Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 136

Art. 64 - Prawo do własności

  1. Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.
  2. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.
  3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.

CO TO ZNACZY?

Konstytucja rozróżnia własność od innych praw majątkowych i wyraźnie akcentuje jej wyższą rangę. Odrębnie art. 64 gwarantuje ochronę prawa dziedziczenia. Adresatem obowiązków wynikających z tego prawa (w tym zapewnienia im równej ochrony prawnej) są władze publiczne.

Ani prawo własności ani inne prawa majątkowe nie mają charakteru absolutnego. Zakres dopuszczalnych ograniczeń prawa własności określa art. 31 ust. 3 oraz art. 64 ust. 3 (tylko w drodze ustawy, nie może naruszać istoty prawa). Powtórzenie niektórych przesłanek w obu tych przepisach jeszcze bardziej podkreśla znaczenie prawa własności. Gwarancje z art. 64 ust. 3 nie odnoszą się jednak do innych niż własność praw majątkowych.

Data początkowa
np.: 12/2019
Data końcowa
np.: 12/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Obywatele i RPO przegrali przed NSA sprawę linii energetycznej Ełk-granica Rzeczypospolitej

Data: 2019-12-04
  • NSA rozstrzygnął 3 grudnia na niekorzyść skarżących obywateli sprawę budowy linii energetycznej 440 kV przez miejscowości w okolicach Suwałk
  • RPO przyłączył się do tych spraw, był bowiem na miejscu i widział, jak gigantyczne słupy wysokiego napięcia stanęły między siedliskami i jaki ma to wpływ na życie lokalnej społeczności
  • Postawienie linii było możliwe dzięki specjalnej ustawie, która ułatwiła wywłaszczenia pod budowę linii i uprościła procedury odszkodowawcze, dzięki czemu można było zrealizować istotną dla bezpieczeństwa energetycznego państwa inwestycję.

Skargi na konsekwencje błyskawicznej budowy linii wpływały do RPO od mieszkańców zwłaszcza okolic Suwałk, gdzie wiele osób inwestuje w rozwój agroturystyki. Nie kwestionowali oni konieczności budowy linii, liczyli jednak, że zostanie poprowadzona przez obrzeża miejscowości – okazało się to jednak niemożliwe ze względu na brak infrastruktury potrzebnej inwestorowi.

W efekcie działki pod słupy energetyczne wywłaszczano w samej miejscowości, co sprawiło, że linia nie idzie po prostej – słupy stanęły tam, gdzie z prawnego punktu widzenia najłatwiej było je postawić, bo właściciel działki nie protestował. Zygzakująca linia niekiedy otacza siedliska ludzkie z trzech stron.  Mieszkańcy skarżą się na hałas linii, na konieczność zmiany planów życiowych oraz na spadek wartości nieruchomości, którego ustawowe odszkodowania nie rekompensują.

Wszystko to dzieje się na terenach przyrodniczo chronionych, co tym bardziej zwiększa frustrację mieszkańców, którym zmieniło się otoczenie.

Rzecznik był w Bakałarzewie w czasie spotkań regionalnych na Suwalszczyźnie w styczniu 2016 r. Następnie przyłączył się do trzech spraw. Jedną z nich Wojewódzki Sąd Administracyjny rozstrzygnął po myśli mieszkańców, pozostałe dwie – nie. Naczelny Sąd Administracyjny obie sprawy rozstrzygnął na niekorzyść mieszkańców, przychylając się do argumentów inwestora i państwa.

Prawnie problem polegał na tym, że za wywłaszczenie działek i za sąsiedztwo wielkich słupów energetycznych linii 440 kV  właściciele dostali odszkodowanie jak za działki rolne – sądy oceniły, że nadal można w tym miejscu prowadzić uprawy, więc strata nie jest dramatyczna. Mieszkańcy i RPO argumentowali, że wartość ich ziemi i siedlisk nie zależała od rolniczego potencjału i mieli prawo planować tu inną działalność, w tym turystyczną. Obecnie nikt jednak nie będzie chciał wypoczywać w cieniu wielkich, huczących słupów energetycznych.

RPO podkreślał, że z samej decyzji środowiskowej wydanej na potrzeby inwestycji wynikało jasno, że linia będzie oddziaływać na otoczenie, że pojawi się oddziaływanie pola elektro-magnetycznego, które wpływa na ludzi (co uwzględniają przepisy BHP). Oznacza to zatem, że inwestycja ograniczy sposób użytkowania działek położonych pod linią i w jej otoczeniu. W takiej sytuacji odszkodowanie dla właścicieli powinno być znacząco wyższe: rzeczoznawcy wyceniający odszkodowanie po prostu popełnili błąd.

NSA nie uwzględnił tych argumentów. Uznał, że sposób ustalenia odszkodowania był prawidłowy – decyzja jest już prawomocna.

IV.7000.534.2015, IV.7006.246.2015

Rozbieżne orzeczenia spadkowe,pominięty pogrobowiec zmarłego. Interwencja RPO

Data: 2019-11-06
  • W 1994 r. sąd orzekł, że spadek po rolniku nabyły jego matka i siostry. W 2013 r. uznał zaś, że jedynym spadkobiercą jest jego syn - urodzony już po śmierci ojca, który był kawalerem 
  • Sąd błędnie ocenił, że wniosek syna otwiera odrębną sprawę spadkową, podczas gdy chodziło o korektę decyzji sprzed 20 lat
  • RPO chce, aby sąd uchylił swe postanowienie z 2013 r. jako niedopuszczalne
  • Jednocześnie wniósł, aby sąd – w trybie zmiany decyzji z 1994 r. - zapewnił synowi należytą ochronę praw spadkowych po ojcu

Syn zmarłego zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich o wystąpienie w jego sprawie ze skargą nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Okazało się jednak, że wystarczy zwykła skarga o wznowienie postępowania do właściwego sądu, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika.

To kolejna interwencja prawna, którą w interesie obywateli RPO podejmuje wobec wydania sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. Narusza to konstytucyjną zasadę zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego. W efekcie spadkobiercy nie mogą np. sprzedać majątku.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

We wrześniu 1994 r. sąd rejonowy orzekł nabycie spadku (w którego skład wchodziło m.in. gospodarstwo rolne) przez matkę zmarłego i dwie jego siostry. Nikt z rodziny nie zaskarżył tego postanowienia, które uprawomocniło się.

Gdy zapadało to postanowienie, od miesiąca na świecie był już syn zmarłego, który był kawalerem. Nikt nie zgłosił jego praw do spadku.

On sam upomniał się o to, gdy stał się pełnoletni. W marcu 2013 r. wniósł, by sąd zweryfikował postępowanie spadkowe sprzed 20 lat. Od wyników tej weryfikacji uzależniał swe wnioski w sprawie. 

W kwietniu 2013 r. sąd orzekł, że całość spadku należy się właśnie synowi zmarłego. Sąd błędnie uznał, że syn wniósł o przeprowadzenie odrębnej sprawy spadkowej po zmarłym. W ogóle nie wziął też pod uwagę swej decyzji z 1994 r.

W efekcie wydał całkowicie nową decyzję spadkową. Nie miał do tego prawa, bo nie można dwa razy stwierdzić spadku po zmarłym. Procedując zaś prawidłowo, sąd powinien był uznać, że syn wnosi o korektę postanowienia sądu z 1994 r.

Nowe postanowienie spadkowe nie zostało zaskarżone przez spadkobierców wskazanych w decyzji sądu z 1994 r. i uprawomocniło się.  

Potem, w sierpniu 2013 r., sąd odrzucił jeszcze skargę syna zmarłego o wznowienie postępowania w sprawie postanowienia spadkowego z kwietnia 2013 r. - z uwagi na przekroczenie trzymiesięcznego terminu na jej złożenie.

Argumenty RPO

Zdaniem Rzecznika po wznowieniu postępowania sąd powinien uchylić postanowienie z kwietnia 2013 r.  Jednocześnie brak jest podstaw prawnych, by sąd całkowicie odrzucił wniosek syna z marca 2013 r. Powinien on bowiem być potraktowany nie jako wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po ojcu, ale jako złożony w ramach art. 679 § 1 i 2 Kodeksu postępowania cywilnego, przewidzianego dla korekty wcześniejszego postanowienia. Wniosek syna zmierzał bowiem do modyfikacji porządku dziedziczenia, wynikającego z postanowienia z 1994 r.

Zgodnie art. 679 Kpc dowód, że osoba, która uzyskała stwierdzenie nabycia spadku, nie jest spadkobiercą lub że jej udział w spadku jest inny niż stwierdzony, może być przeprowadzony tylko w postępowaniu o uchylenie lub zmianę stwierdzenia nabycia spadku. Wtedy sąd może zmienić pierwotne postanowienie, stwierdzając nabycie spadku zgodnie z rzeczywistym stanem prawnym.

Skarga jest konieczna dla przywrócenia ładu w stosunkach prawnych między spadkobiercami. Nieuprawnione przeprowadzenie w 2013 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło do istotnego naruszenia zasad Konstytucji oraz chronionych przez nią praw przysługujących spadkobiercom.

Wskutek postanowienia z 2013 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłym narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2013 r. przez sąd - przy potraktowaniu wniosku syna z marca 2013 r. jako inicjującego odrębną, niezależną sprawę o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym. Sąd pominął wyraźną treść wniosku syna, który wskazywał na celowość przeprowadzenia stosownej weryfikacji wcześniejszego postępowania spadkowego. Od jej wyników uzależniał swe żądanie procesowe.

Błędna kwalifikacja wniosku przez sąd doprowadziła zaś do naruszenia przepisu Kpc, zgodnie z którym sąd winien odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia go po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

W ocenie Rzecznika, wskutek wznowienia postępowania sprawy z 2013 r. reaktywuje się pierwotny obowiązek oceny prawnej wniosku syna. Wymaga tego bowiem zarówno konstytucyjnie chronione prawo zainteresowanego do sądu, jak i potrzeba zapewnienia mu ochrony uprawnień spadkowych po zmarłym ojcu.

Odrzucenie skargi o wznowienie, złożonej w sierpniu 2013 r. przez syna zmarłego, nie uniemożliwia wniesienia takiej skargi przez RPO. Ma on bowiem prawo przyłączyć się do takiej sprawy, pod warunkiem zachowania trzymiesięcznego terminu od dnia, w którym dowiedział się o sprawie. Termin ten został dochowany.   

Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

To nowy, szczególny środek zaskarżenia wprowadzony na mocy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Dlatego do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

Rzecznik dotychczas złożył 6 skarg nadzwyczajnych. Pierwsza, rozpatrzona pozytywnie przez SN 26 marca 2019 r., dotyczyła podobnej sprawy dwóch rozbieżnych rozstrzygnięć spadkowych.

RPO cały czas otrzymuje i analizuje wnioski o złożenie skargi nadzwyczajnej (choć nie dostał na to dodatkowe zadanie żadnych środków). W przypadku stwierdzenia, że nie zachodzą podstawy do skargi, kieruje merytoryczną odpowiedź do wnioskodawców. Gdy jest możliwość sięgnięcia po inne środki prawne, korzysta z nich (np. kasacja, skarga kasacyjna, skarga o wznowienie postępowania). 

W sprawach zaś, w których zidentyfikowano by naruszenia uzasadniające złożenie skargi nadzwyczajnej, RPO obecnie wstrzymuje się z działaniami do czasu rozstrzygnięcia pytań prejudycjalnych przedstawionych przez polskie sądy (w tym przez sam SN) Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zagadnienia prejudycjalne dotyczą tak fundamentalnych kwestii jak prawidłowość utworzenia nowych izb w SN (w tym także Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych) oraz prawidłowość powołania sędziów do tych izb.

Rozstrzygniecie tych kwestii przez TSUE będzie miało zasadnicze znaczenie z punktu widzenia ważności postępowania przez tymi izbami – także rozstrzygnięć dotyczących skarg nadzwyczajnych. 

IV.7000.353.2019

Kontrowersyjne przepisy o dzierżawie roli. Rzecznik za uznaniem ich niekonstytucyjności

Data: 2019-10-15
  • Dzierżawcy państwowej ziemi mogli tracić 30% dzierżawionej nieruchomości. O tym, które grunty miały być wyłączone spod dzierżawy, decydowała państwowa agencja
  • Jeśli dzierżawca nie godził się na takie wyłączenie, tracił prawo pierwszeństwa kupna tej nieruchomości lub możliwość przedłużenia jej dzierżawy bez przetargu
  • Sąd zadał Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne w sprawie tych przepisów jako pogarszających sytuację dzierżawców
  • W ocenie RPO naruszają one konstytucyjne zasady zaufania do państwa i stanowionego przez niego prawa oraz do równej ochrony praw majątkowych

We wrześniu 2011 r. znowelizowano ustawę o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. Zmiana uprawniła Agencję Nieruchomości Rolnych (dziś - Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa) do proponowania wyłączania z dzierżawy 30% powierzchni dzierżawionych użytków rolnych. Agencja dostała szerokie uprawnienia do wyboru gruntów, które miały być wyłączane.

Dzierżawcy mogli odrzucić propozycję zmian - wówczas umowa obowiązywałaby na dotychczasowych warunkach. Wtedy tracili jednak ustawowe prawo pierwszeństwa do nabycia dzierżawionej nieruchomości po cenie ustalonej zgodnie z ustawą oraz do przedłużenia dzierżawy w trybie bezprzetargowym. W praktyce mogło to oznaczać niemożność prowadzenia dalszej działalności na dzierżawionych gruntach po wygaśnięciu umowy.

Nowe przepisy określały mechanizm zmiany umów dzierżawy, które zawarto przed  ich wejściem w życie. Nie odnosiły się zaś do wcześniejszych umów, jeśli:

  • łączna powierzchnia dzierżawionych gruntów po wyłączeniu nie przekraczałaby 300 ha, chyba że dzierżawca wniesie do ANR o wyłączenie z dzierżawy 30% powierzchni;
  • stroną umowy jest spółka hodowli roślin uprawnych lub hodowli zwierząt gospodarskich o szczególnym znaczeniu dla gospodarki narodowej lub inna spółka prawa handlowego, w której Skarb Państwa lub instytut badawczy ma większość udziałów lub akcji.

Spór sądowy dzierżawcy z państwową agencją

Jedna ze spółek dzierżawiących ziemię przyjęła warunki ANR i zgodziła się na wyłączenie części gruntów. Spółka złożyła oświadczenie o skorzystaniu z prawa do zakupu gruntu pozostałego po wyłączeniu. Tymczasem  weszła w życie ustawa z 14 kwietnia 2016 r., zgodnie z którą na 5 lat wstrzymano sprzedaż nieruchomości z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. ANR wezwała spółkę do wydania wyłączonych nieruchomości. Spółka odmówiła, wskazując na niekonstytucyjność noweli z 2011 r. i nieskuteczność aneksu do umowy, dotyczącego wyłączenia 30% ziemi.

ANR uznała, że zapis noweli o tym, że wyłączone grunty mają zostać przeznaczone do sprzedaży, obowiązywał w odmiennym stanie prawnym, a po wejściu w życie ustawy z 2016 r. to dzierżawa stała się głównym sposobem zagospodarowania nieruchomości Zasobu. Spółka zapowiedziała, że zamierza dalej dzierżawić ziemię na podstawie umowy i że zasadne jest jej przedłużenie do 2025 r. Agencja odmówiła przedłużenia umowy.

W pozwie przeciw KOWR (następcy prawnemu ANR) spółka wystąpiła o nakazanie złożenia oświadczenia woli o przedłużeniu umowy dzierżawy o 8 lat na dotychczasowych warunkach. Miała ona obejmować także 30% powierzchni,  która miała być wyłączona. W sądzie  spółka wniosła o zwrócenie się do TK z pytaniem prawnym o zbadanie konstytucyjności nowelizacji.

Sąd zadał TK pytanie prawne, czy nowela jest zgodna m.in. z  art. 2, art. 64 ust. 1 i 2, art. 31 ust. 3 oraz art. 32 ust. 1 Konstytucji - w zakresie, w jakim ogranicza prawa majątkowe dzierżawców nabyte na podstawie umów, które nie zawierały postanowienia o możliwości wyłączenia 30% użytków rolnych, a które zawarto przed wejściem noweli w życie.

Sąd spytał też o konstytucyjność noweli w zakresie, w jakim:

  • ogranicza wolność działalności gospodarczej dzierżawców,
  • inaczej traktuje dzierżawców-stron umów zawartych przed wejściem noweli w życie i po tym,
  • odmiennie traktuje dzierżawców w zależności od powierzchni dzierżawionych gruntów oraz kategorii podmiotów, które są wspólnikami w spółkach.

Sąd zwrócił uwagę, że dzierżawcy - czyniąc znaczące nakłady finansowe, także ze środków zewnętrznych - utworzyli duże i dobrze prosperujące gospodarstwa. Zmniejszeniu dzierżawionej powierzchni nie towarzyszyły jednak rekompensaty za utratę 30% użytków; nie rozliczono też poczynionych nakładów.

Argumentacja RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed TK (sygn. akt P 9/19).

Przepisy z 2011 r. zrodziły istotne wątpliwości w praktyce orzeczniczej sądów. Dzierżawcy nie godzą się na wyłączenia i występują na drogę sądową w celu podważenia ważności aneksów nakazujących dokonanie 30%  wyłączeń. Problem szacunkowo dotyczy ok. 25 tys. ha ziemi.

Ponadto w kwietniu 2019 r. uchwalono przepisy, które podniosły wysokość zapłaty za korzystanie z nieruchomości wchodzącej w skład Zasobu bez tytułu prawnego - z 5-krotności do 30-krotność wysokości czynszu należnego w umowie. Według rządu chodzi właśnie o skuteczną realizację noweli z 2011 r.

Przed wejściem noweli w życie dzierżawa stanowiła ok. 75% gruntów w Zasobie. Było to ok. 1,8 miliona ha, użytkowanych przez ponad 122 tys. dzierżawców. Popularność tego sposobu gospodarowania wynikała z braku finansów na zakup gruntów, dostosowania się do zasad rynku czy uzyskiwania swobody alokacji środków finansowych.

Zmiany z 2011 r.  miały na celu trwałe rozdysponowanie (głównie przez sprzedaż) nieruchomości z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Celem było też zapobieganie rozdrobnieniu gospodarstw oraz wpieranie rolników indywidualnych prowadzących gospodarstwa rodzinne.

Zaskarżone rozwiązanie dotyczy gospodarstw wielkoobszarowych czyli takich, których łączna powierzchnia gruntów dzierżawionych z Zasobu przekraczałaby 300 ha, już po dokonaniu wyłączeń gruntów. Większość tak dużych gospodarstw powstała w latach 90. w wyniku przekształcenia państwowych gospodarstw rolnych.

W skargach do RPO dzierżawcy wskazywali, że zostali postawieni w sytuacji wyboru „mniejszego zła”. Zgadzali się na wyłączanie części powierzchni, aby zachować resztę dzierżawy.

Z kolei ustawa z 2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości rolnych (którą RPO oddzielnie zaskarżył do TK) zasadniczo przeobraziła zasady gospodarowania ziemią. Uchwalono ją w związku z zakończeniem 12-letniego okresu ochronnego na zakup polskiej ziemi przez cudzoziemców. Powoływano się na zagrożenie, że ziemia rolna będzie nabywana przez obywateli innych państw Unii, zwłaszcza tych, gdzie cena ziemi jest znacznie wyższa niż w Polsce.

Jak wskazuje Rzecznik, o ile nowela z 2011 r. była wyrazem dążenia do trwałego rozdysponowania gruntów Zasobu i przyspieszenia ich „prywatyzacji”, o tyle ustawa z 2016 r. jest przejawem odmiennej polityki. Polegała ona na odejściu od „prywatyzacji” państwowych gruntów, pozostawieniu ich w dyspozycji państwa i oparciu się na dzierżawie jako podstawowej formie gospodarowania nieruchomościami.

Wzorce kontroli

W ocenie RPO nowela z 2011 r. narusza:

  • art. 2 Konstytucji (zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa);
  • art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji (prawo do ochrony praw majątkowych przed nieproporcjonalną ingerencją);
  • art. 64 ust. 1 i 2 w związku z 32 ust. 1 Konstytucji (prawo do równej ochrony praw majątkowych).

Trybunał często podkreślał, że zmiana prawa nie może być dla jednostki całkowicie zaskakująca i arbitralna. Tymczasem nowela z 2011 r. spowodowała zachwianie pewności prawa u dzierżawców. Mogło to  niekorzystnie wpłynąć na ich plany gospodarcze, inwestycje oraz zaciągnięte zobowiązania.

Ustawa nie pozostawiła żadnych możliwości ewentualnych negocjacji co do wyłączenia konkretnych działek. Projekt wyłączeń przedstawiony przez Agencję, nie podlegał żadnym zmianom.

Swoboda decyzji dzierżawcy o przyjęciu bądź odrzuceniu zaproponowanej zmiany miała charakter pozorny. W przypadku odmowy, tracił bowiem pierwszeństwo do nabycia nieruchomości i możliwość zawarcia kolejnej umowy z wyłączeniem trybu przetargowego. A to ważny przywilej, który pozwala na przedłużenie dzierżawy i kontynuowanie produkcji rolnej. Daje też gwarancję stabilności prowadzonej działalności.

Wyłączenie tych możliwości może oznaczać zakończenie działalności rolnej na dzierżawionych terenach - zwłaszcza, gdy łączy się to z ograniczeniami wprowadzonymi przez ustawę z 2016 r. Narzucanie propozycji pod rygorem utraty przyznanych uprawnień jest sprzeczne z zasadami pewności prawa oraz zasadami współżycia społecznego. Przewidziane zmiany umów mają tak naprawdę charakter przymusowy.

W ocenie RPO przez nieproporcjonalną ingerencję w dzierżawę nowela narusza prawo do ochrony praw majątkowych. Nie mają one charakteru absolutnego i państwo może je ograniczyć, ale taka ingerencja musi być zgodna z art. 31 Konstytucji. Zaskarżone przepisy nie zdają zaś takiego testu.

Pierwsze wątpliwości wobec noweli pojawiły się na etapie prac legislacyjnych. W opinii zleconej Biura Analiz Sejmowych wskazano, że narusza ona zasadę ochrony praw majątkowych i zasadę równości wobec prawa w aspekcie różnicowania dzierżawców.

Związek Zawodowy Pracowników Rolnictwa RP i Federacja Związków Pracodawców Dzierżawców i Właścicieli Rolnych alarmowały zaś o braku regulacji co do odpowiedzialności za szkody wyrządzone dzierżawcom np. z tytułu utraty części dochodów z powodu ograniczenia produkcji albo z powodu konieczności przyspieszenia spłaty kredytów.

W sprawie noweli skierowano dwa pytania prawne sądów do TK. W obu przypadkach Trybunał umorzył postępowania z uwagi na niespełnienie przesłanki funkcjonalnej i przedmiotowej.

IV.7005.10.2019

Nie można odzyskać nieruchomości wywłaszczonej mocą "specustawy drogowej". RPO popiera skargę konstytucyjną obywateli

Data: 2019-10-09
  • Obywatele stracili część nieruchomości, którą państwo wywłaszczyło pod budowę drogi na mocy tzw. specustawy drogowej z 2003 r.
  • Nieruchomość nie wróciła do właścicieli - mimo że stała się zbędna na cel wywłaszczenia, bo droga powstała tylko na jej części
  • Ich skargę konstytucyjną poparł Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Nie ma bowiem konstytucyjnych podstaw, by państwo przetrzymywało nieruchomości przymusowo a niepotrzebnie odebrane pod budowę drogi prywatnym właścicielom

W ocenie Rzecznika niemożność zwrotu nieruchomości przejętej na potrzeby budowy dróg publicznych na podstawie specustawy jest sprzeczna z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony przed nieuzasadnionym wywłaszczeniem. Chodzi o sytuację, w której państwo przejmuje nieruchomość pod cel publiczny, np. budowę drogi. Generalne zasady prawa przewidują w takiej sytuacji możliwość zwrotu wywłaszczonej nieruchomości, jeśli inwestycja nie powstała. W przypadku tzw. specustawy drogowej z 2003 r. przepisy skonstrowano tak, że jest to niemożliwe.

Historia sprawy

W 2009 r. prezydent Warszawy ustalił lokalizację drogi powiatowej, która objęła m.in. nieruchomość skarżących na stołecznych Jelonkach. Zgodnie z ustawą z 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych (tzw. specustawą drogową) decyzja ta przesądzała podział tej nieruchomości i przejście jej na własność państwa. Decyzję utrzymał Wojewoda Mazowiecki.

W 2014 r. skarżący wystąpili o zwrot. Argumentowali, że znaczna część nieruchomości jest zbędna na cel, dla którego nastąpiło wywłaszczenie, a władze zamierzają ją wykorzystać  w inny sposób. Starosta umorzył postępowanie. Uznał, że nie ma przesłanek zbędności nieruchomości na cel określony w decyzji o wywłaszczeniu, wymienionych w ustawie z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami. Wojewoda wprost zaś odmówił zwrotu nieruchomości.

Obywatele odwołali się do sądu. Korzystny dla nich wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie uchylił jednak w 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny.

NSA uznał, że po przejęciu własności w trybie specustawy nie jest możliwy zwrot - nawet jeżeli okazała się ona zbędna na cele wywłaszczenia. Specustawa nie reguluje bowiem kwestii związanych ze zwrotem lub alternatywnym wykorzystaniem nieruchomości bądź ich części, które nie zostały wykorzystane na inwestycje drogowe. W sprawach nią nieuregulowanych odsyła zaś do ustawy o gospodarce nieruchomościami z 1997 r. Ta z kolei umożliwia zwrot jedynie tych nieruchomości, które albo wywłaszczono indywidualną decyzją, albo nabyto lub przejęto na podstawie ustaw w niej wymienionych. Żaden zaś z tych przepisów nie obejmuje jednak wywłaszczenia na podstawie specustawy.

W skardze konstytucyjnej do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt SK 37/19) obywatele wskazali, że utracona nieruchomość powinna być przywracana w każdym przypadku, gdy okazała się ona zbędna na cele wywłaszczenia. Inaczej daje to podstawę do nadużyć i wykorzystywania procedury pozyskiwania nieruchomości w trybie specustawy bez zamiaru budowy drogi.

Skarga stwierdza naruszenie konstytucyjnych zasad zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz ochrony praw nabytych,  zasady ochrony własności, zasady proporcjonalności oraz zasady równości i zakazu dyskryminacji. Zarzuca niekonstytucyjność art. 216 ust. 1 u.g.n. oraz art. 23 specustawy drogowej - w zakresie, w jakim uniemożliwiają zwrot nieruchomości przejętych mocą specustawy.

Rzecznik przystąpił do tego postępowania w TK. Wniósł o uznanie, że:

  • art. 216 ust. 1 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami - w zakresie, w jakim wyklucza  odpowiednie stosowanie jej przepisów  do nieruchomości nabytych przez Skarb Państwa na podstawie specustawy drogowej z 2003 r. - jest niezgodny z art. 64 ust. 1-3, art. 32 ust. 1 i 2, art. 21 ust. 1 i 2, art. 31 ust. 3 Konstytucji;
  • art. 23 specustawy drogowej - w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Rozdziału 6 działu 111 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami do nieruchomości nabytych na podstawie specustawy drogowej z 2003 r. - jest niezgodny z art. 2 i art. 32 ust. 1 i 2 w związku z art. 21 ust. 2 i z art. 64 ust. 1 Konstytucji.

Argumenty RPO

Według Rzecznika niemożność zwrotu nieruchomości przejętej na budowę dróg na podstawie specustawy nie służy żadnemu racjonalnie uzasadnionemu celowi. Wydaje się zaś niezamierzonym przez ustawodawcę przypadkowym skutkiem upraszczania procedur inwestycyjnych. Nie realizuje żadnej konstytucyjnej wartości, bo drogi nieistniejące (bądź przechodzące w innym miejscu niż pierwotnie zakładano) w żaden sposób nie służą społeczeństwu. Nie istnieje więc konstytucyjna podstawa do przetrzymywania w zasobie publicznym nieruchomości przymusowo (i niepotrzebnie) odebranych na taki cel ich prywatnym właścicielom.

Rozwiązanie takie stoi w oczywistej sprzeczności z podstawową funkcją art. 21 ust. 2 Konstytucji - zapobiegania nadużyciom władz w stosunku do mienia obywateli pod pretekstem realizacji celów, które potem okazują się fikcyjne.

Jest to tym bardziej niesprawiedliwe, że jedynym uzasadnieniem tak znacznego ograniczania praw właścicieli miała być nadrzędna potrzeba nadrabiania cywilizacyjnych zaległości poprzez sprawną budowę dróg. Jeżeli potrzeba ta się dezaktualizuje, ingerencja w prawa jednostek traci uzasadnienie. Wówczas powstaje zaś obowiązek zwrócenia własności odebranej pochopnie i w sposób niezgodny z ustawą zasadniczą.

Ze względu na specyfikę celu publicznego i skalę inwestycji drogowych, grupa osób dotkniętych niekonstytucyjnym wyłączeniem wydaje się stosunkowo liczna. Dodatkowo uzasadnia to potrzebę orzeczenia o niekonstytucyjności.

Ponadto kryterium różnicowania ochrony prawnej obywateli w zależności od formy wywłaszczenia ma cechy dowolności. Nie jest ani racjonalne, ani proporcjonalne, ani sprawiedliwe. Realizacja konstytucyjnego prawa do zwrotu wywłaszczonego mienia nie może zależeć od tego, w jaki techniczny sposób ustawodawca zaprojektował procedury inwestycyjne. A kryteria różnicowania dobrano zupełnie przypadkowo. Nie powinny one zatem decydować o dopuszczalności realizacji prawa konstytucyjnie gwarantowanego.

Skutkiem jest pozbawienie określonej, arbitralnie dobranej grupy uprawnionych, przysługujących im roszczeń, a zarazem zwolnienie podmiotów publicznych z obowiązków nałożonych bezpośrednio w Konstytucji. Tym samym zaskarżona norma jest sprzeczna z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony własności i innych praw majątkowych.

W tym przypadku można mówić o tzw. pominięciu prawodawczym. Polega to na uregulowaniu danej kwestii w sposób niepełny, choć - postępując zgodnie z Konstytucją - ustawodawca powinien był ją unormować. W przeciwieństwie bowiem do „zwykłego” (na podstawie u.g.n.) wywłaszczenia nieruchomości na potrzeby budowy drogi publicznej - nie przyznał wprost roszczenia o zwrot nieruchomości przejętych na identyczne cele w trybie specustawy drogowej.

IV.7003.38.2019

Już nie ma wątpliwości, kto dziedziczy spadek. Na wniosek RPO sąd naprawił swój błąd

Data: 2019-10-01
  • Z inicjatywy RPO sąd naprawił sytuację, w której w odstępie 22 lat wydał dwa rozbieżne orzeczenia w sprawie spadkowej
  • W 1995 r. sąd orzekł, że całość spadku należy się jednemu z synów zmarłej. W 2017 r. stwierdził zaś, że spadkobiercami są: wdowiec po zmarłej, córka i obaj synowie
  • RPO dostał wniosek o skargę nadzwyczajną w tej sprawie. Ale wystarczyła skarga o wznowienie postępowania, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika

To kolejna interwencja, którą w interesie obywateli podjął Rzecznik Praw Obywatelskich - wobec naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego przez wydanie sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. W efekcie spadkobiercy nie mogli np. sprzedać majątku.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

W 1995 r. do wydziału cywilnego sądu rejonowego przyszedł syn zmarłej z testamentem, w którym zapisała mu swój majątek. Syn nabył spadek w całości. Rodzina otrzymała postanowienie i nie zareagowała (zmarła miała męża i poza synem, który przyszedł z testamentem, także córkę i syna). Postanowienie uprawomocniło się.

W 2017 r. inni spadkobiercy zgłosili się jednak do sądu, a ten podzielił spadek, nie upewniając się, czy nie było już w tej sprawie postanowienia - najwyraźniej w przekonaniu, że rodzina porządkuje sprawy spadkowe dopiero po latach.

Ponieważ nikt nie okazał testamentu, sąd stwierdził nabycie spadku na podstawie ogólnych przepisów o dziedziczeniu. Spadek nabyli mąż, córka i dwaj synowie (po jednej czwartej).

Na to postanowienie nikt z rodziny nie zareagował, minął więc termin apelacji. Ale jedną osobę to postanowienie zaniepokoiło i poszła z tym do prawnika. Ten napisał wniosek o wznowienie postanowienia. Ale już z nim nie zdążył: strona postępowania ma na to tylko trzy miesiące.

Wtedy prawnik w kwietniu 2019 r. złożył wniosek o skargę nadzwyczajną do RPO.

Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

Skarga nadzwyczajna to nowy, szczególny środek zaskarżenia, wprowadzony na mocy ustawy o Sądzie Najwyższym z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

Rzecznik występuje ze skargami nadzwyczajnymi, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a nie ma innego sposobu zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej (dotychczas złożył ich 6). Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach (z 20 lat) ma tylko RPO i Prokurator Generalny. 

Pierwsza skarga nadzwyczajna rozpatrzona przez Sąd Najwyższy 26 marca 2019 r. dotyczyła właśnie podobnej sprawy spadkowej.

Ale akurat w sprawie zgłoszonej w kwietniu 2019 r. skarga nadzwyczajna nie była konieczna. Ponieważ chodziło o rozstrzygnięcie stosunkowo nowe - z 2017 r., Rzecznik mógł wnieść o wznowienie postępowania. Zgodnie z orzecznictwem SN ma na to trzy miesiące od dnia, w którym dowiedział się o podstawie wznowienia.

Skarga o wznowienie postępowania była zatem w tym przypadku odpowiednim środkiem prawnym dla wyeliminowania postanowienia sądu z 2017 r.

Argumenty RPO

Nieuprawnione przeprowadzenie w 2017 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło też do istotnego naruszenia zasad konstytucyjnych oraz chronionych na gruncie Konstytucji praw przysługujących spadkobiercom.

Wskutek postanowienia z 2017 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłej narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2017 r. przez sąd rejonowy. Powinien był on odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, skoro sprawa dotycząca spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana. 

Wznowienie postępowania daje możliwość naprawienia tego ewidentnego uchybienia sądu. Dlatego Rzecznik wniósł do sądu rejonowego o uchylenie zaskarżonego postanowienia z 6 czerwca 2017 r. i odrzucenie wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

Postanowienie sądu

26 września 2019 r. Sąd Rejonowy w K. wydał postanowienie uwzględniające skargę RPO. Postanowienie z 6 czerwca 2017 r. zostało uchylone, a wniosek o stwierdzenie nabycia spadku odrzucono.

IV.7000.202.2019

UODO: ustawę o komisji reprywatyzacyjnej należałoby poprawić

Data: 2019-09-17
  • Prezes UODO przyznaje Rzecznikowi rację: komisja badająca stołeczną reprywatyzację działa na podstawie przepisów, które nie uwzględniają RODO
  • Jan Nowak zaznacza jednak, że Komisja – zgodnie z ustawą, która dała jej szerokie kompetencje – działa „w interesie publicznym”
  • RODO właśnie z „interesu publicznego” czyni wyjątek dla zakazu przetwarzania danych bez wiedzy zainteresowanych
  • Faktem jest jednak, że ustawę o Komisji należałoby poprawić

Już przed rokiem, w wystąpieniu do GIODO (poprzednika Urzędu Ochrony Danych Osobowych działającego na podstawie RPDO) Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę, że komisja badająca stołeczną reprywatyzację dostała pełny dostęp do informacji z Krajowego Rejestru Sądowego, Krajowego Rejestru Karnego oraz centralnej bazy danych ksiąg wieczystych. A to oznacza to możliwość przetwarzania tych danych przez komisję bez wiedzy i zgody osób, których one dotyczą. Te kompetencje są w zasadzie nieograniczone, na co nie pozwala polska Konstytucja, ani europejskie RODO.

Ponieważ RPO nie dostał odpowiedzi z GIODO, napisał w tej sprawie ponownie – już do UODO, w lipcu 2019 r. Teraz dostał odpowiedź z przeprosinami za „istotną zwłokę w odpowiedzi”.

Rzecznikowi chodzi o kompetencje, które komisja działająca pod kierownictwem wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego (a obecnie Sebastiana Kalety) dostała na podstawie nowelizacji z 26 stycznia 2018 r.  Ma ona dostęp do pełnych danych i informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym, Krajowym Rejestrze Karnym oraz centralnej bazie danych ksiąg wieczystych. Może przetwarzać dane z tych zbiorów (jak i z innych zborów prowadzonych na podstawie innych przepisów przez organy władzy publicznej) bez wiedzy i zgody osoby, której one dotyczą. „Komisja zatem otrzymała niczym nieograniczony dostęp do zbiorów i rejestrów prowadzonych przez organy władzy publicznej” – zauważył Rzecznik. - Tak szerokie uprawnienia rodzą zastrzeżenia ze względu na możliwość ingerencji w tajemnice zawodowe lub też w  toczące się postępowania. Wśród przetwarzanych danych osobowych mogą znajdować się również dane wrażliwe.

Prezes UODO przyznał w odpowiedzi, że „analiza unormowań ustawy (…) prowadzi do wniosku, że przepisy tego aktu prawnego nie zostały dostosowane do uregulowań [RODO]”.

Jak zauważa Jan Nowak, stało się tak przede wszystkim dlatego, że kiedy przepisy polskiego prawa były dostosowywane do europejskich zasad ochrony danych osobowych, to ustawa o komisji Jakiego/Kalety nie znalazła się w ogóle na liście ustaw do poprawy. W efekcie są w tej ustawie sformułowania wprost z uchylonej już ustawy z 1997 r. o ochronie danych osobowych jak np. „[...] Komisja może przetwarzać informacje, w tym również dane osobowe [...] bez wiedzy i zgody osoby, której te dane dotyczą”; „Komisja w celu realizacji zadań wynikających z ustawy może korzystać z danych o osobie [...] oraz przetwarzać je bez wiedzy i zgody osoby, której te dane dotyczą”.

Prezes UODO podkreśla jednak: „Powyższe niedociągnięcie, aczkolwiek istotne, nie oznacza wszakże, iż ustawa pozostaje w całkowitej sprzeczności z postanowieniami rozporządzenia [RODO]. Zauważyć wypada, że rozporządzenie zezwoliło na przetwarzanie przez administratora (czyli, w niniejszej sprawie, Komisję) danych osobowych, gdy jest to niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze (art. 6 ust. 1 lit. c) i - gdy przetwarzanie jest niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi (art. 6 ust. 1 lit. e), zaś szczególnych kategorii danych osobowych - gdy przetwarzanie jest niezbędne ze względów związanych z ważnym interesem publicznym, na podstawie prawa Unii lub prawa państwa członkowskiego, które są proporcjonalne do wyznaczonego celu, nie naruszają istoty prawa do ochrony danych i przewidują odpowiednie i konkretne środki ochrony praw podstawowych i interesów osoby, której dane dotyczą (art. 9 ust. 2 lit. g). Komisja zaś. w myśl art. 3 ust. 3 ustawy z 09.03.2017, została wprost określona jako organ administracji publicznej stojący na straży interesu publicznego (w zakresie postępowań w przedmiocie wydania decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich)”.

Prezes UODO pisze dalej, że jeśli dodać do tego (nie wchodząc w ocenę systemowej prawidłowości tego rozwiązania, co nie należy do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych), że w celu realizacji zadań wynikających z ustawy, komisji przysługują uprawnienia prokuratora, to zakres kompetencji komisji do przetwarzania danych osobowych, aczkolwiek szeroki, nie wydaje się kolidować z przepisami RODO.

Niewątpliwie wszakże, w świetle dyspozycji art. 10 RODO doprecyzowania wymagają, zawarte w ustawie o komisji reprywatyzacyjnej regulacje dotyczące dostępu komisji do Krajowego Rejestru Karnego, który zawiera informacje o wyrokach skazujących oraz czynach zabronionych lub powiązanych środkach bezpieczeństwa. O ile bowiem, sam dostęp komisji do danych zawartych w Krajowym Rejestrze Karnym nie budzi zastrzeżeń, to wzgląd na wymogi z art. 10 rozporządzenia RODO jednoznacznie przemawia za zmianą, zbyt lakonicznych w tej kwestii, przepisów ustawy o Komisji.

Do przewodniczącego Sebastiana Kalety w sprawie jego pisma niezawierającego informacji dotyczących spraw reprywatyzacyjnych

Data: 2019-09-04
  • RPO dziękuje Sebastianowi Kalecie, przewodniczącemu działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości Komisji Weryfikacyjnej zajmującej się reprywatyzacją w Warszawie, za odpowiedź na swoje pismo.
  • Zauważa jednak, że nie porusza ona kwestii zawartych w wystąpieniu Rzecznika, a komentarze przewodniczącego Kalety świadczą o tym, że najprawdopodobniej nie zna kompetencji RPO, nie dowiedział się też o jego działaniach na rzecz lokatorów i ofiar reprywatyzacji, mimo że informacje o nich są publicznie dostępne.
  • W kolejnym adresowanym do przewodniczącego Kalety  piśmie RPO przypomina więc, o co mu chodziło, co stanowi prawo, i jakie problemy prawne już zdiagnozował i podsunął władzom do rozwiązania

Sam fakt otrzymania odpowiedzi z resortu sprawiedliwości jest wart odnotowania, ponieważ – jak wynika to choćby z Informacji Rocznej RPO za rok 2018 – takie odpowiedzi nie zawsze przychodzą z tej instytucji. Na czym jednak polega nieporozumienie z tą odpowiedzią?

  1. O co chodzi w sprawie – problem prawny

Swoje wystąpienie Rzecznik Praw Obywatelskich skierował w związku z problemami pojawiającymi się przy prowadzeniu postępowania „sprawdzającego”, w którym Komisja Weryfikacyjna dopiero wstępnie bada, czy przy reprywatyzacji danej nieruchomości w ogóle doszło do nieprawidłowości. Właściwe postępowanie „rozpoznawcze” Komisja wszczyna dopiero wtedy, gdy przy takim wstępnym sprawdzaniu legalność reprywatyzacji wzbudzi wątpliwości Komisji. Przedmiotem wystąpienia Rzecznika nie była jednak krytyka postępowania sprawdzającego jako takiego – jego konieczność wydaje się dość oczywista – ale sytuacja osób, których prawa zostały naruszone, mimo że sama Komisja nie zakwestionowała dotyczących ich decyzji reprywatyzacyjnych.

Wynika to z niedoskonałości prawa dotyczącego działań Komisji - już na etapie postępowania sprawdzającego zapadają rozstrzygnięcia władcze bezpośrednio ingerujące w sferę prawną jednostek (jak np. zablokowanie wykonania prawomocnego wyroku sądu), a sądowa ochrona ich praw wydaje się nieskuteczna. Osoby te nie mają też dostępu do akt sprawy, trudno im polemizować ze stanowiskiem Komisji.

Tu przedmiotem zainteresowania Rzecznika była kwestia, w jaki sposób Komisja rozstrzyga pojawiające się tu nieuchronnie konflikty i jakie okoliczności bierze pod uwagę.

Rzecznik ponownie zwraca się o wyjaśnienia i z przykrością przypomina, że nieudzielenie mu wyjaśnień, o jakie zwraca się w oparciu o ustawowe podstawy, stanowi naruszenie art. 17 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich.

  1. Jak to jest z tą skutecznością?

Odnosząc się zaś do porównań Przewodniczącego „skuteczności” działań Rzecznika Praw Obywatelskich ze „skutecznością” działań Komisji do spraw nieruchomości warszawskich, RPO przypomina, że oba te organy pełnią odmienne funkcje, różne jest ich konstytucyjne umocowanie, a przede wszystkim – ustawowe kompetencje.

Rzecznik Praw Obywatelskich bada działania władzy wobec obywateli, ale ich nie rozstrzyga, tylko wskazuje obszary naruszenia praw. Dzięki temu instytucje, które mają do tego uprawnienia, mogą sytuację obywateli naprawić.

Komisja tymczasem sama podejmuje decyzje, została bowiem wyposażona w wyjątkowe, nawet w skali systemu prawnego, kompetencje w wąskim (aczkolwiek bardzo skomplikowanym) zakresie reprywatyzacji gruntów warszawskich.

Ponieważ problemy sygnalizowane władzom przez Rzecznika Praw Obywatelskich wynikają z kierowanych do niego skarg, to fakt, że nie są one rozwiązywane, świadczy – co logiczne -  o braku skuteczności działania samych adresatów pism Rzecznika.

Jakie są zatem typowe przejawy tej rzeczywistej nieskuteczności adresatów pism Rzecznika? To:

  • unikanie odpowiedzi na pytania Rzecznika,
  • odmowa współpracy
  • nieprzekazywanie żądanych przez niego informacji i wyjaśnień.
  1. O jakich problemach obywateli związanych z reprywatyzacją i ochroną obywateli warto wiedzieć, jeśli działa się w tej dziedzinie?

W swojej odpowiedzi Przewodniczący Komisji dał wyraz swojemu zdumieniu, że Rzecznik Praw Obywatelskich w ogóle wystosował w tej sprawie wystąpienie.

- Pragnę wierzyć, że reakcja ta nie jest wynikiem złej woli, lecz jedynie skutkiem braku wystarczającej wiedzy o przepisach regulujących działalność Rzecznika (co, mam nadzieję, zostało wyżej wyjaśnione), jak też o działaniach, które Rzecznik Praw Obywatelskich podejmuje w ramach swoich ustawowych obowiązków – zauważa RPO. Jego zdaniem być może Przewodniczący Komisji nie zdołał dowiedzieć się o innych wystąpieniach, bo nie są one adresowane do niego, ale do innych instytucji państwa, które także zajmują się tymi zagadnieniami, a wyposażone są w inicjatywę ustawodawczą (Rzecznik jej nie ma, ale może do tych instytucji kierować wnioski w trybie art. 16 ustawy o RPO).

W piśmie do przewodniczącego Kalety RPO te wystąpienia streszcza:

Problem reprywatyzacji, w tym gruntów warszawskich, był od samego początku działalności Rzecznika Praw Obywatelskich jednym z kluczowych obszarów jego zainteresowania. Od przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku Rzecznik nieustannie apelował o przyjęcie systemowych rozwiązań, także adekwatnie chroniących lokatorów reprywatyzowanych kamienic i wskazywał na obawy tych osób przed prywatyzacją mienia publicznego oraz zagrożenie perspektywą utraty mieszkań jako konsekwencją postępującej komercjalizacji rynku mieszkaniowego. Sprawy na tym tle zawsze stanowiły istotny obszar aktywności Rzecznika, a wystąpienia – dotyczące różnych aspektów tego złożonego problemu – były kierowane już od pierwszych lat transformacji; opisane one są zresztą w przedkładanych corocznie Sejmowi obszernych Informacjach Rzecznika o jego działalności.

1. Przede wszystkim należy wskazać, że w dniu 7 października 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował obszerne i wieloaspektowe wystąpienie do ówczesnej prezes Rady Ministrów Beaty Szydło, w którym przedstawił swoje argumenty przemawiające za koniecznością uchwalenia tzw. ustawy reprywatyzacyjnej.

2. To w efekcie działań Rzecznika (w szczególności prof. Ireny Lipowicz), do Kodeksu karnego został wprowadzony w 2015 r. art. 191a  oraz zsynchronizowane z nim zmiany w przepisach prawa budowlanego, rozszerzające kompetencje organów nadzoru budowlanego w przypadku stwierdzenia szykanowania mieszkańców poprzez celowe pogarszanie stanu technicznego budynku czy wręcz doprowadzanie do jego „śmierci technicznej”.

3. Rzecznik podejmuje liczne działania dotyczące potrzeby zmian przepisów ustawy z dnia 21 czerwca 2001r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (t. jedn. Dz.U. z 2019 r., poz. 1182), podejmowane w ostatnich latach. Lepsza ochrona prawna lokatorów dotyczy bowiem także wprost tej grupy lokatorów, która jest przedmiotem szczególnej uwagi i troski ze strony kierowanej przez Pana Przewodniczącego Komisji.

4. Z kolei w wystąpieniu z 21 listopada 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę Ministra Sprawiedliwości na niekorzystną sytuację prawną osób, wobec których wydane zostały z inicjatywy beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej prawomocne wyroki nakazujące opuszczenie lokalu.

5. Wydaje się również zasadne wspomnieć, że już w wystąpieniu skierowanym 16 marca 2017 r. do Prezydenta, zatem jeszcze na etapie prac legislacyjnych nad ustawą powołującą Komisję, Rzecznik analizował wpływ projektowanej regulacji na sytuację prawną lokatorów prywatyzowanych kamienic. Wskazywał, że wejście w życie ustawy nie doprowadzi do całościowej likwidacji reprywatyzacyjnych patologii, do jakich mogło dochodzić przy realizacji roszczeń na tle dekretu warszawskiego. Ich źródłem są przede wszystkim mechanizmy rynkowe, skłaniające do maksymalizacji zysków przez właścicieli nieruchomości, także kosztem lokatorów oraz - zaniechanie przez prawodawcę rzetelnego rozliczenia się z tzw. „kwestią gruntów warszawskich”: uporządkowania spraw własnościowych, odszkodowawczych dla właścicieli oraz poszanowania praw lokatorów.

6. Na koniec warto wspomnieć również o choćby niektórych działaniach Rzecznika podejmowanych w indywidualnych sprawach, sygnalizowanych przez obywateli we wnioskach do Rzecznika Praw Obywatelskich.

I tak, Rzecznik przystąpił do postępowania sądowego w sprawie dotyczącej ochrony dóbr osobistych lokatorki, naruszonych przez właściciela kamienicy, którego działania nosiły cechy „czyszczenia kamienicy”. Sąd I instancji częściowo uwzględnił żądania powódki, od wyroku tego odwołała się zarówno sama powódka, jak i pozwany. Ostatecznie apelacja pozwanego została oddalona jako bezzasadna.

W 2018 r. Rzecznik korespondował z Dyrektorem Biura Polityki Lokalowej Urzędu m.st. Warszawy, wskazując na – zgłaszaną w skargach – wadliwą praktykę niektórych Dzielnic m.st. Warszawy polegającą na odmawianiu uznania wstąpienia z mocy samego prawa w stosunek najmu lokalu mieszkalnego po zmarłym najemcy, a w konsekwencji – nierespektowaniu przejścia wynikających stąd uprawnień.

Rzecznik w swym piśmie podpowiada, że opis wszystkich wystąpień wskazanych w niniejszym piśmie znajduje się na stronie internetowej Rzecznika: www.rpo.gov.pl. (sprawy te są wyodrębnione w kategorii SPRAWY OBYWATELI/REPRYWATYZACJA, i kategorii SPRAWY OBYWATELI/LOKATORZY)

- Jeżeli Pan Przewodniczący byłby zainteresowany ich lekturą i wzbogaceniem perspektywy Komisji przy rozpatrywaniu badanych przez nią spraw, deklaruję gotowość przekazania tych pism również droga pocztową. Mając też i tę ostatnią kwestię na uwadze ponownie uprzejmie proszę o udzielenie odpowiedzi na pismo Rzecznika z dnia 13 maja br. – kończy swą odpowiedź RPO.

IV.7004.2.2019

Skarga RPO o wznowienie postępowania ws zasiedzenia działki pod Warszawą

Data: 2019-08-29
  • Rozpatrując wniosek o zasiedzenie nieruchomości sąd nie może poprzestać na stwierdzeniu, że nie wiadomo, kim byli dawni właściciele, bo nikt nie odpowiedział na ogłoszenie w gazecie
  • Sąd musi najpierw sam podjąć czynności w celu ustalenia, kto może być zainteresowany rozstrzygnięciem
  • RPO złożył do sądu skargę o wznowienie postępowania o zasiedzenie działki, bo spadkobiercy przedwojenych właścicieli nie mieli szansy się o nim dowiedzieć, więc nie mogli bronić swoich praw

Działka w miejscowości pod Warszawą została w latach 70. przejęta przez zasiedzenie przez Skarb Państwa. Potwierdził to w 1995 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi, stwierdzając nabycie ziemi przez gminę.

Działka była użytkowana jako teren publiczny, a jej księga wieczysta zaginęła w czasie wojny. Sąd szukał ewentualnych spadkobierców ogłoszeniem w „Sztandarze Młodych”, ale nikt się nie zgłosił. Sprawa została rozpoznana jedynie z udziałem wnioskodawcy, a postanowienie sądu uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Po latach o wznowienie tego postępowania wystąpiły do sądu osoby, które twierdzą, że są spadkobiercami dawnych właścicieli działki. Jednak sądy dwukrotnie oddalały ich wnioski ze względu na przekroczenie terminu, w jakim można to zrobić. W końcu poszkodowani decyzją sądu zwrócili się do RPO.

Po zbadaniu sprawy Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że prawo spadkobierców zostały naruszone, bo nie byli w stanie dowiedzieć się, że sąd rozpatrywał sprawę ich działki. Dlatego RPO złożył skargę o wznowienie tego postępowania.

Jako podstawę prawną wznowienia wskazuje art. 524 § 2 w zw. z art. 401 pkt 2 Kodeksu postępowania cywilnego (naruszenie praw właścicieli nieruchomości jako osób bezpośrednio zainteresowanych w sprawie, wskutek pozbawienia ich możności działania w postępowaniu, w następstwie przedwczesnego i wadliwego posłużenia się w sprawie przez sąd instytucją ogłoszenia, wskazaną w art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego).

Rzecznik wniósł też o zmianę postanowienia sądu z 1995 r. o stwierdzenie zasiedzenia działki przez Skarb Państwa z uwagi na brak wykazania w postępowaniu materialnoprawnych przesłanek zasiedzenia nieruchomości przez Skarb Państwa;

Argumenty prawne RPO

Podstawą wznowienia postępowania pozbawienie możności działania zainteresowanych, skutkujący naruszeniem ich prawa.

Przepisy stanowią, że w postępowaniu nieprocesowym zainteresowany, który nie był uczestnikiem postępowania zakończonego prawomocnym postanowieniem orzekającym co do istoty sprawy, może żądać wznowienia postępowania, jeżeli postanowienie to narusza jego prawa, przy czym w takim wypadku stosuje się przepisy o wznowieniu postępowania z powodu pozbawienia możności działania (art. 524 § 2 w zw. z art. 401 pkt 2 Kodeksu postępowania cywilnego, por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 13 września 1967 r., sygn. akt III CZP 60/67, OSNC 1968/3/37; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 1971 r., sygn. akt II CR 552/71, LEX nr 7033).

W sprawie o zasiedzenie konieczne jest przede wszystkim ustalenie, kto jest właścicielem nieruchomości, będącej przedmiotem wniosku. Właściciel jest niewątpliwie „zainteresowanym” w rozumieniu art. 609 w zw. z art. 510 Kodeksu postępowania cywilnego i co do zasady musi być uczestnikiem postępowania o zasiedzenie. Samo zaś pominięcie w postępowaniu o zasiedzenie osoby bezpośrednio zainteresowanej narusza jej prawa, zatem podstawa do wznowienia postępowania w tego rodzaju sytuacjach faktycznych pozostaje oczywista (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 sierpnia 2012 r., sygn. akt I CZ 79/12, LEX nr 1231463; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia10 listopada 2004 r., sygn. akt II CK 185/04, LEX nr 197639; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 18 listopada 2003 r., sygn. akt II CK 233/02, LEX nr 1129613; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 28 lutego 1996 r., sygn. akt I CRN 179/96, LEX nr 1500925; A. Górski. Komentarz do art. 609 Kodeksu postępowania cywilnego Stan prawny: 2013.03.01; LEX; S. Rudnicki. Nabycie przez zasiedzenie. 7.2. Wnioskodawca i uczestnicy postępowania, LEX).

Zatem w sprawie o stwierdzenie zasiedzenia do kręgu osób zainteresowanych należy przede wszystkim dotychczasowy właściciel (właściciele) nieruchomości, bez względu na to, czy jego prawo zostało stwierdzone i czy wynika ono z dołączonego na podstawie art. 607 Kodeksu postępowania cywilnego odpisu z księgi wieczystej.

Jeżeli zaś właściciel nie żyje, status zainteresowanych mają jego spadkobiercy.

Wnioskodawca powinien więc we wniosku o stwierdzenie zasiedzenia wskazać dotychczasowego właściciela nieruchomości. Gdyby zaś z przyczyn od siebie niezależnych tego nie uczynił, sąd powinien

  • z urzędu podjąć czynności zmierzające do ustalenia właściciela i wezwania go do udziału w sprawie (wymóg z art. 510 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego),
  • a dopiero wówczas, gdy czynności te nie przyniosą rezultatu - zarządzić ogłoszenie przewidziane w art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 18 lutego 2015 r., sygn. akt I CSK 82/14, LEX nr 1677788; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 22 stycznia 2009 r., sygn. akt III CSK 287/08; LEX nr 527240).

Należy zatem podkreślić, iż istotne znaczenie z punktu widzenia należytego, zgodnego z procedurą przeprowadzenia postępowania w sprawie o zasiedzenie, posiada sam wymóg przestrzegania przez sąd kolejności czynności procesowych, podejmowanych w kierunku poszukiwania uprawnionych do wzięcia udziału w sprawie.

W tym kontekście opublikowanie przez sąd stosownego ogłoszenia może nastąpić dopiero wówczas, gdy samo ustalenie, kto jest właścicielem nieruchomości (osobą bezpośrednio zainteresowaną wynikiem prowadzonego postępowania) nie jest możliwe (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 10 listopada 2004 r., sygn. akt II CK 185/04, LEX nr 197639; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 5 marca 1996 r., sygn. akt II CRN 211/95, Prok.i Pr.-wkł. 1996/7-8/44).

Należy przy tym pamiętać, iż w sprawie o zasiedzenie obowiązkiem sądu pozostaje badanie, czy wszystkie zainteresowane osoby są uczestnikami postępowania (wymóg z art. 510 Kodeksu postępowania cywilnego).

W celu ustalenia kręgu zainteresowanych sąd może żądać od wnioskodawcy lub uczestników postępowania informacji, które pozwolą ustalić krąg zainteresowanych i - jeżeli nie biorą udziału w postępowaniu - wezwać ich do udziału w sprawie.

Skutkiem niedopełnienia tego obowiązku przez sąd jest właśnie możność żądania przez osobę zainteresowaną (nie wezwaną do udziału w sprawie) wznowienia postępowania, zakończonego prawomocnym postanowieniem co do istoty sprawy.

Przepis art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (wezwanie zainteresowanych przez ogłoszenie) stosuje się tylko wtedy, gdy wnioskodawca nie może wskazać osób zainteresowanych, ponieważ są one nieznane, a samo ustalenie tych osób jest dla niego praktycznie niewykonalne (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 19 lutego 1966 r., sygn. akt II CZ 50/66, OSP 1967/6/136).

Postępowanie w sprawie o stwierdzenie nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie jest skierowane przeciwko dotychczasowemu właścicielowi i zmierza do innego, niż dotąd obowiązywał, określenia stanu prawnego nieruchomości. Nie ulega więc wątpliwości, że postępowanie to powinno toczyć się z udziałem dotychczasowego właściciela lub jego następców prawnych, gdyż są to osoby zainteresowane żywotnie wynikiem postępowania (art. 510 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego).

Sprawa, w której wnioskodawca w ogóle nie podał dotychczasowego właściciela, a ograniczył się do wskazania samoistnego posiadacza nieruchomości, nie powinna się toczyć bez należytego wyjaśnienia, kto był właścicielem nieruchomości.

Uwzględnienie wniosku o stwierdzanie zasiedzenia w postępowaniu, w którym nie zostały skutecznie procesowo wezwane do udziału w sprawie osoby legitymujące się tytułem własności do objętej wnioskiem rzeczy, może wskazywać na naruszenie art. 510 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 1998 r., sygn. akt I CKN 897/97, LEX nr 1215598, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 30 stycznia 2001 r., sygn. akt I CKN 1359/00, LEX nr 52434; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 29 maja 1998 r., sygn. akt II CKU 171/97, Prok.i Pr.-wkł. 1999/1/40; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 31 maja 1996 r., sygn. akt I CRN 151/95, LEX nr 142591).

IV.7000.242.2019

Wniosek o mienie zabużańskie rozpoznany po interwencji Rzecznika

Data: 2019-07-17

Rodzina z Dolnego Śląska dostanie rekompensatę za mienie zabużańskie. Wniosek złożyła 11 lat temu, ale w sprawie nic się nie działo. W maju interweniował Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu i decyzja została wydana 28 czerwca.

Istotne w tej sprawie jest to, że rodzina składała ponaglenia do kolejnych wojewodów, a w sprawie nic się nie działo od 2008 r.

Teraz rodzina ma przedłożyć oświadczeń o wyborze formy realizacji prawa do rekompensaty oraz operatu szacunkowego określającego wartość nieruchomości pozostawionej poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej

BPW.514.10.2019

Wygrana skarga nadzwyczajna RPO w sprawie dwóch różnych orzeczeń spadkowych

Data: 2019-07-16
  • W sprawie, w której były dwa różne orzeczenia spadkowe, Sąd Najwyższy uchylił wyrok późniejszy i umorzył postępowanie. W ten sposób stało się jasne, kto odziedziczył majątek po zmarłej w 1993 r. pani B.
  • Sąd w tej sprawie dzielił spadek dwukrotnie – w 1997 na korzyść córki zmarłej, a w 2003– na rzecz jej i brata. W obu przypadkach inicjatorką postępowania była córka pani B., a za drugim razem sąd założył bez sprawdzenia, że sprawą zajmuje się pierwszy raz.

Skarga nadzwyczajna jest nadzwyczajnym narzędziem prawnym wprowadzonym do ustawy o Sądzie Najwyższym w 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Rzecznik występuje więc ze skargami nadzwyczajnymi, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a nie ma innego sposobu zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej.

Sprawa rozstrzygana 16 lipca (I NSNc 11/19) dotyczyła spadku po pani B., która zmarła w 1994 r. W 1997 r. jej córka przedstawiła w sądzie w S. testament matki i sąd uznał, że to ona dziedziczy po matce, a jej brat – nie. W 2003 r. córka pani B. ponownie wniosła sprawę o spadek po matce. Ten sam sąd - zamiast uznać, że sprawa już została rozstrzygnięta - zabrał się do niej po raz drugi. I tym razem testament pani B. uznał za nieważny i rozdzielił spadek między córkę i syna pani B. Uczestnicy postępowania nie apelowali, w efekcie i to postanowienie się uprawomocniło. Córka pani B. wniosła o wznowienie postępowania, ale jej wniosek został odrzucony w 2017 r.

W tym przypadku także RPO nie ma prawa do wznowienia postępowania (w przeciwieństwie do innej sprawy spadkowej – patrz link poniżej) – jedynym sposobem na rozwikłanie sprzeczności prawnej była skarga nadzwyczajna. Rzecznik złożył ją w lutym 2019 r. wnosząc o uchylenie postanowienia z 2003 r. Nie może być bowiem tak, że córka pani B. - zgodnie z wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej - odziedziczyła zarazem cały majątek matki i tylko jego połowę. Jej brat zaś – nie dostał spadku, a zarazem odziedziczył połowę (po jego śmierci przed problemem, co naprawdę dziedziczą, stanęły też jego dzieci).

W skardze nadzwyczajnej RPO zarzucił sądowi w S.  naruszenie:

  • zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji,
  • prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji,
  • prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji, z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, co nie pozwala na uznanie, iż zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu.

Został w ten sposób stworzony stan niepewności prawnej, w którego ramach uczestnicy postępowań nie mogą legitymować się jednoznacznym i nie budzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Oznacza to pozbawienie ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik Praw Obywatelskich cały czas otrzymuje wnioski o złożenie skargi nadzwyczajnej (choć nie dostał na to dodatkowe zadanie żadnych środków). W 2018 r. wpłynęło takich wniosków 2991– a w 2019 r. – 1500.  Mimo to wszystkie te wnioski RPO rozpatruje. W przypadku stwierdzenia, że nie zachodzą podstawy do skorzystania z tego nadzwyczajnego środka zaskarżenia, kieruje też merytoryczną odpowiedź do wnioskodawców.

Natomiast w sprawach, w których zidentyfikowane zostałyby naruszenia uzasadniające złożenie skargi nadzwyczajnej, RPO obecnie wstrzymuje się z działaniami - do czasu rozstrzygnięcia kwestii prejudycjalnych przedstawionych przez polskie sądy, w tym przez sam Sąd Najwyższy, Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zagadnienia prejudycjalne dotyczą bowiem tak fundamentalnych kwestii jak prawidłowość utworzenia nowych izb w Sądzie Najwyższym (w tym także Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych) oraz prawidłowość powołania sędziów do tych izb.

Rozstrzygniecie tych kwestii przez TSUE będzie miało więc zasadnicze znaczenie z punktu widzenia ważności postępowania przez tymi izbami – a więc także o ważności rozstrzygnięć dotyczących skarg nadzwyczajnych. 

IV.7000.394.2018

Dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe. RPO wniósł o wznowienie postępowania

Data: 2019-07-12
  • Sąd wydał w odstępie 22 lat dwa rozbieżne orzeczenia w sprawie spadkowej
  • W 1995 r. orzekł, że całość spadku należy się jednemu z synów zmarłej. W 2017 r. stwierdził zaś, że spadkobiercami są: mąż kobiety, córka i obaj synowie
  • RPO dostał wniosek o wystąpienie o skargę nadzwyczajną w tej sprawie. Ale wystarczyła skarga o wznowienie postępowania, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika

To kolejna interwencja, którą w interesie obywateli podjął Rzecznik Praw Obywatelskich - wobec naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego przez wydanie sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. W efekcie spadkobiercy nie mogą np. sprzedać majątku.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

W 1995 r. do wydziału cywilnego sądu rejonowego przyszedł syn zmarłej z testamentem, w którym zapisała mu swój majątek. Syn nabył spadek w całości. Rodzina otrzymała postanowienie i nie zareagowała (zmarła miała męża i poza synem, który przyszedł z testamentem, także córkę i syna). Postanowienie uprawomocniło się.

W 2017 r. inni spadkobiercy zgłosili się jednak do sądu, a ten podzielił spadek, nie upewniając się, czy nie było już w tej sprawie postanowienia - najwyraźniej w przekonaniu, że rodzina porządkuje sprawy spadkowe dopiero po latach.

Ponieważ rodzina nie pokazała testamentu, sąd stwierdził nabycie spadku na podstawie ogólnych przepisów o dziedziczeniu. Spadek nabyli mąż, córka i dwaj synowie (po jednej czwartej).

Na to postanowienie nikt z rodziny nie zareagował, minął więc termin apelacji. Ale jedną osobę to postanowienie zaniepokoiło i poszła z tym do prawnika. Ten napisał wniosek o wznowienie postanowienia. Ale już z nim nie zdążył: strona postępowania ma na to tylko trzy miesiące.

Wtedy prawnik w kwietniu 2019 r. złożył wniosek o skargę nadzwyczajną do RPO.

Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

To nowy, szczególny środek zaskarżenia wprowadzony na mocy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Dlatego do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

Rzecznik występuje więc ze skargami nadzwyczajnymi, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a nie ma innego sposobu zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej (dotychczas złożył ich 6). Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach (z 20 lat) ma tylko RPO i Prokurator Generalny. 

Pierwsza skarga nadzwyczajna rozpatrzona przez Sąd Najwyższy 26 marca 2019 r. dotyczyła właśnie podobnej sprawy spadkowej – a media ją nagłośniły.

Ale akurat w  sprawie zgłoszonej w kwietniu 2019 r. skarga nadzwyczajna nie była konieczna. Ponieważ chodzi o rozstrzygnięcie stosunkowo nowe - z 2017 r., Rzecznik może wnieść o wznowienie postępowania. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego ma na to termin trzech miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o podstawie wznowienia.

Skarga na wznowienie postępowania jest zatem w tym przypadku odpowiednim środkiem prawnym, który może wyeliminować postanowienie sądu z 2017 r.

Argumenty RPO

Nieuprawnione przeprowadzenie w 2017 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło też do istotnego naruszenia zasad konstytucyjnych oraz chronionych na gruncie Konstytucji praw przysługujących spadkobiercom.

Wskutek postanowienia z 2017 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłej narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2017 r. przez sąd rejonowy. Powinien był on odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, skoro sprawa dotycząca spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana. 

Wznowienie postępowania daje możliwość naprawienia tego ewidentnego uchybienia sądu. Dlatego Rzecznik wniósł do sądu rejonowego o uchylenie zaskarżonego postanowienia z 6 czerwca 2017 r. i odrzucenie wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

IV.7000.202.2019

RPO zaniepokojony ograniczeniami praw właścicieli zabytków, które mają trafić do rejestru

Data: 2019-06-27
  • Właściciele zabytkowych obiektów skarżą się, że nie mogą prowadzić przy nich żadnych prac w trakcie postępowania o ich wpis do rejestru zabytków
  • RPO ma wątpliwości, bo taki przepis ingeruje nadmiernie w konstytucyjne prawo własności i może nie służyć ochronie zabytków 
  • O swój zabytek właściciel musi bowiem dbać pod sankcją karną. Jak pogodzić z tym zakaz jakichkolwiek prac, np. w celu usunięcia skutków burzy czy wichury?
  • W ocenie Rzecznika dopuszczalne powinny być konieczne prace przy zabytku, pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego 

Skarga dotyczy tzw. ochrony tymczasowej zabytku w czasie trwania postępowania o wpis do rejestru. Zgodnie z nowelizacją ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, która weszła w życie 9 września 2017 r., od  wszczęcia postępowania ws. wpisu do rejestru do dnia, w którym decyzja stanie się ostateczna, przy danym zabytku nie wolno prowadzić prac konserwatorskich, restauratorskich, robót budowlanych oraz innych działań mogących prowadzić do naruszenia substancji lub zmiany wyglądu zabytku. Jak głosiło uzasadnienie projektu noweli, jej celem miało być wyeliminowanie „stosunkowo częstych sytuacji, gdy po wszczęciu postępowania w sprawie wpisania zabytku do rejestru właściciel tego zabytku dokonuje jego zniszczenia”.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma wątpliwości, że zagwarantowanie skutecznej ochrony dóbr kultury, w tym zabytków, jest obowiązkiem władzy publicznej.  Realizacja tego obowiązku nie może jednak odbywać się z naruszeniem Konstytucji, a zwłaszcza nie może stanowić nadmiernej ingerencji w sferę praw człowieka i obywatela, a zwłaszcza prawo własności.

Prawo to nie jest prawem absolutnym i może podlegać ograniczeniom. Ograniczenie własności zabytków znajduje zaś konstytucyjne uzasadnienie. Nie oznacza to jednak dowolności ustawodawcy w sposobie oraz głębokości ograniczenia. Konieczne jest w tym przypadku wyważenie praw właścicieli oraz przede wszystkim interesu publicznego. 

Dlatego dopuszczalność zabezpieczenia zabytków na czas postępowania o wpis co do zasady nie budzi wątpliwości Rzecznika. Jest on zaś zaniepokojony sposobem i zakresem ingerencji ustawodawcy.

Niejasność zakresu zakazu prowadzenia prac

Zasadniczą kwestią jest określenie zakresu prac, których właściciel lub posiadacz zabytku nie może podejmować w trakcie postępowania. Powstaje pytanie, czy zakaz obejmuje wszystkie prace, czy też można wskazać takie, które można by prowadzić.

Nieuzasadnione wydaje się wprowadzenie całkowitego zakazu prowadzenia prac konserwatorskich oraz restauratorskich. Wstrzymanie prac konserwatorskich -zapobiegających destrukcji zabytku - wydaje się bowiem sprzeczne z ciążącym na właścicielu obowiązkiem opieki nad zabytkiem. Jeśli nie zabezpieczył go w należyty sposób przed uszkodzeniem czy zniszczeniem podlega karze aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny. W przypadku zniszczenia lub uszkodzenia zabytku grozi zaś kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Zakaz prowadzenia wszelkich prac w czasie trwania postępowania o wpis z jednej strony uniemożliwia bowiem właścicielowi lub posiadaczowi realizację obowiązku dbania o zabytek, z drugiej zaś naraża go na sankcje w przypadku niezabezpieczenia czy zniszczenia zabytku. Nie jest zatem jasne i jednoznaczne, czy na gruncie tego zakazu można podejmować jakiekolwiek prace, w jakim trybie powinno to się zgłaszać i na podstawie jakich pozwoleń.

Może to powodować niepewność właściciela co do dopuszczalności podjęcia określonych prac i ich zakresu. Wydaje się, że to praktyka stosowania zakazu może przesądzić o jego treści. Może to jednak prowadzić również do sytuacji, w których w takich samych stanach faktycznych zapadać będą różne decyzje. Wydaje się to trudne do pogodzenia z zasadą zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Nadmierna ingerencja w prawo własności właściciela zabytku

Ustawa o ochronie zabytków przewiduje różne formy ochrony zabytków nieruchomych. To ma zaś wpływ na zakres praw i obowiązków właścicieli. Wpis do rejestru stanowi wyjątkowo rygorystyczną formę ochrony i z tego właśnie powodu dużo silniej wkracza w prawo własności i ogranicza je. Świadczy o tym m.in. fakt, że wpisanie zabytku ujawnia się w księdze wieczystej nieruchomości. Właściciel ma zaś obowiązek uzyskania pozwolenia konserwatora zabytków m.in. na prowadzenie prac konserwatorskich, restauratorskich lub robót budowlanych.

W przeciwieństwie do ochrony wynikającej z wpisu do rejestru, co wymaga decyzji administracyjnej, objęcie zabytku ochroną tymczasową następuje z mocy prawa wraz z wszczęciem postępowania w sprawie wpisu. W praktyce wydaje się jednak, że przyjęta regulacja prowadzi do sytuacji, w której zabytek w czasie trwania postępowania o wpis do rejestru objęty jest ochroną która ma de facto bardziej rygorystyczny charakter niż ochrona obiektów już wpisanych do rejestru.

W przypadku bowiem zabytku wpisanego do rejestru właściciel może – za pozwoleniem konserwatora - prowadzić prace konserwatorskie, restauratorskie, roboty budowlane lub podejmować inne działania, które mogłyby prowadzić do naruszenia substancji lub zmiany wyglądu zabytku. W czasie postępowania w sprawie wpisu możliwość taka - jak się wydaje - jest wykluczona.

Tymczasem obowiązek zabezpieczenia i utrzymania zabytku w jak najlepszym stanie nie jest związany z decyzją o wpisie do rejestru i spoczywa na jego dysponencie także w czasie trwania postępowania o wpis. A pogorszenie stanu zabytku może nastąpić nagle, na skutek chociażby nagłych zdarzeń atmosferycznych. Zerwanie np. części dachu przez wiatr, może wiązać się z koniecznością podjęcia stosownych działań, które niewątpliwie będą wiązały się z substancją zabytku – wskazuje RPO.

Dolegliwość zakazu prowadzenia prac może się zwiększyć wraz przedłużającym się postępowaniem o wpis. Z uwagi na skomplikowany charakter oraz konieczność gromadzenia i analizowania dokumentacji może to trwać nawet kilka lat.

- Wydaje się, iż wprowadzenie ochrony tymczasowej, gdy organ ma pewność, że właściciel nie może w stosunku do zabytku podjąć de facto jakichkolwiek działań, może wpłynąć na wydłużenie postępowań – uważa Rzecznik. Tym bardziej zasadne wydaje się istnienie mechanizmu, który pozwalałby na podejmowanie określonych, koniecznych prac, oczywiście pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego.

Brak rozwiązań prawnych, które mogłyby uzupełniać mechanizm ochrony tymczasowej, powoduje, że właściciel nie ma możliwości wystąpienia o przeprowadzenie koniecznych prac. Tym samym zostaje on w rzeczywistości pozbawiony możliwości decydowania o swojej własności  i dysponowania nią do czasu wydania ostatecznej decyzji co do wpisu.

W ocenie Rzecznika zakaz prowadzenia prac przy zabytku, nie przewidujący wyjątków bądź procedury w ramach której możliwe byłyby - pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego - zastosowanie określonych wyłączeń,  stanowi zatem nadmierną ingerencję w prawo własności.

O stanowisko w tej sprawie Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego. Jeśli podzieliłby on zaprezentowaną argumentację, Rzecznik poprosił o rozważenie prac nad nowelizacją ustawy o ochronie zabytków - aby ochronić prawa właścicieli nieruchomości, w stosunku do których wszczęto postępowanie w sprawie wpisu do rejestru zabytków.

IV.7002.11.2018

WSA: repatriacja właściciela mienia zabużańskiego po 1945 r. to nie warunek prawa do rekompensaty

Data: 2019-06-26
  • Powrót właściciela nieruchomości zabużańskiej po 1945 r. do Polski nie jest ustawową przesłanką prawa do rekompensaty od Skarbu Państwa za takie mienie
  • Orzekł tak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który uchylił odmowę rekompensaty dla spadkobierców pana Feliksa za jego dom w Wilnie 
  • Odmowę uzasadniono tym, że po 1945 r. nie repatriował się on do Polski. A pan Feliks nawet nie mógł tego uczynić, gdyż w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • RPO wskazywał,  że z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości do Polski

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA.

Argumenty RPO

Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił przyłączyć się do tego postępowania. Wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed końcem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

W uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

Orzeczenie WSA

26 czerwca 2019 r. WSA (sygn. akt I SA/Wa 583/19) uchylił obie zaskarżone decyzje i zwrócił sprawę Wojewodzie Mazowieckiemu.

W ustnych motywach orzeczenia sąd zwrócił uwagę na pozaustawowy charakter przesłanki repatriacji właściciela nieruchomości. Ponadto wskazał, że organy orzekły rozbieżnie co do części tego samego majątku tej samej osoby.

Orzeczenie jest nieprawomocne.

IV.7003.16.2019

Odmówiono im rekompensaty za mienie zabużańskie. Rzecznik wspiera ich przed sądem

Data: 2019-06-24
  • Spadkobiercom pana Feliksa odmówiono rekompensaty za tzw. mienie zabużańskie - dom w Wilnie. Bo po 1945 r. nie repatriował się on do Polski
  • Pan Feliks nie był w stanie tego uczynić, gdyż  w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • Tymczasem z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości po 1945 r. do Polski
  • Odmowa była wyjątkowo krzywdząca, zwłaszcza że spadkobiercy pana Feliksa uzyskali rekompensatę za inne utracone mienie - majątek ziemski niedaleko Wilna
  • ROZPRAWA PRZED WSA - 26 czerwca

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do skargi spadkobierców pana Feliksa, złożonej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na odmowę potwierdzenia prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Rzecznik wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA. Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, RPO postanowił się do niej przyłączyć.

Argumenty RPO

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Nie ulega wątpliwości, że pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed zakończeniem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Z kolei działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

Rzecznik przypomniał, że w uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej innego majątku będącego jego własnością – majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

WSA zaplanował rozprawę w tej sprawie na 26 czerwca 2019 r. (sygn. akt I SA/Wa 583/19) o godz. 9.20 w sali A.

IV.7003.16.2019

Sprawa nieruchomości, nad którą biegnie linia elektroenergetyczna. NSA oddalił skargę kasacyjną Rzecznika

Data: 2019-05-29
  • Przez nieruchomości mieszkańców Suwalszczyzny przeszła napowietrzna linia elektroenergetyczna wysokiego napięcia. Obniża to wartość działek, co właścicielom daje prawo do stosownego odszkodowania od państwa
  • Obywatele kwestionują wyliczone kwoty odszkodowania. Na rzecz jednej z właścicielek RPO złożył skargę kasacyjną, którą 29 maja 2019 r. oddalił Naczelny Sąd Administracyjny
  • Problemem w tych sprawach jest fikcyjność oceny przez właściwego starostę i wojewodę operatu szacunkowego sporządzanego przez rzeczoznawcę
  • Odszkodowanie ustalone na podstawie operatu nie uwzględnia bowiem wszystkich czynników wpływających na obniżenie wartości nieruchomości spowodowanych budową linii

Obywatele starają się zrównoważyć spadek wartości swych nieruchomości, nad którymi przeszła dwutorowa linia elektroenergetyczna Ełk-Granica RP najwyższych napięć (2 x 400 kV). Kluczowym dowodem w sprawach administracyjnych o odszkodowania za takie ograniczenie korzystania z nieruchomości jest operat szacunkowy sporządzany przez rzeczoznawcę. Poważnym problemem jest fikcyjność oceny operatu przez właściwego starostę i wojewodę.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w czterech sprawach osób, którym ustalono odszkodowanie z tego tytułu. Ich wysokość kwestionują oni jako błędną. Sprawy te są tożsame pod względem stanu faktycznego.

29 maja 2019 r. NSA rozpoznał pierwszą z tych spraw i oddalił skargę kasacyjną Rzecznika. Sąd nie podzielił jego stanowiska, że odszkodowanie ustalono na podstawie operatu, który nie uwzględnia wszystkich czynników powodujących obniżenie wartości nieruchomości.

RPO zarzucał wyrokowi sądu I instancji (który nie uwzględnił skargi obywatelki), że nie wyjaśnił, w jaki sposób rzeczoznawca uwzględnił w operacie szacunkowym wytyczne par. 43 ust. 3 rozporządzenia Rady Ministrów z 2004 r. w sprawie wyceny nieruchomości i sporządzania operatu szacunkowego.

WSA w jednej ze spraw po stronie obywateli

W innej tego typu sprawie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku (sygn. II SA/Bk 98/17) w listopadzie 2017 r. zastosował argumentację RPO i uchylił decyzję o odszkodowaniu.

Według sądu odszkodowanie oparto na materiale dowodowym, który budzi istotne wątpliwości co do wiarygodności. Sposób sporządzenia operatu przez biegłą odbiegał od zasad rozporządzenia Rady Ministrów. Pomijał bowiem wymagane przesłanki ustalenia odszkodowania – jak zmiana warunków korzystania z nieruchomości czy zmiana jej przydatności użytkowej. Ani operat, ani wydane decyzje administracyjne nie analizowały wpływu inwestycji na dotychczasowy sposób korzystania z tej nieruchomości rolnej. Mimo to organy administracji  (starosta i wojewoda) nie zakwestionowały operatu i na nim oparły swe rozstrzygnięcia. WSA uznał to za naruszenie Kodeksu postępowania administracyjnego, nakazując ponowne zbadanie sprawy.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. złożyły skargę kasacyjną do NSA; oczekuje ona na rozpoznanie. RPO wniósł o oddalenie tej skargi.

Argumentacja RPO 

W tych sprawach Rzecznik podkreśla błędną wykładnię rozporządzenia Rady Ministrów z 2004 r przez organy administracji, zgodnie z którą możliwe jest arbitralne pominięcie wytycznych ustalenia wysokości odszkodowania. Zdaniem RPO organy administracji nie oceniły pominięcia w operacie skutków wpływu linii na zmianę warunków korzystania z nieruchomości, czy zmianę jej przydatności użytkowej - ograniczając się do ogólnikowych stwierdzeń wskazujących na dopuszczalność jej dalszego rolniczego użytkowania.

Aby skutecznie zakwestionować prawidłowość operatu, obywatel jest zmuszony uzyskać pozaprocesową i kosztowną ekspertyzę – argumentuje RPO. Ze względu na jej pozaprocesowy charakter, nie można uzyskać zwolnienia od kosztów jej ponoszenia ani rozliczyć ich w ramach postępowania administracyjnego. A to jest niezgodne z podstawowymi zasadami postępowania administracyjnego. To organy mają bowiem obowiązek zebrać pełny materiał dowodowy i dokonać jego wszechstronnej oceny. Koszty czynności niezbędnych do załatwienia sprawy obciążają zaś organ prowadzący postępowanie.

Zdaniem RPO w wyroku z listopada 2017 r. WSA słusznie odwołał się do rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych. Zakazuje ono sytuowania stanowisk pracy bezpośrednio pod napowietrznymi liniami elektroenergetycznymi lub w odległości liczonej w poziomie od skrajnych przewodów, mniejszej niż 30 m w przypadku linii o napięciu znamionowym powyżej 110 kV. Ta norma, która ma chronić zdrowie osób wykonujących pracę w zasięgu oddziaływania linii przesyłowej, niewątpliwie jest przesłanką świadczącą o zmianie warunków korzystania z nieruchomości oraz zmianie jej przydatności użytkowej.

Ponadto Rzecznik wskazuje, że pomijanie wytycznych ustalenia wysokości odszkodowania nie jest możliwe w świetle norm ustanawiających ochronę prawa własności w Konstytucji, Karcie Praw Podstawowych i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

IV.7006.247.2015

Aby adoptowane dziecko nie dziedziczyło długów biologicznego ojca. Druga skarga nadzwyczajna RPO - uwzględniona

Data: 2019-05-22
  • Aby adoptowane dziecko nie odziedziczyło długów po zmarłym biologicznym ojcu, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Sądu Najwyższego swoją drugą skargę nadzwyczajną 
  • Chodzi o decyzję sądu, który uznał, że dziecko nie jest spadkobiercą biologicznego ojca, a zatem rodzice adopcyjni nie mogą w jego imieniu odrzucić spadku
  • Tymczasem inny sąd zgodnie z prawem uznał to dziecko w sprawie spadkowej za pełnoprawnego spadkobiercę. Zdaniem RPO pierwszy sąd się pomylił
  • Sąd Najwyższy uwzględnił skargę Rzecznika i zgodnie z nią uchylił orzeczenie Sądu Rejonowego w O., któremu zwrócił sprawę

Rodzina adoptowała dziewczynkę, chcąc zapewnić jej lepszą przyszłość. Pomyłka sądu mogłaby jednak zaważyć na jej dalszych losach. Sąd uznał, że dziecko nie musi zrzec się spadku (długu) po biologicznym ojcu, bo ma nowych rodziców. Tymczasem proces adopcyjny w momencie śmierci ojca się jeszcze nie zakończył. Teraz już nie ma możliwości zrzeczenia się spadku, bo rodzice adopcyjni nie zakwestionowali decyzji sądu. Nie podejrzewali, że jest błędna. Nie było innego sposobu prawnego, by to naprawić niż skarga nadzwyczajna.

Historia sprawy

W sprawie, której dotyczy skarga, orzeczenie sądu rejonowego o adopcji dziecka stało się prawomocne w grudniu 2013 r. Biologiczny ojciec zmarł zaś pół roku wcześniej, w maju 2013 r.

Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, adoptowane dziecko nie dziedziczy po biologicznych rodzicach, jeśli w chwili tzw. otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy)  orzeczenie o adopcji było już prawomocne. Tu tak nie było.

O tym, czy się chce przyjąć spadek, decydował jeden sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania dziewczynki), a o podziale spadku - drugi sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania biologicznego ojca). Są odległe prawie o 300 km.

Sąd, przed którym toczyło się postępowanie spadkowe po zmarłym, wezwał do udziału w sprawie jego dzieci, w tym także dziewczynkę. W związku z tym matka adopcyjna złożyła w jej imieniu (ale w  innym sądzie, bo mieszkała w innej miejscowości) oświadczenie o odrzuceniu spadku. W ten sposób dziecko nie dziedziczyłoby długów biologicznego ojca. Ale 5 października 2017 r. ten sąd rejonowy oddalił wniosek jako bezprzedmiotowy. Przyjął, że dziecko przysposobione już po śmierci rodzica naturalnego nie jest jego spadkobiercą i nie rozpoznał sprawy merytorycznie (nie zauważył, że zmarły w chwili śmierci był według prawa ojcem tego dziecka). Orzeczenie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

Tymczasem w marcu 2018 r. sąd prowadzący postępowanie spadkowe po zmarłym stwierdził, że spadek z dobrodziejstwem inwentarza nabyło - po połowie - dwoje jego dzieci (w tym i dziewczynka). Niestety jest to decyzja prawidłowa – rzeczywiście, w chwili śmierci nie istniały jeszcze prawomocne orzeczenia o adopcji.

W chwili złożenia skargi nadzwyczajnej orzeczenie to nie było jeszcze prawomocne, zostało zaskarżone przez przedstawicieli ustawowych obojga dzieci. Jeżeli nie wyjaśni się sprawa odrzucenia spadku, do dziecka może przyjść komornik.

Skarga nadzwyczajna RPO

Z punktu widzenia zasad demokratycznego państwa prawnego nie do pogodzenia byłoby jednoczesne funkcjonowanie prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku przez małoletnią i oświadczenia o odrzuceniu spadku złożonego w jej imieniu przez przedstawicieli ustawowych - uznał RPO.

Dlatego złożył skargę nadzwyczajną na decyzję sądu z 5 października 2017 r. Adam Bodnar zaskarżył ją jako rażąco sprzeczną z prawem. Wniósł, aby SN zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia Sądowi Rejonowemu w O.

Zarazem Rzecznik wniósł do właściwego sądu o wstrzymanie skuteczności postanowienia z 5 października 2017 r. o bezpodstawności wniosku o odrzucenie spadku. W ocenie RPO jest to konieczne, by zapewnić dziecku ochronę przed niepowetowaną szkodą.

Jeśli to postanowienie zostałoby wstrzymane, Sąd Okręgowy dostałby realną szansę na odroczenie rozpoznania apelacji w sprawie o nabycie spadku (gdyby bowiem sąd prawomocnie uznał dziewczynkę za spadkobierczynię, byłoby bardzo trudno ustrzec dziecko przed komornikiem, nawet jeśli potem dowiodłoby się błędu sądu rejonowego w sprawie odrzucenia spadku).

RPO wskazuje, że w decyzji z 5 października 2017 r. sąd pominął, iż śmierć biologicznego ojca nastąpiła przed uprawomocnieniem się postanowienia o przysposobieniu, a nawet jeszcze przed wszczęciem postępowania adopcyjnego.

