFUE w  sposób niezależny od wykładni TSUE. Orzekając w tej sprawie Trybunał Konstytucyjny w istocie będzie musiał dokonać wykładni art. 267 TFUE, co oznacza,  że sam będzie zobowiązany do zwrócenia się z pytaniem prejudycjalnym do TS UE, zgodnie z  treścią art. 267 ak. 3 TFUE.

    Z orzecznictwa TS UE jasno wynika, że niedopuszczalne jest jakiekolwiek proceduralne ograniczanie możliwości kierowania pytań prejudycjalnych. Argumentacja ta pozostaje w pełni aktualna również wobec nowych zarzutów Prokuratora Generalnego. W ocenie Rzecznika, nawet gdy TK orzeknie zgodnie z wnioskiem Prokuratora Generalnego z 4 października, to z punktu widzenia prawa UE – zasady pierwszeństwa prawa UE oraz zasady lojalnej współpracy – sądy polskie i tak będą mogły nadal kierować pytania prejudycjalne do TS UE w każdej sprawie, w której same uznają to za stosowne, a  TSUE będzie wyłącznie władny ocenić ich dopuszczalność.  A traktowanie wystąpień sądów krajowych jako potencjalne naruszenie Konstytucji RP stanowi bez wątpienia przeszkodę w świetle prawa UE do korzystania z przewidzianych traktatowo kompetencji, co jest uznane przez TS UE za niedopuszczalne i stanowi naruszenie prawa Unii. 

    Relacja między art. 9 a art. 90 Konstytucji 

    Wydanie orzeczenia przez TK jest niedopuszczalne również dlatego, że w ocenie Rzecznika ewentualne orzeczenie zgodne z wnioskiem Prokuratora Generalnego jest nie do pogodzenia z art. 9 Konstytucji (stanowi on, że Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego). Art. 9 Konstytucji ma bez wątpienia zastosowanie również do tych umów międzynarodowych, na których mocy doszło do przekazania niektórych kompetencji organów krajowych w odniesieniu do niektórych spraw na rzecz organizacji lub organu międzynarodowego (art. 90 Konstytucji).

    Ocena zgodności art.  267 TFUE z art. 90 Konstytucji nie może mieć miejsca bez uwzględnienia relacji między art.  90 Konstytucji a art. 9 Konstytucji, do czego Prokurator Generalny nie odniósł się w swoim piśmie w sposób satysfakcjonujący. Nie dostrzegł on, że TK orzekał już wielokrotnie o konstytucyjnym obowiązku przestrzegania przez Polskę wiążącego ją prawa międzynarodowego - podkreślając, że Polskę i pozostałe państwa członkowskie Unii Europejskiej łączy wspólnota zasad ustrojowych, zapewniających prawidłowy wymiar sprawiedliwości i  proces przed niezawisłym sądem. Podkreślał przy tym, że z art. 9 Konstytucji RP wynika dodatkowo konieczność dbałości o realizację wartości, jaką jest wiarygodność Polski w stosunkach międzynarodowych, jako państwa respektującego fundamentalną dla państw cywilizowanych zasadę pacta sunt servanda.

    Przestrzeganie przez Polskę wiążącego ją prawa międzynarodowego jest nie tylko obowiązkiem konstytucyjnym, ale stanowi jedną z zasad systemu prawnego i ustroju polskiego państwa - napisał Rzecznik. W wyroku z 16 listopada 2011 r. TK stwierdził, że wprawdzie wobec Konstytucji RP jednoznacznie zagwarantowano status najwyższego prawa RP, ale regulacji tej towarzyszy „nakaz respektowania i przychylności wobec właściwie ukształtowanych oraz obowiązujących na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej unormowań prawa międzynarodowego”.

    W orzecznictwie TK utrwaliło się ponadto stanowisko, zgodnie z którym prawną konsekwencją art. 9 jest to, że system prawa w Polsce ma charakter wieloskładnikowy.  Współobowiązują podsystemy regulacji prawnych, pochodzące z różnych centrów prawodawczych.  Za bezzasadne należy zatem uznać argumenty Prokuratora Generalnego, że „nie jest możliwe akceptowanie sytuacji, w których w  systemie prawnym będą funkcjonować normy, które upoważnią organy międzynarodowe do oddziaływania na system ustrojowy w materiach, w których wyłączne kompetencje prawodawcze przysługujące ustrojodawcy bądź ustawodawcy krajowemu”. Problem ten był już rozstrzygany przez TK, a ponowne jego podnoszenie bez uwzględniania orzecznictwa TK i bez nowej argumentacji prawnej, prowadzi do wniosku o niedopuszczalności orzekania w tej sprawie.

    Najnowsza nowelizacja ustawy o SN a postępowanie przed TS UE 

    We wrześniu 2018 r. swoją skargę na Polskę do TS UE złożyła Komisja Europejska „w związku z pogwałceniem zasady niezależności sądownictwa”.

    19 października TS UE wydał postanowienie tymczasowe. Na jego mocy zawiesił część przepisów ustawy o SN i nakazał przywrócenie jego sędziów, którzy na podstawie zawieszonych przepisów przeszli w stan spoczynku.

    21 listopada Sejm uchwalił nowelizację ustawy o SN, która kadencje prezesów SN, w tym I Prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf, uznała za nieprzerwane. Dała też możliwość powrotu sędziom SN, którzy według dotychczasowych przepisów zostali odesłani w stan spoczynku. Nowelizacja oczekuje na podpis Prezydenta RP.

    W ocenie Rzecznika zmiana ustawy nie wpływa na postępowanie przed TS UE. Tylko ewentualne wycofanie wniosku przez  Komisję Europejską spowodowałoby umorzenie tego postępowania.

    VII.510.52.2018

    RPO do TK: prawo sądów do pytania TS UE jest związane z członkostwem Polski w Unii

    Data: 2018-10-17
    • Gdyby Trybunał Konstytucyjny zakazał polskim sądom zadawania pytań Trybunałowi Sprawiedliwości UE, byłoby to naruszeniem zobowiązań traktatowych Polski 
    • Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność jednego z najdonioślejszych przepisów Traktatu o  funkcjonowaniu UE, mówiącego m.in. o obowiązku zadania takiego pytania przez sąd krajowy
    • Tak napisał RPO do TK w sprawie wniosku Prokuratura Generalnego podważającego przepisy, na których podstawie Sąd Najwyższy zadał pytanie prejudycjalne w kwestii nowej ustawy o SN
    • Próba powstrzymania sądów krajowych od zadawania takich pytań zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE - podkreśla Rzecznik

    - Kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe - napisał Adam Bodnar w stanowisku z 16 października 2018 r. dla TK (sygn. akt K 7/18). Rzecznik wniósł, aby Trybunał umorzył postępowanie z wniosku Prokuratora Generalnego z powodu niedopuszczalności wydania wyroku.

    Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii Europejskiej po to, by sąd kraju członkowskiego mógł sprawdzić, czy konkretny przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem obowiązującym wszystkich członków Unii.

    Historia sprawy

    2 sierpnia 2018 r. Sąd Najwyższy - badając jedną ze spraw z zakresu ubezpieczenia społecznego z udziałem sędziów, którzy przekroczyli 65 lat – zadał pytanie prejudycjalne TS UE. Chodziło o to, czy z prawem UE zgodne są zapisy nowej ustawy o SN (sygn. akt III UZP 4/18). Bo gdyby nie były, powstałoby ryzyko podważania wyroków SN.

    Ustawa ta m.in. obniżyła wiek przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku z 70 do 65 lat (prezydent RP mógł przedłużać pełnienie przez nich urzędu - na ich wniosek).  W kilkupunktowym pytaniu SN spytał TS UE m.in., czy nowe przepisy nie naruszają zasady nieusuwalności sędziów oraz zasady państwa prawnego, a także zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. Spytał też, czy w takiej sytuacji sąd kraju członkowskiego UE musi mieć uprawnienie do zawieszenia przepisów godzących w zasadę nieusuwalności sędziów w odniesieniu do wszystkich sędziów nimi objętych.

