Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 111

Ochrona środowiska

Sprawy dotyczące inwesjicji, smogu i innych kwestii dotyczących przyrody i zrównoważonego rozwoju

Data początkowa
np.: 08/2019
Data końcowa
np.: 08/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Smog narusza dobra osobiste. RPO za uznaniem pozwu mieszkańca Rybnika przeciw państwu

Data: 2019-08-08
  • Możliwość korzystania z nieskażonego środowiska jest dobrem osobistym – uważa RPO
  • Wniósł, aby Sąd Okręgowy w Gliwicach uwzględnił pozew mieszkańca Rybnika w tej sprawie
  • - Nie mogę wyjść z dziećmi na spacer, nie mogę uprawiać sportu na powietrzu, a w domu cały czas pracuje oczyszczacz powietrza - skarżył się obywatel
  • Sąd rejonowy nie stwierdził jednak naruszenia jego dóbr osobistych. Rzecznik w II instancji przyłączył się do sprawy

8 sierpnia 2019 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach rozpozna apelację mieszkańca Rybnika w procesie wytoczonym przezeń Skarbowi Państwa za zanieczyszczone powietrze (godz. 11.30, s. 163).

Obywatel pozywa państwo, bo nie może oddychać czystym powietrzem

Mieszkaniec Rybnika wniósł w 2015 r. do sądu o 50 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych z powodu zanieczyszczenia powietrza w mieście. Pozwał Skarb Państwa -  Ministra Środowiska oraz Ministra Energii.

Zły stan środowiska - sprzeczny z art. 13 dyrektywy CAFE (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/50/WE z 21 maja 2008 r. w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy -  jest źródłem naruszenia jego dóbr osobistych. Chodzi mu o:

  • prawo do zdrowia,
  • prawo do ochrony życia prywatnego i mieszkania,
  • prawo do swobodnego przemieszczania się,
  • prawo do życia w czystym środowisku.

W maju 2018 r. Sąd Rejonowy w Rybniku oddalił powództwo. Przyznał, że powietrze w mieście jest często zanieczyszczone, ale nie można tego uznać za naruszenie dobra osobistego w postaci zdrowia. Prawa do życia w czystym środowisku sąd w ogóle nie uznał za dobro osobiste podlegające ochronie. Wskazał ponadto, że prawo do swobodnego przemieszczania się nie jest naruszone, bo z Rybnika można się wyprowadzić.

O stanie powietrza w Rybniku Adam Bodnar rozmawiał z mieszkańcami miasta w czasie spotkania regionalnego 26 listopada 2018 r. Stan powietrza jako dręczący ludzi problem pojawiał się na także na innych spotkaniach RPO na Śląsku: w Tarnowskich Górach, Piekarach Śląskich czy Lublińcu.

Argumenty RPO 

Zdaniem Rzecznika rybniczanin wykazał, że zanieczyszczenie powietrza w mieście przekracza znacznie akceptowalną społecznie miarę. W latach 2014-2015 poziom pyłu PM10 przekroczony był blisko w 1/3 roku, a w rekordowym lutym 2015 r. dobowe normy były przekroczone codziennie przez 24 dni.

Pozbawienie możliwości oddychania czystym powietrzem to naruszenie prawa do korzystania ze środowiska – argumentuje RPO

Przedstawiając Sądowi Okręgowemu w Gliwicach swe argumenty, RPO podkreślał w piśmie z 30 listopada 2018 r., że:

1.  mieszkaniec Rybnika przekonująco dowiódł, że stan powietrza uważa za godzący w jego prawa. Działa przecież aktywnie na rzecz zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza w mieście;

2. dolegliwości związane z zanieczyszczeniem powietrza opisał w wyroku sam sąd I instancji. Bo choć – jak stwierdził -  ludzie mają pewną tolerancję na zanieczyszczenie powietrza, to „powód ma swego rodzaju depresję w okresie jesienno-zimowym, ponieważ w tym czasie nie może przewietrzyć mojego domu, bo gdy otwiera okno, do domu wdziera się smród. Musi zatykać klatki wentylacyjne oraz uszczelniać drzwi wejściowe w stosunkowo nowym budynku, ponieważ zapach wdziera się do środka. Korzysta z oczyszczacza powietrza, który non stop pracuje i w związku z czym generuje określone koszty. Dodatkową dolegliwością dla powoda jest fakt, że nie może wychodzić z domu na spacery, z rodziną z dziećmi. Nie może uprawiać sportu mimo, iż jest osobą aktywną fizycznie. Nie może zabrać dzieci na sanki, ani lepić z nimi bałwana pomimo, że lubią to robić. W okresie ferii zimowych przypadających na okres od 16 stycznia do 29 stycznia nie było ani jednego dnia, w którym normy pyłu PN10 nie były by przekroczone. Oznacza to, że w tym okresie nie mógł wyjść z dziećmi na spacer”;

3. w Rybniku wskaźniki zanieczyszczenia powietrza przekraczane są często i na długo. Nie sposób więc przyjąć, że mieści się to w ramach powszechnie akceptowalnej miary. O ile bowiem przeciętny człowiek byłby w stanie zaakceptować, że okazjonalnie musi – wskutek zanieczyszczenia powietrza – ograniczać swoją aktywność, o tyle sytuacja, w której ingerencja w przysługujące mu dobra osobiste jest (przynajmniej w okresie jesienno-zimowym) permanentna i znaczna, przez przeciętnego człowieka nie zostałaby zaakceptowana.

Konstytucja odwołuje się do środowiska. Sam fakt, że ochrona środowiska uczyniona została jedną z podstaw ustrojowych Rzeczypospolitej (art. 5 Konstytucji), dobitnie pokazuje, jak duże znaczenie przyznał jej ustrojodawca. Ochrona środowiska jest także jedną z możliwych podstaw ograniczania wolności i praw człowieka (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

Konstytucja nakłada na władze publiczne obowiązki o charakterze programowym, tj. prowadzenie polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom oraz ogólny obowiązek ochrony środowiska (art. 74 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Z dyrektywy CAFE wynika  jednoznacznie obowiązek państw członkowskich doprowadzenia do odpowiedniej jakości powietrza. Dyrektywa nie obliguje do podjęcia konkretnych działań. Określa cel, jaki ma zostać osiągnięty i w takim zakresie wiąże państwa członkowskie. Uchybienie temu obowiązkowi jest oczywiste.

Wbrew stanowisku sądu rejonowego możliwość korzystania z nieskażonego środowiska jest dobrem osobistym – podkreśla RPO. Biorąc to pod uwagę, a także uwzględniając ustalony w sprawie stan faktyczny, możemy mówić o naruszeniu przysługującego powodowi prawa do środowiska, co przejawia się w pozbawieniu powoda możliwości oddychania czystym powietrzem.

Adam Bodnar wniósł o zmianę wyroku sądu rejonowego i uwzględnienie powództwa.

V.7200.17.2018

RPO prosi prezydenta o zawetowanie noweli ustawy „środowiskowej”

Data: 2019-08-07
  • RPO zwrócił się do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie noweli ustawy „środowiskowej”, która drastycznie utrudni społecznościom lokalnym udział w postępowaniach dotyczących uciążliwych inwestycji
  • Rzecznik uzasadnia ten wniosek zagrożeniem, jaki ustawa stwarza dla praw i wolności obywatelskich
  • Konsekwencją wad ustawy, jeśli wejdzie ona w życie, może być wszczęcie postępowania przez Komisję Europejską o naruszenie prawa europejskiego - przestrzegał Adam Bodnar   

Już teraz uciążliwe inwestycje - jak np. fermy zwierząt futerkowych, ubojnie, ogromne kurniki, garbarnie czy składy odpadów - we wsiach i na obrzeżach miast przysparzają obywatelom mnóstwa kłopotów. Ludzie, którzy przychodzą na spotkania z RPO, skarżą się na odór. Na opary, które docierają nawet na odległość kilku kilometrów. Na ogromne ilości much i gryzoni, które żywią się odpadami z ubojni. Na szum i hałas. Na to, że przyroda wokół obumiera, a ludzie chorują.

Przepisy wymagają, by ocenę wpływu danej inwestycji na środowisko przygotował sam inwestor. Na ogół wynika z nich, że oddziaływanie to kończy się na granicy działki. Ale smród tych granic się nie trzyma. O ile mamy w Polsce normy dotyczące hałasu, o tyle od lat trwają boje o wprowadzenie przepisów antyodorowych. Mimo obietnic rządu nadal ich nie ma – nie wiadomo więc, jak mierzyć taką uciążliwość fermy.

Walka z taką inwestycją jest bardzo trudna. Kluczowa jest możliwość uzyskania informacji o planowanym przedsięwzięciu, jego rzeczywistym oddziaływaniu na środowisko, rozmiarach, etapach budowy. A także o tym, jak przebiega proces wydawania decyzji i jak są uzasadniane. Często samorządy skupiają się na spodziewanych korzyściach gospodarczych, mniejszą uwagę zwracając na koszty społeczne i dla środowiska.

Pośpiesznie procedowaną ustawą Sejm 19 lipca 2019 r. poważnie ograniczył prawa społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących środowiska. To pogorszy ochronę prawną tych, którzy „sąsiadują” z terenem inwestycji podlegającej procedurom środowiskowym. 2 sierpnia Senat przyjął ustawę bez poprawek. 5 sierpnia ustawa została przekazana Prezydentowi RP.

Co zakładają zmiany ustawy

  • Mieszkańcom trudniej będzie dowiadywać się o przebiegu sprawy. Jeśli będzie w niej uczestniczyć ponad 10 podmiotów, to nie będzie już korespondencji „imiennej”, w tym imiennie adresowanych decyzji – trzeba będzie sprawdzać wszystko w obwieszczeniach albo w Biuletynach Informacji Publicznej. Wynika to ze zmniejszenia - z 20 do 10 -  liczby stron postępowania, od której uzależniona jest możliwość zastosowania w postępowaniu art. 49 Kodeksu postępowania administracyjnego;
  • mniej mieszkańców będzie miało prawo zareagować na problem. Ustawa zmniejsza obszar, o którym można mówić, że jest dotknięty inwestycją. Dziś są to „działki przylegające bezpośrednio do działek, na których ma być realizowane przedsięwzięcie”. Zgodnie z nowelą ma być nim zaś „przewidywany teren, na którym będzie realizowane przedsięwzięcie oraz obszar znajdujący się w odległości 100 m od granic tego terenu”. To może znaczyć, że nawet właściciel domu, który sąsiaduje z działką, na której powstanie inwestycja, nie będzie miał prawa udziału w postępowaniu.
  • obywatele, którzy będą mieli prawo reagować, ale z niego nie skorzystają, bo np. za późno  dowiedzą się o problemie, stracą prawo do żądania wznowienia postępowania. Osoby i instytucje, które nie z własnej winy nie wzięły udziału w postępowaniu, mimo że miały takie prawo, nie miałyby bowiem prawa do żądania wznowienia postępowania; 
  • prawo do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących miejsca zamieszkania tracą ci, którzy nie zadbali wcześniej o to, by ich dane były wpisane do księgi wieczystej. Ustawa przewiduje wykluczenie z udziału w postępowaniu właścicieli nieruchomości nieujawnionych w księgach wieczystych.

Argumentacja RPO

W piśmie do prezydenta zastępca RPO Stanisław Trociuk podkreśla, że przepisy ustawy budzą istotne wątpliwości co do ich wpływu na realizację wolności i praw jednostki. Swe zasadnicze uwagi Rzecznik przedstawił w piśmie z 19 lipca 2019 r. do Marszałka Senatu. Przestrzegał w nim, że wady ustawy narażają Polskę na wszczęcie postępowania przez Komisję Europejską.

W związku z tym, że zastrzeżenia Rzecznika nie zostały uwzględnione przez Senat, Rzecznik zwraca się do Prezydenta RP o odmowę podpisania ustawy.

Przyjęte rozwiązania budzą zasadnicze wątpliwości co do zgodności z prawem unijnym i wiążącym Rzeczpospolitą Polską prawem międzynarodowym. Według dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/92/UE z 13 grudnia 2011 r. w sprawie oceny skutków wywieranych przez niektóre przedsięwzięcia publiczne i prywatne na środowisko, państwa członkowskie zobowiązano do zapewnienia, aby członkowie zainteresowanej społeczności - mający wystarczający interes lub ewentualnie podnoszący naruszenie prawa, gdy administracyjne procedury prawne państwa członkowskiego wymagają tego jako warunku koniecznego - mieli dostęp do procedury odwoławczej przed sądem, by zakwestionować materialną lub proceduralną legalność decyzji, działań lub zaniechań. 

Obowiązek taki wynika też z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską Konwencji o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska, sporządzonej w Aarhus 25 czerwca 1998 r.

V.7200.16.2019

Co zostawimy przyszłym pokoleniom? RPO przekonywał senatorów do zmian w ustawie „środowiskowej”

Data: 2019-07-30
  • Trzeba zastanawiać się, co zostawimy przyszłym pokoleniom i jakie życie stwarzamy tym, którzy żyją „daleko od szosy” a blisko ferm zatruwających środowisko
  • Tak Rzecznik Praw Obywatelskich przekonywał członków senackiej komisji do zmian w ustawie „środowiskowej”
  • Ogranicza ona prawo członków lokalnych społeczności do udziału w postępowaniach  dotyczących uciążliwych inwestycji
  • Konsekwencją wad ustawy, jeśli wejdzie ona w życie, może być wszczęcie postępowania przez Komisję Europejską o naruszenie prawa europejskiego - przestrzegał Adam Bodnar   

Podczas obrad senackiej Komisji Środowiska 30 lipca 2019 r. zgłoszono poprawki. Komisja jednak ich nie poparła. Przeforsowała zaś propozycję przyjęcia ustawy bez poprawek. Senat ma nad nią głosować jeszcze w tym tygodniu.

Chodzi o projekt zmian w ustawie skierowany do parlamentu 9 lipca 2019 r. i uchwalony przez Sejm 19 lipca 2019 r

Na czym polega problem 

Już teraz uciążliwe inwestycje we wsiach i na obrzeżach miast przysparzają mnóstwa kłopotów. Ludzie, którzy przychodzą na spotkania z RPO, skarżą się na odór. Na opary, które docierają nawet na odległość kilku kilometrów. Na ogromne ilości much i gryzoni, które żywią się odpadami z ubojni. Na szum i hałas. Na to, że przyroda wokół obumiera, a ludzie chorują.

Przepisy wymagają, by ocenę wpływu danej inwestycji na środowisko przygotował sam inwestor. Na ogół wynika z nich, że oddziaływanie to kończy się na granicy działki. Wiadomo, że hałas czy smród tych granic się nie trzymają. O ile mamy w Polsce normy dotyczące hałasu, o tyle od lat trwają boje o wprowadzenie przepisów antyodorowych. Mimo obietnic rządu nadal ich nie ma – nie wiadomo więc, jak mierzyć uciążliwość przemysłowej fermy. A często zapach z ferm przemysłowych jest tak uciążliwy, że nie daje się otwierać okien czy spędzać czasu na powietrzu w promieniu wielu kilometrów.

Walka z taką inwestycją, która już powstała w zgodzie z przepisami i na podstawie uzgodnień, jest bardzo trudna. Kluczowa jest możliwość uzyskania informacji o planowanym przedsięwzięciu, jego rzeczywistym oddziaływaniu na środowisko, rozmiarach, etapach budowy. A także o tym, jak przebiega proces wydawania decyzji i jak są uzasadniane. Często samorządy skupiają się na spodziewanych korzyściach gospodarczych, mniejszą uwagę zwracając na koszty społeczne i dla środowiska.

Tymczasem pośpiesznie procedowaną ustawą Sejm 19 lipca 2019 r. poważnie ograniczył prawa społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących środowiska. To pogorszy ochronę prawną tych, którzy „sąsiadują” z terenem inwestycji podlegającej procedurom środowiskowym.

Co zakładają zmiany ustawy

  1. Mieszkańcom trudniej będzie dowiadywać się o przebiegu sprawy. Jeśli bowiem w sprawie będzie uczestniczyć ponad 10 podmiotów, to nie będzie już korespondencji „imiennej”, w tym imiennie adresowanych decyzji – trzeba będzie sprawdzać wszystko w obwieszczeniach albo w Biuletynach Informacji Publicznej. Wynika to ze zmniejszenia - z 20 do 10 -  liczby stron postępowania, od której uzależniona jest możliwość zastosowania w postępowaniu art. 49 Kodeksu postępowania administracyjnego - zakłada to nowe brzmienie art. 74 ust. 3 ustawy.
  2. Jednocześnie mniej mieszkańców będzie miało prawo zareagować na problem. Ustawa zmniejsza obszar, o którym można mówić, że jest dotknięty inwestycją. Ma być on ograniczony do 100 m poza granic „przewidywanego terenu, na którym będzie realizowane przedsięwzięcie” - zakłada to art. 74 ust. 3a pkt 1 ustawy. To może znaczyć, że nawet właściciel domu, który sąsiaduje z działką, na której powstanie chlewnia, kurnik albo wysypisko śmieci, nie będzie miał prawa uczestniczenia w postępowaniu.
  3. Ci którzy będą mieli prawo reagować, ale z niego nie skorzystają, bo np. za późno się dowiedzą o problemie, stracą prawo do żądania wznowienia postępowania. Osoby i instytucje, które nie z własnej winy nie wzięły udziału w postępowaniu, mimo że miały takie prawo, nie miałyby prawa do żądania wznowienia postępowania w myśl nowego ust. 3b-3e art. 74.
  4. Prawo do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących miejsca zamieszkania tracą ci, którzy nie zadbali wcześniej o to, by ich dane były wpisane do księgi wieczystej. Wykluczenie z udziału w postępowaniu właścicieli nieruchomości nieujawnionych w księgach wieczystych lub innych właściwych rejestrach – ust. 3f-3h art. 74 w powiązaniu z ograniczeniami we wznowieniu.

Rozwiązania te budzą zasadnicze wątpliwości co do zgodności z prawem unijnym i wiążącym Rzeczpospolitą Polską prawem międzynarodowym. Wady ustawy narażają Polskę na wszczęcie postępowania przez Komisję Europejską, co skończyć się może tak jak w sprawie Puszczy Białowieskiej.  RPO ostrzegał przed tym marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego.

Wystąpienie RPO

Podczas moich spotkań z obywatelami w Polsce często pojawia się problem fetoru z ferm, z którym coraz trudniej walczyć – mówił Adam Bodnar podczas obrad komisji. Póki nie zacząłem jeździć po Polsce, nie wiedziałem, jak bardzo prawa ludzi mieszkających  „daleko od szosy” są ograniczane.

Szkoda, że nie dyskutujemy nad przyjęciem kompleksowej ustawy antyodorowej, której urząd RPO nie może się od 12 lat doczekać. A pierwsze takie wystąpienie Rzecznik skierował jeszcze w 2007 r., gdy Jan Szyszko był po raz pierwszy ministrem środowiska.

Mówię o tym, bo to pokazuje, jak w Polsce nie walczymy z konsekwencjami  wielkich, przemysłowych inwestycji – ferm hodowlanych, które powodują zatrucie środowiska i zatrucie życia mieszkańców Kawęczyna koło Wrześni i Kruszynian – co nie jest dostrzegane z poziomu Warszawy. Trzeba tam pojechać i poodychać tym powietrzem, żeby zrozumieć, na czym polega życie w fetorze. I że częstokroć ci obywatele nie mają pomocy.

Wydawałoby się, że rola państwa powinna polegać na przywracaniu równowagi, tam, gdzie dominującą rolę może mieć inwestor. Który może wykorzystywać brak planów zagospodarowania przestrzennego, czy tego że władze lokalne nie są w stanie się odpowiednio przeciwstawić. Ale wtedy dotknięci tym mieszkańcy mogą przynajmniej liczyć na prawo; na to, że się pojawi jakaś organizacja pozarządowa. Mogą liczyć na RPO, ale też na odpowiednie postępowania przed organami administracji i przed sądami administracyjnymi.

Nasz udział w sprawie Kawęczyna pokazał, że to może być osiągnięte. Ale najbardziej zaskoczyło nas, że gdyby przepisy tej ustawy już obowiązywały, to w Kawęczynie nie mielibyśmy podstawy interwencji. Bo jeśli ludzie akurat mieszkają tam o 170 m od planowanej inwestycji, to już nie mogliby uczestniczyć w postępowaniu.

Już teraz obowiązujące prawo nie zapewnia równowagi stron na linii inwestor-mieszkańcy. Zasadniczym dokumentem jest bowiem raport o oddziaływaniach na środowisko, który sporządza inwestor. A jeśli ustawa wejdzie w życie,  znacznie pogłębi ten stan nierówności i pogorszy standard dostępu sąsiadów takich inwestycji do sądu w tych sprawach.

Skoro większość z nas spożywa mięso, to trudno zakazać powstawania ferm hodowlanych. One muszą gdzieś istnieć. Ale chodzi o to, że zasada zrównoważonego rozwoju zawarta w art. 5 Konstytucji, powinna tak określać sposób działania władz, aby równoważyć prawo do środowiska lokalnych społeczności oraz interesy tych, którzy chcieliby inwestować. Rozwój powinien mieć jednak swoje ograniczenia. Trzeba zastanawiać się, co zostawimy przyszłym pokoleniom i jakie życie stwarzamy tym, którzy żyją „daleko od szosy”, których problemami trudno zainteresować społeczność wielkomiejską.

Ta ustawa ogranicza prawo udziału organizacji pozarządowych w postępowaniach. Będzie też ograniczać możliwości działania tych wszystkich wspólnot  lokalnych, które zakładają stowarzyszenia. Powstały już organizacje, które wręcz się w tym specjalizują i już nauczyły się,  jak poruszać się w tym gąszczu przepisów.  

Zastanawia nas, czy nie o to być może chodzi. Ze komuś zaczęło być trudno. Ktoś zaczął narzekać na nadmierny udział tych organizacji społeczeństwa obywatelskiego w tych procesach decyzyjnych i zaczął się zastanawiać, jak to ukrócić. A przepisy tej ustawy będą już miały zastosowanie do postępowań, które już się toczą i na postawie nowych przepisów będzie można z nich powykluczać niektóre organizacje.

W opinii dla Marszałka Senatu wskazaliśmy, że musimy pamiętać o dyrektywie europejskiej i konwencji z Aarhus. Te argumenty były sygnalizowane przez organizacje pozarządowe, m.in.. Client Earth Polska, ale nie zostały wystarczająco wzięte pod uwagę.

Wyobraźmy sobie, jeśli ustawa wejdzie w życie - a już teraz jej wady widzimy, a nie są one eliminowane - to konsekwencją będzie to, że prędzej czy później Komisja Europejska będzie mogła wszcząć postępowanie w sprawie naruszenia prawa europejskiego.  

Jestem tutaj, bo to ważna rzecz. Bo moją rolą jest bycie reprezentantem tych, którzy mają problem z dotarciem  ze swoim głosem do centrum decyzyjnego. - Chciałbym uczulić państwa senatorów na to, by rozważyli, czy przyjęcie ustawy w tym kształcie jest naprawdę konieczne – zakończył Adam Bodnar.

O to, żeby nie wylać dziecka z kąpielą i chronić przyrodę, apelował przedstawiciel Kruszynian. Głos zabierali także przedstawiciele organizacji  pozarządowych.

Przedstawicielka Ministra Środowiska zapewniała, że ustawa nie narusza praw obywatelskich, a wręcz wzmacnia pozycję obywateli.

Jak obronić Kruszyniany przed uciążliwą inwestycją. Małgorzata Żmudka z BRPO dla Prawo.pl

Data: 2019-07-29

Sprawa fermy w Kruszynianach jak w soczewce pokazuje iluzoryczność praw mających chronić przyrodę. Gdy nie ma planu zagospodarowania przestrzennego, to fermy kurze mogą być planowane na najbardziej ekologicznych terenach zaliczanych do sieci Natura 2000, i to mimo protestu mieszkańców - pisze Małgorzata Żmudka z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w serwisie Prawo.pl.

Sytuacja dodatkowo pogorszy się, jeżeli nowelizacja ustawy o informacji o środowisku, rozpatrywana 30 lipca 2019 r. w Senacie, stanie się faktem. Ponieważ przewiduje ona kryterium 100 m odległości od terenu inwestycji, dla uznania sąsiadów uciążliwej inwestycji za strony postępowania środowiskowego, mieszkańcy gminy mogą w ogóle nie dowiedzieć się o budowie kolejnych kurników. I nie będą mogli im się sprzeciwić. A wtedy błędy urzędników w postępowaniu środowiskowym doskonale dadzą się ukryć. Tym bardziej w takiej sytuacji jedyną zaporą dla ferm przemysłowych na terenach cennych przyrodniczo wydają się plany miejscowe. Jak widać, bez nich nawet obszary Natury 2000 nie są bezpieczne.

 

Ekspert z Biura RPO w "Rzeczpospolitej" o szkodliwej noweli ustawy "środowiskowej"

Data: 2019-07-23

Przyjęta przez Sejm 19 lipca 2019 r. nowela ustawy środowiskowej pogarsza standard prawa do sądu w sprawach środowiskowych. Ponadto może ona naruszać dyrektywę EIA i konwencję z Aarhus – pisze w „Rzeczpospolitej” Łukasz Kosiedowski, zastępca dyrektora Zespołu Prawa Administracyjnego  i Gospodarczego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

30 lipca nowela będzie rozpatrywana przez senacką Komisję Środowiska. Czy zgłoszone uwagi RPO przekonają senatorów do wprowadzenia poprawek? Oby. Bo choć zdaniem projektodawcy ustawa nie będzie miała wpływu na obywateli (zgodnie z oceną skutków regulacji wpłynie jedynie – pozytywnie – na inwestorów i organy administracji), to jest zupełnie inaczej. A jeżeli wejdzie w życie, bardzo szybko się o tym przekonamy.

 

Ustawa "środowiskowa". RPO ostrzega przed konsekwencjami jej przyjęcia

Data: 2019-07-19
  • Sejm poważnie ograniczył prawa społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących środowiska
  • To pogorszy ochronę prawną tych, którzy „sąsiadują” z terenem inwestycji podlegającej procedurom środowiskowym
  • Wady ustawy narażają Polskę na wszczęcie postępowania przez Komisję Europejską, co skończyć się może tak jak w sprawie Puszczy Białowieskiej

RPO ostrzega przed tym marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Chodzi o projekt skierowany do parlamentu 9 lipca 2019 r. i uchwalony przez Sejm w dniu 19 lipca 2019 r. Teraz trafi on do Senatu.

Zmiany zakładają, że:

  1. Mieszkańcom trudniej będzie dowiadywać się o przebiegu sprawy (jeśli bowiem w sprawie będzie uczestniczyć ponad 10 podmiotów, to nie będzie już korespondencji „imiennej”, w tym imiennie adresowanych decyzji – trzeba będzie sprawdzać wszystko w obwieszczeniach albo w Biuletynach Informacji Publicznej - wynika to ze zmniejszenia - z 20 do 10 -  liczby stron postępowania, od której uzależniona jest możliwość zastosowania w postępowaniu art. 49 Kodeksu postępowania administracyjnego, zakłada to nowe brzmienie art. 74 ust. 3 ustawy)
  2. Jednocześnie mniej mieszkańców będzie miało prawo zareagować na problem, bowiem ustawa zmniejsza obszar, o którym można mówić, że jest dotknięty inwestycją (obszar, na który może oddziaływać inwestycja uciążliwa, zostanie ograniczony do 100 m poza granic „przewidywanego terenu, na którym będzie realizowane przedsięwzięcie”; zakłada to art. 74 ust. 3a pkt 1 ustawy); To może znaczyć, że nawet właściciel domu, który sąsiaduje z działką, na której powstanie chlewnia, kurnik albo wysypisko śmieci, nie będzie miał prawa uczestniczenia w postępowaniu.
  3. Ci którzy będą mieli prawo reagować, ale z niego nie skorzystają, bo np. za późno się dowiedzą o problemie, stracą prawo do żądania wznowienia postępowania (osoby i instytucje, które nie z własnej winy nie wzięły udziału w postępowaniu, mimo że miały takie prawo, nie miałyby prawa do żądania wznowienia postępowania w myśl nowego ust. 3b-3e art. 74);
  4. Prawo do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących miejsca zamieszkania tracą ci, którzy nie zadbali wcześniej o to, by ich dane były wpisane do księgi wieczystej (wykluczenie z udziału w postępowaniu właścicieli nieruchomości nieujawnionych w księgach wieczystych lub innych właściwych rejestrach –ust. 3f-3h art. 74 w powiązaniu z ograniczeniami we wznowieniu).
  5. Prawo uczestnictwa w postępowaniach stracą też ci, którzy teraz są ich stronami – o ile nie zakończą się one przed wejściem w życie zmian.

Te rozwiązania budzą zasadnicze wątpliwości co do zgodności z prawem unijnym i wiążącym Rzeczpospolitą Polską prawem międzynarodowym.

Jako członek Unii Polska ma obowiązek zapewnienia, aby członkowie zainteresowanej społeczności: mający wystarczający interes lub ewentualnie podnoszący naruszenie prawa, gdy administracyjne procedury prawne państwa członkowskiego wymagają tego jako warunku koniecznego, mieli dostęp do procedury odwoławczej przed sądem lub innym niezależnym i bezstronnym organem ustanowionym ustawą, by zakwestionować materialną lub proceduralną legalność decyzji, działań lub zaniechań.

Wynika to z dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/92/UE z dnia 13 grudnia 2011 r. w sprawie oceny skutków wywieranych przez niektóre przedsięwzięcia publiczne i prywatne na środowisko oraz z Konwencji z Aarhus o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska.

Wprawdzie oba akty odsyłają do szczegółowego uregulowania prawa krajowego, ale z zastrzeżeniem, że nastąpi to „stosownie do celu, jakim jest przyznanie zainteresowanej społeczności szerokiego dostępu do wymiaru sprawiedliwości”.

V.7200.16.2019

Fermy, ubojnie, składowiska odpadów i złomu, maszty telefonii komórkowej, blacharnie i garbarnie… Stracisz prawo głosu, nawet jeśli mają stanąć 100 m od Twojej działki

Data: Od 2019-07-19 do 2019-08-02
  • W przyszłym tygodniu Senat zajmie się ustawą „środowiskową”, która ma ograniczyć prawo lokalnych społeczności do zabierania głosu w sprawie uciążliwych inwestycji
  • Na prace nad ustawą senacka komisja środowiska planuje przeznaczyć 1,5 godziny” we wtorek 30 lipca, a Senat może projekt przyjąć na posiedzeniu jeszcze w tym samym tygodniu.
  • Projekt dotyczy kilkudziesięciu typów uciążliwych inwestycji – od ferm kur czy norek po składowiska odpadów, garbarnie, maszty telekomunikacyjne czy azbestownie.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca na to uwagę, bo już teraz uciążliwe inwestycje na wsiach i na obrzeżach miast przysparzają mnóstwa kłopotów, a przepisy – choć pozwalają mieszkańcom na zabieranie głosu w tych sprawach – i tak są trudne i wymagają organizacji i wspólnego działania.

Ludzie, którzy przychodzą na spotkania z RPO, skarżą się na odór, ale też na opary chemiczne, które docierają nawet na odległość kilku kilometrów, na ogromne ilości much i gryzoni, które żywią się odpadami z ubojni, na szum i hałas, na to, że obumiera wokół nich przyroda, a ludzie chorują.

Dlaczego udział w podejmowaniu decyzji o inwestycji jest dla mieszkańców kluczowy?

Trzeba pamiętać, że przepisy wymagają, by ocenę wpływu danej inwestycji na środowisko przygotował sam inwestor. Na ogół wynika z nich, że oddziaływanie to kończy się na granic działki. Wiadomo, że hałas czy smród tych granic się nie trzymają. Ale o ile mamy w Polsce normy dotyczące hałasu, to od ponad dziesięciu lat trwają boje o wprowadzenie przepisów antyodorowych. Mimo obietnic rządy nie ma ich nadal – nie wiadomo więc, jak mierzyć uciążliwość przemysłowej fermy. Zapach z nich rozchodzący w żadnym przypadku nie przypomina tradycyjnego „wiejskiego” zapachu. Często zapach z ferm przemysłowych jest tak uciążliwy, że nie daje się otwierać okien czy spędzać czasu na powietrzu w promieniu wielu kilometrów od fermy.

Podobnie inspekcja środowiskowa nie jest w stanie tych działań wykonywać, bo jej reforma, która została uchwalona przed rokiem nie zakończyła się jeszcze

Dlatego walka z uciążliwą inwestycją, która już powstała w zgodzie z przepisami i na podstawie uzgodnień, jest bardzo trudne. Kluczowa jest więc możliwość uzyskania informacji o planowanym przedsięwzięciu, jego rzeczywistym oddziaływaniu na środowisko, rozmiarach, etapach budowy. A także o tym, jak przebiega proces wydawania w tej sprawie decyzji (i tego, jak są one uzasadniane – dosyć często samorządy skupiają się na spodziewanych korzyściach gospodarczych, mniejszą uwagę zwracając na koszty społeczne i dla środowiska)

Tymczasem pośpiesznie procedowaną ustawą Sejm 19 lipca poważnie ograniczył prawa społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących środowiska. To pogorszy ochronę prawną tych, którzy „sąsiadują” z terenem inwestycji podlegającej procedurom środowiskowym.

Zmiany zakładają, że:

  1. Mieszkańcom trudniej będzie dowiadywać się o przebiegu sprawy (jeśli bowiem w sprawie będzie uczestniczyć ponad 10 podmiotów, to nie będzie już korespondencji „imiennej”, w tym imiennie adresowanych decyzji – trzeba będzie sprawdzać wszystko w obwieszczeniach albo w Biuletynach Informacji Publicznej - wynika to ze zmniejszenia - z 20 do 10 -  liczby stron postępowania, od której uzależniona jest możliwość zastosowania w postępowaniu art. 49 Kodeksu postępowania administracyjnego, zakłada to nowe brzmienie art. 74 ust. 3 ustawy)
  2. Jednocześnie mniej mieszkańców będzie miało prawo zareagować na problem, bowiem ustawa zmniejsza obszar, o którym można mówić, że jest dotknięty inwestycją (obszar, na który może oddziaływać inwestycja uciążliwa, zostanie ograniczony do 100 m poza granic „przewidywanego terenu, na którym będzie realizowane przedsięwzięcie”; zakłada to art. 74 ust. 3a pkt 1 ustawy); To może znaczyć, że nawet właściciel domu, który sąsiaduje z działką, na której powstanie chlewnia, kurnik albo wysypisko śmieci, nie będzie miał prawa uczestniczenia w postępowaniu.
  3. Ci którzy będą mieli prawo reagować, ale z niego nie skorzystają, bo np. za późno się dowiedzą o problemie, stracą prawo do żądania wznowienia postępowania (osoby i instytucje, które nie z własnej winy nie wzięły udziału w postępowaniu, mimo że miały takie prawo, nie miałyby prawa do żądania wznowienia postępowania w myśl nowego ust. 3b-3e art. 74);
  4. Prawo do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących miejsca zamieszkania tracą ci, którzy nie zadbali wcześniej o to, by ich dane były wpisane do księgi wieczystej (wykluczenie z udziału w postępowaniu właścicieli nieruchomości nieujawnionych w księgach wieczystych lub innych właściwych rejestrach –ust. 3f-3h art. 74 w powiązaniu z ograniczeniami we wznowieniu).

O jakie inwestycje może tu chodzić? 20 przykładów

Pełną listę inwestycji, których rozpoczęcie chce teraz ułatwić parlament, zawiera Rozporządzenie Rady Ministrów z 9 listopada 2010 r.  w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko (Dz..U. 2016 poz. 71). Liczy 12 stron a do tego zawiera tabelę pozwalającą przeliczyć, liczbę zwierząt hodowlanych danego gatunku na tzw. duże jednostki przeliczeniowe inwentarza (wymieniona w rozporządzeniu ferma na 40 dużych jednostek to ferma na 40 krów, 300 tuczników, 10 tys. kur, 40 tys. szynszyli albo 133 tys. przepiórek).

W rozporządzeniu wymienione są m.in.:

  1. fermy hodowlane i instalacje do uboju zwierząt;
  2. grzebowiska zwłok zwierzęcych;
  3. tartaki i stolarnie posiadające instalacje do impregnacji drewna
  4. składowiska odpadów i złomu
  5. maszty telefonii komórkowej
  6. instalacje do pozyskiwania skrobi; tranu lub mączki rybnej;
  7. instalacje do pakowania i puszkowania produktów roślinnych lub zwierzęcych;
  8. cukrownie, browary i gorzelnie
  9. przetwórstwo azbestu, cementownie, produkcję betonu i mas bitumicznych
  10. blacharnie, stanowiska testowania silników, turbin lub reaktorów;
  11. garbarnie
  12. instalacje do wytapiania substancji mineralnych, produkcji włókien mineralnych
  13. instalacje chemiczne
  14. elektrownie i fermy wiatrowe
  15. gazownie  i kopalnie, zakłady przetwórstwa metali i koksownie
  16. rurociągi i zbiorniki na ropę i produkty naftowe
  17. linie kolejowe, drogi i lotniska
  18. zapory wodne i instalacje do przerzutu i przesyłu wody, oczyszczalnie wody
  19. trasy narciarskie, wyciągi, w tym wyciągi do narciarstwa wodnego;
  20. duże centra handlowe

Nowy program wsparcia w wywożeniu trucizn nie zadziała - Rzecznik do NFOŚiGW

Data: 2019-07-12
  • Problemy wysypisk śmieci i trujących odpadów porzuconych na prywatnych gruntach stają się coraz poważniejsze i dotyczą wielu miejsc w Polsce. Zgłaszają je regularnie ludzie na spotkaniach z RPO. Gminy same nie uporają się z tym bez pomocy administracji centralnej. Koszty oczyszczania terenu mogą sięgać nawet kilku kilkudziesięciu mln zł.
  • RPO apelował do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) o zmianę programów tak, by wsparcie dla samorządów było realne. Dostał zapewnienie, że tak będzie.
  • Jednak choć program wsparcia został zmieniony, nadal gminy mogą mieć kłopoty z korzystaniem z pomocy państwa.
  • RPO po raz kolejny interweniuje w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Zgodnie z prawem obowiązek usunięcia odpadów z nielegalnego składowiska spoczywa na ich posiadaczu. Często nie stosuje się on do tego, mimo sankcji lub kar pieniężnych. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np: sprawa nielegalnego składowiska odpadów w Brzegu). W takiej sytuacji obowiązek usunięcia spada na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji). Mogą dostać na to pożyczkę z NFOŚiGW, zwłaszcza w ramach działania programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Program nie działa, bo gminy nie są w stanie zaciągać takich zobowiązań finansowych, nawet na korzystnych warunkach.

W lutym 2019 r. – jako że sytuacja się nie poprawiła – RPO zwrócił się do NFOŚiGW o pilne podjęcie prac w celu zmiany programów Funduszu. Dowiedział się, że uchwałami Zarządu NFOŚiGW z 26 kwietnia 2019 r. oraz Rady Nadzorczej NFOŚiGW z 8 maja 2019 r. przyjęto nowy Program priorytetowy 2.9. „Usuwanie porzuconych odpadów".

Rzecznik przeanalizował szczegóły programu i doszedł do wniosku, że może on nie zadziałać tak jak poprzednio. Bo choć pojawiła się możliwość umorzenia pożyczki na koszty wywiezienia trucizn, to warunkiem jest kupienie potem przez samorząd nieruchomości, którą doprowadził do użytku.

Rzecznik zdaje sobie sprawę, że pokrycie z publicznych środków kosztów usunięcia odpadów z nieruchomości „prywatnych” powinno być wyjątkiem. Trzeba jednakże mieć na względzie, że brak możliwości wyegzekwowania usunięcia odpadów (lub kosztów usunięcia w trybie wykonania zastępczego) od „sprawcy” zanieczyszczenia jest, wobec występujących w gospodarce odpadami patologii, nader częsty. W takiej zaś sytuacji, finansowe odium związane z usunięciem odpadów i tak spada na barki „podatnika”, tyle że mniej zasobnego, bo lokalnego. Jest zatem zasadne, by w tego rodzaju przypadkach interweniował Fundusz, do którego wszak trafiają środki m.in. z opłat za składowanie odpadów.

V.7204.29.2018

Open'erowa debata o środowisku. Bodnar: życie w smogu to ograniczenie naszej wolności osobistej. Wywiad RPO dla Onet.pl

Data: 2019-07-08

- Pozywanie państwa do sądu za życie w smogu to nie jest fanaberia, tylko sytuacja w której ograniczana jest nasza wolność osobista - mówi w rozmowie z Onetem Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, który wziął udział w panelu dyskusyjnym, poświęconym tematowi zmian klimatycznych i prawa do życia w czystym środowisku. - Jeśli przestajemy żyć w czystym środowisku, stanowi to ograniczenie naszej wolności osobistej - podkreśla. Debata odbyła się podczas tegorocznej odsłony Open'er Festivalu w Gdyni.

Mity i fakty – Nasze prawo do przyszłości. Debata o stanie środowiska naturalnego na festiwalu Open’er

Data: 2019-07-04

Co szkodzi środowisku i co może je uratować przed dalszą degradacją. O zmianach klimatycznych, smogu, zaniku terenów zielonych w miastach, niezrównoważonym rozwoju infrastruktury komunikacyjnej a także rosnącym problemie z recyclingiem odpadów komunalnych – zwłaszcza tych plastikowych. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • Ewa Rewers – przedstawicielka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.
  • Agnieszka Warso-Buchanan – ClientEarth (Prawnicy dla Ziemi) – jest radcą prawnym w zespole Clean Air, gdzie zajmuje się kwestiami związanymi z litygacją strategiczną w obszarze jakości powietrza w krajach Unii Europejskiej.
  • Jacek Januszko – prezenter telewizyjny, producent i reżyser przez 9 lat związany telewizją muzyczną 4fun.tv, a dziś znany z Instagrama angażujący się w stworzenie świata bez plastiku, autor profilu AleBezPlastiku.
  • Edwin Bendyk – dziennikarz zajmujący się problematyką cywilizacyjną, kwestiami modernizacji, ekologii i rewolucji cyfrowej. Publikuje także w tygodniku „Computerworld”, „Res Publice Nowej”, „Przeglądzie Politycznym”, magazynie „Mobile Internet”, „Krytyce Politycznej” i „Dzienniku Opinii”. Jest także nauczycielem akademickim, wykłada w Collegium Civitas, gdzie kieruje Ośrodkiem Badań nad Przyszłością, a także w Centrum Nauk Społecznych PAN. Został też członkiem rady Fundacji Nowoczesna Polska oraz rady programowej Zielonego Instytutu.
  • Barbara Jędrzejczyk – aktywistka miejska - Od urodzenia związana z Targówkiem i Bródnem w Warszawie.

RPO Z czym każdemu z Państwa kojarzy się prawo do czystego środowiska?

Agnieszka Warso–Buchanon z ClientEarth: Prawo do czystego środowiska przejawia się w trzech elementach. Przede wszystkim, to prawo podmiotowe, prawo człowieka. Ochrona środowiska musi przestać kojarzyć się li tylko z walką o Puszczę Białowieską i populację wilków. To ochrona naszego życia, naszej przyszłości.

Prawo do czystego środowiska to też walka ludzi z władzą, przed sądami. Trzeba ludzi  nauczyć że mogą i mają prawo to robić, bo tu chodzi ich dobro.

Po trzecie, zwłaszcza w kontekście kryzysu klimatycznego, prawo do czystego środowiska to wywieranie presji na władze na poziomie lokalnym, żeby robiły to, co do nic należy.

Barbara Jędrzejczyk: To prawo do sprzeciwiania się betonowaniu każdego skrawka zieleni. Ludzie zorientowali się, że zabetonowane miasta to wcale nie są przyjemne do mieszkania. Wybrukowany w całości rynek miejski to ostatnie miejsce, w które mieszkańcy chcą pójść w weekend. Mamy prawo domagać się zieleni w mieście, czystego powietrza, przyrody wokół nas.

Jacek Januszko: Dla mnie prawo do czystego środowiska to inaczej prawo do wyboru. Zorientowałem się, że faktycznie nie mam tego prawa, kiedy postanowiłem nie jeść mięsa i ograniczyć użycie plastiku. W sklepach nie ma zbyt wielu produktów wegańskich, o zdrowym składzie a w dodatku opakowanych w materiały biodegradowalne, więc jeśli chcesz żyć zgodnie ze środowiskiem, musisz ciągle kupować to samo.

Prawo do czystego środowiska to dla mnie prawo wyboru produktu, który nie ma plastiku. Prawo do życia bez plastiku.

Ewa Rewers: Prawo do czystego środowiska jest po prostu prawem do życia, do przyszłości. Kryzys klimatyczny zagraża mojemu życiu a ja mam dopiero 19 lat i chce jeszcze pożyć. Kryzys klimatyczny to nie jest coś odległego – jakieś ocieplenie klimatu, topnienie lodowców, jakieś emisje. Zmiana klimatu już nas dotyka, też tu w Polsce, a będzie jeszcze gorzej. Będą susze, będzie brakowało wody. W efekcie będziemy mieć prawdziwy kryzys uchodźczy, bo ludzie z krajów biedniejszych, gdzie te zmiany są naprawdę wyraźne, przyjdą do nas.

RPO: Na Węgrzech działa ombudsman przyszłości, czyli rzecznik zajmujący się problemami, które kiedyś mogą się pojawić. U nas w Biurze RPO zajmujemy się wieloma aktualnymi sprawami, jak np. fermy przemysłowe degradujące środowisko. Ale być może powinna powstać i u nas taka instytucja ombudsmana dbającego o przyszłe pokolenia.

Edwin Bendyk: Mamy sporą wiedzę o kryzysach na różnych polach związanych ze środowiskiem. Trudniej tą naszą wiedzę przekuć w działania, i to jeszcze tak, żeby nie zapominać w tym o ludziach. Oprócz celów środowiskowych ważna jest też sprawiedliwość społeczna. Wielu może powiedzieć: „Grozi nam koniec świata, ale najpierw musimy przeżyć do końca miesiąca”

Chodzi o to, żeby dostosować przekaz o ochronie środowiska  do możliwości ludzi, żeby nie był to tylko „hipsterski wymysł.” Ważne też, żebyśmy działali tu demokratycznie, nie tak jak Chiny, które mocno teraz walczą o ekologie ale niekoniecznie liczą się ze zdaniem swoich obywateli. W Europie coś takiego się nie uda – dowodzi tego chociażby protest żółtych kamizelek we Francji.

RPO: Czyli: najpierw godne życie a potem ekologia?

Edwin Bendyk: Nie możemy po prostu w tej naszej dyskusji o środowisku zapominać o społecznie wykluczonych przez biedę, ale też o interesach poszczególnych grup ludzi, bo to one tworzą społeczeństwo.

RPO: Jak zamierzacie Państwo zachęcać ludzi do swoich idei, do przejmowania się środowiskiem?

Ewa Rewers: W Polsce ciągle nic nie wiemy. W szkołach prawie nic się nie mówi o zmianach klimatycznych. Na lekcji geografii poświęca się temu tematowi 15 minut. MSK chce uświadamiać młodych, przekonywać ludzi, ze zmiana klimatu to jest problem. Ale zdajemy sobie sprawę z tego, ze nawet, jak przekonamy milion osób, to samo to nic nie da. Dlatego chcemy też uderzać do władz ze swoim przekazem. Trzeba jakoś wpłynąć na polityków, żeby w końcu zaczęli coś robić.

RPO: A co małymi miejscowościami? Jestem ciekawy czy MSK dotarłoby ze swoim przekazem np. do moich rodzinnych Gryfin.

Ewa Rewers: Docieramy do takich miejsc, choć może tego nie widać, bo nie nadążamy z aktualizowaniem wpisów na facebooku. Ale przyznajemy, że jest to pewien problem. Rozwiązaniem są zawsze media społecznościowe. Nie poprzestajemy jednak na tym. Staramy się organizować wyjazdy do małych miejscowości, żeby osobiście rozmawiać z ludźmi – zwłaszcza o smogu, który jest tam głównym problemem.

Jacek Januszko: Ludzie nie chcą wielu rzeczy robić dla środowiska, bo uważają, ze to zadania dla innych: dużych firm, rządu, instytucji państwowych. To jasne, że na tych trzeba naciskać, ale też –  skończmy wymówkami. A mamy ich milion, byle tylko nie dokonywać eko – wyborów w życiu codziennym. Choćby podczas zakupów. Zawsze znajdzie się powód, żeby zapakować w siatkę pomidory, już i tak zapakowane wcześniej w folię przez producenta. A tymczasem rezygnacja z tej siatki nie kosztuje nas tak naprawdę nic. Jesteśmy leniwi, z wygody nam ciężko zrezygnować. I ja to też rozumiem. Swoimi materiałami chcę właśnie pokazać ludziom, że zmiany tych nawyków nie są tak naprawdę trudne. Przeciwnie, są jak najbardziej wykonalne a wręcz, atrakcyjne.

RPO: No dobrze, znamy przepis na ochronę środowiska przez właściwe wybory konsumenckie. Co z innymi sprawami, których nie możemy sami załatwić, czyli np. betonoza i samochodoza panujące w polski miastach? Jak przekonać władze, żeby zeszły z tej tendencji?

Barbara Jędrzejczyk: Trzeba uświadomić lokalnym włodarzom monetarną wartość zieleni. Przekonać, ze to jest nasz skarb, ze musimy o to dbać. Pomocne będą tu technologie. Prawie wszyscy mamy smartfony, od których tak ciężko nam oderwać wzrok nawet na ulicy. Wykorzystajmy je do zgłaszania niepokojących zjawisk. Służą do tego specjalne miejskie aplikacje. Róbmy zdjęcia, wysyłajmy do urzędów.

Skutecznie uwagę zwracają też właśnie takie chwytliwe hasła, jak wspomniana betonoza i samochodoza. One funkcjonują już w przestrzeni publicznej i oddziaływują na świadomość ludzi, też urzędników.

Do wywierania nacisków na władze, samorządowe czy krajowe, przydają się oczywiście media społecznościowe – chociażby twitter. Poza tym, zakładajmy stowarzyszenia ekologiczne. A w końcu -  jeśli już nie ma siły na rozmowy, przekonywanie polityków – kandydujmy! Najlepiej do rady gminy. Bierzmy sprawy  w sprawy w swoje ręce. Wprowadzenie „swoich” ludzi do ratusza zdecydowanie poprawia sytuację.

Jacek Januszko: Urodziliśmy się w czasach zmian, lepszych zmian – każdy z nas ma profile, korzysta z mediów społecznościowych i może choć przez swoją grupę znajomych szerzyć dobre idee. Możesz zrobić coś małego co przyniesie efekt.

Musimy o klimacie myśleć wielopoziomowo i na wielu płaszczyznach. Edukacja ma tu ogromną rolę do odegrania. Choć natłok informacji, szum informacyjny temu nie służy.

Potrzebne jest wykorzystanie wszystkich możliwych działań – zarówno działań oddolnych jak i działań systemowych, zmienić warunki życia, ale nasz własny tryb.

Agnieszka Warso-Buchanan: Element presji społecznej jest bardzo ważny tez w naszej pracy [prawników – przyp. MŻ] . To politycy lokalni są odpowiedzialni za przestrzeganie przepisów dotyczących ochrony środowiska. I tego nie robią. Nie przygotowują np. biznes planów dla programów ochrony powietrza, przez co pieniądze na to przeznaczone się marnują.

Prawnicy są po to, żeby z jednej strony pokazywać ludziom, że politycy naruszają prawo, a z drugiej, żeby ich mobilizować do działania.

Edwin Bendyk: Presja społeczna jednak działa na władze. Ja zakładam, że mimo wszystko politycy są racjonalni i wsłuchują się w głos ulicy.

Nawet w Polsce widoczny jest „efekt Grety”. Jeszcze nie tak jak w Szwecji, gdzie wyraźnie zmalał ruch samolotowy, ale o zmianach klimatu się jednak mówi. Nasz premier, widząc Ingę Zasowską, też będzie musiał liczyć się z tymi głosami.

Zresztą, nie ma wyjścia, bo Europa nie cofnie się już w walce o środowisko.

Agnieszka Warso-Buchanan: Zauważmy, że kiedyś mieliśmy podobną sytuację ze smogiem. Jeszcze 2 lata temu minister zdrowia bezczelnie mówił, ze smog to jest wyimaginowany problem. A kilka miesięcy później, nowy już premier w swoim expose zaznaczał, ze smog to jest priorytet dla jego rządu.

To samo będzie z ze zmianami klimatycznymi. Na razie wydawać się może, że interesuje to głownie młodych, ale tak naprawdę, konsekwencje tych zmian każdy z nas będzie mógł przełożyć na swoje doświadczenie. Może nie za 2 – 3 lata, ale za 10 to już na pewno.

RPO: Zajmowanie się kryzysem klimatycznym to też kwestia egalitaryzmu społecznego. Zmiany klimatyczne dotkną głownie biednych. Bogaci sobie poradzą, korzystając z nowoczesnych, drogich technologii budowlanych, klimatyzacji. To biedni będą ofiarami ocieplenia, susz, powodzi i huraganów. Nastąpi taki klimatyczny aparthaid. Pisze o tym Phillip  Alston, specjalny sprawozdawca ONZ ds. skrajnego ubóstwa i praw człowieka, w swoim raporcie.

Pytania z sali:

Czy nie warto wypracować wspólnej koncepcji proekologicznej?. Ludzie palą węglem, bo ich nie stać na nic innego. Może powinien być najpierw tani gaz?

Edwin Bendyk: Trudno zharmonizować rozwój gospodarczy z ochroną środowiska. Z krajami nowoczesnymi jest tak, ze one niestety kalkulują koszty. Robią to, co im się opłaca, a niekoniecznie jest dobre dla środowiska. I tak np. odkąd Chiny przestały kupować odpady, w USA nagle zaczęli mieć problem z recyclingiem.

Agnieszka Warso-Buchanan: Wybór rozwiązań prośrodowiskowych jest zawsze wynikiem balansowania między wartościami. To robią władze, to robią sądy. Dokonują wyboru. Ostatni wyrok NSA podtrzymujący krakowską uchwałę antysmogową to pokazał. Racja, mamy w Polsce biedę, mamy ludzi, których nie stać na zamontowanie pomp ciepła. I tu jest rola władz, – czy będą wspierały nierentowne kopalnie trujące środowisko, czy przeznaczy te pieniądze na dofinansowanie wymiany pieców, inwestycje w OZE.

A jak w tym wszystkim, o czym rozbawiamy, plasują się prawa zwierząt? Chodzi o moralną ocenę przemysłowego chowu zwierząt i myślistwo. Czy w prawo do przyszłości wpisują się prawa zwierząt?

Edwin Bendyk: Inspiracją do zmian na tym polu mogą być słowa Papieża Franciszka, który wielokrotnie mówi o prawie natury. Nie o prawie naturalnym, tylko właśnie prawie natury. Chodzi tu o świadomość, że zwierzęta to nie maszyny, że musimy je dobrze traktować, osobowo. Takie podejście daje szansę na stopniową rezygnację z przemysłowej hodowli zwierząt.

Jacek Januszko: Nie ma jednej recepty aby przekonać polityków. Ale przecież rząd, władza, to nie jakiś nieludzki tłum – tam są konkretni ludzie, ich można przekonywać do działania.

RPO zakończył debatę stwierdzeniem, że prawa człowieka stają się zielone.

Namiot Praw Człowieka na Festiwalu Open’er w Gdyni

Data: Od 2019-07-04 do 2019-07-05
  • Namiot Praw Obywatelskich jest prowadzony wspólnie z Okręgową Rada Adwokacką w Warszawie oraz ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich Iustitia.
  • Zapraszamy do naszego namiotu w dniach 3-6.07. w godz. 16:00 – 22:00.

Debaty „Mity I Fakty …” prowadzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich  w przestrzeni „Let’s Talk”

Czwartek, 4 lipca, godz. 18.30 – Let’s Talk

Mity i fakty – Nasze prawo do przyszłości – Rzecznik Praw Obywatelskich zaprasza do debaty o stanie środowiska naturalnego, o tym, co mu szkodzi i co może je uratować przed dalszą degradacją. Będziemy rozmawiać o zmianach klimatycznych, smogu, zaniku terenów zielonych w miastach, niezrównoważonym rozwoju infrastruktury komunikacyjnej a także rosnącym problemie z recyclingiem odpadów komunalnych – zwłaszcza tych plastikowych. Chcemy Was pobudzić do myślenia o czystym środowisku jako o wartości, o którą każdy może walczyć – czy za pomocą środków prawnych, czy poprzez zmianę codziennych nawyków i stylu życia. Debatę poprowadzi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • Ewa Rewers – przedstawicielka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.
  • Agnieszka Warso-Buchanan – ClientEarth (Prawnicy dla Ziemi) – jest radcą prawnym w zespole Clean Air, gdzie zajmuje się kwestiami związanymi z litygacją strategiczną w obszarze jakości powietrza w krajach Unii Europejskiej. Przed rozpoczęciem pracy w ClientEarth pracowała m.in. w warszawskich sądach oraz współpracowała z adwokatami z Brick Court Chambers i międzynarodowymi kancelariami prawnymi w Londynie. Ukończyła Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Queen Mary, University of London (LL.M.). W roku 2008 złożyła egzamin sędziowski, po ukończeniu aplikacji sądowej.
  • Jacek Januszko – prezenter telewizyjny, producent i reżyser przez 9 lat związany telewizją muzyczną 4fun.tv, a dziś znany z Instagrama angażujący się w stworzenie świata bez plastiku, autor profilu AleBezPlastiku.
  • Edwin Bendyk – absolwent Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas studiów działał w niezależnych ruchach studenckich, był redaktorem studenckich pism drugiego obiegu, w tym związanych z Niezależnym Zrzeszeniem Studentów„Miś” i „Grizzly”. Pracował jako dziennikarz m.in. tygodnika „Nowoczesność”, Polskiej Agencji Informacyjnej, „Życia Warszawy”, „Wiedzy i Życia”. Obecnie związany z tygodnikiem „Polityka”, gdzie jest publicystą działu naukowego. Zajmuje się problematyką cywilizacyjną, kwestiami modernizacji, ekologii i rewolucji cyfrowej. Publikuje także w tygodniku „Computerworld”, „Res Publice Nowej”, „Przeglądzie Politycznym”, magazynie „Mobile Internet”, „Krytyce Politycznej” i „Dzienniku Opinii”. Jest także nauczycielem akademickim, wykłada w Collegium Civitas, gdzie kieruje Ośrodkiem Badań nad Przyszłością, a także w Centrum Nauk Społecznych PAN. Został też członkiem rady Fundacji Nowoczesna Polska oraz rady programowej Zielonego Instytutu.
  • Barbara Jędrzejczyk – aktywistka miejska - Od urodzenia związana z Targówkiem i Bródnem. Przez ostatnie kilka lat pracowała w organizacjach pozarządowych. Jest również licencjonowaną przewodniczką po Warszawie. Chce, żeby Warszawa była miastem wolnym od smogu i chaosu przestrzennego, z infrastrukturą przyjazną dla pieszych.

 

Piątek, 5 lipca, godz. 18.30 – Let’s Talk

Mity i fakty – Edukacja seksualna – Edukacja seksualna to ostatnio bohaterka licznych dyskusji, źródło wielu  kontrowersji, a tym samym temat rodzący pytania i niejasności. Co tak właściwie oznacza i co obejmuje? Czy jest, czy będzie i czy powinna być obowiązkowa? Jakie są jej pozytywne a jakie negatywne skutki? Co tak naprawdę zawierają słynne już standardy WHO? I wreszcie – co i dlaczego w obszarze edukacji seksualnej postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich?  

Do odpowiedzi na te i inny pytania zaprosiliśmy ekspertki i ekspertów tematu, którzy zmierzą się ze społecznymi wątpliwościami co do edukacji seksualną i pomogą rozróżnić co jest mitem a co faktem. Debatę poprowadzi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • dr Paloma Cuchi – Przedstawicielka i Dyrektorka Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce. Posiada 26 doświadczenia zawodowego w tematyce zdrowia – w ujęciu publicznym, w tym w systemie ONZ, prywatnym i społecznym, zarówno na poziomie lokalnym, jak i regionalnym i globalnym. Obecną funkcję pełni od 15 października 2018 r, wcześniej pełniła funkcję przedstawicielki PAHO/WHO w Republice Chile oraz obejmowała różne kierownicze stanowiska w WHO, PAHO, UNAIDS oraz UNITAID.  Jest absolwentką Medycyny i Chirurgii Wydziału Medycznego Uniwersytetu w Saragossie oraz magistrem kierunku Zdrowie Publiczne uczelni John’s Hopkins Bloomberg School of Public Health w Baltimore.
  • Patrycja Wonatowska – Instytut Pozytywnej Seksualności – Absolwentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej ZNP (pedagogika – edukacja zdrowotna i profilaktyka uzależnień). Edukatorka seksualna, w tym ds. HIV/AIDS. Ukończyła studia podyplomowe z zakresu seksuologii klinicznej. Terapeutka w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązania. Studentka psychologii. Uczestniczyła w licznych kursach z zakresu edukacji seksualnej i seksuologii, np. „SAR: Sexual Attitude Reassessment and Restructuring” prowadzonego przez SexCoachU dr Patti Britton i dr Roberta Dunlapa.
  • Katarzyna Banasiak – Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton – w Grupie Ponton od 2014 roku. Zajmuje się m.in. prowadzeniem warsztatów w szkołach, odpowiadaniem na pytania młodzieży na forum poradniczym, na stronie na Facebooku; edukowaniem na festiwalach muzycznych takich jak Open’er Festival i Woodstock, a także reprezentowaniem grupy w mediach, na konferencjach naukowych i panelach dyskusyjnych. Ceni holistyczne podejście do edukacji seksualnej, które podkreśla odpowiedzialność i wzajemny szacunek w relacjach międzyludzkich, a także asertywność i umiejętność stawiania granic.

 

Aktywności stałe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich – codziennie w godz. 16.00–22.00

  1. Masz problem z urzędem? Zatrzymała Cię niesłusznie policja? – przyjdź, porozmawiaj z pracownikiem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, dowiedz się, w czym i jak możemy Ci pomóc – codziennie, godz. 17.00 – 20.00
  2. Odmówiono Ci Twojego prawa, naruszono Twoja godność? – rozmowa o Twoich prawach na przykładzie rozwiązywania wziętych z życia przykładów – (pracownicy BRPO):
    • prawa człowieka,
    • dyskryminacja,
    • cudzoziemcy,
    • mowa nienawiści
  3. Quizy, konkursy, gry – zapraszamy do rozwiazywania ciekawych i prostych konkursów na tematy praw człowieka, antydyskryminacji, osób z niepełnosprawnościami, itp.
  4. "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" - wraz z innymi graczami - wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób" – prowadzący: Tadeusz Rudzki, stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji - Dwa razy dziennie 4 i 5 lipca
  5. Codziennie działania w naszym namiocie będą komentowane dowcipnymi rysunkami sędziego Arkadiusza Krupy

Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie – codziennie w godz. 16.00–22.00

  1. Porady prawne – możliwości skonsultowania swoich wątpliwości prawnych z adwokatem;
  2. Quizy prawne z nagrodami:
  • wizerunek adwokata w filmie;
  • mini konkurs z wiedzy na temat podstawowych przepisów prawnych;
  • "zabawne" sprawy sądowe i ich skutki w sferze społecznej (np. ogromne odszkodowanie za oblanie się ciepłą herbatą w McDonalds albo równie wysokie od firmy produkującej auta za niewskazanie w instrukcji, że po włączeniu autopilota nie można iść spać na autostradzie.

Aktywności godzinowe:

Środa, 3 lipca

  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Ziemowit Ziółkowski, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 18.00 – 19.30 – Prawa osób zatrzymanych – mini wykłady, adw. Marta Tomkiewicz i adw. Paweł Murawski
  • 19.30 – 20.30 – Mity i fakty – Czy rzecznik jest dla Ciebie? W jakich sprawach  może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – rozmowa o kompetencjach i podejmowanych inicjatywach – warsztat, prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 20.30 – 22.00 – Symulacja rozprawy sądowej (karna) – uczestnicy są współodpowiedzialni za powodzenie przedsięwzięcia, angażują w nie swoje różne talenty – wiedzę, pomysłowość, doświadczenia, umiejętności aktorskie i wiele innych. Jedynie rola sędziego jest pełniona przez zawodowego sędziego, natomiast w rolę pozostałych uczestników  procesu (świadków, oskarżonego, ławników) wcielają się uczestnicy warsztatu. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości – sędzia Arkadiusz Krupa

Czwartek, 4 lipca

  • 16.00 – 17.00 – prezentacja książki i wywiad z Krystianem Markiewiczem oraz quiz „Co wiesz o swoich prawach obywatelskich i konsumenckich?” – dobre rozwiązanie konkursu to szansa na ciekawe upominki raz książkę o Konstytucji. prowadzenie: sędziowie ze  Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Łukasz Kuczyński, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 17.00 – 18.00 – Democracy Cake to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób" –  prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 18.00 – 19.30 – Prawa zwierząt i ochrona środowiska – mini wykłady, adw. Karolina Kuszlewicz i adw. Piotr Skorupski
  • 18.00 – 19.00 - Mity i fakty – co jest a co nie jest dyskryminacją – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 19.30 – 20.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 20.30 – 22.00 – Przeciw mowie nienawiści” – debata i warsztaty mające na celu wskazanie skutków hejtu, jak odróżnić krytykę od mowy nienawiści, wykrywanie systemowej mowy nienawiści, środki prawne cywilne i karne przysługujące pokrzywdzonym, skuteczność w dochodzeniu praw. Połączenie debaty z praktyczną poradą, jak bronić się przed hejtem i jak reagować, jakie są środki prawne.
    prowadzący: Jolanta Jeżewska i Dorota Zabłudowska - Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia

Piątek, 5 lipca

  • 16.00 – 16.45 – Symulacja rozprawy sądowej (cywilna) – ochrona praw osobistych, przestępstwo z nienawiści, z udziałem sędziów oraz publiczności, z przygotowanym scenariuszem i omówieniem przysługującej ochrony praw. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości –
    prowadzący: sędziowie ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich: Tomasz Marczyński, Katarzyna Zawiślak Urszula Wicińska, Joanna Buczkowska-Prajs, Małgorzata Przybylska-Lewandowska, Jolanta Jeżewska.
  • 16.45 – 17.30 – Kawałek wolności, kawałek przyszłości – rozmowa o znaczeniu wolności indywidualnej i jej ograniczaniu w twórczości artystycznej i w życiu publicznym, jak ograniczenia praw obywatelskich ukształtują naszą przyszłość. Ułożymy piosenkę z uczestnikami warsztatów. W rozmowie wezmą udział goście: członkowie zespołu Kwiat Jabłoni Kasia Sienkiewicz i Jacek Sienkiewicz, zespół popowo- folkowy, występowali w grupie Hollow Quartet ( album Chodź ze mną) i wystąpili w telewizyjnym talent show Must Be the Music. Tylko muzyka. Do sierpnia 2018 ich debiutancki utwór Dziś późno pójdę spać zanotował dwa miliony wyświetleń w serwisie YouTube.
    prowadzący: sędzia Tomasz Marczyński, sędzia Katarzyna Zawiślak, Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Anna Chmielecka, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 17.30 – 19.30 – Mordowanie na ekranie – spotkanie z adw. Jackiem Dubois oraz quiz o prawie w filmie 
  • 19.30 – 20.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 20.30 – 21.30 – Mity i fakty – cudzoziemcy, uchodźcy, migranci, mniejszości narodowe – co o nich wiemy? – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 21.30 – 22.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu

Sobota, 6 lipca

  • 16.00 – 17.30 – – symulacja rozprawy sądowej (karna) – uczestnicy są współodpowiedzialni za powodzenie przedsięwzięcia, angażują w nie swoje różne talenty – wiedzę, pomysłowość, doświadczenia, umiejętności aktorskie i wiele innych. Jedynie rola sędziego jest pełniona przez zawodowego sędziego, natomiast w rolę pozostałych uczestników  procesu (świadków, oskarżonego, ławników) wcielają się uczestnicy warsztatu. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości – prowadzący: sędzia Arkadiusz Krupa
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Estera Tarnowska- Furche, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 18.00 – 19.30 – quiz prawny – najzabawniejsze przepisy i orzeczenia – prowadzenie: adwokaci z Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie
  • 19.30 – 20.30 – Jak ograniczać swój ślad węglowy i nie zwariować (praktyczne porady z dyskusją o zasadności ich stosowania) – warsztat – prowadzenie: Milena Adamczewska, BRPO
  • 20.30 – 21.30 – Mity i fakty – moje prawa człowieka i moje prawa obywatela – o co powinniśmy zadbać, przykłady z życia – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO

Zastępca RPO spotkał się z Ingą Zasowską protestującą w obronie klimatu pod Sejmem

Data: 2019-06-28

Zastępca RPO dr Maciej Taborowski spotkał się 28 czerwca pod Sejmem z Ingą Zasowską, która prowadzi tam Wakacyjny Strajk Klimatyczny. Przekazał jej list RPO Adama  Bodnara.

W krótkiej rozmowie powiedział też, że działanie pani Ingi Zasowskiej jest aktem obywatelskim zasługującym na wsparcie i uznanie. Tylko bowiem dzięki temu, że ktoś zgłasza problem, można podjąć próby naprawienia go.

RPO to wie, bo całe jego działanie oparte jest na sygnałach i zgłoszeniach od obywateli. Wie, jak ważny jest ich głos.

Sprawy ochrony środowiska są dziś niezwykle ważne. Zgłaszają je ludzie w całym kraju, w czasie prawie każdego ze spotkań RPO (odbywa on je regularnie, w każdym miesiącu, w rożnych miejscowościach kraju). Ludzie mówią o zatruciu powietrza, o uciążliwych inwestycjach, o hałasie, o smrodzie (odorze). Ten głos słabo jest jednak słyszalny w debacie publicznej.

Temat ochrony środowiska dla Pani Ingi jest tak ważny, że poświęciła wakacje na to by zwrócić naszą uwagę.

Rzecznik docenia niezwykle głos młodego pokolenia – młodzi uczestnicy spotkań z RPO bardzo często zgłaszają problemy inne niż dorośli. Często takie, których dorośli nie zauważają, albo uważają, że nic nie  da się już zmienić.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest politykiem. Jest przedstawicielem państwa – urzędnikiem zobowiązanym do sprawdzania, jak w praktyce realizowane są prawa i wolności obywateli. Prawo do czystego środowiska jest zapisane w Konstytucji -w artykule 74.

Jest nowy program wsparcia usuwania porzuconych odpadów (NFOŚiGW do RPO)

Data: 2019-06-21
  • Gmin nie stać na samodzielne usuwanie składowisk odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz – koszty sięgają nawet kilkudziesięciu mln zł
  • Państwo ma realnie pomagać gminom w usuwaniu takich odpadów
  • RPO zwrócił się do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej NFOŚiGW o zmianę obecnych programów, by zapewnić realne wsparcie
  • Teraz prezes NFOŚiGW poinformował o nowym programie priorytetowym dla samorządów

Obywatele skarżą się na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu.

Zgodnie z prawem obowiązek usunięcia odpadów z nielegalnego składowiska spoczywa na ich posiadaczu. Często nie stosuje się on do tego, mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np:  sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).  

Wobec bierności posiadacza odpadów, ich usunięcie spada głównie na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji). Muszą one wyasygnować środki na ten cel, przy często iluzorycznej szansie na ich zwrot od posiadacza odpadów. A kwoty te często  wynoszą od kilku do kilkudziesięciu milionów zł. Samorządy mogą uzyskać na to wsparcie NFOŚiGW, zwłaszcza w ramach działa  programu „Ochrona powierzchni ziemi”.

Co robił RPO, by zapewnić wsparcie gminom

W 2018 r. Rzecznik spytał prezesa NFOŚiGW, czy możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym.

Dostał odpowiedź, że gmina może dostać dotację Funduszu  do wysokości do 80 proc. kosztów - ale odpady muszą zagrażać zdrowiu lub życiu ludzi albo powodować nieodwracalne szkody środowiska, a miejsce ich składowania musi być własnością gminy lub Skarbu Państwa. Gmina może też dostać pożyczkę do 100 proc. kosztów na usunięcie odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz. Gminy rzadko jednak występują o takie pożyczki.  

Fundusz informował, że w Ministerstwie Środowiska trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o odpadach w zakresie usuwania magazynowanych lub składowanych odpadów z miejsc na ten cel nieprzeznaczonych, jak również z miejsc, w których zakończono działalność w zakresie gospodarki odpadami niezgodnie z przepisami obowiązującego prawa. Po wprowadzeniu tych zmian prawnych oferta finansowa NFOŚIGW dla gmin zostanie odpowiednio dostosowana.

Rzecznik uznał, że odpowiedź Funduszu potwierdza, że obecna oferta Funduszu dla gmin szukających środków na usunięcie nielegalnych odpadów z nieruchomości prywatnych jest niewystarczająca. Trudno bowiem inaczej wytłumaczyć fakt, że w ciągu trzech lat (2015-2017) obowiązywania programu priorytetowego „Ochrona powierzchni ziemi”, złożono jedynie dwa wnioski o przyznanie pożyczki na ten cel - oba zostały zresztą odrzucone.

Doceniając zasygnalizowaną przez Fundusz zapowiedź zmian, Rzecznik nabrał jednak wątpliwości co do tego, że zmiany są uzależnione od nowelizacji ustawy o odpadach. A prace nad tym projektem nadal pozostają na etapie rządowym. Z uwagi na jego obszerność, trudno uznać za przesądzone jego rychłe uchwalenie – podkreślał Adam Bodnar.

Tymczasem media cyklicznie donoszą o nowo odkrywanych nielegalnych magazynach lub składowiskach odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych zagrażających zdrowiu i życiu okolicznych mieszkańców.  A problem przez wzgląd na ochronę życia i zdrowia ludzkiego powinien być rozwiązany niezwłocznie – wskazał Rzecznik.

Dlatego w lutym 2019 r. zwrócił się do wiceprezesa NFOŚiGW Dominika Bąka o pilne podjęcie prac w celu zmiany programów Funduszu, tak aby zapewnić gminom odpowiednie instrumenty finansowe.

Odpowiedź NFOŚiGW

- W pełni rozumiemy potrzebę likwidacji problemu porzucanych odpadów. Fundusz na bieżąco analizuje sytuację na rynku gospodarki odpadami w kraju i dostosowuje swoją ofertę finansową do zidentyfikowanych potrzeb - odpisał Rzecznikowi  Dominik Bąk.

Poinformował, że uchwałami Zarządu NFOŚiGW z 26 kwietnia 2019 r. oraz Rady Nadzorczej NFOŚiGW z 8 maja 2019 r. przyjęto nowy Program priorytetowy 2.9. „Usuwanie porzuconych odpadów".

Jest on przeznaczony na wspieranie przedsięwzięć polegających na usuwaniu i zagospodarowaniu niewłaściwie składowanych lub magazynowanych odpadów, wraz z przeprowadzeniem remediacji powierzchni ziemi w zakresie skutków spowodowanych oddziaływaniem usuwanych odpadów. Beneficjentami mogą być jednostki samorządu terytorialnego oraz ich związki. Program oferuje wsparcie w formie dotacji lub pożyczki. Uruchomienie naboru wniosków planowane jest w najbliższym czasie. Szczegółowe informacje są dostępne na stronie internetowej NFOŚiGW.

NFOŚiGW podkreśla, że finansowanie usunięcia takich odpadów nie może naruszać zasady „zanieczyszczający płaci" oraz stanowić niedopuszczalnej pomocy dla podmiotów działających niezgodnie z prawem, a często również z przekroczeniem posiadanych decyzji.

Przypomniano, że to posiadacz odpadów jest zobowiązany do usunięcia odpadów z miejsc nieprzeznaczonych do ich składowania lub magazynowania, w tym odpadów porzuconych po zakończeniu prowadzenia działalności gospodarczej. Wójt, burmistrz lub prezydent miasta jest zobowiązany wydać decyzję nakazującą usunięcie odpadów ich posiadaczowi. W przypadku niewykonania decyzji organ może podjąć działania w formie wykonania zastępczego. Procedura ta dotyczy również przypadku posiadacza odpadów, któremu cofnięto zezwolenie ze względu na prowadzenie działalności niezgodnie z zezwoleniem.

Działania te podejmowane są na koszt posiadacza odpadów, co wyklucza możliwość udzielenia dofinansowania w formie bezzwrotnej. W obecnym stanie prawnym wsparcie ze środków publicznych zadań, gdzie istnieje podmiot odpowiedzialny za dokonane zanieczyszczenie, który prowadził działalność niezgodnie z prawem, jest niedopuszczalne i mogłoby stanowić tylko zachętę do takiego procederu – zaznaczył wiceprezes NFOŚiGW.

V.7204.29.2018

Spotkanie regionalne w Szczecinie

Data: 2019-06-14

Spotkanie regionalne w Szczecinie prowadziła w zastępstwie Adama Bodnara dr Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich. Przyszło na nie około czterdziestu osób, w tym duża grupa osób głuchych. Była mowa o prawach ojców i o działaniu na rzecz środowiska. A także o marginalizowanym głosie młodego pokolenia.

Hanna Machińska powiedziała krótko o pracy RPO, w tym o pomocy dla osób w szczególnie trudnej sytuacji – pozbawionych wolności, starszych, chorych (np. na chorobę Alzheimera czy choroby psychiczne), głuchych.

Poprosiła zebranych o przedstawianie problemów, zwracając uwagę, że działalność RPO jest możliwa dzięki sygnałom od ludzi.

Sytuacja rodzin osób z niepełnosprawnością intelektualną

- Dużo mówi się o formach opieki nad osobami starszymi. Proszę zwrócić uwagę na sytuację seniorów, którzy całe życie opiekowali się swoimi dziećmi z niepełnosprawnością umysłową. Nie jesteśmy w stanie zmobilizować władz do rozwijania form pomocy dla tych dzieci – dziś już często 60-letnich – powiedziała przedstawicielka szczecińskiego koła PSONI (Polskie Stóarzyszenie na rzecz Osób z Niepełnosprawnościami). - Także pomoc asystentów osoby z niepełnosprawnością finansowana jest tylko w ramach krótkotrwałych programów. Dla rodziców oznacza to stały niepokój o przyszłość dzieci.

Poprosiła o pomoc w  przekonaniu władz lokalnych, że to są ważne sprawy, zasługujące na publiczne wsparcie.

Sytuacja osób niesłyszących w Szczecinie

- Osoby z wadą słuchu traktuje się gorzej niż inne osoby z niepełnosprawnościami. Ludzie rozumieją utrudnienia dotyczące poruszania się, ale nie komunikacji. Brak tłumaczy oznacza utrudnienia w urzędach, u lekarzy itd. (ostatnio lekarz orzecznik wyprosił z gabinetu tłumacza języka migowego) Osoby głuche nie mogą po prostu napisać, o co im chodzi. Język migowy ma inną składnię niż język polski.

Słysząc to, Hanna Machińska prosiła o złożenie skargi w tej sprawie.

Barbara Imiołczyk z BRPO: Sprawy osób głuchych zajmują Rzecznika Praw Obywatelskich w sposób szczególny. Zdajemy sobie sprawę, że jest to grupa szczególnie dyskryminowana.

Zdaniem RPO, by zmieniać tę sytuację, trzeba głuchym oddać głos. Dlatego RPO powołał Komisję ekspertów ds. praw osób głuchych, w której są osoby głuche.  To ci eksperci przygotowali raport o sytuacji osób głuchych w Polsce.