- Uchybienie prawu ma charakter oczywisty i bezsporny. Nie jest ono wynikiem odmiennej wykładni, konsekwencją wyboru jednej z możliwych do przyjęcia interpretacji, lecz ewidentnym błędem sądu - napisał Adam Bodnar w skardze nadzwyczajnej. Sąd w sposób oczywisty przeoczył bowiem podstawową zasadę prawa spadkowego, że skutek dziedziczenia następuje z mocy prawa, a o porządku dziedziczenia decyduje stan prawny w dacie śmierci spadkodawcy.

Sąd zawiódł zaufanie rodziców dziecka

Według Rzecznika postanowienie z 5 października 2017 r. naruszyło konstytucyjną zasadę zaufania do państwa, wywodzoną z art. 2 Konstytucji oraz prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych, gwarantowanego przez art. 64 ust. 2 Konstytucji. 

Skoro sąd stwierdził, że dziecko nie dziedziczy po biologicznym ojcu, przedstawiciele ustawowi małoletniej nabrali przekonania, że nie będzie ona wchodziła do kręgu spadkobierców - podkreśla Rzecznik. Nie zaskarżyli oni orzeczenia, bo mimo negatywnego rozstrzygnięcia, argumentacja leżąca u jego podstaw wskazywała, że nie jest ono niekorzystne dla ich córki. Zaufali zatem decyzji sądu, co doprowadziło do naruszenia ich zaufania do działań organów władzy państwowej i stanowionego przez nie prawa.

Uwagi sądu nie zwróciła nawet okoliczność, że wszyscy najbliżsi zmarłego, pozostający z nim - w przeciwieństwie do małoletniej - w bezpośredniej styczności, spadek odrzucili. Sąd zaniechał zaś oceny, czy wnioskowana czynność jest zgodna z dobrem małoletniej.

Orzeczenie SN

22 maja 2019 r. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN uwzględniła skargę RPO (sygn. akt I NSNc 3/19). Rozstrzygnięcie zapadło na posiedzeniu w składzie dwojga sędziów i ławnika.

To druga skarga nadzwyczajna RPO uwzględniona przez Sąd Najwyższy. Pierwsza dotyczyła błędu sądu w sprawie spadkowej.

IV.7000.184.2018

Samowolnie użytkował państwową rolę, ale jej sobie nie przywłaszczył. SN uznał kasację Rzecznika

Data: 2019-05-22
  • Obywatel, który samowolnie użytkował działkę rolną Skarbu Państwa, został prawomocnie skazany za przywłaszczenie majątkowego prawa do niej
  • Według RPO zamiarem skazanego nie było przejęcie praw do działki, ale uzyskanie dotacji unijnej (do czego nie trzeba mieć tytułu prawnego do gruntu) oraz zebranie plonów
  • W tej sprawie można zatem mówić o bezumownym korzystaniu z cudzej nieruchomości, co uzasadnia roszczenia jej właściciela w trybie cywilnym
  • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i uniewinnił skazanego wobec braku znamion zarzucanego mu przestępstwa  

S.K. przez kilka lat samowolnie użytkował działkę rolną Skarbu Państwa o powierzchni 61 ha. Zaorał ją i zasiał gryką. Wyrządził tym Agencji Nieruchomości Rolnych szkodę w wysokości 21 tys. zł. Prokuratura oskarżyła go o przestępstwo z art. 284 § 1 Kodeksu karnego. Za przywłaszczenie prawa majątkowego przewiduje on karę do 3 lat więzienia.

Skazany za przywłaszczenie praw do państwowej działki

W 2017 r. sąd rejonowy uznał, że oskarżony wyczerpał ustawowe znamiona czynu z art. 284 Kk przez przywłaszczenie sobie prawa użytkowania działki rolnej. Skazał go na 7200 zł grzywny, obciążył go też kosztami procesu.

Według sądu przywłaszczyć prawo majątkowe można postępując tak, jak gdyby ono sprawcy przysługiwało. Oskarżony nie tylko bowiem użytkował działkę bez zgody właściciela, ale podpisał też umowę oddania jej byłej żonie w dzierżawę. Sąd uznał, że dowodzi to zamiaru oskarżonego włączenia prawa użytkowania tego gruntu do swego majątku.

Sąd podkreślił, że ma świadomość nagminności takich zachowań wobec gruntów Skarbu Państwa i ich związku z wykorzystywaniem przez rolników regulacji prawnych dotyczących dopłat unijnych, których pozyskanie nie wymaga od beneficjenta wskazania tytułu prawnego do gruntu.

Wyrok I instancji prawomocnie utrzymał sąd okręgowy.

Argumenty kasacji RPO

Kasację od tego wyroku złożył RPO, zarzucając mu rażące naruszenie prawa materialnego przez uznanie S.K. za winnego, mimo braku w jego działaniu znamion przestępstwa z art. 284 Kk. Wniósł o uchylenie obu wyroków i uniewinnienie S.K. od popełnienia przypisanego mu czynu.

Według Rzecznika rozumowanie obu sądów co do motywacji oskarżonego i sposobu jego działania było błędne, w efekcie czego zaakceptowały one niewłaściwą kwalifikację z art. 284 Kk. Tymczasem celem S.K. nie było dążenie do definitywnego przejęcia cudzego prawa majątkowego. Tezę tę potwierdza skorzystanie z niego dla otrzymania dotacji unijnych i związana z tym powszechność zjawiska „piractwa rolnego”. Metodą na pozyskanie dotacji było także zawarcie przez oskarżonego fikcyjnej umowy dzierżawy z byłą żoną.

RPO podkreślił, że S.K. bezsprzecznie wkroczył w sferę uprawnień właścicielskich. Nie sposób jednak przypisać mu dążenia do pozbawienia właściciela faktycznej możliwości dysponowania nieruchomością. Oskarżonemu nie przyświecał ani cel zerwania więzi pokrzywdzonego z nieruchomością i postępowania z nią, jak z własną, ani zamiar trwałego włączenia cudzego prawa majątkowego do swego majątku. Właściciel miał zaś uprawnienie do przejęcia nieruchomości, choć z uwagi na chęć uniknięcia konieczności rozliczenia nakładów oraz szczupłe zasoby oddziału terenowego ANR stało się to dopiero po zbiorach w 2013 r.

Sąd nie wziął też pod uwagę, że przy przestępstwie z art. 284 Kk cel sprawcy sprowadza się do nieodwracalnego pozbawienia właściciela składnika majątku bądź prawa majątkowego i uczynienia z niego swojej własności.

W piśmiennictwie przyjmuje się, że działanie sprawcy z zamiarem obejmującym jedynie bezprawne skorzystanie z prawa majątkowego - bez dążenia do definitywnego przejęcia go - nie spełnia przesłanki czynu z art. 284 § 1 Kk. S.K. był jedynie posiadaczem „w złej wierze”, co nie może stanowić przedmiotu przywłaszczenia z art. 284 Kk, ponieważ nie jest podmiotowym prawem majątkowym, ale stanem faktycznym.

Celem europejskiej wspólnej polityki rolnej jest co do zasady wspieranie osób faktycznie gospodarujących na nieruchomościach rolnych. Pomoc jest przyznawana niezależnie, czy ubiegający się o dopłaty jest legalnym posiadaczem gruntu. Decydujące jest faktyczne użytkowanie działki rolnej, a nie przysługujący do niej tytuł prawny.

Ocena działań oskarżonego prowadzi zatem do wniosku że ma ono charakter cywilnoprawny i jest bezumownym użytkowaniem nieruchomości. Przyznanie płatności nie ogranicza przecież właściciela w dochodzeniu ochrony swych praw np. na drodze powództwa windykacyjnego przeciw użytkownikowi gruntu. A osoba władająca nieruchomością wchodzącą w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa bez tytułu prawnego jest zobowiązana do zapłaty Krajowemu Ośrodkowi Wsparcia Rolnictwa wynagrodzenia za korzystanie z tej nieruchomości w wysokości pięciokrotności wywoławczej wysokości czynszu, który byłby należny, gdyby działka była przedmiotem umowy dzierżawy po przeprowadzeniu przetargu.

22 maja 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt V KK 222/18) zgodnie z wnioskiem kasacji RPO uchylił zaskarżone wyroki i uniewinnił S.K.  

II.511.758.2017

Spotkanie regionalne RPO w Elblągu

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w sali elbląskiego ratusza wzięło udział ponad 60 osób.

O sprawności działania urzędu RPO

- Mówił Pan o tym, jakie są sukcesy urzędu - ja powiem, co robi źle. Głównym problemem jest szybkość – prosiłem o kasacje nadzwyczajną w 2008 roku – czekałem bardzo długo. Czy czas działania w tych sprawach skrócił się podczas Pana kadencji?

RPO: Nie pamiętam, jak było w 2008 roku, ale ten czas jest niestety długi. Pomimo moich licznych zabiegów, żeby dostać dodatkowe etaty, które pomogłyby w przyspieszeniu prac, nie dostałem na to środków. Mimo to, składamy około 60 kasacji rocznie. Mogę jedynie nagłaśniać te sukcesy, którzy mają moi pracownicy. Wielu osobom udało nam się jednak pomóc. Pracuję ciągle tym samym zespołem prawników. Co roku w parlamencie wnioskuję o pieniądze o dodatkowe etaty, nie tylko w zespole kasacyjnym, ale także w dziale, który od niedawna zajmuje się wnioskami o skargi nadzwyczajne.

O odpowiedzialności sędziów za wyroki

- Miałem sprawę przed SN, orzeczenie było druzgocące, na podstawie przepisów nieistniejących. Ten sędzia jest członkiem wojewódzkiej komisji wyborczej. Nie mam zaufania do takiej struktury wyborczej. Co zrobić, żeby sędziowie, którzy zostali negatywnie ocenieni, nie pełnili swojej roli?

RPO: W kwestii związanych z odpowiedzialnością sędziów – tak długo, jak sędzia nie popełnia przestępstwa, może się mylić orzekając. Może nam się wydawać, że sędzia popełnił błąd, ponieważ oceniamy działalność sędziego na podstawie faktów, które zdarzyły się później – w sprawie Tomasza Komendy sędzia, który go skazał mówił, że w tym momencie na takich samych dowodach orzekłby tak samo – wtedy dowody jasno wskazywały na winę. Należy dbać o sprawność postępowania, żeby błędów było jak najmniej.

O fukcjonowaniu lokalnego stowarzyszenia

Problemem są stosunki między mną a jedym z lokalnych stowarzyszeń – krytykuję sposób ich działania. Moim zdaniem uchwała stowarzyszenia narusza działanie ustawy o organizacji pożytku publicznego. Czy można coś z tym zrobić?

RPO: Rozumiem, że Pan się jeszcze do nas nie zwrócił? RPO reaguje w sytuacji konfliktu jednostki z władzą publiczną. Pytanie, czy możemy to stowarzyszenie za organ publiczny, wydaje mi się, że nie.

- Chciałbym mieć taki przepis, że skoro uchwała mi się nie podoba, to chciałbym poprosić sąd o zmianę takiego prawa -kontynuuje Pan

RPO: W takich relacjach ustawodawca nie przewidział nic innego od czasu Kodeksu Napoleona, niż powództwo cywilne.

O pospiesznym uchwalaniu prawa

- Cztery dni temu usłyszałem, że prezes rządzącej partii powiedział, że nie jest to problemem stanowienie prawa w ciągu kilku dni. Mamy w tej kwestii bałagan. Dotychczas był pewien określony tryb. Jeszcze jako działacz związkowy, chciałem aby projekty poselskie również były uchwalane w trybie, w jakim uchwalane są projekty rządowe. Ta inicjatywa upadła. Rozumiem, że Pana rolą jest obrona praw obywatelskich. Tryb legislacji jest dla mnie nie do przyjęcia. Oczekuję od Pana, aby publicznie zajął Pan stanowisko na ten temat. Aby w biurze można było pezygotować projekt, który by to usprawnił. – powiedział uczestnik spotkania.

RPO: Tą sprawą w biurze nie zajmowaliśmy się dostatecznie wnikliwie. Tu nie tylko chodzi o tryb legislacyjny i tę furtkę, o której Pan powiedział, ale to co się w parlamencie dzieje – skrócony czas na debatę, uchwalanie zmian wjeden dzień. Na tle Sejmu, prace Senatu wydaj się wypadać lepiej. Tam udało się zachować pewien poziom dyskusji. To kwestia kultury prawnej oraz tego, jak marszałek widzi swoją rolę – jako polityka czy niezależnego arbitra, który dba o dobro społeczne. Warto też zwrócić uwagę na element czytań projektów ustaw - są one po to, aby za każdym razem przemyśleć, czego dotyczą przepisy, aby wyeliminować błędy.

O prawie do sądu

- Chodzi o zwolnienie z kosztów sądowych dla podmiotów z trudnościami finansowymi. Znam wniosek, w którym pewna spółka prosi o zwolnienie z opłat udowadniając, że nie prowadzi działalności i nie ma środków na pokrycie opłat sdowych. Sąd się do tego nie przychyla i prosi o informację o finansach, których przecież nie ma. Uzasadnienia są absurdalne, a sądy interpretują prawo dowolnie. Co taki podmiot może zrobić, kiedy rzeczywiście jego sytuacja jest ciężka?

RPO: Uzasadnienie jest pewnie szablonowe. Sąd w takiej sytuacji powinien wiedzieć, że nie powinien pytać o dokumenty, które nie istnieją. Jeśli sprawa przeszła już przez II instancję może Pan zaskarżyć sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kreutz przeciwko Polsce i innych trybunał stwierdzał, że takie sprawy naruszają art. 6 Konwencji, czyli prawo do sądu i przyznawał zadośćuczynienie. Takie orzeczenia czasem dają możliwość wznawiania postępowania. Proszę przekazać tę sprawę do nas. Zastanowimy się, jak będzie można systemowo takie sprawy rozwiązać. Porozmawiam z Krajową Izbą Radców Prawnych i adwokaturą.

O prawach osób z niepełnosprawnościami

System orzecznictwa o niepełnosprawności. Mamy do czynienia z podwójnym systemem: zusowskim - rentowym i tym powoływanym przez powiatowe zespoły. Powstaje paradoks, gdyż po orzekaniu o niezdolności do pracy w ramach jednego systemu, dostajemy dotację z PFRON w ramach drugiego na aktywizację zawodową. Co można z tym zrobić?

RPO: Ma pani rację, że należy coś z tym zrobić. Najlepszy czas na to był po proteście osób niepełnosprawnościami. Należy pamiętać, że do tego systemu dochodzi także orzekanie KRUSu. Rząd podjął działania w tym zakresie. Powstała komisja, która pracowała nad reformą orzekania. Prace trwały, ale nic z tego nie wyszło – chodziło o koszty i to, że rząd nie chciał działać w tym zakresie w roku wyborczym. Przygotowaliśmy raport, który pokazuje co z zapowiedzi zostało zrealizowane. Mam nadzieję, że projekt „Dostępność +” pomoże rozwiązać pewne problemy.

O reprezentowaniu pokrzywdzonych przed sądami

Styk działania pro bono i sądów administracyjnych. Od pół roku walczę pro bono o właściwy budżet dla domu pomocy społecznej. Po pokryciu kosztów w sprawie okazało się, że nie jestem uprawniony do występowania w sprawie, bo nie wykazałem osobistego interesu prawnego – stanąłem pod ścianą. Mogę wnieść do RPO skargę, ale nie wiem, co skarżyć. Sprawa stanęła w punkcie beznadziejnym. Najłatwiej oszczędzać na tych, którzy się o to nie upomną – osobach starszych i niepełnosprawnych.

RPO: Ustawa o RPO daje możliwość skarżenia prawa miejscowego w sposób bezpośredni. Skarżymy uchwały dotyczące spraw płatnego parkowania, czy innych, w których protestowali obywatele. Być może jest to przestrzeń do naszej interwencji.

O problemach przy kontrolach skarbowych

Kontrolą skarbową zarządza naczelnik urzędu skarbowego. Załóżmy, że w czasie kontroli dochodzi do naruszenia prawa przez kontrolujących. Naczelnik Urzędu Skarbowego nie jest pracodawcą kontrolujących mimo, że wydał upoważnienie, tylko dyrektor Izby Skarbowej. Powstaje w takiej sytuacji problem dwuinstancyjności. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w takiej sytuacji rozstrzyga także w swojej sprawie. Jeżeli jest zalecenie pokontrolne – taka dwuinstancyjność jest pozorna.

RPO: Trzeba sprawdzić, jak to wygląda w Najwyższej Izbie Kontroli – ona też ma zalecenia pokontrolne. To, czego nie mamy, a co by się przydało to rzecznik praw podatnika – instytucja działająca podobnie do rzecznika praw konsumenta. Będziemy zastanawiali się, co z tym zrobić.  

O problemach powiatowego rzecznika praw konsumenta

Jestem elbląskim rzecznikiem praw konsumenta i chciałbym podnieść problem ochrony osób starszych przy zawieraniu umów poza lokalem przedsiębiorstwa. Większość spraw odstąpienia od takich umów dotyczy osób starszych. Niieuczciwi przedsiębiorcy wyspecjalizowali się w poszukiwaniu osób niepełnosprawnych, starszych i to do nich skierowana jest ich oferta. Czy może Pan w tym jakoś pomóc?

RPO: Na wstępie zapytam, ilu Pan ma pracowników ? - Jestem sam – Powinien mieć Pan co najmniej dwóch współpracnikow – tak ważne są Pana zadania. Problem jest nam znany. Istnieją dwa rozwiązania – wydłużanie okresu odstąpienia od umowy – kwestia nagrywania – wydłużenie okresu archiwizacji nagrań.

- Nie mam na myśli dużych przedsiębiorców. Myślałem o tych spotkaniach, które dzieją się w salach zamkniętych. -

RPO: Rozmawiamy o tym zawsze kiedy jesteśmy na spotkaniach z Uniwersytetami Trzeciego Wieku. Najważniejsza rzecz to walka o uświadomienie konsumentów – osób starszych. Porozumienie między rzecznikiem praw konsumenta, lokalnymi radcami i adwokatami a UTW mogłoby być przydatne w odpowiednim wyszkoleniu seniorów. Myślę, że rzeczywiście legislacyjnie należy się zastanowić, jak to prawo zmienić.

O nierzetelnym reprezentowaniu klienta przed sądem

Przegrałem sprawę w sądach polskich – wysłałem dokumenty do Strasburga – dał mi symboliczne odszkodowanie – adwokat nie działał na moją korzyść. Zwróciłem się do RPO z prośbą o skargę nadzwyczajną. Chciałbym poznać opinię pana rzecznika. Sprawa dotyczyła kradzieży praw autorskich – młody student jako mój asystent wykradł moje prace. W opinii uniwersytetu – moje prawa autorskie są własnością uczelni – uczelnia przejęła całą moją pracę.

RPO: Podobne sprawy były już rozstrzygane przez trybunał w Strasburgu (Staroszczyk vs Polska).  Adwokat powinien przygotować sprawę w takim terminie, żeby mógł Pan się przygotować do rozprawy. Proszę mi dać szansę spojrzeć jeszcze raz na tę sprawę. Być może skarga nadzwyczajna znajdzie w tym przypadku zastosowanie.

O wpływie nawozów sztucznych na środowisko

Rząd podjął decyzję o zgodzie na stosowanie pestycydów w uprawie roślin, co może skutkować tym, że niedługo wyginą pszczoły. Żywność także może być skażona. Czy to jest sprawa do RPO ?

RPO: Jeżeli chodzi o używanie środków chemicznych – muszę poczekać, czy do Biura zaczną wpływać podobne skargi. Nie mamy kompetencji, żeby samemu się tym zająć.

O niebezpieczeństwie wprowadzenia sieci szybkiego internetu

Wchodzi nowy system sieci internetowej 5G, co wiąże się z powstawaniem niebezpiecznych stacji wysokiego napięcia. Co Pan może z tym zrobić?

RPO: Każde opóźnienie we wprowadzeniu systemu 5G wiąże się z wydaniem nowych licencji, co powoduje zysk dla wielkich sieci komórkowych. Powstaje pytanie, czy zgłaszanie tego problemu nie leży w ich interesie. 

O referendach lokalnych

W 2013 roku odbyło się w Elblągu referendum w sprawie odwołania prezydenta. W tym przypadku nie wystąpiły wątpliwości, co do miejsca zorganizowania referendum. W 2014 roku zaś planowaliśmy przeprowadzić referendum o przeniesienie Elbląga do województwa pomorskiego, nie wiedzieliśmy, gdzie takie referendum zrobić, czy w województwie warmińsko-mazurskim czy pomorskim?

RPO: W naszym prawie nie wszystko jest określone. Mamy w BRPO kompetentną osobę. Zlecimy analizę tego tematu. To, o czym wiem, to kwestia przyłączania gmin, czy zmian granic miejscowości – sprawa poszerzenia granic Opola, czy likwidacji gminy Ostrowice, która była zadłużona w parabankach.

O problemach z emeryturami

Sytuacja emerytek z rocznika 1953. ZUS odmówił przeliczenia emerytury, co teraz można zrobić?

RPO: Mamy kompleksowe opracowanie. Prośba do każdego, kto ma taki problem – żeby przesłać opis sprawy do Biura RPO wraz z kopią dokumentów.

Jestem emerytką z 23-letnim stażem. Przeszłam na emeryturę ze względu na opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem. Po wprowadzeniu świadczeń przysługujących rodzicom, opiekunom osob niepełnosprawnych. Świadczenie dla tych osob wynosi 1400 a moje świadczenie 1000 zł. Mimo, że w tym czasie opiekowałam się niepełnosprawnym dzieckiem, czuję się pokrzywdzona.

RPO: Mamy wybór, jakie świadczenie wybrać. Skoro świadczenie pielęgnacyjne jest wyższe, to można je wybrać. Zastanowimy się w Biurze RPO, co jeszcze możemy w tej sprawie zrobić.  

O dostępie do informacji publicznej

Czy działalność gospodarcza otwierana z funduszu pracy podlega udostępnieniu w zakresie dostępu do informacji publicznej? Złożyłem wniosek, ale nie otrzymałem odpowiedzi.

RPO: Skoro mamy środki w funduszu pracy na prowadzenie działalności gospodarczej, to informacja na co zostało udzielone wsparcie, powinna być informacją publiczną. Jeżeli urząd nie odpowiedział, należy stwierdzić, że działał w trybie bezczynności.

Zachęcam do odwiedzenia strony: www.watchdog.org.pl -  tam są wszystkie instrukcje, jak można skarżyć taki tryb. Polskie organy wiedzą, jak nie odpowiadać na informację publiczną, należy wiedzieć, jak się przed tym bronić.

TK: egzekucja z nieruchomości, gdy roszczenie wierzyciela przedawnione- zgodna z Konstytucją

Data: 2019-05-15
  • Zgodny z Konstytucją jest przepis, że przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z obciążonej nieruchomości
  • Takie rozstrzygnięcie wydał 15 maja 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, który nie uwzględnił skargi konstytucyjnej wobec art. 77 ustawy o księgach wieczystych i hipotece
  • Skarżącą wsparł Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał, że zaskarżony przepis nieproporcjonalnie ogranicza konstytucyjną ochronę prawa własności

Art. 77 ustawy o księgach wieczystych i hipotece stanowi:  „Przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z nieruchomości obciążonej. Przepisu tego nie stosuje się do roszczeń o świadczenia uboczne”.

Od skarżącej bank egzekwował spłatę kredytu hipotecznego zaciągniętego przez inną osobę, ale zabezpieczonego na jej nieruchomości. Wierzytelność już się  przedawniła, wobec czego sąd nie uwzględnił powództwa co do odsetek (tzw. świadczenie uboczne), ale uznał roszczenie główne. W skardze konstytucyjnej podniesiono, że art. 77 ustawy narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa, różnicuje bowiem sytuację dłużników  zależnie od rodzaju zabezpieczenia.

RPO, ktory przystąpił do sprawy, uznał że funkcjonowanie normy prawnej, przewidującej możliwość uzyskania przez wierzyciela hipotecznego zaspokojenia z nieruchomości obciążonej hipoteką, mimo przedawnienia wierzytelności zabezpieczonej hipoteką, wydaje się nieuzasadnione koniecznością ochrony konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Zgodnie z nią  ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie, jednak ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Rzecznik stoi na stanowisku, że kwestionowany przepis nie spełnia wynikającego z zasady proporcjonalności wymogu niezbędności. Z punktu widzenia ochrony sfery prawnej wierzyciela hipotecznego wystarczająca pozostaje możliwość podjęcia działań zmierzających do uzyskania zaspokojenia rzeczowego w terminie właściwym dla przedawnienia wierzytelności zabezpieczonej hipoteką.

TK wskazał, że zaskarżony przepis odnosi się w równym stopniu do wszystkich dłużników osobistych, którzy dokonali obciążenia przedmiotu swojej własności hipoteką, jak również osób trzecich – właścicieli niebędących dłużnikami osobistymi. W opinii TK nie prowadzi on zatem do zróżnicowania sytuacji dłużników. Nie skutkuje również zróżnicowanym poziomem ochrony własności i praw majątkowych, z których mogą być egzekwowane wierzytelności wobec osoby trzeciej niebędącej dłużnikiem osobistym.

Zdaniem TK z zaskarżonego przepisu wynikają gwarancje ochrony praw zarówno dla wierzyciela, jak i dłużnika hipotecznego. Upływ terminu przedawnienia prowadzi bowiem do istotnego ograniczenia uprawnień wierzyciela, który traci możliwość zaspokojenia świadczeń ubocznych. Zapobiega jednocześnie narastaniu świadczeń ubocznych w długim okresie czasu, które mogłyby być źródłem dodatkowych korzyści dla wierzycieli. Z drugiej strony art. 77  stanowi gwarancję ochrony dłużnika, który po upływie terminu przedawnienia może skutecznie uchylić się od spełnienia świadczeń ubocznych.

Trybunał uznał, że wyważenie interesów właściciela nieruchomości niebędącego dłużnikiem osobistym i wierzyciela hipotecznego nie narusza zasady proporcjonalności.

Trybunał nie uwzględnił wniosku RPO o wyłączenie od orzekania osoby do tego nieuprawnionej - Justyna Piskorskiego, który był przewodniczącym pięcioosobowego składu TK.

IV.7000.295.2017

RPO: jak zapobiegać wyłudzeniom mieszkań od starszych osób w zmian za pożyczki

Data: 2019-05-14
  • Samorząd notarialny powinien zapewnić pełną ochronę osobom starszym przed przejmowaniem ich nieruchomości na podstawie aktów notarialnych będących zabezpieczeniem oszukańczych pożyczek 
  • RPO ponownie wystąpił do Krajowej Rady Notarialnej w sprawie inicjatyw, które mogłyby przeciwdziałać temu zjawisku, zwłaszcza wobec osób cierpiących na demencję czy otępienie starcze
  • W ocenie Rzecznika przywołany wcześniej przez KRN projekt tzw. przedstawiciela opiekuńczego dla takich osób nie uchroniłby ich przed negatywnymi skutkami oszukańczych działań

Osoby starsze i mniej zorientowane padają ofiarami procederu przejmowania własności mieszkań poniżej ich wartości - na podstawie aktów notarialnych sprzedaży nieruchomości, stanowiących zabezpieczenie pożyczek udzielanych przez oszustów. Za niewielkie w stosunku do wartości mieszkania pożyczki osoby takie tracą własność zamieszkiwanych nieruchomości.  Często przy składaniu podpisów w kancelarii notarialnej nie miały one świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest definitywne przeniesienie ich własności. O trudnych do odwrócenia skutkach dowiadywały się, gdy nowi właściciele mieszkań żądali kluczy. Proceder ten rozwinął się mimo że przeniesienie własności nieruchomości następowało w formie aktu notarialnego, a więc w tego typu czynnościach uczestniczył przedstawiciel zawodu zaufania publicznego – notariusz.  

Działania RPO 

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich opisywane w mediach takie przypadki ujawniły słabość systemu prawnego. Rzecznik zwracał się kilka razy do prezesa Krajowej Rady Notarialnej, wskazując na potrzebę zmian w prawie w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych.

W korespondencji z KRN Rzecznik zwracał uwagę, że notariusz ma obowiązek czuwać nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne. Ponadto notariuszowi nie wolno dokonywać czynności notarialnej, jeżeli poweźmie wątpliwość, czy strona czynności notarialnej ma zdolność do czynności prawnych. Rada rozesłała to pismo notariuszom. Rzecznik zwracał jednak uwagę, że to za mało – potrzebne są bardziej aktywne działania samorządu notarialnego.

RPO podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości,  w wielu przypadkach podstawy egzystencji obywatela. Dlatego też RPO podał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron. Taką inicjatywę legislacyjną ogłosił w lipcu 2016 r. Minister Sprawiedliwości. W lutym 2017 r. resort informował zaś, że prace nad zmianami w ustawie Prawo o notariacie trwają. Z niewiadomych przyczyn zmiany nie zostały dotychczas przeprowadzone.
 
- Niezbędne są jednak dalej idące działania i inicjatywy ze strony samorządu notarialnego, które pozwolą zagwarantować ochronę osób starszych przed czynnościami dokonywanymi z ich pokrzywdzeniem. W niektórych przypadkach ochrona powinna polegać wręcz na odmowie dokonania czynności notarialnej – pisał Rzecznik w grudniu 2018 r. do prezesa Krajowej Rady Notarialnej Mariusza Białeckiego.  

Odpowiedzi samorządu notarialnego

W odpowiedziach Rada przyznawała, że w obowiązującym stanie prawnym zarzuty wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Zwróciła zarazem uwagę, że koncepcja nagrywania czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na dobro chronione tajemnicą zawodową.

Rada opowiadała się także za zakazem pożyczek, zabezpieczanych nieruchomością o znacznie wyższej wartości niż one. Proponowała też, aby przejęta w ten sposób nieruchomość mogła wrócić do pożyczkobiorcy po jej spłacie. 

W odpowiedzi dla RPO z 12 marca 2019 r. Rada przywołała projekt powołania instytucji przedstawiciela opiekuńczego starszej osoby, przygotowany w 2015 r. przez Komisję ds. Wzmocnienia Ochrony Osób Starszych i Niepełnosprawnych, działającą w ramach Fundacji na rzecz Bezpiecznego Obrotu Prawnego. Projekt ten nie uzyskał wymaganej akceptacji i nie był procedowany w Parlamencie.

RPO o propozycji przedstawiciela opiekuńczego

W ocenie Rzecznika projekt ten nie uchroniłby osób cierpiących na demencję albo otępienie starcze przed negatywnymi skutkami działań, które mogłyby podjąć, mimo wcześniejszego ustanowienia przedstawiciela opiekuńczego.

Wzmocnienie ochrony tych osób można byłoby częściowo osiągnąć wyłącznie wtedy, gdy z uwagi na niepełnosprawność nie byłyby one w stanie podjąć określonych działań samodzielnie, ale zachowałaby pełną świadomość i rozeznanie rzeczywistości. Przedstawiciel byłby bowiem ustanawiany jeszcze na etapie, gdy dana osoba wykazywałaby dość wysoką świadomość swoich działań, ograniczeń i otaczającej go rzeczywistości.

Nie uchroniłoby to jej jednak przed zawarciem niekorzystnej umowy w późniejszym czasie - już po wystąpieniu symptomów otępienia czy demencji starczej.Ustanowienie przedstawiciela opiekuńczego nie ograniczałoby bowiem prawa osobistego działania danej osoby. W ramach nadal przysługujących jej uprawnień mogłaby ona, za namową osób trzecich, działających dla zysku, nadal dokonać niekorzystnej umowy przeniesienia własności nieruchomości.

Zdaniem RPO jedynie na etapie bezpośrednio poprzedzającym zawarcie aktu notarialnego, w którym uczestniczy notariusz, może zostać roztoczona szeroka ochrona nad osobami starszymi.

Dlatego też Rzecznik widzi potrzebę wdrożenia przez samorząd notarialny stosownych środków, które zapewnią pełną ochronę osobom starszym i uchronią je od zawierania niekorzystnych umów.

W związku z tym RPO ponownie zwrócił się o stanowisko samorządu notarialnego i informacje o podjętych bądź planowanych inicjatywach w tej sprawie.

IV.7000.301.2017

Dwa kolejne problemy z przepisami o Komisji Reprywatyzacyjnej

Data: 2019-04-24
  • Jaka jest sytuacja właściciela mieszkania kupionego na wolnym rynku, ale w kamienicy, której reprywatyzację następnie unieważniła Komisja Reprywatyzacyjna?
  • Jak długo Komisja może blokować postępowanie sądowe wobec lokatora w kamienicy, co do której nie ma jeszcze nawet podejrzenia, że doszło w niej do reprywatyzacyjnych nieprawidłowości?
  • RPO przedstawił Ministrowi Sprawiedliwości dwa kolejne problemy, z którymi borykają się ludzie z powodu niejasności przepisów ustawy o Komisji Reprywatyzacyjnej.

- Pragnę zwrócić uwagę Pana Ministra na niektóre kwestie związane ze stosowaniem w praktyce przepisów ustawy o Komisji Weryfikacyjnej (o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa) – napisał Adam Bodnar do ministra Zbigniewa Ziobro.

Jeśli w nieprawidłowo zreprywatyzowanej kamienicy są lokatorzy, nabywca mieszkania traci je?

W jednej ze skarg zwrócono uwagę na praktyczne skutki sytuacji, gdy z nieruchomości warszawskiej wyodrębniono lokale, które uległy dalszemu zbyciu, natomiast Komisja Weryfikacyjna uchyla w całości decyzję reprywatyzacyjną i przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania. Brzmienie ustawy po jej gruntownej nowelizacji w marcu 2018 r. (zwłaszcza art. 30 ust. 4, art. 29 ust. 1 pkt 3 oraz art. 40 i art. 41a ust. 2) może utrudniać ustalenie, jak kształtuje się wówczas sytuacja osób, które w dobrej wierze nabyły mieszkania na wolnym rynku.

Ustawa w jej pierwotnym brzmieniu pozwalała taką sytuację zakwalifikować jako zajście nieodwracalnych skutków prawnych. Komisja ograniczała się do stwierdzenia, że decyzja została wydana z z naruszeniem prawa; rodziło to dalsze skutki o charakterze odszkodowawczym.

Obecnie jednak wydanie takiego rozstrzygnięcia nie jest możliwe, jeśli mieszkanie, o które chodzi, znajduje się w kamienicy zamieszkałej przez choćby jednego lokatora, który do dnia wydania decyzji reprywatyzacyjnej nie dostał innego mieszkania. W takiej sytuacji Komisja musi uchylić decyzję reprywatyzacyjną w całości.

Stanowi ona podstawę nie tylko wykreślenia wpisu dokonanego „na podstawie” lub „z uwzględnieniem” decyzji uchylonej, ale też i (wszelkich?) wpisów późniejszych, „na podstawie aktu notarialnego” czyli w ramach obrotu cywilnoprawnego. Decyzja Komisji jest jednocześnie podstawą wpisania jako właściciela nieruchomości odpowiednio m.st. Warszawy albo Skarbu Państwa. Do tego na podstawie ustawy o własności lokali ułamkowym współwłaścicielem nieruchomości gruntowej (budynkowej – przy nieprzekształconym prawie użytkowania wieczystego) nadal pozostaje właściciel lokalu  – czego ustawa o Komisji Reprywatyzacyjnej zdaje się nie uwzględniać.

Ustawa nie przesądza, czy w takiej sytuacji sąd wieczystoksięgowy rzeczywiście powinien ujawnić m.st. Warszawę bądź Skarb Państwa jako wyłącznego właściciela i np. wpisać z urzędu ostrzeżenia o niezgodności księgi gruntowej (budynkowej) z rzeczywistym stanem prawnym – chociażby z tego powodu, że nie zgadza się suma udziałów we współwłasności. Jeżeli zaś tak, to powstają pytania o wpływ takich wpisów na treść księgi prowadzonej dla samego lokalu.

Skutki postępowania rozpoznawczego

Postępowanie sprawdzające służy Komisji Weryfikacyjnej do wstępnego zbadania, czy w procesie reprywatyzacji rzeczywiście doszło do naruszenia prawa lub innego rodzaju nadużyć. Na tym etapie badane orzeczenia i decyzje korzystają zatem z przymiotu legalności, a ich beneficjentom nie sposób postawić zarzut naruszenia prawa. Dopiero jeśli Komisja poweźmie wątpliwości co do prawidłowości procesu reprywatyzacyjnego, wszczyna postępowanie rozpoznawcze, które może zakończyć się także utrzymaniem w mocy decyzji reprywatyzacyjnej. Wtedy z mocy prawa ulegają zawieszeniu postępowania egzekucyjne (i inne).

Już jednak na etapie postępowania sprawdzającego, które nie jest objęte żadnymi ramami prawnymi czy terminami, Komisja może już wnieść do sądu o zawieszenie postępowania egzekucyjnego „dotyczącego nieruchomości warszawskiej lub dotyczącego osoby zajmującej lokal w nieruchomości warszawskiej będącej przedmiotem decyzji reprywatyzacyjnej”. Ten „stan prowadzenia postępowania” może trwać bez końca, nie ma żadnej możliwości przeciwdziałania jego przewlekłości.

Zdaniem RPO zawieszenie postępowań egzekucyjnych na podstawie art. 26a ustawy na etapie czynności „zaledwie” sprawdzających winno być stosowane z poszanowaniem konstytucyjnej zasady ochrony praw niewadliwie nabytych i z uwzględnieniem zasady proporcjonalności w ograniczaniu konstytucyjnych praw.

IV.7000.538.2018

Patryk Jaki: decyzja Komisji Weryfikacyjnej nie unieważnia wyroków eksmisyjnych

Data: 2019-04-24
  • Decyzja Komisji Weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacyjnej nie unicestwia prawomocnych sądowych wyroków eksmisyjnych – przyznaje resort sprawiedliwości.
  • Zdaniem resortu w takiej sytuacji władze Warszawy muszą ustalić, czy lokatorowi nie przysługuje odszkodowanie od samorządu.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostał odpowiedź resortu w sprawie wątpliwości prawnych dotyczących konsekwencji decyzji wydawanych przez tzw. Komisję Weryfikacyjną w sprawie reprywatyzacji w Warszawie. Rzecznika interesowała sytuacja lokatorów, którzy dostali już wyroki eksmisyjne, a następnie Komisja unieważniła decyzję reprywatyzacyjną.

Minister Patryk Jaki, który jest równocześnie przewodniczącym Komisji, wyjaśnił, że decyzja Komisji Weryfikacyjnej nie prowadzi do unicestwienia i bezskuteczności prawomocnych wyroków sądowych nakazujących opuszczenie i opróżnienie lokali, albowiem byłoby to sprzeczne z Kodeksem postępowania cywilnego (art. 365 § 1).

Nie oznacza to jednak – w ocenie Ministra Sprawiedliwości - pozostawienia byłych lokatorów, w stosunku do których sąd orzekł eksmisję lub oddalił ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu bez pomocy i wsparcia Komisji.

Zgodnie z ustawą o Komisji Reprywatyzacyjnej (art. 33 ustawy z dnia 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa) w takiej sytuacji osobie zajmującej lokal przysługuje od m.st. Warszawy odszkodowanie za poniesioną szkodę lub zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, jeżeli wobec tej osoby zastosowano groźbę bezprawną, przemoc lub podwyższono czynsz albo inne opłaty, jeżeli spowodowało to istotne pogorszenie jej sytuacji materialnej.

Minister Sprawiedliwości wskazał, że eksmisja lokatora może być jedną z przesłanek wpływających na wysokość przyznanego zadośćuczynienia. Istotą, celem i zadaniem Komisji jest wyrównanie w całości wszystkich dotkliwych krzywd wyrządzonych lokatorom również tym, którzy prawomocnym wyrokiem sądu zostali eksmitowani lub oddalono ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu.

Rzecznik przekazał to stanowisko władzom Warszawy.

IV.7213.4.2018

Jak notariusze radzą sobie z transakcjami na rynku mieszkaniowym po zmianach w użytkowaniu wieczystym?

Data: 2019-04-18
  • Sprzedaż mieszkania bez zaświadczenia z gminy o przekształceniu użytkowania wieczystego we własność może się skończyć dla nabywcy przykrą niespodzianką: dostanie za kilka miesięcy informację, że musi jeszcze ponieść dodatkową opłatę przekształceniową.
  • Na problem zwraca uwagę resort sprawiedliwości, który jednak nie chce dawać żadnych wytycznych, jak sobie z problemem poradzić u notariusza i w sądzie.
  • Dlatego RPO pyta Krajową Radę Notarialną, czy znane są jej takie konsekwencje obecnego zamieszania na rynku nieruchomości oraz jak sobie z tym notariusze radzą.

Problem wziął się stąd, że 1 stycznia 2019 r, prawo użytkowania wieczystego gruntu, na których stoi dom, zamieniło się dla właścicieli 2,5 mln mieszkań w prawo własności. Stało się to z mocy prawa, jednak na potwierdzenie tego trzeba poczekać, aż gmina wystawi stosowne zaświadczenie – ustawa dała na to 12 miesięcy.

Ponieważ większość właścicieli zaświadczeń jeszcze nie dostała, a bez tego trudniej jest sprzedać, pojawiła się nawet obawa, że opóźnienia w uzyskiwaniu zaświadczeń sparaliżować mogą rynek obrotu mieszkaniami.

Żeby temu zapobiec Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia poradziła notariuszom, że dopuszczalna jest transakcja sprzedaży mieszkania bez zaświadczenia, jest ono natomiast niezbędne na rynku pierwotnym obrotu nieruchomościami (np. przy ustanawianiu odrębnej własności lokali w budynkach wzniesionych na gruntach będących przed dniem 1 stycznia 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych).

Stanowisko to nie jest jednak obowiązujące, a poza tym nawet jeśli notariusz sporządzi akt notarialny bez zaświadczenia, to nie jest pewne, czy nowy właściciel uzyska wpis swojego prawa do księgi wieczystej w sądzie wieczystoksięgowym. Nie wykształciła się jednolita linia orzecznicza w tej kwestii.

Część sądów czekała na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości, tych jednak – jak wynika ze stanowiska resortu – nie będzie. Ministerstwo nie znajduje bowiem podstaw do podejmowania działań, które mogłyby - choćby w sposób pośredni - oddziaływać na praktykę orzeczniczą sądów wieczystoksięgowych, oraz na treść aktów notarialnych i treść wniosków kierowanych przez notariuszy do sądów wieczystoksięgowych.

Otóż – jak przypomina resort – zaświadczenie z gminy potwierdza nie tylko przekształcenie prawa do gruntu. Informuje też o obowiązku wnoszenia rocznej opłaty przekształceniowej, wysokości i okresie jej wnoszenia, a także możliwości wniesienia opłaty jednorazowo i zasadach jej wnoszenia. Zaświadczenie stanowi też podstawę wpisu w dziale III księgi wieczystej roszczenia o opłatę przekształceniową w odniesieniu do każdoczesnego właściciela nieruchomości.

Dlatego, w ocenie Ministra Sprawiedliwości, wykładnia KRN może być źródłem problemów z ustaleniem odpowiedzialności za ponoszenie opłaty przekształceniowej.

IV.7000.30.2019

Brak informacji o blokadzie rachunku bankowego. Wystąpienie Rzecznika do szefa KAS

Data: 2019-04-16
  • Blokada rachunku bankowego firmy, w związku z podejrzeniem wykorzystywania działalności banku do wyłudzeń skarbowych, powinna być poprzedzona zawiadomieniem
  • Zastosowanie blokady, a następnie wykreślenie podatnika z rejestru VAT bez jakiegokolwiek postępowania, może naruszać zasadę państwa prawa oraz prawa i wolności obywatelskie 
  • RPO wystąpił w tej sprawie do szefa Krajowej Administracji Skarbowej

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał skargę właściciela firmy, dotyczącą blokady rachunku bankowego, w związku z podejrzeniem wykorzystywania działalności banku do celów mających związek z wyłudzeniami skarbowymi.

Bank zablokował skarżącemu dostęp do pieniędzy na jego rachunku. Skarżący nie otrzymał jednak żadnego zawiadomienia o dokonanej blokadzie.

Zgodnie z Ordynacją podatkową, Szef Krajowej Administracji Skarbowej niezwłocznie po otrzymaniu informacji o podejrzeniu wykorzystywania sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych, powinien poinformować o blokadzie rachunku bankowego. To nie nastąpiło. Według skarżącego uniemożliwiło mu to obronę jego praw, co w konsekwencji doprowadziło do wyrejestrowania prowadzonej przez niego firmy z rejestru czynnych podatników VAT.

W ocenie skarżącego zastosowanie blokady, a następnie wykreślenie podatnika z rejestru VAT bez jakiegokolwiek postępowania narusza zasadę państwa prawa oraz prawa i wolności obywatelskie wynikające z tej zasady.

Rzecznik zwrócił się z prośbą do szefa KAS o zajęcie stanowiska w tej sprawie.

V.511.132.2019

„Nie idzie wytrzymać”. RPO upomina się u premiera o skuteczną walkę z odorami

Data: 2019-04-04
  • „Nie idzie wytrzymać. Dorosłego ciągnie na wymioty, a co dopiero dzieci. Oczy łzawią. Nasze ubrania, pościel, wszystko przesiąkło smrodem”
  • Takie słowa mieszkańca miejscowości z fermą norek cytuje RPO w wystąpieniu do premiera o braku skutecznej walki z uciążliwymi odorami
  • Konstytucja nakazuje władzom zapobieganie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska. Oznacza to konieczność wyposażenia służb państwa w efektywne mechanizmy
  • Ich brak może naruszać nie tylko Konstytucję, ale także Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności - wskazuje Rzecznik

Adam Bodnar wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego, bo resort środowiska nie odpowiedział na wspólny apel RPO i organizacji społecznych z października 2018 r. o podjęcie niezbędnych działań w tej sprawie, m.in. zmian prawa.

Smród, muchy, gryzonie...

Rzecznikowi Praw Obywatelskich od lat skarżą się ludzie mieszkający w pobliżu zakładów przemysłowych, ferm trzody chlewnej, drobiu, czy zwierząt futerkowych, wysypisk, składowisk oraz spalarni odpadów, ubojni i innych obiektów, które powodują uciążliwe zapachy. Często nie daje się otwierać okien w domach czy przebywać na powietrzu w promieniu wielu kilometrów od ferm. W okolicy rozmnażają się zaś gryzonie i muchy. Zagrożone mogą być ujęcia wody. Ponadto spada wartość nieruchomości.

Tymczasem w Polsce nie ma instrumentów prawnych, dzięki którym organy ochrony środowiska mogłyby prowadzić kontrole uciążliwości zapachowych, robić pomiary emisji lub jakości powietrza oraz wydawać wystąpienia pokontrolne i decyzje (np. nakazywać redukcję lub eliminację odoru). 

W latach 2006-2014 Rzecznicy poprzednich kadencji sygnalizowali konieczność podjęcia pilnych działań dla poprawy sytuacji. Problem pozostaje nierozwiązany, a wręcz narasta. W całym kraju działają, a nawet powstają nowe, inwestycje uciążliwe dla mieszkańców. Samorządy często się na nie godzą, kuszone perspektywą rozwoju gospodarczego. Tymczasem nie mierzy się uciążliwości tych inwestycji – smrodu, rozmnażających się gryzoni i much, problemów ujęć wody, spadku wartości nieruchomości itd.

Dlatego 18 października 2018 r. Rzecznik, wraz z przedstawicielami organizacji społecznych, zwrócił się do ministrów środowiska, rolnictwa oraz infrastruktury ze wspólnym apelem o podjęcie niezbędnych działań na rzecz zintensyfikowania ochrony przed uciążliwościami zapachowymi i wprowadzenia kompleksowych rozwiązań prawnych. Odpowiedzi nie było.

W związku z tym Adam Bodnar wystąpił do premiera. Przedstawił mu historię zabiegów kolejnych rzeczników oraz własnych w tej sprawie. Przypomniał, że w 2016 r. Minister Środowiska zapowiadał prace nad ustawą o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej.

Rzecznik podkreślił, że podczas spotkań z obywatelami  w Gnieźnie w 2017 r. przedstawili oni swą dramatyczną sytuację wskutek działalności fermy w Kawęczynie.

Problematyka ta jest również stale obecna w mediach. Np. opublikowany w magazynie reporterów „Duży Format” tekst pt. „My, Polacy, władcy much i smrodu” obrazowo pokazuje, jak wygląda codzienne życie w pobliżu ferm norek i kurczaków. Rzecznik przytacza słowa jednego z bohaterów reportażu: „Nie idzie wytrzymać. Dorosłego ciągnie na wymioty, a co dopiero dzieci Oczy łzawią. Mamy alergię. Podejrzewam, że to przez gazy w smrodzie. To nie był jeden, czy dwa dni, ale mdliło nas od maja do sierpnia. W tych miesiącach nasze ubrania, pościel, wszystko przesiąkło smrodem. (...) Kupiłbym mieszkanie we Wrześni, nawet mniejsze, byleby się stąd wyprowadzić. Ale za co? Kto kupi?”.

Brak skutecznych narzędzi państwa narusza prawa i wolności obywatelskie

Nie ulega wątpliwości, że uciążliwości odorowe - zwłaszcza jeżeli wiążą się z emisją silnych związków chemicznych - mogą negatywnie oddziaływać na zdrowie ludzkie. Według art. 68 ust. 4 Konstytucji obowiązkiem państwa jest zapobieganie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska. Wskazuje to na konieczność zorganizowania służb publicznych tak, by móc wyeliminować niebezpieczne dla zdrowia zjawiska. W ramach realizacji tego obowiązku istnieje zatem konieczność wyposażenia służb publicznych w efektywne mechanizmy zapobiegania zagrożeniu dla zdrowia publicznego, jakim jest długotrwała ekspozycja na uciążliwości odorowe. 

Zawarty zaś w art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 2 Konstytucji nakaz ochrony własności oraz innych praw majątkowych nakłada na ustawodawcę obowiązek stanowienia przepisów i procedur udzielających ochrony prawnej prawom majątkowym. Chodzi o to, by organ państwa doprowadził do powstrzymywania działań, które zakłócają ponad przeciętną miarę korzystanie z sąsiednich nieruchomości.

Sytuacja, w której brak jest instrumentów prawnych, dzięki którym organy ochrony środowiska byłyby uprawnione do przeprowadzenia kontroli określających uciążliwości zapachowe, w tym pomiarów kontrolnych emisji lub zapachowej jakości powietrza oraz wydawania wystąpień pokontrolnych i decyzji, może oznaczać niewywiązanie się przez organy władzy publicznej z konstytucyjnego obowiązku zapewnienia efektywnej ochrony prawa własności.

Ponadto nieuregulowanie tej problematyki może naruszać art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Stanowi on, że każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji. Ingerencja władz w korzystanie z tego prawa jest niedopuszczalna, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza taką wykładnię art. 8 Konwencji, zgodnie z którą jego naruszenie może być związane z uciążliwościami zapachowymi. Jednostka ma prawo do poszanowania jej domu, postrzeganego nie tylko jako prawo do fizycznego obszaru, ale również jako prawo do korzystania z tej przestrzeni w spokoju. Naruszenie prawa do poszanowania domu nie dotyczy jedynie materialnych czy cielesnych naruszeń, takich jak wtargnięcie do domu nieuprawnionej osoby. Odnosi się również do naruszeń niematerialnych i bezcielesnych - takich jak hałas, emisja szkodliwych substancji, czy nieprzyjemnych zapachów.

Wobec braku odpowiedzi na apel, Rzecznik wystąpił do premiera o poinformowanie o stanowisku resortu środowiska co do konieczności podjęcia działań na rzecz zintensyfikowania poziomu ochrony przed uciążliwościami zapachowymi i wprowadzenia całościowych rozwiązań prawnych.

V.7203.78.2017

Jak ustalić wartość mieszkania kupionego na kredyt przy podziale majątku? Uchwała Sądu Najwyższego

Data: 2019-03-28
  • Jak sąd – dzieląc majątek rozwodzących się małżonków - ma oszacować wartość wspólnego mieszkania lub domu, jeśli był kupiony na kredyt? Czy ma odliczyć od wartości rynkowej wysokość hipoteki, czy może realną wartość kredytu?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że należy się po prostu posługiwać wartością rynkową nieruchomości, bo rozliczenia spłat między małżonkami powinny być dokonywane osobno
  • Sąd Najwyższy rozstrzygnął zgodnie z tą argumentacją: ustalając wartość nieruchomości w podziale majątku dorobkowego nie należy pomniejszać tej wartości o wartość zobowiązania kredytowego, zabezpieczonego hipoteką

28 marca 2019 r. Sąd Najwyższy rozstrzygnął (sygn. III CZP 21/18) zagadnienie prawne przedstawione przez Sąd Okręgowy w Łodzi. W uchwale Sąd Najwyższy zajął stanowisko, że w postępowaniu o podział majątku wspólnego byłych małżonków sąd, ustalając wartość wchodzącej w skład majątku wspólnego nieruchomości obciążonej hipoteką zabezpieczającą udzielony małżonkom kredyt bankowy, uwzględnia wartość rynkową tej nieruchomości – o ile nie zachodzą szczególne okoliczności – z pominięciem wartości obciążenia hipotecznego.

Sąd Najwyższy przychylił się zatem do stanowiska, jakie zajął uczestniczący w postępowaniu Rzecznik Praw Obywatelskich. W ustnych motywach uchwały Sąd Najwyższy podkreślił, że pomimo podziału majątku, wspólnie i solidarnie zaciągnięty dług osobisty (kredyt) obciąża oboje małżonków. Bank może, ale nie musi korzystać z zabezpieczenia hipotecznego i nie jest wykluczona sytuacja, w której zadłużenie będzie spłacał nie ten małżonek, któremu w wyniku podziału przypadła nieruchomość obciążona hipoteką.

Sąd Najwyższy zastrzegł jednak, że zasada ta pozostaje aktualna dopóty, dopóki w sprawie nie zachodzą szczególne okoliczności przemawiające za stanowiskiem przeciwnym. Do takich okoliczności SN zaliczył – przykładowo – zwolnienie przez bank jednego z małżonków z długu, bądź porozumienie zawarte pomiędzy małżonkami co do przejęcia zobowiązań.

IV.7000.159.2018

Odbierał zaniedbywane psy - ma zarzuty ich kradzieży. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-03-27
  • Działacz organizacji na rzecz zwierząt ma prokuratorskie zarzuty kradzieży czterech psów, które w tzw. trybie interwencyjnym odebrał osobom źle je traktującym
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę i wystąpił do właściwej prokuratury

Skarżący, który działa w organizacji chroniącej prawa zwierząt, zwrócił się do RPO o pomoc, gdyż czuje sie szykanowany przez prokuratorów. Jest on studentem prawa, zaangażowanym w postępowania przeciw osobom znęcającym się nad zwierzętami.

Art. 7 ustawy o ochronie zwierząt dopuszcza - w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu - by policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odebrał mu zwierzę. Trzeba tylko zawiadomić o tym wójta (burmistrza, prezydenta miasta), który potem podejmuje formalną decyzję w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

W 2018 i 2019 r. skarżący w tym trybie odebrał cztery psy dotychczasowym właścicielom. Były one zaniedbane, chore, odwodnione, zapchlone lub przypięte do krótkiego łańcucha.

Prokuratura rejonowa postawiła mu zarzuty m.in. kradzieży zwierząt i naruszenia miru domowego. Zastosowała też środki zapobiegawcze: dozór policji oraz zakaz wykonywania czynności wynikających z art. 7 ustawy o ochronie zwierząt.

Skarżący wskazuje, że zarzuty postawiono mu w sprawach, w których właściciele zwierząt mają zarzuty znęcania się nad nimi, a w przypadku wszystkich czterech psów trwają postępowania administracyjne w przedmiocie ich czasowego odebrania. Prokurator uznał, że jego działania nie mieściły się w granicach stanu wyższej konieczności (zgodnie z tą zasadą nie można odpowiadać za przestępstwo w sytuacji, gdy ratowanie wyższego dobra uzasadnia poświęcenie dobra niewątpliwie niższego).

27 marca 2019 r. RPO wystąpił do nadrzędnej prokuratury okręgowej o rozważenie objęcia nadzorem służbowym postępowania prokuratury rejonowej przeciw skarżącemu. Poprosił też o ocenę zasadności zastosowanych wobec niego środków zapobiegawczych. Ponadto zwrócił się o nadzór nad innymi sprawami dotyczącymi znęcania się nad zwierzętami, które prowadzi ta  prokuratura rejonowa.

II.519.326.2019

Rodzina rolników już wie, kto jest spadkobiercą. SN uwzględnił pierwszą skargę nadzwyczajną RPO

Data: 2019-03-26
  • Rodzina rolników już nie ma problemu, kto w niej jest spadkobiercą - Sąd Najwyższy uwzględnił pierwszą skargę nadzwyczajną. Złożył ją Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Jej przedmiotem były dwa sprzeczne orzeczenia o spadku, wydane w odstępie pięciu lat przez ten sam sąd  
  • Na wniosek Rzecznika Sąd Najwyższy uchylił  postanowienie spadkowe z 2000 r., co oznacza, że liczy się tylko decyzja z 1995 r.

26 marca 2019 r. Sąd Najwyższy pierwszy raz w historii rozpoznawał taką skargę, wprowadzoną nową ustawą o SN z grudnia 2017 r. Rzecznik występuje ze skargami nadzwyczajnymi (dotychczas złożył ich 6), gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Rozstrzyga je nowo utworzona Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach ma tylko RPO i Prokurator Generalny.

Historia spadku

W 1995 r. Sąd Rejonowy w B. wydał postanowienie o spadku w rodzinie rolników. Na podstawie ustawy spadek nabyli mąż zmarłej oraz trójka dorosłych dzieci w częściach po ¼. Wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne odziedziczył tylko mąż. Podstawą były m.in. zeznania dzieci, że tylko ojciec pracował w gospodarstwie, w czym mu nie pomagali. Nikt nie złożył apelacji w sprawie.

Po kilku latach jeden ze spadkobierców wystąpił do tego samego sądu z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku po matce po ¼ części - także w odniesieniu do gospodarstwa rolnego. Według niego wszystkie dzieci pomagały ojcu w pracy w gospodarstwie.

Sąd zawiadomił pozostałych spadkobierców o terminie rozprawy. Nie stawili się na nią, pewni że to nieporozumienie, bo sprawa spadku została już rozstrzygnięta. Sądu nieobecność uczestników postępowania nie zdziwiła, bo zasadą jest, że stawiennictwo nie jest obowiązkowe.

W efekcie w 2000 r. Sąd Rejonowy w B. uwzględnił wniosek jednego ze spadkobierców na podstawie jego twierdzeń – którym w sądzie nikt nie zaprzeczył. Sąd nie wziął jednak pod uwagę, że w 1995 r. zapadło już postanowienie o spadku. Apelacji nikt nie złożył.

O istnieniu dwóch sprzecznych ze sobą postanowień w sprawie spadku pozostali spadkobiercy dowiedzieli się, gdy na rzecz jednego z nich ojciec chciał przepisać gospodarstwo. U notariusza okazało się, że istnieje spór, kto jest właścicielem tego gospodarstwa.

W tej sytuacji jedna ze stron wystąpiła do sądu ze skargą o wznowienie postępowania. W 2016 r. sąd odrzucił taki wniosek z przyczyn formalnych. Dopiero wówczas osoba ta zwróciła  się do Rzecznika Praw Obywatelskich, ale nie dało się już nic zrobić, gdyż upłynął pięcioletni termin ustawowy na złożenie przez RPO ewentualnej skargi o wznowienie postępowania.

Skarga nadzwyczajna RPO

W skardze z sierpnia 2018 r. RPO wniósł, aby postanowienie sądu z 2000 r. zostało uchylone, a ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - odrzucony z powodu prawomocnego rozpoznania tej samej sprawy przez ten sam sąd w 1995 r.

Adam Bodnar zdecydował się na wniesienie skargi nadzwyczajnej, gdyż jest to konieczne dla poszanowania wartości konstytucyjnych i zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego. Ma to także na celu przywrócenie ładu w stosunkach prawnych między spadkobiercami. Dwa sprzeczne postanowienia spadkowe skomplikowały ich sytuację, stwarzając stan niepewności prawnej, skutkiem czego nie mogą uregulować spraw majątkowych na wypadek śmierci ojca.

Nawet jeśli można mieć zastrzeżenia do samej instytucji skargi nadzwyczajnej, to zasada zaufania obywatela do państwa musi być przestrzegana zawsze. Konstytucja (art. 2) go tu wspiera – i to Konstytucja każe Rzecznikowi podjąć działania na rzecz obywatela w tego rodzaju sprawach – wyjaśniał Adam Bodnar.

W jego ocenie sąd w 2000 r. dopuścił się naruszenia zasad zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP; prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP) i prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

W wyniku przeprowadzenia kolejnego postępowania w tej samej sprawie spadkowej doszło też do naruszenia prawa procesowego. Zgodnie z procedurą sąd powinien był odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa o nabycie spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Orzeczenie Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy rozpoznał skargę (sygn. akt I NSNc 1/19) na rozprawie w składzie dwóch sędziów SN i ławnika. Przedstawiciel RPO poparł skargę; sprawa odbyła sie bez udziału prokuratora. 

Uwzględniając skargę nadzwyczajną, Sąd Najwyższy zgodził sie z całością argumentacji RPO w tej sprawie. Zgodnie z wnisokiem Rzecznika, SN uchylił postanowienie spadkowe z 2000 r.

Zarazem zmodyfikował - co nie ma znaczenia merytorycznego - jego wniosek by odrzucić ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - sprawę tę SN umorzył (na taką ingerencję co do skargi nadzwyczajnej pozwala SN nowa ustawa).

Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 3464 wnioski o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych (1629), cywilnych (994) oraz z zakresu prawa pracy (440). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

IV.7000.288.2016

 

Pytania o prawo. Spotkanie regionalne RPO w Ostrowie Wielkopolskim

Data: 2019-03-13

Spotkanie w Ostrowie było przykładem tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się wszystkim: hałasem, reprywatyzacją, reformą oświaty, prawem do sądu, inwigilacją, równością kobiet i mężczyzn, mową nienawiści… Oraz pergolą.

Sto kilkadziesiąt osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Starej Synagodze – Forum Synagoga Ostrowskiego Centrum Kultury w Ostrowie Wielkopolskim. Przeważali młodzi ludzie – uczniowie.

Jak zwykle Adam Bodnar wyjaśnił na początek, czym się zajmuje: Rzecznik Praw Obywatelskich ma kontrolować i równoważyć inne władze – musi więc być od nich niezależny, zachowywać dystans do sił politycznych i kierować się ustawami i Konstytucją. Stanie na straży praw i wolności obywateli wymaga codziennej aktywności – reagowania na sygnały o naruszeniach praw. Głównym źródłem wiedzy Rzecznika o tym, co się dzieje, są skargi, jakie do niego napływają od ludzi.

Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski i wskazuje, jak lepiej respektować prawa zawarte w Konstytucji – nie tylko interweniując w poszczególnych sprawach, ale też przystępując do spraw przed sądami, składając kasacje i skargi kasacyjne, zamawiając badania, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Chodzi o to, by poprawić to, jak się nam wszystkim żyje i sprawić, by to, co zapisano w Konstytucji, żyło i było faktycznie respektowane – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Spotkanie potwierdziło, że faktycznie, RPO zajmuje się wszystkim albo prawie wszystkim. Tak wyszło z pytań uczestników.

Pytanie 1. Sprawa nowej Krajowej Rady Sądownictwa

RPO: Jutro rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa – czyli organu, który decyduje o tym, kto zostaje sędzią i kto w sądzie awansuje.

Problem polega na tym, że ustawa zmieniła sposób powoływania członków KRS – nie robią tego już sami sędziowie, ale politycy (parlament, który wcześniej – zgodnie z Konstytucją - miał swoją reprezentację, ale nie wpływał na skład całej Rady).

To oznacza, że Rada zmieniła sposób działania.

Problem ten jest przedmiotem zainteresowania na świecie – bo nadmierne upolitycznienie KRS jest sprzeczne z ideą niezależności sądownictwa.

Sprawę przed Trybunał wniosła sama KRS, tak jakby chciała uzyskać ze strony Trybunału jakąś formę akceptacji. Zobaczymy, co jutro zrobi TK.

Generalnie – problem polega na tym, czy istotne w systemie naszego państwa instytucje, które mają służyć obywatelom, są odpowiednio niezależne od rządzących. Bo niezależność sądów jest istotną gwarancją praw obywatelskich – dlatego Rzecznik  protestuje przeciwko jej ograniczaniu.

Pytanie 2. Hałas z nowych dróg i autostrad

Hałas, jaki powodują oddawane ostatnio drogi, narusza Konstytucję (art. 74). Minister Środowiska zliberalizował normy dotyczące hałasu, nie konsultując się z Ministrem Zdrowia – obywatele nie mają jak się bronić.

- Bardzo chętnie wystąpię w tej sprawie – ale czy Rzecznik się przyłączy? – mówi pani zadająca pytanie.

RPO: Inwestycje w przemysł, drogi, infrastrukturę coraz częściej wiąże się z uciążliwościami dla ludzi. To smog, zapylenie, ale też hałas (nie tylko drogi, ale także – imprezy masowe).

W opisanej przez Panią sytuacji Rzecznik może sprawdzić, czy normy hałasu odpowiadają standardom, a także w jaki sposób są prowadzone pomiary hałasu. Możemy sprawdzić, jak instaluje się ekrany dźwiękochłonne.

Musimy być zatem w kontakcie.

Pytane 3. Utracona własność bractwa kurkowego

Stowarzyszenie Bractwo Kurkowe w Ostrowie nie jest w stanie odebrać własności, jaką nabyło ze swoich składek w 1926 r. Przegrali przed sądem – choć w innych miejscowościach te sprawy udawało się załatwić pozytywnie. Bardzo cenne tereny zostały przejęte przez osoby trzecie, nie ma ich jak odzyskać – wszyscy rozkładają ręce. To co to jest za prawo?

RPO: Przemiany ustrojowe naruszyły prawa własności wielu osób i wielu organizacji. Nie bez powodu Rzecznik zajmuje się reprywatyzacją. Potrzebne jest nam najwyraźniej spotkanie, by zanalizować tę konkretną sprawę.

Pytanie 4. Ochrona danych osobowych

Po po co nam takie prawo, skoro właściciele stron wymuszają zgodę na przetwarzanie danych osobowych? Jeśli wszystkich nas podgląda się w sieci.

RPO: Faktem jest, że prawo nas nie obroni, skoro nie da się funkcjonować bez płacenia w sieci za usługi swoimi danymi osobowymi. A ludzie nie mają świadomości, z czym to się wiąże (warto sprawdzić, co o tym wiedzą osoby młode – pokazuje to raport EuKidsOnline)

Jednak RODO, unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, nakłada na wielkich graczy internetowych ograniczenia i kontrolę.

Sprawą przetwarzania danych przez firmy zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Rzecznika dużo bardziej interesuje to, w jaki sposób dane osobowe obywateli są przetwarzane przez służby i instytucje państwowe. Czyli – w jaki sposób jesteśmy inwigilowani.

Zdaniem RPO to, że nie wiemy dokładnie, kto i co na nasz temat zbiera, spowodowane jest niedostateczną kontrolą sądową. Nie mamy niezależnego organu, który sprawowałby kontrolę nad służbami specjalnymi.

Pytanie 5. Problem kumulacji roczników – brak miejsc dla uczniów w wymarzonych szkołach i brak miejsc w internatach

RPO: O tym, że problem nastąpi, ostrzegaliśmy. MEN uspakajał, że wszystko będzie dobrze. Teraz mogę tylko dopytywać samorządy, jak sobie radzą – zbierzemy dane i pokażemy, jak to w Polsce wygląda.

Oczywiście, pomogłoby, gdyby budżet centralny wsparł samorządy w tej sytuacji. Niestety, to się nie dzieje.

Pytanie 6. O emeryturę rolniczą, której nie można dostać, bo współmałżonek ma gospodarstwo rolne

RPO: To jest temat, który przekażemy naszym ekspertom w Biurze RPO.

Pytanie 7. Pergola i zmienione przepisy budowlane pozwalające na stawianie na prywatnych działkach większych budowli bez pozwolenia

A w moim przypadku starosta uznał, że mam rozebrać pergolę. I po sądach latam pięć lat. I to dobrze, że posłowie wybierają KRS, bo może ci sędziowie zmienią zdanie.

RPO: To też jest do sprawdzenia, musimy zobaczyć dokumenty.

Pytanie 8. Przewlekłe postępowanie spadkowe w sądzie

RPO: Przewlekłość postępowania narusza nasze prawo do sądu – i możemy się na to poskarżyć do sądu wyższej instancji. Samo stwierdzenie przewlekłości daje prawo do odszkodowania.

Może być tak, że człowiek nie zna jakiegoś przepisu i przez to sprawa się ciągnie – a to dlatego, że choć nie oszczędzamy na dentyście, to żałujemy na prawników. No i nie korzystamy z pomocy w nieodpłatnych punktach pomocy prawnej.

Pytanie 8. Szubienice, swastyki na ścianach – co człowiek może z tym zrobić?

RPO: Odwoływanie się do systemów totalitarnych jest w Polsce zakazane. Trzeba to zgłaszać i egzekweować.

Pytania od uczniów na karteczkach

Tradycyjnie Adam Bodnar prosi młode osoby, by – jeśli nie chcą zabierać głosu publicznie – zadawały pytania na karteczkach

Czy będziemy chodzić do szkoły w soboty i na zmiany? Czy będziemy mieli szansę dostania się do wybranej szkoły? Czy będzie strajk nauczycieli?

RPO: Nie znam odpowiedzi na te pytania. Ale widać, że to może się zdarzyć.

Jeśli chodzi o strajk nauczycieli – to niepokoi mnie przeciwstawianie praw nauczycieli prawom uczniów i rodziców. To rząd jest stroną sporu a nie rodzice i uczniowie.

Kiedy będzie lotnisko w Ostrowie?

RPO: Nie wiem. A czy wiecie, czy jest potrzebne? Może ważniejsze jest dobre połączenie z innym lotniskiem?

Dlaczego mężczyźni mogą dalej więcej niż kobiety? Dlaczego płeć przeciwna nas za wszystko ocenia?

RPO: Konstytucja (art. 33) mówi o równości kobiety i mężczyzny, ale praktyka  jest inna, co wynika i z tradycji, i ze stereotypów. I z tego, że nie potrafimy dobrze łączyć życia osobistego i zawodowego.

Jak ograniczyć hałas z lokali rozrywkowych?

RPO: Zawiadamiać policję o naruszeniu ciszy nocnej, składać pozwy o naruszenie dóbr osobistych i dogadywać się.

Czy prawa człowieka są w Polsce przestrzegane?

RPO: Mamy kłopoty z niezależnością pewnych instytucji stojących na straży praw obywatelskich. Dotyczące ich ograniczenia wcześniej czy później uderzają w obywateli.

Zmieniła się też rola parlamentu – debaty w nim nie służą wyłapywaniu błędów i ucieraniu stanowisk. W efekcie – prawo jest testowane na ludziach (przykład – kumulacja roczników w szkołach)

Jak poprawić sytuację smogową w Ostrowie? Jesteśmy piątym zasmogowanym miastem w Polsce. Co może zrobić samorząd?

RPO: Warto zacząć od zainstalowania czujników w mieście. Zastanowić się, jak ogrzewane są domy. Można kontrolować, jakie samochody wjeżdżają do miasta.

Ale prawdziwa zmiana zacznie się wtedy, gdy obywatele się zorganizują. Bo wtedy mogą się kontaktować z innymi, którzy już zebrali wiedzę, korzystać z niej. Przykładem jest Rybnik.

Jak wygląda sytuacja reformy orzecznictwa o niepełnosprawności?

Barbara Imiołczyk, BRPO: Problem w tym, że my nie mamy systemu, ale kilka systemików. Ministerstwo prowadzi jakieś prace, ale nie chce ujawnić ich wyników, co jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Można mieć tylko nadzieję, że to się zmieni.

Skoro mamy w Polsce wolność wyznania, to dlaczego jedna religia jest uprzywilejowana?

RPO: Relacja państwa i kościołów nie musi naruszać wolności sumienia i wyznania. To nieprawda, że tylko jedna religia jest wspierana w Polsce - państwo finansuje też lekcje religii w przypadku osób prawosławnych i protestantów.

Czy przeniesienie składek z OFE do ZUS było sprawiedliwe?

RPO: Moja poprzedniczka prof. Irena Lipowicz miała podobne wątpliwości i skierowała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał, że zmiana była w porządku, bo składki na OFE nie były prywatne.

Dlaczego nie można poprawić pracy sądów i są niesłuszne skazania?

RPO: Pomyłki zdarzają się niestety nawet najlepszym. Ale błędom trzeba się przeciwdziałać. Tylko że to jest żmudne, trudne, wymaga pieniędzy, rozwiązywania szeregu szczegółowych problemów. To jak naprawianie łodzi, która płynie – nie zmieni się starej łódki w nowoczesną z dnia na dzień.

Dlaczego pracodawcy w małych miejscowościach nie respektują przepisów o płacy minimalnej?

RPO: To jest ciężkie naruszenie przepisów i powinna się tym zająć inspekcja pracy. Człowiek, który by z taką sprawą poszedł do sądu, wygrałby.

Pytanie 9 z sali: Kiedy się napisze do Rzecznika, to w jakim czasie odpisze?

RPO: To zależy w jakiej sprawie. Są zespoły tak obciążone, że mają nawet półtoraroczne opóźnienia. Ale zawsze warto pisać. Bo my naprawdę robimy, co możemy.

I nie chce Pan zostać na drugą kadencję?

Adam Bodnar: Prawo dopuszcza taką możliwość, ale obrona praw obywatelskich wiąże się w Polsce z takim poziomem sporu, że to po prostu nie jest możliwe. Rzecznik nie może uzależniać swoich działań i zaniechań od tego, czy to zwiększy czy zmniejszy jego szanse na reelekcję. Dlatego od początku mówiłem: jestem tylko na jedną kadencję, do września 2020 r.

Jak zwracać nieruchomości wywłaszczone pod publiczne inwestycje, do których nie doszło. Uwagi RPO do zmian prawa

Data: 2019-03-12
  • Zasady zwrotów nieruchomości - wywłaszczonych na cele publiczne, których potem nie zrealizowano  - powinny być jednakowe dla wszystkich grup dawnych współwłaścicieli
  • Celem nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, nad którą pracuje teraz Senat, jest wykonanie dwóch wyroków Trybunału Konstytucyjnego dotyczących zwrotu wywłaszczonych nieruchomości
  • Rzecznik wnosi, aby nowelizacja prawa uwzględniła także tych współwłaścicieli, którzy pogodzili się z wywłaszczeniem i wcale nie chcieli, by im zwracano ich dawną własność 
  • Skoro TK uznał, że każdy ze współwłaścicieli może działać osobno, powinno się uszanować wolę osób, które albo zagospodarowały już nieruchomość zamienną, albo nie mają pieniędzy na zwrot odszkodowania, które im kiedyś wypłacono. Nie można po raz kolejny odbierać tym osobom ich własności, a przepisy przejściowe powinny to uwzględnić

W ciągu wielu lat ludzi byli wywłaszczani pod inwestycje publiczne. Część z tych inwestycji nie powstała, więc byli właściciele mają prawo do zwrotu ziemi i nieruchomości. Bywa np. tak – jak Rzecznik Praw Obywatelskich usłyszał w Hajnówce – że ziemia wywłaszczona pod niewykonaną inwestycje rośnie w cenę, dysponuje nią gmina, chętni na jej zakup są – a dawni właściciele widzą, jak ich ojcowizną dysponuje się bez ich wiedzy. Choć powód, dla którego zostali jej pozbawieni, przestał istnieć.

Przepisy pozwalają w takich sytuacjach własność odzyskać, ale nie w każdym przypadku, stąd problemy. Najwięcej jest ich tam, gdzie wywłaszczona pod cel publiczny nieruchomość miała kilku współwłaścicieli.

Analizując ustawę, Trybunał Konstytucyjny wskazał, w których miejscach sprzeczna jest ona z Konstytucją. Teraz parlament próbuje te błędy naprawić.

Sytuacja 1. Ktoś występuje od zwrot nieruchomości, ale zgody nie wyrażają na to inni dawni współwłaściciele. Wedle ustawy zwrot nieruchomości nie następuje. 14 lipca 2015 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł (sygn. SK 26/14), że uzależnienie zwrotu od zgody pozostałych współwłaścicieli, jest niezgodna z Konstytucją.

Sytuacja 2. Przed laty, na wieść o inwestycji publicznej właściciel nie czekał na decyzję wywłaszczeniową, tylko sprzedał nieruchomość państwu. Cel publiczny, jakiemu miała ta operacja posłużyć, nie został zrealizowany. Ale ponieważ nie doszło do wywłaszczenia, nie ma też prawa do zwrotu. 12 grudnia 2017 r. Trybunał Konstytucyjny uznał (sygn. SK 39/15) za niezgodny z Konstytucją przepis pozwalający na zwrot tylko takiej wywłaszczonej nieruchomości, która była przejęta przez państwo na podstawie decyzji administracyjnej.

Te dwie usterki prawa Sejm naprawił w ustawie z 20 lutego.

Rzecznik Praw Obywatelskich – na podstawie skarg, jakie dostaje, pokazał jednak, że nowelizacja nie załatwia wszystkich problemów.

Sytuacja 3. Czyjaś współwłasność przed laty została przejęta pod cel publiczny, który nie został zrealizowany. Ta osoba przyjęła w zamian nieruchomość zamienną, zagospodarowała ją. Ale teraz o zwrot starej nieruchomości wnieśli pozostali jej współwłaściciele, którzy mieli co najmniej połowę udziałów  – nastąpił zwrot.  A to oznacza konieczność oddania nieruchomości zamiennej.

W ten sposób na podstawie art. 136 ust. 3 ustawy dochodzi – jak zauważał RPO - do przymuszenia do stania się właścicielem, a zarazem do przymusowego odebrania praw majątkowych (czyli własności nieruchomości zamiennej bądź zwaloryzowanego odszkodowania).

Uwaga ta nie została uwzględniona w toku prac sejmowych, ale Rzecznik dostał odpowiedź Ministra Inwestycji i Rozwoju, że te postulaty są zasadne, jednakże proponowana poprawka – uzupełnienie przepisu przejściowego –zostanie uwzględniona dopiero przy kolejnej nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami (terminu tego jednak nie sprecyzowano).

Rzecznik przedstawił swe uwagi ministrowi, bo odłożenie na bliżej nieokreślony termin prac legislacyjnych może grozić pozbawieniem prawnej ochrony osób, które już zostały pokrzywdzone niekonstytucyjnym przepisem.

Rzecznikowi Praw Obywatelskich nie przysługuje inicjatywa ustawodawcza, niemniej jednak może przedstawiać właściwym organom oceny i wnioski zmierzające do zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela. Uznając zatem, że skorygowanie zakresu art. 3 ust. 1 ustawy nowelizującej ustawę o gospodarce nieruchomościami mieści się w materii regulowanej uchwaloną ustawą, a zarazem jest konieczne zarówno dla zapewnienia prawidłowej realizacji konstytucyjnych praw obywateli niegdyś wywłaszczonych, jak i dla pełnego wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego, zwrócił się do przewodniczących dwoch komisji Senatu  o zgłoszenie odpowiedniej poprawki.

IV.7003.274.2016

Ministerstwo Sprawiedliwości nie wyjaśni sytuacji kupujących mieszkania po 1 stycznia

Data: 2019-03-05

Chodzi o problem związany z ustawą o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów (Dz.U. z 2018 r. poz. 1716 ze zm.).

Chodzi o to, że choć przekształcenie nastąpiło z mocy prawa 1 stycznia 2019 r., to podstawą zmiany wpisu w księdze wieczystej (oraz w ewidencji gruntów i budynków) ma być zaświadczenie wydawane przez właściwy organ (art. 4 ust. 1). Takich zaświadczeń gminy mają wydać 2,5 mln. Ustawa daje im na to rok, choć w przypadku transakcji mieszkaniowych skraca ten czas do miesiąca. Jest jednak wątpliwe, czy samorządy, zwłaszcza w dużych miastach, zdążą z tym.

Rozumiejąc problem, Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia 2019 r. uznała, że w przypadku sprzedaży mieszkania dopuszczalne jest sporządzanie aktów notarialnych dokumentujących transakcje nieruchomościami przed uzyskaniem zaświadczenia (nie da się natomiast bez zaświadczenia sprzedać domu jednorodzinnego czy ustanowić odrębnej własności lokali w nowych domach na gruntach do 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych). Jest to jednak tylko opinia i nie wiadomo, jak w tej sytuacji zachowają się sądy wieczystoksięgowe.

Nie wykształciła się jednak jednolita linia orzecznicza i część sądów oczekuje na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości. Mogą więc odmawiać nowym właścicielom wpisu do księgi wieczystej, skoro aktowi notarialnemu nie towarzyszyło zaświadczenie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego we własność.

Dlatego RPO prosił  Ministerstwo Sprawiedliwości o jasne stanowisko.

W odpowiedzi wiceminister Łukasz Piebiak napisał, że stanowiska nie będzie -  ze względu na poszanowanie zasada niezawisłości sędziowskiej a także ze względu na obawę o możliwość wywołania negatywnych następstw w obszarze praw i obowiązków stron czynności notarialnych oraz podmiotów uprawnionych z tytułu opłaty przekształceniowej.

Dlatego resort sprawiedliwości nie bierze pod uwagę podejmowania jakichkolwiek działań „w celu ujednolicenia praktyki postępowania (...) w sadach wieczystoksięgowych".

Wątpliwości związane z tokiem tych postępowań oraz co do roli zaświadczenia o przekształceniu jako podstawy wpisu mogą zostać rozwiane wyłącznie w drodze wykładni dokonywanej przez sądy w indywidualnych sprawach.

Proces stosowania tych przepisów będzie podlegać stałemu monitorowaniu ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości.

Nie tylko RPO, ale i Sejm za niekonstytucyjnością przepisów o gminnej ewidencji zabytków

Data: 2019-03-01
  • Właściciel obiektu włączonego do gminnej ewidencji zabytków nie może dziś skutecznie zakwestionować takiego wpisu – a nawet o nim nie wie
  • Naczelny Sąd Administracyjny zadał w tej sprawie pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu 
  • RPO wniósł, aby TK uznał niekonstytucyjność przepisów jako nadmiernie ograniczających prawo własności
  • Takie stanowisko przedstawił także i Sejm

Właściciele skarżą się na procedury włączania ich nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Nie są bowiem informowani, że wobec ich nieruchomości toczy się odpowiednia procedura. O wpisie dowiadują się po fakcie. Tymczasem wpis ogranicza prawo własności. Chodzi np. o udział konserwatora zabytków w postępowaniach inwestycyjno-budowlanych i możliwość ich zablokowania.

Wpływa to także na racjonalność decyzji o zakupie. Gdy np. dopiero co nabyta nieruchomość została bez wiedzy właściciela uznana za zabytek, budzi to i u nabywcy, i sprzedającego poczucie bycia oszukanym przez władze publiczne - skoro przedmiotem kupna był obiekt  o innych cechach faktycznych i prawnych, niż strony transakcji myślały.

Od 2012 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wiele razy zwracał się do ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w tej sprawie. Szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis – choć w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W takiej sprawie nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej. 

W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności. Według art. 64 Konstytucji każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.  

Pytanie prawne NSA

W 2018 r. NSA  zadał TK (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków - w zakresie, w jakim ogranicza prawo własności nieruchomości poprzez dowolne i arbitralne włączanie jej do ewidencji, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej.

Sprawa dotyczyła skargi obywatela, który podważał wpis swego budynku do rejestru, bo - jego zdaniem - nie ma on cech zabytku. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę. Uznał, że skoro ani ustawa, ani rozporządzenie ministra nie precyzują, jakie czynności, w jakim trybie i formie powinny być dokonane przy włączaniu do ewidencji, to wystarczy sprawdzenie karty adresowej obiektu, uzupełnione oświadczeniem konserwatora zabytków.

Według NSA przepisy nie precyzują,  jak sprawdzać karty adresowe obiektu ani też jaki tę czynność dokumentować. Powoduje to, że każdy przejaw aktywności organu staje się prawidłowy, a kontrola sądowoadministracyjna – formalna. Sąd nie może  zweryfikować, czy dany obiekt rzeczywiście jest zabytkiem i czy ograniczenie własności jest uzasadnione.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik.

Argumenty RPO

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

RPO wskazał, że art. 64 Konstytucji gwarantuje obywatelom poszanowanie „prawa własności i innych praw majątkowych” oraz ochronę tego prawa - równą  dla wszystkich równą. Normy te dopełnia wynikająca z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasada proporcjonalności. Zbliżone gwarancje zawiera też Konwencja, która głosi, że „Każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego”.

Na tej podstawie Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził w sprawie Potomscy przeciw Polsce naruszenie gwarancji, bo państwo nie zapewniło odpowiednich procedur ochronnych co do naruszonego prawa własności (w tym wypadku - umożliwienia wykupu nieruchomości bądź jej wywłaszczenia na wniosek właściciela, którego całkowicie pozbawiono możliwości korzystania z własności, ze względu na jej walory zabytkowe).

W ocenie Rzecznika wzgląd na lepszą ochronę zabytku uzasadniałby jak najszybsze ostrzeżenie właściciela, że dysponuje on szczególnym dobrem kultury i musi bardziej o niego dbać. Ukrycie tej informacji nie zapobiegnie np. ewentualnej dewastacji obiektu czy potencjalnie szkodliwym inwestycjom.

Stanowisko Sejmu

Także Marszałek Sejmu wniósł o uznanie niekonstytucyjności zaskarżonego przepisu w zakresie, w jakim umożliwia ujęcie w gminnej ewidencji zabytków nieruchomości bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony jego praw przed dokonaniem takiego ujęcia. Ocenił, że jest to niezgodne z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji.

Marek Kuchciński zwrócił m.in. uwagę, że trudno uznać, iż taka ingerencja w prawo własności jest konieczna w państwie demokratycznym dla realizacji takich wartości, jak porządek publiczny oraz ochrona wolności i praw innych osób. Według orzecznictwa ETPCz jest zaś oczywiste, że procedury ochronne powinny zapewniać efektywne przedstawienie sprawy właściwym władzom oraz zapewniać skuteczne kwestionowanie działań ingerujących w gwarantowane prawa.

Trybunał nie wyznaczył jeszcze teminu rozpoznania sprawy.

Po wystąpieniach RPO resort planuje zmiany 

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński informował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze wcześniej możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków.

Resort zapowiedział, że zmiana dotyczyłaby:

  • wprowadzenia obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu z niej,
  • wprowadzenia obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu z niej,
  • dodania przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

Z informacji na stronie internetowej resortu wynika, że planowany termin wydania rozporządzenia to I kwartał 2019 r.

IV.7002.8.2018

Niezgodny z prawem nakaz zapłaty po wymianie rur. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2019-02-25
  • Wspólnota mieszkaniowa wymieniała instalację wodno-kanalizacyjną, na co nie zgodzili się właściciele jednego z mieszkań
  • W efekcie nowe rury ominęły ich lokal. Kosztami tych prac Wspólnota obciążyła właścicieli, ale sąd prawomocnie oddalił jej pozew o zapłatę 8,5 tys. zł   
  • Po roku w tym samym sądzie wydano jednak nakaz zapłaty tej kwoty, a komornik wszedł na konto pozwanych
  • Prawo zakazuje dwa razy orzekać w tej samej sprawie. RPO wniósł skargę nadzwyczajną, bo tylko tak można naprawić straty wyrządzone właścicielom

To szósta skarga nadzwyczajna, złożona do Sądu Najwyższego przez Rzecznika Praw Obywatelskich w obronie praw obywateli i Konstytucji.

Historia sprawy

W 2007 r. Wspólnota Mieszkaniowa wymieniała instalację wodno-kanalizacyjnej w budynku. Właściciele jednego z mieszkań odmówili udziału w kosztach. Wspólnota odcięła im wodę, a mieszkzanie zostało ominięte przy tzw. poziomach wody. Kosztami tych prac w wysokości 8,5 tys. zł obciążono właścicieli lokalu.

Wspólnota pozwała ich do sądu o zapłatę. 26 maja 2008 r. sąd rejonowy oddalił pozew. Uznał, że Wspólnota nie dowiodła, aby przeprowadzenie instalacji przez lokal pozwanych kosztowałoby mniej niż jego pominięcie. Sąd wskazał, że pozwani mogliby odpowiadać za następstwa nieudostępnienia lokalu wtedy, gdyby koszty Wspólnoty wynikały ze wstrzymania prac. Apelacja Wspólnoty została odrzucona przez sąd okręgowy.

W 2009 r. Wspólnota ponownie złożyła do tego samego wydziału tego samego sądu rejonowego pozew o zasądzenie tych samych kosztów, przedstawiajac te same dowody. Sąd przekazał sprawę do tzw. rozpoznania upominawczego. To odrębny tryb dochodzenia roszczeń - pozwala na szybsze wyegzekwowanie należności od dłużnika w porównaniu z postępowaniem zwykłym. Jest on możliwy, jeśli zachodzą określone przesłanki, m.in. pieniężny charakter roszczenia czy okoliczności faktyczne uzasadniające żądanie.