    Sąd Najwyższy zastosował jednocześnie tzw. zabezpieczenie w myśl Kodeksu postępowania cywilnego, czyli zawiesił stosowanie tych przepisów ustawy o SN - do czasu odpowiedzi TS UE (mimo to przepisy te są jednak stosowane przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP).

    Prokurator generalny Zbigniew Ziobro 23 sierpnia 2018 r. wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności rozumienia przepisów w taki sposób, jak zrobił to Sąd Najwyższy. Chodzi o art. 755 § 1 K.p.c. (rozumiany jako uprawniający sąd do zabezpieczenia) oraz art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu UE - rozumiany w  ten sposób, że uprawnia sąd krajowy do zadania pytania prejudycjalnego w sytuacji, gdy rozstrzygnięcie TS UE nie odnosi się do przedmiotu sprawy, którą ma rozstrzygnąć sąd kierujący pytanie.

    Według Zbigniewa Ziobry tak rozumiane przepisy są niezgodne z zasadą, iż Konstytucja jest najwyższym prawem RP, z zasadą trójpodziału władz oraz zasadą podległości sędziów nie tylko Konstytucji, ale i ustawom.

    4 października 2018 r. Prokurator Generalny rozszerzył swój wniosek – dodał, że chodzi mu też, by TK zbadał konstytucyjność art. 267 TFUE także w zakresie, w jakim dopuszcza pytanie prejudycjalne o wykładnię aktów w sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego.

    27 września 2018 r. RPO zgłosił udział w tym postępowaniu przed TK. Wniósł o jego umorzenie z uwagi niedopuszczalność wydania wyroku. Swe stanowisko Adam Bodnar szczegółowo uzasadnił w piśmie procesowym do TK z 16 października 2018 r. Nie odnosi się ono jeszcze do stanowiska PG z 4 października, które do RPO wpłynęło 16 października. RPO odniesie się do niego w oddzielnym piśmie do TK.

    RPO: Brak stałej i powszechnej praktyki interpretowania kwestionowanych przepisów

    W stanowisku z 16 października Rzecznik przypomina, że Trybunał Konstytucyjny tylko wyjątkowo może zajmować się praktyką stosowania prawa, a tu ten wyjątek nie zachodzi. 

    Choć Prokurator Generalny wnosi formalnie o  stwierdzenie niekonstytucyjności art. 755 §1 k.p.c. i art. 267 TFUE, to jednak domaga się wydania orzeczenia interpretacyjnego o niezgodności tych przepisów - rozumianych w  sposób, który został przedstawiony 2 sierpnia przez SN.

    Prokurator Generalny próbuje dowieść, że zakwestionowane przepisy nabrały nowych treści normatywnych, ponieważ SN wydał postanowienie. Pragnie wykazać, że TK może badać taką sprawę, gdy utrwali się w sposób oczywisty określony sposób rozumienia przepisu. A to ma miejsce, kiedy np. utrwali się linia orzecznicza SN lub NSA.

    - Z taką tezą należy się oczywiście zgodzić - pisze RPO. W jego ocenie w tym przypadku taka sytuacja jednak nie zachodzi. Nie można bowiem mówić o powstaniu stałej, powszechnej i powtarzalnej wykładni powołanych przepisów, a to mogłoby prowadzić do poddania ich, wraz z dorobkiem orzeczniczym sądów, ocenie TK.  

    - Wręcz przeciwnie. To  Prokurator Generalny swoim wnioskiem, a Trybunał Konstytucyjny ewentualnym orzeczeniem, w którym przychyliłby się do wniosku, mogą doprowadzić do sytuacji, w której odebrane zostałoby sądom powszechnym oraz SN prawo do stosowania przepisów w konkretnych sprawach, w ramach własnych kompetencji, zgodnie z  powszechnie obowiązującymi przepisami prawa. Tak rozumiana rola Prokuratora Generalnego, interweniującego w Trybunale Konstytucyjnym, może oznaczać ingerencję władzy wykonawczej w niezależność sądownictwa i być sprzeczna z trójpodziałem władzy, o którym mowa w art. 10 Konstytucji RP. Może też wpływać negatywnie na niezawisłość sędziów w orzekaniu w sposób sprzeczny z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP - głosi pismo RPO.

    Dlatego  błędna jest teza Prokuratora Generalnego, jakoby art. 755 §1 k.p.c. lub art. 267 TFUE nabrały poprzez interpretację w pytaniach prejudycjalnych nowych treści normatywnych. Do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez TS  UE nie jest znane bowiem jego stanowisko w sprawie. Jedno z pytań SN dotyczyło właśnie uprawnienia sądu krajowego do zawieszenia przepisów krajowych godzących w zasadę nieusuwalności sędziów. Zawieszając te przepisy na podstawie prawa UE, zgodnie z orzecznictwem TSUE, SN również miał wątpliwości co do dopuszczalności zastosowania takiego środka - przypomniał RPO.

    Wskazał, że zadając pytanie prejudycjalne, SN sformułował wyraźny przekaz pod adresem innych polskich sądów, że sprawa dopuszczalności stosowania takiego środka tymczasowego nie jest całkowicie przesądzona. Nie ma zatem pewności - jak chciałby dowieść Prokurator Generalny - że SN wpłynął w ten sposób na postrzeganie zakwestionowanych przepisów przez inne sądy w Polsce. Tym bardziej dowodzi to braku stałej i ukształtowanej praktyki sądowej, która miałaby dopuszczać wydanie wyroku przez TK.

    RPO uważa, że wniosek Prokuratora Generalnego nie może być instrumentem rozwiązywania kontrowersji prawnych, które mogą być rozstrzygane według innych właściwych procedur, wynikających z prawa UE, będącego na mocy Konstytucji RP częścią polskiego systemu prawnego.

    RPO: Wkroczenie w kompetencje TS UE 

    Rzecznik uważa, że wydanie wyroku przez TK jest niedopuszczalne również dlatego, że w świetle Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (art. 267) wyłącznie do Trybunału Sprawiedliwości UE należy przesądzenie o takiej interpretacji prawa Unii, która może wiązać się z dopuszczalnością zabezpieczenia - jak dokonał tego SN.

    Polska zobowiązała się postanowieniami traktatów ustanawiających UE na mocy traktatu akcesyjnego do przestrzegania ich postanowień w świetle zasady lojalnej współpracy - co potwierdzają również art. 9 i art. 91 Konstytucji RP.

    Zgodnie z art. 267 TFUE, Trybunał Sprawiedliwości UE jest organem właściwym do orzekania w trybie prejudycjalnym:

    • wykładni Traktatów
    • oraz o ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii.

    W przypadku, gdy pytanie z tym związane jest podniesione przed sądem jednego z państw członkowskich, sąd ten może, jeśli uzna, że jest to niezbędne do wyroku, zwrócić się do TS UE o rozpatrzenie pytania. W przypadku, gdy pytanie jest podniesione w sprawie zawisłej przed sądem krajowym, którego orzeczenia nie podlegają zaskarżeniu według prawa wewnętrznego (jak w przypadku SN), sąd ten jest zobowiązany wnieść sprawę do TS UE.

    Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność art. 267 TFUE i przedmiotem kontroli ze strony TK czyni jeden z najdonioślejszych przepisów Traktatu o  funkcjonowaniu UE – podkreślił Adam Bodnar. Próba powstrzymania sądów krajowych od zwracania się z pytaniami prejudycjalnymi  do TS UE zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE.

    W świetle utrwalonego orzecznictwa TSUE dotyczącego art. 267 TFUE, kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do skierowania pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe.