Rzecznik potrzebuje jednak zgłoszeń sytuacji, w których naruszane są prawa osób głuchych. Bo może interweniować i uczyć ludzi standardów. Tak, jak to zrobił w przypadku osoby niewidomej, której nie wpuszczono do okulisty z psem przewodnikiem. RPO wygrał tę sprawę przed sądem i od tej pory wszyscy w Polsce rozumieją, że osoby niewidome poruszają się psem przewodnikiem.

Dlatego tak ważne są zgłoszenia do RPO (jeśli jest potrzeba, ekipa RPO przyjedzie i nauczy, jak się takie wnioski składa – można je zamigać!)

Po tym apelu głusi uczestnicy spotkania zaczęli opowiadać, jak wyglądają ich wizyty u lekarzy; jak długo się czeka na pojawienie się tłumacza; że czekanie z tłumaczem w kolejce u lekarza blokuje dostęp do tłumacza innym osobom głuchym.

Komentarz młodego uczestnika debaty: Skoro problemem jest to, że tłumaczy migowych nie ma, bo za mało zarabiają, to powinniśmy robić kampanię na temat godnej płacy. Rzecznik Praw Obywatelskich powinien się w to włączyć. Dotyczy to  także sytuacji nauczycieli.

Prawa ojców

Przyszedłem na to spotkanie, bo dowiedziałem się, że można tu mówić o prawach ojców do kontaktów z dziećmi. Cieszę się, że od jakiegoś czasu RPO podejmuje ten temat.

Ojcowie nie radzą sobie w realizacji roli rodzicielskiej, bo nikt ich w tym nie wspiera – a dzieje się to z okropną krzywdą dla dzieci.

Hanna Machińska: Rzeczywiście, RPO współpracuje ze środowiskiem ojcowskim. Interweniuje w sprawach ojców, promuje też standardy chroniące dziecko w przypadku rozstania rodziców.

Idea dzielenia się żywnością

- Jak promować ideę dzielenia się żywnością (foodsharing), skoro ludzie wciąż pamiętają historie piekarza z Legnicy, który za rozdany chleb musiał płacić VAT. Bez zmian prawa to się nie uda. Dotyczy to zwłaszcza małych sklepów – mówi prezeska stowarzyszenia Jadłodzielnia Szczecin. Proszę pamiętać, ile zasobów naturalnych zużywa się do utylizacji wyrzuconej żywności.

Hanna Machińska: To ważny sygnał, do tej pory skupialiśmy się na sklepach wielkopowierzchniowych.

Dlaczego młodzi nie angażują się w publiczne debaty?

- Prawo wyborcze mocno ogranicza możliwości kandydowania ludzi młodych. A punkt widzenia młodych jest inny – dla nas ważne są kwestie ochrony środowiska, marginalizowane w debacie publicznej starszych – powiedział młody uczestnik spotkania.

Moja sprawa w Biurze RPO

Dlaczego RPO olewa ludzi?

- Napisałem do Ministra Pracy, od razu dostałem odpowiedź. A do Rzecznika w Gdańsku napisałem w listopadzie i czekam. Po co nam taki Rzecznik? To lepiej zlikwidujmy taki urząd? – powiedział kolejny uczestnik spotkania. Był bardzo zdenerwowany.

Hanna Machińska: To poważny problem i sprawdzimy to. Przyczyny mogą być różne. Niestety jest nas tylko 300 osób na całą Polskę. Nasz budżet został zredukowany – i to dotyka ludzi.

Ta odpowiedź nie zadowoliła pytającego. Nadal uważał, że instytucja RPO jest niepotrzebna. Ma do wtorku dostać informację, co się dzieje z jego sprawą.

Prawa uczniów, którzy skończyli 18 lat

- 18-letnim uczniom każe się przynosić usprawiedliwienia od rodziców i zgody na wycieczki. Nie mogą wychodzić w czasie przerw ze szkoły. Czy RPO coś w tej sprawie robił? Prawo niestety nie rozróżnia ucznia niepełnoletniego i pełnoletniego.

Odpowiedź: RPO występował do MEN przypominając, że uczeń, który skończył 18 lat, korzysta z praw osoby dorosłej Inna sprawa, że nadal ogranicza go regulamin szkoły.

Kiedy powstanie Biuro RPO w Szczecinie?

Hanna Machińska: Mamy tylko punkt informacyjny w Szczecinie. Na prawdziwe biuro nas po prostu nie stać.

Komentarz młodego uczestnika: Ludzie wesprą działania RPO, jeśli zrozumieją, jak jest ważny

Hanna Machińska: Zbiórki na rzecz RPO nie są prawnie możliwe. Najlepszym wsparciem dla nas są Państwa zgłoszenia spraw, które musimy razem rozwiązać.

Spotkanie regionalne w Świnoujściu

Data: 2019-06-13

Na spotkanie w Świnoujściu jechaliśmy z duszą na ramieniu: jeśli w Koszalinie było tylko 20 osób, to ile przyjdzie tu? Przyszło ponad 60, nie starczyło dla wszystkich krzeseł w Galerii Art - Miejskim Domu Kultury, tak że ta relacja na gorąco została spisana na podłodze. Świnoujście, jak okazuje się, ma wiele lokalnych problemów o znaczeniu ogólnopolskim – a ludzie chcą tu o tym rozmawiać.

- Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży praw zapisanych w Konstytucji i w umowach międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę (jak Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami czy Konwencja ONZ o zakazie tortur, okrutnego i poniżającego traktowania). Zajmuje się naruszeniami praw i wolności na linii obywatel-przedstawiciele państwa – mówił też RPO Adam Bodnar.

Wczoraj skończyliśmy prace nad rocznym raportem z prac Rzecznika – jest on przygotowany w układzie konstytucyjnym, artykuł po artykule, tak by każdy mógł się przekonać, jak wygląda realizacja naszych praw i wolności [w piątek lub w poniedziałek raport ten będzie dostępny tu].

A skąd RPO wie o tym, jak są przestrzegane? Ze skarg od ludzi. To oni decydują o tym, co będzie w Informacji RPO – powiedział Adam Bodnar.

Uczestnicy spotkania zadawali pytania w turach po trzy – a RPO na nie w takim rytmie odpowiadał.

Jak się można bronić przed działaniami władzy?

- Czy dzisiejsi rządzący staną przed jakimś trybunałem? Jakie mamy mechanizmy obrony?

RPO: Nasz problem polega na tym, że instytucje, których zadaniem było powściąganie rządzących, nie działają. Przede wszystkim chodzi o Trybunał Konstytucyjny, ale także o podporządkowanie prokuratury politykom.

Proszę jednak pamiętać, że to my, obywatele, kontrolujemy polityków. Bardzo wiele zależy od postawy ludzi.

Prawa wyborcze

- Żona wyszła w piątek ze szpitala, a w niedzielę było głosowanie. I w komisji okazało się, że jest skreślona z listy (wpisano ją na listę w szpitalu)

RPO: Temu musimy się przyjrzeć. Jeśli doszło do błędu administracji, to być może trzeba rozważyć złożenie pozwu cywilnego o ochronę dóbr osobistych poprzez naruszenie praw wyborczych.

Emerytury

Emerytury kobiet z 1953

- Odliczono mi wszystko, co dostałam na wcześniejszej emeryturze. ZUS powinien był mnie powiadomić o tym, że tak działają przepisy emerytalne w przypadku kobiet z mojego rocznika (przepisy mające skłonić ludzi do pracy dłuższej z 2012 r., dotknęły ten rocznik, bo w momencie uchwalenia ustawy kobiety urodzone z roku 1953 zyskały prawo do wcześniejszej emerytury. Tymczasem wedle nowych przepisów kwoty wypłacone na wcześniejszą emeryturę pomniejszają emeryturę powszechną, po osiągnięciu pełnego wieku emerytalnego. Trybunał Konstytucyjny uznał to za niekonstytucyjne).

RPO: Problem w tym, że sytuacje kobiet z tego rocznika są prawnie różne. Dlatego nie da się tu powiedzieć, co robić. Proszę do nas napisać, a zajmiemy się sprawą indywidualnie.

Na razie jesteśmy optymistami, przygotowany przez Senat projekt idzie w dobrym kierunku.

Rząd zapowiedział w nowej kadencji obniżki emerytur

- Teraz obniża się emerytury żołnierzom, potem przyjdzie kolej na nas. Co zrobimy?

RPO: Powiem coś, na co polityk sobie pewnie nie może pozwolić. Nasz system emerytalny się nie utrzyma. Musimy zacząć porozmawiać o wydłużeniu wieku emerytalnego, bo nie będzie z czego utrzymać rosnącej liczby emerytów.

Niestety, skoro można było zmniejszyć emerytury tym, którzy choć jeden dzień pracowali w PRL-owskim MSW, to jaki problem obniżać emerytury innym grupom zawodowym? Dziś to możliwe, bo nie działa Trybunał Konstytucyjny. Więc zamiast otwartej, publicznej debaty, można po prostu odbiera ludziom prawa nabyte.

Co z likwidacją OFE?

RPO: Jeśli chodzi o likwidację OFE, to pierwszy krok w tym kierunku zrobił poprzedni rząd. A Trybunał Konstytucyjny nie zgodził się z wątpliwościami w tej sprawie mojej poprzedniczki, prof. Ireny Lipowicz.

W przypadku teraz zapowiadanych zmian RPO będzie przede wszystkim zwracał uwagę na to, na ile obywatele będą mogli świadomie podejmować decyzje.

Świnoujście pięknieje, ale nie dla zwykłych ludzi tylko dla turystów

- Pięknieje to, co widać z zewnątrz, ale nie podwórka. Remontowane są kościoły, ale wspólnoty nie mają szanse wsparcia na budowę zwykłych śmietników.

RPO: Jak mam Pani pomóc?

- Nie wiem, do kogo mam się zwrócić.

RPO: Po pierwsze – do radnych.

- Byłam.

RPO: Po drugie – warto korzystać z prawa do petycji. Bo petycja musi być opublikowana a instytucja, w której gestii jest rozwiązanie problemu, musi publicznie na to odpowiedzieć (choć nie musi się z nami godzić)

Po trzecie – składać wnioski o dostęp do informacji publicznej, np. o to jakie są realizowane inwestycje, na jakich zasadach (proszę korzystać z doświadczenia organizacji Watchdog Polska).

Profesor Wiktor Osiatyński mawiał, że Rzeczpospolita Obywatelska powstanie nie wtedy, kiedy obywatel pogoni urzędnika, by naprawił jedną dziurę w drodze, ale gdy obywatele zorganizują się, by namierzać liczne dziury, przekazywać informacje i wspólnie doprowadzać do naprawy.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO: Polecam Państwu kontakt z organizacją pozarządową, która wie, jak to robić

Czy ochrona środowiska podlega ochronie Konstytucji?

- Gdzie szukać granicy między inwestycjami a zrównoważonym rozwojem. Czy rezydent miasta  może nazywać członków Stowarzyszenia Zielone Wyspy Świnoujście „pseudoekologami”

RPO: Zrównoważony rozwój jest zasadą ustrojową zapisaną w Konstytucji. Prawo do czystego środowiska zapisane jest w art. 74 Konstytucji, a także w art. 68 – w kontekście ochrony zdrowia. To oznacza oczywiście różne zobowiązania dla władzy publicznej.

A obywatelom? Obywatelom gwarantuje prawo do uczestnictwa w procedurach informacyjnych i konsultacyjnych dotyczących środowiska. A ponieważ procedury te nie są dobrze realizowane, to tu może interweniować RPO. Bo może kwestionować decyzje administracyjne czy przystępować do postępowań administracyjnych.

A co do słów – każda osoba sprawująca funkcję publiczną musi niestety uważać na słowa. Powinniśmy popierać rozwój społeczeństwa obywatelskiego, a na złe słowa trzeba reagować.

Plany budowy portu kontenerowego w Świnoujściu

- Tuż pod naszymi oknami w prawobrzeżnym Świnoujściu ma powstać gigantyczna inwestycja. Ludzie się tu organizują przeciwko inwestycji, prezydent miasta zapowiadał referendum. Ale Sejm przygotowuje specustawę, która odbierze nam prawo nie tylko do zabrania głosu, ale także do odszkodowań za pogorszenie się warunków życia.

Lokalne stowarzyszenie złożyło już petycję w tej sprawie do Parlamentu Europejskiego i ma już ona nadany bieg.

RPO: Niestety, specustawy od dawna są sposobem na szybkie załatwienie sprawy i ograniczenie protestów obywateli. Dlatego ważne jest korzystanie z procedur europejskich.

Sprawie dokładnie przyjrzymy.

Sytuacja mediów lokalnych

Media, które nie pochlebiają władzy, nie dostają reklam samorządowych.

RPO: Przykład idzie z góry. To samo dzieje się w mediach ogólnopolskich. Na szczeblu lokalnym można się bronić wnioskami o dostęp do informacji publicznej o to, kto i na jakich zasadach dostaje reklamy.

Dziecko z niepełnosprawnością

- Moje dziecko ma 12 lat. Kiedy skończy 24 lata skończy się dla niego pomoc. Dla osób dorosłych z niepełnosprawnością brakuje rehabilitacji i opieki wytchnieniowej dla opiekunów. Staramy się w Szczecinie o stworzenie kolejnego Środowiskowego Domu Samopomocy dla osób z niepełnosprawnością intelektualnego, ale dziś polityka rządu polega na „likwidowaniu białych plam”, czyli budowaniu takich domów, gdzie ich w ogóle nie ma. A to znaczy, że dla mojego syna miejsca w ŚDS nie będzie, bo w Szczecinie są już trzy takie placówki – tyle że tego jest dużo za mało. I wszystko, co dla dziecka zostało zrobione, zostanie zmarnowane

RPO: Dziękuję za tę uwagę. Malo kto rozumie, że tu nie tylko chodzi o kolejne inwestycje  ale o wysiłek i pracę już włożoną.

Jeśli dostaniemy dokumenty, możemy zacząć zadawać pytania. Może to przyspieszy proces decyzyjny?

Pytania z karteczek

Dlaczego Pan nie stoi na straży wolności religijnej i nie występuje przeciw jawnemu szydzeniu z wiary katolickiej?

RPO: To jest ocena. My interweniujemy w tych sprawach (choć mało kto to nagłaśnia). A ciekawym dowodem na to jest nasz raport o dyskryminacji z powodów religijnych w miejscu pracy. Dotyczy ona także katolików.

Szydzenie z obrzędów religijnych mi się po prostu nie podoba. Nie należy się zapędzać w takie skrajności, jeśli walczy się o szacunek i podstawowe prawa.

Dostępność sądu pracy

Sąd pracy dla Świnoujścia jest w Goleniowie. Bez samochodu się nie dojedzie.

RPO: Sprawdzimy. Może poskutkuje pismo do Ministra Sprawiedliwości.

Czy Biuro RPO notuje wzrost dyskryminacji ze względu na dyskryminację w miejscu pracy

RPO: Takich skarg nie ma, ludzie nie zgłaszają. Ale mamy skargi na sposób traktowania w instytucjach publicznych, które są reorganizowane w taki sposób, że likwiduje się instytucję, powołujemy nową, a nowe stosunki pracy nawiązujemy tylko z niektórymi.

Dostępność do leczenia onkologicznego

RPO: nie mam na ten temat wiedzy. Ale myślę, że problem jest taki, że w ogóle za mało przeznaczamy na leczenie. Żyjemy dłużej, więc chorujemy. A to kosztuje.

 

Spotkanie regionalne w Koszalinie

Data: 2019-06-12

20 osób przyszło na spotkanie z Adamem Bodnarem w Koszalinie w Sali rady Urzędu Miasta. Za oknem przy fontannach bawiły się dzieci, było ponad 30 stopni w cieniu. Na szczęście sala spotkania była chłodzona. Najbardziej gorąca dyskusja dotyczyła symboli komunistycznych w mieście – seniorzy przedstawiający się jako nowi komuniści starli się z uczniami Liceum im. Stanisława Dubois (socjalisty).

Mieszkańcy Koszalina będą mogli dowiedzieć się o tym, co mogło być na spotkaniu dzięki dużemu zainteresowaniu lokalnych mediów (dziennikarze poprosili Adama Bodnara o briefing o najważniejszych sprawach lokalnych).

Na wstępie Adam Bodnar opowiedział zebranym, czym się zajmuje. Rzecznik Praw Obywatelskich jest powoływany na pięcioletnią kadencję i praktycznie nie można go odwołać. Ta kadencja RPO kończy się we wrześniu 2020 r. Zadaniem RPO jest upominanie się o prawa obywateli – te prawa i wolności opisuje Konstytucja, ale także umowy międzynarodowe ratyfikowane przez Polskę (np. Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami, czy Europejska Konwencja Praw Człowieka, która daje nam prawo do upominania się o swoje prawa do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Do RPO przychodzą różne typy spraw – co roku z całej korespondencji RPO indentyfikuje ich ok. 20 tysięcy (np. choć 1500 osób poskarżyło się na obowiązkowe hasło „Bóg Honor i Ojczyzna” w paszportach, dla RPO była to jedna sprawa).

Na szczęście RPO nie działa sam – są też inni rzecznicy: Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy (od ubezpieczeń, ale i kredytów, w tym tzw. „frankowych”), nowo powstały Rzecznik Przedsiębiorców, Rzecznik Praw Pacjenta, rzecznicy konsumentów (urzędnicy samorządowi) i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, a także Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (wcześniej GIODO).

Warto wiedzieć, że sprawy, które trafiają do Rzecznika Praw Obywatelskich, są takie same od lat – emerytalne, mieszkaniowe, dotyczące osób z niepełnosprawnościami, więźniów (szczegóły można znaleźć na stronie rpo.gov.pl w sekcji Sprawy Ważne dla Obywateli). To wynika z tego, że wiele spraw zagwarantowanych w Konstytucji władze nie traktują priorytetowo, na część po prostu nie ma pieniędzy – to wszystko zostanie do zrobienia i kolejni rzecznicy będą musieli stawić temu czoła.

RPO stracił jedno z ważniejszych narzędzi upominania się o prawa obywateli – skarżył przepisy do Trybunału Konstytucyjnego (moja poprzedniczka zaskarżyła ustawę o przejęciu środków z OFE, zaskarżyliśmy przepisy o kwocie wolnej od podatków). Teraz Trybunał stracił niezależność od władz i już nie stanowi oparcia dla RPO w sprawach ważnych dla obywateli.

Rzecznik może jednak przystępować do spraw w sądach. Robi to często – np. w sprawach o uciążliwe inwestycje (smród, śmieci).

Rzecznik zapobiega torturom i nieludzkiemu traktowaniu – upomina się o prawa więźniów. Eksperci z jego Biura, z zespołu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (działającego na mocy Konwencji ONZ o zakazie tortur) wizytują w sposób niezapowiedziany wszystkie miejsca po zbawienia wolności – od aresztów i więzień po izby wytrzeźwień i domy pomocy (bo tam też można trafić i nie móc wyjść). I to właśnie oni w czasie rutynowej wizytacji na komisariacie policji w Rykach znaleźli tam w zeszłym roku człowieka pobitego przez policjantów. Gdyby nie oni, sprawa by nie wyszła na światło dzienne.

Rzecznik podpowiada też samorządom, jak dbać o prawa seniorów zapewniając im samodzielność i niezależność u siebie w domu. Zajmuje się też pomocą dla osób chorujących na chorobę Alzheimera i ich opiekunom.

Pytania z sali

Krzyże  szkołach i w Sejmie

Dlaczego w miejscach publicznych wiszą w Polsce krzyże? Dlaczego w tej sali wisi portet Jana Pawla II? – zapytał starszy pan (bo papież Polak przyczynił się do upadku komunizmu – odparł młody człowiek, a RPO się z nim zgodził).

RPO: Sprawa jest nienowa, a RPO koncentruje tu się na odpowiedzi na pytanie, czy dane zjawisko może ograniczać prawa i wolności obywatelskie. Przykładem podejścia jest stosunek do hasła „Bóg – Honor – Ojczyzna” w paszporcie. Jest to hasło wiązane z naszą historią i mogłoby się znaleźć w dokumencie urzędowym. To, co razi, to fakt, że znalazło się ono w obrysie twarzy właściciela paszportu. To może naruszać prawa niektórych osób.

Trudniejszą sprawą jest obecność symboli religijnych „w miejscach publicznych”. Bo to nie tylko sale ratuszowe i sejmowe czy szkolne, ale także place i drogi – czy w walce o czystość prawa mamy usuwać przydrożne krzyże? – zapytał Adam Bodnar.

Jest dla mnie natomiast problemem, że uroczystości państwowe łączą się z uroczystościami religijnymi, w których zaproszeni musza uczestniczyć, bo sfera religii nie jest rozdzielona od sfery publicznej.

Symbole nazistowskie i komunistyczne w przestrzeni publicznej

Staję w obronie Janka Krasickiego i Hanki Sawickiej – wychowałem się na nich, to byli moi bohaterowie. Zabiera im się ich ulice, a ja się z tym nie zgadzam – powiedział uczestnik spotkania.

A Jak jest realizowany w Polsce konstytucyjny zakaz działania partii nazistowskich i komunistycznych? To pytanie zadał młody człowiek. Chodziło mu z jednej strony o działanie ONR, a z drugie strony to, że w Koszalinie nadal jest pomnik Armii Radzieckiej (z sierpem i młotem) i działa Komunistyczna Partia Polski.

RPO: Konstytucja w art. 13 mówi o odwoływaniu się w programie partii lub praktyce codziennej do praktyk totalitarnych.

W Polsce na podstawie tego przepisu został rozwiązany oddział ONR w Brzegu, a teraz toczy się sprawa organizacji Duma i Nowoczesność (organizacja urodzin Hitlera w lesie).

Dlaczego ten przepis jest stosowany rzadko i niejednolicie? Bo może być przeciwskuteczny.

Jeśli pomnik Armii Czerwonej stoi na cmentarzu, to jednak trzeba do tego przykładać inną miarę nawet potępiając jej działania. Ale powszechne dziś koszulki z Che Guevarą nie są sympatyczne dla kogoś, kto zna historię.

Pamiętajmy o jednym: usuwanie pomników i zmiany nazw ulic powinna poprzedzać powszechna debata i konsultacji.

Marsz Równości w Koszalinie

W tym roku przeszedł przez Koszalin Marsz Równości. Jestem dumny, że nam się udało. Dziękuję, że RPO upomina się o nasze prawa, że moje państwo się o to upomina

RPO: To ja Państwu gratuluję, że Wam się udało.

Emerytury kobiet z rocznika 1953?

Czy w mojej sytuacji mam szansę wygrać w sądzie?

RPO: To jest zawiła sprawa, ale jest teraz szansa na rozwiązanie ustawowe problemu. Proszę zgłosić sprawę do Biura RPO.

Chodzi o problem kobiet urodzonych w roku 1953: tylko w tym przypadku jeśli ktoś przeszedł na na wcześniejsza emeryturę, to wypłacone kwoty obniżały emeryturę powszechną (mężczyzn problem nie dotyczy, bo w momencie wejścia w życia tego przepisu mężczyźni nie osiągali jeszcze wieku emerytalnego).

Opieka nad osobą starszą

Najbliższa osoba może wziąć tylko 14 dni opieki płatnej na chorującego rodzica. Przy operacji i rehabilitacji to stanowczo za mało. Powinno być co najmniej 30 dni płatnego zwolnienia (na dzieci jest 60 dni – a osoba w bardzo podeszłym wieku jest znowu dzieckiem).

RPO: Musimy to przeanalizować. Być może jest to temat na wystąpienie generalne RPO do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Rozliczanie opłat za śmieci w Koszalinie

W Koszalinie opłaty zależą od powierzchni mieszkania, a przecież seniorzy mieszkają częśto w pojedynkę. Złożyliśmy petycję do prezydenta – została zamieszczona w Biuletynie Informacji Publicznej, ale odpowiedź była negatywna

RPO: To już dobrze, że władze zrealizowały przepisy ustawy o petycjach (z 2015 r.). Adresat petycji nie musi się z nią zgodzić, ale musi ją opublikować, by inne osoby mogły poznać ten pogląd. Jednak ponieważ sprawa wywozu odpadów jest poważna, to przyjrzymy się sprawie w Biurze RPO.

Przy okazji Adam Bodnar opowiedział o dobrej praktyce podpatrzonej w Śremie, gdzie powstał całościowy program zamiany dużych mieszkań na wysokich piętrach bez windy na małe, ale dostosowane do potrzeb seniorów, z windami, w centrum (duże mieszkania oferowane są odzinom) z dziećmi.

RPO wspiera w sądzie Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej

Data: 2019-06-11
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wspiera w sądzie Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej ze Śmiłowa
  • Domaga się ono, by działalność uciążliwych inwestycji była zgodna z przepisami prawa ochrony środowiska i szanowała prawa mieszkańców 

Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej powstało w proteście przeciw uciążliwej działalności firm, a zwłaszcza zakładów utylizacyjnych szczątków zwierzęcych i padliny. W 2016 r. zwróciło się ono do RPO w sprawie działań podejmowanych wobec Stowarzyszenia przez organ nadzorujący, jakim jest starosta. 

Według samego starosty działania nadzorcze wobec Stowarzyszenia wynikają ze stwierdzenia, że jego działalność jest niezgodna z prawem, narusza postanowienia statutu, a jego członkowie uchylają się od udzielenia żądanych wyjaśnień.

Działania Starosty Pilskiego wobec Stowarzyszenia

Do takich działań należy m.in. kwestionowanie uchwał walnego zebrania Stowarzyszenia z 22 lutego 2015 r. W czerwcu 2015 r. starosta wniósł, by sąd uchylił uchwały tego zebrania. Twierdził, że zwołano je niezgodnie ze statutem Stowarzyszenia, bo uczynił to zarząd, którego kadencja miała już upłynąć.

28 listopada 2018 r. Sąd Rejonowy Poznań – Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu oddalił wniosek starosty. Uznał, że kwestię legalności zwołania zebrania  przesądził prawomocnym postanowieniem Sąd Okręgowy w Poznaniu 20 maja 2016 r., który wtedy oddalił wniosek starosty o ustanowienie kuratora dla Stowarzyszenia. SO stwierdził, że zebranie zwołano przed upływem kadencji zarządu. O wadliwym zwołaniu zebrania nie przesądza zaś fakt, że samo zawiadomienie o terminie zebrania wystosowano w terminie późniejszym. SO nie dopatrzył się również uchybień formalnych przy podejmowaniu spornych uchwał (brak quorum, brak regulaminu zebrania, brak protokołów z wyboru delegatów), które wpływałyby na ważność uchwał.

Apelację od postanowienia z 28 listopada 2018 r. złożył Starosta Pilski. Zakwestionował m.in. by sąd rejonowy był związany decyzją Sądu Okręgowego z 2016 r. Zarzucił m.in. nieprzeprowadzenie wniosków dowodowych, o które wnosił.   

W ocenie RPO, który przyłączył się do postępowania odwoławczego, apelacja starosty jest bezpodstawna. Dlatego wniósł o jej oddalenie.

Argumenty RPO

W piśmie procesowym Rzecznik podkreślił, że sąd rejonowy ustalił, że do formalnego zwołania zebrania doszło przed upływem kadencji zarządu. Odpadła zatem zasadnicza podstawa, na jakiej starosta uznawał uchwały zebrania za podjęte z naruszeniem prawa i statutu.

Ograniczenia wolności zrzeszania się (a stosowanie przez starostę środki nadzoru są formą takiego ograniczenia) sąd dopuszczalne w ściśle określonych warunkach. Jak wynika z Konstytucji, wolność zrzeszania się podlegać może ograniczeniom wyłącznie wówczas, gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Podobnie rzecz ujmują Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Podejmując czynności nadzorcze, starosta w żaden sposób nie uzasadnił wpływu zarzucanych Stowarzyszeniu uchybień na wartości uzasadniające ograniczanie wolności zrzeszania się.  Dodatkowo, mimo kolejnych rozstrzygnięć sądu rejestrowego oddalających jego żądania, starosta nadal inicjuje kolejne postępowania. Opiera się przy tym na okolicznościach, które były już klika razy przedmiotem badania przez sądy.

Dlatego uzasadniona jest teza, że kwestionując kolejne już orzeczenie sądowe, którym potwierdzono prawidłowość zwołania walnego zebrania i podjętych w jego toku uchwał, starosta nie używa, ale nadużywa prawa do apelacji (art. 3 Kpc) – ocenił RPO.

Rozprawę apelacyjną Sąd Okręgowy w Poznaniu zaplanował na 19 czerwca 2019 r.

V.612.1.2016

Rzecznik Praw Obywatelskich prześwietla plany budowy ferm kurzych w Kruszynianach

Data: 2019-06-10
  • Pracownicy BRPO przeanalizują decyzje administracyjne dopuszczające budowę ferm. Sprawdzą, czy procedura była prowadzone rzetelnie, zgodnie  ze standardami ochrony środowiska.
  • RPO wezwał Starostwo i władze gminne do przedstawienia dokumentacji i złożenia wyjaśnień.

Na terenie tatarskich Kruszynian i sąsiedniej wsi Górka mają być budowane fermy kurze, o powierzchniach zabudowy łącznie od 5 085m do 16 093, dla chowu i hodowli kurczaków brojlerów, w liczbie od 35 000 sztuk do 240 000 sztuk.

Inwestycja budzi sprzeciw lokalnej społeczności i ekologów. Wsie Kruszyniany i Górka leżą w granicach Natury 2000,  a w tym – obszarze specjalnej ochrony ptaków (OSO Puszcza Knyszyńska). To tereny cenne krajobrazowo i przyrodniczo, obfitujące w gatunki chronione roślin i zwierząt, o dużym potencjale turystycznym. Ekolodzy obawiają się, że produkcja drobiu zdewastuje unikalny knyszyński ekosystem.

Fermy planowane są od kilku lat – a obecnie są bliskie realizacji.

Zaalarmowany przez mieszkańców zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich wraz ze specjalistką Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO 31 maja spotkał się z władzami lokalnymi aby zorientować się, na jakim etapie prawnej procedury są kurze inwestycje.

Ukarany za głośną muzykę w pubie. Wobec błędu sądu po kasacji Rzecznika Sąd Najwyższy uchylił wyrok

Data: 2019-06-05
  • Właściciel pubu został ukarany grzywną za zakłócanie głośną muzyką spokoju mieszkańcom okolicznych budynków
  • Sąd wydał wyrok w trybie nakazowym bez rozprawy, uznając sprawę za oczywistą
  • Tymczasem nie można było ją za taką uznać, bo m.in. nie przesłuchano mieszkańców okolicznych budynków - ocenił RPO, który wniósł w tej sprawie kasację  
  • Sąd Najwyższy ją uwzględnił, bo z akt sprawy nie wynikało, by natężenie muzyki odbiegało od zwyczajów przyjętych w takich lokalach i faktycznie zakłócało spokój mieszkańców

W tym przypadku sąd poszedł „na skróty”, w wyniku czego doszło do rażącego naruszenia prawa procesowego. Sąd przyjął, że okoliczności czynu i wina właściciela nie budzą wątpliwości, co pozwala wydać w trybie nakazowym (jest to zastrzeżone dla oczywistych spraw – wtedy sąd może wydać wyrok bez rozprawy). Tymczasem tutaj zarówno wina, jak i okoliczności czynu budziły poważne wątpliwości. W celu ich wyjaśnienia sąd powinien był prowadzić  sprawę w trybie zwykłym. A do tego – wskutek błędu sądu -  już nie dojdzie. Karalność tego wykroczenia już się przedawniła, wobec czego Sąd Najwyższy umorzył sprawę.

Historia sprawy

Właścicielowi baru zarzucono, że w kwietniu 2014 r., o godz. 19:40, zakłócał głośnym odtwarzaniem muzyki spokój mieszkańcom okolicznych budynków. To wykroczenie z art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń, za które grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Sąd rejonowy uznał go za winnego i wymierzył mu 1000 zł grzywny. Według sądu sprawa kwalifikowała się do zbadania w trybie nakazowym, według art. 93 § 2 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Zgodnie z nim, orzekanie w postępowaniu nakazowym (zastrzeżonym dla najbardziej oczywistych przypadków) może nastąpić, jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości – z uwzględnieniem jego wyjaśnień i innych dowodów zebranych w postępowaniu wyjaśniającym. Wyrok w tym trybie zapada bez rozprawy i bez wzywania obwinionego.

Argumenty kasacji RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył wyrok na korzyść obwinionego. Zarzucił mu rażące naruszenie prawa procesowego - art. 93 § 2 Kpw, polegające na przyjęciu, że okoliczności przypisanego ukaranemu czynu i jego wina nie budzą wątpliwości. Tymczasem było inaczej. Obwiniony nie przyznał się do zarzuconego mu wykroczenia. Z akt sprawy nie wynika zaś, aby muzyka zakłócała spokój mieszkańcom okolicznych budynków.

Wykroczenie zakłócenia spokoju publicznego oznacza zachowanie, które narusza stan równowagi psychicznej nieoznaczonej liczby osób znajdujących się w miejscu publicznym, przy czym skutek działania sprawcy, przewidziany przez przepis Kw, musi wystąpić przynajmniej w stosunku do jednej osoby.

Jedyny zaś świadek wskazany we wniosku o ukaranie zeznał, że o godz. 19.40 „potwierdził zakłócanie spokoju głośną muzyką”. Jego zeznania powinny być zweryfikowane przez inne dowody. W toku czynności wyjaśniających nie przesłuchano jednak żadnych pokrzywdzonych zgłaszających interwencję, jak również mieszkańców okolicznych budynków, co do faktu, czy muzyka była dla nich głośna, uciążliwa i zakłócała im spokój. Nie ustalono również, czy natężenie hałasu było takie, aby uznać je za zakłócanie spokoju.

- Jakkolwiek odtwarzanie muzyki w prowadzonym przez obwinionego lokalu rozrywkowym mogło stanowić pewną uciążliwość, to jednak ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie wynika w żaden sposób, aby natężenie i głośność muzyki odtwarzanej w pubie odbiegała od zwyczajów przyjętych w tego typu lokalach i aby zakłócała spokój mieszkańcom okolicznych budynków - głosi kasacja RPO. Nie bez znaczenia jest fakt, iż zawiadomienie o wykroczeniu dotyczyło sytuacji z godz. 19:40, a zatem na długo przed ciszą nocną.

W ocenie RPO, w świetle dowodów wskazanych we wniosku o ukaranie nie można było - bez bezpośredniego przeprowadzenia dowodów - uznać, że okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Sąd rejonowy był zobligowany skierować sprawę na rozprawę, przeprowadzić postępowanie dowodowe i wyjaśnić wszystkie istotne okoliczności.

SN uwzględnił kasację

Na posiedzeniu 22 maja 2019 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt IV KK 219/18) uznał kasację RPO za  oczywiście zasadną. Zgodnie z jej wnioskiem, uchylił wyrok sądu rejonowego i umorzył postępowanie z powodu przedawnienia  karalności wykroczenia.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego wskazuje się, że postępowanie nakazowe jest instytucją, której stosowanie zastrzeżono do najbardziej oczywistych przypadków, gdzie materiał dowodowy istniejący w aktach sprawy jest tak jednoznaczny, że nie nasuwa żadnych istotnych wątpliwości, co do winy i okoliczności popełnienia zarzuconego czynu.

W ocenie  SN Rzecznik słusznie wskazał, że zeznania jedynego świadka nie wystarczają do stwierdzenia wykroczenia. SN uznał, że w świetle dowodów wskazanych we wniosku o ukaranie nie można było, bez bezpośredniego przeprowadzenia dowodów, uznać, że okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości.

II.510.360.2018

Uciążliwe inwestycje wokół Kruszynian na Podlasiu. Zastępca RPO spotyka się z władzami i lokalną społecznością

Data: 2019-05-31
  • Mieszkańców Kruszynian niepokoją plany budowy przemysłowych ferm kurzych na obszarze Kruszynian, a także sąsiedniej wsi Górka
  • 31 maja spotkał się z nimi zastępca RPO dr Maciej Taborowski
  • Problemy uciążliwych inwestycji zgłaszane są w całej Polsce. RPO stara się wspierać mieszkańców wskazując im, jak korzystać z przysługujących im praw

Planowane wokół Kruszynian, wioski polskich Tatarów, inwestycje polegają na budowie kurników wraz z zabudową, o powierzchniach zabudowy łącznie od 5 085 do 16 093 m2, do chowu i hodowli kurczaków brojlerów, w liczbie od 35 000 sztuk do 240 000 sztuk.

Inwestycje planowane są od kilku lat – są bliskie realizacji.

Fermom sprzeciwiają się mieszkańcy i ekolodzy. Wsie Górka i Kruszyniany leżą w granicach obszarów chronionych  – Natura 2000,  a w tym – obszarze specjalnej ochrony ptaków (OSO Puszcza Knyszyńska). To tereny cenne krajobrazowo i przyrodniczo, obfitujące w gatunki chronione roślin i zwierząt.  Ekolodzy biją na alarm – produkcja drobiu może zdewastować unikalny knyszyński ekosystem.

Mieszkańcy obawiają się, że budowa ferm zniweczy turystyczny potencjał tych okolic. Kruszyniany to nie tylko przyroda ale też historia. Wieś słynie z tatarskich założycieli,  czego śladem są zabytki -  meczet i mizar. Społeczność tatarska w Kruszynianach jest nadal obecna i aktywnie walczy o ochronę tych terenów.

Zastępca Rzecznika spotkał się z mieszkańcami, sołtysem oraz władzami gminy Krynki, aby naocznie przekonać się, czy realizacja inwestycji może stanowić zagrożenie dla walorów przyrodniczych Górki i Kruszynian.

Problem można rozwiązać prowadząc postępowania w sprawie spornej inwestycji ze szczególną starannością i rzetelnością na każdym etapie. W podobnej sprawie dotyczącej Kawęczyna koło Wrześni RPO przyłączył się do takiego postępowania i doprowadził do zablokowania rozbudowy ferm kurzych.

Ochrona środowiska i transport publiczny – jak się ma do praw człowieka i obywatela mieszkańców wsi i mniejszych miast? Maróz 2019

Data: 2019-05-23

Po raz osiemnasty w Marózie odbyło się Ogólnopolskie Spotkanie Organizacji Działających na Obszarach Wiejskich. Organizatorami spotkania była Fundacja Wspomagania Wsi, Nidzicka Fundacja Rozwoju „NIDA” i Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności.

Tegoroczne spotkanie przebiegło pod hasłem: Akademia Skutecznego Działania. Uczestnicy mieli okazję wziąć udział między innymi w spacerze z botanikami i zielarkami w poszukiwaniu jadalnych ziół, odpowiedzieć na pytanie „Czy spółdzielnie socjalne są szansą dla stowarzyszeń wiejskich?”, czy dowiedzieć się jak być wyborcą a nie tylko zagłosować do Parlamentu Europejskiego.

W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele rzecznika praw obywatelskich: Barbara Imiołczyk i Łukasz Kosiedowski.

Barbara Imiołczyk zwróciła uwagę na fakt powszechnie znany we wsiach i małych miastach – zapaści komunikacji publicznej. Wszyscy z tego powodu cierpimy, ale nie protestujemy; sądzimy, że tak musi być. Że jedynym ratunkiem jest posiadanie własnych czterech kółek. Dlatego w Polsce mamy już więcej samochodów na 1000 mieszkańców niż w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Jakie to powoduje koszty dla prywatnych kieszeni i koszty ekologiczne dla wszystkich!

Wykluczenie transportowe – bo tak się to zjawisko fachowo nazywa skutkuje wykluczeniem społecznym w wielu obszarach:

  • edukacji –  kiedy młodzi ludzie wybierają szkołę, która nie jest szkołą ich marzeń, tylko szkołą w miejscu, gdzie mogą dojechać lub gdy nie mogą korzystać z zajęć pozalekcyjnych, bo autobus szkolny odjeżdża do ich miejscowości o godz.15.00;
  • pracy – bo nie możemy dojechać do miejscowości, w której są miejsca pracy;
  • dostępu do kultury i sportu – w miastach osoby starsze mogą korzystać z oferty, która dla seniora  tej samej gminy, ale mieszkającego w odległej od centrum miejscowości, jest już niedostępna z powodu braku komunikacji publicznej;
  • dostępu do rehabilitacji i lekarza.

Nie musimy, nie powinniśmy się godzić na taki stan rzeczy. Najważniejsze, jest dostrzec problem, wtedy możemy wziąć za niego odpowiedzialność i szukać dobrych rozwiązań. Tak postąpił starosta powiatu lipnowskiego, który wziął odpowiedzialność za skomunikowanie wszystkich miejscowości w powiecie z miastem powiatowym.

 

 Łukasz Kosiedowski, zastępca dyrektora Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego Biura RPO, przeprowadził warsztat na temat ochrony środowiska. Na konkretnych przykładach  pokazał, jak postrzegać ochronę środowiska w kontekście praw człowieka. Są to między innymi:

  • problem hałasu  przy imprezach masowych – obecnie brak przepisów, które ograniczałyby organizacje imprez masowych  w bezpośrednim sąsiedztwie mieszkań.
  • Sprawy odorowe – uciążliwości zapachowe związane z powstawaniem ferm kurzych, czy hodowli zwierząt futerkowych.  Aktualnie toczą się prace nad namiastką przepisów antyodorowych – zakłada się określenie minimalnych odległości pomiędzy mieszkaniami i uciążliwymi obiektami. Te przepisy mają dotyczyć  tylko inwestycji rolniczych, więc przemysł nie będzie nimi objęty. Urząd RPO interweniował w tej kwestii od wielu lat.
  • Sprawy z zakresu ochrony przyrody – niezgodny z prawem odstrzał zwierząt w województwie lubuskim.
  • Sprawy z zakresu gospodarki odpadami. Kwestia sprzedaży wysypiska śmieci.

Właściciel, który przyjmował odpady, zasypał  wysypisko, następnie teren sprzedał. Nowy właściciel, który odkrył, że kupił wysypisko interweniował. W wyniku czego nakazano mu usunięcie odpadów –gdyż funkcjonuje  domniemanie, że właściciel gruntu  jest też właścicielem znajdujących się na nim odpadów.

  • ochrona wód – przez kilkadziesiąt lat w Bydgoszczy działał Zachem. Funkcjonuje już w mniejszej skali, ale pozostawił po sobie zanieczyszczone chemikaliami zbiorniki wodne.
  • ochrona tych, którzy zajmują się ochroną środowiska – organizacji proekologicznych, które często są w konflikcie z władzą, a ta lubi się za to mścić.

Pojawiły się także pytania z sali:

Jak można zgłosić sytuację wyrzucania odpadów na tereny leśne? 

Występuje problem generalny,  jak zutylizować takie składowisko odpadów. Teoretycznie powinna to zrobić gmina, ale są takie przypadki, że na terenie niewielkiej gminy znajdują się składowiska niebezpiecznych odpadów. RPO stara się przekonywać Fundusz Ochrony Środowiska, żeby ten odciążał gminę i pokrył koszty usunięcia odpadów.

 

Spotkanie regionalne RPO w Elblągu

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w sali elbląskiego ratusza wzięło udział ponad 60 osób.

O sprawności działania urzędu RPO

- Mówił Pan o tym, jakie są sukcesy urzędu - ja powiem, co robi źle. Głównym problemem jest szybkość – prosiłem o kasacje nadzwyczajną w 2008 roku – czekałem bardzo długo. Czy czas działania w tych sprawach skrócił się podczas Pana kadencji?

RPO: Nie pamiętam, jak było w 2008 roku, ale ten czas jest niestety długi. Pomimo moich licznych zabiegów, żeby dostać dodatkowe etaty, które pomogłyby w przyspieszeniu prac, nie dostałem na to środków. Mimo to, składamy około 60 kasacji rocznie. Mogę jedynie nagłaśniać te sukcesy, którzy mają moi pracownicy. Wielu osobom udało nam się jednak pomóc. Pracuję ciągle tym samym zespołem prawników. Co roku w parlamencie wnioskuję o pieniądze o dodatkowe etaty, nie tylko w zespole kasacyjnym, ale także w dziale, który od niedawna zajmuje się wnioskami o skargi nadzwyczajne.

O odpowiedzialności sędziów za wyroki

- Miałem sprawę przed SN, orzeczenie było druzgocące, na podstawie przepisów nieistniejących. Ten sędzia jest członkiem wojewódzkiej komisji wyborczej. Nie mam zaufania do takiej struktury wyborczej. Co zrobić, żeby sędziowie, którzy zostali negatywnie ocenieni, nie pełnili swojej roli?

RPO: W kwestii związanych z odpowiedzialnością sędziów – tak długo, jak sędzia nie popełnia przestępstwa, może się mylić orzekając. Może nam się wydawać, że sędzia popełnił błąd, ponieważ oceniamy działalność sędziego na podstawie faktów, które zdarzyły się później – w sprawie Tomasza Komendy sędzia, który go skazał mówił, że w tym momencie na takich samych dowodach orzekłby tak samo – wtedy dowody jasno wskazywały na winę. Należy dbać o sprawność postępowania, żeby błędów było jak najmniej.

O fukcjonowaniu lokalnego stowarzyszenia

Problemem są stosunki między mną a jedym z lokalnych stowarzyszeń – krytykuję sposób ich działania. Moim zdaniem uchwała stowarzyszenia narusza działanie ustawy o organizacji pożytku publicznego. Czy można coś z tym zrobić?

RPO: Rozumiem, że Pan się jeszcze do nas nie zwrócił? RPO reaguje w sytuacji konfliktu jednostki z władzą publiczną. Pytanie, czy możemy to stowarzyszenie za organ publiczny, wydaje mi się, że nie.

- Chciałbym mieć taki przepis, że skoro uchwała mi się nie podoba, to chciałbym poprosić sąd o zmianę takiego prawa -kontynuuje Pan

RPO: W takich relacjach ustawodawca nie przewidział nic innego od czasu Kodeksu Napoleona, niż powództwo cywilne.

O pospiesznym uchwalaniu prawa

- Cztery dni temu usłyszałem, że prezes rządzącej partii powiedział, że nie jest to problemem stanowienie prawa w ciągu kilku dni. Mamy w tej kwestii bałagan. Dotychczas był pewien określony tryb. Jeszcze jako działacz związkowy, chciałem aby projekty poselskie również były uchwalane w trybie, w jakim uchwalane są projekty rządowe. Ta inicjatywa upadła. Rozumiem, że Pana rolą jest obrona praw obywatelskich. Tryb legislacji jest dla mnie nie do przyjęcia. Oczekuję od Pana, aby publicznie zajął Pan stanowisko na ten temat. Aby w biurze można było pezygotować projekt, który by to usprawnił. – powiedział uczestnik spotkania.

RPO: Tą sprawą w biurze nie zajmowaliśmy się dostatecznie wnikliwie. Tu nie tylko chodzi o tryb legislacyjny i tę furtkę, o której Pan powiedział, ale to co się w parlamencie dzieje – skrócony czas na debatę, uchwalanie zmian wjeden dzień. Na tle Sejmu, prace Senatu wydaj się wypadać lepiej. Tam udało się zachować pewien poziom dyskusji. To kwestia kultury prawnej oraz tego, jak marszałek widzi swoją rolę – jako polityka czy niezależnego arbitra, który dba o dobro społeczne. Warto też zwrócić uwagę na element czytań projektów ustaw - są one po to, aby za każdym razem przemyśleć, czego dotyczą przepisy, aby wyeliminować błędy.

O prawie do sądu

- Chodzi o zwolnienie z kosztów sądowych dla podmiotów z trudnościami finansowymi. Znam wniosek, w którym pewna spółka prosi o zwolnienie z opłat udowadniając, że nie prowadzi działalności i nie ma środków na pokrycie opłat sdowych. Sąd się do tego nie przychyla i prosi o informację o finansach, których przecież nie ma. Uzasadnienia są absurdalne, a sądy interpretują prawo dowolnie. Co taki podmiot może zrobić, kiedy rzeczywiście jego sytuacja jest ciężka?

RPO: Uzasadnienie jest pewnie szablonowe. Sąd w takiej sytuacji powinien wiedzieć, że nie powinien pytać o dokumenty, które nie istnieją. Jeśli sprawa przeszła już przez II instancję może Pan zaskarżyć sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kreutz przeciwko Polsce i innych trybunał stwierdzał, że takie sprawy naruszają art. 6 Konwencji, czyli prawo do sądu i przyznawał zadośćuczynienie. Takie orzeczenia czasem dają możliwość wznawiania postępowania. Proszę przekazać tę sprawę do nas. Zastanowimy się, jak będzie można systemowo takie sprawy rozwiązać. Porozmawiam z Krajową Izbą Radców Prawnych i adwokaturą.

O prawach osób z niepełnosprawnościami

System orzecznictwa o niepełnosprawności. Mamy do czynienia z podwójnym systemem: zusowskim - rentowym i tym powoływanym przez powiatowe zespoły. Powstaje paradoks, gdyż po orzekaniu o niezdolności do pracy w ramach jednego systemu, dostajemy dotację z PFRON w ramach drugiego na aktywizację zawodową. Co można z tym zrobić?

RPO: Ma pani rację, że należy coś z tym zrobić. Najlepszy czas na to był po proteście osób niepełnosprawnościami. Należy pamiętać, że do tego systemu dochodzi także orzekanie KRUSu. Rząd podjął działania w tym zakresie. Powstała komisja, która pracowała nad reformą orzekania. Prace trwały, ale nic z tego nie wyszło – chodziło o koszty i to, że rząd nie chciał działać w tym zakresie w roku wyborczym. Przygotowaliśmy raport, który pokazuje co z zapowiedzi zostało zrealizowane. Mam nadzieję, że projekt „Dostępność +” pomoże rozwiązać pewne problemy.

O reprezentowaniu pokrzywdzonych przed sądami

Styk działania pro bono i sądów administracyjnych. Od pół roku walczę pro bono o właściwy budżet dla domu pomocy społecznej. Po pokryciu kosztów w sprawie okazało się, że nie jestem uprawniony do występowania w sprawie, bo nie wykazałem osobistego interesu prawnego – stanąłem pod ścianą. Mogę wnieść do RPO skargę, ale nie wiem, co skarżyć. Sprawa stanęła w punkcie beznadziejnym. Najłatwiej oszczędzać na tych, którzy się o to nie upomną – osobach starszych i niepełnosprawnych.

RPO: Ustawa o RPO daje możliwość skarżenia prawa miejscowego w sposób bezpośredni. Skarżymy uchwały dotyczące spraw płatnego parkowania, czy innych, w których protestowali obywatele. Być może jest to przestrzeń do naszej interwencji.

O problemach przy kontrolach skarbowych

Kontrolą skarbową zarządza naczelnik urzędu skarbowego. Załóżmy, że w czasie kontroli dochodzi do naruszenia prawa przez kontrolujących. Naczelnik Urzędu Skarbowego nie jest pracodawcą kontrolujących mimo, że wydał upoważnienie, tylko dyrektor Izby Skarbowej. Powstaje w takiej sytuacji problem dwuinstancyjności. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w takiej sytuacji rozstrzyga także w swojej sprawie. Jeżeli jest zalecenie pokontrolne – taka dwuinstancyjność jest pozorna.

RPO: Trzeba sprawdzić, jak to wygląda w Najwyższej Izbie Kontroli – ona też ma zalecenia pokontrolne. To, czego nie mamy, a co by się przydało to rzecznik praw podatnika – instytucja działająca podobnie do rzecznika praw konsumenta. Będziemy zastanawiali się, co z tym zrobić.  

O problemach powiatowego rzecznika praw konsumenta

Jestem elbląskim rzecznikiem praw konsumenta i chciałbym podnieść problem ochrony osób starszych przy zawieraniu umów poza lokalem przedsiębiorstwa. Większość spraw odstąpienia od takich umów dotyczy osób starszych. Niieuczciwi przedsiębiorcy wyspecjalizowali się w poszukiwaniu osób niepełnosprawnych, starszych i to do nich skierowana jest ich oferta. Czy może Pan w tym jakoś pomóc?

RPO: Na wstępie zapytam, ilu Pan ma pracowników ? - Jestem sam – Powinien mieć Pan co najmniej dwóch współpracnikow – tak ważne są Pana zadania. Problem jest nam znany. Istnieją dwa rozwiązania – wydłużanie okresu odstąpienia od umowy – kwestia nagrywania – wydłużenie okresu archiwizacji nagrań.

- Nie mam na myśli dużych przedsiębiorców. Myślałem o tych spotkaniach, które dzieją się w salach zamkniętych. -

RPO: Rozmawiamy o tym zawsze kiedy jesteśmy na spotkaniach z Uniwersytetami Trzeciego Wieku. Najważniejsza rzecz to walka o uświadomienie konsumentów – osób starszych. Porozumienie między rzecznikiem praw konsumenta, lokalnymi radcami i adwokatami a UTW mogłoby być przydatne w odpowiednim wyszkoleniu seniorów. Myślę, że rzeczywiście legislacyjnie należy się zastanowić, jak to prawo zmienić.

O nierzetelnym reprezentowaniu klienta przed sądem

Przegrałem sprawę w sądach polskich – wysłałem dokumenty do Strasburga – dał mi symboliczne odszkodowanie – adwokat nie działał na moją korzyść. Zwróciłem się do RPO z prośbą o skargę nadzwyczajną. Chciałbym poznać opinię pana rzecznika. Sprawa dotyczyła kradzieży praw autorskich – młody student jako mój asystent wykradł moje prace. W opinii uniwersytetu – moje prawa autorskie są własnością uczelni – uczelnia przejęła całą moją pracę.

RPO: Podobne sprawy były już rozstrzygane przez trybunał w Strasburgu (Staroszczyk vs Polska).  Adwokat powinien przygotować sprawę w takim terminie, żeby mógł Pan się przygotować do rozprawy. Proszę mi dać szansę spojrzeć jeszcze raz na tę sprawę. Być może skarga nadzwyczajna znajdzie w tym przypadku zastosowanie.

O wpływie nawozów sztucznych na środowisko

Rząd podjął decyzję o zgodzie na stosowanie pestycydów w uprawie roślin, co może skutkować tym, że niedługo wyginą pszczoły. Żywność także może być skażona. Czy to jest sprawa do RPO ?

RPO: Jeżeli chodzi o używanie środków chemicznych – muszę poczekać, czy do Biura zaczną wpływać podobne skargi. Nie mamy kompetencji, żeby samemu się tym zająć.

O niebezpieczeństwie wprowadzenia sieci szybkiego internetu

Wchodzi nowy system sieci internetowej 5G, co wiąże się z powstawaniem niebezpiecznych stacji wysokiego napięcia. Co Pan może z tym zrobić?

RPO: Każde opóźnienie we wprowadzeniu systemu 5G wiąże się z wydaniem nowych licencji, co powoduje zysk dla wielkich sieci komórkowych. Powstaje pytanie, czy zgłaszanie tego problemu nie leży w ich interesie. 

O referendach lokalnych

W 2013 roku odbyło się w Elblągu referendum w sprawie odwołania prezydenta. W tym przypadku nie wystąpiły wątpliwości, co do miejsca zorganizowania referendum. W 2014 roku zaś planowaliśmy przeprowadzić referendum o przeniesienie Elbląga do województwa pomorskiego, nie wiedzieliśmy, gdzie takie referendum zrobić, czy w województwie warmińsko-mazurskim czy pomorskim?

RPO: W naszym prawie nie wszystko jest określone. Mamy w BRPO kompetentną osobę. Zlecimy analizę tego tematu. To, o czym wiem, to kwestia przyłączania gmin, czy zmian granic miejscowości – sprawa poszerzenia granic Opola, czy likwidacji gminy Ostrowice, która była zadłużona w parabankach.

O problemach z emeryturami

Sytuacja emerytek z rocznika 1953. ZUS odmówił przeliczenia emerytury, co teraz można zrobić?

RPO: Mamy kompleksowe opracowanie. Prośba do każdego, kto ma taki problem – żeby przesłać opis sprawy do Biura RPO wraz z kopią dokumentów.

Jestem emerytką z 23-letnim stażem. Przeszłam na emeryturę ze względu na opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem. Po wprowadzeniu świadczeń przysługujących rodzicom, opiekunom osob niepełnosprawnych. Świadczenie dla tych osob wynosi 1400 a moje świadczenie 1000 zł. Mimo, że w tym czasie opiekowałam się niepełnosprawnym dzieckiem, czuję się pokrzywdzona.

RPO: Mamy wybór, jakie świadczenie wybrać. Skoro świadczenie pielęgnacyjne jest wyższe, to można je wybrać. Zastanowimy się w Biurze RPO, co jeszcze możemy w tej sprawie zrobić.  

O dostępie do informacji publicznej

Czy działalność gospodarcza otwierana z funduszu pracy podlega udostępnieniu w zakresie dostępu do informacji publicznej? Złożyłem wniosek, ale nie otrzymałem odpowiedzi.

RPO: Skoro mamy środki w funduszu pracy na prowadzenie działalności gospodarczej, to informacja na co zostało udzielone wsparcie, powinna być informacją publiczną. Jeżeli urząd nie odpowiedział, należy stwierdzić, że działał w trybie bezczynności.

Zachęcam do odwiedzenia strony: www.watchdog.org.pl -  tam są wszystkie instrukcje, jak można skarżyć taki tryb. Polskie organy wiedzą, jak nie odpowiadać na informację publiczną, należy wiedzieć, jak się przed tym bronić.

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie – spotkanie RPO w Bartoszycach

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w Bartoszyckim Centrum Kultury wzięło udział 50 osób. Młodzi i starsi, uczniowie, nauczyciele, pasjonaci historii, poeta i sędzia w stanie spoczynku.

Zebranych powitał wiceburmistrz Bartoszyc - Krzysztof Hećman

- Tylko okazując sobie wzajemnie głęboki szacunek możemy tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Ważna jest postawa człowieka – odważna, ale i pełna wrażliwości, która każe pamiętać o słabszych, także osobach starszych, którzy mają takie samo prawo do godnego życia. Za tą działalność, w sposób szczególny serdecznie rzecznikowi w imieniu mieszkańców dziękuję.

Rzecznik przedstawił swoich współpracowników, a także poprosił o kilka słów mieszkańców. Podkreślił także, że jeśli mają taka wolę, mogą nie przedstawiać się z nazwiska.

- Podczas tego spotkania nie musicie się przedstawiać i jest to ważne prawo, które ma swoje źródło także w prawie ustalonym przez parlament europejski. Dlatego między innymi tak ważne jest, abyście Państwo chodzili na wybory i mieli realny wpływ na to, jak przyjmowane są takie regulacje jak słynne już RODO.

Rzecznik przedstawił także swoje zadania, opowiedział, jak działa, jak współpracuje także z ekspertami wielu dziedzin.

Współpracujemy z komisjami ekspertów w tym z komisją ds. osób głuchych – przygotowujemy w związku z tym ulotkę która będzie mogła być rozprowadzana we wszystkich instytucjach służby zdrowia. Osoba głucha ma prawo wybory sposobu komunikacji. Są osoby głuche, które nie znają dobrze języka Polskiego. – mówiła dyrektor Barbara Imiołczyk. - Chcemy rozpowszechnić także wiedzę o tym, kim są dzieci KODA (słyszące dzieci głuchych rodziców), czego potrzebują i z jakimi problemami mierzą się na co dzień.

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie

- Chciałbym złożyć podziękowania Panu i wszystkim poprzednikom za wypełnianie tej cudownej roli i kształtowania wiedzy obywatelskiej. Poziom tej wiedzy jest niestety wciąż niski. Kiedyś dwóch chłopców schowało się w kartonie, przejechał samochód ciężarowy, kierowca nie myślał, chłopcy zginęli. Dla mnie urząd RPO jest spojrzeniem społecznym na nasze prawa i obowiązki. Mamy prawo schować się w kartonie, ale mamy też prawo oczekiwać, że Ci którzy na ten karton patrzą, będą mieli tyle wyobraźni, żeby nie krzywdzić tego, co w tym kartonie jest. Nie raz w komentarzach się słyszy, że rzecznik czegoś chce od rządzących. On niczego innego nie chce, tylko tego, żeby Ci rządzący nie rozjeżdżali tych mniejszych i słabszych. Tak to rozumiejąc, dziękuję za pracę całemu biuru i również Panu. – powiedział jeden z uczestników.

RPO: Rzecznik jest właśnie od tego, aby przez ciągłe przypominanie wpływać na działania rządzących.

O przymusie państwowym

Czy w ostatnim czasie zauważył Pan, by państwowy przymus się zwiększył? Czy zwiększyła się liczba skarg i czego najczęściej one dotyczą?

RPO: Typy skarg podzieliłbym na dwie kategorie: problemy systemowe istniejące od lat (jak np. prawa więźniów, dostęp do lokali socjalnych czy emerytury) oraz problemy nowe – np. zachowania policji zabezpieczającej demonstracje, problemy z nierespektowaniem wyroków TK, jak w przypadku sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami, problemy związane z ustawą dezubekizacyjną czy działaniami prokuratury.

O problemach z obrotem ziemią rolną

Czy są skargi, dotyczące ustawy o obrocie ziemią? Czy ludzie skarżą się na zapisy skutkujące odbieraniem ziemi rolnikom?  

RPO: Tak. Mieliśmy nawet skuteczną interwencję. Udało nam się wprowadzić sprawę przed SN. W tej sprawie złożyłem też wniosek do TK, ale niestety nie został rozpoznany. Wiem, że rząd przygotowuje nowelizację przepisów i odstąpienie od ustawowych wymogów.

O braku możliwości dostępu do opieki zdrowotnej

 - Konstytucja RP zapewnia wszystkim obywatelom prawo do opieki zdrowotnej. W moim przypadku została złamana. Pięć lat temu złożyłam dokumenty, które stwierdzały moją chorobę do szpitala w Busku Zdroju. Dostałam informację, że termin mojego przyjęcia przypada na  2021 rok. – oceniła jedna z uczestniczek. - Konsultowałam się z rzecznikiem praw pacjenta. Po interwencji u dyrektora oddziału dalej nie mam możliwości leczenia.

RPO: Konstytucja mówi, że zakres prawa do ochrony zdrowia określa ustawa. Cele jest, aby jak największej liczbie obywateli zapewnić jak najlepszy standard zdrowotny. Należy pamiętać, że pracownicy ochrony zdrowia muszą rozważnie myśleć o kwestiach finansowych. Przekazywanie środków finansowych musi uwzględniać daleko idące potrzeby, ale niestety także rachunek ekonomiczny.

Mamy gigantyczny problem z ochroną zdrowia – zła organizacja i odpływ kadr. Mamy też problem z odpowiednim dostępem do różnego rodzaju świadczeń specjalistycznych. To także problem z dostępem do lekarzy geriatrów. W pani przypadku rzecznik praw pacjenta jest może bardziej właściwy.

Mowa nienawiści

To ten trudny, ale bardzo istotny. Od niedawna Biuro współpracuje w tej kwestii także z Jurkiem Owsiakiem, podejmuje działania w ramach okrągłego stołu ds. patostreamingu. Wiąże się z tym także język nienawiści w stosunku do kobiet, szeroko rozumiane prawa kobiet. Cieszy, że promocja tych zagadnień odbywa się także w popularnych serialach telewizyjnych.

O obowiązkowej maturze z matematyki

Czy matematyka musi być obowiązkowa na maturze? Słyszałem, że rzecznik wypowiadał się w tej kwestii.

RPO: Pojawił się raport NIK, według którego poziom nauczania matematyki nie jest satysfakcjonujący i być może warto zawiesić egzamin do czasu, w którym osiągnie on stan zadowalający. Mam wrażenie, że to się niestety w najbliższym czasie nie stanie.

O środkach przymusu bezpośredniego

Polskie państwo traktuje policjantów jako antyobywateli. Środki przymusu są często niezbędne, a policjanci boją się ich nawet w obronie własnego życia w obawie przed konsekwencjami. Czy nie jest to paradoks?

RPO: Nie do końca. Należy spojrzeć na Konstytucję. Tam jest bezwzględny zakaz tortur. W każdej policji na świecie zdarza się, że policjanci nadużywają środków przymusu bezpośredniego. Zauważcie jak teraz rozwiązuje się demonstracje – kilku policjantów przenosi daną osobę, bez agresji ani nadmiernego przymusu – to kwestia profesjonalnego treningu. Ale zdarzają się też sytuacje nadużycia – przykład Władysława Frasyniuka – czy rzeczywiście była potrzeba zakuwania w kajdanki. Sąd orzekł, że w tej sytuacji nie było to potrzebne. W BRPO było wiele sytuacji, w których funkcjonariusze stosowali tortury– tym zajmuje się specjalna jednostka w BRPO – Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur.

Rozwiązaniem tej sytuacji może być zwiększenie monitoringu, w tym tzw. body camera.

O zanieczyszczeniu środowiska

Mamy już maj i nie trzeba się dogrzewać. Jak zapobiec temu, aby polskie miasta nie miały najgorszego powietrza w Europie?

RPO: Warto zaangażować się w działalność jednej z organizacji, która walczy z tym problemem. Najlepszym dowodem na to, że ta walka może być skuteczna jest postać Grety Thunberg – uczennicy, która demonstruje przed parlamentem szwedzkim w związku ze zmianami klimatycznymi. Tu chodzi o jej przyszłość, nie dorosłych rządzących światem.

O problemach mniejszości narodowych

W Polsce wiele mniejszości narodowych, które mają swoje potrzeby – u nas w Bartoszycach jest szkoła ukraińska, ale to wyjątek. Czy Pan jako rzecznik organizuje spotkania z mniejszościami narodowymi?

RPO: Tak. Udało nam się zorganizować stały rytm spotkań z takimi organizacjami. Odbyły się też trzy spotkania, w których uczestniczyli przedstawiciele wszystkich mniejszości.

Jeżeli chodzi o mniejszość ukraińską jest problem rozliczeniem przeszłości. Interweniowaliśmy w sprawie Pana Grzegorza Kuprianowicza. To też problem praw migrantów. Cieszę się, że takie sprawy mają szczęśliwy finał, że sprawcy zakłócenia procesji w Przemyślu zostali skazani przez sąd.

O dyskryminacji ze względu na wyznanie

Zabójstwo chłopca na Wawrze. Okazało się, że chłopak ten był muzułmaninem. Czy Pan obserwuje to postępowanie i identyfikuje, jako następstwo mowy nienawiści?

RPO: Uznałem, że skoro sprawą zajął się Rzecznik Praw Dziecka, nie zajmowałem się wnikliwie sprawą, ale nie wiedziałem, że ofiarą był muzułmanin. To absolutnie zmienia kontekst i jest moim obowiązkiem, aby zareagować.

 

 

 

Walka z uciążliwymi zapachami - co zmieni ustawa. Małgorzata Żmudka z BRPO w Rzeczpospolitej

Data: 2019-04-28

Wykładnia sądów administracyjnych to za mało.

Odór rujnuje zdrowie. Projektowana ustawa nie tylko nie pomoże ludziom, którzy już teraz walczą z uciążliwymi zapachami w swojej okolicy, ale może też zaszkodzić rolnikom, którzy chcą działać na dużą skalę.

Państwo K. ze wsi w województwie lubelskim po dwudziestu latach uprawy zboża postanowili przekwalifikować się na hodowców tucznika z prawdziwego zdarzenia. Na 80 ha gruntu z powodzeniem mogli pomieścić nowoczesną, skomputeryzowaną i ekologiczną chlewnię dla 2000 świń.

Projekt spotkał się ze wsparciem władz gminy, które przyjęły wniosek państwa K. o zniesienie w planie miejscowym zakazu działalności rolnej „mogącej zawsze znacząco oddziaływać na środowisko". Po pół roku prac na planem dopuszczono na ich gruntach chów zwierząt w obsadzie 280 DJP (umowna jednostka liczebności zwierząt hodowlanych w gospodarstwie).

 

 

Spotkanie regionalne w Grajewie: o dzieciach w bibliotece dla dzieci

Data: 2019-04-10
  • W Grajewie w salce biblioteki dla dzieci spotkało się z RPO dziesięć osób. Część przyszła z konkretnymi sprawami, w tym sprawami osobistymi. Jedną panią interesowało, co właściwie robi rzecznik, po co jeździ po kraju „ze świtą” i ile to kosztuje. I od tego zaczął Adam Bodnar

- To jest duży wysiłek. Byliśmy w ponad 180 miejscach, przywieźliśmy z nich wiele spraw, o których bez tego nikt by się w Warszawie nie dowiedział: o problemach osób z niepełnosprawnościami, z emeryturami, z uciążliwymi inwestycjami, ze skomplikowanymi sprawami z ZUS…. Każdy z członków ekipy ma swoje zadanie po to, by jak najsprawniej rozpoznać istotę problemu zgłaszanego przez ludzi i znaleźć rozwiązanie.

Spółdzielnie mieszkaniowe

Człowiek nie ma się jak dowiedzieć, jak oni rozliczają koszty i inwestycje.

RPO: Problem prawa spółdzielczego jest trudny, stale się z nim zajmujemy w kontaktach z parlamentem, np:

Zanieczyszczenie środowiska

Odory z fabryki pasz

Ja mam problem taki nieistotny… - zaczyna kolejny uczestnik spotkania. – Zaraz, jeśli chce Pan mówić o uciążliwej inwestycji, to to jest bardzo ważny problem.

Fabryka działa, filtry nie pomagają, smród dociera do mieszkań, ludzie nie mogą otwierać okien .

RPO: Największym problemem naszego kraju jest brak ustawy antyodorowej, która mówiłaby, jak mierzyć stan powietrza i jak egzekwować poprawę jego stanu. (zobacz: „Nie idzie wytrzymać”. RPO upomina się u premiera o skuteczną walkę z odorami)

Zatrucie rtęcią w pracy

Uczestnik spotkania opowiada o konsekwencjach zatrucia rtęcią i niemożności dojścia odszkodowania.

Adopcja

Czy to lekarz-psychiatra musi wydawać zaświadczenie osobie starającej się o adopcję? Ten lekarz nikogo nie bada, stwierdza tylko, czy dana osoba jest czy też nie leczona psychiatrycznie. Czy nie wystarczy zaświadczenie samej poradni?

Osoby starające się o adopcję uważają, że konieczność występowania o to do psychiatry to niepotrzebna i bezsensowna ingerencja w ich życie.

RPO: sprawa dla nas do sprawdzenia

Jak powstaje Centrum Zdrowia Psychicznego w Grajewie

Idea centrów polega na tym, by osoby chorujące dostawały pomoc w poradniach i w miejscu zamieszkania, a nie trafiały do szpitali. Po zgłoszeniu pacjent w ciągu 72 dni powinien dostać właściwą dla siebie terapię. To zminimalizuje potrzeby hospitalizację, ludzie mogą przetrwać kryzysy psychiczne wśród bliskich.

W Grajewie Centrum działa od 1 lipca 2018 r. Łączy oddział psychiatryczny szpitala, zespół leczenia środowiskowego, oddział dzienny i poradnię. Jest dla wszystkich osób dorosłych, które mają jakiekolwiek problemy psychiczne.

Głównym problemem są ciągle trudności z dotarciem z informacją do potrzebujących, że mogą dostać pomoc na miejscu.

Centrum nie ma też niestety kontraktu na leczenie dzieci (najbliższy oddział dla dzieci jest w Olsztynie).

Pani, która kwestionowała sens spotkań regionalnych, uzupełnia informację: nie mamy psychiatrów dziecięcych. Jest ich 400 w Polsce. Dopuściliśmy do tego i teraz są konsekwencje.

RPO: Ma Pani absolutną rację. Pyta Pani, co robię? Wszystko co mogę (link do działań RPO poświęconych zdrowiu psychicznego).

Jeśli zastanawiamy się, skąd się biorą problemy psychiczne dzieci, to zwróćmy uwagę nie tylko na kryzysy i konflikty w rodzinie, ale na zmiany technologiczne – dzieci korzystają z sieci przez smartfony, a więc bez asysty dorosłych (Raport EU Kids Online, problem patostreamingu).

Pomoc osobom chorym na Alzheimera i ich rodzinom

Rozmowa schodzi na pomoc osobom chorującym na Alzheimera – bo i one mogą szukać w Centrum Zdrowia Psychicznego.  Adam Bodnar zachęca do udziału w „gwiaździstej” konferencji organizowanej przez RPO. Polega ona na tym, że eksperci spotykają się w biurze RPO w Warszawie, a ludzie w całym kraju spotykają się, by śledzić debatę online, zadawać pytania i wspólnie analizować problem. (nagranie z zeszłorocznej konferencji – w tym roku odbędzie się we wrześniu).

Mowa nienawiści

Jakie są możliwości przeciwdziałania mowie nienawiści?

RPO: Mamy problem prawny, choć nie on jest najtrudniejszy (warto jednak zabiegać o instytucję ślepego pozwu po to, by nie trzeba było znać personaliów sprawcy, by wystąpić wobec niego do sądu).

Ważniejsze jest uczenie (się) komunikowania w inny sposób niż nienawistny.

Osoby w kryzysie bezdomności

Ostatni watek rozmowy dotyczy osób w kryzysie bezdomności -tym też zajmuje się RPO.

O krzywdzie, starości i bezradności na spotkaniu regionalnym w Ostrowi Mazowieckiej

Data: 2019-04-09
  • Na spotkanie w Starej Elektrowni w Ostrowi Mazowieckiej przyszło wczesnym popołudniem ponad 30 osób.
  • Dominowały sprawy osób starszych i z niepełnosprawnościami

Stara Elektrownia to pięknie wyremontowany budynek fabryczny przeznaczony na spotkania i wystawy.

Jak zwykle na spotkaniu regionalnym (a to jest pewnie już 180 z serii) Adam Bodnar zaczął od przedstawienia się zebranym i poprosił ich o to samo. Pierwsze głosy zabrzmiały dramatycznie. Starsza kobieta wychodzi na środek sali płacząc, że nikt jej nie chce pomóc -  „ani Rzecznik ani nikt”. Kolejna mówi, że została oszukana, a pracownicy BRPO nie chcieli jej pomoc.

– Po co ta konstytucja jest, skoro nikt mi nie chce pomóc?

Kolejne osoby mówią o kłopotach z sądem („sędzia powiedziała, że jej ci z Warszawy nie będą nic mówić”), z ZUS, z komornikami. Zgłaszają problemy osób z niepełnosprawnościami i seniorów w tym, więźniów czwartego piętra.

Spora część zebranych milczy, nie zgłasza tematów.

- Rzecznik jest od tego, by interweniować, jeśli się da, a także by sygnalizować władzom problemy, które można naprawić zmianą prawa – tłumaczy zatem Adam Bodnar. -  Jest nas za mało, by szybko reagować na wszystkie wnioski (a parlament nie reaguje na ten problem). Dlatego tak ważne jest dla nas, żeby słuchać ludzi, dowiadywać się od nich, co w Polsce nie działa. Stąd pomysł spotkań regionalnych. Dla nas ważne jest przede wszystkim to, by wychwycić taki problem, którego naprawienie pomoże wielu ludziom, i ustrzegą wielu od takich problemów. Bo tak możemy najlepiej pomóc (choć nie zawsze możemy powiedzieć, że w sporze z państwem to obywatel ma rację, albo przepisy pozwalają mu pomóc).

- Ważne jest też podpatrywanie dobrych pomysłów w Polsce – mówi dalej Adam Bodnar. - Powiedziała Pani o „więźniach czwartego piętra”, czyli o problemie osób, które ze względu na wiek czy niepełnosprawność mają kłopot z wyjściem z domu, bo schody wysokie, a windy nie ma. A  ostatnio np. w Śremie widzieliśmy świetny pomysł: władze lokalne stworzyły program zamiany mieszkań dużych, na piętrach, na mniejsze, ale z windami i dostosowane do potrzeb osób z malejącą sprawnością.

Sprawy seniorów. Lokal na spotkania czy Rada Seniorów?

- Mamy klub seniora w Ostrowi, ale nie mamy miejsca dla siebie – przenieśli nas z domu kultury do centrum dialogu. A tam jest ciasno, duszno, nisko. Sto osób się tam nie zmieści. Do Starej Elektrowni nas też nie wpuścili, bo uważają, że nasze spotkania mają charakter towarzyski. Nam chodzi o lokal.

RPO: A macie Państwo radę seniorów?

- Nie, została zlikwidowana. Nowe władze nie widzą takiej potrzeby.

RPO: Bo Rzecznik nie może interweniować w sprawie sali. Ale mogę Państwu podpowiedzieć, że macie prawo domagać się stworzenia rady seniorów, bo to jest narzędzie do współdecydowania o ważnych dla Was sprawach.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO podpowiada, co zrobili seniorzy z Gryfina w zachodniopomorskim: skoro nie było dla nich sali na spotkania  towarzyskie, to organizują sobie „spotkania czwartkowe we wtorek” w restauracji. Zamawiają tam obiady i zapraszają na nie ciekawe osoby, z którymi chcą porozmawiać. – Nie podpowiem Państwu, co macie zrobić, bo to Wy decydujecie. Prawdopodobnie jednak jeśli pomyślicie o tym, co możecie innym dać, to znajdzie się wiele sposobów. Bo przed takimi, co chcą dawać innym, otwiera się wiele drzwi - powiedziała.

Przypomniała o inicjatywie RPO, by organizować w całym kraju konferencje dla opiekunów osób cierpiących na chorobę Alzheimera. Eksperci spotykają się w Warszawie, a ludzie spotykają się lokalnie, by śledzić transmisję przez internet i zadawać pytania. Właśnie w takiej sali jak ta takie spotkanie mogłoby się odbyć – zauważa (link do transmisji z zeszłego roku).

RPO rekomenduje zebranym cyfrowe publikacje ekspertów jego Biura:

- To są zbiory bardzo konkretnych rozwiązań, które – za pośrednictwem Rady Seniorów – moglibyście proponować. A politycy byliby z tego zadowoleni, bo to są bardzo sensowne rozwiązania – mówi Adam Bodnar.

A skoro tworzycie Państwo w Ostrowi Muzeum Rodziny Pileckich, to jest to wspaniała przestrzeń do tworzenia inicjatyw międzypokoleniowych.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Jak dostać kartę parkingową? Człowiek dostaje orzeczenie, w którym jest zaznaczone, że w tej sytuacji należy się karta parkingowa. A i tak trzeba iść po kartę do urzędu, do tego dostarczyć specjalnie zrobione zdjęcie – jakby nie wystarczyło napisać, że karta jest ważna z dowodem osobistym.

Jak dostać się na rehabilitację po operacji? Nie każdy wie, że taki wniosek trzeba złożyć w ciągu 30 dni od wyjścia ze szpitala, bo wtedy nie stoi się w kolejce na zabiegi. A lekarze o tym nie informują.

RPO: To, że mamy w ogóle karty parkingowe, to zasługa śp. Piotra Pawłowskiego. Bez niego by specjalnych miejsc dla osób z niepełnosprawnościami nie było. Problem w tym, że tych miejsc jest za mało w stosunku do potrzeb. Zwłaszcza że teraz parlament chce (i słusznie) poszerzyć to prawo o kombatantów.

A sprawie zdjęć się oczywiście przyjrzymy. Jak i pomysłowi informatora dla osób wypisywanych ze szpitala. To bardzo dobry pomysł, nie wpadliśmy na to , porozmawiamy o tym z Rzecznikiem Praw Pacjenta(a w np. Miechowie np. poradzili sobie z tym tworząc specjalny program pomocy dla osób wychodzących ze szpitala).

Jak zobaczę papiery, to mi się płakać chce

Nie jestem w stanie załatwić sprawy, nie dają mi. Zaczęłam od tego chorować.

Jest tu osoba, która od ludzi wyłudza opłaty za pomoc w zdobywaniu odszkodowań za błędy lekarskie. W ogłoszeniach jest wszystko pięknie, a potem okrada nas z renty i znika.

Poprzez „DudaPomoc” sprawa trafiła do prokuratury, ale ta sprawę umorzyła. Ta beznadziejność i to bezprawie mnie pozbawia zdrowia. A przecież my płacimy podatki. – Także skoro Pan tu jest, to zajmijcie się moimi sprawami.