Nie wiadomo, dlaczego sąd się tak pomylił - czy powodem był nadmiar spraw, czy nieuwaga, czy może jedno i drugie. Niestety, 23 listopada 2009 r. referendarz sądowy przy sądzie rejonowym wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Pozwanym nakazano zapłacić Wspólnocie 8,5 tys. zł z odsetkami. Sprzeciw pozwanych odrzucono w 2010  r. Potem sąd przez kilka lat odrzucał kolejne sprzeciwy i zażalenia pozwanych oraz wniosek o wznowienie postepowania.

Tymczasem Wspólnota wniosła do sądu o wydanie tytułu wykonawczego, co nastąpiło i komornik sądowy w 2013 r. zajął rachunek bankowy pozwanych. Wyegzekwował z niego łączną kwotę 15,3 tys. zł. (doszły odsetki oraz koszty postępowania upominawczego i egzekucyjnego).

Skarga nadzwyczajna RPO

Rzecznik wniósł, aby Sąd Najwyższy uchylił nakaz zapłaty i odrzucił objęty tym nakazem pozew Wspólnoty. Otworzy to pozwanym drogę do naprawienia poniesionej szkody, zarówno wobec Wspólnoty, jak i Skarbu Państwa.

Zaskarżonej decyzji RPO zarzucił rażące naruszenie prawa poprzez nieodrzucenie pozwu, zakwalifikowanie sprawy do rozpoznania w postępowaniu upominawczym i wydanie nakazu zapłaty - w sytuacji, gdy o to samo roszczenie, pomiędzy tymi samymi stronami, sprawa została już wcześniej prawomocnie osądzona. A to oznaczało bezwzględną niedopuszczalność wszczęcia nowego postępowania w sprawie.

Przewodniczący wydziału, a następnie referendarz sądowy, nie dopełnili obowiązku dokonywania za każdym razem z  urzędu oceny danej sprawy cywilnej. Na etapie poprzedzającym wydanie nakazu zapłaty Kodeks postępowania cywilnego nakazuje bowiem zbadanie, czy w sprawie nie zachodzą tzw. bezwzględne przesłanki procesowe. Jedną z nich jest sytuacja, jeśli o to samo roszczenie pomiędzy tymi samymi stronami sprawa została już prawomocnie osądzona. Wtedy sąd, a odpowiednio - referendarz, mają obowiązek od razu odrzucić pozew.

Tymczasem wskutek naruszenia tych przepisów referendarz błędnie uznał, że istnieją postawy do wydania nakazu zapłaty i nie odrzucił pozwu - zgodnie z  art. 498 § 2 k.p.c. w zw. z art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c.

Zarzuty konstytucyjne Rzecznika

To rażące naruszenie prawa wywołało negatywne konsekwencje dla praw i wolności pozwanych, których ochrona gwarantowana jest konstytucyjnie. A to podstawa wniesienia skargi nadzwyczajnej.

Nakazowi zapłaty RPO zarzucił naruszenie:

  • zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Nakaz zapłaty, wydany mimo że wcześniej to samo roszczenie pomiędzy tymi samymi stronami zostało prawomocnie oddalono, podważa wiarygodność rozstrzygnięć sądowych. Może też być to postrzegane jako przejaw wycofywania się przez państwo z ustalonych reguł postępowania wobec obywatela. Pozwani mieli bowiem prawo oczekiwać, iż skoro sprawa została już prawomocnie osądzona, nie będą zaskakiwani jej ponownym rozstrzygnięciem z wszelkimi negatywnymi dla nich konsekwencjami;
  • prawa do sądu określonego z art. 45 ust. 1 Konstytucji, bo nakaz naruszył gwarancje pozwanych co do pewności wydanego prawomocnego orzeczenia, a wymogi postępowania miały ich chronić przed niekorzystnymi skutkami ponownego powództwa o to samo roszczenie. Prawomocny wyrok, który – co gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji – powinien w sposób wiążący rozstrzygnąć sytuację pozwanych, okazał się w praktyce „bezwartościowy”, bowiem ten sam spór pomiędzy tymi samymi podmiotami został ponownie, w kolejnym postępowaniu rozstrzygnięty odmiennie – napisał Adam Bodnar;
  • chronionych przez art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji praw majątkowych pozwanych przez uszczuplenie ich środków pieniężnych. Na podstawie nakazu przeprowadzono egzekucję zasądzonego roszczenia, kosztów postępowania upominawczego oraz egzekucyjnego. W wyniku tych działań pozwani zostali pozbawieni wymiernych środków, co skutkowało obniżeniem ich warunków bytowych. Łącznie wyegzekwowano od pozwanych na rzecz wierzyciela 15 351 zł.

Z zasady demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej wynika m. in. że wyroki sądowe, jak i nakazy zapłaty, powinny być sprawiedliwe. Wydany nakaz zapłaty stanowi przykład orzeczenia rażąco niesprawiedliwego, łamiącego elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego. 

Wcześniej pozwani podejmowali liczne próby uchylenia niekorzystnego dla nich orzeczenia. Mimo że obiektywnie ich zastrzeżenia były uzasadnione, to jednak z powodów formalnych nie udało im się doprowadzić sprawy do zgodności z elementarnym poczuciem sprawiedliwości. Spełnione zatem zostały przesłanki skorzystania przez Rzecznika z instytucji skargi nadzwyczajnej, której głównym celem jest umożliwienie przywrócenia elementarnego ładu prawnego zgodnego z zasadą sprawiedliwości społecznej. Jedynym środkiem prawnym, który może doprowadzić do wyeliminowania wydanego nakazu zapłaty pozostaje zatem skarga nadzwyczajna.

Skarga nadzwyczajna to nowa możliwość prawna, którą Rzecznikowi Praw  Obywatelskich przyznała zmieniona ustawa o SN. Prawo ich kierowania, jeśli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej, ma tylko RPO i Prokurator Generalny (Minister Sprawiedliwości). RPO otrzymał już prawie 3 tys. wniosków w takich sprawach - przy niezmienionym budżecie.

IV.7212.26.2014

Ludzie i rosnące lotniska. Czy właściciele domów zyskają realną szansę na odszkodowania za hałas?

Data: 2019-02-15
  • Parlament poprawia właśnie ustawę, którą przed rokiem Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjną: na złożenie wniosku o odszkodowanie dawała tylko dwa lata od decyzji rozpoczynającej budowę lub rozbudowę lotniska
  • Parlament do 15 marca powinien zmienić te przepisy. Początkowo senacki projekt dawał mieszkańcom realną szansę na uzyskanie odszkodowań, teraz jednak coraz bardziej zmierza w stronę ochrony interesów przedsiębiorców i państwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zaniepokojenie tym faktem

Oświadczenie to RPO wydaje w związku z toczącymi się pracami parlamentarnymi nad projektem zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska, uznanego wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 7 marca 2018 r. (sygn. akt K 2/17) za niezgodny z Konstytucją.

Kiedy w danej okolicy ma powstać uciążliwa inwestycja, np. lotnisko, trzeba najpierw wskazać obszar ograniczonego użytkowania wokół. Na tym terenie nie będą w przyszłości spełniane normy środowiskowe – np. dużo wyższy może być poziom hałasu. Ale właściciele nieruchomości zyskują prawo do odszkodowania za utratę wartości ich własności.

Niestety, przepisy dawały na wystąpienie z takim wnioskiem tylko dwa lata – a ponieważ lotniska są budowane z reguły dłużej, wiele osób poniewczasie dowiadywało się, że prawo do odszkodowania już im wygasło. Lotniska w naszym kraju rozbudowywały się gwałtownie w ostatnich latach – dla większości tych inwestycji dwuletni termin już wygasł.

Przepisy te zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik Praw Obywatelskich i przed rokiem sprawę wygrał. 7 marca 2018 r. Trybunał uznał, że dwuletni termin na dochodzenie roszczeń jest zbyt krótki, a przez to niezgodny z Konstytucją. Nadmiernie ogranicza bowiem ochronę praw właścicieli (art. 64 Konstytucji).

Zaskarżony przepis traci moc 15 marca 2019 r. – do tego czasu parlament musi zmienić przepisy. Rzecznik śledzi prace parlamentarne z uwagą, dlatego dziś musi zaalarmować opinię publiczną, że przybrały one obrót niekorzystny dla ludzi.

12 lutego połączone senackie komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Środowiska oraz Ustawodawcza obradowały nad projektem nowelizacji ustawy (druk senacki nr 1069).

Przewidywał on, że :

  • z roszczeniami odszkodowawczymi można by było wystąpić w terminie PIĘCIOLETNIM od wejścia w życie aktu powodującego ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości,
  • w przypadku roszczeń, które jeszcze nie wygasły, termin na składanie wniosków byłby także PIĘCIOLETNI,
  • najważniejsze jednak było uregulowanie sytuacji osób, które zgłosiły wnioski, ale po upływie dwuletniego, niekonstytucyjnego terminu - dla nich  projekt przewidywał nowy, TRZYLETNI termin na wystąpienie z roszczeniem od dnia wejścia w życie nowelizacji.

Niestety, rozwiązania korzystne dla mieszkańców stref ograniczonego użytkowania nie zostały przyjęte – w nowej wersji (druk 1069s) senatorowie uznali, że:

  • do TRZECH a nie pięciu lat zostanie wydłużony czas na wnoszenie roszczeń odszkodowawczych w przypadku obszarów ograniczonego użytkowania (OOU), które dopiero powstaną,
  • do TRZECH lat wydłuży się termin w przypadku osób, którym roszczenia jeszcze nie wygasły (ich dom znalazł się w OOU nie dalej niż dwa lata temu),
  • Ci, którym termin na roszczenia już upłynął – nie będą mogli już NIC zrobić.

Taką zmianę projektu zainicjowało Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, wskazując, że inaczej zbyt wiele osób wystąpi z roszczeniami. To spowoduje z kolei zbyt poważne skutki finansowe dla samorządów, które zbudowały lotniska, a także dla skarbu państwa i podmiotów, których działalność doprowadziła do ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania.

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zdecydowany sprzeciw wobec przekazania takiego projektu  do dalszych prac parlamentarnych.

Należy przypomnieć, że to właśnie konieczność ochrony praw tych osób, którym dwuletni termin zawity upłynął, stała się przyczyną skierowania przez Rzecznika wniosku do Trybunału i wydania jego wyroku. W wielu przypadkach bowiem roszczenia wygasały, zanim obywatele uświadamiali sobie ich istnienie.

W ocenie RPO pełna realizacja wyroku winna uwzględniać prawa osób pokrzywdzonych niekonstytucyjnym przepisem. Tylko tak można naprawić szkody wyrządzone im w przeszłości. Tylko w ten sposób wyrok Trybunału Konstytucyjnego będzie mógł odnieść realny skutek. Nie można zapominać, że roszczenia odszkodowawcze z art. 129 ust. 4 ustawy dotyczą przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, przy czym większość z tych inwestycji została już zrealizowana, natomiast uprawnieni nie zdążyli wystąpić z tym roszczeniem. Jeśli ustawodawca nie ureguluje – w przepisach przejściowych – sytuacji tych osób, nie będą one mogły w ogóle zrealizować swoich roszczeń, choć regulacja odbierająca im te została uznana za niezgodną z Konstytucją RP.

Trybunał Konstytucyjny uchylając ten przepis uznał, że jego podstawowym celem nie była „realizacja tradycyjnych funkcji prekluzji”, rozumiana jako określenie terminów na dochodzenie roszczeń, co jest konieczne dla prawidłowego regulowania stosunków prawnych. Trybunał wprost stwierdził, że w regulacji tej chodziło o „minimalizację skali dochodzonych roszczeń właścicieli nieruchomości i innych uprawnionych o odszkodowanie lub wykup. Prawodawca, wprowadzając krótki termin zawity na dochodzenie roszczenia, w istocie liczył na to, że nie wszyscy uprawnieni zdążą skorzystać z przedmiotowych roszczeń. Dominuje w tym troska o finanse publiczne, chęć ograniczenia wydatków obciążających budżet państwa czy jednostek samorządu terytorialnego; mniejszą rolę odgrywa wola wynagrodzenia uszczerbków poniesionych wskutek ograniczenia własności lub innych praw majątkowych.”.

W związku z powyższym Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie wyrazić głębokie zaniepokojenie związane z przyjętym brzmieniem projektu zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska. Zarówno w zakresie, w jakim z projektu wykreślony został przepis przejściowy umożliwiający osobom uprawnionym „reaktywację” roszczeń opartych na przepisie uznanym za niezgodnym z Konstytucją, jak i w zakresie przyjętej formuły wydłużenia terminu występowania z roszczeniem: uznany przez Trybunał termin 2-letni jako rażąco za krótki został wydłużony zaledwie do lat 3.

Uchwalona w komisjach senackich zmiana projektu jest wyraźnie sprzeczna z istotą wniosku Rzecznika do Trybunału, a zarazem i z duchem samego wyroku sądu konstytucyjnego. Nie można zaakceptować sytuacji, w której to właśnie te osoby, których skargi – i prawna sytuacja – skłoniły Rzecznika do złożenia wniosku do TK, a naruszenie ich praw przez niekonstytucyjny przepis TK potwierdził, pozostaną bez jakiejkolwiek prawnej ochrony. Jedynym tego uzasadnieniem nie może zaś być – zdyskredytowana w tym przypadku przez TK – chęć ograniczenia wydatków budżetowych, kosztem osób, których konstytucyjne prawa naruszono.  

Niekorzystny dla właścicieli gruntów, opisywany wyżej w linku, projekt zmiany art. 129 ust. 4, zostały przyjęty przez Sejm na 22 lutego 2019 posiedzeniu, 26 lutego będzie procedowany w Senacie – załączam plik do uchwalonego przez Sejm tekstu nowelizacji. Projekt będzie procedowany 26 lutego (pkt 3. porządku) – link: https://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/tematy,517,1.html

W Senacie – o projekcie ustawy dotyczącym m.in. właścicieli gruntów przy lotniskach

Data: 2019-02-12
  • Jak będzie wyglądała ustawa realizująca wyrok TK sprzed roku, który dotyczył przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, tam gdzie zostały utworzone tzw. obszary ograniczonego użytkowania?

12 lutego 2019 r. na wspólnym posiedzeniu senackie komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Ustawodawcza i Środowiska zajmują się senackim projektem zmian ustawy Prawo o ochronie środowiska.

Projekt ma doprowadzić do realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 marca 2018 r. (sygn. K 2/17) . Trybunał stwierdził wtedy, że art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo o ochronie środowiska, który określał bardzo krótki termin zawity (2 lata) na zgłaszanie przez właścicieli nieruchomości, których prawa zostały ograniczone w związku z ochroną środowiska, roszczeń o odszkodowanie, jest niezgodny z Konstytucją.

Przepis ten dotyczył przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, tam gdzie zostały utworzone tzw. obszary ograniczonego użytkowania.

Trybunał Konstytucyjny odroczył wejście w życie wyroku. Jeżeli jednak do 13 marca 2019 r. ustawodawca nie wprowadzi nowych regulacji, to wówczas:

  1. każdy właściciel będzie mógł dochodzić odszkodowania na zasadach ogólnych, zgodnie z terminami przedawnienia roszczeń określonymi w Kodeksie cywilnym,
  2. otworzy się możliwość wznawiania postępowań zakończonych niekorzystnymi wyrokami, opartymi na niekonstytucyjnym przepisie.

Dlatego ważne jest uchwalenie nowelizacji przed 13 marca.

W ramach prac w Komisji Ustawodawczej Senatu przygotowano projekt, który jest bardzo korzystny dla wszystkich zainteresowanych właścicieli gruntów. Przewiduje m.in. przedłużenie terminów zawitych do 5 lat, a także „reaktywuje” terminy wygasłe przed dniem wejścia w życie nowelizacji na kolejne trzy lata.

Ta propozycja spotkała się jednak z krytyczną oceną m.in. Ministerstwa Środowiska oraz Związku Powiatów Polskich (głownie z uwagi na daleko idące, niekorzystne skutki dla finansów publicznych) oraz Sądu Najwyższego, który zgłosił zasadnicze zastrzeżenia co do samej siatki pojęciowej oraz konstrukcji prawnych przyjętych w projekcie.

Sprawa jest zatem rozwojowa i interesująca, choć na zmianę przepisów pozostał zaledwie miesiąc.

RPO do ministra Ziobry o pomoc dla kupujących mieszkania po 1 stycznia

Data: 2019-02-05
  • Kupujesz mieszkanie, do którego przypisane było prawo użytkowania wieczystego gruntu, na którym stoi budynek? Z mocy ustawy prawo to od 1 stycznia przekształcone zostało we własność. Tyle że sprzedający nie ma na to zaświadczenia. Gmina nie zdążyła go wydać.
  • Pytanie, czy sąd wieczysto-księgowy taką transakcję wpisze do ksiąg. Czy zaakceptuje fakt, że w akcie notarialnym pojawia się własność, choć w poprzednich dokumentach mieszkania mowa była tylko o użytkowaniu wieczystym?
  • O wyraźną wytyczną dla sądów RPO apeluje do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na problem związany z ustawą o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów (Dz.U. z 2018 r. poz. 1716 ze zm.).

Ustawa ta od 1 stycznia 2019 r. przekształciła prawo użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności. Ta sama ustawa dała właścicielom prawo do bardzo wysokiej bonifikaty związanej z opłatami za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego we własność. Dlatego nie do każdego dociera problem z samym przekształceniem. Sygnalizowali go już jednak dziennikarze, m.in. „Dziennika Gazety Prawnej” i „Rzeczpospolitej”.

Chodzi o to, że choć przekształcenie nastąpiło z mocy prawa, to podstawą zmiany wpisu w księdze wieczystej (oraz w ewidencji gruntów i budynków) ma być zaświadczenie wydawane przez właściwy organ (art. 4 ust. 1). Takich zaświadczeń gminy mają wydać 2,5 mln. Ustawa daje im na to rok, choć w przypadku transakcji mieszkaniowych skraca ten czas do miesiąca. Jest jednak wątpliwe, czy samorządy, zwłaszcza w dużych miastach, zdążą z tym.

Rozumiejąc problem, Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia 2019 r. uznała, że w przypadku sprzedaży mieszkania dopuszczalne jest sporządzanie aktów notarialnych dokumentujących transakcje nieruchomościami przed uzyskaniem zaświadczenia (nie da się natomiast bez zaświadczenia sprzedać domu jednorodzinnego czy ustanowić odrębnej własności lokali w nowych domach na gruntach do 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych). Jest to jednak tylko opinia i nie wiadomo, jak w tej sytuacji zachowają się sądy wieczystoksięgowe. Nie wykształciła się jednolita linia orzecznicza i część sądów oczekuje na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości. Mogą więc odmawiać nowym właścicielom wpisu do księgi wieczystej, skoro aktowi notarialnemu nie towarzyszyło zaświadczenie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego we własność.

Dlatego RPO prosi  Ministerstwo Sprawiedliwości o jasne stanowisko.

IV.7000.30.2019

Rzecznik w obronie praw wszystkich właścicieli wywłaszczonych pod cel publiczny

Data: 2019-02-05
  • Zasady dotyczące zwrotów nieruchomości - wywłaszczonych na cele publiczne, których potem nie zrealizowano  - powinny być jednakowe dla wszystkich grup dawnych współwłaścicieli
  • Rzecznik wnosi, aby nowelizacja prawa uwzględniała także tych współwłaścicieli, którzy zwrotu wywłaszczonej nieruchomości nie chcieli, a dostali za nią odszkodowanie czy nieruchomość zamienną
  • Celem nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, nad którą pracuje Sejm, jest wykonanie dwóch wyroków Trybunału Konstytucyjnego dotyczących zwrotu wywłaszczonych nieruchomości

Poprzedni właściciel lub jego spadkobierca mogą żądać zwrotu wywłaszczonej na cel publiczny nieruchomości lub jej części, jeżeli stała się ona zbędna na ten cel. Gdy taka nieruchomość miała wielu właścicieli, warunkiem zwrotu było wspólne wystąpienie wszystkich właścicieli. Brak zgody choć jednego oznaczał odmowę zwrotu.

14 lipca 2015 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł (sygn. SK 26/14), że zasada zwrotu takich nieruchomości w zakresie, w jakim uzależnia żądanie poprzedniego współwłaściciela od zgody pozostałych współwłaścicieli, jest niezgodna z Konstytucją.

12 grudnia 2017 r. Trybunał uznał zaś (sygn. SK 39/15) za niezgodny z Konstytucją przepis pozwalający na zwrot tylko takiej wywłaszczonej nieruchomości, która była przejęta przez państwo na podstawie decyzji administracyjnej. Ktoś, kto sam odprzedał swą własność państwu, wiedząc że może być wywłaszczony na cel publiczny, nie mógł się ubiegać o jej zwrot. 

Obecnie Sejm pracuje nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, która ma być wykonaniem obu tych wyroków.

W ocenie RPO projekt co do zasady prawidłowo wykonuje wyroki TK. M.in. zapewnia  ochronę praw osób dotkniętych w przeszłości niekonstytucyjnym przepisem. Umożliwia wszczynanie na nowo postępowania administracyjnego o zwrot udziałów w wywłaszczonej nieruchomości tym osobom, którym tego wcześniej odmówiono ze względu na brak zgody wszystkich współwłaścicieli. Każdy mógłby wystąpić w ramach swego udziału.

W ocenie Rzecznika projekt nie obejmuje jednak tych współwłaścicieli, którym udział w wywłaszczonej nieruchomości zwrócono wbrew ich woli -  wskutek prawomocnego orzeczenia sądu na podstawie art. 199 Kodeksu cywilnego. Stanowi on, że współwłaściciele, którzy mają co najmniej połowę udziałów, mogą żądać rozstrzygnięcia danej sprawy przez sąd, mimo braku zgody na to innego współwłaściciela.

Według Rzecznika sytuacja prawna tych osób jest podobna do tych, którym odmówiono zwrotu ze względu na brak zgody wszystkich uprawnionych, a którzy dzięki nowelizacji mogliby występować o wszczęcie nowych postępowań administracyjnych przez 3 lata od wejścia noweli w życie.

Takie same prawo powinni mieć także i ci współwłaściciele, którzy wówczas sprzeciwiali się zwrotowi, a których stanowisko - wbrew ich woli - zostało zastąpione orzeczeniem sądu. W zamian za swój udział w wywłaszczonej nieruchomości dostawali oni odszkodowanie lub nieruchomość zamienną.

Niekonstytucyjna wykładnia art. 136 ust. 3 ustawy prowadziła do przymuszenia ich do stania się właścicielem nieruchomości, której nie chcą uzyskać, a zarazem do przymusowego odebrania praw majątkowych (czyli własności nieruchomości zamiennej bądź zwaloryzowanego odszkodowania).

Rzecznik podkreśla, że wszczęcie przez nich nowego postępowania nie pozbawiałoby żadnych praw osób, które udziały w dawnej własności odzyskały (skoro udziały współwłaścicieli w prawie do zwrotu będą mocą nowelizacji prawnie niezależne).

- Obie te kategorie podmiotów powinny być przez ustawę traktowane jednolicie. Obie powinny mieć możliwość doprowadzenia do ponownego orzekania o ich prawach, obie bowiem są dotknięte działaniem tej samej niekonstytucyjnej normy  – wskazał Rzecznik.

RPO wystąpił do Ministra Inwestycji i Rozwoju o rozważenie pilnej korekty projektu. Do  przewodniczącego sejmowej Komisji ds. Petycji zwrócił się zaś o wniesienie odpowiedniej poprawki podczas drugiego czytania projektu.

IV.7003.274.2016

Kopalnia zarabia a ludzie mają za to płacić? NSA uznał argumenty RPO w interesie podatników

Data: 2019-02-01
  • Właściciele działki dostali kilkadziesiąt tysięcy zł podatku od nieruchomości, bo na ich ziemi działa kopalnia węgla brunatnego
  • Ale to nie oni czerpią korzyści z wydobycia. Kopalnia płaci im tylko za zajęcie gruntu
  • Gmina domagała się jednak od swoich mieszkańców podatku tak zdecydowanie, że sprawa trafiła ostatecznie do NSA. Z pomocą RPO obywatele sprawę wygrali

Gmina nałożyła podatek od nieruchomości  za pięciohektarową działkę, która choć stanowi własność prywatną, użytkowana jest przez spółkę-kopalnię węgla brunatnego. Decyzją sądu kopalnia dostała pozwolenie na użytkowanie tej nieruchomości za wynagrodzeniem.

Gmina uznała jednak, że skoro kopalnia nie jest właścicielem ziemi, to nie może być podmiotem ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. A zatem podatek należny gminie powinni zapłacić właściciele.

Ci skierowali sprawę najpierw do Samorządowego Kolegium Odwoławczego a po przegranej – do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. I tam wygrali. Ale od wyroku tego skargę kasacyjną złożyło SKO. Wtedy po stronie właścicieli do sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Uznał bowiem, że ewentualne uchylenie wyroku sądu administracyjnego mogłoby negatywnie oddziaływać na sferę praw i wolności podatników.  Zauważył, że w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych brak jest definicji legalnej pojęć takich jak: właściciel, posiadacz samoistny. Wywiódł jednak relację między prawem podatkowym a definiującym sprawy własności prawem cywilnym w taki sposób, by obronić ludzi przed wysokim podatkiem za ziemię, z której nie mogą korzystać. Przedsiębiorca wykorzystujący do prowadzenia działalności gospodarczej grunty osoby fizycznej i osiągający z tego tytułu korzyści jest podatnikiem podatku od nieruchomości, która jest w jego władaniu. Przyjęcie odmiennego stanowiska oznaczałoby akceptację przerzucenia ciężaru podatku na właścicieli, nie uzyskujących żadnych korzyści z prowadzonej przez Kopalnię działalności gospodarczej – argumentował m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich.

Stanowisko to zostało uwzględnione przez Naczelny Sąd Administracyjny, który oddalił skargę kasacyjną i utrzymał korzystny wyrok I instancji (sygn. akt II FSK 254/17).

Ludzie nie muszą płacić zatem podatku.

V.511.341.2017

 

Sprawa dwóch różnych rozstrzygnięć spadkowych. Piąta skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2019-02-01
  • Kolejną skargę nadzwyczajną RPO składa w sprawie spadkowej
  • Sąd dwukrotnie i rozbieżnie  rozstrzygnął, kto nabywa spadek
  • Tej sytuacji nie da się naprawić dostępnymi narzędziami prawnymi – potrzebna jest skarga nadzwyczajna
  • RPO wnosi do Sądu Najwyższego o stwierdzenie nieważności drugiego postanowienia

Pani B. zmarła w 1994 r. W 1997 r. jej córka przedstawiła w sądzie testament matki i sąd w S. uznał, że to ona dziedziczy po matce, a jej brat – nie.

W 2003 r. córka pani B. ponownie wniosła sprawę o spadek po matce. Ten sam sąd w S. -zamiast uznać, że sprawa już została rozstrzygnięta - zabrał się do niej po raz drugi. I tym razem przedstawiony testament pani B. uznał bowiem za nieważny i rozdzielił spadek między córkę i syna pani B. Uczestnicy postępowania nie apelowali, w efekcie i to postanowienie się uprawomocniło. Córka pani B. wniosła o wznowienie postępowania, ale jej wniosek został odrzucony w 2017 r.

Zatem córka pani B. - zgodnie z wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej - odziedziczyła raz cały majątek matki, a raz – tylko połowę. Jej brat – nie dostał spadku, a zarazem odziedziczył jego połowę. Kiedy zmarł, sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy trzeba było ustalić, co dziedziczą jego spadkobiercy.

Sprawę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna - nowa możliwość prawna, którą Rzecznikowi Praw  Obywatelskich przyznała zmieniona ustawa o SN. Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach, jeśli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej, ma tylko RPO i Prokurator Generalny (Minister Sprawiedliwości). RPO otrzymał już prawie 3 tys. wniosków w takich sprawach (przy niezmienionym budżecie RPO).

W skardze nadzwyczajnej RPO wnosi o uchylenie postanowienia z 2003 r., zarzucając sądowi w S.  naruszenie:

  • zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji,
  • prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji,
  • prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji, z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, co nie pozwala na uznanie, iż zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu.

Został w ten sposób stworzony stan niepewności prawnej, w którego ramach uczestnicy postępowań nie mogą legitymować się jednoznacznym i nie budzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Oznacza to pozbawienie ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Argumenty RPO

Osoby pozostające w kręgu oddziaływania postanowienia stwierdzającego nabycie spadku po danej osobie, mają prawo oczekiwać, iż w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował fakt uprzedniego uprawomocnienia się rozstrzygnięcia stwierdzającego nabycie spadku. Bezpieczeństwo prawne w zakresie prawa spadkowego wymaga, by jakakolwiek modyfikacja konsekwencji prawnych, wynikających z prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego w obrocie prawomocnego postanowienia spadkowego.

W tym kontekście pożądane pozostaje zachowanie przez sąd spadku należytej czujności procesowej, celem uniknięcia prowadzenia postępowania dotyczącego stwierdzenia nabycia spadku po danej osobie bez stosownego (proceduralnego) odniesienia się do faktu wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy przez sąd powszechny.

Na gruncie art. 2 Konstytucji istota prawomocnego rozpoznania sprawy cywilnej przez sąd implikuje samo ograniczenie możliwości jego zmiany jedynie do sytuacji, w ramach której uprawniony podmiot korzysta z przewidzianych ustawą nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Tymczasem w przedmiotowej sprawie Sąd Rejonowy w S. rozpoznał kolejny wniosek [córki pani B.] tak, jakby sprawa cywilna, dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej [pani B.], nigdy wcześniej nie była rozpoznawana przez sąd.

Tak więc, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich samo błędne rozpoznanie sprawy z wniosku [córki pani B.] z 2003 r., jako pierwotnej sprawy dotyczącej stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej [pani B.], stanowi naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa (działającego w jego imieniu sądu powszechnego) oraz konstytucyjnej zasady bezpieczeństwa prawnego. W zakresie prawa spadkowego wyraża się ona w możliwości układania przez spadkobierców istotnych spraw życiowych bez obawy, że sąd łamiąc jednoznaczny zakaz proceduralny może wydać drugie (równoległe) postanowienie, określające porządek dziedziczenia po danej osobie, w sposób odbiegający od wcześniejszego prawomocnego postanowienia spadkowego.

Ponadto samo funkcjonowanie w obrocie dwóch postanowień Sądu Rejonowego w S., odmiennie stwierdzających nabycie spadku po tej samej spadkodawczyni, stanowi naruszenie przysługującego uczestnikom postępowania o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej konstytucyjnego prawa do sądu.

Zgodnie z treścią art. 45 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Istota prawa do sądu sprowadza się więc do zapewnienia ochrony sądowej w sprawach dotyczących sfery praw lub wolności danego podmiotu (por. postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z dnia 13 kwietnia 1999 r., sygn. akt Ts 24/99, OTK 1999/6/130). Jest to jedno z podmiotowych praw podstawowych jednostki i jedna z fundamentalnych gwarancji praworządności w demokratycznym państwie prawa. Prawo do sądu, wedle utrwalonego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego obejmuje: prawo dostępu do sądu (prawo do uruchomienia procedury przed właściwym, niezależnym, bezstronnym i niezawisłym sądem); prawo do właściwej procedury przed sądem; prawo do wiążącego rozstrzygnięcia sprawy.

To właśnie ten ostatni aspekt nabiera wyjątkowego znaczenia w przedmiotowej sprawie, gdzie mamy do czynienia z dwoma prawomocnymi rozstrzygnięciami spadkowymi, odmiennie określającymi stwierdzenie nabycia spadku po zmarłej [pani B.]. W potwierdzonej sytuacji procesowej trudno o uzasadnione stwierdzenie, iż uczestnicy przeprowadzonych postępowań uzyskali wiążące rozstrzygnięcie zainicjowanej sprawy spadkowej, skoro Sąd Rejonowy w S. wydał dwa niezależne od siebie postanowienia dotyczącego tego samego przedmiotu.

Jednocześnie, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, wskutek uprawomocnienia się zaskarżonego postanowienia doszło do uszczerbku w zakresie przysługującego spadkobiercom [pani B.] konstytucyjnego prawa do dziedziczenia.

W świetle art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji samo stosowanie przepisów ustawowych (norm materialnych i proceduralnych) winno gwarantować spadkobiercom należytą ochronę prawną w zakresie uprawnień przysługujących im z tytułu dziedziczenia. W tym kontekście instytucja stwierdzenia nabycia spadku stanowi instrument prawny, dzięki któremu w obrocie może się urzeczywistnić stosowna ochrona sfery prawnej spadkobierców. Samo stwierdzenie praw do spadku na drodze postępowania sądowego ma charter deklaratoryjny.

Jakkolwiek kwalifikacja prawna spadkobiercy w sporze między nim a innym spadkobiercą może być udowodniona na zasadach ogólnych, to jednak stwierdzenie nabycia spadku pozostaje wyłącznym dowodem prawa spadkobiercy do spadku wobec tych osób trzecich, które nie roszczą sobie prawa do spadku.

Postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku legitymuje spadkobiercę wobec osób trzecich. Wywiera ono znaczący skutek materialnoprawny dla spadkobiercy, jeśli chodzi o jego działanie na zewnątrz w stosunku do osób trzecich, które nie roszczą sobie praw do spadku.

W szczególności więc w sprawach o wierzytelność spadkową lub o wydanie rzeczy należącej do spadku wytoczonych przeciwko takim osobom spadkobierca, w razie zakwestionowania jego przymiotu przez pozwanych, będzie musiał uzyskać postanowienie stwierdzające jego kwalifikację prawną. Uzyskanie stwierdzenia nabycia spadku pozostaje także niezbędne w przypadku postępowania wieczystoksięgowego oraz administracyjnego. Brak stosownego stwierdzenia nabycia spadku stanowi przeszkodę do ujawnienia następstwa prawnego spadkobiercy po zmarłym spadkodawcy.

W postępowaniu administracyjnym zaś organ administracji publicznej nie jest władny do samodzielnego ustalenia następstwa prawnego po zmarłej osobie. Następstwo to powinno być wykazane według przepisów prawa cywilnego, a więc w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku lub w drodze notarialnego poświadczenia dziedziczenia (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 16 stycznia 2002 r., sygn. akt I SA 1421/00, ONSA 2003/3/64; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 maja 2011 r., sygn. akt III CSK 221/10, OSNC-ZD 2012/2/38; wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 24 listopada 2005 r., sygn. akt I SA/Wa 1991/04, Lex nr 213429; Piotr Borkowski. Komentarz do zmiany art.1027 Kodeksu cywilnego wprowadzonej przez Dz.U. z 2007 r. Nr 181 poz. 1287, LEX; Elżbieta Niezbecka. Komentarz do art. 1027 Kodeksu cywilnego, LEX, stan prawny: 15 czerwca 2015 r.).

Należy zatem mieć na uwadze, iż w przypadku funkcjonowania dwóch prawomocnych postanowień dotyczących stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie, spadkobiercy nie mogą w obrocie legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych tytułem dziedziczenia. Ochrona prawna gwarantowana na gruncie Konstytucji staje się iluzoryczna, bowiem instytucja stwierdzenia nabycia spadku w takiej sytuacji nie może zrealizować przypisanych jej systemowo celów.

Wobec faktu, iż postanowienie Sądu Rejonowego w S. z 2003 r. zapadło mimo wcześniejszego prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy o stwierdzenie nabycia spadku po [pani B.] postanowieniem tegoż Sądu z 1997 r., doszło do nieuprawnionej ingerencji w zakres ochrony prawnej przysługującej uczestnikom obu postępowań na gruncie Ustawy Zasadniczej, bowiem w chwili obecnej nie jest możliwe należyte zrealizowanie przez nich nabytych na podstawie dziedziczenia uprawnień majątkowych.

Istnienie dwóch postanowień stwierdzających nabycie spadku po [pani B.] stanowi przejaw rażącej wadliwości prawnej, zaistniałej w procesie sądowego stosowania prawa, która ze względu na konieczność ochrony porządku prawnego oraz powinność zapewnienia należytej ochrony uprawnień przysługujących spadkobiercom uzasadnia odstępstwo od zasady stabilności prawomocnego rozstrzygnięcia.

W tym stanie rzeczy niniejsza skarga nadzwyczajna, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje uzasadniona i niezbędna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

IV.7000.394.2018

O prawach naszych sąsiadów, naszych pracowników i naszych klientów. Spotkania regionalne RPO w Lublinie

Data: 2019-01-10
  • Na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem  w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej przyszło 40 osób – młodzi i starzy, w tym przedstawiciele lubelskiego środowiska prawniczego.
  • Interesowały ich sprawy sądów, lokatorów, zatrudnienia cudzoziemców, mowy nienawiści, pomagania uchodźcom, zasady, na jakich RPO może pomóc albo przystąpić do postępowań sadowych.

Kto i jak może pomóc uchodźcom (na miejscu)?

RPO: Rzecznik zajmuje się prawami osób, które znalazły się pod opieką Rzeczypospolitej i sytuacją na granicy. Za granicą aktywne są organizacje: Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej i Polska Akcja Humanitarna, a także Caritas Polska.

W sprawie osób LGBT, które sprzeciwiają się odesłaniu do krajów pochodzenia, możemy interweniować, o ile ta osoba jest w Polsce i o ile można udowodnić zagrożenie związane z orientacją.

Studenci z zagranicy. Odmowa wizy

RPO: Decyzje odmowne przyznania wizy nie podlegają w Polsce zaskarżeniu. Taka regulacja jest sprzeczna z prawem europejskim i RPO w tej sprawie interweniował. MSWiA nie jest najwyraźniej gotowe do zmian

Jakie są szanse przeciwdziałania mowie nienawiści (po wypowiedzi wojewody lubelskiego o osobach LGBT)

Przepisy chroniące przed mową nienawiści nie chronią w Polsce osób z niepełnosprawnościami, atakowanych z powodu płci czy orientacji seksualnej. Postulaty, żeby to poprawić, zostały zgłoszone. Robił to także RPO. Nie widać jednak większej szansy na szybką zmianę.

A jest to zmiana kluczowa. Bo nie mając prokuratora po swojej stronie nie daje się praktycznie identyfikować osób posługujących się mowa nienawiści w internecie.

Odpowiedzialność urzędników za decyzje

Wydawanie decyzji dla agencji pracy tymczasowej na zatrudnianie cudzoziemców przez Urząd Wojewódzki zaczyna trwać tak długo że agencjom pracy tymczasowej, które ich zatrudniają, grozi bankructwo.

Nie wszyscy cudzoziemcy mogą wrócić do kraju pochodzenia. Nie mogą pracować, utrzymywać ich musi agencja pracy tymczasowej.

Tymczasem w regionie brakuje rąk do pracy. Skargi na takie działanie urzędników powodują to, że urzędnicy jeszcze gorzej załatwiają sprawy zezwoleń.

RPO:  Rzecznik interesuje się tą problematyką. Jeśli dostaniemy dokumenty od Państwa, będziemy mogli podjąć interwencję w lubelskim urzędzie wojewódzkim. Ponieważ zabierający głos rozważają sprawę o przewlekłość postępowania administracyjnego, RPO sprawdzi, czy się do takiej sprawy nie przyłączyć.

Komentarz do relacji o kontaktach obywateli z urzędami miał obecny na spotkaniu prawnik, który skorzystał przed sądem z pomocy RPO w sprawie o ulgę meldunkową. Przedstawiał szczegóły tej sprawy – i skali problemu ulgi meldunkowej, to znaczy niezrozumiałego, ukrytego w gąszczu paragrafów przepisu, który egzekwuje z zapałem fiskus. Okazuje się, że mimo korzystnych dla podatników wyroków sądowych skarbówka nie zmieniła jeszcze nastawienia do spraw obywateli.

PESEL dla wszystkich

PESEL jest ważną daną osobową, konieczną w wielu umowach. A można je łatwo wyciągać z ksiąg wieczystych. Jak Pan przymusi Ministra Sprawiedliwości, by chronił dane?

RPO: To jest do sprawdzenia.

Dlaczego są różne rodzaje bonifikat przy wykupie własności

Dlaczego grunty warszawskie można wykupić z większą bonifikatą niż państwowe?

RPO: Bo są różne typy własności – państwowa i komunalna. RPO nie ma dobrego argumentu, by skarżyć się na to, że „ci w Warszawie mają lepiej”. Prawo stanowi jasno, że jeśli działki mają różny status prawny, to nie mogą być tak samo traktowane, choćby leżały blisko siebie.

Ta kwestia nadaje się do debaty politycznej, a Rzecznik politykiem nie jest.

Co z biegłymi sądowymi?

RPO: Mamy całkowicie archaiczny system biegłych sądowych. Nie powiem Państwu nawet, ile wystąpień w tej sprawie skierowałem.

Uczestnik spotkania powiedział, że reforma postępowania cywilnego (UD 309) podejmuje zagadnienie biegłych.

Przydziały lokatorskie po reprywatyzacji

Po sprywatyzowaniu kamienicy na rynku w Lublinie okazało się, że lokatorzy z przydziałem lokatorskim dowiedziały się w urzędzie miasta, że muszą wystąpić o nowy przydział. Pod presją nowego właściciela wycofały te wnioski i oddały mieszkania komunalne w tym domu.

Aktywiści społeczni nie są dla władz samorządowych partnerami w rozwiązywaniu takich spraw. Co zatem powinniśmy robić w sytuacji, gdy naszym mieszkańcom tak radykalnie pogarszają się warunki mieszkaniowe?

RPO obiecuje przeanalizowanie sprawy. (a zgłaszający dziękuje Rzecznikowi za pomoc w sprawie lokatorskiej zgłoszonej w czasie spotkania regionalnego w Lublinie w 2016 r.)

Kwestia wynagrodzeń wypłacanych na podstawie stosunków służbowych

Zdaniem zgłaszającego przepisy są wadliwe i w przypadku niewypłacenia wynagrodzenia nie ma narzędzi do skutecznego ich egzekwowania.

Prawa wyborcze

Prokuratura nie podejmuje zgłoszeń organizacji pozarządowych o naruszeniu prawa wyborczego. Polegały one m.in. na tym, że jeden komitet (nie wystawiający kandydata) agitował na rzecz kandydata innego komitetu.

Widać też, że słabo działają rejestry wpłat na komitety wyborcze (bo nie obejmują wpłat na partie polityczne). To będzie ważne w wyborach parlamentarnych.

RPO: Prosimy podesłać nam dokumenty i zawiadomienia do prokuratury.

Sposób działania sądów. Prawa ojców

Uczestnik spotkania opowiada o swojej sprawie dotyczącej opieki nad dziećmi i alimentów dla ojca, który z dziećmi został, w której, zdaniem relacjonującego, udział wzięła bardzo niekompetentna biegła, sam ojciec był zastraszany, niesłusznie aresztowany, a wszystko to się działo dlatego, że sędziowie i prokuratorzy są ze sobą powiązani.

RPO: Tak skomplikowanej sprawy tu nie załatwimy. Musimy się umówić na oddzielne spotkanie, w czasie którego przejrzelibyśmy dokumenty.

Zachowania komorników. Prawa ojców

Ściga mnie komornik za dawno zapłacone alimenty. Urzędnicy tworzą mi fikcyjny dług.

Sądy nie reagują na nadużycia komorników. Co Pan z tym zrobi?!?

RPO: Rozumiem, że dostanę od Pana dokumenty?

Prawa rodzin, konflikty i spory o dziecko, uprowadzenia rodzicielskie, przysposobienia zagraniczne

Stan prawny nie pozwala na rozwiązywanie trudnych sytuacji rodzinnych, tracą na tym dzieci. Co w tej sprawie zrobić może Rzecznik?

RPO: To jest na tyle poważny problem, że w połowie zeszłego roku zorganizowaliśmy Kongres Praw Rodzicielskich, by zebrać ekspertów, pedagogów i rodziców. Próbowaliśmy postawić diagnozę i szukać rozwiązań.

W dobrym kierunku idzie sposób załatwiania spraw w postępowaniach transgranicznych.

Dziś najważniejszym problemem do rozwiązania jest przewlekłość postępowań w sądach rodzinnych. To są sprawy, w których na to nie wolno sobie pozwalać.

Trzeba też tak zmieniać prawo rodzinne, by nie eskalowało konfliktu w rodzinie, bo wtedy dzieci stają się przedmiotem sporu – tak jak wysokość wzajemnych rozliczeń. Niestety nie udało się nam przekonać resortu sprawiedliwości do pomysłu adwokata dla dziecka.

Największym teraz problemem jest to, że specjaliści Biura są już przeciążeni, a teraz musieli podjąć także sprawy skarg nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego. Przygotowywanie kasacji (także w sprawach alimentów) jest niezwykle pracochłonne, a parlament w żaden sposób nie chce uwzględnić naszych wniosków o choć lekkie podniesienie budżetu.

A ja mam taki problem: udzieliłem zgodę na przysposobienie dziecka za granicą. I teraz od kilkunastu lat trwa proces w sprawie alimentów na nie, bo urząd stanu cywilnego nie wydaje decyzji stwierdzającej, że nie mam już takich zobowiązań. I nie ma tego jak zaskarżyć…

RPO: O czymś takim jeszcze nie słyszeliśmy. Ale od wyjaśniania także takich spraw jesteśmy.

Rozliczenia podatkowe małżonków w przypadku konieczności ubezwłasnowolnienia

Jeśli jedno z małżonków ulegnie takiemu wypadkowi, że nie jest w stanie samodzielnie egzystować i drugi małżonek musi go ubezwłasnowolnić, to ustaje tym samy wspólnota majątkowa. I w takim wypadku nie da się wspólnie rozliczyć podatków. Wiedział Pan o tym?

RPO: Nie, ale teraz wiem. Dziękuję za to zgłoszenie.

 

Z punktu widzenia mieszkańców Biłgoraja. Spotkanie regionalne RPO

Data: 2019-01-09

50 osób przyszło do Biłgorajskiego Centrum Kultury. Zebranych witał pochodzący z Biłgoraja członek Rady Społecznej RPO Henryk Wujec. Ludzie przyszli z ciekawości i by porozmawiać o sprawiedliwości, ale dyskusja szybko zaczęła dotyczyć konkretnych spraw. Spotkanie zapowiadał wielki baner przed budynkiem.

- RPO jest od patrzenia władzy na ręce, jest niezależny od polityków i dlatego powoływany na pięć lat. W tym czasie co roku ma przedstawiać parlamentowi sprawozdanie o stanie przestrzegania praw i wolności obywateli – zaczął spotkanie Adam Bodnar. - Nie jestem członkiem żadnej partii politycznej, nie byłem w żadnej i w żadnej być nie zamierzam. Moja praca polega na wchodzeniu w spór z władzą w interesie obywateli – powiedział Adam Bodnar. Rzecznik, który kłaniałby się władzy, nie nadawałby się do tej pracy. Jego zadaniem jest bowiem ochrona praw obywateli. Dlatego np. może się wypowiadać tylko wtedy, kiedy widzi jasną konstytucyjną podstawę (i nie może za bardzo wypowiadać się w sprawie ochrony dzików przed ostrzałem, co było jednym z pierwszych pytań na spotkaniu).

Sprawy zgłoszone na spotkaniu:

Z punktu widzenia telewidza: niepokojące zatrzymania rejestrowane przez kamery

Każdy jest niewinny do momentu prawomocnego skazania. Organizowanie zatrzymań w świetle fleszy jest złą praktyką. Nie powinno tak być.

RPO: Uzyskiwanie korzyści politycznych z aresztowania narusza prawa jednostki. Ale są sytuacje, kiedy nie ma innego wyjścia i służby muszą się tak zachować.

Ważne jest, że obywatel ma prawo w takiej sytuacji poskarżyć się do sądu na sposób zatrzymania.

Osobnym problemem są komentarze polityków do zatrzymań, a także pomyłkowe zatrzymania. Takie sprawy muszą być wyjaśniane, a prawo do odszkodowania egzekwowania.

Z punktu widzenia związkowca

  • Dlaczego trzeba płacić za ogromne pakiety telewizyjne, skoro człowiek ogląda tylko kilka programów. Do tego umowy są konstruowane tak, że człowiek nic z nich nie rozumie.
  • Dlaczego oszczędności w bankach są nisko oprocentowane, a banki pobierają od pożyczek wysokie odsetki. Kiedyś odsetki z oszczędności były większe.
  • Dlaczego rozpiętość plac w zakładach jest taka duża?

RPO: 1. Za abonament RTV mamy wszyscy dostęp do kilkunastu stacji telewizji naziemnej. Tu nie mamy wyboru. Jednak pozostałe kanały wynikają z umowy z operatorem telewizji. Nie ma tu naruszenia praw człowieka. Jeśli ktoś uważa, że traci na tym jako konsument (naruszenie praw konsumenta), powinien zwracać się do rzecznika konsumentów.

Poważnym problemem z punktu widzenia RPO jest niejasność umów – bo to powoduje, że człowiek nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji. Dlatego tak wazna jest dla nas współpraca z rzecznikami konsumentów.

2. Odsetki są związane z poziomem inflacji. Teraz mamy bardzo niską inflację, kiedyś była wysoka, stąd zmiany oprocentowania.

3. Różnice w zarobkach są cechą gospodarki rynkowej. Zmieniać je można nakładając wyższe podatki od wyższych dochodów oraz ustalając na odpowiednim poziomie minimalne wynagrodzenie.

Z punktu widzenia matki: przemoc w rodzinie

Przeciwdziałanie przemocy jest trudne, szczególnie, jeśli sprawcą jest osoba wysoko postawiona, ze znajomościami w policji i świecie prawniczym.

RPO: Prawnicy mają dzieci i nie żyją w układach, ale w naturalnych związkach koleżeńskich. W opisanych przez panią przypadkach trzeba sprawę przenosić do innego sądu i również informować o tym RPO i Rzecznika Praw Dziecka.

Z punktu widzenia działacza rozczarowanego zmianami w kraju z ostatnich 30 lat: RPO jest stronniczy

Dlaczego RPO jest za podnoszeniem wieku emerytalnego, nie broni kibiców, za to esbeków?

RPO: W sprawie reformy emerytalnej RPO nigdy nie wypowiadał się, bo to jest kompetencja rządu. Za to w sprawami kibiców zajmowałem się od pierwszego dnia kadencji.

Z punktu widzenia osoby, która przegrała sprawę w sądzie: co zrobić, żeby RPO wniósł skargę nadzwyczajną?

Skarga nadzwyczajna jest bardzo poważnym narzędziem, bo jest do zastosowania wtedy, gdy zawiodły już inne narzędzia. Ale nie można wzruszać prawomocnych wyroków, zwłaszcza sprzed lat, lekką ręką – bo to ma konsekwencje dla wielu ludzi, nie tylko dla tych, którzy wnoszą o zmianę wyroku.

Są jednak sytuacje, kiedy RPO już reaguje i wnioski o skargę nadzwyczajną składa. Robi to wtedy, kiedy człowiekowi nie można inaczej pomóc.

Z punktu widzenia porządku i prawa: Prawa dzieci z jednopłciowych małżeństw

Dziecko z rodziny, w które rodzice są jednej płci, nie mają prawa do polskiego PESEL, bo podnosi się argument, że polska konstytucja mówi o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. I system komouterowy nie pozwala zarejestrować dziecka.

RPO: NSA tę kwestię rozstrzygnął. Powiedział, że tu nie liczy się status małżeństwa (art. 18 Konstytucji) ale kwestia praw dziecka (art. 72 Konstytucji).- 

Tak, ale to wyrok niewykonalny. Własnie dlatego, że systemy infornatyczne nie są do takiego rozstrzygnięcia przygotowane i praktycznie nie da się takiej decyzji wydać. 

Z punktu widzenia dziecka rolników: prawo do mojej ziemi

Ziemię należącą do mojej rodziny chcą przejąć krewni przez zasiedzenie. Sprawa jest w sądzie i nie wiem, jak mam udowodnić swoją rację.

RPO: To warto omówić na spotkaniu indywidualnym z prawnikiem Biura. Dlatego jest z Rzecznikiem pani mecenas, z którą można o tym porozmawiać.

Z punktu widzenia obywateli, którzy słyszeli coś o sądach: nie można ich bronić

Czy Pan tego nie widzi, że z sądami jest coś nie tak?

RPO: Widzę. To jest dziedzictwo niedemokratycznej przeszłości. Rok 1989 przyniósł ogromne zmiany społeczne, które sprawiły, że coraz więcej nowych typów spraw trafia do sądu. A sądy nie zmieniły się aż tak bardzo pod względem organizacji pracy, są zarządzane po staremu – sędziowie nie mają odpowiedniej pomocy w pracy, takiej jak choćby w kancelariach adwokackich. Przez to sądy się zatykają (w Sądzie Okręgowym w Warszawie ¼ spraw dotyczy kredytów frankowych – kto o tym słyszał 20 lat temu?). Sędziowie przez lata zamykali się przed społeczeństwem i odgradzali od przedstawicieli innych zawodów sędziowskich.

Niestety, dotychczasowe reformy nie mierzyły się z tymi problemami, zamiast tego od 3 lat politycy próbują podporządkować sobie sędziów.

A do zrobienia jest naprawdę wiele – temu poświęciliśmy wiele paneli ostatniego II Kongresu Praw Obywatelskich.

  • Mówi Pan o konkursowym wybieraniu ludzi na stanowiska w sądach. Ale po co są konkursy– nie lepiej je w ogóle zlikwidować, skoro i tak zatrudniają kogo chcą? RPO: konkursy to najlepsza rzecz, jaka może być w administracji.
  • Albo przenośmy sędziów co kilka lat. Żeby się nie zżywali ze środowiskiem RPO: a wyobrażacie sobie Państwo życie rodziny takiego sędziego.

Z punktu widzenia pracownika szpitali

Byłam na zwolnieniu po wypadku w pracy, kiedy przyznawali „dodatek zembalowy” (podwyżki przyznane jako dodatek  w 2015 r.). Nie dostałam. Nie dostałam też podwyżki. Nie reaguje Inspekcja Pracy.

RPO: Wtedy trzeba się skarżyć do Rzecznika. My od tego jesteśmy.

Z punktu widzenia ucznia: dlaczego nie mieliśmy spotkania z RPO?

RPO: Przed wyjazdami regionalnymi zwracamy się do szkół z pytaniem, czy nie chcą spotkania z RPO. Czasami odpowiadają, że „nie są zainteresowane”.

Z punktu widzenia lekarza: jak uzyskać świadomą zgodę pacjenta z zaburzeniami poznawczymi, a nie ubezwłasnowolnionego

Gdybyśmy mieli respektować prawo, to nie moglibyśmy leczyć, z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia.

Czy takie sprawy interesują Rzecznika

RPO: Tak.

Debata jest trudna, bo szalenie zideologizowana. Ale dotyczy fundamentalnych praw.

Tę sprawę też sprawdzimy.

...

A nie zająłby się Pan jednak sprawami dzików?

O sprawiedliwości. Spotkanie regionalne RPO w Jarosławiu

Data: 2019-01-08
  • Spotkanie dotyczyło przede wszystkim praworządności
  • Ale jak zwykle na spotkaniach regionalnych obok spraw „wielkich” pojawiły się zwykłe, codzienne problemy praw człowieka
  • Oceniajmy fakty, pytajmy o konkrety, nie wdawajmy się w "gry plemienne" - powiedział na koniec, po omówieniu tych problemów, Adam Bodnar

30 osób przyszło na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Bibliotece Miejskiej w  Jarosławiu. Głównie zainteresowani problemami praworządności, ale też sprawami osób z niepełnosprawnościami czy prawami pracowniczymi. Jeden pan przyszedł na spotkanie w sprawie Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO), ale zdecydował się na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich (RPO).

Przedstawiając się (i ważne dla siebie tematy) uczestnicy spotkania pytali, czy mogą mieć powody do nadziei. Chodziło im nie o sprawy osobiste, ale publiczne.

- Pytacie o powody do optymizmu? To zacznę tak: nie zdajecie sobie pewnie sprawy z tego, co macie na miejscu. Wasze lokalne koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną działa w sposób wybitny, kompleksowo wspiera osoby z niepełnosprawnościami – rehabilituje, uczy niezależności, uczy praw, daje pracę. – powiedział Adam Bodnar. – Naprawdę możecie być dumni z Jarosławia.

A sprawa Sądu Najwyższego – przecież odnieśliście Państwo sukces. Protestowaliście, zabieraliście głos, także tu, nie tylko w Warszawie. I mamy nadal Sąd Najwyższy, a Pierwsza Prezes nadal jest na stanowisku. Europa nie zabrałaby tak ostro głosu w sprawie Polski, gdyby nie głos polskich obywateli. To Wasz głos zmienił „bieg lawiny”.

Owszem, są w Sądzie Najwyższym dwie nowe izby – Kontroli Nadzwyczajnej (ale nie płyną do niej strumienie spraw, sam RPO zgłosił dwie skargi nadzwyczajne, z czystym sumieniem, a Prokurator Generalny jedną, więc to narzędzie nie stało się - jeszcze? -narzędziem politycznym)

Izba dyscyplinarna to nieco inna sprawa – bo próbuje naciskać na sędziów, ale też pokazuje w efekcie siłę sprzeciwu środowiska sędziowskiego.

Oczywiście, trzeba się obawiać, że presja polityczna na sędziów zmieni sposób ich zachowania i kryteria orzekania. To poważne zagrożenie.

Ale też nie wolno zapominać, że działanie sądów trzeba poprawiać. Jest tu bardzo dużo do zrobienia i o tym trzeba mówić głośno (warto zajrzeć do dorobku II Kongresu Praw Obywatelskich). Prawo, by się tego domagać, mają zwłaszcza ci obywatele, którzy w ciągu dwóch ostatnich lat bronili niezależności sądów.

Społeczeństwo obywatelskie się wzmacnia. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał nagrodę, jaką otrzymał od norweskiej Fundacji Rafto (bo jako urzędnik publiczny nagród nie przyjmuje) Funduszowi Obywatelskiemu dla mini inicjatyw dotyczących sądownictwa i grup marginalizowanych – na seminaria, konferencje, akcje ulotkowe, dla aktywnych obywateli z małych miejscowości.

Ustawa represyjna (tzw dezubekizacyjna)

Odebrała świadczenia emerytalne na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej wszystkim, którzy choć jeden dzień przepracowali w służbach uznany przez ustawodawcę w 2016 r za służące totalitarnemu państwu komunistycznemu. Nie daje narzędzi na ocenę jednostkowego zachowania danej osoby.

Rzecznik uważa, że ta ustawa jest zbędna i krzywdząca.

Coraz więcej obywateli wchodzi w tej sprawie na drogę sądową. Jednak sądy nie zaczęły tu stosować bezpośrednio Konstytucji, tylko wykorzystały możliwość skierowania pytania prawnego do obecnego Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa tam leży i czeka na rozstrzygnięcie, a sądy powszechne zawieszają do czasu rozstrzygnięcia trybunalskiego postępowania. W papierach wszystko się zgadza, w prawach człowieka – nic.

Rzecznik chce się do takich wybranych spraw przed sądami przyłączać - by zwracać uwagę sądom na problem.

Na co można liczyć? Na zmianę ustawy albo na Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ale to potrwa (skoro nawet w sprawie ekshumacji smoleńskich zajęło dwa lata, a same ekshumacje zostały w tym czasie przeprowadzone).

- Nas tu jednak interesują nie organy władzy w Warszawie, ale sądy, policja i prokuratura tu, na miejscu. A traktują nas źle. To zwycięstwo obróciło się przeciwko nam. Na czele protestów często byli ludzie, którzy doprowadzili do tego, że sądy źle działają. A władze wykorzystały sytuację w sądach do obsadzenia sądów swoimi ludźmi – mówił jeden pan.

Innym uczestnikom spotkania się to nie podobało.

- Nie możemy głosu Pana tak zostawić – zaapelował Adam Bodnar. – Wymiar sprawiedliwości nie funkcjonował dobrze – pod względem organizacyjnym, podejściem do ludzi, przewlekłością, zarobkami pracowników. To nie jest efekt tego, że jakieś „struktury” miały w tym udział – ale  w skutek bałaganu i braku jasnej wizji, jak ma funkcjonować wymiar sprawiedliwości. Nikt nie pytał się ludzi, co trzeba zmienić, a na szczeblu lokalnym sędziowie zamykali się środowiskowo (to był w dużej części skutek niskich zarobków sędziowskich – wielu prawników nawet nie rozważało kariery sędziowskiej, co tamowało dopływ „świeżej krwi”, a wspierało praktyki nepotystyczne).

Z drugiej strony – do sądów zaczęły napływać nowe typy spraw. Bo kto by 15 lat temu wyobraził sobie, że będą sprawy o upadłość konsumencką, służebność związaną z telefonią komórkową, czy tysiące spraw o kredyty „frankowe”? Nikt. A teraz sądy mają takie sprawy. Sądy mają coraz więcej spraw, a ich sposób organizacji nie zmienił się od  ćwierćwiecza. To jest problem!

I te źle zorganizowane sądy nie były w stanie uporać się także ze sprawami związanymi z rozliczeniami z przeszłością (przykładem sprawa Grzegorza Przemyka, ale też sprawa osądzenia przepisów, które uznały przestępstwa funkcjonariuszy PRL zagrożone karami do 3 lat). Osoby ukrywające się w stanie wojennym, ale nie internowane, nie mają prawa do odszkodowania za utraconą pracę i dochody. Sprawy wszystkich osób represjonowanych po wydarzeniach zielonogórskich w 1960 r. nie zostały załatwione!

Pojawia się pytanie, tłumaczył Adam Bodnar, do czego użyjemy tych problemów. Do niszczenia sądów, czy do ich naprawy? Mamy to naprawiać, bo prawa wszystkich osób – i tych represjonowanych w walce o niepodległość i policjantów, którzy ryzykowali życiem w obronie porządku publicznego – są ważne.

I prawa radiologów też – podsumował ten wątek rzecznik praw obywatelskich

Prawa radiologów

Przepisy wydłużaniu czasu pracy radiologów nie uwzględniły stażu pracy ani podniosły wynagrodzeń (za dłuższy czas pracy pensja była taka sama). W jarosławskim szpitalu radiolodzy dostają tylko nieco więcej niż sprzątacze, a pielęgniarki mają ponad tysiąc złotych więcej.

RPO: Bo jak widać, słabsze grupy zawodowe, bez silnej reprezentacji związkowej, mają w Polsce gorzej. To jest sprawa dla Rzecznika. Musimy się temu przyjrzeć.

Zarządzanie drogami publicznymi

Co można zrobić, kiedy zarządca drogi publicznej nie wywiązuje się z obowiązków, a zatem droga i jej infrastruktura niszczeje (drogą powiatową, podczas robót jeździły pojazdy wykorzystywane na drogi, a błoto z ich kół zatkało kolektor ściekowy)?

RPO: Zwracał się Pan do nas? Nie, ale zwracałem się nawet do premiera.

RPO: My w właśnie w takich sprawach interweniujemy. Proszę nam to wysłać.

A z jakiego przepisu wynika obowiązek właściciela do odśnieżania chodnika przy posesji?

RPO: Prawo do własności (art. 64 Konstytucji) podlega ograniczeniom, a jednym z nich może być taki dodatkowy obowiązek.

Barbara Imiołczyk, BRPO: Ale najwyraźniej przepisy są przestarzałe i być może wymagają zmiany?

RPO: zanalizujemy problem.

Inne problemy zgłaszane na spotkaniu

  • Zasady monitoringu w miejscu pracy
  • Problemy posiadaczy książeczek mieszkaniowych PKO BP
  • Jak doprowadzić do tego, by od emerytur nie płacić podatków (RPO: tu chodzi o podwyżkę emerytur, prawda? Moim zdaniem jest to możliwe tylko dzięki głębszej integracji europejskiej, w perspektywie niestety 20 lat. A poza tym potrzebna jest wyższa kwota wolna od podatów - bo to narzędzie sprawiedliwe)
  • Kiedy ludzie będą mieli wreszcie prawo do mieszkania. Przecież jak się mieszka z dorosłymi dziećmi, do relacje codzienne są coraz gorsze. Mieszkanie nie powinno być luksusem! (RPO: To prawda, Konstytucja nie jest tu realizwoana, ten rząd wziął się do tego dobrze, w ramach programu Mieszkanie+, niestety, ten program nie wyszedł)
  • Co zrobić z kredytami „frankowymi”?

Protesty, w tym antyrządowe

Wielu uczestników takich protestów jest potem ciąganych na policję, do prokuratury – a wszystko kończy się w sądzie uniewinnieniem. Czy mamy prawo do odszkodowania za stracony czas, dojazdy?

RPO: Sprawa jest niestety skomplikowana, bo w toku pozwu cywilnego przeciwko Skarbowi Państwa trzeba by wykazać, że organ państwa naruszył prawo. To nie jest łatwe. Udaje się to w sytuacji, gdy ktoś zostanie pozbawiony wolności a następnie uniewinniony. W przypadku samego oskarżenia trudno od razu założyć, że organ państwowy od początku działał w złej wierze – a nie, że się po prostu pomylił. Być może jednak warto to wyjaśnić przed sądem?

Seminarium eksperckie „Problemy prawne w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej” w Biurze RPO

Data: 2019-01-07

Seminarium eksperckie poświęcone było problemom wynikającym ze stosowania przepisów ustawy z dnia 17 maja 1989 r.  – Prawo geodezyjne i kartograficzne. Celem seminarium była ocena obowiązującego stanu prawnego i zdefiniowanie potrzeb zmian legislacyjnych w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej. 

W seminarium 7 stycznia wzięli udział m.in. główny geodeta kraju, sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, przedstawiciele: Najwyższej Izby Kontroli, Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii, Biura Geodezji i Katastru Urzędu m.st. Warszawy, Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, geodeci, grono redakcyjne „Magazynu Geoinformacyjnego – Geodeta”, niezależni eksperci oraz przedstawiciele doktryny. Seminarium otworzył rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar

Pracownicy Zespołu Prawa Cywilnego BRPO nakreśliligłówne problemy wynikające ze skarg obywateli dotyczące wadliwego odzwierciedlania stanu nieruchomości skarżących w zasobach przyjętych do ewidencji gruntów i budynków.

Wadliwość ta znajduje nierzadko potwierdzenie w przeprowadzanej okresowo przez starostę bądź właściwego miejscowo wojewódzkiego inspektora nadzoru geodezyjnego i kartograficznego weryfikacji danych ewidencyjnych - w zakresie zgodności tych danych z treścią dokumentów źródłowych, stanowiących podstawę wpisu do ewidencji, oraz zgodności treści mapy ewidencyjnej ze stanem faktycznym w terenie.

Problemem jest m.in., iż organ często zwleka z podjęciem czynności urzędowych w celu usunięcia stwierdzonych niezgodności, skutkiem czego właściciel nie zawsze nie posiada aktualne i prawidłowe wpisy w urzędowych ewidencjach.

W skargach do Rzecznika obywatele wskazują także na problem związany z nieujawnianiem w ewidencji gruntów zmian w odniesieniu do nieruchomości, które zostały zajęte pod drogi publiczne i przeszły na własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, na podstawie art. 73 ust. 4 ustawy – Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną. W tego typu sprawach obywatele przez wiele lat oczekują na wydanie przez właściwy organ deklaratoryjnej decyzji administracyjnej stwierdzającej przejście z mocy prawa części nieruchomości pod drogę publiczną, która to decyzja może stać się podstawą do wprowadzenia zmiany w ewidencji gruntów; do momentu wydania decyzji o przejściu prawa własności, nie ma podstaw do wprowadzenia zmian do ewidencji gruntów. Na skutek takiego stanu rzeczy obywatel napotyka również na problemy w zakresie możliwości wszczęcia procedury rozgraniczenia nieruchomości, gdy granice gruntu są sporne (osoba wpisana do ewidencji gruntów nadal jest właścicielem pasa drogowego).

Wątpliwości obywateli budzi również kwestia obciążania strony kosztami postępowania, w sytuacji, gdy to strona ujawnia nieprawidłowości zaistniałe w przyjętych do zasobu materiałach geodezyjnych.

Obywatele nierzadko mają problem ze zrozumieniem procedury wszczęcia postępowania w ww. sprawach, co przejawia się w tym, iż oczekują, że organ z urzędu zbada sprawę błędnego wpisu i z urzędu ten wpis sprostuje. Nie pomaga również stosowana przez organy praktyka odpowiadania na pisma strony w formie zwykłego pisma, bez pouczania wnioskodawcy o treści k.p.a. w zakresie wszczęcia postępowania, jak również dokonywanie zmian w ewidencji gruntów na podstawie tzw. czynności materialnotechnicznej.

Osobnym problemem, ujawnianym w skargach obywateli do Rzecznika, jest brak określenia – na poziomie ustawy – wymagań kwalifikacyjnych dla osób ubiegających się o uprawnienie do wykonywania gleboznawczej klasyfikacji gruntów; zagadnienie to jest przedmiotem wystąpień Rzecznika Praw Obywatelskich od 2008 roku.

Pierwszy panel otworzyło wystąpienie Bogdana Grzechnika, redaktora „Magazynu Geoinformacyjnego – Geodeta”, który omówił kwestię błędnych wpisów do ewidencji gruntów i budynków - na przykładach z praktyki zawodowej.

Następnie głos zabrała dr Magdalena Durzyńska, sędzia WSA w Warszawie, która wskazywała m.in. na problem modernizowania ewidencji gruntów i wprowadzenia w tym trybie zmian do ewidencji, de facto bez wiedzy właścicieli nieruchomości (jest tylko możliwość wniesienia zastrzeżeń do operatu, o ile strona dowie się, iż była prowadzona modernizacja ewidencji gruntów; zwykle informacja taka zamieszczana jest na tablicy informacyjnej urzędu gminy). Brak jest zaś trybu, aby zmusić właściwego starostę, aby wszczął postępowanie z urzędu, w sytuacji, gdy istnieje nieprawidłowość w operacie ewidencyjnym, ujawniona w trybie modernizacji ewidencji. Prelegentka wskazywała także, iż często obywatele chcą przerzucić ciężar dbania o własność (tj. o granice własności), wynikający z przepisów Kodeksu cywilnego, na administrację, która ma obowiązek utrzymywać ewidencję w stanie aktualności, przez co spór graniczny strony wprowadzają do postępowania rejestracyjnego, na koszt ewidencji (ustalenia granic są przerzucane na administrację). Dodatkowo wskazano również na kwestię do rozważenia, tj. dotyczącą ustawowego zobowiązania geodetów do realizowania obowiązku doskonalenia zawodowego (cyklicznych szkoleń), co mogłoby zapobiec występującym w praktyce przypadkom błędów „w sztuce geodezyjnej”. Podniesiono również problem rozbieżności formy prawnej w zakresie orzeczeń dotyczących wprowadzania zmian do ewidencji gruntów: w niektórych rejonach kraju zmiany wprowadzane są na mocy czynności materialnotechnicznej, w innych zaś na mocy decyzji administracyjnej. 

Po prezentacjach głównych prelegentów głos zabrał Główny Geodeta Kraju, p. Waldemar Izdebski. Wskazał m.in., iż jakkolwiek w praktyce błędy zdarzają się, to jednak jawność danych pozwala wykryć te błędy. Odniósł się do kwestii nieujawniania w ewidencji gruntów numeru księgi wieczystej, i problemu powiązania danych w rejestrach: ewidencji gruntów i księgach wieczystych.

Po panelu nastąpiła ożywiona dyskusja, dotyczącą problemów występujących w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej.

Głos zabrała także p. Jadwiga Wojciechowska, Dyrektor Biura Geodezji i Katastru m.st. Warszawy, która wskazywała na problem, polegający na ujawnieniu w księdze wieczystej nieruchomości według dawnych oznaczeń (sprzed założenia ewidencji gruntów bądź sprzed odnowienia ewidencji gruntów) w kontekście dokumentu, który powinien być podstawą sprostowania działu I księgi wieczystej. Z praktyki wynika, iż niektóre powiaty ujednolicają dane na podstawie wykazu synchronizacyjnego i sądy powszechne sprostowują dokumenty na tej podstawie, mimo, iż taki wykaz nie ma „pieczątki” z organu, inne powiaty wydają zaś zaświadczenia synchronizujące bądź tez są wysyłane opisowe zawiadomienia do sądu wieczystoksięgowego. W tym zakresie niezbędna wydaje się interwencja ustawodawcy.

W dyskusji pojawił się także, odnotowany przez Rzecznika, problem skutków prawnych zwrotu przez sąd powszechny wniosku o rozgraniczenie nieruchomości (np. z powodu jego nieopłacenia), i tym samym wątpliwości co do statusu tejże decyzji administracyjnej o rozgraniczeniu: czy wobec zwrotu wniosku, decyzja pozostaje w obrocie prawnym. Zapytana o tę kwestię Dyrektor Biura Geodezji i Katastru m.st. Warszawy wyjaśniła, iż praktyka reprezentowanego przez nią organu jest taka, aby „wstrzymać” wpisanie tego typu zmiany do ewidencji gruntów, jednakże nie jest to praktyka powszechna.

Dyskusja w ramach panelu drugiego uwidoczniła istnienie szeregu problemów, także o charakterze systemowym. M.in. w dalszym ciągu nie została uregulowana kwestia uprawnień do sporządzania kwalifikacji gleboznawczej gruntu.

W związku z powyższym, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zamierza w dalszym ciągu podejmować  starania w zakresie ustawowej regulacji osób upoważnionych do sporządzania klasyfikacji gleboznawczej. Zasadne jest także dalsze monitorowanie orzecznictwa sądów administracyjnych pod kątem rozbieżności, uzasadniających zadanie pytania prawnego w kwestiach omawianych na seminarium. Biuro rozważa także zorganizowanie w przyszłości kolejnego seminarium eksperckiego poświęconego stricte kwestii właściwego zagwarantowania właścicielom nieruchomości możliwości inicjowania postępowań dotyczących weryfikacji błędnych wpisów w ewidencji gruntów i budynków.

Kolejna interwencja RPO w sprawie mieszkań wyłudzanych za pożyczki

Data: 2018-12-28
  • Notariusze powinni odmawiać dokonania czynności, by skuteczniej chronić osoby starsze przed przejęciem ich nieruchomości na podstawie aktów notarialnych będących zabezpieczeniem pożyczek udzielanych przez oszustów
  • RPO ponownie wystąpił do Krajowej Rady Notarialnej w sprawie inicjatyw samorządu, które mogłyby się przyczynić do przeciwdziałania temu zjawisku
  • Chodziłoby np. o wypracowanie standardów postępowania w takich sprawach czy o specjalne szkolenia dla notariuszy

Od kliku lat w zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje proceder przejmowania własności mieszkań poniżej ich wartości - na podstawie aktów notarialnych sprzedaży nieruchomości, stanowiących zabezpieczenie pożyczek udzielanych przez oszustów. Ich ofiarą najczęściej padają ludzie starsi i mniej zorientowani. Za niewielkie w stosunku do wartości mieszkania pożyczki tracili oni własność zamieszkiwanych nieruchomości. Z ich relacji wynikało, że w chwili składania podpisów w kancelarii notarialnej nie mieli świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest definitywne przeniesienie własności.

Działania RPO 

Opisywane w mediach takie przypadki ujawniły - według RPO - słabość systemu prawnego. Rzecznik zwracał się wcześniej do prezesa Krajowej Rady Notarialnej, wskazując na potrzebę zmian w prawie w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych. Podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości,  w wielu przypadkach podstawy egzystencji obywatela. Dlatego też RPO podał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron.

W odpowiedziach Rada przyznawała, że w  obowiązującym stanie prawnym zarzuty podnoszone wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Jednocześnie zwróciła uwagę, że koncepcja nagrywania czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na dobro chronione tajemnicą zawodową.

Rada opowiadała się też za zakazem pożyczek, zabezpieczanych nieruchomością o znacznie wyższej wartości niż one. Proponowała też, aby przejęta w ten sposób nieruchomość mogła wrócić do pożyczkobiorcy po jej spłacie. Takie były pomysły Rady złożone Ministrowi Sprawiedliwości  dla skutecznej walki z tym procederem. Wstępne założenia inicjatywy legislacyjnej, uwzględniającej postulat nagrywania czynności notarialnych, ogłosił w 2016 r. Minister Sprawiedliwości.

Krajowa Rada Notarialna postanowiła przekazać pismo RPO z 8 lutego 2018 r. do rad izb notarialnych z prośbą o zapoznanie z  nim notariuszy poszczególnych izb. W ocenie Rzecznika powinno to zaowocować dalszymi rozwiązaniami w celu przeciwdziałanie zjawisku wykorzystywania majątkowego osób starszych.

Notariusz powinien czasem odmówić czynności 

- Niezbędne są jednak dalej idące działania i inicjatywy ze strony samorządu notarialnego, które pozwolą zagwarantować ochronę osób starszych przed czynnościami dokonywanymi z ich pokrzywdzeniem. W niektórych przypadkach ochrona powinna polegać wręcz na odmowie dokonania czynności notarialnej – napisał Rzecznik do prezesa Krajowej Rady Notarialnej Mariusza Białeckiego.   

Zgodnie z art. 81 ustawy z 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie, notariusz ma obowiązek odmówić dokonania czynności notarialnej sprzecznej z prawem. W orzecznictwie Sądu Najwyższego prezentowany jest  pogląd, że ocena na gruncie art. 81 obejmuje badanie, czy konkretna umowa nie narusza uzasadnionych interesów jednej ze stron i przez to nie jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Notariusz odpowiada za treść sporządzonej przez siebie umowy i za jej skutki, a jego obowiązkiem jest dbać o to, by umowa ta była bezstronna i zgodna z przepisami prawa oraz zasadami współżycia społecznego.

W przypadkach, w których notariusz nie ma podstaw do stwierdzenia, że osoba starsza znajduje się w stanie wyłączającym możliwość składania oświadczeń woli, szczególnego znaczenia nabiera zatem obowiązek czuwania przez notariusza nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne.

Zdaniem Rzecznika z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich istotne są wszelkie inicjatywy samorządu notarialnego, które mogłyby przyczynić się do przeciwdziałania opisanemu zjawisku. Wydaje się, że warto rozważyć choćby takie działania jak np. ustalenie standardów postępowania w przypadkach dokonywania czynności notarialnych, szczególnie z osobami starszymi, przeprowadzenie cyklu szkoleń dotyczących obowiązków notariusza w kontekście tego zjawiska, czy też dokonanie rewizji treści Kodeksu etyki zawodowej notariusza.

Ważne jest bowiem, aby notariusze realizowali obowiązki  w sposób zgodny z wykładnią SN, uwzględniający ochronę stron czynności notarialnych i z dbałością o słuszne interesy, szczególnie tych stron, które nie są w stanie ich samodzielnie zabezpieczyć.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa Rady o informację, jakie działania podjęto w celu rozwiązania problemu.

IV.7000.301.2017

Czy nauczyciel może zarekwirować telefon komórkowy ucznia?

Data: 2018-12-17

Społeczność szkolna może funkcjonować tylko wtedy, gdy ustali sobie jasne zasady. To wszystkim ułatwia życie, bo wiadomo, co jest dopuszczalne i czego się w danej sytuacji spodziewać. Ważne, by zasady te były jasno sprecyzowane i by nie naruszały prawa powszechnego.

Statut szkoły może zabraniać korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych w trakcie trwania zajęć. Nauczyciel może nakazać wyłączenie urządzenia lub umieszczenie go w widocznym miejscu na czas trwania lekcji. Szkoła nie ma jednak uprawnień do rekwirowania przedmiotów należących do uczniów. Osoby pełnoletnie lub rodzice osób niepełnoletnich mogą w każdej chwili zażądać zwrotu należących do nich, a przetrzymywanych przez szkołę, rzeczy.

Pozbawienie prawa korzystania z telefonu po zakończeniu zajęć może być stosowane jako środek wychowawczy w stosunku do niepełnoletnich uczniów, powinno się to jednak odbywać za wiedzą i zgodą ich prawnych opiekunów, zgodnie z postanowieniami statutu.

Jeżeli szkoła wprowadzi obowiązek pozostawienia telefonów komórkowych na czas trwania zajęć w depozycie, ponosi odpowiedzialność za wynikłe z tego szkody (np. kradzież czy uszkodzenie sprzętu), a uczeń pełnoletni musi mieć zapewnioną możliwość dostępu do urządzenia kiedy tylko uzna to za konieczne.

Nawet w sytuacji, w której telefon komórkowy został zarekwirowany zgodnie z zasadami obowiązującymi w szkole, przeglądanie jego zawartości przez osoby trzecie, np. nauczycieli, stanowi naruszenie prawa do prywatności i jako takie jest niezgodne z prawem.

Wniosek do prezydenta RP o weto do zmian Prawa energetycznego

Data: 2018-12-11
  • RPO kwestionuje przepisy, które za bardzo ułatwiają życie właścicielom sieci energetycznych kosztem właścicieli gruntów
  • Chodzi o sytuacje, kiedy trzeba zmodernizować instalację (np. gazociąg, linię energetyczną)
  • W niekorzystnej sytuacji mogą się znaleźć np. rolnicy

W tej chwili jest tak, że jeśli inwestor stwierdza, iż musi zmodernizować sieć, występuje o decyzję o udostępnieniu nieruchomości, a następnie – o ile zajdzie taka konieczność – o zgodę na zajęcie nieruchomości. Może być bowiem tak, że właściciel działki nie chce wpuścić na nią energetyków. Może być jednak też i tak, że mówi: "Proszę przyjechać za miesiąc, kiedy będzie po zbiorach".

Wprowadzona w nowelizacji prawa energetycznego drobna zmiana do ustawy o gospodarce nieruchomościami zakłada, że jeśli organ zgodzi się, że konieczna jest modernizacja, to musi dać też zgodę na zajęcie nieruchomości z natychmiastową wykonalnością. Właściciel ziemi, np. rolnik, może więc to zaskarżyć, ale w tym czasie energetycy/gazownicy i tak będą mogli wjechać na jego pole.

Zdaniem RPO taka zmiana jest niepotrzebna i zbytnio ingeruje w relacje między stronami. Wprowadzenie automatyzmu w nadawaniu rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji, o których mowa w art. 124b ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami nie jest konieczne, ani uzasadnione. Obecnie istnieje bowiem tryb, który gwarantuje możliwość opatrzenia decyzji o zajęciu nieruchomości rygorem natychmiastowej wykonalności, w przypadku, gdy okoliczności sprawy tego wymagają w przypadku, gdy przeprowadzenie prac związanych z urządzeniami infrastruktury technicznej byłoby konieczne z uwagi na ochronę zdrowia lub życia ludzkiego albo dla zabezpieczenia gospodarstwa narodowego przed ciężkimi stratami bądź też ze względu na inny interes społeczny lub wyjątkowo ważny interes strony albo ważny interes gospodarczy.

W dotychczasowym stanie prawnym ustawodawca przewidział bowiem możliwość niezwłocznego zajęcia nieruchomości w określonych sytuacjach. W przypadkach opisanych w art. 108 Kodeksu postępowania administracyjnego lub uzasadnionych ważnym interesem gospodarczym, może być zatem wydane – w drodze odrębnej decyzji, ale dopiero po wydaniu decyzji o udostępnieniu nieruchomości – zezwolenie na niezwłoczne zajęcie nieruchomości, które opatruje się rygorem natychmiastowej wykonalności (zob. komentarz do art. 124b [w:] D. Pęchorzewski, M. Horoszko, Gospodarka nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 2014, Legalis). Co więcej – jak podkreśla doktryna – w przypadku zaistnienia okoliczności wskazanych w art. 108 Kodeksu postępowania administracyjnego albo uzasadnionych ważnym interesem gospodarczym, wydanie przez organ takiej decyzji o zezwoleniu na zajęcie nieruchomości oraz opatrzenie jej rygorem natychmiastowej wykonalności jest obligatoryjne (zob. M. Wolanin, komentarz do art. 124, nb 18, [w:] J. Jaworski, A. Prusaczyk, A. Tułodziecki, M. Wolanin, Ustawa o gospodarce nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 2017, Legalis).

Nadanie rygoru natychmiastowej wykonalności każdej decyzji wydawanej na podstawie art. 124b ust. 1 u.g.n. stanowi nadmierną ingerencję przede wszystkim w przysługujące stronie prawo własności. Ingerencja ta nie jest uzasadniona w tym przypadku szczególnymi okolicznościami, które miałyby charakter realny. Nowa regulacja odwraca natomiast dotychczasowe stosowanie instytucji natychmiastowej wykonalności decyzji nieostatecznej, czyniąc z wyjątku zasadę.

Należy zatem raz jeszcze podkreślić, że stosowanie instytucji natychmiastowej wykonalności stanowi wyjątek i dopuszczalne jest tym samym tylko w szczególnych przypadkach realnego zagrożenia określonych wartości lub praw. Wprowadzenie zatem obligatoryjności nadawania rygoru natychmiastowej wykonalności decyzjom, o których mowa w art. 124b ust. 1 u.g.n., nie tylko nie jest konieczne, ponieważ tryb nadawania rygoru został już przez ustawodawcę zagwarantowany, lecz również jest nieproporcjonalne.

Zapewnienie sprawności wykonywania prac nie tylko nie stanowi wyjątkowych okoliczności, lecz jest wartością nieadekwatną dla ograniczenia konstytucyjnie chronionego prawa własności oraz innych praw majątkowych. W tym przypadku wydaje się, że tylko usuwanie awarii mogłoby stanowić uzasadnienie dla takiej ingerencji, gdyby – co należy jednoznacznie zaznaczyć – nie istniał inny tryb, pozwalający na realną ochronę zagrożonych wartości, jednocześnie niewkraczający tak głęboko w sferę praw jednostki.

IV.7000.522.2018

Zwrot odholowanego samochodu. Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO

Data: 2018-12-05
  • Nie można nie oddawać samochodu tylko dlatego, że właściciel nie zapłacił za odholowanie i parking. Kierowca może zapłacić po odebraniu auta
  • Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO w sprawie przepisów o pojazdach, które są odholowywane na strzeżone parkingi
  • Według TK doszło do nieproporcjonalnego ograniczenia prawa własności, a opłatę można egzekwować w drodze egzekucji

24 maja 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów  przewidujących, że pojazd usunięty z drogi i umieszczony na parkingu strzeżonym jest wydawany właścicielowi po okazaniu dowodu opłaty za usunięcie auta i jego parkowanie.

Argumenty RPO

RPO nie kwestionował usuwania i odholowania pojazdu zaparkowanego w złym miejscu (czy też samochodu kierowanego przez osobę bez uprawnień).  Dopuszczalne jest bowiem nakładanie na kierowcę opłat za usunięcie pojazdu z uwagi na przesłanki porządku publicznego. –  Opłaty służą zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych do budżetów powiatów – wskazywał Adam Bodnar.

Za niedopuszczalne z punktu widzenia przesłanek ograniczenia prawa własności (art. 64 Konstytucji), określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji, RPO uznał zaś regulacje, że wydanie pojazdu właścicielowi następuje dopiero po okazaniu dowodu wpłaty.  Nie spełniają one wymogu niezbędności dla ochrony interesu publicznego, jak również wymogu zachowania odpowiedniej proporcji między korzyściami, jakie wynikają z tych przepisów, a ograniczeniami,  których doznaje właściciel.  Jest on ograniczany w wykonywaniu prawa własności, gdyż pozbawia się go możliwości korzystania z rzeczy.

Zdaniem Rzecznika nie istnieje bowiem rzeczywista potrzeba uzależnienia  wydania właścicielowi pojazdu przechowywanego na parkingu od uprzedniego uiszczenia opłat za odholowanie pojazdu, w celu zapewnienia powiatowi dochodów z tego tytułu.

Cel ten jest bowiem możliwy do osiągnięcia przy zastosowaniu innych środków powodujących mniejsze ograniczenia praw właścicieli odholowanych pojazdów. W ocenie Rzecznika przepisy mogą bowiem nakładać na właściciela obowiązek zapłaty  w określonym terminie, po którego upływie będą dochodzone w drodze egzekucji administracyjnej.

Rzecznik podkreślał, że w obecnym stanie prawnym, choć w interesie właściciela pojazdu leży niezwłoczna zapłata, nie zawsze jest on w stanie natychmiast zapłacić. - Jeżeli bowiem np. w weekend kierowca uda się do innego miasta i nie ma przy sobie znacznej ilości gotówki, jak również nie dysponuje elektronicznymi instrumentami płatniczymi, to nie ma możliwości szybkiego uregulowania należności za odholowanie pojazdu samochodowego, a tym samym nie może korzystać z pojazdu – podkreślał Rzecznik.

Sejm i Prokurator Generalny - uczestnicy postępowania przed TK - przedstawili stanowisko, że zaskarżone przepisy są zgodne z Konstytucją, 

Wyrok TK

5 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 130a ust. 5c oraz ust. 7 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym w zakresie, w jakim przewiduje, że pojazd usunięty z drogi pozostaje na parkingu strzeżonym wyznaczonym przez starostę do czasu uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie - są niezgodne z art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. Wydał je Trybunał w składzie: Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz (przewodniczący), Piotr Pszczółkowski, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja (sprawozdawca) i Andrzej Zielonacki.

Uwzględniając z jednej strony konieczność ochrony porządku publicznego, a z drugiej strony - wagę praw właściciela, Trybunał uznał, że ingerencja ustawodawcy w prawo własności jest niewspółmierna do celu regulacji. Zdaniem Trybunału, obowiązek uiszczenia opłaty za usunięcie i parkowanie pojazdu – jako warunek wydania pojazdu – ma znaczenie drugorzędne dla zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym i porządku publicznego. Cel ten zostaje bowiem zrealizowany przez usunięcie pojazdu z drogi. W istocie ustawodawca miał na celu mobilizowanie kierowców do niezwłocznego uiszczenia należności publicznoprawnych, służących zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych (w tym wypadku do budżetów powiatów).