    RPO przywołał wyrok TS UE w sprawie C-689/13 Puligienica Facility Esco SpA (PFE, że „Przepis prawa krajowego nie może stanąć na przeszkodzie – w zależności od przypadku – skorzystaniu przez sąd krajowy z tego uprawnienia”. Podobne stwierdzenia można znaleźć w wielu innych wyrokach. Np. w sprawie C-614/14 Ognyanov TS UE wskazał, że sprzeczne z art. 267 TFUE są takie uregulowania prawa krajowego, które mogą skutkować powstrzymaniem się przez sąd krajowy od zadania pytań prejudycjalnych TSUE w celu m.in. uniknięcia narażenia się na sankcje dyscyplinarne.

    Jeżeli złożenie wniosku przez Prokuratora Generalnego doprowadzi  do wydania  wyroku przez TK, który ma powstrzymać w przyszłości sądy krajowe od zwracania się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi w podobnych sprawach, wówczas Polska naruszy zobowiązania wynikające z Traktatu akcesyjnego, TFUE i TUE – podkreślił RPO.

    Będzie to podstawa do wszczęcia postępowania przeciwko Polsce w trybie np. art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. 

    Niezwrócenie się przez sąd krajowy do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem prejudycjalnym (również przez sąd konstytucyjny) w sytuacji, która tego wymaga  na podstawie z art. 267 TFUE, może być uznane za naruszenie zobowiązań traktatowych przez państwo.

    Również z tych względów  wydanie orzeczenia przez TK jest niedopuszczalne.

    Powaga rzeczy osądzonej

    Kolejnym argumentem  na rzecz umorzenia tej sprawy jest fakt, że TK badał już wcześniej zgodność z Konstytucją RP art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, będącego niemal dosłownym odpowiednikiem art. 267 TFUE sprzed zmian w ustroju UE na mocy traktatu lizbońskiego. W wyroku z 11 maja 2005 r. (sygn. K 18/04) Trybunał wskazał, że „powinność zwrócenia się z pytaniem prejudycjalnym stanowi prawną konsekwencję przyjętych suwerennie zobowiązań międzynarodowych (wspólnotowych) państwa polskiego jako państwa członkowskiego Wspólnot i UE”.

    - Sprawa oceny zgodności art. 267 TFUE musi być zatem postrzegana przez pryzmat sprawy osądzonej – głosi stanowisko RPO. Obecnie TK miałby w istocie orzekać w tej samej sprawie, co byłoby sprzeczne z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.

    Z tych wszystkich powodów RPO uznał wydanie wyroku za leżące poza kompetencją TK. Orzeczenie w sprawie wniosku Prokuratora Generalnego jest niedopuszczalne, a postępowanie w sprawie podlega umorzeniu - głosi konkluzja pisma RPO.

    We wrześniu 2018 r. swoją skargę na Polskę do TS UE złożyła Komisja Europejska „w związku z pogwałceniem zasady niezależności sądownictwa”.

    VII.510.52.2018

    Artykuł zastępcy RPO Stanisława Trociuka ws. protestów w obronie Puszczy Białowieskiej w dodatku do "Rzeczpospolitej"

    Data: 2018-06-18

    "Najwyższą cenę płaci ten, kto nie jest bierny" - pod takim tytułem w dodatku "Rzeczpospolitej" "Rzecz o prawie" 12 czerwca 2018 r. ukazał się artykuł zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisława Trociuka nawiązujący do represji wobec uczestników protestów przeciw wycince w Puszczy Białowieskiej.

    Sprawa osób protestujących przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej, w stosunku do których prowadzone są liczne postępowania o charakterze represyjnym pokazuje, że historia lubi się powtarzać. Zawsze jednak najwyższą cenę płacą ci, którzy nie są bierni i bronią uniwersalnych wartości - pisze St. Trociuk.

    W dniu 30 maja 1960 r. w Zielonej Górze w związku z eksmisją katolickiej parafii św. Jadwigi doszło do protestów społecznych, w trakcie których ich uczestnicy nie tylko wyrażali protest przeciwko działaniom władz, ale też w związku z brutalną interwencją Milicji Obywatelskiej, jej funkcjonariuszy obrzucili kamieniami. Uczestnicy tych zajść zostali w owym czasie skazani przez sądy za udział w zbiegowisku publicznym, w którym – działając według tych sądów – z pobudek chuligańskich, rzucali kamieniami w kierunku interweniujących funkcjonariuszy.

    Współcześnie Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie w tych sprawach wnosił kasacje do Sądu Najwyższego wskazując, że motywem działania uczestników wydarzeń była ochrona wolności sumienia i wyznania gwarantowanego przecież także przez Konstytucję PRL. Sąd Najwyższy uwzględniał te kasacje stwierdzając, że właśnie ta szczególna sytuacja motywacyjna oskarżonych uczestników zdarzenia zielonogórskiego wyłącza ich winę i uzasadnia ich uniewinnienie.

    To zdarzenie historyczne warto przypomnieć w kontekście tego, że obecnie przed sądami toczą się liczne postępowania o charakterze karnym i wykroczeniowym w stosunku do uczestników protestów przeciwko wycince przeprowadzonej na obszarach chronionych w Puszczy Białowieskiej. Również w tym przypadku, zwłaszcza w świetle wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który uznał, że podjęte przez władze polskie działania dotyczące gospodarki leśnej na obszarze Natura 2000 w Puszczy Białowieskiej naruszają prawo Unii, nie ulega wątpliwości, że końcowa racja była po stronie protestujących, a nie władzy.  

    (całość artykułu dostępna pod udostępnionym linkiem)

     

    Wniosek do Ministra Środowiska o wykonanie wyroku TS UE ws. wycinki w Puszczy Białowieskiej

    Data: 2018-05-15
    • O pilne działania w celu wykonania wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE  ws. wycinki w Puszczy Białowieskiej zwrócił się do Ministra Środowiska Rzecznik Praw Obywatelskich
    • Wskazał, że dziś zatwierdzanie planu urządzenia lasu - co było podstawą wycinki - nie podlega kontroli sądów administracyjnych, a społeczeństwo nie ma prawa głosu w takiej sprawie
    • Adam Bodnar wnosi o taką zmianę prawa, aby zatwierdzanie planu urządzenia lasu było decyzją administracyjną - co odpowiadałoby standardom międzynarodowym

    W piśmie do ministra Henryka Kowalczyka z 10 maja 2018 r. RPO zwrócił się o informację o podjętych i planowanych działaniach mających na celu wykonanie wyroku TS UE. Poprosił go też o stanowisko w sprawie umożliwienia stronie społecznej aktywnego udziału w tego rodzaju postępowaniach.

    RPO: Wykonać wyrok

    17 kwietnia 2018 r., w związku ze skargą Komisji Europejskiej, TS UE wydał wyrok, w którym uznał, że Polska uchybiła zobowiązaniom spoczywającym na niej na mocy unijnego ustawodawstwa. Według TS UE działania aktywnej gospodarki leśnej mają szkodliwe skutki dla siedlisk i gatunków chronionych na obszarze Natura 2000 Puszcza Białowieska i w konsekwencji naruszają integralność tego obszaru. TS UE ocenił, że argumentacja władz nie pozwala na uznanie, iż wycinkę może uzasadniać konieczność ograniczenia gradacji kornika drukarza.

    Z związku z wyrokiem zachodzi konieczność podjęcia pilnych działań zmierzających do wykonania  wyroku TSUE w celu ochrony Puszczy Białowieskiej i doprowadzenia do stanu zgodności z prawem unijnym - napisał Rzecznik do ministra.

    Przypomniał, że skarga o stwierdzenie uchybienia jest kierowana przez Komisję lub inne państwo członkowskie przeciwko państwu członkowskiemu, które uchybiło zobowiązaniom wynikającym z prawa Unii. Jeżeli Trybunał Sprawiedliwości stwierdzi uchybienie, dane państwo powinno jak najszybciej zastosować się do wyroku. - Jeżeli Komisja uzna, że państwo członkowskie nie zastosowało się do wyroku, może wnieść nową skargę i domagać się sankcji finansowych. Jednak w sytuacji nieprzekazania Komisji krajowych środków transpozycji dyrektywy Trybunał Sprawiedliwości może, na jej wniosek, nakładać kary pieniężne już na etapie pierwszego wyroku - podkreślił Adam Bodnar.

