Zawartość
Liczba całkowita wyników: 173

Własność

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Chciał odrzucenia spadku obciążonego długami - sąd faktycznie mu to uniemożliwił. Skarga nadzwyczajna Rzecznika na korzyść obywatela [SKARGA UWZGLĘDNIONA]

Data: 2021-05-26, 2021-01-25
  • Syn zmarłego został przez sąd uznany za spadkobiercę - mimo że nie chciał dziedziczyć spadku obciążonego długami
  • Choć sąd dostał jego pismo o odrzuceniu spadku, nie zdołał go rozpatrzyć przed upływem półrocznego terminu, jaki spadkobierca ma na taką decyzję
  • Aby dochować tego terminu, wystarczy samo złożenie, przed jego upływem, wniosku do sądu o odrzucenie spadku – podkreśla RPO
  • Tymczasem komornik egzekwuje już dług, który spadkobierca chciał odrzucić
  • AKTUALIZACJA: 26 maja 2021 r. SN uwzglednił skargę nadzwyczajną RPO (sygn. akt I NSNc 76/21)

W obronie praw skarżącego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Jest to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Stan faktyczny sprawy

Zgodnie z art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego spadkobierca może odrzucić spadek w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o tytule do dziedziczenia (śmierci spadkodawcy). Taki spadkobierca zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie dożył otwarcia spadku.

Przed upływem tego terminu syn zmarłego złożył w Sądzie Rejonowym pismo z oświadczeniem, że odrzuca obciążony długiem spadek po ojcu. Sąd podkreślił, że oświadczenie o odrzuceniu spadku w formie pisemnej zwykłej nie wywołuje skutków prawnych. Dlatego oddalił wniosek syna.

Odwołał się on do Sądu Okręgowego, który zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu. Według II instancji Sąd Rejonowy słusznie potraktował jednak wniosek syna nie jako oświadczenie o odrzuceniu spadku, lecz jako wniosek o przyjęcie takiego oświadczenia w formie ustnej do protokołu.

Sąd Rejonowy wyznaczył zatem termin rozprawy, by odebrać od syna jego ustne oświadczenie – ale  nastąpiło to już po półrocznym  terminie. Jeden z wierzycieli zmarłego ojca wystąpił zaś do sądu o stwierdzenie, że spadek po dłużniku nabyli obaj jego synowie. A Sąd Rejonowy stwierdził właśnie, że spadek na podstawie ustawy dzielą obaj synowie po połowie.

Sąd Okręgowy oddalił apelację syna, który nie chciał dziedziczyć. Uzasadnił, że złożył on oświadczenie o odrzuceniu spadku po terminie – a przywrócić go nie można (to tzw. termin zawity).  

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik zaskarżył postanowienie sądu II instancji. Wniósł, by SN uznał za spadkobiercę dziedziczącego spadek jedynie drugiego syna, który nie złożył oświadczenia o odrzuceniu spadku.

Orzeczeniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez błędne uznanie, że syn uchybił terminowi do złożenia oświadczenia woli o odrzuceniu spadku po ojcu - mimo że wniosek o przyjęcie oświadczenia spadkowego zawierający wolę odrzucenia spadku złożył przed upływem 6-miesięcznego terminu od daty śmierci spadkodawcy;
  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1020 Kc poprzez jego niezastosowanie i przyjęcie, że syn dziedziczy spadek - mimo złożenia  oświadczenia o odrzuceniu spadku z zachowaniem terminu z art. 1015 § 1 Kc;

Odrzucający spadek spadkobierca, który działał w  zaufaniu do prawa, nie miał żadnego wpływu na termin wyznaczenia przez Sąd Rejonowy posiedzenia w celu odebrania od niego oświadczenia. Nie można mu zatem zarzucić braku dbałości i należytej troski o swoje sprawy. Dlatego sąd nie powinien przerzucać na niego odpowiedzialności za upływ terminu z art. 1015 § 1 Kc.

A zaskarżone postanowienie doprowadziło do niekorzystnych skutków w sferze majątkowych interesów spadkobiercy. Z jego majątku na wniosek wierzyciela zmarłego prowadzona jest egzekucja z nieruchomości. To rażące naruszenie prawa syna zmarłego do własności i do ochrony przed spadkiem, którego przyjąć nie chciał - czemu dał wyraz.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie prezentowane jest stanowisko, że dla dochowania terminu z art. 1015 § 1 Kc wystarczające jest złożenie do sądu - przed jego upływem - wniosku o przyjęcie oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, choćby do złożenia samego oświadczenia w toku postępowania doszło już po upływie 6-miesięcznego terminu.

Według SN odmienny pogląd byłby zbyt rygorystyczny i szczególnie dotkliwy  w skutkach, skoro pociągałby za sobą nieograniczoną odpowiedzialność za długi spadkowe nawet tych spadkobierców, którzy w sposób niewątpliwy w ustawowym terminie dali sądowi wyraz swej woli.

Dlatego o zachowaniu terminu winno rozstrzygać wyłącznie wniesienie do sądu przed upływem terminu wniosku z żądaniem odebrania oświadczenia. Spadkobierca jedynie na to ma wpływ. To zaś, kiedy dojdzie do odebrania oświadczenia, zależy  już od sądu. Wobec tego chwila odebrania oświadczenia przez sąd nie powinna mieć wpływu na zachowanie terminu.

Rzecznik zarzucił zaskarżonemu postanowieniu naruszenie:

  • konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - z uwagi na pozbawienie syna prawa do odrzucenia spadku po zmarłym ojcu, choć nie można zarzucić mu braku dbałości o swe interesy majątkowe;
  • zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji  -  ponieważ pominięcie przez sąd okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem, którego przeprowadzenie było konieczne w celu odebrania  oświadczenia o odrzuceniu spadku, doprowadziło do swoistej pułapki, co pozbawiło spadkobiercę procedury gwarantującej urzeczywistnienie jego prawa do odrzucenia spadku i uczyniło to prawo pozornym;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji - ponieważ stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym prowadzi do niekorzystnych skutków w sferze praw majątkowych syna z uwagi na obciążenie jego majątku długami spadkowym w sytuacji braku woli spadkobrania:
  • zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych i prawa dziedziczenia, określonej w art. 64 ust. 2 Konstytucji - ponieważ pozbawienie spadkobiercy prawa do odrzucenia spadku było konsekwencją wyznaczenia przez sąd terminu rozprawy celem odebrania od spadkobiercy oświadczenia spadkowego po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c., a zatem niedotrzymanie tego terminu nastąpiło z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Przyjęcie przez sąd, że zarówno wniosek o odebranie oświadczenia spadkowego, jak i samo oświadczenie musi zostać złożone przed upływem terminu z art. 1015 § 1 Kc prowadzi do nieuzasadnionego skrócenia tego terminu. Zmusza spadkobierców do brania w rachubę ewentualnych niezależnych od nich przeszkód w przyjęciu oświadczenia.

Zaskarżone postanowienie nie może zostać uchylone ani też zmienione w innym trybie. Sytuację może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Tak jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego Rzecznik wysłał ją Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.423.2020

Na jakiej podstawie notariusze doliczają ludziom do opłat VAT? RPO do Krajowej Rady Notarialnej

Data: 2021-05-13
  • Ludzie skarżą się Rzecznikowi, że notariusze do taksy notarialnej doliczają VAT. Nie pozwalają na to przepisy, a wszelkie wątpliwości w tej sprawie rozwiał Sąd Najwyższy.
  • O sprawie pisał też portal Infor.pl.
  • RPO prosi Krajową Radę Notarialną o wyjaśnienia.

Notariuszowi za dokonanie czynności notarialnych przysługuje wynagrodzenie określone na podstawie umowy ze stronami, nie wyższe niż maksymalne stawki taksy notarialnej. Tak stanowi prawo o notariacie w art. 5 § 1  (Dz. U. z 2020 r. poz. 1192). Maksymalne stawki określa Minister Sprawiedliwości (art. 5 § 3) w rozporządzeniu (Dz. U. 2020 r., poz. 1473, dalej „rozporządzenie w sprawie stawek”).

Rzeczywiście jest tak, że wysokość opłat notarialny uregulowana jest w dwóch aktach prawnych różnej rangi – w ustawie i w rozporządzeniu. Nigdzie jednak nie ma mowy o tym, że notariusz może sobie doliczyć do taksy należny od swojego wynagrodzenia podatek od towarów i usług ani że ustalone wynagrodzenie podlega podwyższeniu o ten podatek. Zatem podatek musi się zawierać w podanej stronom opłacie.

Wynagrodzenie notariusza może być wszakże traktowane jak cena za dokonane przez niego czynności ponieważ brak jest normatywnych podstaw do uznawania go za należność publicznoprawną. Nie może ono uchodzić za taką tylko dlatego, że jest pobierane za czynność urzędową.

V.511.612.2020

RPO przystępuje do skargi konstytucyjnej ws prawa geologicznego przed TK. [AKTUALIZACJA] Po 6 latach zapadł wyrok

Data: 2021-05-12, 2015-06-30
  • Rzecznik zgłosił w postępowaniu w sprawie skargi konstytucyjnej i przedstawił stanowisko, że art. 41 ust. 2 Prawa geologicznego i górniczego jest niezgodny z Konstytucją (SK 19/15)
  • Zgodnie z kwestionowanym przepisem stronami postępowań koncesyjnych prowadzonych na podstawie Działu III ustawy nie są właściciele (użytkownicy wieczyści) nieruchomości znajdujących się poza granicami projektowanego albo istniejącego obszaru górniczego lub miejscami wykonywania robót geologicznych.
  • Stronami takiego postępowania są tylko właściciele (użytkownicy wieczyści) nieruchomości znajdujących się w granicach takich obszarów lub miejsc.

Zaskarżony przepis Prawa geologicznego i górniczego nadmiernie i nieproporcjonalnie ogranicza środki ochrony prawa własności, a tym samym narusza konstytucyjne gwarancje poszanowania i ochrony własności.

Ustawodawca nie zapewnił właścicielom nieruchomości przylegających do terenów, na których jest prowadzona działalność górnicza, mogąca mieć szkodliwy wpływ na grunty sąsiednie, instrumentów umożliwiających skuteczną ochronę ich praw. Przeciwnie, wprowadził mechanizm ograniczający ochronę własności. Trudno też wskazać okoliczności uzasadniające tak daleko idące ograniczenia, za wyjątkiem ułatwienia procedury udzielania koncesji.

Zakwestionowana regulacja sprzyja tylko wybranej grupie podmiotów, tj. przedsiębiorcom ubiegającym się o udzielenie koncesji. To wyłącznie bowiem przedsiębiorca projektuje zasięg tzw. obszaru i terenu górniczego, decydując tym samym o kręgu stron postępowania koncesyjnego. Przewidziany przez ustawodawcę poziom ochrony właścicieli nieruchomości sąsiednich, ograniczający się do możliwości udziału w procedurach planistycznych oraz skorzystania ze środków prawnych przewidzianych w Kodeksie cywilnym, jest niedostateczny. Skarga oczekuje na rozpoznanie przez Trybunał Konstytucyjny.

Aktualizacja: 12 maja 2021 r. Trybunał Konstytucyjny uznał zaskarżony przepis za niekonstytucyjny Uznał, że jest on niezgodny z art. 45 Konstytucji (prawo do sądu) RPO argumentował, że sprzeczność zachodzi między przepisem ustawy a art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji (prawo własności). W pozostałym zakresie TK umorzył postępowanie.

IV.7006.114.2015

Dwa postanowienia spadkowe – kolejna skarga RPO o wznowienie postępowania [WNIOSEK UWZGLĘDNIONY]

Data: 2021-05-07, 2020-09-01
  • W odstępie 30 lat ten sam sąd wydał dwa orzeczenia w tej samej sprawie spadkowej
  • Uniemożliwiło to spadkobiercom uregulowanie spraw majątkowych
  • Dlatego poprosili RPO o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną do SN
  • Wystarczyła jednak zwykła skarga o wznowienie postępowania do właściwego sądu, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika
  • AKTUALIZACJA: 7 maja 2021 sąd wznowił postępowanie.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich nadchodzi coraz więcej skarg i wniosków o interwencje w sprawach odmiennego rozstrzygania kwestii dziedziczenia po tym samym spadkodawcy - albo ponownego orzekania w takiej sprawie.  Nierzadko kierowane są one przez same sądy, które – dysponując dwoma różnymi orzeczeniami spadkowymi – nie mogą samodzielnie rozstrzygnąć sprawy o dział spadku, o dokonanie wpisu w księdze wieczystej, itp.

W kilku takich sprawach RPO złożył skargi nadzwyczajne do SN – dwie już rozstrzygnięto. Takie sprawy są przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych. Ale nie jest to systemowe rozwiązanie. Należy bowiem zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwość eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego.

Rzecznik w lipcu 2020 r. wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, aby rozważył podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej. Resort odpisał, że zgłoszone uwagi „zostaną poddane szczegółowej analizie w toku prac legislacyjnych dotyczących prawa spadkowego prowadzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości”.

Skarga Rzecznika

W 1981 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po zmarłym nabyli żona (jedna czwarta udziału) oraz jego pięcioro dzieci (po trzy dwudzieste udziału). Postanowienie to stało się prawomocne.

W 2011 r. jedno z dzieci zmarłego zainicjowało  kolejne postępowanie po zmarłym. W efekcie w 2012 r. ten sam sąd  stwierdził, że spadek nabyli: żona (w pięciu dwudziestych udziału) oraz dzieci (po trzy dwudzieste udziału).  Sąd określił też udziały spadkobierców nieżyjących już żony i jednego z dzieci zmarłego. Postanowienie to nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

Skoro sprawa o stwierdzenie nabycia spadku została merytorycznie rozpoznana przez Sąd Rejonowy w 1981 r., to postanowienie z 2012 r. wydano z naruszeniem prawomocności materialnej postanowienia sądu 1981 r.

Wobec funkcjonowania  dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu  spadku RPO wnosi o wznowienie postępowania zakończonego postanowieniem z 2012 r.; uchylenie tego postanowienia  i odrzucenie wniosku jednego ze spadkobierców.

Współwystępowanie dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie praw do spadku po tej samej osobie godzi nie tylko w wymiar sprawiedliwości, ale także prowadzi do naruszenia praw, wolności i zasad gwarantowanych w Konstytucji – podkreśla RPO.

A to narusza konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Doszło także do naruszenia prawa do sądu – według art. 45 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Wobec dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie spadku po tej samej osobie, nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania uzyskali wiążące rozstrzygnięcie i by ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Jednocześnie naruszono konstytucyjne prawo dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji). Spadkobiercy nie mogą bowiem legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia, co ma daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym.

Współwystępowanie w obrocie dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie spadku po tym samym spadkodawcy jest zjawiskiem patologicznym i wadliwością prawną, która godzi nie tylko w powagę wymiaru sprawiedliwości, ale także konstytucyjne zasady zaufania do państwa, bezpieczeństwa prawnego, jak i zagwarantowane w Konstytucji prawo do sądu i prawo dziedziczenia – podsumował RPO.

IV.511.271.2020

Sąd pozbawił spadkobierców zmarłego prawa do ograniczenia odpowiedzialności za jego długi. Skarga nadzwyczajna RPO  

Data: 2021-04-06
  • Sąd wydał nakazał zapłaty ok. 60 tys. zł wobec pozwanych za długi zmarłego ojca i męża
  • Nie wziął jednak pod uwagę, że pozwani przyjęli spadek z dobrodziejstwem inwentarza
  • A to oznacza, że sąd powinien był z urzędu umieścić w orzeczeniu zastrzeżenie o prawie pozwanych do powołania się w postępowaniu egzekucyjnym na ograniczenie odpowiedzialności
  • Tymczasem nakaz umożliwiał prowadzenie egzekucji z majątku pozwanych bez ograniczeń  

Instytucja przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza okazała się zatem dla nich pozorną i iluzoryczną. A to jest sprzeczne z zasadami Konstytucji.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną. Wnosi, aby Sąd Najwyższy zastrzegł pozwanym prawo do powoływania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności do wartości ustalonego w wykazie inwentarza albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku.

Historia sprawy

W 2008 r. Sąd Rejonowy wydał nakaz zapłaty na posiedzeniu niejawnym w postępowaniu upominawczym. Nakazał pozwanym zapłatę niemal 60 tys. zł.

Pozew obejmował roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej powodowi przez ojca pozwanych oraz męża pozwanej. Zmarł on w 2004 r.. gdy dzieci były małoletnie. W postanowieniu spadkowym sąd stwierdził, że wszyscy pozwani nabyli spadek z dobrodziejstwem inwentarza.

Sprzeciw pozwanych został odrzucony jako złożony z uchybieniem terminu. Nakaz zapłaty uprawomocnił się, a sąd nadał mu klauzulę wykonalności.

Pozwani wnieśli, aby sąd zamieścił w tytule wykonawczym zastrzeżenie, że  mają prawo do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności wynikające z przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Wskazali, że w analogicznej sprawie ograniczenie ich odpowiedzialności zostało zastrzeżone w wyroku. Sąd odrzucił wniosek pozwanych, bo uchybili dwutygodniowemu terminowi.

Jednocześnie sąd podkreślił, że „pozwani od chwili przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza ponoszą odpowiedzialność za długi spadkowe tylko do wartości stanu czynnego spadku (art. 1031 § 2 k.c.). Zatem brak zastrzeżenia w nakazie zapłaty o ograniczeniu odpowiedzialności nie pozbawia pozwanych prawa do powoływania się na ograniczenie odpowiedzialności”.

Powód wszczął egzekucję. Wtedy pozwani złożyli pozew o pozbawienie tytułu wykonawczego wykonalności, powołując się m. in. na spłatę długów spadkodawcy do wysokości stanu czynnego spadku oraz na nadużycie prawa przez wierzyciela. Powództwo oddalono.

Oddalono też wnioski o sprostowanie nakazu zapłaty z klauzulą wykonalności poprzez dopisanie zastrzeżenia o prawie powoływania się na ograniczenie ich odpowiedzialności za długi spadkowe do wysokości aktywów spadku.

Argumenty RPO

W ocenie RPO sąd rażąco naruszył art. 319 k.p.c. Przewiduje on, że jeśli pozwany ponosi odpowiedzialność z określonych przedmiotów majątkowych albo do wysokości ich wartości, sąd może - nie wymieniając tych przedmiotów ani ich wartości - uwzględnić powództwo, zastrzegając pozwanemu prawo do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności. Zamieszczenie zastrzeżenia jest obowiązkiem sądu i następuje z urzędu; odnosi się też do przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Obligatoryjność zamieszczenia takiego zastrzeżenia jest uzasadniona kodeksową zasadą ograniczenia egzekucji. Dłużnik może powoływać się na ograniczenie swej odpowiedzialności tylko, gdy ograniczenie to zostało zastrzeżone w tytule wykonawczym.

Okoliczność, że pozwany nie złożył odpowiedniego wniosku, nie zwalnia sądu z obowiązku zastosowania art. 319 k.p.c. Za odmienną wykładnią nie przemawia użycie zwrotu „sąd może”. Nie oznacza to bowiem dowolności sądu - musi być rozumiane w ten sposób, że sąd musi ten przepis zastosować, ilekroć są ku temu ustawowe przesłanki.

Doszło zatem do rażącego naruszenia art. 319 k.p.c. poprzez jego niezastosowanie - mimo że pozwani przyjęli spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Sąd był zobowiązany z urzędu zamieścić w sentencji orzeczenia zastrzeżenie o prawie pozwanych do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności.

Naruszenie to prowadzi do uszczuplenia praw majątkowych pozwanych, chronionych art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji. Nie przysługują im już żadne instrumenty prawne, za których pomocą mogliby przeciwstawić się egzekucji długu spadkowego z całego ich majątku ponad zakres odpowiedzialności wynikającej z przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Nakaz zapłaty doprowadził do naruszenia prawa pozwanych do sądowej ochrony praw majątkowych, gwarantowanego przez art. 64 Konstytucji oraz konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Prowadzenie egzekucji z majątku pozwanych bez ograniczeń - mimo że wobec przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza ich odpowiedzialność za długi spadkowe powinna być ograniczona do wartości ustalonego w wykazie albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku – zaprzecza zasadzie bezpieczeństwa prawnego. Zasadniczo przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza nie wiąże się ze skutkami, jakie dotykają pozwanych.

W efekcie instytucja przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza stała się dla pozwanych instytucją pozorną i iluzoryczną - skoro jeden z wierzycieli ich ojca i męża może egzekwować dług spadkowy z ich majątku bez żadnych ograniczeń, tj. ponad wartość ustalonego w inwentarzu stanu czynnego spadku. Podstawowa zasada dziedziczenia spadku z dobrodziejstwem inwentarza sprowadza się do ponoszenia odpowiedzialności za długi spadkowe jedynie do wartości ustalonego w inwentarzu stanu czynnego spadku (art. 1031 § 2 k.c.).

Sąd Rejonowy był zobowiązany z urzędu zamieścić w nakazie zapłaty zastrzeżenie z art. 319 k.p.c. Nie uczynił tego, pomimo iż dysponował postanowieniem spadkowym, z którego wprost wynikała informacja o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Nakaz zapłaty nie wywołał nieodwracalnych skutków prawnych. Co prawda część zasądzonej kwoty została wyegzekwowana, jednak istotą postępowania ze skargi nadzwyczajnej jest przywrócenie zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik wnosi zatem o wydanie przez SN rozstrzygnięcia co do istoty sprawy poprzez zmianę nakazu zapłaty i zastrzeżenie prawa do powoływania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności do wartości ustalonego w wykazie inwentarza albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku.

IV.7000.399.2019

Kobieta bez dodatku wskutek zastosowania przepisów wstecz. Skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-04-06
  • Kobieta poinformowała pracodawcę, że po osiągnięciu wieku emerytalnego będzie chciała przejść na emeryturę. Zgodnie z obowiązującymi w jej zakładzie pracy przepisami mogła liczyć na specjalny dodatek przez dwa lata aż do odejścia z pracy
  • Dodatek został jej jednak przyznany tylko do 1 października 2017 r., bo wtedy zmieniały się przepisy krajowe
  • Zarówno pracodawca, jak i sądy, zastosowali nową ustawę o wieku emerytalnym do zdarzeń sprzed wejścia w życie nowych przepisów

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną. Zarzucił wyrokowi rażące naruszenie konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej z uwagi na przyjęcie retroaktywnego działania ustawy oraz naruszenie praw majątkowych kobiety wynikających z art. 64 Konstytucji - poprzez pozbawienie jej prawa do podwyższonego wynagrodzenia, przewidzianego w przepisach pracodawcy.

Historia sprawy

Kobieta urodzona w 1957 r. miała nabyć prawa emerytalne po ukończeniu 61 lat i 6 miesięcy. Tak przewidywały przepisy z 2016 r. Na dwa lata przed osiągnięciem wieku emerytalnego złożyła u pracodawcy deklarację przejścia na emeryturę i jednocześnie wniosła o przyznanie dodatku specjalnego przewidzianego w przepisach zakładu pracy.

Pracodawca nie przyznał jej jednak dodatku na pełny okres 2 lat, bo w międzyczasie zmieniały się przepisy o wieku emerytalnym. Ponieważ podany przez kobietę termin rozwiązania stosunku pracy był późniejszy niż nabycie przez nią uprawnień emerytalnych (zgodnie ze zmienianą ustawą emerytalną), porozumienie o dodatku nie zostało zawarte, mimo że na dzień złożenia wniosku te przepisy jeszcze nie obowiązywały. Kobieta jako objęta nowymi przepisami (dotyczyły ubezpieczonych urodzonych po 1948 r.) nabywała prawa emerytalne już 1 października 2017 r. a nie z datą, którą wskazywała wcześniej. Na tej podstawie pracodawca uznał, że co prawda po tej dacie może pracować, ale nie należy się jej już wówczas dodatek dla odchodzących na emeryturę.

Sprawa trafiła do sądu, który uznał, że skoro zmiana wysokości wieku emerytalnego została opublikowana w dzienniku urzędowym przed datą złożenia przez kobietę deklaracji, to zarówno ona jak i pracodawca wiedzieli, że prawo do emerytury kobieta nabędzie wcześniej niż wskazała we wniosku. Co więcej sąd wyinterpretował, że w układzie pracowniczym jako okres należnego dodatku wskazano czas poprzedzający datę nabycia uprawnień, a nie datę przejścia na emeryturę, ponieważ celem regulacji była zachęta do rozwiazywania stosunku pracy wraz z uzyskaniem uprawnień emerytalnych.

Sąd pokreślił również, że nie ma mowy o naruszeniu zasady ochrony nabytych praw emerytalnych, skoro kobieta dopiero 1 października 2017 r. nabyła uprawnienia emerytalne w związku z wejściem w życie „nowych” przepisów emerytalnych, a na podstawie poprzednio obowiązujących przepisów tych uprawnień jeszcze nie posiadała.

Zarówno pozew kobiety,  jak i późniejsza apelacja, zostały oddalone.

Stanowisko RPO

Zdaniem RPO sądy I i II instancji wadliwie przyjęły, że powódka złożyła wniosek o dodatek specjalny po rozpoczęciu okresu obowiązywania nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z FUS, ale przed datą wejścia w życie okresu skracającego wiek emerytalny, ponieważ w dniu złożenia wniosku nowelizacja ustawy jeszcze nie obowiązywała. W konsekwencji tego błędnie uznały, że zastosowanie powinny znaleźć nowe przepisy, bowiem na ich podstawie można było jednoznacznie określić datę nabycia uprawnień emerytalnych przez powódkę. Taka wykładnia narusza zasadę nieretroakcji przepisów prawa, a przez to zasadę demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik podkreślił także, że co prawda ustawa zmieniająca wysokość wieku emerytalnego została opublikowana przed złożeniem przez kobietę wniosku do pracodawcy, ale – zgodnie z jej art. 31 - weszła w życie z dniem 1 października 2017 r. Zastosowano w tym wypadku vacatio legis, a zatem okres między publikacją aktu prawnego a jego wejściem w życie, którego celem jest właśnie umożliwienie wszystkim zainteresowanym zapoznanie się z nowymi przepisami i przygotowanie do ewentualnych zmian, jakie mogą wynikać z ich wejścia w życie.

Zmienione przepisy stosowane są mają być zatem do zdarzeń (osiągnięcia wieku emerytalnego) zaistniałych najwcześniej w dniu wejścia zmian w życie, co oznacza, że przed tym dniem nie ma możliwości przejścia przez kobietę na emeryturę w wieku 60 lat. Należy przyjąć, że do wniosku kobiety sprzed 1 października 2017 r. nie można stosować nowych przepisów. W tym bowiem czasie ustawa określająca na nowo wiek emerytalny jeszcze nie obowiązywała, a świadomość pracowniczki i jej pracodawcy co do zakresu tych zmian nie miała żadnego wpływu na kształt łączących ich stosunków.

RPO zaznaczył, że tym samym prawomocny wyrok narusza prawo materialne przez błędną wykładnię zakładowego układu zbiorowego pracy, obowiązującego u pracodawcy, w powiązaniu z art. 9 § 2 Kodeksu pracy.

Rzecznik podkreślił również, że skoro postanowienia układów zbiorowych pracy nie mogą być mniej korzystne dla pracowników niż przepisy Kodeksu pracy, to nie można wnioskować, że pracodawca określając czas należnego dodatku miał na celu pozbawienie pracownika korzyści wynikających z kontynuowania zatrudnienia w przypadku przejścia na emeryturę później niż okres nabycia uprawnień.

Argumentując skierowanie skargi nadzwyczajnej do SN, RPO podkreślił, że na podstawie wadliwego wyroku sądu kobieta, bez uzasadnionego prawnie powodu, została pozbawiona przysługujących jej praw majątkowych (część należnego wynagrodzenia), co narusza art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP.

Rzecznik składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

III.7043.70.2020

Sąd uznał za nieważny wspólny testament małżonków złożony przed urzędnikiem. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-04-02
  • Małżonkowie w 1966 r. złożyli testament przed urzędnikiem państwowym – taki tzw. testament allograficzny dopuszcza prawo
  • Sąd uznał go za nieważny, dzieląc spadek po ich śmierci. Według prawa każdy testament może bowiem zawierać wolę tylko jednego spadkodawcy - oni zaś złożyli go wspólnie
  • Dlatego sąd podzielił spadek na zasadzie ustawowej i inaczej niż przewidywała to wola spadkodawców
  • Pominął jednak, że ich testament allograficzny można zgodnie z prawem uznać za dwa odrębne testamenty ustne

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną. Wskazuje, że sąd słusznie uznał wspólny testament allograficzny za nieważny jako taki. Jednakże rozstrzygnięcie to godzi w prawa spadkodawców do swobodnego dysponowania majątkiem na wypadek śmierci. Sąd powinien był zatem zrealizować ich wolę, a nie sprzecznie z nią określać krąg spadkobierców. Mógł to zaś uczynić, uznając testament allograficzny za oddzielne testamenty ustne – co dopuszcza orzecznictwo sądów.

Rażące naruszenie prawa przez sąd doprowadziło do sytuacji, w której pominięto wolę spadkodawców. To zaś trzeba traktować jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji.

Tzw. testament allograficzny według art. 951 Kodeksu cywilnego składa się ustnie przed urzędnikiem państwowym (m.in. wójt, burmistrz, starosta, sekretarz gminy czy powiatu, kierownik urzędu stanu cywilnego), w obecności co najmniej dwóch świadków, którymi nie mogą być beneficjanci testamentu ani krewni. To alternatywa dla testamentu notarialnego (a opłaty są niższe).

Historia sprawy

W 2007 r. Sąd Rejonowy dostał wniosek obywatelki o stwierdzenie nabycia spadku po dziadkach na podstawie ich testamentu allograficznego z 1966 r. Oboje spadkodawcy sporządzili go przed Przewodniczącym Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w G.

W skład spadku wchodziło głównie gospodarstwo rolne. Z siedmiorga dzieci spadkodawców na gospodarstwie pozostał jedynie syn, wskazany w testamencie jako jedyny spadkobierca. Od kilkudziesięciu lat mieszka tam także wnioskodawczyni, która gospodarstwo prowadziła razem ze stryjem, a potem już samodzielnie.

Sąd przeprowadził dowód z akt postępowania  o otwarciu i ogłoszeniu testamentu wspólnego z 1966 r., po czym stwierdził jego nieważność. Powołał się na art. 942 Kodeksu cywilnego, według którego "testament może zawierać rozrządzenia tylko jednego spadkodawcy”. Dlatego spadek podzielił na ogólnych zasadach ustawowych –  między kilkunastu spadkobierców w różnych częściach.

Postanowieniu sądu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niezastosowanie art. 952 § 1 k.c. i nierozważenie, czy nieważny wspólny testament allograficzny spadkodawców spełnia przesłanki uznania go za ważny testamenty ustny;
  • rażące naruszenie prawa procesowego - poprzez niezastosowanie art. 670 § 1 oraz art. 677 § 1 zd. 1 k.p.c. i niezbadanie z urzędu, kto jest spadkobiercą, choćby były to osoby inne niż wskazali uczestnicy, a także niezbadanie, czy spadkodawcy pozostawili (ważny) testament – co w konsekwencji doprowadziło do stwierdzenia, że spadkobiercy dziedziczą na podstawie ustawy.
  • naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa wywodzonej z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji. Prawa spadkowe rozstrzygnięto bowiem odmiennie niż wynika to z woli spadkodawców. Działając w zaufaniu do urzędnika państwowego - Przewodniczącego Prezydium GRN - sporządzili przed nim wspólny testament allograficzny. Wolę spadkobierców, zgodnie z powszechnie przyjętym stanowiskiem sądów powszechnych, należało zrealizować poprzez uznanie, że dokonana czynność prawna jest sporządzeniem dwóch testamentów ustnych, których ważność podlega ocenie wedle innych kryteriów niż testamentu odręcznego.

Argumentacja Rzecznika

RPO przyznaje, że w sprawie miał zastosowanie art. 942 k.c. o zakazie sporządzania testamentów wspólnych. Pojęcie „testament” w tym przepisie zostało jednak użyte jako dokument, nie zaś jako czynność prawna.

Sąd Rejonowy słusznie zatem uznał, że wspólny testament allograficzny jest nieważny. Jednakże nie powinien był na tym zakończyć analizowania tego testamentu. Powinien był bowiem ocenić, czy spełnia on przesłanki testamentów ustnych (art. 952 § 1 k.c.).

Zakaz testamentów wspólnych odnosi się bowiem do testamentu własnoręcznego (art. 949 k.c.), notarialnego (art. 950 k.c.), allograficznego (art. 951 k.c.), podróżnego (art. 953 k.c.) oraz testamentów wojskowych (art. 954 k.c.). Nie dotyczy on zaś testamentu ustnego.

Dla testamentu ustnego wystarczające jest spełnienie trzech przesłanek:

  • obecność trzech powołanych do testamentu świadków;
  • podanie przez testatora wobec tych świadków swej woli; 
  • przyjęcie przez świadków treści tej woli do wiadomości.

Z chwilą ich spełnienia testament ma byt prawny. Konsekwencją jest zasada, że oświadczenia woli złożone łącznie przez dwoje spadkodawców w formie testamentu allograficznego mogą być uznane za dwa odrębne testamenty ustne.

Kluczowe znaczenie miała tu uchwała 7 sędziów Sądu Najwyższego z 22 marca 1971 r. (sygn. akt III CZP 91/70), która uzyskała moc zasady prawnej. Według niej nieważność testamentu z art. 951 k.c. „spowodowana zamieszczeniem w nim rozrządzeń dwóch spadkodawców nie stanowi przeszkody do uznania oświadczeń woli złożonych przez tych spadkodawców za dwa oddzielne testamenty ustne”. Uchwała ta zapadła na kanwie identycznego stanu faktycznego jak w tej sprawie.

Testament wspólny spadkodawców sporządzono w latach 60. ubiegłego wieku, w stosunkach wiejskich. Oboje mogli mieć uzasadnione przekonanie, że sporządzenie „bardziej uroczystego” testamentu przed osobą urzędową zabezpieczy dostatecznie ich ostatnią wolę, a z pewnością lepiej, niż gdyby testament mieli sporządzić samodzielnie. To zaufanie do funkcjonariusza publicznego mogło spowodować, że uznali, iż sporządzanie kolejnego testamentu nie jest celowe – skoro jeden już złożyli.

W 2007 r. sąd w ogóle zaś nie rozważał możliwości dokonania konwersji testamentu allograficznego w dwa oddzielne testamenty ustne.

Rażącej i oczywistej obrazy przepisów prawa procesowego RPO upatruje w tym, że sąd - zaniechawszy rzetelnej oceny ważności testamentu - nie zbadał na jakiej podstawie powinien zostać ukształtowany porządek dziedziczenia. Postępowanie przeprowadził bez dogłębnego zbadania, kto jest rzeczywistym spadkobiercą. W rezultacie doprowadził do sytuacji, w której do dziedziczenia powołani zostali spadkobiercy ustawowi - mimo że spadkodawcy pozostawili testament ustny, którego ważność w ogóle nie została oceniona. W rezultacie porządek dziedziczenia nie został ustalony w sposób prawidłowy.

Zbadanie ważności tak wyrażonego oświadczenia ostatniej woli jest podstawowym obowiązkiem sądu, czemu w oczywisty sposób nie sprostał. Skutkiem jest  orzeczenie wadliwie określające krąg spadkobierców, niezgodnie z wolą spadkodawców.

Doprowadziło to do sytuacji, w której nie ostało się rozrządzenie spadkodawców na wypadek śmierci. Taki stan prawny winien być kwalifikowany także jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji RP, wypełniające podstawę skargi nadzwyczajnej.

Wola testatora jest zasadniczo elementem rozstrzygającym o losach majątku po jego śmierci, co oznacza, że ustawodawca obowiązany jest tworzyć mechanizmy dostosowania porządku dziedziczenia do woli – także przypuszczalnej – spadkodawcy.

Kwestionowane rozstrzygnięcie godzi zatem w prawa spadkodawców do swobodnego dysponowania majątkiem na wypadek śmierci. Skorzystali oni z prawem przewidzianej możliwości sporządzenia testamentu allograficznego, jednakże Przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej w G. nie dopilnował stosownej formy testamentu, co skutkować musiało nieważnością testamentu. Spadkodawcy działali w zaufaniu do urzędnika państwowego. Nie jest ich winą, że Przewodniczący GRN nie znał przepisów dotyczących sporządzania testamentu.

Obywatele mają prawo mieć pewność, że urzędnik państwowy będzie czuwał nad prawidłowością sporządzanej przed nim czynności, która zostanie przeprowadzona zgodnie z obowiązującymi przepisami. Skoro władze publiczne nie sprostały tym wymaganiom i testament allograficzny okazał się nieważny, to na tych władzach ciąży obowiązek podjęcia chociażby próby złagodzenia skutków dla jednostki najbardziej dotkliwych. Nie powinny zatem przerzucać konsekwencji swoich uchybień na obywatela działającego w zaufaniu do przedstawiciela organu państwa. W tej sprawie sąd – jako reprezentant władzy publicznej – działań takich nie podjął.

RPO wnosi by SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego z 2007 r. i zwrócił mu sprawę do ponownego rozpoznania.  W razie uwzględnienia skargi nie dojdzie do naruszenia godnych ochrony interesów pozostałych spadkobierców ustawowych. W rzeczywistości respektowali oni wolę spadkodawców. Część spadkobierców   wyrażała niezainteresowanie majątkiem spadkowym po rodzicach i dziadkach.

W tej sytuacji próba doprowadzenia do ustalenia porządku dziedziczenia spadkodawców według ich ostatniej woli nie tylko będzie zgodna z obowiązującym porządkiem prawnym. Wprowadzi również pożądany ład w stosunkach pomiędzy spadkobiercami, de facto uzgadniając stan prawny z rzeczywistym stanem faktycznym, utrzymującym się od lat.

Rzecznik składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.358.2018

Sąd nie uwzględnił testamentu zmarłego - bo nikt z rodziny go nie ujawnił. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-04-01
  • Zmarły mężczyzna w notarialnym testamencie jako jedynego spadkobiercę wskazał swego syna
  • Gdy sąd orzekał w 2000 r. o nabyciu spadku, nikt nie poinformował o tym fakcie – w efekcie sąd na zasadzie ustawowej podzielił spadek równo między troje dzieci zmarłego
  • W 2016 r. syn wystąpił o zmianę tej decyzji, powołując się na testament ojca
  • Sąd odmówił wobec upływu terminu na złożenie takiego wniosku  

Choć sąd w 2000 r. nie popełnił błędu, Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Doszło bowiem obiektywnie do naruszenia prawa, które daje pierwszeństwo dziedziczeniu określonemu przez spadkodawcę w testamencie przed spadkobraniem ustawowym.

A powodem uchybienia było  nieujawnienie testamentu przez osoby uczestniczące w postępowaniu spadkowym w 2000 r. Dlatego wtedy sąd - nie wiedząc o testamencie – zgodnie z prawem zastosował ogólny tryb ustawowy. To zaś wymaga naprawienia w imię prawa, a jedyną drogą jest skarga nadzwyczajna.

Historia sprawy

W 2000 r. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku po zmarłym w 1998 r.,  na podstawie ustawy, przez jego troje dzieci - po 1/3 części każde. Rozstrzygnięcie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

W 2016 r. ten sam sąd oddalił wniosek jednego z synów o zmianę postanowienia. Mężczyzna powołał się na testament, sporządzony w 1991 r. przez ojca w kancelarii notarialnej, który do całości spadku powołał właśnie jego.

Testament został otwarty i ogłoszony na posiedzeniu Sądu Rejonowego w 2016 r. Sąd wskazał, że nie była kwestionowana ważność testamentu. Zarazem uznał,  że syn, wnioskujący o zmianę prawomocnej decyzji o  spadku, nie dochował terminu przewidzianego w art. 679 § 1 zd. 2 Kodeksu postępowania cywilnego. To przesądziło o niemożliwości uwzględnienia wniosku. Nie złożono apelacji.

Argumenty RPO

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego  - przez nieuprawnione zastosowanie w sprawie art. 931 § 1 zd. 1 Kodeksu cywilnego, w następstwie pominięcia dyspozycji art. 926 § 1 i 2 Kodeksu cywilnego, czyli przyjęcie dziedziczenia ustawowego po zmarłym co do całości spadku w sytuacji, gdy w 1991 r. sporządził on testament notarialny na rzecz  swego syna, który nie został odwołany ani zmieniony;
  • naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia chronionego w art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji - ze względu na funkcjonowanie w obrocie prawnym wadliwego postanowienia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku, pozostającego w oczywistej sprzeczności z rzeczywistym stanem prawnym oraz z wolą spadkodawcy w zakresie wiążącego wskazania spadkobiercy testamentowego, który w świetle ustawy nabył spadek z chwilą otwarcia spadku, co nie pozwala na należyte uporządkowanie spraw spadkowych po zmarłym.

Rzecznik wnosi, by SN orzekł co do istoty sprawy i stwierdził nabycie spadku przez syna zmarłego. W przypadku uznania przez SN, że charakter sprawy wymaga postępowania przed sądem, wnosi o zwrot sprawy sądowi I instancji.

Postanowienie Sądu Rejonowego z 2000 r. w sposób rażący narusza prawo materialne dotyczące kwestii powołania do spadku. Zgodnie z art. 926 § 1 Kodeksu cywilnego wynika ono albo z z ustawy, albo z testamentu. Stosownie do § 2 tego artykułu dziedziczenie ustawowe co do całości spadku następuje dopiero wtedy, gdy spadkodawca nie powołał spadkobiercy, albo gdy żadna z osób, które powołał, nie chce lub nie może być spadkobiercą.

Ustawa daje zatem pierwszeństwo porządkowi dziedziczenia określonemu przez spadkodawcę w testamencie. Stwierdzenie nabycia spadku, wynikające z postanowienia sądowego, powinno honorować wolę spadkodawcy, wyrażoną w ważnym testamencie. Jeśli postanowienie sądu ws. nabycia spadku nie jest zgodne z tak ujętą zasadą, to nie tylko narusza ono prawo, lecz także interes Rzeczypospolitej Polskiej.

A z testamentu jednoznacznie wynika, że spadkodawca do całego spadku powołał swego syna, przeznaczając mu cały majątek. Nie ujawniono żadnej przyczyny mogącej być podstawą uznania nieważności tego testamentu. Strony uczestniczące w rozprawie w 2016 r. nie zakwestionowały jego ważności, a spadkobierca testamentowy nie został uznany za niegodnego.

Tym samym zaskarżone postanowienie Sądu Rejonowego rażąco narusza art. 926 § 1 i 2 Kodeksu cywilnego. Pomijając zawarte w tych przepisach wskazania, w sposób nieuprawniony przyznał prymat dziedziczeniu ustawowemu. Uchybienie to ma charakter ewidentny, oczywisty, jasny i bezsporny.

Zarazem RPO zaznacza, że nie powinno być poczytane jako zarzut błędnego stosowania prawa pod adresem Sądu Rejonowego. Do naruszenia prawa doszło bowiem wskutek nieujawnienia przez osoby uczestniczące w pierwotnym postępowaniu spadkowym faktu sporządzenia testamentu notarialnego z 1991 r. W ocenie Rzecznika w takiej sytuacji sąd nie miał szans na wydanie postanowienia zgodnego z prawem materialnym.

Nie ma to jednak żadnego wpływu na ocenę ustawowej podstawy skargi nadzwyczajnej. Art. 89 § 1 ustawy o Sądzie Najwyższym, w zakresie statuowania szczególnych podstaw skargi nadzwyczajnej, jednoznacznie kładzie nacisk na obiektywny charakter uchybień, nie wiążąc ich w żaden sposób z kwestią winy (błędu) orzekającego sądu.

W tym zatem przypadku skarga nadzwyczajna, jako najdalej idący środek zaskarżenia zapadających w postępowaniu cywilnym prawomocnych orzeczeń sądowych, w sposób zastępczy realizuje funkcję korekty postanowienia spadkowego, właściwą instytucji wprost przewidzianej przez ustawodawcę w art. 679 Kodeksu postępowania cywilnego (postępowania o uchylenie lub zmianę stwierdzenia nabycia spadku). W realiach tej sprawy nie może być ona jednak wdrożona wobec braku realizacji przez uczestników pierwotnego postępowania spadkowego wymogów formalnych.

W ocenie Rzecznika w tej konkretnej sytuacji - w istocie dotyczącej relacji rodzinnych między uczestnikami prawomocnie zakończonego postępowania spadkowego - istotnym korelatem sprawiedliwości społecznej pozostaje nakaz oddania należytego szacunku zmarłemu spadkodawcy, poprzez zagwarantowanie w granicach prawa materialnego realizacji jego ostatniej woli. Skoro bowiem ktoś ma czerpać materialne korzyści z tytułu dziedziczenia, to w odczuciu społecznym trudno o moralną akceptację faktu, iż w istocie samo nabycie spadku jest wynikiem „ukrycia” ostatniej woli zmarłego. A zatem trwałe rozwiązanie zaistniałego w sprawie „sporu” między spadkobiercami ustawowymi tylko wtedy będzie można uznać za społecznie sprawiedliwe, o ile w procesie sądowego stosowania prawa zostanie w sposób należyty uwzględniona ostatnia wola zmarłego.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.234.2019

Sąd błędnie podzielił spadek. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-03-30
  • Zamiast połowy spadku po żonie sąd niezgodnie z przepisami zasądził wdowcowi jedynie 1/3
  • Wadliwie ustalił także udziały pozostałych spadkobierców - przyznał im łącznie 2/3 spadku, choć mógł tylko połowę
  • Sąd uwzględnił bowiem wniosek stron, nie badając rzeczywistego stanu prawnego
  • W ten sposób naruszył nie tylko przepisy Kodeksu cywilnego, ale także i Konstytucji

Rzecznik Praw Obywatelskich składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Tylko tak można bowiem naprawić błąd sądu, który uszczuplił prawa majątkowe wdowca, a zarazem zawyżył je wobec dalszych spadkobierców (rodzica i siostrzeńca).

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych są przedmiotem dużej części ponad 60 dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych Rzecznika.

Historia sprawy

W 2012 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po zmarłej nabyli na podstawie ustawy: jej mąż, ojciec oraz siostrzeniec – po 1/3 udziału każdy. Nikt nie złożył apelacji, postanowienie uprawomocniło się.

Wniosek osoby potencjalnie zainteresowanej dziedziczeniem po mężu spadkodawczyni, dotyczący zmiany postanowienia spadkowego, też został prawomocnie oddalony.

A skarga o stwierdzenie niegodności z prawem tego postanowienia spadkowego została odrzucona przez Sąd Najwyższy.

Zaskarżone postanowienie nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Argumenty RPO

Rzecznik wnosi, aby SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego i stwierdził że spadek na podstawie ustawy nabyli: mąż (w 1/2 części) oraz  ojciec i  siostrzeniec (po 1/4 części).

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 933 § 1 kodeksu cywilnego. Polegało to na przyjęciu, że maż spadkodawczyni, dziedziczący w zbiegu z jej rodzicem oraz zstępnym siostry, nabył spadek po zmarłym na podstawie ustawy w 1/3 części, podczas gdy według art. 933 § 1 k.c. udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi zawsze połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 932 § 2 zd. 1, § 4 i § 5 Kc. Polegało to na przyjęciu, że rodzic i siostrzeniec spadkodawczyni nabyli spadek na podstawie ustawy w łącznej wysokości 2/3 części. Tymczasem zgodnie z przepisami k.c. - wobec braku zstępnych spadkodawczyni i gdy jeden z rodziców spadkodawczyni nie dożył otwarcia spadku - udziały przypadające spadkobiercom, którzy znajdują się w dalszych kręgach dziedziczenia ustawowego (rodzicowi oraz siostrzeńcowi, dziedziczącym razem z mężem spadkodawczyni), wynoszą łącznie połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa procesowego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 670 i art. 677 § 1 Kpc. Polegało to na wydaniu postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku zgodnie z treścią wniosku uczestników postępowania, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego co do wielkości udziałów przypadających każdemu ze spadkobierców. A art. 670 i 677 § 1 Kc obligują sąd do badania z urzędu kręgu spadkobierców i sposobu dziedziczenia.

Uchybienie sądu jest rażące i oczywiste, zauważalne bez pogłębionej analizy. Art 933 § 1 Kc stanowi bowiem: „Udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku.” Tymczasem zaskarżone postanowienie przyznaje małżonkowi jedną trzecią spadku.

Z uchybieniem tym pozostaje w związku rażące naruszenie Kc. Skoro sąd stwierdził nabycie spadku przez małżonka spadkodawczyni w części zaniżonej, to jednocześnie zawyżona część spadku przypadła pozostałym spadkobiercom: rodzicowi i synowi siostry zmarłej.

Według przepisów udziały przysługujące krewnym spadkodawcy  (jego rodzicom, rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa) łącznie wynoszą połowę całości spadku - bez względu na to, ilu krewnych i z którego kręgu będzie  dziedziczyć. Tymczasem na podstawie zaskarżonego postanowienia dalsi krewni spadkodawczyni nabyli spadek w łącznej wysokości stanowiącej dwie trzecie spadku.

Uchybienie wynika z faktu, że sąd ograniczył się do uwzględnienia zgodnego wniosku stron, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego. A już sam pierwotny wniosek wadliwie określał wielkość udziałów przypadających poszczególnym spadkobiercom.

Sąd ten błąd powielił. Tym samym rażąco uchybił przepisom, które obligowały go do zbadania sposobu dziedziczenia z urzędu, szczególnie pod kątem zgodności z przepisami prawa materialnego -  niezależnie od tego, na co wskazywali uczestnicy postępowania.

Doprowadziło to do sytuacji, w której postanowienie spadkowe jest sprzeczne z rzeczywistym stanem prawnym. W efekcie spadkobiercy są w stanie niepewności prawnej co do wielkości przysługujących im praw spadkowych, a w konsekwencji - co do możliwości swobodnego dysponowania udziałami spadkowymi.

Dlatego wyeliminowanie wadliwego postanowienia leży w interesie wszystkich spadkobierców - również tych, którym sąd przyznał wyższy udział spadkowy niż wynikający z ustawy.

Sąd naruszył także konstytucyjne zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji oraz konstytucyjne prawo do dziedziczenia, chronione w art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.126.2018

Problem z ułamkami. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-24
  • Licząc udziały w gospodarstwie, które rolnik nabył przez zasiedzenie  i na podstawie umowy z nieżyjącą już mamą, sąd się pomylił. Wyszły mu dwie liczby ułamkowe, które przekraczają 1 – czyli udziały tego rolnika w tej nieruchomości przekraczają wielkość tej nieruchomości
  • Przez ten błąd logiczny nie da się założyć dla nieruchomości księgi wieczystej. Tymczasem pan N. zmarł a jego spadkobierca w żaden sposób nie może wskazać swych praw  - bo nie ma księgi.
  • Postanowienia sądu nie da się sprostować inaczej niż za pomocą skargi nadzwyczajnej. Dlatego RPO składa ją do Sądu Najwyższego

Przed prawie 10 laty pan N. wniósł o uznanie, że przez zasiedzenie nabył gospodarstwo rolne z budynkami. Gospodarował na nim po śmierci rodziców. Ojciec zmarł 60 lat a matka – 30 lat wcześniej. Przed śmiercią przekazała synowi swoje udziały w gospodarstwie. Należało jednak uporządkować sprawę pozostałych udziałów. Sąd zalecił więc, by przeprowadzić postępowanie spadkowe. Następnie zaś wyliczył, jaką część gospodarstwa pan N. nabył przez zasiedzenie. Tyle że ustalając kwestie spadkowe pomylił sięi przyjął, że pan N. był właścicielem zaledwie 4/28 gospodarstwa na dzień w którym nastąpiło zasiedzenie, a zatem zasiedzeniu podlegały 24/28. Jednak taki ułamek nie wynika z postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku, znajdujących się w aktach sprawy. Dodatkowo sądowi umknął fakt, iż przed datą zasiedzenia zmarła bezpotomnie także siostra pana N., po której on także dziedziczył. Biorąc pod uwagę te okoliczności pan N. mógł na dzień zasiedzenia być właścicielem udziałów w wysokości 26/56 albo 82/112 - w zależności od tego czy gospodarstwo było własnością jednego z rodziców czy obojga. Nie wiadomo jakie ustalenia poczynił sąd w tym zakresie, ponieważ nie ma uzasadnienia tego orzeczenia. Z analizy sprawy wynika, że zasiedzenie mogłoby dotyczyć udziałów w wysokości zaledwie 30/56 albo 30/112 (15/56), co stanowi w pierwszym przypadku poniżej ½ gospodarstwa, a w drugim przypadku poniżej ¼ gospodarstwa, tymczasem udział wskazany przez sąd to 24/28 to 48/56 lub 96/112, czyli niemal całe gospodarstwo. Dlatego, po przedłożeniu tego orzeczenia i orzeczeń dotyczących dziedziczenia, pan N. i jego spadkobierca nie mogli uzyskać wpisu do księgi wieczystej, ponieważ z zestawienia tych dokumentów wynikało, że pan N., a następnie jego spadkobierca nabył własność w wysokości ułamka przekraczającego 1. Z powodu tego błędu nadal nie można założyć księgi wieczystej dla nieruchomości. I nie można tej sytuacji zmienić bez zmiany postanowienia w sprawie zasiedzenia części nieruchomości, która możliwa jest wyłącznie w drodze skargi nadzwyczajnej..

Przy uwzględnieniu tych rachunków to, co odziedziczyłby pan N. dobrze złożyłoby się z tym, co nabył tytułem zasiedzenia. A tak po dodaniu ułamków powstaje liczba większa niż jeden. Z powodu tego błędu nie daje się teraz założyć księgi wieczystej dla nieruchomości. I da się tego już zmienić inaczej niż za pośrednictwem skargi nadzwyczajnej.

RPO składa taką skargę. Postanowieniu sądu RPO zarzuca:

  1. rażące naruszenie prawa materialnego poprzez niewłaściwą wykładnię art. 172 § 2 w związku z art. 172 § 1 kodeksu cywilnego polegające na przyjęciu, że:
  • posiadacz nieruchomości może w ramach zasiedzenia nabyć udział w nieruchomości, do którego przysługuje mu prawo własności i/lub
  • możliwe jest w drodze zasiedzenia nabycie udziału w nieruchomości w takiej wysokości, która łącznie z udziałami, do których nabywcy przysługiwało prawo własności w dacie zasiedzenia - przekracza jedność;
  1. rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 610 w zw. z art. 670 kodeksu postępowania cywilnego polegające na wydaniu postanowienia o zasiedzeniu, bez wnikliwego zbadania stanu prawnego przez sąd, a to poprzez:
  • nieustalenie dziedziczenia po siostrze pana N., w sytuacji, gdy osobie tej przysługiwało prawo własności do udziałów w nieruchomości będącej przedmiotem postępowania o zasiedzenie,
  1. Kolejny zarzut dotyczy naruszenia:
  • konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego wywodzonych z art. 2 Konstytucji,
  • konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego, czyli także rzetelnego rozpatrzenia sprawy przez sąd, wywodzonego z art. 45 ust. 1 Konstytucji,
  • konstytucyjnego prawa do dziedziczenia chronionego w art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji.

ze względu na funkcjonowanie w obrocie prawnym wadliwego postanowienia sądu o zasiedzeniu, pozostającego w rażącej sprzeczności z rzeczywistym stanem prawnym co do wysokości udziałów w nieruchomości, które przypadły pan N., uniemożliwiając tym samym założenie księgi wieczystej dla nieruchomości, w której udziały nabyła kolejna osoba w wyniku dziedziczenia po panu N.

Ze względu na wątpliwości dotyczące mandatu Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego RPO kieruje tę sprawę do Izby Cywilnej, żeby nie komplikowac i tak skomplikowanej sytyuacji obywateli pokrzywdzonych w tej sprawie.

BPW.511.47.2020

Dwa postanowienia spadkowe w tej samej sprawie przedmiotem skargi nadzwyczajnej Rzecznika

Data: 2021-03-23
  • W odstępie kilku lat ten sam sąd wydał dwie, nieco rozbieżne, decyzje spadkowe po tym samym  spadkodawcy
  • Drugie z tych postanowień objęło także gospodarstwo rolne, bez uwzględnienia jednego ze spadkobierców wskazanych w pierwszej decyzji
  • Rzecznik Praw Obywatelskich składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego

Decyzje spadkowe wydane z rażącym naruszeniem prawa stanowią znaczną cześć dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych RPO.

W 1996 r. Sąd Rejonowy w G. stwierdził, że spadek po zmarłym nabyli: jego żona oraz troje dzieci – każde po 1/4 części. Postanowienie uprawomocniło się, bo żadna ze stron nie złożyła apelacji.

W 2002 r. ten sam sąd stwierdził, że spadek po tym zmarłym na podstawie ustawy nabyli: żona i troje dzieci - po 1/4 części każdy. Jednocześnie sąd orzekł, że wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli z mocy ustawy: żona oraz dwoje dzieci - każde po 1/3 części. Także to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Zdaniem Rzecznika postanowienie sądu z 2002 r. zapadło wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Wydano rozstrzygnięcie,  mimo że sprawa została wcześniej prawomocnie rozpoznana w 1996 r. Samo przeprowadzenie postępowania w 2002 r. zgodnie z wnioskiem jednej z córek było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, bo sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Uchybienie ma charakter ewidentny, oczywisty, jasny i bezsporny. Tym samym zaktualizowała się podstawa skargi nadzwyczajnej. Uchybienie doprowadziło do sytuacji, w ramach której funkcjonują dwa prawomocne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. A to narusza zasady i prawa określone w Konstytucji.

Zaskarżonemu postanowieniu z 2002 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. – poprzez wydanie rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłym mimo że sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto skarga wskazuje na naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, jak i konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Z powodu wydania drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku nie pozwala na uznanie, że zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu w sprawie.

Tym samym istnieje stan niepewności prawnej, w ramach którego uczestnicy postępowań nie mogą legitymować się jednoznacznym i nie budzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych po zmarłym, co skutkuje pozbawieniem ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych, nabytych na podstawie dziedziczenia.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.311.2019

Senat pracuje nad projektem nagrywania czynności notarialnych - z poparciem RPO

Data: 2021-03-23
  • Nagrywanie czynności notarialnych w celu ograniczenia procederu oszukańczych "pożyczek”, po których seniorzy tracą swe mieszkania - przewiduje senacki projekt zmiany prawa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazuje na konieczność szerszej ochrony prawnej stron czynności notarialnych 
  • Nadal bowiem jest możliwe wykorzystywanie aktu notarialnego w niegodziwym celu, a strony wciąż nie mają sposobu ustalenia ich rzeczywistej woli i weryfikacji okoliczności zawarcia aktu
  • Dlatego RPO podtrzymuje postulat nagrywania czynności notarialnych, co pozwalałoby jednoznacznie ustalić przebieg czynności, w której wyniku nastąpiła np. niezamierzona sprzedaż nieruchomości

23 marca 2021 r. odbyła się kolejna debata senackich komisji: Ustawodawczej oraz  Praw Człowieka, Praworządności i Petycji nad projektem nowelizacji Prawa o notariacie (druk senacki nr 75). przewidującego wprowadzenie m.in. rejestrowania zapisu dźwięku i obrazu z czynności notarialnych.

RPO w kwietniu 2020 r. pozytywnie zaopiniował  ten projekt.  Podtrzymuje poparcie dla takiej inicjatywy, zgłoszonej przez senator Lidię Staroń, która podjęła działania na rzecz wyposażenia obywateli w narzędzia chroniące ich przez procederem  „wyłudzania mieszkań”.

W posiedzeniu uczestniczyła przedstawicielka RPO naczelniczka Wydziału Prawa Mieszkaniowego Anna Girek.

IV.7000.100.2020

Jeden dom i dwie wersje, kto jest właścicielem. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-16
  • W jednej z miejscowości na Podbeskidziu stoi dom ze sklepem podzielony tak, że nie wiadomo, kto jest właścicielem poszczególnych mieszkań i lokali
  • Sąd rozplątując zagmatwane stosunki własnościowe pomylił się: podzielił współwłasność, nie zauważając, że niektórzy ze współwłaścicieli zdążyli już swoje udziały w domu sprzedać.
  • Problem może naprostować tylko skarga nadzwyczajna, którą RPO kieruje do Sądu Najwyższego.

Sprawa domu w Ż. dotyczyła przede wszystkim zniesienia współwłasności. Na początku XXI w. nieruchomość należała do kilku rodzin, najwyraźniej przez lata ludzie dzielili się własnością po przodkach, ale nie formalizowali tego. W końcu postanowili jednak sprawy własności „wyczyścić” – choćby po to, by móc swobodnie dysponować poszczególnymi mieszkaniami i lokalami.

Był jednak jeszcze jeden problem: jedna z rodzin uważała, że należy się jej więcej niż pozostałym, bowiem należy jej się tytułem zasiedzenia cała działka (dom posadowiony był na dwóch).

Żeby znieść współwłasność, należało więc najpierw rozstrzygnąć tę sprawę: do 2007 r. sąd oddalił wniosek o uznanie własności przez zasiedzenie, a następnie zabrał się za znoszenie współwłasności. Nie zauważył, że – między orzeczeniem działowym w I instancji a wydaniem postanowienia przez sąd odwoławczy - rodzina domagająca się prawa do całej działki, sprzedała swój udział w nieruchomości.

Kiedy więc zostało wydane postanowienie o zniesieniu współwłasności, nie uwzględniało ono nowych nabywców. Ci jednak dysponowali ważnym aktem notarialnym.

Sprawa jest nierozwiązana do dziś – a tymczasem część (współ)właścicieli już nie żyje – teraz problem dotyczy ich spadkobierców i następców prawnych (w tym skarbu państwa). I nadal nie sposób ustalić, co do kogo należy.

Naprawienie tego błędu nie jest możliwe dziś inaczej niż za pomocą skargi nadzwyczajnej. Składając ją do Sądu Najwyższego RPO argumentuje, że sąd popełnił tu bardzo poważny błąd: orzeczenie w przedmiocie zniesienia współwłasności zostało wydane z pominięciem aktualnych współwłaścicieli nieruchomości.

Tymczasem w toku postępowania o zniesienie współwłasności może dojść do zmian podmiotowych w przypadku np. zbycia przez uczestnika postępowania przysługujących mu praw (udziału we współwłasności oraz ewentualnych roszczeń uzupełniających). Taka sytuacja zaistniała w przedmiotowej sprawie. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich rozporządzenie przez jedną z osób udziałem w nieruchomości objętej wnioskiem w toku postępowania o zniesienie współwłasności było w pełni skuteczne, a nabywcy stali się pełnoprawnymi współwłaścicielami spornej nieruchomości.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich ujawnione uchybienia procesowe sądu doprowadziły do wydania zaskarżonego orzeczenia z rażącym naruszeniem prawa procesowego oraz prawa materialnego. Nie tylko więc nabywcy nieobjęci orzeczeniem zostali pozbawieni przysługujących im praw majątkowych, ale przede wszystkim – wszyscy uczestnicy postępowania nie uzyskali rozstrzygnięcia o ich prawie własności, a wydane w sprawie orzeczenie, zamiast rozstrzygać spór o zakres prawa własności rzeczy pomiędzy jej współwłaścicielami, stało się źródłem zupełnie nowych konfliktów i sporów.

BPK.511.98.2020

Dwa  postanowienia spadkowe – kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-03-16
  • Dwa sąsiednio położone sądy w odstępie 20 lat wydały dwie, nieco rozbieżne, decyzje spadkowe po tej samej spadkodawczyni
  • Odmiennie określiły udział w spadku męża zmarłej; udziały ośmiorga dzieci były za każdym razem zgodne
  • W efekcie spadkobiercy nie mają jednoznacznego potwierdzenia swych praw z tytułu dziedziczenia - co uniemożliwia im swobodne dysponowanie majątkiem

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Decyzje spadkowe wydane z rażącym naruszeniem prawa stanowią znaczną cześć dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych RPO.

Historia sprawy

W 1984 r. Sąd Rejonowy w K. stwierdził, że spadek po zmarłej na podstawie ustawy nabyli jej mąż (jedna czwarta udziału) oraz ośmioro dzieci (każde po 3/32 udziału). Postanowienie spadkowe uprawomocniło się; nikt nie złożył apelacji.

W 2004 r. Sąd Rejonowy w I. orzekł zaś – na wniosek jeden ze spadkodawczyń z 1984 r. - że spadek na podstawie ustawy nabyli mąż (8/32 części) oraz dzieci (każde po 3/32 części). Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Argumenty RPO

Rozstrzygnięcie z 2004 r. zapadło mimo, że w chwili złożenia wniosku przez funkcjonowało już prawomocne postanowienie o nabyciu spadku z 1984 r. Sąd rozpoznał wniosek tak, jak gdyby sprawa stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej nie była wcześniej rozstrzygnięta.

Orzeczenie z 2004 r. zapadło zatem wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Doszło do naruszenia tzw. powagi rzeczy osądzonej. Sąd powinien był odrzucić wniosek złożony przez wnioskodawczynię w 2004 r.

Doprowadziło to do funkcjonowania  dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. Sytuację może naprawić tylko uwzględnienie przez Sąd Najwyższy skargi nadzwyczajnej RPO - uchylenie orzeczenia z 2004 r. i umorzenie postępowania z powodu prawomocnego rozpoznania tej samej sprawy postanowieniem sądu z 1984 r.

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. - poprzez stwierdzenie nabycia spadku, mimo iż sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Taki stan prawny winien być kwalifikowany jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji. Doszło bowiem do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Nastąpiło również  naruszenie konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

A w przypadku wydania dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia, co ma daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym.

Została też naruszona zasada pewności prawa. Pociągnęło ono bowiem za sobą konsekwencje niemożliwe do zaakceptowania w świetle konieczności przestrzegania art. 2 Konstytucji przez wszystkie organy.

Funkcjonowanie w obrocie prawnym dwóch odmiennych postanowień sądu o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, narusza prawo do dziedziczenia i powoduje stan niepewności prawnej, spadkobiercy nie uzyskali bowiem jednoznacznego potwierdzenia uprawnień spadkowych.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji. Wobec wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

 IV.7000.16.2021

Kto ma płacić za badania archeologiczne: osoba je zlecająca, czy właściciel działki? Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-03-10
  • Na prywatnej działce znalazło się stanowisko archeologiczne, co oznaczało konieczność specjalistycznych badań
  • Archeolog, który je przeprowadził, wystawił fakturę osobie, z którą się kontaktował w tej sprawie, choć nie było miedzy nimi pisemnej umowy 
  • Kobieta odmówiła zapłaty m.in. dlatego, że działka jest własnością jej syna
  • Sąd prawomocnie oddalił pozew archeologa o zapłatę od kobiety

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną na korzyść archeologa. Wskutek błędnego wyroku jego firma znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Wykonując ustną umowę z pozwaną, poniósł koszty opłacenia pracowników,  ich zamieszkania i wyżywienia ponad przez 3 miesiące, koszty sprzętu i inne.

Historia sprawy

Na podstawie umowy zlecenia archeolog wykonał badania archeologiczne na prywatnej działce, gdzie znajduje się  stanowisko archeologiczne.

Według zgody konserwatora zabytków, w przypadku natrafienia w wykopach sondażowych na substancje zabytkową, badaniami archeologicznymi miała zostać objęta pozostała część działki przeznaczonej pod zabudowę. W trakcie badań sondażowych na działce stwierdzono lokalizację wielokulturowej osady pradziejowej z popielnicami ciałopalnymi świadczącymi o istnieniu cmentarzyska. W efekcie rozszerzono zakres prac o szerokopłaszczyznowe badania archeologiczne na pozostałej części działki, na co uzyskano zgodę konserwatora zabytków. Pozwana została poinformowana  o wyniku badań sondażowych i konieczności przeprowadzenia dalszych prac.

Archeolog wystawił zlecającej fakturę, której nie zapłaciła. Wskazała, że działka jest własnością jej syna. Powołała się też na nieuzgodnienie z nią wykonanych prac oraz brak konieczności ich przeprowadzenia na całym terenie działki. Dlatego archeolog pozwał kobietę o zapłatę kilkudziesięciu tys. zł z odsetkami.

Sąd Rejonowy w 2015 r. częściowo uwzględnił powództwo i zasądził od pozwanej część żądanej kwoty. Wskazał, że umowa nie została zawarta w formie pisemnej, a ustalenia co do ceny i zakresu prac były dokonywane wyłącznie między powodem i pozwaną. Strony ustaliły wynagrodzenie  800 zł za każdy przebadany ar działki.

W sumie badania objęły obszar 35 arów. Faktura została odesłana przez z informacją, że zleceniem objęty był jedynie obszar 8,5 arów. Zdaniem pozwanej po stwierdzeniu konieczności zwiększenia obszaru prac winny one zostać przerwane, a ona sama powinna być  poinformowana o możliwości ubiegania się o dopłatę, co nie miało miejsca.  

Zdaniem Sądu Rejonowego mimo braku umowy pisemnej doszło do zawarcia przez strony w drodze zgodnego porozumienia umowy o świadczenie usług. Pozwana dokonywała zaś z powodem wszelkich ustaleń. A właściciel działki złożył tylko wniosek o pozwolenie na przeprowadzenie badań oraz udzielił zgody na wycinkę krzewów i drzew.

Sąd wskazał, że prawo nie przewiduje obowiązku zapłaty przez właściciela nieruchomości, na której przeprowadzono prace objęte umową, skoro nie był jej on stroną.

A pozwana była informowana o przebiegu badań, w tym o konieczności przeprowadzenia badań szerokopłaszczyznowych. Była wielokrotnie obecna na miejscu, co wskazuje, że wiedziała, iż pracownicy powoda prowadzą badania na niemal całej powierzchni działki, a nie tylko na części 8,5 ara, przewidzianej do badań sondażowych.

W apelacji pozwana zakwestionowała ponownie swoją legitymację bierną w sprawie. Wniosła o uchylenie wyroku I instancji i oddalenie powództwa.

W 2016 r. Sąd Okręgowy przychylił się do apelacji i oddalił powództwo. Uznał, że Sąd Rejonowy niezasadnie przyjął, iż z ustaleń, że pozwana bywała na działce w trakcie prac, prowadziła rozmowy z powodem i negocjowała z nim cenę i obszar prac, wynika, że doszło do zawarcia przez nią umowy, z której miałoby wynikać zobowiązanie do zapłaty.

Zdaniem Sądu Okręgowego za osobę upoważnioną do faktycznego zaangażowania w przeprowadzenie prac uważał się syn pozwanej, bo to on złożył wniosek o zgodę na prace do konserwatora zabytków.

Sąd Okręgowy podkreślił, że legitymacja do ubiegania się o wydanie zezwolenia przysługuje nie każdej osobie, ale tej, której przysługuje tytuł prawny do nieruchomości. Takim tytułem nie dysponowała pozwana, lecz jej syn. Dlatego sąd nie zgodził się z sądem I instancji, by to pozwana była stroną umowy. Powód zatem nie miał podstaw do przyjęcia, że kto inny ma zgodę do przeprowadzenia prac, a kto inny jest zobowiązany do zapłaty za nie.

Argumentacja RPO

Rzecznik wniósł o uchylenie przez SN wyroku Sądu Okręgowego i oddalenie apelacji pozwanej jako oczywiście bezzasadnej.

Sąd Rejonowy prawidłowo ustalił, że doszło do zawarcia ustnej umowy zlecenia badań archeologicznych przez powoda i pozwaną. Stanowisko sądu II instancji co do braku zawarcia umowy nie  uwzględnia całokształtu faktów i dowodów. Pominął on zwłaszcza kontakty między stronami, które doprowadziły do ustalenia wynagrodzenia oraz wyrażenia przez powoda w interesie syna pozwanej zgody na podjęcie się badań archeologicznych. Z żadnego dowodu nie wynika, by pozwana w kontaktach z powodem występowała w charakterze pełnomocnika swego syna.

A jej zeznania  pozostają niejednoznaczne, na co słusznie zwrócił uwagę Sąd Rejonowy. Z jednej strony potwierdziła zawarcie umowy z powodem na przebadanie 8,5 ara działki, by w innym miejscu zeznań stwierdzić, iż „nikt nie zlecał badań powodowi”. A w odpowiedzi na przesłaną fakturę wprost wskazano, że pozwana zleciła badania wykopaliskowe, kwestionując jedynie objętą zleconymi pracami powierzchnię działki.

W świetle zasad doświadczenia życiowego uzasadnione jest przyjęcie, że osoba, która negocjuje warunki umowy i ustala jej istotne postanowienia, występuje jako strona umowy. Jeśli ktoś występuje nie w swoim imieniu, to kwestię tę podnosi w pierwszej kolejności w ramach negocjacji. A jako zwyczajowo normalną traktuje się sytuację, gdy badania archeologiczne zleca i opłaca wykonawca realizujący inwestycję, a nie właściciel gruntu.

Wskutek wyroku doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP. Ochronie konstytucyjnej na tej podstawie podlega także zaufanie osoby poszukującej ochrony swych praw na drodze sądowej, że sąd przeprowadzi pełną, należytą ocenę całokształtu ujawnionych okoliczności, aby  uniknąć sytuacji, w której wyrok może  godzić w elementarne poczucie sprawiedliwości.

Tymczasem Sąd Okręgowy, przy zastosowaniu zabiegów interpretacyjnych co najmniej jurydycznie wątpliwych, doprowadził do zmiany rozstrzygnięcia, zamykając powodowi możliwość uzyskania należnego wynagrodzenia.

Wskutek ewidentnie błędnego wyroku powód znalazł się w trudnej sytuacji finansowej i do dziś on i rodzina odczuwają tego skutki. Czuje się rozgoryczony i oszukany przez państwo

Zarzuty prawne skargi

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił oczywistą sprzeczność istotnych ustaleń sądu z zebranym materiałem dowodowym - wskutek uznania, że nie można stwierdzić, iż pozwana zawarła z powodem umowę o świadczenie usług, w której zobowiązała się do zapłaty na rzecz powoda wynagrodzenia za wykonane przez niego badania archeologiczne.

Zarzucił też rażące naruszenie przepisów prawa materialnego wskutek bezpodstawnej odmowy zastosowania art. 353 § 1 Kodeksu cywilnego w zw. z art. 734 § 1 Kodeksu cywilnego i art. 735 § 1 Kodeksu cywilnego w zw. z art. 750 Kodeksu cywilnego, w następstwie przyjęcia błędnej wykładni art. 31 ust. la pkt 2 ustawy z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Przewidziany w tym przepisie prawa obowiązek pokrycia kosztów badań archeologicznych jest równoznaczny z wyłączeniem prawnej możliwości zawarcia umowy, w której inna osoba niż podmiot zamierzający realizować roboty ziemne lub dokonać zmiany charakteru dotychczasowej działalności na terenie, na którym znajdują się zabytki  archeologiczne, zobowiązuje się względem wykonawcy badań archeologicznych do zapłaty wynagrodzenia, przy jednoczesnym pominięciu konsekwencji prawnych, wynikających z zasady swobody umów, statuowanej w ramach art. 3531 Kodeksu cywilnego.

Ponadto wyrokowi zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej, zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP oraz przysługującej powodowi na gruncie art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP konstytucyjnej ochrony praw majątkowych. Prawomocne rozstrzygnięcie oznacza bowiem niemożność uzyskania przez powoda stosownego wynagrodzenia, mimo należytego wykonania przez niego prac w ramach badań archeologicznych, zleconych mu przez pozwaną

IV.7000.60.2019

Czy syndyk w czasie trwania epidemii może sprzedać mieszkanie i wyrzucić z niego osobe z orzeczoną upadłością konsumencką? – pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2021-03-09

Nabycie nieruchomości upadłego sprzedanej przez syndyka nie zostało wymienione jako wyjątek od ogólnego zakazu eksmisji, dlatego też tytuł wykonawczy nakazujący opróżnienie mieszkania upadłego, w czasie epidemii lub zagrożenia epidemicznego nie może zostać wykonany.

Odpowiedzi na przedstawione zagadnienie należy poszukiwać w regulacjach następujących aktów prawnych:

  • ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe (t.j. Dz.U.2020.1228 ze zm.), zwanej dalej „Pr.upadł.”,
  • ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U.2020.1842 ze zm.), zwanej dalej „ustawą covidową”.

Ogólny zakaz eksmisji z lokali mieszkalnych w czasie epidemii albo stanu zagrożenia epidemicznego został ustanowiony w ustawie covidowej. Zgodnie z art. 15zzu ustawy covidowej, w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 nie wykonuje się tytułów wykonawczych nakazujących opróżnienie lokalu mieszkalnego.

Ustawa przewiduje jednak kilka wyjątków, w których pomimo stanu epidemii lub zagrożenia epidemicznego, można wykonać eksmisję. Sytuacje te wskazano w art. 15zzu ust. 2 ustawy covidowej. Zatem generalny zakaz eksmisji nie dotyczy:

  1. orzeczeń wydanych na podstawie art. 11a ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz.U.2020.218 i 956);
  2. decyzji o:
  • zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej - wydawanej na podstawie ustawy z dnia 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych (Dz.U.2020.1363),
  • ustaleniu lokalizacji linii kolejowej - wydawanej na podstawie ustawy z dnia 28   marca 2003 r. o transporcie kolejowym,
  • zezwoleniu na realizację inwestycji w zakresie lotniska użytku publicznego w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 12 lutego 2009 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie lotnisk użytku publicznego (Dz.U.2018.1380, z 2020 r. poz. 471 i 2380 oraz z 2021 r. poz. 11),
  • ustaleniu lokalizacji inwestycji w zakresie Centralnego Portu Komunikacyjnego, o której mowa w przepisach ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o Centralnym Porcie Komunikacyjnym (Dz.U.2020.234 i 1378),
  • pozwoleniu na realizację inwestycji - wydawanej na podstawie ustawy z dnia 8 lipca 2010 r. o szczególnych zasadach przygotowania do realizacji inwestycji w zakresie budowli przeciwpowodziowych (Dz.U.2019.933 oraz z 2020 r. poz. 471).

W przypadku osoby, wobec której ogłoszono upadłość konsumencką, zgodnie z art. 151 Pr.upadł., czynności postępowania upadłościowego wykonuje sędzia-komisarz, z wyjątkiem czynności, dla których właściwy jest sąd. Natomiast wszelkie czynności związane z zarządzaniem majątkiem upadłego (objęcie majątku, zabezpieczenie go przed zniszczeniem, uszkodzeniem lub zabraniem go przez osoby postronne), a następnie z jego likwidacją podejmuje syndyk (art. 173 Pr.upadł).

Wykonując plan spłaty wierzycieli, syndyk może dokonywać likwidacji majątku, również poprzez sprzedaż nieruchomości należących do dłużnika. Zgodnie z art. 320 Pr.updał., sprzedaż majątku może nastąpić w drodze aukcji lub przetargu. Przetarg lub aukcję prowadzi syndyk pod nadzorem sędziego-komisarza. Mimo że wyboru oferenta dokonuje syndyk, taki wybór zawsze wymaga zatwierdzenia przez sędziego-komisarza. Postanowienie zatwierdzające wybór oferenta sędzia-komisarz może wydać na posiedzeniu niejawnym.

Pamiętać jednak należy, iż ustawa covidowa, jako przepisy szczególne, ustanawiające specjalną ochronę przed eksmisją w okresie epidemii albo stanu zagrożenia epidemicznego, nie pozwalają na wykonanie tytułów wykonawczych, nakazujących opróżnienie lokalu mieszkalnego, nawet w sytuacji, gdy oferent taki tytuł wykonawczy posiada. Nabycie nieruchomości upadłego sprzedanej przez syndyka nie zostało wymienione jako wyjątek od ogólnego zakazu eksmisji, dlatego też tytuł wykonawczy nakazujący opróżnienie mieszkania upadłego, w czasie epidemii lub zagrożenia epidemicznego nie może zostać wykonany.

Opracowanie uwzględnia stan prawny na dzień 08.03.2021 r.

Sprawa rozliczeń za odziedziczone mieszkanie. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-03-09
  • Przy podziale spadku w postaci mieszkania i rozliczaniu długu spadkowego sąd błędnie zastosował przepisy, w efekcie córki zmarłego nie dostały równowartości 1/3 spadku, a tylko 5%
  • Błąd wynikający ze złego zastosowania przepisów prawa cywilnego można naprawić dziś tylko za pomocą skargi nadzwyczajnej, stąd wniosek RPO do Sądu Najwyższego

Pan D miał odziedziczyć po swojej pierwszej żonie wkład mieszkaniowy w zamieszkiwanym wspólnie lokalu. Sprawa spadkowa toczyła się jednak już po jego śmierci, przez co w postępowaniu zamiast pana D brały udział jego spadkobierczynie: druga żona i dwie dorosłe córki. Sąd przyznał im ten wkład i nakazał, aby wspólnie spłaciły pozostałych spadkobierców pierwszej żony pana D. Problem wziął się z tego, że niemal równolegle toczyło się postępowanie spadkowe po panu D. Należące do niego mieszkanie przypadło drugiej żonie, . a córkom pana D. należała się spłata w po 1/3 wartości spadku. Jednocześnie trzeba było też dokonać rozliczeń ze spadkobiercami pierwszej żony. Sąd dzieląc spadek po panu D nie uwzględnił tego, że w międzyczasie jego spadkobierczynie spłaciły już należności wobec dzieci jego pierwszej żony, a obliczając kwoty ich wzajemnych rozliczeń błędnie pomniejszył wartość masy spadkowej po panu D o ten nieistniejący dług.

Skutek był taki, że zasądzone kwoty nie odpowiadały udziałowi w spadku: wdowa po panu D. dostała prawie połowę spadku po mężu, mimo że przypadało na nią tylko 1/3 (resztę miały dostać jego córki). Za to dzieci, spłacając wcześniej część długu, dostały po 5% majątku ojca. W konsekwencji  pomimo iż wszystkie trzy spadkobierczynie dziedziczyły spadek w częściach równych, to wartość otrzymanych przez córki spłat jest znacznie mniejsza niż wartość udziału żony, której sąd przyznał na własność nieruchomość wchodzącą w skład spadku

W piśmie procesowym RPO wywodzi, że zaskarżone orzeczenie wydane zostało z rażącym naruszeniem prawa to jest art. 1034 § 1 zd. 2 kodeksu cywilnego przez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, co doprowadziło do naruszenia art. 686 in fine kodeksu postępowania cywilnego a w dalszej kolejności również art. 212 § 1 i § 2 w zw. z art. 1035 kodeksu cywilnego.

IV.511.28.2020

Ojciec, ciotka, dzieci i gospodarstwo: czyli sprawa spadku, który niechcący nie został podzielony. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-09
  • Mimo skomplikowanych stosunków majątkowych rodzina zmarłego rolnika postanowiła zgodnie podzielić się spadkiem po nim.
  • Sąd przychylił się do ich wniosków, ale postanowienie, które wydał, obarczone było błędem formalnym. W efekcie sąd niechcący nie uwzględnił postulatów rodziny.
  • Problem może rozwiązać tylko skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego.

Przed 20 laty rolnik gospodarował na ziemi, którą miał na współwłasność z siostrą. Oprócz tego gospodarstwa miał też swój majątek. Kiedy zmarł, rodzina porozumiała się, że jego majątek zostanie podzielony między wdowę i dzieci. Do tego siostra rolnika postanowiła uporządkować swoją sytuację: oddać swoją część gospodarstwa bratanicy w zamian za dożywocie.

Taką sprawę sąd może przeprowadzić w ramach jednego postępowania (zgodnie z art. 689 kodeksu postępowania cywilnego), niemniej musi w jej toku przeprowadzić dwie czynności prawne: znieść współwłasność gospodarstwa (bo należało ono i do rolnika i do jego siostry) i podzielić spadek. Niestety, sąd wydał postanowienie obarczone wadą – a spadkobiercy rolnika jako nieprawnicy nie byli w stanie tej wady zobaczyć. Po latach, kiedy zmarła też siostra rolnika i kiedy jej dzieci próbowały uporządkować stosunki własnościwoe, okazało się, że są one splątane w sposób niemożliwy do naprawienia na normalnej drodze prawnej. Pozostaje jedynie skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego.

Mianowicie przed laty sąd przychylając się do wniosków rodziny wszystko to opisał w postanowieniu, ale nie zawarł w nim samego rozstrzygnięcia w sprawie zniesienia współwłasności i podziału spadku.

Błąd polegał po pierwsze na tym, że swoje rozstrzygnięcie sąd zawarł w „postanowieniu w przedmiocie zniesienia współwłasności” (zamiast w przedmiocie działu spadku i zniesienia współwłasności, bo to miało być przedmiotem rozstrzygmniecia). Do tego wbrew formalnej treści orzeczenia, w sprawie ani nie doszło do działu spadku po rolniku ani nie dokonano zniesienia współwłasności nieruchomości (stanowiącej gospodarstwo rolne), która przysługiwała siostrze zmarłego. Sąd zaaprobował tylko przeniesienie udziału siostry zmarłego we współwłasności na rzecz bratanicy, natomiast sentencja postanowienia w żaden sposób nie rozstrzyga o majątku spadkowym, w tym również o należącym do siostry zmarłego udziale we współwłasności nieruchomości i gospodarstwa rolnego.

Te uchybienia proceduralne doprowadziły do wydania przez sąd postanowienia, które w ogóle nie rozstrzygnęło w przedmiocie żądań zgłoszonych przez wnioskodawcę. Nie dokonany został ani dział spadku, ani nie zniesiona została  współwłasność gospodarstwa rolnego.

RPO kieruje ją do Izby Cywilnej świadom, że podjęcie rozstrzygnięcia przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych mogłoby jeszcze bardziej skomplikować tę sprawę – wobec wątpliwości co do statusu tejże izby (czy jest ona niezawisłym sądem).

BPK.511.85.2020

Spadek najpierw dla męża i trójki dzieci, a później – tylko dla jednej córki. SN uwzględnił skargę nadzwyczajną Rzecznika

Data: 2021-03-05
  • Sąd stwierdził nabycie spadku po zmarłej na zasadach ustawowych przez jej męża i troje dzieci  
  • Rok później - na podstawie testamentu zmarłej - ten sam sąd uznał, że cały spadek należy się wyłącznie jednej z córek  
  • RPO złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną, wnosząc o unieważnienie drugiej decyzji spadkowej
  • Sąd Najwyższy uwzględnił skargę zgodnie z wnioskiem Rzecznika

Zaskarżone postanowienie zostało uchylone, a postępowanie w sprawie umorzone. Postanowienie takie wydał 24 lutego 2021 r. Sąd Najwyższy w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Historia sprawy

Sąd ustala spadkobierców albo na ogólnych zasadach ustawowych, albo na podstawie testamentu osoby zmarłej - jeśli go pozostawiła.

W październiku 1998 r. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłej przez jej męża, dwie córki i syna  – wszyscy po 1/4 udziałów. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W listopadzie 1999 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie - na wniosek jednej z córek, która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła 1/4 spadku. Teraz na podstawie testamentu zmarłej sąd stwierdził, że cały spadek nabyła właśnie wnioskodawczyni. Również i to rozstrzygnięcie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się. 

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpił adwokat jednego ze spadkobierców pominiętych w drugim orzeczeniu. Wskazał, że testament zmarłej dotyczył tylko jednego składnika majątkowego - udziału w niezabudowanej nieruchomości. Tymczasem do spadku zaliczały się również inne składniki majątku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych. Dwie rozbieżne decyzje spadkowe uniemożliwiają bowiem dokonanie wpisu w księdze wieczystej. To uniemożliwia zaś swobodne dysponowanie nieruchomością. Sytuację tę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Postanowieniu z 1999 r. Adam Bodnar zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania na wniosek jednej z córek zmarłej było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku była już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie.

W efekcie doszło do uszczerbku w zakresie przysługującej spadkobiercom zmarłej prawa do dziedziczenia. Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Nie mogą legitymować się jednoznacznym sadowym potwierdzeniem uprawnień spadkowych. W efekcie są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie sądu rejonowego z listopada 1999 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Wysłał ją Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne. Sprawę rozpoznała jednak ta Izba.

Postanowienie IKNiSP SN

Skarga nadzwyczajna RPO jest w sposób oczywisty zasadna. Należy podzielić zarzut rażącego naruszenia prawa procesowego, polegającego na niewłaściwym zastosowaniu art. 669 w zw. z art. 677 § 1 k.p.c., w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c., poprzez wydanie rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej przez Sąd Rejonowy,  pomimo, że ten sam sąd wydał już prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej spadkodawczyni.

Istnienie prawomocnego orzeczenia tego samego sądu, dotyczącego tej samej sprawy, stało na przeszkodzie orzekaniu po raz wtóry o stwierdzeniu nabycia praw do spadku. Ze względu na zasadę powagi rzeczy osądzonej niedopuszczalnym jest, aby w obrocie prawnym występowały dwa prawomocne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, dodatkowo różnej treści. Należy uznać, że poprzez wydanie zaskarżonego postanowienia doszło do naruszenia wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP zasad: zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, jak też konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, oraz konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1).

Zasada demokratycznego państwa prawnego wyraża m.in. konieczność zapewnienia pewności co do prawa. Dlatego też postępowania nadzwyczajne, mające służyć wzruszeniu prawomocnych orzeczeń sądowych, dotyczyć powinny tylko najistotniejszych i najbardziej rażących wad wyroków bądź postanowień, a także takich wad postępowania. Nie mogą one bowiem zastępować kontroli instancyjnej i prowadzić do ponownego rozpoznania sprawy, co odpowiadać powinno konstytucyjnej zasadzie proporcjonalności.

Konstytucja w art. 45 statuuje zasadę prawa do sądu, zgodnie z którą każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Prawo do sądu realizowane ma być według reguł ustalonych przez ustawodawcę w procedurach stworzonych dla rozpoznawania spraw poszczególnych rodzajów. Z kolei przepisy te w aspekcie dotyczącym postępowania cywilnego, nakładają na sąd obowiązek badania z urzędu przesłanek, o których mowa w art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c., czy też w art. 379 pkt 3 k.p.c., niezależnie od etapu postępowania, na którym sąd powziął informację co do ich wystąpienia.

Należy uznać, że w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku, sąd ma obowiązek podejmowania działania z urzędu. Obowiązek działania ex officio oznacza, że sąd nie może poprzestać na tym, co zostanie zaoferowane przez uczestników postępowania, bowiem ocenić musi, czy stwarza to wystarczającą podstawę do prawidłowego stwierdzenia, kto nabył spadek.

Sąd, aby zadośćuczynić obowiązkowi wynikającemu z art. 677 k.p.c., powinien ustalić pełny krąg spadkobierców ustawowych, ewentualne istnienie testamentu i jego ważność, sprawdzić czy nie zachodzą negatywne przesłanki dziedziczenia, ustalić czy w skład spadku wchodzi gospodarstwo rolne i komu przypadłe w drodze dziedziczenia.

W tym kontekście, po stronie sądu istnieje także obowiązek, aby ustalić na podstawie dostępnych instrumentów, w ramach odbieranego zapewnienia, czy wcześniej po tym samym spadkodawcy nie toczyło się już jakiekolwiek postępowanie o stwierdzenie nabycia praw do spadku.

Sąd Najwyższy stwierdza, że wydanie dwóch orzeczeń spadkowych w okolicznościach niniejszej sprawy godzi w konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, jak również w zasady z niej wynikające, tj. zasadę zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, a także konstytucyjne prawo dziedziczenia i prawo do sądu.

W sytuacji, kiedy na skutek rażącego naruszenia prawa wydane zostają dwa orzeczenia spadkowe, nota bene odmiennie rozstrzygające kwestię dziedziczenia, uprawnione jest twierdzenie, że w sprawie nie może być mowy o uzyskaniu przez uczestników postępowania spadkowego wiążącego stanowiska sądu, a powstała sytuacja tworzy stan niepewności prawnej, w ramach którego spadkobiercy nie uzyskują jednoznacznego potwierdzenia uprawnień spadkowych, w czym w sposób oczywisty przejawia się naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu.

Niezależnie od kwestii poprawności merytorycznej analizowanego rozstrzygnięcia, kolejne postępowanie w przedmiocie nabycia spadku po tej samej osobie jest niedopuszczalne na podstawie art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c., i dlatego zakwestionowane przez RPO postanowienie podlega uchyleniu, a postępowanie umorzeniu ze względu na dyspozycję art. 91 § 1 ustawy o SN, który inaczej niż w postępowaniu wywołanym skargą kasacyjną w sprawie cywilnej (art. 39819 k.p.c.), nie przewiduje możliwości odrzucenia wniosku (pozwu) przez Sąd Najwyższy z powodu przeszkody, która występowała już w chwili złożenia wniosku (pozwu).

Na marginesie należy dodać, że do powstania stanu niepewności w obrocie prawnym i wydania orzeczenia podważającego zaufanie do państwa przyczyniła się wnioskodawczyni oraz stawający na rozprawie uczestnicy, którzy nie ujawnili wobec sądu okoliczności, że po spadkodawczyni już wcześniej toczyło się postępowanie o stwierdzenie nabycia praw do spadku, zakończone prawomocnym postanowieniem. Jak wynika z protokołu, Sąd Rejonowy zaniechał ustalenia tej okoliczności z urzędu.

Odnosząc się do stanowiska pełnomocnika wnioskodawczyni, należy zauważyć, że jakiekolwiek merytoryczne rozstrzyganie porządku dziedziczenia po spadkodawczyni w tejże sprawie jest niedopuszczalne, a postępowanie powinno zostać umorzone, niezależnie od racji merytorycznych.

Jedyne rozstrzygnięcie, jakie w sprawie może zapaść, to rozstrzygnięcie formalne, eliminujące wadliwe orzeczenie z obrotu prawnego. Sąd Najwyższy miał na względzie charakter zaskarżonego postanowienia oraz art. 89 § 4 in fine ustawy o SN wskazujący, że nawet w wypadku nastąpienia nieodwracalnych skutków prawnych, w szczególności upływu 5 lat od wydania orzeczenia, Sąd Najwyższy wydaje orzeczenie, o którym mowa w art. 91 § 1 ustawy o SN, jeżeli przemawiają za tym zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji.

W sprawie niniejszej należy uznać, że nie ma miejsca przypadek wystąpienia „nieodwracalnych skutków prawnych” postanowienia o stwierdzeniu nabycia praw do spadku, które ma charakter deklaratoryjny. Za zdarzenie wywołujące takie skutki nie można uznać darowizny udziałów nieruchomości wchodzącej w skład spadku, dokonanej umową notarialną na rzecz córki. Wnioskodawczyni miała świadomość istnienia wcześniejszego postanowienia, albowiem uczestniczyła w postępowaniu prowadzącym do jego wydania.

Skargi nadzwyczajne RPO

Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 8423 wnioski o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Dotychczas rozpatrzono 8010 spraw. Skarg dotyczących dwóch postanowień spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych).

Skarg nadzwyczajnych RPO wniósł dotychczas 46 - najwięcej dotyczy problematyki cywilnoprawnej. SN rozpoznał dopiero sześć skarg (cztery uwzględnione; dwie oddalone).  

Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. W Biurze RPO sprawy te bada ok. 70 osób, które to robią niezależnie od swych normalnych obowiązków - m.in. rozpatrywania innych pism obywateli, odpowiedzi dla nich czy przygotowywania wystąpień RPO do władz.

IV.511.545.2019

Patent na zdrowie - webinarium RPO. Dostępność szczepień na COVID a kwestie ochrony patentowej

Data: 2021-03-04
  • Dopóki wszyscy nie będą bezpieczni, nikt nie będzie bezpieczny: na nic się zda szczepienia „wyspowe”, w bogatych krajach. Szczepionki musza być dostępne na całym świecie.
  • Dyskusja publiczna o szczepionkach nie może się sprowadzać do rozmowy o kolejnych partiach specyfików i ich liczbie. Pandemia to nie tylko zagrożenie dla zdrowia, ale dramatyczne, społeczne, psychologiczne i gospodarcze skutki lockdownu.
  • Trzeba przejść z zarządzania kryzysowego na rzecz zarządzania nową normalnością. Jednym ze sposobów jest rozmowa o zasadach dzielenia się szczepionkami, zwłaszcza że powstały one ze wsparciem funduszy publicznych.
  • Najważniejsze i prawdopodobnie najbardziej skuteczne są dziś mechanizmy nacisku społecznego. Dlatego też w czasie spotkania uczestnicy składali podpisy pod europejską inicjatywą ustawodawczą „Nie dla zysku z pandemii” [link niżej]

RPO Adam Bodnar zainspirowany przez aktywistów społecznych zorganizował debatę o sposobach na upowszechnienie dostępu do szczepionek na koronawirusa na całym świecie. Wzięli w niej udział biolodzy, prawnicy, specjalizujący się w sprawach własności intelektualnej i prawie międzynarodowym, filozofowie i socjolożki.

RESTRANSMISJA: https://www.youtube.com/watch?v=Syl-zU9VUBw

Celem webinaru było zgromadzenie wiedzy, która mogłaby się stać punktem odniesienia dla wszystkich zabierających głos w sprawie szczepionek w Polsce i w Europie. Chodzi też o ułatwienie rozmowy o zasadach prowadzenia polityk publicznych i problemach prawa.

- Problem szczepionek na COVID-19 trzeba rozwiązać inaczej niż załatwiając sobie dodatkowe pule niesprawdzanych szczepionek z Chin [to nawiązanie do ostatnich zapowiedzi rządu i prezydenta]. Trzeba działać na rzecz upowszechnienia istniejących i przebadanych już w Europie szczepionek. Zwłaszcza, że nawet zapewnienie wszystkim Polakom szczepionek nie rozwiąże problemu pandemii – szczepionka musi być dostępna dla ludzi na całym świecie. Mamy do tego narzędzia działania obywatelskiego i mechanizmy prawne pozwalające na udostępnianie szczepionek i produkowanie ich na jak najszerszą skalę – powiedział RPO Adam Bodnar na początku spotkania.

Inicjator spotkania, dr Piotr Głowacki, aktor i działacz społeczny, przypomniał, że pandemia ugodziła w ludzkie więzi, a rolą ludzi sztuki jest doprowadzenie do ponownego spotkania (do dlatego zależało mu na tym webinarium i dlatego Konferencja Rektorów Uczelni Artystycznych wystąpiła już  z apelem o otwarcie dostępu do szczepionek. Petycja otwarta jest do podpisywania).

- Szczepionki dawały nadzieją na ponowne spotkania – po to państwa wsparły z pieniędzy publicznych firmy farmaceutyczne pracujące nad szczepionkami. Ale okazało się, że szczepionki stały się narzędziem podziału, walki o to, kto ma pierwszeństwo się zaszczepić – powiedział Piotr Głowacki. Przypomniał też, jak w 1986 r., po awarii w Czarnobylu polscy naukowcy znaleźli sposób, by szybko, w ciągu 5 dni, podać jod 20 milionom Polaków,  w tym dzieciom – mimo że tabletek jodu nie było. Po prostu farmaceuci wyprodukowali płyn Lugola. To była największa do tej pory skuteczna akcja prewencyjna w skali świata. - Pora, byśmy zaciągnięty wtedy dług mogli spłacić – powiedział.

SESJA 1 Aspekty społeczne i historyczne powszechnego dostępu do szczepionek, czyli dlaczego nie jest najważniejsze, kiedy MNIE zaszczepią

Panelistki i paneliści

  • prof. Agnieszka Dobrzyń, dyrektorka Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN
  • prof. Izabela Wagner, socjolożka, Collegium Civitas
  • prof. Gavin Rae, socjolog, Fundacja Naprzód
  • dr Anna Zielińska, filozofka prawa, polityki i moralności, Uniwersytet Lotaryński / Science Po Paris

Moderacja: red. Agata Czarnacka, filozofka, „Polityka”

Prof. Agnieszka Dobrzyń wyjaśniła sens zabiegów o powszechny dostęp do szczepionki: wirus SARS-Cov-9 mutuje – jak każdy patogen. Musimy zdążyć ze szczepieniami, zanim wirus zdąży się uodpornić na szczepionkę. „Wyspowe” zaszczepienie daje złudne poczucie bezpieczeństwa – bo szczepionki gwarantują na razie tylko to, że nie chorujemy ciężko albo nie chorujemy wcale - ale nie to, że nie zakażamy innych!

Ogłoszenie pandemii pozwoliło zmobilizować środki na badania i szczepionki. Ale przyjęte zasady ich podziału  program na rzecz globalnego dostępu do szczepionki przeciwko COVID-19 COVAX, gwarantujące wszystkim dostęp do nich, przestają obowiązywać. Bogatsze kraje zaczynają wykupywać szczepionki dla siebie.

Prof. Izabela Wagner przypomniała postać polskiego mikrobiologa Rudolfa Weigla, twórcy szczepionki na tyfus, który dzielił się tą szczepionką ze wszystkimi i dbał o to, by była powszechnie dostępna. Tak samo przed polio uratowała nas wszystkich powszechnie dostępna szczepionka Hilarego Koprowskiego

Prof. Gavin Rae mówił, że najpoważniejszym problemem szczepionek jest to, że jest ich za mało. Według UNICEF 130 krajów zamieszkałych przez 2,5 mld ludzi nie dostało jeszcze ani jednej dawki. W Polsce taka nierówność też występuje: wschód kraju jest słabiej szczepiony niż pozostałe regiony.

Odpowiedzią jest europejska inicjatywna obywatelska NON profit in pandemic. Celem jest to, by szczepionki stały się globalnym, powszechnie dostępnym dobrem: bo dopóki wszyscy nie będą bezpieczni, nikt nie będzie bezpieczny. Aby do tego doprowadzić, trzeba rozluźnić ochronę patentową szczepionek. Dostęp do wiedzy powinien być powszechny tak, by dane o kosztach produkcji i wkładzie funduszy publiczne były przejrzyste (skoro podatnicy zapłacili za prace nad szczepionkami wiele miliardów dolarów, mają do nich prawo). Korzystanie z funduszy publicznych powinno zobowiązywać do dzielenia się osiągnięciami.

Obecnie pod inicjatywą zbierane są podpisy. Jeśli będzie ich milion, sprawą będzie musiała się zająć Komisja Europejska (mamy na to czas do 1 maja 2022 r.)

Dr Anna Zielińska mówiła, że choć po roku od początku pandemii dysponujemy już poważną wiedzą naukową i wiedzą dotyczącą polityk publicznych, to zachowujemy się tak, jakby tych informacji nie  było. Dowodem jest zachowanie Unii Europejskiej, która blokuje zniesienie ochrony patentowej dla szczepionki. A przecież nie chodzi o zniesienie całkowite, ale zawieszenie tej ochrony na chwilę. Bo jeśli pandemia istnieje naprawdę, jeśli pandemiczni denialiści nie mają racji, to musimy zacząć zachowywać się inaczej, a nie skupiać się na ochronie własności intelektualnej.

SESJA 2 Aspekty prawne dostępu do szczepionki na COVID-19: ochrona patentowa vs. interes publiczny, czyli jak zapewnić szczepionkę ludziom na całym świecie

Paneliści i panelistki

  • prof. Zdzisław Kędzia, wiceprzewodniczący Komitetu ONZ ds. Praw Społecznych, Gospodarczych i Kulturalnych
  • dr Żaneta Zemła-Pacud, specjalistka z zakresu ochrony własności intelektualnej w perspektywie międzynarodowej, Instytut Nauk Prawnych PAN
  • prof. Łukasz Gruszczyński, specjalista z zakresu umów WTO i TRIPS, Instytut Nauk Prawnych PAN

Moderacja: dr hab. Adam Bodnar, RPO

Prof. Zdzisław Kędzia mówił, jak dzięki koncepcji praw człowieka można wyważać takie wartości jak prawo do własności intelektualnej i prawo do zdrowia. Dysponujemy więc odpowiednimi narzędziami prawnymi, by podjąć działania. Wiemy, że prawo własności intelektualnej jest produktem, społecznym, więc to do państwa należy godzenie ochrony własności intelektualnej i ochrony zdrowia.  Nie można też powoływać się na prawo własności intelektualnej, jeśli stoi ono w sprzeczności z prawem każdego człowieka do zdrowia.

Pokazują to umowy i traktaty międzynarodowe, a Komitet ONZ Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych wskazał już, że aby zrealizować prawo każdego człowieka do szczepionki na COVID, państwa są zobowiązane do konkretnych działań (bo dostępność musi być taka sama w centrach jak i na peryferiach, trzeba likwidować bariery cenowe, zapewniać prawdziwe informacje o szczepionkach, wykluczać dyskryminację ze względu na cechy osobiste).

Zdaniem Komitetu uporządkowanie dostępu do szczepionek jest niezmiernie ważnym zadaniem - tak na szczeblu krajowym jak i międzynarodowym. Zasady tego dostępu muszą być ustalane w przejrzystym procesie, w ramach konsultacji – a nie tak, że to przedstawiciel rządu ogłasza, jakie zasady chce wprowadzić.

Dr Żaneta Zemła-Pacud pokazała jednak, na czym polegają praktyczne problemy: choć w sytuacjach nadzwyczajnych prawo od dawna przewiduje możliwość wydawania licencji przymusowych pozwalających na  prowadzenie produkcji bez zgody właściciela patentu, to nie da się w ten sposób doprowadzić do masowej produkcji szczepionek na COVID. Informacje z patentu na to nie pozwalają, jeśli nie ma dostępu do danych klinicznych. A te nie są udostępniane – prawo ma tu lukę. Także sam proces technologiczny i parametry produkcji nie są opisane w zgłoszeniach patentowych, a bez nich nie da się w przypadku tak nowych technologii produkować generyków.

Nie ma narzędzi prawnych do zmuszenia producentów, by dzielili się wiedzą. Natomiast – podkreśliła dr Zemła-Pacud - rozwiązaniem byłoby tworzenie platform do dobrowolnego udzielania licencji.

Prof. Łukasz Gruszczyński zwrócił uwagę, że barierą w rozpowszechnianiu szczepionek jest nie tyle prawo własności intelektualnej, co polityka państw. Szczepionkowy nacjonalizm polega na tym, że poszczególne państwa próbują sobie zagwarantować odpowiednie dostawy – zgodnie z interesem krajowym. Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa  próbowała nawet przejąć w tym celu producenta szczepionki w Niemczech. Dziś mimo deklarowanej multilateralności państwa przekładają swoje krótkotrwałe interesy nad dobro ogólne. A państwa bogate (14 proc. populacji świata) zagwarantowały sobie dostęp do 60 proc. dostępnych szczepionek!

Jeśli jednak uświadomimy sobie znaczenie czynnika politycznego, to łatwiej nam będzie zrozumieć, jakie znaczenie ma tu nacisk społeczny – na poziomie państw (tak jak teraz to się dzieje wobec administracji prezydenta Joe Bidena), a także na poziomie UE). I dlatego nie można wykluczyć, że w czasie przyszłotygodniowego spotkania komitetu TRIPS (Porozumienie w sprawie Handlowych Aspektów Praw Własności Intelektualnej TRIPS z 1994 r.)  dojdzie do pewnych zmian nastawienia. Nie należy myśleć tu o uchyleniu wszystkich zasad ochrony patentowej, nawet czasowej. Ale zmiany częściowe są możliwe (zwłaszcza że na czele Światowej Organizacji Handlu, WTO stanęła niedawno kobieta, Afrykanka, Ngozi Okonjo-Iweala).

Debatę podsumował Piotr Mierzejewski, dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego w Biurze RPO.

Skargi obywateli w sprawie przejmowania nieruchomości pod przyszły Centralny Port Komunikacyjny. RPO interweniuje

Data: 2021-03-04
  • Mieszkańcy gmin z obszaru planowanego Centralnego Portu Komunikacyjnego skarżą się na niepewność ws. swych nieruchomości, w oczekiwaniu na wyznaczenie szczegółowego obszaru wysiedleń
  • Nie wiedzą bowiem, jaki dokładnie obszar zostanie objęty wywłaszczeniem pod budowę przyszłego portu lotniczego i kiedy to nastąpi
  • Tymczasem rozpoczęło się już pozyskiwanie nieruchomości na podstawie umów cywilnoprawnych, zawieranych poza procedurą wywłaszczenia – w ramach tzw. Programu Dobrowolnych Nabyć
  • Umowy zawierane ze świadomością grożącego wywłaszczenia nie są jednak zawierane w sposób swobodny. A gdyby zamierzona inwestycja na takiej nieruchomości jednak nie powstała, to właściciel nie mógłby jej odzyskać

W związku z obawami mieszkańców terenów, które może objąć CPK,  Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Marcina Horały, pełnomocnika rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają bowiem liczne skargi zaniepokojonych mieszkańców Baranowa, Teresina, Wiskitek oraz gmin ościennych w sprawie planowanej budowy wielkiego portu lotniczego.

To jedna z największych planowanych przez rząd inwestycji. We wrześniu 2017 r. ogłoszono, że rekomendowaną lokalizacją CPK jest wieś Stanisławów w gminie Baranów. Ostateczna lokalizacja lotniska nie została jednak dotychczas potwierdzona decyzją administracyjną. Nie przeprowadzono też jeszcze analiz środowiskowych, w tym przede wszystkim ws. hałasu związanego z funkcjonowaniem ogromnego portu lotniczego.

Na co skarżą się mieszkańcy

Skarżący wskazują na iluzoryczny charakter przeprowadzanych konsultacji społecznych, jak i na niezapewnienie pełnej, wyczerpującej informacji dotyczącej planowanego procesu wywłaszczeń pod budowę inwestycji.

Podkreślają, że choć nie ma jeszcze ostatecznej lokalizacji lotniska, rozpoczęto  Program Dobrowolnych Nabyć gruntów pod jego budowę. Zatrzymuje to ruch na rynku nieruchomości, z uwagi na niepewność inwestorów co do objęcia danej nieruchomości późniejszym wywłaszczeniem pod budowę CPK. Jednocześnie zdezorientowani właściciele gruntów nie mają pewności, czy należące do nich nieruchomości znajdą się ostatecznie na terenie objętym CPK.

Ponieważ nie jest znany m.in. zasięg oddziaływania różnych uciążliwości związanych z planowanym lotniskiem, nie jest możliwe określenie terenów, gdzie możliwa będzie bezpieczna lokalizacja zabudowy mieszkaniowej.

Obywatele wskazują, że zdarza się, gdy na teren nieruchomości znajdujących się w obszarze wstępnie zapowiedzianych wywłaszczeń pod budowę CPK - bez zgody właścicieli - wchodzą przedstawiciele inwestora, aby przeprowadzić „inwentaryzacje przyrodnicze”. Wywołuje to uzasadnione obawy mieszkańców co do podstawy prawnej wejścia na ich grunt – zwłaszcza że bez zgody właścicieli sporządzana jest dokumentacja fotograficzna działek i zabudowań. 

Skarżący podnoszą, że konsultacje społeczne są prowadzone niezgodnie ze standardami wynikającymi z Konwencji o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska, podpisanej 25 czerwca 1998 r. w Aarhus.

Chodzi o to, że konsultacje formalnie się odbywają i są obwieszczane społeczności lokalnej, lecz inwestor nie uwzględnia zgłaszanych postulatów, forsując przyjęty przez siebie wariant realizacji inwestycji. Dodatkowym utrudnieniem jest także fakt prowadzenia konsultacji w okresie pandemii Covid-19.

O podejmowanych działaniach ludzie dowiadują się de facto ze strony internetowej inwestycji. W ten sposób okazało się m.in., że ostatnio spółka Centralny Port Komunikacyjny podpisała umowę z konsultantem ds. badań terenu na obszarze przyszłego portu lotniczego. Świadczy to o bardzo wstępnym etapie przygotowań do inwestycji. Umacnia też skarżących w przekonaniu, że jeszcze przez długi czas będą oczekiwać na wyznaczenie szczegółowego obszaru wysiedleń. Nie wiedzą, w jaki sposób ukształtować swoje sprawy w przyszłości.

Ze skarg wyłania się szerszy problem dotyczący zapewnienia obywatelom odpowiedniego mechanizmu zapewniającego ich prawa - jako właścicieli nieruchomości przeznaczonych na realizację celów publicznych, które dopiero mają zostać zrealizowane. Niepewność co do sytuacji prawnej właściciela wobec planowanej realizacji jest zjawiskiem niepożądanym.

Biorąc pod uwagę, że publiczne ogłoszenie, iż rekomendowaną lokalizacją  CPK jest wieś Stanisławów w gminie Baranów, nastąpiło we wrześniu 2017 r.,  trzeba stwierdzić, iż od tego momentu grunty położone w obszarze objętym przyszłą lokalizacją zostały na wiele lat inwestycyjnie „zamrożone”.

Nie odbywa się to w sposób formalny (decyzją administracyjną czy aktem prawa miejscowego), ale faktyczny. Informacja o położeniu gruntu na terenie potencjalnej lokalizacji lotniska znacząco utrudnia korzystanie z takiej nieruchomości (uzasadniając wstrzymanie się przez właścicieli z decyzjami inwestycyjnymi) czy też dysponowanie nią – skoro w rzeczywistości jej jedynym realnym nabywcą może być właściwie Skarb Państwa albo jednostka samorządowa.

Stanowi to dla właścicieli gruntów nadmierną, nieproporcjonalną uciążliwość w korzystaniu z ich praw, podlegających konstytucyjnej ochronie. Nieprzeprowadzenie prawidłowej procedury wywłaszczeniowej uniemożliwia wszak uzyskanie odszkodowania za odjęcie lub ograniczenie prawa własności.

Dopóki nie zostanie ustalona dokładna lokalizacja CPK, dopóty koszty perspektywy budowy tej inwestycji ponosić będą właściciele gruntów położnych w zasięgu zapowiedzianego oddziaływania inwestycji.

Wątpliwości RPO co do Programu Dobrowolnych Nabyć

W tym kontekście uzasadnione wydają się skargi obywateli na prowadzony obecnie sposób przejmowania tych nieruchomości, a polegający na zawieraniu umów sprzedaży nieruchomości na podstawie Programu Dobrowolnych Nabyć - w trybie cywilnoprawnym.

Taka forma nabywania nieruchomości - bez wszczynania procedury wywłaszczeniowej i w momencie, gdy nie ma dokładnej lokalizacji lotniska -  wydaje się stać w opozycji do konstytucyjnych zasad: legalizmu (art. 7 Konstytucji) oraz zaufania obywatela do władzy publicznej, stanowiących jeden z komponentów zasady demokratycznego państwa prawa, jaką wyraża art. 2 Konstytucji. Wobec terenów, na których ma zostać zrealizowany cel publiczny zasadą powinno być wszczęcie postępowania wywłaszczeniowego, aby możliwe było ustalenie odszkodowania - słusznego i odpowiadającego wartości nieruchomości.

Tymczasem przejęcie nieruchomości na podstawie umowy cywilnoprawnej, zawieranej całkowicie poza procedurą wywłaszczenia - a zatem wydawałoby się w pełni dobrowolne - dla właścicieli rodzi niekorzystne skutki (poza obawami co do niekorzystnych dla właścicieli różnic w cenach nieruchomości).

Gdyby bowiem okazało się, że na danej nieruchomości zamierzona inwestycja jednak nie powstanie – czego  w wielu sytuacjach, wobec braku jednoznacznego ustalenia jej lokalizacji, wykluczyć nie można – właściciele nie będą mogli skorzystać z uprawnień określonych w przepisach o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości.

Właściciel nieruchomości, co do której sformułowano choćby ogólne plany wysiedleń, polega na organach władzy publicznej, których obowiązkiem jest właściwe przeprowadzenie wywłaszczenia na koszt państwa. Brak precyzyjnego ustalenia lokalizacji CPK powoduje, że w konsekwencji część gruntów może zostać wykupiona po niższych cenach.

Dla właścicieli rodzi to dodatkowe utrudnienie, ponieważ nie będą mogli tych nieruchomości odzyskać w trybie przewidzianym w ustawie o gospodarce nieruchomościami.

Jednocześnie jakaś część gruntów może w ogóle nie zostać wykorzystana pod planowaną inwestycję - mimo początkowych zapewnień inwestora. Pewne jest zaś, że inwestycja niesie za sobą wysokie koszty społeczne w postaci m.in. przesiedleń mieszkańców z terenu planowanego lotniska i infrastruktury kolejowej. Już sama zapowiedź wywłaszczeń wywiera skutek na rynku sprzedaży nieruchomości, wpływając znacząco na obniżenie ich atrakcyjności.

Umowy sprzedaży zawierane w takich właśnie okolicznościach - ze świadomością grożącego wywłaszczenia na cele publicznoprawne - nie są zatem zawierane w sposób swobodny; istnieje tu swoisty przymus.

Dlatego w ocenie Rzecznika za wysoce niepożądaną należy uznać sytuację, w której obywatele nie mają pewności, jaki dokładnie obszar zostanie objęty wywłaszczeniem pod budowę CPK i kiedy to dokładnie nastąpi.

Nie ulega wątpliwości, że planowana inwestycja będzie oddziaływać nie tylko na nieruchomości w Baranowie, Teresinie i Wiskitkach, tj. gminach, co do których ogłoszono, że planowane są wysiedlenia obywateli, lecz zasięg ten będzie znacznie szerszy, z uwagi na konieczność realizacji infrastruktury towarzyszącej CPK, obejmującej m.in. węzeł kolejowy.

Mając na uwadze uzasadnione obawy mieszkańców zamieszkujących na terenie objętym zapowiedziami o powstaniu CPK, związane z niepewnością co do dalszego ukształtowania swych losów na dotychczas zamieszkiwanej nieruchomości, w tym m.in. wpływające na sytuację zawodową i rodzinną,  Rzecznik poprosił pełnomocnika o pełną informację w tej sprawie i ustosunkowanie się do skarg obywateli przesłanych RPO.

IV.7003.4.2021

Rzecznik wnosi o wznowienie postępowania w sprawie o zaległy czynsz

Data: 2021-02-25
  • Pani P. komornik ściąga z konta kilka tysięcy zł. To dług rodziców, którzy kilka lat temu nie płacili czynszu za mieszkanie i właściciel domu wygrał sprawę o czynsz.
  • Sprawa sądowa zakończyła się prawomocnie w 2015 r. Właściciel pozwał całą rodzinę, w tym panią P., która w owym czasie była jeszcze dzieckiem.
  • Pozwani nie stawili się na rozprawie mimo wezwania, więc wyrok zapadł zaocznie. Sąd przeoczył, że wyrok dotyczy też dziecka.
  • RPO składa więc wniosek o wznowienie postępowania i oddalenia powództwa wobec dziecka, które przed sądem nie było w tej sprawie należycie reprezentowane.

Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że sprawa nie musi być naprawiana ścieżką specjalną - poprzez skargę nadzwyczajną. Zwrócił się do sądu w C i wskazał, że osoba małoletnia w chwili wniesienia pozwu nie miała zdolności procesowej. Sąd miał zatem obowiązek wezwać powoda do wskazania przedstawiciela ustawowego (jednego z rodziców albo ustanowić kuratora). Skoro zaś tego nie zrobił i wydał wyrok zaoczny w stosunku do pozwanej, to postępowanie w tym zakresie jest dotknięte nieważnością (art. 379 pkt 2 k.p.c.).

RPO argumentuje, że sąd z naruszeniem wymogów procedury sądowej uznał, iż istnieją podstawy do wydania wyroku zaocznego wobec małoletniej, niereprezentowanej należycie.

Zarzutu braku należytej reprezentacji  - w ocenie Rzecznika - nie niweczy fakt, że w postępowaniu, obok dziecka uczestniczyli także jego rodzice jako współpozwani.

Zgodnie z art. 14 pkt 4 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, może on żądać wszczęcia postępowania w sprawach cywilnych, jak również wziąć udział w każdym toczącym się już postępowaniu - na prawach przysługujących prokuratorowi. Rzecznik podejmuje takie działanie, gdy poweźmie wiadomość wskazującą na naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela, w tym zasady równego traktowania.

Rzecznik zdecydował się wnieść skargę o wznowienie tego postępowania, ponieważ w jego ocenie brak zdolności procesowej po stronie osoby niepełnoletniej i brak jej należytej reprezentacji stanowi naruszenie praw chronionych w Konstytucji, tj. prawa do sądu, zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego oraz praw majątkowych.

RPO wnosi jednocześnie o orzeczenie przez sąd zwrotu pozwanej wyegzekwowanego przez komornika sądowego świadczenia (w kwocie kilku tysięcy zł) z uwagi na fakt, że zgodnie z art. 688 (1) § 1 k.c. osoba ta nie jest zobowiązana do zapłaty tego świadczenia.

IV.511.172.2020

Dwa rozbieżne postanowienia spadkowe przedmiotem skargi nadzwyczajnej RPO

Data: 2021-02-23
  • Ten sam sąd w odstępie siedmiu lat wydał dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe po tym samym spadkodawcy
  • W 2006 r. uznał, że spadkobiercami jest troje dorosłych dzieci zmarłego 
  • W 2013 r. orzekł zaś - na podstawie testamentu zmarłego z 2003 r. - że cały spadek przysługuje tylko jednej córce 
  • W tej sytuacji spadkobiercy nie mają jednoznacznego potwierdzenia swych praw z tytułu dziedziczenia, co uniemożliwia im swobodne dysponowanie majątkiem

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. To kolejna już skarga dotycząca decyzji spadkowych wydanych z rażącym naruszeniem prawa.

Wydanie dwóch odmiennych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie świadczy o rażącym naruszeniu prawa, Godzi to w powagę wymiaru sprawiedliwości oraz w konstytucyjne zasady: zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego,  prawo do sądu, oraz prawa dziedziczenia.

Historia sprawy

W 2006 r. Sąd Rejonowy stwierdził że spadek po zmarłym na podstawie ustawy nabyło troje jego dzieci w częściach po 1/3 każde. Postanowienie uprawomocniło się – nikt nie złożył apelacji.

W 2013 r. ten sam sąd stwierdził zaś, że cały spadek po tym zmarłym na podstawie testamentu notarialnego nabyła jedna jego córka (która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła w 1/3 części).

Wcześniej na rozprawie ogłoszono testament notarialny z 2003 r. Sąd wysłuchał wnioskodawczynię, po czym wydał postanowienie o stwierdzeniu nabycia przez nią spadku. Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Argumenty RPO

Rozstrzygnięcie z 2013 r. zapadło mimo, że w chwili złożenia wniosku przez córkę  funkcjonowało już prawomocne postanowienie o nabyciu spadku z 2006 r. Sąd rozpoznał wniosek tak, jak gdyby sprawa stwierdzenia nabycia spadku po tym zmarłym nie była wcześniej rozstrzygnięta.

Dlatego orzeczenie z 2013 r. zapadło wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Doszło do naruszenia tzw. powagi rzeczy osądzonej. Sąd powinien był zatem odrzucić wniosek złożony przez wnioskodawczynię w 2013 r.

Do naruszenia procedury doszło m.in. wskutek wprowadzenia sądu w błąd przez wnioskodawczynię. A była nią także w sprawie z 2006 r. i miała świadomość, że w tamtej sprawie zapadło prawomocne postanowienie co do spadku.

Nie zmienia to jednak faktu, że funkcjonowanie dwóch prawomocnych, a  sprzecznych ze sobą postanowień spadkowych, musi zostać zlikwidowane. Może to nastąpić może wyłącznie w wyniku uwzględnienia przez Sąd Najwyższy skargi nadzwyczajnej i uchylenia orzeczenia z 2013 r.

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. - poprzez stwierdzenie nabycia spadku, mimo iż sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji. Wobec wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Doszło też do naruszenia konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

W przypadku dwóch prawomocnych postanowień o nabyciu spadku po tej samej osobie spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia. Ma to daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym. Ochrona gwarantowana w Konstytucji staje się wtedy iluzoryczna.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.121.2016

Zasady eksmisji przy najmie okazjonalnym – pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2021-02-22

Czy w związku ze stanem epidemii, w przypadku umowy okazjonalnego najmu lokalu mieszkalnego jest możliwość eksmisji najemcy do lokalu wskazanego przez niego w akcie notarialnym?

Umowa najmu okazjonalnego bardzo skutecznie zabezpiecza interesy właściciela mieszkania i pozwala na eksmisję lokatorów np. w przypadku zalegania z czynszem, bez konieczności prowadzenia postępowania sądowego o eksmisje, czy też wydanie nieruchomości.

Zawierając umowę najmu, najemcy składają oświadczenie o poddaniu się egzekucji i wskazują adres lokalu, do którego mogą się w każdym momencie wyprowadzić. Dzięki temu właściciel ma pewność, że w razie uzasadnionych problemów z lokatorami, nie będzie on ograniczony zabezpieczeniami, jakimi zwyczajowo (gdy umowa nie ma takiego charakteru) chronieni są najemcy.

UWAGA:

W trakcie epidemii nie można eksmitować lokatorów również na podstawie umowy o najmie okazjonalnym.

Ustawa z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych zmieniła znacząco sytuację prawną wynajmujących i najemców.

Zgodnie z art. 15 zzu, w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 nie wykonuje się tytułów wykonawczych nakazujących opróżnienie lokalu mieszkalnego.

Oznacza to, że zakaz eksmisji dotyczy również lokatorów wynajmujących lokal na podstawie umowy o najem okazjonalny. Tytuł wykonawczy, o którym mówi przepis, dotyczy również tych opartych o akty notarialne.

Stan prawny 22.02.2021 r.

Kobieta pokrzywdzona przez sąd przy podziale majątku. Pamiętano o waloryzacji - zapomniano o hiperinflacji. Następna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-02-22
  • Małżeństwo wniosło o podział majątku. Jego część, jak to zwykle bywa, stanowił majątek odrębny, który małżonkowie zgromadzili jeszcze przed ślubem
  • Chodziło o wkład poniesiony przez kobietę na poczet prawa do lokalu spółdzielczego, przekształconego w mieszkanie własnościowe
  • Wyliczając jej udział w majątku wspólnym, sąd wprawdzie zwaloryzował kwoty, ale nie uwzględnił niezwykle dotkliwej w latach 90. zmiany siły nabywczej pieniądza

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi do SN o uchylenie części wyroku i ponowne rozpatrzenie sprawy o podział majątku. Rozstrzygnięciu RPO zarzuca rażące naruszenie art. 45 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, naruszenie art. 228 § 1 oraz art. 567 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego, a także art. 64 ust. 1 i 2  Konstytucji RP (prawa majątkowe) i art. 2 Konstytucji RP.

Historia sprawy

W 2017 r. sąd podzielił majątek rozwodzącego się małżeństwa. W postanowieniu rozstrzygnął o wysokości majątku wniesionego przez kobietę do wspólności majątkowej. Jeszcze przed ślubem w latach 80. kobieta dostała przydział na spółdzielcze lokatorskie prawo do mieszkania. Zapłaciła wkład. Już w trakcie małżeństwa mieszkanie zostało przekształcone we własnościowe, co pozwoliło na sprzedanie go. Otrzymaną w 1994 r. kwotę kilkudziesięciu tysięcy zł małżeństwo przeznaczyło na spłatę kredytu zaciągniętego wcześniej na zakup dwóch innych nieruchomości. Podczas rozwodu kobieta wskazywała, że tym samym kupione wspólnie mieszkania zostały w większości opłacone z jej majątku odrębnego (sprzed małżeństwa), pochodzącego ze sprzedaży mieszkania, do którego nabyła prawa w latach 80. Sąd rejonowy nie uwzględnił jednak jej wniosku o rozliczenie nakładu, twierdząc, że nie przestawiła niezbędnych dowodów. Kobieta odwołała się do sądu okręgowego. W II instancji sąd co prawda przyznał, że przy zakupie lokali kobieta wniosła odrębny nakład finansowy, ale według sądu wyniósł on jedynie kilkaset zł.

(Dalsze kwoty są jedynie przykładowe, dla lepszego zobrazowania sytuacji).

Podstawą obliczeń przyjętych przez sąd było pismo ze spółdzielni, które wskazywało, że wkład mieszkaniowy poniesiony przez kobietę w latach 80. wynosił 6 zł (60 000 st. zł), a wniesiona przez oboje małżonków opłata przekształceniowa 350 zł (35 000 000 st. zł). Sąd dodał te kwoty i ustalił, że wysokość wkładu budowlanego, związanego ze spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu wyniosła 35 060 000 st. zł. I tu zaczęły się schody, ponieważ sąd wyliczając, jaki był odrębny wkład kobiety w tę sumę, pominął powszechnie znane zjawisko, z którym mierzyli się Polacy na początku lat 90. XX wieku, czyli hiperinflację. Uznał, że 60 000 st zł (wkład sprzed małżeństwa) stanowi 0,17% całej kwoty poniesionej na poczet tego mieszkania. Wprawdzie waloryzacji dokonał, ale zastosował metodę skrajnie niekorzystną dla kobiety. Nie zwaloryzował bowiem kwoty nominalnej wkładu mieszkaniowego, gdy zestawiał ją z wymaganym wkładem budowlanym. Zestawienie dwóch wartości, gdy jedna wyrażona jest w kwocie nominalnej przed hiperinflacją, a druga – w takiej kwocie po hiperinflacji, nie uwzględnia rzeczywistych wartości po stronie majątku wspólnego i majątku osobistego.

Dalsze kroki były już w zasadzie następstwem błędu, ponieważ skoro majątek odrębny kobiety stanowił 0,17% wartości mieszkania, to przy jego sprzedaży w 1994 r. stanowił on jedynie niecałe 100 zł., które przy zakupie kolejnych nieruchomości stanowiło jedynie 0,11% jej wartości. Przy podziale majątku w 2017 r. oszacowano, że kupione w 1994 r. mieszkania są już warte kilkaset tysięcy zł, a 0,11% odrębnego wkładu kobiety w te nieruchomości to jedynie kilkaset zł.

Argumenty prawne RPO

Rzecznik zwraca uwagę, ze wycena wkładu mieszkaniowego przy spółdzielczym prawie lokatorskim jest niezwykle trudna. Po pierwsze: taka formuła już nie istnieje, więc trudno odnieść to do obecnych realiów. Po drugie: wpłacane kwoty na wkład mieszkaniowy były faktycznie jedynie ułamkiem całościowych kosztów budowy nieruchomości. Po trzecie jednak: ten wkład był niezwykle cenny, ponieważ była to niemal jedyna droga do posiadania mieszkania, nawet jeśli nie stawało się ono własnością lokatorów w sensie prawnym. Jeśli do tego dochodzi problem waloryzacji w sytuacji zmiany siły nabywczej pieniądza, sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej.

W ocenie Rzecznika sąd prowadzący sprawę podziału majątku pominął regułę wypracowaną w orzecznictwie Sądu Najwyższego (m.in. uchwała z 5 października 1990 r. (III CZP 55/90), a dotyczącą wyceny wkładu mieszkaniowego. Zgodnie z nią należy ustalić to, jaki był udział nakładu z majątku osobistego w nabyciu składnika majątku wspólnego, a następnie proporcje te odnieść do wartości tego składnika w dacie podziału. Tym samym, zestawiając wyrażone w starych złotych wartości nominalne sprzed hiperinflacji i po tym procesie, sąd otrzymał wyniki skrajnie niesprawiedliwe. Kobieta, która zainwestowała pieniądze przed ślubem oraz przed gwałtownym spadkiem siły nabywczej pieniądza, została znacząco pokrzywdzona.

Sąd uznał też, że do ustalenia, jaki procent wartości mieszkań stanowił majątek osobisty kobiety, może przyjąć tylko to, co literalnie wynika z przedstawionych przez nią pism spółdzielni (a tam, co jasne, określone były jedynie kwoty nominalne), pomijając zjawisko hiperinflacji. W efekcie sąd naruszył przepisy regulujące podział majątku wspólnego małżonków po ustaniu wspólności ustawowej (art. 45 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego).

Jak podkreśla RPO, naruszono również prawo procesowe. Waloryzując nakłady z pominięciem hiperinflacji, jaka miała miejsce między datą opłacenia wkładu mieszkaniowego oraz wkładu budowlanego, sąd nie zastosował normy przewidzianej przez art. 228 § 1 kodeksu postępowania cywilnego. Artykuł ten mówi bowiem o tym, że fakty powszechnie znane nie wymagają dowodu. Niewłaściwe rozliczenie nakładu, zasądzenie go w kwocie symbolicznej, stanowi także naruszenie art. 567 § 1 kpc., gdyż jego skutkiem jest rażąco wadliwe rozliczenie majątkowych mas małżeńskich, a zatem – niewypełnienie celu postępowania działowego.

Doszło także do bezpośredniego naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony własności i praw majątkowych (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP). Zaistniała bowiem ogromna dysproporcja pomiędzy rzeczywistym wysiłkiem finansowym kobiety, związanym z opłaceniem wkładu mieszkaniowego, a przyznaną jej wartością tytułem rozliczenia nakładu, stanowiącą niecałe dwa promille wartości rozliczanej nieruchomości.

Niemniej istotne jest w tym przypadku także naruszenie zasady zaufania do państwa i prawa, wynikającej z art. 2 Konstytucji RP zasady demokratycznego państwa prawnego realizującego zasady sprawiedliwości społecznej. Sąd nie zapewnił bowiem kobiecie właściwej ochrony przed skutkami negatywnych zjawisk gospodarczych, na które nie miała ona żadnego wpływu, w sytuacji, gdy wiele organów państwowych podejmowało przez lata działania, które miały odwrócić skutki hiperinflacji, bądź przynajmniej uczynić je mniej dotkliwymi dla obywateli.

Skarga nadzwyczajna jest w tym przypadku jedynym możliwym do zastosowania środkiem zaskarżenia. Co prawda dla podważenia orzeczenia II instancji przysługiwała kobiecie skarga kasacyjna, ale minęły już terminy na to. Nie ma też podstaw do wznowienia postępowania.

Po raz kolejny adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r. Zważywszy, że pełny skład IKNSP SN powołano w sposób opisany w uchwale 3 Izb, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

IV.7000.43.2018

Ludzie wnieśli o podział pokojów zamiast działek, a sąd się zgodził. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-02-18
  • Sąd podzielił nieruchomość w Zakopanem na wniosek współwłaścicieli, nie zauważając, że chcą podzielić się nie ziemią i zabudowaniami, ale po prostu pokojami i kuchnią w budynku
  • Sąd popełnił błąd, bo powinien był uświadomić wnioskodawcom, że dzieląc się majątkiem w taki sposób, działają na swoją szkodę w przyszłości.
  • Sprawa dotyczyła początkowo pięciorga osób, ale teraz konsekwencje podziału sprzed 17 lat dotyczą już jedenaściorga
  • Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną

Wnosi, aby Sąd Najwyższy nakazał  ponowne rozpoznanie sprawy przez Sąd Rejonowy - tym razem z poszanowaniem przepisów co do zniesienia współwłasności nieruchomości, zabudowanej budynkiem mieszkalno-gospodarczym. 

Historia sprawy 

W 2004 r. pięciu mieszkańców Zakopanego chciało podzielić zabudowaną działkę, którą mieli na współwłasność. Przedstawili sądowi fachowy projekt podziału i zeznali zgodnie, że już się nieruchomością podzielili, więc procedura jest prosta.

Sąd skonsultował podział z wydziałem urbanistyki, który wskazał tylko, że do jednej z działek potrzebna jest droga konieczna. Sąd przystał więc na ten plan podziału, nie zauważając, że ludzie dzielą między siebie nie ziemię i domy, ale … pokoje.

W efekcie granica nowo utworzonych działek biegła w poprzek pomieszczeń, dzieląc kuchnię oraz pozbawiając właściciela jednej z działek prawa do korzystania z uprzednio zajmowanych kuchni i łazienki.

Błąd sądu polegał na tym, iż oparł się wyłącznie na zgodnym oświadczeniu wnioskodawców. Tymczasem prawo zobowiązywało go do sprawdzenia, czy zaproponowany podział nie sprzeciwia się prawu ani zasadom współżycia społecznego, ani też nie narusza w sposób rażący interesu osób uprawnionych (art. 622 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego).

Postanowienie sądu uprawomocniło się, bo nikt nie złożył sprzeciwu. Jedyną zmianą tej sytuacji jest skarga nadzwyczajna. Po 17 latach sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana – po śmierci dwóch właścicieli w grę wchodzą prawa ich spadkobierców. Teraz dotyczy już nie pięciorga, ale jedenaściorga osób.

Argumentacja prawna RPO

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie przepisów postępowania poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 622 § 2 Kpc w zw. z art. 325 w zw. z art. 13 § 2 i art. 621 w zw. z art. 624 zd. 1 Kpc. Chodzi o błędne zaakceptowanie projektu podziału, sporządzonego przez geodetę, przy pominięciu przez sąd wymaganej oceny, czy wynikający z projektu przebieg granicy między wydzielanymi działkami czyni zadość wymogom prawa, zasadom współżycia społecznego oraz czy nie narusza w sposób rażący interesu osób uprawnionych.

A istota sprawy wymagała objęcia rozstrzygnięciem sądu kwestii podziału budynku mieszkalno-gospodarczego, posadowionego na wydzielanych działkach, co wymagało zagwarantowania, by linia podziału nie przebiegała przez pomieszczenia i by nie dzieliła budynku na części w sposób nieregularny, skutkujący powstaniem niesamodzielnych gospodarczo części.

W efekcie postanowienie sądu wobec poważnych wad prawnych stwarza uprawnionym istotne problemy w korzystaniu z przydzielonych im praw rzeczowych. Są poważne wątpliwości co do rzeczywistej granicy działek w części mającej przebiegać w obrębie budynku. W efekcie cel, jaki przyświecał uczestnikom postępowania – trwała likwidacja sporów związanych z korzystaniem z gruntu - mimo zakończenia postępowania nie może zostać osiągnięty.

Wytworzona sytuacja prawna jest równoznaczna także z naruszeniem prawa materialnego, tj. art. 210 zd. 1 w zw. z art. 211 Kodeksu cywilnego, nie tylko w następstwie nieuwzględnienia przez Sąd Rejonowy prawnych wymogów podziału nieruchomości wraz budynkiem, ale przede wszystkim wskutek zniweczenia uprawnień uczestników postępowania do przeprowadzenia na drodze sądowej zgodnego z prawem zniesienia współwłasności nieruchomości.

Ponadto zaskarżonemu orzeczeniu RPO zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP, konstytucyjnego prawa do uzyskania wiążącego wyroku sądowego ostatecznie rozstrzygającego o prawach uczestników postępowania, wywodzonego z art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz przysługującej uczestnikom na gruncie art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP konstytucyjnej ochrony praw majątkowych,-  z uwagi na wydanie prawomocnego rozstrzygnięcia, które wobec merytorycznej wadliwości utrwala stan niepewności prawnej w zakresie treści praw rzeczowych przyznanych właścicielom wydzielonych działek, skutkiem czego nie mogą oni należycie realizować swych uprawnień właścicielskich.

Rzecznik wniósł o uchylenie przez SN postanowienia Sądu Rejonowego z 2004 r. i przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania ,

Skargę, jak i poprzednie dotyczące prawa cywilnego, skierowano do Izby Cywilnej SN.

IV.7000.433.2019

Spór o budynek w C. z licytacją i leasingiem w tle – skarga nadzwyczajna RPO do Sądu Najwyższego

Data: 2021-02-11
  • Pan X miał długi i w 2011 r. doszło do licytacji jego majątku. Licytację budynku w centrum miejscowości C. wygrali  państwo T. – wierzyciele pana X. Ale inna wierzycielka, pani S., miała prawa do tego budynku na podstawie umowy leasingowej z panem X. 
  • Spór dotyczył tego, czy na skutek sprzedaży licytacyjnej w toku postępowania egzekucyjnego umowa leasingu wygasła, zaś pani S. ma prawo do pieniężnej rekompensaty z pieniędzy uzyskanych w egzekucji, czy też leasing trwa nadal, pani S. ma prawo dalej zajmować nieruchomość, a jedynie w miejsce dotychczasowego leasingodawcy stroną umowy stali się nabywcy licytacyjni.
  • Sąd uznał, że umowa leasingu na skutek sprzedaży licytacyjnej nieruchomości nie wygasła - mimo leasingu można wydać budynek państwu T. Po prostu wpisze się zobowiązanie wobec pani S. do księgi wieczystej – tak jakby leasing był formą umowy najmu budynku a nie zobowiązaniem zawartym z konkretną osobą. Skoro leasing trwa, to pani S. nie ma prawa do uzyskania w ramach podziału sumy uzyskanej w licytacji do pieniężnej rekompensaty utraconego prawa leasingu. W zaskarżonym postanowieniu o podziale sumy uzyskanej z licytacji nie uwzględniono zatem rekompensaty dla pani S. za utracone prawo leasingu.

Postanowienie się uprawomocniło i nie da się go zmienić. Dlatego RPO skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego – to jedyny sposób, by naprawić tę skomplikowaną sprawę. W sprawie tej stawką są nie tylko prawa pani S., ale też ustalenie, czy błędy postępowania egzekucyjnego podlegają naprawie w wyniku skargi nadzwyczajnej. 

RPO wskazuje, że sąd pomylił się i źle zastosował przepisy prawa cywilnego (uchybienie dotyczy interpretacji treści przepisów art. 1002 zd. 1 oraz art. 1000 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego oraz podstaw ich zastosowania w realiach sprawy egzekucyjnej). Potraktował leasing jako coś analogicznego do umowy najmu czy dzierżawy. Tymczasem tak być nie powinno: w momencie przekazania własności państwu T. umowa leasingowa pani S. wygasła. Ale właśnie z tego powodu ona powinna otrzymać możliwość zaspokojenia w ramach podziału sumy pieniężnej (ceny) uzyskanej z licytacji nieruchomości.

Zgodnie bowiem z art. 1000 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego z chwilą uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu własności wygasają wszelkie prawa i skutki ujawnienia praw i roszczeń osobistych ciążące na nieruchomości, przy czym na miejsce tych praw powstaje prawo do zaspokojenia z ceny nabycia z pierwszeństwem przewidzianym w przepisach o podziale ceny uzyskanej z egzekucji. Powołany przepis prawa statuuje generalną zasadę, że nieruchomość jest przejmowana przez nabywcę bez obciążeń, osoby zaś, którym przysługują ograniczone prawa rzeczowe lub zabezpieczenie roszczeń osobistych na nieruchomości, uzyskują prawo do zaspokojenia się z ceny nabycia z pierwszeństwem wynikającym z przepisów o podziale sumy uzyskanej z egzekucji. Sąd w sposób nieuprawniony uznał, że wyjątek od powyższego przepisu, zawarty w art. 1002 k.p.c., a dotyczący wyłącznie umów dzierżawy i umów najmu, może mieć zastosowanie także do umowy leasingu nieruchomości.  To miało dla Pani S. daleko idące, negatywne skutki, ponieważ w późniejszych postępowaniach, które wytoczyli nabywcy licytacyjni (w tym o zapłatę przez Panią S. wynagrodzenia za zajmowanie ich nieruchomości bez tytułu prawnego) sądy nie podzieliły poglądu, że umowa leasingu nie wygasła i traktowały Panią S. jako osobę nie mającą prawa do zajmowania nieruchomości.

RPO zauważył, że rażące naruszenie prawa materialnego poprzez błędną wykładnię art. 1002 zd. 1 Kodeksu postępowania cywilnego doprowadziło do naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz przysługującej pani S. na gruncie art. 64 Konstytucji konstytucyjnej ochrony praw majątkowych.

Tak jak poprzednie skargi nadzwyczajne i tę RPO kieruje do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, a nie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej – wątpliwości dotyczące prawidłowości obsadzenia tej izby mogłyby jeszcze bardziej skomplikować i tak trudną sytuację osób poszkodowanych w tej sprawie.

IV.512.21.2018

Sprawa działki niewykorzystanej pod budowę drogi: RPO przyłącza się do skargi obywateli przed TK

Data: 2021-02-10
  • Ogrodzenie domu stoi na działce, którą ujęto w decyzji wywłaszczeniowej – mimo że nowa droga przebiega trochę dalej. Okazało się, że przepisy nie pozwalają na zwrot tej ziemi.
  • RPO przystąpił przed TK do skargi konstytucyjnej obywateli w sprawie zasad odzyskiwania nieruchomości niepotrzebnie wywłaszczonych na podstawie specustawy drogowej.
  • Problem prawny wynikł przy budowie drogi gminnej, pod którą wywłaszczono kilka działek. Droga powstała w 2013 r., ale działki do tej pory nie udało się odzyskać – NSA potwierdził, że takie jest prawo. Zatem teraz jedyną drogą do zmiany sytuacji jest ocena tego prawa pod względem jego konstytucyjności.

Całe zamieszanie wzięło się prawdopodobnie z powodu nieścisłości w dokumentacji geodezyjnej: nie odpowiadała ona po prostu rzeczywistości. Kiedy jednak skarżący wystąpili o zwrot działki, okazało się to niemożliwe. Co prawda starosta przychylił się do ich wniosku, ale już wojewoda decyzję starosty uchylił, a postępowanie umorzył. Zdaniem wojewody prowadzenie postępowania o zwrot było w tej sytuacji niedopuszczalne, a to ze względu na treść art. 23 specustawy drogowej z 10 kwietnia 2003 r.  (Dz.U. Nr 80, poz. 721) oraz art. 216 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz.U. Nr 115, poz. 741, ze zm.; dalej jako u.g.n.).

Stanowisko Wojewody potwierdził wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie a następnie NSA, który wyrokiem z 13 listopada 2019 r. (sygn. I OSK 665/18) oddalił skargę kasacyjną Skarżących. 

Zasadniczą przyczyną takiego rozstrzygnięcia było przyjęcie przez NSA, iż – pomimo tego, że przejęcie własności w trybie specustawy drogowej co do istoty swojej ma cechy wywłaszczenia – nie jest możliwy zwrot takiej nieruchomości, nawet jeżeli okazała się ona zbędna na cele wywłaszczenia. Ustawa o gospodarce nieruchomościami umożliwia zwrot jedynie takich nieruchomości, które albo wywłaszczono indywidualną decyzją wywłaszczeniową (jest to tzw. wywłaszczenie, do którego odnosi się art. 136 ust. 3 u.g.n.), albo „nabyto lub przejęto” na podstawie ustaw wymienionych enumeratywnie w art. 216 u.g.n.. Żaden z tych przepisów nie obejmuje wywłaszczenia na podstawie specustawy drogowej.

RPO przystąpił do tej sprawy przed TK (SK 142/20) wspierając argumentację obywateli. Wniósł o stwierdzenie, że niezgodne z Konstytucją (z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 21 ust. 2 i art. 31 ust. 3) są przepisy:

  • art. 23 ustawy specustawy drogowej w zakresie, w jakim wyklucza stosowanie przepisów Rozdziału 6 Działu III ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości do nieruchomości nabytych przez gminę

oraz

  • art. 216 ust. 1 i 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami w zakresie, w jakim wyklucza odpowiednie stosowanie przepisów Rozdziału 6 Działu III o nieruchomości nabytych przez gminę na podstawie specustawy drogowej.

To właśnie na tych dwóch przepisach jednolicie opierały się sądy administracyjne, twierdząc, że jeżeli grunty wywłaszczono specustawą drogową, to w ogóle nie można ich odzyskać – nawet jeżeli drogi w ogóle na nich nie wybudowano. Mimo że w kilku najnowszych wyrokach NSA zmienił podejście w tej kwestii, orzekając wbrew ustabilizowanej linii orzeczniczej, i tak, zdaniem Rzecznika, wydanie wyroku o konstytucyjności jest konieczne dla ochrony praw obywateli.

Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że wynikające z zaskarżonych przepisów wyłączenie możliwości zwrotu nieruchomości przejętej na potrzeby budowy dróg publicznych na podstawie specustawy drogowej z 2003 r. pozostaje w sprzeczności z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony przed nieuzasadnionym wywłaszczeniem.

Przede wszystkim, rozwiązanie takie nie służy żadnemu racjonalnie uzasadnionemu celowi – przeciwnie, wydaje się ubocznym, niezamierzonym przez ustawodawcę przypadkowym skutkiem scalania i upraszczania procedur inwestycyjnych. Nie realizuje także żadnej konstytucyjnej wartości – drogi nieistniejące (bądź przechodzące w innym miejscu niż pierwotnie zakładano) w żaden sposób nie służą potrzebom społeczności. Nie istnieje więc konstytucyjna legitymacja do przetrzymywania w zasobie publicznym nieruchomości przymusowo (i niepotrzebnie) odebranych na taki cel ich prywatnym właścicielom. Rozwiązanie takie pozostaje w oczywistej sprzeczności z podstawową funkcją art. 21 ust. 2 Konstytucji, jaką jest zapobieganie nadużyciom władz w stosunku do mienia obywateli, pod pretekstem realizacji celów, które po czasie okazują się fikcyjne. Jest to tym bardziej niesprawiedliwe, że jedynym uzasadnieniem znacznego ograniczania praw właścicieli objętych działaniem specustawy drogowej miała być nadrzędna potrzeba nadrabiania cywilizacyjnych zaległości poprzez sprawną budowę (przebudowę) sieci komunikacyjnej kraju. Jeżeli potrzeba ta się dezaktualizuje, ingerencja w prawa jednostek całkowicie traci swoje uzasadnienie, co aktualizować musi obowiązek zwrócenia własności odebranej pochopnie i w sposób niezgodny z ustawą zasadniczą.

Także wynikające z zaskarżonych przepisów kryterium różnicowania ochrony prawnej w zależności od – konstytucyjnie irrelewantnej – formy wywłaszczenia, nosi wszelkie cechy dowolności, nie będąc ani racjonalne, ani proporcjonalne, ani tym bardziej sprawiedliwe. Zdaniem Rzecznika, realizacja konstytucyjnego prawa do zwrotu wywłaszczonego mienia nie może bowiem zależeć od tego, w jaki „techniczny” sposób ustawodawca zaprojektował procedury inwestycyjne. Przy wielokrotnie podkreślanej ułomności przepisów o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości – enumeratywnie wyliczających skonkretyzowane przypadki przejęć nieruchomości, przy których taki zwrot jest możliwy – byłby to bowiem zbyt prosty sposób naruszania praw obywateli. Okoliczności stanowiące de lege lata kryterium różnicowania dobrano zupełnie przypadkowo. Nie powinny one zatem warunkować dopuszczalności realizacji konstytucyjnie gwarantowanego prawa.

Podstawowym skutkiem przyjętego rozwiązania stało się więc pozbawienie określonej, arbitralnie dobranej grupy uprawnionych, przysługujących im roszczeń, a zarazem  zwolnienie podmiotów publicznych z obowiązków nałożonych bezpośrednio w samej Konstytucji. Prowadzi to do wniosku, że zaskarżona norma pozostaje w sprzeczności z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony własności i innych praw majątkowych.

Analogiczna sprawa jest rozpoznawana przed TK pod sygnaturą SK 37/19. Rzecznik Praw Obywatelskich bierze w niej udział (IV.7003.38.2019), zajmując stanowisko takie jak w sprawie niniejszej.

IV.7003.37.2020

Dlaczego w czasie pandemii nie można eksmitować z mieszkania kogoś, kto ma inne mieszkanie? – pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2021-02-01

Pani kwestionuje przepis „tarczy” zakazujący wykonania wyroku eksmisyjnego w sytuacji, gdy osoba, wobec której wydano wyrok eksmisyjny, posiada tytuł prawny do innego lokalu.

Art. 15zzu ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, który od 26.1.2021 r. ma następujące brzmienie:

Art. 15zzu

  1. W okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 nie wykonuje się tytułów wykonawczych nakazujących opróżnienie lokalu mieszkalnego.
  2. Przepis ust. 1 nie dotyczy:

1) orzeczeń wydanych na podstawie art. 11a ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz. U. z 2020 r. poz. 218 i 956);

2) decyzji o:

  • zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej - wydawanej na podstawie ustawy z dnia 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych (Dz. U. z 2020 r. poz. 1363),
  • ustaleniu lokalizacji linii kolejowej - wydawanej na podstawie ustawy z dnia 28 marca 2003 r. o transporcie kolejowym,
  • zezwoleniu na realizację inwestycji w zakresie lotniska użytku publicznego w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 12 lutego 2009 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie lotnisk użytku publicznego (Dz. U. z 2018 r. poz. 1380, z 2020 r. poz. 471 i 2380 oraz z 2021 r. poz. 11),
  • ustaleniu lokalizacji inwestycji w zakresie Centralnego Portu Komunikacyjnego, o której mowa w przepisach ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o Centralnym Porcie Komunikacyjnym (Dz. U z 2020 r. poz. 234 i 1378),
  • pozwoleniu na realizację inwestycji - wydawanej na podstawie ustawy z dnia 8 lipca 2010 r. o szczególnych zasadach przygotowania do realizacji inwestycji w zakresie budowli przeciwpowodziowych (Dz. U. z 2019 r. poz. 933 oraz z 2020 r. poz. 471).

Z tego wynika, że art. 15zzu ustawy wprowadza z wyjątkami tam określonymi zakaz wykonywania w stanie epidemii wyroków dotyczących eksmisji z lokali mieszkalnych niezależnie od tego, czy osoba eksmitowana posiada tytuł prawny do innego lokalu mieszkalnego. Zwrócić należy uwagę, że samo posiadanie tytułu prawnego do innego lokalu mieszkalnego nie świadczy jeszcze o możliwości zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych w tym lokalu.

Niezgodnie z prawem stracili dzierżawę ziemi – w efekcie musieli sprzedać swe krowy. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-26
  • Sąd uwzględnił żądanie Agencji Nieruchomości Rolnych o wydanie części ziem dzierżawionych przez pozwanych – w efekcie musieli oni sprzedać swe krowy, dla których nie mieli już paszy
  • Umowy dzierżawy zostały częściowo wypowiedziane, ale klauzule umowne, na które powołała się ANR, były nieważne z mocy prawa
  • Jeśli bowiem czas dzierżawy jest oznaczony, to jej wypowiedzenie może nastąpić tylko w przypadkach wyraźnie określonych w umowie
  • A prawo zakazuje wypowiadania umów dzierżawy zawartych na czas oznaczony - gdy decyzja o wypowiedzeniu ma być pozostawiona tylko swobodnemu uznaniu samych stron lub strony umowy
  • Tymczasem umowy zawarte przez ANR i pozwanych na czas oznaczony nie określały, w jakich przypadkach można je wypowiedzieć

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść dzierżawców. Wniósł o stwierdzenie przez SN, że zaskarżony wyrok został wydany z naruszeniem prawa.

To zaś umożliwiłoby pozwanym dochodzenie odszkodowania od Skarbu Państwa. Sąd zobowiązał ich bowiem do wydania gruntów, które według nich stanowiły bazę paszową dla hodowli bydła. W efekcie nie mogli kontynuować działalności rolniczej i zostali zmuszeni do sprzedaży stada. Tym samym utracili wszelkie dotychczasowe dochody związane z hodowlą, w tym m.in. sprzedaż mleka i sprzedaż cieląt.

Stan faktyczny sprawy

ANR zażądała wydania nieruchomości, które wchodziły w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa i były wydzierżawiane pozwanym na podstawie dwóch umów dzierżawy.

Zawarto je na czas określony 10 lat, z możliwością przedłużenia. W umowach zawarto klauzulę, która umożliwiała wyłączenie spod dzierżawy gruntów o łącznej powierzchni nie większej niż 20% całości. Umowa nie określała jednak, w jakich przypadkach wyłączenie to może nastąpić.

Na podstawie tej klauzuli ANR wypowiedział umowy dzierżawy w części. Następnie skierował do sądu pozew o wydanie tej nieruchomości.

W 2015 r. sądy obu instancji uznały, że wypowiadając umowy dzierżawy, ANR działała w ramach swoich uprawnień. Dlatego nakazały pozwanym wydanie nieruchomości.

W 2017 r. pozwani złożyli do Sądu Najwyższego skargę  o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Jako szkodę wskazali utratę bazy paszowej, co uniemożliwiło im kontynuowanie hodowli bydła. Po wykonaniu zaskarżonego wyroku musieli je sprzedać ze względów ekonomicznych, wobec czego utracili przychody z produkcji mleka krowiego oraz płatności bezpośrednich.

Postanowieniem z 25 września 2020 r. skarga została przez SN odrzucona z uwagi na jej subsydiarny charakter wobec innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia, w tym również wobec skargi nadzwyczajnej.

W związku z tym RPO Adam Bodnar postanowił skierować skargę nadzwyczajną.

Zarzuty skargi RPO

 Rzecznik podniósł zarzuty rażącego naruszenia prawa:

  • art. 222 § 1 Kodeksu cywilnego porzez jego niewłaściwe zastosowanie i nakazanie pozwanym wydania nieruchomości - mimo że przysługiwało im skuteczne uprawnienie do władania nieruchomością, wynikające ze stosunku dzierżawy;
  • art. 673 § 3 k.c. w związku z art. 694 k.c. oraz art. 58 § 3 k.c. i art. 3531 k.c. poprzez ich niezastosowanie - mimo że zamieszczenie w umowie dzierżawy, zawartej na czas oznaczony, klauzuli uprawniającej do jej wypowiedzenia, bez określenia wypadków, w jakich wypowiedzenie może nastąpić, pozostaje w sprzeczności z normami o charakterze bezwzględnie obowiązującym: art. 673 § 3 w związku z art. 694 k.c., a także z naturą tego stosunku zobowiązaniowego i tym samym jest nieważne z mocy prawa.

Ponadto RPO podniósł zarzuty dotyczące naruszenia praw i zasad konstytucyjnych:

  • zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - gdyż rozstrzygnięcie sądowe wydane z pominięciem norm o charakterze  bezwzględnie obowiązującym oraz nieuwzględniające natury stosunku prawnego łączącego strony procesu, podważa zaufanie do stanu prawnego, jaki wynika z prawomocnego orzeczenia sądowego, a tym samym zaufanie do państwa oraz godzi w bezpieczeństwo prawne;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji - ponieważ w wyniku stwierdzonych uchybień pozwani zostali pozbawieni uprawnień wynikających z umów dzierżawy do władania nieruchomościami rolnymi i gospodarczego korzystania z nich, A  utrata spornych nieruchomości uniemożliwiła im kontynuowanie prowadzenia produkcji rolnej, co doprowadziło do pogorszenia ich sytuacji majątkowej.

Następcą prawnym ANR jest Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego. Skoro bowiem rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane, RPO nie chce obarczać uczestników postępowania dodatkowymi problemami prawnymi, związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

IV.511.320.2020

Chciał odrzucenia spadku obciążonego długami - sąd faktycznie mu to uniemożliwił. Skarga nadzwyczajna Rzecznika na korzyść obywatela [SKARGA UWZGLĘDNIONA]

Data: 2021-05-26, 2021-01-25
  • Syn zmarłego został przez sąd uznany za spadkobiercę - mimo że nie chciał dziedziczyć spadku obciążonego długami
  • Choć sąd dostał jego pismo o odrzuceniu spadku, nie zdołał go rozpatrzyć przed upływem półrocznego terminu, jaki spadkobierca ma na taką decyzję
  • Aby dochować tego terminu, wystarczy samo złożenie, przed jego upływem, wniosku do sądu o odrzucenie spadku – podkreśla RPO
  • Tymczasem komornik egzekwuje już dług, który spadkobierca chciał odrzucić
  • AKTUALIZACJA: 26 maja 2021 r. SN uwzglednił skargę nadzwyczajną RPO (sygn. akt I NSNc 76/21)

W obronie praw skarżącego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Jest to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Stan faktyczny sprawy

Zgodnie z art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego spadkobierca może odrzucić spadek w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o tytule do dziedziczenia (śmierci spadkodawcy). Taki spadkobierca zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie dożył otwarcia spadku.

Przed upływem tego terminu syn zmarłego złożył w Sądzie Rejonowym pismo z oświadczeniem, że odrzuca obciążony długiem spadek po ojcu. Sąd podkreślił, że oświadczenie o odrzuceniu spadku w formie pisemnej zwykłej nie wywołuje skutków prawnych. Dlatego oddalił wniosek syna.

Odwołał się on do Sądu Okręgowego, który zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu. Według II instancji Sąd Rejonowy słusznie potraktował jednak wniosek syna nie jako oświadczenie o odrzuceniu spadku, lecz jako wniosek o przyjęcie takiego oświadczenia w formie ustnej do protokołu.

Sąd Rejonowy wyznaczył zatem termin rozprawy, by odebrać od syna jego ustne oświadczenie – ale  nastąpiło to już po półrocznym  terminie. Jeden z wierzycieli zmarłego ojca wystąpił zaś do sądu o stwierdzenie, że spadek po dłużniku nabyli obaj jego synowie. A Sąd Rejonowy stwierdził właśnie, że spadek na podstawie ustawy dzielą obaj synowie po połowie.

Sąd Okręgowy oddalił apelację syna, który nie chciał dziedziczyć. Uzasadnił, że złożył on oświadczenie o odrzuceniu spadku po terminie – a przywrócić go nie można (to tzw. termin zawity).  

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik zaskarżył postanowienie sądu II instancji. Wniósł, by SN uznał za spadkobiercę dziedziczącego spadek jedynie drugiego syna, który nie złożył oświadczenia o odrzuceniu spadku.

Orzeczeniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez błędne uznanie, że syn uchybił terminowi do złożenia oświadczenia woli o odrzuceniu spadku po ojcu - mimo że wniosek o przyjęcie oświadczenia spadkowego zawierający wolę odrzucenia spadku złożył przed upływem 6-miesięcznego terminu od daty śmierci spadkodawcy;
  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1020 Kc poprzez jego niezastosowanie i przyjęcie, że syn dziedziczy spadek - mimo złożenia  oświadczenia o odrzuceniu spadku z zachowaniem terminu z art. 1015 § 1 Kc;

Odrzucający spadek spadkobierca, który działał w  zaufaniu do prawa, nie miał żadnego wpływu na termin wyznaczenia przez Sąd Rejonowy posiedzenia w celu odebrania od niego oświadczenia. Nie można mu zatem zarzucić braku dbałości i należytej troski o swoje sprawy. Dlatego sąd nie powinien przerzucać na niego odpowiedzialności za upływ terminu z art. 1015 § 1 Kc.

A zaskarżone postanowienie doprowadziło do niekorzystnych skutków w sferze majątkowych interesów spadkobiercy. Z jego majątku na wniosek wierzyciela zmarłego prowadzona jest egzekucja z nieruchomości. To rażące naruszenie prawa syna zmarłego do własności i do ochrony przed spadkiem, którego przyjąć nie chciał - czemu dał wyraz.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie prezentowane jest stanowisko, że dla dochowania terminu z art. 1015 § 1 Kc wystarczające jest złożenie do sądu - przed jego upływem - wniosku o przyjęcie oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, choćby do złożenia samego oświadczenia w toku postępowania doszło już po upływie 6-miesięcznego terminu.

Według SN odmienny pogląd byłby zbyt rygorystyczny i szczególnie dotkliwy  w skutkach, skoro pociągałby za sobą nieograniczoną odpowiedzialność za długi spadkowe nawet tych spadkobierców, którzy w sposób niewątpliwy w ustawowym terminie dali sądowi wyraz swej woli.

Dlatego o zachowaniu terminu winno rozstrzygać wyłącznie wniesienie do sądu przed upływem terminu wniosku z żądaniem odebrania oświadczenia. Spadkobierca jedynie na to ma wpływ. To zaś, kiedy dojdzie do odebrania oświadczenia, zależy  już od sądu. Wobec tego chwila odebrania oświadczenia przez sąd nie powinna mieć wpływu na zachowanie terminu.

Rzecznik zarzucił zaskarżonemu postanowieniu naruszenie:

  • konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - z uwagi na pozbawienie syna prawa do odrzucenia spadku po zmarłym ojcu, choć nie można zarzucić mu braku dbałości o swe interesy majątkowe;
  • zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji  -  ponieważ pominięcie przez sąd okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem, którego przeprowadzenie było konieczne w celu odebrania  oświadczenia o odrzuceniu spadku, doprowadziło do swoistej pułapki, co pozbawiło spadkobiercę procedury gwarantującej urzeczywistnienie jego prawa do odrzucenia spadku i uczyniło to prawo pozornym;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji - ponieważ stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym prowadzi do niekorzystnych skutków w sferze praw majątkowych syna z uwagi na obciążenie jego majątku długami spadkowym w sytuacji braku woli spadkobrania:
  • zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych i prawa dziedziczenia, określonej w art. 64 ust. 2 Konstytucji - ponieważ pozbawienie spadkobiercy prawa do odrzucenia spadku było konsekwencją wyznaczenia przez sąd terminu rozprawy celem odebrania od spadkobiercy oświadczenia spadkowego po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c., a zatem niedotrzymanie tego terminu nastąpiło z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Przyjęcie przez sąd, że zarówno wniosek o odebranie oświadczenia spadkowego, jak i samo oświadczenie musi zostać złożone przed upływem terminu z art. 1015 § 1 Kc prowadzi do nieuzasadnionego skrócenia tego terminu. Zmusza spadkobierców do brania w rachubę ewentualnych niezależnych od nich przeszkód w przyjęciu oświadczenia.

Zaskarżone postanowienie nie może zostać uchylone ani też zmienione w innym trybie. Sytuację może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Tak jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego Rzecznik wysłał ją Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.423.2020

Nie mieszkał z rodzicami, ale sąd obciążył go ich długami. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-20
  • Obywatel został obciążony przez sąd długami mieszkaniowymi rodziców, choć z nimi nie mieszkał, gdy one powstawały
  • Wobec niemożności ściągnięcia długu od pozostałych dłużników, egzekucja objęła tylko jego
  • Pogorszyło to i tak niełatwą sytuację bytową jego i jego rodziny, w tym czworga dzieci

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść obywatela. Za zapłatę czynszu i innych opłat odpowiadają bowiem solidarnie z najemcą stale mieszkające z nim osoby pełnoletnie.  

Stan faktyczny sprawy

Najemcy mieszkania komunalnego od 2008 r. nieregularnie uiszczali czynsz oraz opłaty. W 2013 r., gdy zaległość sięgała kilkunastu tys. zł, gmina wytoczyła im proces o zapłatę.

Sąd Rejonowy na posiedzeniu niejawnym wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Zasądził solidarnie od pozwanych - najemcy i członków jego rodziny mieszkających wraz z nim – na rzecz gminy w sumie ponad 20 tys.zł.

Jeden z synów najemcy, obciążony obowiązkiem zapłaty długu, wniósł sprzeciw od nakazu. Argumentował, że nie wiedział o zaległościach czynszowych, gdyż od 2007 r. nie mieszkał już z rodzicami.

Dołączył dokumenty potwierdzające, że w tym okresie zawarł umowę najmu innego mieszkania. Mieszkał w nim z żoną i czwórką dzieci. Był zameldowany tam na pobyt czasowy i otrzymywał od gminy dodatek mieszkaniowy.

Z powodu nieuzupełnienia braków formalnych pisma Sąd Rejonowy odrzucił jego sprzeciw. Dlatego zasadność żądania gminy wobec obywatela nie została poddana merytorycznej ocenie sądu. Nakaz zapłaty stał się prawomocny.

Komornik wszczął postepowanie w celu wyegzekwowania długu z jego majątku. Wobec bezskuteczności egzekucji wobec pozostałych dłużników – z  braku składników majątkowych jej podlegających - gmina dochodzi zapłaty  wyłącznie od pozwanego syna.

Podejmowane przez obywatela próby porozumienia z gminą w celu umorzenia postępowania egzekucyjnego nie dały skutku. A sytuacja materialna rodziny jest zła. On ma rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy, a jego żona ma rentę socjalną.

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik  zaskarżył nakaz zapłaty w zakresie odnoszącym się do pozwanego syna.  Wniósł, by SN oddalił powództwo wobec niego.

Orzeczeniu zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, tj. art. 6881 § 2 w związku z art. 6881 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że pozwany odpowiada solidarnie wraz z najemcą lokalu mieszkalnego za zapłatę czynszu i innych opłat, mimo jego niezamieszkiwania w tym lokalu;
  • naruszenie zasad oraz wolności i praw człowieka i obywatela: konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji, oraz chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych pozwanego - z powodu wydania nakazu zapłaty wobec pozwanego.

Można mieć wątpliwości, czy dokumenty gminy wystarczały do wydania nakazu zapłaty także w stosunku do innych osób niż najemca,  w tym zwłaszcza syna. Do pozwu nie dołączono bowiem ani zaświadczenia o zameldowaniu go w lokalu, ani dowodu, że wezwanie do zapłaty skierowano także do niego.  

W efekcie - wbrew art. 6881 § 2 w związku z art. 6881 § 1 Kodeksu cywilnego -  obciążono go  zapłatą należności, do których w ogóle nie był zobowiązany w świetle prawa. Za zapłatę czynszu i innych opłat odpowiadają bowiem solidarnie z najemcą stale zamieszkujące z nim osoby pełnoletnie. 

Naruszona została zatem zasada zaufania obywatela do państwa, a w szczególności bezpieczeństwo prawne pozwanego. Wydanie nakazu zapłaty  musi być ocenione jako naruszające gwarantowaną w art. 64 Konstytucji ochronę własności i praw majątkowych pozwanego.

Taki nakaz zapłaty stanowi przykład orzeczenia rażąco niesprawiedliwego, łamiącego elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego, co przemawia za odstąpieniem w tym wypadku od zasady stabilności prawomocnych orzeczeń sądowych. Nie można bowiem bronić stabilności orzeczenia nakazującego spełnienie świadczenia bez uzasadnionej podstawy prawnej. 

Majątek pozwanego został uszczuplony w wyniku egzekucji komorniczej na podstawie zaskarżonego nakazu zapłaty, co wpływa na obniżenie warunków bytowych jego i jego rodziny.

Pozwany nie dysponuje obecnie żadnym środkiem zaskarżenia umożliwiającym wyeliminowanie nakazu zapłaty. Jedynym rozwiązaniem jest skarga nadzwyczajna.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN (jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego). Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.294.2020

Błędy sądu przy zniesieniu współużytkowania wieczystego. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-13
  • Osoby wspólnie użytkujące nieruchomość spierały się na tym tle; w końcu wystąpiły do sądu o podział działki
  • Sąd błędnie ustalił jednak jej powierzchnię, a w efekcie również powierzchnie działek dla poszczególnych osób
  • Ponadto nie odniósł się do kwestii podziału budynków na wspólnym gruncie, a w orzeczeniu przekręcił imiona i nazwiska niektórych osób
  • Z powodu tych błędów orzeczenie nie może być wykonane, za to powoduje nowe spory 
  • Zainteresowani nie mogą np. uzyskać zaświadczenia o przekształceniu użytkowania wieczystego w prawo własności gruntu

By umożliwić obywatelom korzystanie z przysługującym im praw, Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na ich korzyść. Błędów sądu nie da się bowiem naprawić w inny sposób. A nie mogły być sprostowane przez sam sąd jako "oczywiste omyłki pisarskie".

Historia sprawy

Kilkoro osób wspólnie użytkowało wieczyście działkę z budynkami. W jednym z nich były jeszcze odrębne lokale. Między użytkownikami trwały spory związane ze sposobem korzystania z nieruchomości. Dlatego wnieśli, by sąd zniósł współużytkowanie wieczyste i podzielił nieruchomość na mniejsze działki, a lokale w budynku pomiędzy nich.

Sąd Rejonowy wystąpił do biegłego geodety, by sporządził projekt zniesienia współużytkowania. I oparł się na jego opinii, nie weryfikując jej. 

W lutym 2003 r. sąd zniósł częściowo współużytkowanie wieczyste działek. Przyznał poszczególnym osobom  prawo użytkowania wieczystego, zgodnie z projektem podziału geodety. Jedną z działek sąd pozostawił we współużytkowaniu wieczystym w odpowiednich częściach udziałów. Sąd uregulował też dostęp do sieci elektrycznej, wodociągowej i kanalizacyjnej na poszczególnych działkach.

Rozstrzygnięcie uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji, ufajac sądowi. Ten zaś nie sporządził pisemnego uzasadnienia.

Argumentacja RPO

Sąd Rejonowy wydał orzeczenie, które wobec istotnych błędów i braków nie może zostać wykonane. Zainteresowane osoby nie mogą uzyskać potwierdzenia swoich praw rzeczowych do nieruchomości.

Sąd oparł rozstrzygnięcie na danych z opinii biegłego geodety, w których były błędy:

  • mylnie oznaczono powierzchnię całej działki a w efekcie także powierzchnie działek, które miały przypaść poszczególnym osobom w wyniku zniesienia prawa współużytkowania wieczystego
  • przyznając poszczególnym uczestnikom postępowania konkretne lokale w budynku, sąd nie określił wystarczająco precyzyjnie, co komu przypadło w wyniku zniesienia wspólnego prawa
  • w orzeczeniu sąd nie odniósł się do kwestii podziału budynków
  • w sentencji orzeczenia sąd przekręcił imiona i nazwiska niektórych uczestników postępowania.

Wskutek tych błędów nie został zrealizowany cel uczestników postępowania, którym była likwidacja sporów związanych ze sposobem korzystania z gruntu, mimo prawomocnego zakończenia postępowania.

Nie otrzymali oni prawomocnego orzeczenia, które mogliby wykonać i w ten sposób ostatecznie zakończyć wspólnotę praw, co stanowiło dotychczas źródło konfliktów. Wręcz przeciwnie – orzeczenie, które nieprecyzyjnie opisuje co komu przypadło w efekcie zniesienia wspólności praw, może być wyłącznie przyczyną kolejnych sporów pomiędzy uprawnionymi.

Nie mogą zrealizować swych uprawnień majątkowych, pierwotnie związanych ze stanem współużytkowania wieczystego. Nie mogą uzyskać zaświadczenia potwierdzającego przekształcenie użytkowania wieczystego w prawo własności gruntu.

Zaskarżone orzeczenie stworzyło zatem stan niepewności prawnej co do chronionych konstytucyjnie praw rzeczowych uczestników postępowania (prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, prawo własności budynków, prawo własności lokali w budynku). To zaś uzasadnia złożenie skargi nadzwyczajnej.

Znosząc wspólność praw rzeczowych, sąd nie zadbał o zawarcie w rozstrzygnięciu wszystkich elementów niezbędnych dla skuteczności postanowienia – choć miał taki bezwzględny obowiązek.

RPO zarzucił sądowi rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 325 w zw. z art. 13 § 2 i art. 621 w zw. z art. 623 i art. 624 zd. 1 Kodeksu postępowania cywilnego. Chodzi przede wszystkim o błędne oznaczenie w sentencji postanowienia powierzchni wyodrębnianych działek - w następstwie zaakceptowania i powtórzenia przez sąd błędów z opinii biegłego geodety.

Sąd naruszył także konstytucyjną zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji oraz przysługującą uczestnikom na gruncie art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji ochronę praw majątkowych.

W tej sytuacji  konieczne jest uchylenie postanowienia sądu - tak by ponowne, prawidłowe już orzeczenie, przywróciło należną ochronę prawną uczestnikom postępowania. Dlatego RPO wnosi by SN uchylił orzeczenie i zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego. Skoro bowiem rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane, RPO nie chce obarczać uczestników postępowania dodatkowymi problemami prawnymi, związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

IV.7000.46.2019

Skarga nadzwyczajna RPO w sprawie pomylonych mieszkań

Data: 2020-12-31
  • Cztery osoby odziedziczyły dom i wystąpiły do sądu o jego podział. Sąd miał wskazać, na jakie mieszkania dzieli się nieruchomość i jakie wyrównania mają sobie wypłacić spadkobiercy, by każde z nich dostało równowartość ¼ spadku.
  • W 2008 r. sąd się pomylił tak, że jeden spadkobierca miał dopłacić drugiemu 30 tys. zł, mimo że odziedziczył podobnej wielkości mieszkanie.
  • Prawidłowe rozliczenie jest już niemożliwe, a błędu tego po 12 latach nie da się inaczej naprawić niż przez wniesienie skargi nadzwyczajnej.
  • RPO składa ją do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, mając w pamięci uchwałę trzech izb SN o wadliwości umocowania Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (powołała ją w całości nowa, polityczna KRS), a także orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie islandzkiej o niewłaściwe powołanie sędziego.

Sprawa dotyczy domu, który należał do pani X zmarłej 40 lat temu. Odziedziczyły go cztery osoby: każda po ¼ domu. Po 20 latach spadkobiercy wnieśli o to, by dom podzielić i znieść współwłasność. Sąd miał wydzielić mieszkania, podzielić piwnice i lokale użytkowe na działce, ustalić, ile każde z nich jest warte i wskazać, jak spadkobiercy mają się rozliczyć. Sprawę ułatwiał fakt, że spadkobiercy praktycznie podzielili już dom, każde z nich mieszkało w osobnym mieszkaniu – a że mieszkania te nie były identyczne, istotne było wskazanie, jak się między sobą rozliczyć.

Podział się nie udał, bo sąd się po prostu pomylił, a potem tego błędu sprostować nie chciał. A apelację oddalił jako złożoną po terminie.

Problem polegał na tym, jak sąd posłużył się wyliczeniami rzeczoznawców, którzy policzyli, ile powierzchni mają mieszkania i ile są warte. Wyliczenia były dwa – sąd oba uznał za wiarygodne. Ale rzeczoznawcy podawali te mieszkania w różnych kolejnościach: to, co dla jednego było mieszkaniem nr 1, dla drugiego było mieszkaniem nr 2. A ponieważ metraże w obu opiniach nieco się różniły, sądowi się te mieszkania pomyliły.

Zamieniwszy metraże, sąd od nowa policzył ich wartość, dzieląc ustaloną wartość przez „nowy” (pomylony) metraż. I w ten sposób dwa mieszkania o podobnej powierzchni zaczęły się różnić wartością o 50 tys. zł…. To z kolei przełożyło się na rozliczenia między spadkobiercami. Kuzynka miała dopłacić kuzynce 30 tys. zł; mimo że obie dostały po podziale podobne mieszkania. Kuzyn, który dostał większe mieszkanie, dostał od sądu dodatkowe uprawnienie do 17 tys. zł dopłaty.

RPO uznał, że błąd ten powinien był naprawiony i przedstawił argumenty w skardze nadzwyczajnej.

Błędy w ustaleniach sądu

RPO pokazuje, że postanowienie sądu „jest obarczone wadą w postaci oczywistej sprzeczności istotnych ustaleń z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego”. - Tym samym, w przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich wypełniona została – wymagana przez art. 89 § 1 pkt 3 ustawy o Sądzie Najwyższym – przesłanka „oczywistej” sprzeczności ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego” – pisze Adam Bodnar w skardze nadzwyczajnej.

- Sprzeczność ta dotyczy ustaleń o charakterze istotnym, gdyż dotyczy samej istoty rozstrzygnięcia, jakim jest prawidłowe ustalenie wartości schedy spadkowej oraz wartości udziałów przyznanych poszczególnym spadkobiercom, w tym wysokości zasądzonych dopłat pieniężnych. Nadto różnica pomiędzy ustaleniami sądu a ustaleniami wynikającymi z materiału dowodowego w sprawie (opinii biegłych uznanych za wiarygodne) jest znacząca i wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych (o czym niżej), stanowiąc zarazem także znaczny procent wartości samego przedmiotu działu. 

Skarga nadzwyczajna do Izby Cywilnej SN

Wadliwego postanowienia sądu nie można było już zmienić, więc po latach sprawa trafiła do RPO, który ma prawo składania skarg nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego. To specjalne narzędzie prawne wprowadzone po to, by naprawiać nienaprawialne już normalną drogą błędy sądów. Do rozpatrywania skarg nadzwyczajnych powołana została nowa izba SN - Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. W całości powołała ją nowa, zależna od polityków Krajowa Rada Sądownictwa. I tu pojawił się nowy problem: rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane. Aby nie obarczać zatem spadkobierców pani X dodatkowymi problemami prawnymi ,związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej, RPO złożył swoją skargę do Izby Cywilnej.

Argumenty prawne RPO

Nie ulega wątpliwości, że istotą rozstrzygnięcia o dziale spadku jest prawidłowe rozdysponowanie schedą spadkową w taki sposób, by rzeczywista wartość udziałów przyznanych poszczególnym spadkobiercom odzwierciedlała ich udział w spadku, określony postanowieniem o stwierdzeniu nabycia spadku. Wyrazem tego jest nie tylko generalne odesłanie w art. 1035 k.c. do przepisów o zniesieniu współwłasności, ale także – skomplikowane mechanizmy rozliczania skutków poszczególnych zdarzeń obejmujących majątek spadkodawcy, jak przede wszystkim zaliczanie darowizn na schedę spadkową. Ich celem jest uzyskanie sprawiedliwego rozdziału majątku, uwzględniającego różne okoliczności, w tym zasady słuszności. Z kolei ratio art. 212 § 1 zd. 1 k.c. pozostaje takie wyjście ze współwłasności, by każdemu z dotychczasowych współwłaścicieli przypadła wartość majątkowa ściśle odpowiadająca wartości jego udziału. Jeżeli przypadający mu składnik majątku kryterium tego nie spełnia, konieczne staje się wyrównanie tej wartości, właśnie poprzez zasądzenie odpowiedniej dopłaty pieniężnej.

Zaskarżonemu orzeczeniu Rzecznik Praw Obywatelskich zarzuca rażące naruszenie prawa poprzez niezastosowanie przepisu art. 278 § 1 k.p.c.

Po ponownym pomiarze powierzchni wyodrębnianych lokali sąd dostrzegł konieczność ponownego ich wycenienia. Wyceny tej sąd dokonał jednak już samodzielnie. Tymczasem należy zauważyć, że wycena wartości rynkowej nieruchomości, w tym także oszacowanie wartości jednego m2 lokalu, wymaga wiadomości specjalnych, co oznacza konieczność powołania biegłego.

Bezsprzecznie wiadomości z zakresu wyceny nieruchomości należy zaliczyć do wiadomości specjalnych, gdyż ich zdobycie wiąże się z uzyskaniem wykształcenia oraz doświadczenia. Zgodnie z art. 174 ust. 1 i 2 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami, rzeczoznawstwo majątkowe jest działalnością zawodową wykonywaną przez rzeczoznawców na zasadach określonych tą ustawą. Rzeczoznawcą majątkowym jest osoba fizyczna posiadająca uprawnienia zawodowe w zakresie szacowania nieruchomości. To właśnie do tej grupy zawodowej należy szacowanie wartości nieruchomości, w tym poprzez ustalanie ceny rynkowej jednego m2 nieruchomości.

Sąd przeprowadził dowód z opinii biegłego z zakresu wyceny nieruchomości. Została tam wskazana także wycena jednostkowa 1 m2 każdego z wyodrębnianych lokali. Sąd uznał tę opinię za przydatną dla sprawy i częściowo oparł się na jej wnioskach. Z niewiadomych jednak względów sąd, po ponownym obmiarze lokali, samodzielnie ustalił wartość jednego m2 każdego lokalu, co było podstawą do wyceny na nowo wartości lokali przez sąd – z pominięciem przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego. A wartości ustalone i przyjęte przez sąd odbiegają od tych wskazanych przez biegłego, i to w sposób znaczny.

Skoro sąd uznał za konieczne ponowne oszacowanie wartości jednego m2 każdego z lokali, to winien w tym celu dopuścić dowód z opinii biegłego z zakresu wyceny nieruchomości. Nie przeprowadzając go, rażąco naruszył art. 278 § 1 k.p.c.

W przekonaniu Rzecznika na skutek oczywistego i rażącego błędu sądu doszło także do rażącej obrazy art. 212 § 1 zd. 1 w związku z art. 1035 k.c. Wynikające z zaskarżonego postanowienia dopłaty pieniężne w żaden bowiem sposób nie ‘wyrównują’ wartości poszczególnych udziałów w spadku. Przeciwnie, ich wysokość dodatkowo, i to w sposób znaczny, pogłębia nierówności pomiędzy spadkobiercami – mimo że dziedziczą oni w częściach równych.

Doszło zatem do naruszenia konstytucyjnego prawa obywatela do sądowej ochrony prawa własności, prawa dziedziczenia i praw majątkowych (art. 64 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji). Uprawomocnienie zaskarżonego orzeczenia doprowadziło do uszczerbku w zakresie przysługującego spadkobiercom pani X konstytucyjnego prawa do dziedziczenia. W świetle art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP samo stosowanie przepisów ustawowych (norm materialnych i proceduralnych) winno gwarantować spadkobiercom należytą ochronę prawną w zakresie uprawnień przysługujących im z tytułu dziedziczenia. W tym kontekście instytucja działu spadku stanowi instrument prawny, dzięki któremu w obrocie może się urzeczywistnić rozstrzygnięcie co do stwierdzenia nabycia spadku. Postanowienia te powinny więc ze sobą korelować.

Sytuacja, w której sąd orzeka, że niektórzy uczestnicy postępowania otrzymują składniki majątku (w tym także dopłaty od innych uczestników postępowania) przewyższające wartość ¼ udziału spadkowego, a inni uczestnicy – składniki o wartości niższej niż ¼ wartości udziału spadkowego, a nadto zostają jeszcze dodatkowo obciążeni wysokimi dopłatami, godzi w konstytucyjne prawo własności i prawo do dziedziczenia. Ochrona prawna gwarantowana na gruncie Konstytucji staje się iluzoryczna, bowiem instytucja działu spadku w takiej sytuacji nie może zrealizować przypisanych jej systemowo celów. Sąd w sposób nieuprawniony zaingerował w zakres ochrony prawnej przysługującej uczestnikom na gruncie Ustawy Zasadniczej, bowiem w sposób oczywiście wadliwy ukształtował sytuację majątkową spadkobierców pani X.

Z tego powodu zaskarżone postanowienie godzi także w konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz zasadę bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji. Zgodnie z nim Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. W ocenie Rzecznika ochronie konstytucyjnej na podstawie art. 2 niewątpliwie podlega także zaufanie uczestników obrotu do stanu prawnego ukształtowanego prawomocnym rozstrzygnięciem sądowym. Osoby pozostające w kręgu oddziaływania postanowienia stwierdzającego nabycie spadku po danej osobie mają prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o dział spadku sąd rozstrzygnie sprawę zgodnie z przysługującym uczestnikom udziałom w spadku. W tym kontekście pożądane pozostaje zachowanie przez sąd należytej czujności procesowej, celem uniknięcia orzekania sprzecznie z udziałami spadkowymi.

Tymczasem w tej sprawie sąd rozpoznał sprawę tak, że przyznał na własność lokale i orzekł dopłaty pomiędzy uczestnikami postępowania, jednakże w ogólnym rozliczeniu nie utrzymał on podziału spadku po ¼ udziału w jego wartości dla każdego z uczestników – mimo że spadek po pani X odziedziczono w taki właśnie sposób. Tym samym wydane orzeczenie nie jest również sprawiedliwe: podział spadku nie odzwierciedla rozstrzygnięcia sądu z 1988 r., zgodnie z którym czworo spadkobierców nabyło spadek w ¼ każde.

Takie rozstrzygnięcie – zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich – stanowi naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa (działającego w jego imieniu sądu powszechnego) oraz konstytucyjnej zasady bezpieczeństwa prawnego, która w zakresie prawa spadkowego wyraża się w możliwości układania przez spadkobierców swych istotnych spraw życiowych bez obawy, że sąd orzeknie o dziale spadku, nie respektując prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku.

IV.7000.178.2018

Dwa identyczne orzeczenia spadkowe. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-12-28
  • W ciągu dwóch lat ten sam sąd wydał dwa analogiczne orzeczenia spadkowe po tym samym spadkodawcy
  • Spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym potwierdzeniem uprawnień z tytułu dziedziczenia
  • To zaś uniemożliwia swobodne dysponowanie majątkiem 
  • Jedynym wyjściem jest uchylenie drugiego z wydanych orzeczeń przez Sąd Najwyższy

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną do SN.

W 2005 r. Sąd Rejonowy z wniosku Gminy Miejskiej orzekł, że spadek po zmarłym nabyli na podstawie ustawy: żona (w jednej czwartej części) oraz czworo ich dzieci (po 3/16 części każde). Postanowienie to uprawomocniło się na poziomie I instancji, gdyż żaden z uczestników nie złożył apelacji.

W 2007 r. ten sam sąd, na wniosek jednej z córek, wydał identyczne postanowienie. Także to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Rzecznik zaskarżył drugie z wydanych orzeczeń, jako zapadłe wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Sprawa spadku została bowiem rozstrzygnięta w 2005 r.  Doszło zatem do rażącego naruszenia prawa procesowego i w efekcie tzw.  naruszenia powagi rzeczy osądzonej. Prawo przewiduje bowiem zakaz prowadzenia kolejnego postępowania w tej samej sprawie.

Doprowadziło to do sytuacji, w której funkcjonują dwa prawomocne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. Taki stan prawny winien być kwalifikowany jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji.

Doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Spadkobiercy mają prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy, sąd będzie respektował uprzednie uprawomocnienie się rozstrzygnięcia stwierdzającego nabycie spadku.

Sąd musi dochować należytej czujności procesowej, by uniknąć prowadzenia postępowania dotyczącego stwierdzenia nabycia spadku po danej osobie bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji.  W sytuacji wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Ponadto doszło do naruszenia konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej. Art. 21 ust. 1 Konstytucji chroni własność oraz prawo dziedziczenia

W przypadku dwóch prawomocnych postanowień o nabyciu spadku po tej samej osobie spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia. Ma to daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym. Ochrona gwarantowana w Konstytucji staje się wtedy iluzoryczna.

Zaskarżone postanowienie sądu nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Jedynym środkiem pozwalającym na wyeliminowanie z obrotu prawnego drugiego postanowienia spadkowego jest skarga nadzwyczajna.

Rzecznik składa ją do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego. Zgodnie z art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r. rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, utworzonej po zmianie ustawy o SN w 2017 r. Jednak w uchwale z 23 stycznia 2020 r. połączone Izby: Cywilna, Karna oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN stwierdziły, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia  2017 r. A cały skład tej Izby powołano w sposób opisany w tej uchwale SN. W jej świetle postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Rzecznik złożył dotychczas 25 skarg nadzwyczajnych. Do Biura RPO wpłynęło ok. 8 tys. wniosków o wystąpienie z taką skargą (w tym ponad 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

IV.7000.261.2020

Małoletnie dzieci nie były odpowiedzialne za dług swojego ojca. Udana interwencja Rzecznika

Data: 2020-11-30
  • Dorosłe dzieci ojca – pozbawionego praw rodzicielskich – bezpodstawnie obciążono odpowiedzialnością za jego długi mieszkaniowe za okres, gdy jako małe dziewczynki z nim nie mieszkały   
  • Dzięki interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich dorosłe już kobiety nie  musiały spłacać długu biologicznego ojca

Rzecznik pomógł skarżącej, którą w 2012 r. sąd zobowiązał, solidarnie z siostrą i ojcem, do zapłaty ponad 11 tys. zł zaległego czynszu za mieszkanie. W 2013 r. sąd nadał nakazowi zapłaty klauzulę wykonalności i komornik wszczął egzekucję przeciwko skarżącej. O całej sprawie dowiedziała się ona dopiero w 2018 r., kiedy zajęto jej wynagrodzenie za pracę.

Problem polegał na tym, że zadłużenie za mieszkanie powstało w czasie, kiedy skarżąca oraz jej siostra były dziećmi i w ogóle w tym miejscu nie mieszkały. W okresie, za który miałyby płacić czynsz, były najpierw w rodzinie zastępczej, gdzie zostały umieszczone z powodu alkoholizmu ojca, a potem w Domu Dziecka. Dopiero w dniu ukończenia 18. roku życia wróciły do ojca, ponieważ nie miały innego miejsca, gdzie mogłyby zamieszkać. Za dług odpowiadał więc ich ojciec jako najemca lokalu. Tylko on powinien zapłacić całe zadłużenie, które po dodaniu odsetek urosło do kwoty 22 tys. zł.

Zdesperowana skarżąca napisała więc do Rzecznika prośbę o interwencję. Rzecznik ustalił na podstawie akt sprawy sądowej, że wierzyciel - kierując pozew o zapłatę - bezkrytycznie objął nim wszystkie osoby zameldowane w lokalu, nie zwracając uwagi na ich daty urodzenia. Dlatego pozwano dzieci, które w ogóle nie były dłużnikami.

W pozwie powołano się na art. 6881 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym odpowiedzialność osób pełnoletnich stale zamieszkujących z najemcą jest solidarna. Zabrakło jednak informacji, że obie siostry nie były pełnoletnie w okresie powstania zadłużenia i nie były "osobami stale zamieszkującymi" z ojcem, który był pozbawiony praw rodzicielskich.

Młode kobiety, które zostały w przeszłości skrzywdzone przez biologicznego ojca, nie powinny być zmuszone do spłacania długu, za który wyłącznie on był odpowiedzialny. Przemawia za tym konstytucyjna zasada demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Z uwagi na jaskrawo niewłaściwe skierowanie roszczenia o zapłatę wobec niepełnoletnich, które nie mieszkały w tym lokalu w okresie objętym pozwem - nie z własnej woli, ale ze względu na swe bezpieczeństwo - Rzecznik poprosił wierzyciela (podmiot zarządzający nieruchomościami Skarbu Państwa), aby odstąpił od działań windykacyjnych wobec sióstr i złożył wniosek o umorzenie postępowania egzekucyjnego.

Wierzyciel przychylił się do prośby RPO i złożył do komornika wniosek o umorzenie postępowania egzekucyjnego wobec sióstr. Dyrektor Oddziału Terenowego KOWR wyjaśnił, że trudno jest obecnie ustalić, dlaczego pozew został skierowany również wobec dzieci, a nie tylko ich ojca, ponieważ pracownik za to odpowiedzialny już nie pracuje w Oddziale. Zapewnił, że sprawa ta była jednostkowym zdarzeniem, a pracownicy odpowiedzialni za sprawy windykacyjne zostali poinformowani o sprawie - tak by wyeliminować takie przypadki w przyszłości.

BPW.511.75.2019

GDDKiA o postępowaniach scaleniowych gruntów podczas budowy autostrad

Data: 2020-11-26
  • GDDKiA współpracuje z samorządami województw przy pracach scaleniowo-wymiennych, związanych w budową autostrad lub tras szybkiego ruchu  
  • Postępowania takie wszczynane są głównie na południu Polski, gdzie działki rolne są przeważnie wąskie i długie, co utrudnia ich efektywne wykorzystanie
  • Scalenia i wymiany gruntów często rodzą konflikty społeczne i opór - przyznaje p.o. generalny dyrektor DKIA Tomasz Żuchowski

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odpowiedziała RPO w sprawie skarg właścicieli gospodarstw rolnych przecinanych nowo powstającymi autostradami na zbyt rzadkie postępowania scaleniowe gruntów.

Jak pisał 9 października 2020 r. do GDDKiA zastępca RPO Stanisław Trociuk, zasadą staje się wywłaszczanie poszczególnych działek rolnych, z pominięciem uwzględnienia zmiany funkcjonowania gospodarstwa rolnego jako całości. W efekcie pozostała część działek nie nadaje się do prawidłowego wykorzystania. Występują także problemy z dojazdem do „poszatkowanego” autostradą gospodarstwa

Obok bezdyskusyjnych korzyści i zalet gospodarczo-ekonomicznych płynących z budowy infrastruktury drogowej, negatywnie oddziałuje ona na otaczające tereny rolne i leśne. Dla gospodarstw, których siedliska i pola uprawne znalazły się w pasie drogowym autostrady bądź w jej bezpośrednim sąsiedztwie, oznacza to dezorganizację dotychczasowej struktury gospodarowania.  

Polega to na:

  • pozbawieniu działek rolnych dostępu do sieci drogowej,
  • wyłączeniu gruntów z produkcji rolnej lub leśnej,
  • zmianie w strukturze zagospodarowania gruntów,
  • zaburzeniu stosunków wodnych,
  • „szachownicy gruntów” – nadmiernym rozdrobnieniu, rozproszeniu i wydłużeniu gruntów w gospodarstwie,
  • powstawaniu tzw. resztówek.

W przypadku scalania gruntów w związku z budową autostrady, koszty wykonania scalenia i wymiany gruntów oraz poscaleniowego zagospodarowania gruntów pokrywa GDDKiA. Otrzymuje ona środki z budżetu na koszty projektu scalenia. Obejmują one zarówno koszty sporządzenia dokumentacji geodezyjno-prawnej, jak i zagospodarowania poscaleniowego. Ma to na celu odtworzenie dotychczasowych warunków gospodarowania czy funkcjonalności dróg transportu rolnego. 

Z sygnałów napływających do BRPO zdaje się niestety wynikać, że w takich przypadkach postępowania scaleniowe wszczynane są stosunkowo rzadko. Zasadą staje się zaś wywłaszczanie poszczególnych działek rolnych, z pominięciem uwzględnienia zmiany funkcjonowania gospodarstwa rolnego jako całości.

Skargi osób wywłaszczonych potwierdzają powtarzający się problem związany z przejmowaniem przez GDDKiA tylko części nieruchomości - w sytuacji, gdy na skutek budowy drogi pozostała część działek często nie nadaje się do prawidłowego wykorzystania. Występują także problemy z dojazdem do „poszatkowanego” autostradą gospodarstwa, nie wspominając o zaburzeniu dotychczasowych stosunków wodnych na gruncie.

Odpowiedź p.o. generalnego dyrektora DKIA Tomasza Żuchowskiego

Kwestie związane z przedmiotową problematyką reguluje ustawa z dnia 26 marca 1982 r. o scalaniu i wymianie gruntów. Nie ulega wątpliwości, że celem wprowadzenia ww. ustawy było stworzenie poprawnej struktury obszarowej gospodarstw, racjonalne ukształtowanie rozłogów gruntów, dostosowanie granic nieruchomości do systemu urządzeń melioracji wodnych, dróg oraz rzeźby terenu. Zgodnie z zapisami znajdującymi się w rzeczonym akcie prawnym postępowanie scaleniowe prowadzi właściwy starosta. Postępowanie tego rodzaju może zostać wszczęte na wniosek, a także z urzędu.

Ustawodawca wprowadził wymóg, aby wszczęcie postępowania scaleniowego z urzędu było poprzedzone uzyskaniem opinii rady sołeckiej, jak również działających na terenie danej wsi Społeczno-Zawodowych organizacji rolników, jeżeli zostały spełnione ustawowe przesłanki zawarte w art. 4 ww. ustawy.

Zgodnie z ust. 1 pkt 4 rzeczonego przepisu o scalenie może wystąpić inwestor, którego działalność spowodowała lub może spowodować skutki w ukształtowaniu rozłogów gruntów w skutek przebiegu istniejących lub budowanych dróg publicznych. Nie budzi zatem wątpliwości, że ustawodawca dał inwestorowi możliwość wystąpienia z tego rodzaju wnioskiem do właściwego starosty, nie nakładając na niego w tym zakresie obowiązku. Oznacza to, że ostateczna decyzja czy skorzystać z tego rodzaju uprawnienia została pozostawiona uznaniu danego inwestora.

GDDKIA nie występuje jako inwestor z wnioskami o wszczęcie z urzędu przez właściwego starostę postępowań scaleniowych i wymiennych. Jednakże zdając sobie sprawę z konieczności przeciwdziałania dezorganizacji rolniczej przestrzeni produkcyjnej związanej z realizowanymi inwestycjami drogowymi, na które zwrócił Pan uwagę w swoim piśmie, GDDKiA zawiera porozumienia z samorządami województw dotyczące współpracy w zakresie realizacji prac scaleniowo-wymiennych związanych w budową autostrad lub tras szybkiego ruchu na obszarze danego województwa.

Kolejnym krokiem jest przygotowywanie „Programu prac scaleniowowymiennych umożiiwiających wszczynanie i prowadzenie przez właściwych miejscowo starostów postępowania scaleniowo i/lub wymiennego na podstawie przepisów ustawy z dnia 26 marca 1982 r. o scalaniu i wymianie gruntów".

W ramach zawartych porozumień wykonywane są prace przygotowawcze, gdzie w poszczególnych obrębach ewidencyjnych określony zostaje obszar koniecznych scaleń i/lub wymiany gruntów mający związek z realizacją danej inwestycji wraz ze sporządzeniem materiałów niezbędnych do wydania przez właściwych miejscowo starostów postanowień o wszczęciu postępowań scaleniowo wymiennych. Na podstawie przygotowanego opracowania, starosta wszczyna postępowanie z urzędu, po uprzednim uzyskaniu jak już zasygnalizowano to powyżej, opinii rady sołeckiej, jak również działających na terenie danej wsi Społeczno-Zawodowych organizacji rolników.

Co istotne ustawodawca zobligował GDDKIA jedynie do pokrywania kosztów wykonania scalenia i wymiany gruntów oraz poscaleniowego zagospodarowania gruntów, w przypadku scalania gruntów w związku z budową autostrad (art. 4 ust. 2 ustawy z dnia 26 marca 1982 r.), a nie np. tras szybkiego ruchu. Należy w tym miejscu zauważyć, że koszty scaleń wykonywanych w związku z budową autostrad pokrywane są ze środków inwestycyjnych do czasu zamknięcia inwestycji są zaliczane do kosztów budowy autostrad, a w konsekwencji stanowią koszt , realizacji całego Programu Budowy Dróg Krajowych.

Dokonanie płatności przez GDDKiA za wykonane w tym zakresie prace jest uzależnione od tego czy miały one rzeczywisty związek z budową danej autostrady. Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na to, że wykazanie czy wykonane prace dotyczące scalenia i zagospodarowania poscaleniowego mają bezpośredni związek z realizowaną w tym zakresie inwestycją drogową jest bardzo trudne, a co za tym Idzie Ich ocena jest dość uznaniowa.

W związku z tym GDDKIA, aby nie narazić się na zarzuty dotyczące niegospodarności, przyjęła w praktyce zasadę zgodnie z którą ustalenia odnośnie rozmiaru i rodzaju prac i czynności przewidywanych do wykonania, które mają decydujący wpływ na wysokość kosztów ponoszonych przez GDDKIA w tym zakresie, powinny być z nią ustalane przed zleceniem ich do wykonania.

W szczególności dotyczy to:

1. określenia wielkości obszaru objętego scaleniem, przed wydaniem przez właściwego starostę postanowienia o wszczęciu postępowania scaleniowego,

2. określenia rozmiaru i zakresu niezbędnych prac do wykonywania w ramach zagospodarowania poscaleniowego, które podlegają zatwierdzeniu przez starostę w decyzji o zatwierdzenie podziału.

W praktyce postępowania scaleniowo-wymienne wszczynane są na obszarach, w których struktura agrarna wskazuje na taką potrzebę. Taka sytuacja dotyczy głównie województw położonych na południu Polski (województwo podkarpackie, małopolskie i część śląskiego). To właśnie przede wszystkim te rejony wykazują największą potrzebę dokonywania tego rodzaju prac, z uwagi na to że działki rolne które się tam znajdują charakteryzują się małą powierzchnią oraz są przeważnie wąskie i długie, co utrudnia ich efektywne wykorzystanie.

Z przeprowadzonych do chwili obecnej postępowań scaleniowo - wymiennych, w których aktywnie uczestniczyła GDDKiA wynika, że zainteresowanie ww. działaniami różni się w zależności od regionu Polski. Nie bez znaczenia pozostaje przy tym to, że scalenia i wymiany gruntów to działania trudne, które w praktyce nierzadko generują konflikty społeczne i opór, z uwagi na to że mają bezpośredni wpływ na prawo własności osób, co do nieruchomości które są nim objęte.

Na przykład w związku z realizacją autostrady A4 na terenie województwa małopolskiego na 35 opracowań, które były zakwalifikowane do przeprowadzenia prac mających na celu poprawę ukształtowania rozłogów gruntowych związanych z realizacją budowy ww. autostrady, wszystkie zostały uwzględnione przez właściwych miejscowo starostów.

Z kolei w województwie podkarpackim opracowano założenia do projektu scaleń dla wszystkich obrębów (63), przez które przebiegała autostrada A4, z czego do realizacji przyjęto jedynie 19 obrębów. Brak przyjęcia do realizacji projektu scaleń dla pozostałych 44 obrębów spowodowany był negatywnymi opiniami rad sołeckich albo brakiem zainteresowania ze strony właścicieli gruntów rolnych. Szczegółowe informacje, co do przyczyn dla których w poszczególnych obrębach nie zostały zrealizowane scalenia, znajdują się w posiadaniu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego, z uwagi na to że na mocy zawartego porozumienia Marszałek Województwa Podkarpackiego był odpowiedzialny za koordynacje prowadzonych w tym zakresie prac.

W chwili obecnej GDDKiA aktywnie współpracuje ze Starostą Częstochowskim w postępowaniach scaleniowych w obrębie powiatu częstochowskiego, tj. w gminie Mykanów i gminie Lelów, uzgadniając zasięg pasów drogowych autostrady Al i drogi krajowej nr 46 wraz z obsługą komunikacyjną terenów sąsiadujących z tymi drogami, w tym o charakterze i użytkowaniu rolnym.

GDDKiA w ciągu ostatnich dziesięciu lat poniosła koszty wykonania scalenia i wymiany gruntów oraz poscaleniowego zagospodarowania gruntów związane z budową autostrad na poziomie przekraczającym 69 mln zł.

Jednocześnie należy wskazać, że z posiadanej przeze mnie wiedzy, nie wynika aby GDDKiA była adresatem wniosków o spowodowanie wszczęcia z urzędu postępowań scaleniowych.

IV.7006.225.2020

Długi biologicznego ojca nie obciążą adoptowanej dziewczynki. Ostateczna decyzja sądu po skutecznej skardze nadzwyczajnej RPO

Data: 2020-11-18
  • Adoptowane dziecko nie odziedziczy długów po zmarłym biologicznym ojcu – orzekł prawomocnie sąd okręgowy
  • Wcześniej Sąd Najwyższy uwzględnił skargę nadzwyczajną RPO ws. niemożności odrzucenia przez rodziców adopcyjnych spadku w imieniu dziewczynki. Po wyroku SN spadek został odrzucony
  • Tymczasem inny sąd wcześniej uznał to dziecko w sprawie spadkowej za pełnoprawnego spadkobiercę
  • W następstwie wyroku SN sąd ten orzekł zaś, że dziewczynka nie nabyła spadku obciążonego długiem

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę nadzwyczajną w sprawie adoptowanej dziewczynki, która odziedziczyła długi swojego biologicznego ojca. W tej sprawie mieliśmy do czynienia z dwoma postępowaniami: pierwsze dotyczyło wyrażenia zgody przez sąd na odrzucenie spadku przez dziewczynkę, w imieniu której działali rodzice adopcyjni, drugie to postępowanie w sprawie stwierdzenia nabycia spadku.

Sąd, który miał wyrazić zgodę na odrzucenie spadku, nie uczynił tego twierdząc, że interesy prawne dziewczynki są chronione, gdyż prawnie nie jest już dzieckiem swojego biologicznego ojca. Sąd nie wziął jednak pod uwagę, że biologiczny ojciec dziewczynki zmarł jeszcze przed tym, gdy została ona adoptowana, co oznacza, że może po nim dziedziczyć.

Od tego orzeczenia Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę nadzwyczajną. Sąd Najwyższy uznał ją w 2019 r. za zasadną. Uchylił postanowienie Sądu Rejonowego oraz przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Po ponownym rozpoznaniu sprawy sąd zezwolił na odrzucenie spadku w imieniu dziewczynki. Rodzicom udało się zatem skutecznie odrzucić spadek.

Cała sprawa nie zakończyła się na tym etapie. Kiedy Rzecznik składał skargę nadzwyczajną, w toku była też bowiem sprawa o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym biologicznym ojcu.

Sąd I instancji prowadzący postępowanie spadkowe stwierdził, że spadek z dobrodziejstwem inwentarza nabyło - po połowie - dwoje jego dzieci (w tym i dziewczynka). Na tamten moment była to decyzja prawidłowa, gdyż w imieniu dziewczynki nikt spadku w wyznaczonym terminie nie odrzucił.

Na szczęście postanowienie było nieprawomocne i zostało zaskarżone. A to umożliwiło sądowi II instancji zawieszenie postępowania do czasu wyjaśnienia się sprawy odrzucenia spadku w imieniu dziewczynki.

6 października 2020 r. Sąd Okręgowy zmienił postanowienie w przedmiocie stwierdzenia nabycia spadku. Adoptowana dziewczynka nie będzie zatem odpowiedzialna za długi swojego biologicznego ojca.

IV.7000.184.2018

Zarządzali wspólnotą mieszkaniową – po sądowym nakazie zapłaty rzekomego długu stracili mieszkanie. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-11-13
  • Wspólnota Mieszkaniowa pozwała dwoje byłych członków zarządu za rzekome niezwrócenie wypłaconych z jej konta kilkunastu tysięcy zł
  • Sąd wydał taki nakaz zapłaty w trybie upominawczym. Dopiero potem pozwani podjęli obronę, wskazując że pieniądze wydali na zobowiązania Wspólnoty
  • W jednym z kolejnych postępowań sąd uznał roszczenie Wspólnoty za spełnione - powołując się na opinię biegłego, że pozwani rozliczyli się. Uchylił to jednak sąd II instancji
  • W efekcie zlicytowano mieszkanie pozwanych. Na poczet nieistniejącej wierzytelności ściągnięto od nich w sumie nigdy nie należną kwotę ponad 70 tys. zł

Sąd wydał orzeczenie rażąco niesprawiedliwe, łamiące elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego - ocenił Rzecznik Praw Obywatelskich, który złożył skargę nadzwyczajną na korzyść pozwanych.

Sprawę bezpodstawnie zakwalifikowano do rozpoznania w szybszym postępowaniu upominawczym, a nie zwykłym. Tymczasem okoliczności opisane w pozwie budziły wątpliwości co do zasadności roszczenia (co uniemożliwia tryb upominawczy). Zostało  ono bowiem wcześniej spełnione, wobec czego sąd winien był powództwo Wspólnoty oddalić.

A wydany nakaz zapłaty naruszył konstytucyjne zasady zaufania do państwa i  bezpieczeństwa prawnego, prawa do sądu oraz ochrony praw majątkowych pozwanych.

Historia sprawy

Wspólnota Mieszkaniowa wniosła, by sąd w postępowaniu upominawczym wydał nakaz zapłaty kilkunastu tysięcy zł wobec dwojga pozwanych. Byli oni wcześniej członkami zarządu Wspólnoty. Według pozwu w związku z tą funkcją wypłacili oni  z konta wspólnoty kilkanaście tys. zł, z czego się nie rozliczyli.

W 2006 r. Sąd Rejonowy wydał taki nakaz. Przesłano go pozwanym, którzy nie odebrali tych przesyłek. Na wniosek pełnomocnika Wspólnoty wydano tytuł wykonawczy.

Wtedy pozwani złożyli skargę o wznowienie postępowania, powołując się na pozbawienie ich możliwości działania. W 2008 r. Sąd Rejonowy oddalił skargę. Wskazał, że przesyłki o nakazie zapłaty były  dwukrotnie awizowane, a następnie zgodnie z przepisami uznane za  prawidłowo doręczone. Stanowisko to podtrzymał Sąd Okręgowy.

Po tym pozwani wnieśli sprzeciw od nakazu zapłaty. Z dołączonych przez nich dokumentów wynikało, że rozliczyli się ze wszystkich środków pobranych z konta Wspólnoty. Wskazali, że dopiero w postępowaniu ze skargi o wznowienie zorientowali się, że skargę wnieśli od nakazu nieprawomocnego i że powinni byli złożyć wtedy od niego sprzeciw. Podnosili, że dopiero postępowanie wznowieniowe dało im jasność co do prawidłowości doręczenia im nakazu zapłaty.

Wraz ze sprzeciwem pozwani wnieśli o przywrócenie terminu do jego wniesienia. Jeden pozwany wskazał, że nie przebywał pod wskazanym w pozwie adresem. Ocenił, że podanie w pozwie błędnego adresu miało na celu uzyskanie pewności, że nie dotrzyma on terminu do wniesienia sprzeciwu. Druga pozwana oświadczyła, że nie otrzymała zawiadomienia sądu o nakazie. Brak było zawiadomienia o przesyłce w jej skrzynce pocztowej, która jest ogólnodostępna dla członków Wspólnoty.