Trybunał stwierdził, że zastosowany środek jest nieproporcjonalny w sytuacji, gdy istnieją ustawowe instrumenty egzekwowania należności publicznoprawnych (w trybie ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji). Ewentualne trudności w ściąganiu opłat za usunięcie i przechowanie pojazdu nie są zaś wystarczającym powodem ingerencji w prawo własności.

W ocenie Trybunału ustawodawca przekroczył ramy wyznaczone treścią zasady proporcjonalności przewidzianej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Przyjęte rozwiązanie, choć przydatne, to nie jest konieczne dla osiągnięcia zakładanego celu regulacji i stanowi nadmierny ciężar dla właściciela. W konsekwencji narusza art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Przepisy te stracą moc obowiązującą z upływem dziewięciu miesięcy od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw. Odroczenie utraty mocy obowiązującej zakwestionowanych przepisów TK uzasadnił faktem, że umożliwi to ustawodawcy wprowadzenie regulacji przewidującej procedurę uiszczania opłaty. Odroczenie to jest bowiem niezbędne dla zapewnienia niezakłóconego poboru opłat za usunięcie i przechowywanie pojazdów oraz dla zagwarantowania stabilności systemu finansowania zadania powiatów.

- Wyeliminowanie normy uzależniającej wydanie pojazdu od uprzedniego uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie nie oznacza zwolnienia właściciela pojazdu z obowiązku uregulowania stosownych należności, będących dochodem budżetu powiatu – zaznaczył TK.

Skargi do sądów administracyjnych  

RPO wniósł również do sądów administracyjnych kilkanaście skarg na uchwały rad  miast o wysokości opłat za  odholowywanie aut na strzeżony parking (większość wygrał). Adam Bodnar podkreślał, że ustalanie opłat powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki na maksymalnym poziomie (nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług). Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu. Prawo o ruchu drogowym nie zna zaś przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek 

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucał radom, że nie ustaliły relacji takich kosztów do wysokości swych stawek.

V.511.266.2015

 

RPO chce uznania niekonstytucyjności przepisów o gminnej ewidencji zabytków

Data: 2018-12-03
  • Właściciel prywatnego obiektu włączonego do gminnej ewidencji zabytków nie może dziś skutecznie zakwestionować takiego wpisu - nawet o nim nie wie
  • Tymczasem wpis taki ogranicza np. remonty czy rozbudowę danego budynku 
  • RPO od lat upomina się o prawa tych osób. Przyłączył się do pytania prawnego Naczelnego Sądu Administracyjnego do Trybunału Konstytucyjnego
  • Rzecznik wnosi o uznanie niekonstytucyjności obecnych przepisów

Od 2012 r. RPO wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedury włączania prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Wpis ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis - jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej. W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności (według art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności).  

Pytanie prawne NSA

Sprawa w NSA dotyczyła skargi obywatela, który zakwestionował wpis swego budynku do rejestru, bo - jego zdaniem - nie ma on cech zabytkowych. Wskazywał na nieprzeprowadzenie postępowania, w którym ustalono by wartość zabytkową budynku; nie zbadano także jego aktualnego stanu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę. Uznał, że skoro ani ustawa, ani rozporządzenie ministra nie precyzują, jakie czynności, w jakim trybie i formie powinny zostać dokonane przy włączaniu danej nieruchomości do ewidencji, to wystarczy sprawdzenie karty adresowej takiego obiektu, uzupełnione oświadczeniem konserwatora zabytków potwierdzającym, że czynność taka została dokonana.

Badając skargę kasacyjną, NSA 13 czerwca 2018 r. postanowił zadać TK (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował w nim konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dowolne i arbitralne włączanie jej do ewidencji, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej. Co więcej, wszystkie czynności pozostają niejawne dla właściciela, który o dokonanym ograniczeniu dowiaduje się już po fakcie.

Według NSA przepisy nie precyzują,  jak sprawdzać karty adresowe danego obiektu ani też jaki tę czynność dokumentować. Powoduje to, że każdy przejaw aktywności organu staje się prawidłowy, zaś kontrola sądowoadministracyjna tego – formalna. Sąd nie może  bowiem zweryfikować, czy dany obiekt rzeczywiście jest zabytkiem i czy ograniczenie własności, np. w procesach inwestycyjno-budowlanych, jest uzasadnione.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Argumenty RPO

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji.

W pisemnym uzasadnieniu stanowiska RPO wskazuje, że art. 64 Konstytucji gwarantuje obywatelom poszanowanie „prawa własności i innych praw majątkowych” oraz ochronę tego prawa - równą  dla wszystkich równą. Normy te dopełnia wynikająca z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasada proporcjonalności.

Zbliżone gwarancje zawiera też Konwencja, która w art. 1 Protokołu „Ochrona własności” głosi, że „Każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego”.

Na tej podstawie Europejski Trybunał Praw Człowieka  stwierdził w sprawie Potomscy przeciwko Polsce naruszenie gwarancji, bo państwo nie zapewniło odpowiednich procedur ochronnych względem naruszonego prawa własności (w tym wypadku - umożliwienia wykupu nieruchomości bądź jej wywłaszczenia na wniosek właściciela, którego całkowicie pozbawiono możliwości korzystania z własności, ze względu na jej cenne walory zabytkowe).

Rzecznik podkreśla, że właściciel nieruchomości nie jest informowany o tym, że w stosunku do jego nieruchomości władze będą podejmowały działania zmierzające do ograniczeń w korzystaniu z własności, mające służyć dobru wspólnemu. Nie wie także, co uzasadnia objęcie jego nieruchomości ochroną konserwatorską. Na żadnym etapie żaden z organów nie jest nawet formalnie zobligowany do jakichkolwiek badań, czy dany obiekt w ogóle spełnia kryteria uznania go za zabytek. Podstawową gwarancją, że nadzorem konserwatorskim rzeczywiście obejmuje się obiekt o walorach zabytkowych jest to, że ze sprawą zaznajomiony jest wojewódzki konserwator zabytków, który nieformalnie porozumiał się w tej sprawie z organem gminy.

Gdy zaś nieruchomość zostaje oficjalnie uznana za zabytek przez państwo, jego organy są uprawnione do głębszej ingerencji w prawo własności. Chodzi np. o udział konserwatora w postępowaniach inwestycyjno-budowlanych i możliwość ich zablokowania. Konieczność uzgodnienia planów budowlanych pośrednio umożliwia konserwatorowi skłonienie właściciela do konkretnych rozwiązań projektowych. Może to stanowić skuteczne narzędzie wpływu.

Rzecznik wskazuje,  że wzgląd na lepszą ochronę zabytku uzasadniałby jak najszybsze ostrzeżenie właściciela, że dysponuje on szczególnym dobrem kultury i musi bardziej o niego dbać.  Ukrycie tej informacji nie zapobiegnie np. ewentualnej  dewastacji obiektu czy potencjalnie szkodliwym inwestycjom. Brak informacji o wpisie nie przyspieszy też stworzenia ewidencji gminnej - z tego punktu widzenia niejawność nie jest do niczego potrzebna.

Objęcie nieruchomości ochroną konserwatorską  wpływa na ekonomiczną racjonalność decyzji o zakupie danego obiektu, jak i jego na wartość, a więc i cenę zakupu. - Jeżeli więc dopiero co nabyta nieruchomość została bez wiedzy właściciela wpisana do ewidencji gminnej jako obiekt zabytkowy, okoliczność taka może oczywiście budzić u nabywcy (ale i zbywcy) uzasadnione i całkowicie zrozumiałe poczucie bycia oszukanym przez władze publiczne – skoro przedmiotem zakupu była nieruchomość o innych cechach faktycznych i prawnych, niż to się stronom z początku wydawało – napisał RPO do TK.

Wątpliwości budzi kwestia zakresu ochrony udzielanej właścicielom w takich sprawach przez sądy administracyjne – czy mogą np. badać, czy obiekt włączany do ewidencji wykazuje cechy zabytku. Jeden z sądów przyjął, że ewidencja jest zbiorem przeznaczonym dla zabytków, a posiadanie walorów zabytkowych nie może być z góry zakładane, lecz winno być poprzedzone badaniami. Nie podzielono stanowiska organu, że można dokonać wpisu obiektu, który nie został zakwalifikowany jako zabytek bez odpowiednich analiz - wtedy wpis stanowi dowolne działanie organu. Stanowisko takie wydaje się obecnie dominować. Są jednak i  orzeczenia o braku możliwości zakwestionowania przed sądem zabytkowego charakteru nieruchomości. Sama fachowa wiedza organu konserwatorskiego może wystarczyć dla oceny, czy dany obiekt jest zabytkiem – uznał inny sąd.

W ocenie Rzecznika niepewność co do zakresu ochrony udzielanej przez sąd osłabia bezpieczeństwo prawne obywateli i podważa ich zaufanie w sprawiedliwość i racjonalność działań prawodawcy.

Przedmiotem postępowania w TK jest tzw.  pominięcie prawodawcze (gdy ustawodawca uregulował pewną kwestię, lecz uczynił to w sposób niepełny). Zdaniem RPO brak gwarancji ochronnych dla właściciela - choć niektóre wypracowało orzecznictwo sądowoadministracyjne) - nie może być traktowany jako celowe i świadome pozostawienie danej materii poza zakresem ustawy.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński poinformował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów administracji do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu.

W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r., wiceminister kultury Jarosław Sellin napisał, że planowany termin wydania rozporządzenia to IV kwartał 2018 r. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:

  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • dodanie przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

IV.7002.8.2018

Rzecznik w obronie ofiar "dzikiej reprywatyzacji", wobec których zapadły wyroki eksmisyjne

Data: 2018-11-28
  • Wielu lokatorów reprywatyzowanych w stolicy kamienic nie było w stanie płacić czynszów podwyższanych przez nowych właścicieli 
  • Z ich inicjatywy zapadały wyroki sądowe, po których ludzie tracili prawo najmu do lokalu
  • Dziś nie mogą oni odzyskać tego prawa. Nie ma bowiem przepisu, który by to umożliwiał - nawet po uchyleniu decyzji reprywatyzacyjnej przez Komisję Weryfikacyjną

RPO wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o odpowiednie doprecyzowanie ustawy o usuwaniu skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych wydanych w Warszawie z naruszeniem prawa.

Wobec wielu lokatorów reprywatyzowanych kamienic zapadały - z inicjatywy beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej - prawomocne wyroki nakazujące opróżnienie i opuszczenie zajmowanych lokali mieszkalnych. Osoby te nie były w stanie uiszczać rażąco wysokich czynszów wprowadzanych przez nowego właściciela, co doprowadziło do utraty tytułu prawnego do lokalu wskutek wypowiedzenia najmu i w konsekwencji orzeczenia eksmisji.

Jak wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich, ta grupa byłych lokatorów pozostaje poza ochroną przewidzianą w ustawie z 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa. Na mocy tej ustawy powołano Komisję Weryfikacyjną, która zajmuje się „dziką reprywatyzacją”.  

Założeniem ustawy miało być usunięcie wszelkich skutków decyzji reprywatyzacyjnych wydanych z naruszeniem prawa, w szczególności wyrównanie dotkliwych krzywd wyrządzonych lokatorom - podkreśla w wystąpieniu do MS zastępca RPO Stanisław Trociuk. Niestety, w praktyce okazuje się, że cel ten nie może zostać w pełni osiągnięty ze względu na złożoność stosunków prawnych, których ustawa nie uwzględnia.

Wprawdzie stanowi ona, że czynności prawne dokonane przez osobę, na rzecz której wydano decyzję reprywatyzacyjną uznaje się za bezskuteczne wobec osoby zajmującej nieruchomość lub jej część, ale nie uwzględnia to bardziej skomplikowanych sytuacji. Nie daje też podstaw do uznania, że niweczy to skutki prawomocnych orzeczeń sądowych.

Kwestia dotyczy lokatorów, wobec których prawomocne wyroki eksmisyjne nie zostały wykonane, lokatorów, którzy dobrowolnie bądź w wyniku działań egzekucyjnych opuścili lokale, a także tych, których sytuacja została ukształtowana  wyrokami oddalającymi ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu. Nadal zatem na byłych lokatorach ciąży obowiązek opróżnienia zajmowanych lokali, bowiem są oni związani sentencją prawomocnych orzeczeń sądowych.

Ustawa rozbudziła ich nadzieje na odwrócenie wobec nich niekorzystnych skutków działania „dzikiej reprywatyzacji”, jednakże nadzieje te nie mogą być zrealizowane. Brak jest bowiem przepisu, który stanowiłby w takich sytuacjach podstawę do przywrócenia byłym lokatorom prawa najmu na dotychczasowych zasadach - po uchyleniu przez Komisję Weryfikacyjną decyzji o reprywatyzacji danej nieruchomości.

W takiej sytuacji możliwe wydaje się zaś przywrócenie posiadania lokali byłym lokatorom, którzy do opuszczenia swoich mieszkań zostali zmuszeni wskutek rożnych działań właściciela sprywatyzowanej nieruchomości (ale nie zapadły wobec nich wyroki o eksmisje). Zgodnie z ustawą gmina albo Skarb Państwa ma bowiem obowiązek niezwłocznego przywrócenia posiadania takiemu najemcy lub innej osobie zajmującej nieruchomość lub jej część przed dniem wydania decyzji reprywatyzacyjnej.

Z braku wyraźnej regulacji, decyzja Komisji Weryfikacyjnej o uchyleniu reprywatyzacji nie może zatem oznaczać bezskuteczności prawomocnych wyroków sądowych – wskazuje Rzecznik. Niestety, żaden środek prawa procesowego cywilnego, umożliwiający weryfikację prawomocnych orzeczeń sądowych, nie jest adekwatny do wyeliminowania tych orzeczeń z obrotu prawnego (nawet skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego).

- Wbrew zatem słusznym założeniom prawodawcy oraz oczekiwaniom społecznym - na gruncie obowiązującego stanu prawnego - nie jest możliwe w omawianych przypadkach zadośćuczynienie krzywdom poniesionym przez byłych lokatorów poprzez przywrócenie im posiadanych wcześniej uprawnień – stwierdza Stanisław Trociuk. W jego ocenie próby rozwiązania problemu poprzez zawarcie nowych umów najmu przez gminę bądź Skarb Państwa nie zaspokoją uzasadnionych oczekiwań byłych lokatorów.

Dlatego konieczne jest uregulowanie sytuacji prawnej tej grupy byłych lokatorów. W ocenie Rzecznika zasadne jest dokonanie zmian ustawy poprzez jej doprecyzowanie i uzupełnienie.

W związku z tym Stanisław Trociuk poprosił ministra Zbigniewa Ziobrę o poinformowanie o stanowisku w sprawie.

IV.7213.4.2018

Cena wolności, prawa osób z niepełnosprawnościami, szkoła. Spotkanie regionalne RPO w Tarnowskich Górach

Data: 2018-11-27

Na spotkanie w Tarnogórskim Centrum Kultury w Tarnowskich Górach wczesnym popołudniem 27 listopada przyszło około 40 osób, w tym grupa uczniów VII klasy, dla których spotkanie z RPO było lekcją wiedzy o społeczeństwie (i których, jak się szybko okazało, bardzo interesowało, co RPO myśli o reformie edukacji). Kilka osób przyszło po prostu posłuchać i dowiedzieć się, „co nurtuje innych mieszkańców”.

26 i 27 listopada Rzecznik Praw Obywatelskich spotykał się z mieszkańcami województwa śląskiego. Można było zgłosić problem swojej społeczności, ale także sprawę indywidualną. Jedno z tych pięciu spotkań odbyło się w Tarnowskich Górach.

Wolność. Problem ludzi wychodzących z więzienia

Ludzie wychodzący z więzienia często nie mają gdzie wrócić. To rodzi niebezpieczeństwo, że popełnią przestępstwo tylko po to, by wrócić z powrotem za kraty – do jedynego domu, jaki mają. Gdyby w miastach, gdzie są zakłady karne, były też hostele, w których po wyjściu na wolność można było mieszkać przez rok i znaleźć pracę, to by rozwiązało wiele problemów.

Są już takie rozwiązania na świecie, w Polsce też – np. w Wodzisławiu Śląskim.

RPO: Odbywanie kary pozbawienia wolności w Polsce łączy się z tym, że człowiek przestaje podejmować decyzje. Wszystko rozstrzyga za niego zakład karny. Powrót na wolność po latach jest bardzo trudny – na wolności człowiek musi się zastanawiać, gdzie mieszkać, z czego żyć, czym się zajmować, z kim się spotykać. Mogą sobie z tym poradzić ci, co mają rodziny i przyjaciół. Jeśli jednak straci się z nimi kontakt, to pokusa powrotu do uporządkowanego życia jest ogromna. A to oznacza pokusę kolejnego przestępstwa.

Stąd pomysł, by tworzyć "śluzy wolności", miejsca przygotowujące do życia na wolności. Takie ośrodki funkcjonują np. w Krakowie albo w Toruniu, gdzie działa pan Waldemar Dąbrowski (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/spotkanie-adama-bodnara-w-osrodku-stowarzyszenia-profilaktyki-i-resocjalizacji-mateusz)

Rolą RPO jest wspieranie i promowanie takich inicjatyw – powiedział Adam Bodnar.

Prawa OzN na otwartym rynku pracy

Na spotkanie przyszli przedstawiciele organizacji pozarządowej wspierającej zatrudnienie osób z niepełnosprawnością intelektualną (znaleźli w ciągu 10 lat na  Śląsku pracę dla 130 osób). Mówili, że osoby z niepełnosprawnością często nie wiedzą, że mogą pracować (że jest dla nich praca). To je wyklucza z samodzielnego życia. Praca jest ogromną wartością i pozbawianie jej narusza prawa tych osób. Do zrobienia jest bardzo wiele

  • wsparcie w zatrudnieniu osób z niepełnosprawnościami nie jest powszechne – ma charakter wyspowy, udaje się tam, gdzie organizacje pozarządowe i samorządy współpracują ze sobą (przykład – „Jasne że Częstochowa”).  
  • ludzie nie rozumieją też, że sformułowanie na orzeczeniu o niepełnosprawnościami „niezdolny/a do pracy” nie wyklucza z zatrudnienia (patrz - problem z orzeczeniami o niepełnosprawności; RPO naciska, by odejść od orzekania o „niezdolności do pracy” na rzecz orzekania o wsparciu potrzebnym, by móc pracować).
  • brakuje sensownych przepisów o zatrudnieni wspomaganym – miały się znaleźć w ustawie „Za życiem” (Rzecznik mógłby sprawdzić, co się dzieje z tymi przepisami).

RPO: za często słyszymy o tym problemie. Musimy się zastanowić, co zrobić, aby naprawdę problem ruszyć.

Siódmoklasiści i reforma edukacji

Siódmoklasiści nie mogli długo zostać na spotkaniu, bo autobus do ich miejscowości jeździ tylko raz na godzinę.

RPO powiedział więc krótko na pytanie o ocenę reformę edukacji, która tych młodych ludzi bezpośrednio dotknęła – mówił o tym, jak alarmował władze o problemie kumulacji roczników w liceach. Zobowiązał się też zapytać starostwo w Tarnowskich Górach o sytuację, w jakiej znaleźli się młodzi uczestnicy spotkania

Utracone prawa nauczycieli

- Wcześniejsza emerytura była dla nauczycieli rekompensatą za niską płacę. Odebranie tego prawa po latach pracy to naruszenie praw nabytych – policjanci umieli się ostatnio upomnieć o swoje, a my? Nie mamy takiej siły nacisku. Mnie dodano kilkanaście lat dodatkowej pracy.

RPO: jako "adwokat diabła" przypomnę jednak, że państwo zaczęło jednak lepiej płacić nauczycielom, poprawił się też status nauczyciela (status nauczyciela dyplomowanego). Czy to nie jest podstawa do zmiany umowy w sprawie uprawnień emerytalnych?

- Nie neguję likwidacji uprawnień. Bo rzeczywiście sytuacja zawodowa nauczycieli się poprawiła. Jednak tak nie są traktowani wszyscy. Mnie  pod koniec kariery zmienia się zasady gry, policjantom – zapowiada się, że nowe reguły dotkną tylko nowych pracowników, ale starych już nie.

Fotoradary i karanie kierowców na podstawi zdjęć

Uczestnicy spotkania skarżą się na niejasne przepisy i niesprawiedliwe ich zdaniem rozstrzygnięcia sądowe.

RPO zapowiada przyjrzenie się sprawie orzecznictwu sądów w tej sprawie.

Ochrona praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym

- My uważamy, że art. 11 projektowanej dyrektywy ogranicza dostęp do informacji. Jaki jest stosunek Rzecznika do tego?

RPO: a co jest dla Pana ważniejsze: art. 54 Konstytucji (wolność słowa) czy art. 64 (prawo własności)? Zgadzamy się, że są to równoważne prawa, będące ze sobą w kolizji. Dla Rzecznika najlepszą strategią jest zostawienie sprawy ustawodawcy i zbadanie, jak rzecz się będzie miała w praktyce. Rzecznik nie może się wypowiadać za jedną a przeciw drugiej wartości. Możemy jednak zainteresować przepisami ograniczającymi dostęp obywateli Unii Europejskich do treści spoza Unii Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich.

Bezpieczeństwo finansowe obywateli

Czy w przypadku bankructwa większego banku (a nie SKOK) asekuracyjne dla właścicieli wkładów działanie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego  nie spowodowałoby załamania całego systemu bankowego (bo BFG musiałby upłynnić stanowiące zabezpieczenie wkładów obligacje skarbu państwa)?

RPO: Pytanie jest zasadne. Ale Rzecznik nie ma chyba narzędzi, by to zbadać. Sprawdzimy to.

Specustawa drogowa, nadużycia

Ustawa ta powstała, by ułatwiać duże inwestycje drogowe. Dała specjalne uprawnienia starostom. Ale teraz w miastach na prawach starostwa na podstawie tej ustawy powstają nawet ścieżki rowerowe i chodniki – ludzie tracą w ten sposób całe fragmenty działek i nie mogą się bronić.

Tęczowy piątek

Szkoła zareagowała na akcje dobrze, "tęczowy piątek" był wydarzeniem wewnątrzszkolnym, ale posłanka PIS i inne organizacje, w tym lokalna strona internetowa zareagowały taką agresją (oskarżenia o zboczenia, "wysyłanie do gazu"), że moim zdaniem naruszone zostały prawa tych młodych ludzi. Młodzi ludzie są zastraszeni.

RPO: A czemu Państwo tego nie zgłosili do Rzecznika. To jest nasze zadanie. A ta nienawistna akcja organizowana była nie lokalnie, ale w całym kraju. Zgłoszenie od Państwa  to mandat do działania.

- Nie wiem, chyba ludzie już za bardzo się boją. Czyli co? Trzeba zgłosić?

Aby adoptowane dziecko nie dziedziczyło długów biologicznego ojca. Druga skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2018-11-21
  • Aby adoptowane dziecko nie odziedziczyło długów po zmarłym biologicznym ojcu, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Sądu Najwyższego swoją drugą skargę nadzwyczajną 
  • Chodzi o decyzję sądu, który uznał, że dziecko nie jest spadkobiercą biologicznego ojca, a zatem rodzice adopcyjni nie mogą w jego imieniu odrzucić spadku
  • Tymczasem inny sąd zgodnie z prawem uznał to dziecko w sprawie spadkowej za pełnoprawnego spadkobiercę
  • Zdaniem RPO pierwszy sąd się pomylił. Nie ma innego sposobu prawnego, by to naprawić niż skarga nadzwyczajna. Jedynym sposobem nieobjęcia niechcianego spadku jest jego odrzucenie

Rodzina adoptowała dziewczynkę, chcąc zapewnić jej lepszą przyszłość. Pomyłka sądu mogłaby jednak zaciążyć na jej dalszych losach. Sąd uznał, że dziecko nie musi zrzec się spadku (długu) po biologicznym ojcu, bo ma nowych rodziców. Tymczasem proces adopcyjny w momencie śmierci ojca się jeszcze nie zakończył. Teraz już nie ma możliwości zrzeczenia się spadku, bo rodzice adopcyjni nie zakwestionowali decyzji sądu. Nie podejrzewali, że jest błędna. Skarga nadzwyczajna może odwrócić ten bieg wydarzeń.

Historia sprawy

W sprawie, której dotyczy skarga, orzeczenie sądu rejonowego o adopcji dziecka stało się prawomocne w grudniu 2013 r. Biologiczny ojciec zmarł zaś pół roku wcześniej, w maju 2013 r.

Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, adoptowane dziecko nie dziedziczy po biologicznych rodzicach, jeśli w chwili tzw. otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy)  orzeczenie o adopcji było już prawomocne. Tu tak nie było.

W tym przypadku o tym, czy się chce przyjąć spadek, decydował jeden sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania dziewczynki), a o podziale spadku - drugi sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania biologicznego ojca). Odległe o prawie 300 km.

Sąd, przed którym toczyło się postępowanie spadkowe po zmarłym, wezwał do udziału w sprawie jego dzieci, w tym także dziewczynkę. W związku z tym matka adopcyjna złożyła w jej imieniu (ale w  innym sądzie, bo mieszkała w innej miejscowości) oświadczenie o odrzuceniu spadku. W ten sposób dziecko nie dziedziczyłoby długów biologicznego ojca. Ale 5 października 2017 r. ten sąd rejonowy oddalił wniosek jako bezprzedmiotowy. Przyjął, że dziecko przysposobione już po śmierci rodzica naturalnego nie jest jego spadkobiercą i nie rozpoznał sprawy merytorycznie (nie zauważył, że zmarły w chwili śmierci był według prawa ojcem tego dziecka). Orzeczenie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

Tymczasem w marcu 2018 r. sąd prowadzący postępowanie spadkowe po zmarłym stwierdził, że spadek z dobrodziejstwem inwentarza nabyło - po połowie - dwoje jego dzieci (w tym i dziewczynka). Niestety jest to decyzja prawidłowa – rzeczywiście, w chwili śmierci nie istniały jeszcze prawomocne orzeczenia o adopcji.

Orzeczenie to nie jest jeszcze prawomocne, zostało zaskarżone przez przedstawicieli ustawowych obojga dzieci. Sąd okręgowy wyznaczył termin apelacji w tej sprawie na 11 grudnia 2018 r.

Jeżeli nie wyjaśni się sprawa odrzucenia spadku, do dziecka może przyjść komornik. A tamtej decyzji sądu o nierozpoznaniu odrzucenia spadku nie można zmienić inaczej niż skargą nadzwyczajną. Co więc można zrobić?

Skarga nadzwyczajna RPO

Z punktu widzenia zasad demokratycznego państwa prawnego nie do pogodzenia byłoby jednoczesne funkcjonowanie prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku przez małoletnią i oświadczenia o odrzuceniu spadku złożonego w jej imieniu przez przedstawicieli ustawowych - uznał RPO.

Dlatego złożył skargę nadzwyczajną na decyzję sądu z 5 października 2017 r. Adam Bodnar zaskarżył ją jako rażąco sprzeczną z prawem. Wniósł, aby SN zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia sądowi rejonowemu.

Zarazem Rzecznik wniósł do właściwego sądu o wstrzymanie skuteczności postanowienia z 5 października 2017 r. o bezpodstawności wniosku o odrzucenie spadku. W ocenie RPO jest to konieczne, by zapewnić dziecku ochronę przed niepowetowaną szkodą.

Jeśli to postanowienie zostanie wstrzymane, Sąd Okręgowy dostanie realną szansę na odroczenie rozpoznania apelacji w sprawie o nabycie spadku (gdyby bowiem sąd prawomocnie uznał dziewczynkę za spadkobierczynię, byłoby bardzo trudno ustrzec dziecko przed komornikiem, nawet jeśli potem dowiodłoby się błędu sądu rejonowego w sprawie odrzucenia spadku).

RPO wskazuje, że w decyzji z 5 października 2017 r. sąd pominął, iż śmierć biologicznego ojca nastąpiła przed uprawomocnieniem się postanowienia o przysposobieniu, a nawet jeszcze przed wszczęciem postępowania adopcyjnego.

- Uchybienie prawu ma charakter oczywisty i bezsporny. Nie jest ono wynikiem odmiennej wykładni, konsekwencją wyboru jednej z możliwych do przyjęcia interpretacji, lecz ewidentnym błędem sądu - napisał Adam Bodnar w skardze nadzwyczajnej. Sąd w sposób oczywisty przeoczył bowiem podstawową zasadę prawa spadkowego, że skutek dziedziczenia następuje z mocy prawa, a o porządku dziedziczenia decyduje stan prawny w dacie śmierci spadkodawcy.

Sąd zawiódł zaufanie rodziców dziecka

Według Rzecznika postanowienie z 5 października 2017 r. naruszyło konstytucyjną zasadę zaufania do państwa, wywodzoną z art. 2 Konstytucji oraz prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych, gwarantowanego przez art. 64 ust. 2 Konstytucji. 

Skoro sąd stwierdził, że dziecko nie dziedziczy po biologicznym ojcu, przedstawiciele ustawowi małoletniej nabrali przekonania, że nie będzie ona wchodziła do kręgu spadkobierców - podkreśla Rzecznik. Nie zaskarżyli oni orzeczenia, bo mimo negatywnego rozstrzygnięcia, argumentacja leżąca u jego podstaw wskazywała, że nie jest ono niekorzystne dla ich córki. Zaufali zatem decyzji sądu,  co doprowadziło do naruszenia ich zaufania do działań organów władzy państwowej i stanowionego przez nie prawa.

Uwagi sądu nie zwróciła nawet okoliczność, że wszyscy najbliżsi zmarłego, pozostający z nim - w przeciwieństwie do małoletniej - w bezpośredniej styczności, spadek odrzucili.  Sąd  zaniechał zaś oceny, czy wnioskowana czynność jest zgodna z dobrem małoletniej.

To druga skarga nadzwyczajna skierowana przez RPO do Sądu Najwyższego. Rzecznik otrzymał ponad 1940 wniosków obywateli o wystąpienie z taką skargą. Dotychczas 207 z nich uznał za bezpodstawne.

IV.7000.184.2018

W ochronie praw właścicieli zabytków. RPO przyłączył się do pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2018-11-05
  • Właściciele prywatnych obiektów włączanych do gminnej ewidencji borykają się z szeregiem problemów
  • Dziś ustawa nie przewiduje np. ochrony prawnej właściciela kwestionującego wpis do ewidencji zabytków
  • Dlatego RPO przyłączył się do pytania prawnego Naczelnego Sadu Administracyjnego, skierowanego w takiej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego

Od 2012 r. RPO wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedury włączania prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Rzecznik podkreśla, że wpis do ewidencji ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis - jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności (według art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności).  W sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej.

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński informował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów administracji do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu.

W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r., wiceminister kultury Jarosław Sellin napisał, że planowany termin wydania rozporządzenia określił na IV kwartał 2018 r. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:

  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • dodanie przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

RPO zwracał uwagę, że wątpliwości w całej sprawie wyrażane są także w orzecznictwie sądów administracyjnych.

13 czerwca 2018 r. NSA skierował do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował w nim konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dopuszczenie ujęcia nieruchomości jako zabytku nieruchomego w gminnej ewidencji zabytków, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

30 października 2018 r. Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji. Pisemne uzasadnienia stanowiska RPO przedstawi Trybunałowi w ciągu miesiąca.

W listopadzie 2016 r. TK umorzył postępowanie w podobnej sprawie ze skargi konstytucyjnej, do którego przystąpił RPO (SK 3/15). Uznano, że skarżąca nie powołała adekwatnych wzorców konstytucyjnych. 

IV.7002.8.2018, IV.7002.21.2014   

Nasze zwierzęta. Poprawa prawa pomoże właścicielom i porzucanym psom

Data: 2018-10-31
  • Starsza osoba oddaje swoje zwierzę, którym nie jest w stanie dłużej się opiekować, gminnemu schronisku - za co jest obciążona wielotysięczną opłatą
  • Sąd nakazuje zwrot odebranego zwierzęcia właścicielowi, uznając że się nad nim nie znęcał - ale nie da się już ustalić, gdzie to zwierzę przebywa
  • Psy złapane w danej gminie trafiają do schronisk oddalonych o kilkaset kilometrów. Jeśli nawet właściciele je odnajdą – to muszą płacic wysokie koszty

Takie m.in. skargi od obywateli na skutki stosowania przepisów o ochronie zwierząt wpływają do Rzecznika Praw Obywatelskich. Adam Bodnar wystąpił do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wnosząc o doprecyzowanie niektórych zapisów ustawy o ochronie zwierząt z 21 sierpnia 1997 r.

Status prawny zwierząt

Najpoważniejsze wątpliwości Rzecznika dotyczą niedostatecznej ochrony konstytucyjnie gwarantowanego prawa własności (art. 64 Konstytucji RP). Choć ustawa o ochronie zwierząt stanowi, że zwierzę nie jest rzeczą, to w zakresie w niej nieuregulowanym do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy w myśl Kodeksu cywilnego. Zastrzeżenia, jakie działania niektórych instytucji związanych z ochroną zwierząt budzą w kontekście ochrony prawa własności nie dotyczą wyłącznie własności zwierząt.

Ustawa w niewielkim stopniu reguluje status zwierząt jako „przedmiotu własności”. Stosowanie prawa cywilnego bywa problematyczne z uwagi na odmienność statusu prawnego zwierząt od rzeczy w rozumieniu Kodeksu cywilnego. Chodzi np. o skutki porzucenia zwierzęcia przez właściciela (część środowisk praw zwierząt uznaje ten zwrot za uprzedmiotawiający).  Choć Kodeks cywilny uznaje porzucenie za sposób utraty własności rzeczy, to w odniesieniu do zwierząt taki skutek nie następuje. Czynność sprzeczna z prawem jest bowiem nieważna, a ustawa  o ochronie zwierząt zakazuje ich porzucania.

Rodzi to jednak pytania, na jakich zasadach gmina, która zajęła się porzuconym zwierzęciem, może nim dysponować, np. szukać nowych właścicieli (w myśl ustawy). Gdyby postępować w pełni zgodnie z prawem cywilnym, oddanie zwierzęcia do tzw. adopcji powinno być wstrzymane do upływu terminów przewidzianych w Kc do "nabycia własności" przez znalazcę.

Zdaniem Rzecznika nieprzystawalność ogólnych reguł prawa cywilnego do statusu prawnego zwierząt przemawia za wprowadzeniem regulacji, które pozwalałyby gminom realizować ich  zadania bez wątpliwości prawnych i zapewniały odpowiedni poziom bezpieczeństwa prawnego właścicielom zwierząt. 

Dopuszczalność oddania zwierzęcia do schroniska dla zwierząt

Mimo licznych kampanii informacyjnych i społecznego piętnowania zwierzęta domowe wciaż często są porzucane. Według Rzecznika warto rozważyć uregulowanie zasady przekazywania gminie niechcianego zwierzęcia. Wtedy przypadki okrutnego i nieusprawiedliwionego porzucania zdarzałyby się rzadziej.

Zwierzę oddawane przez właściciela gminie (schronisku dla zwierząt) nie jest „bezdomne” w rozumieniu ustawy. Zgodnie z nią jest nim zaś zwierzę, które uciekło, zabłąkało się lub zostało porzucone, a nie ma możliwości ustalenia właściciela. Są gminy, które decydują się na  opiekę nad niechcianymi zwierzętami, ale - skoro nie  mogą ich traktować jako bezdomnych - pobierają za to opłaty.

- Ramy, w jakich mogą być one pobierane, powinny zostać określone ustawą – uważa Adam Bodnar. Powinna też być możliwość odstąpienia od ich pobrania, np. wtedy, gdy zwierzę jest oddawane ze szczególnych względów (ekonomicznych, zdrowotnych, niemożność  opieki dotychczasowego właściciela). Zapobiegłoby to przypadkom znanym Rzecznikowi, gdy  osoba starsza, z uwagi na niemożność dalszego zajmowania się zwierzęciem, oddała je do gminnego schroniska, za co została obciążona trudnymi do poniesienia należnościami.

Problemy opieki gmin nad bezdomnymi zwierzętami

Do zadań gmin należy odławianie bezdomnych zwierząt, które muszą mieć zapewnioną opiekę w schronisku. Sposób wykonywania tych obowiązków jest przedmiotem kontroli organów władz i  monitoringu organizacji działających na rzecz zwierząt. Biorąc pod uwagę prawa właścicieli zwierząt, RPO dostrzega dwa zasadnicze mankamenty:

Brak możliwości tworzenia przez gminy lokalnych „przytulisk”. O ile duże gminy stać na funkcjonowanie schronisk na ich terenie, o tyle gminy mniej zasobne szukają zewnętrznego wykonawcy. Przy wyborze kierują się ceną, co powoduje, że często odłowione w danej gminie zwierzęta trafiają do schronisk oddalonych od niej nawet o kilkaset kilometrów. Właściciel takiego zwierzęcia ma niewielkie szanse i możliwości jego odnalezienia. Jeżeli nawet mu się to uda, to koszty odebrania zwierzęcia ze schroniska są zwielokrotnione. Według RPO problem mogłoby rozwiązać umożliwienie gminom tworzenia lokalnych „przytulisk” na czasowy pobyt niewielkiej liczby odłowionych zwierząt (taki punkt  zorganizowano np. w Łukowie, ale bez podstaw prawnych).

Koszty odłowienia i pobytu w schronisku zwierzęcia, które ma właściciela. Nie jest to obecnie uregulowane. Częstą praktyką jest obciążanie nimi właściciela zwierzęcia. Jest to uzasadniane np. jego niewłaściwym nadzorem nad zwierzęciem, które uciekło lub zagubiło się. Gdy dane zwierzę przebywa w lokalnym schronisku, koszty nie są wysokie. Jeżeli jednak schronisko jest oddalone, sięgają one nawet kilku tysięcy zł. Niezbędne jest rozstrzygnięcie tego w ustawie. Zdaniem RPO w zdecydowanej większości przypadków (pomijając zwierzęta rasowe) kwota, którą ma ponieść właściciel odnalezionego zwierzęcia, nie powinna przekraczać kilkuset zł.

Czasowe odbieranie zwierząt

Wobec znęcania się nad zwierzęciem może być ono czasowo odebrane właścicielowi na mocy decyzji wójta i przekazane schronisku dla zwierząt, gospodarstwu rolnemu, ogrodowi zoologicznemu albo innemu podmiotowi. Oprócz tego trybu zwierzę może tez być odebrane  w sytuacjach niecierpiących zwłoki – gdy jego pozostawanie u właściciela zagraża jego życiu lub zdrowi. Wtedy zwierzę odbiera policjant, strażnik gminny lub przedstawiciel organizacji społecznej zajmującej się ochroną zwierząt. Formalna decyzja wójta jest wydawana później.

Większość skarg do RPO  dotyczy odbierania zwierząt w tym interwencyjnym trybie przez organizacje społeczne. Nie kwestionując słuszności przepisów przewidujących ten tryb, Rzecznik wskazuje na problemy w ich  stosowaniu:

Termin na zawiadomienie wójta o odebraniu zwierzęcia. Podmiot, który w sytuacji niecierpiącej zwłoki odebrał zwierzę właścicielowi, ma obowiązek niezwłocznego zawiadomienia o tym wójta, by wydał on formalną decyzję. Organizacje społeczne generalnie przestrzegają tego wymogu i zawiadomienia wpływają po kilku dniach. Rzecznik zna jednak przypadki znacznej zwłoki oraz sytuacje, w których takich zawiadomień w ogóle nie złożono. Dlatego ustawa powinna określać ścisły, liczony w dniach, termin na wykonanie tego obowiązku, wraz z sankcją za jego niedochowanie.

Miejsce pobytu odebranego zwierzęcia. Zwierzę odebrane w tym trybie trafia pod opiekę organizacji społecznej, ale jego dysponentem nie przestaje być organ, który rozstrzygnął o czasowym odebraniu. Powinien mieć on nadal kontrolę nad miejscem przebywania zwierzęcia i możliwość zmiany podmiotu sprawującego opiekę. Ze skarg do RPO wynika, że ta kontrola jest iluzoryczna. Rzecznik zna sytuacje, w których organizacje społeczne, przy rozstrzygnięciu sądu karnego o obowiązku zwrotu zwierzęcia, nie były w stanie określić jego miejsca przebywania. Trzeba zatem uzupełnić  przepisy w tym zakresie.

Umorzenie postępowania w sprawie czasowego odebrania zwierzęcia. Właścicielowi w trybie interwencyjnym odebrano zwierzęta. Wszczęte postępowanie administracyjne w sprawie ich odebrania oraz postępowanie karne o znęcanie się nad nimi. Postępowanie administracyjne umorzono wobec braku podstaw do czasowego odebrania zwierząt; postępowanie karne pozostawało w toku. W takim stanie odebrane zwierzęta powinny były wrócić do właściciela – ale nie pozwala na to obecna ustawa.

- Przez wzgląd na prawa właścicieli tych zwierząt, taki stan rzeczy uznać należy za niedopuszczalny – uznał Rzecznik. Niezbędne jest uzupełnienie ustawy o zapis, że niestwierdzenie przez właściwy organ podstaw do czasowego odebrania zwierzęcia wywołuje ten sam skutek, co nieorzeczenie przez sąd karny przepadku zwierzęcia. Do RPO docierają sygnały, że nawet przy ostatecznym umorzeniu i postępowania administracyjnego i postępowania karnego, podmioty, które odebrały zwierzę od właściciela, uchylają się od jego zwrotu.

Koszty czasowego odebrania zwierząt. Kosztami transportu, utrzymania i koniecznego leczenia zwierzęcia (w trybie zwyczajnym i interwencyjnym) obciążany jest dziś dotychczasowy właściciel - mimo że decyzja o czasowym odebraniu zwierząt nie jest ostateczna. RPO zna przypadki określenia kosztów na ponad 100 tys. zł. Dlatego wskazane jest zapisanie w ustawie, że określenie kosztów następuje wyłącznie w razie wydania decyzji o odebraniu zwierząt i po wyczerpaniu drogi odwoławczej, a nawet - dopiero po prawomocnym stwierdzeniu przez sąd karny przestępstwa znęcania.

Według RPO koszty te są de facto dodatkową sankcją za złe postępowanie ze zwierzęciem. Nie negując tej zasady jako takiej, zwraca uwagę, że niewłaściwa opieka nad zwierzętami może być wynikiem zaawansowanego wieku lub stanu zdrowia właściciela. W szczególnych przypadkach postawić wręcz można tezę, że do powstania tych sytuacji przyczyniła się bierność organów pomocy społecznej. - Nie usprawiedliwiając bynajmniej właścicieli lub opiekunów zwierząt, należałoby jednak rozważyć przyznanie organowi kompetencji do wyjątkowego odstąpienia od określania kosztów w odniesieniu do odebranych w takich warunkach zwierząt – uznał Adam Bodnar.

Rzecznik zwrócił się do ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego o stanowisko w tej sprawie.

V.7202.16.2018

TK ostrzega parlament, że jeśli nie zmieni przepisów w sprawie służebności przesyłu, to wyda wyrok

Data: 2018-10-24
  • Ustawodawca powinien rozstrzygnąć wątpliwości związane z korzystaniem ze słupów, gazociągów i innych urządzeń przesyłowych na prywatnym terenie - przed wprowadzeniem w 2008 r. służebności przesyłu do polskiego  prawa
  • Takie postanowienie sygnalizacyjne wydał Trybunał Konstytucyjny, który zarazem umorzył sprawę pytań prawnych o zasiedzenie prawa do gazociągu i magistrali ciepłowniczej na cudzym gruncie
  • Do sprawy przyłączył się RPO, wskazując na pozbawienie prawa własności ochrony konstytucyjnej 
  • Trybunał przyznał, że wyważenie interesów właścicieli nieruchomości i przedsiębiorstw przesyłowych nie jest łatwe, ale wobec bezczynności ustawodawcy może w przyszłości wydać orzeczenie merytoryczne

Służebność przesyłu to wprowadzone przez zmianę Kodeksu cywilnego z 2008 r. obciążenie czyjejś nieruchomości na rzecz przedsiębiorcy, którego własnością są np. słupy wysokiego napięcia czy rury pod  ziemią lub na niej. By uniknąć roszczenia odszkodowawczego, przedsiębiorca powinien zawrzeć z właścicielem umowę o ustanowienie takiej służebności. 

Problemy obywateli ze słupami czy rurami na działce

Sądy prowadzą wiele procesów dotyczących spraw sprzed 2008 r., w których obywatele występują przeciw przedsiębiorstwom energetycznym o zapłatę za bezumowne korzystanie z ich nieruchomości. Sądy często uznają, że Skarb Państwa (jako poprzednik prawny przedsiębiorstwa energetycznego) nabył wiele lat temu przez zasiedzenie taką służebność gruntową. A ona odpowiada obecnej służebności przesyłu.

Sądy powołują się na utrwalone orzecznictwo po uchwale Sądu Najwyższego z 17 stycznia 2003 r. SN uznał wówczas możliwość zasiedzenia przez Skarb Państwa lub przedsiębiorcę służebności gruntowej o treści służebności przesyłu - w sytuacji, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. SN powoływał się m.in. na uzasadnione potrzeby gospodarcze użytkowników sieci przesyłowych. Skarżący argumentują, że do 2008 r. nie było podstaw do takiej służebności, a tym bardziej do jej zasiedzenia. Według nich jedynie błędna wykładnia przepisów spowodowała, iż uchwała SN i orzecznictwo sądów chroni interesy Skarbu Państwa i przedsiębiorców kosztem właścicieli gruntów.

Sąd z Poznania zadał TK kilka pytań prawnych co do zgodności z Konstytucją przepisów Kodeksu cywilnego  jako podstawy nabycia przed 2008 r. służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu. Kanwą pytań był spór o gazociąg i magistralę ciepłowniczą na prywatnym terenie. Sąd miał wątpliwości, czy są podstawy stwierdzenia zasiedzenia służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, jeśli nie wydano decyzji wywłaszczeniowej.

RPO, który przyłączył się do postępowania w TK, uznał że przepis k.c. w zakresie, w jakim umożliwia przed 2008 r. takie zasiedzenie, jest niezgodny z art. 64 ust. 2 i 3 w związku z art. 31 ust. 3, w związku z art. 2 Konstytucji oraz jest niezgodny z art. 1 protokołu. Pozbawia to bowiem prawo własności konstytucyjnej ochrony i w sposób nieproporcjonalny ogranicza prawo własności w drodze przyjęcia analogii na niekorzyść właściciela.

Decyzje Trybunału

17 października 2018 r. TK (sygn. P 7/17) umorzył sprawę tych pytań z powodu niedopuszczalności  wydania wyroku. Przypomniano, że już wcześniej TK dwa razy wydał takie rozstrzygnięcie w sprawie podobnych pytań.

Zdaniem Trybunału, pytające sądy oczekiwały stwierdzenia, że wykładnia funkcjonalna - polegająca na dopuszczeniu istnienia służebności o treści odpowiadającej służebności przesyłu - jest zgodna albo niezgodna z Konstytucją. TK uznał, że nie jest uprawniony do stwierdzania, która z wykładni jest zgodna z Konstytucją, a która nie - natomiast sąd powszechny ma obowiązek stosowania prokonstytucyjnej wykładni przepisów. Wskazano, że sprawy, w których skierowano pytanie, dotyczą wielu zagadnień szczegółowych i wymagają uwzględnienia różnych stanów faktycznych, podczas gdy TK  jest „sądem prawa", a nie   „sądem faktów".

Uznano, że wyrokowanie po myśli pytającego sądu stanowiłoby złamanie przez TK   Konstytucji przez zawoalowaną próbę skorzystania z – nieprzysługującej od 1997 r. - kompetencji ustalania powszechnie obowiązującej wykładni ustaw. To Sąd Najwyższy powołany jest do zapewnienia jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych, m.in. za pomocą uchwał rozstrzygających zagadnienia prawne.

Zarazem Trybunał  uznał za uzasadnione (sygn. S 5/18) zasygnalizowanie Sejmowi i Senatowi uchybień w prawie, których usunięcie jest niezbędne do zapewnienia spójności systemu prawnego RP. . Uchybienie to polega na nieunormowaniu wprost w ustawie stanów faktycznych korzystania z urządzeń przesyłowych usytuowanych na cudzym gruncie przed wprowadzeniem do polskiego systemu prawa służebności przesyłu 3 sierpnia 2008 r. W noweli  tej nie uregulowano skutków stanu faktycznego, sprowadzającego się do korzystania bez podstawy prawnej z urządzeń przesyłowych położonych na cudzym gruncie.

Zdaniem Trybunału ze względu na powszechność stanowiącego zaszłość historyczną problemu, a także na konieczność uwzględnienia interesu publicznego oraz interesu osób. które bezskutecznie dochodziły wcześniej roszczeń, ustawodawca powinien rozstrzygnąć wątpliwości, wprowadzając odpowiednie unormowania.

Trybunał ma świadomość, że wyważenie sprzecznych interesów właścicieli nieruchomości i przedsiębiorstw przesyłowych nie jest łatwe, o czym świadczą choćby losy wniesionych do Sejmu projektów ustaw. Zaniechanie prac nad nimi na etapie poprzedzającym pierwsze czytanie, albo tuż po nim, świadczy o tym, że ustawodawca, choć dostrzega istniejącą lukę, dotychczas nie znalazł rozwiązań prawnych, które by ją wypełniły.

Trybunał Konstytucyjny stwierdza, że bezczynność władzy ustawodawczej może skutkować wydaniem w przyszłości orzeczenia merytorycznie rozstrzygającego sprawę  - głosi uzasadnienie postanowienia sygnalizacyjnego.

Argumenty RPO

RPO przystąpił do kilku spraw o takie zasiedzenie, m.in. do skargi konstytucyjnej obywateli, na których terenie stoi od pół wieku słup linii energetycznej. Właściciele chcieli uzyskać za to zapłatę, ale przegrali sprawę w sądzie, który uznał, że jeszcze w latach 80. Skarb Państwa zasiedział prawo do słupa, które przejęła firma energetyczna. 

Według Rzecznika zasiedzenie służebności, jako forma ustawowego pomniejszenia uprawnień właściciela nieruchomości, jest konstytucyjnie dopuszczalne - o ile regulacje prawne umożliwiają właścicielowi podjęcie realnych działań przeciwdziałających skutkom zasiedzenia. Aby zasiedzenie było dopuszczalne, wynikające z niego skutki prawne powinny być też uznawane przez ustawę obowiązującą w ciągu biegu terminu zasiedzenia. Taki wymóg nie jest spełniony, gdy norma dopuszczająca zasiedzenie zostaje wprowadzona w wyniku wykładni sądowej, radykalnie zmieniającej dotychczas powszechne zapatrywanie prawne negujące możliwość zasiadywania.

Tymczasem wykładnia SN z 2003 r. dopuszcza możliwość zasiedzenia, gdy sam bieg zasiedzenia zakończył się przed wprowadzeniem ocenianej normy prawnej w wyniku uchwały SN. W efekcie właściciele nieruchomości zostali postawieni w sytuacji, w której nie mogli podjąć działań obronnych przed skutkami zasiedzenia. Przed powstaniem kwestionowanej wykładni nie było mowy o możliwości nabycia tej służebności w drodze zasiedzenia. Wykładnia doprowadziła do swoistej instytucji zasiedzenia z mocą wsteczną, która nie pozwala na obronę właściciela.

Ponadto nie spełnia ona warunku proporcjonalności. Według Rzecznika dalsze akceptowanie możliwości takiego zasiedzenia przed 3 sierpnia 2008 r. jest konstytucyjnie nieuzasadnione, bowiem istotne społecznie cele, które przyświecały SN w 2003 r. mogą być osiągnięte na innej, mniej dolegliwej dla właścicieli drodze prawnej. Obecnie istnieją instrumenty prawne należycie chroniące interesy przedsiębiorców przesyłowych, wyrażające się w uzyskaniu dostępu do nieruchomości, wymaganego potrzebą należytej eksploatacji sieci przesyłowych. 

IV.7000.67.2017

Sąd Najwyższy przychylił się do argumentów RPO w sprawie rolników (sprawa drogi pod Ostrołęką)

Data: 2018-10-22

Sad Najwyższy i uchylił postanowienie Sądu Okręgowego w Ostrołęce oddalające apelację w sprawie o zasiedzenie, przekazując temu Sądowi sprawę do ponownego rozpoznania – postanowienie SN z dnia 18 października 2018 r. (sygn. IV CSK 361/17).

SN skutecznie tym samym skorygował stanowisko zajęte przez sąd drugiej instancji, sprzeczne z podjętą następnie uchwałą składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego w sprawie III CZP 57/16.

Ww. postanowienie sądu II instancji było w tym sensie krzywdzące dla wnioskodawców, że postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 6 kwietnia 2016 r., w którym przedstawiono Sądowi Najwyższemu zagadnienie prawne zakończone wydaniem uchwały III CZP 57/16, wydano w dacie, gdy w sprawie z wniosku Państwa P. o zasiedzenie nie zostało jeszcze zakończone postępowanie apelacyjne, zaś uchwała III CZP 57/16 zapadła, gdy wniosek państwa P. o nabycie nieruchomości przez zasiedzenie został prawomocnie oddalony, tj. na kilka dni przed upływem terminu do wniesienia skargi kasacyjnej przez wnioskodawców.  

Sprawa jest sukcesem RPO, gdyż SN niezwykle rzadko przyjmuje skargi kasacyjne do rozpoznania.

IV.7000.102.2017

NSA uchylił decyzje ws. głośnej reprywatyzacji w Michałowicach. Skargę kasacyjną złożył m.in. RPO

Data: 2018-10-22
  • Naczelny Sąd Administracyjny uchylił  decyzję ministra rolnictwa z 2013 r.  unieważniającą  nacjonalizację  gruntów w podwarszawskich Michałowicach z 1948 r.  oraz związany z nią wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
  • Było to zgodne z postulatami Rzecznika Praw Obywatelskich. Stanął on w obronie praw słusznie nabytych osób, które przez lata regulowały swoje sprawy majątkowe

22 października 2018 r. NSA wydał wyrok w głośnej sprawie reprywatyzacji w Michałowicach (sygn. I OSK 1279/18). Skargi kasacyjne wnieśli mieszkańcy oraz RPO.

Grunty w Michałowicach zostały przejęte przez państwo w 1948 r. na podstawie dekretu PKWN o reformie rolnej z 1944 r. W ciągu 70 lat od nacjonalizacji ludzie kupowali w Michałowicach działki, stawiali domy. To w ich interesie do sprawy przystąpił RPO.

Od kilku lat spadkobiercy byłej właścicielki gruntów w Michałowicach starają się podważyć legalność tego orzeczenia, w 2013 r. uzyskali korzystną dla siebie decyzję Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Minister stwierdził, że orzeczenie nacjonalizacyjne z 1948 r. jest nieważne, gdyż rażąco narusza prawo. Zdaniem Ministra, orzeczenie to naruszało przepisy dekretu o reformie rolnej m. in. dlatego, że objęło ono nieruchomości nie stanowiące obszarów rolnych. Identyczne stanowisko zajął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z 21 września 2016 r. (sygn. I SA/Wa 493/14).

W skardze kasacyjnej od tego orzeczenia Rzecznik koncentrował się na fakcie, że decyzja z 1948 r. wywołała nieodwracalne skutki prawne.  W postępowaniu administracyjnym nie uwzględniono faktu, że przez prawie 70 lat od daty wydania orzeczenia nastąpiło wiele zdarzeń, które uniemożliwiają zwrot nieruchomości byłym właścicielom – przynajmniej pewnej ich części.

Naczelny Sąd Administracyjny w swym rozstrzygnięciu zajął stanowisko jeszcze dalej idące, niż to przedstawione przez Rzecznika. Zdaniem NSA, kwestia „nieodwracalności skutków prawnych” jest bezprzedmiotowa, gdyż w sprawie tej nie można mówić o nieważności decyzji nacjonalizacyjnej z 1948 r. Nie sposób bowiem uznać, że decyzja ta rażąco naruszała prawo, i dotknięta była kwalifikowanymi wadami. Przyjęta w decyzji z 1948 r. wykładnia pojęcia „nieruchomość rolna”, użytego w przepisach dekretu PKWN, była stosowana i uznawana za prawidłową w latach 40. poprzedniego wieku. Inny sposób wykładni tego przepisu, przyjęty przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, utrwalił się w latach 90. Pominięcie tej późniejszej wykładni przy wydawaniu decyzji, które miało miejsce kilkadziesiąt lat wcześniej, nie może zostać uznane za kwalifikowane naruszenie prawa. 

Wyrok NSA jest bardzo korzystny dla mieszkańców Michałowic. Przy ponownym rozpoznaniu sprawy Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi będzie związany poglądem NSA, że decyzja nacjonalizacyjna z 1948 r. nie została wydana z rażącym naruszeniem prawa (a zatem może pozostać w obrocie i wywoływać skutki prawne).   

IV.7004.55.2014

RPO krytycznie o projekcie odpowiedzialności karnej m.in. spółek

Data: 2018-10-16
  • Rewolucyjne zmiany w odpowiedzialności karnej m.in. spółek za naruszenia prawa, których dopuszczają się ich władze i pracownicy, przewiduje projekt resortu sprawiedliwości
  • Możliwa będzie kara do 30 mln zł, a nawet likwidacja spółki lub zakaz określonej działalności. Warunkiem odpowiedzialności nie będzie już prawomocne skazanie konkretnej osoby - jak  dziś
  • Według RPO projekt narusza konstytucyjne prawo do rzetelnego procesu i zasadę proporcjonalności
  • Odpowiedzialność spółek może być przez prokuraturę stosowana wybiórczo i instrumentalnie

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w sprawie zgłoszonego przez resort projektu nowej ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary. Reguluje ona kwestię odpowiedzialności tzw. podmiotów zbiorowych. Są nimi

  • osoby prawne,
  • jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej, której odrębne przepisy przyznają zdolność prawną,
  • spółki handlowe z udziałem Skarbu Państwa,
  • jednostki samorządu terytorialnego lub ich związki,
  • spółki kapitałowe w organizacji,
  • podmioty w stanie likwidacji,
  • przedsiębiorcy niebędący osobami fizycznymi,
  • zagraniczne jednostki organizacyjne.

- Zmiany modelu odpowiedzialności zaproponowane w tym projekcie są rewolucyjne – wskazuje zastępca RPO Stanisław Trociuk. Przyznaje, że mogą one zwiększyć liczbę prowadzonych postępowań i w konsekwencji podnieść wpływy budżetu państwa, ale wiele rozwiązań budzi istotne wątpliwości co do ich proporcjonalności oraz zgodności ze standardami sprawiedliwego procesu.

W ocenie RPO projekt w istocie zrywa z koncepcją odpowiedzialności opartej na winie. Do przypisania danemu podmiotowi odpowiedzialności wystarczające ma być bowiem stwierdzenie, że miał miejsce czyn zabroniony, bez konieczności ustalania konkretnego sprawcy (aby dziś podmiot zbiorowy mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności, konieczne jest wydanie orzeczenia wobec konkretnej osoby, która działała w imieniu danego podmiotu zbiorowego).

Zgodnie z projektem odpowiedzialność byłaby możliwa nawet, jeśli sprawca nie ponosi odpowiedzialności (np. z braku winy).

RPO uważa, że choć konieczność oczekiwania na prawomocne orzeczenie sądu w sprawie przeciwko osobie fizycznej stanowi barierę przed pociągnięciem do odpowiedzialności podmiotu zbiorowego, to tylko ten warunek daje gwarancję zasadnego przypisania tej odpowiedzialności. Jeśli bowiem sprawca czynu „bazowego” nie odpowiada za przestępstwo, które popełnił - bo np. występują okoliczności wyłączające tę odpowiedzialność - za nieproporcjonalne należy uznać przypisywanie odpowiedzialności podmiotowi zbiorowemu.

- Stanowiłoby to pułapkę legislacyjną zastawioną na osoby działające w ramach podmiotów zbiorowych, bowiem nawet jeśli ich zachowanie nie będzie przestępne (np. z uwagi na brak winy), odpowiedzialność zostanie przerzucona na podmiot zbiorowy - podkreślił Stanisław Trociuk. Powołuje się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 lutego 2001 r., że prawo musi być stanowione  tak, aby „nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela i aby mógł on układać swoje sprawy w zaufaniu, iż nie naraża się na prawne skutki, których nie mógł przewidzieć w momencie podejmowania decyzji i działań oraz w przekonaniu, iż jego działania podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem będą także w przyszłości uznawane przez porządek prawny”.

Oprócz obecnej kary pieniężnej, projekt wprowadza karę rozwiązania lub likwidacji podmiotu zbiorowego. Zdaniem RPO karę taką należy ocenić jako niezwykle surową w kontekście braku konieczności zawinienia czynu „bazowego” oraz pośredniej odpowiedzialności członków organów podmiotu zbiorowego. Przesłanki wymierzenia takiej kary są zaś nieprecyzyjne. Przestępstwo „bazowe” musi być wprawdzie zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5 lub wyższą, ale wobec występującej od kilku lat tendencji do zaostrzania odpowiedzialności karnej, czyny zagrożone taką karą nie należą do rzadkości.

Projekt przewiduje także podwyższenie kary pieniężnej - byłaby ona możliwa w granicach od 30 tys. zł do 30 mln zł (górna granica ma się zwiększyć się sześciokrotnie wobec stanu obecnego). Jednocześnie w projekcie rezygnuje się z uzależnienia górnej granicy kary pieniężnej od przychodu danego podmiotu zbiorowego (obecnie nie może ona przekraczać 3% przychodu w danym roku obrotowym).

Ponadto projekt wprowadza nowy środek karny polegający na zakazie prowadzenia określonej działalności. Orzeczenie tego środka nie jest obwarowane takimi ograniczeniami, jak kara likwidacji, ale jego wymierzenie może mieć analogiczny skutek, jeśli jego zakres dotyczyć będzie wszystkich pól działalności danego podmiotu. A zakaz ten może być orzeczony tytułem środka zapobiegawczego - czyli jeszcze przed finalnym przypisaniem odpowiedzialności podmiotowi zbiorowemu.

Zdaniem Rzecznika rozwiązania te mogą prowadzić do nieproporcjonalności wymierzonej kary w stosunku do wagi czynu zabronionego. Co prawda projekt stanowi, że w przypadku braku współmierności kary postępowania nie wszczyna się, a wszczęte umarza, lecz okoliczność ta jest ocenna i zależna od prokuratora.

W myśl projektu przesłanką wszczęcia postępowania przeciw podmiotowi zbiorowemu jest istnienie „interesu społecznego”,  a  jedynym organem, który ma to stwierdzać jest prokurator. - Stanowi to zerwanie z obowiązującą w prawie karnym zasadą legalizmu oraz powoduje poważne zagrożenie, że odpowiedzialność podmiotów zbiorowych będzie stosowana wybiórczo i instrumentalnie – wskazuje RPO. Prokurator będzie bowiem mógł z jednej strony zaniechać wszczęcia postępowania, powołując się na brak interesu społecznego, z drugiej zaś strony - wszcząć postępowanie i doprowadzić do faktycznego bankructwa i likwidacji tego podmiotu jeszcze przed zakończeniem postępowania, poprzez stosowanie środków zapobiegawczych, w szczególności zakazu prowadzenia działalności.

RPO krytycznie ocenia również zakładane w projekcie stosowanie części ogólnej Kodeksu karnego. Ani projekt, ani jego uzasadnienie nie wyjaśniają, , które przepisy części ogólnej k.k. i w jakim zakresie powinny znaleźć zastosowanie do odpowiedzialności podmiotu zbiorowego. - Zabieg ten jest o tyle niefortunny, że większość uregulowań Kodeksu karnego nie jest przystosowana do specyfiki podmiotów zbiorowych. W centrum zainteresowania Kodeksu karnego i przewidzianych w nim zasad odpowiedzialności są osoby fizyczne i to właśnie specyfikę tej grupy podmiotów kodeks uwzględnia - zaznaczył Stanisław Trociuk.

Np. część ogólna kodeksu posługuje się takimi cechami osób fizycznych, jak wiek, stan zdrowia, motywacja, właściwości i warunki osobiste itd. Sprawia to, że zastosowanie większości instytucji przewidzianych w części ogólnej byłoby najzwyczajniej niemożliwe. Dlatego Rzecznik za konieczną uważa zmianę projektu, polegającą choćby na wskazaniu konkretnych postanowień kodeksu, które obiektywnie mogłyby znaleźć zastosowanie wobec podmiotów zbiorowych.

Ponadto projekt budzi wątpliwości RPO pod kątem uregulowania przewidującego możliwość przesłuchania przedstawiciela podmiotu zbiorowego jako świadka. Inaczej niż na gruncie obecnych przepisów, świadek taki nie miałby możliwości odmowy odpowiedzi na poszczególne pytania. Zniesienie tak istotnej gwarancji procesowej w stosunku do świadka w sposób nieunikniony prowadzi do pogwałcenia konstytucyjnie zagwarantowanego prawa do obrony (art. 42 ust. 2 Konstytucji RP).

Negatywnie Rzecznik ocenił też zapis projektu, że nową ustawę stosuje się do czynów popełnionych przed jej wejściem w życie, o ile spełnione są przesłanki odpowiedzialności na podstawie przepisów dotychczasowych. - W  takim przypadku zastosowanie znajdą znacznie surowsze i bardziej niekorzystne dla podmiotu zbiorowego zasady dotyczące kar, środków karnych, środków zapobiegawczych, a także rozwiązania procesowe, co stanowi oczywiste naruszenie wynikającej z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 7 zasady lex severior retro non agit  (prawo surowsze nie działa wstecz) - napisał Stanisław Trociuk.

Dlatego zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie zmian w projekcie, które zapewniłyby jego zgodność z konstytucyjnymi standardami tworzenia prawa, zwłaszcza z zasadą rzetelnego procesu i proporcjonalności.

II.510.1126.2018

Resort przedsiębiorczości przyznaje rację RPO: powinny być ograniczenia egzekucji komorniczej wobec prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą

Data: 2018-10-11
  • Pieniądze niezbędne do utrzymania przedsiębiorcy z jednoosobową działalnością gospodarczą powinny być wyłączone spod egzekucji komorniczej  
  • Tak Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii odpowiedziało na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar wskazywał, że "Konstytucja biznesu" nie przewiduje tu żadnych ograniczeń przy egzekucji komorniczej
  • W efekcie mogą oni nie dysponować sumą pozwalającą zaspokoić nawet podstawowe potrzeby; powinno się im zagwarantować minimum socjalne

Rzecznik pisał 9 lipca 2018 r. do minister Jadwigi Emilewicz, że analiza pakietu ustaw składających się na "Konstytucję biznesu” nie wskazuje, aby rozwiązano problem ochrony praw przedsiębiorcy w trakcie postępowania egzekucyjnego prowadzonego przez komornika sądowego. Chodzi o osoby fizyczne prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą - czyli większość zarejestrowanych przedsiębiorców.

RPO: dłużnikom nie zostaje nic na życie

Prawo nie przewiduje ograniczeń przy egzekucji wobec ich dochodów z działalności gospodarczej. Nie mają oni zagwarantowanej sumy pozwalającej zaspokoić nawet podstawowe potrzeby egzystencjalne. Zdarza się zaś, że ich trudna sytuacja finansowa nie wynika z ich niefrasobliwości czy lekkomyślności, lecz jest konsekwencją obiektywnych zdarzeń, jak np. nieuregulowania należności przez nierzetelnego kontrahenta czy jego upadłości. Powinno się zatem zapewnić im minimum socjalne, umożliwiające funkcjonowanie w społeczeństwie.

RPO przypominał, że wobec wielu grup przewidziano wyłączenia spod egzekucji pewnych kwot, bez pozbawiania tych osób środków do życia. Np. wobec dłużnika-pracownika potrąceń na świadczenia alimentacyjne można dokonywać do wysokości 3/5 wynagrodzenia ze stosunku pracy,  a innych należności  - do wysokości połowy wynagrodzenia. Ochroną przed egzekucją objęte są zasiłki dla bezrobotnych, dodatki aktywizacyjne, stypendia i dodatki szkoleniowe. Stosuje się to też do uposażeń posłów i senatorów, należności członków rolniczych spółdzielni produkcyjnych i ich domowników, wynagrodzeń członków spółdzielni pracy oraz wszystkich świadczeń powtarzających się, których celem jest zapewnienie utrzymania. Wyłączeniu spod egzekucji podlega także wiele świadczeń szczególnych,  jak renty z tytułu wypadku przy pracy czy świadczenia alimentacyjne. Ograniczenia dotyczą również emerytur i rent z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Ponadto konieczność zagwarantowania dłużnikom minimum egzystencji przewiduje rządowy projekt zmiany prawa upadłościowego. Tym bardziej zasadne wydaje się zatem wprowadzenie gwarancji wyłączenia pewnych kwot od egzekucji, prowadzonej wobec osoby fizycznej wykonującej jednoosobową działalność gospodarczą - wskazywał Rzecznik.

W jego ocenie ustawodawca powinien mieć na względzie nie tylko respektowanie konstytucyjnej zasady wolności działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji RP), lecz również szanować godność przedsiębiorców (art. 30 Konstytucji RP). Ma ona szczególne znaczenie przy przymusowym ingerowaniu w życie i prawo własności, co następuje w trakcie egzekucji komorniczej.

MPiT zgadza sie z RPO i zaprasza na robocze spotkanie 

Problem ten nie był nam dotychczas zgłaszany ani przez przedsiębiorców, ani przez zrzeszające ich organizacje - napisał w odpowiedzi z 1 października 2018 r. Marek Niedużak, dyrektor departamentu doskonalenia regulacji gospodarczych MPiT.

- Po dokonaniu analizy przedstawionej w piśmie kwestii należy zgodzić się z przedstawionym przez Pana Rzecznika stanowiskiem o potrzebie zapewnienia ochrony przedsiębiorców będących osobami fizycznymi przez wyłączenie spod egzekucji środków niezbędnych do utrzymania dłużnika i jego rodziny, na wzór rozwiązań, z jakich mogą korzystać inni dłużnicy - głosi pismo.

Ponadto poinformowano w nim o spotkaniu roboczym w Ministerstwie dla omówienia praktycznych trudności, z jakimi spotykają się przedsiębiorcy, wobec których prowadzone jest postępowanie egzekucyjne, oraz wypracowania szczegółowych rozwiązań mogących stanowić propozycję zmian legislacyjnych. Spotkanie, na które resort zaprosił przedstawiciela Biura RPO, ma się odbyć jeszcze w październiku.

V.7100.2.2018

Rzecznik dopomina się u premiera o konstytucyjne prawa nabywców ośrodków wczasowych FWP

Data: 2018-09-28
  • Właściciele hoteli i ośrodków wczasowych kupionych od Funduszu Wczasów Pracowniczych mogą stracić swą własność - ustawa z 2015 r. o FWP wywłaszczyła ich i uniemożliwiła praktycznie dochodzenie ich praw
  • W czerwcu 2018 r. RPO apelował do premiera o systemowe rozwiązanie problemu, ale nie dostał odpowiedzi
  • Wszczynane są już postępowania sądowe, których wynik wydaje się przesądzony - własność najprawdopodobniej stracą nawet ci, którzy nabyli mienie FWP w dobrej wierze
  • Dlatego Adam Bodnar ponowił wystąpienie do premiera

4 czerwca 2108 r. RPO zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie pilnej nowelizacji ustawy z 11 września 2015 r. o uprawnieniach do mienia Funduszu Wczasów Pracowniczych. Państwo nie może konsekwencji swoich błędów i zaniechań przerzucać na obywateli – wskazywał Rzecznik. Problem wziął się m.in. stąd, że Sejm przez 17 lat zwlekał z wykonaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie majątku FWP, który był przez ten czas sprzedawany.

Według Adama Bodnara przepisy ustawy z 2015 r. naruszają konstytucyjne prawa obywateli do własności i praw majątkowych. Pozostają w sprzeczności z wywodzonymi z art. 2 Konstytucji RP zasadami ochrony praw słusznie nabytych, zaufania obywateli do państwa i tworzonego przez nie prawa oraz zasadą społecznej sprawiedliwości.

- Niestety, pomimo upływu ponad trzech miesięcy, wystąpienie RPO nie spotkało się do tej pory z jakąkolwiek reakcją - napisał teraz Adam Bodnar. Tymczasem ze skarg do RPO wynika, że przepisy ustawy stały się już podstawą wszczęcia postępowań sądowych. Ich wynik, w świetle kontrowersyjnych rozwiązań ustawy o FWP, wydaje się przesądzony: nawet osoby, które nabyły byłe składniki mienia Funduszu w sposób niewadliwy i w dobrej wierze, najprawdopodobniej utracą swoją własność.

Właśnie dlatego Rzecznik ponowił wystąpienie do premiera. Zwrócił w nim uwagę na konieczność jak najszybszego wyeliminowania tych przepisów  ustawy, które pozostają w oczywistej sprzeczności z gwarancjami, jakie obywatelom daje Konstytucja RP.

Wczasy z FWP

W czasach PRL jeździło się na dotowane ze środków publicznych „wczasy urlopowe” do ośrodków zarządzanych przez Fundusz Wczasów Pracowniczych. FWP miał w dyspozycji pokaźny państwowy majątek: pensjonaty, ośrodki z domkami kempingowymi, hotele. Kiedy gospodarka PRL weszła w stan permanentnego kryzysu, nie było z czego robić remontów i łożyć na utrzymanie. Dlatego jeszcze w PRL, w 1988 r., gdy władze szukały sposobów na bardziej efektywne zarządzanie gospodarką, status prawny FWP  zmieniono – stał się on „samodzielną jednostką organizacyjną ogólnokrajowej organizacji międzyzwiązkowej”. Zyskując osobowość prawną, mógł rozporządzać majątkiem.

Choć wtedy NSZZ „Solidarność” nadal działała w podziemiu, a jedyną legalną organizacją ogólnokrajową była OPZZ, ustawa nie przekazała jej majątku. Stało się to dopiero w 1997 r. (pod koniec rządów SLD-PSL), kiedy nowelizacja ustawy o związkach zawodowych pozwoliła FWP przekazać majątek do spółki stworzonej właśnie przez OPZZ (z pominięciem „Solidarności”).

Rok później Trybunał Konstytucyjny uznał to rozwiązanie za sprzeczne z Konstytucją (wyrok TK z 3 czerwca 1998 r., sygn. K 34/97). 12 stycznia 1999 r. zaskarżone przepisy utraciły moc. Tyle że kolejne rządy  - reprezentujące całą scenę polityczną w Polsce - tego wyroku nie wykonały.

Przez 17 lat spółka OPZZ sprzedawała nieruchomości (przy czym od 1997 r. do  wyroku TK robiła to bezsprzecznie legalnie), tłumacząc to np. ich zbędnością czy złym stanem technicznym. Według NIK zbyciu uległo w tym czasie 65% gruntów w dyspozycji FWP, w tym 85% obiektów hotelowych. Nowi właściciele inwestowali w te ośrodki, remontowali je, odsprzedawali.

Realizacja wyroku TK 17 lat za późno

W 2015 r., tuż przed wyborami,  wyrok TK z 1997 r. został w końcu wykonany ustawą z 11 września 2015 r. Żeby zaspokoić zasadne roszczenia organizacji związkowych („Solidarności” i utworzonego z początkiem lat dwutysięcznych Forum Związków Zawodowych), ustawa uznała za majątek FWP wszystko to, co do Funduszu należało 31 sierpnia 1997 r. Wszystko to miało zostać podzielone między trzy centrale związkowe. Było to więc automatyczne cofnięcie stanu prawnego nieruchomości o blisko 18 lat - niezależnie od tego, czyją obecnie są one własnością. Skutek ten dotyczy ok. 250 obiektów hotelowych i nieruchomości o łącznej powierzchni ok. 420 tys. m2.

Wszystkie prawa powstałe później – w tym, jak należy sądzić, także prawa właścicielskie uzyskane przez osoby trzecie – zostały bądź wygaszone, bądź przeniesione, z mocy prawa i ze skutkiem wstecznym, na wskazane w ustawie organizacje związkowe. Organizacje te mogą obecnie –  jak wynika ze skarg kierowanych do Rzecznika, właśnie to czynią – dochodzić roszczeń wobec osób trzecich.

Ci, którzy obecnie zarządzają tym majątkiem, mogą się teraz domagać rekompensat, ale w ograniczonym zakresie. Górną granicą odpowiedzialności związków zawodowych wyznacza wartość mienia z dnia jego przejęcia. Osoby trzecie nie mogą też zgłosić żadnych roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa, mimo że to państwo doprowadziło do sytuacji, iż sprzedaż obiektów była możliwa.

Dlaczego ustawa z 2015 r. łamie Konstytucję?

Ustawodawca w sposób generalny pozbawił więc własności wszystkich, którzy nabyli mienie FWP – niezależnie od tego, w jakich okolicznościach i mimo tego, że żaden przepis ustawy nie uznaje obrotu mieniem FWP za niezgodny z prawem. Przeciwnie, rozwiązania systemowe, w szczególności odnoszące się do obrotu wieczystoksięgowego i działania zasady rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych czy generalnie do nabycia (zwłaszcza odpłatnego) praw przez osoby pozostające w dobrej wierze, jednoznacznie potwierdzają, że przynajmniej część nabywców mienia FWP (a zwłaszcza nabywcy kolejni), miała uzasadnione prawo oczekiwać, że ich własność zostanie uszanowana.

  1. Ustawodawca całkowicie zlekceważył zarówno konstytucyjne prawa obywateli, jak i zasady tworzenia prawa w demokratycznym państwie prawnym.
  2. Doszło do jawnego pogwałcenia praw nabytych i bezpieczeństwa prawnego jednostek (pewności obrotu), poprzez właściwie bezrefleksyjne odwrócenie skutków prawnych z przeszłości i proste wygaszenie stosunków ukształtowanych w ciągu kilkunastu lat, niezależnie od towarzyszących im okoliczności i z pominięciem nieodwracalnych skutków prawnych ze względu na skuteczne nabycie praw majątkowych przez osoby trzecie, działające w dobrej wierze.
  3. W sposób ewidentny została też złamana zasada lojalności państwa wobec swoich obywateli.
  4. Prawodawca nie zadbał nawet w należyty sposób o zadośćuczynienie słusznym roszczeniom tych osób: nie dość, że całkowicie wyłączył odpowiedzialność Skarbu Państwa za jakiekolwiek roszczenia z tego tytułu, to mechanizmy odszkodowawcze ukształtowano w sposób niejasny, zarówno co do kręgu zobowiązanych i uprawnionych, jak i zakresu podnoszonych roszczeń (m.in. o nakłady) czy terminu ich zgłaszania.
  5. Z niezrozumiałych względów uwłaszczenie mieniem Funduszu skonstruowano też w sposób odbiegający od rozwiązań konsekwentnie przyjmowanych od samego początku transformacji – by, próbując przywrócić historyczną sprawiedliwość, nie wyrządzać nowych krzywd, a w szczególności – chronić prawa osób trzecich działających w zaufaniu do państwa i tworzonego przez nie prawa.

Co trzeba zmienić w przepisach?

RPO apeluje o pilne działania eliminujące skutki naruszenia konstytucyjnych praw obywateli. Trzeba przede wszystkim:

  • prawidłowo ustalić datę przywrócenia mienia Spółce FWP
  • skonstruować przepisy przejściowe (intertemporalne) tak, by cofnąć skutki ustawowego przewłaszczenia pomiędzy podmiotami prawa prywatnego, do jakiego doszło 7 grudnia 2015 r.
  • usunąć regulacje, które pozbawiają własności (bądź innych praw majątkowych) osoby trzecie, zwłaszcza te działające w dobrej wierze; te które nabyły nieruchomości odpłatnie; czy te, które zostały już ujawnione w księgach wieczystych
  • przemyśleć na nowo, w jaki sposób zapewnić ochronę organizacji związkowych, gdy byłe mienie Funduszu zostało skutecznie nabyte przez osoby trzecie i przestało stanowić zasób reprywatyzacyjny, pozostający do dyspozycji największych organizacji związkowych
  • absolutnym minimum pozostaje zaś otwarcie drogi sądowej do rozstrzygania sporów na tle stosunków własnościowych
  • składniki mienia FWP podlegały obrotowi w różnym czasie i w różnych okolicznościach (przykładowo, w okresie kilkunastu miesięcy, tj. do czasu wejścia w życie wyroku TK z 3 czerwca 1998 r., Spółka FWP pozostawała prawowitym właścicielem przedsiębiorstwa Funduszu). Ochrona obrotu zapewniana przez rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych może zatem działać w różnym zakresie. Każda ze spraw winna być zatem oceniana odrębnie, z uwzględnieniem całokształtu okoliczności faktycznych danego przypadku – a takiej analizy może prawidłowo dokonać wyłącznie niezawisły sąd.

Zastosowanie zaś identycznego, bardzo restrykcyjnego (a w ocenie Rzecznika oczywiście niekonstytucyjnego) mechanizmu wobec wszystkich prywatnych właścicieli mienia stanowiącego przed wielu laty majątek Funduszu, należy zatem ocenić jako zabieg z gruntu niesprawiedliwy i niedopuszczalny w demokratycznym państwie prawnym, realizującym zasady społecznej sprawiedliwości.

Jak właściwie zadbać o interes pokrzywdzonych związków zawodowych

RPO podkreśla, że współwinnym ewentualnych nadużyć, do jakich mogło dojść kosztem pokrzywdzonych organizacji związkowych – w tym wypadku NSZZ „Solidarność” i Forum Związków Zawodowych – pozostaje przede wszystkim ustawodawca. Tymczasem praktyczny skutek ustawy o FWP jest taki, że za rażącą i wieloletnią nieudolność prawodawcy, który dopuścił do obecnej sytuacji, mają obecnie płacić swoją prywatną własnością obywatele – i to także ci, którym nie sposób przypisać jakiegokolwiek naruszenia prawa ani też ukrytych, niegodziwych zamiarów pokrzywdzenia innych uprawnionych.

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich, sytuacja taka jest nie do przyjęcia w praworządnym państwie.

IV.7000.99.2018

Kobieta straciła 75 tys. zł wskutek fałszerstwa, którego sprawcę potem skazano. RPO chce by sąd wznowił jej sprawę

Data: 2018-09-26
  • Kobieta straciła 75 tys. zł wskutek sfałszowanej umowy pożyczki. Pieniądze zajął komornik po wyroku sądu cywilnego z pozwu firmy windykacyjnej 
  • Pięć lat potem mężczyznę, z którym kobieta miała rzekomo zawrzeć umowę pożyczki, prawomocnie skazano za jej sfałszowanie
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do sądu, który wydał nakaz zapłaty, aby wznowił postępowanie, oddalił pozew firmy windykacyjnej i orzekł zwrot pieniędzy kobiecie
  • Ustalenia sądu, który prawomocnie uznał przestępstwo, wiążą sąd w postępowaniu cywilnym

- Utrzymanie nakazu zapłaty wydanego w tej sprawie nie daje się pogodzić z zasadami praworządnego państwa realizującego zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konstytucji RP) - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do Sądu Okręgowego w S. w skardze o wznowienie postępowania. Ponadto zobowiązanie kobiety do spłaty rzekomego zobowiązania - powstałego wskutek przestępstwa na jej szkodę, co prawomocnie stwierdził sąd wyrokiem skazującym - godzi w jej konstytucyjne prawo do sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) oraz jej konstytucyjnie chronione prawa majątkowe (art. 64 ust. 2 Konstytucji RP).

Historia sprawy

Firma windykacyjna wystąpiła przeciw kobiecie z powództwem o zapłatę 176 tys. zł. Podstawą roszczenia była przedstawiona sądowi umowa pożyczki 60 tys. zł (na 10 lat, o rocznym oprocentowaniu 20 proc.), zawartej w 2002 r. przez kobietę ze Zbigniewem U. Zabezpieczeniem umowy był weksel „in blanco” wystawiony przez kobietę na kwotę 176 tys. zł, z terminem płatności do 21 września 2012 r. 28 września 2012 r. Zbigniew U sprzedał tę wierzytelność firmie windykacyjnej.

W październiku 2012 r. Sąd Okręgowy nakazem zapłaty wydanym w postępowaniu nakazowym (czyli bez przeprowadzania rozprawy i wzywania świadków, co jest trybem przeznaczonym dla spraw prostych i nie budzących wątpliwości) zasądził od kobiety kwotę 176 tys. zł., zgodnie z żądaniem pozwu. Nakaz uprawomocnił się w listopadzie 2012 r. Sąd odrzucił wnioski kobiety o przywrócenie terminu do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty. Wskazywała w nich, że umowa została przez Zbigniewa U. sfałszowana, a weksel (będący zabezpieczeniem zupełnie innej umowy) został przez niego przerobiony niezgodnie z jej wolą.

Firma skierowała sprawę do egzekucji, a komornik wyegzekwował od kobiety 75 699 tys. zł. Sąd odrzucił wniosek pozwanej o wstrzymanie wykonania nakazu zapłaty w części dotyczącej egzekucji z prawa własności jej nieruchomości. Bezskuteczne były też dwa wnioski kobiety by doprowadzić  do wznowienia postępowania w sprawie.

W 2016 r. Sąd Rejonowy w S. uznał Zbigniewa U. za winnego sfałszowania  umowy z 2002 r., którą przedłożył firmie windykacyjnej jako autentyczną. Sąd uznał, że wpisał on dane stron, termin umowy i wysokość pożyczki i odsetek - „która to czynność faktycznie nie miała miejsca, a także przedłożył wypełniony niezgodnie z wolą wystawcy weksel na kwotę 176 tys. zł”.  Sąd uznał, że doprowadził tym pokrzywdzoną do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

Mężczyzna został skazany na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz 10 tys. zł grzywny. Wyrok uprawomocnił się w sierpniu 2017 r. Wkrótce potem komornik umorzył postępowanie egzekucyjne wobec kobiety.

Argumenty RPO

Ustalenia wydanego w postępowaniu karnym prawomocnego wyroku skazującego co do popełnienia przestępstwa wiążą sąd w postępowaniu cywilnym. Osoba, która nie była oskarżona, może powoływać się w postępowaniu cywilnym na wszelkie okoliczności wyłączające lub ograniczające jej odpowiedzialność cywilną.

Zgodnie z art. 403 § 1 pkt 1 Kodeksu postępowania cywilnego można żądać wznowienia na tej podstawie, że wyrok został oparty na dokumencie podrobionym lub przerobionym albo na skazującym wyroku karnym.

Rzecznikowi znane jest stanowisko Sądu Najwyższego, zgodnie z którym możność żądania wznowienia postępowania na tej podstawie, że wyrok został oparty na dokumencie podrobionym lub przerobionym, nie dotyczy sytuacji, gdy zarzut fałszu dokumentu był zgłoszony w dotycchczasowym postępowaniu i został przez sąd uznany za bezzasadny".

Jak wskazuje Stanisław Trociuk, pozwana w zarzutach od nakazu zapłaty wskazywała na sfałszowanie przez U. umowy pożyczki i przerobienia weksla. Z uwagi na odrzucenie wniosku o przywrócenie terminu i samych zarzutow od nakazu zapłaty, kwestia ta nie była merytorycznie zbadana przez Sąd Okręgowy. Chociaż zatem zarzut fałszu dokumentu został zgłoszony w dotychczasowym postępowaniu, to nie został oceniony przez sąd, a tym bardziej uznany za bezzasadny.

W konsekwencji możliwe jest żądanie wznowienia postępowania na podstawie przesłanki oparcia orzeczenia (nakazu zapłaty) na dokumencie podrobionym. Nie minął też jeszcze 10-letni termin do żądania wznowienia postępowania. 

RPO wnosi aby Sąd Okręgowy wznowił swe postępowanie, oddalił pozew firmy windykacyjnej wobec kobiety i orzekł jej zwrot 75 tys. zł, wyegzekwowanych dotychczas przez komornika na rzecz firmy windykacyjnej. 

IV.511.153.2018 

MKiDN: właściciel nieruchomości będzie zawiadamiany o jej wpisie do rejestru zabytków

Data: 2018-09-17
  • Właściciel nieruchomości będzie zawiadamiany o wpisie do rejestru zabytków
  • Przewiduje to projekt rozporządzenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które ma być wydane w czwartym kwartale 2018 r.
  • To odpowiedź resortu na wystąpienie RPO, który  od lat upomina się o prawa właścicieli obiektów włączanych do ewidencji zabytków
  • Dziś regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego wpis do ewidencji

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2012 r. wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedur włączania prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków.

RPO upomina się o prawa właścicieli zabytków

Rzecznik podkreśla, że wpis do ewidencji ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis – jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. Jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności, gdyż w sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej.

W ostatniej odpowiedzi z listopada 2017 r. wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński informował Rzecznika o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Jego zadaniem miał być m.in. przegląd i ocena przepisów ustawy o ochronie zabytków i opracowanie projektu nowej ustawy. Przedmiotem analiz miała być też problematyka gminnej ewidencji zabytków i procedur umieszczania w niej zabytków.

Minister deklarował wtedy, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Według jego zapowiedzi, miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu. Rozpoczęcie prac na nowelizacją rozporządzenia miało nastąpić do końca listopada 2017 r.

Resort: zmiana rozporządzenia jeszcze w tym roku

W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r. wiceminister Jarosław Sellin napisał ostatnio, że deklarowana w piśmie z listopada 2017 r. nowelizacja rozporządzenia z 26 maja 2011 r.  jest na etapie opracowywania. Planowany termin wydania rozporządzenia został określony na IV kwartał 2018 r.