Orzekanie o niepełnosprawności

Po co oni tam w tych budynkach siedzą, skoro oni na człowieka kilka minut potrzebują. Mąż renty nie dostał, choć dwa lata walczyliśmy.

RPO: Rząd teraz pracuje nad wielką reformą orzecznictwa. Przygotowuje ją zespół pod kierownictwem prezes ZUS.

Prawa rodzin

Młody ojciec skarży się na likwidację placu zabaw przed domem. Bo ktoś się poskarżył, że jest za blisko domu.

RPO: Placu nie oddamy, ale możemy sprawdzić, czy przepisy, jakie wskazują, jaka ma być odległość placu zabaw od domu, są w porządku. A poza tym sprawa placu zabaw to idealna rzecz na petycję do władz lokalnych. Niech powiedzą, gdzie mają państwo spędzać czas z dziećmi.

Hodowanie odsetek przez komornika

Zbankrutowałem, ale komornik działa tak, jakby nie chciał kończyć sprawy – tylko żeby narastały odsetki. Zamiast sprzedać część majątku i skończyć z tym, przeciąga – bo z tego żyje.

RPO: Przyjrzymy się sprawie.

Służba zdrowia i wykluczenie transportowe

Lekarz wypisując ze szpitala nie może skierować na badanie kontrolne. Dostaję informację, jakie mam badanie zrobić, ale nie dostaję skierowania. A to jest marnowanie czasu ludziom. Bo muszę dojechać znowu do lekarza do Warszawy i stać w kolejce, żeby się zapisać na badanie za trzy miesiące.

RPO: Musimy to sprawdzić.

Pamiętajmy, że mamy trzy systemy porządnie w Polsce nie zreformowane: służbę zdrowia, edukację i sądownictwo.

Zatrucie środowiska spowodowane przez nasycalnię podkładów kolejowych

Nasycalnia już nie działa, ale odpady wylewane do ziemi (do 2000 r.) zostały. Płyną w stronę miasta, ogródków działkowych, mleczarni (która wykupiła bardzo drogie filtry).

Organizacja społeczna działająca w Ostrowi bezskutecznie próbuje zdobyć dane o umieralności w mieście – chciałaby sprawdzić, czy jest on w mieście wyższy niż gdzie indziej. W debacie lokalnej problem pojawia się tylko w okolicy wyborów, ale potem nic się z tym nie dzieje.

Zwracaliśmy się do wszystkich, do posłów, do ministrów.

(inny uczestnik spotkania uspokaja, że sprawą zajął się już minister ochrony środowiska i minister żeglugi śródlądowej, którzy bardzo intensywnie się zaangażowali – problem ma być rozwiązany do końca roku).

Ale  może Rzecznik nam pomoże?

RPO: To dla nas bardzo ważny problem i nawet mamy kilka sukcesów (zablokowanie rozbudowy wysypiska śmieci w Radiowie i rozbudowy ferm kurzych w Kawęczynie koło Wrześni). Rzeczywiście widzimy problem braku koordynacji instytucji państwowych. Na takie sytuacje jest właśnie Rzecznik.

Zachęcony tą deklaracją uczestnik spotkania opowiada o zagrożeniu spowodowanym przez budowaną koło kościoła i szkoły stacją benzynową. Inwestor liczy na zarobek wynikający ze sprzedaży alkoholu w niedziele. Ale ludzie boją się konsekwencji awarii albo nawet zamachu w takim miejscu. Nie mówiąc już o zwykłej obyczajności. Jednak burmistrz na ich głosy nie reaguje.

RPO przypomina, że najpierw w sprawie takiej inwestycji musi być wydana decyzja środowiskowa. A tę można zaskarżyć w sądzie administracyjnym. Podpowiada, że trzeba znaleźć organizację, która może wykazać interes prawny w takiej sprawie (np. organizację pozarządową, która ma w statucie sprawy środowiska, albo parafię). Przypomina też o przysługującym obywatelom prawie petycji, którą władze muszą opublikować a następnie się do niej odnieść.

Pan, który wie dużo o działaniach rządu w sprawie nasycalni, mówi zebranym, że jego zdaniem do inwestycji nie dojdzie, bo właściciel sprzedaje działkę, a władze lokalne pilnują sprawy. - Bo to nie jest tak, że wszystkiemu jest winien PiS i burmistrz.

Ten sam pan dopytuje się też, dlaczego w mediach publicznych te wszystkie działania Rzecznika, o których mowa jest na spotkaniu, nie są przekazywane. Dlaczego mówi się tylko o działaniach RPO na rzecz LGBT+ i kasty sędziowskiej. – Czy nie może Pan lepiej informować społeczeństwa o tym, co Pan robi? Ja sobie daję radę, bo mam internet, ale inni tego nie wiedzą.

RPO: Dla mnie nie są ważne partie, ale ludzie i ich krzywda. Nie oskarżam, tylko zawsze sprawę sprawdzam – bo czasem tylko tyle wystarczy, by sprawę popchnąć do przodu.

Owszem, zajmuję się sądownictwem, bo bez niezależnych sądów nie ma praw obywatelskich. Ale też mówię sędziom, co muszą zmienić, by sądy działały lepiej na rzecz obywateli. Bronię tez praw osób LGBT, bo to mój obowiązek. Ale zajmuję się też innymi sprawami. Niestety, nie mam wpływu na to, jak mnie przedstawiają media, jeśli mają interes, by przedstawiać mnie w skrzywiony sposób.

Na koniec okazuje się, że krzywda ze strony Biura RPO polega na dwóch odpowiedziach, które Adam Bodnar obiecuje sprawdzić. A rzecznik dostaje różę za pomoc kobietom z rocznika 1953.

"Policja środowiskowa" bez pieniędzy. Jak zatem pomoże ludziom?

Data: 2019-04-05
  • Sąsiad za płotem dymi. Fabryka po sąsiedzku bardziej uciążliwa niż zwykle. Pracownicy fermy norek wyrzucili odpady na pole koło Twojego domu. Alarmujesz władze i nic? 
  • To dlatego, że Inspekcja Ochrony  Środowiska nie ma ani ludzi, ani sprzętu, by na takie sygnały natychmiast zareagować. Kiedy przyjadą na miejsce, wiatr wszystko rozwieje – do następnego razu
  • Ludzie zgłaszają ten problem w całej Polsce w czasie spotkań regionalnych z Adamem Bodnarem
  • Tymczasem - choć przepisy o Inspekcji zmieniono w zeszłym roku tak, że powinna działać skuteczniej - z tegorocznego budżetu zniknęło 250 mln zł na na etaty, certyfikowany sprzęt pomiarowy i samochody

Nowelizacja ustawy o Inspekcji Ochrony Środowiska z 20 lipca 2018 r. stanowi pierwszy, niezwykle ważny krok w kierunku przekształcenia Inspekcji Ochrony Środowiska w prawdziwą „policję środowiskową”. O potrzebie funkcjonowania takiej formacji Rzecznik Praw Obywatelskich przekonuje się, rozpatrując wpływające skargi, jak też rozmawiając z obywatelami podczas spotkań regionalnych (choćby w styczniu – na Śląsku).

Dziś – z powodu problemów finansowych, kadrowych, organizacyjnych i sprzętowych (narzędzia do pomiaru trucizn) – Inspekcja nie realizuje swojej roli, jaką jest kontrola przestrzegania przepisów o ochronie środowiska.

Z tego względu Rzecznik – tak jak duża część mieszkańców kraju – jest żywo zainteresowany skutkami wejścia w życie ustawy z 2018 r. Na jej realizację ma być przeznaczone nawet do 250 milionów zł rocznie, a rezultatem ma być m.in. znaczne zwiększenie zatrudnienia w Inspekcji oraz zmiany organizacyjne zwiększające możliwości wykonywania zadań.

RPO z zaniepokojeniem jednak zauważył, że w ustawie budżetowej na rok 2019 nie ma tych pieniędzy. Minister Środowiska nie wydał też rozporządzenia o tym, jak egzaminować kandydatów na inspektorów – a bez tego nie da się zatrudnić nowych inspektorów.

Adam Bodnar poprosił zatem Głównego Inspektora Ochrony Środowiska o informacje, w jaki sposób wykonuje powierzone mu w zeszłym roku zadania - bez pieniędzy. 

Odpowiedź GIOŚ

Ustawa przewiduje przeznaczenie nawet do 250 min zl rocznie na realizację zwiększonych zadań Inspekcji. Brak ich odzwierciedlenia w ustawie budżetowej wynika z faktu, że są trzy różne źródła finansowania tych zadań: budżet państwa. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie - odpowiedział główny inspektor ochrony środowiska Paweł Ciećko. Ponadto środki budżetu państwa są przekazywane w formie rezerwy celowej, natomiast z pozostałymi jednostkami muszą być dodatkowo zawarte odpowiednie umowy.

Obecnie Inspekcja posiada do dyspozycji środki z rezerwy celowej budżetu państwa przeznaczone na podwyżki wynagrodzeń i zatrudnienie nowych inspektorów, w kwocie 80 mln zł (ok. 50 mln zł dla wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska oraz ok. 30 mln dla Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska). Z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Główny Inspektor Ochrony Środowiska zawarł 4-letnią umówię na finansowanie zadań Państwowego Monitoringu Środowiska na kwotę prawie 331 mln zł, w tym na ponad 97 mln zł w roku 2019. Zabiegam także o uruchomienie środków z rezerwy celowej budżetu państwa na realizację zadania polegającego na działaniach kontrolnych i monitoringowych w zakresie ochrony wód przed azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych. W bieżącym roku jest to kwota ok. 23 mln zł. a w roku 2020 - ok. 37 mln zł. Powyższe środki są w gestii Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.

W celu wykonania zadań związanych z zatrudnieniem w Inspekcji osób wykonujących działania kontrolne, w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska trwają intensywne prace nad ostateczną redakcją rozporządzenia, o którym mowa w art. 8e ust. 3 znowelizowanej ustawy o Inspekcji Ochrony Środowiska. Dobre przygotowanie nowo zatrudnianych pracowników do realizacji zadań w newralgicznym obszarze, jakim jest działalność kontrolna jest moim priorytetem. Obecnie trwają końcowe prace legislacyjne.

Niezależnie od powyższego, zarówno w wojewódzkich inspektoratach ochrony środowiska, jak i w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska, trwa proces pozyskiwania pracowników na przyznane 600 nowych etatów. Rozpoczęcie pierwszego cyklu szkoleń dla nowych inspektorów planuję pod koniec I półrocza 2019 r., a przeprowadzenie egzaminów pod koniec tego roku. Egzaminem będą objęci nowo zatrudnieni pracownicy w lOŚ. Wojewódzcy Inspektorzy Ochrony Środowiska zapewniają gotowość wykonywania kontroli w systemie całodobowym.

W ramach środków finansowych otrzymanych w roku 2018 z rezerwy celowej, powołane w niektórych wojewódzkich inspektoratach ochrony środowiska grupy interwencyjno-wyjazdowe, zostały wyposażone w niezbędny sprzęt do prowadzenia bieżących działań i zabezpieczania dowodów (fotopułapki, noktowizory, kamery cyfrowe, aparaty cyfrowe o wysokiej rozdzielczości i lornetki). Zapewniam Pana Rzecznika, że w każdej sytuacji, która tego wymaga, korzystam z przysługującego mi uprawnienia określonego w art. lOc ustawy o lOŚ i powołuję zespół kontrolny - napisał Paweł Ciećko.

V.7200.6.2019

„Nie idzie wytrzymać”. RPO upomina się u premiera o skuteczną walkę z odorami

Data: 2019-04-04
  • „Nie idzie wytrzymać. Dorosłego ciągnie na wymioty, a co dopiero dzieci. Oczy łzawią. Nasze ubrania, pościel, wszystko przesiąkło smrodem”
  • Takie słowa mieszkańca miejscowości z fermą norek cytuje RPO w wystąpieniu do premiera o braku skutecznej walki z uciążliwymi odorami
  • Konstytucja nakazuje władzom zapobieganie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska. Oznacza to konieczność wyposażenia służb państwa w efektywne mechanizmy
  • Ich brak może naruszać nie tylko Konstytucję, ale także Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności - wskazuje Rzecznik

Adam Bodnar wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego, bo resort środowiska nie odpowiedział na wspólny apel RPO i organizacji społecznych z października 2018 r. o podjęcie niezbędnych działań w tej sprawie, m.in. zmian prawa.

Smród, muchy, gryzonie...

Rzecznikowi Praw Obywatelskich od lat skarżą się ludzie mieszkający w pobliżu zakładów przemysłowych, ferm trzody chlewnej, drobiu, czy zwierząt futerkowych, wysypisk, składowisk oraz spalarni odpadów, ubojni i innych obiektów, które powodują uciążliwe zapachy. Często nie daje się otwierać okien w domach czy przebywać na powietrzu w promieniu wielu kilometrów od ferm. W okolicy rozmnażają się zaś gryzonie i muchy. Zagrożone mogą być ujęcia wody. Ponadto spada wartość nieruchomości.

Tymczasem w Polsce nie ma instrumentów prawnych, dzięki którym organy ochrony środowiska mogłyby prowadzić kontrole uciążliwości zapachowych, robić pomiary emisji lub jakości powietrza oraz wydawać wystąpienia pokontrolne i decyzje (np. nakazywać redukcję lub eliminację odoru). 

W latach 2006-2014 Rzecznicy poprzednich kadencji sygnalizowali konieczność podjęcia pilnych działań dla poprawy sytuacji. Problem pozostaje nierozwiązany, a wręcz narasta. W całym kraju działają, a nawet powstają nowe, inwestycje uciążliwe dla mieszkańców. Samorządy często się na nie godzą, kuszone perspektywą rozwoju gospodarczego. Tymczasem nie mierzy się uciążliwości tych inwestycji – smrodu, rozmnażających się gryzoni i much, problemów ujęć wody, spadku wartości nieruchomości itd.

Dlatego 18 października 2018 r. Rzecznik, wraz z przedstawicielami organizacji społecznych, zwrócił się do ministrów środowiska, rolnictwa oraz infrastruktury ze wspólnym apelem o podjęcie niezbędnych działań na rzecz zintensyfikowania ochrony przed uciążliwościami zapachowymi i wprowadzenia kompleksowych rozwiązań prawnych. Odpowiedzi nie było.

W związku z tym Adam Bodnar wystąpił do premiera. Przedstawił mu historię zabiegów kolejnych rzeczników oraz własnych w tej sprawie. Przypomniał, że w 2016 r. Minister Środowiska zapowiadał prace nad ustawą o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej.

Rzecznik podkreślił, że podczas spotkań z obywatelami  w Gnieźnie w 2017 r. przedstawili oni swą dramatyczną sytuację wskutek działalności fermy w Kawęczynie.

Problematyka ta jest również stale obecna w mediach. Np. opublikowany w magazynie reporterów „Duży Format” tekst pt. „My, Polacy, władcy much i smrodu” obrazowo pokazuje, jak wygląda codzienne życie w pobliżu ferm norek i kurczaków. Rzecznik przytacza słowa jednego z bohaterów reportażu: „Nie idzie wytrzymać. Dorosłego ciągnie na wymioty, a co dopiero dzieci Oczy łzawią. Mamy alergię. Podejrzewam, że to przez gazy w smrodzie. To nie był jeden, czy dwa dni, ale mdliło nas od maja do sierpnia. W tych miesiącach nasze ubrania, pościel, wszystko przesiąkło smrodem. (...) Kupiłbym mieszkanie we Wrześni, nawet mniejsze, byleby się stąd wyprowadzić. Ale za co? Kto kupi?”.

Brak skutecznych narzędzi państwa narusza prawa i wolności obywatelskie

Nie ulega wątpliwości, że uciążliwości odorowe - zwłaszcza jeżeli wiążą się z emisją silnych związków chemicznych - mogą negatywnie oddziaływać na zdrowie ludzkie. Według art. 68 ust. 4 Konstytucji obowiązkiem państwa jest zapobieganie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska. Wskazuje to na konieczność zorganizowania służb publicznych tak, by móc wyeliminować niebezpieczne dla zdrowia zjawiska. W ramach realizacji tego obowiązku istnieje zatem konieczność wyposażenia służb publicznych w efektywne mechanizmy zapobiegania zagrożeniu dla zdrowia publicznego, jakim jest długotrwała ekspozycja na uciążliwości odorowe. 

Zawarty zaś w art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 2 Konstytucji nakaz ochrony własności oraz innych praw majątkowych nakłada na ustawodawcę obowiązek stanowienia przepisów i procedur udzielających ochrony prawnej prawom majątkowym. Chodzi o to, by organ państwa doprowadził do powstrzymywania działań, które zakłócają ponad przeciętną miarę korzystanie z sąsiednich nieruchomości.

Sytuacja, w której brak jest instrumentów prawnych, dzięki którym organy ochrony środowiska byłyby uprawnione do przeprowadzenia kontroli określających uciążliwości zapachowe, w tym pomiarów kontrolnych emisji lub zapachowej jakości powietrza oraz wydawania wystąpień pokontrolnych i decyzji, może oznaczać niewywiązanie się przez organy władzy publicznej z konstytucyjnego obowiązku zapewnienia efektywnej ochrony prawa własności.

Ponadto nieuregulowanie tej problematyki może naruszać art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Stanowi on, że każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji. Ingerencja władz w korzystanie z tego prawa jest niedopuszczalna, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza taką wykładnię art. 8 Konwencji, zgodnie z którą jego naruszenie może być związane z uciążliwościami zapachowymi. Jednostka ma prawo do poszanowania jej domu, postrzeganego nie tylko jako prawo do fizycznego obszaru, ale również jako prawo do korzystania z tej przestrzeni w spokoju. Naruszenie prawa do poszanowania domu nie dotyczy jedynie materialnych czy cielesnych naruszeń, takich jak wtargnięcie do domu nieuprawnionej osoby. Odnosi się również do naruszeń niematerialnych i bezcielesnych - takich jak hałas, emisja szkodliwych substancji, czy nieprzyjemnych zapachów.

Wobec braku odpowiedzi na apel, Rzecznik wystąpił do premiera o poinformowanie o stanowisku resortu środowiska co do konieczności podjęcia działań na rzecz zintensyfikowania poziomu ochrony przed uciążliwościami zapachowymi i wprowadzenia całościowych rozwiązań prawnych.

V.7203.78.2017

RPO: sankcje służbowe za nielegalny zakaz wstępu do Puszczy Białowieskiej podczas jej wycinki

Data: 2019-03-21
  • Zakaz wstępu do Puszczy Białowieskiej podczas jej wycinki był nielegalny. Wprowadzono go bowiem na czas nieokreślony, a prawo dopuszcza tylko zakaz okresowy
  • Orzekł tak Sąd Najwyższy, uniewinniając po kasacji RPO jedną z osób protestujących przeciw wycince
  • Oznacza to, że osoby pokojowo protestujące nie złamały prawa - naruszyły je zaś Lasy Państwowe
  • Dlatego Rzecznik wystąpił do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych o sankcje służbowe wobec osób, które wydały zakaz wstępu do lasu z naruszeniem prawa

17 kwietnia 2018 r. - w związku ze skargą Komisji Europejskiej - Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Polska w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej uchybiła zobowiązaniom wynikających z dyrektywy siedliskowej oraz ptasiej. Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślał, że Trybunał potwierdził tym samym, iż wycinka  Puszczy była nielegalna, a manifestacje w jej obronie - uzasadnione. Miały one bowiem na celu doprowadzenie do przestrzegania prawa przez polskie władze i powstrzymania Lasów Państwowych od zwiększenia wycinki.

27 kwietnia 2018 r. Rzecznik spytał Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Białymstoku, czy w świetle tego wyroku nadal będą popierane wnioski o ukaranie osób protestujących przeciw wycince w Nadleśnictwie Białowieża. Zostały one obwinione, głównie przez Straż Leśną, o wykroczenie polegające na przechodzeniu i przebywaniu na gruntach leśnych, na których jest to zabronione (art. 151 § 1 Kodeksu wykroczeń).

W odpowiedzi z 18 maja 2018 r. dyrektor RDLP Andrzej Józef Nowak poinformował, że działania leśników w Puszczy Białowieskiej „nigdy nie naruszały praw i wolności obywatelskich”. Z odpowiedzi  wynikało też, że „większość wniosków skierowanych przez nadleśnictwa dotyczyła naruszenia okresowych zakazów wstępu do lasu, które były wprowadzone przez nadleśniczych w pełni zasadnie i legalnie, byli zresztą do tego zobligowani na podstawie ustawy o lasach”.

Rzecznik nie podziela oceny, że ten zakaz wstępu wprowadzono legalnie. Z art. 26 ust. 3 ustawy z 28 września 1991 r. o lasach wynika bowiem, że nadleśniczy jest uprawniony do wprowadzenia okresowego zakazu wstępu do lasu stanowiącego własność Skarbu Państwa. Tymczasem zarządzenie Nr 10/17 Nadleśniczego Nadleśnictwa Białowieża z  27 marca 2017 r. w sprawie wprowadzenia okresowego zakazu wstępu do lasu (zmienione zarządzeniem Nr 15/17 Nadleśniczego z 28 kwietnia 2017 r.), nie pozostawia wątpliwości, że zakaz w tym przypadku wprowadzono na czas nieokreślony. Zakaz wprowadzony „do odwołania” jest bowiem zakazem na czas nieokreślony, a nie zakazem okresowym. Został więc wprowadzony z rażącym naruszeniem art. 26 ust. 3 ustawy o lasach.

Taką ocenę prawną Rzecznik przedstawił, wnosząc do Sądu Najwyższego kasacje od wyroków nakazowych wydanych przez sąd w Hajnówce w postępowaniach wykroczeniowych wobec protestujących.

11 grudnia 2018 r. SN podzielił ocenę prawną Rzecznika i uwzględnił kasacje wobec trzech osób ukaranych w 2017 r. przez sąd w Hajnówce grzywnami za złamanie zakazu wejścia do lasu. Sąd rejonowy wydał wyroki nakazowe bez przeprowadzania rozpraw i wzywania obwinionych. Według Rzecznika, sąd naruszył przepisy, nie prowadząc rozpraw. Dlatego wniósł o uchylenie tych wyroków i zbadanie spraw w zwykłym trybie.   

SN jedną z obwinionych uniewinnił, a sprawy dwóch pozostałych (w tym operatora telewizji) zwrócił sądowi w Hajnówce (sygn. akt III KK 649/18, III KK 648/18, III KK 647/18).  SN orzekł, że zarządzenie, zamiast ustalić wymagany przez ustawę okresowy zakaz wstępu do lasu, wprowadziło w istocie stały zakaz.

Uniewinniając obwinioną A.G., Sąd Najwyższy stwierdził, że „towarzyszyła jej rzeczywista i autentyczna troska o stan polskiej przyrody i że swoją postawą, zasługującą na uznanie, zmierzała i ostatecznie w jakiejś mierze przyczyniła się do położenia kresu dewastacji znanego i cenionego na świecie kompleksu leśnego. Pozbawione wszelkiej agresji zachowanie (…) – trzeba to z całą mocą zaakcentować – nie odznaczało się w najmniejszym stopniu społeczną szkodliwością. Przeciwnie – zasługiwało na to, aby potraktować je jako społecznie korzystne i godne szacunku”.

Po wyrokach TS UE i SN nie budzi zatem wątpliwości, że:

  • wycinka drzew w Nadleśnictwie Białowieża była prowadzona z naruszeniem prawa;
  • wprowadzony zakaz wstępu do lasu miał charakter nielegalny, gdyż został wprowadzony na czas nieokreślony, a więc z rażącym naruszeniem ustawy o lasach;
  • osoby pokojowo protestujące nie dopuściły się czynu zabronionego z  art. 151 § 1 Kodeksu wykroczeń. Nie może dopuścić się bowiem tego wykroczenia  osoba, która nie przestrzega nielegalnego zakazu.

- Mając na uwadze powyższe, stwierdzam, że Lasy Państwowe w wyniku podejmowanych przez swoich funkcjonariuszy niezgodnych z prawem działań, doprowadziły do naruszenia praw obywatelskich licznych osób, przeciwko którym kierowały wnioski o ukaranie oparte na nielegalnej podstawie prawnej – napisał Rzecznik do RDLP w Białymstoku. W efekcie tych działań, paradoksalnie, to osoby broniące porządku prawnego zostały narażone na odpowiedzialność prawą, zaś naruszyciele tego porządku nie ponieśli dotychczas żadnych konsekwencji. Taki stan rzeczy nie może być tolerowany.

Dlatego Rzecznik wystąpił do dyrektora RDLP w Białymstoku o zastosowanie sankcji służbowych wobec osób, które doprowadziły do wydania zakazu wstępu do lasu z oczywistą obrazą art. 26 ust. 3 ustawy o lasach.

Zgodnie z ustawą RPO może kierować wystąpienie do organu, organizacji lub instytucji, w których działalności stwierdził naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela oraz żądać wszczęcia postępowania dyscyplinarnego lub zastosowania sankcji służbowych.

VII.613.4.2017

Spotkanie regionalne w Poznaniu – Poznań jak cała Wielkopolska mówi o smogu

Data: 2019-03-15
  • Temat smogu zajął w Poznaniu sporo czasu i wywołał dużo emocji.
  • Mowa też była o problemach rodzin osób chorych na Alzheimera, praw osób z niepełnosprawnościami i kłopotów rodzin osób pozbawionych wolności.

Na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich w Poznaniu, w Przestrzeni Pracy Wspólnej w Biurowcu Za Bramką, w piątkowe popołudnie przyszło około 40 osób.

Jak zawsze, Adam Bodnar wyjaśniał na początku zasady działania swojego urzędu (można o tym przeczytać TU), w tym o wystąpieniach generalnych, sprawach w Trybunale Konstytucyjnym, interwencjach.

Smog w Poznaniu

- Poznań w styczniu był na liście 10 miast na świecie z najwyższym stężeniem PM 2,5 i PM 10. Pozwałem prezydenta Poznania o zaniechania w walce ze smogiem w mieście – powiedział pan, który poprosił pierwszy o głos „z racji wieku”. - Dziś byliśmy razem na proteście młodzieży. Musimy coś z tym zrobić – dodał.

RPO: Te pozwy mają znaczenie, bo uruchamiają wyobraźnię. Ludzie przestają mówić o ogólnym problemie, skupiają się na konkretnej sprawie i łatwiej im zrozumieć, jakie to ma znaczenie dla ich życia.

Dlatego, w ramach swojego programu litygacji strategicznej ,Rzecznik przyłączył się do pozwu Oliwera Palarza z Rybnika - tam sytuacja ze smogiem jest najgorsza.

- Pani wiceprezydent od ochrony środowiska pozoruje działania. Pan pewnie nie wie, jak źle jest w Poznaniu, bo pan jest z Warszawy. A Poznań nie robi nic. Tylko 2 mln zł przeznacza na wymianę piecy-kopciuchów, a ludzi nie stać na takie remonty. Kiedy ja mogę pozwać tę panią prezydent?

RPO: To nie jest pytanie do mnie.

Pytający: Pewnie, tak myślałem.

RPO: Nie zrozumiał Pan. Po tym spotkaniu wystosuję pismo do prezydenta Poznania z konkretnymi pytaniami i sprawdzę standardy i nakłady w innych miastach. I ogłoszę to na stronie rpo.gov.pl.

Pytający: A co Pan w ogóle może zrobić w sprawie smogu? Czy brudne powietrze narusza moje prawa?

RPO: Skoro o tym rozmawiamy, to znaczy, że narusza.

To że słucham o tym i zachęcam ludzi do aktywności, to już jest coś. Bo bez aktywności ludzi nic się nie zmieni – ja mogę tę działalność propagować a władzom pokazywać problem. Musimy zrozumieć, że bez nakładów publicznych, także na szczeblu centralnym, niewiele się zmieni. Bo np. jeśli Śrem ma kłopoty z połączeniem autobusowym z Poznaniem, to 1800 samochodów dziennie wjeżdża do Poznania. I macie spaliny.

Barbara Imiołczyk: Źródłem smogu jest też to, czym palimy w prywatnych domach. Dlatego ważna jest edukacja. Także o tym, że władze samorządowe mają już prawo sprawdzania tego, czym palimy, i nakładać kary.

- W Puszczykowie pod Poznaniem władze nie wspierają postaw proekologicznych. Opłaty za wywóz śmieci nie są obniżane tym, którzy je dobrze sortują, władze lekceważą petycje w sprawie niewycinania drzew. Co mamy robić?

RPO Zwracać uwagę, by nie kopiować strategii prawnych, ale je dobrze rozważać, być może konsultując się z innymi organizacjami społecznymi (np. ClientEarth).

- Walczyliśmy o to, by nie wycinać 160 drzew na osiedlu, na terenie miejskim. Władze im to obiecały, a drzewa zostały wycięte. Przegraliśmy, choć opinia publiczna stanęła po naszej stronie. Tymczasem miasto chwali się swoim wspaniałą polityką wobec zieleni. Czy taką sprawę można zgłosić do Rzecznika?

RPO: Za mało o tej sprawie wiem, by ale chętnie się jej przyjrzę. Miasto jest wspólnotą mieszkańców i warto się do decyzji przekonywać.

- Czy w sprawie niewykonania wyroków w sprawie ochrony środowiska można iść do Trybunału w Strasburgu?

RPO: Trybunał w Strasburgu daje szansę na zadośćuczynienie w indywidualnej sprawie. Ale na wyrok czeka się długo, a proces jego wykonania też trwa, zwłaszcza w sprawach systemowych. Dlatego bardziej skuteczny jest w takim przypadku Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Problem braku dostępu do informacji o umowie w sprawie budowy spalarni śmieci. Prezydent miasta nie chce jej ujawnić. Prosimy o zajęcie się tą sprawą.

RPO: Chętnie zobaczę dokumenty.

Sposób traktowania rodzin w zakładach karnych

- Kobieta z malutkim dzieckiem z niepełnosprawnością czeka godzinami na widzenie w Zakładzie Karnym, w podróży jest kilkanaście godzin, dziecko jest przemoczone, bo deszcz i wiatr – opowiada kolejna uczestniczka spotkania.

RPO: Proszę z tym nigdy nie czekać, ale od razu do nas zgłaszać. Mamy zespół ekspertów, którzy interweniują w takich przypadkach.

Problem więziennictwa pokazuje zresztą dobrze ostatnie posiedzenie sejmowej komisji sprawiedliwości w tej sprawie.

Problem osób chorujących na Alzheimera i ich rodzin

- Chorych mamy w Polsce 350 tysięcy. Prawa tych osób są naruszane, pomaga nam Rzecznik, ale tej pomocy nigdy nie będzie za dużo.

RPO: Może się wydawać, ze problem dotyczy tylko poszanowania godności samego chorego. Ale tak naprawdę wsparcie potrzebne jest rodzinie – by wiedziała, z jaką chorobą ma do czynienia, i jak sobie z tym radzić.

Barbara Imiołczyk: 30 września organizujemy konferencję o tym, jak pomagać opiekunom. Tak jak poprzednie, będzie transmitowana online, a my będziemy zachęcać, by się spotykać, oglądać razem i zadawać pytania. Bardzo Państwa zachęcam do udziału.

Sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami

- W mojej gminie opiekunce osób z niepełnosprawnościami ośrodek pomocy odmówił wsparcia, bo ta osoba prawnie nie jest opiekunem tych osób.

RPO: Poprosimy o szczegóły i sprawdzimy.

Problemy uczniów i mowy nienawiści

- Mamy sygnały, że agresja wobec dzieci pochodzenia ukraińskiego, schodzi do szkół podstawowych.

RPO: My nic o tym nie słyszeliśmy, a jesteśmy w stałym kontakcie ze Związkiem Ukraińców w Polsce. Generalnie, problem agresji wśród młodzieży i mowy nienawiści, bardzo nasz martwi. Ale bez konkretnego zgłoszenia nic nie zrobimy. Trzeba też uważać, bo takie sygnały mogą być całkowicie fałszywe – mieliśmy z tym już do czynienia.

Wcześniejsze emerytury kobiet przeliczane niekorzystnie (w tym z rocznika 1953)

- Czy po wyroku Trybunału będą sprawdzane decyzje wydawane w czasie przeliczenia emerytur wcześniejszych na powszechne roczników wcześniejszych?

RPO: O ten wyrok pytani jesteśmy na wielu spotkaniach. Musimy więc zrobić dokładną analizę tego, co ten wyrok oznacza.

Efekt spotkania regionalnego w Śremie – interwencja RPO w sprawie składowiska odpadów w Pyszące

Data: 2019-03-15

Zaalarmowany przez mieszkańców i samorządowców Rzecznik poprosił o wyjaśnienia śremski wydział geodezji i gospodarki nieruchomościami:

Podczas spotkania regionalnego z mieszkańcami Śremu i okolic 14 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich został poinformowany o problemie nielegalnego składowiska odpadów zlokalizowanego w miejscowości Pysząca – napisał w imieniu RPO dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO Piotr Mierzejewski.

- Z przedstawionych Rzecznikowi informacji wynika, że składowisko zlokalizowane jest na nieruchomości stanowiącej własność Skarbu Państwa, pozostającej w użytkowaniu wieczystym posiadacza odpadów. Dodatkowo, wobec przedsiębiorcy prowadzącego składowisko została wydana przez Starostę Śremskiego decyzja cofająca zezwolenie na działalność, która podlega egzekucji administracyjnej wobec jej niewykonania przez podmiot zobowiązany.

Mając powyższe na względzie, w oparciu o art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz.U. z 2018 r. poz. 2179), zwracam się z uprzejmą prośbą o przedłożenie Rzecznikowi kopii: umowy użytkowania wieczystego nieruchomości, na której zlokalizowane jest wspomniane składowisko, a także decyzji Starosty Śremskiego w przedmiocie cofnięcia zezwolenia na zbieranie odpadów.

Proszę również o przedstawienie informacji o przebiegu postępowania egzekucyjnego zmierzającego do przymusowego wykonania ww. decyzji.

Proszę także o wskazanie, czy Starosta Śremski, jako organ reprezentujący Skarb Państwa w zakresie gospodarowania nieruchomościami stanowiącymi własność Skarbu Państwa (art. 11 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami, Dz.U. z 2018 r. poz. 2204, z późn. zm.), podjął czynności zmierzające do rozwiązania umowy użytkowania wieczystego (art. 240 Kodeksu cywilnego). Jeżeli na mocy przepisów szczególnych inny niż Starosta Śremski organ wykonuje uprawnienia właścicielskie wobec nieruchomości, na której zlokalizowane jest składowisko odpadów, będę zobowiązany za wskazanie tego organu – napisał dyr. Mierzejewski.

Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich. Także o roli TS UE

Data: 2019-03-15

15 marca 2019 r. w Poznaniu zorganizowana została konferencja prasowa rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który w dniach 12-15 marca spotykał się z mieszkańcami Wielkopolski (Turku, Konina, Ostrowa, Wrześni, Śremu, Nowego Tomyśla i Poznania). Ogłosił na niej Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich.

Drugi Kongres Praw Obywatelskich odbył się w Warszawie w dniach 14 i 15 grudnia 2018 r. Podczas 43 sesji dyskusyjnych, z udziałem 200 panelistów i ok. 1500 uczestników z całego kraju, rozmawiano o ważnych problemach dotyczących ochrony praw człowieka i wolności obywatelskich w Polsce. Kongres jest wynikiem wysiłku uczestników spotkań regionalnych Rzecznika w całym kraju. To ich zaangażowanie (a także ich udział w Kongresie) pozwala na wypracowanie rekomendacji.  - Wyjazdy służą temu, by jak najlepiej zrozumieć, jakie są problemy obywateli i wydobyć się z wielkomiejskiej bańki - powiedział dziennikarzom w Poznaniu Adam Bodnar.

Program Kongresu skupiał się wokół czterech bloków tematycznych: Kryzys praworządności w Polsce; Równość – lekcja z historii; Biorąc prawo poważnie; Efektywność wymiaru sprawiedliwości.

O ile pierwszy Kongres, w 2017 roku, miał charakter diagnostyczny, służył rozpoznaniu wielu istotnych zjawisk społecznych i prawnych, to II Kongres zmierzał do programowania przyszłości, szukania rozwiązań i wskazywania działań, które wydają się niezbędne dla ochrony praw obywatelskich. 

Jedną z najważniejszych konkluzji kongresowych dyskusji jest potrzebarozbudzania świadomości konstytucyjnej obywateli. W tym również wśród sędziów, ludzi nauki i mediów, środowisk opiniotwórczych. Związane jest to z aktualnym kryzysem ustrojowym i zaburzeniami ładu konstytucyjnego w kraju, a co za tym idzie, rosnącym zamętem i niepewnością co do roli i kompetencji niektórych organów państwa. Zahamowanie i odwrócenie tej tendencji zależy w głównej mierze od aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Od tego, czy na co dzień obywatele będą dostrzegać zagrożenia, utożsamiać się z wartościami konstytucyjnymi oraz czy w relacjach z władzą będą potrafili bronić swoich konstytucyjnych praw i wolności.

Ogromnie ważna jest również świadomość prawna na poziomie europejskim. Zwłaszcza obecnie, gdy nasilają się spory dotyczące sposobu funkcjonowania Unii Europejskiej oraz jakości uczestnictwa naszego kraju w tej wspólnocie. Musimy umacniać wśród obywateli przekonanie, że europejskie prawo i europejskie instytucje – takie jak np. Trybunał Sprawiedliwości UE czy Europejski Trybunał Praw Człowieka – dobrze służą Polakom. Każdy obywatel może z nich korzystać, każdy może dochodzić przed nimi sprawiedliwości i bronić swoich interesów.

Uczestnicy Kongresu wskazali też na konieczność zmian w edukacji historycznej i obywatelskiej, tak aby dopuszczała ona dialog i różnorodność punktów widzenia, prowadzona była w sposób pogłębiony i z większym poczuciem odpowiedzialności. Nie można dostosowywać procesu edukacji do chwilowych potrzeb czy doraźnych celów politycznych. Po 100 latach od odzyskania niepodległości Polacy zasługują na poważną i pogłębioną debatę o tym, co jest rzeczywistym źródłem siły państwa i społeczeństwa oraz jaką rolę w umacnianiu niepodległości odgrywają społeczna solidarność i budowanie wspólnoty, która nie pomija i nie wyklucza nikogo? Warto pamiętać, że nasi przodkowie tracili niepodległość m.in. na skutek wewnętrznych swarów, my mamy szansę być mądrzejsi, jeśli wyciągniemy właściwe wnioski i będziemy potrafili przekonać do nich zwłaszcza młode pokolenie.

Kolejne wyzwanie dotyczy szeroko rozumianej komunikacji społecznej. Musimy ją udrożnić i uczynić bardziej użyteczną dla obywateli. Każda jednostka, środowisko czy grupa zawodowa powinny mieć pełną wiedzę o swoich prawach i realną możliwość ich ochrony. Potrzebna jest lepsza samoorganizacja, sprawniejsze komunikowanie się ze sobą i bliższa współpraca, a gdy trzeba, wspólne występowanie na zewnątrz. Nie można, na przykład, godzić się na występujące obecnie próby ograniczania przestrzeni publicznej dla społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych, nie można też lekceważyć przypadków nieuzasadnionej odmowy dostępu do informacji publicznej. W relacjach jednostka – państwo powinna być przywrócona względna równowaga, komunikacja powinna być dwukierunkowa. Odnosi się to również do samorządów i wszystkich instytucji publicznych. Wiele zależy tu od codziennej odwagi i konsekwencji w postawach obywateli.

Wreszcie, istotnym wątkiem przewijającym się podczas całego Kongresu był postulat, aby za wszelką cenę odpolitycznić przynajmniej część naszego życia społecznego. Istnieje ogromny obszar spraw obywateli, zwłaszcza tych najbiedniejszych i najsłabszych, które wymagają współdziałania ponad podziałami, gdzie potrzebna jest elementarna wrażliwość i praktyczne podejście, a nie partyjne rozgrywki. Tam, gdzie np. chcemy pomóc osobom z niepełnosprawnością, gdzie szukamy rozwiązań dla bezdomnych, czy gdy pochylamy się nad problemami ofiar przestępstw, tam nie powinno być miejsca na polityczne czy ideowe uprzedzenia. W tej części naszego życia powinny występować tylko dwie strony: ci, którzy potrzebują pomocy i ci, którzy mogą, chcą i potrafią jej udzielić.

Rekomendacje szczegółowe

Blok A - Kryzys praworządności w Polsce

  1. Dbajmy o zróżnicowany charakter organizacji społecznych poprzez budowę niedyskryminującego systemu podziału środków publicznych przeznaczonych na realizację ich celów statutowych. Dystrybucja wsparcia powinna opierać się na sprawiedliwym, przejrzystym, otwartym i konkurencyjnym procesie selekcji. Rozwój NGO-sów jest drogą do rozszerzenia przestrzeni dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
  2. Reagujmy też na każdą próbę stygmatyzowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego działających na rzecz demokracji i praw człowieka. Należy w tym zakresie domagać się od organów państwa przestrzegania zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego i rekomendacji Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA). W swoim ostatnim raporcie Agencja wręcz zaleca gromadzenie i publikowanie danych na temat przestępstw z nienawiści skierowanych przeciwko organizacjom działającym w obszarze praw człowieka.
  3. Zaangażujmy się w proces tworzenia prawa – upominając się o przestrzeganie naszych praw do powszechnych i efektywnych konsultacji społecznych. Coraz częściej bowiem mamy do czynienia z unikaniem takich konsultacji lub ich obchodzeniem, czego przykładem może być nadużywanie możliwości zgłaszania inicjatyw poselskich zamiast projektów rządowych (inicjatywy poselskie nie wymagają konsultacji). Zgłaszajmy także projekty obywatelskie.
  4. Rozwijajmy współpracę z organami międzynarodowymi poprzez przekazywanie im informacji istotnych dla podjęcia obiektywnych ocen dotyczących praworządności w Polsce. Z tego punktu widzenia, najważniejszą decyzją Trybunału Sprawiedliwości w 2018 r. było postanowienie Wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości z 19 października 2018 r. w sprawie C-619/18R (skarga Komisji p. Polsce, dotycząca ustawy o Sądzie Najwyższym).  Efektem tego postanowienia (potwierdzonego następnie postanowieniem z 17 grudnia 2018 r.) stała się siódma już nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym z 21 listopada 2018 r. To tylko dowodzi, że kierunek działań jest prawidłowy i należy go kontynuować.
  5. Z całą stanowczością należy przeciwstawiać się retoryce, że postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (zarówno te z inicjatywy Komisji Europejskiej, jak i pytania prejudycjalne dotyczące interpretacji przepisów TUE w kontekście praworządności w Polsce) mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Warto przypominać, że takie postępowania sądowe mają podstawę nie tylko w zaciągniętych przez Polskę zobowiązaniach międzynarodowych, ale również w Konstytucji RP.
  6. Brońmy sędziów, którzy decydują się kierować pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości. Mają takie prawo, a niekiedy wręcz obowiązek wynikający bezpośrednio z prawa UE. Sędziowie nie mogą być ograniczani w możliwości zwracania się do TSUE z wnioskiem o wykładnię lub ocenę ważności prawa UE i tylko TSUE może oceniać, czy pytania są sformułowane prawidłowo i w granicach kompetencji tego sądu. Pytania kierowane przez sędziów w żadnym wypadku nie mogą być oceniane jako „eksces orzeczniczy” i nie powinny być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych.

Blok B - Równość – lekcja z historii

  1. Jeśli chcemy umacniać naszą niepodległość, to układajmy nasze stosunki społeczne i międzyludzkie na zasadzie współodpowiedzialności a nie rywalizacji, dopuszczajmy możliwość różnych perspektyw i punktów widzenia. Mamy dziś nowe pokolenie wychowane już w wolnej Polsce, ale istnieją też całe środowiska, które niekoniecznie się z tym nowym modelem państwa identyfikują. Kluczem jest komunikacja – wielostronna, wykorzystująca nowe możliwości technologiczne, znosząca tradycyjny jednokierunkowy przekaz idący od elit do społeczeństwa.
  2. Dbajmy o rzeczywistą równość praw i podmiotowość mniejszości. Przynależność do mniejszości narodowych czy innych nie może być postrzegana jako zagrożenie. Osoby doświadczające „mowy nienawiści” muszą mieć zawsze wsparcie państwa. Historia Polski – państwa przez stulecia współtworzonego przez mniejszości – jest pełna dobrych wzorów i przykładów. Każda ksenofobiczna wypowiedź czy zachowanie w przestrzeni publicznej powinna spotkać się z napiętnowaniem.
  3. Należy zabiegać o reformę charakteru, składu i zasad działania Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych lub o powołanie nowej instytucji, która zapewniłaby przedstawicielom mniejszości realny wpływ na kształt polityki państwa w tym obszarze.
  4. Powinniśmy też dążyć do tego, aby w podstawie programowej kształcenia ogólnego oraz w programach edukacyjnych prowadzonych w szkołach i placówkach oświatowych znalazło się podkreślenie znaczenia mniejszości narodowych i etnicznych w historii Polski. Jak również lekcje o nowoczesnym patriotyzmie i międzykulturowej współpracy, nawiązujące wprost do idei i dziedzictwa Rzeczpospolitej Wielu Narodów.
  5. Apelujmy do władz samorządowych o ich większe zaangażowanie w promowanie zakazu dyskryminacji, w tym zakazu dyskryminacji osób LGBT, na przykład poprzez przyjmowanie lokalnych programów na rzecz równego traktowania.
  6. Należy dążyć do tego, aby konsekwentnie stosowany był w działaniach prokuratury i orzecznictwie sądowym art. 13 Konstytucji (zakazujący istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz dopuszczających taką nienawiść i stosowanie przemocy), a nie służył tylko jako papierowa groźba.
  7. Wspierajmy organizacje pozarządowe w działaniach przeciwko przestępstwom
    z nienawiści, przeciwko przemocy i nierównemu traktowaniu
    . Cenna jest każda inicjatywa, szczególnie oddolna, która niesie pomoc osobom słabszym, dyskryminowanym, pokrzywdzonym przestępstwem, w tym zwłaszcza narażonym na przemoc.
  8. Musimy stworzyć prosty i przyjazny dla ofiary system zgłaszania przestępstw z nienawiści, m.in. poprzez rzetelne wdrożenie postanowień tzw. dyrektywy ofiarowej (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw oraz zastępującej decyzję ramową Rady 2001/220/WSiSW).
  9. Należy zapewnić bezpieczeństwo ofiarom przemocy w rodzinie poprzez wprowadzenie natychmiastowej izolacji sprawcy od ofiary, niezależne od faktu wszczęcia postępowania i etapu tego postępowania.
  10. Niezbędne wydaje się być uzupełnienie przepisów prawnych zakazujących molestowania seksualnego w różnych obszarach życia społecznego, w szczególności w obszarze szkolnictwa wyższego.
  11. Inicjujmy szkolenia dla pracowników Policji, prokuratury, sędziów i lekarzy na temat przemocy w rodzinie i przemocy seksualnej, ponieważ walka z tymi zjawiskami wymaga szczególnej wiedzy i wrażliwości. Powinniśmy uczyć się, jak przyjmować zawiadomienia o takich przestępstwach i jak rozmawiać z ofiarami, by nie dochodziło do wtórnej wiktymizacji. Warto zwrócić uwagę na wyjątkową sytuację kobiet-migrantek, kobiet z niepełnosprawnościami, osób starszych czy mieszkających na wsi.
  12. Dążmy do zmiany definicji przestępstwa zgwałcenia tak, aby w sposób wyraźny penalizowany był każdy akt seksualny, na który jedna z osób w nim uczestniczących nie wyraziła wprost swojej zgody.
  13. Podejmujmy rozmowę o tym, jakie problemy życiowe napotykają osoby LGBT na skutek nieuznawania ich praw w istniejącym porządku prawnym. Dobrą okazją do tego mogą być obowiązkowe zajęcia szkolne na temat praw człowieka (np. wiedza o społeczeństwie, wychowanie do życia w rodzinie).
  14. Niezbędne jest również rozwinięcie aktywności w zakresie litygacji strategicznej w sprawach ochrony praw osób LGBT, prowadzonych przez profesjonalnych pełnomocników oraz organizacje pozarządowe, w celu upowszechnienia standardów międzynarodowych w praktyce sądowej.
  15. Niezbędne jest również wprowadzenie regulacji prawnych dotyczących uniwersalnego projektowania oraz poszerzenie zakresu stosowania tzw. racjonalnych dostosowań.

Blok C - Biorąc prawo poważnie

  1. Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji. Edukacja ta jest też częścią edukacji zdrowotnej, wiąże się więc z prawem do ochrony zdrowia. Niestety, młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą podejmować tematu oraz nie mają do tego narzędzi i możliwości. Dlatego powinniśmy domagać się od państwa, aby wywiązywało się ze swoich obowiązków, m.in. wprowadzając obowiązkowe zajęcia z edukacji seksualnej, z uwzględnieniem współczesnej wiedzy i wyników badań naukowych. Wskazane jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zwłaszcza w zakresie współfinansowania i organizowania dodatkowych zajęć.
  2. Powinniśmy dążyć do wzmocnienia nadzoru ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz kuratorów oświaty nad praktyką organizowania zajęć w ramach przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, tak aby była ona również zgodna  ze współczesną wiedzą oraz zachowywała neutralny światopoglądowo charakter.
  3. Potrzebna jest lepsza edukacja i informowanie społeczeństwa, co do szans i zagrożeń płynących z rozwoju nowych technologii. Zwłaszcza jeśli chodzi o zasady i konsekwencje działania samouczących się systemów. Musimy "patrzeć na ręce algorytmom", by uchronić się od utraty kontroli i możliwości niewłaściwego wykorzystywania naszych danych.
  4. Musimy podejmować bardziej efektywne działania na rzecz wyegzekwowania od państwa jego odpowiedzialności za ochronę środowiska. Tylko państwo ma narzędzia (lub możliwość ich ustanowienia) do realizacji tego celu. Konstytucja RP w art. 68 gwarantuje obywatelom prawo do ochrony zdrowia. Realizacja tego prawa jest możliwa w szczególności wtedy, gdy władze państwowe wywiązują się z obowiązku dbałości o środowisko (art. 74 Konstytucji). Zapewnienie równowagi przyrodniczej można zatem traktować jako równoznaczne z ochroną zdrowia obywateli. Skuteczna ochrona środowiska to nie tylko przeciwdziałanie zanieczyszczeniom, ale również ochrona bioróżnorodności i stabilnego klimatu.
  5. Powinniśmy też korzystać częściej z praw wynikających z Konwencji Aarhus, która gwarantuje prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostęp do wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska. Dzięki temu można egzekwować od władzy realizację jej obowiązków w tym zakresie na drodze sądowej.
  6. Istnieje również możliwość stosowania art 364 p.o.ś. (wstrzymanie działalności z powodu zagrożenia dla zdrowia ludzkiego). Na przykład w przypadku problemu uciążliwości zapachowych i wystąpienia zagrożenia dla zdrowia psychicznego ludzi. W ujęciu holistycznym bowiem zdrowie człowieka obejmuje nie tylko jego fizyczność, ale i psychikę, której podstawą jest dobre samopoczucie. Taka wykładnia może pozwolić organom Inspekcji Ochrony Środowiska na ograniczenie legalnej, lecz uciążliwej działalności, jako zagrażającej życiu lub zdrowiu człowieka.
  7. Należy ponadto dążyć do wprowadzenia prawa podmiotowego do czystego środowiska. Dawałoby to większe możliwości, na przykład w zakresie zanieczyszczenia powietrza, korzystania z prawa do nieskażonego środowiska jako dobra osobistego człowieka. A co za tym idzie – poszukiwania ochrony w trybie powództwa o naruszenie dóbr osobistych.
  8. Podejmujmy działania, aby przekonać jak największą liczbę samorządów do stosowania Karty Praw Osób Doświadczających Bezdomności. Stwarza ona możliwość na systemowe i kompleksowe rozwiązywanie problemu.  
  9. Musimy dążyć do tego, aby ograniczyć postępujące wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miast i wsi, którzy mają problemy z dojazdem publicznym transportem do miejsc pracy, ośrodków zdrowia czy placówek kulturalno-oświatowych. W tym celu można m.in. udostępnić dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących czy wprowadzić autobusy na telefon. Niezbędne jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zarówno na poziomie gminy, jak i województwa.

Blok D - Efektywność wymiaru sprawiedliwości

  1. Działanie sądów trzeba poprawiać. Gwarancję sprawiedliwego wyroku daje tylko sąd, który jest niezależny, kompetentny, rozliczalny i efektywny. Dlatego rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów, czy struktury i organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce, nie wolno nam się nigdy zgodzić na utratę podstawowych wartości konstytucyjnych tych instytucji: sądy muszą być niezależne, a sędziowie niezawiśli.
  2. Należy popierać kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości, dzięki temu duża część dokumentacji w postępowaniu będzie dostępna w wersji elektronicznej i zgodna ze standardami WCAG 2.0, uwzględniającymi specyficzne potrzeby osób z niepełnosprawnościami.
  3. Musimy dążyć do tego, aby wszystkie osoby pracujące w wymiarze sprawiedliwości, bez względu na stanowisko i pełnioną funkcję, przeszły przeszkolenie w zakresie szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz działań antydyskryminacyjnych. Tę wiedzę należy także włączyć do programu studiów prawniczych, w tym szkoleń aplikantów oraz Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
  4. Podejmujmy działania na rzecz zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie, jako niezgodnej z postanowieniami Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W to miejsce wprowadzajmy różnorodne formy pomocy oparte na modelu wspieranego podejmowania decyzji.
  5. Potrzebny jest też plan na poziomie centralnym dotyczący całościowej deinstytucjonalizacji opieki nad osobami z niepełnosprawnościami. Apelujmy do władz i parlamentarzystów o podjęcie inicjatywy w tym zakresie i wdrożenie Krajowego Programu Deinstytucjonalizacji.
  6. Musimy dążyć do zmiany obecnego sądowego systemu kontroli inwigilacji jednostki przez służby specjalne. Po zakończeniu postępowania w sprawie osoba, której rozmowy nagrano, powinna być o tym informowana. Pozwoliłoby to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności podsłuchów. Sądom należy zaś zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe w tym zakresie. Warto także rozważyć, czy nie wprowadzić systemu znanego z Niemiec czy Wlk. Brytanii, gdzie zasadność inwigilacji badają pozasądowe, niezależne organy.
  7. Jedną z bolączek polskiego sądownictwa jest nieefektywny system korzystania z biegłych sądowych. Tymczasem ich rola w procedurze sądowej jest niezwykle ważna, często bezpośrednio wpływająca na orzeczenie. Dlatego potrzebna jest weryfikacja sposobu ich doboru  oraz stworzenie centralnego rejestru biegłych sądowych.
  8. Niezbędne są zmiany w stosowaniu języka urzędowego w sądach oraz poprawa komunikatywności uzasadnień wyroków. Obywatelowi, który nie rozumie wyroku sądu, trudno zaufać wymiarowi sprawiedliwości. Warto w tym zakresie lepiej wykorzystywać nowe technologie. Zaufanie mogłoby umocnić także wprowadzenie jawności algorytmów przyznawania spraw sędziom. Ponadto ważne jest, aby obywatele mieli poczucie, że samym sędziom zależy na większej otwartości i wprowadzaniu koniecznych zmian.
  9. Należy zadbać o wykorzystywanie nowoczesnych form edukacji prawnej obywateli. Niezwykle skutecznym narzędziem w tym zakresie jest symulacja procesu sądowego. Uczy nie tylko podstaw postępowania przed sądem, ale także widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych ocen i zachowania szacunku dla innych. W tym kontekście musi niepokoić wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za udział w takich formach przybliżania i objaśniania pracy sądów obywatelom.   
  10. Żeby reforma wymiaru sprawiedliwości przynosiła oczekiwane rezultaty, konieczne jest zastosowanie właściwych metod do pomiaru efektywności pracy sądów. Musimy dążyć do tego, aby w tym zakresie były brane pod uwagę zarówno czynniki ilościowe, jak i jakościowe. Ogromnie ważne jest również to, aby system ten był czytelny dla obywateli.

 

 

Recommendations of the Second Congress on Human Rights

Data: 2019-03-15

The Second Congress on Human Rights was held in Warsaw on 14-15 December 2018. It included 43 sessions, and was attended by 200 panellists and about 1500 participants from across the country, who discussed important issues regarding the protection of human rights and civil liberties in Poland. The Congress has been a result of the efforts of the participants of the CHR’s regional meetings held across the country. Their engagement and participation in the congress made it possible to develop its recommendations.

 

The programme of the Congress focused on four thematic areas: the crisis of the rule of law in Poland; equality - a lesson in history; taking the law seriously; effectiveness of the system of justice.

The first edition of the congress, held in 2017, was devoted to diagnosing numerous important social and legal phenomena. The second edition sought to develop a programme for the future, to look for solutions and identify activities that seem necessary for the protection of civil rights.

One of the main conclusions of the congress discussions is the need to increase the constitutional awareness of citizens, also among judges, scientists, media representatives and opinion-building communities. This is related to the current system’s crisis and constitutional order instability in the country, and the growing confusion and uncertainty of the roles and competences of several state authorities. The stoppage and reversal of this tendency depends mainly on the activity of the civil society. On whether the citizens will notice the threats on daily basis, identify themselves with constitutional values, and defend their constitutionally guaranteed rights and freedoms in their relations with the authorities.

Legal awareness at the European level is also of great importance, particularly now when we are witnessing intensified disputes about the operation of the European Union and the quality of our country's participation in it. We must keep convincing the citizens that European law and European institutions such as the EU Court of Justice or the European Court of Human Rights serve Poles well. All citizens may use them to seek justice and defence of their interests.

The participants of the congress also pointed to the necessity to introduce changes to history and civic education so as to enable dialogue and a variety of points of view, and to make this education carried out more extensively and with a greater sense of responsibility. The education process may not be conducted in a way adjusted to temporary needs or immediate political goals. After 100 years of regaining the country’s independence, Poles deserve a serious and in-depth debate on the actual sources of strength of the state and the society, and the role of social solidarity and the sense of community in promoting independence in a way that does not exclude or omit anyone. It is worth remembering that our ancestors lost their independence also due to their internal disagreements, but we have an opportunity to act in a smarter way, to draw the right conclusions and to convince the young generation that those conclusions are correct.

Another challenge relates to broadly understood social communication. We need to make it more targeted and useful for citizens. Every individual, community or professional group should have full knowledge about their rights and real possibilities of protecting them. We need better self-organization, improved communication with each other, closer cooperation and the ability to jointly act when needed. For example, we should not accept the attempts to limit public space for civil society and non-governmental organizations or the unjustified cases of refusal of access to public information. The relations between the individual and the state should be relatively balanced and there should be two-way communication between them. This also applies to local governments and all public institutions. A lot depends on everyday courage and consistent attitudes of the citizens.

Finally, an important element visible during the congress was the postulate to make at least a part of our social life de-politicized. There is a broad scope of matters of citizens, in particular the poorest and the weakest ones, that requires cooperation conducted despite the existing differences, with elementary sensitivity and practical approach rather than competition between political parties. There should be no space for political disputes or ideological prejudices where we want to assist people with disabilities, develop solutions to help homeless people or support victims of crimes. In this area of our life, there should be only two sides: those who need assistance, and those who can and want to provide it.

Specific recommendations

Area A: Crisis of the rule of law in Poland

  1. Attention should be paid to ensuring a diversity social organizations by building a non-discriminatory system public funds allocation to them for the implementation of their statutory objectives. Distribution of the support funding should be based on a fair, transparent, open and competitive selection process. The development of NGOs leads to expanding the space for the civil society.
  2. It is also recommended to react to all attempts of stigmatizing civil society organizations that defend democracy and human rights. In this respect, it is necessary to require state authorities to fulfil their obligations arising from the international law as well as the recommendations of the European Union Agency for Fundamental Rights (FRA). In its latest report, the Agency recommends collecting and publishing data on hate crimes against organizations working in the field of human rights.
  3. It is recommended to become involved in the law-making processes and to demand respecting our rights to open and effective social consultations. More and more often we come across situations when such consultations are avoided, an example of which is the excessive use of the possibility of proposing parliamentary bills instead of governmental ones (because of the fact that parliamentary bills do not require consultations). We may also propose the society’s bills.
  4. We should develop cooperation with international bodies by forwarding information required for objective evaluation of the situation in the area of the rule of law in Poland. From this point of view, the most important decision of the Court of Justice take in 2018 was the order of the Vice-President of the Court of Justice of 19 October 2018 in Case C-619/18R (Commission complaint against Poland regarding the Act on the Supreme Court). The effect of the order (confirmed subsequently by the order of 17 December 2018) was the seventh amendment to the Act on the Supreme Court Act, adopted on 21 November 2018. This only proves that the course of action is correct and should be continued.
  5. We should definitely disagree with the statements that judicial proceedings conducted before the EU Court of Justice (both on the initiative of the European Commission and as a result of questions referred to for preliminary ruling and concerning the interpretation of TEU provisions in the context of the rule of law in Poland) may be viewed as interference with Poland's internal affairs. It is worth reminding that such proceedings have a basis in international obligations undertaken by Poland and in the Constitution of the Republic of Poland.
  6. We should defend judges who decide to refer questions to the Court of Justice for preliminary ruling. They have a right and sometimes even a requirement to do so, directly under the EU law. Judges may not be restricted in the area of asking the CJ for the interpretation or assessment of any EU law. Only the CJ may assess whether the questions are correctly formulated and relate to the scope of jurisdiction of the court. Questions directed by judges should not be assessed as action in excess of their competences and should not be considered grounds for disciplinary proceedings.

Area B: Equality – a lesson in history

  1. If we want to strengthen our independence we should conduct our social and interpersonal relations according to the principle of joint responsibility rather than competition, and permissibility of different perspectives and points of view. We have a new generation of people brought up in free Poland, but there are groups that do not necessarily identify with this model of the state. The key issue is communication which should be multilateral, should use new technological solutions and should not be carried out in the traditional one-way direction from the elites to the society.
  2. We should take steps to ensure real equality of rights of minorities and their subjective treatment. The fact that one is a part of a national or other minority should not be perceived as a threat. People who experience "hate speech" should find the support of the state. The history of Poland that had minorities for centuries is full of good examples and models. Any xenophobic statement or behaviour in public space should be stigmatized.
  3. We should work towards changing the nature, composition and rules of work of the Joint Committee of the Government and National and Ethnic Minorities or the establishment of a new institution that would make it possible for representatives of minorities to have real influence on the state policy in this area.
  4. We should also take steps to underline the importance of national and ethnic minorities in the history of Poland, in the general education curricula and in educational programmes of schools and educational institutions. There should be lessons about modern patriotism and intercultural cooperation, referring directly to the idea and heritage of the Polish Commonwealth of Nations.
  5. We should request local authorities to be more involved in promoting the prohibition of discrimination, including the prohibition of discrimination against LGBT people e.g. by adopting local programmes for their equal treatment.
  6. We should take steps to ensure that Article 13 of the Constitution is consistently taken into account in activities of prosecutor's offices as well as in judicial decisions, and is not just a written provision on potential sanctions. The article prohibits the existence of political parties and other organizations that relate to totalitarian methods and practices of Nazism, fascism and communism, and that consent to hatred and use of violence.
  7. We should support non-governmental organizations in their activities against hate crime, violence and unequal treatment. All such initiatives are valuable, particularly the bottom up ones, if they help people who are weaker, discriminated against, victims of crime or at particular risk of violence.
  8. We must create a simple and victim-friendly system of reporting hate crimes, e.g. through the implementation of the directive on victims (Directive 2012/29/EU of the European Parliament and of the Council of 25 October 2012 establishing minimum standards on the rights, support and protection of victims of crime, and replacing Council Framework Decision 2001/220/JHA).
  9. We should ensure the safety of victims of domestic violence by immediate isolation of the perpetrator from the victim, regardless of the initiation of proceedings against the perpetrator and the stage of those proceedings.
  10. It seems necessary to supplement the legislation that prohibits sexual harassment in various areas of social life, in particular in the area of higher education.
  11. We should initiate training programmes for employees of the police, prosecutor offices, for judges and doctors about domestic violence and sexual violence because the fight against those crimes requires specific knowledge and sensitivity. We should learn how to accept information on such crimes and how to talk to victims so as to avoid secondary victimization. Particular attention should be paid to the situation of migrant women, women with disabilities, seniors or persons living in rural areas.
  12. Steps should be taken to change the definition of rape as crime, so that every sexual act performed without a person’s consent is subject to penalty.
  13. We should talk about life problems that LGBT people face as a result of their rights not being provided for in the existing legislation. A good opportunity for this may be compulsory school activities on human rights (e.g. introduction to social science, or education for family life).
  14. It is also necessary to develop activities in the field of strategic litigation relating to the protection of the rights of LGBT persons, conducted by their professional representatives and non-governmental organizations, in order to disseminate international standards in the judicial practice.
  15. It is also necessary to introduce legislation regarding universal design and to expand the scope of application of the so-called reasonable adjustments.

Area C: Taking the law seriously

  1. The right to sex education is the right to information. Such education is a part of health education, and relates to the right to health protection. Unfortunately, young people are left to themselves; teachers do not want to discuss the subject, and have no tools and possibilities for it. Therefore, we should require the state to meet its obligations, including compulsory sex education taking into account contemporary knowledge and results of scientific research. It is also advisable to involve local governments more strongly, in particular in the co-financing and organizing additional programmes.
  2. We should seek strengthened supervision of the Ministry of National Education and school inspectors over the organization of classes in "Education for family life" so that it is also consistent with contemporary knowledge and neutral in terms of worldview.
  3. We need better education and information for the society about possibilities and risks related to the development of new technologies, in particular in the area of self-learning systems and their effects. We must "follow the algorithms" in order to protect ourselves against the loss of control over our data and the possibility of its misuse.
  4. We should take more effective measures demanding the state to be responsible for environmental protection. Only the state has the tools (or the possibility of their establishment) to achieve this goal. The Constitution of the Republic of Poland (Article 68) guarantees the right to health protection to citizens. This right can be enforced in particular when the state authorities fulfil their duty to care for the environment (Article 74 of the Constitution). Environmental sustainability can therefore be considered as a condition necessary for citizens' health. Effective environmental protection means not only the prevention of environmental pollution but also the protection of biodiversity and climate stability.
  5. We should also more often refer to the rights provided for under the Aarhus Convention which guarantees the right to information and the participation in decision-making processes, as well as access the access to justice in cases related to the environment. It is possible to take cases to court to make the authorities fulfill their responsibilities in this area.
  6. It is also possible to apply Article 364 of the Environmental Protection Law (relating to operations discontinuance due to risk posed to human health). The article may be applied e.g. to the problem of odour nuisance, or to cases of risk to  mental health. According to the holistic approach, human health means both physical and mental health and the basis of the latter is mental well-being. This interpretation of the provision may make it possible for the Environmental Protection authorities to limit operations that are formally legal but arduous to people, claiming that they pose a risk to human life or health.
  7. Moreover, steps should be taken to introduce people’s right to living in a clean environment. This would give more possibilities, for example with regard to air pollution, to claim one’s right to living in unpolluted environment as individual’s right, and to seek protection by starting court proceedings concerning infringement of individual’s rights.
  8. We should take action to convince as many local governments as possible to apply the Charter of Rights of persons who experience homelessness, which lays a basis for systemic and comprehensive solutions of the problem.
  9. Steps should be taken to limit the increasing transport exclusion of residents of smaller towns and villages who have problems with transport connections to work places, health centres or cultural and educational facilities. To this end, transport to schools for all those who need it, or bus transport services available on the phone can be introduced. Greater engagement of local governments at the level of municipality and voivodeship is required.

Area D: Effectiveness of the system of justice

  1. The work of courts needs to be improved. Only a court that is independent, competent, accountable and effective can guarantee fair judgments. Discussion is required about the model of appointment of judges and the structure and organization of the system of justice in Poland. The key constitutional values of those institutions must be maintained: courts must be independent and judges must be impartial.
  2. The continuation of activities in the field of digitization of the system of justice should be supported. As a result, a large part of proceedings-related documentation will be available in the electronic form and consistent with WCAG 2.0 standards, taking into account the specific needs of people with disabilities.
  3. Measures must be taken to ensure that all persons working within the justice system, regardless of their position and function, are trained in the field of specific needs of people with disabilities and in anti-discrimination treatment. This knowledge should also be included in university courses in law, including apprenticeships and the courses offered by the National School of the Judiciary and Public Prosecutors.
  4. Steps are required to abolish the system of incapacitation in its current form, as inconsistent with the provisions of the Convention on the Rights of Persons with Disabilities. Instead, various forms of assistance based on the model of supported decision-making should be introduced.
  5. A national-level plan towards a deinstitutionalized system of care for people with disabilities is needed. We should call upon the authorities and MPs to take initiatives in this regard and to implement the National Deinstitutionalization Programme.
  6. We should seek a change of the current system of person’s surveillance carried out by special services pursuant to a court’s decision. After the proceedings regarding the case are ended, the person whose conversations had been recorded should be informed about it. This would make it possible to verify whether the use of the surveillance systems is justified. Courts should be provided with financial and personnel support in this regard. It is also worth considering the introduction of a system used in Germany or the UK. Britain where the use of surveillance is assessed by independent bodies.
  7. One of the problems of the Polish justice sector is the inefficient system of court experts. Yet, their role in court proceedings is extremely important as their opinions often directly impact the judgment. Therefore, it is necessary to verify the procedures of court expert selection and to develop a central register of court experts.
  8. Changes are needed regarding the official language use in courts and the improved communication of statements that contain judgment reasoning. A citizen who does not know the language of the judgment cannot trust the justice system. The use of new technologies is recommended here. Open access to the system of algorithms used to assign cases to judges would also increase trust to the system. Furthermore, citizens should be convinced that judges themselves seek more openness and the necessary changes.
  9. Attention should be paid to modern forms of citizens’ legal education. A very effective tool is mock trials that teach about the basic elements of court proceedings, the complexity of approach to various situations, the need to avoid simplified judgments and to maintain respect for other people. In this context, disciplinary proceedings initiated against judges in connection with their participation in such mock trials that make the work of courts closer to citizens should be a source of concern.
  10. For the reform of the system of justice to be effective, adequate methods should be used to measure the effectiveness of courts’ work. In this area, both quantitative and qualitative factors should be taken into account, and steps should be taken to this end. It is also of great importance for the system to be clear for citizens.

 

 

Ty i Ja w Śremie – spotkanie regionalne Rzecznika

Data: 2019-03-14
  • W Śremie ważne są sprawy środowiska, mowy nienawiści, sprzedaży organizowanej dla seniorów, prasy wydawanej przez samorządy, prawa zwierząt, ochrona prawna osób LGBT

W księgarni Przy Rynku, gdzie na chwilę się zatrzymaliśmy, ekipa Rzecznika zaprasza na spotkanie z RPO. Ale obecni mówią, że już wiedzą, że sporo osób się wybiera (informacja o tym jest w gazecie, którą tu można kupić - w witrynie wisi zaś plakat KonsTYtucJA, a w środku, na ścianie  – zdjęcie Prezydenta Pawła Adamowicza)

I rzeczywiście, do przepięknie wyremontowanej, nowoczesnej Biblioteki Publicznej przy Grunwaldzkiej 10, przychodzi dużo ponad 120 osób. Ledwie się mieścimy. Są osoby dorosłe i dużo uczniów.

Starszy pan jest zaniepokojony: - Tutaj jest młodzież, którą spędzono, tak? Niech podniosą ręce ci, co tu musieli przyjść.

- Przepraszam, ja jestem nauczycielką, przyszłam tu z 54 obywatelami, których interesują prawy publiczne [oklaski].

Na początku rzecznik opowiada o swoich zadaniach i  jak pracuje – a także o tym, jakie inne instytucje mogą pomagać ludziom z problemami. Na przedstawienie się zebranych nie ma jednak czasu, bo jest nas za dużo. Zaczynają  się rundy pytań -adawanych publicznie i na karteczkach.

Wczoraj na tej sali sprzedawali seniorom materace. Czy to powinno się dziać w bibliotece? Przecież seniorów przestrzega się przed takimi zakupami? Co Pan o tym myśli?

RPO: Sprzedawanie ludziom za drogich produktów w okolicznościach, w których trudno odmówić sprzedawcy, ma cechy handlu drapieżnego. To dobrze, że pojawiają się ostrzeżenia przed tym. Najważniejsze jest jednak uczenie ludzi, że mają prawo do odstąpienia od takich umów kupna, byleby nie przegapić terminu.

Czy Pan się zajmuje problemem mowy nienawiści w internecie? Problem zdaniem pytającego leży w braku reakcji policji i prokuratury. Najgorzej jest z zabezpieczaniem dowodów.

RPO: Mowa nienawiści i możliwość jej zwielokrotniania to naprawdę poważny problem. Są media społecznościowe, gry, patostreaming – przemoc coraz bardziej przenika nasze życie.

Klasyczna mowa nienawiści to atakowanie kogoś za przynależność do jakiejś grupy (ze względu na narodowość, pleć, orientację). Przemoc słowna jest wtedy, kiedy kogoś się wyzywa i poniża ze względu na jej cechy osobiste. W pierwszym przypadku są przepisy w Kodeksie karnym (i z urzędu działa prokurator). W drugim – trzeba stosować przepisy o znieważaniu i zniesławianiu.

Żeby nie zaplątać się w te przepisy, trzeba je zmienić - podsumowałem to wystąpieniu do premiera (wystąpienie takie jest jedną z form działania Rzecznika Praw Obywatelskich – na podstawie zgłoszeń od ludzi przygotowuje analizę prawną i przedstawia rekomendacje, co poprawić). Przedstawiłem 20 sposobów na poprawę sytuacji.

Gazety samorządowe – zabierał Pan głos przeciwko monopolizowaniu lokalnego rynku medialnego przez władze samorządowe. Jaki jest klimat na zmianę prawa?

RPO: Są miejscowości, gdzie media nie są prywatne, ale w te sferę wkraczają władze lokalne: ściągają reklamy, dopłacają autorom, zatrudniając ich na etatach. Wydają w ten sposób pieniądze publiczne w sposób niewłaściwy – powinny się ograniczać do prowadzenia biuletynów informacyjnych. Rolą mediów jest przecież także kontrolowanie władz, a władze same się nie skontrolują.

Zdaniem RPO należy te przepis zmienić. Na jego wystąpienie nie było reakcji władz, ale skoro już na kolejnym spotkaniu w Wielkopolsce pada o to pytanie, to trzeba się tym zająć na nowo.

Członkowie rady sołectwa zgłaszają sprawę śmietniska na terenie byłej cegielni w Pyszące. Śmieci zakopane zatruwają wody, a te na wierzchu są regularnie podpalane. Smrodu nie da się wytrzymać, utylizacja kosztowałaby 100 mln. Dawny właściciel zniknął. Co możemy zrobić?

RPO: Problem jest poważny i zgłaszany w całej Polsce. To sfera dużych naruszeń praw obywatelskich – ludzie, dopóki się nie zorganizują, praktycznie nie mogą nic zrobić z trującym sąsiedztwem.

Mogę Państwa tylko zachęcać do organizowania się. Sam mogę zadeklarować, że zorganizuję spotkanie w Biurze, żeby się wspólnie zastanowić się nad tworzeniem frontu działania.

Sporo nam się udało w sprawie ferm kurzych, także o smogu mówi się teraz inaczej.

Jak obywatele mogą wpływać na kształt inwestycji – by nie stawali przed faktami dokonanymi?

RPO: Dobra komunikacja jest w interesie władz. Ale jeśli władze tego nie robią, trzeba się uczyć korzystania z ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Pytania na karteczkach:

Dlaczego dorosły uczeń nie może zapobiec temu, że rodzice wkraczają w jego sprawy szkolne?

RPO: Dorosły uczeń ma pełne prawa, ale obowiązuje go regulamin szkoły. Dorosłość łączy się z odpowiedzialnością

Czy do katalogu grup chronionych przed mową nienawiści nie należy włączyć mniejszości seksualnych?

RPO: Tak, należy. Dziś w przypadku wyzywania osób nieheteronormatywnych, a także osób z niepełnosprawnościami prokurator nie może reagować – a więc ochrona tych osób jest mniejsza

Czy da się w Polsce ograniczyć przemysłową hodowlę zwierząt?

RPO: Ale tak długo, jak będziemy jeść mięso, to wiele nie zmienimy. A przecież jemy mięso. Musimy jednak walczyć o etyczne traktowanie zwierząt.

Co można zrobić z mową nienawiści ze strony przedstawicieli władz (MEN czy kuratora oświaty)? Co może zwykły człowiek?

RPO: Każdy obywatel ma prawo do protestu, wyrażenia zaniepokojenia, wysłania listu – także do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Komisji Etyki Poselskiej, do kuratoriów. Ci, którzy nami rządzą, nie powinni się taką mową posługiwać.

Czy w Polsce można likwidować groby, jeśli nie są opłacane?

RPO: Sprawdzimy przepisy i odpowiemy na piśmie

Pytanie o długotrwale procedury uzyskiwania odszkodowań za pracę przymusową w Rzeszy w czasie II wojny

RPO: To też sprawdzimy.

W jakich przypadkach RPO reaguje w przypadku naruszania uczuć religijnych i wolności wyznania?

RPO: To są dwie kwestie.

  • Obraza uczuć to coś, co nie polega na tym, że ktoś się czuje obrażony, ale na ustaleniu, że czyjeś wystąpienie obraża dużą grupę osób – ale nie jest krytyką, nie mieści się w granicach wolności artystycznej.

Nie ma wątpliwości, że dochodzi do obrazy uczuć religijnych, jeśli ktoś niszczy świątynie czy cmentarze – wtedy dosyć często Rzecznik interweniuje.

Kiedy już wiesz, że smog jest także w Twoim mieście – spotkania regionalne w Wielkopolsce. Relacja z Turku, Konina, Ostrówa Wlkp., Wrześni, Śremu, Nowego Tomyśla i Poznania

Data: Od 2019-03-12 do 2019-03-15

Kiedy już wiesz, że smog jest także w Twoim mieście – spotkania regionalne w Wielkopolsce. Relacja

  • Przecież to, że żyjemy w zatrutym środowisku, narusza nasze prawa? – upewniali się uczestnicy spotkań regionalnych rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara w Wielkopolsce.
  • Spotkania pokazały, jak widzimy nasze prawa. Świadomość prawa do życia w czystym środowisku rodzi się, coraz więcej osób rozumie, że komunikacja publiczna to nie fanaberia, ale sposób na to, by obywatele mogli faktycznie korzystać z przysługujących im praw do nauki, pracy, ochrony zdrowia.
  • Nadal źle jest z rozumieniem praw osób z niepełnosprawnościami –  mówimy raczej o ekstra pomocy, wsparciu, a nie o realizacji fundamentalnym praw człowieka.
  • Nauczycieli i rodziców siódmoklasistów i ostatnbiego rocznika gimnazjum coraz bardziej niepokoi problem kumulacji roczników w liceach - skutek reformy edukacji sprzed 2 lata.

Problem ochrony środowiska wracał na każdym spotkaniu: smog, hałas z autostrady, śmierdzące fermy przemysłowej hodowli zwierząt, nielegalne wysypisko śmieci. Śrem negocjuje z Poznaniem, by mimo likwidacji wielkopolskiego PKS miasto miało połączenia autobusowe z stolicą regionu. Inaczej do Poznania będzie wjeżdżać codziennie 1800 samochodów z samego Śremu. Śrem uruchomił bezpłatną komunikację w mieście (bo koniec końców się opłaca) i zachęca urzędników, by urzędowe sprawy na mieście załatwiali jeżdżąc na służbowych rowerach (w służbowych kaskach). Szamotuły mają z Poznaniem świetne połączenie kolejowe, ale już mieszkańcy osiedli domków jednorodzinnych rozlewających się wokół miejscowości są skazani na komunikację samochodową (przy okazji – ludzie, którzy problem komunikacji załatwili „we własnym zakresie” skarżą się, że łatwo dziś na nowych, szerokich drogach stracić prawo jazdy – a przecież bez niego nie da się funkcjonować). Poznaniacy twierdzą, że samorząd nadal oszczędza na walce ze smogiem. W Ostrowie Wielkopolskim ludzie obawiają się, że rząd  obniżył normy hałasu dopuszczalne przy autostradach po to, by zaoszczędzić na ekranach dźwiękochłonnych.