    Zaznaczył, że na niezgodność decyzji Ministra Środowiska z 25 marca 2016 r. o  zatwierdzeniu aneksu do planu urządzenia lasu na lata 2012-2021 dla Nadleśnictwa Białowieża z m.in. prawem unijnym, wskazał w skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 13 lutego 2017 r. Podniósł wówczas, że decyzja narusza art. 6 ust. 3 dyrektywy Rady 92/43/EWG z 21 maja 1992 r. w sprawie oceny siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej fauny i flory.

    Obywatele muszą mieć głos 

    Inicjując sądowoadministracyjną kontrolę decyzji ministra, RPO kierował się w szczególności potrzebą ochrony prawa obywateli do współuczestniczenia w ochronie środowiska. Organ administracji w sposób uchybiający zasadom rządzącym procedurą administracyjną pominął wszystkie, niezwykle liczne głosy krytyczne względem planowanych zmian w planie urządzenia lasu, pochodzące zarówno ze strony środowisk naukowych, jak również ze strony organizacji ekologicznych.  Decyzja ministra wydana w takich warunkach winna była zostać uchylona, a postępowanie administracyjne powtórzone – tym razem z zachowaniem wszelkich wymaganych prawem reguł i z wnikliwym rozważeniem całokształtu dostępnego materiału dowodowego - dodał Rzecznik

    Wyraził ubolewanie, że zarówno WSA w Warszawie, jak i Naczelny Sąd Administracyjny uznały skargę RPO za niedopuszczalną. Jej merytoryczna (a nie jedynie formalna - co miało miejsce) ocena mogłaby pozwolić na uniknięcie wydania dotkliwego wizerunkowo i - ewentualnie, w przyszłości, finansowo - dla Polski wyroku. Niezależnie od wciąż występujących wątpliwości, RPO uznaje za przesądzone, iż zatwierdzanie planu urządzenia lasu nie może zostać poddane kontroli sądowoadministracyjnej.

    - Oznacza to, że społeczeństwo, reprezentowane przez organizacje ekologiczne, pozbawione jest możliwości udziału w postępowaniu i sprawowania nad nim kontroli obywatelskiej -  napisał Adam Bodnar. Kontrola taka byłaby jednak wskazana. Modyfikacja przepisów ustawy o lasach, polegająca na jednoznacznym wskazaniu decyzji administracyjnej, jako formy prawnej rozstrzygnięcia w przedmiocie zatwierdzenia planu (aneksu do planu) urządzenia lasu doprowadziłoby polskie prawodawstwo do standardu wymaganego tzw. Konwencją z Aarhus.

    Korekta obowiązujących rozwiązań ustawowych oznaczałaby też zapewnienie obywatelom możliwości rzeczywistej realizacji ich konstytucyjnego prawa i obowiązku ochrony środowiska – zaznaczył RPO.

    Historia całej sprawy

    W 2016 r. ówczesny minister środowiska Jan Szyszko wydał decyzję o zwiększeniu cięć w Puszczy. Argumentował, że chodzi przede wszystkim o  „cięcia sanitarne” i usuwania drzew zagrażających bezpieczeństwu - wobec zaatakowania świerków przez kornika drukarza. Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec Polski, zakończone skierowaniem sprawy do Trybunału latem 2017 r. Przeciwko wycince aktywnie protestowały organizacje ekologiczne i obywatele.

    TS UE w Luksemburgu orzekł, że decyzje o zwiększeniu wycinki w Puszczy Białowieskiej naruszały prawo UE . Wyrok wydała Wielka Izba Trybunału. Od jej orzeczenia nie przysługuje odwołanie.

    Wyrok ten pośrednio potwierdził, że protesty przeciw wycince oraz działania prawne, w tym RPO, miały swoje uzasadnienie. Z uwagi na to, że Puszcza Białowieska jest dobrem wspólnym i dziedzictwem narodowym, sprawa powinna była podlegać kontroli obywatelskiej. W ocenie RPO nie można uznać tak - jak przyjęły sądy administracyjne - że było to tylko wykonywanie uprawnień właścicielskich Lasów Państwowych.

    Po wyroku TS UE Rzecznik zwrócił się do policji i Lasów Państwowych by rozważyły, czy w sprawach przeciwko protestującym przeciw wycince w Puszczy Białowieskiej nadal popierać wnioski o ukaranie. W ocenie Rzecznika osoby protestujące nie powinny być zatem karane ani też narażone na postępowania sądowe.

    V.7200.5.2018

     

    RPO do Policji i Lasów Państwowych: wycofajcie wnioski o ściganie przeciwników wycinki Puszczy Białowieskiej

    Data: 2018-05-02
    • Komendant Wojewódzki Policji w Białymstoku powinien rozważyć, czy w sprawach przeciwko protestującym w Puszczy Białowieskiej nadal popierać wnioski o ukaranie
    • Wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej była nielegalna. Tym samym manifestacje przeciwników wycinki były legalne. To wynika z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej
    • Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina Policji i Lasom Państwowym, że ostrzegał przed naruszaniem konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń
    • Rzecznik przygotowuje kompleksowy raport w sprawie wolności zgromadzeń w Polsce

    Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do komendanta wojewódzkiego Policji Daniela Kołnierowicza i do dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku Andrzeja Józefa Nowaka (VII.613.4.2017), jak bardzo istotny z punktu widzenia ochrony uczestników zgromadzeń publicznych w Puszczy Białowieskiej jest wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 17 kwietnia 2018 r. w sprawie Puszczy Białowieskiej (C- 441/17).

    Obie instytucje powinny bardzo poważnie zastanowić się, co zrobić z wnioskami o ściganie uczestników manifestacji przeciwko wycince. Takich wniosków jest teraz około 200. Należy przy tym przypomnieć, że wobec uczestników pokojowych manifestacji odbywanych w Puszczy Białowieskiej zarówno policja, jak i straż leśna, podejmowała czynności, które uniemożliwiały im korzystanie z wolności zgromadzeń publicznych – zauważa Adam Bodnar.

    Trybunał – przypomina RPO - uznał, że Polska uchybiła swoim zobowiązaniom wynikających z dyrektywy siedliskowej i dyrektywy ptasiej, a wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej była nielegalna. Tym samym potwierdził, że manifestacje w Puszczy były uzasadnione i podjęte po to, by doprowadzić do przestrzegania prawa przez polskie władze. Protesty obrońców puszczy miały bowiem na celu powstrzymanie podjętych przez Lasy Państwowe działań, które prowadziły do  zwiększenia wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej.

    W ocenie Rzecznika osoby protestujące nie powinny być zatem karane, ani też narażone na postępowania sądowe.

    Rzecznik wielokrotnie występował do komendantów Policji (w Hajnówce, w Białymstoku, Komendanta Głównego Policji), a także do Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku w tej sprawie. Wskazywał, że działania policji i straży leśnej, w konsekwencji których uczestnikom zgromadzeń zarzucano naruszenie przepisów kodeksu wykroczeń, a także kodeksu karnego, nie uwzględniały istoty wolności zgromadzeń publicznych zagwarantowanej w art. 57 Konstytucji.

    Rzecznik podkreślał pokojowy i spontaniczny charakter tych zgromadzeń, zwracał uwagę na nieproporcjonalne, użycie środków przymusu bezpośredniego przez strażników leśnych wobec pokojowo manifestujących. Rzecznik przypominał także o obowiązku zabezpieczenia zgromadzeń przez policję, a zatem do zapewnienia bezpieczeństwa jego uczestnikom, którzy skarżyli się na to, że protest odbywał się przy włączonych maszynach do wycinki drzew.

