Zawartość
Liczba całkowita wyników: 539

Art. 32 - Równość i zakaz dyskryminacji

  1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
  2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

CO TO ZNACZY

Ust. 1. 

Równość — wraz z godnością i wolnością — stanowi podstawę porządku ustrojowego i w tym powiązaniu należy ją rozpatrywać. Jest to zarówno zasada konstytucyjna, jak i zasada systemu praw i wolności.

Zasada równości wyznacza sposób i zakres korzystania z innych wolności i praw, oraz określa zakres dopuszczalnych ograniczeń.

Konstytucja gwarantuje wszystkim równość wobec prawa. Oznacza to, że nierówności społeczne będą niezgodne z Konstytucją wtedy, gdy są efektem obowiązującego prawa.

Równość rozumiana jako prawo podmiotowe może być traktowana jako „równość wobec prawa” oraz „równość w prawie”, tak w stanowieniu jak i w stosowaniu prawa. Zasadę równości rozpatruje się w relacjach jednostka – władza publiczna.

 

Zasada równości oznacza, że wszystkie podmioty prawa charakteryzujący się daną cechą istotną w równym stopniu powinny być traktowane równo, według jednolitej miary, bez zróżnicowań dyskryminujących lub faworyzujących. Jednocześnie zasada ta zakłada odmienne traktowanie tych podmiotów, które nie posiadają wspólnej cechy istotnej.

Ust. 2

Konstytucja zakazuje dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny. Zakaz dyskryminacji jest konsekwencją i logicznym następstwem zasady równości. Konstytucja zakazuje wprost wprowadzania nieuzasadnionych zróżnicowań.

Zakaz dyskryminacji ma charakter uniwersalny podmiotowo („nikt”) i przedmiotowo (obejmuje „życie polityczne, społeczne lub gospodarcze”).

Dyskryminacja to gorsze traktowanie ze względu na cechę osobistą. Jest to kwalifikowana forma nierównego traktowania osoby ze względu na jakąś jej cechę osobistą, bez racjonalnego uzasadnienia. Do najczęściej wymienianych przesłanek dyskryminacji zalicza się płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną lub tożsamość płciową, ale mogą do nich należeć także inne cechy osobiste jak np. pochodzenie społeczne czy status materialny.

Niedopuszczalne jest, by organy władzy publicznej odstępowały od zakazu dyskryminacji. Żeby ustalić, czy mamy do czynienia z dyskryminacją, musimy zbadać, czy rzeczywiście dwa podmioty zostały różnie potraktowane. Jeśli tak, to dlaczego: czy powodem była konkretna cecha danej osoby (to jest dyskryminacja) czy też inne przyczyny (Przykład: osoby z niepełnosprawnością mają prawo do głosowania korespondencyjnego. Osoby bez orzeczonej niepełnosprawności są więc traktowane nierówno, ale to nie jest dyskryminacja).

Standard ochrony prawnej przed nierównym traktowaniem i dyskryminacją wynika z aktów prawa międzynarodowego i europejskiego. Na gruncie prawa polskiego podstawowe znaczenie mają regulacje Kodeksu pracy oraz ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania[1]. W ocenie Rzecznika – niezależnego organu ds. równego traktowania – środki ochrony prawnej przed dyskryminacją są obecnie niewystarczające.

 

Rzecznik Praw Obywatelskich jest organem zobowiązanym ustawowo do stania na straży realizacji praw osób dyskryminowanych i wykluczanych w szczególności ze względu na:

  • pochodzenie etniczne, narodowość lub rasę
  • religię, wyznanie, światopogląd
  • orientację seksualną
  • niepełnosprawność
  • płeć
  • wiek

Realizując to zadanie bierze udział w postępowaniach sądowych, ale – przede wszystkim – stara się przekonywać właściwe organy do wprowadzenia zmian w przepisach prawa lub w praktyce ich stosowania.

Rzecznik zleca także badania społeczne, w wyniku których powstają raporty opisujące problemy z jakimi borykają się osoby dyskryminowane w analizowanym obszarze oraz formułujące, w oparciu o poczynione ustalenia, rekomendacje Rzecznika kierowane do właściwych organów władzy publicznej[2].




[1] Ustawa z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (Dz.U. z 2016 r. poz. 1219)

[2] W 2017 r. Rzecznik wydał dwa raporty z serii Zasada równego traktowania. Prawo i praktyka[2]: Przestępstwa motywowane uprzedzeniami oraz Asystent osobisty osoby z niepełnosprawnością. Rzecznik zlecił również przeprowadzenie badań antydyskryminacyjnych na temat równego traktowania na rynku pracy bez względu na wyznanie oraz zjawiska molestowania i molestowania seksualnego wśród studentek i studentów uczelni wyższych. Wyniki tych badań zostaną opublikowane w formie raportów w roku 2018. Raporty z tej serii dostępne są na stronie: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/zasada-rownego-traktowania-prawo-i-praktyka-raporty-rpo

 

Data początkowa
np.: 07/2020
Data końcowa
np.: 07/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Zalecenia EQUINET dotyczące sprawiedliwej i równej Europy: odbudowywanie naszych społeczeństw po epidemii Covid-19

Data: 2020-07-08
  • Equinet - Europejska sieć organów ds. równości, przygotowała pakiet rekomendacji dotyczących odbudowy społecznej po epidemii Covid-19.
  • Wszystkie instytucje publiczne i politycy powinni wyraźnie informować, że nigdy nie wolno wykorzystywać kryzysu do zawieszania prawa do równości i wolności od dyskryminacji - przypomina organizacja.
  • Państwa powinny objąć szczególną ochroną grupy narażone na nierówne traktowanie i dyskryminację, zagrożone wykluczeniem i marginalizowane, a także dbać o wzmacnianie kompetencji krajowych organów ds. równego traktowania

EQUINET- Europejska sieć organów ds. równości, organizacja członkowska skupiająca 49 organów ds. równości w całej Europie, przygotowała pakiet rekomendacji dotyczących odbudowy społecznej po epidemii Covid-19.

Organizacja zauważa, że kryzys zdrowia publicznego wywołany przez epidemię oraz środki podjęte przez rządy w celu jego zwalczania nie są dla mieszkańców Europy neutralne; mają one mniejszy lub większy wpływ na nasze życie, wywołując nieproporcjonalnie negatywne skutki wśród niektórych grup, często już znajdujących się w niekorzystnej sytuacji społeczno-ekonomicznej i zagrożonych dyskryminacją. Tymczasem katastrofalne skutki pogorszenia koniunktury gospodarczej w 2008 roku, wraz z gwałtownym wzrostem nierówności, ubóstwa, populizmu, dyskryminacji i mowy nienawiści, powodują konieczność lepszego reagowania na takie kryzysy i podkreślają znaczenie budowania sprawiedliwej i równej Europy po kryzysie.

EQUINET przygotował więc pakiet wytycznych kierowanych do państw europejskich. Równe traktowanie i niedyskryminacja są wspólnymi minimalnymi standardami i muszą być przestrzegane w każdych okolicznościach, w tym w czasie kryzysu. Każde odstępstwo od tych minimalnych standardów może zostać zaakceptowane jedynie wtedy, gdy zostanie udowodnione, że jest ono  niezbędne i proporcjonalne, wąsko interpretowane zarówno w czasie, jak i w jego zakresie, a także nie narusza innych podstawowych praw. Wszystkie instytucje publiczne i politycy powinni wyraźnie informować, że nigdy nie wolno wykorzystywać kryzysu do zawieszania prawa do równości i wolności od dyskryminacji. W swoich słowach i czynach powinni kierować się troską o równość i ochronę wszystkich jednostek, nie dyskryminując nikogo. Reakcja na kryzys musi być szybka, aby zapewnić ochronę najsłabszych grup społecznych i zagwarantować wszystkim równy dostęp do podstawowych usług publicznych. EQUINET podkreślił również, że instytucje publiczne i media muszą unikać wszelkiej dyskryminacji i mowy nienawiści wobec jakichkolwiek grup w kontekście kryzysu. Obejmuje to unikanie pośredniej dyskryminacji poprzez ogólne, pozornie neutralne środki mające nieproporcjonalnie negatywne skutki wśród niektórych grup, szczególnie grup narażonych na ubóstwo, wykluczenie, brak dostępu do ochrony zdrowotnej czy edukacji na co dzień..

Wzmocnijmy w Europie krajowe organy ds. równego traktowania

Wszystkie kraje powinny wzmocnić krajowe organy ds. równości i umożliwić im realizację swojego potencjału monitorowania i egzekwowania prawodawstwa dotyczącego równości, promowania równości w społeczeństwie i tworzenia polityki, współpracy z podmiotami odpowiedzialnymi w celu wspierania dobrych praktyk, a także gromadzenia i analizowania danych oraz dowodów w celu zapewnienia wiedzy specjalistycznej. Powinno się to wiązać się z rozszerzeniem mandatu organów ds. równości, który powinien obejmować wszystkie przyczyny i obszary dyskryminacji, a także z zapewnieniem tym podmiotom niezależności, dostępności oraz wystarczającego poziomu zasobów. Zalecenie Komisji Europejskiej w sprawie norm dotyczących organów ds. równości oraz zalecenie nr 2 ECRI (Europejskiej Komisji przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji) dotyczące ogólnej polityki w zakresie organów ds. równości w celu zwalczania rasizmu i nietolerancji na szczeblu krajowym powinny być postrzegane jako normy minimalne i w pełni wdrożone przez wszystkie państwa - apeluje EQUINET.

Pełen pakiet zaleceń znajduje się w opracowaniu pod tekstem.

Ustawa o rtv chroni przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną tylko w materiałach reklamowych

Data: 2020-07-07
  • Przekaz mediów publicznych nie może zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość - glosi ustawa o rtv
  • Tymczasem brak przesłanki orientacji seksualnej i tożsamości płciowej w tym przepisie utrudnia, a nawet uniemożliwia eliminację homobi- i transfobicznej mowy nienawiści z debaty publicznej  - uważa RPO
  • Ustawa o rtv zapewnia zaś ochronę przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną tylko w materiałach reklamowych – co wymaga odpowiedniej nowelizacji
  • KRRiT odpowiedziała, że generalny zakaz dyskryminacji należy rozumieć szeroko; Rada badała zaś już wiele skarg na treści o charakterze dyskryminującym ze względu na płeć, narodowość lub rasę

W maju 2020 r. - z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii - Adam Bodnar wystąpił do poszczególnych resortów i instytucji państwa. Jako niezależny organ ds. równego traktowania, RPO dokłada wszelkich starań, aby zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową był przestrzegany zarówno w prawie, jak i w praktyce. Podsumowaniem tych działań jest raport RPO pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce”. Rzecznik przekazał go urzędom, z rekomendacjami zmian prawnych.

Do KRRiT napisał, że art. 18 ust. 1 ustawy o rtv głosi, że przekazy mediów publicznych nie mogą zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość. Choć orientacji seksualnej i tożsamości płciowej nie wymieniono wprost jako przesłanek dyskryminacji, to są chronione prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji i umowy międzynarodowe. A ustawa o rtv  wprost przywołuje orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania, wskazując w art. 16 ust. 3 pkt 2, że przekazy handlowe nie mogą zawierać treści dyskryminujących m.in. ze względu na tę przesłankę.

Trudno zatem zrozumieć dlaczego orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie zostały wskazane wprost w art. 18 ust. 1 ustawy. To nieuzasadnione zróżnicowanie w konsekwencji utrudnia, a nawet uniemożliwia eliminację homobi- i transfobicznej mowy nienawiści z toczącej się w mediach debaty publicznej - wskazał Adam Bodnar.

Tymczasem w obliczu postępującej brutalizacji języka, radykalizacji opinii i niebezpiecznej tendencji do deprecjonowania faktów, przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno stanowić dla Krajowej Rady zadanie priorytetowe. Aby powinność ta mogła być skutecznie realizowana, konieczna jest nowelizacja art. 18 ustawy o rtv w celu zapewnienia ochrony przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną nie tylko w materiałach reklamowych, ale też audycjach i innych przekazach – napisał RPO do KRRiT.

Odpowiedź KRRiT

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji z uwagą zapoznała się z raportem RPO „Sytuacja prawna osób nieheteroseksualnych i transpłciowych w Polsce" opublikowanym w grudniu 2019 r., a także z postulatem zmiany art. 18 ust. 1 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji  - odpisał przewodniczący Rady Witold Kołodziejski.

Obecnie brzmienie przepisu art. 18 ust. 1 u.r.t. obejmuje szeroki zakres problemowy: propagowanie działań sprzecznych z prawem, polską racją stanu, a także postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym. Zakaz propagowania działań sprzecznych z prawem należy rozumieć szeroko, dotyczy on sprzeczności z wszelkimi normami prawnymi, w tym z generalnym zakazem dyskryminacji określonym w art. 32 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej („Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.").

Wyliczanie zawarte w treści art. 18 ust. 1 in fine u.r.t. ma charakter przykładowy i nie stanowi katalogu zamkniętego. Ustawodawca w brzemieniu przepisu oparł się na klauzulach generalnych, co pozwoliło objąć badaniem szereg różnych stanów faktycznych, uwzględniając całokształt okoliczności danej sprawy, w tym wpływ na realizację innych praw i wolności, takich jak wolność wyrażania poglądów.

Krajowa Rada w przeszłości rozpatrywała różne sprawy związane ze skargami wnoszonymi w związku z zarzucanymi naruszeniami przepisu art. 18 ust. 1 u.r.t. Wiele z nich dotyczyło treści o charakterze dyskryminującym ze względu na płeć, narodowość lub rasę, m.in. w 2018 r. sprawa paska z pozdrowieniami od widzów o charakterze dyskryminującym ze względu na rasę podczas transmisji z „Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu" w TVP S.A., czy emisja także 2018 r. treści dyskryminujących z uwagi na płeć w audycji „Ameryka Express" w programie TVN. Krajowa Rada każdą skargę poddaje wnikliwemu badaniu. .

Wskazać należy, iż w związku z przyjęciem dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1808 z dnia 14 listopada 2018 r. zmieniającej dyrektywę 2010/13AJE w sprawie koordynacji niektórych przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich dotyczących świadczenia audiowizualnych usług medialnych (dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych) ze względu na zmianę sytuacji na rynku, modyfikacji uległa treść art. 6 ust. 1 lit. a) dyrektywy. Wcześniejsza redakcja dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych' w art. 6, transponowanym do u.r.t. odnosiła się do węższego katalogu zakazanych w audiowizualnych usługach medialnych treści („Państwa członkowskie zapewniają w odpowiedni sposób, by audiowizualne usługi medialne świadczone przez dostawców usług medialnych podlegających ich jurysdykcji nie zawierały żadnych treści nawołujących do nienawiści ze względu na rasę, płeć, religię lub narodowość.")

To właśnie brzmienie przepisu znajduje odzwierciedlenie w treści art. 18 ust. 1 u.r.t. W 2018 r. prawodawca unijny poszerzył dyspozycję przywoływanej normy prawnej, określając w art. 6 ust. 1 lit.a) zmienionej dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych, iż: „Bez uszczerbku dla obowiązku respektowania i chronienia przez państwa członkowskie godności człowieka państwa członkowskie w odpowiedni sposób zapewniają, by audiowizualne usługi medialne świadczone przez dostawców usług medialnych podlegających ich jurysdykcji nie zawierały: a) nawoływania do przemocy lub nienawiści wobec grupy osób lub członka grupy ze względów, o których mowa w art. 21 Karty;".

Tym samym, dyrektywa odniosła się do szeroko ujętego w art. 21 Karty Praw Podstawowych zakazu wszelkich form dyskryminacji. Należy spodziewać się transpozycji dyrektywy do polskiego porządku prawnego w nieodległej przyszłości. Krajowa Rada, nie posiadając inicjatywy ustawodawczej, wspiera wiedzą ekspercką właściwe kompetencyjnie w tym obszarze Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – podsumował przewodniczący KRRiT.

XI.503.3.2020

 

Rzecznik nie zgadza się z odrzuceniem przez sąd skarg na uchwały o "przeciwdziałaniu ideologii LGBT” przed merytorycznym zbadaniem

Data: 2020-07-06
  • RPO nie zgadza się z postanowieniami Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie o odrzuceniu pierwszych dwóch z dziewięciu skarg RPO na uchwały o "przeciwdziałaniu ideologii LGBT”
  • Sąd nie badał zasadności skarg pod względem merytorycznym - nie stwierdził zatem, czy są one zgodne z prawem
  • Ocenił tylko, że sprawa nie może być przez niego badana, bo taki akt nie został podjęty w sprawie z zakresu administracji publicznej
  • RPO podtrzymuje, że takie uchwały dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarży postanowienia WSA w Krakowie do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Na posiedzeniu 23 czerwca 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, w pierwszej z dziewięciu spraw sądowych ze skarg RPO na uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”, postanowił odrzucić skargę na uchwałę Rady Gminy Lipinki. Stwierdził, że zaskarżona uchwała nie została podjęta w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie może być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego.

Sąd nie badał zatem zasadności skargi pod względem merytorycznym – nie oceniał postawionych w skardze zarzutów, nie wypowiadał się na temat dyskryminującego charakteru uchwały i nie stwierdził czy jest lub nie jest ona zgodna z prawem.

Identyczną decyzję ten sam sąd podjął 24 czerwca 2020 r. w sprawie skargi RPO na uchwałę Rady Powiatu Tarnowskiego.

W postępowaniu sądowoadministracyjnym merytoryczne rozpoznanie skargi jest poprzedzone badaniem dopuszczalności jej wniesienia. To na tym, pierwszym etapie WSA w Krakowie ocenił, że sprawa nie należy do właściwości sądu i nie może być przez niego badana, bo zaskarżony akt nie został podjęty w sprawie z zakresu administracji publicznej.

Rzecznik ubolewa, że pierwsze orzeczenie w tak istotnej społecznie sprawie zapadło na posiedzeniu niejawnym, bez możliwości przeprowadzenia rozprawy i wysłuchania uczestników postępowania.

RPO nie zgadza się z tymi postanowieniami. Podtrzymuje stanowisko, że zaskarżone uchwały dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej, ponieważ zawierają władcze dyspozycje skierowane do samorządowych organów wykonawczych i podległych im jednostek organizacyjnych, np. dyrektorów szkół.

Z orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego, Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego wynika, że pojęcie spraw z zakresu administracji publicznej musi być rozumiane szeroko, bo skarga na uchwały podjęte przez organy władzy w takich sprawach stanowi formę gwarancji realizacji zasady demokratycznego państwa prawnego i zasady praworządności.

W demokratycznym państwie prawnym w którym organy władzy publicznej – w tym samorządowe – są zobowiązane działać wyłącznie na podstawie i w granicach prawa, rolą sądów administracyjnych jest orzekanie co do zgodności uchwał tych organów z Konstytucją i ustawami

Pozostałe skargi RPO na uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” oczekują na rozpoznanie. Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności zaskarżenia tych aktów przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Instytucje unijne i inne państwa europejskie wyrażają zaniepokojenie sytuacją w Polsce w związku z przyjmowaniem przez jednostki samorządu terytorialnego uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Dyrektorzy Generalni Komisji Europejskiej skierowali w tej sprawie pismo do marszałków województw oraz Minister ds. Funduszy i Polityki Regionalnej prosząc o wyjaśnienia, czy fundusze UE są i będą wydatkowane zgodnie z zasadą niedyskryminacji w związku z faktem przyjęcia przez pięć sejmików województw oraz niektóre gminy i powiaty uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Wskazali, że takie działanie organów władzy publicznej jest sprzeczne z wartościami określonymi w art. 2 TUE oraz może naruszać zakaz dyskryminacji i molestowania ze względu na orientację seksualną w zatrudnieniu, zawarty w dyrektywie Rady 2000/78/WE. Wyrazem sprzeciwu wobec dyskryminujących działań polskich władz lokalnych są też decyzje o rozwiązywaniu współpracy przez ich partnerskie miasta i regiony z Francji oraz Niemiec.

MZ do RPO: "terapie konwersyjne” niezgodne z aktualną wiedzą medyczną

Data: 2020-07-03
  • Minister Zdrowia stanowczo potępia wszelkie przejawy dyskryminacji wobec pacjentów - zarówno ze względu na orientację seksualną, jak i niepełnosprawność, otyłość, zaburzenia rozwojowe i choroby psychicznie
  • Zakres kształcenia w zawodach medycznych zapewnia, że osoby je wykonujące uzyskały właściwe przygotowanie również w zakresie równego traktowania
  • "Terapie konwersyjne” nie są zaś zgodne z aktualną wiedzą medyczną; nie ma ich w ramach świadczeń gwarantowanych
  • Skoro terapie te nie odnoszą się do systemu ochrony zdrowia, to nie jest zasadne uregulowanie ich zakazu w przepisach dotyczących ochrony zdrowia

Tak wiceministra zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko odpowiedziała Rzecznikowi Praw Obywatelskich. W maju 2020 r. z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii Adam Bodnar wystąpił do poszczególnych resortów.

Jako niezależny organ ds. równego traktowania, RPO dokłada wszelkich starań, aby zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową był przestrzegany zarówno w prawie, jak i w praktyce. Podsumowaniem tych działań jest raport RPO pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce”. Rzecznik przekazał go ministrom i innym urzędom, zwracając uwagę na rekomendacje zmian prawnych.

Ministrowi Zdrowia wskazał m.in. na próby „leczenia” z orientacji seksualnej w ramach tzw. „praktyk konwersyjnych”. Mimo jednoznacznych regulacji międzynarodowych, które potwierdzają, że homoseksualizm nie jest chorobą, a praktyki dążące do jego leczenia powinny być zakazane, wciąż w Polsce prawo je dopuszcza. Problem ten zauważył również Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, który w rekomendacjach dla Polski z 2018 r. zalecił władzom ustanowienie zakazu stosowania wszelkich praktyk konwersyjnych opartych na założeniu, że homoseksualność można wyleczyć.

Rzecznik zarekomendował też uregulowanie sytuacji prawnej osób interpłciowych w Polsce, w tym wprowadzenie zakazu przeprowadzania operacji „normalizujących” płeć bez świadomej zgody, gdy taka interwencja nie jest konieczna ze względu na zagrożenie dla życia i zdrowia.

Odpowiedź MZ

Środowisko wyczulone na wszelkie przejawy nierównego traktowania

- W pierwszej kolejności wyraźnie należy podkreślić, iż Minister Zdrowia stanowczo potępia wszelkie przejawy dyskryminacji wobec pacjentów zarówno ze względu na orientację seksualną, jak i np. wszelkiego rodzaju niepełnosprawność, otyłość, zaburzenia rozwojowe i choroby psychicznie. Także szeroko pojęte środowisko medyczne jest wyczulone na wszelkie przejawy nierównego traktowania z jakiegokolwiek powodu – odpisała Józefa Szczurek-Żelazko.

Obowiązujący zakres kształcenia w zawodach medycznych zapewnia, że osoby dopuszczone do wykonywania tych zawodów, uzyskały właściwie przygotowanie, w tym również w zakresie równego traktowania.

Przedstawiciele zawodów medycznych posiadają wiedzę i umiejętności, jak uwzględniać w procesie postępowania terapeutycznego subiektywne potrzeby i oczekiwania pacjenta wynikające z uwarunkowań społeczno-kulturowych. Poznają także społeczny wymiar zdrowia i choroby, wpływ środowiska społecznego (rodziny, sieci relacji społecznych) i nierówności społecznych oraz społeczno-kulturowych różnic na stan zdrowia, a także rolę stresu społecznego w zachowaniach zdrowotnych i autodestrukcyjnych.

Ponadto podstawa programowa w zawodach szkolnictwa branżowego jak również standard kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu medycznego zawierają ww. efekty uczenia się, których osiągnięcie ma na celu respektowanie norm moralnych oraz niedyskryminowanie z jakichkolwiek przyczyn pacjentów, z którymi absolwenci mają kontakt w pracy zawodowej.

Jednocześnie informuję, że w ramach przekazywania danych do sprawozdania z Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania oraz wypełniając zapis celu 6 pn. „Podniesienie standardów nauczania lekarzy oraz pielęgniarek i położnych w kwestii dotyczącej LGBT” określonego w przedmiotowym dokumencie, podjęto działania polegające na wydaniu rektorom szkół pielęgniarskich i szkół położnych zalecenia dotyczącego wprowadzenia zapisów tematycznych dotyczących przedmiotowych kwestii w programach kształcenia i szczegółowych efektach kształcenia. Powyższe zalecenie było monitorowane przez Ministerstwo Zdrowia w 2016 r. Z przekazanych przez uczelnie informacji wynika, że jest ono realizowane.

W programach kształcenia podyplomowego dla pielęgniarek i położnych, w ramach każdego rodzaju kształcenia, tj.: specjalizacji, kursów kwalifikacyjnych i kursów specjalistycznych, ujęte są treści w zakresie kompetencji społecznych: "szanuję godność i autonomię pacjenta bez względu na jego wiek, płeć, niepełnosprawność, orientację seksualną oraz pochodzenie narodowe i etniczne".

Biorąc pod uwagę powyższe, w opinii Ministra Zdrowia standardy kształcenia w zawodach medycznych obejmują treści wskazane w wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich. Zauważyć należy również, iż ewentualne zachowania ze strony personelu medycznego dyskryminujące pacjentów ze względu na tożsamość płciową mogą mieć raczej źródło wypływające ze stereotypów i uprzedzeń niż zasadniczo z braku odpowiedniej wiedzy i przygotowania zawodowego w tym zakresie.

Sprawa "terapii konwersyjnych"

Odnośnie kwestii terapii konwersyjnych i rekomendacji dla Polski, wydanych we wrześniu 2018 r. przez Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, które zawierały zalecenie ustanowienia zakazu stosowania wszelkich praktyk konwersyjnych, (opartych na założeniu, że homoseksualność można wyleczyć) oraz zalecenia RPO, aby zrealizować ten warunek poprzez rekomendowane działania legislacyjne w oparciu o wiedzę naukową, należy podkreślić, że homoseksualność nie jest zaburzeniem ani chorobą.

MZ otrzymało rekomendacje Komitetu ds. Praw Osób Niepełnosprawnych ONZ, zawierające apel o zakończenie stosowania terapii konwersyjnych, wraz z uwagami dot. stosowania art. 17 Konwencji o Prawach Osób Niepełnosprawnych.

Ministerstwo Zdrowia, a także inne instytucje, nie posiadają informacji potwierdzających w sposób rzetelny skali występowania takich praktyk. Jedynym źródłem informacji o stosowaniu terapii konwersyjnych są publikacje w mediach oraz raporty czy opracowania, tworzone głównie przez fundacje i stowarzyszenia zajmujące się szeroko pojętą tematyką LGBTQ+.

Należy jednak podkreślić, że większość tych doniesień opisuje pojedyncze przypadki „terapii”, co nie pozwala jednoznacznie określić częstotliwości takich praktyk oraz wszystkich lub nawet większości podmiotów prowadzących takie działania. Sytuację tę potwierdza treść „Informacji Rzecznika Praw Obywatelskich o działaniach podjętych przez Rzeczpospolitą Polską w celu implementacji postanowień Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych z uwzględnieniem Listy kwestii (CRPD/C/POL-Q/1). Rekomendacje dalszych działań państwa”, w której RPO wskazał, że nie ma oficjalnych danych na temat liczby i sposobu funkcjonowania ośrodków prowadzących „terapie konwersyjne”.

Odnosząc się do informacji zawartych w publikacji „Intersections between disabilities and sexual orientation, gender identity and sex characteristics: The situation in Poland” - wydanej przez m.in. Kampanię Przeciw Homofobii, Stowarzyszenie Strefa Wenus z Milo i Stowarzyszenie Lambda Warszawa -  wskazać należy, że dążenia do prowadzenia szeroko pojętej terapii konwersyjnej, opisane w przywołanych historiach, były reprezentowane przez zawody, nad których wykonywaniem Minister Zdrowia nie sprawuje nadzoru (psycholog, psychoterapeuta). Udział w opisywanych historiach przedstawicieli zawodów medycznych nie jest wskazywany.

Mając na względzie brak konkretnych informacji o ośrodkach prowadzących takie „terapie” oraz o ich wykonywaniu, niezgodnie z obowiązującymi przepisami i aktualną wiedzą medyczną, w ramach systemu ochrony zdrowia czy też przez przedstawicieli zawodów medycznych, nadzorowanych przez Ministra Zdrowia, nie ma obecnie podstaw do wprowadzenia przedmiotowego zakazu w regulacjach z zakresu ochrony zdrowia.

Odnosząc się do opisów przeprowadzania terapii konwersyjnych, zawartych w powołanej publikacji „Intersections between disabilities …”, można podjąć przypuszczenie, że takie działania mogą charakteryzować się naruszaniem innych dóbr, które są już chronione przepisami prawa. Takie naruszenia powinny być zgłaszane do odpowiednich instytucji zajmujących się ochroną tych dóbr.

Celem działań Ministerstwa Zdrowia jest m.in. zapewnienie dostępu do świadczeń gwarantowanych, które zgodne są z aktualną wiedzą medyczną, międzynarodowymi klasyfikacjami, a także zaleceniami towarzystw naukowych.

„Terapie”, przywołane w ww. piśmie i raportach, nie są zgodne z aktualną wiedzą medyczną, dlatego też nie ma takich świadczeń w ramach świadczeń gwarantowanych. Tym samym – co już wielokrotnie podkreślano – nie są one finansowane z budżetu przeznaczonego na świadczenia zdrowotne przekazywanego w ramach umów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Zgodnie z ustawą z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych z środków publicznych zakres podmiotowy ustawy został określony w art. 2 i nie wynika z niego jakakolwiek forma dyskryminacji w zakresie prawa do ochrony  zdrowia w tym osób nieheteronormatywnych i transpłciowych.

Ponadto zgodnie z art. 15 ww. ustawy, który określa tzw. koszyk świadczeń gwarantowanych, świadczeniobiorcy mają na zasadach określonych w ustawie, prawo do świadczeń opieki zdrowotnej, których celem jest zachowanie zdrowia, zapobieganie chorobom i urazom, wczesne wykrywanie chorób, leczenie, pielęgnacja oraz zapobieganie niepełnosprawności i jej ograniczanie, z którego również nie wynika jakakolwiek forma dyskryminacji. Jednocześnie, pragnę podkreślić, że świadczenia gwarantowane udzielane są na równych prawach, zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej.

Podsumowując, należy wskazać, że formułowanie przepisu wprowadzającego zakaz pozamedycznych terapii konwersyjnych w regulacjach dotyczących systemu ochrony zdrowia uczyniłoby go najprawdopodobniej nieskutecznym, częściowo lub całkowicie martwym oraz nie rozwiązałoby w praktyce zgłaszanego problemu.

Załączony raport zawiera też pewną nieścisłość. Wskazuje bowiem, że „W opinii Ministerstwa Zdrowia zmiany prawne w tym zakresie nie są konieczne” powołując się na stanowisko przedstawiciela MZ zaprezentowane w Genewie w czasie prezentacji raportu rządowego przed Komitetem ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami.

Przedstawiciel MZ wskazał jedynie w swoim stanowisku, że zakres terapii konwersyjnych (oceniany na podstawie dostępnych informacji) nie odnosi się do systemu ochrony zdrowia i tym samym – na co wskazano także w niniejszym piśmie – brak jest zasadności uregulowania zakazu w przepisach dotyczących ochrony zdrowia.

Jednocześnie należy wskazać na możliwości wykorzystania obecnie dostępnych przepisów i środków interwencji wobec naruszenia praw osób nieheteronarmatywnych. Problemem jest nie tyle brak odpowiednich regulacji, ale nieumiejętne wykorzystanie tych istniejących obecnie oraz brak odpowiedniej wiedzy pod kątem stosowania tych rozwiązań.

Jednocześnie uprzejmie informuję, że postulaty dot. sytuacji osób interseksualnych zostaną przez Ministerstwo Zdrowia przeanalizowane – dodała Józefa Szczurek-Żelazko

XI.503.3.2020

Webinarium: #MeToo na uczelniach: spotkanie z Aliną Czyżewską

Data: 2020-07-02

Ostatnie wydarzenia na Śląskim Uniwersytecie Medycznym ponownie obudziły dyskusję dotyczącą przemocy werbalnej i fizycznej, zachowań seksistowskich oraz molestowania na polskich uczelniach, a także obnażyły braki i pilną potrzebę wypracowania jednolitych, powszechnie przyjętych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych.

RPO zaprosił na kolejne spotkanie z cyklu #PorozmawiajMY: pt. „#MeToo na uczelniach” Alinę Czyżewską - aktorkę i aktywistkę społeczną walczącą z łamaniem praw człowieka w obszarze kultury, członkinię Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, koordynatorkę Pogotowia Prawnego Kultury Niepodległej.

#metoo - nie jesteś sama

#metoo to dla mnie ruch, który zwrócił uwagę na to jak bardzo naruszane są granice ze względu na płeć. Jak często dochodzi z tego powodu do upokarzania, agresji, poniżania, stosowania przemocy seksualnej wobec kobiet. Akcja #metoo uzmysłowiła mi, że pewne zdarzenia to nie jest moje osobiste przeżycie, odosobniony problem, a przekraczanie granic, które doświadczają całe rzesze kobiet. Ten ruch opiera się na solidarności: usłyszałyśmy inne kobiety, zaczęłyśmy działać, być otwarte na swoje doświadczenia – podkreśla Czyżewska.

Aktywistka przeprowadziła ankietę wśród studentów i studentek szkół teatralnych, której wyniki zaprezentowane zostały na konferencji "Zmiana-teraz! O czym milczeliśmy w szkołach teatralnych". Pomaga obywatelom i obywatelkom w sytuacjach nadużywania władzy w sektorze publicznym: w instytucjach, szkołach, samorządach... Więcej o swoich doświadczeniach w kontekście przeciwdziałania przemocy seksualnej i mobbingowi na uczelniach opowiedziała w rozmowie z RPO.

Zapis całości rozmowy można oglądać na serwisie YouTube. Wystarczy kliknąć w obrazek na górze strony.

Konkurs na polski odpowiednik słowa „elderspeak” – rozstrzygnięcie

Data: 2020-07-02

Jury konkursu na polski odpowiednik angielskiego słowa „elderspeak” w składzie: Danuta Parlak, prof. Barbara Rysz-Kowalczyk, Ewa Kulisz, Barbara Imiołczyk, Ewa Tułodziecka-Czapska, podjęło decyzję o rozstrzygnięciu konkursu. Wygrały dwa określenia:

  • Dziadurzenie – do stosowania w mowie potocznej
  • Gerontomowa – do stosowania w języku naukowym, publicystycznym.

Laureatami konkursu zostają tym samym:

Weronika Sztorc za określenie „dziadurzenie”,

Kamil Dziwisz i Michał Nowak za słowo „gerontomowa”.

Serdecznie gratulujemy!

Dlaczego jury wybrało „dziadurzenie” i „gerontomowę”?

Zdaniem oceniających słowo „dziadurzenie” najlepiej ze wszystkich zgłoszonych propozycji oddaje charakter „elderspeaking”. Dodatkowo niesie ze sobą ładunek negatywnych emocji, co odpowiada samopoczuciu osób starszych, kiedy ktoś mówi do nich jak do dzieci. Jest łatwe do wymówienia i wydawania krótkich komunikatów (Nie dziadurz!)

Natomiast słowo „gerontomowa”, zdaniem jury, może być używane w języku naukowym ze względu na neutralny charakter, a jednocześnie trafne oddanie kogo i czego dotyczy.

Dlaczego jury wybrało dwa słowa? Język polski ma odmiany: innego słownictwa używa się w codziennej mowie, w kampaniach społecznych, języku gazetowym, a innego w publikacjach naukowych.

Co to jest elderspeak?

To protekcjonalny sposób mówienia wykorzystywany przez młodsze pokolenie w relacjach z osobami starszymi. Przypomina język jakim zwracamy się do najmłodszych dzieci:

  • nadużywa zdrobnień („zjemy śniadanko”),
  • wykorzystuje zwroty poufałe (np. „babciu”, „dziadku” w kontaktach z obcymi),
  • używa zwrotów „my” zamiast „ja” i „ty” („zrobimy” zamiast „zrobię/zrobisz”),
  • pojawia się więcej powtórzeń, pytań, rozkazów,
  • przeważają proste zdania, ograniczone słownictwo,
  • tempo mówienia jest wolniejsze, ton wyższy,
  • rozmówca przerywa wypowiedzi osoby starszej i sam uzupełnia, stawia pytania sugerujące odpowiedź (Jesteśmy zmęczeni, prawda?), przesadnie chwali, zachęca zamiast pomagać.

Mimo że niektórzy starsi odbiorcy akceptują ten sposób mówienia, generalnie uważa się go za nieodpowiedni, dyskryminujący osoby starsze, a nawet naruszający ich poczucie godności. Stosowanie tego sposobu komunikowania może powodować wycofanie się osób starszych z życia społecznego.

Uwagi Rzecznika do projektu Strategii na rzecz Osób z Niepełnosprawnościami 2020-2030

Data: 2020-07-02
  • RPO z uznaniem przyjął podjęcie przez rząd prac na projektem Strategii na rzecz Osób z Niepełnosprawnościami 2020-2030
  • Niepokój budzi jednak, że nie przewidziano na nią żadnych dodatkowych środków finansowych
  • Nie zakłada się także udziału środowiska w jej przygotowywaniu
  • A projekt nie uwzględnia m.in. potrzeb kobiet i dziewcząt z niepełnosprawnościami; nie odnosi się do sytuacji seniorów, nie przewiduje szybkich działań, aby znieść instytucję ubezwłasnowolnienia 
  • Ponadto niewystarczające są propozycje przeciwdziałania głębokiemu kryzysowi w psychiatrii dziecięcej

- Tylko kompleksowe i długofalowe działania realizowane według określonego harmonogramu i z wykorzystaniem odpowiednich środków finansowych mogą zapewnić zmianę charytatywnego modelu niepełnosprawności na model oparty na prawach człowieka – napisał Adam Bodnar do wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Pawła Wdówika, pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił mu uwagi do projektu Strategii na rzecz Osób z Niepełnosprawnościami 2020-2030. Przyjęcie takiego dokumentu było jedną z najważniejszych rekomendacji, wydanych w 2018 r. wobec Polski przez Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami. Monitoruje on stan wdrażania Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami, którą Polska ratyfikowała w 2012 r.

Zdaniem RPO (który monitoruje wdrażanie Konwencji w Polsce) szczególnie istotne jest zapewnienie pełnej ochrony prawnej przed dyskryminacją ze względu na niepełnosprawność w różnych obszarach życia, w relacjach wertykalnych i horyzontalnych. Obecne rozwiązania legislacyjne są dalece niewystarczające.

Uwagi generalne

W ocenie RPO Strategia stwarza szansę by w znaczny sposób przybliżyć Polskę do wdrożenia w życie postanowień Konwencji. W tym jednak celu niezbędne są istotne zmiany, które zagwarantują, że przyjęte w Strategii priorytety będą faktycznie realizowane i uwzględnią pełną perspektywę osób z niepełnosprawnościami, jak i rekomendacje Komitetu ONZ.

Udział osób z niepełnosprawnościami w projektowaniu i konsultowaniu Strategii

W rekomendacjach Komitet podkreślił, że strategia i plan wdrożenia Konwencji powinny powstać przy szerokim udziale organizacji osób z niepełnosprawnościami. Konsultacje powinny rozpocząć się na wczesnych etapach i stanowić wkład w końcowy produkt. A państwa-strony powinny zapewnić dostępność procesów konsultacji – np. przez zapewnienie tłumaczy języka migowego, alfabetu Braille'a i tekstu łatwego do czytania.

Tymczasem w projekcie Strategii brak informacji o jakimkolwiek zaangażowaniu środowiska osób z niepełnosprawnościami w jej przygotowywanie. Proponowana procedura konsultacji w żadnym aspekcie nie mieści się w standardach. Dokument nie został też przygotowany w formatach dostępnych dla wszystkich osób z niepełnosprawnościami, a proces konsultacji nie uwzględnia ich szczególnych potrzeb. Termin wnoszenia uwag wyznaczono na dwa tygodnie od momentu publikacji, czego – biorąc pod uwagę  jego znaczenie i objętość – nie można uznać za realistyczne.

Perspektywa kobiet i dziewcząt z niepełnosprawnościami

Odwołując się do sytuacji kobiet z niepełnosprawnościami, projekt słusznie podnosi, że napotykają one specyficzne, dodatkowe bariery w pełnym włączeniu w życie publiczne, społeczne i zawodowe. Konwencja zobowiązuje zaś do uznania, że są one narażone na wieloraką dyskryminację oraz do podjęcia środków w celu zapewnienia pełnego i równego korzystania przez nie ze wszystkich praw człowieka i podstawowych wolności.

Mając na uwadze, że kobiety z niepełnosprawnościami są w szczególny sposób zagrożone przemocą ze względu na płeć, w tym przemocą na tle seksualnym, przemocą domową i instytucjonalną, Komitet ONZ wezwał Polskę do przyjęcia kompleksowej strategii zapobiegania i wykorzenienia wszelkich form przemocy wobec nich – i w domu, i w instytucjach. Sformułował też istotne rekomendacje w obszarze  ich zdrowia seksualnego i prokreacyjnego.

Mimo to ich potrzeby oraz rekomendacje Komitetu nie zostały uwzględnione w żadnym z działań priorytetowych planowanych przez rząd na najbliższe 10 lat. Rodzi to poważną obawę, że kobiety i dziewczęta z niepełnosprawnościami w dalszym ciągu pozostaną niewidoczne dla polityki państwa  Dokument wymaga zatem ponownej analizy pod kątem szczególnych potrzeb tej grupy.

Dyskryminacja krzyżowa – prawa niepełnosprawnych seniorów, dzieci i przedstawicieli innych grup narażonych na dyskryminację

Najliczniejszą grupą osób z niepełnosprawnościami są osoby starsze, które mierzą się z trudnościami wynikającymi ze stanu zdrowia. Są postrzegane nie tylko przez pryzmat stereotypów odnoszących się do niepełnosprawności, ale także - stereotypów typowych dla starszego wieku, związanych z ageizmem. Mieszczą się tu uprzedzenia, że osoba starsza stanowi obciążenie dla społeczeństwa, jest słabsza intelektualnie i zależna od innych. To także specyficzna stygmatyzacja osób z demencją i chorobą Alzheimera.

Są one podwójnie narażone na gorsze traktowanie, izolację społeczną, biedę i przemoc, a także na odsunięcie od wsparcia w przypadku jego ograniczonych zasobów. Fragmentaryzacja polityk odnoszących się do osób starszych i osób z niepełnosprawnościami przyczynia się do pomijania ich szczególnych potrzeb.

Znajduje to potwierdzenie w projekcie Strategii, która nie poświęca tej grupie żadnej szczególnej uwagi. W żaden też sposób nie odnosi się do działań zaplanowanych już w ramach uchwały „Polityka społeczna wobec osób starszych 2030. BEZPIECZEŃSTWO-UCZESTNICTWO-SOLIDARNOŚĆ”.

Oprócz specyficznych potrzeb kobiet i dziewcząt z niepełnosprawnościami, a także powiązania przesłanki wieku i niepełnosprawności, Strategia powinna też uwzględniać problem dyskryminacji krzyżowej pod kątem wszystkich prawnie chronionych przesłanek nierównego traktowania - rasy, pochodzenia narodowego lub etnicznego, obywatelstwa, czy orientacji seksualnej.

Zastrzeżenia i oświadczenie interpretacyjne do Konwencji

Ratyfikując Konwencję, Polska wniosła zastrzeżenia do przepisu art. 23 ust. 1 lit a Konwencji (prawo do zawarcia związku małżeńskiego), do art. 25 lit. a Konwencji (zdrowie seksualne i reprodukcyjne), a także oświadczenie interpretacyjne do art. 12 Konwencji (równość wobec prawa). Zwłaszcza to ostatnie oświadczenie budzi poważne wątpliwości. Rząd Polski zawęził treść normatywną art. 12 Konwencji do uznania, że osoby z niepełnosprawnościami mają równą z innymi osobami zdolność prawną, pominął zaś równość w zakresie zdolności do czynności prawnych.

Tymczasem celem Konwencji było przyznanie osobom z niepełnosprawnościami równej z innymi zdolności do czynności prawnych. Zastrzeżenie to należy uznać za niedopuszczalne, gdyż jest  niezgodne z przedmiotem Konwencji oraz stoi w sprzeczności z jej celami,.

A skoro celem Strategii jest m.in. wdrożenie postanowień, to niezbędne jest  takie zaplanowanie działań i priorytetów, aby możliwe było jak najszybsze odstąpienie od tych zastrzeżeń.

Protokół fakultatywny do Konwencji

By zapewnić skuteczność postanowieniom Konwencji, uchwalono do niej Protokół fakultatywny. Zgodnie z nim Komitet ONZ przyjmuje i rozpoznaje indywidualne zawiadomienia osób lub grup, które twierdzą, że są ofiarami naruszenia przez państwo-stronę zapisów Konwencji. W efekcie Komitet może zalecić państwom działania naprawcze.

Prawo do składania takich skarg nie przysługuje jednak polskim obywatelom, ani innym osobom, pokrzywdzonym w wyniku działania lub zaniechania instytucji publicznych. Do dziś Polska nie podpisała bowiem ani nie ratyfikowała Protokołu fakultatywnego.

Rzecznik wiele razy występował o to do rządu. Przyczyniłoby się to do dalszej poprawy sytuacji osób z niepełnosprawnościami. O rozważenie możliwości ratyfikowania zwrócił się do Polski także Komitet ONZ. Choć MRPiPS  ma tu negatywne stanowisko, to projekt Strategii powinien zawierać co najmniej tzw. mapę drogową dojścia do ratyfikowania tego dokumentu.

Wskaźniki monitorujące realizację Strategii

Jednym z kluczowych elementów planów strategicznych, świadczących o możliwości ich efektywnej realizacji są tzw. wskaźniki monitorujące. Do Strategii dołączono wprawdzie tabelę z wykazem wskaźników, które jednak dotyczą jedynie wybranych działań w ramach poszczególnych priorytetów Strategii. Zdecydowana większość planowanych działań nie została powiązana z żadnym miernikiem. Stawia to pod znakiem zapytania możliwość skutecznego monitorowania realizacji Strategii.

W ocenie RPO projektowane w Strategii priorytety i działania powinny być tak skonstruowane, żeby ich efekty były mierzalne, zarówno dla osób odpowiedzialnych za realizację, jak i dla ich beneficjentów - a także dla organizacji i instytucji monitorujących wykonanie Strategii.

Źródła finansowania

Zdecydowany sprzeciw RPO budzi rozdział poświęcony źródłom finansowania działań Strategii, według którego nastąpi to w ramach kwot ujętych w planach finansowych jednostek finansów publicznych. Tym samym nie jest przewidywane zwiększenie wydatków w jednostkach ponad kwoty wskazane w ustawie budżetowej na dany rok oraz w ich planach finansowych. Oznacza to, że Strategię przygotowano z założeniem, że nowe zadania w obszarze ochrony praw osób z niepełnosprawnościami nie pociągną za sobą żadnych skutków finansowych dla budżetu państwa.

Takie założenie jest nie tylko chybione, ale stawia pod znakiem zapytania wiarygodność całego dokumentu. Doświadczenie wskazuje, że projektowanie ambitnych celów bez wskazania źródeł ich dodatkowego finansowania skutkuje albo ich nierealizowaniem, albo dodatkowym obciążeniem odpowiedzialnych za nie instytucji, kosztem innych ustawowych zadań. Tymczasem prowadzenie polityki społecznej wymaga odpowiedzialności i przyznania, że realizacja praw człowieka, a także zasady równego traktowania, nie jest działaniem bezkosztowym - ale działaniem wartym poniesionych kosztów.

Uwagi szczegółowe – dwa priorytety

Uwagi szczegółowe do Strategii Rzecznik przekazał w załączeniu według przesłanego formularza. W piśmie do MRPiPS zwrócił jedynie uwagę na dwie kwestie priorytetowe.

Pierwszą jest konieczność zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia i zastąpienia jej systemem wspieranego podejmowania decyzji. W projekcie Strategii planuje się pogłębioną analizę ustawodawstwa i praktyk w zakresie instytucji ubezwłasnowolnienia oraz możliwości wprowadzenia w jej miejsce modelu wspieranego podejmowania decyzji, a następnie – w przypadku braku przeciwskazań – jego stopniowe wdrożenie. Działanie to zaplanowano na lata 2020-2025. RPO apeluje o rezygnację z dalszych analiz i o efektywne działania dla zapewnienia równości wobec prawa osobom z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną.

Ubezwłasnowolnienie jest instytucją anachroniczną, naruszającą fundamentalne prawa osób z niepełnosprawnościami i skutkującą licznymi nadużyciami. Pozostawienie w Strategii zapisu, który pozwala na dalsze wydłużanie przeprowadzanych już wielokrotnie analiz, nie przyniesie realnej zmiany tysiącom osób ubezwłasnowolnionych w Polsce.

Drugą kwestią jest głęboki kryzys w obszarze psychiatrii dziecięcej. Autorzy projektu dostrzegli problem, ale proponowane działania wydają się  dalece niewystarczające - ograniczają się bowiem do profilaktyki. A RPO w ostatnich latach sformułował szereg rekomendacji odnoszących się do dramatycznego stanu psychiatrii dziecięcej. Wskazał na takie problemy jak:

  • braki kadrowe wśród lekarzy psychiatrów, pielęgniarek psychiatrycznych, a także terapeutów zajęciowych;
  • długi okres oczekiwania na hospitalizację – nawet do 12 miesięcy,
  • niska wiedza i świadomość lekarzy pierwszego kontaktu,
  • niska wycena świadczeń zdrowotnych,
  • nierównomierne usytuowanie placówek psychiatrycznych na terenie kraju oraz trudne warunki lokalowe.

XI.022.1.2020

Minister nauki do RPO: apeluję do rektorów o powoływanie rzeczników ws. sporów z zakresu mobbingu i równego traktowania

Data: 2020-07-02
  • Minister  Nauki i Szkolnictwa Wyższego rekomenduje rektorom powołanie w każdej uczelni rzecznika akademickiego, który wspierałby studentów i pracowników w rozwiązywaniu konfliktów i dbał o zapewnienie zasady równego traktowania
  • Wojciech Murdzek uczulił też rektorów na konieczność traktowania wszystkich przedstawicieli społeczności akademickich w sposób licujący z najwyższymi standardami etycznymi i moralnymi oraz poszanowania praw, swobody wyrażania przekonań, wiary, orientacji i systemu wartości
  • Tak minister odpowiedział na wystąpienie RPO w sprawie mobbingu i molestowania na Śląskim Uniwersytecie Medycznym 

19 czerwca 2020 r. Rzecznik  Praw Obywatelskich podjął sprawę przemocy werbalnej i fizycznej oraz zachowań seksistowskich, a także molestowania, ze strony niektórych pracowników Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Skargi studentów i absolwentów wskazują, że było to stałą i powszechnie znaną praktyką, na którą nie było odpowiedniej reakcji władz uczelni. To jaskrawa ilustracja braku jednolitych, powszechnie przyjętych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych w polskich uczelniach.

A brak takich mechanizmów uniemożliwia skuteczną walkę z patologiami, negatywnie wpływa na kształcenie studentów i może ograniczać ich konstytucyjne prawa do nauki – podkreślał Adam Bodnar.

Sytuacja, do jakiej doszło na ŚUM - a także obserwacja patologii na innych polskich uczelniach - wskazuje na konieczność wdrożenia strategii przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i dyskryminacji w środowisku akademickim, a także stworzenia systemu wsparcia dla pokrzywdzonych.

Do rektora ŚUM Rzecznik zwrócił się o wyjaśnienia. Pytał, jakie działania uczelnia ma zamiar podjąć w odpowiedzi na skargi oraz jak reagowała na wcześniejsze zgłoszenia o nieprawidłowościach.

Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Rzecznik spytał, czy planuje podjąć działania służące wdrożeniu na uczelniach wyższych standardów antydyskryminacyjnych i antymobbingowych bądź służące wsparciu uczelni w samodzielnym ich przyjęciu.

O to samo RPO wystąpił do Ministra Zdrowia, którego ponadto poprosił o pilne podjęcie działań nadzorczych wobec ŚUM.

Odpowiedź ministra Wojciecha Murdzka

Z zaniepokojeniem przyjąłem treść pisma Pana Rzecznika, a także pisma Przewodniczącej Zarządu Krajowego Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz doniesienia medialne dotyczące występowania patologicznych zjawisk w Uczelni.

Powzięte informacje skłoniły mnie do skierowania pisma do rektorów uczelni publicznych i niepublicznych tworzących system szkolnictwa wyższego i nauki, w którym zwróciłem uwagę Państwa Rektorów na szereg okoliczności, w tym na konieczność traktowania wszystkich przedstawicieli społeczności akademickich, studentów, doktorantów, nauczycieli akademickich oraz innych pracowników uczelni w sposób licujący z najwyższymi standardami etycznymi i moralnymi oraz poszanowanie osobistych praw, swobodę wyrażania własnych przekonań, wiary, orientacji i systemu wartości.

Przypominałem także, że ciężar odpowiedzialności w zakresie tworzenia uczelnianej kultury organizacyjnej przeciwdziałającej występowaniu niewłaściwych zachowań oraz skonstruowania procesu kształcenia i pracy w uczelni w sposób wolny od wszelkich form prześladowania i dyskryminacji studentów, doktorantów i pracowników, spoczywa na władzach poszczególnych uczelni.

Zarekomendowałem także rozważenie powołania przez Rektorów instytucji rzecznika akademickiego w uczelni, określanego także mianem rzecznika praw i wartości akademickich, którego zadaniem jest wspieranie studentów i pracowników uczelni w rozwiązaniu konfliktów w sytuacjach budzących wątpliwości oraz dbanie o zapewnienie równego traktowania i poszanowania wszystkich członków wspólnoty akademickiej.

Idea funkcjonowania i powoływania w uczelniach tzw. ombudsmana czy rzecznika akademickiego jest pokłosiem przeprowadzonej reformy szkolnictwa wyższego i nauki i zarazem przykładem praktyki wspierającej uczelnie we wdrażaniu przepisów Konstytucji dla Nauki.

Instytucja tego rodzaju rzeczników funkcjonuje nie tylko w wielu krajach europejskich, ale także na forum krajowym, gdzie dobre praktyki w tym zakresie wypracowały m.in. Uniwersytet Gdański, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu czy Uniwersytet Warszawski.

Rzecznik akademicki działa na rzecz społeczności uczelni jako mediator i tzw. mąż zaufania, który swoje działania przy rozwiązywaniu indywidualnych sporów z zakresu mobbingu i dyskryminacji dotyczących uczelni i jej społeczności, czy nawet zwykłych interpersonalnych konfliktów, opiera na poszanowaniu zasad poufności i bezstronności oraz przede wszystkim niezależności od jednostek organizacyjnych i organów uczelni.

Omawiane pismo skierowałem do wiadomości Pana Rzecznika, a także do wiadomości wszystkich właściwych ministrów nadzorujących uczelnie, Przewodniczącego Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej, Przewodniczącego Krajowej Reprezentacji Doktorantów oraz konferencji rektorów zrzeszających szkoły wyższe, tak aby wszystkie podmioty tworzące system szkolnictwa wyższego i nauki miały świadomość występowania negatywnych zjawisk w środowisku.

Mając na względzie niezwykłą delikatność otrzymywanych doniesień, ale także spoczywający na władzach publicznych obowiązek w zakresie zapewnienia poszanowania i ochrony godności człowieka, wystąpiłem dodatkowo do Ministra Zdrowia jako ministra właściwego sprawującego nadzór nad uczelniami medycznymi z prośbą o niezwłoczne przyjrzenie się sytuacji w Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach, deklarując jednoczesne pełne wsparcie i współpracę przy wyjaśnieniu podnoszonych zarzutów.

Pragnę zapewnić Pana Rzecznika, że wszelkie sygnały o nieprawidłowościach i występowaniu nagannych zjawisk molestowania, molestowania seksualnego, mobbingu, przemocy werbalnej i fizycznej oraz dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, status bądź orientację w środowisku szkolnictwa wyższego i nauki, podlegają i podlegać będą dalszej szczegółowej analizie i uwadze resortu oraz dalszym konsekwencjom.

Podtrzymuję także wyrażoną w piśmie z 30 kwietnia br. deklarację, zgodnie z którą niezwłocznie po przywróceniu funkcjonowania szkół wyższych, do władz wszystkich uczelni nadzorowanych przez ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego i nauki skierowane zostanie pismo, w którym zwrócę się z prośbą o cykliczne monitorowanie i przekazywanie do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego informacji m.in. w zakresie wyników analizy funkcjonujących w uczelniach procedur przeciwdziałających występowaniu zjawisk dyskryminacji, skali zjawiska czy sposobów monitorowania wraz z wynikami ewaluacji w rocznych okresach sprawozdawczych - podsumował minister.

VII.7033.46.202020

RPO upomina się o prawa pacjentów nieheteronormatywnych i transpłciowych

Data: 2020-07-01
  • Osoby nieheteronormatywne oraz transpłciowe nadal są narażone w placówkach służby zdrowia na poniżające lub nierówne traktowanie
  • Kwestionowane są prawa pacjenta w odniesieniu do osób bliskich - partnerów tej samej płci
  • Zdarzają się też próby „leczenia” pacjentów z orientacji seksualnej. A choć homoseksualność nie jest chorobą, to tzw. „terapie konwersyjne” nie są w Polsce zabronione
  • Niezbędne jest zatem upowszechnienie wśród personelu medycznego wiedzy o przepisach w kontekście postępowania wobec tych pacjentów i  osób im bliskich – wskazuje RPO prezesowi Naczelnej Rady Lekarskiej

Ze skarg osób nieheteronormatywnych i transpłciowych wynika, że niestosowne komentarze oraz poniżające lub nierówne traktowanie mogą wynikać z uprzedzeń, ale też z niewiedzy i nieprzygotowania personelu medycznego.

Wcześniejsze dzialania Rzecznika 

RPO – który pełni funkcje organu ds. równego traktowania – w 2016 r. korespondował z ówczesnym prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej w kontekście raportu Biura RPO pt. „Równe traktowanie pacjentów – osoby nieheteroseksualne w opiece zdrowotnej. Analiza i zalecenia”.

Rzecznik wskazywał wówczas, że najistotniejszym problemem wynikającym z badań jest niższy standard opieki zdrowotnej oferowanej pacjentom nieheteroseksualnym, spowodowany  rozpowszechnionymi wśród personelu medycznego stereotypami dotyczących społeczności LGB (lesbijek, gejów i osób biseksualnych).

Wskazywał także, że pacjenci nieheteronormatywni są narażeni na niestosowne, czasem wulgarne komentarze i obraźliwe, poniżające traktowanie ze strony personelu medycznego oraz na inne formy dyskryminacji ze względu na  orientację seksualną.

Dlatego Rzecznik postulował, że niezbędne jest stałe poszerzanie wiedzy na temat specyfiki leczenia osób LGB wśród studentów medycyny i lekarzy.

W odpowiedzi prezes NRL zapewnił, że zasada równego traktowania pacjentów ma swój wyraz w programach szkoleń realizowanych przez samorząd lekarski, a zasady etyki lekarskiej zobowiązują lekarzy do przestrzegania praw człowieka i dbania o godność zawodu lekarskiego.

Problemy są nadal aktualne

- Niestety, po upływie 4 lat od wskazanej korespondencji podnoszone wówczas problemy pozostają aktualne – pisze Adam Bodnar. Ze skarg z ostatnich lat wynika, że osoby nieheteronormatywne, a także osoby transpłciowe – których nie obejmowały badania z 2016 r. – są nadal  narażone na niestosowne komentarze oraz poniżające lub nierówne traktowanie.

Jednym z problemów najczęściej zgłaszanych przez homoseksualnych pacjentów jest kwestionowanie ich praw pacjenta w odniesieniu do osób bliskich, partnerów tej samej płci. Tymczasem zgodnie z ustawą z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, osobą bliską -  uprawnioną do obecności przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych czy otrzymania informacji o stanie zdrowia pacjenta -  jest też osoba pozostająca we wspólnym pożyciu, a zatem również partner tej samej płci.

Skargi wskazują także na problem dyskwalifikowania homoseksualnych mężczyzn jako dawców krwi czy szpiku kostnego.  A takie działania nie znajdują podstaw w rozporządzeniach Ministra Zdrowia określających warunki dawstwa.

Niezbędne wydaje się zatem upowszechnienie wśród personelu medycznego wiedzy na temat obowiązujących przepisów prawa, w kontekście postępowania wobec pacjentów LGBT oraz osób im bliskich.

Inną istotną kwestią są zgłaszane w skargach próby lekarzy „leczenia” pacjentów z orientacji seksualnej, o których również dowiaduję się z indywidualnych skarg obywateli. Mimo jednoznacznych regulacji międzynarodowych wskazujących, że homoseksualność nie jest chorobą i zobowiązujących państwa do zakazania tzw. „terapii konwersyjnych”, nie są one w Polsce zabronione przez prawo.

Problem ten zauważył Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami. W rekomendacjach dla Polski z września 2018 r. zalecił on ustanowienie zakazu stosowania wszelkich praktyk konwersyjnych, opartych na założeniu, że homoseksualność można wyleczyć.

Szczególnie istotną kwestią jest też sytuacja transpłciowych i interpłciowych pacjentów. Przepisy nie regulują ani zasad specjalistycznej opieki dla tych grup, ani kwestii ustalenia płci metrykalnej. Zasady postępowania diagnostyczno-terapeutycznego wobec osób transpłciowych pozostają dalekie od aktualnych standardów określonych przez Światowe Stowarzyszenie Specjalistów(-tek) do spraw Zdrowia Osób Transpłciowych (WPATH). Wielu lekarzy nie ma świadomości specyficznych potrzeb tej grupy. Z kolei brak regulacji terapii zaburzeń rozwoju płci u osób interpłciowych budzi obawy o naruszenia praw tych osób przez niepotrzebne interwencje chirurgiczne.

A zarówno Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy w rezolucji z 12 października 2017 r., jak i Parlament Europejski w rezolucji z 14 lutego 2019 r., wezwały do zakazu przeprowadzania operacji „normalizujących” płeć, sterylizacji i innych procedur medycznych na osobach interpłciowych bez ich świadomej zgody.

Nierówne traktowanie w obszarze ochrony zdrowia ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową nie jest zakazane przepisami ustawy o równym traktowaniu. Jednocześnie nie każdy przypadek dyskryminacji, poniżającego traktowania lub innych naruszeń praw człowieka stanowi także naruszenie praw pacjenta. Dochodzenie zadośćuczynienia na podstawie ustawy o prawach pacjenta nie zawsze będzie więc dostępnym środkiem ochrony. Obecny stan prawny wymaga zatem nowelizacji, których postulaty RPO przekazał Ministrowi Zdrowia i Rzecznikowi Praw Pacjenta. 

Zostały one omówione także w najnowszym raporcie Biura RPO pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce”.

Niezależnie od rekomendacji niezbędnych zmian prawnych, dla poprawy sytuacji nieheteronormatywnych i transpłciowych pacjentów istotne jest przeciwdziałanie naruszeniom ich godności i innych praw poprzez odpowiednie przygotowanie personelu medycznego.  

A wiele problemów wynika z nieświadomości przedstawicieli i przedstawicielek służby zdrowia o specyficznych potrzebach osób LGBT w opiece zdrowotnej.

Adam Bodnar wystąpił do prof. Andrzeja Matyi, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej. Pyta, jaki działania podejmuje lub planuje się podjąć w celu zwiększenia wiedzy o specyfice leczenia osób LGBTI u studentów medycyny i lekarzy, a także dla zapewnienia równego traktowania pacjentów bez względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową.

XI.411.2.2016

Brak sprzeczności interesów oskarżonych bronionych przez jednego adwokata. RPO przyłączył się do skargi konstytucyjnej

Data: 2020-07-01
  • Stwierdzenie sądu o sprzeczności interesów oskarżonych bronionych przez tego samego obrońcę można zaskarżyć
  • Zażalenie nie przysługuje zaś, jeśli sąd orzeknie, że interesy oskarżonych nie są sprzeczne
  • Takie zróżnicowanie nie jest racjonalnie uzasadnione – uznał RPO, który przyłączył się do dwóch postępowań w Trybunale Konstytucyjnym ze skargi konstytucyjnej w takich sprawach

O sprzeczności interesów oskarżonych można mówić, gdy obrona jednego z nich naraża dobro drugiego. Chodzi o sytuację, gdy wyjaśnienia jednego z oskarżonych czy też dowody przez niego powołane godzą w interes drugiego oskarżonego – co rodzi kolizję ich interesów. W takiej sytuacji jeden obrońca nie może bronić obu tych oskarżonych.

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 85 § 2 w związku z art. 85 § 3 Kodeksu postępowania karnego - w zakresie w jakim nie przewidują możliwości wniesienia zażalenia na zarządzenie prezesa sądu okręgowego o tym, że interesy kilku oskarżonych, reprezentowanych przez tego samego obrońcę, nie pozostają w sprzeczności. 

Według RPO jest to niezgodne z art. 32 ust. 1 (zasada równości obywateli wobec prawa) w związku z art. 78 Konstytucji (prawo do zaskarżenia decyzji pierwszej instancji).; art. 42 ust. 2 Konstytucji (prawo do wyboru obrońcy); art. 78 w związku z art. 176 ust. 1 Konstytucji (zasada dwuinstancyjności) oraz art. 45 ust. 1 (prawo do sądu) w związku z art. 77 ust. 2 Konstytucji (prawo do wynagrodzenia szkody).

Jak wskazał skarżący, na postanowienie sądu o stwierdzeniu sprzeczności interesów oskarżonych bronionych przez tego samego obrońcę przysługuje zażalenie. Jest to słusznym rozwiązaniem – inaczej art. 85 § 2 k.p.k. godziłby w konstytucyjną zasadę dwuinstancyjności postępowania oraz stanowiłby naruszenie fundamentalnej zasady swobody wyboru obrońcy. Tymczasem, gdy sąd orzeknie, że interesy oskarżonych nie pozostają w sprzeczności, stronie nie przysługuje zażalenie – choć może być to dla niej niekorzystne lub nieprawidłowe.

Rzecznik podkreśla, że pozbawienie skarżącego możliwości kontroli sądowej rozstrzygnięcia w zakresie braku sprzeczności interesów może skutkować pozbawieniem go prawa do obrony. W sytuacji bowiem, gdy doszło do konfliktu interesów podejrzanych, bronionych przez tego samego obrońcę, ich obrona jest jedynie pozorna.

II.5150.3.2020, II.5150.4.2020

(szczegóły w załącznikach poniżej)

Potrzeba całościowej strategii przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści - pisze Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego

Data: 2020-06-30
  • Mija 20 lat od przyjęcia dyrektywy wprowadzającej w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne
  • Z tej okazji RPO przypomina premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, że ponad dwa lata temu sygnalizował mu konieczność stworzenia całościowej strategii przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści
  • A w sytuacjach zbiorowego zagrożenia nie trzeba wiele, aby doszło do eskalacji nienawiści, szczególnie wobec grup tradycyjnie narażonych na przestępstwa na tym tle
  • Mimo zgłoszonych w 2019 r. przez Rzecznika 20 rekomendacji systemowych zmian w prawie i praktyce, niewiele się zmieniło 

- Tymczasem ostatnie wydarzenia w Polsce i na świecie dowodzą, jak pilne jest stworzenie kompleksowej polityki zwalczania przestępstw motywowanych nienawiścią rasową i uprzedzeniami na tle narodowości, pochodzenia etnicznego, wyznania, a także orientacji i tożsamości seksualnej, wieku czy niepełnosprawności – pisze Adam Bodnar w obszernym wystąpieniu do premiera.

Dyrektywa 2000/43/WE

W dyrektywie 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r. Rada zobligowała państwa członkowskie do powołania niezależnych organów ds. równego traktowania (w Polsce jest nim Rzecznik Praw Obywatelskich).

W rocznicowym oświadczeniu EQUINET (Europejska Sieć Organów ds. Równego Traktowania), Komisa Europejska, Sekretariat Generalny Rady UE oraz chorwacka prezydencja w Radzie uznały te organy za kluczowe w dążeniu do pozytywnych zmian na drodze do równości. Podkreślono, że istotnie przyczyniają się one do wdrażania i rozwoju prawa dotyczącego realizacji zasady równości i przeciwdziałania dyskryminacji, doradzając decydentom politycznym oraz świadcząc pomoc w formułowaniu skuteczniejszych polityk i regulacji antydyskryminacyjnych.

Taki właśnie cel przyświecał wystąpieniu RPO do premiera  z  19 lutego 2019 r. z 20 konkretnymi propozycjami systemowych zmian w prawie i praktyce. Adam Bodnar liczył, że rząd podejmie dyskusję nt. spójnej polityki zwalczania przestępczości motywowanej nienawiścią. Niestety, ani obowiązujące prawo, ani praktyka nie uległy żadnym istotnym zmianom, które zwiększałyby szansę na skuteczne przeciwdziałanie temu groźnemu społecznie zjawisku.

Ocena ostatnich wydarzeń

Tymczasem ostatnie wydarzenia w Polsce i na świecie dowodzą, jak pilne jest stworzenie kompleksowej polityki zwalczania przestępstw motywowanych nienawiścią rasową i uprzedzeniami na tle narodowości, pochodzenia etnicznego, wyznania, a także orientacji i tożsamości seksualnej, wieku czy niepełnosprawności.

W tym kontekście Adam Bodnar wskazuje na  protesty w USA o niespotykanej skali, wywołane tragiczną śmiercią Georga Floyda po brutalnej interwencji policjanta. Okoliczności zdarzenia, gwałtowna reakcja społeczeństwa, a także fakt, że w XXI wieku podnoszone przez protestujących hasło – Black Lives Matters nie traci na aktualności - pokazują, że dyskryminacja, rasizm i wykluczenie, jeżeli w odpowiednim czasie nie spotkają się ze zdecydowanym działaniem państwa i w porę nie zostaną wyeliminowane z życia społecznego, na długo pozostają w społeczeństwie, niszcząc je od środka, a w miejsce wspólnoty i solidarności wprowadzają sztuczne podziały.

Z tej perspektywy sprzeciw Rzecznika wzbudzają te reakcje opinii publicznej, nierzadkie także w Polsce, które w tragicznych wydarzeniach w USA znajdują pretekst do podsycania nienawiści i uprzedzeń na tle rasowym, narodowościowym, etnicznym czy wyznaniowym. RPO niepokoją też wszelkie wypowiedzi, które - bez zrozumienia rzeczywistych powodów protestów i przy całkowitym zignorowaniu faktu, że są one efektem trwającego dekady strukturalnego rasizmu - traktują je jako rzekomy argument przeciwko wizji społeczeństwa wielokulturowego.    

Niestety, nie po raz pierwszy kryzys, lub jego echa docierające do Polski, wywołują w części społeczeństwa nastroje ksenofobiczne, przyczyniające się do wzrostu zachowań, które w świetle Kodeksu karnego uznawane są za przestępstwa motywowane nienawiścią.

Takie reakcje towarzyszą nawet najpoważniejszemu w najnowszej historii Polski kryzysowi, jakim jest pandemia COVID-19. Z jednej strony poczucie zagrożenia, w jakim od kilku miesięcy żyją mieszkańcy i mieszkanki naszego kraju, ujawniło tkwiące w społeczeństwie niezgłębione pokłady empatii, wzajemnej odpowiedzialności i solidarności.

Z drugiej strony jednak stosunkowo często dochodziło do aktów nienawiści, fizycznych lub werbalnych, wymierzonych czy to w osoby pochodzące z Azji, która kojarzona była z epicentrum pandemii, czy nawet w Ślązaków, od kiedy województwo śląskie stało się regionem o największej liczbie zachorowań w Polsce.

Znaczący wzrost zachowań o podłożu ksenofobicznym można było również zaobserwować w czasie kryzysu migracyjnego w latach 2015-2017. Lęk i niechęć wobec migrantów - wzmacniane nieumiejętną, a często nawet świadomie manipulowaną debatą publiczną - przyczyniły się wtedy do wzrostu liczby przestępstw z nienawiści w stosunku do cudzoziemców, zwłaszcza osób z krajów Bliskiego Wschodu i wyznawców Islamu. Dowiodło to, że w sytuacjach zbiorowego zagrożenia nie trzeba wiele, aby doszło do eskalacji nienawiści, szczególnie wobec grup tradycyjnie narażonych na przestępstwa na tym tle.

Jakkolwiek w Polsce nie można mówić o systemowym rasizmie czy ksenofobii, to jednak nasilenie takich zjawisk, zwłaszcza w trudnych dla wszystkich czasach kryzysu, jest na tyle duże, że wśród społeczności imigranckich i mniejszościowych, tradycyjnie narażonych na dyskryminację, potęguje ono poczucie wykluczenia, narzuca zachowania sprzeczne z podstawowymi wartościami ich kultury czy religii, godzi w poczucie bezpieczeństwa oraz podważa zaufanie do państwa prawa i służb publicznych, które winny takie bezpieczeństwo zapewniać.

- Choć daleki jestem od prostych analogii z obecną sytuacją w Stanach Zjednoczonych to chciałbym zauważyć, że również w takich warunkach trudno jest zachować wspólnotę i solidarność społeczną, podobnie jak trudno tworzyć społeczeństwo równych szans – wskazuje Adam Bodnar.

Odpowiedzią na wyzwania – całościowa strategia

Aktywna rola państwa, zarówno w zakresie tworzenia prawa pozwalającego przeciwdziałać manifestowanej publicznie nienawiści, jak i jego stosowania, jest w tym wypadku nie do przecenienia. Niezwykle niebezpieczne dla demokratycznego i wielokulturowego społeczeństwa jest natomiast ignorowanie lub umniejszanie znaczenia takich zjawisk, jak ksenofobia i rasizm. 

Jedyną adekwatną odpowiedzią na manifestowaną w słowach lub czynach nienawiść i związane z nią zagrożenia dla demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa jest stworzenie całościowej strategii przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści.

Nawet prace powołanego przez premiera  20 lutego 2018 r. Międzyresortowego Zespołu ds., przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych oraz przestępstwom nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość okazały się dalece rozczarowujące. RPO pisał o tym w piśmie z 19 lutego 2019 r.

Ujęte wtedy w 20 punktach postulaty - sformułowane tuż po tragicznej śmierci Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - w zdecydowanej większości pozostają aktualne. RPO jeszcze raz je przypomina, ponownie prosząc premiera o ich całościową analizę i przedstawienie stanowiska – aby rzeczywiście stały się punktem wyjścia do zaangażowania administracji rządowej w prace nad kompleksową strategią przeciwdziałania przestępczości motywowanej nienawiścią.    

Doceniając dotychczasowy wysiłek organów i instytucji podległych premierowi, Adam Bodnar liczy na bardziej zdecydowane kroki. Aktualne działania należy bowiem ocenić jako dalece niewystarczające.

Ponowienie 20 propozycji zmian

Rekomendacje dotyczące zmiany obowiązujących przepisów prawa

(1) Nowelizacja art. 119 § 1, art. 256 § 1 i art. 257 Kodeksu karnego pod kątem penalizacji czynów popełnianych wobec innych grup mniejszościowych narażonych na dyskryminację, w szczególności osób LGBT i osób z niepełnosprawnością.

(2) Nowelizacja przepisów Kodeksu karnego pod kątem penalizacji członkostwa w organizacjach promujących lub podżegających do nienawiści rasowej czy uczestnictwa we wszelkich rodzajach tego typu działań, zgodnie z Uwagami końcowymi CERD z 29 sierpnia 2019 r.

(3) Wprowadzenie ustawowej definicji mowy nienawiści.

Rekomendacje dotyczące walki z mową nienawiści w internecie

(4) Utworzenie kodeksów dobrych praktyk przez dostawców usług internetowych, ale też przez organizacje pozarządowe, w tym, w szczególności, przez organizacje handlowe, zawodowe lub konsumenckie. Zachęcenie przez organy władzy publicznej do tworzenia tego typu kodeksów.

(5) Powołanie niezależnych punktów kontaktowych i organów doradczych, które będą czuwały nad egzekwowaniem obowiązków dostawców usług internetowych, w tym również obowiązków związanych z przeciwdziałaniem rozprzestrzenianiu się mowy nienawiści.

(6) Uświadomienie administratorom komercyjnych internetowych portali informacyjnych szerokiego zakresu obowiązków (moderowanie, filtrowanie, usuwanie komentarzy) w odniesieniu do wpisów, które mogą stanowić mowę nienawiści.

(7) Wprowadzenie po stronie usługodawców internetowych obowiązku zawiadamiania organów ścigania w przypadku działań stanowiących mowę nienawiści – pod groźbą proporcjonalnej sankcji administracyjnej.

(8) Udoskonalenie procedury notice and takedown – doprecyzowanie pojęcia wiarygodnej wiadomości, obowiązku wprowadzenia przez dostawców usług internetowych formularza umożliwiającego zgłaszanie on-line bezprawnych treści, a także doprecyzowanie terminów przewidzianych na ich usunięcie. Wprowadzenie instytucji tzw. ślepego pozwu.

(9) Opracowanie i prowadzenie publicznie dostępnej listy zaufanych podmiotów zgłaszających.

Zmiany dotyczące świadomości społecznej i prawnej

(10) Prowadzenie kampanii społecznych adresowanych do młodzieży szkolnej (11) szkoleń, warsztatów i treningów w szkołach na temat szkodliwości mowy nienawiści, (12) szkoleń metodycznych dla nauczycieli, a także (13) szkoleń z prawnych aspektów mowy nienawiści adresowanych do policjantów, prokuratorów i sędziów oraz (14) podobnych szkoleń dla adwokatów i radców prawnych.

Zmiany związane z działalnością organów władzy publicznej

(15) Wydanie przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji rekomendacji na temat mowy nienawiści (w trybie art. 18 ustawy o radiofonii i telewizji) – na podobnych zasadach jak stanowisko KRRiT w kwestii ochrony dzieci i młodzieży.

(16 ) Dokonanie kompleksowej, zewnętrznej analizy działalności Komisji Etyki Poselskiej w przedmiocie reakcji na mowę nienawiści.

(17) Dokonanie kompleksowej analizy działalności prokuratury w zakresie walki z mową nienawiści, m.in. pod kątem realizacji wytycznych Prokuratora Generalnego z 26 lutego 2014 r. w zakresie prowadzenia postępowań o przestępstwa z nienawiści (PG VII 021/54/13), a także rozważenie aktualizacji tych wytycznych, szczególnie w kontekście obejmowania ochroną osób indywidualnych pełniących funkcje publiczne, dotkniętych zmasowanymi aktami przemocy werbalnej.

(18) Przegląd wszystkich umorzonych spraw przez prokuraturę z okresu ostatnich 3 lat, w których możliwe było postawienie zarzutów promowania mowy nienawiści (lub związanych z tym gróźb karalnych).

(19) Zachęcanie partii politycznych do podpisywania Karty Europejskich Partii Politycznych na rzecz społeczeństwa nierasistowskiego, zgodnie z rekomendacją Europejskiego Komitetu Przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji nr 15 z dnia 8 grudnia 2015 r.

(20) Zaangażowanie władz miast oraz innych jednostek samorządu terytorialnego na rzecz walki z mową nienawiści (na poziomie edukacji w szkołach oraz współpracy z organizacjami pozarządowymi).

XI.518.50.2017

Ujawnić koszty programu TVP pt. „Inwazja”. RPO przyłączył się do sprawy o udostępnienie informacji publicznej

Data: 2020-06-29
  • Powołując się na „tajemnicę przedsiębiorstwa”, TVP odmówiła ujawnienia kosztów programu „Inwazja”, który m.in. utożsamiał środowiska osób LGBT z pedofilią
  • Wobec odmowy Kampania Przeciw Homofobii wniosła, aby sąd administracyjny nakazał udostępnienie takiej informacji publicznej
  • Wola przedsiębiorcy nie może decydować o utajnieniu informacji, zwłaszcza że chodzi o medium publiczne, dysponujące środkami publicznymi –  podkreśla RPO
  • A jawność finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli, umożliwiającym społeczną kontrolę; jest to szczególnie ważne wobec wzrostu wysokości środków dla TVP

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie z wniosku KPH przeciw TVP S.A. o udostępnienie informacji publicznej.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie

10 października 2019 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi, TVP wyemitowała własny materiał pt. „Inwazja”. RPO krytycznie ocenił ten program. Nie tylko bowiem potęguje on społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza co do Marszów Równości. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i powinny cechować się programy TVP.

Adam Bodnar wystąpił wtedy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada oceniła, że „Inwazja” nie propagowała działań sprzecznych z prawem i nie nawoływała do nienawiści lub dyskryminacji. Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości „skrywanej przed opinią publiczną".

W listopadzie 2019 r. KPH wniosła by TVP ujawniła koszty programu. TVP odmówiła, twierdząc że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Uznała bowiem, że żądane informacje mają „istotną wartość gospodarczą, która wyklucza ich udostępnienie”. Według TVP uzyskanie ich przez konkurencję mogłaby ją wzmocnić, a zarazem osłabić pozycję rynkową TVP.

Wobec tego KPH wystąpiła do sądu administracyjnego, by nakazał TVP ujawnienie tej informacji. W skardze wskazano na błędne uznanie, że nie może ona podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

Argumenty RPO dla sądu

W stanowisku dla WSA Rzecznik zgadza się z argumentami skargi, że TVP w sposób nieuprawniony dokonała rozszerzającej wykładni wyjątku od zasady dostępu do informacji publicznej, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawie o dostępie do informacji publicznej. A wyjątek ten należy interpretować wąsko.

W konsekwencji doszło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Jest ono jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne z środków pochodzących od państwa.

W oddzielnym procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez KPH TVP Sąd Okręgowy 11 maja 2020 r. udzielił zabezpieczenia pozwu poprzez usunięcie na rok „Inwazji” z kanału internetowego TVP. Sąd wskazał w tym postanowieniu m.in., że „dla przeciętnego odbiorcy  materiału wynika z niego jednoznaczny przekaz, iż organizacje LGBT, w tym także powódkę, należy wiązać z propagowaniem pedofilii”. „Celem i skutkiem wyemitowanego przez pozwaną materiału było przedstawienie KPH w jednoznacznie negatywnym, stygmatyzującym i obraźliwym kontekście” – podkreślił sąd, według którego  wszystko to uprawdopodobnia, że naruszono dobra osobiste KPH.

- Dlatego za szczególnie istotne należy uznać zapewnienie obywatelom dostępu do informacji publicznej o sposobie wydatkowania środków publicznych przez media publiczne przy produkcji takich materiałów – napisał RPO do WSA.

A spółka nie wykazała w sposób przekonujący, że informacja o kosztach „Inwazji” stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa. Konieczne do tego byłoby wykazanie, że dana informacja ma wartość gospodarczą. TVP jest zaś podmiotem wykonującym zadania publiczne, zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej. Wnioskowana informacja powinna podlegać udostępnieniu jako informacja o majątku, którym dysponuje ten podmiot.

Nie można też przyjąć, że to wyłącznie wola przedsiębiorcy miałaby decydować o utajnieniu określonej informacji publicznej. Czyniłoby to bowiem fikcyjnym konstytucyjne  prawo obywatela do informacji publicznej.

Uznanie przez TVP, że informacja przedstawia dla spółki wartość gospodarczą nosi znamiona dowolności. TVP nie podniosła argumentu, że środki na „Inwazję” nie pochodziły z opłat abonamentowych -  co mogłoby uzasadniać utajnienie informacji. W ocenie Rzecznika „Inwazja” mogła zostać sfinansowana ze środków abonamentowych, a informacja o wysokości tych środków powinna podlegać udostępnieniu.

A skoro ponad połowę przychodu TVP stanowią wpływy pochodzące ze środków publicznych, trudno uznać, że informacja o sposobie wydatkowania tych środków na produkcje wewnętrzne może mieć znaczenie z punktu widzenia podmiotów konkurencyjnych względem TVP, które przecież takimi środkami nie dysponują.

Jawność i przejrzystość finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli umożliwiającym społeczną kontrolę. W ocenie RPO zapewnienie poszanowania tej zasady w tej sprawie ma szczególne znaczenie z uwagi na  wzrost wysokości środków przeznaczanych na działalność TVP.

VII.6060.11.2020

Autor „tęczowej” przeróbki herbu Jordanowa nie znieważył grupy ludności dopiskiem: „Precz z narodowcami"  

Data: 2020-06-26
  • Sąd dla nieletnich stwierdził brak znamion przestępstwa z art. 257 Kodeksu karnego i umorzył postępowanie wobec 16-latka  
  • Sprawa trafiła do sądu po tym, jak przerobił on w sieci herb miasta, dodając do niego tęczowe tło. Dopisał też komentarz: „Jordanów proLGBT, precz z narodowcami”

W lutym 2020 r. 16-latek z Jordanowa uczynił to, zabierając głos w debacie publicznej o sytuacji osób LGBT. Było to po tym, jak uchwałę "anty-LGBT" wydała m.in. Rada Gminy Jordanów.

Burmistrz publicznie go skrytykował i powiadomił organy ścigania.

Prokuratura po postępowaniu sprawdzającym doszła do wniosku, że 16-latek dopuścił się czynu zabronionego z art. 257 Kk - nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym - ponieważ opublikowany przez niego obrazek był opatrzony komentarzem "precz z narodowcami". Przekazała sprawę do sądu dla nieletnich.

Ten stwierdził, że nie doszło do popełnienia czynu karalnego ze względu na brak jego znamion w zachowaniu 16-latka.

Tym samym sąd postanowieniem z 21 maja 2020 r. o umorzeniu postępowania potwierdził zasadność argumentów Rzecznika Praw Obywatelskich, przedstawianych w wystąpieniach do burmistrza miasta w tej sprawie.

XI.519.1.2020

Zasady obliczania dodatku za wysługę lat w Służbie Więziennej mogą naruszać zasadę równości

Data: 2020-06-26
  • Przy obliczaniu wysługi lat w Służbie Więziennej nie uwzględnia się zawodowej służby wojskowej oraz służby w innych formacjach mundurowych
  • Po skargach funkcjonariuszy Rzecznik Praw Obywatelskich prosi Ministra Sprawiedliwości o rozważenie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej

Funkcjonariusze SW występują do Rzecznika w sprawie zasad obliczania dodatku za wysługę lat. Wskazują, że są one niezgodne z konstytucyjną zasadą równości - w porównaniu z innymi służbami mundurowymi.

Problem ten był już dawno przedmiotem wystąpienia RPO do Ministra Sprawiedliwości. Problem nie został jednak rozwiązany.

Z odpowiedzi ministra jeszcze z 2012 r. wynika, że nie dopatrzył się on dyskryminacji funkcjonariuszy SW wobec innych służb mundurowych. Wskazał, że kwestia dodatku za wysługę lat nie jest jednolicie uregulowana w odniesieniu do funkcjonariuszy służb mundurowych innych niż SW. Zwrócił uwagę, że sposób ustalania wysokości dodatku za wysługę lat na podstawie długości okresu służby w SW jest swoistego rodzaju nagrodą za długoletnią służbę. Istotna jest również wysokość dodatku za wysługę lat (w wysokości do 35% uposażenia zasadniczego po 30 latach służby - czego nie ma w pozostałych służbach).

Regulacje te miały służyć zwiększeniu atrakcyjności służby. Trudno jest zarzucić takiej odpowiedzi brak argumentów merytorycznych.

Niemniej jednak przyjęcie przez Radę Ministrów 9 czerwca 2020 r. projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach dotyczących wsparcia służb mundurowych wskazuje, że dotychczasowe regulacje ustalania wysługi lat w SW nie spełniły swojej roli.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił ministra Zbigniewa Ziobrę o rozważenie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej.

WZF.7040.4.2020

RPO ws. dostosowania lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami

Data: 2020-06-24
  • Dostosowywanie lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami to istotna gwarancja zasady powszechności wyborów – przypomina Rzecznik Praw Obywatelskich
  • RPO monitoruje przystosowanie lokali: w 2019 r. pracownicy Biura stwierdzili uchybienia w 121 lokalach wyborczych - 78% kontrolowanych
  • A większość uchybień można łatwo i szybko zlikwidować, bo odnoszą się do organizacji lokalu, np. oznakowania przeszkód czy właściwego przygotowania miejsc zapewniających tajność głosowania
  • Rzecznik apeluje do samorządów o odpowiednie przygotowanie lokali na wybory prezydenckie 

Rzecznik zwrócił się do władz Gdańska o należyte przygotowanie lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Podobne listy Adam Bodnar kieruje  do innych samorządów. Przypomina, że dostosowywanie lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami stanowi szczególnie istotną gwarancję zasady powszechności wyborów.

RPO prowadzi kontrole lokali przed każdymi wyborami ogólnokrajowymi - ujawnia wiele uchybień

Ostatnia kontrola lokali była przeprowadzona 11 i 12 października 2019 r. - bezpośrednio przed wyborami do Sejmu i Senatu. Takie kontrole RPO prowadzi przed każdymi wyborami ogólnokrajowymi. 

Pracownicy Biura RPO wizytowali w 23 miejscowościach 155 lokali wyborczych, mających status dostosowanych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Oceniali warunki techniczne tych lokali, które określa rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 29 lipca 2011 r. w sprawie lokali obwodowych komisji wyborczych dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych.

Uchybienia stwierdzono w 121 lokalach (78% ogółu wizytowanych).  Niemal w co trzecim (30 %) lokalu stwierdzono trzy i więcej uchybień.

Najczęstsze uchybienia:

  • brak oznakowania krawędzi stopni schodów (70 proc. wizytowanych lokali),
  • brak oznakowania przegród szklanych (42 proc. lokali). Chodzi np. o budynki z przegrodami szklanymi - gdzie trzeba je oznaczać czy budynki ze  schodami - gdzie trzeba wyróżniać ich krawędzie itp.,
  • niedostosowane miejsce zapewniające tajność głosowania (niewłaściwa wysokość blatów – 37 proc. lokali oraz niewłaściwe wymiary: szerokość, głębokość – 24 proc. lokali),
  • brak dodatkowego oświetlenia w miejscu zapewniającym tajność głosowania (26 proc. lokali),
  • zbyt wysokie progi drzwi wejściowych (16 proc. lokali),
  • niewłaściwe rozmieszczenie informacji i obwieszczeń PKW (14 proc. lokali),
  • śliska posadzka - bez właściwości przeciwpoślizgowych (10 proc. lokali).

W wielu przypadkach członkowie obwodowych komisji wyborczych nie znali wymogów wynikających z przepisów rozporządzenia z 2011 r. Często nie mieli również wiedzy o obowiązkach wynikających z wytycznych Państwowej Komisji Wyborczej, w szczególności w odniesieniu do obowiązku sprawdzenia, czy lokal i elementy jego wyposażenia bezwzględnie spełniają warunki rozporządzenia, a także konieczności zawiadomienia przez komisję wójta i urzędnika wyborczego o stwierdzonych nieprawidłowościach.

Co ważne, stwierdzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich uchybienia w zdecydowanej większości nie dotyczyły barier architektonicznych budynków, odnosiły się natomiast do samej organizacji lokalu wyborczego: oznakowania przeszkód, czy właściwego przygotowania miejsc zapewniających tajność głosowania. Zlikwidowanie tych uchybień i zapewnienie stanu zgodnego z kryteriami wskazanymi w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury może być przeprowadzone dość szybko i nie powinno nastręczać znaczących obciążeń organizacyjnych i technicznych.

VII.602.6.2014

„Rok po agresji w Białymstoku – prawa osób LGBTI w Polsce” – wirtualny okrągły stół Intergrupy Parlamentu Europejskiego ds. praw osób LGBTI, z udziałem RPO

Data: 2020-06-23
  • Sytuacja osób LGBTI (lesbijek, gejów osób, biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych) w Polsce coraz częściej staje się przedmiotem dyskusji na arenie międzynarodowej
  • Instytucje UE – Komisja Europejska i Parlament Europejski – wyrażają obawy, czy zasada niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową jest w Polsce przestrzegana przez władze;  podejmują związane z tym działania
  • Okazją do dyskusji nt. obecnej sytuacji i możliwych drogach jej poprawy był wirtualny okrągły stół, w którym wzięli udział europosłowie i europosłanki, przedstawiciele i przedstawicielki Komisji Europejskiej, polskich organizacji pozarządowych oraz RPO Adam Bodnar 
  • Wskazał, że list Komisji Europejskiej do polskich władz ws. uchwał "anty-LGBT" podkreśla wartość normatywną uchwał, które nie mogą być postrzegane tylko jak deklaracje niewywierające żadnych skutków

Wydarzenie z 23 czerwca 2020 r. otworzyły przemówienia europosłanki Terry Reintke i Sophie in 't Veld, współprzewodniczące Intergrupy Parlamentu Europejskiego ds. praw osób LGBTI. Podkreśliły, że rok po brutalnej agresji kontrmanifestantów na I Marsz Równości w Białymstoku sytuacja w Polsce wciąż jest niepokojąca, zwłaszcza w kontekście problemu „stref wolnych od LGBT” oraz bieżących wydarzeń i niedawnych homofobicznych wypowiedzi polskich polityków.

Zauważyły, że nadziei dostarczają reakcje i ruchy sprzeciwu, zarówno ze strony społeczeństwa obywatelskiego, jak i instytucji, w tym UE. Wyraziły nadzieję, że dyskusja przyniesie pomysły co jeszcze możemy zrobić, aby we wszystkich państwach UE wszyscy obywatele mogli korzystać z bezpieczeństwa i pełni praw.

W czasie panelu Joanna Głuszek z organizacji Tęczowy Białystok, jedna z organizatorek I Marszu Równości w Białymstoku, podzieliła się relacją z wydarzeń, do których doszło w czasie Marszu rok temu. Mirosława Makuchowska, wicedyrektorka Kampanii Przeciw Homofobii, powiedziała o skali problemu przyjmowania przez polskie samorządy tzw. uchwał „anty-LGBT”, przywołując przy tym konkretne przykłady ich dyskryminujących skutków.

Adam Bodnar odniósł się zarówno do bieżących wydarzeń w czasie kampanii prezydenckiej – wskazując, że za niedopuszczalne uważa traktowanie osób LGBT jak obywateli drugiej kategorii – jak i do tematu „stref wolnych od LGBT, przedstawiając ich krytyczną ocenę prawną oraz informując o 9 skargach wniesionych przez Rzecznika do sądów administracyjnych na dyskryminujące uchwały i oczekujących obecnie na rozpoznanie. Rzecznik wyraził też aprobatę dla listu Komisji Europejskiej do władz samorządowych w Polsce, w którym Komisja podała w wątpliwość zgodność wydatkowania funduszy UE z zasadą niedyskryminacji.  A taka reakcja podkreśla wartość normatywną uchwał, które nie mogą być postrzegane tylko jak deklaracje niewywierające żadnych skutków.

Judit Rozsa, dyrektorka wydziału w Dyrekcji Generalnej ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Włączenia Społecznego w Komisji Europejskiej oraz Silvan Agius, ekspert w Gabinecie Komisarz ds. Równości Heleny Dalli, podkreślali w swoich wypowiedziach, że Komisja  jest zobowiązana zagwarantować, że fundusze UE są wydatkowane zgodnie z zasadą niedyskryminacji – list Komisji był więc pierwszym krokiem w kierunku przypomnienia polskim władzom o spoczywających na nich obowiązkach działania w zgodzie z unijnym prawem. 

Przedmiotem dalszej dyskusji były m.in. możliwości dalszych działań Komisji Europejskiej w sprawie „stref wolnych od LGBT” oraz ewentualności wykorzystania dostępnych mechanizmów pociągnięcia polskich władz do odpowiedzialności za ich przyjmowanie.

Przemówienie podsumowujące wygłosił europoseł Marc Angel, współprzewodniczący intergrupy ds. osób LGBTI. Zwrócił uwagę, że niezależnie od złej sytuacji obecnie, osoby, organizacje i instytucje działające na rzecz praw osób LGBTI w Polsce nie mogą tracić nadziei. Wskazując na przykład katolickiej Malty, gwarantującej jednocześnie pełnię praw osobom LGBTI, podkreślił, że zmiany są możliwe. Zobowiązał się też do pełnego wsparcia ze strony Parlamentu Europejskiego.

Konferencja Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur

Data: 2020-06-23

Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski zapraszają na konferencję naukową online „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, która odbędzie się w dniu 23 czerwca 2020 r. w godzinach 10:00-14:00.

TRANSMISJA: https://www.youtube.com/watch?v=vWEWCzyqSTQ&feature=youtu.be

Jak skutecznie przeciwdziałać takim negatywnym zjawiskom i tworzyć na uczelni klimat braku przyzwolenia na dyskryminację? Jak reagować na sygnały o molestowaniu seksualnym w środowisku akademickim i jakie kroki podjąć w razie otrzymania zgłoszenia? Jak wspierać osoby doświadczające molestowania i molestowania seksualnego na uczelni? – to zagadnienia, które stoją przed uczelniami.

Uniwersytet i środowisko akademickie powinny być wolne od jakiejkolwiek formy dyskryminacji oraz zapewniać studentkom i studentom możliwość zdobywania wiedzy w poczuciu bezpieczeństwa. Coraz częściej ujawniane przypadki nadużyć na uczelniach wyższych, jak również wyniki przeprowadzonego w tym zakresie badania (patrz niżej) pokazują, że rzeczywistość jest jednak inna - molestowanie seksualne na uczelni dotyka nawet co trzeciej osoby studiującej.

Ideą konferencji jest połączenie debaty środowiska akademickiego i prezentacji wyników badań z praktycznymi warsztatami na temat wypracowania procedur działania w przypadku zgłoszenia o molestowaniu seksualnym, na wszystkich szczeblach zarządzania uczelnią. Uczestnicy i uczestniczki konferencji, reprezentujący różne polskie uczelnie, będą mieli okazję omówić konkretne rozwiązania w tym obszarze podczas interaktywnych warsztatów online.

Formularz zapisów

https://www.rpo.gov.pl/formularz/konferencja-przeciwdzialanie-molestowaniu-seksualnemu-w-srodowisku-akademickim

Uprzejmie prosimy wszystkie osoby zainteresowane udziałem w Konferencji o  zapisanie się.  

W godzinach 11.45 – 13.15 odbędą się interaktywne warsztaty. Możliwe jest zapisanie się do jednej z czterech grup:

Grupa I. Uniwersytecka polityka antydyskryminacyjna i organy ds. równego traktowania. Facylitacja:  dr Magdalena Stoch

Grupa II. Procedury reagowania na przypadki molestowania seksualnego i innych form dyskryminacji na uczelni.  Facylitacja: Agnieszka Kozakoszczak

Grupa III. Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu i innym formom dyskryminacji na uczelni: informacja i edukacja. Facylitacja:  Agata Teutsch

Grupa IV. Uniwersytecki system pomocy – wsparcie osób pokrzywdzonych molestowaniem seksualnym i innymi formami dyskryminacji. Facylitacja:  Dorota Bregin

Konferencja

  • 31,2% studentów i studentek zadeklarowało, że doświadczyło przynajmniej jednego zachowania o charakterze molestowania seksualnego od momentu rozpoczęcia studiów. W przeważającej większości były to kobiety.

  • Wśród badanych kobiet, 61,5% zdecydowało się powiedzieć komuś o zajściu. Wśród najczęściej wymienianych powierników znaleźli się: koledzy i koleżanki ze studiów (niemal 61%) oraz inne osoby spoza uczelni (69,4%).

  • Tylko 4,3% uczestniczek badania zdecydowało się powiedzieć o zdarzeniu pracownikowi naukowemu, a 1,6% innemu pracownikowi uczelni.

Skala molestowania i molestowania seksualnego w Polsce wydaje się być ciągle niedoszacowana. Wskazują na to m.in. wyniki analiz prezentowane w raporcie RPO „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”, którego fragmenty przytoczono powyżej. Problem ten został dostrzeżony także przez organy międzynarodowe, które w rekomendacjach pod adresem Polski wskazały na potrzebę wzmocnienia ochrony prawnej przed dyskryminacją, a także zintensyfikowania wysiłków na rzecz przeciwdziałania molestowaniu, molestowaniu seksualnemu i przemocy seksualnej.

Po raporcie nadszedł czas na poszukiwanie rozwiązań. Konferencja naukowa „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, odbyła się online 23 czerwca 2020 roku.

Wydarzenie otworzyli dr hab. prof. UW Marcin Pałys, Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich. RPO nakreślił tło działań podejmowanych w tym obszarze: Biuro badało jak wyglądają praktyki, procedury, jaka jest skala molestowania w środowisku akademickim. Rzecznik podkreślił także, że jest to część szerszego zjawiska, związanego z konsekwencjami akcji #metoo. Elżbieta Korolczuk, socjolożka z Uniwersytetu Soderntorn, w swoim eseju podkreślała, że ważne jest aby akcja #metoo dotarła „pod strzechy”. RPO kierując się tym podejściem adresuje materiały związane z molestowaniem do konkretnych grup społecznych i zawodowych, których problem dotyczy: studentów czy służb mundurowych. Raport BRPO „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia” został rozesłany do wielu uczelni i stał się punktem wyjścia dyskusji, jakie rozwiązania podejmować, aby przeciwdziałać molestowaniu i molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim. Mamy nadzieję, że obserwujemy proces, który uruchomi zmianę: nie możemy poprzestać na deklaracji, że jesteśmy przeciwni takim zjawiskom, musimy wdrażać odpowiednie procedury – podkreślił RPO.

Dr hab. prof. UW Marcin Pałys, Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu Warszawskiego opowiadał o praktykach związanych z promowaniem równości i różnorodności podejmowanych na Uniwersytecie Warszawskim. Dobrym przykładem działań jest akcja „Wszyscy jesteśmy równoważni”, skierowana do studentów i pracowników. Ma ona za zadanie przeciwdziałać dyskryminacji. Podstawą funkcjonowania uczelni jest szacunek i bezpieczeństwo, podkreślił Rektor. Molestowanie i molestowanie seksualne to zachowania niosące olbrzymie zagrożenia dla osób ich doświadczających, są także całkowicie sprzeczne z filozofią uczelni. Osoby doświadczające takich zjawisk mają pełne prawo oczekiwać wsparcia ze strony społeczności akademickiej oraz zdecydowanej reakcji. Tutaj powinny wkroczyć sprawnie działające procedury – przystępne i przejrzyste.

Wystąpienie „Znaczenie rozwiązań równościowych na uczelniach” wygłosiła prof. Małgorzata Fuszara, prawniczka, socjolożka, członkini Rektorskiej Komisji ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji na Uniwersytecie Warszawskim.

W panelu dyskusyjnym udział wzięli:

  • dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich,
  • dr Anna Cybulko, Rzeczniczka Akademicka UW,
  • dr Bartłomiej Chludziński, Rzecznik Akademicki UMK w Toruniu,
  • dr Agata Adamiecka-Sitek, Rzeczniczka Praw Studenckich w Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie,
  • Alina Czyżewska, Koordynatorka Pogotowia Prawnego Kultury Niepodległej, członkini Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska,
  • moderacja: dr hab. Julia Kubisa, Główna Specjalistka ds. Równouprawnienia na UW.

Koronawirus. Zdający egzaminy adwokackie i radcowskie nie mogą mieć "objawów sugerujących chorobę zakaźną”. Wątpliwości Rzecznika

Data: 2020-06-22
  • Na zaplanowane w tym tygodniu egzaminy adwokackie i radcowskie może przyjść wyłącznie "osoba zdrowa bez objawów chorobowych sugerujących chorobę zakaźną”
  • Tak stanowią wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie tegorocznych egzaminów
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ma poważne wątpliwości konstytucyjne. Pyta, czy takie objawy chorobowe mają stwierdzać członkowie Komisji, a nie osoby z kwalifikacjami medycznymi

- Konsekwencje decyzji Komisji Egzaminacyjnej mogą być natomiast bardzo dotkliwe dla zdającego, który może zostać wykluczony z egzaminu, co może przekładać się na szereg negatywnych konsekwencji i trudności w życiu zawodowym i prywatnym – wskazuje RPO w pismach do Ministra Sprawiedliwości oraz Głównego Inspektora Sanitarnego.

Egzaminy mają się odbyć 23-26 czerwca 2020 r. To dodatkowy termin, wyznaczony przez Ministra Sprawiedliwości. Pierwotny, przewidziany na 24-27 marca 2020 r., został odwołany wobec początku epidemii w Polsce. MS w maju wystąpił do GIS o wydanie szczegółowych wytycznych co do zabezpieczeń i obostrzeń w trakcie egzaminów. Wytyczne z 26 maja opublikowano na stronie internetowej resortu.

Szczególne wątpliwości budzi zapis wytycznych, zgodnie z którym "na egzamin może przyjść wyłącznie osoba zdrowa (zdający, członek Komisji Egzaminacyjnej, osoba zapewniająca obsługę informatyczną/administracyjną) bez objawów chorobowych sugerujących chorobę zakaźną”. Stawiennictwo zdającego z naruszeniem tych warunków stanowi zakłócenie przebiegu egzaminu i jest podstawą do wykluczenia z egzaminu.

Rzecznik ma wątpliwości co do tego postanowienia z dwóch powodów:

  1. Ma ono charakter bardzo ogólny. Stwierdzenie to może obejmować szerokie spektrum objawów. Ma to charakter wysoce ocenny i pozostawia dużą swobodę interpretacji Komisji Egzaminacyjnej.

  2. Wątpliwości potęguje fakt, że ocena tego, czy zdający wykazuje "objawy chorobowe sugerujące chorobę zakaźną” pozostawiona jest członkom Komisji, a nie osobie posiadającej odpowiednie kwalifikacje medyczne do stwierdzenia tego typu okoliczności. Taki kształt Wytycznych może prowadzić do wielu nadużyć wskazujących na arbitralne skorzystanie przez nią kompetencji do wykluczania z egzaminu poprzez powołanie się na zakłócenie przebiegu egzaminu.

Według RPO wskazany byłby udział pracownika służby medycznej, który mógłby decydować o wystąpieniu przypadków przewidzianych w wytycznych. Zapewniłoby to ich proporcjonalność z konstytucyjnym prawem do prywatności (art. 47 Konstytucji) oraz wolnością wyboru i wykonywania zawodu (art. 65 ust. 1 Konstytucji)

Rzecznik rozumie konieczność zapewnienia bezpieczeństwa i zdrowia publicznego w stanie epidemii. Wszelkie ograniczenia praw przysługujących obywatelom – gdy nie wprowadzono żadnego ze stanów wyjątkowych – powinny być jednak wprowadzane na podstawie wyraźnych przepisów ustawy oraz z poszanowaniem zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

Obecny kształt wytycznych może w sposób istotny ograniczać realizację konstytucyjnej wolności wyboru i wykonywania zawodu (art. 65 ust. 1 Konstytucji). Zdanie egzaminu radcowskiego i adwokackiego stanowi bowiem konieczny warunek wykonywania tych zawodów zaufania publicznego. Jeśli ograniczenie nie ma odpowiedniej ustawowej podstawy, narusza konstytucyjne praw i wolności aplikantów podchodzących do egzaminu.

RPO ma też wątpliwości co do punktu wytycznych, zgodnie z którym „członkowie Komisji Egzaminacyjnej, inne osoby zaangażowane w przeprowadzanie egzaminu oraz zdający, którzy ze względów zdrowotnych nie mogą zakrywać ust i nosa za pomocą maseczki, powinni – kiedy jest to konieczne – używać przyłbicy, która nie utrudnia oddychania, przy czym w odniesieniu do zdających pod warunkiem przedłożenia zaświadczenia lekarskiego”.