Projektowane rozwiązania wychodzą naprzeciw oczekiwaniom z wystąpień RPO - dodał wiceminister. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:

  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • dodanie przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia

Ponadto wiceminister poinformował, że nadal swe prace prowadzi prace do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków, wspomagany ekspertami zewnętrznymi. - Na obecnym etapie prac nie jest przesądzone, jakie rozwiązania prawne zostaną zawarte w wersji projektu, która zostanie skierowana do prac legislacyjnych - głosi pismo Jarosława Sellina.

NSA także ma wątpliwości

Wątpliwości wobec przepisów są wyrażane także w orzecznictwie sądów administracyjnych. W czerwcu 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny skierował do Trybunału Konstytucyjnego pytanie prawne (sygn. akt II OSK 2781/17), w którym zakwestionował konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dopuszczenie ujęcia nieruchomości jako zabytku nieruchomego w gminnej ewidencji zabytków, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej przed takim ograniczeniem.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik Praw Obywatelskich. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

IV.7002.21.2014

RPO przyłączył się do skargi w Trybunale Konstytucyjnym o zasiedzenie „służebności przesyłu”

Data: 2018-09-13
  • Od pół wieku na działce stoi słup linii energetycznej. Właściciele chcieli uzyskać za to zapłatę, ale przegrali sprawę w sądzie
  • Uznał on, że jeszcze w latach 80. Skarb Państwa zasiedział prawo do słupa, które przejęła firma energetyczna 
  • Właściciele złożyli skargę konstytucyjną, powołując się na naruszenie m.in. konstytucyjnego prawa ochrony własności
  • Do tego postępowania w Trybunale Konstytucyjnym przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich 

Służebność przesyłu to wprowadzone przez zmanę Kodeksu cywilnego z 2008 r. obciążenie czyjejś nieruchomości na rzecz przedsiębiorcy, którego własnością są np. słupy wysokiego napięcia. By uniknąć roszczenia odszkodowawczego, przedsiębiorca powinien zawrzeć z właścicielem umowę o ustanowienie takiej służebności przesyłu. 

Proces o słup na działce

W tej sprawie obywatele wystąpili przeciw przedsiębiorstwu energetycznemu z powództwem o zapłatę za bezumowne korzystanie z ich nieruchomości. Od 1967 r. stoi na niej słup linii energetycznej. Wskazywali, że przedsiębiorstwo nie ma żadnego tytułu prawnego do takiego korzystania z ich nieruchomości.

Sąd Rejonowy oddalił powództwo, uznając że Skarb Państwa (jako poprzednik prawny przedsiębiorstwa energetycznego) nabył w 1987 r. przez zasiedzenie taką służebność gruntową. A ona odpowiada obecnej służebności przesyłu. Sąd powołał się na utrwalone orzecznictwo po uchwale Sądu Najwyższego z 17 stycznia 2003 r. SN uznał wówczas możliwość zasiedzenia przez Skarb Państwa lub przedsiębiorcę służebności gruntowej o treści służebności przesyłu - w sytuacji, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. SN powoływał sie m.in. na uzasadnione potrzeby gospodarcze użytkowników sieci przesyłowych.

Skarżący odwołali się, argumentując, że do 3 sierpnia 2008 r. - gdy wprowadzono służebność przesyłu - nie było podstaw do jej ustanawiania, a tym bardziej do jej zasiedzenia. Według nich jedynie błędna wykładnia przepisów spowodowała, iż uchwała SN i orzecznictwo sądów chroni interesy Skarbu Państwa i przedsiębiorców przesyłowych kosztem właścicieli gruntu. Wyrok utrzymał jednak prawomocnie Sąd Okręgowy, który uznał uchwałę SN i orzecznictwo sądów za uzasadnione.

Po wyczerpaniu drogi sądowej, obywatele złożyli skargę konstytucyjną do TK (sygn. akt SK 18/18). Wnieśli o uznanie za niezgodne z Konstytucją RP przepisów Kodeksu cywilnego – w zakresie, w jakim umożliwiają zasiedzenie przez przedsiębiorstwo energetyczne przed 3 sierpnia 2003 r. służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. Zdaniem skarżących kwestionowane rozumienie przepisów Kodeksu cywilnego - utrwalone w  orzecznictwie SN i sądów powszechnych - narusza konstytucyjne prawo własności, zasadę proporcjonalności, zasadę równości wobec prawa oraz zasadę demokratycznego państwa prawnego.

Argumenty RPO

Do postępowania w TK w tej sprawie przyłączył się RPO. Wniósł o uznanie niezgodności odpowiednich artykułów Kodeksu cywilnego z art. 64 ust. 2 w związku z art. 2 Konstytucji RP, gdyż pozbawiają prawo własności konstytucyjnej ochrony.  Są  też niezgodne z art. 64 ust. 3 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, gdyż w sposób nieproporcjonalny ograniczają prawo własności w drodze przyjęcia analogii na niekorzyść właściciela.

Jak napisał RPO do TK, zgodnie z art. 64 Konstytucji własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza istoty prawa własności.  W związku z tym ustawodawca ma obowiązek nie tylko pozytywny - ustanowienia przepisów i procedur ochrony prawnej prawu własności-  ale także obowiązek negatywny - powstrzymania się od regulacji, które prawo własności mogłyby pozbawiać ochrony prawnej lub też ją bezpodstawnie ograniczać. W orzecznictwie TK kładzie się nacisk na realność ochrony zapewnianej prawu własności.

Według Rzecznika zasiedzenie służebności, jako forma ustawowego pomniejszenia uprawnień właściciela nieruchomości, jest konstytucyjnie dopuszczalne - o ile regulacje prawne umożliwiają właścicielowi podjęcie realnych działań przeciwdziałających skutkom zasiedzenia. Aby zasiedzenie było dopuszczalne, wynikające z niego skutki prawne powinny być też uznawane przez ustawę obowiązującą w ciągu biegu terminu zasiedzenia. Taki wymóg nie jest spełniony, gdy norma dopuszczająca zasiedzenie zostaje wprowadzona w wyniku wykładni sądowej, radykalnie zmieniającej dotychczas powszechne zapatrywanie prawne negujące możliwość zasiadywania.

Tymczasem zakwestionowana wykładnia prawa SN dopuszcza możliwość zasiedzenia, gdy sam bieg zasiedzenia zakończył się przed wprowadzeniem ocenianej normy prawnej w wyniku uchwały SN. W efekcie właściciele nieruchomości zostali postawieni w sytuacji, w której nie mogli podjąć działań obronnych przed skutkami zasiedzenia. Przed powstaniem kwestionowanej wykładni nie było mowy o możliwości nabycia tej służebności w drodze zasiedzenia. Wykładnia doprowadziła do swoistej instytucji zasiedzenia z mocą wsteczną, która nie pozwala na obronę właściciela. Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w sprawie stanowiącej podstawę skargi konstytucyjnej.

Dlatego zdaniem Rzecznika zaskarżone przepisy prawa są niezgodne z art. 64 ust. 2 (prawo własności) w związku z art. 2 Konstytucji (zasada praworządności).

Według RPO opisywana wykładnia jest też przejawem stosowania prawa analogii na niekorzyść prawa własności. Sam fakt posłużenia się przez SN analogią przy dopuszczeniu możliwości zasiedzenia służebności przed 3 sierpnia 2008 r. nie budzi wątpliwości. W ocenie Rzecznika posługiwanie się jednak analogią przy rekonstrukcji przesłanek zasiedzenia służebności musi budzić poważne wątpliwości konstytucyjne.

Wiąże się to bezpośrednio z ograniczeniem uprawnień właścicielskich w następstwie nieuprawnionego odniesienia skutków prawnych zasiedzenia do stanów faktycznych nieobjętych zakresem działania ustawy. Zaskarżona norma, dopuszczająca zasiedzenie przed 3 sierpnia 2008 r. nie czerpie bowiem wymaganego konstytucyjnie uzasadnienia wprost z ustawy. SN rozszerzył zakres możliwego zasiedzenia służebności, umożliwiając nabycie w drodze zasiedzenia prawa, które wykazuje istotne różnice względem służebności gruntowych. Ograniczenie w konstytucyjnie chronionym prawie własności, wprowadzone wykreowaną przez SN normą prawną, nie spełnia zatem rygorystycznie pojmowanego wymogu legalności.

Zdaniem Rzecznika zakwestionowana norma prawna pozostaje niezgodna z art. 64 ust. 3 i art. 31 ust. 3 (wolność i jej dopuszczalne ograniczenia) Konstytucji RP, bowiem dokonana nią ingerencja w prawo własności została przeprowadzona mimo braku wyraźnego i jednoznacznego przyzwolenia ustawodawcy.

Ponadto nie spełnia ona warunku proporcjonalności. Według Rzecznika dalsze akceptowanie możliwości takiego zasiedzenia przed 3 sierpnia 2008 r. jest konstytucyjnie nieuzasadnione, bowiem istotne społecznie cele, które przyświecały SN w 2003 r. mogą być osiągnięte na innej, mniej dolegliwej dla właścicieli drodze prawnej. Obecnie istnieją instrumenty prawne należycie chroniące interesy przedsiębiorców przesyłowych, wyrażające się w uzyskaniu dostępu do nieruchomości, wymaganego potrzebą należytej eksploatacji sieci przesyłowych. 

IV.7000.299.2018

Sąd Najwyższy: ograniczenia sprzedaży ziemi - nie w sprawach egzekucyjnych sprzed wejścia ustawy w życie

Data: 2018-09-10
  • Ktoś, kto po 30 kwietnia 2016 r. kupił ziemię rolną, musi przez 10 lat ją osobiście uprawiać i nie może jej w tym czasie sprzedać   
  • Ograniczenia te nie obejmują jednak nabywców licytacyjnych ziemi w sprawach egzekucyjnych, które wszczęto przed wejściem nowych przepisów w życie - orzekł Sąd Najwyższy 
  • Tak – zgodnie z wnioskiem Rzecznika Praw Obywatelskich - SN odpowiedział na pytanie prawne jednego z sądów
  • Uchwała SN chroni zasadę zaufania obywateli do państwa i prawa; umożliwia dokończenie przedsięwzięć rozpoczętych przed zmianą przepisów - podkreśla RPO

Chodzi o zapisy znowelizowanej 14 kwietnia 2016 r. ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, które weszły w życie 30 kwietnia 2016 r. Wymagają one, by nabywca ziemi przez 10 lat osobiście prowadził na niej gospodarstwo rolne.  Nie może też jej w tym czasie sprzedać czy wydzierżawić (art. 2b ustawy). Zwolnić z  tego może sąd jedynie w szczególnych, losowych przypadkach.

Pytanie prawne zadał sąd okręgowy, rozpatrując odwołanie od odmowy uznania przez notariusza aktu sprzedaży ziemi przez jej właściciela, który nabył ją podczas licytacji. Postępowanie egzekucyjne w sprawie wszczęto jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów. Licytacja odbyła się 16 stycznia 2016 r.; przysądzenie własności przez sąd nastąpiło zaś 16 sierpnia 2016 r. Sąd wskazał, że proces nabywania nieruchomości zapoczątkowano długo przed wejściem w życie nowych zasad. Na to zaś, kiedy efektywnie dojdzie do nabycia własności, uczestnicy postępowania egzekucyjnego nie mają wpływu.

Do osoby, na której rzecz przysądzono własność nieruchomości rolnej, w toku egzekucji sądowej z nieruchomości wszczętej przed dniem 30 kwietnia 2016 r., nie stosuje się ograniczeń wynikających z art. 2b ust. 1 ustawy z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego – głosi uchwała SN podjęta 7 września 2018 r. (sygn. III CZP 32/18). 

Jest ona zgodna ze stanowiskiem Rzecznika, który powoływał się na wykładnię zakorzenioną w konstytucyjnym systemie wartości przyjmowanych w demokratycznym państwie prawnym. Chroni ona bowiem prawa obywateli dotkniętych nowymi przepisami, ograniczającymi nie tyle „obrót nieruchomościami”, ile przede wszystkim konstytucyjnie gwarantowane prawa właścicieli nieruchomości. 

Według RPO ochrona uczestników obrotu przed zmianą prawa następującą w toku realizowania procesów rozłożonych w czasie - w szczególności prowadzących do nabycia własności - jest przedmiotem gwarancji wyrażonych w art. 2 Konstytucji RP, zasady zaufania obywatela do państwa i tworzonego przez nie prawa oraz zasady poszanowania praw nabytych.

W czerwcu 2017 r. Sąd Najwyższy wydał zaś inną uchwałę po pytaniu prawnym sądu. Chodziło wtedy o rolników, którzy przechodząc na emeryturę rolniczą, chcieli przekazać ziemię dzieciom, ale którzy część swojej ziemi nabyli od innych rolników już po 30 kwietnia 2016 r. Notariusze odmawiali takich czynności, żądając zezwolenia sądu. SN uznał, że w takich sytuacjach zgoda sądu nie jest wymagana - zgodnie z wnioskiem RPO, który przystąpił do tego postępowania.

Jeszcze na etapie prac legislacyjnych Rzecznik Praw Obywatelskich zgłaszał wątpliwości co do zgodności całego projektu m.in. z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony własności. Sejm tych zastrzeżeń nie uwzględnił. Do Biura RPO wpływały liczne skargi obywateli, wskazujących, że nowe zasady naruszyły ich konstytucyjne wolności i prawa. Skarżyli się również rolnicy i ich zrzeszenia, a także notariusze. 

Ze względu na wielość i złożoność stwierdzonych naruszeń konstytucyjnych wolności i praw, RPO zaskarżył nowelizację z 14 kwietnia 2016 r. do Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa czeka na rozstrzygnięcie.

Komentarz Małgorzaty Świętczak, wicedyrektorki Zespołu Prawa Cywilnego Biura RPO

Teza uchwały jest zgodna ze stanowiskiem RPO: Sąd Najwyższy opowiedział się za liberalną wykładnią bardzo restrykcyjnych przepisów. Z tezy tej uchwały, a także kilku poprzednich, wynika, że w sytuacji, gdy egzekucja została wszczęta przed wejściem w życie przepisów o ograniczeniach w obrocie ziemią rolną - czyli 30 kwietnia 2016 r. - nabywcy licytacyjni nieruchomości nie podlegają najbardziej dolegliwym ograniczeniom. Nie muszą spełniać kryterium rolnika indywidualnego (art. 2a ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego), ani też nie muszą takim rolnikiem de facto zostać, będąc zmuszonym do osobistego prowadzenia gospodarstwa rolnego przez najbliższe 10 lat, praktycznie bez możliwości jego zbycia.

W świetle uchwały SN, wprowadzający taki przymus art. 2b ustawy nie znajduje w takiej sytuacji zastosowania. Pogląd przyjęty przez SN chroni więc przede wszystkim zasadę zaufania obywateli do państwo i prawa, umożliwiając dokończenie przedsięwzięć rozpoczętych przed zmianą przepisów na dotychczas obowiązujących zasadach.

IV.7005.5.2018

Notariusze proponują: zakazać pożyczek zabezpieczanych nieruchomością wartą wiele więcej niż one

Data: 2018-09-10
  • Po zaciągnięciu niewielkiej pozyczki można dziś stracić mieszkanie
  • Za zakazem pożyczek, zabezpieczanych nieruchomością o znacznie wyższej wartości niż one, opowiada się Krajowa Rada Notarialna
  • To jedna z jej propozycji zmian prawa, złożonych Ministrowi Sprawiedliwości dla skutecznej walki z wyłudzeniami mieszkań wskutek niekorzystnych umów pożyczkowych 
  • Rada wnosi też, aby przejęta w ten sposób nieruchomość mogła wrócić do pożyczkobiorcy po jej spłacie

Rada odpowiedziała Rzecznikowi Praw Obywatelskich w sprawie możliwości przeciwdziałania przejmowaniu - na podstawie aktów notarialnych - mieszkań poniżej ich wartości, będących zabezpieczeniem wysoko oprocentowanych pożyczek, udzielanych przez oszustów. Ich ofiarą najczęściej padają ludzie starsi i mniej zorientowani. Nie mogąc spłacić niewielkich - w stosunku do wartości mieszkania - pożyczek, tracili oni własność zamieszkiwanych nieruchomości, często jedynego ich majątku. Z ich relacji wynikało, że przy składaniu podpisów w kancelarii notarialnej nie mieli świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest przeniesienie własności.

RPO podejmuje działania od 2016 r.  

RPO wskazywał, że opisywane w mediach takie przypadki ujawniły słabość systemu prawnego. W czerwcu 2016 r. rzecznik zwrócił się do prezesa Krajowej Rady Notarialnej w sprawie potrzeby zmian prawa w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych. Podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości. Dlatego RPO poddał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron.

W odpowiedzi Rada przyznała, że w obowiązującym stanie prawnym zarzuty wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Jednocześnie zwróciła uwagę, że nagrywanie czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na ochronę tajemnicy zawodowej.

Wstępne założenia inicjatywy legislacyjnej, uwzględniającej postulat nagrywania czynności notarialnych, ogłosił w lipcu 2016 r. Minister Sprawiedliwości. W lutym 2017 r. wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak informował zaś, że w resorcie  trwają prace analityczne i koncepcyjne nad zmianami w ustawie Prawo o notariacie szerokich zmian legislacyjnych, zmierzających do zwiększenia bezpieczeństwa obrotu prawnego.

Z niewiadomych przyczyn zapowiadane zmiany nie zostały dotychczas przeprowadzone - pisał 25 lipca 2018 r. RPO do prezesa Krajowej Rady Notarialnej. Podtrzymał postulat nagrywania czynności notarialnych. Ponadto poprosił o informacje, czy Rada rozważała propozycje rozwiązań, które pozwoliłyby zapewnić szerszą ochronę stronom czynności notarialnych.

Notariusze za pilną zmianą prawa 

W odpowiedzi z 24 sierpnia 2018 r. wiceprezes Rady Krzysztof Czaplicki poinformował, że Rada widzi pilną potrzebę zabezpieczenia obywateli przed takim nieuczciwym przejmowaniem ich nieruchomości. Dlatego Rada poddała Ministrowi Sprawiedliwości pod rozwagę propozycje uregulowania instytucji tzw. przewłaszczenia na zabezpieczenie.

Według Rady to właśnie brak regulacji prawnych w tym zakresie powoduje, że powtarza się proceder nadużywania zasady swobody umów przy zabezpieczaniu wierzytelności przez przenoszenie własności nieruchomości. Ustawodawca powinien ukształtować przepisy w sposób umożliwiający jednoznaczną interpretację takich umów - uważa Rada. Generalne przyzwolenie na zawieranie umów przewłaszczenia nieruchomości na zabezpieczenie wynika z braku szczegółowej regulacji, która kształtowałaby zasady tego rodzaju czynności, czy też wprost wyłączałaby taką możliwość w określonych przypadkach. 

Rada podkreśla, że brak szczegółowych regulacji niesie za sobą ryzyko naruszania art. 157 § 1 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym własność nieruchomości nie może być przeniesiona pod warunkiem ani z zastrzeżeniem terminu.

Precyzyjne uregulowanie instytucji przewłaszczenia na zabezpieczenie będzie stanowić pomoc i jednoznaczną interpretację - zarówno dla osób zawierających umowy, innych podmiotów, jak również notariuszy. Rada przypomina zapis Prawa o notariacie, zgodnie z którym notariusz odmawia dokonania czynności notarialnej sprzecznej z prawem.

Rada widzi potrzebę wprowadzenia zakazu dokonywania przewłaszczenia na zabezpieczenie w sytuacji, gdy wartość nieruchomości znacznie przewyższa kwotę udzielonej pożyczki.

Za konieczne rada uznaje wprowadzenie przepisów, które zapewnią realną możliwość zwrotu rzeczy oraz określą zakres uprawnień strony, która nabyła własność tytułem zabezpieczenia.

Według Rady istotne byłoby uregulowanie zasad zwrotnego przeniesienia własności będącej przedmiotem zabezpieczenia. Następowałoby ono w przypadku spełnienia świadczenia przez dłużnika. Rada wskazuje też na potrzebę uregulowania terminu, w jakim dłużnik będzie mógł spełnić świadczenie, dzięki czemu odzyska własność.
 
Istotną kwestią jest należyte zabezpieczenie interesów, w szczególności w przypadków konsumentów. Przemyślenia wymaga wprowadzenie nieważności umów przenoszących własność nieruchomości na zabezpieczenie wierzytelności, której stroną jest konsument.
 
Ponadto Rada uznała, że utrwalanie przebiegu czynności notarialnych za pomocą urządzeń rejestrujących dźwięk i obraz nie spełni funkcji ochronnych w takich przypadkach. Zapis taki może pełnić jedynie rolę dowodową na etapie sporu między stronami. Dokonywanie takich nagrań byłoby trudne do pogodzenia z nałożonym na notariuszy obowiązkiem zachowania tajemnicy zawodowej w celu ochrony ich klientów.
 
IV.7000.507.2015

MSWiA w sprawie unieważnienia decyzji administracyjnych z czasów PRL: problem nadal wymaga rozważenia

Data: 2018-08-13
  • Uniknięcie nadużyć w reprywatyzacji poprzez zmianę prawa administracyjnego (art. 156 Kpa) jest trudne. Taka zmiana mogłaby uderzyć w interesy wielu osób.
  • Być może nie ma co zajmować się tym przepisem, skoro resort sprawiedliwości pracuje nad kompleksową ustawą reprywatyzacyjną
  • Taka jest odpowiedź MSWiA na kolejne wystąpienie RPO w sprawie poprawienia przepisów dotyczących reprywatyzacji

Chodzi o przepis Kodeksu postępowania administracyjnego (art. 156), który pozwala na stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej w PRL kilkadziesiąt lat temu. Rzecznik Praw Obywatelskich zauważa od dawna, że przepis ten może prowadzić do nadużywania prawa w sprawach reprywatyzacyjnych.

Wystarczy wyobrazić sobie sytuację osoby, która prowadzi działalność gospodarczą w oparciu o decyzję o użytkowaniu gruntu wydaną kilkadziesiąt lat temu - a teraz wzruszoną. Albo kogoś, kto dowiaduje się pod koniec kariery zawodowej, ze decyzja ustanawiająca mu wysługę lat zostaje unieważniona.

I w końcu możliwa jest sytuacja, że ktoś straci w ten sposób (nie w sądzie) prawo do nieruchomości, którą dysponuje.

Takim nadużyciom miał zapobiec wyrok[1] Trybunału Konstytucyjnego z  12 maja 2015 r., w którym Trybunał orzekł o niekonstytucyjności przepisu właśnie jeśli od wydania decyzji nastąpił znaczny upływ czasu, a decyzja była podstawą nabycia prawa lub ekspektatywy (przyszłej wierzytelności). Wyrok nie został jednak wykonany. Zmian do art. 156 nie wprowadzono przy okazji ostatniej dużej nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego.

Skutkiem tego jest niepewność uczestników obrotu (a w tym i organów administracyjnych), czy w konkretnej sprawie dopuszczalne jest stwierdzenie nieważności danej decyzji, np. wydanej kilkadziesiąt lat temu, czy też nie. Przez to też wiele osób żyje w stanie niepewności - ukształtowały one już swoje stosunki majątkowe i osobiste w oparciu o decyzje administracyjne sprzed wielu lat – nawet jeżeli były one wadliwe.

W tej sprawie RPO koresponduje z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji od dłuższego czasu[2].

  • Minister najpierw odpowiadał, że dopiero analizuje, jak rozwija się orzecznictwo sądów administracyjnych w tych właśnie sprawach. TO JEST ODPOWIEDŹ ZE STYCZNIA 2016 R.
  • Później odsyłał Rzecznika[3] do Senatu (który przygotowywał projekt nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego w tym zakresie – ale się z tego wycofał)
  • Potem zawiadomił, że zorganizował robocze spotkanie przedstawicieli ministerstw, w których prowadzone są postępowania administracyjne i że obecni zgodzili się, że nowelizacja art. 156 Kodeksu postępowania administracyjnego jest potrzebna, ale nie wiadomo, jak to zrobić
  • Teraz (na kolejne wystąpienie ponowione już w 2018 r.) odpowiedział, że „ustanowienie cezury czasowej ograniczającej możliwość wyeliminowania decyzji, z uwagi na wydanie jej z rażącym naruszeniem prawa, mogłaby spowodować utrudnienia w sprawach reprywatyzacji mienia Skarbu Państwa, w szczególności jeżeli byłaby zbyt krótka. Taka sytuacja mogłaby również prowadzić do powstania poczucia krzywdy u wielu osób, które nie mogłyby dochodzić swoich praw, a tym samym do naruszenia podstawowych praw i wolności obywatelskich. Dodatkowym aspektem wymagającym wnikliwej analizy jest ustalenie skutków finansowych dla Skarbu Państwa wprowadzenia cezury czasowej, powodującej >>przesunięcie<< spraw na drogę postępowania przez sądem powszechnym o odszkodowanie. Niewątpliwie będzie to miało miejsce z uwagi na ograniczenie możliwości zwrotu w naturze w przypadku postępowań dotyczących nieruchomości”.

W odpowiedzi powołano się i na to, że Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło prace nad tzw. dużą ustawą reprywatyzacyjną, mającą na celu definitywne uregulowanie kwestii dóbr przejętych przez władze komunistyczne po 1944 roku, proponującą rozwiązania stanowiące kompromis pomiędzy moralną powinnością a ekonomicznymi możliwościami państwa. Ewentualne uchwalenie ww. przepisów w proponowanym kształcie uczyniłoby przynajmniej częściowo nieaktualnym przywołany wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Prawdą jest jednak – o czym Minister już nie wspomniał – że projekt ten został z początkiem roku odrzucony przez Komitet Stały Rady Ministrów jako zbyt kosztowny dla budżetu i wycofany do dalszych prac; opinii publicznej nie są znane ani jego losy, ani nawet to, w jakim kierunku ewentualne prace miałyby przebiegać i według jakich – nowych? – zasad państwo miałoby się wreszcie uporać z niedokończonymi procesami reprywatyzacyjnymi.

- Podsumowując należy zauważyć, że omawiana materia jest szczególnie istotna i wymaga pogłębionej analizy oraz refleksji – pisze wiceminister sprawa wewnętrznych i administracji Krzysztof Kozłowski. - Wspomniana kwestia dotyczy bowiem bezpośrednio obywateli w związku z dużą liczbą roszczeń reprywatyzacyjnych (ale również z negatywnymi skutkami dla obecnych użytkowników reprywatyzowanych obiektów). Obejmuje także interesy Skarbu Państwa, który potencjalnie mógłby stanąć przed trudną do oszacowania skalą roszczeń finansowych. O tym jak jest to skomplikowany i delikatny problem, świadczy stanowisko Senatu RP, który po podjęciu prac legislacyjnych zmierzających do realizacji ww. wyroku Trybunału Konstytucyjnego ostatecznie postanowił w dniu 19 października 2016 roku o wycofaniu projektu zmian w K.p.a. (druk senacki nr 154).

IV.7004.45.2015




[1] Sygn. P 46/13

[3] Pismo z 31 maja 2017 r.

 

Nagrywanie czynności notarialnych – sposobem na wyłudzenia mieszkań. RPO ponawia apel o zmianę prawa

Data: 2018-08-03
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie podkreśla konieczność szerszej ochrony prawnej stron czynności notarialnych - zwłaszcza tych, których przedmiotem jest nieruchomość zamieszkiwana przez sprzedającego
  • Nadal bowiem jest możliwe wykorzystywanie aktu notarialnego w niegodziwym celu, a strony wciąż nie mają sposobu ustalenia ich rzeczywistej woli i weryfikacji okoliczności zawarcia aktu
  • Dlatego RPO podtrzymuje postulat nagrywania czynności notarialnych, co pozwalałoby jednoznacznie ustalić przebieg czynności, w której wyniku nastąpiła np. niezamierzona sprzedaż nieruchomości 

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa Krajowej Rady Notarialnej Mariusza Białeckiego o informacje, czy rada rozważała propozycje rozwiązań, które pozwoliłyby zapewnić szerszą ochronę stronom czynności notarialnych i czy wystąpiła, bądź też planuje wystąpić, z inicjatywą odpowiednich zmian legislacyjnych.

Od kliku lat w zainteresowaniu RPO  pozostaje proceder przejmowania własności mieszkań poniżej ich wartości - na podstawie aktów notarialnych sprzedaży nieruchomości, stanowiących zabezpieczenie pożyczek udzielanych przez oszustów. Ich ofiarą najczęściej padają ludzie starsi i mniej zorientowani. Za niewielkie w stosunku do wartości mieszkania pożyczki tracili oni własność zamieszkiwanych nieruchomości. Z ich relacji wynikało, że w chwili składania podpisów w kancelarii notarialnej nie mieli świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest definitywne przeniesienie własności,

Opisywane w mediach takie przypadki ujawniły - według RPO - słabość systemu prawnego. W czerwcu 2016 r. rzecznik zwrócił się do prezesa Krajowej Rady Notarialnej, wskazując na potrzebę zmian w prawie w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych. Podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości,  w wielu przypadkach podstawy egzystencji obywatela. Dlatego też RPO podał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron.

W odpowiedzi Rada przyznała, że w  obowiązującym stanie prawnym zarzuty podnoszone wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Jednocześnie zwróciła uwagę, że koncepcja nagrywania czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na dobro chronione tajemnicą zawodową.

Wstępne założenia inicjatywy legislacyjnej, uwzględniającej postulat nagrywania czynności notarialnych, ogłosił w lipcu 2016 r. Minister Sprawiedliwości. W lutym 2017 r. wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak informował zaś, że w resorcie  trwają prace analityczne i koncepcyjne nad zmianami w ustawie Prawo o notariacie szerokich zmian legislacyjnych, zmierzających do zwiększenia bezpieczeństwa obrotu prawnego.

Z niewiadomych przyczyn zapowiadane zmiany nie zostały dotychczas przeprowadzone - podkreślił w swym piśmie Stanisław Trociuk. Obowiązujący stan prawny nadal zatem stwarza możliwości wykorzystywania instytucji prawa cywilnego i  aktu notarialnego w niegodziwym celu, a jednocześnie nie daje stronom aktu notarialnego narzędzi do ustalenia rzeczywistej woli stron, weryfikacji przebiegu czynności notarialnej i okoliczności zawarcia aktu notarialnego.

Dlatego też w dalszym ciągu niezbędne są zmiany w prawie w kierunku zapewnienia stronom czynności notarialnych szerszej ochrony prawnej, która może polegać na rejestrowaniu dźwięku albo dźwięku i obrazu z czynności notarialnych. Jeżeli ta propozycja stwarza trudności w realizacji, ochrona stron aktu notarialnego może przybrać inną postać – przyznaje rzecznik. Niewątpliwie kwestią istotną i trudną  do rozstrzygnięcia pozostaje kształt ewentualnych zmian legislacyjnych w tym zakresie.

Problem wyzyskiwania nieświadomości lub bezradności osób - zwłaszcza starszych - był przedmiotem wystąpienia RPO do Prokuratora Generalnego w 2014 r. Z uzyskanej odpowiedzi wynikało, że Prokurator Generalny skierował do prokuratorów apelacyjnych zalecenia dotyczące prowadzenia postępowań w tego rodzaju sprawach. 

IV.7000.507.2015

RPO: ograniczyć egzekucję komorniczą wobec przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą

Data: 2018-07-17
  • "Konstytucja biznesu" nie przewiduje żadnych ograniczeń przy egzekucji komorniczej wobec dochodów przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą
  • W efekcie mogą oni nie dysponować sumą pozwalającą zaspokoić nawet podstawowe potrzeby - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Powołując się na konstytucyjną zasadę poszanowania godności, RPO zwrócił się do Minister Przedsiębiorczości i Technologii o zagwarantowanie takim osobom minimum socjalnego

Adam Bodnar napisał do minister Jadwigi Emilewicz, że w kręgu jego zainteresowania pozostaje ochrona praw i wolności przedsiębiorców, szczególnie małych i średnich. Powołał się na swe olbrzymie oczekiwania co do poprawy ich sytuacji prawnej, związane z wejściem w życie "konstytucji biznesu".

Analiza pakietu ustaw składających się na "konstytucję biznesu", zwłaszcza ustaw z  6 marca 2018 r. - Prawo przedsiębiorców i przepisów je wprowadzających, nie pozwala jednak na stwierdzenie, że rozwiązano problem ochrony praw przedsiębiorcy w trakcie postępowania egzekucyjnego prowadzonego przez komornika sądowego na podstawie Kodeksu postępowania cywilnego. Chodzi o osoby fizyczne prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą - czyli większość przedsiębiorców zarejestrowanych w polskich rejestrach.

Prawo nie przewiduje ograniczeń w prowadzeniu egzekucji wobec ich dochodów osiąganych z działalności gospodarczej. Tym samym, w przypadku toczącej się przeciw nim egzekucji, nie mają oni zagwarantowanej sumy pozwalającej zaspokoić nawet podstawowe potrzeby egzystencjalne. Rzecznik zwraca przy tym uwagę, że niejednokrotnie trudna sytuacja finansowa drobnych przedsiębiorców nie wynika z ich niefrasobliwości, czy lekkomyślności, lecz jest konsekwencją obiektywnych zdarzeń, jak np. nieuregulowania należności przez nierzetelnego kontrahenta czy jego upadłości.

Tymczasem wobec wielu grup społecznych i zawodowych przewidziano wyłączenia spod egzekucji pewnych kwot, nie pozbawiając tych osób środków do życia. Np. wobec dłużnika-pracownika potrąceń na świadczenia alimentacyjne można dokonywać do wysokości 3/5 wynagrodzenia ze stosunku pracy,  a innych należności  - do wysokości połowy wynagrodzenia. Ochroną przed egzekucją objęte są zasiłki dla bezrobotnych, dodatki aktywizacyjne, stypendia i dodatki szkoleniowe. Stosuje się to też do uposażeń posłów i senatorów, należności członków rolniczych spółdzielni produkcyjnych i ich domowników, wynagrodzeń członków spółdzielni pracy oraz wszystkich świadczeń powtarzających się, których celem jest zapewnienie utrzymania. Wyłączeniu spod egzekucji podlega także wiele świadczeń szczególnych,  jak renty z tytułu wypadku przy pracy czy świadczenia alimentacyjne. Ograniczenia dotyczą również emerytur i rent z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Ponadto konieczność zagwarantowania dłużnikom minimum egzystencji przewiduje rządowy projekt zmiany prawa upadłościowego. Tym bardziej zasadne wydaje się zatem wprowadzenie gwarancji wyłączenia pewnych kwot od egzekucji, prowadzonej wobec osoby fizycznej wykonującej jednoosobową działalność gospodarczą - wskazuje Adam Bodnar.

W jego przekonaniu, kształtując sytuację prawną przedsiębiorców, ustawodawca powinien mieć na względzie nie tylko respektowanie konstytucyjnej zasady wolności działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji RP), lecz również szanować ich godność (art. 30 Konstytucji RP). Godność człowieka ma szczególne znaczenie przy przymusowym ingerowaniu w życie i prawo własności, co przecież następuje w trakcie egzekucji komorniczej.

Dlatego poszanowanie godności należy zagwarantować także przedsiębiorcom prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą.  Wyrażałoby się to m.in. w zapewnieniu im przez prawo minimum socjalnego, umożliwiającego funkcjonowanie w społeczeństwie.

W związku z tym Adam Bodnar spytał minister Jadwigę Emilewicz, czy problem został dostrzeżony w ramach prac resortu. Poprosił też o informację, czy rozważane jest wprowadzenie jednoznacznych i przejrzystych reguł prowadzenia postępowania egzekucyjnego wobec przedsiębiorców wykonujących jednoosobową działalność gospodarczą, w tym - poprzez zagwarantowanie im pewnego minimum socjalnego.

V.7100.2.2018

Uwagi RPO wobec przepisów ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji

Data: 2018-07-11
  • Rzecznik zwrócił się do Minister Finansów o rozważenie zasadności wprowadzenia do art. 34 ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji instytucji milczenia organu współdziałającego
  • Dzięki niej, w przypadku niezajęcia przez wierzyciela stanowiska w określonym przez prawo terminie, z mocy prawa powstanie stan fikcji prawnej
  • To z kolei będzie równoważne z sytuacją wyrażenia określonego stanowiska przez wierzyciela

W zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje kwestia stosowania przepisów ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, a konkretnie przeciwdziałania przypadkom bezczynności wierzycieli, polegającej na nieprzedstawianiu organom egzekucyjnym stanowiska w przedmiocie zarzutów zgłoszonych przez zobowiązanego. Uniemożliwia to organowi egzekucyjnemu rozstrzygnięcie o zasadności zgłoszonych zarzutów.

Rzecznik wskazał, że w doktrynie prawa podnosi się, że odpowiednie zastosowanie w postępowaniu egzekucyjnym znajduje art. 106 Kodeksu postępowania administracyjnego, który normuje zagadnienia proceduralne dotyczące zajmowania stanowiska przez inny organ na potrzeby prowadzonego postępowania administracyjnego. Zgodnie z tym przepisem organ, do którego zwrócono się o zajęcie stanowiska, obowiązany jest przedstawić je niezwłocznie, jednak nie później niż w terminie dwóch tygodni od dnia doręczenia mu żądania - chyba, że przepis prawa przewiduje inny termin.

W przypadku niezajęcia stanowiska w terminie określonym w art. 106 § 3 k.p.a., stosuje się przepisy art. 36-38 k.p.a., przy czym organ obowiązany do zajęcia stanowiska niezwłocznie informuje organ załatwiający sprawę o wniesieniu ponaglenia. Nawet jednak uwzględnienie ponaglenia nie gwarantuje, że organ zobowiązany do zajęcia stanowiska w przedmiocie zarzutów wykona swój obowiązek. Z zobowiązaniem do niezwłocznego załatwienia sprawy nie idzie bowiem w parze możliwość stosowania sankcji względem organu, który dopuszcza się przewlekłości.

RPO zwrócił się do Minister Finansów z prośbą o rozważenie zasadności wprowadzenia do art. 34 ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji instytucji milczenia organu współdziałającego. Dzięki temu,  w przypadku niezajęcia przez wierzyciela stanowiska w określonym przez prawo terminie, z mocy prawa powstanie stan fikcji prawnej - równoważnej z sytuacją wyrażenia określonego stanowiska przez wierzyciela.

V.512.21.2017

Zapłaciła za jazdę bez biletu, a i tak komornik prowadził egzekucję. Rzecznik interweniuje

Data: 2018-07-04

Zainteresowana dostała mandat za jazdę bez biletu. Potem sąd wydał nakaz zapłaty. Całą kwotę zapłaciła niezwłocznie matka interesantki. Niestety w opisie przelewu nie zaznaczyła ona, że płaci za córkę. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne nie zaksięgowało więc wpłaty na poczet zobowiązania i nie poinformowało o tym wpłacającej. Dlatego zainteresowana była przekonana, że mandat opłaciła.

Tymczasem po 2 miesiącach dostała od komornika sądowego zawiadomienie o prowadzonym postępowaniu egzekucyjnym. Po reklamacji wpłata została zaksięgowana na właściwym koncie, ale MPK nie wycofało jednak wniosku o egzekucję. Dlaczego? Bo chciało też wyegzekwować 12,33 zł odsetek.

Komornik doliczył do tego opłatę egzekucyjną i wraz z wszystkimi kosztami, zainteresowana musiałaby zapłacić 605 zł. Taka kwota zdecydowanie przekraczała wartość egzekwowanego roszczenia.

Rzecznik miał wątpliwości, czy naliczenie kosztów było prawidłowe.

Poprosił on więc komornika, aby wyjaśnił, jak nalicza i egzekwuje od dłużniczki podatek VAT, w kontekście uchwały Sądu Najwyższego, sygn. III CZP 34/16 z dnia 7.07.2016 r. W tezie wspomnianej uchwały Sąd Najwyższy stwierdził bowiem, że „Komornik sądowy, określając wysokość kosztów postępowania egzekucyjnego, nie może podwyższyć opłaty egzekucyjnej, ustalonej na podstawie art. 49 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji (jedn. tekst: Dz.U. z 2015 r., poz. 790 ze zm.), o stawkę podatku od towarów i usług.”

Rzecznik skierował też wystąpienie do Prezesa Sądu Rejonowego z prośbą o zbadanie sprawy w trybie nadzoru administracyjnego nad komornikiem. Rzecznik powołał się przy tym na odpowiedź Ministra Sprawiedliwości, w której ten poinformował, że przedstawiona problematyka będzie rozważana w ramach prac specjalnego zespołu powołanego w Ministerstwie Sprawiedliwości do zaplanowania kompleksowej reformy postępowania egzekucyjnego. Minister wyraził również stanowisko, że sytuacja, w której koszty egzekucyjne są równe lub przekraczają wysokość egzekwowanego świadczenia jest nie do zaakceptowania. Planowane jest uregulowanie wysokości opłat egzekucyjnych w taki sposób, aby stanowiły one określoną część egzekwowanej należności – bez zastrzegania minimalnej wysokości opłaty.

Zdaniem Rzecznika, w indywidualnej sprawie zainteresowanej nie ma zastrzeżeń do samego naliczenia opłaty egzekucyjnej, ale do jej wysokości. W każdym z pism wystosowanych przez komornika widniały inne kwoty dotyczące naliczeń w postępowaniu.

Sąd odpowiedział Rzecznikowi, że w ramach nadzoru sądu z urzędu nad komornikiem w trybie przepisu art. 759 § 2 k.p.c. uchylono postanowienie komornika w części dotyczącej ustalenia kosztów postępowania egzekucyjnego i nakazano komornikowi ponowne wydanie postanowienia w przedmiocie ustalenia wysokości kosztów postępowania egzekucyjnego bez podwyższenia opłaty egzekucyjnej o stawkę podatku od towarów i usług (Vat), a nadto szczegółowe jego uzasadnienie z wyjaśnieniem podstawy faktycznej i prawnej rozstrzygnięcia, jak również sposobu wyliczenia wysokości każdego ze składników tworzących sumę kosztów egzekucyjnych.

BPW.7224.7.2016

RPO upomina się o prawa właścicieli zabytków

Data: 2018-06-28
  • Rzecznik Praw Obywatelskich od lat upomina się o prawa właścicieli prywatnych obiektów, włączanych do gminnej ewidencji zabytków
  • Dziś regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego wpis do ewidencji
  • Rzecznik pyta ministra kultury o zapowiadane zmiany, które miały m.in. nakazywać właściwym organom zawiadamianie właściciela o wpisie i jego uzasadnieniu

Od 2012 r. RPO wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedur stosowanych przy włączaniu prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków,  uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. W ocenie rzecznika wpis do ewidencji oznacza ograniczenie w korzystaniu z własności prywatnej ze względu na dominujący interes publiczny. 

Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis – jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. Według RPO sytuacja taka jest nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności, gdyż w sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej.

Minister zapowiadał zmiany

W ostatniej odpowiedzi z listopada 2017 r. minister, wicepremier Piotr Gliński informował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Jego zadaniem miał być m.in. przegląd i ocena przepisów ustawy o ochronie zabytków i opracowanie projektu nowej ustawy. Przedmiotem analiz miała być też problematyka gminnej ewidencji zabytków i procedur umieszczania w niej zabytków.

Minister deklarował wtedy, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Według jego zapowiedzi, miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu. Rozpoczęcie prac na nowelizacją rozporządzenia miało nastąpić do końca listopada 2017 r.

Dotychczas oczekiwane zmiany nie zostały jednak wprowadzone. Nie wiadomo też, kiedy mogłaby nastąpić nowelizacja zarówno ustawy, jak i rozporządzenia. Tymczasem problem nadal nie jest rozwiązany, a obecny stan prawny budzi zastrzeżenia konstytucyjne.

Także NSA ma wątpliwości

Wyrażane są one także w orzecznictwie sądów administracyjnych. Niedawno Naczelny Sąd Administracyjny skierował bowiem do Trybunału Konstytucyjnego pytanie prawne, w którym zakwestionował konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dopuszczenie ujęcia nieruchomości jako zabytku nieruchomego w gminnej ewidencji zabytków, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej przed dokonaniem takiego ograniczenia.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak,  jak ujmował go w swoich wystąpieniach także RPO. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się w tej sprawie do ministra Piotra Glińskiego. Poprosił o poinformowanie, na jakim etapie znajdują się prace ministerialnego zespołu oraz (jeżeli to możliwe) o przedstawienie założeń projektowanej nowelizacji ustawy. Wystąpił ponadto o informacje, kiedy można oczekiwać wprowadzenia zapowiadanych rozwiązań wzmacniających pozycję właściciela nieruchomości wpisywanej do gminnej ewidencji zabytków.

IV.7002.21.2014

Trybunał Konstytucyjny: dwa przepisy rozporządzenia o wynagrodzeniu biegłych - niekonstytucyjne

Data: 2018-06-28

Dwa przepisy rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości o wynagrodzeniu biegłych sądowych są niezgodne z Konstytucją RP - orzekł 28 czerwca 2018 r. Trybunał Konstytucyjny. Do skargi konstytucyjnej w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Sprawa (sygn. akt SK 4/17) dotyczyła paragrafów 2 i 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 24 kwietnia 2013 r. w sprawie określenia stawek wynagrodzenia biegłych, taryf zryczałtowanych oraz sposobu dokumentowania wydatków niezbędnych dla wydania opinii w postępowaniu karnym. Pierwszy z przepisów określa przesłanki, na jakich mają opierać się organy państwa podczas określania wynagrodzenia biegłych. Drugi wskazuje okoliczności uzasadniające podniesienie wysokości takiej stawki o kolejne 50%. Jednym  tych wymogów jest, aby biegły wcześniej pełnił funkcję stałego biegłego sądowego przez przynajmniej jedną kadencję.

Oba przepisy zostały uznane przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodne z Konstytucją, w szczególności z zasadą ochrony praw majątkowych (art. 64 Konstytucji), zasadą równości (art. 32 Konstytucji) oraz regułami dotyczącymi wydawania rozporządzeń (art. 92 Konstytucji).

Trybunał stwierdził, że określając katalog przesłanek w par. 2 rozporządzenia, Minister Sprawiedliwości pominął pewne przesłanki, do których uwzględnienia zobowiązywała go delegacja ustawowa (art. 618f k.p.k.) Minister nie uwzględnił w szczególności okoliczności nakładu pracy biegłego jako mającej wpływ na wysokość wynagrodzenia.

Ponadto Trybunał uznał, że wprowadzenie w par. 4 rozporządzenia wymogu wykonywania funkcji biegłego sądowego przynajmniej przez jedną kadencję jest nieuprawnione oraz narusza interes biegłych powoływanych na zasadzie ad hoc. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Rozstrzygnięcie jest zgodne ze stanowiskiem, które w sprawie przedstawił RPO .

Orzeczenie jest ostateczne. Par. 2 rozporządzenia straci moc po 6 miesiącach od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.  Par. 4 rozporządzenia, w zakresie w jakim odnosi się do wymogu pełnienia funkcji biegłego przynajmniej przez jedną kadencję, straci moc niezwłocznie po publikacji.

II.801.1.2017

Spotkanie ekspertów w sprawie nowelizacji prawa upadłościowego

Data: 2018-06-14

W dniu 14 czerwca w Biurze RPO w Warszawie odbyło się spotkanie ekspertów, podczas którego dyskutowano nad projektem zmian prawa upadłościowego, w szczególności dotyczącym upadłości konsumenckiej.

Przedstawiciele środowiska sędziowskiego, uczelni, profesjonalni pełnomocnicy, doradcy restrukturyzacyjni, przedstawiciele organizacji  wspierających osoby w procesie upadłości wyrazili pozytywne opinie, że system upadłości konsumenckiej w ogóle został wprowadzony w Polsce.

Uczestnicy spotkania zastanawiali się nad polskim modelem upadłości konsumenckiej na tle innych państw europejskich. Wskazano problemy, z jakimi spotykają się osoby chcące skorzystać z instytucji upadłości konsumenckiej oraz pojawiające się w trakcie trwającego postępowania upadłościowego.

Rzecznik Praw Obywatelskich przekaże uzyskane uwagi Ministrowi Sprawiedliwości oraz wykorzysta w dalszej pracy na rzecz ochrony praw konsumentów.

Jak ustalić wartość mieszkania kupionego na kredyt przy podziale majątku. RPO przedstawia stanowisko w sprawie pytania prawnego do Sądu Najwyższego

Data: 2018-06-13
  • Jak sąd – dzieląc majątek rozwodzących się małżonków - ma oszacować wartość wspólnego mieszkania lub domu, jeśli był kupiony na kredyt? Czy ma odliczyć od wartości rynkowej wysokość hipoteki, czy może realną wartość kredytu?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że należy się po prostu posługiwać wartością rynkową nieruchomości, bo rozliczenia spłat między małżonkami powinny być dokonywane osobno
  • Takie stanowisko przedstawił Sądowi Najwyższemu w sprawie pytania prawnego Sądu Okręgowego w Łodzi 

Wszystko zaczęło się od sprawy, w której sąd miał podzielić majątek po rozwodzie. Dom jest wart 120 tys. zł, na hipotece jest 105 tys. zł długu, zaś na rozstających się małżonków przypada aktualnie po 48 tys. zł do spłaty (część należności już spłacili).

Odkąd podział majątku z nieruchomościami z obciążoną hipoteką stał się coraz bardziej powszechny, sądy - w tym Sąd Najwyższy - muszą mierzyć się z tym zagadnieniem. Od momentu pojawienia się tzw. kredytów „frankowych" (indeksowanych lub denominowanych w walutach obcych) trzeba się też liczyć z tym, że w przypadku wieloletnich zobowiązań kredytowych wysokość zobowiązania może być zmienna (może się nawet zdarzyć – z uwagi na różnice kursowe – że wartość hipoteki jest niższa od wartości zobowiązania kredytowego).

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich przedstawionej Sądowi Najwyższemu, szacowanie wartości nieruchomości w sprawach o podział majątku wspólnego powinno zostać dokonane bez uwzględnienia obciążenia hipotecznego (a ściślej – aktualnej sumy zadłużenia wynikającego ze zobowiązania, którego hipoteka jest zabezpieczeniem).

Rzecznik dostrzega, że w sprawach dotyczących podziału majątku dorobkowego wyjątkowo trudno jest doprowadzić do równowagi interesów majątkowych uczestników. Zwłaszcza wówczas, gdy podstawowym składnikiem majątkowym jest nieruchomość obciążona hipoteką, a kredyt zaciągnięty przez małżonków jest zobowiązaniem o znacznej wartości i długoletnim. Trzeba się zgodzić z SN (orzeczenie z 26 stycznia 2017 r., sygn. I CSK 54/16), że „żadna z przyjętych koncepcji nie jest wolna od możliwych komplikacji, powodujących niebezpieczeństwo narażenia któregoś z byłych małżonków na straty i perturbacje związane ze spłacaniem kredytu ponad udział”.

Zdaniem rzecznika należy przyjąć, że oszacowanie nieruchomości bez uwzględnienia obciążenia hipotecznego gwarantuje ochronę praw majątkowych uczestników, gwarantowaną przez art. 64 ust. 1 Konstytucji RP. Stanowi on, że każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.

Dlatego – w opinii Rzecznika Praw Obywatelskich – najbardziej sprawiedliwą formą rozliczenia małżonków z tytułu kredytu (nawet zabezpieczonego hipoteką) jest rozliczenie faktycznie spłaconych należności.

Sygnatura BRPO IV.7000.159.2018, Sygnatura SN III CZP 21/18

RPO w obronie nabywców ośrodków wczasowych FWP: nie mogą ponosić konsekwencji niewykonania wyroku TK przez 17 lat

Data: 2018-06-12
  • Właściciele 250 hoteli i ośrodków wczasowych kupionych od Funduszu Wczasów Pracowniczych, mają teraz bardzo poważne kłopoty: ustawa z 2015 r. o FWP wywłaszczyła ich i uniemożliwiła praktycznie dochodzenie ich praw
  • Dzieje się tak dlatego, że Sejm aż 17 lat zwlekał z wykonaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie majątku FWP. W tym czasie był on sprzedawany
  • RPO apeluje do premiera o systemowe rozwiązanie problemu, wskazując, jak można zmienić przepisy

Rzecznik praw obywatelskich zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o rozwiązanie sprawy FWP. – Państwo nie może konsekwencji swoich błędów i zaniechań przerzucać na obywateli – wskazał (IV.7000.99.2018).

Wczasy z FWP

W czasach PRL jeździło się na dotowane ze środków publicznych „wczasy urlopowe” do ośrodków zarządzanych przez Fundusz Wczasów Pracowniczych. FWP miał w dyspozycji pokaźny państwowy majątkek: pensjonaty, ośrodki z domkami kempingowymi, hotele. Kiedy jednak gospodarka PRL weszła w stan permanentnego kryzysu, nie było z czego robić remontów i łożyć na utrzymanie. Dlatego jeszcze w PRL, w 1988 r., gdy władze szukały sposobów na bardziej efektywne zarządzanie gospodarką, status prawny FWP został zmieniony – stał się on „samodzielną jednostką organizacyjną ogólnokrajowej organizacji międzyzwiązkowej”. Zyskując osobowość prawną, mógł rozporządzać majątkiem.

Charakterystyczne, że choć w owym czasie „Solidarność” nadal działała w podziemiu, a jedyną legalną organizacją ogólnokrajową była OPZZ, ustawa nie przekazała jej majątku. Stało się to dopiero w 1997 r. (pod koniec rządów SLD-PSL), kiedy nowelizacja ustawy o związkach zawodowych pozwoliła FWP przekazać majątek do spółki stworzonej właśnie przez OPZZ (z pominięciem „Solidarności”). Już rok później Trybunał Konstytucyjny uznał to rozwiązanie za sprzeczne z Konstytucją (wyrok TK z 3 czerwca 1998 r., sygn. K 34/97).

Zgodnie z obwieszczeniem Prezesa Trybunału Konstytucyjnego wyrok stał się skuteczny 12 stycznia 1999 r. i z tą datą zaskarżone przepisy utraciły moc.

Tyle że kolejne rządy (reprezentujące całą scenę polityczną w Polsce) tego wyroku nie wykonały.

Przez 17 lat spółka OPZZ sprzedawała nieruchomości (przy czym od 1997 r. do ogłoszenia wyroku TK robiła to bezsprzecznie legalnie), tłumacząc to np. ich zbędnością czy złym stanem technicznym. Według NIK zbyciu uległo w tym czasie 65% gruntów w dyspozycji FWP, w tym 85% obiektów hotelowych. Nowi właściciele inwestowali w te ośrodki, remontowali je, sprzedawali kolejnym osobom.

Realizacja wyroku TK 17 lat za późno

W 2015 r., tuż przed wyborami,  wyrok TK z 1997 r. został w końcu wykonany ustawą z 11 września 2015 r. Żeby zaspokoić zasadne roszczenia organizacji związkowych („Solidarności” i utworzonego z początkiem lat dwutysięcznych Forum Związków Zawodowych), ustawa uznała za majątek FWP wszystko to, co do Funduszu należało 31 sierpnia 1997 r. Wszystko to miało zostać podzielone między trzy centrale związkowe. Było to więc automatyczne cofnięcie stanu prawnego nieruchomości o blisko 18 lat - niezależnie od tego, czyją obecnie są one własnością. Skutek ten dotyczy ok. 250 obiektów hotelowych i nieruchomości o łącznej powierzchni ok. 420 tys. m2.

Wszystkie prawa powstałe później – w tym, jak należy sądzić, także prawa właścicielskie uzyskane przez osoby trzecie – zostały bądź wygaszone, bądź przeniesione, z mocy prawa i ze skutkiem wstecznym, na wskazane w ustawie organizacje związkowe. Organizacje te mogą obecnie –  i, jak wynika ze skarg kierowanych do Rzecznika, właśnie to czynią – dochodzić roszczeń wobec osób trzecich.

Ci, którzy obecnie zarządzają tym majątkiem, mogą się teraz domagać rekompensat, ale w ograniczonym zakresie. Górną granicą odpowiedzialności związków zawodowych wyznacza wartość mienia z dnia jego przejęcia. Osoby trzecie nie mogą też zgłosić żadnych roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa, mimo że to państwo doprowadziło do sytuacji, iż sprzedaż obiektów była możliwa.

Dlaczego ustawa z 2015 r. łamie Konstytucję?

Ustawodawca w sposób generalny pozbawił więc własności wszystkich, którzy nabyli mienie FWP – niezależnie od tego, w jakich okolicznościach i mimo tego, że żaden przepis ustawy nie uznaje obrotu mieniem FWP za niezgodny z prawem. Przeciwnie, rozwiązania systemowe, w szczególności odnoszące się do obrotu wieczystoksięgowego i działania zasady rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych czy generalnie do nabycia (zwłaszcza odpłatnego) praw przez osoby pozostające w dobrej wierze, jednoznacznie potwierdzają, że przynajmniej część nabywców mienia FWP (a zwłaszcza nabywcy kolejni), miała uzasadnione prawo oczekiwać, że ich własność zostanie uszanowana.

  1. Ustawodawca całkowicie zlekceważył zarówno konstytucyjne prawa obywateli, jak i zasady tworzenia prawa w demokratycznym państwie prawnym.
  2. Doszło do jawnego pogwałcenia praw nabytych i bezpieczeństwa prawnego jednostek (pewności obrotu), poprzez właściwie bezrefleksyjne odwrócenie skutków prawnych z przeszłości i proste wygaszenie stosunków ukształtowanych w ciągu kilkunastu lat, niezależnie od towarzyszących im okoliczności i z pominięciem nieodwracalnych skutków prawnych ze względu na skuteczne nabycie praw majątkowych przez osoby trzecie, działające w dobrej wierze.
  3. W sposób ewidentny została też złamana zasada lojalności państwa wobec swoich obywateli.
  4. Prawodawca nie zadbał nawet w należyty sposób o zadośćuczynienie słusznym roszczeniom tych osób: nie dość, że całkowicie wyłączył odpowiedzialność Skarbu Państwa za jakiekolwiek roszczenia z tego tytułu, to mechanizmy odszkodowawcze ukształtowano w sposób niejasny, zarówno co do kręgu zobowiązanych i uprawnionych, jak i zakresu podnoszonych roszczeń (m.in. o nakłady) czy terminu ich zgłaszania.
  5. Z niezrozumiałych względów uwłaszczenie mieniem Funduszu skonstruowano też w sposób odbiegający od rozwiązań konsekwentnie przyjmowanych od samego początku transformacji – by, próbując przywrócić historyczną sprawiedliwość, nie wyrządzać nowych krzywd, a w szczególności – chronić prawa osób trzecich działających w zaufaniu do państwa i tworzonego przez nie prawa.

Co trzeba zmienić w przepisach?

RPO apeluje o pilne działania eliminujące skutki naruszenia konstytucyjnych praw obywateli. Trzeba przede wszystkim:

  • prawidłowo ustalić datę przywrócenia mienia Spółce FWP
  • skonstruować przepisy przejściowe (intertemporalne) tak, by cofnąć skutki ustawowego przewłaszczenia pomiędzy podmiotami prawa prywatnego, do jakiego doszło 7 grudnia 2015 r.
  • usunąć regulacje, które pozbawiają własności (bądź innych praw majątkowych) osoby trzecie, zwłaszcza te działające w dobrej wierze; te które nabyły nieruchomości odpłatnie; czy te, które zostały już ujawnione w księgach wieczystych
  • przemyśleć na nowo, w jaki sposób zapewnić ochronę organizacji związkowych, gdy byłe mienie Funduszu zostało skutecznie nabyte przez osoby trzecie i przestało stanowić zasób reprywatyzacyjny, pozostający do dyspozycji największych organizacji związkowych
  • absolutnym minimum pozostaje zaś otwarcie drogi sądowej do rozstrzygania sporów na tle stosunków własnościowych
  • składniki mienia FWP podlegały obrotowi w różnym czasie i w różnych okolicznościach (przykładowo, w okresie kilkunastu miesięcy, tj. do czasu wejścia w życie wyroku TK z 3 czerwca 1998 r., Spółka FWP pozostawała prawowitym właścicielem przedsiębiorstwa Funduszu). Ochrona obrotu zapewniana przez rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych może zatem działać w różnym zakresie. Każda ze spraw winna być zatem oceniana odrębnie, z uwzględnieniem całokształtu okoliczności faktycznych danego przypadku – a takiej analizy może prawidłowo dokonać wyłącznie niezawisły sąd.

Zastosowanie zaś identycznego, bardzo restrykcyjnego (a w ocenie Rzecznika oczywiście niekonstytucyjnego) mechanizmu wobec wszystkich prywatnych właścicieli mienia stanowiącego przed wielu laty majątek Funduszu, należy zatem ocenić jako zabieg z gruntu niesprawiedliwy i niedopuszczalny w demokratycznym państwie prawnym, realizującym zasady społecznej sprawiedliwości.

Jak właściwie zadbać o interes pokrzywdzonych związków zawodowych

RPO podkreśla, że współwinnym ewentualnych nadużyć, do jakich mogło dojść kosztem pokrzywdzonych organizacji związkowych – w tym wypadku NSZZ „Solidarność” i Forum Związków Zawodowych – pozostaje przede wszystkim ustawodawca. Tymczasem praktyczny skutek ustawy o FWP jest taki, że za rażącą i wieloletnią nieudolność prawodawcy, który dopuścił do obecnej sytuacji, mają obecnie płacić swoją prywatną własnością obywatele – i to także ci, którym nie sposób przypisać jakiegokolwiek naruszenia prawa ani też ukrytych, niegodziwych zamiarów pokrzywdzenia innych uprawnionych.

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich, sytuacja taka jest nie do przyjęcia w praworządnym państwie.

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

IV.7000.99.2018 z 4 czerwca 2018 r. – wystąpienie do Prezesa Rady Ministrów w sprawie wątpliwości co do zgodności z Konstytucją przepisów ustawy o uprawnieniach do mienia Funduszu Wczasów Pracowniczych.

W ostatnim czasie do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło kilka skarg ujawniających poważny problem systemowy, którego źródłem są pewne rozwiązania ustawy o uprawnieniach do mienia Funduszu Wczasów Pracowniczych (dalej jako „ustawa o FWP”).

W ocenie Rzecznika sposób, w jaki ustawodawca rozwiązał skomplikowane kwestie majątkowe Funduszu – przede wszystkim stanu prawnego nieruchomości FWP, które w okresie ostatnich kilkunastu lat stały się własnością prywatną – narusza konstytucyjne gwarancje poszanowania własności obywateli, poprzez pozbawienie ich, z mocy prawa, ich własności, także i tej nabytej skutecznie wiele lat temu i zgodnie z obowiązującym prawem.

Jednocześnie doszło w tym przypadku do naruszenia fundamentalnych zasad tworzenia prawa w demokratycznym państwie prawnym: zasady poszanowania praw słusznie nabytych, zakazu działania prawa wstecz, zasady pewności prawa (bezpieczeństwa prawnego) i zasady zaufania obywateli do państwa i tworzonego przez nie prawa (zasady lojalności). Stopień naruszenia tych praw i zasad przez aktualne rozwiązania ustawowe, jak również dotkliwe skutki dla obywateli, wywłaszczonych ze skutkiem wstecznym, a pozostających obecnie stronami już toczących się procesów sądowych, zdaniem Rzecznika, wymaga pilnej interwencji ustawodawczej celem przywrócenia stanu zgodnego z prawem.

Rzecznik zwrócił uwagę, że prawodawca podjął się rozwiązania kwestii majątkowych Funduszu uchwalając przedmiotową ustawę po upływie ponad 17 lat od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 3 czerwca 1998 r. (sygn. akt K 34/97) stwierdzającego niekonstytucyjność regulacji uwłaszczeniowych i w sytuacji skutecznego zadysponowania większością majątku FWP. Jakkolwiek ustawa o FWP realizowała ww. wyrok TK poprzez wprowadzenie specyficznych mechanizmów komercjalizacji Funduszu, z zagwarantowaniem parytetu wszystkich ogólnokrajowych reprezentatywnych organizacji związkowych, to jednak podjętą przez ustawodawcę próbę naprawienia istniejącej sytuacji należy ocenić wyjątkowo krytycznie.

Obecnie obowiązująca ustawa o FWP wprost stwierdza, że z dniem wejścia jej w życie, tj. z dniem 7 grudnia 2015 r., własnością Spółki Fundusz Wczasów Pracowniczych spółka z ograniczoną odpowiedzialnością staje się całe „przedsiębiorstwo (w rozumieniu art. 551 Kodeksu cywilnego) należące do Funduszu według stanu na dzień 31 sierpnia 1997 r.”. Oznacza to automatyczne przywrócenie (cofnięcie) stanu prawnego nieruchomości na datę blisko 18 lat wstecz, niezależnie od tego, czyją obecnie są one własnością.

W opinii Rzecznika ustawodawca uchwalając we wrześniu 2015 r. krytykowane rozwiązania całkowicie zlekceważył zarówno konstytucyjne prawa obywateli, jak i zasady tworzenia prawa w demokratycznym państwie prawnym. Doszło tu do jawnego pogwałcenia praw nabytych i bezpieczeństwa prawnego jednostek (pewności obrotu), poprzez właściwie bezrefleksyjne odwrócenie skutków prawnych, jakie zaszły w przeszłości i proste wygaszenie stosunków ukształtowanych w ciągu kilkunastu lat, niezależnie od towarzyszących im okoliczności i z pominięciem faktu zajścia nieodwracalnych skutków prawnych ze względu na skuteczne nabycie praw majątkowych przez osoby trzecie działające w dobrej wierze. W sposób ewidentny została też złamana zasada lojalności państwa wobec swoich obywateli. Co więcej, prawodawca nie zadbał w należyty sposób o zadośćuczynienie słusznym roszczeniom tych osób: nie dość, że całkowicie wyłączył odpowiedzialność Skarbu Państwa za jakiekolwiek roszczenia z tego tytułu, to mechanizmy odszkodowawcze ukształtowano w sposób niejasny, zarówno co do kręgu zobowiązanych i uprawnionych, jak i zakresu podnoszonych roszczeń (m.in. o nakłady) czy terminu ich zgłaszania. Rzecznik wskazał też, że – z niezrozumiałych względów – uwłaszczenie mieniem Funduszu skonstruowano też w sposób odbiegający od rozwiązań konsekwentnie przyjmowanych od samego początku transformacji – by, próbując przywrócić historyczną sprawiedliwość, nie wyrządzać nowych krzywd, a w szczególności – chronić prawa osób trzecich działających w zaufaniu do państwa i tworzonego przez nie prawa.

Rzecznik zwrócił się do Premiera z prośbą o podjęcie przez Radę Ministrów pilnych działań w celu nowelizacji ustawy regulującej status mienia Funduszu Wczasów Pracowniczych, w taki sposób, by wyeliminować wadliwe rozwiązania, naruszające konstytucyjne prawa i wolności obywateli.

Adam Bodnar po raz kolejny o potrzebie całościowej ustawy reprywatyzacyjnej

Data: 2018-05-22
  • Nowa, całościowa ustawa reprywatyzacyjna jest niezbędna dla zagwarantowania konstytucyjnych praw obywateli - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Według niego brak takich przepisów jest źródłem systemowego naruszania praw obywateli
  • W ocenie Rzecznika nie ma żadnego wytłumaczenia dla całkowitej bierności prawodawcy, który od lat odmawia zmierzenia się z tą problematyką  

Adam Bodnar odpowiedział na pismo prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz w sprawie konieczności uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej, która w szczególności rozwiązywałaby problemy nieruchomości warszawskich objętych tzw. dekretem Bieruta z  26 października 1945 r. Prezydent stolicy skierowała je 6 kwietnia 2018 r. do prezydenta RP, marszałków Sejmu i Senatu, posłów i senatorów, premiera oraz do RPO.

- Uprzejmie informuję, że także w moim przekonaniu jako Rzecznika Praw Obywatelskich uchwalenie nowych, całościowych rozwiązań prawnych jest absolutnie niezbędne dla zagwarantowania poszanowania konstytucyjnych praw obywateli - napisał Adam Bodnar.

Do Biura RPO napływała - i wciąż napływa - ogromna liczba skarg, zarówno ze strony byłych właścicieli gruntów warszawskich, którzy nie mogą doczekać się ostatecznego rozstrzygnięcia swoich spraw, jak i ze strony lokatorów obawiających się utraty mieszkań na skutek działań nowych właścicieli bądź kolejnych. Skargi krytycznie oceniają również prywatyzację tych nieruchomości komunalnych, które służą do użytku wszystkich mieszkańców.

Rzecznik jest świadomy ogromnej zawiłości i niejasności licznych kwestii prawnych, niestabilności orzecznictwa i wciąż pojawiających się wątpliwości, jak rozstrzygać poszczególne sprawy. Skutkuje to nie tylko ogromną, systemową przewlekłością postępowań i prawnym chaosem, ale także stwarza pole do nadużyć, opisywanych przez media i wymagających interwencji organów ścigania.

W przekonaniu RPO pierwotnym źródłem powyższych problemów jest nieznajdująca żadnego wytłumaczenia całkowita bierność prawodawcy, który od lat odmawia zmierzenia się z tą problematyką. Według Rzecznika można tu mówić o lekceważeniu zarówno konstytucyjnych praw obywateli (do poszanowania własności, prawa do sądu, prawa do zabezpieczenia ich potrzeb mieszkaniowych, zwłaszcza osób słabszych i wymagających dodatkowego wsparcia, prawa do równego traktowania przez władze publiczne), jak i unikaniu zapobieżenia realnym ludzkim krzywdom.

Zdaniem Adama Bodnara całościowych rozwiązań nie zastąpiła ani tzw. mała nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami sprzed kilku lat, ani też powołanie tzw. Komisji Weryfikacyjnej. W założeniu ma ona działać jako organ kontrolny w tych wybranych przez siebie sprawach, w których dopatrzy się znacznych nadużyć. Nie zastępuje ona jednak organów dekretowych, nie rozstrzyga też skomplikowanych kwestii odszkodowawczo-rozliczeniowych pomiędzy stronami.

Zaniechania te wytykał władzy ustawodawczej także Trybunał Konstytucyjny, który domagał się podjęcia stanowczych działań w celu zapewnienia zgodności z Konstytucją aktualnego stanu prawnego - w tym zakresie ocenianego jako wysoce niezadowalający. Koszty obecnego stanu rzeczy ponoszą zaś wszyscy obywatele.

Większość z tych kwestii była podejmowana przez RPO, przede wszystkim w obszernych wystąpieniach kierowanych do kolejnych prezesów Rady Ministrów w sprawie konieczności uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej, a w jej ramach - szczególnego potraktowania nieruchomości objętych tzw. dekretem warszawskim.

Rzecznik podejmował także kwestię braku jasnych zasad regulujących unieważnianie decyzji administracyjnych sprzed lat. Konieczność wprowadzenia pewnych ograniczeń wynika z wyroku Trybunału Konstytucyjnego, not bene również niewykonanego przez prawodawcę.

Biuro Rzecznika monitoruje orzecznictwo sądowe i sądowoadministracyjne, a Rzecznik przystępuje niekiedy do postępowań w tych sprawach, w których poszerzone składy podejmują uchwały wykładnicze, próbując choćby w taki sposób, w wycinkowych kwestiach, przyczyniać się do porządkowania zagmatwanego stanu prawnego.

-Wszystkie te działania postrzegam jednak jako całkowicie niesatysfakcjonujący substytut ewidentnego braku przepisów rangi ustawowej - podkreśla Adam Bodnar. Brak ten jest źródłem systemowego naruszania praw obywateli; prawa do równego traktowania i do „dobrego prawa”, którego tworzenie jest oowiązkiem demokratycznego państwa prawnego.

Ponieważ Rzecznikowi nie przysługuje inicjatywa legislacyjna, pozostaje mu jedynie podejmowanie działań o charakterze sygnalizacyjnym czy perswazyjnym. Rozwiązania problemów tak istotnych z punktu widzenia całego państwa może odpowiedzialnie podjąć się wyłącznie Rada Ministrów.

- Dlatego też w moim głębokim przekonaniu to właśnie strona rządowa pozostaje właściwym adresatem wszelkich postulatów dotyczących ostatecznego rozwiązania - i zakończenia w sprawiedliwy sposób - nie tyle abstrakcyjnego „problemu reprywatyzacji” jako takiej, ale przede wszystkim problemów, z jakimi borykają się obywatele - wskazał Rzecznik. 

Za absolutnie niezbędne minimum uznał stworzenie równych dla wszystkich, jasnych i przewidywalnych mechanizmów prawnych, według których obywatele będą mogli dochodzić należnych im praw - tych, które wprost gwarantuje im Konstytucja Rzeczypospolitej.

IV.7004.9.2016

Spotkanie regionalne RPO w Giżycku

Data: 2018-05-16

W Giżycku w sali konferencyjnej Urzędu Miasta, pod wielkim łacińskim napisem PRO PUBLICO BONO (dla dobra publicznego) zgromadziło się prawie 40 osób. Przedsiębiorcy, osoby zainteresowane działaniem prawa wodnego, działacze pozarządowi, kilkoro rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, w tym dzieci już dorosłych, obywatele zaniepokojeni działaniem władz a także przez działania tych władz poszkodowani, zainteresowani nową instytucją skargi nadzwyczajnej i skarżący się na działania sądów.

Tak jak na każdym spotkaniu RPO przedstawia też zebranym, jakie konkretnie kompetencje ma jego instytucja.

- Cała sztuka, to być skutecznym, kompetentnym i działać na podstawie Konstytucji - mówił o swojej pracy rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. - Rzecznik nie jest od tego, by coś kazać, ale by zwracać uwagę, podpowiadać rozwiązania, tworzyć pole do debaty, wyjaśniać. Pewne jest jedno: Rzecznik nie jest tylko od "wielkich spraw" z pierwszych stron gazet i portali - zajmujemy się wszystkimi zwykłymi sprawami, jakie się ludziom przytrafiają w kontaktach z państwem. Warunkiem koniecznym jest to, że o tych sprawach wiemy - ludzie je nam zgłosili albo zdołaliśmy się tego dowiedzieć z mediów.

Sprawy osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów

Protest w Sejmie unaocznia wszystkim nam, na czym polegają problemy osób z niepełnosprawnościami - powiedział Adam Bodnar.

Rodzic pierwszy: Dziecko po ukończeniu szkoły nie ma już w zasadzie terapii. Ostatnie programy kończą się po pół roku od końca szkoły i nasze dzieci zostają w domu. Nie ma dla nich miejsc w środowiskowych domach samopomocy i warsztatach terapii zajęciowej. Nowe placówki miały być finansowane z programu "Za życiem", ale nie będą. - Co mamy zrobić? Odejść na emeryturę, żeby zająć się dziećmi?

RPO: Mogę przedstawić Państwa problemy ministrom, ale mogę też pomóc wspólnie rozwiązać problem na miejscu. Tak jak udało się to zrobić w Chełmie, właśnie po takim spotkaniu jak nasze. Mogę zrobić jedno i drugie.

Rodzic drugi: Lokal mamy i jest dwadzieścioro chętnych dzieci. Problemem jest utrzymanie takiej placówki.

Rodzic trzeci: Chętnych na pewno będzie z czasem coraz więcej. Rodzice, zwłaszcza matki, potrzebują wytchnienia (opieki wytchnieniowej).

Uczestnik spotkania: A może warto skorzystać z budżetu obywatelskiego? Wydajemy z niego pieniądze na budki dla jaskółek, a tu mówicie Państwo o bardzo ważnych sprawach.

[Budżet obywatelski to ta część budżetu samorządowego, który jest rozdysponowywany decyzją samych mieszkańców, którzy zgłaszają propozycje i następnie głosują na nie.]

RPO: Tak można zacząć. Ale tu chodzi o zobowiązania państwa na wiele, wiele lat. Tego sam budżet obywatelski nie rozwiąże.

Ustawa "Za życiem" nie działa

Matka dziecka z głęboką niepełnosprawnością mówi, że nie funkcjonuje w praktyce zapowiedziany w ustawie "Za życiem" szybki dostęp do specjalistów.  - Nie dostaję skierowań, jak słyszę, "u nas to nie działa".

RPO: Ustawa "Za życiem" częściowo działa. Ale akurat ta obietnica była całkowicie niewykonalna. Widzimy, że sprawą musimy się poważnie zająć, zebrać wszystkie obserwacje dotyczące funkcjonowania tej ustawy.

Ale bardzo ważne jest, byście się Państwo skarżyli. Bo bez tego nie da się interweniować. Możecie zastrzegać dane, ale Rzecznik musi wiedzieć, że jest problem, by mógł się nim zająć.

 

Kolejny uczestnik spotkania zgłasza bardzo konkretne propozycje zmian w przepisach, by poprawić sytuację osób z niepełnosprawnością stwierdzoną w wieku dorosłym oraz emerytów.

Kto powinien reprezentować dorosłe osoby z niepełnosprawnością

Z chwilą ukończenia 18 lat rodzice nie mogą wyrażać zgody na zabiegi medyczne swoich dzieci z niepełnosprawnościami. Tymczasem te dzieci, ze względu na niepełnosprawność, nie nabywają pełnej zdolności do czynności prawnych. Rodzice nie chcą dziecka ubezwłasnowolnić. I co zrobić, kiedy taką osobę zaczyna ostro boleć ząb? Kto ma wyrazić zgodę na zabieg?

RPO: To jest bardzo poważny problem i nadaje się na wystąpienie generalne RPO. 

 Prawdopodobnie trzeba też pomyśleć o konferencji, która dotyczyć będzie wszystkich problemów osób, które wchodzą w dorosłość. Zebrać informacje o ograniczeniach praw, jakie może powodować paradoksalnie osiągniecie pełnoletności.

Zmiana prawa wodnego

Mimo obietnic władz prawo wodne zostało zmienione w sposób niekorzystny dla właścicieli ziemi nad wodami. Stawka podatkowa za metr ziemi zalanej wodą miała - jak nas zapewniano na komisjach sejmowych - nie przekraczać osiemdziesięciu kilku groszy. A teraz stawki wynoszą nawet 5 zł. Tak się nie da prowadzić działalności gospodarczej!

RPO: To teraz przypomnijmy sobie, czym jest zasada demokratycznego państwa prawnego zapisana w Konstytucji. Z niej wynika także ochrona uprawnionych oczekiwań obywateli. Nie wolno np. zmieniać zasad nagle, bez możliwości dostosowania się do nich. 

Problemem są też błędy w rozporządzeniu nakładającym opłaty. Przez to nie da się wnosić opłat, ale właścicielom ziemi i tak grozi egzekucja podatkowa i wywłaszczenie. Urzędnicy Wód Polskich na to nie reagują.

 

Ustawa o obrocie ziemią w praktyce

W regionie jest wiele działek o charakterze letniskowym, choć są traktowane jako rolne. Tymczasem od 1 maja 2016 r. takie "gospodarstwo rolne", nawet poniżej hektara (ale od 2999 m kw) można sprzedać wyłącznie rolnikowi. A przecież nikt z właścicieli nie kupował tego jako gospodarstwa rolnego. Teraz tej ziemi nie daje się sprzedać.

Inny głos: Te ograniczenia przyczyniają się jednak do ochrony krajobrazu. Nie zapominajmy o tym.

RPO: Musimy zatem zwrócić uwagę na potrzebę takiej zmiany ustawy, by te działki o charakterze rekreacyjnym dało się jednak sprzedać.

Problem zawiadomienia o wyrokach

Tymczasowo aresztowani, o ile nie są doprowadzani na ogłoszenie wyroku, nie mają jak zakomunikować adwokatowi w terminie, czy chcą apelacji. Sąd nie ma obowiązku informowania o wyroku. W praktyce to prowadzi do dodatkowej pracy i adwokatów i sądów (adwokaci nie mają wyjścia i zapowiadają apelację, po to by tym sposobem wywołać na czas reakcję swego klienta).

Sprawa osobistego sporu z wpływowymi politykami

Na spotkanie przyszedł też ksiądz Tomasz Jegierski (jest księdzem z diecezji w Kanadzie) z problemem nierozliczonej pożyczki dla ojca premiera Morawieckiego. Przedstawił sprawę publicznie i poskarżył się, że spotykają go obecnie groźby. Ksiądz opisał dziwne działania wobec niego i jego babci prowadzone wczesnym rankiem przez funkcjonariuszy ABW. Prokuratura sprawy zgłaszanej przez księdza nie podejmuje. W mediach sprawa ucichła.

RPO: Problem bierze się z tego, że policja nie reaguje w sposób bezstronny – wobec jednych jest aktywna, wobec innych – nie. Coś podobnego widać też w zachowaniu prokuratury: w jednych sprawach jest nadaktywna, w innych – milczy. To wszystko zaczyna mieć cechy działań motywowanych politycznie a nie dobrem śledztwa.

To wszystko znaczy, że my jako obywatele nie możemy liczyć na ochronę naszych praw.

Rzecznik wspiera przed sądem właścicielkę w sprawie nieruchomości, przez którą przeprowadzono linię elektroenergetyczną

Data: 2018-04-26
  • Przez nieruchomość mieszkanki Suwalszczyzny przeszła napowietrzna linia elektroenergetyczna wysokiego napięcia. Obniża to wartość nieruchomości, za co  jej właścicielowi przysługuje stosowne odszkodowanie od państwa
  • Kobieta zakwestionowała wyliczoną kwotę odszkodowania. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku uwzględnił jej skargę, ale do Naczelnego Sądu Administracyjnego odwołały się Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A.
  • Do postępowania przed NSA po stronie kobiety przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich, wnosząc o oddalenie skargi kasacyjnej PSE

To kolejna taka sprawa, do której włącza się Rzecznik. Wskazuje on, że chodzi o poważny problem, jakim jest fikcyjność oceny przez właściwego starostę i wojewodę operatu szacunkowego sporządzanego przez rzeczoznawcę. Operat jest kluczowym dowodem w sprawach o odszkodowania za ograniczenie korzystania z nieruchomości.

WSA po stronie skarżącej

W listopadzie 2017 r. WSA w Białymstoku uchylił decyzje administracyjne określające wysokość odszkodowania za szkody wskutek założenia i przeprowadzenia na nieruchomości skarżącej dwutorowej napowietrznej linii elektroenergetycznej Ełk-Granica RP o napięciu 400 Kv.

Według sądu odszkodowanie oparto na materiale dowodowym, który budzi istotne wątpliwości co do wiarygodności. Sposób sporządzenia operatu przez biegłą odbiegał od zasad rozporządzenia Rady Ministrów ws. wyceny nieruchomości. Pomijał bowiem wymagane przesłanki ustalenia odszkodowania – jak zmiana warunków korzystania z nieruchomości czy zmiana jej przydatności użytkowej. Ani operat, ani wydane decyzje administracyjne nie analizowały wpływu inwestycji na dotychczasowy sposób korzystania z tej nieruchomości rolnej.

Mimo to organy administracji  (starosta i wojewoda) nie zakwestionowały operatu i oparły na nim swoje rozstrzygnięcia. WSA uznał to za naruszenie Kodeksu postępowania administracyjnego, nakazując ponowne zbadanie sprawy .

RPO broni wyroku 

We wniosku do NSA o oddalenie skargi kasacyjnej PSE Rzecznik podkreślił, że WSA trafnie dostrzegł błędną wykładnię rozporządzenia przez organy administracji, zgodnie z którą możliwe jest arbitralne pominięcie wytycznych ustalenia wysokości odszkodowania. Zdaniem RPO organy administracji nie oceniły pominięcia w operacie skutków wpływu linii na zmianę warunków korzystania z nieruchomości, czy zmianę jej przydatności użytkowej - ograniczając się do ogólnikowych stwierdzeń wskazujących na dopuszczalność jej dalszego rolniczego użytkowania.

W tym kontekście sąd - zdaniem RPO - słusznie odwołał się do rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych. Zakazuje ono sytuowania stanowisk pracy bezpośrednio pod napowietrznymi liniami elektroenergetycznymi lub w odległości liczonej w poziomie od skrajnych przewodów, mniejszej niż 30 m w przypadku linii o napięciu znamionowym powyżej 110 kV. Istnienie tej normy, mającej chronić zdrowie osób wykonujących pracę w zasięgu oddziaływania linii przesyłowej, niewątpliwie jest przesłanką świadczącą o zmianie warunków korzystania z nieruchomości oraz zmianie jej przydatności użytkowej – wskazał Rzecznik.

Według niego, pomijanie wytycznych ustalenia wysokości odszkodowania nie jest też możliwe w świetle norm prawa polskiego i europejskiego, ustanawiających ochronę prawa własności.

Orzecznictwo jest rozbieżne 

RPO wnosi by NSA rozpoznał łącznie z tą sprawą także trzy inne skargi kasacyjne od wyroków WSA w Białymstoku. Są one analogiczne pod względem stanu faktycznego i podstawy prawnej rozstrzygnięcia starosty suwalskiego w sprawach o ustalenie wysokości i wypłatę odszkodowania za szkody wskutek linii elektroenergetycznej  Ełk–Granica RP.  

Rzecznik przyłączył się do jednej z nich. WSA w 2017 r. oddalił skargę na decyzje starosty i wojewody ws. odszkodowania za obniżenie wartości nieruchomości przez tę linię przesyłową. RPO złożył skarge kasacyjną do NSA na rzecz osoby skarżącej, wnosząc o zwrot sprawy do WSA. 

RPO zaznacza, że aby skutecznie zakwestionować prawidłowość operatu szacunkowego, obywatel jest zmuszony uzyskać pozaprocesową i kosztowną ekspertyzę. Ze względu na jej pozaprocesowy charakter, nie można uzyskać zwolnienia od kosztów jej ponoszenia ani rozliczyć ich w ramach postępowania administracyjnego. Rzecznik podkreśla, że jest to niezgodne z podstawowymi zasadami postępowania administracyjnego.  To organy mają bowiem obowiązek zebrać pełny materiał dowodowy i dokonać jego wszechstronnej oceny, a koszty czynności niezbędnych do załatwienia sprawy obciążają organ prowadzący postępowanie.

IV.7006.246.2015

O złym prawie i jego stosowaniu. Spotkanie regionalne RPO w Szczecinku

Data: 2018-04-19

Na Zamek Książąt Pomorskich na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem przyszło w Szczecinku 20 osób.  Rozmawialiśmy o problemach rolników, o emeryturach, o wychowywaniu dzieci z niepełnosprawnościami, o sądach i o Konstytucji.

- Spotkania regionalne pozwalają nam gromadzić wiedzę o realnych problemach, jakie mają ludzie. Nie zawsze daje się to zauważyć zza biurka. Dlatego RPO za biurkiem nie siedzi - powiedział Adam Bodnar. Spotkanie w Szczecinku kończyło kolejny, tym razem czterodniowy objazd po kraju.

Sprawy rolnicze

  • Nowe prawo łowieckie scedowało część obowiązków na sołtysów, którzy działają społecznie – więc nie można im zlecić działań, jeśli nie są w stanie ich wykonać (chodzi o szacowanie strat w uprawach rolnych, które powodują dzikie zwierzęta)

RPO: Tak, już się tym zajęliśmy

  • Szkody wyrządzane przez objęte ochroną ptaki wędrowne (np. żurawie) – potrafią zniszczyć całe uprawne pole. Nikt za to nie odpowiada, rolnicy nie dostają odszkodowań
  • Linie przesyłowe wysokiego napięcia – rolnicy mają kłopoty z energetykami, którzy bez uzgodnien z właścicielami ziemi wjeżdżaja na pola, „bo muszą uciąć gałęzie”. W przypadku sporu sądowego sądy orzekają różnie, często na niekorzyść rolnika.

RPO: warto wiedzieć, że Rzecznik może występować do Sądu Najwyższego i NSA o orzeczenia ujednolicające w składzie siedmiu sędziów. Udało się nam w taki sposób np. wyprostować sprawę transakcji ziemią rolną.

  • Ubezpieczenia rolników – ubezpieczyciele nie wypłacają odszkodowań za lokalną suszę czy gradobicie, bo  jedyna certyfikowana instytucja badająca takie zjawiska meteorologiczne nie stwierdza ich z powodu sposobu rozstawienia urządzeń pomiarowych.

Obowiązek sprzątania chodników przy posesjach

Na właścicielach ciąży obowiązek sprzątania przyległych chodników. Czy taki przymus jest zgodny z Konstytucją? Dlaczego mam sprzątać czyjeś tylko dlatego, że sąsiaduje z moim?

RPO: Musimy się zastanowić. Ale Trybunał Konstytucyjny 20 lat temu odrzucił podobny wniosek RPO.

Wysokość emerytur – kapitał początkowy

Tuż przed przejściem na emeryturę kapitał początkowy jest ponownie przeliczany – mimo że wcześniej był inny – i na podstawie tego nowszego, mniej korzystnego przeliczenia, wyliczana jest emerytura. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował taką praktykę 28 lutego 2012 r., ale nic się nie zmieniło.

RPO: To jest dla nas. Dostajemy bardzo wiele spraw związanych z emeryturami. Nie możemy apelować o generalne podnoszenie świadczeń, ale możemy interweniować w sprawach indywidualnych przeliczeń świadczeń. Trybynał Konstytucyjny nie ma narzędzi egzekwowania swoich wyroków, niewdrożonych wyroków jest niestety więcej, jak choćby ten dotyczący wparcia dla opiekunów dorosłych osób z niepelnosprawnościami.

Mowa nienawiści w internecie, hejt na ulicach

Jak można przeciwdziałać takim zjawiskom, bo że są szkodliwe, nie ulega wątpliwości?