    Stanowisko Rzecznika nie było jednak brane pod uwagę. Policja nie zgadzała się z uznaniem organizowanych zgromadzeń za zgromadzenia spontaniczne. Dyrektor Lasów Państwowych w Białymstoku wskazywał zaś na konieczność podejmowanych działań wobec uczestników zgromadzeń. Tymczasem zakazy wstępu do lasu w  kontekście wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE okazały się niezasadne. Tym samym podejmowane przez policję i straż leśną działania nie miały i nie mają uzasadnionych podstaw prawnych.

    Sąd Rejonowy w  Bielsku Podlaskim Wydział Zamiejscowy w Hajnówce wydał dwa wyroki w sprawie zgromadzeń publicznych odbywanych w Puszczy Białowieskiej (wyroki nieprawomocne).

    • W wyroku z dnia 22 listopada 2017 r., sąd uznał manifestujących za winnych, lecz odstąpił od wymierzenia kary,
    • W wyroku z 10 stycznia 2018 r. sąd uniewinnił protestujących i stwierdził, że w sprawie działań Lasów Państwowych podejmowanych w Puszczy Białowieskiej społeczeństwo zostało pozbawione dostępu do sądownictwa, co okazało się istotne dla uznania, że obwinieni działali w warunkach stanu wyższej konieczności.[1]

    Duża liczba spraw jest jednak w toku. Nadleśnictwa Białowieża, Browsk i Hajnówka do końca stycznia 2018 roku wniosły 187 wniosków o ukaranie za wykroczenia. Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim wydał 82 wyroki skazujące na grzywny od 70 do 300 zł (wyroki nie są prawomocne)[2]. Dodatkowo Rzecznik zauważa, że z powództwa Lasów Państwowych toczą się również postępowania cywilne o odszkodowanie.

    - Mając na uwadze wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE należy rozważyć, czy w sprawach toczących się przeciwko osobom protestującym w Puszczy Białowieskiej popieranie wniosków o  ukaranie, aktów oskarżenia, czy pozwów cywilnych, jest zasadne – pisze Adam Bodnar i prosi o informacje o podjętych w sprawie działaniach.

    VII.613.4.2017

     

     

    OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

    VII.613.4.2017 z 27 kwietnia 2018 r. – wystąpienie do Komendanta Wojewódzkiego Policji i Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w sprawie ochronnych praw uczestników manifestacji w Puszczy Białowieskiej.

    Rzecznik Praw Obywatelskich dotychczas podejmował liczne działania mające na celu ochronę uczestników zgromadzeń publicznych odbywanych w Puszczy Białowieskiej. Z punktu widzenia tych działań, bardzo istotny okazał się wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 17 kwietnia 2018 r. w sprawie Puszczy Białowieskiej. Trybunał stwierdził bowiem naruszenie przez Polskę prawa UE – dyrektywy Rady 92/43/EWG w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej fauny i flory (dyrektywa siedliskowa) i dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/147/WE w sprawie ochrony dzikiego ptactwa (dyrektywa ptasia).

    W świetle wyroku TSUE wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej była nielegalna, gdyż podjęte przez Polskę działania w zakresie gospodarki leśnej na obszarze Natura 2000 Puszcza Białowieska uznane zostały przez Trybunał jako naruszające prawo Unii. Tym samym wyrok Trybunału potwierdza, że manifestacje odbywane w Puszczy były uzasadnione i podjęte w celu doprowadzenia do przestrzegania prawa przez naruszające je organy władzy publicznej. Protesty obrońców puszczy miały bowiem na celu powstrzymanie podjętych przez Lasy Państwowe działań, które prowadziły do zwiększenia wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Zdaniem Rzecznika osoby protestujące nie powinny być zatem karane, ani też narażone na postępowania sądowe, które aktualnie toczą się przeciwko nim ze względu na uczestnictwo w manifestacjach organizowanych przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej.

    Mając powyższe na uwadze, a w szczególności zważywszy na wyrok Trybunał Sprawiedliwości UE, w ocenie Rzecznika, należy rozważyć, czy w sprawach toczących się przeciwko osobom protestującym w Puszczy Białowieskiej popieranie wniosków o ukaranie, aktów oskarżenia, czy pozwów cywilnych, jest zasadne. Należy bowiem uznać, że inkryminowane działania związane były z realizacją wolności zgromadzeń publicznych i wolnością wypowiedzi zagwarantowanych w Konstytucji i aktach prawa międzynarodowego.

    Rzecznik wskazał, że w świetle wyroku TSUE to protestujący mieli rację, zaś ich postawa stanowiła realizację konstytucyjnego obowiązku ochrony środowiska. Organy władzy publicznej dopuściły się natomiast naruszenia spoczywającego na nich obowiązku ochrony środowiska, a ponadto zamiast wspierać działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy środowiska, podjęły wobec nich działania represyjne.

    Rzecznik przedstawił niniejsze uwagi stwierdzające naruszenie praw i wolności obywatelskich wnosząc o podjęcie działań zmierzających do zapewnienia ich przywrócenia i ochrony.


    [1] „Okoliczność owa ma natomiast istotne znaczenie, dla oceny zachowań obwinionych w niniejszej sprawie, jasno wskazując, iż niejako w obiektywny sposób pozbawieni oni byli alternatywnej możliwości rozwiązania sporu, bądź uzyskania decyzji o wstrzymaniu działań nieodwracalnych, do czasu wydania rozstrzygnięcia sporu, pomiędzy nimi a czynnikami decyzyjnymi w zakresie wycinki, co z kolei ma istotne znaczenie dla oceny czy zachowanie ich winno być oceniane jako podjęte w warunkach obrony przed niebezpieczeństwem dla dobra prawnego w imieniu którego stanęli, a którego nie można było uniknąć inaczej (niebezpieczeństwa) niż przez poświęcenie innego dobra chronionego prawem (zakłócenia porządku z art. 51 k.w), a zatem w kontekście istnienia podstaw do uznania ich działania w stanie wyższej konieczności wskazanej normą art. 16 k.w.”

     

    Wyrok TS UE ws. Puszczy Białowieskiej. Jej obrona była uzasadniona

    Data: 2018-04-17

    Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej  w Luksemburgu ws. wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej pośrednio potwierdza, że protesty przeciw niej oraz działania prawne, w tym Rzecznika  Praw Obywatelskich, miały swoje uzasadnienie.

    Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu orzekł, że decyzje władz Polski o zwiększeniu wycinki w Puszczy Białowieskiej naruszały prawo UE . Wyrok wydała Wielka Izba Trybunału. Od jej orzeczenia nie przysługuje odwołanie.

    W 2016 r. ówczesny minister środowiska Jan Szyszko wydał decyzję o zwiększeniu cięć w Puszczy. Argumentował, że chodzi przede wszystkim o  „cięcia sanitarne” i usuwania drzew zagrażających bezpieczeństwu - wobec zaatakowania świerków przez kornika drukarza. Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec Polski, zakończone skierowaniem sprawy do Trybunału latem 2017 r. Przeciwko wycince aktywnie protestowały organizacje ekologiczne i obywatele.

    Argumenty RPO w sprawie Puszczy

    Rzecznik Adam Bodnar kwestionował przed polskimi sądami administracyjnymi decyzję ministra. Formalnie była ona zatwierdzeniem aneksu do planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża. Sądy odmówiły skontrolowania zgodności wycinki z prawem, także unijnym.

    Przed sądami RPO argumentował, że środowisko naturalne jest wspólnym dobrem całego społeczeństwa. Prawo gwarantuje wpływ na decyzje mogące negatywnie oddziaływać na otaczającą nas przyrodę. Dlatego, rozstrzygając o możliwości zwiększenia wycinki, minister powinien był przekonać społeczeństwo o zasadności tych działań.

    Zgodnie z art. 68 ust. 4 Konstytucji jednym z zadań władz publicznych jest „zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska”. Art. 74 zobowiązuje władze publiczne do prowadzenia polityki zapewniającej „bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom”, czyniąc ochronę środowiska istotnym obowiązkiem władz. Art. 86 Konstytucji obliguje każdego do dbałości o stan środowiska.