Nie jest zrozumiałe odmienne traktowanie osób zdających, które aby skorzystać z przyłbicy zamiast maseczki, muszą przedstawić Komisji zaświadczenie lekarskie. Według Ministerstwa Zdrowia przyłbica może zastępować maseczkę; wiele osób korzysta z tego środka ochrony. Wytyczne budzą zatem poważne wątpliwości z punktu widzenia zasady równości (art. 32 ust. 1 Konstytucji).

Ponadto wątpliwości budzi także zapis wytycznych, zgodnie z którym "przewodniczący Komisji Egzaminacyjnej informuje członków Komisji Egzaminacyjnej oraz zdających, że w danej sali do egzaminu przystępuje zdający chorujący na alergię albo inne schorzenie, którego objawami mogą być kaszel, katar lub łzawienie (podstawą informacji powinno być zaświadczenie lekarskie)”. Członkowie Komisji muszą o tym wiedzieć, aby nie interpretować takich objawów jako "niepokojących”.

Rzecznik bardzo krytycznie odnosi się nie tylko do konieczności przedstawienia Komisji przez zdającego danych o stanie zdrowia (mogących obejmować choroby poważne lub rzadkie), które stanowią dane wrażliwe, ale także do udostępnienia tych informacji wszystkim członkom Komisji. To bardzo daleko idąca ingerencja w konstytucyjne prawo do prywatności (art. 47 Konstytucji) oraz prawo ochrony danych osobowych (art. 51 Konstytucji). Wymaga ona podstawy ustawowej, zapewniającej zasadę proporcjonalności.

Dlatego RPO spytał ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o podstawę prawną przyjętych rozwiązań na poziomie norm ustawowych i konstytucyjnych. O wyjaśnienia zwrócił się także do głównego inspektora sanitarnego Jarosława Pinkasa.

VII.603.1.2020

RPO bada sprawę mobbingu oraz molestowania studentek i studentów Sląskiego Uniwersytetu Medycznego

Data: 2020-06-19
  • RPO podjął sprawę przemocy werbalnej i fizycznej oraz zachowań seksistowskich, a także molestowania, ze strony niektórych pracowników Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
  • Skargi studentów i absolwentów wskazują, że było to stałą i powszechnie znaną praktyką, na którą nie było odpowiedniej reakcji władz uczelni
  • To jaskrawa ilustracja braku jednolitych, powszechnie przyjętych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych w polskich uczelniach
  • A brak takich mechanizmów uniemożliwia skuteczną walkę z patologiami, negatywnie wpływa na kształcenie studentów i może ograniczać ich konstytucyjne prawa do nauki

Ze skarg wpływających do RPO (a także wpisów na portalu społecznościowym) wynika, że w ostatnich latach niektórzy pracownicy tej uczelni mieli dopuszczać się przemocy werbalnej i fizycznej względem studentów oraz swoich podwładnych, zachowywać się w sposób seksistowski, a także molestować studentki i studentów.  

Czego dotyczyły skargi

Według skarg niektórzy pracownicy w sposób wulgarny wyzywali i poniżali studentów. Wskazywali, że nie nadają się na studia medyczne i sugerowali rezygnację z nich. Studenci byli wyśmiewani i wyszydzani także z powodu swej niepełnosprawności. Do takich zachowań dochodziło m.in. podczas praktyk szpitalnych w obecności pacjentów. Niektórzy prowadzący uniemożliwiali studentom spełnianie potrzeb fizjologicznych w trakcie wielogodzinnych bloków zajęciowych. Cześć prowadzących miała stosować także przemoc fizyczną,  szarpiąc i uderzając studentów podczas zajęć.

Podczas zajęć padały seksistowskie komentarze, że kobiety nie powinny studiować, lecz zajmować się pracą w domu, bo "są mniej zdolne od mężczyzn”. Zdarzało się uzależnianie zaliczenia od przyjścia przez studentki na egzamin w wyzywającym stroju bądź od określonego zachowania.

Niektórzy pracownicy dopuszczali się molestowania. Jeden z nich uzależnił wpisanie oceny z zaliczenia od zgody studentki na odwiedzenie jej w mieszkaniu. Z koeli na obozie sprawnościowym ratownictwa medycznego prowadzący mieli czynić studentkom aluzje o podtekście seksualnym i dotykać je wbrew ich woli. Do podobnych sytuacji miało dochodzić podczas obozu żeglarskiego, gdy opiekunowie bez zgody studentek dotykali je, a także odwiedzali w pokojach.

Opisane zachowania tworzyły atmosferę zastraszenia. Dlatego studenci obawiali się zgłaszać nieprawidłowości i starali się unikać konfrontacji z prowadzącymi. Niektórzy ukrywali się przed nimi w toaletach czy brudownikach.

Wszystko to wywoływało u niektórych studentów i studentek silne reakcje emocjonalne, płacz, obniżenie poczucia wartości i poczucia przydatności do zawodu. Część musiała korzystać z pomocy psychologa i psychiatry. Niektórzy zrezygnowali ze studiów, inni zmienili uczelnię.

Skargi – autorstwa studentów różnych lat oraz absolwentów - często dotyczą tych samych kierunków, przedmiotów i osób prowadzących zajęcia. A to świadczy, że problemy te nie mają charakteru incydentalnego, ale są stałą praktyką - powtarzającą się, powszechnie znaną i pozbawioną właściwej reakcji władz uczelni.

Żadne z działań podjętych przez studentów (także anonimowe zgłoszenia w ankietach ewaluacyjnych) nie przyniosło efektu - wobec żadnego z prowadzących nie wyciągnięto konsekwencji. Studenci czują się pozbawieni wsparcia władz uczelni, która powinna stanowczo reagować na każde zgłoszenie oraz wdrożyć mechanizmy skutecznego przeciwdziałania i walki z takimi patologiami.

Wielu z nich nie chce nawet anonimowo opisywać danej sytuacji - w obawie przed identyfikacją, co oznaczałoby negatywne konsekwencje wobec nich lub całej grupy zajęciowej.  A prowadzący zajęcia często są także potencjalnymi przyszłymi przełożonymi bądź współpracownikami obecnych studentów. Mają zatem  możliwości negatywnego wpływania na ich kariery zawodowe.

Kilka skarg zawiera jednak nazwiska prowadzących oraz informacje o zarzucanych im czynach.

Wystąpienia RPO w tej sprawie

Zostały one przedstawione w piśmie Adama Bodnara do rektora ŚUM. RPO zwrócił się do niego o wyjaśnienia. Prosi też o wskazanie, jakie działania uczelnia ma zamiar podjąć w odpowiedzi na skargi oraz jak reagowała na wcześniejsze zgłoszenia o nieprawidłowościach.

Z kolei Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Rzecznik spytał, czy planuje podjąć działania służące wdrożeniu na uczelniach wyższych standardów antydyskryminacyjnych i antymobbingowych bądź służące wsparciu uczelni w samodzielnym ich przyjęciu.

O to samo RPO wystąpił do Ministra Zdrowia, którego ponadto poprosił o pilne podjęcie działań nadzorczych wobec ŚUM.

Ocena RPO

W ocenie RPO sprawa ta stanowi jaskrawą ilustrację konsekwencji braku jednolitych i powszechnie przyjętych na uczelniach wyższych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych.

Sytuacja, do jakiej doszło na ŚUM - a także obserwacja patologii na innych polskich uczelniach - wskazuje na konieczność wdrożenia strategii przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i dyskryminacji w środowisku akademickim, a także stworzenia systemu wsparcia dla pokrzywdzonych.

Do RPO wpływają bowiem także skargi studentów z innych uczelni, informujące o łamaniu przez pracowników uczelni, a czasami także przez ich władze praw studenta oraz o niemożności uzyskania realnego wsparcia w ramach uczelni.

W uczelniach brakuje przepisów określających procedurę postępowania w przypadku nadużyć ze strony pracowników oraz służących zapobieganiu takim zachowaniom.  Niektóre uczelnie przyjmują co prawda standardy antymobbingowe i antydyskryminacyjne, lecz co do zasady mają one zastosowanie jedynie do etatowych pracowników.

Nie wszystkie uczelnie utworzyły wyspecjalizowany organ zajmujący się rozwiązywaniem konfliktów między pracownikami uczelni a studentami w postaci np. rzecznika akademickiego ds. studenckich bądź pełnomocnika ds. praw studenta albo pełnomocnika ds. przeciwdziałania mobbingowi.

Brak tego rodzaju mechanizmów uniemożliwia skuteczną walkę z patologiami, ma negatywny wpływ na kształcenie studentów, a wręcz może prowadzić do ograniczenia ich konstytucyjnego prawa do nauki.

Wcześniejsze działania Rzecznika

Sam problem molestowania seksualnego na uczelniach RPO podjął już wcześniej.  W 2018 r. przeprowadził badania w środowisku akademickim, by zdiagnozować zjawiska molestowania i molestowania seksualnego oraz zapewnić wsparcie osobom doświadczającym dyskryminacji. Przepisy nie zapewniają bowiem pokrzywdzonym skutecznej ochrony w przypadku molestowania w obszarze edukacji, zwłaszcza w relacjach pozapracowniczych czyli pomiędzy studentami czy w relacji wykładowca-studentka/student.

Efektem badań był raport pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Wskazywał on na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim - molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów.

Rekomendacje RPO zalecały, by na każdej uczelni - a nie tylko na nielicznych – były wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym. Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce.

Raport ten wraz z rekomendacjami RPO przekazał w 2019 r. Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrom: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Spytał m.in. o możliwość wdrożenia rekomendacji.

VII.7033.46.2020

*                       *                      *

Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski zapraszają na konferencję naukową online „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, która odbędzie się 23 czerwca 2020 r. w godzinach 10:00-14:00 (szczegóły w odsyłaczu na dole strony).

Sprawca przemocy domowej - nadal bez zakazu zbliżania się do ofiary. Rzecznik proponuje zmiany Senatowi

Data: 2020-06-19
  • Nowa ustawa przewidująca natychmiastowe opuszczenie mieszkania przez sprawcę przemocy domowej nie przewiduje jego zakazu zbliżania się do ofiary
  • Sprawca nie mógłby się zaś zbliżać do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia
  • Brak zakazu zbliżania się do ofiary (np. w miejscu jej pracy czy na ulicy) nie spełnia standardów Konwencji Stambulskiej  - podkreśla RPO
  • Wątpliwości budzi też, że osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, będzie ponosić opłaty np. za czynsz

Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał swe uwagi senackiej Komisji Ustawodawczej, która pracuje nad doprecyzowaniem przepisów przyjętej 30 kwietnia 2020 r. ustawy. Przewiduje ona m.in. nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy domowej.

Była to realizacja postulatów RPO. Jeszcze w grudniu 2015 r. Rzecznik proponował, by policjanci mogli nakazywać sprawcy natychmiastowe opuszczenie mieszkania - już w chwili interwencji domowej. Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy, gdy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłby to również sygnał całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Zgodnie z ustawą – która wejdzie w życie w listopadzie - policjant będzie mógł nakazać sprawcy przemocy, by natychmiast wyprowadził się z mieszkania. Jeśli ofiara boi się powrotu sprawcy, będzie mogła wystąpić do sądu o przedłużenie nakazu. Będzie miała na to 14 dni. Sprawca przemocy będzie się mógł odwołać od tego do sądu , który jego zażalenie rozpatrzy w ciągu trzech dni.

Tymczasem Senat zaczął prace legislacyjne nad projektem nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw (druk senacki nr 138).

Jak głosi uzasadnienie projektu,  większość senacka dostrzegła  mankamenty legislacyjne ustawy z 30 kwietnia - niemniej wsłuchując się w apele środowisk zaangażowanych w zwalczanie zjawiska przemocy domowej oraz udzielanie pomocy jej ofiarom, uznała, że priorytetem jest przyjęcie ustawy bez poprawek, bo tylko wtedy zostanie niezwłocznie przekazana Prezydentowi i w krótkim czasie zostanie podpisana, a następnie ogłoszona. Senatorowie wciąż jednak uważają, że zachodzi potrzeba wprowadzenia korekt w nowych przepisach i dlatego zdecydowali się na złożenie tej inicjatywy ustawodawczej

Opinia RPO

W opinii do niej Rzecznik wskazał, że wątpliwości w dalszym ciągu budzi regulacja, według której osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, jest zobowiązana do ponoszenia m.in. czynszu lub kosztów bieżącego zarządzania nieruchomością - chyba że względem niej osoba stosująca przemoc w rodzinie jest obowiązana do świadczeń alimentacyjnych.

Ponadto żądanie zobowiązania przez sąd sprawcy przemocy do opuszczenia mieszkania przysługuje osobie nią dotkniętej - niezależnie od tego, czy sprawcy można zarzucić popełnienie przestępstwa. Istnieją zatem sytuacje, gdy osoba dotknięta przemocą korzysta jedynie (albo w pierwszej kolejności) ze środków ochrony na drodze sądowej cywilnej, występując do sądu np. z żądaniem nakazania opuszczenia mieszkania przez osobę stosującą przemoc.

Na gruncie nowych regulacji osoba dotknięta przemocą  będzie mogła jednocześnie w jednym wniosku zgłosić żądanie orzeczenia o zakazie zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia.

Niewątpliwie w wyznaczonym przez sąd/policję/żandarmerię wojskową bezpośrednim otoczeniu mieszkania, którego dotyczy zakaz zbliżania się, osoba dotknięta przemocą będzie mogła czuć się bezpiecznie. 

Natomiast poza tym obszarem nie będzie miała możliwości realnego i całkowitego odizolowania się od sprawcy. Na gruncie dotychczasowych, jak też i nowych regulacji prawnych, nie ma możliwości orzeczenia doraźnego zakazu zbliżania się do osoby dotkniętej przemocą - o ile nie toczy się postępowanie karne, w którego ramach taki środek może zostać zastosowany.

W ocenie RPO nowe regulacje - choć mocno rozszerzają zakres ochrony osoby dotkniętej przemocą - to jednak nie są wystarczające.

Nie wypełniają wymogów art. 52 Konwencji Stambulskiej, który stanowi „Strony przyjmą konieczne środki ustawodawcze lub inne środki umożliwiające właściwym władzom nakazanie sprawcy przemocy domowej, w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia, opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary lub osoby zagrożonej, na odpowiedni okres oraz zakazania sprawcy wchodzenia do lokalu zajmowanego przez ofiarę lub osobę zagrożoną lub kontaktowania się z ofiarą lub osobą zagrożoną. Środki podejmowane zgodnie z niniejszym artykułem będą dawać pierwszeństwo bezpieczeństwu ofiar lub osób zagrożonych".

Nadal nie jest więc spełniony standard Konwencji polegający na natychmiastowym zakazie zbliżania się do osoby – a nie tylko mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. - Ochrona osoby dotkniętej przemocą doznaje zatem istotnej luki, która jak najszybciej powinna zostać wypełniona przez ustawodawcę – wskazał zastępca RPO Stanisław Trociuk.

IV.502.3.2020

Nierówne traktowanie byłych policjantów i strażaków przy zatrudnieniu w nowej pracy. Rzecznik wnosi o zmianę przepisów

Data: 2020-06-19
  • Jeśli byli policjanci lub strażacy zawodowi podjęli nową pracę po upływie roku od zwolnienia ze służby, to do okresu zatrudnienia nie jest im zaliczany czas służby w tych formacjach
  • Takie przepisy naruszają zasadę równości wobec prawa. Stawiają bowiem policjantów i strażaków w znacznie gorszej sytuacji  niż funkcjonariuszy pozostałych służb mundurowych
  • Rzecznik Praw Obywatelskich występuje o zmianę tych przepisów do MSWiA

Funkcjonariusze zwolnieni z policji skarżą się, że przy zawieraniu umowy o  nową pracę, do okresu zatrudnienia nie jest im zaliczany okres służby w policji - jeżeli podjęli pracę po upływie roku od zwolnienia ze służby. Taki sam  problem dotyczy także funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej.

Zgodnie z art. 302 ustawy z 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy, do okresu zatrudnienia wlicza się okres służby w Policji, Urzędzie Ochrony Państwa, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, Służbie Wywiadu Wojskowego, Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, Biurze Ochrony Rządu, Służbie Ochrony Państwa, Służbie Więziennej, Straży Granicznej i Państwowej Straży Pożarnej w zakresie i na zasadach przewidzianych odrębnymi przepisami.

Zasady nabywania uprawnień pracowniczych określono  w art. 80 ustawy z 6 kwietnia 2020 r. o Policji oraz w art. 70 ust. 1 ustawy 24 sierpnia 1991 r. o Państwowej Straży Pożarnej. Zgodnie z nimi policjantowi, który podjął pracę w ciągu roku od dnia zwolnienia ze służby (a jeżeli pełnił służbę przygotowawczą - w ciągu 3 miesięcy od tego dnia), okres służby wlicza się do okresu zatrudnienia w zakresie wszelkich uprawnień wynikających z prawa pracy.

Rzecznik podkreśla, że w większości służb mundurowych takie ograniczenie czasowe już nie obowiązuje. Oznacza to, że ich byłym funkcjonariuszom - zatrudnionym w charakterze pracownika po upływie roku od ustania stosunku służbowego - dolicza się okres pełnionej służby do okresu zatrudnienia. Policja i Państwowa Straż Pożarna to jedyne służby, w których takie ograniczenie wciąż istnieje.

Zgodnie z konstytucyjną zasadą równości wszystkie podmioty charakteryzujące się daną cechą w równym stopniu mają być traktowane równo - bez zróżnicowań, zarówno faworyzujących jak i dyskryminujących.

W świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego różnicowanie sytuacji podmiotów podobnych jest dopuszczalne tylko pod warunkiem, że:

  • Wprowadzone przez prawodawcę kryteria różnicowania muszą być racjonalnie uzasadnione. Muszą one mieć związek z celem i treścią przepisów, w których zawarta jest kontrolowana norma.
  • Waga interesu, któremu ma służyć różnicowanie podmiotów podobnych, musi pozostawać w odpowiedniej proporcji do wagi interesów, które zostaną naruszone w wyniku różnego traktowania podmiotów podobnych.
  • Różnicowanie podmiotów podobnych musi znajdować podstawę w wartościach, zasadach lub normach konstytucyjnych (wyrok TK z 14 kwietnia 2003 r., sygn. akt K 34/02).

W ocenie RPO omawiane przepisy ustaw o Policji i PSP naruszają zasadę równości wobec prawa. Stawiają bowiem policjantów i strażaków w znacznie gorszej sytuacji  niż funkcjonariuszy pozostałych służb mundurowych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego o rozważenie możliwości podjęcia inicjatywy ustawodawczej w celu zmiany obu ustaw w opisanym zakresie.

WZF.7060.44.2020

RPO do prezesa TVP nt. standardów tłumaczenia debat prezydenckich na Polski Język Migowy

Data: 2020-06-17
  • Debaty kandydatów na prezydenta w TVP powinny być w pełni dostępne dla osób z niepełnosprawnościami
  • Wizerunek tłumacza Polskiego Języka Migowego powinien zajmować nie mniej niż 1/8 ekranu
  • A tłumaczenie długich i istotnych wydarzeń – jakimi są m.in. debaty - powinno być realizowane przez zespół tłumaczy, którzy co pewien czas się zmieniają

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił  p.o. prezesa TVP Macieja  Łopińskiego, by kolejne organizowane przez Telewizję Polską S.A. debaty kandydatów, w tym na urząd Prezydenta RP, były w pełni dostępne.

Chodzi m.in. o opatrzenie ich transmisji na wszystkich kanałach telewizji publicznej napisami na żywo oraz wysokiej jakości tłumaczeniem na Polski Język Migowy.

Po debacie z 6 maja 2020 r.  do Biura RPO wpłynęło wiele skarg dotyczących niezapewnienia pełnej dostępności tej audycji.

Zwracano w nich uwagę na rozmiar wizerunku tłumacza Polskiego Języka Migowego, który zajmował około 1/30 ekranu . Ponadto program trwający ponad godzinę był tłumaczony przez jednego tłumacza, który po pewnym czasie był zmęczony, pomijał niektóre wypowiedzi, a tłumaczenie stawało się coraz mniej zrozumiałe. Ponadto nie podano w trakcie debaty informacji, na których kanałach audycja jest opatrzona napisami.

A zgodnie ze standardami tłumaczenia na język migowy tłumacz powinien zajmować nie mniej niż 1/8 ekranu. Tłumaczenie zaś długich i istotnych wydarzeń powinno być realizowane przez zespół tłumaczy, którzy co pewien czas się zmieniają.

Obywatelki i obywatele, którzy zwrócili się do RPO w tej sprawie, odbierają sposób realizacji transmisji debaty z 6 maja 2020 r. jako dyskryminujący ze względu na ich niepełnosprawności, a sami czują się wykluczeni z debaty publicznej i zlekceważeni.

Audycje tego rodzaju stanowią dla osób głuchych i słabosłyszących jedno z głównych źródeł wiedzy o sylwetkach i programach kandydatów na urząd Prezydenta RP. Informacji takich nie mogą bowiem uzyskać z innych źródeł, gdyż – co do zasady – materiały komitetów wyborczych nie są dostosowywane do szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

A zgodnie z Konstytucją RP, nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.  Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych nakazuje zaś podjąć wszelkie niezbędne środki, aby zapewnić tej grupie osób możliwość poszukiwania i pozyskiwania informacji na zasadzie równości z innymi osobami, m.in. poprzez dostarczanie osobom z niepełnosprawnościami informacji przeznaczonych dla ogółu społeczeństwa, w dostępnych dla nich formach i technologiach, odpowiednio do różnych rodzajów niepełnosprawności, na czas i bez dodatkowych kosztów.

XI.812.150.2020

Wyjaśnienia burmistrza Tuszowa Narodowego w sprawie praw obywateli

Data: 2020-06-16

W odpowiedzi na otrzymaną od RPO korespondencję w sprawie podjęcia w dniu 29 maja 2019 roku uchwały dotyczącej powstrzymania ideologii LGBT+, wójt gminy Tuchów Narodowy przesyłał wyjaśnienia, które przedstawiamy w załączniku.

Sprawę wypowiedzi posła Przemysława Czarnka w TVP powinna zbadać Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji

Data: 2020-06-16
  • KRRiT powinna zająć się programem TVP, w którym poseł Przemysław Czarnek wypowiedział się o osobach LGBT, mówiąc m.in. „ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy z tą dyskusją”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że takie słowa mają znamiona „mowy nienawiści” ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową oraz naruszają godność i prawa osób nieheteronormatywnych i transpłciowych
  • Skoro nadawca ponosi odpowiedzialność za treść programu, zasadne jest także przeanalizowanie reakcji prowadzącego na tę wypowiedź
  • Regulacje ustawy o radiofonii i telewizji nie mogą bowiem pozostać pustymi deklaracjami

RPO zwrócił się w tej sprawie do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejskiego. Wskazał, że wypowiedź posła ocenia jako sprzeczną z powszechnie obowiązującym prawem i z zasadami współżycia społecznego.

Rzecznik już wcześniej kilkukrotnie zwracał się do przewodniczącego KRRiT w sprawie emitowania w mediach publicznych treści naruszających godność osób LGBT i nawołujących do nienawiści ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. - Niestety dotychczas nie podzielał Pan Przewodniczący mojej oceny co do konieczności interwencji we wskazywanych sprawach, nie dopatrując się naruszenia przez nadawców art. 18 ust. 1 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji – napisał Adam Bodnar.

Teraz wystąpił do KRRiT w sprawie programu publicystycznego „Studio Polska”, wyemitowanego w TVP Info 13 czerwca, a dotyczącego kampanii prezydenckiej. Poseł Przemysław Czarnek wypowiedział się na temat osób LGBT słowami: „Brońmy rodziny przed tego rodzaju zepsuciem, deprawacją, absolutnie niemoralnym postępowaniem. Brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy z tą dyskusją”.

RPO, który pełni także funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania, stanowczo sprzeciwia się takim wypowiedziom, jak ta. Uważa, że nosi ona znamiona mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a tym samym narusza godność i prawa osób nieheteronormatywnych i transpłciowych.

Przekonaniu temu Adam Bodnar dał wyraz w oświadczeniu z 15 czerwca, w którym odniósł się m.in. do tej wypowiedzi. Przypomniał, że nieprzekraczalną granicą wolności słowa jest godność drugiego człowieka i żadne okoliczności, w tym kampania wyborcza, nie mogą być uzasadnieniem dla dehumanizacji grupy społecznej oraz homofobicznej retoryki.

Mając na uwadze, że program wyemitowano w  Telewizji Polskiej, RPO czuje się w obowiązku zwrócić w tej sprawie także do przewodniczącego KRRiT.

Audycje i inne przekazy prezentowane w mediach publicznych, zgodnie z art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji, nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, moralnością i dobrem społecznym, w tym zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści. Choć orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie zostały wymienione wprost jako przesłanki objęte zakazem dyskryminacji z art. 18 ust. 1 u.r.t., niewątpliwie są one cechami chronionymi prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz przepisy umów międzynarodowych.

Również ustawa o radiofonii i telewizji wprost przywołuje orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania, wskazując że przekazy handlowe nie mogą zawierać treści dyskryminujących między innymi ze względu na tę przesłankę. Okoliczność, że orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie zostały wskazane expressis verbis w art. 18 ust. 1 u.r.t. nie może więc uzasadniać emitowania w mediach publicznych treści dyskryminujących i nawołujących do nienawiści ze względu na te cechy szczególne.

A nadawca ponosi odpowiedzialność za treść emitowanego przez niego programu. W związku z tym zasadne jest także przeanalizowanie sposobu reakcji prowadzącego na wspomnianą wypowiedź.

W obliczu postępującej brutalizacji języka i radykalizacji opinii media publiczne powinny wyjątkowo dbać o przeciwdziałanie mowie pogardy. Bezsprzecznie umacnia ona uprzedzenia, prowadzi do wykluczenia całej grupy społecznej, a w konsekwencji może stać się podstawą nienawiści i motywowanej nią przemocy.

Szczególna jest także rola mediów w toku kampanii wyborczej. Czas wyborów to moment, w którym wyjątkowego znaczenia nabiera obowiązek mediów kierowania się bezstronnością, pluralizmem, wyważeniem i niezależnością.

Zgodnie z zaleceniami skierowanymi do Polski po wyborach parlamentarnych w 2019 r. przez Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR), KRRiT powinna aktywnie monitorować media nadawcze pod kątem przestrzegania prawa w czasie kampanii wyborczej i niezwłocznego reagować na stwierdzone naruszenia. Zalecenie to było wynikiem oceny, że prowadzona wówczas kampania cechowała się wysoką polaryzacją, a niektórzy kandydaci nie stronili od retoryki nacjonalistycznej i homofobicznej.

Na powinności mediów w ramach relacjonowania i komentowania kampanii wyborczych zwrócono także uwagę w „Zaleceniach w Sprawie Zwalczania Dyskryminacji i Mowy Nienawiści w Kampaniach Wyborczych” Equinet – Europejskiej Sieci Organów ds. Równego Traktowania. Wskazano m.in., że media „muszą powstrzymywać się od używania lub popierania mowy nienawiści. Informowanie o stanowiącym mowę nienawiści języku kampanii wyborczych powinno być prowadzone w odpowiedzialny sposób, z odpowiednim wyjaśnieniem kontekstu i krytyczną refleksją na jego temat.”

W świetle tych przepisów i zaleceń regulacje ustawy o radiofonii i telewizji nie mogą pozostać pustymi deklaracjami. Muszą pójść za nimi konkretne działania, w tym sprzeciw wobec treści godzących w podstawowe wartości konstytucyjne polskiego systemu prawnego.

XI.505.12.2020

RPO kieruje wypowiedź posła Tomasza Rzymkowskiego do Komisji Etyki Poselskiej

Data: 2020-06-16
  • Komisja Etyki Poselskiej powinna ocenić słowa posła Tomasza Rzymkowskiego, który porównał relacje jednopłciowe między mężczyznami do relacji ludzi ze zwierzętami - zrównując tym samym homoseksualność z zoofilią
  • Wypowiedź tę RPO ocenia jako jednoznacznie homofobiczną, obraźliwą i naruszającą godność osób nieheteronormatywnych
  • Tym samym wypełnia ona znamiona „mowy nienawiści” ze względu na orientację seksualną

Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem obserwuje postępującą radykalizację języka debaty publicznej w Polsce. Niezmiennie apeluje o przeciwstawianie się wykluczającej i naruszającej godność człowieka mowie nienawiści. Jest szczególnie zobowiązany do reagowania na wszelkie przejawy dyskryminacji grup mniejszościowych, w tym osób LGBT, które narażone są w Polsce na nierówne traktowanie

Słowa posła T. Rzymkowskiego są sprzeczne z Konstytucją i innymi przepisami prawa oraz naruszają Zasady Etyki Poselskiej. Zakaz dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny – w tym ze względu na orientację seksualną – wynika wprost z art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz przepisów umów międzynarodowych,, znajduje też odzwierciedlenie w szeregu unormowań ustawowych.

A poseł jest obowiązany – na mocy ślubowania – kierować się obowiązującym porządkiem prawnym, a zatem również zakazem dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.  Według Zasad Etyki Poselskiej poseł powinien też unikać zachowań, które mogą godzić w dobre imię Sejmu oraz szanować godność innych osób.

Wypowiedź posła T. Rzymkowskiego nie może być uznana za mieszczącą się w granicach wolności wypowiedzi. Porównanie homoseksualności do zoofilii bezsprzecznie narusza bowiem godność i dobre imię osób nieheteronormatywnych i dehumanizuje tę grupę społeczną.

Jego wypowiedzi nie należy postrzegać jako satyry, a raczej jako wyraz homofobicznych poglądów i uprzedzeń.

Dlatego Adam Bodnar wystąpił do Przewodniczącej Komijsi Etyki Poselskiej o rozpatrzenie sprawy wypowiedzi posła przy uwzględnieniu przedstawionego stanowiska.

 XI.505.11.202

Obywatel powinien móc się zażalić, gdy sąd apelacyjny lub Sąd Najwyższy odmawia wznowienia postępowania karnego. RPO do TK

Data: 2020-06-16
  • Obywatel nie może zaskarżyć postanowienia sądu apelacyjnego lub Sądu Najwyższego o odmowie wznowienia postępowania karnego
  • Zażalenie takie przysługuje jedynie od postanowień sądu rejonowego i okręgowego
  • W niekonstytucyjny sposób ogranicza to prawo do sądu oraz różnicuje sytuację wnioskodawców w zależności od tego, przed którym sądem stają
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, aby Trybunał Konstytucyjny uznał odpowiedni przepis za niezgodny z kilkoma artykułami Konstytucji

RPO przyłączył się do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie ze skargi konstytucyjnej obywatela (sygn. akt SK 43/20), którego prawa naruszył ten przepis.

Rzecznik wniósł o stwierdzenie, że art. 547 § 1 Kodeksu postępowania karnego - w zakresie w jakim nie przewiduje zażalenia od postanowienia oddalającego wniosek o wznowienie postępowania lub pozostawiającego go bez rozpoznania, wydanego przez sąd apelacyjny lub Sąd Najwyższy - jest niezgodny z art. 2;  art. 78 w zw. z art. 45 ust. 1 w zw. z art. 32 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3; art. 77 ust. 2 w zw. z art. 45 ust. 1 w zw. z art. 32 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3; art. 176 ust. 1 w zw. z art. 45 ust. 1 w zw. z art. 32 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Przepis ten był już przedmiotem rozpoznania TK. 11 czerwca 2013 r. (sygn. akt SK 23/10) orzekł on, że art. 547 § 1 k.p.k. nie jest niezgodny z art. 78 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji. TK uznał wtedy, adekwatnym wzorcem kontroli nie jest art. 78 Konstytucji (Każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa).

Literalne brzmienie art. 547 § l k.p.k. przesądza o tym, że zażalenie na postanowienie sądu apelacyjnego o oddaleniu wniosku o wznowienie postępowania jest niedopuszczalne z mocy ustawy. Zmienić tego nie może nawet najgłębsze przekonanie skarżącego o merytorycznej bezzasadności takiego postanowienia.

W uzasadnieniu rządowego projektu Kodeksu postępowania karnego z 1997 r., wprowadzającego art. 547 § 1 k.p.k.., nie wskazano,  czym była podyktowana  niekonsekwencja ustawodawcy. Zażalenie przewidziano  bowiem jedynie od postanowień wydawanych w tym zakresie przez sąd rejonowy i sąd okręgowy, ale już nie przez sąd apelacyjny czy SN.

W ocenie Rzecznika pozbawienie prawa do wznowienia postępowania - jednej z dróg ubiegania się o sprawiedliwe rozstrzygnięcie sądowe -  niewątpliwie jest ograniczeniem prawa do sądu.

Zaskarżony przepis narusza też zasady poprawnej legislacji, gdyż ograniczonemu kręgowi podmiotów gwarantuje on ochronę praw i wolności przewidzianych w Konstytucji, zaś innych takiej możliwości pozbawia.

Narusza także konstytucyjne prawo do sądu i sprawiedliwego osądzenia sprawy, jak również prawo zaskarżenia orzeczeń i decyzji. Wyłączając możliwość wniesienia środka odwoławczego, nie daje gwarancji sprawiedliwego, a przy tym prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy. Prowadzi to do tego, że wydane orzeczenie jest ostateczne, wyłączone spod kontroli merytorycznej.

Ponadto przepis ten w nieuzasadniony sposób różnicuje położenie prawne podmiotów w zależności od tego, przed jakim sądem stają. Ustawodawca z jednej strony widzi konieczność kontroli odwoławczej takiego rozstrzygnięcia. Z drugiej zaś strony, w sytuacji wydania go przez sąd apelacyjny lub SN, te same przesłanki, które przemawiały za kontrolą odwoławczą, już nie znajdują zastosowania.

Budzi to zastrzeżenia i wątpliwości, czy rzeczywiście sam fakt, że wniosek oddala sąd apelacyjny lub SN niweczy przyczyny takiego ukształtowania tej instytucji, która przewiduje konieczność kontroli instancyjnej wobec postanowienia sądu rejonowego lub okręgowego.

Ze względu na standardy wypracowane przez TK Rzecznik zwrócił uwagę, że szczególnych okoliczności, które usprawiedliwiałyby ograniczenia konstytucyjnych praw, nie sposób wykazać w wypadku, gdy strona nie ma możliwości odwołania się od merytorycznego orzeczenia sądu apelacyjnego - orzekającego w tym przypadku jako sąd pierwszej instancji -  w przedmiocie oddalenia wniosku o wznowienie postępowania.

Wprawdzie wniosek o wznowienie postępowania karnego nie jest ograniczony żadnym terminem i w tej samej sprawie nie jest wykluczone wielokrotne jego składanie, jednakże strona musi wówczas powołać się na nowe dodatkowe okoliczności lub jeszcze inne podstawy wznowienia, niż ujęte w pierwotnym wniosku. Dlatego postanowienie sądu apelacyjnego o oddaleniu wniosku o wznowienie postępowania ma daleko idące konsekwencje dla strony i powinno być poddane kontroli merytorycznej przez sąd wyższej instancji - w tym przypadku przez SN, a co najmniej przez inny skład sądu apelacyjnego.

II.511.389.2020

Sprzeciw wobec homofobicznej mowy wykluczenia i pogardy - stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2020-06-15

Wobec kolejnych - pojawiających się w toku kampanii wyborczej i związanej z nią debaty publicznej – wypowiedzi wymierzonych w osoby LGBT (lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowe), wzywam do powstrzymania się od mowy wykluczenia i pogardy. Nieprzekraczalną granicą wolności słowa jest godność drugiego człowieka. Żadne okoliczności, w tym kampania wyborcza, nie mogą być uzasadnieniem dla dehumanizacji grupy społecznej oraz homofobicznej retoryki.

Zasada równego traktowania i niedyskryminacji stanowi podstawę powszechnego systemu praw człowieka, fundamentalną wartość Rady Europy i Unii Europejskiej, a także doniosłą zasadę Konstytucji RP. Jest ona gwarantem tego, że jako wspólnota, świadomi tragicznych konsekwencji takiego działania, nigdy więcej nie dopuścimy do wykluczenia osób lub całych grup społecznych ze względu na ich cechy. W czasie II Wojny Światowej osoby nieheteronormatywne były pozbawiane wolności, oznaczane różowym trójkątem w obozach koncentracyjnych i eksterminowane. W okresie powojennym zmuszane do przymusowego „leczenia” z orientacji seksualnej, jak wybitny naukowiec Alan Turing, który popełnił z tego powodu samobójstwo. Zobowiązaliśmy się więc  – jako Polska i jako społeczeństwo – równo traktować i szanować przyrodzoną godność wszystkich ludzi, w tym osób LGBT. Skrót ten określa bowiem jedynie osoby o określonej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej, a nie jakąkolwiek „ideologię”. Zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową od wielu lat stanowi natomiast część polskiego systemu prawnego – wynika z art. 32 Konstytucji, jak i czterech różnych ustaw, które wprost wymieniają orientację seksualną jako niedopuszczalną przesłankę nierównego traktowania[1].

Dramatyczne doświadczenia historyczne przypominają nam również, że motywowane uprzedzeniami wobec określonych grup społecznych przemoc i agresja, są nieuchronnym następstwem języka wykluczenia i pogardy. Przypadki takich zdarzeń można zaobserwować również obecnie. Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku lub próba wniesienia ładunku wybuchowego na Drugi Marsz Równości w Lublinie[2] to jaskrawe przykłady niebezpiecznych konsekwencji eskalacji uprzedzeń wobec osób LGBT w debacie publicznej. Z bólem przyjmuję też wszystkie doniesienia o samobójczej śmierci osób nieheteronormatywnych i transpłciowych oraz przypadkach motywowanej homofobią i transfobią przemocy.

Wyrażam więc stanowczy sprzeciw wobec publicznych wypowiedzi osób pełniących wysokie funkcje w państwie, które w ostatnich dniach wskazywały, że „LGBT to nie ludzie, to ideologia” (tak Pan Poseł Jacek Żalek); „Ci ludzie nie są równi normalnym ludziom” (tak Pan Poseł Przemysław Czarnek);  „próbuje nam się wmówić, że to ludzie, a to jest ideologia” (tak Pan Prezydent RP i kandydat na Prezydenta RP Andrzej Duda); „Polska bez LGBT jest najpiękniejsza” (tak Pan Poseł do PE Joachim Brudziński); czy też porównywały związek dwóch mężczyzn do przestępstwa zoofilii (tak Pan Poseł Tomasz Rzymkowski). Przypominam, że taka mowa wykluczenia i pogardy jest w demokratycznym państwie niedopuszczalna – nie usprawiedliwiają jej żadne okoliczności, w tym trwająca kampania wyborcza.

Czas wyborów politycznych to moment szczególny, w którym zgodnie ze standardami Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie „prawo i porządek publiczny powinny pozwolić na przeprowadzanie kampanii politycznych w uczciwej i wolnej atmosferze”[3]. Chociaż wolność słowa jest dla tego procesu kluczowa, w zaleceniach OBWE podkreślono, że nie obejmuje ona wypowiedzi nawołujących do nienawiści lub przemocy[4]. Również w Zaleceniach w Sprawie Zwalczania Dyskryminacji i Mowy Nienawiści w Kampaniach Wyborczych Equinet – Europejskiej Sieci Organów ds. Równego Traktowania, wskazano, że „Partie polityczne i kandydaci, a także osoby pracujące na ich rzecz muszą w swoich programach i kampaniach powstrzymywać się od stosowania lub popierania języka stanowiącego mowę nienawiści” (zalecenie nr 6). Analogicznie powinny postępowań także relacjonujące kampanię wyborczą media (zalecenie nr 7)[5].

Warto też zwrócić uwagę, że w rekomendacjach sformułowanych bezpośrednio wobec Polski po wyborach parlamentarnych w 2019 r., Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR) OBWE wskazało, że: „Kandydaci powinni powstrzymać się od nietolerancyjnych wypowiedzi, a władze i partie polityczne powinny bezwzględnie potępiać wszelkie tego typu przypadki”.[6] Zalecenie to stanowiło wynik oceny, że prowadzona wówczas kampania cechowała się wysoką polaryzacją, a niektórzy kandydaci nie stronili od retoryki nacjonalistycznej i homofobicznej. W raporcie zwrócono uwagę, że taka narracja wywoływała poczucie zagrożenia i negatywne emocje społeczności LGBTI  i innych mniejszości. Zalecono więc władzom, że aby zapobiec rozprzestrzenianiu się nietolerancyjnej retoryki w czasie wyborczym, powinny dokonać przeglądu odpowiednich przepisów, w szczególności Kodeksu karnego, w celu zapewnienia zgodności z międzynarodowymi normami praw człowieka w zakresie „mowy nienawiści”. Taką rekomendację kieruję też jako Rzecznik Praw Obywatelskich od lat do właściwych organów[7], co niestety nie spotkało się dotychczas z odpowiednią reakcją.

Podkreślając raz jeszcze mój stanowczy sprzeciw wobec dehumanizacji osób LGBT, potęgowania uprzedzeń i ich instrumentalnego wykorzystywania w toku kampanii wyborczej, apeluję do wszystkich uczestników debaty publicznej o kierowanie się powyższymi standardami oraz szacunkiem dla godności i praw wszystkich ludzi.

dr hab. Adam Bodnar
Rzecznik Praw Obywatelskich

 

[1] Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz. U. z 2019 r., poz. 1040), ustawa z dnia 3 grudnia 2010 r.
o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (Dz. U. z 2016 r. poz. 1219), ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (Dz.U. z 2020 r., poz. 805), ustawa z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (Dz. U. z 2019 r., poz. 1482).

[2] W lutym br. Sąd Rejonowy Lublin-Zachód skazał sprawców tego czynu na rok pozbawienia wolności.

[3] Pkt 7.7. Dokumentu Spotkania Kopenhaskiego Konferencji w Sprawie Ludzkiego Wymiaru Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (KBWE) z 1990 r., dostęp elektroniczny: https://www.osce.org/odihr/elections/14304

[4] Guidelines for Reviewing a Legal Framework for Elections, ODIHR OBWE, 2013, str. 45., dostęp elektroniczny: https://www.osce.org/files/f/documents/f/8/104573.pdf

[5] Zalecenie Equinet w sprawie zwalczania dyskryminacji i mowy nienawiści w kampaniach wyborczych, 2019, dostęp elektroniczny: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/zalecenie-equinet-w-sprawie-zwalczania-dyskryminacji-i-mowy-nienawisci-w-kampaniach-wyborczych.

[6] Rzeczpospolita Polska, Wybory Parlamentarne 13 października 2019 - Krótkoterminowa misja obserwacji wyborów ODIHR - Sprawozdanie końcowe, Warszawa 14 lutego 2020 r., dostęp elektroniczny: https://www.osce.org/files/f/documents/8/8/448417.pdf

[7] Zob. Raport o działaniach RPO przeciwko mowie nienawiści w latach 2015-2019, dostęp elektroniczny: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-przeciw-mowie-nienawisci

„Wpływ środków przeciwdziałania terroryzmowi oraz radykalizacji na grupy zagrożone dyskryminacją i rasizmem” - spotkanie eksperckie w BRPO

Data: 2020-06-10
  • Czy polska polityka przeciwdziałania terroryzmowi oraz radykalizacji jest zgodna z międzynarodowymi zobowiązaniami w zakresie praw człowieka?
  • Jakie środki są potrzebne, aby polityka przeciwdziałania terroryzmowi i przeciwdziałaniu radykalizacji nie przyczyniała się do zwiększania polaryzacji społecznej i dyskryminacji?

Te pytania były punktem wyjścia spotkania online 10 czerwca 2020 r. z inicjatywy Rzecznika Praw Obywatelskich i Europan Network Against Racism. Poświęcono je prezentacji wyników badania pt. „Wpływ środków przeciwdziałania terroryzmowi oraz radykalizacji postaw na grupy narażone na dyskryminację i rasizm”, przeprowadzonego w kilku europejskich krajach.

Celem spotkania było wysłuchanie opinii eksperckich na temat wstępnych wniosków z badania oraz opracowanie odpowiednich zaleceń dotyczących polityk.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podkreślił, że seminarium odbywa się w specjalnym czasie dla praw człowieka. Protesty antyrasistowskie w Stanach Zjednoczonych oraz postępująca radykalizacja i incydenty o charakterze rasistowskim i ksenofobicznym w związku z pandemią COVID-19 każą stawiać pytania o adekwatne działania organów państwowych. 

Przyznanie właściwych uprawnień służbom odpowiedzialnym za walkę z terroryzmem jest obowiązkiem państwa, wynikającym m.in. z art. 5 Konstytucji. Jednocześnie jednak pod hasłem walki z terroryzmem nie można ingerować w prawa i wolności człowieka w sposób nieproporcjonalny.

Ustawa o działaniach antyterrorystycznych z  10 czerwca 2016 r., była przedmiotem zainteresowania RPO już podczas prac projektowych. Rzecznik wielokrotnie zgłaszał uwagi co do przedstawionych w ustawie regulacji, wskazując na nieproporcjonalne ograniczenie praw i wolności człowieka i obywatela, w szczególności praw cudzoziemców. Jako przykład RPO wskazał m. in. na art. 9 ustawy, który umożliwia podejmowanie środków kontroli operacyjnej wobec cudzoziemców na okres nie dłuższy niż 3 miesiące, z możliwością przedłużenia.

Przedstawiciele ENAR – Ojeaku Nwabuzo i Tufyal Choudhury wprowadzili następnie uczestników w kontekst badania.

„Walka z terroryzmem jest obszarem zwiększonej koordynacji polityki globalnej i europejskiej. Najnowsza dyrektywa ramowa w sprawie zwalczania terroryzmu z 2017 r. zobowiązuje Komisję Europejską do przedstawienia do września 2021 r. sprawozdania na temat wpływu dyrektywy "na podstawowe prawa i wolności, w tym na niedyskryminację, oraz na praworządność" – wskazała ekspertka ENAR Ojeaku Nwabuzo.

Goście wyjaśnili także rolę ENAR, która działa na szczeblu unijnym i krajowym, by zapewniać budowanie zaufania oraz integracyjną politykę bezpieczeństwa opartą na prawach człowieka, równości i długoterminowym włączeniu społecznym.

Jak podkreślił Tufyal Choudhury, przedstawiony projekt badawczy analizuje w szczególności doświadczenia w zakresie środków zwalczania terroryzmu oraz przeciwdziałania radykalizacji przez członków grup, narażonych na większe ryzyko dyskryminacji i rasizmu we Francji, Niemczech, Polsce, Hiszpani oraz na Węgrzech.

Anna Łukjanowicz - autorka badania, wskazała w części sprawozdawczej, że przeważająca większość respondentów wyraziła zaniepokojenie pełnym dyskryminacji i uprzedzeń rasowych dyskursem publicznym w sprawie imigracji oraz rozwojem polityki imigracyjnej ukierunkowanej na odstraszenie muzułmanów od przyjeżdżania do Polski. „Publiczna i urzędowa wrogość wobec imigrantów muzułmańskich generuje wśród nich niepokój oraz uczucie bezsilności. Osłabia ona również integrację oraz głębsze zaangażowanie obywatelskie i społeczne”.

Negatywny dyskurs polityczny, medialny i publiczny na temat muzułmanów i uchodźców przekłada się na zwiększoną liczbę przypadków islamofobii oraz rasizmu w życiu codziennym respondentów. Strach przed rasizmem i dyskryminacją podczas pobytu w Polsce, niejednokrotnie prowadzi do autocenzury indywidualnych jak również grupowych wyrażeń "muzułmańskości".

„Jeden z respondentów wyjaśnił, jak jadąc autobusem z kilkoma znajomymi muzułmanami na terenie Warszawy, czuli, że przez ich obecność atmosfera w autobusie zrobiła się tak napięta, że musieli najpierw wysiąść zanim swobodnie przywitali się wzajemnie pozdrowieniem Salam alajkum" – to niepokojące sygnały pokazujące, że dyskurs publiczny wokół kwestii terroryzmu dotyka szczególnie grupy identyfikujące się jako muzułmanów.

W dyskusji nad wnioskami z badań głos zabrał m. in. Jacek Mazurczak, ekspert do spraw walki z mową nienawiści Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego. Zarekomendował, aby doszukać się podobnych badań o radykalizacji grup skrajnie prawicowych - „Ważne jest, aby sprawdzać czy istnieje jakakolwiek symetria lub asymetria po stronie tych zagrożeń z którymi musimy się uporać w Polsce”.

Na problem nakładania się różnych kategorii przepisów zwrócił uwagę dr hab. Witold Klaus, przedstawiciel Stowarzyszenia Interwencji Prawnej - „To z czym mamy problem to nakładające się na siebie dwa rodzaje przepisów – karne – które pozwalają ścigać osoby podejrzane o dany czyn i przepisy administracyjne, dotyczące cudzoziemców, które na podstawie podejrzeń pozwalają taką osobę wydalić. To co widziałbym w rekomendacjach, w kontekście europejskim i w kontekście współpracy międzynarodowej, to wypracowanie spójnej filozofii walki z terroryzmem, także w kontekście spójności przepisów.

Eliza Rutynowska, przedstawicielka Forum Obywatelskiego Rozwoju nawiązała do kwestii bezpieczeństwa w kontekście pandemii COVID- 19. Wskazała, że przepisy pandemiczne zostaną z nami na dłużej – będą miały znaczenie w perspektywie wieloletniej, i jeśli znajdą się w nich rażące naruszenia prawa – takie jak ograniczenie prawa do obrony osób oskarżonych o terroryzm – może to stworzyć problem  prawny, który ciężko nam będzie rozwiązać.

Wskazała także, że kwestie bezpieczeństwa związane z koronawirusem oraz protesty w USA to idealny moment aby uświadomić obywateli jak ważna jest kwestia edukacji antydyskryminacyjnej – dzięki budowaniu świadomości prawnej, jak podkreśliła, będzie można pracować nad skutecznym rozwiązywaniem skutków problemów z którymi w kontekście bezpieczeństwa mierzymy się obecnie.    

W spotkaniu brali udział:

Współorganizatorzy:

  • Ojeaku Nwabuzo - Senior Research Officer, European Network Against Racism
  • Tufyal Choudhury LLM - Assistant Professor at Durham Law School, European Network Against Racism
  • Anna Łukjanowicz – badaczka krajowa w ramach projektu ENAR, Ośrodek Kultury Muzułmańskiej w Warszawie

Eksperci i zaproszeni goście:

  • nadinsp. Magdalena Kroll - Krajowy Koordynator Przestępstw z Nienawiści Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji
  • Eliza Rutynowska – Forum Obywatelskiego Rozwoju
  • dr hab. Witold Klaus – Stowarzyszenie Interwencji Prawnej
  • dr Konrad Pędziwiatr - Uniwersytet Warszawski - Ośrodek Badań nad Migracjami
  • dr Krzysztof Liedel - Centrum Badań nad Terroryzmem - Collegium Civitas
  • Jacek Mazurczak - ekspert Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego
  • Piotr Niemczyk - Uniwersytet SWPS
  • Sandra Pertek - University of Birmingham
  • Jacek Purski - Prezes Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego
  • dr Anna Tatar – Stowarzyszenie „Nigdy Więcej”
  • Ewa Ostaszewska-Żuk – Helsińska Fundacja Praw Człowieka
  • Omar Abdel Fattah - Przewodniczący Stowarzyszenia Studentów Muzułmańskich w Polsce
  • Marta K. Nowak – dziennikaka portalu oko.press

Przedstawiciele Biura RPO:

  • Dr hab. Adam Bodnar
  • Marcin Sośniak – Zespół ds. Równego Traktowania BRPO
  • Kacper Gwardecki - Zespół ds. Równego Traktowania BRPO

 

 

TK: nie mozna podważać decyzji tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.

Data: 2020-06-10
  • Obywatele jednak nie będą mogli kwestionować decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.
  • Od 1992 r. w tych sprawach nie można bowiem stosować przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego o wznowieniu postępowania, stwierdzeniu nieważności czy uchyleniu albo zmiany decyzji
  • Według RPO w niekonstytucyjny sposób pozbawia to obywateli możliwości weryfikacji w tym trybie decyzji o przejęciu ich nieruchomości
  • Trybunał Konstytucyjny uznał konstytucyjność przepisów zaskarżonych przez RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego art. 63 ust. 2 i 3 ustawy z 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego, dotyczących wznowienia postępowania, stwierdzenia nieważności i uchylenia lub zmiany decyzji wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej.

Ustawa ta miała na celu uporządkowanie sprawy własności gospodarstw rolnych, przede wszystkim jednak przez sanowanie stanów faktycznych samoistnego posiadania przez rolników nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych.

Wniosek RPO

Wniosek dotyczył sytuacji nieruchomości przejętych przez państwo. Zgodnie z art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej, nieruchomości – na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólności domowej, od lat pięciu do dnia wejścia w życie ustawy, z powodu stałego zatrudnienia w innych zawodach niż praca w indywidualnym gospodarstwie rolnym albo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej – mogły być przekazane dzierżawcom we własność albo przejęte przez państwo. Postępowania w tych sprawach były prowadzone przez organy administracji, które wydawały ostateczne decyzje.

Porządkowanie sytuacji własności gospodarstw rolnych samoistnych posiadaczy w zasadniczym stopniu zakończono w 1982 r. Wtedy bowiem ustawą z 26 marca 1982 r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny oraz o uchyleniu ustawy o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych ustawa uwłaszczeniowa została uchylona, a prowadzenie spraw niezakończonych przekazano sądom. Wydane akty własności ziemi dla posiadaczy samoistnych mogły być nadal podważane w drodze wniosków o wznowienie postępowania lub stwierdzenia jego nieważności na podstawie Kodeksu postępowania administracyjnego. Ustawa ta pomijała jednak kwestię decyzji o przejęciu nieruchomości na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej. Od kwietnia 1982 r. decyzje takie nie mogły być już wydawane, a właściwe do trwających nadal postępowań pozostały organy administracji – spraw tych nie przekazano sądom.

Ostatecznie proces porządkowania zakończono ustawą z 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. W art. 63 ust. 2 i 3 wprowadziła ona od 1 stycznia 1992 r. zakaz weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa wszelkich decyzji wydanych na podstawie ustawy uwłaszczeniowej; trwające postępowania zaś umorzono. Wzruszanie wszelkich decyzji stało się niemożliwe

Rzecznik zakwestionował konstytucyjność art. 63 ust. 2 i 3 ustawy. Zakwestionował dopuszczalność i zasadność ograniczenia możliwości weryfikacji w trybach nadzwyczajnych decyzji o przejęciu przez państwo nieruchomości, których podstawą był art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej.

RPO sformułował dwa zarzuty. W pierwszym podniósł niezgodność z art. 7 Konstytucji i wyrażoną w nim zasadą praworządności.

Drugi zarzut dotyczył zaś naruszenia art. 2 Konstytucji i zasady sprawiedliwości społecznej oraz art. 32 ust. 1 Konstytucji i wyrażonej w nim zasady równości wobec prawa. W ocenie Rzecznika przepisy zrównały podmioty znajdujące się w różnych sytuacjach prawnych i faktycznych. Za cechę wspólną zakwestionowana regulacja uznała bowiem wyłącznie fakt pozbawienia właścicieli nieruchomości na podstawie decyzji wydanych na gruncie ustawy uwłaszczeniowej. Wprowadzając zakaz wzruszania decyzji wydanych na tej podstawie, ustawodawca zrównał zatem sytuację prawną i prawa byłych właścicieli, którzy de facto zostali wywłaszczeni na rzecz samoistnych posiadaczy oraz byłych właścicieli, których nieruchomości zostały przejęte przez państwo w trybie decyzji wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego

W wyroku z 10 czerwca 2020 r. (sygn. K 11/18), Trybunał orzekł o zgodności art. 63 ust. 2 i 3 ustawy z art. 7 oraz art. 2 i art. 32 ust. 1 Konstytucji - w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Kpa dotyczących wznowienia postępowania, stwierdzenia nieważności i uchylenia lub zmiany decyzji do wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej decyzji o przejęciu przez Skarb Państwa nieruchomości, na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólności domowej od lat pięciu do dnia wejścia w życie ustawy z powodu stałego zatrudnienia w innych zawodach niż praca w indywidualnym gospodarstwie rolnym albo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej.

Konsekwencją wyroku jest pozostawienie w systemie prawnym regulacji wyłączającej możliwość wzruszenia przez byłych właścicieli decyzji o przejęciu przez Skarb Państwa, na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej, nieruchomości, na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólnocie domowej. Osoby takie  nie mają możliwości wzruszenia tych decyzji, nawet w przypadku, gdy wydanie ich nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa, a beneficjentem ich jest państwo.

IV.7005.1.2018

RPO o sytuacji osób LGBTI w Polsce i działaniach władz, w tym samorządowych – webinar Rady Europy

Data: 2020-06-10
  • Co władze samorządowe robią, a co mogłyby i powinny robić na rzecz równego traktowania osób LGBTI? 
  • Jak chronić i realizować prawa tej grupy społecznej w obliczu kryzysu praworządności, eskalacji nienawiści w debacie publicznej i instrumentalnego wykorzystywania praw osób LGBTI w działaniach politycznych?
  • Czy pozytywne zmiany powoli zachodzą, czy też uchwały samorządów o "przeciwdziałaniu ideologii LGBT” cofnęły nas na drodze do urzeczywistnienia równego traktowania?

Przedstawiciele miast Warszawy i Wrocławia, aktywiści/tki z organizacji pozarządowych, reprezentanci/tki Rady Europy oraz RPO Adam Bodnar debatowali na te tematy 10 czerwca 2020 r., w czasie panelu on-line zorganizowanego przez Zespół ds. Orientacji Seksualnej i Tożsamości Płciowej (SOGI Unit) Rady Europy, przy współpracy z Zespołem ds. Równego Traktowania BRPO. Przemówienie w formie wideo przekazała Anna Schmidt-Rodziewicz, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania.

W wystąpieniu w panelu otwierającym Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił krótko obecną sytuację prawną i społeczną osób LGBTI w Polsce. Podsumował, że jest ona dramatyczna – m.in. ze względu na niewystarczającą ochronę prawną przed przestępstwami z nienawiści, brak przepisów regulujących prawną procedurę uzgodnienia płci oraz brak możliwości legalizacji związków partnerskich.

Adam Bodnar wskazał także na takie problemy, jak kryzys praworządności, instrumentalne traktowanie praw osób LGBTI w działaniach politycznych – czego przykładem są zakazy marszów równości wydawane przez prezydentów miast – oraz na obecną w debacie publicznej, w tym w wypowiedziach osób pełniących wysokie funkcje w państwie, homo-, bi- i transfobiczną mowę nienawiści.

W odniesieniu do działań władz samorządowych RPO podkreślił istniejące podziały: „Mamy niejako dwie Polski”. Podczas gdy część samorządów deklaruje, że będzie wolna od „ideologii LGBT”, inne próbują, mimo licznych ataków, podejmować działania pozytywne. Przymują np. takie polityki lokalne jak Warszawska Deklaracja LGBT+ lub Gdański Model na Rzecz Równego Traktowania.

Samorządowe uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” były wspomniane w wystąpieniu prawie każdego uczestnika/czki panelu.

Odniosła się też do nich Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania. Przekonywała, że rząd nie ma żadnego wpływu na działania niezależnych samorządów, a kontrolę nad nimi mogą sprawować jedynie niezawisłe sądy, które odrzuciły już skargi na uchwały tego typu w kilku sprawach.

Rzecznik sprostował tę wypowiedź, informując, że przywołane przez Panią Pełnomocnik wyroki dotyczyły skarg osób indywidualnych, które nie miały – w przeciwieństwie do Rzecznika – formalnej możliwości ich skutecznego wniesienia (skargi RPO czekają na rozpoznanie przez poszczególne sądy administracyjne).

Wskazał ponadto, że wojewodowie, jako organy administracji rządowej, mogą unieważnić bezprawne uchwały organów samorządowych. Tymczasem zamiast to zrobić przyznawali – jak były Wojewoda Lubelski – medale za przyjmowanie uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Bartłomiej Ciążyński – doradca prezydenta Wrocławia ds. równości i Marek Szolc – radny Miasta Warszawy, podzielili się w panelu przykładami dobrych praktyk na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji osób LGBTI na poziomie lokalnym, m.in. w obszarze edukacji, zwalczania mowy nienawiści i troski o przestrzeń miejską. Z kolei Julia Kata z fundacji Trans-fuzja oraz Hubert Sobecki z organizacji Miłość Nie Wyklucza podkreślili, że „miłe gesty” władz samorządowych nie wystarczą – potrzebne są konkretne działania, zwłaszcza w sprawie zapewnienia ochrony przed przemocą i bezpieczeństwa w szkołach. Zapewnili też o otwartości organizacji pozarządowych na współpracę z organami administracji, oferując pomoc we wdrożeniu opracowanych już rozwiązań.

Prawa człowieka niewiele kosztują, ale zapewnienie ich ochrony i realizacji wymaga woli politycznej oraz odwagi do pokonywania trudności – podsumowała debatę Irena Guidikova, dyrektorka programu antydyskryminacyjnego Rady Europy. Przedstawiła też gotowość reprezentowanej przez nią instytucji do wsparcia polskich samorządów, zainteresowanych stworzeniem wraz z organizacjami pozarządowymi koalicji na rzecz równego traktowania, w tym poprawy sytuacji osób LGBTI w Polsce. Działania Rady Europy w tym obszarze mają być też kontynuowane poprzez organizację kolejnego wydarzenia w Polsce, we wrześniu tego roku.

 

Koronawirus. Polscy studenci z zagranicy mają obowiązek kwarantanny po powrocie do kraju. Interwencja Rzecznika

Data: 2020-06-10
  • Obywatele  Polski, którzy studiują za granicą, muszą poddawać się kwarantannie po powrocie do kraju
  • Obowiązkowi temu nie podlegają zaś zagraniczni studenci i uczniowie pobierający naukę w Polsce
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego o przyczyny takiego odmiennego traktowania

Do Rzecznika wpływają skargi studentów-obywateli Polski, którzy studiują na Ukrainie, dotyczące obowiązku poddania się przez nich kwarantannie po powrocie do kraju.

Zgodnie z § 2 ust. 2 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, osoby przekraczające granicę RP są zobowiązane do odbycia 14-dniowej kwarantanny. Obowiązek ten nie dotyczy jednak m.in. studentów i uczniów pobierających naukę w Polsce (§ 3 ust. 2 pkt 6 rozporządzenia).

W praktyce studenci będący cudzoziemcami, w tym też studenci z Ukrainy, pobierający naukę w Polsce po przekroczeniu granicy nie są zobowiązani do odbycia 14-dniowej kwarantanny. Tymczasem muszą się jej poddać studenci będący obywatelami RP, kształcący się na uczelniach zagranicznych, w tym ukraińskich, wracający do kraju – na stałe bądź w celu odbycia staży czy nostryfikacji dyplomu.

RPO zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego o wskazanie przyczyn odmiennego traktowania polskich studentów kształcących się za granicą w zakresie obowiązku poddania się kwarantannie po powrocie do Polski względem studentów-cudzoziemców pobierających naukę w Polsce.

VII.7033.38.2020

RPO o standardach niezależności organu ds. równego traktowania w prawie i w praktyce

Data: 2020-06-08
  • Zgodnie z prawem unijnym państwa członkowskie wyznaczają organ lub organy ds. analizowania, monitorowania i wspierania równego traktowania
  • W Polsce zadania te powierzono Rzecznikowi Praw Obywatelskich, jako organowi niezależnemu oraz Pełnomocnikowi Rządu ds. Równego Traktowania (obecnie w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej)
  • Na poziomie europejskim wydano zalecenia dotyczące zakresu kompetencji, niezależności, skuteczności i dostępności organów ds. równości, aby skutecznie pełniły swoje funkcje
  • RPO Adam Bodnar dzielił się 8 czerwca 2020 r. swoim doświadczeniem na spotkaniu on-line przedstawicieli organizacji członkowskich EQUINET

Dyrektywy UE w sprawie równości (2000/43/WE, 2004/113/WE, 2006/54/WE) zobowiązały państwa członkowskie m.in. do utworzenia organów, do których kompetencji należeć będzie świadczenie niezależnej pomocy ofiarom dyskryminacji, prowadzenie niezależnych badań dotyczących dyskryminacji, publikowanie niezależnych sprawozdań i wydawanie zaleceń na temat wszystkich problemów związanych z dyskryminacją.

Na mocy ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (art. 18) zadania te powierzone zostały Rzecznikowi Praw Obywatelskich oraz Pełnomocnikowi Rządu ds. Równego Traktowania.

W 2016 r. Europejska Sieć Organów ds. Równego Traktowania EQUINET opracowała standardy, jakie powinny być uwzględnione, aby zapewnić organom ds. równości możliwość realizacji wszystkich funkcji i uprawnień w skali zapewniającej realne efekty działania oraz chronić je przed poddawaniem w wątpliwość lub umniejszaniem znaczenia sprawowanych przez nie funkcji.

Zalecenia w tym zakresie, adresowane do państw, opracowała następnie Europejska Komisja przeciw Rasizmowi i Nietolerancji (ECRI) oraz Komisja Europejska.

Rekomendacje stanowią narzędzie pomocne w ocenie, czy przyjęte krajowe regulacje prawne i praktyka ich stosowania zapewniają możliwie najlepszy standard ochrony przed dyskryminacją, na co kluczowy wpływ ma także sposób ukształtowania i warunki pracy organu ds. równego traktowania. Do kluczowych elementów należy mandat (zakres uprawnień) organu, a także jego niezależność, która często powiązana jest z efektywnością instytucji.

Zagadnienia te były przedmiotem prezentacji Adama Bodnara 8 czerwca 2020 r. na spotkaniu on-line przedstawicieli organizacji członkowskich EQUINET.

Rzecznik podkreślił, że fundamentalne znaczenie mają normy konstytucyjne odnoszące się do RPO, kreujące mocne gwarancje niezależności organu i osoby piastującej tę funkcję (art. 80, art. 209-212 Konstytucji RP). Siła RPO wynika także z dosyć długiej tradycji funkcjonowania w systemie instytucjonalnym organów państwowych oraz przestrzeganiu zasady profesjonalizmu i bezstronności w podejmowanych działaniach.

W szczególności w dobie tak dużej polaryzacji opinii działania muszą być bowiem oparte na rzetelnej analizie prawnej oraz badaniach wskazujących na rzeczywisty stan w danym obszarze. Pomocna jest też współpraca na forum międzynarodowym, w tym z organami monitorującymi stan przestrzegania praw człowieka (jak Komitety ONZ, czy Rada Europy). RPO bardzo ceni sobie ich obiektywny ogląd i wydawane uwagi.

Ze względu na niski stan świadomości na temat zjawiska dyskryminacji, bardzo ważne jest bezpośrednie komunikowanie się z ludźmi, a przez to budowanie w nich zrozumienia i poparcia dla postulatów.

Ogromną barierą dla skutecznego działania RPO jako niezależnego organu ds. równego traktowania są nieadekwatne środki budżetowe, jakie są mu przyznawane, w relacji do stawianych zadań, ale też oczekiwań społecznych.

Przekłada się to na efektywność instytucji, konieczność ograniczania zakresu działalności i dalszej selekcji priorytetów. Rzecznik zaznaczył, że RPO – pomimo tych ograniczeń i częstych personalnych ataków, oraz ze względu na sposób pracy – cieszy się dużym zaufaniem społecznym. Wyraził też nadzieję, że uda się to utrzymać w przyszłości.

EQUINET przystąpi do opracowania wskaźników pomocnych w analizie oceny “niezależności” organu równościowego de iure i de facto, na bazie Standardów opracowanych przez ECRI i Komisję Europejską, a także doświadczenia z poszczególnych państw.

 

Niezasadne zróżnicowanie opłat egzekucyjnych. Wystąpienie RPO do MS

Data: 2020-06-08
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości w sprawie niezasadnego zróżnicowania opłat egzekucyjnych w przypadku postępowań trwających przez długi okres czasu (np. wieloletnia egzekucja świadczeń alimentacyjnych)

Problem powstał na tle przepisów ustawy z 28 lutego 2018 r. o kosztach komorniczych, a ściślej, na tle przepisów regulujących zakres czasowy jej stosowania. Zgodnie z art. 52 ust. 1 ustawy, do postępowań wszczętych i niezakończonych przed dniem jej wejścia w życie stosuje się przepisy dotychczasowe. A zatem do trwających wciąż postępowań stosuje się regulację przewidzianą przez ustawę z 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji.

Zasadniczo regulacja ta nie budzi zastrzeżeń, jednak nie sprawdza się ona w przypadku egzekucji roszczeń okresowych. Egzekucja takich roszczeń – najczęściej chodzi tutaj o alimenty bądź o renty o charakterze alimentacyjnym – trwa często nawet kilkanaście lat.

W efekcie egzekucje wszczęte przed wejściem w życie ustawy o kosztach komorniczych (czyli przed 1 stycznia 2019 r.) będą przez wiele następnych lat obciążone opłatą egzekucyjną w wysokości 8% lub 15% egzekwowanego świadczenia (relatywnie prostsze sposoby egzekucji miały 8-procentową stawkę, w pozostałych wypadkach komornik pobierał 15% świadczenia). Natomiast w postępowaniach wszczętych po 1 stycznia 2019 r. wysokość opłaty egzekucyjnej wynosi 10% egzekwowanego świadczenia.

W ocenie RPO utrzymywanie przez kolejne lata równolegle obowiązujących regulacji prawnych co do kosztów egzekucyjnych nie wydaje się trafnym rozwiązaniem legislacyjnym. Co jednak najbardziej istotne – i na co zwracają uwagę obywatele zgłaszający się do RPO – rozwiązanie to narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa i równej ochrony praw majątkowych (art. 32 oraz 64 ust. 2 Konstytucji). 

Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o przeanalizowanie tych przepisów i zainicjowanie działań legislacyjnych zmierzających do wyrównania wysokości opłat egzekucyjnych w przypadku egzekucji roszczeń okresowych. 

IV.512.202.2017

Uchwały „anty-LGBT” mogą grozić cofnięciem funduszy unijnych. RPO pisze do organów, które wydały te uchwały

Data: 2020-06-05
  • Komisja Europejska pyta, czy fundusze UE są i będą wydatkowane zgodnie z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową - w związku z przyjęciem przez pięć sejmików województw oraz niektóre gminy i powiaty z ich obszarów uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”
  • Dalsze obowiązywanie tych uchwał nie tylko zatem zagraża nierównym traktowaniem, ale tworzy ryzyko utraty lub ograniczenia wsparcia finansowego środków Unii Europejskiej
  • Dla dobra i ochrony praw osób nieheteronormatywnych i transpłciowych - lecz także i wszystkich mieszkańców - sejmiki województw oraz rady gmin i powiatów, które przyjęły dyskryminujące uchwały, powinny je uchylić
  • Postulat ten RPO przekazuje wszystkim samorządom, które wydały uchwały

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał w tej sprawie do wszystkich kilkudziesięciu organów, które wydały uchwały anty-LGBT (to sejmiki województw, rady powiatów oraz gmin) oraz do Minister ds. Funduszy i Polityki Regionalnej. W swych wystąpieniach RPO porusza kwestię zgodności wydatkowania funduszy UE z zasadą niedyskryminacji.

RPO pełni funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania i z wielką uwagą bada czy wszyscy obywatele, w tym przedstawiciele grup mniejszościowych, mogą korzystać w Polsce z pełni swych praw podstawowych, w poczuciu bezpieczeństwa i poszanowania godności. Priorytetem jest przeciwdziałanie dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny, w tym ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Prawo do równego traktowania i niedyskryminacji stanowi fundamentalną dla prawa UE zasadę, wynikającą z Traktatów i Karty Praw Podstawowych UE, oraz znajdującą odzwierciedlenie w przepisach prawa wtórnego.

Czy uchwały anty-LGBT mogą spowodować utratę unijnego wsparcia?

Rzecznik z obawą przyjął wiadomość o piśmie Komisji Europejskiej dotyczącym odpowiedzialności instytucji zarządzających i beneficjentów środków finansowych unijnej polityki spójności za przestrzeganie zasady niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Dyrektorzy Generalni Komisji Europejskiej zwrócili się o wyjaśnienia czy fundusze UE są i będą wydatkowane zgodnie z powyższą zasadą w związku z faktem przyjęcia przez pięć sejmików województw oraz niektóre gminy i powiaty uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”. Wskazali, że takie działanie organów władzy publicznej jest sprzeczne z wartościami określonymi w art. 2 TUE oraz może naruszać zakaz dyskryminacji i molestowania ze względu na orientację seksualną w zatrudnieniu, zawarty w dyrektywie Rady 2000/78/WE.

Wyrazili więc obawę co do ryzyka nierównego traktowania osób LGBTI (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych) przez beneficjentów funduszy unijnej polityki spójności, co może świadczyć o wydatkowaniu tych środków w sposób niezgodny z prawem unijnym.

RPO przypomina, że dzięki wielomiliardowym inwestycjom Unia przyczyniła się do skoku cywilizacyjnego naszego kraju. Polska pozostaje największym beneficjentem kolejnych budżetów unijnych - od początku członkostwa, w transferach unijnych środków finansowych kraj nasz uzyskał znacznie ponad 100 mld euro. Nasze uczestnictwo w Unii podniosło wiarygodność Polski w oczach inwestorów, znacząco wpłynęło na wzrost gospodarczy, nieporównanie zwiększyło możliwości Polaków, podniosło standard życia mieszkańców naszego kraju. Jest to odczuwalne i widoczne zwłaszcza na szczeblu lokalnym – jednostki samorządu terytorialnego w szerokim zakresie korzystają bowiem ze środków finansowych UE, realizując dzięki nim inwestycje i projekty przynoszące bezpośrednie korzyści mieszkańcom. 

Unia traci zaufanie do Polski z powodu dyskryminujących uchwał

RPO z troską i niepokojem przyjmuje kolejne informacje o ryzyku utraty zaufania instytucji Unii Europejskiej oraz innych państw członkowskich wobec polskich gmin, powiatów i województw, w związku z pojawiającymi się wątpliwościami czy zasada niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową jest w nich przestrzegana.

Parlament Europejski w rezolucji z 18 grudnia 2019 r. w sprawie dyskryminacji osób LGBTI i nawoływania do nienawiści do nich w sferze publicznej, w tym stref wolnych od LGBTI wprost potępił przyjmowanie przez polskie samorządy uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”, wskazując na ich dyskryminujący charakter.

Parlament wezwał także KE do monitorowania wykorzystania wszystkich unijnych źródeł finansowania, które nie mogą być w żadnym wypadku wykorzystywane do celów dyskryminacyjnych, a także do podjęcia konkretnych środków w celu wyeliminowania wyraźnych i bezpośrednich naruszeń przepisów antydyskryminacyjnych, dokonanych przez samorządy lokalne przyjmujące przepisy wymierzone w prawa osób LGBTI.

Pismo Dyrektorów Generalnych Komisji można więc uznać za krok w stronę realizacji tych sformułowanych przez Parlament zaleceń. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że konsekwencje przyjmowania przez wybrane samorządy uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” znalazły wymiar także w rozwiązywaniu współpracy przez ich partnerskie miasta i regiony z Francji oraz Niemiec, które wyraziły w ten sposób swój sprzeciw wobec dyskryminujących działań polskich władz lokalnych.

Wszystkie te zdarzenia niewątpliwie wpływają na pozycję i postrzeganie Polski na arenie Unii Europejskiej, a ich skutki są i będą odczuwalne także w wymiarze codziennego życia Polek i Polaków. Należy jednak wyraźnie podkreślić, że ich inicjatorami kierują słuszne i godne poparcia intencje ochrony fundamentalnej dla całej Unii – w tym Polski - zasady równego traktowania, która została zagrożona przez uchwały organów samorządowych dyskryminujące ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Działania RPO

Rzecznik również stoi na stanowisku, że takie działania organów władzy publicznej są sprzeczne z prawem polskim i europejski. Z tego względu skierował do sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Jednym z ich zarzutów jest dyskryminujący charakter uchwał, poprzez wykluczenie osób nieheteronormatywnych i transpłciowych z danej wspólnoty samorządowej. Nie ma znaczenia, że uchwały posługują się pojęciem „ideologia LGBT”, a nie samoistnym skrótem LGBT. Orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie stanowią bowiem ideologii - są elementem tożsamości i pozostają nierozerwalnie związane z każdą jednostką.

Z tego względu odmienne traktowanie w oparciu o te cechy stanowi przejaw bezprawnej dyskryminacji. Akty organów władzy publicznej dyskryminujące osoby LGBT w swej treści mogą być odczytywane jako legitymizacja poglądów o naturze dyskryminacyjnej  - to z kolei może prowadzić do dyskryminacji w praktyce stosowania prawa przez organy wykonawcze i inne jednostki podległe samorządowi. Obawy jakie będą skutki przedmiotowych uchwał dla osób LGBT mieszkających w danym samorządzie, znalazły już odzwierciedlenie w skargach kierowanych do Rzecznika przez obywatelki i obywateli.

Dla dobra i ochrony praw nie tylko osób nieheteronormatywnych i transpłciowych, ale wszystkich mieszkańców, sejmiki województw oraz rady gmin i powiatów, które również przyjęły dyskryminujące uchwały, powinny podjąć działania mające na celu uchylenie tych aktów.

Ich dalsze obowiązywanie zagraża bowiem zarówno nierównym traktowaniem na gruncie stosowania prawa, jak i stwarza ryzyko utraty lub ograniczenia wsparcia finansowego ze środków Unii Europejskiej.

Postulat ten RPO przekazał bezpośrednio do wszystkich samorządów, które przyjęły uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Niezależnie od decyzji tych organów, RPO za konieczne uznaje zaangażowanie  marszałków województw – jako odpowiedzialnych za zarządzanie funduszami UE - w dążenie do zagwarantowania ich wydatkowania w sposób zgodny z zasadą niedyskryminacji. - To instytucje zarządzające muszą bowiem zapewnić wolny od dyskryminacji dostęp do działań i projektów finansowanych w ramach unijnej polityki spójności, co podkreśliła również Komisja Europejska, we wskazanym wyżej piśmie Dyrektorów Generalnych – wskazuje Adam Bodnar.  

- Będę wdzięczny za wskazanie, w jaki sposób ustosunkowuje się Pani Minister do zaleceń Komisji Europejskiej oraz jakie działania kierowany przez Panią Minister resort podjął lub planuje podjąć w celu weryfikacji, czy środki finansowe unijnej polityki spójności są wydatkowane w sposób zgodny z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, w tym przez jednostki samorządu terytorialnego, które przyjęły uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” – pisze zaś RPO do Małgorzaty Jarosińskiej-Jedynak, ministry ds. funduszy i polityki regionalnej.

O to samo oraz o stanowiska w całej sprawie, RPO prosi pozostałych adresatów pisma o przedstawienie stanowisk.

XI.505.10.2020

KPRM: 55 tys. Polaków wróciło do kraju w ramach akcji „Lot do domu"

Data: 2020-06-04
  • Program „Lot do domu" umożliwił powrót do kraju ponad 55 tys. obywateli Polski z ponad 70 miejsc na 6 kontynentach. Uruchomiono w sumie 388 połączeń - przekazał szef KPRM Michał Dworczyk
  • Wyjaśnił, że skala wyzwania nakazała skupienie się na obywatelach RP. A to wykluczyło wykorzystanie Unijnego Mechanizmu Ochrony Ludności (UCPM)
  • Wymaga on bowiem zabierania na pokład samolotu repatriacyjnego obywateli innych krajów UE (przynajmniej 10% pasażerów)
  • A wśród 694 reklamacji do PLL LOT ws. różnych aspektów akcji, tylko 36 dotyczyło oczekiwania zwrotu ceny biletu - tyle osób uznało, że powrót do kraju powinien być bezpłatny

Rzecznik Praw Obywatelskich zajmował się sprawa powrotów do kraju Polaków, których wybuch epidemii uwięził za granicą. Wiele pytań i wniosków dotyczyło rządowej akcji „Lot do domu”. Obywatele pytali, czy dostaną zwrot kosztów biletów lotniczych za takie powrót.

Zwracano uwagę, że Polska w końcu aktywowała Unijny Mechanizm Ochrony Ludności (UCPM), dzięki któremu od kwietnia Polacy wracali  już za darmo. Ci zaś, którzy wrócili wcześniej, sami płacili za siebie, a było to nawet po kilka tys. zł. Budzi to wątpliwości RPO z punktu widzenia konstytucyjnej zasady równości 

- Czy planowane jest stworzenie systemu rekompensat dla osób, które poniosły koszty lotów repatriacyjnych – spytał RPO Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Pytał też , ile było lotów w ramach akcji #LotDoDomu z wykorzystaniem środków z UCPM.

Odpowiedź Michała Dworczyka

Program „Lot do domu" umożliwił powrót do kraju ponad 55 tys. obywateli Polski z ponad 70 miejsc na sześciu kontynentach. Dla jego realizacji konieczne było uruchomienie 388 połączeń,

Skorzystanie z programu było płatne na podstawie taryfikatora określonego przez PLL LOT. Podróżujący płacili zryczałtowaną stawkę, której wysokość zależała od kierunku, z którego realizowany był przelot: 400-800 PLN w granicach Europy i 1600-2400 PLN za przelot dalekiego zasięgu. Różnica między przychodem z opłat wniesionych przez pasażerów, a rzeczywistym kosztem była pokrywana z budżetu państwa.

Pasażerowie, którzy mieli uprzednio wykupione bilety, a których wykorzystanie nie było możliwe ze względu na spowodowane pandemią odwołanie lotów, mają prawo do otrzymania zwrotu środków. Wynika to z rozporządzenia WE 261/2004 ustanawiającego „wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów", które stanowi, iż w przypadku odwołania lotu pasażerowie mają prawo otrzymać zwrot środków za bilety. Rozporządzenie to obowiązuje wszystkich przewoźników operujących w portach lotniczych na terenie Unii Europejskiej.

Przygotowanie programu „Lot do domu" było odpowiedzią na konieczność pilnego zorganizowania powrotu do Polski ponad 55 tys. obywateli. Skala wyzwania oraz sytuacja zaistniała w związku z wybuchem pandemii, nakazała skupienie się na obywatelach RP.

Wykluczyło to wykorzystanie Unijnego Mechanizmu Ochrony Ludności (Union Civil Protection Mechanism, UCPM) ze względu na związany z nim wymóg zabierania na pokład samolotu repatriacyjnego obywateli innych krajów UE (przynajmniej 10% pasażerów). Ponadto lot w ramach UCPM może być realizowany z destynacji pozaeuropejskiej.

Co więcej, zgodnie z wytycznymi KE, opcję uruchomienia UCPM należy wykorzystywać jedynie w ostateczności, kiedy inne możliwości opuszczenia kraju pobytu, np. środkami komercyjnymi, zostały już całkowicie wyczerpane.

W wypadku niespełnienia powyższych warunków, refundacja środków od Komisji Europejskiej (maksymalnie 75%) nie jest możliwa, co sygnalizowała KE w wypadku części lotów organizowanych przez Niemcy. Ponoszenie opłat za bilety przez pasażerów lotów w ramach UCPM jest standardową praktyką stosowaną przez państwa członkowskie UE.

PLL LOT zrealizowały jedno połączenie w ramach UCPM z Maroka na trasie Warszawa-Marakesz-Berlin-Warszawa 28 kwietnia 2020 r. Koszt całkowity wyniósł 310 tys. PLN i obejmował także wykonanie rejsu Warszawa-Berlin-Warszawa z dodatkową załogą na pokładzie. W przypadku tego lotu podjęto decyzję o nałożeniu na pasażerów obowiązku uiszczenia zryczałtowanej opłaty 150 EUR za bilet.

Wg informacji uzyskanych w PLL LOT, z ogólnej liczby 694 reklamacji dot. różnych aspektów realizacji lotów, tylko 36 dotyczyło oczekiwania zwrotu ceny biletu (tyle osób uznało, że taki powrót do kraju powinien być bezpłatny). Stanowi to niecałe 5% reklamacji zgłoszonych w ramach programu „Lot do domu" lub 0,06% ogółu pasażerów.

Z informacji udostępnionych z kolei przez MSZ wynika, iż - w rozumieniu Zarządzenia nr 1 Ministra Spraw Zagranicznych z 24 stycznia 2018 r. w sprawie przyjmowania i załatwiania petycji, skarg i wniosków w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i jednostkach podległych Ministrowi Spraw Zagranicznych - do MSZ nie wpłynęła bezpośrednio żadna skarga obywateli, którzy skorzystali z akcji „Lot do domu".

Biuro Kontroli i Audytu MSZ od momentu wprowadzenia w Polsce stanu zagrożenia epidemiologicznego związanego z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2, odnotowało kilka skarg obywateli RP w kontekście szeroko rozumianej pomocy konsularnej (nieudzielenie pomocy finansowej na powrót do kraju, udzielenie błędnej informacji o możliwości powrotu do Polski w związku ze stanem epidemii). Wszystkie zostały uznane za bezzasadne.
Do Departamentu Konsularnego MSZ wpłynęła za to liczna korespondencja, w której Polacy dziękowali konsulom za profesjonalizm, oddanie i empatię.

Należy przy tym zaznaczyć, że polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne i urzędy konsularne pozostają w stałym kontakcie z obywatelami polskimi, którzy zwrócili się o pomoc w umożliwieniu powrotu do kraju i wszędzie tam, gdzie jest to możliwe pomagają naszym rodakom w poszukiwaniu alternatywnych rozwiązań. Dzięki współpracy w ramach Lokalnej Współpracy Konsularnej i wypracowanym kontaktom udało im się wspomóc Polaków w opuszczeniu dotychczasowych krajów pobytu.

Od kilkunastu tygodni konsulowie konsekwentnie negocjują na miejscu z Ambasadami Państw Członkowskich UE możliwości uwzględniania obywateli polskich na listach pasażerów lotów repatriacyjnych. Koordynują i negocjują z władzami miejscowymi możliwości dojazdu obywateli polskich na lotniska z najdalej położonych miejscowości. Wydają w tym celu stosowne upoważnienia, a niejednokrotnie sami udają się w podróż, by wspomóc dotarcie na lotnisko. Prowadzą zapisy na listy pasażerów, służąc tym samym za punkt kontaktowy pomiędzy właściwymi ambasadami i polskimi obywatelami.

W tym kontekście wielu obywateli polskich dzięki staraniom polskich konsulów zdołało powrócić do Europy rejsami lotniczymi organizowanymi przez przedstawicielstwa innych państw Unii Europejskiej.

Ponadto każdy obywatel RP przebywający za granicą ma prawo wystąpić do konsula o pomoc finansową na powrót do kraju, zgodnie z regulacjami ustawy Prawo konsularne z 25 czerwca 2015 r. Pomoc ta jest co do zasady zwrotna, ale w wyjątkowych i uzasadnionych przypadkach może być udzielona także bezzwrotnie. Nasi obywatele mieli taką możliwość również podczas trwania akcji „Lot do domu".

Akcja „Lot do domu" była jedną z największych operacji w historii polskiej administracji. Jej sprawny przebieg nie byłby możliwy bez ogromnego zaangażowania naszych konsulów, pracowników PLL LOT i KPRM, pracujących nieprzerwanie przez wiele tygodni – podsumował Michał Dworczyk.

VII.531.38.2020

RPO zwraca uwagę na problem nierównego traktowania w sposobie naliczania odprawy dla służb mundurowych

Data: 2020-05-29
  • RPO otrzymuje skargi na nierówne traktowanie w służbach mundurowych.
  • Chodzi o różnice w sposobie naliczania odprawy dla funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego czy Służby Wywiadu Wojskowego
  • Rzecznik zwrócił się do MONu z prośbą o rozważenie zmiany przepisów, w taki sposób, aby byli funkcjonariusze służb mundurowych, którzy zostali powołani do zawodowej służby wojskowej mieli poczucie, że są traktowani tak samo, jak pozostali żołnierze zawodowi

RPO otrzymuje skargi na nierówne traktowanie w służbach mundurowych. Chodzi o różnice w sposobie naliczania odprawy dla funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego czy Służby Wywiadu Wojskowego, jeżeli bezpośrednio po zakończeniu dotychczasowej służby zostaną powołani do zawodowej służby wojskowej oraz żołnierzy, którzy bezpośrednio po zakończeniu zawodowej służby wojskowej zostaną przyjęci do służby w ww. formacji mundurowej.

Zgodnie z art. 115 ust. 2 ustawy o Policji przy ustalaniu wysokości odprawy uwzględnia się również okresy nieprzerwanej służby wojskowej, jeżeli bezpośrednio po zwolnieniu z tej służby żołnierz został przyjęty do służby w Policji i nie otrzymał odprawy z tytułu poprzednio pełnionej służby. Jeżeli zatem żołnierz zawodowy nie otrzymał odprawy, to okres jego zawodowej służby wojskowej zostaje uwzględniony przy ustalaniu wysokości odprawy w ww. służbach mundurowych. Analogiczne rozwiązania przyjęto w innych aktach prawnych regulujących sytuację służb mundurowych.

RPO zauważa, że o ile przeniesienie lub podjęcie służby w innej formacji gwarantuje funkcjonariuszowi prawo do odprawy (także za wcześniejsze lata) na zakończenie służby, to problem pojawia się, kiedy funkcjonariusz podejmuje zawodową służbę wojskową. W praktyce funkcjonariusz np. Policji zwalnia się ze służby, po czym otrzymuje akt powołania do zawodowej służby wojskowej. W odróżnieniu od instytucji przeniesienia, będącego przekształceniem stosunku służbowego jest to rozwiązanie stosunku służbowego (aktu mianowania), a następnie nawiązanie kolejnego stosunku służbowego (aktu powołania), choć skutki (np. w zakresie ciągłości służby) wynikające z tej formy powołania do zawodowej służby wojskowej są zbliżone.

Rzecznik zwraca uwagę na problem: funkcjonariusze Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, ABW, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego czy Służby Wywiadu Wojskowego, którzy bezpośrednio po zakończeniu służby w formacjach mundurowych podejmą zawodową służbę wojskową, bezpowrotnie tracą prawo do odprawy za okres wcześniejszej służby.

Innymi słowy funkcjonariusz ww. formacji mundurowej, bezpośrednio po zwolnieniu ze służby powołany do zawodowej służby wojskowej, w momencie zwolnienia z tej służby, otrzymuje odprawę jedynie za okres służby w Siłach Zbrojnych.

RPO zwrócił się do MON o zbadanie przedstawionego problemu i rozważenie możliwości zmiany przepisów (w porozumieniu z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji, Koordynatorem ds. Służb Specjalnych), w taki sposób, aby byli funkcjonariusze służb mundurowych, którzy zostali powołani do zawodowej służby wojskowej mieli poczucie, że są traktowani tak samo, jak pozostali żołnierze zawodowi.

WZF.7060.36.2019

Matki-żołnierki. Po interwencji RPO MON zajmie się przypadkami nierównego traktowania żołnierek w ciąży i po urodzeniu dziecka

Data: 2020-05-26
  • RPO napisał do MON w sprawie nierównego traktowania żołnierek w wojsku
  • Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej-kancelistka po zajściu w ciążę została zawieszona w służbie na czas ciąży i na sześć miesięcy po porodzie. Przepisy przewidują to niezależnie od stanu zdrowia ciężarnej żołnierki WOT i specyfiki jej stanowiska
  • Tymczasem kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż w WOT, dopiero w zależności od ich sytuacji są uznawane za czasowo niezdolne do czynnej służby
  • MON: to sytuacja wymagają podjęcia pilnej i dogłębnej analizy oraz wypracowania rozsądnego rozwiązania zaistniałego problemu

Badane w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich sprawy indywidualne ujawniły generalny problem nierównego traktowania kobiet-żołnierzy w zależności od rodzaju pełnionej czynnej służby wojskowej.

Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej na stanowisku kancelisty w Sekcji Komunikacji Społecznej - w związku z zajściem w ciążę została zawieszona w pełnieniu służby w okresie ciąży i następnie w okresie sześciu miesięcy po porodzie.

Przepisy dotyczące WOT przewidują, że zawieszenie takie następuje niezależnie od zachowania faktycznej zdolności i gotowości do służby na wyznaczonym stanowisku. A żołnierze-kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż służba terytorialna, są zwalniane dopiero w razie uznania we właściwym trybie za czasowo niezdolne do czynnej służby wojskowej ze względu na ciążę.

- Tymczasem nie wszystkie stanowiska w wojskach obrony terytorialnej wymagają sprawności fizycznej w równym stopniu jak np. w przypadku wnioskodawczyni, która pełni służbę na stanowisku kancelisty – wskazuje RPO.

MON odpowiedział Rzecznikowi

Resort obrony poinformował RPO, że przypadki dotyczące sytuacji kobiet żołnierzy pełniących służbę w Wojskach Obrony Terytorialnej będących w ciąży oraz w okresie 6 miesięcy po urodzeniu dziecka są istotne dla całego spektrum wojskowej służby kobiet. Zagadnienia te wymagają podjęcia pilnej i dogłębnej analizy oraz wypracowania rozsądnego rozwiązania zaistniałego problem, które powinno zapewnić równowagę pomiędzy dobrem służby wojskowej, zabezpieczeniem potrzeb kobiet żołnierzy OT, wynikających zarówno z niezbywalnych praw obywatelskich jak i pozostałych uregulowań prawnych.

MON przewiduje, że po wewnątrzresortowym wypracowaniu propozycji zmian przepisów zostanie podjęta stosowna inicjatywa ustawodawcza w celu (choćby częściowej) zmiany sytuacji.

BPK.801.1.2019

Światowy Dzień Różnorodności Kulturowej

Data: 2020-05-21

Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Różnorodności Kulturowej.

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich mocno wierzymy, że różnorodność jest jednym ze źródeł piękna i sztuki, dlatego dzisiaj prezentujemy Państwu kilka inicjatyw i projektów: tworzonych przez ludzi w różnym wieku, z różnym doświadczeniem życiowym, z Polski i zagranicy, z niepełnosprawnościami, z małych i dużych miast…

Łączy je zaangażowanie twórców i twórczyń, artystów i artystek, wirtuozów i samouków: w sztukę i kulturę.

Mamy nadzieję, że ten wpis stanowić będzie miły przerywnik pomiędzy trudnymi tematami. Zachęcamy również do wspierania twórców i twórczyń, których sytuacja skomplikowała się w związku z epidemią koronawirusa.

Kuchnia Konfliktu

Mówimy, że przez żołądek do serca, a gotowanie to też sztuka.

Kuchnia Konfliktu to miejsce spotkania kultur i dialogu społecznego, które daje uchodźcom i uchodźczyniom to czego najbardziej im potrzeba czyli: bezpieczne zatrudnienie na godnych i legalnych warunkach, okazję do podzielenia się swoją kulturą i kuchnią oraz poczucie stabilności w nowej rzeczywistości.

Założeniem Kuchni jest łączenie gastronomii z działalnością społeczną i przełamywanie negatywnych i krzywdzących stereotypów.

Obecnie w pandemicznej rzeczywistości Kuchnia Konfliktu przygotowuje m.in. przetwory: łączy przepisy i smaki wielu kultur oraz regionów świata.

Integracja - zajrzyj, jak to się robi „od Kuchni”.

Spektakl Piotruś Punk

Spektakl Piotruś Punk to niezwykła przygoda, która połączyła trzy grupy uczestników: dzieci ze świetlicy socjoterapeutycznej Stowarzyszenia Serduszko dla Dzieci, dorosłych mieszkańców Ośrodka Tylko prowadzonego przez Caritas Archidiecezji Warszawskiej oraz młodzieży zagrożonej i doświadczającej bezdomności z Fundacji po DRUGIE. Przez kilka miesięcy udało się im stworzyć spektakl, który oparty był na historii Piotrusia Pana. Opowiadał o potrzebie posiadania domu, poczuciu bezpieczeństwa i niezbędnym, by dorastać, doświadczeniu dzieciństwa.

Fundacja po DRUGIE pracuje z młodzieżą, która znajduje się w trudnej sytuacji życiowej. Zdecydowana większość podopiecznych Fundacji to osoby opuszczające różnego typu instytucje: domy dziecka, młodzieżowe ośrodki wychowawcze, zakłady poprawcze, również zakłady karne i areszty śledcze. Fundacja pomaga w zakwaterowaniu i stawia na usamodzielnienie oraz aktywizację społeczną i zawodową młodych ludzi. 

Grupa na Górze

W skład grupy Na Górze wchodzą m.in. osoby, które przez wyrozumiałe społeczeństwo są uznawane za niepełnosprawne. Obok nich, równorzędnie występują muzycy traktowani przez powierzchowne społeczeństwo jako pełnosprawni. Dzięki wspólnej działalności scenicznej postawili pod znakiem zapytania wszelkie tego typu etykietki, dystansując się od nich. Twierdzą więc, że są ekipą półsprawną.

Co gra Na Górze? Niektórzy określają to jako free rock, inni jako punk and roll, a jeszcze inni jako neo punk. Natomiast samemu zespołowi najbardziej podoba się bezpretensjonalność określeń Jarka Szubrychta (Polityka, Gazeta Magnetofonowa) - ogniskowy punk i Jacka Świądera (Gazeta Wyborcza) - piosenkowy punk.

Najmocniejszą stroną Na Górze są koncerty, na których ujawnia się ekspresja, żywiołowość jego członków. Z ważniejszych występów warto wymienić koncert w Pradze na festiwalu poświęconym respektowaniu praw człowieka na świecie (dochód przeznaczony na pomoc dzieciom w Czeczenii oraz uchodźcom z różnych państw), a także koncert na Marszu Równości w Poznaniu (demonstracji przeciwko dyskryminacji ze względu na rasę, wyznanie, płeć, ubóstwo, niepełnosprawność, organizowanej przez Skłot Rozbrat). W 2016 grupa Na Górze otrzymała na okres roku Złotego Gołębia. Jest to przechodnia statuetka Organizacji Narodów Zjednoczonych, stworzona w 60. rocznicę podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. Otrzymują ją osoby, organizacje, grupy które poprzez swoją działalność zwracają publiczną uwagę na podstawowe prawa godności i szacunku dla każdego człowieka.

Krakofonia Chór LGBT

Krakofonia o sobie: jesteśmy chórem amatorskim, zrzeszającym osoby identyfikujące się̨ jako LGBTQ+ oraz przyjaciół. Jest to pierwszy tego rodzaju chór w Krakowie, a drugi w Polsce.

Tworzymy przestrzeń przyjazną każdemu, dlatego wśród nas są nie tylko osoby LGBTQ+, ale także ludzie szukający zrozumienia, empatii i dobra w dzisiejszym świecie. Jesteśmy podzieleni na 4 głosy: sopran, alt, tenor, bas. W naszym repertuarze posiadamy utwory z czasów renesansu po współczesną muzykę rozrywkową. Koncertujemy sami oraz z innymi chórami w Polsce i zagranicą.

Wierzymy, że każdy potrafi śpiewać i że każdemu z nas należy się szacunek, równość i zrozumienie.

Podczas pandemii próby odbywamy internetowo, ale na co dzień spotykamy się dwa razy w tygodniu i solidnie przygotowujemy repertuar.

Międzynarodowa Letnia Szkoła Muzyki Tradycyjnej

Niezwykłe spotkanie kultur: praktyczne i teoretyczne zajęcia poświęcone zagadnieniom związanym ze śpiewem tradycyjnym.

Międzynarodowa Letnia Szkoła Muzyki Tradycyjnej jest organizowana przez Fundację "Muzyka Kresów" od 1998 r. Praktyczne i teoretyczne zajęcia podczas Letniej Szkoły poświęcone są zagadnieniom związanym ze śpiewem tradycyjnym. W programie są również warsztaty instrumentalne, taneczne oraz wykłady i projekcje filmowe. Wykładowcami Letniej Szkoły są co roku, teoretycy i praktycy z Europy Środkowo-Wschodniej.

W programie zajęć Międzynarodowej Letniej Szkoły Muzyki Tradycyjnej znajduje się codziennie około pięciu godzin pracy nad samym śpiewem. Podczas tegorocznej, dwudziestej drugiej już edycji Szkoły zostaną utworzone grupy zajmujące się śpiewem polskim, białoruskim, litewskim, serbskim i ukraińskim.

W trakcie Letniej Szkoły prowadzone są zajęcia poświęcone tradycyjnej muzyce instrumentalnej oraz warsztaty taneczne. Umiejętności zdobyte podczas zajęć można wypróbować na wieczornych potańcówkach.
Zajęcia Letniej Szkoły adresowane są zarówno dla początkujących, jak i dla osób, które chcą kontynuować i pogłębiać zdobyte wcześniej doświadczenia, a także dla dzieci.

To piękne spotkanie różnych kultur z długoletnią tradycją.

Teatr Bomba Bomba

" Nigdy nie myślałem, że mnie coś takiego spotka, że będę w teatrze i będę siebie dawał ludziom"

Roman Słonina - aktor

Teatr Bomba Bomba powstał w Gryfinie, w ramach warsztatów arteterapeutycznych, w 2014 roku. Ze spontanicznych improwizacji powstały spektakle, a wraz z nimi zrodziło się poczucie bycia  grupą teatralną. Aktorami są osoby, które mają orzeczenie o niepełnosprawności. Od 2017 roku teatr działa w Gryfińskim Domu Kultury. 

Teatr Bomba Bomba ma na swoim koncie kilka premier: Spektakle: „ Tajemnicza walizka”, „ Wioska cudów”, „ Z życia wzięte”, bajkę afrykańską,  „Opowieści ptaka Dunga Malunga” i polsko niemiecki spektakl „ Mögen wir uns  – Można się lubić”.

W 2016 roku grupa otrzymała „Złotego Gołębia” - przechodnią statuetkę Organizacji Narodów Zjednoczonych, a w roku 2017 „Bociana” – nagrodę starosty gryfińskiego w dziedzinie kultury. Teatr występował w miastach Polski, Niemiec i Anglii. W czerwcu 2019 roku Teatr Bomba Bomba wystąpił na pierwszej edycji „Enrich Festival” w Watford/ Anglia.

Teatr 21

Teatr 21 zrodził się w 2005 r. z warsztatów w Zespole Społecznych Szkół Specjalnych „Dać Szansę” w Warszawie. Aktorami są przede wszystkim uczniowie oraz absolwenci szkoły – osoby z zespołem Downa i autyzmem. Ich dawna zabawa w teatr zmieniła się w pracę, za którą otrzymują wynagrodzenie.

Spektakle Teatru 21 można było oglądać w warszawskich teatrach (Dramatyczny, Studio, Powszechny, Nowy, Baj, Soho), Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN oraz Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego, który jest głównym miejscem aktywności zespołu. Grupa występowała również na festiwalach w kraju (Wrocław, Poznań, Węgajty, Gdańsk, Kalisz, Łódź, Kielce, Białystok, Pszczyna, Lublin) i za granicą (Praga, Neratov, Berlin, Helsinki, Freiburg). Z Teatrem 21 współpracują artyści, edukatorzy i badacze działający na co dzień w instytucjach kultury w całej Polsce. Grupę prowadzi Justyna Sobczyk.

Obecnie Teatr 21 pracuje nad stworzeniem niezwykłej przestrzeni Centrum Sztuki Włączającej – pierwszej społecznej instytucji kultury w Warszawie dedykowaną twórczości osób z niepełnosprawnościami.

Etnoliga

Od 2010 r. Fundacja dla Wolności organizuje w Warszawie bezpłatną amatorską ligę piłki nożnej dla kilkuset osób o różnym pochodzeniu etnicznym, statusie społecznym, wieku i płci. W cotygodniowych rozgrywkach uczestniczą Polacy i migranci ze wszystkich kontynentów. Drużyny są wielokulturowe, w każdej grają wspólnie kobiety i mężczyźni. Meczom towarzyszą konkursy, poczęstunki i prezentacje przygotowane przez drużyny. W każdej edycji odbywa się ok. 80-100 meczy oraz szereg wydarzeń o charakterze kulturalnym przygotowanych przez uczestników. Organizatorzy spodziewają się ok. 500 uczestników – dorosłych warszawiaków z ok. 80 krajów, w tym co najmniej kilkunastu uchodźców.

Etnoliga to jedyny tego rodzaju projekt społeczny w Polsce i jeden z niewielu o takiej skali w Europie. W 2017 roku Etnoliga znalazła się na krótkiej liście nominowanych do prestiżowej nagrody Beyond Sport Global Awards.

W kwietniu 2019 w Etnolidze zagrała drużyna BRPO. 28 kwietnia na Orliku przy ul. Przy Bażantarni 3 w Warszawie zagraliśmy mecz piłkarski między naszą drużyną (z Adamem Bodnarem jako kapitanem) a reprezentacją Etnoligi. Przegraliśmy, ale tylko 4:3 po bardzo zaciętej i dynamicznej walce, mimo chłodnej aury. Po meczu czekał na piłkarzy poczęstunek przygotowany przez członków Etnoligii z różnych krajów.

Długa droga do równego traktowania osób LGBTI. Prezentacja badań Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej

Data: 2020-05-20
  • Jak powszechna jest dyskryminacja ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową w Unii Europejskiej?
  • Jakie przybiera formy, gdzie do niej dochodzi i jak wpływa na codzienność osób LGBTI?
  • Przed którymi państwami UE najdłuższa droga do równości, bezpieczeństwa i ochrony wszystkich osób?
  • Co dominuje – poczucie wolności, strach czy nadzieja?

140 000 osób LGBTI z Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii, Serbii i Macedonii Północnej wzięło udział w pierwszym od 2012 r. i największym w historii europejskim badaniu na temat doświadczeń tej grupy, przeprowadzonym przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Wyniki badania, opublikowane 14 maja 2020 r. w raporcie pt. „Długa droga do równości osób LGBTI” („A long way to go for LGBTI equality”) obrazują sytuację osób LGBTI, naświetlając liczne problemy i naruszenia praw człowieka, do których dochodzi niezależnie od szerokości geograficznej. Jednocześnie szczegółowe zestawienie wyników z poszczególnych państw, których mieszkańcy wzięli udział w badaniu, pozwala na krytyczną analizę porównawczą – podczas gdy w Finlandii jedynie 13 % osób LGBTI boi się trzymać partnera/kę za rękę publicznie, w Polsce taką odpowiedź wskazało prawie 60 % respondentów.

Obawy przed otwartością co do swojej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej nie są bezpodstawne nie tylko w Polsce. Średnio 40 % osób spośród wszystkich badanych doświadczyło w ciągu ostatnich 5 lat jakieś formy molestowania lub przemocy – w 1 na 10 przypadków była to agresja fizyczna lub seksualna. 20 % wszystkich respondentów/ek wskazało, że czują się dyskryminowani/ne w miejscu pracy, a ponad 30 % doświadczyło nierównego traktowania w miejscach publicznych, w których spędzają czas wolny.

Badania wyraźnie pokazały też, że szczególnie trudna jest sytuacja osób transpłciowych i interpłciowych, które przemoc, dyskryminacja i trudności w życiu codziennym spotykają wyraźnie częściej. Podobnie młodzież – respondenci/tki w wieku 15-17 lat doświadczyły molestowania w większej ilości przypadków niż osoby dorosłe, w związku z czym jedynie 9 % nastolatków w całej UE (a jedynie 6 % w Polsce) jest zupełnie otwartych na temat swojej orientacji i tożsamości w środowisku szkolnym.

Podsumowanie sytuacji w Polsce, zwłaszcza na tle innych państw biorących udział w badaniu, pozwala stwierdzić, że strach zdecydowanie dominuje nad poczuciem bezpieczeństwa i wolności. 66 % respondentów wskazało przy tym, że przemoc i dyskryminacja wobec osób LGBTI wzrosły w Polsce na przestrzeni ostatnich 5 lat, a jako główną przyczynę  takiego stanu rzeczy wskazano negatywny stosunek i dyskurs polityków i rządzących. 96 % odpowiedziało, że uprzedzenia wobec osób LGBTI nie są zwalczane przez organy władzy publicznej.