Najbardziej przejmującą historię RPO usłyszał w Śremie: w miejscowości Pysząca jest nielegalne wysypisko śmieci, właściciel zniknął, samorządu nie stać na utylizację – a trucizny przenikają do ziemi i wód.

Nowy problem to praktyki ZUS dotyczące górników z kopalni węgla brunatnego w Turku i Koninie. Kiedy występują o wcześniejsze emerytury górnicze, ZUS odmawia, twierdząc, że nie byli górnikami.

Jak zawsze na spotkaniach regionalnych przychodzą aktywne osoby z niepełnosprawnościami i opiekunowie osób z niepełnosprawnościami. I znowu widać, jak bardzo wyspowo zorganizowana jest wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami (jak bardzo wybiórczo nasze państwo podchodzi do gwarancji zawartych w artykule 69 Konstytucji): w Koninie miasto sprawdza każdą inwestycję pod kątem dostępności: nie odda nawet przejścia dla pieszych bez sprawdzenia, czy zdoła z niego skorzystać osoba z niepełnosprawnością (albo rodzic z maluchem w wózeczku). Wie, że dostępność kosztuje, ale nie zamierza rezygnować z cywilizowanych standardów. Za to w Nowym Tomyślu matki dorosłych już osób z niepełnosprawnościami podzieliły się natomiast z RPO paraliżującą myślą, że już teraz ich dorosłe dzieci są samotne w domach i obawiają się o  los dzieci po swojej śmierci.

Widać zresztą było, że o ile górnicy wiedzą, że działania ZUS mogą naruszać ich PRAWA, to opiekunowie (a głównie opiekunki) osób z niepełnosprawnościami prosili o POMOC, bo swej sytuacji nie postrzegają w kategorii naruszenia PRAW.

Widać też było, jak wspaniałe inicjatywy rodzą się lokalnie – nie sposób nie wspomnieć o Śremie, który dla samotnych seniorów uruchomił program zamiany dużych mieszkań komunalnych na dużo mniejsze, ale nowoczesne i w pełni dostosowanych do potrzeb osób z malejącą sprawnością.

Warto na koniec powiedzieć o tym, o czym na spotkania NIE mówiono: otóż jedynym nie poruszanym tematem (mimo że stale jest obecny w głównych kanałach medialnych), była karta LGBT+ w Warszawie. Za to na karteczkach (przekazywanych głównie przez osoby młode) były pytania o dyskryminację, walkę z mową nienawiści, respektowanie praw mniejszości i ludzi o innych niż większość poglądach. Co najlepiej pokazali uczniowie z Szamotuł na plakacie „Tolerancja – pomost między kulturami”

Szczegółowe relacje ze spotkań są poniżej.

Korzystny wyrok WSA w sprawie składowiska niebezpiecznych odpadów

Data: 2019-03-11
  • Jest szansa na skuteczną walkę ze skażeniem wód powierzchniowych i podziemnych w okolicy, gdzie przez ćwierć wieku zakłady chemiczne składowały trujące odpady
  • Zakłady już nie istnieją, a ich następca prawny ogłosił upadłość. Syndyk masy upadłościowej nie chciał usunąć skażenia
  • Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zobowiązała syndyka do działań naprawczych. Syndyk odwołał się, a Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska uchylił decyzję RDOŚ i umorzył postępowanie
  • Na wniosek prokuratury i RPO Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję GDOŚ

Składowisko odpadów po dawnych zakładach chemicznych zostało zamknięte w 1975 r., ale teren nie został oczyszczony. Skażenie dotyczy gleby oraz wody i obejmuje coraz większy obszar. Mieszkańcy okolic składowiska od lat nie mogą korzystać z wody, bo jest skażona. Procedury wszczęte w obronie mieszkańców okazały się nieskuteczne, a grozi im bezpośredni kontakt z toksycznymi substancjami.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy, gdy trafiła ona do WSA.

Historia sprawy

W lutym 2018 r. mieszkańcy osiedla Ł. W. (woj. kujawsko-pomorskie) zgłosiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w B. skażenie wód powierzchniowych i podziemnych w rejonie ich miejscowości.

Z badań wód podziemnych, którymi dysponował RDOŚ, wynikało, że zanieczyszczenia z kompleksu składowisk „Z” przemieszczają się w kierunku dolnej Wisły. Za najgroźniejsze ognisko skażenia RDOŚ uznał nieczynne dziś składowisko siarczynu pofenolowego na jednej z działek kompleksu. Za składowiska, od lat 50. ubiegłego wieku do 2014 r. odpowiedzialne były głównie Zakłady Chemiczne „Z” w B.

Walka ze skażeniem w gminie B. formalnie rozpoczęła się w 2007 r., kiedy Wojewoda zobowiązał - na podstawie ustawa z 14 kwietnia 2007 r. o zapobieganiu szkodom w środowisku i jego naprawie - Zakłady Chemiczne „Z” do działań naprawczych czyli do doprowadzenia gleby i ziemi do tzw. standardów ekologicznych. Działania te miały być wykonane w 6 lat, z zastrzeżeniem, że można ich zaprzestać dopiero po oczyszczeniu gruntu.

W czerwcu 2014 r. następca prawny zlikwidowanych zakładów I.K. Sp. z o.o. poinformowała RDOŚ o zakończeniu działań naprawczych. RDOŚ zrobił jednak badania i wykazał, że wbrew nakazowi Wojewody grunty nie zostały oczyszczone. Wezwał więc spółkę do kontunuowania prac.

Spółka tego nie zrobiła. Zamiast tego zgłosiła szkodę w środowisku. Ustawa o zapobieganiu szkodom w środowisku nakłada obowiązek zgłaszania zanieczyszczenia – spółka wiedząc o skali skażenia, musiała je zaraportować. Następnie jednak ogłosiła upadłość, a jej reprezentantem stał się syndyk masy upadłościowej.

W lipcu 2017 r. RDOŚ przekazał sprawę oczyszczenia gruntu do egzekucji. Syndyk sprzeciwił się, uznając że go ona nie obowiązuje. Mimo to sprawa trafiła do zastępczego wykonania w trybie egzekucji administracyjnej.

RDOŚ w B., uznał jednak, że nawet wykonanie obowiązków z decyzji Wojewody z 2007 r., w obecnym stanie środowiska i tak nie doprowadzi do jego naprawy. Nie zatrzyma też zanieczyszczeń, które przemieszczają się w kierunku dolnej Wisły oraz terenów zamieszkałych przez ludzi. RDOŚ zauważył, że działania nakazane przez Wojewodę dotyczyły tylko oczyszczania gruntu w miejscu składowania odpadów. Pomijały za to wody podziemne. Wojewoda nie przewidział poza tym żadnych środków, które zapobiegałyby wsiąkaniu deszczówki w grunt, na którym składowano toksyczne odpady, a przez to - przenikaniu zanieczyszczeń wody w głąb ziemi.

Dlatego też w styczniu 2018 r. RDOŚ zobowiązał syndyka do przeciwdziałania dalszemu pogłębianiu się szkody w środowisku. Działania Syndyka miały tym razem obejmować obszar o powierzchni ponad 108 ha, na który negatywnie oddziaływało dawne składowisko. RDOŚ nakazał przykryć miejsce, gdzie składowano odpady niebezpieczne warstwą gruntów nieprzepuszczalnych lub sztuczną membraną izolacyjną, a także oczyścić nie tylko grunt ale i wody podziemne.

Termin wykonania pierwszego zadania RDOŚ określił na czerwiec 2018 r. a drugiego - na czerwiec 2023 r. Zastrzegł, że w przypadku nieosiągnięcia w tym drugim terminie odpowiedniego stanu chemicznego wód podziemnych, działania mają być kontynuowane.

Syndyk odwołał się do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ). We wrześniu 2018 r. GDOŚ uchylił decyzję RDOŚ w B. i umorzył postępowanie. Uznał, że decyzja RDOŚ nie ma racji bytu, skoro wcześniej sprawą zajmował się Wojewoda (organy państwa nie powinny niepotrzebnie powielać swoich działań). Ta decyzja jest teraz przedmiotem sporu sądowego.

Decyzję GDOŚ zaskarżył bowiem do WSA Prokurator Okręgowy w B. Zauważył, że nie ma tu miejsca nakładanie się decyzji – to, co robił Wojewoda, nie jest tożsame z tym, czym zajął się RDOŚ.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przyznał rację prokuratorowi i zgłosił udział w sprawie. W piśmie procesowym zarzucił GDOŚ, że pobieżnie ocenił materiał dowodowy zgromadzony przez RDOŚ. Uchylenie decyzji RDOŚ Rzecznik uznał za niezasadne.

Zdaniem RPO decyzja organu jest niezgodna ze spoczywającym na władzach publicznych konstytucyjnym obowiązkiem ochrony środowiska i przeciwdziałania jego degradacji. Zdrowe środowisko jest niezbędne dla dobrostanu człowieka. Należy ono do nadrzędnych wartości konstytucyjnych i zasługuje na szczególną ochronę ze strony władz publicznych - o czym wprost stanowi art. 74 ust. 2 Konstytucji RP.

Rzecznik zwrócił uwagę, że RDOŚ w B. od wielu lat usiłuje doprowadzić do cofnięcia szkodliwych zmian w środowisku na terenie gminy. Rozstrzygnięcie RDOŚ Rzecznik ocenia jako specjalistyczne, głęboko przemyślane i przede wszystkim wydane po drobiazgowym postępowaniu dowodowym.

Rzecznik zauważa, że zadanie, przed którym stanął RDOŚ w B. było bardzo trudne, ponieważ geneza obecnego stanu zanieczyszczenia środowiska na tym terenie jest wieloczynnikowa. Pierwotną przyczyną skażenia była niekontrolowana działalność Zakładów Chemicznych w latach 1950-1975.

Skażenie to nie byłoby jednak tak duże i niebezpieczne dla zdrowia ludzi, jak obecnie, gdyby podejmowane w przeszłości środki zaradcze okazały się efektywne, a podmioty władające skażonym terenem podjęły zdecydowaną walkę o czyste środowisko. Tymczasem, zgodnie z art. 86 Konstytucji, każdy jest zobowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie.

Rzecznik jest przekonany, że przewidziane przez RDOŚ w B. środki zaradcze są konieczne dla ochrony mieszkańców Ł. i P. przed skutkami katastrofy ekologicznej. Niewątpliwie z takim zjawiskiem  mamy właśnie do czynienia na terenie gminy.

Nie można zapominać, że Konstytucja wiąże prawo człowieka do ochrony zdrowia ze spoczywającym na władzach publicznych obowiązkiem zapobiegania negatywnym dla niego skutkom degradacji środowiska (art. 68 ust.1 i 4 Konstytucji). W opinii Rzecznika RDOŚ usiłował właśnie zrealizować obowiązek płynący z tego przepisu. Dlatego też RPO przystąpił do sprawy.

Orzeczenie WSA

11 marca 2019 r.  Wojewódzki Sąd Administracyjny (sygn. akt IV SA/Wa 3138/18) przychylił się do skarg prokuratora oraz RPO i uchylił decyzję GDOŚ.

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd wskazał, że GDOŚ przedwcześnie uznał brak podstaw do działania RDOŚ.  Ustalenia GDOŚ ocenił jako pobieżne, przeprowadzone z naruszeniem zasad procedury administracyjnej. Sąd stwierdził, że organ nie wykazał tożsamości sprawy załatwionej decyzją Wojewody w 2007 r i decyzji RDOŚ. Zauważył, że sprawy te się różnią.

Sąd przyznał słuszność RDOŚ co do nakazania syndykowi działań na podstawie art. 15 ustawy szkodowej, niezależnie do pozostawania w obiegu prawnym decyzji wydanej na podstawie art.13 tej ustawy - czyli decyzji wojewody z 2007 r.  Sąd zauważył, że uzasadnienie decyzji GDOŚ nie odpowiada przepisom prawa, jest skrótowe i ogólne.

Orzeczenie jest nieprawomocne.

V.7203.74.2018 

 

Sprawa składowiska odpadów

Data: 2019-03-10

Aby woda znów była czysta, a trawa zielona.

Siwe grunty, brak roślinności, resztki zabudowań fabrycznych – tak dziś wyglądają tereny nieczynnych składowisk odpadów produkcyjnych po dawnych Zakładach Chemicznych w Bydgoszczy. W bezpośrednim sąsiedztwie, na osiedlu Łęgnowo, mieszkają ludzie. Zakłady już w latach 80. nazywane były największym trucicielem Polski.

Pół wieku temu standardy bezpieczeństwa produkcji chemikaliów mocno odbiegały od dzisiejszych. Już wtedy jednak wiedziano o emisji toksyn do środowiska. To fenol, anilina, tuloidyna, chloroanilina, oktylofenole, estry oktulofenolooksyetylenowe, hydroksybifynele oraz difenylosulfon – wszystkie kancerogenne, mutagenne i toksyczne. W 1969 r. władze zarządziły dostarczanie mieszkańcom wody beczkowozami. W 1989 r. sąd wstrzymał w zakładach produkcję fenolu, jednego z głównych produktów firmy.

 

 

Państwo ma realnie pomagać gminom w usuwaniu nielegalnych odpadów. Rzecznik pisze do NFOŚiGW

Data: 2019-03-07
  • Gmin nie stać na samodzielne usuwanie składowisk odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz – a koszty sięgają nawet kilkudziesięciu mln zł
  • Pomoc finansowa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej jest niewystarczająca   
  • Przez trzy lata  programu „Ochrona powierzchni ziemi” złożono tylko dwa wnioski o pożyczki na ten cel - oba zostały odrzucone
  • Rzecznik zwrócił się do NFOŚiGW o zmianę obecnych programów, tak by gminom zapewnić realne wsparcie

Obywatele skarżą się na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu. Z taką sytuacją RPO spotkał się np. w Brzegu, w czasie spotkań regionalnych w 2017 r.

Zgodnie z prawem obowiązek usunięcia odpadów z nielegalnego składowiska spoczywa na ich posiadaczu. Często nie stosuje się on do tego, mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np: głośna sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).  

Wobec bierności posiadacza odpadów, ich usunięcie spada głównie na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji). Muszą one wyasygnować środki na ten cel, przy często iluzorycznej szansie na ich zwrot od posiadacza odpadów. A kwoty te często  wynoszą od kilku do kilkudziesięciu milionów zł. Samorządy mogą uzyskać na to wsparcie NFOŚiGW, zwłaszcza w ramach działa  programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Włodarzom gmin znajdujących się w opisanej sytuacji RPO sugerował kierowanie odpowiednich wniosków do Funduszu.

W 2018 r. Rzecznik spytał prezesa NFOŚiGW, czy możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym.

Dostał odpowiedź, że gmina może dostać dotację Funduszu  do wysokości do 80 proc. kosztów - ale odpady muszą zagrażać zdrowiu lub życiu ludzi albo powodować nieodwracalne szkody środowiska, a miejsce ich składowania musi być własnością gminy lub Skarbu Państwa. Gmina może też dostać pożyczkę do 100 proc. kosztów na usunięcie odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz. Gminy rzadko jednak występują o takie pożyczki.  

Fundusz poinformował, że w Ministerstwie Środowiska trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o odpadach w zakresie usuwania magazynowanych lub składowanych odpadów z miejsc na ten cel nieprzeznaczonych, jak również z miejsc, w których zakończono działalność w zakresie gospodarki odpadami niezgodnie z przepisami obowiązującego prawa. Po wprowadzeniu tych zmian prawnych oferta finansowa NFOŚIGW dla gmin zostanie odpowiednio dostosowana.

Rzecznik uznał, że odpowiedź Funduszu potwierdza, iż obecna oferta Funduszu adresowana do gmin szukających środków na usunięcie nielegalnych odpadów z nieruchomości prywatnych jest niewystarczająca. Trudno bowiem inaczej wytłumaczyć fakt, że w ciągu trzech lat (2015-2017) obowiązywania programu priorytetowego „Ochrona powierzchni ziemi”, złożono jedynie dwa wnioski o przyznanie pożyczki na ten cel - oba zostały zresztą odrzucone.

Doceniając zasygnalizowaną przez Fundusz zapowiedź zmian, Rzecznik nabrał jednak wątpliwości co do tego, że zmiany są uzależnione od nowelizacji ustawy o odpadach. A prace nad tym projektem nadal pozostają na etapie rządowym. Z uwagi na jego obszerność, trudno uznać za przesądzone jego rychłe uchwalenie – podkreślił Adam Bodnar.

Tymczasem media cyklicznie donoszą o nowo odkrywanych nielegalnych magazynach lub składowiskach odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych zagrażających zdrowiu i życiu okolicznych mieszkańców [1].  A problem przez wzgląd na ochronę życia i zdrowia ludzkiego powinien być rozwiązany niezwłocznie – wskazuje Rzecznik.

Dlatego zwrócił się do wiceprezesa NFOŚiGW Dominika Bąka o pilne podjęcie prac w celu zmiany programów Funduszu, tak aby zapewnić gminom odpowiednie instrumenty finansowe.

V.7204.29.2018

 

Chcesz, żeby obywatele mieli większy wpływ na sprawy dotyczące ochrony środowiska? Wyraź to i weź udział w konsultacjach dotyczących wdrożenia w UE Konwencji z Aarhus!

Data: Od 2019-02-27 do 2019-03-14

Konwencja z Aarhus jest aktem fundamentalnym dla prawa człowieka do czystego środowiska. Reguluje m.in. kwestię dostępu do wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących ochrony środowiska (np. możliwość kwestionowania przed sądem inwestycji zagrażających środowisku, w którym żyjemy).

Niestety, jej wdrożenie pozostawia wiele do życzenia.

Rzecznik przekonał się o tym choćby w sprawie wycinki w Puszczy Białowieskiej (mimo iż decyzje w tym zakresie powinny być – zgodnie z Konwencją – zaskarżalne, sądy administracyjne odrzuciły skargę Rzecznika ze względu na przepisy krajowe).

Do 14 marca trwają konsultacje publiczne dotyczące wdrożenia w Unii Europejskiej Konwencji z Aarhus w zakresie prawa dostępu do wymiaru sprawiedliwości w sprawach środowiskowych. Rzecznik Praw Obywatelskich zachęca wszystkich zainteresowanych do zgłoszenia swoich uwag. Więcej informacji i kwestionariusz konsultacji dostępne są pod adresem:

https://ec.europa.eu/info/law/better-regulation/initiatives/ares-2018-2432060/public-consultation_pl

W konsultacjach publicznych UE każdy z nas może wypowiedzieć się na temat zakresu nowych inicjatyw, przedstawionych w nich priorytetów i wartości dodanej działań na szczeblu UE w danej dziedzinie. Konsultacje mogą też służyć do oceny realizowanych już strategii politycznych i obowiązujących przepisów. 

Szczegóły dostępne pod adresem:

https://ec.europa.eu/info/consultations_pl

Projekt rozporządzenia o odpadach. Rzecznik pisze do resortu środowiska

Data: 2019-02-25
  • Ministerstwo Środowiska chce bardziej rygorystycznie określić przepisy magazynowania odpadów. Tak chce rozwiązać narastający problem nielegalnego zbierania odpadów i ich przetwarzania
  • RPO ma wątpliwości do jednego z zapisów projektu, który ma nie dotyczyć m.in. „władającego nieruchomością, który zbiera odpady komunalne wytwarzane na jej terenie”
  • Rzecznik pyta resort, czy rozporządzenie obejmie wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe, które nie władają nieruchomościami lokalowymi, pozostającymi w ich zarządzie
  • Ewentualne objęcie rozporządzeniem wspólnot i spółdzielni mogłoby oznaczać dodatkowe koszty

Nowe rozporządzenie w sprawie szczegółowych wymagań dla magazynowania odpadów do ustawy z 14 grudnia 2012 r. o odpadach ma być odpowiedzią na nasilające się zjawisko nielegalnego gospodarowania odpadami w sposób naruszający zezwolenia na ich zbieranie lub przetwarzanie. Ma to też związek z głośnymi w 2018 r. pożarami składowisk odpadów. Rozporządzenie ma na celu jak największe ograniczenie możliwego negatywnego wpływu na środowisko. Dlatego ma ono szczegółowo wskazywać sposób magazynowania odpadów i obowiązki podmiotów gospodarujących nimi.  

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał opracowywany w resorcie projekt rozporządzenia. Jego uwagę zwróciło wyłączenie stosowania rozporządzenia w odniesieniu do „magazynowania odpadów przez wytwórcę odpadów komunalnych lub przez władającego nieruchomością, który zbiera odpady komunalne wytwarzane na terenie tej nieruchomości”.

Zapis sugeruje, że wyłączenie nie będzie zatem dotyczyło wspólnot mieszkaniowych i spółdzielni mieszkaniowych, które wykonują obowiązki (również w zakresie zbierania odpadów komunalnych) właścicieli nieruchomości lokalowych w budynku pozostającym w ich zarządzie. Wspólnoty i spółdzielnie magazynują zatem odpady komunalne wytworzone na nieruchomościach (lokalowych), którymi nie władają, przez co – jak się wydaje – nie  obejmie ich wyłączenie i będą musiały stosować się do wymogów rozporządzenia.

Dlatego Rzecznik spytał wiceminister środowiska Małgorzatę Golińską,  czy jest to celowy  zabieg twórcy projektu, a jeśli tak, poprosił o podanie jego motywów.

Co przewiduje projekt rozporządzenia MŚ

Jak głosi uzasadnienie projektu rozporządzenia, z jego zakresu zostali wyłączeni wytwórcy odpadów komunalnych oraz wytwórcy niewielkich ilości odpadów, którzy na podstawie ustawy z 14 grudnia 2012 r. o odpadach są zwolnieni z obowiązku prowadzenia ewidencji odpadów lub prowadzą wyłącznie uproszczona ewidencję odpadów. Przepisom rozporządzenia nie podlega także magazynowanie niezanieczyszczonej gleby lub ziemi. Wskazano ponadto rodzaje odpadów i działalności do których nie mają zastosowania przepisy rozporządzenia, ze względu na obowiązujące już przepisy odrębne,

Zgodnie z projektem, magazynowanie odpadów należy prowadzić w wydzielonej i przeznaczonej wyłącznie do tego celu instalacji, obiekcie budowlanym lub jego części albo innym miejscu. Muszą one być odpowiednio zaprojektowanie i wyposażone oraz dostosowane do właściwości chemicznych i fizycznych odpadów. Zapewnione mają być m.in.:

  • odpowiednia pojemność miejsc magazynowania odpadów,
  • zabezpieczenie przed dostępem osób nieupoważnionych,
  • zabezpieczenie przed wpływem czynników atmosferycznych,
  • zabezpieczenie przed uwolnieniem się do gleby, wód powierzchniowych i podziemnych odcieków z miejsc magazynowania,
  • właściwa rotacja odpadów (magazynowane najdłużej byłyby usuwane w pierwszej kolejności),
  • zabezpieczenie przed rozprzestrzenianiem się odpadów poza wyznaczane miejsca,
  • przechowywanie odpadów mogących powodować uciążliwości zapachowe wyłącznie w pomieszczeniach wyposażonych w odpowiednie systemy wentylacyjne.

V.7204.13.2019

Sprawa składowiska odpadów

Data: 2019-02-21

W okolicy miejscowości B. przez ćwierć wieku zakłady chemiczne składowały trujące i niebezpieczne odpady. Składowisko zostało zamknięte w 1975 r., ale teren nie został oczyszczony. Skażenie dotyczy gleby i wody, i poszerza się obejmując coraz większy obszar. Zakłady chemiczne już nie istnieją, a ich następca prawny ogłosił upadłość. Syndyk masy upadłościowej nie chce podjąć się teraz usunięcia skażenia. Procedury wszczęte w obronie mieszkańców okazały się nieskuteczne i sprawa trafiła do sądu administracyjnego. Mieszkańcy okolic składowiska od lat nie mogą korzystać z wody, bo jest skażona.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tej sprawy w momencie gdy trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Stan faktyczny:

W lutym w 2018 r. grupa 100 mieszkańców osiedla Ł.W. zgłosiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w B. skażenie wód powierzchniowych i podziemnych w rejonie ich miejscowości.

Z badań wód podziemnych, którymi dysponował RDOŚ, wynikało, że zanieczyszczenia z kompleksu składowisk „Z” przemieszczają się w kierunku dolnej Wisły. Za najgroźniejsze ognisko skażenia RDOŚ uznał nieczynne dziś składowisko siarczynu pofenolowego na jednej z działek kompleksu. Za składowiska, od lat 50. ubiegłego wieku do 2014 r. odpowiedzialne były głównie Zakłady Chemiczne „Z” w B.

Mieszkańcom grozi bezpośredni kontakt z toksycznymi substancjami.

Orzeczenia organów:

Walka ze skażeniem w gminie B. formalnie rozpoczęła się w 2007 r., kiedy  Wojewoda zobowiązał Zakłady Chemiczne „Z” do działań naprawczych czyli do  doprowadzenia gleby i ziemi do tzw. standardów ekologicznych.

Działania te miały być wykonane w ciągu 6 lat, z zastrzeżeniem, że można ich zaprzestać dopiero po oczyszczeniu gruntu.

W czerwcu 2014 r., następca prawny zlikwidowanych Zakładów Chemicznych „Z”, Spółka I.K. Sp. z o.o. poinformowała RDOŚ w B. o zakończeniu działań naprawczych. RDOŚ zrobił jednak badania i wykazał, że wbrew nakazowi Wojewody grunty nie zostały oczyszczone. Wezwał więc spółkę do kontunuowania prac.

Spółka tego nie zrobiła. Zamiast tego zgłosiła szkodę w środowisku. Ustawa o zapobieganiu szkodom w środowisku nakłada obowiązek zgłaszania zanieczyszczenia – spółka wiedząc o skali skażenia musiała je zaraportować. Następnie jednak ogłosiła upadłość, a jej reprezentantem stał się syndyk masy upadłościowej.

W lipcu 2017 r. RDOŚ przekazał sprawę oczyszczenia gruntu do egzekucji. Syndyk sprzeciwił się stwierdzając, że go ona nie obowiązuje. Mimo to sprawa trafiła do zastępczego wykonania w trybie egzekucji administracyjnej.

RDOŚ w B., uznał jednak, że nawet wykonanie obowiązków z decyzji Wojewody z 2007 r., w obecnym stanie środowiska i tak nie doprowadzi do jego naprawy. Nie zatrzyma też zanieczyszczeń, które przemieszczają się w kierunku  trasy dolnej Wisły oraz terenów zamieszkałych przez ludzi. RDOŚ w B. zauważył, że działania nakazane przez Wojewodę dotyczyły tylko oczyszczania gruntu w miejscu składowania odpadów. Pomijały za to wody podziemne. Wojewoda nie przewidział poza tym żadnych środków, które zapobiegałyby wsiąkaniu deszczówki w grunt, na którym składowane były toksyczne odpady, a przez to przenikaniu zanieczyszczeń wody w głąb ziemi.

Dlatego też, w styczniu 2018 r., RDOŚ zobowiązał syndyka do przeciwdziałania dalszemu pogłębianiu się szkody w środowisku. Działania Syndyka miały tym razem obejmować obszar o powierzchni ponad 108 ha, na który negatywnie oddziaływało dawne składowisko odpadów niebezpiecznych w B.

RDOŚ nakazał po pierwsze przykryć miejsce, gdzie składowane były odpady niebezpieczne warstwą gruntów nieprzepuszczalnych lub sztuczną membraną izolacyjną, a po drugie, oczyścić nie tylko grunt ale i wody podziemne.

Termin wykonania pierwszego z zadań RDOŚ określił na czerwiec 2018r. a drugiego - na czerwiec 2023 r. Zastrzegł przy tym, że w przypadku nieosiągnięcia w tym drugim terminie odpowiedniego stanu chemicznego wód podziemnych, działania mają być kontynuowane.

Syndyk odwołał się od niej, w związku z czym, sprawa trafiła do rozpoznania przez Główną Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ).

We wrześniu 2018 r. GDOŚ uchylił decyzję RDOŚ w B. i umorzył postępowanie. Organ uznał, że decyzja, jaką wydał RDOŚ w B., nie ma racji bytu, skoro wcześniej sprawą zajmował się Wojewoda (organy państwa nie powinny niepotrzebnie powielać swoich działań). Ta decyzja jest teraz przedmiotem sporu sądowego.

Decyzję GDOŚ zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie Prokurator Okręgowy w B. Zauważył, że nie ma tu miejsca nakładanie się decyzji – to, co robił Wojewoda nie jest tożsame z tym, czym zajął się RDOŚ.

Rzecznik Praw Obywatelskich przyznał rację prokuratorowi i zgłosił WSA w Warszawie swój udział w sprawie. W piśmie procesowym zarzucił GDOŚ, że pobieżnie ocenił materiał dowodowy zgromadzony przez RDOŚ. W rezultacie, Rzecznik uznał uchylenie decyzji RDOŚ za niezasadne.

Zdaniem RPO decyzja organu  jest niezgodna ze spoczywającym na władzach publicznych konstytucyjnym obowiązkiem ochrony środowiska i przeciwdziałania jego degradacji.

Dlaczego sprawa jest ważna dla Rzecznika

Zdrowe środowisko jest niezbędne dla dobrostanu człowieka. Jako takie, należy ono do nadrzędnych wartości konstytucyjnych i zasługuje na szczególną ochronę ze strony władz publicznych – o czym wprost stanowi art. 74 ust. 2 Konstytucji RP.

Rzecznik zwrócił uwagę, że RDOŚ w B. od wielu lat usiłuje doprowadzić do cofnięcia szkodliwych zmian w środowisku na terenie gminy B. Wydane przez niego rozstrzygnięcie Rzecznik ocenia jako specjalistyczne, głęboko przemyślane i przede wszystkim wydane po drobiazgowym przeprowadzeniu postępowania dowodowego.

Rzecznik zauważa, że zadanie, przed którym stanął RDOŚ w B. było bardzo trudne, ponieważ geneza obecnego stanu zanieczyszczenia środowiska na tym terenie jest wieloczynnikowa pierwotną przyczyną skażenia była niekontrolowana działalność Zakładów Chemicznych „Z” w latach 1950 – 1975. Skażenie to nie byłoby jednak tak duże i niebezpieczne dla zdrowia ludzi, jak obecnie, gdyby podejmowane w przeszłości środki zaradcze okazały się efektywne, a podmioty władające skażonym terenem podjęły zdecydowaną walkę o czyste środowisko. Tymczasem, zgodnie z art. 86 Konstytucji, każdy jest zobowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie.

Rzecznik jest przekonany, że przewidziane przez RDOŚ w B. środki zaradcze są konieczne dla ochrony mieszkańców miejscowości Ł i P przed skutkami katastrofy ekologicznej. Niewątpliwie, z takim zjawiskiem  mamy właśnie do czynienia na terenie gminy B.

Nie można zapominać o tym, że Konstytucja wiąże prawo człowieka do ochrony zdrowia ze spoczywającym na władzach publicznych obowiązkiem zapobiegania negatywnym dla niego skutkom degradacji środowiska (art. 68 ust.1 i 4 Konstytucji). Rzecznik uważa, że RDOŚ w B., swoją decyzją usiłował właśnie zrealizować obowiązek płynący z tego przepisu. Dlatego też, przystąpił do sprawy.

Skąd RPO wie o sprawie

Z mediów

Numer sprawy

V.7203.74.2018

W Senacie – o projekcie ustawy dotyczącym m.in. właścicieli gruntów przy lotniskach

Data: 2019-02-12
  • Jak będzie wyglądała ustawa realizująca wyrok TK sprzed roku, który dotyczył przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, tam gdzie zostały utworzone tzw. obszary ograniczonego użytkowania?

12 lutego 2019 r. na wspólnym posiedzeniu senackie komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Ustawodawcza i Środowiska zajmują się senackim projektem zmian ustawy Prawo o ochronie środowiska.

Projekt ma doprowadzić do realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 marca 2018 r. (sygn. K 2/17) . Trybunał stwierdził wtedy, że art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo o ochronie środowiska, który określał bardzo krótki termin zawity (2 lata) na zgłaszanie przez właścicieli nieruchomości, których prawa zostały ograniczone w związku z ochroną środowiska, roszczeń o odszkodowanie, jest niezgodny z Konstytucją.

Przepis ten dotyczył przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, tam gdzie zostały utworzone tzw. obszary ograniczonego użytkowania.

Trybunał Konstytucyjny odroczył wejście w życie wyroku. Jeżeli jednak do 13 marca 2019 r. ustawodawca nie wprowadzi nowych regulacji, to wówczas:

  1. każdy właściciel będzie mógł dochodzić odszkodowania na zasadach ogólnych, zgodnie z terminami przedawnienia roszczeń określonymi w Kodeksie cywilnym,
  2. otworzy się możliwość wznawiania postępowań zakończonych niekorzystnymi wyrokami, opartymi na niekonstytucyjnym przepisie.

Dlatego ważne jest uchwalenie nowelizacji przed 13 marca.

W ramach prac w Komisji Ustawodawczej Senatu przygotowano projekt, który jest bardzo korzystny dla wszystkich zainteresowanych właścicieli gruntów. Przewiduje m.in. przedłużenie terminów zawitych do 5 lat, a także „reaktywuje” terminy wygasłe przed dniem wejścia w życie nowelizacji na kolejne trzy lata.

Ta propozycja spotkała się jednak z krytyczną oceną m.in. Ministerstwa Środowiska oraz Związku Powiatów Polskich (głownie z uwagi na daleko idące, niekorzystne skutki dla finansów publicznych) oraz Sądu Najwyższego, który zgłosił zasadnicze zastrzeżenia co do samej siatki pojęciowej oraz konstrukcji prawnych przyjętych w projekcie.

Sprawa jest zatem rozwojowa i interesująca, choć na zmianę przepisów pozostał zaledwie miesiąc.

Głośne całonocne imprezy w sąsiedztwie domu. SKO uchyliło decyzję starosty o zmniejszeniu hałasu

Data: 2019-02-05
  • Całonocne, huczne imprezy w obiekcie hotelarsko-restauracyjnym spowodowały nerwicę u mieszkającego w pobliżu małżeństwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od starosty wszczęcia postępowania administracyjnego, aby takie imprezy nie odbywały się w nocy
  • Prawo o ochronie środowiska pozwala ograniczyć negatywny wpływ czyjejś działalności na środowisko i zdrowie ludzi - również psychiczne 
  • Starosta zobowiązał właściciela obiektu do zmniejszenia hałasu, ale decyzję tę uchyliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze i zwróciło mu sprawę

Małżonkowie mieszkający w sąsiedztwie wybudowanego w 2007/2008 kompleksu w woj. łódzkim (w którego skład wchodzą restauracja, hotel, domki kempingowe) skarżą się na hałas i głośne zachowanie gości. Szczególnie uciążliwe są trwające przez całe noce imprezy okolicznościowe.

Sąsiedzi wytoczyli właścicielowi obiektu proces cywilny za krzywdę wywołaną jego działalnością. Przedłożyli sądowi opinię sądowo-psychiatryczną, z której wynikało, że cierpią na nerwice, których źródłem jest działalność obiektu. Opinia podkreślała, że leczenie nerwic jest mało skuteczne, jeśli utrzymuje się czynnik stresowy - hałas i zachowanie biesiadników. Małżonkowie proces wygrali, ale imprezy trwają nadal.

Wniosek RPO do starosty

Korzystając z ustawowych uprawnień, Rzecznik wniósł w kwietniu 2018 r. do miejscowego starosty o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie. Zdaniem Adama Bodnara właściwą decyzją starosty powinno być orzeczenie o nieorganizowaniu nocnych imprez.

Rzecznik powołał się na przepisy Prawa o ochronie środowiska. Określa ono m.in. zasady odpowiedzialności tego, kto oddziałuje na środowisko, w tym na zdrowie ludzi. Jeśli jakaś działalność ma na to negatywny wpływ, organ administracji może nakazać ograniczenie takich działań.

W lutym 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny uznał w jednej ze spraw dotyczących negatywnego oddziaływania składowiska odpadów na zdrowie ludzi, że pod tym pojęciem należy rozumieć nie tylko zdrowie fizyczne, ale także psychiczne. Ten precedensowy wyrok umożliwił wniosek do starosty.

O tym, że wystąpił negatywny skutek zdrowotny u małżonków, świadczą - załączone we wniosku RPO - uzasadnienie wyroku sądu w ich procesie przeciw właścicielowi oraz opinia sądowo-psychiatryczna.

We wniosku Rzecznik wskazał także, że podczas postępowania w związku z zezwoleniem na budowę obiektu mogło dojść do naruszenia praw małżonków. Stwierdzono bowiem wtedy, że obszar oddziaływania inwestycji zamknie się w granicach działki, na której znajduje się kompleks. Oznaczało to, że małżonkom nie przysługiwało prawo bycia stroną postępowania. W świetle faktycznego oddziaływania inwestycji, powyższe stwierdzenie budzi oczywiste wątpliwości - podkreślił Adam Bodnar.

Starosta wszczął postępowanie. W październiku 2018 r. zobowiązał właściciela obiektu do ograniczenia emisji hałasu do poziomu nie przekraczającego poziomów określonych we wcześniejszej decyzji starosty z 2016 r. W porze dziennej było to 50 dB, a w nocnej – 40 dB. Starosta wskazał na uzupełniający charakter swej decyzji wobec postępowania przeprowadzonego w tej sprawie w 2016 r. – gdy stwierdzono szkodliwy wpływ hałasu na sąsiadów.

SKO zwróciło sprawę staroście  

28 grudnia 2018 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uwzględniło odwołanie właściciela obiektu. Decyzję starosty z października 2018 r. uchyliło, a sprawę zwróciło staroście.

W uzasadnieniu rozstrzygnięcia SKO podkreślono, że starosta nie przeprowadził wymaganego prawem postępowania dowodowego w sprawie (jak np. zeznania  świadków, opinie biegłych, oględziny). Nie podjął żadnych działań mających na celu weryfikację, czy właściciel obiektu faktycznie przestrzega dopuszczalnych poziomów hałasu określonych w 2016 r. W ocenie SKO decyzja z października 2018 r. stanowi nie uzupełnienie decyzji z 2016 r., ale tylko jej powtórzenie, a to nie spełnia wymogów postępowania.

SKO zaznaczyło, że jeśli po przeprowadzeniu postępowania dowodowego starosta uzna szkodliwość negatywnego oddziaływania obiektu na środowisko, może zobowiązać właściciela np. do nakazu zamontowania ekranu akustycznego. Ponadto może nałożyć grzywnę w celu przymuszenia do wykonania decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu.

Od decyzji SKO starosta może się odwołać do sądu administracyjnego.

V.7203.272.2016

Fabryka za płotem czyli drzewa niebieskie od rozwoju… - relacja ze spotkań regionalnych na Śląsku i Zagłębiu

Data: 2019-01-29
  • Kiedy Twoim sąsiadem jest fabryka, powietrze pachnie gryzącym plastikiem, drzewa zielenią się na niebiesko, a zwierzęta umierają. Ludzie zaś - ludzie się nie poddają. Walczą o siebie i o dzieci.
  • To najważniejsze, co Adam Bodnar usłyszał w Dąbrowie Górniczej, Łaziskach Górnych i Mikołowie podczas kolejnych już spotkań regionalnych na Śląsku i w Zagłębiu.
  • Zaprosili go tam lokalni aktywiści w czasie szczytu klimatycznego COP 24 w Katowicach w grudniu 2018. Rzecznik pojechał na miejsce 24 i 25 stycznia 2019 r.

Co nowego zobaczyła ekipa RPO? A raczej poczuła wysiadając z rzecznikobusa? Co usłyszała od ludzi?

Sytuacja mieszkańców Dąbrowy, Łazisk i Mikołowa jest szczególna  – żyją w środowisku zatruwanym już nie przez jedno czy dwa wielkie przedsiębiorstwa (jak w przeszłości), ale przez wiele średnich i małych fabryk. Niektóre są w jednym miejscu – na zrewitalizowanym poPRL-owskim terenie fabrycznym, gdzie poszczególne hale wynajmowane są różnym przedsiębiorcom. Są też takie, które pojawiły po sąsiedzku, w garażach, w halach magazynowych i rozrosły się do rozmiarów dużych fabryk.

Nie bardzo wiadomo, co produkują, jakimi technologiami się posługują, nie widać filtrów na kominach, a wyziewy wydostają się na zewnątrz przez uchylone okna czy drzwi.

Ludzie skarżą się na fetor niepozwalający oddychać, widzą niebieskie drzewa, liście z czarnymi plamami, chorujące zwierzęta domowe. Sami skarżą się na podupadające zdrowie. Zamawiają badania powietrza: wynika z nich, że wdychają m.in. ksylen, toluen, aceton, octan butylu, etylobenzen, hekson, mezytylen, kumen, propylobenzen, metyloetyloken, alkohol izobutylowy, cykloheksanon….

Wyziewy z tych fabryk to jedno. Kolejny problem to hałas i uciążliwość ruchu drogowego – do fabryk i terminali transportowych ciągną TIRy, często przez osiedlowe uliczki. „Odtrąbiliśmy sukces gospodarczy. Polska jest krajem łączącym Chiny z Portugalią. A cały ten szlak transportowy wiedzie przez moją ulicę"  - podsumowuje  jedna z uczestniczek spotkania w Dąbrowie Górniczej.

Co wynika z tych spotkań?

  • Rozwój regionu nie jest zrównoważony. Widać wzrost gospodarczy, ale nie liczy się jego konsekwencji i negatywnych skutków dla środowiska i zdrowia ludzi.
  • Przedsiębiorcy umieją korzystać z prawa  i potrafią przekonać do swoich racji władze. Aktywiści zabiegający o prawo do życia w czystym środowisku postrzegani bywają jak nawiedzeni walczący z wiatrakami.
  • Problemy zgłaszane przez ludzi traktowane są jako indywidualne skargi, a nie sygnały o problemie całej społeczności. Urzędnicy nie wiedzą, jak rozwiązać problem, ludzie zaś  - jak skutecznie zwrócić się do władz.
  • Samorządowcy i administracja rządowa albo nie widzi problemu z pogarszającą się jakością życia (inwestycje wydają się być tylko źródłem dochodu dla lokalnego budżetu), albo nie potrafią stawić mu czoła (nie wiadomo, jak mierzyć zanieczyszczenie, nie ma dostatecznej liczby urządzeń pomiarowych,  interwencje następują za późno, by były skuteczne – całe procedury ciągną się latami – „Ta fabryka zamknęła się po 6 latach walki. Tyle lat ma moje dziecko i ono od urodzenia tu mieszka”– tłumaczyła jedna z uczestniczek spotkania).
  • Brak reakcji lub reakcje spóźnione podważają  wiarę ludzi w skuteczność instytucji publicznych. Potrzebna jest pomoc działaczy organizacji pozarządowych z doświadczeniem skutecznego działania.

Zdaniem RPO

Ratunku warto szukać w dokładnym sprawdzeniu postępowań na udzielanie zgód na inwestycje i samych postępowań kontrolnych – tam mogą się kryć odpowiedzi na problemy lokalnej wspólnoty.

Bardzo przydałyby się też rzeczowe, dogłębne ekspertyzy (stan powietrza, ziemi, poziom hałasu…)

Wszystko to jednak narzędzia, które zapewne okażą się skuteczne, jeśli doprowadzimy do zmiany podejścia. Podobne, ale osobne historie o tym, jak się nawzajem trujemy trzeba przeobrazić w opowieść o wspólnym działaniu na rzecz poprawy jakości życia.  A to doskonale potrafią organizacje pozarządowe, które egzekwując przestrzeganie prawa kierują uwagę na wartości, dla których jest ono tworzone.

***

W lutym - spotkania regionalne w Wielkopolsce

O bezradności i smogu - spotkanie regionalne RPO w Mikołowie

Data: 2019-01-25
  • W Mikołowie przemysł sąsiaduje z osiedlami mieszkaniowymi, a w dawnych magazynach powstają nowe uciążliwe fabryki. Mieszkańcy protestują, ale to nic nie daje
  • Ludzie zgłaszali też problemy dotyczące funkcjonowania samorządu -  uważają, że działa bezdusznie, trzyma się sztywno przepisów nie szukając rozwiązań, przez co człowiek zostaje ze swoimi problemami sam
  • Młodzi ludzie dzielili się niepewnością o przyszłość. I pytali, dlaczego nie da się rozwiązać najprostszych problemów, które utrudniają życie.

Najważniejsza jest solidarność. Najpierw jesteśmy my, potem dopiero państwo o prawo. Jeśli chcemy otwartej, nowoczesnej Polski, to sami weźmy się do roboty. Drogę mamy otwartą – podsumowała spotkanie paraolimpijka Karolina Hamer.

Prawie 90 osób przyszło do Biblioteki Miejskiej w Mikołowie na poranne spotkanie regionalne z RPO Adamem Bodnarem. Starsi zajęli miejsca przy bibliotecznych stołach, młodzież – na antresoli.

Przyszły osoby zaangażowane w pomoc społeczną, seniorzy z Rady Seniorów i Uniwersytetu Trzeciego Wieku, działający na rzecz osób z niepełnosprawnościami a także mieszkańcy stowarzyszający się po to, by naprawić sytuację osiedli wokół terenów przemysłowych.  Wielu mówiło, że po prostu byli ciekawi („Przyszłam, bo chcę być blisko spraw ważnych”).

Spotkanie tłumaczyła tłumaczka języka migowego.

- Rzecznik Praw Obywatelskich ma stać na straży przestrzegania praw obywatelskich gwarantowanych przez Konstytucję i przez konwencje międzynarodowe (np. Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych). Jedną z gwarancji tych praw jest prawo zgłoszenia się do Rzecznika Praw Obywatelskich (art. 80 Konstytucji) – wyjaśnił na wstępie Adam Bodnar. - Jednym z ważniejszych zadań Rzecznika jest ustalanie, gdzie dochodzi do naruszeń praw człowieka – wiem dzięki spotkaniom w kraju, jak różne są to problemy, jak mało się o nich wie w Warszawie. Ale wiem też, jak wspaniałe rozwiązania problemów powstają daleko od centrum.

Ochrona środowiska

- Grażyna Wolszczak wygrała wczoraj proces o zanieczyszczenie środowiska. Co z tego wynika dla nas? Czy Rzecznik może wspomóc ludzi w takich sprawach.

RPO: Pani Grażyna Wolszczak wystąpiła przeciw Skarbowi Państwa o naruszenie dóbr osobistych z powodu smogu w Warszawie. Powątpiewałem w jej sukces, bo sytuacja w Warszawie jest jednak nieporównywalnie lepsza niż np. w Rybniku, gdzie  przez 1/3 roku nie można normalnie funkcjonować.

Jest jednak inna ważna sprawa, która się toczy w Polsce – Rybnicki Alarm Smogowy rozpoczął akcję informacyjną i działania na rzecz poprawy sytuacji w mieście. I do tego jego przedstawiciel złożył pozew przeciwko skarbowi państwa  wykazując, że smog zmusza go do zmiany sposobu życia (co oznacza, że przestaje być wolnym człowiekiem). Inaczej niż pani Grażyna Wolszczak przegrał w pierwszej instancji. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do tego postępowania (opowiadała o tym mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z BRPO).

Sala sądowa jest miejscem na przedstawienie argumentów – to tą drogą obywatele mogą dosyć skutecznie przedstawiać argumenty, które będą miały wpływ na politykę publiczną. Grażyna Wolszczak wygrała proces i dziś cała Polska o tym rozmawia. A my mamy też szansę wpłynąć na linię orzeczniczą sądów -  zauważą one być może, jaki jest związek między ochroną środowiska i prawami obywateli.

Rzecznik skutecznie zmienił tą drogą zasady wprowadzania tzw. opłat klimatycznych – samorządy liczyły sobie dodatkowe opłaty jako kurorty, a powietrze tam było już dosyć zanieczyszczone (patrz – sprawa Zakopanego). W ten sposób samorządowcy dosyć boleśnie uświadamiają sobie, że mają problem z ochroną środowiska i muszą go rozwiązać. – Pokazujemy, że opłaca się zainwestować w ochronę środowiska – powiedział dyr. Łukasz Kosiedowski z BRPO

Zresztą – zauważył Adam Bodnar – tą drogą można też egzekwować prawa osób z niepełnosprawnościami. A robić to można nie tylko z pomocą RPO ale i organizacji pozarządowych. W przypadku ochrony środowiska taką organizacją jest ClientEarth.

Sytuacja w Mikołowie

- W Mikołowie budują się fabryki w dawnych magazynach. To się dzieje za cichym przyzwoleniem władz. Mamy tak rozwijającą się fabrykę mebli. Skończymy jak w Mielcu. Bo dla władz ważny jest rozwój gospodarczy – nie ważne, że dzieje się to w okolicy osiedli mieszkalnych. Na papierze te nowe fabryki nie szkodzą. A kiedy zgłaszamy problemy, mówi się nam „Możecie się wyprowadzić”.

Powietrze nas truje, hałas wykańcza – mówili ludzie.

RPO: Jak mogę Państwu pomóc?

- Chcemy, by nasz głos był bardziej słyszany – mówi lider stowarzyszenia i przekazuje Adamowi Bodnarowi cały zestaw dokumentów.

Prawo do mieszkania w Mikołowie

- Oddawali piękne budynki socjalne, tam jest więcej samochodów niż mieszkań, a mnie odmówili jednego pokoju, bo mi burmistrz zarzucił za wysoką emeryturę. Straciłem na GetBack, jestem osobą zasłużoną dla tej spoleczności, mam 70 lat i nikt mi nie chce pomóc, nawet Rzecznik. Jestem za stary, żeby mi ktoś pomógł. Nikt się bezdomnymi nie przejmuje.

RPO: Przyjrzymy się jeszcze raz tej sprawie. Proszę jednak pamiętać, że prawo pozwala urzędnikom przyznawać mieszkania socjalne tylko tym, których dochody nie przekraczają pewnego progu. To nie znaczy, że nie da się pomóc

Sprawa GetBacku jest bardzo poważna – bo tu chodzi o instytucję finansową notowaną na giełdzie, a więc taką, za której standardy ręczyło państwo. Rzecznik sprawą się zajmuje – powiedział Adam Bodnar.

Opowiedział też  o tym, jak powinna wyglądać polityka pomocy w wychodzeniu z kryzysu bezdomności – od wsparcia i leczenia, po mieszkania wspomagane. W niektórych miejscach ten system działa świetnie, a w innych – nie. RPO może zapytać władze Mikołowa o politykę w tej sprawie, podzielić się wiedzą zebraną w innych regionach kraju i dzięki współpracy z ekspertami.

Prawo do bycia zauważonym

- Ale jak mamy sprawić, by nasze koncepcje były bardziej uwzględniane? Powinniśmy np. lepiej rozwijać komunikację rowerową…

RPO: nie ma innego sposobu niż tworzenie wspólnoty i miejsca do rozmowy. Pomysły rowerzystów mogą budzić opór kierowców. Żeby zgłaszać propozycje, trzeba też umieć zrozumieć stanowisko drugiej strony. A potem wspólnie decydować.

Tworzenie przyjaznej przestrzeni w mieście może się odbywać zgodnie z wypracowywanymi już zasadami – może warto skorzystać z wzorów, jakie przygotowała Komisja Ekspertów ds. Osób Starszych w sprawie projektowania przestrzeni uniwersalnej a także System wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania.

- To jest porządny wzór działania i koordynowania działań po to, by dla seniora dom pomocy nie był jedynym rozwiązaniem. Pokazuje, że działania musza być całościowe, że jeśli prawo nie pozwala przyznać komuś mieszkania socjalnego ze względu na za wysokie dochody, to może trzeba mu pomóc to mieszkanie wynająć. Ludzie popadają w kryzys bezdomności naprawdę z wielu powodów.

Problem niemożności wyegzekwowania obowiązku meldunkowego

Dłużnik nie mógł ustalić miejsca zamieszkania wierzyciela – więc musiał wpłacić pieniądze do depozytu. To nie przeszkodziło egzekucji, która doprowadziła człowieka do ruiny.

A to dlatego, że choć obowiązek meldunkowy istnieje, to nie ma go komu wyegzekwować.

RPO: Sprawdzimy to.

Pytania od licealistów (na karteczkach)

·Pytania o sprawy szkolne (przeładowane programy, obowiązkową maturę z matematyki dla humanistki, brak lekcji z tego, co jest naprawdę potrzebne).

RPO:  Rzecznik nie jest specjalistą od metodologii nauczania. Mogę to próbować wyjaśnić decyzjami metodyków nauczania (matematyka) a także szybko wdrażaną reformą edukacji (przeładowane programy).

·Dlaczego politycy nie dotrzymują słowa, a najgorsze przestępstwa nie są karane surowiej?

RPO: Wyjaśnieniem jest populizm, czyli składanie pustych obietnic zamiast poważnej rozmowy z ludźmi o problemach. Populista proponuje zbyt proste rozwiązanie – nie po to, by problem rozwiązać, ale po to, by zyskać poklask. Realne rozwiązania problemów są zaś zawsze dużo bardziej skomplikowane, i kosztują dużo więcej, niż chcielibyśmy wydać.

·Dlaczego w autobusach nie można używać zwykłych biletów tylko karty?

RPO:  To jest świetne pytanie do radnych i do lokalnego rzecznika konsumentów.

·Dlaczego w telewizji nie ma zawsze tłumaczenia na język migowy?

RPO:  Bo to kosztuje, nadawcy oszczędzają, a Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji słabo egzekwuje ten obowiązek.

·Dlaczego nie ma kładki nad drogą krajową 44 łączącą Mikołów z Tychami, a przebiegającą przez osiedle? Tam zginęły dwie młode dziewczyny.

RPO: A to jest sprawa dla Rzecznika, sprawdzimy. Być może powinniśmy złożyć kilka kasacji do Sądu Najwyższego po to by zwrócić uwagę na problem.

·Czy nauczyciel może przedstawiać swoje poglądy na lekcji?

RPO: Coraz częściej jesteśmy pytani, czy nauczyciel WOS może mówić o Konstytucji. Moim zdaniem zawsze najlepszym sposobem jest przedstawianie różnych źródeł i interpretacji.

·Dlaczego studia nie opłacają się młodym, bo albo nie ma po nich pracy, albo jest niskopłatna

RPO: Stworzyliśmy mit, że po studiach ma się fajną i dochodową pracę. Tak niestety nie jest – i mogę Wam to powiedzieć jako prawnik. Wyksztalcenie daje szansę, ale nie jest gwarancją lepszego życia.

Czy RPO włączy się w kampanię przeciwko mowie nienawiści

- Na stronie RPO.gov.pl znalazłam Pana rekomendacje w sprawie mowy nienawiści. Czy Pan się w to włączy?

RPO: Od dwóch tygodni prawie nic innego nie robię

Potrzebujemy policji ekologicznej! A może stowarzyszenia? Spotkanie regionalne RPO w Łaziskach Górnych

Data: 2019-01-24
  • Plakaty zapowiadające spotkanie z RPO wisiały w miejscach, gdzie najbardziej odczuwalne jest uciążliwe sąsiedztwo fabryk. I tak jak w Dąbrowie, na spotkanie w Miejskim Domu Kultury przyszło tak dużo osób (ponad 40), że musieliśmy dostawiać krzesła.
  • Z czym przyszli uczestnicy spotkania? Głównie ze sprawami ochrony środowiska, smogu, problemu nielegalnej lakierni, badania jakości węgla na składach.
  • Ludzie mówili, że proceder uciążliwej dla środowiska produkcji przemysłowej możliwy jest dlatego, że instytucje działają bardzo ociężale. Ta przewlekłość postępowania pozwala truć: „a to się nie da, a to się nie zmierzyło, a to się nie przekroczyło… Potrzebujemy policji ekologicznej!”
  • Problem w Łaziskach – tak jak w Dąbrowie Górniczej – polega na tym, że na przemysłowym obszarze działa wiele podmiotów gospodarczych – różni truciciele.

Rzecznik Adam Bodnar tłumaczył, że choć nie ma prawa wydawać decyzji, czy zmieniać przepisów, to może mieć wpływ na to, czego dotyczy debata publiczna. To narzędzie często zaskakująco skuteczne. Bo żeby zmieniać rzeczywistość, trzeba najpierw zacząć mówić o problemach. A dzięki spotkaniom regionalnym RPO może się na głosy ludzi powołać, zwrócić uwagę na problemy mieszkańców mniejszych miejscowości, opowiedzieć ich historie. Bo często w Warszawie ludzie nie mają o tym pojęcia. Zebranie informacji o konkretnych problemach pozwala też Rzecznikowi Praw Obywatelskich podejmować interwencje w tych indywidualnych sprawach.

Co robi RPO w sprawach ochrony środowiska?

  • O możliwościach sądowo-administracyjnych opowiadał dyr. Łukasz Kosiedowski z Biura RPO:

- Bardzo ciekawą kompetencją RPO jest możliwość wszczęcia postępowania administracyjnego (oprócz RPO ma tę kompetencję tylko prokurator). To ważne w sprawach dotyczących ochrony środowiska, bo tu – jeśli administracja nie reaguje na problem – możemy wystąpić o podjęcie działania. Ostatnio interweniowaliśmy tak np. w przypadku hałasu z amfiteatru.

- Staramy się wyłapywać problemy systemowe i zgłaszać je w taki sposób, by przygotowanie zmian prawnych było łatwiejsze (przykład - uciążliwość imprez masowych).

- Skutecznie załatwiliśmy sprawę warszawskiego Radiowa – odoru z przetwórni odpadów. Nie mamy w kraju norm dotyczących odoru, więc nie można mówić o przekroczeniu norm. Nam udało się przekonać sąd administracyjny, że nawet nieunormowany smród wpływa na zdrowie, zwłaszcza zdrowie psychiczne człowieka.

- W Kawęczynie pod Wrześnią, miejscowości otoczonej przez fermy norek, miała powstać wielka ferma kurza. Gmina próbowała zastopować to uchwalając miejscowy plan zagospodarowania wykluczający taką budowę, ale powiat stanął po stronie inwestora. Przystąpiliśmy do sprawy i wraz z gminą sprawę wygraliśmy w sądzie.

  • O sprawach cywilnych, do których może przystępować RPO, mówiła natomiast mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z BRPO:

- W przypadku smogu RPO przystąpił do sprawy mieszkańca Rybnika.

Wędrujące fabryki w Łaziskach Górnych

Uczestnik spotkania: Nasz problem zaczął się kilka lat temu. Mieszkamy w sąsiedztwie wielkiego terenu przemysłowego, lecz nigdy nie było z tym problemu. Hale fabryczne zostały jednak kilka lat temu wydzierżawione, i to kilku różnym przedsiębiorcom, w tym przedsiębiorcom zagranicznym. I wtedy pojawił się intensywny smród, hałas, a mieszkańcy zaczęli chorować (zwłaszcza ci, którzy dłużej przebywali w domach). A urzędy przesyłały sobie nawzajem dokumenty. Problem polegał na tym, że nie było jednego właściciela, a smród i hałas szły nie z kominów i wentylatorów, ale z otwartych okien i drzwi. 
Kiedy udało się nam ściągnąć ambulans do pomiaru odoru, fabryka stanęła, jakby ktoś ją o pomiarach zawiadomił. Ale i tak pomiar wykazał przekroczenie stężenia rakotwórczego toluenu. 
Po skargach mieszkańców i w wyniku działań inspekcji ochrony środowiska przedsiębiorca – po sześciu latach - wyniósł się z końcem 2018 roku i pewnie będzie truł kogoś innego. Ten zapach, który tam dziś Pan czuł, Panie Rzeczniku, to nic. To już nie śmierdzi. To taki normalny zapach plastiku. Tego, co było wcześniej, nie da się opisać.

RPO Adam Bodnar: Zaraz, przecież tam czuć plastik?

Uczestnik spotkania: Ale najgorsza hala nie pracuje – pracują tylko inne.

Rzecz w tym – mówią ludzie - że kontrola i pomiar stanu powietrza powinien następować natychmiast. To nie może trwać latami, bo zdrowia ludziom tak łatwo się nie wróci. Tymczasem:

  • ambulans do pomiaru odoru nie jest dostępny natychmiast
  • starostwo nie uznaje pomiarów hałasu zrobionych przez burmistrza
  • jak nie ma badań, to produkcji nie można wstrzymać
  • przedsiębiorcy zastraszają protestujących mieszkańców
  • nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności, bo teren jest wydzierżawiony

I nie wiemy, kto nowy wprowadzi się do tych hal  - co tam będzie produkował i czym będzie truł. A obok powstaje nowe boisko. A GIOŚ nie reaguje.

Dyr. Łukasz Kosiedowski:  Inspekcja Ochrony Środowiska zapowiada reformę, ma działać szybciej.

RPO Adam Bodnar: I, na podstawie dokumentów od Państwa, możemy się zwrócić do Ministra Środowiska o zmiany, w tym o doposażenie inspekcji środowiska w ambulanse do pomiaru. Być może musimy myśleć o tworzeniu zespołów policyjnych do wykrywania sprawców zatrucia (tak jak istnieją wydziały policyjne do spraw cyberprzestępstw). Konkretne Państwa sprawy to doskonała podstawa do wystąpień, a oficjalne wystąpienia trudno zignorować.

Lakiernia przemysłowa pośród domków i ogrodów

Uczestnik spotkania: To nie jest aż taki problem, bo to jeden zakład, tyle że w zabudowie ścisłej. Sąsiad nas truje. Lakieruje nie samochody a części przemysłowe. Prosimy go, by zaprzestał tej działalności – nawet tu drzewa nam chorują.
I nic. Zgłosiliśmy sprawę – ale ciągle nie wiemy, jak można prowadzić taką działalność, skoro plan zagospodarowania dopuszcza na tym terenie wyłącznie działalność o charakterze nieuciążliwym. A ktoś wydał mu zgodę na to! Odpowiedzi na to nie dostaliśmy.
Wygląda na to, że cały ten proceder możliwy jest dlatego, że instytucje działają tak bardzo ociężale. Potrzebujemy policji ekologicznej!

RPO: Czy współpracowaliście Państwo z organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz ochrony środowiska na szczeblu krajowym? Czy rozważaliście powództwo cywilne?

Uczestnik spotkania: Ale to trwa latami przecież?

Uczestnik spotkania:  Co do organizacji, to zastanawiamy się. Szukamy pomocy zewsząd.

RPO: Co Państwu przeszkadza w założeniu organizacji lokalnej?

Uczestnik spotkania:  Brak czasu. My się musimy zajmować chorymi członkami rodzin. Kiedy mamy biegać po urzędach?

RPO: Ale jesteście tu Państwo, jesteście tym zainteresowani. Po roku od założenia stowarzyszenia będziecie mogli przystępować do postępowań  (prywatna osoba rzadko ma takie prawo) Wystarczy założyć stowarzyszenie zwykłe.

Uczestnik spotkania:A do kogo pisać, jak się nie dostaje odpowiedzi?

RPO: Na wszystko są procedury. Warto pytać tych, którzy mają w tym doświadczenie – organizacje pozarządowe, które kontrolują władze.

Smog i… likwidacja gimnazjów

RPO: Jaka jest u Was sytuacja? Jak się tu mierzy smog? Jaka jest jego specyfika?

W sąsiednim Mikołowie ze smogiem radzą sobie tak, że dzieci szkolne są wywożone na basen, ale niektóre mają – nieoficjalnie – zajęcia na zewnątrz budynku. Tyle, że szkoła nie zalicza tego do zajęć wychowania fizycznego. Formalnie to nie jest WF. Dlaczego tak jest? Nie ma miejsca dla dzieci w szkole, bo po likwidacji gimnazjów klasy siódme zostały w budynku. A rodzice nie chcą wozić dzieci do innych szkół. Wolą, by wdychały smog.

Uczestnik spotkania: W Łaziskach mamy program wymiany pieców. Łaziska są liderem w powiecie. Ale mamy tylko jeden czujnik pomiary skażenia powietrza. No i nie ma pewności, czy węgiel sprzedawany nam jest rzeczywiście takiej jakości, jakiej wymagają nasze nowe piece (została już uchalona nowa ustawa w tej sprawie, ale nie działa, bo nie ma do niej przepisów wykonoawczych).

Plany zagospodarowania przestrzennego

Jak doprowadzić do tego, żeby w miastach powstawały plany zagospodarowania przestrzennego? Bo to by ograniczyło uciążliwe inwestycje. 

Barbara Imiołczyk z BRPO: To mogą zrobić tylko sami mieszkańcy, wspólnota samorządowa. Macie tu Państwo radnych, co rzadko się zdarza na spotkaniach z RPO. Rozmawiajcie z nimi.

Uczestnik spotkania: A czy RPO nie może zaalarmować MEN, żeby były lekcje ekologiczne? Bo ludzie nie rozumieją sensu tworzenia planów.

RPO: Tak, to możemy zrobić.

Inne tematy zgłoszone na spotkaniu:

Problem emerytur z OFE

Kobiety z pierwszych roczników, które przechodzą teraz na emeryturę z OFE, mają o kilkaset złotych mniejsze emerytury. Bo od 1998 r., kiedy wprowadzono reformę, oczekiwany czas życia kobiet wzrósł o kilka lat. A zgromadzony kapitał dzieli się właśnie przez ten oczekiwany czas życia.

RPO: Sprawdzimy, czy coś można zrobić.

Przekroczenie granicy przez obywatela polskiego

Uczestnik spotkania: Mój wnuk nie ma polskich dokumentów (nie ma PESELU), jest obywatelem Unii i jest dzieckiem obywatela polskiego. Ma problemy na lotniskach. To, o co chodzi, jest opisane w ulotkach rozdawanych na granicy. Jest tam mowa o tym, że obywatel polski, który nie ma polskich dokumentów, może mieć trudności, bo nie wystarczą zagraniczne dokumenty. Córka ma paszport polski, przekracza granicę – a z dzieckiem są kłopoty. Jakby było z nim coś nie tak - opowiada wzburzony dziadek.

RPO: Przyjrzymy się temu.

Spotkanie kończy się po prawie trzech godzinach - choć zapowiedziane były dwie.

O drodze z Chin do Portugalii przez nasze osiedle i o tym, co nas truje: spotkanie regionalne RPO w Dąbrowie Górniczej

Data: 2019-01-24
  • My nie mamy smogu. Nas truje przemysł. Ale nie wiemy, kto i jak. Koncentracja przemysłu w Dąbrowie Górniczej jest tak wielka, że bez porządnie zakrojonych badań, nie damy rady.
  • Nie możemy dalej – jak od kilkunastu lat – pisać listów z błaganiami o zbadanie stanu środowiska – mówili uczestnicy spotkania regionalnego w Dąbrowie Górniczej
  • Młodzi ludzie obecni na spotkaniu pytali o sprawę Pawła Adamowicza. I o koszulki „KonsTYtucJA”

"Ogłosiliśmy sukces gospodarczy. Polska jest krajem łączącym Chiny z Portugalią. A  cały ten szlak transportowy wiedzie przez moją ulicę. Bo powstał obok terminal przeładunkowy kontenerów z kolei na samochody, ale nie zbudowano planowanych wcześniej obwodnic. Ruch idzie drogą przez środek osiedla domków jednorodzinnych, w których żyjemy od dawna, bo wcześniej była to wieś pod Dąbrową"

Przed południem na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem przyszło do Urzędu Miasta ponad sto osób. Działacze organizacji pozarządowych, radni, mieszkańcy i uczniowie liceum.

- Zaprosiliśmy tu Rzecznika, żeby zobaczył, w jakich warunkach żyjemy w Dąbrowie-Strzemieszycach – mówił przedstawiciel stowarzyszenia Stop Truciu.

O problemach z zanieczyszczeniem środowiska RPO Adam Bodnar rozmawiał z organizacjami pozarządowymi w czasie Szczytu Klimatycznego COP 24 w Katowicach. Wtedy dostał od nich zaproszenie do przyjechania na Śląsk.

Skumulowanie przemysłu

- Skumulowanie przemysłu oznacza ogromny, nadmierny ruch ciężkiego transportu. Oznacza zapylenie i emisję odorów (smród), niska emisja (smog). Liczę, że nowy zarząd miasta wspólnie z nami zacznie te problemy rozwiązywać – a Pan będzie nas wspomagał.

RPO: Opowiem Państwu najpierw, co mogę zrobić. Nie zmienię prawa, nie nakażę niczego władzom – ale mogę naciskać, mogę przyłączać się do spraw w sądach, mogę sprawdzać, co się dzieje ze sprawami, które zgłaszają.  Działamy wtedy, kiedy instytucje państwowe nie realizują swoich obowiązków wobec obywateli. To znaczy – sprawdzamy, czy władze działają zgodnie z przepisami.

Dyrektor Łukasz Kosiedowski z Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO (trafiają tam sprawy z zakresu ochrony środowiska) opowiadał o tym, jak Rzecznik działa w przypadku hałasu, smogu, odoru, problemów ze śmieciami, zanieczyszczenia wód – Rzecznik robi to na podstawie zgłoszeń od ludzi.

Prof. Danuta Mielżyńska z Instytutu Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu opowiadała o problemie z wdrożeniem programu badawczego dla Dąbrowy (Ocena środowiskowych zagrożeń zdrowia mieszkańców Dąbrowy Górniczej ze szczególnym uwzględnieniem dzielnicy Strzemieszyce Wielkie i Małe) – państwo nie jest do tego przygotowane organizacyjnie i finansowo. Sam zaś Instytut Pracy jest teraz likwidowany.

RPO: To znaczy, że państwo nie macie programu badawczego, który pozwalałby wam na podjęcie dialogu z władzami? Muszę się temu przyjrzeć. Jednak Rzecznik nie może wkraczać w politykę Ministra Nauki w sprawie organizacji instytucji naukowych – to wykracza poza tematykę praw człowieka.

- Tak, nie mamy badań, bo nasza sytuacja jest wyjątkowa na skalę europejską. Takiej kumulacji przemysłu nie ma nigdzie. Mamy fatalne wskaźniki stanu środowiska i zdrowia ludzi. Musimy to badać, sprawdzić, skąd to się bierze – nie możemy wskazać jednego truciciela i z nim rozmawiać – mówili uczestnicy spotkania.

  • Musimy mieć sposób na to, by nowych dróg dojazdowych do fabryk nie prowadzić przez środek osiedla, bo wtedy rozjeżdżają nas TIRy.
  • Ocena wpływu inwestycji na środowisko nie może być zamawiana przez inwestora. Trzeba zmienić przepisy.

RPO:  W tej sprawie możemy dopytywać władze. Bierzemy od Państwa dokumenty, na tej podstawie możemy działać.

Problem hałasu

Przez naszą dzielnicę biegnie droga krajowa DK 1.Przebudowa ma ruszyć w tym roku, a hałas już jest bardzo uciążliwy. Władze powołując się na pomiary hałasu zrezygnowały z budowy ekranów chroniących przed hałasem z jednej strony trasy. Nie wiemy, co to za pomiary i nie ufamy im.

RPO: Dobrze, bierzemy dokumenty

Opłata adjacencka (pobierana z tytułu wybudowania infrastruktury technicznej)

Ludzie uważają, że te opłaty są niesprawiedliwe (w tym samym miejscu opłaty są różne, bo część postępowań o ich ustalenie zaczęło się przed zmianą przepisów, a inne - już po), a sposób pobierania ich i zarządzania zebranymi pieniędzmi jest niegospodarny.

Sprawy oszustwa

Jeden z mieszkańców opowiada o oszustwie, którego ofiarą padła jego firma - a oszust najwyraźniej ma dobre układy, bo prokuratura i policja nic z tym nie robi.

Mój majątek zniknął. Co mogę zrobić?

Bo nie wierzę ani prokuraturze ani sądom – chciałbym, żeby ktoś wyższy się tym zajął.

RPO: Nie ma nikogo wyższego. Mamy prokuraturę i sądy.  Jeśli sprawa trafi do Prokuratora Generalnego, to ona i tak trafi do Pana prokuratury.

Rzecznik – po zakończeniu postępowania prokuratorskiego – może poprosić o akta i poprosić prokuraturę o ponowne zajęcie się tą sprawą.

Koła gospodyń

W ustawie o kołach gospodyń nie ma słowa o kołach gospodyń działających w miastach. A my mamy koła działające od 90 lat na terenach włączonych teraz do miast. I nie ma o nich słowa.

RPO: nie podzielam entuzjazmu wobec tej ustawy, bo ogranicza ona wolność zrzeszenia się. Pozwala na działanie jednego koła w danej miejscowości i tylko dla niego przewiduje wsparcie. Ale zwrócę uwagę na ten nowy aspekt, o którym Pani mówi.

Pytania na karteczkach od młodzieży

Licealiści, którzy przyszli na spotkanie, zadawali pytania na karteczkach (anonimowo)

  • Co Pan uważa o sprawie śmierci Prezydenta Gdańska? Co Pan uważa o obrażaniu osób publicznych? Jak sprawca ataku na prezydenta ma być uważany za niepoczytalnego, skoro już jako poczytalny odsiadywał karę?

RPO: Śmierć Prezydenta to niepowetowana strata i budzi ogromny żal. Musi nas prowadzić do tego, by przekuć to w coś dobrego, u siebie, w lokalnej wspólnocie.

Prezydent Adamowicz był osobą niezwykłą i ważna dla społeczeństwa. Wspierał rozwój Gdańska jako nowoczesnego i otwartego miasta. Zajmował się problemami osób dotkniętych kryzysem bezdomności (a to jest dziedzina, którą RPO się zajmuje).

Osoby publiczne muszą być przygotowane na krytykę. T wynika z prawa do wolności wypowiedzi. Krytyka powinna dotyczyć jednak działań, a nie cech. Granice można wyczuć – kiedy krytyka staje się mową nienawiści, dotyczy wyglądu albo cech. Wiemy dziś, że ta mowa nienawiści dotyczy osób należących do mniejszości ale też do osób publicznych.

Musimy sobie to uświadomić - tego nas uczy tragedia Pawła Adamowicza .

Bardzo przestrzegam przed opowiadaniem, co kierowało zabójcą. O tym, czy był poczytalny, może ustalić sąd pytając o to biegłych. Nie róbmy tego sami! Proszę pamiętać, że poczytalność ustala się dla momentu popełnienia czynu (łac: tempore crimini)

Inna sprawa to to, czy ktoś był – będąc w więzieniu – właściwie leczony. Czy miał odpowiednią terapię i wsparcie. Ta sprawa pokazała już problem luk w prawie.

Dlatego takie przypadki trzeba analizować pod kątem błędów, jakie zostały popełnione – po to, by im zapobiec  w przyszłości.

Mec. Rudzińska-Bluszcz z BRPO opowiedziała zebranym o patostreamingu (nadawaniu w internecie transmisji z zadawania bólu i innych przestępstw, na czym się zarabia) – o działaniach obywatelskich, o współpracy RPO z platformami internetowymi i władzami. W ten sposób udało się powtrzymać patostreamera, który szkalował pamięć prezydenta Adamowicza.

  • Czy nauczanie indywidualne w domu nie jest naruszeniem praw do kontaktów z rówieśnikami (RPO: powinniśmy dążyć do edukacji włączającej)
  • Czy jeśli nauczyciel zabierze mi telefon na lekcji, może zobaczyć, co na nim robiłem (RPO: art. 47 Konstytucji daje nam prawo do poszanowania prywatności. Ale to nie oznacza, że nauczyciel nie może zabrać telefonu, jeśli uczeń łamie regulamin. Ważne, by trzymać się zasad, a nie wymyślać je na bieżąco)
  • Czy będzie zaostrzenie kar w sprawie przemocy domowej? (RPO: kary są stosunkowo wysokie. Ważne jest co innego: pomoc dla ofiar i oddzielenie ofiary od sprawcy, a także terapia dla sprawcy, by oduczył się pewnych nawyków).
  • Gdzie jest sprawiedliwość, skoro pogróżki śmiercią (akty zgonu) nie są karane, a zakładanie koszulek na pomniki (nie bronię sprawców) – nie?

RPO: w sprawie 11 aktów zgonu prokuratura umorzyła śledztwo. W sprawie koszulek na pomnikach – nikt nie poniósł ostatecznie konsekwencji. Z tym, że ta ostatnia sprawa mieści się w ramach wolności słowa. W pierwszej kolejności – moim zdaniem prokuratura powinna się zająć sprawą w kierunku groźby karalnej. Być może to naprawi.

Bo mamy prawo oczekiwać, że prokuratura zajmie się dogłębnie takimi sprawami – tak jak pan, który opowiadał o oszustwach, ma prawo, by państwo tę sprawę zbadało.

Nauczycielka: Czy mogę ponieść odpowiedzialność za przyjście do szkoły w koszulce „KonsTYtucJA”?

RPO: Doszliśmy do tego, że mówienie  o Konstytucji stało się polityczne. Działania kuratorów niekoniecznie są motywowane zaufaniem, poszanowaniem wolności słowa – ale także polityków. W razie kłopotów – mogę Panią zapewnić – że może Pani liczyć na pomoc prawników i ma ogromną szansę na sukces. Do Pani jednak należy decyzja, czy ryzyko podjąć.

***

- Mówicie o prawach człowieka - ale przez moją ulicę na osiedlu prowadzi ruch z Chin do Portugalii. Tak, bo przez Strzemieszyce prowadzi droga do terminala przeładunkowego w Sławkowie. Wybudowali terminal, wielki gospodarczy sukces, a dojazd prowadzi przez osiedle domów. 

Z punktu widzenia mieszkańców Biłgoraja. Spotkanie regionalne RPO

Data: 2019-01-09

50 osób przyszło do Biłgorajskiego Centrum Kultury. Zebranych witał pochodzący z Biłgoraja członek Rady Społecznej RPO Henryk Wujec. Ludzie przyszli z ciekawości i by porozmawiać o sprawiedliwości, ale dyskusja szybko zaczęła dotyczyć konkretnych spraw. Spotkanie zapowiadał wielki baner przed budynkiem.

- RPO jest od patrzenia władzy na ręce, jest niezależny od polityków i dlatego powoływany na pięć lat. W tym czasie co roku ma przedstawiać parlamentowi sprawozdanie o stanie przestrzegania praw i wolności obywateli – zaczął spotkanie Adam Bodnar. - Nie jestem członkiem żadnej partii politycznej, nie byłem w żadnej i w żadnej być nie zamierzam. Moja praca polega na wchodzeniu w spór z władzą w interesie obywateli – powiedział Adam Bodnar. Rzecznik, który kłaniałby się władzy, nie nadawałby się do tej pracy. Jego zadaniem jest bowiem ochrona praw obywateli. Dlatego np. może się wypowiadać tylko wtedy, kiedy widzi jasną konstytucyjną podstawę (i nie może za bardzo wypowiadać się w sprawie ochrony dzików przed ostrzałem, co było jednym z pierwszych pytań na spotkaniu).

Sprawy zgłoszone na spotkaniu:

Z punktu widzenia telewidza: niepokojące zatrzymania rejestrowane przez kamery

Każdy jest niewinny do momentu prawomocnego skazania. Organizowanie zatrzymań w świetle fleszy jest złą praktyką. Nie powinno tak być.

RPO: Uzyskiwanie korzyści politycznych z aresztowania narusza prawa jednostki. Ale są sytuacje, kiedy nie ma innego wyjścia i służby muszą się tak zachować.

Ważne jest, że obywatel ma prawo w takiej sytuacji poskarżyć się do sądu na sposób zatrzymania.

Osobnym problemem są komentarze polityków do zatrzymań, a także pomyłkowe zatrzymania. Takie sprawy muszą być wyjaśniane, a prawo do odszkodowania egzekwowania.