RPO: Tak, to jest bardzo poważny problem. Internet ułatwia nam uczestniczenie w debacie publicznej, ale rozprzestrzenia też nienawiść. Prawo za tymi nowymi zjawiskami nie nadąża. Np. długo nie uważało, że nienawistne wystąpienia w internecie nie wymagają interwencji. To się na szczęście zmienia – także dzięki RPO. Także w sprawie odpowiedzialności portali za nienawistne komentarze już się coś zmieniło. Sąd Najwyższy uznał, że za takie komentarze odpowiada portal.

Ciągle nie działa sprawnie u dostawców usług internetowych mechanizm „notice and takedown” (usuń [treść], skoro zostałeś powiadomiony [o naruszeniu prawa].

- A co Pan uważa o demonstracjach ONR, takich jak kilka dni temu w Gdańsku?

RPO: Nie można zakazywać demonstracji prewencyjnie, tylko na podstawie podejrzenia, że coś może się zdarzyć w jej trakcie. Ale jeśli w ich trakcie dochodzi do łamania prawa, to policja ma obowiązek reagować. Problemem jest więc nie to, że do demonstracji doszło, ale że policja nie reaguje. Rzecznik interweniuje i wszystko to odnotowuje.

Co wiadomo o planowanej zmianie Konstytucji?

Podobno referendum ma być w listopadzie, a nic o tym nie wiadomo. Dlaczego?

RPO: O planach zmiany Konstytucji mówił prezydent i za całą kampanię w tej sprawie odpowiada Kancelaria Prezydenta. Wiem, że organizuje w przyszłym tygodniu debatę konstytucyjna. Zobaczymy, co tam się stanie. Moim zdaniem Konstytucja nie wymaga wymiany, może drobnych korekt. Realnym problemem jest zas to, że Konstytucja jest łamana.

Jak doprowadzić do powstania budżetu obywatelskiego w Szczecinku?

RPO: W wielu miastach budżety obywatelskie funkcjonują bardzo dobrze i zwiększają zaangażowanie obywateli w życie społeczne.

Aby doprowadzić do powstania takiego budżetu, warto wykorzystać prawo do petycji. Albo zapytać o stosunek do tej idei kandydatów w wyborach samorządowych.

Co Pan myśli o oknie życia (właśnie zostało uruchomione w Szczecinku)?

Ja jestem za, ale podobno ONZ jest przeciw. Dlaczego?

RPO: Była taka krytyczna opinia, która wskazywała, że anonimowa adopcja uniemożliwia poznanie tożsamości dziecka. Nie rozumiem tej argumentacji – w naszych warunkach społecznych, kiedy się wie, jaką alternatywę ma kobieta, która nie może wychowywać dziecka, ani ujawnić faktu jego narodzin, takie wywody są trudne do zrozumienia.

Dlaczego z Polski jest tyle skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu?

Czy liczba spraw nie świadczy, że mamy wyjątkowo ze prawo i sądy?

RPO: Najwięcej spraw bierze się z problemów systemowych. Kilka już rozwiązaliśmy (np. problem mienia zabużańskiego czy czynszów w prywatnych kamienicach). Zmniejszyła się też liczba spraw o nadużywanie tymczasowego aresztowania. Nieco lepiej jest z przewlekłością postępowań – więc spraw jest nieco mniej. Trybunał pozwala nam poprawić nasze prawo i jego stosowanie.

Ale pojawiają się nowe problemy. Prawdopodobnie bardzo dużo skarg dotyczyć będzie np. tzw. ustawy „dezubekizacyjnej” z 2016 r. Wpływają ciągle z Polski sprawy "więzienne", sprawy związane z wywłaszczeniami (pod bardzo ostatnio intensywne inwestycje w infrastrukturę).

Generalnie – naprawa sytuacji w zakresie przestrzegania praw człowieka wymaga staranności, działań żmudnych i starannych. To zabiera czas, ale jest skuteczne.  

Jaki jest Pana stosunek do reformy sądownictwa?

RPO: Taka reforma, aj obecnie wprowadzana, nie była potrzebna. Mamy inne problemy z sądownictwem – sprawy przesyłek sądowych, sprawy biegłych, sprawy sądów rodzinnych. Nie są naprawiane.

- A co Pan robi w sprawach sędziów-przestępców?

RPO: Od przestępstw jest prokuratura.

- My z synem zostaliśmy skrzywdzeni przez sędziów i nikt nam nie pomógł. Pan też. Czy złoży Pan dla nas skargę nadzwyczajną

RPO: Możemy tylko ponownie sprawdzić dokumenty.

Prawa dzieci z niepełnosprawnościami

- Nasze stowarzyszenie zajmuje się 25 dziećmi. Mamy bardzo mało funduszy, tracimy siły. Nie wiem, czy damy dalej radę… Ale co będzie z dziećmi? Mamy tu takiego 28-letniego chłopca, nie ma go nawet gdzie wyprowadzić.

RPO: A są miejsca opieki dziennej, zwłaszcza dla starszych dzieci?

- Są kolejki. I pomoc jest tylko do 24. roku życia

RPO: Mieliśmy podobny problem w Chełmie. Dzięki naciskom na władze udało się taki punkt otworzyć. W niedalekim Wałczu się udaje. Może uda się w Szczecinku?

Koszty dowozu dziecka z niepełnosprawnością do szkoły

- Dowożę samochodem do szkoły dwoje dzieci z niepełnosprawnościami. Dostaję za to zwrot o równowartości zniżkowego biletu PKS – to rodzaj ryczałtu, który ma się to nijak do prawdziwych kosztów.

RPO: Przyjrzymy się temu. Ostatnio udało się nam wygrać sprawę w Krakowie i korespondujemy z MEN w sprawie zmiany przepisów. Problem kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół zgłaszany jest w całym kraju.

Działania organizacji pozarządowych

Czy organizacje działające na rzecz lokalnej społeczności, choć nie mające statusu organizacji pożytku publicznego, nie mogłyby mieć prawa do nieodpłatnego korzystania z pomieszczeń?

Nie jest podnoszone dofinansowanie na podopiecznych DPS i warsztatów terapii zajęciowej. Czy rzecznik mógłby pomóc?

Dlaczego obarczył Pan Naród Polski współodpowiedzialnością za Holokaust?

- Cenię Pana i tego nie rozumiem. Dlaczego Pan tak powiedział, Panie Rzeczniku?

RPO: Może nie słyszał Pan całośc tej wypowiedzi? Powiedziałem, że odpowiedzialność za Holokaust ponoszą Niemcy. Dodałem, że są narody, które w tym współuczestniczyły. Dopytywany przez dziennikarza potwierdziłem, że były też jednostki w ramach narodu polskiego – za to ci szmalcownicy byli skazywani przez sądy polskiego państwa podziemnego. Wypowiedź była nieprecyzyjna, nie powinienem był użyć pojęcia „naród”. Przeprosiłem za to.

Rok po huraganie. Spotkanie regionalne RPO w Chojnicach

Data: 2018-04-18

W Chojnicach do Centrum Edukacyjno-Wdrożeniowego przyszło na poranne spotkanie z Adamem Bodnarem ponad 80 osób, więc zacząć musieliśmy od doniesienia krzeseł i powiększenia sali przez zdemontowanie przesuwnej ściany. Jakie sprawy? Niesprawność sądów, prawa osób z niepełnosprawnościami, skutki huraganu sprzed roku, problemy organizacji pozarządowych.

Rzecznik praw obywatelskich opowiedział o swoich kompetencjach, o tym, że Konstytucja każdemu daje prawo, by do RPO się zwrócić, a Rzecznik musi na to odpowiedzieć (choć na odpowiedź trzeba czasem poczekać – wniosków i skarg rocznie jest 50 tys.). Rzecznik jest niezależny od władz.

Kiedy Barbara Imiołczyk z BRPO, współprzewodnicząca Komisji ekspertów ds. osób głuchych przy RPO, zaczęła opowiadać o dyskryminacji osób głuchych, okazało się – tak jak w Nowej Wsi Królewskiej – że na sali jest tłumaczka języka migowego, CODA (słysząca córka niesłyszących rodziców) i podała konkretne przykłady problemów, z jakimi borykają się osoby głuche w Chojnicach (obecny na spotkaniu wicestarosta mówi, że są w urzędzie osoby przeszkolone w języku migowym, ale one oczywiście nie znają go tak biegle, jak osoby posługujące się nim od urodzenia).

- Powinniśmy to zgłaszać Rzecznikowi. Trzeba interweniować i nie odpuszczać – przekonywała Barbara Imiołczyk.

- O prawa człowieka walczyć jest trudno – dodał Adam Bodnar. Przypomniał sylwetkę Rosy Parks, która nie zgodziła się pierwsza na segregację rasową w autobusie w USA. – Tak, uważano ją za wariatkę. Ale to ona zmieniła rzeczywistość.

Tak jak pani Jolanta Kramarz, osoba niewidoma, która nie zgodziła się, by wypraszać ją z gabinetu lekarskiego, skoro towarzyszy jej pies przewodnik. Poszła z tym do sądu. Wygrała. Proszę pamiętać, że korzystając z dostępnych narzędzi prawnych walczy się także o prawa innych.

Czy w kinach powinno być tak głośno?

RPO: To chyba nie jest zadanie do Rzecznika. Naszym zadaniem jest pilnowanie relacji władzy publicznej z jednostką. Prawami konsumenckimi powinien raczej zająć się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Jakie prawa mają właściciele lasów prywatnych zwalonych w czasie wichury w 2017 r.

·       Jak poruszyć sprawę odszkodowań? Do kogo się zwrócić, skoro rząd sam z siebie do załatwienia sprawy się nie pali?

RPO: Chętnie się temu przyjrzymy, zbadamy przepisy. Prosimy o kontakt i więcej dokumentów.

·       Po huraganach w 2010 r. odzyskiwanie odszkodowań (likwidacja szkody) zajęło 7 lat. Tak nie może być! (takie są konsekwencje zapisów w ustawie o obowiązkowym ubezpieczeniu rolników – w przypadku ubezpieczenia dobrowolnego UOKiK by zareagował, ale w tym ubezpieczeniu rolnik jest traktowany jak przedsiębiorca i szacowanie szkód, ustalanie odszkodowań trwa i trwa ).

Dlaczego urlop wytchnieniowy ustawa „za życiem” daje tylko osobom o najniższych dochodach?

Limit jest na poziomie 1200 zł dochodu. Czy innym się wytchnienie nie należy?

RPO: Sprawdzimy. Opiekunowie osób z niepełnosprawnością muszą mieć prawo do wytchnienia.

Obwodnica jest budowana przez nasze osiedle

Nasze domy, zbudowane całkiem niedawno, będą miały 30-70 metrów do bardzo ruchliwej drogi. Jakie mamy szanse na zmianę projektu (budowa jest na etapie projektowania a są inne możliwe rozwiązania), na ochronę domów przed hałasem?

RPO: Musimy przejrzeć dokumenty. Być może jest tu pole do interwencji.

Problem z rozliczeniami finansowymi w organizacjach pozarządowych

Czy nie da się jakoś uprościć rozliczeń i procedur? Przecież my działamy dla dobra wspólnego (i to w czasach, kiedy zaczyna się tę aktywność traktować dziwnie, nierówno, jedni są lepsi, inni gorsi)?

RPO:  Tak, niestety widać nierówne traktowanie organizacji pozarządowych – jedne w czasie demonstracji mogą naruszać prawo i policja nie reaguje, inne są traktowane nadmiernie ostro. To samo dzieje się przy rozdziale funduszy  (Np. organizacja przeciwdziałająca przemocy wobec kobiet nie dostała wsparcia, bo… nie zajmuje się przemocą wobec mężczyzn).

Kolejny problemem są procedury. W takiej sytuacji najważniejsze jest wsparcie organizacji pozarządowych na szczeblu samorządowym – centra organizacji pozarządowych, pomoc w rozliczaniu środków i pozyskiwaniu funduszy (tak np. działa Konin). Bo jeśli korzysta się z funduszy publicznych czy ze zbiórek publicznych, to trzeba się z tego porządnie rozliczać.

- Pamiętajmy jeszcze o jednym: pojedyncza organizacja zginie. Trzeba działać razem, uczyć się od siebie, współpracować  – dodał Dariusz Supeł z BRPO.

Sprawy w sądach

Dwie zgłoszone sprawy dotyczą działania sądów – zdaniem uczestników spotkania sądy nie przestrzegają procedur i panują tam układy. Jedna sprawa dotyczyła kwestii, która zaczęła się od interwencji miejskiej. W drugą zaangażowane było Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Gdansku, ale nie pomogło (- I po to jeżdżę po Polsce, żeby takie rzeczy usłyszeć – mówi Adam Bodnar)

RPO: Działania Straży Miejskiej w wielu miastach budzą wątpliwości. Raport MSWiA pokazuje np., że ze stosowaniem środków przymusu bezpośredniego największe kłopoty mają właśnie straże miejskie.

Reformy sądownictwa z ostatnich miesięcy skupiły się na personaliach, ale wprowadziły też instytucję skargi nadzwyczajnej – to jest nowego, nadzwyczajnego narzędzia do oceny wyroków, co do których ludzie mają wątpliwości. 

Proszę jednak pamiętać o jednym: nie można dawać się ponieść swoim subiektywnym ocenom. Każda sytuacja ma wiele odcieni szarości.

Między autostradą a kościolem. Spotkanie regionalne RPO w Nakle

Data: 2018-04-17

Siłą Rzecznika Praw Obywatelskich jest m.in. to, że wie, co dzieje się w różnych częściach Polski i jakie ludzie mają problemy. Dysponuje też wiedzą prawniczą i wiedzą o instytucjach publicznych - dlatego nasze rady i interwencje często przynoszą skutek – powiedział Adam Bodnar na spotkaniu w Nakle. Tutaj najwięcej mówiliśmy o konsekwencjach inwestycji infrastrukturalnych dla mieszkańców.

Do Nakielskiego Ośrodka Kultury przychodzi na poranne spotkanie z RPO Adamem Bodnarem kilkanaście osób.

Budowa dróg

Cała grupa przyjechała ze Świecia. Ich ziemia została przejęta pod budowę drogi, a sposób wyliczenia im odszkodowań budzi wątpliwości.  Różnice w operatach szacunkowych zrobionych przez rzeczoznawcę wyznaczonego przez wojewodę i rzeczoznawcę wskazanego przez samych zainteresowanych, wynoszą kilkaset tysięcy złotych.

- My doskonale rozumiemy, że droga musi powstać. Ale całą stadninę mi pod to zabrano, a zapłacono tylko za 2/3, bo tak wynika z decyzji rozgraniczających. A reszta ziemi już się  pod nic nie nadaje. I wcale nie ma pewności, że ta droga musiała iść właśnie tędy  – mówi jeden pan.  W sumie poszkodowanych tą inwestycją jest 56 osób.

RPO: specjalne ustawy przyspieszające budowę dróg przyjmowane były po hasłem, że potrzebujemy dróg, więc wywłaszczać trzeba szybko. Już wtedy eksperci ostrzegali, że nie wolno budować kosztem ludzi. I teraz mamy problemy.

Jednym jest problem z wyceną i z tym, że ludzie nie mają pewności, czy biegły powołany przez państwo jest prawdziwie niezależny (a procedury odwoławcze w sadzie trwają latami). Kolejnym – są konsekwencje takiego rozgraniczania gospodarstw, którego część jest wywłaszczana, że tracą swą funkcjonalność.

Rzecznik może sprawę wyjaśniać, może też się przyłączyć do spraw toczących się przed sądami. Mamy od tego specjalistów. I chyba najlepiej będzie, jeśli przyjadą do Państwa moi współpracownicy, zobaczą to na miejscu.

(Przykłady interwencji RPO: konsekwencja budowy linii energetycznej 400 KV koło domów,  konsekwencja budowy ferm koło domów).

Ostateczną drogą jest Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Mamy sygnały, że ETPCz się podobnymi sprawami zajmuje.

Sąsiad zrobił sobie na działce nielegalne wysypisko

Nie ma na to rady. Burmistrz się stara, sąsiedzi się starają, straż miejska nakłada kary, ale podobno nie ma procedur, by zatrzymać  taką działalność, mimo że to wysypisko stwarza zagrożenie dla środowiska i dla ludzi. „Facet nam się śmieje w oczy i zwozi tam wszystkie odpady”.

Naprawdę nie ma na to rady?

RPO: Nie, nieprawda. Czasem może brakować pomysłu albo wiedzy prawnej, dlatego warto rzecz zgłosić Rzecznikowi. RPO do interwencji potrzebuje dokumentów. Możliwe są co najmniej dwie drogi. Państwo możecie takiego sąsiada pozwać za działania uciążliwe i za immisje. Oczywiście to jest trudne, kosztowne i czasochłonne. Drugą drogą jest korzystanie z procedur administracyjnych. A jeśli jest podejrzenie, że odpady są niebezpieczne, to interwencja staje się obowiązkiem prokuratury (tak np. było w Brzegu w zeszłym roku). I tu Rzecznik może sprawdzić, czy władze zareagowaly.

Obecny na spotkaniu starosta obiecuje zajrzeć do dokumentów i zająć się i sprawą drogi i sprawą wysypiska.

Ustawa represyjna (dezubekizacyjna)

Ustawa dotknęła mojego ojca, który ma ponad 90 lat. Nigdy z SB nie miał nic wspólnego. Był więziennikiem, zaczął jako młody chłopak w Potulicach, po powrocie z robót przymusowych w III Rzeszy, pilnował jeńców niemieckich. Nie wiedział, że jego etat podlega pod tę część MSW, która została objęta ustawą represyjną.

Czy Rzecznik dostał odpowiedź na swoje wystąpienie do szefa MSWiA w tej sprawie?

RPO: Ustawa skrzywdziła dwie kategorię osób. Pierwsza to co, którzy pracowali w MSW, ale przeszli w 1990 r. pozytywną weryfikację i pracowali na rzecz demokratycznego państwa polskiego. Im ustawa daje prawo w drodze szczególnej decyzji szefa MSWiA na przywrócenie emerytury.

Inna sytuacja dotyczy osób, które skończyły pracę przed 1990 r. One nie mają żadnej szansy na to, by ktoś ocenił ich pracę i to, co naprawdę robiły. Mogą tylko iść do sądu – ale pomoc mogą otrzymać tylko pod warunkiem, że sąd zastosuje bezpośrednio Konstytucję, a nie schowa się za procedury.

Jeśli sprawa pana ojca jest już w sądzie, to poprosimy o informację. Być może jest to jedna z tych spraw, do których Rzecznik może się przyłączyć.

Mleko i VAT

Duża grupa rolników sprzedaje mleko do Mlekpolu i ma kłopoty w rozliczaniu VAT za to (potrącenia i kary umowne nie obejmują  VAT, w ten sposób cała suma sprzedanego mleka nie trafia do faktury).

RPO: Rzecznik niestety nie może zajmować się sporami między podmiotami prywatnymi. Prawdopodobnie sprawa należy raczej do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, bo prawdopodobnie chodzi o ochronę słabszej strony umowy kontraktowej (rolnika) przed stroną silniejszą (przedsiębiorca), a nie o prawa człowieka. Jeszcze raz zajrzymy do dokumentów, żeby skierować sprawę na właściwą drogę.

Smród za oknem

Cukrownia tak smrodzi, że nie  da się okien otworzyć.

RPO: I właśnie dlatego domagamy się wprowadzenia ustawy antyodorowej. Ale trzeba sprawdzić, czy władze administracyjne zajmowały się tą sprawą zgodnie ze swoimi obowiązkami.

Komu bije dzwon?

Proboszcz w jednym z kościołów w Nakle kupił nadajniki emitujące dzwony i od godz. 6 do 22 bardzo głośno wydzwania przez trzy minuty. Nikt nie reaguje – ani policja ani Kościół.

- Nie chcę, by nie dzwoniły, ale żeby to było trochę ciszej. Nawet przy autostradach są ekrany… - mówi uczestnik spotkania.

RPO: W takiej sprawie możemy podejmować interwencje, robimy to. Bo o ile kościół ma prawo do dzwonów, to już głośniki i muzyka z nich to kwestia dyskusyjna. Nie mówię już o prawie dzieci do spokojnego snu.

Dzięki wnioskowi RPO polowania w Lubuskiem na prywatnych terenach nadal niemożliwe

Data: 2018-04-12

Gospodarka łowiecka może być prowadzona tylko na podstawie Prawa łowieckiego, z możliwością wyrażenia sprzeciwu wobec polowań przez właścicieli nieruchomości - orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim.

Na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich sąd ten 11 kwietnia 2018 r. stwierdził  nieważność uchwały Sejmiku Województwa Lubuskiego. Dopuszczała ona polowania na prywatnych gruntach, których właściciele tego sobie nie życzyli.

Sąd zgodził się z Rzecznikiem, że uchwała w sposób sprzeczny z Konstytucją naruszała prawo własności osób posiadających nieruchomości położone na objętym nią obszarze.

W 2014 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisów Prawa łowieckiego dotyczących procedury tworzenia obwodów łowieckich. Z objęciem nieruchomości obwodem łowieckim związany był obowiązek właściciela, by pozwalał na polowania na niej. Trybunał uznał, że właściciel powinien mieć możliwość sprzeciwu wobec objęcia nieruchomości obwodem łowieckim, czego ówczesna procedura tego nie zapewniała.

Trybunał dał ustawodawcy 18 miesięcy na zmianę przepisów, jednak parlamentowi nie  dokonać zmian w tym czasie. W rezultacie przepis, na którego podstawie sejmiki wojewódzkie tworzyły obwody łowieckie, utracił moc obowiązującą.

To z kolei spowodowało, że sądy administracyjne stwierdzały – na wniosek właścicieli nieruchomości położonych na terenach obwodów – nieważność uchwał powołujących te obwody. W ten sposób zlikwidowano m.in. dwa obwody łowieckie w woj. lubuskim. Dzięki temu nie można było prowadzić polowań na prywatnych gruntach położonych w ich obrębie.

Nie mogąc powołać nowych obwodów łowieckich, Sejmik Województwa Lubuskiego wydał nową uchwałę - na podstawie art. 33a ustawy o ochronie zwierząt. Przepis ten przewiduje możliwość „ograniczenia populacji zwierząt”, jeżeli stwarzają one „nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka”. Jest on wykorzystywany przede wszystkim do ograniczenia liczby dzikich zwierząt przebywających na terenach wojskowych lotnisk.

Uchwała przewidywała „odstrzał redukcyjny” zwierząt (dziki, jelenie, sarny, lisy, jenoty, borsuki i kuny) na terenie zlikwidowanych obwodów łowieckich. Oznaczała, że polowania znów będą mogły się odbywać na nieruchomościach, których właściciele sobie tego nie życzą.

RPO zaskarżył uchwałę do WSA (sygn. akt II SA/Go 103/18).  Sąd uznał, że w sposób sprzeczny z Konstytucją naruszała ona prawa właścicieli nieruchomości, gdyż

  • została wydana z przekroczeniem upoważnienia ustawowego (art. 33a ustawy nie może służyć regularnej gospodarki łowieckiej, lecz dotyczy sytuacji nadzwyczajnych).

  • naruszała zasadę proporcjonalności (Sejmik nie rozważył, czy jest konieczność prowadzenia polowań na całym terenie zlikwidowanych wcześniej obwodów łowieckich)

Wyrok nie jest prawomocny.

 

RPO ma wątpliwości, czy nowe kompetencje komisji ds. reprywatyzacji są konstytucyjne

Data: 2018-04-05
  • Komisja badająca stołeczną reprywatyzację dostała pełny dostęp do informacji z Krajowego Rejestru Sądowego, Krajowego Rejestru Karnego oraz centralnej bazy danych ksiąg wieczystych
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje, że oznacza to możliwość przetwarzania tych danych przez komisję bez wiedzy i zgody osób, których one dotyczą
  • Adam Bodnar ma wątpliwości, czy kompetencje komisji do przetwarzania tych informacji - w tym danych wrażliwych - nie są nieograniczone, a tym samym niekonstytucyjne

RPO napisał do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych Edyty Bielak-Jomaa w sprawie nowych kompetencji, które nowelizacja z 26 stycznia 2018 r. przyznała Komisji ds. usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa (tzw. komisja Jakiego)  Rzecznik powołał się na wpływające do Biura RPO skargi, które dotyczą tej nowelizacji.

Komisja ds. reprywatyzacji dostała pełny dostęp do rejestrów

Nowe przepisy, które weszły w życie 12 marca 2018 r., regulują m.in. zasady przetwarzania  danych osobowych przez komisję. Ma ona teraz dostęp do aktualnych, pełnych danych i informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym, Krajowym Rejestrze Karnym oraz centralnej bazie danych ksiąg wieczystych.

Jak wskazał Adam Bodnar, dostęp do tych danych w żaden sposób nie jest ograniczony.  Komisja może przetwarzać dane z tych zbiorów  (jak i z innych zborów prowadzonych na podstawie innych przepisów przez organy władzy publicznej) bez wiedzy i zgody osoby, której one dotyczą. „Komisja zatem otrzymała niczym nieograniczony dostęp do zbiorów i rejestrów prowadzonych przez organy władzy publicznej” - napisał Rzecznik.

Ponadto komisja uzyskała możliwość bezpośredniego dostępu do danych w Krajowym Rejestrze Sądowym w drodze teletransmisji. Szczegółowe zasady tego dostępu ma określić porozumienie między Ministrem Sprawiedliwości a przewodniczącym komisji (jest nim  sekretarz stanu w tym resorcie Patryk Jaki).

Według RPO takie rozwiązanie budzi oczywiste wątpliwości, czy ustalenia między Ministrem Sprawiedliwości a sekretarzem stanu w tym ministerstwie nie będą dawały komisji zbyt daleko idących uprawnień.  Rodzi się też pytanie, czy nie będą zbyt głęboko ingerowały w prawo do prywatności i zasadę ochrony autonomii informacyjnej.

Dane wrażliwe także mogą trafić do komisji

Przewodniczący komisji może żądać przekazania mu informacji i dokumentów od   organów administracji rządowej i samorządowej, ale także - od organów samorządów zawodowych,  prezesa sądu oraz prokuratora. 

Zdaniem Rzecznika tak szerokie uprawnienia do przetwarzania  danych bez zgody i wiedzy osoby, której dotyczą, i nałożenie obowiązku współpracy różnych podmiotów z komisją rodzą zastrzeżenia ze względu na możliwość ingerencji w tajemnice zawodowe lub też w  toczące się postępowania.

Wśród przetwarzanych danych osobowych mogą znajdować się również dane wrażliwe. Uzasadnieniem dostępu komisji do danych ma być „interes publiczny, jakim jest oczekiwanie, iż komisja rozwiąże rażące przypadki niesprawiedliwości społecznej”.

Rzecznik przypomina, że zgodnie z art. 51 ust. 2 Konstytucji władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Możliwa niezgodność nowelizacji z RODO

Mające być wkrótce w Polsce prawem rozporządzenie ogólne o ochronie danych osobowych (RODO) warunkuje możliwość przetwarzania danych osobowych, m.in. co do wyroków skazujących, nie tylko od dokonywania tego pod nadzorem władz publicznych, ale też od istnienia regulacji państwa członkowskiego, przewidującej odpowiednie zabezpieczenia praw i wolności osób, których dane dotyczą. RODO zawiera takie sformułowanie także w odniesieniu do innych danych osobowych, które powinny podlegać szczególnej ochronie.

„Omawiana nowelizacja ustawy bez wątpienia takich konkretnych zabezpieczeń nie wprowadza” - podkreśla  Adam Bodnar.

Jako organ administracji publicznej komisja jest zobowiązana do działania na podstawie i w granicach prawa, zgodnie z art. 7 Konstytucji. Pozytywnie należy zatem ocenić próbę uregulowania podstawy prawnej do przetwarzania danych osobowych o obywatelach, której przedtem  nie było. „Można mieć jednak wątpliwości, czy przyznane komisji kompetencje do przetwarzania danych, w tym danych wrażliwych, nie są w istocie nieograniczone, a tym samym niekonstytucyjne” - napisał  RPO.

Dlatego zwrócił się do GIODO o wyrażenie stanowiska.  Spytał też, czy w trakcie prac legislacyjnych nad projektem nowelizacji zasięgano opinii GIODO,  a jeśli tak, jaka była jej treść.

VII.501.24.2018

11 spraw z Bełchatowa - spotkanie regionalne Adama Bodnara

Data: 2018-03-22

Rozmawiamy głównie o wymiarze sprawiedliwości. O przewlekłości postępowań, o zachowaniu policji, o braku dostępu do obrońcy, o przedziwnych zachowaniach administracji.

W Miejskim Ośrodku Kultury w Bełchatowie czeka na RPO ponad 70 osób, przedstawicieli organizacji pozarządowych. Tym razem Adam Bodnar nie prosi zebranych o krótkie przedstawienie się, chętnych do zabrania głosu jest zbyt wielu, i rzecznik boi się, że dla wszystkich zabraknie czasu. Od razu przechodzimy do pytań.

Rodowód miasta Bełchatowa

1. Grocholice zostały połączone z Bełchatowem w 1977 r. w taki sposób, że zlikwidowano tożsamość Grocholic, miejscowości wymienianej już w bulli papieskiej w 1138 r. I przez to Bełchatów nie ma prawa do rodowodu Grocholic. -Gdyby to poprawić, mieszkalibyśmy w jednym z najstarszych miast w Polsce.

RPO: musimy sprawdzić, czy takie sprawy leżą w kompetencji Rzecznika. Zajmowaliśmy się co prawda sprawą połączenia gmin okolicznych z Opolem, ale wtedy było jasne, że dotyczy to kwestii praw obywatelskich. Czy tak jest w Bełchatowie?

Przewlekłość postępowania i prawo do sądu

2.  Czekam na decyzję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka już wiele lat. Pan, panie rzeczniku reprezentował mnie tam – dlaczego ta sprawa tyle trwa?

RPO: Postępowania przed ETPCz długo trwają. Muszę przejrzeć dokumenty

3.  Co pan sądzi o problemie przewlekłości postępowań po wyrzuceniu pracownika z pracy? Co tu można zmienić?

RPO: Przewlekłość postępowań to poważny problem, choć różnie wygląda w różnych miastach. Wiele zależy od tego, ilu jest sędziów w sądzie. Drugi problem to brak zróżnicowania w sądach spraw pod względem tego, jakie mają znaczenie dla ludzi – wiadomo przecież, że w sprawach o pracę czy rodzinnych przewlekłość postepowania de facto pozbawia człowieka jego praw.

Co można zrobić? Dopytywać o stan sprawy, składać skargi na przewlekłość postępowania (choć to faktycznie jeszcze wydłuża sprawę, bo akta są zabierane z sądu do wyższej instancji do zbadania). Widać więc, ile trzeba zmienić w sądach. Niestety, obecne zmiany tych problemów sądów nie załatwiają.

4. Dostałem dotację z zarządu województwa łódzkiego. Wszczęta została kontrola doraźna i trwa postępowanie administracyjne przeciwko mnie. Chcąc uniknąć spodziewanego efektu (decyzji administracyjnej) składam pozew przeciwko zarządowi województwa, ale zostaje on oddalony, bo sąd mówi, że mogę tylko skarżyć się do sądu administracyjnego. Czy rzeczywiście w takiej sytuacji ogranicza mnie kodeks postępowania administracyjnego?

RPO: To wszystko zależy od szczegółów. Ale jak miałoby brzmieć roszczenie cywilne w tej sprawie?

Policja odmawia osobie przesłuchiwanej dostępu do adwokata

5. Co Pan uważa w sprawie prawa do obrony osób, które nie mają jeszcze zarzutów (nie są formalnie podejrzanymi, ale „osobami podejrzanymi”, czyli są przesłuchiwane jako świadkowie, ale mogą mieć zarzuty). Dyrektywa unijna nr 2013/48/UE z dnia 22 października 2013 r. mówi, że mają prawo do obrony, ale polskie prawo tego nie przewiduje.

RPO: W Polsce prawo do obrony jest zagwarantowane, ale w praktyce mają je osoby, które znają swoje prawa, i stać je na szybkie wezwanie prawnika.

W sprawie wdrożenia dyrektywy Rzecznik zabierał głos, wyłożył też problem w wywiadzie dla Rzeczpospolitej. Sprawą zajął się więc senacki zespół ds. praworządności.

Kolejnym problemem jest to, że osoba przesłuchiwana powinna być informowana w sposób jasny o swoich prawach. Wdrażając dyrektywę resort sprawiedliwości przygotował takie ulotki, ale są one napisane językiem prawniczym (RPO wspólnie  z Fundacją Helsińską przygotowały swoją wersję, bardziej „ludzką”).

6. Mój dom został przeszukany, policja zatrzymała mnie i przesłuchiwała. Przez dwie godziny prosiłam o adwokata. Adwokat był na miejscu, ale policja go do mnie nie dopuściła.

RPO: Ta sprawa wygląda tak, jakby policja nie znała Konstytucji i przepisów prawa. Trzeba spróbować ją wyjaśnić.

Rzecznik przypomina o konieczności składania zażaleń na niesłuszne zatrzymanie i zwraca uwagę na to, że sądy reagują w obronie obywateli zatrzymywanych w sposób naruszający ich prawa.

Przypomina też o swoim wystąpieniu w sprawie tortur stosowanych przez policję z 18 kwietnia 2017 r.

7. Czy instytucja Rzecznika została wzmocniona po wprowadzeniu skargi nadzwyczajnej?

RPO: Skargę nadzwyczajną wprowadza ustawa o Sądzie Najwyższym, która wejdzie 3 kwietnia. Będzie mogła w szczególnych okolicznościach prowadzić do podważania prawomocnych wyroków z ostatnich 20 lat. Rzecznik oczywiście nie dostał na to dodatkowych środków, ale jeśli dzięki temu będzie można pomóc ludziom, to będę z tego narzędzia korzystał.  Pewnie zrobią się nam zatory, ale nie ma na to rady.

8. Mój majątek został zniszczony przez bank. Jego dyrektorzy zostali skazani za to w I instancji, ale dopiero po kilkuset rozprawach. Jestem ścigany za rzekome oszczerstwo za moje wystąpienie przeciw nim w mediach.

RPO: Muszę się tym dokumentom przyjrzeć.

Dostęp do informacji publicznej

9. Kilkoro mieszkańców zarzuca jedną instytucję setkami trudnych wniosków o dostęp do informacji publicznej. Ta placówka nie ma ludzi na tyle, by zdążyć z odpowiedziami. W efekcie są postępowania o bezczynność, a sądy zasądzają na rzecz tych osób grzywny (kilkadziesiąt tysięcy rocznie).

RPO: Rolą RPO jest obrona praw obywateli, nie instytucji. A w sprawie dostępu do informacji wiadomo, że to obywatele są stroną słabszą, często instytucje ignorują ich wnioski.

Prawo stanowi, że koszty obsługi wniosków nie są podstawą do odmawiania odpowiedzi. Gdyby tak się stało, prawo dostępu do informacji publicznej stałoby się iluzoryczne.

10. Jeżeli jest konkurs na stanowisko w instytucji publicznej,  to dokumenty w nim złożone stanowią informację publiczną?

RPO: Dokumenty nie. Przecież to by odstraszało od udziału w konkursie. Lista kandydatów podlega ujawnieniu w konkursach w służbie cywilnej.

- A projekty przedstawiane w konkursie?

Po konkursie – nie widzę przeszkód.

Samorząd i prawo wodne

11. Moje prawo zostało naruszone przez działalność sąsiadów (podtopienie działki poprzez zasypanie rowów na sąsiednich działkach). Zgłosiłem sprawę do wójta, ale ten zarządził oględziny terenu tak, bym w nich nie uczestniczył (wysłał zawiadomienie na nieaktualny od lat adres). A potem umorzył postępowanie. Ani samorządowe kolegium odwoławcze ani sąd administracyjny nie uwzględniły moich odwołań. Mam całe teczki akt. A na sesji rady gminy wójt zarządził, że nie może się ze mną spotykać mniej niż 2 urzędników, czym złamali art. 32 Konstytucji (pan, który przedstawia swoją sprawę, bardzo dobrze zna przepisy).

RPO: Proszę nam zostawić dokumenty. A odmawianie Panu obsługi w urzędzie, o ile nie ma dwóch urzędników na raz, nie powinno mieć miejsca.

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Wieluniu - głównie o prawach osób z niepełnosprawnościami

Data: 2018-03-21

U nas w Wieluniu to nawet urzędy nie są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. To jak możemy liczyć na to, że władze zrozumieją, że dzieci z niepełnosprawnościami powinny mieć pomoc i opiekę przez całe życie, nawet jak zabraknie nas, rodziców?

Na sali w bibliotece szkolnej w Wieluniu jest ponad 20 osób. Na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich przyszli przede wszystkim przedstawiciele organizacji pozarządowych. Ale tematem rozmowy są przede wszystkim prawa osób z niepełnosprawnościami.

- Spotkania regionalne Rzecznik Praw Obywatelskich organizuje po to, by dowiedzieć się, jakie są realne problemy lokalnych społeczności i jak realnie wygląda ochrona praw człowieka. Chcemy też poznać sytuację organizacji pozarządowych – mówi na początek Adam Bodnar.

Ochrona środowiska, inwestycje, dostęp do informacji publicznej

  • Kierujemy pytania w sprawach istotnych dla naszej organizacji. Kierujemy pytania mailem. Ale spółki skarbu państwa nie reagują na nie. Czy to normalne?

RPO: Ustawa o dostępie do informacji publicznej daje nam prawo do składania wniosków. Niestety, część podmiotów twierdzi, że nie obejmuje ich obowiązek odpowiedzi. Ale nie ma wątpliwości, że podmioty gospodarujące majątkiem publicznym czy publicznymi środkami mają obowiązek odpowiadania na wnioski obywateli o informację publiczna. I dotyczy to także spółek skarbu państwa.

Kolejny problem z ustawą jest taki, że zobowiązane do odpowiedzi podmioty unikają odpowiedzi, ale nie wydają też decyzji odmowych, które można zaskarżyć do sądu administracyjnego. Zasłaniają się też tym, że żądane informacje są „dokumentem wewnętrznym”, więc nie podlegają ujawnieniu.

To, co w tej sytuacji warto robić, to korzystać z doświadczeń organizacji, które w dostępie do informacji publicznej się specjalizują (np. Watchdog Polska), i uzbroić się w wytrwałość, konsekwencję i cierpliwość.

Oprócz prawa dostępu do informacji publicznej warto też korzystać z prawa do petycji (obowiązuje od jesieni 2015 r.)

  • Władze nie reagują na uwagi stowarzyszenia w sprawie decyzji inwestycyjnych (chodziło o halę produkcyjną). Mieszkańcy nie zostali uznani za stronę postępowania, w dokumentach uznano, że inwestycja będzie oddziaływać tylko w granicach działki, a to nie prawda.

RPO: do zadań Rzecznika należy też zajmowanie się tymi szczegółowymi sprawami. Warto  je do nas zgłaszać. Zajmujemy się np. sprawami przepisów lokalnych, uczymy samorządy przestrzegania prawa (np. w sprawie przepisów o odholowywaniu samochodów, w sprawie smogu).

Jeśli więc widzicie, że gdzieś prawo lokalnie nie jest przestrzegane, zgłaszajcie to do nas.

W sprawie ochrony środowiska wiele się w Polsce zmienia – działają już nie tylko lokalne organizacje, stworzone wokół konkretnego problemu, ale organizacje ogólnopolskie jak np. Frank Bold, ClientEarth, Greenpeace, z dużym doświadczeniem i wiedzą prawną.

  • Elektrownie wiatrowe. Na południe od Wielunia miało powstać 17 farm wiatrowych niedaleko od zabudowań. Nie było szerokich konsultacji, a kiedy mieszkańcy się o tym jednak dowiedzieli, władze samorządowe zlekceważyły ich głos. Wiatraki nie powstały na razie tylko dlatego, że inwestor się wycofał. Ale ludzie boją się, że wróci. A może to nawet nie będą Polacy. Nam zostanie hałas i nieprzyjemności, a pieniądze pójdą za granicę.

RPO: Po pierwsze – jesteśmy w Unii Europejskiej, gdzie wszyscy jej obywatele mają takie same prawa do inwestowania. Tego nie trzeba się bać.

Ale jeśli chodzi o elektrownie wiatrowe – macie Państwo szczęście, bo bardzo długo przy budowaniu wiatraków ignorowało się w Polsce potrzeby i prawa mieszkańców w pobliżu. W 2016 r. zmienione zostały przepisy i wprowadzono większe minimalne odległości turbin od siedlisk.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

  • Po raz kolejny uczestnicy spotkań regionalnych zgłaszają problem różnicy w pomocy państwa dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami w zależności od tego, czy przysługuje ona im z pomocy społecznej czy z ZUS/KRUS.
  • Wysokość pomocy państwa zależy też od tego, czy niepełnosprawność została stwierdzona w dzieciństwie czy w wieku dorosłym (patrz: www.rpo.gov.pl/pl/content/prawo-opiekuna-osoby-doroslej-z-niepelnosprawnoscia-do-swiadczenia-pielegnacyjnego).
  • Budynki publiczne nie są w Wieluniu dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – urzędnicy obsługują te osoby na zewnątrz.
  • Edukacja włączająca sprawia problem, jeśli szkoła nie dostaje odpowiedniego wsparcia i strategii włączania dzieci z niepełnosprawnościami.

RPO: Prawda jest taka, że na wszystkie postulaty, by wyrównać wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, rządzący odpowiadają, że nie ma pieniędzy, bo państwo przekazało środki na 500+ i na obniżenie wieku emerytalnego. Musi to do nas dotrzeć (głos z sali: proszę nie konfliktować rodzin z dziećmi z niepełnosprawnościami i rodzin, którym program 500+ dał wreszcie szansę na lepszą edukację dzieci. RPO: to nie jest moja intencja. Rozumiem obie strony, przytaczam tylko odpowiedzi rządzących, jakie dostaję na pytania o wsparcie osób z niepełnosprawnościami).

Dyr. Barbara Imiołczyk: Polska potrzebuje gruntownej zmiany polityki wsparcia osób z niepełnosprawnościami. Taka propozycja została wypracowana i można wziąć udział w debacie o niej na stronie konwencja.org.

Ale potrzebne też są zmiany na poziomie lokalnym – znoszenie barier architektonicznych, organizowanie terapii, tworzenie miejsc pracy dla osób z niepełnosprawnościami, systemowe usamodzielnianie, tworzenie mieszkań, wspieranie rodziców i opiekunów.

To wymaga myślenia całościowego i Rzecznik, na tyle na ile może , upowszechnia tę wiedzę. Bo to dotyczy wszystkich osób z ograniczeniami ruchu, osób niewidzących i głuchych.

Lokalnie warto tworzyć wspólnie mapy dostępności.

(zobacz: www.rpo.gov.pl/pl/content/system-wsparcia-osob-starszych-w-srodowisku-zamieszkania; a także „Bartłomiej Skrzyński – rzecznik Wrocławia ds. osób niepełnosprawnych”).

Ogródki działkowe

  • Działkowcy, którzy nie chcą być dalej w Polskim Związku Działkowców, nie mają formalnych możliwości secesji. Wynika to z przepisów ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych.

 

RPO pisze do premiera ws. łagodniejszej sankcji za nieświadome naruszenie praw autorskich

Data: 2018-03-15
  • Nieświadome naruszenie autorskich praw majątkowych nie powinno rodzić takiej samej odpowiedzialności jak działanie umyślne, podjęte np. w celach zarobkowych – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar podkreśla, że w epoce cyfrowego dostępu do dóbr kultury trudno jest uzyskać wiarygodną informację o legalności ich udostępniania
  • RPO napisał w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego, ponieważ dwukrotnie  na jego wcześniejsze wystąpienia nie odpowiedział Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Obecnie Prawo autorskie przyznaje  osobom, których  autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, roszczenie o zapłatę kwoty pieniężnej odpowiadającej dwukrotności stosownego wynagrodzenia za zgodę na korzystanie z utworu. Wysokość roszczenia jest niezależna od winy użytkownika praw autorskich. „Skutkiem tego, takie same sankcje grożą osobie, która umyślnie narusza autorskie prawa majątkowe np. w celach zarobkowych, jak i osobie, która takie prawa narusza w sposób nieświadomy” – głosi pismo Adama Bodnara do premiera .

Według RPO rozwiązanie takie narusza zasady sprawiedliwości społecznej. Jest też o tyle niesprawiedliwe, że powszechna i masowa eksploatacja dóbr kultury w środowisku cyfrowym znacznie utrudnia użytkownikom uzyskanie wiarygodnej informacji o legalności ich udostępniania.  Transgraniczny charakter udostępniania i nowe jego formy (jak np. licencje Creative Commons, aplikacje społecznościowe czy streamingowe) powodują, iż wielu użytkowników nie jest w stanie ocenić, czy eksploatacja danego dobra kultury odbywa się na podstawie zezwolenia uprawnionych podmiotów.

Dlatego RPO uznał, że dopuszczalność roszczeń o zapłatę dwukrotności  wynagrodzenia – nawet w przypadku nieumyślnego naruszenia – wydaje się nieuprawnioną ingerencją w sferę wolności majątkowej użytkowników utworów chronionych Prawem autorskim.

Adam Bodnar przypomniał, że w czerwcu 2015 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł (sygn. SK 32/14)   niezgodność z normami konstytucyjnymi roszczenia o zapłatę trzykrotności wynagrodzenia -  w przypadku zawinionego naruszenia autorskich praw majątkowych. Orzeczenie to trzeba odnieść właśnie do niezawinionego naruszenia, które dziś może być – na równi z zawinionym – podstawą roszczenia o zapłatę dwukrotności wynagrodzenia.

Na konieczność podjęcia działań legislacyjnych w celu zmiany przepisów RPO zwracał uwagę już w wystąpieniu z 1 sierpnia 2016 r. do prof. Piotra Glińskiego, ministra kultury i dziedzictwa narodowego. „Niestety, pomimo wagi zasygnalizowanego problemu, istotnego z punktu widzenia zgodności norm Prawa autorskiego ze standardami konstytucyjnymi, na powyższe wystąpienie nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, chociaż zwracałem się o to ponownie do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pismem z 27 listopada 2017 r.” – napisał Adam Bodnar.

W tej sytuacji poprosił on Prezesa Rady Ministrów o spowodowanie udzielenia odpowiedzi zawierającej niezbędne wyjaśnienia dotyczące tego doniosłego społecznie problemu.

IV.715.1.2016

 

TK: termin 2 lat na roszczenia właścicieli, których prawa ograniczono ze względu na ochronę środowiska - niekonstytucyjny

Data: 2018-03-07
  • Tysiące ludzi mieszkających blisko lotnisk ma szansę na wznowienie przegranych spraw o odszkodowanie za obniżenie wartości nieruchomości, albo też o jej wykup przez państwo.
  • Takie są konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który za niezgodny z Konstytucją uznał dwuletni termin na zgłaszanie roszczeń, jeśli np. mieszkają blisko lotnisk.
  • Przepisy zaskarżył do TK Rzecznik Praw Obywatelskich

Orzeczenie, po posiedzeniu niejawnym, wydał Trybunał w pięcioosobowym składzie  pod przewodnictwem sędzi Małgorzaty Pyziak-Szafnickiej. Sprawozdawcą był sędzia Michał Warciński. Zaskarżony przepis straci moc obowiązującą  po 12 miesiącach od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.

W lutym 2017 r. Adam Bodnar zaskarżył do TK przepis Prawa ochrony środowiska określający termin na zgłaszanie roszczeń przez właścicieli, których korzystanie z nieruchomości stało się niemożliwe lub istotnie ograniczone ze względu na ochronę środowiska. Może do tego dochodzić np. tzw. obszarach ograniczonego użytkowania (a także przy tworzeniu rezerwatów, parków narodowych, obszarów Natura 2000).

Obszary ograniczonego użytkowania tworzone są m.in. wokół lotnisk, bo tam nie da się zagwarantować standardu co do poziomu hałasu. W tej sytuacji właściciele nieruchomości  mogli żądać ich wykupienia lub odszkodowania.  Mieli na to jednak tylko dwa lata od wejścia w życie przepisów ustanawiających obszar.

Galimatias prawny powstał wobec rozbieżności w orzecznictwie między Naczelnym Sądem Administracyjnym a Sądem Najwyższym na tle obszaru wokół warszawskiego Okęcia.  NSA uznał, że w 2008 r.  obszar wokół Okęcia przestał istnieć z mocy prawa. SN orzekł zaś, że obszar ten istniał do momentu, gdy sejmik województwa podjął w 2011 r. kolejną  uchwałę o ustanowieniu takiego obszaru.

SN nie brał pod uwagę stanowiska NSA. Powstała sytuacja  patowa, bo nie przewidziano sytuacji  by dwa sady wypowiadały się rozbieżnie, choć na różnych płaszczyznach, co do aktów prawa miejscowego.

Jedyną możliwością było zatem zaskarżenie  tego do TK.  I to właśnie zrobił RPO.

"Krótki termin nie zapewnia wszystkim realnej możliwości podniesienia przysługujących im roszczeń, gdyż w wielu przypadkach roszczenia mogą wygasnąć, zanim uprawnieni uświadomią sobie ich istnienie" - pisał RPO we wniosku do TK. Dodawał, że odpowiednie informacje nie są indywidualnie komunikowane uprawnionym. Powoływał się na liczne skargi obywateli na problemy z uzyskaniem należnej rekompensaty, wynikające z niezgłoszenia roszczenia w tak krótkim terminie.

Adam Bodnar ocenił, że możliwość zgłoszenia roszczeń w tym terminie ogranicza prawa własności, a w krańcowych przypadkach może prowadzić do naruszenia jego istoty. Uznał, że termin ten wydaje się podyktowany względami budżetowymi, co nie może mieć prymatu nad ochroną fundamentalnego - z punktu widzenia zasad ustrojowych państwa - prawa własności.

RPO wskazywał też na nierówne traktowanie właścicieli nieruchomości objętych ograniczeniami ze względu na ochronę środowiska w porównaniu z tymi, gdy powodem ograniczenia były inne cele publiczne. W tym drugim przypadku nie ma tak krótkiego terminu na dochodzenie roszczeń.

Teraz piłka jest po stronie ustawodawcy. Po wyroku  TK termin na złożenie roszczeń musi być wydłużony. Wydłużony na tyle by - niezależnie od tego, pod rządami którego aktu ktoś wytoczył powództwo - było ono badane nie pod względem, czy ktoś dochował dwuletniego terminu, tylko czy jego roszczenie jest zasadne. Ustawodawca musi też unormować , w jaki sposób mieszkańcy danego obszaru mają być informowani o pogorszeniu warunków środowiska.

Być może ustawodawca wprowadzi zapisy co do spraw już zakończonych, spraw obywateli, którzy przegrali swe procesy.

Gdy wyrok zacznie po 12 miesiącach obowiązywać, obywatele będą mogli wnosić o wznawianie postępowań sądowych, wytaczanych w takich sprawach  - zakończonych lub tych, które się do tego czasu zakończą.  Procesy będą mogły się toczyć od nowa.

RPO będzie monitorował, czy ustawodawca podejmie jakieś działania. Ważne też będzie, co TK napisze w pisemnym uzasadnieniu wyroku. To dopiero będzie podstawą do prac  legislacyjnych.

Komentarz Artura Zalewskiego z zespołu prawa cywilnego Biura RPO:

Wyrok, zgodny z wnioskiem Rzecznika, jest fundamentalnym rozstrzygnięciem co do zakresu dopuszczalnej ingerencji publicznej w prawo własności. Stanowi też punkt odniesienia do oceny innych regulacji ograniczających krótkim terminem zawitym możność podnoszenia roszczeń odszkodowawczych. 

Rzecznik w żaden sposób nie podważał zasadności wprowadzania ograniczeń konstytucyjnych praw podmiotowych ze względu na ochronę środowiska, których dopuszczalność wynika wprost z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Głównym zarzutem Rzecznika było nadmierne ograniczenie prawa do odszkodowania za wprowadzane, nierzadko bardzo daleko idące, ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości, w wyniku których mogła ona niemal całkowicie stracić swoją przydatność dla właściciela (np. pozbawiając go prawa jej zabudowy, korzystania dla celów działalności gospodarczej czy rolniczej).

W wielu przypadkach świadomość wprowadzanych ograniczeń pojawia się u osób uprawnionych dopiero w momencie działań zmierzających do zmiany sposobu korzystania z nieruchomości (np. wszczęcia bądź realizacji procedur inwestycyjnych). Wprowadzenie krótkiego dwuletniego terminu, liczonego od momentu wejścia w życie ograniczeń - niezależnie od świadomości uprawnionych co do ich wprowadzenia - na zgłoszenie roszczeń o odszkodowanie godziło w ocenie Rzecznika w konstytucyjną ochronę prawa własności stanowioną art. 64 ust. 1 Konstytucji. Ochrona własności jest zaś jedną z naczelnych wartości konstytucyjnych, chronioną nie tylko jako prawo podmiotowe, ale będącą również podstawową zasadą ustroju Rzeczypospolitej Polskiej (art. 21 Konstytucji) i stanowiącą jeden z wyznaczników społecznej gospodarki rynkowej, będącej podstawą ustroju gospodarczego RP.  

Ograniczanie sposobu wykonywania prawa własności jest dopuszczalne w świetle Konstytucji ze względu na inne ważne wartości wskazane w art. 31 ust. 3, ale musi być zgodne z zasadą proporcjonalności. Zaskarżona przez Rzecznika regulacja zgodna z zasadą proporcjonalności nie była. Skłoniło to Rzecznika, otrzymującego wiele skarg na nią, do jej zaskarżenia przed Trybunałem Konstytucyjnym.  

IV.7002.55.2014

 

 

 

 

 

Spotkanie regionalne RPO w Bielsku Podlaskim. O relacjach władz samorządowych i mieszkańców

Data: 2018-03-02

W Bielsku Podlaskim na przedpołudniowe spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem przyszło ponad 30 osób.

Prawa seniorów. Znaczenie współpracy i aktywności obywatelskiej

- Bardzo trudno jest zdobyć fundusze na działalność dla seniorów. Region jest bardzo ubogi i bez pomocy państwa nie damy rady (a zniechęcenie ogarnia, kiedy słyszymy, że wicepremier nie jest w stanie przeżyć za kilkanaście tysięcy złotych).

RPO: czy jest Rada Seniorów w Bielsku? Jak wygląda wsparcie władz samorządowych dla organizacji senioralnych?

- Jest, ale nie zadbała o dofinansowanie programu Senior +.

- Nie, nie, Rada dopiero powstaje. Jest już zatwierdzony statut, ale Rady nie ma.

- Organizacji jest wiele, ale nie współpracują ze sobą. Każda walczy o dotację dla siebie. Nie starcza dla wszystkich, więc dotacje są cięte.

RPO: Nasze doświadczenie z wizyt w Polsce podpowiada nam, że dotacje są niewystarczające. Potrzebna jest współpraca. Potrzebny jest oddolny ruch, który zaangażuje ludzi i pokaże władzom, co jest dla seniorów ważne.  

Barbara Imiołczyk z Biura RPO dodała, że w tej wspólnej oddolnej pracy liczą się konkrety. Można przygotować lokalną diagnozę, np. zebrać informacje, co przeszkadza, czego brakuje itd.

Metody działania i to, na co warto zwracać uwagę, przedstawione są w raporcie ekspertów pracujących wspólnie z Rzecznikiem „System wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania”. Rzecznik zbiera też dobre praktyki w „Złotej księdze dobrych praktyk”.

Niskie emerytury a opodatkowanie

Emerytury są za niskie, nie wystarczają na pokrycie kosztów opieki zdrowotnej (bo trzeba się leczyć prywatnie). Do tego te niskie emerytury są opodatkowane. Więc jak człowiek dorabia do emerytury, to płaci dwa razy składkę zdrowotną. Dlaczego tak jest?

RPO: Ten problem pojawia się na każdym naszym spotkaniu od wtorku. Wcześniej ludzie tego nie zgłaszali.

Trzeba zwrócić uwagę, że kiedyś pewnie było to mniej dotkliwe, bo płacenie podatków uprawniało także do ulg. Ale tych ulg jest coraz mniej, a kwota wolna od podatku jest za niska.

Powód tego stanu rzeczy jest fiskalny: państwo nie ma pieniędzy, stać je tylko na to, co emerytom płaci netto.  

Nie jesteśmy tak zamożni jak inne państwa Zachodu, a skróciliśmy wiek emerytalny, więc większa liczba osób ma prawo do emerytury. Mamy też nowe programy socjalne takie jak 500+ (i bardzo dobrze) ale na to też potrzebne są pieniądze. To są skomplikowane sprawy polityki, należą one do rządu i opozycji.

Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się sprawami indywidualnymi: może interweniować w sprawie indywidualnych przeliczeń świadczeń czy przepisów pozbawiających całe grupy świadczeń (jak sprawa kobiet z rocznika 1953 czy osób, które objęła ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r.).

Prawa własności i odszkodowania

  • Na Podlasiu wiele szkód w uprawach i na drogach powodują dzikie zwierzęta (chronione i łowne). Drogi nie są tu zmodernizowane na tyle, by chronić kierowców przed nagłym wtargnięciem zwierząt. Towarzystwa ubezpieczeniowe nie chcę wypłacać odszkodowań za szkody materialne wyrządzone przez zwierzęta chronione. Sądy chcą, by przedtem udowodnić, że szkoda była spowodowana przez zaniedbanie zarządcy dróg. To jest niesprawiedliwe.

RPO: To jest dla nas temat do analizy. Sprawdzimy, czy możemy interweniować, a jeśli nie, to przedstawimy Panu nasze prawne argumenty.

  • Jakie ma szanse przedsiębiorca, którego firma upadła z powodu działania urzędnika, który został za to skazany? Chciał się starać o odszkodowanie, ale sąd nie zwolnił go z kosztów sądowych. Czy to daje podstawę do składania sprawy do Trybunału w Strasburgu?

RPO: Trybunał rozpoznawał podobne sprawy i uznawał, że w takich sprawach dochodziło do naruszenia prawa do sądu. Szczegółowe doradztwo wymaga analizy dokumentów.

Obwodnica Bielska

Obwodnica ma przebiegać przez wieś, między domami, na podstawie nieaktualnych planów, na których nie było nowych zabudowań. Mieszkańcy protestują, ale nic nie udaje się wskórać, mimo że znaleźli alternatywę. Dla władz samorządowych liczą się tylko sprawy finansowe, a nie społeczne.

RPO: To jest sprawa dla nas, możemy się przyjrzeć (przykład tego, co może RPO  - sprawa kurników pod Wrześnią).

Relacje obywatel-samorząd. Status sekretarza miasta

Żeby być sekretarzem miasta, trzeba mieć nie tylko kwalifikacje, ale i staż w samorządzie. W Bielsku sekretarzem jest osoba, której zaliczono staż pracy w szkole jako jednostce samorządowej. Wydaje się to naciągane, ale nie ma jak tego naprostować.

RPO: Rzecznik interweniuje, gdy może być naruszone prawo obywateli do kontroli władzy publicznej np. poprzez wnioski o dostęp do informacji publicznej.

Problem biegłych sądowych

- W wyniku wypadku drogowego zginął człowiek. Sprawca został skazany, ale jego żona kwestionuje opinię biegłego, na jakiej oparł się sąd. „To jest zbyt poważna sprawa – tu karą jest do 8 lat więzienia. Sędzia nie zrozumiał opinii, tak nie powinno być”.

RPO: Dotknęła Pani istoty rzeczy – to właśnie trzeba zmienić w naszym wymiarze sprawiedliwości. Wiadomo o tym od lat. Rzecznik domaga się tego od lat. Ale, niestety, obecne zmiany w sądownictwie tego w ogóle nie dotyczą.

Program Operacyjny Pomocy Żywnościowej

Celem Programu jest zapewnienie najuboższym mieszkańcom Polski pomocy żywnościowej. W Bielsku rozprowadza ją Związek emerytów, ale świadczy ją nie tylko swoim członkom. Jednak samorząd nie chce go w tej pracy wesprzeć.

RPO: Prosimy o dokumenty. To jest do sprawdzenia.

Spotkanie regionalne RPO w Hajnówce: jak się bronić przed agresją?

Data: 2018-03-01

Mieszkańcy, pracownicy instytucji samorządowych, nauczyciele, bibliotekarze i radni. Ponad 30 osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich w Bibliotece Miejskiej w Hajnówce. Tematy: kłopoty z wywłaszczeniami, szczepienia, sprawy społeczności prawosławnej, ustawa o IPN. Po raz kolejny pojawia się sprawa ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. I sprawa obojętności władz centralnych na narastający konflikt między nacjonalistami a lokalną społecznością.

Problem narastającej agresji nacjonalistów

Hajnówka jest miastem wielowyznaniowym, gdzie ludzie żyli w zgodzie. Teraz jednak społeczność prawosławną obraża marsz ONR, który wysławia „Burego” – w marszu uczestniczą głównie przyjezdni. Wygląda to tak, jakby ktoś chciał sprowokować konflikt, bo marsz odbywa się koło cerkwi, kiedy na nabożeństwo w święto wybaczenia przychodzą krewni ofiar „Burego”.

Zebrani nie rozumieją też sensu ustawy o IPN i pytają, jak należy się temu przeciwstawiać, jak reagować na zafałszowany, czarno-biały przekaz polityki historycznej.

- Żyjemy w bardzo groźnych czasach. Polityka rządu jest sprzężona z przymykaniem oka na takie zjawiska – mówi Adam Bodnar. A skoro nie można liczyć na policję, to trzeba reagować inaczej – reagować powinno społeczeństwo. Dlatego tak ważne są uroczystości ku czci ofiar „Burego”.

A Rzecznik będzie na to reagował – tak jak reaguje do tej pory (tak jak w przypadku marszu 11 listopada). Nie może jednak zostać sam. Państwo nie możecie zostawać sami. Musimy szukać sojuszników, zwłaszcza takich, którzy nie zapomną o problemie po tygodniu.

Prawa własności

W latach 70. wywłaszczona została na cel publiczny wieś Łuka. Miał tam powstać obiekt hydrotechniczny dostarczający wodę do Białegostoku: zbiornik wodny i kanał. Powstał tylko zbiornik, czyli cel publiczny nie został osiągnięty. Władze uważały jednak, że wszystko jest w porządku.

Mieszkańcy dostali odszkodowania i mieszkania komunalne - teraz w imieniu wywłaszczonych rodziców występują dzieci, które chcą zwrotu ziemi. Tymczasem gmina rozdysponowuje te ziemie na cele wskazane rzez prywatnych inwestorów (hotele i pensjonaty).

RPO: To jest sprawa dla naszych prawników. Dobrze, że już Państwo ją do nas zgłosiliście. Dzięki temu, że tu przyjechaliśmy, lepiej rozumiemy problem.

Świadczenia dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami

Opiekunowie dzieci z niepełnosprawnościami dostają 1400 zł z opieki społecznej, ale zasiłki z ZUS dla innej grupy opiekunów, tych, którzy mają staż zawodowy – wynoszą tylko 700 zł.

Zasiłek pielęgnacyjny z opieki społecznej wynosi 153 zł, a z ZUS – ponad 200 zł.

RPO: Jeśli to nie jest kwestia zróżnicowania wsparcia w zależności od wieku, w jakim stwierdzono niepełnosprawność, to musimy się tej sprawie przyjrzeć. Możemy albo doprowadzić do indywidualnych spraw sądowych, albo wystąpienia do ministerstwa.

Nienowoczesne szczepionki

W Polsce podaje się szczepionki drugiej generacji przeciw WZW „B”. Szczepionki trzeciej generacji są lepsze i bardziej skuteczne. Czy nie można tego zmienić?

RPO: Rzecznik nie może wskazywać Ministrowi Zdrowia, jakie mają być szczepionki. Ale może np. napisać do krajowego konsultanta w tej dziedzinie o opinię. A to już jest podstawa do pytania Ministra Zdrowia.

Ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r.

- Jak to jest możliwe, że takie rzeczy dzieją się w Unii Europejskiej? Że zabierają ludziom świadczenia?

- A co mamy zrobić z pensjonariuszami prywatnych domów opieki, którzy mają obniżane renty w ramach tej ustawy?

RPO opowiada, jak zajmuje się sprawą tej ustały niesłusznie nazywanej „dezubekizacyjną”.

Prawa społeczności prawosławnej

  • Osoby prawosławne maja prawo do odbioru dnia wolnego w dniu świątecznym zgodnie ze swoim kalendarzem liturgicznym. Jednak w praktyce bywają z tym problemy.

RPO: Proszę to zgłaszać.  Bez tego nic nie zmienimy. Zajmujemy się takimi sprawami (np. sprawą rekolekcji w szkołach).

  • Wydawnictwa i gazety prawosławne są coraz słabiej wspierane przez państwo, zamknięto dostęp do dotacji.

RPO: To też trzeba zgłaszać. Możemy wyjaśniać, szukać sposobów poprawy tej sytuacji.

Koniec spotkania przynosi więcej optymizmu: uczestnicy opowiadają o tworzonych w mieście inicjatywach społecznych i kulturalnych. A Adam Bodnar opowiada o wzorach, z których można korzystać, a które zna dzięki spotkaniom i podróżom po Polsce  (#WielkodusznaPolska). Zebrani też zaczynają dzielić się pomysłami i sposobami na ich realizację.

 

Spotkanie regionalne RPO w Radzyniu Podlaskim: co trzeba powiedzieć władzy lokalnej, żeby zaczęła słuchać?

Data: 2018-02-27

„Skoro mam rację, to dlaczego mam im prosto z mostu tego nie powiedzieć? Przecież mnie ignorują” „Nie wytrzymaliśmy, musieliśmy im prawdę powiedzieć”, „Nie chcieli nas słuchać, więc sami musieliśmy zabrać głos”…

Bardzo wiele spraw zgłoszonych na spotkaniu regionalnym w Radzyniu Podlaskim dotyczyło problemów na styku obywatel-urząd wywołanych tym, że ludzie znają swoje prawa tylko ogólnie, ale nie są specjalistami od szczegółowych procedur. Tymczasem instytucje komunikują się z nimi oficjalnym, niezrozumiałym językiem. To odbierane jest jako działanie bezduszne i głupie, i wzbudza złość. A złość prowadzi do przykrych słów. Wtedy problem staje się jeszcze trudniejszy do rozwiązania.

Na spotkanie w Radzyńskim Ośrodku Kultury przyszło w południe ponad sześćdziesiąt osób, w tym grupa uczniów z liceum, którzy chcieli zobaczyć, na czym polega prawa Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zebrani mieli wiele konkretnych spraw, ale także pytania ogólne.

Czy to możliwe, że nauczyciele religii będą teraz  wychowawcami klas?

RPO: Tak, taki projekt ministerialny istnieje, został skierowany do konsultacji. Uzasadnienie jest takie, że religii uczy coraz więcej osób, którzy nie są księżmi, więc to, że nie mogą być wychowawcami, jest dla nich krzywdzące.

Co robi w takiej sprawie RPO? Moim zadaniem jest wydanie opinii. Uważam, że wychowawca powinien być neutralny, a nauczyciel religii ma inne zadania.

Czy opinia RPO zostanie uwzględniona, to się okaże.

ASF, afrykański pomór świń w powiecie radzymińskim

- Prowadzimy gospodarstwo z żoną i synami. Pracujemy od rana do nocy. Świnie zaczęły mi chorować. Prawdopodobnie zaraziły się od dzików. 

Pierwsza sprawa: Dlaczego państwo chroni dziki a nie hodowcę?

Druga sprawa: sposób przeprowadzenia uboju chorych zwierząt. Sam to zgłosiłem i dzień po tym pojawiła się policja, wylegitymowali mnie. Dziecka nie chcieli puścić do szkoły, bo nikt nie mógł opuszczać zabudowań. Zaczęli ubijać zwierzęta. Po kilku godzinach przyjechała policja kryminalna. Tak mnie potraktowali. To prawda, że nie chciałem patrzeć na to, że mi zwierzęta ubijali. Ale odpowiedziałem na wszystkie pytania

A potem bydło musiałem wyprowadzić na czas dezynfekcji. Poprzeziębiały się.

Trzecia sprawa to odszkodowanie. To prawda, że były w tym samym budynku, co świnie, ale zakaz wszedł dopiero w lipcu 2017 r. – nie da się tak szybko przestawić gospodarstwa. A teraz z tego powodu mam nie dostać odszkodowania za świnie.

Straciłem inwentarz. Ze sprzedaży mięsa miałem pieniądze na opłacanie rachunków. I co teraz? Na terenie powiatu nikt nie dostał odszkodowań.

RPO: Rozumiem, że akceptuje Pan konieczność dezynfekcji, ale rolnik nie może być traktowany jak przestępca. Sprawa odszkodowania powinna być rozwiązana. Musimy sprawdzić dokumenty.  Bez nich interwencja nie jest możliwa.

Oszustwa mieszkaniowe

W mieście działała oszustka, która na cudze dane wyłudzała kredyty. Została za to skazana. Ale ofiarom to nie pomaga. Stajemy przed sądami, bo pod umowami są nasze podrobione podpisy. To było kilkanaście lat temu. W sumie jest nas pokrzywdzonych około 50 osób. To są duże kwoty, nawet na 100 tysięcy. A oskarżona umie manipulować procedurami, napuszcza na nas kontrole, utrudnia życie.

RPO może w takiej sprawie sprawdzić, ile postępowań w sprawie tej osoby się toczy – by uświadomić prokuraturze skalę procederu. Może upomnieć się w sprawie przewlekłości postępowania

(Informacje o tym, co robić w przypadku przewlekłości postępowania, są np. tu: http://www.hfhrpol.waw.pl/precedens/images/stories/ulotka_przewleklosc_w...)

Wypadek pracowników firmy

Pracownicy mojej firmy budowlanej ulegli wypadkowi drogowemu w drodze z pracy. Nie jestem w stanie wykonać zamówienia. I nikt mi nie chce pomóc. Jedyne, co mi się radzi, to ogłosić upadłość.

RPO: i nikt nie chce Pani pomóc przez porządne doradztwo biznesowe?

- Tak.

Poprosimy o dokumenty, Poszukamy.

Renta z KRUS czy emerytura z ZUS?

Pobieram rentę z KRUS (800 zł), nie mam w tym systeimie prawa do emerytury – bo nie mam stażu pracy (okresu składkowego). Mam już jednak prawo do emerytury z ZUS, mam tam odłożony kapitał. Ale ZUS tych pieniędzy nie oddaje, a jedynie proponuje mi emeryturę – 600 zł.

RPO: Bo – generalnie - umówiliśmy się, że świadczeń z dwóch kas się nie łączy – trzeba wybrać.

- Ale, panie rzeczniku,  gdyby miała odpowiedni okres składkowy w KRUS, to by mi te pieniądze z ZUS dołożyli.

RPO: Zanalizujemy tę sprawę. Mamy w Biurze wybitnych ekspertów od prawa pracy i zabezpieczenia społecznego.

Musimy sobie wszyscy uświadomić, że te „nasze” pieniądze na rachunkach w ZUS/KRUS są w dużej mierze wirtualne – z nich finansowane są przecież na bieżąco świadczenia obecnych emerytów i rencistów. Wysokość naszych świadczeń zależeć będzie od tego, jak będzie się rozwijała Polska.

Orzeczenia o niepełnosprawności

- Mimo ciężkiej choroby kręgosłupa i bólu nie mogę dostać orzeczenia rentowego. Wszędzie piszę, ale wszystko mi odrzucają, więc myślę już o Strasburgu, choć nie jestem zdrajcą, tylko patriotą. Mam zaświadczenia, że nie mogę pracować i potrzebuję pomocy . A muszę przynieść wodę ze studni i węgiel. A ignorują to wszyscy. Orzecznik odsyła mnie, bo zapomniałem dowodu (choć tydzień wcześniej też byłem), albo każe zostawiać kule za drzwiami.

RPO: System ma uniemożliwić oszustwa i wyłudzenia, ale też problemem jest brak dostępu do prawników, którzy mogliby pomóc w takiej sytuacji, Proszę też nie myśleć, że składanie sprawy do Strasburga to „zdrada”. Bo to jest nasz polski Trybunał – a skarga do Strasburga to dobry sygnał dla naszego państwa, co poprawić – więc to jest czyn patriotyczny.

Wysypisko śmieci i cuchnące odpady w Adamkach

W naszym sołectwie powstało dawno temu nielegalne wysypisko śmieci, a teraz ma się tam rozbudować Zakład Zagospodarowania Odpadów Komunalnych (przekształca się w Regionalną Instalację do przetwarzania Odpadów Komunalnych). Protestowaliśmy, ale lokalne układy były silniejsze.

Oni mają prawników, my nikogo. Nie było konsultacji. Nie jesteśmy stroną postepowania. Sami wprosiliśmy się na zebranie, ale nas wpisali do punktu 9.  Musieliśmy więc sami sobie udzielić głosu.

RPO: To bardzo skomplikowana sprawa. Nie mamy w Polsce przepisów antyodorowych. O to RPO walczy od dawna. Jest sprawa wysypisk (wygraliśmy np. sprawę wysypiska w podwarszawskim Radiowie). Trzecia sprawa to przyłączanie się do postępowań – stroną może być organizacja pozarządowa, która zajmuje się ochroną środowiska co najmniej od roku. Poszukajcie Państwo takiej organizacji (możemy pomóc w kontaktach). Pamiętajcie Państwo o prawie do petycji i do informacji publicznej).

Ochrona danych osobowych

Mówią nam na spotkaniach, że coś się będzie zmieniać w ochronie danych osobowych. I że firmy będą miały nowe obowiązki.

RPO: W maju wchodzą w życie przepisy wielkiej reformy o ochronie danych osobowych, którą przygotowała Unia Europejska (w tym Polska, która aktywnie uczestniczyła w pracach nad projektem).  Te przepisy mają lepiej chronić dane osobowe Europejczyków.

W banku spółdzielczym pobrali wszystkie moje dane, kiedy wpłacałem pieniądze. Powołali się na ustawę o przeciwdziałanie terroryzmowi. Ale przecież  wystarczy stwierdzić tożsamość – nie trzeba zbierać wszystkich danych. A tak robią w tym  banku wszystkim wpłacającym – za mieszkanie, prąd itd.

RPO: Dziękujemy za sygnał. Zajmiemy się.

Pytania do uczniów

Kto Pana powołuje?

Sejm za zgodą Senatu. Rzecznik musi być niezależny od innych organów  władzy i pracuje przez 5 lat. Nie jestem przedstawicielem żadnej opcji politycznej – moją kandydaturę zgłosiły organizację pozarządowe, a poparła większość parlamentarzystów w 2015 r.

Przed kim Pan odpowiada?

Składam przed Sejmem informację i jestem z tego odpytywany.

Jak to będzie, jeśli ksiądz będzie wychowawcą klasy, w której są wyznawcy innej niż jego religia? A co będzie z kandydatami do klas profilowanych? Czy wyznawcy innych religii będą musieli zmieniać  profil, skoro wychowawcą jest ksiądz?

To właśnie będzie jeden z moich argumentów przeciwko rozporządzeniu. Wychowawca może być osobą wierzącą, ale nie powinien być związany instytucjonalnie z daną religią.

TK orzekł częściową niekonstytucyjność minimalnej stawki adwokackiej w sprawach z ubezpieczenia społecznego i emerytalnych

Data: 2018-02-27

Niepodwyższenie przez 13 lat minimalnej stawki adwokackiej 60 zł w procesach o świadczenia z  ubezpieczenia społecznego i w sprawach emerytalnych nieproporcjonalnie ograniczyło prawa majątkowe strony postępowania - orzekł we wtorek Trybunał Konstytucyjny. Uznał zarazem, że stawka ta nie ograniczyła nieproporcjonalnie prawa strony do sądu. W pozostałym zakresie postępowanie umorzono.

Do skargi konstytucyjnej T. M. w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Trybunał ogłosił orzeczenie jednogłośnie w składzie: Stanisław Rymar (przewodniczący),  Andrzej Zielonacki  (sprawozdawca) i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

O co chodziło skarżącemu

Skarżący wygrał proces o odszkodowanie z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, ale sąd zwrócił mu jedynie 180 zł kosztów adwokackich. Była to trzykrotność stawki minimalnej przewidzianej w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z 28 września 2002 r. Tym samym T.M. - który na mocy umowy zapłacił adwokatowi 1800 zł - obciążono ekonomicznym ciężarem procesu i to w sytuacji uwzględnienia  jego roszczenia przez sąd. W skardze konstytucyjnej zarzucił rozporządzeniu ograniczenie prawa do sądu, prawa do odpowiedniego ukształtowania procedury sądowej i zasadę równości stron.

Argumenty RPO za niekonstytucyjnością

W stanowisku dla Trybunału RPO uznał, że rozporządzenie nieproporcjonalnie ograniczyło konstytucyjne prawo do sądu i prawo ochrony praw majątkowych. Podkreślił, że należyty dostęp do sądu wymaga w skomplikowanych sprawach pomocy prawnika - zwłaszcza gdy przeciwnikiem jest urząd państwowy. Według RPO nie można mówić o prawie do sprawiedliwego rozpoznania sprawy, jeśli strona wygrywająca ma pokrywać przeważającą część zasadnie poniesionych kosztów adwokackich. RPO dodał, że nie ma konieczności zwracania stronie wygrywającej całości jej wydatków na adwokata, ale przyznana kwota musi pozostawać w rozsądnej proporcji do kosztów.

Jak Trybunał uzasadnił orzeczenie

Trybunał nie podzielił stanowiska, by przepis rozporządzenia nieproporcjonalnie ograniczył prawo do sądu. W ustnych motywach orzeczenia Trybunał wskazał, że konstytucja nie gwarantuje stronie zwrotu wszelkich kosztów adwokackich. Sprawia to, że strona wygrywająca nie zawsze otrzyma pełny ich zwrot. Według TK można zatem w tym przypadku  mówić o dopuszczalnej swobodzie regulacyjnej.

Zdaniem Trybunału przepis rozporządzenia nieproporcjonalnie naruszył zaś równą ochronę praw majątkowych. Trybunał wskazał, iż niedostosowanie stawki w miarę upływu czasu do siły nabywczej pieniądza spowodowało, że nie przystawała ona do obiektywnych czynników ekonomicznych. Według TK prawo strony do zwrotu kosztów stawało się coraz bardziej pozorne. Strona wygrywająca, zwłaszcza gdy był to ubezpieczony, nie uzyskiwała prawa do zwrotu, choćby w istotnej części, realnie poniesionych wydatków na pełnomocnika.

Wieloletni brak reakcji Ministra Sprawiedliwości sprawił, że regulacja ta całkowicie odbiegała od swego celu - uznał Trybunał. Podkreślił, że prawidłowe prowadzenie  spraw z ubezpieczenia społecznego i emerytalnych wymaga korzystania z profesjonalnych pełnomocników, których nakład pracy jest znaczny.

Stawka minimalna 60 zł obowiązywała do lipca 2015 r. Dziś wynosi ona 180 zł, ale stare przepisy stosowano do spraw wszczętych przed 2015 r.

IV.7000.289.2015

WSA w Krakowie uwzględnił skargę RPO na uchwałę Rady Tarnowa

Data: 2018-02-21

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie stwierdził w środę nieważność uchwały Rady Tarnowa zakazującej utrzymywania zwierząt gospodarskich na  obszarze miasta. Skargę w tej sprawie złożył Rzecznik Praw Obywatelskich.

WSA uwzględnił skargę Rzecznika na jeden z przepisów Regulaminu utrzymania czystości i porządku w Tarnowie, przyjętego 25 lutego 2016 r. jako uchwała Rady Miasta. Zabroniono w nim „utrzymywania  zwierząt gospodarskich na obszarze miasta Tarnowa na terenach wyłączonych z produkcji  rolniczej”.

RPO wniósł o stwierdzenie nieważności tego przepisu. Ocenił, że przekracza on granice upoważnienia ustawowego, czym narusza konstytucyjne zasady prawidłowej legislacji.

W skardze Rzecznik wskazał,  że kwestionowany przepis nie mieści się w delegacji ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Stanowi ona m.in., że regulamin ma określać zasady dotyczące „wymagań  utrzymywania zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej, w tym także zakazu ich utrzymywania na określonych obszarach lub w poszczególnych nieruchomościach”.

Według RPO Rada mogła wprowadzić zakaz wyłącznie na określonych obszarach miasta. Rzecznik powołał się m.in. na uzasadnienie wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 21 czerwca 2017 r. (sygn. II OSK 991/17) . Wynika z niego, że w regulaminie należy określić zarówno wymagania ws. utrzymywania zwierząt na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej, jak i  zakaz ich utrzymywania na określonych obszarach lub w poszczególnych nieruchomościach. Dopiero zawarcie w regulaminie obu tych kwestii czyni zadość delegacji ustawowej.

„Gdyby wolą ustawodawcy było upoważnienie organu stanowiącego gminy do wprowadzenia generalnego zakazu hodowli zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolnej, niewątpliwie upoważnienie o takiej  treści wyraźnie zamieściłby w treści normy upoważniającej” - pisał RPO w skardze.

Dodał, że gdyby zaś uznać dopuszczalność takiego zakazu, to wtedy pozbawiony znaczenia prawnego byłby zapis o określeniu wymagań utrzymywania zwierząt na terenach wyłączonych z produkcji.  Zdaniem RPO oznacza to zatem, że ustawa nakazuje zapisanie w regulaminie również przesłanek dopuszczalności utrzymywania zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej.

Od wyroku WSA przysługuje skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

 

V.7204.1.201704.1.27

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Stalowej Woli. Jak zapewnić sprawiedliwość?

Data: 2018-01-24

Nazywam się Adam Bodnar. Od 6 września 2015 r. pełnię funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich

Każde spotkanie regionalne zaczyna się tak samo, ale każde jest inne. 

Na spotkanie  w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Melchiora Wańkowicza w Stalowej Woli przyszło 30 osób.  Choć wiele osób przyszło z konkretnymi sprawami, dyskusja dotyczyła głównie spraw Trybunału Konstytucyjnego i niezależności sądów.

- Jest nas w Biurze RPO 300 prawników – zaczął wyjaśnienie kompetencji Rzecznika Praw Obywatelskich Adam Bodnar. – Warto wiedzieć, że jesteśmy w permanentnie niedofinansowani i zalani skargami, które nie zawsze jesteśmy w stanie sprawnie załatwić, zwłaszcza jeśli są skomplikowane i wymagają przejrzenia wielu akt.

Głównym narzędziem RPO pozwalającym rozwiązywać problemy lub nie dopuszczać do tego, by ludzi spotykała krzywda, są wystąpienia generalne Rzecznika Praw Obywatelskich: to kierowane do władz postulaty formułowane na podstawie skarg. Pokazują problem a jednocześnie ułatwiają resortom prace nad zmianą przepisów, bo zawierają szeroką argumentację prawną.

Rzecznik może też przystępować do postępowań przed sądami po stronie obywateli, żeby swą argumentacją poprzeć sprawy w ważnych dla przestrzegania praw człowieka kwestiach. Może też wnosić o ujednolicanie orzecznictwa sądów (do Sądu Najwyższego i do Naczelnego Sądu Administracyjnego). Może występować do Trybunału Konstytucyjnego – ale tu, po upolitycznieniu Trybunału – można liczyć na pomoc tylko w sprawach, które nie są polityczne – wyjaśnił RPO Adam Bodnar.

Sprawy polityczne

Spotkanie zaczęło się od pytania o Trybunał Konstytucyjny.

- Kiedy się Pana zdaniem kończyła kadencja sędziów TK wybranych przez poprzedni Sejm? – pytał uczestnik spotkania, który był przekonany, że tamten Sejm nie miał w ogóle prawa wybierania sędziów pod koniec swojej kadencji.

RPO: Odpowiem Panu to, co mówiłem, zanim zostałem Rzecznikiem, i co mówiłem już jako Rzecznik przed Trybunałem: Trzech sędziów poprzedni Sejm miał prawo wybrać, a dwóch nie. Trybunał Konstytucyjny tak też ocenił działanie tamtego Sejmu. Jako RPO składam stale wnioski o wyłączenie z postępowania osób wybranych przed nowy Sejm na miejsce już zajęte.  

- Ale jak to jest, że wybierali sędziów posłowie z SLD, a oni potem nie weszli do sejmu? – dopytywał mężczyzna.

RPO: Reguły konstytucyjne są jasne: wybiera się sędziów w momencie, kiedy kończy im się kadencja. Nawet jeśli jest to pod koniec kadencji sejmu. Bo sędziom kadencja kończy się  w różnych momentach, a  są wybierani na 9 lat – a więc bez związku z tym, kto będzie rządził. Bo kadencja Sejmu trwa 4 lata.  W ten sposób ma powstawać ciało niezależne od układów politycznych.

Rzecznik dalej wyjaśniał, że na tym właśnie polegała niezależność Trybunału. Teraz ochrony, jaką taka niezależność daje, zostaliśmy pozbawieni (jakby zgodnie z nową, niekonstytucyjną, ale wprowadzoną ustawą zasadą „czyja władza, tego Trybunał”). – Wypaczyliśmy istotę Konstytucji – powiedział Adam Bodnar.

- Huta Stalowa Wola strajkowała w 1988 r. przeciwko władzy monopartii. Nie chcemy wrócić do tej sytuacji, nawet gdyby partia była najbardziej słuszna – komentował inny uczestnik spotkania. – Bo siła państwa tkwi w nas, a nie w mądrości władzy.

Jeśli nie Trybunał, to co?

- Wiemy, że Trybunał Konstytucyjny to dziś fikcja. Czy w takim razie RPO nie powinien zwracać się do międzynarodowych instytucji? Jakie ma Pan inne możliwości - pytał kolejny uczestnik spotkania.

RPO: Czyli pytanie brzmi: jeśli nie TK, to co. Odpowiem tak: mamy środki krajowe i międzynarodowe, które można stosować w różnych indywidualnych sprawach. Ale nic nie zastąpi Trybunału. Bo - jak mówi prof. Marcin Matczak -   Trybunał jest jak wóz strażacki, który porządnie gasi pożar. Bez niego możemy się ratować pomocą sąsiedzką i gaśnicami. Ale tak można pożar zagasić, ale nie ugasić.

Takich „gaśnic” mogą używać sędziowie stosując bezpośrednio Konstytucję. I to się już zdarza.  Ale sąd musi umieć to zrobić i nie może się bać.

Rzecznik też może używać „gaśnic” przyłączając się do spraw przed sądami. Przykład – prawa opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami.

Polska jest częścią Unii Europejskiej – Unia ma nasz wspólny Trybunał Konstytucyjny, czyli Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Tam, gdzie nasze życie jest regulowane przez prawo europejskie, tam można liczyć na to, że rząd się cofnie przed łamaniem tych standardów (jak w przypadku Puszczy Białowieskiej). RPO może się zwracać do sądów o zadanie pytania prejudycjalnego do Trybunału w Luksemburgu (przykład – VAT na e-booki).

Obywatele mogą zaś – po wyczerpaniu drogi w Polsce – zwrócić się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Polska równo 25 lat temu ratyfikowała Europejską Konwencję Praw Człowieka. – Ten Trybunał to nasza narodowa zdobycz – podkreślił Adam Bodnar. – W pewnych sytuacjach może dać poczucie sprawiedliwości. Ale nie odwróci biegu spraw. Nie ugasi pożaru.

Do tego nie wszystkie sprawy wchodzą w zakres standardów europejskich – np. mieszkalnictwo nie. Ale standardy sądownictwa tak, bo sądy w Unii ze sobą współpracują, ale możliwe to będzie tylko wtedy, kiedy wszystkie będą respektować te same wartości – przypomniał Adam Bodnar.

Przyszłość emerytur

- Jaką mamy przyszłość, skoro mało zarabiamy. Co pan w tej sprawie robi (ten sam uczestnik spotkania, który zaczął spotkanie pytaniem o TK)?

RPO: Realnie – niezależnie od tego, jak się o tym mówi – emerytury wypłacane są z budżetu. Tymczasem żyjemy coraz dłużej (i dobrze!) – ale to znaczy, że coraz dłużej budżet musi nam płaci świadczenia. Jedynym znanym sposobem na to jest wydłużanie wieku emerytalnego i zachęcanie ludzi, by dłużej pracowali i na siebie zarabiali. My w Polsce najpierw wydłużyliśmy wiek emerytalny, a potem następny rząd ten wiek skrócił, a jednocześnie wprowadził bardzo potrzebny, ale jednak kosztowny program 500+. To musi mieć konsekwencje dla waloryzacji emerytur.

Dlatego - kontynuował Adam Bodnar - I Kongres Praw Obywatelskich w grudniu zgłosił w tej sprawie rekomendacje wskazujące, że warto przedłużać wiek emerytalny, ale w toku prawdziwej debaty społecznej.

Amber Gold i reprywatyzacja

- Słuchałam dziś cały dzień relacji z tej komisji sejmowej. Ludzie potracili majątki! Czy się do pana zwracali? Pomógł im pan? - pytała kolejna uczestniczka. - Tu nie ma sprawiedliwości i to trzeba zmienić!

RPO: Mamy takie sprawy. Ale zajmuje się nimi i prokuratura i sądy. Działają sprawnie, więc nie mam tu nic do roboty - rolą Rzecznika jest w kontrolowanie, czy instytucje państwa w takiej sytuacji działają poprawnie. Ale kiedy np. zgłosiła się do nas matka kobiety zmarłej w dziwnych okolicznościach w areszcie (chorowała i nie była leczona), że więziennicy i prokuratura sprawą się nie zajmowali – to interweniowaliśmy i doprowadziliśmy do podjęcia śledztwa i do tego, że odpowiedzialny za więziennictwo wiceminister sprawiedliwości te matkę przeprosił.