W 2009 r. Sąd Rejonowy odrzucił wniosek o przywrócenie terminu na sprzeciw, wraz z samym sprzeciwem. Uznał, że pozwani nie uprawdopodobnili zarzutu wadliwości doręczenia im nakazu zapłaty.

Następnie pozwani wnieśli o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego. Biegły z zakresu rachunkowości stwierdził w tym postępowaniu, że rozliczyli się oni z pobranych kwot - płacąc za faktury i rachunki za zobowiązania Wspólnoty oraz wpłacając różnicę na jej rachunki. Dlatego sąd uznał, że świadczenie objęte egzekucją zostało już spełnione.

Po apelacji Wspólnoty Sąd Okręgowy zmienił w 2013 r. ten wyrok i powództwo oddalił. Sąd nie miał wątpliwości co do prawidłowości opinii biegłego. Podzielił jednak zarzuty Wspólnoty, że Sąd Rejonowy dokonał nieprawidłowej wykładni przepisów, stwierdzając spełnienie świadczenia.

W efekcie postępowania egzekucyjnego doszło do licytacji przysługującej pozwanym odrębnej własności lokalu. Uzyskaną kwotę przekazano wierzycielowi na poczet nie istniejącej wierzytelności. Łącznie od pozwanych ściągnięto ponad 70 tys. zł (kwota podstawowa, odsetki, koszty komornika itp).

Zarzuty skargi RPO

Zaskarżonemu nakazowi zapłaty RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 201 § 1, art. 498 § 2 i art. 499 pkt 1 i 2 Kodeksu postępowania cywilnego - polegające na zakwalifikowaniu sprawy do rozpoznania w postępowaniu upominawczym i wydaniu nakazu zapłaty w sytuacji, gdy okoliczności sprawy przytoczone w pozwie budziły wątpliwości co do zasadności roszczenia, podczas gdy zostało ono spełnione, która to okoliczność powinna skutkować oddaleniem powództwa;
  • naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji, a także naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) -  poprzez wydanie nakazu zapłaty, pomimo że pozwani nie dali powodów do wytoczenia powództwa i nie było żadnych podstaw do żądania od nich zapłaty świadczenia pieniężnego;
  • naruszenie praw majątkowych pozwanych (art. 64 Konstytucji), którzy w wyniku egzekucji z nieruchomości utracili przysługujące im prawo odrębnej własności lokalu, co miało wpływ na obniżenie ich warunków bytowych.

Skarga wnosi, aby SN uchylił nakaz zapłaty i oddalił powództwo.

Argumenty RPO

Rzecznik wskazuje na ewidentne niedopełnienie przez przewodniczącego, a następnie przez sąd, obowiązku oceny charakteru danej sprawy z urzędu. Przepisy nakazują przed wydaniem nakazu zapłaty zbadanie, czy nie zachodzą do tego negatywne przesłanki. A nakaz zapłaty nie może być wydany, jeżeli:

  • roszczenie jest oczywiście bezzasadne;
  • przytoczone okoliczności budzą wątpliwość;
  • zaspokojenie roszczenia zależy od świadczenia wzajemnego; 
  • miejsce pobytu pozwanego nie jest znane albo gdyby doręczenie mu nakazu nie mogło nastąpić w kraju.

Tymczasem sprawę zakwalifikowano do postępowania upominawczego, mimo że dotyczyła skomplikowanych rozliczeń finansowych obejmujących kilka lat. To sprawa obrachunkowa, a ani przewodniczący, ani sąd nie dysponowali wiedzą specjalną, wymaganą do choćby wstępnego zweryfikowania okoliczności z pozwu.

A w jego uzasadnieniu nie podano podstawy prawnej roszczenia, choć sporządził go radca prawny, a zarazem członek zarządu powodowej Wspólnoty. Miał on dostęp do pełnej dokumentacji finansowej, a mimo to nie przedłożył wszystkich istotnych dokumentów. Złożył jedynie 17 kserokopii wyciągów bankowych, które bez całości dokumentacji finansowej za okres objęty pozwem nie stanowiły żadnego dowodu na to, że pozwani rzeczywiście nie rozliczyli się.

Dopiero w postępowaniu z powództwa opozycyjnego pozwanych przeciwko egzekucji prowadzonej w oparciu o nakaz zapłaty, biegły wykazał, że pozwani rozliczyli się ze wszystkich pobranych środków - a zobowiązanie z tego tytułu nie istnieje.

Nie było zatem żadnych podstaw do kierowania sprawy do postępowania upominawczego, ponieważ przytoczone w pozwie okoliczności budziły wątpliwości.

To rażące naruszenie prawa procesowego wywołało negatywne konsekwencje w sferze praw i wolności pozwanych, których ochrona gwarantowana jest konstytucyjnie.

Orzekanie przez sąd o roszczeniu, które jest oczywiście bezzasadne i w warunkach pobieżnie ocenionych okoliczności narusza określone w art. 45 ust. 1 Konstytucji prawo pozwanych do sprawiedliwego rozpatrzenia ich sprawy przez sąd.

Łączy się z tym również naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Wydanie nakazu zapłaty, uwzględniającego roszczenie oczywiście bezzasadne, bez zachowania minimum staranności w celu wyjaśnienia wątpliwości, podważa wiarygodność rozstrzygnięć sądowych. A to jest istotnym czynnikiem integrującym społeczeństwo w relacji zaufania dla instytucji państwa.

Pozwani mieli zaś prawo oczekiwać, że skoro rozliczyli się z pobranych i wydatkowanych zgodnie z prawem środków, nie będą zaskakiwani przez sąd obowiązkiem ich ponownego zwrotu.

Wydanie nakazu zapłaty z naruszeniem procedury i zasądzenie świadczenia, do którego pozwani – na co wskazuje całokształt okoliczności sprawy - nie byli zobowiązani, doprowadziło do zlicytowania przysługującej im odrębnej własności lokalu. Musi to być ocenione jako naruszające gwarantowaną w art. 64 Konstytucji ochronę praw majątkowych pozwanych. Z ich wyjaśnień wynika, że łącznie wyegzekwowano od nich nigdy nie należną kwotę ponad 70 tys. zł.

Tych wszystkich standardów nie dotrzymano. Dlatego należy przywrócić konstytucyjny ład prawny poprzez uchylenie nakazu zapłaty.

Pozwani nie dysponują obecnie żadnym środkiem zaskarżenia umożliwiającym przywrócenie ich praw. Skarga nadzwyczajna jest jedynym środkiem prawnym, który może wyeliminować nakaz zapłaty z obrotu prawnego. To zaś otworzy pozwanym drogę do dochodzenia i od Wspólnoty, i od Skarbu Państwa naprawienia szkody wyrządzonej wskutek wykonania nakazu.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego.

Rzecznik złożył dotychczas 25 skarg nadzwyczajnych. Do Biura RPO wpłynęło ok. 8 tys. wniosków o wystąpienie z taką skargą (w tym ponad 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

IV.511.295.2018

Co z prawami rolników wywłaszczanych z gruntów pod nowe autostrady?

Data: 2020-10-13
  • Właściciele gospodarstw rolnych przecinanych nowo powstającymi autostradami skarżą się na zbyt rzadkie postępowania scaleniowe gruntów
  • Zasadą staje się wywłaszczanie poszczególnych działek rolnych, z pominięciem uwzględnienia zmiany funkcjonowania gospodarstwa rolnego jako całości
  • W efekcie pozostała część działek nie nadaje się do prawidłowego wykorzystania
  • Występują także problemy z dojazdem do „poszatkowanego” autostradą gospodarstwa

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływa wiele skarg obywateli na skutki programu budowy dróg ekspresowych i autostrad,  realizowanego przez państwo za pośrednictwem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Obok bezdyskusyjnych korzyści i zalet gospodarczo-ekonomicznych płynących z budowy infrastruktury drogowej, negatywnie oddziałuje ona na otaczające tereny rolne i leśne. Dla gospodarstw, których siedliska i pola uprawne znalazły się w pasie drogowym autostrady bądź w jej bezpośrednim sąsiedztwie, oznacza to dezorganizację dotychczasowej struktury gospodarowania, nierzadko ukształtowanej przez pokolenia.  

Chodzi głównie o naruszenie struktury gruntów rolnych, przeciętych przez realizowaną inwestycję. Polega to na:

  • pozbawieniu działek rolnych dostępu do sieci drogowej,
  • wyłączeniu gruntów z produkcji rolnej lub leśnej,
  • zmianie w strukturze zagospodarowania gruntów,
  • zaburzeniu stosunków wodnych,
  • „szachownicy gruntów” – nadmiernym rozdrobnieniu, rozproszeniu i wydłużeniu gruntów w gospodarstwie,
  • powstawaniu tzw. resztówek.

Zminimalizowanie tych negatywnych skutków wymaga działań m.in. samorządu terytorialnego. Głównym narzędziem, które może i powinno być tu  stosowane, jest scalanie i wymiana gruntów. Wszczęcie postępowania scaleniowego możliwe jest z urzędu w celu racjonalnego ukształtowania rozłogów gruntów na projektowanym obszarze scalenia, gdy ukształtowanie rozłogów zostało lub zostanie znacznie pogorszone – co przewiduje ustawa o scalaniu i wymianie gruntów z 2018 r.

W przypadku scalania gruntów w związku z budową autostrady, koszty wykonania scalenia i wymiany gruntów oraz poscaleniowego zagospodarowania gruntów pokrywa GDDKiA. Otrzymuje ona środki z budżetu na koszty projektu scalenia. Obejmują one zarówno koszty sporządzenia dokumentacji geodezyjno-prawnej, jak i zagospodarowania poscaleniowego. Ma to na celu odtworzenie dotychczasowych warunków gospodarowania czy funkcjonalności dróg transportu rolnego. 

Z sygnałów napływających do BRPO zdaje się niestety wynikać, że w takich przypadkach postępowania scaleniowe wszczynane są stosunkowo rzadko. Zasadą staje się zaś wywłaszczanie poszczególnych działek rolnych, z pominięciem uwzględnienia zmiany funkcjonowania gospodarstwa rolnego jako całości.

Skargi osób wywłaszczonych potwierdzają powtarzający się problem związany z przejmowaniem przez GDDKiA tylko części nieruchomości - w sytuacji, gdy na skutek budowy drogi pozostała część działek często nie nadaje się do prawidłowego wykorzystania. Występują także problemy z dojazdem do „poszatkowanego” autostradą gospodarstwa, nie wspominając o zaburzeniu dotychczasowych stosunków wodnych na gruncie.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do p.o. generalnego dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad  Tomasza Żuchowskiego o szczegołowe informacje w sprawach scalenia i zagospodarowania poscaleniowego, jak również co do ewentualnych koniecznych zmian legislacyjnych.

IV.7006.225.2020

Dwie rozbieżne decyzje spadkowe w tej samej sprawie w odstępie 50 lat. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-10-06
  • W odstępie 50 lat zapadły dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe w tej samej sprawie
  • W 1948 r. sąd grodzki stwierdził, że spadek po zmarłej nabył jej syn
  • W 1999 r. sąd rejonowy w tym samym mieście za spadkobierców uznał dwóch synów zmarłej  
  • RPO wnosi w skardze nadzwyczajnej o uchylenie późniejszego postanowienia spadkowego

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych były przyczyną większości dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych Rzecznika Praw Obywatelskich.  

Historia sprawy

W 1948 r. Sąd Rejonowy Grodzki stwierdził, że prawa spadkowe po zmarłej w 1943 r. przeszły w całości na jej syna. Postanowienie spadkowe uprawomocniło się na poziomie sądu I instancji, bo nikt nie złożył apelacji.

Postanowieniem z 1999 r. Sąd Rejonowy w tym samym mieście stwierdził, że spadek po zmarłej w 1943 r. na podstawie ustawy nabyli dwaj jej synowie (w tym także ten wymieniony w orzeczeniu z 1948 r.). Stwierdził zarazem, że małżonkowi spadkodawczyni przysługuje prawo dożywotniego użytkowania 1/3 części spadku. Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia  apelacji.

Argumenty RPO

Rzecznik złożył skargę do SN z uwagi na konieczność zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rozstrzygnięcie z 1999 r. zapadło, mimo że w chwili złożenia wniosku przez wnioskodawczynię o stwierdzenie nabycia spadku, w obrocie funkcjonowało już prawomocne postanowienie w tym przedmiocie z 1948 r.

Postanowieniu z 1999 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 k.p.c. w zw. z art. 677 § 1 k.p.c. (w jego pierwotnym brzmieniu) w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c. Polegało to na wydaniu rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej, mimo że sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto zaskarżonemu orzeczeniu RPO zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji, jak i konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji - z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, odmiennie rozstrzygającego kwestię dziedziczenia po zmarłej.

Już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w zakresie wniosku z lat 90. było niedopuszczalne. Sąd Rejonowy pominął bowiem dyspozycję art. 199 § 1 pkt 2 in fine k.p.c., która z mocy art. 13 § 2 k.p.c. ma odpowiednie zastosowanie w postępowaniu nieprocesowym dotyczącym stwierdzenia nabycia spadku. Zgodnie z nim sąd winien był odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Funkcjonowanie w obrocie dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy nie pozwala na uznanie, że zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu w sprawie. Powstał bowiem stan niepewności prawnej, w ramach którego uczestnicy nie mogą legitymować się jednoznacznym i niebudzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Pozbawiło to ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

A trwa postępowanie administracyjne o ustanowienie prawa użytkowania wieczystego do nieruchomości, której tytuł własności uregulowany był m.in. na rzecz zmarłej.

Doszło zatem do uszczerbku w zakresie przysługującego spadkobiercom zmarłej  konstytucyjnego prawa do dziedziczenia. Naruszono też konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Zaskarżone postanowienie spadkowe nie może być już uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Ze względu na śmierć wnioskodawczyni postępowania z lat 90. niezbędne jest określenie aktualnego kręgu jego uczestników, z uwzględnieniem jej następców prawnych. Rzecznik ustalił ich i wskazał w skardze do SN.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.219.2020

Sąd zaniżył udział w spadku małżonce zmarłego. Rzecznik składa skargę nadzwyczajną

Data: 2020-09-28
  • Zamiast połowy udziału w spadku po zmarłym mężu sąd niezgodnie z przepisami zasądził wdowie jedynie ćwierć
  • Równie błędnie ustalił także udziały pozostałych spadkobierców - przyznał im łącznie 3/4 spadku, choć mógł tylko połowę
  • W efekcie sąd naruszył nie tylko przepisy kodeksu cywilnego, ale także i Konstytucji
  • A takie orzeczenie uniemożliwia należyte uporządkowanie spraw spadkowych po zmarłym

Rzecznik Praw Obywatelskich składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Tylko tak można bowiem naprawić błąd sądu, który uszczuplił prawa majątkowe wdowy, a zarazem zawyżył je wobec dalszych spadkobierców.

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych były przyczyną większości dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych RPO.

Historia sprawy

W 2016 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po zmarłym nabyli na podstawie ustawy: jego żona (w 1/4 części udziału), troje rodzeństwa (po 3/16 części każde) oraz bratanek i i bratanica (po 3/32 części).

Nikt nie złożył apelacji, postanowienie uprawomocniło się.

W 2018 r. wdowa złożyła wniosek o sprostowanie tego orzeczenia. Sąd go oddalił. Następnie dalsi spadkobiercy wnieśli zaś o zmianę postanowienia. Także i ten wniosek oddalono.

Zaskarżone postanowienie sądu nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Zarzuty RPO wobec postanowienia sądu

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 933 § 1 kodeksu cywilnego. Polegało to na przyjęciu, że żona spadkodawcy, dziedzicząca w zbiegu z jego rodzeństwem oraz zstępnymi rodzeństwa, nabyła spadek po zmarłym na podstawie ustawy w 1/4 części, podczas gdy według art. 933 § 1 k.c. udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 932 § 2, 4 i 5 Kc. Polegało to na przyjęciu, że rodzeństwo i zstępni rodzeństwa spadkodawcy nabyli spadek na podstawie ustawy w łącznej wysokości 3/4 części. Tymczasem zgodnie z art. 932 § 2, 4 i 5 Kc - wobec braku zstępnych spadkodawcy i gdy żaden z rodziców spadkodawcy nie dożył otwarcia spadku - udziały przypadające spadkobiercom, którzy znajdują się w dalszych kręgach dziedziczenia ustawowego (rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa, dziedziczącym razem z małżonkiem spadkodawcy), wynoszą łącznie połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 670 i art. 677 § 1 Kpc. Polegało to na wydaniu postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku zgodnie z treścią wniosku jednego ze spadkobierców, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego co do wielkości udziałów przypadających każdemu ze spadkobierców. A przepisy 670 i 677 § 1 Kc obligują sąd do badania z urzędu kręgu spadkobierców i sposobu dziedziczenia.

Skarga wnosi by SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego i stwierdził że spadek na podstawie ustawy nabyli: żona (w 1/2 części), troje rodzeństwa (po 1/8 części każde) oraz bratanek i bratanica (po 1/16 części).

RPO wniósł, by Sąd Rejonowy wstrzymał skuteczność zaskarżonego postanowienia do czasu rozstrzygnięcia skargi.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Uchybienie sądu jest rażące i oczywiste, zauważalne nawet bez pogłębionej analizy stanu prawnego. Art 933 § 1 Kc stanowi bowiem, że: „udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku.” Tymczasem zaskarżone postanowienie przyznaje małżonce spadkodawcy jedną czwartą spadku.

Z uchybieniem tym pozostaje w związku rażące naruszenie art. 932 § 2, 4 i 5 Kc. Skoro sąd stwierdził nabycie spadku przez małżonkę spadkodawcy w części zaniżonej, to jednocześnie zawyżona część spadku przypadła pozostałym spadkobiercom: rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa zmarłego.

Według przepisów udziały przysługujące krewnym spadkodawcy  (jego rodzicom, rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa) łącznie wynoszą połowę całości spadku - bez względu na to, ilu krewnych i z którego kręgu będzie powołanych do dziedziczenia. Natomiast na podstawie zaskarżonego postanowienia rodzeństwo oraz zstępni rodzeństwa spadkodawcy nabyli spadek w łącznej wysokości stanowiącej trzy czwarte spadku.

Takie naruszenia przepisów są ewidentnym błędem sądu, mają charakter rażący, a do ich ustalenia nie potrzeba przeprowadzenia złożonych procesów intelektualnych. Uchybienia nie są wynikiem odmiennej wykładni prawa czy też konsekwencją wyboru jednej z możliwych do przyjęcia interpretacji.

Sąd ograniczył się bowiem do uwzględnienia wniosku członka rodziny o stwierdzenie nabycia spadku, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego. A już sam wniosek wadliwie określał wielkość udziałów przypadających poszczególnym spadkobiercom.

Sąd ten błąd powielił. Tym samym rażąco uchybił przepisom, które obligowały go do zbadania sposobu dziedziczenia z urzędu, szczególnie pod kątem zgodności z przepisami prawa materialnego -  niezależnie od tego, na co wskazywali uczestnicy postępowania.

Doprowadziło to do sytuacji, w której postanowienie spadkowe jest sprzeczne z rzeczywistym stanem prawnym. W efekcie spadkobiercy są w stanie niepewności prawnej co do wielkości przysługujących im praw spadkowych, a w konsekwencji - co do możliwości swobodnego dysponowania udziałami spadkowymi. A rozporządzanie nimi ponad udział wynikający z norm prawa materialnego może wiązać się z daleko idącymi konsekwencjami.

Dlatego wyeliminowanie wadliwego postanowienia spadkowego leży w interesie wszystkich spadkobierców - również tych, którym sąd przyznał wyższy udział spadkowy niż wynikający z ustawy.

Postanowienie sądu uszczupliło zaś prawa majątkowe wdowy. A zatem gwarantowana w Konstytucji ochrona tych praw stała się w istocie iluzoryczna.

Tym samym sąd naruszył:

  • konstytucyjne zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji;
  • konstytucyjne prawo do dziedziczenia, chronione w art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.511.477.2019

Obywatel bez odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej po groźnym wypadku. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-09-18
  • Sąd oddalił powództwo obywatela wobec firmy ubezpieczeniowej o odszkodowanie za nieszczęśliwy wypadek
  • Umowa ubezpieczenia była powiązana z umową kredytu hipotecznego. Miało to zapewniać spłatę kredytu, gdyby kredytobiorca uległ wypadkowi i nie mógł dalej pracować
  • Sąd uznał, że powodowi odszkodowanie się nie należy, bo w umowie sam zgodził się na ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela
  • Według RPO sąd niewłaściwie zastosował prawo, bo nie zbadał z urzędu klauzul abuzywnych w warunkach ubezpieczenia - a to narusza i prawo polskie, i unijne

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść obywatela. Sąd nie zastosował bowiem właściwych przepisów prawa, złamał standardy konstytucyjne ochrony słabszego uczestnika obrotu gospodarczego i postąpił niezgodnie z prawem unijnym. Takie działania prowadzą do utraty zaufania obywatela do państwa i prawa.

Historia sprawy

Obywatel miał poważny wypadek przy pracy. Wiele razy przebywał w szpitalu. Konieczna była amputacja nogi. Lekarz orzecznik w kolejnych orzeczeniach stwierdzał jego niezdolność do pracy i samodzielnej egzystencji.

Obywatel zgłosił szkodę firmie, z którą miał umowę ubezpieczenia. Była ona powiązana z umową kredytu hipotecznego. Miała zapewniać spłatę zaciągniętego kredytu, w sytuacji, gdyby kredytobiorca uległ wypadkowi i nie mógł dalej pracować.

Firma odmówiła jednak wypłaty odszkodowania. Argumentowano, że żadne z orzeczeń lekarskich nie zostało wydane jednorazowo na okres powyżej 2 lat – jak głosiły warunki ubezpieczenia.

Wtedy obywatel wniósł do sądu pozew o zasądzenie od ubezpieczyciela kilkudziesięciu tys. zł wraz z odsetkami.

Sąd okręgowy oddalił powództwo. Uznał, że nie doszło do spełnienia warunku powstania odpowiedzialności ubezpieczyciela. W ocenie sądu wolą stron było ochrona kredytobiorcy zawężona do sytuacji, w której jednorazowe orzeczenie określa niezdolność do pracy i samodzielnej egzystencji na okres powyżej 2 lat. A skoro powód zgodził się na takie ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela, to odszkodowanie mu się nie należy.

Ani powód, ani pozwany nie zaskarżyli wyroku.

Dziś obywatel przebywa na rencie. Zaciągnięty kredyt spłaca i nigdy nie miał zaległości.

Argumenty RPO

Orzeczeniu sądu (od którego nie przysługuje już żaden środek zaskarżenia) Rzecznik zarzucił naruszenie zasad konstytucyjnych. W ramach rozstrzygnięcia sądowego konsument ma bowiem prawo do ochrony prawnej wynikającej z Konstytucji. Chodzi o art. 2 (zasada demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej), art. 45 ust. 1 (prawo do sądu) oraz art. 76 (władze publiczne chronią konsumentów przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi).

A jeśli umowa ubezpieczenia była powiązana z kredytem hipotecznym, zabezpieczonym hipoteką na nieruchomości powoda, to kredytobiorca powinien korzystać także z konstytucyjnej ochrony prawa do mieszkania (art. 75 Konstytucji).

W pierwszej kolejności sąd powinien był zbadać abuzywność spornej klauzuli z warunków ubezpieczenia.

Przepisy Kodeksu cywilnego mają bowiem na celu ochronę słabszej strony umowy, gdy profesjonalna strona posługuje się w praktyce zawodowej gotowymi wzorcami umownymi. Obowiązek zbadania abuzywności klauzuli aktualizuje się zaś z chwilą powstania sporu między przedsiębiorcą a konsumentem. Nie jest do tego potrzebna inicjatywa konsumenta – sąd bada to z urzędu.

Tymczasem sąd nie zastosował właściwych przepisów prawa, złamał standardy konstytucyjne ochrony słabszego uczestnika obrotu gospodarczego i postąpił niezgodnie z prawem unijnym.

Sąd uznał, że powód sam zgodził się na ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela. Tymczasem wprowadzenie przez ubezpieczyciela do ustalonego przez siebie wzorca umownego klauzuli ograniczającej jego odpowiedzialność narusza prawo polskie (przepisy dotyczące klauzul niedozwolonych).

Niezbadanie z urzędu klauzul abuzywnych w umowie między konsumentem i przedsiębiorcą stanowi rażące naruszenie obowiązku proceduralnego ciążącego na sądzie krajowym na mocy prawa Unii Europejskiej. Chodzi o Dyrektywę Rady nr 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich.

Rzecznik wniósł, by SN rozstrzygnął spór merytorycznie i zasądził na rzecz poszkodowanego żądaną przezeń kwotę.

SN dysponuje wystarczającym materiałem, aby zbadać abuzywność kwestionowanego zapisu warunków ubezpieczenia. Zwrot sprawy do ponownego rozpoznania wydłużyłby zaś okres oczekiwania powoda na odszkodowanie. A jest ono zasadne, gdyż powstało wskutek naruszenia przez przedsiębiorcę prawa przysługującego konsumentowi.

Uchylenie kwestionowanego orzeczenia jest konieczne dla zapewnienia sprawiedliwości społecznej. To pozwany w swych wzorcach umownych zastosował niedozwolone postanowienia. Państwo, którego emanacją jest sąd, powinno zaś chronić konsumenta przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.

Kierując się wskazaniami z uchwały  z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

V.511.178.2018

Odstąpienie od utrwalonego poglądu SN ws. przerwania biegu terminu przedawnienia przez bankowy tytuł egzekucyjny - skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-09-17
  • Firma windykacyjna wygrała z obywatelką proces o roszczenie finansowe, bo sąd okręgowy wydał orzeczenie sprzeczne z jednolitym stanowiskiem Sądu Najwyższego 
  • Podmiot nie będący bankiem nie może bowiem powoływać się na przerwę biegu terminu przedawnienia spowodowaną wnioskiem o nadanie klauzuli wykonalności bankowemu tytułowi egzekucyjnemu (BTE) ani też wszczęciem postępowania egzekucyjnego na podstawie BTE
  • Sąd okręgowy zignorował ten pogląd i zasądził należność od obywatelki – choć nie przedstawił argumentacji mogącej podważyć stanowisko SN
  • RPO składa skargę nadzwyczajną, gdyż ochronie konstytucyjnej podlega zaufanie obywateli nie tylko do litery prawa, ale także do jednolitego i trwałego sposobu jego interpretacji

Pewność i stabilność  orzeczeń sądowych, którą zapewnia jednolitość orzecznictwa, stanowi kluczową wartość do zbudowania społecznego zaufania do sądów i przekonania o sprawiedliwości ich rozstrzygnięć - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich.

Stan sprawy

Firma windykacyjna dochodziła roszczenia nabytego w drodze umowy cesji z bankiem. W toku postępowania obywatelka, przeciwko której wytoczono powództwo, podniosła zarzut przedawnienia. W odpowiedzi strona powodowa stwierdziła, że roszczenie nie jest przedawnione, ponieważ bank wystawił BTE i złożył wniosek o nadanie klauzuli wykonalności. Zdaniem powoda bank jako wierzyciel pierwotny skutecznie przerwał bieg terminu przedawnienia.

Sąd pierwszej instancji oddalił powództwo. Uznał, że żądanie powoda nie może zostać uwzględnione właśnie z powodu przedawnienia.

Sąd odwołał się do poglądu SN, zgodnie z którym nabywca wierzytelności (nie będący bankiem) nie może powołać się na przerwę biegu przedawnienia wywołaną wszczęciem postępowania egzekucyjnego przez pierwotnego wierzyciela (będącego bankiem). Troje sędziów SN wydało taką uchwalę 29 czerwca 2016 r. (sygn. akt III CZP 29/16). Jednocześnie zdaniem sądu, w związku z częściowym cofnięciem powództwa, w tym zakresie należało postępowanie umorzyć.

Po apelacji firmy windykacyjnej sąd okręgowy zmienił wyrok sądu rejonowego. Zasądził dochodzoną należność od pozwanej i uchylił wyrok w części dotyczącej odsetek karnych. Sąd okręgowy wprost stwierdził, że nie podziela stanowiska SN z uchwały z 2016 r.

Zdaniem sądu uchwała indywidualna SN jest wiążąca jedynie w sprawie, w której zapadła, w związku z czym sąd powszechny nie ma obowiązku podzielania wskazanej tam argumentacji. Ponadto sąd podkreślił, że kwestionowana przez niego uchwała spotkała się w doktrynie z glosą krytyczną.

Sąd okręgowy zwrócił uwagę, że w sprawie nie doszło do dokładnego określenia przez powoda żądania zapłaty kwoty tytułem odsetek karnych. Tym samym uznał, że w tym zakresie nie rozpoznano istoty sprawy.

Argumenty RPO

Z uwagi na zbyt niską wartość przedmiotu zaskarżenia sprawa nie mogła być przedmiotem skargi kasacyjnej do SN. Dlatego RPO złożył skargę nadzwyczajną.

Zaskarżył wyrok sądu okręgowego w części zmieniającej wyrok pierwszej instancji i zasądzającej dochodzoną należność na rzecz firmy windykacyjnej. Wniósł by SN albo oddalił powództwo, albo zwrócił sprawę sądowi okręgowemu.

Wyrokowi sądu okręgowego RPO zarzucił  naruszenie zasady demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, wyrażonej w art. 2 Konstytucji - poprzez rozstrzygnięcie sprawy pozwanej w sposób odmienny od ugruntowanej linii orzeczniczej SN.

Rzecznik przywołał ugruntowane stanowisko SN w sprawie przerwy biegu terminu przedawnienia, która została spowodowana dochodzeniem roszczenia na podstawie BTE.

W uchwale z 2016 r. SN stwierdził, że w przypadku wierzytelności objętej BTE sytuacja cesjonariusza kształtuje się odmiennie od sytuacji prawnej nabywcy wierzytelności objętej innym tytułem wykonawczym. Wówczas nabywca wierzytelności (nie będący bankiem) nabywa wierzytelność w swej treści i przedmiocie tożsamą z wierzytelnością zbywającego banku, niemniej jednak nie wchodzi w sytuację prawną wywołaną przerwą biegu przedawnienia.

Podobnie orzekł SN w uchwale z 9 czerwca 2017 r. (sygn. akt III CZP 17/17), doprecyzowując, że wniosek o nadanie klauzuli wykonalności BTE nie przerywa biegu przedawnienia roszczenia objętego tym tytułem wobec cesjonariusza nie będącego bankiem.

W obu uchwałach SN zwrócił uwagę na wyjątkowy charakter instytucji BTE, który uzasadniał odstępstwo od zasad ogólnych dotyczących skutków zbycia wierzytelności. BTE jako szczególny przywilej, dostępny jedynie wybranej grupie wierzycieli, nie może być stosowany w nadmiernie szerokich granicach w ten sposób, że będzie służyć także innym podmiotom, które formalnie nie mogą się nim posługiwać.

SN odwoływał się także do wniosków wynikających z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 14 kwietnia 2015 r. (sygn. akt P 45/12). W orzeczeniu tym stwierdzono o niekonstytucyjności przepisów regulujących instytucję BTE. Zdaniem SN orzeczenie Trybunału stanowi dodatkowy, silny argument za ujmowaniem wszelkich skutków BTE w wąskich granicach.

RPO zwraca także uwagę na późniejsze postanowienia SN odmawiające podjęcia uchwały z uwagi na to, że problem dotyczący przerwy biegu terminu przedawnienia spowodowanej dochodzeniem roszczenia na podstawie BTE został już w orzecznictwie jednoznacznie rozstrzygnięty. A podobne sprawy, które mogły być zaskarżone skargą kasacyjną, rozstrzygano na korzyść obywateli.

Formalnie sądy powszechne nie są związane poglądem prezentowanym przez SN w uchwałach, chyba że mamy do czynienia z wydaniem uchwały w konkretnej sprawie. Niemniej jednak brak formalnej mocy wiążącej orzecznictwa SN nie jest równoznaczny z tym, że uchwały nie oddziałują na orzecznictwo sądów powszechnych. Niezastosowanie się do uchwały wymaga bowiem przedstawienia pogłębionej kontrargumentacji, która może się okazać niewystarczająca w razie kontroli kasacyjnej danego rozstrzygnięcia.

RPO podkreśla, że ochronie konstytucyjnej podlega nie tylko zaufanie obywateli do litery prawa, ale także do sposobu jego interpretacji, przyjmowanego w praktyce stosowania prawa przez organy państwa, zwłaszcza gdy praktyka ta jest jednolita i trwała w określonym okresie. Pewność i stabilność  orzeczeń sądowych, którą zapewnia jednolitość orzecznictwa, stanowi kluczową wartość do zbudowania społecznego zaufania do sądów i przekonania o sprawiedliwości podejmowanych przez nich rozstrzygnięć.

To kolejna skarga nadzwyczajna RPO skierowana do Izby Cywilnej SN, a nie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (właściwej według literalnego brzemienia art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r.). Przesądziła o tym uchwała z 23 stycznia 2020 r. połączonych Izb SN: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Stwierdziła ona, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r. A skoro cały skład IKNSP powołano w sposób opisany w  uchwale SN, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. 

V.511.231.2018

Dwa nakazy zapłaty wydane w postępowaniu upominawczym w tej samej sprawie. RPO składa skargę nadzwyczajną

Data: 2020-09-15
  • Sąd wydał wobec obywatela nakaz zapłaty ponad 200 tys. zł w postępowaniu upominawczym – czyli bez prowadzenia rozprawy i wysłuchania jego racji
  • Pozwany złożył sprzeciw od tej decyzji, co powinno było spowodować rozpoznanie sprawy w normalnym trybie na rozprawie
  • Wobec rażącego błędu tak się jednak nie stało - ten sam sąd, choć w innym wydziale, ponownie wydał nakaz w postępowaniu upominawczym
  • Obywatel, który nie ustanowił zawodowego pełnomocnika, dostawał od sądu sprzeczne pouczenia, co potęgowało jego zagubienie

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną na korzyść obywatela. Dostrzegł tu bowiem niesprawiedliwość i naruszenie zasad współżycia społecznego. Takie działania sądów nie budują  poczucia stabilności i bezpieczeństwa prawnego.

Historia sprawy

Obywatel w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej zawarł umowę z bankiem. Bank uznał, że nie dotrzymał on jej warunków. Wezwał pozwanego do zapłaty, co nie nastąpiło. 

Wówczas bank jako pierwotny wierzyciel wystawił bankowy tytuł egzekucyjny, któremu sąd nadał klauzulę wykonalności. Po tym bank wystąpił do komornika o  wszczęcie egzekucji. Komornik umorzył postępowanie bez zaspokojenia wierzyciela.

Wtedy bank zawarł z funduszem inwestycyjnym umowę przelewu wierzytelności. Po jej nabyciu fundusz wezwał powoda do spełnienia świadczenia - pozwany nie zapłacił. Fundusz złożył zatem do sądu wniosek o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym.

W marcu 2016 r. Sąd Okręgowy na posiedzeniu niejawnym w wydziale gospodarczym wydał taki nakaz w postępowaniu upominawczym. Pozwany - który nie korzystał z pomocy profesjonalnego pełnomocnika - wysłał sądowi „odpowiedź na pozew”, którą sąd uznał za sprzeciw od nakazu zapłaty.

Pozwany wskazał w nim, że zaskarża nakaz zapłaty w całości, a uznaje 12,04% wartości wierzytelności. Poinformował też o swej trudnej sytuacji zdrowotnej oraz o konieczności złożenia wniosku o upadłość konsumencką.

Wówczas sędzia uznał, że pozwany nie jest przedsiębiorcą. Sprawę przekazano według właściwości do wydziału cywilnego tego samego sądu.  

Zgodnie z prawem po wniesieniu sprzeciwu nakaz zapłaty traci moc, a przewodniczący wyznacza rozprawę dla zbadania sprawy.

Tymczasem w maju 2016 r. sąd w wydziale cywilnym ponownie wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym.

Sąd wysłał pozwanemu pismo z pouczeniem o terminie wniesienia sprzeciwu (jest na to 14 dni); zobowiązał go też do złożenia odpowiedzi na pozew. Pozwany nie dotrzymał tego terminu - złożył wniosek o jego przywrócenie.

Sąd wezwał go do uzupełnienia braków tego wniosku. Pozwany uczynił to  i złożył sprzeciw od nakazu. Sąd odrzucił jednak wniosek o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu. Zażalenie pozwanego na tę decyzję przekazano Sądowi Apelacyjnemu, który je oddalił. A nakaz zapłaty uznano za prawomocny i nadano mu klauzulę wykonalności.

Wniosek skargi nadzwyczajnej

W sprawie nie przysługuje już żaden środek zaskarżenia, dlatego RPO wystąpił ze skargą nadzwyczajną. Wniósł o uchylenie przez Sąd Najwyższy nakazu zapłaty i zwrot sprawy sądowi do ponownego rozpoznania w trybie procesowym.

Postępowanie sądu po przekazaniu sprawy wydziałowi cywilnemu powinno być uznane za nieważne. Nakazowi wydanemu przez ten wydział RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego:

  • art. 505 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego poprzez jego niezastosowanie, przejawiające się w ponownym rozstrzygnięciu sprawy w trybie upominawczym, podczas gdy sprawa została przekazana Sądowi Okręgowemu Wydziałowi Cywilnemu po skutecznym wniesieniu sprzeciwu przez pozwanego;
  • konsekwencją tego jest naruszenie art. 379 pkt 5 k.p.c. poprzez faktyczne pozbawienie pozwanego (także w wyniku oczywistych wad pouczeń pozwanego o przysługujących mu uprawnieniach) prawa do obrony;
  • w efekcie naruszono art. 45 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji poprzez faktyczne pozbawienie pozwanego prawa do sądu poprzez formalne zamknięcie postępowania bez rozpoznania merytorycznego w postępowaniu zwykłym zarzutów podniesionych w sprzeciwie od pierwotnie wydanego nakazu zapłaty.

Argumenty RPO

Skoro pozwany - pouczony o możliwości zaskarżenia nakazu zapłaty - wniósł taki środek zaskarżenia, to miał prawo oczekiwać  dalszego procedowania w trybie zwykłym, zgodnie z dalszymi pouczeniami sądu.

Nie mógł zaś przewidzieć, że uzupełnienie braków formalnych sprzeciwu oraz przekazanie informacji o upadłości konsumenckiej spowoduje taki skutek, że ten sam sąd, lecz inny jego wydział, wyda ponowny nakaz zapłaty. 

Tymczasem przewodniczący wydziału cywilnego powinien był wyznaczyć rozprawę i wydać zarządzenie w przedmiocie doręczenia powodowi sprzeciwu i wezwania na rozprawę, celem rozpoznania sprawy. Zapadł zaś ponowny nakaz zapłaty, który mimo prób pozwanego nie został skutecznie zaskarżony.

Procedowanie sądu, prowadzące do pozbawienia pozwanego możliwości obrony jego praw, jest sprzeczne z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej.

Mamy do czynienia z rażącym naruszeniem prawa – widocznym wyraźnie, bez pogłębionej analizy prawnej. Już sam brak merytorycznego rozpoznania skutecznie wniesionego sprzeciwu od decyzji wydziału gospodarczego oznacza, że pozwany został pozbawiony prawa udziału w sprawie i przedstawienia swoich twierdzeń na rozprawie.

Rzecznik wskazuje też na inne uchybienia sądu, choć ich waga jest marginalna wobec fundamentalnego naruszenia zasad procesu cywilnego.

Pozwany otrzymywał bowiem sprzeczne pouczenia o przysługującym środku zaskarżenia  - jednoczesne pouczenie o możliwości wniesienia sprzeciwu i możliwości złożenia odpowiedzi na pozew od tego samego nakazu zapłaty.

W aktach sprawy brak jest formalnego odrzucenia sprzeciwu. Wydział cywilny odrzucił wyłącznie wniosek pozwanego o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu od nakazu zapłaty. Dalsze orzeczenia tego sądu i Sądu Apelacyjnego dotyczą zaś kwestii wpadkowych.  

Doszło zatem także do naruszenia prawa przy nadaniu nakazowi zapłaty klauzuli wykonalności. Skoro sprzeciwu nie odrzucono, to trudno uznać, że sprawę można było prawomocnie zakończyć.

Ponadto pozwany informował sąd o złym stanie zdrowia. W każdym piśmie podnosił, że jego choroba, leczenie szpitalne i  farmakologiczne, znacząco wpływa na możliwość rzeczowego rozpoznania jego sytuacji. Mimo to Sąd Okręgowy nie pouczył go o możliwości ustanowienia pełnomocnika z wyboru lub wniesieniu o pomoc prawną z urzędu. Dopiero Sąd Apelacyjny -  zapewne dostrzegając sytuację procesową pozwanego - wprost wskazał mu na taką  konieczność.

W ocenie RPO sprawiedliwość społeczna wymaga takiego prowadzenia procesu, aby pozwany mógł rzeczywiście bronić swoich praw, gdy nie ma profesjonalnego pełnomocnika.

Swoiste zagubienie pozwanego spotęgowały z pozoru drobne uchybienia sądu (niewłaściwe pouczanie o środkach zaskarżenia). Sąd ma zaś obowiązek realizacji w toku procesu zasady zaufania obywatela do państwa i stosowanego przezeń prawa.

Sąd, który winien był działać na podstawie przepisów prawa (art. 7 Konstytucji), naruszył tę zasadę. Wydając ponowny nakaz zapłaty, zmusił pozwanego do ponownego dokonania tych samych czynności, których z przyczyn zdrowotnych nie był w stanie spełnić.

Naruszenie przez sąd zasad procedowania przy wydawaniu nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym - polegające na nierozpoznaniu prawidłowo wniesionego sprzeciwu i  dwukrotnym wydaniu nakazu zapłaty, tj. dwóch nakazów zapłaty w jednym procesie (przy czym pierwszy z nakazów utracił moc po skutecznym wniesieniu sprzeciwu przez pozwanego) – trzeba ocenić jako godzące w konstytucyjne prawo do sądu (art. 45).

Łączy się z tym naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego - wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

- Takie działania sądów nie budują poczucia stabilności oraz bezpieczeństwa prawnego. Wręcz przeciwnie podważają wiarygodność orzeczeń sądowych, stanowiącą istotny czynnik integrujący obywateli w relacji zaufania dla instytucji państwa i prawa – podsumowuje Adam Bodnar.

Kierując się wskazaniami z uchwały  z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

V.511.417.2018

Sąd ukarał za nielegalną wycinkę drzew, ale nie ustalił czyja była pilarka, której przepadek orzekł. SN uwzględnił kasację RPO

Data: 2020-09-09
  • Za próbę kradzieży drewna z lasu sąd ukarał sprawcę grzywną i nawiązką. Orzekł też przepadek pilarki spalinowej - choć nie wyjaśnił, czyją była ona własnością
  • Sąd orzekał w trybie nakazowym, a to jest możliwe tylko wobec braku jakichkolwiek wątpliwości co do okoliczności czynu
  • Tymczasem oskarżony raz twierdził, że pilarka to własność jego ojca, a kiedy indziej, że należała do niego – tych wątpliwości sąd w ogóle nie badał
  • Dlatego RPO złożył kasację, którą Sąd Najwyższy uwzględnił, podkreślajac brak podstaw do rozpoznania sprawy w trybie nakazowym

Z pozoru to sprawa drobna, która jednak ukazuje problem, jakim bywa orzekanie przez sądy w trybie nakazowym niejako „na skróty”. Rzecznik Praw Obywatelskich składał już wiele kasacji, w których kwestionował wyroki wydawane w tym trybie.

Jest on bowiem przeznaczony dla spraw oczywistych – gdy ani okoliczności czynu, ani wina podsądnego nie budzą wątpliwości. Wtedy sąd zapoznaje się tylko z materiałem dowodowym. A wyrok wydaje bez rozprawy i wysłuchania podsądnego czy świadków. Jeśli w sprawie są jednak jakiekolwiek wątpliwości, sąd musi prowadzić sprawę w zwykłym trybie na rozprawie.

Stan sprawy

Sąd Rejonowy uznał w trybie nakazowym obwinionego za winnego tego, że wraz z innymi w prywatnym lesie w 2013 r. wyciął 4 sosny w celu przywłaszczenia. Celu tego jednak nie osiągnął, bo właściciel lasu spłoszył złodziei.

Art.  120 § 1 Kodeksu wykroczeń  przewiduje karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny dla tego, kto w celu przywłaszczenia dopuszcza się wyrębu drzewa w lesie albo kradnie lub przywłaszcza sobie z lasu drzewo wyrąbane lub powalone - jeżeli wartość drzewa nie przekracza 500 zł.

Sąd wymierzył sprawcy 500 zł grzywny oraz orzekł 150 zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonego. Ponadto orzekł przepadek na rzecz Skarbu Państwa pilarki spalinowej Husqvarna.

Orzeczenie uprawomocniło się, bo ukarany nie złożył od niego sprzeciwu.

Argumenty kasacji RPO

Rzecznik zarzucił wyrokowi rażące i mające istotny wpływ na jego treść naruszenie prawa procesoweg. Polegało ono na wydaniu wyroku nakazowego, w sytuacji, gdy nie zostały wyjaśnione wszystkie okoliczności czynu.

Korzystając z uproszczonego trybu orzekania, sąd nie powinien mieć jakichkolwiek wątpliwości co do okoliczności popełnienia czynu. Tymczasem, w realiach tej sprawy nie można jednoznacznie stwierdzić, czyją własnością była pilarka. Oskarżony twierdził, że pilarka jest własnością jego ojca, ale posługiwał się także stwierdzeniem „moja piła spalinowa”. Materiał dowodowy nie daje zatem ostatecznego rozstrzygnięcia, do kogo należała pilarka spalinowa, a co w przypadku orzekania przepadku jest istotne.

Przepadek przedmiotów niebędących własnością sprawcy wykroczenia można orzec tylko wtedy, gdy stanowi tak przepis szczególny. Art. 120 Kw nie przewiduje zaś przepadku rzeczy służących do popełnienia wykroczenia niebędących własnością sprawcy. Bez rozstrzygnięcia kwestii własności pilarki, nie można było zatem orzec jej przepadku na rzecz Skarbu Państwa.

Za wniesieniem kasacji przemawia art. 46 Konstytucji. Zgodnie z nim przepadek rzeczy może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia. Wniesienie kasacji zainicjował ojciec ukaranego, który powołuje się na swoje prawo własności do pilarki spalinowej.

Kasacja wnosi o uchylenie wyroku Sądu Rejonowego w części dotyczącej pilarki oraz umorzenie postępowania z powodu przedawnienia.

Orzeczenie SN

9 września 2020 r. SN w Izbie Karnej (sygn. akt  IV KK 208/19) uwzględnił kasację i zwrócił wątek pilarki do ponownego rozpoznania sądowi rejonowemu.  

Podniesiony w kasacji zarzut jest zasadny, lecz w realiach niniejszej sprawy wystąpienie dostrzeżonego przez Rzecznika Praw Obywatelskich uchybienia nie musi skutkować objęciem całości zaskarżonego orzeczenia rozstrzygnięciem kasatoryjnym, a w konsekwencji umorzeniem postępowania ze względu na przedawnienie karalności wykroczenia przypisanego obwinionemu.

Nie ulega wątpliwości, że wydając zaskarżony wyrok, Sąd Rejonowy nie dysponował materiałem dowodowym pozwalającym na uznanie, że kwestia własności zabezpieczonej w toku postępowania pilarki spalinowej marki Husqvarna jest oczywista. Sprowadzał się on do wyjaśnień obwinionego, które w tym zakresie nie były konsekwentne i jednoznaczne. Wyjaśniając po raz pierwszy, stwierdził on, że pilarka jest własnością ojca. Składając natomiast następne wyjaśnienia stwierdził, że do lasu wziął „swoją piłę spalinową".

Bez wyjaśnienia tych wątpliwości Sąd Rejonowy nie powinien rozstrzygać o przepadku przedmiotu, gdyż w przypadku wykroczenia z art. 120 § 1 k.w. orzeczenie tego środka karnego było możliwe wyłącznie w stosunku do przedmiotu będącego własnością sprawcy. Tym samym brak było podstaw do rozpoznania sprawy w trybie nakazowym, który został przewidziany do oczywistych przypadków, gdy materiał dowodowy jest jednoznaczny i nie nasuwa żadnych istotnych wątpliwości co do winy, jak i okoliczności popełnienia zarzucanego czynu.

Patrząc na powyższe uchybienie z perspektywy możliwości, jakie dają obowiązujące obecnie przepisy Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, stwierdzić trzeba, że usunięcie jego skutków nie musi niweczyć pozostałych rozstrzygnięć zawartych w zaskarżonym wyroku nakazowym, w tym również tych dotyczących kwestii zasadniczych dla odpowiedzialności obwinionego. W tym zakresie okoliczności czynu i wina sprawcy nie budziły wątpliwości. Ustalenie zaś tego, czy do wyrębu drzewa użył własnej czy też cudzej pilarki, choć odnosiło się do okoliczności istotnej dla rozstrzygnięcia o środku karnym, to jednak nie miało żadnego znaczenia dla orzeczenia o winie i karze.

Dlatego też Sąd Najwyższy, uznając zasadność zarzutu podniesionego w kasacji, uchylił zaskarżony wyrok jedynie w odniesieniu do orzeczenia zawartego w jego pkt IV i w tym zakresie sprawę przekazał Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania.

Sposób rozstrzygnięcia kwestii będącej przedmiotem ponownego orzekania Sądu Rejonowego determinować będzie ustalenie, czy zabezpieczona pilarka stanowiła własność obwinionego, a jeżeli nie, to czy możliwe jest ustalenie jej właściciela czy też powstaje wątpliwość, komu należało ją wydać. W zależności od poczynionych w tym zakresie ustaleń Sąd Rejonowy będzie mógł skorzystać z rozwiązań przewidzianych w stosowanych odpowiednio przepisach art. 230 § 2 k.p.k. lub art. 231 § 1 k.p.k., uwzględniając oczywiście to, że w toku postępowania wykonawczego zabezpieczona pilarka została sprzedana.

Nie można również wykluczyć ponownego orzeczenia przepadku. W przypadku ustalenia, że zabezpieczona pilarka stanowiła własność obwinionego. Sąd Rejonowy będzie mógł skorzystać z trybu postępowania określonego w przepisie art. 84 § 1 k.p.s.w, który po nowelizacji dokonanej ustawą z dnia 27 września 2013 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw pozwala w ramach uzupełnienia wyroku postanowieniem orzec przepadek przedmiotów. Nie stoi temu na przeszkodzie upływ okresu przedawnienia, gdyż przepis art. 28 § 3 k.w. zezwala na orzeczenie przepadku, choćby zachodziła okoliczność wyłączająca ukaranie sprawcy.

II.511.1126.2014

RPO: mimo epidemii walne zgromadzenia spółdzielni mieszkaniowych powinny móc decydować w sprawach niecierpiących zwłoki

Data: 2020-09-07
  • Walne zgromadzenia spółdzielni mieszkaniowych mogą się odbyć w 6 tygodni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii - stanowi tarcza antykryzysowa 1.0 
  • Nie wiadomo jednak, kiedy ten stan się zakończy – a od decyzji walnych zgromadzeń zależy czasem los spółdzielni
  • Dlatego RPO za konieczne uznaje wprowadzenie przepisów, które umożliwią walnym zgromadzeniom podejmowanie uchwał - przynajmniej w sprawach niecierpiących zwłoki

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do Jadwigi Emilewicz, wiceprezeski Rady Ministrów i ministry rozwoju.

Według specustawy z 31 marca 2020 r., ustawowy termin zwołania walnego zgromadzenia spółdzielni mieszkaniowej albo zebrania właścicieli lokali ulega przedłużeniu o 6 tygodni od dnia odwołania tego stanu  zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii. Ministerstwo Rozwoju wskazywało, że wolą ustawodawcy było przełożenie obrad do czasu, gdy będzie możliwe bezpieczne przeprowadzenie dyskusji.

RPO zwraca jednak uwagę na fakt, że stan braku możliwości działania przez najwyższy organ spółdzielni mieszkaniowych trwa już pół roku. Widoki na szybkie wygaszenie stanu epidemii są niewielkie. Jest raczej pewne, że w miesiącach jesiennych i zimowych nastąpi wzrost zakażeń koronawirusem, zatem stan ten może się utrzymywać jeszcze przez długie miesiące. Według specjalistów epidemia może nawet utrzymywać się około dwóch lat.

Konieczne jest zatem rozważenie, czy wystarczające i racjonalne jest faktyczne wstrzymanie organizowania walnych zgromadzeń w spółdzielniach mieszkaniowych na tak długi okres.

Zgodnie z Prawem spółdzielczym, co do zasady walne zgromadzenie zwołuje zarząd przynajmniej raz w roku w ciągu sześciu miesięcy po upływie roku obrachunkowego. Rokiem obrachunkowym jest rok kalendarzowy. Dlatego też zwyczajowo w spółdzielniach mieszkaniowych w terminie do końca czerwca odbywały się walne zgromadzenia.

A do wyłącznej właściwości walnego zgromadzenia należy m.in.:

  • uchwalanie kierunków rozwoju działalności gospodarczej oraz społecznej i kulturalnej;
  • rozpatrywanie sprawozdań rady, zatwierdzanie sprawozdań rocznych i sprawozdań finansowych oraz podejmowanie uchwał co do wniosków członków spółdzielni, rady lub zarządu w tych sprawach i udzielanie absolutorium członkom zarządu;
  • rozpatrywanie wniosków wynikających z przedstawionego protokołu polustracyjnego z działalności spółdzielni oraz podejmowanie uchwałe;
  • podejmowanie uchwał w sprawie podziału nadwyżki bilansowej (dochodu ogólnego) lub sposobu pokrycia strat;
  • podejmowanie uchwał w sprawie zbycia nieruchomości, zbycia zakładu lub innej wyodrębnionej jednostki organizacyjnej;
  • oznaczanie najwyższej sumy zobowiązań, jaką spółdzielnia może zaciągnąć;
  • podejmowanie uchwał w sprawie połączenia się spółdzielni, podziału spółdzielni oraz likwidacji spółdzielni;
  • rozpatrywanie w postępowaniu wewnątrzspółdzielczym odwołań od uchwał rady;
  • uchwalanie zmian statutu.

Niektóre kompetencje dotyczą spraw o zasadniczym znaczeniu dla funkcjonowania spółdzielni. A możliwość podjęcia uchwał w niektórych sprawach może mieć wręcz zasadnicze znaczenie dla jej kondycji gospodarczej i finansowej, a nawet dalszego bytu.

Wydaje się zatem konieczne wprowadzenie takich regulacji prawnych, które stworzą spółdzielniom mieszkaniowym warunki do podejmowania uchwał przez walne zgromadzenie - przynajmniej w sprawach niecierpiących zwłoki.

Spółdzielnia mieszkaniowa ma ponadto obowiązek sporządzić sprawozdanie finansowe wraz ze sprawozdaniem z działalności, które podlega zatwierdzeniu przez właściwy organ - co powinno nastąpić w 6 miesięcy od dnia bilansowego. Rozporządzeniem Ministra Finansów z 31 marca 2020 r. termin ten przedłużono - powinno to nastąpić do końca września 2020 r. A wiadomo już, że dotrzymanie tego terminu nie będzie możliwe.

Warto przy tym podkreślić, że inne spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe czy spółki prawa handlowego mogą wywiązać się z powyższego obowiązku w oparciu o przewidziane dla tych podmiotów zmiany w ustawach regulujących zasady i tryb działania ich organów kolegialnych.

Prezentowane przez Ministerstwo Rozwoju stanowisko, zgodnie z którym w spółdzielniach mieszkaniowych nie jest prawnie dopuszczalne zwołanie walnego zgromadzenia przed upływem okresu, o jakim mowa w tarcza 1.0 i podejmowanie uchwał w drodze zdalnej, nie jest powszechnie przyjmowane w praktyce.

Z informacji w internecie wynika bowiem, że wiele spółdzielni mieszkaniowych wyznaczyło termin walnego zgromadzenia (w tym np. korespondencyjnego), mimo,że nadal obowiązuje stan epidemii (np. Suwalska Spółdzielnia Mieszkaniowa czy Spółdzielnia Mieszkaniowa w Stalowej Woli).

Powstaje zatem obawa, czy zwołane przez te spółdzielnie przed odwołaniem stanu epidemii, i sprzecznie z tarczą 1.0, walne zgromadzenia mogą podejmować w ogóle skutecznie uchwały, które będą wiązać członków spółdzielni.

Obecne przepisy dotyczące organizacji, trybu posiedzeń i podejmowania uchwał przez walne zgromadzenie są niedostosowane do stanu epidemii, który trwa już od wielu miesięcy i najprawdopodobniej trwać będzie nadal. Sytuacja ta stwarza niebezpieczeństwo zaburzenia czy nawet paraliżu bieżącej, zgodnej z zasadami racjonalnej gospodarki, działalności spółdzielni.

Dodatkowo, godzi to w prawa członków spółdzielni mieszkaniowych, którzy nie mogą – w ramach walnego zgromadzenia – realizować swych praw wynikających z członkostwa w spółdzielni.

Konieczne jest zatem pilne podjęcie prac legislacyjnych w tym zakresie, tym bardziej, że np. wspólnotom mieszkaniowym czy spółkom ustawodawca stworzył ramy prawne umożliwiające funkcjonowanie ich najwyższych organów także w czasie stanu epidemii.

Odpowiedź Mnistra Rozwoju (aktualizacja 15 października 2020 r.)

Dostrzegam wskazany problem. Istotnie, z uwagi na przedłużający się stan epidemii i związaną z tym niemozność przeprowadzenia walnych zgromadzeń w spółdzielniach mieszkaniowych, nie jest możliwe podejmowanie uchwał w sprawach zastrzeżonych do własciwości walnego zgromadzenia, istotnych dia sprawnego funkcjonowania spółdzielni. Aktualnie podejmowane są działania mające na celu rozwiązanie tego problemu na poziomie ustawy - odpisał wiceminster Robert Nowicki.

 

 

IV.7212.3.2020

Dwa postanowienia spadkowe – kolejna skarga RPO o wznowienie postępowania [WNIOSEK UWZGLĘDNIONY]

Data: 2021-05-07, 2020-09-01
  • W odstępie 30 lat ten sam sąd wydał dwa orzeczenia w tej samej sprawie spadkowej
  • Uniemożliwiło to spadkobiercom uregulowanie spraw majątkowych
  • Dlatego poprosili RPO o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną do SN
  • Wystarczyła jednak zwykła skarga o wznowienie postępowania do właściwego sądu, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika
  • AKTUALIZACJA: 7 maja 2021 sąd wznowił postępowanie.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich nadchodzi coraz więcej skarg i wniosków o interwencje w sprawach odmiennego rozstrzygania kwestii dziedziczenia po tym samym spadkodawcy - albo ponownego orzekania w takiej sprawie.  Nierzadko kierowane są one przez same sądy, które – dysponując dwoma różnymi orzeczeniami spadkowymi – nie mogą samodzielnie rozstrzygnąć sprawy o dział spadku, o dokonanie wpisu w księdze wieczystej, itp.

W kilku takich sprawach RPO złożył skargi nadzwyczajne do SN – dwie już rozstrzygnięto. Takie sprawy są przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych. Ale nie jest to systemowe rozwiązanie. Należy bowiem zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwość eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego.

Rzecznik w lipcu 2020 r. wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, aby rozważył podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej. Resort odpisał, że zgłoszone uwagi „zostaną poddane szczegółowej analizie w toku prac legislacyjnych dotyczących prawa spadkowego prowadzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości”.

Skarga Rzecznika

W 1981 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po zmarłym nabyli żona (jedna czwarta udziału) oraz jego pięcioro dzieci (po trzy dwudzieste udziału). Postanowienie to stało się prawomocne.

W 2011 r. jedno z dzieci zmarłego zainicjowało  kolejne postępowanie po zmarłym. W efekcie w 2012 r. ten sam sąd  stwierdził, że spadek nabyli: żona (w pięciu dwudziestych udziału) oraz dzieci (po trzy dwudzieste udziału).  Sąd określił też udziały spadkobierców nieżyjących już żony i jednego z dzieci zmarłego. Postanowienie to nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

Skoro sprawa o stwierdzenie nabycia spadku została merytorycznie rozpoznana przez Sąd Rejonowy w 1981 r., to postanowienie z 2012 r. wydano z naruszeniem prawomocności materialnej postanowienia sądu 1981 r.

Wobec funkcjonowania  dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu  spadku RPO wnosi o wznowienie postępowania zakończonego postanowieniem z 2012 r.; uchylenie tego postanowienia  i odrzucenie wniosku jednego ze spadkobierców.

Współwystępowanie dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie praw do spadku po tej samej osobie godzi nie tylko w wymiar sprawiedliwości, ale także prowadzi do naruszenia praw, wolności i zasad gwarantowanych w Konstytucji – podkreśla RPO.

A to narusza konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Doszło także do naruszenia prawa do sądu – według art. 45 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Wobec dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie spadku po tej samej osobie, nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania uzyskali wiążące rozstrzygnięcie i by ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Jednocześnie naruszono konstytucyjne prawo dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji). Spadkobiercy nie mogą bowiem legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia, co ma daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym.

Współwystępowanie w obrocie dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie spadku po tym samym spadkodawcy jest zjawiskiem patologicznym i wadliwością prawną, która godzi nie tylko w powagę wymiaru sprawiedliwości, ale także konstytucyjne zasady zaufania do państwa, bezpieczeństwa prawnego, jak i zagwarantowane w Konstytucji prawo do sądu i prawo dziedziczenia – podsumował RPO.

IV.511.271.2020

Egzekucja długu z  całego majątku, choć mowa była o odpowiedzialności z jednej nieruchomości? Kolejna skarga nadzwyczajna RPO. EDIT: Skarga uwzględniona

Data: 2020-08-11
  • Instytucja finansowa zażądała zwrotu należności od pana Y i pana X. Pan Y odpowiadał za dług całym swym majątkiem, ale pan X – tylko do wartości swojej nieruchomości.
  • Sąd po zbadaniu sprawy uznał rację instytucji finansowej. Ograniczył też odpowiedzialność finansową pana X, ale zrobił to tak, że komornik może szukać pieniędzy w całym majątku pana X.
  • Ponieważ wyrok jest już ostateczny i nie ma innego sposobu na poprawienie błędu prawnego, RPO skorzystał z nadzwyczajnego środka – skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego. Kieruje ją do Izby Cywilnej a nie do mającej wątpliwy mandat Izby Kontroli Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r. postępowania prowadzone przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego dotknięte byłyby wadą nieważności).
  • To 15 skarga nadzwyczajna RPO.

W sprawie tej chodzi o sposób zastosowania art. 319 Kodeksu postępowania cywilnego, który pozwala na zastrzeżenie odpowiedzialności. Sąd wykorzystał ten przepis do ograniczenia odpowiedzialności – ale do określonej kwoty (to jest wartości hipoteki) ale nie wskazał, że egzekucja może dotyczyć TYLKO tej nieruchomości. Zatem jeśli wartość nieruchomości jest w momencie egzekucji niższa albo trudno ją sprzedać, komornik może ściągać pieniądze z reszty majątku pana X.

Zdaniem RPO to poważny błąd prawny, który prowadzi do naruszenia konstytucyjnej gwaranci własności (art. 64) a także konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. RPO wnosi do Sądu Najwyższego o uchylenie wyroku w tej części, w jakiej sformułował ograniczenie odpowiedzialności pozwalające de facto komornikowi na zakresie, w jakim na to pozwolił.

Jak wyglądała sprawa?

Powód – [Instytucja finansowa] wniósł o wydanie wyroku zasądzającego od Pozwanych pana X i pana Y na swoją rzecz kwotę prawie 600 tys. zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Zaznaczył przy tym, że spłacić należność może każdy z pozwanych, wtedy nie będzie już miał roszczeń. W przypadku Pana X dodał, że ogranicza roszczenia wobec niego do konkretnej nieruchomości. Ustanowiona na niej hipoteka umowna zwykła wynosiła 400 tys. zł a hipoteka umowna kaucyjna do kwoty 60 tys. zł.

Sąd zasądził pieniądze od pozwanych X i Y z zastrzeżeniem, że zapłata przez jednego z Pozwanych zwalnia drugiego oraz – jak sformułował to w sentencji - „z zastrzeżeniem ograniczenia odpowiedzialności Pozwanego X do wartości hipoteki umownej zwykłej wpisanej w kwocie 400 tys. oraz hipoteki umownej kaucyjnej wpisanej w kwocie 60 tys. zł w księdze wieczystej zastrzegając, że nie może być to więcej niż wartość nieruchomości opisanej w tej księdze wieczystej”.

Pan X zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Wskazał, iż sąd ograniczając jego odpowiedzialność jedynie kwotowo (do kwoty hipoteki), ale nie rzeczowo, zrównał jego odpowiedzialność z odpowiedzialnością dłużnika osobistego (pana Y), narażając go na egzekucję komorniczą ze wszystkich składników majątku. Tak się zresztą stało: komornik sądowy wezwał go do złożenia wykazu majątku, a także zajął mu nadpłatę podatku z urzędu skarbowego. Pan X twierdzi, że było to możliwe tylko dlatego, że sąd orzekł w tej sprawie z rażącym naruszeniem prawa.

Argumenty RPO

Sąd uznał, że rzeczywiście w tej sprawie odpowiedzialność finansowa pana X podlega ograniczeniu. Wskazując to ograniczenie sąd posłużył się formułą „do wartości hipoteki umownej zwykłej wpisanej w kwocie (…) nie większej, niż wartość nieruchomości opisanej księdze wieczystej”.

Podstawy prawnej stanowiska sądu należy upatrywać w art. 319 k.p.c. (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 2015 r., IV CZ 53/15, niepubl. i uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 2016 r., III CZP 81/16, OSNC 2017, Nr 9, poz. 96). Stanowisko to jest co do zasady zgodne z ugruntowanym poglądem orzecznictwa Sądu Najwyższego, według którego przepis art. 319 k.p.c. ma zastosowanie nie tylko do przypadków odpowiedzialności osobistej ograniczonej do określonej masy majątkowej lub do określonej sumy pieniężnej, lecz także do odpowiedzialności rzeczowej, obejmującej m.in. przedmiot hipoteki (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 6 marca 1997 r., I CKU 78/96, Prok. i Pr. 1997, nr 6, s. 38, z dnia 14 lutego 2008 r., II CSK 525/07, OSNC 2009, Nr 4, poz. 61, z dnia 20 lutego 2015 r., V CSK 329/14, niepubl., z dnia 14 października 2016 r., I CSK 616/15, niepubl., z dnia 18 maja 2017 r., III CSK 215/16, niepubl., z dnia 20 lutego 2018 r., V CSK 212/17, niepubl., a także uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 6 czerwca 2014 r., III CZP 23/14, OSNC 2015, Nr 3, poz. 31).

Podłożem tego zapatrywania jest równie utrwalony w judykaturze pogląd, według którego realizacja zabezpieczenia hipotecznego w postępowaniu sądowym wymaga wytoczenia przeciwko właścicielowi obciążonej nieruchomości powództwa o zapłatę (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 10 września 1999 r., III CKN 331/98, OSNC 2000, Nr 3, poz. 57, z dnia 16 lipca 2003 r., V CK 19/02, niepubl., z dnia 25 sierpnia 2004 r., IV CK 606/03, niepubl., z dnia 7 lipca 2005 r., V CK 8/05, niepubl., z dnia 12 grudnia 2013 r., V CSK 51/13, niepubl., z dnia 24 kwietnia 2014 r., III CSK 178/13, niepubl., z dnia 10 stycznia 2017 r., V CSK 233/16, niepubl., z dnia 20 lutego 2018 r., V CSK 212/17, a także uchwały Sądu Najwyższego z dnia 6 czerwca 2014 r., III CZP 23/14, z dnia 8 grudnia 2016 r., III CZP 81/16, i z dnia 18 stycznia 2019 r., III CZP 66/18, Biul. SN 2019, nr 1, s. 6, oraz postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 2015 r., IV CZ 53/15).

Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje dopuszczalności zastosowania w okolicznościach tej sprawy art. 319 k.p.c., lecz wyłącznie sposób, w jaki Sąd zrealizował dyspozycję tego przepisu prawa, zastrzegając ograniczenie odpowiedzialności Pozwanego Pana X jako odpowiedzialnego wyłącznie ze stosunku hipoteki.

Stosownie do art. 319 k.p.c., jeżeli pozwany ponosi odpowiedzialność z określonych przedmiotów majątkowych albo do wysokości ich wartości, sąd może, nie wymieniając tych przedmiotów ani ich wartości, uwzględnić powództwo zastrzegając pozwanemu prawo do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności. Przepis ten nie określa wprost formuły, zgodnie z którą sąd winien zredagować wskazane zastrzeżenie; nie ma jednak wątpliwości, że powinna ona oddawać charakter materialnoprawnego ograniczenia odpowiedzialności, stanowiącego w okolicznościach sprawy podstawę zamieszczenia w wyroku wzmianki o ograniczonej odpowiedzialności pozwanego.

Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 11 października 2019 r., sygn. V CSK 287/18 (LEX nr 2750235) stwierdził, że w sytuacji, w której podstawą uwzględnienia powództwa jest stosunek prawny hipoteki, z wyroku powinno wynikać, że odpowiedzialność pozwanego jest OGRANICZONA DO PRZEDMIOTU HIPOTEKI. Wyjaśniający treść stosunku hipoteki przepis art. 65 ust. 1 u.k.w.h. wskazuje wyraźnie, iż na mocy hipoteki wierzyciel może dochodzić zaspokojenia z nieruchomości bez względu na to, czyją stała się własnością, i z pierwszeństwem przed wierzycielami osobistymi właściciela nieruchomości. Wierzyciel hipoteczny może zaspokoić się jedynie z przedmiotu hipoteki, a właściciel nieruchomości obciążonej hipoteką powinien znosić egzekucję skierowaną do tejże nieruchomości (B. Swaczyna, Hipoteka umowna, Warszawa 2007 r., str. 100).

Z tego należy wnosić, że ograniczenie odpowiedzialności pozwanego w wyroku zasądzającym świadczenie ze stosunku hipoteki ma na celu, zgodnie z istotą odpowiedzialności rzeczowej, uczynić niedopuszczalną egzekucję z innego majątku niż obciążony hipoteką.

Konieczne jest zatem sprecyzowanie w sentencji wyroku przedmiotu konkretnej hipoteki, tak, by zakres dopuszczalnej egzekucji nie przedstawiał wątpliwości z punktu widzenia organu egzekucyjnego. Wszakże w myśl art. 803 k.p.c. tytuł wykonawczy stanowi podstawę do prowadzenia egzekucji o całe objęte nim roszczenie i ze wszystkich części majątku dłużnika, chyba że z treści tytułu wynika co innego.

Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w powołanym wyżej wyroku, na wymaganie to nie rzutuje przyjęte w art. 319 k.p.c. sformułowanie, wskazujące na brak obowiązku wymienienia w sentencji wyroku przedmiotów majątkowych, z których pozwany ponosi odpowiedzialność, oraz ich wartości. Przepis art. 319 k.p.c., niemający odpowiednika w kodeksie postępowania cywilnego z 1930 r., został wprowadzony z myślą o przypadkach odpowiedzialności osobistej ograniczonej do określonej masy majątkowej (cum viribus patrimoni) oraz do określonej wartości (pro viribus patrimoni). Rozwiązanie to miało służyć odciążeniu sądu od konieczności badania i szczegółowego oznaczania w postępowaniu rozpoznawczym przedmiotów wchodzących w skład masy majątkowej, z której odpowiada pozwany, lub kwotowego określenia górnej granicy jego odpowiedzialności, a także od oceny, czy masa ta lub wartość są wystarczające do zaspokojenia świadczenia (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 1971 r., I PR 426/70, OSNCP 1972, Nr 4, poz. 67, i z dnia 9 września 1976 r., IV PR 135/76, OSNCP 1977, Nr 4, poz. 80). Odmienne rozwiązanie przedłużałoby i komplikowałoby proces, a ponadto masa majątkowa, z której odpowiada pozwany, może ulec zmianie w okresie między wydaniem wyroku, a wszczęciem egzekucji. W takich przypadkach wystarczające jest zatem wskazanie w wyroku na aktualny w okolicznościach sprawy rodzaj ograniczenia odpowiedzialności (np. z majątku objętego wspólnością ustawową albo do wartości ustalonego w wykazie inwentarza albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku), bez wyszczególniania przedmiotów, z których dłużnik ponosi odpowiedzialność i bez konkretyzacji górnej kwoty, do której może być prowadzona egzekucja.

Natomiast w sytuacji, w której przepis art. 319 k.p.c. ma zastosowanie w procesie przeciwko właścicielowi nieruchomości obciążonej hipoteką, odpowiadającemu ze stosunku hipoteki, przedmiot, z którego pozwany ponosić ma odpowiedzialność, jest zgodnie z zasadą szczegółowości hipoteki (art. 67 u.k.w.h.) znany i zdatny do zindywidualizowania już w chwili wyrokowania. Niewłaściwe byłoby tym samym poprzestanie na ogólnym sformułowaniu, że odpowiedzialność pozwanego jest ograniczona do „przedmiotu hipoteki”. Z zastrzeżenia powinno wynikać, że świadczenie ma być egzekwowane TYLKO Z KONKRETNEJ, OZNACZONEJ NIERUCHOMOŚCI, NA KTÓREJ USTANOWIONO HIPOTEKĘ (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 marca 1997 r., sygn. I CKU 78/96).

Sposób zredagowania zastrzeżenia musi zatem jednoznacznie wskazywać ukierunkowanie egzekucji na skonkretyzowany przedmiot hipoteki, co organ egzekucyjny respektuje z urzędu. Stosownie bowiem do art. 824 § 1 pkt 6 in fine k.p.c. postępowanie umarza się w całości lub części z urzędu, jeżeli prowadzenie egzekucji pozostaje w oczywistej sprzeczności z treścią tytułu wykonawczego.

Zgodnie z art. 68 ust. 2 u.k.w.h. wierzyciel nie może domagać się od właściciela obciążonej nieruchomości, na podstawie stosunku hipoteki, zapłaty kwoty przewyższającej sumę hipoteki. Jak zauważa T. Czech, hipoteka rodzi ograniczoną odpowiedzialność właściciela obciążonej nieruchomości. Ograniczenie to występuje w dwóch wymiarach. Po pierwsze, odpowiedzialność właściciela jest limitowana do przedmiotu obciążenia hipotecznego (ograniczenie przedmiotowe – art. 65 ust. 1 u.k.w.h.). Po drugie, właściciel odpowiada do określonej kwoty maksymalnej równej sumie hipoteki (ograniczenie kwotowe – art. 68 ust. 2 zdanie 1 u.k.w.h.) - por. T. Czech, Hipoteka w świetle orzecznictwa sądowego. Uwagi de lege ferenda, „Prawo w działaniu. Sprawy cywilne” 24/2015, s. 76. O tym, czy dłużnik odpowiada za zobowiązanie bez ograniczeń czy z ograniczeniem, decyduje prawo materialne. Nie może być tak, że rodzaj ograniczenia będzie przedmiotem ustaleń organu egzekucyjnego, bo ten organ zajmuje się jedynie ustaleniem stanu majątkowego dłużnika i w zakresie jego kompetencji pozostanie stwierdzenie, czy ze względu na ten stan egzekucja może być efektywnie przeprowadzona. Tytuł egzekucyjny musi wskazywać na rodzaj ograniczenia (por. M. Romańska, „Ograniczenie odpowiedzialności dłużnika. Wybrane zagadnienia procesowe”, PPC 2011/4/7-38).

W związku z tym, sposób redakcji niniejszego zastrzeżenia przez sąd powinien wskazywać na skonkretyzowany przedmiot hipoteki oraz kwotę maksymalną egzekucji równą sumie hipoteki. Jakkolwiek Sąd wykonał swój obowiązek w tym drugim aspekcie, to jednak nie wskazał, że ogranicza odpowiedzialność do nieruchomości obciążonej hipoteką.

Sposób sformułowania zastrzeżenia przez sąd w tej sprawie nawiązuje do przypadków odpowiedzialności ograniczonej do określonej sumy pieniężnej (pro viribus patrimoni). Wedle tej zasady dopuszczalne jest prowadzenie egzekucji z całego majątku dłużnika, aż do osiągnięcia przez wyegzekwowane świadczenie określonej wysokości. Ograniczenie odpowiedzialności wynikające z hipoteki ma odmienny charakter, chodzi bowiem o uchylenie dopuszczalności prowadzenia egzekucji z całego majątku dłużnika i zawężenie jej do przedmiotu obciążonego prawem rzeczowym, czemu sąd powinien dać odpowiedni wyraz zastrzegając, zgodnie z wcześniejszymi uwagami, że odpowiedzialność pozwanego jest ograniczona do tego właśnie przedmiotu.

Zastrzeżenie to sąd zobowiązany był umieścić w sentencji wyroku z urzędu i ma ono charakter materialnoprawny (np. wyrok SN z dnia 22 października 1977 r., II CR 335/77, OSNCP 1978, nr 9, poz. 159 z glosami Z. Świebody, OSPiKA 1979, z. 6, poz. 268, S. Dalki, Pal. 1979, nr 11–12, s. 104 i E. Skowrońskiej-Kuśnierz, NP 1979, nr 7–8, poz. 186 oraz z omówieniem W. Siedleckiego, Przegląd orzecznictwa, PiP 1979, z. 11, s. 118). Nie może być umieszczone w wyroku wydanym w wyniku powództwa opozycyjnego opartego na podstawie z art. 840 § 1 pkt 2 k.p.c. (wyrok SN z dnia 15 listopada 1996 r., II CKN 7/96, OSNC 1997, nr 4, poz. 39 z omówieniem J. Gudowskiego, Przegląd orzecznictwa, PS 2001, nr 4, s. 122).

W ocenie Rzecznika błąd sądu oznacza ingerencję w prawo własności i sferę interesów majątkowych pana X bez ustawowej podstawy i wbrew podstawowym zasadom dotyczącym ustanawiania i egzekwowania zabezpieczeń rzeczowych.

Stosownie do art. 64 ust. 1 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej (art. 64 ust. 2). Jak wskazuje się w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, ochrona własności i innych praw majątkowych nie ma charakteru absolutnego. Dopuszczalne jest jej ograniczenie pod warunkiem zachowania ram konstytucyjnych, limitujących to ograniczenie. W wypadku prawa własności ramy te tworzone są przez art. 64 ust. 3 i art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (por. wyrok z 12 stycznia 1999 r., sygn. P 2/98, OTK ZU nr 1/1999, poz. 2). Z treści art. 64 ust. 3 Konstytucji wynika, że własność może zostać ograniczona, ale wyłącznie w drodze ustawy i tylko w takim zakresie, w jakim wprowadzone ograniczenie nie narusza istoty prawa własności (por. wyrok z 5 marca 2002 r., sygn. SK 22/00, OTK ZU nr 2/A/2002, poz. 12). Również w myśl art. 31 ust. 3 Konstytucji RP ograniczenia prawa własności lub innych praw majątkowych mogą być ustanawiane tylko w ustawie i jedynie wówczas, gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Zagwarantowanie ochrony własności i innych praw majątkowych stanowi konstytucyjną powinność państwa o charakterze publicznoprawnym, a jej urzeczywistnianie następuje zarówno poprzez działania o charakterze prawotwórczym, tj. poprzez ukształtowanie podstawowych instytucji prawnych konkretyzujących treść prawa własności, jak i przez faktyczne czynności organów państwa, zwłaszcza zaś sądów, które mają za przedmiot ochronę dóbr stanowiących czyjąś własność (por. wyrok TK z 11 maja 1999 r., sygn. K 13/98, OTK ZU nr 4/1999, poz. 74).

W ramach wszelkich stosunków cywilnoprawnych (w świetle zasady pierwotnej równości stron stosunku cywilnoprawnego) także i dłużnik winien być chroniony przed nadmiernymi przywilejami wierzyciela (por. wyrok TK z dnia 23 czerwca 2015 r., sygn. akt SK 32/14, OTK-A 2015/6/84). Trudno zatem o jednoznaczną aksjologiczną akceptację takiego stanowiska, które dopuszcza do nieograniczonej przedmiotowo realizacji wierzytelności zabezpieczonej hipoteką z majątku dłużnika rzeczowego.

Błąd sądu rodzi skutek w postaci swoistej nadbudowy prawnej, skutkującej nieuprawnionym rozszerzeniem zakresu uprawnień wierzyciela hipotecznego. Sposób zastosowania art. 319 k.p.c. w tej sprawie wykracza poza pierwotną funkcję hipoteki. Stanowi bowiem podstawę prawną przyznania wierzycielowi hipotecznemu przywilejów, które nie pozostają w żadnym związku z systemową rolą hipoteki. Właściciel ustanawiający hipotekę jest wyłącznie dłużnikiem rzeczowym, którego odpowiedzialność jest ograniczona do przedmiotu hipoteki. Także egzekucja może być prowadzona jedynie z nieruchomości obciążonej hipoteką. Szczególna rola prawa własności w polskim systemie prawnym nie pozwala na zaakceptowanie przyznania tak bezwzględnego i nieuzasadnionego prymatu interesom wierzyciela hipotecznego w przedmiotowej sprawie.

Zatem wydanie wyroku z rażącym naruszeniem prawa, co w konsekwencji umożliwia egzekucję z całości majątku dłużnika rzeczowego, musi być ocenione jako naruszające gwarantowaną w art. 64 i art. 31 ust. 3 Konstytucji RP ochronę własności i innych praw majątkowych Pana X.

W ocenie Rzecznika zaskarżony wyrok w kwestionowanej części narusza również wywodzone z art. 2 Konstytucji RP zasady bezpieczeństwa prawnego i ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Zasada bezpieczeństwa prawnego, wynikająca z klauzuli demokratycznego państwa prawnego, stanowi istotny element państwa prawnego. Aksjologicznie zakorzeniona jest w samej godności osoby ludzkiej, funkcjonalnie powiązana z zasadą ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa, nakłada na prawodawcę i organy władzy publicznej obowiązek stanowienia i stosowania prawa w taki sposób, aby nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela, który powinien móc układać swoje sprawy w zaufaniu, że nie naraża się na prawne skutki niedające się przewidzieć w momencie podejmowania decyzji i że jego działania, podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem, będą także w przyszłości uznawane przez porządek prawny („Proces prawotwórczy w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Wypowiedzi Trybunału Konstytucyjnego dotyczące zagadnień związanych z procesem legislacyjnym”, oprac. Biuro Trybunału Konstytucyjnego, Warszawa 2012, s. 20).

Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, zasada zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa opiera się na pewności prawa, a więc takim zespole cech przysługujących prawu, które zapewniają jednostce bezpieczeństwo prawne; umożliwiają jej decydowanie o swoim postępowaniu w oparciu o pełną znajomość przesłanek działania organów państwowych oraz konsekwencji prawnych, jakie jej działania mogą pociągnąć za sobą. Jednostka winna mieć możliwość określenia zarówno konsekwencji poszczególnych zachowań i zdarzeń na gruncie obowiązującego w danym momencie stanu prawnego, jak i oczekiwać, że prawodawca nie zmieni ich w sposób arbitralny. Bezpieczeństwo prawne jednostki związane z pewnością prawa umożliwia więc przewidywalność działań organów państwa, a także prognozowanie działań własnych (wyrok TK z 14 czerwca 2000 r., sygn. P 3/00, OTK ZU 2000 r., nr 5, poz. 138).

O bezpieczeństwem prawnym uczestników obrotu prawnego możemy zatem mówić wówczas, gdy podejmując działania w oparciu o obwiązujący porządek prawny, będą w stanie określić ich skutki prawne. Zaskarżone rozstrzygnięcie sądu w następstwie wadliwego zastosowania prawa, określiło sytuację Pozwanego pana X w sposób, którego na podstawie obowiązującego prawa nie mógł przewidzieć, nabywając prawo własności nieruchomości obciążonej hipoteką. Właściciel nieruchomości, obciążonej hipoteką zabezpieczającą wierzytelność, dobrowolnie godzi się wyłącznie na skutki prawne wynikające z zastosowania tej formy zabezpieczenia. Natomiast w przedmiotowej sprawie skutkiem obciążenia nieruchomości, w następstwie błędu sądu, jest prowadzenie postępowania egzekucyjnego z całego majątku Pozwanego. Konsekwencje prawne rozstrzygnięcia Sądu są zatem sprzeczne z istotą i celem ustanowienia hipoteki, a tym samym z prawnie uzasadnionym oczekiwaniem Pozwanego Pana X.

Kwestionowany prawomocny wyrok nie jest wyrokiem sądu drugiej instancji, co – abstrahując nawet od upływu przewidzianych prawem terminów – wyklucza jego zaskarżenie skargą kasacyjną (art. 3981 § 1 k.p.c.). Nie zachodzi też żadna z przesłanek uprawniających do żądania wznowienia postępowania, w szczególności określona w art. 401 pkt 2 k.p.c. (Pozwanemu panu X skutecznie doręczono wyrok zaoczny). Nie zapadło także orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stwierdzające niezgodność z Konstytucją aktu normatywnego, na podstawie którego wydano kwestionowany wyrok lub mające wpływ na treść tego wyroku postanowienie niekończące postępowania (art. 4011, art. 403 § 4 k.p.c.). Brak jest jakichkolwiek podstaw do stwierdzenia, by wyrok w sprawie oparto na dokumencie podrobionym lub przerobionym albo na skazującym wyroku karnym, następnie uchylonym, czy by został on uzyskany za pomocą przestępstwa (art. 403 § 1 k.p.c.). W sprawie stosunku prawnego, którego dotyczy zaskarżony wyrok nie orzekał także prawomocnie inny sąd (art. 403 § 2 ab initio k.p.c.). Rzecznikowi nie są znane jakiekolwiek fakty lub dowody mogące mieć wpływ na wynik sprawy, a których nie ujawniono by w postępowaniu zakończonym zaskarżonym wyrokiem (art. 403 § 2 in fine k.p.c.).

W tym stanie rzeczy niniejsza skarga nadzwyczajna, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, pozostaje uzasadniona i niezbędna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Wyrok SN (aktualizaacja 1 lutego 2021 r.)

27 stycznia 2021 r. Sąd Najwyższy uwzględnił ‎skargę nadzwyczajną na posiedzeniu niejawnym w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Uchylił zaskarżony wyrok w zakresie zastrzeżenia ograniczenia odpowiedzialności pozwanych do wartości nieruchomości, opisanej w księdze wieczystej. Sprawę zwrócił Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania;

V.510.61.2019

Dziewczynka odziedziczyła dług, choć matka odrzuciła spadek w jej imieniu. 14. skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2020-08-03
  • Decyzją sądu dziewczynka odziedziczyła po dziadku spadek obciążony długami
  • Stało się tak, choć rodzice złożyli notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku w jej imieniu
  • Sąd uznał, że nastąpiło to już po upływie terminu dopuszczalnego przez prawo
  • Stając w obronie praw majątkowych dziewczynki, Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną na jej korzyść

Niekorzystnej dla dziecka decyzji nie można uchylić ani zmienić w inny sposób. W tej sytuacji skarga nadzwyczajna jest konieczna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik opiera skargę jedynie na rażącym naruszeniu praw i zasad określonych w Konstytucji, m.in. ochrony dobra dziecka.

Historia sprawy

Dziadek dziewczynki zmarł w 2016 r. Nie sporządził testamentu. Postępowanie spadkowe wszczęto na wniosek jego wierzyciela. Spadek był bowiem obciążony długami.

By nie odziedziczyć długów po ojcu, córki zmarłego odrzuciły spadek.  Następnie wystąpiły do sądu rodzinnego o wyrażenie zgody na odrzucenie spadku w imieniu swoich małoletnich dzieci (jest to czynność przekraczająca zakres tzw. zwykłego zarządu majątkiem dziecka, która wymaga zgody sądu rodzinnego).

Do akt sprawy wpłynęło notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku, złożone w imieniu jednej z wnuczek zmarłego – małoletniej M., przez jej przedstawicielkę ustawową, za zgodą sądu rodzinnego.

Niemniej jednak, sąd spadku uznał, że nie rodzi ono żadnych skutków prawnych, ponieważ zostało złożone po upływie terminu z art. 1015 § 1 Kodeksu  cywilnego. Przewiduje on na to sześć miesięcy liczonych od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swojego powołania. Według sądu spadku termin ten powinien być liczony od dnia, w którym matka dziewczynki złożyła w swoim imieniu notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku.

To oznacza, że sąd spadku przyjął stanowisko, że złożenie do sądu rodzinnego wniosku o zezwolenie na złożenie oświadczenia nie ma wpływu na bieg terminu do odrzuceniu spadku. Niestety, gdy sąd wydawał to postanowienie, takie stanowisko było obecne w orzecznictwie Sądu Najwyższego. 

Dopiero uchwała Sądu Najwyższego wydana 22 maja 2018 r. w składzie 7 sędziów (sygn. III CZP 102/17) rozstrzygnęła rozbieżności dotyczące oceny wpływu wszczęcia postępowania przed sądem rodzinnym na bieg terminu do złożenia oświadczenia o przyjęciu albo odrzuceniu spadku. Uchwała ta przesądziła, że termin z art. 1015 § 1 k.c. nie może się skończyć przed prawomocnym zakończeniem postępowania o wyrażenie zgody na złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku przez małoletniego spadkobiercę.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Zaskarżone postanowienie spadkowe wydano kilka miesięcy przed podjęciem tej uchwały SN. W związku z tym nie można uznać, aby zostało wydane z rażącym naruszeniem prawa poprzez jego błędną wykładnię.

Niemniej jednak, w ocenie Rzecznika Sąd Rejonowy w P., stwierdzając nabycie spadku przez małoletnią M., dopuścił się naruszenia zasad, praw i wolności konstytucyjnych, co dało podstawę do skargi nadzwyczajnej.

W pierwszej kolejności RPO postawił zarzut naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa, a także zasady bezpieczeństwa prawnego - wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Dziewczynka została pozbawiona prawa do odrzucenia spadku - mimo, że jej rodzicom nie można zarzucić braku dbałości o jej interesy majątkowe. Działając w zaufaniu do prawa, podjęli oni wszelkie czynności przewidziane prawem, które miały prowadzić do odrzucenia spadku w imieniu córki: złożyli wniosek do sądu rodzinnego o wyrażenie zgody na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka (zgodnie z art. 101 § 3 k.r.i.o.) przed upływem terminu z art. 1015 § 1 k.c., a po uprawomocnieniu się postanowienia sądu rodzinnego złożyli oświadczenia przed notariuszem o odrzuceniu spadku przez małoletnią.

Na gruncie tej sprawy Rzecznik dostrzega naruszenie zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji. Pominięcie przez sąd spadku okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem rodzinnym doprowadziło do swoistej „pułapki”. Bez zgody sądu rodzinnego małoletnia nie mogła przecież odrzucić spadku.

Jednocześnie w wyniku zaskarżonego postanowienia sądu doszło do naruszenia praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji. Stwierdzenie nabycia spadku po dziadku rodzi niekorzystne skutki dla praw majątkowych małoletniej, nawet przy ograniczeniu jej odpowiedzialności za długi spadkowe ze względu na dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza. Trzeba mieć bowiem na uwadze, że takie przyjęcie spadku nie wyklucza poniesienia określonych kosztów jak np. koszty sporządzenia inwentarza spadku i ewentualnych sporów z wierzycielami spadkodawcy.

Kolejny zarzut to naruszenie konstytucyjnej zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych oraz prawa dziedziczenia, o których mowa w art. 64 ust. 2 Konstytucji. Pozbawienie małoletniej prawa do odrzucenia spadku  w istocie zostało spowodowane uprawomocnieniem się postanowienia sądu rodzinnego, wyrażającego zgodę na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c.

Niedotrzymanie tego terminu nastąpiło zatem z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Oznacza to pogorszenie sytuacji małoletniej w stosunku do tych spadkobierców, którzy nie musieli podejmować żadnych czynności przed sądem rodzinnym w celu uzyskania zezwolenia na odrzucenie spadku po zmarłym.

W ocenie Rzecznika kluczem do rozpoznania tej sprawy powinna być konstytucyjna wartość, jaką jest dobro dziecka. Dlatego też kolejny z zarzutów skargi nadzwyczajnej opiera się na art. 72 ust. 1 Konstytucji.

Skarga wnosi, aby SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego w P. i wydał orzeczenie co do istoty sprawy.

Po raz kolejny adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (właściwa według literalnego brzemienia art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r.), ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała z 23 stycznia 2020 r. połączonych Izb Sądu Najwyższego: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r.

Zważywszy, że pełny skład IKNSP powołano w sposób opisany w  uchwale SN, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Spośród 14 dotychczasowych skarg nadzwyczajnych RPO dziewięć dotyczyło kwestii spadków, głównie sprzecznych orzeczeń spadkowych. 

IV.511.71.2020

Dwie różne decyzje spadkowe. 13. skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-07-29
  • Dwa rozbieżne postanowienia spadkowe tego samego sądu wobec tego samego kręgu spadkobierców są przedmiotem kolejnej, 13. skargi nadzwyczajnej Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Różnice w udziałach spadku nie były duże, ale sam ich fakt uniemożliwił rodzinie uporządkowanie spraw majątkowych
  • Dlatego jej członkowie zwrócili się o pomoc do RPO

To kolejna tego typu skarga nadzwyczajna Rzecznika do Sądu Najwyższego.  Chodzi o umożliwienie obywatelom przeprowadzenie działu spadku po zmarłej i finalne rozstrzygnięcie o przysługujących im uprawnieniach.

W obecnym stanie jest to niemożliwe. Jest to sprzeczne z zasadami demokratycznego państwa prawnego i wymusza potrzebę ochrony konstytucyjnych praw i wolności człowieka i obywatela, na których straży stoi RPO.

Historia sprawy

Postanowieniem z maja 2004 r. Sąd Rejonowy w W. stwierdził, że spadek po zmarłej S.Z. na podstawie ustawy nabyli mąż w 5/20 części, dzieci oraz wnuk po 3/20 części każde z nich, z tym że należące do spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli z mocy ustawy mąż w 5/20 części, dzieci i wnuk po 3/20 części każde z nich. Postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Tymczasem już wcześniej zapadło prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku w tej sprawie. Wydał je ten sam Sąd Rejonowy w W. w lipcu 1999 r. Na tej podstawie spadek nabyli z mocy ustawy: mąż w 1/4 części, dzieci oraz wnuk po 3/20 części każde z nich.

W 2019 r. przed Sądem Rejonowym w W. pomiędzy spadkobiercami S.Z. zawisła sprawa o dział spadku i zniesienie współwłasności nieruchomości. Dopiero wtedy okazało się, że istnieją dwa różne orzeczenia spadkowe, które uniemożliwiają prawidłowe rozstrzygnięcie. Dlatego spadkobiercy poprosili o pomoc RPO.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik wniósł o uchylenie postanowienia Sądu Rejonowego z maja 2004 r. i odrzucenie ówczesnego wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

Postanowieniu RPO zarzuca rażące naruszenie prawa procesowego, tj. rozstrzygnięcie o żądaniu wniosku o stwierdzenie nabycia spadku zamiast jego odrzucenia, skoro ta sama sprawa - pomiędzy tymi samymi stronami i przez ten sam sąd - była już wcześniej prawomocne osądzona.

Ponowne procedowanie w tej sprawie i w efekcie niego - wydanie kolejnego postanowienia, w oczywisty sposób godzi w konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji), konstytucyjne prawo do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji) oraz prawo do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) - jeżeli istnieje ewidentny zakaz ustawowy orzekania o tym samym (tzw. res iudicata). W sprawie mamy więc do czynienia ze stanem niepewności prawnej, w którym spadkobiercy nie mogą realizować swoich praw.

Niejednokrotnie w takich sytuacjach możliwe jest wniesienie skargi o wznowienie postępowania. W tej jednak sprawie, z uwagi na upływ terminu do wznowienia postępowania, jedynym środkiem prawnym okazała się skarga nadzwyczajna.

Ponownie adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (właściwa według literalnego brzemienia art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017r.), ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała z 23 stycznia 2020 r. połączonych Izb Sądu Najwyższego: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r.

Zważywszy, iż pełny skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych powołano w sposób taki, jak opisano w powoływanej uchwale SN, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Wyłącznie zaś dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi nadzwyczajnej do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Działania systemowe RPO 

Rozbieżne decyzje sądu o nabyciu spadku po tej samej osobie niestety nie należą do rzadkości. Uniemożliwia to działania prawne spadkobierców wobec nieruchomości, jak wpis w księdze wieczystej, podział majątku, nie mówiąc o jego  sprzedażyW kilku takich sprawach RPO złożył skargi nadzwyczajne do SN – dwie już rozstrzygnięto. Ale nie jest to systemowe rozwiązanie. Należy bowiem zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwosć eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego.

Rzecznik  wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry,  aby rozważył podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej. 

- Zgłoszone przez Pana uwagi zostaną poddane szczegółowej analizie w toku prac legislacyjnych dotyczących prawa spadkowego prowadzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości - odpisała 19 lipca Anna Dalkowska, wiceministra sprawiedliwości.

IV.7000.123.2020

Po skardze RPO sąd naprawił swój błąd ws. dwóch rozbieżnych orzeczeń spadkowych

Data: 2020-07-23
  • Z inicjatywy RPO sąd naprawił sytuację, w której w odstępie 10 lat wydał dwa rozbieżne orzeczenia w tej samej sprawie spadkowej
  • W 2007 r. sąd orzekł, że spadek - którego częścią jest gospodarstwo rolne - należy się sześciu osobom
  • W 2017 r. stwierdził zaś, że spadkobierców jest siedmioro, a w poczet spadku nie zaliczył  gospodarstwa
  • Po skardze Rzecznika o wznowienie postępowania sąd uchylił swą decyzję z 2017 r.

Była to kolejna interwencja, którą Rzecznik Praw Obywatelskich podjął wobec naruszenia m.in. konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego przez wydanie sprzecznych ze sobą decyzji o spadku.

Dwukrotne, rozbieżne, decyzje sądu o nabyciu spadku po tej samej osobie niestety nie należą do rzadkości. Uniemożliwia to działania prawne spadkobierców wobec nieruchomości, jak wpis w księdze wieczystej, podział majątku, nie mówiąc o jego  sprzedaży.

W kilku takich sprawach RPO składał skargi nadzwyczajne do SN (dwie już rozstrzygnięto) lub skargi o wznowienie postępowania (gdy nie minął jeszcze na to termin). Ale nie jest to rozwiązanie systemowe.

Według Rzecznika  należy zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwość eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego. I o taką zmianę prawa Adam Bodnar wystąpił niedawno do Ministra Sprawiedliwości.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

W 2007 r. Sąd Rejonowy wydał postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłym. Na podstawie ustawy spadek, wraz z wchodzącym w jego skład gospodarstwem rolnym, nabyło sześć osób (po 1/6 udziałów każda). Postanowienie uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

Po 10 latach jeden z tych spadkobierców wniósł do sądu o stwierdzenie nabycia spadku przez tych samych sześć osób oraz jeszcze jedną. Z zapewnienia wnioskodawcy, potwierdzonego przez pozostałych uczestników, wynikało że jest to pierwsza sprawa spadkowa po tym zmarłym.

W marcu 2017 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek na podstawie ustawy nabyło siedem wskazanych osób (po 1/7 części). Do spadku nie zaliczył zaś gospodarstwa rolnego. Nikt nie wniósł apelacji, wobec czego postanowienie uprawomocniło się.

Skarga RPO

W grudniu 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich, działając na rzecz wnioskodawcy, wniósł  skargę do Sądu Rejonowego o wznowienie postępowania zakończonego prawomocnym postanowieniem z 2017 r.

W sytuacji, gdy w obrocie funkcjonowało już prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku, sąd powinien był odrzucić kolejny wniosek w tej samej sprawie. Tak się jednak nie stało, mimo że już samo prowadzenie postępowania było niedopuszczalne, Sąd rozpoznał kolejny wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po tej samej osobie i wydał rozstrzygnięcie w zakresie objętym powagą rzeczy osądzonej.

Prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) obejmuje m.in. prawo do uzyskania wyroku sądowego i do wykonania prawomocnego orzeczenia. Nie sposób uznać, że wobec dwóch prawomocnych postanowień strony uzyskały wiążące rozstrzygnięcie, a ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane. 

W sprawie doszło również do naruszenia wynikającego z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji prawa do dziedziczenia, przysługującego spadkobiercom zmarłego.

Ponadto naruszono konstytucyjną zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Zgodnie z nim Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej

Decyzja sądu

19 czerwca 2020 r. Sąd Rejonowy uwzględnił skargę RPO o wznowienie postępowania.

Jak wskazał sąd, istnienie dwóch lub więcej prawomocnych postanowień o stwierdzenie nabycia spadku po tym samym spadkodawcy uzasadnia wznowienie postępowania.  Nie chodzi przy tym, czy zaskarżony prawomocny późniejszy wyrok jest zgodny z rzeczywistym stanem faktycznym i prawnym, lecz wyłącznie o to, że został wydany z naruszeniem prawomocności materialnej wcześniejszego prawomocnego wyroku.

Dlatego postanowienie z 2017 r. należało uchylić. Ponowny wniosek w tym przedmiocie - wobec zaistnienia przesłanki powagi rzeczy osądzonej na podstawie przepisu art. 199 §1 pkt 2 k.p.c. w związku z art. 13§ 2 k.p.c. - podlegał odrzuceniu.

IV.7000.471.2019

Ustawa o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego nieruchomości mieszkaniowej w prawo własności - nie dla wszystkich korzystna. RPO pisze do Minister Rozwoju

Data: 2020-07-22
  • Jeśli dotychczasowy użytkownik wieczysty zapłacił z góry wszystkie opłaty roczne za prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, które potem odsprzedał, to nabywca i tak musi uiścić  opłatę „przekształceniową”
  • W ocenie RPO takie osoby powinny mieć prawo do nieodpłatnego przekształcenia, tym bardziej, że przysługuje ono np. spadkobiercy użytkownika wieczystego, który uiścił jednorazowo całą tę opłatę
  • Według skarżących ustawodawca wprowadził ich w swego rodzaju pułapkę, gdyż liczyli, że również będą zwolnieni z opłat

Obywatele piszą do Rzecznika Praw Obywatelskich o problemach podczas stosowania ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów. RPO przedstawił te problemy wicepremier i minister rozwoju Jadwidze Emilewicz.

Ustawa miała na celu przekształcenie od 1 stycznia 2019 r. prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe we własność gruntów na rzecz właścicieli domów jednorodzinnych i samodzielnych lokali położonych w budynkach wielorodzinnych wraz z budynkami gospodarczymi, garażami, innymi obiektami budowlanymi lub urządzeniami budowlanymi, umożliwiającymi prawidłowe i racjonalne korzystanie z budynków mieszkalnych.

Zgodnie z założeniem ustawodawcy, przekształcenie prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów miało być odpłatne. Osoby, które staną się z mocy prawa właścicielami gruntów, są zobowiązane do uiszczania należności za nabycie prawa własności w formie corocznej opłaty wnoszonej przez 20 lat. Wysokość opłaty przekształceniowej jest równa wysokości opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego, która obowiązywałaby w dniu przekształcenia. Od tej zasady ustawa przewiduje jednak wyjątki, kiedy przekształcenie następuje bez żadnych dodatkowych opłat – m.in. wówczas, gdy dotychczasowy użytkownik wieczysty uiścił już wcześniej jednorazowo, z góry, opłaty roczne za użytkowanie wieczyste za cały okres trwania tego prawa.

Co z opłatą po kupnie tego prawa?

Okazuje się jednak, że w przypadku, kiedy taka osoba odsprzedała prawo użytkowania wieczystego, to nabywca nie może skorzystać ze zwolnienia i musi uiścić opłatę „przekształceniową”.

W skargach od takich nabywców podnoszony jest zarzut, że zostali wprowadzeni przez ustawodawcę w swego rodzaju pułapkę. Kupując prawo użytkowania wieczystego od zbywcy, który wniósł jednorazowo opłaty roczne za cały okres użytkowania wieczystego, działali w przekonaniu, że również będą zwolnieni z obowiązku ponoszenia opłat na rzecz właściciela gruntu. Ta okoliczność miała też wpływ na cenę nabycia prawa użytkowania wieczystego.

Tymczasem przekształcenie nabytego przez nich prawa użytkowania wieczystego do gruntu zabudowanego na cele mieszkaniowe w prawo własności tego gruntu 1 stycznia 2019 r. (czego nie mogli przewidzieć i na które nie mieli oni wpływu) zmieniło w sposób znaczący ich sytuację prawną, bowiem zostali oni zobowiązani do poniesienia opłaty przekształceniowej.

Zdaniem Rzecznika,  w przypadku następców prawnych osób, które wniosły jednorazowo opłaty roczne za cały okres użytkowania wieczystego, brak jest podstaw do ograniczenia prawa do nieodpłatnego przekształcenia. Takie prawo maja np. spadkobiercy tego użytkownika wieczystego, który uiścił jednorazowo całą opłatę za użytkowanie wieczyste.

A po wniesieniu jednorazowo opłaty za cały okres użytkowania wieczystego roszczenie właściciela gruntu wobec użytkownika wieczystego z tytułu wynagrodzenia za korzystanie z tego gruntu zostało przecież zaspokojone.

Pominięto osoby z tzw. prawem zabudowy

Odrębnym problemem jest nieuwzględnienie w ustawie osób, którym służy w dalszym ciągu tzw. prawo zabudowy, ustanowione przed wejściem w życie dekretu z 26 października 1945 r. o prawie zabudowy. Prawo zabudowy jest starą instytucją prawa cywilnego, pochodzącą jeszcze z ustawodawstwa okresu zaborów. Przez dziesięciolecia, na skutek kolejnych zmian w przepisach, w wielu wypadkach z mocy prawa zamienione ono zostało w prawo użytkowania wieczystego. Są jednak też i takie sytuacje, w których to nie nastąpiło, przede wszystkim z powodu niewydania w odpowiednim czasie przez organy administracji publicznej odpowiedniej decyzji administracyjnej.