Z punktu widzenia związkowca

  • Dlaczego trzeba płacić za ogromne pakiety telewizyjne, skoro człowiek ogląda tylko kilka programów. Do tego umowy są konstruowane tak, że człowiek nic z nich nie rozumie.
  • Dlaczego oszczędności w bankach są nisko oprocentowane, a banki pobierają od pożyczek wysokie odsetki. Kiedyś odsetki z oszczędności były większe.
  • Dlaczego rozpiętość plac w zakładach jest taka duża?

RPO: 1. Za abonament RTV mamy wszyscy dostęp do kilkunastu stacji telewizji naziemnej. Tu nie mamy wyboru. Jednak pozostałe kanały wynikają z umowy z operatorem telewizji. Nie ma tu naruszenia praw człowieka. Jeśli ktoś uważa, że traci na tym jako konsument (naruszenie praw konsumenta), powinien zwracać się do rzecznika konsumentów.

Poważnym problemem z punktu widzenia RPO jest niejasność umów – bo to powoduje, że człowiek nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji. Dlatego tak wazna jest dla nas współpraca z rzecznikami konsumentów.

2. Odsetki są związane z poziomem inflacji. Teraz mamy bardzo niską inflację, kiedyś była wysoka, stąd zmiany oprocentowania.

3. Różnice w zarobkach są cechą gospodarki rynkowej. Zmieniać je można nakładając wyższe podatki od wyższych dochodów oraz ustalając na odpowiednim poziomie minimalne wynagrodzenie.

Z punktu widzenia matki: przemoc w rodzinie

Przeciwdziałanie przemocy jest trudne, szczególnie, jeśli sprawcą jest osoba wysoko postawiona, ze znajomościami w policji i świecie prawniczym.

RPO: Prawnicy mają dzieci i nie żyją w układach, ale w naturalnych związkach koleżeńskich. W opisanych przez panią przypadkach trzeba sprawę przenosić do innego sądu i również informować o tym RPO i Rzecznika Praw Dziecka.

Z punktu widzenia działacza rozczarowanego zmianami w kraju z ostatnich 30 lat: RPO jest stronniczy

Dlaczego RPO jest za podnoszeniem wieku emerytalnego, nie broni kibiców, za to esbeków?

RPO: W sprawie reformy emerytalnej RPO nigdy nie wypowiadał się, bo to jest kompetencja rządu. Za to w sprawami kibiców zajmowałem się od pierwszego dnia kadencji.

Z punktu widzenia osoby, która przegrała sprawę w sądzie: co zrobić, żeby RPO wniósł skargę nadzwyczajną?

Skarga nadzwyczajna jest bardzo poważnym narzędziem, bo jest do zastosowania wtedy, gdy zawiodły już inne narzędzia. Ale nie można wzruszać prawomocnych wyroków, zwłaszcza sprzed lat, lekką ręką – bo to ma konsekwencje dla wielu ludzi, nie tylko dla tych, którzy wnoszą o zmianę wyroku.

Są jednak sytuacje, kiedy RPO już reaguje i wnioski o skargę nadzwyczajną składa. Robi to wtedy, kiedy człowiekowi nie można inaczej pomóc.

Z punktu widzenia porządku i prawa: Prawa dzieci z jednopłciowych małżeństw

Dziecko z rodziny, w które rodzice są jednej płci, nie mają prawa do polskiego PESEL, bo podnosi się argument, że polska konstytucja mówi o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. I system komouterowy nie pozwala zarejestrować dziecka.

RPO: NSA tę kwestię rozstrzygnął. Powiedział, że tu nie liczy się status małżeństwa (art. 18 Konstytucji) ale kwestia praw dziecka (art. 72 Konstytucji).- 

Tak, ale to wyrok niewykonalny. Własnie dlatego, że systemy infornatyczne nie są do takiego rozstrzygnięcia przygotowane i praktycznie nie da się takiej decyzji wydać. 

Z punktu widzenia dziecka rolników: prawo do mojej ziemi

Ziemię należącą do mojej rodziny chcą przejąć krewni przez zasiedzenie. Sprawa jest w sądzie i nie wiem, jak mam udowodnić swoją rację.

RPO: To warto omówić na spotkaniu indywidualnym z prawnikiem Biura. Dlatego jest z Rzecznikiem pani mecenas, z którą można o tym porozmawiać.

Z punktu widzenia obywateli, którzy słyszeli coś o sądach: nie można ich bronić

Czy Pan tego nie widzi, że z sądami jest coś nie tak?

RPO: Widzę. To jest dziedzictwo niedemokratycznej przeszłości. Rok 1989 przyniósł ogromne zmiany społeczne, które sprawiły, że coraz więcej nowych typów spraw trafia do sądu. A sądy nie zmieniły się aż tak bardzo pod względem organizacji pracy, są zarządzane po staremu – sędziowie nie mają odpowiedniej pomocy w pracy, takiej jak choćby w kancelariach adwokackich. Przez to sądy się zatykają (w Sądzie Okręgowym w Warszawie ¼ spraw dotyczy kredytów frankowych – kto o tym słyszał 20 lat temu?). Sędziowie przez lata zamykali się przed społeczeństwem i odgradzali od przedstawicieli innych zawodów sędziowskich.

Niestety, dotychczasowe reformy nie mierzyły się z tymi problemami, zamiast tego od 3 lat politycy próbują podporządkować sobie sędziów.

A do zrobienia jest naprawdę wiele – temu poświęciliśmy wiele paneli ostatniego II Kongresu Praw Obywatelskich.

  • Mówi Pan o konkursowym wybieraniu ludzi na stanowiska w sądach. Ale po co są konkursy– nie lepiej je w ogóle zlikwidować, skoro i tak zatrudniają kogo chcą? RPO: konkursy to najlepsza rzecz, jaka może być w administracji.
  • Albo przenośmy sędziów co kilka lat. Żeby się nie zżywali ze środowiskiem RPO: a wyobrażacie sobie Państwo życie rodziny takiego sędziego.

Z punktu widzenia pracownika szpitali

Byłam na zwolnieniu po wypadku w pracy, kiedy przyznawali „dodatek zembalowy” (podwyżki przyznane jako dodatek  w 2015 r.). Nie dostałam. Nie dostałam też podwyżki. Nie reaguje Inspekcja Pracy.

RPO: Wtedy trzeba się skarżyć do Rzecznika. My od tego jesteśmy.

Z punktu widzenia ucznia: dlaczego nie mieliśmy spotkania z RPO?

RPO: Przed wyjazdami regionalnymi zwracamy się do szkół z pytaniem, czy nie chcą spotkania z RPO. Czasami odpowiadają, że „nie są zainteresowane”.

Z punktu widzenia lekarza: jak uzyskać świadomą zgodę pacjenta z zaburzeniami poznawczymi, a nie ubezwłasnowolnionego

Gdybyśmy mieli respektować prawo, to nie moglibyśmy leczyć, z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia.

Czy takie sprawy interesują Rzecznika

RPO: Tak.

Debata jest trudna, bo szalenie zideologizowana. Ale dotyczy fundamentalnych praw.

Tę sprawę też sprawdzimy.

...

A nie zająłby się Pan jednak sprawami dzików?

W obronie mieszkańców przed nadmiernym hałasem. Wniosek RPO do starosty

Data: 2019-01-03
  • Ludzie skarżą się na nadmierny hałas podczas imprez disco polo w amfiteatrze
  • Inspektor ochrony środowiska stwierdził znaczne przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu na tereny zabudowy mieszkalnej za dnia i w nocy
  • Starosta nie wszczął jednak postępowania, uznając że źródłem hałasu były przenośne urządzenia nagłaśniające, nie będące „instalacją” według Prawa ochrony środowiska
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od Starosty, by w postępowaniu administracyjnym określił dopuszczalny poziom tego hałasu

Chodzi o działalność prywatnego kompleksu rozrywkowego nad jeziorem w jednej z miejscowości woj. kujawsko-pomorskiego. Latem w nowo powstałym amfiteatrze odbywają się w dni wolne całonocne imprezy muzyki disco polo. Okoliczni mieszkańcy skarżą się na bardzo silne natężenie hałasu.

Pomiary wykazały nadmierny hałas 

W 2015 r. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zmierzył emisję hałasu z tego amfiteatru. Ustalił znaczne przekroczenie dopuszczalnych poziomów emisji hałasu na akustycznie chronione tereny zabudowy mieszkalnej, zarówno w porze dziennej, jak nocnej. Sprawozdanie z pomiarów przekazano Staroście Powiatu Tucholskiego celem wszczęcia postępowania administracyjnego w sprawie określenia dopuszczalnych poziomów hałasu.

Postępowanie nie zostało jednak wszczęte. W ocenie Starosty nie zaistniały podstawy do jego prowadzenia, gdyż bezpośrednim źródłem nadmiernej emisji hałasu były przenośne urządzenia nagłaśniające, niebędące „instalacją” w rozumieniu Prawa ochrony środowiska.

RPO: chodzi m.in. o prawo ludzi do zdrowia

Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich. Kierując się prawem okolicznych mieszkańców do zdrowia i do życia w czystym środowisku, zażądał od Starosty wszczęcia postępowania. Zarzucił mu wadliwą wykładnię przepisów i w konsekwencji - zaniechanie podjęcia przewidzianych prawem działań.

Adam Bodnar wskazał, że zgodnie z ustawą z 27 kwietnia 2001 r.  Prawo ochrony środowiska, postępowanie wszczyna się w przypadku stwierdzenia przez organ ochrony środowiska, iż poza danym „zakładem” w wyniku jego działalności przekroczone są dopuszczalne poziomy hałasu. „Zakładem” w rozumieniu przepisów jest „jedna lub kilka instalacji wraz z terenem, do którego prowadzący instalacje posiada tytuł prawny, oraz znajdującymi się na nim urządzeniami”. Przez instalację ustawa rozumie zaś m.in. „budowle niebędące urządzeniami technicznymi ani ich zespołami, których eksploatacja może spowodować emisję”.

W związku z tym Rzecznik stwierdził, że urządzenia nagłaśniające, będące źródłem nadmiernej emisji hałasu, są „urządzeniami”, które wspólnie z terenem działki i budowlami na niej zlokalizowanymi tworzą „zakład" w rozumieniu Prawa ochrony środowiska. Dlatego brak jest przeszkód do określenia dopuszczalnych poziomów emisji hałasu dla amfiteatru.

Można określić nieprzekraczanie poziomu hałasu

Zgodnie z Prawem ochrony środowiska, decyzja organu administracji może np. określać nieprzekraczanie dopuszczalnych poziomów hałasu poza zakładem, w tym rozkład czasu pracy źródeł hałasu w ciągu doby.

Żądanie wszczęcia postępowania, skierowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich na podstawie art. 14 pkt 6 ustawy o RPO, obliguje organ administracji do wszczęcia postępowania z urzędu. Starosta musi zatem wszcząć postępowanie. Decyzję wyda zgodnie z zasadami uznania administracyjnego. Rzecznik będzie mógł się od niej odwołać do sądu administracyjnego.

V.7203.45.2018

Nie będzie kontroli odmów dofinansowania przedsięwzięć proekologicznych przez sądy administracyjne

Data: 2018-12-31
  • Nie ma powodu, by poddawać decyzje o dofinansowaniu przedsięwzięć proekologicznych kontroli sądów administracyjnych
  • 28 grudnia 2018 r. minister środowiska Henryk Kowalczyk odpowiedział Rzecznikowi na jego wystąpienie z 12 lutego 2018 r.

Rzecznik powoływał się w nim na skargi ludzi na to, że decyzje urzędów o tym, czy ktoś spełnia kryteria na przyznanie dotacji, pozostają poza jakąkolwiek kontrolą.

Rzecznik wskazywał, że w Prawie ochrony środowiska brakuje regulacji, które gwarantowałyby realizację prawa do sądu wnioskodawcom, którym odmówiono udzielenia dofinansowania. Konsekwencją tej luki jest praktyka organów władzy publicznej informowania o negatywnym rozpatrzeniu wniosku zwykłym pismem. Forma ta nie daje wnioskodawcom gwarancji załatwienia ich sprawy w zgodzie ze standardami demokratycznego państwa prawnego.

Minister Kowalczyk odpowiedział, że Narodowy i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej nie mają charakteru organów administracji publicznej, a więc nie wydają podlegającej kontroli sądów administracyjnych decyzji administracyjnych. Dlatego udzielają dofinansowania na podstawie umów cywilnych .

Minister nie podziela również opinii RPO o braku możliwości korzystania przez wnioskodawców z prawa do sądu i ochrony praw podmiotów ubiegających się o dofinansowanie, w tym dochodzenia odszkodowania za ewentualne szkody poniesione przez wnioskodawców w związku z wadliwym działaniem NFOŚiGW oraz wfośigw na etapie oceny wniosku.

Mając na uwadze cywilnoprawny charakter działalności tych instytucji, wnioskodawca może wystąpić do sądu powszechnego z powództwem o odszkodowanie za poniesione szkody na podstawie Kodeksu cywilnego.

V.7200.28.2017

Smog: czyste powietrze to jednak dobro osobiste. Łukasz Kosiedowski z BRPO w Rzeczpospolitej

Data: 2018-12-15

W sprawie prowadzonej obecnie przed Sądem Okręgowym w Gliwicach, do której rzecznik praw obywatelskich zdecydował się przystąpić, nie chodzi tylko o zapłatę przez Skarb Państwa zadośćuczynienia za brak działań w kwestii smogu.

Ma dużo większe znaczenie. Tym, co przemawiało za niezasadnością roszczeń powoda opartych na konstrukcji dóbr osobistych, był – zdaniem Sądu Rejonowego w Rybniku – fakt, że czyste środowisko nie jest samoistnym dobrem osobistym. Sąd uznał, że owszem, możemy powództwem o ochronę dóbr osobistych przeciwdziałać zanieczyszczeniu środowiska, ale tylko jeżeli wykażemy, że to zanieczyszczenie wpływa (może wpływać) na „uznane" dobra osobiste (przede wszystkim zdrowie).

Od narodzin do śmierci...

Debata w świecie prawniczym, czy czyste środowisko jest samodzielnym dobrem osobistym, trwa w Polsce bez mała od pół wieku. Przystępując do sprawy rybniczanina przeciwko Skarbowi Państwa, rzecznik praw obywatelskich jednoznacznie opowiada się za uznaniem czystego środowiska za dobro osobiste i – tym samym – za możliwością jego ochrony na podstawie art. 24 kodeksu cywilnego.

 

Sesja 11: Prawo do czystego środowiska jako prawo człowieka (BLOK C)

Data: 2018-12-14
  • Odpowiedzialność za ochronę środowiska powinno ponosić państwo, państwa ma narzędzia lub możliwość ich ustanowienia;
  • Potrzebna jest rzetelna informacja dla obywateli, edukacja proekologiczna, wzrost świadomości obywateli.
  • Trzeba wprowadzić prawo podmiotowe do czystego środowiska, wydaje się, iż powinno to się odbyć  na poziomie międzynarodowym;
  • Konieczne jest dalsze rozwijanie litygacji strategicznej, poszerzanie zakresu ochrony udzielanej przez sądy;

Ochrona środowiska jest jedną z zasadniczych wartości chronionych przez Konstytucję. Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju, zaś władze publiczne mają obowiązek ochrony środowiska i prowadzenia polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom (art. 74).

Zmiany w środowisku nie pozostają obojętne dla praw człowieka. Bezpośrednio lub pośrednio wpływają na prawo do życia, prawo do zdrowia, czy prawo do środowiska. Wraz z rozwojem cywilizacji ludzkiej odkrywamy coraz więcej praw przysługujących człowiekowi. Po legitymizacji praw politycznych, społecznych i ekonomicznych prawodawcy stoją przed nowym wyznawaniem – prawem lub wiązką praw do czystego środowiska. W następstwie postępu technologicznego i wzrostu świadomości ekologicznej, wraz z dążeniem do zmniejszenia zanieczyszczeń, emisji i innych szkodliwych działań, coraz częściej mówi się o prawie jednostki  do życia w czystym, przyjaznym środowisku.

W ocenie Rzecznika, debata dotycząca zagadnienia prawa do czystego środowiska jest szczególnie potrzebna z kontekście problemu zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju,  które w sposób oczywisty stanowi  zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego.

W panelu wzięli udział:

  • Agnieszka Warso-Buchanann (radczyni prawna w zespole Clean Air, Fundacja ClientEarth),
  • Katarzyna Guzek (Rzeczniczka prasowa Greenpeace, aktywistka ekologiczna),
  • Jakub Jędrak (członek Krakowskiego Alarmu Smogowego oraz Polskiego Alarmu Smogowego),
  • Irena Sienkiewicz (członek założyciel Stowarzyszenia Ekologicznego Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej),
  • Zdzisław Kędzia (profesor w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu i na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu; specjalista z zakresu prawa konstytucyjnego i praw człowieka).

Moderatorem dyskusji był dziennikarz Adam Wajrak.

Odbywający się w grudniu 2018 r. szczyt COP24 w Katowicach zmusza do zastanowienia się, na ile ochrona środowiska wiąże się z prawami człowieka. Działania podejmowane przez liczne organizacje pozarządowe w Polsce pokazują, że w wielu przypadkach mamy prawo oczekiwać realizacji od władz publicznych prawa do czystego środowiska. Rzecznik Praw Obywatelskich angażuje się w działania dotyczące ochrony Puszczy Białowieskiej (brak konsultacji społecznych dotyczących planu urządzenia lasu), walki ze smogiem, uciążliwości zapachowych oraz konsekwencji różnych inwestycji energetycznych i drogowych. Powstaje pytanie, jak w Polsce doprowadzić do rzeczywistej realizacji zasady zrównoważonego rozwoju i pełnego poszanowania interesów obywateli w postaci zachowania czystego środowiska

W trakcie debaty zastanawiano się, czy kiedy mówimy o prawie do czystego środowiska mamy na myśli prawo podmiotowe, czy też normę programową. Przy szerszym spojrzeniu na kwestię ochrony środowiska jej związek z ochroną praw człowieka wydaje się oczywisty. Mówimy tu nie tylko o prawie do czystego powietrza, ale o bioróżnorodności gatunków i kwestii zmian klimatycznych. Podano przykłady działań zachodnich korporacji w krajach rozwijających się, które powodują całkowitą degradację środowiska naturalnego, tworzą takie warunki, w których ludzie nie są w stanie żyć. Zastanawiano się, czy na prawo do czystego środowiska można patrzeć antropocentrycznie przez pryzmat praw człowieka – przecież pomiędzy ludźmi a środowiskiem jest często sprzeczność interesów. Może więc warto mówić nie o prawach obywateli, ale o obowiązkach – tu jednak pojawia się pytanie, na kim ciąży obowiązek ochrony środowiska na państwie, czy na każdym obywatelu. Czy można się domagać od sąsiada, żeby nie spalał odpadów? Z drugiej strony zaznaczono, że człowiek jest częścią środowiska, nie można zatem mówić o opozycji człowiek-środowisko. Zwrócono uwagę, że istotą ochrony środowiska jest dążenie do samoograniczania się przez ludzi i państwa.

Dyskusja o istnieniu prawa podmiotowego do środowiska toczy się od wielu lat. Podkreślono, że prawo podmiotowe do czystego środowiska nie zostało wyraźnie sformułowane ani na gruncie krajowym, ani międzynarodowym. Co jednak nie może oznaczać braku konieczności podejmowania prób wywodzenia w toku procesów sądowych podmiotowego prawa do środowiska (na przykład ETPCz prawo do środowiska wywodzi z prawa do prywatności). Zauważono, że potrzeba poszukiwania prawa podmiotowego wynika z tego, że obywatele czują, że państwo nie chroni w sposób wystarczający środowiska naturalnego. Tutaj należy wskazać w szczególności na problem uciążliwości zapachowych czy też ocen oddziaływania na środowisko. W toku debaty pojawiły się głosy, że ochrona środowiska poświęcana jest na ołtarzu rozwoju gospodarczego, państwo jest zbyt słabe, żeby przeciwstawić się interesom gospodarczym. Postawiono także pytanie o treść prawa podmiotowego do środowiska (do jakiego środowiska, jaki ma być standard tego środowiska). Dyskutowano również kwestię prawnych możliwości obywateli egzekwowania obowiązków władzy publicznej w zakresie ochrony środowiska.

 

Po kasacjach RPO Sąd Najwyższy uchyla wyroki za wstęp do Puszczy Białowieskiej podczas wycinki

Data: 2018-12-11
  • Sąd w Hajnówce nie miał prawa w trybie nakazowym ukarać grzywnami trzech osób za wejście w 2017 r. do Puszczy Białowieskiej, gdy trwała tam wycinka – orzekł Sąd Najwyższy
  • SN uznał kasacje RPO w tych sprawach. Jedną z obwinionych uniewinnił, dwie sprawy zwrócił sądowi w Hajnówce do rozpoznania w zwykłym trybie
  • Dysponowanie jedynie zeznaniami pracowników leśnych, przy braku innych dowodów, w tym wyjaśnień obwinionego, nie pozwalało na wydanie wyroku nakazowego - uznał SN
  • Ponownie badając sprawy, sąd w Hajnówce ma wziąć pod uwagę wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, zgodnie z którym wycinką w Puszczy Polska uchybiła swym zobowiązaniom ws. ochrony środowiska 

11 grudnia 2018 r. SN uwzględnił kasacje RPO wobec trzech osób ukaranych przez sąd w Hajnówce w 2017 r. grzywnami od 100 do 300 zł za złamanie zakazu wejścia latem i jesienią do Puszczy Białowieskiej. Sąd rejonowy wydał wyroki nakazowe – bez przeprowadzania rozpraw i wzywania obwinionych.  Według Rzecznika, sąd naruszył przepisy, nie prowadząc rozpraw. Dlatego wniósł do SN o uchylenie tych wyroków i zbadanie spraw w zwykłym trybie.   

Kasacje RPO w sprawach o złamanie zakazu wstępu do lasu

- Rażące naruszenie, jakiego dopuścił się sąd rejonowy, mogło mieć istotny wpływ na treść zapadłego wyroku, bowiem nie można wykluczyć, że po przeprowadzeniu rozprawy zapadłoby inne orzeczenie, skutkujące uniewinnieniem obwinionego – pisał w kasacjach zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Zgodnie z prawem sąd na posiedzeniu bez udziału stron wydaje wyrok nakazowy - jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Tryb ten jest przewidziany do najbardziej oczywistych spraw, gdy nie ma wątpliwości co do winy i okoliczności czynu. Jakiekolwiek wątpliwości co do opisu czynu, kwalifikacji prawnej czy wypełnienia znamion wykroczenia powinny prowadzić do rozpoznania sprawy w zwykłym trybie.

Rzecznik w kasacjach zwracał uwagę, że:

  • jeden z obwinionych zeznał, że wchodząc do lasu, nie zauważył zakazu wstępu; podkreślał, że jeżeli by wiedział, że w tym miejscu jest zakaz, to by tam nie wszedł;
  • w trakcie postępowania wyjaśniającego nie ustalono ponad wszelką wątpliwość, czy na terenie oddziału 279A Leśnictwa ustawiono wymagane znaki wraz z wszystkimi informacjami, dotyczącymi przyczyny zakazu, terminu obowiązywania oraz zarządcy lasu i jego adresie;
  • z zarządzenia nadleśniczego z Białowieży nr 15/17 wynika, że termin zakazu ustalono „do odwołania”, a jako jego przyczynę wskazano „zagrożenie bezpieczeństwa publicznego, związane w wystąpieniem w lasach zniszczenia oraz znacznego uszkodzenia drzewostanów, przejawiającego się masowym zamieraniem drzew i drzewostanów na skutek zachodzących procesów powodujących powstanie dużej liczby drzew martwych, stanowiących realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi oraz ich mienia”. Tymczasem RPO podkreślał, że przepisy nie pozwalają na wprowadzenie zakazu nie ograniczonego terminem. Podana przyczyna w ogóle nie może być zaś podstawą legalnie wprowadzonego zakazu okresowego;
  • jeden z ukaranych to kamerzysta ogólnopolskiej telewizji, oddelegowany przez pracodawcę do Puszczy Białowieskiej. Sąd powinien był zbadać, czy nie wykonywał on obowiązku wynikającego z Prawa prasowego – czyli prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.

Wyroki Sądu Najwyższego 

SN uchylił wszystkie trzy zaskarżone wyroki. Jedną z obwinionych uniewinnił, a sprawy dwóch pozostałych (w tym operatora telewizji) zwrócił do ponownego rozpoznania przez sąd w Hajnówce. Na razie SN przedstawił dwa pisemne uzasadnienia z tych spraw.

Zwrócono sądowi m.in. sprawę operatora telewizji, ukaranego 300 zł grzywny; zeznał, że nie zauważył znaku zakazu wstępu do lasu. SN podkreślił, że wydarzenia w Puszczy Białowieskiej żywo interesowały opinię publiczną. Rodziło to potrzebę zbadania przez sąd, czy obwiniony nie wykonywał czynności służących urzeczywistnieniu konstytucyjnego prawa obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Dlatego SN podzielił stanowisko RPO, że wydając wyrok nakazowy, sąd rażąco naruszył prawo.

Drugie uzasadnienie zwróconej sprawy dotyczy mężczyzny, obwinionego o to, że w czerwcu 2017 r. „wspólnie i w porozumieniu z grupą kilkunastu osób, wtargnął do lasu państwowego Nadleśnictwa Hajnówka” objętego okresowym zakazem wstępu oraz nie dostosował się do żądania opuszczenia lasu. Wymierzono mu za to grzywnę 200 zł.

SN uznał kasację za „oczywiście zasadną”. Przypomniał, że zgodnie z prawem, orzekanie w postępowaniu nakazowym jest możliwe, jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem SN brak wątpliwości oznacza, że nie ma ich zarówno co do sprawstwa czynu, jak i winy obwinionego, z uwzględnieniem jego wyjaśnień oraz innych dowodów przeprowadzonych w toku czynności wyjaśniających. - Taka sytuacja nie występuje jednak w niniejszej sprawie. Jak trafnie zauważa Rzecznik Praw Obywatelskich, zebrany materiał dowodowy ograniczał się w istocie jedynie do dwóch protokołów przesłuchania strażników leśnych – podkreślił SN.

Wskazał, że w aktach sprawy brak jest zarządzenia nadleśniczego o okresowym zakazie wstępu do lasu. Nie ma też dokumentacji, która pozwalałaby ustalić, że tabliczki informujące o zakazie wstępu do lasu spełniały wymogi i zostały umieszczone zgodnie z wskazaniami prawa. - W realiach faktycznych sprawy dysponowanie jedynie zeznaniami pracowników Lasów Państwowych przy braku ww. dowodów oraz wyjaśnień ukaranego nie pozwalało na wydanie wyroku nakazowego – zaznaczył SN.

W jego ocenie negatywną przesłanką wydania wyroku nakazowego, którą powinien był dostrzec sąd, były również wątpliwości co do materialno-prawnych podstaw przypisania odpowiedzialności obwinionemu. Chodzi przede wszystkim o potrzebę rozważenia zastosowania w tej sprawie tzw. stanu wyższej konieczności (zwalniającego od odpowiedzialności), a także o ustalenie, czy zarzucane mu zachowania cechują się szkodliwością społeczną.

SN wskazał, że przy ponownym rozpoznaniu sprawy sąd w Hajnówce ma wyjaśnić wszystkie istotne okoliczności. Ma też dokonać wnikliwej oceny prawnej zarzucanych obwinionemu czynów, mając na uwadze rozważania SN oraz wyrok Trbunału w Luksemburgu (TSUE) z 17 kwietnia 2018 r. Stwierdzono w nim, że na skutek działań w Puszczy Białowieskiej - przeciwko którym skierowane było zachowanie obwinionego - Rzeczpospolita Polska uchybiła zobowiązaniom spoczywającym na niej na mocy dwóch dyrektyw, dotyczących ochrony środowiska. – Oznacza to, że w niniejszej sprawie źródłem niebezpieczeństwa dla dobra prawnego, które mogłoby uzasadniać przyjęcie stanu wyższej konieczności, nie była zgodna z prawem działalność organów władzy publicznej – podkreśla uzasadnienie SN.

RPO: powinna być możliwość zaskarżania do sądu zakazu wstępu do lasów 

Ludzie skarżą się Rzecznikowi na ograniczenia w korzystaniu z lasów należących do Skarbu Państwa. Nie można do nich wchodzić, bo Lasy Państwowe wprowadzają okresowe zakazy. Mówili o tym np. uczestnicy spotkania z Rzecznikiem w marcu 2018 r. w Teremiskach w Puszczy Białowieskiej. Zakazy blokują pracę przewodnikom (co wielu młodym ludziom pozwala dorobić). Całym kompleksem leśnym zarządzają trzy różne nadleśnictwa, które ze sobą nie współpracują, co jeszcze bardziej utrudnia organizację turystyki, z której żyje okolica.Zainteresowani mieszkańcy wskazują, że obok arbitralności działań nadleśniczych, problemem jest sposób powiadamiania o wprowadzanych ograniczeniach - „z dnia na dzień”. Występują też utrudnienia związane z uciążliwymi  objazdami. 

W październiku 2018 r. RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Środowiska. Nabrał bowiem wątpliwości, czy zapisy prawa limitujące możliwość korzystania z lasów publicznych w pełni odpowiadają konstytucyjnemu standardowi.  Tymczasem art. 52 ust. 1 Konstytucji gwarantuje każdemu wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej. Właśnie to jest - w ocenie Rzecznika - źródłem uprawnienia do wstępu do publicznych lasów. Wprowadzanie ograniczeń tego prawa  jest  możliwe wyłącznie w drodze ustawy i tylko jeśli jest to konieczne w demokratycznym państwie.

W ocenie Rzecznika konstytucyjnych wątpliwości nie budzą np. stałe zakazy wstępu do lasów. Inaczej jest jednak w przypadku zakazów okresowych (których wprowadzenie uzależnione jest od uznania nadleśniczego), a także zasad poruszania się po drogach leśnych (które są określane w ramach dużego marginesu swobody). Skoro ograniczenia wstępu do lasu są ingerencją w prawa i wolności obywateli, niezbędne jest zapewnienie im możliwości sądowej ochrony. Według RPO w aktualnym stanie prawnym jest ona niedostateczna. Dlatego Adam Bodnar uważa,  że decyzje nadleśniczych o zakazie wstępu do lasu powinny być zaskarżalne do sądu administracyjnego.

W odpowiedzi dla RPO Ministerstwo nie zgodziło się z potrzebą zmian legislacyjnych.

II.510.609.2018, II.510.610.2018, II.510.611.2018, V.7200.6.2018

NIE PRZEGAP NA KONGRESIE

Sesja 11: Prawo do czystego środowiska jako prawo człowieka (BLOK C), moderator Adam Wajrak

Spotkanie RPO z przedstawicielami koalicji "Dość Trucia". Climat Hub Greenpeace. Szczyt Klimatyczny COP24 w Katowicach

Data: 2018-12-07

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się 7 grudnia 2018 r. - w czasie Szczytu Klimatycznego w Katowicach - z niepolitycznymi przedstawicielami Koalicji Miast i Regionów Przeciw Toksycznym Emisjom Przemysłowym i Niebezpiecznym Składowiskom Odpadów “DOŚĆ TRUCIA 2018”. 

Na spotkaniu pojawili się m.in. przedstawiciele Skawiny, Dąbrowy Górniczej, Strzemieszyc, Łazisk Górnych, Krakowa, Gdańska i Mielca. Opowiadali o smogu, zanieczyszczeniu powietrza przez przemysł, dzikich wysypiskach, zapyleniu, odorze, zanieczyszczeniu powietrza oraz  Zatoki Gdańskiej.

Łukasz Kurlit przedstawił główne postulaty w ramach koalicji „Dość trucia”. Jej członkowie domagają się gruntownej reformy inspekcji ochrony środowiska - tak, by mogła ona prowadzić skuteczny i ciągły nadzór nad tym co, ile i w jaki sposób emitują zakłady przemysłowe, oceniać wpływ emisji (faktycznej, a nie deklarowanej przez zakłady!) na zdrowie i życie pracowników oraz mieszkających w sąsiedztwie ludzi. W razie wykrycia zagrożenia dla ludzkiego zdrowia lub dla środowiska naturalnego, inspekcja powinna móc w trybie natychmiastowym zatrzymać produkcję i wymusić jej hermetyzację oraz likwidację nieprawidłowości.

Ponadto konieczna jest konsolidacja rozproszonej odpowiedzialności urzędów różnego szczebla w zakresie wydawania pozwoleń na działalność potencjalnie negatywnie oddziaływującą na środowisko. Wydanie nowego pozwolenia musi uwzględniać m.in. tło dopuszczonej już na danym obszarze emisji, które można ocenić jedynie na podstawie wszystkich danych kontrolnych i wszystkich pozwoleń. Stąd wynika potrzeba gromadzenia tych informacji w jednym miejscu, najlepiej na poziomie gmin, oraz umożliwienia obywatelom łatwego wglądu do tych danych.

Wymaga to zmian w prawie oraz regularnych przeglądów wydanych pozwoleń na emisję niebezpiecznych substancji na poziomie uprzemysłowionych obszarów (gmin/miast/dzielnic i osiedli) oraz analizy ich całościowego wpływu na zdrowie i życie mieszkańców, pracowników oraz na stan środowiska. Analiza taka musi wiązać się również z opracowywaniem i aktualizowaniem dostarczanych samorządom m.in. przez GUS i NFZ danych epidemiologicznych w tych rejonach, w tym informacji o częstości występowania chorób mogących mieć związek z oddziaływaniem przemysłu (nowotwory, choroby dróg oddechowych i in.).

Koalicja "Stop Truciu" chce stworzyć ogólnopolską mapę terenów zdegradowanych i zagrożonych degradacją środowiska w wyniku oddziaływania przemysłu oraz innej uciążliwej działalności (np. składowisk, wysypisk i miejsc gromadzenia odpadów). Mapa ta powinna być podstawą do uruchomienia pilnych działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa ludzi i stanu środowiska przez eliminację toksyn oraz poważnych zagrożeń środowiskowych w zdegradowanych rejonach.

Koalicja domaga się również przeglądu obowiązujących norm emisyjnych dla emitowanych przez przemysł związków chemicznych i pierwiastków oraz, wzorem państw rozwiniętych, obniżenia ich tak, aby odpowiadały obecnemu stanowi wiedzy o toksyczności poszczególnych substancji. Walkę z zanieczyszczeniami poprzez ciągłe podnoszenie dopuszczalnych poziomów emisji uważa za niedopuszczalną i karygodną.

Konieczne w związku z tym jest stworzenie ewidencji przetwarzanych i utylizowanych w Polsce odpadów, dostosowanie wojewódzkich programów gospodarowania odpadami do krajowego i zagwarantowanie utylizacji lub przetwarzania przede wszystkim lokalnych odpadów komunalnych, żeby zapewnić czystość polskim miastom i gminom, a nie napędzać obrót odpadami importowanymi z zagranicy.

Adam Bodnar wskazał na działania, które mogą zostać podjęte przez RPO, podkreślając, iż nie uda się zastąpić prawodawcy. RPO przypomniał swą ważną kompetencję w postaci możliwości zaskarżania uchwał oraz wskazywania w wystąpieniach do organów władzy, że coś się może zmienić.

Climat Hub Greenpeace, Katowice

W czasie spotkania RPO podkreślił rolę swej instytucji w działaniach na rzecz Puszczy Białowieskiej.

Wskazywał, że inne kraje powołały nawet specjalnych rzeczników do spraw przyszłych pokoleń, odpowiedzialnych za rozwój i zasadę solidaryzmu społecznego, na Węgrzech w randze zastępy RPO.

RPO cytował skargi obywateli, których spotyka na spotkaniach regionalnych. Często zatrucie powietrza na poziomie lokalnym wiąże się z fermami przemysłowymi.

Mówił, że smog i zanieczyszczenie powietrza to zagrożenie nie tylko dla zdrowia, ale i również dla wolności. Wspominał o działaniach Rybnickiego Alarmu Smogowego oraz naruszeniach dobra osobistego w postaci prawa do czystego środowiska. - Dlatego należy myśleć o tym w kategoriach życia w wolności osobistej.

RPO mówi o energetyce obywatelskiej i kategoriach skarg z jakimi Interesanci zgłaszają się do Biura. Niestety w tych sprawach RPO ma ograniczone metody działania, gdyż to już element państwa i polityki energetycznej państwa.

Pytania do RPO dotyczyły możliwości zaskarżania decyzji Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, czy większa liczba pozwów w zakresie dostępu do czystego powietrza ma sens i nie doprowadzi do zatkania sądów.

 

RPO przed szczytem COP24. Stan środowiska ma związek z prawami człowieka

Data: 2018-12-02
  • Zmiany klimatyczne nie pozostają obojętne dla praw człowieka. Bezpośrednio lub pośrednio wpływają na prawo do życia, prawo do zdrowia, czy prawo do środowiska
  • Czyste środowisko jest bowiem dobrem przynależnym każdemu człowiekowi 
  • RPO zdecydował się poprzeć w procesie cywilnym mieszkańca Rybnika, który domaga się zadośćuczynienia za fatalną jakość powietrza w tym mieście 

W Katowicach zaczyna się 24. sesja Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP24). Poświęcona ma być wypracowaniu mechanizmów wdrożenia Porozumienia Paryskiego, kluczowego ze względu na przeciwdziałanie niekorzystnym zmianom klimatu.

W kontekście tego wydarzenia Rzecznik Praw Obywatelskich jako organ stojący na straży wolności i praw człowieka podkreśla, że zmiany klimatyczne, czy też szerzej – zmiany w środowisku, nie pozostają obojętne dla praw człowieka. Bezpośrednio lub pośrednio wpływają na prawo do życia, prawo do zdrowia, czy prawo do środowiska, Czyste środowisko jest bowiem dobrem przynależnym każdemu człowiekowi.

W swojej działalności do zagadnień związanych z realizacją prawa człowieka do czystego środowiska Rzecznik przykłada dużą uwagę. Korzysta zarówno z przysługujących mu środków postulatywnych, jak też środków procesowych, udzielając w ten sposób wsparcia obywatelom w ochronie przysługujących im praw.

Zdecydował się także poprzeć w procesie cywilnym mieszkańca Rybnika, który domaga się zadośćuczynienia za fatalną w tym mieście jakość powietrza. Sąd rozpatrujący sprawę w pierwszej instancji odmówił uznania jego prawa do czystego środowiska.

Smog narusza dobra osobiste. RPO przystąpił do procesu mieszkańca Rybnika

Data: 2018-11-30
  • „Nie mogę wyjść z dziećmi na spacer, nie mogę uprawiać sportu na powietrzu, a w domu cały czas pracuje oczyszczacz powietrza”
  • Sąd rejonowy nie dopatrzył się w tym stanie rzeczy naruszenia dóbr osobistych mieszkańca Rybnika, dlatego w II instancji RPO przyłącza się do jego sprawy. Zapowiedział to w Rybniku 26 listopada na spotkaniu z mieszkańcami
  • Zdaniem Rzecznika rybniczanin wykazał, że zanieczyszczenie powietrza w mieście przekracza znacznie akceptowalną społecznie miarę. W latach 2014-2015 poziom pyłu PM10 przekroczony był w ciągu blisko 1/3 roku, a w rekordowym lutym 2015 r. dobowe normy były przekroczone codziennie przez 24 dni
  • Pozbawienie możliwości oddychania czystym powietrzem to naruszenie prawa do korzystania ze środowiska – argumentuje RPO

Mieszkaniec Rybnika wniósł w 2015 r. do sądu o 50 000 zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych z powodu zanieczyszczenia powietrza w mieście. Wywiódł, że taki stan rzeczy, sprzeczny z art. 13 dyrektywy CAFE (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/50/WE z dnia 21 maja 2008 r. w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy), jest źródłem naruszenia jego dóbr osobistych. Chodzi mu o:

  • prawo do zdrowia,
  • prawo do ochrony życia prywatnego i mieszkania,
  • prawo do swobodnego przemieszczania się,
  • oraz prawo do życia w czystym środowisku.

Oddalając w maju 2018 r. powództwo, Sąd Rejonowy w Rybniku przyznał, że powietrze w mieście jest często zanieczyszczone, ale nie można tego uznać za naruszenie dobra osobistego w postaci zdrowia. Prawa do życia w czystym środowisku sąd w ogóle nie uznał za dobro osobiste podlegające ochronie. Wskazał ponadto, że prawo do swobodnego przemieszczania się nie jest naruszone, bo z Rybnika można się wyprowadzić.

O stanie powietrza w Rybniku Adam Bodnar rozmawiał z mieszkańcami miasta w czasie spotkania regionalnego 26 listopada. Stan powietrza jako dręczący ludzi problem pojawiał się na także na innych spotkaniach RPO na Śląsku: w Tarnowskich Górach, Piekarach Śląskich czy Lublińcu 27 listopada.

Przedstawiając Sądowi Okręgowemu w Gliwicach argumenty na poparcie pozwu, RPO zauważa w piśmie z 30 listopada, że:

  1. mieszkaniec Rybnika przekonująco dowiódł, że stan powietrza uważa za godzący w jego prawa. Działa przecież aktywnie na rzecz zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza w mieście;
  2. te dolegliwości związane z zanieczyszczeniem powietrza opisał w wyroku sam sąd pierwszej instancji. Bo choć – jak stwierdził -  ludzie mają pewną tolerancję na zanieczyszczenie powietrza, to „powód ma swego rodzaju depresję w okresie jesienno-zimowym, ponieważ w tym czasie nie może przewietrzyć mojego domu, bo gdy otwiera okno, do domu wdziera się smród. Musi zatykać klatki wentylacyjne oraz uszczelniać drzwi wejściowe w stosunkowo nowym budynku, ponieważ zapach wdziera się do środka. Korzysta z oczyszczacza powietrza, który non stop pracuje i w związku z czym generuje określone koszty. Dodatkową dolegliwością dla powoda jest fakt, że nie może wychodzić z domu na spacery, z rodziną z dziećmi. Nie może uprawiać sportu mimo, iż jest osobą aktywną fizycznie. Nie może zabrać dzieci na sanki, ani lepić z nimi bałwana pomimo, że lubią to robić. W okresie ferii zimowych przypadających na okres od 16 stycznia do 29 stycznia nie było ani jednego dnia, w którym normy pyłu PN10 nie były by przekroczone. Oznacza to, że w tym okresie nie mógł wyjść z dziećmi na spacer”;
  3. w Rybniku wskaźniki zanieczyszczenia powietrza przekraczane są często i na długo. Zdarzały się miesiące, gdy powietrze było w normie tylko w pojedyncze dni, jak w rekordowym pod tym względem lutym 2015 r. (24 dni smogu).

Nie sposób więc przyjąć, że sytuacja w Rybniku mieści się w ramach powszechnie akceptowalnej miary. O ile bowiem przeciętny człowiek byłby w stanie zaakceptować to, że okazjonalnie musi – wskutek zanieczyszczenia powietrza – ograniczać swoją aktywność, o tyle sytuacja, w której ingerencja w przysługujące mu dobra osobiste jest (przynajmniej w okresie jesienno-zimowym) permanentna i – co trzeba podkreślić – znaczna, przez przeciętnego człowieka zaakceptowana by nie została.

Konstytucja w szeregu swoich przepisów odwołuje się do środowiska. Sam fakt, że ochrona środowiska uczyniona została jedną z podstaw ustrojowych Rzeczypospolitej (art. 5 Konstytucji), dobitnie pokazuje, jak duże znaczenie przyznał jej ustrojodawca. Ochrona środowiska jest także jedną z możliwych podstaw ograniczania wolności i praw człowieka (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

Konstytucja nakłada na władze publiczne szereg obowiązków o charakterze programowym, tj. prowadzenie polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom oraz ogólny obowiązek ochrony środowiska (art. 74 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Z przywołanej dyrektywy CAFE wynika zaś w sposób jednoznaczny obowiązek państw członkowskich doprowadzenia do odpowiedniej jakości powietrza. Dyrektywa CAFE nie obliguje do podjęcia konkretnych działań. Określa cel, jaki ma zostać osiągnięty i w takim zakresie wiąże państwa członkowskie. Uchybienie temu obowiązkowi jest oczywiste.

Wbrew stanowisku sądu rejonowego, możliwość korzystania z nieskażonego środowiska jest dobrem osobistym – podkreśla RPO. - Biorąc to pod uwagę, a także uwzględniając ustalony w sprawie stan faktyczny, należy wyrazić pogląd, że możemy mówić o naruszeniu przysługującego powodowi prawa do (korzystania ze) środowiska, co przejawia się w pozbawieniu go możliwości oddychania czystym powietrzem.

V.7200.17.2018

Jak dojechać do miasta? O wykluczeniu transportowym na spotkaniu regionalnym w Lublińcu

Data: 2018-11-27
  • Kilkanaście osób przyszło na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Lublińcu.
  • Najciekawsze problemy? Wykluczenie komunikacyjne i opłaty pobierane przez jedną z przychodni za wystawianie zwolnień do szkoły

Spotkanie było ostatnim z cyklu pięciu spotkań regionalnych  w województwie śląskim zorganizowanych 26 i 27 listopada. Ich celem było zbieranie tematów, którymi Rzecznik Praw Obywatelskich może się zająć, a przy okazji – pokazywanie, co RPO może zrobić, jakie ma kompetencje i możliwości.

Transport publiczny, wykluczenie transportowe

Po likwidacji PKS wsie łączy z Lublińcem tylko autobus szkolny. Ludzie zdani są tylko na prywatne samochody. Są osoby, które nie mogą jak dostać się do lekarza, do urzędów. A poza tym zwiększa to problem smogu.

Samo miasto Lubliniec nie rozwiąże tego problemu, potrzebne jest wsparcie ościennych gmin

RPO: Nikt się na to nie skarży, to nawet nie jest temat luźno kojarzony z prawami człowieka. A jeżdżąc po kraju widzimy, jak w całym kraju rośnie problem wykluczenia transportowego. Jak nierówny jest przez to dostęp do edukacji, służby zdrowia, urzędów.

Rzecznik mówi o tym głośno. Musimy doprowadzić najpierw do tego, że temat ten stanie się przedmiotem debaty publicznej. Wtedy większe będzie prawdopodobieństwo, że rząd się tym zajmie

Emerytury artystów

Artyści zarabiają w taki sposób, że nie są objęci systemem emerytalnym. Specyficzna jest sytuacja tancerzy, którzy nie mogą tego zawodu wykonywać w wieku średnim. 60-letni tancerz nie zatańczy w „Jeziorze Łabędzim”. Jednocześnie w okolicach 40-tki nie ma szansy na przekwalifikowanie. Nie ma rynku dla instruktorów, nie ma pracy dla dojrzałych tancerzy – tak jak może być dla śpiewaków.

Dziś radzimy sobie tak, że staramy się tańczyć jak najdłużej, nawet do 50-tki. Potem szukamy pracy na zapleczu teatru. Ale to nie starcza dla wszystkich.

RPO: Zatem musimy się temu ponownie przyjrzeć, dopytać Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Stowarzyszenie osób niewidomych nie dostaje dofinansowania do swoich projektów od gminy. Przez to niewidomi mieszkańcy miasta nie mogą korzystać z dóbr kultury, z teatru, z kina – co jest możliwe dla niewidomych w dużych miastach.

Problem polega na tym, że organizacja osób niewidomych może korzystać ze wsparcia na podstawie przepisów o ochronie zdrowia – a ochrona zdrowia należy do zadań powiatu. Gmina nie ma prawa na finansowanie takich działań. Tymczasem powiat dofinansowuje siedzibę, ale już nie aktywności organizacji.

RPO: A jakbyście Państwo założyli drugie stowarzyszenie, takie, które będzie mogło wystąpić o wsparcie na aktywizację do gminy? Warto  też nawiązywać współpracę z biznesem, z ludźmi dobrej woli. Bo państwo nie we wszystkim może pomóc.  Skoro go nawet nie stać na pekaes dla ludzi.

- My w Lublińcu mamy tradycję biegów charytatywnych. Zbieramy pieniądze na różne cele.

Sytuacja organizacji pozarządowych, rządowy nadzór nad organizacjami

- Na jakim etapie jest centralizacja nadzoru rządowego na organizacje?

RPO: Została przyjęta ustawa o Narodowym Instytucie Wolności, który ma centralizować pieniądze na instytucje rządowe. Nie udała się jednak koncepcja centralizacji funduszy rządowych( bo poszczególne ministerstwa zatrzymały swoje pieniądze dla organizacji). Narodowy Instytut jeszcze nie podzielił żadnych pieniędzy, ale można się spodziewać, że będzie finansował określone tematy, a innych – nie.

Jednocześnie jednak Narodowy Instytut nie dostał do dzielenia pieniędzy z Funduszy Norweskich. Te pieniądze będą dzielone w sposób niezależny.

Generalnie – należy ufać procedurom konkursowym, bo prawdopodobnie tylko część organizacji straci szansę na finansowanie.

RODO, ochrona danych osobowych, prawa konsumentów

Jak się bronić przed telemarketerami, zwłaszcza jeśli dzwonią do starszych rodziców

RPO: Najważniejsze jest zidentyfikowanie dzwoniącego. Trzeba pytać o imię, nazwisko i nazwę firmy. I formalnie wystąpić do tej firmy o usunięcie danych. RODO sprawia, że firmy będą reagowały na takie listy. Jeśli nie odpowiedzą, to Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych może na taką firmę nałożyć karę.

Wybory

Czy jest monitoring w lokalach wyborczych czy nie?

RPO: Nie, bo to jest niezgodne z ochroną danych osobowych

-  Ale czy można mieć zaufanie do wyborów? Czy nie są fałszowane

RPO: Ani Państwowa Komisja Wyborcza ani OBWE nie stwierdziła poważnych naruszeń. Istotę uczciwego procesu wyborczego pokazuje to, co dzieje się na Węgrzech. Tam niezależni obserwatorzy mówili, że procedury wyborcze były dotrzymane, za to wszystko co działo się przed wyborami, nie było w porządku.

Rzeczniczka lublinieckiej policji  dostała się ponownie do rady miasta i nagle została odwołana z funkcji. Czy policjant nie ma prawa do funkcji publicznej? Mówi się w Lublińcu, że komendant główny chce zniechęcić funkcjonariuszy do działalności publicznej. Nasza radna czuje się pokrzywdzona takim potraktowaniem.

RPO: Problem jest głębszy – jak łączyć zawody zaufania publicznego z funkcjami publicznymi, gdy polityka wkracza w każdy aspekt życia. Być może pani radna zechce się do nas zwrócić, żeby można było tę sprawę wyjaśnić.

Służba zdrowia (pytania przekazane przez ucznia nauczycielce WOS, która przyszła na spotkanie)

- Czy ośrodek zdrowia może pobierać opłaty za wystawianie zwolnienia do szkoły (kosztuje to 15 zł)

RPO: Nie można. Z prawa do edukacji wynika konieczność usprawiedliwiania nieobecności. To nie może być prawne i już.

Prawa osób pozbawionych wolności

Stowarzyszenie prowadzące działalność na rzecz pomocy postpenitencjarnej w Lublińcu chce się zajęć się pomocą dla osób starszych pozbawionych wolności.

Smog

Macie problem? – Tak!

RPO: Zaproście ludzi Rybnickiego Alarmu Smogowego. Nikt Wam lepiej nie wytłumaczy, co i jak robić [relacja ze spotkania RPO w Rybniku, gdzie omawialiśmy problem smogu, zamieszczona jest pod tą relacją].

O smogu i prawie. Spotkanie regionalne RPO w Rybniku

Data: 2018-11-26
  • Przyłączę się do Państwa sprawy sądowej dotyczącej smogu w Rybniku – zapowiedział w Rybniku RPO Adam Bodnar
  • Na popołudniowe spotkanie w Rybnickim Centrum Edukacji Zawodowej przyszło 30 osób.  Ściągnęły tu ich przede wszystkim problemy smogu w Rybniku, prawa seniorów, prawa rodziców, brak mieszkań, problemy z sądami, sprawy osób z niepełnosprawnościami, wywłaszczenia pod inwestycje publiczne, a także ciekawość, z czym mają problemy współobywatele. Dwoje młodych obserwatorów (tak się przedstawili) przyglądało się spotkaniu spod ściany.

- Może rozdamy tu wszystkim maski smogowe. Będzie wstyd na cały świat, może to zadziała?

Ale zaczęliśmy od tego, jak Rzecznik może pomagać cudzoziemcom w Polsce. Takie pytanie padło na koniec rundy, podczas której uczestnicy spotkania przedstawiają się i krótko mówią, z czym przyszli.

RPO: - Zajmujemy się prawami obywateli RP i tych, których Rzeczpospolita wzięła pod opiekę. Mamy dużo takich spraw

PRZYKŁADY działań RPO na rzecz cudzoziemców: https://www.rpo.gov.pl/pl/kategoria-tematyczna/cudzoziemcy-uchodzcy-migranci

Smog w Rybniku

O smogu w Rybniku pisał „The New Tork Times”. Większego wstydu sobie nie zrobimy.  Od 19 września działa rządowy program czyste powietrze. Dotacja państwa przewiduje 30-proc wsparcie i na inwestycje proekologiczne – nisko oprocentowany kredyt. Innego programu nie będzie.

- Za nasz smog odpowiadają przestarzałe kotły. Będą one mogły legalne działać jeszcze przez 7 lat. To jest nieakceptowalne. Dlatego idziemy z tym do sądu, bo nie dostrzegamy innej drogi. Dalsze życie w smogu jest nie do zaakceptowania. Przez te 7 lat z powodu smogu umrze na Śląsku 50 tys. ludzi. To jest ważniejsze niż interesy właścicieli kotłów – mówi jeden z uczestników spotkania.

Okazuje się, że większość obecnych na sali ma bardzo szczegółową wiedzę o smogu w Rybniku. Jedni zwracają uwagę na organizację ruchu w mieście, inni – na cenę ciepła dostarczanego do domów, czy smog elektromagnetyczny.

RPO: Zacznijmy od tego, że Państwa działalność w Rybniku zaalarmowała całą Polskę o problemie smogu. To Wam zawdzięczamy te pierwsze, choć niewystarczające zmiany.

Co może Rzecznik? Może upominać się o realizację programu rządowego w ministerstwach, a także u wojewodów. Zamierzam też przystąpić do tego pozwu, o którym Państwo mówiliście, na etapie apelacji – mówi Adam Bodnar, na co ludzie zareagowali oklaskami. [sąd pierwszej instancji odrzucił to powództwo w maju 2018 r., teraz sprawa trafia do drugiej instancji].

Rzecznik tłumaczy, że tego typu działania prawne pobudzają dyskusję publiczną i przyspieszają zmianę. Dlatego RPO chce ten proces wesprzeć.

Dowóz dzieci z niepełnosprawnością do szkoły

W Rydutowach  władze uważają, że dowóz należy się rodzicowi z dzieckiem i po dziecko.  A nie bez niego.

RPO: Brak zrozumienia tego, że rodzic z dzieckiem jedzie, ale wraca sam. A po dziecko jedzie sam i wraca z dzieckiem, czyli robi cztery kursy – a nie dwa.

Są rodzice, którzy idą z tym do sądu (przykład – sprawa pani Angeliki). My jesteśmy od tego, żeby interweniować, jeśli sprawa jest już w Biurze, to się jej tym pilniej przyjrzymy.

Prawa mniejszości narodowych

Organizacje mniejszości narodowych (mniejszości niemieckiej) nie dostały w tym roku dotacji z urzędu marszałkowskiego, mimo że wypełniły wszystkie wymagania. Tak nas potraktowano na stulecie niepodległości.

RPO: w takim razie musimy się przyjrzeć dystrybucji środków dla organizacji pozarządowych na poziomie lokalnym.

Biegli sądowi

Z powodu opinii biegłych straciłem majątek życia.

Z powodu biegłego nie dostałem właściwego odszkodowania za wypadek.

Na takich biegłych nie ma rady, nie sposób im udowodnić przed sądem, ze naruszyli prawo, nie ponoszą odpowiedzialności.

RPO: Spojrzymy, zastanowimy się, czy możemy przystąpić do takiej sprawy.

Problem jest poważny i bardzo skomplikowany: nie mamy ustawy o biegłych, a eksperci nie chcą być biegłymi.

Leczenie chorób przewlekłych

Moje dziecko jest przewlekle chore. A w takich sytuacji dramatycznie niebezpieczny jest moment przejścia z opieki pediatrycznej na opiekę zdrowotną dla osób dorosłych. O mało nie straciliśmy naszego dziecka. Miał być program pomocy dla osób przewlekle chorych. Nie wiadomo, co z nim jest. Chyba umarł śmiercią naturalną?

RPO: sprawdzimy, upomnimy się, a od tego jesteśmy.

Edukacja

Na wyniki matur z j. polskiego czekało się w tym roku dwa miesiące. Na uczelnie trzeba było się rejestrować nie wiedząc o tym, czy i jak się zdało – a każda rejestracja kosztuje 80 złotych.

RPO: No tak, ale jeśli nie będzie opłat, to wszyscy sobie nawzajem poblokują miejsca na uczelni.

- OK, ale niech chociaż coś z tego zwrócą.

RPO: Dobrze, przyjrzymy się. Może mieliśmy podobne skargi.

Prawa seniorów i wspólna petycja

Jakie obowiązki ma państwo wobec seniorów? W Rybniku nie ma hospicjum, nie ma gdzie zwrócić się o pomoc.

RPO: To niestety zadanie samorządu. Przepisy nie mówią, że każda gmina ma mieć hospicjum – to zależy od wspólnoty samorządowej.

W czasie rozmowy okazuje się , że samorząd Rybnika już planuje budowę i organizację hospicjum, a na razie świadczy usługi hospicjum domowego. Problemem jest jednak to, że ludzie nie wiedzą, gdzie się zgłosić, kto może pomóc.

Barbara Imiołczyk z z Biura RPO apeluje więc do zebranych, by zwrócili się do nowych władz samorządowych o to, by pomoc dla seniorów była lepiej koordynowana, tak, by władze lepiej rozumiały potrzeby obywateli, a obywatele wiedzieli, do kogo zwrócić się o pomoc. Samorząd odpowiada o jakość zycia mieszkańców. Jeśli macie Państwo problem z dostępem czy to do opieki geriatrycznej czy rehabilitacji, zgłaszajcie to. Zmiana zaczyna się od tego, że ktoś zgłosi problem.

- Ale to nie wszystko. Miasto uchwaliło, że odpady zmieszane są wywożone raz w miesiącu. Co zrobić z pampersami i odpadami sanitarnymi, jeśli ktoś się opiekuje osobą obłożnie chorą?

Inny uczestnik spotkania, zaangażowany w walkę ze smogiem, mówi, że planowana jest w sprawie odpadów petycja. Bo uchwała niesprawiedliwie obciąża kosztami wywozu odpadów tych, którzy nie mają piecy i nie produkują popiołu..

RPO: Tak, petycja to bardzo ważne, a niedocenione narzędzie. Ono służy do tego, by druga strona musiała się do problemu ustosunkować, a to początek zmiany, dlatego warto się porozumieć i ująć w tej petycji także sprawę odpadów sanitarnych.

Rybnickie dzieci dla Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2018-11-23

Szanowni Państwo, prace - które znalazły się w tym albumie - to jedne z kilkuset, które w marcu tego roku wysłaliśmy do Premiera Mateusza Morawieckiego. Dlaczego to zrobiliśmy? Nie chcemy być więźniami czterech ścian. Nie chcemy śniegu oglądać przez szyby, a bałwana lepić od święta. Wyczekiwać deszczu, śniegu i silnego wiatru, aby przegonił smog. Nie chcemy żyć w świecie postawionym na głowie, w którym zanieczyszczone powietrze ogranicza naszą aktywność. Chcemy normalnego dzieciństwa - takiego jakie mają dzieci w czystych rejonach Polski. Wierzymy, że nasz głos w sprawie problem u zanieczyszczonego powietrza zostanie usłyszany przez tych, którzy podejmują decyzje. (ze wstępu)

SENAT. Informacja o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w 2017 r. oraz o działalności RPO

Data: 2018-11-23
  • Występuję tu po roku od dramatycznych w wydarzeń i debat w obronie Sądu Najwyższego. I dziś pani pierwsza prezes SN może powiedzieć, że dalej pełni tę funkcję. To jest fundament obrony praw obywateli – zakończył swoje wystąpienie w Senacie RPO Adam Bodnar
  • Senat zapoznał się z informacją RPO o stanie przestrzegania praw człowieka w Polsce w 2017 r.
  • Rzecznik przypomniał w debacie, że media będą w Polsce wolne, póki się o tę wolność będziemy upominać.

​Jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań. Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku. Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką - powiedział senatorom Adam Bodnar. 

Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka - powiedział.

Wystąpienie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara:

Szanowny Panie Marszałku! Szanowne Panie oraz Panowie Senatorowie!

Na podstawie art. 212 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przesłałem do Senatu w dniu 30 maja. obszerną informację o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich oraz o stanie przestrzegania praw i wolności obywatelskich w Polsce w 2017 r. Dzisiaj, ze względu na ograniczony czas, pozwolę sobie omówić tylko wybrane zagadnienia.

Rzecznik Praw Obywatelskich jest najczęstszym w państwie adresatem skarg obywateli. Liczba nowych skarg zasadniczo od lat się nie zmienia i utrzymuje się na poziomie ponad 20 tysięcy skarg. Są to sprawy systemowe, istniejące od lat, ale także sprawy nowe, związane z aktualnymi problemami.

Wiedzę o ludzkich problemach Biuro Rzecznika czerpie z listów i zgłaszanych spraw, ale także ze spotkań i rozmów z konkretnymi ludźmi podczas organizowanych wyjazdów regionalnych. Jako rzecznik uczestniczę w takich wyjazdach dość regularnie. Od początku kadencji odwiedziłem wraz z moim zespołem łącznie ponad 140 miejscowości. I w każdym z tych miast i miasteczek, w każdej z tych wiosek mogliśmy z bliska przyglądać się problemom obywateli oraz zdobyć wrażliwość wykraczającą poza granice wielkich miast.

Chciałbym także podkreślić, że otrzymujemy sporo zapytań oraz próśb o interwencję od posłów i senatorów. Na każdą z tych próśb staramy się odpowiedzieć z maksymalną życzliwością, z maksymalnym zaangażowaniem moich współpracowników.

Chciałbym podkreślić, że w obecnych realiach ustrojowych rola notariusza ludzkich krzywd i adwokata praw obywateli staje się coraz bardziej złożona.

Wymaga konsekwencji i pryncypialności, jeśli chodzi o dochowanie standardów demokracji oraz realizację ustawowych celów, a jednocześnie wymaga poszukiwania rozwiązań, które będą służyć poprawie sytuacji obywateli w warunkach, w których przyszło nam działać.

Dlatego bardzo często pojawia się pytanie, ile w działalności rzecznika powinno być pryncypialności, a ile pragmatyzmu.

Jak chronić prawa obywateli w państwie, w którym polityka i politycy przejmują coraz to nowe obszary życia publicznego i ograniczona jest podmiotowość obywateli, a jednocześnie utrzymuje się podobna jak we wcześniejszych latach liczba skarg na działanie instytucji publicznych, utrzymuje się także duży poziom braku zaufania do działalności organów władzy publicznej?

Chciałbym podkreślić, że moją odpowiedzią jest determinacja w dochowaniu wierności obowiązującej konstytucji, a równocześnie poszukiwanie rozwiązań, które w optymalny sposób będą służyły ochronie praw obywateli. Konsekwentnie staram się walczyć o naprawienie ludzkich krzywd wszędzie tam, gdzie jest to dzisiaj możliwe.

Tworzę także miejsca do debaty i wypracowywania najlepszych możliwych rozwiązań. Przykładem tego może być I Kongres Praw Obywatelskich, który odbył się w grudniu 2017 r. W 36 panelach dyskusyjnych wzięło udział ponad 1 tysiąc 500 osób. Na końcu informacji o działalności rzecznika załączony jest zbiór rekomendacji, które zostały opracowane po tym Kongresie.

Bardzo konkretny zbiór rekomendacji odnośnie do tego, co należałoby poprawić w funkcjonowaniu naszego państwa. Chciałbym państwa poinformować, że w tym roku odbędzie się kolejny kongres, 14 i 15 grudnia 2018 r.

Chciałbym podkreślić, że celem mojego działania, zarówno w obszarze wymiaru sprawiedliwości, jak i w innych dziedzinach, nigdy nie było i nie jest utrzymanie tego stanu, który istnieje. Bo nie tak odczytuję oczekiwania obywateli.

Chciałbym zawsze poszukiwać drogi do rozmowy, do dialogu o tym, jak powinny przebiegać zmiany, jak usprawniać system wymiaru sprawiedliwości, jak dbać o efektywność postępowań, jak walczyć z przewlekłością postępowań, jak przybliżać sądy ludzkim potrzebom. Dostrzegam te wszystkie problemy – te wszystkie problemy są przedmiotem licznych wystąpień kierowanych chociażby do Ministerstwa Sprawiedliwości – ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że każda reforma musi oznaczać jednoczesne poszanowanie standardów niezależności sądownictwa, a także dobrej współpracy z sądami innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

Przygotowując sprawozdanie za 2017 r., spojrzeliśmy na działalność rzecznika praw obywatelskich, a także na problemy występujące w Polsce, przez pryzmat konkretnych postanowień konstytucji. W każdej dziedzinie analizujemy – można powiedzieć, że przepis po przepisie – to, w jaki sposób konstytucja jest respektowana, co się zmieniło, co się nie zmieniło, gdzie występują zasadnicze problemy związane z przestrzeganiem praw i wolności. Odnosząc się także do działalności rzecznika, staramy się to ilustrować konkretnymi przykładami podejmowanych działań, wystąpień, debat. Chciałbym także podkreślić, że ten sposób przygotowania raportu rocznego jest związany z chęcią pokazania, że istnieje silny bezpośredni związek między sposobem funkcjonowania instytucji publicznych i stanem przestrzegania naszych praw i wolności obywatelskich. Za każdym listem, za każdą zgłoszoną sprawą stoi żywy człowiek. Jeśli dochodzi do protestów całych środowisk, np. rodziców osób z niepełnosprawnościami… Nie biorą się one znikąd, lecz są najczęściej poprzedzone licznymi skargami czy postulatami zgłaszanymi za pośrednictwem rzecznika.

Jednocześnie chcę podkreślić, że z całą konsekwencją dostrzegam te działania państwa, które dobrze służą ludziom – wspierają od strony materialnej i prawnej realizację ich obywatelskich praw. Myślę tu o programach na rzecz rodzin i ich dzieci, o zmianach legislacyjnych umacniających pozycję pracowników czy choćby o niektórych posunięciach w sprawie lepszej ściągalności alimentów. Jako rzecznik praw obywatelskich doceniam kierunek zmian. Widzę także, że dzięki aktywności państwa polepszają się statystyki chociażby w zakresie lepszej ściągalności alimentów czy poprawia się jakość funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy.

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Szczególną uwagę chciałbym poświęcić zmianom legislacyjnym, które dotyczą systemu konstytucyjnego.

Mój największy niepokój budzi nieprzestrzeganie w praktyce konstytucyjnej zasady dialogu społecznego i współdziałania władz, co przejawia się m.in. brakiem konsultacji projektów wielu ważnych ustaw. Z ubolewaniem dostrzegam, że niektóre ustawy potrafią być przyjęte – przejść cały proces legislacyjny – w ciągu bardzo krótkiego czasu. Powstaje pytanie, jak można wtedy uniknąć błędów, jak można spowodować, że te błędy dostrzeże się na czas i w ten sposób nie spowoduje się szkody dla obywateli.

Chciałbym podkreślić, że jesteśmy w pewnym szczególnym momencie – dyskutujemy na temat zmian legislacyjnych dotyczących sądów powszechnych, Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego w sytuacji, kiedy na forum tej Izby te problemy były wielokrotnie dyskutowane; ja sam starałem się być częścią tej debaty. Uważam, że zmiany wprowadzone w funkcjonowaniu sądów powszechnych oraz Krajowej Rady Sądownictwa zwiększają wpływ czynników politycznych na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji osłabiają system ochrony praw człowieka, bo to niezależne sądy są gwarancją ochrony praw i wolności obywatelskich. Dostrzegam także poważnie ograniczoną rolę Trybunału Konstytucyjnego.

W tym kontekście konieczne jest wspomnienie o sytuacji Sądu Najwyższego. To właśnie w 2017 r. na forum tej Izby wielokrotnie dyskutowano o jego niezależności. To tutaj, korzystając z możliwości występowania na forum Senatu, przestrzegałem państwa, jakie to może mieć konsekwencje dla naszej współpracy europejskiej, w tym dla stosowania europejskiego nakazu aresztowania. Nawet nie spodziewałem się, że faktycznie później dojdzie do takiej debaty na forum europejskim. Chodzi chociażby o wydanie rozstrzygnięć dotyczących stosowania europejskiego nakazu aresztowania w stosunku do obywateli polskich przebywających za granicą. To tutaj także padły słynne słowa o tym, że o wolnych sądach będą pamiętać wolni ludzie. I dlatego cieszę się, że niezależność Sądu Najwyższego – właśnie dzięki społeczeństwu obywatelskiemu – została utrzymana i że dzięki protestom społeczeństwa obywatelskiego ten problem związany z zagrożeniem dla niezależności Sądu Najwyższego został dostrzeżony. (Oklaski)

Chciałbym podkreślić, że w Polsce dochodzi do licznych ograniczeń naszych praw i wolności o charakterze osobistym oraz politycznym.

  • Wolność zgromadzeń jest tego najlepszym przykładem, w tym to, co się stało w konsekwencji ograniczania wolności zgromadzeń, a mianowicie reakcja ze strony policji i naruszenie prawa do organizowania kontrmanifestacji. Szczęśliwie w wielu przypadkach sądy potrafiły właściwie ocenić naruszenie prawa do uczestniczenia w zgromadzeniach i odpowiednio ocenić działania ze strony policji.
  • Nie zostały usunięte zagrożenia dla ochrony prawa do prywatności wynikające z obowiązywania wielu przepisów dających Policji oraz służbom specjalnym szerokie uprawnienia w zakresie stosowania kontroli operacyjnej i pobierania danych telekomunikacyjnych, pocztowych oraz internetowych, a w szczególności sprawdzania, weryfikowania billingów telefonicznych oraz danych geolokacyjnych. Wątpliwości budzi zarówno zakres pozyskiwanych danych o jednostce, jak i ciągły brak efektywnej kontroli sądowej nad procesem pozyskiwania tych danych i ich wykorzystywania. Na ten temat Komisja Wenecka wydała kompleksowy raport. Zalecenia tego raportu w zasadzie do dzisiaj nie zostały wykonane.
  • Nie został także rozwiązany sygnalizowany w poprzednich latach problem niewykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego świadczeń finansowych dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością. To jest przykład szczególny. Wyrok powinien być wykonany. Zaniechanie jego wykonania zmusza opiekunów do poszukiwania należnej im sprawiedliwości poprzez inicjowanie długotrwałych postępowań przed sądami administracyjnymi, które to postępowania nie zawsze kończą się sukcesem, a do tego mogą być inicjowane przez stosunkowo niewielką liczbę osób. To jest różnica, czy otrzymuje się wsparcie w wysokości 1 tysiąca 477 zł, czy też 520 zł, bo taka jest różnica, jeśli chodzi o świadczenia przyznawane opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnością, w zależności od tego, kiedy powstała niepełnosprawność dziecka, osoby, którą się opiekują.
  • Pomimo ratyfikacji Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych wciąż dalecy jesteśmy od zapewnienia prawa do niezależnego życia oraz prawa do godnego życia takim osobom, a także ich opiekunom. Protest osób z niepełnosprawnościami w Sejmie pokazał, jak ważny to jest problem.
  • Doceniam powstanie rządowego programu „Dostępność Plus”, bo to jest faktyczny krok w kierunku udostępnienia przestrzeni publicznej, stron internetowych, wielu różnych przestrzeni, z którymi spotykają się osoby z niepełnosprawnościami, a które są dostępne wszystkim. To jest program w kierunku promocji uniwersalnego projektowania, ale to jest niewystarczające, bo wciąż jest wiele barier, nie tylko tych barier fizycznych, technologicznych, które utrudniają realizację prawa do niezależnego życia dla osób z niepełnosprawnościami. Co więcej, to jest ta przestrzeń, w której widzimy swoistą wyspowość działania naszego państwa, czyli to, że pewne problemy udaje się czasami rozwiązać na szczeblu lokalnym dzięki dobrej współpracy samorządów z organizacjami pozarządowymi, ale brakuje, powiedziałbym, jednolitego podejścia na wyższym szczeblu, jeśli chodzi o całe państwo.
  • Wciąż nie uregulowano spraw skutków powojennych wywłaszczeń oraz nacjonalizacji, wciąż czekamy na kompleksową ustawę reprywatyzacyjną, która by pozwoliła na docelowe rozwiązanie problemu. Do tej pory nie został nawet wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. orzekający częściową niekonstytucyjność przepisu umożliwiającego stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej z rażącym naruszeniem prawa bez żadnych ograniczeń czasowych. Ta sytuacja narusza poczucie bezpieczeństwa prawnego uczestników obrotu prawnego.
  • Z niepokojem obserwujemy także wzrost liczby przestępstw motywowanych uprzedzeniami lub wręcz nienawiścią, np. wobec osób innej rasy, pochodzenia etnicznego lub narodowości i religii. Alarmujemy w tej sprawie odpowiednie organy państwa, w szczególności Policję oraz prokuraturę. Chciałbym podkreślić, że według badań, które zostały przeprowadzone niedawno przez moje biuro wraz z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, tylko 5% tzw. przestępstw z nienawiści jest zgłaszanych organom państwa. Dominuje niestety podejście opierające się na nieufności w stosunku do działania organów państwa. Czyli to, że pozostałe 95% nie jest zgłaszane, powodowane jest głównie brakiem zaufania, wiary w to, że z taką sprawą cokolwiek się stanie, że organy państwa się tym odpowiednio zajmą.
  • W Polsce jest wciąż wiele do zrobienia, jeśli chodzi o poszanowanie praw osób homoseksualnych i osób pozostających w związkach osób tej samej płci, ale też w zakresie walki z homofobią. Konieczne jest także wprowadzenie procedury uzgodnienia płci osób transpłciowych, która nie będzie wymuszała na nich pozywania własnych rodziców, co powoduje kolejne traumatyczne doświadczenia.
  • Istotna część pracy rzecznika to kwestia praw rodziców w kontekście funkcjonowania współczesnej rodziny. W tym zakresie współpracuję blisko z rzecznikiem praw dziecka, panem Markiem Michalakiem. Problemy niepłacenia alimentów, kontaktów rodziców z dziećmi po rozwodzie, problemy małżeństw transgranicznych, walka z przemocą domową, sytuacja rodziców opiekujących się osobami z niepełnosprawnościami to problemy, które cały czas budzą moje zainteresowanie i są przedmiotem różnych działań.

W czerwcu tego roku właśnie z tego powodu, a także z tego powodu, że stanowi to przedmiot wielkiego zainteresowania publicznego, zorganizowaliśmy duży kongres praw rodzicielskich, w którym uczestniczyli przedstawiciele różnych środowisk, w tym także środowiska pokrzywdzonych ojców.

Uważam, że w tej sferze życia potrzebne są dialog, rozmowa i zrozumienie tego, że zmiany społeczne, zmieniający się model rodziny powodują dodatkowe wyzwania dla organów państwa. Potrzebne są także sprawne i efektywne sądy, gdyż każde opóźnienie postępowań w sprawach rodzinnych może mieć tragiczne skutki dla życia rodziny i dla życia poszczególnych rodziców. W tym zakresie chciałbym docenić inicjatywy, a także zmiany legislacyjne przyjęte w ostatnim czasie, które poprawiają skuteczność postępowań transgranicznych i w pewnym sensie centralizują wysiłki państwowe dotyczące odpowiadania na różne potrzeby sądów innych państw członkowskich w tym zakresie.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich podejmuje także wiele działań na rzecz ochrony praw kobiet.

W roku, w którym świętujemy stulecie uzyskania czy wywalczenia przez kobiety praw wyborczych, powinniśmy się zastanowić, czy faktycznie ich prawa są w pełni realizowane. Mówię o prawach kobiet w kontekście prawa do ochrony zdrowia, faktycznej realizacji ustawy o planowaniu rodziny i warunkach przerywania ciąży, dostępności terapii in vitro, walki z przemocą domową, równoważenia ról zawodowych i prywatnych lub opieki okołoporodowej. To jest cały czas lista spraw do załatwienia, do rozwiązania. Co więcej, w tym zakresie wyraźnie widać różnicę między sytuacją kobiet zamożnych, mieszkających w dużych miastach, a pochodzących z mniejszych miast, tych, które są mniej zamożne. Prywatyzacja usług publicznych rozwiązuje tu niektóre problemy, ale powoduje pogorszenie sytuacji osób, które mieszkają dalej od centrum.

Kolejne działania rzecznika dotyczą dyskryminacji osób starszych w ochronie zdrowia, dostępu do różnych usług, a przede wszystkim wsparcia tych osób w ich miejscu zamieszkania zamiast oferowania im opieki instytucjonalnej, czyli tworzenia dużych instytucji, izolowania seniorów, zapominania o nich.

To jest coś, co się nazywa instytucjonalizacją opieki. Powinniśmy robić wszystko co w naszej mocy, aby doprowadzić do tzw. deinstytucjonalizacji, czyli zrezygnowania z tych wielkich ośrodków ochrony na rzecz indywidualnego wsparcia możliwie najbliżej miejsca zamieszkania. W tym zakresie w czasie moich wyjazdów regionalnych staram się organizować spotkania na poziomie poszczególnych powiatów dotyczące promocji modelu wsparcia osób starszych w miejscu zamieszkania. Kilka takich spotkań się odbyło, np. w Stargardzie Szczecińskim, w Krapkowicach czy też w Lesznie.

W ramach pracy biura rzecznika staramy się alarmować o problemach niedostrzeganych z perspektywy dużych miast. Są w Polsce miejsca, gdzie wykluczenie transportowe staje się coraz większym problemem, gdzie młoda osoba, która kończy gimnazjum, wybiera nie taką szkołę, która odpowiada jej talentom i zainteresowaniom, ale taką, do której po prostu można dojechać. To jest też problem dostępu do lekarzy specjalistów i problem związany z szansą na codzienną aktywność seniorów.

Naruszenia praw człowieka dotykają w Polsce właśnie tych najsłabszych, tych, którzy nie potrafią się upomnieć albo z różnych powodów nie mają na to szans. W tym kontekście chciałbym wspomnieć o 3 grupach, które mają szczególnie trudną sytuację, choć każda z nich jest odmienna.

  • Pierwsza to osoby dotknięte kryzysem bezdomności. Mamy ciągle powyżej 30 tysięcy osób dotkniętych kryzysem bezdomności. Trzeba zmienić nasze myślenie o bezdomności. Trzeba myśleć o bezdomności w taki sposób, że jest to kryzys, z którego można wyjść, a państwo służy do tego, aby podać pomocną dłoń, i to niezależnie od tego, czy osoba bezdomna mieszka w Polsce, czy też jest obywatelem RP mieszkającym poza granicami Polski, bo przecież takich osób też ten kryzys dotyczy. Osoby te często z tego powodu, że ich własna godność im na to nie pozwala, nie decydują się nawet na powrót do własnego kraju, decydują się na to, aby dalej pozostawać w stanie bezdomności. Jest to dziedzina, w której współpraca organizacji pozarządowych i samorządów może przynieść wiele korzyści, ale także jest to przestrzeń, w której bardzo wiele można zrobić, jeżeli odpowiednio skoordynuje się wysiłki na szczeblu centralnym.
  • Druga grupa osób to są osoby dotknięte kryzysem zdrowia psychicznego. To jest wycinek naszej ogólnej trudnej sytuacji w służbie zdrowia. Dobrze wiemy, że dyskusja na temat prawa do ochrony zdrowia w sytuacji niewystarczających środków finansowych, ale także niewłaściwej organizacji służby zdrowia, jest trudna.