Czy raport wskazuje, gdzie szukać nadziei? Biorące udział w badaniu osoby LGBTI podkreślały, że pozytywnie na ich codzienność wpływają zmiany w prawie i politykach oraz publicznie okazywane poparcie, zwłaszcza ze strony osób pełniących wysokie funkcje w państwie. Konsekwentne postulowanie niezbędnych zmian prawnych jest więc konieczne i ma szansę zbliżyć nas chociaż o krok do celu równego traktowania osób LGBTI – chociaż przed nami długa droga.

Najważniejsze postulaty Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące sytuacji prawnej osób LGBTI publikowaliśmy na nasze stronie 17 maja 2020 r. (artykuł widoczny w sekcji "Zobacz także").  Warto odnotować też, że aż 93 % badanych z Polski wskazało, że ma świadomość działalności RPO i wie, że może zwrócić się do Rzecznika o wsparcie. To wynik znacznie wyższy w stosunku do średniej UE, wynoszącej 61 %.

Link do raportu „Długa droga do równości osób LGBTI” („A long way to go for LGBTI equality”) znajduje się poniżej.

RPO do Senatu: poprawić ustawę o wyczerpywaniu się sum gwarancyjnych dla ofiar wypadków

Data: 2020-05-18
  • RPO wystąpił do Marszałka Senatu o poprawienie ustawy z 2019 r. dającej prawo do renty tym ofiarom wypadków, którym skończyły się pieniądze z ubezpieczeniowych sum gwarancyjnych.
  • Przyjęta w zeszłym roku ustawa obejmuje pomocą tylko ofiary wypadków, które miały miejsce w Polsce. Skorzystało z niej 20 osób.
  • RPO zna jednak przypadki, gdy do wypadku doszło za granicą, ale sprawcą był polski kierowca, z polskim ubezpieczeniem. Dziś w takiej sytuacji – jeśli przyznana po wypadku suma gwarancyjna wyczerpie się, taka osoba zostaje bez pomocy. Jest ich w Polsce co najmniej cztery – bez zmiany ustawy nie da się im pomóc

RPO wnosi o poprawienie ustawy znanej też jako „ustawa Tomasza Piesieckiego”. To pan Piesiecki zgłosił problem wyczerpywania się kwot gwarancyjnych na spotkaniu regionalnym RPO w styczniu 2016 r. w Białymstoku. Dzięki jego obywatelskich aktywności doszło do zmiany prawa w 2019 r.

Problem polega na sposobie wspierania ofiar wypadków. Pieniądze na leczenie, rehabilitację, codzienne funkcjonowanie wypłacane jest przez ubezpieczyciela sprawcy, a jeśli nie ma on ubezpieczenia, to przez państwowy Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Maksymalna kwota wsparcia ustalana jest odgórnie – problem w tym, że na przełomie lat 80. i 90, jej wysokość była na tyle niska, że obecnie pieniądze dawno się skończyły. Nie ma już z czego wypłacać rent.

Pan Piesiecki podkreślił na spotkaniu w 2016 r., że nie jest jedyną osobą tak poszkodowaną. Tłumaczył, że sumy gwarancyjne najszybciej wyczerpywały się w przypadku najciężej poszkodowanych, tych, którzy nie poruszają się nawet na wózku (tak jak on), ale są przykuciu do łóżka. W tym przypadku opieka i rehabilitacja pochłania ogromne sumy.

Relacja pana Piesieckiego sprawiła, że RPO złożył w jego sprawie skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego (w jej wyniku SN uchylił wyrok stwierdzający, że poszkodowanemu w wyniku wypadku w wieku 3 lat panu Piesieckiemu nie należy się wsparcie – bo po wyczerpaniu się pieniędzy z sumy gwarancyjnej wszelkie zobowiązania wobec niego wygasły; pan Piesiecki otrzymał rentę, która choć w części rekompensuje mu dodatkowe koszty życia i umożliwia samodzielność). RPO skierował też w 2016 r. do senackiej komisji petycji wniosek o zmianę przepisów tak, by automatycznie przywrócić prawo do renty osobom w takiej sytuacji.

Pan Piesiecki uczestniczył jako obywatel w pracach nad projektem, wyjaśniał parlamentarzystom i przedstawicielom instytucji finansowych problem na swoim przykładzie. Ustawę udało się przyjąć po trzech latach prac, na jednym z ostatnich posiedzeń Sejmu poprzedniej kadencji. Wiadomo wtedy było, że nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale dawała szansę na wsparcie większości poszkodowanych.

Teraz RPO występuje w imieniu tych, których – z powodu fatalnego zbiegu okoliczności – ustawa nie objęła. Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła bowiem skarga obywatela polskiego, który ucierpiał w wypadku komunikacyjnym spowodowanym także przez obywatela polskiego, objętego polskim ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny odmówił jednak przyznania renty na zasadach określonych w Ustawie o szczególnych uprawnieniach osób poszkodowanych z 2019 r. Fundusz wskazał, że ustawa dotyczy wyłącznie osób poszkodowanych z tytułu szkód powstałych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. A skoro w tej sprawie szkoda powstała poza terytorium Polski, to przypadek ten nie podlega pod regulację.

RPO sprawdził, że takich osób jest co najmniej cztery - od wejścia w życie ustawy we wrześniu 2019 r. do końca marca 2020 r. do Funduszu wpłynęły 24 roszczenia o wypłatę renty szczególnej, a cztery 4 zgłoszenia dotyczyły szkód, które powstały poza terytorium Rzeczypospolitej. Zdaniem RPO W nie ma żadnych przesłanek uzasadniających wykluczenie tej grupy poszkodowanych spod przepisów tej ustawy. Miejsce powstania szkody nie powinno przesądzać o braku możliwości ubiegania się o rentę szczególną, w sytuacji gdy poszkodowany i sprawca są obywatelami polskimi, mamy do czynienia z polskim ubezpieczycielem oraz umową ubezpieczenia zawartą na terytorium Polski, podlegającą prawu polskiemu. Istniejące zróżnicowanie w przyznaniu ochrony osobom poszkodowanym poprzez problem wyczerpywania się sum gwarancyjnych, stoi w sprzeczności z konstytucyjną zasadą równości, gwarantowaną w art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Dlatego RPO zwraca się do Senatu o rozważenie inicjatywy legislacyjnej mającej poprawić ustawę.

V.7000.3.2020

Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii

Data: 2020-05-17

17 maja corocznie obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. W tym dniu szczególnie wsłuchujemy się w głos osób LGBT+, które nadal narażone są na nierówne traktowanie, uprzedzenia oraz motywowaną nimi agresję i przemoc ze względu na to kim są.

W Polsce stoimy przed ogromnym wyzwaniem, ponieważ wciąż brakuje wielu regulacji zapewniających odpowiednią ochronę prawną.

Rzecznik Praw Obywatelskich jako niezależny organ ds. równego traktowania dokłada wszelkich starań, aby zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową był przestrzegany zarówno w prawie, jak i w praktyce. Podsumowaniem tych działań jest wydany raport pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce” (patrz załącznik).

Tegoroczne hasło Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii – Przełamując ciszę – wyraźnie wskazuje na potrzebę przerwania milczenia, podjęcia tematu i uznania potrzeby szerokiego dialogu. To konieczne wsparcie dla osób, które ze względu na swoją orientację seksualną lub tożsamość płciową muszą iść przez życie w poczuciu niepewności, niekiedy nawet wstydu. Dla organów władzy publicznej zaś to wyraźny sygnał do podjęcia działań, które zmienią obecną sytuację prawną i społeczną.

W ocenie RPO krajowy system ochrony prawnej osób LGBT jest nieefektywny i dalece odbiega od międzynarodowych standardów. Potwierdza to także najnowszy raport Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej, który opiera się o badanie przeprowadzone wśród 140 tysięcy osób LGBTI z Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii, Serbii i Macedonii Północnej. Wynika z nich między innymi, że 40 % badanych doświadczyło w ciągu ostatnich 5 lat molestowania lub przemocy – w 1 na 10 przypadków była to agresja fizyczna lub seksualna. 20 % wszystkich respondentów/ek wskazało, że czują się dyskryminowani/ne w miejscu pracy, a ponad 30 % doświadczyło nierównego traktowania w miejscach publicznych, w których spędzają czas wolny. Podsumowanie sytuacji w Polsce, zwłaszcza na tle innych państw biorących udział w badaniu, pozwala stwierdzić, że strach zdecydowanie dominuje nad poczuciem bezpieczeństwa i wolności. 66 % respondentów wskazało przy tym, że przemoc i dyskryminacja wobec osób LGBTI wzrosły w Polsce na przestrzeni ostatnich 5 lat, a jako główną przyczynę takiego stanu rzeczy wskazano negatywny stosunek i dyskurs polityków i rządzących. 96 % odpowiedziało, że uprzedzenia wobec osób LGBTI nie są zwalczane przez organy władzy publicznej.

Złą sytuację w Polsce w zakresie praw i wolności osób LGBTI potwierdza także ranking ILGA Europe mierzący poziom równouprawnienia osób LGBTI w Europie, według którego Polska spadła na ostatnie miejsce wśród krajów Unii Europejskiej. Dla porównania zwycięzcą rankingu po raz kolejny została katolicka Malta.

W ostatnim czasie widać niemal jak w soczewce, że brakuje przepisów chroniących przed homo-bi-i-transfobiczną mową nienawiści, przed przestępstwami motywowanymi uprzedzeniami wobec orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej oraz przed dyskryminacją ze względu na te cechy we wszystkich obszarach życia politycznego, społecznego i gospodarczego. W sytuacji, w której niebezpieczne napięcia społeczne stanowią realne zagrożenie dla godności i praw mniejszości, litera prawa oraz praktyka jego stosowania przez organy administracji i niezależne sądy powinny zapewnić ochronę przed negatywnymi konsekwencjami tych zjawisk.

Oceniając stan wdrożenia międzynarodowego standardu praw człowieka w krajowych przepisach, stosowania go praktyce oraz w orzecznictwie polskich sądów, Rzecznik sformułował szereg rekomendacji dla organów władzy publicznej. Z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii przekazał je wraz z książkową wersją raportu do Ministrów i innych urzędów zwracając uwagę na kluczowe rekomendacje zmian prawnych.

Zwrócił uwagę m.in. na próby „leczenia” z orientacji seksualnej w ramach tzw. „praktyk konwersyjnych”. Pomimo jednoznacznych regulacji międzynarodowych, które potwierdzają, że homoseksualizm nie jest chorobą, a praktyki dążące do jego leczenia powinny być zakazane, wciąż w Polsce prawo je dopuszcza. Problem ten zauważył również Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, który w wydanych we wrześniu 2018 r. rekomendacjach dla Polski wprost zalecił władzom ustanowienie zakazu stosowania wszelkich praktyk konwersyjnych opartych na założeniu, że homoseksualność można wyleczyć.

Rzecznik Praw Obywatelskich zarekomendował również uregulowanie sytuacji prawnej osób interpłciowych w Polsce, w tym wprowadzenie zakazu przeprowadzania operacji „normalizujących” płeć bez świadomej zgody, gdy taka interwencja nie jest konieczna ze względu na zagrożenie dla życia i zdrowia.

W piśmie do MSWiA RPO pokreślił natomiast postulat wyjaśnienia sytuacji prawnej małoletnich obywateli RP, których rodzice są tej samej płci. Obecnie jedyną drogą uzyskania dla dziecka numeru PESEL i polskich dokumentów tożsamości, niezbędnych w kontekście ochrony praw i dobra dziecka, pozostaje wydanie ich na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. NSA stwierdził natomiast w grudniu 2019 roku, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci jest niedopuszczalna ze względu na konieczność ochrony podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. W konsekwencji, możliwość skutecznego wnioskowania o transkrypcję takich aktów urodzenia wydaje się być obecnie niedostępna, co powoduje że dzieci z takich związków pozostają bez ochrony prawnej, należnej obywatelom.

Ponad to w wystąpieniach skierowanych do władz RPO przedstawił także rekomendacje dotyczące konieczności zwiększenia ochrony prawnej przed homo-bi-i-transfobią, instytucjonalizacji związków osób tej samej płci, zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony praw uczniów LGBT (m.in. poprzez prewencyjną edukację antydyskryminacyjną), przeciwdziałanie dyskryminacji i poniżającemu traktowaniu w obszarze opieki zdrowotnej oraz umożliwienie swobodnej organizacji marszów równości i bezpiecznego w nich uczestnictwa.

Koronawirus. RPO ponownie apeluje o włączenie Polski w prace nad Konwencją o osobach starszych

Data: 2020-05-13
  • Rzecznik Praw Obywatelskich, doceniając dotychczasowe działania Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej we wspieraniu osób starszych, zaapelował do minister Marleny Maląg, aby Polska przynależąca do wspólnoty międzynarodowej zaangażowała się w obronę praw osób starszych także na tym poziomie.

Przekazał równocześnie wspólne stanowisko przygotowane razem z Niemieckim Instytutem Praw Człowieka z okazji Europejskiego Dnia Solidarności Międzypokoleniowej, z prośbą o jego analizę i upowszechnienie wśród organów władzy publicznej.

Rzecznik wskazał na oświadczenie Antonio Guterres, Sekretarza Generalnego ONZ, w którym  po raz pierwszy w historii w tej formie przedstawił raport ONZ odnoszący się do praw osób starszych w czasie pandemii, zawierający zalecenia odnoszące się do przestrzegania tych praw.

Polski rząd zdaniem RPO również powinien przeanalizować swoje działania pod kątem zaleceń ONZ w tym zakresie. Jednym z punktów podniesionym przez Antonio Guterresa jest potrzeba opracowania mocniejszych ram prawnych oraz przyśpieszenia prac Grupy Roboczej ONZ ds. starzenia się nad przygotowaniem propozycji nowego instrumentu prawa międzynarodowego promującego i chroniącego prawa osób starszych. Polska jest również członkiem tej Grupy Roboczej.  

W zakresie tematycznym ujętym w przedstawianym piśmie RPO do Minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej ukazały się w ostatnim czasie dodatkowe istotne doniesienia:

11 maja 2020 r. ukazała się informacja o poparciu dla apelu Sekretarza Generalnego ONZ wyrażonym w formie oświadczenia, pod którym podpisało się 140 państw, w tym Polska (na pozycji 100). W tej deklaracji, wśród wielu aspektów ochrony praw osób starszych, znajduje się także zapewnienie o gotowości do podjęcia współpracy ze wszystkimi partnerami zarówno na poziomie krajowym jak i międzynarodowym w celu wzmocnienia praw osób starszych.

12 maja zaś, podczas debaty on-line, z udziałem Michelle Bachelet, Wysokiej Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka, która wyraziła poparcie dla przyśpieszenia prac nad nową Konwencją oraz dr Claudii Mahler, Niezależnej Ekspert ds. Przestrzegania wszystkich praw osób starszych, Peggy Hicks, przedstawicielka Biura Wysokiej Komisarz Praw Człowieka (OHCHR) zapowiedziała, że w kolejnym kroku planowany jest monitoring realizacji przez państwa członkowskie ONZ zaleceń zawartych w ww. raporcie ONZ o prawach osób starszych w czasie pandemii.  

XI.503.2.2016

Koronawirus. RPO pyta rząd o problemy ze zwrotem obywatelom ich kosztów akcji #LotDoDomu

Data: 2020-05-12
  • Obywatele  nadal nie wiedzą, czy dostaną zwrot kosztów biletów lotniczych za powrót w ramach akcji #LotDoDomu
  • Polska w końcu aktywowała Unijny Mechanizm Ochrony Ludności, dzięki któremu od kwietnia Polacy wracali  już za darmo
  • Ci zaś, którzy wrócili wcześniej, sami płacili za siebie, a było to nawet po kilka tys. zł
  • Budzi to wątpliwości  RPO z punktu widzenia konstytucyjnej zasady równości 

- Czy planowane jest stworzenie systemu rekompensat dla osób, które poniosły koszty lotów repatriacyjnych – pyta teraz Stanisław Trociuk, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Z informacji prasowych i wniosków kierowanych do RPO przez obywateli, którzy wracali do kraju, wynika że inne państwa członkowskie UE już już wcześniej skorzystały z Mechanizmu Ochrony Ludności (UCPM). Wielu z nich poniosło znaczną szkodę majątkową.

Celem tej formy pomocy jest zapewnienie swoim obywatelom możliwości bezpłatnego powrotu.  Jest ona udzielana jest na prośbę poszczególnych państw. Potem już niektórzy Polacy mogli wrócić do kraju za darmo lotami, których koszty do 75 proc. pokryje UE.  

Inne kraje członkowskie UE, jak Niemcy, Czechy czy Belgia korzystały z UCPM już w marcu. Mogło to powodować poczucie nierównego traktowania u polskich podróżnych. Nie bez znaczenia jest też fakt, że właścicielem PLL LOT jest Polska Grupa Lotnicza, w której 100 % udziałów ma Skarb Państwa.

Teraz zaś obywatele pytają o możliwość zwrotu kosztów na zakup biletów lotniczych w ramach akcji #LotDoDomu. Znajdowali się oni w identycznej sytuacji, jak obywatele, którzy dopiero mieli skorzystać z tej możliwości. Powinni więc być traktowani na równych zasadach przez władze, zwłaszcza jeżeli istniała realna możliwość zapewnienia im takiej samej formy pomocy. Celowe wydawało się więc wcześniejsze skorzystanie z programu unijnego.

Powołując się na prawo do opieki za granicą, o którym mowa w art. 36 Konstytucj, RPO spytał o zwrot tych kosztów, ministra finansów Tadeusza Kościńskiego. Resort wskazał, że Program #LotDoDomu jest realizowany przez Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i to ona jest właściwa do udzielenia odpowiedzi RPO.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśliło zaś, że z unijnego mechanizmu można było skorzystać jedynie dla lotów pozaeuropejskich. Według resortu konieczność podjęcia natychmiastowych działań w związku z zamknięciem  granic utrudniała skorzystanie z czasochłonnej procedury unijnej. Intencją polskich władz było również nienadużywanie instrumentu unijnego.

W ocenie Rzecznika nie jest jednak jasne, w jaki sposób zgodne z procedurą skorzystanie z programu mogłoby być jego nadużyciem.

MSZ wskazało, że nie jest właściwe do oceny kwestii ewentualnej możliwości uzyskania zwrotu kosztów za bilety zakupione na loty repatriacyjne.

Dlatego  RPO zwrócił się do ministra Michała Dworczyka o stanowisko w sprawie i wskazanie, czy planowane jest stworzenie systemu rekompensat dla osób, które poniosły koszty tych lotów. Spytał też , ile było lotów w ramach akcji #LotDoDomu z wykorzystaniem środków z UCPM.

VII.531.38.2020

Koronawirus. Polscy lekarze pracujący w Niemczech przy granicy też muszą odbywać kwarantannę

Data: 2020-05-08
  • Polscy lekarze, którzy  pracują w Niemczech blisko polskiej granicy, skarżą się, że nie mogą odwiedzać swych bliskch, bo wtedy podlegaliby kwarantannie
  • Nie są bowiem zwolnieni z tego obowiązku, w przeciwieństwie np. do rybaków, marynarzy, kierowców tirów
  • Uznają, że ta sytuacja narusza konstytucyjną zasadę równości i stanowi dyskryminację
  • Sugeruje to także, że roznoszą oni koronawirusa – co uznają oni za sygnał usprawiedliwiający stygmatyzowanie środowiska medycznego

Do Rzecznika Praw Obywatelskich napisali lekarze zatrudnieni w klinice w Schwedt nad Odrą. Wskazali, że w związku obowiązkiem kwarantanny po przekroczeniu granicy, zostali zmuszeni do wielotygodniowej rozłąki z rodzinami mieszkającymi w Polsce. Przebywają w hotelu pracowniczym po niemieckiej stronie granicy, również w czasie wolnym, między dyżurami. W przypadku przyjazdu do Polski, zostaliby bowiem objęci 14-dniową kwarantanną. A to oznaczałoby niemożność powrotu do Niemiec i pracy w swej klinice.

Zwracają uwagę, że od generalnego obowiązku kwarantanny w związku z przekroczeniem granicy są wyjątki dla wielu grup zawodowych (m.in. rybaków, marynarzy, kierowców wykonujących przewozy w transporcie międzynarodowym). A rozporządzenie Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. zniosło obowiązek kwarantanny w stosunku do osób przekraczających granicę w ramach wykonywania czynności zawodowych, służbowych lub zarobkowych w Polsce lub państwie sąsiadującym. Zgodnie z § 3 ust. 5 rozporządzenia, przepisów  wyłączających obowiązek kwarantanny nie stosuje się jednak w stosunku do osób wykonujących zawód medyczny.

Tym samym osoby uprawnione na podstawie przepisów prawa do udzielania świadczeń zdrowotnych, które wykonują czynności zawodowe w krajach sąsiadujących z Polską, nadal podlegają obowiązkowi kwarantanny.

Lekarze transgraniczni odbierają to jako wyraz dyskryminacji całej grupy zawodowej. Uznają to także za sygnał usprawiedliwiający dalsze stygmatyzowanie środowiska medycznego. Pozostawienie obowiązku kwarantanny w stosunku do lekarzy i innych zawodów medycznych powracających z zagranicy stwarza bowiem wrażenie, że roznoszą oni koronawirusa – co jest oczywiście nieprawdą.

Negatywne stanowisko w tej sprawie wyraziło także Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej. Zwrócono uwagę, że strona rządowa nie przedstawiła żadnych dowodów, że personel medycznych w państwach Strefy Schengen sąsiadujących z Polską był nosicielem koronawirusa w stopniu znacznie przekraczającym poziom nosicielstwa w innych zawodach.

Prawodawca nie uwzględnił także okoliczności, że w niektórych państwach ościennych personel medyczny ma szeroki dostęp do testów na obecność wirusa SARS-CoV-2. Nie było przeszkód, aby od lekarzy powracających z zagranicy wymagać okazania aktualnych wyników badania, które potwierdziłyby brak wirusa.

Dlatego w ocenie NRL przyjęte rozwiązania prowadzą do dyskryminacji osób wykonujących zawody medyczne. Bez merytorycznego uzasadnienia stawiają je bowiem w gorszej sytuacji prawnej niż przedstawicieli innych zawodów wykonujących pracę zarobkową w państwach sąsiadujących z Polską. Narusza to zasadę równości (art. 32 ust. 1 Konstytucji).       

- Obecna sytuacja wzbudza mój szczególny niepokój w związku z postępującą stygmatyzacją środowiska lekarzy i innych zawodów medycznych, czemu stanowczo się sprzeciwiam – podkreśla Adam Bodnar.

Zwrócił się do Ministra Zdrowia  o podjęcie stosownych działań legislacyjnych w celu wyeliminowania z przepisów, które niezgodnie z Konstytucją nakładają na osoby wykonujące zawody medyczne obowiązek odbycia kwarantanny wyłącznie w oparciu o kryterium przekroczenia granicy państwowej.

 V.7018.324.2020

Skarga na stronniczość „Wiadomości” TVP. RPO prosi KRRiT o wyjaśnienie zarzutów

Data: 2020-05-06
  • Po kolejnej skardze na stronniczość "Wiadomości TVP" RPO prosi Krajową Radę Radiofonii  i Telewizji o wyjaśnienie stawianych zarzutów

"Wszyscy mamy szczescie i komfort urodzenia sie w czasach wolnej Polski; o manipulacjach, których dopuszczały sie komunistyczne, panstwowe serwisy informacyjne, wiemy tylko z opowiesci. Od publicznej telewizji, zgodnie z art. 21 ust. 1 Ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (Dz. U. 2019 r. poz. 361; Dz. U. 2019 poz. 643 ), mamy prawo oczekiwac pluralizmu, bezstronnosci oraz wywazenia. Bulwersujacym jest dla nas fakt, ze w programie głównym "Wiadomości" emitowanym codziennie o godz. 19:30 na antenie publicznej stacji TVP 1, w sposób jawny narusza sie wyzej wymienione zasady. Przypomne, ze art. 21 został na wniosek Rady Ministrów zmieniony własnie w ten sposób, by odzwierciedlac misje publiczna spółki TVP SA .Tymczasem wskazany program w sposób jawny narusza zasade bezstronnosci i rzetelnosci, prezentujac tresci przychylne wyłacznie aktualnie sprawujacemu władze obozowi.

​(…) Wolnosc słowa jest dla nas bardzo istotna. Jest prawem, którego nie mieli nasi przodkowie,którego ochrona jest takze i naszym obowiazkiem. Z tego tytułu zwracamy sie w niniejszym wniosku do Rzecznika Praw Obywatelskich o wyegzekwowanie tejze wolności"

To cyctat z kolejnej skargę obywatela wskazującego na stronniczość i brak niezależności oraz pluralizmu  „Wiadomości” TVP. Zwraca on szczególną uwagę na tzw. paski informacyjne.

W piśmie do Witolda Kołodziejskiego, przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, RPO przypomniał, że w interesie publicznym, do którego chronienia w ramach w radiofonii i telewizji Rada została powołana, jest zapewnienie rzetelnej i bezstronnej informacji obywatelom.

Rzecznik przywołał także składane przez niego w ubiegłym roku wnioski o przeprowadzenie kontroli w TVP. Wskazał zarazem, że dotychczas podejmowane przez KRRiTV działania nie zmieniły niepokojącej praktyki publikacji potencjalnie stronniczych materiałów przez telewizję publiczną.

RPO zwrócił się do KRRiTV o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w tej sprawie. 

VII.564.59.2020

Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych oraz Dzień Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną

Data: 2020-05-05

5 maja przypada Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych oraz Dzień Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną.

Ten dzień powinien stać się szczególną okazją do refleksji o sytuacji osób z niepełnosprawnościami w Polsce oraz podejmowanych przez państwo działaniach mających na celu zapewnienie tym osobom możliwości korzystania z praw i wolności człowieka i obywatela na zasadzie równości z innymi.

RPO: mamy wiele jeszcze do zrobienia w obszarze ochrony praw osób z niepełnosprawnościami

Ratyfikacja przez Polskę Konwencji potwierdziła prawo osób z niepełnosprawnościami do pełnego i równego korzystania ze wszystkich praw człowieka i podstawowych wolności oraz poszanowania ich przyrodzonej godności, lecz za deklaracjami na poziomie prawa międzynarodowego powinny iść realne działania na poziomie krajowym.

Brakuje równości w dostępie do edukacji, pracy, opieki zdrowotnej, realnego wsparcia psychologicznego i finansowego, a także systemu opieki wytchnieniowej dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami, reprezentacji, edukacji antydyskryminacyjnej, promowania dostępności, dostępu do mieszkalnictwa…

W szczególnej sytuacji pozostają osoby, które doświadczają dyskryminacji ze względu na więcej niż jedną cechę, jak kobiety z niepełnosprawnościami. Komitet ONZ do spraw Praw Osób z Niepełnosprawnościami (KPON) w rekomendacjach dla Polski jasno wykazał, że kobiety z niepełnosprawnościami należą do najbardziej marginalizowanych i dyskryminowanych grup społecznych. Rząd polski powinien w trybie pilnym podjąć skuteczne kroki, by ich prawa zaczęły być respektowane, zapewnić im dostęp do usług, a tym samym pełni życia społecznego na zasadzie równości z innymi obywatelkami i obywatelami.

RPO apeluje do Pełnomocniczki Rządu do Spraw Równego Traktowania

Rzecznik zwrócił się do Pełnomocniczki Rządu do Spraw Równego Traktowania z postulatami o zwalczanie dyskryminacji osób z niepełnosprawnościami.

W 2018 r. Komitet ONZ ds Praw Osób z Niepełnosprawnościami (KPON) rozpatrzył pierwsze sprawozdanie okresowe rządu z realizacji postanowień Konwencji. W rekomendacjach wydanych przez Komitet pod adresem Polski została sformułowana długa lista zadań. W podsumowaniu uwag końcowych KPON wzywa rząd do wdrożenia rekomendacji oraz zaleca, aby dokument ten został przekazany do analizy i podjęcia odpowiednich działań członkom rządu i Parlamentu, urzędnikom w odpowiednich ministerstwach, władzach lokalnych i właściwym grupom zawodowym, a także mediom, wykorzystującym nowoczesne strategie komunikacji społecznej. Ponadto KPON oczekuje, że Polska szeroko rozpowszechni te rekomendacje wśród organizacji pozarządowych i organizacji osób z niepełnosprawnościami, a także wśród samych osób z niepełnosprawnościami i członków ich rodzin, w językach narodowych i mniejszościowych, w tym w języku migowym oraz w dostępnych formatach, a także w tekście łatwym do czytania oraz udostępni je na rządowej stronie internetowej poświęconej prawom człowieka.

Tymczasem rekomendacje te nie są do tej pory przetłumaczone nawet na język polski, o rozpowszechnianiu ich w przystępny i dostępny sposób nie wspominając.

RPO wzywa, aby jak najszybciej udostępnić tekst rekomendacji, ale też samej Konwencji, w formatach dostępnych dla osób z różnymi niepełnosprawnościami.

System ochrony osób z niepełnosprawnościami przed dyskryminacją jest pełen luk

RPO zauważa, że w swym aktualnym brzmieniu ustawa z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania chroni osoby z niepełnosprawnościami przed nierównym traktowaniem wyłącznie w dostępie do rynku pracy i kształcenia zawodowego.

Nie zapewnia równości w zakresie dostępu i warunków korzystania z zabezpieczenia społecznego, oferowanych publicznie usług, w tym usług mieszkaniowych, rzeczy oraz nabywania praw lub energii, opieki zdrowotnej oraz oświaty i szkolnictwa wyższego. Tym samym w tych obszarach osoby z niepełnosprawnościami są objęte ochroną przed dyskryminacją wynikającą jedynie z ogólnego przepisu artykułu 32 ust. 2 Konstytucji RP, co należy uznać za dalece niewystarczające.

RPO od lat rekomenduje rozszerzenie zakresu obowiązywania zakazu dyskryminacji i przysługujących środków działania w przypadku jego naruszenia.

Nie można przy tym zapomnieć, że nie tylko osoby z niepełnosprawnościami, biorąc pod uwagę przepisy ustawy równościowej, są pozbawione pełnej ochrony. Żadna z cech, która może stać się podstawą nierównego traktowania – płeć, rasa, pochodzenie etniczne, narodowość, religia, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientacja seksualna – nie jest chroniona we wszystkich obszarach wymienionych w tej ustawie.

Skomplikowany system wyłączeń sprawia, że możliwości skorzystania z instrumentów prawnych, takich jak prawo do żądania odszkodowania za naruszenie zasady równego traktowania oraz tzw. odwróconego ciężaru dowodu w postępowaniu sądowym, są bardzo ograniczone. Potwierdza to wciąż niezwykle mała liczba pozwów wnoszonych do sądów powszechnych w oparciu o przepisy ustawy równościowej.

Konkludując RPO poprosił Pełnomocniczkę o zajęcie stanowiska w opisywanych sprawach, w tym wskazanie zamierzonych metod oraz terminu upowszechniania rekomendacji KPON, gwarantujących ich dostępność dla osób z różnymi niepełnosprawnościami. Zwrócił się również o podjęcie działań mających na celu nowelizację ustawy równościowej w kierunku zwiększenia ochrony prawnej wszystkich grup narażonych na dyskryminację.

XI.516.1.2018

RPO pyta stołeczną policję o kampanię „STOP Pedofilii”

Data: 2020-05-05
  • W ramach kampanii „STOP Pedofilii” furgonetka jeżdżąca po miastach z urządzeń nagłaśniających nadaje komunikaty łączące osoby nieheteronormatywne z pedofilią, a edukację seksualną z demoralizacją dzieci
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta policję, jakie działania podejmuje w tej sprawie

W kwietniu 2020 r. furgonetka kampanii „STOP Pedofilii” ponownie pojawiła się w Warszawie. Szerzone przy jej pomocy przez megafon komunikaty nawoływały do ochrony dzieci przed osobami nieheteronormatywnymi. Sugerowano, że orientację homo- i biseksualną należy łączyć z pedofilią, chorobami i zagrożeniem oraz w inny sposób naruszały godność, dobre imię, a tym samym prawa człowieka osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych).

Z doniesień mediów wynika, że 25 kwietnia 2020 r. ciężarówka została zablokowana w Alei Komisji Edukacji Narodowej przez oburzonych kampanią obywateli. Interweniowali policjanci, którzy poinformowali obie strony o możliwości zgłoszenia sprawy.

Komenda Stołeczna Policji wskazała, że nie może zabronić wydawania takich komunikatów.

W ocenie RPO zdarzenie może wypełniać znamiona wykroczenia zakłócenia spokoju lub porządku publicznego (art. 51 Kodeksu wykroczeń), a ewentualnie również wykroczenia eksponowania nieobyczajnych treści (art. 141 Kw). Może także naruszać zakaz używania urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast.

Rzecznik zwraca uwagę, że w innych miastach Polski, gdzie kampanię „STOP Pedofilii” prowadzono w taki sam sposób, organy ścigania prowadzą lub prowadziły czynności pod kątem naruszenia tych przepisów kodeksu wykroczeń.

A w Gdańsku prokuratura objęła ściganiem z urzędu czyn prywatnoskargowy z art. 212 Kodeksu karnego, uznając, że wymaga tego interes społeczny. Z kolei w postępowaniu cywilnym Sąd Okręgowy w Gdańsku zabezpieczył roszczenia powoda (organizacji działającej na rzecz praw osób LGBT), zakazując dalszego rozpowszechniania tych homofobicznych treści, w tym na pojazdach i w formie komunikatu dźwiękowego.

Rzecznik spytał komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodziej, jakie czynności podjęto w związku ze zdarzeniem z 25 kwietnia. Prosi też o wskazanie, czy policja prowadziła lub prowadzi postępowania w związku z rozpowszechnianiem takich komunikatów z ciężarówki, a jeśli tak – o informacje o nich.

XI.518.58.2019

Koronawirus i wybory. Debata prezydencka w TVP powinna być w pełni dostępna dla osób głuchych

Data: 2020-04-30
  • Debata kandydatów na Prezydenta RP 6 maja 2020 r. powinna być w pełni dostępna dla osób z niepełnosprawnościami
  • RPO poprosił Prezesa TVP, aby zapewnił, by transmisja była opatrzona napisami oraz wysokiej jakości tłumaczeniem na Polski Język Migowy 

Do Biura RPO wpłynęło kilkadziesiąt wniosków od obywateli z niepełnosprawnością słuchu – głuchych i słabosłyszących – w sprawie zapewnienia dostępności debaty kandydatów na urząd Prezydenta RP. Ma ona być transmitowana przez telewizję publiczną 6 maja 2020 r. Dostępność musiałaby polegać na opatrzeniu transmisji napisami na żywo oraz wysokiej jakości tłumaczeniem na Polski Język Migowy (PJM).

Wnioskodawcy apelują, by tłumaczenie na język migowy zrealizowano zgodnie z obowiązującymi na świecie standardami. Należy do nich m.in. praca tłumaczy w zespole, gdzie każdy z nich tłumaczy nie więcej niż 15 do 20 minut. Podkreślają również, że Instytut Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego opublikował Wytyczne na czas kryzysu w sprawie sposobu realizacji i jakości tłumaczeń na język migowy w utworach audiowizualnych w oparciu o badania z 2019 r.

Osoby głuche i słabosłyszące doświadczają w czasie epidemii wykluczenia, przede wszystkim komunikacyjnego, w różnych dziedzinach życia, w tym w kontaktach ze służbą zdrowia i organami państwa odpowiedzialnymi za informowanie obywateli o aktualnej sytuacji panującej w kraju.

Debata będzie stanowić dla tych osób jedno z głównych źródeł wiedzy o sylwetkach i programach kandydatów na urząd Prezydenta RP. Informacji takich nie mogą bowiem uzyskać z innych źródeł, gdyż – co do zasady – materiały komitetów wyborczych nie są dostosowywane do różnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

Z tego względu RPO popiera apel osób głuchych i słabosłyszących o zapewnienie przez telewizję publiczną pełnej dostępności mającej się odbyć debaty.

KRRiT również dostrzegła opisywany problem i zwróciła uwagę nadawcom na konieczność zapewnienia wysokiej jakości tłumaczenia i innych udogodnień dla osób z niepełnosprawnościami w programach, w których publikowane są informacje i komunikaty organów państwa odpowiedzialnych za informowanie obywateli o aktualnej sytuacji panującej w kraju w związku z pandemią COVID-19.

RPO niezmiennie stoi na stanowisku, że przeprowadzenie w najbliższym czasie wyborów Prezydenta RP z uwagi na zagrożenia związane z COVID-19 nie jest możliwe. Ponadto rozwiązania zawarte w procedowanej aktualnie w Senacie ustawie o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych w 2020 r. nie zapewniają wystarczających gwarancji, że wybory zostaną przeprowadzone zgodnie z zasadą powszechności wyborów i nie są w stanie umożliwić pełnej realizacji przez obywateli czynnego prawa wyborczego. Duże grupy wyborców mogą być bowiem wyłączone z możliwości udziału w głosowaniu z uwagi na nieadekwatność i nieskuteczność procedury wyłącznego głosowania korespondencyjnego wprowadzonej w tak krótkim czasie przed wyborami, bez rozbudowanej akcji informacyjnej. Przewidziane w ustawie rozwiązania nie gwarantują również zasady równości szans kandydatów, co wpływa na realizację biernego prawa wyborczego.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do prezesa TVP o podjęcie niezbędnych działań, aby zagwarantować osobom z niepełnosprawnościami realizację ich praw, w tym prawa do pozyskiwania informacji i udziału w życiu publicznym na zasadzie równości z innymi osobami. Chodzi o zapewnienie, że debata kandydatów na urząd Prezydenta RP, zarówno ta mająca odbyć się 6 maja 2020 r., jak i ewentualne przyszłe, będą dostępne dla tych osób. A to zapewni opatrzenie transmisji na wszystkich kanałach telewizji publicznej napisami na żywo oraz wysokiej jakości tłumaczeniem na Polski Język Migowy.

XI.812.150.2020

Koronawirus. Piekarnia w Poznaniu nie dla wszystkich. RPO: możliwa dyskryminacja w dostępie do usług

Data: 2020-04-30
  • Członkowie personelu medycznego, osoby spoza Poznania oraz ci, którzy byli za granicą w ostatnich 3 miesiącach, nie są obsługiwani przez piekarnię w Poznaniu 
  • Według RPO to potencjalna dyskryminacja w dostępie do usług konkretnych osób i całych grup społecznych
  • Może ona wpłynąć na możliwość zaspokajania podstawowych potrzeb poszczególnych osób

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek Prezesa Wielkopolskiej Izby Lekarskiej ws. odmowy obsługiwania w miejscowej piekarni personelu medycznego, osób spoza Poznania oraz osób, które przebywały za granicą w ciągu ostatnich 3 miesięcy.

Jest to kolejny już punkt handlowy odmawiający obsługi pracowników służby zdrowia, o którym poinformowano Rzecznika. Sytuacja ta budzi zaniepokojenie w związku z brakiem podstaw prawnych do opisanego działania i potencjalną dyskryminacją w dostępie do usług konkretnych osób i całych grup społecznych. Może to także znacząco wpłynąć na możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb poszczególnych osób i ich rodzin.

Jak wynika ze skargi, sprawę zgłoszono policji w związku z naruszeniem art. 135 Kodeksu wykroczeń. Przewiduje on karę grzywny dla tego, kto zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia jego sprzedaży.

Rzecznik zwrócił się do Komendanta Miejskiego Policji o informacje w sprawie.

VII.565.187.2020

Osoby z niepełnosprawnościami powinny być zwolnione z opłat za egzaminy na aplikacje prawnicze

Data: 2020-04-30
  • Osoby z niepełnosprawnościami skarżą się, że nie są zwolnione z opłat za egzaminy na aplikacje prawnicze
  • W 2019 r. kształtowały się one na poziomie 1125 zł
  • To istotna bariera dla osób z niepełnosprawnością i osób w trudnej sytuacji życiowej
  • RPO wystąpił w tej sprawie do Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Traktowania

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się skarżąca, wskazując na brak przepisów o zwolnieniu osób z niepełnosprawnościami z opłat wstępnych na aplikację adwokacką, radcowską czy notarialną

Aplikanci mogą ubiegać się o zwolnienie z całości lub części opłaty za same aplikacje, ale ubiegając się o przyjęcie na nie,  takiej możliwości nie mają. Sądy administracyjne nie dopuszczają zaś możliwości badania skarg na pozostawienie bez rozpoznania przez organy samorządów prawniczych wniosków o zwolnienie z opłaty za egzamin wstępny na aplikacje.

W 2019 r. opłaty te kształtowały się na poziomie 1125 zł. Ich wysokość  jest ustalana na podstawie rozporządzeń Ministra Sprawiedliwości. Opłata jest równa 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę w roku egzaminu. A w najbliższych latach – zgodnie z zapowiedziami rządu – minimalne wynagrodzenie ma wzrosnąć do kwoty 4 tys. zł.

W ocenie RPO ukształtowanie opłat na tym poziomie jest istotną barierą dla osób z niepełnosprawnością, a także dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Podstawowe koszty egzystencji w Polsce są wysokie. Jeżeli powiększyć je o koszty rehabilitacji, leków czy specjalistycznego sprzętu, którego często potrzebują osoby z niepełnosprawnościami, otrzymujemy kwotę przekraczającą możliwości zarobkowe przeciętnej osoby. Przy braku możliwości wsparcia finansowego od innych osób kwota za egzamin wstępny może być zatem nieosiągalna.

Ostatnio RPO wystąpił  do Ministra Sprawiedliwości w sprawie wysokiej opłaty za egzamin wstępny dla kandydatów do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Argumenty Rzecznika nie spotkały się jednak z akceptacją ministra.

RPO - obok Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania - stoi na straży realizacji zasady równego traktowania, monitorując i wspierając równe traktowanie wszystkich osób. Dlatego Rzecznik zwrócił się do Anny Schmidt-Rodziewicz o współdziałanie w celu kompleksowego rozwiązania  problemu.

VII.561.4.2020

Koronawirus. MRPiPS: jest nowy nabór na wnioski o „mikropożyczki”

Data: 2020-04-29
  • Jak przedsiębiorcy mają korzystać z 5 tys. zł pożyczek przewidzianych w Tarczy Antykryzysowej, skoro samorządy nie mają na to pieniędzy – pytał władze RPO
  • Chciał też wiedzieć, jakie kryteria podziału środków przewiduje rząd
  • Uruchomiono nabór wniosków o dodatkowe środki rezerwy Funduszu Pracy - odpowiada MRPiPS
  • Pożyczki udzielane są w ramach dostępnych środków, które zaspokajają potrzeby przedsiębiorców - bez konieczności stosowania kryteriów wyboru spośród uprawnionych przedsiębiorców

Rzecznik Praw Obywatelskich z uwagą śledzi działania władz na rzecz zapewnienia wszelkiej pomocy przedsiębiorcom, pozwalającej na kontynuowanie działalności gospodarczej, w tym – pomocy finansowej w obliczy epidemii.

Nowelizacja specustawy o tarczy antykryzysowej z 31 marca 2020 r. miała– w założeniu ustawodawcy – wdrożyć pakiet osłonowy dla przedsiębiorców. Po art. 15 zostały więc dodane artykuły 15a–15zzzi. Art. 15zzd. przewiduje do 5 tys. zł pożyczki dla mikroprzedsiębiorców. Pożyczek maja udzielać starostowie ze środków Funduszu Pracy, którymi dysponują powiatowe urzędy pracy. Tymczasem samorządowcy już teraz alarmują, że urzędy pracy nie mają takich pieniędzy. Prezydent Gdańska pisze np. że dysponuje środkami dla 350 mikroprzedsiębiorców, a jest ich 70 tysięcy.

Jak w takim razie będzie wyglądał dostęp do pożyczek? Przyjęcie jakiegokolwiek kryterium wyboru uprawnionego przedsiębiorcy, na przykład według kolejności zgłoszeń, prowadzi do naruszenia konstytucyjnej zasady równości oraz stanowi zagrożenie dla przetrwania tej szczególnej grupy przedsiębiorców – pytał RPO Minister Rozwoju.

Odpowiedź MRPiPS

Po wyczerpaniu środków Funduszu Pracy wygospodarowanych z dostępnego rocznego limitu na finansowanie programów na rzecz promocji zatrudnienia, łagodzenia skutków bezrobocia i aktywizacji zawodowej, starostowie na podstawie art. 31q ust. 6 ustawy mogą starać się o dodatkowe środki z rezerwy, o której mowa w art. 31q ust. 5, uruchomionej przez ministra właściwego ds. pracy na finansowanie zadań, o których mowa w art. 15zzb oraz art. 15zzc–15zze ustawy – odpisała wiceminister pracy Alina Nowak.

Nabór wniosków o dodatkowe środki rezerwy Funduszu Pracy uruchomiony został pismem 1 kwietnia 2020 r. Nabór prowadzony jest w trybie ciągłym, a wnioski są rozpatrywane na bieżąco.

9 kwietnia br. do Ministra wpłynął zaopiniowany przez marszałka województwa pomorskiego wniosek Prezydenta Miasta Gdańska, o środki rezerwy Funduszu Pracy, na kwotę 1 750 tys. zł. 10 kwietnia br. Prezydent otrzymał zawiadomienie o przyznaniu środków rezerwy Funduszu Pracy we wnioskowanej wysokości. 15 kwietnia br. do Ministra wpłynął kolejny wniosek na kwotę 14 092,9 tys. zł, a 16 kwietnia br. Prezydent otrzymał zawiadomienie o przyznaniu dodatkowych środków rezerwy Funduszu Pracy również we wnioskowanej wysokości. W związku z powyższym od 16 kwietnia br. Prezydent dysponuje dodatkową, łączną kwotą w wysokości 15 842,9 tys. zł na udzielenie wsparcia przedsiębiorcom.

Pożyczki udzielane są w ramach dostępnych urzędom pracy środków, które zaspokajają potrzeby przedsiębiorców bez konieczności stosowania kryteriów wyboru spośród uprawnionych przedsiębiorców. Informacja o ograniczonej dostępności środków na finansowanie pożyczek dla Miasta Gdańska w świetle powyższych wyjaśnień nie ma pokrycia w stanie faktycznym – brzmi odpowiedź MRPiPS.          

V.7100.9.2020

29 kwietnia - Europejski Dzień Solidarności Międzypokoleniowej

Data: 2020-04-29

Dbanie o prawa seniorów to sposób na zapewnienie praw w przyszłości młodym. Dlatego dziś jak nigdy solidarność międzypokoleniowa jest tak ważna.

Rzecznik Praw Obywatelskich zabiega o prawa osób starszych oraz o solidarność międzypokoleniową apelując o potrzebne zamiany w przepisach prawa polskiego lub upominając się o konkretne rozwiązania np. w odniesieniu do wsparcia osób starszych mieszkających w domach opieki społecznej. Włącza się w koordynację pomocy dla DPS, promuje wszystkie oddolnie organizowane akcje pomocy dla seniorów – od zakupów i wyprowadzenie psów poczynając a na rozmowie i wsparciu psychologicznym kończąc. Wielkoduszna Polska (tak nazywa tę aktywność RPO) sprawdza się dziś w każdym zakątku kraju.

O prawa seniorów nie da się jednak zadbać tylko działaniami oddolnymi i na szczeblu krajowym. Musimy budować standardy międzynarodowe – by można się było do nich odwoływać.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega wagę działań na poziomie międzynarodowym. Na forum ONZ w ramach Grupy Roboczej ds. Starzenia się toczy się debata o potrzebie opracowania i przyjęcia nowej konwencji o prawach osób starszych – dzięki niej łatwiej byłoby upominać .się o prawa seniorów, nie można by było ich zbywać jako spraw „do załatwienia później, kiedy czasy będą lepsze”.  Niestety, światowa pandemia Covid-19 wstrzymała również pracę tej grupy. Jednakże w świetle doświadczeń związanych z pandemią potrzeba przestrzegania praw osób starszych, szczególnie zagrożonych skutkami tej choroby, jak również potrzeba włączenia seniorów w życie społeczne, stały się jeszcze bardziej widoczne, a dotychczasowe problemy okazały się bardziej bolesne w sytuacji obecnego kryzysu.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich razem z Niemieckim Instytutem Praw Człowieka wystosował wspólny apel do Przewodniczącego Grupy Roboczej ONZ ds. Starzenia się, do Wysokiego Komisarza Praw Człowieka ONZ, jak również do państw członkowskich Narodów Zjednoczonych. Chodzi o pilne podjęcie prac nad nową konwencją, w sposób zdalny obecnie, a kiedy to będzie już możliwe w normalnym trybie. Obie instytucje zajmujące się prawami człowieka wskazały na dodatkowe trudności z realizacją poszczególnych praw, takich jak prawo do opieki zdrowotnej, prawo do informacji, czy prawo do autonomii i niezależności, jakie wiążą się z obecną pandemią i wezwały Państwa członkowskie ONZ do podjęcia działań gwarantujących przestrzeganie tych praw także podczas pandemii.

Dostrzegamy obecnie pozytywny wpływ Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, na podstawie której tworzone są kolejne rozwiązania sprzyjające włączeniu osób z niepełnosprawnościami w życie społeczne, jak np. ustawa o dostępności (Dz. U. z 2019 r. poz. 1696, 2473). Podobny efekt przyniosłaby w odniesieniu do osób starszych nowa konwencja koncentrująca się na ich prawach. Dlatego konieczne jest zaangażowanie również polskiego rządu w prace nad tą konwencją, w celu poprawienia sytuacji osób starszych w Polsce i na świecie. Byłby to wyraz solidarności międzypokoleniowej ale także międzynarodowej.

Poszkodowany przez tłumacza przysięgłego powinien brać udział w postępowaniu z tytułu odpowiedzialności zawodowej

Data: 2020-04-28
  • Osoba, która złoży skargę na tłumacza przysięgłego, nie bierze udziału w postępowaniu z tytułu odpowiedzialności zawodowej – nie ma nawet prawa do informacji o tym
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje to za naruszenie standardów konstytucyjnych

Obywatel złożył skargę na  tłumacza przysięgłego.  W związku z tym wszczęto postępowanie przed Komisją Odpowiedzialności Zawodowej Tłumaczy Przysięgłych. Skarżący bezskutecznie próbował uzyskać informacje o stanie postępowania. Od przewodniczącego komisji dowiedział się, że pokrzywdzonemu nie przysługują żadne prawa w postępowaniu, wobec czego nie udzielono mu informacji.

Nieprzyznanie pokrzywdzonemu prawa strony  w tym postępowaniu budzi zasadnicze wątpliwości RPO.  

Sytuacja znacząco różni się od postępowań dyscyplinarnych wobec np. adwokatów,  notariuszy czy lekarze. Procedura nie przewiduje bowiem żadnych uprawnień dla pokrzywdzonego działaniem lub zaniechaniem tłumacza przysięgłego.  Jest on pozbawiony szansy przedstawienia swojego stanowiska, wzięcia udziału w postępowaniu, przeglądania akt, zasięgnięcia informacji o stanie postępowania oraz nałożonej na tłumacza przysięgłego karze.

Skoro na gruncie innych ustaw dotyczących zawodów zaufania publicznego dopuszczalny jest udział pokrzywdzonego w postępowaniu dyscyplinarnym, to brak jest podstaw, by wykluczać osobę pokrzywdzonego z postępowań dotyczących odpowiedzialności zawodowej tłumaczy przysięgłych.

Można to oceniać jako naruszenie konstytucyjnej zasady równości (art. 32 ust. 1 Konstytucji) oraz prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji). W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego zasada równości polega na równym traktowaniu podmiotów o jednakowych cechach wspólnych, bez zróżnicowań defaworyzujących, jak i faworyzujących.

Różnicowanie praw pokrzywdzonych ze względu na profesję, jaką wykonuje osoba wobec której wszczęto postępowanie dyscyplinarne, czy też postępowanie z tytułu odpowiedzialności zawodowej, w świetle standardów konstytucyjnych, jest niedopuszczalne.

RPO zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o rozważenie odpowiednich działań legislacyjnych.

VII.510.56.2020

Koronawirus. RPO pyta MEN o ocenę zdalnej edukacji

Data: 2020-04-24
  • Od tygodni dzieci uczą się zdalnie. Może to dobrze wpływać na rozwój kompetencji samodzielnego uczenia i radzenia sobie w nowej sytuacji
  • Niestety, zdalna edukacja pogłębia też nierówności, a brak dostosowania metod nauczania do indywidualnych potrzeb może przyczynić się do marginalizacji uczniów
  • Rzecznik pyta MEN o ocenę zdalnego nauczania i o działania usprawniające 

Rzecznik Praw Obywatelskich docenia starania MEN dotyczące zapewnienia uczniom możliwości kontynuowania nauki dzięki zdalnemu nauczania w okresie epidemii. Należy przyznać, że oferta materiałów edukacyjnych w sieci jest bardzo bogata. Nie można jednak zapominać o potrzebach dzieci i młodzieży, które z różnych powodów nie mogą z niej skorzystać. Obecna sytuacja – zdaniem RPO – nie zapewnia równego prawa dostępu do edukacji.

Co wynika z ankiet prowadzonych wśród rodziców?

Portal LIBRUS Rodzina przeprowadził ankietę internetową wśród rodziców, by zidentyfikować wyzwania dla szkół, uczniów i rodziców. Wyniki nie są optymistyczne. Ok. 30 % rodziców nie jest w stanie zapewnić każdemu dziecku w domu urządzenia do nauki online. Oznacza to, że co trzecie dziecko w Polsce może nie mieć możliwości wykonywania zadań zleconych elektronicznie przez nauczyciela.

Ponad połowa rodziców twierdzi, że nauczanie zdalne jest realizowane ze wszystkich przedmiotów. Według 4% rodziców kształcenie na odległość nie jest realizowane w szkołach, do których uczęszczają ich dzieci. 9% rodziców twierdzi natomiast, że nauczanie zdalne obejmuje mniej niż połowę przedmiotów.

46% rodziców zaznacza jednocześnie, że żaden z nauczycieli nie realizuje lekcji online, a 31% rodziców informuje, że niewielu nauczycieli prowadziło taką formę kształcenia.

Można zatem wnioskować, że duża część edukacji obywa się jedynie na zasadzie zlecania zadań do wykonania dla dziecka. Taka sytuacja obciąża dodatkowo rodziców, którzy – szczególnie mając kilkoro dzieci – nie zawsze są w stanie sprostać nowym wymaganiom.

21% rodziców uczniów z klas IV-VI  przyznaje, że spędza 5 lub więcej godzin dziennie, pomagając dziecku w nauce. Jedynie 14% dzieci nie wymaga wsparcia rodziców, zaś 34% uczniów zgłasza trudność w samodzielnej pracy. Dla 18% uczniów ograniczeniem jest brak sprzętu.

Łącznie ponad 70% wszystkich rodziców podsumowuje, że nauki jest zdecydowanie lub raczej za dużo.

Co poleca w tej sytuacji RPO?

Marcowe rozporządzeni MEN daje dyrektorom szkół w porozumieniu z nauczycielami możliwość przesunięcia pewnych treści do następnych klas, międzyprzedmiotowego łączenia treści nauczania czy też innych modyfikacji zaproponowanych przez nauczycieli. Takie rozwiązania być może w niektórych sytuacjach pomogłyby w dostosowaniu programu nauczania do potrzeb dzieci pracujących zdalnie. Konieczna jest analiza, czy nauczyciele mają dostateczną świadomość dopuszczalności zmian, które mogłyby częściowo zdjąć z nich obowiązek realizacji pełnej podstawy programowej, co zmniejszyłoby także obecne obciążenie dzieci i ich rodziców.

Sytuacja w domach dziecka

Problemy zgłaszają m.in. dyrektorzy i wychowawcy domów dziecka, którzy z powodu epidemii są zmuszeni do całodobowej opieki nad dziećmi. Do dotychczasowych zadań dołączyło organizowanie lekcji dla dzieci w różnym wieku oraz z różnymi potrzebami i możliwościami. Dzieci zostały także pozbawione pomocy psychologa i psychiatry, więc mogą liczyć jedynie na wsparcie wychowawców. Brakuje komputerów do nauki, drukarek, kserokopiarek, skanerów. Brakuje systemowego wsparcia ze strony władz centralnych i samorządowych, co sprawia, że placówki te zdane są na pomoc osób i instytucji prywatnych.

Uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym z niepełnosprawnościami

Ta grupa uczniów w tradycyjnych warunkach nauczania korzysta z pomocy specjalistów, m.in. logopedów, nauczycieli wspomagających, fizjoterapeutów. Kształcenie w trybie zdalnym często uniemożliwia lub znacznie ogranicza możliwości korzystania ze wsparcia nauczycieli-specjalistów. Rodzice nie zawsze wiedzą, jak ćwiczyć z dzieckiem, a samo przesłanie materiałów, kart pracy czy linków do ćwiczeń nie jest wystarczające dla osiągnięcia zakładanych efektów takich zajęć. Utrata kontaktu ze specjalistami, nie wiadomo na jak długo, może zaprzepaścić efekty pracy osiągnięte do tej pory.

Problemem jest także faktyczne kształcenie indywidualne. Obecnie dyrektorzy szkół, często rezygnują z przydzielania nauczycielom godzin powyżej pensum, w ramach których ci najczęściej realizowali zadania związane z nauczaniem indywidualnym. W konsekwencji uczniowie objęci tymi formami kształcenia dołączają do klas, nawet jeśli do tej pory pracowali z innymi nauczycielami, w dostosowanym do ich możliwości tempie, często na specjalnie dedykowanych materiałach. Taka sytuacja sprowadza się do tego, że zalecenia z wydanych orzeczeń nie są realizowane. Tymczasem obowiązek zapewnienia przez państwo włączającego systemu kształcenia umożliwiającego integrację na wszystkich poziomach edukacji wynika z art. 24 Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. To zaś wiąże się z koniecznością zapewnienia uczniom z niepełnosprawnościami racjonalnych usprawnień, zgodnie z ich indywidualnymi potrzebami.

Sytuacja dzieci cudzoziemskich i z mniejszości narodowych i etnicznych

Podstawowym problemem, najczęściej zgłaszanym Rzecznikowi, jest brak komputerów i sprzętu umożlwiającego komunikację audiowizualną z nauczycielem. Dotyczyć to może m.in. dzieci cudzoziemskich, przebywających w prowadzonych przez Urząd ds. Cudzoziemców ośrodkach dla osób starających się o ochronę międzynarodową lub ośrodkach strzeżonych podlegających Straży Granicznej oraz dzieci narodowości romskiej, w tym mieszkańców osiedli romskich, od lat mierzących się z wykluczeniem cyfrowym. Częstym problemem jest także brak możliwości bezpośredniej komunikacji nauczycieli i rodziców wynikający z bariery językowej. Olbrzymim wsparciem, które wymaga docenienia, są działania asystentów kulturowych, którzy nierzadko zastępują obecnie dzieciom nauczycieli i udzielają im wsparcia w codziennej edukacji.

Rzecznik przypomina, że rolą MEN jest przygotowanie odpowiednich narzędzi i materiałów edukacyjnych dostępnych w różnych językach, by umożliwić edukację dzieci cudzoziemskich i członków mniejszości narodowych.

Pytania do MEN

W związku z tymi wyzwaniami Rzecznik zwrócił się do MEN z pytaniem, czy prowadzona jest obecnie ewaluacja przebiegu zdalnej edukacji i jakie są jej wyniki. Chce też wiedzieć, czy będą przeznaczane dodatkowe środki na pomoc uczniom ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Adam Bodnar zapytał także o realizacje orzeczeń o kształceniu specjalnym i indywidualnym oraz o sprzęt i materiały potrzebne do nauki dzieciom niewidzącym i niesłyszącym.

VII.7037.45.2020

Koronawirus. RPO upomina się o reakcję resortu rodziny i Rzecznika Praw Dziecka ws. przeciwdziałania przemocy domowej

Data: 2020-04-24
  • W czasie epidemii przemoc  domowa może się nasilać
  • O zapewnienie osobom jej doświadczającym prawidłowego systemu wsparcia apelował RPO
  • Wobec braku odpowiedzi resortu rodziny Rzecznik wystosował ponaglenie w tej sprawie
  • Przypomniał też wojewódzkim Koordynatorom Realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, że mogą wykorzystywac przygotowane przez RPO materiały pt. "Osobisty Plan Awaryny"

W efekcie ograniczeń wynikających z epidemii koronawirusa osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Ponad miesiąc są w zamknięciu ze stosującymi przemoc. Standardowe środki wsparcia i działalność instytucji udzielających pomocy zostały znacznie ograniczone.

W ocenie RPO niezwykle istotne jest, aby wszystkie osoby w izolacji społecznej miały pewność, że w razie potrzeby uzyskają niezbędne wsparcie, a sprawcy przemocy w rodzinie – w jakiejkolwiek jej formie: psychicznej, fizycznej, seksualnej, czy ekonomicznej – nie unikną odpowiedzialności.  Państwo musi zapewnić kompleksowe podejście gwarantujące bezpieczeństwo osobiste wszystkich obywateli.

30 marca Rzecznik zaapelował do mnistry Marleny Maląg o analizę funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie w okresie epidemii. Wniósł też o niezwłoczne uzupełnienie baz teleadresowych specjalistycznych ośrodków wsparcia dostępnych na stronie internetowej MRPiPS o aktualne informacje ws. możliwości uzyskania wsparcia w trybie zdalnym.

RPO odpowiedzi nie uzyskał, a baza ośrodków wsparcia nie została zaktualizowana. Brak niezwłocznych działań Ministerstwa jest sprzeczny z apelami przedstawicieli międzynarodowych organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka.

Skala działań MPRIPS w tym zakresie daleko odbiega od standardów państw, które – np. Hiszpania i Francja – w  obliczu pandemii opracowały kompleksowe strategie minimalizowania negatywnych skutków kwarantanny dla osób zagrożonych przemocą domową. Uruchomiły one nowe platformy natychmiastowego dyskretnego wsparcia osób pokrzywdzonych (np. za pośrednictwem aplikacji WhatsApp); wzmogły też działania informacyjne.

Dlatego Adam Bodnar ponowił apel o jak najszybsze przeprowadzenie analizy dostępności pomocy, ze wskazaniem aktualnego sposobu funkcjonowania zapewniających ją jednostek oraz uzupełnienie baz teleadresowych.

Prosi też o niezwłoczne przesłanie instrukcji dotyczącej sposobu organizacji placówek zapewniających schronienie ofiarom przemocy oraz wytycznych dotyczących sposobu organizacji zespołów interdyscyplinarnych i grup roboczych, realizacji procedury  „Niebieskie Karty” oraz dla pracowników socjalnych do pracy z rodzinami, które przejawiają problemy opiekuńczo-wychowawcze.

XI.518.13.2020, XI.071.8.2020

#NieDamySię  Telefony Wsparcia dla Seniorów #RPO przedstawia

Data: 2020-04-22

W tym ponurym czasie rozkwita jednak alternatywny świat: zainteresowania drugim człowiekiem i jego losem, dobra, serdeczności i sprawczości. Nie przegapmy tego. Nie zapomnijmy podziękować. RPO już dziękuje

Organizator:

Śląska Rada ds. Seniorów, współpraca: Stowarzyszenie Nasze Osiedle Ścigały, Stowarzyszenie "Kwiat Jesieni”, Fundacja Park Śląski, Społeczny Doradca Prezydenta Miasta Jastrzębie-Zdrój ds. polityki senioralnej

Działania:

Są wśród nas także seniorzy samotni, a ten obecnie trwający czas jest dla nich szczególnie trudny. Dlatego głównie dla seniorów, którzy w czasie epidemii samotnie siedzą w domach, został stworzony Telefon wsparcia. Społeczniczki: Janina, Krystyna, Wiesława i Ewa codziennie zapraszają, by porozmawiać, pobyć z drugą osobą w ten niecodzienny sposób, ale być może też, by się dowiedzieć, gdzie otrzymać wsparcie.

Telefony są czynne w czterech subregionach województwa śląskiego przez 7 dni w tygodniu, w godz. 7.00. – 22.00. Dyżury telefoniczne:

  • Subregion Centralny (cała aglomeracja śląska): Janina Piwowarczyk (g. 9-17), tel. 511 287 927, Ewa Kulisz (g. 7-9, 17-22), tel. 666 031 514
  • Subregion Północny (Częstochowa, Kłobuck, Myszków i okoliczne miejscowości): Ewa Kulisz (g. 9-17), tel. 666 031 514
  • Subregion Południowy (Bielsko-Biała, Cieszyn, Żywiec i okoliczne miejscowości): Wiesława Mizia (g. 9-17), tel. 796 459 762
  • Subregion Zachodni (Jastrzębie, Racibórz, Rybnik, Wodzisław, Żory i okoliczne miejscowości): Krystyna Jurewicz (g. 15-22), tel. 501 531 782

Zapewnić pomoc najbardziej potrzebującym - stanowisko RPO i Komisji Ekspertów ds. Osób Starszych po spotkaniu on-line 8 kwietnia 2020 r.

Data: 2020-04-21

Nikt nie był przygotowany na sytuację pandemii spowodowanej wirusem COVID 19. Należy jednak dołożyć wszelkich starań, żeby jej skutki były jak najmniejsze dla obywatelek i obywateli. Wśród grup szczególnie zagrożonych znajdują się osoby starsze - samotne, wymagające wsparcia w codziennym funkcjonowaniu z powodu stanu zdrowia lub niepełnosprawności. Pragniemy podkreślić, że zgodnie z art. 68 ust. 2 Konstytucji RP władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.

W tym szczególnie trudnym czasie aktywność inicjatyw społecznych zasługuje na najwyższy szacunek i uznanie. Warto szeroko upowszechniać informacje o społecznych i samorządowych inicjatywach, aby docenić ludzi, którzy je tworzą oraz aby inspirować innych.

Należy podkreślić, że odpowiedzialnością państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim mieszkańcom, w tym również mieszkańcom placówek całodobowego pobytu oraz personelowi tych placówek. Aktywność obywatelska nie może stanowić alternatywy dla działań władz publicznych.

Pandemia pogłębiła i ujawniła z całą mocą obszary złego funkcjonowania państwa. Zaniedbania w polityce społecznej (szczególnie w pomocy społecznej i w ochronie zdrowia) oraz zła koordynacja działań resortowych w czasie epidemii nasiliły zjawiska niekorzystne: ograniczenia w dostępie do ochrony zdrowia, niedostatek usług opiekuńczych, a także pogorszenie sytuacji w wielu domach pomocy społecznej.

Teraz szczególnie ważna jest współpraca i koordynacja działań pomiędzy władzami centralnymi, urzędami wojewody i samorządem lokalnym.

W tej chwili walczymy o zmniejszenie skali zachorowań oraz o oszczędzenie jak największej liczby ludzkich żyć. Walczymy o to, aby nie stawiać lekarek i lekarzy przed koniecznością wyboru – czyje życie ratować. Im więcej wysiłku włożymy w racjonalne działania i współpracę, tym więcej osób uratujemy.

Działania potrzebne od zaraz:

  1. Rzetelny, jednolity przekaz o zagrożeniach epidemią i środkach zaradczych.

Informacje rządu są niewystarczające. Nie wiemy na jaką skalę epidemii jesteśmy przygotowani i czy rząd ma opracowane scenariusze działań, w zależności od rozwoju sytuacji. Brak rzetelnej i całościowej informacji przekłada się bezpośrednio na spadek poczucia bezpieczeństwa społeczeństwa i malejące zaufanie do władzy. Konieczne jest pilne przebudowanie polityki informacyjnej. 

Większość osób starszych jest wykluczonych cyfrowo i nie sprawdza informacji w internecie. Należy wypracować jednolity wzór telewizyjnego i radiowego przekazu, dotyczącego wprowadzanych ograniczeń wolności osobistej. Dla jasności sytuacji powinny być podane także sankcje, jakie grożą za nieprzestrzeganie tych obostrzeń. Obywatele powinni też wiedzieć, w jakim trybie mogą odwoływać się od nakładanych na nich kar. Obok telewizji i radia, sposobem dotarcia z informacją mogą być plakaty na tablicach ogłoszeń (w spółdzielni mieszkaniowej, przy sklepach). Informacja powinna być napisana w sposób jasny, prosty, zrozumiały dla wszystkich, z użyciem dużej czcionki, tak by przeczytanie nie sprawiało nikomu trudności.

  1. Wspieranie inicjatyw społecznych i solidarności obywatelskiej w obliczu fali bezrobocia. W obecnym czasie bardzo potrzebne jest rozwijanie i promowanie zachowań solidarności międzyludzkiej. Seniorzy mają stałe źródło dochodu w postaci emerytury lub renty. Mogą się znaleźć w lepszej sytuacji od dzieci i wnuków tracących źródła dochodu. W obliczu bezrobocia może nam grozić narastający ageizm. Osobom starszym może być znacznie trudniej znaleźć lub utrzymać pracę.
  2. Przeszkolenie wolontariuszy. Konieczne jest przeszkolenie ludzi, którzy chcą nieść pomoc w czasie epidemii. Obserwujemy liczne oddolne inicjatywy wspierania osób starszych w codziennym życiu, by ograniczyć ryzyko ich zakażenia. Ten piękny pomysł niesienia wsparcia osobom starszym, powinien być jednak realizowany odpowiedzialnie, z zachowaniem wszystkich środków ostrożności. Informowanie o zasadach zachowania bezpieczeństwa w kontaktach z osobami starszymi zmniejszy ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa. Powinno to być misją publicznych i niepublicznych mediów oraz organizacji obywatelskich.
  3. Współpraca władz publicznych– koordynacyjna rola samorządów. Brak informacji o scenariuszach działań na szczeblu centralnym przekłada się na niepełne wykorzystywanie instrumentów posiadanych przez samorządy lokalne oraz na niezadowalające wykorzystywanie potencjału organizacji społecznych, które mogą zmienić profil aktywności na działania pomocowe. Niezbędne jest wsparcie rządu dla samorządów, na których spoczywa organizowanie działań związanych z epidemią w obszarach bezpieczeństwa, środków ochrony, usług opiekuńczych i pomocowych. Samorządy powinny od rządu otrzymywać realne wsparcie finansowe i rzeczowe, a nie zobowiązania do odpowiedzialności. Samorządy mogą najlepiej sprostać wyzwaniom znając lokalne uwarunkowania i zasoby. Mogą efektywnie włączać do działania wszystkie podmioty zaangażowane w walkę z epidemią – zarówno instytucje samorządowe, jak i organizacje społeczne, firmy prywatne, wolontariuszy – tak, żeby pomoc była skuteczna i udzielana w sposób bezpieczny zarówno dla potrzebującego jak i osoby jej udzielającej.
  4. Zapewnienie stałego dostępu do ochrony zdrowia, a szczególnie osobom starszym, z wielochorobowością. W czasie epidemii dostęp do podstawowej i specjalistycznej opieki zdrowotnej jest – z różnych powodów – drastycznie ograniczony. Wysiłek systemu ochrony zdrowia skupia się w szpitalach. Jedynie tam lekarze, pielęgniarki ratują życie nie tylko z powodu Covidu 19. A przecież cały czas występują złamania, urazy, inne dolegliwości, które pozostawione bez leczenia doprowadzą do nieodwracalnego pogorszenia stanu zdrowia, a nawet śmierci. Szczególnie seniorom potrzebna jest stała opieka medyczna – dostęp do lekarzy specjalistów, lekarzy pierwszego kontaktu, rehabilitantów. Działają tylko porady telefoniczne, a konsultacja sprowadza się zwykle do przepisywania leków na e-receptach. Należy rozważyć, czy po zakończeniu epidemii nie będzie dużych grup seniorów z zaniedbanymi schorzeniami, czy nie nastąpią zmiany nieodwracalne wskutek braku pomocy w odpowiednim czasie i czy wtedy opieka zdrowotna będzie wydolna, by wszystkim pomóc. Konieczne jest zapewnienie rehabilitacji, której brak dla wielu osób może przynieść nieodwracalne deficyty.
  5. Zebranie informacji o osobach samotnych, potrzebujących wsparcia na danym terenie. Wiedza o sytuacji osób mieszkających samotnie jest ograniczona. Ośrodki pomocy społecznej dysponują informacjami wyłącznie o swoich podopiecznych. Są osoby, które wymagają regularnej pomocy. Już teraz może się zdarzyć, że ta pomoc nie będzie im udzielana. Jest pokaźna liczba gmin, w których nie prowadzi się żadnych usług opiekuńczych w domach. W takich miejscowościach współpraca władz gmin z parafiami i wolontariuszami, rozwijanie sąsiedzkiej pomocy jest szczególnie ważna. Potrzebna jest wzmożona aktywność pracowników socjalnych, ale muszą oni być przeszkoleni i mieć zapewnione skuteczne środki ochrony osobistej. W przeciwnym razie prowadzenie przez nich wywiadów środowiskowych czy niesienie pomocy może stać się przyczyną dodatkowych zakażeń.
  6. Uwrażliwienie seniorów na oszustów, wykorzystujących sytuację izolacji. Pojawił się problem wyłudzeń i oszustw związanych z koronawirusem. Potrzebne jest ostrzeżenie przed różnymi nowymi sposobami stosowanymi przez oszustów. Może ją przygotować i udostępnić Biuro Prewencji Komendy Głównej Policji – będące wiarygodnym źródłem informacji
  7. Podkreślenie roli wartości etycznych, odwołanie się do solidarności i dobra wspólnego. W czasie, kiedy ludzie czują się zagubieni i jednocześnie zagrożeni wizją zachorowania, utraty źródła utrzymania, a z drugiej strony mają potrzebę niesienia pomocy słabszym, należy szczególnie wspierać, propagować i doceniać wszystkie działania na rzecz innych. W tym trudnym dla wszystkich okresie potrzebne jest podkreślenie znaczenia zachowań solidarnościowych w społeczeństwie, przestrzegania norm etycznych i moralnych. Trzeba dołożyć wszelkich starań, żeby izolacja fizyczna osób starszych nie przerodziła się w izolację społeczną. Osoby starsze narażone są na samotność bardziej niż inne grupy wiekowe. Przedłużające się pozbawienie ich możliwości korzystania z aktywności fizycznej, ograniczenie kontaktów społecznych, pozbawienie możliwości pracy zawodowej doprowadzi do izolacji; będzie miało katastrofalne skutki dla ich kondycji fizycznej i psychicznej, zerwie więzi społeczne, doprowadzi do dyskryminacji ze względu na wiek. Dlatego wprowadzając ograniczenia, mające na celu zdrowie publiczne i walkę z epidemią, władza powinna sięgać po środki proporcjonalne do zagrożenia. Ograniczenia wolności osobistej osób starszych mogą skutkować bardzo negatywnymi zjawiskami w skali jednostek i w skali całego społeczeństwa. W czasie pandemii współpraca międzypokoleniowa nabiera szczególnego znaczenia dla utrzymania spójności społecznej.

Działania na przyszłość:

  1. Konieczne jest przeanalizowanie sytuacji pandemii oraz ocena działania instytucji; wskazanie miejsc, w których rozwiązania prawne, tryb pracy nie sprawdziły się lub zawiodły. Pandemia powinna być potraktowana, jako okazja do zdobycia informacji o słabych punktach w strukturach instytucjonalnych kraju i nauki na popełnionych błędach. Niezbędne jest przemyślenie i wprowadzenie zmian w funkcjonowaniu  pomocy medycznej, opiekuńczej, ekonomicznej, psychologicznej, aby była jak najbardziej skuteczna. Epidemia będzie najprawdopodobniej wracała i musimy być na to przygotowani. Trzeba wskazać hierarchię spraw, które będą wymagały naprawy po koronawirusie.
  2. Szczególnej analizy i zmian wymaga sytuacja mieszkańców placówek stałego pobytu. W placówkach gdzie przebywa dużo osób starszych, a personel pracuje w kilku instytucjach i nie jest odpowiednio wyposażony w środki ochrony osobistej, dochodzi do masowych zakażeń. Konieczne jest opracowanie i wdrożenie procedur postępowania, które zmniejszają ryzyko zakażenia oraz takiego wyposażenia placówek, aby te procedury i zasady mogły być realizowane. Zmniejszy to w przyszłości skalę ognisk epidemii w szpitalach oraz placówkach stałego pobytu, które powodują jednoczesne wyłączenie z pracy kilku, kilkunastu osób personelu medycznego, czy opiekuńczego. Na czas epidemii potrzebna jest także zmiana przepisów, które pracownikom samorządowym dadzą prawo do zmiany organizacji czasu pracy, w tym prawo do płatnych nadgodzin.
  3. Aktualizacja strategii polityki senioralnej, uwzględniająca doświadczenia okresu epidemii. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w opracowywanym aktualnie materiale o sytuacji osób starszych (obowiązek wynikający z ustawy o osobach starszych z dnia 11 września 2015 r.), powinno zamieścić opis wpływu pandemii na życie osób starszych oraz opis i krytyczną analizę działań podjętych w czasie epidemii.
  4. Należy znaleźć odpowiedź na braki, które ujawniła epidemia w trwającym procesie deinstytucjonalizacji. Wsparcie osób w miejscu zamieszkania nie jest możliwe, jeśli nie ma diagnozy społecznej, dobrego rozpoznania sytuacji każdej osoby, nie tylko tej, która może i chce korzystać ze wsparcia pomocy społecznej. Można tu wykorzystać doświadczenia innych państw, np. Portugalii, gdzie od lat policja chodzi od drzwi do drzwi i przeprowadza, na podstawie przygotowanego kwestionariusza, rozeznanie potrzeb mieszkańców, szczególnie zwracając uwagę, czy osoby przebywające w mieszkaniach nie są narażone na przemoc lub zaniedbanie. Konieczne jest stworzenie i stałe aktualizowanie bazy osób wymagających wsparcia, nawet, jeśli w danym okresie nie korzystają ze wsparcia instytucjonalnego. Pilnie potrzebne jest nadrobienie opóźnień i „białych plam” w świadczeniu usług opiekuńczych. Szczególnie ważne jest zastosowanie instrumentów służących stabilizacji kadr świadczących usługi opiekuńcze. Źle opłacani, pozbawieni osłony socjalnej opiekunowie nie czują się związani ani z zatrudniającą ich instytucją, ani z podopiecznymi. Konieczna jest aktywna polityka na rzecz przeciwdziałania bezdomności. Problem ten dotyczy osób w każdym wieku, również osób starszych.
  5. Zmiany w ochronie zdrowia. Należy tak zbudować system opieki medycznej, aby nawet w czasie epidemii osoby starsze, z wielochorobowością miały stały dostęp do lekarzy specjalistów i lekarzy pierwszego kontaktu. Dla osób, które nie mogą czekać powinien być pełny dostęp do rehabilitacji i zabiegów, których odłożenie w czasie może spowodować dalszą utratę zdrowia, ból i cierpienie. Konieczne jest również stworzenie procedury określającej pierwszeństwo leczenia w sytuacji nadzwyczajnej, kiedy brakuje środków i trzeba decydować kto pierwszy dostanie pomoc Przygotowanie takiej procedury byłoby z korzyścią dla pacjentów, którzy dostaliby jasne zasady otrzymania pomocy, a lekarze wiedzieliby, jak postępować. W wyniku doświadczeń z okresu epidemii oczywistą i pilną okazała się potrzeba rozwoju telemedycyny i zwiększenia dostępu do teleopieki dla osób starszych.
  6. Wsparcie psychologiczne i psychiatryczne dla potrzebujących. Potrzebne jest wypracowanie systemowej pomocy psychologicznej i psychiatrycznej wszystkim osobom jej potrzebującej, a szczególnie osobom przebywającym na kwarantannie lub w długotrwałej izolacji społecznej. Badania wskazują, że długotrwała izolacja jest szkodliwa dla zdrowia psychicznego – może być przyczyną zespołu stresu pourazowego, na który cierpią ofiary katastrof i żołnierze biorący udział w działaniach wojennych. Zadaniem każdego, kto ma kontakt z takimi osobami, jest mówienie o potrzebie kontaktu z psychologiem i podkreślanie znaczenia takiej rozmowy dla dalszego prawidłowego funkcjonowania.
  7. Zarządzanie kryzysem. Zadaniem na najbliższy czas po pandemii jest przeanalizowanie istniejących i wdrożenie nowych procedur zarządzania kryzysowego na każdym szczeblu funkcjonowania społeczeństwa – od władz centralnych po przedsiębiorstwa i instytucje świadczące usługi publiczne. Obecnie państwo funkcjonuje przez wprowadzane ad hoc regulacje, obostrzenia, zakazy i wyłączenia. Zasady zmieniane są z zaskoczenia, a np. policjant decyduje, czy wolno rowerzyście jechać obok parku. Polska musi mieć wypracowane scenariusze podejmowanych działań w zależności od sytuacji kryzysowej w państwie. Nie chodzi tylko o zagrożenie chorobami zakaźnymi, ale też w sytuacjach klęsk żywiołowych (pożary, powodzie, wichury, susze), zagrożenia terroryzmem. Doświadczenie epidemii należy wykorzystać przy projektowaniu takich rozwiązań, żeby były efektywne i nie marnowały potencjału ludzi dobrej woli w niesieniu pomocy innym. Powinny też stymulować współpracę na płaszczyźnie władze centralne – samorządy – organizacje społeczne. Nowe rozwiązania powinny posiadać także cechy elastyczności, które pozwolą je wykorzystać po ustaniu epidemii.
  8. Wykorzystywanie doświadczeń wolontariuszy.
    Należy zebrać przykłady działań samopomocowych, solidarnościowych. Stworzyć bazy dobrych praktyk; dla jednych będą źródłem inspiracji, motywacją do działania, a dla osób, które opisane przykłady realizowały będą formą docenienia ich trudu. Potrzebne jest miejsce lub miejsca, gdzie te wszystkie pomysły, działania można opublikować i które będą dostępne dla każdego obywatela, uwzględniając grupy wykluczone cyfrowo.Istotnym zadaniem jest rozwój wolontariatu osób starszych, który może pomóc seniorom zachować aktywność społeczną i poczucie własnej wartości.
  9. Ochrona osób starszych na rynku pracy w warunkach prognozowanego wzrostu bezrobocia.
    Trudności, a nawet zapaść, w funkcjonowaniu wielu firm przynoszą skutek w postaci rosnącej liczby zwalnianych pracowników. Należy zadbać o to, by rosnące bezrobocie nie stało się powodem „wojny pokoleń” na rynku pracy, by osoby starsze chcące kontynuować lub podjąć na nowo zatrudnienie, nie były dyskryminowane na rynku pracy.

Dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz członkowie KOmisji Ekspertów s. Osób Starszych

Warszawa, 8 kwietnia 2020 r.

RPO do MS: zbyt niskie dodatki funkcyjne dla referendarzy sądowych

Data: 2020-04-16
  • Referendarze sądowi pełniący funkcje przewodniczących wydziałów ksiąg wieczystych mają dostawać tylko 60 proc. dodatku funkcyjnego, który przysługuje sędziom będącym przewodniczącymi tych wydziałów
  • Wysokość takiego dodatku powinna wynosić 100%  - uważają refendarze
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o stanowisko w sprawie

Do RPO wpłynął wniosek Stowarzyszenia Referendarzy Sądowych Lex Iusta   w związku z niekorzystnymi dla środowiska zapisami projektu rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości ws. dodatków funkcyjnych.

W projekcie przewidziano dla referendarzy pełniących funkcję przewodniczącego wydziału ksiąg wieczystych oraz wydziału gospodarczego Krajowego Rejestru Sądowego dodatek funkcyjny w wysokości 60% dodatku przysługującego sędziom sprawującym funkcję przewodniczących wydziałów.

A referendarz pełniący obowiązki przewodniczącego wydziału wykonuje wszystkie te czynności, co sędzia pełniący taką funkcję. Dlatego wysokość dodatku powinna być taka sama. Niższy dodatek nie jest zatem adekwatny do obciążenia obowiązkami.  

W ocenie Stowarzyszenia projektowane stawki za sprawowanie takiej samej funkcji jak sędziowie ma charakter dyskryminujący.

III.7042.27.2020

Nierówne traktowanie kobiet w ciąży w wojsku. RPO pisze do MON

Data: 2020-04-14
  • Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej- kancelistka po zajściu w ciążę została zawieszona w służbie na czas ciąży i na sześć miesięcy po porodzie
  • Przepisy przewidują to niezależnie od stanu zdrowia ciężarnej żołnierki WOT i specyfiki jej stanowiska
  • Tymczasem kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż w WOT, dopiero w zależności od ich sytuacji są uznawane za czasowo niezdolne do czynnej służby

Badane w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich sprawy indywidualne ujawniły generalny problem nierównego traktowania kobiet-żołnierzy w zależności od rodzaju pełnionej czynnej służby wojskowej.

Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej na stanowisku kancelisty w Sekcji Komunikacji Społecznej - w związku z zajściem w ciążę została zawieszona w pełnieniu służby w okresie ciąży i następnie w okresie sześciu miesięcy po porodzie.

Przepisy dotyczące WOT przewidują, że zawieszenie takie następuje niezależnie od zachowania faktycznej zdolności i gotowości do służby na wyznaczonym stanowisku. A żołnierze-kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż służba terytorialna, są zwalniane dopiero w razie uznania we właściwym trybie za czasowo niezdolne do czynnej służby wojskowej ze względu na ciążę.

- Tymczasem nie wszystkie stanowiska w wojskach obrony terytorialnej wymagają sprawności fizycznej w równym stopniu jak np. w przypadku wnioskodawczyni, która pełni służbę na stanowisku kancelisty – wskazuje RPO.

Mając na uwadze wzorce europejskie oraz konstytucyjne, istotne jest, by zakres ochrony przyznanej kobietom w ciąży był adekwatny do jej stanu zdrowia i nie prowadził do nieuzasadnionego ograniczenia jej aktywności zawodowej i społecznej oraz pogorszenia sytuacji ekonomicznej. W orzecznictwie TSUE wielokrotnie podkreślano, że nieprzychylne traktowanie kobiety w związku z ciążą lub macierzyństwem stanowi bezpośrednią dyskryminację ze względu na płeć.

Za uzasadnioną należy zatem uznać rezygnację z obligatoryjnego zawieszenia służby terytorialnej żołnierza–kobiety w ciąży oraz umożliwienie jej dalszego pełnienia służby (z możliwością przeniesienia na odpowiednie do jej stanu stanowisko służbowe) oraz uzależnienie dalszego jej pełnienia od zgody właściwej komisji lekarskiej.

RPO zwrócił się do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka o rozważenie inicjatywy ustawodawczej w celu zmiany opisanego stanu rzeczy.

BPK.801.1.2019

Koronawirus. Wójt Gminy Łącko o pomocy dla osiedla romskiego w Maszkowicach

Data: 2020-04-14
  • Mieszkańcy osiedla romskiego w Maszkowicach dostają niezbędne informacje  co do profilaktyki zagrożeń koronawirusem
  • Gmina stara się też o zapewnienie pomocy uczniom w dostępie do nauki; planowany jest m.in. zakup komputerów
  • Środki dezynfekcji i ochrony osobistej mieszkańcy gminy kupują zaś sami

Wójt gminy Łącko odpowiedział na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie pomocy dla Romów z osiedla w Maszkowicach (Małopolska). Są oni  szczególnie narażeni na zarażenie koronawirusem. Nie ma tam dostępu do sieci kanalizacyjnej; w niektórych domach brak bieżącej wody. Wśród mieszkańców są osoby w podeszłym wieku i przewlekle chore. A dzieci mogą mieć problem z dostępem do edukacji wobec zawieszenia zajęć w szkołach

Jan Dziedzina zapewnił, że sprawa bezpieczeństwa mieszkańców zarówno tego osiedla jak też całej gminy jest absolutnym priorytetem jego działalności, jak i wszystkich gminnych instytucji i jednostek.

Pracownicy socjalni Ośrodka Pomocy Społecznej w Łącku w indywidualnych rozmowach udzielali informacji osobom ze społeczności romskiej w zakresie profilaktyki zakażeń i zasad postępowania wobec zagrożenia covid - 19, informowali o konieczności zachowania higieny, częstym myciu rąk, oraz o konieczności pozostania w domu. OSP  przez megafony regularnie informuje o zagrożeniu i o zasadach postępowania wobec zagrożenia epidemicznego.

Władze samorządowe nie zaopatrywały mieszkańców Gminy Łącko w środki dezynfekcyjne, mieszkańcy pozyskują takie środki we własnym zakresie. Mieszkańcom osiedla romskiego w Maszkowicach udzielono wsparcia w ramach systemu pomocy społecznej w postaci zasiłków celowych i okresowych, uwzględniając ich uprawnienia, zasoby i możliwości.

Oto zestawienie wypłaconych środków w ostatnim miesiącu, tylko w ramach ustawy o pomocy społecznej.

13.03.2020 r. - 11 rodzin otrzymało wsparcie na łączna kwotę 3 572,00 zł 31.03.2020 r. - 25 rodzin otrzymało wsparcie na łączną kwotę 12 176,27 zł

Do wypłaty przygotowywana jest pomoc dla 39 rodzin w postaci zasiłków okresowych i celowych z środków własnych na łączną kwotę 14 553,99 zł.

Dyrektor szkoły oraz nauczyciele uzgodnili z asystentem romskim, że wobec braku u dzieci komputerów i telefonów z dostępem do internetu będzie on pobierał materiały zamieszczone na stronie szkoły na specjalnym dysku i  przekazywał dzieciom.  Asystent zobowiązał się  do nadzorowania nauki dzieci z osiedla romskiego. Dyrektor szkoły wystąpił do MEN o zakup 10 tabletów, aby przekazać je tym dzieciom, które nie mają możliwości korzystania z sieci.

Ponadto gmina Łącko 1 kwietnia złożyła wniosek na zakup sprzętu komputerowego w ramach ogłoszonego programu rządowego, który obejmuje również rodziny romskie. W przypadku jego pozytywnej oceny zakupy zostaną zrealizowane, a laptopy/tablety rozdysponowane wśród uczniów wskazanych przez szkoły.

Środki dezynfekcyjne i ochrony osobistej mieszkańcy pozyskują  sami. - Rozważając ewentualny ich zakup przez gminę, pozwolę sobie zauważyć, że pomijając kwestie finansowe (postępująca ich drożyzna), to sprawą zasadniczą pozostaje ich permanentny brak (wyjątek stanowią proste maseczki) – napisał wójt.

Gmina boryka się też z trudnościami z zakupem środków do dezynfekcji miejsc publicznych (przystanki komunikacji publicznej it.) oraz dla druhów OSP celem niezbędnej dezynfekcji sprzętu używanego w czasie akcji czy też środków koniecznych dla bieżącego funkcjonowania urzędu i instytucji podległych.

XI.812.8.2020

#NieDamySię  Podaruj Im Trochę Słońca #RPOprzedstawia

Data: 2020-04-13

W tym ponurym czasie rozkwita jednak alternatywny świat: zainteresowania drugim człowiekiem i jego losem, dobra, serdeczności i sprawczości. Nie przegapmy tego. Nie zapomnijmy podziękować. RPO już dziękuje, zwłaszcza  ze sytuacja w DPS  robi się naprawdę dramatyczna, i każda pomoc, się liczy - słowa miłości i otuchy też

Organizatorki:

Monika Auch-Szkoda i Hanna Kustra

Są wśród nas osoby, które mieszkają w DPSach, ZOLach lub przebywają w szpitalach psychiatrycznych. Jeśli tylko zdecydujesz się okazać im serce, wsparcie albo chociaż podarować uśmiech, możesz:

  • smartfonem nagrać krótki film, na którym śpiewasz piosenkę z lat ich młodości/ przesłać słowa wsparcia/ podtrzymać na duchu
  • namalować coś i przesłać zdjęcie swojej pracy
  • stworzyć krótką animację ze swoich zdjęć

a potem już tylko przesłać na adres: PodarujImTrocheSlonca@gmail.com

Ważne aby wysyłając pozdrowienie dodać „oświadczam, że ma się prawa do publikowania załączonych treści i wyrażam zgodę na ich publikację na platformie YouTube, w ramach akcji 'Podaruj Im Trochę Słońca'.

Zebrane pozdrowienia, filmiki, zdjęcia zostaną umieszczone na specjalnie stworzonym  kanale YT i przesłane do placówek.

***

Zgłoś swoje działanie!

Osoby i organizacje, które chciałyby podzielić się swoimi inicjatywami i działaniami w czasie pandemii lub wskazać działania warte promocji zachęcamy do wysłania nam informacji na adres: spotkaniaregionalne@brpo.gov.pl

Mamy nadzieję, że nasz informator „Wielkoduszna Polska w koronawirusie” stanie się nie tylko bazą wiedzy, gdzie można uzyskać pomoc, inspiracją dla kolejnych osób, które chcą wspierać innych, ale także lekturą „ku pokrzepieniu serc”.

RPO: każdy wcielony w PRL po 1956 r. do wojska z przyczyn politycznych - z prawem do odszkodowania

Data: 2020-04-10
  • Opozycjoniści wcielani w PRL do wojska pod pozorem powszechnego obowiązku obrony mogą ubiegać się o odszkodowanie czy zadośćuczynienie tylko za taką służbę od listopada 1982 r. do lutego 1983 r.
  • Tymczasem takie prawo powinni mieć wszyscy powołani z tej przyczyny do wojska od 1956 r. - wskazuje RPO
  • Chodzi np. o ludzi branych do wojska po Marcu 1968 r., wydarzeniach Grudnia 1970 r. czy w związku z Czerwcem 1976 r. 
  • Obecne ograniczenie jest niezgodne z Konstytucją, bo w sposob nieuzasadniony różnicuje prawa osób w tej samej sytuacji

Dlatego RPO Adam Bodnar prosi Marszałka Senatu o odpowiednią inicjatywę legislacyjną.

- Osobie, która w okresie od dnia 1 listopada 1982 r. do dnia 28 lutego 1983 r. pełniła czynną służbę wojskową, do której odbycia została powołana za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, przysługuje od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę i zadośćuczynienie za doznaną krzywdę – głosi art. 8a ustawy  o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

Tym samym prawo to przysługuje ok. 1600 działaczom zdelegalizowanej „Solidarności” w okresie stanu wojennego, którzy od listopada 1982 r. do lutego 1983 r. odbywali przymusową służbę wojskową. Trafiali oni nie do zwykłych jednostek, ale do tzw. wojskowych obozów specjalnych (m.in. w Chełmnie nad Wisłą, Czerwonym Borze, Trzebiatowie, Rawiczu, Unieściu, Budowie, Dęblinie i Czarnym).  De facto był to rodzaj internowania (od którego władze wówczas już odchodziły).

Przepis ten pomija jednak osoby zaangażowane w wydarzenia Marca 1968 r., uczestników strajków z lat 1970-1971 oraz działaczy  opozycji,  „profilaktycznie” powołanych do  wojska przed podwyżkami cen w czerwcu 1976 r.

RPO przypomina, że ustawa z 20 marca 2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych zawiera definicję osoby represjonowanej w PRL. To m.in. ten, kto od 1 stycznia 1956 r. do  31 lipca 1990 r. przez powyżej 30 dni pełnił  służbę wojskową, do której odbycia  powołano go z przyczyn politycznych (za działalność na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości i suwerenności lub respektowania politycznych praw człowieka).

Tym samym obecny przepis ustawy w niedopuszczalny sposób różnicuje sytuację osób ubiegających się o odszkodowanie lub zadośćuczynienie za  represje - w porównaniu z osobami, które były represjonowane w ten sam sposób i z tego samego powodu od 1 stycznia 1956 r. do 31 października 1982 r. oraz od 1 marca 1983 r. do 31 lipca 1990 r. Ustawodawca ma konstytucyjny obowiązek wyrównania ochrony praw majątkowych wszystkich takich osób.

W  ocenie RPO obecny przepis jest sprzeczny z konstytucyjnymi zasadami:

  • równości wobec prawa w zakresie ochrony praw majątkowych (art. 64 ust. 2 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji),
  • demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji),
  • podstawami odpowiedzialności Skarbu Państwa za bezprawne pozbawienie wolności (art. 41 ust. 5 w związku z art. 77 ust. 1 i art. 31 ust. 3 Konstytucji).

Rzecznik podkreśla, że proponowana zmiana nie oznacza automatycznego przyjmowania, iż każde powołanie do  wojska z lat 1956-1990 będzie przejawem represji za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Okoliczność ta winna zostać każdorazowo wykazana w postępowaniu dowodowym przed sądem w sprawie o odszkodowanie lub zadośćuczynienie.

Możliwość ich dochodzenia nie powinna być zaś co do zasady ograniczona ze względu na przynależność do danej grupy podmiotów wyróżnionej z powodów nierelewantnych.

II.513.7.2019

Spotkanie Komisji Ekspertów ds. Osób Starszych on-line

Data: 2020-04-08

Nikt nie był przygotowany na taką sytuację, ale należy dołożyć wszelkich starań, żeby skutki pandemii były jak najmniejsze dla obywateli. Dużą rolę odgrywają tu organizacje pozarządowe i inicjatywy społeczne, których zaangażowanie i aktywność zasługuje na najwyższy szacunek i uznanie. Należy również szeroko upowszechniać informację o społecznych i samorządowych inicjatywach, aby mogły służyć za inspirację innym - mówili uczestnicy spotkania, które odbyło się 8 kwietnia.

Tematem była sytuacja osób starszych w czasie epidemii COVID 19. Rozmawiano o działaniach, które mają wspierać osoby starsze w codziennym życiu, dawać im poczucie bezpieczeństwa i zaopiekowania oraz co najważniejsze zminimalizować ryzyko zarażenia, a są teraz podejmowanych przez rząd i samorząd jak i organizacje pozarządowe oraz zwykłych ludzi.

Zastanawiano się, czy stosowane środki ostrożności z jednej strony są wystarczające, a z drugiej czy nie naruszają praw człowieka.

Pandemia ujawniła obszary, gdzie państwo źle funkcjonuje. Omówiono: dostęp do ochrony zdrowia, zabezpieczenie finansowe osób bezrobotnych, jak wprowadzane ulgi niepłacenia składek ZUS wpłynie na wysokość emerytur, brak opracowanych procedur postępowania, brak rzetelnej, spójnej informacji, co przekłada się na brak zaufania do rządu, brak usług opiekuńczych, brak diagnozy ile jest osób potrzebujących wsparcia we własnych domach, tragiczna sytuacja domów pomocy społecznej i innych miejsc stałego pobytu, brak środków ochrony osobistej (maseczek, rękawiczek, środków do dezynfekcji).

Zwrócono uwagę na potrzebę współpracy i koordynacji działań pomiędzy władzami centralnymi, urzędami wojewody i samorządem lokalnym. Szczególną uwagę należy zwrócić na zapewnienie opieki w DPS-ach oraz innych miejscach odosobnienia.

Wnioski z dyskusji:

Działania potrzebne teraz:

  • rzetelny, jednolity przekaz o zagrożeniach epidemią i środkach zaradczych;
  • wspieranie inicjatyw społecznych i solidarności obywatelskiej;
  • przeszkolenie wolontariuszy
  • współpraca wszystkich władz – od centralnej po lokalne;
  • koordynacyjna rola samorządów;
  • zapewnienie stałego dostępu do ochrony zdrowia, a szczególnie osobom starszym, z wielochorobowością;
  • zebranie informacji o osobach potrzebujących wsparcia na danym terenie (osoby samotne, potrzebujące wsparcia);
  • zapewnienie rehabilitacji, której brak dla wielu osób może przynieść nieodwracalne deficyty;
  • uwrażliwienie seniorów na oszustów, wykorzystujących sytuację izolacji;
  • wystąpienie z przekazem o bardzo potrzebnych teraz wartościach etycznych, moralnych, solidarnościowych.

Działania na przyszłość:

  • przeanalizowanie sytuacji pandemii i wykazanie miejsc, w których rozwiązania prawne, tryb pracy nie sprawdziły się lub ich nie było;
  • wystąpienie do Ministerstwa Zdrowia z sugestią utworzenia departamentu zdrowia seniorów, który pełniłby rolę koordynatora. Takie rozwiązanie sprawdza się w innych krajach, gdzie opieka zdrowotna osób starszych jest na wyższym poziomie. Przy często występujących u seniorów wielu chorób jednocześnie i związanym z tym podziale kompetencji poszczególnych specjalności, potrzebny jest wydział który będzie koordynował podejmowane działania;
  • przepracowanie strategii polityki senioralnej, uwzględniając doświadczenia okresu epidemii;
  • wykorzystywanie potencjału wolontariuszy po wcześniejszym zapewnieniu im szkoleń i środków ochrony.

Koronawirus. Wojewoda o sytuacji społeczności romskiej w Małopolsce

Data: 2020-04-08
  • Uczniowie romscy z osiedli w Małopolsce są objęci takim samym wsparciem jak pozostali uczniowie – zapewnia urząd wojewódzki
  • Jest wśród nich prowadzone zdalne nauczanie. Z tymi, którzy nie mają dostępu do sieci, nauczyciele kontaktują się telefonicznie. Dla uczniów bez dostępu do sieci są przygotowywane pakiety zbiorcze z zadaniami do realizacji, w formie papierowej
  • W województwie małopolskim nie odnotowano przypadku podejrzenia zakażenia COVID -19 wśród społeczności romskiej
  • Władze miast i gmin na bieżąco informują o profilaktyce zarażeń wszystkich mieszkańców, nie wykluczając społeczności romskiej

 2 kwietnia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich pytał o sytuację społeczności romskiej na osiedlach w Małopolsce w związku z epidemią COVID-19.

Odpowiedź urzędu Wojewody Małopolskiego

Informacja obejmuje osiedla: Maszkowice, Krośnicę, Koszary, Ochotnicę Górną, Ostrowsko, Czarną Górę, Zadział oraz skupiska miejskie: Andrychów, Limanowa Miasto, Nowy Sącz i Czchów.

1. W związku z zagrożeniem epidemicznym władze miast i gmin na bieżąco realizują działania informacyjne w zakresie profilaktyki zarażeń, których adresatami są wszyscy mieszkańcy nie wykluczając społeczności romskiej. Władze gmin cały czas informują wszystkich swoich mieszkańców, w tym również mieszkańców romskich o postępowaniu i o zachowaniu szczególnej ostrożności w związku z koronawirusem. Odpowiednie informacje znajdują się na ogłoszeniach umieszczonych w wersji papierowej, jak również na stronie Facebooka gmin, stronie internetowej ośrodków pomocy społecznej, na stronie internetowej gmin oraz na tablicy ogłoszeń. Przekazano plakaty mieszkańcom rodzin romskich które informują „O podstawowych zasadach bezpieczeństwa w walce z koronawirusem” oraz “Jak skutecznie myć ręce”. Dodatkowo w ramach współpracy z Romami przeprowadzane są rozmowy z wójtami osiedli romskich, by uświadamiali mieszkańców o zagrożeniach.

2. Do mieszkańców osiedli docierają informacje o zasadach postępowania wobec zagrożenia epidemicznego, o sposobie rozpoznawania symptomów zarażenia koronawirusem i działaniach jakie należy podjąć w przypadku podejrzenia zakażenia. Przekazano plakaty informacyjne z numerami telefonów w razie konieczności lub podejrzenia zachorowania. Ponadto pielęgniarki środowiskowe prowadzą indywidualnie, na bieżąco działania informacyjne również w tym zakresie. Bezpośrednia informacja o właściwym postępowaniu przeprowadzana jest przez system nagłaśniający (megafony), realizowana  przez jednostki  Ochotniczej Straży Pożarnej podległe gminom. Pracownicy socjalni podczas przeprowadzania telefonicznego wywiadu środowiskowego lub też podczas bezpośredniego kontaktu z mieszkańcami każdorazowo informują ich  o zagrożeniu epidemicznym, o sposobie rozpoznawania objawów zarażenia wirusem, konieczności zachowania ostrożności, a także o tym, co należy zrobić, w przypadku podejrzenia u siebie zakażenia.  Dodatkowo w trakcie odbioru paczek żywnościowych z Banku Żywności każda rodzina zostaje uświadomiona o stosowaniu zasad bezpieczeństwa i stosowania się do nowych wymagań i zasad uchwalanych przez rząd.

3. Władze samorządowe (koordynacja przez GOPS-y) w miarę możliwości zapewniają dostęp do środków dezynfekcji i zabezpieczenia sanitarnego. Planuje się zwiększenie zakupu środków i materiałów medycznych o maseczki ochronne dostępne jako antywirusowe, rękawiczki i środki dezynfekcyjne i przekazywanie ich systematycznie społeczności romskiej. Niektóre ośrodki pomocy społecznej zabezpieczają finansowo rodziny najbardziej potrzebujące, aby we własnym zakresie mogły zakupić podstawowe środki ochrony.

4.Uczniowie romscy objęci są takim samym wsparciem jak pozostali uczniowie, wszyscy mają konta na dzienniku elektronicznym, co pozwala im komunikowanie się z wychowawcą, dyrektorem. Wśród uczniów romskich prowadzone jest zdalne nauczanie za pomocą Skypa, Messangera oraz dziennika elektronicznego. Z uczniami, którzy nie mają dostępu do Internetu, nauczyciele kontaktują się telefonicznie. Do części uczniów romskich, którzy mają z racji, być może, ekonomicznych  ograniczony / limitowany dostęp do sieci rozsyłane są zadania w postaci e-maili, zgodnie z życzeniem rodziców. Dla uczniów, którzy nie posiadają skutecznego dostępu do sieci, są przygotowywane pakiety zbiorcze z zadaniami do realizacji, w formie papierowej, które są odbierane przez rodziców ze szkoły lub asystentów edukacji romskiej. W niektórych gminach wobec braku u dzieci komputerów i telefonów z dostępem do Internetu materiały zamieszczane są na stronie szkoły na specjalnym dysku Google, które na bieżąco pobiera asystent romski, który ma dostęp do Internetu i przekazuje rodzicom i dzieciom. Ponadto gminy wystąpiły do Ministerstwa Cyfryzacji o dodatkowe środki finansowe na zakup sprzętu komputerowego, w celu realizacji nauczania zdalnego. Zakupiony sprzęt zostanie udostępniony tym dzieciom, które nie posiadają komputera czy tabletu do nauki.

5.Asystenci edukacji romskiej pełnią rolę łącznika między szkołą a uczniami i rodzicami romskimi. Są w stałym kontakcie z nauczycielami, którzy pracują zdalnie z uczniami. Odbierają potrzebne podręczniki i przekazują uczniom romskim oraz nadzorują naukę dzieci. W przypadku uczniów z brakiem dostępu do Internetu zadaniem asystenta jest odebranie od dyrektora materiałów potrzebnych do realizacji programu nauczania, przekazanie ich uczniom, a następnie zebranie prac podlegających ocenie i przekazanie dyrektorowi (przekazanie i odbieranie odbywa się przed osiedlem, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa).

Podjęto tez działania związane z zapotrzebowaniem na dodatkowe środki dezynfekujące, sanitarne i ochrony osobistej dla osób ze społeczności romskiej zamieszkujących osiedla romskie w Małopolsce. Zgodnie z otrzymanymi informacjami, na terenie województwa małopolskiego nie odnotowano przypadku podejrzenia zakażenia COVID -19 wśród społeczności romskiej.

XI.812.18.2020

Przed zawiadomieniem o przestępstwie trzeba zbadać, czy w ogóle do niego doszło. RPO do burmistrza Jordanowa

Data: 2020-04-07
  • Nie można zgłaszać organom ścigania przestępstw bez analizy, czy rzeczywiście doszło do przestępstwa
  • Gdyby burmistrz Jordanowa to zrobił, zorientowałby się, że modyfikacja herbu miasta i towarzyszący temu komentarz nie mają cech przestępstwa – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Automatyczne powiadomienie w takiej sprawie policji - nawet w przekonaniu o swym obowiązku prawnym - mogło ingerować w konstytucyjną wolność wypowiedzi

W lutym 2020 r. 16-latek z Jordanowa przerobił w sieci herb miasta, dodając do niego tęczowe tło. Dopisał też komentarz: „Jordanów proLGBT, precz z narodowcami”. Zabrał w ten sposób głos w debacie publicznej o sytuacji osób LGBT, w tym w związku z uchwałą anty-LGBT, którą wydała m.in. Rada Gminy Jordanów.