W skargach do Rzecznika podnoszony jest argument, że treść przysługującego prawa zabudowy w istocie jest zbliżona do treści prawa użytkowania wieczystego gruntu. W okresie, w którym ustanawiano na nieruchomościach prawo zabudowy, było ono - w ówczesnym porządku prawnym - odpowiednikiem dzisiejszego prawa użytkowania wieczystego. Liczne akty prawne przekształcające lub przewidujące możliwość przekształcenia prawa zabudowy w prawo użytkowania wieczystego, potwierdziły równorzędność obu tych praw.

Dlatego w ocenie Rzecznika można tu mówić o luce prawnej. Powinna ona zostać uzupełniona przez umożliwienie osobom posiadającym jeszcze prawo zabudowy przekształcenia tego prawa w prawo własności nieruchomości zabudowanej na cele mieszkaniowe - identycznie jak w przypadku użytkowników wieczystych.

Wypowiedzenia dotychczasowej wysokości opłaty

Wpływają także skargi dotyczące zasady wprowadzonej ustawą z 31 stycznia 2019 r. o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów. W jej myśl, jeżeli postępowanie w sprawie aktualizacji opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego, które  zostało wszczęte po 5 października 2018 r. - a wypowiedzenia dotychczasowej wysokości tej opłaty nie zostały skutecznie doręczone wszystkim współużytkownikom wieczystym nieruchomości przed 1 stycznia 2019 r. - roczna opłata przekształceniowa jest równa wysokości opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego, która obowiązywała przed aktualizacją. A zgodnie z tą ustawą umarza się postępowania w sprawie aktualizacji opłaty rocznej niezakończone w dniu wejścia w życie  ustawy zmieniającej (13 lutego 2019 r.).

Zastosowanie kwestionowanej regulacji w praktyce powoduje, że jeżeli nieruchomość zabudowana jest budynkiem mieszkalnym wielorodzinnym z wyodrębnionymi lokalami mieszkalnymi, to w przypadku gdy choćby jeden z właścicieli odrębnych lokali (będący współużytkownikiem wieczystym gruntu pod budynkiem) nie odebrał wypowiedzenia opłaty rocznej przed 1 stycznia 2019 r., wówczas dla wszystkich współużytkowników wieczystych roczna opłata przekształceniowa jest równa wysokości opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego, która obowiązywała przed aktualizacją.

Natomiast w tych sprawach, w których - w wyniku złożenia przez użytkowników wieczystych wniosku do samorządowego kolegium odwoławczego - postępowania aktualizacyjne były w toku, podlegają one umorzeniu.

Taka regulacja jest oceniana jako niesprawiedliwa przez jednostki samorządu terytorialnego. Nałożyła się ona bowiem na  trwające już w jednostkach samorządu terytorialnego procedury aktualizacji wartości nieruchomości oddanych w użytkowanie wieczyste. W okresie tym były już wszczęte oraz wszczynano kolejne postępowania aktualizacyjne, których efektem jest podwyższenie wysokości opłat rocznych z tytułu użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe, a w konsekwencji także i opłat przekształceniowych.

W skargach do RPO podnoszony jest zarzut, że omawiana regulacja prowadzi w konsekwencji do nieuzasadnionego obniżenia opłat lub nieuzasadnionego zakończenia postępowań aktualizacyjnych w stosunku do wszystkich współużytkowników wieczystych danej nieruchomości. Stanowi ona nadmierną i nieuzasadnioną ingerencję ustawodawcy w samodzielność finansową jednostek samorządu terytorialnego. Godzi również w konstytucyjnie zagwarantowaną ochronę „interesów w toku”.

Ponadto sama redakcja omawianej regulacji w ustawie zmieniającej wywołuje wątpliwości interpretacyjne. Nie wiadomo bowiem, jakich dokładnie postępowań ona dotyczy: czy wszystkich, które wszczęto po 5 października 2018 r. i nie zakończono do 13 lutego 2019 r., czy też tylko tych spośród nich, w których przed 1 stycznia 2019 r. nie doszło do skutecznego doręczenia wypowiedzenia dotychczasowej opłaty rocznej. Orzeczenia organów administracji są w tej kwestii rozbieżne.

Rzecznik poprosił wicepremier i ministrę rozwoju Jadwigę Emilewicz o rozważenie odpowiednich zmian w ustawie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego nieruchomości mieszkaniowych w prawo własności.

IV.7000.500.2019

Dwie decyzje spadkowe sądu wobec tych samych spadkobierców. Rzecznik wniósł o wznowienie postępowania

Data: 2020-07-17
  • Ten sam sąd wydał w odstępie 6 lat podobne postanowienia spadkowe wobec tego samego kręgu spadkobierców
  • RPO wniósł o wznowienie postępowania sądowego i uchylenie późniejszej decyzji sądu
  • Mimo, że obie decyzje wskazywały tych samych spadkobierców, to doszło do naruszenia zasady, że daną sprawę sąd bada tylko raz

To kolejna interwencja, którą w interesie obywateli podjął Rzecznik Praw Obywatelskich - wobec naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego.

W 2013 r. Sąd Rejonowy w S. na wniosek wdowy po zmarłym stwierdził, że na podstawie ustawy spadek nabyli - z dobrodziejstwem inwentarza - w udziałach po 1/3:  wdowa,  syn i córka. Postanowienie uprawomocniło się.

Kilka lat później okazało się, że w skład majątku po zmarłym  wchodzą także gospodarstwa rolne. Osoba chętna do ich nabycia zainicjowała postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku. Księgi wieczyste gospodarstw rolnych wciąż bowiem odzwierciedlały zmarłego jako właściciela. A osoba ta nie wiedziała, że już wcześniej prawomocnie zakończono postępowanie w sprawie spadku.

W 2019 r. ten sam sąd wydał kolejne postanowienie spadkowe. Krąg spadkobierców określił na podstawie ustawy tak samo jak w 2013 r. i z identycznymi  udziałami w spadku - nie było zaś wzmianki o dobrodziejstwie inwentarza. Wobec niewniesienia apelacji postanowienie to także uprawomocniło się.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich funkcjonowanie dwóch prawomocnych postanowień o nabyciu spadku po tym samym spadkodawcy jest zjawiskiem patologicznym. To także wadliwość prawna, która godzi w powagę wymiaru sprawiedliwości oraz konstytucyjne zasady zaufania obywatela do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, jak również konstytucyjne prawo do sądu i prawo dziedziczenia.

Skoro w tej sprawie było już prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłym, sąd w 2019 r. powinien był odrzucić kolejny wniosek. Mimo że samo przeprowadzenie postępowania niedopuszczalne, sąd rozpoznał wniosek i wydał rozstrzygnięcie w zakresie objętym powagą rzeczy osądzonej.

Dlatego konieczne jest działanie w celu wyeliminowania drugiego postanowienia spadkowego.

Z uwagi na datę jego wydania Rzecznik nie musiał sięgać po najdalej idący środek zaskarżenia, jakim jest skarga nadzwyczajna  - wystarczyła skarga o wznowienie postępowania. RPO ma na to termin trzech miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o podstawie wznowienia. Wniósł zatem o uchylenie deyczji z 2019 r. oraz odrzucenie wniosku o stwierdzenie nabycia spadku, złożonego w warunkach powagi rzeczy osądzonej.   

Postanowienie sądu (aktualizacja 20 października 2020)

15 września 2020 r. Sąd Rejonowy w S. uchylił zaskarżone postanowienie z 2019 r. i odrzucił wniosek o stwierdzenie nabycia spadku. Tym samym sąd uwzględnił wniosek RPO. 

IV.7000.145.2020

RPO kwestionuje konstytucyjność przepisów o uldze meldunkowej

Data: 2020-07-10
  • Nieobowiązujące już regulacje w sprawie ulgi meldunkowej są niezgodne z Konstytucją
  • RRPO przystąpił do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym, zainicjowanego skargą konstytucyjną jednej z ofiar ulgi meldunkowej
  • Złożenie przez RPO wniosku abstrakcyjnego w tej sprawie nie było możliwe, gdyż sprawa dotyczy przepisów już nieobowiązujących
  • Po wielu latach sporów, kwestia konstytucyjności przepisów o uldze meldunkowej ma wreszcie szanse na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie skargi konstytucyjnej dotyczącej instytucji ulgi meldunkowej (sygn. akt SK 64/20).

Problem ofiar ulgi meldunkowej dotyczy osób, które nabyły nieruchomość w latach 2007-2008, a następnie sprzedały ją przed upływem 5 lat od daty nabycia. Osoby te, pomimo spełnienia warunku zameldowania w zbywanym lokalu przez okres co najmniej 12 miesięcy, nie dopełniły warunku formalnego w postaci złożenia specjalnego oświadczenia w tym zakresie. W stosunku do takich osób organy kwestionowały prawo do zwolnienia i domagały się uiszczenia zaległego podatku z odsetkami. Wobec ofiar ulgi meldunkowej stawiane były także zarzuty w postępowaniach karnych skarbowych.

Od lat wadliwie skonstruowane przepisy o uldze meldunkowej stanowiły źródło licznych sporów sądowych podatników z organami. Aktualnie wiele postępowań zostało już zakończonych z różnym rezultatem dla podatników (niejednokrotnie uzależnionym od okresu orzekania przez sąd administracyjny). 

Zdaniem Rzecznika obecnie stwierdzenie niekonstytucyjności regulacji dotyczącej ulgi meldunkowej stanowi jedyny skuteczny środek przywrócenia ochrony praw podatników, w szczególności tej grupy obywateli, wobec których postępowania zostały zakończone niekorzystnie.

Argumenty RPO za niekonstytucyjnością ulgi meldunkowej

W stanowisku procesowym dla TK Rzecznik wskazał, że zaskarżona regulacja naruszała konstytucyjną zasadę szczególnej określoności prawa daninowego, a także zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. Przepisy o spornym oświadczeniu były sformułowane bardzo nieprecyzyjnie. Nie określały, w jaki sposób ma być wyrażone oświadczenie, że podatnik spełnia warunki do zwolnienia. Nie funkcjonował też żaden druk czy wzór oświadczenia, który byłby ogólnie dostępny dla podatników.

Poza tym obywatele nie mogli w sposób oczywisty przewidzieć swojej sytuacji prawno-podatkowej z uwagi na mało czytelne i ukryte w przepisach przejściowych regulacje, które odsyłały do nieobowiązujących już unormowań, a także ze względu na wielokrotne nowelizacje przepisów o opodatkowaniu zbycia nieruchomości. Ofiarami tego stanu stali się zwykli obywatele (podejmujący czynności w obrocie nieprofesjonalnym), którzy wpadli w zastawioną przez ustawodawcę pułapkę ulgi meldunkowej.

Ponadto zdaniem Rzecznika doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Cel zwolnienia, jakim była ulga meldunkowa, mógł bowiem zostać zrealizowany już po spełnieniu pierwszego warunku, jakim było rzeczywiste zameldowanie obywatela na pobyt stały przez okres nie krótszy niż 12 miesięcy. Rzecznik podkreślał, że ustawodawca nie powinien tworzyć prawa zobowiązującego podatnika do poinformowania organu o faktach, które fiskus może zweryfikować we własnym zakresie.

Sprawdzenie okresu zameldowania przez organ było możliwe chociażby na podstawie danych z rejestru PESEL. Także okoliczności przebiegu procesu legislacyjnego spornych przepisów potwierdzają, że celem ulgi meldunkowej miała być pomoc obywatelom w zaspokojeniu ich potrzeb mieszkaniowych. Tym samym, przepisy o spornym oświadczeniu należało uznać za zbędne i w konsekwencji za niespełniające tzw. konstytucyjnego testu proporcjonalności.

W konsekwencji opodatkowanie ofiar ulgi meldunkowej wyłącznie z uwagi na brak spełnienia warunku formalnego w postaci konieczności złożenia oświadczenia, w sytuacji gdy osoby te rzeczywiście były zameldowane przez wymagany przepisami okres 12 miesięcy, stanowi nieuzasadniony rygor i narusza dopuszczalne granice ograniczenia prawa własności.

Dotychczasowe działania RPO na rzecz ofiar ulgi meldunkowej

Przez ostatnie lata problematyka ulgi meldunkowej była przedmiotem licznych interwencji Rzecznika.

Rzecznik dwukrotnie (w 2017 r. i 2018 r.) zwracał się do Ministra Finansów o weryfikację bardzo restrykcyjnego stanowiska organów w sprawie wymogu złożenia oświadczenia potwierdzającego okoliczność zameldowania w lokalu.

W związku z tym, że Minister Finansów początkowo nie zgodził się z przedstawioną argumentacją, Rzecznik podejmował wiele interwencji procesowych w sprawach indywidualnych, mających na celu doprowadzenie  do ukształtowania się korzystnej dla podatników linii orzeczniczej.

Plan Rzecznika został zrealizowany. Zarówno w odniesieniu do spraw tzw. wymiarowych, jak i umorzeniowych, sądy zweryfikowały dotychczasowe stanowisko.

W postępowaniach wymiarowych sądy zaczęły dopuszczać możliwość złożenia wymaganego oświadczenia w sposób dorozumiany, m.in. w ramach zeznania podatkowego, na podstawie aktu notarialnego przekazywanego organom za pośrednictwem notariuszy, w toku innej korespondencji podatnika z organem, która miała miejsce przed upływem terminu do złożenia wymaganego oświadczenia. Przykładowo w sprawie podatnika, do której przystąpił Rzecznik, NSA uznał, że doszło do skutecznego złożenia oświadczenia o zameldowaniu za pośrednictwem aktów notarialnych (sygn. akt II FSK 1960/17). Rzecznik wspierał obywateli także w postępowaniach umorzeniowych. 

W wyniku działań Rzecznika w judykaturze utrwaliło się stanowisko, zgodnie z którym niedopełnienie przez podatnika wyłącznie wymogów formalnych przy ubieganiu się o ustawową ulgę meldunkową mieści się w pojęciu interesu publicznego. Z kolei zaistnienie przesłanki interesu publicznego może stanowić podstawę do zastosowania ulgi w spłacie zobowiązania podatkowego, np. w postaci umorzenia, zarówno zaległości podatkowej, jak i odsetek – por. wyroki NSA: z dnia 2 października 2018 r. (sygn. akt II FSK 2798/16, sygn. akt II FSK 2799/16), a także ostatni wyrok z 3 marca 2020 r. (sygn. akt II FSK 2784/19) w sprawach z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich.

Ostatecznie Ministerstwo Finansów zweryfikowało stanowisko w sprawie ofiar ulgi meldunkowej. W piśmie do dyrektorów Izb Administracji Skarbowej minister zwrócił się z prośbą o przeanalizowanie wszystkich prowadzonych i niezakończonych postępowań podatkowych oraz wszystkich prowadzonych postępowań kamo-skarbowych w sprawie podatników podatku dochodowego od osób fizycznych, którzy zbyli nabyte w latach 2007-2008 nieruchomości oraz określone prawa majątkowe przed upływem 5 lat i nie mogli skorzystać z tzw. ulgi meldunkowej.

Dlaczego wspólnoty mieszkaniowe, a nie obrona cywilna, płacą za utrzymywanie schronów w swych budynkach – RPO pyta MSWiA

Data: 2020-07-07
  • Członkowie wspólnot mieszkaniowych skarżą się, że muszą płacić za utrzymywanie schronów znajdujących się w budynkach mieszkalnych
  • A schrony są przecież przeznaczone dla szerokiego kręgu ludności
  • Dlatego obciążanie za to wyłącznie wspólnot jest nieuprawnionym przenoszeniem obowiązków publicznych na poszczególne grupy obywateli
  • Z uwagi na przeznaczenie schronów, obowiązek ich utrzymania powinny ponosić terenowe jednostki obrony cywilnej – uważa RPO

Adam Bodnar poprosił ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego o zainicjowanie prac legislacyjnych, które precyzyjnie uregulują zasady eksploatacji oraz koszty utrzymania tych schronów.  

Od 20 lat - mimo wystąpień kolejnych Rzeczników Praw Obywatelskich -  wciąż pozostaje nieuregulowana sprawa braku uregulowań prawnych w zakresie zasad eksploatacji i koszów utrzymania schronów, znajdujących się w budynkach mieszkalnych, będących własnością wspólnot mieszkaniowych.

Przez te lata kolejni RPO wnioskowali o wyeliminowanie tej luki prawnej. W odpowiedzi zaś ministrowie informowali o trwających pracach legislacyjnych. Żaden jednak z projektów, nad którymi pracował parlament, nie stał się prawem.

Do 1 lipca 2004 r. jednym aktem prawnym regulującym zagadnienia związane z użytkowaniem schronów było rozporządzenie Rady Ministrów z 28 września 1993r. w sprawie obrony cywilnej. Stanowiło ono jedynie ogólnie o celu, w jakim przygotowuje się budowle ochronne. Nie normowało zaś reguł ich bieżącej eksploatacji. Nie określało też, który podmiot jest uznawany za właściciela tych obiektów, jeśli znajdują się one w budynkach zarządzanych przez wspólnoty mieszkaniowe.

Adresaci wystąpień RPO uznawali zaś, że zgodnie z ustawą o własności lokali, schrony -  jak i inne pomieszczenia, które nie służą wyłącznie do użytku właścicieli lokali mieszkalnych – mogą stanowić nieruchomość wspólną bądź pozostawać własnością dotychczasowego właściciela (na ogół gminy).

Jeśli przyjąć, że schrony mogą być częścią nieruchomości wspólnej, powstaje wątpliwość, dlaczego tylko członkowie określonej wspólnoty mieszkaniowej są obowiązani do ponoszenia ciężarów ich utrzymywania, skoro wiadomo, że są one przeznaczone dla szerszego kręgu ludności – wskazuje Adam Bodnar.

Wówczas bowiem należałoby uznać, że osoby nabywające prawo własności nieruchomości (mieszkania) w takim budynku, nabywają również ułamkowy udział w nieruchomości wspólnej, do której wlicza się również powierzchnię schronu. Wraz z uzyskaniem prawa własności nieruchomości, nabywca stawałby się zatem również współwłaścicielem ułamkowej części schronu. Nie mógłby on jednak swobodnie korzystać z przedmiotu swojej własności, z uwagi na charakter pomieszczenia, jakim jest schron i jego przeznaczenie.

Twierdzenie zatem, że koszty utrzymywania schronów powinny być ponoszone wyłącznie przez członków wspólnot, należałoby uznać za nieuprawnione przenoszenie ciężaru obowiązków publicznych na poszczególne grupy obywateli.

Z uwagi bowiem na przeznaczenie schronów, obowiązki ich utrzymania powinny być ponoszone przez terenowe jednostki obrony cywilnej. To do zadań obrony cywilnej należy bowiem przygotowanie tych budowli.

IV.7211.424.2014

Rozbieżne decyzje spadkowe sądów po tej samej osobie. Rzecznik proponuje systemowe rozwiązanie problemu

Data: 2020-07-02
  • Kilkukrotne, a rozbieżne, decyzje sądu o nabyciu spadku po tej samej osobie niestety nie należą do rzadkości
  • Uniemożliwia to działania prawne spadkobierców wobec nieruchomości, jak wpis w księdze wieczystej, podział majątku, nie mówiąc o jego  sprzedaży
  • W kilku takich sprawach RPO złożył skargi nadzwyczajne do SN dwie już rozstrzygnięto. Ale nie jest to systemowe rozwiązanie
  • Należy bowiem zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwosć eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry,  aby rozważył podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej. 

Do Biura RPO wpływa coraz więcej skarg i wniosków o interwencje w sprawach odmiennego rozstrzygania kwestii dziedziczenia po tym samym spadkodawcy.  Nierzadko kierowane są one przez same sądy, które – dysponując dwoma różnymi orzeczeniami spadkowymi – nie mogą samodzielnie rozstrzygnąć sprawy o dział spadku, o dokonanie wpisu w księdze wieczystej, itp.

Rzecznik z niepokojem obserwuje ten problem, niestety wciąż obecny w polskim systemie prawnym. Jest to problem o charakterze systemowym i jego rozwiązanie wymaga przyjęcia regulacji ustawowej.

Funkcjonowanie rozbieżnych postanowień spadkowych stoi w rażącej sprzeczności z zasadą zaufania do państwa, stanowionego przez nie prawa i z zasadą bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji). Iluzoryczne staje się wtedy prawo do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji), skoro  uczestnicy postępowania nie uzyskują wiążącego rozstrzygnięcia swojej sprawy. Przede wszystkim jednak w razie wielokrotnego stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie dochodzi do naruszenia prawa dziedziczenia (art. 21 ust. 1 Konstytucji).

A postanowienie spadkowe jest wyłącznym dowodem nabycia praw do spadku względem osoby trzeciej, która nie rości sobie praw do spadku z tytułu dziedziczenia. W razie wydania dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia. Ma to daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, a także w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym, w którym następstwo prawne wykazuje się według przepisów prawa cywilnego.

Często zdarzają się sytuacje - gdy osoby trzecie oraz organy państwa, w tym sądy powszechne i organy administracji publicznej, a nawet sami spadkobiercy - nie mają świadomości, że jest kilka prawomocnych rozbieżnych postanowień spadkowych.  Godzi to w porządek publiczny, w tym również słuszne prawa osób trzecich, rodząc komplikacje dla wszystkich, np. poprzez ryzyko zawierania umów z osobami, które w rzeczywistości spadkobiercami nie są. 

Adam Bodnar złożył już kilka skarg nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego w takich sprawach (dwie już SN pozytywnie rozstrzygnął). W kilku innych sprawach wystarczyła zaś skarga o wznowienie postępowania, bo nie upłynął jeszcze termin na to dla Rzecznika.

Skarga nadzwyczajna to jednak tylko tymczasowe rozwiązanie otwierające możliwość wyeliminowania z obrotu wadliwego postanowienia spadkowego. Nie może ona zostać uznana za środek służący efektywnemu rozwiązaniu problemu.

Instrumenty i procedury eliminowania kolejnych postanowień spadkowych stwierdzających nabycie spadku po tym samym spadkodawcy powinny charakteryzować się odformalizowaniem i jak najpełniejszą dostępnością dla osób pozostających w kręgu oddziaływania wadliwego orzeczenia. Tylko w ten sposób mogą przywrócić pełną realizację naruszonego prawa do sądu.

Odpowiedź MS (aktualizacja 22 lipca)

- Uprzejmie dziękuję za przedstawione uwagi dotyczące systemowego charakteru problemu, podjętych dotychczas działań zmierzających do jego rozwiązania, jak i aktualnie istniejących możliwości w zakresie czynności mających na celu usunięcie z obrotu wadliwych orzeczeń spadkowych podejmowanych zarówno przez samych spadkobierców, jak i przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Zgłoszone przez Pana uwagi zostaną poddane szczegółowej analizie w toku prac legislacyjnych dotyczących prawa spadkowego prowadzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości - odpisała Anna Dalkowska, wiceministra sprawiedliwości.

IV.511.221.2020

(bliższe szczegóły w załączniku)

TK: nie mozna podważać decyzji tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.

Data: 2020-06-10
  • Obywatele jednak nie będą mogli kwestionować decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.
  • Od 1992 r. w tych sprawach nie można bowiem stosować przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego o wznowieniu postępowania, stwierdzeniu nieważności czy uchyleniu albo zmiany decyzji
  • Według RPO w niekonstytucyjny sposób pozbawia to obywateli możliwości weryfikacji w tym trybie decyzji o przejęciu ich nieruchomości
  • Trybunał Konstytucyjny uznał konstytucyjność przepisów zaskarżonych przez RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego art. 63 ust. 2 i 3 ustawy z 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego, dotyczących wznowienia postępowania, stwierdzenia nieważności i uchylenia lub zmiany decyzji wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej.

Ustawa ta miała na celu uporządkowanie sprawy własności gospodarstw rolnych, przede wszystkim jednak przez sanowanie stanów faktycznych samoistnego posiadania przez rolników nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych.

Wniosek RPO

Wniosek dotyczył sytuacji nieruchomości przejętych przez państwo. Zgodnie z art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej, nieruchomości – na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólności domowej, od lat pięciu do dnia wejścia w życie ustawy, z powodu stałego zatrudnienia w innych zawodach niż praca w indywidualnym gospodarstwie rolnym albo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej – mogły być przekazane dzierżawcom we własność albo przejęte przez państwo. Postępowania w tych sprawach były prowadzone przez organy administracji, które wydawały ostateczne decyzje.

Porządkowanie sytuacji własności gospodarstw rolnych samoistnych posiadaczy w zasadniczym stopniu zakończono w 1982 r. Wtedy bowiem ustawą z 26 marca 1982 r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny oraz o uchyleniu ustawy o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych ustawa uwłaszczeniowa została uchylona, a prowadzenie spraw niezakończonych przekazano sądom. Wydane akty własności ziemi dla posiadaczy samoistnych mogły być nadal podważane w drodze wniosków o wznowienie postępowania lub stwierdzenia jego nieważności na podstawie Kodeksu postępowania administracyjnego. Ustawa ta pomijała jednak kwestię decyzji o przejęciu nieruchomości na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej. Od kwietnia 1982 r. decyzje takie nie mogły być już wydawane, a właściwe do trwających nadal postępowań pozostały organy administracji – spraw tych nie przekazano sądom.

Ostatecznie proces porządkowania zakończono ustawą z 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. W art. 63 ust. 2 i 3 wprowadziła ona od 1 stycznia 1992 r. zakaz weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa wszelkich decyzji wydanych na podstawie ustawy uwłaszczeniowej; trwające postępowania zaś umorzono. Wzruszanie wszelkich decyzji stało się niemożliwe

Rzecznik zakwestionował konstytucyjność art. 63 ust. 2 i 3 ustawy. Zakwestionował dopuszczalność i zasadność ograniczenia możliwości weryfikacji w trybach nadzwyczajnych decyzji o przejęciu przez państwo nieruchomości, których podstawą był art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej.

RPO sformułował dwa zarzuty. W pierwszym podniósł niezgodność z art. 7 Konstytucji i wyrażoną w nim zasadą praworządności.

Drugi zarzut dotyczył zaś naruszenia art. 2 Konstytucji i zasady sprawiedliwości społecznej oraz art. 32 ust. 1 Konstytucji i wyrażonej w nim zasady równości wobec prawa. W ocenie Rzecznika przepisy zrównały podmioty znajdujące się w różnych sytuacjach prawnych i faktycznych. Za cechę wspólną zakwestionowana regulacja uznała bowiem wyłącznie fakt pozbawienia właścicieli nieruchomości na podstawie decyzji wydanych na gruncie ustawy uwłaszczeniowej. Wprowadzając zakaz wzruszania decyzji wydanych na tej podstawie, ustawodawca zrównał zatem sytuację prawną i prawa byłych właścicieli, którzy de facto zostali wywłaszczeni na rzecz samoistnych posiadaczy oraz byłych właścicieli, których nieruchomości zostały przejęte przez państwo w trybie decyzji wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego

W wyroku z 10 czerwca 2020 r. (sygn. K 11/18), Trybunał orzekł o zgodności art. 63 ust. 2 i 3 ustawy z art. 7 oraz art. 2 i art. 32 ust. 1 Konstytucji - w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Kpa dotyczących wznowienia postępowania, stwierdzenia nieważności i uchylenia lub zmiany decyzji do wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej decyzji o przejęciu przez Skarb Państwa nieruchomości, na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólności domowej od lat pięciu do dnia wejścia w życie ustawy z powodu stałego zatrudnienia w innych zawodach niż praca w indywidualnym gospodarstwie rolnym albo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej.

Konsekwencją wyroku jest pozostawienie w systemie prawnym regulacji wyłączającej możliwość wzruszenia przez byłych właścicieli decyzji o przejęciu przez Skarb Państwa, na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej, nieruchomości, na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólnocie domowej. Osoby takie  nie mają możliwości wzruszenia tych decyzji, nawet w przypadku, gdy wydanie ich nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa, a beneficjentem ich jest państwo.

IV.7005.1.2018

Niezasadne zróżnicowanie opłat egzekucyjnych. Wystąpienie RPO do MS

Data: 2020-06-08
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości w sprawie niezasadnego zróżnicowania opłat egzekucyjnych w przypadku postępowań trwających przez długi okres czasu (np. wieloletnia egzekucja świadczeń alimentacyjnych)

Problem powstał na tle przepisów ustawy z 28 lutego 2018 r. o kosztach komorniczych, a ściślej, na tle przepisów regulujących zakres czasowy jej stosowania. Zgodnie z art. 52 ust. 1 ustawy, do postępowań wszczętych i niezakończonych przed dniem jej wejścia w życie stosuje się przepisy dotychczasowe. A zatem do trwających wciąż postępowań stosuje się regulację przewidzianą przez ustawę z 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji.

Zasadniczo regulacja ta nie budzi zastrzeżeń, jednak nie sprawdza się ona w przypadku egzekucji roszczeń okresowych. Egzekucja takich roszczeń – najczęściej chodzi tutaj o alimenty bądź o renty o charakterze alimentacyjnym – trwa często nawet kilkanaście lat.

W efekcie egzekucje wszczęte przed wejściem w życie ustawy o kosztach komorniczych (czyli przed 1 stycznia 2019 r.) będą przez wiele następnych lat obciążone opłatą egzekucyjną w wysokości 8% lub 15% egzekwowanego świadczenia (relatywnie prostsze sposoby egzekucji miały 8-procentową stawkę, w pozostałych wypadkach komornik pobierał 15% świadczenia). Natomiast w postępowaniach wszczętych po 1 stycznia 2019 r. wysokość opłaty egzekucyjnej wynosi 10% egzekwowanego świadczenia.

W ocenie RPO utrzymywanie przez kolejne lata równolegle obowiązujących regulacji prawnych co do kosztów egzekucyjnych nie wydaje się trafnym rozwiązaniem legislacyjnym. Co jednak najbardziej istotne – i na co zwracają uwagę obywatele zgłaszający się do RPO – rozwiązanie to narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa i równej ochrony praw majątkowych (art. 32 oraz 64 ust. 2 Konstytucji). 

Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o przeanalizowanie tych przepisów i zainicjowanie działań legislacyjnych zmierzających do wyrównania wysokości opłat egzekucyjnych w przypadku egzekucji roszczeń okresowych. 

IV.512.202.2017

Dziesiąta skarga nadzwyczajna Rzecznika. Dwa różne postanowienia spadkowe

Data: 2020-06-02
  • W 2001 r. sąd stwierdził nabycie spadku po zmarłym na zasadach ustawowych przez jego żonę – w 1/3 części, syna – w 1/3 części oraz jego trójkę wnuków – po 1/9 części
  • Dwa lata później z wniosku tej samej wnioskodawczyni ten sam sąd uznał, że spadek podobnie jak wcześniej dziedziczą zarówno żona, syn i wnukowie - ale należące do spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli tylko żona i syn w częściach po 1/2
  • Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie swą 10. skargę nadzwyczajną. Wniósł  o uchylenie drugiego postanowienia spadkowego

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne. To kolejna skarga RPO wysłana do Izby Cywilnej.

Zgodnie z ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r. badanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości IKNiSP. Uchwała połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r. stwierdziła, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. A cała IKNiSP została obsadzona wadliwie. W świetle uchwały postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Dlatego Rzecznik skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Historia sprawy

W marcu 2001 r. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłym przez jego żonę – w 1/3 części, syna – w 1/3 części oraz jego trójkę wnuków – po 1/9 części każde z nich. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W lipcu 2003 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie na wniosek tej samej osoby. W kolejnym postanowieniu sąd wydał tożsame rozstrzygnięcie, z tą jednak różnicą, że należące do spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli tylko żona i syn, w częściach po1/2. To rozstrzygnięcie również nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpiła jedna ze spadkobierczyń. Wskazała, że ze względu na funkcjonowanie w obrocie prawnym dwóch rozstrzygnięć (i to różnych) dotyczących spadku niemożliwe stało się przeprowadzenie postępowania o dział spadku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych. Dwie rozbieżne decyzje spadkowe uniemożliwiają bowiem postępowania o dział spadku.

Postanowieniu z 2003 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku była już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie.

W efekcie doszło do uszczerbku w zakresie przysługującym spadkobiercom zmarłego prawa do dziedziczenia. Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Nie mogą legitymować się jednoznacznym sadowym potwierdzeniem uprawnień spadkowych. W efekcie są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie sądu rejonowego z lipca 2003 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Skargi nadzwyczajne RPO

Dotychczas Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł 10 skarg nadzwyczajnych. 2 w sprawach karnych i 8 w sprawach cywilnych. Kilka z nich SN już uwzględnił.

Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO skarg dotyczących spraw spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych). Czasami wystarczy, by zamiast skargi nadzwyczajnej, Rzecznik złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – jeśli nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe .

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas ponad 6,5 tys. wniosków o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną (w tym niemal 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.511.2.2020

Czynności notariuszy miałyby być nagrywane. Rzecznik popiera taki senacki projekt

Data: 2020-05-08
  • Czynności notarialne miałyby być obowiązkowo nagrywane za pomocą urządzeń utrwalających obraz i dźwięk – proponuje Senat
  • Rzecznik Praw Obywatelskich popiera tę inicjatywę legislacyjną
  • Zapewniłaby ochronę obywateli przed nadużyciami, których ofiarami stają się głównie osoby starsze, znajdujące się przymusowej sytuacji życiowej
  • Pozwoliłaby bowiem ustalić przebieg czynności, w której wyniku nastąpiła np. niezamierzona sprzedaż zamieszkiwanej nieruchomości

Komisja Ustawodawcza Senatu zaczęła prace legislacyjne nad projektem nowelizacji Prawa o notariacie (druk senacki nr 75).

Wprowadza on obowiązek utrwalenia przez notariusza przebiegu czynności notarialnych za pomocą urządzeń utrwalających obraz i dźwięk. Według uzasadnienia, podyktowane to jest koniecznością pełnego udokumentowania czynności notarialnych i ich prawidłowości. Pozwoli to w razie sporu na rzetelną, obiektywną ocenę czynności. Będzie gwarantem bezpieczeństwa zarówno dla stron jak i dla notariusza.

Rzecznik Praw Obywatelskich – który przedstawił senackiej komisji swe uwagi - w pełni popiera tę inicjatywę.

Już od kilku lat Adam Bodnar występował o taką zmianę do Ministra Sprawiedliwości i Krajowej Rady Notarialnej. Jest ona bowiem istotna dla zapewnienia należytej i pełnej ochrony obywateli przed nadużyciami, których ofiarami stają się obecnie osoby starsze oraz słabsze ekonomicznie, znajdujące się przymusowej sytuacji życiowej. 

Do  RPO wpływały  liczne skargi na notariuszy od osób, które w wyniku niekorzystnych umów, zawieranych w formie aktów notarialnych, utraciły własność nieruchomości. Składając podpisy w kancelarii notarialnej, nie miały świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest przeniesienie własności, a w konsekwencji utrata podstawy egzystencji – mieszkania.

Media  ujawniały informacje o kolejnych ofiarach zorganizowanego procederu przejmowania mieszkań za kwoty udzielonych pożyczek, znacząco odbiegających od wartości rynkowej tych nieruchomości.

Wobec notariuszy pojawiały się zarzuty nierzetelnego informowania stron przystępujących do aktu o jego skutkach, czy niereagowania na celowe wprowadzanie w błąd przez nieuczciwego kontrahenta zmierzającego do przejęcia (czy wręcz wyłudzenia) nieruchomości znacznie poniżej jej wartości. Ustalenie zaś rzeczywistej treści rozmów, sposobu udzielania zapewnień i pouczeń przez notariusza, w praktyce nie jest obecnie możliwe.

Niestety, nie można całkowicie wykluczyć przypadków zaniedbania przez notariusza jego obowiązków - „czuwania nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne” oraz „udzielania stronom niezbędnych wyjaśnień dotyczących dokonywanej czynności notarialnej”.  A obecnie nie ma  możliwości obiektywnego zweryfikowania prawidłowości wykonywania obowiązków przez notariusza oraz prawdziwości twierdzeń i zarzutów strony.

Inicjatywa Senatu RP pozwoli przede wszystkim lepiej zabezpieczyć prawa i interesy stron przystępujących do aktów notarialnych. Wpłynie też na podniesienie standardu wykonywania  obowiązków przez notariuszy., Umożliwi kontrolę prawidłowości postępowania wszystkich zainteresowanych stron i notariusza – co może mieć istotne znaczenie  dowodowe.

Pozwoli to także na przeciwdziałanie zjawisku wykorzystywania majątkowego osób starszych cierpiących na demencję albo otępienie starcze. 

Coraz częściej dochodzi bowiem do sytuacji, w których takie osobyzawierają niekorzystne  akty notarialne – umowy przeniesienia własności lokali mieszkalnych, będących jedynym ich majątkiem i miejscem zamieszkania. Osoby starsze cierpiące na różnego rodzaju zaburzenia stanu świadomości nie rozumieją skutków podejmowanych czynności. Osoby te są skłaniane do zawierania skrajnie niekorzystnych umów w formie aktów notarialnych. Umowy te są zawierane, mimo że do czynności tych dochodzi z udziałem notariusza, który ma obowiązek czuwać czy umowa nie narusza uzasadnionych interesów jednej ze stron i przez to nie jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.

Za korzystną dla obywateli RPO uznaje też zmianę, której celem jest zwiększenie bezpieczeństwa obrotu. Nakłada ona na notariusza obowiązek ustalenia czy świadczenia, których spełnienia dotyczą oświadczenia stron czynności notarialnej, zostały faktycznie wykonane. Strony będą obowiązane do przedstawienia niebudzącego wątpliwości dowodu, że świadczenie zostało spełnione, jeśli nie jest spełniane w obecności notariusza, pod rygorem odmowy dokonania czynności.

Zdaniem Rzecznika regulacja ta odpowiada na potrzebę wzmocnienia ochrony słabszych stron czynności notarialnych, bowiem pozwoli zabezpieczyć je przed wykorzystaniem poprzez brak zapłaty. Szczególnie osoby starsze nie są w stanie w najmniejszym stopniu zadbać o swoje interesy samodzielnie, w tym także uzyskać i wyegzekwować zapłatę należności.

Prowadzi to do skrajnie niekorzystnych sytuacji pokrzywdzenia osoby starszej, gdy w akcie  notarialnym widnieje zapis, że poświadcza otrzymanie należnej z aktu notarialnego kwoty, a faktycznie kwoty takiej nie otrzymuje.

W ocenie Rzecznika dotychczasowe regulacje prawne określające działalność notariatu i obowiązki notariuszy związane z przebiegiem czynności notarialnych, szczególnie tych o doniosłych dla stron skutkach majątkowych, okazały się niewystarczające.

RPO kilkakrotnie występował w całej sprawie do Krajowej Rady Notarialnej. Rada nie zanegowała postulatu rejestrowania czynności notarialnych. Wskazała jednak, że wymaga to bardzo dokładnego sprecyzowania, szczególnie jeśli chodzi o zakres rejestrowanych czynności, które związane są z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa materiałów i zachowania tajemnicy zawodowej.

IV.7000.100.2020

Koronawirus i Tarcza 3.0. RPO zwraca uwagę na pułapki na obywateli w analizie dla Marszałka Senatu

Data: 2020-05-05
  • RPO przesyła Senatowi uwagi do kolejnej edycji Tarczy Antykryzysowej, którą Sejm uchwalił 30 kwietnia (ustawa o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 zwana też Tarczą 3.0)
  • Ustawa została uchwalona w zaledwie dwa dni po przyjęciu projektu przez rząd, a zawiera wiele szczegółowych zmian, które niekoniecznie zadziałają zgodnie z intencjami ustawodawcy.
  • Na 40 stronach analizy RPO wskazuje problemy dotyczące ograniczeń w zbywaniu nieruchomości, zmiany skomplikowanych procedur sądowych (co się np. będzie działo z rejestrowanymi podczas wideo rozpraw w sprawach rodzinnych informacjami? Jakie będą konsekwencje dla ludzi tego, że sądy zaczną ważne sprawy rozstrzygać na posiedzeniach niejawnych?)
  • Po raz kolejny w Tarczy Antykryzysowej pojawiają się rozwiązania nie mające związku z epidemią i z kryzysem – a mające na celu koncentrację władzy. Nie da się np. uzasadnić epidemią kolejnych przepisów podporządkowujących Ministrowi Sprawiedliwości prokuratorów i sędziów
  • RPO cieszy natomiast podniesienie do 900 zł progu upoważniającego do korzystania z pomocy Funduszu Alimentacyjnego

ZMIANY W KODEKSACH

ZMIENIANIE KODEKSÓW W TRYBIE PILNYM – SPRZECZNE Z KONSTYTUCJĄ

Przyjęta w trybie pilnym ustawa zmieniła kodeksy: cywilny, postępowania cywilnego, pracy oraz spółek handlowych. Tak skomplikowanych ustaw regulujących całe dziedziny życia i ludzkiej aktywności nie mogą być zmieniane w takim tempie, bo to niebezpieczne. Konstytucja w art. 123  wprost tego zakazuje, a Regulamin Sejmu wypełniając dyspozycję Konstytucji nakazuje przy zmianie kodeksów odpowiednio długą debatę w parlamencie. Zasadą jest także powoływanie dla takich zmian specjalnych komisji sejmowych - komisji nadzwyczajnych, które skupiają się tylko na tym zadaniu, a nie analizują wiele projektów na raz.

Zmiany w Kodeksie cywilnym

  • Brak związku regulacji ze stanem zagrożenia epidemicznego lub stanem epidemii

Regulacja przewidziana w art. 1 Tarczy 3.0 (dodanie do Kodeksu cywilnego art. 3871) nie ma żadnego związku ze zwalczaniem COVID-19 ani działaniami osłonowymi. Ujęcie jej w akcie prawnym, który ze względu na swą zasadniczą materię, wymaga szybkiego tempa procedowania może mieć w tym przypadku negatywne skutki dla praw lub wolności obywatelskich.

  • Zastrzeżenia natury konstytucyjnej do projektowanego art. 3871pkt 3 k.c.

Projektowany art. 3871 Kodeku cywilnego jest – co do zasady - słuszne, gdyż ma na celu ochronę przed nadużyciem majątkowym i ochronę przed bezdomnością strony przenoszącej własność nieruchomości. Przepis ten przewiduje sankcję bezwzględnej nieważności umowy, na podstawie której człowiek zobowiązuje się do przeniesienia własności mieszkania w którym żyje w celu zabezpieczenia roszczeń wynikających z tej lub innej umowy niezwiązanej bezpośrednio z działalnością gospodarczą lub zawodową tej osoby, w przypadku gdy:

  1. wartość przenoszonej nieruchomości jest wyższa niż wartość zabezpieczanych tą nieruchomością roszczeń pieniężnych, powiększonych o wysokość odsetek maksymalnych za zwłokę od tej wartości za okres 24 miesięcy lub
  2. wartość zabezpieczanych tą nieruchomością roszczeń pieniężnych nie jest oznaczona, lub
  3. zawarcie tej umowy nie zostało poprzedzone dokonaniem wyceny wartości rynkowej nieruchomości dokonanej przez biegłego rzeczoznawcę.

Trzeba jednak zauważyć, że ustanowione ograniczenia nie tylko ingerują w swobodę kontraktowania stron, ale także ograniczają właściciela nieruchomości w jego prawach, co godzi w wartości konstytucyjnie chronione. Niebezpieczne są zwłaszcza nieprecyzyjne sformułowania.

  • Brak rozwiązań zapobiegających obchodzeniu art. 3871 § 1 k.c.

Regulacja art. 3871 k.c. dotyczy umów zobowiązujących do przeniesienia własności mieszkania, w którym się mieszka. Okoliczność, czy nieruchomość służy potrzebom życiowym, notariusz będzie stwierdzał jedynie na podstawie oświadczenia strony, w praktyce żywo zainteresowanej uzyskaniem pożyczki. W konsekwencji może to prowadzić do składania nieprawdziwych oświadczeń. Projekt nie przewiduje zaś innych środków, na podstawie których notariusz mógłby ustalić tę, wydaje się kluczową dla całej koncepcji ochronnej tego przepisu, okoliczność faktyczną.

W tym miejscu wskazać także trzeba, że w praktyce, poza zawieraniem niekorzystnych umów przewłaszczenia na zabezpieczenie zaciągniętej pożyczki, występowały innego typu przypadki istotnych nadużyć majątkowych wobec strony zaciągającej pożyczkę. Zdarzało się, że strona udzielająca pożyczkę wymagała zawarcia umowy definitywnie przenoszącej własność nieruchomości, w której treści nie było nawiązania do zabezpieczenia pożyczki, zaś druga strona w zamian otrzymywała ustne zapewnienie, że nieruchomość zostanie na nią przewłaszczona z chwilą spłaty pożyczki. Zakres projektowanej regulacji nie obejmuje tego typu przypadków. 

Wobec rygorów, które przewiduje art. 3871 k.c., umowa przewłaszczenia nieruchomości na zabezpieczenie jej spłaty, straci całkowicie na znaczeniu i przestanie być wykorzystywana w obrocie gospodarczym. Natomiast zyskają na znaczeniu inne sposoby (innego typu umowy) nadal umożliwiające wyzysk osób znajdujących się w przymusowym położeniu, poprzez przejęcie własności ich nieruchomości za kwoty rażąco odbiegające od ich wartości. Istnieje zatem realna obawa, że cel projektowanej regulacji nie zostanie osiągnięty.

Zmiany w Kodeksie karnym

Art. 8 Tarczy 3.0  przewiduje nowelizację art. 304 Kodeksu karnego dotyczący lichwy. Zgodnie z przepisem tym w jego obecnie obowiązującym brzmieniu „kto, wyzyskując przymusowe położenie innej osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, zawiera z nią umowę, nakładając na nią obowiązek świadczenia niewspółmiernego ze świadczeniem wzajemnym, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Tarcza 3.0 dodaje tu dwa nowe paragrafów: karze podlegać ma żądanie nadmiernych kosztów pożyczki (proponowany art. 304 § 2 k.k.) oraz żądanie nadmiernych odsetek (proponowany art. 304 § 3 k.k.). Zamiarem ustawodawcy było ograniczenie nadużyć wobec osób fizycznych niebędących przedsiębiorcami i nie działających zawodowo. Przepis napisany jest jednak nieprecyzyjnie i w efekcie może nie zadziałać

Nadmienić jednocześnie należy, że już samo zróżnicowanie poziomu ochrony w zależności tylko od faktu czy pokrzywdzony jest przedsiębiorcą, budzić musi zastrzeżenia.

ZMIANY W KODEKSIE POSTĘPOWANIA CYWILNEGO (ART. 2 USTAWY): OGRANICZENIA W ZAKRESIE LICYTACJI NIERUCHOMOŚCI MIESZKALNEJ (PROJEKTOWANY ART. 9521 K.P.C.)

  • Projektowany przepis wprowadza ograniczenie możliwości żądania licytacji, gdy istnieje znaczna dysproporcja między wysokością egzekwowanej należności oraz wartością przedmiotu majątkowego (nieruchomości), z którego prowadzi się egzekucję.

Postulat, aby wyłączyć możliwość dochodzenia przez wierzyciela relatywnie niewielkich kwot poprzez egzekucję z nieruchomości – w szczególności wówczas, gdy nieruchomość ta zaspokaja potrzeby mieszkaniowe dłużnika – był wielokrotnie zgłaszany przez Rzecznika Praw Obywatelskich (wystąpienia do Ministra Sprawiedliwości nr IV.512.51.2016 oraz ostatnio nr IV. IV.512.25.2020). Zasadniczo Rzecznik podziela zatem pogląd o potrzebie regulacji, która wprowadziłaby proporcję pomiędzy dochodzoną kwotą a wartością nieruchomości, z której prowadzona jest egzekucja. Należy przy tym podkreślić, że problem jest uniwersalny, występujący również poza sytuacjami kryzysowymi wywołanymi przez rozprzestrzenianie się SARS-CoV-2. Zaskakuje zatem moment i tryb wprowadzenia tej regulacji. Jednak przede wszystkim przedstawiony projekt budzi następujące wątpliwości co do treści proponowanych rozwiązań.

  • Etap procesowy ograniczeń egzekucji

„Zahamowanie” egzekucji z nieruchomości służącej potrzebom mieszkaniowym dłużnika może nastąpić dopiero na bardzo zaawansowanym etapie egzekucji. Nie jest możliwe złożenie wniosku o przeprowadzenie licytacji, gdy dochodzona wierzytelność jest mniejsza niż określony ułamek wartości nieruchomości, ustalony w opisie i oszacowaniu.

Należy jednak zauważyć, że samo wszczęcie egzekucji z nieruchomości nie jest wyłączone nawet w sytuacji rażącej dysproporcji pomiędzy dochodzoną wierzytelnością a wartością nieruchomości. Doprowadzenie najbardziej długotrwałej, złożonej i kosztownej postaci postępowania egzekucyjnego aż do etapu poprzedzającego licytację jest dużym obciążeniem dla dłużnika, w każdym wypadku ponoszącego znaczne koszty opisu i oszacowania – które również mogą znacznie przekraczać dochodzoną przez wierzyciela kwotę. Co więcej, przyjęta regulacja może odnieść negatywne skutki także dla wierzyciela, który zaangażował siły, środki i czas w egzekucję z nieruchomości, a w efekcie nie może jej kontynuować, gdyż dochodzona kwota jest np. minimalnie niższa od tej wskazanej w art. 9521 k.p.c. Okoliczność ta staje mu się wiadoma dopiero po (ostatecznym i „prawomocnym”) opisie i oszacowaniu.

Prawdopodobnie intencją projektodawcy było ustalenie jednoznacznej proporcji pomiędzy dochodzoną kwotą a wartością przedmiotu egzekucji, co w istocie możliwe jest dopiero na zaawansowanym etapie egzekucji. Jednak ustalenie takie nie jest niezbędne dla osiągnięcia zamierzonego przez projektodawcę celu.

  • Przywilej egzekucyjny Skarbu Państwa i należności zasądzonych wyrokiem karnym

Trudno znaleźć uzasadnienie dla szczególnego przywileju egzekucyjnego wierzytelności przysługujących Skarbowi Państwa, którego ograniczenie egzekucyjne z art. 9521 § 1 k.p.c. nie dotyczy.

  • Zakaz prowadzenia licytacji w czasie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii – i po jego ustaniu.

Uzasadnieniem tej regulacji jest zapewne ochrona dłużnika, który w sytuacji nadzwyczajnej, jaką jest rozprzestrzenianie się SARS-CoV-2, nie powinien być narażony na utratę mieszkania (samo zagrożenie epidemiczne, związane ze zgromadzeniem uczestników licytacji, nie tłumaczy zakazu obowiązującego także 90 dni po zakończeniu stanu zagrożenia). Należy jednak zauważyć, że dłużnik i tak korzysta w tym wypadku z ochrony, jaką zapewnia mu art. 15zzu zmienianej ustawy, zgodnie z którym w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 nie wykonuje się tytułów wykonawczych nakazujących opróżnienie lokalu mieszkalnego.

Przepisy te nie zostały właściwe zsynchronizowane i wymagają dalszych prac legislacyjnych.

ORGANIZACJA POSTĘPOWANIA SĄDOWEGO

Procedura cywilna (art. 46 pkt 19 ustawy)

  • „Informatyzacja” postępowania cywilnego – uwagi ogólne

Ze względu na nagłość i powszechność sytuacji epidemicznej projektowane rozwiązania próbują w szybkim tempie „ucyfryzować” postępowanie cywilne – co z zasady zasługuje na aprobatę. Konieczne jest tu jednak zachowanie elastyczności w wyważeniu sprzecznych wartości (przestrzeganie gwarancji proceduralnych, sprawność postępowania, zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego, zapewnienie ochrony danych itd.). Nowe rozwiązania jednak – ze względu na ich ogólną formułę, zwroty niedookreślone i klauzule generalne – mogą wywoływać praktyczne trudności i nadmiernie ograniczać prawo do sądu. Przede wszystkim, mimo że nowe przepisy w wielu sytuacjach powielają istniejące regulacje Kodeksu postępowania cywilnego (jak np. dotyczące rozpraw z wykorzystaniem wideokonferencji, rozpatrywania spraw na posiedzeniach niejawnych), to nie wydają się z nimi prawidłowo zsynchronizowane – co skutkuje wątpliwościami, na podstawie których procedur w konkretnym wypadku miałby działać sąd.

  • Prowadzenie spraw przy pomocy systemów informatycznych („odmiejscowienie” rozpraw)

Art 46 pkt 19 Tarczy 3.0  (nowy art. 15 zzs1 specustawy z 2 marca o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19) wprowadza – w okresie stanu zagrożenia epidemicznego oraz stanu epidemii – przeprowadzanie tzw. rozpraw „odmiejscowionych”, tj. przy użyciu urządzeń umożliwiających bezpośredni przekaz na odległość. Rozprawa „na miejscu” jest możliwa tylko wtedy, gdy nie wywoła to „nadmiernego zagrożenia dla zdrowia osób w nim uczestniczących”.

Wątpliwości budzi, po pierwsze, czy przewodniczący składu sędziowskiego ma rzeczywistą możliwość oceny, czy rozprawa „na miejscu” – a nie „na odległość” – nie wywoła nadmiernego zagrożenia zdrowotnego.

Po drugie, przewodniczący może zarządzić przekierowanie sprawy „jawnej”, z rozprawy na posiedzenie niejawne, o ile „uzna rozpoznanie sprawy za konieczne”. Ustawa nie precyzuje jednak kryteriów owej konieczności. Nie jest też jasne, jak należy rozumieć przesłankę „niemożności” przeprowadzenia rozprawy w formie wideokonferencji.

Po trzecie, to strona postępowania musi się aktywnie sprzeciwić ograniczeniu jawności (wewnętrznej) postępowania.

Zasadniczym zastrzeżeniem wobec powyższych rozwiązań jest – poza ww. niedookreślonością przesłanek umożliwiających ograniczanie poszczególnych aspektów prawa do sądu – brak jasnych regulacji, w jaki sposób można zakwestionować podjęte decyzje przewodniczącego, np. o rozpoznaniu sprawy na posiedzeniu niejawnym, o przeprowadzeniu (bądź nie) rozprawy w trybie wideokonferencji, zakwestionowaniu jej prawidłowości w sytuacji złej jakości połączenia, zakłóceń, utrudnień czy wręcz manipulacji ze strony osób trzecich, itp. Wydaje się też, że procedowanie przez sąd w tym trybie, zwłaszcza w sytuacji osób niereprezentowanych przez fachowych pełnomocników albo też osób o niskich kompetencjach cyfrowych może być obciążone nadmiernym ryzykiem naruszenia zasad proceduralnej sprawiedliwości. Odrębną kwestią, która w ogóle nie została uregulowana, jest zapewnienie bezpieczeństwa tak przekazywanych danych, zawierających dane osobowe, dane o życiu prywatnym i rodzinnym, bardzo często też dane wrażliwe.

  • Rozpoznawanie spraw (przeprowadzanie rozpraw) na posiedzeniach niejawnych

Ponieważ warunkiem sine qua non przeprowadzenia rozprawy w formie transmisji audio-video są możliwości techniczne sądów, nie jest też obecnie jasne, czy w rzeczywistości sądy są w ogóle przygotowane technicznie do projektowanych przedsięwzięć (mimo że wideo-rozprawa ma być zasadą). W świetle treści nowego art. 15 zzs1 pkt 2 ustawy regułą może stać się – wbrew treści art. 45 ust. 1 Konstytucji – rozpoznawanie spraw cywilnych na posiedzeniach niejawnych, chyba że strony skutecznie i w terminie zdążą się temu sprzeciwić.

  • Wyrokowanie na posiedzeniach niejawnych

Zasadnicze zastrzeżenia budzi też przewidziana w nowym art. 15zzs2 specustawy kowidowej z 2 marca możliwość wydania wyroku na posiedzeniu niejawnym, jeżeli postępowanie dowodowe zostało przeprowadzone w całości (jak wskazano wyżej, w myśl projektowanych przepisów właściwie całe postępowanie dowodowe można będzie przeprowadzić na posiedzeniu niejawnym, także np. przy wykorzystaniu pisemnych zeznań świadków – art. 2711 k.p.c. itp.). Strony nie mogą się też temu sprzeciwić. Rozwiązanie takie, rozszerzające obowiązującą od listopada 2019 r. kontrowersyjną regulację art. 1481 k.p.c. (przy czym w tym ostatnim przypadku strony przynajmniej mogą się sprzeciwić wydaniu wyroku na posiedzeniu niejawnym) nie tylko wprost stoi w oczywistej sprzeczności z art. 45 ust. 2 zd. 2 Konstytucji, ale też z całą pewnością nie jest rozwiązaniem niezbędnym do przeciwdziałania skutkom epidemii.

Jeżeli bowiem celem ustawodawcy jest wyłącznie ograniczanie jednoczesnego przebywania większej liczby osób w tym samym miejscu (tj. udziału stron i publiczności w posiedzeniu publikacyjnym), utajnienie takiego posiedzenia nie jest do tego konieczne – z pewnością możliwe są inne rozwiązania. Jawne ogłoszenie wyroku przede wszystkim jednoznacznie zapewnia, że wyrok taki w ogóle wydano, i to o określonej treści. Po drugie, ogłaszając wyrok, sąd jednocześnie uzasadnia swoje rozstrzygnięcie. Nie czyni tego zaś na posiedzeniu niejawnym (art. 326 § 2 i § 3 a contrario k.p.c.)

Rozwiązanie to dodatkowo i w sposób nieproporcjonalny ogranicza prawa obywateli. Mimo bowiem tego, że wyrok wydany na posiedzeniu niejawnym będzie doręczony z urzędu, to jednak, aby zapoznać się z motywami rozstrzygnięcia (którego strona nie mogła poznać na posiedzeniu publikacyjnym ‘bez swojej winy’), strona musi się zwrócić do sądu z osobnym wnioskiem o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia; co więcej, obecnie wniosek o uzasadnienie orzeczenia jest zawsze odpłatny – kosztuje stronę 100 zł.

  • Proporcjonalność ograniczenia prawa do sądu

W okresie epidemii oczywiste jest ograniczenie bezpośrednich kontaktów obywateli z sądem. Skutkuje to jednak: utrudnieniami w bezpośrednim dostępie do akt postępowania, w tym do protokołów rozpraw (posiedzeń), ograniczeniem możliwości samodzielnego (a zatem nieodpłatnego) utrwalania ich treści (obrazu), ograniczaniem przeprowadzania jawnych rozpraw, ograniczaniem publicznego ogłaszania wyroków (co uniemożliwia nieodpłatne zapoznanie się ustnymi motywami orzeczenia sądu). Konieczne jest zatem wprowadzenie takich rozwiązań, które w inny sposób wzmacniałyby wewnętrzną jawność postępowania: ułatwiałyby zapoznawanie się obywateli z aktami ich spraw przy wykorzystaniu narzędzi teleinformatycznych, a zwłaszcza – w okresie epidemii – znacząco zmniejszałyby koszty ponoszonego z tego tytułu przez obywateli.

Katalog spraw pilnych (art. 46 pkt 8 ustawy)

  • Rozszerzenie katalogu spraw pilnych

Przewidziana w art. 46 pkt 8 lit b) Tarczy 3.0 zmiana rozszerza katalog spraw pilnych, które powinny się toczyć pomimo zaprzestania działalności przez sąd o „sprawy przesłuchania świadka w postępowaniu przygotowawczym przez sąd na podstawie art. 185a–185c albo art. 316 § 3 k.p.k. jeżeli o przeprowadzenie przesłuchania w trybie przewidzianym dla rozpoznawania spraw pilnych wniósł prokurator”.

O ile wprowadzenie do katalogu spraw pilnych czynności niepowtarzalnych i przesłuchania małoletnich w sytuacji, gdy oskarżony nie jest pozbawiony wolności wydaje się zasadne, nie ma uzasadnienia dla pozostawienia inicjatywy w tym zakresie wyłącznie prokuratorowi. Wprowadzenie tej możliwości także dla innych stron postępowania karnego przyczyni się ponadto do pełniejszej realizacji zasady prawdy materialnej, w szczególności w odniesieniu do okoliczności, które można ustalić tylko na podstawie czynności niepowtarzalnych (art. 316 k.p.k.).

  • Brak rozszerzenia katalogu spraw pilnych

Istotną kwestią, wskazywaną już przeze RPO w uwagach do poprzednich nowelizacji specustawy, jest uzupełnienie katalogu spraw pilnych, określonego w art. 14a specustawy. W związku ze skargami, wpływającymi do Biura RPO, a dotyczącymi egzekucji alimentów oraz – obecnie przede wszystkim – wykonywania orzeczonych kontaktów w czasie stanu epidemii, proponuję uzupełnienie ustawy w artykule 46 pkt 8 i uzupełnienie katalogu spraw pilnych także o sprawy:

  • o alimenty – także rozpoznawane na skutek wniosku o udzielenie zabezpieczenia przez sąd rozpoznający sprawę o unieważnienie małżeństwa, o ustalenie istnienia lub nieistnienia małżeństwa, o rozwód oraz o separację na mocy art. 4451 ustawy z dnia 17 listopada 1964 – Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. z 2019 r. poz. 1460, z późn. zm.);
  • o ustalenie, ograniczenie albo zakazanie kontaktów z dzieckiem – także rozpoznawane na skutek wniosku o udzielenie zabezpieczenia przez sąd rozpoznający sprawę o unieważnienie małżeństwa, o ustalenie istnienia lub nieistnienia małżeństwa, o rozwód oraz o separację na mocy art. 4451 ustawy z dnia 17 listopada 1964 – Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. z 2019 r. poz. 1460, z późn. zm.);
  • dotyczące wykonywania kontaktów z dzieckiem, o których mowa w art. 59815 i nast. ustawy z dnia 17 listopada 1964 – Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. z 2019 r. poz. 1460, z późn. zm.).;
  • zakresu ochrony dłużnika przed egzekucją – należy mieć na uwadze, że zajęcie rachunku bankowego bądź wynagrodzenia w zbyt dużym zakresie właściwie uniemożliwia normalną egzystencję, zwłaszcza w tak szczególnym okresie z jakim mamy do czynienia obecnie; warto wzorem art. 821(1) kpc dodać zastrzeżenie: „sąd na wniosek dłużnika może określić kwotę, jaką dłużnik może pobierać w okresie zawieszenia postępowania w celu zaspokajania bieżących potrzeb”.

Rozpoznawanie spraw sądowoadministracyjnych na posiedzeniu niejawnym

W art. 46 ustawy dodaje się m.in. art. 15zzs4 ust. 3 do specustawy kowidowej z 2 marca. Przepis pozwoli przewodniczącego składu orzekającego do wydania zarządzenia w przedmiocie skierowania sprawy do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym w sytuacji, gdy dany sąd administracyjny nie będzie dysponował wyposażeniem technicznym umożliwiającym przeprowadzenie rozprawy na odległość.

Regulacja ta niewątpliwie stanowi odstępstwo od zasady jawności posiedzeń sądowych. Oczywiście, zasada ta nie ma charakteru absolutnego. Jedną z wartości konstytucyjnych, która zezwala na ograniczenie jawności rozpoznania sprawy sądowej, jest zdrowie w aspekcie ogólnym i indywidualnym. Jednak przepis napisany jest tak, że wychodzi poza konstytucyjne warunki.

Stosowanie nieostrego kryterium „nadmiernego zagrożenia zdrowia” (art. 46 pkt 19 ustawy)

Ustawodawca w czterech przepisach z zakresu sądownictwa posługuje się niejednoznacznym sformułowaniem „nadmiernego zagrożenia zdrowia osób” (art. 46 pkt 19 projektu ustawy). Wiążą z nim określone skutki dotyczące: możliwości przeprowadzenia rozprawy sądowej lub posiedzenia jawnego w dotychczasowej formie, czy możliwości zarządzenia posiedzenia niejawnego w miejsce rozprawy lub posiedzenia jawnego.

Wątpliwości RPO budzą kryteria, według których dokonywana ma być ocena, czy próg „nadmiernego zagrożenia zdrowa osób” został osiągnięty, czy też nie.

Uchylenie „zamrożenia” terminów (art. 46 pkt 18 ustawy)

Należy skrytykować uchylenie przepisów art. 15 zzr i art. 15 zzs specustawy stanowiących o „zamrożeniu” terminów bez wprowadzenia nakazu zawiadomienia stron o ponownym uruchomieniu biegu tych terminów.

Rezygnacja z możliwości wymiany pism z sądem drogą elektroniczną (skreślenie art. 46 pkt 20 projektu z druku nr 350)

Po raz kolejny już projektodawca podjął próbę uregulowania możliwości komunikowania się z sądem za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Usunięcie z projektu ustawy rozwiązań dotyczących uelastycznień w elektronicznej komunikacji w ramach postępowań sądowych należy ocenić zdecydowanie negatywnie. Ułatwienie komunikacji z sądem, w sytuacji, gdy możliwość przemieszczania się została znacznie ograniczona, a godziny pracy Poczty Polskiej skrócone, było dobrym rozwiązaniem, zachęcającym do wykorzystania środków porozumiewania się na odległość. Usunięcie wskazanych przepisów przyczynia się do pogłębienia obecnego stanu stagnacji w zakresie postępowań sądowych, utrudnia dostęp obywateli do wymiaru sprawiedliwości i z pewnością wpłynie negatywnie na pracę sądów po ustaniu stanu epidemii, kiedy strony i pełnomocnicy zaczną kierować do nich skumulowaną ilość korespondencji.

ZMIANY DOTYCZĄCE ORGANÓW WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI

Zmiany w ustawie – Prawo o prokuraturze (art. 30 ustawy)

Wątpliwości budzi ujęta w art. 30 Tarczy 3.0 nowelizacja Prawa o prokuraturze w zakresie, w jakim pogłębia ograniczenia niezależności samorządu prokuratorskiego.

Po pierwsze, ustawa przewiduje ograniczenie możliwości zwoływania zebrania prokuratorów Prokuratury Krajowej jedynie do przypadków enumeratywnie zakreślonych w ustawie (art. 30 pkt 2 lit. a ustawy). Już w aktualnej sytuacji - gdy zwołanie zebrania organu samorządowego uzależnione jest od decyzji Prokuratora Krajowego - rola samorządu prokuratorskiego jest iluzoryczna.

Po drugie, ustawa przewiduje, że w skład zgromadzenia prokuratorów w prokuraturze regionalnej, z mocy ustawy mają wchodzić zastępcy prokuratora regionalnego, prokuratorzy okręgowi, a także prokuratorzy rejonowi (art. 30 pkt 3 lit. a ustawy). W zasadniczy sposób ogranicza to głos środowiska prokuratorskiego i ingeruje w przedstawicielski charakter zgromadzenia.

Uchwalenie proponowanych zmian spowoduje więc dalsze ograniczenie samorządności prokuratorów, ingerując w samą istotę organu samorządowego oraz stojąc w bezpośredniej opozycji do funkcji, którą samorząd powinien pełnić. Chcę podkreślić, że proponowane zmiany nie są objęte zakresem przedmiotowym ustawy, nie mają związku z działaniami osłonowymi podejmowanymi z powodu epidemii koronawirusa. Zmiany te powinny zostać z projektu usunięte.

Zmiany w zakresie sądownictwa (art.46 pkt 19 ustawy): wzmocnienie środków administracyjnych wobec sędziów

Ustawodawca chce, pod pozorem działań podejmowanych dla łagodzenia skutków epidemii, wprowadzić również rozwiązania nie wiążące się z deklarowanymi celami ustawy, lecz nastawione na wzmocnienie władzy politycznej i dodatkowe ograniczenia niezależności sądów. Ustawa oddaje w ręce osób mianowanych przez ministra sprawiedliwości uprawnienia do arbitralnego oddziaływania na sędziów poprzez groźbę lub faktyczne przeniesienie sędziego, przydzielenie do innego wydziału, niekorzystną organizację dyżurów, itd., przy nieostrych kryteriach podejmowanych decyzji personalnych, ich natychmiastowej skuteczności oraz braku realnej drogi ich podważenia.

DANINY PUBLICZNE: Nowa opłata za dostęp do udostępnianych publicznie audiowizualnych usług medialnych (art. 16 ustawy)

Nowelizacja ustawy o kinematografii zakłada wprowadzenie nowej daniny publicznej na rzecz Polskiego Instytutu Filmowego przez podmioty dostarczające audiowizualne usługi medialne. Z uzasadnienia do projektu wynika, że to wdrożenie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2018/1808 zmieniającej dyrektywę o audiowizualnych usługach medialnych.

Ale wprowadzanie punktowych regulacji może znacząco wpłynąć na zakres trwających prac i zniweczyć dotychczasowe podejmowane działania w tym zakresie i wypracowane w dialogu z przedstawicielami rynku rozwiązania prawne. Tym samym przekreślane są prowadzone od roku rozmowy, w których główny nacisk kładziono na samoregulację i wypracowanie odpowiednich mechanizmów rynkowych, przy jak najmniejszej ingerencji w przepisy. Niespodziewana ustawowa implementacja ad hoc art. 13 dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych wpłynąć może na implementację pozostałych przepisów, które są ze sobą połączone, a zatem powinny być wdrażane jednocześnie.

Poza tym ustawa nakładająca podatki lub inne daniny publiczne powinna jasno określać podmiot, przedmiot opodatkowania, a także stawkę podatkową. Tymczasem w uzasadnieniu do projektu ustawy nie ma również odniesienia do zasadności wprowadzenia stawki nowej daniny na poziomie 1,5%.

PRAWO I POSTĘPOWANIE ADMINISTRACYJNE

Uprawnienia inspekcji transportu drogowego (art. 12 ustawy)

Tarcza 3.0 zmienia przepisy ustawy o transporcie drogowym: rezygnuje z zasady, że fakt przeprowadzenia kontroli inspektor Inspekcji Transportu Drogowego zawsze dokumentuje poprzez sporządzenie protokołu kontroli. Tymczasem to protokół daje gwarancję kontrolowanemu, że będzie mógł zgłosić jakiekolwiek naruszenia jego praw w toku kontroli.

Wykonanie decyzji o utworzeniu rezerw strategicznych w przypadku ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii (art. 21 ustawy)

Tarcza 3.0 doprecyzowuje przepis, dodając przesłankę stanu epidemii. Dodatek jest jednak nieprecyzyjny.

Przechowywanie rezerw strategicznych w przypadku wystąpienia zagrożenia z wyłączeniem przepisów o zamówieniach publicznych (art. 21 ustawy)

Tarcza 3.0 stwierdza, że w przypadku wystąpienia zagrożenia bezpieczeństwa i obronności państwa, bezpieczeństwa, porządku i zdrowia publicznego oraz wystąpienia klęski żywiołowej lub sytuacji kryzysowej, zawarcie umowy przechowania na czas trwania tego zagrożenia odbywa się z wyłączeniem art. 13 ust. 5 oraz przepisów o zamówieniach publicznych.

Nie wiadomo jednak, jaki organ miałby fakt tego zagrożenia weryfikować

Polecenia wojewody w zakresie gospodarowania odpadami (art. 46 pkt 4 i 5 ustawy)

RPO krytycznie ocenia odesłanie w zakresie kosztów planistycznych dla przedsiębiorcy, przede wszystkim w kontekście szerokiego zakresu pojęcia gospodarowania odpadami.

Należy spodziewać się, że z wydawaniem poleceń, gdy ilość i rodzaj odpadów przekracza istniejące możliwości zakładów (art. 11a i art. 11b), będzie się wiązać pośpiech, gdyż rozwiązywać mają one sytuacje nagłe. Nie można więc wykluczyć błędów w zakresie ustalenia ww. możliwości technicznych i organizacyjnych. Siłą rzeczy, przedsiębiorcy będą zmuszeni do zbadania tych możliwości we własnym zakresie, co może oznaczać konieczność zatrudnienia specjalisty, zlecenia opinii technicznej etc. Prace planistyczne mogą polegać także na opracowaniu przez przedsiębiorcę logistyki zagospodarowania odpadów, w tym np. współpracy z firmami transportowymi. Trudno przewidzieć, jakie ilości odpadów staną się przedmiotem poleceń, lecz mając na uwadze podstawową przesłankę z art. 11a i 11b – czyli brak na obszarze województwa technicznych i organizacyjnych możliwości unieszkodliwiania - mogą być to ilości znaczne. Co za tym idzie, wspomniane tytułem przykładu koszty badań technicznych czy logistyczne, również mogą być wysokie. Wówczas, obciążanie tymi kosztami będzie dla przedsiębiorców krzywdzące.

Stąd – doprecyzowanie pojęcia „prac o charakterze planistycznym” jest konieczne, tym bardziej, że w kontekście art. 11 b. dotyczyć ma już wszystkich kategorii odpadów. Niedookreśloność pojęcia „odpadów związanych z Covid” użytego w przepisie 11b. nie zawęża tych kategorii.

PRAWO TELEKOMUNIKACYJNE: zmiana sposobu powołania i odwołania Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (art. 14 pkt 11 i art. 62 ust. 1 ustawy)

Ustawa przewiduje fundamentalną zmianę dotyczącą zasad powoływania i odwoływania Prezesa UKE, w stosunku do aktualnie obowiązującego stanu prawnego: powołanie i odwołanie Prezesa UKE będzie się odbywało bez zgody Senatu, z wykorzystaniem procedury otwartego naboru. W świetle celów projektu ustawy trudno znaleźć uzasadnienie dla regulowania tej materii, niemającej bezpośredniego związku ze stanem epidemii. Co więcej wydaje się, że przedmiotowa zmiana jest związana instrumentalnie ze skróceniem kadencji Prezesa UKE (art. 62 ust. 1 ustawy).

Ten stan rzeczy w przypadku procedowania ustawy w trybie pilnym oraz w materii ustrojowej dotyczącej zarówno aktualnej kadencji, jak i kolejnej kadencji organu regulacyjnego o strategicznym znaczeniu rodzi zastrzeżenia w świetle art. 123 ust. 1 Konstytucji, nawet jeżeli zgodnie z obowiązującymi przepisami inne organy regulacyjne są powoływane bez udziału Sejmu lub Senatu.

PRAWO POCZTOWE: pisemna forma pełnomocnictwa pocztowego (art. 25 ustawy)

Art. 25 ustawy wprowadza istotne zmiany w prawie pocztowym, dotyczące pełnomocnictwa pocztowego i sposobu, w jaki może zostać ono udzielone (art. 38 Prawa pocztowego).

Zmiana uzasadniana jest tym, że dziś trzeba pójść na pocztę, alby udzielić pełnomocnictwa pocztowego, co może być niebezpieczne. RPO pozytywnie ocenia tę zmianę, zauważa jednak, że w przyjętym rozwiązaniu nie uregulowano wprost kwestii trwałości i obowiązywania pełnomocnictwa udzielonego w formie pisemnej w przypadku śmierci mocodawcy lub pełnomocnika, co hipotetycznie może nastąpić w okresie obowiązywania pełnomocnictwa.

ŚWIADCZENIA Z FUNDUSZU ALIMENTACYJNEGO: Podwyższenie kryterium dochodowego i zasada „złotówka za złotówkę” (art. 18 ustawy)

Zmiana dotyczy podwyższenia kwoty kryterium dochodowego uprawniającej do świadczeń z funduszu alimentacyjnego do 900 zł oraz wprowadzenia zasady „złotówka za złotówkę”, aby wzrost minimalnego wynagrodzenia za pracę nie spowodował, że osoby samotnie wychowujące jedno dziecko stracą prawo do świadczeń po dniu 30 września 2020 r. Powyższa zmiana jest zgodna z postulatami Rzecznika.

Wątpliwości budzi natomiast zmiana dotycząca określenia kwoty minimalnej wypłacanych świadczeń ustalanych zgodnie z zasadą „złotówka za złotówkę”. Wskazaną w przepisie kwotę minimalnego świadczenia w wysokości 100 zł należy uznać za wysoką w sytuacji, gdy przepisy nie normują minimalnej kwoty alimentów, jakich może żądać dziecko od swojego rodzica. Jak wskazuje art. 135 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Można zatem uznać, że nawet kwota niższa niż 100 zł mogłaby, w określonych przypadkach, zaspokajać potrzeby osoby uprawnionej. Ponadto należy wskazać, że zgodnie z art. 5 ust. 3c ustawy o świadczeniach rodzinnych świadczenia nie przysługują w sytuacji kiedy, kwota zasiłków rodzinnych wraz z dodatkami przysługujących danej rodzinie, ustalona zgodnie z przyjętą w ust. 3a zasadą „złotówka za złotówkę”, jest niższa niż 20  zł. Natomiast przepisy ustawy o pomocy społecznej określają minimalną kwotę dla zasiłku stałego w wysokości 30 zł (art. 37 ust. 3) oraz dla zasiłku okresowego w wysokości 20 zł (art. 38 ust. 4).

OGRANICZENIE PRAWA DO DODATKOWEGO ZASIŁKU OPIEKUŃCZEGO (ART. 46 PKT 1 USTAWY)

Ustawa ogranicza przewidziane w art. 4 specustawy prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego tylko do osób opiekujących się dziećmi z orzeczeniem o niepełnosprawności lub potrzebie kształcenia specjalnego i dorosłymi osobami z niepełnosprawnością. Regulacja pomija osoby opiekujące się dzieckiem, o którym mowa w art. 32 ust. 1 pkt 1 ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Ponadto dodatkowy zasiłek opiekuńczy ma przysługiwać także w przypadku otwarcia placówki, w sytuacji, gdy z wyboru opiekuna dziecko lub osoba z niepełnosprawnością pozostawałaby w domu i nie korzystała z zajęć prowadzonych przez placówkę. Okres przysługiwania dodatkowego zasiłku opiekuńczego wynosić ma nadal 14 dni, z możliwością wydłużenia tego okresu rozporządzeniem Rady Ministrów (na podstawie delegacji art. 4 ust. 3 i art. 4a ust. 7).

W ustawie nie uwzględniono postulatów Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczących rozszerzenia prawa do dodatkowego zasiłku na dzieci powyżej 8. roku życia, a co więcej, rodzice dzieci bez orzeczenia o niepełnosprawności także nie zostali uwzględnieni przy uprawnieniu do zasiłku od 25 maja 2020 r. Nie została uwzględniona uwaga, aby okres, na jaki ustalane jest prawo do zasiłku uzależniony został tylko od czasu zamknięcia placówek, bez potrzeby odwoływania się do periodycznego regulowania tej kwestii przepisami rozporządzenia.

ŚWIADCZENIE PRACY PRZEZ OPIEKUNA OSÓB Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ, PRZEWLEKLE CHORYCH LUB W PODESZŁYM WIEKU W CZASIE KWARANTANNY (ART. 46 PKT 3 USTAWY)

Z uzasadnienia ustawy wynika, że pojawiły się wątpliwości, czy opiekunowie, którzy są, podobnie jak podopieczni, poddani kwarantannie, mogą zajmować się swoimi podopiecznymi i tym samym wykonywać czynności ze stosunku pracy – a zatem czy przysługują im świadczenia z tytułu niezdolności do pracy przewidziane w przepisach a także czy powinny otrzymywać wynagrodzenie ze stosunku pracy.

W celu doprecyzowania możliwych działań zaproponowano stosowną regulację wskazującą, że w tych wyjątkowych okolicznościach świadczenie pracy jest możliwe (w miarę istniejących możliwości – co oznacza, że nie można osobie przebywającej w kwarantannie takiego obowiązku narzucić – wymagana będzie jej zgoda). W takim przypadku, pracownikowi lub osobie świadczącej pracę przysługuje wynagrodzenie w związku ze świadczeniem pracy, a nie świadczenie czy wynagrodzenie z tytułu niezdolności do pracy.

Problematyczny może być brak wyraźnej regulacji odnośnie do pozostałych warunków takiego przebywania na kwarantannie i świadczenia pracy, w szczególności zapewnienia pracownikom prawa do odpoczynku (dobowego, tygodniowego) oraz kwestii wynagrodzenia za prace w godzinach nadliczbowych.

EMERYTURY CZERWCOWE (ART. 54 USTAWY)

Tarcza 3.0 przewiduje, że w przypadku ustalania w czerwcu 2020 r. wysokości dokonuje się w taki sam sposób jak przy ustalaniu wysokości emerytury w maju 2020 r., jeżeli jest to korzystniejsze dla ubezpieczonego. W uzasadnieniu projektu ustawy wyjaśniono, że regulacja ma zapobiec niekorzystnemu ustalaniu wysokości emerytury w czerwcu 2020, w sytuacji gdy decyzja o konieczności skorzystania z prawa do emerytury spowodowana jest sytuacją na rynku pracy w związku z epidemią COVID-19.

Problem tzw. emerytur czerwcowych był przedmiotem wielokrotnych wystąpień Rzecznika Praw Obywatelskich. Zróżnicowanie zasad ustalania wysokości emerytury jest ściśle powiązane ze sposobem waloryzacji składek na ubezpieczenie emerytalne i kapitału początkowego, stanowiących podstawę obliczenia emerytury. Złożenie wniosku o emeryturę (ustalenie jej wysokości) w czerwcu skutkuje niższym wymiarem emerytury w porównaniu do wniosków złożonych w pozostałych jedenastu miesiącach roku.

Z punktu widzenia równego dostępu do konstytucyjnego prawa do zabezpieczenia społecznego niemożliwa jest akceptacja rozwiązania, które bez racjonalnego uzasadnienia prowadzi do obniżenia świadczeń z powodu daty złożenia wniosku o ustalenie wysokości emerytury. Ograniczenie projektowanej regulacji jedynie do sytuacji ustalania wysokości emerytury w czerwcu 2020 r. nie znajduje uzasadnienia.

KWOTA WYNAGRODZENIA WOLNA OD POTRACEŃ (ART. 53 USTAWY)

Artykuł 53 ust. 1 ustawy umożliwia podwyższenie kwoty wynagrodzenia za pracę wolnej od potrąceń „o 25% na każdego nieosiągającego dochodu członka rodziny, którego pracownik ten ma na utrzymaniu”. Jednak ustęp art. 53 ust. 2 istotnie ogranicza pojęcie „każdego nieosiągającego dochodu członka rodziny”, definiując je jedynie jako „małżonka albo rodzica wspólnego dziecka oraz dziecko”. Definicja ta nie obejmuje zatem innych członków rodziny, w tym sytuacji, w których na utrzymaniu pracownika pozostają jego wstępni, np. babka czy niepełnosprawny ojciec, bądź inne osoby, które „z powodu podjętych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej działań służących zapobieganiu zarażeniem wirusem SARS-CoV-2 utraciły źródło dochodu”.

Ponadto należy podkreślić, że zwrot „ma na utrzymaniu” jest wysoce nieprecyzyjny i może dawać pole do nadużyć.

DZIAŁANIA OSŁONOWE DLA FUNKCJONARIUSZY STRAŻY MARSZAŁKOWSKIEJ (ART. 46 PKT 3 USTAWY)

Zasady wsparcia państwa nie dotyczy funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej. Przepisy o pracy zdalnej stosuje się odpowiednio do funkcjonariuszy służb wymienionych w przepisach o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin.

KONIECZNE UZUPEŁNIENIA W UCHWALONEJ USTAWIE

Przyznanie prawa do zasiłku dla bezrobotnych osobom pobierającym świadczenie postojowe

Prawo do zasiłku dla bezrobotnych zależy od tego, czy w ciągu co najmniej 365 dni przypadających w czasie 18 miesięcy osoba bez pracy, która wcześniej pracowała na umowy-zlecenia zarabiała tyle, ile wynosi minimalne wynagrodzenie. Tymczasem świadczenie postojowe wynosi 80 proc, tego wynagrodzenia. Może się zatem okazać, że część osób ubiegających się o świadczenie postojowe nieświadomie będzie mogła pozbawić się prawa do zasiłku dla bezrobotnych po ustaniu prawa do świadczenia postojowego.

Pilna zmiana art. 47 ust. 2 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.

Na podstawie art. 47 ust. 1 ustawy pracownicy podmiotów leczniczych, osoby wykonujące zawody medyczne oraz osoby, z którymi podpisano umowy na wykonywanie świadczeń zdrowotnych, mogą być skierowani do pracy przy zwalczaniu epidemii. Listy osób, wobec których może zostać zastosowana procedura skierowania do pracy, zawierają następujące dane: imię i nazwisko; wykonywany zawód; datę urodzenia; numer PESEL. Zakres tych danych wymaga zdaniem RPO uzupełnienia o obowiązek przeprowadzenia przez wojewodę wywiadu przed wydaniem decyzji o skierowaniu osoby do zwalczania epidemii, pozwalającego na dodatkowe ustalenia okoliczności wykluczających możliwość skierowania np.

  • kobiet w ciąży;
  • osób samotnie wychowujących dziecko w wieku do 18 lat;
  • osób wychowujących dziecko w wieku do 14 lat;
  • osób wychowujących dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego;
  • osób, u których orzeczono częściową lub całkowitą niezdolność do pracy; inwalidzi i osób z orzeczonymi chorobami przewlekłymi.

IV.510.14.2020

Dwie identyczne decyzje spadkowe sądu wobec tych samych spadkobierców. Interwencja prawna RPO

Data: 2020-04-22
  • Ten sam sąd w odstępie sześciu lat wydał identyczne postanowienia spadkowe wobec tego samego kręgu spadkobierców
  • Choć obie decyzje tak samo regulują prawa do spadku, to doszło do naruszenia zasady, że daną sprawę sąd bada tylko raz
  • Dlatego RPO złożył skargę o wznowienie postępowania sądowego i uchylenie późniejszej decyzji sądu

Pierwsze orzeczenie wydano w 2006 r. na wniosek jednego z trzech spadkobierców ustawowych. Sześć lat później z takim samym wnioskiem wystąpił inny spadkobierca ustawowy.

W obu postępowaniach sądowych brali udział wszyscy zainteresowani. Niemniej jednak żaden z nich  nie wspomniał przed sądem rozpoznającym sprawę po raz drugi o postanowieniu z 2006 r. W konsekwencji w 2012 r. sąd po raz drugi stwierdził nabycie spadku po tej samej osobie.

A oba postanowienia spadkowe rozstrzygały sprawę dokładnie w ten sam sposób. W obu przypadkach wystąpił ten sam krąg spadkobierców. Każdemu z nich przypadła taka sama wielkość udziału w spadku. Być może właśnie z tego powodu spadkobiercy początkowo nie dostrzegali problemu w całej sytuacji.

Dopiero kilka lat później do spadkobierców zwróciły się organy skarbowe, wzywając do wyjaśnienia, czemu w obrocie prawnym funkcjonują dwa orzeczenia spadkowe po tej samej osobie.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich funkcjonowanie dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie spadku po tym samym spadkodawcy jest zjawiskiem patologicznym. To także wadliwość prawna, która godzi w powagę wymiaru sprawiedliwości oraz konstytucyjne zasady zaufania obywatela do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, jak również konstytucyjne prawo do sądu i prawo dziedziczenia.

Nie ma przy tym znaczenia, że oba postanowienia regulują prawa do spadku w ten sam sposób, zgodnie z przepisami prawa materialnego. W sprawie doszło bowiem do naruszenia tzw. powagi rzeczy osądzonej. Dlatego konieczne okazały się działania w celu wyeliminowania drugiego postanowienia spadkowego.

Z uwagi na datę jego wydania Rzecznik nie musiał sięgać po najdalej idący środek zaskarżenia, jakim jest skarga nadzwyczajna. Działając na podstawie Kodeksu postępowania cywilnego, złożył skargę o wznowienie postępowania sądowego zakończonego w 2012 r. Wniósł o uchylenie tego postanowienia oraz odrzucenie wniosku o stwierdzenie nabycia spadku, złożonego w warunkach powagi rzeczy osądzonej.   

IV.511.52.2020

RPO: to sąd a nie komornik ocenia, czy roszczenie jest przedawnione

Data: 2020-04-15
  • To sąd a nie komornik ma decydować, czy roszczenie jest przedawnione - głosi stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dla Trybunału Konstytucyjnego

RPO przystąpił do postępowania (sygn. akt  P 23/19) przed TK z pytania prawnego Sądu Rejonowego w O. Sąd nabrał  wątpliwości, czy przepis, który przyznaje komornikowi kompetencję do samodzielnej oceny przedawnienia roszczenia, nie pozostaje w sprzeczności z zasadą, że wymiar sprawiedliwości sprawują wyłącznie sądy (art. 175 ust. 1 Konstytucji).

RPO podziela wątpliwość sądu. W stanowisku dla TK uznał, że art. 804 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego – w zakresie, w jakim przyznaje komornikowi sądowemu kompetencję do rozstrzygnięcia o przedawnieniu roszczenia – jest niezgodny z art. 175 ust. 1 Konstytucji.

Art. 804 § 2 Kpc stanowi, że jeżeli z treści tytułu wykonawczego wynika, że termin przedawnienia dochodzonego roszczenia upłynął, a wierzyciel nie przedłożył dokumentu, o którym mowa w art. 797 § 11 kpc (t.j. dokumentu świadczącego o przerwaniu biegu przedawnienia), organ egzekucyjny odmawia wszczęcia egzekucji.

Normę tę wprowadziła ustawa z 4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw. Przed nowelizacją art. 804 Kpc głosił, że organ egzekucyjny nie jest uprawniony do badania zasadności i wymagalności obowiązku objętego tytułem wykonawczym. Dłużnik, który (w stanie prawnym przed nowelizacją) chciał podnieść w postępowaniu egzekucyjnym zarzut przedawnienia, musiał wnieść tzw. powództwo przeciwegzekucyjne, oparte na art. 840 § 1 Kpc. Komornik nie mógł samodzielnie rozstrzygać, czy wynikające z wyroku świadczenie jest już przedawnione.

W opinii RPO art. 804 § 2 Kpc jest sprzeczny z art. 175 ust. 1 Konstytucji – właśnie dlatego, że upoważnia organ pozasądowy do oceny, czy roszczenie majątkowe wciąż istnieje. Przy czym jest to roszczenie stwierdzone tytułem wykonawczym (zwykle: wyrokiem sądowym). Art. 175 ust. 1 Konstytucji zastrzega sprawowanie wymiaru sprawiedliwości dla sądów - tymczasem art. 804 § 2 kpc wyposaża w tę kompetencję komornika.

Rzecznik wskazuje, że o przedawnieniu roszczenia powinien orzekać wyłącznie sąd. Nie ulega wątpliwości, że rozstrzyganie o roszczeniu majątkowym oraz o jego ewentualnym przedawnieniu stanowi „sprawę” w rozumieniu art. 45 Konstytucji (prawo do sądu). Spór o przedawnienie roszczenia jest klasycznym sporem cywilnoprawnym, w którym występują dwa równorzędne podmioty, a natura stosunku prawnego, leżącego u podstaw sporu, wyklucza jego władcze rozstrzygnięcie przez którąkolwiek ze stron. Dotychczas (przed wejściem w życie art. 804 § 2 kpc) było oczywiste, że spory o przedawnienie roszczenia rozstrzygał sąd powszechny.

Skoro zatem spór o przedawnienie stanowi „sprawę” w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji, to powinien on być rozpoznany przez organ o konstytucyjnej tożsamości sądu. Jak wskazał Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 12 maja 2011 r. (sygn. akt P 38/08), każdorazowo, gdy mamy do czynienia ze sprawą w rozumieniu art. 45 Konstytucji, aktualizuje się prawo do jej rozpoznania przez sąd.

Trybunał podkreślał, że organ sprawujący wymiar sprawiedliwości musi mieć cechy, o których mowa w rozdziale VIII Konstytucji - musi być organem niezawisłym i niezależnym. Przepisy Konstytucji stwarzają materialnoprawne gwarancje niezawisłości. Są nimi m.in. szczególny tryb powołania, nieusuwalność sędziego, immunitet.

Tymczasem gwarancje niezawisłości i niezależności nie dotyczą organu egzekucyjnego, jakim jest komornik. Ani Konstytucja, ani ustawy nie przewidują, aby komornik sądowy był niezależny od innych organów. Wprost przeciwnie - komornik podlega trzem rodzajom nadzoru i powinien się stosować do wytycznych innych organów, w tym sądów. Nie istnieją także normy, które stanowiłby gwarancje materialnoprawne niezależności czy niezawisłości komornika: w szczególności komornik nie jest nieusuwalny. Istnieje bowiem wiele sytuacji, w których komornik może być odwołany przez Ministra Sprawiedliwości.

Dla spełnienia wymogów konstytucyjnych nie wystarcza, że strony postępowania mogą wnieść skargę na czynność komornika, podjętą na podstawie art. 804 § 2 kpc, którą rozpozna  sąd. W tym przypadku sąd nie sprawuje wymiaru sprawiedliwości, ale jest wyłącznie organem ochrony prawnej - kontroluje prawidłowość (zgodność z ustawą) czynności  komornika. Skarga na czynności komornika jest rozpoznawana w postępowaniu o bardzo ograniczonych gwarancjach proceduralnych - na posiedzeniu niejawnym, bez udziału stron postępowania. W żadnym wypadku nie można uznać, iż decyzje podejmowane przez sąd w tym trybie są „sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości”.

Kwestia, czy rzeczywiście doszło do przedawnienia roszczenia, czy też może nastąpiło przerwanie biegu przedawnienia, może wymagać wnikliwego badania - zwłaszcza gdy dłużnik kwestionuje wiarygodność czy skuteczność dokumentu, o którym mowa w art. 804 § 2 kpc. Rozpatrywanie sporów między jednostkami na podstawie przepisów prawa materialnego jest zarezerwowane konstytucyjnie dla sądów. Powierzenie ich rozpoznawania komornikom w uproszczonym postępowaniu jest niedopuszczalne w świetle art. 175 ust. 1 Konstytucji.

IV.512.12.2020

RPO ponownie upomina się o prawa właścicieli zabytków, które mają trafić do rejestru

Data: 2020-04-10
  • Właściciele zabytkowych obiektów skarżą się, że nie mogą prowadzić przy nich żadnych prac w trakcie postępowania o ich wpis do rejestru zabytków
  • W ocenie RPO taki przepis ingeruje nadmiernie w konstytucyjne prawo własności i może nie służyć dobru zabytków 
  • A o swój zabytek właściciel musi dbać pod sankcją karną. Jak pogodzić z tym zakaz jakichkolwiek prac, np. w celu usunięcia skutków burzy czy wichury?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zgłasza swe wątpliwości ministrowi kultury  

Chodzi o zasady  tzw. ochrony tymczasowej zabytku na czas postępowania o wpis do rejestru. Zgodnie z nowelizacją ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, która weszła w życie 9 września 2017 r., od  wszczęcia tego postępowania do dnia, w którym decyzja stanie się ostateczna, przy danym zabytku nie wolno prowadzić prac konserwatorskich, restauratorskich, robót budowlanych oraz innych działań mogących prowadzić do naruszenia substancji lub zmiany wyglądu zabytku. Jak głosiło uzasadnienie projektu noweli, jej celem miało być wyeliminowanie „stosunkowo częstych sytuacji, gdy po wszczęciu postępowania w sprawie wpisania zabytku do rejestru właściciel tego zabytku dokonuje jego zniszczenia”.

W wystąpieniu do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z 18 czerwca 2019 r. RPO sygnalizował wątpliwości co do  zakresu ochrony zabytków oraz proporcjonalności ograniczenia praw właścicieli nieruchomości.

14 sierpnia 2019 r. minister odpisał, że nie podziela zastrzeżeń RPO, dotyczących nieproporcjonalnej ingerencji w prawo własności. W ocenie ministra z uwagi na krótki czas obowiązywania art. 10a nie sposób dokonać kompleksowej jego oceny. Minister nie wykluczył, że efektem takiej oceny będą w przyszłości odpowiednie wnioski legislacyjne.

W związku z tym Rzecznik ponownie wystąpił do MKiDN. Wniósł o rozważenie zainicjowania zmian legislacyjnych.

Rzecznik podkreślił raz jeszcze, że podziela konieczność tymczasowej ochrony zabytku i nie dąży do usunięcia art. 10a z systemu prawnego. Jednak nadanie tej ochronie – jak wynika z pisma ministra– charakteru absolutnego, przez zakaz prowadzenia de facto wszelkich prac przy zabytku, budzi istotne wątpliwości co do proporcjonalności ingerencji w prawo własności.

Problem ten – jak wskazał Rzecznik – wynika nie tyle z samego zakazu prowadzenia prac, ile z braku jednoczesnego określenia mechanizmów, które w ramach  postępowania w sprawie wpisu do rejestru właściciel mógłby podjąć, szczególnie w sytuacji nagłej. Brak możliwości prowadzenia przez właściciela zabytku – nawet pod nadzorem konserwatorskim – prac, które zmierzałyby np. do zapobieżenie dewastacji zabytku, wydaje się zatem nadmiernie rygorystycznym ograniczeniem prawa własności.

Ponadto Rzecznik zwrócił uwagę, że art. 10a stawia de facto właścicieli zabytków w  gorszej sytuacji niż tych właścicieli, którzy wpis już uzyskali. Budzi to wątpliwości także z perspektywy konstytucyjnego prawa do równej ochrony własności.

Zakaz prowadzenia wszelkich prac wydaje się sprzeczny z obowiązkiem opieki nad zabytkiem, m.in. przez zapewnienie prowadzenia prac konserwatorskich. Paradoksalnie tymczasowa ochrona zabytku - uniemożliwiając prowadzenie m.in. wszelkich prac konserwatorskich - w sytuacji długotrwałego postępowania o wpis może prowadzić do pogorszenia stanu zabytku.

Rzecznik poprosił ministra o rozważenie tych zastrzeżeń. Wystąpił zwłaszcza o wyjaśnienie, czy w ocenie resortu na gruncie obecnej regulacji istnieje w jakiejkolwiek sytuacji możliwość prowadzenia prac konserwatorskich, restauratorskich lub robót budowalnych przy zabytku w czasie postępowania o wpis do rejestru. Rzecznik chce też wiedzieć, czy do ministerstwa wpływają wątpliwości lub zapytania dotyczące tego przepisu.

IV.7002.11.2018

Dziewczynki odziedziczyły dług, choć w ich imieniu rodzice odrzucili spadek. Dziewiąta skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-04-09
  • Sąd stwierdził nabycie spadku przez dwie dziewczynki, w których imieniu rodzicie wcześniej odrzucili spadek obciążony długiem zmarłego krewnego
  • Błąd sądu polegał na przeoczeniu notarialnego oświadczenia rodziców 
  • A jedna z dziewczynek w ogóle nie mogła dziedziczyć, bo urodziła się 5 lat po śmierci spadkodawcy
  • Jedynym sposobem naprawienia tych błędów była skarga nadzwyczajna

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł ją do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne 

Historia sprawy

P.R. zmarł w 2006 r. W 2010 r. wierzyciel P.R. złożył do sądu wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po swoim dłużniku. By nie odziedziczyć długu, wszyscy członkowie rodziny odrzucali spadek po dalekim krewnym. W imieniu dwóch małoletnich dziewczynek (urodzonych w 2006 r. i 2011 r.) spadek odrzucili także ich rodzice (mając na to wcześniejszą zgodę sądu). 

Prawo pozostawia spadkobiercy decyzję, czy przyjmuje spadek - wraz z ogółem praw i obowiązków majątkowych. Spadkobierca, który odrzuca spadek, jest wyłączony od dziedziczenia. 

W tej sprawie oświadczenie złożone przed notariuszem o odrzuceniu spadku zostało przesłane do sądu. Nie zostało ono jednak w sądzie dołączone do akt sprawy. A sąd nie zbadał, czy nie wystąpiła sytuacja wyłączająca dziedziczenie - zwłaszcza czy w imieniu małoletniej nie odrzucono spadku. 

Konsekwencją tego błędu było wydanie w 2014 r. orzeczenia, według którego dziewczynki dziedziczą spadek po swoim prawujku.

W trakcie postępowania jedna z dziewczynek poważnie zachorowała. Ojciec dziewczynek nie zaskarżył postanowienia, które się uprawomocniło.

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpił adwokat dziewczynek, ustanowiony przez ich ojca. Wskazał, że sąd nie wziął pod uwagę, że doszło do odrzucenia spadku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Skarga nadzwyczajna jest w tym przypadku konieczna  dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli.

Postanowieniu z 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na niezbadaniu przez sąd, kto w istocie jest spadkobiercą po P.R. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa (art. 2 Konstytucji), praw do ochrony własności i praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Sąd nie mógł orzec, że dziewczynki odziedziczyły spadek, skoro rodzice dopełnili wszelkich formalności, aby ich córki nie ponosiły negatywnych konsekwencji powołania do dziedziczenia. Dlatego odrzucili spadek w ich imieniu.

Nie jest to jednak jedyny błąd sądu orzekającego w sprawie. Rzecznik dostrzegł, że dziewczynki urodziły się już po dniu otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy) – jedna kilka dni po śmierci P.R., a młodsza - 5 lat później. A jedną z głównych reguł prawa spadkowego jest zasada (art. 927 § 1 Kodeksu cywilnego), że spadkobiercą nie może być osoba, która nie żyje w chwili otwarcia spadku.

Jedynym wyjątkiem jest przypadek tzw. nasciturusa (dziecka poczętego, ale jeszcze nieurodzonego). Dziecko w chwili otwarcia spadku już poczęte może być spadkobiercą, jeżeli urodzi się żywe. Ten wyjątek można było zastosować do starszej dziewczynki, ale młodsza nie mogła być w ogóle spadkobiercą. Nie dopatrzył się tego ani sąd, zezwalając rodzicom na odrzucenie spadku w imieniu dziewczynek, ani sąd spadkowy.

RPO wniósł, by Sąd Najwyższy uchylił postanowienie sądu rejonowego z 2014 r. i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. Musiałby on uzupełnić postępowanie dowodowe i dopuścić  dowód z wypisu aktu notarialnego z oświadczeniem o odrzuceniu spadku.

Skargi nadzwyczajne RPO

To kolejna skarga nadzwyczajna RPO w sprawie spadkowej,  wysłana Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego.  Zgodnie z ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r. badanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości IKNiSP. Uchwała połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r. stwierdziła, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. A cała IKNiSP została obsadzona wadliwie. W świetle uchwały postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Do Biura RPO skarg dotyczących spraw spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych). Czasami wystarczy, by Rzecznik zamiast skargi nadzwyczajnej złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – jeśli nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe .

Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas ponad 6,5 tys. wniosków o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną (w tym niemal 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.7000.416.2018

Ludzie za kilkaset zł długu tracą nieruchomości. Wystąpienie RPO do MS   

Data: 2020-03-26
  • Obywatele skarżą się, że za długi o wartości kilkuset zł tracili prawo własności nieruchomości, która służyła potrzebom mieszkaniowym całej rodziny
  • RPO już wcześniej wskazywał na konieczność zmiany prawa - by nie dochodziło do takich sytuacji
  • Pyta Ministra Sprawiedliwości, co z projektem, który miał na celu zapobieganie rażącym dysproporcjom między wysokością ściąganych długów a wartością nieruchomości podlegającej egzekucji

Skargi obywateli wskazują na problem znacznych dysproporcji pomiędzy wysokością długów egzekwowanych przez komornika a wartością nieruchomości, z której prowadzi egzekucję. Bardzo często dochodzi do sytuacji, gdy osoby w wyniku egzekucji długów o wartości kilkuset zł traciły prawo własności nieruchomości, która służyła potrzebom mieszkaniowym całej rodziny.

O konieczności zmiany przepisów w tym zakresie RPO pisał w wystąpieniu generalnym do Ministra Sprawiedliwości z 17 marca 2016 r. Postulował zmianę przepisów, aby możliwe było prowadzenie egzekucji z nieruchomości dopiero od określonej wysokości dochodzonej należności. Pozwoliłoby to na zrównoważenie interesów dłużnika, w tym jego potrzeb mieszkaniowych oraz potrzeb wierzyciela.

W odpowiedzi Ministerstwo Sprawiedliwości zgodziło się z RPO i zapowiedziało analizę problemu w ramach prac nad projektem ustawy i kosztach egzekucyjnych.

Rządowy projekt  nowelizacji niektórych ustaw w celu przeciwdziałania lichwie (druk sejmowy 3600/VIII kadencja) zakładał, że licytacja lokalu mieszkalnego lub nieruchomości z budynkiem mieszkalnym - które służą potrzebom mieszkaniowym dłużnika - możliwa byłaby, jeśli wysokość długu wyniesie co najmniej jedną dwudziestą kwoty oszacowania nieruchomości.

Niestety dotychczasowe prace legislacyjne nie doprowadziły do zmiany stanu prawnego.

Adam Bodnar prosi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o informację ws. obecnego etapu prac nad projektem. 

IV.512.25.2020

Nie da się podważyć wadliwego testamentu po 10 latach od śmierci spadkodawcy. RPO do TK: to niekonstytucyjne

Data: 2020-03-19
  • Niezgodny z Konstytucją jest przepis, który nie pozwala na zakwestiowanie ważności testamentu po 10 latach od śmierci spadkodawcy - w sytuacji, gdy testament ogłoszono po upływie tego terminu
  • To stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który bada pytanie prawne sądu w takiej sprawie
  • W ocenie Rzecznika kwestionowany przepis Kodeksu cywilnego pozbawia spadkobierców ustawowych ich prawa do dziedziczenia

- Art. 945 § 2 Kodeksu cywilnego - w zakresie, w jakim wyłącza możliwość powołania się w postępowaniu ws. zmiany postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku na nieważność testamentu, po upływie 10 lat od otwarcia spadku, w sytuacji gdy sam testament został otwarty i ogłoszony po upływie tego 10-letniego okresu - jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 2 Konstytucji – napisał RPO Adam Bodnar do TK.

Historia sprawy

Jeden z sądów zadał TK pytanie prawne (sygn. akt P 21/19), rozpatrując spór o zmianę postanowienia spadkowego z 2008 r. Wtedy na podstawie ustawowej cały spadek zmarłego sąd przyznał jego żonie. W 2011 r. dwie inne osoby wniosły, by sąd zmienił swe orzeczenie z 2008 r. i orzekł nabycie całości spadku przez nich. Powołały się na testament zmarłego z grudnia 1999 r. Żona zmarłego była przeciwna takiej zmianie. Podniosła zarzut nieważności testamentu jako „sporządzonego w stanie wyłączającym świadome i swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli”.

Sąd ustalił, że testament faktycznie został sporządzony w takim właśnie stanie. Zmiany organiczne i osłabienie funkcji intelektualno-pamięciowych u spadkodawcy oraz pozostawanie w zależności emocjonalnej i realnej (spowodowanej bezradnością) od konkretnych osób wyłączało zdolność do świadomego podejmowania decyzji i swobodnego wyrażenia woli. A po śmierci spadkodawcy te dwie osoby nie wspominały żonie o istnieniu testamentu.

Zdaniem sądu dla rozstrzygnięcia sprawy niezbędna jest odpowiedź TK na pytanie prawne co do konstytucyjności art. 945 § 2 Kodeksu cywilnego. Uniemożliwia on po 10 latach od otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy) zakwestionowanie ważności testamentu z uwagi na jego sporządzenie w stanie wyłączającym świadome albo swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli.

W ocenie sądu art. 945 § 2 jest sprzeczny z zasadą demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji) oraz prawem do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji).

Osobom uprawnionym  - czyli spadkobiercom ustawowym - nie przyznaje on bowiem skutecznego prawa zakwestionowania ważności testamentu, sporządzonego w warunkach wyłączających świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli - ujawnionego po upływie 10 lat od otwarcia spadku.

Nawet sporządzanie testamentu w formie notarialnej nie oznacza jego jawności dla spadkobierców ustawowych, którzy mogą nie wiedzieć o jego istnieniu – wskazał sąd. A osoba ustanowiona spadkobiercą w nieważnym testamencie - nienależąca do spadkobierców ustawowych - nie jest ograniczona żadnym terminem. Może złożyć wniosek o zmianę prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku (jak w tej sprawie) już po upływie 10-letniego terminu. Pozbawia to sąd oraz samych zainteresowanych prawa kwestionowania tego testamentu.

Ponadto po zakończeniu postępowania ws. zmiany postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku nie będzie możliwie wszczęcie żadnego postępowania, które odwróci niekorzystane dla spadkobierców ustawowych skutki posłużenia się testamentem sporządzonym w warunkach nieważności. A wyłączną przyczyną niemożności stwierdzenia nieważności testamentu jest upływ 10-letniego terminu, w czasie którego nie został ujawniony fakt jego istnienia.

Argumenty RPO

W tej sprawie zastosowanie art. 945 § 2 jest równoznaczne z pozbawieniem spadkobierców ustawowych ochrony prawnej w zakresie przysługującego im prawa do dziedziczenia. Wprowadzenie do obrotu prawnego testamentu po upływie 10 lat od otwarcia spadku jest przyczyną niemożności zakwestionowania jego ważności przez spadkobierców ustawowych, mimo jego wady.

Samo powołanie się na testament po upływie 10 lat od otwarcia spadku nie pozwala spadkobiercom ustawowym na zakwestionowanie ważności testamentu. Jest to efektem regulacji ustawowej, która nie zawiera odpowiednich gwarancji skorzystania z ochrony prawnej przez zainteresowanych przed upływem terminu 10-letnego. Przepis ten przy określaniu terminu w ogóle nie uwzględnia kwestii momentu ujawnienia testamentu przez zainteresowaną osobę.

Dopuszczenie możliwości przedstawienia testamentu jako podstawy wniosku o zmianę stwierdzenia nabycia spadku po upływie 10 lat od chwili otwarcia spadku, przy zanegowaniu możliwości kwestionowania jego ważności, jest sprzeczne z  postulatem mobilizacji uprawnionych do terminowego dochodzenia swoich roszczeń.                 

Podważa również bezpieczeństwo obrotu w stosunkach prawnych wynikających z dziedziczenia, w sposób nieuprawniony faworyzując osoby wywodzące swe uprawnienia z testamentu i to takiego, który ze względu na wady w ogóle nie powinien być traktowany przez system prawny jako dyspozycja spadkodawcy na wypadek śmierci.  

Dlatego zdaniem Rzecznika uzasadnione jest stwierdzenie o pozbawieniu przez art. 945 § 2 ochrony prawnej prawa dziedziczenia przysługującego spadkobiercom ustawowym, w następstwie uniemożliwienia im potwierdzenia uprawnień spadkowych.

IV.7000.525.2019

Spadek najpierw dla męża i trójki dzieci, a później – tylko dla jednej córki. Ósma skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-03-19
  • W latach 90. sąd stwierdził nabycie spadku po zmarłej na zasadach ustawowych przez jej męża i troje dzieci, w częściach po 1/4 udziałów 
  • Rok później - na podstawie testamentu zmarłej - ten sam sąd uznał, że cały spadek należy się wyłącznie jednej z córek  
  • RPO złożył w tej sprawie swą ósmą skargę nadzwyczajną, wnosząc o unieważnienie drugiej decyzji spadkowej
  • Wysłał ją Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne 

Zgodnie z ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r. badanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości IKNiSP. Uchwała połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r. stwierdziła, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. A cała IKNiSP została obsadzona wadliwie. W świetle uchwały postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Dlatego Rzecznik skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego. To już druga taka skarga RPO, skierowana po 23 stycznia do Izby Cywilnej.

Historia sprawy

Sąd ustala spadkobierców albo na ogólnych zasadach ustawowych, albo na podstawie testamentu osoby zmarłej - jeśli go pozostawiła.

W październiku 1998 r. Sąd Rejonowy w W. stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłej przez jej męża, dwie córki i syna  – wszyscy po 1/4 udziałów. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W listopadzie 1999 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie - na wniosek jednej z córek, która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła 1/4 spadku. Na podstawie testamentu zmarłej sąd stwierdził, że cały spadek nabyła właśnie wnioskodawczyni. Również i to rozstrzygnięcie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się. 

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpił adwokat jednego ze spadkobierców pominiętych w drugim orzeczeniu. Wskazał, że testament zmarłej dotyczył tylko jednego składnika majątkowego - udziału w niezabudowanej nieruchomości. Tymczasem do spadku zaliczały się również inne składniki majątku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych. Dwie rozbieżne decyzje spadkowe uniemożliwiają bowiem dokonanie wpisu w księdze wieczystej. To uniemożliwia zaś swobodne dysponowanie nieruchomością. Sytuację tę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Postanowieniu z 1999 r. Adam Bodnar zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania na wniosek jednej z córek zmarłej było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku była już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie.

W efekcie doszło do uszczerbku w zakresie przysługującej spadkobiercom zmarłej prawa do dziedziczenia. Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Nie mogą legitymować się jednoznacznym sadowym potwierdzeniem uprawnień spadkowych. W efekcie są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie sądu rejonowego z listopada 1999 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Skargi nadzwyczajne RPO

Do Biura RPO skarg dotyczących dwóch postanowień spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych). Czasami wystarczy, by Rzecznik zamiast skargi nadzwyczajnej złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – jeśli nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe .

Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas ponad 6 tys. wniosków o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych, cywilnych oraz z zakresu prawa pracy. Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.511.545.2019

RPO: doprecyzować przepisy o nabywaniu członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej

Data: 2020-03-17
  • Przed zmianą prawa z 2017 r. członkami spółdzielni mieszkaniowej mogli być oboje małżonkowie - choćby tylko jednemu przysługiwało spółdzielcze prawo do lokalu albo do odrębnej własności lokalu
  • Po zmianie pojawił się problem, na jakiej podstawie członkostwo może nabyć małżonek, który ma wspólne prawo odrębnej własności lokalu, a który wcześniej nie był członkiem spółdzielni
  • W praktyce powstają rozbieżności, czy małżonek nabył członkostwo z mocy prawa wraz z wejściem noweli, czy też musi się o to ubiegać 

- Należy zatem doprecyzować przepisy o nabywaniu członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej – pisze zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk do Minister Rozwoju.

Problem pojawił się w skargach wpływających do RPO. Przed wejściem w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 20 lipca 2017 r. członkami spółdzielni mogli być oboje małżonkowie, choćby spółdzielcze prawo do lokalu albo prawo odrębnej własności lokalu przysługiwało tylko jednemu z nich. Małżonkowi członka przysługiwało roszczenie o przyjęcie w poczet członków spółdzielni.

Zgodnie z zasadami sprzed wejścia noweli w życie, każda osoba chcąca zostać członkiem spółdzielni, musiała złożyć deklarację członkowską. Decyzja w kwestii uzyskania członkostwa przybierała formę uchwały właściwego organu spółdzielni

Po wejściu w życie noweli pojawił się problem, na jakiej podstawie członkostwo może nabyć małżonek członka spółdzielni, któremu wspólnie z nim przysługuje prawo odrębnej własności lokalu, a który w poprzednim stanie prawnym nie był członkiem spółdzielni.

Zgodnie z ustawą, członkiem spółdzielni jest osoba fizyczna (choćby nie miała zdolności do czynności prawnych albo miała ją ograniczoną):

  • której przysługuje spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego;
  • której przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu;
  • której przysługuje roszczenie o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego;
  • której przysługuje roszczenie o ustanowienie odrębnej własności lokalu, tzw. ekspektatywa własności"
  • będąca założycielem spółdzielni.

Członkami spółdzielni są oboje małżonkowie, jeżeli prawo do lokalu przysługuje im wspólnie, albo jeżeli wspólnie ubiegają się o zawarcie umowy o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego albo prawa odrębnej własności lokalu.

W ustawie jest mowa o nabyciu członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej z mocy samej ustawy (bez konieczności składania deklaracji członkowskiej i podejmowania jakichkolwiek rozstrzygnięć przez organy spółdzielni) przez małżonków, którym „prawo do lokalu przysługuje wspólnie”. W przepisie tym mowa jest ogólnie o „prawie do lokalu”, bez rozróżnienia czy chodzi tu wyłącznie o prawa spółdzielcze czy także o prawo własności lokalu.

Mogłoby to zatem wskazywać na to, że małżonek członka spółdzielni, któremu wspólnie z nim przysługuje odrębna własność lokalu, stał się z dniem wejścia w życie nowelizacji członkiem spółdzielni z mocy samego prawa. Tym bardziej, że w myśl tego przepisu członkami z mocy prawa stają się oboje małżonkowie ubiegający się o zawarcie umowy o ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu.

Konkluzja taka budzi jednak wątpliwości z uwagi na systematykę ustawy.  Dopiero bowiem ust. 31 art. 3 mówi o sytuacji osób, które są właścicielami lokali. Zgodnie z tym unormowaniem członkiem spółdzielni może być osoba, która nabyła prawo odrębnej własności lokalu. Właścicielowi lokalu, który nie jest członkiem spółdzielni, przysługuje roszczenie o przyjęcie w poczet członków spółdzielni.

W praktyce przepis ten interpretowany jest w ten sposób, że małżonek członka, któremu wspólnie z nim służy odrębna własność lokalu, nie nabył członkostwa z mocy samego prawa z dniem wejścia w życie nowelizacji, lecz może zostać członkiem spółdzielni po złożeniu deklaracji członkowskiej.

W taki sposób przepis jest również wykładany w praktyce sądowej. W piśmiennictwie prawniczym problem nie został szerzej dostrzeżony i omówiony.

Z kolei na stronie internetowej Ministerstwa Rozwoju wskazano, że „osoby posiadające spółdzielcze własnościowe prawa do lokali, które nie były członkami spółdzielni a także współmałżonkowie członków spółdzielni jeżeli tytuł prawny do lokalu przysługiwał im wspólnie z dniem wejścia w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych tj. od 9 września 2017 r. uzyskują członkostwo z mocy prawa. Nie składają deklaracji ani nie wnoszą udziałów i wpisowego”.

Takie stwierdzenie zdaje się sugerować, że w ocenie resortu, małżonek członka nabywa członkostwo z mocy prawa także wtedy, gdy służy mu wspólnie z członkiem spółdzielni odrębna własność lokalu.

Z doświadczeń RPO wynika, że w spółdzielniach mieszkaniowych istnieje rozbieżna praktyka w tej sprawie. A jej rozstrzygnięcie ma istotne znaczenie. Wiąże się bowiem z możliwością zagwarantowania danej osobie realizacji praw wynikających z członkostwa w spółdzielni, jak i pośrednio praw związanych z faktem posiadania prawa odrębnej własności lokalu. Od bycia członkiem spółdzielni zależy np. podstawa prawna oraz zakres uprawnień do zaskarżania uchwał organów spółdzielni.

Cała kwestia powinna być zatem jednoznacznie rozstrzygnięta w przepisach. Dlatego też RPO wystąpił do minister rozwoju Jadwigi Emilewicz o rozważenie zasadności podjęcia prac legislacyjnych nad doprecyzowaniem przepisów.

IV.612.4.2019

SN orzekł, kiedy sąd może uchylić uchwałę wspólnoty mieszkaniowej

Data: 2020-02-27
  • Sąd może uchylić uchwałę wspólnoty mieszkaniowej podjętą w trybie obiegowym, nawet jeśli poparła ją wymagana większość - gdy wszystkim członkom nie zapewniono udziału w głosowaniu i mogło to mieć wpływ na treść tej uchwały – uznał Sąd Najwyższy
  • A to, że uchwałę poparła większość właścicieli lokali, nie musi oznaczać samo z siebie, że niezapewnienie możliwości oddania głosu niektórym z nich nie miało wpływu na treść uchwały
  • RPO, który przyłączył się do tej sprawy w SN, wskazywał, że niezapewnienie wszystkim właścicielom udziału w głosowaniu obiegowym, może być podstawą uchylenia uchwały, jeżeli uchybienie to miało lub mogło mieć wpływ na jej treść

Sprawa trafiła do SN po pytaniu prawnym Sądu Apelacyjnego, który miał wątpliwości, jak rozstrzygnąć spór w jednej z wspólnot. Członek jej zarządu miał lokal użytkowy i chciał go wynająć na sklep lub restaurację. Do tego potrzebna jest koncesja na sprzedaż alkoholu, a miasto nie może jej wydać bez zgody wspólnoty.

Wspólnota spotyka się raz do roku na walnym zebraniu, a na co dzień decyzje w jej imieniu podejmuje zarząd. Jednak są sprawy, w których zarząd decydować nie może – musi odwołać się do wspólnoty. Taką sprawą jest np. zgoda na sprzedaż alkoholu.

Członek zarządu przekonał więc resztę zarządu, by zorganizować tzw. obiegowe głosowanie. Polega to na tym, że projekt uchwały jest rozsyłany właścicielom lokali, którzy wyrażają swą wolę, oddając głos na załączonej karcie. Aby zbieranie głosów usprawnić, członek zarządu zainteresowany wynajęciem swego lokalu dzwonił po sąsiadach i przedstawiał im sprawę, a potem przesyłał karty do głosowania. Procedura zbierania głosów trwała ok. 10 dni i zakończyła się, gdy zebrano większość głosów na TAK (za przyjęciem uchwały opowiedziało się 59,17% udziałów).

Przyjętą uchwałę rozesłano wszystkim członkom wspólnoty. Dopiero wtedy jeden z członków dowiedział się, że w ogóle takie głosowanie się odbyło. Nie odebrał telefonu od członka zarządu, więc nie dostał karty do głosowania. Nie przyszedł też na doroczne zebranie wspólnoty, więc nie zgłosił tam swoich wątpliwości. Przedstawił je w sądzie.

Sąd I instancji uznał jego racje: uchwała jest nieważna, nie została bowiem poddana pod głosowanie wszystkich uprawnionych (sąd zauważył, że zarząd wspólnoty miał listę mailową wszystkich członków, ale projekt uchwały wysłał tylko do wybranych osób). Sąd uznał, że w tak ważnej dla wspólnoty sprawie decyzję powinna poprzedzać debata. Pospieszny tryb podejmowania decyzji zapewniał interes ekonomiczny właściciela lokalu użytkowego, ale już nie pozostałych członków wspólnoty.

Sąd Apelacyjny nabrał jednak wątpliwości, czy aby na pewno wspólnota nie może decydować w trybie obiegowym, o ile takie głosowanie zostanie przeprowadzone prawidłowo. Stąd pytanie do SN.

Jeśli bowiem wszyscy członkowie wspólnoty wiedzą o głosowaniu, to ci, którzy są danej decyzji przeciwni, mogą przedstawić swoje stanowisko sąsiadom i próbować ich przekonać do swoich argumentów. Nie ma w takiej sytuacji zagrożenia, że zagłosują tylko ci, którzy są na TAK, a reszta nawet się nie dowie, że w ich domu był jakiś problem. Czy interes całej wspólnoty mieszkaniowej nie byłby w tak prowadzonym procesie zabezpieczony? – zapytał Sąd Apelacyjny.

Stanowisko RPO

Przystępując do postępowania przed SN, RPO przedstawił następujący pogląd w sprawie: "Uchwała wspólnoty mieszkaniowej, wyrażająca zgodę na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu, która uzyskała wymaganą ustawowo większość głosów, jest skuteczna i wiąże ogół właścicieli lokali. Niezapewnienie wszystkim właścicielom lokali udziału w głosowaniu przeprowadzonym w trybie indywidualnego zbierania głosów, może stanowić podstawę uchylenia uchwały, jeżeli uchybienie to miało lub mogło mieć wpływ na treść uchwały”.

W pisemnym stanowisku RPO wnosił by SN stwierdził, że uchwała, którą poparła większość członków wspólnoty, jest skuteczna. Niezapewnienie zaś wszystkim właścicielom lokali udziału w głosowaniu obiegowym może być podstawą uchylenia podjętej tak uchwały – ale jedynie wówczas, jeśli uchybienie to mogło mieć wpływ na treść uchwały.

Rzecznik pisał: "Nie można bowiem pomijać faktu, że prawidłowe funkcjonowanie wspólnot mieszkaniowych nierzadko wiąże się z koniecznością podejmowania uchwał w sprawach pilnych w krótkim czasie. Przyjęcie rygorystycznej koncepcji, iż dla skuteczności podjęcia uchwały konieczne jest zawsze przedstawienie jej wszystkim członkom wspólnoty, może utrudnić, a niekiedy nawet uniemożliwić prawidłowe zarządzanie nieruchomością wspólną".

"Nie sposób zaś zgodzić się z poglądem przeciwnym i bardzo restrykcyjną linią orzeczniczą, która opowiada się za skutkiem w postaci uchylenia uchwały tylko z powodu uchybień w procesie głosowania nad uchwałą" - dodał RPO.

Podkreślił, że taka interpretacja przepisów, za którą się opowiada, nie narusza interesów właścicieli lokali, gdyż mogą oni zaskarżyć uchwałę do sądu i "przytaczać zarówno zarzuty merytoryczne, jak też wskazywać na uchybienia formalne".  Wówczas sąd ocenia ewentualny wpływ uchybienia na treść uchwały.

27 lutego 2020 r. Sąd Najwyższy w Izbie Cywilnej (sygn.akt III CZP 59/19) wydał uchwałę o treści: "Niezapewnienie wszystkim właścicielom lokali udziału w głosowaniu nad uchwałą podejmowaną w trybie indywidualnego zbierania głosów może uzasadniać uchylenie przez sąd uchwały, jeżeli miało lub mogło mieć wpływ na jej treść". 

IV.7211.279.2019

Bonifikata przy opłacie „przekształceniowej” – nie dla wszystkich

Data: 2020-02-13
  • Osoby z niepełnosprawnościami skarżą się, że odmawia się im prawa do 99% bonifikaty od opłaty przekształceniowej prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności
  • Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w tej sprawie u minister rozwoju  Jadwigi Emilewicz
  • RPO przyłączył się też do sprawy sądowej osoby, której odmówiono wydania zaświadczenia o takim przekształceniu 

Zgodnie z art. 9a ust. 1 pkt 1 ustawy „przekształceniowej” z 20 lipca 2018 r.  właściwy organ udziela bonifikaty od opłaty jednorazowej w wysokości 99% osobom:

  • wobec których orzeczono niepełnosprawność w stopniu umiarkowanym lub znacznym
  • wobec których orzeczono niepełnosprawność przed ukończeniem 16. roku życia
  • lub zamieszkującym w dniu przekształcenia z tymi osobami opiekunom prawnym lub przedstawicielom ustawowym.

Osoby zwracające się do Rzecznika legitymują się orzeczeniem o zaliczeniu do pierwszej grupy inwalidów, wydanym na stałe. W świetle art. 62 ust. 1 i 2 pkt 1 i 2 ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (która weszła w życie 1 stycznia 1998 r.), osoby zaliczone przed dniem wejścia w życie tej ustawy do jednej z grup inwalidów, są osobami niepełnosprawnymi w rozumieniu tej ustawy - jeżeli przed tą datą orzeczenie o zaliczeniu do jednej z grup inwalidów nie utraciło mocy.

I tak orzeczenie o zaliczeniu do I grupy inwalidów traktowane jest na równi z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności, a orzeczenie o zaliczeniu do II grupy inwalidów traktowane jest na równi z orzeczeniem o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności.

Posiadanie przez te osoby ważnego orzeczenia o zaliczeniu do I lub II grupy inwalidów na stałe przed 1 stycznia 1998 r. powinno przełożyć się na możliwość uzyskania 99% bonifikaty – wskazuje RPO.

Tymczasem skarżący informują, że właściwe organy odmawiają przyznania bonifikaty, żądając orzeczenia o niepełnosprawności. A ubieganie się o orzeczenie o niepełnosprawności stanowi dodatkowe utrudnienie dla tych osób, które przeważnie są w zaawansowanym wieku lub schorowane. Zwiększony zaś wpływ wniosków o ustalenie stopnia niepełnosprawności może spowodować problemy zespołów orzekających z załatwianiem spraw w wymaganym terminie.

Pomoc RPO wobec odmowy przekształcenia

Ponadto Rzecznik przyłączył się do sprawy pani Katarzyny, która zaskarżyła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego odmowę prezydenta miasta wydania zaświadczenia potwierdzającego przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności gruntu.

Chciała ona sprzedać mieszkanie, do czego wymagane jest takie przekształcenie. Prezydent odmówił, bo w księdze gruntowej nie ma wpisu świadczącego o wyodrębnieniu lokalu i ustanowieniu udziału prawa użytkowania wieczystego. Kobieta zażaliła się, przedkładając akt notarialny dokumentujący ustanowienie odrębnej własności lokalu, sprzedaży i oddania w użytkowanie wieczyste części gruntu przez gminę dotychczasowemu najemcy.

Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało decyzję, uznając że brak wpisu w księdze gruntowej oznacza, że prawo użytkowania części nieruchomości nie istniało. Organ nie wyjaśnił  jednak, dlaczego pominięto dane z księgi lokalowej, w której ujawniono wielkość udziału w nieruchomości wspólnej, którą stanowi prawo użytkowania wieczystego.

RPO przyłączył się do skargi pani Katarzyny w WSA, bo sposób, w jaki zostanie rozstrzygnięta, ukształtuje praktykę organów co do wydawania zaświadczeń.

W ocenie Rzecznika podstawą odmowy wydania zaświadczenia było nieuprawnione przyjęcie, że brak ujawnienia w księdze wieczystej prowadzonej dla nieruchomości gruntowej wpisu prawa użytkowania wieczystego związanego z własnością lokalu sprawia, że prawo użytkowania wieczystego nie istniało. Nie wzięto zaś przy tym pod uwagę, że prawo to ujawnione zostało w księdze wieczystej prowadzonej dla wyodrębnionego lokalu, a co za tym idzie, że spełniona została ustawowa przesłanka wpisu w księdze wieczystej.

O ile zatem nie ulega wątpliwości, iż oddanie nieruchomości gruntowej w użytkowanie wieczyste wymaga wpisu w księdze wieczystej, to jednak zdaniem Rzecznika w sytuacji, gdy prawo użytkowania wieczystego, jako prawo związane z prawem własności lokalu, ujawnione zostało w księdze lokalowej, bezspornie powiązanej z księgą gruntową, brak jest podstaw do przyjęcia, że przesłanka wpisu do księgi wieczystej nie została spełniona. Dlatego odmowę wydania zaświadczenia uznać należy za nieuprawnioną.

III.7065.12.2020, IV.7000.440.2019

Dwie decyzje spadkowe sądu wobec tych samych spadkobierców. Siódma skarga nadzwyczajna RPO [AKTUALIZACJA] Skarga uwzględniona

Data: 2020-02-12
  • Skargę nadzwyczajną w sprawie dwóch orzeczeń spadkowych wydanych przez ten sam sąd wobec tych samych spadkobierców złożył Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Dwie decyzje spadkowe uniemożliwiają dokonanie wpisu w księdze wieczystej – a to uniemożliwia zaś swobodne dysponowanie nieruchomością
  • Sytuację tę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna
  • AKTUALIZACJA: 16 czerwca 2021 r. SN częściowo uwzględnił skargę nadzwyczajną (sygn. akt I NSNc 164/20)

RPO przesłał Sądowi Najwyższemu kolejną, siódmą, skargę nadzwyczajną. Jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych.

Zgodnie z art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r. rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, utworzonej po zmianie ustawy o SN w 2017 r. Jednak w uchwale z 23 stycznia 2020 r. połączone Izby: Cywilna, Karna oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych stwierdziły, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia  2017 r. A cały skład tej Izby powołano w sposób opisany w tej uchwale SN. W jej świetle postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Dlatego Rzecznik skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Historia sprawy

We wrześniu 2002 r. Sąd Rejonowy w S. stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłym przez jego żonę oraz dwoje dzieci – wszyscy po 1/3 udziałów. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W kwietniu 2003 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie – z tą różnicą, że w skład masy spadkowej zaliczył gospodarstwo rolne. Wnosił o to inny członek rodziny, nieobjęty postanowieniem sądu z 2002 r. Rozstrzygnięcie z 2003 r. również nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się. 

Wdowa po zmarłym wniosła jeszcze o wznowienie postępowania zakończonego orzeczeniem z kwietnia 2003 r. W 2019 r. sąd odrzucił jej skargę, uznając m.in., że została złożona po ustawowym  terminie.

Wtedy kobieta wystąpiła do RPO o złożenie skargi nadzwyczajnej. Wskazała, że dwa postanowienia spadkowe powodują trudności w ujawnieniu w księdze wieczystej aktualnego stanu prawnego nieruchomości. W takiej sytuacji sąd nie może bowiem dokonać stosownego wpisu w księdze wieczystej.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego.

Postanowieniu z kwietnia 2003 r. Adam Bodnar zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania cywilnego w takiej sytuacji było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku została już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie. To uchybienie proceduralne ma charakter ewidentny, jasny i bezsporny.

Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Mimo powołania w obu postanowieniach tych samych spadkobierców ustawowych funkcjonują dwa postanowienia o różnej treści, co stworzyło stan niepewności prawnej. W efekcie spadkobiercy są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego z kwietnia 2003 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek członka rodziny o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym.

Do Biura RPO skarg dotyczących dwóch postanowień spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele. Czasami wystarczy, by Rzecznik zamiast skargi nadzwyczajnej złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – gdy nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe.

Skargi nadzwyczajne RPO

Skargę nadzwyczajną wprowadziła ustawa o SN z grudnia 2017 r. Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 6144 wnioski o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych, cywilnych oraz z zakresu prawa pracy. Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.7000.472.2019

Każdy może w sieci poznać dane osobowe z ksiąg wieczystych. RPO chce by PUODO zajął się sprawą

Data: 2020-02-10
  • Obywatele skarżą się, że z dostępnych w internecie ksiąg wieczystych każdy może poznać m.in. numer PESEL i imiona rodziców właściciela oraz osób mających prawa czy roszczenia do nieruchomości
  • Nie tylko narusza to prawo do prywatności tych osób, ale może też ułatwiać kradzież tożsamości
  • RPO już 6 lat temu miał wątpliwości co do takiego zakresu ujawniania tych danych, ale nie podzielił ich resort sprawiedliwości
  • Teraz Rzecznik zwraca uwagę Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych, że problem należy oceniać w kontekście RODO

Od początku funkcjonowania systemu elektronicznych ksiąg wieczystych do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące zakresu zamieszczanych w księgach szczegółowych danych osobowych. Każdy, kto przez internet przejrzy księgę wieczystą danej nieruchomości, zapozna się bowiem z numerem PESEL i z imionami rodziców właściciela, a także innych osób, których prawa czy roszczenia ujawnia księga.

Wnioskodawcy podkreślają, że powszechny dostęp do tak szczegółowych danych osób, którym przysługują jakiekolwiek prawa czy roszczenia zabezpieczone na nieruchomości, nie wydaje się celowy. Wskazują, że np. znajomość numeru księgi wieczystej, prowadzonej dla nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste, pozwala na ustalenie danych osobowych wszystkich współużytkowników wieczystych, np. właścicieli lokali w budynku posadowionym na tej nieruchomości, a więc w praktyce – wszystkich sąsiadów.

Problemem jest tu nie tylko potrzeba ochrony prywatności jako takiej. Dostęp do tak szczegółowych danych osobowych może ułatwiać kradzież tożsamości, i wykorzystanie danych w sposób sprzeczny z prawem.

Wnioski kierowane do Rzecznika dotyczą przepisów rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 15 lutego 2016 r. w sprawie zakładania i prowadzenia ksiąg wieczystych w systemie teleinformatycznym.

Na problem Rzecznik wskazywał już w 2014 r. 

Tymczasem już w czerwcu 2014 r. Rzecznik zgłaszał Ministrowi  Sprawiedliwości wątpliwości co do zgodności z Konstytucją zapisów  obowiązującego wówczas rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 21 listopada 2013 r. w sprawie zakładania i prowadzenia ksiąg wieczystych w systemie informatycznym (zawierało analogiczne regulacje do obecnego rozporządzenia). 

W wystąpieniu tym RPO wskazywał, że rozporządzenie istotne ograniczyło autonomię informacyjną jednostki, zagwarantowaną przez art. 51 ust. 2 Konstytucji. Zgodnie z nim władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Dla RPO nie jest zaś oczywiste, że to ograniczenie jest rzeczywiście konieczne z uwagi na bezpieczeństwo obrotu prawnego.

Innym problemem zgłoszonym wtedy ministrowi były bardzo ogólne wytyczne do wydania rozporządzenia, określone w ustawie z 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych. Nie odpowiadały one wymogom art. 92 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym upoważnienie do rozporządzenia powinno być szczegółowe. Na podstawie ustawy o księgach wieczystych nie można bowiem określić zakresu danych osobowych, których ujawnienie byłoby możliwe na podstawie rozporządzenia. 

8 lipca 2014 r. resort odpowiedział, że nie podziela wątpliwości RPO. Zaprezentowano stanowisko, że umieszczanie w księdze wieczystej numeru PESEL, a także imion rodziców osób, których prawa są ujawnianie, pozwala na jednoznaczną identyfikację osób fizycznych ujawnionych w księdze wieczystej, co ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa obrotu nieruchomościami.

Podkreślono także, że niezbędność danych osobowych dla prawidłowego funkcjonowania ksiąg wieczystych uzasadnia ich gromadzenie w księgach. Według MS ma to przesądzać o zgodności regulacji z art. 51 ust. 2 Konstytucji.

Ponadto wskazano, że w toku prac legislacyjnych ówczesny Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie kwestionował tych rozwiązań.

Resort nie podjął zatem żadnych kroków dla ograniczenia zakresu danych osobowych ujawnianych w elektronicznych księgach wieczystych.

RPO: zbadać sprawę pod kątem RODO

Rzecznik uważa, że cały problem należy rozważyć ponownie w kontekście przepisów RODO - ogólnego rozporządzenia o ochronie danych Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. W maju 2018 r. wprowadziło ono zasadę minimalizacji danych - w swej istocie tożsamą z konstytucyjną zasadą niezbędności udostępniania danych.

Ponadto, wcześniej przez lata zakres informacji ujawnianych w księgach wieczystych nie był aż tak szeroki, jak dziś - a nie rodziło to istotnych problemów w obrocie prawnym.

Zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk poprosił prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka o stanowisko w tej sprawie.

IV.520.1.2020

Jak chronić prawa seniorów przy umowach przekazania mieszkań w zamian za renty? RPO pyta MS

Data: 2020-01-29
  • Coraz więcej seniorów oddaje swe mieszkania w zamian za dożywotnią rentę
  • Działa już tzw. odwrócona hipoteka – kiedy jest jasne, że mieszkanie przechodzi na rzecz banku po śmierci właściciela 
  • Formuła ta dotychczas nie spotkała się jednak z zainteresowaniem rynku
  • Pojawia się zaś na nim coraz więcej „funduszów hipotecznych”, oferujących ryzykowne produkty finansowe

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Ministra Sprawiedliwości, czy rozpoczęto już prace w sprawie problemu przekazywania przez seniorów nieruchomości na rzecz podmiotów rynkowych w zamian za wypłatę dożywotniego świadczenia pieniężnego.

Żyjemy dłużej. Już wiadomo, że świadczenia emerytalne nie będą rosły. Coraz więcej osób będzie zatem szukało nowych źródeł dochodu. Jednym z nich jest umowa świadczeń dożywotnich.

A nie chodzi tu o tzw. odwróconą hipotekę, która już jest ustawowo uregulowana. W tym przypadku wiadomo, że mieszkanie przechodzi na rzecz banku po śmierci właściciela. Działają jednak przedsiębiorcy, których oferty przewidują przejście już z chwilą zawarcia umowy mieszkania na ich własność, z jednoczesną wypłatą świadczenia.

Przedsiębiorcy ci nie podlegają takiemu nadzorowi jak banki. Do tego wycena mieszkania w dużej mierze  jest uznaniowa. W efekcie osoby, które podpisują takie umowy, są stroną słabszą, a prawo odpowiednio ich nie wspiera. Często są to osoby starsze, mniej zamożne i bez specjalistycznej wiedzy co do prawa i finansów. Łatwo im pomylić tę ofertę z bezpieczniejszą odwróconą hipoteką.

Jak wskazuje RPO, obecnie na rynku usług skierowanych do seniorów oferowane są w zasadzie jedynie umowy renty dożywotniej w zamian za przeniesienie własności nieruchomości. Uchwalenie ustawy o odwróconym kredycie hipotecznym stworzyło ramy prawne dla oferowania przez banki właściwej formy hipoteki odwróconej, jednak dotychczas formuła ta nie spotkała się z zainteresowaniem rynku.

Tam zaś, gdzie już wypracowano praktyki rynkowe, nadal brak ram prawnych, które zwiększyłyby bezpieczeństwo konsumentów - seniorów. W związku z tendencjami demograficznymi grupa społeczna dotknięta ewentualnymi nieuczciwymi praktykami będzie rosnąć.

A na rynku pojawiają się kolejne podmioty z określeniem „fundusz hipoteczny” w nazwie. Oferują one jednak nie tyle rentę dożywotnią związaną z przekazaniem nieruchomości, ile ryzykowne produkty finansowe.

RPO uznaje za niezbędne rozpoczęcie prac związanych z analizą zagadnienia oferty takich komercyjnych podmiotów.

Problem ten został umieszczony jako wymagający analizy w latach 2019-2022 w rządowym dokumencie  „Polityka społeczna wobec osób starszych do roku 2030. Bezpieczeństwo. Uczestnictwo. Solidarność”. Działania te ma koordynować Minister Sprawiedliwości.

Adam Bodnar zwrócił się zatem w tej sprawie do Zbigniewa Ziobry. Chodzi o to, aby w perspektywie czasowej określonej w tym rządowym dokumencie możliwe było stworzenie rozwiązań prawnych zapewniających prawa konsumentów – seniorów. 

A wymaga to współpracy: Ministerstwa Rozwoju, Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwa Finansów, Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i Komisji Nadzoru Finansowego. 

V.7224.263.2014

Majątek kobiety, która podpisała „volkslistę”, przejęto w PRL niezgodnie z prawem. Kasacja RPO  

Data: 2020-01-23
  • W 1959 r. sąd PRL odebrał nieruchomość części spadkobiercom kobiety z Rybnika, która w czasie II wojny światowej podpisała "volkslistę"
  • Sąd uczynił to jednak niezgodnie z ówczesnym prawem
  • Warunkiem takiej decyzji było bowiem skazanie właściciela za "odstępstwo od narodowości polskiej" – tymczasem spadkobierców za to nie skazano
  • RPO złożył kasację do Sądu Najwyższego, w której wniósł o uchylenie decyzji sądu z 1959 r.

Na terenach Śląska, włączonych po wrześniu 1939 r. do Trzeciej Rzeszy, Niemcy zmuszali obywateli RP do deklarowania „przynależności do narodowości niemieckiej” poprzez wpis na tzw. tzw. niemiecką listę narodowościową (o czterech kategoriach). W obliczu poważnych represji za odmowę i w trosce o polski stan posiadania, władze RP na uchodźstwie oraz Kościół katolicki na Śląsku dopuszczały jej podpisywanie.

Po 1945 r. w ówczesnej Polsce przyjęto przepisy przewidujące karalność podpisania volkslisty; państwo zajmowało także majątki tych osób. Dekret Rady Ministrów z 28 czerwca 1946 r. o odpowiedzialności karnej za odstępstwo od narodowości w czasie wojny 1939-1945 r. przewidywał za takie przestępstwo karę do 10 lat więzienia. Karą dodatkową był przepadek całości lub części zajętego wcześniej majątku skazanej osoby. Można było też występować do sądu o rehabilitację.  

Specjalna ustawa z 20 lipca 1950 r. zniosła sankcje oraz ograniczenia w stosunku do tych, którzy zgłosili przynależność do narodowości niemieckiej. Ustawa dotyczyła tych obywateli II RP, którzy nie zostali wcześniej zrehabilitowani.

Majątek zajęty przez państwo w 1945 r. – potem zwolniony tylko w części

W czasie wojny właścicielka nieruchomości w Rybniku podpisała tzw. drugą grupę volkslisty. Jej majątek podlegał zajęciu przez państwo w myśl ustawy z 6 maja 1945 r. o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego wrogich elementów. Kobieta zmarła w październiku 1945 r.; nie została sądownie zrehabilitowana.

W 1957 r. sąd stwierdził, że prawo do jej majątku dziedziczą jej syn (połowa spadku) oraz troje dzieci nieżyjącego już wtedy drugiego syna (w pozostałych częściach).

Postanowieniem z 5 lutego 1959 r. Sąd Powiatowy w Rybniku orzekł zwolnienie spod zajęcia części nieruchomości przypadającej na żyjącego syna zmarłej, któremu zwrócono własność. Sąd uzasadnił to faktem, że został on w 1946 r. zrehabilitowany przez sąd. Dzięki temu odzyskał pełnię praw obywatelskich i majątkowych. Od 1947 r. był faktycznym posiadaczem domu zbudowanym na tej nieruchomości, pobierał z niego czynsz.

Co do reszty majątku, przypadającej na troje pozostałych spadkobierców, sąd odmówił zwolnienia jej spod zajęcia, stwierdzając przepadek na rzecz państwa. Uzasadnił to tym, że spadkobiercy „utracili posiadanie”  wobec wyjazdu do Niemiec. Postanowienie to nie zostało wtedy zaskarżone.

Swą decyzję sąd oparł na art. 13 § 3 i 4 dekretu z 1946 r. oraz rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie wykonania ustawy z 20 lipca 1950 r. o zniesieniu sankcji oraz ograniczeń w stosunku do obywateli, którzy zgłosili przynależność do narodowości niemieckiej.

Argumenty kasacji RPO

Uzasadnienie postanowienia sądu z 1959 r. jest bardzo lakoniczne, co w dużej mierze uniemożliwia analizę jego motywów. Nie może się ono jednak ostać, ponieważ zapadło z rażącym naruszeniem prawa procesowego (takie uznanie jest warunkiem kasacji).

W orzecznictwie Sądu Najwyższego istnieje utrwalony pogląd, że przepadek majątku obejmuje tylko majątek osoby, która w czasie wojny odstąpiła od narodowości polskiej - a nie majątek innych osób, w tym spadkobierców (postanowienie z 30 listopada 1993 r., sygn. akt I CRN 192/93 oraz z 2 lutego 2001 r., sygn. akt IV CKN 249/00).

Art. 2 § 1 dekretu z 28 czerwca 1946 r. stanowił zaś, że przepadek całości lub części majątku sąd może orzec jako kary dodatkowe obok kary pozbawienia wolności oraz grzywny. A skoro przepadek taki jest karą dodatkową, to może ona zostać orzeczona tylko wobec osób, które zostały skazane za przestępstwo zgłoszenia przynależności do narodowości niemieckiej.

Tymczasem sąd w Rybniku nie ustalił, by dzieci po zmarłym synu właścicielki zostały za to skazane. Skoro zaś nie były skazane na karę zasadniczą, to nie można było orzec wobec nich kary dodatkowej przepadku całości bądź części majątku.

Tym samym sąd w sposób rażący i mający wpływ na jego treść naruszył obowiązujące wówczas prawo karne procesowe (czyli przepisy Kodeksu postępowania karnego z 1928 r.).

RPO wniósł, by Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone postanowienie, a całą sprawę umorzył. Wniosek ten jest uzasadniony ustawą z 1950 r. o zniesieniu sankcji oraz ograniczeń w stosunku do obywateli, którzy zgłosili przynależność do narodowości niemieckiej. Zgodnie z nią przeciwko tym osobom nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza się.

Decyzją Sądu Rejonowego w Rybniku z 2015 r. spadkobierca zrehabilitowanego syna kobiety nabył spadek także po dzieciach jej drugiego syna. W związku z tym wniósł, aby Sąd Apelacyjny w Katowicach stwierdził nieważność z mocy prawa postanowienia sądu w Rybniku z 1959 r. co do części orzekającej przepadek połowy majątku na rzecz państwa. Sąd oddalił ten wniosek.

Z kolei w 2016 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach oddalił wniosek tego spadkobiercy o wznowienie postępowania zakończonego decyzją sądu z 1959 r. Zdaniem sądu okręgowego podniesione zarzuty nie mieszczą się w podstawach instytucji wznowienia postępowania. Sąd wskazał, że bardziej odpowiednim środkiem prawnym byłoby wniesienie kasacji w trybie art. 521 § 1 Kpk (mają do niej prawo tylko Prokurator Generalny i RPO). A podstawy takiej kasacji są szersze niż podstawy wznowienia postępowania.

Spadkobierca wystąpił zatem do RPO o złożenie kasacji. Po analizie Rzecznik uwzględnił ten wniosek i złożył kasację do Izby Karnej Sądu Najwyższego.

BPK.511.18.2017

Rozbieżne orzeczenia spadkowe,pominięty pogrobowiec zmarłego. Interwencja RPO

Data: 2019-11-06
  • W 1994 r. sąd orzekł, że spadek po rolniku nabyły jego matka i siostry. W 2013 r. uznał zaś, że jedynym spadkobiercą jest jego syn - urodzony już po śmierci ojca, który był kawalerem 
  • Sąd błędnie ocenił, że wniosek syna otwiera odrębną sprawę spadkową, podczas gdy chodziło o korektę decyzji sprzed 20 lat
  • RPO chce, aby sąd uchylił swe postanowienie z 2013 r. jako niedopuszczalne
  • Jednocześnie wniósł, aby sąd – w trybie zmiany decyzji z 1994 r. - zapewnił synowi należytą ochronę praw spadkowych po ojcu

Syn zmarłego zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich o wystąpienie w jego sprawie ze skargą nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Okazało się jednak, że wystarczy zwykła skarga o wznowienie postępowania do właściwego sądu, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika.

To kolejna interwencja prawna, którą w interesie obywateli RPO podejmuje wobec wydania sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. Narusza to konstytucyjną zasadę zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego. W efekcie spadkobiercy nie mogą np. sprzedać majątku.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

We wrześniu 1994 r. sąd rejonowy orzekł nabycie spadku (w którego skład wchodziło m.in. gospodarstwo rolne) przez matkę zmarłego i dwie jego siostry. Nikt z rodziny nie zaskarżył tego postanowienia, które uprawomocniło się.

Gdy zapadało to postanowienie, od miesiąca na świecie był już syn zmarłego, który był kawalerem. Nikt nie zgłosił jego praw do spadku.

On sam upomniał się o to, gdy stał się pełnoletni. W marcu 2013 r. wniósł, by sąd zweryfikował postępowanie spadkowe sprzed 20 lat. Od wyników tej weryfikacji uzależniał swe wnioski w sprawie. 

W kwietniu 2013 r. sąd orzekł, że całość spadku należy się właśnie synowi zmarłego. Sąd błędnie uznał, że syn wniósł o przeprowadzenie odrębnej sprawy spadkowej po zmarłym. W ogóle nie wziął też pod uwagę swej decyzji z 1994 r.

W efekcie wydał całkowicie nową decyzję spadkową. Nie miał do tego prawa, bo nie można dwa razy stwierdzić spadku po zmarłym. Procedując zaś prawidłowo, sąd powinien był uznać, że syn wnosi o korektę postanowienia sądu z 1994 r.

Nowe postanowienie spadkowe nie zostało zaskarżone przez spadkobierców wskazanych w decyzji sądu z 1994 r. i uprawomocniło się.  

Potem, w sierpniu 2013 r., sąd odrzucił jeszcze skargę syna zmarłego o wznowienie postępowania w sprawie postanowienia spadkowego z kwietnia 2013 r. - z uwagi na przekroczenie trzymiesięcznego terminu na jej złożenie.

Argumenty RPO

Zdaniem Rzecznika po wznowieniu postępowania sąd powinien uchylić postanowienie z kwietnia 2013 r.  Jednocześnie brak jest podstaw prawnych, by sąd całkowicie odrzucił wniosek syna z marca 2013 r. Powinien on bowiem być potraktowany nie jako wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po ojcu, ale jako złożony w ramach art. 679 § 1 i 2 Kodeksu postępowania cywilnego, przewidzianego dla korekty wcześniejszego postanowienia. Wniosek syna zmierzał bowiem do modyfikacji porządku dziedziczenia, wynikającego z postanowienia z 1994 r.

Zgodnie art. 679 Kpc dowód, że osoba, która uzyskała stwierdzenie nabycia spadku, nie jest spadkobiercą lub że jej udział w spadku jest inny niż stwierdzony, może być przeprowadzony tylko w postępowaniu o uchylenie lub zmianę stwierdzenia nabycia spadku. Wtedy sąd może zmienić pierwotne postanowienie, stwierdzając nabycie spadku zgodnie z rzeczywistym stanem prawnym.

Skarga jest konieczna dla przywrócenia ładu w stosunkach prawnych między spadkobiercami. Nieuprawnione przeprowadzenie w 2013 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło do istotnego naruszenia zasad Konstytucji oraz chronionych przez nią praw przysługujących spadkobiercom.

Wskutek postanowienia z 2013 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłym narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2013 r. przez sąd - przy potraktowaniu wniosku syna z marca 2013 r. jako inicjującego odrębną, niezależną sprawę o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym. Sąd pominął wyraźną treść wniosku syna, który wskazywał na celowość przeprowadzenia stosownej weryfikacji wcześniejszego postępowania spadkowego. Od jej wyników uzależniał swe żądanie procesowe.

Błędna kwalifikacja wniosku przez sąd doprowadziła zaś do naruszenia przepisu Kpc, zgodnie z którym sąd winien odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia go po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

W ocenie Rzecznika, wskutek wznowienia postępowania sprawy z 2013 r. reaktywuje się pierwotny obowiązek oceny prawnej wniosku syna. Wymaga tego bowiem zarówno konstytucyjnie chronione prawo zainteresowanego do sądu, jak i potrzeba zapewnienia mu ochrony uprawnień spadkowych po zmarłym ojcu.

Odrzucenie skargi o wznowienie, złożonej w sierpniu 2013 r. przez syna zmarłego, nie uniemożliwia wniesienia takiej skargi przez RPO. Ma on bowiem prawo przyłączyć się do takiej sprawy, pod warunkiem zachowania trzymiesięcznego terminu od dnia, w którym dowiedział się o sprawie. Termin ten został dochowany.   

Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

To nowy, szczególny środek zaskarżenia wprowadzony na mocy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Dlatego do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

Rzecznik dotychczas złożył 6 skarg nadzwyczajnych. Pierwsza, rozpatrzona pozytywnie przez SN 26 marca 2019 r., dotyczyła podobnej sprawy dwóch rozbieżnych rozstrzygnięć spadkowych.

RPO cały czas otrzymuje i analizuje wnioski o złożenie skargi nadzwyczajnej (choć nie dostał na to dodatkowe zadanie żadnych środków). W przypadku stwierdzenia, że nie zachodzą podstawy do skargi, kieruje merytoryczną odpowiedź do wnioskodawców. Gdy jest możliwość sięgnięcia po inne środki prawne, korzysta z nich (np. kasacja, skarga kasacyjna, skarga o wznowienie postępowania). 

W sprawach zaś, w których zidentyfikowano by naruszenia uzasadniające złożenie skargi nadzwyczajnej, RPO obecnie wstrzymuje się z działaniami do czasu rozstrzygnięcia pytań prejudycjalnych przedstawionych przez polskie sądy (w tym przez sam SN) Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zagadnienia prejudycjalne dotyczą tak fundamentalnych kwestii jak prawidłowość utworzenia nowych izb w SN (w tym także Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych) oraz prawidłowość powołania sędziów do tych izb.

Rozstrzygniecie tych kwestii przez TSUE będzie miało zasadnicze znaczenie z punktu widzenia ważności postępowania przez tymi izbami – także rozstrzygnięć dotyczących skarg nadzwyczajnych. 

IV.7000.353.2019

SN: sąd nie może odebrać samochodu nietrzeźwemu kierowcy

Data: 2019-10-18
  • Nie można orzec przepadku na rzecz państwa samochodu, którym kierował nietrzeźwy kierowca - orzekł Sąd Najwyższy
  • Uwzględnił on kasację RPO w sprawie obywatela, skazanego za jazdę po pijanemu, który - jako wcześniej skazany za takie przestępstwo - miał też zakaz prowadzenia pojazdów
  • Rzecznik zaskarżył tylko tę część wyroku, którego mocą sąd rejonowy odebrał samochód 

Samochód jest tylko przedmiotem "czynności wykonawczej" przestępstwa kierowania w stanie nietrzeźwości. Nie należy zaś do oddzielnej kategorii przedmiotów, które - jak stanowi Kodeks karny – „służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa” (co pozwala na ich przepadek). Taka jest istota wyroku Sądu Najwyższego, który 3 października 2019 r. uwzględnił kasację Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie.

Sytuacją, w której samochód „służył lub był przeznaczony do przestępstwa”, jest np. przemyt w nim narkotyków, zwłaszcza jeśli znajdowały się one w zamontowanych na stałe skrytkach. Wtedy przepadek jest zasadny.

Sąd orzeka przepadek auta

W 2007 r. obywatel został przyłapany na prowadzeniu swego samochodu w stanie nietrzeźwości (0,92 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu). Okazało się, że miał wcześniej orzeczony sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Kilka lat wcześniej był on bowiem skazany na pół roku więzienia za takie samo przestępstwo.

Za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości art. 178a Kodeksu karnego przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności. Za  niestosowanie się zaś do sądowego zakazu prowadzenia pojazdów art. 244 Kk przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Sąd rejonowy uznał obywatela za winnego obu tych przestępstw i skazał go na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Zakazał mu też na 10 lat prowadzenia wszelkich pojazdów.

Ponadto sąd orzekł przepadek na rzecz Skarbu Państwa jego samochodu. Za podstawę tego punktu wyroku sąd przyjął art. 44 § 2 Kk. Stanowi on, że sąd może orzec, a w przypadkach wskazanych w ustawie orzeka, przepadek przedmiotów, „które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa”.

Wyrok uprawomocnił się, bo nikt nie złożył apelacji.

Kasacja RPO

Kasację na korzyść skazanego wniósł (na jego wniosek) Rzecznik Praw Obywatelskich.

Zaskarżył część wyroku dotyczącą przepadku samochodu. Uznał to za rażące naruszenie przepisu prawa karnego materialnego, tj. art. 44 § 2 Kk. ("rażące naruszenie" stosowania prawa jest przesłanką wniesienia kasacji, bez tego wniosku o kasację nie ma).  Samochód jest bowiem tylko przedmiotem czynności wykonawczej przestępstwa prowadzenia w stanie nietrzeźwości. Nie należy zatem do kategorii  przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa.

Powołując się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, RPO wniósł o uchylenie rozstrzygnięcia o przepadku samochodu jako bezzasadnego (w takiej sytuacji, gdyby auto już zostało np. zlicytowane, jego właściciel mógłby pozwać państwo o odszkodowanie).  

SN: nie można było orzec przepadku samochodu

Na posiedzeniu 3 października 2019 r. troje sędziów Izby Karnej Sądu Najwyższego uznało kasację (sygn. akt II KK 91/19) za „oczywiście zasadną”. Uchylono część wyroku dotyczącą przepadku pojazdu.

SN stwierdził naruszenie przez sąd prawa materialnego, polegające na orzeczeniu przepadku samochodu nienależącego do kategorii przedmiotów, które służą lub są przeznaczone do przestępstwa z art. 178a § 1 Kk. W związku z tym sąd rejonowy nie mógł orzec przepadku auta.

Według SN w chwili wyroku sądu z 2007 r. można było jeszcze mówić o rozbieżnościach w orzecznictwie sądów co do interpretacji art. 44 § 2 Kk w kontekście prowadzenia aut w stanie nietrzeźwości.

W latach 2006-2008 prokuratorzy ponad 1,5 tys. razy wnieśli bowiem do sądów o  przepadek pojazdów, którymi poruszali się nietrzeźwi kierowcy. Decyzje sądów były rożne. Ok. 500 wniosków sądy uwzględniły, choć czasami zasądzały tylko nawiązki na rzecz Skarbu Państwa, uznając że orzeczenie przepadku byłoby środkiem zbyt surowym.

Nie uwzględniając tych wniosków, sądy uznawały zaś, że przepadek może dotyczyć tylko tych przedmiotów, które w ścisłym znaczeniu służyły lub były przeznaczone do przestępstw - czyli wytworzonych, przetworzonych, bądź przystosowanych właśnie w celu ich popełnienia. Sądy przyjmowały też, że samochód w ogóle nie może być przedmiotem służącym do przestępstwa prowadzenia go po pijanemu, bo jest koniecznym warunkiem jego popełnienia.

W związku z rozbieżnościami sądów Prokurator Generalny wystąpił w 2008 r. o rozstrzygnięcie tej kwestii w drodze uchwały 7 sędziów SN.

30 października 2008 r. SN wskazał w takiej uchwale (sygn. akt I KZP 20/08), że pojazd mechaniczny jest jedynie przedmiotem czynności wykonawczej przestępstwa prowadzenia go w stanie nietrzeźwości. Nie należy tym samym do kategorii przedmiotów, które „służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa”. Od października 2008 r. nie ma już zatem wątpliwości w tej sprawie. Pogląd ten utrwalił się w orzecznictwie SN.

Z orzeczenia SN wynika, że przepadku samochodu nie można orzec także w przypadku popełnienia przestępstwa niestosowania się do sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.

II.510.2331.2014

Nie można odzyskać nieruchomości wywłaszczonej mocą "specustawy drogowej". RPO popiera skargę konstytucyjną obywateli

Data: 2019-10-09
  • Obywatele stracili część nieruchomości, którą państwo wywłaszczyło pod budowę drogi na mocy tzw. specustawy drogowej z 2003 r.
  • Nieruchomość nie wróciła do właścicieli - mimo że stała się zbędna na cel wywłaszczenia, bo droga powstała tylko na jej części
  • Ich skargę konstytucyjną poparł Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Nie ma bowiem konstytucyjnych podstaw, by państwo przetrzymywało nieruchomości przymusowo a niepotrzebnie odebrane pod budowę drogi prywatnym właścicielom

W ocenie Rzecznika niemożność zwrotu nieruchomości przejętej na potrzeby budowy dróg publicznych na podstawie specustawy jest sprzeczna z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony przed nieuzasadnionym wywłaszczeniem. Chodzi o sytuację, w której państwo przejmuje nieruchomość pod cel publiczny, np. budowę drogi. Generalne zasady prawa przewidują w takiej sytuacji możliwość zwrotu wywłaszczonej nieruchomości, jeśli inwestycja nie powstała. W przypadku tzw. specustawy drogowej z 2003 r. przepisy skonstrowano tak, że jest to niemożliwe.

Historia sprawy

W 2009 r. prezydent Warszawy ustalił lokalizację drogi powiatowej, która objęła m.in. nieruchomość skarżących na stołecznych Jelonkach. Zgodnie z ustawą z 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych (tzw. specustawą drogową) decyzja ta przesądzała podział tej nieruchomości i przejście jej na własność państwa. Decyzję utrzymał Wojewoda Mazowiecki.

W 2014 r. skarżący wystąpili o zwrot. Argumentowali, że znaczna część nieruchomości jest zbędna na cel, dla którego nastąpiło wywłaszczenie, a władze zamierzają ją wykorzystać  w inny sposób. Starosta umorzył postępowanie. Uznał, że nie ma przesłanek zbędności nieruchomości na cel określony w decyzji o wywłaszczeniu, wymienionych w ustawie z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami. Wojewoda wprost zaś odmówił zwrotu nieruchomości.

Obywatele odwołali się do sądu. Korzystny dla nich wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie uchylił jednak w 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny.

NSA uznał, że po przejęciu własności w trybie specustawy nie jest możliwy zwrot - nawet jeżeli okazała się ona zbędna na cele wywłaszczenia. Specustawa nie reguluje bowiem kwestii związanych ze zwrotem lub alternatywnym wykorzystaniem nieruchomości bądź ich części, które nie zostały wykorzystane na inwestycje drogowe. W sprawach nią nieuregulowanych odsyła zaś do ustawy o gospodarce nieruchomościami z 1997 r. Ta z kolei umożliwia zwrot jedynie tych nieruchomości, które albo wywłaszczono indywidualną decyzją, albo nabyto lub przejęto na podstawie ustaw w niej wymienionych. Żaden zaś z tych przepisów nie obejmuje jednak wywłaszczenia na podstawie specustawy.

W skardze konstytucyjnej do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt SK 37/19) obywatele wskazali, że utracona nieruchomość powinna być przywracana w każdym przypadku, gdy okazała się ona zbędna na cele wywłaszczenia. Inaczej daje to podstawę do nadużyć i wykorzystywania procedury pozyskiwania nieruchomości w trybie specustawy bez zamiaru budowy drogi.

Skarga stwierdza naruszenie konstytucyjnych zasad zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz ochrony praw nabytych,  zasady ochrony własności, zasady proporcjonalności oraz zasady równości i zakazu dyskryminacji. Zarzuca niekonstytucyjność art. 216 ust. 1 u.g.n. oraz art. 23 specustawy drogowej - w zakresie, w jakim uniemożliwiają zwrot nieruchomości przejętych mocą specustawy.

Rzecznik przystąpił do tego postępowania w TK. Wniósł o uznanie, że:

  • art. 216 ust. 1 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami - w zakresie, w jakim wyklucza  odpowiednie stosowanie jej przepisów  do nieruchomości nabytych przez Skarb Państwa na podstawie specustawy drogowej z 2003 r. - jest niezgodny z art. 64 ust. 1-3, art. 32 ust. 1 i 2, art. 21 ust. 1 i 2, art. 31 ust. 3 Konstytucji;
  • art. 23 specustawy drogowej - w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Rozdziału 6 działu 111 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami do nieruchomości nabytych na podstawie specustawy drogowej z 2003 r. - jest niezgodny z art. 2 i art. 32 ust. 1 i 2 w związku z art. 21 ust. 2 i z art. 64 ust. 1 Konstytucji.

Argumenty RPO

Według Rzecznika niemożność zwrotu nieruchomości przejętej na budowę dróg na podstawie specustawy nie służy żadnemu racjonalnie uzasadnionemu celowi. Wydaje się zaś niezamierzonym przez ustawodawcę przypadkowym skutkiem upraszczania procedur inwestycyjnych. Nie realizuje żadnej konstytucyjnej wartości, bo drogi nieistniejące (bądź przechodzące w innym miejscu niż pierwotnie zakładano) w żaden sposób nie służą społeczeństwu. Nie istnieje więc konstytucyjna podstawa do przetrzymywania w zasobie publicznym nieruchomości przymusowo (i niepotrzebnie) odebranych na taki cel ich prywatnym właścicielom.

Rozwiązanie takie stoi w oczywistej sprzeczności z podstawową funkcją art. 21 ust. 2 Konstytucji - zapobiegania nadużyciom władz w stosunku do mienia obywateli pod pretekstem realizacji celów, które potem okazują się fikcyjne.

Jest to tym bardziej niesprawiedliwe, że jedynym uzasadnieniem tak znacznego ograniczania praw właścicieli miała być nadrzędna potrzeba nadrabiania cywilizacyjnych zaległości poprzez sprawną budowę dróg. Jeżeli potrzeba ta się dezaktualizuje, ingerencja w prawa jednostek traci uzasadnienie. Wówczas powstaje zaś obowiązek zwrócenia własności odebranej pochopnie i w sposób niezgodny z ustawą zasadniczą.

Ze względu na specyfikę celu publicznego i skalę inwestycji drogowych, grupa osób dotkniętych niekonstytucyjnym wyłączeniem wydaje się stosunkowo liczna. Dodatkowo uzasadnia to potrzebę orzeczenia o niekonstytucyjności.

Ponadto kryterium różnicowania ochrony prawnej obywateli w zależności od formy wywłaszczenia ma cechy dowolności. Nie jest ani racjonalne, ani proporcjonalne, ani sprawiedliwe. Realizacja konstytucyjnego prawa do zwrotu wywłaszczonego mienia nie może zależeć od tego, w jaki techniczny sposób ustawodawca zaprojektował procedury inwestycyjne. A kryteria różnicowania dobrano zupełnie przypadkowo. Nie powinny one zatem decydować o dopuszczalności realizacji prawa konstytucyjnie gwarantowanego.

Skutkiem jest pozbawienie określonej, arbitralnie dobranej grupy uprawnionych, przysługujących im roszczeń, a zarazem zwolnienie podmiotów publicznych z obowiązków nałożonych bezpośrednio w Konstytucji. Tym samym zaskarżona norma jest sprzeczna z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony własności i innych praw majątkowych.

W tym przypadku można mówić o tzw. pominięciu prawodawczym. Polega to na uregulowaniu danej kwestii w sposób niepełny, choć - postępując zgodnie z Konstytucją - ustawodawca powinien był ją unormować. W przeciwieństwie bowiem do „zwykłego” (na podstawie u.g.n.) wywłaszczenia nieruchomości na potrzeby budowy drogi publicznej - nie przyznał wprost roszczenia o zwrot nieruchomości przejętych na identyczne cele w trybie specustawy drogowej.

IV.7003.38.2019

Już nie ma wątpliwości, kto dziedziczy spadek. Na wniosek RPO sąd naprawił swój błąd

Data: 2019-10-01
  • Z inicjatywy RPO sąd naprawił sytuację, w której w odstępie 22 lat wydał dwa rozbieżne orzeczenia w sprawie spadkowej
  • W 1995 r. sąd orzekł, że całość spadku należy się jednemu z synów zmarłej. W 2017 r. stwierdził zaś, że spadkobiercami są: wdowiec po zmarłej, córka i obaj synowie
  • RPO dostał wniosek o skargę nadzwyczajną w tej sprawie. Ale wystarczyła skarga o wznowienie postępowania, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika

To kolejna interwencja, którą w interesie obywateli podjął Rzecznik Praw Obywatelskich - wobec naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego przez wydanie sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. W efekcie spadkobiercy nie mogli np. sprzedać majątku.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

W 1995 r. do wydziału cywilnego sądu rejonowego przyszedł syn zmarłej z testamentem, w którym zapisała mu swój majątek. Syn nabył spadek w całości. Rodzina otrzymała postanowienie i nie zareagowała (zmarła miała męża i poza synem, który przyszedł z testamentem, także córkę i syna). Postanowienie uprawomocniło się.

W 2017 r. inni spadkobiercy zgłosili się jednak do sądu, a ten podzielił spadek, nie upewniając się, czy nie było już w tej sprawie postanowienia - najwyraźniej w przekonaniu, że rodzina porządkuje sprawy spadkowe dopiero po latach.

Ponieważ nikt nie okazał testamentu, sąd stwierdził nabycie spadku na podstawie ogólnych przepisów o dziedziczeniu. Spadek nabyli mąż, córka i dwaj synowie (po jednej czwartej).

Na to postanowienie nikt z rodziny nie zareagował, minął więc termin apelacji. Ale jedną osobę to postanowienie zaniepokoiło i poszła z tym do prawnika. Ten napisał wniosek o wznowienie postanowienia. Ale już z nim nie zdążył: strona postępowania ma na to tylko trzy miesiące.

Wtedy prawnik w kwietniu 2019 r. złożył wniosek o skargę nadzwyczajną do RPO.

Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

Skarga nadzwyczajna to nowy, szczególny środek zaskarżenia, wprowadzony na mocy ustawy o Sądzie Najwyższym z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

Rzecznik występuje ze skargami nadzwyczajnymi, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a nie ma innego sposobu zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej (dotychczas złożył ich 6). Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach (z 20 lat) ma tylko RPO i Prokurator Generalny. 

Pierwsza skarga nadzwyczajna rozpatrzona przez Sąd Najwyższy 26 marca 2019 r. dotyczyła właśnie podobnej sprawy spadkowej.

Ale akurat w sprawie zgłoszonej w kwietniu 2019 r. skarga nadzwyczajna nie była konieczna. Ponieważ chodziło o rozstrzygnięcie stosunkowo nowe - z 2017 r., Rzecznik mógł wnieść o wznowienie postępowania. Zgodnie z orzecznictwem SN ma na to trzy miesiące od dnia, w którym dowiedział się o podstawie wznowienia.

Skarga o wznowienie postępowania była zatem w tym przypadku odpowiednim środkiem prawnym dla wyeliminowania postanowienia sądu z 2017 r.

Argumenty RPO

Nieuprawnione przeprowadzenie w 2017 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło też do istotnego naruszenia zasad konstytucyjnych oraz chronionych na gruncie Konstytucji praw przysługujących spadkobiercom.

Wskutek postanowienia z 2017 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłej narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2017 r. przez sąd rejonowy. Powinien był on odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, skoro sprawa dotycząca spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana. 

Wznowienie postępowania daje możliwość naprawienia tego ewidentnego uchybienia sądu. Dlatego Rzecznik wniósł do sądu rejonowego o uchylenie zaskarżonego postanowienia z 6 czerwca 2017 r. i odrzucenie wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

Postanowienie sądu

26 września 2019 r. Sąd Rejonowy w K. wydał postanowienie uwzględniające skargę RPO. Postanowienie z 6 czerwca 2017 r. zostało uchylone, a wniosek o stwierdzenie nabycia spadku odrzucono.

IV.7000.202.2019

Do przewodniczącego Sebastiana Kalety w sprawie jego pisma niezawierającego informacji dotyczących spraw reprywatyzacyjnych

Data: 2019-09-04
  • RPO dziękuje Sebastianowi Kalecie, przewodniczącemu działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości Komisji Weryfikacyjnej zajmującej się reprywatyzacją w Warszawie, za odpowiedź na swoje pismo.
  • Zauważa jednak, że nie porusza ona kwestii zawartych w wystąpieniu Rzecznika, a komentarze przewodniczącego Kalety świadczą o tym, że najprawdopodobniej nie zna kompetencji RPO, nie dowiedział się też o jego działaniach na rzecz lokatorów i ofiar reprywatyzacji, mimo że informacje o nich są publicznie dostępne.
  • W kolejnym adresowanym do przewodniczącego Kalety  piśmie RPO przypomina więc, o co mu chodziło, co stanowi prawo, i jakie problemy prawne już zdiagnozował i podsunął władzom do rozwiązania

Sam fakt otrzymania odpowiedzi z resortu sprawiedliwości jest wart odnotowania, ponieważ – jak wynika to choćby z Informacji Rocznej RPO za rok 2018 – takie odpowiedzi nie zawsze przychodzą z tej instytucji. Na czym jednak polega nieporozumienie z tą odpowiedzią?

  1. O co chodzi w sprawie – problem prawny

Swoje wystąpienie Rzecznik Praw Obywatelskich skierował w związku z problemami pojawiającymi się przy prowadzeniu postępowania „sprawdzającego”, w którym Komisja Weryfikacyjna dopiero wstępnie bada, czy przy reprywatyzacji danej nieruchomości w ogóle doszło do nieprawidłowości. Właściwe postępowanie „rozpoznawcze” Komisja wszczyna dopiero wtedy, gdy przy takim wstępnym sprawdzaniu legalność reprywatyzacji wzbudzi wątpliwości Komisji. Przedmiotem wystąpienia Rzecznika nie była jednak krytyka postępowania sprawdzającego jako takiego – jego konieczność wydaje się dość oczywista – ale sytuacja osób, których prawa zostały naruszone, mimo że sama Komisja nie zakwestionowała dotyczących ich decyzji reprywatyzacyjnych.

Wynika to z niedoskonałości prawa dotyczącego działań Komisji - już na etapie postępowania sprawdzającego zapadają rozstrzygnięcia władcze bezpośrednio ingerujące w sferę prawną jednostek (jak np. zablokowanie wykonania prawomocnego wyroku sądu), a sądowa ochrona ich praw wydaje się nieskuteczna. Osoby te nie mają też dostępu do akt sprawy, trudno im polemizować ze stanowiskiem Komisji.

Tu przedmiotem zainteresowania Rzecznika była kwestia, w jaki sposób Komisja rozstrzyga pojawiające się tu nieuchronnie konflikty i jakie okoliczności bierze pod uwagę.

Rzecznik ponownie zwraca się o wyjaśnienia i z przykrością przypomina, że nieudzielenie mu wyjaśnień, o jakie zwraca się w oparciu o ustawowe podstawy, stanowi naruszenie art. 17 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich.

  1. Jak to jest z tą skutecznością?

Odnosząc się zaś do porównań Przewodniczącego „skuteczności” działań Rzecznika Praw Obywatelskich ze „skutecznością” działań Komisji do spraw nieruchomości warszawskich, RPO przypomina, że oba te organy pełnią odmienne funkcje, różne jest ich konstytucyjne umocowanie, a przede wszystkim – ustawowe kompetencje.

Rzecznik Praw Obywatelskich bada działania władzy wobec obywateli, ale ich nie rozstrzyga, tylko wskazuje obszary naruszenia praw. Dzięki temu instytucje, które mają do tego uprawnienia, mogą sytuację obywateli naprawić.

Komisja tymczasem sama podejmuje decyzje, została bowiem wyposażona w wyjątkowe, nawet w skali systemu prawnego, kompetencje w wąskim (aczkolwiek bardzo skomplikowanym) zakresie reprywatyzacji gruntów warszawskich.

Ponieważ problemy sygnalizowane władzom przez Rzecznika Praw Obywatelskich wynikają z kierowanych do niego skarg, to fakt, że nie są one rozwiązywane, świadczy – co logiczne -  o braku skuteczności działania samych adresatów pism Rzecznika.

Jakie są zatem typowe przejawy tej rzeczywistej nieskuteczności adresatów pism Rzecznika? To:

  • unikanie odpowiedzi na pytania Rzecznika,
  • odmowa współpracy
  • nieprzekazywanie żądanych przez niego informacji i wyjaśnień.
  1. O jakich problemach obywateli związanych z reprywatyzacją i ochroną obywateli warto wiedzieć, jeśli działa się w tej dziedzinie?

W swojej odpowiedzi Przewodniczący Komisji dał wyraz swojemu zdumieniu, że Rzecznik Praw Obywatelskich w ogóle wystosował w tej sprawie wystąpienie.

- Pragnę wierzyć, że reakcja ta nie jest wynikiem złej woli, lecz jedynie skutkiem braku wystarczającej wiedzy o przepisach regulujących działalność Rzecznika (co, mam nadzieję, zostało wyżej wyjaśnione), jak też o działaniach, które Rzecznik Praw Obywatelskich podejmuje w ramach swoich ustawowych obowiązków – zauważa RPO. Jego zdaniem być może Przewodniczący Komisji nie zdołał dowiedzieć się o innych wystąpieniach, bo nie są one adresowane do niego, ale do innych instytucji państwa, które także zajmują się tymi zagadnieniami, a wyposażone są w inicjatywę ustawodawczą (Rzecznik jej nie ma, ale może do tych instytucji kierować wnioski w trybie art. 16 ustawy o RPO).

W piśmie do przewodniczącego Kalety RPO te wystąpienia streszcza:

Problem reprywatyzacji, w tym gruntów warszawskich, był od samego początku działalności Rzecznika Praw Obywatelskich jednym z kluczowych obszarów jego zainteresowania. Od przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku Rzecznik nieustannie apelował o przyjęcie systemowych rozwiązań, także adekwatnie chroniących lokatorów reprywatyzowanych kamienic i wskazywał na obawy tych osób przed prywatyzacją mienia publicznego oraz zagrożenie perspektywą utraty mieszkań jako konsekwencją postępującej komercjalizacji rynku mieszkaniowego. Sprawy na tym tle zawsze stanowiły istotny obszar aktywności Rzecznika, a wystąpienia – dotyczące różnych aspektów tego złożonego problemu – były kierowane już od pierwszych lat transformacji; opisane one są zresztą w przedkładanych corocznie Sejmowi obszernych Informacjach Rzecznika o jego działalności.

1. Przede wszystkim należy wskazać, że w dniu 7 października 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował obszerne i wieloaspektowe wystąpienie do ówczesnej prezes Rady Ministrów Beaty Szydło, w którym przedstawił swoje argumenty przemawiające za koniecznością uchwalenia tzw. ustawy reprywatyzacyjnej.

2. To w efekcie działań Rzecznika (w szczególności prof. Ireny Lipowicz), do Kodeksu karnego został wprowadzony w 2015 r. art. 191a  oraz zsynchronizowane z nim zmiany w przepisach prawa budowlanego, rozszerzające kompetencje organów nadzoru budowlanego w przypadku stwierdzenia szykanowania mieszkańców poprzez celowe pogarszanie stanu technicznego budynku czy wręcz doprowadzanie do jego „śmierci technicznej”.

3. Rzecznik podejmuje liczne działania dotyczące potrzeby zmian przepisów ustawy z dnia 21 czerwca 2001r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (t. jedn. Dz.U. z 2019 r., poz. 1182), podejmowane w ostatnich latach. Lepsza ochrona prawna lokatorów dotyczy bowiem także wprost tej grupy lokatorów, która jest przedmiotem szczególnej uwagi i troski ze strony kierowanej przez Pana Przewodniczącego Komisji.

4. Z kolei w wystąpieniu z 21 listopada 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę Ministra Sprawiedliwości na niekorzystną sytuację prawną osób, wobec których wydane zostały z inicjatywy beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej prawomocne wyroki nakazujące opuszczenie lokalu.

5. Wydaje się również zasadne wspomnieć, że już w wystąpieniu skierowanym 16 marca 2017 r. do Prezydenta, zatem jeszcze na etapie prac legislacyjnych nad ustawą powołującą Komisję, Rzecznik analizował wpływ projektowanej regulacji na sytuację prawną lokatorów prywatyzowanych kamienic. Wskazywał, że wejście w życie ustawy nie doprowadzi do całościowej likwidacji reprywatyzacyjnych patologii, do jakich mogło dochodzić przy realizacji roszczeń na tle dekretu warszawskiego. Ich źródłem są przede wszystkim mechanizmy rynkowe, skłaniające do maksymalizacji zysków przez właścicieli nieruchomości, także kosztem lokatorów oraz - zaniechanie przez prawodawcę rzetelnego rozliczenia się z tzw. „kwestią gruntów warszawskich”: uporządkowania spraw własnościowych, odszkodowawczych dla właścicieli oraz poszanowania praw lokatorów.

6. Na koniec warto wspomnieć również o choćby niektórych działaniach Rzecznika podejmowanych w indywidualnych sprawach, sygnalizowanych przez obywateli we wnioskach do Rzecznika Praw Obywatelskich.

I tak, Rzecznik przystąpił do postępowania sądowego w sprawie dotyczącej ochrony dóbr osobistych lokatorki, naruszonych przez właściciela kamienicy, którego działania nosiły cechy „czyszczenia kamienicy”. Sąd I instancji częściowo uwzględnił żądania powódki, od wyroku tego odwołała się zarówno sama powódka, jak i pozwany. Ostatecznie apelacja pozwanego została oddalona jako bezzasadna.

W 2018 r. Rzecznik korespondował z Dyrektorem Biura Polityki Lokalowej Urzędu m.st. Warszawy, wskazując na – zgłaszaną w skargach – wadliwą praktykę niektórych Dzielnic m.st. Warszawy polegającą na odmawianiu uznania wstąpienia z mocy samego prawa w stosunek najmu lokalu mieszkalnego po zmarłym najemcy, a w konsekwencji – nierespektowaniu przejścia wynikających stąd uprawnień.

Rzecznik w swym piśmie podpowiada, że opis wszystkich wystąpień wskazanych w niniejszym piśmie znajduje się na stronie internetowej Rzecznika: www.rpo.gov.pl. (sprawy te są wyodrębnione w kategorii SPRAWY OBYWATELI/REPRYWATYZACJA, i kategorii SPRAWY OBYWATELI/LOKATORZY)

- Jeżeli Pan Przewodniczący byłby zainteresowany ich lekturą i wzbogaceniem perspektywy Komisji przy rozpatrywaniu badanych przez nią spraw, deklaruję gotowość przekazania tych pism również droga pocztową. Mając też i tę ostatnią kwestię na uwadze ponownie uprzejmie proszę o udzielenie odpowiedzi na pismo Rzecznika z dnia 13 maja br. – kończy swą odpowiedź RPO.

IV.7004.2.2019

Wygrana skarga nadzwyczajna RPO w sprawie dwóch różnych orzeczeń spadkowych

Data: 2019-07-16
  • W sprawie, w której były dwa różne orzeczenia spadkowe, Sąd Najwyższy uchylił wyrok późniejszy i umorzył postępowanie. W ten sposób stało się jasne, kto odziedziczył majątek po zmarłej w 1993 r. pani B.
  • Sąd w tej sprawie dzielił spadek dwukrotnie – w 1997 na korzyść córki zmarłej, a w 2003– na rzecz jej i brata. W obu przypadkach inicjatorką postępowania była córka pani B., a za drugim razem sąd założył bez sprawdzenia, że sprawą zajmuje się pierwszy raz.

Skarga nadzwyczajna jest nadzwyczajnym narzędziem prawnym wprowadzonym do ustawy o Sądzie Najwyższym w 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Rzecznik występuje więc ze skargami nadzwyczajnymi, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a nie ma innego sposobu zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej.

Sprawa rozstrzygana 16 lipca (I NSNc 11/19) dotyczyła spadku po pani B., która zmarła w 1994 r. W 1997 r. jej córka przedstawiła w sądzie w S. testament matki i sąd uznał, że to ona dziedziczy po matce, a jej brat – nie. W 2003 r. córka pani B. ponownie wniosła sprawę o spadek po matce. Ten sam sąd - zamiast uznać, że sprawa już została rozstrzygnięta - zabrał się do niej po raz drugi. I tym razem testament pani B. uznał za nieważny i rozdzielił spadek między córkę i syna pani B. Uczestnicy postępowania nie apelowali, w efekcie i to postanowienie się uprawomocniło. Córka pani B. wniosła o wznowienie postępowania, ale jej wniosek został odrzucony w 2017 r.

W tym przypadku także RPO nie ma prawa do wznowienia postępowania (w przeciwieństwie do innej sprawy spadkowej – patrz link poniżej) – jedynym sposobem na rozwikłanie sprzeczności prawnej była skarga nadzwyczajna. Rzecznik złożył ją w lutym 2019 r. wnosząc o uchylenie postanowienia z 2003 r. Nie może być bowiem tak, że córka pani B. - zgodnie z wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej - odziedziczyła zarazem cały majątek matki i tylko jego połowę. Jej brat zaś – nie dostał spadku, a zarazem odziedziczył połowę (po jego śmierci przed problemem, co naprawdę dziedziczą, stanęły też jego dzieci).

W skardze nadzwyczajnej RPO zarzucił sądowi w S.  naruszenie:

  • zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji,
  • prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji,
  • prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji, z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, co nie pozwala na uznanie, iż zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu.

Został w ten sposób stworzony stan niepewności prawnej, w którego ramach uczestnicy postępowań nie mogą legitymować się jednoznacznym i nie budzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Oznacza to pozbawienie ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik Praw Obywatelskich cały czas otrzymuje wnioski o złożenie skargi nadzwyczajnej (choć nie dostał na to dodatkowe zadanie żadnych środków). W 2018 r. wpłynęło takich wniosków 2991– a w 2019 r. – 1500.  Mimo to wszystkie te wnioski RPO rozpatruje. W przypadku stwierdzenia, że nie zachodzą podstawy do skorzystania z tego nadzwyczajnego środka zaskarżenia, kieruje też merytoryczną odpowiedź do wnioskodawców.

Natomiast w sprawach, w których zidentyfikowane zostałyby naruszenia uzasadniające złożenie skargi nadzwyczajnej, RPO obecnie wstrzymuje się z działaniami - do czasu rozstrzygnięcia kwestii prejudycjalnych przedstawionych przez polskie sądy, w tym przez sam Sąd Najwyższy, Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zagadnienia prejudycjalne dotyczą bowiem tak fundamentalnych kwestii jak prawidłowość utworzenia nowych izb w Sądzie Najwyższym (w tym także Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych) oraz prawidłowość powołania sędziów do tych izb.

Rozstrzygniecie tych kwestii przez TSUE będzie miało więc zasadnicze znaczenie z punktu widzenia ważności postępowania przez tymi izbami – a więc także o ważności rozstrzygnięć dotyczących skarg nadzwyczajnych. 

IV.7000.394.2018

Dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe. RPO wniósł o wznowienie postępowania

Data: 2019-07-12
  • Sąd wydał w odstępie 22 lat dwa rozbieżne orzeczenia w sprawie spadkowej
  • W 1995 r. orzekł, że całość spadku należy się jednemu z synów zmarłej. W 2017 r. stwierdził zaś, że spadkobiercami są: mąż kobiety, córka i obaj synowie
  • RPO dostał wniosek o wystąpienie o skargę nadzwyczajną w tej sprawie. Ale wystarczyła skarga o wznowienie postępowania, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika

To kolejna interwencja, którą w interesie obywateli podjął Rzecznik Praw Obywatelskich - wobec naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego przez wydanie sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. W efekcie spadkobiercy nie mogą np. sprzedać majątku.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

W 1995 r. do wydziału cywilnego sądu rejonowego przyszedł syn zmarłej z testamentem, w którym zapisała mu swój majątek. Syn nabył spadek w całości. Rodzina otrzymała postanowienie i nie zareagowała (zmarła miała męża i poza synem, który przyszedł z testamentem, także córkę i syna). Postanowienie uprawomocniło się.

W 2017 r. inni spadkobiercy zgłosili się jednak do sądu, a ten podzielił spadek, nie upewniając się, czy nie było już w tej sprawie postanowienia - najwyraźniej w przekonaniu, że rodzina porządkuje sprawy spadkowe dopiero po latach.

Ponieważ rodzina nie pokazała testamentu, sąd stwierdził nabycie spadku na podstawie ogólnych przepisów o dziedziczeniu. Spadek nabyli mąż, córka i dwaj synowie (po jednej czwartej).

Na to postanowienie nikt z rodziny nie zareagował, minął więc termin apelacji. Ale jedną osobę to postanowienie zaniepokoiło i poszła z tym do prawnika. Ten napisał wniosek o wznowienie postanowienia. Ale już z nim nie zdążył: strona postępowania ma na to tylko trzy miesiące.

Wtedy prawnik w kwietniu 2019 r. złożył wniosek o skargę nadzwyczajną do RPO.

Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

To nowy, szczególny środek zaskarżenia wprowadzony na mocy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Dlatego do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

Rzecznik występuje więc ze skargami nadzwyczajnymi, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a nie ma innego sposobu zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej (dotychczas złożył ich 6). Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach (z 20 lat) ma tylko RPO i Prokurator Generalny. 

Pierwsza skarga nadzwyczajna rozpatrzona przez Sąd Najwyższy 26 marca 2019 r. dotyczyła właśnie podobnej sprawy spadkowej – a media ją nagłośniły.

Ale akurat w  sprawie zgłoszonej w kwietniu 2019 r. skarga nadzwyczajna nie była konieczna. Ponieważ chodzi o rozstrzygnięcie stosunkowo nowe - z 2017 r., Rzecznik może wnieść o wznowienie postępowania. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego ma na to termin trzech miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o podstawie wznowienia.

Skarga na wznowienie postępowania jest zatem w tym przypadku odpowiednim środkiem prawnym, który może wyeliminować postanowienie sądu z 2017 r.

Argumenty RPO

Nieuprawnione przeprowadzenie w 2017 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło też do istotnego naruszenia zasad konstytucyjnych oraz chronionych na gruncie Konstytucji praw przysługujących spadkobiercom.

Wskutek postanowienia z 2017 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłej narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2017 r. przez sąd rejonowy. Powinien był on odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, skoro sprawa dotycząca spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana. 

Wznowienie postępowania daje możliwość naprawienia tego ewidentnego uchybienia sądu. Dlatego Rzecznik wniósł do sądu rejonowego o uchylenie zaskarżonego postanowienia z 6 czerwca 2017 r. i odrzucenie wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

IV.7000.202.2019

MKiDN: spory między inwestorem a architektem nie wymagają zmiany prawa

Data: 2019-07-05
  • Resort kultury nie widzi potrzeby zmiany prawa w celu ochrony integralności dzieła architektonicznego - aby zabezpieczyć interesy zarówno architektów, jak i inwestorów
  • Opowiada się za tym RPO, bo inwestorzy tak tworzą umowy, by architekci zobowiązywali się do niewykonywania swych autorskich praw osobistych do projektu
  • Architekci podkreślają zaś, że prawa te są niezbywalne. Kwestionują prawną skuteczność takich umów, są jednak słabszą stroną  

Wnioski kierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciły jego uwagę na problem ochrony integralności utworów architektonicznych. Chodzi o konkurencję uprawnień twórcy-architekta oraz praw nabywcy projektu - najczęściej inwestora lub właściciela obiektu wzniesionego na bazie projektu. Z perspektywy inwestora bądź właściciela przeszkodą w korzystaniu z takiego obiektu jest każdorazowa konieczność uzyskania zgody architekta na dokonanie zmian, w tym celowych z punktu widzenia użytkownika budynku.

Dlatego inwestorzy starają się zabezpieczyć swoje interesy poprzez taką konstrukcję umów prawno-autorskich, w których twórcy projektu zobowiązują się do niewykonywania autorskich praw osobistych. Architekci kwestionują zaś skuteczność prawną takich umów, wskazując na niezbywalność więzi twórcy z utworem. Podkreślają, że twórca z reguły jest słabszą stroną umowy. Trudno mu się nie zgodzić się na określone zapisy umowne – chociażby ze względu na dysproporcję w potencjale ekonomicznym stron.

Jakie są przyczyny problemu?

Prawo autorskie nie przewiduje odrębnej regulacji integralności dzieł  architektonicznych. Tymczasem prawo do poszanowania integralności utworu przybiera szczególną postać w przypadku dzieł architektonicznych i urbanistycznych. Muszą one uwzględniać wiele funkcji użytkowych, przy jednoczesnych wysokich wymaganiach estetycznych. Słuszny interes twórcy jest ostro konfrontowany ze słusznym interesem użytkownika budynku.

Odrębnym problemem jest także trudność w precyzyjnym określeniu elementów twórczych projektu. Nie należą do nich instalacje i rozwiązania typowe, ale kompozycja i forma budynku podlegają ochronie prawnoautorskiej, jak i elementy estetyczne. Właściciel budynku powinien mieć je na względzie  przy dokonywaniu zmian technicznych czy remontu. Jednak nie jest oczywiste, czy tak chronione są również elementy funkcjonalne obiektu. Może to prowadzić do sytuacji, w których podmioty decydują się na umowne określenie dopuszczalności zmian w utworze. Coraz częściej umowy przybierają postać zobowiązania twórcy do niewykonywania przysługujących mu praw osobistych w zakresie ochrony integralności utworu bądź wręcz zrzeczenia się prawa do wykonywania praw osobistych.

Samorządy zawodowe architektów we wnioskach do Rzecznika podkreślają, że twórcy zrzekają się uprawnienia do wykonywania autorskich praw osobistych często pod wpływem dominującej pozycji majątkowej inwestora. Z uwagi na rozpowszechnienie takich klauzul w obrocie prawnym, twórcy nie mają zwykle innej alternatywy niż zgoda na ograniczenie własnych uprawnień. W realiach obrotu gospodarczego i silnej konkurencji rynkowej architekci nie są w stanie skutecznie chronić swoich autorskich praw osobistych.

Jakie rozwiązanie byłoby możliwe?

Rzecznik spytał Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, czy widzi potrzebę odrębnej regulacji prawnej, która określałaby możliwość zmiany utworów architektonicznych i architektoniczo-urbanistycznych – z uwzględnieniem ich specyfiki i społecznej funkcji. Pozwoliłoby to wyważyć interesy wszystkich stron, a także uwzględnić ochronę interesu społecznego.

Obecne przepisy okazują się bowiem niewystarczające w zakresie unormowania ochrony integralności dzieła o tak wielorakich funkcjach, jakim jest obiekt architektury czy urbanistyki. Oddzielna regulacja mogłaby nadać odpowiednie znaczenie zarówno walorom użytkowym obiektu, jak i jego aspektom estetycznym i kompozycyjnym. Mogłaby też uwzględniać fakt nierównowagi pozycji rynkowej twórcy i inwestora. Praktyka zrzekanie się przez twórców uprawnień prowadzi do pozbawienia ochrony integralności ich utworu. Świadczy to też o niefunkcjonalności obecnej regulacji, skoro jest ona omijana przez strony umowy.

Odpowiedź MKiDN

Podsekretarz stanu w MKiDN Paweł Lewandowski odpisał, że nie widzi potrzeby odrębnej regulacji ochrony integralności utworu architektonicznego. W ocenie resortu odpowiednio wyważone zabezpieczenie interesów zarówno twórców, jak i zamawiających, stanowią obecne przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych - związane z prawem odstąpienia od umowy o stworzenie dzieła, jej wypowiedzenia, czy z ochroną integralności utworów w powiązaniu z innymi przepisami prawa cywilnego. Regulacje dotyczące integralności utworów mają zaś uniwersalny charakter, które w dostateczny i jednakowy sposób chronią wszystkich twórców.

Zdaniem MKiDN zarówno norma prawna ustanowiona w art. 16, jak i art. 49 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest pojemna i na tyle generalna, że stanowi wystarczającą ochronę praw twórców w różnych sytuacjach, zaś zgłaszane przez twórców utworów architektonicznych oraz architektoniczno-urbanistycznych problemy znajdują jednak rozwiązanie w obowiązujących przepisach prawa.

Odpowiedź powołuje się m.in. na komentarze do prawa autorskiego, że z biegiem czasu z natury rzeczy konieczna jest ingerencja w dzieło architekta, np. remont fasady budynku. Odtworzenie jej pierwotnego kształtu z wielu powodów jest bądź niemożliwe, bądź ze względów ekonomicznych lub technicznych niepożądane. Nie bez znaczenia są również zmieniające się odczucia estetyczne, trendy mody. Fluktuacji podlega też przeznaczenie dzieła.

Według tych komentarzy kolizja praw twórcy i osób uprawnionych do korzystania z utworu jest właściwie nieunikniona. Skuteczność powołania się na prawa podmiotowe zależy m.in. od udowodnienia  respektowania granic treści i wykonywania prawa własności. Konieczne jest postępowanie w granicach prawa i zasad współżycia społecznego. W przeciwnym razie właściciel spotka się z zarzutem nadużycia prawa. Z kolei autor utworu użytkowego powinien uwzględniać wymagania swojego partnera. Następstwem tej zasady jest rozszerzenie granic  dozwolonych modyfikacji, ponieważ istotą projektów architektonicznych i urbanistycznych jest podleganie przeobrażeniom w toku realizacji.

Jeśli zaś chodzi o praktyczne aspekty związane z korzystaniem z uprawnień przez twórców utworów architektonicznych oraz architektoniczno-urbanistycznych, MKiDN wskazuje, że dotyczą one kwestii egzekwowania istniejących już uprawnień wynikających z obowiązujących przepisów prawa przez twórców, niż konieczności zastąpienia ich nowymi rozwiązaniami.

Do MKiDN nie wpływały podobne zgłoszenia, jak opisane w wystąpieniu Rzecznika. Trudno zatem w sposób precyzyjny ocenić skalę opisywanych zjawisk, czy też ich utrwalenie w praktyce, co mogłoby uzasadniać zmianę obowiązujących przepisów. Podobnie w zakresie orzecznictwa brak jest istotnych rozstrzygnięć w zakresie sporów powstałych na tle kwestii integralności utworów architektonicznych i architektoniczno-urbanistycznych - podkreślił wiceminister.

IV.712.1.2015

RPO zaniepokojony ograniczeniami praw właścicieli zabytków, które mają trafić do rejestru

Data: 2019-06-27
  • Właściciele zabytkowych obiektów skarżą się, że nie mogą prowadzić przy nich żadnych prac w trakcie postępowania o ich wpis do rejestru zabytków
  • RPO ma wątpliwości, bo taki przepis ingeruje nadmiernie w konstytucyjne prawo własności i może nie służyć ochronie zabytków 
  • O swój zabytek właściciel musi bowiem dbać pod sankcją karną. Jak pogodzić z tym zakaz jakichkolwiek prac, np. w celu usunięcia skutków burzy czy wichury?
  • W ocenie Rzecznika dopuszczalne powinny być konieczne prace przy zabytku, pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego 

Skarga dotyczy tzw. ochrony tymczasowej zabytku w czasie trwania postępowania o wpis do rejestru. Zgodnie z nowelizacją ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, która weszła w życie 9 września 2017 r., od  wszczęcia postępowania ws. wpisu do rejestru do dnia, w którym decyzja stanie się ostateczna, przy danym zabytku nie wolno prowadzić prac konserwatorskich, restauratorskich, robót budowlanych oraz innych działań mogących prowadzić do naruszenia substancji lub zmiany wyglądu zabytku. Jak głosiło uzasadnienie projektu noweli, jej celem miało być wyeliminowanie „stosunkowo częstych sytuacji, gdy po wszczęciu postępowania w sprawie wpisania zabytku do rejestru właściciel tego zabytku dokonuje jego zniszczenia”.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma wątpliwości, że zagwarantowanie skutecznej ochrony dóbr kultury, w tym zabytków, jest obowiązkiem władzy publicznej.  Realizacja tego obowiązku nie może jednak odbywać się z naruszeniem Konstytucji, a zwłaszcza nie może stanowić nadmiernej ingerencji w sferę praw człowieka i obywatela, a zwłaszcza prawo własności.

Prawo to nie jest prawem absolutnym i może podlegać ograniczeniom. Ograniczenie własności zabytków znajduje zaś konstytucyjne uzasadnienie. Nie oznacza to jednak dowolności ustawodawcy w sposobie oraz głębokości ograniczenia. Konieczne jest w tym przypadku wyważenie praw właścicieli oraz przede wszystkim interesu publicznego. 

Dlatego dopuszczalność zabezpieczenia zabytków na czas postępowania o wpis co do zasady nie budzi wątpliwości Rzecznika. Jest on zaś zaniepokojony sposobem i zakresem ingerencji ustawodawcy.

Niejasność zakresu zakazu prowadzenia prac

Zasadniczą kwestią jest określenie zakresu prac, których właściciel lub posiadacz zabytku nie może podejmować w trakcie postępowania. Powstaje pytanie, czy zakaz obejmuje wszystkie prace, czy też można wskazać takie, które można by prowadzić.

Nieuzasadnione wydaje się wprowadzenie całkowitego zakazu prowadzenia prac konserwatorskich oraz restauratorskich. Wstrzymanie prac konserwatorskich -zapobiegających destrukcji zabytku - wydaje się bowiem sprzeczne z ciążącym na właścicielu obowiązkiem opieki nad zabytkiem. Jeśli nie zabezpieczył go w należyty sposób przed uszkodzeniem czy zniszczeniem podlega karze aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny. W przypadku zniszczenia lub uszkodzenia zabytku grozi zaś kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Zakaz prowadzenia wszelkich prac w czasie trwania postępowania o wpis z jednej strony uniemożliwia bowiem właścicielowi lub posiadaczowi realizację obowiązku dbania o zabytek, z drugiej zaś naraża go na sankcje w przypadku niezabezpieczenia czy zniszczenia zabytku. Nie jest zatem jasne i jednoznaczne, czy na gruncie tego zakazu można podejmować jakiekolwiek prace, w jakim trybie powinno to się zgłaszać i na podstawie jakich pozwoleń.

Może to powodować niepewność właściciela co do dopuszczalności podjęcia określonych prac i ich zakresu. Wydaje się, że to praktyka stosowania zakazu może przesądzić o jego treści. Może to jednak prowadzić również do sytuacji, w których w takich samych stanach faktycznych zapadać będą różne decyzje. Wydaje się to trudne do pogodzenia z zasadą zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Nadmierna ingerencja w prawo własności właściciela zabytku

Ustawa o ochronie zabytków przewiduje różne formy ochrony zabytków nieruchomych. To ma zaś wpływ na zakres praw i obowiązków właścicieli. Wpis do rejestru stanowi wyjątkowo rygorystyczną formę ochrony i z tego właśnie powodu dużo silniej wkracza w prawo własności i ogranicza je. Świadczy o tym m.in. fakt, że wpisanie zabytku ujawnia się w księdze wieczystej nieruchomości. Właściciel ma zaś obowiązek uzyskania pozwolenia konserwatora zabytków m.in. na prowadzenie prac konserwatorskich, restauratorskich lub robót budowlanych.

W przeciwieństwie do ochrony wynikającej z wpisu do rejestru, co wymaga decyzji administracyjnej, objęcie zabytku ochroną tymczasową następuje z mocy prawa wraz z wszczęciem postępowania w sprawie wpisu. W praktyce wydaje się jednak, że przyjęta regulacja prowadzi do sytuacji, w której zabytek w czasie trwania postępowania o wpis do rejestru objęty jest ochroną która ma de facto bardziej rygorystyczny charakter niż ochrona obiektów już wpisanych do rejestru.

W przypadku bowiem zabytku wpisanego do rejestru właściciel może – za pozwoleniem konserwatora - prowadzić prace konserwatorskie, restauratorskie, roboty budowlane lub podejmować inne działania, które mogłyby prowadzić do naruszenia substancji lub zmiany wyglądu zabytku. W czasie postępowania w sprawie wpisu możliwość taka - jak się wydaje - jest wykluczona.

Tymczasem obowiązek zabezpieczenia i utrzymania zabytku w jak najlepszym stanie nie jest związany z decyzją o wpisie do rejestru i spoczywa na jego dysponencie także w czasie trwania postępowania o wpis. A pogorszenie stanu zabytku może nastąpić nagle, na skutek chociażby nagłych zdarzeń atmosferycznych. Zerwanie np. części dachu przez wiatr, może wiązać się z koniecznością podjęcia stosownych działań, które niewątpliwie będą wiązały się z substancją zabytku – wskazuje RPO.

Dolegliwość zakazu prowadzenia prac może się zwiększyć wraz przedłużającym się postępowaniem o wpis. Z uwagi na skomplikowany charakter oraz konieczność gromadzenia i analizowania dokumentacji może to trwać nawet kilka lat.

- Wydaje się, iż wprowadzenie ochrony tymczasowej, gdy organ ma pewność, że właściciel nie może w stosunku do zabytku podjąć de facto jakichkolwiek działań, może wpłynąć na wydłużenie postępowań – uważa Rzecznik. Tym bardziej zasadne wydaje się istnienie mechanizmu, który pozwalałby na podejmowanie określonych, koniecznych prac, oczywiście pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego.

Brak rozwiązań prawnych, które mogłyby uzupełniać mechanizm ochrony tymczasowej, powoduje, że właściciel nie ma możliwości wystąpienia o przeprowadzenie koniecznych prac. Tym samym zostaje on w rzeczywistości pozbawiony możliwości decydowania o swojej własności  i dysponowania nią do czasu wydania ostatecznej decyzji co do wpisu.

W ocenie Rzecznika zakaz prowadzenia prac przy zabytku, nie przewidujący wyjątków bądź procedury w ramach której możliwe byłyby - pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego - zastosowanie określonych wyłączeń,  stanowi zatem nadmierną ingerencję w prawo własności.

O stanowisko w tej sprawie Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego. Jeśli podzieliłby on zaprezentowaną argumentację, Rzecznik poprosił o rozważenie prac nad nowelizacją ustawy o ochronie zabytków - aby ochronić prawa właścicieli nieruchomości, w stosunku do których wszczęto postępowanie w sprawie wpisu do rejestru zabytków.

IV.7002.11.2018

WSA: repatriacja właściciela mienia zabużańskiego po 1945 r. to nie warunek prawa do rekompensaty

Data: 2019-06-26
  • Powrót właściciela nieruchomości zabużańskiej po 1945 r. do Polski nie jest ustawową przesłanką prawa do rekompensaty od Skarbu Państwa za takie mienie
  • Orzekł tak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który uchylił odmowę rekompensaty dla spadkobierców pana Feliksa za jego dom w Wilnie 
  • Odmowę uzasadniono tym, że po 1945 r. nie repatriował się on do Polski. A pan Feliks nawet nie mógł tego uczynić, gdyż w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • RPO wskazywał,  że z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości do Polski

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA.

Argumenty RPO

Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił przyłączyć się do tego postępowania. Wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed końcem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

W uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

Orzeczenie WSA

26 czerwca 2019 r. WSA (sygn. akt I SA/Wa 583/19) uchylił obie zaskarżone decyzje i zwrócił sprawę Wojewodzie Mazowieckiemu.

W ustnych motywach orzeczenia sąd zwrócił uwagę na pozaustawowy charakter przesłanki repatriacji właściciela nieruchomości. Ponadto wskazał, że organy orzekły rozbieżnie co do części tego samego majątku tej samej osoby.

Orzeczenie jest nieprawomocne.

IV.7003.16.2019

Odmówiono im rekompensaty za mienie zabużańskie. Rzecznik wspiera ich przed sądem

Data: 2019-06-24
  • Spadkobiercom pana Feliksa odmówiono rekompensaty za tzw. mienie zabużańskie - dom w Wilnie. Bo po 1945 r. nie repatriował się on do Polski
  • Pan Feliks nie był w stanie tego uczynić, gdyż  w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • Tymczasem z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości po 1945 r. do Polski
  • Odmowa była wyjątkowo krzywdząca, zwłaszcza że spadkobiercy pana Feliksa uzyskali rekompensatę za inne utracone mienie - majątek ziemski niedaleko Wilna
  • ROZPRAWA PRZED WSA - 26 czerwca

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do skargi spadkobierców pana Feliksa, złożonej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na odmowę potwierdzenia prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Rzecznik wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA. Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, RPO postanowił się do niej przyłączyć.

Argumenty RPO

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Nie ulega wątpliwości, że pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed zakończeniem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Z kolei działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

Rzecznik przypomniał, że w uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej innego majątku będącego jego własnością – majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

WSA zaplanował rozprawę w tej sprawie na 26 czerwca 2019 r. (sygn. akt I SA/Wa 583/19) o godz. 9.20 w sali A.

IV.7003.16.2019

Aby adoptowane dziecko nie dziedziczyło długów biologicznego ojca. Druga skarga nadzwyczajna RPO - uwzględniona

Data: 2019-05-22
  • Aby adoptowane dziecko nie odziedziczyło długów po zmarłym biologicznym ojcu, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Sądu Najwyższego swoją drugą skargę nadzwyczajną 
  • Chodzi o decyzję sądu, który uznał, że dziecko nie jest spadkobiercą biologicznego ojca, a zatem rodzice adopcyjni nie mogą w jego imieniu odrzucić spadku
  • Tymczasem inny sąd zgodnie z prawem uznał to dziecko w sprawie spadkowej za pełnoprawnego spadkobiercę. Zdaniem RPO pierwszy sąd się pomylił
  • Sąd Najwyższy uwzględnił skargę Rzecznika i zgodnie z nią uchylił orzeczenie Sądu Rejonowego w O., któremu zwrócił sprawę

Rodzina adoptowała dziewczynkę, chcąc zapewnić jej lepszą przyszłość. Pomyłka sądu mogłaby jednak zaważyć na jej dalszych losach. Sąd uznał, że dziecko nie musi zrzec się spadku (długu) po biologicznym ojcu, bo ma nowych rodziców. Tymczasem proces adopcyjny w momencie śmierci ojca się jeszcze nie zakończył. Teraz już nie ma możliwości zrzeczenia się spadku, bo rodzice adopcyjni nie zakwestionowali decyzji sądu. Nie podejrzewali, że jest błędna. Nie było innego sposobu prawnego, by to naprawić niż skarga nadzwyczajna.

Historia sprawy

W sprawie, której dotyczy skarga, orzeczenie sądu rejonowego o adopcji dziecka stało się prawomocne w grudniu 2013 r. Biologiczny ojciec zmarł zaś pół roku wcześniej, w maju 2013 r.

Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, adoptowane dziecko nie dziedziczy po biologicznych rodzicach, jeśli w chwili tzw. otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy)  orzeczenie o adopcji było już prawomocne. Tu tak nie było.

O tym, czy się chce przyjąć spadek, decydował jeden sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania dziewczynki), a o podziale spadku - drugi sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania biologicznego ojca). Są odległe prawie o 300 km.

Sąd, przed którym toczyło się postępowanie spadkowe po zmarłym, wezwał do udziału w sprawie jego dzieci, w tym także dziewczynkę. W związku z tym matka adopcyjna złożyła w jej imieniu (ale w  innym sądzie, bo mieszkała w innej miejscowości) oświadczenie o odrzuceniu spadku. W ten sposób dziecko nie dziedziczyłoby długów biologicznego ojca. Ale 5 października 2017 r. ten sąd rejonowy oddalił wniosek jako bezprzedmiotowy. Przyjął, że dziecko przysposobione już po śmierci rodzica naturalnego nie jest jego spadkobiercą i nie rozpoznał sprawy merytorycznie (nie zauważył, że zmarły w chwili śmierci był według prawa ojcem tego dziecka). Orzeczenie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

Tymczasem w marcu 2018 r. sąd prowadzący postępowanie spadkowe po zmarłym stwierdził, że spadek z dobrodziejstwem inwentarza nabyło - po połowie - dwoje jego dzieci (w tym i dziewczynka). Niestety jest to decyzja prawidłowa – rzeczywiście, w chwili śmierci nie istniały jeszcze prawomocne orzeczenia o adopcji.

W chwili złożenia skargi nadzwyczajnej orzeczenie to nie było jeszcze prawomocne, zostało zaskarżone przez przedstawicieli ustawowych obojga dzieci. Jeżeli nie wyjaśni się sprawa odrzucenia spadku, do dziecka może przyjść komornik.

Skarga nadzwyczajna RPO

Z punktu widzenia zasad demokratycznego państwa prawnego nie do pogodzenia byłoby jednoczesne funkcjonowanie prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku przez małoletnią i oświadczenia o odrzuceniu spadku złożonego w jej imieniu przez przedstawicieli ustawowych - uznał RPO.

Dlatego złożył skargę nadzwyczajną na decyzję sądu z 5 października 2017 r. Adam Bodnar zaskarżył ją jako rażąco sprzeczną z prawem. Wniósł, aby SN zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia Sądowi Rejonowemu w O.

Zarazem Rzecznik wniósł do właściwego sądu o wstrzymanie skuteczności postanowienia z 5 października 2017 r. o bezpodstawności wniosku o odrzucenie spadku. W ocenie RPO jest to konieczne, by zapewnić dziecku ochronę przed niepowetowaną szkodą.

Jeśli to postanowienie zostałoby wstrzymane, Sąd Okręgowy dostałby realną szansę na odroczenie rozpoznania apelacji w sprawie o nabycie spadku (gdyby bowiem sąd prawomocnie uznał dziewczynkę za spadkobierczynię, byłoby bardzo trudno ustrzec dziecko przed komornikiem, nawet jeśli potem dowiodłoby się błędu sądu rejonowego w sprawie odrzucenia spadku).

RPO wskazuje, że w decyzji z 5 października 2017 r. sąd pominął, iż śmierć biologicznego ojca nastąpiła przed uprawomocnieniem się postanowienia o przysposobieniu, a nawet jeszcze przed wszczęciem postępowania adopcyjnego.

- Uchybienie prawu ma charakter oczywisty i bezsporny. Nie jest ono wynikiem odmiennej wykładni, konsekwencją wyboru jednej z możliwych do przyjęcia interpretacji, lecz ewidentnym błędem sądu - napisał Adam Bodnar w skardze nadzwyczajnej. Sąd w sposób oczywisty przeoczył bowiem podstawową zasadę prawa spadkowego, że skutek dziedziczenia następuje z mocy prawa, a o porządku dziedziczenia decyduje stan prawny w dacie śmierci spadkodawcy.

Sąd zawiódł zaufanie rodziców dziecka

Według Rzecznika postanowienie z 5 października 2017 r. naruszyło konstytucyjną zasadę zaufania do państwa, wywodzoną z art. 2 Konstytucji oraz prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych, gwarantowanego przez art. 64 ust. 2 Konstytucji. 

Skoro sąd stwierdził, że dziecko nie dziedziczy po biologicznym ojcu, przedstawiciele ustawowi małoletniej nabrali przekonania, że nie będzie ona wchodziła do kręgu spadkobierców - podkreśla Rzecznik. Nie zaskarżyli oni orzeczenia, bo mimo negatywnego rozstrzygnięcia, argumentacja leżąca u jego podstaw wskazywała, że nie jest ono niekorzystne dla ich córki. Zaufali zatem decyzji sądu, co doprowadziło do naruszenia ich zaufania do działań organów władzy państwowej i stanowionego przez nie prawa.

Uwagi sądu nie zwróciła nawet okoliczność, że wszyscy najbliżsi zmarłego, pozostający z nim - w przeciwieństwie do małoletniej - w bezpośredniej styczności, spadek odrzucili. Sąd zaniechał zaś oceny, czy wnioskowana czynność jest zgodna z dobrem małoletniej.

Orzeczenie SN

22 maja 2019 r. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN uwzględniła skargę RPO (sygn. akt I NSNc 3/19). Rozstrzygnięcie zapadło na posiedzeniu w składzie dwojga sędziów i ławnika.

To druga skarga nadzwyczajna RPO uwzględniona przez Sąd Najwyższy. Pierwsza dotyczyła błędu sądu w sprawie spadkowej.

IV.7000.184.2018

Samowolnie użytkował państwową rolę, ale jej sobie nie przywłaszczył. SN uznał kasację Rzecznika

Data: 2019-05-22
  • Obywatel, który samowolnie użytkował działkę rolną Skarbu Państwa, został prawomocnie skazany za przywłaszczenie majątkowego prawa do niej
  • Według RPO zamiarem skazanego nie było przejęcie praw do działki, ale uzyskanie dotacji unijnej (do czego nie trzeba mieć tytułu prawnego do gruntu) oraz zebranie plonów
  • W tej sprawie można zatem mówić o bezumownym korzystaniu z cudzej nieruchomości, co uzasadnia roszczenia jej właściciela w trybie cywilnym
  • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i uniewinnił skazanego wobec braku znamion zarzucanego mu przestępstwa  

S.K. przez kilka lat samowolnie użytkował działkę rolną Skarbu Państwa o powierzchni 61 ha. Zaorał ją i zasiał gryką. Wyrządził tym Agencji Nieruchomości Rolnych szkodę w wysokości 21 tys. zł. Prokuratura oskarżyła go o przestępstwo z art. 284 § 1 Kodeksu karnego. Za przywłaszczenie prawa majątkowego przewiduje on karę do 3 lat więzienia.

Skazany za przywłaszczenie praw do państwowej działki

W 2017 r. sąd rejonowy uznał, że oskarżony wyczerpał ustawowe znamiona czynu z art. 284 Kk przez przywłaszczenie sobie prawa użytkowania działki rolnej. Skazał go na 7200 zł grzywny, obciążył go też kosztami procesu.

Według sądu przywłaszczyć prawo majątkowe można postępując tak, jak gdyby ono sprawcy przysługiwało. Oskarżony nie tylko bowiem użytkował działkę bez zgody właściciela, ale podpisał też umowę oddania jej byłej żonie w dzierżawę. Sąd uznał, że dowodzi to zamiaru oskarżonego włączenia prawa użytkowania tego gruntu do swego majątku.

Sąd podkreślił, że ma świadomość nagminności takich zachowań wobec gruntów Skarbu Państwa i ich związku z wykorzystywaniem przez rolników regulacji prawnych dotyczących dopłat unijnych, których pozyskanie nie wymaga od beneficjenta wskazania tytułu prawnego do gruntu.

Wyrok I instancji prawomocnie utrzymał sąd okręgowy.

Argumenty kasacji RPO

Kasację od tego wyroku złożył RPO, zarzucając mu rażące naruszenie prawa materialnego przez uznanie S.K. za winnego, mimo braku w jego działaniu znamion przestępstwa z art. 284 Kk. Wniósł o uchylenie obu wyroków i uniewinnienie S.K. od popełnienia przypisanego mu czynu.

Według Rzecznika rozumowanie obu sądów co do motywacji oskarżonego i sposobu jego działania było błędne, w efekcie czego zaakceptowały one niewłaściwą kwalifikację z art. 284 Kk. Tymczasem celem S.K. nie było dążenie do definitywnego przejęcia cudzego prawa majątkowego. Tezę tę potwierdza skorzystanie z niego dla otrzymania dotacji unijnych i związana z tym powszechność zjawiska „piractwa rolnego”. Metodą na pozyskanie dotacji było także zawarcie przez oskarżonego fikcyjnej umowy dzierżawy z byłą żoną.

RPO podkreślił, że S.K. bezsprzecznie wkroczył w sferę uprawnień właścicielskich. Nie sposób jednak przypisać mu dążenia do pozbawienia właściciela faktycznej możliwości dysponowania nieruchomością. Oskarżonemu nie przyświecał ani cel zerwania więzi pokrzywdzonego z nieruchomością i postępowania z nią, jak z własną, ani zamiar trwałego włączenia cudzego prawa majątkowego do swego majątku. Właściciel miał zaś uprawnienie do przejęcia nieruchomości, choć z uwagi na chęć uniknięcia konieczności rozliczenia nakładów oraz szczupłe zasoby oddziału terenowego ANR stało się to dopiero po zbiorach w 2013 r.

Sąd nie wziął też pod uwagę, że przy przestępstwie z art. 284 Kk cel sprawcy sprowadza się do nieodwracalnego pozbawienia właściciela składnika majątku bądź prawa majątkowego i uczynienia z niego swojej własności.

W piśmiennictwie przyjmuje się, że działanie sprawcy z zamiarem obejmującym jedynie bezprawne skorzystanie z prawa majątkowego - bez dążenia do definitywnego przejęcia go - nie spełnia przesłanki czynu z art. 284 § 1 Kk. S.K. był jedynie posiadaczem „w złej wierze”, co nie może stanowić przedmiotu przywłaszczenia z art. 284 Kk, ponieważ nie jest podmiotowym prawem majątkowym, ale stanem faktycznym.

Celem europejskiej wspólnej polityki rolnej jest co do zasady wspieranie osób faktycznie gospodarujących na nieruchomościach rolnych. Pomoc jest przyznawana niezależnie, czy ubiegający się o dopłaty jest legalnym posiadaczem gruntu. Decydujące jest faktyczne użytkowanie działki rolnej, a nie przysługujący do niej tytuł prawny.

Ocena działań oskarżonego prowadzi zatem do wniosku że ma ono charakter cywilnoprawny i jest bezumownym użytkowaniem nieruchomości. Przyznanie płatności nie ogranicza przecież właściciela w dochodzeniu ochrony swych praw np. na drodze powództwa windykacyjnego przeciw użytkownikowi gruntu. A osoba władająca nieruchomością wchodzącą w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa bez tytułu prawnego jest zobowiązana do zapłaty Krajowemu Ośrodkowi Wsparcia Rolnictwa wynagrodzenia za korzystanie z tej nieruchomości w wysokości pięciokrotności wywoławczej wysokości czynszu, który byłby należny, gdyby działka była przedmiotem umowy dzierżawy po przeprowadzeniu przetargu.

22 maja 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt V KK 222/18) zgodnie z wnioskiem kasacji RPO uchylił zaskarżone wyroki i uniewinnił S.K.  

II.511.758.2017

Spotkanie regionalne RPO w Elblągu

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w sali elbląskiego ratusza wzięło udział ponad 60 osób.

O sprawności działania urzędu RPO

- Mówił Pan o tym, jakie są sukcesy urzędu - ja powiem, co robi źle. Głównym problemem jest szybkość – prosiłem o kasacje nadzwyczajną w 2008 roku – czekałem bardzo długo. Czy czas działania w tych sprawach skrócił się podczas Pana kadencji?

RPO: Nie pamiętam, jak było w 2008 roku, ale ten czas jest niestety długi. Pomimo moich licznych zabiegów, żeby dostać dodatkowe etaty, które pomogłyby w przyspieszeniu prac, nie dostałem na to środków. Mimo to, składamy około 60 kasacji rocznie. Mogę jedynie nagłaśniać te sukcesy, którzy mają moi pracownicy. Wielu osobom udało nam się jednak pomóc. Pracuję ciągle tym samym zespołem prawników. Co roku w parlamencie wnioskuję o pieniądze o dodatkowe etaty, nie tylko w zespole kasacyjnym, ale także w dziale, który od niedawna zajmuje się wnioskami o skargi nadzwyczajne.

O odpowiedzialności sędziów za wyroki

- Miałem sprawę przed SN, orzeczenie było druzgocące, na podstawie przepisów nieistniejących. Ten sędzia jest członkiem wojewódzkiej komisji wyborczej. Nie mam zaufania do takiej struktury wyborczej. Co zrobić, żeby sędziowie, którzy zostali negatywnie ocenieni, nie pełnili swojej roli?

RPO: W kwestii związanych z odpowiedzialnością sędziów – tak długo, jak sędzia nie popełnia przestępstwa, może się mylić orzekając. Może nam się wydawać, że sędzia popełnił błąd, ponieważ oceniamy działalność sędziego na podstawie faktów, które zdarzyły się później – w sprawie Tomasza Komendy sędzia, który go skazał mówił, że w tym momencie na takich samych dowodach orzekłby tak samo – wtedy dowody jasno wskazywały na winę. Należy dbać o sprawność postępowania, żeby błędów było jak najmniej.

O fukcjonowaniu lokalnego stowarzyszenia

Problemem są stosunki między mną a jedym z lokalnych stowarzyszeń – krytykuję sposób ich działania. Moim zdaniem uchwała stowarzyszenia narusza działanie ustawy o organizacji pożytku publicznego. Czy można coś z tym zrobić?

RPO: Rozumiem, że Pan się jeszcze do nas nie zwrócił? RPO reaguje w sytuacji konfliktu jednostki z władzą publiczną. Pytanie, czy możemy to stowarzyszenie za organ publiczny, wydaje mi się, że nie.

- Chciałbym mieć taki przepis, że skoro uchwała mi się nie podoba, to chciałbym poprosić sąd o zmianę takiego prawa -kontynuuje Pan

RPO: W takich relacjach ustawodawca nie przewidział nic innego od czasu Kodeksu Napoleona, niż powództwo cywilne.

O pospiesznym uchwalaniu prawa

- Cztery dni temu usłyszałem, że prezes rządzącej partii powiedział, że nie jest to problemem stanowienie prawa w ciągu kilku dni. Mamy w tej kwestii bałagan. Dotychczas był pewien określony tryb. Jeszcze jako działacz związkowy, chciałem aby projekty poselskie również były uchwalane w trybie, w jakim uchwalane są projekty rządowe. Ta inicjatywa upadła. Rozumiem, że Pana rolą jest obrona praw obywatelskich. Tryb legislacji jest dla mnie nie do przyjęcia. Oczekuję od Pana, aby publicznie zajął Pan stanowisko na ten temat. Aby w biurze można było pezygotować projekt, który by to usprawnił. – powiedział uczestnik spotkania.

RPO: Tą sprawą w biurze nie zajmowaliśmy się dostatecznie wnikliwie. Tu nie tylko chodzi o tryb legislacyjny i tę furtkę, o której Pan powiedział, ale to co się w parlamencie dzieje – skrócony czas na debatę, uchwalanie zmian wjeden dzień. Na tle Sejmu, prace Senatu wydaj się wypadać lepiej. Tam udało się zachować pewien poziom dyskusji. To kwestia kultury prawnej oraz tego, jak marszałek widzi swoją rolę – jako polityka czy niezależnego arbitra, który dba o dobro społeczne. Warto też zwrócić uwagę na element czytań projektów ustaw - są one po to, aby za każdym razem przemyśleć, czego dotyczą przepisy, aby wyeliminować błędy.

O prawie do sądu

- Chodzi o zwolnienie z kosztów sądowych dla podmiotów z trudnościami finansowymi. Znam wniosek, w którym pewna spółka prosi o zwolnienie z opłat udowadniając, że nie prowadzi działalności i nie ma środków na pokrycie opłat sdowych. Sąd się do tego nie przychyla i prosi o informację o finansach, których przecież nie ma. Uzasadnienia są absurdalne, a sądy interpretują prawo dowolnie. Co taki podmiot może zrobić, kiedy rzeczywiście jego sytuacja jest ciężka?

RPO: Uzasadnienie jest pewnie szablonowe. Sąd w takiej sytuacji powinien wiedzieć, że nie powinien pytać o dokumenty, które nie istnieją. Jeśli sprawa przeszła już przez II instancję może Pan zaskarżyć sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kreutz przeciwko Polsce i innych trybunał stwierdzał, że takie sprawy naruszają art. 6 Konwencji, czyli prawo do sądu i przyznawał zadośćuczynienie. Takie orzeczenia czasem dają możliwość wznawiania postępowania. Proszę przekazać tę sprawę do nas. Zastanowimy się, jak będzie można systemowo takie sprawy rozwiązać. Porozmawiam z Krajową Izbą Radców Prawnych i adwokaturą.

O prawach osób z niepełnosprawnościami

System orzecznictwa o niepełnosprawności. Mamy do czynienia z podwójnym systemem: zusowskim - rentowym i tym powoływanym przez powiatowe zespoły. Powstaje paradoks, gdyż po orzekaniu o niezdolności do pracy w ramach jednego systemu, dostajemy dotację z PFRON w ramach drugiego na aktywizację zawodową. Co można z tym zrobić?

RPO: Ma pani rację, że należy coś z tym zrobić. Najlepszy czas na to był po proteście osób niepełnosprawnościami. Należy pamiętać, że do tego systemu dochodzi także orzekanie KRUSu. Rząd podjął działania w tym zakresie. Powstała komisja, która pracowała nad reformą orzekania. Prace trwały, ale nic z tego nie wyszło – chodziło o koszty i to, że rząd nie chciał działać w tym zakresie w roku wyborczym. Przygotowaliśmy raport, który pokazuje co z zapowiedzi zostało zrealizowane. Mam nadzieję, że projekt „Dostępność +” pomoże rozwiązać pewne problemy.

O reprezentowaniu pokrzywdzonych przed sądami

Styk działania pro bono i sądów administracyjnych. Od pół roku walczę pro bono o właściwy budżet dla domu pomocy społecznej. Po pokryciu kosztów w sprawie okazało się, że nie jestem uprawniony do występowania w sprawie, bo nie wykazałem osobistego interesu prawnego – stanąłem pod ścianą. Mogę wnieść do RPO skargę, ale nie wiem, co skarżyć. Sprawa stanęła w punkcie beznadziejnym. Najłatwiej oszczędzać na tych, którzy się o to nie upomną – osobach starszych i niepełnosprawnych.

RPO: Ustawa o RPO daje możliwość skarżenia prawa miejscowego w sposób bezpośredni. Skarżymy uchwały dotyczące spraw płatnego parkowania, czy innych, w których protestowali obywatele. Być może jest to przestrzeń do naszej interwencji.

O problemach przy kontrolach skarbowych

Kontrolą skarbową zarządza naczelnik urzędu skarbowego. Załóżmy, że w czasie kontroli dochodzi do naruszenia prawa przez kontrolujących. Naczelnik Urzędu Skarbowego nie jest pracodawcą kontrolujących mimo, że wydał upoważnienie, tylko dyrektor Izby Skarbowej. Powstaje w takiej sytuacji problem dwuinstancyjności. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w takiej sytuacji rozstrzyga także w swojej sprawie. Jeżeli jest zalecenie pokontrolne – taka dwuinstancyjność jest pozorna.

RPO: Trzeba sprawdzić, jak to wygląda w Najwyższej Izbie Kontroli – ona też ma zalecenia pokontrolne. To, czego nie mamy, a co by się przydało to rzecznik praw podatnika – instytucja działająca podobnie do rzecznika praw konsumenta. Będziemy zastanawiali się, co z tym zrobić.  

O problemach powiatowego rzecznika praw konsumenta

Jestem elbląskim rzecznikiem praw konsumenta i chciałbym podnieść problem ochrony osób starszych przy zawieraniu umów poza lokalem przedsiębiorstwa. Większość spraw odstąpienia od takich umów dotyczy osób starszych. Niieuczciwi przedsiębiorcy wyspecjalizowali się w poszukiwaniu osób niepełnosprawnych, starszych i to do nich skierowana jest ich oferta. Czy może Pan w tym jakoś pomóc?

RPO: Na wstępie zapytam, ilu Pan ma pracowników ? - Jestem sam – Powinien mieć Pan co najmniej dwóch współpracnikow – tak ważne są Pana zadania. Problem jest nam znany. Istnieją dwa rozwiązania – wydłużanie okresu odstąpienia od umowy – kwestia nagrywania – wydłużenie okresu archiwizacji nagrań.

- Nie mam na myśli dużych przedsiębiorców. Myślałem o tych spotkaniach, które dzieją się w salach zamkniętych. -

RPO: Rozmawiamy o tym zawsze kiedy jesteśmy na spotkaniach z Uniwersytetami Trzeciego Wieku. Najważniejsza rzecz to walka o uświadomienie konsumentów – osób starszych. Porozumienie między rzecznikiem praw konsumenta, lokalnymi radcami i adwokatami a UTW mogłoby być przydatne w odpowiednim wyszkoleniu seniorów. Myślę, że rzeczywiście legislacyjnie należy się zastanowić, jak to prawo zmienić.

O nierzetelnym reprezentowaniu klienta przed sądem

Przegrałem sprawę w sądach polskich – wysłałem dokumenty do Strasburga – dał mi symboliczne odszkodowanie – adwokat nie działał na moją korzyść. Zwróciłem się do RPO z prośbą o skargę nadzwyczajną. Chciałbym poznać opinię pana rzecznika. Sprawa dotyczyła kradzieży praw autorskich – młody student jako mój asystent wykradł moje prace. W opinii uniwersytetu – moje prawa autorskie są własnością uczelni – uczelnia przejęła całą moją pracę.

RPO: Podobne sprawy były już rozstrzygane przez trybunał w Strasburgu (Staroszczyk vs Polska).  Adwokat powinien przygotować sprawę w takim terminie, żeby mógł Pan się przygotować do rozprawy. Proszę mi dać szansę spojrzeć jeszcze raz na tę sprawę. Być może skarga nadzwyczajna znajdzie w tym przypadku zastosowanie.

O wpływie nawozów sztucznych na środowisko

Rząd podjął decyzję o zgodzie na stosowanie pestycydów w uprawie roślin, co może skutkować tym, że niedługo wyginą pszczoły. Żywność także może być skażona. Czy to jest sprawa do RPO ?

RPO: Jeżeli chodzi o używanie środków chemicznych – muszę poczekać, czy do Biura zaczną wpływać podobne skargi. Nie mamy kompetencji, żeby samemu się tym zająć.

O niebezpieczeństwie wprowadzenia sieci szybkiego internetu

Wchodzi nowy system sieci internetowej 5G, co wiąże się z powstawaniem niebezpiecznych stacji wysokiego napięcia. Co Pan może z tym zrobić?

RPO: Każde opóźnienie we wprowadzeniu systemu 5G wiąże się z wydaniem nowych licencji, co powoduje zysk dla wielkich sieci komórkowych. Powstaje pytanie, czy zgłaszanie tego problemu nie leży w ich interesie. 

O referendach lokalnych

W 2013 roku odbyło się w Elblągu referendum w sprawie odwołania prezydenta. W tym przypadku nie wystąpiły wątpliwości, co do miejsca zorganizowania referendum. W 2014 roku zaś planowaliśmy przeprowadzić referendum o przeniesienie Elbląga do województwa pomorskiego, nie wiedzieliśmy, gdzie takie referendum zrobić, czy w województwie warmińsko-mazurskim czy pomorskim?

RPO: W naszym prawie nie wszystko jest określone. Mamy w BRPO kompetentną osobę. Zlecimy analizę tego tematu. To, o czym wiem, to kwestia przyłączania gmin, czy zmian granic miejscowości – sprawa poszerzenia granic Opola, czy likwidacji gminy Ostrowice, która była zadłużona w parabankach.

O problemach z emeryturami

Sytuacja emerytek z rocznika 1953. ZUS odmówił przeliczenia emerytury, co teraz można zrobić?

RPO: Mamy kompleksowe opracowanie. Prośba do każdego, kto ma taki problem – żeby przesłać opis sprawy do Biura RPO wraz z kopią dokumentów.

Jestem emerytką z 23-letnim stażem. Przeszłam na emeryturę ze względu na opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem. Po wprowadzeniu świadczeń przysługujących rodzicom, opiekunom osob niepełnosprawnych. Świadczenie dla tych osob wynosi 1400 a moje świadczenie 1000 zł. Mimo, że w tym czasie opiekowałam się niepełnosprawnym dzieckiem, czuję się pokrzywdzona.

RPO: Mamy wybór, jakie świadczenie wybrać. Skoro świadczenie pielęgnacyjne jest wyższe, to można je wybrać. Zastanowimy się w Biurze RPO, co jeszcze możemy w tej sprawie zrobić.  

O dostępie do informacji publicznej

Czy działalność gospodarcza otwierana z funduszu pracy podlega udostępnieniu w zakresie dostępu do informacji publicznej? Złożyłem wniosek, ale nie otrzymałem odpowiedzi.

RPO: Skoro mamy środki w funduszu pracy na prowadzenie działalności gospodarczej, to informacja na co zostało udzielone wsparcie, powinna być informacją publiczną. Jeżeli urząd nie odpowiedział, należy stwierdzić, że działał w trybie bezczynności.

Zachęcam do odwiedzenia strony: www.watchdog.org.pl -  tam są wszystkie instrukcje, jak można skarżyć taki tryb. Polskie organy wiedzą, jak nie odpowiadać na informację publiczną, należy wiedzieć, jak się przed tym bronić.

TK: egzekucja z nieruchomości, gdy roszczenie wierzyciela przedawnione- zgodna z Konstytucją

Data: 2019-05-15
  • Zgodny z Konstytucją jest przepis, że przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z obciążonej nieruchomości
  • Takie rozstrzygnięcie wydał 15 maja 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, który nie uwzględnił skargi konstytucyjnej wobec art. 77 ustawy o księgach wieczystych i hipotece
  • Skarżącą wsparł Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał, że zaskarżony przepis nieproporcjonalnie ogranicza konstytucyjną ochronę prawa własności

Art. 77 ustawy o księgach wieczystych i hipotece stanowi:  „Przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z nieruchomości obciążonej. Przepisu tego nie stosuje się do roszczeń o świadczenia uboczne”.

Od skarżącej bank egzekwował spłatę kredytu hipotecznego zaciągniętego przez inną osobę, ale zabezpieczonego na jej nieruchomości. Wierzytelność już się  przedawniła, wobec czego sąd nie uwzględnił powództwa co do odsetek (tzw. świadczenie uboczne), ale uznał roszczenie główne. W skardze konstytucyjnej podniesiono, że art. 77 ustawy narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa, różnicuje bowiem sytuację dłużników  zależnie od rodzaju zabezpieczenia.

RPO, ktory przystąpił do sprawy, uznał że funkcjonowanie normy prawnej, przewidującej możliwość uzyskania przez wierzyciela hipotecznego zaspokojenia z nieruchomości obciążonej hipoteką, mimo przedawnienia wierzytelności zabezpieczonej hipoteką, wydaje się nieuzasadnione koniecznością ochrony konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Zgodnie z nią  ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie, jednak ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Rzecznik stoi na stanowisku, że kwestionowany przepis nie spełnia wynikającego z zasady proporcjonalności wymogu niezbędności. Z punktu widzenia ochrony sfery prawnej wierzyciela hipotecznego wystarczająca pozostaje możliwość podjęcia działań zmierzających do uzyskania zaspokojenia rzeczowego w terminie właściwym dla przedawnienia wierzytelności zabezpieczonej hipoteką.

TK wskazał, że zaskarżony przepis odnosi się w równym stopniu do wszystkich dłużników osobistych, którzy dokonali obciążenia przedmiotu swojej własności hipoteką, jak również osób trzecich – właścicieli niebędących dłużnikami osobistymi. W opinii TK nie prowadzi on zatem do zróżnicowania sytuacji dłużników. Nie skutkuje również zróżnicowanym poziomem ochrony własności i praw majątkowych, z których mogą być egzekwowane wierzytelności wobec osoby trzeciej niebędącej dłużnikiem osobistym.

Zdaniem TK z zaskarżonego przepisu wynikają gwarancje ochrony praw zarówno dla wierzyciela, jak i dłużnika hipotecznego. Upływ terminu przedawnienia prowadzi bowiem do istotnego ograniczenia uprawnień wierzyciela, który traci możliwość zaspokojenia świadczeń ubocznych. Zapobiega jednocześnie narastaniu świadczeń ubocznych w długim okresie czasu, które mogłyby być źródłem dodatkowych korzyści dla wierzycieli. Z drugiej strony art. 77  stanowi gwarancję ochrony dłużnika, który po upływie terminu przedawnienia może skutecznie uchylić się od spełnienia świadczeń ubocznych.

Trybunał uznał, że wyważenie interesów właściciela nieruchomości niebędącego dłużnikiem osobistym i wierzyciela hipotecznego nie narusza zasady proporcjonalności.

Trybunał nie uwzględnił wniosku RPO o wyłączenie od orzekania osoby do tego nieuprawnionej - Justyna Piskorskiego, który był przewodniczącym pięcioosobowego składu TK.

IV.7000.295.2017

RPO: jak zapobiegać wyłudzeniom mieszkań od starszych osób w zmian za pożyczki

Data: 2019-05-14
  • Samorząd notarialny powinien zapewnić pełną ochronę osobom starszym przed przejmowaniem ich nieruchomości na podstawie aktów notarialnych będących zabezpieczeniem oszukańczych pożyczek 
  • RPO ponownie wystąpił do Krajowej Rady Notarialnej w sprawie inicjatyw, które mogłyby przeciwdziałać temu zjawisku, zwłaszcza wobec osób cierpiących na demencję czy otępienie starcze
  • W ocenie Rzecznika przywołany wcześniej przez KRN projekt tzw. przedstawiciela opiekuńczego dla takich osób nie uchroniłby ich przed negatywnymi skutkami oszukańczych działań

Osoby starsze i mniej zorientowane padają ofiarami procederu przejmowania własności mieszkań poniżej ich wartości - na podstawie aktów notarialnych sprzedaży nieruchomości, stanowiących zabezpieczenie pożyczek udzielanych przez oszustów. Za niewielkie w stosunku do wartości mieszkania pożyczki osoby takie tracą własność zamieszkiwanych nieruchomości.  Często przy składaniu podpisów w kancelarii notarialnej nie miały one świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest definitywne przeniesienie ich własności. O trudnych do odwrócenia skutkach dowiadywały się, gdy nowi właściciele mieszkań żądali kluczy. Proceder ten rozwinął się mimo że przeniesienie własności nieruchomości następowało w formie aktu notarialnego, a więc w tego typu czynnościach uczestniczył przedstawiciel zawodu zaufania publicznego – notariusz.  

Działania RPO 

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich opisywane w mediach takie przypadki ujawniły słabość systemu prawnego. Rzecznik zwracał się kilka razy do prezesa Krajowej Rady Notarialnej, wskazując na potrzebę zmian w prawie w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych.

W korespondencji z KRN Rzecznik zwracał uwagę, że notariusz ma obowiązek czuwać nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne. Ponadto notariuszowi nie wolno dokonywać czynności notarialnej, jeżeli poweźmie wątpliwość, czy strona czynności notarialnej ma zdolność do czynności prawnych. Rada rozesłała to pismo notariuszom. Rzecznik zwracał jednak uwagę, że to za mało – potrzebne są bardziej aktywne działania samorządu notarialnego.

RPO podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości,  w wielu przypadkach podstawy egzystencji obywatela. Dlatego też RPO podał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron. Taką inicjatywę legislacyjną ogłosił w lipcu 2016 r. Minister Sprawiedliwości. W lutym 2017 r. resort informował zaś, że prace nad zmianami w ustawie Prawo o notariacie trwają. Z niewiadomych przyczyn zmiany nie zostały dotychczas przeprowadzone.
 
- Niezbędne są jednak dalej idące działania i inicjatywy ze strony samorządu notarialnego, które pozwolą zagwarantować ochronę osób starszych przed czynnościami dokonywanymi z ich pokrzywdzeniem. W niektórych przypadkach ochrona powinna polegać wręcz na odmowie dokonania czynności notarialnej – pisał Rzecznik w grudniu 2018 r. do prezesa Krajowej Rady Notarialnej Mariusza Białeckiego.  

Odpowiedzi samorządu notarialnego

W odpowiedziach Rada przyznawała, że w obowiązującym stanie prawnym zarzuty wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Zwróciła zarazem uwagę, że koncepcja nagrywania czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na dobro chronione tajemnicą zawodową.

Rada opowiadała się także za zakazem pożyczek, zabezpieczanych nieruchomością o znacznie wyższej wartości niż one. Proponowała też, aby przejęta w ten sposób nieruchomość mogła wrócić do pożyczkobiorcy po jej spłacie. 

W odpowiedzi dla RPO z 12 marca 2019 r. Rada przywołała projekt powołania instytucji przedstawiciela opiekuńczego starszej osoby, przygotowany w 2015 r. przez Komisję ds. Wzmocnienia Ochrony Osób Starszych i Niepełnosprawnych, działającą w ramach Fundacji na rzecz Bezpiecznego Obrotu Prawnego. Projekt ten nie uzyskał wymaganej akceptacji i nie był procedowany w Parlamencie.

RPO o propozycji przedstawiciela opiekuńczego

W ocenie Rzecznika projekt ten nie uchroniłby osób cierpiących na demencję albo otępienie starcze przed negatywnymi skutkami działań, które mogłyby podjąć, mimo wcześniejszego ustanowienia przedstawiciela opiekuńczego.

Wzmocnienie ochrony tych osób można byłoby częściowo osiągnąć wyłącznie wtedy, gdy z uwagi na niepełnosprawność nie byłyby one w stanie podjąć określonych działań samodzielnie, ale zachowałaby pełną świadomość i rozeznanie rzeczywistości. Przedstawiciel byłby bowiem ustanawiany jeszcze na etapie, gdy dana osoba wykazywałaby dość wysoką świadomość swoich działań, ograniczeń i otaczającej go rzeczywistości.

Nie uchroniłoby to jej jednak przed zawarciem niekorzystnej umowy w późniejszym czasie - już po wystąpieniu symptomów otępienia czy demencji starczej.Ustanowienie przedstawiciela opiekuńczego nie ograniczałoby bowiem prawa osobistego działania danej osoby. W ramach nadal przysługujących jej uprawnień mogłaby ona, za namową osób trzecich, działających dla zysku, nadal dokonać niekorzystnej umowy przeniesienia własności nieruchomości.

Zdaniem RPO jedynie na etapie bezpośrednio poprzedzającym zawarcie aktu notarialnego, w którym uczestniczy notariusz, może zostać roztoczona szeroka ochrona nad osobami starszymi.

Dlatego też Rzecznik widzi potrzebę wdrożenia przez samorząd notarialny stosownych środków, które zapewnią pełną ochronę osobom starszym i uchronią je od zawierania niekorzystnych umów.

W związku z tym RPO ponownie zwrócił się o stanowisko samorządu notarialnego i informacje o podjętych bądź planowanych inicjatywach w tej sprawie.

IV.7000.301.2017

Jak notariusze radzą sobie z transakcjami na rynku mieszkaniowym po zmianach w użytkowaniu wieczystym?

Data: 2019-04-18
  • Sprzedaż mieszkania bez zaświadczenia z gminy o przekształceniu użytkowania wieczystego we własność może się skończyć dla nabywcy przykrą niespodzianką: dostanie za kilka miesięcy informację, że musi jeszcze ponieść dodatkową opłatę przekształceniową.
  • Na problem zwraca uwagę resort sprawiedliwości, który jednak nie chce dawać żadnych wytycznych, jak sobie z problemem poradzić u notariusza i w sądzie.
  • Dlatego RPO pyta Krajową Radę Notarialną, czy znane są jej takie konsekwencje obecnego zamieszania na rynku nieruchomości oraz jak sobie z tym notariusze radzą.

Problem wziął się stąd, że 1 stycznia 2019 r, prawo użytkowania wieczystego gruntu, na których stoi dom, zamieniło się dla właścicieli 2,5 mln mieszkań w prawo własności. Stało się to z mocy prawa, jednak na potwierdzenie tego trzeba poczekać, aż gmina wystawi stosowne zaświadczenie – ustawa dała na to 12 miesięcy.

Ponieważ większość właścicieli zaświadczeń jeszcze nie dostała, a bez tego trudniej jest sprzedać, pojawiła się nawet obawa, że opóźnienia w uzyskiwaniu zaświadczeń sparaliżować mogą rynek obrotu mieszkaniami.

Żeby temu zapobiec Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia poradziła notariuszom, że dopuszczalna jest transakcja sprzedaży mieszkania bez zaświadczenia, jest ono natomiast niezbędne na rynku pierwotnym obrotu nieruchomościami (np. przy ustanawianiu odrębnej własności lokali w budynkach wzniesionych na gruntach będących przed dniem 1 stycznia 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych).

Stanowisko to nie jest jednak obowiązujące, a poza tym nawet jeśli notariusz sporządzi akt notarialny bez zaświadczenia, to nie jest pewne, czy nowy właściciel uzyska wpis swojego prawa do księgi wieczystej w sądzie wieczystoksięgowym. Nie wykształciła się jednolita linia orzecznicza w tej kwestii.

Część sądów czekała na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości, tych jednak – jak wynika ze stanowiska resortu – nie będzie. Ministerstwo nie znajduje bowiem podstaw do podejmowania działań, które mogłyby - choćby w sposób pośredni - oddziaływać na praktykę orzeczniczą sądów wieczystoksięgowych, oraz na treść aktów notarialnych i treść wniosków kierowanych przez notariuszy do sądów wieczystoksięgowych.

Otóż – jak przypomina resort – zaświadczenie z gminy potwierdza nie tylko przekształcenie prawa do gruntu. Informuje też o obowiązku wnoszenia rocznej opłaty przekształceniowej, wysokości i okresie jej wnoszenia, a także możliwości wniesienia opłaty jednorazowo i zasadach jej wnoszenia. Zaświadczenie stanowi też podstawę wpisu w dziale III księgi wieczystej roszczenia o opłatę przekształceniową w odniesieniu do każdoczesnego właściciela nieruchomości.

Dlatego, w ocenie Ministra Sprawiedliwości, wykładnia KRN może być źródłem problemów z ustaleniem odpowiedzialności za ponoszenie opłaty przekształceniowej.

IV.7000.30.2019

RPO: konflikt między inwestorem a architektem wymaga odrębnej regulacji prawnej

Data: 2019-04-12
  • Inwestorzy tak tworzą umowy, by architekci zobowiązywali się do niewykonywania swych autorskich praw osobistych do projektu
  • Tymczasem architekci wskazują, że prawa te są niezbywalne. Kwestionują prawną skuteczność takich umów, są oni jednak słabszą stroną 
  • RPO opowiada się za odrębnym uregulowaniem ochrony integralności dzieła architektonicznego - tak by zabezpieczyć interesy zarówno architektów, jak i inwestorów

Wnioski kierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich zwracają uwagę na problem ochrony integralności utworów architektonicznych. Chodzi o konkurencję uprawnień twórcy-architekta oraz praw nabywcy projektu, będącego najczęściej inwestorem bądź właścicielem obiektu wzniesionego na bazie projektu. Z perspektywy inwestora bądź właściciela przeszkodą w korzystaniu z takiego obiektu jest każdorazowa konieczność uzyskania zgody architekta na dokonanie zmian, w tym celowych z punktu widzenia użytkownika budynku.

Dlatego inwestorzy starają się zabezpieczyć swoje interesy poprzez taką konstrukcję umów prawno-autorskich, w których twórcy projektu zobowiązują się do niewykonywania autorskich praw osobistych. Architekci kwestionują zaś skuteczność prawną takich umów, wskazując na niezbywalność więzi twórcy z utworem. Podkreślają także, że twórca z reguły jest słabszą stroną umowy. Trudno mu się nie zgodzić się na określone zapisy umowne – chociażby ze względu na dysproporcję w potencjale ekonomicznym stron.

Jakie są przyczyny problemu?

Co do ochrony integralności utworu polska regulacja prawa autorskiego nie przewiduje odrębnej regulacji w odniesieniu do dzieł architektonicznych. Prawo do poszanowania integralności utworu przybiera bardzo szczególną postać w przypadku utworów architektonicznych i urbanistycznych. Rzadko które dzieło musi uwzględniać tak wiele funkcji użytkowych, przy jednoczesnych wysokich wymaganiach estetycznych. Słuszny interes twórcy jest tutaj najostrzej konfrontowany ze słusznym interesem użytkownika budynku. Można go wywodzić zarówno z ogromnego nakładu inwestycyjnego (którego ryzyko ponosi tylko ten drugi), jak i prawa do realizacji prywatności (w przypadku budynków mieszkalnych).

Odrębnym problemem jest także trudność w precyzyjnym określeniu elementów twórczych projektu. Instalacje i rozwiązania typowe do takich nie należą, natomiast kompozycja i forma budynku podlegają ochronie prawnoautorskiej. Nie budzi także wątpliwości, że ochronie podlegają elementy estetyczne utworu architektonicznego - właściciel budynku powinien mieć je na względzie w trakcie dokonywania zmian technicznych czy remontu. Jednak nie jest oczywiste, czy również elementy funkcjonalne obiektu architektonicznego stanowią element twórczy, podlegający ochronie prawnoautorskiej.

Prawdopodobnie właśnie to prowadzi do sytuacji, w których podmioty decydują się na umowne określenie dopuszczalności zmian w utworze. Coraz częściej umowy przybierają postać zobowiązania twórcy do niewykonywania przysługujących mu praw osobistych w zakresie ochrony integralności utworu bądź wręcz zrzeczenia się prawa do wykonywania praw osobistych.

Samorządy zawodowe architektów we wnioskach do Rzecznika podkreślają, że twórcy zrzekają się uprawnienia do wykonywania autorskich praw osobistych często pod wpływem dominującej pozycji majątkowej inwestora. Z uwagi na rozpowszechnienie takich klauzul w obrocie prawnym, twórcy nie mają zwykle innej alternatywy niż zgoda na ograniczenie własnych uprawnień. Dobrowolność takich zobowiązań ma niejednokrotnie charakter pozorny. W realiach obrotu gospodarczego i silnej konkurencji rynkowej architekci nie są bowiem w stanie skutecznie chronić swoich autorskich praw osobistych. Z drugiej strony są przypadki, w których brak stosownego zastrzeżenia w umowie powodował, że twórca żądał wysokiego wynagrodzenia za możliwość dokonania jakichkolwiek zmian w projekcie. Można to traktować jako nadużycie prawa podmiotowego bądź wykorzystanie autorskiego prawa osobistego do celów sprzecznych z jego istotą.

Jakie rozwiązanie byłoby możliwe?

Zdaniem Rzecznika należy zatem rozważyć celowość odrębnej regulacji prawnej, która określałaby w sposób szczególny możliwość zmiany utworów architektonicznych i architektoniczo-urbanistycznych – z uwzględnieniem ich specyfiki i społecznej funkcji. Pozwoliłoby to wyważyć interesy wszystkich stron, a także uwzględnić ochronę interesu społecznego. Praktyka obrotu prawnego wskazuje bowiem, że obecne regulacje okazują się niewystarczające w zakresie unormowania ochrony integralności dzieła o tak wielorakich funkcjach, jakim jest obiekt architektury czy urbanistyki.

Taka oddzielna regulacja mogłaby nadać odpowiednie znaczenie zarówno walorom użytkowym obiektu, jak i jego aspektom estetycznym i kompozycyjnym. Co więcej, mogłaby uwzględniać fakt nierównowagi pozycji rynkowej twórcy i inwestora. Utrwalona praktyka klauzul umownych, dotyczących zrzekania się przez twórców swoich uprawnień, prowadzi w efekcie do pozbawienia twórców jakiejkolwiek ochrony integralności ich utworu. Świadczy to także o niefunkcjonalności obecnej regulacji, skoro jest ona omijana przez strony umowy.

Rzecznik spytał Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, czy widzi potrzebę takiej odrębnej regulacji oraz konieczność zrównoważenia interesów wszystkich zainteresowanych.

IV.712.1.2015 

Jak ustalić wartość mieszkania kupionego na kredyt przy podziale majątku? Uchwała Sądu Najwyższego

Data: 2019-03-28
  • Jak sąd – dzieląc majątek rozwodzących się małżonków - ma oszacować wartość wspólnego mieszkania lub domu, jeśli był kupiony na kredyt? Czy ma odliczyć od wartości rynkowej wysokość hipoteki, czy może realną wartość kredytu?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że należy się po prostu posługiwać wartością rynkową nieruchomości, bo rozliczenia spłat między małżonkami powinny być dokonywane osobno
  • Sąd Najwyższy rozstrzygnął zgodnie z tą argumentacją: ustalając wartość nieruchomości w podziale majątku dorobkowego nie należy pomniejszać tej wartości o wartość zobowiązania kredytowego, zabezpieczonego hipoteką

28 marca 2019 r. Sąd Najwyższy rozstrzygnął (sygn. III CZP 21/18) zagadnienie prawne przedstawione przez Sąd Okręgowy w Łodzi. W uchwale Sąd Najwyższy zajął stanowisko, że w postępowaniu o podział majątku wspólnego byłych małżonków sąd, ustalając wartość wchodzącej w skład majątku wspólnego nieruchomości obciążonej hipoteką zabezpieczającą udzielony małżonkom kredyt bankowy, uwzględnia wartość rynkową tej nieruchomości – o ile nie zachodzą szczególne okoliczności – z pominięciem wartości obciążenia hipotecznego.

Sąd Najwyższy przychylił się zatem do stanowiska, jakie zajął uczestniczący w postępowaniu Rzecznik Praw Obywatelskich. W ustnych motywach uchwały Sąd Najwyższy podkreślił, że pomimo podziału majątku, wspólnie i solidarnie zaciągnięty dług osobisty (kredyt) obciąża oboje małżonków. Bank może, ale nie musi korzystać z zabezpieczenia hipotecznego i nie jest wykluczona sytuacja, w której zadłużenie będzie spłacał nie ten małżonek, któremu w wyniku podziału przypadła nieruchomość obciążona hipoteką.

Sąd Najwyższy zastrzegł jednak, że zasada ta pozostaje aktualna dopóty, dopóki w sprawie nie zachodzą szczególne okoliczności przemawiające za stanowiskiem przeciwnym. Do takich okoliczności SN zaliczył – przykładowo – zwolnienie przez bank jednego z małżonków z długu, bądź porozumienie zawarte pomiędzy małżonkami co do przejęcia zobowiązań.

IV.7000.159.2018

Rodzina rolników już wie, kto jest spadkobiercą. SN uwzględnił pierwszą skargę nadzwyczajną RPO

Data: 2019-03-26
  • Rodzina rolników już nie ma problemu, kto w niej jest spadkobiercą - Sąd Najwyższy uwzględnił pierwszą skargę nadzwyczajną. Złożył ją Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Jej przedmiotem były dwa sprzeczne orzeczenia o spadku, wydane w odstępie pięciu lat przez ten sam sąd  
  • Na wniosek Rzecznika Sąd Najwyższy uchylił  postanowienie spadkowe z 2000 r., co oznacza, że liczy się tylko decyzja z 1995 r.

26 marca 2019 r. Sąd Najwyższy pierwszy raz w historii rozpoznawał taką skargę, wprowadzoną nową ustawą o SN z grudnia 2017 r. Rzecznik występuje ze skargami nadzwyczajnymi (dotychczas złożył ich 6), gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Rozstrzyga je nowo utworzona Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach ma tylko RPO i Prokurator Generalny.

Historia spadku

W 1995 r. Sąd Rejonowy w B. wydał postanowienie o spadku w rodzinie rolników. Na podstawie ustawy spadek nabyli mąż zmarłej oraz trójka dorosłych dzieci w częściach po ¼. Wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne odziedziczył tylko mąż. Podstawą były m.in. zeznania dzieci, że tylko ojciec pracował w gospodarstwie, w czym mu nie pomagali. Nikt nie złożył apelacji w sprawie.

Po kilku latach jeden ze spadkobierców wystąpił do tego samego sądu z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku po matce po ¼ części - także w odniesieniu do gospodarstwa rolnego. Według niego wszystkie dzieci pomagały ojcu w pracy w gospodarstwie.

Sąd zawiadomił pozostałych spadkobierców o terminie rozprawy. Nie stawili się na nią, pewni że to nieporozumienie, bo sprawa spadku została już rozstrzygnięta. Sądu nieobecność uczestników postępowania nie zdziwiła, bo zasadą jest, że stawiennictwo nie jest obowiązkowe.

W efekcie w 2000 r. Sąd Rejonowy w B. uwzględnił wniosek jednego ze spadkobierców na podstawie jego twierdzeń – którym w sądzie nikt nie zaprzeczył. Sąd nie wziął jednak pod uwagę, że w 1995 r. zapadło już postanowienie o spadku. Apelacji nikt nie złożył.

O istnieniu dwóch sprzecznych ze sobą postanowień w sprawie spadku pozostali spadkobiercy dowiedzieli się, gdy na rzecz jednego z nich ojciec chciał przepisać gospodarstwo. U notariusza okazało się, że istnieje spór, kto jest właścicielem tego gospodarstwa.

W tej sytuacji jedna ze stron wystąpiła do sądu ze skargą o wznowienie postępowania. W 2016 r. sąd odrzucił taki wniosek z przyczyn formalnych. Dopiero wówczas osoba ta zwróciła  się do Rzecznika Praw Obywatelskich, ale nie dało się już nic zrobić, gdyż upłynął pięcioletni termin ustawowy na złożenie przez RPO ewentualnej skargi o wznowienie postępowania.

Skarga nadzwyczajna RPO

W skardze z sierpnia 2018 r. RPO wniósł, aby postanowienie sądu z 2000 r. zostało uchylone, a ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - odrzucony z powodu prawomocnego rozpoznania tej samej sprawy przez ten sam sąd w 1995 r.

Adam Bodnar zdecydował się na wniesienie skargi nadzwyczajnej, gdyż jest to konieczne dla poszanowania wartości konstytucyjnych i zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego. Ma to także na celu przywrócenie ładu w stosunkach prawnych między spadkobiercami. Dwa sprzeczne postanowienia spadkowe skomplikowały ich sytuację, stwarzając stan niepewności prawnej, skutkiem czego nie mogą uregulować spraw majątkowych na wypadek śmierci ojca.

Nawet jeśli można mieć zastrzeżenia do samej instytucji skargi nadzwyczajnej, to zasada zaufania obywatela do państwa musi być przestrzegana zawsze. Konstytucja (art. 2) go tu wspiera – i to Konstytucja każe Rzecznikowi podjąć działania na rzecz obywatela w tego rodzaju sprawach – wyjaśniał Adam Bodnar.

W jego ocenie sąd w 2000 r. dopuścił się naruszenia zasad zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP; prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP) i prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

W wyniku przeprowadzenia kolejnego postępowania w tej samej sprawie spadkowej doszło też do naruszenia prawa procesowego. Zgodnie z procedurą sąd powinien był odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa o nabycie spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Orzeczenie Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy rozpoznał skargę (sygn. akt I NSNc 1/19) na rozprawie w składzie dwóch sędziów SN i ławnika. Przedstawiciel RPO poparł skargę; sprawa odbyła sie bez udziału prokuratora. 

Uwzględniając skargę nadzwyczajną, Sąd Najwyższy zgodził sie z całością argumentacji RPO w tej sprawie. Zgodnie z wnisokiem Rzecznika, SN uchylił postanowienie spadkowe z 2000 r.

Zarazem zmodyfikował - co nie ma znaczenia merytorycznego - jego wniosek by odrzucić ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - sprawę tę SN umorzył (na taką ingerencję co do skargi nadzwyczajnej pozwala SN nowa ustawa).

Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 3464 wnioski o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych (1629), cywilnych (994) oraz z zakresu prawa pracy (440). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

IV.7000.288.2016

 

Pytania o prawo. Spotkanie regionalne RPO w Ostrowie Wielkopolskim

Data: 2019-03-13

Spotkanie w Ostrowie było przykładem tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się wszystkim: hałasem, reprywatyzacją, reformą oświaty, prawem do sądu, inwigilacją, równością kobiet i mężczyzn, mową nienawiści… Oraz pergolą.

Sto kilkadziesiąt osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Starej Synagodze – Forum Synagoga Ostrowskiego Centrum Kultury w Ostrowie Wielkopolskim. Przeważali młodzi ludzie – uczniowie.

Jak zwykle Adam Bodnar wyjaśnił na początek, czym się zajmuje: Rzecznik Praw Obywatelskich ma kontrolować i równoważyć inne władze – musi więc być od nich niezależny, zachowywać dystans do sił politycznych i kierować się ustawami i Konstytucją. Stanie na straży praw i wolności obywateli wymaga codziennej aktywności – reagowania na sygnały o naruszeniach praw. Głównym źródłem wiedzy Rzecznika o tym, co się dzieje, są skargi, jakie do niego napływają od ludzi.

Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski i wskazuje, jak lepiej respektować prawa zawarte w Konstytucji – nie tylko interweniując w poszczególnych sprawach, ale też przystępując do spraw przed sądami, składając kasacje i skargi kasacyjne, zamawiając badania, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Chodzi o to, by poprawić to, jak się nam wszystkim żyje i sprawić, by to, co zapisano w Konstytucji, żyło i było faktycznie respektowane – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Spotkanie potwierdziło, że faktycznie, RPO zajmuje się wszystkim albo prawie wszystkim. Tak wyszło z pytań uczestników.

Pytanie 1. Sprawa nowej Krajowej Rady Sądownictwa

RPO: Jutro rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa – czyli organu, który decyduje o tym, kto zostaje sędzią i kto w sądzie awansuje.

Problem polega na tym, że ustawa zmieniła sposób powoływania członków KRS – nie robią tego już sami sędziowie, ale politycy (parlament, który wcześniej – zgodnie z Konstytucją - miał swoją reprezentację, ale nie wpływał na skład całej Rady).

To oznacza, że Rada zmieniła sposób działania.

Problem ten jest przedmiotem zainteresowania na świecie – bo nadmierne upolitycznienie KRS jest sprzeczne z ideą niezależności sądownictwa.

Sprawę przed Trybunał wniosła sama KRS, tak jakby chciała uzyskać ze strony Trybunału jakąś formę akceptacji. Zobaczymy, co jutro zrobi TK.

Generalnie – problem polega na tym, czy istotne w systemie naszego państwa instytucje, które mają służyć obywatelom, są odpowiednio niezależne od rządzących. Bo niezależność sądów jest istotną gwarancją praw obywatelskich – dlatego Rzecznik  protestuje przeciwko jej ograniczaniu.

Pytanie 2. Hałas z nowych dróg i autostrad

Hałas, jaki powodują oddawane ostatnio drogi, narusza Konstytucję (art. 74). Minister Środowiska zliberalizował normy dotyczące hałasu, nie konsultując się z Ministrem Zdrowia – obywatele nie mają jak się bronić.

- Bardzo chętnie wystąpię w tej sprawie – ale czy Rzecznik się przyłączy? – mówi pani zadająca pytanie.

RPO: Inwestycje w przemysł, drogi, infrastrukturę coraz częściej wiąże się z uciążliwościami dla ludzi. To smog, zapylenie, ale też hałas (nie tylko drogi, ale także – imprezy masowe).

W opisanej przez Panią sytuacji Rzecznik może sprawdzić, czy normy hałasu odpowiadają standardom, a także w jaki sposób są prowadzone pomiary hałasu. Możemy sprawdzić, jak instaluje się ekrany dźwiękochłonne.

Musimy być zatem w kontakcie.

Pytane 3. Utracona własność bractwa kurkowego

Stowarzyszenie Bractwo Kurkowe w Ostrowie nie jest w stanie odebrać własności, jaką nabyło ze swoich składek w 1926 r. Przegrali przed sądem – choć w innych miejscowościach te sprawy udawało się załatwić pozytywnie. Bardzo cenne tereny zostały przejęte przez osoby trzecie, nie ma ich jak odzyskać – wszyscy rozkładają ręce. To co to jest za prawo?

RPO: Przemiany ustrojowe naruszyły prawa własności wielu osób i wielu organizacji. Nie bez powodu Rzecznik zajmuje się reprywatyzacją. Potrzebne jest nam najwyraźniej spotkanie, by zanalizować tę konkretną sprawę.

Pytanie 4. Ochrona danych osobowych

Po po co nam takie prawo, skoro właściciele stron wymuszają zgodę na przetwarzanie danych osobowych? Jeśli wszystkich nas podgląda się w sieci.

RPO: Faktem jest, że prawo nas nie obroni, skoro nie da się funkcjonować bez płacenia w sieci za usługi swoimi danymi osobowymi. A ludzie nie mają świadomości, z czym to się wiąże (warto sprawdzić, co o tym wiedzą osoby młode – pokazuje to raport EuKidsOnline)

Jednak RODO, unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, nakłada na wielkich graczy internetowych ograniczenia i kontrolę.

Sprawą przetwarzania danych przez firmy zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Rzecznika dużo bardziej interesuje to, w jaki sposób dane osobowe obywateli są przetwarzane przez służby i instytucje państwowe. Czyli – w jaki sposób jesteśmy inwigilowani.

Zdaniem RPO to, że nie wiemy dokładnie, kto i co na nasz temat zbiera, spowodowane jest niedostateczną kontrolą sądową. Nie mamy niezależnego organu, który sprawowałby kontrolę nad służbami specjalnymi.

Pytanie 5. Problem kumulacji roczników – brak miejsc dla uczniów w wymarzonych szkołach i brak miejsc w internatach

RPO: O tym, że problem nastąpi, ostrzegaliśmy. MEN uspakajał, że wszystko będzie dobrze. Teraz mogę tylko dopytywać samorządy, jak sobie radzą – zbierzemy dane i pokażemy, jak to w Polsce wygląda.

Oczywiście, pomogłoby, gdyby budżet centralny wsparł samorządy w tej sytuacji. Niestety, to się nie dzieje.

Pytanie 6. O emeryturę rolniczą, której nie można dostać, bo współmałżonek ma gospodarstwo rolne

RPO: To jest temat, który przekażemy naszym ekspertom w Biurze RPO.

Pytanie 7. Pergola i zmienione przepisy budowlane pozwalające na stawianie na prywatnych działkach większych budowli bez pozwolenia

A w moim przypadku starosta uznał, że mam rozebrać pergolę. I po sądach latam pięć lat. I to dobrze, że posłowie wybierają KRS, bo może ci sędziowie zmienią zdanie.

RPO: To też jest do sprawdzenia, musimy zobaczyć dokumenty.

Pytanie 8. Przewlekłe postępowanie spadkowe w sądzie

RPO: Przewlekłość postępowania narusza nasze prawo do sądu – i możemy się na to poskarżyć do sądu wyższej instancji. Samo stwierdzenie przewlekłości daje prawo do odszkodowania.

Może być tak, że człowiek nie zna jakiegoś przepisu i przez to sprawa się ciągnie – a to dlatego, że choć nie oszczędzamy na dentyście, to żałujemy na prawników. No i nie korzystamy z pomocy w nieodpłatnych punktach pomocy prawnej.

Pytanie 8. Szubienice, swastyki na ścianach – co człowiek może z tym zrobić?

RPO: Odwoływanie się do systemów totalitarnych jest w Polsce zakazane. Trzeba to zgłaszać i egzekweować.

Pytania od uczniów na karteczkach

Tradycyjnie Adam Bodnar prosi młode osoby, by – jeśli nie chcą zabierać głosu publicznie – zadawały pytania na karteczkach

Czy będziemy chodzić do szkoły w soboty i na zmiany? Czy będziemy mieli szansę dostania się do wybranej szkoły? Czy będzie strajk nauczycieli?

RPO: Nie znam odpowiedzi na te pytania. Ale widać, że to może się zdarzyć.

Jeśli chodzi o strajk nauczycieli – to niepokoi mnie przeciwstawianie praw nauczycieli prawom uczniów i rodziców. To rząd jest stroną sporu a nie rodzice i uczniowie.

Kiedy będzie lotnisko w Ostrowie?

RPO: Nie wiem. A czy wiecie, czy jest potrzebne? Może ważniejsze jest dobre połączenie z innym lotniskiem?

Dlaczego mężczyźni mogą dalej więcej niż kobiety? Dlaczego płeć przeciwna nas za wszystko ocenia?

RPO: Konstytucja (art. 33) mówi o równości kobiety i mężczyzny, ale praktyka  jest inna, co wynika i z tradycji, i ze stereotypów. I z tego, że nie potrafimy dobrze łączyć życia osobistego i zawodowego.

Jak ograniczyć hałas z lokali rozrywkowych?

RPO: Zawiadamiać policję o naruszeniu ciszy nocnej, składać pozwy o naruszenie dóbr osobistych i dogadywać się.

Czy prawa człowieka są w Polsce przestrzegane?

RPO: Mamy kłopoty z niezależnością pewnych instytucji stojących na straży praw obywatelskich. Dotyczące ich ograniczenia wcześniej czy później uderzają w obywateli.

Zmieniła się też rola parlamentu – debaty w nim nie służą wyłapywaniu błędów i ucieraniu stanowisk. W efekcie – prawo jest testowane na ludziach (przykład – kumulacja roczników w szkołach)

Jak poprawić sytuację smogową w Ostrowie? Jesteśmy piątym zasmogowanym miastem w Polsce. Co może zrobić samorząd?

RPO: Warto zacząć od zainstalowania czujników w mieście. Zastanowić się, jak ogrzewane są domy. Można kontrolować, jakie samochody wjeżdżają do miasta.

Ale prawdziwa zmiana zacznie się wtedy, gdy obywatele się zorganizują. Bo wtedy mogą się kontaktować z innymi, którzy już zebrali wiedzę, korzystać z niej. Przykładem jest Rybnik.

Jak wygląda sytuacja reformy orzecznictwa o niepełnosprawności?

Barbara Imiołczyk, BRPO: Problem w tym, że my nie mamy systemu, ale kilka systemików. Ministerstwo prowadzi jakieś prace, ale nie chce ujawnić ich wyników, co jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Można mieć tylko nadzieję, że to się zmieni.

Skoro mamy w Polsce wolność wyznania, to dlaczego jedna religia jest uprzywilejowana?

RPO: Relacja państwa i kościołów nie musi naruszać wolności sumienia i wyznania. To nieprawda, że tylko jedna religia jest wspierana w Polsce - państwo finansuje też lekcje religii w przypadku osób prawosławnych i protestantów.

Czy przeniesienie składek z OFE do ZUS było sprawiedliwe?

RPO: Moja poprzedniczka prof. Irena Lipowicz miała podobne wątpliwości i skierowała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał, że zmiana była w porządku, bo składki na OFE nie były prywatne.

Dlaczego nie można poprawić pracy sądów i są niesłuszne skazania?

RPO: Pomyłki zdarzają się niestety nawet najlepszym. Ale błędom trzeba się przeciwdziałać. Tylko że to jest żmudne, trudne, wymaga pieniędzy, rozwiązywania szeregu szczegółowych problemów. To jak naprawianie łodzi, która płynie – nie zmieni się starej łódki w nowoczesną z dnia na dzień.

Dlaczego pracodawcy w małych miejscowościach nie respektują przepisów o płacy minimalnej?

RPO: To jest ciężkie naruszenie przepisów i powinna się tym zająć inspekcja pracy. Człowiek, który by z taką sprawą poszedł do sądu, wygrałby.

Pytanie 9 z sali: Kiedy się napisze do Rzecznika, to w jakim czasie odpisze?

RPO: To zależy w jakiej sprawie. Są zespoły tak obciążone, że mają nawet półtoraroczne opóźnienia. Ale zawsze warto pisać. Bo my naprawdę robimy, co możemy.

I nie chce Pan zostać na drugą kadencję?

Adam Bodnar: Prawo dopuszcza taką możliwość, ale obrona praw obywatelskich wiąże się w Polsce z takim poziomem sporu, że to po prostu nie jest możliwe. Rzecznik nie może uzależniać swoich działań i zaniechań od tego, czy to zwiększy czy zmniejszy jego szanse na reelekcję. Dlatego od początku mówiłem: jestem tylko na jedną kadencję, do września 2020 r.

Jak zwracać nieruchomości wywłaszczone pod publiczne inwestycje, do których nie doszło. Uwagi RPO do zmian prawa

Data: 2019-03-12
  • Zasady zwrotów nieruchomości - wywłaszczonych na cele publiczne, których potem nie zrealizowano  - powinny być jednakowe dla wszystkich grup dawnych współwłaścicieli
  • Celem nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, nad którą pracuje teraz Senat, jest wykonanie dwóch wyroków Trybunału Konstytucyjnego dotyczących zwrotu wywłaszczonych nieruchomości
  • Rzecznik wnosi, aby nowelizacja prawa uwzględniła także tych współwłaścicieli, którzy pogodzili się z wywłaszczeniem i wcale nie chcieli, by im zwracano ich dawną własność 
  • Skoro TK uznał, że każdy ze współwłaścicieli może działać osobno, powinno się uszanować wolę osób, które albo zagospodarowały już nieruchomość zamienną, albo nie mają pieniędzy na zwrot odszkodowania, które im kiedyś wypłacono. Nie można po raz kolejny odbierać tym osobom ich własności, a przepisy przejściowe powinny to uwzględnić

W ciągu wielu lat ludzi byli wywłaszczani pod inwestycje publiczne. Część z tych inwestycji nie powstała, więc byli właściciele mają prawo do zwrotu ziemi i nieruchomości. Bywa np. tak – jak Rzecznik Praw Obywatelskich usłyszał w Hajnówce – że ziemia wywłaszczona pod niewykonaną inwestycje rośnie w cenę, dysponuje nią gmina, chętni na jej zakup są – a dawni właściciele widzą, jak ich ojcowizną dysponuje się bez ich wiedzy. Choć powód, dla którego zostali jej pozbawieni, przestał istnieć.

Przepisy pozwalają w takich sytuacjach własność odzyskać, ale nie w każdym przypadku, stąd problemy. Najwięcej jest ich tam, gdzie wywłaszczona pod cel publiczny nieruchomość miała kilku współwłaścicieli.

Analizując ustawę, Trybunał Konstytucyjny wskazał, w których miejscach sprzeczna jest ona z Konstytucją. Teraz parlament próbuje te błędy naprawić.

Sytuacja 1. Ktoś występuje od zwrot nieruchomości, ale zgody nie wyrażają na to inni dawni współwłaściciele. Wedle ustawy zwrot nieruchomości nie następuje. 14 lipca 2015 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł (sygn. SK 26/14), że uzależnienie zwrotu od zgody pozostałych współwłaścicieli, jest niezgodna z Konstytucją.

Sytuacja 2. Przed laty, na wieść o inwestycji publicznej właściciel nie czekał na decyzję wywłaszczeniową, tylko sprzedał nieruchomość państwu. Cel publiczny, jakiemu miała ta operacja posłużyć, nie został zrealizowany. Ale ponieważ nie doszło do wywłaszczenia, nie ma też prawa do zwrotu. 12 grudnia 2017 r. Trybunał Konstytucyjny uznał (sygn. SK 39/15) za niezgodny z Konstytucją przepis pozwalający na zwrot tylko takiej wywłaszczonej nieruchomości, która była przejęta przez państwo na podstawie decyzji administracyjnej.

Te dwie usterki prawa Sejm naprawił w ustawie z 20 lutego.

Rzecznik Praw Obywatelskich – na podstawie skarg, jakie dostaje, pokazał jednak, że nowelizacja nie załatwia wszystkich problemów.

Sytuacja 3. Czyjaś współwłasność przed laty została przejęta pod cel publiczny, który nie został zrealizowany. Ta osoba przyjęła w zamian nieruchomość zamienną, zagospodarowała ją. Ale teraz o zwrot starej nieruchomości wnieśli pozostali jej współwłaściciele, którzy mieli co najmniej połowę udziałów  – nastąpił zwrot.  A to oznacza konieczność oddania nieruchomości zamiennej.

W ten sposób na podstawie art. 136 ust. 3 ustawy dochodzi – jak zauważał RPO - do przymuszenia do stania się właścicielem, a zarazem do przymusowego odebrania praw majątkowych (czyli własności nieruchomości zamiennej bądź zwaloryzowanego odszkodowania).

Uwaga ta nie została uwzględniona w toku prac sejmowych, ale Rzecznik dostał odpowiedź Ministra Inwestycji i Rozwoju, że te postulaty są zasadne, jednakże proponowana poprawka – uzupełnienie przepisu przejściowego –zostanie uwzględniona dopiero przy kolejnej nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami (terminu tego jednak nie sprecyzowano).

Rzecznik przedstawił swe uwagi ministrowi, bo odłożenie na bliżej nieokreślony termin prac legislacyjnych może grozić pozbawieniem prawnej ochrony osób, które już zostały pokrzywdzone niekonstytucyjnym przepisem.

Rzecznikowi Praw Obywatelskich nie przysługuje inicjatywa ustawodawcza, niemniej jednak może przedstawiać właściwym organom oceny i wnioski zmierzające do zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela. Uznając zatem, że skorygowanie zakresu art. 3 ust. 1 ustawy nowelizującej ustawę o gospodarce nieruchomościami mieści się w materii regulowanej uchwaloną ustawą, a zarazem jest konieczne zarówno dla zapewnienia prawidłowej realizacji konstytucyjnych praw obywateli niegdyś wywłaszczonych, jak i dla pełnego wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego, zwrócił się do przewodniczących dwoch komisji Senatu  o zgłoszenie odpowiedniej poprawki.

IV.7003.274.2016

RPO: za długi spółdzielni nie mogą odpowiadać właściciele lokali

Data: 2019-03-07
  • Członkowie spółdzielni mieszkaniowych, jak i osoby z prawem do lokali, muszą mieć ochronę prawną przed przerzucaniem na nich odpowiedzialności za długi spółdzielni – wskazuje RPO
  • W świetle orzecznictwa jest jednak niebezpieczeństwo obciążania hipotecznego nie tylko całej nieruchomości spółdzielni, ale także poszczególnych lokali stanowiących odrębną własność  
  • Rzecznik pyta Ministra Inwestycji i Rozwoju, czy w tej sprawie zostaną podjęte odpowiednie działania legislacyjne dla ochrony praw obywateli

Z przepisów Prawa spółdzielczego i ustawy z 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych jednoznacznie wynika, że wolą ustawodawcy było, aby tytuły prawne  do lokali w ramach spółdzielni mieszkaniowej nie były zagrożone, gdy spółdzielnia jest zadłużona, np. z powodu ryzykownej działalności inwestycyjnej (jak np. Śródmiejska Spółdzielnia Mieszkaniowa w Warszawie).

W praktyce jednak ten cel nie zostaje osiągnięty. Gdy spółdzielnia popadnie w długi, a nie stać jej na ich spłatę, to wierzyciel może wystąpić o zabezpieczenie swego długu poprzez ustanowienie hipoteki na nieruchomości takiej spółdzielni.

Zgodnie z dotychczasowym utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego, przepisy ustawy z 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece dopuszczają sytuację, w której takie hipoteki na nieruchomości spółdzielni mieszkaniowej przekształcałyby się z mocy tej ustawy w tzw. hipoteki łączne, obciążające także te lokale, które - w toku likwidacji, postępowania upadłościowego albo postępowania egzekucyjnego z nieruchomości spółdzielni - zmieniły status ze spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w prawo odrębnej własności

Według Rzecznika istnieje zatem realne niebezpieczeństwo przerzucenia na gruncie obowiązującego stanu prawnego zobowiązań spółdzielni mieszkaniowych na osoby, którym służy spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, w tym nawet na te, które w ogóle nie są członkami spółdzielni.

RPO już od kilku lat prowadzi korespondencję w tej sprawie. W odpowiedzi na ostatnie wystąpienie z lutego 2017 r. resort infrastruktury i budownictwa w marca 2017 r poinformował  o podjęciu w trybie roboczym współpracy w tej sprawie z Ministerstwem Sprawiedliwości. To Ministerstwo w  marca 2016 r. pisało zaś, że kwestia jest skomplikowana i nie pozwala na jednoznaczne przesądzenie kwestii odpowiedzialności rzeczowej nabywców odrębnej własności lokalu w toku postępowania upadłościowego, egzekucyjnego i likwidacyjnego. Za uzasadniono uznano postulat zmiany obowiązującego stanu prawnego tak, aby jednoznacznie przesądzić, którego rodzaju prawom przyznać prymat - prawom byłych spółdzielców stających się z mocy prawa właścicielami odrębnych obciążonych hipotecznie nieruchomości, czy też wierzyciela hipotecznego. Ewentualne skierowanie projektu założeń ustawy do rozpatrzenia przez Radę Ministrów uzależniono od rekomendacji ekspertów, co było wstępnie przewidywane na II kwartał 2018 r.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra Inwestycji i Rozwoju o poinformowanie, jakie ustalenia ostatecznie przyjęto w ramach roboczej współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości oraz, czy zostaną podjęte działania legislacyjne, a jeśli tak, to jakie.

IV.7000.251.2015

Ministerstwo Sprawiedliwości nie wyjaśni sytuacji kupujących mieszkania po 1 stycznia

Data: 2019-03-05

Chodzi o problem związany z ustawą o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów (Dz.U. z 2018 r. poz. 1716 ze zm.).

Chodzi o to, że choć przekształcenie nastąpiło z mocy prawa 1 stycznia 2019 r., to podstawą zmiany wpisu w księdze wieczystej (oraz w ewidencji gruntów i budynków) ma być zaświadczenie wydawane przez właściwy organ (art. 4 ust. 1). Takich zaświadczeń gminy mają wydać 2,5 mln. Ustawa daje im na to rok, choć w przypadku transakcji mieszkaniowych skraca ten czas do miesiąca. Jest jednak wątpliwe, czy samorządy, zwłaszcza w dużych miastach, zdążą z tym.

Rozumiejąc problem, Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia 2019 r. uznała, że w przypadku sprzedaży mieszkania dopuszczalne jest sporządzanie aktów notarialnych dokumentujących transakcje nieruchomościami przed uzyskaniem zaświadczenia (nie da się natomiast bez zaświadczenia sprzedać domu jednorodzinnego czy ustanowić odrębnej własności lokali w nowych domach na gruntach do 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych). Jest to jednak tylko opinia i nie wiadomo, jak w tej sytuacji zachowają się sądy wieczystoksięgowe.

Nie wykształciła się jednak jednolita linia orzecznicza i część sądów oczekuje na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości. Mogą więc odmawiać nowym właścicielom wpisu do księgi wieczystej, skoro aktowi notarialnemu nie towarzyszyło zaświadczenie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego we własność.

Dlatego RPO prosił  Ministerstwo Sprawiedliwości o jasne stanowisko.

W odpowiedzi wiceminister Łukasz Piebiak napisał, że stanowiska nie będzie -  ze względu na poszanowanie zasada niezawisłości sędziowskiej a także ze względu na obawę o możliwość wywołania negatywnych następstw w obszarze praw i obowiązków stron czynności notarialnych oraz podmiotów uprawnionych z tytułu opłaty przekształceniowej.

Dlatego resort sprawiedliwości nie bierze pod uwagę podejmowania jakichkolwiek działań „w celu ujednolicenia praktyki postępowania (...) w sadach wieczystoksięgowych".

Wątpliwości związane z tokiem tych postępowań oraz co do roli zaświadczenia o przekształceniu jako podstawy wpisu mogą zostać rozwiane wyłącznie w drodze wykładni dokonywanej przez sądy w indywidualnych sprawach.

Proces stosowania tych przepisów będzie podlegać stałemu monitorowaniu ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości.

Nie tylko RPO, ale i Sejm za niekonstytucyjnością przepisów o gminnej ewidencji zabytków

Data: 2019-03-01
  • Właściciel obiektu włączonego do gminnej ewidencji zabytków nie może dziś skutecznie zakwestionować takiego wpisu – a nawet o nim nie wie
  • Naczelny Sąd Administracyjny zadał w tej sprawie pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu 
  • RPO wniósł, aby TK uznał niekonstytucyjność przepisów jako nadmiernie ograniczających prawo własności
  • Takie stanowisko przedstawił także i Sejm

Właściciele skarżą się na procedury włączania ich nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Nie są bowiem informowani, że wobec ich nieruchomości toczy się odpowiednia procedura. O wpisie dowiadują się po fakcie. Tymczasem wpis ogranicza prawo własności. Chodzi np. o udział konserwatora zabytków w postępowaniach inwestycyjno-budowlanych i możliwość ich zablokowania.

Wpływa to także na racjonalność decyzji o zakupie. Gdy np. dopiero co nabyta nieruchomość została bez wiedzy właściciela uznana za zabytek, budzi to i u nabywcy, i sprzedającego poczucie bycia oszukanym przez władze publiczne - skoro przedmiotem kupna był obiekt  o innych cechach faktycznych i prawnych, niż strony transakcji myślały.

Od 2012 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wiele razy zwracał się do ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w tej sprawie. Szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis – choć w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W takiej sprawie nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej. 

W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności. Według art. 64 Konstytucji każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.  

Pytanie prawne NSA

W 2018 r. NSA  zadał TK (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków - w zakresie, w jakim ogranicza prawo własności nieruchomości poprzez dowolne i arbitralne włączanie jej do ewidencji, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej.

Sprawa dotyczyła skargi obywatela, który podważał wpis swego budynku do rejestru, bo - jego zdaniem - nie ma on cech zabytku. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę. Uznał, że skoro ani ustawa, ani rozporządzenie ministra nie precyzują, jakie czynności, w jakim trybie i formie powinny być dokonane przy włączaniu do ewidencji, to wystarczy sprawdzenie karty adresowej obiektu, uzupełnione oświadczeniem konserwatora zabytków.

Według NSA przepisy nie precyzują,  jak sprawdzać karty adresowe obiektu ani też jaki tę czynność dokumentować. Powoduje to, że każdy przejaw aktywności organu staje się prawidłowy, a kontrola sądowoadministracyjna – formalna. Sąd nie może  zweryfikować, czy dany obiekt rzeczywiście jest zabytkiem i czy ograniczenie własności jest uzasadnione.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik.

Argumenty RPO

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

RPO wskazał, że art. 64 Konstytucji gwarantuje obywatelom poszanowanie „prawa własności i innych praw majątkowych” oraz ochronę tego prawa - równą  dla wszystkich równą. Normy te dopełnia wynikająca z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasada proporcjonalności. Zbliżone gwarancje zawiera też Konwencja, która głosi, że „Każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego”.

Na tej podstawie Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził w sprawie Potomscy przeciw Polsce naruszenie gwarancji, bo państwo nie zapewniło odpowiednich procedur ochronnych co do naruszonego prawa własności (w tym wypadku - umożliwienia wykupu nieruchomości bądź jej wywłaszczenia na wniosek właściciela, którego całkowicie pozbawiono możliwości korzystania z własności, ze względu na jej walory zabytkowe).

W ocenie Rzecznika wzgląd na lepszą ochronę zabytku uzasadniałby jak najszybsze ostrzeżenie właściciela, że dysponuje on szczególnym dobrem kultury i musi bardziej o niego dbać. Ukrycie tej informacji nie zapobiegnie np. ewentualnej dewastacji obiektu czy potencjalnie szkodliwym inwestycjom.

Stanowisko Sejmu

Także Marszałek Sejmu wniósł o uznanie niekonstytucyjności zaskarżonego przepisu w zakresie, w jakim umożliwia ujęcie w gminnej ewidencji zabytków nieruchomości bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony jego praw przed dokonaniem takiego ujęcia. Ocenił, że jest to niezgodne z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji.

Marek Kuchciński zwrócił m.in. uwagę, że trudno uznać, iż taka ingerencja w prawo własności jest konieczna w państwie demokratycznym dla realizacji takich wartości, jak porządek publiczny oraz ochrona wolności i praw innych osób. Według orzecznictwa ETPCz jest zaś oczywiste, że procedury ochronne powinny zapewniać efektywne przedstawienie sprawy właściwym władzom oraz zapewniać skuteczne kwestionowanie działań ingerujących w gwarantowane prawa.

Trybunał nie wyznaczył jeszcze teminu rozpoznania sprawy.

Po wystąpieniach RPO resort planuje zmiany 

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński informował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze wcześniej możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków.

Resort zapowiedział, że zmiana dotyczyłaby:

  • wprowadzenia obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu z niej,
  • wprowadzenia obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu z niej,
  • dodania przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

Z informacji na stronie internetowej resortu wynika, że planowany termin wydania rozporządzenia to I kwartał 2019 r.

IV.7002.8.2018

Niezgodny z prawem nakaz zapłaty po wymianie rur. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2019-02-25
  • Wspólnota mieszkaniowa wymieniała instalację wodno-kanalizacyjną, na co nie zgodzili się właściciele jednego z mieszkań
  • W efekcie nowe rury ominęły ich lokal. Kosztami tych prac Wspólnota obciążyła właścicieli, ale sąd prawomocnie oddalił jej pozew o zapłatę 8,5 tys. zł   
  • Po roku w tym samym sądzie wydano jednak nakaz zapłaty tej kwoty, a komornik wszedł na konto pozwanych
  • Prawo zakazuje dwa razy orzekać w tej samej sprawie. RPO wniósł skargę nadzwyczajną, bo tylko tak można naprawić straty wyrządzone właścicielom

To szósta skarga nadzwyczajna, złożona do Sądu Najwyższego przez Rzecznika Praw Obywatelskich w obronie praw obywateli i Konstytucji.

Historia sprawy

W 2007 r. Wspólnota Mieszkaniowa wymieniała instalację wodno-kanalizacyjnej w budynku. Właściciele jednego z mieszkań odmówili udziału w kosztach. Wspólnota odcięła im wodę, a mieszkzanie zostało ominięte przy tzw. poziomach wody. Kosztami tych prac w wysokości 8,5 tys. zł obciążono właścicieli lokalu.

Wspólnota pozwała ich do sądu o zapłatę. 26 maja 2008 r. sąd rejonowy oddalił pozew. Uznał, że Wspólnota nie dowiodła, aby przeprowadzenie instalacji przez lokal pozwanych kosztowałoby mniej niż jego pominięcie. Sąd wskazał, że pozwani mogliby odpowiadać za następstwa nieudostępnienia lokalu wtedy, gdyby koszty Wspólnoty wynikały ze wstrzymania prac. Apelacja Wspólnoty została odrzucona przez sąd okręgowy.

W 2009 r. Wspólnota ponownie złożyła do tego samego wydziału tego samego sądu rejonowego pozew o zasądzenie tych samych kosztów, przedstawiajac te same dowody. Sąd przekazał sprawę do tzw. rozpoznania upominawczego. To odrębny tryb dochodzenia roszczeń - pozwala na szybsze wyegzekwowanie należności od dłużnika w porównaniu z postępowaniem zwykłym. Jest on możliwy, jeśli zachodzą określone przesłanki, m.in. pieniężny charakter roszczenia czy okoliczności faktyczne uzasadniające żądanie.

Nie wiadomo, dlaczego sąd się tak pomylił - czy powodem był nadmiar spraw, czy nieuwaga, czy może jedno i drugie. Niestety, 23 listopada 2009 r. referendarz sądowy przy sądzie rejonowym wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Pozwanym nakazano zapłacić Wspólnocie 8,5 tys. zł z odsetkami. Sprzeciw pozwanych odrzucono w 2010  r. Potem sąd przez kilka lat odrzucał kolejne sprzeciwy i zażalenia pozwanych oraz wniosek o wznowienie postepowania.

Tymczasem Wspólnota wniosła do sądu o wydanie tytułu wykonawczego, co nastąpiło i komornik sądowy w 2013 r. zajął rachunek bankowy pozwanych. Wyegzekwował z niego łączną kwotę 15,3 tys. zł. (doszły odsetki oraz koszty postępowania upominawczego i egzekucyjnego).

Skarga nadzwyczajna RPO

Rzecznik wniósł, aby Sąd Najwyższy uchylił nakaz zapłaty i odrzucił objęty tym nakazem pozew Wspólnoty. Otworzy to pozwanym drogę do naprawienia poniesionej szkody, zarówno wobec Wspólnoty, jak i Skarbu Państwa.

Zaskarżonej decyzji RPO zarzucił rażące naruszenie prawa poprzez nieodrzucenie pozwu, zakwalifikowanie sprawy do rozpoznania w postępowaniu upominawczym i wydanie nakazu zapłaty - w sytuacji, gdy o to samo roszczenie, pomiędzy tymi samymi stronami, sprawa została już wcześniej prawomocnie osądzona. A to oznaczało bezwzględną niedopuszczalność wszczęcia nowego postępowania w sprawie.

Przewodniczący wydziału, a następnie referendarz sądowy, nie dopełnili obowiązku dokonywania za każdym razem z  urzędu oceny danej sprawy cywilnej. Na etapie poprzedzającym wydanie nakazu zapłaty Kodeks postępowania cywilnego nakazuje bowiem zbadanie, czy w sprawie nie zachodzą tzw. bezwzględne przesłanki procesowe. Jedną z nich jest sytuacja, jeśli o to samo roszczenie pomiędzy tymi samymi stronami sprawa została już prawomocnie osądzona. Wtedy sąd, a odpowiednio - referendarz, mają obowiązek od razu odrzucić pozew.

Tymczasem wskutek naruszenia tych przepisów referendarz błędnie uznał, że istnieją postawy do wydania nakazu zapłaty i nie odrzucił pozwu - zgodnie z  art. 498 § 2 k.p.c. w zw. z art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c.

Zarzuty konstytucyjne Rzecznika

To rażące naruszenie prawa wywołało negatywne konsekwencje dla praw i wolności pozwanych, których ochrona gwarantowana jest konstytucyjnie. A to podstawa wniesienia skargi nadzwyczajnej.

Nakazowi zapłaty RPO zarzucił naruszenie:

  • zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Nakaz zapłaty, wydany mimo że wcześniej to samo roszczenie pomiędzy tymi samymi stronami zostało prawomocnie oddalono, podważa wiarygodność rozstrzygnięć sądowych. Może też być to postrzegane jako przejaw wycofywania się przez państwo z ustalonych reguł postępowania wobec obywatela. Pozwani mieli bowiem prawo oczekiwać, iż skoro sprawa została już prawomocnie osądzona, nie będą zaskakiwani jej ponownym rozstrzygnięciem z wszelkimi negatywnymi dla nich konsekwencjami;
  • prawa do sądu określonego z art. 45 ust. 1 Konstytucji, bo nakaz naruszył gwarancje pozwanych co do pewności wydanego prawomocnego orzeczenia, a wymogi postępowania miały ich chronić przed niekorzystnymi skutkami ponownego powództwa o to samo roszczenie. Prawomocny wyrok, który – co gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji – powinien w sposób wiążący rozstrzygnąć sytuację pozwanych, okazał się w praktyce „bezwartościowy”, bowiem ten sam spór pomiędzy tymi samymi podmiotami został ponownie, w kolejnym postępowaniu rozstrzygnięty odmiennie – napisał Adam Bodnar;
  • chronionych przez art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji praw majątkowych pozwanych przez uszczuplenie ich środków pieniężnych. Na podstawie nakazu przeprowadzono egzekucję zasądzonego roszczenia, kosztów postępowania upominawczego oraz egzekucyjnego. W wyniku tych działań pozwani zostali pozbawieni wymiernych środków, co skutkowało obniżeniem ich warunków bytowych. Łącznie wyegzekwowano od pozwanych na rzecz wierzyciela 15 351 zł.

Z zasady demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej wynika m. in. że wyroki sądowe, jak i nakazy zapłaty, powinny być sprawiedliwe. Wydany nakaz zapłaty stanowi przykład orzeczenia rażąco niesprawiedliwego, łamiącego elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego. 

Wcześniej pozwani podejmowali liczne próby uchylenia niekorzystnego dla nich orzeczenia. Mimo że obiektywnie ich zastrzeżenia były uzasadnione, to jednak z powodów formalnych nie udało im się doprowadzić sprawy do zgodności z elementarnym poczuciem sprawiedliwości. Spełnione zatem zostały przesłanki skorzystania przez Rzecznika z instytucji skargi nadzwyczajnej, której głównym celem jest umożliwienie przywrócenia elementarnego ładu prawnego zgodnego z zasadą sprawiedliwości społecznej. Jedynym środkiem prawnym, który może doprowadzić do wyeliminowania wydanego nakazu zapłaty pozostaje zatem skarga nadzwyczajna.

Skarga nadzwyczajna to nowa możliwość prawna, którą Rzecznikowi Praw  Obywatelskich przyznała zmieniona ustawa o SN. Prawo ich kierowania, jeśli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej, ma tylko RPO i Prokurator Generalny (Minister Sprawiedliwości). RPO otrzymał już prawie 3 tys. wniosków w takich sprawach - przy niezmienionym budżecie.

IV.7212.26.2014

Ludzie i rosnące lotniska. Czy właściciele domów zyskają realną szansę na odszkodowania za hałas?

Data: 2019-02-15
  • Parlament poprawia właśnie ustawę, którą przed rokiem Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjną: na złożenie wniosku o odszkodowanie dawała tylko dwa lata od decyzji rozpoczynającej budowę lub rozbudowę lotniska
  • Parlament do 15 marca powinien zmienić te przepisy. Początkowo senacki projekt dawał mieszkańcom realną szansę na uzyskanie odszkodowań, teraz jednak coraz bardziej zmierza w stronę ochrony interesów przedsiębiorców i państwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zaniepokojenie tym faktem

Oświadczenie to RPO wydaje w związku z toczącymi się pracami parlamentarnymi nad projektem zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska, uznanego wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 7 marca 2018 r. (sygn. akt K 2/17) za niezgodny z Konstytucją.

Kiedy w danej okolicy ma powstać uciążliwa inwestycja, np. lotnisko, trzeba najpierw wskazać obszar ograniczonego użytkowania wokół. Na tym terenie nie będą w przyszłości spełniane normy środowiskowe – np. dużo wyższy może być poziom hałasu. Ale właściciele nieruchomości zyskują prawo do odszkodowania za utratę wartości ich własności.

Niestety, przepisy dawały na wystąpienie z takim wnioskiem tylko dwa lata – a ponieważ lotniska są budowane z reguły dłużej, wiele osób poniewczasie dowiadywało się, że prawo do odszkodowania już im wygasło. Lotniska w naszym kraju rozbudowywały się gwałtownie w ostatnich latach – dla większości tych inwestycji dwuletni termin już wygasł.

Przepisy te zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik Praw Obywatelskich i przed rokiem sprawę wygrał. 7 marca 2018 r. Trybunał uznał, że dwuletni termin na dochodzenie roszczeń jest zbyt krótki, a przez to niezgodny z Konstytucją. Nadmiernie ogranicza bowiem ochronę praw właścicieli (art. 64 Konstytucji).

Zaskarżony przepis traci moc 15 marca 2019 r. – do tego czasu parlament musi zmienić przepisy. Rzecznik śledzi prace parlamentarne z uwagą, dlatego dziś musi zaalarmować opinię publiczną, że przybrały one obrót niekorzystny dla ludzi.

12 lutego połączone senackie komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Środowiska oraz Ustawodawcza obradowały nad projektem nowelizacji ustawy (druk senacki nr 1069).

Przewidywał on, że :

  • z roszczeniami odszkodowawczymi można by było wystąpić w terminie PIĘCIOLETNIM od wejścia w życie aktu powodującego ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości,
  • w przypadku roszczeń, które jeszcze nie wygasły, termin na składanie wniosków byłby także PIĘCIOLETNI,
  • najważniejsze jednak było uregulowanie sytuacji osób, które zgłosiły wnioski, ale po upływie dwuletniego, niekonstytucyjnego terminu - dla nich  projekt przewidywał nowy, TRZYLETNI termin na wystąpienie z roszczeniem od dnia wejścia w życie nowelizacji.

Niestety, rozwiązania korzystne dla mieszkańców stref ograniczonego użytkowania nie zostały przyjęte – w nowej wersji (druk 1069s) senatorowie uznali, że:

  • do TRZECH a nie pięciu lat zostanie wydłużony czas na wnoszenie roszczeń odszkodowawczych w przypadku obszarów ograniczonego użytkowania (OOU), które dopiero powstaną,
  • do TRZECH lat wydłuży się termin w przypadku osób, którym roszczenia jeszcze nie wygasły (ich dom znalazł się w OOU nie dalej niż dwa lata temu),
  • Ci, którym termin na roszczenia już upłynął – nie będą mogli już NIC zrobić.

Taką zmianę projektu zainicjowało Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, wskazując, że inaczej zbyt wiele osób wystąpi z roszczeniami. To spowoduje z kolei zbyt poważne skutki finansowe dla samorządów, które zbudowały lotniska, a także dla skarbu państwa i podmiotów, których działalność doprowadziła do ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania.

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zdecydowany sprzeciw wobec przekazania takiego projektu  do dalszych prac parlamentarnych.

Należy przypomnieć, że to właśnie konieczność ochrony praw tych osób, którym dwuletni termin zawity upłynął, stała się przyczyną skierowania przez Rzecznika wniosku do Trybunału i wydania jego wyroku. W wielu przypadkach bowiem roszczenia wygasały, zanim obywatele uświadamiali sobie ich istnienie.

W ocenie RPO pełna realizacja wyroku winna uwzględniać prawa osób pokrzywdzonych niekonstytucyjnym przepisem. Tylko tak można naprawić szkody wyrządzone im w przeszłości. Tylko w ten sposób wyrok Trybunału Konstytucyjnego będzie mógł odnieść realny skutek. Nie można zapominać, że roszczenia odszkodowawcze z art. 129 ust. 4 ustawy dotyczą przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, przy czym większość z tych inwestycji została już zrealizowana, natomiast uprawnieni nie zdążyli wystąpić z tym roszczeniem. Jeśli ustawodawca nie ureguluje – w przepisach przejściowych – sytuacji tych osób, nie będą one mogły w ogóle zrealizować swoich roszczeń, choć regulacja odbierająca im te została uznana za niezgodną z Konstytucją RP.

Trybunał Konstytucyjny uchylając ten przepis uznał, że jego podstawowym celem nie była „realizacja tradycyjnych funkcji prekluzji”, rozumiana jako określenie terminów na dochodzenie roszczeń, co jest konieczne dla prawidłowego regulowania stosunków prawnych. Trybunał wprost stwierdził, że w regulacji tej chodziło o „minimalizację skali dochodzonych roszczeń właścicieli nieruchomości i innych uprawnionych o odszkodowanie lub wykup. Prawodawca, wprowadzając krótki termin zawity na dochodzenie roszczenia, w istocie liczył na to, że nie wszyscy uprawnieni zdążą skorzystać z przedmiotowych roszczeń. Dominuje w tym troska o finanse publiczne, chęć ograniczenia wydatków obciążających budżet państwa czy jednostek samorządu terytorialnego; mniejszą rolę odgrywa wola wynagrodzenia uszczerbków poniesionych wskutek ograniczenia własności lub innych praw majątkowych.”.

W związku z powyższym Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie wyrazić głębokie zaniepokojenie związane z przyjętym brzmieniem projektu zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska. Zarówno w zakresie, w jakim z projektu wykreślony został przepis przejściowy umożliwiający osobom uprawnionym „reaktywację” roszczeń opartych na przepisie uznanym za niezgodnym z Konstytucją, jak i w zakresie przyjętej formuły wydłużenia terminu występowania z roszczeniem: uznany przez Trybunał termin 2-letni jako rażąco za krótki został wydłużony zaledwie do lat 3.

Uchwalona w komisjach senackich zmiana projektu jest wyraźnie sprzeczna z istotą wniosku Rzecznika do Trybunału, a zarazem i z duchem samego wyroku sądu konstytucyjnego. Nie można zaakceptować sytuacji, w której to właśnie te osoby, których skargi – i prawna sytuacja – skłoniły Rzecznika do złożenia wniosku do TK, a naruszenie ich praw przez niekonstytucyjny przepis TK potwierdził, pozostaną bez jakiejkolwiek prawnej ochrony. Jedynym tego uzasadnieniem nie może zaś być – zdyskredytowana w tym przypadku przez TK – chęć ograniczenia wydatków budżetowych, kosztem osób, których konstytucyjne prawa naruszono.  

Niekorzystny dla właścicieli gruntów, opisywany wyżej w linku, projekt zmiany art. 129 ust. 4, zostały przyjęty przez Sejm na 22 lutego 2019 posiedzeniu, 26 lutego będzie procedowany w Senacie – załączam plik do uchwalonego przez Sejm tekstu nowelizacji. Projekt będzie procedowany 26 lutego (pkt 3. porządku) – link: https://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/tematy,517,1.html

W Senacie – o projekcie ustawy dotyczącym m.in. właścicieli gruntów przy lotniskach

Data: 2019-02-12
  • Jak będzie wyglądała ustawa realizująca wyrok TK sprzed roku, który dotyczył przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, tam gdzie zostały utworzone tzw. obszary ograniczonego użytkowania?

12 lutego 2019 r. na wspólnym posiedzeniu senackie komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Ustawodawcza i Środowiska zajmują się senackim projektem zmian ustawy Prawo o ochronie środowiska.

Projekt ma doprowadzić do realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 marca 2018 r. (sygn. K 2/17) . Trybunał stwierdził wtedy, że art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo o ochronie środowiska, który określał bardzo krótki termin zawity (2 lata) na zgłaszanie przez właścicieli nieruchomości, których prawa zostały ograniczone w związku z ochroną środowiska, roszczeń o odszkodowanie, jest niezgodny z Konstytucją.

Przepis ten dotyczył przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, tam gdzie zostały utworzone tzw. obszary ograniczonego użytkowania.

Trybunał Konstytucyjny odroczył wejście w życie wyroku. Jeżeli jednak do 13 marca 2019 r. ustawodawca nie wprowadzi nowych regulacji, to wówczas:

  1. każdy właściciel będzie mógł dochodzić odszkodowania na zasadach ogólnych, zgodnie z terminami przedawnienia roszczeń określonymi w Kodeksie cywilnym,
  2. otworzy się możliwość wznawiania postępowań zakończonych niekorzystnymi wyrokami, opartymi na niekonstytucyjnym przepisie.

Dlatego ważne jest uchwalenie nowelizacji przed 13 marca.

W ramach prac w Komisji Ustawodawczej Senatu przygotowano projekt, który jest bardzo korzystny dla wszystkich zainteresowanych właścicieli gruntów. Przewiduje m.in. przedłużenie terminów zawitych do 5 lat, a także „reaktywuje” terminy wygasłe przed dniem wejścia w życie nowelizacji na kolejne trzy lata.

Ta propozycja spotkała się jednak z krytyczną oceną m.in. Ministerstwa Środowiska oraz Związku Powiatów Polskich (głownie z uwagi na daleko idące, niekorzystne skutki dla finansów publicznych) oraz Sądu Najwyższego, który zgłosił zasadnicze zastrzeżenia co do samej siatki pojęciowej oraz konstrukcji prawnych przyjętych w projekcie.

Sprawa jest zatem rozwojowa i interesująca, choć na zmianę przepisów pozostał zaledwie miesiąc.

RPO do ministra Ziobry o pomoc dla kupujących mieszkania po 1 stycznia

Data: 2019-02-05
  • Kupujesz mieszkanie, do którego przypisane było prawo użytkowania wieczystego gruntu, na którym stoi budynek? Z mocy ustawy prawo to od 1 stycznia przekształcone zostało we własność. Tyle że sprzedający nie ma na to zaświadczenia. Gmina nie zdążyła go wydać.
  • Pytanie, czy sąd wieczysto-księgowy taką transakcję wpisze do ksiąg. Czy zaakceptuje fakt, że w akcie notarialnym pojawia się własność, choć w poprzednich dokumentach mieszkania mowa była tylko o użytkowaniu wieczystym?
  • O wyraźną wytyczną dla sądów RPO apeluje do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na problem związany z ustawą o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów (Dz.U. z 2018 r. poz. 1716 ze zm.).

Ustawa ta od 1 stycznia 2019 r. przekształciła prawo użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności. Ta sama ustawa dała właścicielom prawo do bardzo wysokiej bonifikaty związanej z opłatami za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego we własność. Dlatego nie do każdego dociera problem z samym przekształceniem. Sygnalizowali go już jednak dziennikarze, m.in. „Dziennika Gazety Prawnej” i „Rzeczpospolitej”.

Chodzi o to, że choć przekształcenie nastąpiło z mocy prawa, to podstawą zmiany wpisu w księdze wieczystej (oraz w ewidencji gruntów i budynków) ma być zaświadczenie wydawane przez właściwy organ (art. 4 ust. 1). Takich zaświadczeń gminy mają wydać 2,5 mln. Ustawa daje im na to rok, choć w przypadku transakcji mieszkaniowych skraca ten czas do miesiąca. Jest jednak wątpliwe, czy samorządy, zwłaszcza w dużych miastach, zdążą z tym.

Rozumiejąc problem, Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia 2019 r. uznała, że w przypadku sprzedaży mieszkania dopuszczalne jest sporządzanie aktów notarialnych dokumentujących transakcje nieruchomościami przed uzyskaniem zaświadczenia (nie da się natomiast bez zaświadczenia sprzedać domu jednorodzinnego czy ustanowić odrębnej własności lokali w nowych domach na gruntach do 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych). Jest to jednak tylko opinia i nie wiadomo, jak w tej sytuacji zachowają się sądy wieczystoksięgowe. Nie wykształciła się jednolita linia orzecznicza i część sądów oczekuje na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości. Mogą więc odmawiać nowym właścicielom wpisu do księgi wieczystej, skoro aktowi notarialnemu nie towarzyszyło zaświadczenie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego we własność.

Dlatego RPO prosi  Ministerstwo Sprawiedliwości o jasne stanowisko.

IV.7000.30.2019

Rzecznik w obronie praw wszystkich właścicieli wywłaszczonych pod cel publiczny

Data: 2019-02-05
  • Zasady dotyczące zwrotów nieruchomości - wywłaszczonych na cele publiczne, których potem nie zrealizowano  - powinny być jednakowe dla wszystkich grup dawnych współwłaścicieli
  • Rzecznik wnosi, aby nowelizacja prawa uwzględniała także tych współwłaścicieli, którzy zwrotu wywłaszczonej nieruchomości nie chcieli, a dostali za nią odszkodowanie czy nieruchomość zamienną
  • Celem nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, nad którą pracuje Sejm, jest wykonanie dwóch wyroków Trybunału Konstytucyjnego dotyczących zwrotu wywłaszczonych nieruchomości

Poprzedni właściciel lub jego spadkobierca mogą żądać zwrotu wywłaszczonej na cel publiczny nieruchomości lub jej części, jeżeli stała się ona zbędna na ten cel. Gdy taka nieruchomość miała wielu właścicieli, warunkiem zwrotu było wspólne wystąpienie wszystkich właścicieli. Brak zgody choć jednego oznaczał odmowę zwrotu.

14 lipca 2015 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł (sygn. SK 26/14), że zasada zwrotu takich nieruchomości w zakresie, w jakim uzależnia żądanie poprzedniego współwłaściciela od zgody pozostałych współwłaścicieli, jest niezgodna z Konstytucją.

12 grudnia 2017 r. Trybunał uznał zaś (sygn. SK 39/15) za niezgodny z Konstytucją przepis pozwalający na zwrot tylko takiej wywłaszczonej nieruchomości, która była przejęta przez państwo na podstawie decyzji administracyjnej. Ktoś, kto sam odprzedał swą własność państwu, wiedząc że może być wywłaszczony na cel publiczny, nie mógł się ubiegać o jej zwrot. 

Obecnie Sejm pracuje nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, która ma być wykonaniem obu tych wyroków.

W ocenie RPO projekt co do zasady prawidłowo wykonuje wyroki TK. M.in. zapewnia  ochronę praw osób dotkniętych w przeszłości niekonstytucyjnym przepisem. Umożliwia wszczynanie na nowo postępowania administracyjnego o zwrot udziałów w wywłaszczonej nieruchomości tym osobom, którym tego wcześniej odmówiono ze względu na brak zgody wszystkich współwłaścicieli. Każdy mógłby wystąpić w ramach swego udziału.

W ocenie Rzecznika projekt nie obejmuje jednak tych współwłaścicieli, którym udział w wywłaszczonej nieruchomości zwrócono wbrew ich woli -  wskutek prawomocnego orzeczenia sądu na podstawie art. 199 Kodeksu cywilnego. Stanowi on, że współwłaściciele, którzy mają co najmniej połowę udziałów, mogą żądać rozstrzygnięcia danej sprawy przez sąd, mimo braku zgody na to innego współwłaściciela.

Według Rzecznika sytuacja prawna tych osób jest podobna do tych, którym odmówiono zwrotu ze względu na brak zgody wszystkich uprawnionych, a którzy dzięki nowelizacji mogliby występować o wszczęcie nowych postępowań administracyjnych przez 3 lata od wejścia noweli w życie.

Takie same prawo powinni mieć także i ci współwłaściciele, którzy wówczas sprzeciwiali się zwrotowi, a których stanowisko - wbrew ich woli - zostało zastąpione orzeczeniem sądu. W zamian za swój udział w wywłaszczonej nieruchomości dostawali oni odszkodowanie lub nieruchomość zamienną.

Niekonstytucyjna wykładnia art. 136 ust. 3 ustawy prowadziła do przymuszenia ich do stania się właścicielem nieruchomości, której nie chcą uzyskać, a zarazem do przymusowego odebrania praw majątkowych (czyli własności nieruchomości zamiennej bądź zwaloryzowanego odszkodowania).

Rzecznik podkreśla, że wszczęcie przez nich nowego postępowania nie pozbawiałoby żadnych praw osób, które udziały w dawnej własności odzyskały (skoro udziały współwłaścicieli w prawie do zwrotu będą mocą nowelizacji prawnie niezależne).

- Obie te kategorie podmiotów powinny być przez ustawę traktowane jednolicie. Obie powinny mieć możliwość doprowadzenia do ponownego orzekania o ich prawach, obie bowiem są dotknięte działaniem tej samej niekonstytucyjnej normy  – wskazał Rzecznik.

RPO wystąpił do Ministra Inwestycji i Rozwoju o rozważenie pilnej korekty projektu. Do  przewodniczącego sejmowej Komisji ds. Petycji zwrócił się zaś o wniesienie odpowiedniej poprawki podczas drugiego czytania projektu.

IV.7003.274.2016

Kopalnia zarabia a ludzie mają za to płacić? NSA uznał argumenty RPO w interesie podatników

Data: 2019-02-01
  • Właściciele działki dostali kilkadziesiąt tysięcy zł podatku od nieruchomości, bo na ich ziemi działa kopalnia węgla brunatnego
  • Ale to nie oni czerpią korzyści z wydobycia. Kopalnia płaci im tylko za zajęcie gruntu
  • Gmina domagała się jednak od swoich mieszkańców podatku tak zdecydowanie, że sprawa trafiła ostatecznie do NSA. Z pomocą RPO obywatele sprawę wygrali

Gmina nałożyła podatek od nieruchomości  za pięciohektarową działkę, która choć stanowi własność prywatną, użytkowana jest przez spółkę-kopalnię węgla brunatnego. Decyzją sądu kopalnia dostała pozwolenie na użytkowanie tej nieruchomości za wynagrodzeniem.

Gmina uznała jednak, że skoro kopalnia nie jest właścicielem ziemi, to nie może być podmiotem ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. A zatem podatek należny gminie powinni zapłacić właściciele.

Ci skierowali sprawę najpierw do Samorządowego Kolegium Odwoławczego a po przegranej – do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. I tam wygrali. Ale od wyroku tego skargę kasacyjną złożyło SKO. Wtedy po stronie właścicieli do sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Uznał bowiem, że ewentualne uchylenie wyroku sądu administracyjnego mogłoby negatywnie oddziaływać na sferę praw i wolności podatników.  Zauważył, że w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych brak jest definicji legalnej pojęć takich jak: właściciel, posiadacz samoistny. Wywiódł jednak relację między prawem podatkowym a definiującym sprawy własności prawem cywilnym w taki sposób, by obronić ludzi przed wysokim podatkiem za ziemię, z której nie mogą korzystać. Przedsiębiorca wykorzystujący do prowadzenia działalności gospodarczej grunty osoby fizycznej i osiągający z tego tytułu korzyści jest podatnikiem podatku od nieruchomości, która jest w jego władaniu. Przyjęcie odmiennego stanowiska oznaczałoby akceptację przerzucenia ciężaru podatku na właścicieli, nie uzyskujących żadnych korzyści z prowadzonej przez Kopalnię działalności gospodarczej – argumentował m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich.

Stanowisko to zostało uwzględnione przez Naczelny Sąd Administracyjny, który oddalił skargę kasacyjną i utrzymał korzystny wyrok I instancji (sygn. akt II FSK 254/17).

Ludzie nie muszą płacić zatem podatku.

V.511.341.2017

 

Sprawa dwóch różnych rozstrzygnięć spadkowych. Piąta skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2019-02-01
  • Kolejną skargę nadzwyczajną RPO składa w sprawie spadkowej
  • Sąd dwukrotnie i rozbieżnie  rozstrzygnął, kto nabywa spadek
  • Tej sytuacji nie da się naprawić dostępnymi narzędziami prawnymi – potrzebna jest skarga nadzwyczajna
  • RPO wnosi do Sądu Najwyższego o stwierdzenie nieważności drugiego postanowienia

Pani B. zmarła w 1994 r. W 1997 r. jej córka przedstawiła w sądzie testament matki i sąd w S. uznał, że to ona dziedziczy po matce, a jej brat – nie.

W 2003 r. córka pani B. ponownie wniosła sprawę o spadek po matce. Ten sam sąd w S. -zamiast uznać, że sprawa już została rozstrzygnięta - zabrał się do niej po raz drugi. I tym razem przedstawiony testament pani B. uznał bowiem za nieważny i rozdzielił spadek między córkę i syna pani B. Uczestnicy postępowania nie apelowali, w efekcie i to postanowienie się uprawomocniło. Córka pani B. wniosła o wznowienie postępowania, ale jej wniosek został odrzucony w 2017 r.

Zatem córka pani B. - zgodnie z wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej - odziedziczyła raz cały majątek matki, a raz – tylko połowę. Jej brat – nie dostał spadku, a zarazem odziedziczył jego połowę. Kiedy zmarł, sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy trzeba było ustalić, co dziedziczą jego spadkobiercy.

Sprawę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna - nowa możliwość prawna, którą Rzecznikowi Praw  Obywatelskich przyznała zmieniona ustawa o SN. Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach, jeśli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej, ma tylko RPO i Prokurator Generalny (Minister Sprawiedliwości). RPO otrzymał już prawie 3 tys. wniosków w takich sprawach (przy niezmienionym budżecie RPO).

W skardze nadzwyczajnej RPO wnosi o uchylenie postanowienia z 2003 r., zarzucając sądowi w S.  naruszenie:

  • zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji,
  • prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji,
  • prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji, z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, co nie pozwala na uznanie, iż zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu.

Został w ten sposób stworzony stan niepewności prawnej, w którego ramach uczestnicy postępowań nie mogą legitymować się jednoznacznym i nie budzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Oznacza to pozbawienie ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Argumenty RPO

Osoby pozostające w kręgu oddziaływania postanowienia stwierdzającego nabycie spadku po danej osobie, mają prawo oczekiwać, iż w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował fakt uprzedniego uprawomocnienia się rozstrzygnięcia stwierdzającego nabycie spadku. Bezpieczeństwo prawne w zakresie prawa spadkowego wymaga, by jakakolwiek modyfikacja konsekwencji prawnych, wynikających z prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego w obrocie prawomocnego postanowienia spadkowego.

W tym kontekście pożądane pozostaje zachowanie przez sąd spadku należytej czujności procesowej, celem uniknięcia prowadzenia postępowania dotyczącego stwierdzenia nabycia spadku po danej osobie bez stosownego (proceduralnego) odniesienia się do faktu wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy przez sąd powszechny.

Na gruncie art. 2 Konstytucji istota prawomocnego rozpoznania sprawy cywilnej przez sąd implikuje samo ograniczenie możliwości jego zmiany jedynie do sytuacji, w ramach której uprawniony podmiot korzysta z przewidzianych ustawą nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Tymczasem w przedmiotowej sprawie Sąd Rejonowy w S. rozpoznał kolejny wniosek [córki pani B.] tak, jakby sprawa cywilna, dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej [pani B.], nigdy wcześniej nie była rozpoznawana przez sąd.

Tak więc, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich samo błędne rozpoznanie sprawy z wniosku [córki pani B.] z 2003 r., jako pierwotnej sprawy dotyczącej stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej [pani B.], stanowi naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa (działającego w jego imieniu sądu powszechnego) oraz konstytucyjnej zasady bezpieczeństwa prawnego. W zakresie prawa spadkowego wyraża się ona w możliwości układania przez spadkobierców istotnych spraw życiowych bez obawy, że sąd łamiąc jednoznaczny zakaz proceduralny może wydać drugie (równoległe) postanowienie, określające porządek dziedziczenia po danej osobie, w sposób odbiegający od wcześniejszego prawomocnego postanowienia spadkowego.

Ponadto samo funkcjonowanie w obrocie dwóch postanowień Sądu Rejonowego w S., odmiennie stwierdzających nabycie spadku po tej samej spadkodawczyni, stanowi naruszenie przysługującego uczestnikom postępowania o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej konstytucyjnego prawa do sądu.

Zgodnie z treścią art. 45 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Istota prawa do sądu sprowadza się więc do zapewnienia ochrony sądowej w sprawach dotyczących sfery praw lub wolności danego podmiotu (por. postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z dnia 13 kwietnia 1999 r., sygn. akt Ts 24/99, OTK 1999/6/130). Jest to jedno z podmiotowych praw podstawowych jednostki i jedna z fundamentalnych gwarancji praworządności w demokratycznym państwie prawa. Prawo do sądu, wedle utrwalonego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego obejmuje: prawo dostępu do sądu (prawo do uruchomienia procedury przed właściwym, niezależnym, bezstronnym i niezawisłym sądem); prawo do właściwej procedury przed sądem; prawo do wiążącego rozstrzygnięcia sprawy.

To właśnie ten ostatni aspekt nabiera wyjątkowego znaczenia w przedmiotowej sprawie, gdzie mamy do czynienia z dwoma prawomocnymi rozstrzygnięciami spadkowymi, odmiennie określającymi stwierdzenie nabycia spadku po zmarłej [pani B.]. W potwierdzonej sytuacji procesowej trudno o uzasadnione stwierdzenie, iż uczestnicy przeprowadzonych postępowań uzyskali wiążące rozstrzygnięcie zainicjowanej sprawy spadkowej, skoro Sąd Rejonowy w S. wydał dwa niezależne od siebie postanowienia dotyczącego tego samego przedmiotu.

Jednocześnie, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, wskutek uprawomocnienia się zaskarżonego postanowienia doszło do uszczerbku w zakresie przysługującego spadkobiercom [pani B.] konstytucyjnego prawa do dziedziczenia.

W świetle art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji samo stosowanie przepisów ustawowych (norm materialnych i proceduralnych) winno gwarantować spadkobiercom należytą ochronę prawną w zakresie uprawnień przysługujących im z tytułu dziedziczenia. W tym kontekście instytucja stwierdzenia nabycia spadku stanowi instrument prawny, dzięki któremu w obrocie może się urzeczywistnić stosowna ochrona sfery prawnej spadkobierców. Samo stwierdzenie praw do spadku na drodze postępowania sądowego ma charter deklaratoryjny.

Jakkolwiek kwalifikacja prawna spadkobiercy w sporze między nim a innym spadkobiercą może być udowodniona na zasadach ogólnych, to jednak stwierdzenie nabycia spadku pozostaje wyłącznym dowodem prawa spadkobiercy do spadku wobec tych osób trzecich, które nie roszczą sobie prawa do spadku.

Postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku legitymuje spadkobiercę wobec osób trzecich. Wywiera ono znaczący skutek materialnoprawny dla spadkobiercy, jeśli chodzi o jego działanie na zewnątrz w stosunku do osób trzecich, które nie roszczą sobie praw do spadku.

W szczególności więc w sprawach o wierzytelność spadkową lub o wydanie rzeczy należącej do spadku wytoczonych przeciwko takim osobom spadkobierca, w razie zakwestionowania jego przymiotu przez pozwanych, będzie musiał uzyskać postanowienie stwierdzające jego kwalifikację prawną. Uzyskanie stwierdzenia nabycia spadku pozostaje także niezbędne w przypadku postępowania wieczystoksięgowego oraz administracyjnego. Brak stosownego stwierdzenia nabycia spadku stanowi przeszkodę do ujawnienia następstwa prawnego spadkobiercy po zmarłym spadkodawcy.

W postępowaniu administracyjnym zaś organ administracji publicznej nie jest władny do samodzielnego ustalenia następstwa prawnego po zmarłej osobie. Następstwo to powinno być wykazane według przepisów prawa cywilnego, a więc w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku lub w drodze notarialnego poświadczenia dziedziczenia (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 16 stycznia 2002 r., sygn. akt I SA 1421/00, ONSA 2003/3/64; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 maja 2011 r., sygn. akt III CSK 221/10, OSNC-ZD 2012/2/38; wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 24 listopada 2005 r., sygn. akt I SA/Wa 1991/04, Lex nr 213429; Piotr Borkowski. Komentarz do zmiany art.1027 Kodeksu cywilnego wprowadzonej przez Dz.U. z 2007 r. Nr 181 poz. 1287, LEX; Elżbieta Niezbecka. Komentarz do art. 1027 Kodeksu cywilnego, LEX, stan prawny: 15 czerwca 2015 r.).

Należy zatem mieć na uwadze, iż w przypadku funkcjonowania dwóch prawomocnych postanowień dotyczących stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie, spadkobiercy nie mogą w obrocie legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych tytułem dziedziczenia. Ochrona prawna gwarantowana na gruncie Konstytucji staje się iluzoryczna, bowiem instytucja stwierdzenia nabycia spadku w takiej sytuacji nie może zrealizować przypisanych jej systemowo celów.

Wobec faktu, iż postanowienie Sądu Rejonowego w S. z 2003 r. zapadło mimo wcześniejszego prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy o stwierdzenie nabycia spadku po [pani B.] postanowieniem tegoż Sądu z 1997 r., doszło do nieuprawnionej ingerencji w zakres ochrony prawnej przysługującej uczestnikom obu postępowań na gruncie Ustawy Zasadniczej, bowiem w chwili obecnej nie jest możliwe należyte zrealizowanie przez nich nabytych na podstawie dziedziczenia uprawnień majątkowych.

Istnienie dwóch postanowień stwierdzających nabycie spadku po [pani B.] stanowi przejaw rażącej wadliwości prawnej, zaistniałej w procesie sądowego stosowania prawa, która ze względu na konieczność ochrony porządku prawnego oraz powinność zapewnienia należytej ochrony uprawnień przysługujących spadkobiercom uzasadnia odstępstwo od zasady stabilności prawomocnego rozstrzygnięcia.

W tym stanie rzeczy niniejsza skarga nadzwyczajna, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje uzasadniona i niezbędna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

IV.7000.394.2018

O prawach naszych sąsiadów, naszych pracowników i naszych klientów. Spotkania regionalne RPO w Lublinie

Data: 2019-01-10
  • Na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem  w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej przyszło 40 osób – młodzi i starzy, w tym przedstawiciele lubelskiego środowiska prawniczego.
  • Interesowały ich sprawy sądów, lokatorów, zatrudnienia cudzoziemców, mowy nienawiści, pomagania uchodźcom, zasady, na jakich RPO może pomóc albo przystąpić do postępowań sadowych.

Kto i jak może pomóc uchodźcom (na miejscu)?

RPO: Rzecznik zajmuje się prawami osób, które znalazły się pod opieką Rzeczypospolitej i sytuacją na granicy. Za granicą aktywne są organizacje: Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej i Polska Akcja Humanitarna, a także Caritas Polska.

W sprawie osób LGBT, które sprzeciwiają się odesłaniu do krajów pochodzenia, możemy interweniować, o ile ta osoba jest w Polsce i o ile można udowodnić zagrożenie związane z orientacją.

Studenci z zagranicy. Odmowa wizy

RPO: Decyzje odmowne przyznania wizy nie podlegają w Polsce zaskarżeniu. Taka regulacja jest sprzeczna z prawem europejskim i RPO w tej sprawie interweniował. MSWiA nie jest najwyraźniej gotowe do zmian

Jakie są szanse przeciwdziałania mowie nienawiści (po wypowiedzi wojewody lubelskiego o osobach LGBT)

Przepisy chroniące przed mową nienawiści nie chronią w Polsce osób z niepełnosprawnościami, atakowanych z powodu płci czy orientacji seksualnej. Postulaty, żeby to poprawić, zostały zgłoszone. Robił to także RPO. Nie widać jednak większej szansy na szybką zmianę.

A jest to zmiana kluczowa. Bo nie mając prokuratora po swojej stronie nie daje się praktycznie identyfikować osób posługujących się mowa nienawiści w internecie.

Odpowiedzialność urzędników za decyzje

Wydawanie decyzji dla agencji pracy tymczasowej na zatrudnianie cudzoziemców przez Urząd Wojewódzki zaczyna trwać tak długo że agencjom pracy tymczasowej, które ich zatrudniają, grozi bankructwo.

Nie wszyscy cudzoziemcy mogą wrócić do kraju pochodzenia. Nie mogą pracować, utrzymywać ich musi agencja pracy tymczasowej.

Tymczasem w regionie brakuje rąk do pracy. Skargi na takie działanie urzędników powodują to, że urzędnicy jeszcze gorzej załatwiają sprawy zezwoleń.

RPO:  Rzecznik interesuje się tą problematyką. Jeśli dostaniemy dokumenty od Państwa, będziemy mogli podjąć interwencję w lubelskim urzędzie wojewódzkim. Ponieważ zabierający głos rozważają sprawę o przewlekłość postępowania administracyjnego, RPO sprawdzi, czy się do takiej sprawy nie przyłączyć.

Komentarz do relacji o kontaktach obywateli z urzędami miał obecny na spotkaniu prawnik, który skorzystał przed sądem z pomocy RPO w sprawie o ulgę meldunkową. Przedstawiał szczegóły tej sprawy – i skali problemu ulgi meldunkowej, to znaczy niezrozumiałego, ukrytego w gąszczu paragrafów przepisu, który egzekwuje z zapałem fiskus. Okazuje się, że mimo korzystnych dla podatników wyroków sądowych skarbówka nie zmieniła jeszcze nastawienia do spraw obywateli.

PESEL dla wszystkich

PESEL jest ważną daną osobową, konieczną w wielu umowach. A można je łatwo wyciągać z ksiąg wieczystych. Jak Pan przymusi Ministra Sprawiedliwości, by chronił dane?

RPO: To jest do sprawdzenia.

Dlaczego są różne rodzaje bonifikat przy wykupie własności

Dlaczego grunty warszawskie można wykupić z większą bonifikatą niż państwowe?

RPO: Bo są różne typy własności – państwowa i komunalna. RPO nie ma dobrego argumentu, by skarżyć się na to, że „ci w Warszawie mają lepiej”. Prawo stanowi jasno, że jeśli działki mają różny status prawny, to nie mogą być tak samo traktowane, choćby leżały blisko siebie.

Ta kwestia nadaje się do debaty politycznej, a Rzecznik politykiem nie jest.

Co z biegłymi sądowymi?

RPO: Mamy całkowicie archaiczny system biegłych sądowych. Nie powiem Państwu nawet, ile wystąpień w tej sprawie skierowałem.

Uczestnik spotkania powiedział, że reforma postępowania cywilnego (UD 309) podejmuje zagadnienie biegłych.

Przydziały lokatorskie po reprywatyzacji

Po sprywatyzowaniu kamienicy na rynku w Lublinie okazało się, że lokatorzy z przydziałem lokatorskim dowiedziały się w urzędzie miasta, że muszą wystąpić o nowy przydział. Pod presją nowego właściciela wycofały te wnioski i oddały mieszkania komunalne w tym domu.

Aktywiści społeczni nie są dla władz samorządowych partnerami w rozwiązywaniu takich spraw. Co zatem powinniśmy robić w sytuacji, gdy naszym mieszkańcom tak radykalnie pogarszają się warunki mieszkaniowe?

RPO obiecuje przeanalizowanie sprawy. (a zgłaszający dziękuje Rzecznikowi za pomoc w sprawie lokatorskiej zgłoszonej w czasie spotkania regionalnego w Lublinie w 2016 r.)

Kwestia wynagrodzeń wypłacanych na podstawie stosunków służbowych

Zdaniem zgłaszającego przepisy są wadliwe i w przypadku niewypłacenia wynagrodzenia nie ma narzędzi do skutecznego ich egzekwowania.

Prawa wyborcze

Prokuratura nie podejmuje zgłoszeń organizacji pozarządowych o naruszeniu prawa wyborczego. Polegały one m.in. na tym, że jeden komitet (nie wystawiający kandydata) agitował na rzecz kandydata innego komitetu.

Widać też, że słabo działają rejestry wpłat na komitety wyborcze (bo nie obejmują wpłat na partie polityczne). To będzie ważne w wyborach parlamentarnych.

RPO: Prosimy podesłać nam dokumenty i zawiadomienia do prokuratury.

Sposób działania sądów. Prawa ojców

Uczestnik spotkania opowiada o swojej sprawie dotyczącej opieki nad dziećmi i alimentów dla ojca, który z dziećmi został, w której, zdaniem relacjonującego, udział wzięła bardzo niekompetentna biegła, sam ojciec był zastraszany, niesłusznie aresztowany, a wszystko to się działo dlatego, że sędziowie i prokuratorzy są ze sobą powiązani.

RPO: Tak skomplikowanej sprawy tu nie załatwimy. Musimy się umówić na oddzielne spotkanie, w czasie którego przejrzelibyśmy dokumenty.

Zachowania komorników. Prawa ojców

Ściga mnie komornik za dawno zapłacone alimenty. Urzędnicy tworzą mi fikcyjny dług.

Sądy nie reagują na nadużycia komorników. Co Pan z tym zrobi?!?

RPO: Rozumiem, że dostanę od Pana dokumenty?

Prawa rodzin, konflikty i spory o dziecko, uprowadzenia rodzicielskie, przysposobienia zagraniczne

Stan prawny nie pozwala na rozwiązywanie trudnych sytuacji rodzinnych, tracą na tym dzieci. Co w tej sprawie zrobić może Rzecznik?

RPO: To jest na tyle poważny problem, że w połowie zeszłego roku zorganizowaliśmy Kongres Praw Rodzicielskich, by zebrać ekspertów, pedagogów i rodziców. Próbowaliśmy postawić diagnozę i szukać rozwiązań.

W dobrym kierunku idzie sposób załatwiania spraw w postępowaniach transgranicznych.

Dziś najważniejszym problemem do rozwiązania jest przewlekłość postępowań w sądach rodzinnych. To są sprawy, w których na to nie wolno sobie pozwalać.

Trzeba też tak zmieniać prawo rodzinne, by nie eskalowało konfliktu w rodzinie, bo wtedy dzieci stają się przedmiotem sporu – tak jak wysokość wzajemnych rozliczeń. Niestety nie udało się nam przekonać resortu sprawiedliwości do pomysłu adwokata dla dziecka.

Największym teraz problemem jest to, że specjaliści Biura są już przeciążeni, a teraz musieli podjąć także sprawy skarg nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego. Przygotowywanie kasacji (także w sprawach alimentów) jest niezwykle pracochłonne, a parlament w żaden sposób nie chce uwzględnić naszych wniosków o choć lekkie podniesienie budżetu.

A ja mam taki problem: udzieliłem zgodę na przysposobienie dziecka za granicą. I teraz od kilkunastu lat trwa proces w sprawie alimentów na nie, bo urząd stanu cywilnego nie wydaje decyzji stwierdzającej, że nie mam już takich zobowiązań. I nie ma tego jak zaskarżyć…

RPO: O czymś takim jeszcze nie słyszeliśmy. Ale od wyjaśniania także takich spraw jesteśmy.

Rozliczenia podatkowe małżonków w przypadku konieczności ubezwłasnowolnienia

Jeśli jedno z małżonków ulegnie takiemu wypadkowi, że nie jest w stanie samodzielnie egzystować i drugi małżonek musi go ubezwłasnowolnić, to ustaje tym samy wspólnota majątkowa. I w takim wypadku nie da się wspólnie rozliczyć podatków. Wiedział Pan o tym?

RPO: Nie, ale teraz wiem. Dziękuję za to zgłoszenie.

 

Z punktu widzenia mieszkańców Biłgoraja. Spotkanie regionalne RPO

Data: 2019-01-09

50 osób przyszło do Biłgorajskiego Centrum Kultury. Zebranych witał pochodzący z Biłgoraja członek Rady Społecznej RPO Henryk Wujec. Ludzie przyszli z ciekawości i by porozmawiać o sprawiedliwości, ale dyskusja szybko zaczęła dotyczyć konkretnych spraw. Spotkanie zapowiadał wielki baner przed budynkiem.

- RPO jest od patrzenia władzy na ręce, jest niezależny od polityków i dlatego powoływany na pięć lat. W tym czasie co roku ma przedstawiać parlamentowi sprawozdanie o stanie przestrzegania praw i wolności obywateli – zaczął spotkanie Adam Bodnar. - Nie jestem członkiem żadnej partii politycznej, nie byłem w żadnej i w żadnej być nie zamierzam. Moja praca polega na wchodzeniu w spór z władzą w interesie obywateli – powiedział Adam Bodnar. Rzecznik, który kłaniałby się władzy, nie nadawałby się do tej pracy. Jego zadaniem jest bowiem ochrona praw obywateli. Dlatego np. może się wypowiadać tylko wtedy, kiedy widzi jasną konstytucyjną podstawę (i nie może za bardzo wypowiadać się w sprawie ochrony dzików przed ostrzałem, co było jednym z pierwszych pytań na spotkaniu).

Sprawy zgłoszone na spotkaniu:

Z punktu widzenia telewidza: niepokojące zatrzymania rejestrowane przez kamery

Każdy jest niewinny do momentu prawomocnego skazania. Organizowanie zatrzymań w świetle fleszy jest złą praktyką. Nie powinno tak być.

RPO: Uzyskiwanie korzyści politycznych z aresztowania narusza prawa jednostki. Ale są sytuacje, kiedy nie ma innego wyjścia i służby muszą się tak zachować.

Ważne jest, że obywatel ma prawo w takiej sytuacji poskarżyć się do sądu na sposób zatrzymania.

Osobnym problemem są komentarze polityków do zatrzymań, a także pomyłkowe zatrzymania. Takie sprawy muszą być wyjaśniane, a prawo do odszkodowania egzekwowania.

Z punktu widzenia związkowca

  • Dlaczego trzeba płacić za ogromne pakiety telewizyjne, skoro człowiek ogląda tylko kilka programów. Do tego umowy są konstruowane tak, że człowiek nic z nich nie rozumie.
  • Dlaczego oszczędności w bankach są nisko oprocentowane, a banki pobierają od pożyczek wysokie odsetki. Kiedyś odsetki z oszczędności były większe.
  • Dlaczego rozpiętość plac w zakładach jest taka duża?

RPO: 1. Za abonament RTV mamy wszyscy dostęp do kilkunastu stacji telewizji naziemnej. Tu nie mamy wyboru. Jednak pozostałe kanały wynikają z umowy z operatorem telewizji. Nie ma tu naruszenia praw człowieka. Jeśli ktoś uważa, że traci na tym jako konsument (naruszenie praw konsumenta), powinien zwracać się do rzecznika konsumentów.

Poważnym problemem z punktu widzenia RPO jest niejasność umów – bo to powoduje, że człowiek nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji. Dlatego tak wazna jest dla nas współpraca z rzecznikami konsumentów.

2. Odsetki są związane z poziomem inflacji. Teraz mamy bardzo niską inflację, kiedyś była wysoka, stąd zmiany oprocentowania.

3. Różnice w zarobkach są cechą gospodarki rynkowej. Zmieniać je można nakładając wyższe podatki od wyższych dochodów oraz ustalając na odpowiednim poziomie minimalne wynagrodzenie.

Z punktu widzenia matki: przemoc w rodzinie

Przeciwdziałanie przemocy jest trudne, szczególnie, jeśli sprawcą jest osoba wysoko postawiona, ze znajomościami w policji i świecie prawniczym.

RPO: Prawnicy mają dzieci i nie żyją w układach, ale w naturalnych związkach koleżeńskich. W opisanych przez panią przypadkach trzeba sprawę przenosić do innego sądu i również informować o tym RPO i Rzecznika Praw Dziecka.

Z punktu widzenia działacza rozczarowanego zmianami w kraju z ostatnich 30 lat: RPO jest stronniczy

Dlaczego RPO jest za podnoszeniem wieku emerytalnego, nie broni kibiców, za to esbeków?

RPO: W sprawie reformy emerytalnej RPO nigdy nie wypowiadał się, bo to jest kompetencja rządu. Za to w sprawami kibiców zajmowałem się od pierwszego dnia kadencji.

Z punktu widzenia osoby, która przegrała sprawę w sądzie: co zrobić, żeby RPO wniósł skargę nadzwyczajną?

Skarga nadzwyczajna jest bardzo poważnym narzędziem, bo jest do zastosowania wtedy, gdy zawiodły już inne narzędzia. Ale nie można wzruszać prawomocnych wyroków, zwłaszcza sprzed lat, lekką ręką – bo to ma konsekwencje dla wielu ludzi, nie tylko dla tych, którzy wnoszą o zmianę wyroku.

Są jednak sytuacje, kiedy RPO już reaguje i wnioski o skargę nadzwyczajną składa. Robi to wtedy, kiedy człowiekowi nie można inaczej pomóc.

Z punktu widzenia porządku i prawa: Prawa dzieci z jednopłciowych małżeństw

Dziecko z rodziny, w które rodzice są jednej płci, nie mają prawa do polskiego PESEL, bo podnosi się argument, że polska konstytucja mówi o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. I system komouterowy nie pozwala zarejestrować dziecka.

RPO: NSA tę kwestię rozstrzygnął. Powiedział, że tu nie liczy się status małżeństwa (art. 18 Konstytucji) ale kwestia praw dziecka (art. 72 Konstytucji).- 

Tak, ale to wyrok niewykonalny. Własnie dlatego, że systemy infornatyczne nie są do takiego rozstrzygnięcia przygotowane i praktycznie nie da się takiej decyzji wydać. 

Z punktu widzenia dziecka rolników: prawo do mojej ziemi

Ziemię należącą do mojej rodziny chcą przejąć krewni przez zasiedzenie. Sprawa jest w sądzie i nie wiem, jak mam udowodnić swoją rację.

RPO: To warto omówić na spotkaniu indywidualnym z prawnikiem Biura. Dlatego jest z Rzecznikiem pani mecenas, z którą można o tym porozmawiać.

Z punktu widzenia obywateli, którzy słyszeli coś o sądach: nie można ich bronić

Czy Pan tego nie widzi, że z sądami jest coś nie tak?

RPO: Widzę. To jest dziedzictwo niedemokratycznej przeszłości. Rok 1989 przyniósł ogromne zmiany społeczne, które sprawiły, że coraz więcej nowych typów spraw trafia do sądu. A sądy nie zmieniły się aż tak bardzo pod względem organizacji pracy, są zarządzane po staremu – sędziowie nie mają odpowiedniej pomocy w pracy, takiej jak choćby w kancelariach adwokackich. Przez to sądy się zatykają (w Sądzie Okręgowym w Warszawie ¼ spraw dotyczy kredytów frankowych – kto o tym słyszał 20 lat temu?). Sędziowie przez lata zamykali się przed społeczeństwem i odgradzali od przedstawicieli innych zawodów sędziowskich.

Niestety, dotychczasowe reformy nie mierzyły się z tymi problemami, zamiast tego od 3 lat politycy próbują podporządkować sobie sędziów.

A do zrobienia jest naprawdę wiele – temu poświęciliśmy wiele paneli ostatniego II Kongresu Praw Obywatelskich.

  • Mówi Pan o konkursowym wybieraniu ludzi na stanowiska w sądach. Ale po co są konkursy– nie lepiej je w ogóle zlikwidować, skoro i tak zatrudniają kogo chcą? RPO: konkursy to najlepsza rzecz, jaka może być w administracji.
  • Albo przenośmy sędziów co kilka lat. Żeby się nie zżywali ze środowiskiem RPO: a wyobrażacie sobie Państwo życie rodziny takiego sędziego.

Z punktu widzenia pracownika szpitali

Byłam na zwolnieniu po wypadku w pracy, kiedy przyznawali „dodatek zembalowy” (podwyżki przyznane jako dodatek  w 2015 r.). Nie dostałam. Nie dostałam też podwyżki. Nie reaguje Inspekcja Pracy.

RPO: Wtedy trzeba się skarżyć do Rzecznika. My od tego jesteśmy.

Z punktu widzenia ucznia: dlaczego nie mieliśmy spotkania z RPO?

RPO: Przed wyjazdami regionalnymi zwracamy się do szkół z pytaniem, czy nie chcą spotkania z RPO. Czasami odpowiadają, że „nie są zainteresowane”.

Z punktu widzenia lekarza: jak uzyskać świadomą zgodę pacjenta z zaburzeniami poznawczymi, a nie ubezwłasnowolnionego

Gdybyśmy mieli respektować prawo, to nie moglibyśmy leczyć, z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia.

Czy takie sprawy interesują Rzecznika

RPO: Tak.

Debata jest trudna, bo szalenie zideologizowana. Ale dotyczy fundamentalnych praw.

Tę sprawę też sprawdzimy.

...

A nie zająłby się Pan jednak sprawami dzików?

Seminarium eksperckie „Problemy prawne w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej” w Biurze RPO

Data: 2019-01-07

Seminarium eksperckie poświęcone było problemom wynikającym ze stosowania przepisów ustawy z dnia 17 maja 1989 r.  – Prawo geodezyjne i kartograficzne. Celem seminarium była ocena obowiązującego stanu prawnego i zdefiniowanie potrzeb zmian legislacyjnych w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej. 

W seminarium 7 stycznia wzięli udział m.in. główny geodeta kraju, sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, przedstawiciele: Najwyższej Izby Kontroli, Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii, Biura Geodezji i Katastru Urzędu m.st. Warszawy, Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, geodeci, grono redakcyjne „Magazynu Geoinformacyjnego – Geodeta”, niezależni eksperci oraz przedstawiciele doktryny. Seminarium otworzył rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar

Pracownicy Zespołu Prawa Cywilnego BRPO nakreśliligłówne problemy wynikające ze skarg obywateli dotyczące wadliwego odzwierciedlania stanu nieruchomości skarżących w zasobach przyjętych do ewidencji gruntów i budynków.

Wadliwość ta znajduje nierzadko potwierdzenie w przeprowadzanej okresowo przez starostę bądź właściwego miejscowo wojewódzkiego inspektora nadzoru geodezyjnego i kartograficznego weryfikacji danych ewidencyjnych - w zakresie zgodności tych danych z treścią dokumentów źródłowych, stanowiących podstawę wpisu do ewidencji, oraz zgodności treści mapy ewidencyjnej ze stanem faktycznym w terenie.

Problemem jest m.in., iż organ często zwleka z podjęciem czynności urzędowych w celu usunięcia stwierdzonych niezgodności, skutkiem czego właściciel nie zawsze nie posiada aktualne i prawidłowe wpisy w urzędowych ewidencjach.

W skargach do Rzecznika obywatele wskazują także na problem związany z nieujawnianiem w ewidencji gruntów zmian w odniesieniu do nieruchomości, które zostały zajęte pod drogi publiczne i przeszły na własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, na podstawie art. 73 ust. 4 ustawy – Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną. W tego typu sprawach obywatele przez wiele lat oczekują na wydanie przez właściwy organ deklaratoryjnej decyzji administracyjnej stwierdzającej przejście z mocy prawa części nieruchomości pod drogę publiczną, która to decyzja może stać się podstawą do wprowadzenia zmiany w ewidencji gruntów; do momentu wydania decyzji o przejściu prawa własności, nie ma podstaw do wprowadzenia zmian do ewidencji gruntów. Na skutek takiego stanu rzeczy obywatel napotyka również na problemy w zakresie możliwości wszczęcia procedury rozgraniczenia nieruchomości, gdy granice gruntu są sporne (osoba wpisana do ewidencji gruntów nadal jest właścicielem pasa drogowego).

Wątpliwości obywateli budzi również kwestia obciążania strony kosztami postępowania, w sytuacji, gdy to strona ujawnia nieprawidłowości zaistniałe w przyjętych do zasobu materiałach geodezyjnych.

Obywatele nierzadko mają problem ze zrozumieniem procedury wszczęcia postępowania w ww. sprawach, co przejawia się w tym, iż oczekują, że organ z urzędu zbada sprawę błędnego wpisu i z urzędu ten wpis sprostuje. Nie pomaga również stosowana przez organy praktyka odpowiadania na pisma strony w formie zwykłego pisma, bez pouczania wnioskodawcy o treści k.p.a. w zakresie wszczęcia postępowania, jak również dokonywanie zmian w ewidencji gruntów na podstawie tzw. czynności materialnotechnicznej.

Osobnym problemem, ujawnianym w skargach obywateli do Rzecznika, jest brak określenia – na poziomie ustawy – wymagań kwalifikacyjnych dla osób ubiegających się o uprawnienie do wykonywania gleboznawczej klasyfikacji gruntów; zagadnienie to jest przedmiotem wystąpień Rzecznika Praw Obywatelskich od 2008 roku.

Pierwszy panel otworzyło wystąpienie Bogdana Grzechnika, redaktora „Magazynu Geoinformacyjnego – Geodeta”, który omówił kwestię błędnych wpisów do ewidencji gruntów i budynków - na przykładach z praktyki zawodowej.

Następnie głos zabrała dr Magdalena Durzyńska, sędzia WSA w Warszawie, która wskazywała m.in. na problem modernizowania ewidencji gruntów i wprowadzenia w tym trybie zmian do ewidencji, de facto bez wiedzy właścicieli nieruchomości (jest tylko możliwość wniesienia zastrzeżeń do operatu, o ile strona dowie się, iż była prowadzona modernizacja ewidencji gruntów; zwykle informacja taka zamieszczana jest na tablicy informacyjnej urzędu gminy). Brak jest zaś trybu, aby zmusić właściwego starostę, aby wszczął postępowanie z urzędu, w sytuacji, gdy istnieje nieprawidłowość w operacie ewidencyjnym, ujawniona w trybie modernizacji ewidencji. Prelegentka wskazywała także, iż często obywatele chcą przerzucić ciężar dbania o własność (tj. o granice własności), wynikający z przepisów Kodeksu cywilnego, na administrację, która ma obowiązek utrzymywać ewidencję w stanie aktualności, przez co spór graniczny strony wprowadzają do postępowania rejestracyjnego, na koszt ewidencji (ustalenia granic są przerzucane na administrację). Dodatkowo wskazano również na kwestię do rozważenia, tj. dotyczącą ustawowego zobowiązania geodetów do realizowania obowiązku doskonalenia zawodowego (cyklicznych szkoleń), co mogłoby zapobiec występującym w praktyce przypadkom błędów „w sztuce geodezyjnej”. Podniesiono również problem rozbieżności formy prawnej w zakresie orzeczeń dotyczących wprowadzania zmian do ewidencji gruntów: w niektórych rejonach kraju zmiany wprowadzane są na mocy czynności materialnotechnicznej, w innych zaś na mocy decyzji administracyjnej. 

Po prezentacjach głównych prelegentów głos zabrał Główny Geodeta Kraju, p. Waldemar Izdebski. Wskazał m.in., iż jakkolwiek w praktyce błędy zdarzają się, to jednak jawność danych pozwala wykryć te błędy. Odniósł się do kwestii nieujawniania w ewidencji gruntów numeru księgi wieczystej, i problemu powiązania danych w rejestrach: ewidencji gruntów i księgach wieczystych.

Po panelu nastąpiła ożywiona dyskusja, dotyczącą problemów występujących w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej.

Głos zabrała także p. Jadwiga Wojciechowska, Dyrektor Biura Geodezji i Katastru m.st. Warszawy, która wskazywała na problem, polegający na ujawnieniu w księdze wieczystej nieruchomości według dawnych oznaczeń (sprzed założenia ewidencji gruntów bądź sprzed odnowienia ewidencji gruntów) w kontekście dokumentu, który powinien być podstawą sprostowania działu I księgi wieczystej. Z praktyki wynika, iż niektóre powiaty ujednolicają dane na podstawie wykazu synchronizacyjnego i sądy powszechne sprostowują dokumenty na tej podstawie, mimo, iż taki wykaz nie ma „pieczątki” z organu, inne powiaty wydają zaś zaświadczenia synchronizujące bądź tez są wysyłane opisowe zawiadomienia do sądu wieczystoksięgowego. W tym zakresie niezbędna wydaje się interwencja ustawodawcy.

W dyskusji pojawił się także, odnotowany przez Rzecznika, problem skutków prawnych zwrotu przez sąd powszechny wniosku o rozgraniczenie nieruchomości (np. z powodu jego nieopłacenia), i tym samym wątpliwości co do statusu tejże decyzji administracyjnej o rozgraniczeniu: czy wobec zwrotu wniosku, decyzja pozostaje w obrocie prawnym. Zapytana o tę kwestię Dyrektor Biura Geodezji i Katastru m.st. Warszawy wyjaśniła, iż praktyka reprezentowanego przez nią organu jest taka, aby „wstrzymać” wpisanie tego typu zmiany do ewidencji gruntów, jednakże nie jest to praktyka powszechna.

Dyskusja w ramach panelu drugiego uwidoczniła istnienie szeregu problemów, także o charakterze systemowym. M.in. w dalszym ciągu nie została uregulowana kwestia uprawnień do sporządzania kwalifikacji gleboznawczej gruntu.

W związku z powyższym, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zamierza w dalszym ciągu podejmować  starania w zakresie ustawowej regulacji osób upoważnionych do sporządzania klasyfikacji gleboznawczej. Zasadne jest także dalsze monitorowanie orzecznictwa sądów administracyjnych pod kątem rozbieżności, uzasadniających zadanie pytania prawnego w kwestiach omawianych na seminarium. Biuro rozważa także zorganizowanie w przyszłości kolejnego seminarium eksperckiego poświęconego stricte kwestii właściwego zagwarantowania właścicielom nieruchomości możliwości inicjowania postępowań dotyczących weryfikacji błędnych wpisów w ewidencji gruntów i budynków.

Kolejna interwencja RPO w sprawie mieszkań wyłudzanych za pożyczki

Data: 2018-12-28
  • Notariusze powinni odmawiać dokonania czynności, by skuteczniej chronić osoby starsze przed przejęciem ich nieruchomości na podstawie aktów notarialnych będących zabezpieczeniem pożyczek udzielanych przez oszustów
  • RPO ponownie wystąpił do Krajowej Rady Notarialnej w sprawie inicjatyw samorządu, które mogłyby się przyczynić do przeciwdziałania temu zjawisku
  • Chodziłoby np. o wypracowanie standardów postępowania w takich sprawach czy o specjalne szkolenia dla notariuszy

Od kliku lat w zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje proceder przejmowania własności mieszkań poniżej ich wartości - na podstawie aktów notarialnych sprzedaży nieruchomości, stanowiących zabezpieczenie pożyczek udzielanych przez oszustów. Ich ofiarą najczęściej padają ludzie starsi i mniej zorientowani. Za niewielkie w stosunku do wartości mieszkania pożyczki tracili oni własność zamieszkiwanych nieruchomości. Z ich relacji wynikało, że w chwili składania podpisów w kancelarii notarialnej nie mieli świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest definitywne przeniesienie własności.

Działania RPO 

Opisywane w mediach takie przypadki ujawniły - według RPO - słabość systemu prawnego. Rzecznik zwracał się wcześniej do prezesa Krajowej Rady Notarialnej, wskazując na potrzebę zmian w prawie w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych. Podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości,  w wielu przypadkach podstawy egzystencji obywatela. Dlatego też RPO podał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron.

W odpowiedziach Rada przyznawała, że w  obowiązującym stanie prawnym zarzuty podnoszone wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Jednocześnie zwróciła uwagę, że koncepcja nagrywania czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na dobro chronione tajemnicą zawodową.

Rada opowiadała się też za zakazem pożyczek, zabezpieczanych nieruchomością o znacznie wyższej wartości niż one. Proponowała też, aby przejęta w ten sposób nieruchomość mogła wrócić do pożyczkobiorcy po jej spłacie. Takie były pomysły Rady złożone Ministrowi Sprawiedliwości  dla skutecznej walki z tym procederem. Wstępne założenia inicjatywy legislacyjnej, uwzględniającej postulat nagrywania czynności notarialnych, ogłosił w 2016 r. Minister Sprawiedliwości.

Krajowa Rada Notarialna postanowiła przekazać pismo RPO z 8 lutego 2018 r. do rad izb notarialnych z prośbą o zapoznanie z  nim notariuszy poszczególnych izb. W ocenie Rzecznika powinno to zaowocować dalszymi rozwiązaniami w celu przeciwdziałanie zjawisku wykorzystywania majątkowego osób starszych.

Notariusz powinien czasem odmówić czynności 

- Niezbędne są jednak dalej idące działania i inicjatywy ze strony samorządu notarialnego, które pozwolą zagwarantować ochronę osób starszych przed czynnościami dokonywanymi z ich pokrzywdzeniem. W niektórych przypadkach ochrona powinna polegać wręcz na odmowie dokonania czynności notarialnej – napisał Rzecznik do prezesa Krajowej Rady Notarialnej Mariusza Białeckiego.   

Zgodnie z art. 81 ustawy z 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie, notariusz ma obowiązek odmówić dokonania czynności notarialnej sprzecznej z prawem. W orzecznictwie Sądu Najwyższego prezentowany jest  pogląd, że ocena na gruncie art. 81 obejmuje badanie, czy konkretna umowa nie narusza uzasadnionych interesów jednej ze stron i przez to nie jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Notariusz odpowiada za treść sporządzonej przez siebie umowy i za jej skutki, a jego obowiązkiem jest dbać o to, by umowa ta była bezstronna i zgodna z przepisami prawa oraz zasadami współżycia społecznego.

W przypadkach, w których notariusz nie ma podstaw do stwierdzenia, że osoba starsza znajduje się w stanie wyłączającym możliwość składania oświadczeń woli, szczególnego znaczenia nabiera zatem obowiązek czuwania przez notariusza nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne.

Zdaniem Rzecznika z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich istotne są wszelkie inicjatywy samorządu notarialnego, które mogłyby przyczynić się do przeciwdziałania opisanemu zjawisku. Wydaje się, że warto rozważyć choćby takie działania jak np. ustalenie standardów postępowania w przypadkach dokonywania czynności notarialnych, szczególnie z osobami starszymi, przeprowadzenie cyklu szkoleń dotyczących obowiązków notariusza w kontekście tego zjawiska, czy też dokonanie rewizji treści Kodeksu etyki zawodowej notariusza.

Ważne jest bowiem, aby notariusze realizowali obowiązki  w sposób zgodny z wykładnią SN, uwzględniający ochronę stron czynności notarialnych i z dbałością o słuszne interesy, szczególnie tych stron, które nie są w stanie ich samodzielnie zabezpieczyć.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa Rady o informację, jakie działania podjęto w celu rozwiązania problemu.

IV.7000.301.2017

Obywatele nie mogą podważać decyzji tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r. Wniosek RPO do TK

Data: 2018-12-21
  • Obywatele nie mogą kwestionować decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.
  • Od 1992 r. w tych sprawach nie można bowiem stosować przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego o wznowieniu postępowania, stwierdzeniu nieważności czy uchyleniu albo zmiany decyzji
  • Według RPO w niekonstytucyjny sposób pozbawia to obywateli możliwości weryfikacji w tym trybie  decyzji o przejęciu ich nieruchomości

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego art. 63 ust. 2 i 3 ustawy z 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Kpa dotyczących wznowienia postępowania, stwierdzenia nieważności i uchylenia lub zmiany decyzji wydanych na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.

Wielu rolników w czasach PRL nie przywiązywało wagi do uporządkowania spraw własności ziemi. Państwo przez lata prowadziło politykę wrogą indywidualnemu rolnictwu. Zaczęło się to zmieniać w latach 70., kiedy władza de facto uznała rolę rolnictwa indywidualnego. Wtedy też zaczęto porządkować stosunki własnościowe. Zapewnić to miała ustawa uwłaszczeniowa z 1971 r.

Na jej podstawie rolnik dostawał akt własności ziemi, którą posiadał i uprawiał. Zdarzały się jednak przypadki, że w wyniku tej ustawy ziemię można było stracić na rzecz państwa. Np. jeśli dziecko po śmierci rodziców-rolników trafiło do domu dziecka, a ziemię uprawiał sąsiad, który nie był formalnie rolnikiem (bo np. pracował też gdzieś na etacie) – w takim wypadku ziemia przypadała Skarbowi Państwa. Decyzję wydawali urzędnicy i nie można się było od tego odwołać do sądu. Taki stan trwa do dzisiaj.

Co przewidywała "ustawa uwłaszczeniowa" z 1971 r.

Ustawa z 26 października 1971 r. o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych („ustawa uwłaszczeniowa”) miała na celu uporządkowanie skomplikowanych stosunków własnościowych. Chodziło m.in. o potwierdzenie stanów faktycznych samoistnego posiadania przez rolników nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych. Z chwilą wejścia ustawy w życie z mocy prawa stawali się oni właścicielami tych gruntów.

Wniosek RPO dotyczy zaś sytuacji nieruchomości przejętych przez państwo. Zgodnie z art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”,  nieruchomości - na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólności domowej, od lat pięciu do dnia wejścia w życie ustawy, z powodu stałego zatrudnienia w innych zawodach niż praca w indywidualnym gospodarstwie rolnym albo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej – mogły być przekazane dzierżawcom we własność albo przejęte przez państwo. Postępowania w tych sprawach były prowadzone przez organy administracji, które wydawały ostateczne decyzje.

Porządkowanie sytuacji własności gospodarstw rolnych samoistnych posiadaczy w zasadniczym stopniu zakończono w 1982 r. Wtedy ustawa uwłaszczeniowa została uchylona, a prowadzenie spraw niezakończonych przekazano sądom. Wydane akty własności dla posiadaczy samoistnych mogły być nadal podważane w drodze wniosków o wznowienie postępowania lub stwierdzenia jego nieważności na podstawie Kpa. Ustawa z 1982 r. pomijała jednak kwestię decyzji o przejęciu nieruchomości na podstawie art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”. Od kwietnia 1982 r. decyzje takie  nie mogły być już wydawane, a właściwe do trwających nadal postępowań pozostały organy  administracji - spraw tych nie przekazano sądom.

Ostatecznie proces porządkowania zakończono ustawą o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa z 19 października 1991 r. W art. 63 ust. 2 i 3 wprowadziła ona od 1 stycznia 1992 r. zakaz weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa wszelkich decyzji wydanych na podstawie „ustawy uwłaszczeniowej”; trwające postępowania umorzono. Wzruszanie wszelkich decyzji stało się niemożliwe.

Obywatel nie zakwestionuje decyzji o przejęciu ziemi przez państwo

Problemem konstytucyjnym wniosku RPO jest kwestia dopuszczalności i zasadności ograniczenia możliwości weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa tych decyzji o przejęciu przez państwo nieruchomości, których podstawą był art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”.

W ocenie Rzecznika regulacja ta jest niezgodna z art. 7 Konstytucji i wyrażoną w nim zasadą praworządności. Wyłączenie możliwości wzruszenia decyzji administracyjnej o przejęciu przez państwo nieruchomości prowadzi do sytuacji, w której decyzje obarczone wadami, jak np. wydanie z rażącym naruszeniem prawa, pozostają w obrocie prawnym, kształtując sytuację prawną byłych właścicieli przejętych nieruchomości. Sytuacja taka narusza zasadę praworządności i nie znajduje uzasadnienia w innych wartościach konstytucyjnych.

Regulacja ta zrównała - w sposób niezgodny z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej oraz równości wobec prawa - podmioty znajdujące się w różnych sytuacjach prawnych i faktycznych. Za cechę wspólną uznała bowiem wyłącznie fakt pozbawienia właścicieli nieruchomości na podstawie decyzji wydanych na gruncie „ustawy uwłaszczeniowej”. Wprowadzając zakaz wzruszania decyzji wydanych na tej podstawie, ustawodawca zrównał sytuację prawną i prawa byłych właścicieli, którzy de facto zostali wywłaszczeni na rzecz samoistnych posiadaczy, oraz byłych właścicieli, których nieruchomości zostały przejęte przez państwo w trybie decyzji wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej. W ocenie RPO zrównanie to nie jest uzasadnione i skutkuje naruszeniem praw byłych właścicieli nieruchomości przejętych przez państwo. W ich przypadku nie ma bowiem wartości konstytucyjnych, które ograniczenie to by uzasadniały.

RPO wskazuje, że ustawodawstwo z lat 1945-1989 przewidywało liczne przypadki przejęcia gospodarstw rolnych przez państwo - zarówno o charakterze przymusowym,  jak i regulacji dających jedynie taką możliwość. Aktami należącymi do tej drugiej kategorii były np. ustawa z 29 maja 1974 r. o przekazywaniu gospodarstw rolnych na własność państwa za rentę i spłaty pieniężne czy ustawa z 26 marca 1982 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych. W żadnym z tych przypadków ustawodawca nie wyłączył możliwości weryfikacji prawidłowości wydanych decyzji w trybach nadzwyczajnych Kpa. Właściciele nieruchomości przejętych na podstawie tych aktów prawnych oraz na podstawie „ustawy uwłaszczeniowej” znajdowali się w podobnej sytuacji prawnej. Zaskarżona przez Rzecznika ustawa wprowadziła zatem nieuzasadnione zróżnicowanie praw w ramach jednej kategorii.

Należy zatem uznać, że pozbawienie przez art. 63 ust. 2 i 3 zaskarżonej ustawy byłych właścicieli możliwości weryfikacji po 1 stycznia 1992 r. decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo stanowi istotną, nieproporcjonalną, a przede wszystkim  niezasadną i rażąco niesprawiedliwą ingerencję w art. 32 ust. 1 Konstytucji i zasadę równości wobec prawa oraz art. 2 i zasadę sprawiedliwości społecznej.

Zasady kierowania wniosków RPO do Trybunału

Art. 16 ust. 2 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich stanowi, że „RPO może występować do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskami w sprawach, o których mowa w art. 188 Konstytucji”. Wynika to z niezawisłości i niezależności instytucji Rzecznika (art. 210 Konstytucji RP) oraz związanej z tym pełni kompetencji w jakich sprawach i kiedy może skorzystać z tego środka ochrony praw obywatelskich.

Podejmując decyzje o skierowaniu wniosku do Trybunału, Rzecznik zawsze kieruje się literą prawa, interesem obywateli i poczuciem konstytucyjnej współodpowiedzialności za państwo. 

Ten wniosek do Trybunału leży właśnie w interesie obywateli, którzy mogli zostać pokrzywdzeni przez państwo. Gdyby artykułu 63. ust. 2 i 3 nie było, to osoby, których nieruchomości przejęło państwo - a decyzja ta była np. niezgodna z prawem - mogłyby próbować je odzyskać lub przynajmniej starać się o stosowne odszkodowanie. Dziś jest to niemożliwe.

IV.7005.1.2018

Wniosek do prezydenta RP o weto do zmian Prawa energetycznego

Data: 2018-12-11
  • RPO kwestionuje przepisy, które za bardzo ułatwiają życie właścicielom sieci energetycznych kosztem właścicieli gruntów
  • Chodzi o sytuacje, kiedy trzeba zmodernizować instalację (np. gazociąg, linię energetyczną)
  • W niekorzystnej sytuacji mogą się znaleźć np. rolnicy

W tej chwili jest tak, że jeśli inwestor stwierdza, iż musi zmodernizować sieć, występuje o decyzję o udostępnieniu nieruchomości, a następnie – o ile zajdzie taka konieczność – o zgodę na zajęcie nieruchomości. Może być bowiem tak, że właściciel działki nie chce wpuścić na nią energetyków. Może być jednak też i tak, że mówi: "Proszę przyjechać za miesiąc, kiedy będzie po zbiorach".

Wprowadzona w nowelizacji prawa energetycznego drobna zmiana do ustawy o gospodarce nieruchomościami zakłada, że jeśli organ zgodzi się, że konieczna jest modernizacja, to musi dać też zgodę na zajęcie nieruchomości z natychmiastową wykonalnością. Właściciel ziemi, np. rolnik, może więc to zaskarżyć, ale w tym czasie energetycy/gazownicy i tak będą mogli wjechać na jego pole.

Zdaniem RPO taka zmiana jest niepotrzebna i zbytnio ingeruje w relacje między stronami. Wprowadzenie automatyzmu w nadawaniu rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji, o których mowa w art. 124b ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami nie jest konieczne, ani uzasadnione. Obecnie istnieje bowiem tryb, który gwarantuje możliwość opatrzenia decyzji o zajęciu nieruchomości rygorem natychmiastowej wykonalności, w przypadku, gdy okoliczności sprawy tego wymagają w przypadku, gdy przeprowadzenie prac związanych z urządzeniami infrastruktury technicznej byłoby konieczne z uwagi na ochronę zdrowia lub życia ludzkiego albo dla zabezpieczenia gospodarstwa narodowego przed ciężkimi stratami bądź też ze względu na inny interes społeczny lub wyjątkowo ważny interes strony albo ważny interes gospodarczy.

W dotychczasowym stanie prawnym ustawodawca przewidział bowiem możliwość niezwłocznego zajęcia nieruchomości w określonych sytuacjach. W przypadkach opisanych w art. 108 Kodeksu postępowania administracyjnego lub uzasadnionych ważnym interesem gospodarczym, może być zatem wydane – w drodze odrębnej decyzji, ale dopiero po wydaniu decyzji o udostępnieniu nieruchomości – zezwolenie na niezwłoczne zajęcie nieruchomości, które opatruje się rygorem natychmiastowej wykonalności (zob. komentarz do art. 124b [w:] D. Pęchorzewski, M. Horoszko, Gospodarka nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 2014, Legalis). Co więcej – jak podkreśla doktryna – w przypadku zaistnienia okoliczności wskazanych w art. 108 Kodeksu postępowania administracyjnego albo uzasadnionych ważnym interesem gospodarczym, wydanie przez organ takiej decyzji o zezwoleniu na zajęcie nieruchomości oraz opatrzenie jej rygorem natychmiastowej wykonalności jest obligatoryjne (zob. M. Wolanin, komentarz do art. 124, nb 18, [w:] J. Jaworski, A. Prusaczyk, A. Tułodziecki, M. Wolanin, Ustawa o gospodarce nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 2017, Legalis).

Nadanie rygoru natychmiastowej wykonalności każdej decyzji wydawanej na podstawie art. 124b ust. 1 u.g.n. stanowi nadmierną ingerencję przede wszystkim w przysługujące stronie prawo własności. Ingerencja ta nie jest uzasadniona w tym przypadku szczególnymi okolicznościami, które miałyby charakter realny. Nowa regulacja odwraca natomiast dotychczasowe stosowanie instytucji natychmiastowej wykonalności decyzji nieostatecznej, czyniąc z wyjątku zasadę.

Należy zatem raz jeszcze podkreślić, że stosowanie instytucji natychmiastowej wykonalności stanowi wyjątek i dopuszczalne jest tym samym tylko w szczególnych przypadkach realnego zagrożenia określonych wartości lub praw. Wprowadzenie zatem obligatoryjności nadawania rygoru natychmiastowej wykonalności decyzjom, o których mowa w art. 124b ust. 1 u.g.n., nie tylko nie jest konieczne, ponieważ tryb nadawania rygoru został już przez ustawodawcę zagwarantowany, lecz również jest nieproporcjonalne.

Zapewnienie sprawności wykonywania prac nie tylko nie stanowi wyjątkowych okoliczności, lecz jest wartością nieadekwatną dla ograniczenia konstytucyjnie chronionego prawa własności oraz innych praw majątkowych. W tym przypadku wydaje się, że tylko usuwanie awarii mogłoby stanowić uzasadnienie dla takiej ingerencji, gdyby – co należy jednoznacznie zaznaczyć – nie istniał inny tryb, pozwalający na realną ochronę zagrożonych wartości, jednocześnie niewkraczający tak głęboko w sferę praw jednostki.

IV.7000.522.2018

RPO chce uznania niekonstytucyjności przepisów o gminnej ewidencji zabytków

Data: 2018-12-03
  • Właściciel prywatnego obiektu włączonego do gminnej ewidencji zabytków nie może dziś skutecznie zakwestionować takiego wpisu - nawet o nim nie wie
  • Tymczasem wpis taki ogranicza np. remonty czy rozbudowę danego budynku 
  • RPO od lat upomina się o prawa tych osób. Przyłączył się do pytania prawnego Naczelnego Sądu Administracyjnego do Trybunału Konstytucyjnego
  • Rzecznik wnosi o uznanie niekonstytucyjności obecnych przepisów

Od 2012 r. RPO wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedury włączania prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Wpis ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis - jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej. W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności (według art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności).  

Pytanie prawne NSA

Sprawa w NSA dotyczyła skargi obywatela, który zakwestionował wpis swego budynku do rejestru, bo - jego zdaniem - nie ma on cech zabytkowych. Wskazywał na nieprzeprowadzenie postępowania, w którym ustalono by wartość zabytkową budynku; nie zbadano także jego aktualnego stanu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę. Uznał, że skoro ani ustawa, ani rozporządzenie ministra nie precyzują, jakie czynności, w jakim trybie i formie powinny zostać dokonane przy włączaniu danej nieruchomości do ewidencji, to wystarczy sprawdzenie karty adresowej takiego obiektu, uzupełnione oświadczeniem konserwatora zabytków potwierdzającym, że czynność taka została dokonana.

Badając skargę kasacyjną, NSA 13 czerwca 2018 r. postanowił zadać TK (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował w nim konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dowolne i arbitralne włączanie jej do ewidencji, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej. Co więcej, wszystkie czynności pozostają niejawne dla właściciela, który o dokonanym ograniczeniu dowiaduje się już po fakcie.

Według NSA przepisy nie precyzują,  jak sprawdzać karty adresowe danego obiektu ani też jaki tę czynność dokumentować. Powoduje to, że każdy przejaw aktywności organu staje się prawidłowy, zaś kontrola sądowoadministracyjna tego – formalna. Sąd nie może  bowiem zweryfikować, czy dany obiekt rzeczywiście jest zabytkiem i czy ograniczenie własności, np. w procesach inwestycyjno-budowlanych, jest uzasadnione.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Argumenty RPO

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji.

W pisemnym uzasadnieniu stanowiska RPO wskazuje, że art. 64 Konstytucji gwarantuje obywatelom poszanowanie „prawa własności i innych praw majątkowych” oraz ochronę tego prawa - równą  dla wszystkich równą. Normy te dopełnia wynikająca z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasada proporcjonalności.

Zbliżone gwarancje zawiera też Konwencja, która w art. 1 Protokołu „Ochrona własności” głosi, że „Każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego”.

Na tej podstawie Europejski Trybunał Praw Człowieka  stwierdził w sprawie Potomscy przeciwko Polsce naruszenie gwarancji, bo państwo nie zapewniło odpowiednich procedur ochronnych względem naruszonego prawa własności (w tym wypadku - umożliwienia wykupu nieruchomości bądź jej wywłaszczenia na wniosek właściciela, którego całkowicie pozbawiono możliwości korzystania z własności, ze względu na jej cenne walory zabytkowe).

Rzecznik podkreśla, że właściciel nieruchomości nie jest informowany o tym, że w stosunku do jego nieruchomości władze będą podejmowały działania zmierzające do ograniczeń w korzystaniu z własności, mające służyć dobru wspólnemu. Nie wie także, co uzasadnia objęcie jego nieruchomości ochroną konserwatorską. Na żadnym etapie żaden z organów nie jest nawet formalnie zobligowany do jakichkolwiek badań, czy dany obiekt w ogóle spełnia kryteria uznania go za zabytek. Podstawową gwarancją, że nadzorem konserwatorskim rzeczywiście obejmuje się obiekt o walorach zabytkowych jest to, że ze sprawą zaznajomiony jest wojewódzki konserwator zabytków, który nieformalnie porozumiał się w tej sprawie z organem gminy.

Gdy zaś nieruchomość zostaje oficjalnie uznana za zabytek przez państwo, jego organy są uprawnione do głębszej ingerencji w prawo własności. Chodzi np. o udział konserwatora w postępowaniach inwestycyjno-budowlanych i możliwość ich zablokowania. Konieczność uzgodnienia planów budowlanych pośrednio umożliwia konserwatorowi skłonienie właściciela do konkretnych rozwiązań projektowych. Może to stanowić skuteczne narzędzie wpływu.

Rzecznik wskazuje,  że wzgląd na lepszą ochronę zabytku uzasadniałby jak najszybsze ostrzeżenie właściciela, że dysponuje on szczególnym dobrem kultury i musi bardziej o niego dbać.  Ukrycie tej informacji nie zapobiegnie np. ewentualnej  dewastacji obiektu czy potencjalnie szkodliwym inwestycjom. Brak informacji o wpisie nie przyspieszy też stworzenia ewidencji gminnej - z tego punktu widzenia niejawność nie jest do niczego potrzebna.

Objęcie nieruchomości ochroną konserwatorską  wpływa na ekonomiczną racjonalność decyzji o zakupie danego obiektu, jak i jego na wartość, a więc i cenę zakupu. - Jeżeli więc dopiero co nabyta nieruchomość została bez wiedzy właściciela wpisana do ewidencji gminnej jako obiekt zabytkowy, okoliczność taka może oczywiście budzić u nabywcy (ale i zbywcy) uzasadnione i całkowicie zrozumiałe poczucie bycia oszukanym przez władze publiczne – skoro przedmiotem zakupu była nieruchomość o innych cechach faktycznych i prawnych, niż to się stronom z początku wydawało – napisał RPO do TK.

Wątpliwości budzi kwestia zakresu ochrony udzielanej właścicielom w takich sprawach przez sądy administracyjne – czy mogą np. badać, czy obiekt włączany do ewidencji wykazuje cechy zabytku. Jeden z sądów przyjął, że ewidencja jest zbiorem przeznaczonym dla zabytków, a posiadanie walorów zabytkowych nie może być z góry zakładane, lecz winno być poprzedzone badaniami. Nie podzielono stanowiska organu, że można dokonać wpisu obiektu, który nie został zakwalifikowany jako zabytek bez odpowiednich analiz - wtedy wpis stanowi dowolne działanie organu. Stanowisko takie wydaje się obecnie dominować. Są jednak i  orzeczenia o braku możliwości zakwestionowania przed sądem zabytkowego charakteru nieruchomości. Sama fachowa wiedza organu konserwatorskiego może wystarczyć dla oceny, czy dany obiekt jest zabytkiem – uznał inny sąd.

W ocenie Rzecznika niepewność co do zakresu ochrony udzielanej przez sąd osłabia bezpieczeństwo prawne obywateli i podważa ich zaufanie w sprawiedliwość i racjonalność działań prawodawcy.

Przedmiotem postępowania w TK jest tzw.  pominięcie prawodawcze (gdy ustawodawca uregulował pewną kwestię, lecz uczynił to w sposób niepełny). Zdaniem RPO brak gwarancji ochronnych dla właściciela - choć niektóre wypracowało orzecznictwo sądowoadministracyjne) - nie może być traktowany jako celowe i świadome pozostawienie danej materii poza zakresem ustawy.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński poinformował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów administracji do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu.

W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r., wiceminister kultury Jarosław Sellin napisał, że planowany termin wydania rozporządzenia to IV kwartał 2018 r. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:

  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • dodanie przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

IV.7002.8.2018

SENAT. Informacja o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w 2017 r. oraz o działalności RPO

Data: 2018-11-23
  • Występuję tu po roku od dramatycznych w wydarzeń i debat w obronie Sądu Najwyższego. I dziś pani pierwsza prezes SN może powiedzieć, że dalej pełni tę funkcję. To jest fundament obrony praw obywateli – zakończył swoje wystąpienie w Senacie RPO Adam Bodnar
  • Senat zapoznał się z informacją RPO o stanie przestrzegania praw człowieka w Polsce w 2017 r.
  • Rzecznik przypomniał w debacie, że media będą w Polsce wolne, póki się o tę wolność będziemy upominać.

​Jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań. Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku. Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką - powiedział senatorom Adam Bodnar. 

Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka - powiedział.

Wystąpienie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara:

Szanowny Panie Marszałku! Szanowne Panie oraz Panowie Senatorowie!

Na podstawie art. 212 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przesłałem do Senatu w dniu 30 maja. obszerną informację o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich oraz o stanie przestrzegania praw i wolności obywatelskich w Polsce w 2017 r. Dzisiaj, ze względu na ograniczony czas, pozwolę sobie omówić tylko wybrane zagadnienia.

Rzecznik Praw Obywatelskich jest najczęstszym w państwie adresatem skarg obywateli. Liczba nowych skarg zasadniczo od lat się nie zmienia i utrzymuje się na poziomie ponad 20 tysięcy skarg. Są to sprawy systemowe, istniejące od lat, ale także sprawy nowe, związane z aktualnymi problemami.

Wiedzę o ludzkich problemach Biuro Rzecznika czerpie z listów i zgłaszanych spraw, ale także ze spotkań i rozmów z konkretnymi ludźmi podczas organizowanych wyjazdów regionalnych. Jako rzecznik uczestniczę w takich wyjazdach dość regularnie. Od początku kadencji odwiedziłem wraz z moim zespołem łącznie ponad 140 miejscowości. I w każdym z tych miast i miasteczek, w każdej z tych wiosek mogliśmy z bliska przyglądać się problemom obywateli oraz zdobyć wrażliwość wykraczającą poza granice wielkich miast.

Chciałbym także podkreślić, że otrzymujemy sporo zapytań oraz próśb o interwencję od posłów i senatorów. Na każdą z tych próśb staramy się odpowiedzieć z maksymalną życzliwością, z maksymalnym zaangażowaniem moich współpracowników.

Chciałbym podkreślić, że w obecnych realiach ustrojowych rola notariusza ludzkich krzywd i adwokata praw obywateli staje się coraz bardziej złożona.

Wymaga konsekwencji i pryncypialności, jeśli chodzi o dochowanie standardów demokracji oraz realizację ustawowych celów, a jednocześnie wymaga poszukiwania rozwiązań, które będą służyć poprawie sytuacji obywateli w warunkach, w których przyszło nam działać.

Dlatego bardzo często pojawia się pytanie, ile w działalności rzecznika powinno być pryncypialności, a ile pragmatyzmu.

Jak chronić prawa obywateli w państwie, w którym polityka i politycy przejmują coraz to nowe obszary życia publicznego i ograniczona jest podmiotowość obywateli, a jednocześnie utrzymuje się podobna jak we wcześniejszych latach liczba skarg na działanie instytucji publicznych, utrzymuje się także duży poziom braku zaufania do działalności organów władzy publicznej?

Chciałbym podkreślić, że moją odpowiedzią jest determinacja w dochowaniu wierności obowiązującej konstytucji, a równocześnie poszukiwanie rozwiązań, które w optymalny sposób będą służyły ochronie praw obywateli. Konsekwentnie staram się walczyć o naprawienie ludzkich krzywd wszędzie tam, gdzie jest to dzisiaj możliwe.

Tworzę także miejsca do debaty i wypracowywania najlepszych możliwych rozwiązań. Przykładem tego może być I Kongres Praw Obywatelskich, który odbył się w grudniu 2017 r. W 36 panelach dyskusyjnych wzięło udział ponad 1 tysiąc 500 osób. Na końcu informacji o działalności rzecznika załączony jest zbiór rekomendacji, które zostały opracowane po tym Kongresie.

Bardzo konkretny zbiór rekomendacji odnośnie do tego, co należałoby poprawić w funkcjonowaniu naszego państwa. Chciałbym państwa poinformować, że w tym roku odbędzie się kolejny kongres, 14 i 15 grudnia 2018 r.

Chciałbym podkreślić, że celem mojego działania, zarówno w obszarze wymiaru sprawiedliwości, jak i w innych dziedzinach, nigdy nie było i nie jest utrzymanie tego stanu, który istnieje. Bo nie tak odczytuję oczekiwania obywateli.

Chciałbym zawsze poszukiwać drogi do rozmowy, do dialogu o tym, jak powinny przebiegać zmiany, jak usprawniać system wymiaru sprawiedliwości, jak dbać o efektywność postępowań, jak walczyć z przewlekłością postępowań, jak przybliżać sądy ludzkim potrzebom. Dostrzegam te wszystkie problemy – te wszystkie problemy są przedmiotem licznych wystąpień kierowanych chociażby do Ministerstwa Sprawiedliwości – ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że każda reforma musi oznaczać jednoczesne poszanowanie standardów niezależności sądownictwa, a także dobrej współpracy z sądami innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

Przygotowując sprawozdanie za 2017 r., spojrzeliśmy na działalność rzecznika praw obywatelskich, a także na problemy występujące w Polsce, przez pryzmat konkretnych postanowień konstytucji. W każdej dziedzinie analizujemy – można powiedzieć, że przepis po przepisie – to, w jaki sposób konstytucja jest respektowana, co się zmieniło, co się nie zmieniło, gdzie występują zasadnicze problemy związane z przestrzeganiem praw i wolności. Odnosząc się także do działalności rzecznika, staramy się to ilustrować konkretnymi przykładami podejmowanych działań, wystąpień, debat. Chciałbym także podkreślić, że ten sposób przygotowania raportu rocznego jest związany z chęcią pokazania, że istnieje silny bezpośredni związek między sposobem funkcjonowania instytucji publicznych i stanem przestrzegania naszych praw i wolności obywatelskich. Za każdym listem, za każdą zgłoszoną sprawą stoi żywy człowiek. Jeśli dochodzi do protestów całych środowisk, np. rodziców osób z niepełnosprawnościami… Nie biorą się one znikąd, lecz są najczęściej poprzedzone licznymi skargami czy postulatami zgłaszanymi za pośrednictwem rzecznika.

Jednocześnie chcę podkreślić, że z całą konsekwencją dostrzegam te działania państwa, które dobrze służą ludziom – wspierają od strony materialnej i prawnej realizację ich obywatelskich praw. Myślę tu o programach na rzecz rodzin i ich dzieci, o zmianach legislacyjnych umacniających pozycję pracowników czy choćby o niektórych posunięciach w sprawie lepszej ściągalności alimentów. Jako rzecznik praw obywatelskich doceniam kierunek zmian. Widzę także, że dzięki aktywności państwa polepszają się statystyki chociażby w zakresie lepszej ściągalności alimentów czy poprawia się jakość funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy.

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Szczególną uwagę chciałbym poświęcić zmianom legislacyjnym, które dotyczą systemu konstytucyjnego.

Mój największy niepokój budzi nieprzestrzeganie w praktyce konstytucyjnej zasady dialogu społecznego i współdziałania władz, co przejawia się m.in. brakiem konsultacji projektów wielu ważnych ustaw. Z ubolewaniem dostrzegam, że niektóre ustawy potrafią być przyjęte – przejść cały proces legislacyjny – w ciągu bardzo krótkiego czasu. Powstaje pytanie, jak można wtedy uniknąć błędów, jak można spowodować, że te błędy dostrzeże się na czas i w ten sposób nie spowoduje się szkody dla obywateli.

Chciałbym podkreślić, że jesteśmy w pewnym szczególnym momencie – dyskutujemy na temat zmian legislacyjnych dotyczących sądów powszechnych, Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego w sytuacji, kiedy na forum tej Izby te problemy były wielokrotnie dyskutowane; ja sam starałem się być częścią tej debaty. Uważam, że zmiany wprowadzone w funkcjonowaniu sądów powszechnych oraz Krajowej Rady Sądownictwa zwiększają wpływ czynników politycznych na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji osłabiają system ochrony praw człowieka, bo to niezależne sądy są gwarancją ochrony praw i wolności obywatelskich. Dostrzegam także poważnie ograniczoną rolę Trybunału Konstytucyjnego.

W tym kontekście konieczne jest wspomnienie o sytuacji Sądu Najwyższego. To właśnie w 2017 r. na forum tej Izby wielokrotnie dyskutowano o jego niezależności. To tutaj, korzystając z możliwości występowania na forum Senatu, przestrzegałem państwa, jakie to może mieć konsekwencje dla naszej współpracy europejskiej, w tym dla stosowania europejskiego nakazu aresztowania. Nawet nie spodziewałem się, że faktycznie później dojdzie do takiej debaty na forum europejskim. Chodzi chociażby o wydanie rozstrzygnięć dotyczących stosowania europejskiego nakazu aresztowania w stosunku do obywateli polskich przebywających za granicą. To tutaj także padły słynne słowa o tym, że o wolnych sądach będą pamiętać wolni ludzie. I dlatego cieszę się, że niezależność Sądu Najwyższego – właśnie dzięki społeczeństwu obywatelskiemu – została utrzymana i że dzięki protestom społeczeństwa obywatelskiego ten problem związany z zagrożeniem dla niezależności Sądu Najwyższego został dostrzeżony. (Oklaski)

Chciałbym podkreślić, że w Polsce dochodzi do licznych ograniczeń naszych praw i wolności o charakterze osobistym oraz politycznym.

  • Wolność zgromadzeń jest tego najlepszym przykładem, w tym to, co się stało w konsekwencji ograniczania wolności zgromadzeń, a mianowicie reakcja ze strony policji i naruszenie prawa do organizowania kontrmanifestacji. Szczęśliwie w wielu przypadkach sądy potrafiły właściwie ocenić naruszenie prawa do uczestniczenia w zgromadzeniach i odpowiednio ocenić działania ze strony policji.
  • Nie zostały usunięte zagrożenia dla ochrony prawa do prywatności wynikające z obowiązywania wielu przepisów dających Policji oraz służbom specjalnym szerokie uprawnienia w zakresie stosowania kontroli operacyjnej i pobierania danych telekomunikacyjnych, pocztowych oraz internetowych, a w szczególności sprawdzania, weryfikowania billingów telefonicznych oraz danych geolokacyjnych. Wątpliwości budzi zarówno zakres pozyskiwanych danych o jednostce, jak i ciągły brak efektywnej kontroli sądowej nad procesem pozyskiwania tych danych i ich wykorzystywania. Na ten temat Komisja Wenecka wydała kompleksowy raport. Zalecenia tego raportu w zasadzie do dzisiaj nie zostały wykonane.
  • Nie został także rozwiązany sygnalizowany w poprzednich latach problem niewykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego świadczeń finansowych dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością. To jest przykład szczególny. Wyrok powinien być wykonany. Zaniechanie jego wykonania zmusza opiekunów do poszukiwania należnej im sprawiedliwości poprzez inicjowanie długotrwałych postępowań przed sądami administracyjnymi, które to postępowania nie zawsze kończą się sukcesem, a do tego mogą być inicjowane przez stosunkowo niewielką liczbę osób. To jest różnica, czy otrzymuje się wsparcie w wysokości 1 tysiąca 477 zł, czy też 520 zł, bo taka jest różnica, jeśli chodzi o świadczenia przyznawane opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnością, w zależności od tego, kiedy powstała niepełnosprawność dziecka, osoby, którą się opiekują.
  • Pomimo ratyfikacji Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych wciąż dalecy jesteśmy od zapewnienia prawa do niezależnego życia oraz prawa do godnego życia takim osobom, a także ich opiekunom. Protest osób z niepełnosprawnościami w Sejmie pokazał, jak ważny to jest problem.
  • Doceniam powstanie rządowego programu „Dostępność Plus”, bo to jest faktyczny krok w kierunku udostępnienia przestrzeni publicznej, stron internetowych, wielu różnych przestrzeni, z którymi spotykają się osoby z niepełnosprawnościami, a które są dostępne wszystkim. To jest program w kierunku promocji uniwersalnego projektowania, ale to jest niewystarczające, bo wciąż jest wiele barier, nie tylko tych barier fizycznych, technologicznych, które utrudniają realizację prawa do niezależnego życia dla osób z niepełnosprawnościami. Co więcej, to jest ta przestrzeń, w której widzimy swoistą wyspowość działania naszego państwa, czyli to, że pewne problemy udaje się czasami rozwiązać na szczeblu lokalnym dzięki dobrej współpracy samorządów z organizacjami pozarządowymi, ale brakuje, powiedziałbym, jednolitego podejścia na wyższym szczeblu, jeśli chodzi o całe państwo.
  • Wciąż nie uregulowano spraw skutków powojennych wywłaszczeń oraz nacjonalizacji, wciąż czekamy na kompleksową ustawę reprywatyzacyjną, która by pozwoliła na docelowe rozwiązanie problemu. Do tej pory nie został nawet wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. orzekający częściową niekonstytucyjność przepisu umożliwiającego stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej z rażącym naruszeniem prawa bez żadnych ograniczeń czasowych. Ta sytuacja narusza poczucie bezpieczeństwa prawnego uczestników obrotu prawnego.
  • Z niepokojem obserwujemy także wzrost liczby przestępstw motywowanych uprzedzeniami lub wręcz nienawiścią, np. wobec osób innej rasy, pochodzenia etnicznego lub narodowości i religii. Alarmujemy w tej sprawie odpowiednie organy państwa, w szczególności Policję oraz prokuraturę. Chciałbym podkreślić, że według badań, które zostały przeprowadzone niedawno przez moje biuro wraz z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, tylko 5% tzw. przestępstw z nienawiści jest zgłaszanych organom państwa. Dominuje niestety podejście opierające się na nieufności w stosunku do działania organów państwa. Czyli to, że pozostałe 95% nie jest zgłaszane, powodowane jest głównie brakiem zaufania, wiary w to, że z taką sprawą cokolwiek się stanie, że organy państwa się tym odpowiednio zajmą.
  • W Polsce jest wciąż wiele do zrobienia, jeśli chodzi o poszanowanie praw osób homoseksualnych i osób pozostających w związkach osób tej samej płci, ale też w zakresie walki z homofobią. Konieczne jest także wprowadzenie procedury uzgodnienia płci osób transpłciowych, która nie będzie wymuszała na nich pozywania własnych rodziców, co powoduje kolejne traumatyczne doświadczenia.
  • Istotna część pracy rzecznika to kwestia praw rodziców w kontekście funkcjonowania współczesnej rodziny. W tym zakresie współpracuję blisko z rzecznikiem praw dziecka, panem Markiem Michalakiem. Problemy niepłacenia alimentów, kontaktów rodziców z dziećmi po rozwodzie, problemy małżeństw transgranicznych, walka z przemocą domową, sytuacja rodziców opiekujących się osobami z niepełnosprawnościami to problemy, które cały czas budzą moje zainteresowanie i są przedmiotem różnych działań.

W czerwcu tego roku właśnie z tego powodu, a także z tego powodu, że stanowi to przedmiot wielkiego zainteresowania publicznego, zorganizowaliśmy duży kongres praw rodzicielskich, w którym uczestniczyli przedstawiciele różnych środowisk, w tym także środowiska pokrzywdzonych ojców.

Uważam, że w tej sferze życia potrzebne są dialog, rozmowa i zrozumienie tego, że zmiany społeczne, zmieniający się model rodziny powodują dodatkowe wyzwania dla organów państwa. Potrzebne są także sprawne i efektywne sądy, gdyż każde opóźnienie postępowań w sprawach rodzinnych może mieć tragiczne skutki dla życia rodziny i dla życia poszczególnych rodziców. W tym zakresie chciałbym docenić inicjatywy, a także zmiany legislacyjne przyjęte w ostatnim czasie, które poprawiają skuteczność postępowań transgranicznych i w pewnym sensie centralizują wysiłki państwowe dotyczące odpowiadania na różne potrzeby sądów innych państw członkowskich w tym zakresie.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich podejmuje także wiele działań na rzecz ochrony praw kobiet.

W roku, w którym świętujemy stulecie uzyskania czy wywalczenia przez kobiety praw wyborczych, powinniśmy się zastanowić, czy faktycznie ich prawa są w pełni realizowane. Mówię o prawach kobiet w kontekście prawa do ochrony zdrowia, faktycznej realizacji ustawy o planowaniu rodziny i warunkach przerywania ciąży, dostępności terapii in vitro, walki z przemocą domową, równoważenia ról zawodowych i prywatnych lub opieki okołoporodowej. To jest cały czas lista spraw do załatwienia, do rozwiązania. Co więcej, w tym zakresie wyraźnie widać różnicę między sytuacją kobiet zamożnych, mieszkających w dużych miastach, a pochodzących z mniejszych miast, tych, które są mniej zamożne. Prywatyzacja usług publicznych rozwiązuje tu niektóre problemy, ale powoduje pogorszenie sytuacji osób, które mieszkają dalej od centrum.

Kolejne działania rzecznika dotyczą dyskryminacji osób starszych w ochronie zdrowia, dostępu do różnych usług, a przede wszystkim wsparcia tych osób w ich miejscu zamieszkania zamiast oferowania im opieki instytucjonalnej, czyli tworzenia dużych instytucji, izolowania seniorów, zapominania o nich.

To jest coś, co się nazywa instytucjonalizacją opieki. Powinniśmy robić wszystko co w naszej mocy, aby doprowadzić do tzw. deinstytucjonalizacji, czyli zrezygnowania z tych wielkich ośrodków ochrony na rzecz indywidualnego wsparcia możliwie najbliżej miejsca zamieszkania. W tym zakresie w czasie moich wyjazdów regionalnych staram się organizować spotkania na poziomie poszczególnych powiatów dotyczące promocji modelu wsparcia osób starszych w miejscu zamieszkania. Kilka takich spotkań się odbyło, np. w Stargardzie Szczecińskim, w Krapkowicach czy też w Lesznie.

W ramach pracy biura rzecznika staramy się alarmować o problemach niedostrzeganych z perspektywy dużych miast. Są w Polsce miejsca, gdzie wykluczenie transportowe staje się coraz większym problemem, gdzie młoda osoba, która kończy gimnazjum, wybiera nie taką szkołę, która odpowiada jej talentom i zainteresowaniom, ale taką, do której po prostu można dojechać. To jest też problem dostępu do lekarzy specjalistów i problem związany z szansą na codzienną aktywność seniorów.

Naruszenia praw człowieka dotykają w Polsce właśnie tych najsłabszych, tych, którzy nie potrafią się upomnieć albo z różnych powodów nie mają na to szans. W tym kontekście chciałbym wspomnieć o 3 grupach, które mają szczególnie trudną sytuację, choć każda z nich jest odmienna.

  • Pierwsza to osoby dotknięte kryzysem bezdomności. Mamy ciągle powyżej 30 tysięcy osób dotkniętych kryzysem bezdomności. Trzeba zmienić nasze myślenie o bezdomności. Trzeba myśleć o bezdomności w taki sposób, że jest to kryzys, z którego można wyjść, a państwo służy do tego, aby podać pomocną dłoń, i to niezależnie od tego, czy osoba bezdomna mieszka w Polsce, czy też jest obywatelem RP mieszkającym poza granicami Polski, bo przecież takich osób też ten kryzys dotyczy. Osoby te często z tego powodu, że ich własna godność im na to nie pozwala, nie decydują się nawet na powrót do własnego kraju, decydują się na to, aby dalej pozostawać w stanie bezdomności. Jest to dziedzina, w której współpraca organizacji pozarządowych i samorządów może przynieść wiele korzyści, ale także jest to przestrzeń, w której bardzo wiele można zrobić, jeżeli odpowiednio skoordynuje się wysiłki na szczeblu centralnym.
  • Druga grupa osób to są osoby dotknięte kryzysem zdrowia psychicznego. To jest wycinek naszej ogólnej trudnej sytuacji w służbie zdrowia. Dobrze wiemy, że dyskusja na temat prawa do ochrony zdrowia w sytuacji niewystarczających środków finansowych, ale także niewłaściwej organizacji służby zdrowia, jest trudna.

Ten kryzys w ochronie zdrowia psychicznego to jest coś bardzo szczególnego. I znowu: w tym zakresie musimy działać na rzecz rezygnacji z opieki instytucjonalnej w dużych, wielkich szpitalach psychiatrycznych na rzecz pomocy w miejscu zamieszkania. Cieszy mnie uruchomienie od 1 lipca programu pilotażowego, który zmienia system ochrony zdrowia psychicznego, bo jest to ważna jaskółka zmian. Mam nadzieję, że realizacja tego programu pilotażowego doprowadzi do trwałych zmian w dziedzinie ochrony zdrowia psychicznego.

  • Wreszcie trzecia taka grupa osób – myślę, że szczególnie niedostrzegalna z perspektywy wielkich miast, ale wydaje mi się, że szczególnie znana państwu jako senatorom Rzeczypospolitej, gdyż państwo, ze względu na swój mandat, mają bezpośredni kontakt z wyborcami – a mianowicie osoby mieszkające na terenach wiejskich, które są dotknięte konsekwencjami różnych inwestycji energetycznych, budowlanych czy przemysłowych. To są często osoby na straconej pozycji. Nie mają siły, determinacji, wiedzy, kwalifikacji prawniczych, aby tego typu inwestycje ograniczać czy po prostu brać udział w dyskusji, aby uzyskiwać informacje w trybie dostępu do informacji publicznej, przyłączać się do postępowań, korzystać z prawa do petycji. To są problemy Wrześni, problemy Bakałarzewa, problemy Piły i wielu innych polskich miejscowości. I tutaj widzę moją rolę jako polegającą na tym, że zarówno staram się te osoby wzmacniać, interweniować tam, gdzie mogę, jak i przyłączać się do postępowań, często także z dobrym skutkiem.

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Rzecznik Praw Obywatelskich to jest także organ, który zajmuje się prawami osób pozbawionych wolności.

Na podstawie protokołu dodatkowego do konwencji ONZ o zakazie tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania rzecznik praw obywatelskich ma zadanie stałego monitorowania wszystkich miejsc pozbawienia wolności w Polsce, zarówno zakładów karnych, aresztów śledczych, jak i szpitali psychiatrycznych, domów pomocy społecznej, młodzieżowych ośrodków wychowawczych, zakładów poprawczych itd., itd., wszystkich miejsc, w których osoba bez własnej woli pozbawiana jest wolności. Otrzymujemy także bardzo wiele skarg od osób pozbawionych wolności, w szczególności od osób osadzonych. I to jest dla nas wielkie wyzwanie, jak łączyć działania na rzecz prewencji, polegające na bieżącym monitorowaniu sytuacji w tych miejscach, z działaniami polegającymi na odpowiadaniu za poszczególne skargi. W 2017 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji przeprowadzili łącznie prawie 100 wizytacji, z których wyciągnęli określone wnioski i przedstawili je organom władzy.

Chciałbym podkreślić, że wciąż mamy sporo problemów: przeludnienie w więzieniach, sytuacja osób z niepełnosprawnościami, niskie standardy opieki zdrowotnej. To są te, powiedziałbym, najważniejsze problemy dotyczące samych więzień.

Jak mówię o przeludnieniu w więzieniach, to nie mówię tylko i wyłącznie o tym, że nie respektujemy normy, która jest nam od lat proponowana i rekomendowana przez komitet Rady Europy do spraw przeciwdziałania torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, a która mówi, że powinniśmy mieć 4 m2 na jednego więźnia, ale mówię także o tym, że w Polsce wciąż są więzienia, w których w celi przebywa ponad 10 osób. Proszę sobie wyobrazić, że ponad 10 osób – a byłem w takich celach 13-, 14-, 15-osobowych – mieszka cały czas ze sobą w wielkim pomieszczeniu, bo to jest 50–60 m2. Tych kilkanaście osób przez 23 godziny na dobę przebywa razem ze sobą. To nie jest standard, który powinniśmy dopuszczać w państwie członkowskim Unii Europejskiej, państwie, które mieni się jako to, które przestrzega tak podstawowych praw. Tak więc wydaje mi się, że chociażby ograniczenie istnienia cel 10-osobowych powinno być niezwykle istotnym postulatem.

Ale skoro mówimy o niskich standardach opieki zdrowotnej, to chciałbym wspomnieć, że w 2017 r. dokładnie zbadaliśmy sprawę śmierci pani Agnieszki Pysz, która zmarła w areszcie śledczym w Warszawie w wyniku nieudzielenia pomocy medycznej. Nasze zbadanie sprawy doprowadziło do tego, że zajęła się tym nawet Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej, a pan minister Patryk Jaki na forum komisji przepraszał matkę pani Agnieszki Pysz za to, co jej się stało. To są takie historie, które niezwykle uruchamiają naszą wyobraźnię, które pokazują, że każde zaniedbanie, jeżeli chodzi o przestrzeganie standardów, może prowadzić do wielkich tragedii, tragedii, których można było uniknąć, gdybyśmy tylko lepiej o te kwestie zadbali.

Zupełnie osobnym problemem związanym z kwestiami, na które się skarżą osoby, jest funkcjonowanie Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

Problem ten jest znany szanownym państwu, ponieważ wielokrotnie zajmowała się tym Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu Rzeczypospolitej, pojawia się też coraz więcej artykułów prasowych na ten temat. Szanowne Panie i Panowie Senatorowie, naprawdę musimy sobie z tym problemem poradzić. Jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, że… Jeżeli już taki ośrodek musi w Polsce istnieć, to powinien funkcjonować tak, jak chociażby ośrodek niemiecki w Rosdorfie, i powinien być opatrzony odpowiednimi regulacjami prawnymi na poziomie ustawy, a nie na poziomie zarządzeń wewnętrznych dyrektora ośrodka w Gostyninie.

Chciałbym podkreślić, że w 2017 r. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przygotował obszerny materiał będący analizą prawomocnych orzeczeń sądowych za stosowanie tortur w latach 2008–2015, które związane były z wymierzeniem kary pozbawienia wolności funkcjonariuszom publicznym za stosowanie tortur. W tym czasie, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji w 22 sprawach karnych. Jeżeli mówię o torturach, to mówię naprawdę o torturach. Nie mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusz przekracza granicę stosowania środków przymusu bezpośredniego, np. w czasie demonstracji czy w czasie zatrzymania danej osoby, ale mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusze Policji gdzieś w izolacji, w pomieszczeniach zamkniętych stosują przemoc w stosunku do osób pozbawionych wolności, upokarzają je, zmuszają je do zeznań i stosują metody, których nie można określić inaczej, jak tortury. Tak jak powiedziałem, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji. Uważam, że skoro żyjemy w państwie, w którym mówi się o tym, że mamy być pomni czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej ojczyźnie łamane, i dlatego ustanawiamy katalog praw i wolności obywatelskich, dlatego ustanawiamy bezwzględny zakaz tortur, to musimy faktycznie dbać o to, żeby wyeliminować stosowanie tortur w Polsce.

Efektem badań mojego zespołu było duże wystąpienie do ministra sprawiedliwości, wskazujące, co należałoby zrobić, aby ten problem naprawić. I to są stosunkowo proste rzeczy: stała obecność adwokatów na posterunkach Policji; stały monitoring tego, co się dzieje na posterunkach, w tym także monitoring tych miejsc, które mogą nie być temu monitoringowi poddane; rzetelny nadzór nad tym, co się dzieje z materiałami z monitoringu. Chciałbym podkreślić, że nie dostałem odpowiedzi od ministra sprawiedliwości. Apelowałem nawet do premiera, aby zmotywował ministra sprawiedliwości, ale odpowiedzi wciąż się nie doczekałem. Chciałbym powiedzieć jedno: jak mamy walczyć z torturami, skoro Ministerstwo Sprawiedliwości nie poczuwa się do przeprowadzenia zmian w zakresie funkcjonowania naszego państwa, nie poczuwa się do zmian legislacyjnych oraz nie poczuwa się do tego, aby ten problem naprawić? Chciałbym podkreślić jeszcze raz, że konstytucja, preambuła, nasze doświadczenia historyczne zobowiązują nas do tego, aby Polska była państwem całkowicie wolnym od tortur.

Szanowne Panie i Szanowni Panowie Senatorowie!

W ostatnich latach na rzecznika praw obywatelskich sukcesywnie nakładane są nowe zadania: realizacja mandatu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

To jest  realizowanie tego mandatu od 10 lat; realizacja zasady równego traktowania, czyli przepisów antydyskryminacyjnych, które Polska wdrożyła w wyniku implementacji dyrektyw unijnych; monitorowanie wdrożenia konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami; a także monitorowanie niewłaściwych działań Policji i innych służb, monitorowanie sytuacji funkcjonariuszy. Jak się spojrzy na to z perspektywy, to wszystko to następowało w zasadzie bez przyznania wystarczających, dodatkowych środków finansowych. I moja poprzedniczka, i ja wielokrotnie powtarzaliśmy, że realizacja tego mandatu jest niezwykle utrudniona. W zasadzie to, że my staramy się wykonywać naszą pracę maksymalnie rzetelnie bez tych środków finansowych, zawdzięczam mojemu wspaniałemu zespołowi, moim wspaniałym dyrektorom, dyrektorkom, zastępcom, zastępczyniom, dyrekcji generalnej, którzy są tutaj ze mną, a którzy mają tę siłę, żeby motywować pracowników do ciężkiej pracy. Chciałbym im za to bardzo serdecznie podziękować. (Oklaski)

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie

Rzecznik ma nowe zadania, to przyznanie kompetencji do składania skargi nadzwyczajnej.

Skarga nadzwyczajna była przedmiotem dyskusji na forum tej izby wielokrotnie. Ale chciałbym podkreślić, że po ostatniej zmianie legislacyjnej prawo do składania skargi nadzwyczajnej w odniesieniu do, można powiedzieć, historii z przeszłości, czyli z ostatnich 20 lat, ma prokurator generalny oraz rzecznik praw obywatelskich. Jak do tej pory – a sprawdzałem statystyki na 22 listopada – wpłynęło do nas 2407 wniosków o wniesienie skargi nadzwyczajnej.

Podkreślam: 2407 wniosków.

Każdy z tych wniosków oznacza, że musimy zapoznać się z nimi, przeczytać dokładnie dokumenty, częstokroć ściągnąć akta i odpowiedzieć. To jest wielki wysiłek. To nie jest tak, że można w 5 minut odpowiedzieć obywatelom, że skargi nadzwyczajnej nie wniesiemy. Każdy ten wniosek wymaga wielkiego zaangażowania. I tu podkreślam, że rozpatrzenie wniosków w sposób rzetelny i odpowiedzialny, w rozsądnym terminie, przekracza obecne możliwości kadrowe i finansowe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Uchwalając te zmiany, pominięto aspekt ekonomiczny, pomimo tego, że apelowałem, także na forum tej izby, o to, aby przyznać dodatkowe środki finansowe na rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych.

Apelowałem do premiera o przesunięcie środków w budżecie rzecznika bądź o przyznanie na ten cel środków z rezerwy budżetowej.

Nie uzyskałem pozytywnej odpowiedzi.

Złożyłem wniosek o odpowiedni budżet na przyszły rok, ale – sądząc po doświadczeniach z tego tygodnia i debacie, która przebiegała na forum Komisji Finansów Publicznych – nie jestem przekonany, czy faktycznie uda się to wywalczyć.

A chciałbym podkreślić, że to jest niezwykle ważne. Powierzanie dodatkowych obowiązków bez odpowiedniego finansowania niestety powoduje, że relacja między obywatelem a biurem rzecznika może być zakłócona, ale to także jest kwestia budowania ogólnego zaufania do funkcjonowania państwa.

Mimo wszystko chciałbym się odnieść do samej instytucji skargi nadzwyczajnej.

Zdaję sobie sprawę z wątpliwości konstytucyjnych dotyczących tej instytucji, z tego, że stwarza ona możliwość podważania prawomocnych orzeczeń i że ten okres 20 lat jest niezwykle długi. Sam wyrażałem te wątpliwości. Jednakże będąc urzędnikiem państwowym, odpowiedzialnym w stosunku do obywateli, nie mogę uznać, że instytucji tej nie będę stosował. Dlatego jak do tej pory skierowałem dwie skargi nadzwyczajne w sprawach dotyczących prawa spadkowego, w sprawach, w których, można powiedzieć, ta skarga może spełnić swoją oryginalną funkcję, czyli może stanowić wentyl bezpieczeństwa, który powinien mieć zastosowanie w absolutnie wyjątkowych przypadkach. I liczę, że w przyszłości skarga nadzwyczajna będzie stosowana tylko i wyłącznie w tego typu sprawach, tj. w takich, w których w inny sposób nie można naprawić sytuacji życiowej obywateli.

Szanowni Państwo,

Na koniec mojego wystąpienia chciałbym podzielić się refleksją na temat tego, dlaczego ludzie skarżą się do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Skarżą się, bo są różne problemy w naszym państwie, stare i nowe.

Skarżą się, bo są pokrzywdzeni przez organy państwa lub też dyskryminowani w życiu społecznym czy gospodarczym.

Dla każdego człowieka jego indywidualna krzywda jest najważniejsza – możemy być mobingowanym pracownikiem; emerytem, którego dotknęła ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r., przez co stracił on dużą część uprawnień emerytalnych; rolnikiem, który został pozbawiony ojcowizny w wyniku działania specustawy drogowej; ojcem, który nie ma kontaktu z własnymi dziećmi; przedsiębiorcą spierającym się z urzędem skarbowym; mieszkańcem, któremu niedaleko od domu wybudowano fabrykę akumulatorów. Każda historia jest inna i nie można jednej przedkładać nad drugą, dokonywać ich ważenia, bo każdy z tych obywateli zasługuje na wysłuchanie i reakcję. I każdy zasługuje na ochronę konstytucyjną jego praw i wolności.

Ale chciałbym podkreślić, że rolą Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest potakiwanie obywatelom i mówienie każdemu, że faktycznie każdego obywatela, który zwrócił się do rzecznika, spotkała krzywda. Bo czym innym jest nasze subiektywne poczucie, że zostaliśmy pokrzywdzeni, a czym innym jest ocena dokonywana w świetle konstytucji i standardów praw człowieka wynikających z ratyfikowanych umów międzynarodowych.

Rzecznik ma za zadanie nie tylko pomagać, ale także musi to robić profesjonalnie. Do tego musi mieć świetnych fachowców – a tym akurat, jak powiedziałem, mogę się poszczycić. Ale aby pomagać, rzecznik musi także działać w ekosystemie demokratycznego państwa prawnego.

Bo jeśli następuje erozja i rozchwianie tradycyjnych instytucji państwa demokratycznego, to staje się to trudniejsze. Dzieje się tak, jeśli zawodzi dialog w stanowieniu prawa, jeśli zawodzą konsultacje społeczne albo ich nie ma, jeśli nie szuka się kompromisowych rozwiązań, jeśli brakuje współpracy między konstytucyjnymi organami państwa.

Nie można mieć gwarancji demokratycznego państwa prawnego oraz przestrzegania praw i wolności jednostek, jeśli zawodzą mechanizmy ochrony praw i wolności, a są nimi niezależne sądy oraz niezależny Trybunał Konstytucyjny. Bez niezależnych instytucji, szczególnie sądów, obywatel jest skazany na arbitralność władzy, a jego prawa mogą nie być przestrzegane.

Chciałbym powiedzieć, że jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań.

Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku.

Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką. Jest to po prostu moje świadectwo rzetelnego wykonywania zadania, które zostało mi powierzone przez Sejm i Senat w połowie 2015 r.

Dziękuję za uwagę.(Oklaski)

Odpowiedź RPO na wystąpienia senatorów

Dokładamy maksymalnych starań i staramy się działać z maksymalnie dobrą wiarą i maksymalnym poszanowaniem Konstytucji, aby jak najlepiej w trudnych warunkach realizować mandat Rzecznika Praw Obywatelskich, a tym mandatem jest stanie na straży praw i wolności określonych w konstytucji oraz w ratyfikowanych umowach międzynarodowych.

Jak słuchałem wystąpień, uznałem, że jednak chciałbym kilka rzeczy skomentować.

Zgromadzenia cykliczne

Pierwsza sprawa to zgromadzenia cykliczne.

To jest faktycznie innowacja. To jest innowacyjna instytucja, ponieważ w świecie państw demokratycznych nie jest znane rezerwowanie na przyszłość miejsca na demonstracje i jednoczesne zakazywanie organizowania kontrmanifestacji. Tak po prostu nie można czynić i jest to sprzeczne z podstawowymi standardami praw i wolności, które dotyczą wolności zgromadzeń, co było sygnalizowane przez wiele osób na różnych etapach procesu legislacyjnego. I możemy się cieszyć, że już tych, można powiedzieć, zgromadzeń cyklicznych, które są organizowane, jest mniej, ale wciąż jednak się zdarzają, chociażby Marsz Niepodległości korzystał z tego statusu, co powodowało różne wątpliwości prawne.

Prawa osób głuchych

Mamy w ogóle w Biurze Rzecznika cały zespół, zespół, który się zajmuje problematyką osób głuchych. W skrócie i tak bardzo szybko powiem o 3 tematach.

  • Pierwsza sprawa. Administracja wciąż nie jest dostosowana, bo z jednej strony mamy ustawę o języku migowym, ale później jej realizacja w praktyce, w szczególności dostępność tłumaczeń, dostępność wideotłumaczy, jest na niewystarczającym poziomie. Pamiętam, że jak byłem w Człuchowie, to jedna pani nam opowiadała, że czasami za własne, prywatne pieniądze po prostu zamawia tłumacza, żeby przyjechał, bo już nie chce się bawić w te wszystkie rozliczenia, byleby tylko, jak osoba głucha się pojawi, jak najlepiej jej pomóc. Tak że kwestia w ogóle faktycznego funkcjonowania administracji to jest jeden problem.
  • Drugi problem jest związany z audiotranskrypcją w kinach, w programach telewizyjnych. Ale chciałbym państwu właśnie przy okazji zgłosić problem z Wrocławia. Bo jak byłem we Wrocławiu, to jedna działaczka, bodajże Fundacji „Katarynka”, jeżeli mnie pamięć nie myli, zgłosiła, że była absolutnie oburzona, i środowisko osób głuchych było absolutnie oburzone, tym, że wszystkie programy związane z rocznicą niepodległości nie były opatrzone audiotranskrypcją, i że to jest właśnie taki najbardziej dobitny przykład, jak można wykluczyć. Organizuje się obchody, przeznacza się określone środki finansowe i nie ma audiotranskrypcji. Przyznam szczerze, że jeszcze nie zdążyłem napisać oficjalnej interwencji w tym zakresie, ale dzielę się tym, co zostało mi przekazane. Tak że myślę, że o tym warto pamiętać.
  • Trzecia sprawa, która mnie szczególnie interesuje, bo ona jest trudna do zrozumienia i ujęcia bezpośrednio, a dotyczy może nie sporej, ale pewnej grupy osób, to problem dzieci CODA, czyli dzieci słyszących, ale żyjących w rodzinach osób niesłyszących. One w związku z tym stają się w młodym wieku takimi, można powiedzieć, naturalnymi tłumaczami swoich rodziców, co powoduje bardzo poważne konsekwencje dla ich rozwoju emocjonalnego, rozwoju psychicznego, takie nadmierne obciążenie odpowiedzialnością, przyspieszone dorastanie. I w tym zakresie skierowałem wystąpienie do pani minister edukacji narodowej, która obiecała, że uwrażliwi pedagogów szkolnych na ten problem. Ale warto pamiętać o tym, że takie dzieci też są u nas i że potrzebują one wsparcia. Dziękuję.

Mowa nienawiści

Nigdy bym nie powiedział, że polskie społeczeństwo jest z założenia nietolerancyjne. Nigdy bym nie powiedział, że, powiedzmy, dominuje rasizm. Jedyne, o czym ja powiedziałem w moim wystąpieniu, to jest to, że… Powiedziałem o bardzo konkretnych sprawach, które trafiają do biura rzecznika, którymi się zajmuję, które mogą dotyczyć chociażby przestępstw z nienawiści.

Chciałbym podkreślić, że pobicia – szczególnie pobicia, bo one mi najbardziej leżą na sercu – zdarzają się przez to, że tolerujemy czy przyzwalamy na mowę nienawiści. To są niezwykle dramatyczne historie. To są historie, które dla mnie są nie do zrozumienia, jeśli się weźmie pod uwagę naszą historię, nasze tradycje, naszą tradycję szlachecką tolerancji religijnej i to, że Polska zawsze była czy przez wiele wieków była państwem różnorodności kulturowej oraz narodowościowej.

I teraz, jeżeli spojrzelibyśmy do raportu á propos konkretnych spraw, to w 2017 r. my sami zarejestrowaliśmy 100 różnych spraw, które dotyczyły aktów przemocy i mowy nienawiści, motywowanych przynależnością narodowo-etniczną bądź rasową czy wyznawaną religią. Czyli to są te sprawy, o których się dowiedzieliśmy, które podjęliśmy, z którymi się do nas zwróciły osoby bądź organizacje pozarządowe. Gdybyśmy spojrzeli do raportu, który odnosi się do art. 32 konstytucji mówiącego o zakazie dyskryminacji, to przeczytamy tam, że interweniowałem w sprawie: napaści na obywatela Bangladeszu w Legnicy, pobicia Saudyjczyka w Zakopanem, pobicia hinduskiego studenta w Poznaniu, pobicia obywatela Ukrainy w Warszawie, napaści na izraelskich sportowców w hotelu w Sochocinie, pobicia Czeczenki na warszawskiej Woli, znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej obywatela Ukrainy w Opolu i napaści kilkudziesięcioosobowej grupy na cudzoziemców przebywających w jednym z wrocławskich barów z kebabem. Prawda? To jest przykład kilku bardzo konkretnych spraw, które…

(Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

Ale to…

(Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

Jeżeli, Panie Senatorze, 8 spraw to jest mało…

(Rozmowy na sali)

Jeżeli chodzi o pobicie, to my się chyba różnimy oceną, bo dla mnie to jest bardzo dużo. Tak? To znaczy, dla mnie każda sytuacja, kiedy kogoś bije się z powodu pochodzenia rasowego i etnicznego, to jest powód do wstydu. Wstydu, że to się w ogóle w Polsce dzieje. I nie jestem w stanie tego zrozumieć. Ja muszę to dokumentować, muszę to wyjaśniać, muszę badać, czy te osoby mają… czy odpowiednio reaguje policja, czy odpowiednio reaguje prokurator i sąd. Co więcej, w przypadku każdej z tych spraw my staramy się też do tych osób dotrzeć, porozmawiać z nimi, zastanowić się, jak moglibyśmy pomóc w danej sytuacji. I uważam, że to jest bardzo przykre, że aż takie historie się w Polsce dzieją.

Ale znowu chciałbym podkreślić: ja z tego nie będę wyciągał takich wniosków. I nie podałem w swoim przemówieniu takiego wniosku, który pan senator mógłby mi wskazać. Ja tylko mówię o pewnej liczbie spraw, które się pojawiają.

Dyskryminacja

Jeśli zaś chodzi o sytuacje dyskryminacyjne, to pamiętajmy o tym, że te sytuacje są przeróżne. To nie są tylko i wyłącznie tego typu historie. Występuje np. taki problem, który jest dyskutowany w Polsce, jak dyskryminacja w dostępie do różnych dóbr i usług. Tak? I znowu zdarzają się takie sytuacje, że np. jest osoba, która się porusza na wózku, i odmawia się jej wstępu do klubu na koncert, chociaż lokal był dostępny dla osób z niepełnosprawnościami, albo odmawia się osobie ubogiej obsługi, albo są osoby niewidome czy osoby korzystające z psa przewodnika, którym odmawia się korzystania z różnych usług. To też są sprawy, którymi się zajmujemy.

Ja myślę, że jeśli chodzi o sprawy dyskryminacyjne, to problemem jest nie tyle liczba spraw, ile kwestia tego, czy ludzie mają świadomość, że mają instrumenty prawne, za pomocą których mogą sobie sami pomóc; czy znowu występuje takie zjawisko, że się obawiają, jaka będzie konsekwencja zgłoszenia danej sprawy i czy faktycznie ktoś im będzie w stanie skutecznie pomóc. I to jest, myślę, jeden z większych problemów dotyczących praw osób homoseksualnych. To znaczy, one często nie raportują spraw indywidualnych, bo boją się, że konsekwencją tego będzie po prostu ujawnienie ich tożsamości, ich orientacji, a nie chcą czy nie mogą sobie na to pozwolić. Ale to nie znaczy, że te problemy nie występują, bo występują. Ja jestem w stałym kontakcie z organizacjami, które zajmują się pomocą takim osobom, ale także z niektórymi osobami, które niekoniecznie chciały mówić o swoich indywidualnych problemach.

Prawa lokatorów. Reprywatyzacja

Ustawa jest potrzebna, żeby zakończyć pewien etap polskiej historii, żeby te roszczenia spisać, rozliczyć, określić termin, do którego roszczenia można by zgłaszać, a także stworzyć mechanizm kompensaty, który z jednej strony dawałby poczucie satysfakcji osobom, które zostałyby objęte ustawą, a z drugiej strony byłby, można powiedzieć, impulsem rozwojowym polegającym na tym, że niektóre grunty mające nieuregulowaną sytuację mogłyby się jakby rozwijać, mogłyby być przedmiotem obrotu. Dodatkowo rozkładałoby to ciężar na przyszłe lata. Zaraz powiem, co mam na myśli.

Utrzymywanie stanu, w którym nie mamy ustawy, powoduje przerzucenie ciężaru odpowiedzialności na sądy. Sądy muszą się posługiwać zasadami ogólnymi i mogą przy okazji popełniać błędy. Te błędy po czasie… Nawet jeśli sądy działają w dobrej wierze, to później ich orzeczenia mogą być oceniane w różny sposób. Sądy mogą być wręcz za to niezwykle krytykowane.

Wczoraj nawet mieliśmy w Biurze Rzecznika pewną debatę, w której uczestniczyła pani profesor Ewa Łętowska. Sformułowała ona taki pogląd, że sądy w ostatnich latach dawały się być może nadmiernie uwieść pełnomocnikom procesowym i trochę za bardzo przyjmowały niektóre przedstawiane argumenty. To niebezpieczeństwo cały czas istnieje. To pogłębia stan nie tylko niepewności prawnej, ale też nierównowagi, bo niektóre grupy czy niektóre instytucje w pełni, można powiedzieć, skorzystały z procesu reprywatyzacji, a niektórzy muszą dociekliwie dochodzić uprawnień przed sądami.

Podam państwu przykład. Uczestniczyliśmy jako biuro w bardzo poważnej sprawie, którą prowadziła pani dyrektor Dołowska z biura rzecznika. Sprawa dotyczyła reprywatyzacji w Michałowicach pod Warszawą, gdzie zostały zgłoszone roszczenia jednej z rodzin. Rodzina rościła sobie tytuły do gruntów i na podstawie decyzji ministra rolnictwa próbowała je odzyskać. Rzecz dotyczyła interesów 1 tysiąca 500 mieszkańców Michałowic. Szczęśliwie NSA, można powiedzieć, powstrzymał roszczenia reprywatyzacyjne i ci mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie. Ja mogę się cieszyć, że mogłem pomóc i w tym uczestniczyć. Aczkolwiek tak zupełnie na marginesie muszę państwu powiedzieć, że wysłanie do sądu 1 tysiąca 500 odpisów skargi kasacyjnej to jest duży wysiłek organizacyjny. Kosztowało nas kilka ładnych tygodni pracy, żeby to przygotować. Ale to na marginesie. Ta sprawa pokazuje problem, z którym mamy tutaj do czynienia, pokazuje niepewność w zakresie interesów mieszkańców, osób, które w międzyczasie nabyły tytuły własności.

Myślę, że warto w tym kontekście wspomnieć o komisji weryfikacyjnej. Ja przedstawiałem dość krytyczne stanowisko, jeśli chodzi o komisję weryfikacyjną. Główny argument był taki, że w tym kształcie ona nie byłaby w stanie dokonać przeglądów wszystkich nieruchomości w Warszawie. Po jakimś czasie mogę w sumie powiedzieć, że faktycznie tak się nie stało, że sprawy pewnej części nieruchomości zostały jedynie przejrzane.

Jeśli chodzi o przyszłość, to myślę, że musimy po prostu skorzystać z naszych własnych, krajowych rozwiązań, mianowicie z ustawy, która dotyczy mienia zabużańskiego. W kontekście mienia zabużańskiego wprowadzono zasadę spisania wszystkich roszczeń do określonego momentu i wypłacono 20% wartości. Można powiedzieć, że rozliczenie tego wszystkiego było domknięciem sytuacji.

Oczywiście w kontekście reprywatyzacji byłoby znacznie trudniej tak z dnia na dzień wypłacić w gotówce 20%. Moim zdaniem, pewnym rozwiązaniem mogłoby być wyemitowanie albo obligacji Skarbu Państwa, albo jakichś bonów, które byłyby do zrealizowania. Od razu byłyby one w obrocie, ale byłyby realizowane przez państwo sukcesywnie przez kolejne, najbliższe, powiedzmy, 15–20 lat, tak żeby nie obciążać jakąś wielką kwotą budżetu na kolejny rok, tylko rozłożyć to na kolejne lata. No, po prostu to trzeba w którymś momencie w Polsce zrobić, oby jak najszybciej.

Chciałbym podkreślić, że w biurze rzecznika w Zespole Prawa Cywilnego, którym kieruje pani dyrektor Dołowska, pracuje 20 osób, które zajmują się całą problematyką prawa cywilnego. Prawem mieszkaniowym, w tym także różnymi problemami związanymi z reprywatyzacją w Warszawie, zajmuje się kilka osób i mogę pana senatora zapewnić, że staramy się na bieżąco zajmować tymi sprawami i odpowiadać na te wszystkie skargi, podejmować działania w relacjach z miastem stołecznym Warszawa, tak aby sytuacje osób, których lokale objęte są reprywatyzacją i których dotyczą inne problemy mieszkaniowe, rozwiązywać.

Ośrodek w Gostyninie

Bo założenie było takie, że ośrodek w Gostyninie i cała konstrukcja ustawy są po to, aby stworzyć możliwość dalszej terapii, także dalszego odizolowania osób skazanych na karę śmierci, która następnie została zamieniona na karę 25 lat pozbawienia wolności. Ale praktyka poszła w zupełnie innym kierunku, właśnie w tym kierunku, którego się obawialiśmy, a mianowicie w takim, że kiedy teraz dochodzi do zakończenia kary osoby, która została skazana za przestępstwo o podłożu seksualnym, to dyrektorzy zakładów mają pewną obawę przed zwalnianiem takich osób z zakładu i podejmują działania, które następnie skutkują tym, że osoby te dostają orzeczenie o izolacji prewencyjnej i trafiają do Gostynina. W związku z tym obecnie Gostynin, można powiedzieć, pęka w szwach, tak? Wszystkie 54 miejsca są wypełnione. W zasadzie należałoby oddać pewnie kolejne pawilony. Miejsce, które miało być czymś w rodzaju schroniska, ośrodka terapeutycznego, staje się de facto więzieniem. Są łóżka piętrowe i naprawdę nie przypomina to w żaden sposób tego standardu, jaki powinien być, porównując go chociażby ze standardem w Rosdorfie w Niemczech.

Pomoc prawna, prawa „frankowiczów”

Podstawowy problem z bezradnością obywateli jest taki, że oni często nie wiedzą nawet, jakie mają możliwości działania w warunkach naszego państwa.

Podam taki przykład. My dość intensywnie zajęliśmy się problemem tzw. kredytów frankowych. Wiemy, że jest to temat budzący zainteresowanie obywateli, i stwierdziliśmy, że naszą rolą, razem z panią Aleksandrą Wiktorow, Rzecznikiem Finansowym, jest udzielenie obywatelom przynajmniej podstawowej informacji, co mogą z tymi kredytami zrobić. Zorganizowaliśmy spotkania w 16 miastach, to były spotkania informacyjne, w każdym ze spotkań uczestniczyło 200–300 osób. I okazało się, że zdecydowana większość obywateli w ogóle nie wiedziała o istnieniu Rzecznika Finansowego, o tym, jak wygląda procedura reklamacyjna i jak sobie z tym kredytem radzić. Myślę, że w Polsce sytuacja jest taka, że często budujemy różne instytucje, tworzymy różne rozwiązania, ale później niekoniecznie się zastanawiamy, czy to w praktyce działa, czy obywatele mają faktyczny, rzeczywisty dostęp do pomocy prawnej, do rzeczywiście fachowej porady.

Z tym jest związany m.in. drugi problem, podobny: w każdym powiecie są rzecznicy konsumentów, ale, jak się okazuje, w Poznaniu rzecznik konsumenta zatrudnia ponad 10 osób, ma całe biuro i aktywnie działa na rzecz praw konsumenta, a w niektórych miastach rzecznik konsumenta jest zatrudniony na pół etatu i siłą rzeczy nie jest w stanie skutecznie pomóc, nie jest w stanie nawet odpowiednio się przygotować. I jak trafia do niego, przykładowo, emeryt, który kupił garnki za 5 tysięcy zł, to taki rzecznik nawet nie ma wystarczających, powiedziałbym, mocy przerobowych na poziomie lokalnym, żeby mu pomóc. I z tego się tworzą kolejne problemy. Zdarza się też tak, że ludzie trafiają do adwokatów, radców prawnych, którzy popełniają błędy, którzy nie zawsze są rzetelni, którzy nie są w stanie odpowiednio pomóc. I później czasami jeden błąd przesądza o całym losie danego człowieka.

Wreszcie… Myślę, że to jest też doświadczenie państwa senatorów, że do państwa pewnie trafiają osoby… może nawet nie tyle roszczeniowe, ile osoby, które przeszły przez wszystkie instancje… Później państwo nawet do nas piszą, żebyśmy komuś pomogli. A my przeglądamy całą dokumentację i widzimy, że błędy zostały popełnione dawno temu i w zasadzie nie można już pomóc. Bo system prawny funkcjonuje tak, a nie inaczej, i jeżeli ktoś w odpowiednim momencie nie wykorzystał odpowiednich środków zaskarżenia, to nie można tej sytuacji po latach przywrócić, nawet jeżeli mamy poczucie niesprawiedliwości. Wtedy nawet państwu możemy odpowiedzieć, że się czymś nie zajmiemy, i jest pretensja do nas, że rzecznik nie jest w stanie się sprawą zająć. Tak że, powiedziałbym, to wszystko w zależności od sytuacji… różnie to wygląda.

Niemniej jednak ja wychodzę z założenia, że długofalowo musimy działać na rzecz wzmocnienia obywateli, że potrzebne jest takie faktyczne myślenie, jak im pomóc. Ale nie tylko na takiej zasadzie, żeby dać pomoc, ale tak, żeby ta pomoc była skuteczna. Czyli, przykładowo, jak mówię o tych rzecznikach konsumentów, to nie chodzi tylko o to, żeby te stanowiska stworzyć, ale o to, żeby ich odpowiednio wyposażyć, dokształcić i spowodować, że oni faktycznie będą odpowiednio działali.

Pracownicy cudzoziemscy

Przede wszystkim problem dotyczy oczywiście głównie Ukraińców, którzy pracują w Polsce i których jest ok. 2 milionów. To jest, wydaje się, w ogóle największa od 70 lat migracja zarobkowa w Polsce. To jest zjawisko, które należy rozpatrywać nie tylko pod kątem prawnym, ale także jako zjawisko społeczne, które trwale zmienia oblicze naszego państwa i wymaga również szczególnej odpowiedzialności ze strony organów władzy publicznej. Udało mi się nawiązać dość dobry dialog ze związkiem zawodowym Ukraińców, który działa na terytorium Polski. Także w tym roku organizowaliśmy konferencję, która była poświęcona, powiedziałbym, 3 aspektom: po pierwsze, mowie nienawiści w stosunku do Ukraińców, po drugie, właśnie prawom pracowniczym, po trzecie, kwestiom historycznym. Na pewno warto pamiętać o tym, i to była jedna z konkluzji tej konferencji, że ta ogólna atmosfera dotycząca rozliczeń historycznych oraz jednak pojawiające się przejawy mowy nienawiści mają wpływ, można powiedzieć, na samopoczucie Ukraińców, którzy w Polsce pracują.

Jeśli chodzi już o same prawa migrantów, to wyróżniłbym tutaj dwie kwestie.

  • Pierwsza to jest taka, czy ten jeden związek zawodowy, który nawet współpracuje z Państwową Inspekcją Pracy, jest wystarczający, żeby te prawa migrantów zabezpieczyć, tym bardziej że jest to ta grupa, która jest szczególnie narażona na nieznajomość przepisów, procedur i wykorzystywanie. Nawet była historia osoby, która zachorowała w zakładzie pracy – chyba w okolicach Poznania, w Szamotułach to było, o ile się nie mylę – i która przez pracodawcę została po prostu odwieziona na przystanek PKS, której nie zapewniono odpowiedniego wsparcia. Uważam, że remedium jest po prostu wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, spojrzenie naprawdę takie dogłębne, czy Państwowa Inspekcja Pracy w tej sytuacji ma wystarczające środki, czy dobrze działają infolinie, czy jest wystarczająca liczba osób władających językiem ukraińskim, które byłyby w stanie pomóc, i czy ta cała struktura jest dostosowana do potrzeb.
  • Ale, Szanowni Państwo, jak niedawno byłem w Norwegii, to, proszę sobie wyobrazić, zwrócono mi uwagę… Dla nich Polska z ostatnich lat kojarzyła się z jednej strony z kryzysem praworządności, a z drugiej strony z tym, co się zdarzyło w Stoczni Gdańskiej, w której pracownicy z Korei Północnej pracowali w ramach działalności podwykonawcy i, ich zdaniem, narażeni byli na pracę wręcz niewolniczą. I proszę zauważyć, że to jest niezwykle trudna sytuacja. Bo gdy jest przedsiębiorca, który mówi: okej, to ja wykonam część usługi i zatrudniam podwykonawcę, a ten podwykonawca sprowadza pracowników delegowanych z państw azjatyckich, to bardzo trudno jest później sprawdzić, co faktycznie z nimi się dzieje, jak ich prawa są przestrzegane i czy są przestrzegane.

I znowu: co można zrobić w tej sytuacji? Powinna być aktywność Państwowej Inspekcji Pracy oraz prokuratury, tak? Inaczej nie da rady. Zrozumienie, że możemy mieć taki problem, że na terytorium Polski, państwa, które ma dziedzictwo „Solidarności” i szczególnej dbałości o prawa pracownicze, może dochodzić do takich sytuacji… Jak sobie to uświadomimy, to wtedy widzimy, co należałoby zrobić, jeśli chodzi o działanie Państwowej Inspekcji Pracy, i czy mechanizmy w tym zakresie są wystarczające.

Zwalnianie z pracy pod pretekstem reorganizacji

Druga kwestia, o której chciałbym powiedzieć, dotyczy celników, także pracowników Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej.

Ja wczoraj jeszcze zdążyłem wysłać wystąpienie w tej sprawie do marszałka Senatu, być może za późno. To jest problem, który jest szerszy. Mianowicie nie można mocą ustawy dokonywać automatycznego przerwania stosunku pracy pracowników. Nie można tego skrócić i powiedzieć: od teraz przerywamy stosunek pracy i na nowych zasadach to będzie się odbywało.

Ale przecież, Szanowni Państwo, ta kwestia dotyczy nie tylko celników, bo… Tutaj patrzę na pana ministra Warchoła, który się pojawił. Ja pamiętam, że właśnie o tym dyskutowaliśmy w kontekście ustawy o Sądzie Najwyższym w lipcu 2017 r. Przecież taka sama regulacja dotyczyła pracowników Sądu Najwyższego, mianowicie chciano w ich przypadku przerwać stosunek pracy niezależnie od ich statusu, niezależnie od tego, czy np. wśród asystentów czy specjalistów w Biurze Studiów i Analiz były osoby, które mogły być objęte szczególną ochroną. To ustawodawcy w ogóle nie obchodziło, nikt na to nawet nie patrzył. I gdyby nie weto prezydenta akurat w tym przypadku, to tak by się właśnie stało. Akurat weto prezydenta pomogło w tym, że późniejsza nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, niezależnie od różnych innych wad, jednak tego przepisu nie zawierała. Nie można na mocy ustawy w taki sposób traktować pracowników, gdyż to podważa konstytucyjną ochronę pracy.

RPO i Trybunał Konstytucyjny

Kolejna kwestia: Trybunał Konstytucyjny, ten zarzut wycofywania wniosków i kwestia tego, że urzędnik nie powinien tak czynić.

No, ale jeżeli ten urzędnik wcześniej ma, tak jak pan senator to powiedział, pełny skład, później skład jest zmieniany i jest to 5 osób, następnie zmiany są przeprowadzane w taki sposób, że nie można mieć zaufania do tego, że faktycznie ten skład będzie w pełni niezależny…

Jeżeli składam wnioski o wyłączenie osób nieuprawnionych do orzekania i te wnioski nie są rozpoznawane, to nie mam innej opcji.

Bo ja wolę, żeby sędziowie, chociażby Sąd Najwyższy, w toku swojego orzekania rozstrzygali problemy konstytucyjne, niż żeby to zostawiać w taki sposób, że Trybunał Konstytucyjny de facto będzie legitymizował stan, który godzi w podstawowe prawa i wolności obywatelskie.

Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka?

Wolność mediow

Pan minister Radziwiłł powiedział o mediach, powiedział, że ilu tu dziennikarzy, że wolność słowa.

Ale ja pamiętam moje interwencje, które dotyczyły ograniczania wolności mediów i właśnie ich obecności na korytarzach Sejmu i Senatu, kiedy powstał plan, aby dziennikarzy przenieść, najlepiej do osobnego budynku, żeby tam oni się zajmowali kontaktami z politykami.

(Głos z sali: Pamiętamy.)

Przecież to był wielki spór. To był spór, który był efektem protestów po 16 grudnia 2016 r., spór dotyczący tego, żeby dziennikarzy wyprowadzić stąd, najlepiej gdzieś poza budynek Sejmu. I to, że oni tutaj są, Panie Ministrze, to jest efekt właśnie m.in. protestu dziennikarzy, ale także m.in. moich protestów, bo mówiłem, że tego typu sytuacja zagrażać będzie wolności słowa, wolności pozyskiwania informacji.

Ja już nawet nie będę mówił o sytuacji w mediach publicznych, o licznych sprawach, o tym, że reprezentowaliśmy bądź wspieraliśmy dziennikarzy w procesach przed sądami, o sprawie Jerzego Sosnowskiego zwolnionego z Polskiego Radia, z Programu 3 i innych dziennikarzy, którzy pozawierali ugody w efekcie zwolnień z mediów publicznych. Ja już nawet nie będę mówił o tym, że nie jest wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia – symboliczna data – 2016 r., który dotyczył kompetencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Domagam się wykonania tego wyroku, domagam się uwzględnienia pluralizmu w mediach, ale niestety to nie trafia na podatny grunt.

Tak że nie jest tak kolorowo i tak pięknie, jeżeli chodzi o standardy debaty, standardy wolności słowa w Polsce.

Szanowni Państwo, bardzo dziękuję za te słowa. I powiem państwu na sam koniec, a żałuję, że tego nie słyszy pani pierwsza prezes, że…

(Senator Robert Mamątow: Słyszy.)

(Senator Jerzy Fedorowicz: Słyszy.)

…dla mnie to jest największa nagroda, że mogę dzisiaj tutaj przed państwem występować, mogę występować po roku od tych dramatycznych wydarzeń w lipcu 2017 r. – i jeszcze raz chciałbym spojrzeć w oczy panu ministrowi Warchołowi, bo to pan minister Warchoł był m.in. za to odpowiedzialny – występować w momencie, kiedy pani pierwsza prezes Sądu Najwyższego może cały czas twierdzić, i być, bo cały czas nim jest, że jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego.

To jest fundament ochrony praw i wolności, że Sąd Najwyższy pozostał niezależnym organem sądowniczym w Polsce. Dziękuję państwu. (Oklaski)

 

Aby adoptowane dziecko nie dziedziczyło długów biologicznego ojca. Druga skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2018-11-21
  • Aby adoptowane dziecko nie odziedziczyło długów po zmarłym biologicznym ojcu, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Sądu Najwyższego swoją drugą skargę nadzwyczajną 
  • Chodzi o decyzję sądu, który uznał, że dziecko nie jest spadkobiercą biologicznego ojca, a zatem rodzice adopcyjni nie mogą w jego imieniu odrzucić spadku
  • Tymczasem inny sąd zgodnie z prawem uznał to dziecko w sprawie spadkowej za pełnoprawnego spadkobiercę
  • Zdaniem RPO pierwszy sąd się pomylił. Nie ma innego sposobu prawnego, by to naprawić niż skarga nadzwyczajna. Jedynym sposobem nieobjęcia niechcianego spadku jest jego odrzucenie

Rodzina adoptowała dziewczynkę, chcąc zapewnić jej lepszą przyszłość. Pomyłka sądu mogłaby jednak zaciążyć na jej dalszych losach. Sąd uznał, że dziecko nie musi zrzec się spadku (długu) po biologicznym ojcu, bo ma nowych rodziców. Tymczasem proces adopcyjny w momencie śmierci ojca się jeszcze nie zakończył. Teraz już nie ma możliwości zrzeczenia się spadku, bo rodzice adopcyjni nie zakwestionowali decyzji sądu. Nie podejrzewali, że jest błędna. Skarga nadzwyczajna może odwrócić ten bieg wydarzeń.

Historia sprawy

W sprawie, której dotyczy skarga, orzeczenie sądu rejonowego o adopcji dziecka stało się prawomocne w grudniu 2013 r. Biologiczny ojciec zmarł zaś pół roku wcześniej, w maju 2013 r.

Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, adoptowane dziecko nie dziedziczy po biologicznych rodzicach, jeśli w chwili tzw. otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy)  orzeczenie o adopcji było już prawomocne. Tu tak nie było.

W tym przypadku o tym, czy się chce przyjąć spadek, decydował jeden sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania dziewczynki), a o podziale spadku - drugi sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania biologicznego ojca). Odległe o prawie 300 km.

Sąd, przed którym toczyło się postępowanie spadkowe po zmarłym, wezwał do udziału w sprawie jego dzieci, w tym także dziewczynkę. W związku z tym matka adopcyjna złożyła w jej imieniu (ale w  innym sądzie, bo mieszkała w innej miejscowości) oświadczenie o odrzuceniu spadku. W ten sposób dziecko nie dziedziczyłoby długów biologicznego ojca. Ale 5 października 2017 r. ten sąd rejonowy oddalił wniosek jako bezprzedmiotowy. Przyjął, że dziecko przysposobione już po śmierci rodzica naturalnego nie jest jego spadkobiercą i nie rozpoznał sprawy merytorycznie (nie zauważył, że zmarły w chwili śmierci był według prawa ojcem tego dziecka). Orzeczenie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

Tymczasem w marcu 2018 r. sąd prowadzący postępowanie spadkowe po zmarłym stwierdził, że spadek z dobrodziejstwem inwentarza nabyło - po połowie - dwoje jego dzieci (w tym i dziewczynka). Niestety jest to decyzja prawidłowa – rzeczywiście, w chwili śmierci nie istniały jeszcze prawomocne orzeczenia o adopcji.

Orzeczenie to nie jest jeszcze prawomocne, zostało zaskarżone przez przedstawicieli ustawowych obojga dzieci. Sąd okręgowy wyznaczył termin apelacji w tej sprawie na 11 grudnia 2018 r.

Jeżeli nie wyjaśni się sprawa odrzucenia spadku, do dziecka może przyjść komornik. A tamtej decyzji sądu o nierozpoznaniu odrzucenia spadku nie można zmienić inaczej niż skargą nadzwyczajną. Co więc można zrobić?

Skarga nadzwyczajna RPO

Z punktu widzenia zasad demokratycznego państwa prawnego nie do pogodzenia byłoby jednoczesne funkcjonowanie prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku przez małoletnią i oświadczenia o odrzuceniu spadku złożonego w jej imieniu przez przedstawicieli ustawowych - uznał RPO.

Dlatego złożył skargę nadzwyczajną na decyzję sądu z 5 października 2017 r. Adam Bodnar zaskarżył ją jako rażąco sprzeczną z prawem. Wniósł, aby SN zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia sądowi rejonowemu.

Zarazem Rzecznik wniósł do właściwego sądu o wstrzymanie skuteczności postanowienia z 5 października 2017 r. o bezpodstawności wniosku o odrzucenie spadku. W ocenie RPO jest to konieczne, by zapewnić dziecku ochronę przed niepowetowaną szkodą.

Jeśli to postanowienie zostanie wstrzymane, Sąd Okręgowy dostanie realną szansę na odroczenie rozpoznania apelacji w sprawie o nabycie spadku (gdyby bowiem sąd prawomocnie uznał dziewczynkę za spadkobierczynię, byłoby bardzo trudno ustrzec dziecko przed komornikiem, nawet jeśli potem dowiodłoby się błędu sądu rejonowego w sprawie odrzucenia spadku).

RPO wskazuje, że w decyzji z 5 października 2017 r. sąd pominął, iż śmierć biologicznego ojca nastąpiła przed uprawomocnieniem się postanowienia o przysposobieniu, a nawet jeszcze przed wszczęciem postępowania adopcyjnego.

- Uchybienie prawu ma charakter oczywisty i bezsporny. Nie jest ono wynikiem odmiennej wykładni, konsekwencją wyboru jednej z możliwych do przyjęcia interpretacji, lecz ewidentnym błędem sądu - napisał Adam Bodnar w skardze nadzwyczajnej. Sąd w sposób oczywisty przeoczył bowiem podstawową zasadę prawa spadkowego, że skutek dziedziczenia następuje z mocy prawa, a o porządku dziedziczenia decyduje stan prawny w dacie śmierci spadkodawcy.

Sąd zawiódł zaufanie rodziców dziecka

Według Rzecznika postanowienie z 5 października 2017 r. naruszyło konstytucyjną zasadę zaufania do państwa, wywodzoną z art. 2 Konstytucji oraz prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych, gwarantowanego przez art. 64 ust. 2 Konstytucji. 

Skoro sąd stwierdził, że dziecko nie dziedziczy po biologicznym ojcu, przedstawiciele ustawowi małoletniej nabrali przekonania, że nie będzie ona wchodziła do kręgu spadkobierców - podkreśla Rzecznik. Nie zaskarżyli oni orzeczenia, bo mimo negatywnego rozstrzygnięcia, argumentacja leżąca u jego podstaw wskazywała, że nie jest ono niekorzystne dla ich córki. Zaufali zatem decyzji sądu,  co doprowadziło do naruszenia ich zaufania do działań organów władzy państwowej i stanowionego przez nie prawa.

Uwagi sądu nie zwróciła nawet okoliczność, że wszyscy najbliżsi zmarłego, pozostający z nim - w przeciwieństwie do małoletniej - w bezpośredniej styczności, spadek odrzucili.  Sąd  zaniechał zaś oceny, czy wnioskowana czynność jest zgodna z dobrem małoletniej.

To druga skarga nadzwyczajna skierowana przez RPO do Sądu Najwyższego. Rzecznik otrzymał ponad 1940 wniosków obywateli o wystąpienie z taką skargą. Dotychczas 207 z nich uznał za bezpodstawne.

IV.7000.184.2018

W ochronie praw właścicieli zabytków. RPO przyłączył się do pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2018-11-05
  • Właściciele prywatnych obiektów włączanych do gminnej ewidencji borykają się z szeregiem problemów
  • Dziś ustawa nie przewiduje np. ochrony prawnej właściciela kwestionującego wpis do ewidencji zabytków
  • Dlatego RPO przyłączył się do pytania prawnego Naczelnego Sadu Administracyjnego, skierowanego w takiej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego

Od 2012 r. RPO wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedury włączania prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Rzecznik podkreśla, że wpis do ewidencji ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis - jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności (według art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności).  W sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej.

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński informował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów administracji do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu.

W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r., wiceminister kultury Jarosław Sellin napisał, że planowany termin wydania rozporządzenia określił na IV kwartał 2018 r. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:

  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • dodanie przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

RPO zwracał uwagę, że wątpliwości w całej sprawie wyrażane są także w orzecznictwie sądów administracyjnych.

13 czerwca 2018 r. NSA skierował do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował w nim konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dopuszczenie ujęcia nieruchomości jako zabytku nieruchomego w gminnej ewidencji zabytków, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

30 października 2018 r. Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji. Pisemne uzasadnienia stanowiska RPO przedstawi Trybunałowi w ciągu miesiąca.

W listopadzie 2016 r. TK umorzył postępowanie w podobnej sprawie ze skargi konstytucyjnej, do którego przystąpił RPO (SK 3/15). Uznano, że skarżąca nie powołała adekwatnych wzorców konstytucyjnych. 

IV.7002.8.2018, IV.7002.21.2014   

TK ostrzega parlament, że jeśli nie zmieni przepisów w sprawie służebności przesyłu, to wyda wyrok

Data: 2018-10-24
  • Ustawodawca powinien rozstrzygnąć wątpliwości związane z korzystaniem ze słupów, gazociągów i innych urządzeń przesyłowych na prywatnym terenie - przed wprowadzeniem w 2008 r. służebności przesyłu do polskiego  prawa
  • Takie postanowienie sygnalizacyjne wydał Trybunał Konstytucyjny, który zarazem umorzył sprawę pytań prawnych o zasiedzenie prawa do gazociągu i magistrali ciepłowniczej na cudzym gruncie
  • Do sprawy przyłączył się RPO, wskazując na pozbawienie prawa własności ochrony konstytucyjnej 
  • Trybunał przyznał, że wyważenie interesów właścicieli nieruchomości i przedsiębiorstw przesyłowych nie jest łatwe, ale wobec bezczynności ustawodawcy może w przyszłości wydać orzeczenie merytoryczne

Służebność przesyłu to wprowadzone przez zmianę Kodeksu cywilnego z 2008 r. obciążenie czyjejś nieruchomości na rzecz przedsiębiorcy, którego własnością są np. słupy wysokiego napięcia czy rury pod  ziemią lub na niej. By uniknąć roszczenia odszkodowawczego, przedsiębiorca powinien zawrzeć z właścicielem umowę o ustanowienie takiej służebności. 

Problemy obywateli ze słupami czy rurami na działce

Sądy prowadzą wiele procesów dotyczących spraw sprzed 2008 r., w których obywatele występują przeciw przedsiębiorstwom energetycznym o zapłatę za bezumowne korzystanie z ich nieruchomości. Sądy często uznają, że Skarb Państwa (jako poprzednik prawny przedsiębiorstwa energetycznego) nabył wiele lat temu przez zasiedzenie taką służebność gruntową. A ona odpowiada obecnej służebności przesyłu.

Sądy powołują się na utrwalone orzecznictwo po uchwale Sądu Najwyższego z 17 stycznia 2003 r. SN uznał wówczas możliwość zasiedzenia przez Skarb Państwa lub przedsiębiorcę służebności gruntowej o treści służebności przesyłu - w sytuacji, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. SN powoływał się m.in. na uzasadnione potrzeby gospodarcze użytkowników sieci przesyłowych. Skarżący argumentują, że do 2008 r. nie było podstaw do takiej służebności, a tym bardziej do jej zasiedzenia. Według nich jedynie błędna wykładnia przepisów spowodowała, iż uchwała SN i orzecznictwo sądów chroni interesy Skarbu Państwa i przedsiębiorców kosztem właścicieli gruntów.

Sąd z Poznania zadał TK kilka pytań prawnych co do zgodności z Konstytucją przepisów Kodeksu cywilnego  jako podstawy nabycia przed 2008 r. służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu. Kanwą pytań był spór o gazociąg i magistralę ciepłowniczą na prywatnym terenie. Sąd miał wątpliwości, czy są podstawy stwierdzenia zasiedzenia służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, jeśli nie wydano decyzji wywłaszczeniowej.

RPO, który przyłączył się do postępowania w TK, uznał że przepis k.c. w zakresie, w jakim umożliwia przed 2008 r. takie zasiedzenie, jest niezgodny z art. 64 ust. 2 i 3 w związku z art. 31 ust. 3, w związku z art. 2 Konstytucji oraz jest niezgodny z art. 1 protokołu. Pozbawia to bowiem prawo własności konstytucyjnej ochrony i w sposób nieproporcjonalny ogranicza prawo własności w drodze przyjęcia analogii na niekorzyść właściciela.

Decyzje Trybunału

17 października 2018 r. TK (sygn. P 7/17) umorzył sprawę tych pytań z powodu niedopuszczalności  wydania wyroku. Przypomniano, że już wcześniej TK dwa razy wydał takie rozstrzygnięcie w sprawie podobnych pytań.

Zdaniem Trybunału, pytające sądy oczekiwały stwierdzenia, że wykładnia funkcjonalna - polegająca na dopuszczeniu istnienia służebności o treści odpowiadającej służebności przesyłu - jest zgodna albo niezgodna z Konstytucją. TK uznał, że nie jest uprawniony do stwierdzania, która z wykładni jest zgodna z Konstytucją, a która nie - natomiast sąd powszechny ma obowiązek stosowania prokonstytucyjnej wykładni przepisów. Wskazano, że sprawy, w których skierowano pytanie, dotyczą wielu zagadnień szczegółowych i wymagają uwzględnienia różnych stanów faktycznych, podczas gdy TK  jest „sądem prawa", a nie   „sądem faktów".

Uznano, że wyrokowanie po myśli pytającego sądu stanowiłoby złamanie przez TK   Konstytucji przez zawoalowaną próbę skorzystania z – nieprzysługującej od 1997 r. - kompetencji ustalania powszechnie obowiązującej wykładni ustaw. To Sąd Najwyższy powołany jest do zapewnienia jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych, m.in. za pomocą uchwał rozstrzygających zagadnienia prawne.

Zarazem Trybunał  uznał za uzasadnione (sygn. S 5/18) zasygnalizowanie Sejmowi i Senatowi uchybień w prawie, których usunięcie jest niezbędne do zapewnienia spójności systemu prawnego RP. . Uchybienie to polega na nieunormowaniu wprost w ustawie stanów faktycznych korzystania z urządzeń przesyłowych usytuowanych na cudzym gruncie przed wprowadzeniem do polskiego systemu prawa służebności przesyłu 3 sierpnia 2008 r. W noweli  tej nie uregulowano skutków stanu faktycznego, sprowadzającego się do korzystania bez podstawy prawnej z urządzeń przesyłowych położonych na cudzym gruncie.

Zdaniem Trybunału ze względu na powszechność stanowiącego zaszłość historyczną problemu, a także na konieczność uwzględnienia interesu publicznego oraz interesu osób. które bezskutecznie dochodziły wcześniej roszczeń, ustawodawca powinien rozstrzygnąć wątpliwości, wprowadzając odpowiednie unormowania.

Trybunał ma świadomość, że wyważenie sprzecznych interesów właścicieli nieruchomości i przedsiębiorstw przesyłowych nie jest łatwe, o czym świadczą choćby losy wniesionych do Sejmu projektów ustaw. Zaniechanie prac nad nimi na etapie poprzedzającym pierwsze czytanie, albo tuż po nim, świadczy o tym, że ustawodawca, choć dostrzega istniejącą lukę, dotychczas nie znalazł rozwiązań prawnych, które by ją wypełniły.

Trybunał Konstytucyjny stwierdza, że bezczynność władzy ustawodawczej może skutkować wydaniem w przyszłości orzeczenia merytorycznie rozstrzygającego sprawę  - głosi uzasadnienie postanowienia sygnalizacyjnego.

Argumenty RPO

RPO przystąpił do kilku spraw o takie zasiedzenie, m.in. do skargi konstytucyjnej obywateli, na których terenie stoi od pół wieku słup linii energetycznej. Właściciele chcieli uzyskać za to zapłatę, ale przegrali sprawę w sądzie, który uznał, że jeszcze w latach 80. Skarb Państwa zasiedział prawo do słupa, które przejęła firma energetyczna. 

Według Rzecznika zasiedzenie służebności, jako forma ustawowego pomniejszenia uprawnień właściciela nieruchomości, jest konstytucyjnie dopuszczalne - o ile regulacje prawne umożliwiają właścicielowi podjęcie realnych działań przeciwdziałających skutkom zasiedzenia. Aby zasiedzenie było dopuszczalne, wynikające z niego skutki prawne powinny być też uznawane przez ustawę obowiązującą w ciągu biegu terminu zasiedzenia. Taki wymóg nie jest spełniony, gdy norma dopuszczająca zasiedzenie zostaje wprowadzona w wyniku wykładni sądowej, radykalnie zmieniającej dotychczas powszechne zapatrywanie prawne negujące możliwość zasiadywania.

Tymczasem wykładnia SN z 2003 r. dopuszcza możliwość zasiedzenia, gdy sam bieg zasiedzenia zakończył się przed wprowadzeniem ocenianej normy prawnej w wyniku uchwały SN. W efekcie właściciele nieruchomości zostali postawieni w sytuacji, w której nie mogli podjąć działań obronnych przed skutkami zasiedzenia. Przed powstaniem kwestionowanej wykładni nie było mowy o możliwości nabycia tej służebności w drodze zasiedzenia. Wykładnia doprowadziła do swoistej instytucji zasiedzenia z mocą wsteczną, która nie pozwala na obronę właściciela.

Ponadto nie spełnia ona warunku proporcjonalności. Według Rzecznika dalsze akceptowanie możliwości takiego zasiedzenia przed 3 sierpnia 2008 r. jest konstytucyjnie nieuzasadnione, bowiem istotne społecznie cele, które przyświecały SN w 2003 r. mogą być osiągnięte na innej, mniej dolegliwej dla właścicieli drodze prawnej. Obecnie istnieją instrumenty prawne należycie chroniące interesy przedsiębiorców przesyłowych, wyrażające się w uzyskaniu dostępu do nieruchomości, wymaganego potrzebą należytej eksploatacji sieci przesyłowych. 

IV.7000.67.2017

Sąd Najwyższy przychylił się do argumentów RPO w sprawie rolników (sprawa drogi pod Ostrołęką)

Data: 2018-10-22

Sad Najwyższy i uchylił postanowienie Sądu Okręgowego w Ostrołęce oddalające apelację w sprawie o zasiedzenie, przekazując temu Sądowi sprawę do ponownego rozpoznania – postanowienie SN z dnia 18 października 2018 r. (sygn. IV CSK 361/17).

SN skutecznie tym samym skorygował stanowisko zajęte przez sąd drugiej instancji, sprzeczne z podjętą następnie uchwałą składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego w sprawie III CZP 57/16.

Ww. postanowienie sądu II instancji było w tym sensie krzywdzące dla wnioskodawców, że postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 6 kwietnia 2016 r., w którym przedstawiono Sądowi Najwyższemu zagadnienie prawne zakończone wydaniem uchwały III CZP 57/16, wydano w dacie, gdy w sprawie z wniosku Państwa P. o zasiedzenie nie zostało jeszcze zakończone postępowanie apelacyjne, zaś uchwała III CZP 57/16 zapadła, gdy wniosek państwa P. o nabycie nieruchomości przez zasiedzenie został prawomocnie oddalony, tj. na kilka dni przed upływem terminu do wniesienia skargi kasacyjnej przez wnioskodawców.  

Sprawa jest sukcesem RPO, gdyż SN niezwykle rzadko przyjmuje skargi kasacyjne do rozpoznania.

IV.7000.102.2017

Rząd czeka na orzecznictwo sądów z oceną ustawy ws. ośrodków wczasowych FWP. Odpowiedź KPRM dla Rzecznika

Data: 2018-10-16
  • Jednolita i utrwalona wykładnia sądowa będzie miała podstawowe znaczenie dla nabywców mienia należącego do Funduszu Wczasów Pracowniczych – uważa rząd
  • To odpowiedź na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich w obronie prawa własności dużej grupy osób, które w dobrej wierze nabyły to mienie, a dziś mogą je stracić
  • Według rządu celowe jest monitorowanie ustalenia wykładni przepisów ustawy o FWP w orzecznictwie sądów, gdyby interwencja ustawodawcy była uznana za działanie przedwczesne

W czerwcu i wrześniu 2018 r. RPO Adam Bodnar apelował do premiera Mateusza Morawieckiego o systemowe rozwiązanie problemu i pilną nowelizację ustawy. Państwo nie może konsekwencji swoich błędów i zaniechań przerzucać na obywateli - wskazywał.

Właściciele hoteli i ośrodków wczasowych kupionych od FWP mogą stracić swą własność, bo ustawa z 2015 r. o FWP wywłaszczyła ich i uniemożliwiła praktycznie dochodzenie ich praw. Wszczynane są już postępowania sądowe, których wynik wydaje się przesądzony - własność najprawdopodobniej stracą nawet ci, którzy nabyli mienie FWP w dobrej wierze.   

Problem wziął się m.in. stąd, że Sejm przez 17 lat zwlekał z wykonaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie majątku FWP, który był przez ten czas sprzedawany. Według Adama Bodnara przepisy ustawy z 2015 r. naruszają konstytucyjne prawa obywateli do własności i praw majątkowych. Są sprzeczne z wywodzonymi z art. 2 Konstytucji RP zasadami ochrony praw słusznie nabytych, zaufania obywateli do państwa i tworzonego przez nie prawa oraz zasadą społecznej sprawiedliwości.

Odpowiedź rządu

- W swoim wystąpieniu Pan Rzecznik zawarł ocenę, zgodnie z którą ustawa o FWP jest niezgodna z Konstytucją w szczególności z tego powodu, że pozbawia prawa własności dużą grupę osób, nabywców składników mienia należącego do Funduszu Wczasów Pracowniczych. Interpretacja przepisów ustawy o FWP prowadząca do takich konsekwencji w istocie może budzić wątpliwości natury konstytucyjnej – napisał w odpowiedzi RPO z 10 października 2018 r. Paweł Szrot, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Poinformował, iż KPRM nie dysponuje informacjami, aby postępowania sądowe w sprawach toczących się na kanwie przepisów ustawy o FWP zakończyły się prawomocnymi rozstrzygnięciami, w których sądy przyjęłyby przedstawioną przez Rzecznika wykładnię przepisów ustawy.

- Jednolita i utrwalona wykładnia sądowa będzie miała natomiast podstawowe znaczenie w niniejszej sprawie. Wydaje się bowiem, że istnieje także możliwość prokonstytucyjnej wykładni art. 4 ust. 1 pkt 1 ustawy o FWP, zakładającej, że celem ustawodawcy nie było „wywłaszczenie” nabywców składników mienia, a jedynie wskazanie momentu, od którego reprezentatywnym organizacjom związkowym przysługują prawa wynikające z art. 3 ust. 1 ustawy o FWP oraz roszczenia przewidziane w art. 4 ust. 5 ustawy o FWP – dodał Paweł Szrot.

Według niego dla takiej interpretacji przepisów ustawy o FWP znaczenie ma również to, że adresatem wspomnianych roszczeń, zgodnie z ustawą, nie są osoby trzecie, a wyłącznie podmioty wykonujące prawa z udziałów w spółce. - Mając na uwadze powyższe, interwencja ustawodawcy może być uznana za działanie przedwczesne. Przyjąć zatem należy, że w obecnym stanie prawnym i faktycznym celowe jest monitorowanie kwestii ustalenia w orzecznictwie sądów wykładni przepisów ustawy o FWP - głosi pismo Pawła Szrota.

Wczasy z FWP

W czasach PRL jeździło się na dotowane ze środków publicznych „wczasy urlopowe” do ośrodków zarządzanych przez Fundusz Wczasów Pracowniczych. FWP miał w dyspozycji pokaźny państwowy majątek: pensjonaty, ośrodki z domkami kempingowymi, hotele. Kiedy gospodarka PRL weszła w stan permanentnego kryzysu, nie było z czego robić remontów i łożyć na utrzymanie. Dlatego jeszcze w PRL, w 1988 r., gdy władze szukały sposobów na bardziej efektywne zarządzanie gospodarką, status prawny FWP  zmieniono – stał się on „samodzielną jednostką organizacyjną ogólnokrajowej organizacji międzyzwiązkowej”. Zyskując osobowość prawną, mógł rozporządzać majątkiem.

Choć wtedy NSZZ „Solidarność” nadal działała w podziemiu, a jedyną legalną organizacją ogólnokrajową była OPZZ, ustawa nie przekazała jej majątku. Stało się to dopiero w 1997 r. (pod koniec rządów SLD-PSL), kiedy nowelizacja ustawy o związkach zawodowych pozwoliła FWP przekazać majątek do spółki stworzonej właśnie przez OPZZ (z pominięciem „Solidarności”).

Rok później Trybunał Konstytucyjny uznał to rozwiązanie za sprzeczne z Konstytucją (wyrok TK z 3 czerwca 1998 r., sygn. K 34/97). 12 stycznia 1999 r. zaskarżone przepisy utraciły moc. Tyle że kolejne rządy  - reprezentujące całą scenę polityczną w Polsce - tego wyroku nie wykonały.

Przez 17 lat spółka OPZZ sprzedawała nieruchomości (przy czym od 1997 r. do  wyroku TK robiła to bezsprzecznie legalnie), tłumacząc to np. ich zbędnością czy złym stanem technicznym. Według NIK zbyciu uległo w tym czasie 65% gruntów w dyspozycji FWP, w tym 85% obiektów hotelowych. Nowi właściciele inwestowali w te ośrodki, remontowali je, odsprzedawali.

Realizacja wyroku TK 17 lat za późno

W 2015 r., tuż przed wyborami,  wyrok TK z 1997 r. został w końcu wykonany ustawą z 11 września 2015 r. Żeby zaspokoić zasadne roszczenia organizacji związkowych („Solidarności” i utworzonego z początkiem lat dwutysięcznych Forum Związków Zawodowych), ustawa uznała za majątek FWP wszystko to, co do Funduszu należało 31 sierpnia 1997 r. Wszystko to miało zostać podzielone między trzy centrale związkowe. Było to więc automatyczne cofnięcie stanu prawnego nieruchomości o blisko 18 lat - niezależnie od tego, czyją obecnie są one własnością. Skutek ten dotyczy ok. 250 obiektów hotelowych i nieruchomości o łącznej powierzchni ok. 420 tys. m2.

Wszystkie prawa powstałe później – w tym, jak należy sądzić, także prawa właścicielskie uzyskane przez osoby trzecie – zostały bądź wygaszone, bądź przeniesione, z mocy prawa i ze skutkiem wstecznym, na wskazane w ustawie organizacje związkowe. Organizacje te mogą obecnie –  jak wynika ze skarg kierowanych do Rzecznika, właśnie to czynią – dochodzić roszczeń wobec osób trzecich.

Ci, którzy obecnie zarządzają tym majątkiem, mogą się teraz domagać rekompensat, ale w ograniczonym zakresie. Górną granicą odpowiedzialności związków zawodowych wyznacza wartość mienia z dnia jego przejęcia. Osoby trzecie nie mogą też zgłosić żadnych roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa, mimo że to państwo doprowadziło do sytuacji, iż sprzedaż obiektów była możliwa.

Dlaczego ustawa z 2015 r. łamie Konstytucję?

Ustawodawca w sposób generalny pozbawił więc własności wszystkich, którzy nabyli mienie FWP – niezależnie od tego, w jakich okolicznościach i mimo tego, że żaden przepis ustawy nie uznaje obrotu mieniem FWP za niezgodny z prawem. Przeciwnie, rozwiązania systemowe, w szczególności odnoszące się do obrotu wieczystoksięgowego i działania zasady rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych czy generalnie do nabycia (zwłaszcza odpłatnego) praw przez osoby pozostające w dobrej wierze, jednoznacznie potwierdzają, że przynajmniej część nabywców mienia FWP (a zwłaszcza nabywcy kolejni), miała uzasadnione prawo oczekiwać, że ich własność zostanie uszanowana.

  1. Ustawodawca całkowicie zlekceważył zarówno konstytucyjne prawa obywateli, jak i zasady tworzenia prawa w demokratycznym państwie prawnym.
  2. Doszło do jawnego pogwałcenia praw nabytych i bezpieczeństwa prawnego jednostek (pewności obrotu), poprzez właściwie bezrefleksyjne odwrócenie skutków prawnych z przeszłości i proste wygaszenie stosunków ukształtowanych w ciągu kilkunastu lat, niezależnie od towarzyszących im okoliczności i z pominięciem nieodwracalnych skutków prawnych ze względu na skuteczne nabycie praw majątkowych przez osoby trzecie, działające w dobrej wierze.
  3. W sposób ewidentny została też złamana zasada lojalności państwa wobec swoich obywateli.
  4. Prawodawca nie zadbał nawet w należyty sposób o zadośćuczynienie słusznym roszczeniom tych osób: nie dość, że całkowicie wyłączył odpowiedzialność Skarbu Państwa za jakiekolwiek roszczenia z tego tytułu, to mechanizmy odszkodowawcze ukształtowano w sposób niejasny, zarówno co do kręgu zobowiązanych i uprawnionych, jak i zakresu podnoszonych roszczeń (m.in. o nakłady) czy terminu ich zgłaszania.
  5. Z niezrozumiałych względów uwłaszczenie mieniem Funduszu skonstruowano też w sposób odbiegający od rozwiązań konsekwentnie przyjmowanych od samego początku transformacji – by, próbując przywrócić historyczną sprawiedliwość, nie wyrządzać nowych krzywd, a w szczególności – chronić prawa osób trzecich działających w zaufaniu do państwa i tworzonego przez nie prawa.

Co trzeba zmienić w przepisach?

RPO apeluje o pilne działania eliminujące skutki naruszenia konstytucyjnych praw obywateli. Trzeba przede wszystkim:

  • prawidłowo ustalić datę przywrócenia mienia Spółce FWP
  • skonstruować przepisy przejściowe (intertemporalne) tak, by cofnąć skutki ustawowego przewłaszczenia pomiędzy podmiotami prawa prywatnego, do jakiego doszło 7 grudnia 2015 r.
  • usunąć regulacje, które pozbawiają własności (bądź innych praw majątkowych) osoby trzecie, zwłaszcza te działające w dobrej wierze; te które nabyły nieruchomości odpłatnie; czy te, które zostały już ujawnione w księgach wieczystych
  • przemyśleć na nowo, w jaki sposób zapewnić ochronę organizacji związkowych, gdy byłe mienie Funduszu zostało skutecznie nabyte przez osoby trzecie i przestało stanowić zasób reprywatyzacyjny, pozostający do dyspozycji największych organizacji związkowych
  • absolutnym minimum pozostaje zaś otwarcie drogi sądowej do rozstrzygania sporów na tle stosunków własnościowych
  • składniki mienia FWP podlegały obrotowi w różnym czasie i w różnych okolicznościach (przykładowo, w okresie kilkunastu miesięcy, tj. do czasu wejścia w życie wyroku TK z 3 czerwca 1998 r., Spółka FWP pozostawała prawowitym właścicielem przedsiębiorstwa Funduszu). Ochrona obrotu zapewniana przez rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych może zatem działać w różnym zakresie. Każda ze spraw winna być zatem oceniana odrębnie, z uwzględnieniem całokształtu okoliczności faktycznych danego przypadku – a takiej analizy może prawidłowo dokonać wyłącznie niezawisły sąd.

Zastosowanie zaś identycznego, bardzo restrykcyjnego (a w ocenie Rzecznika oczywiście niekonstytucyjnego) mechanizmu wobec wszystkich prywatnych właścicieli mienia stanowiącego przed wielu laty majątek Funduszu, należy zatem ocenić jako zabieg z gruntu niesprawiedliwy i niedopuszczalny w demokratycznym państwie prawnym, realizującym zasady społecznej sprawiedliwości.

Jak właściwie zadbać o interes pokrzywdzonych związków zawodowych

RPO podkreśla, że współwinnym ewentualnych nadużyć, do jakich mogło dojść kosztem pokrzywdzonych organizacji związkowych – w tym wypadku NSZZ „Solidarność” i Forum Związków Zawodowych – pozostaje przede wszystkim ustawodawca. Tymczasem praktyczny skutek ustawy o FWP jest taki, że za rażącą i wieloletnią nieudolność prawodawcy, który dopuścił do obecnej sytuacji, mają obecnie płacić swoją prywatną własnością obywatele – i to także ci, którym nie sposób przypisać jakiegokolwiek naruszenia prawa ani też ukrytych, niegodziwych zamiarów pokrzywdzenia innych uprawnionych.

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich, sytuacja taka jest nie do przyjęcia w praworządnym państwie.

IV.7000.99.2018

Rzecznik dopomina się u premiera o konstytucyjne prawa nabywców ośrodków wczasowych FWP

Data: 2018-09-28
  • Właściciele hoteli i ośrodków wczasowych kupionych od Funduszu Wczasów Pracowniczych mogą stracić swą własność - ustawa z 2015 r. o FWP wywłaszczyła ich i uniemożliwiła praktycznie dochodzenie ich praw
  • W czerwcu 2018 r. RPO apelował do premiera o systemowe rozwiązanie problemu, ale nie dostał odpowiedzi
  • Wszczynane są już postępowania sądowe, których wynik wydaje się przesądzony - własność najprawdopodobniej stracą nawet ci, którzy nabyli mienie FWP w dobrej wierze
  • Dlatego Adam Bodnar ponowił wystąpienie do premiera

4 czerwca 2108 r. RPO zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie pilnej nowelizacji ustawy z 11 września 2015 r. o uprawnieniach do mienia Funduszu Wczasów Pracowniczych. Państwo nie może konsekwencji swoich błędów i zaniechań przerzucać na obywateli – wskazywał Rzecznik. Problem wziął się m.in. stąd, że Sejm przez 17 lat zwlekał z wykonaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie majątku FWP, który był przez ten czas sprzedawany.

Według Adama Bodnara przepisy ustawy z 2015 r. naruszają konstytucyjne prawa obywateli do własności i praw majątkowych. Pozostają w sprzeczności z wywodzonymi z art. 2 Konstytucji RP zasadami ochrony praw słusznie nabytych, zaufania obywateli do państwa i tworzonego przez nie prawa oraz zasadą społecznej sprawiedliwości.

- Niestety, pomimo upływu ponad trzech miesięcy, wystąpienie RPO nie spotkało się do tej pory z jakąkolwiek reakcją - napisał teraz Adam Bodnar. Tymczasem ze skarg do RPO wynika, że przepisy ustawy stały się już podstawą wszczęcia postępowań sądowych. Ich wynik, w świetle kontrowersyjnych rozwiązań ustawy o FWP, wydaje się przesądzony: nawet osoby, które nabyły byłe składniki mienia Funduszu w sposób niewadliwy i w dobrej wierze, najprawdopodobniej utracą swoją własność.

Właśnie dlatego Rzecznik ponowił wystąpienie do premiera. Zwrócił w nim uwagę na konieczność jak najszybszego wyeliminowania tych przepisów  ustawy, które pozostają w oczywistej sprzeczności z gwarancjami, jakie obywatelom daje Konstytucja RP.

Wczasy z FWP

W czasach PRL jeździło się na dotowane ze środków publicznych „wczasy urlopowe” do ośrodków zarządzanych przez Fundusz Wczasów Pracowniczych. FWP miał w dyspozycji pokaźny państwowy majątek: pensjonaty, ośrodki z domkami kempingowymi, hotele. Kiedy gospodarka PRL weszła w stan permanentnego kryzysu, nie było z czego robić remontów i łożyć na utrzymanie. Dlatego jeszcze w PRL, w 1988 r., gdy władze szukały sposobów na bardziej efektywne zarządzanie gospodarką, status prawny FWP  zmieniono – stał się on „samodzielną jednostką organizacyjną ogólnokrajowej organizacji międzyzwiązkowej”. Zyskując osobowość prawną, mógł rozporządzać majątkiem.

Choć wtedy NSZZ „Solidarność” nadal działała w podziemiu, a jedyną legalną organizacją ogólnokrajową była OPZZ, ustawa nie przekazała jej majątku. Stało się to dopiero w 1997 r. (pod koniec rządów SLD-PSL), kiedy nowelizacja ustawy o związkach zawodowych pozwoliła FWP przekazać majątek do spółki stworzonej właśnie przez OPZZ (z pominięciem „Solidarności”).

Rok później Trybunał Konstytucyjny uznał to rozwiązanie za sprzeczne z Konstytucją (wyrok TK z 3 czerwca 1998 r., sygn. K 34/97). 12 stycznia 1999 r. zaskarżone przepisy utraciły moc. Tyle że kolejne rządy  - reprezentujące całą scenę polityczną w Polsce - tego wyroku nie wykonały.

Przez 17 lat spółka OPZZ sprzedawała nieruchomości (przy czym od 1997 r. do  wyroku TK robiła to bezsprzecznie legalnie), tłumacząc to np. ich zbędnością czy złym stanem technicznym. Według NIK zbyciu uległo w tym czasie 65% gruntów w dyspozycji FWP, w tym 85% obiektów hotelowych. Nowi właściciele inwestowali w te ośrodki, remontowali je, odsprzedawali.

Realizacja wyroku TK 17 lat za późno

W 2015 r., tuż przed wyborami,  wyrok TK z 1997 r. został w końcu wykonany ustawą z 11 września 2015 r. Żeby zaspokoić zasadne roszczenia organizacji związkowych („Solidarności” i utworzonego z początkiem lat dwutysięcznych Forum Związków Zawodowych), ustawa uznała za majątek FWP wszystko to, co do Funduszu należało 31 sierpnia 1997 r. Wszystko to miało zostać podzielone między trzy centrale związkowe. Było to więc automatyczne cofnięcie stanu prawnego nieruchomości o blisko 18 lat - niezależnie od tego, czyją obecnie są one własnością. Skutek ten dotyczy ok. 250 obiektów hotelowych i nieruchomości o łącznej powierzchni ok. 420 tys. m2.

Wszystkie prawa powstałe później – w tym, jak należy sądzić, także prawa właścicielskie uzyskane przez osoby trzecie – zostały bądź wygaszone, bądź przeniesione, z mocy prawa i ze skutkiem wstecznym, na wskazane w ustawie organizacje związkowe. Organizacje te mogą obecnie –  jak wynika ze skarg kierowanych do Rzecznika, właśnie to czynią – dochodzić roszczeń wobec osób trzecich.

Ci, którzy obecnie zarządzają tym majątkiem, mogą się teraz domagać rekompensat, ale w ograniczonym zakresie. Górną granicą odpowiedzialności związków zawodowych wyznacza wartość mienia z dnia jego przejęcia. Osoby trzecie nie mogą też zgłosić żadnych roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa, mimo że to państwo doprowadziło do sytuacji, iż sprzedaż obiektów była możliwa.

Dlaczego ustawa z 2015 r. łamie Konstytucję?

Ustawodawca w sposób generalny pozbawił więc własności wszystkich, którzy nabyli mienie FWP – niezależnie od tego, w jakich okolicznościach i mimo tego, że żaden przepis ustawy nie uznaje obrotu mieniem FWP za niezgodny z prawem. Przeciwnie, rozwiązania systemowe, w szczególności odnoszące się do obrotu wieczystoksięgowego i działania zasady rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych czy generalnie do nabycia (zwłaszcza odpłatnego) praw przez osoby pozostające w dobrej wierze, jednoznacznie potwierdzają, że przynajmniej część nabywców mienia FWP (a zwłaszcza nabywcy kolejni), miała uzasadnione prawo oczekiwać, że ich własność zostanie uszanowana.

  1. Ustawodawca całkowicie zlekceważył zarówno konstytucyjne prawa obywateli, jak i zasady tworzenia prawa w demokratycznym państwie prawnym.
  2. Doszło do jawnego pogwałcenia praw nabytych i bezpieczeństwa prawnego jednostek (pewności obrotu), poprzez właściwie bezrefleksyjne odwrócenie skutków prawnych z przeszłości i proste wygaszenie stosunków ukształtowanych w ciągu kilkunastu lat, niezależnie od towarzyszących im okoliczności i z pominięciem nieodwracalnych skutków prawnych ze względu na skuteczne nabycie praw majątkowych przez osoby trzecie, działające w dobrej wierze.
  3. W sposób ewidentny została też złamana zasada lojalności państwa wobec swoich obywateli.
  4. Prawodawca nie zadbał nawet w należyty sposób o zadośćuczynienie słusznym roszczeniom tych osób: nie dość, że całkowicie wyłączył odpowiedzialność Skarbu Państwa za jakiekolwiek roszczenia z tego tytułu, to mechanizmy odszkodowawcze ukształtowano w sposób niejasny, zarówno co do kręgu zobowiązanych i uprawnionych, jak i zakresu podnoszonych roszczeń (m.in. o nakłady) czy terminu ich zgłaszania.
  5. Z niezrozumiałych względów uwłaszczenie mieniem Funduszu skonstruowano też w sposób odbiegający od rozwiązań konsekwentnie przyjmowanych od samego początku transformacji – by, próbując przywrócić historyczną sprawiedliwość, nie wyrządzać nowych krzywd, a w szczególności – chronić prawa osób trzecich działających w zaufaniu do państwa i tworzonego przez nie prawa.

Co trzeba zmienić w przepisach?

RPO apeluje o pilne działania eliminujące skutki naruszenia konstytucyjnych praw obywateli. Trzeba przede wszystkim:

  • prawidłowo ustalić datę przywrócenia mienia Spółce FWP
  • skonstruować przepisy przejściowe (intertemporalne) tak, by cofnąć skutki ustawowego przewłaszczenia pomiędzy podmiotami prawa prywatnego, do jakiego doszło 7 grudnia 2015 r.
  • usunąć regulacje, które pozbawiają własności (bądź innych praw majątkowych) osoby trzecie, zwłaszcza te działające w dobrej wierze; te które nabyły nieruchomości odpłatnie; czy te, które zostały już ujawnione w księgach wieczystych
  • przemyśleć na nowo, w jaki sposób zapewnić ochronę organizacji związkowych, gdy byłe mienie Funduszu zostało skutecznie nabyte przez osoby trzecie i przestało stanowić zasób reprywatyzacyjny, pozostający do dyspozycji największych organizacji związkowych
  • absolutnym minimum pozostaje zaś otwarcie drogi sądowej do rozstrzygania sporów na tle stosunków własnościowych
  • składniki mienia FWP podlegały obrotowi w różnym czasie i w różnych okolicznościach (przykładowo, w okresie kilkunastu miesięcy, tj. do czasu wejścia w życie wyroku TK z 3 czerwca 1998 r., Spółka FWP pozostawała prawowitym właścicielem przedsiębiorstwa Funduszu). Ochrona obrotu zapewniana przez rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych może zatem działać w różnym zakresie. Każda ze spraw winna być zatem oceniana odrębnie, z uwzględnieniem całokształtu okoliczności faktycznych danego przypadku – a takiej analizy może prawidłowo dokonać wyłącznie niezawisły sąd.

Zastosowanie zaś identycznego, bardzo restrykcyjnego (a w ocenie Rzecznika oczywiście niekonstytucyjnego) mechanizmu wobec wszystkich prywatnych właścicieli mienia stanowiącego przed wielu laty majątek Funduszu, należy zatem ocenić jako zabieg z gruntu niesprawiedliwy i niedopuszczalny w demokratycznym państwie prawnym, realizującym zasady społecznej sprawiedliwości.

Jak właściwie zadbać o interes pokrzywdzonych związków zawodowych

RPO podkreśla, że współwinnym ewentualnych nadużyć, do jakich mogło dojść kosztem pokrzywdzonych organizacji związkowych – w tym wypadku NSZZ „Solidarność” i Forum Związków Zawodowych – pozostaje przede wszystkim ustawodawca. Tymczasem praktyczny skutek ustawy o FWP jest taki, że za rażącą i wieloletnią nieudolność prawodawcy, który dopuścił do obecnej sytuacji, mają obecnie płacić swoją prywatną własnością obywatele – i to także ci, którym nie sposób przypisać jakiegokolwiek naruszenia prawa ani też ukrytych, niegodziwych zamiarów pokrzywdzenia innych uprawnionych.

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich, sytuacja taka jest nie do przyjęcia w praworządnym państwie.

IV.7000.99.2018

Kobieta straciła 75 tys. zł wskutek fałszerstwa, którego sprawcę potem skazano. RPO chce by sąd wznowił jej sprawę

Data: 2018-09-26
  • Kobieta straciła 75 tys. zł wskutek sfałszowanej umowy pożyczki. Pieniądze zajął komornik po wyroku sądu cywilnego z pozwu firmy windykacyjnej 
  • Pięć lat potem mężczyznę, z którym kobieta miała rzekomo zawrzeć umowę pożyczki, prawomocnie skazano za jej sfałszowanie
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do sądu, który wydał nakaz zapłaty, aby wznowił postępowanie, oddalił pozew firmy windykacyjnej i orzekł zwrot pieniędzy kobiecie
  • Ustalenia sądu, który prawomocnie uznał przestępstwo, wiążą sąd w postępowaniu cywilnym

- Utrzymanie nakazu zapłaty wydanego w tej sprawie nie daje się pogodzić z zasadami praworządnego państwa realizującego zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konstytucji RP) - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do Sądu Okręgowego w S. w skardze o wznowienie postępowania. Ponadto zobowiązanie kobiety do spłaty rzekomego zobowiązania - powstałego wskutek przestępstwa na jej szkodę, co prawomocnie stwierdził sąd wyrokiem skazującym - godzi w jej konstytucyjne prawo do sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) oraz jej konstytucyjnie chronione prawa majątkowe (art. 64 ust. 2 Konstytucji RP).

Historia sprawy

Firma windykacyjna wystąpiła przeciw kobiecie z powództwem o zapłatę 176 tys. zł. Podstawą roszczenia była przedstawiona sądowi umowa pożyczki 60 tys. zł (na 10 lat, o rocznym oprocentowaniu 20 proc.), zawartej w 2002 r. przez kobietę ze Zbigniewem U. Zabezpieczeniem umowy był weksel „in blanco” wystawiony przez kobietę na kwotę 176 tys. zł, z terminem płatności do 21 września 2012 r. 28 września 2012 r. Zbigniew U sprzedał tę wierzytelność firmie windykacyjnej.

W październiku 2012 r. Sąd Okręgowy nakazem zapłaty wydanym w postępowaniu nakazowym (czyli bez przeprowadzania rozprawy i wzywania świadków, co jest trybem przeznaczonym dla spraw prostych i nie budzących wątpliwości) zasądził od kobiety kwotę 176 tys. zł., zgodnie z żądaniem pozwu. Nakaz uprawomocnił się w listopadzie 2012 r. Sąd odrzucił wnioski kobiety o przywrócenie terminu do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty. Wskazywała w nich, że umowa została przez Zbigniewa U. sfałszowana, a weksel (będący zabezpieczeniem zupełnie innej umowy) został przez niego przerobiony niezgodnie z jej wolą.

Firma skierowała sprawę do egzekucji, a komornik wyegzekwował od kobiety 75 699 tys. zł. Sąd odrzucił wniosek pozwanej o wstrzymanie wykonania nakazu zapłaty w części dotyczącej egzekucji z prawa własności jej nieruchomości. Bezskuteczne były też dwa wnioski kobiety by doprowadzić  do wznowienia postępowania w sprawie.

W 2016 r. Sąd Rejonowy w S. uznał Zbigniewa U. za winnego sfałszowania  umowy z 2002 r., którą przedłożył firmie windykacyjnej jako autentyczną. Sąd uznał, że wpisał on dane stron, termin umowy i wysokość pożyczki i odsetek - „która to czynność faktycznie nie miała miejsca, a także przedłożył wypełniony niezgodnie z wolą wystawcy weksel na kwotę 176 tys. zł”.  Sąd uznał, że doprowadził tym pokrzywdzoną do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

Mężczyzna został skazany na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz 10 tys. zł grzywny. Wyrok uprawomocnił się w sierpniu 2017 r. Wkrótce potem komornik umorzył postępowanie egzekucyjne wobec kobiety.

Argumenty RPO

Ustalenia wydanego w postępowaniu karnym prawomocnego wyroku skazującego co do popełnienia przestępstwa wiążą sąd w postępowaniu cywilnym. Osoba, która nie była oskarżona, może powoływać się w postępowaniu cywilnym na wszelkie okoliczności wyłączające lub ograniczające jej odpowiedzialność cywilną.

Zgodnie z art. 403 § 1 pkt 1 Kodeksu postępowania cywilnego można żądać wznowienia na tej podstawie, że wyrok został oparty na dokumencie podrobionym lub przerobionym albo na skazującym wyroku karnym.

Rzecznikowi znane jest stanowisko Sądu Najwyższego, zgodnie z którym możność żądania wznowienia postępowania na tej podstawie, że wyrok został oparty na dokumencie podrobionym lub przerobionym, nie dotyczy sytuacji, gdy zarzut fałszu dokumentu był zgłoszony w dotycchczasowym postępowaniu i został przez sąd uznany za bezzasadny".

Jak wskazuje Stanisław Trociuk, pozwana w zarzutach od nakazu zapłaty wskazywała na sfałszowanie przez U. umowy pożyczki i przerobienia weksla. Z uwagi na odrzucenie wniosku o przywrócenie terminu i samych zarzutow od nakazu zapłaty, kwestia ta nie była merytorycznie zbadana przez Sąd Okręgowy. Chociaż zatem zarzut fałszu dokumentu został zgłoszony w dotychczasowym postępowaniu, to nie został oceniony przez sąd, a tym bardziej uznany za bezzasadny.

W konsekwencji możliwe jest żądanie wznowienia postępowania na podstawie przesłanki oparcia orzeczenia (nakazu zapłaty) na dokumencie podrobionym. Nie minął też jeszcze 10-letni termin do żądania wznowienia postępowania. 

RPO wnosi aby Sąd Okręgowy wznowił swe postępowanie, oddalił pozew firmy windykacyjnej wobec kobiety i orzekł jej zwrot 75 tys. zł, wyegzekwowanych dotychczas przez komornika na rzecz firmy windykacyjnej. 

IV.511.153.2018 

MKiDN: właściciel nieruchomości będzie zawiadamiany o jej wpisie do rejestru zabytków

Data: 2018-09-17
  • Właściciel nieruchomości będzie zawiadamiany o wpisie do rejestru zabytków
  • Przewiduje to projekt rozporządzenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które ma być wydane w czwartym kwartale 2018 r.
  • To odpowiedź resortu na wystąpienie RPO, który  od lat upomina się o prawa właścicieli obiektów włączanych do ewidencji zabytków
  • Dziś regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego wpis do ewidencji

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2012 r. wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedur włączania prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków.

RPO upomina się o prawa właścicieli zabytków

Rzecznik podkreśla, że wpis do ewidencji ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis – jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. Jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności, gdyż w sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej.

W ostatniej odpowiedzi z listopada 2017 r. wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński informował Rzecznika o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Jego zadaniem miał być m.in. przegląd i ocena przepisów ustawy o ochronie zabytków i opracowanie projektu nowej ustawy. Przedmiotem analiz miała być też problematyka gminnej ewidencji zabytków i procedur umieszczania w niej zabytków.

Minister deklarował wtedy, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Według jego zapowiedzi, miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu. Rozpoczęcie prac na nowelizacją rozporządzenia miało nastąpić do końca listopada 2017 r.

Resort: zmiana rozporządzenia jeszcze w tym roku

W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r. wiceminister Jarosław Sellin napisał ostatnio, że deklarowana w piśmie z listopada 2017 r. nowelizacja rozporządzenia z 26 maja 2011 r.  jest na etapie opracowywania. Planowany termin wydania rozporządzenia został określony na IV kwartał 2018 r.

Projektowane rozwiązania wychodzą naprzeciw oczekiwaniom z wystąpień RPO - dodał wiceminister. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:

  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • dodanie przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia

Ponadto wiceminister poinformował, że nadal swe prace prowadzi prace do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków, wspomagany ekspertami zewnętrznymi. - Na obecnym etapie prac nie jest przesądzone, jakie rozwiązania prawne zostaną zawarte w wersji projektu, która zostanie skierowana do prac legislacyjnych - głosi pismo Jarosława Sellina.

NSA także ma wątpliwości

Wątpliwości wobec przepisów są wyrażane także w orzecznictwie sądów administracyjnych. W czerwcu 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny skierował do Trybunału Konstytucyjnego pytanie prawne (sygn. akt II OSK 2781/17), w którym zakwestionował konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dopuszczenie ujęcia nieruchomości jako zabytku nieruchomego w gminnej ewidencji zabytków, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej przed takim ograniczeniem.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik Praw Obywatelskich. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

IV.7002.21.2014

RPO przyłączył się do skargi w Trybunale Konstytucyjnym o zasiedzenie „służebności przesyłu”

Data: 2018-09-13
  • Od pół wieku na działce stoi słup linii energetycznej. Właściciele chcieli uzyskać za to zapłatę, ale przegrali sprawę w sądzie
  • Uznał on, że jeszcze w latach 80. Skarb Państwa zasiedział prawo do słupa, które przejęła firma energetyczna 
  • Właściciele złożyli skargę konstytucyjną, powołując się na naruszenie m.in. konstytucyjnego prawa ochrony własności
  • Do tego postępowania w Trybunale Konstytucyjnym przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich 

Służebność przesyłu to wprowadzone przez zmanę Kodeksu cywilnego z 2008 r. obciążenie czyjejś nieruchomości na rzecz przedsiębiorcy, którego własnością są np. słupy wysokiego napięcia. By uniknąć roszczenia odszkodowawczego, przedsiębiorca powinien zawrzeć z właścicielem umowę o ustanowienie takiej służebności przesyłu. 

Proces o słup na działce

W tej sprawie obywatele wystąpili przeciw przedsiębiorstwu energetycznemu z powództwem o zapłatę za bezumowne korzystanie z ich nieruchomości. Od 1967 r. stoi na niej słup linii energetycznej. Wskazywali, że przedsiębiorstwo nie ma żadnego tytułu prawnego do takiego korzystania z ich nieruchomości.

Sąd Rejonowy oddalił powództwo, uznając że Skarb Państwa (jako poprzednik prawny przedsiębiorstwa energetycznego) nabył w 1987 r. przez zasiedzenie taką służebność gruntową. A ona odpowiada obecnej służebności przesyłu. Sąd powołał się na utrwalone orzecznictwo po uchwale Sądu Najwyższego z 17 stycznia 2003 r. SN uznał wówczas możliwość zasiedzenia przez Skarb Państwa lub przedsiębiorcę służebności gruntowej o treści służebności przesyłu - w sytuacji, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. SN powoływał sie m.in. na uzasadnione potrzeby gospodarcze użytkowników sieci przesyłowych.

Skarżący odwołali się, argumentując, że do 3 sierpnia 2008 r. - gdy wprowadzono służebność przesyłu - nie było podstaw do jej ustanawiania, a tym bardziej do jej zasiedzenia. Według nich jedynie błędna wykładnia przepisów spowodowała, iż uchwała SN i orzecznictwo sądów chroni interesy Skarbu Państwa i przedsiębiorców przesyłowych kosztem właścicieli gruntu. Wyrok utrzymał jednak prawomocnie Sąd Okręgowy, który uznał uchwałę SN i orzecznictwo sądów za uzasadnione.

Po wyczerpaniu drogi sądowej, obywatele złożyli skargę konstytucyjną do TK (sygn. akt SK 18/18). Wnieśli o uznanie za niezgodne z Konstytucją RP przepisów Kodeksu cywilnego – w zakresie, w jakim umożliwiają zasiedzenie przez przedsiębiorstwo energetyczne przed 3 sierpnia 2003 r. służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. Zdaniem skarżących kwestionowane rozumienie przepisów Kodeksu cywilnego - utrwalone w  orzecznictwie SN i sądów powszechnych - narusza konstytucyjne prawo własności, zasadę proporcjonalności, zasadę równości wobec prawa oraz zasadę demokratycznego państwa prawnego.

Argumenty RPO

Do postępowania w TK w tej sprawie przyłączył się RPO. Wniósł o uznanie niezgodności odpowiednich artykułów Kodeksu cywilnego z art. 64 ust. 2 w związku z art. 2 Konstytucji RP, gdyż pozbawiają prawo własności konstytucyjnej ochrony.  Są  też niezgodne z art. 64 ust. 3 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, gdyż w sposób nieproporcjonalny ograniczają prawo własności w drodze przyjęcia analogii na niekorzyść właściciela.

Jak napisał RPO do TK, zgodnie z art. 64 Konstytucji własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza istoty prawa własności.  W związku z tym ustawodawca ma obowiązek nie tylko pozytywny - ustanowienia przepisów i procedur ochrony prawnej prawu własności-  ale także obowiązek negatywny - powstrzymania się od regulacji, które prawo własności mogłyby pozbawiać ochrony prawnej lub też ją bezpodstawnie ograniczać. W orzecznictwie TK kładzie się nacisk na realność ochrony zapewnianej prawu własności.

Według Rzecznika zasiedzenie służebności, jako forma ustawowego pomniejszenia uprawnień właściciela nieruchomości, jest konstytucyjnie dopuszczalne - o ile regulacje prawne umożliwiają właścicielowi podjęcie realnych działań przeciwdziałających skutkom zasiedzenia. Aby zasiedzenie było dopuszczalne, wynikające z niego skutki prawne powinny być też uznawane przez ustawę obowiązującą w ciągu biegu terminu zasiedzenia. Taki wymóg nie jest spełniony, gdy norma dopuszczająca zasiedzenie zostaje wprowadzona w wyniku wykładni sądowej, radykalnie zmieniającej dotychczas powszechne zapatrywanie prawne negujące możliwość zasiadywania.

Tymczasem zakwestionowana wykładnia prawa SN dopuszcza możliwość zasiedzenia, gdy sam bieg zasiedzenia zakończył się przed wprowadzeniem ocenianej normy prawnej w wyniku uchwały SN. W efekcie właściciele nieruchomości zostali postawieni w sytuacji, w której nie mogli podjąć działań obronnych przed skutkami zasiedzenia. Przed powstaniem kwestionowanej wykładni nie było mowy o możliwości nabycia tej służebności w drodze zasiedzenia. Wykładnia doprowadziła do swoistej instytucji zasiedzenia z mocą wsteczną, która nie pozwala na obronę właściciela. Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w sprawie stanowiącej podstawę skargi konstytucyjnej.

Dlatego zdaniem Rzecznika zaskarżone przepisy prawa są niezgodne z art. 64 ust. 2 (prawo własności) w związku z art. 2 Konstytucji (zasada praworządności).

Według RPO opisywana wykładnia jest też przejawem stosowania prawa analogii na niekorzyść prawa własności. Sam fakt posłużenia się przez SN analogią przy dopuszczeniu możliwości zasiedzenia służebności przed 3 sierpnia 2008 r. nie budzi wątpliwości. W ocenie Rzecznika posługiwanie się jednak analogią przy rekonstrukcji przesłanek zasiedzenia służebności musi budzić poważne wątpliwości konstytucyjne.

Wiąże się to bezpośrednio z ograniczeniem uprawnień właścicielskich w następstwie nieuprawnionego odniesienia skutków prawnych zasiedzenia do stanów faktycznych nieobjętych zakresem działania ustawy. Zaskarżona norma, dopuszczająca zasiedzenie przed 3 sierpnia 2008 r. nie czerpie bowiem wymaganego konstytucyjnie uzasadnienia wprost z ustawy. SN rozszerzył zakres możliwego zasiedzenia służebności, umożliwiając nabycie w drodze zasiedzenia prawa, które wykazuje istotne różnice względem służebności gruntowych. Ograniczenie w konstytucyjnie chronionym prawie własności, wprowadzone wykreowaną przez SN normą prawną, nie spełnia zatem rygorystycznie pojmowanego wymogu legalności.

Zdaniem Rzecznika zakwestionowana norma prawna pozostaje niezgodna z art. 64 ust. 3 i art. 31 ust. 3 (wolność i jej dopuszczalne ograniczenia) Konstytucji RP, bowiem dokonana nią ingerencja w prawo własności została przeprowadzona mimo braku wyraźnego i jednoznacznego przyzwolenia ustawodawcy.

Ponadto nie spełnia ona warunku proporcjonalności. Według Rzecznika dalsze akceptowanie możliwości takiego zasiedzenia przed 3 sierpnia 2008 r. jest konstytucyjnie nieuzasadnione, bowiem istotne społecznie cele, które przyświecały SN w 2003 r. mogą być osiągnięte na innej, mniej dolegliwej dla właścicieli drodze prawnej. Obecnie istnieją instrumenty prawne należycie chroniące interesy przedsiębiorców przesyłowych, wyrażające się w uzyskaniu dostępu do nieruchomości, wymaganego potrzebą należytej eksploatacji sieci przesyłowych. 

IV.7000.299.2018

Sąd Najwyższy: ograniczenia sprzedaży ziemi - nie w sprawach egzekucyjnych sprzed wejścia ustawy w życie

Data: 2018-09-10
  • Ktoś, kto po 30 kwietnia 2016 r. kupił ziemię rolną, musi przez 10 lat ją osobiście uprawiać i nie może jej w tym czasie sprzedać   
  • Ograniczenia te nie obejmują jednak nabywców licytacyjnych ziemi w sprawach egzekucyjnych, które wszczęto przed wejściem nowych przepisów w życie - orzekł Sąd Najwyższy 
  • Tak – zgodnie z wnioskiem Rzecznika Praw Obywatelskich - SN odpowiedział na pytanie prawne jednego z sądów
  • Uchwała SN chroni zasadę zaufania obywateli do państwa i prawa; umożliwia dokończenie przedsięwzięć rozpoczętych przed zmianą przepisów - podkreśla RPO

Chodzi o zapisy znowelizowanej 14 kwietnia 2016 r. ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, które weszły w życie 30 kwietnia 2016 r. Wymagają one, by nabywca ziemi przez 10 lat osobiście prowadził na niej gospodarstwo rolne.  Nie może też jej w tym czasie sprzedać czy wydzierżawić (art. 2b ustawy). Zwolnić z  tego może sąd jedynie w szczególnych, losowych przypadkach.

Pytanie prawne zadał sąd okręgowy, rozpatrując odwołanie od odmowy uznania przez notariusza aktu sprzedaży ziemi przez jej właściciela, który nabył ją podczas licytacji. Postępowanie egzekucyjne w sprawie wszczęto jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów. Licytacja odbyła się 16 stycznia 2016 r.; przysądzenie własności przez sąd nastąpiło zaś 16 sierpnia 2016 r. Sąd wskazał, że proces nabywania nieruchomości zapoczątkowano długo przed wejściem w życie nowych zasad. Na to zaś, kiedy efektywnie dojdzie do nabycia własności, uczestnicy postępowania egzekucyjnego nie mają wpływu.

Do osoby, na której rzecz przysądzono własność nieruchomości rolnej, w toku egzekucji sądowej z nieruchomości wszczętej przed dniem 30 kwietnia 2016 r., nie stosuje się ograniczeń wynikających z art. 2b ust. 1 ustawy z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego – głosi uchwała SN podjęta 7 września 2018 r. (sygn. III CZP 32/18). 

Jest ona zgodna ze stanowiskiem Rzecznika, który powoływał się na wykładnię zakorzenioną w konstytucyjnym systemie wartości przyjmowanych w demokratycznym państwie prawnym. Chroni ona bowiem prawa obywateli dotkniętych nowymi przepisami, ograniczającymi nie tyle „obrót nieruchomościami”, ile przede wszystkim konstytucyjnie gwarantowane prawa właścicieli nieruchomości. 

Według RPO ochrona uczestników obrotu przed zmianą prawa następującą w toku realizowania procesów rozłożonych w czasie - w szczególności prowadzących do nabycia własności - jest przedmiotem gwarancji wyrażonych w art. 2 Konstytucji RP, zasady zaufania obywatela do państwa i tworzonego przez nie prawa oraz zasady poszanowania praw nabytych.

W czerwcu 2017 r. Sąd Najwyższy wydał zaś inną uchwałę po pytaniu prawnym sądu. Chodziło wtedy o rolników, którzy przechodząc na emeryturę rolniczą, chcieli przekazać ziemię dzieciom, ale którzy część swojej ziemi nabyli od innych rolników już po 30 kwietnia 2016 r. Notariusze odmawiali takich czynności, żądając zezwolenia sądu. SN uznał, że w takich sytuacjach zgoda sądu nie jest wymagana - zgodnie z wnioskiem RPO, który przystąpił do tego postępowania.

Jeszcze na etapie prac legislacyjnych Rzecznik Praw Obywatelskich zgłaszał wątpliwości co do zgodności całego projektu m.in. z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony własności. Sejm tych zastrzeżeń nie uwzględnił. Do Biura RPO wpływały liczne skargi obywateli, wskazujących, że nowe zasady naruszyły ich konstytucyjne wolności i prawa. Skarżyli się również rolnicy i ich zrzeszenia, a także notariusze. 

Ze względu na wielość i złożoność stwierdzonych naruszeń konstytucyjnych wolności i praw, RPO zaskarżył nowelizację z 14 kwietnia 2016 r. do Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa czeka na rozstrzygnięcie.

Komentarz Małgorzaty Świętczak, wicedyrektorki Zespołu Prawa Cywilnego Biura RPO

Teza uchwały jest zgodna ze stanowiskiem RPO: Sąd Najwyższy opowiedział się za liberalną wykładnią bardzo restrykcyjnych przepisów. Z tezy tej uchwały, a także kilku poprzednich, wynika, że w sytuacji, gdy egzekucja została wszczęta przed wejściem w życie przepisów o ograniczeniach w obrocie ziemią rolną - czyli 30 kwietnia 2016 r. - nabywcy licytacyjni nieruchomości nie podlegają najbardziej dolegliwym ograniczeniom. Nie muszą spełniać kryterium rolnika indywidualnego (art. 2a ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego), ani też nie muszą takim rolnikiem de facto zostać, będąc zmuszonym do osobistego prowadzenia gospodarstwa rolnego przez najbliższe 10 lat, praktycznie bez możliwości jego zbycia.

W świetle uchwały SN, wprowadzający taki przymus art. 2b ustawy nie znajduje w takiej sytuacji zastosowania. Pogląd przyjęty przez SN chroni więc przede wszystkim zasadę zaufania obywateli do państwo i prawa, umożliwiając dokończenie przedsięwzięć rozpoczętych przed zmianą przepisów na dotychczas obowiązujących zasadach.

IV.7005.5.2018

Notariusze proponują: zakazać pożyczek zabezpieczanych nieruchomością wartą wiele więcej niż one

Data: 2018-09-10
  • Po zaciągnięciu niewielkiej pozyczki można dziś stracić mieszkanie
  • Za zakazem pożyczek, zabezpieczanych nieruchomością o znacznie wyższej wartości niż one, opowiada się Krajowa Rada Notarialna
  • To jedna z jej propozycji zmian prawa, złożonych Ministrowi Sprawiedliwości dla skutecznej walki z wyłudzeniami mieszkań wskutek niekorzystnych umów pożyczkowych 
  • Rada wnosi też, aby przejęta w ten sposób nieruchomość mogła wrócić do pożyczkobiorcy po jej spłacie

Rada odpowiedziała Rzecznikowi Praw Obywatelskich w sprawie możliwości przeciwdziałania przejmowaniu - na podstawie aktów notarialnych - mieszkań poniżej ich wartości, będących zabezpieczeniem wysoko oprocentowanych pożyczek, udzielanych przez oszustów. Ich ofiarą najczęściej padają ludzie starsi i mniej zorientowani. Nie mogąc spłacić niewielkich - w stosunku do wartości mieszkania - pożyczek, tracili oni własność zamieszkiwanych nieruchomości, często jedynego ich majątku. Z ich relacji wynikało, że przy składaniu podpisów w kancelarii notarialnej nie mieli świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest przeniesienie własności.

RPO podejmuje działania od 2016 r.  

RPO wskazywał, że opisywane w mediach takie przypadki ujawniły słabość systemu prawnego. W czerwcu 2016 r. rzecznik zwrócił się do prezesa Krajowej Rady Notarialnej w sprawie potrzeby zmian prawa w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych. Podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości. Dlatego RPO poddał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron.

W odpowiedzi Rada przyznała, że w obowiązującym stanie prawnym zarzuty wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Jednocześnie zwróciła uwagę, że nagrywanie czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na ochronę tajemnicy zawodowej.

Wstępne założenia inicjatywy legislacyjnej, uwzględniającej postulat nagrywania czynności notarialnych, ogłosił w lipcu 2016 r. Minister Sprawiedliwości. W lutym 2017 r. wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak informował zaś, że w resorcie  trwają prace analityczne i koncepcyjne nad zmianami w ustawie Prawo o notariacie szerokich zmian legislacyjnych, zmierzających do zwiększenia bezpieczeństwa obrotu prawnego.

Z niewiadomych przyczyn zapowiadane zmiany nie zostały dotychczas przeprowadzone - pisał 25 lipca 2018 r. RPO do prezesa Krajowej Rady Notarialnej. Podtrzymał postulat nagrywania czynności notarialnych. Ponadto poprosił o informacje, czy Rada rozważała propozycje rozwiązań, które pozwoliłyby zapewnić szerszą ochronę stronom czynności notarialnych.

Notariusze za pilną zmianą prawa 

W odpowiedzi z 24 sierpnia 2018 r. wiceprezes Rady Krzysztof Czaplicki poinformował, że Rada widzi pilną potrzebę zabezpieczenia obywateli przed takim nieuczciwym przejmowaniem ich nieruchomości. Dlatego Rada poddała Ministrowi Sprawiedliwości pod rozwagę propozycje uregulowania instytucji tzw. przewłaszczenia na zabezpieczenie.

Według Rady to właśnie brak regulacji prawnych w tym zakresie powoduje, że powtarza się proceder nadużywania zasady swobody umów przy zabezpieczaniu wierzytelności przez przenoszenie własności nieruchomości. Ustawodawca powinien ukształtować przepisy w sposób umożliwiający jednoznaczną interpretację takich umów - uważa Rada. Generalne przyzwolenie na zawieranie umów przewłaszczenia nieruchomości na zabezpieczenie wynika z braku szczegółowej regulacji, która kształtowałaby zasady tego rodzaju czynności, czy też wprost wyłączałaby taką możliwość w określonych przypadkach. 

Rada podkreśla, że brak szczegółowych regulacji niesie za sobą ryzyko naruszania art. 157 § 1 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym własność nieruchomości nie może być przeniesiona pod warunkiem ani z zastrzeżeniem terminu.

Precyzyjne uregulowanie instytucji przewłaszczenia na zabezpieczenie będzie stanowić pomoc i jednoznaczną interpretację - zarówno dla osób zawierających umowy, innych podmiotów, jak również notariuszy. Rada przypomina zapis Prawa o notariacie, zgodnie z którym notariusz odmawia dokonania czynności notarialnej sprzecznej z prawem.

Rada widzi potrzebę wprowadzenia zakazu dokonywania przewłaszczenia na zabezpieczenie w sytuacji, gdy wartość nieruchomości znacznie przewyższa kwotę udzielonej pożyczki.

Za konieczne rada uznaje wprowadzenie przepisów, które zapewnią realną możliwość zwrotu rzeczy oraz określą zakres uprawnień strony, która nabyła własność tytułem zabezpieczenia.

Według Rady istotne byłoby uregulowanie zasad zwrotnego przeniesienia własności będącej przedmiotem zabezpieczenia. Następowałoby ono w przypadku spełnienia świadczenia przez dłużnika. Rada wskazuje też na potrzebę uregulowania terminu, w jakim dłużnik będzie mógł spełnić świadczenie, dzięki czemu odzyska własność.
 
Istotną kwestią jest należyte zabezpieczenie interesów, w szczególności w przypadków konsumentów. Przemyślenia wymaga wprowadzenie nieważności umów przenoszących własność nieruchomości na zabezpieczenie wierzytelności, której stroną jest konsument.
 
Ponadto Rada uznała, że utrwalanie przebiegu czynności notarialnych za pomocą urządzeń rejestrujących dźwięk i obraz nie spełni funkcji ochronnych w takich przypadkach. Zapis taki może pełnić jedynie rolę dowodową na etapie sporu między stronami. Dokonywanie takich nagrań byłoby trudne do pogodzenia z nałożonym na notariuszy obowiązkiem zachowania tajemnicy zawodowej w celu ochrony ich klientów.
 
IV.7000.507.2015

Spółdzielcy proszą Rzecznika Praw Obywatelskich o pomoc w naprawieniu błędu w nowelizacji prawa spółdzielczego z 2017 r.

Data: 2018-08-20
  • Przepisy niezamierzenie wymusiły likwidację „spółdzielni popegeerowskich”, czyli specjalnych podmiotów stworzonych do zarządzania infrastrukturą obsługującą mieszkania w likwidowanych PGR-ach

- Krajowa Rada Spółdzielcza  wyraża ogromną wdzięczność za zainteresowanie się tą wrażliwą społecznie i istotną dla byłych pracowników i członków zamieszkujących w tzw. spółdzielniach popegeerowskich- sprawą związaną z utratą przez nich członkostwa w tych spółdzielniach po wejściu w życie ustawy z 20 lipca 2017 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych – pisze prezes Zarządu Krajowej Rady Spółdzielczej Mieczysław Grodzki w odpowiedzi na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich.

Nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2017 r. zawiera przepis przejściowy, zgodnie z którym wraz z wejściem jej w życie wygasa członkostwo osoby, która w spółdzielni mieszkaniowej nie ma prawa do lokalu.  Przepis ten w sposób bardzo niekorzystny rzutuje m.in. na byt tzw. „spółdzielni popegeerowskich", które są szczególnym przypadkiem, bo nie mają w swoich zasobach mieszkań, a zatem nie zrzeszają spółdzielców mających prawa do mieszkań. Zakładane były one bowiem wyłącznie w celu zarządzania mieniem po PGR-ach (państwowych gospodarstwach rolnych, masowo bankrutujących na początku lat 90. i w związku z tym likwidowanych). Chodzi np. o kotłownie i inne obiekty infrastruktury technicznej towarzyszącej budynkom mieszkalnym, w których mieszkania sprzedano na własność byłym pracownikom PGR. Takie obiekty były przekazywane nieodpłatnie gminie albo właśnie spółdzielni utworzonej przez nabywców lokali.

Teraz nowelizacja prawa spółdzielczego sprawiła, że spółdzielnie te automatycznie straciły członków (ponieważ członkowie są właścicielami mieszkań, które nie stanowią „zasobu” omawianych spółdzielni), a wskutek spadku wymaganej liczby członków, prawo nakazuje ich likwidację.

To nie tylko nieracjonalny, ale kosztowny i pracochłonny proces, który teraz spada na barki albo spółdzielczych związków rewizyjnych (przypada na nie ok. 120 takich podmiotów), albo Krajowej Rady Spółdzielczej (ok. 400 podmiotów), albo ostatecznie  - ministra budownictwa.

Sposób, w jaki ustawodawca narzucił "spółdzielniom popegeerowskim" konieczność likwidacji, budzi wątpliwości spółdzielców co do konstytucyjności przyjętych rozwiązań. Nie tylko wiążą się z tym określone koszty, ale nie do końca wiadomo, co stanie się z majątkiem likwidowanych spółdzielni, który - jak wskazano - stanowi infrastruktura potrzebna do obsługi mieszkań (głównie kotłownie, stacje transformatorowe, place zabaw). Ponadto spółdzielnie te na bieżąco administrowały budynkami mieszkalnymi, a nie wiadomo, czy po ich likwidacji na terenach wiejskich, często oddalonych od większych ośrodków miejskich, uda się znaleźć profesjonalnego zarządcę nieruchomości, który przejmie to zadanie od spółdzielni.

Krajowa Rada Spółdzielcza zwróciła ponadto uwagę, iż podobny problem dotyczy też spółdzielni powołanych wyłącznie do budowy domów jednorodzinnych. Także te spółdzielnie – na skutek pozbawienia członkostwa dotychczasowych członków – będą musiały zostać zlikwidowane.

O problemie „spółdzielni pegeerowskich” Rzecznik dowiedział się z wniosków od obywateli i zwrócił się do Krajowej Rady Spółdzielczej o wskazanie skali problemu. Odpowiedź Rady potwierdza, że jest to bardzo istotny problem, który wymaga dalszych działań Rzecznika.

IV.7211.8.2018.

MSWiA w sprawie unieważnienia decyzji administracyjnych z czasów PRL: problem nadal wymaga rozważenia

Data: 2018-08-13
  • Uniknięcie nadużyć w reprywatyzacji poprzez zmianę prawa administracyjnego (art. 156 Kpa) jest trudne. Taka zmiana mogłaby uderzyć w interesy wielu osób.
  • Być może nie ma co zajmować się tym przepisem, skoro resort sprawiedliwości pracuje nad kompleksową ustawą reprywatyzacyjną
  • Taka jest odpowiedź MSWiA na kolejne wystąpienie RPO w sprawie poprawienia przepisów dotyczących reprywatyzacji

Chodzi o przepis Kodeksu postępowania administracyjnego (art. 156), który pozwala na stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej w PRL kilkadziesiąt lat temu. Rzecznik Praw Obywatelskich zauważa od dawna, że przepis ten może prowadzić do nadużywania prawa w sprawach reprywatyzacyjnych.

Wystarczy wyobrazić sobie sytuację osoby, która prowadzi działalność gospodarczą w oparciu o decyzję o użytkowaniu gruntu wydaną kilkadziesiąt lat temu - a teraz wzruszoną. Albo kogoś, kto dowiaduje się pod koniec kariery zawodowej, ze decyzja ustanawiająca mu wysługę lat zostaje unieważniona.

I w końcu możliwa jest sytuacja, że ktoś straci w ten sposób (nie w sądzie) prawo do nieruchomości, którą dysponuje.

Takim nadużyciom miał zapobiec wyrok[1] Trybunału Konstytucyjnego z  12 maja 2015 r., w którym Trybunał orzekł o niekonstytucyjności przepisu właśnie jeśli od wydania decyzji nastąpił znaczny upływ czasu, a decyzja była podstawą nabycia prawa lub ekspektatywy (przyszłej wierzytelności). Wyrok nie został jednak wykonany. Zmian do art. 156 nie wprowadzono przy okazji ostatniej dużej nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego.

Skutkiem tego jest niepewność uczestników obrotu (a w tym i organów administracyjnych), czy w konkretnej sprawie dopuszczalne jest stwierdzenie nieważności danej decyzji, np. wydanej kilkadziesiąt lat temu, czy też nie. Przez to też wiele osób żyje w stanie niepewności - ukształtowały one już swoje stosunki majątkowe i osobiste w oparciu o decyzje administracyjne sprzed wielu lat – nawet jeżeli były one wadliwe.

W tej sprawie RPO koresponduje z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji od dłuższego czasu[2].

  • Minister najpierw odpowiadał, że dopiero analizuje, jak rozwija się orzecznictwo sądów administracyjnych w tych właśnie sprawach. TO JEST ODPOWIEDŹ ZE STYCZNIA 2016 R.
  • Później odsyłał Rzecznika[3] do Senatu (który przygotowywał projekt nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego w tym zakresie – ale się z tego wycofał)
  • Potem zawiadomił, że zorganizował robocze spotkanie przedstawicieli ministerstw, w których prowadzone są postępowania administracyjne i że obecni zgodzili się, że nowelizacja art. 156 Kodeksu postępowania administracyjnego jest potrzebna, ale nie wiadomo, jak to zrobić
  • Teraz (na kolejne wystąpienie ponowione już w 2018 r.) odpowiedział, że „ustanowienie cezury czasowej ograniczającej możliwość wyeliminowania decyzji, z uwagi na wydanie jej z rażącym naruszeniem prawa, mogłaby spowodować utrudnienia w sprawach reprywatyzacji mienia Skarbu Państwa, w szczególności jeżeli byłaby zbyt krótka. Taka sytuacja mogłaby również prowadzić do powstania poczucia krzywdy u wielu osób, które nie mogłyby dochodzić swoich praw, a tym samym do naruszenia podstawowych praw i wolności obywatelskich. Dodatkowym aspektem wymagającym wnikliwej analizy jest ustalenie skutków finansowych dla Skarbu Państwa wprowadzenia cezury czasowej, powodującej >>przesunięcie<< spraw na drogę postępowania przez sądem powszechnym o odszkodowanie. Niewątpliwie będzie to miało miejsce z uwagi na ograniczenie możliwości zwrotu w naturze w przypadku postępowań dotyczących nieruchomości”.

W odpowiedzi powołano się i na to, że Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło prace nad tzw. dużą ustawą reprywatyzacyjną, mającą na celu definitywne uregulowanie kwestii dóbr przejętych przez władze komunistyczne po 1944 roku, proponującą rozwiązania stanowiące kompromis pomiędzy moralną powinnością a ekonomicznymi możliwościami państwa. Ewentualne uchwalenie ww. przepisów w proponowanym kształcie uczyniłoby przynajmniej częściowo nieaktualnym przywołany wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Prawdą jest jednak – o czym Minister już nie wspomniał – że projekt ten został z początkiem roku odrzucony przez Komitet Stały Rady Ministrów jako zbyt kosztowny dla budżetu i wycofany do dalszych prac; opinii publicznej nie są znane ani jego losy, ani nawet to, w jakim kierunku ewentualne prace miałyby przebiegać i według jakich – nowych? – zasad państwo miałoby się wreszcie uporać z niedokończonymi procesami reprywatyzacyjnymi.

- Podsumowując należy zauważyć, że omawiana materia jest szczególnie istotna i wymaga pogłębionej analizy oraz refleksji – pisze wiceminister sprawa wewnętrznych i administracji Krzysztof Kozłowski. - Wspomniana kwestia dotyczy bowiem bezpośrednio obywateli w związku z dużą liczbą roszczeń reprywatyzacyjnych (ale również z negatywnymi skutkami dla obecnych użytkowników reprywatyzowanych obiektów). Obejmuje także interesy Skarbu Państwa, który potencjalnie mógłby stanąć przed trudną do oszacowania skalą roszczeń finansowych. O tym jak jest to skomplikowany i delikatny problem, świadczy stanowisko Senatu RP, który po podjęciu prac legislacyjnych zmierzających do realizacji ww. wyroku Trybunału Konstytucyjnego ostatecznie postanowił w dniu 19 października 2016 roku o wycofaniu projektu zmian w K.p.a. (druk senacki nr 154).

IV.7004.45.2015




[1] Sygn. P 46/13

[3] Pismo z 31 maja 2017 r.

 

Pierwsza skarga nadzwyczajna RPO do SN: w imię Konstytucji niesie pomoc spadkobiercom rolniczki

Data: 2018-08-10
  • Sprawa dwóch sprzecznych orzeczeń spadkowych w rodzinie rolników jest wynikiem wprowadzenia sądu w błąd przez stronę, a sytuacji nie da się naprawić in