Ten kryzys w ochronie zdrowia psychicznego to jest coś bardzo szczególnego. I znowu: w tym zakresie musimy działać na rzecz rezygnacji z opieki instytucjonalnej w dużych, wielkich szpitalach psychiatrycznych na rzecz pomocy w miejscu zamieszkania. Cieszy mnie uruchomienie od 1 lipca programu pilotażowego, który zmienia system ochrony zdrowia psychicznego, bo jest to ważna jaskółka zmian. Mam nadzieję, że realizacja tego programu pilotażowego doprowadzi do trwałych zmian w dziedzinie ochrony zdrowia psychicznego.

  • Wreszcie trzecia taka grupa osób – myślę, że szczególnie niedostrzegalna z perspektywy wielkich miast, ale wydaje mi się, że szczególnie znana państwu jako senatorom Rzeczypospolitej, gdyż państwo, ze względu na swój mandat, mają bezpośredni kontakt z wyborcami – a mianowicie osoby mieszkające na terenach wiejskich, które są dotknięte konsekwencjami różnych inwestycji energetycznych, budowlanych czy przemysłowych. To są często osoby na straconej pozycji. Nie mają siły, determinacji, wiedzy, kwalifikacji prawniczych, aby tego typu inwestycje ograniczać czy po prostu brać udział w dyskusji, aby uzyskiwać informacje w trybie dostępu do informacji publicznej, przyłączać się do postępowań, korzystać z prawa do petycji. To są problemy Wrześni, problemy Bakałarzewa, problemy Piły i wielu innych polskich miejscowości. I tutaj widzę moją rolę jako polegającą na tym, że zarówno staram się te osoby wzmacniać, interweniować tam, gdzie mogę, jak i przyłączać się do postępowań, często także z dobrym skutkiem.

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Rzecznik Praw Obywatelskich to jest także organ, który zajmuje się prawami osób pozbawionych wolności.

Na podstawie protokołu dodatkowego do konwencji ONZ o zakazie tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania rzecznik praw obywatelskich ma zadanie stałego monitorowania wszystkich miejsc pozbawienia wolności w Polsce, zarówno zakładów karnych, aresztów śledczych, jak i szpitali psychiatrycznych, domów pomocy społecznej, młodzieżowych ośrodków wychowawczych, zakładów poprawczych itd., itd., wszystkich miejsc, w których osoba bez własnej woli pozbawiana jest wolności. Otrzymujemy także bardzo wiele skarg od osób pozbawionych wolności, w szczególności od osób osadzonych. I to jest dla nas wielkie wyzwanie, jak łączyć działania na rzecz prewencji, polegające na bieżącym monitorowaniu sytuacji w tych miejscach, z działaniami polegającymi na odpowiadaniu za poszczególne skargi. W 2017 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji przeprowadzili łącznie prawie 100 wizytacji, z których wyciągnęli określone wnioski i przedstawili je organom władzy.

Chciałbym podkreślić, że wciąż mamy sporo problemów: przeludnienie w więzieniach, sytuacja osób z niepełnosprawnościami, niskie standardy opieki zdrowotnej. To są te, powiedziałbym, najważniejsze problemy dotyczące samych więzień.

Jak mówię o przeludnieniu w więzieniach, to nie mówię tylko i wyłącznie o tym, że nie respektujemy normy, która jest nam od lat proponowana i rekomendowana przez komitet Rady Europy do spraw przeciwdziałania torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, a która mówi, że powinniśmy mieć 4 m2 na jednego więźnia, ale mówię także o tym, że w Polsce wciąż są więzienia, w których w celi przebywa ponad 10 osób. Proszę sobie wyobrazić, że ponad 10 osób – a byłem w takich celach 13-, 14-, 15-osobowych – mieszka cały czas ze sobą w wielkim pomieszczeniu, bo to jest 50–60 m2. Tych kilkanaście osób przez 23 godziny na dobę przebywa razem ze sobą. To nie jest standard, który powinniśmy dopuszczać w państwie członkowskim Unii Europejskiej, państwie, które mieni się jako to, które przestrzega tak podstawowych praw. Tak więc wydaje mi się, że chociażby ograniczenie istnienia cel 10-osobowych powinno być niezwykle istotnym postulatem.

Ale skoro mówimy o niskich standardach opieki zdrowotnej, to chciałbym wspomnieć, że w 2017 r. dokładnie zbadaliśmy sprawę śmierci pani Agnieszki Pysz, która zmarła w areszcie śledczym w Warszawie w wyniku nieudzielenia pomocy medycznej. Nasze zbadanie sprawy doprowadziło do tego, że zajęła się tym nawet Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej, a pan minister Patryk Jaki na forum komisji przepraszał matkę pani Agnieszki Pysz za to, co jej się stało. To są takie historie, które niezwykle uruchamiają naszą wyobraźnię, które pokazują, że każde zaniedbanie, jeżeli chodzi o przestrzeganie standardów, może prowadzić do wielkich tragedii, tragedii, których można było uniknąć, gdybyśmy tylko lepiej o te kwestie zadbali.

Zupełnie osobnym problemem związanym z kwestiami, na które się skarżą osoby, jest funkcjonowanie Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

Problem ten jest znany szanownym państwu, ponieważ wielokrotnie zajmowała się tym Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu Rzeczypospolitej, pojawia się też coraz więcej artykułów prasowych na ten temat. Szanowne Panie i Panowie Senatorowie, naprawdę musimy sobie z tym problemem poradzić. Jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, że… Jeżeli już taki ośrodek musi w Polsce istnieć, to powinien funkcjonować tak, jak chociażby ośrodek niemiecki w Rosdorfie, i powinien być opatrzony odpowiednimi regulacjami prawnymi na poziomie ustawy, a nie na poziomie zarządzeń wewnętrznych dyrektora ośrodka w Gostyninie.

Chciałbym podkreślić, że w 2017 r. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przygotował obszerny materiał będący analizą prawomocnych orzeczeń sądowych za stosowanie tortur w latach 2008–2015, które związane były z wymierzeniem kary pozbawienia wolności funkcjonariuszom publicznym za stosowanie tortur. W tym czasie, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji w 22 sprawach karnych. Jeżeli mówię o torturach, to mówię naprawdę o torturach. Nie mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusz przekracza granicę stosowania środków przymusu bezpośredniego, np. w czasie demonstracji czy w czasie zatrzymania danej osoby, ale mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusze Policji gdzieś w izolacji, w pomieszczeniach zamkniętych stosują przemoc w stosunku do osób pozbawionych wolności, upokarzają je, zmuszają je do zeznań i stosują metody, których nie można określić inaczej, jak tortury. Tak jak powiedziałem, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji. Uważam, że skoro żyjemy w państwie, w którym mówi się o tym, że mamy być pomni czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej ojczyźnie łamane, i dlatego ustanawiamy katalog praw i wolności obywatelskich, dlatego ustanawiamy bezwzględny zakaz tortur, to musimy faktycznie dbać o to, żeby wyeliminować stosowanie tortur w Polsce.

Efektem badań mojego zespołu było duże wystąpienie do ministra sprawiedliwości, wskazujące, co należałoby zrobić, aby ten problem naprawić. I to są stosunkowo proste rzeczy: stała obecność adwokatów na posterunkach Policji; stały monitoring tego, co się dzieje na posterunkach, w tym także monitoring tych miejsc, które mogą nie być temu monitoringowi poddane; rzetelny nadzór nad tym, co się dzieje z materiałami z monitoringu. Chciałbym podkreślić, że nie dostałem odpowiedzi od ministra sprawiedliwości. Apelowałem nawet do premiera, aby zmotywował ministra sprawiedliwości, ale odpowiedzi wciąż się nie doczekałem. Chciałbym powiedzieć jedno: jak mamy walczyć z torturami, skoro Ministerstwo Sprawiedliwości nie poczuwa się do przeprowadzenia zmian w zakresie funkcjonowania naszego państwa, nie poczuwa się do zmian legislacyjnych oraz nie poczuwa się do tego, aby ten problem naprawić? Chciałbym podkreślić jeszcze raz, że konstytucja, preambuła, nasze doświadczenia historyczne zobowiązują nas do tego, aby Polska była państwem całkowicie wolnym od tortur.

Szanowne Panie i Szanowni Panowie Senatorowie!

W ostatnich latach na rzecznika praw obywatelskich sukcesywnie nakładane są nowe zadania: realizacja mandatu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

To jest  realizowanie tego mandatu od 10 lat; realizacja zasady równego traktowania, czyli przepisów antydyskryminacyjnych, które Polska wdrożyła w wyniku implementacji dyrektyw unijnych; monitorowanie wdrożenia konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami; a także monitorowanie niewłaściwych działań Policji i innych służb, monitorowanie sytuacji funkcjonariuszy. Jak się spojrzy na to z perspektywy, to wszystko to następowało w zasadzie bez przyznania wystarczających, dodatkowych środków finansowych. I moja poprzedniczka, i ja wielokrotnie powtarzaliśmy, że realizacja tego mandatu jest niezwykle utrudniona. W zasadzie to, że my staramy się wykonywać naszą pracę maksymalnie rzetelnie bez tych środków finansowych, zawdzięczam mojemu wspaniałemu zespołowi, moim wspaniałym dyrektorom, dyrektorkom, zastępcom, zastępczyniom, dyrekcji generalnej, którzy są tutaj ze mną, a którzy mają tę siłę, żeby motywować pracowników do ciężkiej pracy. Chciałbym im za to bardzo serdecznie podziękować. (Oklaski)

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie

Rzecznik ma nowe zadania, to przyznanie kompetencji do składania skargi nadzwyczajnej.

Skarga nadzwyczajna była przedmiotem dyskusji na forum tej izby wielokrotnie. Ale chciałbym podkreślić, że po ostatniej zmianie legislacyjnej prawo do składania skargi nadzwyczajnej w odniesieniu do, można powiedzieć, historii z przeszłości, czyli z ostatnich 20 lat, ma prokurator generalny oraz rzecznik praw obywatelskich. Jak do tej pory – a sprawdzałem statystyki na 22 listopada – wpłynęło do nas 2407 wniosków o wniesienie skargi nadzwyczajnej.

Podkreślam: 2407 wniosków.

Każdy z tych wniosków oznacza, że musimy zapoznać się z nimi, przeczytać dokładnie dokumenty, częstokroć ściągnąć akta i odpowiedzieć. To jest wielki wysiłek. To nie jest tak, że można w 5 minut odpowiedzieć obywatelom, że skargi nadzwyczajnej nie wniesiemy. Każdy ten wniosek wymaga wielkiego zaangażowania. I tu podkreślam, że rozpatrzenie wniosków w sposób rzetelny i odpowiedzialny, w rozsądnym terminie, przekracza obecne możliwości kadrowe i finansowe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Uchwalając te zmiany, pominięto aspekt ekonomiczny, pomimo tego, że apelowałem, także na forum tej izby, o to, aby przyznać dodatkowe środki finansowe na rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych.

Apelowałem do premiera o przesunięcie środków w budżecie rzecznika bądź o przyznanie na ten cel środków z rezerwy budżetowej.

Nie uzyskałem pozytywnej odpowiedzi.

Złożyłem wniosek o odpowiedni budżet na przyszły rok, ale – sądząc po doświadczeniach z tego tygodnia i debacie, która przebiegała na forum Komisji Finansów Publicznych – nie jestem przekonany, czy faktycznie uda się to wywalczyć.

A chciałbym podkreślić, że to jest niezwykle ważne. Powierzanie dodatkowych obowiązków bez odpowiedniego finansowania niestety powoduje, że relacja między obywatelem a biurem rzecznika może być zakłócona, ale to także jest kwestia budowania ogólnego zaufania do funkcjonowania państwa.

Mimo wszystko chciałbym się odnieść do samej instytucji skargi nadzwyczajnej.

Zdaję sobie sprawę z wątpliwości konstytucyjnych dotyczących tej instytucji, z tego, że stwarza ona możliwość podważania prawomocnych orzeczeń i że ten okres 20 lat jest niezwykle długi. Sam wyrażałem te wątpliwości. Jednakże będąc urzędnikiem państwowym, odpowiedzialnym w stosunku do obywateli, nie mogę uznać, że instytucji tej nie będę stosował. Dlatego jak do tej pory skierowałem dwie skargi nadzwyczajne w sprawach dotyczących prawa spadkowego, w sprawach, w których, można powiedzieć, ta skarga może spełnić swoją oryginalną funkcję, czyli może stanowić wentyl bezpieczeństwa, który powinien mieć zastosowanie w absolutnie wyjątkowych przypadkach. I liczę, że w przyszłości skarga nadzwyczajna będzie stosowana tylko i wyłącznie w tego typu sprawach, tj. w takich, w których w inny sposób nie można naprawić sytuacji życiowej obywateli.

Szanowni Państwo,

Na koniec mojego wystąpienia chciałbym podzielić się refleksją na temat tego, dlaczego ludzie skarżą się do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Skarżą się, bo są różne problemy w naszym państwie, stare i nowe.

Skarżą się, bo są pokrzywdzeni przez organy państwa lub też dyskryminowani w życiu społecznym czy gospodarczym.

Dla każdego człowieka jego indywidualna krzywda jest najważniejsza – możemy być mobingowanym pracownikiem; emerytem, którego dotknęła ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r., przez co stracił on dużą część uprawnień emerytalnych; rolnikiem, który został pozbawiony ojcowizny w wyniku działania specustawy drogowej; ojcem, który nie ma kontaktu z własnymi dziećmi; przedsiębiorcą spierającym się z urzędem skarbowym; mieszkańcem, któremu niedaleko od domu wybudowano fabrykę akumulatorów. Każda historia jest inna i nie można jednej przedkładać nad drugą, dokonywać ich ważenia, bo każdy z tych obywateli zasługuje na wysłuchanie i reakcję. I każdy zasługuje na ochronę konstytucyjną jego praw i wolności.

Ale chciałbym podkreślić, że rolą Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest potakiwanie obywatelom i mówienie każdemu, że faktycznie każdego obywatela, który zwrócił się do rzecznika, spotkała krzywda. Bo czym innym jest nasze subiektywne poczucie, że zostaliśmy pokrzywdzeni, a czym innym jest ocena dokonywana w świetle konstytucji i standardów praw człowieka wynikających z ratyfikowanych umów międzynarodowych.

Rzecznik ma za zadanie nie tylko pomagać, ale także musi to robić profesjonalnie. Do tego musi mieć świetnych fachowców – a tym akurat, jak powiedziałem, mogę się poszczycić. Ale aby pomagać, rzecznik musi także działać w ekosystemie demokratycznego państwa prawnego.

Bo jeśli następuje erozja i rozchwianie tradycyjnych instytucji państwa demokratycznego, to staje się to trudniejsze. Dzieje się tak, jeśli zawodzi dialog w stanowieniu prawa, jeśli zawodzą konsultacje społeczne albo ich nie ma, jeśli nie szuka się kompromisowych rozwiązań, jeśli brakuje współpracy między konstytucyjnymi organami państwa.

Nie można mieć gwarancji demokratycznego państwa prawnego oraz przestrzegania praw i wolności jednostek, jeśli zawodzą mechanizmy ochrony praw i wolności, a są nimi niezależne sądy oraz niezależny Trybunał Konstytucyjny. Bez niezależnych instytucji, szczególnie sądów, obywatel jest skazany na arbitralność władzy, a jego prawa mogą nie być przestrzegane.

Chciałbym powiedzieć, że jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań.

Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku.

Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką. Jest to po prostu moje świadectwo rzetelnego wykonywania zadania, które zostało mi powierzone przez Sejm i Senat w połowie 2015 r.

Dziękuję za uwagę.(Oklaski)

Odpowiedź RPO na wystąpienia senatorów

Dokładamy maksymalnych starań i staramy się działać z maksymalnie dobrą wiarą i maksymalnym poszanowaniem Konstytucji, aby jak najlepiej w trudnych warunkach realizować mandat Rzecznika Praw Obywatelskich, a tym mandatem jest stanie na straży praw i wolności określonych w konstytucji oraz w ratyfikowanych umowach międzynarodowych.

Jak słuchałem wystąpień, uznałem, że jednak chciałbym kilka rzeczy skomentować.

Zgromadzenia cykliczne

Pierwsza sprawa to zgromadzenia cykliczne.

To jest faktycznie innowacja. To jest innowacyjna instytucja, ponieważ w świecie państw demokratycznych nie jest znane rezerwowanie na przyszłość miejsca na demonstracje i jednoczesne zakazywanie organizowania kontrmanifestacji. Tak po prostu nie można czynić i jest to sprzeczne z podstawowymi standardami praw i wolności, które dotyczą wolności zgromadzeń, co było sygnalizowane przez wiele osób na różnych etapach procesu legislacyjnego. I możemy się cieszyć, że już tych, można powiedzieć, zgromadzeń cyklicznych, które są organizowane, jest mniej, ale wciąż jednak się zdarzają, chociażby Marsz Niepodległości korzystał z tego statusu, co powodowało różne wątpliwości prawne.

Prawa osób głuchych

Mamy w ogóle w Biurze Rzecznika cały zespół, zespół, który się zajmuje problematyką osób głuchych. W skrócie i tak bardzo szybko powiem o 3 tematach.

  • Pierwsza sprawa. Administracja wciąż nie jest dostosowana, bo z jednej strony mamy ustawę o języku migowym, ale później jej realizacja w praktyce, w szczególności dostępność tłumaczeń, dostępność wideotłumaczy, jest na niewystarczającym poziomie. Pamiętam, że jak byłem w Człuchowie, to jedna pani nam opowiadała, że czasami za własne, prywatne pieniądze po prostu zamawia tłumacza, żeby przyjechał, bo już nie chce się bawić w te wszystkie rozliczenia, byleby tylko, jak osoba głucha się pojawi, jak najlepiej jej pomóc. Tak że kwestia w ogóle faktycznego funkcjonowania administracji to jest jeden problem.
  • Drugi problem jest związany z audiotranskrypcją w kinach, w programach telewizyjnych. Ale chciałbym państwu właśnie przy okazji zgłosić problem z Wrocławia. Bo jak byłem we Wrocławiu, to jedna działaczka, bodajże Fundacji „Katarynka”, jeżeli mnie pamięć nie myli, zgłosiła, że była absolutnie oburzona, i środowisko osób głuchych było absolutnie oburzone, tym, że wszystkie programy związane z rocznicą niepodległości nie były opatrzone audiotranskrypcją, i że to jest właśnie taki najbardziej dobitny przykład, jak można wykluczyć. Organizuje się obchody, przeznacza się określone środki finansowe i nie ma audiotranskrypcji. Przyznam szczerze, że jeszcze nie zdążyłem napisać oficjalnej interwencji w tym zakresie, ale dzielę się tym, co zostało mi przekazane. Tak że myślę, że o tym warto pamiętać.
  • Trzecia sprawa, która mnie szczególnie interesuje, bo ona jest trudna do zrozumienia i ujęcia bezpośrednio, a dotyczy może nie sporej, ale pewnej grupy osób, to problem dzieci CODA, czyli dzieci słyszących, ale żyjących w rodzinach osób niesłyszących. One w związku z tym stają się w młodym wieku takimi, można powiedzieć, naturalnymi tłumaczami swoich rodziców, co powoduje bardzo poważne konsekwencje dla ich rozwoju emocjonalnego, rozwoju psychicznego, takie nadmierne obciążenie odpowiedzialnością, przyspieszone dorastanie. I w tym zakresie skierowałem wystąpienie do pani minister edukacji narodowej, która obiecała, że uwrażliwi pedagogów szkolnych na ten problem. Ale warto pamiętać o tym, że takie dzieci też są u nas i że potrzebują one wsparcia. Dziękuję.

Mowa nienawiści

Nigdy bym nie powiedział, że polskie społeczeństwo jest z założenia nietolerancyjne. Nigdy bym nie powiedział, że, powiedzmy, dominuje rasizm. Jedyne, o czym ja powiedziałem w moim wystąpieniu, to jest to, że… Powiedziałem o bardzo konkretnych sprawach, które trafiają do biura rzecznika, którymi się zajmuję, które mogą dotyczyć chociażby przestępstw z nienawiści.

Chciałbym podkreślić, że pobicia – szczególnie pobicia, bo one mi najbardziej leżą na sercu – zdarzają się przez to, że tolerujemy czy przyzwalamy na mowę nienawiści. To są niezwykle dramatyczne historie. To są historie, które dla mnie są nie do zrozumienia, jeśli się weźmie pod uwagę naszą historię, nasze tradycje, naszą tradycję szlachecką tolerancji religijnej i to, że Polska zawsze była czy przez wiele wieków była państwem różnorodności kulturowej oraz narodowościowej.

I teraz, jeżeli spojrzelibyśmy do raportu á propos konkretnych spraw, to w 2017 r. my sami zarejestrowaliśmy 100 różnych spraw, które dotyczyły aktów przemocy i mowy nienawiści, motywowanych przynależnością narodowo-etniczną bądź rasową czy wyznawaną religią. Czyli to są te sprawy, o których się dowiedzieliśmy, które podjęliśmy, z którymi się do nas zwróciły osoby bądź organizacje pozarządowe. Gdybyśmy spojrzeli do raportu, który odnosi się do art. 32 konstytucji mówiącego o zakazie dyskryminacji, to przeczytamy tam, że interweniowałem w sprawie: napaści na obywatela Bangladeszu w Legnicy, pobicia Saudyjczyka w Zakopanem, pobicia hinduskiego studenta w Poznaniu, pobicia obywatela Ukrainy w Warszawie, napaści na izraelskich sportowców w hotelu w Sochocinie, pobicia Czeczenki na warszawskiej Woli, znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej obywatela Ukrainy w Opolu i napaści kilkudziesięcioosobowej grupy na cudzoziemców przebywających w jednym z wrocławskich barów z kebabem. Prawda? To jest przykład kilku bardzo konkretnych spraw, które…

(Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

Ale to…

(Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

Jeżeli, Panie Senatorze, 8 spraw to jest mało…

(Rozmowy na sali)

Jeżeli chodzi o pobicie, to my się chyba różnimy oceną, bo dla mnie to jest bardzo dużo. Tak? To znaczy, dla mnie każda sytuacja, kiedy kogoś bije się z powodu pochodzenia rasowego i etnicznego, to jest powód do wstydu. Wstydu, że to się w ogóle w Polsce dzieje. I nie jestem w stanie tego zrozumieć. Ja muszę to dokumentować, muszę to wyjaśniać, muszę badać, czy te osoby mają… czy odpowiednio reaguje policja, czy odpowiednio reaguje prokurator i sąd. Co więcej, w przypadku każdej z tych spraw my staramy się też do tych osób dotrzeć, porozmawiać z nimi, zastanowić się, jak moglibyśmy pomóc w danej sytuacji. I uważam, że to jest bardzo przykre, że aż takie historie się w Polsce dzieją.

Ale znowu chciałbym podkreślić: ja z tego nie będę wyciągał takich wniosków. I nie podałem w swoim przemówieniu takiego wniosku, który pan senator mógłby mi wskazać. Ja tylko mówię o pewnej liczbie spraw, które się pojawiają.

Dyskryminacja

Jeśli zaś chodzi o sytuacje dyskryminacyjne, to pamiętajmy o tym, że te sytuacje są przeróżne. To nie są tylko i wyłącznie tego typu historie. Występuje np. taki problem, który jest dyskutowany w Polsce, jak dyskryminacja w dostępie do różnych dóbr i usług. Tak? I znowu zdarzają się takie sytuacje, że np. jest osoba, która się porusza na wózku, i odmawia się jej wstępu do klubu na koncert, chociaż lokal był dostępny dla osób z niepełnosprawnościami, albo odmawia się osobie ubogiej obsługi, albo są osoby niewidome czy osoby korzystające z psa przewodnika, którym odmawia się korzystania z różnych usług. To też są sprawy, którymi się zajmujemy.

Ja myślę, że jeśli chodzi o sprawy dyskryminacyjne, to problemem jest nie tyle liczba spraw, ile kwestia tego, czy ludzie mają świadomość, że mają instrumenty prawne, za pomocą których mogą sobie sami pomóc; czy znowu występuje takie zjawisko, że się obawiają, jaka będzie konsekwencja zgłoszenia danej sprawy i czy faktycznie ktoś im będzie w stanie skutecznie pomóc. I to jest, myślę, jeden z większych problemów dotyczących praw osób homoseksualnych. To znaczy, one często nie raportują spraw indywidualnych, bo boją się, że konsekwencją tego będzie po prostu ujawnienie ich tożsamości, ich orientacji, a nie chcą czy nie mogą sobie na to pozwolić. Ale to nie znaczy, że te problemy nie występują, bo występują. Ja jestem w stałym kontakcie z organizacjami, które zajmują się pomocą takim osobom, ale także z niektórymi osobami, które niekoniecznie chciały mówić o swoich indywidualnych problemach.

Prawa lokatorów. Reprywatyzacja

Ustawa jest potrzebna, żeby zakończyć pewien etap polskiej historii, żeby te roszczenia spisać, rozliczyć, określić termin, do którego roszczenia można by zgłaszać, a także stworzyć mechanizm kompensaty, który z jednej strony dawałby poczucie satysfakcji osobom, które zostałyby objęte ustawą, a z drugiej strony byłby, można powiedzieć, impulsem rozwojowym polegającym na tym, że niektóre grunty mające nieuregulowaną sytuację mogłyby się jakby rozwijać, mogłyby być przedmiotem obrotu. Dodatkowo rozkładałoby to ciężar na przyszłe lata. Zaraz powiem, co mam na myśli.

Utrzymywanie stanu, w którym nie mamy ustawy, powoduje przerzucenie ciężaru odpowiedzialności na sądy. Sądy muszą się posługiwać zasadami ogólnymi i mogą przy okazji popełniać błędy. Te błędy po czasie… Nawet jeśli sądy działają w dobrej wierze, to później ich orzeczenia mogą być oceniane w różny sposób. Sądy mogą być wręcz za to niezwykle krytykowane.

Wczoraj nawet mieliśmy w Biurze Rzecznika pewną debatę, w której uczestniczyła pani profesor Ewa Łętowska. Sformułowała ona taki pogląd, że sądy w ostatnich latach dawały się być może nadmiernie uwieść pełnomocnikom procesowym i trochę za bardzo przyjmowały niektóre przedstawiane argumenty. To niebezpieczeństwo cały czas istnieje. To pogłębia stan nie tylko niepewności prawnej, ale też nierównowagi, bo niektóre grupy czy niektóre instytucje w pełni, można powiedzieć, skorzystały z procesu reprywatyzacji, a niektórzy muszą dociekliwie dochodzić uprawnień przed sądami.

Podam państwu przykład. Uczestniczyliśmy jako biuro w bardzo poważnej sprawie, którą prowadziła pani dyrektor Dołowska z biura rzecznika. Sprawa dotyczyła reprywatyzacji w Michałowicach pod Warszawą, gdzie zostały zgłoszone roszczenia jednej z rodzin. Rodzina rościła sobie tytuły do gruntów i na podstawie decyzji ministra rolnictwa próbowała je odzyskać. Rzecz dotyczyła interesów 1 tysiąca 500 mieszkańców Michałowic. Szczęśliwie NSA, można powiedzieć, powstrzymał roszczenia reprywatyzacyjne i ci mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie. Ja mogę się cieszyć, że mogłem pomóc i w tym uczestniczyć. Aczkolwiek tak zupełnie na marginesie muszę państwu powiedzieć, że wysłanie do sądu 1 tysiąca 500 odpisów skargi kasacyjnej to jest duży wysiłek organizacyjny. Kosztowało nas kilka ładnych tygodni pracy, żeby to przygotować. Ale to na marginesie. Ta sprawa pokazuje problem, z którym mamy tutaj do czynienia, pokazuje niepewność w zakresie interesów mieszkańców, osób, które w międzyczasie nabyły tytuły własności.

Myślę, że warto w tym kontekście wspomnieć o komisji weryfikacyjnej. Ja przedstawiałem dość krytyczne stanowisko, jeśli chodzi o komisję weryfikacyjną. Główny argument był taki, że w tym kształcie ona nie byłaby w stanie dokonać przeglądów wszystkich nieruchomości w Warszawie. Po jakimś czasie mogę w sumie powiedzieć, że faktycznie tak się nie stało, że sprawy pewnej części nieruchomości zostały jedynie przejrzane.

Jeśli chodzi o przyszłość, to myślę, że musimy po prostu skorzystać z naszych własnych, krajowych rozwiązań, mianowicie z ustawy, która dotyczy mienia zabużańskiego. W kontekście mienia zabużańskiego wprowadzono zasadę spisania wszystkich roszczeń do określonego momentu i wypłacono 20% wartości. Można powiedzieć, że rozliczenie tego wszystkiego było domknięciem sytuacji.

Oczywiście w kontekście reprywatyzacji byłoby znacznie trudniej tak z dnia na dzień wypłacić w gotówce 20%. Moim zdaniem, pewnym rozwiązaniem mogłoby być wyemitowanie albo obligacji Skarbu Państwa, albo jakichś bonów, które byłyby do zrealizowania. Od razu byłyby one w obrocie, ale byłyby realizowane przez państwo sukcesywnie przez kolejne, najbliższe, powiedzmy, 15–20 lat, tak żeby nie obciążać jakąś wielką kwotą budżetu na kolejny rok, tylko rozłożyć to na kolejne lata. No, po prostu to trzeba w którymś momencie w Polsce zrobić, oby jak najszybciej.

Chciałbym podkreślić, że w biurze rzecznika w Zespole Prawa Cywilnego, którym kieruje pani dyrektor Dołowska, pracuje 20 osób, które zajmują się całą problematyką prawa cywilnego. Prawem mieszkaniowym, w tym także różnymi problemami związanymi z reprywatyzacją w Warszawie, zajmuje się kilka osób i mogę pana senatora zapewnić, że staramy się na bieżąco zajmować tymi sprawami i odpowiadać na te wszystkie skargi, podejmować działania w relacjach z miastem stołecznym Warszawa, tak aby sytuacje osób, których lokale objęte są reprywatyzacją i których dotyczą inne problemy mieszkaniowe, rozwiązywać.

Ośrodek w Gostyninie

Bo założenie było takie, że ośrodek w Gostyninie i cała konstrukcja ustawy są po to, aby stworzyć możliwość dalszej terapii, także dalszego odizolowania osób skazanych na karę śmierci, która następnie została zamieniona na karę 25 lat pozbawienia wolności. Ale praktyka poszła w zupełnie innym kierunku, właśnie w tym kierunku, którego się obawialiśmy, a mianowicie w takim, że kiedy teraz dochodzi do zakończenia kary osoby, która została skazana za przestępstwo o podłożu seksualnym, to dyrektorzy zakładów mają pewną obawę przed zwalnianiem takich osób z zakładu i podejmują działania, które następnie skutkują tym, że osoby te dostają orzeczenie o izolacji prewencyjnej i trafiają do Gostynina. W związku z tym obecnie Gostynin, można powiedzieć, pęka w szwach, tak? Wszystkie 54 miejsca są wypełnione. W zasadzie należałoby oddać pewnie kolejne pawilony. Miejsce, które miało być czymś w rodzaju schroniska, ośrodka terapeutycznego, staje się de facto więzieniem. Są łóżka piętrowe i naprawdę nie przypomina to w żaden sposób tego standardu, jaki powinien być, porównując go chociażby ze standardem w Rosdorfie w Niemczech.

Pomoc prawna, prawa „frankowiczów”

Podstawowy problem z bezradnością obywateli jest taki, że oni często nie wiedzą nawet, jakie mają możliwości działania w warunkach naszego państwa.

Podam taki przykład. My dość intensywnie zajęliśmy się problemem tzw. kredytów frankowych. Wiemy, że jest to temat budzący zainteresowanie obywateli, i stwierdziliśmy, że naszą rolą, razem z panią Aleksandrą Wiktorow, Rzecznikiem Finansowym, jest udzielenie obywatelom przynajmniej podstawowej informacji, co mogą z tymi kredytami zrobić. Zorganizowaliśmy spotkania w 16 miastach, to były spotkania informacyjne, w każdym ze spotkań uczestniczyło 200–300 osób. I okazało się, że zdecydowana większość obywateli w ogóle nie wiedziała o istnieniu Rzecznika Finansowego, o tym, jak wygląda procedura reklamacyjna i jak sobie z tym kredytem radzić. Myślę, że w Polsce sytuacja jest taka, że często budujemy różne instytucje, tworzymy różne rozwiązania, ale później niekoniecznie się zastanawiamy, czy to w praktyce działa, czy obywatele mają faktyczny, rzeczywisty dostęp do pomocy prawnej, do rzeczywiście fachowej porady.

Z tym jest związany m.in. drugi problem, podobny: w każdym powiecie są rzecznicy konsumentów, ale, jak się okazuje, w Poznaniu rzecznik konsumenta zatrudnia ponad 10 osób, ma całe biuro i aktywnie działa na rzecz praw konsumenta, a w niektórych miastach rzecznik konsumenta jest zatrudniony na pół etatu i siłą rzeczy nie jest w stanie skutecznie pomóc, nie jest w stanie nawet odpowiednio się przygotować. I jak trafia do niego, przykładowo, emeryt, który kupił garnki za 5 tysięcy zł, to taki rzecznik nawet nie ma wystarczających, powiedziałbym, mocy przerobowych na poziomie lokalnym, żeby mu pomóc. I z tego się tworzą kolejne problemy. Zdarza się też tak, że ludzie trafiają do adwokatów, radców prawnych, którzy popełniają błędy, którzy nie zawsze są rzetelni, którzy nie są w stanie odpowiednio pomóc. I później czasami jeden błąd przesądza o całym losie danego człowieka.

Wreszcie… Myślę, że to jest też doświadczenie państwa senatorów, że do państwa pewnie trafiają osoby… może nawet nie tyle roszczeniowe, ile osoby, które przeszły przez wszystkie instancje… Później państwo nawet do nas piszą, żebyśmy komuś pomogli. A my przeglądamy całą dokumentację i widzimy, że błędy zostały popełnione dawno temu i w zasadzie nie można już pomóc. Bo system prawny funkcjonuje tak, a nie inaczej, i jeżeli ktoś w odpowiednim momencie nie wykorzystał odpowiednich środków zaskarżenia, to nie można tej sytuacji po latach przywrócić, nawet jeżeli mamy poczucie niesprawiedliwości. Wtedy nawet państwu możemy odpowiedzieć, że się czymś nie zajmiemy, i jest pretensja do nas, że rzecznik nie jest w stanie się sprawą zająć. Tak że, powiedziałbym, to wszystko w zależności od sytuacji… różnie to wygląda.

Niemniej jednak ja wychodzę z założenia, że długofalowo musimy działać na rzecz wzmocnienia obywateli, że potrzebne jest takie faktyczne myślenie, jak im pomóc. Ale nie tylko na takiej zasadzie, żeby dać pomoc, ale tak, żeby ta pomoc była skuteczna. Czyli, przykładowo, jak mówię o tych rzecznikach konsumentów, to nie chodzi tylko o to, żeby te stanowiska stworzyć, ale o to, żeby ich odpowiednio wyposażyć, dokształcić i spowodować, że oni faktycznie będą odpowiednio działali.

Pracownicy cudzoziemscy

Przede wszystkim problem dotyczy oczywiście głównie Ukraińców, którzy pracują w Polsce i których jest ok. 2 milionów. To jest, wydaje się, w ogóle największa od 70 lat migracja zarobkowa w Polsce. To jest zjawisko, które należy rozpatrywać nie tylko pod kątem prawnym, ale także jako zjawisko społeczne, które trwale zmienia oblicze naszego państwa i wymaga również szczególnej odpowiedzialności ze strony organów władzy publicznej. Udało mi się nawiązać dość dobry dialog ze związkiem zawodowym Ukraińców, który działa na terytorium Polski. Także w tym roku organizowaliśmy konferencję, która była poświęcona, powiedziałbym, 3 aspektom: po pierwsze, mowie nienawiści w stosunku do Ukraińców, po drugie, właśnie prawom pracowniczym, po trzecie, kwestiom historycznym. Na pewno warto pamiętać o tym, i to była jedna z konkluzji tej konferencji, że ta ogólna atmosfera dotycząca rozliczeń historycznych oraz jednak pojawiające się przejawy mowy nienawiści mają wpływ, można powiedzieć, na samopoczucie Ukraińców, którzy w Polsce pracują.

Jeśli chodzi już o same prawa migrantów, to wyróżniłbym tutaj dwie kwestie.

  • Pierwsza to jest taka, czy ten jeden związek zawodowy, który nawet współpracuje z Państwową Inspekcją Pracy, jest wystarczający, żeby te prawa migrantów zabezpieczyć, tym bardziej że jest to ta grupa, która jest szczególnie narażona na nieznajomość przepisów, procedur i wykorzystywanie. Nawet była historia osoby, która zachorowała w zakładzie pracy – chyba w okolicach Poznania, w Szamotułach to było, o ile się nie mylę – i która przez pracodawcę została po prostu odwieziona na przystanek PKS, której nie zapewniono odpowiedniego wsparcia. Uważam, że remedium jest po prostu wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, spojrzenie naprawdę takie dogłębne, czy Państwowa Inspekcja Pracy w tej sytuacji ma wystarczające środki, czy dobrze działają infolinie, czy jest wystarczająca liczba osób władających językiem ukraińskim, które byłyby w stanie pomóc, i czy ta cała struktura jest dostosowana do potrzeb.
  • Ale, Szanowni Państwo, jak niedawno byłem w Norwegii, to, proszę sobie wyobrazić, zwrócono mi uwagę… Dla nich Polska z ostatnich lat kojarzyła się z jednej strony z kryzysem praworządności, a z drugiej strony z tym, co się zdarzyło w Stoczni Gdańskiej, w której pracownicy z Korei Północnej pracowali w ramach działalności podwykonawcy i, ich zdaniem, narażeni byli na pracę wręcz niewolniczą. I proszę zauważyć, że to jest niezwykle trudna sytuacja. Bo gdy jest przedsiębiorca, który mówi: okej, to ja wykonam część usługi i zatrudniam podwykonawcę, a ten podwykonawca sprowadza pracowników delegowanych z państw azjatyckich, to bardzo trudno jest później sprawdzić, co faktycznie z nimi się dzieje, jak ich prawa są przestrzegane i czy są przestrzegane.

I znowu: co można zrobić w tej sytuacji? Powinna być aktywność Państwowej Inspekcji Pracy oraz prokuratury, tak? Inaczej nie da rady. Zrozumienie, że możemy mieć taki problem, że na terytorium Polski, państwa, które ma dziedzictwo „Solidarności” i szczególnej dbałości o prawa pracownicze, może dochodzić do takich sytuacji… Jak sobie to uświadomimy, to wtedy widzimy, co należałoby zrobić, jeśli chodzi o działanie Państwowej Inspekcji Pracy, i czy mechanizmy w tym zakresie są wystarczające.

Zwalnianie z pracy pod pretekstem reorganizacji

Druga kwestia, o której chciałbym powiedzieć, dotyczy celników, także pracowników Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej.

Ja wczoraj jeszcze zdążyłem wysłać wystąpienie w tej sprawie do marszałka Senatu, być może za późno. To jest problem, który jest szerszy. Mianowicie nie można mocą ustawy dokonywać automatycznego przerwania stosunku pracy pracowników. Nie można tego skrócić i powiedzieć: od teraz przerywamy stosunek pracy i na nowych zasadach to będzie się odbywało.

Ale przecież, Szanowni Państwo, ta kwestia dotyczy nie tylko celników, bo… Tutaj patrzę na pana ministra Warchoła, który się pojawił. Ja pamiętam, że właśnie o tym dyskutowaliśmy w kontekście ustawy o Sądzie Najwyższym w lipcu 2017 r. Przecież taka sama regulacja dotyczyła pracowników Sądu Najwyższego, mianowicie chciano w ich przypadku przerwać stosunek pracy niezależnie od ich statusu, niezależnie od tego, czy np. wśród asystentów czy specjalistów w Biurze Studiów i Analiz były osoby, które mogły być objęte szczególną ochroną. To ustawodawcy w ogóle nie obchodziło, nikt na to nawet nie patrzył. I gdyby nie weto prezydenta akurat w tym przypadku, to tak by się właśnie stało. Akurat weto prezydenta pomogło w tym, że późniejsza nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, niezależnie od różnych innych wad, jednak tego przepisu nie zawierała. Nie można na mocy ustawy w taki sposób traktować pracowników, gdyż to podważa konstytucyjną ochronę pracy.

RPO i Trybunał Konstytucyjny

Kolejna kwestia: Trybunał Konstytucyjny, ten zarzut wycofywania wniosków i kwestia tego, że urzędnik nie powinien tak czynić.

No, ale jeżeli ten urzędnik wcześniej ma, tak jak pan senator to powiedział, pełny skład, później skład jest zmieniany i jest to 5 osób, następnie zmiany są przeprowadzane w taki sposób, że nie można mieć zaufania do tego, że faktycznie ten skład będzie w pełni niezależny…

Jeżeli składam wnioski o wyłączenie osób nieuprawnionych do orzekania i te wnioski nie są rozpoznawane, to nie mam innej opcji.

Bo ja wolę, żeby sędziowie, chociażby Sąd Najwyższy, w toku swojego orzekania rozstrzygali problemy konstytucyjne, niż żeby to zostawiać w taki sposób, że Trybunał Konstytucyjny de facto będzie legitymizował stan, który godzi w podstawowe prawa i wolności obywatelskie.

Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka?

Wolność mediow

Pan minister Radziwiłł powiedział o mediach, powiedział, że ilu tu dziennikarzy, że wolność słowa.

Ale ja pamiętam moje interwencje, które dotyczyły ograniczania wolności mediów i właśnie ich obecności na korytarzach Sejmu i Senatu, kiedy powstał plan, aby dziennikarzy przenieść, najlepiej do osobnego budynku, żeby tam oni się zajmowali kontaktami z politykami.

(Głos z sali: Pamiętamy.)

Przecież to był wielki spór. To był spór, który był efektem protestów po 16 grudnia 2016 r., spór dotyczący tego, żeby dziennikarzy wyprowadzić stąd, najlepiej gdzieś poza budynek Sejmu. I to, że oni tutaj są, Panie Ministrze, to jest efekt właśnie m.in. protestu dziennikarzy, ale także m.in. moich protestów, bo mówiłem, że tego typu sytuacja zagrażać będzie wolności słowa, wolności pozyskiwania informacji.

Ja już nawet nie będę mówił o sytuacji w mediach publicznych, o licznych sprawach, o tym, że reprezentowaliśmy bądź wspieraliśmy dziennikarzy w procesach przed sądami, o sprawie Jerzego Sosnowskiego zwolnionego z Polskiego Radia, z Programu 3 i innych dziennikarzy, którzy pozawierali ugody w efekcie zwolnień z mediów publicznych. Ja już nawet nie będę mówił o tym, że nie jest wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia – symboliczna data – 2016 r., który dotyczył kompetencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Domagam się wykonania tego wyroku, domagam się uwzględnienia pluralizmu w mediach, ale niestety to nie trafia na podatny grunt.

Tak że nie jest tak kolorowo i tak pięknie, jeżeli chodzi o standardy debaty, standardy wolności słowa w Polsce.

Szanowni Państwo, bardzo dziękuję za te słowa. I powiem państwu na sam koniec, a żałuję, że tego nie słyszy pani pierwsza prezes, że…

(Senator Robert Mamątow: Słyszy.)

(Senator Jerzy Fedorowicz: Słyszy.)

…dla mnie to jest największa nagroda, że mogę dzisiaj tutaj przed państwem występować, mogę występować po roku od tych dramatycznych wydarzeń w lipcu 2017 r. – i jeszcze raz chciałbym spojrzeć w oczy panu ministrowi Warchołowi, bo to pan minister Warchoł był m.in. za to odpowiedzialny – występować w momencie, kiedy pani pierwsza prezes Sądu Najwyższego może cały czas twierdzić, i być, bo cały czas nim jest, że jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego.

To jest fundament ochrony praw i wolności, że Sąd Najwyższy pozostał niezależnym organem sądowniczym w Polsce. Dziękuję państwu. (Oklaski)

 

RPO w sprawie wchodzenia do lasu: obywatel powinien móc zaskarżyć zakaz wstępu

Data: 2018-11-02
  • Chciałeś wejść do lasu, a tu znak "zakaz wejścia"?  Lasy Państwowe wydają takie czasowe zakazy, choć las to dobro wspólne 
  • Decyzje nadleśniczych powinny być zaskarżalne do sądu administracyjnego - uważa RPO
  • Rzecznik złożył też kasacje od wyroków nakazowych dla tych, którzy złamali zakazy podczas ostatnich wycinek (przed wyrokiem TS UE)

Ludzie skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na ograniczenia w korzystaniu z lasów należących do Skarbu Państwa. Do lasu nie można wejść, bo Lasy Państwowe wprowadzają okresowe zakazy.

Okoliczni mieszkańcy tracą na zakazach 

Mówili o tym np. uczestnicy spotkania z Rzecznikiem w marcu 2018 r. w Teremiskach w Puszczy Białowieskiej. Zakazy blokują pracę przewodnikom (co wielu młodym ludziom pozwala dorobić). Całym kompleksem leśnym zarządzają trzy różne nadleśnictwa, które ze sobą nie współpracują, co jeszcze bardziej utrudnia organizację turystyki, z której żyje okolica.

Zainteresowani mieszkańcy wskazują, że obok arbitralności działań nadleśniczych, problemem jest sposób powiadamiania o wprowadzanych ograniczeniach - „z dnia na dzień”. Występują też utrudnienia związane z uciążliwymi  objazdami. 

Dlatego Rzecznik nabrał wątpliwości, czy zapisy prawa limitujące możliwość korzystania z lasów publicznych w pełni odpowiadają konstytucyjnemu standardowi.

Kiedy można wydać zakaz 

Choć w Konstytucji brak przepisu, który wprost określałby powszechne prawo do korzystania ze środowiska, nie oznacza to, że prawo do korzystania z publicznych lasów nie znajduje umocowania konstytucyjnego. Art. 52 ust. 1 gwarantuje każdemu wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej. Właśnie to jest - w ocenie Rzecznika - źródłem uprawnienia do wstępu do publicznych lasów. Wprowadzanie ograniczeń tego prawa  jest  możliwe wyłącznie w drodze ustawy i tylko jeśli jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób, a ograniczenie nie narusza istoty wolności (art. 31 ust. 3 Konstytucji). Art. 77 ust. 2 wymaga zaś realnej możliwości dochodzenia przed sądem naruszenia tego prawa.

Ustawa z 28 września 1991 r. o lasach generalnie stanowi, że lasy państwowe są udostępniane społeczeństwu. Wyjątki dotyczą zakazu wstępu do:

  • upraw leśnych do 4 m wysokości;
  • powierzchni doświadczalnych i drzewostanów nasiennych;
  • ostoi zwierząt; źródlisk rzek i potoków;
  • obszarów zagrożone erozją.

Ponadto ustawa upoważnia nadleśniczych do wprowadzania okresowego zakazu wstępu do lasu. Przesłanki tego mają charakter ocenny. Jest to możliwe, gdy: 

  • wystąpiło zniszczenie albo znaczne uszkodzenie drzewostanów lub degradacja runa leśnego,
  • występuje duże zagrożenie pożarowe,
  • wykonywane są zabiegi gospodarcze związane z hodowlą, ochroną lasu lub pozyskaniem drewna.

Ustawa reguluje także zasady korzystania z dróg leśnych, które w jej świetle także są lasem. Ruch na nich jest możliwy wyłącznie wtedy, gdy są one oznakowane znakami go dopuszczającymi. Ruchem zarządzają Lasy Państwowe.

W ocenie Rzecznika konstytucyjnych wątpliwości nie budzą np. stałe zakazy wstępu do lasów. Inaczej jest jednak w przypadku zakazów okresowych (których wprowadzenie uzależnione jest od uznania nadleśniczego), a także zasad poruszania się po drogach leśnych (które są określane w ramach dużego marginesu swobody). Skoro ograniczenia wstępu do lasu są ingerencją w prawa i wolności obywateli, niezbędne jest zapewnienie im możliwości sądowej ochrony. Według RPO w aktualnym stanie prawnym jest ona niedostateczna.

Zamknięta droga sądowa  

W doktrynie prawa przeważa pogląd, że zakazy wstępu do lasów wydawane przez nadleśniczych nie podlegają kontroli sądów administracyjnych. Jest to bowiem wykonywanie uprawnień właścicielskich Skarbu Państwa wobec lasów, a nie działanie z zakresu administracji publicznej. Ocenie sądu administracyjnego nie podlega również organizacja ruchu na drogach wewnętrznych, jakimi są drogi leśne. Obecnie sądowa kontrola zgodności z prawem zakazów wstępu do lasu jest możliwa tylko w razie postępowania o wykroczenie polegające na złamaniu tego zakazu.

Dlatego Rzecznik opowiada się za koniecznością wprowadzenia zmian do ustawy o lasach, gwarantujących osobom, którym przysługuje prawo do korzystania z lasów, możliwość sądowego dochodzenia tego prawa. 

Zdaniem RPO niezbędne jest także ustawowe określenie przesłanek, jakimi powinien się kierować nadleśniczy, rozstrzygając o zasadach korzystania z dróg leśnych. Bez tego formalna dopuszczalność zaskarżenia do sądu nie zapewni rzeczywistej kontroli, skoro  nadleśniczy będzie miał niczym nieograniczoną swobodę (a wręcz dowolność) decyzji.

Adam Bodnar wystąpił  do ministra środowiska Henryka Kowalczyka o odniesienie się do problemu.

Kasacje w sprawach o złamanie zakazu wstępu do lasu

W ostatnich dniach RPO złożył kasacje do Sądu Najwyższego w trzech sprawach, w których sąd w Hajnówce w 2017 r. ukarał grzywnami od 100 do 300 zł obwinionych o złamanie zakazu wejścia latem i jesienią 2017 r. do Puszczy Białowieskiej – gdy trwała tam wycinka.

Sąd wydał w tych sprawach wyroki nakazowe – czyli bez przeprowadzania rozpraw i wzywania obwinionych.  Według Rzecznika, sąd naruszył przepisy, nie prowadząc rozprawy. Dlatego wniósł do SN o uchylenie tych wyroków i zbadanie spraw w zwykłym trybie.   

Zgodnie z prawem sąd na posiedzeniu bez udziału stron wydaje wyrok nakazowy - jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Tryb ten jest przewidziany do najbardziej oczywistych spraw, gdy nie ma wątpliwości co do winy i okoliczności czynu. Jakiekolwiek wątpliwości co do opisu czynu, kwalifikacji prawnej czy wypełnienia  znamion wykroczenia powinny prowadzić do rozpoznania sprawy w zwykłym trybie.

Rzecznik w kasacjach zwraca uwagę, że:

  • jeden z obwinionych zeznał, że wchodząc do lasu, nie zauważył zakazu wstępu; podkreślał, że jeżeli by wiedział, że w tym miejscu jest zakaz, to by tam nie wszedł;
  • w trakcie postępowania wyjaśniającego nie ustalono ponad wszelką wątpliwość, czy na terenie oddziału 279A Leśnictwa Teremiski ustawiono wymagane znaki wraz z wszystkimi informacjami, dotyczącymi przyczyny zakazu, terminu obowiązywania oraz zarządcy lasu i jego adresie;
  • z zarządzenia nadleśniczego z Białowieży nr 15/17 wynika, że termin zakazu ustalono „do odwołania”, a jako jego przyczynę wskazano „zagrożenie bezpieczeństwa publicznego, związane w wystąpieniem w lasach zniszczenia oraz znacznego uszkodzenia drzewostanów, przejawiającego się masowym zamieraniem drzew i drzewostanów na skutek zachodzących procesów powodujących powstanie dużej liczby drzew martwych, stanowiących realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi oraz ich mienia”. Tymczasem RPO podkreśla, że przepisy nie pozwalają na wprowadzenie zakazu nie ograniczonego terminem. Podana przyczyna w ogóle nie może być zaś podstawą legalnie wprowadzonego zakazu okresowego;
  • jeden z ukaranych to kamerzysta ogólnopolskiej telewizji, oddelegowany przez pracodawcę do Puszczy Białowieskiej. W związku z tym sąd powinien był zbadać, czy nie wykonywał on obowiązku wynikającego z art. 6 ust. 1 ustawy z  26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe – czyli prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.

Rażące naruszenie, jakiego dopuścił się sąd rejonowy, mogło mieć istotny wpływ na treść zapadłego wyroku, bowiem nie można wykluczyć, że po przeprowadzeniu rozprawy zapadłoby inne orzeczenie, skutkujące uniewinnieniem obwinionego – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk we wszystkich kasacjach.

V.7200.6.2018, II.510.609.2018, II.510.610.2018, II.510.611.2018

Dziennikarz TVN nie wpuszczony na konferencję. Odpowiedź PGZ po materiale TVN „Wody skażone trotylem”

Data: 2018-10-30
  • Prawo każe nam udzielać informacji, ale to nie to samo, co wpuszczanie na konferencję prasową, bo na to trzeba akredytacji. A nie ma obowiązku ich wydawania. Dlatego nie zaprosiliśmy TVN na konferencję prasową
  • Takie jest stanowisko Polskiej Grupy Zbrojeniowej, którą o wyjaśnienia poprosił RPO. Chodzi o program Superwizjera TVN  „Wody skażone trotylem”
  • Według PGZ ograniczenie możliwości pozyskania informacji przez dziennikarzy TVN wynikało z działania w interesie spółki i dążenia do zaniechania działań naruszających jej wartości konstytucyjne, tj. dobra osobiste
  • To, że inni dziennikarze nie mogli zadawać pytań na konferencji, wynikało z kolei z formy konferencji przyjętej przez spółkę

Dlaczego dziennikarze TVN nie zostali wpuszczeni 16 października 2018 r. na konferencję prasową dotyczącą działań Zakładów Chemicznych „Nitro-Chem SA" należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej SA? RPO zapytał o to 17 października, a 30 października dostał odpowiedź PGZ:

- Co prawda Prawo prasowe nakazuje przedsiębiorstwom sektora publicznego udzielać prasie informacji o swojej działalności. Ale pojęcie „akredytacji” jest pojęciem odmiennym od pojęcia „informacji prasowej”, a zatem odmowa udzielenia akredytacji nie jest tożsama z odmową udzielenia informacji prasowej (postanowienie WSA w Warszawie z 24 kwietnia 2008 r., sygn. akt II SA/Wa 1536/06, ONSAiWSA 2010, nr 1, poz. 13). W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego zawartej w wyroku z 30 października 2008 r. udzielenie akredytacji należy uznać za uprawnienie organizatora imprezy publicznej do swobodnego wyboru przedstawicieli mediów zainteresowanych udziałem w niej na uprzywilejowanych warunkach (sygn. akt 1 OSK 955/08, LEX nr 515400) – pisze w odpowiedzi dla RPO dyrektor Biura Prawnego PGZ dr Marcin Mazuryk.

Prawo prasowe

- Warto także podkreślić, że Prawo prasowe, nakładając na określone podmioty obowiązek udostępniania dziennikarzom informacji, nie określa równocześnie formy realizacji tej powinności (postanowienie NSA z 25 lipca 2002 r. sygn. akt II SA/Łd 951/02, Lex nr 54825) - kontynuuje.

Z uzyskanych od Nitro-Chem SA informacji wynika, że spółka udzieliła dziennikarzom TVN informacji, bowiem Superwizjer wyemitował 13 października 2018 r. materiał „Wody skażone trotylem”.

16 października 2018 r. spółka nie udzieliła dziennikarzom TVN jedynie akredytacji, co polegało na niezaproszeniu i w konsekwencji niewpuszczeniu ich na teren zakładu pracy. W świetle literalnego brzmienia art. 4 ust. 1 ustawy Prawo prasowe oraz ukształtowanego na jego gruncie orzecznictwa nie można mówić, w odniesieniu do działań i Nitro-Chem SA o uzasadnionych wątpliwościach prawnych.

Prawa i wolności konstytucyjne

- Odnosząc się z kolei do art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, który stanowi, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, należy wskazać, że te prawa wolnościowe nie mają charakteru absolutnego i podlegają ograniczeniom wynikającym zarówno z samej Konstytucji, jak i z ustaw – stwierdza dyrektor Mazuryk.

- Swoboda wypowiedzi oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji nie może realizować się poza granicami proporcjonalności ograniczeń, wyznaczonymi ze względu na konieczność poszanowania innych praw i wolności konstytucyjnych (wyrok TK z 30 października 2006 r., sygn. akt P 10/06, OTK-a 2006, nr 9, poz. 128) – podkreśla dyrektor z PGZ. - Do wartości tych należy zaliczyć m.in. dobre imię, cześć czy godność.

Zasady organizowania konferencji prasowych

16 października 2018 r. Nitro-Chem na terenie zakładu pracy zorganizował i przeprowadził konferencję prasową, aby odnieść się do nieprawdziwej i naruszającej dobra osobiste spółki publikacji redakcji TVN. „Wobec uzasadnionych wątpliwości co do rzetelności i obiektywności przekazywanych przez stację informacji, władze spółki podjęły decyzję o niezaproszeniu dziennikarzy TVN na konferencję prasową. Było to podyktowane również chęcią zapobieżenia dalszej eskalacji konfliktu oraz zapewnienia możliwie spokojnego przebiegu konferencji prasowej, bez udziału przedstawicieli osób, które ten konflikt wywołały. Ograniczenie możliwości pozyskania informacji przez dziennikarzy TVN wynikało z potrzeby działania w interesie spółki i dążenia do zaniechania działań naruszających jej wartości konstytucyjne, tj. dobra osobiste”.

Zasady zadawania pytań

Z kolei brak możliwości zadawania pytań na konferencji wynikał z formy konferencji przyjętej przez spółkę, która miała na celu krótkie i zwięzłe przedstawienie faktów. Należy jednak podkreślić, że Nitro-Chem nie uchylał się od obowiązku udzielenia prasie informacji o swojej działalności, zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy - Prawo prasowe, o ile informacje te nie stanowiły tajemnicy przedsiębiorstwa lub nie stanowiły informacji poufnej. Spółka udziela również informacji na temat swojej działalności każdorazowo po otrzymaniu stosownego wniosku od dziennikarza lub redakcji.

Cel konferencji

W ocenie PGZ SA, w opisanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich sytuacji nie doszło do ograniczenia prawa dziennikarzy do pozyskiwania informacji.

Konferencja prasowa została zorganizowana z inicjatywy władz Nitro-Chem SA w celu przedstawienia opinii publicznej informacji w związku z publikacją nieprawdziwych, niepotwierdzonych i niezgodnych z rzeczywistością informacji TVN.

Działanie Nitro-Chem nie stanowiło również ograniczenia prawa do pozyskiwania informacji, skoro jedynie dziennikarze jednej redakcji - TVN nie zostali zaproszeni na konferencję.

Zakłady Chemiczne Nitro-Chem SA 22 października 2018 r. wystąpiły przeciwko TVN S.A. oraz autorom reportażu „Wody skażone trotylem" do Sądu Okręgowego w Warszawie o zaniechanie działań naruszających dobra osobiste spółki oraz o usunięcie skutków naruszenia tych dóbr.

Problem wody z kranu istnieje, zmienimy prawo – odpowiedź Ministerstwa Żeglugi

Data: 2018-10-30
  • Ministerstwo Żeglugi pracuje nad zmianami w przepisach dotyczących wody z kranu
  • Choć wodociągi dostarczają nam coraz lepszą wodę, to psuć ją może stan instalacji w blokach
  • Tymczasem prawo nie przewiduje, kto ma tam kontrolować jej jakość - wskazywał Rzecznik Praw Obywatelskich

Rzecznik napisał do Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, że prawo jest niejasne i nie wiadomo, kto odpowiada za jakość wody w instalacji wewnętrznej w budynkach. Bo wodociągi odpowiadają tylko za dostarczenie jej do budynku. Tymczasem woda może być zanieczyszczona także w samym budynku, np. w wyniku remontów.

RPO dostał odpowiedź.

Od 9 stycznia 2018 r. sprawą zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków zajmuje się Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Identyfikuje też pojawiające się problemy w prawidłowym funkcjonowaniu systemu.

Przedstawiciele Ministerstwa biorą udział w pracach Grupy Roboczej do Spraw Środowiska, która w ramach Rady Unii Europejskiej prowadzi prace nad projektem nowej dyrektywy w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi.

Minister Marek Gróbarczyk 5 września 2018 r. powołał „Zespół doradczy do spraw zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków”, który zajmuje się kompleksową analizą zagadnień związanych z tym obszarem. Wraz z powołaniem Zespołu rozpoczęto prace analityczne nad zmianą ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. W ramach tych prac przeprowadzony zostanie kompleksowy przegląd zagadnień zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków.

- Mając na względzie kierunek zmian proponowanych w obecnie nowelizowanej dyrektywie dotyczącej jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, kwestia podmiotów zobowiązanych do przeprowadzania kontroli jakości wody w instalacjach wewnętrznych z pewnością będzie zagadnieniem, które powinno znaleźć swoje uregulowanie w nowelizowanej ustawie - głosi odpowiedź resortu.

Według niego należy się spodziewać, że w najbliższym czasie zakończony zostanie proces zmiany dyrektywy w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, co niewątpliwie będzie się wiązać z koniecznością wdrożenia jej do polskiego systemu prawnego.

IV.7215.91.2018

NFOŚiGW: gminy mogą liczyć na pomoc finansową w usuwaniu nielegalnych odpadów

Data: 2018-10-24
  • Na usunięcie niewłaściwie składowanych odpadów gmina może dostać dotację Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości do 80 proc. kosztów
  • Odpady muszą jednak zagrażać zdrowiu lub życiu ludzi albo powodować nieodwracalne szkody środowiska, a miejsce ich składowania musi być własnością gminy lub Skarbu Państwa
  • Gmina może też dostać pożyczkę do 100 proc. kosztów na usunięcie odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz. Gminy rzadko jednak występują o takie pożyczki  
  • Tak NFOŚiGW odpowiedział RPO, który wskazywał, że gmin nie stać na samodzielne usuwanie nielegalnych składowisk odpadów

Obywatele skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu. Zgodnie z ustawą z 14 grudnia 2012 r. o odpadach, obowiązek usunięcia odpadów z miejsca nielegalnego składowania spoczywa na ich posiadaczu. Stosunkowo często jednak posiadacz nie wykonuje tego obowiązku, nawet mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np: głośna sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).  

RPO identyfikuje problem

W sierpniu 2018 r. zastępczyni RPO Sylwia Spurek wystąpiła w tej sprawie do prezesa NFOŚiGW Kazimierza Kujdy. Wskazała, że problem uwidocznił się zwłaszcza w związku z serią pożarów składowisk odpadów. W maju RPO podjął sprawę tych pożarów. Obywatele sugerują, że pożary nie zawsze są przypadkowe. Zdaniem Rzecznika źródłem systemowego problemu mogą być niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady.

Wobec braku działań posiadacza odpadów, ich usunięcie spada głównie na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji w sprawie). Stałym problemem jest jednak finansowanie tego zadania, zwłaszcza wobec częstego braku perspektywy wyegzekwowania poniesionych kosztów od posiadacza usuniętych odpadów. Samorządy mogą uzyskać na to wsparcie NFOŚiGW, w szczególności w ramach działającego od kilku lat programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Włodarzom gmin znajdujących się w opisanej sytuacji RPO sugerował kierowanie odpowiednich wniosków do Funduszu.

- Skala problemu i powtarzające się problemy samorządów lokalnych w finansowaniu usuwania odpadów każą jednak zastanowić się, czy aktualnie funkcjonujące narzędzia są wystarczające. Bariery w uzyskaniu finansowania przez gminy mają bowiem bezpośrednie przełożenie na prawo ich mieszkańców do życia w zdrowym środowisku - podkreśliła Sylwia Spurek.

Dlatego spytała prezesa NFOŚiGW o dostępne metody finansowania usuwania przez gminy nielegalnych składowisk. Poprosiła zwłaszcza o wskazanie, czy w ramach Funduszu możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym.  

Odpowiedź Funduszu

NFOŚiGW rozumie potrzebę likwidacji zagrożenia jakie stwarzają nielegalnie magazynowane lub składowane odpady - napisał w odpowiedzi z 25 września 2018 r,. zastępca prezesa Funduszu Dominik Bąk. Poinformował, że  priorytetowy program NFOŚiGW nr 2.2. „Ochrona powierzchni ziemi" umożliwia samorządom uzyskanie dofinansowania w formie dotacji oraz pożyczki.

Dotacja w wysokości do 80 % kosztów kwalifikowanych kierowana jest wyłącznie do jednostek samorządu terytorialnego na usuwane i unieszkodliwianie niewłaściwie składowanych lub magazynowanych odpadów, stanowiących zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub zaistnienia nieodwracalnych szkód w środowisku, wraz z przeprowadzeniem działań naprawczych. Warunkiem dotacji jest realizacja przedsięwzięcia na terenach będących własnością Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, z wyłączeniem nieruchomości oddanych w użytkowanie wieczyste.

Preferencyjna pożyczka może być zaś udzielona zarówno posiadaczom odpadów, jak i podmiotom publicznym działającym w trybie wykonania zastępczego. Posiadacze odpadów moga dostać pożyczkę w wysokości do 90% kosztów kwalifikowanych, z oprocentowaniem: WIBOR 3M +50 p.b., nie mniej niż 2% w skali roku. Wobec podmiotów działających w trybie wykonania zastępczego, pożyczka może wynieść do 100% kosztów kwalifikowanych przy oprocentowaniu w skali roku - WIBOR 3M, nie mniej niż 1%. Pożyczka może być częściowo umorzona w wysokości do 10% wypłaconej kwoty pożyczki, lecz nie więcej niż milion zł. Umorzenie zależy od spełnienia dodatkowych warunków programu.

Według NFOŚiGW w ramach obecnie obowiązującego programu priorytetowego „Ochrona powierzchni ziemi" w latach 2015-2017 złożono dwa wnioski o dofinansowanie usuwania odpadów z miejsc do tego nieprzeznaczonych. Oba odrzucono ze względu na negatywną ocenę ekologiczno-techniczną lub finansową.

- Wsparcie ze środków publicznych wszystkich zadań - gdzie istnieje podmiot odpowiedzialny za dokonane zanieczyszczenie, który prowadził działalność niezgodnie z prawem - jest niedopuszczalne ze względu na możliwość naruszenia przepisów o pomocy publicznej oraz Dyrektywę 2004/35/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w zakresie zasady „zanieczyszczający płaci" i stanowiłoby tylko zachętę do takich procederów – zaznaczył Dominik Bąk.

Przyznał, że przepisy nie ma wskazują dziś organów odpowiedzialnych za usunięcie odpadów z miejsc do tego nieprzeznaczonych - nawet przy zagrożeniu zdrowia i życia, kiedy podmiot odpowiedzialny nie jest znany lub egzekucja jest niemożliwa do przeprowadzenia z różnych powodów. Zawsze zobowiązanym jest ten kto zanieczyścił i na nim ciąży obowiązek.

- Z powyższych względów obecnie dofinansowanie w formie dotacji NFOŚiGW może zaproponować ograniczonemu kręgowi odbiorców. Oferta finansowa w formie pożyczki na wykonanie zastępcze nie znajduje popularności wśród organów samorządowych i w zasadzie, jako jedyna możliwa w takich przypadkach i w obecnym stanie prawnym, nie jest wykorzystywana przez samorządy - wskazał Dominik Bąk.

Poinformował, że w Ministerstwie Środowiska trwają prace nad projekt nowelizacji  ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Proponuje się wprowadzenie zmian w ustawie o odpadach w zakresie usuwania magazynowanych lub składowanych odpadów z miejsc na ten cel nieprzeznaczonych, jak również z miejsc, w których zakończono działalność w zakresie gospodarki odpadami niezgodnie z przepisami obowiązującego prawa. Po wprowadzeniu zmian prawnych oferta finansowa NFOŚIGW dotycząca usuwania nielegalnych odpadów zostanie odpowiednio dostosowana.

V.7204.29.2018

RPO do ministra środowiska: umożliwić refundację kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny

Data: 2018-10-24
  • Ludzie skarżą się na problemy z refundacją kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny
  • Dotacje z samorządu terytorialnego nie mogą być bowiem udzielone na już zrealizowaną inwestycję
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministra środowiska o wprowadzenie odpowiednich zmian w prawie

Osoby, które zdecydowały się na wymianę systemu ogrzewania na ekologiczny, ale wystąpiły o dotację po wyczerpaniu puli środków na dany rok, nie mogą już otrzymać dofinansowania w kolejnym roku rozliczeniowym. Zgodnie bowiem z przyjętą przez sądy administracyjne wykładnią, dotacja może być udzielona tylko na planowaną inwestycję – a nie na już zrealizowaną.

Problem zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju jest bardzo poważny. Pozytywnym przykładem działań państwa na rzecz ochrony środowiska było przyjęcie w końcu ubiegłej kadencji Sejmu i podpisanie przez Prezydenta RP 6 października 2015 r. tzw. ustawy antysmogowej, która umożliwia wprowadzanie przez sejmiki wojewódzkie ograniczeń w spalaniu paliw. Wprowadzenie ograniczeń wiąże się jednak ze zwiększonymi nakładami finansowymi dla gospodarstw domowych np. konieczność zmiany systemu ogrzewania i zwiększone koszty ogrzewania. Dlatego też państwo powinno wspierać samorząd w realizacji zadań zmierzających do zapewnienia mieszkańcom odpowiedniej jakości powietrza.

Ze względu na konieczność przeciwdziałania zanieczyszczeniu powietrza, które w sposób oczywisty stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, a także środowiska naturalnego – czyli wartości znajdujących się pod ochroną Konstytucji RP – rzecznik prosi ministra środowiska o analizę problemu.

Zdaniem RPO warto byłoby rozważyć wprowadzenie takich zmian w prawie, które umożliwiłyby refundację kosztów ponoszonych przez obywateli na wymianę systemu ogrzewania na proekologiczny.

V.7203.68.2018 

Odszkodowania dla rolników - także za szkody wyrządzane przez żurawie i wydry

Data: 2018-10-24
  • Rolnicy skarżą się na niemożność odszkodowania od państwa za straty powodowane przez żurawie i wydry - zwierzęta objęte ochroną gatunkową

  • Dziś Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność tylko za szkody wyrządzone przez żubry, wilki i rysie, niedźwiedzie oraz bobry
  • Według RPO Rada Ministrów powinna określić także inne gatunki zwierząt chronionych wyrządzających szkody, za które odpowiada Skarb Państwa

Podczas spotkań regionalnych Rzecznika Praw Obywatelskich obywatele skarżyli się, że szkody wyrządzane przez zwierzęta podlegające ochronie są poważnym problemem społecznym. Dotyczy to np. szkód wyrządzanych przez żurawie w uprawach rolnych lub nietoperze w budynkach mieszkalnych.

Według art. 126 ust. 1 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez żubry, wilki i rysie, niedźwiedzie  oraz bobry. Zgodnie z ustawą minister środowiska wydał 16 grudnia 2016 r. rozporządzenie określające gatunki dziko żyjących zwierząt objętych ochroną. Objęło ono 592 gatunki zwierząt, których nie wolno m.in. zabijać, okaleczać, chwytać, płoszyć czy też niszczyć ich siedlisk.

Prawo nie przewiduje możliwości odszkodowania za szkody wyrządzone przez te zwierzęta. Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody Rada Ministrów może jednak określić swym rozporządzeniem inne gatunki zwierząt chronionych wyrządzających szkody, za które odpowiada Skarb Państwa - kierując się potrzebą utrzymania ochrony gatunkowej zwierząt zagrożonych wyginięciem i wyrządzających szkody w gospodarce.

Wprawdzie w uzasadnieniu wyroku z 28 września 2015 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, iż nie istnieje konstytucyjna podstawa odpowiedzialności Skarbu Państwa za każdą szkodę wyrządzoną przez chronione zwierzęta, ale jednak zwrócił uwagę na możliwość jej rozciągnięcia w rozporządzeniu Rady Ministrów na szkody wyrządzone przez inne gatunki. Możliwość ta stanowiła w istocie główny argument dla TK za uznaniem, że art. 126 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody w zakresie, w jakim ogranicza odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody wyrządzone przez zwierzęta objęte ochroną, jest zgodny z art. 64 ust. 2 Konstytucji RP.

Jak wyjaśniał Trybunał, ustawodawca wprowadził odpowiedzialność za gatunki, co do których prawdopodobieństwo wyrządzenia istotnych szkód dla człowieka i jego gospodarki jest szczególnie wysokie. Przyjęty model odpowiedzialności zapewnia elastyczność, ponieważ lista gatunków objętych ochroną jest zmienna i zależna od wielu czynników, w tym - biologicznych i środowiskowych. W stosunku do wszystkich gatunków zwierząt chronionych ustalenie odpowiedzialności mogłoby być ograniczone lub wręcz niemożliwe. Występowanie istotnych dla gospodarki szkód powinno być zaś podstawą wprowadzenia odpowiedzialności odszkodowawczej za inne zwierzęta objęte ochroną niż wymienione w art. 126 ustawy.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do ministra środowiska Henryka Kowalczyka o rozważenie działań w celu wydania przez Radę Ministrów rozporządzenia o innych gatunkach zwierząt chronionych wyrządzających szkody, za które odpowiada Skarb Państwa.

 

V.7202.13.2018

Czy wreszcie będzie możliwa walka ze szkodliwymi wyziewami w pomieszczeniach? Odpowiedź MIiR na interwencję Rzecznika

Data: 2018-10-18
  • Jest szansa, że po 20 latach będą wreszcie przepisy o dopuszczalnym stężeniu w powietrzu szkodliwych dla zdrowia substancji chemicznych w pomieszczeniach dla ludzi
  • Od kilku lat upomina się o to Rzecznik Praw Obywatelskich. Wskazuje, że chodzi o konstytucyjne prawa do życia i zdrowia (art. 38 i 68 Konstytucji RP)
  • Resort inwestycji i rozwoju odpowiedział RPO, że jego postulaty zostaną uwzględnione podczas prac nad nowelizacją Prawa budowlanego

Ludzie skarżą się RPO, że nie mogą skutecznie walczyć ze szkodliwymi substancjami. Nie ma bowiem podstawy prawnej, aby chronić się przed szkodliwym dla zdrowia przekroczeniem stężeń i natężeń czynników wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi. Dlatego Państwowa Inspekcja Sanitarna nie może skutecznie interweniować, a sądy administracyjne wydają orzeczenia niekorzystne dla zdrowia obywateli.

12 marca 1996 r. Minister Zdrowia i Opieki Społecznej wydał wprawdzie zarządzenie w sprawie dopuszczalnych stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi. Nie może ono jednak stanowić podstawy prawnej rozstrzygania o prawach i obowiązkach obywateli. Konstytucja, która weszła w życie 17 października 1997 r., określiła dwuletni termin na ustalenie przez Radę Ministrów, które z zarządzeń sprzed jej wejścia w życie wymagają zastąpienia przez rozporządzenia. Po tym terminie zarządzenia co prawda nie utraciły mocy, ale przestały być źródłem prawa powszechnie obowiązującego.

W jednej ze zgłoszonych Rzecznikowi spraw powiatowy inspektor sanitarny zarządził unieruchomienie części pralni chemicznej, która stwarzała zagrożenie dla zdrowia mieszkańców lokalu powyżej. Decyzję uchylił jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny z braku podstaw prawnych.

RPO o problemie informował w 2016 r. Ministra Zdrowia. Wskazywał na pilną konieczność dostosowania formy prawnej zarządzenia ministra z 1996 r. do katalogu źródeł powszechnie obowiązującego prawa. Wnosił ponadto rozszerzenie katalogu czynników szkodliwych dla zdrowia o substancje chemiczne, których szkodliwość stwierdzono w ostatnich 20 latach.

Resort odpowiedział, że art. 11 ust. 1 ustawy z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane, na której mocy minister zdrowia zobowiązany jest określić rozporządzeniem dopuszczalne stężenia, nie spełnia wymogów Konstytucji RP. Minister dodał, że w 2011 r. w Głównym Inspektoracie Sanitarnym podjęto prace legislacyjne w sprawie, ale ich nie sfinalizowano z uwagi na koncepcję kompleksowego ujęcia problematyki budowlanej w projekcie ustawy Kodeks urbanistyczno-budowlany (KUB).  W grudniu 2016 r. GIS wystąpił do Ministra Infrastruktury i Budownictwa o rozważenie uzupełnienia projektu KUB o zagadnienia stężeń czynników szkodliwych dla zdrowia. Jak podały media, prace nad projektem KUB  jednak zawieszono.  

Tymczasem sprawa wymaga pilnej interwencji ustawodawcy. Chodzi o  ważną wartość konstytucyjną, jaką jest ochrona życia (art. 38 Konstytucji RP) i zdrowia ludzkiego (art. 68 Konstytucji RP). Według RPO w tej sytuacji iluzoryczna staje się możliwość wypełniania obowiązków państwa w tym zakresie. - Zaniepokojenie budzi ponad 20-letnie zaniechanie ustawodawcy w sprawie - stwierdził RPO. We wrześniu 2018 r. zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra Jerzego Kwiecińskiego o pilną  inicjatywę legislacyjną.

- Uprzejmie informuję, iż w Ministerstwie rozpoczęły się prace nad nowelizacją ustawy - Prawo budowlane, w ramach których art. 11, zawierający upoważnienie do wydania ww. aktu wykonawczego, zostanie uzupełniony o stosowne wytyczne – odpowiedział 10 października 2018 r. RPO wiceminister Artur Soboń.

Dodał, że 1 października Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju zwróciło się z prośbą do resortu zdrowia o współpracę i przekazanie ewentualnych propozycji uzupełnienia przedmiotowego przepisu ustawy.

IV.7000.44.2015

Wspólny apel RPO i organizacji pozarządowych do rządu w sprawie uciążliwości zapachowych

Data: 2018-10-18
  • W całym kraju powstają i działają inwestycje uciążliwe dla mieszkańców. Samorządy często się na nie godzą kuszone perspektywą rozwoju gospodarczego. Tymczasem nie mierzy się uciążliwości tych inwestycji – smrodu, rozmnażających się gryzoni i much, problemów ujęć wody, spadku wartości nieruchomości itd.
  • Nie wystarczy już pisanie kolejnych wystąpień do władz. Dlatego zaprosiliśmy do współpracy przedstawicieli organizacji pozarządowych, które w całej Polsce mierzą się z tym problemem – mówi Adam Bodnar.
  • Często zapach z ferm przemysłowych jest tak uciążliwy, że nie daje się otwierać okien czy spędzać czasu na powietrzu w promieniu wielu kilometrów od fermy.

Działacze organizacji pozarządowych z całego kraju i Rzecznik Praw Obywatelskich podejmują wspólne działania i przedstawiają rządowi apel o zmianę przepisów.

18 października spotkali się przedstawiciele organizacji pozarządowych, RPO Adam Bodnar i jego zastępczynie –  Sylwia Spurek i Hanna Machińska.

Dokument-apel wraz z rzecznikiem praw obywatelskich podpisali na oczach mediów przedstawiciele:

Stowarzyszenia Wspólne Miejsce do Życia, Olsztynek, woj. warmińsko-mazurskie

Na Warmii i Mazurach w latach 2009-2017 nastąpiła gwałtowna ekspansja ferm wielkoprzemysłowych – tłumaczy Iwona Górczana ze Stowazyszenia. - Komfort życia lokalnych społeczności obniża się. Traci na wartości ziemia, nie da się prowadzić działalności turystycznej, bo smród odstrasza przybyszy. Niestety, wbrew informacjom z raportów inwestorów, zapachy nie zatrzymują się w granicach ich działek.