W sprawie reprywatyzacji to akurat RPO (moja poprzedniczka, prof. Irena Lipowicz) doprowadziła do wprowadzenia przepisów w sprawie czyścicieli kamienic. A my regularnie podejmujemy takie sprawy.

- Zgadzam się z Panią, że Polska nie jest państwem sprawiedliwym i praworządnym.  Sprawiedliwość i praworządność to jednak po prostu ideał, który trzeba gonić – teraz niestety uciekł nam daleko.

Prawo łowieckie – myśliwi naruszają nasze prawa

- Myśliwi dostali prawo wchodzenia na prywatne działki. Czy to nie jest naruszenie prawa własności?

RPO: Standardy praw człowieka pozwalają ograniczać prawa własności – w konkretnych sytuacjach i na określony czas. Jest procedura pozwalająca wyłączyć grunty spod polowań, jeśli oficjalnie zadeklarujemy, że jest to niezgodne ze światopoglądem.  Oczywiście wątpliwe jest, czy należy tak zmuszać ludzi do deklaracji światopoglądowych.  Pojawiają się jednak sprawy, które właściciele ziemi wytaczają po prostu związkom łowieckim.

- Państwo niby walczy z „banksterami”, ale kiedy podnoszą stawki podatku od nieruchomości, to płacą właściciele, a nie ci, co wynajmują (czyli ci banki).

RPO: To jest sprawa do sprawdzenia. Prosimy o przekazanie nam tej uchwały władz lokalnych.

Prawo łowieckie – myśliwi dbają o przyrodę

- Tworzy się w Polsce antymyśliwska fobia. Tymczasem myśliwi dbają o przyrodę, a pozyskiwana w polowaniach żywność jest nieporównanie zdrowsza niż żywność w supermarketach (proszę porównać drób z hodowli przemysłowej z dziczyzną). Nie powinno być takiego ataku na myśliwych,  jak obecnie.

RPO: Zapewne każdy z nas ma inną opinię o diecie i zdrowej żywności. Nie jestem specjalistą od diet. Znam się na prawach człowieka.

Powiem tak: w sytuacji sporu różnych wartości trzeba te je ważyć, a interesy mądrze rozgraniczać. Taka decyzja powinna być przemyślana, podejmowana w wyniku otwartej debaty, w której ujawniają się interesy, jakie mają strony debaty, a podejmujący decyzję nie naruszają także uprawnionych oczekiwań ludzi. Tak właśnie działa państwo prawa: ustawodawca zastanawia się nie tylko nad przepisami, ale nad ich konsekwencjami dla obywateli.

Prawa mundurowych

- Powinien mieć Pan zastępcę do spraw służb mundurowych. Bo to ważne sprawy, a mało kto się nimi zajmuje.

RPO: My zajmujemy się prawami funkcjonariuszy. Mamy specjalny wydział w Biurze.

Natomiast kilka lat temu była dyskusja o powołaniu osobnego rzecznika służb mundurowych. Nie zrobiono tego – sprawy przekazano RPO. Oczywiście bez dodatkowych funduszy. Pewnie z tego wziął się ten pomysł na zastępcę RPO.

Po objęciu urzędu zaproponowałem objęcie stanowiska swojego zastępcy panu Krzysztofowi Olkowiczowi. To ten słynny więziennik, który zapłacił grzywnę za człowieka, który ukradł batonik. Krzysztof Olkowicz zajmował się w Warszawie sprawami służb do czasu, aż musiał wrócić do rodzinnego Gdańska. Teraz sprawy te nadzoruję sam. Są trudne i wrażliwe, raczej nie można o nich mówić publicznie, bo łatwo ludziom złamać karierę. 

Warto wiedzieć, że opublikowaliśmy niedawno raport w sprawie procedur molestowania seksualnego w służbach mundurowych. Teraz przygotowujemy raport o przemocy domowej w środowisku służb mundurowych.

Reagowanie na propagowanie nazizmu

- Dyrektorka jednej ze szkół w Stalowej Woli zachęcała na Facebooku do wstępowania do nazistowskiej organizacji. Było to po Marszu Niepodległości 11 listopada. Dyrektorka zrobiła to z prywatnego konta, ale została łatwo zidentyfikowana i do niej jako dyrektorki odnosiła się dyskusja pod postem.

Jednak kuratorka i wiceminister edukacji uznały, że sprawy nie ma, bo post jest prywatny.

RPO: Na kolejnym naszym potkaniu regionalnym pojawia się problem używania Facebooka przez osoby pełniące funkcje publiczne.

Media społecznościowe są świetnym narzędziem komunikacji, ale to już nie jest prywatna komunikacja. Trzeba wyciągać z tego konsekwencje.  Być może do naszego Biura ta sprawa już trafiła, a jeśli nie – to spojrzymy na to.

Rewitalizacja w Stalowej Woli

Kolejny głos dotyczył decyzji władz dotyczących rewitalizacji i tego, że mieszkańcy się z nimi nie zgadzają.

RPO przypomniał, że nie jest jego rolą ocenianie samy decyzji. Może jednak interweniować wtedy, gdy decyzje te były podejmowane bez konsultacji, albo jeśli były one traktowane fasadowo.

Bo działając tak samorząd podważa podstawą wartość, jaka leży u podstaw wspólnoty lokalnej - zaufanie.

Dziś także na poziomie centralnym decyzje podejmuje się pośpiesznie i bez dyskusji, ale np. resort nauki i szkolnictwa wyższego przygotował całą reformę szkolnictwa wyższego w toku bardzo głębokiej debaty – więc ciągle jest to możliwe.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO: Każdą rewitalizację powinno się zaczynać od rozmowy z mieszkańcami. Od zbadania, co dla nich jest ważne. Rewitalizacja musi też uwzględniać zasady projektowania uniwersalnego – czyli uwzględniania potrzeb ludzi w różnych sytuacjach (Patrz – poradnik RPO „Przestrzeń publiczna przyjazna seniorom”).

Jak rodzic może dotrzeć do dziennika szkolnego

Dziecko dostało kilka czwórek. A potem te czwórki zniknęły. Bo dzienniki są elektroniczne. Prokuratura się tym nie chce zająć, choć mieliśmy na dowód wydruki z tego dziennika. Nikt nie chce słuchać i sprawdzić.

RPO: Standardem prawnym jest to, że rodzice mają mieć dostęp do dziennika szkolnego. Mamy ekspertów w Zespole Prawa Karnego BRPO. Możemy ściągać akta prokuratorskie. Możemy działać, jeśli się Pani do nas zwróci.

Dostęp do opieki geriatrycznej

Proszę się zająć dyskryminacją w dostępie do opieki geriatrycznej.

RPO: tak zajmujemy się tym.

A prawa osób starszych w kontaktach z urzędami, w tym obowiązek używania ePUAPu?

RPO: Racja, musimy się tym zająć.

Co będzie z wyborami samorządowymi?

- Nie ma tej starej „kratki” na karcie do głosowania. Jaką mamy pewność, że wybory przebiegną dobrze?

RPO: Po obywatelsku. Głosować. Obserwować wybory.

Rzecznik w sprawie niedostatecznej ochrony praw właścicieli nieruchomości klasyfikowanych jako działki leśne

Data: 2017-12-29
  • Prawa właścicieli działek leśnych podlegają istotnemu ograniczeniu. Problem jest tym większy, im bliżej miasta i terenów zabudowanych jest taka działka. Nie dość, że nie da się na niej np. postawić domu, to jeszcze właściciel musi fachowo dbać o las
  • Zdaniem RPO warto rozważyć zmianę przepisów, bo choć przyrodę trzeba chronić, to właścicielom należy zapewnić odpowiednią rekompensatę za to, że w interesie publicznym ich prawo własności zostało ograniczone

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi od właścicieli nieruchomości klasyfikowanych jako działki leśne. Pisma te dotyczą przede wszystkim uciążliwości wynikających z ograniczeń w korzystaniu z prawa własności: obowiązku prowadzenia na tych gruntach prawidłowej gospodarki leśnej i przestrzegania wymogów ochrony środowiska, w tym – skądinąd zrozumiałego – zakazu zabudowy. Jako szczególnie dotkliwy zakaz ten postrzegany jest w sytuacji, gdy nieruchomości takie znajdują się w granicach bądź w pobliżu miast, przylegając do terenów zabudowanych. Takie obszary leśne pełnią przede wszystkim funkcje użyteczności publicznej: ekologiczne i rekreacyjno-wypoczynkowe dla ogółu ludności, jednocześnie tracąc dla właściciela jakąkolwiek wartość.

O ile w wielu sytuacjach wykorzystywanie prywatnej własności na cele publiczne jest właścicielom rekompensowane, to jednak ze względu na skomplikowane uwarunkowania historyczno-prawne wiele z tych osób nie może skorzystać z żadnego rodzaju roszczeń (rekompensat) przewidzianych przepisami powszechnie obowiązującego prawa.

Obowiązujące przepisy nakładają na właścicieli nieruchomości leśnych szereg ograniczeń. Wynikają one przede wszystkim z ustawy o lasach – która dodatkowo ściślejszym reżimem obejmuje tzw. lasy ochronne – oraz z ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Na te regulacje o charakterze podstawowym nakładają się też dalsze, wynikające ze szczególnych przepisów z zakresu ochrony środowiska, ochrony przyrody czy krajobrazu. W pierwszej kolejności dotyczy to lasów położonych w granicach administracyjnych większych miast (bądź na ich obrzeżach) lub też terenów uprzemysłowionych.

W ocenie Rzecznika tego typu ograniczenia mieszczą się – co do zasady – w konstytucyjnych ramach dopuszczalności ograniczania konstytucyjnych wolności i praw. Nałożenie na prywatnego właściciela ograniczeń w gospodarowaniu, w szczególności poprzez odmowę zabudowania terenu leśnego, jest zarówno racjonalne i uzasadnione wartościami konstytucyjnymi (ochroną środowiska, ochroną zdrowia, realizacją zasady zrównoważonego rozwoju), jak i niezbędne dla realizacji tych wartości. We współczesnych realiach państw uprzemysłowionych ochrona środowiska naturalnego stanowi niekwestionowaną wartość, uzasadniającą m.in. aktywne zapobieganie tzw. presji urbanizacyjnej – także poprzez istotne ograniczenia praw prywatnych właścicieli nieruchomości.

Niemniej jednak nawet usprawiedliwienie takiego ograniczenia nie zwalnia z obowiązku doboru przez ustawodawcę takich rozwiązań szczegółowych, by ograniczenia (zakazy, nakazy) nakładane na jednostki były proporcjonalne  do realizowanych celów, tj. by przy ingerowaniu we własność prywatną utrzymać rozsądną równowagę pomiędzy potrzebą ochrony interesu publicznego i prywatnego. W tych zaś sytuacjach, gdy zwolnienie właściciela z nałożonych ciężarów nie jest możliwe, zasada zachowania owego fair balance wymaga, by właścicielowi zapewnić adekwatną kompensatę istniejącego trwałego ograniczenia w korzystaniu przez niego z jego praw, względnie – by umożliwić, na jego żądanie, odpłatne przejęcie własności przez państwo (gminę) takiej nieruchomości, która ze względu na dominujący interes publiczny praktycznie utraciła dla właściciela jakiekolwiek „prywatne” znaczenie.

Zdaniem Rzecznika istnieje uzasadniona potrzeba wzmocnienia pozycji prawnej prywatnych właścicieli działek leśnych, tak by rozsądnie wyważyć pomiędzy potrzebą ochrony dominującego tu interesu publicznego i interesu prywatnego. Celowe jest wprowadzenie elastycznych rozwiązań m.in. ułatwiających realizację obowiązków nałożonych na właścicieli (niebędących przecież profesjonalistami), a przede wszystkim – kompensujących trwałe i istotne ograniczenia w korzystaniu przez nich z ich własności.

Ponadto wydaje się, że pewna grupa właścicieli lasów prywatnych (w szczególności tych o charakterze ochronnym) w istocie stała się jedynie tytularnymi właścicielami nieruchomości, które są tak naprawdę terenami ogólnodostępnymi i pełnią funkcje przede wszystkim publiczne. Osobom tym jednak nie przysługują jakiekolwiek roszczenia z tytułu trwałego ograniczenia ich praw. Żadnych odrębnych podstaw do zgłoszenia roszczeń o odszkodowanie czy wykup nie przewidują przepisy szczególne dotyczące czy to samych lasów, czy terenów objętych ochroną środowiskowo-przyrodniczą. W systemie prawa polskiego nie istnieje również instytucja „wywłaszczenia na żądanie” w trybie administracyjnoprawnym. Tymczasem jeżeli ograniczenia własności przekraczają rozsądną miarę i są wprowadzone wyłącznie dla realizacji celów publicznych (użyteczności publicznej), system prawny powinien przewidywać mechanizmy umożliwiające – w pewnych sytuacjach – prywatnemu właścicielowi zażądanie odszkodowania bądź wykupienia jego nieruchomości przez podmioty sprawujące władztwo publiczne.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przeanalizowanie podniesionych argumentów oraz o odniesienie się do kwestii zasadności podjęcia postulowanych działań legislacyjnych.

Trybunał Konstytucyjny zgadza się z RPO, że zasady wywłaszczenia trzeba interpretować korzystniej dla obywateli

Data: 2017-12-27
  • Pojęcie „wywłaszczenie” najeży rozumieć szerzej.
  • Jeśli ktoś sprzedał nieruchomość państwu wiedząc, że i tak grozi mu wywłaszczenie pod cele publiczne, to także ma prawo do zwrotu tej nieruchomości, jeśli ostatecznie okazała się ona dla publicznej inwestycji niepotrzebna.

Trybunał Konstytucyjny podzielił zastrzeżenia Rzecznika Praw Obywatelskich z 2015 r. względem przepisów o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości.

Żądanie zwrotu nieruchomości, która okazała się zbędna na cele wywłaszczenia, powinno przysługiwać także i wtedy, gdy nieruchomość wywłaszczono na podstawie umowy cywilnoprawnej  w toku tzw. negocjacji przedwywłaszczeniowych, będących obligatoryjnym etapem poprzedzającym wszczęcie postępowania administracyjnego (sygn. akt SK 39/15,  IV.7003.94.2015).

Prawo to nie ogranicza się tylko do sytuacji, gdy do wywłaszczenia doszło decyzją administracyjną.

W wyroku z 12 grudnia 2015 r. (sygn. SK 39/15) uwzględniającym skargę konstytucyjną Trybunał stwierdził, że art. 136 ust. 3 zdanie pierwsze ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami - w zakresie, w jakim wyłącza prawo do żądania przez poprzedniego właściciela lub jego spadkobiercę zwrotu nieruchomości nabytej przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego w drodze umowy, o której mowa w art. 114 ust. 1 tej ustawy, gdy nieruchomość stała się zbędna na cel publiczny uzasadniający jej nabycie, jest niezgodny z art. 21 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Trybunał podzielił argumentację Rzecznika Praw Obywatelskich i potwierdził, że także i w takiej sytuacji mamy do czynienia z "wywłaszczeniem" w rozumieniu konstytucyjnym.

Przyjął zatem szersze rozumienie tego pojęcia, niż wynikałoby jedynie z przepisów rangi ustawowej.

Umowy sprzedaży zawierane w takich właśnie okolicznościach - ze świadomością grożącego wywłaszczenia na cele publicznoprawne - nie są zawierane w sposób swobodny; istnieje tu swoisty przymus.

Pozbawienie prawa do zwrotu takiej nieruchomości narusza zatem konstytucyjne gwarancje ochrony praw majątkowych i legalnego wywłaszczenia. Zaskarżone przepisy naruszają zarazem zasadę równego traktowania, bowiem tylko niektórzy właściciele mogą odzyskać nieruchomości przejęte w taki właśnie sposób (ci, którzy je sprzedali przed dniem 1 grudnia 1998 r., tj. pod rządami poprzednio obowiązującej ustawy z 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości), natomiast osoby, które w takich samych okolicznościach sprzedały swoje nieruchomości już po wejściu w życie ustawy o gospodarce nieruchomościami, są tego prawa pozbawione.

Trybunał również krytycznie ocenił skutek takiego rozwiązania, które gorzej traktuje osoby współpracujące z władzami publicznymi i sprzedające swoją własność na cele publicznie (oszczędzając organowi wywłaszczającemu czas i koszty) niż te, które - broniąc swoich praw - do końca opierają się wywłaszczeniu. Władze publiczne muszą przeprowadzić wówczas pełne postępowanie administracyjne (a zapewne i sądowoadministracyjne). Tymczasem jedynie ta druga grupa właścicieli może nieruchomości odzyskać (gdy cel wywłaszczenia nie zostanie zrealizowany), ta pierwsza zaś nie - co może burzyć poczucie zaufania do państwa i tworzonego przez nie prawa.

Sąd Najwyższy zgodnie z argumentami RPO przyjął stanowisko korzystne dla osób sprzedających ziemię rolną

Data: 2017-12-27
  • Transakcja rozpoczęta przed zaostrzeniem przepisów o obrocie ziemią z 30 kwietnia 2016 r. może być dokończona zgodnie ze starym prawem

Sąd Najwyższy w uchwale z 15 grudnia 2017 r. (sygn. III CZP 83/17 r.) przyjął stanowisko zgodne z poglądem Rzecznika, a korzystne dla osób sprzedających ziemię rolną.

Wobec osób, które przed 30 kwietnia 2016 r. zawarły umowy warunkowe sprzedaży nieruchomości, ale umowy definitywnie przenoszące własność - już po tej dacie, nie stosuje się ograniczeń obowiązujących od 30 kwietnia 2016 r.

Warunkowa forma umowy jest konieczna ze względu na ustawowe prawo pierwokupu Agencji Nieruchomości Rolnych (obecnie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa), natomiast definitywne, bezwarunkowe przeniesienie własności jest możliwe wyłącznie wówczas, gdy państwowa agencja z pierwokupu nie skorzysta.

Transakcję „rozpoczętą" przed zmianą przepisów można zatem „dokończyć" według dawnych, mniej surowych zasad. O taką wykładnię przepisów wnosił też Rzecznik (sygn. III CZP 83/17, IV.7005.23.2017).

Tekst uchwały SN z 15 grudnia 2017 r., sygn. III CZP 83/17:

"Ograniczenia obrotu nieruchomościami rolnymi wprowadzone ustawą z dnia 14 kwietnia 2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności  Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz.U. z 2016 r., poz. 585 ze zm.) nie mają zastosowania do umowy przenoszącej własność nieruchomości, zawieranej w wykonaniu zobowiązującej umowy sprzedaży zawartej przed dniem 30 kwietnia 2016 r., jeżeli Agencja Nieruchomości Rolnych nie skorzystała z prawa pierwokupu zastrzeżonego na rzecz Skarbu Państwa w art. 29 ust. 4 ustawy z dnia 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa (jedn. tekst: Dz.U. z 2016 r., poz. 1491 ze zm.)".

Zmiana zasad w obrocie ziemią rolną

Od 30 kwietnia 2016 r. nabywcami nieruchomości rolnych zasadniczo mogą być tylko rolnicy indywidualni, którzy będą ją osobiście uprawiać i nie będą jej mogli sprzedać przed upływem 10 lat. Wyjątkiem są osoby bliskie sprzedającemu, jednostki samorządu terytorialnego, Skarb Państwa oraz kościoły i związki wyznaniowe. W przypadku innych podmiotów sprzedaż ziemi musi być potwierdzona zgodą Prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych.

Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ uwzględnił skargę Rzecznika o wznowienie postępowania cywilnego w sytuacji podrobienia podpisu

Data: 2017-12-27
  • Skuteczna skarga RPO o wznowienie postępowania w sprawie z podrobionego weksla
  • Uchylenie wyroku sądu cywilnego wydanego na podstawie sfałszowanego weksla i oddalenie powództwa o zapłatę
  • "To na powodzie spoczywa ciężar pozyskania weksla w taki sposób, aby mieć pewność, że podpisy na nim złożone są prawdziwe" (sąd w ustnych motywach wyroku).
W mediach często pojawiają się informacje o osobach, które straciły cały majątek, bo sąd cywilny na podstawie umowy lub weksla, pod którym podrobiono podpis tej osoby, wydał wyrok zasądzający duże sumy pieniędzy. Nawet wówczas, gdy sąd karny skaże winnego podrobienia podpisu, nie oznacza to automatycznego wyeliminowania skutków wyroku sądu cywilnego (może on być egzekwowany przez komornika, jeżeli tylko powód-wierzyciel będzie o to wnosił). W takich sytuacjach, konieczne jest złożenie skargi o wznowienie postępowania i formalne uchylenie wyroku sądu cywilnego, który zapadł na podstawie dokumentu ze sfałszowanym podpisem. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył taką skargę m.in. w sprawie pani Natalii, której były małżonek podrobił podpis pod wekslem, będącym później podstawą wyroku sądu cywilnego. Winny podrobienia podpisu został w 2015 roku skazany.
 

Wyrokiem Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ w Gdańsku, ogłoszonym 22 grudnia 2017 r., skarga Rzecznika została uwzględniona, uprzedni wyrok sądu nakazujący pani Natalii zapłatę uchylony, a skierowane przeciwko niej powództwo o zapłatę oddalone. Dodatkowo Sąd nakazał powodowi zwrócić pani Natalii koszty postępowania. Sąd wskazał, że okoliczność, iż powód nie wiedział o podrobieniu podpisu pod wekslem nie może zwalniać go od odpowiedzialności za powstanie tych kosztów. To na powodzie spoczywał ciężar pozyskania weksla w taki sposób, aby mieć pewność, że podpisy na nim złożone, są prawdziwe.

Dlaczego za nieświadome naruszenie praw autorskich ponosi się taką samą karę, jak ktoś kto robi to w celach zarobkowych?

Data: 2017-12-05

Kwestionowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich przepis przyznaje osobom, uprawnionym z tytułu autorskich praw majątkowych - w przypadku naruszenia ich praw - roszczenie o naprawienie wyrządzonej szkody poprzez zapłatę dwukrotności stosownego wynagrodzenia. Możliwość dochodzenia tego roszczenia i jego wysokość jest niezależna od winy po stronie użytkownika praw autorskich, co oznacza, że takie same sankcje grożą osobie, która umyślnie narusza autorskie prawa majątkowe np. w celach zarobkowych, jak i osobie, która takie prawa narusza w sposób nieświadomy.

Zdaniem Rzecznika dopuszczalność podnoszenia roszczeń o zapłatę sumy pieniężnej, stanowiącej dwukrotność stosownego wynagrodzenia, nawet w przypadku nieumyślnego naruszenia autorskich praw majątkowych, wydaje się być nieuprawnioną ingerencją w sferę wolności majątkowej użytkowników utworów chronionych prawem autorskim.

Istotne w tym kontekście jest stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, który wyrokiem z dnia 23 czerwca 2015 r. orzekł o niezgodności z normami konstytucyjnymi analogicznego roszczenia o zapłatę trzykrotności wynagrodzenia w przypadku zawinionego naruszenia autorskich praw majątkowych. Pogląd prawny zawarty w tym orzeczeniu Trybunału, w ocenie Rzecznika, powinien w sposób szczególny zostać odniesiony właśnie do niezawinionego naruszenia praw autorskich, które w chwili obecnej może być – na równi z naruszeniem zawinionym – podstawą do ponoszenia zryczałtowanego roszczenia o naprawienie wyrządzonej szkody poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności stosownego wynagrodzenia.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o podjęcie prac legislacyjnych zmierzających do właściwego uregulowania odpowiedzialności cywilnoprawnej podmiotów, które w sposób niezawiniony naruszyły autorskie prawa majątkowe.

Rzecznik w sprawie ochrony małżonka dłużnika w postępowaniu egzekucyjnym

Data: 2017-12-05

W sprawie ochrony małżonka dłużnika w postępowaniu egzekucyjnym Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał się już do Ministra Sprawiedliwości w 2014 r. W odpowiedzi ówczesna Podsekretarz Stanu w resorcie sprawiedliwości wskazała, że przy okazji przygotowywania kolejnej nowelizacji procedury cywilnej w zakresie egzekucji, zostanie rozważona odpowiednia modyfikacja przepisów postępowania cywilnego. Miała zmierzać do zapewnienia pełnej ochrony interesów małżonka dłużnika w przypadku skierowania przez komornika egzekucji do wspólnego rachunku bankowego.

Postulat ten nie został jednak zrealizowany, pomimo kompleksowej nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego w zakresie postępowania egzekucyjnego, a zatem problem nieskutecznej ochrony małżonka dłużnika w przypadku egzekucji ze wspólnego rachunku bankowego (dłużnika i jego małżonka) nadal pozostaje aktualny.

Kwestionowany przez Rzecznika przepis k.p.c. wprowadza zasadę, że na podstawie tytułu wykonawczego wystawionego przeciwko dłużnikowi pozostającemu w związku małżeńskim można prowadzić egzekucję z rachunku wspólnego dłużnika i jego małżonka. Prowadzenie egzekucji z rachunku wspólnego małżonków jest zatem możliwe także wówczas, gdy wierzyciel nie dysponuje klauzulą wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika.

Kodeks postępowania cywilnego przewiduje pewną ochronę małżonka dłużnika – a ściślej: tych jego środków finansowych, które nie podlegają egzekucji pomimo umieszczenia ich na (wspólnym z dłużnikiem) rachunku bankowym. Owa regulacja procesowa zakłada, że egzekucja ze wspólnego rachunku bankowego dłużnika i jego małżonka nie wyłącza możliwości złożenia przez małżonka dłużnika powództwa o zwolnienie od egzekucji. Dotyczy to sytuacji, gdy na rachunku wspólnym małżonków zgromadzono środki, które nie wchodzą do majątku osobistego dłużnika, albo takie, które nie pochodzą z pobranego przez dłużnika wynagrodzenia za pracę, dochodów uzyskanych przez dłużnika z innej działalności zarobkowej, jak również z korzyści uzyskanych z jego praw autorskich i praw pokrewnych, praw własności przemysłowej oraz innych praw twórcy.

Powyższe regulacje korespondują z normą prawa materialnego, a mianowicie z przepisami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, które limitują odpowiedzialność z majątku wspólnego małżonków w sytuacji zaciągnięcia zobowiązania bez zgody drugiego małżonka, bądź powstania zobowiązania przed powstaniem wspólności, a także wówczas, gdy zobowiązanie nie wynika z czynności prawnej lub dotyczy majątku osobistego jednego z małżonków. Wówczas tylko niektóre składniki majątku wspólnego małżonków podlegają egzekucji, a zasadą pozostaje zaspokojenie wierzyciela wyłącznie z majątku osobistego dłużnika.

Jednak stosowanie tego środka ochrony, przysługującego małżonkowi dłużnika, limitowane jest przez inne normy prawne, zawarte choćby w ustawie o komornikach sądowych i egzekucji.

Analiza przepisów Kodeksu postępowania cywilnego oraz ustawy o komornikach sądowych i egzekucji prowadzi zatem do wniosku, że art. 8912 § 2 k.p.c., zaprojektowany jako norma gwarancyjna, w praktyce nie zapewnia właściwej ochrony małżonkowi dłużnika. Z uwagi na wymóg niezwłocznego przekazania pieniędzy na rzecz wierzyciela, powództwo ekscydencyjne okazuje się środkiem nieskutecznym i iluzorycznym. O ile bowiem komornik postępuje zgodnie z przepisami ustawy o komornikach sądowych i egzekucji, to nie wydaje się możliwe, aby sąd równie szybko tj. w ciągu 4 dni od przekazania środków komornikowi przez bank mógł rozstrzygnąć o zwolnieniu od egzekucji określonych kwot.

Wydaje się zatem, że w przypadku art. 8912 § 2 k.p.c. celowe byłoby obwarowanie tej regulacji dodatkowym rozwiązaniem, pozwalającym komornikowi na wstrzymanie przekazania pieniędzy wierzycielowi. Takie rozwiązanie zabezpieczyłoby zarówno interesy wierzyciela, jak i małżonka dłużnika – do czasu sądowego rozstrzygnięcia sporu, środki pozostawałyby w depozycie Ministra Finansów.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o ocenę niezbędności prac legislacyjnych w kierunku efektywnej ochrony małżonka dłużnika w postępowaniu egzekucyjnym.

Wątpliwości RPO co do stosowania nowych przepisów o obrocie ziemią rolną

Data: 2017-11-30

Rzecznik przystąpił do postępowania przed Sądem Najwyższym, w którym ma zostać rozstrzygnięte zagadnienie prawne dotyczące stosowania znowelizowanych przepisów ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (sygn. III CZP 83/17, IV.7005.23.2017).

Problem pojawia się m.in. w sytuacji, gdy przed 30 kwietnia strony zawarły umowę sprzedaży nieruchomości rolnej – co do której Agencji Nieruchomości Rolnej przysługiwało ustawowe prawo pierwokupu – a następnie, po rezygnacji przez ANR z nabycia tej nieruchomości, chcą zawrzeć kolejną umowę, definitywnie przenoszącą własność (pierwsza umowa, warunkowa, nie przenosi tytułu prawnego na nabywcę).

 W sprawie przedstawionej do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu prawo pierwokupu Agencji (obecnie: Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa) wynikało ze szczególnego przepisu art. 29 ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa – przedmiotowa nieruchomość była wcześniej nabyta od ANR, a państwo w takich sytuacjach zachowuje kontrolę przy odsprzedaży ziemi przez kolejne 5 lat.

Mimo że taką sytuację powinny regulować tzw. przepisy przejściowe, są one na tyle niejasne, że nie wiadomo, czy przy zawieraniu tej drugiej umowy należy stosować przepisy nowe (m.in. wymagające od nabywcy statusu rolnika indywidualnego), czy nadal można stosować przepisy dotychczasowe, mniej restrykcyjne dla nabywców.

Rzecznik Praw Obywatelskich opowiada się za tym drugim rozwiązaniem, argumentując, iż lepiej ono chroni prawa prywatnych właścicieli nieruchomości rolnych, a do tego pozostaje w zgodzie z konstytucyjnymi zasadami ochrony zaufania obywateli do państwa, które winno szanować nie tylko prawa nabyte, ale nawet tzw. interesy w toku. Na te wartości powołuje się zresztą uzasadnienie projektu ustawy, zapewniając , że obywatele będą mogli dokończyć rozpoczęte procesy na dotychczasowych zasadach. W sytuacji zaś, gdy państwo i tak zachowuje kontrolę nad obrotem – w postaci ustawowego prawa pierwokupu; zawarcie umowy w innym trybie jest niemożliwe – nie zachodzi też ryzyko działań niekorzystnych z punktu widzenia polityki rolnej państwa. 

Ograniczenia w nabywaniu nieruchomości rolnych a prawo górnicze i geologiczne

Data: 2017-11-21

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich docierają skargi na ograniczenia praw właścicieli nieruchomości rolnych, wprowadzone ustawą o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw (dalej: ustawa o wstrzymaniu sprzedaży). Jednym z podnoszonych problemów jest brak synchronizacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (dalej jako: u.k.u.r.) z przepisami Prawa geologicznego i górniczego (dalej jako: p.g.g.) oraz ustawy o gospodarce nieruchomościami (dalej jako: u.g.n.).

Prawo geologiczne i górnicze zawiera regulacje umożliwiające, w określonych sytuacjach, przewłaszczenie nieruchomości prywatnej na rzecz przedsiębiorcy prowadzącego działalność górniczą. Jeżeli cudza nieruchomość lub jej część jest niezbędna do wykonywania działalności regulowanej ustawą, przedsiębiorca może żądać umożliwienia korzystania z tej nieruchomości lub jej części przez czas oznaczony, za wynagrodzeniem. Gdy jednak na skutek ograniczenia prawa nieruchomość lub jej część nie nadaje się do wykorzystania na dotychczasowe cele, właściciel (użytkownik wieczysty) może żądać, aby przedsiębiorca dokonał jej wykupu.

Analogiczne uprawnienie przyznano również przedsiębiorcy górniczemu – ale jedynie takiemu, który uzyskał koncesję górniczą (w niektórych wypadkach również decyzję inwestycyjną) na prowadzenie działalności górniczej. Przedsiębiorca taki może żądać wykupu nieruchomości lub jej części położonej w obszarze górniczym, w zakresie niezbędnym do wykonywania zamierzonej działalności. Roszczenia o wykup, jako mające charakter cywilnoprawny, rozpatrują sądy powszechne.

Zgodnie z przepisami u.g.n. starosta może w drodze decyzji ograniczyć sposób korzystania z nieruchomości niezbędnej w celu poszukiwania, rozpoznawania, wydobywania kopalin objętych własnością górniczą na rzecz przedsiębiorcy, który uzyskał koncesję na wykonywanie takiej działalności. Natomiast jeżeli ograniczenie to jest ustanawiane na czas dłuższy niż rok, lub uniemożliwia właścicielowi albo użytkownikowi wieczystemu dalsze prawidłowe korzystanie z nieruchomości w sposób dotychczasowy albo w sposób zgodny z jej dotychczasowym przeznaczeniem, właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości może żądać, aby przedsiębiorca nabył od niego tę nieruchomość. Analogicznie jak w przypadku p.g.g., także i tu roszczenia o nabycie takiej nieruchomości należy dochodzić na drodze postępowania przed sądem cywilnym.

Celem regulacji jest przede wszystkim rozstrzygnięcie konfliktu pomiędzy przedsiębiorcami górniczymi a właścicielami tych nieruchomości, z których korzystanie jest utrudnione bądź uniemożliwione ze względu na prowadzenie działalności górniczej. Jednocześnie umożliwienie takiego wykupu niewątpliwie realizuje szeroko pojęty interes publiczny poprzez dostosowanie stanu prawnego nieruchomości do jej stanu faktycznego. Prawodawca uwzględnia fakt, że na skutek długotrwałych bądź daleko idących ingerencji zajęta nieruchomość nie nadaje się do dotychczasowego korzystania i dla swojego właściciela praktycznie traci realną wartość. W tej sytuacji roszczenie właściciela o wykup stanowi postać ochrony jego praw majątkowych i podlega konstytucyjnym gwarancjom.

Umożliwienie nabycia w takich okolicznościach cudzej nieruchomości niezbędnej dla prowadzenia działalności regulowanej ustawą niewątpliwie ułatwia też i prowadzenie działalności przez samego przedsiębiorcę górniczego.

W ocenie Rzecznika zachodzą jednak wątpliwości, czy realizacja tych uprawnień jest możliwa po wejściu w życie ustawy o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości rolnych. Wynika to przede wszystkim z bardzo szerokiej ustawowej definicji pojęcia „nieruchomość rolna”, obejmującej każdą „nieruchomość, która jest lub może być wykorzystywana do prowadzenia działalności wytwórczej w rolnictwie w zakresie produkcji roślinnej i zwierzęcej, nie wyłączając produkcji ogrodniczej, sadowniczej i rybnej”. Definicja ta nie obejmuje zatem jedynie gruntów ornych, ale również i inne tereny, na których można byłoby prowadzić np. działalność ogrodniczą, także w mniejszej skali. W rezultacie każda nieruchomość, którą można byłoby wykorzystać w tych najogólniej pojętych celach rolniczych i to nie tylko ta znajdująca się na obszarze przeznaczonym w planie na cele rolnicze, ale i taka, która w ogóle żadnym planem nie jest objęta (około 2/3 powierzchni kraju), podlega reżimowi ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego.

W szczególności w takich sytuacjach, jak opisane powyżej, pełne zastosowanie znajdowałaby zasada ogólna, zgodnie z którą nabywcą takiej nieruchomości może być wyłącznie rolnik indywidualny.

Tymczasem stosowanie rygorów z ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego w sytuacji przedsiębiorcy górniczego jest nieadekwatne. Z samego założenia nie będzie on bowiem spełniał kryteriów „rolnika indywidualnego” ani też nie będzie miał zamiaru nim zostać. Nie należy również do kategorii podmiotów uprzywilejowanych, wymienionych w u.k.u.r. Trudno byłoby też wymagać, by na nabytym gruncie prowadził on przez 10 lat gospodarstwo rolne, skoro celem nabycia jest prowadzenie działalności górniczej.

W ocenie Rzecznika prawidłowa jest jedynie taka interpretacja, która w tego typu sytuacjach przyznaje priorytet przepisom Prawa geologicznego i górniczego (oraz realizującym analogiczne funkcje przepisom ustawy o gospodarce nieruchomościami) przed regulacjami ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego.

Przyjęcie, że u.k.u.r. uniemożliwiałaby wykupywanie nieruchomości, na których i tak prowadzona jest działalność górnicza, znacząco naruszałoby uprawnienia właścicieli, pozbawiając ich adekwatnej ochrony prawnej. Rozwiązanie takie utrudniałoby także prowadzenie działalności górniczej – jak wskazano wyżej, traktowanej przez ustawodawcę jako uprzywilejowaną. Nie wydaje się zarazem, by taki stan rzeczy był konieczny ze względu na realizację celów polityki rolnej państwa. Jeżeli nawet, to stopień wynikających stąd uciążliwości dla osób prywatnych wykraczałby poza dopuszczalne granice, wyznaczone przez Konstytucję.

Pomimo więc tego, że zarysowane wyżej wątpliwości zapewne dałoby się wyjaśnić w drodze funkcjonalnej wykładni przepisów ustawy, to jednak biorąc pod uwagę, że rezultat takiej wykładni nie jest oczywisty, a naruszenie przepisów ustawy sankcjonowane jest nieważnością nabycia, wydaje się, że opisany w wystąpieniu przypadek powinien być uregulowany wprost w ustawie.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważenie przedstawionego problemu, a w szczególności – o odniesienie się do zasadności postulatu znowelizowania odpowiednich regulacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Poprosił także o wskazanie, czy problemy pojawiające się na styku regulacji u.k.u.r., Prawa geologicznego i górniczego, ustawy o gospodarce nieruchomościami w powyższym zakresie (względnie innych jeszcze ustaw) były Ministerstwu zgłaszane, a jeżeli tak – jakie było dotychczasowe stanowisko resortu w tej sprawie.

 

Ograniczenie w czasie możliwości stwierdzania nieważności decyzji administracyjnych wydanych z rażącym naruszeniem prawa

Data: 2017-11-17

25 września 2017 r. Rzecznik ponownie, po raz trzeci już z kolei (poprzednie pisma Rzecznika z 7 stycznia 2016 r. i z 28 kwietnia 2017 r.), wystąpił do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji  w sprawie wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z  12 maja 2015 r. (sygn. P 46/13), dotyczącego art. 156 k.p.a. (IV.7004.45.2015)

Zgodnie z tym przepisem możliwe jest stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa, i to w każdym czasie, niezależnie od tego, kiedy taka wadliwa decyzja została wydana. Rozwiązanie takie umożliwia obecnie m.in. przeprowadzanie procesów reprywatyzacyjnych. Mimo że jego częściową niekonstytucyjność stwierdzono ponad półtora roku temu, do tej pory przepis ten nie został znowelizowany.

Pomimo że z dotychczasowej korespondencji wynikało, że stosowne prace legislacyjne się toczą, w ostatniej odpowiedzi z 2 listopada 2017 r. Minister poinformował jednak, że robocze spotkanie uzgodnieniowe przedstawicieli kilku resortów nie doprowadziło do wypracowania wspólnego, jednolitego stanowiska. Oznacza to niestety, że przedłuża się stan niepewności prawnej co do tego, czy i kiedy można stwierdzać nieważność dawnych decyzji – usunięcie tej niejasności zgodnie z wytycznymi TK było głównym celem interwencji RPO.

Wpis do gminnej ewidencji zabytków

Data: 2017-11-14

9 listopada 2017 r. wpłynęła odpowiedź Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na wystąpienie Rzecznika z 13 maja 2017 r. w sprawie procedury wpisu do gminnej ewidencji zabytków (IV.7002.21.2014). Na niedostateczną ochronę praw właścicieli nieruchomości objętych taką procedurą (przede wszystkim brak jawności takiego quasi-postępowania) Rzecznik zwraca uwagę od kilku już lat; wystąpienia te nie doprowadziły jednak do zmiany przepisów.

Tym razem jednak Minister zapewnił Rzecznika, że jeszcze w listopadzie rozpoczną się prace nad nowelizacją rozporządzenia wykonawczego do ustawy o ochronie zabytków, m.in. właśnie w celu podwyższenia standardu ochrony praw właścicieli, w szczególności poprzez wprowadzenie obowiązku pisemnego powiadomienia właściciela o włączeniu danego obiektu do ewidencji, wraz z przedstawieniem uzasadnienia takiego stanowiska.

Niezależnie od powyższego, w grudniu 2016 r. utworzono specjalny zespół do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków; także problematyka gminnej ewidencji zabytków, jej statusu oraz procedur umieszczania w niej zabytków będzie przedmiotem analiz ww. zespołu.

Nie trzeba się osobiście stawiać na wezwanie komornika: Minister Sprawiedliwości zgadza się z Rzecznikiem

Data: 2017-10-26

Minister Sprawiedliwości podziela stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, że nie ma dziś przepisu, który  pozwalałby komornikowi sądowemu wezwać dłużnika do osobistego stawiennictwa w kancelarii pod rygorem ukarania go karą grzywny w trybie art. 762 § 1 k.p.c. Pogląd ten jest konsekwentnie podtrzymywany przez Ministra Sprawiedliwości i wszelkie przeciwne działania organów egzekucyjnych należy ocenić jako nie znajdujące oparcia w powszechnie obowiązujących normach prawnych – informuje RPo wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Sankcja określona w art. 762 § 1 k.p.c. dotyczy jedynie niezłożenia żądanych wyjaśnień, a nie niezastosowania się dłużnika do oczekiwanej przez organ formy wyjaśnień. Zgodnie z zasadą „Gdy ustawa nie rozróżnia, nie do nas należy rozróżnianie” (Lege non distinguente nec nostrum est distinguere), wybór formy złożenia wyjaśnień należy do składającego wyjaśnienia i nie może zostać obwarowany żadną sankcją, w tym kary grzywny.

Również sygnalizowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich (IV.512.299.2015 ) stosowanie przez komorników sądowych rygoru w postaci otwarcia i przeszukania mieszkania w przypadku niezgłoszenia się przez dłużnika w kancelarii, należy uznać za ze wszech miar wadliwe.

Komornik sądowy winien oczywiście pouczyć dłużnika, iż takie uprawnienie organowi egzekucyjnemu przysługuje, jednakże nie powinien wiązać go w żadnej mierze z niestawieniem się dłużnika w kancelarii celem złożenia wyjaśnień, a nawet niezłożenia ich wcale.

Minister Sprawiedliwości przygotował projekt nowej ustawy o komornikach sądowych (druk sejmowy nr 1582). Po pierwszym czytaniu, które odbyło się 7 czerwca 2017 r., projekt został skierowany do prac Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Powołana została Podkomisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektu, a pierwsze jej posiedzenie odbyło się w dniach 19 i 27 września 2017 r.

Projekt ten obejmuje również nowelizację art. 760 k.p.c. W projektowanym art. 760 § 1 k.p.c. wyraźnie zaznaczono, że wybór sposobu składania oświadczeń należy do składającego to oświadczenie. W tej sytuacji nie będzie żadnych wątpliwości, że komornik sądowy nie może narzucić (do czego i obecnie nie ma uprawnień) sposobu złożenia oświadczenia przez dłużnika co do jego majątku pod rygorem ukarania karą grzywny.

W stosunku do art. 814 k.p.c, zdaniem Ministra Sprawiedliwości, problem polega na wadliwym stosowaniu. Jego błędne stosowanie przez komorników sądowych winno spotkać się z określoną reakcją organów nadzoru, w pierwszej kolejności prezesów sądów rejonowych oraz sądów działających w trybie art. 759 § 2 k.p.c. lub rozpoznających skargi na czynności komornika.

Minister wystosuje też  pismo zobowiązujące Krajową Radę Komorniczą do uczulenia komorników sądowych na podnoszone powyżej przez Rzecznika Praw Obywatelskich kwestie oraz zobowiązujące do rozważenia zasadności przeprowadzenia szkoleń komorników w zakresie stosowania analizowanych regulacji prawnych.

Jednocześnie zwracam się do Pana, aby w przypadku wystąpień tego rodzaju naruszeń prawa przez komorników stwierdzonych w sprawach prowadzonych przez Rzecznika Praw Obywatelskich sygnalizować je Ministrowi Sprawiedliwości, które dokona ich analizy w kierunku oceny podstaw wszczęcia postępowań dyscyplinarnych – pisze wiceminister Marcin Warchoł.

Rekompensaty za mienie zabużańskie: Naczelny Sąd Administracyjny w całości podzielił stanowisko RPO: złożenie wniosku skutkuje wszczęciem postępowania administracyjnego również w stosunku do wszystkich uprawnionych

Data: 2017-10-09

Naczelny Sąd Administracyjny w uchwale podjętej w składzie 7 sędziów w sprawie I OPS 3/17, w całości podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich i orzekł, że złożenie wniosku o potwierdzenie prawa do tzw. rekompensaty zabużańskiej skutkuje wszczęciem postępowania administracyjnego również w stosunku do wszystkich pozostałych uprawnionych w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej.

Postanowieniem z dnia 17 stycznia 2017 r. o sygn. I OSK 1825/15 Naczelny Sąd Administracyjny przedstawił składowi siedmiu sędziów NSA do rozstrzygnięcia zagadnienie prawne, budzące poważne wątpliwości, sprowadzające się do udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy do wszczęcia postępowania w przedmiocie potwierdzenia prawa do rekompensaty na podstawie przepisów ustawy z dnia 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej, wymagane jest, aby do dnia 31 grudnia 2008 r. każda z uprawnionych osób wystąpiła ze stosownym wnioskiem o potwierdzenie prawa do rekompensaty, czy też wystarczy, aby w terminie tym wystąpiła chociaż jedna osoba z grona uprawnionych.

Zagadnienie prawne powstało przy rozpoznawaniu przez Naczelny Sąd Administracyjny skargi kasacyjnej Ministra Skarbu Państwa od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 24 lutego 2015 r. (sygn. I SA/Wa 2943/14), w którym Sąd orzekł o uchyleniu decyzji organów obu instancji w przedmiocie odmowy potwierdzenia prawa do rekompensaty. Zdaniem Sądu wystarczające było, że jeden ze spadkobierców złożył wniosek przed 31 grudnia 2008 r. (jak to miało miejsce w rozpoznawanej sprawie), aby pozostali uprawnieni, którzy takich wniosków nie złożyli, zachowali swoje roszczenia, stosownie do posiadanych udziałów w spadku.

Udział w postępowaniu I OPS 3/17 zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich i stanowczo opowiedział się za pierwszą z przytoczonych linii orzeczniczych, uznającą, że złożenie wniosku o potwierdzenie prawa do rekompensaty przez osobę uprawnioną w terminie określonym art. 5 ust. 1 ustawy o prawie do rekompensaty wszczyna postępowanie administracyjne również w stosunku do wszystkich pozostałych uprawnionych w rozumieniu art. 3 tej ustawy.

W dniu 9 października 2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny w uchwale podjętej w składzie 7 sędziów w sprawie I OPS 3/17, w całości podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich i orzekł, że złożenie wniosku o potwierdzenie prawa do tzw. rekompensaty zabużańskiej skutkuje wszczęciem postępowania administracyjnego również w stosunku do wszystkich pozostałych uprawnionych w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej.

znak sprawy: IV.7004.18.2017 

Czy obywatel musi osobiście pojawić się na wezwanie komornika? Rzecznik pisze do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2017-09-06

Do Biura Rzecznika  wpływają skargi stron postępowania egzekucyjnego, w których kwestionowana jest praktyka organów egzekucyjnych. Skarżący wskazują, że organ egzekucyjny kieruje do nich żądania, dla których trudno znaleźć jednoznaczne oparcie w przepisach prawa.

Komornik wzywa strony postępowania egzekucyjnego do stawiennictwa w kancelarii co więcej, wezwania te są obwarowane licznymi rygorami. W ocenie Rzecznika ani Kodeks postępowania cywilnego, ani też inne regulacje ustawowe nie pozwalają na uznanie, że komornik może wezwać strony do osobistego stawiennictwa. Także rygory, wskazywane przez komorników są przewidziane dla innych sytuacji procesowych. Praktyka działalności organów egzekucyjnych, dla której brak jest wyraźnej podstawy ustawowej, może narażać te organy na zarzut przekroczenia kompetencji i naruszenia konstytucyjnej zasady legalizmu.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega konieczność współdziałania stron postępowania z organem egzekucyjnym. Konieczne są środki procesowe, które pozwolą na wymuszenie określonej postawy i aktywności stron postępowania egzekucyjnego, zwłaszcza dłużnika. Z tych względów wydaje się celowe wprowadzenie takiej regulacji, która będzie przewidywała obowiązek stawiennictwa stron na wezwanie komornika oraz – ewentualnie – rygor związany z niezastosowaniem się do takiego wezwania.

Rzecznik zwrócił się do Ministra o przekazanie opinii o potrzebie ewentualnych zmian ustawodawczych, jednoznacznie określających kompetencje organu egzekucyjnego.

Sąd Najwyższy rozstrzygnął pytanie prawne RPO w sprawie upływu terminu użytkowania wieczystego nieruchomości

Data: 2017-08-25

Chodzi o rozstrzygnięcie, czy upływ terminu, na jaki zostało ustanowione prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, na której znajduje się budynek wielolokalowy, powoduje wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokalu w tym budynku (art. 235 § 2 k.c. w zw.  z art. 3 ust. 1  i art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali – Dz. U. z 2015 r. poz. 1892)

W orzecznictwie sądowym zarysowały się dwa rozbieżne poglądy na temat bytu prawnego odrębnej własności lokalu w sytuacji wygaśnięcia użytkowania wieczystego gruntu, na którym posadowiony jest budynek wielolokalowy, z których jeden dopuszcza wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokali w budynku wielolokalowym po upływie terminu, na który ustanowione zostało użytkowanie wieczyste gruntu - to zaś skutkuje utratą przez dotychczasowego właściciela prawa własności mieszkania, ponieważ prawo własności „przechodzi” na podmiot będący właścicielem gruntu (Skarb Państwa bądź gmina). Według drugiego poglądu, prawo własności lokalu jest prawem wiodącym, które nie może wygasnąć na skutek upływu terminu użytkowania wieczystego nieruchomości. A zatem, brak jednoznacznego określenia, jakie są losy prawa odrębnej własności lokalu w wypadku wygaśnięcia prawa użytkowania wieczystego gruntu. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował więc do Sądu Najwyższego pytanie prawne po to, by rozwiać wątpliwości w tej kwestii.

25 sierpnia 2017 r. Sąd Najwyższy w poszerzonym siedmioosobowym składzie wskazał, że upływ terminu, na który zostało ustanowione prawo użytkowania wieczystego gruntu, nie powoduje wygaśnięcia prawa odrębnej własności lokalu znajdującego się w budynku położonym na tym gruncie (III CZP 11/17)

Tym samym Sąd Najwyższy zgodził się z argumentacją Rzecznika Praw Obywatelskich i stanowiskiem Prokuratora Prokuratury Krajowej, które było zbieżne z wnioskiem RPO.

Rzecznik złożył skargę kasacyjną do NSA dotyczącą postępowania w sprawie ograniczeń wynikających z budowania linii wysokiego napięcia

Data: 2017-08-10

W marcu 2017 r. Rzecznik przystąpił do postępowania przed WSA w Białymstoku ze skargi na decyzję Wojewody Podlaskiego w sprawie odszkodowania za szkody związane z ograniczeniem korzystania z nieruchomości - w związku z realizacją inwestycji w postaci linii energetycznej wysokiego napięcia [szczegóły sprawy].

Skarżąca podnosiła, że w toku postępowania administracyjnego w sprawie ustalenia wysokości i wypłaty odszkodowania za szkody powstałe wskutek założenia i przeprowadzenia linii elektroenergetycznej rzeczoznawca majątkowy błędnie określił w operacie szacunkowym wysokość należnego jej odszkodowania.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku oddalił wniesioną skargę i utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję. W tej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

IV.7006.247.2015

RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości w sprawie nierównego poziomu ochrony osoby trzeciej w zakresie roszczeń z tzw. skargi pauliańskiej

Data: 2017-08-10

Jedna ze skarg wpływających do Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczyła kwestii z zakresu prawnej ochrony wierzyciela przed krzywdzącymi go działaniami dłużnika. Skarżąca podniosła, że przepisy Kodeksu cywilnego nie zapewniają właściwej równowagi pomiędzy interesami wierzyciela oraz interesami osoby trzeciej, która dokonała czynności prawnej z dłużnikiem. Problem ten uwydatnia się zwłaszcza wówczas, gdy porównamy instytucję skargi pauliańskiej, przewidzianą przez Kodeks cywilny, z podobnymi regulacjami istniejącymi w Prawie upadłościowym oraz w Prawie restrukturyzacyjnym.

W przypadku skargi pauliańskiej jeśli dłużnik w inny sposób – niż zaspokojenie wierzycieli – spożytkował „ekwiwalent” otrzymany od osoby trzeciej, np. cenę za nabycie nieruchomości roztrwonił, osoba trzecia jest zobowiązana do zapłaty (bądź do wskazania mienia należącego do dłużnika). W innym wypadku, musi znosić egzekucję ze swojego majątku, tzn. z tego jego składnika, który nabyła od dłużnika. Jakiekolwiek jej roszczenia mogą być kierowane, następczo, do dłużnika (art. 518 § 1 pkt 1 k.c.). Na dolegliwość sytuacji osoby trzeciej może wpływać również fakt poczynienia nakładów na rzecz, z której egzekucja jest prowadzona.

Nie ulega wątpliwości, że osoba trzecia, która dokonała czynności z dłużnikiem prowadzącej do pokrzywdzenia wierzycieli, korzysta z gwarancji o wiele wyższych na tle ustaw Prawo upadłościowe oraz Prawo restrukturyzacyjne. Aby uniknąć egzekucji, osoba taka zobowiązana jest do zapłaty różnicy między wartością rynkową świadczenia dłużnika z dnia zawarcia umowy, a wartością świadczenia otrzymanego przez dłużnika (jednak na takie zwolnienie od odpowiedzialności musi wyrazić zgodę sędzia – komisarz). Regułą jest zatem, że osoba ta zwraca jedynie tę wartość, jaką rzeczywiście zyskała na transakcji z dłużnikiem, nie uiściwszy za to żadnego ekwiwalentu. Jeśli otrzymane świadczenie było darowizną, podlega zwrotowi jego rynkowa wartość; jeśli np. jego cena sprzedaży była niższa od rynkowej, zwrot obejmuje tę różnicę, osoba trzecia uiszcza w takim wypadku rzeczywistą, rynkową cenę nabycia rzeczy lub prawa. Konsekwentnie należy przyjąć, iż jeśli transakcja była ekwiwalentna, osoba trzecia jest zwolniona (tzn. może być zwolniona przez sędziego – komisarza) z obowiązku zwrotu jakiejkolwiek korzyści. Konstrukcja ta rozwiązuje również problem ewentualnych nakładów, poczynionych przez osobę trzecią na rzecz – istotna jest wartość rzeczy z dnia zawarcia umowy. Nie ma także znaczenia, na jaki cel dłużnik przeznaczył otrzymane świadczenie – czy je roztrwonił, czy może ono służyć zaspokojeniu wierzycieli.

Powody tak istotnego zróżnicowania (w trzech przywołanych ustawach) sytuacji osoby trzeciej, dokonującej czynności z dłużnikiem, nie są jasne. Do 2016 r. obrona osoby trzeciej w prawie upadłościowym kształtowała się analogicznie do tej przewidzianej w art. 533 k.c., a uzasadnienie projektu ustawy wprowadzającej nowe rozwiązania prawne, obowiązujące od 1 stycznia 2016 r., nie zawiera bliższego wyjaśnienia tych kwestii.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o wskazanie, jakie były powody odmiennego ukształtowania instytucji bezskuteczności czynności prawnej na tle wyżej wskazanych ustaw oraz przedstawienie stanowiska w sprawie.

SN zgadza się z RPO: Możesz domagać się zmiany wpisu w księdze wieczystej, nawet jeśli pozostałe osoby, które wraz z Tobą miałyby być do księgi wpisane, nie są sprawą zainteresowane

Data: 2017-07-26

Było tak: do księgi wieczystej jako właściciel domu został wpisany pan X. Jednak pani Z. uznała, że to błąd – umowa, na którą się powołał pan X., była jej zdaniem nieważna. Dlatego wystąpiła do sądu o zmianę wpisu w księdze: twierdziła, że to ona powinna tam figurować jako właścicielka wraz z dwójką krewnych.

Ci jednak nie byli nieruchomością zainteresowani i do sprawy nie przystąpili. W tej sytuacji sąd uznał, że nie ma wyjścia i powództwo pani Z. musi oddalić.

Rozpatrujący apelację pani Z. Sąd Apelacyjny w Gliwicach miał jednak wątpliwości. Czy rzeczywiście w takiej sytuacji nie da się sprawy rozpatrzyć?

26 lipca 2017 roku Sąd Najwyższy w sprawie o sygn. akt III CZP 31/17 podjął uchwałę, będącą wynikiem skierowanego przez Sąd Okręgowy w Gliwicach zagadnienia prawnego:

  1. Czy dopuszczalne jest uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym poprzez wpisanie prawa własności na rzecz współwłaścicieli nieruchomości, którzy pomimo zawiadomienia w trybie art. 195 § 2 k.p.c. nie przystąpili do sprawy w charakterze powodów?,
  2. Jeżeli wspólne występowanie po stronie powodowej współwłaścicieli o jakich mowa w punkcie 1 zagadnienia nie jest wymagane, to czy konieczny wówczas jest ich udział w sprawie w charakterze pozwanych?

Jak argumentował Sąd Okręgowy, w dotychczasowym orzecznictwie Sądu Najwyższego zauważalne były bowiem dwie rozbieżne linie orzecznicze, przy czym jedna z nich zakładała, iż w sytuacji, gdy pozostałe osoby mające być wpisane do księgi wieczystej nie wstąpią do procesu w charakterze powodów (a więc nie poprą – z różnych względów – wniesionego powództwa), powództwo o uzgodnienie treści księgi podlega oddaleniu, ze względu na niewłaściwie ukształtowanie strony procesu. Druga linia orzecznicza nie była jednolita i skłaniała się bądź to do koncepcji samodzielnej legitymacji procesowej każdego ze współwłaścicieli (w oparciu o art. 209 Kodeksu cywilnego), bądź wskazywała na konieczność pozwania pozostałych współwłaścicieli, jeżeli nie wyrazili woli udziału w procesie

Rzecznik Praw Obywatelskich zdecydował się zgłosić swój udział w postępowaniu przed Sądem Najwyższym w zakresie rozstrzygnięcia przedstawionego zagadnienia prawnego, nie tylko ze względu na jego duże znaczenie dla konstytucyjnie chronionych praw obywateli, ale i mającego niebagatelne znaczenie dla bezpieczeństwa obrotu prawnego, ściśle powiązanego przecież z wpisami dokonywanymi w jawnych księgach wieczystych.

Rzecznik stał na stanowisku, iż w postępowaniu o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym współwłaściciele nieruchomości, którzy pomimo zawiadomienia w trybie art. 195 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego nie przystąpili do sprawy w charakterze powodów, biorą udział w procesie w charakterze pozwanych.

Rzecznik wskazywał między innymi na fundamentalną zasadę ustrojową ksiąg wieczystych, jaką jest ich jawność, a która implikuje dalsze zasady, mające ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa i obrotu prawnego – domniemanie zgodności wpisów praw w księdze z rzeczywistym stanem prawnym, jak również rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych.

Rzecznik wskazał również na wynikającą z art. 21 i 64 Konstytucji zasadę ochrony prawa własności, jak i na obowiązki nałożone na obywateli w zakresie ujawniania swoich praw w księdze wieczystej.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, podstawową powinnością sądu winno więc być udzielenie ochrony współwłaścicielowi, który dąży do doprowadzenia zgodności wpisów w księdze wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym, bez uzależniania skuteczności złożonego przez niego powództwa od postawy pozostałych współwłaścicieli.

Sąd Najwyższy podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich i uznał, że osobami pozwanymi w sprawie o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym są osoby, które zostały ujawnione w księdze jako właściciele (współwłaściciele), jak również osoby, które – w razie uzgodnienia księgi – winny być do niej wpisane, ale – prawidłowo zawiadomione przez sąd – nie wstąpiły po stronie powodowej do toczącego się postępowania.

Jak – między innymi – wskazał Sędzia Sądu Najwyższego Jacek Gudowski w ustnym uzasadnieniu podjętej uchwały, rozpatrując sprawę o uzgodnienie treści księgi wieczystej nie można tracić z pola widzenia znaczenia, jakie mają księgi wieczyste i ujawniane w nich wpisy dla interesu publicznego i porządku prawnego. Wyraził nadzieję, iż podjęta uchwała pozwoli na uporządkowanie niejednolitego dotychczas orzecznictwa, co z kolei będzie miało bezpośrednie przełożenie na procedowanie we wnoszonych przez obywateli sprawach o uzgodnienie treści księgi wieczystej.

Rzecznik w sprawie ograniczenia obrotu lokalami spółdzielczymi w sytuacji braku tytułu prawnego spółdzielni do gruntu

Data: 2017-07-05

W stałym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problem dotyczący sytuacji prawnej obywateli, którzy w przeszłości uzyskali spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego w budynku posadowionym na gruncie o nieuregulowanym stanie prawnym, tj. na gruncie, do którego spółdzielni mieszkaniowej nie przysługuje prawo własności, ani prawo użytkowania wieczystego. Mimo dalekosiężnych skutków społecznych i prawnych, jakie wynikają z braku tytułu prawnego spółdzielni mieszkaniowej do gruntu pod budynkami spółdzielczymi, do chwili obecnej ustawodawca nie podjął działań legislacyjnych zmierzających do uregulowania sytuacji prawnej omawianej grupy osób.

Do Biura Rzecznika wciąż wpływają liczne skargi od obywateli, a także od spółdzielni mieszkaniowych, w których problem ten jest podnoszony w różnych aspektach. Skarżący wskazują, że nie mogą zbyć, ani zamienić swoich mieszkań, mimo iż ustawodawca ukształtował spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu jako prawo zbywalne (ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych).

Podkreślają, że nie są w stanie przewidzieć, jak długo jeszcze potrwa taki stan. Skarżą się, że mimo różnych, nierzadko tragicznych okoliczności życiowych, powodujących konieczność zmiany miejsca zamieszkania, zmuszeni są pozostać w dotychczas zajmowanych lokalach. Obywatele skarżą się również, że w ramach tej samej spółdzielni mieszkaniowej funkcjonują prawa spółdzielcze „lepsze” – bo ustanowione w budynku posadowionym na gruncie o uregulowanym stanie prawnym, i „gorsze” – znajdujące się na gruncie, do którego spółdzielni mieszkaniowej nie służy tytuł prawnorzeczowy. Stan taki oceniają jako krzywdzący i niesprawiedliwy.

Zdaniem Rzecznika zachodzi potrzeba podjęcia przez ustawodawcę pilnych działań legislacyjnych w celu rozwiązania opisanego problemu. Skoro ustawodawca dopuścił w przeszłości prawną możliwość ustanawiania spółdzielczych praw do lokali także w sytuacji braku uregulowania tytułu prawnego spółdzielni do gruntu pozostającego w jej władaniu i zakładania dla takich praw ksiąg wieczystych, a następnie tolerował ten stan przez wiele lat, to na ustawodawcy spoczywa teraz obowiązek uporządkowania sytuacji prawnej w omawianym zakresie.

Brak uregulowania tytułu prawnego części spółdzielni mieszkaniowych do będących w ich władaniu gruntów zabudowanych budynkami spółdzielczymi wynika nie tylko z opieszałości ich organów statutowych, ale często jest powodowane czynnikami zewnętrznymi, na które organy te nie mają wpływu.

Ponadto, w sytuacji, gdy wiele spółdzielni do chwili obecnej nie uregulowało jeszcze tytułu prawnego do gruntów, a proces regulacji stanu prawnego gruntów przebiega bardzo długo, tym bardziej pożądana wydaje się interwencja ustawodawcy. Niepodjęcie jakichkolwiek działań w omawianym zakresie oznacza tolerowanie przez ustawodawcę sytuacji, w której omawiana grupa obywateli – nie ze swojej winy – zmuszona jest do ponoszenia niekorzystnych skutków prawnych stanów, które w dużej mierze są efektem zaniechań legislacyjnych w minionych latach. Stan taki narusza zaufanie obywateli do państwa i stanowionego prawa i nie może być akceptowany w praworządnym państwie.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o rozważenie potrzeby pilnego podjęcia działań legislacyjnych w omawianym zakresie.

RPO przystąpił do postępowania przed Sądem Najwyższym w sprawie pytania prawnego o to, czy przy pierwszej aktualizacji opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste można uwzględniać koszty, jakie użytkownik poniósł na budowę infrastruktury technicznej

Data: 2017-07-03

Postanowieniem z dnia 19 stycznia 2017 r. (sygn. VI ACa 1651/15) Sąd Apelacyjny w Warszawie przekazał Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia zagadnienie prawne o następującej treści: ,,czy przy aktualizacji opłaty, o której mowa w art. 77 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami (Dz. U. z 2016 roku, poz. 2147)[1], możliwe jest zaliczenie na poczet różnicy między opłatą dotychczasową a opłatą zaktualizowaną wartości nakładów poniesionych przez użytkownika wieczystego nieruchomości na budowę poszczególnych urządzeń infrastruktury technicznej dokonanych przed pierwszą aktualizacją opłaty, a jeśli tak – to czy można je zaliczyć w toku pierwszej aktualizacji?”.

Wątpliwości Sądu Apelacyjnego powstały przy rozpoznaniu odwołania od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który rozpatrzył sprawę, gdzie wypowiedzenie opłaty za użytkowanie wieczyste nastąpiło po raz pierwszy.

Apelujący zakwestionował możliwość rozliczenia poniesionych nakładów przy pierwszej aktualizacji, stwierdzając, że z brzmienia art. 77 wynika, że rozliczenie takie może nastąpić najwcześniej przy drugiej aktualizacji.




[1] Art. 77. 1. Wysokość opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości gruntowej, z zastrzeżeniem ust. 2 i 2a, podlega aktualizacji nie częściej niż raz na 3 lata, jeżeli wartość tej nieruchomości ulegnie zmianie. Zaktualizowaną opłatę roczną ustala się, przy zastosowaniu dotychczasowej stawki procentowej, od wartości nieruchomości określonej na dzień aktualizacji opłaty.

 

Hipoteka przymusowo-omyłkowa. Udana interwencja Rzecznika.

Data: 2017-06-27

Interesant dowiedział się, że na jego udziale w nieruchomości sąd wpisał hipotekę. Interesant nie miał długów i podejrzewał, że są to długi jego bratanka, który ma to samo imię i nazwisko.

Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu ustaliło, że podstawą wpisu hipoteki przymusowej było postanowienie Sądu Okręgowego. W tym postanowieniu sąd podał tylko imię i nazwisko dłużnika bez imion rodziców, czy numeru PESEL. Hipoteka została zatem wpisana (BPW.7000.18.2016).

Po kilku miesiącach udało się jednak pomyślnie zakończyć sprawę. Błędnie wpisana hipoteka na nieruchomości interesanta została wykreślona. Interesant podziękował Rzecznikowi za pomoc i interwencję w sprawie. Wnioskodawca napisał: Jeszcze raz chciałbym bardzo podziękować Panu za wszelką interwencję w mojej sprawie, gdyby nie Pan nie wiem, czy mógłbym wyjść z tego marazmu. Bardzo dziękuję za okazaną pomoc, życzę wszystkiego dobrego i rozwiązania pomyślnie wielu spraw, które z pewnością czekają w kolejce.

Sąd Najwyższy w interesie starszych rolników i zgodnie ze stanowiskiem RPO wydaje uchwałę w sprawie ustawy o obrocie ziemią

Data: 2017-06-25

Sąd Najwyższy podjął 22 czerwca uchwałę wyjaśniającą wątpliwości co do wykładni znowelizowanych przepisów ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (tzw. ustaw o obrocie ziemią rolną) - zgodną ze stanowiskiem Rzecznika (sprawa III CZP 24/17).

Chodzi o sytuację rolników, którzy przechodząc na emeryturę rolniczą chcieli przekazać ziemię dzieciom (również prowadzącym działalność rolniczą), ale którzy część swojej ziemi nabyli (od innych rolników) już po 30 kwietnia 2016 r., tj. po wejściu w życie tzw. ustawy o obrocie ziemią.

Nowe przepisy wymagają, by nabywca ziemi przez 10 lat osobiście prowadził na niej gospodarstwo rolne, a zwolnienie z tego obowiązku jest możliwe tylko za zezwoleniem sądu, udzielanym jedynie w szczególnych, losowych wypadkach (art. 2b ustawy).

I o ile co do zasady obrót pomiędzy osobami bliskimi jest zwolniony spod restrykcji, w takiej akurat sytuacji tego rodzaju zwolnienia nie przewidziano.

Notariusze, u których rolnicy przechodzący na emeryturę próbowali sporządzić akt, odmawiali, żądając zezwolenia sądu na dokonanie takiej czynności - sprzedaż czy darowizna bez zgody sądu byłaby bowiem bezwzględnie nieważna.

Rolnicy taki wniosek złożyli, jednakże sąd uznał, że jego zgoda nie jest tu w ogóle konieczna. Sąd dostrzegł jednak problemy z wykładnią nowych przepisów i skierował w tej sprawie pytanie prawne do Sądu Najwyższego.

Rzecznik Praw Obywatelskich do tego postępowania przystąpił (pismo z 4 maja 2017 r., IV.7005.8.2017), wnosząc o uznanie, iż w takiej sytuacji, w jakiej wnioskodawcy się znaleźli, zgoda sądu nie jest w ogóle wymagana.

Przemawia za tym głównie to, że ustawa, która praktycznie każdą czynność obrotu ziemią rolną poddaje restrykcjom (zakazy, nakazy, zezwolenia sądu, zgody administracyjne itp.), niemal zawsze spod tych restrykcji zwalnia obrót pomiędzy członkami najbliższej rodziny. Pominięcie takiej sytuacji, jak ta w niniejszej sprawie, można uznać właściwie za przeoczenie: wykładnia restrykcyjna wydaje się więc nielogiczna, nieracjonalna i niespójna z pozostałymi regulacjami ustawy.

Rzecznik podkreślił także, że obowiązki nałożone na właścicieli ziemi rolnej są nieproporcjonalnie uciążliwe, a zatem niekonstytucyjne, co m.in. stało się przedmiotem wniosku RPO do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. sprawy w TK: K 36/16, IV.7005.8.2016). W sytuacji zaś, gdy sąd ma do wyboru różne sposoby wykładni prowadzące do różnych rezultatów, powinien wybrać taki, który jak najlepiej wyraża konstytucyjne zasady - jedynie w taki sposób w procesie stosowania prawa konstytucyjne gwarancje poszanowania praw obywateli zyskują realną treść.

Sąd Najwyższy przychylił się do stanowiska Rzecznika i podjął uchwałę o następującej treści:

Zbycie nieruchomości rolnej przez nabywcę przed upływem okresu przewidzianego w art. 2b ust. 1 ustawy z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (jedn. tekst: Dz.U. z 2016 r., poz. 2052) osobie bliskiej w rozumieniu art. 2 pkt 6 wymienionej ustawy nie wymaga zgody sądu wydanej na podstawie art. 2b ust. 3 tej ustawy.

 

Rząd odpowiada na wystąpienie RPO w sprawie reprywatyzacji

Data: 2017-06-21

Kompleksowa regulacja kwestii związanych z zaspokajaniem tzw. roszczeń reprywatyzacyjnych  stanowi wyzwanie dla każdego rządu. Nie sprostał do tej pory żaden rząd. Nie znaczy to jednak, iż zagadnienie to nie pozostaje w sferze zamierzeń Rady Ministrów kierowanej przez Premier Beatę Szydło – pisze do RPO w imieniu pani premier minister Henryk Kowalczyk. Przekazuje też przeprosiny za opóźnienie w przekazaniu niniejszej odpowiedzi. Potwierdza opinię RPO o „pewnych niedoskonałościach” ustawy o Komisji Reprywatyzacyjnej, którą Sejm uchwalił w marcu.

W kompleksowym wystąpieniu z 7 października 2016 rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar napisał, że niejasność i niesprawiedliwość prawa, ewidentnie nierówne traktowanie poszczególnych grup obywateli pokrzywdzonych powojennymi nacjonalizacjami (ale również i obecnymi niesprawiedliwymi zasadami zwrotu majątków), wciąż domagają się aktywnego działania ustawodawcy. Kluczowe jest jednak przede wszystkim zapewnienie obywatelom równego traktowania i stworzenie transparentnych zasad przyznawania rekompensat. W wystąpieniu tym RPO przedstawił też 7 istotnych kwestii, których rozwiązanie przyczyni się do zaradzenia problemowi. To:

  1. uchwalenie ustawy reprywatyzacyjnej;
  2. skatalogowanie istniejących potencjalnych roszczeń
  3. wykonanie wyroku TK w sprawie P 46/13 i znowelizowanie przepisów umożliwiających podważanie dawnych decyzji administracyjnych o charakterze nacjonalizacyjno-wywłaszczeniowym (art. 156 k.p.a.);
  4. wykonanie wyroków TK dotyczących odszkodowań za przejęte grunty warszawskie;
  5. wzięcie pod uwagę wniosków płynących z orzecznictwa tak Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, jak i Trybunału Konstytucyjnego pod kątem warunków, jakie muszą być spełnione, by ewentualne miarkowanie rekompensat było zgodne zarówno z polską Konstytucją, jak i z Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności – co do zasady dopuszczalne byłoby zarówno odpowiednie obniżenie wysokości ewentualnych rekompensat, jak i rozłożenie ich wypłaty w czasie, o ile takie działania były by rzetelnie uzasadnione koniecznością ochrony konstytucyjnie chronionych wartości;
  6. szczególne potraktowanie lokatorów mieszkających w reprywatyzowanych kamienicach;
  7. zintensyfikowanie działań Prokuratury w sprawach reprywatyzacyjnych, nie tyle jednak w tych sytuacjach, w których zachodzi podejrzenie popełnienia czynów zabronionych na szkodę mienia publicznego, ale przede wszystkim tam, gdzie może dochodzić do naruszenia praw grup słabszych społecznie (lokatorów). 

Rzecznik ponowił to wystąpienie w maju 2017 r. zwracając dodatkowo uwagę na fakt, że ustawa o komisji reprywatyzacyjnej w Warszawei (ustawa  z dnia 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa ) – niezależnie od kontrowersyjności niektórych jej przepisów, sygnalizowanych też wcześniej przez Rzecznika – nie stanowi rozwiązania o charakterze systemowym.

Ustawa ta nie zmieniła bowiem przepisów, na podstawie których aktualnie wydawane są decyzje dekretowe, a ponadto dotyczy  wyłącznie obszaru Warszawy. Tymczasem nadużycia, także wobec lokatorów, zdarzają się przecież na terenie całego kraju, zwłaszcza w większych miastach, gdzie grunty inwestycyjne mają wyższą wartość.

Ustawa o reprywatyzacji jest planowana, ale nie trafiła jeszcze do planu prac rządu

W odpowiedzi na te wystąpienia min. Kowalczyk pisze:

Prace nad  tym projektem prowadziło w zeszłym roku ówczesne Ministerstwo Skarbu. Dziś ono nie istnieje, i za problem reprywatyzacji odpowiada teraz Minister Finansów. „Obecnie w resorcie finansów trwają prace mające na celu osiągnięcie przez dedykowaną do tych zadań komórkę organizacyjną pełnej funkcjonalności i przejęcie ciężaru kontynuacji prac merytorycznych nad omawianym projektem. – stwierdził min. Kowalczyk.

Ministerstwo Skarbu zdążyło przed likwidacją zgłosić wniosek o wpisanie projektu ustawy reprywatyzacyjnej do wykazu prac Rady Ministrów (jest to formalny dokument – bowiem zgodnie z przepisami ustawy o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa, Rada Ministrów prowadzi wykaz prac legislacyjnych obejmujący: projekty założeń projektów ustaw, projekty ustaw oraz projekty rozporządzeń Rady Ministrów.)

Jednak minister Kowalczyk (jako Przewodniczący Zespołu ds. Programowania Prac Rządu) uznał, że taki projekt jest na tyle istotny, że sprawą najpierw powinien zająć się Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów (KERM). Dopiero uzyskanie kierunkowej, pozytywnej rekomendacji KERM będzie warunkiem dalszych prac i działań legislacyjnych.

- Do czasu wpisu do Wykazu, wstępny projekt nie podlega udostępnieniu – zaznaczył min. Kowalczyk.

Ustawa o komisji reprywatyzacyjnej w Warszawie

- W tym miejscu chciałbym także odnieść się do wyrażonej przez Pana opinii na temat ustawy z dnia 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa – pisze min. Kowalczyk.

Zdając sobie sprawę z pewnych niedoskonałości tej regulacji, które Pan również identyfikuje, wyrażam przekonanie, że jest to pierwszy, istotny i konkretny krok w celu zwiększenia pewności prawnej oraz zmniejszenia skali nieprawidłowości związanych z obrotem nieruchomościami.

Reasumując pragnę zapewnić, że przedmiotowa kwestia, szeroko i szczegółowo przedstawiona w Pańskiej korespondencji, pozostaje w kręgu istotnego zainteresowania Pani Premier.

Po wypracowaniu docelowej koncepcji rozwiązań, stanie się ona, zgodnie z obowiązującymi wymogami w zakresie rządowego procesu 

Sprawa drogi pod Ostrołęką. RPO składa skargę kasacyjną w interesie małżeństwa rolników

Data: 2017-06-21

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną w sprawie państwa P.,  rolników, którym sądy odmówiły uznania nabycia ziemi przez zasiedzenie. Przedstawiając argumenty na ich rzecz RPO opisuje też generalny problem prawny: czy obywatele mają prawo odwołać się w swojej sprawie do Sądu Najwyższego, skoro ten poprawił sądową interpretację przepisów, ale już po prawomocnym orzeczeniu w ich konkretnej sprawie.

Małżeństwo starszych rolników postanowiło uporządkować sprawy gospodarstwa, które uprawiają od początku lat. 70. Wnieśli do sądu o stwierdzenie, że nabyli przez zasiedzenie działkę przylegająca do ich gospodarstwa. Kiedy je kupili, sprzedający powiedział im, że mogą rozporządzać także sąsiednim terenem, na którym stoi rozdzielnia prądu. Rzeczywiście - zakład energetyczny stwierdził, że interesuje go tylko ta cześć, która jest ogrodzona płotem. Resztę państwo P. uprawiali, potem dobudowali tam drogę i postawili kolejne budynki gospodarcze.

W tym czasie nikt nigdy nie wezwał ich do „wydania nieruchomości”, która nie miała nawet księgi wieczystej( co pokazuje, że właściciel zupełnie się nią nie interesował). Kiedy jednak w 2005 r. państwo P. wystąpili o uznanie, że nabyli prawo do tej ziemi przez zasiedzenie, PGE Dystrybucja, obecny formalny dysponent działki, zaprotestował.

Przed sądem argumentował, że sytuacja prawna działki jest dużo bardziej skomplikowana, niż się rolnikom wydawało: wnioskodawcy mogli zasiedzieć jedynie prawo użytkowania wieczystego, które w realiach tej sprawy jest prawem dominującym, co jednak także zdaniem PGE Dystrybucja nie wchodziło tutaj w grę.

PGE Dystrybucja: tej działki nie da się zasiedzieć

PGE Dystrybucja podniosła też, że posiadanie wnioskodawców spornej działki nie miało charakteru posiadania samoistnego, lecz było posiadaniem zależnym, przez co nie mogło doprowadzić do nabycia w drodze zasiedzenia prawa własności tej nieruchomości. Sporna nieruchomość była i jest wykorzystywana na cele związane z dostarczaniem energii elektrycznej tak podmiotom gospodarczym (przedsiębiorstwom), jak i gospodarstwom domowym. PGE Dystrybucja podkreśliła, że użytkowanie wieczyste tej nieruchomości zostało ustanowione w konkretnym celu - zapewnienia dostaw energii elektrycznej, a takiego celu wnioskodawcy zrealizować nie zdołają.

Sądy I i II instancji przychyliły się do tej argumentacji i oddaliły wniosek rolników.

Skarga kasacyjna Rzecznika Praw Obywatelskich: to nie takie proste

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył od tych rozstrzygnięć skargę kasacyjną na rzecz państwa P. (IV.7000.102.2017).

Argumentuje, że sądy niezasadnie przyjęły wywód PGE Dystrybucji. Sprawa jest bowiem jeszcze bardziej złożona i wiele może przemawiać na rzecz rolników.

Sąd Najwyższy analizował już to zagadnienie

Po pierwsze – zauważył RPO - dokonana przez Sąd Okręgowy w Ostrołęce wykładnia przepisów (art. 172 § 1 i § 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c.),  zgodnie z którą, samoistny posiadacz nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste nie może nabyć przez zasiedzenie własności nieruchomości, tylko co najwyżej użytkowanie wieczyste, była przedmiotem poważnych wątpliwości Sądu Najwyższego.

Dlatego dnia 6 kwietnia 2016 r.  (sygn. IV CSK 414/15) Sąd Najwyższy przedstawił do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów zagadnienie prawne o treści następującej: „Czy samoistny posiadacz nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste może nabyć jej własność przez zasiedzenie?”.

W uchwale składu siedmiu sędziów z 9 grudnia 2016 r(. o sygn. III CZP 57/16) Sąd Najwyższy potwierdził, że samoistny posiadacz nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste może nabyć jej własność przez zasiedzenie.

W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podkreślił, że na gruncie obowiązujących przepisów nie ma podstaw do uznania, że nieruchomości obciążone prawem użytkowania wieczystego mają cechy wyłączające je spod zasiedzenia; jeśli właściciel utracił posiadanie samoistne nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste i przez odpowiednio długi, określony w ustawie czas nie odzyskał posiadania, to traci przysługujące mu dotąd prawo do nieruchomości.

Sąd Najwyższy zaaprobował tym samym pogląd wyrażony w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia 2008 r. (sygn. V CSK 383/07) według którego oddanie gruntu w użytkowanie wieczyste nie może stanowić przeszkody dla zasiedzenia jego własności.

Tymczasem rozpoznając apelację w sprawie oddalenia wniosku państwa P. Sąd Okręgowy w Ostrołęce przyjął, że w ustalonym stanie faktycznym nie mogło dojść do zasiedzenia prawa własności, skoro nieruchomość była przedmiotem  prawa użytkowania wieczystego.

Tym samym Sąd Okręgowy dokonał wykładni art. 172 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c. w kierunku przeciwnym do podjętej następnie przez Sąd Najwyższy uchwały w sprawie III CZP 57/16.

Czy państwo P. mogą skorzystać z tej uchwały?

Po drugie – Sąd Najwyższy dostrzegł problem prawny, który dotyczy państwa P., gdy w ich sprawie trwał jeszcze postępowanie przed sądem drugiej instancji (chodzi o uchwałę SN z 6 kwietnia 2016 r., w którym przedstawił on zagadnienie prawne składowi siedmiu sędziów). Jednak odpowiedź w postaci uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego zapadła, gdy apelacja państwa P. została już prawomocnie oddalona. Mieli jeszcze kilka dni na wniesienia skargi kasacyjnej. Ale czy mieli do niej prawo? Rzecznik powziął wątpliwość, czy w takiej sytuacji w ogóle możliwe było skuteczne zaskarżenie orzeczenia II instancji skargą kasacyjną. Chodzi generalnie o sytuację, gdy rozstrzygająca dla wykładni przepisów stanowiących przedmiot orzekania uchwała Sądu Najwyższego zapada po prawomocnym rozstrzygnięciu sprawy.

Jak prawo chroni interes obywateli w podobnej do państwa P. sytuacji?

Po trzecie - na kanwie przedstawionej przez wnioskodawców sprawy Rzecznik dostrzegł ujawnienie się istotnego zagadnienia prawnego dotyczącego istoty tzw. przedsądu (wstępnej oceny merytorycznej dokonywana przez SN, czego efektem jest przyjęcie lub odmową przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania).

Zagadnienie to sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy przesłanki warunkujące przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania (określone w art. 3989§ 1 pkt 1 i 2 k.p.c.), winny ziścić się w dacie uprawomocnienia orzeczenia, kiedy to w ostateczny sposób została ukształtowana sytuacja prawna wnioskodawców, czy też w dacie wniesienia skargi kasacyjnej.

- Wydaje się, że tak przedstawionym zagadnieniem prawnym Sąd Najwyższy dotychczas się nie zajmował, tymczasem ma ono kluczowe znaczenie tak dla sytuacji prawnej państwa P., jak również dla innych podobnych spraw – stwierdza Rzecznik Praw Obywatelskich.

Przedstawione przez Rzecznika zagadnienie stanowi abstrakcyjny problem prawny dotyczący dopuszczalności formułowania przesłanek przedsądu, zawartych w art. 3989§ 1 pkt 1 i 2 k.p.c., warunkujących przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania, w sytuacji, gdy w dacie wyrokowania przez sąd II instancji istnieją poważne wątpliwości co do wykładni przepisu prawa, stanowiącego podstawę do nabycia prawa, które to wątpliwości zostają następnie wyjaśnione przez Sąd Najwyższy w podjętej uchwale składu siedmiu sędziów SN, lecz uchwała SN zapada już po prawomocnym rozstrzygnięciu sprawy, a w terminie do zaskarżenia orzeczenia sądu II instancji – skargą kasacyjną.  

Ubocznie Rzecznik zauważa, że sam fakt stwierdzenia przez Sąd Najwyższy poważnych wątpliwości co do wykładni art.172 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c., i przedstawienie do rozstrzygnięcia powyższej sprawy powiększonemu składowi sędziów Sądu Najwyższego, świadczy o tym, iż zagadnienie to wymagało zdecydowanej interwencji Sądu Najwyższego, wyrażonej w uchwale siedmiu sędziów SN.

Dodatkowo, należy zwrócić uwagę, iż państwo P., mimo wyraźnego stwierdzenia w uchwale Sądu Najwyższego III CZP 57/16, iż dokonana w ich sprawie wykładnia art.172 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c. była w istocie nieprawidłowa, obecnie nie mają możliwości doprowadzenia do zmiany przedmiotowego orzeczenia, jak tylko poprzez podjęcie próby zaskarżenia tego orzeczenia skargą kasacyjną, gdyż ani skarga o wznowienie postępowania ani inny środek prawny, w tej sytuacji nie przysługują.  

Sąd Najwyższy sądem dla ludzi

Rzecznik wnosi o przyjęcie niniejszej skargi kasacyjnej do rozpoznania również z uwagi na funkcję Sądu Najwyższego, polegającą na sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości w indywidualnych sprawach – wynika ona z art. 175 ust. 1 Konstytucji RP.

Rzecznik dostrzega, iż zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem, Sąd Najwyższy rozpoznając nadzwyczajny środek zaskarżenia, jakim jest skarga kasacyjna, nie jest trzecią instancją sądową, lecz działa w interesie publicznym, na straży wykonywania prawa oraz jego jednolitej wykładni (tak Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 4 lutego 2000 r., II CZ 178/99, OSNC 2000, nr 7-8, poz. 147), natomiast Rzecznik zwraca uwagę, iż w niniejszej sprawie interes wnioskodawców może stać się podłożem zaspokojenia interesu ogólnego w odniesieniu do zaprezentowanych wątpliwości odnośnie możliwości sformułowania przedsądu w przedstawionych okolicznościach sprawy.

Rzecznik podkreśla, że o ile obecnie skarga kasacyjna pełni zarówno funkcje publiczne, jak i prywatne (co do zasady, skargę kasacyjną wnosi sama strona, na swój własny koszt, w obronie swoich praw), to jednak wymaga głębszego rozważenia wzajemna relacja obu tych funkcji w tak szczególnej sytuacji procesowej, gdy rozbieżności w orzecznictwie sądów zostają usunięte (i to tylko na przyszłość), w okresie biegu terminów kasacyjnych. W takim przypadku wykluczenie możliwości powołania się na przesłankę przedsądu z art. 3989§ 1 pkt 2 k.p.c. (a w istocie – brak możliwości oparcia skargi kasacyjnej na innych przesłankach z art. 3989§ 1 k.p.c.) sprowadzałoby skargę kasacyjną wyłącznie do roli instrumentu publicznoprawnego. Całkowicie zlekceważyłoby zaś interes indywidualny, który wymaga prawnej ochrony w ramach sprawowania wymiaru sprawiedliwości – także i przez Sąd Najwyższy (art. 175 ust. 1 Konstytucji RP). Tym samym wyłączenie dostępu do Sądu Najwyższego w sytuacji, gdy istnieje jeszcze możliwość skorygowania błędnego rozstrzygnięcia, naruszającego prawa uczestnika (tu: prawo własności), należałoby uznać za naruszenie zasady proporcjonalności w wyważeniu ochrony interesu publicznego i prywatnego, wynikającej z art. 2 Konstytucji RP.