    Na tej podstawie społeczeństwo - także za pośrednictwem organizacji ekologicznych - jest uprawnione do aktywnego, nie jedynie biernego, uczestniczenia w procesach mających wpływ na środowisko.

    RPO nie oceniał, czy dla dobra Puszczy zasadne jest zwiększenie wycinki, czy jej ograniczenie.  Zależało mu aby minister postępował w tej sprawie zgodnie z procedurą administracyjną. Adam Bodnar nie postulował bezwzględnego ograniczenia wycinki (skarga do WSA nie była połączona z wnioskiem o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji). Dążenie do uchylenia decyzji ministra było zaś daniem mu możliwości powtórnego przeanalizowania wszelkich głosów krytycznych oraz udowodnienia i przekonania, że zwiększona wycinka jest potrzebna dla ochrony środowiska.

    Zdaniem RPO, minister naruszył wiążące Polskę regulacje międzynarodowe i procedurę administracyjną:

    • nie przeprowadził oceny oddziaływania na obszar Natura 2000 w postępowaniu administracyjnym, a przez to uniemożliwił organizacjom ekologicznym udział w tym postępowaniu zgodnie z wymaganiami Konwencji z Aarhus i ustawodawstwa unijnego;

    • nie odniósł się w uzasadnieniu decyzji do opinii krytycznych wobec zwiększenia wycinki (np.  negatywnej opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody);

    • w sposób wadliwy przeprowadził postępowanie dowodowe (w aktach znajdują się wyłącznie dokumenty otrzymane przez ministra od Lasów Państwowych, a żadnego spośród licznych dokumentów krytycznych);

    • w sprawie występowało istotne zagadnienie prawne -  jaką formę prawną przyjmuje zatwierdzenie aneksu do planu urządzenia lasu przez ministra, czy jest?

    - decyzją administracyjną (tylko ta forma umożliwia organizacjom ekologicznym kwestionowanie zatwierdzenia planu urządzenia lasu przed sądem administracyjnym),

    - innym niż decyzja aktem z zakresu administracji publicznej, podlegającym zaskarżeniu do sądu administracyjnego,

    - aktem wynikającym z podległości organizacyjnej, niepodlegającym w ogóle zaskarżeniu do sądu administracyjnego.

    Decyzje sądów administracyjnych

    W marcu 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (sygn. akt IV SA/Wa 2787/16) odrzucił skargę Rzecznika z przyczyn formalnych - bez badania legalności zaskarżonego aktu. Uznał, że zatwierdzenie aneksu nie podlega kontroli sądu administracyjnego, dotyczy bowiem wykonywania przez Lasy Państwowe uprawnień właścicielskich wobec lasów.

    RPO złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zdaniem Rzecznika sprawa nie jest wyłącznie sprawą dotyczącą zarządu mieniem, ale ochrony środowiska.

    Adam Bodnar wskazywał, że w świetle norm konstytucyjnych, z których wynika podmiotowe prawo obywateli do ochrony środowiska, nie można przyjąć, że ochrona środowiska dotycząca blisko 1/4 powierzchni Polski (lasy pozostające w zarządzie Lasów Państwowych) jest  wewnętrzną sprawą właściciela, czyli Skarbu Państwa, niepodlegającą jakiejkolwiek kontroli.

    W październiku 2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny (syg. akt II OSK 2336/17) oddalił skargę kasacyjną RPO na posiedzeniu niejawnym. Oznaczało to, że nie jest możliwe skontrolowanie przez polski sąd zgodności wycinki z prawem.

    Niepokój Rzecznika budziły informacje, że podczas interwencji Straży Leśnej i Policji podczas zgromadzeń spontanicznych w Puszczy Białowieskiej używano siły wobec uczestników (wyprowadzanie w kajdankach), legitymowano ich, wręczano mandaty. Policja wyrażała opinię, że nie były to zgromadzenia spontaniczne. W ocenie RPO było to błędne stanowisko. Czynności wobec pokojowo manifestujących nie uwzględniały istoty wolności zgromadzeń zagwarantowanej w Konstytucji. Protestujacy byli potem uwalniani od zarzutów wykroczeń przez sądy. 

    Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora zespołu prawa  administracyjnego i gospodarczego  w Biurze RPO

    Wyrok pośrednio potwierdza, że protesty oraz działania natury prawnej, także RPO, miały swoje uzasadnienie, tym bardziej że  Rzecznik powoływał się przed sądami administracyjnymi m.in. na prawo unijne.

    RPO stał na stanowisku, że decyzja ministra powinna mieć formę decyzji administracyjnej. Umożliwiłoby to społeczeństwu, reprezentowanemu  przez organizacje ekologiczne, branie udziału w postępowaniu,  przedstawienie stanowiska, dostęp do dokumentów.  Decyzja podlegałaby kontroli sądowej.

    Z uwagi na to, że Puszcza Białowieska jest dobrem wspólnym i dziedzictwem narodowym, cała sprawa powinna podlegać kontroli obywatelskiej. W ocenie RPO nie można uznać tak, jak przyjęły sądy administracyjne, że było to tylko wykonywanie uprawnień właścicielskich Lasów Państwowych.

    Polskie prawo w zakresie retencji danych telekomunikacyjnych powinno być dostosowane do wymogów prawa UE. RPO pisze w tej sprawie do Ministra Spraw Zagranicznych

    Data: 2017-09-14

    W związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 21 grudnia 2016 r. w sprawie Tele2 Sverige AB, dotyczącej problemu przepisów krajowych implementujących unijną dyrektywę retencyjną (2006/24/WE), której nieważność stwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE w 2014 r. w wyroku w sprawie DRI, powstała konieczność dostosowania prawa polskiego do wymogów prawa Unii Europejskiej w zakresie tzw. retencji danych telekomunikacyjnych i dostępu właściwych organów do tych danych dla potrzeb zwalczania przestępczości.

    W ocenie resortu cyfryzacji nie ma potrzeby wprowadzania zmian w przepisach pozostających we właściwości Ministra Cyfryzacji, natomiast otwartą kwestią pozostaje konieczność dokonania zmian w przepisach odrębnych zawierających upoważnienie do dostępu do danych telekomunikacyjnych. Z kolei Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wyraziło opinię, że nieodzownym do ostatecznej oceny przedmiotowej sprawy wydaje się stanowisko Trybunału Konstytucyjnego.

    Tymczasem w przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich oczekiwanie na wyrok TK nie może przesłonić obowiązków wynikających z faktu członkostwa Polski w Unii Europejskiej, w szczególności płynących z zasady lojalnej współpracy i obowiązku zapewnienia zgodności prawa polskiego z prawem UE.

    Obowiązujące przepisy Prawa telekomunikacyjnego oraz ustaw regulujących dostęp służb do danych budzą także zastrzeżenia z punktu widzenia zgodności ze standardem wynikających z Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

    Stanowiska zarówno Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, jak również Ministra Cyfryzacji nie wyjaśniają podnoszonych wcześniej przez Rzecznika wątpliwości.

    W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stosownych wyjaśnień w sprawie.

    Minister Cyfryzacji o konieczności zmiany przepisów w sprawie retencji danych telekomunikacyjnych

    Data: 2017-09-06

    W lutym 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Cyfryzacji z pytaniem dotyczącym konieczności dostosowania polskiego prawa do stanowiska Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wyrażonego w wyroku w sprawie Tele2 (C-203/15 i C-698/15 z 21 grudnia 2016 r.)

    Dla przypomnienia należy wskazać, że w wyroku tym - analizując przypadki szwedzki i brytyjski - TSUE uznał, że nie jest zgodne z prawem Unii Europejskiej wprowadzenie przepisów w prawie państw członkowskich, przewidujących uogólnione i niezróżnicowane zatrzymywanie wszystkich danych o ruchu oraz danych dotyczących lokalizacji wszystkich abonentów i zarejestrowanych użytkowników wszystkich środków łączności elektronicznej, z uwagi na prewencyjny charakter zapobiegania przestępstwom. W dalszych tezach wyjaśnił, że dopuszczalne jest ustanowienie obowiązku indywidualnego zatrzymywania danych w celu zwalczania poważnej przestępczości pod warunkiem, że takie zatrzymywanie nie będzie wykraczać poza to, co jest absolutnie konieczne jeśli chodzi o zakres danych, stosowane środki łączności, podmioty zaangażowane w tej proces, jak i przyjęty okres przechowywania tych danych.

    Oznacza to, że TSUE zakwestionował możliwość nałożenia na przedsiębiorców telekomunikacyjnych obowiązków gromadzenia i przechowywania informacji o tym, kto, kiedy i do kogo dzwonił, jeżeli nie jest to uzasadnione koniecznością zwalczania poważnej przestępczości, w konkretnych przypadkach i wtedy wyłącznie, gdy jest to absolutnie niezbędne. W ocenie RPO przepisy ustawy - Prawo telekomunikacyjne, a w szczególności art. 180a budzą wątpliwości, czy faktycznie polskie prawo nakłada ten obowiązek wyłącznie w niezbędnym zakresie. 

     W odpowiedzi przekazanej do Rzecznika w dniu 30 sierpnia 2017 r. Minister Cyfryzacji stwierdziła, że w ocenie Ministerstwa Cyfryzacji obowiązujące przepisy ustawy - Prawo telekomunikacyjne regulujące tę problematykę nie wymagają zmian. Otwartą kwestią pozostaje natomiast ocena konieczności zmiany przepisów zawierających upoważnienie do dostępu do danych telekomunikacyjnych.

    Przedstawionej odpowiedzi nie można uznać za satysfakcjonującą, ponieważ analiza orzeczenia sądów międzynarodowych (TSUE i ETPCz) prowadzi jednak do wyraźnie odmiennych wniosków, niż przedstawione w piśmie Ministerstwa. RPO będzie zatem dalej prowadził działania, których efektem powinno być dostosowania prawa polskiego do prawa UE.

    W tym kontekście należy przypomnieć stanowisko Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych wyrażonego w piśmie z 25 stycznia 2017 r., skierowanym do MSZ, w którym wskazano na konieczność dokonania zmian w przepisach ustawy - Prawo telekomunikacyjne (a zatem inaczej, niż obecnie twierdzi Minister Cyfryzacji).

    Warto również dodać, że w sprawie dostosowania przepisów regulujących dostęp do danych telekomunikacyjnych RPO występował też do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. W dniu 16 marca 2017 r. MSWiA poinformowało RPO o konieczności pozyskania dodatkowych informacji. Odpowiedź wpłynęła w kwietniu br. i jest przedmiotem analizy RPO. 

    Należy też wskazać, że w dniu dzisiejszym ukazał się raport organizacji Privacy International, w którym wyraźnie odnotowano, że w Polsce nie podjęto dotąd żadnych działań zmierzających do dostosowania prawa krajowego do wymagań prawa UE po wyroku w sprawie Tele2. Wskazano, że poczynione zmiany mają charakter wręcz bardziej restrykcyjny.

     

    VAT na e-booki – komentarz do wyroku Trybunału Sprawiedliwości

    Data: 2017-08-31

    W sierpniowym wydaniu miesięcznika Europejski Przegląd Sądowy ukazała się krytyczna glosa Ewy Prejs do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 07.03.2017 r., o sygnaturze C-390/15 RPO.  Sprawa trafiła do TS na wskutek pytania prejudycjalnego Trybunału Konstytucyjnego (sprawa K 61/13), do którego Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił z wnioskiem o zbadanie zgodności  z Konstytucją RP przepisów ustawy o VAT. Przepisy ustawy, uchwalonej na podstawie dyrektywy unijnej 2006/112/WE, regulowały zróżnicowanie stawki podatkowej pomiędzy książkami wydawanymi w wersji papierowej, a książkami wydawanymi w wersji cyfrowej i innymi publikacjami elektronicznymi.

    Trybunał Konstytucyjny skierował dwa pytania prejudycjalne do TS. Pierwsze dotyczyło ważności przepisów unijnych ze względu na naruszenie procedury formalnej przy jego ustanawianiu. Drugie pytanie dotyczyło tego, czy wyłączenie stosowania obniżonej stawki podatku od publikacji elektronicznych narusza zasadę neutralności podatkowej, która jest wyrazem zasady równego traktowania na gruncie prawa podatkowego.

    Trybunał Sprawiedliwości w swoim wyroku z marca 2017 r. nie dopatrzył się naruszenia procedury formalnej podczas uchwalania zmian w dyrektywie 2006/112.  Uznał, że pominięcie konsultacji Rady z Parlamentem Europejskim po ponownych zmianach w projekcie dyrektywy nie oznacza naruszenia procedury, ponieważ zmiany miały charakter redakcyjnego uproszczenia. Autorka glosy nie zgadza się z TS, zaznaczając, że naniesione poprawki zasadniczo zmieniły charakter przepisu i rozszerzyły katalog produktów objętych obniżoną stawką podatkową.

    W przypadku drugiego pytania Trybunał stwierdził, że przepisy dyrektywy 2006/112 co prawda wprowadzają odmienne traktowanie pod względem podatkowym dostaw książek cyfrowych drogą elektroniczną, a książek cyfrowych wydawanych na nośnikach fizycznych, ale w tym przypadku takie działanie jest uzasadnione i proporcjonalne do zakładanego celu. Autorka analizując zarzuty podniesione przez TK dla uzasadnienia drugiego pytania wskazuje, że zostały one błędnie sformułowane.  Zgadza się z TS, że nie można badać powołanych przepisów dyrektywy ze względu na to, że zasada neutralności podatkowej ma charakter prawa wtórnego. Prawo unijne stanowi, że nieważność przepisów może wynikać jedynie z naruszenia prawa pierwotnego, czyli traktatów. Dlatego też TS mógł zbadać przytoczone przepisy dyrektywy tylko pod kątem ich niezgodności z zasadą równego traktowania.

    Trybunał Sprawiedliwości zaznaczył, że odmienne traktowanie podobnych sytuacji nie świadczy o naruszeniu zasady równego traktowania. Trzeba wziąć pod uwagę cele, jakie ma osiągnąć zróżnicowane traktowanie. TS wskazał, że stosowanie obniżonej stawki VAT do dostawy publikacji cyfrowych drogą elektroniczną zagrażałoby spójności całości środka polegającego na wyłączeniu wszystkich usług elektronicznych z możliwości stosowania obniżonej stawki VAT oraz wprowadziłoby nierówne traktowanie między usługami nieelektronicznymi, które co do zasady nie korzystają z obniżonej stawki VAT, a usługami elektronicznymi. Autorka analizując argumentację TS zauważyła, że dyrektywa mogłaby zostać skonstruowana tak, aby oddzielić dostawę publikacji cyfrowych droga elektroniczną od pozostałych usług elektronicznych, dzięki czemu cel edukacyjny (zmniejszenie kosztów książek i podręczników)  mógłby zostać osiągnięty. Ponadto zauważa, że Komisja Europejska pracuje nad nową dyrektywą wprowadzającą m.in. zrównanie dla celów VAT publikacji elektronicznych i drukowanych.

    Podobne stanowisko reprezentowali pełnomocnicy Rzecznika Praw Obywatelskich podczas rozprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości, która miała miejsce w czerwcu 2016 r.

    Należy przypomnieć również, że Rzecznik Praw Obywatelskich był inicjatorem postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (sprawa K 61/13), w sprawie obniżenia stawki VAT na e-booki w świetle możliwego charakteru dyskryminującego obecnie funkcjonujących przepisów. Ponieważ jednak prace legislacyjne w UE zmierzające do zmiany przepisów dyrektywy 2006/112/WE w kierunku zrównania stawek VAT postępują szybko, mając nadzieję, że zmiany te zostaną sprawnie implementowane do krajowych porządków prawnych, Rzecznik zdecydował się wnieść o umorzenie postępowania w Trybunale Konstytucyjnym w sprawie K 61/13 (postanowienie TK z 17 maja 2017).

     

    E. Prejs, Glosa do wyroku TSUE z dnia 7 marca 2017 r., C-390/15, Europejski Przegląd Sądowy 2017/8, s. 34-39

    Dostęp Policji do danych telekomunikacyjnych i internetowych. Jak Polska zareaguje na ważny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE? – odpowiedź MSWiA

    Data: 2017-05-05

    Z ewentualną zmianą przepisów ustawy inwigilacyjnej MSWiA poczeka na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 9/16 – wynika z odpowiedzi udzielonej przez resort Rzecznikowi Praw Obywatelskich

    Rzecznik pytał się o zmianę przepisów o retencji, bowiem 21 grudnia 2016 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w tzw. sprawie Tele 2, który - w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich - powinien mieć znaczenie dla wykładni przepisów krajowych członkowskich państw takich jak Polska, które po wyroku TSUE z 2014 r. w tzw. sprawie DRI (C-293/12 i C-594/12) nie zmieniły swoich przepisów o retencji danych.  Już w 2014 r. TSUE stwierdził  nieważność tzw. dyrektywy retencyjnej, która regulowała te zagadnienia na poziomie całej Unii Europejskiej. Chodzi o przepisy, które nakładają na operatorów telekomunikacyjnych obowiązek przechowywania danych abonentów i udostępniania ich właściwym służbom na potrzeby prowadzonych postępowań (to m.in. o bilingi i dane lokalizacyjne, które w Polsce trzeba przechowywać przez rok od chwili połączenia). W 2016 r. w sprawie Tele 2 TSUE doprecyzował, że przedmiotem oceny pod kątem zgodności z prawem UE muszą być nie tylko przepisy nakładające na operatorów telekomunikacyjnych obowiązki związane z retencją danych, ale również te przepisy, które regulują dostęp właściwych służb do tych danych, takie jak np. ustawa inwigilacyjna.

    W związku z wyrokiem w sprawach połączonych C-203/15 i C-698/15 w sprawie Tele2, RPO wystąpił 1 lutego 2017 r. z pytaniem  m.in. do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o stanowisko w sprawie zgodności ustawy o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw (tzw. ustawy inwigilacyjnej) z przepisami Karty Praw Podstawowych.

    5 kwietnia RPO dostał odpowiedź, w której sekretarz stanu Jarosław Zieliński informuje, że trudno jest obecnie przesądzić o konieczności i konkretnym kierunku ewentualnych prac legislacyjnych. Zagadnienie pozyskiwania danych telekomunikacyjnych przez właściwe służby „nie wydaje się bowiem jednoznaczne nie tylko w ujęciu faktycznym (wpływ na bezpieczeństwo publiczne i możliwość realizacji podstawowych funkcji państwa w tym zakresie)”.

    MSWiA wskazuje zatem na konieczność oczekiwania na stanowisko Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 9/16, zainicjowanej m.in. wnioskiem RPO (wniosek dotyczący tzw. ustawy inwigilacyjnej), również w związku z tym, że - zdaniem MSWiA - Trybunał Konstytucyjny dotychczas dopuszczał tzw. następczą kontrolę gromadzonych danych (sprawa K 23/11).

    MSWiA poinformowało również o przedstawieniu do uzgodnień międzyresortowych projektu ustawy o zmianie ustawy o niektórych uprawnieniach pracowników urzędu obsługującego ministra właściwego do sprawę wewnętrznych oraz funkcjonariuszy i pracowników urzędów nadzorowanych przez tego ministra oraz niektórych innych ustaw.

    Zdaniem MSWiA projekt ten zakłada urealnienie standardu cywilnego nadzoru nad umundurowanymi służbami porządku publicznego.

    W załączeniu do odpowiedzi przekazano również kopię Wytycznych w sprawie realizacji przez Policję i Straż Graniczną obowiązków dotyczących przekazywania do sądu sprawozdania w zakresie uzyskiwania danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych oraz prowadzenia elektronicznego rejestru. 

    Wystąpienie do Minister Cyfryzacji w sprawie przepisów ustawy Prawo telekomunikacyjne w związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącym retencji danych

    Data: 2017-02-01

    W wystąpieniu Rzecznik zwrócił uwagę na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z dnia 21 grudnia 2016 r. w tzw. sprawie Tele2, w którym TSUE rozwinął tezy poczynione wcześniej w sprawie Digital Rights Ireland (DRI). Tamtym wyrokiem TSUE stwierdził nieważność tzw. dyrektywy retencyjnej, co wywołało dyskusję m.in. co do jego skutków dla przepisów prawa krajowego, w których implementowano unieważnioną dyrektywę. Dotyczy to także przepisów polskich, w szczególności niektórych przepisów ustawy Prawo telekomunikacyjne i aktów wykonawczych wydanych na jej podstawie, które przyjmowane były w celu implementacji dyrektywy retencyjnej.

    W wyroku w sprawie Tele 2 TSUE wyjaśnił, że wyjątki, przewidziane w art. 15 ust. 1 tzw. dyrektywy o e-prywatności (dyrektywy 2002/58/WE) są dopuszczalne, jednak muszą być interpretowane wąsko, by nie uchylić reguły podstawowej. Przepisy krajowe, które takie wyjątki wprowadzają, muszą zaś być zgodne z art. 7 i 8, ale także z art. 11 Karty Praw Podstawowych, a wszelkie ograniczenia muszą spełniać wymóg niezbędności i proporcjonalności, co potwierdza także punkt 11 preambuły do dyrektywy o e-prywatności.

    TSUE przypomniał też swoje wcześniejsze orzecznictwo, zgodnie z którym odstępstwa od prawa do prywatności muszą pozostawać w granicach tego, co jest „absolutnie konieczne”. Co do samego procesu retencji danych w kontekście prawa do prywatności TSUE wskazał wyraźnie, że zatrzymywane dane umożliwiają wyciągnięcie wielu szczegółów dotyczących życia prywatnego osób, których dane zostały zatrzymane. Jedynym uzasadnieniem dla tego rodzaju ingerencji w życie prywatne może być walka z poważną przestępczością. Jednak nawet konieczność walki z terroryzmem, zdaniem TSUE, nie uzasadnia sama w sobie, by uznać, że ustawodawstwo krajowe przewidujące uogólnione zatrzymywanie danych jest niezbędne. Tym samym, zatrzymywanie danych nie może wykraczać poza to, co jest absolutnie konieczne jeśli chodzi o zakres danych, stosowane środki łączności, podmioty zaangażowane w tej proces, jak i przyjęty okres przechowywania tych danych. Przepisy regulujące cały proces muszą zaś być jednoznaczne i szczegółowe oraz muszą przewidywać gwarancje wystarczające do tego, by chronić przed ryzykiem nadużycia.

    Ponadto TSUE potwierdził, że przepisy krajowe muszą ustanawiać materialne i proceduralne warunki regulujące dostęp odpowiednich organów krajowych do przechowywanych danych. Wreszcie TSUE uznał, że dostęp do przechowywanych danych musi podlegać uprzedniej kontroli, sprawowanej przez sąd lub inny niezależny organ, a jedynym dopuszczalnym wyjątkiem od konieczności wyrażenia uprzedniej zgody są sytuacje pilne. Właściwe organy muszą również poinformować o dostępie do danych zainteresowane osoby w momencie, gdy nie ma już zagrożenia dla prowadzonego postępowania.

    Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o poinformowanie o planowanych działaniach, a przede wszystkim o zajęcie stanowiska w sprawie zgodności przepisów ustawy Prawo telekomunikacyjne oraz aktów wykonawczych przyjętych w celu implementacji dyrektywy retencyjnej, z przepisami KPP UE po wyroku TSUE w sprawie Tele2.