Rolnicy tracą – ich produkty, mimo że są dużo wyższej jakości, nie mogą konkurować na rynku z produkcją ferm przemysłowych.

Zwierzęta hodowlane żyją w ciężkich warunkach. Dostają zmodyfikowane pasze, aby szybciej rosły oraz duże ilości antybiotyków, żeby nie chorowały. Ziemia jest przenawożona.

Stowarzyszenia Ekologiczne Gniazdo, Komorów k. Kalisza, Wielkopolska

Żyjemy w sąsiedztwie fermy norek i wiemy dokładnie, co to znaczy – mówi Tomasz Kawaler. - Potrafimy w jasny i rzeczowy sposób opowiedzieć zarówno o zagrożeniach wnikające z faktu istnienia takich ferm, jak i o braku korzyści finansowych dla gmin, w których takowe fermy się znajdują – dodaje Grzegorz Kawałek.

Stowarzyszenia Ekogmina Golczewo, woj. zachodnio-pomorskie

„Nasza gmina Golczewo jest gminą ekologiczną, mamy cztery Zespoły Przyrodniczo-Krajobrazowe. Stawiamy na turystykę i  agroturystykę. Kto tu przyjedzie, kiedy odór z fermy będzie odstraszał turystów? Kto będzie chciał tu mieszkać” – pyta prezes Stowarzyszenia Jaromir Marks.

Stowarzyszenie akcentuje zagrożenia wynikające z funkcjonowania przemysłowych ferm norek dla środowiska i ludzi. Stowarzyszenie między innymi protestuje przeciwko budowie w Samlinie, 2 kilometry od Golczewa, potężnej fermy norek.

Koalicja Społecznej Stop Fermom Przemysłowym

W całym kraju setki miejscowości protestuje przeciwko uciążliwemu sąsiedztwu ferm przemysłowych. Koalicja Społeczna STOP FERMOM PRZEMYSŁOWYM powstała, aby zjednoczyć lokalne protesty i pokazać skalę problemu z jaką borykają się mieszkańcy polskich wsi. Przede wszystkim chcemy ograniczyć rozrost wielkim ferm na rzecz małych gospodarstw rolnych. Domagamy się wprowadzenia przepisów chroniących lokalne społeczności a także obszary cenne krajobrazowo i przyrodniczo – mówi Anna Iżynska.

Pozostałe organizacje, które poparły Apel:

  1. Stowarzyszenie Ludzi Nieobojętnych „Lobelia”, Czapilnek, zachodniopomorskie
  2. Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej, Śmiłowo (powiat pilski, Wielkopolska)
  3. Stowarzyszenie Czysta Nekla, powiat wrzesieński, Wielkopolska
  4. Stowarzyszenie Zielone Wsie (Borysów i Bałtów, woj. świętokrzyskie)
  5. Stowarzyszenie Zielona Wyspa (Dolsk, powiat śremski, Wielkopolska)
  6. Stowarzyszenie „Projekt Września” (Wielkopolska).
  7. Stowarzyszenia Miłośników Brodnickiego Parku Krajobrazowego (Osetno, gmina Biskupiec, woj. warmińsko-mazurskie)

Fakty

W roku 2016 Inspekcja Ochrony Środowiska dostała w sprawie uciążliwych, śmierdzących inwestycji 1254 skargi. Do RPO wpływają skargi z całego kraju (załączona poniżej mapa pokazuje, skąd pisali ludzie lub alarmowali RPO na spotkaniach regionalnych w ciągu ostatnich dwóch lat)

Jak to wygląda? Oto przykłady:

1. "Zagłębie" kurzych ferm w powiatach żuromińskim i mławskim na Mazowszu.

2. Zakłady przetwórstwa mięsnego w gminie Kaczory.

3. Fermy norek w gminie Września (Kawęczyn i okolice).

Cel Apelu

Problemu odoru nie da się rozwiązać lokalnie. Potrzebne są lepsze przepisy i lepiej prowadzone konsultacje lokalne.  Musimy umieć zmierzyć i zważyć uciążliwości – nie możemy już zakładać, że takie uciążliwości dotyczą tylko danej działki w jej granicach.

To prawda. że określenie jednoznacznych kryteriów uciążliwości zapachowej jest niezwykle trudne, bo to, jak odbieramy dany zapach, jest kwestią indywidualną. Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że odory mogą negatywnie wpływać na zdrowie ludzi. Długotrwałe narażenie na uciążliwość zapachową może wywołać depresję, znużenie, problemy oddechowe, bóle głowy, nudności, podrażnienie oczu i gardła. Może oddziaływać niekorzystnie na zdrowie psychiczne.

Tego problemu nie da się rozwiązać lokalnie. Czy zatem doczekamy się kompleksowego uregulowania problematyki uciążliwości zapachowych?

Ustawa i współpraca

Aby szukać najlepszych rozwiązań w 2017 r. rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zorganizował spotkanie konsultacyjne z organizacjami pozarządowymi. Zebrał liczne uwagi, a także pomysły zmian prawa.

Prace nad ustawą zapowiedziało w 2017 r. Ministerstwo Środowiska. Miało już wtedy (jak wynikało z korespondencji z RPO)  przygotowany „Kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej” z wytycznymi technicznymi, zestawem przepisów, które dotyczą problematyki uciążliwości zapachowej, a także z listą źródeł emisji substancji zapachowoczynnych. Wyliczał też działania zaradcze. W kolejnym etapie powstała „Lista substancji i związków chemicznych, które są przyczyną uciążliwości zapachowej”.

Prace nad projektem jeszcze się nie skończyły.

Dlatego organizacje pozarządowe i RPO występują teraz z apelem do władz. Kierują go do Ministra Środowiska, Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministra Infrastruktury o doprowadzenie prac do końca.

V.7203.78.2017

RPO interweniuje w sprawie jakości wody w kranie

Data: 2018-10-18
  • Choć wodociągi dostarczają nam coraz lepszą wodę, to psuć ją może stan instalacji w blokach
  • Tymczasem prawo nie przewiduje, kto ma tam kontrolować jej jakość - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • W efekcie nikt na tym etapie nie zapewnia ochrony wody do spożycia
  • O zapisanie w ustawie, kto odpowiada za taką kontrolę, RPO wystąpił do Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej

Rzecznik zwraca uwagę, że polskie prawo nie określa, kto jest zobowiązany do kontroli jakości wody w instalacji wewnętrznej budynków wielomieszkaniowych.  Jakość wody do spożycia nie jest chroniona.

Zgodnie z ustawą z 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne zapewnia ciągłe i niezawodne dostawy wody należytej jakości, w wymaganej ilości i pod odpowiednim ciśnieniem. Z kolei odbiorca wody (w przypadku  budynku wielolokalowego jest to właściciel lub zarządca) odpowiada za niezawodność instalacji i przyłączy do wodociągu. Nie ma zatem obowiązku kontroli jakości wody - bo to zadanie przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego, które jednak zajmuje się wyłącznie stanem samej sieci wodociągowej.

Tymczasem w rurach w budynku - na odcinku od wodomierza głównego do kranów - woda może zostać zanieczyszczona w sposób niebezpieczny dla ludzi, np w czasie awarii i ich usuwania. Zagrożenia te wyszczególniono w publikacji Światowej Organizacji Zdrowia  „Bezpieczeństwo wodne w budynkach”.

Ustawa o zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków upoważniła Ministra Zdrowia do określenia w rozporządzeniu m.in.: 

  • wymagań dotyczących jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, w tym  bakteriologicznych, fizykochemicznych i organoleptycznych
  • sposobu oceny przydatności wody przeznaczonej do spożycia
  • częstotliwości i miejsca pobierania do badania próbek wody oraz zakres jej badania
  • monitoringu jakości wody do spożycia pod kątem bezpieczeństwa i zdrowie ludzi.      

Minister wydał takie rozporządzenie 7 grudnia  2017 r. W § 4 ust. 4  określono miejsca pobierania próbek wody pozwalających na ocenę wewnętrznej instalacji wodociągowej oraz jakości wody w budynku mieszkalnym. Minister nie wskazał  jednak podmiotu odpowiedzialnego za wykonanie poboru próbek.

Według RPO paragraf 4 ust. 4 rozporządzenia wykracza poza materię ustawową, gdyż żaden przepis ustawy o zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków nie przewiduje obowiązku kontroli jakości wody w instalacji wewnętrznej. Jest on przepisem martwym, który nie spełnia swojego celu.

Na potrzebę określenia podmiotu, który by za to odpowiadał, zwróciła uwagę Najwyższa Izba Kontroli w raporcie „Utrzymanie i eksploatacja sieci wodociągowych w miastach”, skierowanym do Ministra Zdrowia 30 maja 2018 r.  W odpowiedzi Minister poinformował, że zgodnie z zapisem ustawy określił jedynie miejsca pobierania próbek wody. Wskazał zarazem na obowiązki właścicieli i zarządców obiektów budowalnych, wynikające z art. 61 pkt 7 i art. 62 Prawa budowlanego. W konkluzji NIK uznał, że podmiot odpowiedzialny za wykonywanie badań w miejscach wskazanych w rozporządzeniu może być doprecyzowany jedynie w ustawie.

RPO zgadza się ze stanowiskiem NIK, że w żadnym z aktów prawnych dotyczących jakości wody nie wskazano podmiotu zobowiązanego do pobierania próbek i wykonywania badań wody z instalacji wewnętrznej w budynkach mieszkalnych. Przy niewłaściwej eksploatacji instalacji, powodującej pogorszenie jakości wody, stwarza to zagrożenie dla zdrowia mieszkańców - uznał Rzecznik.

Od lutego 2018 r. trwają prace nad rewizją dyrektywy Rady 98/83/WE z  3 listopada 1998 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. Propozycje zmian dotyczą nowego podejścia do bezpieczeństwa wody opartego głównie na analizie ryzyka związanego także z wewnętrznymi instalacjami wodociągowymi. Zmiany mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa wody od źródła do kranu.

Ponieważ dostęp do bezpiecznej wody pitnej wiąże się z prawem do życia i godności ludzkiej, co znajduje potwierdzenie w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej,  RPO dostrzega konieczność uzupełnienia ustawy o to zagadnienie.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka o zainicjowanie odpowiednich działań legislacyjnych. Zasady i warunki zbiorowego zaopatrzenia w wodę do spożycia przez ludzi wchodzą w skład działu gospodarka wodna, którym zawiaduje MGMiŻS.

IV.7215.91.2018

Obywatele czekają na skuteczną walkę ze szkodliwymi wyziewami w pomieszczeniach. Wystąpienie RPO do MIiR

Data: 2018-10-04
  • Ludzie mieszkający nad pralnią chemiczną muszą oddychać jej wyziewami, nawet jeśli są bardzo szkodliwe dla zdrowia
  • Państwowa Inspekcja Sanitarna nakazała zamknięcie części tej pralni, ale z braku odpowiednich podstaw prawnych sąd administracyjny uchylił tę decyzję
  • Od ponad 20 lat nie ma bowiem przepisów o dopuszczalnym stężeniu w powietrzu szkodliwych dla zdrowia substancji chemicznych w pomieszczeniach dla ludzi  
  • Takie zaniechanie ustawodawcy Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje za niezrozumiałe. Chodzi przecież o konstytucyjne prawa do życia i zdrowia (art. 38 i 68 Konstytucji RP)

Ludzie skarżą się RPO na to, że nie mogą skutecznie walczyć ze szkodliwymi substancjami. Nie ma bowiem podstawy prawnej, aby się chronić przed szkodliwym dla zdrowia przekroczeniem stężeń i natężeń czynników wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi.  Przez to Państwowa Inspekcja Sanitarna nie może skutecznie interweniować, a sądy administracyjne wydają orzeczenia niekorzystne dla zdrowia obywateli.

12 marca 1996 r. Minister Zdrowia i Opieki Społecznej wydał wprawdzie zarządzenie w sprawie dopuszczalnych stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi. Nie może ono jednak stanowić podstawy prawnej rozstrzygania o prawach i obowiązkach obywateli. Konstytucja, która weszła w życie 17 października 1997 r.,  określiła dwuletni termin na ustalenie przez Radę Ministrów, które z zarządzeń sprzed jej wejścia w życie wymagają zastąpienia przez rozporządzenia. Po tym terminie zarządzenia co prawda nie utraciły mocy, ale przestały być źródłem prawa powszechnie obowiązującego.

W jednej ze zgłoszonych Rzecznikowi spraw powiatowy inspektor sanitarny zarządził unieruchomienie części pralni chemicznej, która stwarzała zagrożenie dla zdrowia mieszkańców lokalu powyżej. Próbki powietrza wykazały tam zawartość czterochloroetylenu na poziomie 195, 322 oraz 571 mikrogramów (mcg) na m3 - dopuszczalne stężenie to 150 mcg/m3.

Rozstrzygnięcie to, utrzymane przez wojewódzkiego inspektora sanitarnego, zostało jednak uchylone przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. Uzasadnienie wyroku głosi, że zarządzenie ministra z 1996 r. - jako akt wewnętrzny - w ogóle nie może stanowić podstawy prawnej decyzji administracyjnej. Sąd wskazał, że „określenie dopuszczalnej normy stężenia substancji w pomieszczeniach przez Państwowy Zakład Higieny mogłoby stanowić podstawę prawną, o ile istniałby przepis prawa upoważniający PZH do określania takich norm. Ani jednak w treści pism Zakładu, ani w decyzji organów administracji nie wskazano takiego przepisu. Nie powołano także żadnego innego przepisu, które określałyby przedmiotowe normy stężeń substancji. W związku z tym organ drugiej instancji winien ponownie dokonać oceny, czy w ogóle istnieje podstawa prawna do określenia dopuszczalnego stężenia czterochloroetylenu w pomieszczeniu mieszkalnym, a tym samym czy można stwierdzić fakt przekroczenia dopuszczalnej normy”.

RPO o problemie informował w listopadzie 2016 r. Ministra Zdrowia. Wskazywał na pilną konieczność dostosowania formy prawnej zarządzenia ministra z 1996 r.  do katalogu źródeł powszechnie obowiązującego prawa. Wnosił też o rozszerzenie katalogu czynników szkodliwych dla zdrowia o substancje chemiczne, których szkodliwość stwierdzono w ostatnich 20 latach.

W odpowiedzi resort napisał, że art. 11 ust. 1 ustawy z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane, na której mocy minister zdrowia zobowiązany jest określić w drodze rozporządzenia dopuszczalne stężenia, nie spełnia wymogów określonych w Konstytucji RP. Minister dodał, że w 2011 r. w Głównym Inspektoracie Sanitarnym podjęto prace legislacyjne w sprawie, ale ich nie sfinalizowano z uwagi na koncepcję kompleksowego ujęcia problematyki przepisów budowlanych w projekcie ustawy Kodeks urbanistyczno - budowlany (KUB).

W grudniu 2016 r. Główny Inspektor Sanitarny wystąpił do Ministra Infrastruktury i Budownictwa o rozważenie konieczności uzupełnienia projektu KUB o zagadnienia dotyczące stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia i o uwzględnienie w katalogu czynników szkodliwych substancji, których szkodliwość uznano  przez ostatnie 20 lat. Jak podały media, prace nad projektem KUB  jednak zawieszono.  

Tymczasem  sprawa wymaga pilnej interwencji ustawodawcy. Określenie dopuszczalnych stężeń czynników szkodliwych dla zdrowia wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi, jest oczywistą i niezbędną koniecznością dla ochrony niezwykle ważnej wartości konstytucyjnej, jaką jest ochrona życia (art. 38 Konstytucji RP) i zdrowia ludzkiego (art. 68 Konstytucji RP). Według RPO w tej sytuacji iluzoryczna staje się możliwość wypełniania obowiązków państwa w tym zakresie.

W obecnym stanie prawnym zarządzenie ministra z 1996 r. nie może stanowić podstawy materialnoprawnej decyzji administracyjnej. Oznacza to, że w przypadku stwierdzenia przez Państwową Inspekcję Sanitarną, iż w pomieszczeniu dla ludzi stężenie substancji chemicznych jest znacznie przekroczone, co stwarza zagrożenie dla zdrowia, organy te nie mogą wszcząć postępowania administracyjnego. Działanie takie nie licowałoby bowiem z zasadą demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz zasadą praworządności postępowania organów (art. 7 Konstytucji i art. 6 k.p.a.).

Dziś rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, nakłada jedynie obowiązek projektowania i wykonania budynku przeznaczonego na pobyt ludzi tak, aby zawartość stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia nie przekraczała wartości dopuszczalnych, określonych w przepisach sanitarnych oraz bezpieczeństwa i higieny pracy.

- Zaniepokojenie budzi ponad 20-letnie zaniechanie ustawodawcy w sprawie uregulowania zagadnień objętych zarządzeniem Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 12 marca 1996 r. – stwierdził RPO. Zaniechanie to od tak długiego czasu wydaje się niezrozumiałe. Konieczne jest także rozszerzenie katalogu czynników szkodliwych dla zdrowia ludzi, których szkodliwość została stwierdzona na przestrzeni ostatnich 20 lat,

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra Jerzego Kwiecińskiego o pilne podjęcie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej.

IV.7000.44.2015

Nadmierny hałas z myjni samochodowej? Już nie. Skuteczna interwencja Rzecznika.

Data: 2018-09-04

Wrocławianka zgłosiła się do Biura Pełnomocnika Terenowego ze skargą, że myjnia samoobsługowa w pobliżu jej mieszkania bardzo hałasuje. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska stwierdził przekroczenie dopuszczalnego hałasu zarówno w dzień, jak i w nocy. Jednak działania Urzędu Miasta i Inspekcji Ochrony Środowiska były po prostu nieskuteczne i nie uwzględniały skarg mieszkańców.

Dlatego Pełnomocnik Rzecznika poprosił Urząd Miasta i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, żeby wyjaśniły co zrobiły, aby wyegzekwować decyzje nakazujące właścicielowi myjni podjęcie działań ograniczających emisję hałasu.

Ostatecznie WIOŚ poinformowała Rzecznika, że właściciel myjni wybudował ekran akustyczny, który ograniczył poziom emisji hałasu do wartości dopuszczalnych.

BPW.7200.3.2017

Gmin nie stać na usuwanie składowisk odpadów. RPO pisze do NFOŚiGW w sprawie wsparcia

Data: 2018-08-31
  • Jeśli mieszkańcy gminy czują się zagrożeni nielegalnym składowiskiem odpadów, to wspólnie nic na to nie poradzą, bo gminy nie mają pieniędzy na samodzielne usuwanie składowisk , gdy uchyla się od tego ich posiadacz
  • Przepisy są niewystarczające, aby zapewnić prawo mieszkańców do życia w zdrowym środowisku - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Problemem może być np. wsparcie finansowe Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w usuwaniu odpadów z nieruchomości, do których gminy nie mają prawa własności czy użytkowania wieczystego

Zastępczyni RPO Sylwia Spurek wystąpiła w tej sprawie do prezesa NFOŚiGW Kazimierza Kujdy. 

Obywatele skarżą się rzecznikowi na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu. Zgodnie z ustawą z 14 grudnia 2012 r. o odpadach, obowiązek usunięcia odpadów z miejsca nielegalnego składowania spoczywa na ich posiadaczu.

Stosunkowo często dochodzi jednak do sytuacji, w której posiadacz nie wykonuje tego obowiązku, nawet mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np: głośna sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).  

Jak dodała Sylwia Spurek, problem ten uwidocznił się zwłaszcza w związku z niedawną serią pożarów składowisk odpadów. (W maju RPO podjął sprawę tych pożarów. Obywatele skarżą się na takie częste przypadki, sugerując, że pożary nie zawsze są przypadkowe. Zdaniem Adama Bodnara źródłem systemowego problemu mogą być niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady).

Wobec braku działań posiadacza odpadów, ich usunięcie spada głównie na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji w sprawie). Stałym problemem jest jednak finansowanie tego zadania, zwłaszcza wobec częstego braku perspektywy wyegzekwowania poniesionych kosztów od posiadacza usuniętych odpadów. Samorządy mogą uzyskać na to wsparcie NFOŚiGW, w szczególności w ramach działającego od kilku lat programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Włodarzom gmin znajdujących się w opisanej sytuacji RPO sugerował kierowanie odpowiednich wniosków do Funduszu.

- Skala problemu i powtarzające się problemy samorządów lokalnych w finansowaniu usuwania odpadów każą jednak zastanowić się, czy aktualnie funkcjonujące narzędzia są wystarczające. Bariery w uzyskaniu finansowania przez gminy mają bowiem bezpośrednie przełożenie na prawo ich mieszkańców do życia w zdrowym środowisku - podkreśliła Sylwia Spurek.

Dlatego spytała prezesa NFOŚiGW o dostępne w ramach Funduszu metody finansowania usuwania przez gminy nielegalnych składowisk. Poprosiła zwłaszcza o wskazanie, czy w ramach Funduszu możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym.  Program „Ochrona powierzchni ziemi” przewiduje bowiem, że zadania wykonywane w trybie tzw. wykonania zastępczego mogą być dofinansowane jedynie wówczas, gdy beneficjent jest właścicielem lub użytkownikiem wieczystym nieruchomości, której dotyczy zadanie.

Zastępczyni RPO zwróciła się także o wskazanie, czy możliwa jest wypłata środków przez Fundusz na taki cel w formie innej niż refundacja zadania wcześniej wykonanego, co ma duże znaczenie dla  samorządów. Wystąpiła również o przekazanie statystyk korzystania przez samorządy ze wsparcia Funduszu, ze szczególnym uwzględnieniem zadań w trybie wykonania zastępczego. Chodzi o liczbę wniosków złożonych, zaakceptowanych oraz odrzuconych (ze wskazaniem przyczyn odrzucenia).

Za pomocną dla RPO Sylwia Spurek uznała ponadto ocenę prezesa NFOŚiGW co do skuteczności obecnych form wsparcia samorządów. W szczególności ważna będzie opinia Kazimierza Kujdy, czy - obok form finansowania pozostających w dyspozycji Funduszu - należałoby wprowadzić dofinansowanie usuwania odpadów przez jednostki samorządu terytorialnego w formie np. nowej dotacji celowej w myśl ustawy z 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych, czy też zmodyfikować obecne regulacje, np. dotacje celowe przyznawane według ustawy z 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym.

V.7204.29.2018

Rzecznik Praw Obywatelskich zaniepokojony projektami rozporządzeń antysmogowych i trybem ich konsultacji publicznych.

Data: 2018-08-22
  • Przyjęta niedawno ustawa wprowadzająca zakaz sprzedaży najgorszych jakościowo (i najbardziej szkodzących jakości powietrza, jakim oddychamy) rodzajów paliw stałych ma zostać uzupełniona przepisami rozporządzeń Ministra Energii.
  • W rozporządzeniach mają zostać określone w szczególności wymagania jakościowe dla tych rodzajów paliw stałych, na których sprzedaż ustawa pozwala.
  • Zaprezentowany jeszcze w ubiegłym roku projekt rozporządzenia w tej sprawie budził liczne wątpliwości ekspertów i organizacji pozarządowych, jako zbyt łagodny (pozwalający na sprzedaż szkodzącego jakości powietrza węgla).
  • Rzecznik skierował w tej sprawie wystąpienie do Ministra Energii.

W nowej wersji projektu, który opublikowano na stronach Rządowego Centrum Legislacji 13 sierpnia 2018 r., wbrew licznym postulatom, nie tylko nie zaostrzono pierwotnie projektowanych wymagań, ale je złagodzono. Przyjęcie proponowanych obecnie rozwiązań może nie spełnić celu, jaki ustawodawca wiąże z określeniem wymagań jakościowych dla paliw stałych (zgodnie z ustawą, mają zostać określone „ze szczególnym uwzględnieniem ograniczenia emisji gazów cieplarnianych”).

Z tego względu, pismem z 20 sierpnia 2018 r. Rzecznik zwrócił się do Ministra Energii o przedstawienie informacji o przyczynach wprowadzenia niekorzystnych dla środowiska zmian w projekcie rozporządzenia, a także stanowiska w przedmiocie skuteczności proponowanych regulacji w przeciwdziałaniu zanieczyszczeniu powietrza.

Niezależnie od tego Rzecznik zauważył, że wyznaczony przez Ministra Energii jedynie 7-dniowy termin na konsultacje publiczne (dodatkowo obejmujący tzw. długi weekend) może nie pozwolić na przedstawienie swojego stanowiska odnośnie do proponowanych przepisów wszystkim zainteresowanym podmiotom (liczne organizacje pozarządowe, jednostki samorządu terytorialnego, organizacje przedsiębiorców). Rzecznik poprosił Ministra o wyznaczenie dodatkowego terminu konsultacji.

V.7203.38.2015

 

 

Debata Greenpeace, RPO i ClientEarth: „Kolos na glinianych nogach - porozmawiajmy o ochronie przyrody"

Data: 2018-08-03
  • O ograniczeniach organizacji społecznych w walce o środowisko mówiono podczas debaty Greenpeace i RPO
  • RPO Adam Bodnar wskazywał, że należałoby zmienić przepisy, tak aby wzmocnić prawa obywateli do konsultacji czy dostępu do informacji
  • W dyskusji podkreślano, że sprawę jakości powietrza w Zakopanem udało się skutecznie „ugryźć” przez naruszenia prawa podatkowego

W piątek podczas festwalu PolAndRock w namiocie Greenpeace rozmawiano  o tym, czy nasz kraj i nasze prawo pozwala w sposób skuteczny chronić środowisko, czy mamy wystarczające narzędzia i jak możemy z nich korzystać. Panelistami byli dr Adam Bodnar - rzecznik praw obywatelskich, Krzysztof Cibor z Greenpeace Polska oraz mec. Agata Szafraniuk i Michał Zabłocki z Fundacji ClientEarth.

RPO mówił o wycince w Puszczy Białowieskiej. Przypomniał, że jego skarga w tej sprawie zakończyła się umorzeniem sprawy na posiedzeniu niejawnym w jednoosobowym składzie Naczelnego Sądu Administracyjnego. To pokazuje problem: sądy administracyjne nie są w stanie zareagować i musimy szukać ochrony w sądach europejskich, co zadziałało w przypadku Puszczy Białowieskiej przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Dla Adama Bodnara ważnym następstwem wyroku TS UE było jedno z orzeczeń sądu wobec aktywistów obwinionych o nielegalne rzekomo protesty przeciw wycince. Brzmiało mniej więcej tak: ponieważ według TS UE wycinka była nielegalna, to każda z tych osób miała prawo protestować.

Według mec. Szafraniuk protesty obywateli w sprawie Puszczy były bardzo istotne, bo pokazały Unii, że to sprawa ważna dla społeczeństwa, wobec czego tryb jej rozpatrzenia w TS UE był naprawdę ekspresowy. Dlatego właśnie, że pokazywano ogromną presję. „Bądźmy kamyczkami, które rozwalą kolosa” – zaapelowała.

RPO wskazywał, że podczas jego spotkań regionalnych z obywatelami w całym kraju spotyka się niemal wszędzie z problemami kolejnej uciążliwej dla środowiska inwestycji, kolejnej fermy itp. Podkreślił, że przepisy utrudniają organizacjom udział w konsultacjach.

Według Adama Bodnara, gdy przyjrzymy się Polsce lokalnej, to najwięcej do powiedzenia mają działacze w regionie. A oni są zostawieni sami sobie, nie mają prawników. Dlatego kwestią zasadniczą jest, jak pomagać tym lokalnym samotnym działaczom, jak ich uczyć stosowania procedur, jak wzmacniać.

Michał Zabłocki przypomniał, że sprawę jakości powietrza w Zakopanem udało się „ugryźć” przez naruszenia prawa podatkowego. W marcu 2018 r. NSA potwierdził,że ze względu na złą jakość powietrza Zakopane nie miało prawa pobierać od turystów podatku w postaci tzw. opłaty miejscowej. Zdaniem RPO, który przyłączył się do postępowania, pobieranie opłat w takiej sytuacji wprowadza w błąd obywateli.

„Zobaczcie, do jakich sztuczek musimy się uciekać, aby zająć się powietrzem i środowiskiem. Mimo, że mamy normy, miasto nic nie robi, aby to powietrze poprawić” - ocenił Zabłocki.

Mec. Szafraniuk dodała, że w polskim prawie mamy kilka luk, które ograniczają prawo społeczeństwa do udziału w podejmowaniu decyzji. Pierwszy to tzw. plany urządzenia  lasu – ten dokument reguluje jedną czwartą obszaru naszego kraju, a nie da się go zakwestionować.

Według Adama Bodnara  zawsze warto zajrzeć do Konstytucji, która mówi np. o zrównoważonym rozwoju – musimy się rozwijać, ale nie kosztem środowiska. Konstytucja stanowi  także, że mamy dbać o środowisko dla przyszłych pokoleń.

Szafraniuk podkreśliła, że wyrok TS UE ws. Puszczy Białowieskiej ma zastosowanie do innych lasów w Polsce i w UE. Wyznacza standardy, jak zarządzać lasami w całej Europie. U nas zabrakło zastanowienia się, a Trybunał mówi, że musimy się zastanowić  - wskazała.

Krzysztof Cibor przypomniał, że niektóre społeczności pozywały swój  rząd (Holandia) albo korporację (USA), że nie dbają wystarczająco o klimat. Pytał, czy w Polsce zdarzyły się podobne przypadki, czy mają szansę zaistnieć?

Rzecznik przywołał jedną taką sprawę  - człowieka, który zdecydował się wytoczyć proces o ochronę swych dóbr osobistych, ponieważ nie walczono wystarczająco ze smogiem. Problem jest taki, że nie tylko trzeba pokazać bezprawność – że np. nie realizuje się programów, ale także jaki to ma wpływ na  czyjeś konkretne życie. Adam Bodnar wyobraża sobie sprawę, że np. matka nie może wysłać dzieci przez smog do szkoły, wtedy może dałoby się wyliczyć szkody i wygrać taką sprawę w sądzie.

Także według mec. Szafraniuk trudno jest wygrać taką sprawę. Wskazała, że np. w Nowej Zelandii rzeka dostała status osoby, a w Indiach Ganges dostał status osoby prawnej. To dzieje się na świecie, ale jeszcze nie w Polsce.

Barierę w postrzeganiu prawa w Europie Zachodniej i u nas widzi Michał Zabłocki. Tam sądy są otwarte na obywateli i dopuszczają ich udziału w różnych sprawach - w Polsce, Bułgarii, Rumunii cały czas w sprawach dotyczących  ochrony środowiska nie dostrzegają interesu społecznego i udziału obywateli.

Cibor pytał czy troska o środowisko jest w naszej Konstytucji wystarczająco opisana.  Zdaniem RPO chyba nie trzeba tu zmieniać Konstytucji, należałoby zaś zmienić przepisy dotyczące dostępu obywateli do tych spraw. - Wzmocniłbym prawa obywateli do konsultacji, dostępu do informacji itp. – dodał rzecznik. Podkreślił, że jest też wątek społecznej odpowiedzialności biznesu. Jeśli firmy tego nie robią, to mogą mieć problemy z wizerunkiem, aukcjami na giełdzie. 

Dla Michała Zabłockiego ważny jest nie sam przepis Konstytucji - problem polega na obywatelskiej kontroli tych przepisów. Przywołał przypadek Mielca, gdy jedna czwarta mieszkańców miasta wyszła na ulicę, bo mieli dość trucia powietrza.

Ponaglenie w sprawie pieców grzewczych

Data: 2018-06-25
  • Rzecznik wysłał ponaglenie do ministra środowiska w sprawie regulacji w sprawie pieców grzewczych. Chodzi o postulaty i uwagi skierowane w lutym, na które do tej pory nie ma odpowiedzi.
  • Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące formy prawnej udzielenia dotacji celowej na realizację zmiany systemu ogrzewania na proekologiczne.

Obywatele skarżą się, że stanowisko właściwych organów dotyczące spełnienia przez wnioskujących o udzielenie dotacji kryteriów ich przyznania pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą. Stanowisko organów o negatywnym rozpatrzeniu ich wniosków jest im komunikowane listownie bez pouczenia o możliwości kwestionowania go w trybie kontroli administracyjnej lub sądowej. Problem dotyczy zarówno dotacji udzielanych przez gminę lub powiat, jak i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej (V.7200.28.2017).

Rzecznik wskazał, że w Prawie ochrony środowiska brakuje regulacji, które gwarantowałyby realizację prawa do sądu wnioskodawcom, którym odmówiono udzielenia dofinansowania. Konsekwencją tej luki jest praktyka organów władzy publicznej informowania o negatywnym rozpatrzeniu wniosku zwykłym pismem. Forma ta nie daje wnioskodawcom gwarancji załatwienia ich sprawy w zgodzie ze standardami demokratycznego państwa prawnego.

Obowiązujące przepisy prawne nie zapewniają bowiem wnioskodawcy uprawnienia do żądania zweryfikowania przedstawionego mu stanowiska w trybie odwołania do organu wyższej instancji, ani możliwości wywiedzenia skargi do sądu administracyjnego. Na etapie rozpoznawania wniosków o dofinansowanie może dojść do uchybień, błędów i omyłek, których nie da się uniknąć nawet przy najwyższym poziomie wiedzy i sumienności urzędników. Dlatego brak ustawowej gwarancji możliwości poddania rozstrzygnięć podejmowanych w tym zakresie kontroli instancyjnej i sądowej podważa zaufanie obywateli do organów administracji publicznej i stwarza niebezpieczeństwo arbitralności w działaniu władzy publicznej.

Istotnym elementem sprawiedliwości proceduralnej jest także m.in. obowiązek uzasadniania swoich rozstrzygnięć przez organy władzy publicznej oraz prawo do zaskarżania przez strony i uczestników postępowania rozstrzygnięć wydanych w pierwszej instancji. W świetle zasady demokratycznego państwa prawnego niedopuszczalna jest sytuacja, w której wydatkowanie środków publicznych na rzecz jednostek mogłoby pozostawać poza kontrolą legalności dokonywaną przez organy władzy sądowniczej.

Ponadto, Rzecznik zauważył, że czynności podejmowane na etapie oceny projektu i podejmowania decyzji w przedmiocie udzielenia dofinasowania są czynnościami z zakresu prawa publicznego, skierowanymi do podmiotów pozostających poza strukturą administracji publicznej i w sposób ostateczny rozstrzygającymi o ich sytuacji prawnej. W związku z tym, wnioskodawcy, których nie zakwalifikowano do zawarcia umowy, powinni dysponować środkami prawnymi pozwalającymi im na zweryfikowanie stanowiska organu.

Powyższe zagadnienie łączy się z problemem zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju, który jest przedmiotem szczególnej troski Rzecznika. Rzecznik w pełni aprobuje działania władz państwowych i samorządowych ukierunkowane na przeciwdziałanie zanieczyszczeniu powietrza, które stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, a także środowiska naturalnego. Niemniej jednak, podejmowane w tym celu wysiłki organów władzy publicznej muszą respektować prawa i wolności obywatelskie oraz standardy demokratycznego państwa prawa.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska wobec zasygnalizowanego problemu.

Sprawa drukarza z Łodzi

Data: 2018-06-14

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował w sprawie odmowy wydrukowania rolll-upu fundacji LGBT. Według RPO odmowa była niezgodną z prawem dyskryminacją ze względu na orientację seksualną.

Stan faktyczny:

Fundacja zwróciła się do drukarni o wykonanie roll-upu z otrzymanej grafiki. Spotkała się z odmową. „Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą”- głosił mejl od pracownika drukarni.  Drukarz został obwiniony przez policję na podstawie z art. 138 Kodeksu wykroczeń, który stanowi: "kto umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny".

Orzeczenia sądów:

Sąd Rejonowy uznał w 2016 r. Adama J. za winnego wykroczenia, ale  odstąpił od wymierzenia mu kary.  Sąd uznał, że przekonania obwinionego nie oznaczały, że mógł on odmówić  usługi. W 2017 r. Sąd Okręgowy prawomocnie utrzymał ten wyrok, nie uwzględniając apelacji prokuratora i obwinionego, którzy wnieśli o uniewinnienie. Sąd ocenił całą sprawę w kategoriach błędnego pojmowania wolności sumienia. Wskazał  też nadrzędność zasady równości wobec prawa. Oba sądy nie uznały, aby wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu.

W czerwcu 2018 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego, który wniósł o uchylenie wyroku i uniewinnienie drukarza. SN ocenił, że w sprawie nie doszło do konfliktu sumienia ani też naruszenia zasady swobody umów. Wskazał, że przedsiębiorca jest zobowiązany do świadczenia usług, dlatego że oferuje je publicznie. Wykroczenie z art. 138 kw może zatem popełnić usługodawca także wtedy, gdy do zawarcia umowy jeszcze nie doszło, bo usługodawca odmówił jej zawarcia. Zdaniem SN przepis ten pełni obecnie funkcję antydyskryminacyjną.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Zgodnie z art. 32 ust. 2 Konstytucji RP  "nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny". Oznacza to, że niezgodna z prawem jest dyskryminacja w dostępie do dóbr i usług oferowanych publicznie -  ze względu na cechy osobiste (to, kim się jest, a nie to, co sie robi). Ustawa "o równym traktowaniu" wymienia takie osobiste cechy jak płeć, wiek, niepełnosprawność, religia, światopogląd, rasa, narodowość, pochodzenie etniczne, a także orientacja seksualna. Odmowa świadczenia usługi wyłącznie z uwagi na jedną z tych cech klienta stanowi wykroczenie umyślnej, bez uzasadnionej przyczyny, odmowy świadczenia, do którego jest się obowiązanym.

Usługodawca nie ma prawa kategoryzowania, czy selekcjonowania klientów wyłącznie w oparciu o ich cechę osobistą, która pozostaje bez wpływu na stosunki handlowe.  Do Biura RPO wpływa wiele skarg dotyczących naruszenia zasady równego traktowania w dostępie do usług, np. odmowy wynajmu mieszkania kobiecie, która samodzielnie wychowywała dzieci; wyproszenia z restauracji kobiety, która karmiła piersią niemowlę; odwołania wizyty lekarskiej osoby niewidomej poruszającej się z psem przewodnikiem; odmowy właściciela sklepu obuwniczego obsłużenia klientki poruszającej się na wózku..

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek organizacji pozarządowej

Argumenty prawne RPO

Na kanwie tej sprawy pod koniec 2017 r. Prokurator Generalny złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie art. 138 Kw za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej.

RPO, który przyłączył się do postępowania w tej sprawie, wniósł, aby TK stwierdził, że art. 138 jest zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są właściwymi wzorcami kontroli w tej sprawie.

Według Rzecznika podstawową funkcją art. 138 Kw jest ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług . Wdraża on dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne.  Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. 

Adam Bodnar kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Zdaniem RPO wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że  Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez  farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Numer sprawy:

XI.815.6.2018

 

 

 

RPO zbada sprawę pożarów na składowiskach odpadów

Data: 2018-05-30
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę pożarów składowisk odpadów, do których doszło w ostatnich dniach
  • Obywatele skarżą się RPO na takie częste przypadki, sugerując, że pożary nie zawsze są przypadkowe
  • Zdaniem Adama Bodnara źródłem systemowego problemu mogą być niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady

W związku z pożarami na składowiskach odpadów w Olsztynie, Zgierzu, Trzebini oraz miejscowości Wrzedzień koło Mogilna, RPO wystąpił do Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej oraz Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.

Nagłośnione przez media zdarzenia wydają się wierzchołkiem góry lodowej - napisał Adam Bodnar do głównego inspektora ochrony środowiska Marka Haliniaka. Według dostępnych informacji, podobnych zdarzeń było w kilku ostatnich miesiącach kilkadziesiąt; podobnie w latach ubiegłych. Rzecznikowi są też znane, z rozpatrywanych spraw,  przypadki cyklicznych pożarów na tych samych składowiskach. Wskazuje to na problem natury systemowej.

Dlatego RPO zwrócił się do GIOŚ o informacje o podjętych działaniach wobec takich zdarzeń z tego roku i lat poprzednich. Spytał, czy stwierdzono - a jeżeli tak, to jakie - ich źródła (np. nieprzestrzeganie warunków prowadzenia składowisk). Rzecznik chce też wiedzieć, czy w przypadku takich ustaleń podjęto stosowne działania nadzorcze lub czy odpowiednie informacje przekazano właściwemu marszałkowi województwa. 

W piśmie do komendanta głównego PSP gen. brygadiera Leszka Suskiego Rzecznik podkreślił, że zjawisko narasta sukcesywnie od kilku lat, na co wskazuje się w branżowych, pożarniczych mediach. Potwierdzać  to mogą kierowane do RPO skargi dotyczące uciążliwości wynikających z sąsiedztwa instalacji do przetwarzania odpadów. Prosząc o pomoc, skarżący wskazują często na przypadki pożarów składowisk i związane z tym zagrożenie dla okolicznej ludności. Formułowane bywają sugestie, że pożary są powodowane - również pośrednio, poprzez niezachowanie należytych środków ostrożności - przez podmioty przetwarzające odpady oraz ich pracowników.

W ocenie RPO wskazuje to na problem natury systemowej. Jego źródłem mogą być w szczególności niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady.

Rzecznik zwrócił się do komendanta o przekazanie danych o liczbie akcji gaśniczych na składowiskach odpadów oraz innych instalacjach przetwarzania odpadów w tym roku i w latach ubiegłych, a także o informacje o przyczynach pożarów (o ile je ustalono).

V.7204.19.2018

 

Wniosek do Ministra Środowiska o wykonanie wyroku TS UE ws. wycinki w Puszczy Białowieskiej

Data: 2018-05-15
  • O pilne działania w celu wykonania wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE  ws. wycinki w Puszczy Białowieskiej zwrócił się do Ministra Środowiska Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Wskazał, że dziś zatwierdzanie planu urządzenia lasu - co było podstawą wycinki - nie podlega kontroli sądów administracyjnych, a społeczeństwo nie ma prawa głosu w takiej sprawie
  • Adam Bodnar wnosi o taką zmianę prawa, aby zatwierdzanie planu urządzenia lasu było decyzją administracyjną - co odpowiadałoby standardom międzynarodowym

W piśmie do ministra Henryka Kowalczyka z 10 maja 2018 r. RPO zwrócił się o informację o podjętych i planowanych działaniach mających na celu wykonanie wyroku TS UE. Poprosił go też o stanowisko w sprawie umożliwienia stronie społecznej aktywnego udziału w tego rodzaju postępowaniach.

RPO: Wykonać wyrok

17 kwietnia 2018 r., w związku ze skargą Komisji Europejskiej, TS UE wydał wyrok, w którym uznał, że Polska uchybiła zobowiązaniom spoczywającym na niej na mocy unijnego ustawodawstwa. Według TS UE działania aktywnej gospodarki leśnej mają szkodliwe skutki dla siedlisk i gatunków chronionych na obszarze Natura 2000 Puszcza Białowieska i w konsekwencji naruszają integralność tego obszaru. TS UE ocenił, że argumentacja władz nie pozwala na uznanie, iż wycinkę może uzasadniać konieczność ograniczenia gradacji kornika drukarza.

Z związku z wyrokiem zachodzi konieczność podjęcia pilnych działań zmierzających do wykonania  wyroku TSUE w celu ochrony Puszczy Białowieskiej i doprowadzenia do stanu zgodności z prawem unijnym - napisał Rzecznik do ministra.

Przypomniał, że skarga o stwierdzenie uchybienia jest kierowana przez Komisję lub inne państwo członkowskie przeciwko państwu członkowskiemu, które uchybiło zobowiązaniom wynikającym z prawa Unii. Jeżeli Trybunał Sprawiedliwości stwierdzi uchybienie, dane państwo powinno jak najszybciej zastosować się do wyroku. - Jeżeli Komisja uzna, że państwo członkowskie nie zastosowało się do wyroku, może wnieść nową skargę i domagać się sankcji finansowych. Jednak w sytuacji nieprzekazania Komisji krajowych środków transpozycji dyrektywy Trybunał Sprawiedliwości może, na jej wniosek, nakładać kary pieniężne już na etapie pierwszego wyroku - podkreślił Adam Bodnar.

Zaznaczył, że na niezgodność decyzji Ministra Środowiska z 25 marca 2016 r. o  zatwierdzeniu aneksu do planu urządzenia lasu na lata 2012-2021 dla Nadleśnictwa Białowieża z m.in. prawem unijnym, wskazał w skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 13 lutego 2017 r. Podniósł wówczas, że decyzja narusza art. 6 ust. 3 dyrektywy Rady 92/43/EWG z 21 maja 1992 r. w sprawie oceny siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej fauny i flory.

Obywatele muszą mieć głos 

Inicjując sądowoadministracyjną kontrolę decyzji ministra, RPO kierował się w szczególności potrzebą ochrony prawa obywateli do współuczestniczenia w ochronie środowiska. Organ administracji w sposób uchybiający zasadom rządzącym procedurą administracyjną pominął wszystkie, niezwykle liczne głosy krytyczne względem planowanych zmian w planie urządzenia lasu, pochodzące zarówno ze strony środowisk naukowych, jak również ze strony organizacji ekologicznych.  Decyzja ministra wydana w takich warunkach winna była zostać uchylona, a postępowanie administracyjne powtórzone – tym razem z zachowaniem wszelkich wymaganych prawem reguł i z wnikliwym rozważeniem całokształtu dostępnego materiału dowodowego - dodał Rzecznik

Wyraził ubolewanie, że zarówno WSA w Warszawie, jak i Naczelny Sąd Administracyjny uznały skargę RPO za niedopuszczalną. Jej merytoryczna (a nie jedynie formalna - co miało miejsce) ocena mogłaby pozwolić na uniknięcie wydania dotkliwego wizerunkowo i - ewentualnie, w przyszłości, finansowo - dla Polski wyroku. Niezależnie od wciąż występujących wątpliwości, RPO uznaje za przesądzone, iż zatwierdzanie planu urządzenia lasu nie może zostać poddane kontroli sądowoadministracyjnej.

- Oznacza to, że społeczeństwo, reprezentowane przez organizacje ekologiczne, pozbawione jest możliwości udziału w postępowaniu i sprawowania nad nim kontroli obywatelskiej -  napisał Adam Bodnar. Kontrola taka byłaby jednak wskazana. Modyfikacja przepisów ustawy o lasach, polegająca na jednoznacznym wskazaniu decyzji administracyjnej, jako formy prawnej rozstrzygnięcia w przedmiocie zatwierdzenia planu (aneksu do planu) urządzenia lasu doprowadziłoby polskie prawodawstwo do standardu wymaganego tzw. Konwencją z Aarhus.

Korekta obowiązujących rozwiązań ustawowych oznaczałaby też zapewnienie obywatelom możliwości rzeczywistej realizacji ich konstytucyjnego prawa i obowiązku ochrony środowiska – zaznaczył RPO.

Historia całej sprawy

W 2016 r. ówczesny minister środowiska Jan Szyszko wydał decyzję o zwiększeniu cięć w Puszczy. Argumentował, że chodzi przede wszystkim o  „cięcia sanitarne” i usuwania drzew zagrażających bezpieczeństwu - wobec zaatakowania świerków przez kornika drukarza. Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec Polski, zakończone skierowaniem sprawy do Trybunału latem 2017 r. Przeciwko wycince aktywnie protestowały organizacje ekologiczne i obywatele.

TS UE w Luksemburgu orzekł, że decyzje o zwiększeniu wycinki w Puszczy Białowieskiej naruszały prawo UE . Wyrok wydała Wielka Izba Trybunału. Od jej orzeczenia nie przysługuje odwołanie.

Wyrok ten pośrednio potwierdził, że protesty przeciw wycince oraz działania prawne, w tym RPO, miały swoje uzasadnienie. Z uwagi na to, że Puszcza Białowieska jest dobrem wspólnym i dziedzictwem narodowym, sprawa powinna była podlegać kontroli obywatelskiej. W ocenie RPO nie można uznać tak - jak przyjęły sądy administracyjne - że było to tylko wykonywanie uprawnień właścicielskich Lasów Państwowych.

Po wyroku TS UE Rzecznik zwrócił się do policji i Lasów Państwowych by rozważyły, czy w sprawach przeciwko protestującym przeciw wycince w Puszczy Białowieskiej nadal popierać wnioski o ukaranie. W ocenie Rzecznika osoby protestujące nie powinny być zatem karane ani też narażone na postępowania sądowe.

V.7200.5.2018

 

Całonocne imprezy w sąsiedztwie domu - interwencja RPO u starosty

Data: 2018-04-12
  • Całonocne, huczne imprezy w obiekcie hotelarsko-restauracyjnym spowodowały nerwicę u mieszkającego w pobliżu małżeństwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od miejscowego starosty wszczęcia postępowania, aby takie imprezy nie odbywały się w nocy
  • Adam Bodnar wskazuje, że Prawo o ochronie środowiska pozwala ograniczyć negatywny wpływ czyjejś działalności na środowisko i zdrowie ludzi - również psychiczne 

Małżonkowie mieszkający w sąsiedztwie wybudowanego w 2007/2008 kompleksu w woj. łódzkim (w którego skład wchodzą restauracja, hotel, domki kempingowe) skarżą się na hałas i głośne zachowanie gości. Szczególnie uciążliwe są trwające przez całe noce imprezy okolicznościowe.

Sąsiedzi wytoczyli właścicielowi obiektu proces cywilny za krzywdę wywołaną jego działalnością. Przedłożyli sądowi opinię sądowo-psychiatryczną, z której wynikało, że cierpią na nerwice, których źródłem jest działalność obiektu. Opinia podkreślała, że leczenie nerwic jest mało skuteczne, jeśli utrzymuje się czynnik stresowy - hałas i zachowanie biesiadników. Małżonkowie proces wygrali, ale imprezy trwają nadal.

Korzystając z ustawowych uprawnień, Rzecznik wniósł do starosty o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie. Zdaniem Adama Bodnara właściwą decyzją starosty powinno być orzeczenie o nieorganizowaniu nocnych imprez.

Rzecznik powołał się na przepisy Prawa o ochronie środowiska. Określa ono m.in. zasady odpowiedzialności tego, kto oddziałuje na środowisko, w tym na zdrowie ludzi. Jeśli jakaś działalność ma na to negatywny wpływ, organ administracji może nakazać ograniczenie takich działań.

W lutym tego roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał w jednej ze spraw dotyczących negatywnego oddziaływania składowiska odpadów na zdrowie ludzi, że pod tym pojęciem należy rozumieć nie tylko zdrowie fizyczne, ale także psychiczne. Ten precedensowy wyrok umożliwił wniosek do starosty.

O tym, że wystąpił negatywny skutek zdrowotny u małżonków, świadczą - załączone we wniosku RPO - uzasadnienie wyroku sądu w ich procesie przeciw właścicielowi obiektu oraz opinia sądowo-psychiatryczna.

We wniosku Rzecznik wskazał także, że podczas postępowania w związku z zezwoleniem na budowę obiektu mogło dojść do naruszenia praw małżonków. Stwierdzono bowiem wtedy, że obszar oddziaływania inwestycji zamknie się w granicach działki, na której znajduje się kompleks. Oznaczało to, że małżonkom nie przysługiwało prawo bycia stroną postępowania. W świetle faktycznego oddziaływania inwestycji, powyższe stwierdzenie budzi oczywiste wątpliwości - podkreślił Adam Bodnar.

Teraz starosta musi wszcząć postępowanie. Decyzję wyda zgodnie z zasadami uznania administracyjnego. Rzecznik będzie mógł się od niej odwołać do sądu administracyjnego.

Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora zespołu prawa administracyjnego i gospodarczego w Biurze RPO:

Człowiek jako element środowiska ma prawo być traktowany tak, aby czyjaś aktywność negatywnie na niego nie oddziaływała. Działalność obiektu hotelarsko-restauracyjnego wpływa zaś negatywnie na zdrowie psychiczne  małżonków i narusza ich prawo do ochrony zdrowia. Ogranicza także ich prawo do prywatności, rozumiane jako możliwość niezakłóconego korzystania z własnego domu czy ogrodu oraz odpoczynku i spędzania u siebie czasu w przyjemny sposób.

To pierwsza tego typu sprawa w Biurze RPO; traktujemy ją jako precedensową. Czekaliśmy na wyrok NSA z lutego. Dotychczas organy administracji w takich przypadkach nie podejmowały działań, argumentując że nie mają instrumentów prawnych. Powołując się na pogląd NSA, wskazujemy staroście na taką właśnie wykładnię przepisu Prawa o ochronie środowiska. Gdyby nie przyjął tej wykładni, jako strona postępowania poddamy sprawę pod kontrolę sądowoadministracyjną.

V.7203.272.2016

Uciążliwość hałaśliwego sąsiedztwa

Data: 2018-04-12

Całonocne głośne imprezy w obiekcie hotelarsko-restauracyjnym spowodowały  nerwice u mieszkającego w pobliżu małżeństwa. Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od miejscowego starosty wszczęcia postępowania w celu ograniczenia tych imprez. Podstawą wniosku jest Prawo ochrony środowiska. Pozwala ono w trybie administracyjnym nakazać ograniczenie negatywnego wpływu  jakiejś działalności na środowisko - także wtedy, gdy pogarsza ona zdrowie ludzi. Powołując się na orzecznictwo NSA, Adam Bodnar wskazuje, że dotyczy to również zdrowia psychicznego.

Stan faktyczny:

Sąsiedzi wybudowanego w 2007/2008 kompleksu w woj. łódzkim - w którego skład wchodzą restauracja, hotel, domki kempingowe - skarżą się na uciążliwości związane z hałasem i głośnym zachowaniem gości. Negatywny wpływ na zdrowie małżeństwa wywarły  zwłaszcza trwające całą noc imprezy okolicznościowe – sala balowa i kuchnia są położone w bezpośrednim ich sąsiedztwie.

Małżeństwo wytoczyło właścicielowi kompleksu proces o zadośćuczynienie za krzywdę z tytułu naruszenia dóbr osobistych  taką działalnością. Na potrzeby tego procesu powodowie przedłożyli opinię sądowo-psychiatryczną z 2014 r. Wynikało z niej, że cierpią oni na nerwice, których źródłem jest działalność kompleksu. W opinii podkreślono, że leczenie nerwic jest mało skuteczne, jeśli utrzymuje się czynnik stresowy - w tym wypadku  hałas i zachowanie biesiadników. Proces został przez małżeństwo prawomocnie wygrany, ale imprezy trwają nadal.

Stan sprawy:

Żądanie RPO wszczęcia postępowania administracyjnego jest dla starosty wiążące. Według art. 362 ust. 1 Prawa o ochronie środowiska, gdy dany podmiot negatywnie oddziałuje na środowisko, w tym na zdrowie ludzi, organ administracji może wydać decyzję nakazującą ograniczenie takich działań. Zdaniem RPO właściwą decyzją powinno być orzeczenie o nieorganizowaniu nocnych imprez. Jeśli postępowanie zakończyłoby  się w inny sposób, Rzecznik może odwołać się do sądu administracyjnego.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Człowiek jako element środowiska ma prawo być traktowany tak, aby czyjaś aktywność negatywnie na niego nie oddziaływała. Działalność tego obiektu hotelarsko-restauracyjnego wpływa zaś negatywnie na zdrowie psychiczne  małżonków i narusza ich prawo do ochrony zdrowia. Ogranicza także ich prawo do prywatności, rozumiane jako możliwość niezakłóconego korzystania z własnego domu czy ogrodu oraz odpoczynku  i spędzania u siebie czasu w przyjemny sposób.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek posła

Argumenty RPO

Prawo o ochronie środowiska określa m.in. zasady odpowiedzialności tego, kto oddziałuje na środowisko. Obok mechanizmów cywilnoprawnych i karnych, główne znaczenie ma odpowiedzialność administracyjna. W ocenie Rzecznika w tej sprawie zachodzą podstawy do  tego trybu.

W lutym tego roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał w jednej ze spraw dotyczących negatywnego oddziaływania składowiska odpadów na zdrowie ludzi, że pod tym pojęciem należy rozumieć nie tylko zdrowie fizyczne, ale także psychiczne. Ten precedensowy wyrok umożliwił wniosek do starosty.

O tym, że wystąpił negatywny skutek zdrowotny u małżonków, świadczą - załączone we wniosku RPO - uzasadnienie wyroku sądu w ich procesie przeciw właścicielowi obiektu oraz opinia sądowo-psychiatryczna.

Rzecznik wskazuje, że podczas postępowania w związku z zezwoleniem na budowę obiektu mogło dojść do naruszenia praw małżonków. Stwierdzono bowiem wtedy, że obszar oddziaływania inwestycji zamknie się w granicach działki, na której znajduje się kompleks. Oznaczało to, że małżonkom nie przysługiwało prawo bycia stroną postępowania. W świetle faktycznego oddziaływania inwestycji, powyższe stwierdzenie budzi oczywiste wątpliwości - podkreślił Adam Bodnar.

Numer sprawy

V.7203.272.2016

Dzięki wnioskowi RPO polowania w Lubuskiem na prywatnych terenach nadal niemożliwe

Data: 2018-04-12

Gospodarka łowiecka może być prowadzona tylko na podstawie Prawa łowieckiego, z możliwością wyrażenia sprzeciwu wobec polowań przez właścicieli nieruchomości - orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim.

Na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich sąd ten 11 kwietnia 2018 r. stwierdził  nieważność uchwały Sejmiku Województwa Lubuskiego. Dopuszczała ona polowania na prywatnych gruntach, których właściciele tego sobie nie życzyli.

Sąd zgodził się z Rzecznikiem, że uchwała w sposób sprzeczny z Konstytucją naruszała prawo własności osób posiadających nieruchomości położone na objętym nią obszarze.

W 2014 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisów Prawa łowieckiego dotyczących procedury tworzenia obwodów łowieckich. Z objęciem nieruchomości obwodem łowieckim związany był obowiązek właściciela, by pozwalał na polowania na niej. Trybunał uznał, że właściciel powinien mieć możliwość sprzeciwu wobec objęcia nieruchomości obwodem łowieckim, czego ówczesna procedura tego nie zapewniała.

Trybunał dał ustawodawcy 18 miesięcy na zmianę przepisów, jednak parlamentowi nie  dokonać zmian w tym czasie. W rezultacie przepis, na którego podstawie sejmiki wojewódzkie tworzyły obwody łowieckie, utracił moc obowiązującą.

To z kolei spowodowało, że sądy administracyjne stwierdzały – na wniosek właścicieli nieruchomości położonych na terenach obwodów – nieważność uchwał powołujących te obwody. W ten sposób zlikwidowano m.in. dwa obwody łowieckie w woj. lubuskim. Dzięki temu nie można było prowadzić polowań na prywatnych gruntach położonych w ich obrębie.

Nie mogąc powołać nowych obwodów łowieckich, Sejmik Województwa Lubuskiego wydał nową uchwałę - na podstawie art. 33a ustawy o ochronie zwierząt. Przepis ten przewiduje możliwość „ograniczenia populacji zwierząt”, jeżeli stwarzają one „nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka”. Jest on wykorzystywany przede wszystkim do ograniczenia liczby dzikich zwierząt przebywających na terenach wojskowych lotnisk.

Uchwała przewidywała „odstrzał redukcyjny” zwierząt (dziki, jelenie, sarny, lisy, jenoty, borsuki i kuny) na terenie zlikwidowanych obwodów łowieckich. Oznaczała, że polowania znów będą mogły się odbywać na nieruchomościach, których właściciele sobie tego nie życzą.

RPO zaskarżył uchwałę do WSA (sygn. akt II SA/Go 103/18).  Sąd uznał, że w sposób sprzeczny z Konstytucją naruszała ona prawa właścicieli nieruchomości, gdyż

  • została wydana z przekroczeniem upoważnienia ustawowego (art. 33a ustawy nie może służyć regularnej gospodarki łowieckiej, lecz dotyczy sytuacji nadzwyczajnych).

  • naruszała zasadę proporcjonalności (Sejmik nie rozważył, czy jest konieczność prowadzenia polowań na całym terenie zlikwidowanych wcześniej obwodów łowieckich)

Wyrok nie jest prawomocny.

 

TK: termin 2 lat na roszczenia właścicieli, których prawa ograniczono ze względu na ochronę środowiska - niekonstytucyjny

Data: 2018-03-07
  • Tysiące ludzi mieszkających blisko lotnisk ma szansę na wznowienie przegranych spraw o odszkodowanie za obniżenie wartości nieruchomości, albo też o jej wykup przez państwo.
  • Takie są konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który za niezgodny z Konstytucją uznał dwuletni termin na zgłaszanie roszczeń, jeśli np. mieszkają blisko lotnisk.
  • Przepisy zaskarżył do TK Rzecznik Praw Obywatelskich

Orzeczenie, po posiedzeniu niejawnym, wydał Trybunał w pięcioosobowym składzie  pod przewodnictwem sędzi Małgorzaty Pyziak-Szafnickiej. Sprawozdawcą był sędzia Michał Warciński. Zaskarżony przepis straci moc obowiązującą  po 12 miesiącach od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.

W lutym 2017 r. Adam Bodnar zaskarżył do TK przepis Prawa ochrony środowiska określający termin na zgłaszanie roszczeń przez właścicieli, których korzystanie z nieruchomości stało się niemożliwe lub istotnie ograniczone ze względu na ochronę środowiska. Może do tego dochodzić np. tzw. obszarach ograniczonego użytkowania (a także przy tworzeniu rezerwatów, parków narodowych, obszarów Natura 2000).

Obszary ograniczonego użytkowania tworzone są m.in. wokół lotnisk, bo tam nie da się zagwarantować standardu co do poziomu hałasu. W tej sytuacji właściciele nieruchomości  mogli żądać ich wykupienia lub odszkodowania.  Mieli na to jednak tylko dwa lata od wejścia w życie przepisów ustanawiających obszar.

Galimatias prawny powstał wobec rozbieżności w orzecznictwie między Naczelnym Sądem Administracyjnym a Sądem Najwyższym na tle obszaru wokół warszawskiego Okęcia.  NSA uznał, że w 2008 r.  obszar wokół Okęcia przestał istnieć z mocy prawa. SN orzekł zaś, że obszar ten istniał do momentu, gdy sejmik województwa podjął w 2011 r. kolejną  uchwałę o ustanowieniu takiego obszaru.

SN nie brał pod uwagę stanowiska NSA. Powstała sytuacja  patowa, bo nie przewidziano sytuacji  by dwa sady wypowiadały się rozbieżnie, choć na różnych płaszczyznach, co do aktów prawa miejscowego.

Jedyną możliwością było zatem zaskarżenie  tego do TK.  I to właśnie zrobił RPO.

"Krótki termin nie zapewnia wszystkim realnej możliwości podniesienia przysługujących im roszczeń, gdyż w wielu przypadkach roszczenia mogą wygasnąć, zanim uprawnieni uświadomią sobie ich istnienie" - pisał RPO we wniosku do TK. Dodawał, że odpowiednie informacje nie są indywidualnie komunikowane uprawnionym. Powoływał się na liczne skargi obywateli na problemy z uzyskaniem należnej rekompensaty, wynikające z niezgłoszenia roszczenia w tak krótkim terminie.

Adam Bodnar ocenił, że możliwość zgłoszenia roszczeń w tym terminie ogranicza prawa własności, a w krańcowych przypadkach może prowadzić do naruszenia jego istoty. Uznał, że termin ten wydaje się podyktowany względami budżetowymi, co nie może mieć prymatu nad ochroną fundamentalnego - z punktu widzenia zasad ustrojowych państwa - prawa własności.

RPO wskazywał też na nierówne traktowanie właścicieli nieruchomości objętych ograniczeniami ze względu na ochronę środowiska w porównaniu z tymi, gdy powodem ograniczenia były inne cele publiczne. W tym drugim przypadku nie ma tak krótkiego terminu na dochodzenie roszczeń.

Teraz piłka jest po stronie ustawodawcy. Po wyroku  TK termin na złożenie roszczeń musi być wydłużony. Wydłużony na tyle by - niezależnie od tego, pod rządami którego aktu ktoś wytoczył powództwo - było ono badane nie pod względem, czy ktoś dochował dwuletniego terminu, tylko czy jego roszczenie jest zasadne. Ustawodawca musi też unormować , w jaki sposób mieszkańcy danego obszaru mają być informowani o pogorszeniu warunków środowiska.

Być może ustawodawca wprowadzi zapisy co do spraw już zakończonych, spraw obywateli, którzy przegrali swe procesy.

Gdy wyrok zacznie po 12 miesiącach obowiązywać, obywatele będą mogli wnosić o wznawianie postępowań sądowych, wytaczanych w takich sprawach  - zakończonych lub tych, które się do tego czasu zakończą.  Procesy będą mogły się toczyć od nowa.

RPO będzie monitorował, czy ustawodawca podejmie jakieś działania. Ważne też będzie, co TK napisze w pisemnym uzasadnieniu wyroku. To dopiero będzie podstawą do prac  legislacyjnych.

Komentarz Artura Zalewskiego z zespołu prawa cywilnego Biura RPO:

Wyrok, zgodny z wnioskiem Rzecznika, jest fundamentalnym rozstrzygnięciem co do zakresu dopuszczalnej ingerencji publicznej w prawo własności. Stanowi też punkt odniesienia do oceny innych regulacji ograniczających krótkim terminem zawitym możność podnoszenia roszczeń odszkodowawczych. 

Rzecznik w żaden sposób nie podważał zasadności wprowadzania ograniczeń konstytucyjnych praw podmiotowych ze względu na ochronę środowiska, których dopuszczalność wynika wprost z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Głównym zarzutem Rzecznika było nadmierne ograniczenie prawa do odszkodowania za wprowadzane, nierzadko bardzo daleko idące, ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości, w wyniku których mogła ona niemal całkowicie stracić swoją przydatność dla właściciela (np. pozbawiając go prawa jej zabudowy, korzystania dla celów działalności gospodarczej czy rolniczej).

W wielu przypadkach świadomość wprowadzanych ograniczeń pojawia się u osób uprawnionych dopiero w momencie działań zmierzających do zmiany sposobu korzystania z nieruchomości (np. wszczęcia bądź realizacji procedur inwestycyjnych). Wprowadzenie krótkiego dwuletniego terminu, liczonego od momentu wejścia w życie ograniczeń - niezależnie od świadomości uprawnionych co do ich wprowadzenia - na zgłoszenie roszczeń o odszkodowanie godziło w ocenie Rzecznika w konstytucyjną ochronę prawa własności stanowioną art. 64 ust. 1 Konstytucji. Ochrona własności jest zaś jedną z naczelnych wartości konstytucyjnych, chronioną nie tylko jako prawo podmiotowe, ale będącą również podstawową zasadą ustroju Rzeczypospolitej Polskiej (art. 21 Konstytucji) i stanowiącą jeden z wyznaczników społecznej gospodarki rynkowej, będącej podstawą ustroju gospodarczego RP.  

Ograniczanie sposobu wykonywania prawa własności jest dopuszczalne w świetle Konstytucji ze względu na inne ważne wartości wskazane w art. 31 ust. 3, ale musi być zgodne z zasadą proporcjonalności. Zaskarżona przez Rzecznika regulacja zgodna z zasadą proporcjonalności nie była. Skłoniło to Rzecznika, otrzymującego wiele skarg na nią, do jej zaskarżenia przed Trybunałem Konstytucyjnym.  

IV.7002.55.2014

 

 

 

 

 

RPO zgłasza wątpliwości co do procedury przyznawania dotacji na ogrzewanie proekologiczne

Data: 2018-02-15
  • W ostatnim czasie bardzo wiele mówi się o problemie smogu i konieczności przeciwdziałania zanieczyszczeniu powietrza.
  • Pomocna w walce ze smogiem byłaby np. wymiana przestarzałych systemów ogrzewania na proekologiczne. Tymczasem pojawiają się trudności w uzyskaniu dotacji na ten cel.
  • Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Ministra Środowiska.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące formy prawnej udzielenia dotacji celowej na realizację zmiany systemu ogrzewania na proekologiczne.

Obywatele skarżą się, że stanowisko właściwych organów dotyczące spełnienia przez wnioskujących o udzielenie dotacji kryteriów ich przyznania pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą. Stanowisko organów o negatywnym rozpatrzeniu ich wniosków jest im komunikowane listownie bez pouczenia o możliwości kwestionowania go w trybie kontroli administracyjnej lub sądowej. Problem dotyczy zarówno dotacji udzielanych przez gminę lub powiat, jak i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej.

Rzecznik wskazał, że w Prawie ochrony środowiska brakuje regulacji, które gwarantowałyby realizację prawa do sądu wnioskodawcom, którym odmówiono udzielenia dofinansowania. Konsekwencją tej luki jest praktyka organów władzy publicznej informowania o negatywnym rozpatrzeniu wniosku zwykłym pismem. Forma ta nie daje wnioskodawcom gwarancji załatwienia ich sprawy w zgodzie ze standardami demokratycznego państwa prawnego.

Obowiązujące przepisy prawne nie zapewniają bowiem wnioskodawcy uprawnienia do żądania zweryfikowania przedstawionego mu stanowiska w trybie odwołania do organu wyższej instancji, ani możliwości wywiedzenia skargi do sądu administracyjnego. Na etapie rozpoznawania wniosków o dofinansowanie może dojść do uchybień, błędów i omyłek, których nie da się uniknąć nawet przy najwyższym poziomie wiedzy i sumienności urzędników. Dlatego brak ustawowej gwarancji możliwości poddania rozstrzygnięć podejmowanych w tym zakresie kontroli instancyjnej i sądowej podważa zaufanie obywateli do organów administracji publicznej i stwarza niebezpieczeństwo arbitralności w działaniu władzy publicznej.

Istotnym elementem sprawiedliwości proceduralnej jest także m.in. obowiązek uzasadniania swoich rozstrzygnięć przez organy władzy publicznej oraz prawo do zaskarżania przez strony i uczestników postępowania rozstrzygnięć wydanych w pierwszej instancji. W świetle zasady demokratycznego państwa prawnego niedopuszczalna jest sytuacja, w której wydatkowanie środków publicznych na rzecz jednostek mogłoby pozostawać poza kontrolą legalności dokonywaną przez organy władzy sądowniczej.

Ponadto, Rzecznik zauważył, że czynności podejmowane na etapie oceny projektu i podejmowania decyzji w przedmiocie udzielenia dofinasowania są czynnościami z zakresu prawa publicznego, skierowanymi do podmiotów pozostających poza strukturą administracji publicznej i w sposób ostateczny rozstrzygającymi o ich sytuacji prawnej. W związku z tym, wnioskodawcy, których nie zakwalifikowano do zawarcia umowy, powinni dysponować środkami prawnymi pozwalającymi im na zweryfikowanie stanowiska organu.

Powyższe zagadnienie łączy się z problemem zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju, który jest przedmiotem szczególnej troski Rzecznika. Rzecznik w pełni aprobuje działania władz państwowych i samorządowych ukierunkowane na przeciwdziałanie zanieczyszczeniu powietrza, które stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, a także środowiska naturalnego. Niemniej jednak, podejmowane w tym celu wysiłki organów władzy publicznej muszą respektować prawa i wolności obywatelskie oraz standardy demokratycznego państwa prawa.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska wobec zasygnalizowanego problemu.

V.7200.28.2017

Uciążliwość składowiska odpadów

Data: 2018-02-13

Sprawa z warszawskiego Radiowa

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania  przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie zainicjowanym przez obywateli; złożył także własną skargę do WSA.

Stan faktyczny:

Mieszkańcy skarżą się na uciążliwe zapachy z zakładu odpadów komunalnych MPO przy ul. Kampinoskiej. Powołują się na dolegliwości zdrowotne, w tym: nudności, kaszel, omdlenia. Główny Inspektor Ochrony Środowiska umorzył w 2016 r. postępowanie administracyjne ws.  wstrzymania działalności instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów. Stowarzyszenie „Czyste Radiowo” złożyło na tę decyzję skargę do WSA (do której przyłączył się RPO).  RPO złożył też własną skargę do WSA na umorzenie postępowania ws.  wstrzymania instalacji kompostowni odpadów zielonych w tym samym zakładzie. 

W styczniu 2017 r. WSA uwzględnił skargę Stowarzyszenia. Uznał, że obowiązkiem organów administracji powinno być wyjaśnienie czy emisja powodowana przez instalację nie przekształciła się w zanieczyszczenie szkodliwe dla zdrowia ludzi lub stanu środowiska.  W kwietniu 2017 r. WSA uznał także skargę RPO, oceniając, że podstawą wstrzymania działalności kompostowni jest już samo zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, a nie - jak wskazywały organy -  jedynie skutek w postaci chorób. Według WSA zdrowie, o którym mowa w ustawie, należy rozumieć nie tylko jako zdrowie fizyczne - jak uczyniły organy administracji -  ale także psychiczne. Sąd nakazał organom administracji ponowne rozpatrzenie obu spraw.

Stan sprawy:

12 lutego 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił kasacje złożone w obu sprawach przez MPO.  Zgodnie ze stanowiskiem RPO, żaden zarzut skarg nie został uznany za zasadny.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

W Polsce nie ma ustawy określającej uciążliwość zapachową  powietrza, co sprawia, że formalnie nie można określić, jaki jej poziom jest dopuszczalny i tym samym bezpieczny dla zdrowia ludzi. RPO od ponad 10 lat domaga się  wprowadzenia takich standardów. Zdaniem RPO wyroki dają nadzieję na znalezienie sposobu ominięcia bezczynności legislacyjnej i wstrzymywanie działalności zakładów, które formalnie spełniają obowiązujące normy, ale poprzez emisję zapachów uniemożliwiają okolicznym mieszkańcom normalne funkcjonowanie.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek obywatela.

Argumenty RPO

Patrz - zakładka DOKUMENTY

Numer sprawy

V.7200.49.2014.

Sukces RPO przed NSA - mieszkańcy Radiowa z szansą na czystsze powietrze

Data: 2018-02-12

Mieszkańcy warszawskiego  Radiowa z szansą na czystsze powietrze. 12 lutego Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał wyroki nakazujące ponowne zbadanie przez inspekcję ochrony środowiska, czy wstrzymać dwie  instalacje tamtejszego zakładu odpadów komunalnych MPO. Przed sądami mieszkańców wspierał Rzecznik Praw Obywatelskich.

Obywatele skarżą się na uciążliwe zapachy; powołując się na dolegliwości zdrowotne, w tym: nudności, kaszel, omdlenia. W Polsce nie ma ustawy określającej uciążliwość zapachową  powietrza, co sprawia, że formalnie nie można określić, jaki jej poziom jest dopuszczalny i tym samym bezpieczny dla zdrowia ludzi. Wprowadzenia takich standardów od dawna  domaga się RPO.

W 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uwzględnił skargę Stowarzyszenia „Czyste Radiowo” (do której przyłączył się RPO) na  umorzenie sprawy wstrzymania działalności instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych. WSA uznał też skargę RPO na umorzenie postępowania w sprawie wstrzymania instalacji kompostowni odpadów zielonych na tym składowisku.

WSA zgodził się z RPO, że organy dokonały błędnej wykładni art. 364 ustawy Prawo ochrony środowiska. Ocenił, że podstawą wstrzymania działalności może być już samo zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, a nie - jak wskazywały organy -  jedynie skutek w postaci chorób. Według WSA zdrowie, o którym mowa w ustawie, należy rozumieć nie tylko jako zdrowie fizyczne - jak uczyniły organy ochrony środowiska - ale także psychiczne.

MPO złożyło w obu sprawach skargi kasacyjne. Zgodnie ze stanowiskiem RPO, żaden zarzut skarg nie został uznany za zasadny. W ustnych motywach NSA  podzielił zdanie Rzecznika, że pod pojęciem środowiska rozumieć należy także życie i zdrowie ludzi. Uznał, że w ramach postępowania trzeba badać wpływ działalności na zdrowie psychiczne ludzi.

NSA nie zgodził się ze stanowiskiem MPO, by art. 364 ustawy nie miał charakteru prewencyjnego. Ponadto NSA  wskazał, że dla oceny zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi, ma wpływ czy dana działalność  jest prowadzona na podstawie ważnego pozwolenia (jedna z instalacji nie ma ważnego tzw. pozwolenia zintegrowanego).

Obie sprawy wracają do Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.

Komentarz Łukasza Kosiedowskiego, pracownika Biura RRPO, pełnomocnika Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie:

Biuro RPO mierzy się z problemem uciążliwości zapachowej odpadów od lat. Kiedy występowaliśmy w takich sprawach do różnych organów ochrony środowiska, zawsze otrzymywaliśmy odpowiedź: „Nie ma norm emisji odoru; nic nie można zrobić”. Teraz sąd powiedział, że choć nie ma norm, to nie znaczy, że można umyć ręce, bo jest ogólny przepis prawa ochrony środowiska, pozwalający na wstrzymanie działalności, która  powoduje zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzi.

To nie oznacza oczywiście, że RPO przestanie starać się o stworzenie norm emisji odorów (robi to już od przeszło 10 lat). To, co powiedział sąd sprawia, że choć tych norm obecnie nie ma, osoby narażone na uciążliwości zapachowe mają szansę otrzymać pomoc od organów ochrony środowiska.

Wyroki NSA w sprawie składowiska opadów w Radiowie – 12 lutego

Data: 2018-02-12

12 lutego o godz. 10.00 Naczelny Sąd Administracyjny ma ogłosić wyroki w dwóch sprawach dotyczących kompostowni na warszawskim Radiowie, a także tamtejszego składowiska odpadów komunalnych. O czyste powietrze walczą okoliczni mieszkańcy oraz Rzecznik Praw Obywatelskich.

Mieszkańcy skarżą się na uciążliwe zapachy z zakładu odpadów komunalnych MPO przy ul. Kampinoskiej. Powołują się na dolegliwości zdrowotne, w tym: nudności, kaszel, omdlenia. W Polsce nie ma ustawy określającej uciążliwość zapachową  powietrza, co sprawia, że formalnie nie można określić, jaki jej poziom jest dopuszczalny i tym samym bezpieczny dla zdrowia ludzi. Wprowadzenia takich standardów od dawna  domaga się RPO.

6 lutego odbyły się rozprawy NSA ze skarg kasacyjnych MPO ; wydanie orzeczeń odroczono do 12 lutego.

Skargi MPO dotyczą dwóch wyroków Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego w Warszawie ze stycznia i kwietnia  2017 r. W pierwszym WSA uwzględnił skargę Stowarzyszenia „Czyste Radiowo” (do której przyłączył się RPO) na  umorzenie postępowania administracyjnego w sprawie wstrzymania działalności instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych. WSA uznał, że obowiązkiem organów administracji powinno być wyjaśnienie czy emisja powodowana przez instalację nie przekształciła się w zanieczyszczenie szkodliwe dla zdrowia ludzi lub stanu środowiska.

W drugim wyroku WSA uznał skargę RPO na umorzenie postępowania administracyjnego w sprawie wstrzymania instalacji kompostowni. WSA zgodził się z RPO, że organy dokonały błędnej wykładni ustawy Prawo ochrony środowiska. Ocenił, że podstawą wstrzymania działalności kompostowni jest już samo zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, a nie - jak wskazywały organy -  jedynie skutek w postaci chorób. Według WSA zdrowie, o którym mowa w ustawie, należy rozumieć nie tylko jako zdrowie fizyczne - jak uczyniły organy administracji -  ale także jako zdrowie psychiczne.

WSA nakazał organom administracji ponowne rozpatrzenie  obu spraw. MPO kwestionuje oba wyroki. RPO wnosi o oddalenie skarg MPO.

“Nie dla kopalni cynku i ołowiu” – sprawa Stowarzyszenia z Zawiercia.

Data: 2018-02-05

Przedstawiciele Stowarzyszenia “Nie dla kopalni cynku i ołowiu” z Zawiercia poprosili Rzecznika Praw Obywatelskich o interwencję w sprawie z aktualizacji planu zagospodarowania wodami.

Chodzi w szczególności o wprowadzenie do niego inwestycji o nazwie ”Budowa podziemnej kopalni w celu wydobycia rud cynku i ołowiu ze złoża Zawiercie 3”.

W trakcie spotkania z Pełnomocnikiem Terenowym RPO w Katowicach dr Aleksandrą Wentkowską przedstawiciele Stowarzyszenia przedstawili swoje stanowisko i argumenty przemawiające przeciwko powstaniu kopalni. Zapewniono ich, że sprawa będzie monitorowana, a w ramach prowadzonego przez Rzecznika postępowania skierowane zostaną wystąpienia do właściwych organów.

BPK.7201.2.2017

Ochrona środowiska. Partycypacja. Konsultacje. Procedury.

Data: 2017-12-08

Wycięty las

Szumi już tylko w nas”

Jan Sztaudynger

 

W trakcie pierwszego dnia Kongresu Praw Obywatelskich odbył się panel poświęcony zagadnieniu partycypacji obywateli w procedurach środowiskowych. Partycypacja obywatelska jest bowiem szczególnie potrzebna w sprawach dotyczących dóbr wspólnych, jakim jest np. środowisko naturalne. Ochrona środowiska jest jedną z podstawowych wartości chronionych przez ustawę zasadniczą. Celem panelu była odpowiedź na pytanie, czy obowiązujące prawo w sposób właściwy gwarantuje partycypację obywateli w sprawach dotyczących ochrony środowiska, jeśli nie to dlaczego i co należałoby zrobić, żeby to zmienić.

Artur Zalewski z Zespołu Prawa Cywilnego w Biurze RPO przedstawił refleksje na tle sprawy planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża, stawiając tezę, że prawo do środowiska ma charakter iluzoryczny. Zwrócił uwagę, że gospodarowaniem lasem nie jest sprawą wewnętrzną jego właściciela, bowiem jest to dobro wspólne wszystkich obywateli. Dlatego obywatele powinni mieć udział w zatwierdzaniu planu.

Szymon Osowski - prezes Zarządu Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, swoje wystąpienie poświęcił zagadnieniu dostępu obywateli do informacji o środowisku. Podkreślił, że organy niechętnie dzielą się informacjami ze społeczeństwem.

- Ochrona przyrody zawsze przynosi korzyść ludziom. Organizacje społeczne często nie dysponują jednak wystarczającymi zasobami, by doprowadzić do koniecznych zmian – podkreślił Robert Stańko, prezes Klubu Przyrodników .

Jerzy Jendrośka - członek Komitetu Konwencji z Aarhus podkreślił, że każdy obywatel może wnieść skargę do Komitetu do Spraw Przestrzegania Konwencji (tzw. Compliance Committee) na naruszenie przez Polskę Konwencji o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska podpisanej 25 czerwca 1998 roku w Aarhus w Danii w czasie IV Paneuropejskiej Konferencji Ministrów Ochrony Środowiska. Zaznaczył, że wśród jej postanowień najistotniejsze znaczenie w kontekście uczestnictwa organizacji społecznych w postępowaniu administracyjnym mają regulacje zawarte w jej art. 6 i 9. Przepisy te przewidują szereg uprawnień proceduralnych przysługujących „zainteresowanej społeczności".

Prezes Zarządu Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi Marcin Stoczkiewicz przedstawił stanowisko, zgodnie z którym na gruncie Konstytucji RP prawo własności, swoboda działalności gospodarczej są mocniej chronione niż środowisko naturalne, dlatego władze publiczne w sytuacji kolizji tych wartości pierwszeństwo dają tym pierwszym. - Konstytucja w sposób wyraźny nie formułuje prawa podmiotowego do środowiska, dlatego stopień realizacji obowiązku ochrony środowiska przez organy zależy w dużej mierze od woli politycznej – zauważył.

W trakcie debaty dyskutowano o prawnych możliwościach służących egzekwowaniu obowiązków władzy publicznej w zakresie ochrony środowiska. Podkreślono konieczność podejmowania prób wywodzenia w toku procesów sądowych podmiotowego prawa do środowiska (na przykład w Holandii prawo do środowiska wywodzone jest z prawa do życia, ETPCz prawo do środowiska wywodzi z prawa do prywatności). Uznano także potrzebę bezpośredniego stosowania na gruncie prawa krajowego Konwencji Aarhus. Zwrócono uwagę, że Komitet do Spraw Przestrzegania Konwencji Aarhus w przypadku stwierdzenia naruszenia Konwencji przez państwo posiada efektywne środki prawne w celu doprowadzenia do stanu zgodności.

W podsumowaniu stwierdzono, że problemy dotyczące ochrony środowiska i partycypacji obywateli w tym obszarze  wymagają podjęcia stosownych zmian legislacyjnych na gruncie krajowym. Potrzebne jest również podniesienie tego problemu na forum UE i przyjęcie jednolitych zasad obowiązujących w tym zakresie. Aktualnie obowiązujące procedury w praktyce są zawodne i nieefektywne, w wielu obszarach nie przystają do szybko zmieniającej się rzeczywistości. Piotr Mierzejewski z Biura RPO zapowiedział dalsze zainteresowanie Rzecznika tą problematyką. Przygotowane zostanie m.in. seminarium, które będzie stanowić kontynuację rozpoczętej dyskusji.

Jak rozwiązać kwestie powstawania w pobliżu domostw inwestycji będących źródłem przykrych zapachów? Przedstawiciele organizacji pozarządowych mówią RPO o swoich problemach

Data: 2017-11-24

- Wiemy, jak niekomfortowe jest mieszkanie w pobliżu ferm hodowlanych, wysypisk śmieci, czy innych tego typu inwestycji, które powodują uciążliwości zapachowe. Chcemy porozmawiać z Państwem o tym, jak ten problem wygląda w Waszej okolicy. Skonfrontować, to z tym co już wiemy. Liczymy na to, że uda nam się zebrać te przykłady, by przedstawić je później w przygotowanym przez Rzecznika Praw Obywatelskich wystąpieniu – mówiła zastępczyni RPO Sylwia Spurek podczas spotkania z przedstawicielami ekologicznych organizacji pozarządowych działających lokalnie. W dyskusji uczestniczyła również zastępczyni RPO Hanna Machińska oraz pracownicy Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego w Biurze RPO.

Już od 2006 roku kolejni Rzecznicy Praw Obywatelskich prowadzili korespondencję z Ministrami Środowiska w sprawie braku regulacji prawnych odnośnie immisji odorowych wywoływanych przez obiekty, których funkcjonowanie prowadzi do powstania uciążliwych zapachów, w tym ferm zwierząt, zakładów przemysłowych, wysypisk śmieci, spalarni odpadów i innych.

Mimo upływu 11 lat od pierwszego wystąpienia w tej sprawie problem pozostaje wciąż nierozwiązany, a poziom ochrony praw obywateli w zakresie przeciwdziałania uciążliwościom zapachowym jest niedostateczny.

Do Biura RPO wciąż napływają skargi na zakłady emitujące przykre zapachy, które obniżają komfort życia okolicznych mieszkańców. Problematyka ta jest poruszana na spotkaniach regionalnych z Rzecznikiem, jest także tematem doniesień medialnych.

Analiza wpływających spraw wskazuje, że organy ochrony środowiska nie mają instrumentów prawnych, za pomocą których mogłyby nakazać właścicielom zakładów podjęcie działań redukujących immisje zapachowe.

Odpowiadając na wystąpienie RPO, Główny Inspektor Ochrony Środowiska poinformował, że w Ministerstwie Środowiska, przy udziale przedstawicieli GIOŚ, prowadzone są prace nad opracowaniem projektu ustawy o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej.

Oprócz podejmowania działań o charakterze generalnym, Rzecznik przystąpił także do postępowań sądowych, które toczą się w konkretnych sprawach m.in. dotyczących wysypiska śmieci na warszawskim Radiowie i ferm w pobliżu osiedli mieszkalnych w Kawęczynie koło Wrześni.

Polski sąd nie skontroluje podstawy prawnej wycinki w Puszczy Białowieskiej – postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego

Data: 2017-10-17

Wysłuchanie w sprawie Puszczy Białowieskiej, które miało dziś miejsce przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zbiegło się w czasie z rozpatrzeniem przez Naczelny Sąd Administracyjny skarg kasacyjnych od postanowienia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Przypomnijmy, WSA odrzucił skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na zatwierdzenie przez Ministra Środowiska tzw. planu urządzenia lasu, który umożliwiał drastyczne zwiększenie wycinki. Warszawski sąd, wbrew poglądowi prezentowanemu przez Rzecznika, uznał, że zatwierdzenie planu urządzenia lasu nie podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego (nie jest decyzją administracyjną). Niestety, zdanie to podzielił  Naczelny Sąd Administracyjny (II OSK 2336/17), który dziś na posiedzeniu niejawnym oddalił wniesione od orzeczenia WSA skargi kasacyjne.

Postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego jest prawomocne i nie podlega zaskarżeniu. W praktyce oznacza to, że nie jest możliwe skontrolowanie przez polski sąd zgodności z prawem zmian, wprowadzonych w planie urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża, które przewidują zwiększenie ilości pozyskania drewna.

Szanse i zagrożenia dla gminy Czaplinek. Spotkanie RPO z mieszkańcami i samorządowcami

Data: 2017-09-21

Każdy chciałby mieszkać w zadbanej okolicy, gdzie są place zabaw i kompleksy sportowe. Ale żeby to wykonać, gmina musi mieć dochody. Jak to robić dobrze? - w tej sprawie samorządowcy i mieszkańcy Czaplinka spotkali się na spotkaniu w Czaplineckim Ośrodku Kultury.

Na spotkanie przyjechał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Spotkania w całej Polsce organizowane w różnych miejscowościach zwróciły bowiem uwagę Rzecznika na problem uciążliwości inwestycji w mniejszych miejscowościach i tego, że często władze samorządowe nie przykładają wagi do porządnych konsultacji.

Spotkanie zorganizowane zostało przez Marcina Czerniawskiego, prezesa Stowarzyszenia Ludzi Nieobojętnych „Lobelia” i aktywnych mieszkańców miejscowości.

Lobelia: stawiajmy na turystykę

Małgorzata Dar, prezeska Stowarzyszenia LOBELIA, które zrzesza ludzi interesujących się ochroną środowiska, mówiła o walorach przyrodniczych gminy Czaplinek.

Stowarzyszenie zaczęło działanie od sprzeciwy w sprawie farm wiatrowych w okolicy. Kilka miesięcy w okolicy pojawił się inwestor proponujący budowę ferm przemysłowej hodowli zwierząt. Ludzie – jak mówiła Małgorzata Dar – wystraszyli się. 12 czerwca na rynku w Czaplinku zebrało się kilkaset osób, a petycję podpisało w ciągu dwóch tygodni  3 tysiące osób.

Inwestor nie wydaje się już zainteresowany budową, ale – jak mówiła Małgorzata Dar – z historii tej morał jest taki, że Czaplinek powinien rozwijać się turystycznie i nie iść w kierunku intensywnej działalności gospodarczej. Władze miasta uważają jednak, że w ten sposób samorząd pozbawia się poważnych źródeł dochodów.

Władze samorządowe: z samej turystyki się nie utrzymamy

Starosta drawski Stanisław Kuczyński  mówił zebranym, że dla niego też dobro regionu jest celem: - Tu się urodziłem, to jest moje miejsce – mówił. – Możemy się różnic, ale powinniśmy się szanować.

Jedynym dochodem własnym powiatu jest szpital. Ale to oznacza, że szpital praktycznie się nie rozwija i tracą na tym pacjenci. Reszta środków powiatu to dotacje i subwencje. Tymczasem dzieci jest coraz mniej – z czego utrzymamy szkoły? Musimy szukać innych źródeł na inwestycje.

Powiat stara się współpracować z gminą Czaplinek. Starosta opowiada o różnych pomysłach na rozwój turystyki w okolicy. Nie wszystkie wychodzą, ale trzeba próbować.

Burmistrz Czaplinka  Adam Kośmider  przekonywał, że rozwój turystyki jest jednym z filarów rozwoju gminy. Ale z samej turystyki gmina nie wyżyje – nie jest kurortem nadmorskim. – Sezon turystyczny trwa u nas tylko dwa miesiące (- Cztery – odpowiadali ludzie z sali).

Straciliśmy dochody z wiatraków, także w wyniku działania Stowarzyszenia Lobelia. Chcieliśmy, żeby w pełnych strefach gminy takie inwestycje były możliwe. Powinniśmy myśleć o wiatrakach, biogazowaniach – tak jak nasi sąsiedzi. Megaferma nigdy nie była możliwa, nie była tu tematem, nigdy nie było wniosku w tej sprawie  – a jednak doszło do protestów w tej sprawie.

Zdaniem burmistrza protesty przeciw megafermy były sztucznie podsycane.

Zdaniem Rzecznika: Decydujecie o bardzo ważnych sprawach. Macie Państwo szczęście, że decyzje jeszcze nie zapadły.

- Konstytucja, bo zawsze od niej warto zaczynać –zapewnia ochronę środowiska zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju. Zatem środowisko jest ważne, ale nasze państwo musi się rozwijać. Takie zasady przyjęliśmy -  mówił z kolei Adam Bodnar.

Dyskusja, jaką tu toczymy, dotyczy właśnie tego, czym jest zasada zrównoważonego rozwoju: tu kluczowy jest dialog, słuchanie się nawzajem i rozumienie swoich stanowisk. Jesteście Państwo w wyjątkowej sytuacji: nie macie tu już gotowej inwestycji. Obawialiście się, że do niej może dojść, były do tego podstawy – ale decyzja nie zapadła.  Tymczasem do Rzecznika docierają sygnały o inwestycjach z pominięciem procedur konsultacyjnych. Albo o konsultacjach, które są pozorne, więc cała sprawa kończy się w sądzie. Nie bez przyczyny mówiłem o tym w zeszłym tygodniu w Sejmie.

- Bez takich debat jak ta nie da się wypracować rozwiązań. To jest kluczowe! Ważne jest też, by prasa samorządowa prezentowała różne opinie. Państwa doświadczenie to jest to, co będziemy się starali przekazać innym społecznościom lokalnym – podkreślił Adam Bodnar.

Dyrektor Barbara Imiołczyk z Biura RPO proponowała, by planować działania w długiej perspektywie: - To nie mityczny rozwój gminy jest ważny, ale jakość życia mieszkańców. A ta zależy nie tylko od inwestycji, ale od jakości relacji między ludźmi. Jeśli ludzie mają zaufanie do siebie, są dumni ze swojej wspólnoty, to taka wspólnota ma się po prostu lepiej – podkreśliła. – Zatem nie wystarczy, że gmina stworzy strategię. Tę strategię muszą współtworzyć i znać mieszkańcy.

Sukces osiąga się też dzięki umiejętności współpracy. Kiedy się tego nauczymy, to wszyscy wychodzimy ze sporu w lepszej sytuacji niż przed. Pierwszą rzeczą jest jednak przyjęcie założenia, że nie można mieć 100 procent racji. Bo to daje szansę na porozumienie.

Jeśli chcecie Państwo stawiać na turystykę, to zastanówcie się, jaka to ma być turystyka? Taka jak w Łebie, czy może unikalna na skalę kraju. Jak wielkie mają być ośrodki? Ile pracy dadzą? Jaką zapewnią przyszłość i jaki wizerunek Czaplinka?

Życzę Państwu, byście byli dumni z Waszego Czaplinka – zakończyła Barbara Imiołczyk.

Naczelnik Łukasz Kosiedowski z Biura RPO, który podobnymi sprawami zajmuje się na co dzień, dodał: - Jesteście Państwo szczęściarzami. Macie plan zagospodarowania, który uciążliwe inwestycje zablokuje. A ja znam przypadki z kraju, gdzie tak nie było. Do tego, proszę pamiętać, każdy inwestor zapewnia, że jego inwestycja nie będzie uciążliwa dla sąsiadów. Część ma rację, a część nie (niezależnie od tego, co mówią dokumenty). Nie da się tego sprawdzić. A kiedy po fakcie okaże się, że inwestycja jest uciążliwa (np. z powodu odoru), to niewiele można zrobić. Takie mamy przepisy mimo wieloletnich starań Rzecznika Praw Obywatelskich.

Spotkanie podsumowywał starosta: "Lobelia" wykonała dobrą robotę, ale musimy wymyślić porządny plan rozwoju i zagospodarowania przestrzennego. Bo bez oferty dla młodych nie damy sobie rady.

Adam Bodnar: Chcecie Państwo trafić do młodych? To zmieńmy język, rozmawiajmy o tych sprawach w szkole - zobaczycie, że także na takich spotkaniach pojawią się młodzi ludzie.

Ludzie dodają swoje historie do sejmowego wystąpienia Rzecznika: Spotkanie regionalne RPO w Szczecinie

Data: 2017-09-19

- Nazywam się Adam Bodnar. Od 9 września 2015 roku pełnię funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.

Tak Adam Bodnar zaczyna każde spotkanie regionalne (a było ich prawie 100). Tak samo zaczęło się spotkanie w Szczecinie.

- Wiedza ze spotkań służy nie tylko temu, by Rzecznik mógł lepiej zrozumieć, co się w Polsce dzieje. Podejmujemy interwencje w sprawach zgłaszanych przez Państwa, a także proponujemy na tej podstawie rozwiązania generalne, służące większej grupie osób - wyjaśnił zebranym Adam Bodnar.

Spotkania regionalne - co to jest?

Rzecznik praw obywatelskich spotyka się z przedstawicielami organizacji pozarządowych i zaangażowanymi w sprawy publiczne obywatelami, aby porozmawiać o tym, jakie problemy występują w regionie, ale też o rzeczach dobrych, którymi warto się podzielić z innymi organizacjami w kraju. Adam Bodnar uważa bowiem, że o stanie praw człowieka w Polsce nie można się dowiadywać tylko z pism przysyłanych do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Bardzo ważne jest dla Rzecznika, żeby wszyscy mogli się widzieć i słyszeć, dlatego siadamy w kręgu. Rzecznik krótko opowiada, na czym polega jego praca, a potem uważnie słucha każdego, kto chce zabrać głos. Zgłaszane tematy są dokładnie notowane, a zgłaszający może liczyć na informację zwrotną, co się stało z jego sprawą.

W spotkaniach uczestniczy także prawnik z Biura RPO, któremu można zgłosić swoją osobistą sprawę, bez konieczności omawiania jej na forum publicznym.

Szczecińskie spotkanie odbyło się w Zachodniopomorskim Centrum Doskonalenia Nauczycieli, przy ul. Generała Sowińskiego 68. Przyszło na nie ponad 30 osób.

Czy Rzecznik naprawdę może pomóc?

- Słyszałam, że chcą pana odwołać. Nie zgadzam się na to. 

RPO: - Rzecznik Praw Obywatelskich wciąż dużo w Polsce może, ale jednak to mniej niż kilka lat temu. Pozbawieni zostaliśmy obrony Trybunału Konstytucyjnego. Rzecznik, który nie może skutecznie interweniować w Trybunale, jest mniej groźny. To może tłumaczyć coraz mniejszy zapał w krytykowaniu RPO.  Jedno mogę Państwu obiecać: że dołożę wszelkiej staranności w sprawach, które zgłaszacie. To mogę.

Ustawa represyjna odbierająca świadczenia pracownikom MSW w czasach PRL

Na spotkanie przyszło kilka osób poszkodowanych przez tę ustawę. Słyszeli, że RPO mówił o problemie krzywdy, jaką to prawo powoduje, w zeszłym tygodniu w Sejmie. Ale - jak komentowali - posłów przy tym nie było. Wyszli.

Rzecznik wyjaśniał na spotkaniu, że w sprawie tej ustawy otrzymaliśmy 1300 skarg od poszkodowanych. Tłumaczył, że wobec takiego prawa ważne są nie tylko działania czysto prawne, ale także dawanie świadectwa, opowiadanie innym tego, co człowieka spotkało. Inaczej opinii publicznej trudno jest zrozumieć problem.

  • Uczestnik spotkania - żołnierz Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP): wygląda na to, że oni wydają wnioski o odbieraniu świadczeń hurtowo. A po odwołaniu człowiek dostaje odpowiedź: o, rzeczywiście, nie służył w PRL w jednostkach wspierających totalitarne państwo, więc decyzję cofamy. Czy to chodzi o to, by wykazać się jak największą liczbą zabranych emerytur (bo może ktoś się nie odwoła, albo umrze)?
  • Uczestnik spotkania - policjant: rządowe media mówią o tej ustawie „dezubekizacyjna”. A to jest po prostu ustawa godząca w policjantów. My przeszliśmy weryfikację, pracowaliśmy w policji. To jest ustawa przeciw policji.
  • Uczestnik spotkania - oficer kontrwywiadu: Odwołałem się od decyzji o obcięciu emerytury powołując się na to, że po 1990 r. służyłem w III RP – na 27 stronach opisałem swoją pracę. Od kwietnia czekam na odpowiedź.  Zadzwoniłem, chciałem podać numer sprawy, ale pan mi powiedział, że „na tej podstawie nikomu nie udzielono jeszcze odpowiedzi”.  Potem przesłali mi pismo, że mam czekać jeszcze do końca kwietnia 2018 r. Tymczasem emeryturę obniżą mi już od 1 października...
  • Uczestniczka spotkania - policjantka: Pracowałam w Polsce, której sobie nie wybrałam. Przez półtora roku byłam w kontrwywiadzie. Stopień oficerski w policji dostałam już w III RP.

Uczestniczka spotkania: - Czemu Państwo się usprawiedliwiacie? Czemu prosicie o indywidualne wyłączenie spod ustawy? Czemu wspólnie nie protestujecie?

RPO: - Demonstracje w społeczeństwie demokratycznym mają sens, jeśli postulat zrozumiały jest dla opinii publicznej. Tymczasem w tej sprawie media dopiero zaczynają rozumieć, jak ta ustawa działa.  Argument o tym, że tym się różni demokratyczne państwo od totalitarnego, że dotrzymuje słowa – taki argument przebija się wolno.

W takiej sytuacji trzeba korzystać z dostępnych narzędzi prawnych. W tym z odwołań. Trzeba kierować sprawy do sądu (choć jest spore niebezpieczeństwo, że wskazany w ustawie Sąd Okręgowy w Warszawie zostanie zablokowany przez te sprawy). Sam Rzecznik może się przyłączyć do kilkunastu takich spraw przedstawiając argumentację prawną. Musimy też liczyć na niezależność sądów.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Niepełnosprawność intelektualna

- Tak bardzo mnie smuci, że Pana wystąpienia w Sejmie, także w naszych sprawach, słuchało tylko 11 posłów. Nas tu, na sali jest trzydzieścioro. A jeśli nie będziemy razem, to jak sobie pomożemy?

Zajmujemy się osobami z niepełnosprawnością umysłową, które nie mają już żyjących rodziców. Jesteśmy ich opiekunami prawnymi. Ale fizycznej opieki sprawować nie jesteśmy w stanie. Co dalej zatem? Te osoby zostają zupełnie same…

Z drugiej strony – starsi opiekunowie osób z niepełnosprawnością umysłową mają bardzo niskie emerytury. Nie mogli inwestować w karierę zawodową. To naprawdę niesprawiedliwe, jak potraktowało ich społeczeństwo.

RPO: Tak, sytuacja opiekunów to jest właśnie to, czym powinniśmy się zająć. O tym mówiłem w piątek posłom. Niestety, debata publiczna skupiła się na niskiej frekwencji w Sejmie, a nie na tym, co jest do zrobienia. 

Uczestnik spotkania: Wielkim wyzwaniem dla ludzi pracujących na rzecz osób z niepełnosprawnościami jest niska świadomość społeczna tego, jak ważna jest ekonomia społeczna. Słabo upowszechniają się klauzule społeczne w zamówieniach społecznych. A rząd tymczasem wydaje sobie miliony złotych na kampanie bez przetargu. 

RPO: Tak, bo formalnie w tej sytuacji nie musiał przeprowadzać przetargu. Ale problem jest głębszy, bo nasza administracja po prostu nie umie stosować klauzul społecznych, czyli brać pod uwagę nie tylko cenę i inne policzalne kryteria w przetargach.  Przepisy pozwalają bowiem na promowanie aspektów prospołecznych. Dlatego staramy się propagować klauzule społeczne. To nie zmieni się od razu, ale trzeba na rzecz tej zmiany pracować.

Obywatel i policja

Uczestniczka spotkania opowiada o tym, jak policja nie radzi sobie z groźnymi grupami młodych ludzi, a osoby zgłaszające ten problem są potem ciągane na policje i legitymowane (jakby to one były problemem).

RPO: to sprawa, w której Rzecznik może interweniować. Ale być może lepiej, by zrobił to lokalny polityk.

Mowa nienawiści, prawa uchodźców

Czy RPO może pomóc osobo bez obywatelstwa polskiego?

RPO: - Biuro RPO jest w stałym kontakcie z organizacjami, które tym się zajmują.

Sądy

Uczestnik spotkania: a czy Pan wie, w ilu sprawach w sądach nie nagrywa się rozpraw?

RPO: Nie. A jakie jest Pana doświadczenie?

- W mojej sprawie sędzia dyktował do protokołu, a kiedy starałem się poprawić sformułowanie, bo inaczej powiedziałem, sędzia mówił „sąd wie lepiej, co ma zapisać”. Czy może Pan poprosić Ministra Sprawiedliwości o informacje?

RPO: Jasne.

Dostęp do informacji, ochrona środowiska

O ile informację publiczną dostaje się na wniosek po 14 dniach i to za darmo, to już na wniosek o informację o stanie środowiska czeka się 30 dni, a odpowiedź (np. ksero dokumentacji) może być płatna. W efekcie kontrola społeczna nie działa w tak ważnej dziedzinie. Bo w 30 dni można doprowadzić do nieodwracalnych zmian.

RPO: Zajmiemy się tym. Nie bez przyczyny mówiłem o tym w Sejmie. Konsultacje i dostęp do informacji mają być traktowane poważnie. Państwo ma nie kantować ludzi – co oczywiście nie znaczy, że mamy przestać w kraju budować.

- Szanowni Państwo, kierujemy rocznie do władz ponad 400 wystąpień generalnych, systemowych. Jeśli ruszy się coś w 150 sprawach, to naprawdę będzie coś. Bardzo wiele od nas zależy. Nie warto się zrażać.

Dziękuję za to spotkanie, dziękuję za zgłoszenia. Traktujemy je naprawdę bardzo powaznie.

[Oklaski i komentarz z sali]: Bo jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!

Paliwa najbardziej przyczyniające się do powstawania smogu mają być wyeliminowane – wskazuje Minister Energii w odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika.

Data: 2017-09-13

Jedną z głównych przyczyn powstawania smogu jest spalanie w domowych piecach węgla złej jakości. Zaradzić temu miało przyjęcie rozporządzenia w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych. Z docierających do Rzecznika sygnałów od organizacji ekologicznych wynikało jednak, że przygotowany w Ministerstwie Energii projekt nadal pozwoli na obrót węglem złej jakości. Temu problemowi było poświęcone wystąpienie Rzecznika, skierowane do Ministra Energii.

W odpowiedzi, która nadeszła w początku września, Minister Energii poinformował, że uwzględnił część uwag zgłoszonych w toku konsultacji i wprowadził modyfikacje w projekcie rozporządzenia. Zakazana ma być sprzedaż detaliczna najbardziej szkodzących powietrzu: mułów węglowych, flotokoncentratów, węgla brunatnego oraz tzw. „niesortu”.

Dlaczego służby nie ostrzegły mieszkańców o możliwym skażeniu w czasie sobotniego pożaru fosforu w Chorzowie?

Data: 2017-08-22

Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach, podjęło z urzędu do prowadzenia sprawę  pożaru fosforu, który wybuchł w nocy z soboty na niedzielę 20/21 sierpnia 2017 r. w zakładzie w Chorzowie.

Istniało ryzyko zaistnienia skażenia na terenie Chorzowa, Siemianowic i Piekar Śląskich. Jednak syreny alarmowe nie zostały włączone, a mieszkańcy nie dostali ostrzeżeń z Regionalnego Systemu Ostrzegania (może wysyłać SMSy do komórek na danym terenie i ostrzeżnia, które pokażą się na ekranach telewizorów odbierających z konkretnych nadajników telewizji naziemnej)) i media. Pełnomiocnik Terenowy RPO zwrócił się o wyjaśnienai do Wojewody Śląskiego oraz Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach.

Sprawa w toku (BPK.7203.3.2017).

Wysokie stężenie benzenu w Kędzierzynie-Koźlu. Rzecznik interweniuje

Data: 2017-08-21

O przekroczeniu stężenia benzenu w Kędzierzynie-Koźlu pisała „Nowa Trybuna Opolska”. W artykułach wskazano, że kolejne hipotezy na temat źródła niekontrolowanych emisji tego niezwykle niebezpiecznego dla zdrowia ludzi gazu, nie znajdują potwierdzenia. Mieszkańcy są bardzo zaniepokojeni a działania podejmowane przez odpowiedzialne organy nie przynoszą wymiernych efektów.

Dlatego Pełnomocniczka Terenowa Rzecznika Praw Obywatelskich we Wrocławiu podjęła postępowanie wyjaśniające. Zwrócono się do Opolskiego WIOŚ oraz Prezydenta Kędzierzyna-Koźla z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie (BPW.7203.6.2017).

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar odwiedził Kędzierzyn-Koźle podczas swojej wizyty regionalnej w lutym. Przypomnijmy, że już w 2010 r. Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu prowadziło sprawę z wniosku mieszkańców związaną z zanieczyszczeniem powietrza. Wówczas mieszkańcy skarżyli się na znaczne przekroczenia stężenia benzenu. 

Po katastrofalnej nawałnicy na Pomorzu RPO zbiera informacje o tym, jak zadziałały systemy ostrzegania, kto i kiedy niósł pomoc i co jeszcze warto zrobić dla poszkodowanych

Data: 2017-08-18

Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Gdańsku prowadzi dwie sprawy dotyczące: okoliczności tragicznego zdarzenia zniszczenia przez nawałnicę obozu harcerskiego w Suszku (woj. pomorskie), wskutek którego zginęły dwie uczestniczki obozu, a kilkadziesiąt osób odniosło obrażenia (BPG.519.69.2017.BT) oraz zakresu pomocy udzielanej osobom poszkodowanym wskutek nawałnicy, jaka przeszła nad obszarem Kaszub i Borów Tucholskich w dniu 11 sierpnia 2017 roku (BPG.7061.3.2017.BT). Obie sprawy zostały podjęte z urzędu przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

W ramach prowadzonych postepowań zwróciliśmy się do Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowego Instytutu Badawczego Oddziału Morskiego w Gdyni z o informacje, jak IMGW ostrzegał o złych warunkach pogodowych 11 sierpnia 2017 roku oraz czy na bieżąco monitorował i ostrzegał, a jeśli tak to w jaki sposób, o narastającej sile burzy.

Ponadto wystąpiliśmy do Wojewody Pomorskiego, Starosty Chojnickiego oraz Dyrektora Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku z pytaniem o to, jak zadziałał 11 sierpnia 2017 roku system ostrzegania meteorologicznego, jakie podjęto działania, by ostrzec ludzi przebywających na terenach zagrożonych wystąpieniem nadzwyczajnego zjawiska pogodowego, jaki przebieg miała akacja ratownicza oraz czy próbowano  zaangażować w akcję ratowniczą wojsko i sprzęt wojskowy (m.in. śmigłowce), a jeśli tak to z jakim skutkiem.

O przebieg akcji ratowniczej zapytaliśmy również Pomorskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, uwzględniając, że to głównie na barkach strażaków i policjantów spoczęło prowadzenie kilkugodzinnej akcji przy ogromnym zaangażowaniu lokalnej społeczności.

Skierowaliśmy również zapytania do Wojewody Łódzkiego i Łódzkiego Kuratora Oświaty, jakimi formami pomocy objęto osoby poszkodowane w zniszczeniu przez nawałnicę obozu harcerskiego w Suszku oraz ich rodziny.

 Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Gdańsku zwróciło się również do Starostów powiatów: chojnickiego, bytowskiego, kościerskiego oraz kartuskiego z prośbą o poinformowanie Rzecznika, jaki jest zakres pomocy udzielanej poszkodowanym, z jakich form wsparcia korzystają obecnie osoby poszkodowane, czy uruchomione zostały przez władze rządowe środki finansowe na wsparcie dla poszkodowanych samorządów, czy posiadane i przekazane środki finansowe oraz wsparcie ze strony władz państwa są wystarczające dla zapewnienia należytej pomocy mieszkańcom powiatu oraz czy gminy z obszaru Starostwa otrzymały pomoc wojska (osobową i sprzętową) w adekwatnym, do skali zniszczeń, zakresie.

Jednocześnie Rzecznik Praw Obywatelskich, w swoich pismach skierowanych do starostów złożył wyrazy ubolewania z powodu tragedii, jaka spotkała mieszkańców regionu objętego nawałnicą.

Ponadto, uwzględniając skalę zniszczeń jak również apele władz samorządowych poszkodowanych terenów o wprowadzenie na ich obszarze stanu klęski żywiołowej, zwróciliśmy się do Wojewody Pomorskiego o informację,  czy rozważa wystąpienie z takim wnioskiem, a jeśli nie, jakie względy zadecydowały za przyjęciem takiego stanowiska. 

Opłata miejscowa w Zakopanem niezgodna z prawem – wyrok WSA w Krakowie

Data: 2017-07-10

10 lipca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uznał, że z uwagi na zanieczyszczenie powietrza Urząd Miasta Zakopane bezpodstawnie pobrał od turysty opłatę miejscową. Do postępowania w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich. Na razie wyrok jest nieprawomocny.

Sąd stwierdził, że uchwała Rady Miasta dotycząca pobierania opłaty miejscowej z 2008 r. jest wadliwa i zachodzą przesłanki do uznania jej nieważności.  Wyrok dotyczy sprawy pana Bogdana, który odwiedził Zakopane w 2015 r. i uiścił opłatę miejscową. Zdaniem skarżącego, opłata jest pobierana od turystów bezpodstawnie z uwagi na zanieczyszczenie powietrza. To duży problem zwłaszcza w miesiącach zimowych - w sezonie grzewczym.

W ustnych motywach wyroku sąd stwierdził, że uchwała Rady Miasta została podjęta z istotnym naruszeniem prawa, m.in. dlatego, że:

  • dopuszczalne normy zanieczyszczeń powietrza w momencie podejmowania uchwały zostały przekroczone, co wynika z raportów Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska,
  • uchwała nie posiada uzasadnienia.

Na wniosek władz Zakopanego pod koniec 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny skierował sprawę opłat miejscowych do Trybunału Konstytucyjnego, jednak Naczelny Sąd Administracyjny po rozpatrzeniu zażalenia Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi wycofał skargę z TK i odwiesił postępowanie sądowe.

Jest to jedna ze spraw strategicznych prowadzonych w Biurze RPO. Co warto podkreślić, problem ten może dotyczyć wszystkich gmin w Polsce, które pobierają opłatę miejscową, a nie spełniają wymogów czystości powietrza, określonych w obowiązujących przepisach.

 

RPO dopytuje Ministra Energii o przeciwdziałanie zanieczyszczeniu powietrza

Data: 2017-06-01

W wystąpieniu skierowanym do Ministra Środowiska Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał spostrzeżenia związane z problemem zanieczyszczenia powietrza w Polsce. Wskazał, że zagadnienie to dotyczy nie tylko regionów tradycyjnie kojarzonych z rozwiniętym przemysłem oraz aglomeracji, ale całego kraju.

Skala zagrożenia dla zdrowia i życia obywateli wymaga przy tym podjęcia szeroko zakrojonych, systemowych działań, albowiem obecnie istniejące mechanizmy nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Potwierdzają to wyraźnie, występujące na początku bieżącego roku, wielokrotne przekroczenia dopuszczalnych stężeń szkodliwych substancji w powietrzu w wielu miejscach w kraju.

Jednocześnie Rzecznik zwrócił uwagę, że wprowadzanie rozwiązań ograniczających odpowiedzialną za powstawanie smogu tzw. niską emisję, nie może się obyć bez równoczesnego wdrażania instrumentów niwelujących niekorzystne skutki ekonomiczne, jakie mogą się stać udziałem części obywateli, a związane są m.in. z koniecznością zmiany sposobu ogrzewania gospodarstw domowych.

Z przedstawionych przez Ministra Środowiska informacji wynika, że zasadniczym źródłem zanieczyszczeń powietrza jest – obok transportu – emisja z sektora bytowo-komunalnego, czyli przede wszystkim domowego ogrzewania. Środkiem służącym zaradzeniu temu rodzajowi emisji mogłoby być przy tym wprowadzenie certyfikacji paliw oraz ustanowienie wymagań technicznych dla urządzeń grzewczych.

W resorcie energii trwają prace nad projektem rozporządzenia w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych. Wśród projektowanych rozwiązań brak jest jednak takich, które w znaczący sposób przyczyniłyby się do realizacji zasadniczego celu wspomnianej regulacji, tj. ograniczenia spalania paliw powodującego emisję pyłów zawieszonych.

Ochrona środowiska jest jedną z zasadniczych wartości chronionych przez Konstytucję. Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju, zaś władze publiczne mają obowiązek ochrony środowiska i prowadzenia polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie informacji, czy w ramach prac nad omawianym projektem rozporządzenia poddano analizie wpływ proponowanych regulacji na poprawę jakości powietrza w Polsce. Poprosił także o wskazanie, czy w toku prac nad projektem rozważano wprowadzenie dalej idących ograniczeń jakościowych dopuszczonych do obrotu paliw stałych.

Nielegalne składowiska odpadów w Brzegu i Pogorzeli zlikwidowane – informuje zastępca Prokuratora Regionalnego we Wrocławiu

Data: 2017-04-28

Rzecznik Praw Obywatelskich poruszony doniesieniami związanymi z zagrożeniem, jakie dla mieszkańców niosły odkryte na początku roku nielegalne składowiska odpadów, wystąpił do organów Prokuratury o przedstawienie informacji o podjętych przez nie działaniach.

W odpowiedzi, zastępca Prokuratora Regionalnego we Wrocławiu poinformował RPO, że nielegalne składowiska odpadów zostały zlikwidowane przez władze samorządowe, zaś Prokuratura prowadzi wszelkie czynności zmierzające do wykrycia sprawców przestępstwa i pociągnięcia ich do odpowiedzialności karnej.

Rzecznik nie zgadza się z odrzuceniem jego skargi na zwiększenie wycinki w Puszczy Białowieskiej i składa skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego

Data: 2017-04-28

Postanowieniem z 14 marca 2017 r. (sygn. akt IV SA/Wa 2787/16) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie odrzucił skargę Rzecznika na decyzję Ministra Środowiska w sprawie zatwierdzenia aneksu do planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża, na mocy której możliwe stało się znaczne powiększenie przeprowadzanej w Puszczy wycinki drzew.

Zdaniem Sądu, zaskarżona przez Rzecznika decyzja nie należy aktów podlegających sądowoadministracyjnej kontroli, albowiem dotyczy wykonywania przez Lasy Państwowe uprawnień właścicielskich do lasów.

We wniesionej skardze kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego, Rzecznik zakwestionował to stanowisko, zarzucając sądowi I instancji wadliwe przyjęcie, że sprawa dotycząca zatwierdzenia aneksu do planu urządzenia lasu nie należy do właściwości sądów administracyjnych.

Zdaniem Rzecznika, błąd jaki popełnił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wynika w szczególności z pominięcia przedmiotowej sprawie norm prawa międzynarodowego (Konwencja z Aarhus) i unijnego (dyrektywa 2011/92/UE), z których wynika, że akty tego rodzaju powinny podlegać kontroli sądu.

W ocenie Rzecznika, sprawa dotycząca zatwierdzenia planu urządzenia lasu nie jest bowiem wyłącznie sprawą dotyczącą zarządu mieniem, ale sprawą dotyczącą ochrony środowiska.

W świetle norm konstytucyjnych, z których wynika podmiotowe prawo obywateli do ochrony środowiska, nie można przyjąć, że ochrona środowiska dotycząca blisko 1/4 powierzchni Polski (lasy pozostające w zarządzie Lasów Państwowych) pozostaje „wewnętrzną” sprawą właściciela, tj. Skarbu Państwa, niepodlegającą jakiejkolwiek kontroli.

Znalazł się sposób na przeciwdziałanie uciążliwym zapachom? – wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w sprawie kompostowni na warszawskim Radiowie

Data: 2017-04-20

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie ogłosił 19 kwietnia wyrok  w sprawie ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na decyzję Głównego Inspektora Ochrony Środowiska umarzającą postępowanie w sprawie wstrzymania działalności kompostowni na warszawskim Radiowie (sygn. akt IV SA/Wa 312/17).

Sąd uwzględnił skargę Rzecznika, uchylając wydane w sprawie decyzje administracyjne. Z podanych ustnie motywów rozstrzygnięcia (pisemne uzasadnienie zostanie dopiero sporządzone) wynika, że Sąd w całości podzielił argumentację Rzecznika prezentowaną w sprawie i uznał, że:

  1. Podstawą do wstrzymania działalności na podstawie art. 364 Prawa ochrony środowiska jest samo zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, a nie (jak wskazywały w sprawie organy) zaistnienie skutku w postaci chorób wywoływanych tą działalnością.
  2. Zdrowie, o którym mowa w art. 364 Prawa ochrony środowiska należy rozumieć szeroko, nie tylko jako zdrowie fizyczne (jak to uczyniły w sprawie organy), ale również jako zdrowie psychiczne.
  3. Postępowanie prowadzone na podstawie art. 364 Prawa ochrony środowiska powinno obejmować ocenę skumulowanych skutków całokształtu danej działalności, a nie ocenę poszczególnych instalacji eksploatowanych w ramach tej działalności (oprócz instalacji kompostowni, na warszawskim Radiowie funkcjonuje również instalacja do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych – organy oceniały te instalacje w oddzielnych postępowaniach administracyjnych).

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego nie jest prawomocny. Przysługuje od niego skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W drugiej ze spraw dotyczących warszawskiego Radiowa, do której Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił, od korzystnego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 24 stycznia 2017 r., sygn. akt IV SA/Wa 2181/16, skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego wniosło Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania Sp. z o.o. w Warszawie.

Komentarz Łukasza Kosiedowskiego, pracownika Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – pełnomocnika Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie:

„Obecnie nie funkcjonują w naszym kraju standardy jakości zapachowej powietrza (Rzecznik Praw Obywatelskich od ponad 10 lat domaga się ich wprowadzenia). To sprawia, że jeżeli dana działalność nie powoduje zanieczyszczenia środowiska w klasycznym rozumieniu, a jedynie wywołuje uciążliwości zapachowe, bardzo trudno jest jej przeciwdziałać. Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w szczególności jego uzasadnienie, daje nadzieję na znalezienie sposobu na ominięcie występującej po stronie władz bezczynności legislacyjnej i wstrzymywanie działalności zakładów, które formalnie spełniają wszystkie obowiązujące normy, ale poprzez emisję zapachów uniemożliwiają okolicznym mieszkańcom normalne funkcjonowanie”. 

Kompostownia MPO w warszawskim Radiowie. Rozprawa przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w sprawie wstrzymania działalności instalacji kompostowni odpadów zielonych

Data: 2017-04-05

5 kwietnia 2017 r. o godz. 14:30, Sala G odbędzie się rozprawa ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na decyzję Głównego Inspektora Ochrony Środowiska z dnia 29 czerwca 2016 r. w przedmiocie umorzenia postępowania administracyjnego w sprawie wstrzymania działalności instalacji kompostowni odpadów zielonych (nr zaskarżonego aktu: DliO-420/139/2016/jg ).

 

Co dalej z wycinką drzew? Rzecznik zgłasza swoje propozycje Sejmowi

Data: 2017-03-28

Regulacje ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody, przewidujące zezwolenia na usunięcie drzewa, opłaty za usunięcie, a także administracyjne kary za wycinkę bez zezwolenia (często nakładane w sposób automatyczny), wiązały się ze znaczną dolegliwością dla obywateli i zostały uznane przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodne z Konstytucją jako formy ograniczenia prawa własności nieruchomości.

16 grudnia 2016 r.  Sejm zniósł obowiązek uzyskania zezwolenia na usunięcie drzew lub krzewów, które rosną na nieruchomościach stanowiących własność osób fizycznych i są usuwane na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Praktyka stosowania znowelizowanej ustawy pokazała jednak, że rozwiązanie, które weszło w życie z początkiem 2017 r., nie gwarantuje zachowania równowagi pomiędzy dwoma wartościami chronionymi przez Konstytucję: ochroną środowiska i prawem własności.

Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał dwie zasadnicze wady obecnej regulacji.

  • Po pierwsze może się ona okazać swoistą pułapką na obywateli, którzy – przeświadczeni o całkowitej swobodzie w usuwaniu drzew i krzewów z należących do nich nieruchomości – mogą narazić się na odpowiedzialność za naruszenie odrębnych regulacji dotyczących ochrony przyrody (w szczególności – ochrony krajobrazu i ochrony konserwatorskiej).
  • Po drugie, usuwanie zadrzewień bez wątpienia wpływa negatywnie na jakość powietrza, a tym samym na zdrowie i życie ludzkie. Jednym z istotnych elementów przeciwdziałania zanieczyszczeniu powietrza powinno być zatem przeciwdziałanie zmniejszaniu się (w szczególności na obszarach miejskich) terenów zadrzewionych.

Zdaniem Rzecznika organy ochrony przyrody muszą zostać wyposażone w narzędzie, za pomocą którego mogłyby  – w każdych okolicznościach – ocenić prawną dopuszczalność usunięcia drzew lub krzewów jeszcze przed dokonaniem wycinki.

Celowe wydaje się wprowadzenie obowiązku zgłoszenia usunięcia drzewa lub krzewu z przyznaniem organom ochrony przyrody uprawnienia do wniesienia – w rozsądnym terminie i w przewidzianych prawem przypadkach – sprzeciwu od zamiaru wycinki. Rozwiązanie takie pozwalałoby z jednej strony na uzyskanie przez osobę fizyczną pewności co do legalności planowanego zamierzenia. Z drugiej, gwarantowałoby możliwość zapobieżenia przypadkom wycinki wbrew obowiązującym regulacjom. Instytucja sprzeciwu nie byłaby przy tym na gruncie prawa administracyjnego novum, gdyż z powodzeniem funkcjonuje od lat np. w prawie budowlanym.

Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego z prośbą o ewentualne uwzględnienie powyższych uwag podczas trwających aktualnie prac legislacyjnych.

Sprawa Puszczy Białowieskiej

Data: 2017-03-15

Rzecznik zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego decyzję Ministra Środowiska pozwalającą na wycinkę w Puszczy Białowieskiej. "Całokształt prowadzonego przez Ministra Środowiska procesu administracyjnego, w szczególności zaś pośpiech, w jakim doszło do wydania decyzji z 25 marca 2016 r. doprowadziły Rzecznika do przekonania o uchybieniu przez organ wynikającym z powszechnie obowiązującego prawa wolnościom i prawom jednostki" – stwierdza rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Stan faktyczny:

Na wniosek Lasów Państwowych Minister Środowiska zatwierdził aneks do planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża.

Stan sprawy:

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył decyzje Ministra do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.  Ten 14 marca 2017 orzekł, że sądowa kontrola zwiększenia wycinki puszczy jest niedopuszczalna. RPO nie zgodził się z tym stanowiskiem i złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA skargę tę odrzucił 19 października 2017 r.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

- Środowisko naturalne jest wspólnym dobrem całego społeczeństwa. Przepisy prawa  gwarantują mu wpływ na wydawanie decyzji mogących negatywnie oddziaływać na otaczającą nas przyrodę. Dlatego Minister Środowiska rozstrzygając o możliwości zwiększenia wycinki na terenie Puszczy Białowieskiej powinien był przekonać społeczeństwo o zasadności tych działań.

Zgodnie z art. 68 ust. 4 Konstytucji, jednym z zadań władz publicznych jest „zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska”.

Artykuł 74 zobowiązuje władze publiczne do prowadzenia polityki zapewniającej „bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom” (ust. 1), czyniąc samą ochronę środowiska istotnym obowiązkiem tych władz (ust. 2). Z kolei w art. 86 Konstytucja obliguje każdego do dbałości o stan środowiska.

W oparciu o te akty prawne, społeczeństwo – także za pośrednictwem organizacji ekologicznych – uprawnione jest do aktywnego, nie jedynie biernego uczestniczenia w procesach mających wpływ na środowisko naturalne.

W sprawach związanych z inwestycjami mającymi znaczenie dla środowiska, niezbędne jest umożliwienie realizacji wspomnianych uprawnień (w oparciu o odpowiednie przepisy prawa), i obowiązek ten spada na organ rozpatrujący daną sprawę.

Skąd RPO wie o sprawie?

Z informacji medialnych

Argumenty prawne RPO:

RPO nie ocenia tego, czy dla dobra Puszczy zasadne jest zwiększenie wycinki, czy jej ograniczenie. RPO nie działa w tej sprawie na rzecz ochrony środowiska per se (RPO nie jest organem ochrony środowiska) – zależy mu, żeby:

- Minister postępował w tej sprawie zgodnie z regulacjami procedury administracyjnej,
- społeczeństwo (w tym organizacje ekologiczne) miało realny wpływ na podejmowane przez Ministra decyzje – do czego ma prawo zgodnie z normami konstytucyjnymi rozwiniętymi w umowach międzynarodowych (konwencja z Aarhus) oraz prawodawstwie krajowym (ustawa o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko);

RPO nie postuluje bezwzględnego ograniczenia wycinki (dowód: skarga nie jest połączona z wnioskiem o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji). Dążenie do uchylenia decyzji Ministra jest w istocie daniem Ministrowi możliwości powtórnego przeanalizowania wszelkich głosów krytycznych oraz udowodnienia i przekonania, że zwiększona wycinka jest potrzebna dla ochrony środowiska i nie powoduje dla niego zagrożenia.

Zdaniem RPO, Minister naruszył wiążące Polskę regulacje międzynarodowe i procedurę administracyjną:

  • nie przeprowadził oceny oddziaływania na obszar Natura 2000 w postępowaniu administracyjnym, a przez to uniemożliwił organizacjom ekologicznym udział w tym postępowaniu zgodnie z wymaganiami Konwencji z Aarhus i ustawodawstwa unijnego;
  • nie odniósł się w uzasadnieniu decyzji do opinii krytycznych względem zwiększenia wycinki (np. jednoznacznie negatywna opinia Państwowej Rady Ochrony Przyrody);
  • w sposób wadliwy przeprowadził postępowanie dowodowe (w aktach znajdują się wyłącznie dokumenty otrzymane przez Ministra od Lasów Państwowych, a żadnego spośród licznych dokumentów krytycznych względem zwiększenia wycinki);
  • w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne, tj. jaką formę prawną przyjmuje zatwierdzenie planu (aneksu do planu) urządzenia lasu przez Ministra – czy jest:
  • decyzją administracyjną (tylko ta forma umożliwia organizacjom ekologicznym kwestionowanie zatwierdzenia planu urządzenia lasu przed sądem administracyjnym),
  • innym niż decyzja aktem z zakresu administracji publicznej, podlegającym zaskarżeniu do sądu administracyjnego,
  • aktem wynikającym z podległości organizacyjnej, niepodlegającym w ogóle zaskarżeniu do sądu administracyjnego.

(patrz – załączony dokument)

Numer sprawy:

V.7200.23.2016V

Prokuratura Krajowa nie zajmie się sprawą beczek z trucizną odkrytych w Brzegu nad Odrą

Data: 2017-03-15

Sprawa odkrytych w okolicach Brzegu trucizn została przekazana do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu, z poleceniem rozpoznania w zakresie kompetencji, z jednoczesną prośbą o poinformowanie Biura Rzecznika o poczynionych ustaleniach i zajętym stanowisku – napisał zastępca Prokuratora Krajowego Krzysztof Sierak.

Należy się więc spodziewać, że sprawa trafi z powrotem do Prokuratury w Brzegu.

Chodzi o odpady zostały odkryte w styczniu tego roku na działce, której właściciela nie daje się ustalić, a dysponentem beczek jest nieistniejąca już spółka.

Wiadomo, że są w nich związki łatwopalne i wybuchowe, a także zagrażające skażeniem gleby, powietrza i wody, w tym ujęć wody pitnej (składowisko jest zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie Odry). Potwierdzają to wstępne wyniki analiz, którymi dysponuje burmistrza Brzegu.

O sprawie zaalarmowali Rzecznika Praw Obywatelskich mieszkańcy Brzegu, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar rozmawiał o tym w czasie spotkania regionalnego 21 lutego, a następnie – z burmistrzem miasta Jerzym Wrębiakiem. Efektem było wysłanie pism do Prokuratury Krajowej i ABW.

Chodzi o to, że prawne środki, jakimi dysponuje burmistrz, nie gwarantują szybkiego rozwiązania sprawy.

Może on bowiem tylko  – na podstawi ustawy o odpadach - najpierw urzędowo ustalić, kto powinien usunąć truciznę, a potem (ponieważ właściciel tego nie zrobi) – wydaną przez siebie decyzję wyegzekwować w drodze „wykonania zastępczego”.

Na usunięcie odpadów w tym trybie będzie musiał wydać pieniądze miejskie, a chodzi o dosyć kosztowną operację. Wszystko to – jak napisał RPO – „nie gwarantuje szybkiego usunięcia substancji zagrażających życiu i zdrowiu mieszkańców”.

Bieg wydarzeń potwierdził obawy Rzecznika: otóż w okolicach Brzegu, ale w innej gminie, odkryto kolejne składowisko odpadów. Dlatego – jak poinformował Biuro RPO burmistrz Wrębiak, sprawa nie ma już charakteru lokalnego – powinna być rozwiązana przez starostę. Dlatego burmistrz Brzegu jest zdania, że nie może już prowadzić żadnych działań, nawet tych wynikających z ustawy o odpadach.

W swoim piśmie z 27 lutego RPO wskazał Prokuratorowi Krajowemu, że władzom miasta pilnie potrzebna jest pomoc państwa. Rzecznik napisał też, jakich przepisów należy użyć, by sprawę załatwić szybko – w interesie mieszkańców

Narzędziem dysponuje Prokuratura, która prowadzi w tej sprawie postępowanie przygotowawcze (sygn. 1 Ds.121.2017 Prokuratury Rejonowej w Brzegu).

Kodeks postępowania karnego (art. 232a § 2) pozwala bowiem prokuratorowi wystąpić do sądu o zarządzenie zniszczenia trucizn. Wystarczy stwierdzić, że na potrzeby toczącego się postępowania zabezpieczono już wszystkie potrzebne próbki do badań.

Do tego kolejny przepis (§ 4 artykułu 232a Kpk) mówi, że jeśli rzecz dotyczy substancji stwarzających bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia, można ją zniszczyć nawet przed wydaniem postanowienia sądu.

Rzecznik wie, że Burmistrz Brzegu sugerował już Prokuraturze takie rozwiązanie, ale ta uważa, że nie ma podstaw do zastosowania tych przepisów. Stąd wystąpienie RPO do Prokuratora Krajowego.

Wspólnie musimy poradzić sobie ze smogiem – eksperci, działacze alarmów smogowych, urzędnicy i samorządowcy spotkali się na zaproszenie RPO

Data: 2017-03-02

„W Polsce na 45 uzdrowisk stacje kontroli powietrza są tylko w siedmiu i tylko tam jakość tego powietrza jest mierzona”  - mówił Kamil Wyszkowski,  dyrektor UN Global Compact Poland przedstawiając analizę i rekomendacje wynikające z raportu tej instytucji „Zrównoważone miasta – życie w zdrowej atmosferze” oraz innych opracowań podczas spotkania konsultacyjnego poświęconego problemowi zanieczyszczenia powietrza.

Raport został przedstawiony na spotkaniu w sprawie smogu organizowanym 1 marca przez rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. W spotkaniu wzięli udział nie tylko przedstawiciele organizacji pozarządowych, ale też Najwyższej Izby Kontroli, władz lokalnych Krakowa i Warszawy oraz mediów.

Raport UN Global Compact, który jest wiodącą platformą na rzecz rozwoju, wdrażania oraz rozpowszechniania odpowiedzialnej i zrównoważonej polityki korporacyjnej, przedstawia najważniejsze rekomendacje dla Polski w sprawie działań, które są niezbędne w związku z wysokim zanieczyszczeniem na znacznym obszarze kraju.

Autorzy chcą, by był punktem wyjścia do dialogu z rządem, samorządami, administracją publiczną, akademikami oraz biznesem, aby poprzez wymianę wiedzy i doświadczeń połączyć siły w walce ze złą jakością powietrza. Bo wpływa ona na zdrowie ludzi oraz stan środowiska, dlatego naglące jest wypracowanie i wdrożenie systemów naprawczych już dziś:

  • W Unii Europejskiej koszty chorób spowodowanych zanieczyszczeniami powietrza wynoszą wg dostępnych szacunków około 940 mld euro rocznie. Szacuje się, że w samej tylko Warszawie całkowite koszty zdrowotne zanieczyszczeń powietrza wynoszą od 6 mld do 18 mld zł rocznie.
  • „Szacuje się (w 2000 r.), że życie przeciętnego mieszkańca Unii Europejskiej jest krótsze z tego powodu o ponad 8 miesięcy roku, a ilość przedwczesnych zgonów w UE to prawie 400 tysięcy.”
  • Raport zawiera szczegółowa analizę stanu jakości powietrza w Polsce, podaje źródła zanieczyszczenia  i skutki zdrowotne zanieczyszczeń powietrza. Przedstawia też podejmowane działania i możliwe scenariusze zmian (np. Warszawie, Katowicach, Gdańsku, Bydgoszczy, Bielsku-Białej, Ełku, Toruniu, Krakowie, Śremie, Olsztynie, Lublinie, Poznaniu, Kielcach, Muszynie, Kolbuszowej, Kościerzynie.

Jakość powietrza to najbardziej zaniedbany element ochrony środowiska – mówili przedstawiciele Polskiego Alarmu Smogowego.

W czasie spotkania przedstawiciele organizacji pozarządowych działających na rzecz czystego powietrza: Komitetu Ochrony Powietrza z Kędzierzyna-Koźla, Rybnickiego Alarmu Smogowego, Krakowskiego Alarmu Smogowego, Sądeckiego Alarmu Smogowy, aktywiści ze Szczecinka, z Warszawy (Stowarzyszenie Ochocianie, Zielone Mazowsze), przedstawiciele Frank Bold z Krakowa oraz ogólnopolskich organizacji-  Client Earth czy Greenpeace Polska, zgłaszali sprawy i problemy, z którymi borykają się ich regiony a którymi powinniśmy się wszyscy we wspólnym interesie w Polsce zająć.

Od 2004 r. nie obowiązują w Polsce żadne normy dla paliw stałych.

Poziom zanieczyszczenia powietrza jest bardzo związany z tzw. ubóstwem energetycznym (to znaczy z sytuacją, gdy koszty ogrzewania i opału stanowią tak wysoką część dochodu rodziny, że ludzie szukają tanich zamienników), ale też z wycinką drzew. Bo przecież drzewa są naturalnymi oczyszczalniami powietrza.

Rozwiązaniem mogłyby być uchwały antysmogowe sejmików (Rybnicki Alarm Smogowy).

Złe paliwo, stare kotły

„Najważniejsze jest podłączanie do sieci ciepłowniczej oraz wymiana kotłów, a to niestety się nie dzieje, choć są to najtańsze rozwiązania” - mówiła Anna Krzywicka, dyrektorka Departamentu Ochrony Środowiska Najwyższej Izby Kontroli.

Andrzej Guła, prezes Krakowskiego Alarmu Smogowego zwrócił uwagę, że „do obrotu detalicznego, do prywatnych odbiorców trafia najgorszej jakości węgiel – wilgotny, zasiarczony. To ma ogromne znaczenie jeśli chodzi o jakość powietrza. A ten segment jest poza jakąkolwiek kontrolą”.

Nieskuteczność kar i sądów

Według uczestników spotkania kontrola i karanie w Polsce zasadniczo nie funkcjonuje - kary są nieadekwatne do przewinienia i straty dla środowiska. Kontrole są przeważnie zapowiedziane, co umożliwia dużym zakładom przygotowanie się do niej. Często obejmują jedynie sprawdzenie prawidłowości dokumentacji.

  • Dopóki kary nie będą dotkliwe, niewiele się zmieni („Ochocianie”)

Mandat po kontroli Generalnego Inspektora Ochrony Środowiska może wynieść maksymalnie 500 zł.

Nie został też wykonany do dziś wyrok w sprawie sześciu obywateli, którzy poskarżyli się na  uciążliwość jednego z zakładów produkcyjnych.

Brak wiedzy i informacji

„My musimy wiedzieć, co ma zrobić taka zwyczajna mama w takim np. Kędzierzynie Koźlu, która widzi, jak w okresie zwiększonej emisji benzenu dzieci zgłaszają ból głowy czy inne dolegliwości – edukacja takich osób jest niezmiernie istotna, ale także wskazywanie co mogą zrobić w kwestii prawnej” – mówili działacze z Kędzierzyna-Koźla.

Zebrani mówili też, że zabudowywane są tzw. kliny powietrzne – brak jest planów zagospodarowania przestrzennego, które pozwalałyby na ich ochronę, za to wydawane są pozwolenia na budowę w miejscach klinów na podstawie warunków zabudowy.

Konieczne jest stopniowe ograniczanie ruchu samochodów w centrach miast.

Zadania gmin w zakresie programów ochrony powietrza są nierealne. Nikt nie zgłasza wcześniej zastrzeżeń, dopiero podczas raportowania wykonania konkretnych działań na poziomie 1% okazuje się, że te zadania nie są możliwe do realizacji dla gmin.

Zwrócono również uwagę na głos lekarzy jako istotny w wypełnianiu zadań dot. ochrony środowiska, ale też edukacji obywateli.

Wszyscy uczestnicy zauważają również zbyt małą ilość stacji pomiarowych. 242 stacje pomiarowe na 2478 gmin.

Jak może pomóc RPO?

Jak widać, działania na rzecz poprawy stanu powietrza powinny być prowadzone wielotorowo.

Adam Bodnar po wysłuchaniu gości wskazał, że RPO może w ramach programu strategicznych postępowań sądowych przyłączyć się do postępowania, aby wyrównać szanse stron w sporze, więc jeśli takie sprawy zostaną zgłoszone do Rzecznika, rozważy możliwość udziału.

Od zeszłego roku Rzecznik Praw Obywatelskich kładzie duży nacisk na to, by przyłączać się do spraw ludzi, którzy przedstawiają sądom ważne dla praw człowieka problemy. Polega to na tym, że prawnicy RPO przedstawiają rozbudowaną argumentację tak, by sąd lepiej mógł zobaczyć wagę problemu (Postępowania sądowe, do których przyłączył się RPO).

Tu nie chodzi o wielkie i skomplikowane procesy, ale o sprawy zwykłych ludzi – tłumaczył Adam Bodnar. - Może to być choćby sprawa matki, poskarży się, że jej chorujące na astmę dzieci są pozbawione w okresach „smogowych” prawa do edukacji – przecież władze często ostrzegają przed wychodzeniem z domu czy posyłaniem dzieci do szkół.

W biurze RPO zostanie też organizowane kolejne spotkanie dotyczące ubóstwa energetycznego i przyniesie ono zapewne również ciekawe refleksje również w tym zakresie.

„Zwrócę się do dyrektorki Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, sędzi Małgorzaty Manowskiej, aby w toku kształcenia uwrażliwiać przyszłych sędziów i prokuratorów w zakresie karania przestępstw przeciwko środowisku a nie jak dotychczas orzekać niską szkodliwość społeczną czynu” – powiedział też Adam Bodnar do uczestników spotkania.

Rzecznik widzi też kwestię lokalnych mediów, które mogą mieć problem z krytykowaniem uciążliwych dla środowiska zakładów produkcyjnych, jeśli są one źródłem reklam, dają pracę czy w inny sposób związane są z lokalną społecznością. - Możemy podejmować działania, aby ten stan rzeczy zmieniać, ponieważ rola mediów jest dla poprawy stanu powietrza także bardzo ważna- podkreślił Adam Bodnar. 

Konferencja antysmogowa. Spotkanie z przedstawicielami organizacji pozarządowych i jednostek samorządu terytorialnego o możliwych działaniach na rzecz zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza w Polsce

Data: 2017-03-01

W ramach współpracy z organizacjami pozarządowymi Rzecznik Praw Obywatelskich organizuje spotkanie konsultacyjne poświęcone problemowi zanieczyszczenia powietrza.

Spotkanie ma pozwolić na przedyskutowanie zagadnień związanych z coraz bardziej obecnym w świadomości Polaków problemem występowania smogu. W szczególności chodzi o odpowiedzi na pytania:

  1. czy istniejący system monitoringu jakości powietrza (w tym jego zakres terytorialny) zapewnia mieszkańcom wystarczający poziom informacji o zagrożeniach?
  2. jakie wynikające z obowiązującego prawa środki służące przeciwdziałaniu zanieczyszczeniu powietrza są adekwatne do istniejących zagrożeń, a jeżeli nie, to o jakie elementy należałoby je uzupełnić?
  3. czy jednostki samorządu terytorialnego mogą podejmować efektywne działania na rzecz poprawy jakości powietrza?
  4. jakie są główne bariery (społeczne, ekonomiczne) w likwidacji problemu niskiej emisji i czy państwo podejmuje efektywne działania na rzecz ich eliminacji?
  5. czy obywatele dysponują skutecznymi środkami, pozwalającymi na domaganie się od władz publicznych podjęcia przewidzianych prawem działań na rzecz poprawy jakości powietrza?

W związku z zapowiadanymi przez Radę Ministrów kompleksowymi pracami w zakresie przeciwdziałania problemowi smogu, RPO planuje ponownie przedstawić właściwym władzom wynikające ze skarg obywateli problemy. Wystąpienie w tej sprawie chciałby jednak poprzedzić rozmową z osobami zaangażowanymi w walkę o poprawę jakości powietrza, których niesłabnąca aktywność stanowi jedno z głównych źródeł aktywizacji działań władz publicznych w omawianej materii.

Od początku kadencji Adama Bodnara jako Rzecznik Praw Obywatelskich stara się on poświęcać dużą uwagę zagadnieniom związanym z szeroko pojętą ochroną środowiska. W ciągu półtora roku pracy w kierowanych do organów władzy publicznej wystąpieniach podnosiłem m.in. kwestie związane z ochroną przed nadmierną emisją hałasu, uciążliwościami zapachowymi, szkodliwym promieniowaniem elektromagnetycznym, jak również z zanieczyszczeniem powietrza. RPO rozważa podjęcie wszelkich działań w zakresie jego kompetencji, także m.in. przystępowania do postępowań indywidualnych osób.

RPO: Osoby korzystające z odnawialnych źródeł energii powinny mieć możliwość uzyskania ryczałtu na zakup opału, wypłacanego w ramach dodatku mieszkaniowego

Data: 2017-02-28

Zryczałtowane wydatki stanowiące podstawę obliczenia ryczałtu na zakup opału są ustalane w postępowaniu administracyjnym, które kończy decyzja o przyznaniu bądź odmowie przyznania dodatku mieszkaniowego, wyłącznie na podstawie dostarczonego przez wnioskodawcę rachunku za energię elektryczną za ostatni okres rozliczeniowy. Rachunkiem takim nie dysponują jednak osoby korzystające z niekonwencjonalnych źródeł energii. Nie mogą one zatem uzyskać ryczałtu na zakup opału, mimo że spełniają warunki do otrzymania tej formy pomocy finansowej przewidziane w ustawie z dnia 21 czerwca 2001 r. o dodatkach mieszkaniowych.

W ocenie Rzecznika przepisy ww. ustawy oraz przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 28 grudnia 2001 r. w sprawie dodatków mieszkaniowych nie odpowiadają na aktualne potrzeby słabszych ekonomicznie uczestników rozwijającego się rynku energii odnawialnej. W konsekwencji nie uwzględniają one sytuacji osób, które wytwarzają energię elektryczną na potrzeby własne, a jednocześnie spełniają przesłanki do uzyskania dodatku mieszkaniowego. Osoby te bowiem nie mogą przedstawić rachunku za energię elektryczną, a niewątpliwe ponoszą wydatki na ogrzewanie lokalu i wody, ale wykorzystują do tego celu inny nośnik niż energię elektryczną np. gaz, opał stały (drewno, węgiel, koks itp.).

Rzecznik zauważył, że na gruncie obowiązujących aktualnie przepisów, organy administracyjne mają bezwzględny obowiązek przyjąć jako dowód w postępowaniu administracyjnym niezbędny do wyliczenia ryczałtu rachunek za ostatni okres rozliczeniowy i według jego treści ustalić wartość 1 kWh. Nie ulega wątpliwości, że zakres związania organu w tym zakresie okazuje się obecnie zbyt daleko idący, gdyż nie uwzględnia wszystkich możliwych do zaistnienia stanów faktycznych.

Z informacji uzyskanych od Departamentu Mieszkalnictwa w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa wynika, iż planowana jest nowelizacja ustawy o dodatkach mieszkaniowych. W toku prac nad zmianami przepisów tej ustawy – jak zapewniono Rzecznika – zostanie poddana analizie kwestia ustalania ceny 1 kWh energii elektrycznej także na podstawie informacji z innych źródeł niż rachunek danego odbiorcy.

Jednak zdaniem Rzecznika już teraz zasadne wydaje się podjęcie przez prawodawcę doraźnych działań legislacyjnych mających na celu uzupełnienie treści rozporządzenia z dnia 28 grudnia 2001 r. w sprawie dodatków mieszkaniowych. Istnieje bowiem potrzeba wyraźnego wskazania dokumentów, jakie stanowić mogą podstawę dla organów administracyjnych do wyliczenia wysokości ryczałtu na zakup opału przez prosumentów wytwarzających energię elektryczną we własnym zakresie, którzy mają zawartą umowę kompleksową w przedsiębiorstwem energetycznym.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważanie zasadności poddania pod obrady Rady Ministrów wniosku o podjęcie prac nad zmianą przepisów rozporządzenia z dnia 28 grudnia 2001 r. w sprawie dodatków mieszkaniowych w tym zakresie. Jednocześnie poprosił o przekazanie informacji o planowanym terminie rozpoczęcia prac nad nowelizacją ustawy o dodatkach mieszkaniowych i jej zakresie.

 

Efekt spotkania regionalnego w Brzegu – RPO interweniuje u Prokuratora Generalnego i szefa ABW w sprawie składowiska odpadów toksycznych

Data: 2017-02-27

Adam Bodnar prosi pilnie Prokuraturę Krajową o zainteresowanie się sprawą, a ABW o ustalenie, czy sprawa odpadów z Brzegu jest znana Agencji, a jeżeli tak, to czy były w związku z zaistniałą sytuacją podejmowane odpowiednie działania.

- Pragnę zainteresować Pana Ministra, szeroko opisywaną w mediach, sprawą odkrytego w styczniu w Brzegu nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych – pisze Adam Bodnar do I zastępcy Prokuratora Generalnego i prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego w wystąpieniu z 24 lutego. - Zwracam się do Pana Ministra o osobiste zapoznanie się ze sprawą i podjęcie stosownych działań, zgodnie z posiadanymi kompetencjami. Będę przy tym wdzięczny za poinformowanie mnie o stanowisku Pana Ministra.

Chodzi o odpady, w których są związki chemiczne łatwopalne i wybuchowe, a także zagrażające skażeniem wód, w tym ujęć wody pitnej (składowisko jest zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie Odry), gleby i powietrza. Potwierdzają to wstępne wyniki analiz, które zostały mi udostępnione przez Burmistrza Brzegu.

Burmistrz Brzegu podjął w trybie art. 26 ust. 2 ustawy z dnia 14 grudnia 2012 r.o odpadach (Dz.U. z 2016 r. poz. 1987, z późn. zm.) postępowanie, celem zobowiązania posiadacza odpadów do ich usunięcia. Decyzja, która zostanie w jego rezultacie wydana, może podlegać egzekucji w drodze wykonania zastępczego, jednak – także z uwagi na wysokie koszty usunięcia odpadów, które tymczasowo obciążą samorząd Brzegu – nie gwarantuje ona szybkiego usunięcia substancji zagrażających życiu i zdrowiu mieszkańców.

Narzędziem pozwalającym na szybką likwidację istniejącego zagrożenia dysponuje
z kolei Prokuratura w prowadzonym w sprawie postępowaniu przygotowawczym (sygn. 1 Ds.121.2017 Prokuratury Rejonowej w Brzegu). Stosownie bowiem do art. 232a § 2 Kodeksu postępowania karnego, w sytuacji, gdy dla zapewnienia prawidłowego toku postępowania wystarczające jest przechowywanie próbek w ilości niezbędnej do przeprowadzenia badań substancji, Prokuratura może wnioskować do sądu o zarządzenie zniszczenia pozostałych, zbędnych do badań substancji.

Jednocześnie zgodnie z § 4 wskazanej jednostki redakcyjnej Kodeksu, substancje stwarzające bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia przez możliwość eksplozji materiałów wybuchowych lub łatwopalnych, innego gwałtownego wyzwolenia energii, rozprzestrzeniania się substancji trujących, duszących lub parzących, wyzwolenia energii jądrowej lub promieniowania jonizującego albo których przechowywanie w niezmienionym stanie nie jest możliwe, można zniszczyć przed wydaniem postanowienia, o którym mowa w § 2.

Z przekazanych mi informacji wynika, że Burmistrz Brzegu sugerował już Prokuraturze zastosowanie wskazanych środków, jednakże do dnia dzisiejszego nie otrzymał ostatecznego stanowiska w tej sprawie. Tymczasem, zwłaszcza w związku ze zmianą warunków pogodowych, omawiana kwestia nabiera coraz bardziej naglącego charakteru z uwagi na coraz bardziej realne zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców – podkreśla RPO.

Czy działalność składowiska odpadów na Radiowie nie zagraża środowisku oraz życiu i zdrowiu okolicznych mieszkańców? Orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego

Data: 2017-01-24

Funkcjonujące na warszawskim Radiowie składowisko odpadów jest od wielu lat źródłem znaczących uciążliwości zapachowych, z którymi zmagają się okoliczni mieszkańcy. Z inicjatywy stowarzyszenia „Czyste Radiowo”, na wniosek Prokuratury, organy Inspekcji Ochrony Środowiska wszczęły postępowanie administracyjne dotyczące składowiska. Inspekcja uznała, że nie ma podstaw do wstrzymania działalności, ponieważ składowisko nie zagraża środowisku oraz życiu i zdrowiu okolicznych mieszkańców.

Z decyzją Inspekcji (dotyczącej jednej z części składowiska – tzw. instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych) nie zgodziło się stowarzyszenie „Czyste Radiowo”, które zaskarżyło decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Do sprawy przyłączył się również Rzecznik Praw Obywatelskich popierając skargę stowarzyszenia. W skierowanym do sądu piśmie RPO wskazał na istotne wady przeprowadzonego postępowania, w ramach którego w sposób niewłaściwy przeprowadzono ocenę wpływu działalności składowiska na zdrowie okolicznych mieszkańców, w tym na ich zdrowie psychiczne.

W dniu 24 stycznia, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uwzględnił złożoną skargę i uchylił wydane w sprawie decyzje. Sąd wskazał na liczne niedociągnięcia, w szczególności na brak odniesienia funkcjonowania składowiska do obowiązujących standardów emisyjnych oraz nieprzeprowadzenie w sposób odpowiedni oceny zagrożenia, jakie ta działalność niesie dla życia i zdrowia okolicznych mieszkańców (sygn. akt. IV SA/Wa 2181/16 ).

Rzecznik oczekuje na pisemne uzasadnienie wydanego wyroku. Jest on nieprawomocny i przysługuje od niego skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Na rozpoznanie oczekuje również skarga złożona przez Rzecznika na decyzję dotyczącą innej części składowiska (kompostowni odpadów zielonych) na Radiowie.

Odpowiedź Ministra Środowiska na wystąpienie w sprawie konieczności wprowadzenia regulacji antyodorowych

Data: 2017-01-05

Minister Środowiska poinformował Rzecznika Praw Obywatelskich, że prace nad prawnym uregulowaniem problematyki uciążliwości zapachowej podejmowane są od wielu lat zarówno w kraju, jak i całej Unii Europejskiej. Wieloaspektowość tego problemu powoduje, że do chwili obecnej nie ma jednolitego prawodawstwa unijnego w tym zakresie, w formie dyrektywy lub wytycznych. Podkreślił, że problem istnieje i staje się coraz poważniejszy. Ze skali lokalnej stał się problemem ogólnokrajowym. Z przeprowadzonej analizy skarg i wniosków rozpatrywanych przez Inspekcję Ochrony Środowiska wynika, że w Polsce od lat notuje się tendencję wzrastającą skarg i wniosków z zakresu uciążliwości zapachowej. Obecnie prawie 60% skarg z zakresu zanieczyszczania powietrza dotyczy uciążliwości zapachowej.

Ministerstwo Środowiska zauważając rosnący problem uciążliwości zapachowej, w związku z napływającymi interpelacjami poselskimi, zapytaniami senatorskimi, skargami mieszkańców i apelami samorządów dotyczącymi kwestii odorowych, po przeprowadzeniu analiz, podjęło decyzję o etapowym rozwiązaniu tego problemu. Prace te zostały podzielone na trzy etapy, z czego dwa już są zakończone. Pierwszym etapem było przygotowanie wytycznych technicznych pn. Kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej. Jest to materiał informacyjno - edukacyjny w postaci wytycznych technicznych. W ramach dokumentu zestawiono przepisy prawne, które w sposób bezpośredni lub pośredni dotyczą problematyki uciążliwości zapachowej, a także zidentyfikowano źródła emisji substancji zapachowoczynnych oraz działania zaradcze dla głównych form działalności uciążliwych zapachowo, w tym przede wszystkim obiektów gospodarki odpadami, gospodarki wodno - ściekowej oraz obiektów hodowlanych. Podkreślić należy, że Kodeks nie dotyka wszystkich problemów i jest dokumentem wyjściowym do wypracowania rozwiązań zmierzających do poprawy jakości życia mieszkańców narażonych na uciążliwość zapachową. 

W związku z powyższym obecnie, w ramach trzeciego etapu prac, w Ministerstwie Środowiska przygotowywany jest projekt ustawy o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej. Wykorzystywane są tutaj wyniki zleconej przez Ministerstwo Środowiska, w ramach drugiego etapu, ekspertyzy pn. „Lista substancji i związków chemicznych, które są przyczyną uciążliwości zapachowej”. Podkreślić należy, że w związku z pracami przygotowawczymi ustawy o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej projekt rzeczonej ustawy był przedmiotem wstępnych uzgodnień wewnątrzresortowych. Po przeanalizowaniu zgłoszonych uwag obecnie prowadzone są prace nad ostatecznym kształtem dokumentu. Ocena Skutków Regulacji przedmiotowego dokumentu została przyjęta przez Zespół do spraw Ocen Skutków Regulacji. W kolejnym kroku Minister Środowiska wystąpił do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z prośbą o wprowadzenie projektu ustawy do Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów.

Minister poinformował, że na prośbę Polski kwestia uciążliwości zapachowej została wpisana do agendy posiedzenia Rady Unii Europejskiej ds. Środowiska. Ze względu na brak jednoznacznych i ogólnoeuropejskich przepisów w tym zakresie Polska wniesie prośbę do Komisji Europejskiej o przeanalizowanie przedmiotowej sytuacji oraz podjęcie prac nad odpowiednią propozycją legislacyjną mającą na celu uporządkowanie zagadnienia uciążliwości zapachowej na poziomie Unii Europejskiej.

http://data.consilium.europa.eu/doc/document/ST-15267-2016-INIT/en/pdf

Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje sprawę.