Burmistrz publicznie go skrytykował i powiadomił organy ścigania. Prokuratura odmówiła śledztwa w sprawie i przekazała ją sądowi dla nieletnich (RPO będzie monitorował to postępowanie).

Artystyczne przetworzenie herbu Jordanowa przez dodanie tęczowego tła nie było jego znieważeniem – wskazał RPO Adam Bodnar w wystąpieniu z 5 marca do burmistrza Jordanowa Andrzeja Malczewskiego. Jego działania uznał za  nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i ekspresji artystycznej. Reakcja burmistrza potwierdza „efekt mrożący” uchwał anty-LGBT wobec obaw, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane

Pismo burmistrza do RPO

Burmistrz Andrzej Malczewski odpisał 18 marca, że „z ogromnym zdumieniem przyjął, iż RPO ocenił jego działania jako potencjalnie naruszające prawa i wolności obywatela”. A zawiadamiając o podejrzeniu przestępstwa w związku z przeróbką  herbu miasta i „hejterskim komentarzem”, spełnił tylko obowiązek z art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego. Stanowi on, że instytucje państwowe i samorządowe, które dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego, z urzędu są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję.

Zdaniem burmistrza samo w sobie nie stanowi to zatem jakiejkolwiek ingerencji w prawa i wolności obywatelskie. To do organów postępowania i sądu należy bowiem ostateczna ocena czynu.

- Dokonując powyższego zgłoszenia, nie dysponowałem szczegółową wiedzą o autorze przedmiotowej publikacji, stąd też uznaję za całkowicie nieuprawione twierdzenia, abym w swych działaniach miał celowo nękać osobę niepełnoletnią – wskazał burmistrz.

Nie zgodził się też, że taka publikacja herbu, zwłaszcza w kontekście komentarza zawierającego nawoływanie do nienawiści wobec osób o innych poglądach, jest realizacją prawa do wolności wypowiedzi.

Burmistrz podkreślił, że RPO bardzo dużo uwagi poświęcił uchwale z 30 maja 2019 r. ws. sprzeciwu wobec wprowadzenia ideologii „LGBT" do wspólnot samorządowych. -Uchwała, o której Pan Rzecznik wspomina w swym piśmie, została podjęta przez Radę Gminy Jordanów, która jest organem uchwałodawczym Gminy Jordanów, odrębnej od Miasta Jordanów jednostki samorządu terytorialnego – napisał.

Zaznaczył, że w efekcie przekazywanych przez media niepełnego, zniekształconego obrazu całej sytuacji, do urzędu miasta niemal codziennie wpływa korespondencja zawierająca obelgi, wyzwiska i oszczerstwa (załączył jej przykład).

Odpowiedź RPO

Adam Bodnar zgadza się, że każdy burmistrz ma obowiązek zawiadomienia organów ścigania, jeśli w związku z prowadzoną działalnością dowie się o przestępstwie.

Zgodnie jednak z orzecznictwem, jest to uzależnione od „świadomości, że przestępstwo rzeczywiście zostało popełnione”. A to wymaga wcześniejszej analizy, czy są uzasadnione powody by sądzić, że doszło do przestępstwa. W jej toku uwzględnione powinny zostać wszelkie okoliczności sprawy, w tym wpływ podjęcia działań na prawa jednostki, której dotyczą.

W świetle tego RPO z zaskoczeniem przyjął stanowcze stanowisko burmistrza, że miał on obowiązek zawiadomienia o przestępstwie.

Tymczasem w ocenie Rzecznika przeróbkę herbu trudno uznać za  czyn karalny. Takie przestępstwo dotyczy bowiem wyłącznie znieważenia godła, flagi lub innych symboli państwowych.  

Przestępstwem nie jest też komentarz nastolatka, choć może być on odczytywany jako obraźliwy wobec osób o określonych poglądach politycznych. Ale wpis ten - jako odnoszący się do grupy wyróżnionej ze względu na jej poglądy polityczne - nie ma znamion czynu zabronionego. Według art. 257 K.k. publiczne znieważenie grupy osób lub osoby z motywów uprzedzeniowych jest karane tylko wtedy, jeśli jego powodem jest przynależność narodowa, etniczna, rasowa, wyznaniowa lub bezwyznaniowość.

Poinformowanie policji i wydanie oświadczenia o sprawie, nawet jeśli towarzyszyło temu przeświadczenie o obowiązku prawnym, mogło zatem stanowić ingerencję w wolność wypowiedzi jednostki.

Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreśla, że naruszenie tej wolności może polegać także na takiej działalności organów publicznych, która powstrzymuje obywatela od swobodnego głoszenia poglądów ze względu na uzasadnioną obawę, że są one przez władze niepożądane. Ten tzw. efekt mrożący został uznany za naruszenie art. 10 EKPCz. Na jej gruncie za naruszenie wolności słowa można zatem  uznać złożenie przez organ władzy zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez jednostkę za jej wypowiedź.

Zarazem Rzecznik przeprosił za wskazanie, by uchwała „anty LGBT” została podjęta przez Radę Miasta Jordanów.  

Adam Bodnar z przykrością przyjął informację o obraźliwych słowach pod jego adresem, które budzą głęboki sprzeciw. Ale poza kompetencjami Rzecznika jest reagowanie na działania osób prywatnych.

XI.519.1.2020

Koronawirus. RPO pyta min. Emilewicz o artykuł 15zzd Tarczy Antykryzysowej (mikropożyczki)

Data: 2020-04-06
  • W jaki sposób przedsiębiorcy mają korzystać z 5 tys. zł pożyczek przewidzianych w Tarczy Antykryzysowej, skoro samorządy, które mają te pieniądze wypłacać, nie mają na to pieniędzy?
  • Gdańsk alarmuje, że jego urząd pracy ma pieniądze dla 350 z 70 tys. gdańskich mikroprzedsiębiorstw
  • Jakie kryteria podziału środków przewiduje rząd? – pyta RPO

Przedsiębiorcy są ważnym i niezastąpionym ogniwem polskiej gospodarki i społeczeństwa. Dlatego RPO z uwagą śledzi działania władz na rzecz zapewnienia im wszelkiej pomocy, pozwalającej na kontynuowanie działalności gospodarczej, w tym tak ważnej – pomocy finansowej w obliczy wyzwań i zagrożeń związanych z epidemią.

Nowelizacja specustawy o tarczy antykryzysowej z 31 marca 2020 r. (Dz. U. z 2020 r. poz. 568) miała– w założeniu ustawodawcy – wdrożyć pakiet osłonowego dla przedsiębiorców. Po art. 15 zostały więc dodane artykuły 15a–15zzzi. Art. 15zzd. przewiduje do 5 tys. zł pożyczki dla mikroprzedsiębiorców. Pożyczek maja udzielać starostowie ze środków Funduszu Pracy, którymi dysponują powiatowe urzędy pracy. Tymczasem samorządowcy już teraz alarmują, że urzędy pracy nie mają takich pieniędzy. Prezydent Gdańska pisze np. że dysponuje środkami dla 350 mikroprzedsiębiorców, a jest ich 70 tysięcy.

Jak w takim razie będzie wyglądał dostęp do pożyczek? Przyjęcie jakiegokolwiek kryterium wyboru uprawnionego przedsiębiorcy, na przykład według kolejności zgłoszeń, prowadzi do naruszenia konstytucyjnej zasady równości oraz stanowi zagrożenie dla przetrwania tej szczególnej grupy przedsiębiorców – pisze RPO do minister rozwoju Jadwigi Emilewicz.

V.7100.9.2020

Koronawirus. Dlaczego z pomocy wykluczeni są przedsiębiorcy, którzy zarejestrowali działalność po 1 lutego?

Data: 2020-04-06

RPO dostał takie pytanie od przedsiębiorcy prowadzącego jednoosobową działalności gospodarczą. Pan ten pyta o powód takiego wykluczenia tysięcy obywateli i ich rodzin. Zostało ono zapisane w ustawie o Tarczy Antykryzysowej z 28 marca. RPO prosi o wyjaśnienia – dla pytającego i dla siebie – w Ministerstwie Rozwoju.

Koronawirus. Obywatele pytają, czy państwo zwróci koszty ws. akcji #LotDoDomu

Data: 2020-04-03
  • Ludzie pytają, czy dostaną zwrot kosztów biletów lotniczych za powrót w ramach akcji #LotDoDomu
  • Polska w końcu aktywowała Unijny Mechanizm Ochrony Ludności, dzięki któremu teraz Polacy wracają za darmo
  • Tymczasem ci, którzy wrócili wcześniej, sami płacili za siebie
  • Budzi to wątpliwości  RPO z punktu widzenia konstytucyjnej zasady równości 

Celem Mechanizmu Ochrony Ludności jest współpraca państw członkowskich Unii Europejskiej w sytuacjach kryzysowych. Pomoc udzielana jest na prośbę poszczególnych państw. Dzięki skorzystaniu z Mechanizmu niektórzy Polacy będą mogli wrócić do kraju za darmo lotami, których koszty do 75 proc. pokryje UE.  

Z informacji prasowych i wniosków kierowanych do Rzecznika  Praw Obywatelskich przez obywateli, którzy wracali do kraju w ostatnich tygodniach wynika, że inne państwa członkowskie UE już wcześniej skorzystały z tej formy pomocy, zapewniając swoim obywatelom możliwość bezpłatnego powrotu. Koszty dużej części lotów organizowanych w ramach akcji #LotDoDomu były natomiast pokrywane przez samych pasażerów.

Może to budzić wątpliwości z punktu widzenia zasady równości, o której mowa w art. 32 Konstytucji.

A teraz obywatele pytają o możliwość zwrotu kosztów na zakup biletów lotniczych w ramach akcji #LotDoDomu.

Znajdowali się oni w identycznej sytuacji, jak obywatele, którzy dopiero skorzystają z tej możliwości. Powinni więc być traktowani na równych zasadach przez władze, zwłaszcza jeżeli istniała realna możliwość zapewnienia im takiej samej formy pomocy. Celowe wydawało się więc wcześniejsze skorzystanie z programu unijnego.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk spytał ministra finansów Tadeusza Kościńskiego o działania w celu rozwiązania problemu.

VII.531.38.2020

Koronawirus. RPO pyta o sytuację imigrantów romskich we Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu

Data: 2020-04-03
  • Z powodu wykluczenia, którego na co dzień doświadczają, Romowie mogą mieć ograniczony dostęp do informacji o zagrożeniach, do środków ochrony oraz do pomocy medycznej
  • Władze samorządowe mają obowiązek zabezpieczania zdrowia wszystkich swoich obywateli w możliwie równym stopniu
  • RPO pyta prezydentów Wrocławia, Gdańska i Poznania o sytuację Romów w ich miastach w czasie epidemii 

Zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego imigrantów romskich mieszkających we Wrocławiu, w Gdańsku i Poznaniu jest szczególnie wysokie, choćby ze względu na warunki mieszkaniowe, w jakich żyją, częsty brak dostępu do sieci kanalizacyjnej, a w niektórych przypadkach także do bieżącej wody.

W tej grupie mogą znajdować się też osoby w podeszłym wieku i osoby przewlekle chore, dla których zarażenie się koronawirusem jest niezwykle niebezpieczne.

Rzecznik zaapelował do włodarzy miast o niezwłoczne podjęcie wszelkich możliwych działań profilaktycznych, adresowanych do Romów mieszkających we Wrocławiu, które pozwolą zmniejszyć ryzyko zachorowania i pomogą im przetrwać trudny czas pandemii. Zapytał także o dotychczasowe działania informacyjne skierowane do Romów, czy są one zrozumiałe dla wszystkich mieszkańców, czy władze zaopatrzyły Romów w niezbędne środki dezynfekujące i sanitarne oraz w jaki sposób szkoły realizują obecnie zadania wobec uczniów i uczennic romskich.

XI.812.17.2020, XI.816.2.2020

Światowy Dzień Świadomości Autyzmu

Data: 2020-04-02

2 kwietnia przypada Światowy Dzień Świadomości Autyzmu.

Osoby w spektrum autyzmu należą do grup najbardziej narażonych na dyskryminację, przemoc i wykluczenie. Autyzm jest całościowym zaburzeniem rozwoju dziecka o podłożu neurologicznym, który dotyczy tysięcy dzieci w całej Polsce. Osoby z autyzmem mają problemy z mówieniem, postrzeganiem świata, rozumieniem relacji społecznych. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) autyzm występuje u 1 na 100 dzieci, co oznacza, że w Polsce żyje ich około 400 tysięcy. Światowy Dzień Świadomości Autyzmu, ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, ma na celu propagowanie wiedzy na temat tego zjawiska.

Rzecznik Praw Obywatelskich jako organ do spraw równego traktowania oraz monitorujący wdrażanie w Polsce Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych popiera każdą inicjatywę mającą za zadanie zwiększyć świadomość społeczeństwa na temat wyzwań, z jakimi mierzą się osoby z niepełnosprawnościami.

W ramach obchodów Światowego Dnia Świadomości Autyzmu realizowane są liczne inicjatywy na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji osób ze spektrum autyzmu i ich rodzin.

Jedną z nich jest „Polska na Niebiesko” – coroczna kampania społeczna organizowana przez Fundację JiM o zasięgu ogólnopolskim. Akcji towarzyszy kampania medialna i online za pomocą strony internetowej: https://www.polskananiebiesko.pl/. Co roku Rzecznik Praw Obywatelskich bierze udział w tej akcji i podświetla siedziby swojego Biura oraz Biur Pełnomocników Terenowych na niebiesko.

Z kolei kampania „Dzieciństwo bez przemocy, dorosłość bez lęku” została przygotowana przez obywatelską inicjatywę „Chcemy Całego Życia” oraz organizacje partnerskie. Na portalu https://www.facebook.com/ChcemyCalegoZycia/ publikowane są historie osób w spektrum autyzmu i ich bliskich. Kampania zwraca uwagę na przemoc w okresie dzieciństwa i jej konsekwencje w dorosłym życiu osób autystycznych.

Bądźmy solidarni z osobami z autyzmem!

 

****

Warto zwrócić uwagę na głos self-adwokatów ze środowiska osób ze spektrum autyzmu, który publikujemy w załączniku.

Koronawirus PLACÓWKI SENIORALNE kilka porad dla osób prowadzących i personelu

Data: 2020-04-02

Kilka porad dla osób prowadzących i personelu – poradnik przygotowany we współpracy z ekspertami: dr. n. med. Jarosławem Derejczykiem - lekarzem geriatrą oraz dr n.med. Iwoną Markiewicz - konsultantką wojewódzką w dziedzinie pielęgniarstwa i opieki długoterminowej w woj. śląskim.

#NieDamySię Seniorzy i ich zwierzęta #RPO przedstawia

Data: 2020-04-02

W tym ponurym czasie rozkwita jednak alternatywny świat: zainteresowania drugim człowiekiem i jego losem, dobra, serdeczności i sprawczości. Nie przegapmy tego. Nie zapomnijmy podziękować. RPO już dziękuje

Organizator:

Fundacja Alternatywnej Edukacji „ALE”, Stowarzyszenie Kociarze Mrągowo

Dla kogo:

dla seniorów

Działania:

Wolontariusze oraz pracownicy Fundacji ALE podjęli się wsparcia seniorów przy opiece nad zwierzętami. Z chęcią wyjdą z psem na spacer lub zawiozą pupila do weterynarza w razie konieczności.

Każdy chętny senior mieszkający w Mrągowie może zadzwonić/napisać do Fundacji ALE i zgłosić taką potrzebę.

Osoby głuche i niedosłyszące muszą mieć dostęp do tłumacza w przychodni

Data: 2020-04-02

RPO otrzymał informację, że osoby głuche i niedosłyszące nie mają dostępu do tłumacza migowego w katowickich przychodniach.

Niestety często działania zwalczające epidemię koronawirusa oraz zapewniające pomoc w przypadku zarażenia, są niedostępne dla osób głuchych i niedosłyszących. Wynika to przede wszystkim z tego, że domyślnym kanałem komunikacji jest w tym przypadku telefon.

Tymczasem osoby głuche muszą mieć zapewnione takie samo prawo do ochrony zdrowia i informacji, jak wszyscy obywatele.

RPO apeluje: trzeba zapewnić dodatkowe usługi tłumaczenia na odległość albo komunikacji pisemnej, co mimo trudnych warunków wydaje się możliwe i konieczne. W związku z opisaną sytuacją, rzecznik zwrócił się do prezydenta Katowic Marcina Krupy o zapewnienie równego dostępu osób głuchych i niedosłyszących do opieki zdrowotnej i informacji o pandemii, a w  szczególności o pilne podjęcie działań zapewniających korzystanie z usługi tłumacza języka migowego w kontaktach z przychodniami lekarskimi na terenie Katowic.

XI.812.3.2020

Koronawirus. RPO upomina się o pomoc dla Romów z osiedla w Maszkowicach

Data: 2020-04-01
  • Romowie z osiedla w Maszkowicach (Małopolska) są szczególnie narażeni na zarażenie koronawirusem
  • Nie ma tam dostępu do sieci kanalizacyjnej; w niektórych domach brak bieżącej wody
  • A wśród mieszkańców są osoby w podeszłym wieku i przewlekle chore
  • Dzieci  mogą zaś mieć problem z dostępem do edukacji wobec zawieszenia zajęć w szkołach

O pilne działania profilaktyczne, które pozwolą zmniejszyć tam ryzyko epidemiczne, Rzecznik Praw Obywatelskich zaapelował do wójta gminy Łącko Jana Dziedziny.

Przedstawiciel społeczności romskiej z Maszkowic zwrócił się do RPO o pomoc w uzyskaniu od władz samorządowych niezbędnego wsparcia dla mieszkańców w związku z pandemią SarsCoV-19.

Zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego na osiedlu jest  szczególnie wysokie, m.in. ze względu na panujące tam warunki mieszkaniowe. Chodzi o brak dostępu do sieci kanalizacyjnej, a w niektórych domach - także do bieżącej wody.

Wśród mieszkańców znajdują się osoby w podeszłym wieku i osoby przewlekle chore, dla których zarażenie się koronawirusem jest niezwykle niebezpieczne.

RPO Adam Bodnar pyta wójta:

  • czy w związku z zagrożeniem epidemicznym władze samorządowe podjęły jakiekolwiek działania informacyjne w zakresie profilaktyki zarażeń, których adresatami byliby również mieszkańcy osiedla w Maszkowicach? Czy do mieszkańców osiedla docierają informacje o zasadach postępowania wobec zagrożenia epidemicznego, sposobie rozpoznawania symptomów zarażenia koronawirusem i działaniach, jakie należy podjąć w przypadku podejrzenia zarażenia?
  • czy władze samorządowe zaopatrzyły lub planują zaopatrzyć mieszkańców osiedla w niezbędne środki, np płyny dezynfekcyjne, środki ochrony osobistej itp.?

Ponadto przedstawiciel Romów wskazał także na problem w dostępie do edukacji dzieci z osiedla, wynikający z zawieszenia placówek oświatowych i przyjęciu formy nauczania zdalnego. Adam Bodnar ma wątpliwości:

  • czy dzieci z osiedla są objęte takim nauczaniem?
  • czy na bieżąco otrzymują ze szkoły materiały niezbędne do nauki?
  • czy w proces nauczania szkoła w wystarczającym stopniu angażuje asystentów edukacji romskiej?

Rzecznik pyta wójta, jak szkoła, do której uczęszczają dzieci z osiedla, realizuje obecnie swe zadania wobec tej grupy uczniów i uczennic.

XI.812.8.2020

Koronawirus. Po apelu RPO rząd uruchamia kanały komunikacji dla osób głuchych

Data: 2020-03-30
  • 24 marca na stronach KPRM, Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Cyfryzacji, a co najważniejsze na stronie gov.pl/koronawirus. uruchomiliśmy usługę tłumacza polskiego języka migowego on-line. Niebawem uaktywnimy tę usługę dla wszystkich ministerstw
  • Tak szef kancelarii premiera Michał Dworczyk odpowiada na apel RPO z 20 marca, by informując o koronawirusie, rząd pamiętał o osobach głuchych

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów dąży do tego, by wszyscy nasi obywatele, w tym także osoby z niepełnosprawnościami mieli równe szanse w dostępie do informacji. Dlatego też konferencje prasowe odbywające się w kancelarii Prezesa Rady Ministrów są obecnie tłumaczone na język migowy, tłumacza zapewnia również Telewizja Polska – napisał min. Dworczyk

Trwają prace nad upowszechnieniem tłumaczeń migowych z innych wydarzeń, w których biorą udział członkowie Rady Ministrów.

Min. Dworczyk przekazał wystąpienie RPO wszystkim ministerstwom z prośba o rozważenie możliwości wprowadzenia proponowanych przez RPO zmian, mających na celu zwiększenie dostępności do istotnych informacji dla osób z niepełnosprawnościami.

XI.812.1.2020

Koronawirus. Osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w sytuacji zagrożenia życia – RPO wystąpił do minister rodziny

Data: 2020-03-30
  • W związku z ograniczeniami wolności przemieszczania się i wprowadzeniem dla części obywateli obowiązkowej kwarantanny osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w niezwykle trudnej sytuacji
  • W obecnych warunkach wzrasta zagrożenie ich życia i zdrowia
  • RPO zaapelował do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Komendanta Głównego Policji o zapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu wsparcia dla ofiar przemocy domowej

​​​​​Epidemia koronawirusa zmieniła rytm codziennego życia społeczeństwa i funkcjonowania większości instytucji państwowych i samorządowych. W ramach działań ograniczających rozprzestrzenianie się epidemii podjęto decyzje o ograniczeniu konstytucyjnej wolności przemieszczania się. Wprowadzono nadzwyczajne obostrzenia dotyczące wychodzenia z mieszkań, zaleca się pozostawanie w domu, w izolacji, zamknięto szkoły i część zakładów pracy, a spora grupa obywateli została skierowana na przymusową kwarantannę.

Ograniczenia, mające na celu ochronę zdrowia publicznego, spowodowały jednak, że osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Od ponad dwóch tygodni znajdują się w zamknięciu z osobami, które stosują przemoc, a standardowe środki wsparcia i działalność instytucji udzielających pomocy zostały znacznie ograniczone.

W ocenie rzecznika niezwykle istotne jest, aby wszystkie osoby, które przebywają teraz w izolacji społecznej miały pewność, że w razie potrzeby uzyskają niezbędne wsparcie, a sprawcy przemocy w rodzinie – w jakiejkolwiek jej formie: psychicznej, fizycznej, seksualnej, czy ekonomicznej – nie unikną odpowiedzialności za swoje zachowania wobec osób najbliższych. W obecnej sytuacji państwo musi zapewnić kompleksowe podejście gwarantujące bezpieczeństwo osobiste wszystkich obywateli.

Jak wygląda sytuacja?

DO RPO dotarło wiele alarmujących sygnałów na temat wpływu stosowanych środków zaradczych w walce z epidemią na sytuację osób doświadczających przemocy domowej.

Niezwykle niepokojące są dane o gwałtownym wzroście zgłoszeń przypadków przemocy domowej w państwach, które – podobnie jak Polska – podjęły próby ograniczania rozprzestrzeniania się wirusa zalecając zachowanie społecznego dystansu, pracę i naukę w domu, czy ograniczenie wyjść z domu do niezbędnego minimum. Jak wskazują np. doświadczenia chińskich organizacji pozarządowych w okresie obowiązkowej kwarantanny liczba zawiadomień o przypadkach przemocy wzrosła niemal trzykrotnie w porównaniu do danych dotyczących tego okresu w roku poprzednim.

Związek pomiędzy wprowadzeniem środków zaradczych w postaci kwarantanny a gwałtownym wzrostem raportowanych przypadków przemocy odnotowały także organizacje pozarządowe w Stanach Zjednoczonych, analizując przyczyny wyższej liczby połączeń z infoliniami dla pokrzywdzonych przemocą. Podobne obawy wyrazili także eksperci Federalnego Związku Niemieckich Śledczych, jak również brytyjskich organizacji non-profit.

Podkreślenia wymaga, że przewidywania dotyczące możliwości gwałtownego wzrostu liczby przypadków użycia przemocy wobec osób najbliższych w czasie epidemii są uzasadnione także czynnikami psychologicznymi – strach przed zakażeniem, poczucie braku kontroli nad biegiem wydarzeń, czy potencjalne pogorszenie sytuacji materialnej, mogą bowiem działać jako stresory prowadzące do wybuchów agresji wobec osób najbliższych.

Konieczność przeciwdziałania nasilającej się przemocy domowej w czasie epidemii została umieszczona na szczycie listy kluczowych zadań państw przy opracowywaniu strategii reakcji na wirusa SARS-CoV-2, przedstawionej przez Zastępczynię Dyrektora Wykonawczego UN Women Åsę Regnér. Przywołując przykłady epidemii wirusa Zika i Ebola podkreśliła ona, że ograniczenie możliwości przemieszczania się z jakiegokolwiek powodu jest szczególnie niebezpieczne dla kobiet, które w czasie kwarantanny są zmuszone do ciągłego przebywania z osobą stosującą przemoc. Obawy Organizacji Narodów Zjednoczonych w tym zakresie należy uznać za wysoce prawdopodobne, zwłaszcza jeśli zestawimy je z danymi zaczerpniętymi z „Informacji dotyczącej realizacji przez Policję procedury „Niebieskie Karty” w 2018 r.”, które od lat jasno wskazują, że osobami pokrzywdzonymi przemocą najczęściej są kobiety i małoletni.

Niezwykle trudne okoliczności, w jakich się obecnie znajdujemy, nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. Należy przypomnieć, że przemoc w rodzinie stanowi naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka, a zapewnienie osobom pokrzywdzonym pomocy jest zobowiązaniem wynikającym z szeregu aktów prawa międzynarodowego ratyfikowanych przez Polskę, m.in. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, czy Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.  

Rekomendacje RPO:

RPO zwrócił się do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o pełne zaangażowanie w tej niezwykle trudnej sytuacji. Rzecznik rekomenduje:

  • Stworzenie dokładnego i ogólnodostępnego spisu dostępnych świadczeń wspierających dla osób doświadczających przemocy domowej oraz uzupełnienie baz teleadresowych na stronie Ministerstwa o aktualne informacje.
  • Udostąpione dane powinny zawierać informację, czy dana jednostka wspierająca ma możliwość udzielenia schronienia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie osobom w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, i czy dysponuje procedurą mającą na celu zniwelowanie ryzyka rozprzestrzeniania się koronawirusa. Ważne jest czytelne oznaczenie, czy prowadzi ona poradnictwo psychologiczne, prawne, socjalne, zawodowe i rodzinne za pomocą środków komunikowania się na odległość, np. telefonicznie, mailowo, za pomocą komunikatorów internetowych; jeśli tak, to za pośrednictwem jakich kanałów, ze wskazaniem typu i godzin świadczenia określonej usługi i z uwzględnieniem form komunikacji dostępnych dla osób z niepełnosprawnościami, w szczególności osób głuchych i słabosłyszących.
  • Konieczne jest zapewnienie, aby usługi z zakresu poradnictwa medycznego, psychologicznego, prawnego, socjalnego, zawodowego i rodzinnego – mimo braku możliwości kontaktu osobistego – były świadczone w sposób nieprzerwany, w trybie telefonicznym lub zdalnym.
  • Należy utrzymać funkcjonowanie zespołów interdyscyplinarnych i grup roboczych, które zajmują się zwalczaniem przemocy domowej i pomocą osobom jej doświadczających – za pośrednictwem środków komunikowania się na odległość.
  • Szczególne znaczenie ma teraz obowiązek monitorowania sytuacji rodzin, w których przemoc wystąpiła, lub co do których istnieje takie podejrzenie. Należy wskazać, że konieczne może być poświęcenie uwagi także tym rodzinom, co do których nastąpiło zakończenie procedury „Niebieskiej Karty”. Jest to tym bardziej uzasadnione biorąc pod uwagę czasowe zawieszenie zajęć szkolnych, co znacznie ograniczyło możliwość szybkiego wykrycia przypadków krzywdzenia dzieci i młodzieży – warto zauważyć, że obowiązek zawiadomienia o przestępstwie z użyciem przemocy przez osoby, które w związku z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych lub zawodowych powzięły takie podejrzenie, tj. m.in. nauczycieli, stanowił ważny element całego systemu.
  • RPO rekomenduje także podjęcie analizy funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie w okresie epidemii i okazanie jednostkom realizującym zadania w tym obszarze wszelkiej możliwej pomocy w celu niezwłocznego zmodyfikowania dotychczasowego sposobu działania, w tym poprzez wydanie odpowiednich wytycznych lub zaleceń.

RPO przekazał także uwagi do specustawy na temat koronawirusa. Podkreślił, że brak ujęcia w katalogu tzw. „spraw pilnych”, rozpatrywanych podczas epidemii przez sądy, nakazania opróżnienia lokalu mieszkalnego przez sprawcę przemocy w rodzinie oraz wstrzymania wykonania tytułów wykonawczych dotyczących eksmisji sprawców przemocy domowej może przyczynić się do wzrostu zagrożenia życia i zdrowia osób doświadczających przemocy domowej.

O swoich obawach RPO poinformował również Komendanta Głównego Policji.

XI.518.13.2020

RPO alarmuje: trzeba pomóc Romom w Maszkowicach

Data: 2020-03-27
  • Nadal oczekuję na podjęcie przez władze samorządowe gminy Łącko kompleksowych działań zmierzających do poprawy warunków mieszkaniowych na osiedlu romskim w Maszkowicach.
  • Podniesienie standardu życia na osiedlu uważam za obowiązek władz samorządowych, wynikający zarówno z zadań własnych, jak i konstytucyjnego nakazu poszanowania i ochrony godności człowieka – pisze RPO do przewodniczącej Rady Gminy Łącko Bernadetty Wąchały-Gawełek
  • To kolejna interwencja RPO w sprawie  Romów z Maszkowic

Osiedle romskie w Maszkowicach istnieje od lat 50. XX wieku, kiedy pojawili się tam Romowie zatrudniani przy budowie lokalnych dróg. Sytuacja jest tam bardzo poważna, stąd stałe zainteresowanie RPO, w tym regularne wizyty ekspertów z Biura RPO i korespondencja z władzami samorządowymi.

W Maszkowicach mieszka 200-300 Romów, polskich obywateli. Zameldowani są w trzech legalnych budynkach, a mieszkają w wielu rozpadających się barakach. Od początku wszyscy wiedzieli, że osada jest nielegalna – położona na terenach gminnych, prywatnych nieużytkach, terenach zalewowych. Ale osiedle wciąż rosło – z dykty, z desek, z kartonu. Część domów przypomina brazylijskie fawele, grozi zawaleniem, pokrywa je wszechobecna pleśń. Instalacje są zrobione, ale cudem jest, że nie giną od nich ludzie. Kanalizacji wciąż nie ma, woda czerpana jest ze studni. Nieformalnie dzieli się to na dwie części – starą i tę z kontenerami mieszkalnymi, które gmina kupiła ze środków programu romskiego w 2010 roku. Ta nowa część wygląda lepiej, ale już teraz pojawiają się tam przybudówki.

Życie toczy się tam własnym rytmem, część osób pracuje, ale większość jednak korzysta z zasiłku, zbierają złom, kable. Słowo bieda nabiera tu innego, głębszego znaczenia. Do szkoły chodzi 80% dzieci, co daje niezły wynik. Pamiętać jednak należy, że obowiązek jest realizowany do końca szkoły podstawowej. Wielkie znaczenie odgrywa tutaj wsparcie udzielane przez asystentów edukacji romskiej, którzy dbają, by dzieci chodziły do szkoły, pomagają odrabiać lekcje. To świetnie sprawdzająca się instytucja. RPO także współpracuje ze stowarzyszeniami asystentów romskich. To oni przełamują przekonanie, że edukacja oznacza wyłączenie ze środowiska, akulturację, czy sprzeniewierzenie się tradycji.

Państwo przez lata nie zauważało polskich Romów, bo lepiej nie widzieć, przymykać oko na nielegalne osiedla, niż rozwiązywać problemy, wspierać obywateli w normalnym życiu. Ta druga droga zawsze więcej kosztuje. Dopiero lata 90. to początek myślenia o prawie do edukacji Romów, a początek XXI wieku to początek projektu integracji i wyrównywania szans.

Programy społeczne wywołały niestety też niezadowolenie części społeczeństwa, która postrzegając Romów jako obcych zauważyła środki przeznaczone na ich wspieranie. Samowola budowlana stała się problemem dla wielu, w tym władz lokalnych, nieco ponad 2 lata temu – mimo, że od lat samorząd przeznaczał środki z programu romskiego na dobudówki z łazienkami czy ocieplenie. Pojawiły się wnioski do inspektora budowlanego, decyzje o rozbiórce domów, o nałożeniu grzywny w wysokości 40 tys. zł. mimo, że mówimy o ludziach bez dochodów, którzy nie mają szans spłacić takiego roszczenia. Wielu powołuje się na równość wobec prawa budowlanego, zapominając jednak, że czym innym jest dostawienie drugiego garażu na kolejne auto a czym innym odebranie miejsca, które było twoim domem od 50 lat. Dla tych ludzi oznacza to po prostu bezdomność, nie ma bowiem gwarancji żadnych środki wspomagających.

W rejonie Maszkowic panuje dość powszechne przekonanie, że pomoc dla Romów jest nieuzasadniona.  18 marca RPO wysłał kolejne pismo do władz gminy Łącko. Pisze w nim: zaangażowanie władz samorządowych nie może przy tym być uzależniane od nastrojów większościowej części społeczności lokalnej. Niedopuszczalne jest też przywoływanie negatywnych zachowań niektórych mieszkańców osiedla jako argumentu mającego uzasadniać bezczynność samorządu w zakresie świadczenia Romom pomocy mieszkaniowej. Takie podejście władz samorządowych sankcjonuje bowiem pewną formę „odpowiedzialności zbiorowej” maszkowickich Romów i samo w sobie jest przejawem dyskryminującej stygmatyzacji.

Rzecznik prosi o odpowiedź w ciągu 14 dni.

XI.816.17.2017

Koronawirus. Osoby głuche nie mogą dowiedzieć się o epidemii wszystkiego, czego chcą

Data: 2020-03-25
  • Osoby głuche i słabosłyszące upominają się o lepszą dostępność informacji o aktualnej sytuacji epidemicznej
  • Przeznaczona dla nich infolinia Narodowego Funduszu Zdrowia działa jedynie w dni powszednie w określonych godzinach – pozostali obywatele mają do niej dostęp całą dobę przez cały tydzień
  • Ponadto nadal nie wszystkie konferencje prasowe władz są tłumaczone na język migowy

Do Biura RPO wciąż napływają sygnały o nieefektywności działań informacyjnych dotyczących rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 oraz możliwości uzyskania pomocy w przypadku zachorowania przez osoby głuche i niedosłyszące.

Chodzi głównie o brak dostępności infolinii  NFZ dla osób z dysfunkcją słuchu. Mogą oni bowiem korzystać z usług tłumaczy języka migowego jedynie w dni powszednie w określonych godzinach. Tymczasem inni obywatele mają możliwość skontaktowania się z infolinią przez całą dobę siedem dni w tygodniu. W ocenie osób głuchych i słabosłyszących należałoby rozszerzyć możliwość kontaktu przez infolinię z zapewnieniem wideoczatu z tłumaczem w formule 24/7.

RPO wskazuje na konieczność wdrożenia propozycji Polskiego Związku Głuchych, który zaproponował obsadę dyżurów tłumaczy języka migowego przez osoby, z którymi współpracuje.

Ponadto osoby głuche i słabosłyszące skarżą się na brak dostępności konferencji prasowych i komunikatów władz o aktualnej sytuacji epidemicznej. Wciąż nie wszystkie są tłumaczone na język migowy w czasie rzeczywistym. Okienko, w którym pojawia się tłumacz, jest zaś tak małe, że często utrudnia lub uniemożliwia zapoznanie się z informacją seniorom i osobom z jednoczesną dysfunkcją wzroku i słuchu.

Zgodnie z Konwencją o prawach osób niepełnosprawnych należy zapewnić jak najwyższy poziom bezpieczeństwa osobom szczególnie narażonych na wykluczenie. Jej art. 11 obliguje państwa-strony do wszelkich niezbędnych środków w celu zapewnienia ochrony i bezpieczeństwa osobom z niepełnosprawnościami w sytuacjach zagrożenia. Powinny mieć zapewniony dostęp do środków komunikacji, w tym technologii i systemów informacyjno-komunikacyjnych - zarówno na obszarach miejskich, jak i wiejskich, na zasadzie równości z innymi. Obejmuje to rozpoznanie i eliminację przeszkód i barier w dostępności informacji, komunikacji i innych usług, w tym usług elektronicznych i służb ratowniczych. Wprost wskazuje na to art.  9 Konwencji.

Rzecznik wystąpił do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o zagwarantowanie osobom głuchym i słabosłyszącym realizacji ich praw. Wniósł by infolinia była dostępna dla wszystkich osób chcących z niej skorzystać całodobowo przez cały tydzień. 

Wcześniej w tej sprawie RPO pisał do Pawła Wdówika, pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych oraz Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

 XI.812.4.2020

#NieDamySię Maseczki dla seniorów  #RPO przedstawia

Data: 2020-03-25

W tym ponurym czasie rozkwita jednak alternatywny świat: zainteresowania drugim człowiekiem i jego losem, dobra, serdeczności i sprawczości. Nie przegapmy tego. Nie zapomnijmy podziękować. RPO już dziękuje

Organizator:

Niezależny Wolontariat Młodzieżowy przy Mrągowskim Forum Młodzieży, Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Mrągowie, Gmina Miasto Mrągowo

Dla kogo:

dla seniorów z Mrągowa - członków Stowarzyszenia Dzieci Wojny

Działania:

Miejski Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Mrągowie przekazał maseczki około 100 seniorom 70+ ze Stowarzyszenia Dzieci Wojny w Mrągowie. W akcji wzięli udział wolontariusze z Niezależnego Wolontariatu Młodzieżowego. Maseczki zostały dostarczane pod wskazane adresy, pozostawiane pod drzwiami, a domownicy byli informowani dzwonkiem do drzwi.

Międzynarodowy Dzień Walki z Dyskryminacją Rasową

Data: 2020-03-21

Dzisiaj obchodzimy Międzynarodowy Dzień Walki z Dyskryminacją Rasową ustanowiony przez ONZ w rocznicę masakry dokonanej przez policję w Sharpeville w 1960 r w RPA. W czasie pokojowej manifestacji przeciwko polityce apartheidu policja otworzyła ogień do protestujących. W wyniku tego aktu przemocy zginęło 69 osób, w tym 8 kobiet i 10 dzieci.

Czym jest dyskryminacja i rasizm?

Dyskryminacja to nieuzasadnione, nierówne traktowanie osób znajdujących się w takiej samej lub porównywalnej sytuacji. Z kolei rasizm to zespół poglądów, uprzedzeń charakteryzujących się przekonaniem o gorszej naturze osób przynależnych do innej grupy etnicznej i o innym kolorze skóry.  Przekonania te nie znajdują żadnych naukowych potwierdzeń i są głęboko krzywdzące.

Rekomendacje Komitetu ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD)*

W 2019 roku Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) rozpatrzył okresowe sprawozdanie Polski z działań podjętych w celu uwzględnienia w prawie i w praktyce postanowień Konwencji ONZ w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Takie okresowe sprawozdanie składają wszystkie państwa, które podpisały Konwencję.

Komitet zalecił Polsce przede wszystkim:

  1. Zwiększenie ochrony prawnej osób doświadczających dyskryminacji ze względu na pochodzenie narodowe i etniczne..
  2. Szkolenie  funkcjonariuszy policji, prokuratorów i sędziów w zakresie rozpoznawania i ścigania przestępstw z nienawiści.
  3. Zmienić kodeks karny, by skutecznie zwalczać przestępstwa motywowane uprzedzeniami –  tak by w każdym przypadku nienawistna motywacja sprawcy mogła wpływać na wysokość orzekanej karny.
  4. Efektywne egzekwowanie prawa zakazującego istnienia grup lub organizacji, które podżegają do dyskryminacji i nawołują do nienawiści oraz wprowadzenie do Kodeksu karnego regulacji penalizującej członkostwo w takich organizacjach.
  5. Prowadzenie kampanii społecznych i podejmowanie przez organy państwowe zobowiązań mających na celu zwalczanie problemu niezgłaszania organom ścigania przestępstw motywowanych uprzedzeniami (tzw. zjawisko underreportingu). Wprowadzenie mechanizmu monitorowania underreportingu
  6. Podniesienie standardów etycznych w mediach. Prowadzenie uważnej analizy treści zamieszczanych przez nadawców medialnych.
  7. Dążenie do całkowitej eliminacji mowy nienawiści w debacie publicznej i politycznej.. Szczególna odpowiedzialność za poziom języka debaty leży po stronie osób występujących publicznie, głównie polityków wpływających na postawy obywateli.

W dniu Walki z Dyskryminacją Rasową Rzecznik pragnie przypomnieć, że wskazane rekomendacje ONZ dotyczą fundamentów funkcjonowania państwa i demokracji, dlatego są również rekomendacjami dla społeczeństwa. To od nas w dużej mierze zależy bowiem, czy problem dyskryminacji i przestępstw motywowanych nienawiścią będzie traktowany przez państwo poważnie.  

 

--------//--------

*Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) – ekspercki organ monitorujący wdrażanie postanowień Międzynarodowej Konwencji z 1966 r. w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Polska ratyfikowała ją w 1968 r.

Komitet powstał na mocy art. 8 Konwencji i składa się z osiemnastu niezawisłych i niezależnych ekspertów, wybieranych przez Państwa-Strony spośród swych obywateli, którzy wykonują powierzone im zadanie we własnym imieniu. Obecnie w skład Komitetu wchodzą przedstawiciele m.in. Brazylii, Algierii, Federacji Rosyjskiej, Belgi, Gwatemali, Japonii, Stanów Zjednoczonych, Węgier.

 

Uchwały „anty-LGBT” – sprzeczne także z prawem europejskim. Nowe zarzuty skarg RPO do sądów i kolejne skargi

Data: 2020-03-11
  • Uchwały samorządów o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” są sprzeczne z prawem europejskim – wskazuje RPO w skargach do sądów administracyjnych
  • Naruszają bowiem prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolności wypowiedzi oraz zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową
  • Ponadto zniechęcają obywateli UE - którzy np. identyfikują się jako osoby LGBT - do przebywania na terenach, gdzie takie uchwały obowiązują  
  • Gdyby któryś sąd miał wątpliwości, RPO wnosi by spytał Trybunał Sprawiedliwości UE, czy prawo europejskie pozwala samorządowi  państwa członkowskiego na przyjmowanie uchwały deklarującej wolność od "ideologii LGBT”

Rzecznik Praw Obywatelskich rozszerzył pięć dotychczas złożonych skarg o argumentację z zakresu prawa europejskiego. Uchwały naruszają bowiem Kartę Praw Podstawowych UE i Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Ponadto RPO wniósł do sądów kilka nowych skarg – już nie tylko na uchwały rad gmin, ale także dwóch rad powiatów (tarnowskiego i ryckiego) oraz  sejmiku województwa (lubelskiego).

Uchwały anty-LGBT

W wielu gminach, powiatach, a także w niektórych województwach  samorządowych, obowiązują uchwały o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – liczba tych uchwał wciąż rośnie.

Stanowczo protestował przeciw nim Rzecznik Praw Obywatelskich. Jest bowiem przeciwny działaniom organów władzy publicznej, nakierowanym na piętnowanie i wykluczanie osób i grup z życia społecznego, a opartym na uprzedzeniach i stereotypach.

A każdy jest chroniony przed dyskryminacją. Każde nierówne traktowanie ze względu na cechy osobiste (jak m.in. płeć, orientacja seksualna) wymaga reakcji niezależnego organu ds. równego traktowania, jakim jest RPO. Jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności człowieka i obywatela,  ma on kompetencję do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie dotyczącej interesu ogólnego.

Dlatego pod koniec 2019 r. RPO Adam Bodnar skierował do pięciu wojewódzkich sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały rad gmin o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT”.  Wniósł o stwierdzenie ich nieważności - wobec sprzecznosci z Konstytucją oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności zaskarżenia przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Skargi dotyczyły uchwał gmin: Istebna (woj. śląskie), Lipinki (woj. małopolskie), Klwów (woj. mazowieckie), Serniki (woj. lubelskie), Niebylec (woj. podkarpackie).

W ocenie Rzecznika akty te:

  • są sprzeczne z konstytucyjną zasadą legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa;
  • stanowią władczą dyspozycję dla organów wykonawczych gminy i innych organów podległych, do której formułowania rady gmin nie miały prawa;
  • dyskryminują osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, wykluczając je ze wspólnoty samorządowej;
  • ograniczają prawa i wolności mieszkańców gminy – ich prawo do życia prywatnego i rodzinnego, wolność wypowiedzi, prawo do nauki, prawo do nauczania oraz prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – w sposób bezprawny, gdyż ograniczenia tych praw i wolności mogą nastąpić tylko w ustawie.

Wszystkie takie uchwały są w ocenie Rzecznika niezgodne z powszechnie obowiązującym prawem, ale nie ma on możliwości zaskarżenia ich wszystkich. Skargi dotyczyły wybranych uchwał rad gmin z obszaru właściwości różnych sądów administracyjnych. Poza kryterium terytorialnym, przy zaskarżaniu poszczególnych uchwał uwzględniono także kwestie proceduralne oraz poziom ingerencji w prawa i wolności człowieka.

Nowy zakres zaskarżenia

Ostatnio RPO uzupełnił złożone już skargi o zarzuty naruszenia prawa europejskiego. Zarzuty te zawarł także w nowych skargach, które dotyczą uchwał:

  • Rady Miejskiej w Osieku (do WSA w Kielcach),
  • Rady Powiatu Ryckiego  (do WSA w Lublinie),
  • Rady Powiatu Tarnowskiego (do WSA w Krakowie),
  • Sejmiku Województwa Lubelskiego (do WSA w Lublinie).

Uchwałom zarzucił zatem także naruszenie art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej poprzez ograniczenie swobody przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich. Polega to na nieuzasadnionym zniechęceniu obywateli UE - którzy identyfikują się jako osoby LGBT lub wyznają światopogląd inny niż ten narzucony przez uchwałę - do przebywania na terenach, gdzie obowiązują uchwały.   

Ponadto uchwały są sprzeczne z art. 7, art. 11 ust. 1, art. 21 ust. 1 i art. 45  Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Naruszają bowiem prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolności wypowiedzi, swobody przemieszczania się, a także  zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Gdyby dany sąd nabrał wątpliwości co do interpretacji prawa UE, RPO wnosi o skierowanie następującego pytania prejudycjalnego do TSUE:

„Czy art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w zw. z art. 7, art. 11 ust. 1, art. 21 ust. 1 i art. 45 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 1 Dyrektywy Rady 2000/78/WE, należy rozumieć w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie temu, by organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego państwa członkowskiego przyjął uchwałę, w której deklaruje, że samorząd ten będzie wolny od „ideologii LGBT” oraz wyznacza organowi wykonawczemu tej jednostki samorządu terytorialnego kierunek działania polegający na dyskryminującym ograniczaniu praw osób nieheteronormatywnych i transpłciowych?”

Argumentacja RPO

Adam Bodnar przypomina, że 18 grudnia 2019 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie dyskryminacji osób LGBTI i nawoływania do nienawiści do nich w sferze publicznej, w tym stref wolnych od LGBTI. Wprost potępił w niej  przyjmowanie przez polskie samorządy uchwał o przeciwdziałaniu ideologii LGBT,  wskazując na ich dyskryminujący charakter oraz ich skutek w postaci ograniczenia swobody przemieszczania się, gwarantowanej wszystkim obywatelom UE. PE wezwał Polskę, aby zgodnie z prawem krajowym oraz zobowiązaniami wynikającymi z prawa UE i prawa międzynarodowego zdecydowanie potępiła dyskryminację osób LGBT, w tym gdy ma ona miejsce z inicjatywy samorządów lokalnych, a także aby unieważniła takie uchwały samorządów.

Art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej bezpośrednio gwarantuje każdemu obywatelowi UE swobodę przemieszczania się i przebywania na terytorium państw członkowskich. Ograniczają ją zaś przepisy mogące powstrzymać w sposób nieuzasadniony obywatela Unii od przebywania w innych państwach członkowskich lub działać odstraszająco albo tez korzystanie z tej swobody czynić mniej atrakcyjnym.

TSUE uznawał już, że przepisy krajowe utrudniające tę swobodę mogą być dopuszczone - ale pod warunkiem, że służą celowi leżącemu w interesie ogólnym, są właściwe dla jego  realizacji oraz nie wykraczają poza to, co jest konieczne dla jego osiągnięcia.

Trybunał badał odmowę przyznania prawa pobytu w Rumunii obywatelowi USA, który zawarł w Belgii związek małżeński z obywatelem Rumunii. Prawo rumuńskie nie przewiduje zaś małżeństwa osób tej samej płci. TSUE podkreślił, że obowiązek zapewnienia skuteczności prawa do swobody przemieszczania się i pobytu należy rozumieć w ten sposób, że życie rodzinne, które obywatele UE prowadzili w innym państwie członkowskim, musi mieć możliwość toczyć się dalej w państwie, w którym planują przebywać.

Uchwały samorządów w sposób nieuzasadniony ograniczają zatem swobodę przemieszczania się, zwłaszcza wobec tych obywateli UE, którzy identyfikują się jako osoby LGBT. Dotyczy to jednak także i tych, którzy - niezależnie od orientacji seksualnej i tożsamości płciowej - nie zgadzają się ze światopoglądem wskazywanym w uchwałach jako jedyny akceptowany.

Za sprzeczne z prawem UE należy więc uznać przyjęcie przez samorządowy organ władzy publicznej uchwały ograniczającej prawo do poszanowania życia rodzinnego osób LGBT oraz naruszającej ich godność i inne prawa obywatelskie.

Ponadto nieheteronormatywni i transpłciowi obywatele UE mogą z uzasadnioną obawą stwierdzić, że region, w którym obowiązuje uchwała, nie jest miejscem, gdzie mogą przebywać swobodnie w poczuciu bezpieczeństwa oraz korzystać z pełni swoich praw. Uchwały odstraszają i zniechęcają ich od przyjazdu w ten obszar Polski lub powrotu do niego, jeśli są obywatelami polskimi mieszkającymi za granicą.

Mając na uwadze, że prawo do równego traktowania i niedyskryminacji jest zasadą fundamentalną dla prawa UE, RPO wskazuje, że organy administracji samorządowej są zobowiązane nie tylko do jej poszanowania i przestrzegania, ale też do zapewnienia jej pełnej  efektywności.

Uchwały naruszają również Dyrektywę Rady 2000/78/WE z 27 listopada 2000 r., która ustanawia ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy. Wymienia ona wprost orientację seksualną jako jedną z niedopuszczalnych przesłanek nierównego traktowania.

Każda wypowiedź organu władzy publicznej może być odebrana przez podporządkowane mu podmioty jako drogowskaz działania. Stanowisko rady naruszające godność i inne prawa osób LGBT może więc prowadzić do dalszych przypadków nierównego traktowania ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, w tym w obszarze zatrudnienia w organach samorządu i podległych mu jednostkach. Również w tym kontekście uchwały pozostają więc w sprzeczności z prawem UE, do którego przestrzegania organ samorządu jest zobowiązany.

Na takim stanowisku stanął także Parlament Europejski, który w rezolucji z 18 grudnia 2019 r. wezwał Komisję Europejską do wyeliminowania wyraźnych i bezpośrednich naruszeń przepisów antydyskryminacyjnych, w szczególności zakazu wydawania poleceń nakazujących dyskryminowanie zgodnie z dyrektywą 2000/78/WE, a dokonanych przez samorządy przyjmujące przepisy wymierzone w prawa osób LGBTI.

Gdyby dany WSA miał wątpliwości co do interpretacji prawa UE, może zwrócić się do TSUE z pytaniem w trybie prejudycjalnym. W ocenie RPO wskazane byłoby wówczas zadanie pytania o przytoczonej treści.

 

RPO: Nowoczesne podejście władz do kwestii dyskryminacji powinno inspirować inne samorządy

Data: 2020-03-11
  • Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn Karta ma za zadanie aktywne promowanie i wdrażanie równości kobiet i mężczyzn: prawnej, społecznej, ekonomicznej czy politycznej
  • Jej podpisanie  wiąże się m.in. z opracowaniem Równościowego Planu Działania 
  • Ostatnio uczyniła to Rada Miasta Poznania
  • RPO przyjął to z uznaniem i nadzieją, że będzie inspiracją dla innych samorządów

Czym jest Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn?

Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn została opracowana w 2006 r. w ramach 5 Wspólnotowego Programu na Rzecz Równości Kobiet i Mężczyzn prowadzonego przez Radę Gmin i Regionów Europy. Adresowana jest do samorządów lokalnych i regionalnych w Europie, a jej podpisanie jest formalnym wyrazem zaangażowania władz lokalnych w propagowanie zasady równości kobiet i mężczyzn.

Aby ta równość została osiągnięta, musi być nie tylko prawnie uznana, ale też stosowana we wszystkich aspektach życia: politycznym, gospodarczym, społecznym i kulturowym. Mimo postępu wciąż istnieje wiele nierówności takich jak: nierówność płac czy mniejsza reprezentacja polityczna kobiet. Nierówności mogą wynikać i być pogłębiane przez liczne stereotypy obecne min. w rodzinie, edukacji, kulturze, mediach, miejscu pracy czy społeczeństwie.

Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn opiera się na sześciu podstawowych zasadach:

  1. Równość kobiet i mężczyzn jako fundamentalne prawo - zasada ta musi być stosowana przez samorządy lokalne i regionalne we wszystkich obszarach ich kompetencji. Obejmuje zobowiązanie do eliminacji wszystkich form dyskryminacji zarówno bezpośredniej jak i pośredniej,
  2. W celu zagwarantowania równości kobiet i mężczyzn muszą być brane pod uwagę różne formy dyskryminacji i nierównego traktowania - w tym m.in. oparte na uprzedzeniach rasowych, niepełnosprawności, orientacji seksualnej, religii czy sytuacji społeczno-ekonomicznej,
  3. Zrównoważony udział kobiet i mężczyzn w procesie decyzyjnym jest warunkiem demokratycznego społeczeństwa - prawo do równości kobiet i mężczyzn wymaga od władz lokalnych i regionalnych podjęcia wszelkich dostępnych środków i odpowiednich strategii w celu promowania zrównoważonej reprezentacji kobiet i mężczyzn we wszystkich sferach procesów decyzyjnych,
  4. Eliminacja stereotypów opartych na płci jest podstawą osiągnięcia równości kobiet i mężczyzn - władze lokalne i regionalne muszą promować eliminację stereotypów i przeszkód mających wpływ na nierówny podział ról pomiędzy kobietami i mężczyznami w życiu politycznym, gospodarczym, społecznym i kulturalnym,
  5. Przy włączaniu kwestii płci do wszystkich działań samorządów lokalnych i regionalnych konieczne jest promowanie równości kobiet i mężczyzn - władze lokalne i samorządowe przy podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji powinny brać pod uwagę potrzeby obu płci w równym stopniu,
  6. Właściwie opracowane plany działania i programy są koniecznymi narzędziami do promowania równości kobiet i mężczyzn - działania władz lokalnych i regionalnych muszą obejmować plany i programy uwzględniające równość płci oraz muszą być wyposażone w środki finansowe i osobowe potrzebne do ich wdrażania.

Podpisanie Karty wiąże się z opracowaniem Równościowego Planu Działania. Określa on cele i priorytety, planowane do podjęcia działania i środki finansowe, a także proponowany czas i zakres wdrożenia Planu.

Uznanie RPO dla Poznania za przyjęcie Karty

W liście do prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka RPO Adam Bodnar zaznaczył, że - pełniąc funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania - z uznaniem przyjął informację o przyjęciu Karty przez Radę Miasta 11 lutego 2020 r. Wyraził nadzieję, że nowoczesne i konstruktywne podejście władz miasta do kwestii dyskryminacji, potrzeby uwzględnienia w działaniach władz lokalnych perspektywy płci, jak również eliminacji stereotypów płciowych, będzie stanowiło inspirację dla innych samorządów.

RPO podkreślił, że opracowanie i wdrożenie Równościowego Planu Działania, o którym mowa w Karcie – jako długofalowej strategii rozwoju miasta, wrażliwej na potrzeby grup tradycyjnie dyskryminowanych – pozwoli stworzyć przyjazną dla kobiet i dziewcząt przestrzeń rozwoju
ich ambicji i aspiracji. Rzecznik zadeklarował pomoc przy wypracowywaniu rozwiązań i zasad dobrych praktyk.

XI.071.4.2020

Adam Bodnar do burmistrza Jordanowa: tęczowe tło herbu miasta nie było znieważeniem

Data: 2020-03-09
  • Artystyczne przetworzenie herbu Jordanowa przez dodanie tęczowego tła nie było jego znieważeniem – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Za nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i ekspresji artystycznej można zaś uznać działania burmistrza, który publicznie skrytykował przeróbkę i powiadomił organy ścigania
  • Nastoletni autor przeróbki zabrał w ten sposób głos w debacie publicznej o sytuacji osób LGBT w Polsce. Była to też forma odpowiedzi na uchwałę „anty-LGBT”, którą przyjęto też w Jordanowie
  • Reakcja burmistrza potwierdza „efekt mrożący’ takich uchwał - wobec obaw, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane

RPO Adam Bodnar wystąpił do burmistrza Jordanowa Andrzeja Malczewskiego w sprawie opublikowania w mediach społecznościowych przez nastoletniego mieszkańca grafiki przedstawiającej herb miasta z tęczowym tłem.

W reakcji na tę przeróbkę burmistrz zawiadomił organy ścigania o naruszeniu art. 137 Kodeksu karnego (media informują o odmowie śledztwa w sprawie - ma się zaś nią zająć sąd dla nieletnich). Według tego artykułu, kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Ponadto w oświadczeniu z 25 lutego 2020 r. burmistrz uznał, że doszło do wykorzystania herbu miasta w sposób niezgodny z uchwałą Rady Miasta z 26 września 2013 r. w sprawie zasad jego używania.

Wobec możliwego naruszenia praw i wolności obywatela Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu podjął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Ocena RPO

Opublikowanie grafiki z herbem miasta na tęczowym tle stanowiło wypowiedź jej autora. Zabrał on w ten sposób głos w debacie publicznej na temat sytuacji prawnej i społecznej osób LGBT. Nastolatek chciał okazać solidarność wszystkim nieheteronormatywnym mieszkańcom Jordanowa, a także dać wyraz nadziei, że gmina nie będzie wykluczać obywateli ze względu na ich orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Była to zarazem forma odpowiedzi na uchwałę "przeciw ideologii LGBT",  przyjętej przez Radę Gminy Jordanów 30 maja 2019 r. RPO z zaskoczeniem stwierdza, że jej przyjęciu burmistrz zaprzeczył w oświadczeniu z 25 lutego.

Niezależnie od kwestii niezgodności takich uchwał z prawem (zwłaszcza z zakazem dyskryminacji – art. 32 Konstytucji), RPO podkreśla, że jednym z zagrożeń związanych z tymi uchwałami jest tzw. efekt mrożący, polegający właśnie na ograniczeniu wolności wypowiedzi i swobody debaty publicznej - wskutek uzasadnionej obawy, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane.

- Z niepokojem stwierdzam, że niniejsza sprawa wydaje się potwierdzać powyższą obawę co do skutków uchwał przyjmowanych przeciw ideologii LGBT – oświadczył Adam Bodnar (zaskarżył on już kilka takich uchwał do sądów administracyjnych).

Tymczasem uchwała Rady Miasta Jordanowa z 26 września 2013 r. ws. zasad używania herbu miasta dopuszcza jego stylizację w postaci dzieł artystycznych. Pozwala także na umieszczanie herbu w formie stylizowanej lub artystycznie przetworzonej na przedmiotach przeznaczonych do obrotu handlowego.

Podobny przepis w odniesieniu do symboli państwowych zawiera ustawa z 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej. Jej art. 16 ust. 2 zezwala na wykorzystywanie godła w formie stylizowanej i artystycznie przetworzonej na produktach handlowych – co jest powszechnie stosowane. 

Na ten właśnie przepis powołał się biegły, który sporządził opinię w postępowaniu prokuratorskim w 2018 r. w sprawie wykorzystania motywu tęczowego jako tła znaku państwowego (godła). Śledztwo to umorzono, bo tęczowe tło w  najmniejszym stopniu nie wskazywało na intencję świadomego znieważenia godła.

Orzecznictwo polskich sądów wskazuje bowiem na bardzo wąską interpretację znieważenie symbolu. Znieważaniem jest okazanie głęboko ujemnego stosunku do osoby lub przedmiotu, a intencją jest zachowanie stanowiące wyraz pogardy  - według zdeterminowanych kulturowo i powszechnie przyjętych ocen społecznych.

Odnosząc te oceny do opisywanej sprawy, nie sposób stwierdzić, że artystyczne przetworzenie herbu miasta Jordanów poprzez umieszczenie w jego tle kolorów tęczy może zostać uznane za jego znieważenie.

- Z tego względu działania  burmistrza, polegające na publicznej krytyce wypowiedzi autora oraz zawiadomieniu o sprawie organów ścigania, można w mojej ocenie uznać za nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i wolność ekspresji artystycznej obywatela – podkreśla Adam Bodnar.

Wolność wypowiedzi - standardy konstytucyjne i międzynarodowe

W piśmie do burmistrza RPO przypomina standard ochrony wolności wypowiedzi w kontekście takiej modyfikacji herbu miasta.

Swoboda wypowiedzi stanowi jeden z podstawowych fundamentów demokratycznego społeczeństwa i jeden z podstawowych warunków jego rozwoju oraz samorealizacji jednostek. Art. 54 ust. 1 Konstytucji zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji. Ponadto z art. 73 Konstytucji RP wywodzi się wolność ekspresji artystycznej, którą uznaje się za szczególną formę realizacji wolności wypowiedzi.

Ochronę tej wolności gwarantuje również prawo międzynarodowe, będące w Polsce powszechnie obowiązującym prawem, w tym art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Przepisy zarówno prawa polskiego, jak i  międzynarodowego obejmują ochroną nie tylko treść wypowiedzi, ale też jej formę. Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał w swym orzecznictwie na gruncie art. 10 Konwencji, że ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście udziału w debacie publicznej. Wypowiedzi o znaczeniu politycznym, dotyczące problemów społecznych i publicznych, są objęte szczególną ochroną, ponieważ nikt nie powinien powstrzymywać się od wyrażenia opinii w takich sprawach ze względu na obawę przed konsekwencjami.

Z tego względu w ocenie ETPC uczestnicy debaty publicznej mogą pozwolić sobie na pewien stopień nieumiarkowania oraz posługiwać się bardzo wyrazistymi, czy nawet przesadzonymi i prowokacyjnymi środkami ekspresji. Chodzi zwłaszcza o sytuacje, gdy wypowiedź ma charakter polemiczny lub sprzeczny z poglądami większości.

Uwarunkowanie wolności słowa mniejszości od akceptacji większości byłoby bowiem niezgodne z wartościami wynikającymi z Konwencji.  Gdyby tak czynić, prawo stałoby się teoretyczne, a nie skuteczne - jak wymaga Konwencja.

Orzekając naruszenie art. 10 Konwencji w sprawie rosyjskiego prawa zakazującego "promocji homoseksualności”, ETPC wskazał wprost, że ochroną moralności nie da się usprawiedliwić zakazu publicznej debaty w kwestiach dotyczących środowisk LGBT.

Prawa człowieka, w tym wolność słowa, przedstawicieli mniejszości seksualnych - jako szczególnie narażonych na wiktymizację -  wymagają zatem szczególnej ochrony ze strony państwa. Tym bardziej za niedopuszczalne należy uznać ograniczanie tej wolności przez działania organów władzy publicznej. Choć - jak większość praw i wolności - wolność słowa nie ma charakteru absolutnego, to jej ograniczenia muszą znajdować podstawę w ustawie, być konieczne w demokratycznym państwie oraz pozostawać w odpowiedniej proporcji do rangi interesu, któremu ograniczenie ma służyć.

Adam Bodnar poprosił burmistrza o stanowisko w sprawie. Spytał go też, jakie dokładnie działania oraz na jakiej podstawie prawnej podjął w  związku z modyfikacją herbu. 

XI.519.1.2020

"Równe szanse w biznesie” - konferencja w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie

Data: 2020-03-06

Global Compact Network Poland oraz Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie zorganizowały 6 marca 2020 r. wydarzenie "Ring the Bell for Gender Equality”. Zainaugurowano  program "Równe szanse w biznesie”. W konferencji w GPW uczestniczył zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Maciej Taborowski.

Partnerzy i uczestnicy konferencji uderzyli w dzwon, aby zwrócić uwagę wspólnoty międzynarodowej na problem równości kobiet i mężczyzn. Wydarzenie miało na celu zwiększenie świadomości wagi wzmacniania ekonomicznej pozycji kobiet w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Rocznie RPO otrzymuje ponad 50 000 spraw (w tym ponad połowa to sprawy nowe). Skargi dotyczące dyskryminacji są bardzo nieliczne – w 2018 r. tylko 626 spraw dotyczyło nierównego traktowania, w 2019 - 571. 80 z nich w 2018 r. dotyczyło dyskryminacji ze względu na płeć, w 2019 r. – takich skarg odnotowaliśmy 101.  

Brak skarg nie świadczy jednak o braku dyskryminacji. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez ekspertki i ekspertów na zlecenie RPO.

Wnioski i rekomendacje RPO  

  • Skuteczne przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu płeć w obszarze gospodarczym. Wymaga to szeroko zakrojonych, skoordynowanych działań ze strony państwa – nie tylko inicjatyw legislacyjnych, ale także edukacyjnych mających na celu zmianę świadomości dotyczących społecznych oczekiwań wobec kobiet.
  • Wdrożenie instrumentów pozwalających zwiększyć obecność kobiet we władzach spółek, np. w ramach dobrowolnie przyjmowanych Dobrych Praktyk lub dzięki kwotom udziału niedoreprezentowanej płci w organach spółek.
  • Zwiększenie wysiłków na rzecz efektywnego zwalczania zjawiska „luki płacowej”. Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn jest konsekwencją istniejących nierówności, z którymi kobiety spotykają się w trakcie całego swojego życia zawodowego. Zjawisko to potwierdzają liczne krajowe i międzynarodowe statystyki – według Głównego Urzędu Statystycznego aktualnie przeciętne wynagrodzenie mężczyzn jest o 20,6% wyższe aniżeli przeciętne wynagrodzenie kobiet. Inne krajowe badania płacy wskazują na podobne dysproporcje. Co więcej, w poszczególnych branżach różnice w wynagrodzeniach bywają znacznie wyższe. W finansach i ubezpieczeniach mężczyźni zarabiają nawet o 36,7% więcej niż kobiety, w handlu i sektorze napraw aut i pojazdów ponad 28%, a w sektorze informacji i komunikacji 25%. Bez osiągnięcia faktycznej równości w tym obszarze, mając na uwadze wyniki badań przeprowadzonych przez RPO, to kobiety będą nadmiernie obciążone pracami rodzinnymi i opiekuńczymi, a ich aspiracje zawodowe nie będą mogły być realizowane.
  • Zwiększenie reprezentacji kobiet w sferze gospodarczej. Wiąże się to z kwestią zrównoważonego godzenia ról rodzinnych i zawodowych, co jest istotnym elementem życia kobiet i mężczyzn. Na konieczność wprowadzania regulacji i praktyk umożliwiających łączenie życia prywatnego i pracy zawodowej wskazują liczne inicjatywy podejmowane przez instytucje unijne (jak przyjęta w zeszłym roku nowa dyrektywa UE) oraz władze państwowe. Istotnym problemem jest niewystarczająca dostępność różnych form opieki nad dziećmi. Odsetek małych dzieci objętych opieką instytucjonalną w Polsce, mimo poprawy, należy do najniższych w Europie. Możliwość zapewnienia opieki instytucjonalnej nad dziećmi ma tymczasem bezpośredni wpływ na wyrównywanie szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy.
  • Prowadzenie szeroko zakrojonych kampanii społecznych. Chodzi o przeciwdziałanie stereotypowemu postrzeganiu ról społecznych kobiet i mężczyzn, a także wspieranie poczucia wspólnej odpowiedzialności mężczyzn i kobiet za wychowanie i rozwój ich dzieci. Celem kampanii powinno być ponadto ukazywanie potrzeby angażowania się w opiekę obojga rodziców.

Sytuacja prawna osób nieheteroseksualnych i transpłciowych w Polsce

Data: 2020-03-06

Polska zajmuje obecnie 39 miejsce na 49 państw w przygotowywanym co roku, z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią, Bifobią i Transfobią przez organizację ILGA Europe, przeglądzie stanu ochrony prawnej zapewnianej osobom LGBT
(lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym i transpłciowym) w państwach europejskich.

Jest to przedostatnie miejsce wśród wszystkich państw Unii Europejskiej. Najwyżej oceniony jest stan przestrzegania wolności stowarzyszania – od lat najgorzej ocenionym obszarem ochrony prawnej jest natomiast ochrona przed przestępstwami z nienawiści, prawo do poszanowania życia rodzinnego oraz ochrona przed dyskryminacją.

Pomimo tego, że standard ochrony prawnej osób LGBT nie zmienia się w przepisach prawa krajowego od lat, w orzecznictwie krajowym można zaobserwować powolny postęp spowodowany uwzględnianiem przez sądy przepisów prawa międzynarodowego i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Czy opłaty za egzamin do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury są zgodne z Konstytucją?

Data: 2020-03-06
  • Obywatele skarżą się w sprawie opłaty za egzamin wstępny na aplikację sędziowską i prokuratorską do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury
  • Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości określiło tę opłatę na najwyższym możliwym poziomie - połowy minimalnego wynagrodzenia za pracę
  • W minionym roku 1125 zł zapłacili zarówno ci, którzy przeszli do drugiego etapu egzaminu, jak i ci, którym się to nie udało - a jest to 4/5 zdających
  • Według RPO mogło dojśc do naruszenia konstytucyjnych zasad równego traktowania i reguł wydawania rozporządzeń

Według ustawy o KSSiP wysokość opłaty za egzamin wstępny dla kandydatów na aplikację sędziowską i prokuratorską określa rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości. Nie może ona być wyższa niż równowartość 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę w danym roku. Zgodnie zaś z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z 20 października 2015 r. ws. wysokości opłaty za udział w konkursie na aplikację sędziowską i prokuratorską, opłata ta jest równa 50% minimalnego wynagrodzenia.

Minister określił zatem wysokość opłaty na najwyższym możliwym poziomie. Minimalne wynagrodzenie za pracę wzrasta z roku na rok (zgodnie z zapowiedziami rządu w następnych latach ma osiągnąć kwotę 4 tys. zł). W związku z tym wysokość opłaty za egzamin wstępny w KSSiP wzrastała - od 875 zł w 2015 r. do 1125 zł w 2019 r.

Zgodnie z  art. 92 ust. 1 Konstytucji rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Zakres swobody ministra jest jednak zbyt ogólny z punktu widzenia ustalania wysokości opłaty – ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich. A delegacja ustawy o KSSiP nie wiąże kosztu (na jedną osobę) przeprowadzenia naboru z wysokością opłaty jednostkowej.

Egzamin wstępny do KSSiP składa się z dwóch etapów. Pierwszy to test wiedzy, a drugi to praca pisemna. Do drugiego etapu przechodzą tylko ci, którzy najlepiej rozwiązali test. Statystyki wykazują, że zaledwie co piąta osoba przechodzi do drugiego etapu.

Mimo to wszyscy kandydaci uiszczają opłatę w pełnej wysokości. Płacą zatem również i za drugą część - do której nie przystąpili wskutek niezdobycia wymaganej liczby punktów. A żadna część opłaty nie jest im zwracana.

Art. 217 Konstytucji RP stanowi, że nakładanie podatków czy innych danin publicznych następuje w drodze ustawy. Coroczne podwyższanie opłat za wzrostem minimalnego wynagrodzenia -  nie pozostające w związku z kosztami zorganizowania egzaminu - jest sprzeczne z tym artykułem. Oznacza bowiem uregulowanie przez akt wykonawczy materii zastrzeżonej dla ustawy. 

A opłata stanowi – ze względu na niewspółmierność do rzeczywistych kosztów usługi – daninę publiczną o charakterze podatkowym.

Ukształtowanie opłaty za egzamin może naruszać również zasadę równego traktowania wyrażoną w art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Zasadą przy rożnych egzaminach państwowych jest wnoszenie kolejnych opłat w ramach zdawania kolejnych etapów. Przykładem jest np. egzamin na prawo jazdy, gdzie osobno można wnosić opłatę za część testową, a dopiero w momencie, gdy jednostka wie, ze zdała pierwszą część - ma możliwość zapłaty za część następną.

W ocenie RPO opłaty za egzaminy wstępne powinny liczyć się z realnymi możliwościami finansowymi młodych ludzi, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy. Powinny też uwzględniać rzeczywisty koszt egzaminu - zwłaszcza jego drugiej części, do której przechodzi zaledwie co piąty kandydat.

Dlatego z punktu widzenia wadliwości delegacji ustawowej oraz niewspółmierności opłaty, a także naruszenia elementarnej równości wobec prawa, ukształtowanie opłaty za egzamin do KSSiP wymaga zmiany przepisów.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska wystąpiła do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o odpowiednią inicjatywę legislacyjną.

VII.511.66.2019

MEN odpowiada RPO: rodzic ma prawo do zastrzeżeń wobec działalności szkoły

Data: 2020-03-03
  • Kolportowane wzory oświadczeń dla rodziców o wypisywaniu dziecka z zajęć antydyskryminacyjnych niepokoją Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Odpowiedź MEN nie odnosi się jednak bezpośrednio do kwestii, czy oświadczenia te są wiążące dla dyrektora szkoły
  • Rodzic niepełnoletniego ucznia decyduje o jego udziale w zajęciach z zakresu edukacji seksualnej, a uczeń pełnoletni podejmuje decyzję sam - napisała zaś Marzena Machałek, sekretarz stanu w MEN  
  • Podkreśliła, że rodzic ma prawo wyrazić zastrzeżenia wobec działalności szkoły, a obawy zgłosić jej dyrektorowi 

RPO dostaje skargi rodziców i nauczycieli zaniepokojonych tym, że niektóre dzieci nie mogą uczestniczyć w obowiązkowych zajęciach. Obywatele proszą Rzecznika o wyjaśnienie, jak daleko sięga prawo rodziców do wpływania na system edukacji, wynikające z prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji).

RPO: przekroczenie granic uprawnień rodziców

Jedna z organizacji zachęca rodziców do wypisywania dzieci z zajęć nawiązujących do „zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”.

- Przywołane fragmenty oświadczenia budzą wątpliwości co do jego skuteczności, w świetle przepisów o systemie oświaty i obowiązkowej podstawie programowej – pisał RPO Adam Bodnar w wystąpieniu do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego z 20 stycznia 2020 r.

Przypominał, że zgodnie ze stanowiskiem MEN przedmioty obowiązkowe w sposób wystarczający obejmują treści z obszaru edukacji antydyskryminacyjnej. Zaznajamiają uczniów z takimi tematami jak równość, tolerancja, przeciwdziałanie przemocy i okazywanie szacunku wobec odmienności.

Kolportowane oświadczenie skonstruowane jest tak, że dziecko musiałoby zrezygnować także z niektórych zajęć obowiązkowych. Niejasne pozostaje więc, w jaki sposób nauczyciele i dyrektorzy szkół powinni postępować w obliczu takich – i im podobnych – deklaracji rodziców.

- Niezależnie od odmiennej oceny stopnia realizacji edukacji antydyskryminacyjnej w obecnie obowiązującej podstawie programowej, wydaje się, że zgadzamy się co do nadrzędnego charakteru wartości, jaką jest przekazanie młodym obywatelom wiedzy o prawach człowieka i równym traktowaniu – pisał RPO do ministra. - Podzielamy też zatem pogląd o konieczności kształtowania wśród dzieci i młodzieży postaw tolerancji i szacunku dla godności drugiego człowieka, niezależnie od prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich, potencjalnie odmiennymi w tym zakresie, przekonaniami.

Adam Bodnar wyraził nadzieję, że również w ocenie ministra żądanie zwolnienia dziecka z lekcji - obejmujących m.in. takie zagadnienia jak „równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy” - należy uznać za przekraczające granice uprawnień rodziców, a w konsekwencji za takie oświadczenie, które nie może wywołać oczekiwanego skutku.

Odpowiedź MEN

W odpowiedzi Marzena Machałek, sekretarz stanu w MEN, podtrzymała wcześniejsze stanowisko resortu.

Wskazała, że najważniejszym zadaniem Ministra Edukacji Narodowej, ale także istotą wychowania i  kształcenia, jest troska o dobro dzieci i uczniów. Od 1 września 2019 r. do przepisów dodano obowiązek diagnozy potrzeb rozwojowych uczniów, w tym czynników chroniących i czynników ryzyka.

Odnosząc się do roli rady rodziców, stwierdziła, że działalność tego organu nie ogranicza prawa rodziców do komunikowania się z dyrektorem szkoły i  kadrą pedagogiczną w indywidualnych sprawach własnego dziecka.

Marzena Machałek zaznaczyła, że szkoła realizuje obowiązkowe zajęcia edukacyjne zgodnie z ustaloną w przepisach prawa podstawą programową kształcenia ogólnego i ramowym planem nauczania. Szkoła może także realizować dodatkowe zajęcia edukacyjne, dla których nie została ustalona podstawa programowa, ale program nauczania tych zajęć musi zostać włączony przez dyrektora szkoły do szkolnego zestawu programów nauczania.

W kwestii wątpliwości RPO co do zagrożenia możliwością zwalniania uczniów przez ich rodziców z obowiązkowych zajęć edukacyjnych, na których realizowana jest podstawa programowa, Marzena Machałek napisała, że przepisy szczegółowo określają przedmioty, z których i na jakich warunkach może się to odbywać.

Wyjątek stanowi tematyka z zakresu edukacji seksualnej, dla której ściśle określono podstawę programową oraz warunki udziału uczniów w  zajęciach wychowanie do życia w rodzinie. Tu rodzic niepełnoletniego ucznia decyduje o  jego udziale, a uczeń pełnoletni podejmuje decyzję samodzielnie.

Podsumowując, każdy rodzic mimo swojej reprezentacji w postaci rady rodziców ma prawo do niewyrażenia zgody na udział jego dziecka w proponowanych dodatkowych projektach. Ma prawo też wyrazić swoje zastrzeżenia do działalności szkoły, a swoje obawy zgłosić do dyrektora szkoły, który sprawuje bezpośredni nadzór pedagogiczny – głosi odpowiedź.

Ponownie, mimo powtórnego pytania RPO na ten temat, bez komentarza ze strony MEN pozostały uwagi RPO co do sposobu przeprowadzenia kontroli przez kuratorów oświaty w szkołach, które w 2018 r. przyłączyły się do akcji Tęczowy Piątek. Resort nie odniósł się też w żaden sposób do wątpliwości RPO związanych z wnioskami i zaleceniami formułowanymi przez kuratorów po przeprowadzonych kontrolach.

XI.800.3.2017

Ochrona przez molestowaniem seksualnym na uczelniach. Minister Zdrowia zgadza się z RPO

Data: 2020-03-03
  • Przepisy o równym traktowaniu nie chronią przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na takie przesłanki, jak płeć czy orientacja seksualna – przyznaje resort zdrowia
  • Podziela opinię RPO co do niskiej efektywności środków wobec tych negatywnych zjawisk społecznych
  • Zgadza się też, że mała jest świadomość, iż molestowanie jest formą nierównego traktowania
  • Resort za konieczne w tej sytuacji uznaje bezzwłoczne działania dla upowszechnienia wiedzy, prawidłowego zidentyfikowania zjawiska oraz odpowiedniej na nie reakcji

- Jako minister nadzorujący dziewięć uniwersytetów medycznych, czuję odpowiedzialność za zapewnienie przez poszczególne uczelnie właściwych warunków pracy nauczycielom akademickim, ale także za zapewnienie bezpiecznych warunków nauki studentkom i studentom – brzmi odpowiedź resortu dla Rzecznika Praw Obywatelskich, podpisana przez sekretarz stanu Józefę Szczurek-Żelazko.

Poinformowała, że raport RPO ws. dyskryminacji ze względu na płeć w uczelniach przekazano Przewodniczącemu Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych. Resort poprosił go o zidentyfikowanie  zjawiska molestowania i molestowania seksualnego w społeczności akademickiej i o pilne wdrożenie opisanych w nim rekomendacji lub podjęcie działań zmierzających do wspólnego wypracowania metod przeciwdziałania temu niepokojącemu zjawisku.

RPO: uczelnie powinny skuteczniej walczyć z molestowaniem

RPO jest niezależnym organem ds. równego traktowania na mocy ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Ustawa ta przewiduje zróżnicowany poziom ochrony w poszczególnych obszarach ze względu na wskazane w niej przesłanki, tj. płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W odniesieniu do szkolnictwa wyższego zakazuje ona bowiem nierównego traktowania osób wyłącznie ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie przyznaje zaś ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na płeć czy orientację seksualną.

Tymczasem badania RPO wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce - molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów. Molestowania seksualnego doświadczyły zaś średnio cztery na dziesięć badanych osób (w przeważającej większości były to kobiety). Co druga studentka wskazywała płeć jako przesłankę nękania. Wśród mężczyzn najczęściej wymienianą przesłanką była orientacja seksualna. Alarmujące jest, że sprawcą co trzeciego incydentu  był wykładowca akademicki/wykładowczyni akademicka oraz, że dwie trzecie z nich miało miejsce na terenie uczelni.

W październiku 2019 r. Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrów: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Przekazał im raport z badań RPO pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Poprosił tez o ustosunkowanie się do zawartych w raporcie rekomendacji i o stanowiska co do możliwości ich wdrożenia.

Wskazał, że na każdej uczelni w Polsce - a nie tylko na nielicznych, jak dziś - powinny działać wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym. Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów. Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce.

Zależność tę dostrzegły najbardziej prestiżowe uczelnie wyższe na świecie.  Dlatego już dawno wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i  systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Również w Polsce zauważono potrzebę ustanowienia odpowiednich regulacji. Jak jednak wskazuje raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, tylko 14 uczelni powołało organy, których zadaniem jest przeciwdziałanie dyskryminacji.

Nieliczne uczelnie zdecydowały się również podjąć działania na rzecz wsparcia pokrzywdzonych dyskryminacją studentów i studentek. Powstał np. projekt aplikacji mobilnej z praktycznymi poradami, jak postępować w trudnych sytuacjach. Są też skrzynki na anonimowe skargi, w tym na molestowanie seksualne.

Odpowiedź Ministra Zdrowia  

O dyskryminacji mówi się szeroko w szczególności w kontekście rynku pracy – odpisała Józefa Szczurek-Żelazko. Jednakże należy pamiętać, że zjawisko to może występować w różnych relacjach i obszarach życia społecznego.

Przejawem dyskryminowania jest każde nieakceptowane zachowanie o różnym charakterze, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo upokorzenie drugiej osoby. Dotyczy to również molestowania i molestowania seksualnego, które może wyrażać się w konkretnych czynach, słowach, czy też tworzeniu nieprzyjemnej atmosfery niejednokrotnie o podtekście seksualnym. Molestować seksualnie mogą zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Jednak zarówno ze względu na stereotypy (według których to mężczyzna jest stroną inicjującą kontakty seksualne), jak i strukturę władzy (molestującym jest zazwyczaj ktoś na wyższym stanowisku), o wiele częściej jego ofiarą padają kobiety. Molestowanie przybiera czasem formę lekceważenia lub nadmiernej poufałości.

Pomimo że występowanie zjawiska molestowania, molestowania seksualnego i przemocy seksualnej stwierdza się w różnych sferach życia społecznego, to w odniesieniu do uczelni wyższych skala tego zjawiska nie była dotychczas przedmiotem analiz.

Należy jednak stwierdzić, że dane, przedstawione w wystąpieniu Pana Rzecznika oraz w dokumencie „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”, są mocno niepokojące. Zwłaszcza te, z których wynika, że skala molestowania na uczelniach, szczególnie kobiet, jest bardzo duża, bowiem ponad 40% przebadanych studentów i studentek doświadczyło jakiegoś typu molestowania od momentu rozpoczęcia studiów.

Trzeba przy tym zgodzić się, że przepisy prawa o równym traktowaniu nie chronią przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na takie przesłanki jak płeć, czy orientacja seksualna, jeśli do tego rodzajów czynów doszło w związku z realizacją studiów wyższych. Oznacza to, że pracownicy uczelni, których główną rolą powinno być wspieranie studentów w procesie dydaktycznym, i którzy pozostają ze studentami w zależności zawodowej, są sprawcami molestowania podobnie często jak osoby, z którymi tej zależności nie ma, bez względu na to, czy ofiarą była kobieta czy mężczyzna.

Należy też zgodzić się z krytyczną oceną dotyczącą poziomu świadomości na temat molestowania i molestowania seksualnego jako formy nierównego traktowania i niskiej efektywności możliwych do zastosowania środków w przypadku jej zaistnienia.

Dlatego całkowicie się zgadzam, że problem wymaga pilnej interwencji i konieczne jest podjęcie bezzwłocznych działań mających na celu pogłębienie i upowszechnienie wiedzy na ten temat, prawidłowe zidentyfikowanie i zdiagnozowanie tych negatywnych zjawisk społecznych oraz odpowiednie na nie reagowanie.

Jako minister nadzorujący dziewięć uniwersytetów medycznych czuję odpowiedzialność za zapewnienie przez poszczególne uczelnie właściwych warunków pracy nauczycielom akademickim, ale także za zapewnienie bezpiecznych warunków nauki studentkom i studentom na wszystkich kierunkach studiów.

Uprzejmie informuję, że materiał analityczny przedstawiony w raporcie, wnioski i rekomendacje zostały przekazane na ręce Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych z prośbą o zidentyfikowanie występowania zjawiska molestowania i molestowania seksualnego wśród społeczności akademickiej w poszczególnych uczelniach, określenie skali tego zjawiska, jak również o pilne wdrożenie rekomendacji lub podjęcie działań zmierzających do wspólnego wypracowania metod przeciwdziałania temu niepokojącemu zjawisku i dobrania właściwych środków zaradczych – poinformowała wiceminister zdrowia.

16 marca - konferencja RPO i UW na ten temat

16 marca 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski organizują konferencję pn. "Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”. Odbędzie się ona w budynku dawnej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Krakowskie Przedmieście 26/28 w godz. 10:00-17:00. 

By wziąć w niej udział, trzeba się zarejestrować pod adresem: https://www.rpo.gov.pl/formularz/konferencja-przeciwdzialanie-molestowaniu-seksualnemu-w-srodowisku-akademickim

XI.420.4.2018

Święto „Zero dla Dyskryminacji”

Data: 2020-03-01
  • Nie każdy z nas ma świadomość, czym jest dyskryminacja, nawet jeśli spotyka się z nią w codziennym życiu
  • Jak wynika jednak z przeprowadzonych na zlecenie BRPO badań z 2018 r., aż 27% Polaków ocenia, że należy do grupy, która jest w Polsce narażona na dyskryminację

1 marca obchodzimy święto „Zero dla Dyskryminacji” ustanowione w 2014 roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Jest to dobra okazja, by kolejny raz przypomnieć, że w Polsce przed dyskryminacją chroni nas przede wszystkim Konstytucja, której ustęp drugi 32 artykułu jasno precyzuje, że „nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”.

Jak wynika z badań, wciąż jednak trudno nam jest ocenić, czym jest dyskryminacja. Dzięki licznym kampaniom coraz częściej zauważamy dyskryminację wobec osób o innym kolorze skóry, innym pochodzeniu. Mamy jednak nadal trudności w dostrzeżeniu dyskryminacji np. w wypraszaniu z restauracji osób niewidomych w asyście psa przewodnika lub matek karmiących piersią małe dziecko. Tymczasem dyskryminacja to każde gorsze potraktowanie osoby ze względu na jej cechę osobistą, czyli coś czego nie może ona łatwo zmienić. To gorsze potraktowanie kobiety i mężczyzny znajdujących się w podobnej sytuacji, osoby starszej w stosunku do młodej, osoby wierzącej czy ateisty.

Kwestia nietolerancji i dyskryminacji w pewnym zakresie dotyka każdego z nas. Na podstawie skarg wypływających do Rzecznika Praw Obywatelskich widać, że w Polsce dochodzi niekiedy do dyskryminacji na rynku pracy, np. w kwestii prawa do urlopu ojcowskiego, do dyskryminacji ze względu na wiek przy nakłanianiu do zwolnienia się osób w wieku emerytalnym, do dyskryminacji na rynku usług – kiedy przedsiębiorca precyzuje, że nie będzie wykonywał zleceń na rzecz np. muzułmanów. Zdarza się również, że odnotowujemy przykłady gorszego traktowania Ukraińców w Polsce, osób niewidomych, czy par tej samej płci.

Świętując dzień „Zero dla dyskryminacji”, prezentujemy kilka grafik z przykładami zachowań dyskryminujących. Pamiętaj, jeśli przydarzyła Ci się podobna sytuacja lub jesteś ofiarą dyskryminacji możesz zgłosić swoją skargę do RPO, który pełni funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania. Wniosek do Rzecznika jest bezpłatny i nie wymaga zachowania żadnej szczególnej formy.

Konkurs RPO na nadprogramowy dzień w roku: jak nazwać po polsku„elderspeak”, co polega na zwracaniu się do obcych seniorów;  „Jak tam zdrówko, babciu”?

Data: 2020-02-29

Przedstawiamy Państwu opracowanie Danuty Parlak „Specyfika mowy dyskryminującej używanej wobec osób starszych (elderspeak)” wskazuje, jak nie należy zwracać się do osób w podeszłym wieku, jakich słów nie należy używać. Wyjaśnia także, jakie mechanizmy powodują, że właśnie w taki a nie inny sposób zwracamy się do osoby w starszym wieku i jednocześnie pokazuje jakie skutki może spowodować niewłaściwe komunikowanie się.

W opracowaniu używane są określenia anglojęzyczne: ageism, elderspeak, baby talk. Najczęściej używanym słowem jest elderspeak, na które trudno znaleźć polski odpowiednik.

Ogłaszamy konkurs na polski odpowiednik określenia elderspeak. Propozycje można przesyłać na adres ewa.tulodziecka-czapska@brpo.gov.pl do 15 marca 2020 r.

Laureata konkursu wybierze komisja w składzie: Barbara Imiołczyk, Danuta Parlak i Ewa Tułodziecka-Czapska.

Nagrodą będzie dyplom podpisany przez Rzecznika Praw Obywatelskich, ogłoszenie na stronie RPO wyników konkursu i stosowanie zwycięskiego określenia w opracowaniach przygotowywanych przez Biuro RPO.

A jak należy się zwracać do osoby starszej?

  • Czy język, którego używasz w kontakcie z osobą starszą jest zrozumiały?
  • Czy słowa, których używasz nie naruszają godności Twojego rozmówcy?
  • Czy przez Twój sposób mówienia okazujesz szacunek rozmówcy?

To są pytania – klucze pomagające tworzyć dobre wzorce komunikacji z każdym człowiekiem, a szczególnie z osobami starszymi.

Jak się przygotować na szybkie starzenie się społeczeństwa. Adam Bodnar pisze do MRPiPS

Data: 2020-02-19
  • Polska jest jednym z państw Unii Europejskiej, przed którymi stoją największe wyzwania w kontekście starzenia się społeczeństw
  • Dlatego niezbędne jest wyraźne stanowisko naszego kraju na rzecz seniorów - zarówno na forum UE, jak i ONZ  
  • Według RPO już teraz warto myśleć nad innowacyjnymi rozwiązaniami, np. subwencjami senioralnymi kierowanymi bezpośrednio do gmin
  • Należałoby też rozważyć koordynację działań nie tylko wobec osób starszych, ale i młodszych, na których zmiana demograficzna również wpływa

Seniorów na świecie jest coraz więcej. To zjawisko bez precedensu w historii ludzkości. Rodzi to nowe wyzwania dotyczące m.in. usług opiekuńczych, transportu publicznego, rynku pracy czy systemów emerytalnych.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich chce omówić z Marleną Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, stan praw osób starszych oraz planowane działania w celu przygotowania naszego państwa na wyzwania związane ze starzeniem się społeczeństwa.

Adam Bodnar chciałby m.in. poruszyć temat nowej konwencji o prawach osób starszych oraz znaczenia udziału delegacji rządowej w 11. sesji grupy roboczej OEWGA 6-9 kwietnia w Nowym Jorku w tej sprawie. Uczestnictwo w debacie umożliwi wpływanie na kształt dokumentu, który może być przyjęty przez wspólnotę międzynarodową. Przykładem dla Polski mogą być Niemcy, które - zdystansowane wobec nowej konwencji - aktywnie uczestniczą w debacie, zgodnie z zasadą "nic o nas bez nas”.

W tym kontekście RPO przywołał rezolucję Trzeciego Komitetu Zgromadzenia Ogólnego ONZ ws. starzenia się. Podkreślono w niej, że spora część świata nie wie nawet o rozwiązaniach dotyczących polityki senioralnej przyjętych w Madryckim Planie Działania z 2002 r., co drastycznie ogranicza jego efektywność. 

Nowością ustaloną przez rezolucję jest przyjmowanie po każdej sesji OEWGA rekomendacji, które będą przedstawiane Zgromadzeniu Ogólnemu ONZ. Ustalenia z kolejnych sesji będą zatem przyjmowane w formie pisemnej, co zwiększy ich oddziaływanie. - Nie może zabraknąć aktywnego, pozytywnego udziału Polski w wypracowywaniu tych dokumentów – zaznacza Adam Bodnar.

Przypomniał, że w UE sytuacja osób starszych różni się w zależności od kraju. Obrazuje to wskaźnik tzw. Aktywnego Starzenia się (AAI). Powinno to dodatkowo motywować państwa członkowskie UE, w tym Polskę – w której ten wskaźnik należy do najniższych w UE – do refleksji nt. sytuacji osób starszych.

W ocenie RPO potrzebny jest zatem wyraźny głos Polski w UE jako przedstawiciela państw, które mają stosunkowo najwięcej wyzwań.

Zgodnie z wnioskami sformułowanymi na podstawie wskaźnika AAI postuluje się zbudowanie koalicji państw o niższym jego poziomie (Bułgaria, Chorwacja, Grecja, Hiszpania, Węgry, Włochy, Polska, Słowacja, Słowenia, Rumunia).  Chodziłoby o wspólne zastanowienie się, jak te państwa mogą efektywniej odpowiedzieć na potrzeby związane ze starzeniem się ludności.

RPO uważa, że warto podjąć refleksję nad innowacyjnymi rozwiązaniami systemowymi w kontekście transferów społecznych kierowanych bezpośrednio do gmin. Mogłaby to być np. subwencja senioralna, analogiczna do subwencji edukacyjnej, wspierająca kompleksowe działania na rzecz aktywnego starzenia się, zgodnie z lokalną diagnozą sytuacji i potrzebami osób starszych.

Powinno się natomiast odchodzić od projektowego podejścia, w które wpisana jest tymczasowość i zależność od środków unijnych - w kierunku zrównoważonego, systemowego rozwoju, funkcjonującego zgodnie z zasadą niepomijania nikogo.

Rzecznik przypomniał, że w Komisji Europejskiej powołano Dubravkę Šuica na stanowisko Komisarz ds. Demografii i Demokracji. Wyposażono ją w kompetencje wyznaczające nowy kierunek polityki demograficznej w UE. Komisarz ma się zmierzyć z całym spectrum wyzwań wynikających ze zmiany demograficznej, odnoszących się do wszystkich pokoleń.

Takie całościowe podejście do demografii, zawarte w misji pani komisarz, jest także szansą dla Polski, aby zawczasu przejrzeć prowadzone analizy i uzupełnić je o aspekty, które będą stanowiły o spójnym podejściu do życia obywateli Polski i UE - od dzieciństwa aż po starość.

Zdaniem RPO w Polsce potrzebny jest także mechanizm koordynujący realizację działań odnoszących się nie tylko do osób starszych, ale także do młodszych grup wiekowych, które równiez odczują konsekwencję zmian demograficznych. Dzięki temu można byłoby całościowo odnieść się do starzenia jako zjawiska społecznego.

Za niezbędną w tym kontekście Adam Bodnar uznaje nowelizację ustawy o osobach starszych. Chodziłoby o zwiększenie efektywności polityki senioralnej oraz lepsza koordynację prowadzonych działań.

- Liczę na otwartość Pani Minister na rozmowę mającą na celu systemową poprawę sytuacji osób starszych - napisał Adam Bodnar do minister Marleny Maląg.

XI.503.2.2016

KRRiT pozytywnie o materiale TVP nt.  „Marszów Równości”, który kwestionował RPO

Data: 2020-02-18
  • Materiał filmowy TVP pt. „Inwazja” nie propagował działań sprzecznych z prawem ani nie nawoływal do nienawiści lub dyskryminacji – oceniła Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
  • Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości, która "była skrywana przed opinią publiczną"
  • RPO wskazywał, że materiał potęgował społeczną nienawiść wobec osób LGBT, naruszał ich godność i nieprawdziwie wiązał z pedofilią
  • Manipulował też faktami co do „Marszów Równości”, budując ich całkowicie jednostronny obraz i pomijając akty agresji wobec nich  

"Audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość’ - głosi art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie stwierdziła jego naruszenia przez wyemitowany 10 października 2019 r. materiał pt. „Inwazja” produkcji TVP.

W listopadzie 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o zbadanie sprawy przewodniczącego Rady, która stoi na straży otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji. Pytał m.in., czy w "Inwazji” nie zostały przekroczone granice wolności słowa i mediów.

Argumenty RPO

- "Inwazję” należy ocenić jednoznacznie krytycznie – pisał Adam Bodnar do Witolda Kołodziejskiego. Nie tylko bowiem powiela stereotypy i potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza na temat "Marszów Równości”. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i telewizji powinny cechować się programy mediów publicznych.

Zgodnie z ustawą o rtv media publiczne nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, moralnością i dobrem społecznym, zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści. Choć orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie są przesłankami zakazu dyskryminacji według ustawy o równym traktowaniu, to niewątpliwie są cechami chronionymi prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz wiążące Polskę umowy międzynarodowe. Ustawa o rtv  przywołuje zaś orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania.

Dlatego nie ma uzasadnienia dla emitowania w mediach publicznych treści dyskryminujących i nawołujących do nienawiści ze względu na te cechy. A audycje medialne nie mogą propagować działań sprzecznych z dobrem społecznym.

- Obraz osób nieheteronormatywnych, który buduje "Inwazja”, postrzegam jako jawnie naruszający przytoczone zasady – wskazywał RPO. Sformułowania (w tym sam tytuł materiału), porównania i skojarzenia (zwłaszcza wiążące osoby LGBT z pedofilią), a także sposób narracji (sensacyjny, śledczy ton), wskazują, że celem twórców materiału było obrażenie i wykluczenie grupy społecznej osób LGBT poprzez przedstawienie jej jako "innego” - wroga i źródło niebezpieczeństwa.

Taki przekaz może stanowić przyczynę dyskryminacji, buduje uprzedzenia i potęguje nienawiść, a nawet może być odczytany jako przyzwolenie na przemoc, w celu „ochrony przed wrogiem”. W konsekwencji można więc uznać, że program zarówno bezpośrednio narusza godność osób LGBT, jak i propaguje to.

Choć była wyemitowana jako reportaż, w "Inwazji” trudno się dopatrzeć typowej dla tego gatunku (i wymaganej od mediów publicznych) bezstronności w opisie rzeczywistości. "Marsze Równości” przedstawiono w bardzo negatywnym świetle, a jako źródło informacji wykorzystano fragmenty rozmów nagranych w ramach "prowokacji dziennikarskiej” i filmów z parad równości z zagranicy.

Nie uwzględniono zaś jakichkolwiek faktów na temat marszów. Jako zgłoszone zgromadzenia publiczne były one zabezpieczane i nadzorowane przez policję, która ma informacje o ich przebiegu i incydentach w ich trakcie. Rzecznik z niepokojem odnotowuje wzrastającą liczbę aktów przemocy ze strony ich  przeciwników. Tymczasem temat ten w "Inwazji” w ogóle się nie pojawił.

Niezgodne z prawdą, sugestywnie i naruszając godność osób nieheteronormatywnych powiązano ich środowisko z pedofilią. W wyjątkowo niebezpieczny sposób kształtuje to uprzedzenia. Do uzasadnienia tego twierdzenia wykorzystano ulotkę z hasłem „#pedopride”, która pojawiła się na paradzie równości w Amsterdamie. Pominięto jednak kluczową informację, że policja natychmiast zarekwirowała te ulotki. Organizacja, która je dystrybuowała, nie została dopuszczona do legalnego udziału w paradzie, a jej organizatorzy oficjalnie wyrazili sprzeciw co do jej postulatów.

Odpowiedź KRRiT

- Przeprowadzono postępowanie wyjaśniające, podczas którego Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji poddała analizie całość zgromadzonej dokumentacji, w tym nagranie filmu oraz wyjaśnienia przedstawione przez nadawcę – odpisał 14 lutego 2020 r. Witold Kołodziejski.

W przekazanym stanowisku nadawca podkreślił m.in., że dokument "Inwazja” jest ważnym głosem w toczącej się od wielu miesięcy debacie publicznej na temat roli, planów i metod działania środowisk LGBT, a jego istotnym elementem są sceny nagrywane ukrytymi kamerami przez dziennikarkę, która wniknęła do jednej z organizacji wspierających ideologię LGBT. W opinii nadawcy dzięki temu zabiegowi widzowie mieli sposobność spojrzenia na to środowisko od środka oraz poznania od kulis między innymi sposobu, w jaki organizowane były „marsze równości” w polskich miastach, gdyż do tej pory opinia publiczna była przekonana o ich spontanicznym, oddolnym charakterze.

W ocenie nadawcy podobną wartość miały fragmenty filmu dotyczące zajęć z edukacji seksualnej, jakie w szkołach prowadzą aktywiści organizacji wspierających ideologię LGBT. Ponadto nadawca wskazał, że twórcy dokumentu pokazali tę część rzeczywistości, która do tej pory była skrywana przed opinią publiczną, zatem za realizacją i emisją dokumentu "Inwazja” przemawiał ważny interes społeczny.

Przeprowadzona analiza, dokonana w kontekście przepisów ustawy z 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji pozwoliła KRRiT na przyjęcie przedstawionego przez nadawcę stanowiska. W szczególności KRRiT nie stwierdziła naruszenia przez TVP SA art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji. W związku z powyższym KRRiT nie będzie podejmowała w tej sprawie dodatkowych działań – brzmi konkluzja przewodniczącego Rady.

XI.505.27.2019

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich ws przemocy wobec kobiet i dziewcząt - akcja Nazywam się Miliard

Data: 2020-02-14
  • 14 lutego rozpoczyna kolejną edycję ogólnoświatowej akcji One Bilion Rising  przeciwko wszelkim formom przemocy doświadczanej przez kobiety i dziewczęta. Nazwa akcji nawiązuje do liczby MILIARDA KOBIET I DZIEWCZĄT, które w ciągu swojego życia doświadczą przemocy lub gwałtu 
  • Każdego roku aktywistki i aktywiści wyrażają swoją solidarność z pokrzywdzonymi przemocą poprzez wspólny taniec. Tańczące grupy w różnych miejscach na świecie pokazują także determinację aktywistek i aktywistów, aby wszelkie formy przemocy wobec kobiet i dziewcząt spotykały się ze stanowczym sprzeciwem
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wspiera polską edycję akcji prowadzoną pod nazwą Nazywam się miliard i zachęca do wzięcia udziału w lokalnych inicjatywach organizowanych w całej Polsce

W dniu rozpoczynającym akcję Nazywam się Miliard jako Rzecznik Praw Obywatelskich i niezależny organ ds. równego traktowania pragnę przypomnieć, że jakiekolwiek formy przemocy wobec kobiet i dziewcząt stanowią drastyczne naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka – ich prawa do życia i zdrowia, jak również poszanowania godności ludzkiej. 

Przeciwdziałanie wszelkim formom przemocy wobec kobiet i dziewcząt jest obowiązkiem państwa wynikającym z szeregu umów międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę, w szczególności Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, która obowiązuje w Polsce od 1 sierpnia 2015 r. Powszechnie znana jako Konwencja Stambulska jest ona nowoczesnym aktem prawnym, który zobowiązuje władze publiczne do opracowania skutecznej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy ze względu na płeć. Taka strategia powinna obejmować wszystkie te płaszczyzny, w których - jak pokazują przeprowadzone na moje zlecenie badania – kobiety i dziewczęta są szczególnie narażone na krzywdę, niezależnie od tego, czy doznają jej  w miejscu pracy, pełniąc służbę, podczas zdobywania wiedzy na uniwersytecie, czy we własnym domu.  

Akcja Nazywam się Miliard to okazja do podkreślenia, że to na władzach publicznych spoczywa obowiązek stworzenia szerokiej oferty wsparcia dla osób doznających przemocy – zarówno w formie natychmiastowej pomocy specjalistycznej, jak i działań długofalowych, umożliwiających powrót do życia bez przemocy. Niezbędne jest również zagwarantowanie, aby wszelkie akty przemocy spotykały się z niezwłoczną, stanowczą i dolegliwą dla sprawców reakcją organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a bezpieczeństwo pokrzywdzonych w toku postępowania karnego było maksymalnie chronione. Zarys efektywnego systemu zwalczania przemocy wymaganego przez Konwencję Stambulską uzupełniają prowadzone i finansowane przez państwo działania profilaktyczne w postaci inicjatyw podnoszących świadomość społeczną w obszarze równouprawnienia kobiet i mężczyzn, eliminowaniu stereotypów związanych z płcią i pokojowego rozwiązywania konfliktów w relacjach międzyludzkich.

W pierwszym dniu akcji Nazywam się Miliard pragnę podkreślić, że efektywne przeciwdziałanie i zwalczanie przemocy motywowanej płcią nie jest możliwe bez udziału organizacji pozarządowych i grup nieformalnych, których wiedza i doświadczenie w niesieniu pomocy osobom pokrzywdzonym jest nieoceniona.  Daje temu wyraz również Konwencja Stambulska, która nakazuje państwom uznać, rozwijać i wspierać na wszystkich poziomach prace organizacji pozarządowych i grup nieformalnych w obszarze przeciwdziałania przemocy i nawiązywać skuteczną współpracę.

W związku z powyższym, jako Rzecznik Praw Obywatelskich i niezależny organ ds. równego traktowania zachęcam do zapoznania się z listą lokalnych inicjatyw organizowanych w ramach akcji Nazywam się Miliard i okazania solidarności z osobami pokrzywdzonymi poprzez wspólny taniec.

Niech wspólny taniec będzie symbolicznym apelem do  organów władzy publicznej w sprawie pełnego wdrożenia postanowień Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich pragnę wskazać, że wyzwania i problemy przedstawione w zeszłym roku Prezesowi Rady Ministrów nadal nie zostały rozwiązane (zob. wystąpienie do Prezesa Rady Ministrów z 28 stycznia 2019 r. - W ZAŁĄCZNIKU) .

Rząd odpowiada RPO: nie zajmowaliśmy stanowiska w sprawie "Marszu Równości" w Białymstoku

Data: 2020-02-13
  • Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie "Marszu Równości” w Białymstoku z lipca 2019 r. Rząd szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń i uczestniczenia w nich
  • Taką odpowiedź dostał Rzecznik Praw Obywatelskich na wystąpienie z lipca 2019 r. do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Zaniepokojony agresją przeciwników marszu Adam Bodnar pisał wtedy, że brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej eskalacji napięć społecznych
  • Wskazywał też, że zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska służyłoby uspokojeniu nastrojów społecznych

Podczas "Marszu Równości” 20 lipca 2019 r. w Białymstoku doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego, legalnego zgromadzenia. Rzucano w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami. Wykrzykiwano też obraźliwe i nienawistne hasła.

22 lipca 2019 r. - RPO pyta premiera

22 lipca 2019 r. RPO napisał do premiera, przypominając standardy wolności zgromadzeń - według prawa polskiego, europejskiego i międzynarodowego.

Pytał też, czy stanowisko rządu wyrażają słowa szefa MEN Dariusza Piontkowskiego dla jednej z telewizji: "Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Wyrażanie takich poglądów wskazuje na rażącą nieznajomość konstytucyjnego standardu ochrony praw człowieka i związanych z nim obowiązków państwa. - W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, w interesie Rady Ministrów, władzy wykonawczej demokratycznego państwa prawa powinno leżeć jak najszybsze odniesienie się do tych wypowiedzi – pisał Adam Bodnar.

Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska – opartego na wartościach konstytucyjnych i sprzeciwiającego się przemocy – posłuży uspokojeniu nastrojów społecznych. Rzecznik ma bowiem obawy, że brak stanowczej reakcji władzy publicznej może w niedługim czasie doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

Wobec braku odpowiedzi RPO ponowił wystąpienie 20 stycznia 2020 r.

Odpowiedź KPRM - 7 lutego 2020 r.

- Uprzejmie informuję, że Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie zgromadzenia publicznego, które odbyło się w Białymstoku 20 lipca 2019 r. – odpisał 7 lutego 2020 r. Paweł Szrot, zastępcza Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

- Jednocześnie pragnę podkreślić, że Rząd kierowany przez Pana Premiera Mateusza Morawieckiego szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń oraz uczestniczenia w nich. Do podstawowych obowiązków władzy publicznej należy nie tylko umożliwienie przeprowadzenia zgromadzenia, ale i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Dlatego też kwestia zapewnienia porządku publicznego, w tym bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzeń, jest i pozostanie przedmiotem szczególnej troski właściwych organów rządowych – głosi odpowiedź.

Rzecznik pytał też wówczas policję o zabezpieczenie marszu, przyznając, że przeznaczyła do tego znaczne siły. W odpowiedzi białostocka policja poinformowała o 25 osobach zatrzymanych, zarzutach wobec kilku podejrzanych o różne przestępstwa, 75 nałożonych mandatach karnych oraz kilku wnioskach do sądu o ukaranie za wykroczenia. Komendant Wojewódzki Policji podkreślił, że nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń czy zablokowania tego legalnego zgromadzenia.

VII.613.43.2019

Spotkanie pt. „Me too – co jeszcze możemy zrobić?”

Data: 2020-01-28

28 stycznia 2020 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się spotkanie pt. „Me too – co jeszcze możemy zrobić?”. Dyskusja nad tematem zgromadziła liczne grono przedstawicieli i przedstawicielek organizacji pozarządowych, służb mundurowych, środowiska akademickiego, prawniczego, biznesu, a także edukatorów i aktywistów.

Na spotkaniu przedstawiono wyniki trzech raportów dotyczących problemu molestowania seksualnego. Konrad Ciesiołkiewicz z Komitetu Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej przedstawił wyniki raportu „Branża hostess w Polsce. Omówienie głównych problemów i kontrowersji”. Analizy pokazują trudne niekiedy realia pracy w branży hostessingowej - stereotypowe przekonania dotyczące kompetencji stewardess,  częste przypadki molestowania oraz dominującą pozycję pracodawców. Autorzy mają nadzieję, że wnioski płynące z raportu  pomogą wypracować dobre praktyki dla pracowników i pracodawców.

Mecenas Agata Szypulska z Zespołu Równego Traktowania BRPO przedstawiła wyniki raportu „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Zdaniem prelegentki, efektywne działanie na rzecz równego traktowania w środowisku akademickim powinno obejmować 3 rodzaje działań – zwiększenie świadomości na temat molestowania wśród studentów i władz uczelni, stworzenie kompleksowych uczelnianych systemów wsparcia oraz zmiany legislacyjne tj. wzmocnienie ochrony prawnej osób pokrzywdzonych. Więcej na temat tego badania można przeczytać tutaj (RAPORT).

Raport „Przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji w służbach mundurowych. Zalecenia RPO” przedstawił Tomasz Oklejak z Wydziału ds. Żołnierzy i Funkcjonariuszy BRPO. Więcej na temat tego badania można przeczytać tutaj (RAPORT).

W drugiej części spotkania rozpoczęła się dyskusja panelowa na temat wypracowania dobrych praktyk i rekomendacji dotyczących skutecznych form przeciwdziałania, reagowania i wspierania osób, które doświadczyły molestowania lub molestowania seksualnego.

Rozmowy będą kontynuowane: w marcu odbędzie się konferencja na temat molestowania seksualnego w środowisku akademickim

Tematyka molestowania seksualnego będzie kontynuowana na konferencję naukowej „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, która odbędzie się 16 marca 2020 r. w budynku dawnej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Krakowskie Przedmieście 26/28, w godz. 10:00 – 17:00. 

Konferencja ma na celu wypracować odpowiedzi na pytania, jak skutecznie przeciwdziałać molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim i tworzyć na uczelni klimat braku przyzwolenia na dyskryminację? Jak reagować na sygnały o molestowaniu i jakie kroki podjąć w razie otrzymania zgłoszenia? Jak wspierać osoby doświadczające molestowania i molestowania seksualnego na uczelni?

Formularz rejestracyjny

Rodzice nie mogą zwalniać dzieci z zajęć obowiązkowych, np. o przeciwdziałaniu dyskryminacji i przemocy. RPO pisze do MEN

Data: 2020-01-27
  • Edukacja antydyskryminacyjna jest w polskiej szkole obowiązkowa i jest elementem podstawy programowej.
  • Dlatego kolportowane w Polsce wzory oświadczeń dla rodziców o wypisaniu dziecka z zajęć antydyskryminacyjnych nie mogą mieć skutku prawnego.
  • Wzory te są przekazywane przez jedną z organizacji, by zachęcać rodziców do „wypisywania” dzieci z zajęć nawiązujących do „zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”

RPO dostaje skargi rodziców i nauczycieli zaniepokojonych tym, że niektóre dzieci nie mogą uczestniczyć w obowiązkowych zajęciach. Obywatele proszą Rzecznika o wyjaśnienie, jak daleko sięga prawo rodziców do wpływania na system edukacji, wynikające z prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji).

W wystąpieniu do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wyraził nadzieję, że podzieli on jego opinię w tej sprawie.

Oświadczenia rodziców o niezgodzie na....

Część rodziców przynosi do szkół oświadczenia, że nie wyrażają zgody na udział dziecka w jakichkolwiek lekcjach, zajęciach czy wydarzeniach, których: „program w całości lub częściowo nawiązuje do [...] zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”.

Wzór oświadczenia został opracowany przez organizację społeczną i jest dystrybuowany wśród rodziców z informacją o bezwzględnym charakterze wskazanych, przysługujących im uprawnień.

Znajduje się w nim także zobowiązanie do „zawiadomienia odpowiednich instytucji państwowych (kuratorów oświaty i Ministra Edukacji Narodowej) o przypadkach lub próbach organizacji tego typu wydarzeń na terenie szkoły".

RPO: przekroczenie granic uprawnień rodziców

- Przywołane fragmenty oświadczenia budzą wątpliwości co do jego skuteczności, w świetle przepisów o systemie oświaty i obowiązkowej podstawie programowej – podkreśla Adam Bodnar. Przypomina, że zgodnie ze stanowiskiem MEN przedmioty obowiązkowe w sposób wystarczający obejmują treści z obszaru edukacji antydyskryminacyjnej. Zaznajamiają uczniów z takimi tematami jak równość, tolerancja, przeciwdziałanie przemocy i okazywanie szacunku wobec odmienności.

Oświadczenie skonstruowane jest tak, że dziecko musiałoby zrezygnować także z niektórych zajęć obowiązkowych. Niejasnym pozostaje więc, w jaki sposób nauczyciele i dyrektorzy szkół powinni postępować w obliczu takich – i im podobnych – deklaracji rodziców.

- Niezależnie od odmiennej oceny stopnia realizacji edukacji antydyskryminacyjnej w obecnie obowiązującej podstawie programowej, wydaje się, że zgadzamy się co do nadrzędnego charakteru wartości, jaką jest przekazanie młodym obywatelom wiedzy o prawach człowieka i równym traktowaniu – pisze Rzecznik  do ministra. - Podzielamy też zatem pogląd o konieczności kształtowania wśród dzieci i młodzieży postaw tolerancji i szacunku dla godności drugiego człowieka, niezależnie od prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich, potencjalnie odmiennymi w tym zakresie, przekonaniami.

Mając to na uwadze, Adam Bodnar wyraził nadzieję, że również w ocenie ministra żądanie zwolnienia dziecka z lekcji - obejmujących m.in. takie zagadnienia jak „równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy” - należy uznać za przekraczające granice uprawnień rodziców, a w konsekwencji za takie oświadczenie, które nie może wywołać oczekiwanego skutku.

Uwagi RPO do kontroli "Tęczowego piątku"

RPO nawiązał też do wcześniejszej odpowiedzi ministra Dariusza Piontkowskiego w sprawie kontroli, przeprowadzonych przez kuratorów oświaty w szkołach, które wzięły udział w akcji „Tęczowy Piątek”.

Rzecznik z żalem przyjął wyjaśnienia, z których wynika, że resort oświaty niezmiennie stoi na stanowisku, że edukacja antydyskryminacyjna jest obecnie w sposób satysfakcjonujący realizowana w polskich szkołach. Według RPO nie jest to pogląd uzasadniony. Analiza realizacji zasady równego traktowania oraz zapewnienia bezpieczeństwa i warunków właściwego rozwoju wszystkim uczniom prowadzi do wniosku, że przeciwdziałanie dyskryminacji poprzez edukację jest w polskich placówkach oświatowych niezbędne.

W odpowiedzi MEN ustosunkował się wyłącznie do jednej z poruszonych przez RPO kwestii - podstaw przeprowadzenia kontroli. - Ze zrozumieniem przyjmuję, że były one wynikiem skarg i interwencji zgłaszanych do kuratorów oświaty przez rodziców uczniów. Podtrzymuję jednak również w tym kontekście stanowisko, że sama informacja o udziale szkoły w akcji na rzecz równego traktowania nie powinna stanowić podstawy kontroli – napisał Adam Bodnar.

Bez komentarza pozostały zaś uwagi co do sposobu przeprowadzenia kontroli przez kuratorów, a także wniosków i zaleceń formułowanych w ich wyniku.

Zagadnieniem, które MEN rozwinął w swej odpowiedzi jest rola rodziców w procesie kształcenia i wychowania, związana bezpośrednio z prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, gwarantowanym przez art. 48 Konstytucji.

- Z satysfakcją przyjąłem, że zgadzamy się co do tego, że prawo to nie ma charakteru absolutnego, a formą jego ograniczenia, wynikającego z konieczności ochrony interesu nadrzędnego, jest funkcjonowanie publicznego systemu oświaty, opartego na obowiązkowej podstawie programowej. Z moim pełnym poparciem spotyka się także teza, że niekwestionowanym uprawnieniem każdego rodzica jest zwolnienie dziecka z zajęć i aktywności nieobowiązkowych. Nie sposób jednak zgodzić się z wnioskiem, że art. 86 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. - Prawo oświatowe, określający warunki podjęcia przez szkołę współpracy z organizacją społeczną, należy interpretować w świetle „niewzruszalnych praw podmiotowych każdego rodzica w stosunku do swojego dziecka” – uznał RPO.

Podczas gdy bezsprzecznie każdy rodzic ma prawo zwolnić dziecko z dodatkowych zajęć zorganizowanych w ramach takiej współpracy, nie ma jednak podstaw do stwierdzenia, że dla jej podjęcia konieczne jest uzyskanie zgody każdego rodzica.

Taka rozszerzająca wykładnia art. 86 ust. 2 u.p.o. ma negatywne skutki dla korzystnego dla uczniów rozwijania oferty edukacyjno-wychowawczej szkoły poprzez współpracę z podmiotami zewnętrznymi. Tymczasem kuratorzy oświaty w zaleceniach pokontrolnych stwierdzali naruszenie powyższego przepisu właśnie na skutek braku uzyskania zgody wszystkich rodziców na współpracę szkoły z organizacją – wskazał Adam Bodnar.

Interpretacja taka oznacza nie tylko wyłączenie poszczególnych uczniów z określonych zajęć, ale też ograniczenie oferty edukacyjnej również wobec tych dzieci, których rodzice życzyliby sobie, by była ona realizowana przez szkołę, mieszcząc się w wartościach, jakie w procesie nauczania mają być upowszechniane zgodnie z obowiązującym prawem.

XI.800.3.2017

 

Debata „Różnorodność w miejscu pracy”

Data: 2020-01-20
  • Czym jest różnorodność w miejscu pracy i czemu jest wartością, do której powinniśmy dążyć?
  • Czy w 2020 r. dyskryminacja w zatrudnieniu w Polsce jest problemem?
  • Jakie są dobre praktyki w obszarze zarządzania różnorodnością w miejscu pracy?

To główne pytania debaty „Różnorodność w miejscu pracy”, w której 20 stycznia 2020 r. wziął udział rzecznik praw obywatelskich Adam  Bodnar, razem z Kamilą Kurkowską z Fundacji Women in Law, Magdaleną Świder z Kampanii Przeciw Homofobii i pracownikami kancelarii CMS (organizatora spotkania).  Biuro RPO reprezentowały dyrektor generalna Katarzyna Jakimowicz i Milena Adamczewska-Stachura z Zespołu ds. Równego Traktowania. 

W przemówieniu otwierającym spotkanie Rzecznik wskazał na zmiany, które zaszły w Polsce w ostatnich 30 latach w obszarze zarządzania różnorodnośćią i rozumienia jej. Podkreślił znaczącą rolę organizacji pozarządowych w tym procesie, rozwój wrażliwości społecznej, a co za tym idzie także progresywne podejście pracodawców. Równolegle do kształtującej się woli pracodawców do otwartości na różnorodność pracowników, wypracowany został też solidny system podstaw prawnych równego traktowania w obszarze zatrudnienia. Nie musimy więc polegać wyłącznie na dobrej woli, bo Kodeks Pracy, ustawa o równym traktowaniu, dyrektywy UE, orzecznictwo TSUE i ETPCz wyznaczają prawny standard przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy i ochrony pracowników.

Rzecznik postawił jednak pytanie – co z praktyką stosowania tych przepisów? To właśnie jej RPO przygląda się w toku swoich działań, zarówno w kontekście indywidualnych spraw kierowanych do RPO przez obywateli, jak i przy opracowywaniu raportów analizujących sytuację społeczną i prawną (m.in. „Godzenie ról rodzinnych i zawodowych. Równe traktowanie rodziców na rynku pracy”; „Przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji w służbach mundurowych. Analiza i zalecenia”, „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia RPO; Równe traktowanie w pracy ze względu na wyznanie – analiza i zalecenia RPO”; Równe traktowanie w zatrudnieniu bez względu na tożsamość płciową”).

RPO podkreślił najistotniejsze płynące z nich wnioski, m.in. konieczność pozytywnych działań pracodawców na rzecz budowania atmosfery zaufania dla osób doświadczających dyskryminacji oraz obowiązki przyjmowania właściwych procedur antydyskryminacyjnych i anty-mobbingowych.

Kamila Kurkowska podkreślała, że nie zmienimy status quo w branży prawniczej bez różnorodności, która zapewnia wielość punktów widzenia, niezbędną do innowacji. Opowiadała, z jakimi niezmiennymi problemami wciąż mierzą się kobiety w branży prawniczej oraz jak Fundacja Women in Law działa, żeby tym problemom zapobiegać – np. organizując warsztaty dla dzieci na ten temat.

Magdalena Świder zwróciła uwagę, że do dyskryminacji w zatrudnieniu może dochodzić nie tylko w momencie nawiązywania stosunku pracy albo awansu – może też ona przybierać postać mikronierówności, których np. pracownicy LGBT doświadczają w miejscu pracy każdego dnia ze strony współpracowników, np. w formie żartów albo uszczypliwości. Zauważyła, że odpowiednie zarządzenie różnorodnością może przynosić zyski dla firm. Żeby właściwie dokształcać się, jak to robić, sektor prywatny może korzystać z pomocy organizacji pozarządowych, które mają tu dużą wiedzę.

RPO podkreślił, że choć różne zyski dla pracodawców z zarządzania różnorodnością są istotne, to jednak są kwestią wtórną, bo podstawą otwartości na różnorodność w miejscu pracy jest szacunek dla godności każdego pracownika. Rzecznik zauważył też, że przepisy antydyskryminacyjne oraz idące za nimi działania pracodawców na rzecz równego traktowania nie są nam narzucone „z zewnątrz”, np. przez zagraniczne oddziały. Wynikają one z polskiej Konstytucji i polskiego kodeksu pracy. Mimo obowiązywania tych regulacji, kluczowe jest budowanie świadomości zarówno pracodawców, jak i pracowników o tym, czym dyskryminacji jest. Jak pokazały bowiem badania RPO o świadomości prawnej w kontekście równego traktowania z 2018 r., 1/3 Polaków wciąż uważa, że można pytać w czasie rozmowy rekrutacyjnej kobiety o jej plany rodzicielskie.

W kontekście dobrych praktyk w BRPO wypowiedziała się dyrektor generalna Katarzyna Jakimowicz. Opowiedziała o działających w BRPO pokoju dla dzieci i Radzie Senioralnej, a także o zaangażowaniu pracowników w tworzenie procedur antydyskryminacyjnych, o ich włączaniu w różnorodne, zespołowe działania w Biurze oraz o ciągłym uczeniu się pracodawcy jak ulepszać ten system. Podkreśliła też, że kluczem do sukcesu jest komunikacja oparta na wartościach, stawiająca w centrum pracownika jako człowieka.

Jakie są koszty odszkodowań za wygaśnięcie stosunków pracy przy reformie administracji rolnej? RPO pyta Ministra Rolnictwa

Data: 2020-01-16
  • Konsekwentnie krytycznie RPO ocenia nadużywanie ustawowego wygaszania stosunków pracy przy przekształceniach urzędów publicznych
  • To pozbawienie praw, które chronią pracowników sumiennie i starannie wykonujących obowiązki, przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych
  • Dotyczy to także pracowników podlegających szczególnej ochronie związanej z rodzicielstwem, przynależnością do związków zawodowych lub ochroną przedemerytalną
  • Po 2015 r. uczyniono tak m.in. ze służbą cywilną, Biurem Trybunału Konstytucyjnego, służbą celną i administracją rolną

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Rolnictwa o ocenę zastosowania tego mechanizmu przy reformie administracji rolnej. Poprosił o przedstawienie jej dodatkowych kosztów, wynikających z konieczności zapłaty odszkodowań, dochodzonych przed sądami pracy przez zwolnionych pracowników.

Trybunał Konstytucyjny uznał tego rodzaju rozwiązania za dopuszczalne tylko w sytuacjach nadzwyczajnych. 

Krytyczne stanowisko wobec tej konstrukcji prezentowane jest także w literaturze przedmiotu. Wskazuje się, że tego rodzaju praktyka jest niezgodna z art. 24, art. 30, art. 32 i art. 60 Konstytucji, a „wygaśnięcie” ma charakter pozorny – stanowi w istocie rozwiązanie stosunku pracy.

Takie stanowisko znajduje też odzwierciedlenie w wyrokach sądów, zasądzających odszkodowania dla pracowników pozbawionych możliwości kontynuowania zatrudnienia w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa.

Naruszone prawa pani Krystyny i pana Jarosława

Pani Krystyna pracowała w Agencji Rynku Rolnego 22 lata. Zawsze była bardzo zaangażowana w swoją pracę, starannie wykonywała obowiązki. Kiedy usłyszała o przekształceniu Agencji w Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, nie martwiła się za bardzo, że straci pracę. Pracodawca dawał jej bowiem wielokrotnie znać, jak ją ceni jako pracownika. Tym większe poczucie krzywdy miała, gdy nie otrzymała propozycji zatrudnienia w nowej instytucji. Musiała szukać nowej pracy - była bezrobotna ponad dwa lata.

Pan Jarosław był w podobnej sytuacji. Pracował w Agencji Nieruchomości Rolnych od 9 lat; miał dwójkę małych dzieci. Kiedy nie dostał propozycji zatrudnienia, zwrócił się do kuzynki, adwokatki. Poradziła mu, by odwołał się w ciągu 3 tygodni do sądu. Pan Jarosław dochodzi obecnie swoich praw w sądzie, bo uważa, że został potraktowany niesprawiedliwie. Ma nadzieję na odszkodowanie. Jest dobrej myśli, bo wie, że kilka takich spraw skończyło się pozytywnie dla skarżących.

Na czym polega wygaśnięcie stosunku pracy i dlaczego może być krzywdzące dla pracownika?

Wygaśniecie stosunku pracy jest rodzajem jego zakończenia 

Zazwyczaj nie korzysta się z tej instytucji, dużo częściej dochodzi przecież do rozwiązania umowy o pracę (gdy pracownik, pracodawca albo obie strony zgodnie składają oświadczenie woli).

Tymczasem wygaśnięcie stosunku pracy następuje z mocy prawa. Nie potrzeba żadnych oświadczeń woli. Prawo definiuje wydarzenia powodujące wygaśnięcie stosunku pracy, co w tym przypadku dzieje się niejako automatycznie. W większości przypadków wygaśnięcie regulowane jest przez kodeks pracy, ale zdarza się - tak, jak w tej sprawie - że regulacje znajdują się w ustawach szczególnych.

Wygaśnięcie bez podania uzasadnienia decyzji – pracownicy pozbawieni swoich praw

W 2017 r. do RPO zaczęły napływać niepokojące sygnały od pracowników Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych, którzy obawiali się utraty zatrudnienia w związku z planami utworzenia Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. W opinii skarżących wprowadzane przepisy miały służyć weryfikacji dotychczasowych pracowników agencji.

W wystąpieniach Rzecznik podkreślał, że w ustawie Przepisy wprowadzające ustawę o Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa brakowało jakichkolwiek kryteriów weryfikacji umiejętności czy sumienności pracowników. Niezaproponowanie nowych warunków pracy i płacy powodowało wygaśnięcie stosunku pracy z mocy prawa. Ustawodawca nie nałożył przy tym na pracodawcę obowiązku wskazania pracownikowi powodów, dla których nie zaproponował mu nowych warunków pracy i płacy.

Matki, kobiety w ciąży, osoby starsze – bez ochrony

Nowy pracodawca miał zatem możliwość całkowicie arbitralnego decydowania , kto  zachowa swój status pracowniczy. Przy decyzji o dalszym zatrudnieniu przepisy nie nakazywały uwzględnić kwalifikacji ani indywidualnej sytuacji życiowej, np. macierzyństwa, ochrony przedemerytalnej czy rodzicielstwa.

Oznacza to, że ustawodawca odstąpił od konstytucyjnego obowiązku wynikającego z art. 24 Konstytucji stworzenia gwarancji prawnych ochrony osoby pracownika przed nieuzasadnionymi działaniami pracodawcy. Pracodawca nieskrępowany jakimikolwiek przesłankami mógł całkowicie dowolnie decydować o dalszym losie dotychczasowych pracowników ANR i ARR.

Pozbawienie ochrony sądowej

Wygaśnięcie stosunku pracy z mocy samego prawa pozbawiło też tych pracowników ochrony sądowej. Droga sądowa została znacznie ograniczona. Sąd nie zbada bowiem przyczyn niezaproponowania pracownikowi nowych warunków pracy i płacy – bo ich podanie nie było wymagane przez ustawę. Sąd może jedynie skontrolować zgodność z prawem wygaśnięcia stosunku pracy. W innych przypadkach zakończenia stosunku pracy sąd może sprawdzić także jego zasadność.

A mało który pracownik wiedział, że aby skierować sprawę do sądu, musiał zmieścić się w 21-dniowym terminie wynikającym z przepisów prawa pracy (art. 264 Kp). Wiele osób przegapiło tak szansę na sądowe dochodzenie praw.

Zniesienie Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych oraz utworzenie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa

Zdaniem RPO konstrukcja wygaśnięcia stosunku pracy nasuwa poważne wątpliwości konstytucyjne. Chodzi o zarzut naruszenia art. 60 Konstytucji, który gwarantuje obywatelom korzystającym z pełni praw publicznych prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach.

ARR i ANR były państwowymi osobami prawnymi. Miały status agencji wykonawczych w rozumieniu przepisów ustawy o finansach publicznych. Pracownicy pełnili służbę publiczną w rozumieniu art. 60 Konstytucji.

1 września 2017 r. utworzono Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Przejął zasoby majątkowe oraz osobowe obu agencji. Pracownicy mogli dostać propozycję zatrudnienie w Krajowym Ośrodku albo w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W terminie miesiąca od tej propozycji pracownicy mieli złożyć oświadczenia o przyjęciu albo o odmowie zaproponowanych warunków. Ci, którzy je przyjęli, stali się pracownikami Ośrodka albo ARiMR.

Pracownikom, którym do 31 maja 2017 r. nie zaproponowano zatrudnienia, stosunek pracy wygasł 31 sierpnia 2017 r. Taki sam był skutek wobec pracowników, którzy odmówili przyjęcia zaproponowanych warunków zatrudnienia oraz którzy nie złożyli oświadczenia o ich przyjęciu.

NIK potwierdza obawy RPO 

W grudniu 2019 r. RPO wystąpił  po raz kolejny do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

W związku z analizą wyników kontroli NIK pt. „Zmiany w organizacji i funkcjonowaniu administracji rolnej” Rzecznik poprosił ministra o ocenę efektów zastosowania konstrukcji wygaśnięcia stosunków pracy przy reformie administracji rolnej. Wystąpił o uwzględnienie dodatkowych kosztów reformy, wynikających z konieczności zaspokojenia wcześniej nie przewidzianych roszczeń odszkodowawczych, dochodzonych przez zwolnionych pracowników.

Rzecznik wskazał, że NIK potwierdził obawy sygnalizowane przez niego we wcześniejszych wystąpieniach:

  • Kontrola wykazała, że zniesienie agencji i utworzenie Krajowego Ośrodka zostało nierzetelnie przygotowane i nienależycie wdrożone. Uczyniono to bez analiz efektywności działania zniesionych agencji, co spowodowało niewystarczające przygotowanie organizacyjne Krajowego Ośrodka do wykonywania przejętych zadań.  W obszarze zatrudnienia spowodowało to nadmierną redukcją liczby pracowników, bez rzetelnej kalkulacji potrzeb kadrowych uzasadnionych nowymi zadaniami Krajowego Ośrodka.
  • W regulacjach ustawowych posłużono się instytucją wygaśnięcia stosunków pracy nie dającą pracownikom należytej ochrony pracy.
  • Nie uregulowano kwestii ochrony przed utratą zatrudnienia pracowników objętych szczególną ochroną (np. kobiet w ciąży, pracowników w wieku przedemerytalnym, działaczy związkowych).

Ustawodawca pozbawia pracowników praw, które chronią sumiennie i starannie wykonujących obowiązki przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych - podkreśla Rzecznik.

RPO prezentuje konsekwentnie krytyczne stanowisko wobec nadużywania konstrukcji wygaszania stosunków pracy przez ustawodawcę przy przekształceniach sfery publicznej. Praktyka taka obniża poziom ochrony praw pracowniczych, w tym także szczególną ochronę umownego stosunku pracy.

Podobnych przypadków jest więcej

Analiza ustaw dotyczących przekształceń organizacyjnych w sferze administracji publicznej wskazuje narastającą tendencję powszechnego stosowania instytucji wygaśnięcia stosunków pracy.

RPO interweniował wcześniej w sprawach takiego wygaśnięcia stosunków pracy m.in.:

  • przy zmianach w ustawie o służbie cywilnej z 2015 r.
  • w Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej,
  • w Biurze Trybunału Konstytucyjnego,
  • przy tworzeniu Krajowej Administracji Skarbowej, w szczególności - sytuacji funkcjonariuszek Służby Celnej, którym nie zaproponowano przejścia do tej instytucji,
  • podczas prób zastosowania wygaśnięcia stosunków pracy przy reorganizacji KRS i Sądu Najwyższego,
  •  w Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.

Zastrzeżenia Rzecznika niestety ani nie zmieniły, ani nie ograniczyły praktyki rozwiązań z wykorzystaniem konstrukcji wygaśnięcia stosunków pracy.

III.7041.8.2017

TVP, PR i NCK podtrzymują powody wycofania książki Piotra Zychowicza z konkursu historycznej ksiażki roku

Data: 2020-01-15
  • TVP, Polskie Radio i Narodowe Centrum Kultury podtrzymują, że powodem wycofania książki Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony" z konkursu „Książka Historyczna Roku” była zbyt późna data jej publikacji
  • O ten tytuł mogły się ubiegać pozycje wydane między 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r. Według TVP, PR i NCK książka ukazała się w lipcu 2019 r.
  • Tymczasem wydawca wskazał, że jej dystrybucja zaczęła się jeszcze w czerwcu 2019 r.
  • Działania promocyjno-marketingowe czy realizacja usługi druku i doręczenie egzemplarzy do wydawcy nie mogą być brane pod uwagę przy określaniu daty wydania publikacji – replikują prezesi TVP i PR oraz dyrektor NCK

Rzecznik Praw Obywatelski wyjaśnia powody wycofania w październiku 2019 r. publikacji pt. „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA” z XII edycji konkursu „Książka Historyczna Roku”. Książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym.

Do jury w czasie konkursu nie wpłynęły zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów. Decyzja miała zostać podjęta z pominięciem jury oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej. Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio, IPN i Narodowe Centrum Kultury.

Jak wskazał były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz (który w związku z tą sprawą złożył rezygnację), była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki dr Piotr Gontarczyk złożył wcześniej wniosek o wykluczenie książki przez jury. Argumentował to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na kresach południowo-wschodnich. Siedmioosobowe jury odrzuciło ten wniosek.

Rzecznik nabrał wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza - zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa i debaty publicznej, w tym wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Nagroda ufundowana jest ze środków publicznych. A ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa.

RPO wystąpił do TVP, PR i NCK o wskazanie, jakie uchybienia wobec regulaminu zostały zidentyfikowane przez organizatorów.

W jednobrzmiących, choć oddzielnych, odpowiedziach prezesów TVP i Polskiego Radia oraz dyrektora NCK z listopada 2019 r. podano, że decyzja o wycofaniu z konkursu publikacji została podjęta przez organizatorów i fundatorów nagród na podstawie §7 ust. 3 regulaminu konkursu. Stanowi on: "Organizatorzy mogą odmówić przyjęcia książek lub wycofać je z Konkursu, jeżeli zostaną zidentyfikowane uchybienia wobec niniejszego Regulaminu".

Zidentyfikowanym przez organizatorów uchybieniem jest data wydania książki, niezgodna z §2 ust. 1 regulaminu. Zgodnie z nim "do danej edycji Konkursu można zgłaszać książki oraz publikacje elektroniczne (e-booki), zwane dalej „książkami" wydane w języku polskim po raz pierwszy pomiędzy 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r.". Zgodnie z treścią wpisu wydawcy do Międzynarodowego Znormalizowanego Numeru Książki ISBN 978-83-8062-564-8 oraz informacjami w opisie książki, a pochodzącymi od wydawcy, datą tą jest lipiec 2019 r.

Tym uchybieniem regulaminu szefowie TVP, PR i NCK tłumaczyli wycofanie książki z konkursu. Była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – napisali do RPO Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski.

W związku z tym prezes Domu Wydawniczego REBIS Sp. z o.o. Tomasz Szponder przedstawił RPO stanowisko wydawcy książki. W jego ocenie informacje podawane przez organizatorów konkursu o przyczynach wycofania książki są nieprawdziwe. Została ona bowiem wydana w czerwcu 2019 r. - 14 czerwca została wprowadzona na stan magazynu, 24 czerwca zaczęła się jej dystrybucja, a 27 czerwca sprzedano jej pierwsze egzemplarze.

Wskazywana przez organizatorów data 2 lipca 2019 r. jest jedynie datą rozpoczęcia akcji promocyjnej książki, którą sieć Empik umieściła jako datę „oficjalnej premiery" - podkreślił wydawca. Oświadczył, że data wydania publikacji jest zgodna z regulaminem i nie może być przyczyną jej wycofania z konkursu.

W grudniu 2019 r. Rzecznik poprosił prezesów TVP i PR oraz dyrektora NCK o wyjaśnienia co do pisma wydawcy.

W ponownie jednobrzmiących odpowiedziach z 9 i 10 stycznia 2020 r. wszyscy trzej adresaci podtrzymali swe zarzuty.

„Odnosząc się do treści pisma Pana Tomasza Szpondera, Prezesa Zarządu, reprezentującego wydawcę, tj. Dom Wydawniczy "Rebis" Spółka z o.o., wskazać należy, że przedstawione w nim argumenty na poparcie tezy, jakoby książka pt. „Wołyń zdradzony” została wydana pomiędzy 1 stycznia 2018 r., a 30 czerwca 2019 r. (wymóg Regulaminu) nie znajdują potwierdzenia w analizowanym stanie faktycznym i prawnym. Opisane działania o charakterze promocyjno-marketingowym czy też realizacji usługi druku i doręczenia fizycznych egzemplarzy do wydawcy nie mogą być brane pod uwagę przy określaniu daty wydania publikacji” – odpisali Rzecznikowi Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski.

VII.712.1.2019

Umorzono śledztwo ws. propagowania totalitaryzmu i nawoływania do nienawiści podczas Marszu Niepodległości w 2017 r. RPO odwołuje się do sądu

Data: 2020-01-13
  • RPO zaskarżył umorzenie śledztwa w sprawie propagowania totalitarnego ustroju państwa podczas Marszu Niepodległości w 2017 r. w Warszawie oraz nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym czy wyznaniowym
  • Mimo stwierdzenia licznych naruszeń prawa przez uczestników marszu, prokuratura sprawę umorzyła – z powodu niewykrycia sprawców i braku znamion przestępstwa
  • Za przestępstwo nie uznano np. noszonego przez straż marszu symbolu godła RP, w które wpisano neofaszystowski znak „krzyża celtyckiego”
  • Sam krzyż celtycki prokuratura oceniła zaś jako "niejednoznaczny symbol"
  • Przez dwa lata śledztwa ustalono tylko 10 osób, które mogły złamać prawo. Nie przeanalizowano zaś szczegółowo nagrań monitoringu i nie zbadano wpisów w mediach społecznościowych

- Umorzenie postępowania było nieuzasadnione i przedwczesne – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich w zażaleniu na postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie z 20 grudnia 2019 r. Adam Bodnar wniósł, by Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uchylił tę decyzję i zwrócił sprawę prokuraturze.

Co się działo podczas Marszu Niepodległości

Sprawę Marszu Niepodległości 11 listopada 2017 r. w Warszawie Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu. W wystąpieniu z 14 listopada 2017 r. do prokuratury napisał, że mogło dojść do naruszenia prawa: wznoszono okrzyki i niesiono transparenty, które mogły stanowić przestępstwa z art. 256 i 257 Kodeksu karnego. Ponadto używano materiałów pirotechnicznych; agresywnie zachowywano się wobec uczestników kontrmanifestacji prezentujących hasła antyfaszystowskie.

Za publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego (art. 256 Kk)  oraz za publiczne nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym lub wyznaniowym (art. 257 Kk) grozi do 2 lat więzienia.

W tym kontekście RPO zwrócił uwagę prokuratury m.in. na:

  • prezentowanie znaku krzyża celtyckiego (międzynarodowego symbolu rasizmu i ruchów supremacji białej rasy) oraz znaku „czarnego słońca” (w czasie II wojny światowej wykorzystywanego przez SS, a obecnie przez grupy neonazistowskie);
  • okrzyki „Sieg heil!”, „Biała siła, Ku Klux Klan”, „Narodowy socjalizm”;
  • rasistowskie transparenty i hasła, wprost odwołujące się do dominacji białej rasy („Europa będzie biała albo bezludna”, „Biała Europa braterskich narodów”);
  • prezentowanie transparentów i haseł o treściach antyuchodźczych i antyislamskich (baner ze stereotypowym wizerunkiem osoby pochodzenia arabskiego, która ukryta w koniu trojańskim z napisem „Islam” i trzymając tabliczkę „I’m refugee”, próbuje przekroczyć bramę Europy; transparent „Islam = terroryzm”) oraz okrzyki: „Czysta Krew, Trzeźwy Umysł”; „Polska dla Polaków”, „Cała Polska śpiewa z nami, w…..….ć z uchodźcami”).

Decyzja i ustalenia prokuratury

20 grudnia 2019 r. prokuratura umorzyła śledztwo. Oceniła, że podczas marszu doszło do przestępstw z art. 256 i 257 Kk. Jak głosi uzasadnienie umorzenia, część uczestników:

  • posiadała i prezentowała publicznie przedmioty, które oceniane obiektywnie były nośnikiem treści nawołujących do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych;
  • skandowała publicznie znieważające okrzyki, które trzeba uznać za nawołujące do nienawiści na tle różnic etnicznych, rasowych i wyznaniowych oraz takie, które (przy przyjęciu zamiaru przekonywania innych) propagowały totalitarny ustrój państwa (np „Sieg heil”);
  • wykonywała gesty jednoznacznie odwołujące się do ideologii faszystowskiej („hajlowanie”).

Za naruszające oba artykuły Kodeksu karnego uznano zatem:

  • prezentowanie transparentów: „Islam = terroryzm”, z osobą w koniu trojańskim z napisem „Islam” oraz „Europa będzie biała albo bezludna”;
  • wykonywanie gestu „hajlowania” oraz okrzyki „Sieg heil” i „Cała Polska śpiewa z nami, w……..ć z uchodźcami”, „My nie chcemy tu Islamu, terrorystów, muzułmanów”;  „Biała siła, Ku Klux Klan” i „Biała rasa, czysta krew”;
  • wypowiedź uczestnika marszu o „odsunięciu od władzy żydostwa”.

Prokuratura wskazała, że sprawcy tych czynów powinni być pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Nie doszło do tego, bo – jak podkreślono w uzasadnieniu – ich identyfikację uniemożliwiło maskowanie wizerunku niektórych uczestników. Dlatego postępowanie umorzono z uwagi na niewykrycie sprawców.

Z kolei wobec niestwierdzenia znamion przestępstw z art. 256 i art. 257 Kk umorzono śledztwo w wątku:

  • prezentowania (przez ustalone osoby) symbolu krzyża celtyckiego, umieszczonego na fladze bądź wpisanego w godło państwowe oraz na transparencie o treści „Biała Europa braterskich narodów”,
  • prezentowania (przez nieustalone osoby) haseł „Czysta Krew, Trzeźwy Umysł” oraz „Polska dla Polaków”.

Argumenty zażalenia RPO

W zażaleniu do sądu Adam Bodnar zarzucił prokuraturze, że sprawę wobec niewykrycia sprawców umorzyła bez przeprowadzenia wszystkich niezbędnych czynności zmierzających do ich identyfikacji.

Z kolei decyzję o umorzeniu części sprawy wobec braku znamion przestępstwa podjęto bez skrupulatnej oceny całości materiału dowodowego oraz wskutek sprzecznej ze wskazaniami wiedzy i logicznego rozumowania analizy symboli krzyża celtyckiego i hasła „Biała Europa braterskich narodów”. Doprowadziło to do błędnego uznania, że nie są one przestępstwem.

Ponadto odstąpiono od ustalenia sprawców przestępstwa publicznego znieważenia godła państwowego (art. 137 § 1 Kk), w które wpisano znak krzyża celtyckiego. W sposób nieuzasadniony stwierdzono, że nie godzi to w cześć i szacunek należne symbolom państwowym.

Adam Bodnar w pełni podzielił zaś stanowisko prokuratury, że przestępstwem były pozostałe symbole i hasła prezentowane podczas marszu.

RPO wniósł o uchylenie umorzenia i przekazanie sprawy prokuraturze do dalszego prowadzenia.

RPO: Nie ustalono wszystkich sprawców

Adam Bodnar nie zgadza się ze stwierdzeniem prokuratury, że zrobiono wszystko, aby ustalić tożsamość sprawców. Zebrano dużo zdjęć i nagrań z marszu. Zabezpieczono m.in. nagrania miejskiego monitoringu, pozyskano materiały od mediów i osób fizycznych. Dzięki temu wyodrębniono kilkadziesiąt wizerunków, które rozesłano policji w całym kraju.

- Z postanowienia nie wynika jednak, aby opublikowano zebrane wizerunki, co z pewnością zwiększyłoby szansę wykrycia sprawców zachowań, które zdaniem prokuratora wypełniały znamiona przestępstw motywowanych nienawiścią – stwierdził Rzecznik.

W śledztwie dużo uwagi poświęcono obecności na marszu tzw. Czarnego Bloku. Nie pozyskano jednak żadnych informacji o członkach tej skrajnie narodowej, ksenofobicznej i rasistowskiej grupy. Nie przeprowadzono np. analizy nagrań monitoringu miejskiego, która mogłaby pomóc w ustaleniu trasy dojścia tej grupy na miejsce. Nie dokonano też analizy wpisów w mediach społecznościowych, gdzie zapowiadano udział Czarnego Bloku w marszu.

W powieszeniu baneru przedstawiającego konia trojańskiego z napisem "Islam" uczestniczyły zaś osoby nie należące do żadnej formacji i nie maskujące twarzy. Nic nie wskazuje, aby przy wykorzystaniu monitoringu czy dostępnych zdjęć próbowano wyodrębnić wizerunki tych osób i opublikować je.

- W wyniku trwającego ponad dwa lata postępowania ustalono tożsamość jedynie 10 osób, co do których istniało prawdopodobieństwo, że były obecne na marszu i mogły dopuścić się zachowań godzących w porządek prawny – wskazał RPO. Dalsze czynności w większości nie pozwoliły jednak na przypisanie im sprawstwa.

Krzyż celtycki to przestępstwo

Sprawstwo potwierdzono co do dwóch osób – mężczyzny prezentującego flagę z krzyżem celtyckim (zeznał, że ”wziął ją od kogoś do potrzymania przez chwilę”) oraz obywatelki Czech, która trzymała transparent „Biała Europa bratnich narodów”.

W wątku krzyża celtyckiego i tego transparentu postępowanie umorzono jednak z braku cech przestępstwa. Stało się tak mimo opinii biegłego powołanego przez prokuraturę. Jednoznacznie ocenił on zarówno krzyż celtycki - jako alternatywę dla swastyki używają go grupy neonarodowosocjalistycznych skinheadów - jak i hasło „Biała Europa braterskich narodów”, które nawiązuje do przetworzonej ideologii neofaszyzmu oraz ruchu white supremacy.

W umorzeniu prokurator ograniczył się do uwag na temat niejednoznaczności tych symboli i haseł. Odnosząc się do krzyża celtyckiego, stwierdził, że ”jego dwuznaczność, jako symbolu wczesnochrześcijańskiego i słowiańskiego oraz substytutu swastyki, nie pozwala na przypisanie mu w sposób jednoznaczny treści o charakterze totalitarnym, faszystowskim, rasistowskim czy nawołującym do nienawiści”. Ponadto uznał, że hasło „Biała Europa braterskich narodów” niekoniecznie musi mieć charakter propagandowy.

RPO nie zgadza się z tymi ocenami. Wymowa sloganu „Biała Europa braterskich narodów” nie różni się bowiem od hasła „Europa będzie biała albo bezludna” - co potwierdził biegły. Oba hasła głoszą ideę segregacji rasowej - czyli odseparowania innych ras od ludności utożsamianej przez propagatorów segregacji z rasą białą, dla której przeznaczona ma być Europa.

Rzecznik nie podziela poglądu prokuratury, że symbol krzyża celtyckiego jest na tyle niejednoznaczny, iż nie można mu przypisać treści o charakterze totalitarnym. Ta ocena śledczych pomija opinię biegłego, który podkreślił, że jego symbolika całkowicie zmieniła się w stosunku do jego korzeni wczesnochrześcijańskich. Jeżeli krzyż celtycki, jak twierdzi biegły, używany jest jako zamiennik swastyki, to należy mu przypisać takie samo znaczenie. Z perspektywy prawa karnego jego propagowanie powinno być traktowane na równi z propagowaniem swastyki.

Krzyż celtycki nie jest bowiem ani neutralnym znakiem graficznym, ani też nie jest „niejednoznaczny”. Powszechnie jest uznawany za najczytelniejszy symbol promujący rasizm. Już wcześniej jego prezentowanie sądy uznawały za przestępstwo  (np. orzeczenia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy z 6 czerwca 2014 r., sygn. akt XVI K 1211/14 i Sądu Rejonowego w Białymstoku z 11 maja 2016 r., sygn. akt VII K 203/16).

RPO przypomina, że postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie - który na wniosek Narodowego Odrodzenia Polski wpisał symbol krzyża celtyckiego do ewidencji partii politycznych - uchylił Sąd Apelacyjny po apelacji wniesionej m.in. przez Prokuratora Okręgowego w Warszawie. W apelacji prokuratura dowodziła, że znak krzyża celtyckiego jest symbolem neofaszystowskim.

RPO: orzeł z krzyżem celtyckim znieważał godło RP

Także brak znamion czynu zabronionego był powodem umorzenia wątku znieważenia godła RP (art. 137 § 1 Kodeksu karnego). W zawiadomieniu do prokuratury z 14 listopada 2017 r. Rzecznik zwrócił uwagę na symbol krzyża celtyckiego, przełamany z symbolem białego orła, który znajdował się na czapkach wielu członków straży marszu. Prokuratura powinna była to ocenić pod kątem przestępstwa propagowania totalitarnego ustroju państwa.

Prokurator jednak nie tylko nie dokonał takiej oceny, ale nawet nie ustalił tożsamości członków straży i odstąpił od ich przesłuchania. Nie uzasadnił też, dlaczego nie było to znieważeniem godła. Nawiązał jedynie do rzekomej dwuznaczności symbolu krzyża celtyckiego, wobec czego  nie można przypisać mu jednoznacznie treści o charakterze totalitarnym, nazistowskim czy rasistowskim.

Rzecznik nie zgadza się z tym stanowiskiem. - Wpisanie w godło państwowe rasistowskiego i neofaszystowskiego symbolu, którego publiczne propagowanie samo w sobie może być traktowane jako przestępstwo, bez wątpienia stanowi obelgę dla godła państwowego. Nie sposób przy tym uznać, aby w świetle jakichkolwiek obowiązujących w Polsce norm społecznych czy obyczajowych połączenie godła państwowego ze znakiem, który według biegłego jest substytutem swastyki, uchodziło za akceptowalne – podkreślił Adam Bodnar.

Wnioski RPO

W ocenie RPO, umarzając śledztwo, prokurator uchybił obowiązkom, jakie w zakresie ochrony przed naruszającą godność dyskryminacją nakładają na Polskę ratyfikowane umowy międzynarodowe. Chodzi m.in. o Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (art. 20 ust. 2); Konwencję w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej (art. 4) czy Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (art. 14).

Europejski Trybunał Praw Człowieka niejednokrotnie podkreślał, że władze muszą użyć wszystkich dostępnych środków do zwalczania rasizmu i przemocy na tle rasistowskim, aby wzmacniać demokratyczną wizję społeczeństwa, w którym rozmaitość nie jest odbierana jako zagrożenie, ale źródło jego bogactwa.

XI.518.90.2017

30 przykładów spraw motywowanych nienawiścią. RPO upomina się u Zbigniewa Ziobry o ocenę postępowań prokuratorów

Data: 2020-01-03
  • RPO wystąpił do Prokuratora Generalnego o informacje statystyczne dotyczące spraw o przestępstwa popełnione z pobudek rasistowskich, antysemickich lub ksenofobicznych prowadzonych w 2018 roku oraz w I połowie roku 2019. Poprosił też o wskazanie, czy i kiedy wyciąg z takiej informacji statystycznej zostanie podany do wiadomości publicznej.
  • RPO przypomina, że od roku nie doczekał się precyzyjnej odpowiedzi na pytania, jak Prokuratura Generalne ocenia działania podległych jednostek w 30 konkretnych sprawach dotyczących przestępstw motywowanych nienawiścią i uprzedzeniami.
  • Ponawia więc pytanie o to stanowisko, przypominając, że nie chodzi mu o dane ogólne, ale o szczegółowe, dotyczące każdej ze wskazanych spraw.

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił Prokuratorowi Generalnemu 30 postępowań prowadzonych przez prokuratury w latach 2015-2019 w sprawach o przestępstwa motywowane nienawiścią. Zdaniem RPO w sprawach tych można było mieć wątpliwość, czy działania organów ścigania były zgodne z zasadą obiektywizmu i obowiązkiem dochowania szczególnej staranności w ujawnianiu nienawistnej motywacji po stronie sprawców. RPO poprosił prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę, by sprawdził, czy postępowania te prowadzone były prawidłowo, i czy wydawane przez prokuratorów postanowienia o umorzeniu, ewentualnie o odmowie wszczęcia śledztwa, znajdują uzasadnienie w przepisach i materiale dowodowym.

Sprawy te dotyczyły przypadków publicznego propagowania rasizmu, ustroju faszystowskiego lub innych ustrojów totalitarnych, publicznego nawoływania do nienawiści i znieważania osób lub całych społeczności z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej bądź wyznaniowej, a także gróźb karanych, kierowanych publicznie wobec określonych osób z powodu ich przynależności politycznej.

Z odpowiedzi z listopada 2019 r. wynika, że w zdecydowanej większości przypadków działania prokuratorów, a także wydawane przez nich postanowienia o umorzeniu bądź odmowie wszczęcia śledztwa, były zdaniem Prokuratora Generalnego prawidłowe. Tylko w niektórych sprawach decyzja merytoryczna kończąca postępowanie podjęta została przedwcześnie. Niestety – zauważa RPO - w odpowiedzi brak jest uzasadnienia dla prezentowanego przez Prokuraturę stanowiska.

Zdaniem RPO Prokurator Generalny nie tylko nie odniósł się merytorycznie do wątpliwości sygnalizowanych przez RPO, ale nawet nie wyjaśnił, czy w ogóle zostały one uwzględnione przy ocenie prawidłowości prowadzonych postępowań. Nie ujawnił również, w których sprawach decyzje prokuratorów okazały się przedwczesne i nie doprecyzował, na czym ich przedwczesność polegała.

Stąd ponowne wystąpienie RPO – tym razem o SZCZEGÓŁOWE informacje o ustaleniach poczynionych przez Prokuraturę podczas analizy KAŻDEJ ze wskazanych w wystąpieniu spraw.

RPO prosi również Prokuraturę o:

  • odniesienie się do jego uwag dotyczących poszczególnych postępowań przygotowawczych,
  • wskazanie, jakie kryteria zostały uwzględnione podczas analizy tych spraw, a w szczególności, czy i jak oceniane było stosowanie przez prokuratorów zasady obiektywizmu i szczególnej staranności w badaniu okoliczności sprawy, a zwłaszcza motywacji działania sprawców.
  • wskazanie, w których konkretnie sprawach decyzje prokuratorów uznane zostały za przedwczesne i co przesądziło o takiej ocenie.

Prawo RPO do występowania do prokuratury o zajęcie się sprawą

RPO polemizuje też z poglądem Prokuratury Generalnej, jakoby prokuratorzy nie byli zobowiązani do wszczynania postępowań przygotowawczych, jeśli wystąpi o to RPO powołując się na art. 14 pkt 5 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich.

RPO z przykrością zauważa, że opinia Prokuratury pozostaje w oczywistej sprzeczności zarówno z doktryną jak i orzecznictwem sądów powszechnych. Jest też niezgodna ze stanowiskiem Komitetu ONZ ds. Eliminacji Dyskryminacji Rasowej (CERD), który w przyjętych w dniu 24 września 2019 r.  

Brzmienie art. 14 pkt 5 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich nie pozostawia wątpliwości, że z przepisu tego wynika możliwość żądania wszczęcia przez uprawnionego do tego oskarżyciela postępowania przygotowawczego w sprawach o przestępstwa ścigane z urzędu. Z tego środka prawnego Rzecznik korzysta zarówno wówczas, gdy zamierza przełamać bezczynność organu powołanego do ścigania przestępstw, jak również wtedy, gdy w toku prowadzonego postępowania wyjaśniającego uzna, że w badanej sprawie mogło dojść do popełnienia przestępstwa.

Organ ścigania, do którego Rzecznik kieruje żądanie na podstawie art. 14 pkt 5 ustawy, obowiązany jest niezwłocznie wszcząć postępowanie przygotowawcze we wskazanej przez Rzecznika sprawie o przestępstwo ścigane z urzędu. Żądanie Rzecznika ma bowiem charakter zawiadomienia kwalifikowanego, które nie podlega kontroli prokuratury i weryfikacji w ramach przedprocesowych czynności sprawdzających i którego bezpośrednim skutkiem powinno być wszczęcie wspomnianego postępowania.

XI.518.7.2019

 

Emerytury kobiet' 53. Uwagi RPO do projektu rządowego

Data: 2020-01-02
  • RPO zgłosił uwagi do rządowego projektu w sprawie emerytur kobiet z rocznika 1953, które przeszły na wcześniejszą emeryturę
  • Kobiety te, dziś 66-letnie, mają emerytury niższe o nawet 30 proc. od kobiet o rok starszych lub młodszych, które pracowały tyle samo na podobnych stanowiskach
  • Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepisy, na podstawie których tak się dzieje, ale Sejm poprzedniej kadencji nie zdążył ich zmienić.
  • Teraz w rządzie trwają prace nad nowym projektem, w tym konsultacje i uzgodnienia.

Rzecznik Praw Obywatelskich zdaje sobie sprawę, jak ważny społecznie jest to problem – pytania o emerytury rocznika 1953 powtarzają się na niemal każdym spotkaniu z RPO, zaś komunikaty o działaniu Rzecznika w tym zakresie są jednymi z najbardziej popularnych w serwisie RPO.gov.pl.

Do 2012 r. przejście na wcześniejszą emeryturę nie powodowało obniżenia pełnej emerytury w momencie, gdy zainteresowany/a osiągał/a pełny wiek emerytalny. Wprowadzona wtedy zmiana dotknęła właśnie kobiety z rocznika 1953. To one w 2013 r. osiągały 60 lat i zyskiwały prawo do przeliczenia wcześniejszej emerytury na pełną (powszechną). Mężczyźni, którzy w 2013 r. osiągali pełną emeryturę (65 lat), nie byli objęci tym przepisem – bo jako urodzonych przed 1949 r. nie objęła reforma emerytalna uzależniająca wysokość emerytury od wypracowanego kapitału.

W 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, w postępowaniu z udziałem RPO (sprawa P 20/16), stwierdził, że było to niekonstytucyjne, bo kobiety podejmując decyzję o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie mogły wiedzieć, że w efekcie ich pełna (powszechna) emerytura będzie niższa.

Zgodnie z Konstytucją (art. 190 ust. 4) wyrok TK powinien być podstawą do wznowienia postępowania i zmiany decyzji ZUS. Jednak ponieważ analiza problemu zajęła Trybunałowi prawie ponad trzy lata, minął czas na występowanie do ZUS z wnioskami o zmianę decyzji. Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego (art. 146) nie można uchylać decyzji, jeśli od jej wydania minęło pięć lat (to generalna zasada prawa, dzięki której obywatel można polegać na prawomocnych decyzjach i podejmować na ich podstawie dalsze wiążące kroki).

W razie przekroczenia pięcioletniego terminu państwo może naprawić swój błąd ustawą. Nie udało się tego zrobić w poprzedniej kadencji, mimo inicjatywy senackiej. W ostatniej chwili, na wniosek premiera, projekt spadł z porządku obrad ostatniego posiedzenia Sejmu (tego, które zaczęło się przed wyborami a skończyło już po).

Informacyjnie warto wskazać, że w niektórych sądach zapadają nieprawomocne jeszcze wyroki korzystne dla ubezpieczonych, dopuszczające wznowienie postępowanie w  związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego: np. wyroki: Sądu Okręgowego w Łomży z 18 października 2019 r., III U 428/19; Sądu Okręgowego w Legnicy z 7 października 2019 r., V U 317/19;  Sądu Okręgowego w Gliwicach z 18 września 2019 r. IX U 809/19; Sądu Okręgowego w Łodzi z 14 października 2019 r., VIII U 1476/19; Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z 31 października 2019 r., IV U 1046/19). Nie jest to jednak reguła, a poza tym ZUS skarży te wyroki w apelacji. Dlatego zmiana prawa jest potrzebna.

W nowej kadencji zmianami prawa zajął się od nowa Senat (druk senacki nr 12 S), a jednocześnie ruszyły prace na szczeblu rządowym (nr w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów  - UB1).

RPO w piśmie do sekretarza stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Stanisława Szweda zwraca uwagę na kilka problemów w projekcie. Ma przy tym nadzieję, że usuwanie usterek nie spowoduje spowolnienia prac nad projektem:

  • projekt obejmuje swoim zakresem osoby, które prawo do emerytury mają ustalone na podstawie wniosku złożonego przed dniem 6 czerwca 2012 r.  Jest to data publikacji zakwestionowanej teraz przez TK nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach. Ustawa ta weszła jednak w życie z dniem 1 stycznia 2013 r. i taka powinna być data graniczna.
  • pozytywnie należy ocenić to, że ustawą mają zostać objęte także te osoby, których prawo do wcześniejszej emerytury wynika z innej podstawy prawnej niż objęty zakresem wyroku Trybunału Konstytucyjnego art. 46 ustawy emerytalnej.
  • z drugiej strony projekt ogranicza krąg ubezpieczonych do tych urodzonych jedynie w 1953 r., w odróżnieniu od senackiego projektu ustawy. Wydaje się, że słuszniejszym będzie określenie zakresu podmiotowego ustawy bez ograniczenia wynikającego z odwołania się jedynie do rocznika 1953.
  • w projektowanym art. 194j przewidziano, że ponowne ustalenie emerytury powszechnej nastąpi z urzędu. Z kolei w art. 2 mowa jest o konieczności złożenia wniosku o ponowne ustalenia podstawy obliczenia emerytury, co jest niespójnością.

III.7060.993.2019

RPO upomina się u władz Gdańska o prawa rodzin romskich, którym grozi eksmisja

Data: 2019-12-23
  • Kilku rodzinom romskim z dziećmi grozi w Gdańsku eksmisja, bo zajmują dom na dziko.
  • Właściciel domu ma prawo upominać się o swoją własność. RPO zwraca jednak uwagę prezydentce Gdańska Aleksandrze Dulkiewicz, że dramatycznej sytuacji Romów nie rozwiąże się stosując tylko przepisy o własności.
  • Brak środków utrzymania skazuje tę społeczność na życie w warunkach urągających godności ludzkiej, często na samowolnie zajętych posesjach, z ograniczonym dostępem do wody czy energii elektrycznej, za to z ciągłym zagrożeniem eksmisją.
  • Potrzebne są szersze działania społeczne, dzięki którym rodziny zagrożone skrajnym ubóstwem będą mogły stanąć na nogi.
  • RPO podaje przykład Wrocławia: tam działający od trzech lat „Program na rzecz Romów rumuńskich - mieszkańców Wrocławia” i wspólne działania samorządu i organizacji pozarządowych przyniosły efekty.

Do Biura RPO dotarły informacje o postępowaniu eksmisyjnym toczącym się przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Północ (sygn. akt I C 1011/19), w którym właściciele budynku przy ul. Wenus 63 domagają się od kilku rodzin romskich z Rumunii, ale od wielu lat żyjących w Polsce, opuszczenia bezprawnie użytkowanej nieruchomości.

RPO nie kwestionuje, że właściciele mają prawo do upominania się o swój dom. Pytanie jednak, jaką pomoc otrzymają Romowie od miasta.

Pozew o eksmisję obejmuje obecnie dwie rodziny: czworo dorosłych i ośmioro dzieci. Wiadomo jednak, że przy ul. Wenus 63 mieszka znacznie więcej osób. Akta postępowania eksmisyjnego zawierają listę aż 12 rodzin, łącznie 67 osób (26 dorosłych i 41 dzieci), które prawdopodobnie, w razie rozszerzenia powództwa i orzeczenia przez sąd eksmisji, będą zdane wyłącznie na pomoc miasta.

Warto przy tym odnotować, że miasto Gdańsk przystąpiło do postępowania eksmisyjnego jako interwenient uboczny po stronie właściciela domu (powoda). Miasto zakwestionowało już prawo dwojga pozwanych do lokalu socjalnego.

Jak pomóc Romom?

Rzecznik od wielu lat z niepokojem obserwuje sytuację Romów pochodzących głównie z Rumunii i Bułgarii, którzy zdecydowali się osiedlić w Polsce, w Gdańsku, Wrocławiu czy Poznaniu. Wielokrotnie podejmował interwencje na rzecz tych społeczności. Celem było zwykle przekonanie samorządów o potrzebie udzielenia Romom pomocy niezbędnej do poprawy warunków ich egzystencji. Nie ma bowiem wątpliwości, że w zdecydowanej większości Romowie nie są w stanie samodzielnie poprawić swojej sytuacji. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, ale dominujące znaczenie ma skrajne i chroniczne ubóstwo, które jest jednocześnie skutkiem i przyczyną całkowitego wykluczenia Romów z życia ekonomicznego i społecznego.

Brak środków utrzymania skazuje tę społeczność na życie w warunkach urągających godności ludzkiej, często na samowolnie zajętych posesjach, z ograniczonym dostępem do wody czy energii elektrycznej, za to z ciągłym zagrożeniem eksmisją. Kolejne eksmisje czy likwidacje samowolnie budowanych osiedli, nawet jeśli odbywają się zgodnie z obowiązującym prawem i z zachowaniem procedur administracyjnych czy sądowych, nie stanowią żadnego rozwiązania. Pogłębiają tylko poczucie wykluczenia i nieufności wobec władz lokalnych, pozostawiając jednocześnie Romów na marginesie życia społecznego. 

Jedyną nadzieją na poprawę sytuacji Romów jest kompleksowa i wielopłaszczyznowa pomoc ze strony samorządów, obejmująca nie tylko pomoc mieszkaniową, ale też aktywizację zawodową, wsparcie w dziedzinie edukacji, poprawę dostępu do świadczeń zdrowotnych, a także działania integracyjne, pozwalające na włączenie Romów do lokalnej społeczności.

Przykład Wrocławia

Przykładem takiej strategii bez wątpienia może być funkcjonujący od 2016 r. we Wrocławiu Program na rzecz Romów rumuńskich - mieszkańców Wrocławia. W kolejnych etapach Program ten przewidywał m.in. utrzymywanie tzw. mieszkań treningowych dla rodzin romskich, zapewnienie dzieciom i młodzieży dostępu do edukacji powszechnej, a osobom dorosłym do edukacji zawodowej, uregulowanie niezbędnych kwestii prawnych związanych m.in. z pobytem i pracą Romów, jako cudzoziemców, w Polsce, a także pomoc asystencką, zmierzającą do usamodzielnienia się beneficjentów, a zwłaszcza do ich niezależności finansowej. Wiele z tych działań, przy wsparciu ze strony miasta i organizacji pozarządowych, wpłynęło na poprawę sytuacji Romów.

Obecnie większość osób mieszkających we Wrocławiu ma dokumenty poświadczające rejestrację pobytu na terenie Polski, dzięki czemu mogą korzystać z usług publicznych i mają dostęp do opieki zdrowotnej. Dzieci uczęszczają do szkół, a część osób dorosłych znalazła zatrudnienie zapewniające stały dochód. Niestety, pewna część rodzin romskich we Wrocławiu nadal mierzy się z problemami mieszkaniowymi – bez wątpienia jest to największe wyzwanie dla samorządu. Mimo pewnych trudności w realizacji wspomnianego Programu warto sięgnąć do przewidzianych w nim rozwiązań, a także odwołać się do doświadczeń wrocławskiego samorządu i tamtejszych organizacji pozarządowych.

Czy Gdańsk ma taką strategię jak Wrocław? Jaka pomoc zostanie udzielona rodzinom romskim po eksmisji z Wenus 63?

XI.816.15.2019

Parlament Europejski potępia dyskryminację i mowę nienawiści wobec osób LGBTI w sferze publicznej, w tym polskie „strefy wolne of LGBTI”

Data: 2019-12-19
  • 18 grudnia Parlament Europejski przyjął rezolucję „w sprawie dyskryminacji osób LGBTI i nawoływania do nienawiści do nich w sferze publicznej, w tym stref wolnych od LGBTI”
  • Przypomina w nim wszystkim państwom członkowskim, że są zobowiązane chronić osoby LGBTI przed nierównym traktowaniem, przemocą i innymi naruszeniami ich praw człowieka. Wzywa też do działania Komisję Europejską
  • Dokument w sposób bezpośredni odnosi się do sytuacji w Polsce – ataków na osoby LGBTI ze strony władz publicznych, w tym przyjmowania uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył wybrane uchwały rad gminnych do 5 Wojewódzkich Sądów Administracyjnych

Rzecznik Praw Obywatelskich jako niezależny organ ds. równego traktowania zwraca uwagę na rezolucję Parlamentu Europejskiego z 18 grudnia, będącą reakcją na eskalację uprzedzeń i agresji wobec osób LGBTI w państwach członkowskich UE, w tym ze strony organów publicznych i osób pełniących funkcje publiczne. W stanowisku tym Parlament kompleksowo odnosi się do skali dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową – porusza m.in. takie kwestie jak bezpieczeństwo przed homo- bi- i transfobiczną przemocą, sytuacja uczniów LGBTI w szkołach, czy zagrożenia związane z mową nienawiści w przestrzeni publicznej. Parlament podkreśla przy tym, że fala naruszeń praw człowieka osób LGBT, którą można zaobserwować w Europie, jest niezgodna z fundamentalnymi prawami Unii Europejskiej oraz wzywa państwa członkowskie i Komisję Europejską do jej powstrzymania.

W dokumencie przywołano bezpośrednio przykłady dyskryminujących działań władz publicznych różnych państw członkowskich, w tym Polski. Parlament Europejski wprost potępił m.in. przyjmowanie przez polskie samorządy uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”, uznając je za skrajnie dyskryminujące i ograniczające swobodę przemieszczania się przysługującą wszystkim obywatelom UE. Zaapelował przy tym do Komisji Europejskiej, by oceniła, czy utworzenie w Polsce „stref wolnych od LGBT” narusza prawo pierwotne UE oraz, aby wydała w tej sprawie uzasadnioną opinię.

Jeśli Komisja Europejska uzna, że na skutek działania władz samorządowych Polska uchybiła zobowiązaniom wynikającym z Traktatów i naruszyła prawo UE, powinna w tym kontekście ocenić też wykorzystywanie przez Polskę unijnych źródeł finansowania. Parlament Europejski przypomina w rezolucji, że unijne fundusze strukturalne i inwestycyjne nie mogą być wykorzystywane do celów dyskryminacyjnych, a warunkiem ich otrzymania  jest działanie zgodnie z zasadą równego traktowania. Wzywa więc Komisję do sprawdzenia, czy i jak polskie samorządy, które przyjęły uchwały naruszające prawa osób LGBTI wydatkują fundusze Unii Europejskiej.

Chociaż Rezolucja Parlamentu Europejskiego nie ma mocy wiążącej, jest niezwykle ważnym głosem sprzeciwu wobec rosnącej skali naruszeń praw człowieka osób LGBTI. Stanowi też wyraźny sygnał dla Polski, że w Unii Europejskiej nie ma miejsca na dyskryminację tej grupy społecznej, a nierówne traktowanie ze strony władz publicznych, takie jak przyjmowanie uchwał wyznaczających „strefy wolne of LGBT”, jest niedopuszczalne w świetle prawa unijnego.

Niezgodność samorządowych uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” z przepisami prawa stwierdził też Rzecznik Praw Obywatelskich. Z tego względu zaskarżył wybrane uchwały na drodze sądowo-administracyjnej – pierwsze pięć skarg wniesiono 9 grudnia 2019 r. do pięciu różnych wojewódzkich sądów administracyjnych, a prace nad kolejnymi są kontynuowane. W świetle wezwania skierowanego do Polski przez Parlament Europejski – aby zgodnie z prawem krajowym i zobowiązaniami międzynarodowymi unieważniła uchwały uderzające w prawa osób LGBTI – Rzecznik wyraża nadzieję, że rozstrzygnięcia sądów w zainicjowanych przez niego postępowaniach uwzględnią to stanowisko.

Jednym z największych zagrożeń związanych z naruszeniami praw człowieka osób LGBTI ze strony władz publicznych – w tym poprzez przyjmowanie uchwał o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – jest przekonanie o legalności i bezkarności takich działań. Z tego względu Rzecznik Praw Obywatelskich, realizując powierzone ustawą zadania, stanowczo reaguje na wszelkie przejawy dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową w sferze publicznej. Reakcja także ze strony Parlamentu Europejskiego to ważne wsparcie w przeciwdziałaniu eskalacji uprzedzeń wobec osób LGBTI i próbom wykluczenia tej grupy społecznej.

Nowe fakty ws. książki Piotra Zychowicza. RPO prosi TVP, PR i NCK o wyjaśnienia

Data: 2019-12-17
  • TVP, Polskie Radio i Narodowe Centrum Kultury twierdzą, że powodem wycofania książki Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony" z konkursu „Książka Historyczna Roku” była zbyt późna data jej publikacji
  • O ten tytuł  mogły się bowiem ubiegać pozycje wydane między 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r. Według TVP, PR i NCK książka ukazała się w lipcu 2019 r.
  • Tymczasem wydawca wskazuje, że jej dystrybucja zaczęła się w czerwcu 2019 r.
  • RPO poprosił prezesów TVP i PR oraz dyrektora NCK o wyjaśnienia w tej sprawie

W październiku 2019 r. z XII edycji konkursu „Książka Historyczna Roku” wycofano publikację pt. „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”. Decyzja miała zostać podjęta z pominięciem jury konkursu oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej. Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio, IPN i Narodowe Centrum Kultury.

Jak wskazał były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz, który w związku z tą sprawą złożył rezygnację, była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki dr Piotr Gontarczyk złożył wcześniej wniosek o wykluczenie książki przez jury. Argumentował to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na kresach południowo-wschodnich. Siedmioosobowe jury odrzuciło ten wniosek.

Książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym. Do jury w czasie konkursu nie wpłynęły zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów.

Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza - zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa i debaty publicznej, w tym wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Nagroda ufundowana jest ze środków publicznych. A ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa.

RPO wystąpił do TVP, PR i NCK o wskazanie, jakie uchybienia wobec regulaminu konkursu zostały zidentyfikowane przez organizatorów.

W jednobrzmiących, choć oddzielnych, odpowiedziach prezesów TVP i Polskiego Radia oraz dyrektora NCK podano, że decyzja o wycofaniu z konkursu publikacji Piotra Zychowicza została podjęta przez organizatorów i fundatorów nagród na podstawie §7 ust. 3 regulaminu konkursu. Stanowi on: "Organizatorzy mogą odmówić przyjęcia książek lub wycofać je z Konkursu, jeżeli zostaną zidentyfikowane uchybienia wobec niniejszego Regulaminu".

Zidentyfikowanym przez organizatorów uchybieniem jest data wydania książki, niezgodna z §2 ust. 1 regulaminu. Zgodnie z nim "do danej edycji Konkursu można zgłaszać książki oraz publikacje elektroniczne (e-booki), zwane dalej „książkami" wydane w języku polskim po raz pierwszy pomiędzy 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r.". Zgodnie z treścią wpisu wydawcy do Międzynarodowego Znormalizowanego Numeru Książki ISBN 978-83-8062-564-8 oraz informacjami w opisie książki, a pochodzącymi od wydawcy, datą tą jest lipiec 2019 r.

Tym uchybieniem regulaminu szefowie TVP, PR i NCK tłumaczyli wycofanie książki z konkursu. Była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – napisali do RPO Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski.

W związku z tym prezes Domu Wydawniczego REBIS Sp. z o.o. Tomasz Szponder przedstawił RPO stanowisko wydawcy książki. W jego ocenie informacje podawane przez organizatorów konkursu o przyczynach wycofania książki Piotra Zychowicza są nieprawdziwe. Książka została wydana w czerwcu 2019 r. (14 czerwca została wprowadzona na stan magazynu, 24 czerwca zaczęła się jej dystrybucja, a 27 czerwca sprzedano jej pierwsze egzemplarze).

Wskazywana przez organizatorów data 2 lipca 2019 r. jest jedynie datą rozpoczęcia akcji promocyjnej książki, ktorą sieć Empik umieściła jako datę „oficjalnej premiery" - podkreślił wydawca.

Wskazał, że data wydania publikacji jest zgodna z regulaminem i nie może być przyczyną jej wycofania z konkursu.

VII.712.1.2019

“Pomoc wzajemna – społeczeństwo obywatelskie. Znaczenie i rola usług opieki wytchnieniowej oraz wolontariatu wśród seniorów”

Data: Od 2019-12-16 do 2019-12-17
  • Opieka wytchnieniowa to pomoc dla opiekuna osoby zależnej – by mógł odpocząć, załatwić swoje sprawy, w tym zająć się własnym zdrowiem.
  • RPO, który wraz z ekspertami współpracującymi z jego Biurem przygotował systemowy Model wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania, zwraca w nim uwagę na znaczenie dobrej organizacji dziennych form opieki nad seniorami.
  • Nikt nie chciałby na starość trafić do domu opieki  - z dala od znajomych kątów, ludzi, drzew i zwierząt. Jak sprawić, by było to możliwe, choć powoli siły człowieka opuszczają? Kluczem są usługi opiekuńcze.
  • Zapewnienie właściwej opieki w środowisku zamieszkania może mieć decydujące znaczenie dla jakości życia osoby starszej.

Senior powinien mieć dostęp do dopasowanych indywidualnie usług opiekuńczych świadczonych w miejscu zamieszkania, wspierających go w prowadzeniu gospodarstwa domowego, pomagających w zaspokajaniu codziennych potrzeb życiowych, opieki higienicznej, rozwijaniu kontaktów ze środowiskiem i rodziną.

Dziś w dużej mierze – choć tak być nie powinno – usługi opiekuńcze świadczone są przede wszystkim przez członków rodziny seniora. Wspólnota lokalna lokalna może zacząć wywiązywać się ze swych obowiązków także organizując tym opiekunom opiekę wytchnieniową (RPO zwraca jednak uwagę, że wsparcia dla seniorów nie może się ograniczać do jednego rozwiązania, musi być kompleksowe)

Pierwszy dzień konferencji w Warszawie był poświęcony rozmowom o opiece wytchnieniowej.

Stwierdzono, że potrzebne są rozwiązania na szczeblu krajowym i zmiany w orzecznictwie, żeby nastąpiła poprawa sytuacji opiekunów i tym samym osób potrzebujących wsparcia, ale były też głosy, że nie ma potrzeby czekać na działania rządu i na poziomie lokalnym można wprowadzać rozwiązania poprawiające jakość życia opiekunów zarówno nieformalnych jak i formalnych.

Mówiono także o możliwościach stosowania rozwiązań z wykorzystaniem technologii informatycznych dla osób z chorobami otępiennymi. Np. projekt IONIS zakłada wykorzystanie technik lokalizacji osób i obiektów (np. kluczy), platforma z systemem sensorów pozwala na monitorowanie snu, stanu zdrowia, upadki itp., i może stanowić wsparcie dla osób chorych oraz ich opiekunów, w miejscu zamieszkania, a także poza domem.

Głos zabrali:

  • senator Jan Libicki,
  • poseł Michał Szczerba,
  • prof. dr hab. Tadeusz Parnowski - psychogeriatra,
  • Elżbieta Lanc – członkini Zarządu Województwa Mazowieckiego,
  • Marzena Świeczak – burmistrzyni Garwolina,
  • Krystyna Lewkowicz – prezeska Fundacji Ogólnopolskie Porozumienie UTW,
  • Jakub Wygnański z Pracownia Badań i Innowacji Społecznych Stocznia,
  • Piotr Kuźniak z Fundacji Imago,
  • dr n. med. Elżbieta Kozak-Szkopek – wojewódzka konsultantka w dziedzinie geriatrii,
  • Jarosław Gnioska – dyrektor Centrum Alzheimera w Warszawie,
  • Blanka Długi z OPS w Rybniku,
  • Maria Leszczyńska – prezeska Siedleckiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera.

W drugim dniu konferencja dotyczyła wolontariatu osób starszych.

Wolontariat to dobrowolna praca na rzecz organizacji społecznej bez wynagrodzenia.

Wolontariuszy na świecie jest ponad miliard. Gdyby stworzyć z nich państwo to pod względem zajęliby 3. miejsce, po Chinach i Indiach, a po przeliczeniu ich pracy na pieniądze stanowiliby 6. potęgą gospodarczą na świecie.

Zorganizowanie dobrze działającego wolontariatu głównie zależy od koordynatora, który będzie potrafił przedstawić ofertę dla indywidualnego wolontariusza, zmotywować do aktywności, zapewnić miłą atmosferę i słuchać wolontariusza i pytać co chce robić. Dobrze jest znaleźć ambasadora – seniora – wolontariusza, bo dobry przykład przyciąga.

Dobre praktyki wolontariatu osób starszych zaprezentowały: Joanna Dolińska-Dobek – dyrektorka Centrum Aktywności Międzypokoleniowej Nowolipie (Wolontariat Senioralny w CAM „Nowolipie”), Marta Białek-Graczyk - prezeska Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę” (Seniorzy w akcji – wolontariat osób starszych), Marta Płowiec z Fundacji im. Lesława Pagi (Edukowanie Seniorów narzędziem współpracy międzypokoleniowej).

O wolontariacie rozmawiali:

  • Ewa Kulisz z Fundacji Park Śląski,
  • Ewa Paga z Fundacji im. Lesława Pagi,
  • Emilia Białek – wolontariuszka Parku Śląskiego,
  • prof. dr hab. Piotr Błędowski - Szkoła Główna Handlowa.

W załączeniu prezentacja Ewy Kulisz o wolontariacie. Szczególną uwagę warto zwrócić na slajd wymieniający korzyści płynące z wolontariatu dla seniora i organizacji społecznej; slajd: od czego zacząć czyli jak zarzucić wędkę; oraz slajd pokazujący jak utrzymać wolontariat osób starszych.

 

Nagrania konferencji są dostępne pod adresem:

https://www.youtube.com/watch?v=uJz0HdJFtfM dzień I

https://www.youtube.com/watch?v=QhV7J4S3SH8 dzień II

W konferencji udział wzięły: Barbara Imiołczyk i Ewa Tułodziecka-Czapska. Dyżur prawny pełniły: Hanna Piotrkowicz i Anna Kania z BRPO

Ruchy kobiece – gdzie jesteśmy? - sesja 37 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Kryzys demokracji w Polsce nie ominął problematyki praw kobiet. Dla zaangażowanych w obronę praw kobiet ostatnie lata są trudną próbą.
  • Nasilające się w społeczeństwie nastroje radykalne, ograniczenia finansowe czy otwarte kwestionowanie potrzeby podejmowania działań w tym obszarze równego traktowania kobiet i mężczyzn budził obawy nie tylko aktywistek/ów działających na rzecz praw kobiet, ale także międzynarodowych organów praw człowieka.
  • Paradoksalnie, kiedy jednak działanie na rzecz praw kobiet stało się jeszcze trudniejsze, pojawiły nowe formy aktywności obywatelskiej i stworzyły nowe możliwości działania.

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem obserwuje, że na przestrzeni ostatnich lat działalność organizacji wspierających prawa kobiet i dziewcząt staje się coraz bardziej utrudniona.

Przedstawiciele władzy publicznej przedstawiają teorię płci społeczno-kulturowej jako ideologię stwarzającą zagrożenie dla rodziny, demoralizującą młodzież i propagującą homoseksualizm. W takiej atmosferze działania organizacji społecznych pomagających potrzebującym (i wykonujących część zadań państwa) są naprawdę utrudnione.

Zdarzają się też działania wprost wymierzone w organizacje pozarządowe i w ich działaczy i działaczki. Rzecznik interweniował m.in. w sprawach przeszukania siedzib Centrum Praw Kobiet w Warszawie, Gdańsku, Łodzi i Zielonej Górze, Stowarzyszenia BABA w Zielonej Górze, dzień po „czarnym proteście”, czy odmowie przyznania środków publicznych rozdzielanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości organizacjom pozarządowym z wieloletnim doświadczeniem w obszarze przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i dzieci.

RPO wyraża obawę, że takie działania mogą prowadzić do wystąpienia tzw. efektu mrożącego i zniechęcać do podejmowania inicjatyw na rzecz praw kobiet i dziewcząt.

Jak zmienił się obraz społeczeństwa obywatelskiego w ostatnich latach i jak możemy to wykorzystać w dążeniach do równości kobiet i mężczyzn? Czy mogą one pomóc powstrzymać regres w obszarze równouprawnienia płci w Polsce? Jakie strategie przyjąć i jakie działania podjąć, gdy działaczki na rzecz kobiet nie mogą liczyć na wsparcie państwa?

Ten temat podjęły w ramach 37. sesji Katarzyna Bierzanowska, aktywistka działająca na rzecz osób z niepełnosprawnością ruchową, współzałożycielka Kolektywu Artykuł 6 – nieformalnej grupy kobiet z niepełnosprawnościami i ich sojuszniczek/ków, dr Elżbieta Korolczuk - wykładowczyni na Uniwersytecie Södertörn w Sztokhomie, specjalistka w obszarze badań ruchów społecznych, obywatelstwa i rodzicielstwa, dr Anita Kucharska-Dziedzic - założycielka i prezeska od 20 lat Stowarzyszenia BABA – organizacji pomagającej osobom pokrzywdzonym przemocą, obecnie posłanka na Sejm IX kadencji; Ajla van Heel – p.o. szefa Działu ds. Demokratycznych Rządów i Równouprawnienia, ODIHR. Specjalistka w dziedzinie wspierania partycypacji politycznej kobiet. 

Dyskusję moderowała Agnieszka Grzybek - tłumaczka, redaktorka, działaczka społeczna i polityczna, ekspertka równościowa, współzałożycielka Fundacji na rzecz Równości i Emancypacji STER.

„Jeśli chodzi o ruch kobiecy, to nie jest różowo – wręcz jest bardzo czarno, nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach”

Agnieszka Grzybek rozpoczęła dyskusję od przytoczenia  badań Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn Gender Index:  - Polska zajmuje 5. miejsce od końca i zanotowała największy regres. Z raportów publikowanych po wizytach Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka w ostatnich latach wynika też, że władze publiczne nie robią nic, żeby poprawiać sytuację, w szczególności w obszarze praw reprodukcyjnych. Siedzimy obecnie na bombie zegarowej – pod względem prób zaostrzenia ustawy aborcyjnej, prób wypowiedzenia przez rząd Konwencji Stambulskiej.

- Mówiąc o prawach kobiet musimy zaznaczać, o jakim obszarze mówimy. Jeśli chodzi o prawa polityczne, w Europie można zauważyć postęp, na przestrzeni ostatnich 10 lat liczba kobiet w parlamentach wzrosła z 20% do 30%. To dobry postęp, chociaż to nadal za mało. Według przygotowywanych przez nas statystyk i analiz, jeśli tempo zmian będzie takie jak obecnie, parytet (50 % kobiet w parlamentach) osiągniemy dopiero za 50 lat. To całe pokolenie. Chciałabym też zwrócić uwagę na ruch #Metoo, który otworzył nowy rozdział, jeżeli chodzi o mówienie o przemocy wobec kobiet.  #Metoo przyniosło jednak zmianę w niektórych społeczeństwach – niektóre państwa podjęły na jego skutek jakieś działania, inne nie. Trendy są różne – zauważyła Alja van Heel.

Dr Korolczuk zauważyła, że ruchy kwestionujące potrzebę działania na rzecz kobiet nie są nowym zjawiskiem – zaczęły się one rozwijać już w latach 90.  Teraz jednak mają inny charakter, skupiają się na obronie rodziny i polityce społecznej, co sprawia, że są dla wielu osób bardzo interesującą propozycją. Także populistyczne i konserwatywne partie polityczne nawiązują relacje z ultrakonserwatywnymi organizacjami i siłami, od których adaptują postulaty i język – tak jest w Polsce, ale też na przykład we Włoszech. Te partie polityczne są często znacznie bardziej konserwatywne niż społeczeństwo, nawet niż ich wyborcy. We Włoszech, w których teraz prowadzę badania, rodzi się obecnie bardzo silny ruch, wyrastający jako kontra do tej nowej antygenderowej fali. Te nowe ruchy złożone z kobiet przyjmują często język populizmu lewicowego, podkreślają, że to one reprezentują lud, są ludem, sprzeciwiają się elitom. To przełamuje podział zakładający, że lud jest konserwatywny, a poglądy liberalne i otwarte są zarezerwowane dla elit. Odbiera prawicowym populistom monopol na reprezentowanie ludu. W kontekście polityki, możemy myśleć o tym jak o szansie na zmiany. Na przykład w Polsce po ostatnich wyborach do parlamentu udało się dostać wielu kobietom reprezentującym feministyczne ruchy. Dzięki temu władza staje się bardziej transparentna, bardziej dostępna dla obywatelek, dowiadujemy się co dzieje się na korytarzach sejmowych i mamy szanse na wpływ na procesy decyzyjne. Uważam, że strategia wchodzenia do polityki ma przyszłość. Mam nadzieję ze te efekty zobaczymy w ciągu 10 lat.– podkreśliła Elżbieta Korolczuk.

Katarzyna Bierzanowska zauważyła, że w przypadku kobiet z niepełnosprawnościami, wyzwania są dużo szersze, ale też szanse są dużo szersze, bo niepełnosprawność to temat mniej kontrowersyjny. Gdybyśmy wdrożyli narracje osób z niepełnosprawnościami w ramach ruchów kobiet, mielibyśmy szansę wygrać więcej – uważam, że to niewykorzystany potencjał. Wiele tematów wciąż nie bierze się jednak pod uwagę, np. rozmawiając o przemocy wobec kobiet i wykluczeniu często problemy kobiet z niepełnosprawnościami nie są uwzględniane, a przecież jesteśmy grupą najbardziej na to wykluczenie narażone. Cieszy mnie natomiast, że coraz więcej organizacji zaczyna myśleć bardziej przekrojowo, zauważa, że wykluczenie kobiet i osób z niepełnosprawnościami to podobne mechanizmy, a mówiąc o niepełnosprawności mniej narażamy się na negatywne reakcje środowisk konserwatywnych. Potrzeba zatem więcej sojuszy. My staramy się działać jak najwięcej, w ramach kolektywu Artykuł 6. Kolektyw Artykuł 6 jest czymś, co nas jednoczy i wzmacnia nasz głos. Kiedy rozpoczynałyśmy, nie wiedziałyśmy jaki będzie odzew. Był olbrzymi! Wyszły historie, które nas upewniły nas, że temat jest nieruszony. Kolektyw to dobry start, cieszy mnie to ze mogłyśmy głośno mówić o dostępie do usług ginekologicznych, ale nie mając jednak systemowego wsparcia finansowego nie można oczekiwać, że jako jeden kolektyw zrewolucjonizujemy sytuację. Odczarowywanie jest po obu stronach – zachęcamy do współpracy środowisko feministyczne, a z drugiej strony ścieramy się ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami, które często nie chce przyjmować perspektywy kobiecej. Startu i siły musimy szukać właśnie w tej współpracy. Chociaż bardzo często wciąż mierzymy się z takimi problemami jak to, że jeżdżąc na wózku nie mogę pojawić się w mediach, bo nagranie jest na drugim piętrze bez windy.

Anita Kucharska-Dziedzic: Obecnie wiele organizacji kobiecych, których celem się działanie z ludźmi i dla ludzi przyjmuje strategie przetrwania. Organizacje muszą więc przetrwać finansowo, co nie jest łatwym zadaniem. Organizacjom z dużych miast jest trochę łatwiej – mają większe możliwości pozyskania partnera biznesowego czy uzyskania środków od potężnego samorządu. Z mojej perspektywy organizacji w mniejszych miastach przetrwało niewiele – jeśli nie mają środków samorządowych, środków państwowych, przenoszą się do sfery wirtualnej i w dużej części opierają się na pracy wolontariuszy. Jest im bardzo trudno, zostaje tylko życzliwość obywateli. A tutaj jest tak długa kolejka, że społeczeństwo opozycyjne w obecnych realiach politycznych często natomiast wspiera największe organizacje, które mają największe szanse na przetrwanie.

Zmieniamy lokale na miejsce, tańsze, daleko poza centrum. Otwieramy się na inne projekty, otwieramy się na inne grupy. Większość sił idzie w takiej sytuacji na walkę o przetrwanie, a nie na mobilizację do działania. Pokazałyśmy siłę symboliczną. Wiele kobiet wyszło ze strefy komfortu, nie wiem czy na ulice wyszło milion osób, ale w Internecie na pewno było nas tyle. Zmobilizowałyśmy ludzi – rządzący boją się teraz buntu przy próbach zaostrzenia ustawy aborcyjnej.

Ruchy kobiece wprowadziły sporo kobiet do parlamentu. Będziemy składać projekty, nawet jeśli nie uda się ich przeforsować to przynajmniej będzie dyskusja. Kobiety mogą więc mieć poczucie, że ktoś je reprezentuje, będą wysłuchania publiczne dla organizacji pozarządowych, w tym organizacji kobiecych. Moją strategią jest, aby działać małymi krokami. Zmieniać pojedyncze przepisy, załatwiać drobne interesy różnych grup, dzięki czemu nawet jeśli nie uda nam się przeprowadzić dużych zmian systemowych (ze względu na arytmetykę sejmową), kobiety poczują, że kobiety w parlamencie dają im siłę i omnipotencję. Wierzę w tą metodę małych kroków i w tym kontekście jestem optymistką.

Żeby uratować społeczeństwo obywatelskie – nie tylko to na ulicach, ale to zrzeszone w ramach lokalnych organizacji – warto przekazywać 1% na małe organizacje, które inaczej nie mają szans przetrwać.

Ajla van Heel: Debata nad tym, kim jest ruch kobiecy i kogo w związku z tym wspierać, toczy się w wielu państwach. Czy to małe organizacje lokalne, czy duże, czy kobiety parlamentarzystki? Jakich sojuszników ruchy kobiece potrzebują? Czy będą to mężczyźni? Media, które mogłyby nas przedstawiać w mniej stereotypowy sposób? Uważam, że powinnyśmy umieszczać się w tych ciasnych ramach - fragmentaryzacja ruchu kobiecego do niczego dobrego nie prowadzi. Musimy działać razem, w jednym celu. Musimy więc znaleźć w ramach ruchu kobiecego te tematy, które nas łączą i to na nich się skupić. Działanie najlepiej natomiast oprzeć na strategii kanapki, działając i od dołu, wspierając ruchy oddolne i naciskając z góry, dzięki kobietom parlamentarzystkom.

Podsumowując dyskusję Elżbieta Korolczuk dodała, że prawa kobiet są pewnym barometrem tego, co się dzieje z demokracją w danym kraju. Sednem dyskusji jest pytanie, jakiego modelu demokracji chcemy. Większościowej, dającej głos tylko najsilniejszym, czy takiej która zauważa kto nie ma głosu i potrzebuje wsparcia, żeby zostać usłyszaną / usłyszanym. Czy potrzebujemy demokracji jako pustej skorupy czy takiego modelu demokracji, w ramach którego jesteśmy w stanie zobaczyć nierówności i być pełnoprawnymi obywatelkami i obywatelami? – pytała Elżbieta Korolczuk.

Odpowiadając na pytanie o zmiany w postawach społecznych, które według badań przeprowadzonych przez SWPS i BRPO stają się bardziej konserwatywne, Ajla van Heel zauważyła, że odpowiedzialność za zmianę tych postaw jest niesłusznie koncentrowana tylko na kobietach. Wiele zadań to obowiązki państwa, musimy więc jako obywatelki i obywatele domagać się, że to państwo powinno się zmieniać, tworzyć przestrzeń dla wszystkich.

Anita Kucharska-Dziedzic zauważyła, że to my jako członkowie  i członkinie tworzymy swoje wspólnoty i musimy dążyć do tego, aby budować je na własnych zasadach.

Katarzyna Bierzanowska podniosła postulat o usunięcie z języka słowa „najsłabsi”. Podkreśliła też problem zależności fizycznej osób z niepełnosprawnościami. To nie na nich leży odpowiedzialność za zmianę własnej sytuacji. Tak jak nie na kobietach, na osobach nierówno traktowanych leży ciężar eliminacji dyskryminacji.

Osoby starsze jako konsumenci – co zmieni Europejski Akt Dostępności? Sesja 23 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Seniorzy jako konsumenci mają wiele praw, ale często z nich nie korzystają, bo ich po prostu nie znają
  • Dziś w państwach UE żyje 190 mln osób powyżej 55. roku życia. Jest też prawie 90 mln osób z niepełnosprawnościami (wśród których są także seniorzy)
  • Europejski Akt Dostępności dba o ich prawa, ułatwia też przedsiębiorstwom sprzedaż dostępnych produktów i usług w Unii Europejskiej
  • Jego wadą jest, że ogranicza się do rynku elektronicznego, ale to dopiero pierwszy krok dla poprawy praw seniorów i osób z niepełnosprawnościami w obszarze UE

Dyrektywa z 17 kwietnia 2019 r. ws. dostępności produktów i usług (w jęz. ang. -  European Accesssibility Act - Europejski Akt Dostępności) to pierwsza tak kompleksowa i horyzontalna regulacja o dostępności w prawie UE.

Akt ten (do jego przyjęcia przez Polskę jeszcze długa droga) jest co do zasady skierowany do osób z niepełnosprawnościami. Dotyczy ona także seniorów, którzy są dotknięci ograniczeniami utrudniającymi  korzystanie z zapisanych w niej uprawnień

EAA ma zapewnić wspólne, jednakowe wymogi dostępności wybranych produktów i usług. Odnosi się do sprzętu komputerowego i systemów operacyjnych, terminali samoobsługowych, usług łączności elektronicznej (w tym zgłoszeń alarmowych), audiowizualnych usług medialnych, usług towarzyszących transportowi pasażerskiemu, usług bankowych, e-książek, handlu elektronicznego.

Unia Europejska zakłada, że dostępność powinna zostać osiągnięta poprzez systematyczne usuwanie barier i zapobieganie ich powstawaniu, w miarę możliwości poprzez zastosowanie „projektowania uniwersalnego”, czyli uwzględniającego najróżniejsze potrzeby obywateli („uniwersalnie” zaprojektowany krawężnik pozwoli wjechać nań osobie na wózku, ale także rodzicowi z wózkiem; serwis internetowy spełniający wymogi dostępności nie tylko będzie użyteczny dla osoby z dysfunkcją ruchu i wzroku, ale i kogoś, kto złamał rękę na nartach).

Dyrektywa dotyczy więc m.in. sprzętu komputerowego (w tym m.in. terminali płatniczych i czytników książek), usług audiowizualnych, serwisów lotniczych, kolejowych i autobusowych, usług bankowości detalicznej, książek elektronicznych i usług handlu elektronicznego. Wskazuje, jak mają być przygotowywane instrukcje obsługi i jak projektowany interfejs użytkownika, wylicza, jakie parametry trzeba spełnić, by z urządzeń i usług mogły korzystać osoby z niepełnosprawnościami.

Jak ją wdrażać, aby zapewnić seniorom i osobom z niepełnosprawnościami dostępu do produktów i usług na równi z innymi?  Dziś przecież z jednej strony oferta kierowana do seniorów jest coraz bogatsza, z drugiej jednak strony nie zawsze zapewnia ona odpowiednią dostępność do dóbr i usług. Seniorzy są ofiarami szczególnego rodzaju nieuczciwych praktyk rynkowych. Z jakimi problemami należy mierzyć się w praktyce? Jak powinniśmy zmienić nasze myślenie? Jak zapewnić solidarność międzypokoleniową?

Takie m.in. pytania były punktem wyjścia debaty, w której uczestniczyli:

  • Dr Monika Jagielska – profesor  Uniwersytetu Śląskiego, członkini Forum Konsumenckiego, specjalistka z zakresu prawa konsumenckiego.
  • Marek Plura - senator RP, członek Parlamentu Europejskiego poprzedniej kadencji, zaangażowany w prace nad Europejskim Aktem Dostępności.
  • Krzysztof Podgórski - prezes Zarządu Stowarzyszenia Rzeczników Konsumentów, Miejski Rzecznik Konsumentów w Tarnowie (nieobecny z powodu choroby).
  • Maciej Kucharczyk - dyrektor Age Platform Europe, sieci organizacji non-profit, których celem jest promowanie interesów osób 50+, europejski ekspert w zakresie praw seniorów.
  • Maciej Plaskacz - sędzia Sądu Rejonowego w Grudziądzu, pełniący funkcję prezesa tego sądu, członek Zespołu Prawa Cywilnego Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia", zajmujący się od wielu lat problematyką ochrony konsumentów i prawa procesowego cywilnego.

Dyskusję moderowała Aneta Wiewiórowska-Domagalska, ekspertka prawa konsumenckiego, współprzewodnicząca Forum Konsumenckiego przy RPO.

Dyskusja

Monika Jagielska mówiła, że konsumenci, w tym osoby starsze, mają dużo uprawnień zapisanych w prawie, choć praktyka jest rożna, bo wiele osób o tym nie wie. A zatem: gdy przychodzi do nich ktoś z „lepszą” ofertą na energię, czy telefon, to z takiej zawartej umowy  można zrezygnować w ciągu 14 dni. Nie trzeba podawać powodów, o które nikt nie ma prawa nas pytać. To samo dotyczy kupna garnków na pokazach.

„Bo nie mam co robić” – tak często odpowiadają seniorzy, pytani, dlaczego chodzą na pokazy garnków czy innych produktów. Od umów ich kupna też można w 14 dni odstąpić. Osoby starsze często też wstydzą się rodziny, by odstępować od takij umowy.

Zbiorowe interesy konsumentów naruszają np. nieujawnianie handlowego celu pokazu, niedopuszczalny nacisk, niechciany telemarketing itp. Inne problemy osób starszych jako konsumentów to kierowanie się wyłącznie ceną, mała czcionka umów, brak dostępu do internetu.

Marek Plura, który brał udział w pracach  PE nad tym aktem, z ubolewaniem przyznał, że Akt Dostępności został ograniczony do rynku elektronicznego. Lepsze jednak takie rozwiązanie niż żadne. Czym będzie ten akt, okaże się już niedługo po jego wprowadzeniu.

Najważniejsze jest uwypuklenie praw klienta o szczególnych cechach. Niektóre firmy twierdziły np., że nie jest możliwy bankomat dla osoby niedowidzącej. - A przecież wystarczy tylko gniazdko do słuchawek w bankomacie i to już cała dostępność – wskazał Marek Plura.

Dyrektywa przewiduje też dostępność na dworcach. Plura przyznał, że nie wie, jak to będzie wyglądał na polskich dworcach. Dostępność ma być wprowadzona na największych dworach bez konieczności uprzedniego zgłoszenia.

Anna Wiewiórowska-Domagalska podkreślała, że zgodnie z dyrektywą nr  telefonu 112 ma być dostępny dla osób, które mogą mieć problem z normalnym zadzwonieniem pod niego. Może być problem, jeśli chodzi o wprowadzenie tego w Polsce.

Maciej Kucharczyk przypomniał, że pod koniec lat 60. mieszkańcy Waszyngtonu przeciwstawili się powstaniu mieszkań  społecznych dla seniorów o minimalnych dochodach. Rasizm i seksizm były wtedy głównymi barierami rozwoju w USA. Ale właśnie ta sprawa pokazała, że seniorzy dołączają do tych grup, których specjalne potrzeby nie są dostrzegane przez decydentów i społeczeństwa.

Akt Dostępności jest zatem pierwszym krokiem w kierunku lepszego spojrzenia na seniorów przy starzeniu się społeczeństw w krajach UE. Dziś w państwach UE żyje 190 mln osób powyżej 55. roku życia. Jest też 90 mln osób z niepełnosprawnościami (wśród których są także seniorzy)

- Co nam przyjdzie z dostępności biletomatu czy bankomatu, jeśli nie możemy się dostać do danego miejsca w przestrzeni publicznej? – pytał  Maciej Kucharczyk. Kwestia infrastruktury  nie została ujęta w tym akcie. Ale ważne, że proces już się rozpoczął.

Sędzia Anna Wypych-Kmieć (Stowarzyszenie Sędziów „Iustitia”) mówiła - w imieniu nieobecnego Maciej Plaskacza - że ograniczeniem jest możliwość udziału w rozprawie przez seniora czy osobę z niepełnosprawnością. Mimo że sądy maja różne udogodnienia, to nie są one wystarczające. Chodzi bowiem o wyznaczenie rozprawy w takiej sali, do której np. korytarz nie jest zbyt wąski dla wózka czy też gdy nie mieści się on w drzwi. Po sygnale w takiej sprawie sędzia (który nie ma w aktach informacji, że wzywana osoba ma specjale potrzeby) powinien zmienić sale rozpraw, by takie potrzeby uwzględniała i by dana osoba czuła komfort wypowiedzi przed sądem. Jest też możliwość telekonferencji.

Inny problem z dostępnością to język dokumentów sądowych, zwłaszcza uzasadnień wyroków. Powinny być one zrozumiałe dla osób nie będących prawnikami. Odpowiednia powinna być też wielkość czcionki, zwłaszcza w pouczeniach dla stron czy świadków.

Głosy z sali

Czy to co pani sędzia mówiła, może się znaleźć na stronie Stowarzyszenia Iustitia? – Znajdzie się tam jak najszybciej – odpowiedziała sędzia Anna Wypych-Kmieć

- Na stronie „Iustitii” powinny być też nieformalne informacje dla ludzi, że gdy przychodzi wezwanie do sądu, to trzeba koniecznie odpowiedzieć, gdy ma się np. w tym czasie wizytę w szpitalu – dodała prof. Ewa Łętowska. Wtedy nikt mnie powie, że zajmujcie się polityk,a tylko pomagacie ludziom.

Jak mówiła, błędem naszego społeczeństwa jest myślenie, że gdy przychodzi jakaś korespondencja z urzędu, to nie czytamy do końca i wrzucamy ją na dno szuflady. Z drugiej strony ludzie nie czytają korespondencji urzędowej, bo wiedzą, że jej nie zrozumieją.  

Na stronach sadów w internecie powinny być  pełne informacja np. o podjeździe do gmachu sądu czy udogodnieniach dla seniorów czy osób z niepełnosprawnościami. Jest tam też mowa o „osobach niepełnosprawnych”, a powinno być „osób z niepełnosprawnościami”

Czy na sali sądów jest tłumaczenie na język migowy? – Sędzia ma możliwość skorzystać z pomocy takiego tłumacza, ale trzeba to wcześniej zgłosić, aby nie trzeba było odraczać rozprawy – odpowiedziała sędzia Wypych-Kmieć.

Przedstawienie „Wszyscy Jesteśmy bohaterami”

Data: 2019-12-13
  • Kiedy aktorzy zawołali "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", słowom tym nadali nowy sens. Bardzo w duchu Kongresu Praw Obywatelskich.
  • Aktorami są uczestnicy z Bielańskiego Środowiskowego Domu Samopomocy - osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Na ich występ w piątkowy późny wieczór, po 20 sesjach pierwszego dnia Kongresu i kilkunastu imprezach i wydarzeniach towarzyszących, przyszło do Biura RPO kilkadziesiąt osób. Oklaski dla artystów były długie i na stojąco.
  • Z wielkiego portretu na ścianie uśmiechał się Władysław Bartoszewski, patron największej sali w Biurze RPO

Jak powstał spektakl? Wszystko zaczęło się od pytania: „Co jest dla ciebie najważniejsze w życiu?" Obecni zdawali się być nim zaskoczeni. Odpowiedzi padały z wolna i nieśmiało. Jednak kolejne pytanie: "Kiedy czujesz się naprawdę szczęśliwa/y?" wzbudziło ogólne poruszenie. Szybko okazało się, że sednem życia jest móc/chcieć być sobą. 

Bohaterowie spektaklu zapraszają widza do wyruszenia w osobistą podróż do świata marzeń osób, które na co dzień zdają się funkcjonować poza obrębem rzeczywistości. Pomimo przeciwności losu żyją z pasją i potrafią cieszyć się życiem. Robią to z entuzjazmem i radością, które trudno z czymkolwiek porównać. Podróż poruszająca, a zarazem skrząca się poczuciem humoru. Jak życie.

reżyseria: Joanna Grabowiecka

  • scenariusz: zespół
  • opieka arteterapeutyczna: Karolina Tarazewicz
  • opieka psychologiczna: Joanna Pietrzyk-Chwalińska 
  • światło i dźwięk: Marek Przybysz
  • fotografie: Maciej Cioch 
  • występują: Karolina Borkowska, Magdalena Chrościcka, Agata Ćwiek, Sobiesław Dzierżanowski, Rafał Jędrzejewski, Anna Karpińska, Marta Korneluk, Michał Ograbek, Katarzyna Stecko, Sylwia Szulakiewicz, Tomasz Walewski 

Fragmenty recenzji pt. "I ty możesz zostać superbohaterem”

Maja Margasińska, krytyk teatralny, Prezeska Fundacji Uwaga na Kulturę:

"Jestem kobietą. A ty jaką masz supermoc?" - te słowa, padające z ust niepełnosprawnych kobiet z Bielańskiego Środowiskowego Domu Samopomocy, zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Zwykle postrzega się bowiem superbohaterów jako ludzi silniejszych, szybszych i mocniejszych od przeciętnych. A nie jako niepełnosprawnych. Jakże błędnie. 

Joanna Grabowiecka stworzyła spektakl w nurcie teatru terapeutycznego, lecz chciałabym odejść od tego terminu, ponieważ uważam, że tam, gdzie aktor spotyka widza i dzieją się pomiędzy nimi emocje, mowa jest po prostu o teatrze. A "Wszyscy jesteśmy bohaterami" wywołuje najpiękniejsze i najmocniejsze emocje, z jakimi możemy się spotkać. Spektakl, pozornie dotyczący marzeń, w rzeczywistości opowiada historie niepełnosprawnych aktorów, ich codzienną walkę o normalne życie, o wyrażenie siebie, o miłość i akceptację (...)

To nie żaden pokaz teatrzyku niepełnosprawnych, tylko prawdziwy, piękny i mocny spektakl. Jeśli warto dziś robić teatr, to tylko taki. Chapeau bas.

I jeszcze kilka opinii widzów:

Maria Kowalczyk:

Byłam. Widziałam. Przeżyłam. Przybliżono mi świat, którego nie znałam. Ze wzruszenia nie byłam w stanie wydobyć słów. Piękny, pełen wrażliwych, utalentowanych ludzi z Bielańskiego Środowiskowego Domu Samopomocy. Ich siła, bogactwo duszy, którą podzielili się i ta super moc są źródłem dla nas wszystkich(...) Piękny i potrzebny projekt. 

Ada Sleżanowska:

Piękny, wzruszający i mądry spektakl - jeden z tych, które zostają w pamięci na długo. Chętnie obejrzę go ponownie, jeśli będzie okazja. Dziękuję!

Bogumiła Karbowiak:

 (...) ten występ przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Już po kilku minutach nie widziałam uczestników Bielańskiego Środowiskowego Domu Samopomocy, ale utalentowanych, młodych ludzi i ich RADOŚĆ TWORZENIA.Poszłam za kulisy, aby pogratulować i podziękować aktorom. Wcześniej starannie otarłam łzy wzruszenia. Oby więcej takich inicjatyw.

Rafał Fudalej, aktor:

Piękne, wzruszające przedstawienie!!!! Joanna Grabowiecka, gratuluję z całego serca. Podziwiam Ciebie i całą ekipę.

Joanna Grabowiecka

reżyserka teatralna, scenografka, trenerka rozwoju osobistego.

Studiowała reżyserię w AT w Warszawie. Absolwentka teatrologii na UJ i kier. arts du spectacle na Université Paris VIII. Ukończyła roczne studium projektowania scenografii i dekoracji teatralnej l'A.D.A.C. w Paryżu. Autorka kilkunastu spektakli teatralnych, które zrealizowała w teatrach w Polsce, a prezentowała na festiwalach w Polsce i za granicą. Reżyserka wielu czytań performatywnych i słuchowisk radiowych. Pomysłodawczyni i realizatorka Mocy Kobiety, cyklu spotkań i warsztatów dla kobiet na warszawskich Bielanach. Stypendystka MKiDzN.Więcej informacji: www.sztukadzikosci.com 

Bielański Środowiskowy Dom Samopomocy

jest jednostką organizacyjną pomocy społecznej, ośrodkiem dziennego pobytu dla dorosłych osób z niepełnosprawnością intelektualną oraz doświadczeniem choroby psychicznej. Głównym jego celem jest rehabilitacja osobista i społeczna jak również integracja. W BŚDS zatrudniani są specjaliści, dla których najważniejsze w pracy jest tworzenie warunków, w których osoby niepełnosprawne będą mogły rozwinąć skrzydła, realizując również swoje zainteresowania i marzenia.

Klauzula sumienia: wolność religijna a dyskryminacja. Sesja 14 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Społeczna dyskusja dotycząca klauzuli sumienia jest wciąż żywa. Obok postulatu zniesienia klauzuli sumienia pojawiają się propozycje przyznania prawa skorzystania z klauzuli przedstawicielom innych zawodów (diagności laboratoryjni, farmaceuci).
  • Dyskusja skupiła się przede wszystkim na kwestii dostępności do legalnej aborcji. W przyszłości klauzula nie może jednak dotyczyć także innych świadczeń medycznych. 
  • Może również mieć coraz większe znaczenie w innych sferach życia społecznego, o czym świadczy m.in. głośna „sprawa drukarza”.

Celem panelu było postawienie pytań o znaczenie klauzuli sumienia i próba znalezienia rozwiązań problemów wiążących się z tą instytucją prawną

Warto wiedzieć, że początkowo klauzula sumienia dotyczyła odmowy pełnienia służby wojskowej z uwagi na wyznawany światopogląd. Stopniowo ta instytucja prawna zaczęła jednak odgrywać szczególną rolę w  systemie ochrony zdrowia.

W 2015 roku polski Trybunał Konstytucyjny wydał istotny wyrok w sprawie klauzuli sumienia lekarzy (sprawa K 12/14). Uznał wtedy, że konstytucyjną wolność sumienia i wyznania narusza przepis, który nakazuje powołującemu się na sprzeciw sumienia, by wskazał, do kogo w takim razie ma się zgłosić pacjent. Trybunał uznał, że prawo lekarza do powoływania się na klauzulę sumienia wynika bezpośrednio z art. 53 Konstytucji.

Wyrok ten spotkał się z szeregiem krytycznych opinii. Od tego czasu polski ustawodawca nadal nie wypracował efektywnego rozwiązania, które w skuteczny sposób zabezpieczałoby prawa pacjentów, którym lekarz powołujący się na klauzulę sumienia odmawia przysługujących im świadczeń. Konieczne jest wypracowanie rozwiązań, które umożliwią z jednej strony poszanowanie praw lekarzy, a z drugiej zapewnią bezpieczeństwo pacjentom. Jest to przedmiotem szczególnej troski Rzecznika Praw Obywatelskich.

Sytuacja prawna

Obecnie prawo nie wskazuje podmiotu zobowiązanego do wskazania pacjentowi, któremu odmówiono świadczenia, realnych możliwości uzyskania świadczenia u innego lekarza lub w innym podmiocie leczniczym. Może więc dochodzić do sytuacji, gdy pacjent nie będzie mógł uzyskać określonego świadczenia zdrowotnego. Oznaczałoby to naruszenie konstytucyjnego prawa równego dostępu do świadczeń publicznej opieki zdrowotnej. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia między innymi na Podkarpaciu, gdzie znaczna część lekarzy, powołując się na klauzulę sumienia, odmówiła wykonywania zabiegu legalnej aborcji.

Działania RPO

Bezpośrednio po wydaniu wyroku Rzecznik zwrócił się do wielu podmiotów w tym Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, Naczelnej Rady Lekarskiej, sejmowej Komisji Zdrowia, a wreszcie Ministra Zdrowia, wskazując na konieczność podjęcia działań legislacyjnych mających na celu zagwarantowanie realizacji praw pacjentów. Do tej pory stosowne zmiany prawne nie zostały wprowadzone.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/do-przewodniczacego-sejmowej-komisji-zdrowia-prezesa-nfz-prezesa-nrl-ws-prawa-pacjenta-do-uzyskania

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rzecznik-pisze-do-ministra-zdrowia-w-sprawie-antykoncepcji-awaryjnej-klauzuli-sumienia-i-edukacji

Rzecznik stale monitoruje projekty nowych aktów prawnych dotyczących klauzuli sumienia. Na bieżąco przygląda się również praktyce stosowania klauzuli sumienia przez lekarzy i przedstawicieli innych zawodów. W ramach tych działań Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia w związku z informacjami o coraz częstszym powoływaniu się przez aptekarzy na klauzulę sumienia. Powołując się na wyrok TK z 2015 roku Minister uznał, że farmaceuci mają możliwość powoływania się na klauzulę sumienia.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/minister-zdrowia-farmaceuci-mog%C4%85-stosowa%C4%87-klauzul%C4%99-sumienia  

W 2019 roku Rzecznik pozytywnie ocenił senacki projekt ustawy przewidujący, że w sytuacji skorzystania przez lekarza z klauzuli sumienia to szpital wskazywałby miejsce, gdzie możliwe jest uzyskanie świadczenia. Wątpliwości Rzecznika wzbudziła natomiast propozycja przyznania możliwości powoływania się na klauzulę sumienia diagnostom laboratoryjnym.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/opinia-rpo-do-senackiego-projektu-w-sprawie-klauzuli-sumienia

Dyskusja na panelu

W panelu wzięli udział:

  • dr hab. Wojciech Brzozowski – kierownik Zakładu Prawa Wyznaniowego na Uniwersytecie Warszawskim, specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego i prawa wyznaniowego, autor licznych publikacji dotyczących m.in. klauzuli sumienia (moderator panelu)
  • dr hab. Magdalena Środa, prof. UW – etyczka, feministka
  • Mirosław Wróblewski – radca prawny, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego BRPO
  • Tomasz Terlikowski – filozof, dziennikarz, działacz katolicki.
  • Kamila Ferenc - prawniczka w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz koordynatorka Zespołu Prawnego Federacji
  • Kishan Manocha – specjalista Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODHIR) ds. wolności religii i przekonań

Prof. Środa zwróciła uwagę, że sumienie jest spójną kategorią etyczną o charakterze przede wszystkim religijnym, która ma ona swoje korzenie w etyce chrześcijańskiej. Kategoria te nie była np. obecna w przysiędze Hipokratesa. Stąd też rodzą się wątpliwości, czy powinna być stosowana w sferze publicznej. Negatywnie należy ocenić sytuację, w której praktyka powoływania się na klauzulę sumienia wynika z pozycji społecznej związków religijnych, a nie rzeczywistego światopoglądu lekarzy. Obowiązek udzielania przez lekarza kompletnych i rzetelnych informacji powinien być rozpatrywany jako obowiązek moralny.

Dyr. Wróblewski mówił o istotnej zmianie, jaka zaszła w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który początkowo stał na stanowisku, że z art. 9. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie wynika wprost prawo do wniesienia sprzeciwu  sumienia. Na gruncie orzeczeń dotyczących odmowy służby wojskowej ETPC zaczął jednak zwracać uwagę na związek wolności sumienia i wyznania z prawem do powołania się na klauzulę sumienia. Wątpliwości budzi rozciąganie klauzuli sumienia również na inne zawody. Problematyczna może być np. dyskusja o klauzuli sumienia sędziów. Obecnie na rozpatrzenie ETPC czeka czeska sprawa dotycząca rodziców powołujących się na klauzulę sumienia w związku z odmową poddania dziecka obowiązkowym szczepieniom. Wydaje się, że z punktu widzenia dobra ogółu społeczeństwa, takie rozumienie klauzuli sumienia wydaje się zbyt daleko idące.

Tomasz Terlikowski wskazał, że nie ma powodu, żeby klauzula sumienia była stosowana zbyt szeroko. Należy jednak zwrócić uwagę, że w sferze publicznej pojawiają się kwestie o znaczeniu fundamentalnym, co do których zdania opinii publicznej są w istotnym stopniu odmienne. Do takich kwestii zaliczyć należy niewątpliwie służbę wojskową, czy prawo do wykonywania aborcji. Kwestie te są na tyle kluczowe moralnie i skomplikowane historycznie, że należy uznać prawo do powołania się na sprzeciw. Prawo to powinno przysługiwać także np. urzędnikom. Redaktor zwrócił uwagę, że dla lekarza powołującego się na klauzulę sumienia udzielenie informacji, może stanowić współudział w czynności, która budzi jego głęboki sprzeciw moralny. Poszanowanie wolności sumienia i wyznania powinno uwzględniać również takie przekonania.

Kishan Manocha podkreślił, że wolność religijna wynikająca bezpośrednio z godności człowieka uprawnia jednostkę do manifestacji swojej religii poprzez działania lub brak działania. Prawo to stawia dla nas wszystkich wyzwanie i nie ma tu prostych rozwiązań.  Należy szukać rozwiązań, które umożliwiają jak najszerszą realizację wszystkich praw obywatelskich, także takich, które mogą stać ze sobą w sprzeczności. Należy pamiętać, że wolność sumienia i wyznania chroni jednostki, a nie poszczególne religie i światopoglądy. Punktem odniesienia  w dyskusji klauzuli sumienia nie mogą być więc konkretne doktryny religijne, ale codzienne doświadczenia obywateli. Jeżeli w społeczeństwie zostanie podjęta decyzja o przyznaniu pierwszeństwa jednemu z praw, musi to myć w sposób należyty uzasadnione. Proces wprowadzania zmian powinien być transparetny. Myślenie o prawach człowieka powinno być podparte empatią wobec innych.  To jednostka powinna dokonywać decyzji. I tylko wtedy, gdy nie jest to możliwe, interweniować powinno państwo.

Mecenas Kamila Ferenc zwróciła uwagę, że sprzeciw sumienia w brzmieniu zawartym w przepisach prawa ma charakter uniwersalny, ale jest stosowany w praktyce wyłącznie do kwestii zdrowia reprodukcyjnego kobiet. Po wyroku TK, lekarz nie ma obowiązku udzielenia informacji co do możliwości uzyskania świadczenia, co ma istotne znaczenie dla pacjentek. Często bowiem dla pacjentek istotny jest czas, w których mogą one skorzystać z pomocy lekarza. Klauzula sumienia nie powinna dotyczyć takich czynności jak udzielanie porad lekarskich, czy wypisywanie recept. Klauzulę sumienia należy taktować jako swego rodzaju wyjątek, który powinien dotyczyć tylko bezpośredniego wykonywania świadczeń medycznych. Należy pamiętać, że system opieki zdrowotnej bazuje na umowie społecznej. Konieczne jest wprowadzenie „bezpieczników” zabezpieczających prawa pacjentów, np. obowiązku zatrudniania przez szpitale podwykonawców, bądź uruchomienia stosownej infolinii dla pacjentów.

Ze strony publiczności padły istotne pytania pojawiające się w dyskusji o klauzuli sumienia:

  • Kto powinien podejmować decyzje w toczącym się sporze światopoglądowym?
  • Czy sprzeciw sumienia jako prawo jednostki, jest aby na pewno zgodny z zasadą demokracji?

Konkluzje panelu:

  1. Rozmawiajmy dalej, ale nie bez końca! Na rozwiązania czekają prawdziwi ludzie.
  2. Wypracowane rozwiązanie musi uwzględniać różne perspektywy (lekarza i pacjenta, osoby wierzącej i niewierzącej).

Prawa osób LGBT w Polsce. Raporty RPO na sesji 16 III KPO

Data: 2019-12-13
  • W obliczu eskalacji uprzedzeń wobec osób LGBT w 2019 r., spokojna rozmowa o ich sytuacji prawnej w Polsce jest jednocześnie trudna i konieczna
  • Paneliści rozmawiali o prawie do życia prywatnego i rodzinnego osób LGBT – obszarze prawnym ocenianym jako najgorzej realizowany i najsłabiej chroniony przez polskie prawo
  • W ostatnich latach ciężar poprawy sytuacji prawnej osób LGBT przesunął się z prawodawcy na sądy i urzędników. Przy braku woli politycznej do poprawy sytuacji przez niezbędne zmiany legislacyjne, rola administracji i sądownictwa w stosowaniu obecnie obowiązujących przepisów zyskuje na znaczeniu
  • Skargi wpływające do Biura RPO wskazują na główne problemy, z którymi musi się mierzyć społeczność LGBT. W obszarze prawa do ochrony życia prywatnego i rodzinnego, wnioski do Rzecznika wpływają przede wszystkim od osób transpłciowych – których prawa są regularnie naruszane ze względu na brak przepisów regulujących prawne uzgodnienie płci i jego skutki – a także od osób nieheteroseksualnych, żyjących w jednopłciowych związkach, które nie mogą uzyskać polskich dokumentów dla swoich urodzonych za granicą dzieci. Wiele skarg dotyczy także homo-bi-i-transfobicznej mowy nienawiści obecnej w przestrzeni publicznej.

Polska zajmuje obecnie 39. miejsce na 49 państw w przygotowywanym co roku, przez organizację ILGA Europe, przeglądzie stanu ochrony prawnej zapewnianej osobom LGBT w państwach europejskich . Jest to przedostatnie miejsce wśród wszystkich państw Unii Europejskiej. Według rankingu w Polsce najwyżej oceniany jest stan przestrzegania wolności stowarzyszania, a od lat najgorzej wypadamy pod względem ochrony przed przestępstwami z nienawiści i dyskryminacją oraz stopniem poszanowania prawa do życia rodzinnego.

Naruszenia prawa do życia prywatnego i rodzinnego osób wynikają w Polsce przede wszystkim z nieuregulowania sytuacji prawnej rodzin tworzonych przez pary tej samej płci. Brak jest jakiejkolwiek instytucjonalizacji związków partnerskich, regulacji określających sytuację prawną dzieci urodzonych za granicą, w których aktach urodzenia wskazano jako rodziców osoby tej samej płci) oraz przepisów określających procedurę uzgodnienia płci (ustawa o uzgodnieniu płci przyjęta w 2015 r. przez Sejm została zawetowana przez Prezydenta RP). Polska pozostaje w tych obszarach daleka od realizacji standardu międzynarodowego, wyznaczone m.in. przez orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich napływają skargi związane z długotrwałymi i naruszającymi godność osób transpłciowych postępowaniami w sprawie uzgodnienia płci, problemami, z którymi muszą mierzyć się w życiu codziennym transpłciowe osoby małoletnie (w tym trudnościami z administracyjną zmianą imienia, dyskryminacją w szkole), a także skargi od obywateli żyjących w związkach z osobami tej samej płci, których rodziny nie są w żaden sposób chronione i uznawane przez polskie prawo.

Rzecznik od początku kadencji podejmuje liczne działania w celu poprawienia sytuacji społeczności LGBT: przygotowuje wystąpienia generalne (w tym do poszczególnych ministrów), bierze udział w postępowaniach sądowych, a także prowadzi aktywności edukacyjne oraz przygotowuje badania i raporty (np. raporty dot. równego traktowania pacjentów nieheteroseksualnych, przestępstw motywowanych uprzedzeniami, m.in. względem osób homoseksualnych, a także równego traktowania w zatrudnieniu bez względu na tożsamość płciową).

W kontekście prawa do życia prywatnego i rodzinnego osób LGBT, o którym rozmawiali paneliści na III Kongresie Praw Obywatelskich, RPO wspiera obywateli przede wszystkim w formie przystępowania do postępowań sądowych (w tym do spraw o transkrypcję aktów urodzenia lub potwierdzenia obywatelstwa dzieci osób tej samej płci urodzonych za granicą – w 2018 r. dwukrotnie z sukcesem przed NSA).

Prawa osób LGBT w Polsce – „Zmiany nadejdą – nie poddawajcie się. Cierpliwie czekajcie działając tak, jak działacie i wierząc w słuszność sprawy” – prof. Robert Wintemute

 

W panelu rozmawiali: dr Paweł Marcisz – adwokat, pełnomocnik w sprawie zakończonej pozytywnym wyrokiem NSA o uznanie obywatelstwa polskiego 4 córek jednopłciowej pary (do której przystąpił RPO), a także w kilku sprawach o transkrypcje aktów urodzenia dzieci par jednopłciowych, które oczekują obecnie w NSA na wyznaczenie terminu; prof. Robert Wintemute – gość specjalny III KPO, profesor i pracownik naukowy King’s College Uniwersytetu w Londynie, ekspert w obszarach praw człowieka, prawa antydyskryminacyjnego i prawa Unii Europejskiej, autor licznych opinii przyjaciela sądu w sprawach przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka; dr Jakub Pawliczak – pracownik naukowy i wykładowca, pełnomocnik procesowy w sprawach rodzinnych osób LGBT, w szczególności w sprawach transkrypcji aktów małżeństwa par jednopłciowych i transkrypcji aktów urodzenia dzieci par jednopłciowych, którymi to tematami zajmuje się tez w ramach pracy naukowej; mec. Karolina Gierdal – adwokatka współpracująca z Kampanią Przeciw Homofobii jako koordynatorka działu prawnego organizacji, ze względu na bardzo duże doświadczenie w pomocy prawnej osobom LGBT w sprawach o różnorodnej tematyce, posiada świetne rozeznanie w obecnej sytuacji prawnej, zarówno z perspektywy prawnej jak i aktywistycznej, dr Paulina Pilch – radczyni prawna współpracująca z Fundacją Trans-fuzja, ekspertka w zakresie postępowań w sprawach o uzgodnienie płci, w których regularnie występuje jako pełnomocniczka; posiada praktyczną wiedzę na temat bieżącej praktyki sądów oraz organów administracji w sprawach osób transpłciowych.

Moderatorką panelu była mec. Anna Mazurczak -adwokatka, w latach 2012-2018 pracowała w Zespole ds. Równego Traktowania w BRPO, Wiceprzewodnicząca Sekcji Praw Człowieka przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie, członkini Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej; od lat współpracuje z organizacjami pozarządowymi. W latach 2012-2018 prawniczka w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, gdzie prowadziła sprawy z zakresu ochrony praw osób LGBT, co obecnie kontynuuje w ramach własnej działalności zawodowej.

Milena Adamczewska z Zespołu Równego Traktowania BRPO pokrótce przedstawiła wnioski płynące z najnowszego raportu. Autorzy badali jak standard międzynarodowy praw człowieka osób LGBT jest realizowany w Polsce – w prawie i praktyce jego stosowania. Uczestnicy panelu w swojej dyskusji na bieżąco odnosili się do naświetlonych w raporcie problemów, skupiając się na prawie do poszanowania życia rodzinnego i prywatnego osób LGBT.

Stan prawny ochrony praw osób LGBT bardzo szybko się zmienia, regularnie pojawiają się nowe orzeczenia, dosyć często na korzyść społeczności LGBT, chociaż oczywiście w wielu przypadkach na zmiany od lat nie można liczyć.

Brak jest jakichkolwiek regulacji dotyczących postępowań dotyczących ustalenia płci. Rodzi to niepewność proceduralną, mamy orzecznictwo na ten temat z lat 90. Te sprawy trwają długo, rok, dwa lata. Musimy pamiętać, że przecież taka osoba przechodziła wcześniej długotrwałą procedurę medyczną, więc przechodzenie przez proces sądowy jest psychicznie obciążające. Nie ma także procedur określających w jasny sposób udziału prokuratora w postępowaniu czy dokumentów, które należy przedstawić. Standardem jest wyznaczanie biegłego przez sąd. A przecież taka osoba przeszła całą wspominaną drogę medyczną, która jest udokumentowana i przedstawiona w aktach. Sam element pozywania rodziców jest bardzo stresujący. Niektórzy sędziowie wymagają stawiennictwa rodziców, co dodatkowo wzmacnia trudne przeżycia i obciążenie osoby transpłciowej.

Brakuje nam także właściwego przeszkolenia sędziów w tym obszarze. Pojawiają się prywatne pytania np. o preferencje seksualne. Sędziowie często są skonfundowani jak mają formułować pytania do osób transpłciowych, czy używać formy żeńskiej czy męskiej. A przecież wystarczyłoby zapytać. Jak widać brak jest przyjęcia jednolitej procedury oraz edukacji. Lepiej w takich sytuacjach odnajdują się Kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego. W Polsce nie wydaje się nowych aktów urodzenia po tranzycji. Wzmiankuje się tylko, że procedura została przeprowadzona. To prowadzi do naruszenia prywatności i właśnie taką sprawę zakomunikował Polsce Europejski Trybunał Praw Człowieka jesienią tego roku- opowiadała dr Paulina Pilch.

Kolejna terra incognita polskiego prawa to sytuacja rodzicielstwa osób transpłciowych. Status osoby, która po zmianie płci na męską rodzi dziecko dalej jest nie ustalony. Zdarzają się więc takie sytuacje – i będą się zdarzać – że osoba, która już ustaliła płeć jako męska, rodzi dziecko. To, co zdarzyło się w takiej sprawie, to nacisk na naprawdę biologiczną – mężczyznę wpisano w akcie urodzenia jako matkę dziecka.  Kolejnym problemem jest funkcjonowanie – szczególnie w środowisku szkolnym - dzieci i młodzieży, którzy nie identyfikują się ze swoją płcią biologiczną. Formalna zmiana imienia ucznia w może nastąpić tylko w wyniku decyzji administracyjnej lub wyroku sądu. Niektóre szkoły wychodzą jednak w tym przypadku uczniom naprzeciw, co może się zmienić już w przyszłym roku w związku ze zmianą przepisów. Pojawiają się jednak inne, mniej oczywiste problemy w życiu społeczności szkolnej: czy uczeń może wybrać swobodnie strój na studniówkę: sukienkę lub garnitur czy może zatańczyć z koleżanką jeśli identyfikuje się z płcią męską, czy nauczyciel może zwracać się do dziecka, które nie identyfikuje się ze swoją płcią biologiczną wybranym przez nie imieniem? W przypadku, gdy rodzice dziecka chcą mu pomóc poprzez administracyjną zmianę imienia, w większości przypadków jedyną furtką jest wybranie imienia nie przypisanego kulturowo do żadnej płci np. Maria albo Alex, co znacznie ogranicza przecież wybór i swobodę. Wszystko zależy więc od tego na jakich ludzi trafimy, na jaką szkołę, na jakiego Kierownika USC – to od ich dobrej woli i przychylności zależy często sytuacja i dobro transpłciowych dzieci i nastolatków – wskazała Karolina Gierdal.

Jeśli mówimy o związkach partnerskich lub małżeńskich osób tej samej płci to praktycznie nic się od lat zmieniło – przyznaje Jakub Pawliczak – a przecież ustawa duńska wprowadzająca pierwsze regulacje w tym obszarze weszła w życie 30 lat temu. Była to bardzo prosta ustawa, miała dosłownie kilka artykułów i odsyłała głównie do przepisów o małżeństwie. Nawet Tajwan przyjął niedawno regulacje w tym obszarze, w Europie większość państw reguluje związki partnerskie osób tej samej płci, a sporo dopuszcza też małżeństwa jednopłciowe. W Polsce tkwimy w braku przepisów, co jest też niezrozumiałe z cywilistycznej perspektywy, konieczność legalizacji związków partnerskich wynika przecież wprost ze społecznej potrzeby uregulowania relacji, które istnieją. Mam nadzieję, że kiedy  ustawa na ten temat się pojawi, będzie pomocnym i rozsądnym aktem normatywnym. Ochrona punktowa naraża na niepewność prawną.

Niepokojąca jest tendencja nowelizacji prawa rodzinnego – od dłuższego czasu ustawodawca idzie w kierunku prymatu rodzicielstwa biologicznego, genetycznego. Staje się to problemem dla rodziców dzieci żyjących w związku z osobą tej samej płci. W ten nurt wpisują się też sprawy, w których sądy i organy stwierdzają, że rodzicami w Polsce mogą być tylko matka i ojciec. Wszystkie te sprawy powinny być rozpatrywane przez sądy powszechne, niestety są rozpatrywane przez organy administracji i sądy administracyjne, które nie mają do tego kompetencji i narzędzi. Na przykład nie uwzględniają zasady dobra dziecka. – zauważył dr Jakub Pawliczak.

Dr Paweł Marcisz opowiadał o problemie transkrypcji aktu urodzenia dzieci urodzonych za granicą. Chociaż wydaje się on całkowicie abstrakcyjny to tak naprawdę nierozwiązany, blokuje możliwość wydania paszportu lub dowodu osobistego. 2 grudnia 2019 roku NSA wydał uchwałę, w której uznał, że w polskim porządku prawnym nie ma możliwości wpisania do ksiąg stanu cywilnego rodziców tej samej płci: dwóch matek dziecka lub dwóch ojców.

NSA uznał jednak, że można pominąć transkrypcję w przypadku starania się o dowód lub paszport – narusza to bowiem dobro dziecka. Tymczasem pytanie jak taką linię orzeczniczą przyjmą i wykonywać będą urzędnicy i Urzędy Stanu Cywilnego. Droga jest długa, bo organy administracji nie są związane tą uchwałą, nie mamy jeszcze jej pisemnego uzasadnienia, a wątek ten nie jest wymieniony w jej sentencji. Poza tym, w dowodzie osobistym również należy wpisać imiona rodziców, więc organy znowu staną przed podobnym problemem, dokonanie transkrypcji byłoby więc właściwie prostsze.

Kolejnym problemem jest zjawisko potwierdzenia obywatelstwa dzieci urodzonych ze związków jednopłciowych za granicą. Pozornie nie jest to zbyt problematyczne, ale w praktyce przysparzało wielu problemów już na etapie wydawania decyzji przez urzędników. Akurat w tym obszarze dr Marcisz uznaje, że pozytywna praktyka powoli się utrwala.

Zarówno pojęcie dobra dziecka i tzw. prawda biologiczna są w Polsce specyficznie interpretowane – zarówno na poziomie urzędów, jak i sądowym. Na pewno nie można jednak wskazać tutaj żadnej jednolitej praktyki orzeczniczej.

Profesor Robert Wintemute podkreślił podobieństwo obecnej sytuacji społeczności LGBT z sytuacją prawną dwadzieścia lat temu w Wielkiej Brytanii. Trudno było wprowadzać zmiany na poziomie krajowym, brak było chęci współpracy ze strony władz – dlatego podejmowaliśmy postępowania strategiczne przed ETPCz. Podobnie było w Hiszpanii, gdzie społeczeństwo starało się oddolnie wprowadzić korzystne dla społeczności LGBT prawo. Na tych przykładzie można uznać, że można zwracać się o pomoc do ETPCz lub TSUE. Że jest to skuteczny sposób na kształtowanie prawa, które nie dyskryminuje społeczności LGBT, które zapewnia jej realizację praw człowieka.

Odnosząc się do kwestii związków partnerskich – w momencie kiedy ETPCz ostatnio o tym decydował w sprawach włoskich, zaraz po tym jak równość małżeńską wprowadzono w USA, nie było co do tego europejskiego konsensusu, 51 % państw instytucjonalizowało związki partnerskie. Teraz mamy 28 państw, więc jestem przekonany, że w polskich sprawach, podobnych do Oliari p. Włochom, Trybunał dojdzie do takiego wniosku jak w tym wyroku. Przyzwyczajajcie powoli polski rząd do myśli, że jak te wyroki zostaną podjęte, jakaś forma instytucjonalizacji będzie musiała się pojawić.

Odnośnie uznania związków i małżeństw jednopłciowych to ETPCz nie ma jednak za dużego pola do działania. Co do transkrypcji aktów urodzenia i uznania, że dziecko ma dwóch ojców albo dwie matki – sytuacja przedstawia się w dużo jaśniejszych barwach, zmiana być może niedługo nadejdzie. Podobnie ETPCz wydaje orzeczenia odnośnie adopcji dziecka przez związki jednopłciowe. Mamy tutaj np. kilka spraw przeciwko Francji. Musimy tutaj brać pod uwagę najlepszy interes dziecka. Obecnie 21 krajów europejskich dopuszcza możliwość uznania za rodziców osoby LGBT. Parlament Europejski pracuje nad rekomendacjami dla międzynarodowego ustawodawca, które mogłoby stworzyć wytyczne dla omawianych obszarów. Jest więc duża szansa dla Polski na uzyskanie pomocy z poziomu europejskiego – podkreślił prof. Wintemute

Europejski standard praw osób LGBT niestety nie przyjmuje się za dobrze w polskim orzecznictwie. Nawet gdy staramy się przedstawić w sądach orzeczenia Europejskiego Trybunału, sądy niechętnie się na nich opierają - podkreśliła mecenas Mazurczak.

Moja hipoteza jest taka, że do sądów administracyjnych trafia argumentacja im bliska. Czyli oparta na prawie krajowym. Uważam więc, że nie jest najlepszą taktyką opieranie się w tych sprawach strategicznych na orzecznictwie europejskim, można posiłkować się nim tylko akcesoryjnie – zauważyła z sali Dorota Pudzianowska.

Ewa Hołuszko podkreśliła, że dla społeczności LGBT priorytetem są związki partnerskie oraz działania antydyskryminacyjne. - Nie mamy w Polsce przepisów o dyskryminacji osób LGBT, nie czujemy się bezpiecznie, nie czujemy się chronieni. Te dwie sprawy to nasze priorytety – powiedziała.

Jak rozwiązywać sprawy szybciej niż przez 5 lat? Tryb, w którym musimy skarżyć decyzje WSA do NSA jest niezwykle czasochłonny. Czy mamy jakiś pomysł jak to przyspieszyć?

Krzysztof Śmiszek pytał jak powinna być skonstruowana polska ustawa o związkach partnerskich? Co dokładnie powinno się w tej krótkiej, treściwej ustawie znaleźć.

Jestem optymistą, tak jak prof. Wintemute. Ale w żadnej z naszych polskich spraw Sądy nie zdecydowały się jeszcze na zadanie pytania prejudycjalnego – zauważył z sali prof. Urbanik.

Odpowiadając na pytania publiczności, dr Paulina Pilch zauważyła, że na pewno sposobem na ominięcie trudności związanych z pozywaniem rodziców przez osoby transpłciowe jest wprowadzenie trybu nieprocesowego. W obliczu braku ustawy na ten temat, można próbować testować inne sposoby w postępowaniach, ale najprawdopodobniej nie będzie to skuteczne. Obecnie wypracowany standard tez był w latach 90 szeroko dyskutowany, były testowane różne próby innych sposobów – postępowania administracyjnego, pozywania Kierownika USC. Z powodów jurydycznych, nie ideologicznych, uznano wtedy, że najwięcej sensu ma pozywanie rodziców, bo to oni deklarują jakie dziecko ma płeć.

Karolina Gierdal zauważyła, że nasza rzeczywistość się zmienia i prawo na to nie odpowiada. W uchwale NSA z 2 grudnia zlekceważono obywatela, Sąd postanowił wbrew prawnoczłowieczym standardom. Takie orzeczenia podcinają skrzydła w walce, podważają wiarę w rolę sądownictwa w poszerzaniu ochrony.

Jakub Pawliczak dostrzega dysonans – Sądy z jednej strony mówią wiele o respektowaniu prawa unijnego, ale w obszarze prawa rodzinnego praktyka pokazuje, że nie realizują tego w praktyce orzeczniczej. 

Odpowiadając na pytanie o to jaką strategię procesową przyjąć po uchwale 7 sędziów NSA Paweł Marcisz zasugerował, że należy poskładać wnioski do jak największej ilości urzędów, o wydanie paszportu i wydanie dowodu. Podejście ilościowe może pomóc w wykazaniu pewnych tendencji.

Paneliści zakończyli dyskusję zastanawiając się nad pytaniem „co dalej?”. Czy sądy są krok za społeczeństwem czy może za bardzo próbują je wyprzedzać? Paweł Marcisz zauważył, że elity polityczne są bardzo konserwatyne, więc nie można oczekiwać od sądów, że będą 100 kroków przed nimi. Prof. Wintemute dodał na koniec: „Nigdy się nie poddawajcie. Zmiana się zdarzy. Czekajcie cierpliwie, sądy polskie prędzej czy później zaczną stosować i akceptować międzynarodowe orzecznictwo. Pamiętajcie o tym, że sprawa jest słuszna i wygrana przyjdzie z czasem.”

Prawo do życia prywatnego i rodzinnego osób LGBT- jakie zmiany powinniśmy wprowadzić?

Osoby LGBT muszą mieć zapewnione pełne prawo do poszanowania życia rodzinnego i osobistego. Jakie działania powinny zostać podjęte żeby realizować międzynarodowe standardy praw człowieka?

  • Po pierwsze – należy pracować nad nowoczesnymi regulacjami prawnymi dotyczącymi uzgodnienia płci zgodnymi ze standardami międzynarodowymi. Procedury powinny być szybkie, przejrzyste i przystępne; uwzględniające konieczność posiadania dokumentu tymczasowego do posługiwania się nim w czasie tranzycji oraz zapewniające realizację obowiązku pełnego uznania nowej tożsamości osoby transpłciowej we wszystkich dziedzinach życia, z uwzględnieniem kwestii zmiany wszelkich dokumentów wydanych przed tranzycją.
  • Po drugie – bardzo ważnym postulatem jest zapewnienie faktycznej realizacji prawa do poszanowania życia rodzinnego osób LGBT poprzez stworzenie możliwości zawierania związków osób tej samej płci w celu zapewnienia realizacji zasady równego traktowania bez względu na orientację (zgodnie ze standardem europejskiego konsensusu wyznaczonym przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w orzeczeniu w sprawie Oliari i inni p. Włochom).
  • Po trzecie – poważnym problemem społeczny, który znajduje finał w licznych sprawach sądowych w ramach postępowań strategicznych jest uregulowanie sytuacji prawnej dzieci pochodzących ze związków osób tej samej płci, urodzonych za granicą, w których aktach urodzenia jako rodziców wskazano dwie matki lub dwóch ojców oraz uregulowanie sytuacji prawnej dzieci urodzonych po uzgodnieniu płci przez ich transpłciowych rodziców.

Co jeszcze możemy zrobić dla osób LGBT w innych obszarach prawa?

Autorzy raportu „Sytuacja prawna osób nieheteroseksualnych i transpłciowych w Polsce, Międzynarodowy standard ochrony praw człowieka osób LGBT i stan jego przestrzegania z perspektywy Rzecznika Praw Obywatelskich” wskazywali także na inne obszary prawa wymagające zmian:

  • Ważnym postulatem jest rozszerzenie prawnego zakresu ochrony przed dyskryminacją poza obszar zatrudnienia.  Postulowana jest nowelizacja ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, tak żeby zakazywała dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową we wszystkich wskazanych w niej obszarach, w tym: edukacji, zabezpieczenia społecznego, opieki zdrowotnej, dostępu do usług (np. mieszkaniowych). Należy również doprowadzić do ratyfikacji Protokołu nr 12 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ustanawiającego ogólny zakaz dyskryminacji, zgodnie z którym korzystanie z każdego prawa przewidzianego w prawie powinno być zapewnione bez dyskryminacji wynikającej z takich powodów, jak płeć, rasa, kolor skóry, język, religia, przekonania polityczne lub inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie lub z jakichkolwiek innych przyczyn.
  • Niezbędne jest zwiększenie ochrony osób pokrzywdzonych przestępstwami motywowanymi homofobią, bifobią i transfobią. Po pierwsze nawoływanie do nienawiści do poszczególnych grup z powodu rzeczywistej lub domniemanej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej powinno być kryminalizowane (ścigane z urzędu i karane). Po drugie – równie istotne jest zapewnienie osobom pokrzywdzonym faktycznego dostępu do środków ochrony przewidzianych w ustawie o ochronie i pomocy dla pokrzywdzonego i świadka. Po trzecie – w związku z narastającym negatywnym zjawiskiem mowy nienawiści w mediach i internecie potrzeba odpowiednich zmian w ustawie o radiofonii i telewizji,
    w celu zapewnia ochrony przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną nie tylko w materiałach reklamowych, ale tez audycjach i innych przekazach.
  • Ochrona praw osób LGBT wymaga zapewnienia organizacjom broniącym ich praw możliwości niezakłóconego działania w poczuciu bezpieczeństwa poprzez zwiększenie ochrony osób pokrzywdzonych przestępstwami motywowanymi homofobią, bifobią i transfobią.
  • Konieczne jest też umożliwienie swobodnej realizacji wolności zgromadzeń poprzez jej poszanowanie w procesie stosowanie prawa przez organy administracji, tj. wydawanie decyzji o zakazie odbycia zgromadzenia tylko w wyjątkowych przypadkach i w oparciu o realne zagrożenie ze strony uczestników tego zgromadzenia, a nie ze strony jego przeciwników. Istotny problemem polskiej rzeczywistości jest zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom wszystkich marszów równości i innych pokojowych zgromadzeń społeczności LGBT, poprzez właściwe i profesjonalne działania lokalnych jednostek Policji.
  • W obszarze praw człowieka związanych z prawem do pracy należy przeprowadzić nowelizację przepisów pozwalających na umożliwienie otrzymania świadectwa pracy uwzględniającego zmienione dane osobowe osób, które uzyskały orzeczenie sądu o ustaleniu płci zgodnej z ich tożsamością płciową oraz wyeliminowanie „transseksualizmu” z listy chorób uniemożliwiających czynną służbę wojskową.
  • Zmiany legislacyjne są niezbędne dla wprowadzenia pełnej ochrony i równego traktowania społeczności LGBT, ale równie niezbędna jest edukacja. Należy uzupełnić  podstawy programowe dla wszystkich typów szkół o treści dotyczące praw człowieka i edukacji antydyskryminacyjnej, zgodnej z międzynarodowymi standardami oraz zapewnienia możliwości dochodzenia odszkodowania i zadośćuczynienia w przypadku naruszenia zasady równego traktowania w obszarze edukacji ze względu na orientację seksualną i płeć (a w tym tożsamość płciową).
  • Osoby LGBT spotykają się z dyskryminacją także w służbie zdrowia, dlatego należy wprowadzić rozwiązania prawne, które będą kwalifikować każdą dyskryminację, w tym ze względu na orientację seksualną, za naruszenie praw pacjenta. Taka kwalifikacja otwiera drogę do dochodzenia zadośćuczynienia. Jednym z podstawowych, ale jednocześnie kluczowych postulatów jest ustanowienie zakazu wszelkich praktyk opartych na założeniu, że osoby LGBT można wyleczyć (zgodnie z uwagami końcowymi Komitetu ds. Osób z Niepełnosprawnościami z 21 października 2018 r).
  • Tak samo istotne jest uregulowanie sytuacji prawnej osób interpłciowych. Interpłciowość to cecha, która nie dotyczy ani orientacji seksualnej ani tożsamości płciowej, ale tego jak jest zbudowane i jak funkcjonuje ciało. To termin, który stosuje się do opisania szerokiej gamy naturalnie zróżnicowanych cech płciowych np.  chromosomów, układu hormonalnego, wewnętrznych i zewnętrznych narządów płciowych. Konieczne jest zakazanie przeprowadzania operacji „normalizujących” płeć bez świadomej zgody, gdy taka interwencja nie jest konieczna ze względu na zagrożenie dla życia i zdrowia.
  • Należy wprowadzić ochronę w równym dostępie do usług, w tym mieszkaniowych i zapewnienie gwarancji realizacji prawa do wnioskowania o ochronę międzynarodową przez osoby prześladowane ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, poprzez odpowiednie szkolenia funkcjonariuszy Straży Granicznej.

 

Wrocław jako miasto różnorodności – rozmowa o raporcie RPO. Sesja 11 III KPO:

Data: 2019-12-13
  • Wolność organizowania pokojowych zgromadzeń jest prawem gwarantowanym przez Konstytucję. Co jednak, gdy uczestnicy Marszu głoszą rasistowskie czy antysemickie hasła  i wzywają do nienawiści?
  • Tak działo się we Wrocławiu, gdzie w zeszłym (i w tym) roku Marsz Niepodległości został rozwiązany z powodu naruszania prawa przez jego uczestników. Czy to jedyna metoda?
  • RPO postanowił się przyjrzeć problemowi. Pod jego auspicjami powstał socjologiczny raport o korzeniach napięć w wielokulturowym mieście ujawniających się w czasie marszy niepodległości
  • W jaki sposób można z takiej analizy skorzystać? Jak robi to Wrocław? Jak mogą to zrobić inne miasta, które mają podobny problem?

Od kilku lat w okolicach 11 listopada oglądamy migawki z miast zasnutych czerwonym dymem rac, paradujące tłumy zamaskowanych mężczyzn, słyszymy apele skierowane do cudzoziemców o pozostawanie w domach, a ze strony uczestników marszów rasistowskie, ksenofobiczne i antysemickie hasła. Wiele osób zamiast czuć radość z okazji świętowania niepodległości czuje się zagrożona.

Autorzy raportu  RPO „Znaczenie społeczne i reakcje na Marsz Polski Niepodległej we Wrocławiu 11 listopada 2018 r." proponują zmianę podejścia do problemu. Zamiast oceniać, zadali pytanie, skąd się biorą emocje wieczornych marszy niepodległości. Rozmawiali i słuchali uczestników zgromadzeń. W efekcie mogli przygotować pakiet rekomendacji i postulatów. Adresatami są organizacje pozarządowe, władze samorządowe i władze centralne.

Czy Wrocław to na pewno miasto różnorodności?

Bartłomiej Ciążyński podkreślił, że władza Wrocławia dostrzega problem, ale jednocześnie podejmuje działania, aby przeciwdziałać. Działaniem takim między innymi było utworzenie funkcji doradcy społecznego prezydenta ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii.

Ciążyński poruszył także tematykę migrantów ukraińskich, wskazując, że 1/5 mieszkańców miasta to Ukraińcy, w większości nieposiadająca pozwolenia na pobyt i pracę, co stanowi ogromny problem, gdyż są oni istotnym elementem rozwoju gospodarki Wrocławia. Dlatego tak ważne jest, aby Ukraińcy czuli się bezpiecznie we Wrocławiu, a mieszkańcy miasta kierowali się otwartością i gościnnością w stosunku do cudzoziemców.

Grzegorz Miśta, kurator sądowy reprezentujący Wrocławskie Centrum Sprawiedliwości Naprawczej, powiedział o tym, jakie działania na co dzień podejmują, aby walczyć z mową nienawiści i aktami wandalizmu:

Każdy obywatel, a także turysta może zrobić zdjęcie i wysłać do WCSN. Centrum wyznacza osoby, które są zobligowane do naprawienia wyrządzonych szkód.

W celach resocjalizacji więźniów często do tych prac wyznaczane są osoby pozbawione wolności. Dzięki temu osoby, które niejednokrotnie same dokonywały takich zniszczeń, doświadczają tzw. „sprawiedliwości naprawczej”.

Kamila Kamińska-Sztark wspomniała o działaniach podejmowanych przez Wrocław w zakresie edukacji antydyskryminacyjnej.

Do podstaw programowych przedszkoli i szkół wprowadzone są elementy edukacji antydyskryminacyjnej.

Ogromny wkład w rozwój tolerancji, a także otwartości Wrocławia mają organizacje pozarządowe, które wspierają komunikację między różnymi grupami społecznymi, w tym mniejszościami narodowymi.

Korporacje jako strażnicy różnorodności społecznej - sesja 12 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Korporacje to małe społeczności. To wielu różnych ludzi, różnych grup społecznych o różnym potencjale, ale i różnych problemach.
  • Jak scalać te społeczności, tworzyć wspólnoty? Jak badać potrzeby i wdrażać programy przeciwdziałania wykluczeniu w firmach?
  • Jak  korzystać z potencjałów różnych grup społecznych? Czy więcej nie znaczy mniej?

Różni, ale równi

W Polsce wymóg równego traktowania i zakazu dyskryminacji wyraża się głównie w Konstytucji, a konkretnie w jej 32 artykule. Konstytucja zakazuje wprost wprowadzania nieuzasadnionych zróżnicowań. Dotyczy to zarówno sfery publicznej, społecznej, ale także gospodarczej i zawodowej.

Tym samym stwarza to sytuację, w której relacje zawodowe także musza być wolne od dyskryminacji, czyli gorszego traktowania ze względu na cechę danej osoby. Do najczęściej wymienianych przesłanek dyskryminacji, zalicza się płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną lub tożsamość płciową, ale mogą do nich należeć także inne cechy osobiste jak np. pochodzenie społeczne czy status materialny.

I o ile w relacji państwo-obywatel równe i niedyskryminujące podejście bywa prostsze do wyegzekwowania to w relacjach biznesowych i służbowych, gdzie cechy osobiste podlegają wartościowaniu sprawdzenie, czy doszło do dyskryminacji może okazać się niełatwe. Żeby ustalić, czy mamy do czynienia z dyskryminacją, musimy zbadać, czy rzeczywiście dwa podmioty zostały różnie potraktowane. Jeśli tak, to dlaczego: czy powodem była konkretna cecha danej osoby (to jest dyskryminacja) czy też inne przyczyny (Przykład: osoby z niepełnosprawnością mają prawo do skróconego dnia pracy. Osoby bez orzeczonej niepełnosprawności są więc traktowane nierówno, ale to nie jest dyskryminacja).

W ocenie Rzecznika – niezależnego organu ds. równego traktowania – środki ochrony prawnej przed dyskryminacją, choć znajdują zakorzenienie w Kodeksie pracy oraz ustawie o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, są obecnie niewystarczające. Dlatego tak ważne jest zaangażowanie różnych środowisk w tym biznesowych w budowanie przyjaznego dla różnorodności klimatu.

Różnorodność jako wartość

Istotą zaangażowania w budowanie środowiska wolnego od dyskryminacji jest wzmacnianie przekonania, że różnorodność nie tylko jest możliwa, ale wręcz korzystna, a niekiedy nawet potrzebna. O wiele łatwiej rozwijać się, zderzać pomysły i myśli, jeśli konfrontujemy je z osobami o innych doświadczeniach, poglądach, innej sytuacji życiowej. Budując wspólnoty homogeniczne tracimy możliwość innego spojrzenia, falsyfikacji stawianych tez, a ostatecznie dochodzimy do celu znacznie wolniej. Biznes przekonał się o tym już wielokrotnie rozkochując się w pojęciu "zarządzanie różnorodnością", pod którym generalnie kryje się dostrzeżenie tego, iż wiele naszych cech (wiek, płeć, sprawność fizyczna, pochodzenie etc.) może nas łączyć, ale też dzielić, co przekłada się na nasze możliwości, potrzeby i oczekiwania.

Raport Forbes Insights, będący efektem badania największych, globalnych marek, już na początku naszej dekady wskazywał wyraźny wpływ zarządzania różnorodnością na innowacyjność organizacji, a badania ukazujące związek polityk zarządzania różnorodnością z kryteriami efektywności, skuteczności, adaptacyjności, czy minimalizowana ryzyka porażek, kreatywności i innowacyjności podejmowano już w latach 90. ubiegłego wieku. Badania są w tym zakresie dość jednoznaczne – im szersza perspektywa, tym lepsze wyniki. Różnorodny zespół daje nam po prostu więcej możliwości, otwiera oczy na niedostrzegane dotychczas potrzeby klientów.

Jak czerpać z różnorodności

Podczas III Kongresu praw obywatelskich podjęliśmy próbę wyłonienia dobrych praktyk w zakresie zarządzania różnorodnością. Do udziału w panelu zaprosiliśmy Katarzynę Mojsiewicz z firmy Nordea, Adama Jaworskiego – przedstawiciela ABB Polska, Monikę Kulik z Orange Polska oraz adwokata Ziemowita Gintowta, którzy opowiedzieli o programach wdrażanych w ich firmach, związanych z tym problemami oraz zaangażowaniu pracowników w budowanie różnorodności.

Adam Jaworski wskazał, że istnieje pewien widoczny nurt, szablon projektów związanych z zarządzaniem różnorodnością, więc treść tego, jak firma walczy o różnorodność – miedzy innymi dzięki globalizacji – może być spójna dla wielu korporacji. Większość podejmowanych działań jest powtarzalna, ponieważ wiele firm międzynarodowych boryka się z podobnymi problemami.

- W IT zawsze będzie zbyt mało kobiet, uprzedzenia narodowościowe utrudniają komunikację specjalistów działających na rynku międzynarodowym, wciąż zbyt rzadko zatrudniamy osoby z niepełnosprawnościami oraz borykających się z problemami chorób psychicznych.

Stałym problemem jest brak różnorodności w kwestii zamieszkania –  mówiąc wprost nie możemy dowieść do pracy osób mieszkających w małych miejscowościach. Wykluczeniem wciąż pozostaje niski status majątkowy, który tworzy niejako zaklęty krąg, nisko zarabiający nie mogą pozwolić sobie na przeprowadzkę do dużego miasta, bo zatrudniając się na stanowiskach juniorskich, początkowych zarobią zbyt mało by mogli się utrzymać np. w Krakowie.

Katarzyna Mojsiewicz podkreśliła natomiast, że w przypadku jej korporacji (Nordea) kontekst międzynarodowy jest bardzo widoczny.

 - Zespoły łączone są ponad państwami, a nawet kontynentami. Nasza firma jest firmą skandynawską, co powoduje również, że work life balance jest niezwykle istotny. Wierzymy, że człowiek jest całością – tym kim jest w pracy, ale także co robi poza nią. Jak rekrutujemy managerów to dopasowanie kulturowe jest wciąż niezwykle istotne.

Według Mojsiewicz istotne jest zadanie sobie pytania, jakie grupy mogą być wykluczane i jak temu przeciwdziałać. Niestety skuteczność większości programów wciąż jest niska.

Np. na eventy promujące zatrudnianie kobiet wciąż przychodzą głównie kobiety, co powoduje, że nie wychodzimy z bańki, nie buduje to szerszego kontekstu ani poszerzania świadomości społecznej.

- Jeśli cokolwiek działa, to budowanie właśnie przestrzeni i dawanie narzędzi ludziom do zabrania głosu. Nasze międzynarodowe video konferencje to głównie sesje Q&A, a nie wystąpienia managerów, wyświetlamy na ekranie pytania zadawane przez pracowników, inni ludzie je lajkują i dzięki temu najtrudniejsze/najciekawsze pytania padają niejako wspólnie .

Monika Kulik przedstawiając perspektywę Orange wskazała na konieczność współpracy z pracownikami w budowaniu polityki różnorodności. - Działamy w 30 krajach i mamy pewne standardy, ale podejście do nich zależy już od kraju. Zapytaliśmy naszych pracowników, w każdym kraju osobno, czy dla nich różnorodność jest ważna i co dokładnie oznacza. Dzięki ich pomocy zbudowaliśmy dokument „Zarzadzania różnorodnością”,  który zaakceptował zarząd. Jako płaszczyzny różnorodności do działania korporacji pracownicy najczęściej wskazywali płeć/wiek/sprawność i niepełnosprawność -w tym czasowa. Uznali jednak, że różnice dotyczące seksualności i poglądów są dla nich  tematem zbyt wrażliwym by pracodawca mógł w nie wkraczać.

Jako główne narzędzie do budowania atmosfery sprzyjającej różnorodności Monika Kulik wskazała tworzenie interdyscyplinarnych zespołów składających się z pracowników o różnych kompetencjach, tworzenie programów promujących możliwości awansów dla kobiet, a także szereg programów zwiększających wiedzę pracowników na tematy dotykające niepełnosprawności.

Ziemowit Gintowt podkreślił natomiast, że jeśli chodzi o różnorodność w samorządzie adwokackim – jest to odzwierciedlenie ogólnych przemian społecznych. Zawód adwokata jeszcze 20 lat temu mocno męski – dziś staje się wręcz sfeminizowany. Młodych osób jest bardzo dużo, pochodzą z każdego miejsca w Polsce. Różnice pomiędzy zdolnościami intelektualnymi adwokatów pochodzących z małych i dużych ośrodków naukowych dziś już nie istnieją. Zmiany społeczne zaszły tak daleko na tyle szybko, że dziś środowisko adwokackie jest niezwykle różnorodne.

Mierząc się także z tezą panelu, Adam Jaworski wskazał niejako korporacje jako naturalnego sojusznika różnorodności, szczególnie w kwestii narodowościowej.

– W oddziałach w Turcji współpracują ze sobą Turcy z Kurdami,  w Bangalore pracują razem Indusi z różnych kast. Okazuje się, ze to właśnie biznes staje się dobrą płaszczyzną porozumienia, ponieważ pokazuje, że liczy się ostatecznie wspólna praca przynosząca wymierne efekt, a wzajemne uprzedzenia nie tylko nie mogą mieć miejsca, ale też nie przynoszą korzystnego efektu finansowego. Dzięki pracy w środowisku międzynarodowym samoistnie stykamy się z innością, powoli ja oswajając.

Oczywiście dotyczy to głównie uprzedzeń narodowościowych, ale nie tylko. W krajach Europy Zachodniej średnia wieku zarówno w korporacjach jak i w 3 sektorze jest wciąż znacznie wyższa niż w Polsce. Podobna sytuacja zachodzi w sektorze IT, o  ile w Polsce pracownicy tych działów to głównie 25, 35-latkowie, na zachodzie przeważają 40-50 latkowie.

Kolejny dobry przykład podała Monika Kulik wskazując, że Orange dał możliwość starszym pracownikom zdobycia bądź poprawy kompetencji szkoleniowych, by mogli lepiej dzielić się swoją wiedzą z młodszymi kolegami. We Francji wdrożono natomiast projekt który zakładał, że w ostatnim roku pracy pracownik może poświęcić swój czas na pracę w organizacji pozarządowej.

Kończąc panel Katarzyna Mojsiewicz podsumowała, że w kwestii budowania różnorodności niezwykle pomaga nieetykietowanie. - My nie mamy programów dla seniorów, nikt nie chce czuć się seniorem. Program dla pracowników z niepełnosprawnościami tak naprawdę kierowany jest do wszystkich pracowników - nazywa się „Zdrowie na tak” a nie program dla takich czy innych osób. To pomaga łączyć ludzi w ich doświadczeniach.

Pytania z sali:

- Jak stworzyć przestrzeń i czy w ogóle, by mogli współpracować ze sobą ludzie i różnych światopoglądach?

-To dzieje się samoistnie niekiedy, ale ważne by łączyć takie osoby na neutralnych gruntach, np. współpraca nad projektem zupełnie niezwiązanym z elementem polaryzującym. Wtedy mierzymy się z takimi samymi wyzwaniami, problemami – to doskonale łącz. – podsumowała Katarzyna Mojsiewicz.

Przede wszystkim nie traktujmy ludzi jako zasoby, praca już dawno wyszła z fabryk, możemy spokojnie zapomnieć o Tayloryzmie – zakończył Jaworski.

Uchwały o przeciwdziałaniu "ideologii LGBT" sprzeczne z zasadą legalizmu i prawami człowieka. Pierwsze sądowe skargi RPO

Data: 2019-12-10
  • W ponad 50 gminach, powiatach, a także w niektórych województwach samorządowych, obowiązują uchwały o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – liczba tych uchwał wciąż rośnie
  • RPO wyrażał przeciw temu stanowczy protest. Teraz wniósł pierwsze skargi na wybrane uchwały do pięciu różnych wojewódzkich sądów administracyjnych
  • Jest bowiem przeciwny działaniom organów władzy publicznej, nakierowanym na piętnowanie i wykluczanie osób i grup z życia społecznego, a opartym na uprzedzeniach i stereotypach

Rzecznik Praw Obywatelskich ma ustawowy obowiązek działania na rzecz równego traktowania. Ma też odpowiednie uprawnienia - jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności człowieka i obywatela  ma kompetencję do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie dotyczącej interesu ogólnego.

Korzystając z tego uprawnienia, Rzecznik skierował do pięciu wojewódzkich sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały rad gmin o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT”.  Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności ich zaskarżenia przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Skargi dotyczą uchwał gmin: Istebna (woj. śląskie), Lipinki (woj. małopolskie), Klwów (woj. mazowieckie), Serniki (woj. lubelskie), Niebylec (woj. podkarpackie).

W ocenie Rzecznika akty te:

  • są sprzeczne z konstytucyjną zasadą legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa;
  • stanowią władczą dyspozycję dla organów wykonawczych gminy i innych organów podległych, do której formułowania rady gmin nie miały prawa;
  • dyskryminują osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, wykluczając je ze wspólnoty samorządowej;
  • ograniczają prawa i wolności mieszkańców gminy – ich prawo do życia prywatnego i rodzinnego, wolność wypowiedzi, prawo do nauki, prawo do nauczania oraz prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – w sposób bezprawny, gdyż ograniczenia tych praw i wolności mogą nastąpić tylko w ustawie.

Wszystkie uchwały (w tym określane jako stanowiska, deklaracje i inne formy wypowiedzi) organów władzy publicznej, które ingerują w prawa i wolności człowieka zapowiadając „przeciwdziałanie ideologii LGBT”, są w ocenie Rzecznika niezgodne z powszechnie obowiązującym prawem. Jednak nawet przy najlepszym wykorzystaniu dostępnych zasobów Rzecznik nie ma możliwości zaskarżenia wszystkich, przyjętych dotychczas uchwał tego typu.

Z tego względu podjęte działania objęły wniesienie skarg na wybrane uchwały rad gmin z obszaru właściwości różnych wojewódzkich sądów administracyjnych. Poza kryterium terytorialnym w toku oceny zaskarżalności poszczególnych uchwał uwzględniono także kwestie proceduralne oraz poziom ingerencji treści aktów w prawa i wolności człowieka.

Prace nad kolejnymi skargami do sądów administracyjnych, w tym na uchwały organów stanowiących jednostek samorządowych innych szczebli (powiatu, województwa), są kontynuowane.

Jednym z największych zagrożeń związanych z uchwałami o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” wydaje się skala zjawiska ich podejmowania, wynikająca z przekonania o legalności takich działań. Rzecznik wyraża nadzieję, że jeśli sądy uwzględnią jego skargi i rozstrzygną o nieważności wybranych uchwał, będzie to wyraźny sygnał dla pozostałych organów władzy, że w polskim porządku prawnym nie ma przyzwolenia na akty naruszające podstawowe prawa i wolności człowieka.

Rzecznik stanowczo sprzeciwia się podejmowaniu działań, zwłaszcza przez organy władzy publicznej, nakierowanych na piętnowanie i wykluczanie osób i tworzonych przez nie grup z życia społecznego, opartych na głęboko zakorzenionych uprzedzeniach i stereotypach. Każdy jest chroniony przed dyskryminacją, a więc każde nierówne traktowanie ze względu na cechy osobiste (jak m.in. płeć, orientacja seksualna) wymaga odpowiedniej reakcji niezależnego organu ds. równego traktowania, jakim w Polsce jest Rzecznik Praw Obywatelskich.

XI.505.13.2019

 

Transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia dziecka rodziców tej samej płci jest niedopuszczalna – uchwała 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r.

Data: 2019-12-02
  • Przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia (transkrypcja), w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, w ocenie NSA, zagraża podstawowym zasadom polskiego porządku prawnego.  
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania argumentując przeciwnie – transkrypcja jest niezbędna do zapewnienia skutecznej ochrony praw dziecka. Bez polskiego aktu urodzenia obywatel nie ma praktycznej możliwości otrzymania polskich dokumentów tożsamości.
  • NSA stwierdził, że dokumenty i numer PESEL powinny być wydawane na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Praktyka pokazuje jednak, że jest inaczej.

NIE PRZEGAP. O prawach osób LGBT będziemy rozmawiać w czasie III Kongresu Praw Obywatelskich na panelu 16: Prawa osób LGBT w Polsce, a o problemach rodzin przed sądami rodzinnymi - na panelu 24: Efektywność sądownictwa i prawa rodzicielskie.

AKTUALIZACJA 20.12.2019: dodany załącznik z uchwałą NSA z uzasanieniem

Przepis art. 104 ust. 5 i art. 107 pkt 3 ustawy z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz. U. 2014 r. poz. 1741 ze zm.) w związku z art. 7 ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. Prawo prywatne międzynarodowe (Dz. U. z 2015 r. poz. 1792) nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci.

Uchwałę o takiej treści podjął NSA w składzie 7 sędziów, rozpoznając zagadnienie prawne przedstawione mu 17 kwietnia 2019 r. w toku postępowania ze skargi kasacyjnej obywatelki. To jedna z wielu spraw, w których RPO stanął po stronie praw dziecka, któremu odmówiono transkrypcji jego aktu urodzenia tylko dlatego, że jego rodzice są osobami tej samej płci. W wyniku transkrypcji zagranicznego aktu, czyli jego wiernego i literalnego przepisania do polskiego rejestru stanu cywilnego, powstaje polski akt urodzenia, niezbędny do uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL. Wcześniej, w 2018 r., NSA przychylił się do argumentacji RPO, że transkrypcja aktu jest obligatoryjna, ze względu na konieczność ochrony dobra i praw dziecka.

Tym razem powiększony skład 7 sędziów NSA uznał, że transkrypcja jest niedopuszczalna, ze względu na konieczność ochrony podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. W uzasadnieniu ustnym wskazano, że ponieważ skutkiem transkrypcji jest powstanie polskiego aktu stanu cywilnego, niezgodne z porządkiem publicznym jest przepisanie do polskiego rejestru aktu, w którym jako rodziców wskazano dwie matki. Zgodnie z polskimi przepisami, rodzicami są zawsze matka i ojciec – osoby różnej płci.

W ustnym uzasadnieniu uchwały podkreślono przy tym, że odmowa transkrypcji nie może doprowadzić do sytuacji, w której polski obywatel nie będzie mógł uzyskać polskiego paszportu, dowodu tożsamości lub numeru PESEL. W ocenie NSA, organy administracji powinny tak stosować przepisy prawa, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać obywatelowi numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, który zgodnie z art. 1138 kodeksu postępowania cywilnego, ma moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą postępować niezgodnie z tą wykładnią i odmawiać wydania paszportu lub dowodu, obywatele i obywatelki powinni skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych.

Skład 7 sędziów nie przychylił się też do wniosku o zwrócenie się w sprawie z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. NSA uznał, że skoro decyzja o odmowie transkrypcji nie powinna ograniczać prawa do uzyskania dokumentu tożsamości, to nie ogranicza także unijnej swobody przepływu osób. Dopiero w postępowaniu ze skargi na odmowę wydania paszportu lub dowodu możliwe byłoby podnoszenie argumentu, że doszło do naruszenia prawa do przemieszczania się po terytorium UE i wyboru miejsca zamieszkania.

Jako uczestnicy postępowania, w posiedzeniu 7 sędziów NSA, wzięli udział: Rzecznik Praw Dziecka i przedstawiciel Prokuratury Krajowej – którzy opowiedzieli się za niedopuszczalnością transkrypcji, a także przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Rzecznika Praw Obywatelskich, argumentujący przeciwnie.

Podjęta uchwała 7 sędziów NSA, na mocy art. 115 § 1 pkt. 3 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, wiąże jedynie skład orzekający w przedmiocie skargi kasacyjnej w tym konkretnym postępowaniu. Należy jednak przewidywać, że zgodnie z przyjętym zwyczajem, wpłynie ona znacząco na kierunek orzecznictwa sądów administracyjnych i praktykę organów administracji.

Komentarz Mileny Adamczewskiej-Stachura z Zespołu ds. Równego Traktowania, reprezentującej RPO w tej sprawie:

„NSA miał możliwość znacząco poprawić sytuację prawną wielu polskich obywateli i obywatelek, których prawa są w praktyce ograniczane wyłącznie dlatego, że w ich zagranicznych aktach urodzenia jako rodziców wskazano osoby tej samej płci. Tymczasem podjęta uchwała nie traktuje priorytetowo najlepszego interesu i praw dziecka, ale przenosi na obywatela ciężar domagania się ochrony tych dóbr.

Chociaż NSA wskazał w ustnym uzasadnieniu uchwały, że decyzje o odmowie transkrypcji nie powinny uniemożliwiać obywatelom uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numerów PESEL, dotychczasowa praktyka organów administracji pozostaje odmienna. Ze skarg kierowanych do RPO i prowadzonych w ich przedmiocie postępowań wyjaśniających wynika, że dla skutecznego rozpatrzenia wniosku o paszport lub dowód osobisty, konsulowie i prezydenci miast wymagają przedłożenia odpisu polskiego aktu urodzenia. W jednej ze spraw, do których przystąpił RPO, WSA odrzucił natomiast skargę obywatelki na pozostawienie jej wniosku o paszport dla dziecka bez rozpoznania, stwierdzając, że skarga administracyjna na taką czynność organu nie przysługuje.

Niezależnie od powyższych przykładów, zasugerowana przez skład 7 sędziów droga wydaje się obecnie jedyną możliwą dla zapewnienia ochrony praw obywateli, którzy urodzili się za granicą i jako rodziców w swoich aktach urodzenia mają wskazane osoby tej samej płci. Skuteczne uzyskanie dla nich polskich dokumentów tożsamości będzie jednak wymagało zmiany dotychczasowej praktyki organów administracji. Rzecznik Praw Obywatelskich podejmie odpowiednie działania generalne, dążąc do tego, aby wykładnia przepisów prawa przedstawiona przez NSA znalazła odzwierciedlenie w realiach stosowania prawa. Jest to niezbędne dla ochrony podstawowych praw dzieci – obywateli RP”.

sygn. akt II OPS 1/19

sygn. BRPO XI.534.3.2016

Debata na temat ochrony praw językowych w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2019-11-29

Na świecie funkcjonuje ok. 7000 języków, ale tylko jedna dziesiąta z nich będzie używana przez następne pokolenia… W 2016 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję proklamującą rok 2019 Międzynarodowym Rokiem Języków Rdzennych.

Z tej okazji Rzecznik Praw Obywatelskich wraz z wydziałem „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego organizuje dyskusję ekspercką na temat ochrony praw językowych oraz panel młodych aktywistów.

Debata jest wydarzeniem towarzyszącym festiwalowi filmowemu „Własnymi Słowami” organizowanemu przez prowadzony na wydziale „Artes Liberales” projekt RISE COLING.

„Własnymi Słowami” to pierwszy w Polsce festiwal filmowy poświęcony rdzennym kulturom i ich językom, wpisujący się w obchody Międzynarodowego Roku Rdzennych Języków. Festiwal z jednej strony pokaże i przybliży kulturę oraz języki małych społeczności, z drugiej pomoże przedstawicielom tych kultur dotrzeć do szerokiej publiczności.

Organizatorom Festiwalu zależy na wzmocnieniu małych społeczności, które starają się ocalić swoje bogactwo językowo-kulturowe, dać im poczucie, że są ważne i słyszalne. Kolejnym celem festiwalu filmowego "Własnymi Słowami" jest budowanie świadomości różnorodnego świata oraz otwartości. Festiwal jest miejscem spotkań, dialogu, wspólnego doświadczania bogactwa językowo-kulturowego.

Patronat nad festiwalem objął Rzecznik Praw Obywatelskich.

Program debaty:

  • 15:00 - Powitanie uczestników debaty – Rzecznik Praw Obywatelskich dr hab. Adam Bodnar
  • 15:00 – 16:00 Panel 1 : Dyskusja ekspercka na temat ochrony praw językowych

Prowadzenie panelu: Stanisław Kordasiewicz, Uniwersystet Warszawski

Uczestnicy:

  • Silvia Quattrini, Minority Rights Group International
  • Marcin Sośniak, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Marek Szolc, radny m.st. Warszawy, prawnik, współautor ustawy o języku śląskim i wilamowskim złożonej w Sejmie VIII kadencji

16:00 – 17:00 Panel 2: Panel młodych aktywistów „Aktualna sytuacja, strategie zachowania i perspektywy rozwoju języków mniejszościowych w Polsce”

  • Prowadzenie panelu: Justyna Olko, Uniwersytet Warszawski

Uczestnicy: 

Bartłůmjej Wanot, Macéj Bańdur, Anna Maślana, Rafał Rzepka, Tymoteusz Król, Justyna Majerska, Natalia Małecka-Nowa

17:00 – 17:30: Blok pytań

17:30 – Zakończenie debaty

Dyrektor szkoły prawomocnie skazany za molestowanie seksualne nauczycielek

Data: 2019-11-29
  • Sprawa, którą monitorował RPO, a dotycząca nauczycielek molestowanych przez dyrektora szkoły, zakończyła się prawomocnym skazaniem
  • Wyrok pierwszej instancji uniewinniał dyrektora od zarzucanych mu czynów, w wyniku zaskarżenia sprawa została ponownie rozpoznana. W tym tygodniu uprawomocnił się wyrok skazujący mężczyznę za molestowanie seksualne
  • RPO: molestowanie seksualne należy do najbardziej drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet

RPO interweniował zaalarmowany doniesieniami medialnymi na temat sprawy molestowania seksualnego przez dyrektora szkoły podległych mu pracownic. Rzecznik wielokrotnie zajmował się problemem molestowania seksualnego i podkreślał, że jest to jedna z najbardziej  drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet.

Dyrektor szkoły molestował seksualnie nauczycielki

W opisywanej sprawie dyrektor szkoły został uniewinniony wyrokiem sądu pierwszej instancji, pomimo zeznań świadków potwierdzających relacje pokrzywdzonych kobiet oraz pozytywnego wyniku badań psychologicznych. Dyrektor nie został zawieszony w sprawowaniu swojej funkcji. Tymczasem wyrok uniewinniający został zaskarżony  i sąd okręgowy uchylając go przekazał do ponownego rozpoznania sądowi rejonowemu.

Ostatecznie zapadł wyrok skazujący dyrektora za molestowanie seksualne oraz wykorzystanie pozycji zawodowej. 27 listopada sąd okręgowy utrzymał wyrok w mocy pomimo odwołania dyrektora.

Molestowanie seksualne to przemoc, która dotyka kobiety na co dzień

RPO przypomina, że stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy wobec kobiet, to obowiązek wynikający z aktów prawa międzynarodowego i unijnego. Zobowiązują do tego postanowienia m.in. tzw. Konwencja stambulska, czyli Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz dyrektywy unijnej w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

– W mojej ocenie najpilniejszym zadaniem jest wzmocnienie ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym – przyjęcie cywilnych i karnych środków prawnych chroniących kobiety przed przemocą seksualną we wszystkich sferach i obszarach, umożliwienie osobom pokrzywdzonym uzyskanie natychmiastowego zakazu zbliżania się. Aby położyć kres przemocy seksualnej wobec kobiet, potrzebujemy także skutecznych działań terapeutycznych wobec sprawców i szerokich działań edukacyjnych i świadomościowych – podkreśla rzecznik praw obywatelskich.

II.511.630.2016

RPO o umorzeniu śledztwa ws wieszania portretów europosłów na szubienicy

Data: 2019-11-28

Katowicka prokuratura umorzyła śledztwo ws. manifestacji z listopada 2017 r., której uczestnicy powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów głosujących za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce.

- Postanowienie o umorzeniu wysyła jasny sygnał - tego typu czyny nie będą w Polsce ścigane jeśli ofiarami są przeciwnicy polityczni Prokuratora Generalnego – skomentował tę decyzję RPO Adam Bodnar.

5 listopada 2017 r. związani ze środowiskami narodowymi uczestnicy manifestacji „Nie dla współczesnej Targowicy” powiesili na atrapach szubienic zdjęcia europosłów, który głosowali za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego dotyczącej praworządności w Polsce. Media podawały, że policja nie interweniowała, a tożsamość osób, które wieszały portrety europosłów, jest śledczym dobrze znana.

Umorzone właśnie śledztwo prowadzone było przez wydział śledczy Prokuratury Okręgowej w Katowicach na podstawie art. 119 § 1 Kodeksu karnego (przewiduje on karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności dla tego, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości)

W opinii śledczych, uczestnicy zgromadzenia nie dopuścili się przestępstwa, gdyż celem było wyrażenie krytyki wobec działań tych europarlamentarzystów. Zdaniem prokuratury żaden z uczestników manifestacji nie kierował wobec polityków gróźb i nie nawoływał do popełnienia przestępstwa, a inscenizacja polegająca na wieszaniu portretów polityków na konstrukcjach naśladujących szubienice „miała charakter symboliczny, nawiązujący do historycznych wydarzeń z XVIII wieku, a utrwalonych na obrazie Jana Piotra Norblina".

Aktywizacja zawodowa Osób Głuchych

Data: 2019-11-28
  • Czy osoby Głuche mają równe szanse na rynku pracy co osoby słyszące?
  • Czy osoba Głucha potrzebuje wsparcia w znalezieniu i utrzymaniu pracy?
  • Czy osoby Głuche mają problemy w zatrudnieniu?

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich we współpracy z Polską Fundacją Pomocy Dzieciom Niedosłyszącym -ECHO- zorganizowały konferencję „Aktywizacja zawodowa Osób Głuchych”, która odbyła się w dniu 28 listopada 2019 roku w godz. 10.00–15:00 w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich przy ul. Długiej 23/25 w Warszawie.

Dzieliliśmy się dobrymi praktykami oraz wskazaliśmy rozwiązania, które umożliwią lepszy start zawodowy osób Głuchych. Udział w konferencji był też świetną okazją do wymienienia się doświadczeniami.

Głos zabrał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który skupił się na prawach przysługujących osobom Głuchym, przede wszystkim na prawie do niezależnego życia oraz na szeroko rozumianej dostępności przestrzeni publicznej. Rzecznik mówił również o potrzebie stworzenia przez administrację takich warunków pracy dla osób niesłyszących i niedosłyszących, aby mogły one realizować się zawodowo.

Konferencję otworzyła prezes Fundacji -ECHO- Aleksandra Włodarska vel Głowacka, a prowadziła wiceprezes Małgorzata Piątkowska. Prof. Tadeusz Gałkowski, w skrócie, przedstawił obecną sytuacje osób Głuchych w Polsce oraz rolę Fundacji -ECHO- we wsparciu niesłyszących w różnych dziedzinach życia.

Prelegenci starali się przedstawić różne aspekty funkcjonowania osób Głuchych w przestrzeni publicznej. Zdecydowanie motywujące były prezentacje Małgorzaty Sypniewskiej oraz Dawida Okrój – udało im się osiągnąć sukces zawodowy pomimo przeciwności. Podzielili się z uczestnikami konferencji swoimi historiami, żeby pokazać, jak osoby niesłyszące mogą efektywnie szukać satysfakcjonującej pracy. Swoją perspektywę przedstawili także pracodawcy: o pozytywnych doświadczeniach współpracy z Osobami Głuchymi opowiedziały Małgorzata Maludzińska - Dyrektor Biura Zarządzania Zasobami Ludzkimi w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej i Julia Socha przedstawicielka ArchiDoc S.A.

Rafał Dziurla - psycholog, trener pracy przedstawił badania dotyczące efektywności zatrudnienia wspomaganego w Fundacji -ECHO- oraz mówił o potrzebie dopasowania sprawnej większości do niepełnosprawnej mniejszości. Ewa Wojdyr - doradca zawodowy, trener pracy, biegły tłumacz języka migowego opowiedziała o możliwości wykorzystania zatrudnienia wspomaganego w pracy z osobami Głuchymi.

Dr Tomasz Kulisiewicz, Wiceprezes Oddziału Mazowieckiego Polskiego Towarzystwa Informatycznego, sekretarz Sektorowej Rady ds. Kompetencji - Informatyka przy PTI, zajmująco opowiadał o projektowaniu uniwersalnym, pokazywał jak osoby z niepełnosprawnościami mogą czerpać korzyści z nowych technologii.

Na zakończenie konferencji wypowiedział się panel ekspertów: prof. Grażyna Dryżałowska, dr Tomasz Kulisiewicz, dr Małgorzata Czajkowska-Kisil i Małgorzata Maludzińska. Przedstawili oni najważniejsze wyzwania oraz pakiet rekomendacji, które mogą poprawić sytuację osób Głuchych na rynku pracy.

Konferencja była w pełni dostępna dla osób zarówno niedosłyszących, jak i głuchych, bowiem była tłumaczona na Polski Język Migowy, były też napisy oraz pętla indukcyjna.

 

Informacja roczna RPO z zakresu równego traktowania w 2018 r.

Data: 2019-11-25

Raport dostępny wyłącznie w wersji elektronicznej

Emerytury kobiet z rocznika ’53. RPO apeluje do Marszałka Senatu o pilne zajęcie się sprawą

Data: 2019-11-25
  • Emerytury części kobiet z rocznika 1953 są nawet o kilkaset złotych niższe niż powinny. Ustalono je bowiem na podstawie niekorzystnych przepisów, które w tym roku Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z Konstytucją
  • Trzeba więc poprawić prawo – miał to zrobić poprzedni sejm, ale na wniosek premiera projekt ustawy został tuż przed wyborami wycofany i przepadł
  • Sprawą może się od nowa zająć Senat obecnej kadencji, ponieważ ma prawo inicjatywy ustawodawczej. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki zapowiedział takie działania  zaraz po wyborze na stanowisko i teraz RPO apeluje, by przyspieszyć prace.

- Zwracam się do Pana Marszałka o możliwie pilne przeprowadzenie inicjatywy senackiej w sprawie emerytur kobiet z rocznika 1953 tak, aby dostosować przepisy do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 6 marca 2019 r. w sprawie P 20/16 (druk nr 12). Celem projektu ustawy jest przywrócenie większej podstawy obliczenia emerytury ubezpieczonym, którzy pobierali wcześniejszą emeryturę bez obiektywnej wiedzy, że kwoty wcześniej pobranej emerytury pomniejszą emeryturę powszechną – pisze Adam Bodnar do prof. Tomasza Grodzkiego.

Do 2012 r. przejście na wcześniejszą emeryturę nie powodowało obniżenia pełnej emerytury w momencie, gdy zainteresowany/a osiągał/a pełny wiek emerytalny. Wprowadzona wtedy zmiana dotknęła właśnie kobiety z rocznika 1953. To one w 2013 r. osiągały 60 lat i zyskiwały prawo do przeliczenia wcześniejszej emerytury na pełną (powszechną). Mężczyźni, którzy w 2013 r. osiągali pełną emeryturę (65 lat), nie byli objęci tym przepisem – bo jako urodzonych przed 1949 r. nie objęła reforma emerytalna uzależniająca wysokość emerytury od wypracowanego kapitału

W 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, w postępowaniu z udziałem RPO, stwierdził, że było to niekonstytucyjne, bo kobiety podejmując decyzję o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie mogły wiedzieć, że w efekcie ich pełna (powszechna) emerytura będzie niższa.

Zgodnie z Konstytucją (art. 190 ust. 4) wyrok TK powinien być podstawą do wznowienia postępowania i zmiany decyzji ZUS. Jednak ponieważ analiza problemu zajęła Trybunałowi prawie ponad trzy lata, w międzyczasie minął czas na występowanie do ZUS w wnioskami o zmianę decyzji. Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego (art. 146) nie można uchylać decyzji, jeśli od jej wydania minęło pięć lat (to generalna zasada prawa, dzięki której obywatel można polegać na prawomocnych decyzjach i podejmować na ich podstawie dalsze wiążące kroki).

A w razie przekroczenia pięcioletniego terminu państwo może naprawić swój błąd ustawą.

Z inicjatywą takiej ustawy wystąpił w 2019 r. Senat, a RPO przywitał jego projekt z dużą nadzieją. Projekt miał być przedmiotem obrad ostatniego przed wyborami posiedzenia Sejmu. Porządek obrad został już ogłoszony, ale – nieoczekiwanie – Marszałek Sejmu postanowił przerwać to posiedzenie i dokończyć je już po wyborach. Projekt emerytalny miał być rozpatrzony właśnie wtedy.

III.7060.796.2016

Osiem historii i osiem wyzwań na 16 dni akcji przeciw przemocy wobec kobiet

Data: Od 2019-11-25 do 2019-12-10
  • 25 listopada – Międzynarodowy Dzień Przeciwko Przemocy Wobec Kobiet – rozpoczyna 28. edycję ogólnoświatowej kampanii „16 dni akcji przeciw przemocy ze względu na płeć” #16dni
  • Kampania potrwa do 10 grudnia – Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka – łącząc antyprzemocowe inicjatywy na całym świecie i przypominając, że prawa kobiet są prawami człowieka
  • Rzecznik Praw Obywatelskich kolejny raz włącza się w kampanię „16 dni akcji przeciw przemocy”
  • Przedstawia osiem historii z życia, które pokazują, jakich zmian prawnych i organizacyjnych najpilniej potrzebujemy, aby osoby doświadczające przemocy uzyskały odpowiednią pomoc i skala zjawiska przemocy ze względu na płeć istotnie się zmniejszyła

Każdego roku w Polsce według oficjalnych statystyk blisko 90 tys. osób doznaje różnych form przemocy w rodzinie. Najczęściej są to kobiety, które – jak wskazują dane Policji – stanowią ponad 70% osób pokrzywdzonych. Mimo wieloletnich wysiłków organów publicznych, w tym Rzecznika Praw Obywatelskich, i organizacji pozarządowych ten palący problem społeczny pozostaje przykrym elementem naszej rzeczywistości.

Kampania „16 dni akcji przeciw przemocy ze względu na płeć” jest okazją do przypomnienia, że przeciwstawianie się przemocy to odpowiedzialność każdej i każdego z nas, a stworzenie efektywnego systemu ochrony to jeden z najważniejszych obowiązków państwa.

W tym kontekście, włączając się w kampanię „16 dni akcji przeciw przemocy ze względu na płeć”, Rzecznik Praw Obywatelskich chce przede wszystkim zwrócić uwagę na potrzebę niezwłocznego wdrożenia do polskiego prawa przepisów Konwencji Rady Europy  o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej („Konwencji Stambulskiej”).

W tym celu Biuro RPO przygotowało osiem historii, inspirowanych otrzymywanymi przez Rzecznika skargami, które wskazują, jakie zmiany musimy wprowadzić, by skutecznie chronić przed przemocą i wspierać osoby nią pokrzywdzone. 

1 Niepełna ochrona przed przemocą 25.11.2019

Ewa jest mamą na pełen etat i zajmuje się domem. Arkadiusz, jej mąż zarabia bardzo dobrze, jest wykształconym biznesmenem, biegle mówi po koreańsku, studiował w Stanach. Arkadiusz jest rozczarowany, uważa, że jego żona jest do niczego. Nie skończyła studiów, nie zrobiła kariery, siedzi w domu, ale nie umie nim zarządzać: wyda każde pieniądze, jest rozrzutna. Dlatego Arkadiusz co miesiąc wydziela jej pieniądze. Ewa nie ma własnych dochodów, nie ma też dostępu do wspólnego konta w banku. Uważa, że to normalne, choć trudne. Nie ma za dużo czasu na szukanie pracy ani rozwijanie się, najmłodsze dziecko ma dopiero dwa lata i często choruje. Arkadiusz narzeka, że mógł ożenić się z inną kobietą, a nie taką, która nawet nie umie przygotować ciepłego obiadu, kiedy on sobie wypruwa żyły w pracy.

Ani Ewa ani Arkadiusz nie wiedzą, że w ich związku dochodzi do przemocy.

W naszym społeczeństwie funkcjonuje mit, że przemoc w rodzinie dotyczy tylko sytuacji, w których dochodzi do użycia siły fizycznej. Tymczasem może ona przybierać różne formy. Może to być dręczenie psychiczne współmałżonka czy zmuszanie do niechcianych kontaktów seksualnych. Może też się wiązać z wydzielaniem pieniędzy, utrudnianiem poszukiwania pracy, szantażem, podkopywaniem poczucia wartości drugiej osoby, niepłaceniem alimentów, zaciąganiem zobowiązań finansowych bez zgody partnera.

Konwencja Stambulska (o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej)  jasno wskazuje, że przemocą w rodzinie są „wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej zdarzające się w rodzinie lub gospodarstwie domowym, lub między byłymi, lub obecnymi małżonkami, lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą lub dzielili miejsce zamieszkania, czy nie” (art. 3 b Konwencji).

Przyjmując tak szerokie spektrum zachowań godzących w dobra ofiary Konwencja Stambulska uzupełnia istotną lukę obecnie obowiązującej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która pomija zjawisko przemocy ekonomicznej milczeniem, a także pozbawia wsparcia osoby doświadczające przemocy ze strony byłego partnera lub męża, z którym ofiara nie zamieszkuje lub nie prowadzi wspólnego gospodarstwa.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie wskazywał, że państwo ma obowiązek z równą determinacją zwalczać przejawy przemocy fizycznej, co pozostałe jej formy, tj. przemoc psychiczną seksualną i ekonomiczną.

•            Wystąpienie RPO: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-do-premiera-propozycje-zmian-przemoc-w-rodzinie

2. Brak natychmiastowej ochrony

Pan Bartosz, funkcjonariusz Policji w K. dostał wezwanie do awantury rodzinnej. Pojechał tam z kolegą: interwencja była potrzebna i na czas. Okazało się, że mąż zdemolował mieszkanie, uderzył też żonę i starszą córkę. Obie miały siniaki: świeże i starsze, częściowo wygojone. Tym razem udało się uniknąć nieszczęścia, ale jak ochronić rodzinę przed dalszą przemocą?

Mąż będzie miał sprawę sądową, ale siniaki znikną, nim minie 7 dni, więc kara nie będzie wysoka. Pan Bartosz wie, że sytuacja może się powtórzyć. Ale nic więcej nie może zrobić dla tej rodziny: prawo nie przewiduje możliwości wydania przez funkcjonariusza natychmiastowego zakazu zbliżania się, a na wydanie przez sąd cywilnego nakazu opuszczenia mieszkania przez sprawcę czeka się średnio 5 miesięcy (153 dni).

Pan Bartosz ma więc tylko nadzieję, że tym razem sąd zdąży i nie dojdzie do tragedii.

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2015 roku postuluje, by niezwłocznie separować od siebie ofiary i sprawcę przemocy - niezależnie od toczącego się postępowania karnego (gdy brak jest podstaw do zatrzymania czy wszczęcia postępowania karnego, a niezbędne jest zapewnienie fizycznego odseparowania osoby stosującej przemoc od bliskich). Takie zobowiązanie wynika także z Konwencji Stambulskiej, która wymaga, aby państwa przyjęły rozwiązania pozwalające nakazanie sprawcy przemocy domowej, w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia, opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary lub osoby zagrożonej, na odpowiedni okres oraz zakazania sprawcy wchodzenia do lokalu zajmowanego przez ofiarę lub osobę zagrożoną lub kontaktowania się z ofiarą lub osobą zagrożoną. Konwencja wskazuje również, że takie środki powinny dawać pierwszeństwo bezpieczeństwu ofiar lub osób zagrożonych. (art. 52 Konwencji Stambulskiej).

Zdaniem RPO prawo nakazania natychmiastowego opuszczenia mieszkania powinni mieć policjanci, już w chwili interwencji domowej: pozwoliłoby to na natychmiastowe przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy w sytuacji, kiedy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłoby również sygnałem całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. W ocenie Rzecznika, konieczne jest aby te zmiany wprowadzić jak najszybciej, tak aby skutecznie chronić osoby pokrzywdzone. 

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/ pl/content/sprawca-przemocy-natychmiast-opusci-mieszkanie-rpo-pozytywnie-o-projekcie-rzadu

3. Niedostateczne wspieranie osób pokrzywdzonych

Pani Gabriela uciekła z domu z dziećmi: pięcioletnim Tomkiem i trzyletnim Franiem. Przez lata znosiła wyzwiska, poniżanie,. Kilka razy została uderzona, ostatnio mąż złamał jej rękę. Najbardziej boi się, że mąż zaatakuje dzieci. W zeszłym tygodniu oglądała wieczorem telewizję i zobaczyła reportaż o podobnej sprawie z tragicznym końcem. Przeraziła się, że podobne nieszczęście mogłoby spotkać któregoś z jej chłopców.

Zrozumiała, że przemoc sama z siebie nie minie, że mąż, mimo obietnic, nie zmieni się – potrzebuje specjalistycznej pomocy. Niestety mąż Gabrieli nie zamierza udać się do terapeuty. Dlatego, gdy wyszedł rano do pracy, kobieta spakowała najpotrzebniejsze rzeczy, kilka zabawek i uciekła z synkami do schroniska dla bezdomnych.

W jej gminie nie ma ośrodków dla matek z dziećmi, a tym bardziej – szansy na mieszkanie.

Bez bezpiecznego dachu nad głową rodzina nie wyjdzie z traumy przemocy. Z doświadczenia Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Krotoszynie wynika, że trzeba co najmniej trzech miesięcy, by dzieci przestały się budzić z krzykiem, by kobieta  zrozumiała, że jest w stanie znaleźć pracę, że nie jest bezwartościowa, że poradzi sobie bez męża.

W Polsce jest za mało schronisk dla kobiet, dla matek z dziećmi. Brakuje miejsc, a pobyt w ośrodkach docelowo mający trwać krótko niejednokrotnie przedłuża się do roku lub dłużej. Raport NIK z 26 kwietnia 2016 r. wskazał, że liczba specjalistycznych ośrodków wsparcia w latach 2015-2017 nie zwiększyła się (jest ich 35); nadal niewystarczająca jest też liczba miejsc w tych placówkach (591).

Istotnym problemem jest również uzyskanie wsparcia ze strony gminy. Wyprowadzając się ze wspólnie zajmowanego lokalu, osoby doświadczające udokumentowanej przemocy nie mają pierwszeństwa w korzystaniu z gminnej pomocy mieszkaniowej. Na uzyskanie takiego mieszkania czeka się nawet kilka lat, a po jego otrzymaniu trzeba włożyć niejednokrotnie sporo wysiłku w jego przystosowanie do zamieszkania. Ta droga odstrasza ofiary przemocy, którym wydaje się, że nie ma dla nich pomocy. Zdaniem Rzecznika, konieczne jest zapewnienie ofiarom przemocy w rodzinie pomocy w uzyskaniu innego mieszkania, poprzez doprecyzowanie przepisów - czy to przepisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, czy też ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, w zakresie przyznania pierwszeństwa w uzyskaniu najmu lokalu komunalnego.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rzecznik-pyta-resort-sprawiedliwosci-o-przyspieszenie-spraw-nakazu-dla-sprawcy-przemocy-by-opuscil-lokal

4. Szkolenia specjalistów

Starszy aspirant Z. ma kolegę z jednostki, który mówi, że ma „kłopoty z żoną”. Wielokrotnie opowiadał mu, jaka to kłótliwa kobieta. Najpierw go „prowokuje” źle prowadząc dom, a potem oczywiście zawsze udaje ofiarę. Założyła mu nawet Niebieską Kartę.

Sprawa jest delikatna, bo kolega aspiranta Z. słynie ze stanowczości, w pracy jest ostry wobec swoich podwładnych. Zdarza mu się krzyczeć, uderzyć pięścią w stół, raz nawet rzucił telefonem w nowego kolegę.

Aspirant Z uważa jednak, że to, co się dzieje w domu kolegi, to jego prywatna sprawa. Powiedział to nawet żonie kolegi, która raz przyszła do niego po pomoc. Wytłumaczył jej, że jeśli zgłosi formalnie sprawę, to jej mąż, a kolega pana Z., będzie miał kłopoty. Nie dostanie awansu i wszyscy na tym stracą, ona też. Poradził jej, żeby nie denerwowała kolegi i była dla niego milsza. Aspirant Z., który znakomicie potrafi ustalić, kto jest złodziejem albo bandytą, tu nie widzi przestępstwa. Jego kolega może i jest trochę nerwowy, ale to przecież dobry chłopak.

Przekonanie, że przemoc w rodzinie jest prywatna sprawą rodziny jest szkodliwym mitem, który naraża życie i zdrowie pokrzywdzonych. Ochrona przed przemocą jest jednym z najistotniejszych zadań stojących przed przedstawicielami władzy publicznej.

Państwa-sygnatariusze Konwencji Stambulskiej zobowiązały się do powstrzymania od udziału w jakichkolwiek aktach przemocy wobec kobiet. Mają także obowiązek zapewnienia przestrzegania tego obowiązku przez władze państwowe, urzędników, osoby działające na zlecenie władz państwowych, instytucje i inne jednostki działające w imieniu państwa (art. 5 ust. 1 ). Zdaniem Rzecznika, wykonanie tego zadania wymaga prowadzenia stałych działań edukacyjnych, zwłaszcza wśród osób mających zawodowy kontakt z ofiarami lub sprawcami aktów przemocy, tak aby skutecznie zapobiegać, wykrywać akty przemocy i wspierać osoby pokrzywdzone.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-by-zapobiegac-bledom-w-sprawach-o-przemoc-w-rodzinie-szkolic-prokurator%C3%B3w-sedziow%C2%A0

5. Edukacja antydyskryminacyjna

Kasia ma 16 lat i od dłuższego czasu dostaje obrzydliwe maile z anonimowego konta. Kasia podejrzewa, że to musi być ktoś ze szkoły, ale nie ma pojęcia do kogo się zwrócić. Wychowawczyni mówi, że nie może jej pomóc, bo nie wie kto jest autorem tych wiadomości. Szkolna psycholog nie ma za dużo czasu, bo dyżuruje w szkole Kasi tylko 11 godzin w tygodniu. Rodzice Kasi mówią jej, żeby się nie przejmowała. Kasia nie ma koleżanek w klasie, bo dopiero niedawno przeniosła się do nowej szkoły, więc czuje się osamotniona.

Jakiś czas temu jej klasa miała spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich. Rzecznik poprosił żeby napisać anonimowo na kartkach, z jakimi problemami mierzą się uczniowie. Kasia napisała o tych mailach.

RPO nie wiedział, kto to napisał tę karteczkę, nie wie, jak na imię ma dziewczyna, która ją napisała. Ale przeczytał ją na głos i widać było, że się przejął. Powiedział, że to dyskryminacja i przemoc. Że jest to łamanie praw człowieka.

W szkole nie ma lekcji o tym, czym jest dyskryminacja, mowa nienawiści i przemoc. Nikt z dorosłych nie zna się na komputerze na tyle żeby ustalić kto pisze maile do Kasi. Poza tym to tylko obraźliwe maile, nikt dziewczyny nie bije.

Kasia nie wie, że jest ofiarą przemocy ze względu na płeć.

Kasia nie wie też, że po spotkaniu w jej liceum RPO napisał kolejne wystąpienie do Premiera o to, by zająć się problemem przemocy motywowanej płcią i że być może jej anonimowa karteczka będzie jednym z wielu niewielkich kamyczków, które doprowadzą do zmiany prawa.

Prowadzenie zajęć z zakresu edukacji antydyskryminacyjnej ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn oraz skutecznego przeciwdziałania zjawiskom takim jak przemoc motywowana płcią. Stereotypowe przekonania dotyczące płci szkodzą wszystkim – dziewczynkom i chłopcom, kobietom i mężczyznom uderzając w ich godność, a także niejednokrotnie pozbawiając ich możliwości realizacji swoich pasji czy aspiracji życiowych.

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2012 r. zwraca uwagę, że edukacja antydyskryminacyjna powinna być realizowana od najmłodszych lat w szkołach, które – zgodnie z założeniami podstawy programowej – są jednymi z pierwszych środowisk, w których młodzi ludzie kształtują swoje poczucie wrażliwości społecznej, uczą się poszanowania dla innych oraz reagowania na przejawy dyskryminacji.

Rzecznik wielokrotnie apelował do Ministra Edukacji Narodowej z postulatem rozwinięcia obowiązującej obecnie podstawy programowej w zakresie treści związanych z prawami człowieka i równym traktowaniem. Rzecznik zwracał również uwagę, że efektywnie przeciwdziałania agresji rówieśniczej powodowanej stereotypami i uprzedzeniami. Dziewczynki i chłopcy nie będą bezpieczni i nie zrealizują swego prawa do edukacji, jeśli dyskryminacja, uprzedzenia i motywowana nimi przemoc nie zostanie wyeliminowana ze środowiska szkolnego.

Rzecznik podkreśla, że wprowadzenie do programów nauczania treści dotyczących równości kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról społeczno-kulturowych, wzajemnego szacunku, rozwiązywania konfliktów w relacjach międzyludzkich bez uciekania się do przemocy, przemocy wobec kobiet ze względu na płeć oraz gwarancji nienaruszalności osoby jest obowiązkiem państwa wynikającym z art. 14  Konwencji Stambulskiej. Powinny być one wdrożone na wszystkich etapach edukacji w formie dostosowanej do etapu rozwoju uczniów. Niestety pomimo podnoszonej od lat potrzeby uzupełnienia podstawy programowej o tematykę praw człowieka i równego traktowania, także przez międzynarodowe organy ochrony praw człowieka (m.in. Komitet do spraw Likwidacji Dyskryminacji Kobiet) obecnie trudno jest odnotować jakiekolwiek treści odnoszące się do zasady równego traktowania kobiet i mężczyzn, edukacji o prawach człowieka, edukacji antydyskryminacyjnej czy wielokulturowej.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/przed-teczowym-piatkiem-rpo-przypomina-men-jak-przestrzegac-praw-uczniow-i-rodzicow

Przykład spotkania z młodzieżą, na którym młode kobiety zgłaszają problem przemocy: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/spotkanie-rpo-z-mlodzieza-w-centrum-edukacyjnym-szklany-dom-w-ciekotach

6. Niedostateczne działania wobec sprawców

Pan Władysław, ojciec i mąż, trafił do więzienia za kolejne pobicie żony. Uderzył ją tak mocno, że przewróciła się, złamała rękę i bardzo mocno pokaleczyła o potłuczone talerze. W więzieniu wychowawca zaoferował panu Władysławowi udział w terapii. Pan Władysław nie zamierza jednak z takiej możliwości skorzystać:

Uważa bowiem, że  awanturę wywołała podstępem jego żona, a potem specjalnie tak upadła, żeby się pokaleczyć. Miała zresztą zdaniem pana Władysława układ z lekarzem, który wystawił jej odpowiednie zaświadczenie, a do tego jego adwokat nie przyłożył się do roboty. Pan Władysław uważa się za ofiarę, tak zresztą uważają jego rodzice i koledzy. Na żadną terapię chodzić nie będzie, jest prawdziwym mężczyzną, takie płakanie w rękaw to nie dla niego.

Praca ze sprawcami to istotny element systemu przeciwdziałania przemocy. Dzięki pracy z terapeutą sprawca może zrozumieć, jaką krzywdę wyrządza swoim bliskim i zmienić swoje zachowanie. Mówi o tym Konwencja Stambulska wymagając, aby państwa ustanowiły programy mające na celu nauczenie sprawców przemocy domowej przyjmowania zachowań zakładających niestosowanie przemocy w relacjach międzyludzkich, tak by zapobiegać kolejnym aktom przemocy oraz zaniechać uciekania się do agresywnych wzorców zachowań (art. 16 ust. 1 Konwencji).

Polskie przepisy realizują wymogi Konwencji stambulskiej w ograniczonym zakresie - osoba skazana na karę pozbawienia wolności za przemoc domową może poddać się działaniom terapeutycznym tylko dobrowolnie. Sprawca może więc wyjść na wolność bez żadnej pracy korekcyjnej i utwierdzić się w przekonaniu, że to on padł ofiarą sytuacji i opresyjnego systemu sprawiedliwości. Przepisy ograniczają także stosowanie oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych tylko do tych sprawców, wobec których zastosowano środki związane z poddaniem sprawcy próbie np. poprzez wymierzenie kary więzienia w zawieszeniu. Nie da się skutecznie przeciwdziałać przemocy bez edukowania i pracy z samymi sprawcami. W prosty sposób pokazują to dane statystyczne: 67% sprawców biorących udział  w programie korekcyjno-edukacyjnym deklarowało zaprzestanie  stosowania przemocy w czasie jego trwania. 34% osób, które wcześniej w nich uczestniczyły, zupełnie zaprzestało jej stosowania.

Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje przyjąć jako zasadę kierowanie wszystkich sprawców przemocy w rodzinie do uczestnictwa w programach korekcyjno-edukacyjnych. W przypadku stosowania środków probacyjnych taki obowiązek powinien być obligatoryjny.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-w-sprawie-postepowania-ze-sprawcami-przemocy-wobec-kobiet-i-przemocy-w-rodzinie

7. Gromadzenie danych

Pani Małgorzata po kolejnej awanturze w domu zastanawia się, co zrobić. Być może powinna ze sobą skończyć? Zdaniem męża jest nic nie warta i to jej wina. Pani Małgorzata nie widzi już  dla siebie szansy. Chciałaby z kimś o tym porozmawiać, bo potrzebuje wsparcia. Nie ma jednak do kogo się zwrócić.

Istotną rolę w udzielaniu profesjonalnego wsparcia ofiarom przemocy - zwłaszcza w przypadku kobiet starszych oraz kobiet z niepełnosprawnościami - odgrywają organizacje pozarządowe. Niestety, w ostatnich latach ich sytuacja finansowa znacząco się pogorszyła.

Zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich wzbudziła odmowa przyznania dotacji dla dwóch organizacji zajmujących się pomocą dla kobiet będących ofiarami przemocy - Centrum Praw Kobiet oraz Lubuskiego Centrum Praw Kobiet BABA, a także dla Fundacji Dzieci Niczyje (obecnie Dajemy Dzieciom Siłę). Jak wynika z przedstawionych RPO dokumentów, powodem odmowy przyznania dotacji celowej na realizację zadań przez Centrum Praw Kobiet oraz Lubuskie Centrum Praw Kobiet BABA jest to, że obie organizacje kierują ofertę pomocy wyłącznie do kobiet pokrzywdzonych przestępstwem.  Takie argumenty wzbudziły zaniepokojenie niezależnych ekspertek ONZ, które po wizycie w Polsce wskazały, że „świadczy to o głębokim braku zrozumienia koncepcji istotnej równości płci i obowiązków państwa w zakresie ochrony kobiet przed przemocą uwarunkowaną płcią,  a ponieważ organizacje broniące praw kobiet mają ogromne wieloletnie doświadczenie w walce z przemocą uwarunkowaną płcią, ich wykluczenie z finansowania może osłabić cały system ochrony”.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet to efektywne ściganie sprawców, ale także zapewnienie ochrony i wsparcia ofiarom, co wymaga zaangażowania organów państwa, organizacji pozarządowych i całego społeczeństwa. Doniosłą rolę organizacji pozarządowych dostrzeżono także w Konwencji stosownie do art. 9 Konwencji Państwo ma obowiązek wspierać na wszystkich szczeblach, prac odpowiednich organizacji pozarządowych oraz organizacji społeczeństwa obywatelskiego aktywnych w zakresie zwalczania przemocy wobec kobiet i podejmowanie skutecznej współpracy z tymi organizacjami.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/odmowa-przyznania-dotacji-centrum-praw-kobiet-lubuskiemu-centrum-praw-kobiet-baba-oraz-fundacji-dzieci-niczyje

8. Współpraca z organizacjami pozarządowymi

Radna w M. wie z doświadczenia, że w jej miejscowości przemoc ze względu na płeć się zdarza. Zna opowieści swoich koleżanek, sąsiadek, wyborców. Pomyślała, że zajmie się problemem, sprawdzi, czy samorządowa polityka dotycząca przeciwdziałania przemocy się sprawdza.

Odkryła, że stoi przed nią trudne zadanie –  tworzenie nowych rozwiązań i doskonalenie tych już funkcjonujących wymaga analizy danych, z których część nie jest w Polsce gromadzona.

Wskazują na to ekspertki i eksperci Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn. Mając na uwadze, że tylko poprawne oszacowanie skali przemocy w bliskich związkach pozwoli na dobranie właściwych środków zaradczych, eksperci EIGE opracowali listę 13 wskaźników, których osiągnięcie spełnia standard  wymagany przez Konwencję Stambulską i dyrektywę PE i Rady 2012/29/UE ustanawiającą normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

Polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości osiągają w pełni tylko jeden z 13 tych wskaźników.  Polskie organy ściągania nie gromadzą danych, które pozwalałyby ocenić w skali rocznej liczbę kobiet-ofiar aktów przemocy w bliskich związkach popełnianych przez mężczyzn, jak również ogólnej liczby kobiet-ofiar aktów poszczególnych rodzajów przemocy w bliskich związkach (tj. fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej) popełnianych przez mężczyzn; liczbę zgłoszonych przypadków przemocy związanych z przemocą w bliskich związkach przeciwko kobietom popełnianym przez mężczyzn czy liczbę zabójstw, których ofiarą była kobieta, a sprawcą – jej partner/mąż. Nie wiemy także ile zgłoszono wniosków oraz orzeczono środków z zakresu izolacji sprawcy od ofiary przemocy w bliskich związkach wobec kobiet (tj. nakazu opuszczenia lokalu, zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonym), nie wiemy także ilu mężczyzn oskarżono o stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet.

Po analizie raportu, Rzecznik Praw Obywatelskich zarekomendował wprowadzenie zmian, które mogłyby ułatwić gromadzenie niezbędnych danych. Chodzi np. o wprowadzenie do Kodeksu karnego odrębnego przestępstwa stosowania przemocy w bliskim związku wobec partnera/partnerki, nowelizację  art. 207 Kk poprzez uregulowanie w odrębnych paragrafach odmiennych form znęcania się (psychicznego i fizycznego) czy rozszerzenie zakresu stosowania ustawy wobec osób, które doznają przemocy ze strony byłych partnerów.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-blizej-przyjecia-standardow-konwencji-stambulskiej-ws-przemocy-w-rodzinie

Czy materiał TVP pt. „Inwazja„ nie przekroczył granic swobody wypowiedzi. Rzecznik pyta KRRiT

Data: 2019-11-21
  • Materiał filmowy TVP pt. „Inwazja” potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, narusza ich godność i nieprawdziwie wiąże z pedofilią
  • Manipuluje też faktami co do „Marszów Równości”; buduje ich całkowicie jednostronny obraz i pomija akty agresji wobec nich  
  • Program ten można odczytywać jako przyzwolenie na przemoc w celu „ochrony przed wrogiem”
  • Wszystko to jest sprzeczne z ustawowymi wymogami pluralizmu, bezstronności i wyważenia wobec mediów publicznych

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o zbadanie sprawy przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada stoi na straży otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji.

Rzecznik z wielkim niepokojem obserwuje postępującą radykalizację języka debaty publicznej. Niezmiennie apeluje o szacunek dla godności drugiego człowieka, która jest nieprzekraczalną granicą wolności wypowiedzi.

Media publiczne nie mogą nawoływać do nienawiści 

- W tym kontekście wyemitowany 10 października 2019 r. materiał pt. „Inwazja” produkcji TVP S.A. należy ocenić jednoznacznie krytycznie – podkreśla Adam Bodnar. Nie tylko powiela on stereotypy i potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza na temat „Marszów Równości”. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i telewizji powinny cechować się programy mediów publicznych.

Zgodnie z ustawą o rtv media publiczne nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, moralnością i dobrem społecznym, zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści. Choć orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie są przesłankami zakazu dyskryminacji według ustawy o równym traktowaniu, to niewątpliwie są cechami chronionymi prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz wiążące Polskę umowy międzynarodowe. Ustawa o rtv  przywołuje zaś orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania. Wskazuje ona, że przekazy handlowe nie mogą zawierać treści dyskryminujących m.in. z tego względu.

Dlatego nie ma uzasadnienia dla emitowania w mediach publicznych treści dyskryminujących i nawołujących do nienawiści ze względu na te cechy. A audycje medialne nie mogą propagować działań sprzecznych z dobrem społecznym.

Chodziło o obrażenie i wykluczenie osób LGBT

- Obraz osób nieheteronormatywnych, który buduje „Inwazja”, postrzegam jako jawnie naruszający przytoczone zasady – wskazuje Adam Bodnar. Użyte sformułowania (w tym sam tytuł materiału), porównania i skojarzenia (zwłaszcza wiążące osoby LGBT z pedofilią), a także sposób narracji (sensacyjny, śledczy ton), wskazują, że celem twórców materiału było obrażenie i wykluczenie grupy społecznej osób LGBT poprzez przedstawienie jej jako „innego” - wroga i źródło niebezpieczeństwa.

Taki przekaz może stanowić przyczynę dyskryminacji, buduje uprzedzenia i potęguje nienawiść, a nawet może być odczytany jako przyzwolenie na przemoc, w celu „ochrony przed wrogiem”. W konsekwencji można więc uznać, że program zarówno bezpośrednio narusza godność osób LGBT, jak i propaguje to.

Choć była wyemitowana jako reportaż, w „Inwazji” trudno się dopatrzeć typowej dla tego gatunku (i wymaganej od mediów publicznych) bezstronności w opisie rzeczywistości. „Marsze Równości” przedstawiono w bardzo negatywnym świetle, a jako źródło informacji wykorzystano fragmenty rozmów nagranych w ramach „prowokacji dziennikarskiej” i filmów z parad równości z zagranicy.

Nie uwzględniono zaś jakichkolwiek faktów na temat marszów. Jako zgłoszone zgromadzenia publiczne były one zabezpieczane i nadzorowane przez policję, która ma informacje o ich przebiegu i incydentach w ich trakcie. Rzecznik z niepokojem odnotowuje wzrastającą liczbę aktów przemocy ze strony ich przeciwników. Tymczasem temat ten w „Inwazji” w ogóle się nie pojawił.

Nieprawdziwe powiązanie LGBT z pedofilią 

Podkreślenia wymaga niezgodne z prawdą, sugestywne i naruszające godność osób nieheteronormatywnych powiązanie środowiska LGBT z pedofilią. W wyjątkowo niebezpieczny sposób kształtuje to uprzedzenia i wywołuje szczególny sprzeciw. Do uzasadnienia tego twierdzenia wykorzystano ulotkę z hasłem „#pedopride”, która pojawiła się na paradzie równości w Amsterdamie. Pominięto jednak kluczową informację, że policja natychmiast zarekwirowała te ulotki. Organizacja, która je dystrybuowała, nie została dopuszczona do legalnego udziału w paradzie, a jej organizatorzy oficjalnie wyrazili sprzeciw co do jej postulatów.

„Inwazję” wyemitowano w toku kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu. W tym kontekście RPO przywołał rekomendacje EQUINET (europejskiej sieci organów ds. równego traktowania – w Polsce jest nim właśnie Rzecznik). Organy te, działające w poszczególnych państwach, zauważyły z niepokojem doniesienia o rosnącej w Europie mowie nienawiści wobec grup mniejszościowych, w tym „rosnącą liczbę kampanii wyborczych, których negatywną cechą są oskarżenia, dyskryminujący język, często uzasadniane jako wyrażające własne opinie, a czasem nawet obawy o prawa człowieka”. Część zaleceń odnosi się do mediów.

Media publiczne mają szczególne obowiązki w budowaniu świadomości społecznej i kształtowaniu postaw i opinii. Ich programy powinny sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu. Mają się też cechować bezstronnością, pluralizmem, wyważeniem i niezależnością. Zgodnie zaś z Prawem prasowym każdy dziennikarz jest obowiązany do szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych.

Czy przekroczono granice wolności wypowiedzi? 

Zachowanie tych wymogów to próg graniczny dla ochrony swobody wypowiedzi. Wolność słowa i wolność mediów (art. 14 i art. 54 Konstytucji RP), mimo fundamentalnej roli jaką pełnią w demokratycznym państwie, nie mają charakteru absolutnego. W tym kontekście uzasadnione są podstawy, by dążyć do zbadania, czy w „Inwazji” granice tych wolności nie zostały przekroczone.

W obliczu postępującej brutalizacji języka, radykalizacji opinii i niebezpiecznej tendencji do deprecjonowania faktów, przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno stanowić dla KRRiT zadanie priorytetowe. - Przepisy ustawy o rtv  nie mogą pozostać pustymi deklaracjami. Muszą pójść za nimi konkretne działania, w tym sprzeciw wobec treści godzących w podstawowe wartości, które  Rada ma chronić – podkreśla Adam Bodnar w wystąpieniu do Witolda Kołodziejskiego.

XI.505.27.2019

Kolejna skarga kibiców Widzewa niewpuszczonych na mecz w Pruszkowie

Data: 2019-11-21
  • Kibic nie mógł kupić biletu na mecz Widzewa Łódź w Pruszkowie, bo urodził się w województwie łódzkim
  • To przejaw dyskryminacji i naruszenia konstytucyjnej zasady równości – uznał RPO
  • Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewiduje możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce urodzenia czy zamieszkania

Rzecznik Praw Obywatelskich spytał przewodniczącego Komisji Dyscyplinarnej Polskiego Związku Piłki Nożnej, jakie działania związek podejmuje w przypadkach niewpuszczania na mecze kibiców drużyn przyjezdnych.

Okazali dowody - niewpuszczeni na mecz

Obywatel napisał do RPO, że wraz z kolegą nie został wpuszczony na mecz Znicza Pruszków z Widzewem. Kasjerka, której okazał dowód osobisty, powiedziała, że nie sprzeda mu biletu, gdyż miejsce jego urodzenia na terenie województwa łódzkiego wskazuje, że jest kibicem zespołu gości. Kierownik ochrony oznajmił zaś, że nie jest w stanie nic zrobić ze względu na polecenia zarządu Znicza. Biletu nie mógł też kupić kolega skarżącego, który od kilku lat mieszka w Warszawie.

Skarżący uznał tę sytuację za naruszenie praworządności. Zapowiedział podjęcie kroków prawnych wobec klubu za dyskryminację i brak poszanowania praw obywatelskich.

RPO: to dyskryminacja  

W ocenie Rzecznika – do którego tego typu skargi wpływały już wcześniej – opisane ograniczenie to przejaw dyskryminacji. Jest też naruszeniem wyrażonej w art. 32 Konstytucji zasady równości. Pogląd taki podziela również Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, który tak odpowiedział RPO w podobnej sprawie.

Ze zrozumieniem i powagą należy taktować obowiązek organizatora meczów piłkarskich zapewnienia bezpieczeństwa ich uczestnikom. Niemniej jednak podjęte działania nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnych praw jednostki bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. A przepisy ustawy z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewidują możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania.

Dlatego RPO zwrócił się o stanowisko do PZPN.

Wcześniejsze interwencje Rzecznika

W 2018 r. RPO interweniował w sprawie odmowy sprzedaży biletów indywidualnym kibicom z Łodzi na mecz Ursus Warszawa – Widzew. Zakazem objęci byli wówczas kibice zameldowani poza woj. mazowieckim. Po interwencji RPO prezes klubu poinformował, że praktykę zmieniono tak, aby każdy kibic niezależnie od miejsca zamieszkania mógł kupić bilet.

W październiku 2019 r. kibice Widzewa skarżyli się z kolei RPO, że tamtejsza policja wydała klubom piłkarskim w kraju zalecenia, aby nie wpuszczały sympatyków łódzkiej drużyny na swoje stadiony.

Komenda Miejska Policji w Łodzi odpowiedziała Rzecznikowi, że nie wydaje zakazów udziału w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania - nie ma do tego kompetencji ustawowych. W związku z meczami wyjazdowymi łódzkich drużyn komenda komunikuje się zaś z jednostkami policji zabezpieczającymi te mecze. Korespondencja ta, będąca analizą zagrożeń, nie zawiera rekomendacji dla klubów co do sposobu postępowania z kibicami. Łódzka policja podkreśliła, że w sprawie działań pracowników klubów piłkarskich z innych miast należy zwrócić się właśnie do nich.

VII.715.23.2019

Międzynarodowe warsztaty w Biurze RPO o prawach seniorów

Data: 2019-11-19

Rzecznik Praw Obywatelskich we współpracy z Niemieckim Instytutem Praw Człowieka (DIfMR) przeprowadził 19 listopada 2019 r. wspólne seminarium eksperckie pt. "Towards Convention on the rights of older persons".

Omówiono potrzebę budowania strategii działań na rzecz przyjęcia nowej konwencji ONZ o prawach osób starszych. Przedyskutowano propozycje elementów normatywnych dla nowej Konwencji w obszarze edukacji i zabezpieczenia społecznego. Po opracowaniu zostaną one przedstawione Przewodniczącemu Grupy Roboczej ONZ ds. Starzenia się (OEWGA) w formie wspólnego, polsko-niemieckiego wkładu.

Jest to zadanie związane z przygotowaniem do 11. Sesji Grupy roboczej ONZ ds. Starzenia się OEWGA, zaplanowanej na 6-9 kwietnia 2020 r. w Nowym Jorku.

W spotkaniu wzięli udział eksperci z Polski, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Gruzji. Do udziału w dyskusji zostali zaproszeni również przedstawiciele ministerstw odpowiedzialnych za politykę senioralną - polskiego i niemieckiego.

Adam Bodnar dla Radia ZET w sprawie tragedii w Koninie: w tej sprawie jest sporo znaków zapytania

Data: 2019-11-17

Joanna Komolka: Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Zainteresował się pan sprawą dotyczącą postrzelenia śmiertelnego przez policjanta młodego mężczyzny w Koninie. Ma pan jakieś wątpliwości w tej sprawie?

Adam Bodnar: Myślę, że w tej sprawie jest sporo znaków zapytania. Po pierwsze mamy śmierć, to zawsze musi budzić wątpliwości. Wiadomo, że w przypadku każdej śmierci przeprowadzone są kompleksowe postępowania wyjaśniające w policji. Natomiast tutaj, jak znamy okoliczności zdarzenia, te pytania się nasuwają: czy nożyczki faktycznie mogą być uznane jako to niebezpieczne narzędzie, które uzasadniało użycie broni palnej, po drugie, czy zostały wypełnione te trzy kroki, które są niezbędne do użycia broni palnej. No bo zanim to nastąpi, to policjant powinien najpierw ostrzec, czyli krzyczeć: „Stój, bo strzelam”, następnie oddać strzał ostrzegawczy i dopiero na samym końcu celować w kierunku osoby, a nawet jeżeliby celował, no to raczej w taki sposób, żeby zatrzymać, a nie koniecznie pozbawić życia.

Sporo wątpliwości ma też rodzina i pełnomocnik rodziny, który zapowiedział, że jutro złoży wniosek o przeniesienie tej sprawy z Konina, w mieście, w którym to się wydarzyło, ponieważ śledztwo prowadzi okręgowa prokuratura z Konina właśnie, a policjanci też są z Konina, w związku z tym są to służby, które współpracują ze sobą na co dzień, dlatego pełnomocnik rodziny ma wątpliwości, czy nie zachodzi tutaj jakiś konflikt interesów. Pana zdaniem zasadne byłoby przeniesienie tego do innego miasta? Żeby prokuratura w innym mieście jednak to badała?

Trudno powiedzieć na tym etapie, natomiast musimy pamiętać o jednej rzeczy – że nasze postępowania przygotowawcze są skonstruowane w taki sposób, że to prokuratura zazwyczaj wydaje polecenia policjantom, żeby przeprowadzili określone czynności w ramach danego postępowania. To powoduje, że prokuratura jest w codziennym, bieżącym kontakcie z policjantami pracującymi w danej komendzie, no i dochodzi siłą rzeczy do pewnych relacji osobistych, więzów, i nawet nie zależności, tylko takich codziennych więzów. I być może – nie wiem, jak było w tym przypadku, nie wiem, czy np. ten policjant był zaangażowany w różne czynności dochodzeniowe – ale być może to są okoliczności, które mogłyby wskazywać za tym, że sprawę należy przenieść do innej prokuratury, żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości.

Lepiej byłoby dla tej sprawy pana zdaniem?

Nie znam sytuacji tam na miejscu, tylko chciałbym wskazać na to, jaki jest związek. Że prokuratura w naszym systemie prawnym współpracuje na co dzień blisko z policją, bo bez policji nie da rady przeprowadzić postępowań przygotowawczych, i być to może wytwarza pewne więzy między policjantami a prokuratorami, co , jak dzieje się tego typu sytuacja, może powodować wątpliwości odnośnie tego, czy prokuratura będzie w stanie się zachować w sposób absolutnie rzetelny i niezależny.

A czy pan rozumie te wątpliwości, które podaje rodzina i pełnomocnicy tego młodego człowieka, którzy mówią, że nie był żadnym dealerem, właściwie też nie wiadomo, czym biały proszek, który był zostać znaleziony obok niego. Co więcej, też mówią o tym, że gonili go policjanci, czyli funkcjonariusze, którzy są wyszkoleni. Więc tak jak pan powiedział, może użycie broni, a przynajmniej w takim miejscu, w którym został postrzelony, nie było zasadne.

Musimy zwrócić uwagę na jedną rzecz – że w Polsce mamy bardzo szczegółowo uregulowane użycie środków przymusu bezpośredniego i broni palnej. Nawet, co ciekawe, ustawa, która to określa odrębnie klasyfikuje używanie środków przymusu bezpośredniego, czyli różne metody obezwładnienia, użycie pałki, użycie gazu łzawiącego, paralizatora, i zupełnie jest cały odrębny rozdział dotyczący użycia broni palnej z takim wręcz precyzyjnym i kazuistycznym uzasadnieniem, kiedy należy tego użyć, kiedy można użyć broni palnej. Dlaczego tak się to określa? Ponieważ jest to najdalej idące ryzyko – pozbawienia życia drugiej osoby. I z tego punktu widzenia należy to po prostu przeanalizować, czy te kryteria zostały tutaj wypełnione, ale także oczywiście przy prowadzeniu odpowiedniego postępowania przygotowawczego należy badać, czy nie były jakieś inne okoliczności, które być może powodowały jakieś nadmierne napięcie, jakieś emocje między policjantem a osoba, która właśnie była poddana tym czynnościom, które spowodowały, że wyzwoliły się jakieś emocje, które spowodowały, że policjant stracił zimną krew. Bo to, co jest bardzo ważne w takich sytuacjach, to przeszkolenie, zimna krew, taki maksymalny profesjonalizm . Ale po to są właśnie te postępowania, żeby to wyjaśnić. Będę się temu przyglądał. Natomiast oczywiście nie chciałbym w tym momencie niczego przesądzać.

Panie rzeczniku, a czy będzie pan rozmawiał z radnymi z Zakopanego, którzy po raz 11. nie zdecydowali się przyjąć ustawy antyprzemocowej w swoje gminie. I właściwie ta gmina Zakopane pozostaje chyba jedyną gminą w Polsce, która takiej uchwały nie przyjęła, mimo nacisków nawet ze strony władz województwa. Pana dziwi taka sytuacja?

To, o jest postępem, tak bym to nazwał, w tej sprawie… Bo faktycznie, ja wielokrotnie już występowałem, i chyba jeszcze nawet moja poprzedniczka, pani profesor Lipowicz, występowała w tej sprawie, że gmina Zakopane nie zrealizowała bezwzględnego obowiązku wynikającego z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej, to nowym wydarzeniem jest to, że w sprawę włączył się minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Otrzymałem pismo od wiceministra Zielenieckiego, który wskazuje, że poinformował władze Zakopanego o konieczności przyjęcia tego planu i wykonania przepisów prawa, ale co ciekawe, pan minister sugeruje, że jeżeli tak się nie stanie, to być może trzeba będzie wszcząć procedurę z odpowiednich przepisów ustawy o samorządzie terytorialnym.

Czyli co, rozwiązać radę?

Rozwiązać radę, odwołać burmistrza, czyli podjąć te działania władcze w stosunku do tych organów, które są odpowiedzialne za przyjęcie tej uchwały.

A pan byłby za tym, skoro po raz kolejny radni powiedzieli nie?

Ja powiem tak: jeżeli minister w swoim osobistym piśmie wskazuje na to, że możliwe jest uruchomienie tej procedury, to znaczy, że już jest bardzo źle. To znaczy, że to już jest takie największe możliwe ostrzeżenie. I teraz, warto na to spojrzeć z takiego… Bo tak, z jednej strony możemy na to patrzeć z punktu widzenia przestrzegania praw i wolności jednostki, że ofiary przemocy nie mają dostępu do odpowiedniej pomocy...

I głośno o tym mówią.

I głośno o tym mówią. Ale z drugiej strony pamiętajmy o tym, że my nie jesteśmy państwem federalnym ani państwem z autonomiami. Nie może być tak, że jakakolwiek jednostka samorządu terytorialnego mówi: nie obowiązują nas przepisy, my tutaj stosujemy inne zasady, my mamy jakąś przestrzeń autonomii wynikającą z naszych własnych przekonań i nie będziemy się do tego stosowali. Jeżeli jest uchwalana ustawa, która ma znaczenie bezwzględnie obowiązującej i nakłada na gminy konkretny obowiązek, w tym przyjęcia tych właśnie planów przeciwdziałania przemocy, tworzenia zespołów interdyscyplinarnych do walki z przemocą domową, to to trzeba zrobić. I, no niestety, bardzo dobrze, że pan minister tutaj sugeruje podjęcie dalej idących działań. Ja liczę, że może to już będzie jakimś otrzeźwieniem i spowoduje, że faktycznie Zakopane poważnie do tego podejdzie, jak do nie kwestii jakiejś ideologicznej, tylko do po prostu wykonania obowiązku prawnego. (...)

RPO dla serwisu 300polityka: Legalizm dyskryminacyjny polega na szczególnym zainteresowaniu państwa protestującymi przeciw władzy i niestosowaniu prawa wobec sojuszników władzy

Data: 2019-11-15

–  Jeżeli słyszymy wypowiedzi o odkryciu towarzyskim w Trybunale, to powinny być od razu dementowane. Żaden prezes sądu nie może sobie pozwolić na tego typu relacje z politykami. To jakby o mnie jakiś polityk powiedział, że jestem jego odkryciem towarzyskim, musiałbym się schować do mysiej dziury. To dla mnie niewyobrażalne, podczas całej kadencji nie spotkałem się z żadnym politykiem, to w ogóle nie wchodzi w grę – mówi Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich w rozmowie z serwisem 300POLITYKA. Rozmowa została wyemitowana także w Polskim Radiu Koszalin.

– Możemy być aktywistą czy działaczem państwowym, który jest atakowany niekoniecznie przez państwo, ale przez współobywateli. Nie mowię o ataku fizycznym, tylko o regularnym hejcie. I ta osoba próbuje się bronić i niekoniecznie może liczyć na wsparcie ze strony prokuratury. Nawet jeśli podejmie postępowanie, to może je prowadzić w sposób, by niespecjalnie dążyć do jego zakończenia. I tego doświadczył chociażby Ś.P. prezydent Paweł Adamowicz, który składał zawiadomienie w sprawie aktu zgonu wystawionego przez Młodzież Wszechpolską i się nie doczekał sprawy. Teraz, powiem szczerze, najbardziej, jeśli chodzi o osoby publiczne, które są „na świeczniku” i mogą budzić zainteresowanie, ja się najbardziej osobiście obawiam o Olgę Tokarczuk. Przypominam sobie jaka była fala hejtu pod jej adresem we wrześniu i październiku 2015 roku, kiedy miała mocny komentarz dotyczący polskiej historii,  w kontekście opublikowania “Ksiąg Jakubowych” i kilku wywiadów, jakich udzieliła, o tym, że nasza historia nie jest jednobarwna, tylko ma wiele różnych odcieni szarości i wiele cieni, o których warto dyskutować. Użyła być może mocniejszego języka niż ja teraz. I na nią się wylała absolutna fala hejtu. Nawet wtedy z tego powodu zorganizowałem w biurze takie spotkanie, które nazwaliśmy „okrągłym stołem do sprawy walki z mową nienawiści”. Mam wrażenie, że teraz, po nagrodzie Nobla zaczyna się coś podobnego, w stosunku do niej, że stała się tak symboliczną osobą,ze względu na swoje znaczenie krajowe i międzynarodowe, że wcale się zdziwię, jeśli będzie po raz kolejny ofiarą gdzieś tam szykan w internecie. (...)

Książkę Piotra Zychowicza wycofano z konkursu jako wydaną po regulaminowym terminie - tłumaczą organizatorzy

Data: 2019-11-13
  • O tytuł „Książki Historycznej Roku” mogły się ubiegać pozycje wydane między 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r. – datą publikacji książki Piotra Zychowicza  „Wołyń zdradzony" jest lipiec 2019 r.
  • Tym uchybieniem regulaminu szefowie TVP, Polskiego Radia i Narodowego Centrum Kultury tłumaczą wycofanie książki z konkursu
  • Była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – piszą w jednobrzmiących odpowiedziach dla RPO Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski

W październiku 2019 r. z XII edycji konkursu „Książka Historyczna Roku” wycofano publikację pt. „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”. Decyzja miała zostać podjęta z pominięciem jury konkursu oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej. Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio, IPN i Narodowe Centrum Kultury.

Jak wskazuje były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz, który w związku z tym złożył rezygnację, była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki Piotra Zychowicza dr Piotr Gontarczyk złożył wcześniej wniosek o wykluczenie książki przez jury. Argumentował to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na kresach południowo-wschodnich. Siedmioosobowe jury odrzuciło ten wniosek jako nieuzasadniony.

Książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym, a zatem miała duże szanse na nagrodę. Do jury przez czas trwania konkursu nie wpłynęły zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów.

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich. Nabrał wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza, przede wszystkim zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa i debaty publicznej, w tym wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Przepis ten gwarantuje również zakaz cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu.

Nagroda ufundowana jest ze środków publicznych. A ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa wynikającymi z ustawy o finansach publicznych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do prezesów TVP, PR i NCK o wskazanie, jakie uchybienia wobec regulaminu konkursu zostały zidentyfikowane przez organizatorów. Prosił też o wskazanie przyczyn pominięcia jury oraz wcześniejszej decyzji tego ciała wobec książki Piotra Zychowicza.

Odpowiedzi prezesów TVP S.A. i Polskiego Radia

W jednobrzmiących, choć oddzielnych, odpowiedziach prezesów TVP i Polskiego Radia oraz dyrektora NCK podano, że decyzja o wycofaniu z konkursu publikacji Piotra Zychowicza została podjęta przez organizatorów i fundatorów nagród na podstawie §7 ust. 3 regulaminu konkursu. Stanowi on: "Organizatorzy mogą odmówić przyjęcia książek lub wycofać je z Konkursu, jeżeli zostaną zidentyfikowane uchybienia wobec niniejszego Regulaminu".

Zidentyfikowanym przez organizatorów uchybieniem jest data wydania książki, niezgodna z §2 ust. 1 regulaminu. Zgodnie z nim "do danej edycji Konkursu można zgłaszać książki oraz publikacje elektroniczne (e-booki), zwane dalej „książkami" wydane w języku polskim po raz pierwszy pomiędzy 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r."

Zgodnie z treścią wpisu wydawcy do Międzynarodowego Znormalizowanego Numeru Książki ISBN 978-83-8062-564-8 oraz informacjami zawartymi w opisie książki, a pochodzącymi od wydawcy, powszechnie dostępnymi w internecie, np. w księgarniach internetowych, datą tą jest lipiec 2019 r. Pozostaje to w sprzeczności z wymogami konkursu oraz treścią formularza zgłoszeniowego książki do konkursu, przekazanego przez wydawcę, gdzie podana jest data czerwiec 2019 r.

Na podstawie tego formularza jury w I etapie konkursu zakwalifikowało „Wołyń zdradzony" do udziału w nim. - Powziąwszy informację o rzeczywistej dacie wydania książki organizatorzy podjęli decyzję jak wyżej. Zgodnie z regulaminem była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – głoszą pisma Jacka Kurskiego, Andrzeja Rogoyskiego i Rafała Wiśniewskiego. Ich pisma zawierają też identyczne załączniki.

VII.712.1.2019

Nierówne traktowanie kandydatów na oficerów. Wystąpienie Rzecznika do MON

Data: 2019-10-31
  • Trzem absolwentkom Akademii Marynarki Wojennej wstrzymano nominacje oficerskie. Dwie odwołują się w procesie o ściąganie na egzaminach językowych; sprawę trzeciej sąd prawomocnie umorzył 
  • Tymczasem oficerami zostali już inni podchorążowie, których sprawy warunkowo umorzono. W przeciwieństwie do tych koleżanek przyznali się do winy
  • Skoro przyznanie się do ściągania nie narusza niezbędnej do promocji nieposzlakowanej opinii, to czemu nominacji nie dostają też te trzy kobiety?
  • Według RPO doszło do nierównego traktowania kandydatów na żołnierzy zawodowych ze względu na kryterium „nieposzlakowanej opinii”

Powoływanie do zawodowej służby wojskowej żołnierzy, których wina została stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu, przy jednoczesnym blokowaniu osób, które uważając się za niewinne korzystają z przysługujących przepisami prawa narzędzi odwoławczych, jest w mojej ocenie głęboko niesprawiedliwe i narusza zasady współżycia społecznego – ocenił Adam Bodnar.

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, aby rozważył możliwość wystąpienia do prezydenta RP o mianowanie także tych trzech kobiet-podchorążych na pierwszy stopień oficerski.

Podchorążowie oskarżeni o ściąganie na egzaminie

W 2015 r. podchorążowie Akademii Marynarki Wojennej (AMW) w Gdyni mieli korzystać z niedozwolonej pomocy podczas egzaminów z języka angielskiego. Odpowiedzi dostawali na telefony w czasie rzeczywistym, przy użyciu specjalnego sprzętu elektronicznego. Zostali oskarżeni o "wyłudzenie poświadczenia nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego upoważnionego do wystawienia dokumentu" lub o nakłanianie do tego. Kodeks karny przewiduje za to karę do 3 lat pozbawienia wolności.

Znaczna część podchorążych i podchorążyn, którym postawiono zarzuty, przyznała się do winy. Ich sprawy Wojskowy Sąd Garnizonowy (na wniosek prokuratury wojskowej) warunkowo umorzył tytułem próby na okres od roku do dwóch lat, stwierdzając jednocześnie ich winę. Ta grupa otrzymała już patenty oficerskie, co zarazem oznacza powołanie do zawodowej służby wojskowej. Przyznanie się do winy i szybkie zakończenie postępowania umożliwiło im zatem rozpoczęcie kariery zawodowej w wojsku.

W gorszym położeniu znalazły się zaś osoby, które - uważając się za niewinne -postanowiły skorzystać z przysługujących im środków ochrony. Ich kariera zawodowa została wstrzymana do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Tak uczyniły trzy absolwentki AMW, które nie przyznały się do zarzutów. Były one planowane do promocji oficerskiej zgodnie ze swym rocznikiem (w 2016 – jedna i w 2017 r. – dwie). Jednak to nie nastąpiło.  

W maju 2019 r. Wojskowy Sąd Garnizonowy warunkowo umorzył postępowanie karne wobec nich, wyznaczając okres próby na rok. Dwie odwołały się do sądu II instancji, który w początkach października 2019 r. zwrócił ich sprawy sądowi I instancji. Wobec trzeciej wyrok I instancji uprawomocnił się w czerwcu 2019 r.

Pełnomocnicy tych absolwentek zwrócili się do RPO. Rzecznik poprosił o wyjaśnienia dyrektora Departamentu Kadr MON. Ponadto jego przedstawiciel  dokonał kontroli przestrzegania praw i wolności obywatelskich w AMW i w wydziale Żandarmerii Wojskowej.

Pod jakimi warunkami można zostać oficerem

Z wyjaśnień dyrektora Departamentu Kadr wynika, że przeszkodą w otrzymaniu nominacji oficerskich przez absolwentki są niezakończone postępowania karne. W ocenie dyrektora sam fakt popełnienia przestępstwa negatywnie wpływa na ocenę kandydata na żołnierza zawodowego. Należy jednak ocenić charakter przestępstwa i postawę oskarżonego, dlatego sprawę każdego podchorążego należy rozpatrywać „stosownie do zaistniałych okoliczności”.

– Prawomocne zakończenie postępowania umożliwi analizę wyroku, a także okoliczności każdej ze spraw i podjęcie przez Ministra Obrony Narodowej decyzji o ewentualnym wystąpieniu do prezydenta RP z wnioskiem o mianowanie podchorążych na  stopień oficerski – wskazał dyrektor.

Warunkiem powołania do zawodowej służby wojskowej żołnierza służby kandydackiej jest ukończenie uczelni wojskowej i mianowanie na stopień podporucznika. Na pierwszy stopień oficerski mianuje prezydent RP na wniosek Ministra Obrony Narodowej. Postępowanie określa rozporządzenie prezydenta RP. Umożliwia ono głowie państwa zwrócenie wniosku w celu uzupełnienia i wycofanie wniosku przez  MON – gdy po jego przedstawieniu będą ujawnione fakty podważające zasadność mianowania. Przedstawiając prezydentowi RP wniosek o mianowanie na oficera, minister ocenia, czy podchorąży spełnia wymagania.  Jednym z nich jest nieposzlakowana opinia kandydata.

Wnioski RPO

Znaczna część podchorążych, którym zarzucono przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy, przyznała się do winy. Otrzymali patent oficerski oraz powołanie do zawodowej służby wojskowej. W gorszym położeniu znalazły się osoby, które uważając się za niewinne, skorzystały ze swych praw. Ich karierę wstrzymano do prawomocnego zakończenia postępowania.

Niezależnie od oceny takiego postępowania z punktu widzenia art. 42 ust. 3 Konstytucji („Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu”), RPO wskazuje, że do zawodowej służby wojskowej powołano podchorążych – niektórych jeszcze w okresie próby –  których winę co do przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy stwierdzono prawomocnym wyrokiem.

Wynika z tego, że korzystanie/udzielanie niedozwolonej pomocy w trakcie egzaminów zawodowych nie narusza kryterium nieposzlakowanej opinii. W ocenie resortu obrony dopiero pozytywne i prawomocne zakończenie postępowania spowoduje, że znikają przeszkody podważające zasadność mianowania na pierwszy stopień oficerski – podkreśla Adam Bodnar.

Zgodnie z prawem, po zwrocie sprawy I instancji orzeczenie surowsze niż uchylone można wydać, jeśli wyrok zaskarżono na niekorzyść oskarżonego. Tymczasem apelacje wniesiono na korzyść dwu podchorążych. W najgorszym wypadku zapadnie zatem taki sam wyrok, jak wobec pozostałych podchorążych.

A dwie z trzech podchorążyn w sprawie niedozwolonej pomocy przy egzaminie zostały uniewinnione w postępowaniu dyscyplinarnym w 2016 r. Wobec tego ich postawa etyczna z punktu widzenia Kodeksu Honorowego Podchorążego Akademii Marynarki Wojennej nie budzi wątpliwości.

W sprawie doszło zatem do nierównego traktowania (art. 32 ust. 1 w związku  z art. 42 ust. 3 Konstytucji) kandydatów na żołnierzy zawodowych pod kątem kryterium „nieposzlakowanej opinii”.

Wątpliwości Rzecznika wzbudził także status prawny trzech podchorążyn. Dwie z nich od dwóch lat (a trzecia – od trzech) pozostają w służbie kandydackiej. A zdały one wszystkie egzaminy, spełniając warunki promocji na pierwszy stopień oficerski. Ponadto etaty w jednostkach wojskowych, na które zainteresowane otrzymały przydział, są zablokowane.  

Z relacji tych podchorążyn wynika, że oddają honory młodszym rocznikom, które wcześniej były przez nie służbowo nadzorowane i kontrolowane w ramach służb wewnętrznych, a były promowane w latach ubiegłych. Podlegają też one służbie dyżurnej młodszych roczników, które weryfikują ich wyjścia i powroty z przepustek.

W ocenie trzech podchorążyn ich obecny status żołnierek służby kandydackiej spowodował, że stały się obiektem plotek. Sytuacja ta jest interpretowana w sposób karykaturalny, co uznają one za ingerencję w godność żołnierki. Kadra odbiera to zaś jako przejaw głębokiej niesprawiedliwości i nadinterpretacji przepisów.

RPO jest świadomy, że przesłanki zwolnienia żołnierza lub żołnierki w służbie kandydackiej są bardziej rygorystyczne niż wobec żołnierza i żołnierki zawodowej. Jednak oszukiwanie na egzaminie, poza kwalifikacją i oceną prawnokarną, narusza także standardy etyczne wynikające zarówno z Kodeksu Honorowego Podchorążego Akademii Marynarki Wojennej, jak i Kodeksu Honorowego Żołnierza Zawodowego Wojska Polskiego.

– Powoływanie do zawodowej służby wojskowej żołnierzy,  których wina została stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu, przy jednoczesnym blokowaniu osób, które uważając się za niewinne korzystają z przysługujących przepisami prawa narzędzi odwoławczych, jest w mojej ocenie głęboko niesprawiedliwe i narusza zasady współżycia społecznego – podkreślił Adam Bodnar.

WZF.7043.61.2019

Czy rząd zaangażuje się w prace nad Konwencją o prawach osób starszych?

Data: 2019-10-30
  • Czy resort rodziny, pracy i polityki społecznej odpowie na pytania przewodniczącego grupy roboczej ONZ, która pracuje nad przygotowaniem Konwencji o prawach osób starszych?
  • RPO dopomina się o większe zaangażowanie rządu w międzynarodową debatę nad taką nową konwencją
  • Dałaby ona szanse na wzmocnienie praw 9 mln polskich seniorów i skuteczniejsze przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na wiek

Seniorów na świecie jest coraz więcej. To zjawisko bez precedensu w historii ludzkości. Rodzi to nowe wyzwania dotyczące m.in. usług opiekuńczych, transportu publicznego, rynku pracy czy systemów emerytalnych

W 2012 r. w Organizacji Narodów Zjednoczonych rozpoczęła się debata nad stworzeniem Konwencji o prawach osób starszych. Od kilku lat Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje, by rząd aktywnie włączył się w prace Grupy Roboczej ONZ ds. Starzenia się OEWGA (Open-ended Working Group on Ageing). Jest to konieczne, aby zapewnić Polsce wpływ na ten akt prawa międzynarodowego.

Rzecznik z satysfakcją przyjął, że MRPiPS przygotowało wkład w dwóch obszarach tematycznych do dyskusji podczas tegorocznej X Sesji Grupy Roboczej, która odbyła się 15-18 kwietnia 2019 r. w Nowym Jorku.

Konieczne jest jednak zwiększenie zaangażowania. Dlatego Rzecznik apeluje o przygotowanie na kolejną Sesję OEWGA 6-9 kwietnia 2020 r. nie tylko odpowiedzi wobec nowych obszarów tematycznych, ale również propozycji w zakresie normatywnych elementów tego nowego instrumentu prawa międzynarodowego. Nawet państwa europejskie nie wyrażające wprost poparcia dla Konwencji (Niemcy, Hiszpania czy Włochy) nie ograniczają się do samych odpowiedzi na pytania szefa grupy. Kierują się zasadą, że należy uczestniczyć w procesie, którego efekty będą miały w przyszłości wpływ na sytuację w kraju.

Pytania przewodniczącego Grupy Roboczej do państw członkowskich i narodowych instytucji praw człowieka dotyczą dwóch nowych obszarów tematycznych: dostępności wymiaru sprawiedliwości oraz rynku pracy dla osób starszych - oraz dwóch tematów, które były przedmiotem debaty podczas tegorocznej sesji (edukacji i uczenia się przez całe życie oraz zabezpieczenia społecznego). W tych ostatnich obszarach pytania dotyczą również propozycji elementów normatywnych, które mogłyby stanowić treść nowej konwencji.

Adam Bodnar spytał minister Bożenę Borys-Szopę, czy zostaną przygotowane odpowiedzi na te pytania. Poprosił o udostępnienie materiałów przesłanych do OEWGA albo też o wyjaśnienie przyczyn ewentualnego odstąpienia od tego.

Rzecznik podkreśla, że zaangażowanie w tworzenie międzynarodowego standardu ochrony praw osób starszych jest ściśle powiązane z dbałością o stan ich przestrzegania w Polsce. Jeśli konwencja zostałaby przyjęta, kształtowałaby wprost sytuację seniorów w państwach członkowskich ONZ.

A wielu spośród ponad 9 mln polskich seniorów dotykają ograniczenia uniemożliwiające korzystanie z pełni ich praw. Są bowiem takie luki w przepisach lub niedociągnięcia w ich wdrażaniu, które powodują, że liczne osoby starsze oraz je wspierające są pozostawione same sobie. Nadal brakuje np. dobrze skoordynowanego systemu wsparcia na poziomie gminy, efektywnego informowania obywateli o możliwości i zakresie wsparcia, czy wdrożenia Narodowego Planu Alzheimerowskiego.

W 2014 r. (to data ostatnich badań) jedna trzecia osób w wieku 65 lat i więcej miała trudności w wykonywaniu czynności życia codziennego, a 45 % nie miało do kogo zwrócić się o pomoc. W części gmin nie oferuje się usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania.

XI.503.2.2016

Co uczyni wojewoda, aby Zakopane wreszcie chroniło ofiary przemocy domowej - pyta RPO

Data: 2019-10-28
  • Zakopane to jedyna gmina w Polsce, która nie uchwaliła programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie
  • Narusza to ustawę o przeciwdziałaniu tej przemocy, Konstytucję i normy prawa międzynarodowego. Świadczy też o lekceważeniu ofiar 
  • RPO spytał Wojewodę Małopolskiego, jakie działania podjął, bądź je planuje, aby wyegzekwować od gminy jej obowiązek
  • W opinii MRPiPS cała sytuacja może być nawet powodem rozwiązania rady i odwołania wójta lub zawieszenia tych organów gminy i ustanowienia zarządu komisarycznego

Zakopane jest jedyną gminą w Polsce, która nie wdrożyła ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu w rodzinie. Przewiduje ona m.in. obowiązek uchwalenia programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez radę gminy oraz powołanie zespołu interdyscyplinarnego w tej sprawie. Sprawą tą RPO razem z resortem rodziny zajmuje się od 2015 r.

13 marca 2019 r. radni Zakopanego po raz dziesiąty odmówili podjęcia uchwały o uchwaleniu Gminnego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy w Rodzinie dla Miasta Zakopane na lata 2019-2020.

W ocenie RPO takie zaniechanie narusza przepisy ustawy, Konstytucji oraz normy prawa międzynarodowego, m.in. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej  (tzw. konwencji stambulskiej).

- Za nieakceptowalną uznaję sytuację, w której Zakopane w dalszym ciągu pozostaje gminą, w której osoby pokrzywdzone przemocą są pozbawione kompleksowego wsparcia - podkreśla Adam Bodnar. Jego głęboki sprzeciw budzi, że sytuacja ta pozostaje bez zmian, mimo że realizacja przez gminę zadań ustawy jest obligatoryjna.

- Moje stanowisko wydaje się również podzielać Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które w odpowiedzi na moje wystąpienie pismem z 11 września br. poinformowało mnie, że wieloletnie nierealizowanie przez miasto Zakopane zadań publicznych w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie resort uznaje za podstawę do wszczęcia wobec Rady Miasta Zakopanego działań w trybie art. 96 lub 97 ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym – napisał Rzecznik w piśmie do wojewody małopolskiego Piotra Ćwika.

Art. 96. ustawy o samorządzie gminnym głosi: „1. W razie powtarzającego się naruszenia przez radę gminy Konstytucji lub ustaw, Sejm, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, może w drodze uchwały rozwiązać radę gminy. W przypadku rozwiązania rady gminy Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru rady gminy pełni jej funkcję. 2. Jeżeli powtarzającego się naruszenia Konstytucji lub ustaw dopuszcza się wójt, wojewoda wzywa wójta do zaprzestania naruszeń, a jeżeli wezwanie to nie odnosi skutku – występuje z wnioskiem do Prezesa Rady Ministrów o odwołanie wójta. W przypadku odwołania wójta Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru wójta pełni jego funkcję”.

Art. 97 stanowi zaś: ”1. W razie nierokującego nadziei na szybką poprawę i przedłużającego się braku skuteczności w wykonywaniu zadań publicznych przez organy gminy, Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, może zawiesić organy gminy i ustanowić zarząd komisaryczny na okres do dwóch lat, nie dłużej jednak niż do wyboru rady oraz wójta na kolejną kadencję. 2. Ustanowienie zarządu komisarycznego może nastąpić po uprzednim przedstawieniu zarzutów organom gminy i wezwaniu ich do niezwłocznego przedłożenia programu poprawy sytuacji gminy. 3. Komisarza rządowego powołuje Prezes Rady Ministrów na wniosek wojewody, zgłoszony za pośrednictwem ministra właściwego do spraw administracji publicznej. 4. Komisarz rządowy przejmuje wykonywanie zadań i kompetencji organów gminy z dniem powołania”.

- Zwracam się do Pana Wojewody o przedstawienie o przedstawienie informacji dotyczącej podjętych lub planowanych działań wobec Rady Miasta Zakopane w celu wyegzekwowania obowiązku wynikającego z art. 6 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, a także zaniechania przez Radę Miasta Zakopane naruszania przepisów Konstytucji i wiążących Polskę umów międzynarodowych – głosi pismo RPO do wojewody.

Rzecznik konsekwentnie stoi na stanowisku, że przemoc w rodzinie nie jest prywatną sprawą rodziny, lecz stanowi zagadnienie z zakresu zdrowia publicznego. Zadania władz publicznych są jasno określone. Obejmują one obowiązki zapobiegania przemocy, niezwłocznego reagowania na sygnały jej stosowania, udzielania specjalistycznego wsparcia osobom doznającym przemocy i adekwatnego oddziaływania na osoby odpowiedzialne za przemoc.

Statystyki Komendy Głównej Policji wskazują, że w 2018 r.  stwierdzono niemal 160 tys. przypadków przemocy w rodzinie, w których krzywdy doznało ponad 88 tys. osób. A pokrzywdzonych może być jeszcze więcej - wiele przypadków, z różnych względów, nie zostaje bowiem ujawnionych.

XI.816.1.2015

Sprawa książki Piotra Zychowicza. RPO prosi o wyjaśnienia TVP, PR i NCK

Data: 2019-10-25

Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą wycofania z 12. edycji konkursu „Książka Historyczna Roku” publikacji Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”.

  • Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio i Narodowe Centrum Kultury.
  • Decyzja miała zostać podjęta  z pominięciem jury konkursu oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej.
  • RPO wskazuje możliwe naruszenia praw obywatela i zasad wydatkowania pieniędzy publicznych. Prosi o wskazanie podstawy działań przedstawicieli instytucji państwowych w sprawie książki.

Jak wskazuje były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz, który złożył rezygnację w związku z zaistniałą sytuacją, była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki Piotra Zychowicza, dr Piotr Gontarczyk, złożył wniosek o wykluczenie książki przez jury  argumentując to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na polskich ziemiach południowo-wschodnich. Jury w składzie siedmioosobowym odrzuciło ten wniosek jako nieuzasadniony. Jednocześnie książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym, a zatem miała duże szanse na nagrodę. Do jury przez cały czas trwania konkursu nie wpłynęły żadne zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów konkursu.

Zdarzenia te zdaniem RPO mogą budzić szereg wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza, przede wszystkim zagwarantowaną konstytucyjnie wolność słowa i debaty publicznej, w tym wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Przepis ten gwarantuje również zakaz cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu.

Nagroda w Konkursie ufundowana jest ze środków publicznych. Ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa wynikającymi z ustawy o finansach publicznych.

Dlatego RPO zwrócił się do szefów trzech instytucji: prezesów TVP, PR i NVK o wskazanie, jakie uchybienia wobec Regulaminu Konkursu zostały zidentyfikowane przez jego organizatorów. Prosi też o wskazanie przyczyn pominięcia jury oraz wcześniejszej decyzji tego ciała podczas podejmowania tej decyzji względem Piotra Zychowicza.

VII.712.1.2019

Łódzka policja: nie rekomendujemy klubom, aby nie wpuszczały kibiców Widzewa na jego wyjazdowe mecze

Data: 2019-10-23
  • Kibice Widzewa Łódź skarżyli się RPO, że policja wydała klubom piłkarskim w kraju zalecenia, aby nie wpuszczały sympatyków łódzkiej drużyny na swoje stadiony
  • Komenda Miejska Policji w Łodzi odpowiada, że nie wydaje zakazów udziału w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania osoby - nie ma do tego kompetencji ustawowych
  • W związku z meczami wyjazdowymi łódzkich drużyn komenda komunikuje się zaś z jednostkami policji zabezpieczającymi te mecze
  • Korespondencja ta, będąca analizą zagrożeń, nie zawiera rekomendacji dla klubów co do sposobu postępowania z kibicami - zapewnia łódzka policja

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek obywatela w sprawie kierowania przez policję zaleceń do klubów piłkarskich w kraju, by nie wpuszczały kibiców Widzewa na jego mecze wyjazdowe. Ze skargi wynika, że w praktyce prowadzi to do ograniczenia możliwości uczestnictwa w imprezach sportowych z uwagi na miejsce zamieszkania.

W ocenie Rzecznika stanowiłoby to przejaw nierównego traktowania, zakazanego na mocy art. 32 Konstytucji. Pogląd ten jest podzielany również przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji - tak odpowiedział on RPO w podobnej sprawie.

Policja ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa i porządku. Jej działania nie mogą jednak prowadzić do ograniczania konstytucyjnych praw jednostki bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. Ustawa z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewiduje zaś możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania.

Dlatego Rzecznik zwrócił się o stanowisko do Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Odpowiedź łódzkiej policji

Co do zasady KMP w Łodzi ogranicza swą korespondencję z klubami sportowymi do przypadków wskazanych w ustawie z 20 marca 2009 r. – odpisał rzecznikowi komendant miejski w Łodzi insp. Paweł Karolak. (Zgodnie z ustawą, policja wydaje opinie o niezbędnych siłach do zabezpieczenia imprezy, zastrzeżeniach do stanu danego obiektu czy o przewidywanych zagrożeniach).

Działając w granicach kompetencji ustawowych, Komenda nie wydaje zaleceń czy rekomendacji dla klubów na terenie kraju. Korespondencja w związku z meczami wyjazdowymi łódzkich drużyn służy jedynie wymianie informacji pomiędzy jednostkami policji zabezpieczającymi imprezy sportowe. Jest ona regulowana przepisami prawa i ma charakter analizy zagrożeń. Dokumentacja taka służy wyłącznie do użytku wewnętrznego i nie zawiera rekomendacji dla klubów, co do sposobu postępowania z kibicami.

- W szczególności KMP w Łodzi nie wydaje (nie ma też do tego kompetencji ustawowych) zakazów uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania osoby - podkreślił insp. Paweł Karolak.

Zaznaczył, że w kwestii wątpliwości co do sposobu działania pracowników klubów piłkarskich (lub osób wykonujących usługi na ich rzecz) z innych miast zasadne jest zwrócenie się o informacje do właściwych podmiotów.

W związku z odpowiedzią Rzecznik nie będzie obecnie podejmował dalszych działań w sprawie.

W 2018 roku RPO interweniował w podobnej sprawie - odmowy sprzedaży biletów kibicom z Łodzi na mecz KS Ursus Warszawa – RTS Widzew Łódź. Zakazem objęci byli wówczas kibice indywidualni (niebędący zorganizowaną grupą), zameldowani poza terenem woj. mazowieckiego. W pismach do Prezesa Klubu RPO podkreślił, że działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa na imprezach masowych nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnego prawa do równego dostępu do dóbr kultury. Po interwencji RPO Prezes Klubu poinformował, że podjęto decyzję o zmianie praktyki, tak aby każdy kibic niezależnie od miejsca zamieszkania mógł kupić bilet na mecz.

VII.715.19.2019

Przed „Tęczowym Piątkiem” Rzecznik przypomina MEN, jak przestrzegać praw uczniów i rodziców oraz dlaczego ważna jest edukacja antydyskryminacyjna

Data: 2019-10-22
  • Kuratorzy mogą kontrolować szkoły, ale nie mogą tropić „Tęczowych Piątków”
  • Szkoła może zaprosić do udziału w akcji wychowawczej organizację pozarządową za zgodą rady rodziców. Nie jest wymagana zgoda wszystkich rodziców
  • Przeciwdziałanie akcjom antydyskryminacyjnym godzi w prawa uczniów – obowiązkiem szkół jest edukacja antydyskryminacyjna, a udział rodziców w wychowaniu dzieci należy wspierać poprzez większy udział rad rodziców w życiu szkoły
  • To kolejne wystąpienie RPO do MEN w tej sprawie, ale pierwsze do obecnego szefa resortu Dariusza Piontkowskiego

Jak stanowi Prawo oświatowe, do wychowawczych zadań szkoły należy rozwijanie wśród uczniów postaw tolerancji i otwartości światopoglądowej, a także zapewnienie każdemu uczniowi bezpieczeństwa i warunków do prawidłowego rozwoju – przypomina RPO Adam Bodnar na wstępie wystąpienia do szefa MEN przed kolejnym „Tęczowym Piątkiem” (25 października 2019 r.).

Zwraca uwagę, że dzieci nie będą bezpieczne i nie zrealizują swego prawa do edukacji, jeśli nie wyeliminujemy ze środowiska szkolnego dyskryminacji, uprzedzeń i motywowanej nimi przemocy. Jedynym sensownym narzędziem jest tu edukacja antydyskryminacyjna.

- Kwestii wychowawczej roli szkoły nie sposób rozpatrywać jednak bez uwzględniania prawa rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami – dodaje RPO. - Prawo to wynika zarówno z Konstytucji, jak i wiążącego Polskę Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.  

Jak zauważa RPO, musimy zatem zrównoważyć prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami oraz prawo dziecka do otrzymania edukacji. Dlatego w szkole potrzebna jest rada rodziców, bo to ona gwarantuje rodzicom realny wpływ na działania wychowawcze szkoły. A zatem MEN – jeśli naprawdę chce wspierać prawa rodziców – powinien przede wszystkim zachęcać szkoły do tworzenia takich rad.

Analiza działań kuratorów po Tęczowym Piątku 2018

RPO wyjaśnia, dlaczego zwalczanie przez MEN akcji „Tęczowy Piątek” budzi jego poważne zastrzeżenia. Po zeszłorocznej akcji RPO prosił resort edukacji o wyjaśnienia działań podjętych wobec szkół. Nie doczekawszy się zadawalających odpowiedzi, zaczął sam zbierać informacje w kuratoriach. Odpowiedzi wzbudziły wątpliwości, więc RPO chce je zawczasu przypomnieć szefowi MEN :

  1. Prawdą jest, że kuratorzy oświaty mogą prowadzić kontrole doraźne w szkołach, np. po skargach rodziców. Jeśli jednak takich kontroli nie robi się przez 18 miesięcy poprzedzających „Tęczowy Piątek”, to może to świadczyć, że zdaniem kuratorów samo zaangażowanie szkoły w akcję stanowi naruszenie prawa. A takie działanie nie ma uzasadnienia.
  2. Wizytatorzy nie mogą też przychodzić do szkoły z założoną tezą; mają działać bezstronnie. Nie mogą sprawdzać, czy szkoła w jakikolwiek sposób przyłączyła się do inicjatywy „Tęczowy Piątek” (np. przez tęczowy ubiór uczniów), ale co się działo.

Jeśli działają inaczej, to ma to poważne konsekwencje:

Po pierwsze – bez sprawdzenia faktów uznają za godną potępienia i powstrzymania akcję, która ma na celu promowanie wśród dzieci i młodzieży tolerancji, otwartości i szacunku dla godności wszystkich ludzi.

Po drugie – ignorują realne problemy uczniów, choć rolą kuratora jest dbanie o przestrzeganie praw dziecka i ucznia. Sposób przeprowadzenia kontroli w zeszłym roku nie pozwolił np. kuratorom na zauważenie opisywanych w mediach i w skargach do RPO zjawisk takich jak, groźby dyrektorów wobec uczniów biorących udział w „Tęczowym Piątku” (co jest szczególnie niepokojące w przypadku uczniów już narażonych w szkole na dyskryminację i przemoc) albo blokowanie przez dyrektorów uczniowskich inicjatyw na rzecz równego traktowania.

Po trzecie – tropiąc „Tęczowy Piątek”, kuratorzy zaczęli od zeszłego roku rozszerzająco interpretować Prawo oświatowe. Ustawa wymaga, by szkoła uzyskała na współpracę z organizacją pozarządową zgodę rady rodziców. Kuratorzy zalecali tymczasem uzyskiwanie zgody wszystkich rodziców. Nie dość, że godzi to wprost w funkcję rady rodziców, ale praktycznie uniemożliwia szkole współpracę z jakąkolwiek organizacją pozarządową.

XI.800.3.2017

Władze Warszawy chcą wyrównać szanse dziewcząt i chłopców w dostępie do sportu

Data: 2019-10-21
  • Dołożymy wszelkich starań, aby wyrównać szanse dziewczynek i chłopców w dostępie do miejskich obiektów sportowych i zachęcić dziewczynki do większego zaangażowania w zajęcia sportowe – deklarują władze Warszawy
  • To odpowiedź dla RPO, zaniepokojonego dyskryminacją ze względu na płeć w sporcie. Dowodem tego jest spór o dostęp do boiska Orlik na Mokotowie dla dziewczęcej drużyny piłki nożnej 
  • Miasto pracuje nad ujednoliceniem zasad korzystania z tych boisk – by uwzględniały one interesy i potrzeby wszystkich grup
  • Będzie też pilotażowy projekt popularyzujący wśród dziewczynek i kobiet piłkę nożną, zdominowaną dotychczas przez chłopców i mężczyzn

W sprawie systemowego wsparcia aktywności sportowej dziewcząt i kobiet Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się w lipcu 2019 r. do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Wskazywał, że dziewczęta i kobiety zdecydowanie rzadziej niż chłopcy i mężczyźni podejmują aktywność sportową. Z badań wynika, że dominująca pozycja mężczyzn w sporcie uwarunkowana jest kulturowo. Aktywność taka jest tradycyjnie wiązana z cechami postrzeganymi jako „męskie” - siłą fizyczną, odpornością, szybkością, gotowością do współzawodnictwa i konfrontacji. 

Te stereotypowe przekonania wciąż negatywnie oddziałują na sytuację dziewcząt i kobiet w sporcie. Np. chłopcy i mężczyźni stanowią 94,2% ćwiczących piłkę nożną w Polsce; dziewcząt i kobiet jest tylko 5,8%. Stanowią zaś one 53,8% ćwiczących piłkę siatkową i ponad 40% ćwiczących sporty zimowe i wodne.

Wiele jest przyczyn wykluczenia i samowykluczenia dziewcząt i kobiet z aktywności sportowej. Oprócz utożsamienia sportu z męskością, są wśród nich także: niewystarczający dostęp do infrastruktury sportowej, systemów wsparcia sportu kobiecego, czy nierówności w nagradzaniu osiągnięć sportowych.  

Skarga klubu  

Do Rzecznika wpłynęła skarga klubu sportowego, który prowadzi treningi piłkarskie dla dziewczynek w wieku od 4 do 16 lat, z wykorzystaniem boisk Orlik podległych miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji na Mokotowie. Zarzucono w niej dyskryminację drużyny dziewczęcej w dostępie do obiektu OSiR, z którego korzysta kilka klubów. Pojawiły się bowiem wątpliwości,  jak rozdysponować jednostki treningowe pomiędzy drużyny. Dotychczasowy sposób przydzielania ich na podstawie wniosków trenerów i ustalany w drodze nieformalnego porozumienia pomiędzy klubami i Dyrektorem OSiR nie pozwolił na porozumienie.

Wprowadzono zatem parytet przyznający 50% jednostek treningowych dla dziewcząt. Spotkało się to jednak ze sprzeciwem pozostałych klubów. Po kilku dniach pomysł ten wycofano. Spór pogłębiał brak czytelnych zasad przyznawania boisk piłkarskich, np. w postaci regulaminu, który wskazywałby kryteria rozstrzygania ewentualnych wątpliwości klubów. Obawy klubu, który złożył skargę, należy uznać za zrozumiałe w świetle ogólnej tendencji, że olbrzymia większość zajęć organizowanych na Orlikach w Polsce jest skierowana do chłopców (93%).

Dyrektor OSiR zwrócił się do Biura Sportu i Rekreacji Urzędu m. st. Warszawy o rekomendacje dotyczące rozwiązania konfliktu i przedstawienie projektu regulaminu uwzględniającego potrzebę wspierania partycypacji dziewcząt.  RPO z zaskoczeniem stwierdził, że projekt regulaminu, opracowany przez Biuro Sportu i Rekreacji, nie zawiera zapisu o działaniach wyrównawczych wobec grup tradycyjnie marginalizowanych w sporcie. Nie ma też w nim odpowiednich kryteriów rozstrzygania ewentualnych sytuacji konfliktowych - nakazuje jedynie spotkania, gdy więcej niż jeden klub zgłosi rezerwację tego samego terminu. Takie działania są jednak niewystarczające.

Adam Bodnar wystąpił do prezydenta o analizę dostępności miejskich obiektów sportowych pod kątem potrzeb grup tradycyjnie marginalizowanych i - w razie potrzeby - opracowanie lokalnej polityki wspierania ich partycypacji.  Poprosił też o rozważenie monitorowania działań OSiR w dzielnicach - zwłaszcza na Mokotowie  - w zakresie ich udostępniania podmiotom szkolącym dzieci i młodzież, a przede wszystkim wprowadzania mechanizmów wyrównujących szanse dziewcząt i kobiet oraz innych grup dyskryminowanych.

Opowiedź Prezydenta Warszawy

- Problem dyskryminacji kobiet w sporcie leży w obszarze zainteresowań prezydenta Warszawy - odpisała RPO zastępczyni prezydenta Renata Kaznowska.

W ramach programu „Warszawa dla wszystkich” powstał opracowany przez Pełnomocniczkę Prezydenta ds. kobiet pakiet „Warszawa dla kobiet”. Chodzi w nim m.in. o wspieranie aktywności sportowej kobiet poprzez wyrównanie szans na czynne uczestniczenie w sporcie.

Nie ulega wątpliwości, że należy zapewnić dziewczynkom i kobietom równe szanse w zakresie możliwości aktywnego uczestnictwa w sporcie oraz realizacji ich pasji czy aspiracji zawodowych związanych ze sportem. Tym samym zrealizowany zostanie postulat RPO dotyczący opracowania lokalnej polityki wspierania kobiet, marginalizowanych czy narażonych na dyskryminację w niektórych dziedzinach sportu.

Urząd m.st. Warszawy planuje przeprowadzić w przyszłym roku pogłębione badania społeczne w zakresie barier, które ograniczają aktywność sportową dziewczynek i kobiet.  Badanie z 2018 r. „Aktywność sportowa warszawiaków w 2018 r." wykazało, że większą aktywnością fizyczną wykazują się mężczyźni - 55% z nich podejmuje aktywność fizyczną przekraczającą 30 minut. Wśród kobiet odsetek ten wynosi 38%.

W związku z rosnącym zainteresowaniem różnych grup społecznych ofertą bezpłatnych boisk wybudowanych w ramach programu „Moje Boisko - Orlik 2012”, Urząd m.st. Warszawy pracuje nad ujednoliceniem zasad korzystania z tych boisk. Celem jest, aby przygotowywane zasady korzystania z miejskich obiektów sportowych uwzględniały interesy i potrzeby wszystkich grup.

- Dołożymy wszelkich starań, aby wyrównać szanse dziewczynek i chłopców w dostępie do miejskich obiektów sportowych oraz zachęcić dziewczynki do większego zaangażowania w zajęcia sportowe. Mamy nadzieję, że wypracowane rozwiązania przyczynią się do wyeliminowania sytuacji jaka miała miejsce w Ośrodku Sportu i Rekreacji m.st. Warszawy w Dzielnicy Mokotów – podkreśliła Renata Kaznowska.

Ponadto w przyszłym roku planowane jest wdrożenie pilotażu projektu, który miałby na celu popularyzację wśród dziewczynek i kobiet, zdominowanej przez chłopców i mężczyzn, dyscypliny sportu, jaką jest piłka nożna.

XI.518.33.2019

Polskie uczelnie powinny skuteczniej walczyć z molestowaniem

Data: 2019-10-14
  • Na każdej uczelni w Polsce - a nie tylko na nielicznych, jak dziś - powinny działać wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym
  • Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów
  • Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce 
  • Tymczasem badania RPO wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce: molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów  

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrów: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Przekazał im raport z badań RPO pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Poprosił o ustosunkowanie się do zawartych w raporcie rekomendacji i o stanowiska co do możliwości ich wdrożenia.

W 2018 r. Rzecznik przeprowadził badania w środowisku akademickim, by zdiagnozować zjawiska molestowania i molestowania seksualnego oraz zapewnić wsparcie osobom doświadczającym dyskryminacji. Obowiązujące przepisy nie zapewniają bowiem pokrzywdzonym skutecznej ochrony w przypadku molestowania w obszarze edukacji, zwłaszcza w relacjach pozapracowniczych czyli pomiędzy studentami czy w relacji wykładowca-studentka/student.

RPO jest w Polsce niezależnym organem ds. równego traktowania na mocy ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Ustawa ta przewiduje zróżnicowany poziom ochrony w poszczególnych obszarach ze względu na wskazane w niej przesłanki, tj. płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W odniesieniu do szkolnictwa wyższego zakazuje ona bowiem nierównego traktowania osób wyłącznie ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie przyznaje zaś ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na płeć czy orientację seksualną.

Obowiązki władz w tym zakresie wynikają głównie z art. 32 Konstytucji, zgodnie z którym wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a wszelkie przejawy dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny są zakazane. Ponadto art. 70 Konstytucji ustanawia obowiązek zapewnienia przez władze publiczne powszechnego i równego dostępu do wykształcenia.

Zobowiązania płyną także z ratyfikowanych umów międzynarodowych, m.in. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. , Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych Społecznych i Kulturalnych  Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej czy Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, a także – w odniesieniu do dyskryminacji ze względu na płeć - Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Wyniki badań RPO

Wyniki badań RPO niepokojące: wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce. Molestowania seksualnego doświadczyły średnio cztery na dziesięć badanych osób (w przeważającej większości były to kobiety). Spośród ankietowanych molestowania doświadczyła prawie połowa studentek i jedna trzecia studentów. Co druga studentka wskazywała płeć jako przesłankę nękania. Wśród mężczyzn najczęściej wymienianą przesłanką była orientacja seksualna.

Alarmujące jest, że sprawcą co trzeciego incydentu  był wykładowca akademicki/wykładowczyni akademicka oraz, że dwie trzecie z nich miało miejsce na terenie uczelni.

Molestowanie seksualne ma poważne następstwa. Dla ponad 75%  uczestniczek badania wskazało, że miała to negatywne konsekwencje dla ich funkcjonowania. 70% kobiet, które znalazły się w takiej sytuacji, poczuło się w jakimś stopniu zagrożone. Dla jednej piątek kobiet, które doświadczyły molestowania seksualnego, miało to zaś bezpośredni wpływ na dalszy przebieg studiów. Wskaźnik ten wzrastał znacząco w przypadku kobiet, które doświadczyły tego na terenie uczelni - wpływ tego na swoje studia dostrzegła prawie jedna trzecia kobiet.

Osoby, które doświadczyły molestowania na uczelni, czuły się znacznie bardziej zagrożone niż te, które doznały tego poza nią. Jest to ważne dla szkoły wyższej, gdyż badania światowe pokazują, że poczucie bezpieczeństwa jest silnie związane z wynikami w nauce. Osoby, które nie czują się bezpiecznie w szkole, osiągają znacznie gorsze wyniki.

Zależność tę dostrzegły najbardziej prestiżowe uczelnie wyższe na świecie.  Dlatego już dawno wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i  systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Najlepszym przykładem są przepisy federalnej ustawy Education Amendments Act z 23 czerwca 1972 r. (tzw.  „ustawa Title IX”). Wraz z przepisami wykonawczymi i zaleceniami Departamentu Edukacji USA stworzyły one podwaliny systemu przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć i przemocy seksualnej w środowisku akademickim. Miały one przełomowy charakter jako przykład kompleksowego podejścia do tej problematyki. RPO przekazał je ministrom.

Śladem uniwersytetów amerykańskich podążają uczelnie europejskie. Przyjęcie strategii przeciwdziałania molestowaniu i dyskryminacji już od kilku lat jest ich standardem.

Również w Polsce zauważono potrzebę ustanowienia odpowiednich regulacji. Jak jednak wskazuje raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, tylko 14 uczelni powołało organy, których zadaniem jest przeciwdziałanie dyskryminacji.

Działa m.in. Komisja Rektorska ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Uniwersytetu Warszawskiego. Podobne ciała powołano w Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i  w Uniwersytecie Wrocławskim. W Uniwersytecie Jagiellońskim powołano zaś  Pełnomocnika Rektora ds. bezpieczeństwa studentów i doktorantów, odpowiedzialnego m.in. za opracowanie procedur reagowania na zdarzenia stanowiące naruszenie wolności seksualnej studentów i doktorantów oraz przeciwdziałanie wszelkim przejawom dyskryminacji ze względu na płeć.

Nieliczne uczelnie zdecydowały się również podjąć działania na rzecz wsparcia pokrzywdzonych dyskryminacją studentów i studentek. Powstał np. projekt aplikacji mobilnej z praktycznymi poradami, jak postępować w trudnych sytuacjach. Są też skrzynki na anonimowe skargi, w tym na molestowanie seksualne.

W ocenie RPO takie inicjatywy są krokiem w dobrym kierunku. - Tego typu instytucje powinny jednak działać na każdej uczelni wyższej w Polsce i dysponować odpowiednimi zasobami osobowymi i finansowymi - podkreśla Adam Bodnar.

Kluczowe jest, aby nie tylko pracować nad ograniczeniem liczby takich incydentów, ale także by wykreować kulturę organizacyjną, która zaoferuje osobie pokrzywdzonej niezbędne wsparcie. Równie ważne jest też stworzenie procedury antydyskryminacyjnej, która byłaby stosowana w przypadkach molestowania i molestowania seksualnego.

RPO ma nadzieję, że zebrane dane i sformułowane rekomendacje pozwolą skutecznie przeciwdziałać wszelkim przejawom nierównego traktowania na uczelniach. Służyć temu może też ocena skali zjawiska molestowania i molestowania seksualnego na poszczególnych uczelniach i dobrania właściwych środków zaradczych, przy wykorzystaniu opracowanego na zlecenie RPO narzędzia badawczego. 

XI.420.4.2018

Kwestionariusz badania jest udostępniany na zasadzie otwartej licencji Creatives Commons - Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Unported (CC BY-SA 3.0). Zasady licencji CC BY-SA 3.0 dostępne są  pod adresem: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Korzystając z kwestionariusza należy wskazać źródło jej pozyskania, stosując w całości poniższy akapit.

 

Kwestionariusz pochodzi z badania pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentów i studentek” zrealizowanego na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich w 2017 r. przez PBS Spółka z o.o. Wyniki badania zostały opracowane przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW i opublikowane w formie raportu Rzecznika w 2018 r. Raport i kwestionariusz są dostępne w formie załączników na stronie https://www.rpo.gov.pl/pl/content/molestowanie-wsrod-studentek-i-studentow-analiza-i-zalecenia-rpo. W badaniu Rzecznika zaadaptowano kwestionariusz przygotowany w międzynarodowym projekcie Gender-Based Violence, Stalking and Fear of Crime (EU Project 2009 – 2011, JLS/2007/ISEC/415). Polska część tego badania została przeprowadzona przez Katedrę Socjologii Prawa UJ pod kierownictwem dr hab. Janiny Czapskiej, prof. UJ. Raport z tej części pt. „Przemoc seksualna wobec kobiet. Nękanie i strach przed przestępczością” ukazał się w 2012 r. (Informacje o projekcie: www.gendercrime.eu).

RPO: umorzyć sprawę żądania, by Sopot oddał pieniądze wydane zgodnie z prawem dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami

Data: 2019-10-09
  • Wojewoda Pomorski nakazał Sopotowi zwrot ok. 850 tys. zł przekazanych opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnościami
  • Miasto wypłaciło im świadczenia pielęgnacyjne zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. - a nie z ciągle niezmienioną ustawą o świadczeniach rodzinnych
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do odwołania Sopotu do Ministra Finansów - wniósł aby decyzję wojewody uchylić, a sprawę umorzyć
  • Miasto miało bowiem obowiązek uwzględnić wyrok Trybunału Konstytucyjnego, a wojewoda wydał swą decyzję z naruszeniem prawa

Przepisy uzależniają wsparcie dla opiekuna osoby z niepełnosprawnością od tego, na jakim etapie życia stwierdzono niepełnosprawność. Jeśli w dzieciństwie – świadczenie pielęgancyjne wynosi 1470 zł miesięcznie, a jeśli w wieku dorosłym – 520 zł. Jeszcze w październiku 2014 r. Trybunał Konstytucyjny uznał takie rozwiązanie za sprzeczne z konstytucyjną zasadą równego traktowania (sprawa K 38/13).

Trybunał w uzasadnieniu wyroku wskazał, że poprawienie stanu prawnego należy do ustawodawcy, który – biorąc pod uwagę skutki społeczne – powinien tego dokonać bez zbędnej zwłoki. Dotychczas żaden rząd wyroku jednak nie wykonał.

W tej sytuacji opiekunowie dorosłych osób z niepełnosprawnościami, którym organy samorządowe przyznają najwyżej niskie wsparcie, idą z tym do sądów, a te przyznają im rację - odmawiając uwzględnienia zakwestionowanej podstawy prawnej. Są też samorządy, które nie czekając na sądy, pomagają opiekunom tak, jak nakazał Trybunał. Przyznają prawo do świadczenia pielęgnacyjnego z pominięciem kryterium wieku osoby, nad którą sprawowana jest opieka.

Miasto Sopot wypłacało takie właśnie świadczenie od wejścia w życie wyroku Trybunału - w sposób prawidłowy i zgodnie z sentencją wyroku. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej wypłacił w sumie1081 takich świadczeń w łącznej kwocie  846 310,26 zł.

Decyzja wojewody i jej skutki

W kwietniu i maju 2019 r. Wojewoda Pomorski (organ reprezentujący rząd w terenie) przeprowadził na zlecenie Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej kontrolę w MOPS. Kontrolerzy uznali, że przyznawanie i wypłata świadczeń pielęgnacyjnych opiekunom dorosłych osób niepełnosprawnych, których niepełnosprawność powstała po ukończeniu odpowiednio 18. lub 25. roku życia w przypadku nauki w szkole lub szkole wyższej, jest niezgodne z przepisami prawa.

Wskazali na uzasadnienie wyroku TK, że skutkiem wejścia w życie wyroku nie jest ani uchylenie art. 17 ust. 1b ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych, ani uchylenie decyzji przyznających świadczenia, ani wykreowanie prawa do żądania świadczenia dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, jeżeli niepełnosprawność podopiecznych nie powstała w okresie dzieciństwa. Zdaniem kontrolujących Trybunał nie przesądził, jaki model ustalania świadczeń dla opiekunów należy przyjąć, przy czym zaznaczył, że wykonanie wyroku należy wyłącznie do ustawodawcy, który powinien tego dokonać w celu przywrócenia stanu zgodnego z Konstytucją, z uwzględnieniem poprawnie nabytych praw zainteresowanych.

Dlatego wykrywszy, że opiekunowie dorosłych osób z niepełnosprawnością dostają tam takie samo wsparcie, jak opiekunowie dzieci, wojewoda wezwał prezydenta Sopotu do zwrotu 846 310,26 zł wraz z odsetkami. Powołał się na stanowisko MRPiPS z 9 kwietnia 2018 r., że przy przyznawaniu prawa do świadczeń pielęgnacyjnych opiekunom dorosłych osób niepełnosprawnych organy właściwe mają bezwzględny obowiązek przestrzegania przepisów niekonstytucyjnej ustawy (art. 17 ust. 1b ustawy).

RPO zwracał uwagę ministrowi, że takie stanowisko jest nie do przyjęcia, ponieważ pomija skutki prawne wynikające z wyroku Trybunału. Stanowisko Rzecznika co do wykładni i stosowania art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych po wejściu w życie wyroku TK znajduje pełne potwierdzenie w jednolitym i utrwalonym  orzecznictwie sądów. Sprowadza się do tego, że nie jest dopuszczalne oparcie decyzji odmawiającej przyznania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego na tej części przepisu ustawy, która została uznana za niezgodną z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Dlatego działania kontrolerów wojewody budziły zasadnicze wątpliwości Rzecznika. Rzecznik przedstawił też minister rodziny argumentację prawną na potwierdzenie, że stanowisko resortu i wojewody nie może być uznane za zgodne z konstytucyjnymi standardami demokratycznego państwa prawnego. W licznych listach do Rzecznika opiekunowie osób z niepełnosprawnościami oraz sami niepełnosprawni wyrażali głębokie zaniepokojenie brakiem działań ustawodawczych zmierzających do wykonania wyroku K 38/13. Podkreślali szczególnie trudną sytuację tej grupy osób.

Prezydent Sopotu wniósł odwołanie do Ministra Finansów. Nie zgodził się z ustaleniami wojewody, że dotacja celowa na wypłatę świadczeń pielęgnacyjnych z lata 2014-2018 została pobrana w nadmiernej wysokości oraz wniósł o uchylenie decyzji.

Argumenty RPO

7 października 2019 r. RPO przyłączył się do postępowania Ministra Finansów z odwołania prezydenta miasta.  Wniósł aby decyzję wojewody uchylić, a cała sprawę umorzyć.

Odwołanie prezydenta ma uzasadnione podstawy. W zaskarżonej decyzji wojewody Rzecznik dostrzega naruszenie prawa materialnego poprzez błędną wykładnię, polegającą na bezpodstawnym i niezasadnym przyjęciu, że wyrok Trybunału nie wywołał skutków prawnych, a w efekcie - wadliwym uznaniu, że doszło do pobrania dotacji w nadmiernej wysokości.

Przepis uznany przez Trybunał za niezgodny z Konstytucją ma taki charakter od dnia wejścia w życie. Musi to być brane pod uwagę przy wydawaniu rozstrzygnięcia przez uprawnione organy. Wynikający z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP ostateczny i powszechnie obowiązujący charakter orzeczeń Trybunału przesądza, że wiążą one wszystkich adresatów bez wyjątku. Obowiązek realizowania orzeczeń TK wynika z powołanej normy konstytucyjnej w związku z zasadami państwa prawnego (art. 2 Konstytucji), legalizmu (art. 7 Konstytucji) oraz nadrzędności Konstytucji (art. 8 ust. 1 Konstytucji).

- Uznanie za prawidłowe stanowiska wyrażonego w decyzji przez Wojewodę Pomorskiego skutkowałoby w istocie uznaniem za dopuszczalne naruszanie wskazanych wyżej norm ustawy zasadniczej. Na taki stan rzeczy nie może być zgody w państwie prawa – podkreśla RPO. Pozbawienie zatem przepisu będącego podstawą rozstrzygnięcia domniemania konstytucyjności rodziło po stronie miasta Sopot obowiązek uwzględnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Orzeczenia Trybunału mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Przyjęcie przez Sopot, że stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu przekłada się na ukształtowanie nowego stanu prawnego, jest zgodne z zasadami państwa prawa, które organy mają obowiązek wcielać w życie.

Zastrzeżenia wojewody nie są uzasadnione, ponieważ zostały oparte na fragmencie uzasadnienia wyroku TK, będącego wskazówką interpretacyjną, nie zaś elementem rozstrzygającym o zakresie uchylenia przepisu i skutku tego dla jego obowiązywania.

Stanowisko Rzecznika znajduje oparcie w ustalonym już jednolicie po wyroku TK orzecznictwie sądów administracyjnych. Sądy te w sposób bezpośredni lub pośredni sądy stanęły na stanowisku, że jednoznaczna sentencja wyroku Trybunału nie może obowiązywać w innym zakresie, niż wynika to z jej brzmienia, w szczególności zaś nie jest modyfikowana stwierdzeniem zawartym w uzasadnieniu.

Pogląd RPO został także potwierdzony w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego. W wyroku z 18  listopada 2015 r. (sygn. akt I OSK 1668/14) uznał on, że gdy podstawę odmowy przyznania świadczenia pielęgnacyjnego stanowił przepis art. 17 ust. 1b u.o.ś.r. - nawet jeżeli niekonstytucyjny przepis nie został wskazany w podstawach kasacyjnych - to po wyroku TK NSA powinien zastosować bezpośrednio art. 190 ust. 1 i 4 Konstytucji i uwzględnić wyrok Trybunału.

W świetle zasady zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa adresaci norm prawnych mają prawo zakładać, że treść obowiązującego prawa jest dokładnie taka, jak to zostało ustalone przez sądy.

III.7064.103.2018

Strategie przeciwdziałania molestowaniu seksualnemu i systemy wsparcia dla pokrzywdzonych powinny działać na każdej uczelni w Polsce

Data: 2019-10-08
  • Strategie przeciwdziałania molestowaniu seksualnemu i systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów powinny działać na każdej uczelni w Polsce - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Chodzi nie tylko o ograniczanie takich przypadków, ale także o tworzenie odpowiedniej  kultury organizacyjnej  
  • W Polsce  jesteśmy dopiero na początku drogi: nieliczne uczelnie zdecydowały się powołać wyspecjalizowane ciała; niska jest też świadomość społeczna dyskryminacji

7-8 października 2019 r. w Warszawie odbywa się międzynarodowa konferencja „Zmiana – teraz! O czym milczeliśmy w szkołach artystycznych”, zorganizowana przez Akademię Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza. W dyskusjach szczególną uwagę poświęcono problemowi przemocy seksualnej w procesie kształcenia artystycznego. 

Spotkanie zainaugurowały wystąpienia Rektora Akademii prof. Wojciecha Malajkata, RPO Adama Bodnara i Aliny Czyżewskiej z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

- Molestowanie i molestowanie seksualne należą do najbardziej drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet – wskazał  dr hab. Adam Bodnar, przedstawiając wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie BRPO.

Przypomniał, że akcja #metoo w Polsce miała odmienny przebieg niż w innych państwach. W Polsce nie doprowadziła ona do istotnych zmian – ujawniła za to głęboko zakorzenione uprzedzenia wobec kobiet i powszechność „miękkiego” i „wrogiego” seksizmu.

Zdaniem Rzecznika niepowodzenie akcji #metoo w Polsce było spowodowane wieloma czynnikami, z których olbrzymią rolę odegrała niska świadomość społeczna dotycząca dyskryminacji. Potwierdzają to wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie RPO - rozpoznanie dyskryminacyjnej sytuacji sprawia Polkom i Polakom dużą trudność, zwłaszcza gdy chodzi o dyskryminację ze względu na płeć.

Badania wskazują, że choć ryzyko dyskryminacji ze względu na płeć, molestowania i molestowania seksualnego towarzyszy kobietom na co dzień, np. na uczelni lub podczas pracy zawodowej, kobiety czują się narażone na dyskryminację ze względu na płeć tylko nieznacznie częściej od mężczyzn (5% wobec 3%) .

Rzecznik przypomniał także wyniki badań dotyczących dyskryminacji na uczelniach wyższych z 2018 r. Spośród ankietowanych prawie połowa studentek i jedna trzecia studentów doświadczyła molestowania. Prawie co trzecia badana osoba zadeklarowała doświadczenie przynajmniej jednego zachowania o charakterze molestowania seksualnego od momentu rozpoczęcia studiów – w przeważającej większości były to kobiety. Molestowania seksualnego doświadczyły średnio aż cztery na dziesięć badanych. Badanie ujawnia także istotną zależność – doświadczenie molestowania seksualnego ma poważne następstwa – osoby, które nie czują się bezpiecznie w szkole, osiągają znacznie gorsze wyniki – podkreślił Rzecznik.

Jego zdaniem warto śledzić działania podjęte przez uczelnie zagraniczne, które dostrzegły ten problem wcześniej i wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów. W Polsce jesteśmy dopiero na początku drogi – nieliczne uczelnie zdecydowały się powołać specjalistyczne organy lub ciała. To kroki w dobrym kierunku. Tego typu instytucje powinny jednak działać na każdej uczelni wyższej w Polsce i dysponować odpowiednimi zasobami o charakterze osobowym i finansowym. Kluczowe jest także, aby nie tylko ograniczać liczbę incydentów, ale także by tworzyć kulturę organizacyjną, która zaoferuje osobie pokrzywdzonej niezbędne wsparcie.

Stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy wobec kobiet, to obowiązek wynikający z aktów prawa międzynarodowego i unijnego. Zobowiązują nas do tego postanowienia m.in. Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz dyrektywy unijnej w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw. Większej aktywności państwa w dziedzinie zwalczania przemocy seksualnej wobec kobiet domaga się również w najnowszych rekomendacjach Rada Europy i Parlament Europejski.

– W mojej ocenie najpilniejszym zadaniem jest wzmocnienie ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym – przyjęcie cywilnych i karnych środków prawnych chroniących kobiety przed przemocą seksualną we wszystkich sferach i obszarach, umożliwienie osobom pokrzywdzonym uzyskanie natychmiastowego zakazu zbliżania się. Aby położyć kres przemocy seksualnej wobec kobiet, potrzebujemy także skutecznych działań terapeutycznych wobec sprawców i szerokich działań edukacyjnych i świadomościowych – podkreślił Adam Bodnar. 

 

Prawniczka stowarzyszenia przeciwnego Marszowi Równości naruszyła godność osób LGBT

Data: 2019-10-08
  • Prawniczka stowarzyszenia przeciwnemu Marszowi Równości twierdziła, że środowiska osób homoseksualnych szerzą takie poglądy, jakie były podstawą planów szefa SS Heinricha Himmlera wobec Żydów czy Polaków
  • Sugerowała też, że organizatorzy Marszu popełnili przestępstwo publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa
  • Takie naruszenie godności osób LGBT jest przekroczeniem granic wolności słowa, przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu zawodu - ocenił RPO
  • Postępowanie dyscyplinarne w sprawie tych wypowiedzi wszczęto w Okręgowej Izbie Radców Prawnych

W lipcu 2019 r. Prezydent Kielc zakazał organizacji Marszu Równości. Organizatorzy oraz Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżyli tę decyzję do Sądu Okręgowego jako naruszającą konstytucyjną wolność zgromadzeń. Do postępowania w tej sprawie przystąpiło również Stowarzyszenie Liga Świętokrzyskich Rodzin, które zaprezentowało odmienne stanowisko.

RPO z zaniepokojeniem przyjął argumentację z pism procesowych radcy prawnej-pełnomocniczki Stowarzyszenia, którą powtórzyła potem na rozprawie. Znalazły się tam stereotypowe twierdzenia dotyczące osób homoseksualnych niepoparte jakimkolwiek materiałem dowodowym i nie mające znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy zakazu Marszu.

Oburzenie Rzecznika wzbudziła argumentacja pełnomocniczki, która wydawała się przypisywać obywatelom uczestniczącym w legalnych zgromadzeniach w obronie praw osób LGBT zarzut szerzenia poglądów nazistowskich i pośrednio - realizowania przez nich polityki depopulacyjnej ludności żydowskiej, polskiej, rosyjskiej i ukraińskiej podczas II wojny światowej.

Taki wniosek wydaje się płynąć z fragmentu pisma pełnomocniczki: „Środowiska homoseksualne w sposób świadomy lub nieświadomy szerzą dzisiaj poglądy takie, jak opisane w planie Himmlera mającego na celu wyniszczenie Żydów, Polaków, Rosjan i Ukraińców”. Wskazywała, że promocja homoseksualizmu oraz aborcji była treścią planu Heinricha Himmlera wobec tych narodów. Przytoczyła jego słowa z 1940 r: „Wszystkie środki, które służą ograniczeniom rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. (...) Homoseksualizm należy uznać za niekaralny".

Ponadto prawniczka sugerowała, że organizatorzy Marszu popełnili czyn zabroniony z art. 256 § 1 Kodeksu karnego - publiczne propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa. Przypomniała też, że za publiczne i wbrew faktom zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim grozi grzywna lub kara do 3 lat pozbawienia wolności. Swą argumentację uzupełniła obszernymi fragmentami Pisma Świętego, dotyczącymi m.in. obcowania płciowego mężczyzn.

Tożsama argumentacja została zaprezentowana w zażaleniu przed Sądem Apelacyjnym.

Rzecznik Praw Obywatelskich z wielkim szacunkiem odnosi się do wolności wypowiedzi przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu czynności zawodowych. Realizując prawo do obrony oraz do rzetelnego i sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy przez sąd, korzystają oni z ochrony przewidzianej przez Konstytucję i Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

To fundamentalne uprawnienie ma jednak ograniczenia. Normy prawne ustawy z 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych jednoznacznie wskazują, że wolność ekspresji radcy prawnego ograniczają przepisy prawa i „rzeczowa potrzeba”. Kodeks Etyki Radcy Prawnego wymaga zaś zachowania taktu i umiaru w wystąpieniach, jak również działania taktownego i pozbawionego uprzedzeń do strony przeciwnej, bez podejmowania działań zmierzających do zaostrzenia konfliktu.

W ocenie Rzecznika pełnomocniczka Stowarzyszenia wykroczyła poza wspomnianą w ustawie „rzeczową potrzebę”. A jej twierdzenia wydawały się realizować inny cel niż należyta obrona interesów mandanta i prezentowanie sądowi okoliczności istotnych dla sprawy.

- Stoję również na stanowisku, że ekspresja osobistych i kontrowersyjnych przekonań pełnomocnika dotyczących osób homoseksualnych, które naruszają godność osób LGBT, stanowi przekroczenie granic wolności słowa i pisma przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu czynności zawodowych i - jako taka - nie zasługuje na ochronę prawną - podkreślił Adam Bodnar.

Uznał to za uchybienie szczególnej odpowiedzialności radcy prawnego za słowo, jak również - obowiązkom etycznego postępowania i zachowania taktu, umiaru w wystąpieniach. A to wymaga oceny organów dyscyplinarnych korporacji.

We wrześniu 2019 r. Rzecznik zwrócił się do Dziekana Okręgowej Izby Radców Prawnych o zbadanie sprawy.

W początkach października RPO dostał informację o wszczęciu przez Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Izby Radców Prawnych w Kielcach dwóch postępowań dyscyplinarnych w tej sprawie. 

XI.613.3.2019

Czy kibice Widzewa Łódź nie mają prawa oglądać wyjazdowych meczów swej drużyny? Rzecznik pyta policję

Data: 2019-10-08
  • Kibice Widzewa Łódź skarżą się, że policja wydała klubom piłkarskim w kraju zalecenia, aby nie wpuszczały sympatyków łódzkiej drużyny na swoje stadiony
  • Ograniczałoby to udział obywateli w imprezach sportowych z uwagi na miejsce zamieszkania
  • Takiej możliwości nie przewiduje zaś ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych - podkreśla RPO

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek obywatela w sprawie kierowania przez policję zaleceń do klubów piłkarskich w kraju niewpuszczania kibiców Widzewa Łódź na mecze piłkarskie tej drużyny. Ze skargi wynika, że w praktyce prowadzi to do ograniczenia możliwości uczestnictwa w imprezach sportowych z uwagi na miejsce zamieszkania.

W ocenie Rzecznika takie ograniczenie może stanowić przejaw nierównego traktowania, zakazanego na mocy art. 32 Konstytucji. Pogląd taki jest podzielany również przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji - tak odpowiedział on RPO w podobnej sprawie.

Policja ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego. Niemniej jednak jej działania nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnych praw jednostki bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. Przepisy ustawy z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewidują zaś możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania.

Rzecznik zwrócił się do Komendy Miejskiej Policji w Łodzi o stanowisko w sprawie i przekazanie informacji, jak wygląda praktyka działań w związku z uczestnictwem mieszkańców Łodzi w meczach wyjazdowych.

W 2018 roku RPO interweniował w podobnej sprawie - odmowy sprzedaży biletów kibicom z Łodzi na mecz KS Ursus Warszawa – RTS Widzew Łódź. Zakazem objęci byli wówczas kibice indywidualni (niebędący zorganizowaną grupą), zameldowani poza terenem woj. mazowieckiego. W pismach do Prezesa Klubu RPO podkreślił, że działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa na imprezach masowych nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnego prawa do równego dostępu do dóbr kultury. Po interwencji RPO Prezes Klubu poinformował, że podjęto decyzję o zmianie praktyki, tak aby każdy kibic niezależnie od miejsca zamieszkania mógł kupić bilet na mecz.

VII.715.19.2019

STOP homofobicznej i transfobicznej przemocy! Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich – niezależnego organu ds. równego traktowania

Data: 2019-10-03

Wobec informacji o zatrzymaniu osób, które pojawiły się w pobliżu trasy II Marszu Równości w Lublinie z ładunkami wybuchowymi, wzywam do zaprzestania działań, które prowadzą do realnego zagrożenia osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) w Polsce.

Nie możemy nadal tolerować wykluczania ze wspólnoty tworzonej przez wszystkich mieszkańców naszego kraju całej grupy społecznej.

Pamiętajmy też, że nieprzekraczalną granicą wolności słowa jest godność drugiego człowieka. Jest ona źródłem wszelkich praw, a organy państwowe zobowiązane są do odpowiedniej ich ochrony.

Z doniesień medialnych, a także wypowiedzi przedstawicieli organów ścigania wynika, że zabezpieczone przez Policję ładunki były groźne dla życia zgromadzonych osób. W przypadku ich zdetonowania mogło zatem dojść do niewyobrażalnej w swej skali tragedii.

Stojąc na straży praw i wolności wszystkich obywateli, w tym grup szczególnie narażonych na dyskryminację, z wielkim niepokojem obserwuję narastanie uprzedzeń, nienawiści, a także słownej i fizycznej agresji wobec osób LGBT. Moje obawy i stanowczy sprzeciw tym bardziej wzbudza fakt, że te niebezpieczne napięcia społeczne nie tylko nie są postrzegane jako wymagające reakcji i eliminacji zagrożenia, ale zdają się być podsycane i potęgowane w toku debaty publicznej – w tym również przez osoby pełniące wysokie funkcje publiczne.

Język nienawiści i wykluczenia skierowany wobec społeczności LGBT niejednokrotnie znalazł już wyraz w homo- bi- i transfobicznych wypowiedziach, rozpowszechnianych przez media publiczne oraz w mediach społecznościowych. Przejawiał się pod postacią obraźliwych kampanii, bezpodstawnie wiążących orientację seksualną z pedofilią, naklejek wyznaczających „strefy wolne od LGBT”, czy też porównań osób nieheteronormatywnych do szkodników, które należy wyeliminować poprzez dezynfekcję. Znalazł także swoje miejsce w uchwałach kilkudziesięciu organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego, które zadeklarowały swój sprzeciw wobec „ideologii LGBT”. Wszystkie te działania jawnie naruszają konstytucyjny zakaz dyskryminacji obywateli z jakiejkolwiek przyczyny.

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie sprzeciwiałem się tym działaniom, podkreślając że mowa nienawiści ma znaczący wpływ na kształtowanie nastrojów i norm społecznych. Przyzwolenie na język pogardy i wykluczenia zawsze stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa i fundamentalnych praw człowieka. Prowadzi do eskalacji nienawiści, agresji fizycznej i społecznej zgody na zachowania bezsprzecznie nieakceptowalne i przekraczające przyjęte normy.

Wydarzenia w czasie I Marszu Równości w Białymstoku stały się jaskrawym przykładem negatywnych konsekwencji nasilającej się agresji wobec osób nieheteronormatywnych. Przemoc – już nie tylko słowna, ale też fizyczna – ze strony przeciwników tego pokojowego zgromadzenia publicznego, stanowiła realne zagrożenie dla życia i zdrowia jego uczestników. Mogło wydawać się, że będzie to dla społeczeństwa sygnał ostrzegawczy, który powstrzyma falę nienawiści. Niestety, wydarzenia związane z II Marszem Równości w Lublinie pokazały, że zagrożenie dla bezpieczeństwa i podstawowych praw człowieka wzrasta, zamiast maleć. Zabezpieczone przez Policję ładunki wybuchowe mogły bowiem pozbawić życia lub zdrowia osoby uczestniczące w zgromadzeniu. Zdarzenie to powinno skłonić nas wszystkich do głębokiej refleksji i pozytywnej reakcji.

Pragnę przy tym przekazać wyrazy uznania dla prewencyjnych działań Policji w Lublinie, która zidentyfikowała zagrożenie i zatrzymała osoby będące w posiadaniu ładunków. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich od lat monitoruję przebieg, a także sposoby zabezpieczania marszów równości oraz dostrzegam i doceniam podejmowane przez właściwe służby działania. Te podjęte przed i podczas zgromadzeń muszą być konsekwentnie kontynuowane przez organy ścigania, w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń oraz pociągnięcia ich do odpowiedzialności.

Podkreślając raz jeszcze moje obawy i sprzeciw wobec aktów nienawiści i dyskryminacji osób nieheteronormatywnych, chciałbym zachęcić wszystkich, którym bliski jest szacunek dla godności i praw każdego człowieka, do otwartego i odważnego przeciwstawiania się wszelkim działaniom, które mogą tym podstawowym wartościom zagrażać.

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich

In vitro - doświadczenie i przyszłość. Konferencja ekspercka w Biurze RPO

Data: 2019-10-02
  • Problem leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro) jest problemem z zakresu praw człowieka – równego dostępu do pomocy, kiedy para nie może doczekać się dziecka – powiedział dziennikarzom RPO Adam Bodnar
  • Niepłodność nie jest ani prawicowa, ani lewicowa. Dotyczy zwykłych ludzi, którzy bardzo chcą mieć dzieci. I doszliśmy do tego, że RPO musi ich bronić – mówili uczestnicy debaty zorganizowanej w Biurze RPO
  • Zaproszenie Rzecznika jest adresowane do 3 milionów par, które borykają się z problemem niepłodności. Merytoryczna debata pozbawiona uprzedzeń jest niezwykle potrzebna, to dobrze, że możemy o tym porozmawiać o tym w tym miejscu – podkreśliła Małgorzata Rozenek-Majdan, znana prezenterka telewizyjna, autorka książki „In vitro. Rozmowy intymne”

Impulsem do zorganizowania debaty w Biurze RPO była właśnie ta książka. Zdaniem Adama Bodnara uruchomiła ona wyobraźnię, nie pozwala milczeć i zakładać, że sprawa jest znana i nie wymaga zabierania głosu.

W panelu, który prowadziła red. Renata Kim z „Newsweeka”, wzięli udział wybitni praktycy i naukowcy: dr Piotr Lewandowski ginekolog położnik, członek Polskiego Stowarzyszenia Medycyny Rozrodu i Embriologii, Katarzyna Kozioł, prezeska zarządu Polskiego Stowarzyszenia Medycyny Rozrodu i Embriologii, prof. Zbigniew Szawarski, bioetyk, Dorota Gawlikowska z  Polskiego Stowarzyszenia Psychologów Niepłodności i Barbara Szczerba ze Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wsparcia Adopcji Nasz Bocian.

Adam Bodnar zauważył, że pary starające się o dzieci, rodzice dzieci z in vitro, same dzieci i całe rodziny padają w Polsce ofiarą zabiegu, jakim jest włączenie problemu in vitro do „koszyka” różnicującego opinię publiczną pod względem politycznym. Do tego „koszyka” weszła już konwencja stambulska (o przemocy wobec kobiet), klauzula sumienia aptekarzy (w sprawie środków antykoncepcyjnych), teraz doszła edukacja seksualna. A także in vitro.

Trzeba sobie jednak uświadomić, że ten proces organizowania wyborców wokół nośnych haseł krzywdzi żywych ludzi – mówił rzecznik praw obywatelskich.

Kogo dotyczy problem?

Małgorzata Rozenek-Majdan przedstawiła swoje świadectwo: jest matką dwojga dzieci poczętych metodą in vitro. - Gdyby nie lekarze, moich synów nie byłoby na świecie – powiedziała do zebranych (i do wszystkich oglądających transmisję w mediach społecznościowych – kilkoro z obecnych na sali prowadziło transmisje ze spotkania).

Mówiła też o tym, przez co (w sensie medycznym) muszą przejść rodzice starający się o dziecko, jeśli jedyną szansą dla nich jest in vitro, i o tym, jak niepokojąca jest świadomość, że tylko osoby zamożne mogą cieszyć się narodzinami dziecka (koszt szacuje się w dobrej klinice na 30 tys. zł)

Doktor Piotr Lewandowski podkreślił, że problem niepłodności dotyczy dziś na świecie co najmniej 10-15 proc. par, a wskaźnik ten gwałtownie rośnie. Zanieczyszczenie środowiska i stres wpływa szczególnie na mężczyzn (kiedyś uważało się, że niepłodność jest problemem kobiecym, teraz jednak jasne jest, że najbardziej narażeni na kłopoty są mężczyźni, dlatego wręcz diagnostykę zaczyna się dziś od zbadania nasienia – tak wielu Polaków ma z tym problem).

Dr Lewandowski podkreślił, że in vitro jest metodą skuteczną i jedyną w wielu przypadkach niepłodności. Podał dane: w Danii aż 9 proc. dzieci rodzi się z in vitro, w Polsce – tylko 1 proc., mimo że Polacy zmagają się z takimi samymi problemami niepłodności, jak Duńczycy.

Prawa człowieka nie mogą zależeć od pieniędzy

Skuteczność i efektywność in vitro potwierdził rządowy (za czasów PO-PSL) program wspierania in vitro, dzięki któremu przyszło na świat 22 tys. dzieci. Narodziny każdego z nich wymagały od państwa wydatku rzędu 11 tys. zł. Niestety, program ten został w 2016 r. zmieniony w taki sposób, że nakierowany jest na naprotechnologię. W jego wyniku w porównywalnym okresie przyszło na świat 70 dzieci, a na każde z nich trzeba było wydać około miliona zł.

Dr Katarzyna Kozioł zaznaczyła, że naprotechnologia jest potrzebną i niezbędną metodą – ale na początku leczenia niepłodności. Ale jeśli nie pomoże, rozwiązaniem jest tylko in vitro.

Uczestnicy debaty mówili też, że to nie tylko kwestie finansowe prowadzą do naruszenia podstawowych praw człowieka.

Społeczne koszty politycznego hejtu

- Problem leczenia niepłodności określa życie rodziny na wiele lat - przez ten czas życie jest postawione na głowie. To ogromne obciążenie psychiczne i finansowe. Dlatego tak poważnym problem jest język debaty, stygmatyzacja, nienawiść. Dla rodzin, już będących pod presją, fala hejtu na in vitro jest ponad siły. Ludzie nie tylko nie szukają wsparcia psychicznego w trudnej drodze, którą idą. Oni ukrywają fakt terapii. A ukrywanie tego, zwłaszcza jeśli mieszka się daleko od ośrodków medycznych, w małej miejscowości, jest naprawdę bardzo trudne – mówiła Małgorzata Rozenek-Majdan.

Zwróciła uwagę, że ludzie muszą ukrywać fakt stosowania in vitro mimo powszechnej akceptacji społecznej tej procedury. Badania społeczne wykazują przecież, że metodę tę akceptuje 80 proc. ankietowanych. Nawet w przypadku badań przeprowadzanych pod kościołami po niedzielnych mszach odsetek respondentów akceptujących in vitro nie spada poniżej 60 proc.

- Dlaczego tak jest? – pytała Renata Kim. - Bo ton debacie publicznej nadają ludzie, którzy o in vitro ani o niepłodności nic nie wiedzą i nie rozumieją problemu – odpowiedział dr Lewandowski.

Dlatego nigdy nie mówimy publicznie o tym, że leczenie niepłodności po 2-3 latach niepowodzeń u co trzeciej pary wiąże się ze stanami depresyjnymi i lękowymi wymagającymi wsparcia psychiatry.

Dorota Gawlikowska, Barbara Szczerba ze Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wsparcia Adopcji Nasz Bocian i Małgorzata Rozenek-Majdan mówiły w tym kontekście, że instrumentalne traktowanie in vitro w debacie publicznej po prostu nie pozwala niepłodnym parom na przeżycie nieszczęścia, z jakim się zmagają.

- Proszę sobie uświadomić, jak wielkie musi być napięcie i lęk związany z tym, że intymny akt poczęcia wymaga interwencji medycznej – i że do tego problem ten trzeba ukryć – mówiła Dorota Gawlikowska. Ukryć przed sąsiadami, rodziną, a nawet samym dzieckiem, które może jako osoba dorosła użyć narzędzia „anty-in vitro” w budowaniu swojej tożsamości politycznej, bez wiedzy, że istnieje dzięki tej metodzie.

- 20 lat temu nie było takiego ostracyzmu. A niepłodność nie jest ani prawicowa, ani lewicowa. Dotyczy zwykłych ludzi, którzy bardzo chcą mieć dzieci. I doszliśmy do tego, że RPO musi ich bronić – powiedziała Barbara Szczerba.

Prof. Zbigniew Szawarski, bioetyk, zwrócił uwagę na konsekwencje ideologicznej blokady w debacie bioetycznej: Nie da się jej prowadzić, bowiem w Polsce Kościół katolicki rości sobie prawo do bycia jedynym autorytetem moralnym. Zwrócił uwagę, że coraz trudniej przychodzi nam zwracanie się do etyki laickiej, do tego, w jaki sposób radzi sobie ona z problemem tragiczności istnienia ludzkiego i istnienia zła na świecie.

Kościół zmienił jednak podejście do transplantologii, zmieni więc w końcu stanowisko wobec in vitro. Dla wielu ludzi będzie już jednak za późno – podsumowała Małgorzata Rozenek-Majdan.

Adam Bodnar podkreślił, że w przypadku in vitro nie wolno poprzestawać na półśrodkach (np. skoro rząd jest przeciw, to niech ludziom pomagają samorządy). Nie wolno też sobie wmówić, że jest to „temat zastępczy”, mało ważny.

Problem in vitro w działaniach RPO

Problemami obywateli związanymi z zasadami leczenia niepłodności w Polsce RPO zajmuje się od dawna.  Ostrzega przed zmianami w projekcie nowelizacji  ustawy o leczeniu niepłodności, która obowiązuje od 2015 r. (Dz.U. 2015 poz. 1087).

Projekt, któremu ostatecznie Marszałek Sejmu nie nadał numeru ani biegu, przewidywał:

  1. ograniczenie kręgu uprawnionych do korzystania z metody zapłodnienia pozaustrojowego tylko do par małżeńskich;
  2. ograniczenie liczby komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione w ramach procedur medycznie wspomaganej prokreacji, tak by dopuszczalne było zapłodnienie tylko jednej komórki rozrodczej;
  3. zakaz kriokonserwacji zarodków, z wyjątkiem sytuacji, gdy przeniesienie zarodka do organizmu kobiety nie jest możliwe z powodu siły wyższej;
  4. odpowiedzialność karną osób stosujących metody wspomaganej prokreacji w celu urodzenia i porzucenia dziecka poprzez przekazanie go innym osobom (macierzyństwo zastępcze), organizujących macierzyństwo zastępcze bądź uczestniczących w nim bez względu, czy jest to surogacja komercyjna czy altruistyczna; 
  5. likwidację anonimowości dawców komórek rozrodczych lub zarodka.

(VII.5002.4.2018).

Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę także na to, że:

  • pomoc państwa w leczeniu niepłodności powinna być efektywna i dobrze zorganizowana.

Środki publiczne przeznaczone na nowoczesne metody leczenia niepłodności są ograniczone. Dlatego ważne znaczenie ma kompleksowa organizacja tej pomocy tak, aby procedury diagnostyki i leczenia niepłodności były dostępne również dla osób niezamożnych.

Pomóc miał w tym ministerialny Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce. Niestety, w ocenie RPO Program ten w istocie koncentruje się na lekarzach i podmiotach służby zdrowia. (VII.5002.5.2017).

  • potrzebna jest Rada ds. Leczenia Niepłodności.

Ministerstwo Zdrowia tego nie planuje, przez co część przepisów ustawy o leczeniu niepłodności nie działa (VII.5002.6.2015).

  • procedura in vitro powinna być refundowana

Umożliwiał to rządowy program, który obowiązywał do połowy 2016 r. Dotyczyło to także skorzystania przez pary niezamożne z procedury zapłodnienia pozaustrojowego, tj. metody będącej nierzadko jedyną umożliwiającą posiadanie spokrewnionego genetycznie potomstwa.

Teraz procedura ta nie jest finansowana ze środków publicznych, co oznacza, że wróciliśmy do sytuacji, że metoda in vitro dostępna jest tylko dla osób zamożnych. Co więcej, zaprzestanie finansowania procedury in vitro oznacza, że ustawa o leczeniu niepłodności przestała być skuteczna.

Minister Zdrowia nie podziela stanowiska RPO i wskazuje, że: metoda in vitro jest tylko jedną z licznych metod postępowania w niepłodności, a problem związany z niepłodnością może być skutecznie rozwiązany w odniesieniu do wielu rodzin przez zastosowanie kompleksowych działań skupiających się przede wszystkim na diagnostyce przyczyn niepłodności i ich leczeniu (VII.5002.6.2015, 2015-2017)

  • bardzo niebezpieczne jest wprowadzenie przepisów, które pozwolą rządowi na blokowanie samorządowych programów in vitro.

RPO alarmował w sprawie pomysłu wprowadzenia przepisów pozwalających Ministrowi Zdrowia na zawieszanie finansowania programu polityki zdrowotnej na dwa lata w przypadku braku środków finansowych lub gdy program jest niecelowy.

Przepis nie został wprowadzony w życie: w wyniku konsultacji i alarmujących głosów przeformułowano go tak, że prawo do zawieszania programu polityki zdrowotnej przysługuje podmiotowi, który go realizuje, a nie Ministrowi (VII.5002.6.2015).

  • RPO zwracał też uwagę na problem braku odpowiedniego zabezpieczenia danych zamieszczanych w scentralizowanym rejestrze stanu cywilnego.

Niepokój budziły przepisy ustawy o leczeniu niepłodności dotyczące aktów stanu cywilnego. Miało tam trafiać oświadczenie konieczne do uznania ojcostwa przed przeniesieniem do organizmu kobiety komórek rozrodczych. Ponieważ dostęp do aktów stanu cywilnego ma duża liczba pracowników urzędów stanu cywilnego oraz MSW, te drażliwe informacje wydawały się za mało chronione. RPO uzyskał jednak zapewnienie, że  informacje te nie będą umieszczane bezpośrednio w akcie urodzenia. Znajdą się natomiast w tzw. rejestrze uznań i protokole uznania. Dokument ten będzie dołączany do akt zbiorowych aktu urodzenia i podlegał udostępnieniu jedynie na wniosek osoby, której to dotyczy – po osiągnięciu przez nią pełnoletności, lub na żądanie sądu (VII.534.36.2015: wystąpienie z 22.09.2015 r. )

Warto też pamiętać o zabiegach RPO w sprawie usunięcia luki w przepisach ustawy o leczeniu niepłodności. Chodziło o prawa kobiet, które zdeponowały zarodki przed wejściem w życie ustawy, a nie miały partnera, który uzna dziecko

Ustawa została napisana tak, że kobiety te nie mogły skorzystać ze swoich embrionów, mimo że zdeponowały je w klinikach, kiedy możliwe było tworzenie zarodków z ich komórki rozrodczej i komórki anonimowego dawcy.

RPO podkreślał, że taka sytuacja narusza zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który 18 kwietnia 2018 r. umorzył postępowanie (VII.501.139.2015).

Trybunał zapowiedział jednocześnie postanowienie sygnalizacyjne do Sejmu, ponieważ dostrzegł w regulacjach ustawy pewne braki. Chodzi o wprowadzenie sądowej kontroli zezwalania samotnym kobietom na przeniesienie zarodków powstałych przed wejściem w życie ustawy o leczeniu niepłodności w stanach faktycznych mieszczących się w ramach dawstwa innego niż partnerskie.

Światowy Dzień Osób Starszych

Data: 2019-10-01

1 października obchodzimy Światowy Dzień Osób Starszych - ustanowiony rezolucją ONZ w 1990 r. Każdego roku dzień ten jest obchodzony pod nowym hasłem, które daje możliwość odzwierciedlenia aktualnych wyzwań i pogłębienia działań podejmowanych w ramach planowanych inicjatyw. Tematem obchodów w roku 2019 jest „Droga do równości ze względu na wiek” (“The Journey to Age Equality”).

Rzecznik Praw Obywatelskich zachęca do przygotowania na 1 października, a także później w tym roku, wydarzeń i działań, które będą sprzyjać równości poprzez identyfikowanie obszarów dyskryminacji osób starszych oraz wspólne szukanie rozwiązań.

Warto również przypomnieć, że w 2012 roku na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych rozpoczęły się prace nad przygotowaniem Konwencji o prawach osób starszych - jej opracowanie i przyjęcie przez państwa członkowskie wymaga szerokiej debaty na poziomie krajowym na temat realizacji potrzeb osób starszych oraz przestrzegania ich praw.

Zachęcamy do zapoznania się z załączonym materiałem, który przedstawia stan prac nad Konwencją, dyskutowane obszary tematyczne oraz argumenty pojawiające się do tej pory w dyskusji nad Konwencją.

Rzecznik w obronie praw funkcjonariuszki ABW w ciąży

Data: 2019-10-01
  • Funkcjonariuszka ABW w zaawansowanej i zagrożonej ciąży nie mogła skorzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem
  • Odmowę ABW uzasadniła m.in. tym, że kobieta byla na zwolnieniu lekarskim, którego nie można łączyć z takim urlopem
  • Dzięki tej interpretacji kobieta została zwolniona ze służby - na urlopie macierzyńskim byłaby przed tym chroniona  
  • Tymczasem prawo do urlopu macierzyńskiego przysługuje z mocy prawa, a pracodawca ma obowiązek jego udzielenia, niezależnie czy kobieta jest na zwolnieniu lekarskim
  • Stanowisko ABW narusza prawa i wolności funkcjonariuszki i może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem – uznał RPO

O pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się funkcjonariuszka Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, będąca w zaawansowanej i zagrożonej ciąży. Została zwolniona ze służby miesiąc przed porodem ze względu na „ważny interes służby”.

Niezależnie od zasadności jej zwolnienia (postępowanie pozostaje w toku), powstał problem prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem. Funkcjonariuszka, przebywając na zwolnieniu lekarskim, poinformowała Dyrektora Biura Kadr ABW o tym, że zaczyna korzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Na to Dyrektor Biura Kadr odpisał, że „celem urlopu macierzyńskiego udzielanego przed porodem jest zapewnienie kobiecie możliwości odpoczynku i przygotowania się do porodu w ostatnim okresie ciąży”. W jego ocenie  wyklucza to możliwość jednoczesnego korzystania ze zwolnienia lekarskiego oraz urlopu macierzyńskiego, czy też możliwość swoistego przekształcenia   zwolnienia lekarskiego na urlop macierzyńskiego. „Bieg zwolnienia lekarskiego przypadającego w okresie ciąży przerywa jedynie poród, od którego z mocy prawa liczy się termin urlopu macierzyńskiego” - dodał dyrektor.

Ponadto stwierdził, że pierwszym dniem urlopu macierzyńskiego mógłby być dziń, gdy kończy się zwolnienie lekarskie. A tak się złożyło, że dzień ten przypadał już po po dniu zwolnienia jej ze służby. „W związku z powyższym brak jest podstaw do uwzględnienia Pani wniosku o udzielenie urlopu macierzyńskiego przed porodem, bowiem pierwszy dzień tego urlopu będzie przypadał w okresie kiedy nie będzie Pani posiadała statusu funkcjonariusza ABW” – głosiła odpowiedź Dyrektora Biura Kadr ABW.

Zdaniem Rzecznika nie sposób podzielić takiego stanowiska. Przepisy Kodeksu pracy (art. 180 § 2 ) w sprawie urlopu macierzyńskiego dają jedno ogranicznie: przed przewidywaną datą porodu pracownica może z niego wykorzystać nie więcej niż 6 tygodni urlopu. A poza tym prawo do urlopu macierzyńskiego jest prawem podmiotowym, które przysługujące z mocy prawa, z chwilą urodzenia dziecka. Oznacza to, że funkcjonariuszka nie musi składać pracodawcy wniosku o urlop. Temu prawu podmiotowemu odpowiada po stronie pracodawcy obowiązek jego udzielenia. Funkcjonariuszka może się zrzec tego prawa dopiero po 14 tygodniach od porodu (art. 180 § 4 Kodeksu pracy).

Również w przypadku korzystania z tego urlopu na nie więcej niż 6 tygodni przed porodem prawu funkcjonariuszki do urlopu macierzyńskiego odpowiada obowiązek jego udzielenia. 

Przebywanie zaś na zwolnieniu lekarskim (szczególnie przypadku ciąży zagrożonej) nie może uniemożliwiać skorzystania z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Taki warunek nie wynika bowiem z  przepisów prawa.

Do takiego wniosku prowadzi także odwołanie się do art. 71 ust. 2 Konstytucji, który przyznaje matce przed i po urodzeniu dziecka prawo do szczególnej pomocy władz publicznych. Gdyby przyjąć, że funkcjonariuszkę w ciąży pozbawia się prawa do urlopu macierzyńskiego przed urodzeniem dziecka, to władze publiczne nie tylko nie świadczyłyby szczególnej pomocy, lecz destabilizowałyby sytuację takiej osoby, pozbawiając ją środków utrzymania. Taka wykładnia przepisów jest nie do pogodzenia z art. 71 ust. 2 w związku z art. 32 i art. 7 Konstytucji.

Dlatego w ocenie Rzecznika stanowisko Biura Kadr ABW - w zakresie, w jakim odmawia funkcjonariuszce prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem – narusza jej prawa i wolności oraz może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem.

Rzecznik zwrócił się do szefa ABW prof. Piotra Pogonowskiego o zweryfikowanie stanowiska w tej sprawie.

WZF.7043.66.2019

Obywatelski Parlament Seniorów spotka się po raz czwarty

Data: 2019-10-01

W Międzynarodowym Dniu Osób Starszych 1 października odbywa się IV sesja plenarna Obywatelskiego Parlamentu Seniorów z udziałem 460 delegatów z całego kraju. Wydarzenie odbędzie się w Audytorium Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

W sesji weźmie udział Rzecznik Praw Obywatelskich dr hab. Adam Bodnar.

Obecność na sesji potwierdzili: wicemarszałekini Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski i poseł Michał Szczerba – wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Polityki Senioralnej.

Obywatelski Parlamentu Seniorów (OPS) to ogólnopolskie przedstawicielstwo osób starszych reprezentujące blisko 9 milionów seniorów w Polsce. Delegatami OPS są przedstawiciele wszystkich najważniejszych środowisk senioralnych w Polsce, w szczególności Uniwersytetów Trzeciego Wieku, Polskiego Związku Emerytów Rencistów i Inwalidów oraz rad seniorów. Wśród delegatów OPS są osoby reprezentujące inne organizacje senioralne o zasięgu ogólnopolskim i regionalnym.

Obywatelski Parlament Seniorów zainaugurował swoją działalność 1 października 2015 roku w Sali Posiedzeń Sejmu RP. Od 2016 roku OPS pozbawiony jest możliwości odbywania swoich corocznych spotkań w Sejmie. Po trzeci drugi sesja plenarna OPS odbywa się przy wsparciu Urzędu m.st. Warszawy.

OPS to efekt trwającego ponad dekadę procesu konsolidacji ruchu senioralnego w Polsce, a zarazem wypełnienie rekomendacji Parlamentu Europejskiego zalecającej powołanie w każdym kraju członkowskim UE Parlamentu Seniorów, mającego wpływ na politykę państwa wobec osób starszych. 11 września 2015 r. Sejm RP uchwalił Ustawę o osobach starszych, która nałożyła na rząd obowiązek stałego monitorowania sytuacji polskich seniorów. Obecnie główne cele aktywności OPS koncentrują się wokół powstających regionalnych struktur oraz prac w komisjach problemowych dotyczących polityki senioralnej. Międzynarodowym Dniu Osób Starszych ustanowiony został przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w dniu 14 grudnia 1990 roku. Sesja Obywatelskiego Parlamentu Seniorów stanowi najważniejsze wydarzenie polskich obchodów.

Delegaci podsumują obrady przyjęciem Deklaracji Programowej. W porządku sesji planowane są wystąpienia gości honorowych, sprawozdanie z działalności, wybory nowych władz na kolejną kadencję, ocena rządowych i samorządowych programów skierowanych do osób starszych, dyskusja nad  prawami i sytuacją osób starszych w Polsce.

Spotkania dla osób pomagających chorym na Alzheimera. Konferencja RPO i 31 partnerów w całym kraju

Data: 2019-09-30
  • Może być tak, że lekarz powie Ci: Mama/Tata choruje na chorobę Alzheimera. To nie jest zmiana nastroju i przyzwyczajeń wynikająca z wieku. To choroba – i będzie coraz gorzej
  • Ale może być i tak, że to Tobie lekarz powie: To jest Alzheimer. Musimy się przygotować na to, co nastąpi
  • W takim momencie każdemu przychodzą na myśl tylko straszne opowieści o rodzinach z osobami chorującymi. O niepoznawaniu najbliższych, o zostawianiu otwartego gazu, o zastanawianiu się, do czego może służyć nóż. O tym, że starsza osoba nie umie wrócić do domu z krótkiego spaceru. O udręczonych opiekunach, którzy nie śpią całymi nocami i nigdy nie mają chwili dla siebie.
  • Jak pomóc, co z pracą, co z innymi obowiązkami? Albo – jeśli to ja choruję, to co ze mną będzie. Kto się mną zajmie?
  • Chcesz wiedzieć, co zrobić? – włącz się w akcję debatowania i oglądania debaty o Alzheimerze 30 września w godz. 11-15. https://www.rpo.gov.pl/pl/kategoria-tematyczna/choroba-alzheimera

Mapa pokazuje, gdzie organizowane są spotkania w całym kraju. Jest tych miejsc już 31!. WITAMY. Pytania można zgłaszać pod adresem alzheimer@brpo.gov.pl 

30 września w Biurze RPO odbywa się trzecia „gwiaździsta” konferencja alzheimerowska. Spotkaniu w Warszawie przyglądają się uczestnicy lokalnych spotkań zorganizowanych w 31 miejscach w kraju. Zadawali ekspertom pytania i sami ze sobą rozmawiali, dzieląc się doświadczeniami i pomysłami.

Dwa lata temu równoległy spotkań było 10, przed rokiem 20.  W tym roku w gwieździstych spotkaniach uczestniczyli mieszkańcy: Dąbrowy Górniczej, Giżycka, Kędzierzyna-Koźla, Kielc, Krakowa (w DPS przy Kluzeka i w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej), z Lisówek w gminie Dopiewo w Wielkopolsce i Mochowa koło Sierpca, Lubaczowa i Lublina, Nowego Miasta Lubawskiego i Nowego Tomyśla, Olsztyna (w Olsztyńskim Centrum Organizacji Pozarządowych i w Federacji Organizacji Socjalnych FOSA), Ostrowca Świętokrzyskiego i Poznania, Puław , Słupska, i Sokółki, Suwałk, Białej Wody koło Suwałki, Gołdapi, Swarzędza i Szczecina, Tarnowa i  Wałbrzycha,  Warszawy (w Bibliotece „Pod Skrzydłami”  i w Urzędzie Dzielnicy Wawer),  Rzeszowa, Zielonej Góry i Żyrardowa

Spotkanie otworzył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar: Tak konferencja ma przekazać wsparcie wszystkim rodzinom, które dotknął ten problem. Opowiedział o doświadczeniu swojego teścia, który był opiekunem osoby chorującej na chorobę Alzheimera. – powiedział.

- Z chorobą Alzheimera będziemy żyć -  i musimy się tego nauczyć. Nie tylko rodziny i opiekunowie osób chorych– ale my wszyscy: obywatele, przedstawiciele władz, centralnych i samorządowych, lekarze, pracownicy społeczni, wychowawcy – mówi rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

- Jest bowiem tak, że jako społeczeństwo się starzejemy a sposób traktowania seniorów, w tym seniorów z różnymi postaciami demencji –staje się miarą tego, jak realizujemy podstawowe  prawa człowieka - dodaje.

Najważniejszą rzeczą, jaką powinni usłyszeć uczestnicy naszego spotkania, jest to, że rodziny osób żyjących z chorobą Alzheimera nie mogą być same. Że mają prawo liczyć na wsparcie. Wparcie państwa i lokalnych społeczności.

Dlaczego ta konferencja?

  • Bo liczba osób z chorobą Alzheimera i innymi chorobami prowadzącymi do otępienia (demencji) rośnie

Według szacunków WHO 47 milionów osób żyło z chorobami otępiennymi na świecie w 2015 r. W 2030 r. będzie ich 75 milionów, a do roku 2050 - 130 milionów. W Polsce, jak się szacuje, jest dziś ponad 500 tysięcy chorych, a wśród nich ponad 300 tysięcy żyje z chorobą Alzheimera. Za 30 lat liczba ta się potroi.

Chorych z chorobą Alzheimera i ich najbliższych opiekunów rodzinnych może być wtedy prawie 2 miliony.

  • Bo potrzebny jest nam Plan Alzheimerowski

W Globalnym Planie Działań dotyczącym Demencji (Global Action Plan on Dementia ) z 2017 r. WHO wymienia 7 obszarów działania istotnych dla państw:

  • Demencja powinna wejść do priorytetów zdrowia publicznego;
  • Trzeba działać na rzecz ponoszenia świadomości społecznej i życzliwości wobec osób z demencją;
  • Trzeba ograniczać ryzyka demencji;
  • Trzeba poprawiać diagnozę, leczenie, opiekę i wsparcie;
  • Opiekunowie powinni otrzymywać pomoc;
  • Trzeba tworzyć systemy informacji;
  • Trzeba inwestować w badania i innowacje.

Polska nie wprowadziła dotąd w życie zaleceń w sprawie tworzenia strategii lub planów alzheimerowskich. Funkcjonują one jednak w kilkunastu krajach Unii Europejskiej, m.in. w Czechach i Słowenii. Takie plany pozwalają na lepsze rozwiązywanie problemów chorych, edukację społeczeństwa, rozwój badań naukowych, tworzenie efektywnego systemu opieki i zdrowia, wspieranie organizacji alzheimerowskich.

W Polsce, aby zdiagnozować chorobę i rozpocząć terapię, lekarz POZ kieruje osobę z niepokojącymi go lub jego bliskich objawami do specjalisty: neurologa, psychiatry lub geriatry.

Z różnych powodów, m.in. niskiej świadomości społecznej, jak i braku kompleksowego systemu opieki nad tą grupą chorych, czy nierówności w dostępie do specjalistów, proces diagnozowania trwa za długo, co utrudnia zaplanowanie opieki nad chorym z jego uczestnictwem.

Osoby, które towarzyszyły choremu w czasie kilkunastu miesiącach poszukiwania odpowiedniej placówki diagnostycznej, w taki oto sposób dowiadują się, że stają się opiekunami osoby żyjącej z chorobą Alzheimera.

  • Bo opiekunowie chorych to „ukryte ofiary” choroby

W taki oto sposób choroba Alzheimera dotyka nie tylko samych chorych, ale ich bliskich.

Mówi się o nich jako o „ukrytych ofiarach”. Choroba osoby bliskiej stygmatyzuje ich i wyklucza z wielu aktywności społecznych, uznawanych przez nas, zdrowych, jako normalne.

Ich zadania często są nie doceniane, a przecież to dzięki nim chorzy mają zapewnioną lepszą jakość życia, to dzięki nim odroczona zostaje decyzja o umieszczeniu ich bliskich w opiece instytucjonalnej. Opiekunowie nie wiedzą, że mają prawo prosić o pomoc (nie jest to "zdrada chorego", musi wiedzieć, jak organizować sobie życie na każdym etapie choroby, musi mieć wsparcia. 

  • Bo ciężar opieki przekracza siły i możliwości jednego opiekuna: bez opieki wytchnieniowej opiekun rodzinny nie wytrzyma ciężaru opieki

„36 godzin na dobę” to tytuł jednego z najbardziej poczytnych na świecie, również w Polsce, poradników dla opiekunów osób z chorobą Alzheimera. Trafnie oddaje poczucie ciężaru opieki nad chorym. Im choroba bardziej zaawansowana, tym więcej czasu i wysiłku wymaga od opiekuna, aby zapewnić jak najlepszy komfort życia osobie żyjącej z tą chorobą.  

  • Bo opiekun potrzebuje wsparcia nie tylko ze strony najbliższej rodziny lub organizacji alzheimerowskiej

Jak więc pomóc opiekunom rodzinnym, aby się nie załamywali, nie rezygnowali z opieki w domu?

O potrzebach opiekunów doskonale wiedzą organizacje alzheimerowskie, które starają się ich wspierać, wychodząc z założenia, że im silniejszy, wyposażony w wiedzę i umiejętności opiekun, tym wyższa jakość opieki, tym lepszy stan i samopoczucie chorego, tym dłużej chory może przebywać we własnym domu.

Solidna wiedza, informacje o dostępnych usługach, wsparcie fizyczne, czyli możliwość oderwania się od opieki każdego dnia, choćby na kilka godzin, pomoc finansowa, rzeczowa, kontakt z innymi ludźmi w podobnej sytuacji na spotkaniach grup wsparcia i samopomocy, pomoc psychologiczna i prawna, i wreszcie uznanie dla roli, jaką pełnią opiekunowie, to najistotniejsze potrzeby opiekunów. Na taką pomoc opiekun może liczyć w organizacji alzheimerowskiej, pod warunkiem, że ją znajdzie blisko miejsca zamieszkania, że organizacja ma odpowiednie zasoby i świadczy zróżnicowane usługi.

Jak dbać o opiekunów? - Pytaj opiekuna, czy potrzebuje pomocy (sam nie poprosi) słuchaj go, okaż mu wdzięczność i chwal go (rodzina osoby chorej raczej tego nie zrobi). Sprawdzaj, w jakim stanie jest opiekun – od niego, nie od lekarzy, zależy chory! – mówił  w czasie konferencji prof. Tadeusz Parnowski.

  • Bo musimy upowszechniać dobre praktyki we wspieraniu opiekunów rodzinnych

Najlepsze rozwiązania, dobre praktyki we wspieraniu opiekunów osób żyjących z chorobą Alzheimera i innymi chorobami otępiennymi chcielibyśmy  jak najszerzej  upowszechniać.

Bo pomoc opiekunom mogą zapewnić nie tyko organizacje alzheimerowskie, ale wszystkie instytucje, które zajmują się polityką społeczną i zdrowotną. W pewnym sensie pomoc tę może zapewnić każda i każdy z nas, o ile będziemy świadomi, że sprawa jest ważna.  Że nie ma miejsc na mapie Polski, gdzie osoby żyjące z chorobą alzheimera, demencją są nieobecne.  Że fakt iż nie widzimy potrzeb ich rodzin, nie oznacza, że tych potrzeb nie ma. Że konieczne jest ich uwzględnienie w lokalnych diagnozach i działaniach. A także potrzebna jest współpraca z lokalnymi stowarzyszeniami alzheimerowskim, które mają wiedzę, doświadczenie i sukcesy we wspieraniu opiekunów i chorych.  

Dobre praktyki

PLATFORMA INTERNETOWA „ALZHEIMER I JA - RAZEM ZROZUMIEMY” FUNDACJI KTOTO- ZROZUMIEĆ ALZHEIMERA Z OSIN NA OPOLSZCZYŹNIE

  • To pierwsze w Polsce narzędzie dla osób żyjących z chorobą Alzheimera i ich opiekunów z tak wszechstronnym zrozumieniem problemu.
  • Zbiera informacje ważne dla opiekunów- o chorobie, formach opieki, możliwościach otrzymania wsparcia w miejscu zamieszkania i o instytucjach, które prowadzą domy pobytu, grupy wsparcia, grupy samopomocowe.
  • Projekt jest autorskim pomysłem Osin.

Platforma internetowa daje nie tylko dostęp do informacji, ale pozwala samemu budować sieć wsparcia – dzięki spotkaniom on-line i  webinariom (czyli seminariom online umożliwiające komunikację dwustronną). Jest tam terminarz spotkań grup wsparcia i grup samopomocowych. Można się za pomocą platformy kontaktować z innymi opiekunami, wolontariuszami, ekspertami, grupami wsparcia, także poprzez telefon zaufania.

Kontakt: Fundacja KTOTO - Zrozumieć Alzheimera ul. Łąkowa 6, 46-070 Osiny gmina Komprachcice, woj. opolskie, tel.: 792 47 27 36, www.facebook. com/Fundacja-Kto-To- Zrozumieć-Alzheimera-910888372280811/

WSPARCIE DLA RODZIN Z PROBLEMEM DEMENCJI W WIELKOPOLSCE.

  • Projekt prowadzi Wielkopolskie Stowarzyszenie Alzheimerowskie w Poznaniu
  • Program obejmuje: doradztwo, diagnostykę , wsparcie dla całej rodziny.

Polega na tym, że członkowie rodziny, w której żyje osoba z podejrzeniem demencji, mogą umówić się na indywidualne konsultacje specjalistyczne. Najpierw jest konsultacja psychologiczna i z zakresu pracy socjalnej oraz konsultacja rehabilitanta. Potem - wizyta u lekarza psychiatry i w zależności od potrzeby - u lekarza geriatry.

Regularne wsparcie dostaje się dzięki udziałowi w grupie terapeutycznej. Raz lub dwa razy na miesiąc opiekunowie i chorzy spotykają się razem. Pacjenci mają ćwiczenia funkcji poznawczych i rehabilitacje, opiekunowie – spotykają się ze specjalistami, którym mogą zadawać konkretne pytania (największym zainteresowaniem cieszył się wykład z dietetyki) i rozmawiają o swoich doświadczeniach.

Kontakt: Wielkopolskie Stowarzyszenie Alzheimerowskie, ul. Garczyńskiego 13, 61-527 Poznań, tel. 501 081 709 (w dni robocze, w godz. 10.00 – 14.00), oppwsa@gmail.com

,,RAZEM ŁATWIEJ, CZYLI DOMÓWKI’’ – INICJATYWA PROWADZONA PRZEZ PODKARPACKIE STOWARZYSZENIE POMOCY OSOBOM Z CHOROBĄ ALZHEIMERA.

  • Polega na koordynowaniu samopomocy pomiędzy opiekunami przy współpracy wolontariuszy.
  • To działanie w ramach opieki wytchnieniowej dla opiekuna osoby zależnej poprzez pomoc w tworzeniu indywidualnych sieci wsparcia
  • Dlaczego ,,domówki”? Dlatego, że ,,Razem łatwiej”

„Domówka” to spotkanie dwóch-trzech par (opiekun i osoba zależna) oraz wolontariuszy 50+ z Akademii 50+ przy Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Spotkanie odbywa się w domu osoby zależnej lub na działce/ogrodzie. Wolontariusze prowadzą zajęcia terapeutyczne w trakcie których trenują sprawność manualną oraz pamięć za pomocą specjalnie dobranych ćwiczeń, malują, śpiewają, miło spędzają czas. W tym samym czasie opiekunowie mają czas dla siebie, na rozmowy, spacer, kawę. Mogą również uczestniczyć w zajęciach/zabawie z podopiecznymi i wolontariuszami.

KONATKT:  Podkarpackie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera ul. Seniora 2, 35-310 Rzeszów 17 857 93 50, 501 603 236 pspozca@poczta.onet.pl, www. alzheimer.rzeszow.pl

PROJEKT „ALZHEIMER! JAK ŻYĆ?” W SIEDLCACH IN OKOLICY

  • To z jednej strony akcja informacyjna dla mieszkańców regionu o tym, czym jest choroba otępienna i na czym polega szczególna sytuacja opiekunów – a z drugiej strony: bezpośrednia pomoc dla opiekunów i chorych
  • Program realizowany jest dzięki wsparciu Województwa Mazowieckiego w ramach zadania publicznego „Rozwój zróżnicowanych form działań oraz usług społecznych wspierających samodzielność osób dotkniętych Chorobą Alzheimera i innymi chorobami otępiennymi oraz ich rodzin” w latach 2018-2020.

Pomoc dla rodzin polega na bezpłatnych wizytach domowych specjalistów, którzy doradzają, jak opiekować się osobą chorą na otępienie. Tymi specjalistami są: pielęgniarka, terapeuta zajęciowy, rehabilitant i asystent osoby chorej.

Jednocześnie każda rodzina może skorzystać z indywidualnego wsparcia psychologa podczas otwartych spotkań odbywających się raz w miesiącu.

Opiekunowie mogą także korzystać z wytchnienia, w ramach przysługujących godzin opieki nad chorym.

KONTAKT: Siedleckie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera ul. Leśna 96, 08-110 Siedlce tel. 602 394 301, 502 368 046, 504 220 068 siedlce_alz@op.pl www. alzheimer. org.pl www.facebook.com/SSCASiedlce

TERAPIA AKTYWIZACYJNA OSÓB Z ZESPOŁAMI OTĘPIENNYMI W KRAKOWIE

  • Zajęcia prowadzone są w Środowiskowym Domu Samopomocy, który zapewnia dzienny pobyt osób na etapie łagodnego lub średniozaawansowanego otępienia
  • To zajęcia grupowej terapii prowadzonej przez wykwalifikowanych terapeutów
  • W zajęciach biorą tez udział studenci, dla których jest to ważna praktyka kierunkowa

Placówka dysponuje miejscem dla 23 uczestników. Zajęcia obejmują między innymi: trening orientacji w rzeczywistości (TOR), ćwiczenia różnych modalności pamięci, terapia reminiscencyjna, terapia walidacyjna, muzykoterapia, arteterapia i inne.

Z terapii dziennej korzystało do tej pory ponad 200 osób ze zdiagnozowanymi zespołami otępiennymi. Jednakże efekty odziaływań sięgają znacznie dalej, jeśli wziąć pod uwagę chociażby pozytywny wpływ terapii na poprawę relacji między osobami chorymi i ich opiekunami. Ci ostatni mogą korzystać z pomocy oferowanej w ramach spotkań Grupy Wsparcia.

Kontakt: Małopolska Fundacja Pomocy Ludziom Dotkniętym Chorobą Alzheimera Środowiskowy Dom Samopomocy Os. Słoneczne 15, 31-958 Kraków Tel.: (012) 410 54 20 fundacja@alzheimer-krakow.pl www.alzheimer-krakow.pl

PROJEKT EDUKACYJNY LUBUSKIEGO STOWARZYSZENIA WSPARCIA OPIEKUNÓW I OSÓB DOTKNIĘTYCH CHOROBĄ ALZHEIMERA

  • Polega na organizowaniu szkoleń i warsztatów dla opiekunów i na zwiększaniu wiedzy o problemie w społeczeństwie – z uwzględnieniem ludzi młodych i przedstawicieli władz
  • Działania edukacyjne w porównaniu do innych dobrych praktyk nie wymagają zazwyczaj dużych wydatków. Z powodzeniem można wykorzystać własną siedzibę, dowolną salę lub środki elektroniczne.
  • Takie działania przynoszą realną zmianę: osoby z chorobą Alzheimera oraz ich opiekunowie zostali uwzględnieni w Programie wsparcia osób starszych, niepełnosprawnych i chorych w Mieście Zielona Góra na lata 2019-2023. Ze Stowarzyszeniem konsultowana jest organizacja zadań społecznych, a przedstawiciel Stowarzyszenia jest członkiem  Zespołu konsultacyjno- doradczego ds. Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2021-2027

Dla opiekunów organizowane są: szkolenia, wykłady i pogadanki, warsztaty terapeutyczne, warsztaty w zakresie sprawowania opieki.

Szkolenia i wykłady organizowane są także dla profesjonalistów, a szeroka publiczność jest informowana o problemie dzięki audycjom radiowym i poradnikom. Młodzi mogą brać udział w wolontariacie, mają dostęp do „symulatorów starości” i do programów edukacyjnych.

Kontakt: Lubuskie Stowarzyszenie Wsparcia Opiekunów i Osób Dotkniętych Chorobą Alzheimera Os. Pomorskie, 28 65-548 Zielona Góra, tel. 68 325 83 66, 501 122 581 kontakt@alzheimer.zgora.pl www.alzheimer.zgora.pl

PROJEKT „WEEKENDOWE WYJAZDY TERAPEUTYCZNO- REHABILITACYJNE” PODKARPACKIE STOWARZYSZENIE POMOCY OSOBOM Z CHOROBĄ ALZHEIMERA

  • W czasie wyjazdu  prowadzone są zajęcia terapeutyczne z chorymi. Trenują oni sprawność manualną oraz pamięć za pomocą specjalnie dobranych ćwiczeń.
  • Projekt służy poprawie kondycji zdrowotnej i organizacyjnej rodzin dotkniętych problemem choroby oraz poprawie sprawności psychofizycznej chorych.
  • Wspiera chorych i ich opiekunów, uwrażliwia na problem studentów-wolontariuszy z Uniwersytetu Rzeszowskiego

Program realizowany jest od 2007 r. dla opiekunów i tych osób żyjących z chorobą Alzheimera, którym stan zaawansowania choroby na to pozwala. Zajęcia prowadzą członkowie Stowarzyszenia z udziałem wykwalifikowanych terapeutów wspomaganych przez studentów - wolontariuszy z kierunku Fizjoterapia Wydziału Medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego.

W tym czasie opiekunowie mogą konsultować się z lekarzem geriatrą, psychologiem, uczą się rozwiązywania problemów związanych z chorobą Alzheimera oraz mają możliwość wymiany doświadczeń, a przede wszystkim odpoczynku i zregenerowania sił na dalszą opiekę. Wspólnie spędzony czas integruje opiekunów i chorych. Uczestnicy po południu spacerują, a wieczorem spędzają czas przy muzyce i wspólnym śpiewaniu.

KONATKT:  Podkarpackie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera ul. Seniora 2, 35-310 Rzeszów 17 857 93 50, 501 603 236 pspozca@poczta.onet.pl www. alzheimer. rzeszow.pl

Konferencja odbywa się 30 września 2019 r. (poniedziałek) w godzinach 11.00 – 15.00 w Biurze RPO w Warszawie przy ulicy Długiej 23/25.

PROGRAM KONFERENCJI:

11.00 – 11.15            Otwarcie konferencji

  • dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich
  • osoba żyjąca z chorobą Alzheimera

11.15 – 11.35            Potrzeby opiekunów – prof. Tadeusz Parnowski, specjalista w zakresie psychogeriatrii

11.35 – 11.50            Spostrzeżenia nt. trudności opiekunów i postrzegania ich przez społeczeństwo – Krzysztof Łoziński, Instytut Socjologii Uniwersytetu Zielonogórskiego

11.50 – 12.15            prezentacja bonu dla opiekunów osób żyjących z chorobą Alzheimera w kontekście miejskiej polityki senioralnej, z uwzględnieniem wniosków z badań ewaluacyjnych bonu opiekuńczego – dr hab. Beata Bugajska, dyrektor Wydziału Spraw Społecznych Urzędu Miasta Szczecin

12.15 – 12.35            Przerwa kawowa

Część II

12.35 – 14.40            Prezentacja dobrych praktyk połączona z dyskusją

  • Ewa Duda, Fundacja KTOTO – Zrozumieć Alzheimera: prezentacja innowacyjnego projektu Narzędzia Społecznościowego „Alzheimer i Ja – Razem Zrozumiemy
  • dr hab. Grażyna Miłkowska, prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego, Lubuskie Stowarzyszenie Wsparcia Opiekunów i Osób Dotkniętych Chorobą Alzheimera:  Edukacja
  • Andrzej Rossa, Wielkopolskie Stowarzyszenie Alzheimerowskie:  Wsparcie Rodzin z Problemem Demencji
  • Urszula Mierzwa, Podkarpackie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera: Razem Łatwiej czyli „Domówki”
  • Michał Gwiżdż, Małopolska Fundacja Pomocy Ludziom Dotkniętym Chorobą Alzheimera: – Terapia Aktywizacyjna
  • Sylwia Wierzejska, Siedleckie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera: – Alzheimer! Jak żyć

Dyskusja

14.40 – 14.50  -  Co dalej – wyzwania – Mirosława Wojciechowska-Szepczyńska

14.50 – 15.00  - Zakończenie – Barbara Imiołczyk

Konferencja będzie tłumaczona na język migowy. Transmisja dostępna na stronie: www.rpo.gov.pl  

W poprzednich latach omawialiśmy tematy:

Wejście w życie prawa Tomasza Piesieckiego

Data: 2019-09-27

Od 27 września zmieniają się przepisy dla ofiar wypadków komunikacyjnych sprzed 2006 r., którym skończyły się już przyznane kwoty w ramach odszkodowania i zadośćuczynienia. Będą oni mogli wystąpić o rentę. Do tej pory osoby okaleczone w wyniku takich wypadków  pozostawały bez wsparcia. 10 września spodziewany jest ważny wyrok w sprawie indywidualnej.

Zmiany wprowadza ustawa z 19 lipca 2019 r. (Dz.U. 2019 poz. 1631) która jest efektem spotkań regionalnych RPO i sprawy zgłoszonej przez Tomasza Piesieckiego: w latach 90 i na przełomie stuleci maksymalna wysokość odszkodowania wypłacanego przez ubezpieczyciela lub Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny była na tyle ograniczona, że mogła się po kilkudziesięciu latach wyczerpać, mimo że jest to dla osób często z dużą niepełnosprawnością jedyne źródło wsparcia. Dotycchczas sądy i ubezpieczyciele wychodzili ze stanowiska, że wypłacenie ostatniej transzy sumy gwarancyjnej zamyka kwestię odpowiedzialności wobec ofiary wypadku.

Nowa ustawa, która jest wynikiem inicjatywy ustawodawczej Senatu podjętej na podstawie petycji Rzecznika Praw Obywatelskich skierowanej do senackiej Komisji Petycji, daje tym osobom prawo do wystąpienia o rentę.

Spotkanie komisarz praw człowieka Dunji Mijatović z przedstawicielami instytucji równościowych

Data: 2019-09-26
  • W Paryżu odbyło się spotkanie komisarz praw człowieka Rady Europy z przedstawicielami instytucji równościowych.
  • Zorganizowane było w związku z 25-leciem powstania Europejskiej Komisji Przeciwko Rasizmowi (ECRI) instytucji Rady Europy, a Francuzi gościli spotkanie jako sprawujący obecnie prezydencję w  Radzie Europy.
  • W spotkaniu uczestniczyła zastępczyni RPO Hanna Machińska

Rada Europy to  najstarsza organizacja międzyrządowa na kontynencie europejskim, powołana 70 lat temu. Jej członkowie, w tym Polska - od 1991 r. - zobowiązali się zagwarantować wszystkim znajdującym się pod ich jurysdykcją korzystanie z praw człowieka i podstawowych wolności

Paryskie spotkanie poświęcone było dwóm problemom:

  • wyzwaniom, jakie towarzyszą krajowym instytucjom ochrony praw człowieka (ang. NHRI) w przeciwdziałaniu dyskryminacji
  • oraz wyzwaniom dla praw człowieka, jakie tworzy sztuczna inteligencja.

Sytuacja instytucji broniących praw człowieka

Komisarz Dunja Mijatović podkreśliła potrzebę stałych kontaktów z krajowych instytucji ochrony praw człowieka (ang – NHRI; w Polsce taką instytucją jest Rzecznik Praw Człowieka) i niezwłocznego informowania o zdarzeniach, które dotyczą naruszeń o poważnym znaczeniu. Omówiono problemy, którym sprostać muszą krajowe instytucje, jak np.: ograniczenie środków finansowych, ataki polityków.

Mając na uwadze kurczącą się przestrzeń i możliwości działania krajowych instytucji ochrony praw człowieka, Komisarz wydała komunikat dotyczący działań NHRI. Również Europejska Komisja Przeciwko Rasizmowi  ECRI zrewidowała Zalecenie nr 2 dotyczące możliwości działania krajowych instytucji równościowych przeciwdziałających rasizmowi i nietolerancji. Komisja Europejska przyjęła natomiast rekomendację dotyczącą standardów w działaniu instytucji równościowych.

Equinet, europejska sieć instytucji równościowych, zamierza z większą mocą wdrażać europejskie standardy i rozszerzyć strategiczne priorytety, m.in. o badania sytuacji kobiet w ubóstwie i zrównoważonego rozwoju.

W dyskusji podkreślono potrzebę wzmocnienia wsparcia dla instytucji równościowych i stosowania wczesnego ostrzegania. Komisarz podkreślała  potrzebę zwiększenia uwagi dotyczących praw społecznych i cyberprzestępczości.

Wyzwania, jakie dla praw człowieka stwarza sztuczna inteligencja

Sztuczna inteligencja (angt. artificial intelligence, AI), jest to zagadnienie, które stanowi nowe wyzwanie dla wielu instytucji Rady Europy, dla sektora prywatnego i publicznego.

Liczne badania pilotażowe, m.in. w Polsce, pokazują, jaki wpływ ma profilowanie czy komputerowo wspomagane wykrywanie kłamstw na granicy, na dyskryminację migrantów. Dlatego konieczność badań naukowych dotyczących dyskryminacji algorytmicznej. W wielu państwach zaawansowana jest debata o AI, a zwłaszcza algorytmicznemu podejmowaniu decyzji, a także w odniesieniu do konsumentów.

W maju 2019 r. Komisarz Praw Człowieka wydał zalecenie dotyczące AI, stworzona została strona internetowa informująca o zastosowaniu AI w różnych dziedzinach. Equinet zwrócił się z prośbą o informacjie do końca października 2019 r., dotyczących zaawansowania działań w zakresie AI.

***

Druga cześć spotkania miała charakter konferencji wysokiego szczebla,  i nosiła tytuł „Na drodze do skutecznej nowości. Czy nowe działania dotyczące rasizmu i nietolerancji  są potrzebne?”.

Konferencja koncentrowała się wokół oceny dotyczącej działań Europejskiej Komisji Przeciwko Rasizmowi ECRI i wytyczenia drogi na przyszłość, jak również problemom budowania inkluzywnego społeczeństwa oraz nowych technologii.

W przyjętej mapie drogowej na rzecz skutecznej równości ECRI zobowiązało państwa i inne podmioty do podjęcia działań na rzecz wdrażania zaleceń. W procesie tym, instytucje równościowe powinny odgrywać ważną rolę. Państwa powinny zaś podjąć wysiłek finansowy w celu wspierania długoterminowej polityki na rzecz wdrażania zaleceń ECRI.

Doktor Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich spotkała się z przewodniczącym ECRI Jeanem-Paulem Lehnersem.

RPO przystępuje do sprawy Marszu Równości w Lublinie

Data: 2019-09-25
  • Prezydent Lublina po raz kolejny zakazał organizacji Marszu Równości.
  • Tak jak w zeszłym roku RPO przystąpił do tej sprawy przed Sądem Okręgowym w Lublinie.
  • Powtarza argument, że zagrożenie ze strony kontrmanifestantów nie może być powodem do uniemożliwiania obywatelom korzystania z wolności zgromadzeń, która jest prawem zagwarantowanym w Konstytucji.

Marsz Równości ma się odbyć w Lublinie 28 września 2019 r.  Rzecznik Praw Obywatelskich wytyka Prezydentowi Lublina błędne zastosowanie przepisów o prawie o zgromadzeniach. Wskazuje, że czas i miejsce planowanego zgromadzenia oraz fakt organizacji w zbliżonym miejscu i czasie plenerowej ekspozycji historycznych pojazdów wojskowych, a także przypuszczenia wynikające z przebiegu innych marszów równości w Polsce, w tym zeszłorocznego I Marszu Równości w Lublinie, nie stanowią wystarczającej podstawy do wydania decyzji o zakazie zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. RPO zauważa, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie daje podstaw do takiego rozstrzygnięcia, a przyjęte kryteria nie znajdują oparcia w ustawie.

Zgodnie z art. 57 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, a ograniczenia tej wolności może określać ustawa. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej związanym z wolnością zgromadzeń publicznych jest zatem umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu.

Obok prawa do wolności wypowiedzi i prawa do zrzeszania się, wolność zgromadzeń stanowi dla obywatela gwarancję faktycznego udziału w życiu politycznym i społecznym, a jej zapewnienie jest nieodzowne dla wyrażania w sferze publicznej przekonań i poglądów oraz dla rzeczywistego oddziaływania na otoczenie społeczne i polityczne lub dla okazywania przynależności do pewnych wspólnot. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym.

Stosownie natomiast do treści art. 32 Konstytucji wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do organizowania zgromadzeń i manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli poglądy te mogą budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te zostały również szeroko opisane w aktach prawa międzynarodowego oraz orzecznictwie międzynarodowych organów ochrony praw człowieka. Już w art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych w dniu 10 grudnia 1948 r. w Paryżu, zapewniono, że „każdy człowiek ma prawo do wolności pokojowego zgromadzania się”.

Kolejnym aktem określającym w sposób wiążący podstawowe prawa i wolności człowieka oraz zobowiązania państw wobec swych obywateli był Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych będący w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Zgodnie z jego art. 21: „uznaje się prawo do spokojnego gromadzenia się. Na wykonywanie tego prawa nie mogą być nałożone ograniczenia inne niż ustalone zgodnie  z ustawą i konieczne w demokratycznym społeczeństwie w interesie bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, porządku publicznego bądź dla ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób. Art. 21 MPPOiP ma zastosowanie w szczególności do zgromadzeń, w ramach których prezentowane są opinie i idee odnoszące się do istotnych problemów społecznych i publicznych. Obserwacja celów, dla których odbywa się większość zgromadzeń publicznych oraz umiejscowienie przepisu o wolności zgromadzeń w bezpośrednim sąsiedztwie przepisu o wolności słowa pozwala pojmować wolność zgromadzeń jako szczególnego rodzaju postać swobody wypowiedzi. Wolność zgromadzeń jest zagwarantowana także w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, będącej również ratyfikowaną przez Polskę umową międzynarodową, a zatem prawem powszechnie obowiązującym w Polsce. Treść art. 11 EKPC ma na celu nie tylko ochronę jednostki przed arbitralną ingerencją władz publicznych, lecz także nałożenie na władze publiczne obowiązku pozytywnego w zakresie podjęcia działań koniecznych do zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, przy czym dopuszczalne ograniczenia wolności zgromadzania się muszą być „wąsko interpretowane i mogą je usprawiedliwiać jedynie ważne i przekonujące powody”.

Reasumując, standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek;
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji;
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu odbycia zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

XI.613.6.2019

Sprawa pana Tomasza. Sąd przyznał mu rentę

Data: 2019-09-24
  • Sąd Okręgowy w Białymstoku przyznał panu Tomaszowi rentę
  • Rozpatrywał tę sprawę po raz drugi, p tym jak Sąd Najwyższy zgodził się ze skargą kasacyjną RPO w tej sprawie i wskazał sądowi w Białymstoku, jak zanalizować sprawę, by wyrok był sprawiedliwy
  • Za pierwszym razem białostocki sąd uznał, że panu Tomaszowi nic się nie należy

Pan Tomasz jako trzyletnie dziecko stał się w 1992 r. ofiarą wypadku drogowego, w wyniku którego jest sparaliżowany i porusza się na wózku. Ponieważ sprawca wypadku nie miał OC, odszkodowanie (w tym rentę) wypłacał Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. W momencie szacowania wysokości odszkodowania maksymalna kwota, jaką można przyznać, wynosiła 720 tys. zł. Po 20 latach suma ta się wyczerpała i pan Tomasz został z niczym. Sądy w dwóch instancjach uznały, że pana Tomasza nie ma już podstaw do roszczeń wobec Funduszu, wygasła ona bowiem w momencie, w którym pieniądze się skończyły. Tak sądy interpretowały postanowienia Kodeksu cywilnego dotyczące zobowiązań i odpowiedzialności.

O sprawie pan Tomasz powiadomił rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara w 2016 r. na spotkaniu regionalnym w Białymstoku. Nie miał już nadziei na wzruszenie tych wyroków, gdyż termin, jaki mu przysługiwał na złożenie skargi kasacyjnej, już się kończył, on zaś nie miał pieniędzy na prawnika, który umiałby przedstawić Sądowi Najwyższemu odpowiednie argumenty.

Rzecznikowi Praw Obywatelskich taki termin liczy się jednak inaczej, mógł więc zdążyć z argumentacją prawną – i zrobił to. Dzięki temu Sąd Najwyższy nakazał sprawę rozpatrzyć ponownie. RPO zwracał w skardze kasacyjnej uwagę na konstytucyjne gwarancje równości (art. 32). Nie można tłumaczyć cofnięcia wsparcia dla pana Tomasza, wsparcia, które daje mu szansę nadrobić to, co zabrał mu wypadek, tylko tym, że skończyły się przyznane pieniądze. Zresztą w Unii Europejskiej, do której od czasu wypadku pana Tomasza, Polska weszła, bardzo dba się o to, by takie sytuacje nie miały miejsca (tzw. Dyrektywa Komunikacyjna zawiera mechanizm dostosowywania wysokości sum gwarancyjnych do realnych potrzeb poszkodowanych).

Te argumenty zostały teraz uwzględnione i pozwoliły Sądowi Okręgowemu inaczej popatrzyć na sprawę. Sąd wskazał teraz, że na to, czy po wyczerpaniu się sumy gwarancyjnej Fundusz ma jeszcze wobec poszkodowanego obowiązki, można popatrzeć z dwóch stron. Rzeczywiście, suma gwarancyjna stanowi w zasadzie górną granicę odpowiedzialności ubezpieczyciela. Dotyczy jednak stanów zwyczajnych i przewidywalnych. W przypadku pana Tomasza trzeba jednak skorzystać - tak jak wskazał RPO – z możliwości, jakie daje art. 3571 Kodeksu Cywilnego. Chodzi o to, że umówiona suma gwarancyjna ulegała wyczerpaniu, bowiem należne panu Tomaszowi świadczenia musiały zostać dostoswane do zmienionych warunków społecznych (wzrost kosztów leczenia, ustawowe zapewnienie szerzej ochrony ofiarom wypadków). Nie można więc trzymać się tej kwoty sztywno.

Sąd zauważył także w uzasadnieniu wyroku, że ubezpieczyciel kalkulując składkę z tytułu umowy ubezpieczenia powinien był wziąć pod uwagę możliwość odpowiedzialności ponad umówioną sumę gwarancyjną. Nie można odmówić poszkodowanemu człowiekowi świadczeń tylko z tego powodu, że ubezpieczyciel kalkulując składkę założył, że nie będzie miał do niego zastosowania powszechnie obowiązujący przepis art. 3571 k.c – stwierdził Sąd.

Szacując wysokość renty sąd korzystał z opinii zespołu biegłych, którzy podkreślili m.in., iż wskazane przez pana Tomasza koszty leków, wizyt lekarskich, rehabilitacji odpowiadają minimalnemu zakresowi niezbędnych działań z punktu widzenia utrzymania stanu zdrowia na dotychczasowym poziomie i zapobieganiu dalszym powikłaniom: są realne. Nakładem większej swojej pracy oraz zaangażowania pan Tomasz stara się - w miarę możliwości realizować swoje zamierzenia – podkreślił sąd.

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie akcji „Nie świruj, idź na wybory”

Data: 2019-09-19

Rzecznik Praw Obywatelskich, jako konstytucyjny organ ochrony praw człowieka wyraża poparcie dla inicjatyw, których celem jest zachęcenie obywatelek i obywateli do udziału w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Takie inicjatywy służą niewątpliwie budowie społeczeństwa obywatelskiego. Niemniej jednak Rzecznik stanowczo sprzeciwia się konstruowaniu kampanii profrekwencyjnych w oparciu o stereotypy dotyczące grup narażonych na dyskryminację, w tym osób chorujących psychicznie.

Osoby z niepełnosprawnościami są jedną z grup w sposób szczególny narażonych na wykluczenie społeczne. Wśród nich, w stosunkowo najgorszej sytuacji znajdują się osoby chorujące psychicznie. Doświadczają one odrzucenia zarówno w obszarze życia prywatnego, jak i publicznego. Powielanie krzywdzących stereotypów narosłych wokół osób z niepełnosprawnością psychiczną ma widoczny wpływ choćby na ich sytuację na rynku pracy, co skutkuje spychaniem ich na margines życia społecznego[1].

Konsekwentnie wyniki wszystkich badań prowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich, w tym ostatnich przeprowadzonych w 2018 r., pokazują, że osoby chorujące psychicznie spotykają się ze zdecydowanie największym dystansem społecznym wśród przedstawicieli innych grup narażonych na dyskryminację. Wciąż około 40% obywateli i obywatelek nie chciałoby, aby osoba chorująca psychicznie była ich sąsiadem/sąsiadką czy pracowała z nimi w jednym zespole, a około 30% Polek i Polaków odmówiłaby osobom należącym do tej grupy praw obywatelskich.

RPO wielokrotnie zwracał uwagę na potrzebę używania języka wolnego od stereotypów i uprzedzeń wobec osób chorujących psychicznie[2]. Język stosowany wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną i innych osób z niepełnosprawnościami powinien służyć włączeniu tych osób do społeczeństwa oraz przezwyciężaniu negatywnych stereotypów, nie zaś pogłębiać ich dyskryminację. W ocenie Rzecznika język używany w stosunku do przedstawicieli grup narażonych na dyskryminację niezmiennie obrazuje poziom debaty publicznej w demokratycznym państwie, a nadużycia dotyczące osób z zaburzeniami psychicznymi stanowią szczególny rodzaj radykalizacji języka publicznego.

Podziękowania dla RPO za pomoc w dochodzeniu sprawiedliwości dla pobitego w Warszawie Etiopczyka

Data: 2019-09-19
  • Stowarzyszenie Etiopsko-Polskie „Selam” dziękuje Rzecznikowi Praw Obywatelskich za pomoc i wsparcie w sprawie napadniętego w Warszawie Salomona Demissie.
  • W sierpniu 2017 r. został on pobity w Warszawie, pod blokiem, w którym mieszka.
  • RPO spotkał się z nim i wyraził wyrazy współczucia i solidarności. Monitorował też przebieg sprawy. – Bez Pana pomocy trudno byłoby dochodzić sprawiedliwości – napisał prezes Stowarzyszenia  "Selam”.

Sprawcy pobicia zostali skazani, przy czym sąd w uzasadnieniu wyroku zauważył, że chodzi o występek dyskryminacji w postaci stosowania przemocy ze względu na przynależność rasową, co jest zachowaniem „skierowanym przeciwko dobru chronionemu prawem, jakim są prawa człowieka, ludzkość jako zbiorowość różnorodnych ras, narodowości i przekonań, a więc także dobra prawne o szczególnym znaczeniu”.

- Wracałem z pracy. Przed blokiem, gdzie mieszkam, podeszło do mnie dwóch mężczyzn i zaczęło mnie bić. Jeden z nich gonił mnie, drugi wyszedł z naprzeciwka i powiedział, że nigdzie nie ucieknę. Zaczęli mnie bić. Krzyczeli: "czarnuchu, czarnuchu". Nie wiem co będzie dalej, boję się - relacjonował po zdarzeniu Salomon Demissie.

XI.518.68.2017

RPO do KRS w sprawie antysemickich wpisów

Data: 2019-09-19
  • Jak to możliwe, że w kraju doświadczonym przez Holocaust organom państwa ponad cztery lata zajmuje sprawa antysemickich wpisów i to nawet wtedy, kiedy okazuje się, że autorem tych wpisów jest urzędujący sędzia?
  • Opieszałość i zaniechania w tym zakresie podważają zaufanie publiczne do państwa i do jego instytucji – pisze Rzecznik Praw Obywatelskich do przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa Leszka Mazura.
  • Tu chodzi o przestępstwo, które ma charakter umyślny, co może pociągać za sobą daleko idące konsekwencje prawne rzutujące na możliwość dalszego pełnienia przez taką osobę urzędu sędziego.

W sierpniu 2015 r. na forum internetowym „Dziennika Gazety Prawnej” użytkownik posługujący się pseudonimem „jorry123” zamieścił antysemicki w treści wpis, w którym naród żydowski nazwał „podłym, parszywym narodem”. Osoba o takim pseudonimie jeszcze kilkakrotnie zaznaczała swoją obecność w sieci nienawistnymi komentarzami, pisząc np. o pogromie kieleckim, że „to była prowokacja ubecka, a jak wiadomo w UB przeważali wtedy żydzi, więc ci żydzi wystąpili przeciwko innym żydom, aby mieć usprawiedliwienie dla dalszej wojny przeciwko żołnierzom niezłomnym” – przypomina RPO Adam Bodnar.

- Nie mam wątpliwości – pisze - że wypowiedzi te, podobnie jak inne wpisy cytowane przez red. Wojciecha Czuchnowskiego i red. Antoniego Kowalskiego w artykule zamieszczonym w „Gazecie Wyborczej” w dniu 12 września 2019 r., wypełniały znamiona przestępstwa publicznego znieważenia grupy ludności z powodu przynależności narodowej, opisanego w art. 257 Kodeksu karnego.

„Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Cztery lata badania sprawy

W trakcie postępowania w sprawie Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia – Starego Miasta ustaliła, że osoba kryjąca się pod pseudonimem „jorry123” to Jarosław Dudzicz, wówczas sędzia Sądu Rejonowego w Słubicach, a obecnie prezes Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim oraz członek Krajowej Rady Sądownictwa.

Według dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, sędzia, wezwany na przesłuchanie, miał się przyznać do zamieszczenia w sieci cytowanego na wstępie komentarza.

Jeszcze w 2015 r. sprawa trafiła do Wydziału Spraw Wewnętrznych w Prokuraturze Krajowej. Postępowanie do tej pory nie zostało jednak zakończone.

Dopiero po publikacji „Gazety Wyborczej” Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych zdecydował o podjęciu wstępnych czynności wyjaśniających, czy zachowanie sędziego Dudzicza wyczerpało znamiona przewinienia dyscyplinarnego. Prezydium Krajowej Rady Sądownictwa zleciło natomiast komisji KRS ds. etyki sędziów i asesorów przeprowadzenie w tej sprawie wewnętrznego postępowania wyjaśniającego.

Jakkolwiek działania te są uzasadnione, to w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich są dalece niewystarczające w obliczu jawnie antysemickiego charakteru wypowiedzi przypisywanej urzędującemu sędziemu.

Szczególne wymagania wobec sędziów

W myśl Prawa o ustroju sądów powszechnych (art. 82 § 1) sędzia jest obowiązany postępować zgodnie ze ślubowaniem sędziowskim. Z jego roty wynika natomiast, że sędzia w swoim postępowaniu powinien kierować się zasadami godności i uczciwości (art. 66). Przypisanie sędziemu takich wypowiedzi jest wobec tego równoznaczne z postawieniem zarzutu, że w swoim postępowaniu nie kieruje się on rotą złożonego ślubowania.

Przestępstwo opisane w art. 257 kodeksu karnego ma charakter umyślny, co może pociągać za sobą daleko idące konsekwencje prawne rzutujące na możliwość dalszego pełnienia przez taką osobę urzędu sędziego.

Sprawowanie urzędu sędziego jest możliwe wyłącznie w warunkach zaufania publicznego. Zaufanie to traci natomiast osoba, która w sposób rażący dopuszcza się naruszenia porządku prawnego, popełniając przewinienie dyscyplinarne wyczerpujące znamiona umyślnego przestępstwa.

Dlatego szczególny niepokój Rzecznika Praw Obywatelskich budzi sytuacja, w której powołane do tego organy przez 4 lata nie potrafiły wyjaśnić wszelkich okoliczności tej sprawy i podjąć przewidzianych prawem rozstrzygnięć. Opieszałość i zaniechania w tym zakresie podważają zaufanie publiczne do państwa i do jego instytucji.

Obowiązek państwa przeciwdziałania przestępstwom motywowanym uprzedzeniami

Wobec nienawiści motywowanej uprzedzeniami władze państwowe, także władza sądownicza, nie mogą pozostawać obojętne. Na władzach spoczywa bowiem duża odpowiedzialność zarówno w zakresie przeciwdziałania temu zjawisku, jak i ciągłego utrzymywania społeczeństwa w przekonaniu, że wszelkie zachowania motywowane uprzedzeniami na tle pochodzenia narodowego, rasowego, etnicznego czy wyznania, spotykają się z należnym potępieniem i są konsekwentnie przez państwo zwalczane.

Jest to szczególnie istotne w przypadku kiedy zachodzi podejrzenie, że oparta na uprzedzeniach nienawiść kierowała zachowaniem osoby sprawującej doniosłe funkcje publiczne.

Wydawać by się mogło, że ogrom Zbrodni Holocaustu sprawi, iż wszelkie idee i poglądy propagujące antysemityzm, rasizm czy ksenofobię, wzywające do nienawiści z powodu różnic narodowościowych, etnicznych i kulturowych, raz na zawsze znikną z życia społeczeństw. Niestety tak się nie stało. W Biurze RPO każdego roku odnotowywanych jest coraz więcej spraw, w których dochodzi do nawoływania do nienawiści na tle przynależności narodowej, etnicznej czy wyznaniowej lub publicznego znieważania osób właśnie z powodu tej przynależności. O rozpowszechnianiu się mowy nienawiści w Polsce wspomniał też w sierpniu 2019 r. Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) w pkt 15 Uwag końcowych po rozpatrzeniu sprawozdań okresowych Polski z realizacji Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej (CERD/C/POL/CO/22-24). Komitet zwrócił przy tym uwagę na fakt, że również osoby publiczne bywają źródłem mowy nienawiści, a także często zaniedbują obowiązek potępienia tego typu wypowiedzi.

Na wszelkie przejawy nienawiści motywowanej uprzedzeniami państwo musi reagować z pełną stanowczością. Jakiekolwiek próby wzbudzenia pogardy wobec osób o różnej tożsamości kulturowej, pochodzeniu narodowym czy etnicznym powinny spotkać się z wyraźnym i stanowczym sprzeciwem zarówno rządzących, jak i społeczeństwa.

Dlatego RPO wyraża nadzieję, że Krajowa Rada Sądownictwa nie tylko wykaże się determinacją w prowadzeniu postępowania w sprawie ewentualnego naruszenia zasad etyki przez jednego z jej członków, ale też w sposób jednoznaczny potępi tego rodzaju wypowiedzi.

XI.518.84.2019

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie planowanych działań homofobicznych w Szczecinie

Data: 2019-09-13

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, konstytucyjny organ stojący na straży wolności i praw człowieka i obywatela, z oburzeniem przyjmuję doniesienia medialne o zamiarze zorganizowania w Szczecinie happeningu zakładającego przeprowadzenie „dezynfekcji” placu, z którego pierwotnie wyruszyć miało zgromadzenie pn. Marsz Równości.

Będąc odpowiedzialnym za monitorowanie przestrzegania zasady równego traktowania w naszym państwie uznaję wskazaną inicjatywę, nawiązującą swoją symboliką i językiem do ideologii, która doprowadziła do prześladowań milionów ludzi, za skrajny przykład homofobii i bezprecedensowy atak na godność osób nieheteroseksualnych i transpłciowych. Porównywanie osób lub całych grup społecznych do szkodników czy insektów, które należy zniszczyć, sprzątnąć lub dokonać ich dezynfekcji budzi najgorsze skojarzenia z czasami, gdy światem rządziły nienawiść i pogarda do drugiego człowieka.

Należy z całą mocą podkreślić, że organizacja wydarzeń, których celem jest wyłącznie sianie nienawiści wobec osób nieheteronormatywnych i ich dehumanizacja, godzi w fundamenty Polski jako demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa, opartego na zasadzie wolności, solidarności i dialogu. Dowodzi ona także ignorancji organizatorów i – wbrew ich deklaracjom – stanowi wyraz całkowitego wypaczenia idei patriotyzmu rozumianego także jako dążenie do dbałości o dobro wspólne.

Jednocześnie chciałbym zachęcić wszystkich, którym bliska jest konstytucyjna zasada równości, do odrzucenia języka nienawiści i okazywania wsparcia tym inicjatywom, które zmierzają do budowania demokratycznego państwa i społeczeństwa szanującego podstawowe prawa człowieka.

Ochrona praw dziecka w trakcie reformy służb celno-skarbowych

Data: 2019-09-06
  • Czy celniczka w ciąży mogła stracić stanowisko w wyniku „niezaproponowania” jej przejścia do Krajowej Administracji Skarbowej, skoro takie „niezaproponowanie” musi być potwierdzone decyzją administracyjną, a decyzji takiej nie wolno wydać wobec kobiety w ciąży?
  • Z takim pytaniem zmierzy się KAS po ważnym wyroku NSA w sprawie, do której przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich

Na posiedzeniu 3 września 2019 r. Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnął na korzyść celników kolejne sprawy (w tym sygn. akt I OSK 3744/18 – z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich) dotyczące bezczynności dyrektorów Izb Administracji Skarbowej w przedmiocie wydania decyzji dotyczącej stosunku służbowego w związku z reformą służb celno-skarbowych.

Przy reorganizacji instytucji publicznych ustawodawca korzysta z narzędzia pozbawiającego pracowników praw, które chronią sumiennie i starannie wykonujących obowiązki przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych. W praktyce wygląda to tak, że jedna instytucja jest ustawowo likwidowana, a druga przejmuje jej zadania. Dla pracowników i funkcjonariuszy oznacza to wygaśnięcie stosunków pracy/służby. Mogą dostać propozycje pracy w nowej instytucji lub nie.

W takiej sytuacji znalazło się wielu celników, którym nie zaproponowano przejścia do nowotworzonej Służby Celno-Skarbowej. Szukają teraz pomocy w sądach. Bowiem problem dotyczy nie tylko samego faktu utraty pracy bez wskazania powodu, ale także konsekwencji dla praw emerytalnych i praw do świadczeń społecznych.

Ukształtowana już, jednolita[1] linia orzecznicza nakazuje traktowanie wygaśnięcia stosunku służbowego jak zwolnienie ze służby. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest obowiązek wydania deklaratoryjnej decyzji administracyjnej stwierdzającej wygaśnięcie stosunku służbowego. Samo niezaproponowanie przejścia do KAS nie wystarczy – Dyrektor Izby Administracji Skarbowej musi podjąć działanie.

Istotą decyzji deklaratoryjnej jest rozstrzygnięcie o uprawnieniach lub obowiązkach, które wynikają z mocy prawa, a więc z mocą wsteczną (decyzja deklaratoryjna nie tworzy nowego stanu prawnego, tylko potwierdza stan, który powstał już z mocy nastąpienia zdarzenia określonego w przepisach).

Skoro jednak taka decyzja musi by wydana, rodzi się pytanie, co w przypadkach, w których prawo na to nie pozwala – bo nie wolno tego zrobić np. wobec kobiet ciężarnych lub tuż po urodzeniu dziecka. Może się więc okazać dyrektor Izby Administracji Skarbowej, któremu – zgodnie z wyrokiem sądu – przyjdzie wydać decyzję deklaratywną, będzie się musiał zmierzyć z problemem, że decyzja taka naruszy inne przepisy prawa. Przyjęta przez sądy wykładnia przepisów prawa prowadzić bowiem może do sytuacji w której stosunek służbowy osób znajdujących się pod szczególną ochroną prawną przed zwolnieniem, związaną np. rodzicielstwem nie został skutecznie rozwiązany.

Sprawę, którą zajmował się NSA, wniosła celniczka, która nie tylko w momencie „niezaproponowania” dalszej służby była w ciąży, ale też była przewodniczącą związku zawodowego. Była więc chroniona z dwóch powodów. 

Zgodnie z przepisami pragmatyki służbowej funkcjonariuszy nie można zwolnić ze służby w okresie ciąży, w czasie urlopu macierzyńskiego, urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego, urlopu ojcowskiego, urlopu rodzicielskiego lub urlopu wychowawczego, z wyjątkiem przypadków określonych w przepisach ustawy. Tryb zwolnienia funkcjonariuszy określony w art. 170 ust. 1 i 3 ustawy wprowadzającej KAS nie mieści się naturalnie w tych wyjątkach. Wynika to z charakteru przepisów wprowadzających Krajową Administrację Skarbową (KAS), mających na celu dostosowanie dotychczas funkcjonujących instytucji do wymagań nowej ustawy o KAS. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, zakaz zwalniania funkcjonariuszy celnych ze służby w trakcie np. ciąży dotyczył również funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej w okresie przejściowym.

Innymi słowy przedstawiona w przytoczonym orzeczeniu wykładnia prowadzi do wniosku, że przy wydawaniu decyzji dyrektorzy IAS zobowiązani będą uwzględniać przepisy zapewniające szczególną ochronę przed zwolnieniem. W rezultacie wydanie wobec takich osób decyzji stwierdzających wygaśnięcie stosunku służbowego może okazać się niezgodne z prawem. Do takiego wniosku prowadzi także odwołanie się do art. 71 ust. 2 Konstytucji, który przyznaje matce przed i po urodzeniu dziecka prawo do szczególnej pomocy władz publicznych. Gdyby przyjąć, że w stosunku do funkcjonariusza – kobiety w ciąży stosowany jest mechanizm polegający na wygaśnięciu stosunku służbowego, to jest oczywiste, że władze publiczne w tym przypadku nie tylko nie świadczyłyby szczególnej pomocy, lecz destabilizowałyby sytuację takiej osoby, pozbawiając ją środków utrzymania. Taka wykładnia przepisów w omawianym zakresie jest zaś nie do pogodzenia z treścią art. 71 ust. 2 Konstytucji.

 

[1] Uchwała NSA z dnia 1 lipca 2019 r. (sygn. akt I OPS 1/19).

RPO przeciw mowie nienawiści

Data: 2019-09-06

Raport z dzialań RPO za lata 2015-2019

Skarżąca nie musi już mieszkać ze sprawcą przemocy. Skuteczna interwencja RPO.

Data: 2019-09-03

Po latach doświadczania przemocy domowej ze strony byłego męża skarżąca dostała od gminy oddzielne mieszkanie. Początkowo gmina nie chciała się na to zgodzić, mimo bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia kobiety. Według gminy nie przewidywały tego przepisy. Rzecznik poprosił gminę o ponowne przeanalizowanie sprawy. Gmina potraktowała ją indywidualnie i ostatecznie wskazała ofierze przemocy i sprawcy dwa odrębne lokale zamienne.

BPW.7213.3.2019

Rekomendacje Komitetu ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) po XXII-XXIV sprawozdaniu Polski

Data: 2019-08-30
  • -  Rekomendacje ONZ są również rekomendacjami dla nas – bo od nas, obywateli, zależy, czy będziemy się upominać o wskazane przez ekspertów ONZ sprawy. Te rekomendacje dotyczą fundamentów funkcjonowania państwa i demokracji – powiedział RPO Adam Bodnar na briefingu prasowym poświęconym rekomendacjom Komitetu ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD).
  • Co jest w rekomendacjach?
  • Polska powinna podjąć niezbędne działania, by zwalczać mowę nienawiści i podżeganie do przemocy, również w internecie.
  • Politycy, osoby publiczne i media powinny przeciwstawiać się używaniu mowy nienawiści w debacie publicznej.
  • Szczególnie ważne jest zwalczanie dyskryminacji i mowy nienawiści w trakcie kampanii wyborczej.
  • Polska powinna podjąć publiczne działania, które mają na celu zwalczanie mowy nienawiści, przestępstw motywowanych nienawiścią, przeciwdziałają uprzedzeniom i stereotypom względem mniejszości narodowych i etnicznych, migrantów i uchodźców.
  • Komitet zobowiązuje Polskę do przeciwdziałania i monitorowania skali zjawiska underreportingu, czyli niedostatecznym zgłaszaniem organom ścigania przestępstw motywowanych nienawiścią. 

Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) w Genewie rozpatrzył okresowe sprawozdanie Polski a 29 sierpnia przyjął uwagi końcowe (concluding observations) dotyczące sprawozdania Polski z realizacji Konwencji[1].

CERD oceniał stan wdrożenia przez Polskę postanowień Międzynarodowej Konwencji z 1966 r. w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Polska ratyfikowała ją w 1968 r.

Państwa-strony Konwencji co dwa lata zobowiązane są do informowania o działaniach podjętych w celu uwzględnienia w prawie i w praktyce postanowień Konwencji i uwag Komitetu.

Wystąpienie RPO i ekspertek jego Biura na konferencji prasowej

- Jeśli podchodzimy poważnie do Konstytucji  i umów, które Polska ratyfikowała, to warto się tym rekomendacjom przyjrzeć – powiedział rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar na konferencji prasowej 30 sierpnia w Warszawie. - RPO robi to, bo ma taki ustawowy obowiązek. Ale mają go także partie polityczne - zwłaszcza w czasie kampanii. Dlatego media i sami obywatele powinni się dopytywać o reakcje na raport, o planowane działania, o aktywność prokuratury w sprawach przestępstw motywowanych nienawiścią.

- Najważniejsze jest to, że zdaniem Komitetu, który wysłuchał polskich władz i zadawał pytania rządowej delegacji, Polska nieskutecznie ściga przestępstwa motywowane uprzedzeniami – podkreśliła Anna Błaszczak-Banasiak, dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania w BRPO. - Z badań Rzecznika i OBWE wiemy już, że tylko 5 proc. takich przestępstw jest zgłaszanych. Zdaniem CERD świadczy to o niskim zaufaniu do instytucji państwa, stąd apel do polskich władz o podjęcie działań w tym obszarze.

Kluczowe i nietypowe jest wezwanie CERD, by wyraźne stanowiska zajmowały osoby publiczne, zwłaszcza podczas kampanii wyborczej. Komitet dopytywał polską delegację o konkretne wypowiedzi przedstawicieli władz, a delegacja, mimo zapewnień, że przeciwdziałanie przestępstwom motywowanym uprzedzeniami jest dla rządu ważne, nie potrafiła takich wypowiedzi wskazać.

Dlatego CERD wystąpił o przygotowanie dodatkowych wyjaśnień w ciągu następnego roku. Do działanie wyjątkowe, ze względu na sytuację w Polsce.

Komitet zwrócił też uwagę na istotną rolę dziennikarzy – mówiła Anna Błaszczak-Banasiak. - To również od Państwa zależy, czy w kampanii wyborczej  język nienawiści będzie stosowany – zwróciła się do obecnych na briefingu.

CERD zwrócił uwagę na słabość prawa w Polsce (tzw. ustawa o równym traktowaniu napisana jest tak, że nie zapewnia w praktyce osobom narażonym na dyskryminację skutecznej ochrony, także mandat RPO jest na tyle ograniczony, że pomoc ze strony tego organu ds. równego traktowania jest niewystarczająca np. w sprawach dotyczących podmiotów prywatnych).

- CERD zwrócił uwagę na szcególnie trudną sytuację uchodźców umieszczonych w ośrodkach dla cudzoziemców, w tym rodzin z dziećmi, co dla dzieci jest szczególnie traumatycznym doświadczeniem – dodała Joanna Subko z Zespołu ds. Równego Traktowania, która z ramienia RPO uczestniczyła w przeglądzie sprawozdania Polski w siedzibie Komisarza ds. Praw Człowieka w Genewie. - Komitet zwrócił uwagę na sytuację na wschodniej granicy Polski, gdzie cudzoziemcy, którzy chcą się ubiegać o ochronę międzynarodową w Polsce nie są do naszego kraju po prostu wpuszczani. Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje w tej sprawie wiele skarg. Ważne, że i CERD zwrócił na to uwagę – powiedziała.

Konkluzje raportu CERD ONZ

  1. Komitet podziękował Rzecznikowi Praw Obywatelskich za merytoryczny wkład i zaangażowanie w trakcie rozpatrywania przez ONZ sprawozdania Polski oraz wezwał Polskę do wzmocnienia współpracy między organami rządowymi a Rzecznikiem.
  2. Komitet docenił m.in. przyjęcie przez Polskę Krajowego Planu Działań przeciwko Handlowi Ludźmi na lata 2019-2021, a także utworzenie w Komendzie Głównej Policji Biura do Walki z Cyberprzestępczością.

Wybrane obawy i zalecenia:

RAMY INSTYTUCJONALNE

W ocenie Komitetu wprowadzone przez Polskę zmiany w prawie o sądownictwie i prokuraturze mogą zagrozić niezależności sądownictwa i instytucji Prokuratora Generalnego, szczególnie w kontekście egzekwowania prawa do sądu i równego traktowania.

Polska powinna podjąć skuteczne kroki w celu zagwarantowania niezależności sądownictwa i prokuratora krajowego od wpływów politycznych. 

RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH

Komitet zaleca, by Rzecznikowi Praw Obywatelskich zapewnić finansowanie, które umożliwi wykonywanie powierzonych mu zadań oraz skuteczne przeciwdziałanie dyskryminacji zarówno w sferze publicznej, jak i prywatnej.

Komitet podkreśla, że należy zagwarantować, by ustawowe kompetencje RPO były w pełni uznawane i przestrzegane. Każde żądanie przez Rzecznika Praw Obywatelskich wszczęcia postępowania w sprawach o przestępstwa z nienawiści, skierowane do Prokuratury na podstawie art. 14 pkt. 5 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, powinno skutkować niezwłocznym podjęciem przez organ ścigania dochodzenia we wskazanej przez Rzecznika sprawie. 

PRZESTĘPCZOŚĆ MOTYWOWANA UPRZEDZENIAMI

Polska powinna podjąć niezbędne działania, by zwalczać mowę nienawiści i podżeganie do przemocy, również w internecie. Politycy, osoby publiczne i media powinny publicznie przeciwstawiać się używaniu mowy nienawiści w debacie publicznej.

CERD podkreśla też rolę dziennikarzy i mediów w odpowiedzialności za język debaty publicznej. Szczególnie ważne jest zwalczanie dyskryminacji i mowy nienawiści w trakcie kampanii wyborczej.

Polska powinna podjąć publiczne działania, które mają na celu zwalczanie mowy nienawiści, przestępstw motywowanych nienawiścią, przeciwdziałają uprzedzeniom i stereotypom względem mniejszości narodowych i etnicznych, migrantów i uchodźców.

Komitet zobowiązuje Polskę do przeciwdziałania i monitorowania skali zjawiska underreportingu, czyli szacowania liczby przestępstw motywowanych nienawiścią, które nie są zgłaszane organom ścigania 

EGZEKWOWANIE ZAKAZU DZIAŁALNOŚCI PARTII LUB ORGANIZACJI PROMUJĄCYCH DYSKRYMINACJĘ RASOWĄ

Konieczne jest efektywne egzekwowanie prawa zakazującego istnienia grup lub organizacji, które promują lub podżegają do dyskryminacji rasowej, oraz wprowadzenie do Kodeksu karnego regulacji penalizującej członkostwo w takich organizacjach.

 SYTUACJA MIGRANTÓW I UCHODŹCÓW

Polska powinna powstrzymać się od umieszczania cudzoziemców oraz osób ubiegających się o status uchodźcy – w tym rodzin z dziećmi – w ośrodkach strzeżonych.

Zaniem Komitetu osobom poszukującym ochrony międzynarodowej należy zagwarantować skuteczny dostęp do procedury uchodźczej oraz do pomocy prawnej, a także zapewnić sprawne przyjmowanie przez Straż Graniczną wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej.

 

[1] CERD analizował XXII-XXIV sprawozdania Polski w dniach 6-7 sierpnia 2019 r.

Do prezydenta Warszawy o ulgach na komunikację miejską dla rencistów

Data: 2019-08-29
  • Ktoś, komu prawo do renty przyznała instytucja zagraniczna, nie ma w Warszawie prawa do zniżki w komunikacji miejskiej
  • Zniżka przysługuje bowiem tylko emerytom i rencistom do 70. roku życia, którym uprawnienia nadał polski organ emerytalny lub rentowy (po 70. urodzinach wszystkim już przysługuje bezpłatny bilet)
  • Takie dzielenie rencistów wzbudziło wątpliwości RPO, stąd jego wystąpienie do władz miasta

Podział emerytów i rencistów na „krajowych” i „zagranicznych” może naruszać konstytucyjną zasadę równości a także prawo Unii Europejskiej, której jesteśmy członkami. Dlaczego bowiem rencista dysponujący dokumentem wydanym przez inny kraj członkowski ma nie mieć prawa do zniżki? – pyta zastępca RPO Maciej Taborowski.

W piśmie do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego RPO przypomina, na czym polega zasada równości: w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego przyjmuje się, że równość wobec prawa zakłada, że osoby o tej samej cesze powinny być traktowane tak samo. Kluczowe jest więc ustalenie, co jest tą cechą, która decyduje o sposobie traktowania  (wspólną cechą istotną uzasadniającą równe traktowanie podmiotów).

W przypadku ulgi komunikacyjnej cechą jest po prostu status rencisty (emeryta). Ulgi przyznaje się bowiem emerytom i rencistom jako swego rodzaju pomoc i wsparcie. Dzielenie więc rencistów na krajowych i zagranicznych jest odstępstwem od zasady równości.

Prawodawca ma do tego prawo – ale tylko po spełnieniu trzech warunków:

  1. Wprowadzone zróżnicowania muszą być racjonalnie uzasadnione.
  2. Waga interesu, któremu ma służyć zróżnicowanie podmiotów podobnych, musi pozostawać w odpowiedniej proporcji do wagi interesów, które zostaną naruszone w wyniku różnego traktowania podmiotów podobnych.
  3. Różnicowanie podmiotów podobnych musi znajdować podstawę w wartościach, zasadach lub normach konstytucyjnych.

Czy te warunki zostały spełnione w tym przypadku?

V.565.53.2019

RPO zajął się sprawą ksenofobicznej oferty pracy w smażalni ryb w Gdyni

Data: 2019-08-26
  • Oferta pracy w smażalni ryb w Gdyni zawierała treści ksenofobiczne i dyskryminujące 
  • Sprawę podjął Rzecznik Praw Obywatelskich

Na portalu społecznościowym właściciel lokalu zamieścił ofertę pracy dla kucharza z adnotacją: "Zero Ukraińców czy innych podobnych". Na zwróconą mu uwagę zareagował: „Klientów szanujemy, podludzi – nie”.

Rzecznik wystąpi do komisariatu policji oraz Prokuratora Rejonowego w Gdyni o informacje o stanie sprawy oraz przeprowadzonych dotychczas czynności.

Zawiadomienie do prokuratury złożył  Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. 
 

Delegowanie do odległych miejsc zatrudnienia. Ważny wyrok sądu ws. dyskryminacji 

Data: 2019-08-23
  • Nastąpiło nadużycie prawa do czasowego delegowania pracownika do miejsca pracy znacznie oddalonego od dotychczasowego 
  • Wynika to z wyroku sądu, który badał pozew o dyskryminację funkcjonariuszy Centralnego Ośrodka Szkolenia Służby Więziennej
  • Po ujawnieniu nieprawidłowości w COSW zostali oni przeniesieni do służby w innych jednostkach, odległych o kilkaset kilometrów
  • Sąd uznał, że przesłanką dyskryminacji może być także kryterium sygnalizowania nieprawidłowości przez pracownika  

Funkcjonariusze ci - wykładowcy Centralnego Ośrodka Szkolenia SW w Kaliszu – sugerowali związek rozkazów personalnych delegujących ich do pełnienia służby w innych jednostkach SW z ich działalnością związkową.  Byli oni bowiem zaangażowani m.in. w ujawnienie nieprawidłowości w funkcjonowaniu Zakładu Technologii Informatycznych i Edukacyjnych COSSW. W 2018 r. zwrócili się do pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Złożyli także do sądu pozew o dyskryminację w miejscu zatrudnienia. 1  lipca 2019 r. Sąd Okręgowy w Kaliszu wydał wyrok (sygn. akt V P 20/17), w którym uwzględnił powództwo. Wyrok jest nieprawomocny.

RPO: to precedensowy wyrok

W ocenie Rzecznika wyrok ma precedensowe znaczenie z dwóch powodów:

  • wskazania kryterium sygnalizowania przez pracownika nieprawidłowości jako przesłanki dyskryminacji.  W ocenie sądu, wśród przesłanek dyskryminacji mieści się także kryterium w postaci sygnalizowania przez pracownika nieprawidłowości dostrzeżonych w pracy. W systemie prawnym brak jest jednoznacznych uregulowań  o ochronie prawnej tzw. „ sygnalistów”. Przepisy pragmatyk służbowych formacji mundurowych nie zawierają żadnych takich zapisów. Są zaś tak skonstruowane, że  funkcjonariuszowi będącemu „sygnalistą” można realnie „dokuczyć” poprzez m.in. zastosowanie takich niedookreślonych przesłanek jak „ważne przyczyny” „gwarancja rękojmi”,  „interes służby” czy „ważny interes służby”. 
  • nadużycia prawa do czasowego delegowania pracownika do miejsca pracy znacznie oddalonego od dotychczasowego. W ocenie sądu Centralny Zarząd Służby Więziennej oraz  COSSW nie wykazały, że potrzeby służby były na tyle istotne, by uzasadniały delegowanie powodów jako funkcjonariuszy w stopniach oficerskich, o wieloletnim doświadczeniu w roli wykładowców COSSW, zamieszkujących w miejscu odległym o kilkaset kilometrów od miejsc ich planowanego czasowego przeniesienia. Jedynym uzasadnieniem sięgnięcia po takie zasoby kadrowe SW, jak powodowie, na maksymalny okres 6 miesięcy, w tym samym dla wszystkich czasie i w trybie wręcz natychmiastowego wykonania rozkazu, byłaby sytuacja nadzwyczajna, alarmowa, rodząca konieczność pilnego, nagłego, a przy tym długotrwałego uzupełnienia niedoborów kadrowych w  tych jednostkach SW, do których ich kierowano. A taka  sytuacja – jak wynika z dowodów -  nie miała miejsca. Jeśli w jednostkach w miejscu delegowania powodów zachodziły braki osobowe, to nie miały charakteru nagłego, a dostrzegano je na długo przed wydaniem rozkazów wobec powodów.  Osoby kierujące tymi jednostkami zwracały się o ich uzupełnienie w drodze wzmocnienia etatowego, a nie - rozwiązań doraźnych, czasowych, jakimi są delegacje.

Działania RPO 

W 2018 r. Rzecznik zwrócił się w sprawie powodów do Ministra Sprawiedliwości.

Zauważył, że mogło dojść do nadużycia instytucji delegowania. Wskazuje na to bliski związek (również czasowy) pomiędzy sygnalizowaniem nieprawidłowości a działaniem, polegającym na delegowaniu funkcjonariuszy do miejscowości odległej od dotychczasowego miejsca pełnienia służby - a tym samym faktycznego uniemożliwienia wykonywania działalności związkowej. 

Rzetelne wykonywanie działalności związkowej w obiekcie oddalonym o ponad 100 km od dotychczasowej jednostki wydaje się mało prawdopodobne, nieekonomiczne i może stanowić utrudnienie wykonywania działalności związkowej. Tym samym nieuwzględnienie interesu związku zawodowego przy podejmowaniu decyzji o delegowaniu czasowym (w tym w szczególności wobec przedstawiciela związku zawodowego objętego ochroną prawną) może budzić wątpliwości z punktu widzenia ustawy  o związkach zawodowych.   

Rzecznik dostrzega, że instytucja czasowego delegowania funkcjonariusza SW do służby w innej jednostce organizacyjnej stanowi niewątpliwie emanację podległości służbowej i dyspozycyjności wynikających z treści stosunku służbowego – i co do zasady – pozwala na prawidłową realizację zadań SW. Jednak Dyrektor Generalny SW, wydając rozkaz o delegowaniu funkcjonariusza podlegającego ochronie w trybie art. 70 ust. 1 ustawy o SW, powinien rozważyć zarówno „ważne potrzeby służby”, „interes funkcjonariusza”, jak również „interes związku zawodowego”. Nie każda realna lub potencjalna potrzeba służby uzasadnia delegowanie funkcjonariusza do czasowego pełnienia służby w innej jednostce organizacyjnej. Przepis wymaga, aby potrzeba ta przyjęła postać kwalifikowaną – „ważnych potrzeb służby”.

- W ocenie RPO fakultatywny charakter art. 70 ust. 1 ustawy o SW wskazuje na konieczność ważenia wszystkich wyżej wymienionych interesów przy podejmowaniu decyzji o czasowym delegowaniu funkcjonariusza do innej jednostki organizacyjnej Służby Więziennej. Z odpowiedzi Dyrektora BKiS CZSW wynika jednak, że na etapie podejmowania decyzji o delegowaniu funkcjonariusza „interes związku zawodowego” w ogóle nie był brany pod uwagę -  pisał RPO w wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości.

Natychmiastowy nakaz opuszczenia mieszkania dla sprawcy przemocy. RPO pozytywnie o projekcie rządu

Data: 2019-08-22
  • Rząd proponuje, by policja mogła nakazywać sprawcy przemocy w rodzinie, który zagraża życiu lub zdrowiu ofiary, natychmiastowe opuszczenie wspólnego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia, a także - zakazywać zbliżania się do niego 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna się tego domagał w imię szybkiej i skutecznej ochrony praw ofiar
  • Obecne procedury, umożliwiające sądowy nakaz opuszczenia lokalu, są bowiem zbyt długotrwałe; nie przewidują też zakazu zbliżania się do mieszkania
  • Zarazem RPO zgłasza uwagi do projektu. Wnosi, by sprawcy przemocy można było zakazywać również kontaktów z jego ofiarą 
  • Jest też przeciwny propozycji, by osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, musiała ponosić bieżące opłaty za lokal

Dziś sąd może orzec opuszczenie lokalu wobec sprawcy przemocy domowej w toku postępowania karnego. Jest to możliwe także niezależnie od tego postępowania. Zmieniona w 2010 r. ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przewiduje, że na wniosek osoby dotkniętej przemocą sąd cywilny może zobowiązać sprawcę - członka rodziny zajmującego wspólne mieszkanie - do jego opuszczenia. Procedury te trwają jednak za długo. Tymczasem wobec bezpośredniego zagrożenia musi być możliwość niezwłocznej izolacji ofiary i sprawcy przemocy.

Dlatego jeszcze w grudniu 2015 r. Rzecznik proponował, by policjanci mogli nakazywać sprawcy natychmiastowe opuszczenie mieszkania - już w chwili interwencji domowej. Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy, gdy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłby to również sygnał całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Sprawniejsze postępowania sądowe o zobowiązanie sprawcy przemocy do opuszczenia lokalu

Teraz Rzecznik zgłosił  Ministrowi Sprawiedliwości uwagi do rządowego projektu nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (ogłoszonego na stronie RCL pod nr UD536). Przewiduje on wprowadzenie środków o charakterze cywilnoprawnym (Kpc) orzekanych na wniosek złożony na podstawie art. 11a ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, karnoprawnym (Kodeks wykroczeń) oraz administracyjnoprawnym (ustawa o Policji).

Projekt jest zgodny z postulatami Rzecznika. Wiele razy wskazywał on, że sądom trudno jest dotrzymać zapisanego w art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie miesięcznego terminu rozprawy od wpływu wniosku o nakazanie sprawy przemocy opuszczenia mieszkania. Także szybkie zakończenie postępowania napotyka trudności, zwłaszcza gdy strony korzystają z uprawnień procesowych i np. wnoszą o przesłuchanie świadków. Z analiz RPO wynika, że średni czas rozpatrzenia wniosku to 153 dni. Rzecznik proponował, by  sprawy te badały wydziały rodzinne sądów.

Dlatego RPO z uznaniem przyjmuje znaczne skrócenie terminów rozpoznania wniosku o zobowiązaniu osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia oraz zakazaniu zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Według projektu sąd ma o tym orzekać w miesiąc od wpływu wniosku, a decyzja sądu ma być wykonana w 24 godziny. Z kolei wniosek o zabezpieczenie sąd ma rozstrzygać w 48 godzin od dnia jego wpływu - decyzja sądu powinna być wykonana w 24 godziny. 

Co do zasady RPO pozytywnie ocenia wprowadzenie trybu administracyjnego, w którego ramach policjant będzie uprawniony do nakazania osobie stosującej przemoc opuszczenie wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia oraz zakazu zbliżania się niego. Decyzja ta jest skuteczna niemal natychmiastowo. Osoba pokrzywdzona przemocą miałaby dwa tygodnie na dopełnienie formalności związanych z wnioskiem o zabezpieczenie co do zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub zakazania zbliżania się do niego. 

Projekt gwarantuje także prawa osoby, wobec której policjant wyda taki nakaz lub zakaz. Będzie jej przysługiwać zażalenie do sądu - w terminie trzech dni od dnia doręczenia nakazu lub zakazu. Sąd ma je rozpoznać nie później niż w trzy dni od daty wpływu.

W ocenie Rzecznika projekt ma jednak kilka wad, które mogą rodzić kontrowersje przy jego stosowaniu. 

Nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego

Sformułowanie o rozpoznaniu wniosku o zabezpieczenie w ciągu 48 godzin od dnia jego wniesienia może rodzić rozbieżności interpretacyjne. Termin ten może bowiem być liczony albo od godziny wpłynięcia wniosku, albo od początku doby następującej po tej, w której wpłynął. Skoro według drugiego z tych sposobów liczenia termin skończy się o północy, decyzja będzie mogła być wydana i dostarczona stronom dopiero w godzinach urzędowania sądu - czyli o ósmej rano dnia następnego. Może to zatem nawet o 24 godziny wydłużyć czas wydania decyzji wobec osoby, która złożyła wniosek o godz. 8 rano. Na rozbieżności nie pozwoliłaby zmiana proponowanego zwrotu „w ciągu 48 godzin od dnia wniesienia wniosku” na zwrot „w ciągu 48 godzin od chwili wniesienia wniosku”. 

Dziś według art. 11a ustawy sąd orzeka tylko w kwestii żądania zobowiązania członka rodziny stosującego przemoc do opuszczenia mieszkania. Projekt przewiduje, że sąd będzie orzekał w dwóch rodzajach spraw: o zobowiązaniu osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub o zakazaniu zbliżania się do niego. W kontekście wniosku złożonego tylko co do jednego z tych rozstrzygnięć projekt może rodzić problem interpretacyjny: czy wydanie drugiego z tych rozstrzygnięć - którego wcześniejszy wniosek nie dotyczył - jest możliwe przez sąd z urzędu, czy też wymaga nowego wniosku strony.

Ponadto projekt w tym kontekście niekonsekwentnie używa spójników „oraz” i „lub”. W efekcie nie wynika z niego jednoznacznie, czy nowy wniosek zawiera dwa odrębne żądania, które strona może swobodnie wybrać i domagać się ich łącznie bądź osobno (zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego orzeczenia lub zakazania zbliżania się do niego), czy też przedmiotem wniosku jest jedno żądanie (zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego orzeczenia oraz zakazania zbliżania się do niego).  Zarówno uzasadnienie projektu, jak i jego przepisy, używają zwrotów „oraz” i „lub” zamiennie. A powinno być to jednoznacznie uregulowane.

Nowelizacja Kodeksu wykroczeń

Według projektu niezastosowanie się sprawcy przemocy do nałożonego nakazu lub zakazu będzie wykroczeniem, zagrożonym karą aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. W opinii Rzecznika unormowanie tego w Kodeksie wykroczeń, a nie w Kodeksie karnym wystarczająco chroni prawa osoby pokrzywdzonej przemocą. Jednocześnie nie jest nadmierną ingerencją państwa w prawa i wolności konstytucyjne i spełnia wymogi zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 1 Konstytucji) i zasady ultima ratio prawa karnego (art. 2 Konstytucji).

Jednocześnie Rzecznik ocenia, że użyte w projektowanym art. 66b Kw sformułowanie „bezpośrednie otoczenie mieszkania” wymaga bardziej precyzyjnego określenia. Nie wiadomo bowiem, co rozumieć pod tym nieostrym pojęciem. Może ono rodzić problemy interpretacyjne, zwłaszcza w perspektywie miejsca przeprowadzki sprawcy przemocy. Dlatego warto rozważyć dodanie przepisu, który - przy wydawaniu odpowiedniego nakazu lub zakazu przez policjanta czy sąd - nakładałby obowiązek dokładnego określenia, co sprawca przemocy ma rozumieć przez „bezpośrednie otoczenie mieszkania”.

Nowelizacja ustawy o Policji

Projekt upoważnia policjanta do wydania wobec osoby stosującej w rodzinie przemoc, która stwarza zagrożenie życia lub zdrowia osoby nią dotkniętej, nakazu natychmiastowego opuszczenia wspólnego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub zakazu zbliżania do niego. Osobie, wobec której wydano taki nakaz lub zakaz, przysługuje prawo złożenia zażalenia do sądu w terminie 3 dni od dnia doręczenia tej decyzji. W razie zmiany okoliczności sprawy sąd miałby prawo do zmiany lub uchylenia postanowienia. Nie miałby jednak do tego prawa policjant. RPO wnosi, aby w razie zmiany okoliczności także i funkcjonariusz miał takie uprawnienie, komplementarne do uprawnienia sądu.

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie

Wątpliwości Rzecznika budzi propozycja projektu, by osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, musiała ponosić bieżące opłaty na jego użytkowanie. Z uwagi na różne tytuły prawne do lokalu nie sposób jednoznacznie ustalić, czy osoba pozostająca w lokalu ma przejąć całość należności (a sprawca przemocy został zwolniony z wszelkich opłat), czy też chodzi tylko o opłaty eksploatacyjne. Uzasadnienie projektu zdaje się sugerować, że cały ciężar utrzymania lokalu spoczywałby na osobie, która w nim pozostała. 

W ocenie RPO brak jest racjonalnych powodów, aby zmieniać ogólne reguły obowiązku ponoszenia opłat z różnych tytułów prawnych za lokale. Czasowe opuszczenie lokalu nie pozbawia przecież tytułu prawnego do niego osoby stosującej przemoc. Nie powinno to także mieć znaczenia dla jej odpowiedzialności za opłaty, zwłaszcza gdy w lokalu pozostaną jej przedmioty. Jeżeli celem tego przepisu byłoby zwolnienie sprawcy z obowiązku opłat, to istotne jest doprecyzowanie tego, na jaki czas oraz jak to się ma do obowiązku alimentacyjnego wobec dzieci, realizowanego m.in. w formie zapewnienia mieszkania.

Osoba stosująca przemoc uzyskałaby zatem zupełnie nieuzasadniony przywilej - w sytuacji, gdy to jej przysługuje tytuł prawny do lokalu i ma obowiązek opłat. A w lokalach zajmowanych na zasadzie najmu czy w spółdzielczych osoba pełnoletnia i tak jest odpowiedzialna solidarnie za opłaty.  

Bardzo często ofiary przemocy domowej są uzależnione ekonomicznie od sprawcy. Dlatego perspektywa obowiązku utrzymania mieszkania może zniechęcić do występowania do sądu o nakaz opuszczenia wspólnego mieszkania przez sprawcę przemocy. 

Pominięcia ustawowe

W ocenie Rzecznika rozważenia wymaga wprowadzenie kilku przepisów, których zabrakło w projekcie.

1. Zgodnie z projektem członkiem rodziny, która może podlegać nakazowi opuszczenia mieszkania, jest osoba najbliższa w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego (małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu), a także inna osoba wspólnie zamieszkująca lub gospodarująca. Definicja ta nie obejmuje jednak osób stosujących przemoc - okresowo lub nieregularnie przebywających w mieszkaniu z osobą pokrzywdzoną (np. kuzynów/kuzynek czy konkubentów/konkubentek) - które mają własne mieszkania. Zasadne jest zatem takie ujęcie definicji „członka rodziny”, aby osoby pokrzywdzone także i w takich sytuacjach mogły uzyskać ochronę prawną. Inaczej dojdzie do naruszenia zasady prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) w perspektywie zasady równości (art. 32 Konstytucji) - poprzez nieuzasadnione zróżnicowanie sytuacji prawnej obywateli.

2. Wobec specyfiki spraw, których dotyczy projekt,  zasadne jest ustanowienie reguł kolizyjnych pomiędzy środkami, które mogą być stosowane na podstawie projektowanych rozwiązań a środkami, które mogą być stosowane w postępowaniu karnym na podstawie Kodeksu postępowania karnego, Kodeksu karnego czy Kodeksu karnego wykonawczego. 

3. Rozważenia wymaga przyznanie policjantom kompetencji do wydawania zakazu zbliżania się/kontaktowania się z osobą pokrzywdzoną. Projekt zapewnia bowiem ochronę wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Poza jego regulacją pozostaje zakład pracy i miejsca często odwiedzane (miejsca zamieszkania członków rodziny, poradnie, przychodnie itp.). Tymczasem Konwencja Stambulska stanowi, że wobec sprawcy przemocy domowej przyjmuje się nakaz opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary, zakaz sprawcy wchodzenia do lokalu zajmowanego przez ofiarę lub kontaktowania się z nią. Przedstawiony w styczniu 2019 r. przez MRPiPS (a później wycofany) projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przewidywał możliwość żądania przez osobę pokrzywdzoną przemocą orzeczenia natychmiastowego zakazu zbliżania się/kontaktowania. W ocenie RPO warto rozważyć wprowadzenie zbliżonej regulacji do obecnego projektu. 

Ponadto Rzecznik zwraca uwagę, że uzasadnienie projektu nie odnosi się do międzynarodowych standardów w zakresie ochrony ofiar przemocy domowej, wynikających m.in. z europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności; orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Konwencji ONZ o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, Konwencji Rady Europy z 11 maja 2011 r. o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (Konwencji Stambulskiej) oraz dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw. Uzasadnienie powinno się również odnosić do rekomendacji Dunji Mijatović, Komisarza Praw Człowieka Rady Europy z jej raportu po wizycie w Polsce w czerwcu 2019 r. 

RPO poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o stanowisko w sprawie.

Wcześniejsze działania RPO

Rzecznik wiele razy podnosił problem przemocy w rodzinie w wystąpieniach m.in. do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Prezesa Rady Ministrów. 

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił swe rekomendacje w tej sprawie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Przygotował je po tym, jak na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go MRPiPS. Rzecznik wskazywał m.in, że trzeba lepiej pomagać ofiarom przemocy; sprawca przemocy musi natychmiast dostawać nakaz opuszczenia mieszkania, które dzieli z ofiarą; definicja przemocy powinna obejmować wszelkie jej formy, także ekonomiczną, a państwo musi zapewnić ochronę również ofiarom jednorazowego aktu przemocy. 

W piśmie do ministra Adama Lipińskiego Rzecznik wskazał, że  konieczne jest rozszerzenie kręgu osób uprawnionych do wsparcia przewidzianego przez ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie o osoby, które doznają przemocy ze strony byłego małżonka lub partnera. Zobowiązanie takie wynika z definicji „przemocy domowej” określonej w Konwencji Stambulskiej. Pod tym pojęciem rozumie ona „wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej zdarzające się w rodzinie lub gospodarstwie domowym, lub między byłymi, lub obecnymi małżonkami, lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą lub dzielili miejsce zamieszkania, czy nie”.

Przyjęcie takiego zakresu przemocy w bliskich związkach rekomenduje również Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), który definiuje ją jako  „wszystkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychicznej lub ekonomicznej, która występuje między byłymi bądź obecnymi małżonkami lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca zamieszkuje lub nie zamieszkuje wspólnie z ofiarą”.

Ponadto z analizy ekspertów Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn wynika konieczność efektywnego gromadzenia danych statystycznych dotyczących zjawiska przemocy wobec kobiet w bliskich związkach. 

II.502.3.2019

RPO do Ministra Infrastruktury: ulgowe bilety ZTM także dla studentów spoza UE

Data: 2019-08-16
  • Nie wszyscy studenci i doktoranci są w Polsce równo traktowani w kwestii ulg na przejazdy środkami transportu publicznego 
  • Takiego prawa pozbawieni są studenci spoza Unii Europejskiej, doktoranci-obywatele RP z uczelni zagranicznych oraz wszyscy studenci uczelni z zagranicy, którzy nie studiują w Polsce
  • Różnicowanie prawa do ulgi w zależności od obywatelstwa czy miejsca nauki jest sprzeczne nie tylko z polską ustawą, ale i z normami UE - podkreśla RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje skargi  na nierówne traktowaniu studentów i doktorantów w dostępie do ulg na przejazdy środkami publicznego transportu zbiorowego.  

Co mówią przepisy?

Zgodnie z ustawą z 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego, studenci do ukończenia 26. roku życia oraz doktoranci mają prawo do ulgi na przejazdy na podstawie biletów jednorazowych, imiennych biletów miesięcznych oraz przy przejazdach środkami publicznego transportu zbiorowego autobusowego.

Ustawa stanowi, że minister właściwy do spraw transportu, w porozumieniu z ministrami pracy, oświaty i wychowania oraz szkolnictwa wyższego, określi w rozporządzeniu rodzaje dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulg. W upoważnieniu do wydania rozporządzenia wskazano, że ma ono określać jedynie rodzaje dokumentów poświadczających uprawnienia do ulg, nie zaś zawężać grono podmiotów mogących z nich korzystać.

Kto jest wykluczony?

Tymczasem rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z 20 kwietnia 2017 r. w sprawie rodzajów dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulgowych przejazdów zawiera regulacje, które w sposób nieuprawniony i dyskryminujący ograniczają uprawnienie do ulg. Wyklucza ono bowiem taką możliwość wobec:

  • studentów spoza Unii Europejskiej,
  • studentów będących obywatelami UE bądź członkami rodziny obywateli UE, którzy nie posiadają dokumentu potwierdzającego prawo stałego pobytu w Polsce,
  • doktorantów będących obywatelami Polski i studiujących za granicą,
  • wszystkich studentów uczelni zagranicznych, którzy nie są studentami uczelni polskich.

Sprzeczność z ustawą; wątpliwość pod kątem norm UE 

W ocenie Rzecznika takie przepisy rozporządzenia pozostają w sprzeczności z ustawą o uprawnieniach do ulgowych przejazdów - w związku z art. 92 ust. 1 Konstytucji. Ustawa przyznaje bowiem studentom oraz doktorantom możliwość skorzystania z ulgowego przejazdu - bez względu na obywatelstwo czy miejsce pobierania nauki. 

Zgodnie zaś z art. 92 ust. 1 Konstytucji, rozporządzenia są wydawane przez organy w niej wskazane, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Według RPO rozporządzenie przekracza zatem upoważnienie ustawowe. Wprowadza bowiem dodatkowe kryteria, nieprzewidziane w ustawie, odnoszące się do możliwości skorzystania z ulgi.

Ponadto z uwagi na fakt, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej, przepisy rozporządzenia - w zakresie, w jakim różnicują możliwość skorzystania z ulgi w zależności od obywatelstwa czy miejsca zamieszkania - mogą budzić wątpliwości co do zgodności z normami UE.

Rzecznik zwrócił też uwagę, że obecne rozwiązania w kwestii ulg na przejazdy nie sprzyjają mobilności studentów i doktorantów.  Wręcz przeciwnie - premiują postawy osób, które z możliwości pobierania nauki zagranicą nie skorzystały. Ponadto takie regulacje nie przyczyniają się do optymalnych warunków studiowania i prowadzenia badań w Polsce dla studentów i doktorantów pochodzących z innych krajów.

Działania RPO 

W marcu 2019 r. Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Wicepremier, minister Jarosław Gowin odpowiedział, że po wystąpieniu Komisji Europejskiej polskie władze zobowiązały się do zmiany rozporządzenia. Prawo do ulgi ma przysługiwać również studentom-obywatelom UE, mającym prawo stałego pobytu w Polsce, którzy studiują za granicą. 

Zarazem Jarosław Gowin uznał za zasadne rozważenie poszerzenia katalogu dokumentów uprawniających do ulg, tak by umożliwić wykorzystywanie w Polsce przez doktorantów legitymacji ISIC (International  Student Identity Card - międzynarodowej karty studenckiej dla uczniów i studentów całego świata).

Dodał, że nie posiada kompetencji co do ustalania ulg na przejazdy transportem zbiorowym, a adresatem uwag w tym zakresie powinien być minister właściwy do spraw transportu. Poszerzenie katalogu osób objętych tym wsparciem spowodowałoby zwiększenie obciążeń budżetu państwa, co winno uzyskać aprobatę ministra właściwego do spraw finansów publicznych. A organem właściwym do przeprowadzenia procesu legislacyjnego w tej sprawie jest Minister Infrastruktury.

Teraz RPO napisał do ministra Andrzeja Adamczyka. Zwrócił się do niego o podjęcie działań w celu odpowiednich zmian legislacyjnych. 

Inny wątek sprawy ulg zbada TK

W lipcu 2019 r. Rzecznik przyłączył się do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (sygn. akt SK 42/19) w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela w sprawie tych ulg. 

RPO wniósł, by TK uznał niekonstytucyjność zaskarżonego przepisu rozporządzenia MI z 25 października 2002 r. - w zakresie, w jakim nakazuje on obywatelom polskim, studentom w wieku do lat 26., studiującym za granicą, którzy chcą skorzystać z ulgi komunikacyjnej, posiadanie międzynarodowej legitymacji studenckiej ISIC.

W ocenie RPO jest to niezgodne z art. 58 ust. 1 (wolność zrzeszania się), w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz z art. 51 ust. 1 (nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby), w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  (wolność i jej dopuszczalne ograniczenia). 

VII.7033.8.2015

Aby zapobiegać błędom w sprawach o przemoc w rodzinie, trzeba szkolić prokuratorów i sędziów 

Data: 2019-08-13
  • Zniechęcanie ofiar przemocy domowej do składania zawiadomień o tych przestępstwach czy kwalifikowanie ich jako czynów ściganych z oskarżenia prywatnego
  • Niewielki udział ofiar w procesach w roli oskarżycieli posiłkowych, co uniemożliwia reakcję prawną - gdy sąd np. uniewinnia oskarżonego lub umarza sprawę, a prokurator nie wnosi apelacji
  • Sposobem na takie i inne uchybienia byłyby regularne szkolenia dla sędziów i prokuratorów oraz aplikantów sędziowskich i prokuratorskich, zgodnie z wymogami UE 

- Uwzględniałyby one informacje na temat mechanizmu stosowania przemocy i stereotypów związanych ze stosowaniem przemocy domowej, środków prawnych i dostępnych form pomocy dla ofiar – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich do dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury Małgorzaty Manowskiej.

Analiza Biura RPO wobec spraw o przestępstwa związane z przemocą w rodzinie wykazała, że w wielu przypadkach są one prowadzone z uchybieniami, co negatywnie wpływa na prawa pokrzywdzonych. Niejednokrotnie może prowadzić wręcz do wtórnej wiktymizacji ofiar.

Najczęstsze zarzuty

Na etapie postępowania przygotowawczego: 

  • zniechęcanie ofiar przemocy domowej do składania zawiadomień o popełnieniu przestępstwa; 
  • nieuwzględnianie wniosków  dowodowych składanych przez ofiary przemocy; 
  • deprecjonowanie wartości dowodów potwierdzających fakt przemocy domowej; 
  • kwalifikowanie jej jako czynu ściganego z oskarżenia prywatnego i nieobejmowanie przez prokuratorów ściganiem tych czynów z urzędu; 
  • niestosowanie wobec podejrzanych o przemoc w rodzinie środków zapobiegawczych, których skutkiem byłoby zapewnienie fizycznego bezpieczeństwa ofiarom przemocy; przewlekłość postępowań 
  • przygotowawczych.

Na etapie procesu:

  • niewielka aktywność procesową osób pokrzywdzonych. Tylko w nielicznych sprawach przystępują one do udziału w procesie jako oskarżyciele posiłkowi. Pozbywają się zatem prawa do zgłaszania wniosków dowodowych, czy też zaskarżenia wyroku – wtedy czynności takie może podjąć tylko prokurator;
  • jest to ważne, gdy np. sąd zmienia kwalifikację prawną czynu (na łagodniejszą dla podsądnego) i na tej podstawie uznaje niewielką szkodliwość społeczną czynu, a postępowanie umarza, prokurator zaś nie wnosi apelacji;
  • zdarzają się również sytuacje, gdy prokurator nie wnosi apelacji wobec uniewinnienia oskarżonego i uznaje argumentację sądu; 
  • gdy pokrzywdzonym jest małoletni,  a oskarżonym (podejrzanym) rodz