Dostrzegając też istotną wartość, jaką w demokratycznym państwie prawa pełni zasada swobody orzekania sędziowskiego, w tym poszukiwania najwłaściwszych rozwiązań prawnych, warunkująca systematyczny rozwój prawa, Rzecznik zwraca jednak uwagę, że rozwój ten nie powinien odbywać się nieproporcjonalnym kosztem poświęcenia praw i wolności jednostek – do czego prowadziłaby restrykcyjna wykładnia postawionego na wstępie zagadnienia prawnego. Jeżeli w ramach systemu istnieje możliwość korekty wadliwego rozstrzygnięcia o konstytucyjnych prawach i wolnościach jednostek, należy poszukiwać takich metod wykładni, by umożliwić jednostkom efektywną ochronę naruszonych wolności i praw.

W tym stanie rzeczy niniejsza skarga kasacyjna jest zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich niezbędna i uzasadniona. 

Rząd realizuje postulat RPO, by doprecyzować pojęcie dochodu miesięcznego, który upoważnia do bonifikaty w opłatach za użytkowanie wieczyste

Data: 2017-06-01

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Infrastruktury i Budownictwa, by w ustawie o gospodarce nieruchomościami doprecyzować, czym jest dochód miesięczny, który bierze się przy udzielaniu  udzielenia bonifikaty od opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego (art. 74 ust. 1 ustawy). Rzecznik postuluje, by odwołać się  do pojęcia dochodu miesięcznego w rozumieniu przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych .

Na to, że trzeba definicję dochodu miesięcznego z art. 74 ust. 1 doprecyzować,. zwracała już uwagę rzeczniczka praw obywatelskich prof. Irena Lipowicz 13 stycznia 2014 r. Dziś bowiem nie jest jasne, komu i kiedy przysługuje bonifikata od opłat za użytkowanie wieczyste. (V.7001.1.2014)

Analiza korespondencji prowadzonej między urzędem Rzecznika Praw Obywatelskich a resortem sprawiedliwości na przestrzeni lat 2014-2016 prowadzi do wniosku, że konieczność zmiany i doprecyzowania tego przepisu nie budzi już wątpliwości. Tym bardziej budzi niepokój to, że tak długo trzeba czekać na stosunkowo prostą prawniczo zmianę w prawie (tymczasem od 2014 r. ten sam artykuł 74 ust. 1  był zmieniany już czterokrotnie).

Ministerstwo Sprawiedliwości tłumaczyło, że rządowy projekt, który przewiduje tę zmianę, znajduje się nadal na etapie uzgodnień z Komisją Europejską (chodzi o projekt ustawy wpisany do Wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów pod nr UC33). Ostatecznie, zdając sobie sprawę, że problem jest dla ludzi ważny, zmiana art. 74 została wyłączona z tego kompleksowego projektu i wpisana do innego - o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz niektórych innych ustaw (w wykazie prac legislacyjnych rządu nr UD67). 9 maja 2017 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy i zdecydowała o skierowaniu go do Sejmu (projekt otrzymał tam numer 1560)

Projekt ten zakłada, że w art. 74 ustawy o gospodarce nieruchomościami pojęcie dochodu miesięcznego zostanie doprecyzowane poprzez nawiązanie do przepisów ustawy o dodatkach mieszkaniowych. Obie te regulacje mają podobny cel polegający na wsparciu zaspokajania potrzeb mieszkaniowych.

Projektowane przepisy zawierają również definicję pojęcia „gospodarstwo domowe”, sformułowaną również na wzór definicji zawartej w przepisach o dodatkach mieszkaniowych oraz określają termin na złożenie wniosku o udzielenie bonifikaty. 

Jak interpretować pojęcie dochodu miesięcznego w przypadku opłat rocznych z tytułu użytkowania wieczystego? RPO pisze do Ministra Infrastruktury i Budownictwa

Data: 2017-05-17

W nawiązaniu do dotychczasowej korespondencji w sprawie planowanych prac legislacyjnych obejmujących nowelizację przepisu art. 74 ustawy o gospodarce nieruchomościami (dalej: u.g.n.), Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zwrócił się do Ministra Infrastruktury i Budownictwa z prośbą o udzielenie informacji na temat aktualnego stanu prac nad projektem ustawy, która miałaby zdefiniować pojęcie dochodu miesięcznego, o którym mowa w art. 74 ust. 1 u.g.n. poprzez odwołanie do pojęcia dochodu miesięcznego w rozumieniu przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych.

Analiza korespondencji prowadzonej między urzędem Rzecznika Praw Obywatelskich, a resortem infrastruktury na przestrzeni lat 2014–2016 prowadzi do wniosku, że co do zasygnalizowanej potrzeby nowelizacji art. 74 ust. 1 u.g.n. panuje pełne porozumienie, a kwestia ta nie jest przedmiotem żadnych kontrowersji.

Tymczasem omawiana zmiana wciąż nie została wprowadzona, co wydaje się tym bardziej niezrozumiałe, że zabieg ten nie jest szczególnie skomplikowany ani od strony merytorycznej ani techniczno-legislacyjnej, a niewielkie zmiany w obrębie art. 74 ust. 1 u.g.n. były wprowadzane od 2014 r. już czterokrotnie.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o niezwłoczne podjęcie działań w celu postulowanej zmiany ww. przepisu oraz o poinformowanie o przedsięwziętych środkach.

Co z procedurą wpisów do gminnej ewidencji zabytków?

Data: 2017-05-16

Problem zgodności z Konstytucją przepisów dotyczących procedury dokonywania wpisów do gminnej ewidencji zabytków, w brzmieniu nadanym ustawą o zmianie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami oraz o zmianie niektórych innych ustaw, był już przedmiotem korespondencji między poprzednim Rzecznikiem Praw Obywatelskich a poprzednimi Ministrami Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pozostaje on jednak nadal aktualny i wymaga interwencji legislacyjnej ze strony resortu.

Na skutek przywołanej nowelizacji istotnym zmianom uległ, m.in. status prawny oraz znaczenie gminnej ewidencji zabytków.

Przed wejściem w życie przepisów ustawy zmieniającej ewidencja zabytków prowadzona była wyłącznie dla celów wewnętrznych i porządkowych i nie mogła stanowić samodzielnej podstawy do kształtowania sytuacji prawnej obywateli, względnie osób typu korporacyjnego.

Obecnie wpis do gminnej ewidencji zabytków skutkuje ingerencją w prawo własności, mogącą przejawiać się w skrajnych sytuacjach w ograniczeniu jego istoty. Sytuacja ta jest tym bardziej nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności, gdy zwróci się uwagę na fakt, że w sprawie wpisu do gminnej ewidencji zabytków nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej podlegającej kontroli sądowoadministracyjnej.

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego w odpowiedzi na poprzednie wystąpienie Rzecznika w przedmiotowej sprawie wskazała, że kompetencją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie jest rozstrzyganie zastrzeżeń natury konstytucyjnej, lecz realizacja polityki państwa w sferze ochrony zabytków, jako konsekwencji obowiązku wyrażonego w art. 5 Konstytucji.

Rzecznik nie zgodził się z takim stanowiskiem i podkreślił, że na Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego ciąży obowiązek prowadzenia polityki w dziedzinie kultury i dziedzictwa narodowego w sposób zapewniający realizację tej polityki, przy jednoczesnym poszanowaniu praw i wolności obywatelskich gwarantowanych w Konstytucji. W szczególności należy mieć na względzie dyrektywę wyrażoną w art. 31 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którą ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw, zaś realizowanie zadań resortu kultury i dziedzictwa narodowego nie może odbywać się w warunkach braku poszanowania dla praw konstytucyjnie chronionych.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o ponowną analizę zarzutów dotyczących niezgodności z Konstytucją statusu prawnego gminnej ewidencji zabytków oraz wyraził nadzieję, że podnoszone w wystąpieniu argumenty spowodują podjęcie postulowanych prac legislacyjnych.

Rzecznik po raz kolejny zwraca uwagę na nierozwiązane problemy związane z reprywatyzacją

Data: 2017-05-11

W roku 2016 Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Prezes Rady Ministrów obszerne wystąpienie dotyczące licznych problemów wynikających z braku uchwalenia przepisów określających zasady reprywatyzowania mienia znacjonalizowanego w okresie PRL.

Zwrócił uwagę na tak niekorzystne zjawiska jak:

  • niesprawiedliwe traktowanie poszczególnych grup obywateli (z których jedynie niektórzy mogą odzyskać odebrane im mienie, w różnym zresztą zakresie);
  • stwarzanie pola do różnego rodzaju nadużyć;
  • brak dostatecznej ochrony praw lokatorów reprywatyzowanych kamienic;
  • przerzucenie odpowiedzialności za rozwiązanie wszystkich skomplikowanych problemów na organy stosujące prawo – administrację publiczną i system sądowy.

Jednakże kwestią podstawową, i nadal nierozstrzygniętą, jest to, w jakim stopniu Rzeczpospolita, będąca w myśl Konstytucji dobrem wspólnym wszystkich obywateli, powinna rekompensować nadużycia i krzywdy wyrządzone powojennymi nacjonalizacjami. Pomimo upływu kilku miesięcy, Rada Ministrów nie zajęła w tej materii żadnego stanowiska. Reprywatyzacja jako taka nie jest również przedmiotem prac parlamentarnych.

Za właściwy sposób rozwiązania problemu nie można uznać podejścia ustawodawcy choćby do tzw. kwestii gruntów warszawskich – mimo że jest to jedyny obszar „reprywatyzacyjny”, w którym w ostatnim czasie jakiekolwiek działania legislacyjne zostały podjęte.

Nawet uchwalona 9 marca 2017 r. ustawa o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa – niezależnie od kontrowersyjności niektórych jej przepisów, sygnalizowanych też przez Rzecznika – nie stanowi rozwiązania o charakterze systemowym.

Ustawa ta nie zmieniła bowiem przepisów, na podstawie których aktualnie wydawane są decyzje dekretowe, a ponadto dotyczy  wyłącznie obszaru Warszawy. Tymczasem nadużycia, także wobec lokatorów, zdarzają się przecież na terenie całego kraju, zwłaszcza w większych miastach, gdzie grunty inwestycyjne mają wyższą wartość.

Brak przepisów ustawowych może być traktowany jako jeden ze sposobów regulowania stosunków społecznych. Nieuniknionym tego skutkiem, zwłaszcza w stanach skomplikowanych, historycznych, jest jednak niejednolitość orzecznictwa. Nawet zaś usunięcie takich rozbieżności uchwałami Sądu Najwyższego czy Naczelnego Sądu Administracyjnego następuje dopiero po latach i może dotyczyć zaledwie pojedynczych, wycinkowych kwestii.

W ocenie Rzecznika zaniechanie jakichkolwiek prac nad projektami przepisów odszkodowawczych skutkuje utrzymywaniem stanu prawnej niejasności i akceptacją prawodawcy dla funkcjonowania rozwiązań niesprawiedliwych, które naruszają prawa zarówno osób pokrzywdzonych działaniami ancien regime, jak i – niestety – zaniechaniami władz już demokratycznej Rzeczypospolitej.

Należy podkreślić, że procesy reprywatyzacyjne wciąż się toczą, i to według niejasnych i nie zawsze sprawiedliwych zasad. Wynikające stąd problemy społeczne, gospodarcze i polityczne powinny zostać rozwiązane decyzjami władzy ustawodawczej, mającej demokratyczną legitymację do regulowania stosunków w państwie – a nie pojedynczymi rozstrzygnięciami sądowymi zapadającymi w indywidualnych sprawach.

Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego z prośbą o udzielenie odpowiedzi prezentującej stanowisko Rady Ministrów w przedstawionej sprawie.

 

Czy rolnik, który po 30 kwietnia 2016 r. nabył ziemię rolną od osób spoza najbliższej rodziny, może bez przeszkód podarować ją dzieciom? – przystąpienie RPO do zagadnienia prawnego rozpatrywanego przez Sąd Najwyższy (sprawa III CZP 24)

Data: 2017-05-10

W orzecznictwie sądów cywilnych coraz częściej pojawiają się wątpliwości, w jaki sposób rozumieć i stosować poszczególne regulacje z nowych przepisów o obrocie ziemią rolną. Sprawa III CZP 24/17 dotyczy tego, czy w sytuacji, kiedy rolnik nabył nieruchomość rolną po wejściu w życie nowelizacji ustawy z 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (tzw. ustaw o obrocie ziemią), może ją potem swobodnie podarować swoim dzieciom, czy też musi uzyskać na to zgodę sądu. Z zasady bowiem każdy, kto kupi bądź otrzyma ziemię po dniu 30 kwietnia 2016 r. musi ją osobiście uprawiać przez 10 lat, a przekazanie jej innym osobom (nie tylko w drodze darowizny czy sprzedaży, ale nawet jej wydzierżawienie) przed upływem tego terminu wymaga zezwolenia sądu, udzielanego tylko wówczas, gdy wnioskodawca wykaże, że „konieczność dokonania takiej czynności wynika z przyczyn losowych, niezależnych od nabywcy”. W sytuacji, gdy ziemia została wcześniej nabyta od osób obcych (nie z najbliższej rodziny),  rolnik nie może jej podarować nawet własnym dzieciom. Akurat w takiej sytuacji ustawa nie przewiduje żadnego wyjątku; taki pogląd prezentuje też Ministerstwo Rolnictwa. Z drugiej strony obrót pomiędzy członkami rodziny jest właściwie całkowicie uwolniony od ingerencji państwa. Niejasny przepis rodzi poważne ryzyko dla obrotu, gdyż jakiekolwiek naruszenie przepisów ustawy – np. właśnie darowizna bez zgody sądu – powoduje nieważność takiej czynności, w niektórych przypadkach jest też możliwe przejęcie ziemi przez Agencję Nieruchomości Rolnych na rzecz państwa.

Rzecznik Praw Obywatelskich pismem procesowym z 4 maja 2017 r. przystąpił do postępowania przed Sądem Najwyższym (4. IV.7005.8.2017), prezentując stanowisko liberalne, korzystne dla nabywców, iż w takiej sytuacji jak wyżej opisana zgoda sądu nie jest wymagana. Rzecznik uzasadnia swój pogląd argumentami odwołującymi się zarówno do założeń (ratio legis) nowych przepisów, jak i bezpośrednio do konstytucyjnych gwarancji ochrony własności – także przed nieproporcjonalnymi, nieracjonalnymi i nadmiernie uciążliwymi ograniczeniami. Powołuje się także na konstytucyjne założenia ustroju rolnego, który ma się opierać na wspieraniu „gospodarstw rodzinnych”, nie naruszając jednakże wolności majątkowej i gospodarczej. Rzecznik przytacza również argumenty przedstawione w swoich wnioskach do Trybunału Konstytucyjnego dotyczących ustaw o obrocie ziemią, wskazując, że do czasu rozpoznania ich przez Trybunał to na sądach powszechnych spoczywa obowiązek poszukiwania, w drodze wykładni, takich rozwiązań, które zapewnią poszanowanie konstytucyjnych zasad i ochronę praw obywateli.

Postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego z 3 kwietnia 2017 r. w sprawie kontroli sądów administracyjnych nad działalnością zlikwidowanej Komisji Majątkowej (II OPS 1/08)

Data: 2017-05-08

3.04.2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny w składzie 7 sędziów wydał postanowienie o umorzeniu postępowania w sprawie II OPS 1/08, w której uczestniczył Rzecznik Praw Obywatelskich. Sprawa ta dotyczyła wątpliwości prawnych, czy sąd administracyjny może rozpatrywać skargi od orzeczeń Komisji Majątkowej, rozpatrującej żądania reprywatyzacyjne osób prawnych Kościoła Katolickiego.

IV.7004.23.2014

Rzecznik do tej sprawy przystąpił w październiku 2013 r. (pismo z 24 października 2013 r., sprawa RPO-607332/09), opowiadając się objęciem orzeczeń Komisji Majątkowej kontrolą sądów administracyjnych. Zdaniem Rzecznika, taki pogląd jest uzasadniony w świetle wyroku Trybunału Konstytucyjnego, wydanego z wniosku RPO (wniosek z 7 grudnia 2010 r., sprawa RPO-631137/09; wyrok TK z 13 marca 2013 r., sygn. K 25/10).

Ponieważ sama Komisja została zlikwidowana, a przepisy przejściowe nie przewidują dla niej żadnego tzw. następcy ogólnego, powstał problem, w jaki sposób rozpatrzyć sprawy zawisłe jeszcze przed sądami administracyjnymi. Rzecznik w tej sprawie występował dwukrotnie – i niestety bezskutecznie – do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji (pisma z 31 marca 2015 r. oraz z 28 października 2016 r.; odpowiedź Ministra z 29 listopada 2016 r.).

Również ostatnie obszerne pismo procesowe Rzecznika do NSA, z 2 listopada 2016 r., powołujące się na konstytucyjne zasady: ciągłości organu władzy, prawa do sądu, sądowej ochrony własności oraz zasady lojalności państwa względem swoich obywateli, nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. Postanowieniem z 3 kwietnia 2017 r. NSA umorzył postępowanie w tej sprawie, uznając, że zlikwidowanie organu władzy i nie wskazanie jego prawnego następcy jest wystarczającą przesłanką do umorzenia postępowania sądowoadministracyjnego. Niestety, w uzasadnieniu swojego postanowienia NSA w żadnym miejscu nie odniósł się do jakiegokolwiek z argumentów prawnych podnoszonych przez Rzecznika. Jest to o tyle niefortunne, że takie działanie ustawodawcy może stanowić niebezpieczny precedens: powołanie organu rozstrzygającego o konstytucyjnych prawach innych podmiotów, a następnie jego zlikwidowanie, bez wskazania prawnego sukcesora, całkowicie pozbawia prawnej ochrony podmioty dotknięte działaniami takiego organu

Właściciel nieruchomości, przez którą przebiegają urządzenia wodociągowe gminy, może żądać ustanowienia służebności oraz dochodzić od gminy wynagrodzenia za korzystanie z jego własności

Data: 2017-05-08

Sąd Najwyższy podzielił  stanowisko Rzecznika zgłoszone w postępowaniu przed Sądem Najwyższym  i w uchwale z dnia 13 kwietnia 2017 r. stwierdził, że: „Właściciel nieruchomości, na której znajduje się sieć wodociągowa, może żądać ustanowienia służebności przesyłu obciążającej tę nieruchomość na rzecz gminy będącej właścicielem tej sieci także wtedy, gdy gmina wydzierżawiła sieć przedsiębiorstwu wodociągowo - kanalizacyjnemu (art. 305[2] § 2 w związku z art. 305[1] k.c.) – sygn. akt III CZP 3/17.

Oznacza to, że dla właściciela nieruchomości otwarta jest droga sądowa do uregulowania sytuacji na jego gruncie,  gdy znajdują się na nim urządzenia stanowiące własność gminy, niezbędne do świadczenia usług wodociągowych, ale wykonywanych przez przedsiębiorstwo wodociągowe.

Literalna wykładnia przepisów regulujących służebność przesyłu  skłaniała do odmiennego wniosku, gdyż przepisy te wskazują  przedsiębiorcę jako ten podmiot, wobec którego właściciel nieruchomości powinien kierować swoje żądania związane korzystaniem z jego nieruchomości, ale tylko wtedy, gdy własność urządzeń wodociągowych należy do przedsiębiorcy.

Występują zaś sytuacje, gdy gmina przekazuje wykonywanie usług wodociągowych przedsiębiorstwu wodociągowemu, pozostawiając sobie własność sieci wodociągowej i wchodzących w jej skład urządzeń.

W takiej sytuacji zachodziła wątpliwość co do podmiotu biernie legitymowanego w postępowaniu o  ustanowienie służebności przesyłu.

Ustawodawca zdecydował, że nie jest nim przedsiębiorstwo wodociągowe (przedsiębiorca), któremu nie przysługuje prawo własności urządzeń. Zrodziła się zatem wątpliwość, czy za przedsiębiorcę może zostać uznana gmina i czy ona będzie tym podmiotem, którego właściciel powinien wskazać jako zobowiązanego uczestnika postępowania.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich te wątpliwości należało rozstrzygnąć na rzecz uznania gminy jako podmiotu, wobec którego właściciel nieruchomości może kierować swoje żądania. W przeciwnym razie właściciel pozostałby bez możliwości uregulowania sytuacji na swoim gruncie, w tym bez możliwości dochodzenia wynagrodzenia, co oznacza, że jego prawo własności, doznające ograniczeń wskutek przebiegających przez grunt urządzeń, zostałoby całkowicie pozbawione należnej mu ochrony prawnej.  Stan taki prowadziłby do nieakceptowanego z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich  ograniczenia konstytucyjnych wartości i praw.

Dlatego też Rzecznik wskazał, że przepisy o służebności przesyłu  powinny być interpretowane w sposób „przyjazny” Konstytucji. Tylko taka wykładnia w/w przepisów może zostać zaakceptowana,  która gwarantuje ochronę  konstytucyjnych wartości i praw, w tym, w szczególności, prawo do ochrony własności.

znak sprawy: IV.7000.99.2017

Jak wyglądają prace nad zmianą prawa spółdzielczego? Minister Infrastruktury i Budownictwa wyjaśnia

Data: 2017-05-05

Rzecznik otrzymał odpowiedź Ministra Infrastruktury i Budownictwa na wystąpienie w sprawie systemowych zmian przepisów o spółdzielczości mieszkaniowej (IV.7210.8.2017).

W wystąpieniu rzecznik zwracał uwagę na liczne krytyczne głosy dotyczące zasad funkcjonowania w spółdzielniach mieszkaniowych walnych zgromadzeń dzielonych na części.

Ministerstwo poinformowało, że w przygotowanym przez resort projekcie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która ma przede wszystkim zrealizować wytyczne wydanych w ostatnich latach wyroków Trybunału Konstytucyjnego, przewidziano wiele zmian mających poprawić funkcjonowanie spółdzielni mieszkaniowych.

Między innymi proponuje się zapisy dotyczące lustratorów, którzy dzięki temu byliby bardziej niezależni. Zwiększeniu miałyby też ulec uprawnienia nadzorcze Ministra nad spółdzielniami mieszkaniowymi.

Doprecyzowane miałyby zostać również zasady liczenia głosów podczas podejmowania uchwał przez walne zgromadzenie spółdzielni.

Kolejną planowaną zmianą jest zapewnienie członkom spółdzielni możliwości uczestniczenia w walnym zgromadzeniu poprzez pełnomocnika, przy czym jeden pełnomocnik będzie mógł reprezentować tylko jednego członka spółdzielni. Uprawnienia do zastępstwa przez pełnomocnika nie byłoby już można ograniczyć poprzez zapis w statucie spółdzielni.

Ponadto Minister Infrastruktury i Budownictwa poinformował Rzecznika, że inne problemy (w tym także te wskazane w wystąpieniu Rzecznika) będą przedmiotem analizy w toku weryfikacji obowiązujących rozwiązań prawnych dotyczących spółdzielczości mieszkaniowej.

Zakłada się przyjęcie nowych rozwiązań, które zwiększą aktywność istniejących spółdzielni w realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz stworzą zachętę do szerszego wykorzystywania tej formy działalności, poprzez zakładanie małych spółdzielni budujących mieszkania na własne potrzeby ich członków. Projekt założeń projektu ustawy ma być skierowany do rozpatrzenia przez Radę Ministrów – jak się wstępnie zakłada – w II kwartale 2018 r.

Sądowa kontrola działalności Komisji Regulacyjnej do spraw Gmin Wyznaniowych Żydowskich

Data: 2017-04-28

Każdy z kościołów i związków wyznaniowych w Rzeczypospolitej ma uregulowany odrębnymi ustawami tryb, w jakim rozpatrywane są wnioski o zwrot własności majątków odebranych tym podmiotom w okresie PRL. Zajmują się tym specjalne komisje, złożone z przedstawicieli strony rządowej i strony „wyznaniowej”; pierwowzorem tych organów była, stworzona jeszcze w 1989 r., Komisja Majątkowa, dotycząca mienia odebranego Kościołowi Katolickiemu. Ponieważ od orzeczeń takich komisji nie ma odwołania, Rzecznik Praw Obywatelskich od lat domagał się, by orzeczenia te podlegały kontroli niezawisłego sądu.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 marca 2013 r., sygn. K 25/10, dotyczący Komisji Majątkowej i Komisji Regulacyjnej do spraw Gmin Wyznaniowych Żydowskich, wydany z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich (z 7 grudnia 2010 r., RPO-631137/09), w ocenie Rzecznika, stwarza taką możliwość. Ponieważ jednak brak jest przepisów procesowych określających tryb i terminy wnoszenia skargi do sądu, Rzecznik dwukrotnie interweniował w tej sprawie u kolejnych Ministrów Administracji; niestety bezskutecznie (wystąpienia w sprawie z 31 marca 2015 r. i z 28 października 2016 r.; odpowiedź Ministra z 29 listopada 2016 r.). Kwestii tej nie udało się także przesądzić w precedensowej sprawie rozpatrywanej przez skład 7 sędziów NSA (sygn. II OPS 1/08), a dotyczącej Komisji Majątkowej, do której to sprawy Rzecznik także przystąpił (pisma procesowe: z 24 października 2013 r., nr RPO-607332/09 i z 2 listopada 2016 r.). NSA postanowieniem z 3 kwietnia 2017 r. umorzył postępowanie sądowoadministracyjne wyłącznie z tego powodu, że Komisję Majątkową zlikwidowano i nie wskazano jej następcy prawnego.

W tej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy indywidualnej (prowadzonej od lat w Biurze Rzecznika), a zawisłej obecnie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, dotyczącej działalności Komisji Regulacyjnej do spraw Gmin Wyznaniowych Żydowskich. W tej sprawie dwóch właścicieli lokali mieszkalnych w zreprywatyzowanym budynku komunalnym w Krakowie domagało się stwierdzenia nieważności orzeczenia Komisji naruszającego ich prawa. Pismem procesowym z 18 kwietnia 2017 r. Rzecznik przystąpił do tego postępowania popierając stanowisko obywateli, jednocześnie przedstawiając obszerną argumentację prawną i konstytucyjną na rzecz dopuszczenia kontroli orzeczeń regulacyjnych przez sądy administracyjne – w taki sposób, jak kontrolowane są decyzje administracyjne. Przedstawiciel Rzecznika uczestniczył również w rozprawie przed NSA w dniu 21 kwietnia 2017 r., przedstawiając także dotychczasowe działania RPO na rzecz umożliwienia sądowej kontroli orzeczeń Komisji. Wyrokiem z 28 kwietnia 2017 r. (sygn. II OSK 2099/15) Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził stanowisko Rzecznika, że sąd administracyjny może badać działalność komisji regulacyjnych, a wydawane przez nie orzeczenia mają charakter prawny decyzji administracyjnych. Utrzymał tym samym w mocy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie stwierdzający nieważność orzeczenia Komisji Regulacyjnej z 2001 r.

Sprawa ta ma charakter precedensowy, gdyż jest to pierwsze orzeczenie NSA przełamujące wieloletnią, ustabilizowaną jeszcze na początku lat 90., linię orzeczniczą sądów administracyjnych, które dotychczas jednolicie odrzucały skargi na orzeczenia komisji regulacyjnych, uznając, że nie są władne kontrolować ich działalności. Dopiero wniosek Rzecznika do Trybunału Konstytucyjnego, w którym przedstawiono argumentację krytykującą poglądy prawne sądów administracyjnych przekonał Trybunał o konieczności stwierdzenia, że droga sądowa musi w tych sprawach przysługiwać. Z kolei stanowisko Trybunału Konstytucyjnego zostało uwzględnione przez skład orzekający NSA w sprawie indywidualnej; tym samym sąd administracyjny udzielił prawnej ochrony konstytucyjnym prawom obywateli. Sprawa ta jest znacznym sukcesem Rzecznika. 

Rzecznik pisze do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie konieczności nowelizacji art. 156 Kodeksu postępowania administracyjnego

Data: 2017-04-28

W wyroku z 12 maja 2015 r. (sygn. P 46/13) Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności z Konstytucją art. 156 § 2 k.p.a. – w zakresie, w jakim przepis ten nie wyłącza dopuszczalności stwierdzenia nieważności decyzji wydanej z rażącym naruszeniem prawa, gdy od wydania decyzji nastąpił znaczny upływ czasu, a decyzja była podstawą nabycia prawa lub ekspektatywy.

Pomimo upływu znacznego czasu oraz zapowiedzi resortu spraw wewnętrznych i administracji odnośnie planów opracowania koncepcji zmian w zakresie k.p.a., problem ten nie został do tej pory rozwiązany. Zmian do art. 156 k.p.a. nie wprowadzono przy okazji ostatniej dużej nowelizacji kodeksu. Nieskuteczna okazała się też inicjatywa legislacyjna Senatu.

Niewątpliwie orzeczenie TK, a zwłaszcza uzasadniająca je argumentacja, wpływa na sposób wykładni tego przepisu. Skutkiem tego jest niepewność uczestników obrotu (a w tym i organów administracyjnych), czy w konkretnej sprawie dopuszczalne jest stwierdzenie nieważności danej decyzji, np. wydanej kilkadziesiąt lat temu, czy też nie.

Jest to bez wątpienia stan niepożądany, naruszający poczucie prawnego bezpieczeństwa tych osób, które ukształtowały już swoje stosunki majątkowe i osobiste w oparciu o decyzje administracyjne sprzed wielu lat – nawet jeżeli były one wadliwe.

Te właśnie względy – bezpieczeństwo obrotu oraz ochrona zaufania obywateli do państwa i tworzonego przez nie prawa – skłoniły TK do wskazania, że art. 156 § 2 k.p.a., w niektórych zakresach swojego zastosowania, może naruszać prawa obywateli, którzy nie mają pewności, czy stan ukształtowany dawnymi decyzjami ma charakter definitywny i ostateczny, czy jednak może on zostać jeszcze podważony.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie informacji o stanie prac zmierzających do wykonania powyższego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, a jeżeli projekt wciąż jeszcze jest na etapie prac koncepcyjnych – o przedstawienie planowanego kierunku zmian.

 

Uchwała Sądu Najwyższego z 19 kwietnia 2017 r. w sprawie opłat za korzystanie z lokali w kamienicach odzyskanych przez byłych właścicieli (III CZP 84/16)

Data: 2017-04-19

Przeciwko komu właściciel powinien skierować żądanie zapłaty za bezumowne korzystanie z jego własności: posiadaczowi samoistnemu (tj. osobie, która uważa się za właściciela i tak się zachowuje, mimo że właścicielem nie jest), czy przeciwko posiadaczowi zależnemu (tj. osobie, która uważa się za osobę uprawnioną na podstawie innego tytułu prawnego).

19.04.2017 r. Sąd Najwyższy w składzie 7 sędziów wydał uchwałę w sprawie III CZP 84/16, w której uczestniczył Rzecznik Praw Obywatelskich, dotyczącą opisanego tu zagadnienia z zakresu przepisów kodeksu cywilnego o ochronie własności (art. 224 i nas. k.c.).

IV.7000.392.2016:

Problem prawny wystąpił głównie na tle spraw reprywatyzacyjnych, przede wszystkim dotyczących dekretu warszawskiego. Jego źródłem jest brak przepisów szczególnych o rekompensatach za przejęcie własności niezgodnie z prawem, tj. niezgodnie z tzw. dekretem Bieruta. W takiej sytuacji byli właściciele, którzy odzyskali swoją własność, kierują żądania o zapłatę za bezumowne korzystanie z nieruchomości warszawskich, za okres do 10 lat wstecz. Pojawił się jednak problem, czy zobowiązanym do zapłaty w takich sprawach powinno być m.st.Warszawa (ew. Skarb Państwa), czy może inne osoby, które rzeczywiście, faktycznie, korzystają z cudzej własności – a więc przede wszystkim lokatorzy komunalni.

W grudniu 2016 r. Rzecznik przystąpił do tego postępowania, wnosząc o podjęcie uchwały, iż odpowiedzialnym za zapłatę za bezumowne korzystanie z własności powinien być samoistny posiadacz nieruchomości, nawet wówczas, gdy rzecz oddał w posiadanie zależne innej osobie. Obciążanie takim obowiązkiem zapłaty posiadaczy zależnych (np. lokatorów, którzy mają ważne umowy najmu), byłoby niesprawiedliwe – musieliby oni tak naprawdę dwukrotnie płacić za ten sam okres korzystania z lokalu.

SN podjął uchwałę, zgodnie z którą: „Korzystanie z nieruchomości przez posiadacza samoistnego, który oddał rzecz do używania najemcy, polega wyłącznie na pobieraniu pożytków cywilnych (art. 224 i 225 k.c.).”

Z uchwały wynika, że byli właściciele gruntów warszawskich nie mogą pozywać m.st. Warszawy (Skarbu Państwa) o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z ich własności. Mogą natomiast żądać zwrotu pożytków, czyli uzyskanych z tego tytułu czynszów. To, w jaki sposób – i czy w ogóle – powyższe rozstrzygnięcie przełoży się na sytuację prawną lokatorów, zostanie prawdopodobnie bliżej wyjaśnione w uzasadnieniu uchwały, które jednak nie zostało jeszcze sporządzone. 

Rzecznik przedstawia Prezydentowi swoje wątpliwości w sprawie ustawy powołującej Komisję Weryfikacyjną do spraw reprywatyzacji

Data: 2017-03-16

10 lutego 2017 r. Sejm uchwalił ustawę o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa. 3 marca 2017 r. Senat zaproponował do uchwalonej ustawy niewielkie poprawki, niedotyczące kwestii zasadniczych.

W toku procesu legislacyjnego wiele zastrzeżeń zgłosiły takie organy jak: Sąd Najwyższy, Krajowa Reprezentacja Samorządowych Kolegiów Odwoławczych czy Krajowa Rada Notarialna. Jednoznacznie negatywną opinię przygotowało Biuro Analiz Sejmowych. Poważne zarzuty przedstawiła m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie. Opinie te i stanowiska w wielu aspektach są zbieżne, a na gruncie aktualnego porządku konstytucyjnego większość z nich podzielił Rzecznik. Pomimo to praktycznie żadna z uwag nie została uwzględniona, a projekt rządowy uchwalono właściwie w niezmienionej postaci. W ocenie Rzecznika ww. ustawa zawiera szereg poważnych mankamentów, które powinny zostać przeanalizowane przez Prezydenta RP przed jej podpisaniem.

Głównym celem ustawy jest ustanowienie nadzwyczajnej Komisji do spraw usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa tzw. komisji weryfikacyjnej. Ma ona łączyć w sobie cechy organu administracyjnego oraz parlamentarnej komisji śledczej. W pewnym zakresie praktycznie sprawować również wymiar sprawiedliwości, wkraczając w kompetencje sądów powszechnych. Organ ten ma orzekać o konstytucyjnych prawach obywateli (prawie własności oraz prawach majątkowych) oraz – częściowo – także i o mieniu samorządowym, w sprawach na tle tzw. dekretu warszawskiego.

Komisja zyskuje specjalny status, uprzywilejowujący ją względem organów władzy stosujących prawo, w tym również sądów – postępowanie przed Komisją wyprzedza bowiem wszystkie inne, równolegle się toczące, także sądowe, które podlegają obligatoryjnemu zawieszeniu. Ponadto Komisja orzeka w szczególnym trybie, jednocześnie jako organ zwykłej kontroli instancyjnej oraz jako organ nadzoru, częściowo poza regulacjami prawa powszechnego i na podstawie własnych, stworzonych wyłącznie dla niej przesłanek, zarówno procesowych (np. nie wiążą jej terminy przewidziane w k.p.a. czy k.c.), jak i materialnoprawnych. Wreszcie Komisję wybiera Sejm (co automatycznie uzależnia ją od aktualnej większości parlamentarnej; każdy z członków może zostać w każdym czasie odwołany). Usytuowanie takie narusza konstytucyjną zasadę władzy podzielonej, której poszczególne segmenty w obowiązującym porządku konstytucyjnym powinny wzajemnie się równoważyć (art. 10 Konstytucji).

W ocenie Rzecznika ustawodawca stworzył organ umocowany politycznie, wyposażony w wyjątkowo silne kompetencje, usytuowany niejako ponad porządkiem powszechnym, orzekający według własnych zasad, a postępowanie przed nim korzysta ze szczególnego priorytetu przed wszystkimi innymi postępowaniami przed organami państwa. Ponieważ Komisja będzie dublować działania już istniejących instytucji, to nie tylko nie usprawni to rozpatrywania spraw, ale przyczyni się do rozchwiania orzecznictwa i kompetencyjnego chaosu, a w rezultacie postępowania będą jeszcze bardziej przewlekłe.

Z powodu, jak się wydaje, niestaranności ustawodawcy, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy ustawa obejmuje decyzje reprywatyzacyjne dotyczące tylko nieruchomości gminnych, czy również państwowych. Przepisy ustawy bowiem raz odnoszą się wyłącznie do m.st. Warszawy, w innych przypadkach zaś – i do jednostki samorządowej, i do Skarbu Państwa.

Ponadto zaskakiwać może ustanowienie w art. 35 ustawy 30-letniego terminu przedawnienia roszczeń o zwrot nienależnego świadczenia w stosunku do osoby, która uzyskała decyzję dekretową (lub z niej w określonych warunkach skorzystała) oraz roszczenia o zwrot spełnionego lub wyegzekwowanego świadczenia – w sytuacji, gdy na podstawie decyzji reprywatyzacyjnej zasądzono odszkodowanie.

Roszczenia określone w art. 35 ustawy korzystają więc z wyjątkowego „przywileju”, ponieważ najdłuższym terminem dla dochodzenia roszczeń cywilnych, w tym roszczeń z bezpodstawnego wzbogacenia, jest ogólny termin dziesięcioletni (art. 118 k.c.). Jeżeli zaś chodzi o termin przedawnienia roszczenia o zwrot spełnionego lub wyegzekwowanego świadczenia – realizowanego poprzez wznowienie postępowania cywilnego (w sprawie o zapłatę odszkodowania bądź o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z nieruchomości) – pojawiają się wątpliwości co do prawidłowości umożliwienia podważenia, po upływie kilkudziesięciu lat, zakończonych prawomocnie procesów sądowych.

W ocenie Rzecznika ustawa ta budzi liczne wątpliwości co do zgodności z Konstytucją, w szczególności z zasadą poprawnej legislacji, zasadą sądowej ochrony praw majątkowych oraz narusza prawa majątkowe różnych grup obywateli a nawet gmin.

Rzecznik zwrócił się do Prezydenta z prośbą o zapoznanie się z podniesioną argumentacją i rozważenie zasadności jej uwzględnienia przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym podpisaniu ustawy w jej aktualnym kształcie.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela dotyczącej rekompensaty za mienie zabużańskie

Data: 2017-03-15

14 marca RPO zgłosił to w piśmie do Trybunału Konstytucyjnego.

Chodzi o to, że obecne przepisy ograniczają możliwość uzyskania prawa do rekompensaty jedynie do tych spadkobierców pozostawionej poza granicami RP nieruchomości, którzy mają obywatelstwo polskie. Nie pozwalają więc na uzyskanie prawa do rekompensaty przez spadkobierców bez polskiego obywatelstwa (chodzi o ustawę z dnia 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej, Dz.U. z 2016 r., poz. 2042 ze zm.)

Zdaniem RPO przepis ten jest niezgodny:

  1. z art. 64 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP – bo w sposób nieproporcjonalny ogranicza możliwość nabycia prawa majątkowego, jakim jest rekompensata z tytułu pozostawienia nieruchomości poza granicami państwa polskiego, przez spadkobierców właściciela pozostawionych nieruchomości, którzy  nie posiadają obywatelstwa polskiego,
  2. art. 64 ust. 2 Konstytucji – bo w sposób nieuzasadniony różnicuje sytuację prawną spadkobierców w oparciu o kryterium posiadania obywatelstwa polskiego.

Szczegółową argumentację RPO przedstawi do konca kwietnia (IV.7004.7.2017).

Rzecznik prosi senatorów o wprowadzenie poprawek w projekcie ustawy dotyczącej tzw. rozszerzonej konfiskaty

Data: 2017-03-14

Projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw zawiera liczne rozwiązania dotyczące także postępowania cywilnego, funkcjonowania służb mundurowych, tajemnic prawnie chronionych i finansowania terroryzmu. Niektóre znajdujące się w nim zapisy mogą budzić obawy w zakresie ich zgodności z Konstytucją oraz standardami ochrony praw i wolności człowieka.

Proponowany art. 44a § 5 k.k. zawiera zastrzeżenie, że przepadku przedsiębiorstwa nie można orzec, jeśli „szkoda wyrządzona przestępstwem lub wartość ukrytej korzyści nie jest znaczna wobec rozmiaru działalności przedsiębiorstwa”. Zdaniem Rzecznika takie sformułowanie nie jest optymalne oraz wydaje się niewystarczające do zabezpieczenia stosowania zasady proporcjonalności sensu stricto przy ewentualnym orzekaniu przepadku przedsiębiorstwa. Wątpliwości może budzić także wprowadzenie możliwości orzeczenia nawiązki w przypadku, w którym sąd nie stosowałby przepadku z przyczyn wskazanych w projektowanym art. 44a § 4-6 k.k. (proponowany art. 48a k.k.). Konstrukcja taka potencjalnie umożliwia orzeczenie środka karnego wobec osoby, przeciwko której nie toczy się nawet postępowanie karne – właściciela przedsiębiorstwa będącego osobą trzecią. Istnieje realne niebezpieczeństwo, że osoba trzecia, wobec której zostanie orzeczony przepadek przedsiębiorstwa następnie sama zostanie pociągnięta do odpowiedzialności karnej. Takie rozwiązanie należy ocenić negatywnie z perspektywy prawa do sprawiedliwego procesu, którego jedną z emanacji jest zasada ne bis in idem.

Zastrzeżenia Rzecznika wzbudziła także proponowana możliwość ustanowienia zabezpieczenia na przedsiębiorstwie na poczet ewentualnego przyszłego przepadku poprzez wprowadzenie zarządu przymusowego (art. 292a i 292b k.p.k.). Niejasne jest zwłaszcza brzmienie art. 292b k.p.k., wprowadzające możliwość dokonania zabezpieczenia na przedsiębiorstwie należącym do podmiotu zbiorowego, podczas gdy projektowany art. 44a § 1 i 2 k.k. wskazują wprost, że przepadek przedsiębiorstwa możliwy jest jedynie, gdy należy ono do osoby fizycznej. Rzecznik przypomniał, że wszelkie środki służące zabezpieczeniu wykonania kary powinny być z natury rzeczy tymczasowe. Zasadne wydaje się zatem określenie ścisłych ram czasowych utrzymywania zabezpieczenia na przedsiębiorstwie.

Negatywnie należy ocenić art. 45a k.k. i art. 43a k.k.s. przewidujące możliwość orzeczenia przepadku w razie umorzenia postępowania ze względu na śmierć sprawcy lub jego niewykrycie, a także w wypadku zawieszenia postępowania spowodowanego jego chorobą psychiczną lub inną ciężką chorobą.

Orzeczenie przepadku mienia, które zostało nabyte w drodze dziedziczenia narusza konstytucyjnie gwarantowane prawa spadkobierców, wprowadzając w istocie odpowiedzialność zbiorową (spadkobiercy nieuczestniczący w żaden sposób w przestępczym procederze odpowiadają bowiem swoim majątkiem za czyn spadkodawcy), niedopuszczalną na gruncie prawa karnego.

Z kolei zgodnie z proponowanym art. 45 § 2 k.k. w przypadku skazania sprawcy wszelkie mienie, które nabył on w okresie 5 lat przed wydaniem orzeczenia traktowane ma być jak korzyść pochodząca z przestępstwa i ma podlegać przepadkowi. Rzecznik podkreślił, że taka treść przepisu oraz proponowany zakres temporalny jego obowiązywania są nie do pogodzenia z konstytucyjnymi i międzynarodowymi standardami domniemania niewinności.

Rzecznik odniósł się także do zaproponowanego w projekcie ustawy rozszerzenia katalogu przestępstw, w odniesieniu do których dozwolone jest stosowanie kontroli operacyjnej oraz znacznego rozszerzenia uprawnień różnych służb mundurowych związanych z dostępem do informacji prawnie chronionych. Rzecznik stwierdził, iż propozycje te budzą istotne wątpliwości w zakresie poszanowania prawa do prywatności i życia w rodzinie określonego w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz Konstytucji. Ponadto stanowią poważny wyłom w samej instytucji tajemnicy prawnie chronionej i otwierają pole do niemal niczym nieograniczonej inwigilacji.

W związku z projektowaną ustawą Żandarmeria Wojskowa nabywa niezwykle szerokie uprawnienia, takie jak dostęp do informacji objętych tajemnicą. Podobnie, jak miałoby to miejsce w przypadku Policji, udostępnienie całego katalogu danych następuje bez kontroli sądu, na żądnie funkcjonariusza ŻW oraz bez konieczności podania uzasadnienia. W tym kontekście niepokój musi budzić także proponowana zmiana art. 34a ust. 1 ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu dotyczącego dostępu do informacji objętych tajemnicą. Zgodnie z projektem z przepisu tego usunięte zostają słowa „w zakresie swojej właściwości”; a zatem ABW uzyska dostęp do ww. informacji nawet w sprawach wykraczających poza jej kompetencje.

Zawarte w projekcie propozycje dążą także do istotnej zmiany charakteru art. 165a k.k. penalizującego obecnie finansowanie terroryzmu i objęcia zakresem penalizacji szerokiego kręgu zachowań, w tym niemających żadnego związku z terroryzmem oraz podejmowanych nieumyślnie. Tak daleko idąca ingerencja nie znajduje uzasadnienia i nie spełnia konstytucyjnego testu proporcjonalności.

Rzecznik zwrócił się do Senatorów z prośbą o podjęcie działań dla wprowadzenia do projektu ustawy niezbędnych poprawek w celu zagwarantowania jego zgodności z Konstytucją oraz wiążącymi Polskę normami prawa międzynarodowego i unijnego. Wystąpienia w tej sprawie zostały skierowane do przewodniczących klubów parlamentarnych w Senacie oraz do senatorów niezrzeszonych.

Rzecznik złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie terminu ubiegania się o rekompensatę za ograniczenia w gospodarowaniu nieruchomościami ze względu na ochronę środowiska

Data: 2017-02-24

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego regulację prawną, która ograniczała krótkim (dwuletnim) terminem możliwość zgłaszania roszczeń mających rekompensować właścicielom nieruchomości ograniczenie przysługującym im uprawnień - ze względu na ochronę środowiska, zawartą w art. 129 ust. 4 ustawy  Prawo ochrony środowiska.

Ograniczenia tych uprawnień właścicielskich wiążą się przede wszystkim z ustanawianiem takich form ochrony przyrody, jak rezerwaty, parki narodowe czy obszary Natura 2000 (na podstawie ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody). Ograniczenia takie wynikają również z ustanawiania  obszarów cichych oraz obszarów ograniczonego użytkowania (na podstawie ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. Prawo ochrony środowiska).

Zakres tych ograniczeń jest zróżnicowany w zależności od konkretnej formy ochrony przyrody, jednakże co do zasady obejmuje szereg zakazów dotyczących sposobów zagospodarowania nieruchomości objętych aktami prawnymi wprowadzającymi ochronę środowiska na tych terenach.

Ograniczenia sposobu korzystania z tych nieruchomości mogą być bardzo daleko idące i prowadzić do pozbawienia właściciela realnej korzyści z przedmiotu własności. Ochrona środowiska naturalnego stanowi bardzo istotną wartość konstytucyjną, która uzasadnia ograniczenie prawa własności, podlegającego jak każde prawo podmiotowe ograniczeniom ze względu na najważniejsze wartości konstytucyjne, o których mowa w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenia prawa własności nie mogą jednak prowadzić do naruszenia istoty prawa własności, które powodowałoby, że prawo to traciłoby użyteczność dla swojego właściciela.

W przypadku prawa własności  zakaz naruszania istoty tego prawa znajduje szczególne podkreślenie w art. 64 ust. 3, co widzieć należy w kontekście art. 21 ust. 1 Konstytucji, który ustanawia ochronę prawa własności jako jedną z podstawowych zasad ustroju oraz jej art. 20, który określa własność prywatną jako jeden z wyznaczników społecznej gospodarki rynkowej, będącej podstawą ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.

Z tego względu bardzo istotne ingerencje w uprawnienia właściciela muszą być powiązane z istnieniem roszczeń, które kompensowałyby właścicielowi istotne ograniczenie jego prawa, podlegającego przecież ochronie na mocy art. 64 ust. 1 Konstytucji. Ograniczenie krótkim terminem możności zgłaszania tych roszczeń, którego niedotrzymanie skutkuje ich wygaśnięciem, stanowi nieproporcjonalne ograniczenie prawa własności, a w krańcowych przypadkach może prowadzić do naruszenia istoty prawa własności, wbrew postanowieniom art. 64 ust. 3 i 31 ust. 3 Konstytucji.

Krótki termin, co jest szczególnie istotne, nie zapewnia wszystkim realnej możliwości podniesienia przysługujących im roszczeń, gdyż w wielu przypadkach roszczenia mogą wygasnąć, zanim uprawnieni uświadomią sobie ich istnienie.

Samo ustalenie zakresu istniejących ograniczeń i przysługujących roszczeń nie jest rzeczą prostą, o czym może świadczyć kilka uchwał prawnych podejmowanych przez Sąd Najwyższy w celu rozstrzygnięcia wątpliwości w orzecznictwie sądów powszechnych, powstałych na tle obowiązywania aktów prawa miejscowego tworzących obszary ograniczonego użytkowania wokół Portu Lotniczego im. Fryderyka Chopina w Warszawie.

W tej sytuacji uprawnieni mogą zostać bez swojej winy pobawieni możności dochodzenia przysługujących im roszczeń, co w sposób oczywisty jest niezgodne z zasadą zaufania do państwa i stanowionego przez niego prawa, stanowiącą jedną z wyznaczników zapisanej w art. 2 Konstytucji RP zasady demokratycznego państwa prawa.

Mogący zaistnieć brak realnej i rzeczywistej możności dochodzenia roszczeń stoi również w  sprzeczności z wypracowaną w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na tle art. 1 Protokołu Nr 1 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności zasadą „właściwej równowagi” pomiędzy potrzebami wynikającymi z ogólnego interesu społeczeństwa, a wymaganiami związanymi z ochroną podstawowych praw jednostki.

Rzecznik dostrzega także problem konstytucyjny w nierównym, dyskryminującym traktowaniu roszczeń właścicieli i innych uprawnionych z tytułu ograniczonych praw rzeczowych do nieruchomości, które zostały objęte ograniczeniami ze względu na ochronę środowiska,  w porównaniu do roszczeń właścicieli nieruchomości, które objęte zostały ograniczeniami w zagospodarowaniu ze względu na inne cele publiczne.

Dochodzenie roszczeń wynikających z wprowadzenia ograniczeń sposobu zagospodarowania w regulacjach planistycznych nie jest ograniczone takim krótkim terminem, a nie można zaś twierdzić, iż dolegliwość ograniczeń zagospodarowania wprowadzonych ze względu na ochronę środowiska jest, co do zasady, mniejsza niż ograniczeń wprowadzanych chociażby w drodze aktów planistycznych.

Z tych właśnie względów Rzecznik zdecydował się zaskarżyć art. 129 ust. 4 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. Prawo ochrony środowiska do Trybunału Konstytucyjnego wnosząc, że  jest on niezgodny z:

  • art. 64 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 i w zw. z art. 64 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej,
  • art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej,
  • art. 1 Protokołu Nr 1 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (Dz. U. z 1995 r., Nr 36, poz. 175, ze zm.),
  • art. 64 ust. 2 w zw. z art. 32 ust. 1  Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Rozmawiać i słuchać się nawzajem, czy czekać na ustawę? Spotkanie regionalne RPO w Opolu

Data: 2017-02-23

W Centrum Dialogu Obywatelskiego Urzędu Miasta Opola zebrało się na spotkaniu z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem 50 osób. Mowa była głównie o sporach lokalnych i problemach wynikających z różnych interesów ludzi i różnych poglądów na świat.  Na szczęście na spotkaniu reprezentowane były różne punkty widzenia, co pozwalało sobie lepiej uświadomić, jak ważna jest rozmowa, i jak wątła jest nadzieja pokładana w prostych rozwiązaniach ustawowych.

Obrona dzielnicy Pasieka a rozwój Opola

Mieszkańcy pięknej, zielonej dzielnicy bronią się przed przeprowadzeniem drogi szybkiego ruchu (trasy średnicowej) przez ich dzielnicę. Teraz szczególnie przeraża ich masowa wycinka drzew pod inwestycje. Nie dowierzają oficjalnym odpowiedziom, nie wiedzą, do kogo się zwrócić, by uzyskać prawdziwe informacje.

Problem polega jednak także na różnych interesach mieszkańców – ci, którzy skorzystają z nowej drogi, nie są przeciwni inwestycji. Oni też przyszli na spotkanie:  - My stoimy w korkach godzinami – mówili.  – A drogę szybkiego ruchu można zbudować tak, by nie szkodziła i nie hałasowała.

- A ja też mieszkam tam, gdzie Pan, na Zaodrzu, ale akurat uważam, że akurat Pasiece należy się szacunek – padły kolejne głosy.

- Gdzie nie pojedziemy, widzimy, że procedury inwestycyjne nie działają tak, jak powinny. Ale RPO może się w sprawie wypowiedzieć po analizie dokumentów – tłumaczył Adam Bodnar.

Problemy ludzi z sądami

- Działają u nas prawnicze sitwy, powiązane z urzędami, które nas krzywdzą. Nikt nam nie pomaga. PiS chce doprowadzić do uzdrowienia tego bagna.  A pan jest w opozycji wobec tego, tak podają media. Czy więc możemy na pana liczyć?

Adam Bodnar opowiadał o sprawach karnych, którymi zajmuje się jego Biuro. Apelował o zgłaszanie spraw do Rzecznika (przedstawiający problem  swoich spraw jeszcze nie zgłosił, ale obiecał, że to zrobi).

Rzecznik mówił też, że choć nie ma wątpliwości, że działanie wymiaru sprawiedliwości trzeba poprawiać,  to akurat podporządkowywanie sądów rządowi w żaden sposób nie poprawi sytuacji.  

Numizmatycy w Opolu

Dostęp do monet numizmatycznych został kolekcjonerom z Towarzystwa Numizmatycznego (założone w 1988 r.)  ograniczony, bo NBP rozpoczął współpracę z firmami pośredniczącymi w sprzedaży,  przez co ceny wzrosły. Np. moneta „Żołnierze Wyklęci” kosztuje aż 120 zł, a oddział Towarzystwa dostaje tylko  jedną sztukę  (znowu padło oskarżenie o zmowę i sitwę, z którą zwykły człowiek nie ma sobie jak poradzić).

Choć kolekcjonowanie przedmiotów nie ma być może związku bezpośredniego z prawami człowieka,  ale trzeba zwrócić na to uwagę, że jeśli monety są wprowadzane do obiegu przez instytucję publiczną, to powinna ona dbać o to, by ten dostęp był równy.

Inwestycje telekomunikacyjne a prawa mieszkańców

Tzw. megaustawa telekomunikacyjna, która ma ułatwiać rozwój internetu i sieci teleinformatycznych oraz zapewnić konkurencyjność usług,  w praktyce działa tak, że firmy telekomunikacyjne mają prawo pruć ludziom ściany w mieszkaniach, choć są nowo wyremontowane, a spółdzielnie mieszkaniowe nie mogą się temu sprzeciwić. Każda firma ma prawo budować swoja własną sieć.

Prawo do drzewa, prawo do ziemi rolnej

Skoro Minister Ochrony Środowiska wywodzi prawo do cięcia drzew z prawa własności ziemi, to co dzieje się z ustawą o własności ziemi rolnej, która przecież to prawo własności ogranicza?

Rzecznik zgłosił w tej sprawie w zeszłym roku kompleksowy wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, ale ten nie zdążył go rozpatrzyć przed 19 grudnia. Teraz bardzo trudno stwierdzić, co się z tą sprawą stanie. Wiele zależy też od tego, czy ludzie, którzy nie będą mogli sprzedać swojej ziemi, pójdą z tym do sądu.

Prawa myśliwych, prawa mieszkańców

Mieszkam w dzielnicy zbudowanej w pobliżu lasu. Tam od dawna działało koło łowieckie, ale teraz ambony myśliwych są widoczne z okien. Robi się niebezpiecznie, a dziś  myśliwi mają pierwszeństwo przed spacerowiczami Co możemy robić?

- Rozwiązaniem jest dialog  - tak jak mówił mi dziś  rano abp. Alfons Nossol. – Bez rozmowy żadne prawo nie pomoże – odpowiadał Adam Bodnar.

- Łatwiej przekonać do zmiany zachowania sąsiadów-myśliwych niż parlament. Dlatego trzeba rozmawiać z myśliwymi, a nie czekać na zmianę prawa – przekonywała dyrektor Barbara Imiołczyk.

Dyskryminacja osób ze spektrum autyzmu

Skalę problemu pokazuje wystąpienie prof. Nowaka z Uniwersytetu w Białymstoku. A przecież coraz więcej tych osób jest w absolutnej normie intelektualnej, musi jednak sprostać w życiu ogromnym trudnościom – bo szkoły i nauczyciele (łącznie  z prof. Nowakiem) są zupełnie nieprzygotowani.

- To, co możemy robić, to głośno o tym mówić.  Nazywać rzeczy po imieniu. Nie wolno naruszać norm, które służą wzmocnieniu godności człowieka – przekonywał Adam Bodnar i dyr. Barbara Imiołczyk.

Prawa policjantów

Związkowcy policyjni zgłosili problem upolityczniania policji. Policja traci też fachowców, którzy zaczynali pracę przed 1990 r. Ogromna krzywda też spotyka policjantów w związku z tzw. ustawą dezubekizacyjną. Czy Rzecznik o tym wie?

- Tak wie. Sprawa „wypychania” funkcjonariuszy z pracy polega na tym, że odbywa się to nie formalnymi decyzjami. Rzecznik pisał o tym do szefa MSWiA. Jeśli sprawy trafią do sądu, RPO będzie je uważnie monitorował.

Jeżeli chodzi o ustawę „dezubekizacyjną”, to została ona napisana zgodnie z zasadą „gdzie drwa rąbią…”, przy czym ludzi traktuje jak niepotrzebne wióry. RPO dostaje w tej sprawie mnóstwo skarg.  Mógłby sprawę zgłosić do Trybunału, ale to w obecnej sytuacji podporządkowania TK władzy wykonawczej  rodzi ryzyko, że ustawa zostanie ostatecznie zaakceptowana. Drugim sposobem jest przystępowanie do spraw pokrzywdzanych w sądach.  

Dziś wszyscy widzimy, jak ważny był niezależny Trybunał Konstytucyjny – podkreślał rzecznik praw obywatelskich.

Sprawa większego Opola

Decyzją rządu – mimo protestów mieszkańców – Opole zostało od 1 stycznia powiększone o kilka okolicznych gmin. Żaden sąd (w tym Trybunał Konstytucyjny) tematu nie podjął, a takie rzeczy dzieją się w całym kraju. Jakie to może mieć skutki dla samorządu i – w tym przypadku – praw mniejszości narodowej?

- W rozwiązane problemu zaangażowałem się prawie od początku. Miałem nadzieję na dialog, ale  trudno jest rozmawiać, kiedy decyzja już zapadła. To, że Trybunał Konstytucyjny się sprawą nie zajął (postanowienie o umorzeniu wydał bez rozprawy i wysłuchania stron, i to w składzie z sędziami-dublerami), jest z wielką krzywdą dla mieszkańców i samorządności – powiedział Adam Bodnar. – Teraz każda gmina może być tak potraktowana. I właśnie po to potrzebny nam jest niezależny Trybunał Konstytucyjny. To kolejny przykład. Szkoda, że takim tematem musimy kończyć spotkanie.

***

- Domaganie się zmian to naturalny proces polityczny. Lokalne problemy warto rozwiązywać korzystając z prawa petycji, zgłaszać wnioski, pytać się, organizować do wspólnego działania. Bez tego wiele się nie zmieni – przekonywał Adam Bodnar.

Kredyty frankowe, reprywatyzacja, rola organizacji pozarządowych. Spotkanie regionalne RPO w Kędzierzynie-Koźlu

Data: 2017-02-22

Spotkania regionalne RPO są dla nas szansą na rozmowę z organizacjami pozarządowymi, wzmacnianie ich, ułatwianie ludziom poznawania się nawzajem. Bo te organizacje są solą tej ziemi – mówił w Kędzierzynie-Koźlu rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Kędzierzynie-Koźlu na spotkanie z Adamem Bodnarem przyszło 30 osób. Ludzie przedstawiali problemy, z którymi borykają się w mieście i pytali, czy i jak może im w tym pomóc RPO.  

Ochrona środowiska

Jak się organizować na rzecz ochrony środowiska? Jak pomagać ludziom zdobywać niezbędną wiedzę o tym?

Spotkanie w Kędzierzynie-Koźlu zaczęło się od spraw środowiska. Adam Bodnar zapraszał na organizowane w przyszłym tygodniu, 1 marca, seminarium eksperckie  w Biurze RPO (Konferencja antysmogowa. Spotkanie z przedstawicielami organizacji pozarządowych i jednostek samorządu terytorialnego o możliwych działaniach na rzecz zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza w Polsce). Przypominał o narzędziach prawnych dostępnych dla organizacji pozarządowych (m.in. prawo dostępu do informacji publicznej).

Kredyty frankowe

Rzecznik od początku kadencji dostawał zgłoszenia od obywateli, którzy mają problemy z tymi kredytami. Ale władze zapowiadały rozwiązania legislacyjne, Rzecznik nie chciał w ten proces ingerować. Niedawno jednak stało się jasne, że specjalnej ustawy przygotować się nie da, trzeba więc szukać innych rozwiązań, tak jak np. w przypadku poliso-lokat. Stąd wspólna akcja RPO organizowana razem z Rzecznikiem Finansowym, której celem jest przekazywanie ludziom informacji o dostępnych środkach prawnych rozwiązywania problemu (Wspólna akcja informacyjna RPO i Rzecznika Finansowego: „Masz kłopot z pożyczką frankową? Dowiedz się, co możesz zrobić”).

Naszym największym zaskoczeniem była skala problemu – na spotkaniach organizowanych w całej Polsce pojawiało się po kilkaset osób, a uczestnicy tych spotkań nie znali swoich podstawowych praw (nie wiedzieli np. o procedurze reklamacji, która otwiera negocjacje z bankiem, umożliwia też skorzystanie z fachowej pomocy Rzecznika Finansowego). Tymczasem zdaniem RPO wystąpienia obywateli mogą zmienić zachowania banków i ich stosunek do umów w sprawie kredytów denominowanych lub indeksowanych we frankach. – W demokratycznym społeczeństwie sądy są po to, by tego typu spory rozstrzygać – podkreślił Adam Bodnar.

Mienie zabużańskie i reprywatyzacja

Czy rekompensaty za mienie zabużańskie (20 proc. wartości nieruchomości)  są sprawiedliwe?

- Pełną rekompensatą został objęty tylko Kościół katolicki.

 - W przypadku roszczeń indywidualnych mamy do czynienia tak naprawdę z wolną amerykanką. Osoby przedsiębiorcze odzyskały nawet pokaźne majątki, inni nie odzyskali nic. Ustawodawca, mimo zapowiedzi, nigdy sprawy nie uregulował zostawiając wszystko na barkach sądów – mówił Adam Bodnar.

Rzecznik od dawna postuluje o ustawę reprywatyzacyjną, która nie tylko powinna uregulować same zasady odzyskiwania własności, ale też ograniczyć wysokość rekompensat. Niestety, taka ustawa nie powstaje  - zamiast tego powstanie Komisja Reprywatyzacyjna, której działalność musi się skończyć widowiskiem politycznym, bo wszystkich spraw taka Komisja nie będzie w stanie dogłębnie sprawdzić.

Sprawa zabużan załatwiona jest przyzwoicie. Rekompensata w wysokości 20 proc. wydaje się zgodna z punktu widzenia praw człowieka. Problemem jest to, że nie ma takiej regulacji w przypadku mienia „niezabużańskiego”.

Relacje NGOs z władzami

Wnioski o rejestracje organizacje są dziś odrzucane pod lada pretekstem. Przedtem tak nie było. Czy można z tym coś zrobić?

- Takie sygnały dostajemy na spotkaniach regionalnych w całym kraju – mówi Adam Bodnar. Dlatego Rzecznik już skierował w tej sprawie pisma do Pełnomocnika Rządu ds. Społeczeństwa Obywatelskiego, a także do Krajowej Rady Sądownictwa.

Przy okazji Adam Bodnar opowiadał o zasadach pracy RPO, o wystąpieniach generalnych, o roli, jaką do tej pory pełnił Trybunał Konstytucyjny, i o zagrożeniach dla obywateli w sytuacji, gdy nie ma już niezależnego organu kontroli konstytucyjności decyzji władz.

Jak działa Koło Gospodyń Miejskich w Kędzierzynie-Koźlu?

Na spotkanie przyszły członkinie Koła i Adam Bodnar pytał je o to, na czym polega ich działalność.

- Przecieramy szlaki, pokazujemy, że można cieszyć się przestrzenią, razem spędzać czas – odpowiadały.

- A czy myślicie Panie – jako ruch miejski – by zainteresować się też organizacją przestrzeni dla osób starszych? Biuro RPO wydało specjalny poradnik napisany przez wybitnego eksperta. Może się przyda?  (Przestrzeń Publiczna Przyjazna Seniorom. Poradnik RPO).

Czy coś można zrobić z tym, że oddziały geriatryczne nie znalazły się w sieci szpitali, które tworzy rząd?

- Tak, to bardzo poważny problem, RPO alarmuje w tej sprawie, bo taka zmiana finansowania szpitali może być dla geriatrii dramatyczna – mówiła dyr. Barbara Imiołczyk z Biura RPO, współprzewodnicząca Komisji Ekspertów RPO ds. Osób Starszych

A o co się Pana pytają organizacje na innych spotkaniach?

  • - Najwięcej jest spraw osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. To najbardziej przejmujące i dramatyczne historie – mówił Adam Bodnar.
  • Druga grupa to osoby dotknięte inwestycjami – chodzi nie tylko o drogi, ale także o wiatraki czy fermy. W wielu wypadkach inwestycje te przeprowadzono bez dochowania procedur konsultacyjnych.
  • Aktywni są seniorzy, uniwersytety trzeciego wieku.
  • Są tez sprawy lokatorskie, w tym związane ze sporami ludzi ze spółdzielniami czy z reprywatyzacją.
  • Przychodzą przedstawiciele organizacji pacjenckich (choroby rzadkie, amazonki…).  
  • Wielu ludzi interesuje przejrzystość działalności publicznej. A zauważamy, że w wielu miastach władze traktują wniosek o dostęp do informacji publicznej jako akt wrogości a nie obywatelskiego zainteresowania.
  • Bardzo rzadko pojawiają się organizacja zajmujące się przemocą domową.

Komisja Reprywatyzacyjna nie rozwiąże problemu, a wydłuży załatwianie spraw lokatorów i byłych właścicieli - opinia RPO dla Marszałka Senatu

Data: Od 2017-02-20 do 2017-03-03

Postepowania w sprawach reprywatyzowanych nieruchomości będą trwały dłużej, a decyzje komisji reprywatyzacyjnej mogą pogłębić chaos prawny narażając interesy obywateli uwikłanych w roszczenia reprywatyzacyjne – Rzecznik Praw Obywatelskich dokładnie zanalizował projekt ustawy, który obecnie rozpatruje Senat, i wskazał na zapisy, które mogą zadziałać przeciwnie do założeń (IV.7004.5.2017).

  • PRZYKŁAD. Lokator zreprywatyzowanej kamienicy ma postępowanie eksmisyjne. Czy Komisja reprywatyzacyjna mu pomoże? Nie. Najwyżej orzeknie, że decyzja reprywatyzacyjna została wydana z naruszeniem prawa –  i wtedy trzeba będzie iść do sądu z roszczeniem do „beneficjenta decyzji dekretowej”. Samego postępowania eksmisyjnego Komisja nie wstrzyma.
  • PRZYKŁAD. Ktoś odzyskał kamienicę zgodnie z prawem i sprzedał ją lata temu. Teraz może się dowiedzieć, że jako „beneficjent decyzji dekretowej” ma oddać „niesłusznie uzyskaną korzyść” – bo po latach dom trafił w ręce „czyściciela kamienic” i na tej podstawie Komisja podważyła decyzję reprywatyzacyjną.

Takie m.in. mogą być skutki ustawy o Komisji Reprywatyzacyjnej – bo nie rozwiązuje ona głównego problemu – braku przepisów o reprywatyzacji. Rzecznik ma nadzieję, że jego szczegółowe uwagi do ustawy przydadzą się w pracy Senatu. RPO uważa bowiem, że warto współpracować przy tworzeniu prawa – a nie tylko ograniczać się do wskazywania, jakie obowiązujące przepisy mogą naruszać prawa obywateli.

Projekt w Senacie

10 lutego 2017 r. Sejm uchwalił ustawę o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa (projekt rządowy – druk sejmowy nr 1056). Ustawa jest już w Senacie (druk senacki nr 422).

Prace nad projektem prowadzone są niestety pospieszeni i w zasadzie żadna ze zgłaszanych w toku uwag nie została uwzględniona. Zgłaszał je Sąd Najwyższy, Krajowa Reprezentacja Samorządowych Kolegiów Odwoławczych, Krajowa Rada Notarialna. Negatywną opinię przygotowało Biuro Analiz Sejmowych. Poważne zarzuty przedstawiła m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie.

RPO nie tylko zwraca uwagę na mankamenty konstytucyjne przygotowywanej ustawy, ale przede wszystkim na to, że tak napisana ustawa nie tylko nie spełni pokładanych nadziei, ale wręcz da efekty odwrotne od zamierzonych.

Głównym celem ustawy jest ustanowienie nadzwyczajnej komisji tzw. weryfikacyjnej. Tyle że nie jest rozwiązanie systemowe pozwalające na rzeczywiste usunięcie skutków decyzji, przy których wydawaniu dopuszczono się naruszenia porządku prawnego.

Dziewięcioosobowa komisja nie podoła skali problemu

Pomysł powołania specjalnej Komisji wybieranej przez Sejm przyjął postać projektu ustawy, mimo że nie zebrano nawet orientacyjnych statystyk obrazujących dostrzeżony problem (co do liczby postępowań, liczby nieruchomości utraconych niesłusznie przez m.st. Warszawę itp.). Takie analizy powinno się przygotowywać właśnie po to, by wiedzieć, z jakim problemem ma się do czynienia i jakie środki zaradcze byłyby najlepsze.

Projektodawca jest przekonany o powszechności zjawisk patologicznych w „reprywatyzacyjnym biznesie”. Ale jeśli rzeczywiście tak jest, to dziewięcioosobowa komisja złożona z osób, które nie musza być specjalistami w tej dziedzinie, nie zdoła przebadać kilkuset (kilku tysięcy?) decyzji wydawanych nierzadko w skomplikowanych stanach faktycznych i prawnych. A wniosków do rozpatrzenia może być jeszcze więcej.

Groźba chaosu i przewlekłości postępowań

Ponieważ Komisja będzie dublować działania już istniejących instytucji, to nie tylko nie usprawni to rozpatrywania spraw, ale:

  • przyczyniać się do rozchwiania orzecznictwa i kompetencyjnego chaosu
  • powstępowania będą jeszcze bardziej przewlekłe.

Ignorowanie roli prokuratury

Patologie reprywatyzacyjne są oczywiste i doskonale znane nie tylko opinii publicznej, ale przede wszystkim organom ścigania.

Jeżeli ustawa miałaby rzeczywiście przeciwdziałać skutkom najpoważniejszych naruszeń prawa oraz działalności przestępczej na szkodę bądź interesu publicznego i lokatorów, to właśnie Prokuratura, ze względu na kwalifikacje i doświadczenie jej funkcjonariuszy (których członkom Komisji z założenia może brakować), wydaje się najbardziej do tego odpowiednim organem państwa.

Prokurator nie ogranicza się dziś do postępowań karnych. Ma również szerokie kompetencje w postępowaniach

  • administracyjnych, sądowoadministracyjnych i  cywilnych.
  • może żądać wszczęcia postępowania administracyjnego, wziąć udział w każdym stadium postępowania,
  • może wnieść sprzeciw od każdej decyzji ostatecznej, jeżeli przepisy kodeksu lub przepisy szczególne przewidują wznowienie postępowania, stwierdzenie nieważności decyzji albo jej uchylenie lub zmianę, przy czym żądanie prokuratora ma pewne przywileje procesowe względem żądania „zwykłego” uczestnika postępowania.
  • prokuratorzy mogą też podważać reaktywację przedwojennych spółek
  • mogą też inicjować sprawy o odebranie niesłusznie pobranych korzyści kosztem Skarbu Państwa (a w sprawach dotyczących sprzedaży budynków i lokali mieszkalnych własną legitymację mają też i najemcy (bądź organizacje społeczne ich reprezentujące);

Wystarczyłoby lepiej wykorzystać te możliwości. Zwłaszcza, że one pasują do całego systemu prawnego, więc nie trzeba się obawiać nieprzewidzianych skutków – podkreśla RPO.

Niestety, twórcy ustawy nie zbadali, czego jeszcze brakuje prokuraturze – nadzorowanej przecież przez Ministra Sprawiedliwości, który od zeszłego roku jest też Prokuratorem Generalnym -  by sprawniej działała.

Dlaczego ustawa ignoruje uprawnienia Ministra Sprawiedliwości?

Nie sposób pominąć, że do zwiększonego korzystania z instrumentów właśnie administracyjnoprawnych i cywilnoprawnych w sprawach reprywatyzacyjnych wzywały prokuratorów wytyczne Prokuratora Generalnego (obecnie Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego) jeszcze z kwietnia 2015 r. W ostatnim czasie w Prokuraturze Krajowej powołano zaś dodatkowo specjalny zespół prokuratorów właśnie do spraw reprywatyzacji warszawskiej.

Tezie o braku skuteczności organów prokuratury przeczą informacje o przeprowadzonych w ostatnim czasie zatrzymaniach osób podejrzewanych o działalność przestępczą w tych właśnie sprawach.

Warto też pamiętać, że wiele nadużyć wyeliminowała nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami z 25 czerwca 2015 r.  (Dz.U. z 2016 r., poz. 1271): uniemożliwiła ona zwroty nieruchomości zagospodarowanych na wskazane cele publiczne, ograniczyła handel roszczeniami dekretowymi poprzez wymóg notarialnej rejestracji i ustawowe prawo pierwokupu dla m.st. Warszawy; wyraźnie ograniczyła też możliwość ustanawiania kuratora dla osoby, co do której istniały podstawy uznania jej za zmarłą oraz wprowadziła tryb wygaszania „uśpionych” roszczeń.

W ostateczności, zupełnie nadzwyczajnym trybem weryfikacji decyzji administracyjnych pozostaje możliwość uchylenia lub zmiany przez ministra każdej decyzji ostatecznej, jeżeli w inny sposób nie można usunąć stanu zagrażającego życiu lub zdrowiu ludzkiemu albo zapobiec poważnym szkodom dla gospodarki narodowej lub dla ważnych interesów Państwa (art. 161 k.p.a.).

Czy rzeczywiście ma to być nowa Komisja Majątkowa?

Projektodawcy wyjaśniając sens działania Komisji powołują się na przykłady innych „specjalnych” komisji, tj. Komisji Majątkowej oraz Krajowej Komisji Uwłaszczeniowej. Ale to zupełne nieporozumienie.

Pierwsza z nich, mimo szerszego, czternastoosobowego składu i rozpoznawania wniosków w równolegle działających kilkuosobowych zespołach przez ponad 20 lat pracy nie zdołała rozpoznać wszystkich 3000 wniosków (dziewięcioosobowa Komisja „reprywatyzacyjna” dostanie ich kilkanaście tysięcy!), a rażące nieprawidłowości jej funkcjonowania stały się jednym z powodów jej ostatecznej likwidacji w 2011 r.

Z kolei przewlekłości w postępowaniu przed Krajową Komisją Uwłaszczeniową miały – i nadal mają – charakter tak rażący, systemowy, że stanowiły przedmiot wieloletniej korespondencji Rzecznika Praw Obywatelskich z kolejnymi Ministrami Administracji.

Nie sposób przyjąć, by projektodawca wzorował się na takich właśnie modelach postępowania – zwłaszcza w sytuacji, gdy Komisja miałaby bezpośrednio orzekać o konstytucyjnie chronionych prawach jednostek.

Komisja „Reprywatyzacyjna” ma łączyć w sobie jednocześnie cechy organu administracyjnego oraz parlamentarnej komisji śledczej; w pewnym zakresie praktycznie sprawować również wymiar sprawiedliwości, wkraczając w kompetencje sądów powszechnych. Organ ten ma orzekać o konstytucyjnych prawach obywateli (prawie własności oraz prawach majątkowych) oraz – częściowo – także i o mieniu samorządowym, w sprawach na tle tzw. dekretu warszawskiego.

  • Komisja zyskuje specjalny status, uprzywilejowujący ją względem organów władzy stosujących prawo, w tym również sądów – postępowanie przed Komisją wyprzedza wszystkie inne, równolegle się toczące, także sądowe, które podlegają obligatoryjnemu zawieszeniu.
  • Orzeka w szczególnym trybie, jednocześnie jako organ zwykłej kontroli instancyjnej oraz jako organ nadzoru, częściowo poza regulacjami prawa powszechnego i na podstawie własnych, stworzonych wyłącznie dla niej przesłanek, zarówno procesowych (np. nie wiążą jej terminy przewidziane w k.p.a. czy k.c.), jak i materialnoprawnych.
  • Komisję wybiera Sejm (co automatycznie uzależnia ją od aktualnej większości parlamentarnej; każdy z członków może zostać w każdym czasie odwołany). Usytuowanie takie narusza konstytucyjną zasadę władzy podzielonej, której poszczególne segmenty w obowiązującym porządku konstytucyjnym powinny wzajemnie się równoważyć (art. 10 Konstytucji).

Warto podkreślić, że prymat legislatywy, wywodzącej swój mandat bezpośrednio od suwerennych praw Narodu, nad innymi władzami, leżał u podstaw Konstytucji PRL z 1952 r., która w art. 20 określała Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jako najwyższy organ władzy państwowej, sprawujący kontrolę nad działalnością innych organów władzy i administracji państwowej. Obecne zasady ustrojowe opierają się na całkowicie odmiennych zasadach.

- Reasumując, w mojej ocenie ustawodawca stworzył organ umocowany politycznie, wyposażony w wyjątkowo silne kompetencje, usytuowany niejako ponad porządkiem powszechnym, orzekający według własnych zasad, a postępowanie przed nim korzysta ze szczególnego priorytetu przed wszystkimi innymi postępowaniami przed organami państwa – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Całokształt unormowań został zatem skonstruowany niemalże na potrzeby stanu wyjątkowego – tymczasem nie wydaje się, by realnie zaistniały podstawy ich wprowadzenia, a przynajmniej informacje takie nie zostały w żaden sposób przekazane opinii publicznej – co również narusza zasady transparentności działania demokratycznych władz.

Stanowisko RPO zawiera szczegółową analizę poszczególnych przepisów w kontekście całego systemu prawnego. Rzecznik pokazuje, jak zadziała cały system, kiedy zostaną do niego dołożone dodatkowe elementy.

Wbrew założeniom, Komisja nie usunie skutków naruszeń prawa, co szczególnie widać w przypadku dalszego obrotu nieruchomościami dekretowymi.

Nie cofnie eksmisji lokatorów (nb. te postępowania akurat zawieszane nie są). W tych sytuacjach Komisja ogranicza się do stwierdzenia, że decyzję wydano z naruszeniem prawa i z zasady obarcza majątkową odpowiedzialnością beneficjenta decyzji dekretowej, co uruchamia skomplikowane procedury dalszych rozliczeń majątkowych.

Ponadto, mimo że ustawa w art. 33 i art. 34 przypisuje ustawową odpowiedzialność majątkową wobec lokatorów wyłącznie miastu Warszawie (z niezrozumiałym pominięciem bezpośrednich sprawców naruszeń ich praw), nie jest pewne, jakim skutkiem zakończą się postępowania sądowe – zwłaszcza że w postępowaniu cywilnym obowiązują surowe rygory procesowe, którym lokatorzy musieliby sprostać.

Szczegółowe przepisy dotyczące sposobu działania Komisji też budzą ogromne zastrzeżenia. Wystarczy uświadomić sobie sytuację, w której ktoś odzyskuje – zgodnie z prawem - odebrany po wojnie dom, sprzedaje go, a wiele lat później kolejny nowy właściciel zaczyna „czyszczenia kamienicy”. Otóż Komisja może w takiej sytuacji stwierdzić, że przy ustanawianiu użytkowania wieczystego nastąpiło naruszenie prawa (w specyficznym rozumieniu ustawy), co skutkuje pozbawieniem nabytego wcześniej prawa, względnie – obowiązkiem zwrotu równowartości świadczenia, uznanego ze względu na owe okoliczności za „nienależne”. I to dotyka pierwszego właściciela, a nie „czyściciela”.

PODSUMOWANIE

Z wszystkich powyższych względów wydaje się, że – mimo składanych deklaracji – wejście w życie ustawy nie doprowadzi do całościowej likwidacji reprywatyzacyjnych patologii. Ich źródłem są przede wszystkim mechanizmy rynkowe, skłaniające do maksymalizacji zysków przez właścicieli nieruchomości, także kosztem lokatorów oraz – zaniechanie przez prawodawcę rzetelnego rozliczenia się z tzw. „kwestią gruntów warszawskich”: uporządkowania spraw własnościowych, odszkodowawczych dla właścicieli oraz poszanowania praw lokatorów.

Stan taki zmusza – również na gruncie dopiero co uchwalonej ustawy – organy dekretowe do literalnego stosowania anachronicznego aktu prawnego sprzed ponad 70 lat, stworzonego (w założeniach) na potrzeby powojennej odbudowy zniszczonego miasta, a w praktyce o charakterze wywłaszczeniowym, który nie przystaje do aksjologii konstytucyjnej współczesnej Rzeczypospolitej.

Ustawa o Komisji "Reprywatyzacyjnej" tego nie zmienia.

Dekret warszawski nadal ma być stosowany – z braku innych prawnych regulacji. Ale jeśli w efekcie stosowania tego prawa dojdzie do niepożądanych skutków, to Komisja Reprywatyzacyjna to rozliczy – i to nie tylko według zasad prawa powszechnego, według których działają podmioty w procesie reprywatyzacji, ale także według zasad wypracowanych specjalnie dla nadzwyczajnej Komisji.

Sposób ukształtowania tego organu sprawia, że w praktyce mogłaby ona skupić się na rzetelnym rozpoznaniu niewielkiego ułamka spraw, co nie dość, że grozi arbitralnością działania takiego organu, to również nie może stanowić systemowego rozwiązania.

Komisja funkcjonować będzie w alternatywnym porządku normatywnym, operującym przede wszystkim zasadami słuszności, według własnych zasad, kryteriów i niedookreślonych przesłanek, których sposób sformułowania narusza zasady rzetelnej legislacji.

O ile słusznościowe korekty nadużyć majątkowych są nierzadko konieczne i uzasadnione, także w procesach prywatyzacji majątku publicznego, to stosując rozwiązania nadzwyczajne, ustawodawca winien dochować reguł przyzwoitego stanowienia prawa – po to, by nie naprawiać krzywd jednych podmiotów niesprawiedliwościami wobec innych. Ustawodawca nie ustrzegł się licznych mankamentów, przy czym niektóre z nich są na tyle istotne – a do tego wkraczają w obszar konstytucyjnych gwarancji praw jednostek w demokratycznym państwie prawnym – że część z przyjętych rozwiązań winna być ponownie przemyślana i zrewidowana w toku prac parlamentarnych, tak, by nie tworzyć alternatywnego porządku, grożącego prawnym chaosem, ale by prawidłowo wkomponować je w system prawny.

 

Pytanie prawne do Sądu Najwyższego w sprawie upływu terminu użytkowania wieczystego nieruchomości

Data: 2017-02-13

Czy upływ terminu, na jaki zostało ustanowione prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, na której znajduje się budynek wielolokalowy, powoduje wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokalu w tym budynku (art. 235 § 2 k.c. w zw.  z art. 3 ust. 1  i art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali – Dz. U. z 2015 r. poz. 1892) ?

Nieruchomość, na której znajduje się budynek z lokalami mieszkalnymi, może być przedmiotem tzw. użytkowania wieczystego, ustanawianego przez Skarb państwa bądź gminę na określony okres, np. na 99 lat. W tym czasie budynek posadowiony na gruncie jest co do zasady własnością użytkownika wieczystego, w takim budynku można również ustanowić prawo odrębnej własności lokalu.

Nie wiadomo jednak, jakie są losy prawa odrębnej własności lokalu w wypadku wygaśnięcia prawa użytkowania wieczystego gruntu.

W związku z zarysowaniem się w orzecznictwie sądowym dwóch rozbieżnych poglądów na temat bytu prawnego odrębnej własności lokalu w sytuacji wygaśnięcia użytkowania wieczystego gruntu, na którym posadowiony jest budynek wielolokalowy, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Sądu Najwyższego pytanie prawne.

Jeden z zaprezentowanych w orzeczeniach sądów poglądów dopuszcza wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokali w budynku wielolokalowym po upływie terminu, na który ustanowione zostało użytkowanie wieczyste gruntu. To zaś skutkuje utratą przez dotychczasowego właściciela prawa własności mieszkania, ponieważ prawo własności „przechodzi” na podmiot będący właścicielem gruntu (Skarb Państwa bądź gmina).

W ocenie Rzecznika, obowiązujące obecnie przepisy nie regulują tej kwestii wprost, konieczne jest zatem dokonanie wykładni przez Sąd Najwyższy.

Co z problemami warszawskich lokatorów z budynków objętych roszczeniami? RPO rozpoczyna współpracę z Pełnomocnikiem Prezydenta m. st. Warszawy

Data: 2017-02-08

8 lutego przedstawicielki Rzecznika Praw Obywatelskich – Wioletta Lewicka-Szostak, dyrektorka Zespołu Wstępnej Oceny Wniosków, i Kamilla Dołowska, dyrektorka Zespołu Prawa Cywilnego, spotkały się z Magdaleną Młochowską, powołaną niedawno na stanowisko Pełnomocnika Prezydenta m.st. Warszawy do spraw rozwiązywania problemów lokatorów z budynków objętych roszczeniami.

Przedmiotem spotkania było nawiązanie współpracy pomiędzy Rzecznikiem Praw Obywatelskich i Pełnomocnikiem w sprawach lokatorów ze zwróconych oraz zwracanych kamienic objętych reprywatyzacją.

Uzgodniono, że:

  • Biuro Rzecznika będzie informowało osoby zwracające się do RPO o możliwości uzyskania wsparcia ze strony Pełnomocnika.
  • Sprawy, w których Rzecznik podejmuje interwencje w urzędach dzielnic m.st. Warszawy będą też przekazywane do wiadomości Pełnomocnikowi.
  • Natomiast Pełnomocnik będzie informował Rzecznika o najistotniejszych problemach związanych z niekorzystną dla lokatorów wykładnią prawa lub praktyką stosowania prawa oraz o postępowaniach sądowych, do których Rzecznik mógłby ewentualnie przystąpić i w ten sposób wesprzeć lokatora (byłego lokatora), który jest stroną procesu.

 

Telefon do Pełnomocnika Prezydenta m.st. Warszawy, na który lokatorzy nieruchomości dekretowych mogą zgłaszać swoje problemy: 22 443 22 22

 

 

Nowelizacja ustawy Prawo wodne

Data: 2017-01-13

Projekt ustawy Prawo wodne wywołał duże obawy wśród polskich żeglarzy, właścicieli portów i osób prowadzących działalność gospodarczą na Mazurach. Podstawowym zarzutem podnoszonym przez obywateli jest zbyt duża wysokość proponowanej maksymalnej stawki opłat za użytkowanie gruntu pokrytego wodami (treść art. 260 i 261 projektu ww. ustawy). Rzecznik przypomniał, że turystyka żeglarska stanowi jedno z podstawowych źródeł dochodu w regionie. Prowadzenie działalności w zakresie uprawiania rekreacji, turystyki, sportów wodnych oraz amatorskiego połowu ryb wiąże się ze sporym ryzykiem finansowym i ma charakter sezonowy, ściśle uzależniony od warunków atmosferycznych. Obywatele wskazują, że wzrost obciążeń publicznych nałożonych na podmioty zajmujące się tego rodzaju działalnością może doprowadzić do znacznego spadku ich dochodów, a w konsekwencji – do wzrostu bezrobocia.

Rzecznik zwrócił uwagę, że art. 22 Konstytucji stanowi, iż ograniczenie wolności działalności gospodarczej, dotyczącej zarówno wyboru samej działalności, jak i jej wykonywania, jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny. Jeśli zaś chodzi o „ograniczenie wolności”, w doktrynie prawa pojawia się pogląd, że w pojęciu tym powinny mieścić się wszystkie działania państwa ingerujące w przedmiot działalności gospodarczej, w tym także np. obciążenia publiczne wpływające na swobodę podejmowania decyzji co do kształtu prowadzonej działalności. Ograniczenia wolności gospodarczej powinny być więc wprowadzone jedynie w sytuacjach, gdy są one szczególnie uzasadnione. Tymczasem na podstawie uzasadnienia projektu ustawy można wysnuć wniosek, że omawiana regulacja ma na celu jedynie zwiększenie przychodów do budżetu państwa. Takie bezzasadne, nadmierne obciążanie zainteresowanych podmiotów i ograniczenia wolności działalności gospodarczej narusza, zdaniem Rzecznika, zasadę proporcjonalności i zasadę państwa prawnego wyrażone w Konstytucji.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie.