Zawartość
Liczba całkowita wyników: 236

Edukacja, szkoły, uczniowie

Sprawy RPO dotyczące realizacji prawa do edukacji, praw nauczycieli i problemów, z jakimi boryka się szkoła

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Homofobiczne wypowiedzi małopolskiej kuratorki oświaty Barbary Nowak. RPO prosi MEiN o konsekwencje wobec niej

Data: 2021-06-09
  • Powodem interwencji jest kolejna homofobiczna wypowiedź kuratorki.
  • RPO zwraca uwagę na tezy jej komunikatu, sprzeczne z przepisami regulującymi proces nauczania i dzielacymi kompetencje między organem prowadzącym szkoły a realizującym nadzór pedagogiczny w perspektywie ochrony praw człowieka.
  • Rzecznik interweniuje, gdyż ma taki ustawowy obowiązek – pełni w Polsce funkcję organu ds. równego traktowania i musi stawać w obronie każdego, kto jest gorzej traktowany z powodu swoich cech, w tym płci, wieku, wyznania czy orientacji seksualnej.
  • RPO przedstawia swoje stanowisko ministrowi edukacji i nauki Przemysławowi Czarnkowi i bezpośredniemu adresatowi wystąpienia pani Nowak, prezydentowi Tarnowa Romanowi Ciepieli. Przekazuje mu wsparcie i podziękowania za działania na rzecz zapewnienia konstytucyjnego standardu równego traktowania mieszkańców i mieszkanek miasta

Rzecznik Praw Obywatelskich po raz kolejny interweniuje  w sprawie wypowiedzi małopolskiej kuratorki oświaty Barbary Nowak, która w majowym komunikacie dla tarnowskich szkół określiła działania na rzecz praw osób nieheteronormatywnych (LGBT) jako „szkodliwe”, sugerując ich deprawujący charakter.

Wypowiedź ta ma zdecydowanie wymiar homofobiczny, a sugestie są obraźliwe, wymierzone w godność osób LGBT, w tym także godność uczniów i uczennic, o których dobro kuratorka Nowak, z racji funkcji, powinna troszczyć się niezależnie od swoich poglądów. Wypowiedzi te są też sprzeczne z przepisami prawa krajowego, europejskiego i międzynarodowego – wskazuje RPO w liście do ministra Czarnka.

Adam Bodnar zwraca uwagę właśnie na te tezy komunikatu, które pozostają w sprzeczności z obowiązującymi przepisami prawa, regulującymi proces nauczania i dokonującymi podziału kompetencji pomiędzy organem prowadzącym szkoły a organem realizującym nadzór pedagogiczny w perspektywie ochrony praw człowieka. Oczywistym jes -, na co zwraca uwagę Barbara Nowak w swoim komunikacie - iż „władza samorządowa jest organem prowadzącym szkoły, nie ma prawa ingerować w edukację i wychowanie uczniów (…) dba o organizację pracy szkoły, o wyposażenie budynku oraz bezpieczne i higieniczne warunki pracy, nauki nauczycieli i uczniów”.

Jednak wnioski, jakie wyciąga z tego twierdzenia, nie znajdują już oparcia w obowiązujących przepisach prawa. Jednoznaczne stanowisko kuratorki, iż działania ze strony Prezydenta Miasta Tarnowa ukierunkowane na ochronę (praw) osób, w tym uczniów, ze społeczności LGBT+ „nie mogą zafunkcjonować w szkołach”, zdaje się pomijać ustawowe kompetencje organu prowadzącego szkołę, wynikające z art. 10 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. - Prawo oświatowe). Zgodnie z nim to na organie prowadzącym szkołę spoczywa odpowiedzialność za jej działalność, a do zadań tego organu należy w szczególności „zapewnienie warunków działania szkoły lub placówki, w tym bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, wychowania i opieki”.

Podkreślenia wymagają dane dotyczące niskiego poziomu bezpieczeństwa uczniów LGBT+ w polskich szkołach. Ta grupa uczniów jest bowiem szczególnie narażona na dyskryminację i przemoc motywowaną uprzedzeniami – jak wynika z raportu Rady Europy „Safe at school: Education sector responses to violence based on sexual orientation, gender identity/expression or sex characteristics in Europe”  - 75% uczniów LGBT w Polsce twierdzi, że było świadkami homofobicznych zniewag w szkole, a 1 na 4 (aż 26%) zgłosiło, że było świadkiem przemocy fizycznej. Takie doświadczenie mogą nie tylko powodować u nich poczucie wykluczenia oraz problemy z rozwojem i nauką, ale nawet prowadzić do tak tragicznych konsekwencji jak samobójstwo –ten sam raport Rady Europy wskazuje, że u uczniów identyfikujących się jako osoby LGBT+ myśli samobójcze występują od 2 do 5 razy częściej niż w przypadku ich heteronormatywnych kolegów i koleżanek.

W świetle tych niepokojących danych, oraz relewantnych przepisów prawa, jednym z podstawowych zadań organów państwa właściwych w sferze edukacji powinno być zapewnienie, że polskie placówki edukacyjne są wolne od homofobii i transfobii. Z tego samego powodu działania organów władzy publicznej, w szczególności kuratorów oświaty, które te negatywne zjawiska potęgują, nie mogą pozostać bez konsekwencji.

Dotyczy to także innego stwierdzenia Małopolskiej Kurator Oświaty, z którego wynika iż zdaniem kuratorki „sprawy edukacji i wychowania dzieci w szkołach są wyłączną kompetencją nadzoru pedagogicznego”. Barbara Nowak, formułując taką tezę, zdaje się nie uwzględniać brzmienia art. 11 ust. 2 pkt 2 Prawa oświatowego, zgodnie z którym zapewnienie kształcenia, wychowania i opieki, w tym kształcenia specjalnego i profilaktyki społecznej m.in. w szkołach ponadpodstawowych jest zadaniem oświatowym powiatów.

W odniesieniu zaś do stanowiska Małopolskiej Kurator Oświaty, że „szkoła, w osobach dyrektora i nauczycieli organizuje proces wychowawczy w oparciu o zapisy Prawa Oświatowego i programu wychowawczo-profilaktycznego, który opracowują wspólnie rodzice i nauczyciele”, pozwolę sobie przypomnieć, że w podstawie programowej kształcenia ogólnego dla czteroletniego liceum ogólnokształcącego i pięcioletniego technikum wyraźnie stwierdzono, m.in., że „szkoła dba o wychowanie młodzieży w duchu akceptacji i szacunku dla drugiego człowieka” oraz że „wychowanie młodego pokolenia jest zadaniem rodziny i szkoły, która w swojej działalności musi uwzględniać wolę rodziców, ale także i państwa, do którego obowiązków należy stwarzanie właściwych warunków wychowania.

Zadaniem szkoły jest ukierunkowanie procesu wychowawczego na wartości, które wyznaczają cele wychowania i kryteria jego oceny. Wychowanie ukierunkowane na wartości zakłada przede wszystkim podmiotowe traktowanie ucznia, a wartości skłaniają człowieka do podejmowania odpowiednich wyborów czy decyzji”. Niewątpliwą wartością konstytucyjną RP, która musi znaleźć w związku z tym odzwierciedlenie w procesie wychowawczym i edukacyjnym realizowanym w szkołach ponadpodstawowych jest poszanowanie godności każdego człowieka (art. 30 Konstytucji RP), poszanowanie praw i wolności jednostki (art. 31 Konstytucji), a także prawo do równego traktowania i zakaz dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym (art. 32 Konstytucji RP).

- Pragnę podkreślić, w przekonaniu, że Pan Minister się ze mną zgodzi, iż w polskich szkołach ważny jest każdy uczeń i każda uczennica. Nieposzanowanie czyjejkolwiek godności musi zawsze spotkać się z potępieniem i zdecydowaną reakcją. Dlatego, a także mając na uwadze przedstawioną wyżej argumentację (...), zwracam się do Pana Ministra z wnioskiem o zajęcie stanowiska w przedmiotowej sprawie i zastosowanie przewidzianych w przepisach prawa środków dyscyplinarnych wobec Małopolskiej Kurator Oświaty - brzmi konkluzja pisma Adam Bodnara.

XI.505.4.2021

Zakazane znaki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet na lekcjach zdalnych. Interwencja i wyjaśnienia Rzecznika

Data: 2021-06-04
  • XXXIV Liceum Ogólnokształcąc im. Krzysztofa Kieślowskiego w Łodzi zakazało uczniom w regulaminie używania symbolu Ogólnopolskiego Strajku Kobiet na platformie do zdalnego nauczania.
  • RPO poprosił o wyjaśnienia i dowiedział się, że regulamin zabrania po prostu używania w awatarach na platformie TEAMS (ikonkach identyfikujących użytkowników) jakiejkolwiek symboliki politycznej i nie wskazuje bezpośrednio na żadną organizację, stowarzyszenie czy grupę nieformalną.
  • RPO odniósł jednak wrażenie, że przepisy regulaminu zostały opracowane w reakcji na konkretne wydarzenia, związane z wydaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji (K 1/20).  Dlatego przedstawił w piśmie do szkoły i do samorządu Łodzi wyjaśnienia.

Celem Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest wskazywanie sposobu, w jaki należy rozumieć symbole Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Rzecznik zauważa jednak, że także nauczyciele nie powinni przenosić własnych interpretacji na uczniów i uczennice. Dyrekcja szkoły napisała przecież Rzecznikowi: „Używana przez kilkoro uczniów symbolika związana z OSK była odbierana przez część społeczności negatywnie. Działalność OSK w przestrzeni publicznej i nie tylko, nacechowana jest wulgaryzmami, mową nienawiści, aprobowaniem stosowania przemocy i wręcz zachęcaniem do jej stosowania. Szkoła nie może być miejscem na promocje takich zachowań”.

Używanie przez młodzież symbolu OSK nie oznacza automatycznie aprobowania działań niezgodnych z prawem. Nie można przyjąć, że manifestowanie swoich poglądów za pomocą symbolu błyskawicy jest jednoznaczne z pochwałą czynów chuligańskich, używania wulgarnego języka oraz ataków na określone miejsca, osoby lub środowiska, które miały faktycznie miejsce podczas jesiennych protestów i były oceniane krytycznie przez obserwatorów. Tworzenie takiego ciągu skojarzeń stanowi niepotrzebną nadinterpretację, a organy administracji nie powinny podejmować działań w reakcji na czyny domniemane lub teoretyczne.

Rzecznik Praw Obywatelskich wie, iż do zadań szkoły należy wychowywanie dzieci i młodzieży, a obowiązkiem dyrektora szkoły jest zapewnienie im bezpiecznych warunków nauki. Rzecznik troszczy się również o uczniów, dla których ważne są wartości etyki chrześcijańskiej. Świadczy o tym m.in. stanowisko Rzecznika w sprawach dotyczących funkcjonowania w szkołach symboli religii katolickiej. Rzecznik apeluje o to, aby ocena zachowania konkretnego ucznia lub uczennicy była dokonywana w każdym przypadku z najwyższą starannością, z poszanowaniem ich praw i wolności..

Reakcja szkoły na działania podejmowane przez uczniów i uczennice musi być proporcjonalna, co oznacza, że ewentualne dolegliwości powinny być odpowiednie do stopnia szkodliwości zachowania danej osoby. Tymczasem wśród możliwych konsekwencji umieszczania zakazanych znaków w awatarach wymieniono karę najbardziej poważną - skreślenie z listy uczniów szkoły, co może budzić sprzeciw.

RPO podkreśla znaczenie wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, gwarantowanej przez art. 54 Konstytucji RP, art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz art. 12 i art. 13 Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawach dziecka.  

Wolność wypowiedzi obejmuje poglądy kontrowersyjne, budzące duże emocje. Wypowiedzią jest wyrażenie swoich poglądów i przekonań w każdej możliwej formie, a zatem nie tylko w formie werbalnej, ale również w inny sposób. Dlatego też wskazywanie w odpowiedzi szkoły na negatywny odbiór symboli u niektórych osób, zranienie ich uczuć, profilaktykę zachowań agresywnych czy też zapobieganie konfliktom między uczniami, nie stanowi, zdaniem Rzecznika, wystarczającego uzasadnienia dla ograniczania wolności przekonań. Znak umieszczony w awatarze to symbol bierny, który nie wymusza żadnej reakcji ze strony nauczycieli oraz innych uczestników zajęć.

Orzecznictwo organów Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności potwierdza, że ochrona wynikająca z art. 10 Konwencji rozciąga się na wszystkie rodzaje wypowiedzi wyrażających opinie, idee albo informacje, niezależnie od ich treści oraz sposobu komunikowania się, w szczególności o charakterze politycznym oraz dotyczące spraw publicznej troski. W uzasadnieniu wyroku Handyside przeciwko Wielkiej Brytanii Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził: „Swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów demokratycznego społeczeństwa, podstawą jego rozwoju i warunkiem samorealizacji jednostki. (...) Nie może obejmować wyłącznie informacji i poglądów odbieranych przychylnie albo postrzeganych jako nieszkodliwe lub obojętne, ale i takie, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój w państwie albo w jakiejś grupie społeczeństwa. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których demokratyczne społeczeństwo nie istnieje”. W wyroku Women on Waves i inni przeciwko Portugalii Trybunał dodał, że wolność wypowiedzi staje się najcenniejsza właśnie wtedy, kiedy prezentowane są idee, które uderzają, szokują i kwestionują zastany porządek.

RPO z zadowoleniem przyjmuje informację, że XXXIV Liceum Ogólnokształcące im. Krzysztofa Kieślowskiego uznaje prawo uczniów i uczennic do uczestniczenia w życiu społecznym oraz posiadania poglądów politycznych, a także stara się zapewniać im możliwość prowadzenia debaty na ważne tematy podczas lekcji historii, WOS oraz na godzinach wychowawczych. Aby jednak wartości wymienione w statucie („ochrona swobody myśli, sumienia, wyznania, tolerancja światopoglądowa, poszanowanie odmienności”) nie pozostały jedynie w sferze deklaracji, uczniom należy zapewnić prawo do swobody wyrażania przekonań także w warunkach, które nie są w pełni kontrolowane przez nauczycieli. Nie można bowiem mówić o swobodzie wypowiedzi, jeśli jest ona dopuszczalna w ściśle wyznaczonych ramach i nie naraża innych osób na konfrontację z odmiennymi opiniami. Ponieważ zadaniem szkoły jest przygotowanie uczniów i uczennic do dorosłego życia, warto pamiętać, że ich udziałem stanie się kontakt z - jak ujął to w piśmie do RPO dyrektor Liceum - „afiszowaniem się odmiennymi poglądami politycznymi”. Słusznym celem jest zatem wychowanie w duchu tolerancji oraz przygotowanie młodych ludzi do debaty w sytuacji, gdy druga osoba ma inne poglądy.

Rzecznik zapoznał się z protokołem z kontroli z dnia 16 kwietnia 2021 r. w XXXIV LO im. K. Kieślowskiego w Łodzi, przeprowadzonej przez Przewodniczącego Rady Miejskiej w Łodzi i innych radnych. Wynika z niego, że w ocenie radnych Regulamin został przyjęty z naruszeniem § 13 Statutu Szkoły, ponieważ nie był konsultowany z radą rodziców, radą pedagogiczną i samorządem uczniowskim. Radni zauważają, że platforma Teams, używana przez szkołę, jest platformą ogólnodostępną i publiczną. Niezrozumiałe jest zwłaszcza adresowanie zakazów umieszczania symboli w awatarach do rodziców uczniów.

Wolność wypowiedzi gwarantowana jest przez art. 54 ust. 1 Konstytucji RP każdemu, a zatem także młodym osobom, które uczęszczają do szkoły. Wolność ta nie ma charakteru absolutnego i podlega ograniczeniom. W odniesieniu do realizacji wolności i praw dzieci i młodzieży trzeba uwzględniać stopień ich dojrzałości oraz możliwe zagrożenia. Nie można jednak zakładać, że młody wiek uniemożliwia im dokonywanie własnych analiz i wyciągania wniosków. Ewentualne zakazy powinny być wprowadzane po dokonaniu oceny wszystkich aspektów problemu oraz zważeniu korzyści i strat dla rozwoju młodych ludzi. Istnieje ryzyko, iż żądanie od uczniów zaprzestania prezentowania określonych poglądów wpłynie negatywnie na ich zainteresowanie problemami społecznymi i przyszłą aktywność obywatelską.

VII.564.45.2021

Czy można zorganizować pożegnanie na koniec roku szkolnego? Pytanie na infolinię RPO

Data: 2021-06-01

Dyrektorka przedszkola pyta, czy będzie mogła zorganizować spotkanie na zakończenie przedszkola po 29 maja (25 dzieci i 25 rodziców).

Prawodawca nie uregulował w odrębny sposób zasad organizacji spotkań na zakończenie roku przedszkolnego bądź szkolnego. Generalne zasady dotyczące spotkań lub zgromadzeń zawarte zostały w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 6 maja 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2021.861 ze zm.), dalej jako „rozp.RM”. Dlatego też spotkanie takie może się odbyć jeżeli jego organizator zastosuje się do regulacji przewidzianych w powyższych przepisach.

Zgodnie z § 26 ust. 15 rozp.RM od dnia 28 maja 2021 r. do dnia 5 czerwca 2021 r. istnieje zakaz organizowania i udziału w imprezach, spotkaniach i zebraniach niezależnie od ich rodzaju. Jednakże w § 26 ust. 15 pkt 2 i 3 rozp.RM od tego zakazu jako wyjątek wskazano organizowanie imprez i spotkań do 25 osób, które odbywają się w lokalu lub budynku wskazanym jako adres miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, która organizuje imprezę lub spotkanie. Do limitu osób nie wlicza się osoby organizującej imprezę lub spotkanie oraz osób wspólnie z nią zamieszkujących lub gospodarujących.  Dopuszczono również organizowanie  imprez i spotkań do 50 osób, które odbywają się na otwartym powietrzu albo w lokalu lub w wydzielonej strefie gastronomicznej sali sprzedaży, o których mowa w § 9 ust. 15 pkt 2 rozp.RM.

Warto jeszcze podkreślić, że zgodnie z §  26 ust. 16 rozp.RM do liczby osób, o których mowa w ust. 15 pkt 2 i 3, nie wlicza się osób zaszczepionych przeciwko COVID-19.

Dodatkowe informacje: https://www.gov.pl/web/koronawirus/aktualne-zasady-i-ograniczenia

Stan prawny na dzień 27 maja 2021r.

RPO do MEiN ws maturzystów z dyskalkulią

Data: 2021-05-21
  • RPO zwraca uwagę na problemy maturzystów z dyskalkulią
  • W tym roku Centralna Komisja Egzaminacyjna uznała, że dyskalkulię można uwzględniać tylko przy ocenie zadań otwartych. A takich na egzaminie z matematyki jest niewiele

W  skargach do Rzecznika Praw Obywatelskich uczniowie wskazują, że wprowadzone zasady oceniania rozwiązań uwzględniających specyficzne trudności w uczeniu się matematyki ograniczają się jedynie do zadań otwartych.

Tymczasem dyskalkulia, zaburzenia w zdolnościach matematycznych, które sprawiają, że człowiek nie potrafi powiązać wartości liczbowych z ich wielkością – podobnie jak dysleksja – została zaklasyfikowana do grupy specyficznych trudności w uczeniu się. Dla osoby z dyskalkulią liczby nie oznaczają konkretnych wielkości, a są jedynie pewną nazwą. Przy rozwiązywaniu zadań matematycznych osoby z taką dysfunkcją popełniają typowe, dające się zidentyfikować błędy. Dlatego też do oceny zadań maturalnych z matematyki powinny być stosowane kryteria, które takie charakterystyczne błędy będą uwzględniać.

Tymczasem, zgodnie z komunikatem dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej z 20 sierpnia 2020 r. w sprawie szczegółowych sposobów dostosowania warunków i form przeprowadzania egzaminu maturalnego w roku szkolnym 2020/2021, jedynie w przypadku zadań otwartych istnieje możliwość zastosowania szczegółowych zasad oceniania, uwzględniających specyficzne trudności w uczeniu się. Ograniczenie to jest o tyle niepokojące, że liczba zadań otwartych na egzaminie maturalnym z matematyki została zmniejszona. To zaś może negatywnie wpłynąć na ostateczne wyniki uzyskiwane na egzaminie przez uczniów i uczennice z dyskalkulią.

Z przedstawionych przez Centralną Komisję Egzaminacyjną statystyk wynika, że zdawalność egzaminu maturalnego z matematyki osób ze stwierdzoną dyskalkulią do tej pory kształtowała się na poziomie 50-60 %. W 2020 r. zdawalność egzaminu maturalnego z matematyki na poziomie podstawowym uczniów ze stwierdzoną dyskalkulią wynosiła 50%, podczas gdy zdawalność egzaminu maturalnego z matematyki w 2020 r. wszystkich uczniów wynosiła 79%. Tak znaczna rozbieżność może wskazywać, że podjęte działania nie rozwiązały problemów sygnalizowanych przez osoby z dyskalkulią.  

Zdaniem RPO należy ponownie poddać szczegółowej analizie obowiązujący system oceniania zadań maturalnych i wprowadzić możliwość sprawdzania całości pracy maturalnej przez egzaminatora z uwzględnieniem wytycznych podobnych do tych, które obecnie dotyczą zasad oceniania zadań otwartych w przypadku arkuszy osób ze stwierdzoną dyskalkulią. Takie rozwiązanie umożliwiłoby ocenę zdobytej wiedzy i posiadanych umiejętności z uwzględnieniem dodatkowych trudności oraz potrzeb omawianej grupy uczniów.

XI.7036.6.2021

Lekcje religii: dopóki uczeń jest niepełnoletni, o edukacji religijnej decydują rodzice. Powinni jednak brać pod uwagę stanowisko dziecka. MEiN odpowiada RPO

Data: 2021-05-14
  • Uczniowie niepełnoletni nie mogą samo decydować udziale w lekcjach religii.
  • Prawo do decydowania o wychowaniu religijnym dzieci Konstytucja i Kodeks rodzinny i opiekuńczy daje rodzicom.
  • Rodzice jednak powinni współdziałać z dzieckiem i uwzględniać jego punkt widzenia

MEiN opowiada na pismo RPO, który przekazał postulat młodego obywatela, by uczniowie niepełnoletni mogli sami decydować o ty, czy chcą chodzić na religię. Pismo do RPO podpisał Tomasz Rzymkowski, wiceminister i pełnomocnik rządu do spraw kształcenia ogólnego i nadzoru pedagogicznego

Min. Rzymkowski odwołuje się do art. 48 Konstytucji , który zapewnia rodzicom pierwszeństwo w podejmowaniu wobec dziecka działań wychowawczych. Przepis ten stanowi: „rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania”.

Min. Rzymkowski dodaje, że wzmianka o wolności sumienia ma znacznie szczególnie w sytuacji, gdy rodzice prezentują odmienne światopoglądy. Wtedy każdy z nich ma prawo do przekonań zgodnych z własnym sumieniem. „Nie ulega wątpliwości, że problemy faktyczne mogą pojawiać się także w razie odmiennych poglądów rodziców i dziecka w zakresie przekonań religijnych – pisze min. Rzymkowski. - . Jednocześnie należy wskazać, że przy podejmowaniu ww. decyzji, najważniejsze jest wewnętrzne przekonanie rodziców, że dziecko posiada też margines własnej autonomii, który poszerza się wraz ze wzrostem dojrzałości dziecka, z jego wiekiem, potrzebami i aspiracjami. Rodzice mają za zadanie tak pokierować rozwojem dziecka, aby zawsze mieli swoje miejsce w jego życiu, ukierunkowanym na jego samowychowanie i samokształcenie dla dobra własnego, rodziny i społeczeństwa”.

W ocenie Ministra Edukacji i Nauki wykonywanie praw rodzicielskich określonych tym przepisem Konstytucji, w tym władzy rodzicielskiej, nie wyklucza, a wręcz powinno uwzględniać opinię dziecka lub możliwość współdecydowania przez dziecko, a jednocześnie mieć wzgląd na stan rozwoju fizycznego, psychicznego i intelektualnego dziecka.

VII.5600.4157.2020

Zasady pobierania opłat za żłobki i przedszkola w pandemii. RPO do UOKiK

Data: 2021-05-13

Jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów reaguje na skargi rodziców, którzy muszą płacić za żłobki i przedszkola, choć placówki te w pandemii nie pracują?

Żłobki i przedszkola w tym roku szkolnym bardzo długo nie działały z powodu pandemii. Dzieci pozostawały w domu z rodzicami lub opiekunami. Tymczasem są placówki, które domagają się opłat za pobyt dziecka w normalnej lub nieznacznie obniżonej wysokości. Tłumaczą to tym, że i tak ponoszą koszty działalności, a niemożność świadczenia opieki i nauki nie jest przez te placówki zawiniona

Rzecznik rozumie względy gospodarcze oraz to, w jakiej sytuacji znajdowały się podmioty prowadzące te placówki, zaskakiwane często zmianami rozwiązań prawnych. Jednak z punktu widzenia rodziców obowiązek płacenia za zamknięty żłobek lub przedszkole musi budzić wątpliwości.

RPO pyta więc UOKiK, ile ma takich sygnałów, oraz jakie zajmuje stanowisko.

VII.7037.50.2021

Uczennica brała udział w protestach - wyrzucona z katolickiej szkoły. Rzecznik interweniuje w kuratorium

Data: 2021-05-05
  • Uczennica niepublicznego Liceum Ogólnokształcącego Zespołu Szkół Katolickich im. Matki Bożej Miłosierdzia w Białymstoku została relegowana ze szkoły
  • Według mediów powodem miał być jej udział w demonstracjach w obronie praw kobiet
  • Budzi to niepokój RPO z uwagi na możliwość naruszenia konstytucyjnych wolności: wyrażania poglądów, zgromadzeń oraz zrzeszania się
  • Rzecznik podjął sprawę z urzędu; występuje do Kuratorium Oświaty w Białymstoku o jej zbadanie

Do RPO wpłynął wniosek od pełnomocnika prawnego prowadzącego sprawę opisaną w artykułach prasowych.

Zgodnie z przysługującymi mu uprawnieniami RPO może wystąpić do instytucji o wyjaśnienia w przypadku informacji medialnych o problemach, jakie spotykają obywateli. Może więc zapytać o stanowisko władze szkoły i kuratorium, a na podstawie uzyskanych informacji podjąć dalsze działania.

Uczennica drugiej klasy została zmuszona do zmiany szkoły po tym, jak w trybie natychmiastowym doszło do rozwiązania umowy o kształcenie. A skreślenie z listy uczniów nastąpiło niecałe dwa miesiące przed zakończeniem roku szkolnego.

Działania szkoły mogą mieć związek z wcześniejszym przesłuchaniem uczennicy w związku z jej udziałem w zgromadzeniu publicznym 8 marca 2021 r.

W ocenie skarżących wypowiedzenie umowy nastąpiło z naruszeniem przepisów umowy, która przewiduje, że jest taka możliwość w przypadku nieprzestrzegania przez dziecko obowiązujących przepisów wewnątrzszkolnych.

Przypadki, w których może dojść do skreślenia z listy uczniów, określa § 14 ust. 2 statutu Zespołu Szkół Katolickich w Białymstoku. Matka uczennicy nie uzyskała jednak pisemnej informacji na temat konkretnego zachowania, które mogłoby stanowić podstawę takich działań. Podczas rozmowy poinformowano, że uczennica należy do „negatywnej grupy rówieśniczej”.

Zastrzeżenia dotyczą trybu, w jakim podjęto decyzję o skreśleniu z listy uczniów. Ani uczennicy, ani jej przedstawicielce nie została przedstawiona uchwała rady pedagogicznej w sprawie. Rodzi to podejrzenia, że procedura nie przebiegła zgodnie ze statutem.

Skarżąca poinformowała Rzecznika, że wcześniej szkoła nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń wobec zachowania uczennicy. Nie stosowano też innych środków wymienionych w statucie, jak upomnienie wychowawcy indywidualne lub wobec klasy, nagana wychowawcy wobec klasy, nagana wicedyrektora szkoły, odsunięcie od udziału w imprezach organizowanych przez szkołę czy klasę, przeniesienie do innej klasy. Zastosowano zatem ostateczny środek, jakim jest skreślenie z listy uczniów, w szczególnie trudnym dla uczniów i uczennic czasie.

Działania dyrektora szkoły budzą niepokój RPO z uwagi na możliwość naruszenia wolności i praw zagwarantowanych w Konstytucji, Konwencji ONZ o Prawach Dziecka  i innych aktach prawnych, zwłaszcza zaś - wolności wyrażania swoich poglądów, wolności zgromadzeń oraz wolności zrzeszania się.

Poniżej przykłady innych tego typu interwencji RPO w obronie młodych ludzi biorących udział w społecznych protestach. 

VII.7031.15.2021

Regionalna Sesja Selekcyjna Europejskiego Parlamentu Młodzieży EYP Poland Digital Kielce 2021 – spotkanie RPO z młodzieżą

Data: 2021-04-30

RPO dr hab. Adam Bodnar spotkał się z uczestnikami Regionalnej Sesji Selekcyjnej Europejskiego Parlamentu Młodzieży EYP Poland Digital Kielce 2021. Temat tegorocznej sesji brzmiał „Togetherness: sense of belonging in a digital era”.

W czasie trzydniowej sesji młodzież zastanawiała się jak pandemia i transformacja technologiczna wpływają na nasze prawa podstawowe. 30 kwietnia RPO spotkał się z obradującymi, by wygłosić wykład  „COVID-19 pandemic – threats and opportunities for human rights.”

Europejski Parlament Młodzieżowy (EYP) jest niezależną i apolityczną organizacją pozarządową, działającą od 1987 roku. To jedna z największych platform debaty i edukacji politycznej, wymiany poglądów oraz spotkań międzykulturowych młodych ludzi. Celem organizacji jest zachęcanie uczniów szkół ponadgimnazjalnych do aktywnego uczestnictwa w debacie na temat przyszłości Europy oraz w życiu społecznym i politycznym swojego regionu, kraju i kontynentu.

RPO zajął się sprawą punktu katechetycznego w Krapkowicach. Sprostowanie wiadomości TVP Opole i tvp.info

Data: 2021-04-20
  • TVP w Opolu, a za nią tvp.info podało, jakoby RPO nie pomógł ludziom i pozostawił sprawę bez odpowiedzi
  • Tymczasem RPO nie tylko interweniował, ale przesłał skarżącym informacje o swoich działaniach

W reakcji na materiał wyemitowany w "Kurierze Opolskim" na antenie TVP3 Opole, zamieszczony też na stronie internetowej www.tvp.info pt. "Prawie pięć lat bez odpowiedzi. Adam Bodnar zlekceważył wiernych", Biuro RPO prostuje podaną w tym materiale informację, jakoby skarżący nie zostali poinformowani przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich o podjętych w sprawie działaniach.

Skarga Pastorów Centrum Chrześcijańskiego „Tylko Jezus” Kościoła Bożego w Krapkowicach, której dotyczy wyemitowany materiał, wpłynęła do Biura RPO 15 września 2016 r.  17 października 2016 r. skarżący przesłali do Biura RPO kolejną korespondencję, tym razem adresowaną do Starosty Krapkowickiego i Wojewody Opolskiego, a przesłaną Rzecznikowi do wiadomości.

Problem dotyczył przewlekłości w rozpatrywaniu, a następnie negatywnego załatwienia przez Starostę Krapkowickiego, wniosku o utworzenie punktu katechetycznego, w którym prowadzone byłyby lekcje religii dla uczniów.  Wniosek taki  wpłynął do Starostwa 22 kwietnia 2016 r., a rozstrzygnięty został negatywnie 4 października 2016 r.

Rzecznik podjął w tej sprawie działania. 7 listopada 2016 r. skierował do Starosty Krapkowickiego wystąpienie, w którym poprosił o przesłanie do Biura RPO całości dokumentacji. W kontekście sprawy Rzecznik polecił też uwadze Starosty raport Biura RPO pt. "Dostępność lekcji religii wyznań mniejszościowych i etyki w ramach systemu edukacji szkolnej".

7 listopada 2016 r. skierowane zostało również pismo do skarżących, Pastorów Centrum Chrześcijańskiego „Tylko Jezus” Kościoła Bożego w Krapkowicach z informacją o interwencji RPO oraz szczegółowym pouczeniem na temat działań, które mogą podjąć w związku z nienawistnymi komentarzami pojawiającymi się na temat prowadzonej przez nich instytucji na forach internetowych.

Nie jest zatem prawdą, jakoby skarżący nie zostali powiadomieni o reakcji RPO na ich skargę.

28 listopada 2016 r. do Biura RPO wpłynęła obszerna odpowiedź Starosty Krapkowickiego, w której wyjaśniono powody długotrwałego rozpatrywania wniosku i podano przyczyny, które przesądziły o negatywnym załatwieniu sprawy. Wątpliwości Starosty budziła niewielka liczba uczniów pobierających naukę w szkołach powiatu, którzy mieliby uczęszczać do nowoutworzonego punktu katechetycznego.

Jednocześnie, o czym Rzecznik został poinformowany w tej samej korespondencji, Starostwo wychodząc naprzeciw oczekiwaniom skarżących w listopadzie 2016 r. przygotowało projekt porozumienia dotyczącego organizacji nauki religii Kościoła Bożego w Chrystusie, zawierający zasady organizacji nauki religii w pozaszkolnym punkcie katechetycznym.

Po analizie całości zebranych informacji Rzecznik ocenił, że sprawa została załatwiona bez potrzeby dalszych działań z jego strony. Za taką interpretacją przemawiał też fakt, że skarżący nie zwracali się już w tej sprawie do RPO, a przesłana przez Starostę korespondencja pozwalała domniemywać, że o stanie swojej sprawy są na bieżąco informowani przez właściwy do tego organ.

Biuro RPO prosi o poinformowanie o tym widzów TVP Opole i czytelników portalu TVP.Info.

XI.0610.1.2021

Prawo decyzji o nieuczestniczeniu w lekcjach religii - także dla niepełnoletnich uczniów. Postulat RPO wobec MEiN

Data: 2021-04-14
  • Możliwe byłoby rozważenie obniżenia granicy wieku, uprawniającej ucznia do samodzielnego decydowania o uczestnictwie w lekcjach religii i etyki - uważa RPO
  • Podstawę do tego daje ratyfikowana przez Polskę Konwencja ONZ o prawach dziecka
  • Dziś prawo takie art. 12 ustawy o systemie oświaty przyznaje tylko uczniom pełnoletnim

Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk zwraca się o stanowisko w sprawie do sekretarza stanu w MEiN Dariusza Piontkowskiego. Pyta też, czy resort dostaje wnioski obywateli dotyczące art. 12 ustawy.

Do RPO wpłynął wniosek obywatela w tej sprawie. Wskazał on, że zgodnie z art. 12 ustawy publiczne przedszkola i szkoły podstawowe organizują naukę religii na życzenie rodziców, publiczne szkoły ponadpodstawowe na życzenie bądź rodziców, bądź samych uczniów; po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu nauki religii decydują uczniowie.

W związku szkół ponadpodstawowych w C. uczniom klasy pierwszej rozdano oświadczenia dotyczące woli nauki religii. Wyłączną osobą uprawnioną do jego wypełnienia był rodzic bądź opiekun prawny. Nauczycielka poinformowała, że do ukończenia 18. roku życia uczniowie powinni całkowicie podporządkować się woli rodzica w kwestiach religijnych.

Według wnioskodawcy nieletni  może być zatem zmuszony  uczestniczyć w zajęciach religii nawet, jeśli nie jest do niej przekonany. Wielu uczniów czuje się ateistami, a wiara jest indywidualną kwestią każdego człowieka  - pisał wnioskodawca. Wskazał na sprzeczność przepisów z Konwencją o prawach dziecka.

Pismo RPO do MEiN

Wydaje się, że możliwe byłoby rozważenie obniżenia granicy wiekowej wskazanej w art. 12 ust. 1 ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty.

Zgodnie z art. 14 Konwencji o Prawach Dziecka państwa-strony są zobowiązane do respektowania prawa dziecka do swobody myśli, sumienia i wyznania oraz respektowania praw i obowiązków rodziców lub, w odpowiednich przypadkach, opiekunów prawnych odnośnie do ukierunkowania dziecka w korzystaniu z jego prawa w sposób zgodny z rozwijającymi się zdolnościami dziecka.

Przepis ten wskazuje zatem na korzystanie ze swobody wyznania przez samo dziecko. Jest to zgodne z ogólną koncepcją odpowiedzialności rodzicielskiej przyjętą w tej konwencji, w myśl której odpowiedzialność rodzicielska musi być realizowana w sposób odpowiadający rozwojowi zdolności dziecka i w oparciu o najlepszy interes dziecka.

Koncepcja ta znalazła również odzwierciedlenie w art. 48 ust. 1 Konstytucji RP, a  rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

W doktrynie wyrażany jest pogląd, że przepis ten ma na celu zapewnienie poszanowania zdania dziecka, przede wszystkim poszanowania jego wolności sumienia i wyznania oraz przekonań. Postanowienie to chronić miało dziecko przed presją nakierowaną na przyjęcie poglądów anty lub areligijnych albo przeciwnie, religijnych, gdy są one wyznawane przez rodziców, lecz nie są podzielane przez dojrzewające dzieci.

VII.5600.4157.2020

Kwestionowanie praw zwierząt nie służy edukacji przyrodniczej dzieci. Zastępca RPO pisze do min. Tomasza Rzymkowskiego

Data: 2021-04-12
  • Dzięki edukacji nt. praw zwierząt dzieci mogą się dowiedzieć, że odczuwają one ból i cierpienie, dlatego nie można ich krzywdzić
  • To także kwestia wychowywania najmłodszych w duchu odpowiedzialności i dbałości o dobrostan środowiska naturalnego
  • Wypowiedź ministra może być odbierana jako próba podważenia zasadności takich działań

Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk napisał do Tomasza Rzymkowskiego, sekretarza stanu MEiN i pełnomocnika rządu ds. kształcenia ogólnego  i nadzoru pedagogicznego, w związki ze skomentowaniem przezeń  prowadzoną przez resort weryfikację podręczników szkolnych.

W wypowiedzi dla „Naszego Dziennika” negatywnie on ocenił sposób ujęcia tematyki ochrony zwierząt w jednym z podręczników dla trzeciej klasy szkoły podstawowej. Stwierdził m.in., że „pojęcie »prawa zwierząt« nie występuje w naukach prawnych. Jest ono związane jedynie ze sferą wyobrażeń ideologicznych (…) Według nauki, prawo jest przypisane Bogu i ludziom. Jest prawo Boskie, które nazywane jest także naturalnym, i to wynikające z systemów wartości, którymi żyje dane społeczeństwo. Z nich również wynikają pewne obowiązki, które człowiek ma względem zwierząt. Jak choćby to, że rolnik, który zajmuje się hodowlą, nie może zwierząt głodzić czy dręczyć. Ale zwierzę nigdy nie może być podmiotem praw. Pojęcie »prawa zwierząt« nie istnieje”.

Zdaniem Rzecznika wypowiedź ta może być sprzecza z celami edukacji wczesnoszkolnej, zawartymi w rozporządzeniu MEN z 14 lutego 2017 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej, w tym dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym, kształcenia ogólnego dla branżowej szkoły I stopnia, kształcenia ogólnego dla szkoły specjalnej przysposabiającej do pracy oraz kształcenia ogólnego dla szkoły policealnej - szczególnie w zakresie edukacji przyrodniczej oraz rozwoju emocjonalnego uczniów.

Wypowiedź ta może być odebrana jako kwestionowanie wartości, jaką jest wychowywanie dzieci i młodzieży w duchu odpowiedzialności i dbałości o dobrostan środowiska naturalnego, w tym edukowanie ich o systemie ochrony zwierząt w Polsce.

Za nieuzasadnione Rzecznik uznaje stwierdzenie, że pojęcie „praw zwierząt” nie występuje w nauce prawa i jest „związane ze sferą wyobrażeń ideologicznych”. Choć pojęcie to nie jest wskazane wprost w obowiązujących w Polsce aktach normatywnych, w tym w ustawie z 1997 r. o ochronie zwierząt, obecne jest zarówno w zagranicznej, jak i polskiej literaturze prawniczej. Dyskusja dotycząca tego, czy zwierzęta mogą być podmiotem przysługujących im praw, pozostaje zwłaszcza w sferze zainteresowania filozofii prawa i jako odrębne zagadnienie naukowe doczekało się, również w Polsce, wielu opracowań.

Termin „prawa zwierząt” jest używany na polskich uczelniach. Jeden ze specjalistycznych kursów przedmiotowych na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku nosi nazwę „Ochrona praw zwierząt”. Wydział „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego prowadzi przedmiot „Akty prawne dotyczące zwierząt”, zaś Pracownia Pytań Granicznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza - „Prawa człowieka. Prawa zwierząt?”. Standardy prawnej ochrony zwierząt są tematem konferencji naukowych, podczas których eksperci posługują się tym terminem. Należy także zauważyć działalność międzynarodowych organizacji zajmujących się ochroną zwierząt, które od lat podejmują starania o prawne uregulowane kwestii praw zwierząt.

Niezależnie od długiego już i bogatego dyskursu naukowego dotyczącego statusu prawnego zwierząt, którego rozstrzyganie nie należy do kompetencji Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazać trzeba, że obecne ujęcie tematu, w ocenie Rzecznika, może w pozytywny sposób przyczyniać się do ukazywania dzieciom, że zwierzęta są istotami odczuwającymi ból i cierpienie, przez co nie można ich krzywdzić.

Zgodnie z podstawą programową, w zakresie emocjonalnego obszaru rozwoju, uczeń powinien osiągnąć m. in. „umiejętność rozumienia odczuć zwierząt, wyrażania tych stanów za pomocą wypowiedzi ustnych i pisemnych oraz różnorodnych artystycznych form wyrazu”. Operowanie pojęciem „praw zwierząt” może także pomagać realizować cele edukacji przyrodniczej, jakimi są chronienie przyrody przez ucznia oraz zdobycie wiedzy w zakresie opieki nad zwierzętami domowymi, hodowlanymi i innymi.

Za niepokojący należy uznać fakt nadużywania przez przedstawicieli MEiN pojęcia „ideologii”.  Trzeba zgodzić się z opinią, że szkoła nie powinna być miejscem ideologicznej indoktrynacji, ale należy także uznać, że treść podstawy programowej kształcenia ogólnego powinna być wolna od indywidualnych uprzedzeń jej autorów.

Możemy zaobserwować coraz częstsze działania dzieci i młodzieży, zorientowane na ochronę środowiska, w tym zwierząt, a także rosnącą świadomość społeczną w zakresie zagrożeń wywołanych zmianami klimatycznymi.

- Wypowiedź Pana Ministra może być odebrana jako próba podważenia zasadności takich działań oraz może sugerować, że różnorodne organizacje pozarządowe czy też ruchy działające na rzecz ochrony zwierząt powiązane są z jakąkolwiek, w szczególności szkodliwą i groźną dla dzieci i młodzieży, „ideologią” – napisał S. Trociuk do wiceministra Rzymkowskiego.

Poprosił go o wyjaśnienia w tej sprawie oraz o informację o stanie weryfikacji innych szkolnych podręczników.

VII.7037.39.2021

RPO przypomina: szkoła jest zobowiązana do poszanowania tożsamości płciowej uczniów

Data: 2021-04-08
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie apeluje o przestrzeganie w debacie publicznej standardów ochrony praw człowieka.
  • Szczególny obowiązek w tym zakresie spoczywa na osobach pełniących funkcje publiczne, które w swoich wypowiedziach powinny uwzględniać podstawowe wartości i prawa, w tym prawo obywateli do prywatności, zasadę ochrony dobra dziecka, czy zakaz dyskryminacji.
  • RPO zwraca się z tym apelem jako niezależny organ ds. równego traktowania.

Oświata w Rzeczypospolitej Polskiej stanowi wspólne dobro całego społeczeństwa (tak brzmi pierwsze zdanie preambuły ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe). Ta zasada zobowiązuje do podejmowania decyzji i działań, które budują trwały, oparty na szacunku i równości system oświaty.  Szkoły są zobowiązane do podejmowania niezbędnych działań w celu tworzenia optymalnych warunków realizacji działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej, zapewnienia każdemu uczniowi warunków niezbędnych do jego rozwoju, podnoszenia jakości pracy szkoły i jej rozwoju organizacyjnego (Prawo oświatowe art. 44 ust. 1).

Rzecznik Praw Obywatelskich od wielu lat wskazuje na szczególną rolę placówek oświatowych w upowszechnianiu idei praw człowieka, równego traktowania i tolerancji.

Szkoła jest jednym z pierwszych środowisk, w których młodzi ludzie kształtują swoje poczucie wrażliwości społecznej, uczą się poszanowania dla różnorodności oraz reagowania na przejawy dyskryminacji. Z tego względu środowisko szkolne powinno dołożyć wszelkich starań, aby uczeń nie miał poczucia, że jego tożsamość buduje bariery lub izoluje go od rówieśników. W ocenie Rzecznika istotne jest także, aby grono pedagogiczne postępowało ze szczególną wrażliwością w kontekście rozpoznawania i przeciwdziałania dyskryminacji swoich podopiecznych, współpracując z rodzicami i podkreślając, że prawa każdego ucznia są w pełni respektowane.

Większość osób transpłciowych uświadamia sobie swoją tożsamość płciową przed ukończeniem 18. roku życia, a więc w okresie edukacji. Szkoły i inne placówki edukacyjne nadal dosyć często wymieniane są jako źródło dyskomfortu, strachu i niepokoju. Dlatego też osoby te rzadko decydują się na otwarte mówienie o swojej tożsamości wobec innych uczniów i nauczycieli, a nawet rodziców, ze względu na strach przed negatywną reakcją – dyskryminacją, przemocą psychiczną lub fizyczną lub innymi formami prześladowania. Aż 69% uczniów z Polski, biorących udział w badaniu, „zawsze” bądź „często” doświadczyło lub było świadkiem negatywnych komentarzy albo czynów wobec osób LGBT w środowisku szkolnym (Raport Komisji Europejskiej Legal gender recognition in the EU. The journeys of trans people towards full equality, 2020).

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat zwraca uwagę na te problemy, rekomendując wprowadzenie stosownych działań zapobiegawczych, w tym obowiązkowej, prewencyjnej edukacji antydyskryminacyjnej. Warto podkreślić, że ponad dwie trzecie Polaków (70%) jest zdania, że w szkołach powinna być prowadzona edukacja antydyskryminacyjna. Wskaźnik poparcia wśród samych uczniów i uczennic jest jeszcze wyższy – 81,5% uważa, że powinna ona być prowadzona (Raport z badania w szkołach oraz analiza ilościowa programów profilaktyczno-edukacyjnych, Centrum Badań nad Uprzedzeniami na zlecenie RPO, 2020.) Rzecznik przypomina, że dyskryminacja oraz związana z nią przemoc motywowana uprzedzeniami mają znaczący wpływ na zdrowie psychiczne osób, które ich doświadczają ze względu na przynależność do określonej grupy mniejszościowej.

Z tych względów pozytywne działania podejmowane przez szkoły i inne placówki edukacyjne zapewniające odpowiednie warunki rozwoju i nauki każdego dziecka, w poszanowaniu jego tożsamości i indywidualności, należy przyjąć z aprobatą i upowszechniać rzetelne informacje o dobrych praktykach w tym zakresie.

XI.501.6.2021

Czy nauczanie początkowe w formule hybrydowej powinno być narzucone przez organy centralne? RPO pisze do Ministra Edukacji i Nauki

Data: 2021-03-17
  • Połowa uczniów z klas 1-3 z województw lubuskiego, mazowieckiego, pomorskiego i warmińsko-mazurskiego uczy się dziś zdalnie
  • Decyzję o tym podjął Minister Edukacji i Nauki, mimo że przyznał jednocześnie, że to dyrektorzy szkół najlepiej orientują się w sytuacji swojej placówki
  • Rzecznik postuluje pilne wprowadzenie stosownych zmian, które dadzą dyrektorom możliwość uwzględnienia lokalnych warunków ochrony zdrowia i realizacji prawa do nauki

Odgórne wprowadzenie nauczania hybrydowego w czterech województwach dla połowy uczniów oznacza naukę zdalną bez względu na realne niebezpieczeństwo zakażenia. Tymczasem dyrektorzy niektórych szkół twierdzą, że w przypadku ich placówek nie istnieją powody dla wprowadzania takich ograniczeń. Dotyczy to szczególnie mniejszych szkół, w których większość nauczycieli skorzystała już ze szczepień przeciw COVID-19, a nauka zorganizowana została w sposób zgodny z rygorami bezpieczeństwa.

Rzecznik zwraca także uwagę, że uczniowie najmłodszych klas są szczególnie narażeni na skutki izolacji i straty dla ich kompetencji społecznych. Trudno też porównać jakość nauczania zdalnego z bezpośrednim kontaktem z nauczycielem.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do Ministra Edukacji i Nauki, by rozważył możliwość scedowania decyzji o formie nauczania na dyrektorów szkół. Podkreślił również, że automatyczne kierowanie połowy uczniów do nauki zdalnej może skutkować dalszymi stratami edukacyjnymi, pogorszeniem się stanu zdrowia dzieci oraz utrudnieniami w życiu prywatnym całych rodzin, co nie zawsze znajduje usprawiedliwienie w postaci wzrostu liczby zachorowań w danej gminie. Rzecznik uważa, że zapewnienie większej swobody dyrektorów w podejmowaniu tych decyzji w oparciu o rzetelną ocenę lokalnych warunków i ewentualnych zagrożeń dla członków społeczności szkolnych, jest zgodne z szeroko pojętym interesem społecznym.

VII.7037.45.2020

Zasady oceniania zadań zamkniętych z matematyki podczas matur dla osób z dyskalkulią. RPO pyta CKE

Data: 2021-03-11
  • Jak będą oceniane zadania zamknięte z matematyki podczas tegorocznych matur dla zdających ze stwierdzoną dyskalkulią – pyta RPO Centralną Komisji Egzaminacyjną

Skargi w tej sprawie wpływają do Biura RPO. Problem dotyczy zasad oceniania zadań zamkniętych. Są one skonstruowane w taki sposób, że przewidują nawet niewielkie błędy ucznia. Podstawową trudnością jest sposób oceniania ograniczony do wyboru prawidłowej odpowiedzi.

Uczniowie zwracają uwagę, że zadania zamknięte są zwykle mniej skomplikowane, jednak z uwagi na sposób doboru przykładowych odpowiedzi nie są w stanie wybrać prawidłowego rozwiązania.

Dostosowanie sprawdzianów i egzaminów dla uczniów ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się to jeden z istotnych obszarów działalności RPO. Wcześniej wdrożono racjonalne usprawnienia w zakresie oceniania zadań otwartych - co spotkało się ze znaczną aprobatą abiturientów z dyskalkulią.

W ocenie RPO z uwagi na występujące trudności należałoby wprowadzić możliwość sprawdzania całości pracy maturalnej przez egzaminatora z uwzględnieniem podobnych wytycznych do zasad oceniania zadań otwartych w przypadku arkuszy osób ze stwierdzoną dyskalkulią. Umożliwiłoby to ocenę zdobytej wiedzy i umiejętności z uwzględnieniem dodatkowych trudności oraz potrzeb uczniów wskazanych w orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego.

Adam Bodnar pyta dr. Marcina Smolika, dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, czy analizowano to przy wypracowywaniu dodatkowych zasad oceniania zadań otwartych w przypadku arkuszy osób ze stwierdzoną dyskalkulią oraz czy wypracowane podobne kryteria w przypadku zadań zamkniętych.

Jeśli taki dokument nie został sporządzony, RPO prosi o przedstawienie możliwych racjonalnych dostosowań w przypadku oceniania zadań zamkniętych oraz upublicznienie ich przed zbliżającą się sesją egzaminacyjną.

Ponadto Rzecznik pyta, ilu absolwentów ze zdiagnozowaną dyskalkulią w ubiegłym roku zostało zgłoszonych przez dyrektorów szkół, jako wymagający dostosowań warunków i form przeprowadzania egzaminu maturalnego z matematyki oraz jak przedstawia się statystyka uzyskania pozytywnego wyniku z tego egzaminu w przypadku tej grupy maturzystów.

XI.7036.6.2021

Adam Bodnar pisze do MEiN o konieczności edukacji antydyskryminacyjnej

Data: 2021-03-02
  • Powołanie przez MEiN zespołu do przeglądu podstawy programowej oraz treści podręczników jest okazją do uzupełnienia podstawy programowej o edukację antydyskryminacyjną
  • To najskuteczniejsze narzędzie budowania nowoczesnego społeczeństwa opartego na niedyskryminacji i równości, tolerancji, sprawiedliwości oraz solidarności
  • 1 marca  - w Międzynarodowy Dzień Bez Dyskryminacji- RPO napisał do ministra Przemysława Czarnka o konieczności  wspólnego przeciwdziałania dyskryminacji
  • Zwraca też uwagę na niedopuszczanie do użytku szkolnego i eliminowania z niego podręczników naruszających zasadę równego traktowania

- Zachęcam Pana Ministra do wspólnego przeciwdziałania dyskryminacji, uprzedzeniom i związanej z nimi nietolerancji. Okazujmy szacunek, uczmy tolerancji, przekazujmy prawidłowe wzorce zachowań w trosce o dobro jednostki i całego społeczeństwa, ale przede wszystkim – podejmijmy konkretne działania w celu skutecznego zapobiegania dyskryminacji i przemocy nią motywowanej – podkreśla Adam Bodnar w wystąpieniu do szefa resortu.

Działania na rzecz propagowania i odpowiedniego rozwijania edukacji antydyskryminacyjnej w ramach edukacji szkolnej Rzecznik podejmował w całej swej kadencji. Edukacja antydyskryminacyjna w szkole powinna przyczyniać się do umacniania wśród uczennic i uczniów szacunku dla drugiego człowieka, uznania różnorodności i złożoności współczesnego świata. RPO wielokrotnie występował do ministerstwa o rozszerzenie a obowiązującej podstawy programowej o treści związane z przeciwdziałaniem dyskryminacji. Już w 2015 r., wspólnie z Rzecznikiem Praw Dziecka poprzedniej kadencji, zaoferował odpowiednie wsparcie.

Jak wynika z badań, ponad dwie trzecie Polaków (70%) jest zdania, że w szkołach powinna być prowadzona edukacja antydyskryminacyjna. Wskaźnik poparcia wśród samych uczniów i uczennic jest jeszcze wyższy - 81,5% uważa, że powinna ona być prowadzona.

Mimo oczekiwań społecznych, jak również rekomendacji instytucji monitorujących stopień poszanowania praw człowieka w Polsce, postulaty RPO pozostały bez adekwatnej reakcji resortu edukacji. Stał on na niezmiennym stanowisku, że dostatecznym gwarantem jej realizowania jest obowiązująca podstawa programowa.  

- Niezależnie od odmiennej oceny stopnia realizacji edukacji antydyskryminacyjnej w obecnie obowiązującej podstawie programowej wyrażam nadzieję, że zgadzamy się z Panem Ministrem co do konieczności zapewnienia wszystkim, w szczególności uczniom  i uczennicom, możliwości funkcjonowania w środowisku wolnym od przemocy – pisze Adam Bodnar.

Tymczasem badanie pn. „Równe traktowanie w szkole” wykazało, że kompetencje i wiedza w zakresie równego traktowania jest powiązana z nastawieniem do dyskryminacji oraz  dręczenia i przemocy rówieśniczej. Uczniowie i uczennice, którzy mają większą świadomość równego traktowania, wykazują mniejszą akceptację wobec takich zachowań. Nie pozostawia to wątpliwości co do nadrzędnego charakteru wartości, jaką jest przekazanie młodym ludziom wiedzy o prawach człowieka i równym traktowaniu.

Dlatego RPO z zainteresowaniem odnotował doniesienia o powołaniu przez ministra zespołu ekspertów mającego dokonać przeglądu podstawy programowej oraz treści podręczników. Może to być doskonała okazja do odpowiedniego uzupełnienia programu nauczania.

Według Prawa oświatowego do wychowawczych zadań szkoły należy bowiem rozwijanie wśród uczniów postaw tolerancji i otwartości światopoglądowej, a także zapewnienie każdemu uczniowi bezpieczeństwa i warunków do prawidłowego rozwoju.

Zgodnie z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka – swoistą konstytucją międzynarodowego systemu ochrony praw człowieka – „nauczanie winno mieć na względzie pełny rozwój osobowości ludzkiej oraz umacnianie poszanowania praw człowieka i podstawowych wolności. Powinno ono służyć popieraniu zrozumienia, tolerancji i przyjaźni między wszystkimi narodami oraz wszystkimi grupami rasowymi lub religijnymi”.

W celu pełnego wdrożenia tych założeń przyjęto 15 grudnia 1960 r. Konwencję w sprawie zwalczania dyskryminacji w dziedzinie oświaty. Odrzuca ona dyskryminację, rozumianą jako wszelkie wyróżnianie, wykluczanie, ograniczanie lub uprzywilejowanie ze względu na rasę, kolor skóry, płeć, język, wyznanie, przekonania polityczne lub jakiekolwiek inne, narodowość lub pochodzenie społeczne, sytuację materialną lub urodzenie, które ma na celu albo którego skutkiem jest przekreślenie lub naruszenie zasady jednakowego traktowania w dziedzinie oświaty, w tym zakazując m.in. stawiania jakiejkolwiek osoby lub grupy osób w sytuacji nie dającej się pogodzić z godnością człowieka.

Konieczność promowania równego traktowania w edukacji jest także obowiązkiem z Konwencji o prawach dziecka. Zgodnie z nią państwo zobowiązane jest do ukierunkowania nauki na rozwijanie w dziecku szacunku dla praw człowieka i podstawowych swobód.

Jednym z kluczowych kryteriów weryfikacji treści podręczników i podstawy programowej powinno być rozwijanie wśród młodych osób poszanowania dla godności i praw każdego człowieka. Dlatego RPO zwraca uwagę ministra na niedopuszczanie do użytku szkolnego i eliminowania z takiego użytku podręczników naruszających zasadę równego traktowania.

Podręczniki takie, w zakresie propagowanych przez nie dyskryminujących treści, są niezgodne z przepisami prawa – Konstytucją (art. 32 i 33), Konwencją ONZ w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet z 1979 r. czy Konwencją Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzona w Stambule  11 maja 2011 r.

Aktualna pozostaje zatem rekomendacja nowelizacji rozporządzenia MEN z 3 października 2019 r. w sprawie dopuszczania do użytku szkolnego podręczników - tak, by do istniejących rodzajów opinii wymaganych w celu dopuszczenia podręcznika do użytku szkolnego dodać opinię zawierającą szczegółową ocenę zgodności treści i materiału ilustracyjnego z zasadą równego traktowania i niedyskryminacji. Powinna ona także stanowić wyraźne kryterium cofnięcia dopuszczenia do użytku podręcznika szkolnego przez ministra.

RPO ma nadzieję, że efektem prac  zespołu ekspertów będzie uwzględnienie w większym stopniu w podstawie programowej oraz treściach podręczników szkolnych tematyki praw człowieka i równego traktowania.

Jako szczególnie cenne i godne poparcia RPO uznaje wszelkie inicjatywy realizowane w szkołach przez nauczycielki i nauczycieli, również we współpracy z ekspertami zewnętrznymi i organizacjami pozarządowymi, które pozwalają uczniom i uczennicom pogłębiać swoją wiedzę na temat praw człowieka  i obywatela, i podejmować dyskusję dotyczącą aktualnych problemów społecznych. Mam nadzieję, że taka aktywność będzie mogła być kontynuowana – brzmi konkluzja pisma Adama Bodnara.

XI.800.3.2017

Maseczki w przedszkolu – pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2021-02-24

Skoro dzieci w przedszkolu nie noszą maseczek, to czy dyrekcja ma prawo zmuszać do tego pracowników? Czy prawo na to pozwala?

Zgodnie z § 27 ust.3 pkt 14 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii - obowiązku zakrywania ust i nosa przy pomocy maski, maseczki [a do 27 lutego także przy pomocy odzieży lub jej części, przyłbicy albo kasku ochronnego] nie stosuje się do uczniów i dzieci objętych wychowaniem przedszkolnym oraz osób zatrudnionych w przedszkolu, innej formie wychowania przedszkolnego, szkole lub placówce oświatowej oraz w ramach form opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 - na ich terenie, chyba że kierujący takim podmiotem lub formą wychowania lub opieki postanowi inaczej.

Treść tego paragrafu w sposób jednoznaczny wskazuje, że decyzję w zakresie noszenia maseczki przez pracowników przedszkola może podjąć dyrektor tej placówki, ponieważ został do tego umocowany na podstawie cytowanego rozporządzenia.

Stan prawny 24.02.2021

Projekt „Tak! dla edukacji seksualnej w całej Polsce” pod Patronatem Honorowym RPO

Data: 2021-02-10

Rzecznik Praw Obywatelskich objął Patronatem Honorowym RPO projekt „Tak! dla edukacji seksualnej w całej Polsce” realizowanego pod nazwą EDUKACJA SEKSUALNA POLSKA przez Fundację Nowoczesnej Edukacji SPUNK. Projekt ten tworzy sieć edukatorek/ów seksualnych z małych i średnich miast Polski, którzy w swoich regionach działać będą na rzecz samorządowych rozwiązań dla edukacji seksualnej i równościowej.

Zostaną one i oni przeszkoleni w zakresie: edukacji seksualnej i antydyskryminacyjnej (w ujęciu m.in. w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Standardów edukacji seksualnej WHO), ich miejsca w edukacji formalnej i nieformalnej, prowadzenia społecznego dialogu i rzecznictwa oraz procedur przygotowania i wdrożenia uchwał wprowadzających edukację seksualną i antydyskryminacyjną jako zadanie publiczne. Przeszkolone osoby przeprowadzą pilotażowe zajęcia dla młodzieży w swoich gminach, powiatach, miastach, po uprzednim spotkaniu z przedstawicielami/kami placówek edukacyjnowychowawczych i rodzicami/opiekunami prawnymi.

Częścią projektu będą spotkania z przedstawicielami władz lokalnych, stworzenie projektów uchwał i działanie na rzecz ich wprowadzenia. W ramach projektu odbędą się także: mentoring dla uczestników/uczestniczek szkoleń, mający na celu przekazanie wiedzy i rozwijanie umiejętności w kontekście działalności rzeczniczej na rzecz praw człowieka, spotkanie sieciujące oraz konferencja podsumowująca przeprowadzone działania i ich efekty. W założeniach projekt ten jest odpowiedzią na brak edukacji seksualnej w Polsce i brak utożsamiania jej z prawami człowieka, w tym prawem do wiedzy o swoim zdrowiu i wolności do planowania swojego życia.

Edukacja w czasie pandemii dyskryminuje dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami – RPO wystąpił do MEiN

Data: 2021-02-05
  • Potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami nie są wystarczającym stopniu realizowane z powodu rozwiązań związanych z organizacją działalności placówek w okresie pandemii
  • RPO zwrócił się w tej sprawie do resortu edukacji
  • Zauważa m.in. brak realizacji zajęć rewalidacyjnych, w tym zajęć usprawniających oraz brak odpowiedniej pomocy psychologiczno-pedagogicznej

W związku z powrotem uczniów klas I-III do placówek oświatowych, Rzecznik zwraca uwagę na problemy, z którymi obecnie mierzą się uczniowie z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunowie.

Przyjmowane i wdrażane rozwiązania nadzwyczajne, związane z organizacją działalności placówek w okresie pandemii, nie zabezpieczyły w wystarczającym stopniu realizacji potrzeb uczniów z niepełnosprawnościami. Zadaniem systemu oświaty jest bowiem nie tylko zagwarantowanie dostępu do kształcenia, ale również wychowanie rozumiane jako wspieranie dziecka w rozwoju ku pełnej dojrzałości w sferze fizycznej, emocjonalnej, intelektualnej, duchowej i społecznej. Każdy z uczniów ma indywidualne potrzeby, które zgodnie z zaleceniami o potrzebie kształcenia specjalnego powinny być odpowiednio realizowane.

Niestety, z uwagi na ponowne wprowadzenie nauki zdalnej większości uczniów, część z nich pozostała wykluczona z systemu edukacji i wychowania. Obecnie znaczna część zajęć jest prowadzona w formie on-line, jednak z uwagi na ograniczenia w dostępie do internetu zajęcia są ograniczone do transmisji dźwięku, co znacznie utrudnia interakcję z nauczycielem i skupienie na prezentowanych treściach. Istnieje również szereg niepełnosprawności, które uniemożliwiają naukę w formie zdalnej, za pomocą urządzeń elektronicznych. Nie wszyscy uczniowie porozumiewają się też w sposób foniczny, co dodatkowo utrudnia porozumiewanie się na odległość.

Rzecznik z uznaniem podchodzi do wielu podejmowanych przez ministerstwo edukacji działań wspierających szkoły w prowadzeniu kształcenia zdalnego – w szczególności udostępnienia Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej www.epodreczniki.pl, gdzie zostały zamieszczone materiały edukacyjne, które dostosowano również do potrzeb uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Platforma spełnia warunki WCAG 2.0 na poziomie AA. Obecnie standard ten został rozszerzony o dodatkowe wymagania z myślą o użytkownikach słabowidzących (WCAG 2.1). Również strona internetowa powinna być dostosowana do potrzeb uczniów z niepełnosprawnościami.

Do 23 września 2020 r. podmioty publiczne były zobowiązane do zapewnienia dostępności cyfrowej stron internetowych zgodnie z ustawą o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych. Wskazana strona została również zamieszczona w wykazie stron internetowych, które miały zostać poddane monitoringowi przez ministra właściwego do spraw informatyzacji do 22 grudnia 2020 r. W związku z tym należy podjąć dodatkowe działania, aby zapewnić pełną dostępność zarówno strony internetowej, jak i zamieszczanych materiałów.

Ze skarg docierających do Biura RPO wynika, że w szczególnie trudnej sytuacji znajdują się uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami, na co dzień korzystający z pomocy specjalistów, m.in. logopedów, nauczycieli wspomagających, fizjoterapeutów. Placówki oświatowe prowadzą nie tylko zajęcia edukacyjne, ale również zajęcia usprawniające. Kształcenie w trybie zdalnym często uniemożliwia lub znacznie ogranicza możliwości korzystania ze wsparcia nauczycieli-specjalistów. Brak prowadzonych dodatkowych zajęć wielokrotnie skutkuje pogorszeniem ogólnego stanu zdrowia bądź ograniczenia prowadzonej terapii.

Problemem jest również brak realizacji zajęć rewalidacyjnych, w tym zajęć usprawniających. Placówki oświatowe dysponują odpowiednim sprzętem i pomocami dydaktycznymi do prowadzenia zajęć zgodnie z potrzebami każdego z uczniów. Z uwagi na ich zamknięcie, dostęp do niezbędnych sprzętów terapeutycznych został również ograniczony. Co oczywiste, nie wszyscy uczniowie posiadają wymagany sprzęt w swoim domu, a korzystanie z szerokiego zakresu terapii było możliwe wyłącznie w budynkach szkół i ośrodków. Wielokrotnie wymagany sprzęt do terapii zgodnej z zaleceniami zawartymi w orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego jest poza zasięgiem finansowym rodzin. Prowadzone zajęcia usprawniające w placówkach oświatowych były wobec tego jedyną formą wsparcia pełnego rozwoju uczniów.

W związku z czasowym ograniczeniem funkcjonowania placówek oświatowych, uczniowie zostali w wielu przypadkach odcięci również od pomocy psychologiczno-pedagogicznej, która może być im w obecnych warunkach szczególnie potrzebna. Rodzice uczniów z niepełnosprawnościami zwracają uwagę, że wielu z nich odczuwa ogromny niepokój związany z izolacją. To wszystko negatywnie wpływa na ich zdrowie psychiczne. Wskazana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej infolinia LINIA DZIECIOM jest rozwiązaniem niewystarczającym w przypadku osób z niepełnosprawnościami.

Nie można też zapomnieć, że uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, bez odpowiedniego wsparcia, nie będą w stanie przygotować się do nadchodzących egzaminów tak dobrze, jak w trakcie nauki w trybie stacjonarnym.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki o wyjaśnienie, czy przedstawione okoliczności były wcześniej analizowane, a jeśli tak, to jakie rozwiązania zostały wprowadzone w celu zagwarantowania uczniom z niepełnosprawnościami dostępu do zajęć rewalidacyjno-usprawniających i wychowawczych oraz pomocy psychologicznej w trakcie pandemii. Zapytał również o aktualną sytuację związaną z realizacją zalecenia z orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego i orzeczeń o potrzebie indywidualnego nauczania.

XI.7036.3.2021

Nauczycielka ma "dyscyplinarkę" w sprawie protestów. Rzecznik interweniuje w Kuratorium Oświaty

Data: 2021-02-03
  • Nauczycielka języka polskiego i dyrektorka prywatnej szkoły podstawowej ma zarzuty dyscyplinarne narażania młodzieży na ryzyko w czasie pandemii oraz udziału w protestach, w których pojawiały się nieetyczne i wulgarne treści
  • I nauczyciele, i uczniowie mają prawo do demonstrowania swych poglądów, zwłaszcza w sprawach o ważnym znaczeniu społecznym - podkreśla RPO, który interweniuje w Kuratorium Oświaty

Na podstawie informacji mediów Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o działaniach rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli przy wojewodzie pomorskim wobec nauczycielki języka polskiego i dyrektorki prywatnej szkoły podstawowej.

Media podają, że została ona wezwana przez rzecznika dyscyplinarnego do złożenia wyjaśnień jako świadek w postępowaniu wyjaśniającym i dyscyplinarnym wobec nauczycieli.

Ma to związek z organizacją protestów ulicznych w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet w październiku i listopadzie 2020 r. Nauczycielka otrzymała wcześniej pismo kuratorium z zarzutami narażania młodych osób na ryzyko w czasie pandemii oraz udziału w protestach, podczas których pojawiały się nieetyczne i wulgarne treści.

Nauczycielka odbiera działania kuratorium jako szykanowanie z powodu jej  poglądów oraz realizowania prawa do manifestacji swoich przekonań.

To kolejna sprawa podjęta przez RPO z urzędu, która dotyczy czynności kuratorów oświaty oraz rzeczników dyscyplinarnych w reakcji na udział nauczycieli w protestach.

Rzecznik podkreśla, że nauczyciele oraz uczniowie, tak jak wszyscy obywatele, mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. W tym zakresie korzystają z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji), a także udziału w pokojowych zgromadzeniach publicznych (art. 57 Konstytucji).

Rzecznik od wielu miesięcy wskazuje, że wprowadzone przepisami rządowych rozporządzeń zakazy i ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne.

Nie przesądzając na obecnym etapie o naruszeniu praw podstawowych, RPO prosi rzecznika dyscyplinarnego o informację o stanie oraz wynikach postępowania. Pyta też o działania rzecznika w innych sprawach dotyczących udziału nauczycieli w protestach w latach 2020-2021.

VII.564.18.2021

Akcja informacyjna o prawach uczniów Fundacji Godność w Szkole pod Patronatem Honorowym RPO

Data: 2021-01-28

Rzecznik Praw Obywatelskich objął Patronatem Honorowym RPO akcję informacyjną o prawach uczniów Fundacji Godność w Szkole. Projekt ma za zadanie podnosić społeczną świadomość o prawie do wolności sumienia, wyznania, poglądów i ich wyrażania przez dzieci i młodzież oraz nauczycieli. Organizator Fundacja Godność w Szkole "GoSzko" pomaga szkołom, placówkom i ośrodkom edukacyjnym w ochronie i przestrzeganiu praw dziecka i człowieka – ucznia i nauczyciela.

Akcja edukacyjna, którą Fundacja ma zamiar prowadzić głównie w social media, ma za zadanie podnosić społeczną świadomość o prawie do wolności sumienia, wyznania, poglądów i ich wyrażania przez dzieci i młodzież oraz nauczycieli. Organizatorzy chcą zwrócić uwagę na źródła prawa w Konstytucji RP, Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Konwencji o Prawach Dziecka, a także informować o sposobach odwoływania się od decyzji pozbawiających czy ograniczających te prawa w szkołach.

Senackie forum dla edukacji pt. "Przyszłość szkoły. Szkoła przyszłości" z udziałem RPO

Data: 2021-01-27

Forum dla Edukacji „Przyszłość szkoły. Szkoła przyszłości” organizowane jest z inicjatywy senator Joanny Sekuły 27 stycznia 2021 r. w godz. 10:00-15:00 przez Senat oraz Stowarzyszenie dO!PAmina Lab. Partnerami wydarzenia są Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, Stowarzyszenie Umarłych Statutów oraz Szkoła w chmurze. Ze względu na obostrzenia związane z pandemią COVID-19 Forum będzie transmitowane na żywo za pośrednictwem senackiej strony internetowej oraz senackiej strony na Facebooku.

Dyskusja w ramach spotkania „Przyszłość szkoły. Szkoła przyszłości” ma zainspirować do powszechnej, edukacyjnej zmiany oraz odpowiedzieć na wyzwania przed jakimi stoi szkoła (zwłaszcza w trakcie pandemicznej nauki zdalnej). Zainteresowanie jakością rozwiązań systemowych, prawnych i przede wszystkim praktyką na poziomie placówek jest fragmentaryczne – ma charakter raczej akcyjny, a z pewnością nie systemowy. Ofiarami takiego stanu rzeczy są uczennice i uczniowie, którzy doświadczają braku poszanowania swoich praw i jasnych ścieżek ich egzekucji.

Forum dla Edukacji jest odpowiedzią na rosnące zainteresowanie zmianami zarówno w samej organizacji jak i w przebiegu procesu uczenia się w szkole. Wspólnym celem jest  poprawa jakości kształcenia w polskich szkołach. Ambicją uczestników i organizatorów Forum jest wspierać kadrę zarządzającą, nauczycieli, rodziców i uczniów we współpracy, w zadbaniu o siebie oraz o relacje, aby szkoła stawała się lepszym miejscem, dostosowanym do potrzeb współczesnego świata. Polska szkoła potrzebuje dialogu i potrzebuje mądrych, ewolucyjnych zmian, które nie będą uzależnione od politycznych interesów. Od edukacji i szkoły wszystko się zaczyna a każda złotówka wydana na kształcenie i na rozwój kompetencji uczniów jest inwestycją służącą rozwojowi nas wszystkich i naszego kraju. Merytoryczna warstwa Forum opiera się o najnowsze badania i publikacje oraz wiedzę popartą dowodami. Jednocześnie wszyscy zaproszeni goście są praktykami i uznanymi ekspertami w swoich dziedzinach.

W dyskusji udział wezmą m.in. Anna Szulc (Nowa Szkoła), dr Tomasz Tokarz, Łukasz Korzeniowski (Stowarzyszenie Umarłych Statutów), Alina Czyżewska (Watchdog Polska), Marcin Stiburski (Szkoła Minimalna), Mariusz Truszkowski (Szkoła w Chmurze), Anna Dęboń i Robert Strzała (Stowarzyszenie dOPAmina Lab).

Kontynuacją Forum będą obywatelskie debaty o edukacji

Ze względu na ograniczenia udziału stacjonarnego w Forum oraz mając na względzie, że Forum oznacza przede wszystkim wielośrodowiskowy namysł i debatę, jako kontynuację głównego wydarzenia oraz wyjście naprzeciw zainteresowaniu i potrzebom, organizatorzy przewidują trzy otwarte narady o edukacji (za pośrednictwem platformy ZOOM), które umożliwią zabranie głosu każdej zainteresowanej stronie i staną się przestrzenią promocji wartościowych praktyk oraz upowszechniania nowoczesnych rozwiązań mających na celu odnowę szeroko pojętej szkoły, poprzez inspirowanie do zmiany, by uczyć (się) lepiej i skuteczniej oraz na miarę XXI wieku. Dzięki temu powstanie ogólnopolskie forum współpracy i konkretnego działania na rzecz nowych jakości w edukacji.

Aby wziąć udział w takiej naradzie trzeba się zapisać, narady odbędą się w dniach:

10 lutego 2021r. (w godz. 14.00-16.00)
24 lutego 2021r. (w godz. 10.00-12.00
10 marca 2021r. (w godz. 17.00-19.00)

Szczegółową informację o zapisach znajdą Państwo w linku pod artykułem.

Pięć lat funkcjonowania szkoły z punktu widzenia Rzecznika

Ostatnie pięć lat były trudne dla oświaty: z powodu bolesnej reformy, kryzysu dyskusji o wartościach, pandemii, która zweryfikowała praktyczne funkcjonowanie polskiej szkoły.

Ostatnie pięć lat pokazało jednak również, że w Polsce mamy fantastyczną młodzież. RPO opowiedział o projekcie edukacyjnym „Ferie z RPO”, w którym wzięła udział setka nastolatków z całej Polski. Rzecznik podkreślił, że już dawno nie otrzymał tylu dojrzałych, przemyślanych pytań, że zachwycił go poziom wiedzy i ciekawości świata uczestników. Kolejnym budującym przykładem jest nagroda im. Pawła Włodkowica, którą otrzymał w tym roku zaledwie dziewiętnastoletni Michał Rogalski – twórca statystyk dotyczących koronawirusa w Polsce.

Pandemia pokazała, że pomimo, że szkoła nie była przygotowana do pracy zdalnej, to szybko udało się nadgonić lukę technologiczną, pojawiały się różne rodzaje wsparcia: rzeczowego, edukacyjnego, zawodowego, ze strony uczniów, rodziców, nauczycieli, przedsiębiorców. Niestety ukazała ona również słabe strony polskiej edukacji: wykluczenie technologiczne części uczniów i nauczycieli, obciążenie nauką, samotność. Część uczniów całkowicie „zniknęła z radaru”, pojawi się w ich wykształceniu luka, którą trudno będzie nadrobić.

Za mało mówimy o tym, jak ma się kwestia różnego rodzaju wykluczeń na dostęp do edukacji – zauważył Adam Bodnar. Podał przykład wykluczenia transportowego, które powoduje, że uczniowie z mniejszych miejscowości nie mają jak swobodnie dojeżdżać do szkoły, że zaraz po lekcjach muszą pędzić na ostatni autobus, a mając 16, 17 lat zaczynają pracować i zarabiać na prawo jazdy i pierwszy samochód. Te przysłowiowe własne „cztery kółka” to dla nich jedyna szansa na wolność i możliwość przemieszczania się, a potencjał, który mogliby zainwestować w naukę czy odpoczynek muszą inwestować w podejmowanie pracy.

Rzecznik zwrócił również uwagę, że ważne jest myślenie o szkole, jak o wspólnocie grona pedagogicznego, nauczycieli i przede wszystkim uczniów. Dlatego trzeba popularyzować konsultacje społeczne, zmierzające do reformowania szkoły oddolnie.

Kryzys zdrowia psychicznego młodzieży, strajk nauczycieli, którego przyczyny zostały w dużej mierze nierozwiązane – to kolejne bolączki polskiej szkoły. Na zakończenie RPO zauważył, że zawód nauczyciela wiąże się z misją. Jeśli podejmiemy decyzję o służeniu państwu – to państwo powinno głęboko nas wspierać i zapewnić nam godne warunki pracy – podkreślił Adam Bodnar.

Wystąpienie RPO w Senacie 

Szanowny Panie Marszałku! Szanowna Pani Senator! Drodzy Państwo!

Bardzo serdecznie dziękuję za zaproszenie na dzisiejsze spotkanie. Cieszę się, że jeszcze mogę występować w roli Rzecznika Praw Obywatelskich w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie Senatu, które, jak rozumem, nastąpi w dniach 17–19 lutego i dotyczyć będzie wyboru nowego rzecznika. Zgodnie z konstytucją i zgodnie z ustawą o Rzeczniku Praw Obywatelskich do tego czasu wykonuję swoje zadania.

Temat edukacji i oświaty był niezwykle istotny w ciągu upływających pięciu lat. Moim zdaniem, to był w ogóle trudny okres dla oświaty, z trzech powodów. Po pierwsze, w tym okresie zniesiono gimnazja. Została przeprowadzona reforma systemu edukacji, która była bardzo bolesna i nie do końca przemyślana. Była ona też rozciągnięta w czasie i myślę, że spowodowała dużą nerwowość.

Po drugie, to był okres, kiedy jednocześnie obserwowaliśmy kryzys praworządności, ale także kryzys w dyskusji o wartościach, które są właściwe dla liberalnej demokracji, o wartościach europejskich. Tymczasem to, co się działo w szkołach, pewna próba kontroli nad debatą, niekoniecznie sprzyjało rzeczywiście otwartej i efektywnej edukacji.

Po trzecie, pandemia dokonała głębokiego przewartościowania wszystkiego, na czym opiera się nasza współczesność. Jest to kryzys, który cały czas przeżywamy, i który pokazuje zarówno mocne, jak i słabe strony szkoły oraz całego naszego systemu kształcenia.

Niezależnie od tego, ten okres pokazał też, jak wspaniałą mamy młodzież – to jest moje tegoroczne doświadczenie. Podczas ferii zimowych, które zostały zorganizowane dla wszystkich uczniów w całej Polsce w jednym terminie, w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich stworzyliśmy program edukacyjny pod nazwą „Ferie z RPO”. Polegał on na tym, że przez dwa tygodnie codziennie organizowaliśmy spotkania ekspertów biura rzecznika z młodzieżą, która się do tego programu zgłosiła. Na początku planowaliśmy stworzenie jednej grupy, ostatecznie powstały dwie, po pięćdziesiąt osób, a i tak nie starczyło miejsc dla wszystkich chętnych. Każde ze spotkań trwało dwie godziny. Pamiętam spotkanie, w którym osobiście uczestniczyłem – nigdy nie zostałem tak odpytany przez młodzież, jak w czasie tego spotkania. Proszę sobie wyobrazić: dwadzieścia pięć pytań, bardzo konkretnych, precyzyjnych, dotyczących mojej działalności. W takich momentach serce rośnie, że młodzież jest tak wrażliwa i tak potrzebuje otwartej, merytorycznej dyskusji na tematy, które są dla niej ważne.

Chciałbym też wspomnieć o tegorocznym laureacie nagrody im. Pawła Włodkowica – to jest najważniejsza nagroda przyznawana przez urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Przyznawana nie tylko przez samego rzecznika, ale przez całą kapitułę, w skład której wchodzą wszyscy żyjący rzecznicy praw obywatelskich oraz dotychczasowi laureaci. Ostatnim laureatem został dziewiętnastoletni Michał Rogalski, który stworzył kompleksową bazę danych na temat pandemii, i który tak naprawdę zawstydził nas wszystkich. Zawstydził instytuty naukowe, uniwersytety, Głównego Inspektora Sanitarnego, Ministerstwo Zdrowia, media, także i samego Rzecznika Praw Obywatelskich. Bo nikt inny takiej bazy nie stworzył, tylko właśnie dziewiętnastolatek, wykształcony w polskiej szkole. Młody człowiek, który charakteryzuje się niezwykłą dojrzałością i świadomością tego, dlaczego to robi, po co to robi i jak ważna jest współpraca z innymi. Jego osiągnięcie to nie tylko „samotny marsz” i samodzielne zbieranie danych, ale zgromadzenie wokół siebie bardzo dużej grupy wolontariuszy i współpracowników, którzy te dane gromadzą.

Jeżeli spojrzymy też na uczestników demonstracji czy strajków, na  osoby, które organizują różne indywidualne inicjatywy, to okaże się, że polska szkoła daje dobre i ciekawe podstawy do aktywności obywatelskiej.

Natomiast wracając do pandemii, to musimy zauważyć, że pokazała ona zarówno złe, jak i dobre strony szkoły. Dobre strony są takie, że pomimo tego, iż polska szkoła, co do zasady, nie była przygotowana do pracy zdalnej, w wielu wypadkach nauczyciele i uczniowie szybko nauczyli się, jak funkcjonować w tym systemie. Nastąpił swoisty paradoks, że to, co powinno być przedmiotem wieloletniego przygotowania, metodologii, w Polsce dość spontanicznie jednak jakoś się udało. Podkreślam to „jakoś”, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że jakość zdalnej edukacji może być różna. Są już na ten temat badania profesora Jacka Pyżalskiego z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, które pokazują, że jednak nie jest aż tak źle jak sądziliśmy na początku.

Z drugiej strony wiemy, że dużo dzieci zostało wykluczonych z dostępu do dobrej edukacji – przyczyny tego są różne, najczęściej sprzętowe, także niska jakość internetu. Jeżeli w jednym miejscu przebywa dwoje, troje czy czworo dzieci, które się uczą, to trudno jest wszystko dobrze skoordynować, chociażby z powodu właśnie braku odpowiedniego sprzętu. Wykluczenie może następować także z powodu braku przygotowania nauczycieli. Myślę, że dopiero po jakimś czasie będziemy w stanie ocenić, na ile nierówności w dostępie do edukacji się pogłębiły.

Wcześniej mieliśmy w polskiej edukacji wielki problem, moim zdaniem niedoceniany, wykluczenia komunikacyjnego. Pan marszałek, jako osoba pochodząca w województwa zachodniopomorskiego, podobnie jak i ja, pewnie dobrze zdaje sobie sprawę z tego, na czym polega dojazd do szkoły z wioski, która jest oddalona na przykład o trzydzieści kilometrów od miasta powiatowego. To jest zupełnie inna rzeczywistość niż w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej czy Rybniku. Moim zdaniem, za mało o tym mówimy, na ile to wpływa na szanse dzieci i młodzieży z punktu widzenia perspektyw życiowych.

Podam przykład, znowu z województwa zachodniopomorskiego, który jest dla mnie wstrząsający. Rok temu po finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pojechałem na spotkanie w Płotach, położonych w pobliżu Gryfic, z których pochodzę. Proszę sobie wyobrazić, że dla tamtejszej młodzieży najważniejsze jest, żeby uzyskać wiek uprawniający do posiadania prawa jazdy i kupić własny samochód, bo to im pozwala zdobyć wolność – oni są wtedy uwolnieni od autobusów, z których korzystanie pochłania im mnóstwo czasu. Z kolei, jeżeli chce się mieć samochód, to trzeba na niego zarobić. To oznacza, że młodzież w wieku licealnym myśli o tym, jak zdobyć pierwszą pracę, a już nie o tym, jak pójść na dobre studia. To zupełnie zmienia perspektywę rozwoju życiowego, zawodowego, szans takiej młodzieży w odróżnieniu od młodzieży licealnej z dużych miast. Wydaje mi się, że za mało mówimy o problemie, jak kwestia właśnie różnego rodzaju wykluczeń ma się do kwestii równego dostępu do edukacji.

Podzielę się z Państwem przemyśleniem, które wynika z okresu pandemii. Był taki moment w okresie pandemii, kiedy trochę więcej udawało się dyskutować o różnych problemach. Na początku września w biurze rzecznika zorganizowaliśmy spotkanie w ramach cyklu debat o edukacji. Pokazało ono, że bardzo ważne jest myślenie o zmianach w szkole w kategoriach demokratycznych, zaangażowania do tych zmian społeczności szkolnej, rodziców i nauczycieli, a nie tylko czekanie na nowe rozporządzenie bądź ustawę. W ramach obowiązującego prawa już wiele rzeczy można poprawić, ale nie zawsze te szanse dostrzegamy, nie zawsze posiadamy umiejętność dyskusji i konsultacji, jak te zmiany w szkole wprowadzać, jak umożliwiać partycypację społeczności szkolonej w reformowaniu szkoły.

Współczesna szkoła odczuwa oczywiście cały szereg problemów, które są wokoło niej. Kryzys zdrowia psychicznego – cieszę się, że dzięki debacie w Senacie i dzięki, nazwę to po imieniu, haniebnemu głosowaniu nad odrzuceniem poprawki senackiej dotyczącej psychiatrii dziecięcej, wreszcie zaczęliśmy zupełnie inaczej o tym rozmawiać. Liczę, że to, co zostało ogłoszone przez premiera Mateusza Morawieckiego, zostanie zrealizowane, ale gdyby nie było wcześniej politycznej dyskusji na ten temat, to pewnie znowu tylko mówiłoby się, że jest kryzys psychiatrii dziecięcej, i nic by się z tym nie robiło. Tymczasem różne badania pokazują, że to jest jeden z największych problemów polskiej szkoły.

Dostępne są badania na ten temat przeprowadzone przez Najwyższą Izbę Kontroli pt. „Dostępność lecznictwa psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży”, jest też raport „Rozmawiaj z klasą. Zdrowie psychiczne uczniów i uczennic oczami nauczycieli i nauczycielek” Fundacji Szkoła z Klasą – to raport dosłownie sprzed kilku dni. Wyniki tych badań pokazują, że musimy mówić o poprawie nie tylko edukacji, ale także tego wszystkiego, co jest wokoło, o tym, jak wesprzeć młodzież, szczególnie teraz, w okresie pandemii.

Przy tym chodzi nie tylko o młodzież, chodzi również o nauczycieli, chodzi o wsparcie ich pod każdym względem, bo przecież okres ostatnich kilku lat przyniósł też strajk nauczycieli, który został politycznie rozwiązany, ale jego przyczyny pozostały takie same. To nie jest tak, że nagle warunki pracy nauczycieli, ich miejsce w szkole, miejsce w społeczności, ich potencjał rozwoju zawodowego, wynagrodzeń radykalnie się zmieniły. Wręcz przeciwnie, nauczyciele są coraz bardziej obciążani pracą i zobowiązaniami, a niekoniecznie towarzyszy temu wsparcie ze strony państwa.

Dlatego też, jeżeli mówimy o przyszłości edukacji, to myślę, że wsparcie nauczycieli ze strony państwa powinno być fundamentem jakichkolwiek przyszłych działań politycznych. Fundamentem nie tylko z punktu widzenia przygotowywania dojrzałych, odpowiedzialnych obywateli, ale również szans rozwojowych Polski. Także z punku widzenia tego, co ja nazywam służbą państwu. Każdy, kto decyduje się na misję życiową, żeby być nauczycielem, bierze odpowiedzialność nie tylko za swoje życie, ale także za przyszłe pokolenia, i państwo powinno taką osobę przez całe życie zawodowe wspierać, wzmacniać w dokonanym wyborze, a nie stwarzać takie wrażenie, że państwu na tych osobach nie zależy. Mam wrażenie, że tego bardzo brakuje.

Jeszcze odwołam się do bardzo przykrego dla mnie wywiadu udzielonego przez pana prezydenta Andrzeja Dudę, który powiedział o prokuratorach, że jak im się nie podoba, to mogą zmienić zawód na inny prawniczy. Nie! Bo jeżeli podjęliśmy decyzję o służbie państwu, czy to jako lekarz, czy nauczyciel, czy sędzia, czy prokurator, czy dyplomata, czy urzędnik państwowy, to powinniśmy być przez państwo tak wzmacniani, żeby być wierni temu wyborowi, ponieważ to jest najczęściej wybór nie na pięć lat, tylko na całe życie. Państwo powinno tworzyć taką strukturę, żeby te osoby w ich wyborze wzmacniać, czyli po prostu troszczyć się, żeby praca była dla nich satysfakcjonująca. Jeżeli w ten sposób będziemy myśleli o zawodzie nauczyciela – jako o służbie państwu, to być może łatwiej nam będzie rozwiązywać różne głębokie problemy dotyczące polskiej edukacji.

 

(…)

 

Czy mógłbym jeszcze zabrać głos? Niestety muszę się z państwem pożegnać, ponieważ mam inne obowiązki. Chciałbym bardzo serdecznie podziękować za dotychczasowe wystąpienia. Będę też wdzięczny za udostępnienie późniejszych prezentacji, chętnie się z nimi zapoznam.

Chciałbym się wypowiedzieć na temat kwestii Rzecznika Praw Ucznia. Pragnę mieć etaty na to, żeby się tym porządnie zająć, niestety cała kadencja upłynęła pod znakiem robienia tego, co się da, w ramach budżetu i kadr, którymi dysponuję. Odnoszę wrażenie, że i tak całkiem dużo zrobiliśmy. Oczywiście zadania Rzecznika Praw Ucznia trochę pokrywają się z zadaniami Rzecznika Praw Dziecka, dlatego nie bez przyczyny przyjąłem praktykę, żeby zajmować się przede wszystkim uczniami osiemnaście plus. Ze wszystkich podanych przykładów, niestety również z moich spotkań z uczniami w szkołach wynika, że traktowanie uczniów osiemnaście plus jest czasami wręcz niepoważne z punktu widzenia ich zdolności do czynności prawnych i tego, że są to osoby dorosłe.

Podczas jednego ze spotkań w szkole zacząłem temat, jakie prawa mają uczniowie osiemnaście plus, i miałem wrażenie, że powoduję rewolucję. Mówiłem o tym, że ci uczniowie mają prawo samodzielnie się usprawiedliwiać, nie ma potrzeby angażowania do tego rodziców. Obecny na sali dyrektor poczerwieniał z tego powodu. Uważam, że mówienie właśnie z tej perspektywy jest istotne, ponieważ pozwala na zrozumienie, jakie znaczenie ma konstytucja oraz nasza podmiotowość jako osób dorosłych, bo tutaj szkoła nie ma argumentów. Natomiast to, że ktoś może sam się usprawiedliwiać, nie znaczy, że nie podlega obowiązkom szkolnym. Oczywiście można w stosunku do takiej osoby wyciągać konsekwencje, ale wtedy ona odpowiada już jako dorosła za swoje czynny, swoje zaniechania, swoje zaniedbania.

Bardzo serdecznie państwu dziękuję za prezentacje, za państwa działalność. Te spotkania naprawdę mają sens – nawet jeżeli mamy wrażenie, że być może powtarzamy rzeczy powszechnie znane, to je sobie „odświeżamy”, pokazujemy nowe spojrzenie. Myślę, że to, iż myślenie konstytucyjne przebija się do szkół, jest niezwykle ważne.

Na koniec ostatnia uwaga. Pamiętam, że na początku lat dziewięćdziesiątych – jeżeli mnie pamięć nie myli, realizowała to Fundacja im. Stefana Batorego – była prowadzona taka akcja, że na etapie przygotowywania się do przyjęcia polskiej konstytucji szkoły były zachęcane do pracy nad własnymi statutami. Tak więc wtedy w pewnym sensie myślenie konstytucyjne było aplikowane do szkół, po czym konstytucja została przyjęta i odpuszczono myślenie o tym, żeby statuty były do niej dostosowane. Myślę, że wówczas zabrakło energii obywatelskiej. Tak samo jak zabrakło energii do myślenia o edukacji obywatelskiej, edukacji antydyskryminacyjnej. Zostało to potraktowane na takiej zasadzie, że skoro już się jakoś „poukładaliśmy” jako państwo i skoro instytucje jakoś działają, to już nie ma co tym się zajmować.

Wszystkie przykłady pokazują jednak, że jeżeli się tym nie zajmujemy na poważnie, to później po porostu będzie wstyd, jakie rzeczy dzieją się w polskich szkołach. Sądzę, że myślenie konstytucyjne w kontekście statutów i upodmiotowienia uczniów w szkołach czeka naprawdę wielka przyszłość. Na pewno jest to jeden z ważnych punktów zaczepienia dla reformy polskiej edukacji.

Bardzo serdecznie dziękuję i, jak powiedziałem, muszę się niestety pożegnać.

Kwarantanna graniczna dla ojca i córki po powrocie z ferii zimowych. Kolejna interwencja RPO do sanepidu

Data: 2021-01-25
  • Ludzie, którzy wracali z dziećmi w wieku szkolnym z zimowych ferii, skarżą się na objęcie kwarantanną
  • A rozporządzenie rządu  z 21 grudnia 2020 r.  wyłącza zarówno uczniów, jak ich opiekunów spod przepisów o kwarantannie
  • Sanepid, do którego obywatel zwrócił się o cofnięcie kwarantanny,  odmówił bez wszczynania postępowania administracyjnego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do sanepidu, wskazując na naruszenie uprawnień obywatela

Obywatel powiadomił RPO, że  niezgodnie z prawem został wraz z córką objęty obowiązkiem kwarantanny po powrocie do Polski z ferii zimowych. A jego córka musi kontynuować naukę w trybie stacjonarnym.

Zgodnie zaś z § 3 ust. 2 pkt 5 rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, obowiązku kwarantanny w związku z przekroczeniem polskiej granicy państwowej samolotem nie stosuje się w stosunku do uczniów i ich opiekunów,

Mimo to dane osobowe skarżącego i jego córki wpisano do systemu teleinformatycznego Ewidencja Wjazdów do Polski, gdzie gromadzi się  informacje o osobach podlegających obowiązkowi kwarantanny.

Obywatel zwrócił się do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w  Warszawie o zwolnienie z kwarantanny. Sanepid odmówił, twierdząc, że w jego sprawie nie wystąpiły okoliczności uzasadniające zwolnienie z obowiązku kwarantanny.

RPO przypomina, że sanepid w uzasadnionych przypadkach decyduje o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku jej odbycia. Powinien wydać decyzję administracyjną albo o zwolnieniu z kwarantanny, albo o odmowie. Nie ulega zatem wątpliwości, że wniosek obywatela o zwolnienie z obowiązku kwarantanny uruchamia postępowanie administracyjne, które powinno być zakończone stosowną decyzją, zawierającą uzasadnienie faktyczne i prawne oraz pouczenie o prawie wniesienia odwołania.

Rzecznik przytacza orzecznictwo NSA, że w demokratycznym państwie prawnym nie można dopuścić do sytuacji, w której wnioski jednostek mające znaczenie dla realizacji ich praw byłyby rozpatrywane poza procedurą. Jednostka powinna mieć gwarancję rozpoznania jej wniosku w formie decyzji, wydawanej w odpowiedniej procedurze, która następnie podlega kontroli.

Gdyby zatem nawet przyjąć, że prawodawca nie określił jednoznacznie, że skrócenie lub zwolnienie z obowiązku kwarantanny ma nastąpić w drodze decyzji administracyjnej, to organ inspekcji sanitarnej powinien przyjąć taką formę załatwienia sprawy z uwagi na to, że decyduje o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku odbycia kwarantanny w oparciu o swoistą klauzulę generalną „uzasadnionego przypadku”, która jest pojęciem ogólnym i niedookreślonym.   

Dlatego RPO uznał, że warszawski sanepid naruszył uprawnienia procesowe obywatela, gdyż po rozpoznaniu jego wniosku o zwolnienie z kwarantanny nie wydał decyzji administracyjnej, lecz zwykłym pismem poinformował go o braku podstaw do pozytywnego załatwienia jego żądania.

W związku z tym RPO wniósł, by sanepid przeprowadził postępowanie administracyjne w tej sprawie w formie przewidzianej w art. 104 § 1 K.p.a. 

V.7018.122.2021

Bezpodstawna kwarantanna uczniów powracających z zagranicy i ich opiekunów. Interwencja Rzecznika

Data: 2021-01-20
  • Osoby, które wracały z zagranicy z dziećmi w wieku szkolnym, skarżą się, że zostały objęte kwarantanną
  • Tymczasem rozporządzenie Rady Ministrów z 21 grudnia wyłącza zarówno uczniów, jak ich opiekunów spod przepisów o kwarantannie
  • A sanepid, który mógłby cofnąć kwarantannę, nie czyni tego na czas 
  • W efekcie dzieci nie zaczęły zaś nauki w trybie stacjonarnym  - jedną z tych decyzji sanepid cofnął po interwencji RPO

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciły się dwie osoby, które po powrocie do Polski zostały wraz z dziećmi niezgodnie z prawem objęte kwarantanną.

W obu przypadkach obywatele wskazali, że podczas kontroli na lotnisku przedstawili odpowiednie dokumenty, które pozwalały na stwierdzenie, że należą do grup wyłączonych spod przepisów o kwarantannie. Mimo to ich nazwiska znalazły się w systemie teleinformatycznym Ewidencja Wjazdów do Polski, w którym gromadzone są informacje o osobach podlegających obowiązkowi kwarantanny. Tym samym kwarantanna jest w mocy.

Ponieważ osoby te wracały do kraju 14 stycznia, ich dzieci nie mogą teraz wrócić do szkół po feriach, by rozpocząć naukę w trybie stacjonarnym. To zaś narusza obowiązek szkolny.

Mimo że obywatele zwrócili się do sanepidu o zwolnienie z kwarantanny, w jednym przypadku wniosek nie został rozpatrzony, w drugim zaś został potraktowany jako zwykłe pismo, na które udzielono jedynie wyjaśnień, lecz nie zwalniając z kwarantanny.

Rzecznik podjął w tej sprawie interwencje w odpowiednich Państwowych Powiatowych Inspektoratach Sanitarnych. W efekcie jeden z sanepidów uchylił decyzję o kwarantannie.

V.7018.80.2021, V.7018.87.2021

Powrót do szkół uczniów najmłodszych klas. Rzecznik wskazuje na problemy ministrowi Przemysławowi Czarnkowi

Data: 2021-01-19
  • 18 stycznia 2021 r. do nauki stacjonarnej wrócili uczniówie klas I-III szkół podstawowych oraz szkół specjalnych 
  • Nauczyciele to jedna z grup zawodowych najbardziej narażonych na zakażenie koronawirusem
  • Dlatego RPO popiera postulat szybkiego dostępu do szczepień dla pracowników systemu oświaty, w tym nauczycieli i pracowników żłobków i przedszkoli
  • Zwraca także ponownie uwagę na problem niedostępności nauki w trybie zdalnym oraz problemy psychiczne dzieci

Takie kwestie Rzecznik Praw Obywatelskich poruszył w wystąpieniu do Ministra Edukacji i Nauki.

Jak wynika z wcześniejszych wyjaśnień mnistra, decyzję o powrocie podjęto po konsultacjach, w których stwierdzono, że w grupie wiekowej dzieci z klas I-III ryzyko transmisji koronawirusa jest stosunkowo najmniejsze. Zdaniem ministra nauczanie zdalne w tych grupach jest najmniej efektywne, a także najbardziej uciążliwe dla uczniów, nauczycieli i rodziców. Przyjęte rozwiązanie jest tematem debaty publicznej, która dotyka kwestii ochrony podstawowych praw poszczególnych członków społeczności szkolnej. 

Jednym z najbardziej poważnych problemów jest uzasadniona obawa nauczycieli oraz innych pracowników szkół przed zakażeniem koronawirusem. Jak pokazują doświadczenia szkół, które stosowały się do wytycznych GIS, MEN i MZ, a nawet wypracowały bardziej restrykcyjne metody pracy, ryzyko zachorowania przez nauczycieli na covid jest większe niż w innych grupach zawodowych.

Ich powrót do pracy stacjonarnej jest ważnym interesem społecznym, dlatego Rzecznik popiera postulat zapewnienia szybkiego dostępu do szczepień dla pracowników systemu oświaty. Dotyczy to również nauczycieli i pracowników żłobków i przedszkoli.

Kwestia niedostępności nauki w trybie zdalnym

W dalszym ciągu RPO zwraca uwagę na sytuację uczniów i uczennic, dla których organizacja nauki wymuszona epidemią koronawirusa oznaczała wiele niekorzystnych zmian. Dotyczy to zwłaszcza uczniów, którzy przez ostatnie miesiące ponownie nie uczestniczyli w zdalnej edukacji.

Cennych informacji na ten temat dostarczyła m.in. publikacja „Edukacja zdalna – co się stało z uczniami, ich rodzicami i nauczycielami?”. Badacze ostrożnie szacowali, że w okresie przed letnimi wakacjami 5% nauczycieli i aż 10% uczniów miało trudności  w wywiązywaniu się ze swoich obowiązków lub mogło ich w ogólne nie realizować albo realizować w sposób niesystematyczny. Nie ulega wątpliwości, że badania takie warto powtórzyć po zakończeniu kolejnego semestru.

Duża część tego badania poświęcona była temu, jak zdalne nauczanie wpływa na dobrostan uczniów, rodziców i nauczycieli. Większość z nich twierdziła, że ich samopoczucie psychiczne oraz fizyczne było gorsze w porównaniu do czasu sprzed pandemii. Około 10% badanej młodzieży przejawiało wyraźne symptomy stanów depresyjnych.

Z uwagi na przedłużający się okres izolacji od szkoły i rówieśników dane te mogą być obecnie jeszcze bardziej niepokojące. Dlatego też konieczne było zapewnienie dzieciom i młodzieży możliwości spędzenia wolnego czasu poza domem w okresie ferii zimowych. Decyzję o zniesieniu zakazu samodzielnego wychodzenia na dwór w godzinach 8-16 RPO uznał zatem za słuszną.

Eksperci alarmują, że długofalowe skutki społeczne dla osiągnięć edukacyjnych uczniów, a także dla kondycji nauczycieli oraz rodziców mogą być odczuwalne przez lata. Wśród zadań, które będą wymagały zaangażowania osób odpowiedzialnych za organizację systemu oświaty, wymieniono na pierwszym miejscu problem „znikania uczniów z systemu”.

Według ostatnich badań Centrum Cyfrowego 48 proc. badanych nauczycieli szkół podstawowych, liceów i techników, a w szkołach branżowych aż 58 proc. badanych wskazało, że w edukacji zdalnej nie uczestniczy co najmniej jedno z ich uczniów i uczennic. Są także uczniowie, którzy logują się na lekcje, ale wcale w nich nie uczestniczą. Potrzebne są dalsze badania skali zjawiska wykluczenia uczniów z systemu oraz ocena działań podejmowanych w takich przypadkach przez szkoły i samorządy.

Negatywny wpływ izolacji na zdrowie psychiczne młodzieży

Kolejny problem wskazany przez organizacje społeczne to pogorszenie się stanu zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży (obniżenie nastroju, stany lękowe, myśli samobójcze, uzależnienie od sprzętu elektronicznego).

Szkoła w dużym stopniu straciła możliwość reagowania na niepokojące sygnały, dlatego też nadal aktualne pozostaje pytanie o działania podejmowane na szczeblu centralnym w celu udzielania uczniom potrzebnego wsparcia psychologicznego. Takiej pomocy mogą wymagać również nauczyciele i nauczycielki - od ich dobrego zdrowia i samopoczucia zależy powodzenie zdalnej edukacji.

Ponadto podstawa programowa jest nierealistyczna, nadmiernie rozbudowana i zbyt szczegółowa. Uczniowie i nauczyciele wciąż liczą na realizację wcześniejszych zapowiedzi MEiN ograniczenia podstawy programowej na wszystkich przedmiotach i w stosunku do wszystkich uczniów, nie tylko tych, którzy w 2021 r. podejdą do egzaminów.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra o informacje o planowanych działaniach, w tym o wskazanie priorytetów resortu. Spytał też o próbę oszacowania strat edukacyjnych, jakie mogły nastąpić w związku z epidemią koronawirusa.

VII.7037.45.2020

Szukajmy naszych słabości żeby je pokonywać - zakończył się cykl spotkań Ferie z RPO

Data: 2021-01-15
  • Zakończył się program edukacyjny Ferie z RPO. Uczestniczyli w nim uczniowie szkół ponadpodstawowych z całej Polski.
  • Wszyscy prowadzący zajęcia zgadzają się, że młodzież uczestnicząca w spotkaniach imponowała znajomością prawa i dojrzałymi przemyśleniami. Uczestnicy „przemaglowali” prawników Biura zadając pytania trudne, nieoczywiste, szczegółowe.
  • RPO Adam Bodnar zauważył, że dawno nie spotkał się z sytuacją, gdy podczas dwugodzinnego spotkania otrzymał kilkadziesiąt rozbudowanych pytań.
  • Ferie zakończyło spotkanie z gośćmi specjalnymi: Maciejem Stuhrem i Katarzyną Błażejewską-Stuhr. Goście opowiadali młodzieży o swoim zaangażowaniu w pomoc migrantom i uchodźcom.

Ostatnie spotkanie w ramach tegorocznej edycji Ferii z RPO poprowadziła Joanna Subko, Naczelniczka Wydziału Praw Migrantów i Mniejszości Narodowych BRPO. Kim są uchodźcy i jakie prawa ich chronią? Czy ten system jest skuteczny? – te pytania były punktem wyjścia do dyskusji. Uczniowie rozmawiali o światowych konfliktach m.in. w Syrii, Afganistanie, Kolumbii, kryzysie w Wenezueli, sytuacji w Jemenie, Sudanie Południowym czy Burundi. Zastanawiali się też, czy kryzys klimatyczny wpływa na ruchy migranckie. Druga część spotkania dotyczyła sytuacji uchodźców w Polsce. Joanna Subko opowiadała o kilku sprawach i interwencjach prowadzonych przez Biuro oraz obowiązującym w Polsce prawie. Gdzie mieszkają uchodźcy, jak utrzymać się w ośrodku otwartym i czy można zamieszkać poza nim? – uczestnicy i uczestniczki dowiedzieli się, jak wspieramy socjalnie uchodźców. Spotkanie zakończyło się dyskusją na temat mowy nienawiści i ksenofobii.

Zderzenie kultur jest jak ślizganie się po lodzie - spotkanie z Maciejem Stuhrem i Katarzyną Błażejewską-Stuhr

Szukam w życiu rzeczy, które pomagają mi przekuwać popularność na realne działanie – rozpoczął specjalne spotkanie kończące Ferie z RPO Maciej Stuhr. Katarzyna Błażejewska-Stuhr wspominała początki swojego zaangażowania na rzecz uchodźców. Najpierw angażowała się jako ekspertka w dziedzinie dietetyki, a potem pomoc rozwinęła się również na inne dziedziny życia. Obecnie goście otworzyli swój dom dla czeczeńskiej rodziny, którą starają się wspierać w zadomowieniu się w Polsce oraz czerpać z doświadczenia wielokulturowości. Gościni opowiadała o różnicach światopoglądowych między jej rodziną, a zaprzyjaźnioną rodziną muzułmańską oraz doświadczeniu szukania wspólnej ścieżki w życiu codziennym. Zastanawiała się, gdzie przebiega granica w postrzeganiu wolności kulturowej, respektowaniu zwyczajów, tradycji, religii, kwestii przyzwyczajeń związanych z postrzeganiem tradycyjnych ról społecznych – to dla mnie codzienne ślizganie się po lodzie – podsumowała Katarzyna Błażejewska-Stuhr. Najważniejsze, żeby się poznawać – dodał jej mąż.

RPO zapytał gości o hejt w ich życiu, szczególnie o sytuację po filmie Pokłosie. Maciej Stuhr zauważył, że na pewno był to punkt zwrotny w jego życiu. To była ważna lekcja, że nie da się sprawić, żeby wszyscy nas lubili i akceptowali. Aktor opowiadał także o swoich przemyśleniach na temat polaryzacji społecznej, zaangażowania odbiorcy, szczerości czy popularności. „Wiele osób oskarża mnie, że nienawidzę Polski. Tymczasem, ja kieruję się zasadą – szukajmy naszych słabości, żeby je pokonywać.” Aktor podkreślił, że aktywność i odpowiedzialność społeczna, a także krytyczne spojrzenie jest przejawem troski, chęci naprawiania problemów, także tych niewygodnych czy niezauważanych. Można szanować i chcieć poznawać inne tradycje, idea współpracy w ramach Unii Europejskiej jest dla aktora niezwykle cenna.

Zakończeniem ożywionej dyskusji młodzieży z gośćmi i RPO był wątek zaangażowania w działania pomocowe, aktywności obywatelskiej. Maciej Stuhr zaapelował o dalsze zaangażowanie na rzecz zwalczania kryzysu klimatycznego, pojawiły się także propozycje jak można pomagać uchodźcom w praktyce.

Wszyscy prowadzący zajęcia zgadzają się, że młodzież uczestnicząca w spotkaniach imponowała znajomością prawa i dojrzałymi przemyśleniami. Uczestnicy „przemaglowali” prawników Biura zadając pytania trudne, nieoczywiste, szczegółowe. RPO Adam Bodnar zauważył, że dawno nie spotkał się z sytuacją, gdy podczas dwugodzinnego spotkania otrzymał kilkadziesiąt rozbudowanych pytań.

Czy nauczycielka z zewnątrz może prowadzić w szkole zajęcia muzyczne -  pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2021-01-13

Pan prowadzi w szkole naukę gry na instrumentach muzycznych (ale jest „podmiotem zewnętrznym”). Pyta, czy prowadzenie zajęć jest możliwe, a jeśli tak, to jak liczna grupa dzieci może w nich uczestniczyć.

Żaden przepis wprost nie ogranicza liczby osób, które mogą brać udział w zajęciach muzycznych. Najważniejsze jest przestrzeganie reżimu sanitarnego i zachowanie dystansu pomiędzy uczestnikami i prowadzącym zajęcia.  Każde dziecko musi mieć swój instrument.

To, czy w danej placówce oświatowej, tj. szkole, domu kultury, czy centrum kształcenia, będą odbywały się zajęcia pozalekcyjne, zależy od dyrekcji danej placówki, uwzględniając sytuację epidemiczną oraz wytyczne GIS i MEN, MZ.

Jeśli tak jak w pytaniu, podmiot zewnętrzny wynajmuje pomieszczenia do prowadzenia zajęć pozalekcyjnych (tj. salę od szkoły), to firma lub osoba wynajmująca pomieszczenia zobowiązana jest do dezynfekcji pomieszczenia i zapewnienia środków odkażających. Oczywistym jest, że podczas takich zajęć należy przestrzegać zasad reżimu sanitarnego.

Podczas pobytu, w placówce dzieci nie muszą nosić maseczek/przyłbic, ale w miarę możliwości zaleca się taką organizację pracy i jej koordynację, która umożliwi zachowanie dystansu między osobami przebywającymi na terenie szkoły. Decyzję o stosowaniu środków ochrony indywidualnej przez uczniów i nauczycieli podejmuje dyrektor placówki.

Zgodnie z rekomendacją MEN:

  • należy do minimum ograniczyć pobyt w szkole osób z zewnątrz (obowiązuje je stosowanie środków ochronnych: osłona ust i nosa, rękawiczki jednorazowe lub dezynfekcja rąk, tylko osoby bez objawów chorobowych sugerujących infekcję dróg oddechowych) i w wyznaczonych obszarach.
  • rekomendowany jest kontakt z wykorzystaniem technik komunikacji na odległość.
  • Należy organizować zajęcia w nielicznych grupach, z zachowaniem dystansu pomiędzy kursantami co najmniej 1,5 metra.
  • Jeżeli chodzi o zajęcia z wykorzystaniem rekwizytów, w tym przypadku instrumentów, każdy powinien mieć swój do własnego użytku.
  • obowiązują ogólne zasady higieny: częste mycie rąk (po przyjściu do szkoły należy bezzwłocznie umyć ręce), ochrona podczas kichania i kaszlu oraz unikanie dotykania oczu, nosa i ust.

Jak czytać przepis Konstytucji o poszanowaniu godności innych (art. 30). Wyjaśnienia RPO dla dyrektora szkoły zaniepokojonego znakiem błyskawicy

Data: 2021-01-07
  • W listopadzie RPO wyjaśnił dyrektorowi jednej ze szkół, dlaczego nie może ścigać uczniów za symbol Strajku Kobiet i dlaczego skojarzenia dyrektora dotyczące tego symbolu muszą budzić zdumienie.
  • W odpowiedzi dyrektor szkoły zakwestionował prawo RPO do angażowania się w tę sprawę. Dlatego zostało przygotowane dla niego obszerne wyjaśnienie.
  • Uczniowie nie powinni ze strony nauczycieli otrzymywać jednoznacznego przekazu, iż wyrażenie swoich poglądów jest dopuszczalne pod warunkiem, że przebiega w ściśle wyznaczonych ramach i nie naraża innych osób na konfrontację z odmiennymi opiniami – dodaje też RPO

- Z uwagi na zgłaszane przez Pana Dyrektora wątpliwości dotyczące trybu podjęcia sprawy przez Rzecznika, uprzejmie informuję, że zgodnie z art. 8 ustawy Rzecznik podejmuje czynności przewidziane w ustawie, jeżeli poweźmie wiadomość wskazującą na naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela, w tym zasady równego traktowania – wyjaśnia dyrektorowi szkoły Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO.

- Podjęcie czynności przez Rzecznika następuje na wniosek obywateli lub ich organizacji, na wniosek organów samorządów, na wniosek Rzecznika Praw Dziecka lub Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, albo też z własnej inicjatywy (art. 9 ustawy). Podejmowanie spraw na podstawie informacji medialnych, dotyczących wydarzeń istotnych z perspektywy obywateli, stanowi częstą praktykę w działalności Rzecznika - dodaje

Odnosząc się do argumentów użytych przez dyrektora dla uzasadnienia działań Szkoły, zmierzających do uniemożliwienia uczniom manifestowania swojego poparcia dla protestów po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie dopuszczalności aborcji lub też sprzeciwu wobec jego treści, dyr. Wróblewski podkreśla znaczenie wolności poglądów (wolności wypowiedzi), gwarantowanej przez art. 54 Konstytucji RP. Prawo to obejmuje poglądy kontrowersyjne, budzące duże emocje.

W swojej odpowiedzi dyrektor wskazał na art. 31 ust. 2 ustawy zasadniczej: „Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”. Również z tego powodu Rzecznik wyraża wątpliwość, czy nakazywanie uczniom pozbywania się z profili symbolu, który w danej sytuacji najlepiej oddawał ich przekonania, nie stanowi nadużycia praw przysługujących dyrektorowi szkoły i nauczycielom. Symbol czerwonej błyskawicy nie jest symbolem zakazanym (w przeciwieństwie np. do symboli faszystowskich w sytuacji, gdy osoba propaguje ustrój faszystowski), a samo umieszczenie go na profilu szkolnym, w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, nie stanowi naruszenia przepisów szkolnego statutu.

Szkoła zadbała o to, by przepisy Statutu gwarantowały uczniom prawo do swobody wyrażania myśli i przekonań (§ 51 ust. 1). Norma ta powinna znajdować jednak odzwierciedlenie w codziennym życiu Szkoły. Swoboda wypowiedzi jest jednym
z fundamentów społeczeństwa demokratycznego, warunkiem jego rozwoju i samorealizacji jednostek. Wypowiedzią jest wyrażenie swoich poglądów i przekonań w każdej możliwej formie, a zatem nie tylko w formie werbalnej, ale również w inny sposób. Swoboda ta nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne.

Rzecznik z zadowoleniem przyjął informację, że dyrekcja szkoły zorganizowała spotkania z przedstawicielami samorządu uczniowskiego w celu omówienia sytuacji, która wywołała różne emocje w środowisku szkolnym. RPO zgadza  się z dyrektorem, że niektóre przedmioty, takie jak WOS, historia czy też godzina wychowawcza, bardziej sprzyjają dyskusjom na tematy społeczne. Wydaje się jednak, że uczniowie nie powinni ze strony nauczycieli otrzymywać jednoznacznego przekazu, iż wyrażenie swoich poglądów jest dopuszczalne pod warunkiem, że przebiega w ściśle wyznaczonych ramach i nie naraża innych osób na konfrontację z odmiennymi opiniami.

W swoim piśmie Dyrektor powołuje się wielokrotnie na obowiązek okazywania drugiej osobie szacunku, tolerancji, a także na poszanowanie wolności innych osób i ich chrześcijańskiego systemu wartości. W dalszym ciągu nie jest jednak jasne, jaka jest podstawa prawna nakazywania zmiany profilu w przypadku, gdy obraz ten nie zakłóca bezpośrednio przebiegu lekcji prowadzonej online, a jedynie przypomina o kontrowersjach mających miejsce w życiu społecznym. Według Dyrektora nastąpiło „przeniesienie debaty publicznej do przestrzeni szkolnej”. Umieszczanie symboli nie zmuszało jednak nikogo do rozpoczynania debaty czy też zajmowania stanowiska w sprawie; nie można również uznać, że takie działania uczniów miały na celu obrazę uczuć lub znieważenie innych osób. Posługiwanie się znakiem czerwonej błyskawicy lub innym symbolem w przestrzeni szkolnej, w ocenie Rzecznika, nie jest równoznaczne z „narzucaniem innym swojego poglądu”. Podobne stanowisko Rzecznik prezentuje także w sprawach dotyczących umieszczania w szkołach symboli religii katolickiej.

W odpowiedzi wskazano na obowiązki ucznia określone w Statucie ZSP: przeciwstawianie się brutalności i wulgarności, dbanie o kulturę słowa, okazywanie szacunku kolegom, nauczycielom, pracownikom szkoły, tolerancję i szacunek do osób
o odmiennych poglądach. Powstaje pytanie, jaki jest związek symboliki Strajku Kobiet z  ewentualnym naruszeniem wskazanych obowiązków. Jako osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo uczniów, Dyrektor powołał się na konieczność zapewnienia „bezpieczeństwa przed ryzykiem przekazywania na terenie szkoły niebezpiecznych treści, np. takich, które niosą z sobą potencjalną lub realną aprobatę przemocy fizycznej, symbolicznej lub słownej”.

  • Działania prewencyjne Szkoły zdają się sugerować, że manifestowanie swoich poglądów za pomocą symbolu błyskawicy jest jednoznaczne z pochwałą czynów chuligańskich lub udziałem w czynach niedozwolonych, które miały faktycznie miejsce podczas protestów i były oceniane krytycznie przez obserwatorów.
  • Z obserwacji Rzecznika wynika, że zbyt często prezentowanie przez młodych ludzi określonych symboli utożsamiane jest z aprobowaniem przez nich zachowań niedozwolonych, co stanowi niepotrzebną nadinterpretację. Organy administracji nie powinny przyjmować, że taka akceptacja ma miejsce w każdym przypadku, ani też podejmować działań w reakcji na czyny domniemane lub teoretyczne.
  • Wolność wypowiedzi gwarantowana jest przez art. 54 ust. 1 każdemu, a zatem także młodym osobom, które uczęszczają do szkoły.

Wolność ta nie ma charakteru absolutnego i podlega ograniczeniom. Należy zgodzić się z Dyrektorem, że w odniesieniu do realizacji wolności i praw dzieci i młodzieży należy uwzględniać stopień ich dojrzałości oraz możliwe zagrożenia. Nie można jednak zakładać, że młody wiek uniemożliwia im dokonywanie własnych analiz i wyciągania wniosków, w tym przypadku dotyczących mechanizmów tworzenia prawa i jego konsekwencji dla obywateli. Istnieje ryzyko, iż żądanie od uczniów zaprzestania prezentowania określonych poglądów wpłynie negatywnie na ich zainteresowanie problemami społecznymi i przyszłą aktywność obywatelską.

VII.564.111.2020

Jak MEiN zapewnia bezpieczeństwo uczniom podczas zajęć na strzelnicach szkolnych?

Data: 2020-12-31
  • Nie ma przepisów dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć dodatkowych na tzw. strzelnicach szkolnych
  • Żadnych działań co do tworzenia i funkcjonowania tych strzelnic nie podejmowali ani kuratorzy oświaty, ani policja – wykazała kontrola NIK
  • Podjęto ją po tym, jak kilka lat temu uczeń stracił wzrok w jednym oku wskutek wypadku na takiej strzelnicy
  • O bezpieczeństwo uczniów podczas tych zajęć dodatkowych Rzecznik Praw Obywatelskich pyta ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka

W maju 2016 r. doszło do wypadku podczas zajęć dodatkowych ze strzelectwa sportowego, prowadzonych na strzelnicy w szkole w Stalowej Woli. Uczeń stracił wzrok w jednym oku.

Z tego m.in. powodu Najwyższa Izba Kontroli postanowiła sprawdzić, jak zapewnia się uczniom bezpieczeństwo podczas zajęć z nauki strzelania w szkołach.

Jak wynika z raportu NIK z 2018 r. pt. „Zapewnienie bezpieczeństwa uczniów na strzelnicach szkolnych”, bezpieczeństwo uczniów podczas zajęć nauki strzelania sportowego nie jest dostatecznie zapewnione.

Przepisy nie określają bowiem szczegółowych regulacji funkcjonowania strzelnic szkolnych, wymogów dla pomieszczeń wykorzystywanych w tym celu, jak i ich wyposażenia.

W większości skontrolowanych szkół zajęcia strzeleckie prowadzono w obiektach niebędących strzelnicami w rozumieniu przepisów, lecz jedynie pomieszczeniami adaptowanymi (np. strych, magazyn, piwnica).

NIK zwrócił uwagę, że było to możliwe, ponieważ w przepisach w ogóle nie ma pojęcia "strzelnicy szkolnej". Co za tym idzie, nie ma także szczegółowych regulacji i zasad ich funkcjonowania. 

Dyrektorzy szkół próbowali zapewnić bezpieczeństwo uczestników, tworząc własne zasady funkcjonowania strzelnic szkolnych oraz wizytując zajęcia. A ze względu na brak regulacji, żadnych działań dotyczących tworzenia i funkcjonowania strzelnic szkolnych nie podejmowali ani kuratorzy oświaty, ani policja.

Kontrolę przeprowadzono w województwie podkarpackim. Zidentyfikowane przez NIK problemy - zwłaszcza brak regulacji co do zapewnienia bezpieczeństwa - dotyczą jednak całego kraju.

W związku z wynikami tej kontroli RPO poprosił szefa resortu o stanowisko w sprawie. Pyta też, czy ministerstwo podejmowało działania w celu zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć na strzelnicach szkolnych.

Pismo przekazano też do wiadomości Rzecznika Praw Dziecka.

Odpowiedź wiceministry Marzeny Machałek (aktualizacja 21 stycznia 2021 r.)

Minister Edukacji Narodowej 6 lipca 2017 r. w podstawowych kierunkach realizacji polityki oświatowej państwa na rok szkolny 2017/2018 ustalił do monitorowania obszar dotyczący zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć na strzelnicach funkcjonujących w szkołach.  Badanie zaplanowano w 100% szkół, w których zorganizowano strzelnice i przeprowadzono od stycznia do marca 2018 r.

Liczba strzelnic zorganizowanych na terenie szkół, wg stanu na 16 marca 2018 r., wynosiła 255, w tym 67 w samodzielnych szkołach i 188 w zespołach szkół. Najwięcej – 103 strzelnice zorganizowano w liceach ogólnokształcących, najmniej w szkołach podstawowych – 43.

Po analizie arkuszy monitoringu przekazanych przez kuratorów oświaty, sprawujących nadzór pedagogiczny nad publicznymi  i niepublicznymi szkołami na obszarze danego województwa, stwierdzono, że z powodu braku szczegółowych uregulowań prawnych dotyczących organizowania strzelnic dyrektorzy szkół stosowali ogólne przepisy zawarte w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej i Sportu  z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny  w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach.

Rozpatrując kwestie bezpieczeństwa na terenie placówek oświatowych, należy mieć na względzie, że organ prowadzący szkołę lub placówkę odpowiada za jej działalność. Do zadań organu prowadzącego szkołę lub placówkę należy zapewnienie warunków działania szkoły lub placówki, w tym bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, wychowania i opieki. Zatem zaplanowanie organizacji strzelnicy na terenie szkoły wiąże się z dodatkowymi wymogami dotyczącymi spełnienia określonych warunków bezpieczeństwa.

W ramach monitoringu weryfikowano funkcjonowanie strzelnic pod względem bezpieczeństwa, m.in. w zakresie: − posiadania wyposażenia i sprzętu z wymaganymi atestami  lub certyfikatami,  − sprawności i zabezpieczenia sprzętu;  − oznakowania i zabezpieczenia stanowisk; − wyposażenia w apteczkę i instrukcję pierwszej pomocy.

Mając na względzie przekazane dane przez kuratorów oświaty  oraz wzmocnienie bezpieczeństwa uczniów na terenie szkół i placówek, Minister Edukacji Narodowej w listopadzie 2018 r. znowelizował rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych  i niepublicznych szkołach i placówkach. Wprowadzono m.in. regulacje dotyczące organizowania strzelnic na terenie placówek oświatowych oraz obowiązek przeszkolenia pracowników szkoły lub placówki w zakresie udzielania pierwszej pomocy. Określono warunki, które muszą spełniać strzelnice organizowane  w szkołach i placówkach odwołując się do ustawy z dnia 21 maja 1999 r.  o broni i amunicji.

Zgodnie z art. 45 tej ustawy broń palna oraz inna broń zdolna do rażenia celów na odległość może być używana w celach szkoleniowych i sportowych tylko na strzelnicach, a regulaminy strzelnic  i kwalifikacje osób prowadzących na nich zajęcia muszą spełniać warunki określone na podstawie art. 46 wymienionej ustawy. Ponadto,  w § 38 ww. rozporządzenia wprowadzono obowiązek zaznajomienia uczniów z zasadami korzystania ze strzelnicy i bezpiecznego obchodzenia się z bronią przed przystąpieniem do strzelania z broni sportowej.

Obecnie, aby zwiększyć bezpieczeństwo dzieci podczas pobytu  w szkole, także pozostali jej pracownicy powinni być przygotowani  do udzielania pierwszej pomocy. Dotychczas przepisy rozporządzenia wymieniały jedynie nauczycieli, w tym m.in. prowadzących zajęcia  w warsztatach i laboratoriach lub zajęcia wychowania fizycznego. Podkreślono także konieczność wyposażenia pomieszczeń szkoły  w apteczkę zaopatrzoną w środki niezbędne do udzielania pierwszej pomocy wraz z instrukcją jej udzielania. 

 VII.071.17.2018

Międzynarodowy Dzień Migrantów - RPO upomina się o włączenie ekspertów organizacji pozarządowych do prac nad polityką migracyjną

Data: 2020-12-18
  • 18 grudnia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Migrantów. Święto ustanowione zostało przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w celu zwrócenia uwagi na potrzebę przestrzegania praw człowieka i podstawowych wolności wszystkich osób żyjących poza krajem swojego pochodzenia.  
  • Z tej okazji RPO Adam Bodnar kolejny raz upomina się o włączenie ekspertek i ekspertów organizacji pozarządowych do prac nad polityką migracyjną.

Jak wynika z danych gromadzonych przez Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców liczba migrantów, którzy ubiegają się w Polsce o legalizację pobytu w ciągu ostatnich lat znacznie wzrosła. W opinii Rzecznika Polska przyjmując migrantów powinna zapewnić im godne traktowanie i zagwarantować poszanowanie ich praw i wolności.  

Rzecznik wielokrotnie wyrażał swoje zaniepokojenie faktem, że od dnia uchylenia przez Radę Ministrów postanowień Polityki migracyjnej Polski w 2016 r., aktywność państwa polskiego w zakresie migracji pozbawiona jest kompleksowej strategii. 18 grudnia 2020 r. Rzecznik ponownie zwrócił się do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z apelem o włączenie do prac nad polityką migracyjną ekspertów, praktyków, przedstawicielki i przedstawicieli organizacji pozarządowych, którzy od lat udzielają nieocenionego wsparcia migrantkom i migrantom w Polsce. RPO poprosił także o informację na temat priorytetów i głównych celów uwzględnionych w opracowywanym projekcie oraz o wskazanie aktualnego etapu prac nad polityką migracyjną Polski.  

W grudniu 2020 r. Rzecznik zaniepokojony informacjami, które ukazały się raporcie Najwyższej Izby Kontroli o kształceniu dzieci cudzoziemskich i obywateli polskich powracających do kraju zwrócił się do Ministra Edukacji i Nauki z prośbą o podjęcie działań, które zapewnią dostęp do edukacji osobom przybywającym do Polski z zagranicy oraz stworzą odpowiednie warunki edukacji dzieci migranckich.  

W opinii RPO natychmiastowej reakcji i podjęcia działań wymagają udokumentowane przypadki dyskryminacji dzieci ze względu na ich pochodzenie narodowe i etniczne. W trakcie kontroli NIK 23% rodziców uczniów cudzoziemców podało, że ich dzieci doświadczają zachowania nietolerancyjnego w szkole sporadycznie, natomiast 4% respondentów stwierdziło, że są one częste (raz dwa razy na kwartał/półrocze). Zaniedbania w tym obszarze prowadzą do wzmocnienia poczucia marginalizacji wśród dzieci migranckich i w niekorzystny sposób wpływają na ich rozwój psychofizyczny oraz proces integracji. 

Z Konstytucją jest jak z powietrzem: oddychamy nim na co dzień, ale nie zastanawiamy się, jaki jest jego skład. Spotkanie RPO z młodzieżą

Data: 2020-12-17

Rzecznik Praw Obywatelskich  po raz kolejny spotkał się w ramach VIII edycji Tygodnia Konstytucyjnego z młodzieżą.  

17 grudnia przyjął zaproszenie Zespołu Szkół nr 33 dla Dzieci i Młodzieży Przewlekle Chorej w Bydgoszczy do udziału w wideokonferencji, w której uczestniczyli uczniowie, nauczyciele oraz dyrektorka szkoły Izabela Maciejewska.

Adam Bodnar przedstawił pokrótce, co jest w Konstytucji, dlaczego ma ona dla nas znaczenie i dlaczego powinniśmy o niej mówić. Dla wielu Polaków Konstytucja do niedawna kojarzyła się z archaicznym, uroczystym dokumentem, książeczką na półce, która jest ważna ale niespecjalnie wiadomo, co z niej dla nas wynika.

A to właśnie w Konstytucji jest bardzo wiele ważnych postanowień, które chronią nasze prawa. Z Konstytucją jest bowiem jak z powietrzem: na co dzień nim oddychamy, ale nie zastanawiamy się, jaki jest jego skład. Dopóki nie zamieszkamy tam, gdzie jest np. ferma kurza, która truje, to tego powietrza nie dostrzegamy. Z Konstytucją i prawami człowieka, które są w niej zapisane, jest podobnie. Na co dzień jak wszystko dobrze działa, nie dostrzegamy jej w naszym życiu. Dopiero kiedy prawa są naruszane, zwracamy uwagę na Konstytucję.

Konstytucja jest na dobre i złe czasy. A prawa i wolności, które w niej zapisano, stanowią miecz i tarczę dla obywateli. Jest orężem dla obywateli, żeby chroniła ich przed nadużyciami ze strony władzy. A tarczą dlatego, że zawiera cały szereg gwarancji, mówiących czego władza nie może robić obywatelowi. Nie  może stosować przemocy, zabierać wolności słowa, dokonywać eksperymentów medycznych bez zgody. Miecz natomiast symbolizuje możliwości upominania się przez obywateli, np. o prawa do ochrony zdrowia, do edukacji, do czystego środowiska, do zabezpieczenia społecznego.

Uczniowie zwracali uwagę, że również w kodeksie praw ucznia zapisane są zasady. „To jest jeden z dokumentów, który jest promowany przez Rzecznika Praw Dziecka i który stara się wskazywać, że przestrzeganie praw zaczyna się już  od szkoły” – mówił Adam Bodnar.

Padło pytanie, czy Rzecznik chciałby zmienić Konstytucję a jeśli tak to w jakich obszarach ?

- Gdybyśmy doszli do takiego momentu, że dokonujemy zmiany Konstytucji, to ja bym poszedł w kierunku uwspółcześnienia Konstytucji, która ma już 23 lata. Teraz funkcjonujemy w sferze online i komunikacja za pomocą internetu staje się  treścią naszego życia. Warto zauważyć, że są konstytucje w innych państwach, które gwarantują, że prawo dostępu do internetu jest prawem obywatelskim, jest obowiązkiem władz publicznych, żeby każdemu zapewnić pewien minimalny poziom dostępu.

Można sobie wyobrazić również przepisy dotyczące obniżenia wieku wyborczego do lat 16 – obecnie mogą głosować wyłącznie 18-latkowie. Coraz więcej wiadomo również na temat osób z niepełnoprawnościami i konieczności ochrony ich praw.  

W niektórych konstytucjach pojawiają się przepisy, że językiem urzędowym w danym państwie jest nie tylko język danego państwa, ale także język migowy. Czyli ten język zaczyna się uznawać za równorzędny język urzędowy. Byłby to taki gest wobec osób, które posługują się nim, co miałoby dyscyplinujące znaczenie dla organów władzy w zakresie dostępności różnych usług publicznych i korzystania z tłumaczy języka migowego  – wyjaśniał RPO.

Kobiety nie mają głosu. Co by Pan powiedział? - Kobiety absolutnie mają głos, ponieważ mamy w Konstytucji art. 33, który mówi, że kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. Jeśli chodzi o prawa wyborcze, to jest równość, natomiast trudniej jest w życiu społecznym. ponieważ kobiety nie są w wystarczający sposób reprezentowane.

Ostatnio Rzecznik wystąpił do Marszałka Senatu, zwracając uwagę, że powołana została Rada Gospodarcza, w której nie ma żadnej kobiety. Zaznaczył także, że należy próbować doprowadzić do sytuacji, kiedy podział odpowiedzialności władzy będzie rozłożony po równo, a nie tak jak jest teraz: czyli że mężczyźni są bardziej niż kobiety promowani na wyższe stanowiska.

Młodzież ma prawo uczestniczyć w debacie publicznej. Pierwsze spotkanie RPO w ramach Tygodnia Konstytucyjnego

Data: 2020-12-16
  • Jestem za radykalną zmianą w konstytucji. Uważam, że prawa wyborcze powinni mieć już 15-16 latkowie – mówił RPO Adam Bodnar podczas spotkania z młodzieżą z Gorzowa Wlkp.
  • Młode pokolenie dojrzewa teraz szybciej, a dzięki mediom społecznościowym uczestniczy aktywnie w debacie publicznej

Było to pierwsze spotkanie w ramach VIII edycji Tygodnia Konstytucyjnego pod honorowym patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich.  

Tydzień Konstytucyjny to idea promująca świadome obywatelstwo, która ma zachęcać młodych ludzi do większego zainteresowania się sprawami publicznymi. Eksperci różnych dziedzin prawa, adwokaci, sędziowie, radcowie prawni prowadzą zajęcia z młodzieżą, opowiadając w przystępny i interesujący sposób o praktycznym wymiarze Konstytucji, wskazując na jej bezpośredni wpływ na codzienne życie każdego z nas. 

W akcji bierze aktywnie udział także Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Przyjął zaproszenie I LO im. Tadeusza Kościuszki w Gorzowie Wielkopolskim do udziału w wideokonferencji. Wzięło w niej udział ponad 90 osób, dyrektor szkoły Mariusz Biniewski, który przywitał RPO, moderator spotkania Tomasz Bobin, nauczyciele, ale przede wszystkim uczniowie.

Adam Bodnar przybliżył urząd Rzecznika Praw Obywatelskich, opisał jak działa i jakimi sprawami się zajmuje. Przypomniał, że wszystkie nasze prawa są zapisane w Konstytucji RP, ale mamy także w dokumentach międzynarodowych np. Konwencji o Ochronie Praw Człowieka I Podstawowych Wolności oraz w Karcie Praw Podstawowych UE. Rzecznik zachęcał też do korzystania z publikacji RPO "Nasze Prawa".

Rzecznik zwrócił uwagę na to, że coraz więcej Polaków, którzy nie doczekali się sprawiedliwości w Polsce składa skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, np. jeśli zostaną umorzone lub niewyjaśnione sprawy ataków policji na uczestników manifestacji, albo ze względu na przewlekłość sądu (człowiek czekał na orzeczenie rozwodu 19 lat!).

Gorzów Wielkopolski jest blisko granicy, warto korzystać z praw europejskich dla obywateli np. związanych z przekraczaniem granicy w czasie pandemii.

„Konstytucja i inne zapisy prawa stanowią i miecz i tarczę” – tłumaczył Rzecznik. Stanowią więc zarówno narzędzie obrony np. w przypadku gdy władza przekracza swoje granice w stosunku do obywateli;  jak i ataku -umożliwiając domaganie się za pomocą zgromadzeń, stowarzyszania się, składania petycji, skarg domagania się należnych praw, zabezpieczenia interesów, czy postulowania potrzebnych zmian. Pomagają w tym także instytucje rzecznicze takie jak RPO ale też Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy czy Rzecznicy Konsumentów.

Konstytucja zawiera dość ogólne zapisy i pojawiają się problemy z ich interpretacją np. dotyczącą tego co jest, a co nie jest karą cielesną w stosunku do dziecka (np. nie wszyscy uznają „klaps” za naruszenie nietykalności cielesnej). Często dużo zależy od mentalności i podejścia do reguł prawnych.

Rzecznik przypomniał licealistkom i licealistom, że do tego, żeby protestować, organizować się, składać petycje, zakładać stowarzyszenia nie trzeba mieć ukończonych 18 lat. I że on sam już kilka lat temu postulował przyznanie praw wyborczych 16-latkom.

Uczniowie pytali, jaka jest szansa na wprowadzenie tego postulatu w życie w najbliższym czasie. „Główne parte polityczne o tym nie dyskutują, ale ich młodzieżówki już tak. Mieliśmy w Biurze RPO dwa seminaria na ten temat, a w marcu 2020 podczas konferencji na Uniwersytecie SWPS „Młodzi głosują” będę przedstawiał argumenty za tym rozwiązaniem” – mówił Adam Bodnar.

Podczas spotkania padały także pytania o obecną sytuację i komentarze polityków dotyczące aktywności młodzieży w manifestacjach czy jest to porażka systemu edukacji” czy raczej powód do dumy, że nauczyciele dobrze wykonali swoją pracę.?

„Nie chcę oceniać słów polityków, to nie jest rola RPO, który jest niezawisły i niezależny od innych organów państwowych. Ale RPO jest od tego, żeby mówić jakie obywatele mają prawa konstytucyjne i z nich korzystać” – wyjaśniał RPO.

„A wolność organizowania zgromadzeń jest zagwarantowana w Konstytucji” – mówił RPO. Według niego obecność młodzi ludzi na manifestacjach świadczy o ich zaangażowaniu w życie publiczne.

Rzecznik uważa, że powinny zostać zmienione przepisy prawa mówiące o tym, że uczestnikiem zgromadzenia może być tylko osoba dorosła. Powinna być możliwość by organizatorem była także młodzież. Teraz jest tak, że kiedy np.  Młodzieżowy Strajk Klimatyczny organizuje demonstracje to musi prosić o pomoc starszego kolegę lub koleżankę, który podpisze odpowiednie dokumenty.

Młodzież pytała także RPO o opinię dotyczącą ujawniania danych osobowych policjantów (RPO uważa, że należy jasno określić kiedy i jak powinna wyglądać identyfikacja funkcjonariuszy, a sprawy ich nadużyć powinny być wyjaśniane, przypomniał też o propozycji BRPO noszenia body cameras, które pomogłoby przy wyjaśnianiu spraw, w których policja używa przemocy w stosunku do zatrzymanej osoby).

Uczniowie zadawali tyle pytań, że spotkanie (za zgodą i zadowoleniem obu stron) przedłużono.

 

 

 

VIII edycja Tygodnia Konstytucyjnego pod Honorowym Patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: Od 2020-12-10 do 2020-12-17

Stowarzyszenie im. Prof. Zbigniewa Hołdy zaprasza do udziału w VIII. edycji Tygodnia Konstytucyjnego. To idea promująca świadome obywatelstwo, która ma zachęcać młodych ludzi do większego zainteresowania się sprawami publicznymi. Eksperci różnych dziedzin prawa, adwokaci, sędziowie, radcowie prawni prowadzą zajęcia z młodzieżą, opowiadając w przystępny i interesujący sposób o praktycznym wymiarze Konstytucji, wskazując na jej bezpośredni wpływ na codzienne życie każdego z nas. 

Od 2016 r. odbyło się łącznie 7 edycji, w których blisko 4 000 prawników przeprowadziło zajęcia dla ok. 20 000 uczniów z ponad 2 500 szkół w całej Polsce.

W tym roku Tydzień Konstytucyjny rozpoczyna się w Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka, dlatego głównym tematem wokół którego będą prowadzone lekcje są właśnie prawa człowieka. 
Rzecznik Praw Obywatelskich z dumą i radością kolejny raz objął projekt Honorowym Patronatem RPO.

Z uwagi na obostrzenia wynikające z pandemii COVID zajęcia z uczniami będą prowadzone online, za pośrednictwem wybranej platformy. Organizatorzy, oprócz materiałów pomocniczych z poprzednich edycji, przygotowali także krótki poradnik, jak od strony technicznej przeprowadzić zajęcia zdalnie.

Zachęcamy wszystkich do udziału w VIII edycji projektu oraz śledzenia strony Stowarzyszenia im. Hołdy w oczekiwaniu na kolejne lekcje konstytucyjne, a wszystkim prawnikom, którzy zdecydowali się wesprzeć działania edukacyjne polecamy także publikowany przez nas w kwietniu poradnik "Jak bezpiecznie prowadzić lekcje online? Poradnik dla nauczycieli i dyrektorów" oraz podsumowanie VII kadencji RPO "Z urzędu", które m.in. wskazuje w przystępny sposób na zdiagnozowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich problemy w ramach poszczególnych artykułów Konstytucji z II rozdziału (Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela).

Jednocześnie przypominamy także, że nasze prawa określone są nie tylko w Konstytucji RP, ale także w ratyfikowanych umowach międzynarodowych oraz w prawie Unii Europejskiej, dlatego zachęcamy do sięgnięcia także po "Nasze Prawa" publikację BRPO z 2018 roku łączącą tekst Konstytucji RP, jak również Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz Karty Praw Podstawowych UE. 

 

Rzecznik pyta MEiN o krytyczną ocenę NIK sytuacji dzieci cudzoziemców w szkołach  

Data: 2020-12-04
  • Polska szkoła nie zapewnia w pełni prawa do nauki dzieciom cudzoziemców, a także obywateli polskich powracających do kraju
  • Brakowało m.in. podręczników do nauki języka polskiego jako języka obcego
  • Uczniowie napotykali liczne problemy adaptacyjne i integracyjne
  • Dochodziło do przypadków dyskryminacji dzieci ze względu na pochodzenie narodowe i etniczne
  • Takie są m.in. wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli 

Rzecznik Praw Obywatelskich odniósł się do tego dokumentu, dotyczącego lat szkolnych 2017/18 do 2019/20, który ocenia m.in. działania Ministra Edukacji Narodowej  w zakresie kształtowania polityki oświatowej. A mogą one budzić niepokój w odniesieniu do realizacji prawa do nauki osób przybywających z zagranicy.

Według NIK dzieci cudzoziemców oraz obywateli polskich powracających z zagranicy (których liczba wzrasta w ostatnich latach) mają zapewnione możliwości kształcenia. Ich rodzice w większości pozytywnie oceniają proces przystosowania i włączenia dziecka do środowiska szkolnego.

NIK wykazał jednak brak zainteresowania tą kwestią Ministra Edukacji Narodowej, odpowiadającego za koordynację i realizację polityki oświatowej. Tak podsumowano działania MEN: „Resort nie monitoruje sytuacji, nie wykonuje odpowiednich analiz, praktycznie nie ma na ten temat żadnej wiedzy i nie uczynił nic, aby ją uzyskać”. Dobre wyniki kształcenia uzyskiwane są głównie dzięki zaangażowaniu nauczycieli, którzy odczuwają brak instytucjonalnego wsparcia.

Jak wynika z informacji NIK, nauczyciele spotykają się z wieloma  wyzwaniami w pracy z uczniami z zagranicy. Podstawowe utrudnienie to zróżnicowany poziom znajomości języka polskiego. Wśród innych problemów wymieniono:

  • brak podręczników do nauki języka polskiego jako języka obcego oraz odpowiednich materiałów dydaktycznych,
  • nikłe wsparcie pracy nauczycieli przez szkołę,
  • różnice programowe wynikające z nauki w innych systemach edukacyjnych,
  • problemy adaptacyjne i integracyjne,
  • utrudniony kontakt z rodzicami uczniów lub jego brak,
  • niską motywację uczniów do uczenia się.

Jedynie 4% nauczycieli  nie zauważa żadnych problemów w pracy z uczniami przybywającymi z zagranicy.

Powszechnym zjawiskiem było nieudzielanie uczniom przybywającym z zagranicy odpowiedniego do ich potrzeb wsparcia psychologiczno-pedagogicznego w postaci zajęć edukacyjnych i specjalistycznych. Pozostałe nieprawidłowości polegały na:

  • zaniżaniu tygodniowego wymiaru godzin zajęć z języka polskiego,
  • nieprowadzeniu zajęć wyrównawczych z innych przedmiotów,
  • nierzetelnym prowadzeniu dokumentacji przebiegu nauczania,
  • nieprzestrzeganiu procedur dostosowania warunków lub formy zdawania egzaminów zewnętrznych do potrzeb uczniów przybywających z zagranicy.

NIK wskazał również na nieprawidłowości dotyczące organizacji oddziałów przygotowawczych w szkołach. W niektórych szkołach nie podejmowano prób wzmocnienia integracji uczniów cudzoziemców, uwzględniających ich specyficzne potrzeby kulturowe.

Natychmiastowej reakcji wymagają udokumentowane przypadki dyskryminacji dzieci ze względu na ich pochodzenie narodowe i etniczne. W trakcie kontroli 23% rodziców uczniów cudzoziemców podało, że ich dzieci doświadczają zachowania nietolerancyjnego w szkole sporadycznie (raz/dwa razy do roku), natomiast 4% respondentów stwierdziło, że są one częste (raz dwa razy na kwartał/półrocze). Zaniedbania w tym obszarze prowadzą do wzmocnienia poczucia marginalizacji wśród dzieci migranckich i w niekorzystny sposób wpływają na ich rozwój psychofizyczny oraz proces integracji.

RPO przypomina ministrowi obowiązujące Polskę postanowienia Konwencji w sprawie zwalczania dyskryminacji w dziedzinie oświaty. Stanowi ona, że państwa-strony powinny przedsięwziąć wszelkie niezbędne środki, aby oświata sprzyjała wzajemnemu zrozumieniu, tolerancji i przyjaźni między wszystkimi narodami, grupami rasowymi i wyznaniowymi. Podobne obowiązki stawia też Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych. Również ratyfikując Konwencję o prawach dziecka Polska zobowiązała się do respektowania prawa dziecka do nauki na zasadzie równych szans oraz do takiego ukierunkowania nauki dziecka, aby przygotować je do odpowiedniego życia w wolnym społeczeństwie, w duchu zrozumienia, pokoju, tolerancji, równości płci oraz przyjaźni pomiędzy wszystkimi narodami, grupami etnicznymi, narodowymi i religijnymi.

Ze skarg do RPO wynika, że problemy tych uczniów pogłębiły się z powodu ograniczenia funkcjonowania szkół i innych placówek oświatowych podczas pandemii koronawirusa.

W ocenie NIK, mimo rosnącej skali zjawiska, Minister Edukacji Narodowej w zasadzie nie planował i nie organizował działań związanych z kształceniem dzieci przybywających z zagranicy. Nie dysponował żadnymi danymi dotyczącymi takich uczniów, nie monitorował i nie analizował tych kwestii, chociaż miał do dyspozycji dane zawarte w bazie Systemu Informacji Oświatowej.

Nie jest nawet znana liczba uczniów - obywateli polskich powracających do kraju, bo minister nie gromadził odpowiednich danych. Nie miał też wiedzy na temat efektywności kształcenia tych uczniów, ponieważ nie podejmował czynności nadzoru nad organizacją i warunkami ich kształcenia. Nie dokonywał kontroli nadzoru pedagogicznego przez kuratorów oświaty.

Jako pozytywny wyjątek NIK wskazał realizowane od 2015 r. zadanie publiczne „Wspieranie inicjatyw edukacyjnych w szkolnym środowisku wielokulturowym”. Minister przyznał beneficjentom środki dotacji, jednakże nie dokonał rzetelnej kontroli prawidłowości wykonania oraz uzyskanych efektów.

Minister nie analizował też potrzeb związanych z doskonaleniem zawodowym nauczycieli pracujących z uczniami oraz z ukierunkowanym na ich rzecz doradztwem metodycznym. Tymczasem w latach 2009-2019 liczba szkół dla dzieci i młodzieży, w których uczyli się uczniowie cudzoziemcy, wzrosła z 1571 do 7318. Tym samym wzrosła liczba nauczycieli, którzy mogliby być zainteresowani podnoszeniem  kwalifikacji. W związku z tym szczególny niepokój Rzecznika budzą nagłośnione w ostatnim czasie wypowiedzi ministra edukacji o braku konieczności stałego dokształcania nauczycieli.

NIK przedstawiła istotne wnioski MEN, kuratorom oświaty, organom prowadzącym szkoły i dyrektorom szkół. Wśród rekomendacji dla MEN wymieniono:

  • lepsze wykorzystanie środków wyodrębnianych corocznie w budżecie na centralne programy dokształcania i doskonalenia zawodowego nauczycieli prowadzących zajęcia z uczniami przybywającymi z zagranicy;
  • uwzględnienie obszaru kształcenia dzieci przybywających z zagranicy w ramach zadań
    z zakresu nadzoru pedagogicznego sprawowanego przez kuratorów oświaty;
  • zainicjowanie współpracy z instytucjami i organami centralnymi w obszarze kształcenia dzieci przybywających z zagranicy w ramach koordynacji i realizacji polityki oświatowej państwa:
  • wzmocnienie nadzoru nad realizacją projektów dotowanych w ramach realizowanych zadań publicznych poprzez prowadzenie bezpośrednich kontroli oraz żądania od beneficjentów stosownych dokumentów przy rozliczaniu zadania.

RPO zwrócił się do ministra Przemysława Czarnka o informacje na temat działań dla  wdrożenia rekomendacji NIK.

VII.7037.234.2020, XI.7036.13.2020

Profesorka przerwała wykład z powodu symbolu „Strajku Kobiet”. Interwencja Rzecznika

Data: 2020-11-23
  • Profesorka Uniwersytetu Śląskiego przerwała zdalny wykład do czasu, aż jedna ze studentek nie usunie ze swego profilu symbolu ”Strajku Kobiet”
  • Według wykładowczyni błyskawica bezpośrednio nawiązuje do symboliki Hitlerjugend
  • Takie zachowanie może budzić wątpliwości jako ograniczające wolność wyrażania poglądów przez studentów
  • RPO jest zdumiony kojarzeniem tego symbolu jedynie z hitlerowcami, podczas gdy jest on lub był używany np. przez Pocztę Polską, jednostkę GROM lub Harcerskie Grupy Szturmowe Szarych Szeregów

Z doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o ograniczeniu możliwości prezentowania symbolu „Strajku Kobiet” (błyskawicy) przez studentkę podczas wykładu online na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego.

Podczas wykładu z prawa konstytucyjnego profesorka poprosiła studentkę, która podczas zdalnego wykładu na zdjęciu profilowym na platformie Teams umieściła symbol czerwonej błyskawicy, o jego usunięcie. Prowadząca odmówiła prowadzenia wykładu do tego czasu. Z uwagi na problemy techniczne towarzyszące zmianie zdjęcia, studentka musiała opuścić wykład i ponownie zalogować się na platformę internetową. Wykładowczyni wyraziła stanowczą dezaprobatę dla prezentowania grafiki i podkreśliła, że symbolika „Strajku Kobiet” w sposób bezpośredni nawiązuje do symboliki Hitlerjugend.

Prezentowanie przez studentkę swoich poglądów przy użyciu grafiki nie zakłócało zajęć. Przerwa w wykładzie spowodowana była jedynie dyskomfortem, jaki odczuwała prowadząca w konfrontacji z zamanifestowanymi przez studentkę poglądami.

W ocenie Rzecznika takie zachowanie może budzić wątpliwości jako ograniczające wolność wyrażania poglądów przez studentów. Korzystają oni z chronionej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji). A uczelnie wyższe winny wspierać kształtowanie postaw obywatelskich studentów, tj. w szczególności dbać o rozwój studentów odpowiedzialnych, świadomych społecznie, zaangażowanych, myślących samodzielnie i niebojących się prezentować i bronić swoich poglądów publicznie. Misja uczelni wyższych nie może być zredukowana jedynie do przekazywania wiedzy studentom oraz prowadzenia badań naukowych.

Wyrażanie swoich poglądów może przybierać różne formy, w tym prezentowanie i noszenie symboli, które nie są prawnie zakazane. Zdumienie Rzecznika budzi kojarzenie symbolu ruchu społecznego „Strajk Kobiet” jedynie z symbolami hitlerowskimi, podczas gdy jest on lub był używany przez szereg innych organizacji i instytucji, takich jak Poczta Polska, GROM lub Harcerskie Grupy Szturmowe Szarych Szeregów. Symbol pioruna jest umieszczany także na tablicach i znakach informujących o niebezpieczeństwie związanym z porażeniem prądem elektrycznym.

Rzecznik poprosił prof. Czesława Martysza, dziekana WPiA UŚ o stanowisko.

VII.7033.90.2020

Koronawirus. Zasiłki za opiekę nad dzieckiem lub osobą z niepełnosprawnością. Pytania z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2020-11-18

Czy ma prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego, jeśli przebywa w domu z dwunastoletnim dzieckiem, które ma stwierdzoną potrzebę ksztacenia specjalnego?

Od 9 do 29 listopada 2020 roku przysługuje specjalny, dodatkowy zasiłek opiekuńczy z powodu zamknięcia:

  • żłobka,
  • klubu dziecięcego,
  • przedszkola,
  • szkoły lub innej placówki, do której uczęszcza dziecko.

Można go otrzymać również w przypadku ich otwarcia, gdy placówki te nie mogą zapewnić opieki, albo gdy niania lub dzienny opiekun nie może sprawować opieki z powodu COVID-19.

Mogą go otrzymać ubezpieczeni rodzice dzieci w wieku:

  • do 16 lat, które mają orzeczenie o niepełnosprawności,
  • do 18 lat, które mają orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności,
  • do 24 lat, które mają orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego.

Co ważne, dotyczy to także rodziców lub opiekunów pełnoletnich osób niepełnosprawnych zwolnionych od wykonywania pracy z powodu konieczności zapewnienia opieki nad taką osobą w przypadku zamknięcia z powodu COVID-19 placówki, do której uczęszcza dorosła osoba niepełnosprawna, tj. szkoły, ośrodka rewalidacyjno-wychowawczego, ośrodka wsparcia, warsztatu terapii zajęciowej lub innej placówki pobytu dziennego o podobnym charakterze.

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy z tytułu sprawowania opieki nad dorosłymi osobami niepełnosprawnymi przysługuje również w przypadku, gdy placówka jest otwarta, ale nie może zapewnić opieki, np. ze względu na ograniczenie w liczbie podopiecznych.

Podstawa prawna: (stan prawny na 17.XI.2020) rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 5 listopada 2020 r. w sprawie określenia dłuższego okresu pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego w celu przeciwdziałania COVID-19 (Dz.U. poz. 1961) i rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki z dnia 5 listopada 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. poz. 1960).

Czy skorzystanie z dodatkowego zasiłku opiekuńczego na dziecko, które nie ukończyło lat 8, w związku z zamknięciem szkoły ma wpływ na możliwość skorzystania z zasiłku opiekuńczego na zasadach ogólnych (tj. czy okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego jest wliczany do limitu 60 dni w roku kalendarzowym)?

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy, wprowadzony na podstawie ustawy z dnia 2 marca 2020 r. (tzw. ustawa covidowa), jest przyznawany w trybie i na zasadach określonych w ustawie z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, i nie wlicza się go do limitu przyznawanego na zasadach ogólnych 60 dni zasiłku opiekuńczego w roku kalendarzowym (art. 33 ust. 1 pkt 1).

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje rodzicom dzieci do lat 8, gdy nastąpiła konieczność sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem z powodu zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki do której uczęszcza dziecko albo w okresie niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu COVID-19. Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje od 9 do 29 listopada 2020 r.

Warto też wiedzieć, że w okresie pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego na podstawie tzw. ustawy covidowej, zasiłek przyznawany na podstawie art. 32 ust. 1 ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (zasiłek o takim samym charakterze: z powodu konieczności sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem do lat 8 ) nie przysługuje.

Praca RPO w czasach pandemii. Rozmowa Adama Bodnara z licealistami w ramach Dni prawnych

Data: 2020-11-17
  • Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się z uczniami klasy o profilu prawno-politologicznym z VII Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Warszawie
  • Spotkanie odbyło się online w ramach dorocznych Dni prawnych 
  • Uczniowie mają wtedy okazję uczestniczyć w wykładach i warsztatach z prawnikami, zajmującymi się różnymi dziedzinami prawa, zadać pytania, szukać ścieżki kariery która potencjalnie ich interesuje

Adam Bodnar rozpoczął spotkanie od omówienia kompetencji Rzecznika Praw Obywatelskich i opisu działań urzędu. Dużo miejsca poświęcił funkcjonowaniu urzędu w czasie pandemii. Zwrócił uwagę na szczególną rolę instytucji stojącej na straży wolności praw obywatelskich teraz w czasie pandemii koronawirusa.

„Pandemia jest wydarzeniem dla historii Polski i świata bezprecedensowym. Nie byliśmy przygotowani na takie zmiany w życiu i konsekwencje społeczne i gospodarcze” – mówił. Służby sanitarne w Polsce do tej pory reagowały na niewielkie punktowe problemy. Od października muszą  się zająć większością obywateli i praktycznie straciły możliwość sprawnego działania.

Adam Bodnar omówił zapisane w ustawie zasadniczej możliwości wprowadzenia stanu nadzwyczajnego w Polsce. Konstytucja zakłada wprowadzenie jednego ze stanów nadzwyczajnych. W sytuacji w której się znajdujemy  od marca br. powinien zostać ogłoszony stan klęski żywiołowej. Choć kojarzy się nam z powodziami, trzęsieniem ziemi, to obejmuje także masowe występowanie choroby zakaźnej. Staliśmy się jednak zakładnikami procesów politycznych w Polsce co ma wpływ na poszanowanie naszych praw obywatelskich. Wprowadzenie klęski żywiołowej daje możliwość wprowadzenia zmian prawnych, ale wiąże się także z kompensowanie strat np. przedsiębiorcom.

W efekcie różne ograniczenia praw są teraz wprowadzenia na podstawie ustaw i rozporządzeń. W tym ustawy z 2008 roku, która bardzo ogólnie traktuje o prawach obywatelskich np. związanych z możliwością swobodnego przemieszczaniu się. Ustawa wprowadza nakaz noszenia maseczek, ale jedynie przez osoby chore. Karanie osób zdrowych, które ich nie noszą, jest zatem niezgodne z prawem.

Do Biura RPO trafia rocznie kilkadziesiąt tysięcy skarg. Od momentu pandemii bardzo wiele osób zgłasza się do BRPO z pytaniami i skargami dotyczącymi funkcjonowania w tym czasie w różnych obszarach.

Rzecznik interweniuje także w kwestiach „zaskakiwania” przez rząd wprowadzaniem przepisów w ostatniej chwili np. zamknięciem cmentarzy w ostatniej chwili, czy działalności różnych branż np. fitnes , hotelarskich czy gastronomicznych. Wpłynęło także wiele wniosków od przedsiębiorców dotyczących braku wystarczającego wsparcia. Biuro reaguje na bieżąco, a interwencje Rzecznika w tym zakresie stanowią dokumentację zdarzeń.

Rzecznik włączał się w problemy związane z sytuacją w oświacie. To problemy metodologiczne  i logistyczne z przejściem na nauczanie zdalne oraz połączenia pracy rodziców z nauką lub opieką nad dziecmi w tym samym czasie. Jak zwierzył się Adam Bodnar, on także wraz z żoną równocześnie pracował w domu (podczas swojej kwarantanny) i zajmował się synem w wieku przedszkolnym.  Nie wszyscy w Polsce mieli równy dostęp do sprzętu i sieci informatycznej.

Rzecznik mówił także o intensywnej pracy swojego biura podczas zamiaru rządu przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych 10 maja.

Podkreślał aktywność biura przy grupie problemów związanych z  możliwością organizowania spontanicznych zgromadzeń (zarówno wiosną jak i teraz). Według RPO władza przepisy stosuje bardzo arbitralnie, Rzecznik wielokrotnie interweniował np. w przypadku kar nakładanych na protestujące osoby zarówno  wiosną jak i teraz. Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur cały czas monitują miejsca pozbawienia wolności. Sprawdzają, czy osoby zatrzymane podczas protestów mają dostęp do adwokata, możliwość skontaktowania się z rodziną, w jakich warunkach sanitarnych są przetrzymywane, czy mają prawo skorzystania z opieki lekarskiej.

Wiele działań w ostatnich tygodniach było związanych z innymi zagadnieniami niż pandemii (wybory prezydenckie, ataki na osoby LGBT+ próby wycofania się Polski z Konwencji Stambulskiej, wyrok TK w sprawie aborcji). Według prof. Adama Bodnara „opinia publiczna była rozpraszana tymi zagadnieniami. Znajdujemy się teraz  w stanie dużego chaosu, zmarnowano okres wakacyjny. To był błąd polityczny, założenie, że drugiej fali epidemii nie będzie. Teraz wszyscy z tego powodu cierpimy”.

Podczas spotkania licealistki i licealiści pytali m.in.

  • Dlaczego nie ma publikacji wyroku TK w sprawie aborcji? Jakie jest dobre rozwiązanie w sprawie ustawy, czy uda się uchwalić nową?

Uchwalenie nowej ustawy byłoby dobrym rozwiązaniem, ale chyba nie ma zgody politycznej na przywrócenie stanu z ustawy z 1993 roku. Protesty na ulicach mają szerszy zakres, kobiety chcą liberalizacji zapisów. Jesteśmy w stanie pata, wywołanego przez rząd. Najlepszym rozwiązaniem (choć to rozwiązanie długofalowe) byłoby przeprowadzenie Panelu Obywatelskiego w tej kwestii, na wzór tego w Irlandii.

  • Skończyła się kadencja obecnego RPO. Jaki to ma wpływ na pracę BRPO?

Nie mamy kłopotów z codziennym wykonywaniem zadań (proszę spojrzeć na stronę www.rpo.gov.pl ile spraw podjęliśmy w ostatnich dniach), ale trudno jest planować zadania z wyprzedzeniem. Nie mogliśmy w tym roku zorganizować Kongresu Praw Obywatelskich, który w poprzednich latach odbywał się w grudniu. Czekam na powołanie następcy. Liczę, że uda się powołać niezależną kandydatkę panią Zuzannę Rudzińską-Bluszcz. Niepokojące, że przed TK toczy się sprawa czy przedłużenie kadencji RPO jest zgodne z konstytucją. Może to być próba odsunięcia mnie ze stanowiska.

  • Jak zmieniała się aktywność, poziom interwencji Rzecznika podczas kadencji?

Bardzo dokładnie wszystkie działania ostatnich 5 lat opisuje książka „Z urzędu”. Autorkami są trzy fantastyczne dziewczyny: Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk i Aneta Kosz. Nie są prawniczkami, piszą więc zrozumiałym językiem. Książka pokazuje, czym się zajmowaliśmy. Od września 2015 roku jestem non stop w pracy, wciąż są różne fale ważnych spraw, interwencje, działania. Nie było podczas mojej kadencji nawet jednego tygodnia spokojniejszego. Zajmuję się najczęściej dwoma typami problemów.

Systemowe – związane z tymi obszarami, gdzie Państwo nie funkcjonuje prawidłowo, to np. problemy osób w więzieniach, osób starszych z niepełnosprawnościami, osób w kryzysach bezdomności, rozliczenia z przeszłością. Oraz problemy wynikające z działań obecnej władzy: reforma oświaty, wolność słowa i zgromadzeń, ataki na praworządność, mniejszości, LGBT, migrantów, uchodźców

W Polsce jesteśmy jedną z nielicznych instytucji, która reagowała na łamanie praw człowieka i obywatela i do której każdy może się zwrócić o pomoc.

  • Czy przy okazji wprowadzania tarcz antykryzysowych próbowano przemycić przepisy nie mające związku z pandemią? Np. czy próbowano ograniczyć kompetencje RPO?

Nie, choć obawiamy się tego. Ostatnio próbowano ograniczyć prawa Rzecznika Finansowego. Byłoby to szkodliwe dla obywateli. Na szczęście ta zmiana nie została uchwalona.

  • Kwarantanna nakłada obowiązek aplikacji. Jest to związane z wysyłanie zdjęć i innych dane prywatnych. Czy to jest legalne ?

Mamy wątpliwości i wysłaliśmy w tej sprawie pismo do premiera, bo po co w kwarantannie domowej włączony mikrofon w telefonie? Do czego służy zbieranie danych osobowych? Takie aplikacje jak "Kwarantanna domowa" z jednej strony bardzo ułatwiają życie, są proste w stosowaniu, ale z drugiej przesuwają granice naszego prawa do prywatności. Mogą prowadzić do przekształcenia się w społeczeństwo nadzorowane, jak to się już praktycznie dzieje w Chinach. W Polsce ustawodawstwo inwigilacyjne jest bardzo dziurawe.

  • Co zrobić w sytuacji, kiedy rodzice osoby niepełnoletniej są ciężko chorzy i trafiają do szpitala? Kwarantanna wyklucza wówczas opiekę innego dorosłego.

To sytuacja na szczęście niestandardowa. Najszybszą pomoc zapewnią zawsze bliscy – niestety istnieje ryzyko objęcia ich kwarantanną. A z uwagi na doniosłość tej kwestii, RPO postara się ją rozwiązać systemowo, zwracając się do właściwego ministra.

Sprawę indywidualną można zgłosić do Rzecznika Praw Obywatelskich. Więcej informacji otrzymają Państwo na bezpłatnej infolinii 800 676 676

 

Koronawirus. VAT za komputery przekazywane szkołom  - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-11-09

Szkoły w gminie chcą kupić komputery, a przedsiębiorca postanowił im je podarować. Czy nadal obowiązuje zwolnienie z vat-u na towary przekazywane w darowiźnie w celu przeciwdziałania epidemii?

Przepisy w tej sprawie są w Rozporządzeniu Ministra Finansów z 25 marca 2020 r. (w sprawie towarów i usług, dla których obniża się stawkę podatku od towarów i usług, oraz warunków stosowania stawek obniżonych, Dz. U. z 2020 r. poz. 527, 715, 736, 1158 i 1487).

W art. 10 a , (poz. 715) jest regulacja dotycząca zerowej stawki VAT dla nieodpłatnych dostaw (darowizn) komputerów przenośnych, takich jak laptopy i tablety, dokonywanych na rzecz podmiotów, w których realizowane jest nauczanie , jednak zwolnienia te obowiązywały do 30 czerwca 2020 r.

Darowizny tabletów i laptopów ze stawką 0% na rzecz:

  • placówek oświatowych (tj. wskazanych jednostek objętych systemem oświaty – m.in. szkół i przedszkoli, uczelni, placówek opiekuńczo-wychowawczych),
  • organizacji humanitarnych, charytatywnych lub edukacyjnych oraz operatora OSE tj. Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej – w celu dalszego nieodpłatnego przekazania placówkom oświatowym
  • organów prowadzących szkołę lub placówkę (jednostki samorządu terytorialnego – np. gmina, powiat, ministrowie, jak również inne osoby prawne oraz osoby fizyczne, które mogą prowadzić szkoły i placówki systemu oświaty na podstawie przepisów Prawa oświatowego) – w celu dalszego nieodpłatnego przekazania prowadzonym placówkom oświatowym.

Warunek – zawarcie pisemnej umowy darowizny między podatnikiem a jednym z ww. podmiotów, na którego rzecz dokonywana jest darowizna sprzętu komputerowego.

Nie obowiązują już przepisy, które od 22 kwietnia 2020 r. do 30 czerwca 2020 r. obejmowały zerową stawką VATD darowizny na rzecz:

  • organizacji humanitarnych, charytatywnych lub edukacyjnych oraz operatora Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej – wymagane jest posiadanie przez podatnika kopii umowy darowizny tego sprzętu dokonanej przez te organizacje na rzecz placówek oświatowych,
  • organów prowadzących szkołę lub placówkę – wymagane jest, aby z umowy zawartej pomiędzy podatnikiem a tym podmiotem wynikało, że sprzęt komputerowy zostanie nieodpłatnie przekazany do prowadzonej przez niego placówki oświatowej.

Warto pamiętać, że możliwość stosowania zerowej stawki VAT przewidziana została w art. 83 ust. 1 pkt 26 ustawy o VAT dla dostaw sprzętu komputerowego dokonanych na rzecz placówek oświatowych oraz organizacji charytatywnych, humanitarnych lub edukacyjnych w celu dalszego nieodpłatnego przekazania placówkom oświatowym.

Istotne jest, że wyżej wymienione przepisy znajdą zastosowanie zarówno w przypadku dostaw o charakterze odpłatnym jak i nieodpłatnym. Warunkiem jest jednak, aby dostawa dotyczyła towarów wymienionych w załączniku nr 8 do ustawy o VAT. Jak wynika z art. 43 ust. 9 Ustawy o VAT, przez placówki oświatowe dla potrzeb stosowania przepisów Ustawy o VAT należy rozumieć szkoły i przedszkola publiczne i niepubliczne, szkoły wyższe i placówki opiekuńczo-wychowawcze.

Jednak aby podatnik, darczyńca mógł skorzystać ze zwolnienia wynikającego z ww. przepisów, będzie musiał spełnić następujące warunki:

  • posiadania stosownego zamówienia potwierdzonego przez organ nadzorujący daną placówkę oświatową, zgodnie z odrębnymi przepisami,
  • w przypadku dostawy, której celem jest późniejsze nieodpłatne przekazanie na rzecz placówki oświatowej - posiadania kopii umowy o nieodpłatnym przekazaniu sprzętu komputerowego placówce oświatowej oraz posiadania stosownego zamówienia potwierdzonego przez organ nadzorujący placówkę oświatową, zgodnie z odrębnymi przepisami.

W celu bliższych informacji zalecany jest kontakt z Krajową Infolinia Skarbową

Tel: 22 330 03 30 (z telefonów komórkowych)

Tel: 801 055 055 (z telefonów stacjonarnych)

Tel: +48 22 330 03 30 (z zagranicy)

https://www.podatki.gov.pl/vat/covid-19-vat/

Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 25 marca 2020 r. w sprawie towarów i usług, dla których obniża się stawkę podatku od towarów i usług, oraz warunków stosowania stawek obniżonych (Dziennik Ustaw z 2020 r. poz. 527; zm.  Dziennik Ustaw z 2020 r. poz. 715, ostatnia zmiana: Dz.U. z 2020 r. poz. 736):

 

Nauczyciele nie mogą się obawiać omawiania z młodzieżą trudnych tematów

Data: 2020-11-09
  • Kuratorium oświaty podjęło działania wyjaśniające wobec nauczyciela liceum - po tym, jak omawiał z uczniami ich ewentualny udział w protestach społecznych, apelując o rozwagę i bezpieczne zachowanie
  • Nauczyciele nie mogą obawiać się poruszania z młodymi ludźmi tematów trudnych lub kontrowersyjnych, kiedy wyrażają oni taką potrzebę
  • A celem systemu oświaty jest m.in. kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych i propagowaniem aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę nauczyciela historii z jednego z liceów. Jak podały media, do Ministerstwa Edukacji Narodowej wpłynęła skarga rodziców, w związku z czym Kuratorium Oświaty wszczęło postępowanie.  Nauczyciel został posądzony o to, że naraził życie i zdrowie uczniów w trakcie pandemii, zachęcając ich do udziału w akcji protestacyjnej organizowanej przez ruchy społeczne.

Z relacji nauczyciela wynika zaś, że omawiał on z uczniami ich ewentualny udział w protestach, apelując o rozwagę i bezpieczne zachowanie. Nauczyciel odbiera działania MEN i Kuratorium jako próbę zastraszenia jego i innych nauczycieli.

Wcześniej dyrektorzy szkół, nauczyciele i rodzice otrzymali od tego Kuratora Oświaty dwa listy odnoszące się do protestów ulicznych przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji.  W pierwszym przedstawiono opinię, że ”niedopuszczalne i zabronione prawem są wszelkie próby wykorzystywania uczniów do działań o charakterze politycznym oraz indoktrynacji ideologicznej. Każda próba wpływania na poglądy uczniów i wychowanków przez nauczycieli jest nadużyciem i łamaniem obowiązującego prawa (…) Spotka się to każdorazowo z reakcją ze strony Kuratora Oświaty. Nie wolno nam zgodzić się na podsycanie do totalnej negacji oraz deprecjonowania Wartości”.

W wypowiedzi dla mediów Kurator stwierdził, że listy miały na celu przypomnienie przepisów, że szkoła/placówka oświatowa jest miejscem apolitycznym, czego muszą przestrzegać nauczyciele i dyrektorzy szkół. Kurator wskazał na możliwość postawienia zarzutu uchybienia godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom, o których mowa w art. 6 oraz poniesienia odpowiedzialności dyscyplinarnej zgodnie z Kartą Nauczyciela.

Rzecznik przyjmuje ze zrozumieniem troskę, jaką kuratorzy oświaty wyrażają wobec zdrowia i bezpieczeństwa protestujących w czasie epidemii. Nie można jednak zgodzić się z twierdzeniem, że „każda próba wpływania na poglądy uczniów i wychowanków przez nauczycieli jest nadużyciem i łamaniem obowiązującego prawa”. Oznaczałoby to bowiem także brak możliwości dyskutowania z poglądami i zachowaniami uczniów sprzecznymi z zasadami wymienionymi w preambule Prawa oświatowego: solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności.

Nauczyciele niewątpliwie powinni przestrzegać przepisów prawa. Muszą jednakże mieć zapewnioną pewną autonomię i nie mogą obawiać się poruszania z dziećmi i młodzieżą tematów trudnych lub kontrowersyjnych, kiedy wyrażają oni taką potrzebę. W szczególności dotyczy to lekcji historii i wiedzy o społeczeństwie. Jest to związane z celami systemu oświaty, w szczególności z kształtowaniem u uczniów postaw prospołecznych i propagowaniem aktywnego uczestnictwa uczniów w życiu społecznym.

Dlatego też RPO prosi Kuratora, aby wszelkie wezwania do dyrektorów szkół, nauczycieli i uczniów brały pod uwagę zagwarantowane w Konstytucji wolności i prawa obywatelskie, takie jak wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, wolność sumienia, wolność poruszania się, wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich oraz wolność zrzeszania się.

Wątpliwości Rzecznika budzi także sygnalizowane gromadzenie przez kuratorów oświaty i MEN informacji na temat zachowania nauczycieli i uczniów w ich czasie wolnym. Może to naruszać ich prawa do życia prywatnego i prawa do ochrony danych osobowych.

RPO prosi Kuratora o wyjaśnienia. Chce też wiedzieć, czy przekazał MEN jakiekolwiek dane dotyczące uczniów, nauczycieli i dyrektorów szkół, którzy brali udział w manifestacjach lub w inny sposób okazywali swoje poparcie dla sprawy.

VII.564.117.2020

Koronawirus. Nauka zdalna - koszty i zasady - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-11-04

Czy za zwiększone wydatki z powodu pracy i nauki zdalnej są rekompensaty?

Po przejściu na zdalną naukę dzieci w domu wzrosły wydatki m.in. za prąd. Kto za to zwróci?

Niestety, obecnie nie ma prostej drogi do uzyskania zwrotu kosztów wynikających z prowadzenia w domach zdalnej nauki. Trudno też wskazać, który podmiot byłby właściwy do wezwania do zwrotu.

Prawodawca nie uregulował tej kwestii. Rodzice z własnej inicjatywy mogą spróbować zmienić operatora telefonii, dostarczyciela internetu lub energii elektrycznej na tańszego. W maju 2020 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej udzieliło odpowiedzi na zapytanie poselskie dotyczące zwrotu kosztów rodzicom za naukę zdalną uczniów. Odpowiedź zawierająca głównie informacje w zakresie możliwości pozyskiwania środków przez gminy na zakup komputerów dla szkół jest dostępna pod adresem:

http://sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=BPRJ68&view=null

Czy zajęcia pozalekcyjne dla dzieci klas 1-3 podlegają ograniczeniu do 5 osób?

Jeśli będą się odbywały w szkole, to nie ma przeciwskazań, aby zorganizowane były w ten sam sposób jak normalne lekcje - z zachowaniem wytycznych GIS, MZ i MEN https://www.gov.pl/web/edukacja/bezpieczny-powrot-do-szkol2, po zatwierdzeniu przez dyrekcję placówki.

W przypadku innych miejsc (np. prywatnych szkół językowych) nie ma specjalnych regulacji. Obowiązują więc zasady ogólne dotyczące spotkań (§  28 ust. 1 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń…z późn. zmianami): maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 5 a uczestnicy są obowiązani do zachowania odległości co najmniej 1,5 m między sobą oraz do zakrywania ust i nosa, zgodnie z § 27 ust. 1 tego rozporządzenia (§  28 ust. 2 rozporządzenia).

Uczennice wykluczone z wirtualnej lekcji za „błyskawice” Strajku Kobiet. Interwencja Rzecznika EDIT: kara dla nauczyciela

Data: 2020-11-02
  • Licealistki wykluczono ze zdalnych lekcji, bo odmówiły usunięcia ze swych profili symboli ruchu społecznego Strajk Kobiet – podają media
  • Wcześniej nauczyciel miał im mówić o „hitlerowcach, esesmanach, barbarzyńcach i bezbożnikach, wspierających morderców i morderstwa”
  • Mogło dojść do naruszania przez nauczyciela  praw uczniów do wyrażania poglądów - ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich, który spytał o sprawę dyrektora liceum  
  • Dyrektor odpisał, że ukarał nauczyciela pisemnym upomnieniem

Według mediów w jednym z liceów mogło dojść do naruszania praw uczniów do wyrażania swoich poglądów przez jednego z nauczycieli.  Uczennice skarżyły się,  że  zostały wykluczone ze zdalnych lekcji chemii z powodu odmowy usunięcia z ich profili sylwetki kobiety i czerwonej błyskawicy, symbolu ruchu społecznego Strajk Kobiet. Wcześniej nauczyciel chemii miał mówić o „hitlerowcach, esesmanach, barbarzyńcach i bezbożnikach, wspierających morderców i morderstwa”. Z artykułu wynika, że dyrektor szkoły przeprowadził rozmowę z nauczycielem i będzie wyjaśniał sprawę.

Rzecznik przypomina, że nie tylko art. 54 Konstytucji gwarantuje każdemu wolność wyrażania poglądów. Czyni to również Konwencja ONZ z 20 listopada 1989 r. Stanowi ona, że „dziecko będzie miało prawo do swobodnej wypowiedzi; prawo to ma zawierać swobodę poszukiwania, otrzymywania i przekazywania informacji oraz idei wszelkiego rodzaju, bez względu na granice, w formie ustnej, pisemnej bądź za pomocą druku, w formie artystycznej lub z wykorzystaniem każdego innego środka przekazu według wyboru dziecka”.

Prawo to może podlegać ograniczeniom z punktu widzenia praw innych osób bądź moralności społecznej. W każdym jednak przypadku ograniczenie musi być określone prawem i być konkretnie wykazane. Np. daleko idące wątpliwości budzi skojarzenie z symbolami nazistowskimi znaku graficznego błyskawicy, który znajduje się na praktycznie każdym słupie elektrycznym.

Nie przesądzając naruszenia praw obywatelskich na obecnym etapie, RPO zwrócił  się do dyrektora liceum o informacje w sprawie.

Odpowiedź dyrektora (aktualizacja 1 marca 2021 r.)

Dyrektor wyjaśnił RPO, że w sprawie tej przeprowadził postępowanie wyjaśniające, o którym powiadomił Kuratora Oświaty oraz Prezydenta Miasta.  

ROZMOWA Z NAUCZYCIELEM. Przeprowadziłem kilkakrotnie rozmowę telefoniczną z nauczycielem prowadzącym zajęcia chemii, który w dniu 2.11.2020 przesłał do mnie odpowiednie wyjaśnienie. Wynika z niego, że po rozpoczęciu lekcji nauczyciel zauważył, że część uczennic loguje się swoim nazwiskiem z „czerwoną błyskawicą" - symbolem strajku kobiet. Uznał, że lekcja chemii nie powinna być związana z obecnymi wydarzeniami w kraju i poprosił o usunięcie symboli. Ponieważ uczennice nie usnęły symboli nauczyciel wylogował je z lekcji. W dalszej części wyjaśnienia nauczyciel stwierdza, że pod koniec lekcji pozwolił sobie na refleksję dotyczącą znaku błyskawic mówiąc, że w historii Polski źle się kojarzą i że nasza Ojczyzna tak wiele wycierpiała, a więc jego zdaniem nie powinno się używać tego logo. Informuje również, że do nikogo personalnie nie skierował żadnego „epitetu". 

WIZYTA W KLASIE. Uczestniczyłem w dniu 30.10.2020 na kolejnej lekcji on-line w tej samej klasie w celu wyjaśnienia sytuacji. Po przywitaniu nauczyciel zapytał „czy ktoś poczuł się obrażony jego zachowaniem w dniu poprzednim. Dwie uczennice zgłosiły, że poczuły się obrażone . Po czym nauczyciel wyjaśnił, że użyte przez niego sformułowania i porównania nie były skierowane do nikogo bezpośrednio. Nie miał zamiaru nikogo urazić i przeprasza tych, którzy zostali dotknięci jego słowami. Następnie wyjaśnił również, że prosił o usuniecie logo „strajku kobiet", ponieważ znaki nie zostały usunięte, dlatego wylogował uczennice z lekcji. 

ROZMOWA Z UCZENNICAMI. Rozmawiałem telefonicznie z uczennicami i wysłuchałem wyjaśnień. Stwierdziły, że być może określenie nie były skierowane bezpośrednio do konkretnej osoby, to jednak większość uczniów w klasie czuje się urażona. Zwróciły uwagę na fakt, że nauczyciel nie dał wystarczająco dużo czasu, aby usunąć logo „strajku kobiet" ze swojego konta, i zbyt szybko wyłączył je z uczestnictwa w lekcji. 

RADA PEDAGOGOCZNA. Zwołałem zebranie rady pedagogicznej i zobowiązałem wychowawców klas do przeprowadzenia na najbliższych lekcjach pogadanek na temat praw i obowiązków wynikających ze statutu szkoły, oraz wolności wypowiadania swoich poglądów. 

PRZEPROSINY. Na stronie internetowej szkoły ukazało się oświadczenie z przeprosinami nauczyciela.

Zgodnie z art. 75 Karty Nauczyciela ukarałem go karą porządkową - upomnieniem pisemnym zgodnie z ust. 2 tegoż artykułu w rozumieniu art. 108 Kodeksu pracy. 

Z pomocą zespołu wychowawczego, pedagoga i psychologa szkolnego opracowałem plan działań edukacyjno-wychowawczych poprawiających relacje społeczne szkoły w warunkach nauki zdalnej. Podjęliśmy między Innymi następujące działania: 

WYPRACOWYWANIE ZASAD RAZEM Z UCZNIAMI. Powołaliśmy dziewięć zespołów składających się z dwóch nauczycieli i czterech uczniów w celu opracowania i wdrożenia spotkań z zespołami klasowymi w formie zdalnej lub stacjonarnej dotyczących następujących tematów: 

  • Respektowanie praw i obowiązków ucznia i nauczyciela w oparciu o statut szkoły i przepisy prawa 
  • Przestrzeganie zasad tolerancji, szacunl<u dla innej osoby, wolności wypowiedzi w oparciu o stosowne przepisy prawa i statut szkoły
  • System reagowania w szkole na ujawnienie cyberprzemocy 

Zadaniem zespołów będzie analiza sytuacji w szkole w zakresie wymienionych tematów. Następnie wypracowanie wniosków, które zostaną ostatecznie przedstawione na spotkaniach klasowych. 

Wierzę, że wprowadzenie wymienionych wyżej działań pozwoli na uzdrowienie sytuacji, budowanie wzajemnego zaufania w relacjach uczeń - nauczyciel czy uczeń - uczeń. Będzie formą wygaszenia konfliktu na zasadzie budowania właściwych stosunków międzyludzkich i wzajemnego zrozumienia - napisał dyrektor.

VII.564.112.2020

Używanie symbolu Strajku Kobiet przez uczniów – interwencja RPO

Data: 2020-10-30
  • Kojarzenie symbolu Strajku Kobiet jedynie z symbolami hitlerowskimi budzi zdumienie RPO
  • Jest on bowiem lub był używany przez m.in. Pocztę Polską, GROM czy Harcerskie Grupy Szturmowe Szarych Szeregów
  • Rzecznik napisał do dyrektora jednej ze szkół, który nie zgodził się na obecność tego znaku w szkole

W  mediach pojawił się fragment listu dyrektora jednej ze szkół, skierowanego do nauczycieli: „Nie można przyjąć, że pojawiający się od 26 października 2020 r. znak czerwonego zygzaka w niektórych oknach uczniowskich, jest znakiem neutralnym i nieniosącym ze sobą określonych znaczeń. Pomijam tu egzegezę tego znaku i próby tłumaczenia jego symboliki. W sposób jednoznaczny kojarzony jest z znakiem runicznym (>>sig<<), mającym swoje konotacje w symbolice hitlerowskich Niemiec. Nie może być zgody na funkcjonowanie takiego znaku w oficjalnym obiegu szkoły”.

Według dyrektora szkoły znak ten ma kojarzyć się z dewastacją pomników, aktami wandalizmu wobec świątyń, wulgarnymi hasłami i okrzykami wobec ludzi mających prawo do wyrażania swoich uczuć religijnych. Nauczyciele otrzymali polecenie, by zwrócili uczniom uwagę na niedopuszczalność ich zachowania oraz zażądali niezwłocznego usunięcia czerwonych błyskawic z profili uczniów na platformie TEAMS.

Rzecznik Praw Obywatelskich napsiał do dyrektora, że art. 54 Konstytucji gwarantuje każdemu wolność wyrażania swoich poglądów. Również art. 12 ust. 1 Konwencji ONZ o Prawach Dziecka z 1989 r. stanowi, że Państwa-Strony zapewniają dziecku, które jest zdolne do kształtowania swych własnych poglądów, prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka, przyjmując je z należytą wagą, stosownie do wieku oraz dojrzałość dziecka.

Wyrażanie swoich poglądów może przybierać różne formy, w tym prezentowanie i noszenie symboli, które nie są prawnie zakazane. 

Zdumienie Rzecznika budzi kojarzenie symbolu ruchu społecznego Strajk Kobiet jedynie z symbolami hitlerowskimi. A jest on lub był używany przez szereg innych organizacjii instytucji, takich jak Poczta Polska, GROM lub Harcerskie Grupy Szturmowe Szarych Szeregów. Symbol pioruna jest umieszczany także na tablicach i znakach informujących o niebezpieczeństwie związanym z porażeniem prądem elektrycznym. Dodawanie przez nauczycieli własnych skojarzeń do symbolu Strajku Kobiet jedynie po to, by ograniczyć ekspresję uczniów, budzi daleko idące wątpliwości.

Rzecznik podkreśla, że młodzi ludzie mają pełne prawo do własnej oceny obecnej sytuacji i wyrażenia swoich przekonań w sposób, który nie narusza przepisów prawa, w tym przepisów szkolnego statutu. Nie można zakładać, że młody wiek jest przeszkodą w zrozumieniu sensu i znaczenia obecnych wydarzeń. A do celów systemu oświaty należy kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, sprzyjających aktywnemu uczestnictwu uczniów w życiu społecznym.

Zmuszanie uczniów do rezygnacji z korzystania z wolności wypowiedzi może mieć negatywny wpływ na ich dalsze zaangażowanie w inicjatywy społeczne oraz umniejszać wiarę w znaczenie ich głosu jako młodych obywateli. Wydaje się również, że obecne wydarzenia powinny być powodem do podjęcia na godzinach wychowawczych i innych zajęciach ważnych dyskusji na temat praw i wolności człowieka i obywatela, roli instytucji państwa oraz znaczenia społeczeństwa obywatelskiego.

RPO zwrócił się do dyrektora szkoły o zajęcie stanowiska w sprawie.

VII.564.111.2020

Uczniowie usuwani z lekcji zdalnych za popieranie Strajku Kobiet? RPO pyta dyrektora liceum o sprawę

Data: 2020-10-30
  • RPO pyta dyrektora jednego z liceów o wykluczenie ze zdalnych lekcji uczniów za odmowę usunięcia ze swoich profili czerwonych błyskawic, symbolu Strajku Kobiet
  • Konstytucja oraz Konwencja ONZ o prawach dziecka gwarantują każdemu wolność wyrażania poglądów
  • A skojarzenie znaku błyskawicy - który znajduje się na praktycznie każdym słupie elektrycznym - z symbolami faszystowskimi budzi daleko idące wątpliwości

Rzecznik Praw Obywatelskich zapoznał się publikacją prasową, która rodzi obawy, że mogło dojść do naruszania praw uczniów do wyrażania swoich poglądów. Chodzi o sytuację, gdy uczniowie zostali wykluczeni ze zdalnych lekcji z powodu odmowy usunięcia ze swoich profili czerwonych błyskawic, symbolu ruchu społecznego Strajk Kobiet. Uczniowie informowali, że chcieli w ten sposób zamanifestować swoje przekonania i solidarność z osobami strajkującymi 28 października 2020 r. w całej Polsce. Powodem usuwania uczniów z lekcji zdalnych miało być rzekome łączenie znaku z symbolami faszystowskimi, a także obraza uczuć religijnych niektórych nauczycieli.

RPO przypomina, że nie tylko Konstytucja w art. 54 gwarantuje każdemu wolność wyrażania poglądów. Czyni to również Konwencja ONZ o prawach dziecka z 20 listopada 1989 r., która mówi, że „Dziecko będzie miało prawo do swobodnej wypowiedzi; prawo to ma zawierać swobodę poszukiwania, otrzymywania i przekazywania informacji oraz idei wszelkiego rodzaju, bez względu na granice, w formie ustnej, pisemnej bądź za pomocą druku, w formie artystycznej lub z wykorzystaniem każdego innego środka przekazu według wyboru dziecka”.

Prawo to może podlegać ograniczeniom z punktu widzenia praw innych osób bądź moralności społecznej, jednak w każdym przypadku wprowadzane ograniczenie musi być określone prawem i być konkretnie wykazane. Skojarzenie znaku graficznego błyskawicy, który znajduje się na praktycznie każdym słupie elektrycznym, z symbolami faszystowskimi budzi daleko idące wątpliwości. Również stwierdzenie naruszenia uczuć religijnych innych osób, co jest poważnym zarzutem, powinno zostać skonkretyzowane.

Rzecznik zwrócił się do dyrektora szkoły z prośbą o wyjaśnienia, z uwzględnieniem punktu widzenia ochrony praw obywatelskich uczniów, a nie tylko nauczycieli.

VII.564.110.2020

Tęczowy Piątek

Data: 2020-10-30

70% respondentów uważa, że w szkołach powinna być prowadzona edukacja antydyskryminacyjna ucząca równego traktowania wszystkich ludzi – wynika z badania Kantar dla BRPO „Świadomość prawna w kontekście równego traktowania z lipca 2020”.

Dzisiaj obchodzimy „Tęczowy Piątek” – akcję edukacyjną, której celem jest promocja tolerancji i zapobieganie aktom przemocy wobec osób nieheteronormatywnych w środowisku szkolnym.

Rzecznik wielokrotnie podkreślał, że przeciwdziałanie akcjom antydyskryminacyjnym godzi w prawa uczniów – obowiązkiem szkół jest edukacja antydyskryminacyjna, a niecałe dwa tygodnie temu w liście przygotowanym na Dzień Edukacji Narodowej powiedział:

„Dzień Edukacji Narodowej obchodzimy w tym roku zaledwie dwa tygodnie po tragicznym wydarzeniu, które zmusza do refleksji nad rolą i skutecznością systemu oświaty w zapewnianiu bezpieczeństwa wszystkim uczniom […]. Samobójstwo 12-letniej Zuzi z Kozienic, która odebrała sobie życie najprawdopodobniej na skutek szykan rówieśników związanych z jej orientacją seksualną, nigdy nie powinno było się wydarzyć. Podobnie jak samobójcze śmierci Dominika, Michała, Kacpra, Wiktora, Milo i innych młodych osób, które doświadczyły i nie wytrzymały homo-, bi- i transfobicznej przemocy – dotykającej ich bezpośrednio, a także obecnej w sieci i przestrzeni publicznej – oraz nie otrzymały w swych trudnych sytuacjach odpowiedniego i niezbędnego wsparcia. […] Bezpieczeństwo i równe traktowanie wszystkich uczniów, niezależnie od ich pochodzenia etnicznego, koloru skóry, płci, wyznania, orientacji seksualnej, niepełnosprawności lub jakiekolwiek innej cechy szczególnej, postrzegam jako wartości nadrzędne, niezależne od różnic światopoglądowych lub jakichkolwiek innych podziałów.”

Mamy nadzieję, że akcja „Tęczowy Piątek” zainspiruje nauczycieli i uczniów do częstszego podejmowania tematu dyskryminacji i tolerancji – nie tylko w szkolnych ławkach.

List otwarty RPO do szkół, nauczycielek i nauczycieli, pracowników oświaty

Data: 2020-10-14

Wyrażam wdzięczność i szacunek, proszę o dialog, ostrożność i równe traktowanie

 

Dzień Edukacji Narodowej 14 października to wydarzenie niezwykle ważne zarówno dla pedagogów, jak i milionów uczniów oraz wszystkich pracowników oświaty. W tym roku mamy szczególne powody, aby przejmować się sytuacją tej grupy zawodowej. Przede wszystkim należy docenić jej zaangażowanie i odwagę, a momentami nawet heroizm w staraniach o to, aby kontynuować proces dydaktyczny w warunkach szybko rozprzestrzeniającej się pandemią koronawirusa Covid-19. 

Powiedzmy wprost – w sytuacji braku należytego przygotowania systemu szkolnego do drugiej fali pandemii przez władze oświatowe i sanitarne, tylko głębokie poczucie odpowiedzialności oraz poświęcenie nauczycieli i pracowników oświaty decydują o tym, że dzieci i młodzież mogą w ogóle uczęszczać do szkoły i pobierać naukę.

Wiemy, że problemy przed którymi często stają, mają dramatyczny charakter. Muszą dokonywać trudnych wyborów, podejmować ryzyko, są trochę jak żołnierze na froncie. A jednocześnie wykonują szalenie skomplikowaną, wymagającą i odpowiedzialną pracę. Realizują podstawę programową, organizują hybrydowy tryb nauczania, potrafią prowadzić lekcje on-line i przerabiać programy na cyfrowe, a gdy trzeba – potrafią też ocenić, czy zakatarzony 10-latek może wejść do szkoły oraz zaprowadzić na stołówkę klasy pierwsze w reżimie sanitarnym.

Winniśmy za to nauczycielom wdzięczność, szacunek i wsparcie. Jak również natychmiastowe reagowanie na zgłaszane przez nich problemy, zarówno te ze sfery sanitarnej, jak i pedagogicznej, psychologicznej  czy logistycznej. Właśnie tak staramy się postrzegać obecną sytuację w pracy Biura RPO. I o takie podejście apeluję dzisiaj do wszystkich władz państwowych i samorządowych . 

Zrozumiałym jest, że w okresie kryzysu sanitarnego inne problemy tej grupy zawodowej mogą schodzić na drugi plan. Mniej mówimy o płacach, skutkach reform, przeładowaniu klas czy przeciążeniu wielu pedagogów zmuszonych podejmowania dodatkowych zajęć. Ale przecież problemy te nie znikną i nie przedawnią się, pozostaną. Stąd kolejna  wielka prośba do osób zarządzających na co dzień oświatą: aby o nich nie zapominać i w miarę możliwości, krok po kroku, lepiej zadbać o ich rozwiązywanie. Pamiętajmy, że interesy środowiska nauczycielskiego to są nasze wspólne interesy jako rodziców i jako społeczeństwa.  

Do nauczycieli natomiast mam inną prośbę: o cierpliwość, wytrwałość i ostrożność. Rozumiem Państwa frustrację, podzielam wiele obaw – sam doświadczyłem zakażenia Covid-19, na szczęście bez dolegliwych objawów – ale bardzo proszę: nie poddawajcie się panice czy rezygnacji. Konsekwentnie za to domagajcie się przestrzegania wszelkich reżymów sanitarnych. Sygnalizujcie zagrożenia, a gdy trzeba – nie wahajcie się występować z wnioskami o zdalne nauczanie. W tej hierarchii praw i wartości wasze zdrowie i zdrowie uczniów są absolutnie najważniejsze. 

Szanowni Państwo,

jako Rzecznik Praw Obywatelskich w czasie całej 5-letniej kadencji starałem się wspierać realizację trudnej misji środowiska oświatowego. Korzystając z dostępnych mi w granicach kompetencji środków, dążyłem do tego, aby strzec godności zawodu nauczycielskiego, bronić praw wszystkich, którzy go wykonują, a także domagać się równego dostępu do edukacji i równego traktowania uczestników tego procesu.

Niestety Dzień Edukacji Narodowej obchodzimy też w tym roku zaledwie dwa tygodnie po tragicznym wydarzeniu, które zmusza do refleksji nad rolą i skutecznością systemu oświaty w zapewnianiu bezpieczeństwa wszystkim uczniom, niezależnie od kontekstu pandemii. Samobójstwo 12-letniej Zuzi z Kozienic, która odebrała sobie życie najprawdopodobniej na skutek szykan rówieśników związanych z jej orientacją seksualną, nigdy nie powinno było się wydarzyć. Podobnie jak samobójcze śmierci Dominika, Michała, Kacpra, Wiktora, Milo i innych młodych osób, które doświadczyły i nie wytrzymały homo-, bi- i transfobicznej przemocy – dotykającej ich bezpośrednio, a także obecnej w sieci i przestrzeni publicznej – oraz nie otrzymały w swych trudnych sytuacjach odpowiedniego i niezbędnego wsparcia psychologicznego.  

Wszystkie te nieszczęśliwe zdarzenia inicjowały ożywioną debatę publiczną – nad kryzysem psychiatrii dziecięcej, nad ich jednostkowymi i generalnymi przyczynami, nad sposobami im przeciwdziałania, nad koniecznymi zmianami systemowymi. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie zabierałem głos w tej dyskusji, podkreślając szczególną rolę szkoły wobec problemu rówieśniczej przemocy, zwłaszcza tej motywowanej uprzedzeniami. Z jednej strony badania wskazują, że to w środowisku szkolnym uczniowie należący do grup mniejszościowych najczęściej doświadczają słownej i fizycznej agresji, stygmatyzacji, dyskryminacji i wykluczenia1. Z drugiej strony, to właśnie system oświaty dysponuje najlepszymi narzędziami do skutecznego zapobiegania tym negatywnym zjawiskom – w tym poprzez rzetelną edukację antydyskryminacyjną, mającą na celu kształtowanie takich wartości jak otwartość, tolerancja i szacunek dla godności i praw człowieka.

Bezpieczeństwo i równe traktowanie wszystkich uczniów, niezależnie od ich pochodzenia etnicznego, koloru skóry, płci, wyznania, orientacji seksualnej, niepełnosprawności lub jakiekolwiek innej cechy szczególnej, postrzegam jako wartości nadrzędne, niezależne od różnic światopoglądowych lub jakichkolwiek innych podziałów. W toku kadencji liczyłem więc na współpracę z innymi organami władzy publicznej, właściwymi w sprawach oświaty oraz ochrony praw dzieci i młodzieży, ukierunkowaną na wyeliminowanie uprzedzeń i motywowanej nimi przemocy z polskich szkół. Wielokrotnie kierowałem do Ministra Edukacji Narodowej postulaty rozwinięcia obowiązującej podstawy programowej o treści związane z przeciwdziałaniem dyskryminacji2. Już w 2015 r., wspólnie z Rzecznikiem Praw Dziecka poprzedniej kadencji, zaoferowaliśmy wsparcie naszych urzędów w realizacji tego ważnego zadania3. Na trudności, z jakimi uczniowie należący do grup mniejszościowych muszą mierzyć się w środowisku szkolnym zwracałem też uwagę obecnemu Rzecznikowi Praw Dziecka, postulując wspólne podjęcie niezbędnych działań prewencyjnych4. Rekomendacje te pozostawały jednak bez odpowiedzi lub spotykały się z nieprzychylną reakcją. W kontekście edukacji antydyskryminacyjnej, zalecanej od lat przez międzynarodowe organy praw człowieka jako kluczowej formy przeciwdziałania nierównemu traktowania5, resort edukacji stał dotychczas na niezmiennym stanowisku, że jest ona w sposób wystarczający realizowana w ramach obowiązującej podstawy programowej.

W obliczu powyższych okoliczności, w Dniu Edukacji Narodowej pragnę zwrócić się do wszystkich nauczycieli i nauczycielek, pracowników i pracowniczek systemu oświaty, a także rodziców dzieci w wieku szkolnym o wspólną mobilizację sił na rzecz bezpieczeństwa wszystkich uczniów i uczennic – ponad wszelkimi podziałami. Nie pozwólmy, aby różnice poglądów i polityczne spory wpływały na sytuację dzieci i nastolatków, kształtując w nich negatywne wzorce. Jedną z kluczowych ról systemu edukacji jest rozwijanie wśród młodych osób szacunku dla godności i praw każdego człowieka. Dla realizacji tego zadania – fundamentalnego zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i dla społeczeństwa jako wspólnoty – niezbędne jest otwarcie na dialog. Takie wartości jak solidarność, wolność i tolerancja, w duchu których szkoła ma kształcić młodych obywateli, pozostaną iluzoryczne, jeśli nie znajdą odzwierciedlenia w praktyce.

Z tego względu, niezmiennie jako szczególnie cenne postrzegam wszelkie inicjatywy, które pozwalają młodzieży pogłębiać swoją wiedzę na temat praw człowieka i obywatela i podejmować dyskusję dotyczącą istotnych problemów społecznych. Luka w postaci braku obowiązkowej edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach może być – i jest – wypełniana przez warsztaty i zajęcia dodatkowe, przez wydarzenia organizowane często z inicjatywy samych uczniów lub rodziców, niejednokrotnie przy współpracy z organizacjami pozarządowymi. Świadomy tego, jak wiele dyskusji budzi kwestia pozalekcyjnych inicjatyw szkolnych w kontekście prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, pragnę zaznaczyć w tym miejscu, że zgodnie z przepisami polskiego prawa każdy rodzic może zwolnić dziecko z zajęć nieobjętych podstawą programową. Nie oznacza to jednak, że zgoda każdego rodzica jest wymagana do tego, aby takie zajęcia lub wydarzenie w ogóle w szkole zorganizować6. Nie oznacza również, że rodzic może zwolnić dziecko ze wszystkich zajęć dotyczących równego traktowania i przeciwdziałania dyskryminacji, gdyż związane z tymi tematami treści są też przekazywane w ramach niektórych lekcji obowiązkowych7. Trudno wyobrazić sobie bowiem niezakłócone funkcjonowanie systemu oświaty w sytuacji, w której każdy rodzic mógłby indywidualnie podważać wszelkie działania edukacyjne i wychowawcze szkoły ze względu na swoje własne przekonania.

Apeluję więc raz jeszcze do wszystkich osób zaangażowanych w wychowywanie dzieci i młodzieży o włączenie się we wspólne przeciwdziałanie dyskryminacji, uprzedzeniom i związanej z nimi przemocy. Rozmawiajmy, okazujmy szacunek, przekazujmy właściwe wzorce. Wspierajmy inicjatywy oddolne samych uczniów, zachęcajmy do współpracy, korzystajmy z wzajemnych doświadczeń i dobrych praktyk. Przyszłość zależy od edukacji – nie traćmy motywacji do jej kształtowania.

Rzecznik Praw Obywatelskich

dr hab. Adam Bodnar

 

1. Według Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej 69% uczniów z Polski, biorących udział w badaniu, “zawsze” albo “często” doświadczyło albo było świadkiem negatywnych komentarzy albo czynów wobec osób LGBT w środowisku szkolnym (Raport “Safe at school: Education sector responses to violence based on sexual orientation, gender identity/expression or sex characteristics in Europe”, Rada Europy, Strasburg, 2018, str. 62). Z innych badań wynika, że blisko 30% przypadków agresji motywowanej homofobią zdarza się na terenie szkoły, a w prawie 50% osobami stosującymi przemoc na tle homofobicznym są koledzy i koleżanki ze szkoły (M. Makuchowska (red.), Przemoc motywowana homofobią. Raport 2011, Kampania Przeciw Homofobii, Warszawa 2011, s. 82).

2. M.in. wystąpienia generalne Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Edukacji Narodowej z 14 maja 2020 r.; 20 stycznia 2020 r., 21 października 2019 r., z 11 marca 2019 r., z 3 grudnia 2018 r., z 25 sierpnia 2017 r., z 20 marca 2017 r. Wszystkie dostępne w wersjach elektronicznych na stronie internetowej RPO.

3. Wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka do Ministra Edukacji Narodowej z dnia 16 października 2015 r.

4. Wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich do Rzecznika Praw Dziecka z 14 maja 2020 r. i z 18 marca 2019 r.

5. Zob. pkt 16 f i 22 c uwag końcowych Komitetu Praw Człowieka z dnia 4 listopada 2016 r.; pkt 135 raportu Komisarza Praw Człowieka Rady Europy z dnia 15 czerwca 2016 r.; pkt 101 raportu ECRI dotyczący Polski przyjęty 20 marca 2015 r., opublikowany 9 czerwca 2015 r.

6. Zgodnie z art. 86 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe (Dz. U. z 2020 r. poz. 910 t.j.) dla podjęcia przez szkołę współpracy z organizacją zewnętrzną wymagane jest uzyskanie przez dyrektora szkoły pozytywnej opinii rady rodziców.

7. Przesłanki zwolnienia z uczestnictwa w zajęciach objętych podstawą programową wskazane zostały art. 44d i art. 44zb ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz.U. z 2020 r. poz. 1327).

Uczniowie, którzy nie chodzą na lekcje religii, niekiedy muszą w nich uczestniczyć. Wystąpienie RPO do MEN

Data: 2020-10-05
  • Wobec obostrzeń epidemicznych uczniowie w części szkół, którzy nie chodzą na religię, pozostają podczas tych zajęć w klasach - z powodu niemożności zapewnienia im opieki
  • W ocenie RPO prowadzi to do naruszenia ich konstytucyjnej wolności sumienia i wyznania
  • A Konstytucja wprost zakazuje zmuszania do udziału w praktykach religijnych
  • Dlatego lekcje religii powinny się w miarę możliwości odbywać na pierwszej i ostatniej godzinie lekcyjnej

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Ministra Edukacji Narodowej o rozważenie przygotowania wytycznych dotyczących takiej właśnie organizacji lekcji religii.

W ocenie Rzecznika taka zmiana mogłaby się przyczynić do poprawy sytuacji uczniów rezygnujących z udziału w tych zajęciach, bez jednoczesnej ingerencji w wolność sumienia i wyznania uczniów z nich korzystających. Rekomendacje MEN w tym zakresie powinny przede wszystkim uwzględniać dobro dziecka i zakaz dyskryminacji.

Do Biura RPO stale wpływają wnioski od obywateli oraz informacje dotyczące różnych aspektów organizacji lekcji religii w szkołach publicznych. Rzecznik  z uwagą monitoruje kwestie dotyczące poszanowania wolności sumienia i wyznania. Niewątpliwie nauczanie religii w szkołach publicznych - mające swoje zakorzenienie w Konstytucji - stanowi istotny aspekt jej realizacji. Sposób tego nauczania powinien jednak uwzględniać potrzeby i wrażliwość wszystkich uczniów i rodziców.

Media donoszą zaś, że wobec obowiązujących w niektórych szkołach obostrzeń związanych z sytuacją epidemiologiczną, uczniowie nieuczęszczający na lekcje religii pozostają podczas tych zajęć w klasach - z uwagi na niemożność zapewnienia mi stosownej opieki. Narusza to rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Prowadzi to do naruszenia konstytucyjnej wolności sumienia i wyznania tych uczniów.

Zgodnie z § 1 ust. 3 rozporządzenia MEN uczestniczenie lub nieuczestniczenie w przedszkolnej albo szkolnej nauce religii lub etyki nie może być powodem dyskryminacji przez kogokolwiek w jakiejkolwiek formie. Zgodnie zaś z § 3 ust. 3 tego rozporządzenia szkoła jest obowiązana zapewnić w czasie trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy z nich nie korzystają.  Skoro zaś uczniowie nieuczęszczający na religię przebywają w sali, w której odbywa się katecheza, to nie jest możliwe zapewnienie im takiej opieki.

A zakaz zmuszania do udziału w praktykach religijnych wyrażony jest wprost w art. 53 ust. 6 Konstytucji. Obejmuje on zarówno działania bezpośrednie, jak i pośrednie. Za takie należy zaś uznać organizację lekcji religii przy biernym uczestnictwie nieuczęszczających na te zajęcia.

Problem ten wiąże się z jednym z najczęstszych postulatów, kierowanych do RPO przez obywateli we wnioskach dotyczących organizacji lekcji religii w szkołach publicznych. Chodzi o umieszczanie lekcji religii w planie zajęć na pierwszych bądź ostatnich godzinach lekcyjnych.

Rodzice, których dzieci nie uczęszczają na te lekcje, zwracają uwagę na uciążliwość oczekiwania na dalsze zajęcia na tzw. okienkach. Podkreślają  poczucie wykluczenia dzieci w związku z koniecznością spędzania tych godzin w świetlicy bądź w bibliotece.

Część wnioskodawców zwraca też uwagę, że inna organizacja zajęć przyczyniłaby się do większej swobody w podejmowaniu przez rodziców i uczniów decyzji co do uczestnictwa w lekcjach religii. W małych społecznościach szkolnych - gdzie uczniów nieuczęszczających na lekcje religii jest niewielu -  często dochodzi do sporów pomiędzy dyrekcją a rodzicami na tym tle. Może się to odbijać negatywnie na funkcjonowaniu w grupie rówieśniczej uczniów nieuczęszczających na religię.

Ponadto obywatele często sygnalizują też problem umieszczania lekcji etyki na późnych godzinach lekcyjnych po kilkugodzinnych okienkach, co wiąże się z koniecznością oczekiwania na te zajęcia przez uczniów. Znacznie utrudnia to korzystanie z tych zajęć i budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia realizacji prawa do nauki. Umieszczanie zajęć religii i etyki na ostatnich godzinach nie powinno zaś prowadzić do organizowania tych lekcji de facto  w czasie wolnym dla uczniów.

Przeciwnicy umieszczania lekcji religii i etyki na pierwszych i ostatnich godzinach lekcyjnych wskazują na brak podstaw prawnych do tego, aby poszczególne formy działalności dydaktyczno-wychowawczej były różnicowane. Przywołują § 1 pkt 1a rozporządzenia MEN, zgodnie z którym w przedszkolach zajęcia religii uwzględnia się w ramowym rozkładzie dnia. W szkołach zaś zajęcia religii i etyki uwzględnia się w tygodniowym rozkładzie zajęć. Wskazuje się na ścisły związek uczestnictwa w lekcjach religii z korzystaniem z prawa do wolności sumienia i religii oraz prawem rodziców do wychowania dzieci w zgodzie ze swoimi przekonaniami, co prowadzi do wniosku o niedopuszczalności dyskryminacji lekcji religii w stosunku do innych przedmiotów bądź zajęć szkolnych, np. poprzez umieszczanie ich w planie zajęć jedynie na początku lub końcu zajęć. Decydowanie o umieszczeniu lekcji religii na danej godzinie lekcyjnej tylko i wyłącznie na podstawie „wyznaniowego” charakteru tego przedmiotu miałoby być  sprzeczne z zasadą bezstronności światopoglądowej władz publicznych

W ocenie Rzecznika taka argumentacja prowadzi do sztucznego odwrócenia problemu. Pomija też fakt, że postulat takiego sposobu organizacji lekcji religii ma na celu ochronę wolności sumienia i wyznania uczniów nieuczęszczających na te zajęcia, a nie ograniczenie praw osób korzystających z lekcji religii.

Rolą władz publicznych jest wyważenie praw i potrzeb wszystkich uczniów i organizacja zajęć w sposób zapewniający jak najdogodniejsze realizowanie przez nich prawa do nauki i wolności wyznania. Nie jest jasne, w jaki sposób umieszczanie lekcji religii na skrajnych godzinach miałoby prowadzić do dyskryminacji uczniów uczęszczających na te zajęcia. Samo umieszczenie lekcji religii na konkretnej godzinie lekcyjnej nie wpływa na realizację konstytucyjnej wolności wyznania. Nie jest też przejawem gorszego traktowania uczniów uczęszczających na te zajęcia.

Sprawa była niedawno przedmiotem debaty publicznej w związku z odpowiedzią Prezydenta m.st. Warszawy na interpelację. Na tej podstawie do dyrektorów warszawskich szkół skierowano rekomendacje, aby tworząc tygodniowe plany zajęć zwracali uwagę na umieszczanie zajęć nieobowiązkowych po lub przed zajęciami obowiązkowymi.

6 września 2019 r. Mazowiecki Kurator Oświaty wskazał zaś dyrektorom szkół i przedszkoli na brak podstaw prawnych do takiej organizacji lekcji religii. Plan zajęć dydaktyczno-wychowawczych powinien bowiem uwzględniać potrzebę równomiernego obciążenia zajęciami w poszczególne dni tygodnia.

Rozporządzenie MEN nie zawiera literalnego obowiązku umieszczania lekcji religii i etyki na pierwszych i ostatnich godzinach. Nie formułuje też jednak zakazu organizowania zajęć w ten sposób. Przeciwnie – z całości regulacji wykładanej w świetle Konstytucji i standardów międzynarodowych można wywieść zalecenia konstruowania lekcji tak, aby lekcje religii organizowano  w sposób zapewniający poszanowanie praw wszystkich uczniów.

Kurator wskazał ponadto, że planując zajęcia w szkole, należy wziąć pod uwagę różnicowanie zajęć w każdym dniu, a łączyć zajęcia w kilkugodzinne bloki tylko wtedy, gdy specyfika nauczania tego przedmiotu tego wymaga. W ocenie Kuratora specyfika programu nauczania religii nie daje podstaw prawnych do grupowania w bloku lekcji religii. Kurator nie wskazuje jednak, jakie elementy programu nauczania tego przedmiotu wykluczają organizację tych zajęć w bloku. Należy zwrócić uwagę, że zgodnie z § 8 rozporządzenia nauka religii w przedszkolach i szkołach publicznych odbywa się w wymiarze dwóch zajęć przedszkolnych lub dwóch godzin lekcyjnych tygodniowo. Postulowany sposób organizacji zajęć nie doprowadziłby więc do skumulowania lekcji religii w kilkugodzinne bloki lekcyjne i nie prowadziłby do nierównomiernego rozłożenia obowiązków.

Standardy dotyczące nauczania religii w szkołach publicznych wypracował  Europejski Trybunał Praw Człowieka. W świetle przepisów Konwencji Praw Człowieka zarówno model zintegrowanego,  jak i równoległego nauczania religii trzeba uznać za dopuszczalny. ETPC pozostawia państwom w tym względzie dość szeroki margines swobody, szanując ich tradycje. Wykonując funkcje w dziedzinie wychowania i nauczania, państwo uznaje prawo rodziców do zapewnienia wychowania i nauczania zgodnie z ich własnymi przekonaniami religijnymi i filozoficznymi.

ETPC wiąże prawo do wychowania dziecka zgodnie z własnym światopoglądem z prawem dziecka do nauki. Uznaje, że nie można rozróżniać pomiędzy nauczaniem religii i innych przedmiotów. Wymaga to od państwa poszanowania przekonań rodziców - czy to religijnych, czy filozoficznych, w całym państwowym programie kształcenia.

Lekcje religii w polskim systemie edukacji są traktowane równoprawnie z innymi przedmiotami. Samo przesunięcie ich na pierwsze i ostatnie godziny w celu zapewnienia dogodnego kształcenia innym uczniom nie ma w ocenie Rzecznika charakteru dyskryminującego. Według ETPC dzieci i młodzież szkolna mają prawo do edukacji w formie, która gwarantuje poszanowanie zarówno ich prawa do wyznania, jak i prawa do niewyznawania żadnej religii. ETPC zwraca przy tym uwagę na ryzyko stygmatyzacji i wykluczenia osób, które nie przynależą do większości religijnej w danym kraju.

Z uwagi na fakt, że organizacja pracy szkoły w warunkach zagrożenia epidemiologicznego stanowi poważne wyzwanie dla dyrektorów szkół, zasadne jest zajęcie przez MEN stanowiska  i przedstawienie wytycznych co do sposobu zapewnienia opieki uczniom nieuczęszczającym na katechezę.

VII.5600.32.2019

Kiedy kurator oświaty może się nie zgodzić na likwidację szkoły przez samorząd. Rzecznik pisze do MEN

Data: 2020-10-05
  • Prawo nie precyzuje dokładnie przesłanek wydawania przez kuratora oświaty pozytywnej lub negatywnej opinii o zamiarze likwidacji szkoły przez samorząd – wskazuje RPO
  • Prowadzi to do zarzutów o zbytniej uznaniowości czy też arbitralności działań kuratorów i wpływa negatywnie na ich relacje z samorządami
  • Z orzecznictwa wynika zaś, że kurator może odmówić pozytywnej opinii tylko, gdyby było to sprzeczne z Prawem oświatowym. Odmowy nie uzasadnia zaś powoływanie się na politykę państwa
  • Stanowisko kuratora nie może zaś naruszać samodzielności gminy w zakresie wykonywania jej obowiązkowych zadań publicznych w tej dziedzinie

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do MEN w sprawie skarg na działania kuratorów co do likwidacji szkół i placówek prowadzonych przez samorządy. Uwagę RPO zwróciły przykłady orzecznictwa dotyczącego wydawania przez kuratorów oświaty opinii, wynikających z art. 89 ust. 3 ustawy z 14 grudnia 2016 r. - Prawo oświatowe.

Zadaniem MEN zarówno kurator oświaty jak i minister, przy wydawaniu opinii w sprawie zamiaru likwidacji szkoły lub placówki, są zobligowani do uwzględnienia nie tylko okoliczności wskazanych w art. 89 ust. 1 Prawa oświatowego, będących formalnymi warunkami likwidacji, ale również skutków zamierzonej likwidacji szkoły lub placówki.

Według resortu utrwalone orzecznictwo sądowo-administracyjne wskazuje, że nawet jeśli zostałyby spełnione wszystkie wymogi formalne, to kurator nie ma obowiązku wydania pozytywnej opinii, gdy inne okoliczności przemawiają przeciwko likwidacji placówki. W szczególności przeciwko likwidacji winny przemawiać przesłanki jakościowe, takie jak pogorszenie dostępności edukacji czy trudniejsze warunki nauki uczniów likwidowanej szkoły prowadzonej przez lokalny samorząd.

RPO wskazuje, że Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8 maja 2002 r. (sygn. K 29/00) orzekł, iż w sprawach dotyczących likwidacji szkół kurator oświaty nie może działać arbitralnie, lecz jest związany konkretnymi normami prawnymi. Niewydanie pozytywnej opinii o likwidacji szkoły samorządowej może mieć miejsce tylko w razie niedochowania wymogów określonych w przepisach prawa regulujących przesłanki likwidacji szkoły. Każda negatywna opinia kuratora oświaty powinna być uzasadniona w racjach i przesłankach zawartych w prawie materialnym.

Musi zatem wskazywać podstawę prawną nakładającą na organ prowadzący szkołę konkretny obowiązek związany z zapewnieniem uczniom likwidowanej szkoły zrealizowania wszystkich uprawnień, które wynikają z konkretnych norm prawnych zawartych w ustawie o systemie oświaty lub innych ustawach. Dopiero niewykonanie lub realna groźba niewykonania wskazanego w ustawie obowiązku może prowadzić do odmowy wydania pozytywnej opinii. Jako przykłady TK podał obowiązek zapewnienia bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu uczniów do nowej szkoły, zwrot kosztów przejazdu w przypadku braku transportu oraz szczególne uprawnienia dzieci niepełnosprawnych.

A stanowisko TK znalazło wyraz w orzeczeniach sądów. Jak wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 15 listopada 2019 r. (sygn: I SA/Wa 1484/19), organ nadzoru pedagogicznego może odmówić organowi samorządowemu prowadzącemu szkołę wydania pozytywnej opinii w sprawie likwidacji szkoły tylko wtedy, gdyby decyzja o likwidacji była sprzeczna z konkretnymi przepisami ustawy. Nie uzasadnia odmowy powoływanie się na politykę państwa - kryterium z natury nieostre i używane w sposób niejasny, przez wybiórcze przywołanie celów tej polityki.

WSA w Warszawie w wyroku z 18 marca 2020 r. (sygn.: II SA/Wa 2462/19) stwierdził zaś, że kurator oświaty nie może kierować się przy podejmowaniu opinii względami innymi niż wynikającymi z art. 89 ust. 1 Prawa oświatowego. W szczególności nie mogą nim kierować argumenty natury celowościowej czy słusznościowej, związane z uogólnianymi zasadami polityki oświatowej, a już z całą stanowczością subiektywne opinie lokalnej społeczności.

W orzecznictwie sądów administracyjnych nie ulega wątpliwości, że wiążące dla organu stanowiącego stanowisko kuratora w sprawie likwidacji szkoły lub placówki nie może naruszać samodzielności gminy w zakresie wykonywania jej własnych, obowiązkowych zadań publicznych w dziedzinie oświaty.

Przyjmuje się, że kurator oświaty wydając opinię w sprawie likwidacji szkoły lub placówki powinien uwzględnić takie okoliczności jak termin likwidacji szkoły, zapewnienie możliwości kontynuowania nauki, dokonanie stosownych zawiadomień o zamiarze zmiany siedziby szkoły, zapewnienie dzieciom określonego transportu do szkoły. Powinien również ocenić skutki przekształcenia szkoły w kontekście zapewnienia uczniom odpowiednich warunków nauki, wychowania i opieki, uwzględnić regionalną i lokalną politykę oświatową, dostępność edukacji w poszczególnych rejonach.

Przesłanki warunkujące wydanie pozytywnej lub negatywnej opinii  nie zostały zatem dokładnie określone. Prowadzi to do zarzutów o zbytniej uznaniowości czy też arbitralności działań kuratorów i wpływa negatywnie na relacje pomiędzy kuratorami oświaty a organami prowadzącymi szkołę.

Praktyka pokazuje, że przy wydawaniu opinii w sprawie likwidacji szkoły kuratorzy nie badają jedynie kwestii proceduralnych, ale biorą także pod uwagę inne okoliczności. Treść postanowień organów nadzoru pedagogicznego była niejednokrotnie przedmiotem krytyki sądów administracyjnych, które wskazywały na automatyzm w podejmowaniu decyzji, brak dogłębnej analizy racji przedstawianych przez samorząd oraz niewskazywanie motywów, jakimi organ kierował się przy ocenie materiału dowodowego.

Np. WSA w Warszawie w wyroku z 15 listopada 2019 r.  (sygn: I SA/Wa 1484/19) uznał, że negatywna opinia organów w sprawie likwidacji szkoły została oparta na argumentacji pozaprawnej, celowościowej, a więc wykraczającej poza granice ingerencji w samodzielność gminy. Nie zawierała dostatecznego uzasadnienia prawnego, tj. nie wskazała, z jakimi konkretnymi przepisami prawnymi kolidują zamierzenia jednostki samorządowej co do likwidacji szkoły.

A WSA w Warszawie w wyroku z 22 listopada 2018 r. (sygn. akt II SA/Wa 1303/18) stwierdził, że organy, wypowiadając się negatywnie w sprawie likwidacji szkoły, nie rozważyły możliwości wywiązania się przez gminę z jej ustawowych obowiązków zapewnienia uczniom warunków prawidłowego funkcjonowania.  Nie wyjaśniły dostatecznie, jakie racje ekonomiczne i pozaekonomiczne uzasadniały utrzymanie szkoły, do której nie uczęszczał wówczas żaden uczeń, podczas gdy w gminie znajdowała się dobrze wyposażona szkoła, zdolna do przejęcia zadań szkoły likwidowanej.

Rzecznik docenia rolę  kuratorów oświaty w kształtowaniu systemu oświaty. Uważa jednak, że kwestia wydawania opinii w sprawie likwidacji szkół powinna zostać poddana dokładnej analizie – aby procedury były przejrzyste, kuratorzy oświaty nie spotykali się z zarzutem przekraczania uprawnień, a współpraca z samorządami przebiegała bardziej harmonijnie.

Dlatego RPO zwrócił się do ministra o wskazanie, czy w ocenie resortu sposób realizacji zadań ustawowych przez organy nadzoru pedagogicznego mógłby w sposób lepszy zapewnić poszanowanie i skuteczność art. 70 Konstytucji, czy też potrzebna jest zmiana przepisów.

Odpowiedź MEiN (aktualizacja 4 grudnia)

- Uprzejmie informuję, że po niemalże pięciu latach stosowania obecnie obwiązującego przepisu art. 89 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe Ministerstwo posiada na tyle bogate doświadczenie, aby podjąć analizę stosowania obecnej formuły opiniowania zamiaru likwidacji i przekształceń szkół  i placówek samorządowych oraz rozważyć potrzebę zmiany przepisów oświatowych w tym zakresie - odpisał wiceminister Dariusz Piontkowski (całość odpowiedzi w załączniku poniżej).
 

VII.7037.181.2020

Rzecznik ma wątpliwości ws. możliwego systemu utrzymania dystansu i ustalania kontaktów zakaźnych w szkołach

Data: 2020-09-11
  • Szkoły mogą wykorzystywać system badający utrzymywanie dystansu między uczniami oraz ustalania kontaktów zakaźnych
  • Precyzyjne monitorowanie uczniów na każdym etapie pobytu w szkole może być bardziej inwazyjne niż np. zastosowanie monitoringu wizyjnego
  • A dla takiego przetwarzania danych zarówno uczniów, jak i nauczycieli, powinna istnieć wyraźna podstawa ustawowa z odpowiednimi gwarancjami

W związku z rozpoczętym rokiem szkolnym i decyzją Ministra Edukacji Narodowej o powrocie do stacjonarnego nauczania pojawiają się zagadnienia, które warto poddać analizie.

W tym kontekście Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na doniesienia prasowe dotyczące technologii, które mogą być wykorzystane przez polskie szkoły do utrzymania dystansu między uczniami oraz ustalania kontaktów zakaźnych.

Opisywany przez „Gazetę Wyborczą” system ma mierzyć uczniom temperaturę, kontrolować dystans między uczniami podczas przerw i przypominać im o regularnym myciu rąk. Ma automatycznie sprawdzać obecność uczniów i lokalizować, w którym miejscu szkoły aktualnie dany uczeń się znajduje. Pozwala także ustalić kontakty między monitorowanymi osobami. System zakłada przetwarzanie danych osobowych uczniów i nauczycieli

Opisywane rozwiązania budzą zasadnicze wątpliwości RPO co do ich proporcjonalności. Precyzyjne monitorowanie uczniów na każdym etapie pobytu w szkole może być bardziej inwazyjne niż np. zastosowanie monitoringu wizyjnego.  A artykuł sugeruje również dostęp do danych o położeniu ucznia przez osoby znajdujące się poza szkołą.

Ponadto taki system – aby był skuteczny – musiałby być obowiązkowy, a to oznacza odejście od zasady dobrowolności w stosowaniu środków służących ustalaniu kontaktów zakaźnych. Tymczasem istnieją plany objęcia tym systemem również nauczycieli.

A dla takiego przetwarzania danych uczniów i nauczycieli powinna istnieć wyraźna podstawa ustawowa z odpowiednimi gwarancjami uwzględniającymi specyfikę nowego narzędzia.

- W mojej ocenie powinniśmy do takich rozwiązań podchodzić z dużą ostrożnością i dokonać odpowiedniej analizy, przy udziale psychologów, nauczycieli oraz prawników – podkreśla Adam Bodnar.

Przypomina, że prywatność jednostki jest wartością chronioną konstytucyjnie. Artykuł 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a art. 51 Konstytucji odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce.  Zgodnie z Konstytucją ograniczenia praw i wolności muszą być ustanowione w ustawie, nie mogą naruszać istoty wolności i praw i muszą służyć usprawiedliwionym konstytucyjnie celom.

Prywatność i autonomia informacyjna jednostki są chronione również przez Europejską Konwencję Praw Człowieka (art. 8) i Kartę Praw Podstawowych (art. 7 i 8).

Realizację ochrony konstytucyjnych wartości w omawianym zakresie zapewnia m.in.  RODO - rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z  27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE.

W tym kontekście należy wskazać w szczególności na zasadę minimalizacji danych, która wskazuje, że dane mają być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów,
w których są przetwarzane.

Rzecznik spytał ministra Marka Zagórskiego, czy resort cyfryzacji podejmował działania analityczne w tym zakresie, a jeśli nie, to czy widzi taką możliwość. W ocenie RPO zaoferowanie MEN  pomocy byłoby niezwykle cenne, szczególnie wobec rozległych doświadczeń Ministerstwa Cyfryzacji dotyczących ustalania kontaktów zakaźnych.

VII.501.241.2020

Dlaczego nie ma obowiązku noszenia maseczek w szkołach - wyjaśnienia Głównego Inspektora Sanitarnego

Data: 2020-09-11
  • Transmisja wirusa w placówkach oświatowo-wychowawczych zdarza się rzadko. Przy odpowiednich środkach zapobiegawczych szkoły nie powinny stać się źródłem zakażenia większym niż inne miejsca o podobnym zagęszczeniu osób – ocenia Główny Inspektor Sanitarny
  • Powołuje się na „uspokajające doświadczenia” Islandii i Szwecji, gdzie placówki opiekuńcze i szkoły podstawowe przez cały okres pandemii pozostawały otwarte
  • Wprowadzono tam jedynie podstawowe środki, jak mycie rąk, dystans społeczny, wietrzenie sal – a nie zaobserwowano większej liczby zachorowań wśród dzieci
  • Zarazem nic nie stoi na przeszkodzie, aby używać maseczek, gdy ktoś obawia się o swoje zdrowie

Obywatele pytali o powody braku nakazu noszenia maseczek w szkołach. Może to bowiem stwarzać bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia nauczycieli.

W sierpniu 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Głównego Inspektora Sanitarnego o stanowisko w sprawie.

Odpowiedź Izabeli Kucharskiej, zastępczyni Głównego Inspektora Sanitarnego

Dzieci (0-18 lat) stanowią niewielki odsetek (< 5%) potwierdzonych przypadków zakażenia SARS-CoV-2 w krajach UE, podobnie jest w Polsce. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (European Centre for Disease Prevention and Control – ECDC) podaje, że 4%, czyli niecałe 30 tys. spośród zgłoszonych przypadków zakażeń, dotyczy dzieci, 24% z nich miało poniżej 5 lat, 32% było pomiędzy 5. a 11. rokiem życia, a 44% stanowiły nastolatki w wieku 12-18 lat.

Dane te mogą być niedoszacowane, ponieważ dzieci często przechodzą zakażenie bezobjawowo lub mają łagodne objawy, które często nie są diagnozowane, czy nawet więcej – nie wymagają diagnozowania. Na podstawie metaanalizy 998 publikacji oszacowano, że prawdziwie bezobjawowy przebieg coronavirus disease 2019 (COVID-19) dotyczy 15% zakażonych (4-41%), a w populacji pediatrycznej wynosi 14-18%. Ryzyko transmisji od osób bezobjawowych szacowane jest na od 0 do 2,2%, od chorych objawowych 0,8 do 15,4%.

Dostępne dowody sugerują, że seroprewalencja wydaje się być niższa u młodszych dzieci w porównaniu z dziećmi starszymi i osobami dorosłymi. Stopień, w jakim sam wiek, niezależnie od objawów, wpływa na miano wirusa i przenoszenie wirusa, nie jest obecnie dobrze poznany. Ryzyko zakażenia SARS-CoV-2 jest uzależnione od rodzaju kontaktu. Publikowane dane oraz doświadczenia własne wskazują, że dzieci najczęściej zakażają się przez bliski kontakt z zakażonymi członkami rodziny/domownikami.

Transmisja wirusa w placówkach oświatowo-wychowawczych zdarza się rzadko. Przy wprowadzeniu odpowiednich środków zapobiegawczych szkoły nie powinny stać się źródłem zakażenia większym niż inne miejsca o podobnym zagęszczeniu osób. Podkreśla się jednak, że w większości krajów szkoły były (przynajmniej czasowo) zamknięte.

Uspokajające są doświadczenia z Islandii i Szwecji, gdzie placówki opiekuńcze i szkoły podstawowe przez cały okres pandemii pozostawały otwarte. Wprowadzono jedynie podstawowe środki zapobiegawcze, jak mycie rąk, dystansowanie społeczne, wietrzenie sal, nie obserwując większej liczby zachorowań w populacji dziecięcej.

WHO i UNICEF na podstawie konsultacji i opinii ekspertów zalecają, aby dzieci do 5 lat nie nosiły maseczek, zgodnie z podejściem „nie szkodzić”. Taka decyzja jest wynikiem znajomości etapów rozwoju dziecka oraz prawidłowego używania maseczki. Dzieci w wieku 5 lat zwykle osiągają taką sprawność manualną i mają precyzyjne ruchy koordynacyjne, które są potrzebne do prawidłowego używania maseczki przy minimalnej pomocy osoby dorosłej. Jeżeli według osoby dorosłej dziecko wcześniej osiągnęło sprawność manualną, która pozwala na prawidłowe noszenie maseczki, to już nawet dziecko po 2. roku życia, przy bezpośrednim nadzorze osoby dorosłej, może nosić maseczkę.

Najważniejsze jest nie tylko zapewnienie prawidłowego użytkowania, lecz także zapobieżenie potencjalnym szkodom związanym z noszeniem maseczki przez dziecko. W przypadku dzieci w wieku od 6 do 11 lat przy podejmowaniu decyzji o użyciu maseczki należy zastosować podejście oparte na ryzyku. Takie podejście powinno uwzględnić:

  • intensywność transmisji wirusa na danym obszarze, w którym przebywa dziecko, oraz aktualne, dostępne dowody dotyczące ryzyka zakażenia i transmisji w tej grupie wiekowej,
  • środowisko społeczne i kulturowe, takie jak zwyczaje, zachowanie lub normy społeczne, które mają wpływ na interakcje społeczne, zwłaszcza z dziećmi i między nimi,
  • zdolność dziecka do stosowania odpowiednich maseczek i dostępność odpowiedniego nadzoru osoby dorosłej,
  • potencjalny wpływ noszenia maseczki na uczenie się i rozwój psychospołeczny,
  • dodatkowe uwarunkowania, takie jak przebywanie dziecka z osobami starszymi, podczas zajęć sportowych, dzieci niepełnosprawne lub z innymi chorobami podstawowymi.

Stosowanie maseczek u dzieci i młodzieży w wieku powyżej 12 lat powinno być zgodne z wytycznymi WHO dotyczącymi stosowania maseczek u dorosłych lub krajowymi wytycznymi dotyczącymi maseczek dla dorosłych. Osoby w każdym wieku mogą zostać zainfekowani nowym koronawirusem. Osoby starsze, a także osoby z istniejącymi schorzeniami przewlekłymi (takimi jak astma, cukrzyca, choroby serca) wydają się bardziej podatne ma wystąpienie cięższych objawów choroby. Zaleca się osobom w każdym wieku podejmowanie kroków w celu ochrony przed wirusem, np. poprzez przestrzeganie zasad higieny rąk i higieny dróg oddechowych.

W celu minimalizacji ryzyka zakażenia wirusem SARS-CoV-2 w szkołach powstały Wytyczne MEN, MZ i GIS dla publicznych i niepublicznych szkół i placówek od 1 września 2020 r.

Do najważniejszych wytycznych, które mają zapobiec przeniesieniu zakażenia na uczniów i pracowników szkoły należą:

  • Do szkoły może uczęszczać uczeń bez objawów chorobowych sugerujących infekcję dróg oddechowych oraz gdy domownicy nie przebywają na kwarantannie lub w izolacji w warunkach domowych lub w izolacji.
  • Uczniowie mogą być przyprowadzani do szkoły i z niej odbierani przez opiekunów bez objawów chorobowych sugerujących infekcję dróg oddechowych. W drodze do i ze szkoły opiekunowie z  dziećmi oraz uczniowie przestrzegają aktualnych przepisów prawa dotyczących zachowania w przestrzeni publicznej.
  • Pracownicy szkoły w przypadku wystąpienia niepokojących objawów choroby zakaźnej powinni pozostać w domu i skontaktować się telefonicznie z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, aby uzyskać teleporadę medyczną, a w razie pogarszania się stanu zdrowia zadzwonić pod nr 999 lub 112 i poinformować, że mogą być zakażeni koronawirusem.
  • W miarę możliwości należy ograniczyć przebywanie w szkole osób z zewnątrz do niezbędnego minimum (obowiązuje je stosowanie środków ochronnych: osłona ust i nosa, rękawiczki jednorazowe lub dezynfekcja rąk, tylko osoby bez objawów chorobowych sugerujących infekcję dróg oddechowych) i w wyznaczonych obszarach.
  • W miarę możliwości rekomenduje się taką organizację pracy i jej koordynację, która umożliwi zachowanie dystansu między osobami przebywającymi na terenie szkoły, szczególnie w miejscach wspólnych i ograniczy gromadzenie się uczniów na terenie szkoły (np. różne godziny przychodzenia uczniów z poszczególnych klas do szkoły, różne godziny przerw lub zajęć na boisku) oraz unikanie częstej zmiany pomieszczeń, w których odbywają się zajęcia.
  • Obowiązują ogólne zasady higieny: częste mycie rąk (po przyjściu do szkoły należy bezzwłocznie umyć ręce), ochrona podczas kichania i kaszlu oraz unikanie dotykania oczu, nosa i ust. Dyrektor szkoły, bez względu na to, czy placówka znajduje się w strefie czerwonej, żółtej czy zielonej, może wprowadzić dodatkowe obostrzenia lub środki bezpieczeństwa, takie jak np. obowiązek zakrywania nosa i ust w częściach wspólnych szkoły czy podczas przerw.
  • W miarę możliwości, podczas organizowania pracy pracownikom powyżej 60. roku życia lub z istotnymi problemami zdrowotnymi, które zaliczają osobę do grupy tzw. podwyższonego ryzyka, należy zastosować rozwiązania minimalizujące ryzyko zakażenia (np. nieangażowanie w dyżury podczas przerw międzylekcyjnych, a w przypadku pracowników administracji w miarę możliwości praca zdalna).

Stosownie do art. 226 i 227 kodeksu pracy pracodawca ma obowiązek:

  1. dokonania oceny ryzyka zawodowego związanego z wykonywaną pracą czyli prawdopodobieństwa wystąpienia niepożądanych zdarzeń związanych z wykonywaną pracą, w szczególności wystąpienia u pracowników niekorzystnych skutków zdrowotnych w wyniku zagrożeń występujących w środowisku pracy;
  2. stosowania niezbędnych środków profilaktycznych zmniejszających ryzyko, w tym stosowania środków zapobiegających chorobom zawodowym i innym chorobom związanym z wykonywaną pracą.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w sytuacji, w której dana osoba obawia się o swoje zdrowie, używać maseczek ochronnych.

III.7050.31.2020

MEN do RPO o przygotowaniach do nowego roku szkolnego

Data: 2020-09-07
  • Kształcenie na odległość nie zastąpi bezpośredniego kontaktu ucznia z nauczycielem, a najnowocześniejsze nawet technologie nie stworzą odpowiedniej przestrzeni do budowania trwałych relacji rówieśniczych
  • MEN odpowiedziało na wystąpienie RPO, jak będzie wyglądać nauka w szkole od 1 września
  • Zdaniem resortu przedłużająca się izolacja może przynieść wiele negatywnych skutków. Chodzi nie tylko o rozwój intelektualny i mniejszą efektywność procesu kształcenia na odległość, ale i przygotowanie młodego człowieka do życia w społeczeństwie
  • Rozwiązania dotyczące powrotu uczniów do szkół zastosowane w Polsce są podobne do rozwiązań przyjętych w innych państwach europejskich

26 sierpnia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich spytał ponownie MEN o stan przygotowań szkół do nowego roku szkolnego w sytuacji pandemii (na poprzednie wystąpienie z lipca nie dostał odpowiedzi).

Wskazywał, że informacje na temat sposobów zapewnienia bezpieczeństwa podczas stacjonarnej pracy szkół - oraz zagwarantowania wysokiej jakości nauki w razie konieczności powrotu do zdalnego kształcenia - są bardzo ważne dla uczniów, ich rodziców oraz pracowników systemu oświaty, którzy z niepokojem przygotowują się do nowego roku szkolnego.

Rzecznik wyraził m.in. nadzieję, że MEN wykorzystało wnioski z dotychczasowego przebiegu nauczania.

Odpowiedź wiceministra edukacji Macieja Kopcia

Wszelkie decyzje w sprawie przygotowania szkół do bezpiecznego ich funkcjonowania w nowym roku szkolnym są podejmowane z uwzględnieniem aktualnej sytuacji epidemicznej i zawsze  w porozumieniu z Głównym Inspektorem Sanitarnym oraz Ministrem Zdrowia.

5 sierpnia MEN przedstawił Wytyczne dla publicznych i niepublicznych szkół i placówek, które obowiązują od 1 września 2020 r. Zalecenia mają zastosowanie do organizacji pracy szkoły dla dzieci i młodzieży w systemie stacjonarnym. Zostały one opublikowane na stronie internetowej resortu.

Dodatkowo przygotowano zalecenia dla dyrektorów publicznych  i niepublicznych szkół i placówek znajdujących się w strefie czerwonej/żółtej, dostępne także na stronie resortu. Organizacja pracy szkoły na tych obszarach będzie uwzględniać wytyczne MEN, MZ i GIS dla publicznych i niepublicznych szkół i placówek oraz aktualne obostrzenia wynikające z przepisów prawa dotyczących stref.

Dyrektor może wprowadzić dodatkowe rozwiązania organizacyjne dotyczące funkcjonowania środowiska szkolnego, np. ustalić różne godziny przychodzenia klas do szkoły oraz rozpoczynania zajęć dla klas/oddziałów, aby zminimalizować gromadzenie się większej grupy osób w jednym miejscu, wprowadzić zakaz organizowania wyjść grupowych i wycieczek szkolnych, dokonywać pomiaru temperatury ciała pracownikom.

12 sierpnia br. MEN podpisał projekty 5 rozporządzeń, które pozwolą szkołom i placówkom w razie zagrożenia epidemicznego wprowadzić odpowiednie, dostosowane do sytuacji rozwiązania. Dzięki wprowadzonym zmianom dyrektorzy szkół i placówek dostali narzędzia pozwalające na odpowiednią organizację zajęć  w szkole, w szczególności, gdy sytuacja epidemiologiczna zagrozi zdrowiu uczniów.

Po otrzymaniu pozytywnej opinii powiatowego inspektora sanitarnego i zgody organu prowadzącego dyrektorzy szkół będą mogli elastycznie wprowadzać model mieszany pracy szkoły i placówki - zdalne nauczanie dla wszystkich uczniów lub grupy uczniów (np. zawiesić zajęcia grupy, grupy wychowawczej, oddziału, klasy, etapu edukacyjnego  lub całej szkoły lub placówki, w zakresie wszystkich lub poszczególnych zajęć i wprowadzić kształcenie zdalne).

Zgodnie z przepisami § 9 ust. 3 pkt 3 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 7 sierpnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, a także zgodnie z przepisami Kodeksu pracy, pracodawca jest obowiązany zapewnić środki ochrony osobistej pracownikom narażonym na działanie szkodliwych czynników biologicznych. 

Zgodnie z § 8 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach –  w pomieszczeniach sanitarnohigienicznych powinna być zapewniona ciepła i zimna bieżąca woda oraz środki higieny osobistej, a urządzenia sanitarnohigieniczne powinny być utrzymywane w czystości i w stanie pełnej sprawności technicznej. Te obowiązki bez względu na sytuację epidemiczną – od 2011 roku – należą do organu prowadzącego placówkę oraz kierownika jednostki, czyli dyrektora szkoły.

Ponadto w wyniku współpracy z Ministerstwem Zdrowia, zostało zapewnione dodatkowe wsparcie w środki ochrony indywidualnej  dla szkół i placówek oświatowych.

MEN zachęca dyrektorów szkół i placówek oświatowych do składania zamówień na bezpłatne płyny do dezynfekcji oraz maski medyczne  dla personelu szkolnego za pośrednictwem formularza na stronie: https://soi.mz.gov.pl, zakładka: Szkoły. Zapas płynów  i maseczek jest przekazywany bezpłatnie przez Ministerstwo Zdrowia.

Odnosząc się do kwestii dotyczących kształcenia na odległość, informuję, co następuje. 25 marca 2020 r. weszła w życie nowelizacja rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z 20 marca 2020 r. w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Organ prowadzący szkołę mógł użyczyć uczniom i nauczycielom bezpłatnie, na zasadzie umowy cywilnej, sprzęt niezbędny do kształcenia na odległość.

Do realizacji tego zadania organ prowadzący mógł upoważnić dyrektora szkoły. W związku z problemami z dostępem do sprzętu i oprogramowania do realizowania kształcenia w formie zdalnej MEN podjęło działania umożliwiające zakup przez władze samorządowe dodatkowego sprzętu na potrzeby szkół. 

Od 1 kwietnia 2020 r. samorządy mogą wnioskować o środki na zakup sprzętu dla uczniów i nauczycieli do zdalnej nauki w ramach uruchomionego projektu „Zdalna Szkoła – wsparcie Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej w systemie kształcenia zdalnego”. Projekt ten jest wdrażany w formie projektu grantowego o wartości ponad 187 mln PLN (w tym środki UE to ok. 158,5 mln PLN).

Według danych na 29 lipca 2020 r. wnioski 2786 jednostek samorządu terytorialnego, spośród 2790 uprawnionych, zostały pozytywnie ocenione. Łączna kwota przyznanych środków to 185 124 829,62 zł. Działanie to jest efektem współpracy ministrów edukacji i cyfryzacji, w wyniku której Komisja Europejska zgodziła się, aby zaoszczędzone środki w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa przekazać na zakup sprzętu dla szkół. Minimalna kwota zwrotu, jaką mógł otrzymać samorząd to 35 tys., maksymalna – 100 tys. zł. Wysokość finansowania była uzależniona od liczby uczniów w gminie lub powiecie. O pieniądze mogła wnioskować każda gmina i powiat – nie był wymagany wkład własny.

Finansowanie jest przeznaczone na zakup sprzętu niezbędnego do kształcenia na odległość (komputery, laptopy lub tablety). Sprzęt może być użyczony uczniom i nauczycielom, którzy wymagają wsparcia w zakresie realizacji edukacji zdalnej. Za otrzymane środki samorządy mogą kupić również: niezbędne oprogramowanie, ubezpieczenie sprzętu, mobilny dostępu do internetu lub inne akcesoria potrzebne w zdalnym nauczaniu. Działanie realizuje Centrum Projektów Polska Cyfrowa (CPPC).

Ministerstwo współpracowało z Ministerstwem Cyfryzacji przy opracowaniu kryteriów podziału środków między poszczególne jednostki samorządu terytorialnego. Procedury aplikowania zostały uproszczone do minimum po to, by jak najwięcej samorządów w jak najkrótszym czasie mogło zakupić niezbędny sprzęt do kształcenia na odległość. 

15 maja 2020 r. uruchomiono program „Zdalna szkoła+”.  To drugi, od czasu ogłoszenia na terenie Polski stanu epidemii, konkurs, w którym JST mogą uzyskać 100% dofinansowania na zakup sprzętu komputerowego, umożliwiającego realizację kształcenia na odległość. Samorządy mogą starać się o większe niż w pierwszym programie wsparcie, od 35 tys. zł do 165 tys. zł.  Pula środków wynosi ponad  180 milionów zł. Kryterium dofinansowania jest liczba rodzin wielodzietnych mieszkających na terenie danej gminy i korzystających z gminnego wsparcia.  Dofinasowanie dotyczy, podobnie jak przy poprzednim programie, zakupu zarówno komputerów, laptopów, jak i oprogramowania, ubezpieczenia sprzętu, mobilnego dostępu do internetu lub innych uzasadnionych wydatków związanych ze zdalną nauką (np. akcesoria). 

Do 31 sierpnia 2020 r. wsparcie uzyskało 2386 gmin na kwotę 174 512 968,16 zł. Na stronie https://www.cppc.gov.pl/zdalna-szkola-2 jest dostępna pełna dokumentacja programu, aplikacja do składania wniosków, wzór umowy i informator – kompendium wiedzy o programie. Ze względu na to, że część uprawnionych samorządów nie przystąpiła jeszcze do programu, okres na składanie wniosków o przyznanie grantów wydłużono do  30 września 2020 r.

Projekt „Zdalna szkoła+” jest finansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa na lata 2014-2020. W ramach kolejnego działania rząd przeznaczy 130 mln zł na zakup m.in. komputerów dla dzieci, które przebywają w pieczy zastępczej. Odbiorcami wsparcia są dzieci z domów dziecka, jak i innych placówek rodzinnych.  Pieniądze będą przeznaczone m.in. na zakup komputerów  i oprogramowania, sprzętu audiowizualnego oraz sprzętu ochrony osobistej i środków dezynfekcyjnych. Rodziny zastępcze oraz dyrektorzy placówek mogą swoje potrzeby zgłaszać do starosty oraz Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.  

Dofinansowanie na zakup sprzętu komputerowego organy prowadzące mogą także uzyskać w projektach realizowanych w ramach regionalnych programów operacyjnych z Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój.  Również w kolejnej edycji programu rządowego „Aktywna tablica” na lata 2020-2024, który na początku sierpnia br. został przekazany do uzgodnień, opiniowania i konsultacji publicznych, uwzględniając obecną sytuację epidemiczną, wskazano, iż w 2020 r. uprawnione organy prowadzące i dyrektorzy szkół będą mogli zakupić komputery przenośne.

Ponadto MEN udostępnił dla szkół i placówek systemu oświaty Zintegrowaną Platformę Edukacyjną (ZPE). Była ona intensywnie rozwijana i wykorzystywana w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu edukacji z powodu pandemii COVID–19. Została uruchomiona w lutym 2019 r. i od momentu udostępnienia jej szkołom (wrzesień 2019) jest cały czas dostępna. Zintegrowana Platforma Edukacyjna została również wpisana do przepisów prawa oświatowego regulujących funkcjonowanie szkół i placówek  w okresie zawieszenia zajęć w szkołach w obecnym roku szkolnym jako narzędzie rekomendowane (ale nie obowiązkowe).

Platforma pełni dwie podstawowe funkcje:  repozytorium sprawdzonych i wartościowych materiałów dydaktycznych oraz narzędzia do wykorzystania w zdalnym nauczaniu i uczeniu się. Platforma oferuje aktualnie ponad sześć tysięcy osiemset materiałów edukacyjnych (bez programów nauczania, scenariuszy lekcji oraz poradników i informatorów – łącznie wszystkich zasobów jest ponad  12 tysięcy), przeznaczonych dla wszystkich etapów kształcenia, zarówno ogólnego jak i zawodowego (zakładki: „Kształcenie ogólne”; „Kształcenie zawodowe”). Niemal każdy materiał dydaktyczny jest edytowalny (umożliwia to dostępny na platformie edytor treści dla nauczycieli  i uczniów) i zawiera pytania otwarte lub ćwiczenia interaktywne.

Obecnie na platformie funkcjonuje prawie 5,8 mln kont użytkowników.  Od 1 marca br. do początku sierpnia br. liczba odsłon platformy to łącznie ponad 109 mln. Liczba korzystających z platformy epodreczniki.pl  w okresie marzec – czerwiec wynosiła średnio ok. 1 mln odsłon dziennie. Najwięcej odsłon, prawie 4,5 mln, zanotowaliśmy 25 marca. Mieliśmy wówczas blisko 1 mln aktywnych użytkowników. Z platformy skorzystało już ponad 10,5 mln użytkowników. Ponadto planujemy udostępnienie aplikacji mobilnej dla Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej funkcji wideopołączeń.

Ze względu na szacowany zakres wyposażenia szkół, zróżnicowane potrzeby uczniów i nauczycieli w zakresie korzystania ze sprzętu, pomocy dydaktycznych i narzędzi do terapii, nastąpiła przebudowa programu  w stosunku do poprzedniej edycji programu na lata 2017-2019,  m.in. zostały określone inne progi wsparcia finansowego dla szkół,  w których kształcą się uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym uczniowie niewidomi oraz uczniowie  z niepełnosprawnościami. Nowoczesne, otwarte, odpowiedzialne społeczeństwo uwzględnia oczekiwania dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym uczniów z niepełnosprawnościami (SPE). Odpowiadając na te potrzeby, nowa edycja programu „Aktywna tablica” na lata 2020–2024 uwzględnia w procesie wspierania szkół, również szkoły realizujące kształcenie uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych, a także sytuację, w której nauczanie i uczenie się jest realizowane w ramach kształcenia na odległość. 

W 2020 r. dystrybucja środków finansowych na zakup pomocy dydaktycznych komputerów przenośnych – laptopów obejmie typy szkół określone w Programie oraz tych uczniów i nauczycieli, którym sprzęt jest konieczny do kształcenia na odległość. W 2020 r. będzie możliwy zakup przez organy prowadzące i dyrektorów szkół tylko jeden rodzaj pomocy dydaktycznych – laptopów, do kwoty maksymalnie 14 tys. zł. 

Umożliwi to w sytuacji ponownego wystąpienia zagrożenia epidemicznego realizację kształcenia na odległość, a także realizację w kolejnych latach programu z uwzględnieniem wymaganych od szkół funkcjonalności, ponieważ każda szkoła przystępująca do programu powinna być wyposażona w co najmniej jeden laptop przypadający na jeden wnioskowany sprzęt. Kwota zaplanowana na 2020 r. umożliwi zakup około 10 tys. laptopów  dla uczniów i nauczycieli szkół podstawowych i szkół ponadpodstawowych dla dzieci i młodzieży oraz szkół za granicą. Szkoły podstawowe, które nie otrzymały wsparcia finansowego w edycji 2017–2019, oraz szkoły ponadpodstawowe otrzymają dotację  w maksymalnej wysokości do 14 tys. zł, szkoły podstawowe, w których kształcą się uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, otrzymają dotację w maksymalnej wysokości do 35 tys. zł, specjalne ośrodki szkolno-wychowawcze otrzymają dotację w maksymalnej wysokości do 100 tys. zł. Zróżnicowanie to wynika z szacowanej, uśrednionej wyceny specjalistycznego sprzętu do diagnozy i terapii  dla uczniów o specjalnych potrzebach oraz wyceny specjalistycznych drukarek druku wypukłego możliwych do zakupu przez specjalne ośrodki szkolno-wychowawcze.

W ramach kolejnego działania rząd przeznaczy 130 mln zł na zakup m.in. komputerów dla dzieci, które przebywają w pieczy zastępczej. To kolejne wsparcie dla uczniów w dostępie do sprzętu komputerowego i internetu w okresie epidemii COVID-19. Odbiorcami wsparcia są dzieci z domów dziecka, jak i innych placówek rodzinnych. W całej Polsce w pieczy zastępczej umieszczonych jest ponad 72,5 tys. dzieci, w tym ponad  16,7 tys. dzieci w placówkach oraz ponad 55,5 tys. dzieci w pieczy  o charakterze rodzinnym.

Pieniądze – łącznie 130 mln zł – będą przeznaczone m.in. na zakup komputerów i oprogramowania, sprzętu audiowizualnego oraz sprzętu ochrony osobistej i środków dezynfekcyjnych. Rodziny zastępcze oraz dyrektorzy placówek mogą swoje potrzeby zgłaszać do starosty oraz Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. 

Organy prowadzące mogły się również ubiegać o wsparcie finansowe  na doposażenie szkół w ramach rezerwy części oświatowej subwencji ogólnej. Zadania związane ze wsparciem organów prowadzących  w doposażaniu szkół w sprzęt wspierający prowadzenie kształcenie  na odległość przewidziano również w ramach regionalnych programów operacyjnych. 

MEN realizuje i planuje inne działania na rzecz wspierania szkół w zakresie podnoszenia jakości i efektywności nauczania, w tym także prowadzonego z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, które są / będą finansowane z budżetu MEN bądź  ze środków UE. Są to w szczególności:

1) wspieranie nauczycieli oraz kadry zarządzającej szkół w podnoszeniu jakości pracy szkół (projekty realizowane w PO WER);

2) rozwijanie kompetencji cyfrowych i informatycznych nauczycieli  i uczniów (tutaj np.: realizowany od 2019 r. projekt pn. Lekcja:Enter finansowany ze środków PO PC oraz projekt nadzwyczajny w ramach  Działania 2.10 PO WER związany z przeciwdziałaniem negatywnym skutkom pandemii COVID-19 w obszarze edukacji pn. Wsparcie placówek doskonalenia nauczycieli i bibliotek pedagogicznych  w realizacji zadań związanych z przygotowaniem i wsparciem nauczycieli w prowadzeniu kształcenia na odległość – wartość projektu 50,5 mln zł, w ramach tego projektu planuje się doposażenie w sprzęt placówki doskonalenia nauczycieli i biblioteki pedagogiczne oraz przeszkolenia 32 tysięcy nauczycieli i pracowników placówek doskonalenia nauczycieli oraz bibliotek pedagogicznych);

3) poszerzanie bazy publicznych, powszechnie dostępnych  i sprawdzonych e-zasobów i narzędzi edukacyjnych (tutaj  w szczególności realizowane i zaplanowane do realizacji projekty finansowane ze środków PO WER). 

Odnosząc się do kwestii przygotowania nauczycieli w zakresie wykorzystywania technologii informacyjnej, w tym wykorzystywania możliwości tej technologii do prowadzenia pracy zdalnej, informuję, że jest ono realizowane nie tylko w okresie epidemii i w związku ze szczególnymi potrzebami tego okresu, ale w sposób stały i systemowy.  Kształcenie nauczycieli jest prowadzone przez szkoły wyższe na podstawie programów przygotowanych z uwzględnieniem wymagań określonych  w standardach kształcenia nauczycieli.

Reasumując, w Ministerstwie Edukacji Narodowej cały czas trwały prace, które obejmowały swym zakresem takie kwestie jak: opracowanie aktów prawnych na potrzeby kształcenia na odległość, działania wspierające dyrektorów, nauczycieli, uczniów i ich rodziców, zapewnienie sprzętu do edukacji zdalnej lub środków finansowych na jego zakup czy też objęcie dzieci i młodzieży uczącej się pomocą psychologiczno-pedagogiczną. Przygotowania systemu oświaty do nowego roku szkolnego opierały się także na analizie doświadczeń z pracy szkół i placówek w czasie ich ograniczonego funkcjonowania od połowy marca do czerwca 2020 r.

Jednocześnie należy podkreślić, że rozwiązania dotyczące powrotu uczniów do szkół zastosowane w Polsce są podobne do rozwiązań przyjętych w innych państwach europejskich. 

Kształcenie na odległość nie zastąpi bezpośredniego kontaktu ucznia z nauczycielem, a najnowocześniejsze nawet technologie nie stworzą odpowiedniej przestrzeni do budowania trwałych relacji rówieśniczych. Przedłużająca się izolacja może w dalszej perspektywie przynieść wiele negatywnych skutków. Chodzi nie tylko o rozwój intelektualny i mniejszą efektywność procesu kształcenia na odległość, ale również o przygotowanie młodego człowieka do dorosłości, do życia w społeczeństwie, które w dużym stopniu kształtuje się w środowisku szkolnym. 

(pełny tekst odpowiedzi MEN w załączniku poniżej)

VII.7037.45.2020

Debata edukacyjna w Żółwinie. Trójmiasto Ogrodów dla Edukacji – W nowym czasie – nowa szkoła.

Data: 2020-09-04

- Marzyliśmy w tym trudnym tygodniu początku roku szkolnego o tym, by dotrwać do piątku – zaczęli  dyrektorzy-gospodarze. - A skoro dotrwaliśmy do piątku, to wreszcie mamy czas, by pomyśleć o przyszłości. I o tym, czym zajmiemy się w poniedziałek. Bo to będzie to, co tu ustalimy.

- Jeden, dwa, trzy, cztery, jeden, dwa, trzy cztery… 50 osób (młodych i starych) odlicza w ten piątkowy wieczór w szkole podstawowej w Żółwinie i dzieli się na grupy. Siadają przy czterech stołach, w czterech salach. Mają znaleźć odpowiedź na cztery pytania:

  1. Jak przekuć w szkole kryzys w sukces - doświadczenia epidemii.
  2. Co robić, by uczeń był słuchany i czuł się ważny?
  3. Jak oceniać, by oceny mogły motywować i inspirować?
  4. Jak wspierać się w planowaniu i rozmawianiu o przyszłości?

Jak wypracowaliśmy kilkadziesiąt pomysłów na oddolną zmianę szkoły?

Każdy  kilkunastoosobowy zespół poświęcił jednemu tematowi 20 minut, potem siadał do następnego stolika i następnego tematu. Moderator-gospodarz stolika pilnował, by każda kolejna grupa przy stoliku dodawała nowe pomysły do już zebranych. Po trzeciej zmianie zadanie było już naprawdę trudne, ponieważ pomysłów było sporo, ale moderator grupował pomysły w całe sekwencje i zadawał dodatkowe pytania.

Narada w Żółwinie była przygotowywana przez kilka miesięcy, a wszystko zaczęło się jeszcze prze pandemią. Była to kontynuacja Narad Obywatelskich o Edukacji (NOE) prowadzonych w 2019 r. w całym kraju: oddolnie, metodami partycypacji obywatelskiej.

NOE zebrało postulaty, wskazały, co w szkole nie działa. Społeczność Żółwina, Podkowy Leśnej, Milanówka i Brwinowa poszła dalej: wymyślała, JAK zmienić szkołę. Nie planując wielkich reform, ale szukając tego, co zależy od samej społeczności szkolnej. Inicjatorami tych działań było czworo dyrektorów szkół:

  • Szkoły Podstawowej w Żółwinie w gminie Brwinów, Marty Szwemin
  • Podkowiańskiego Liceum nr 60, Pawła Włoczewskiego
  • Szkoły Podstawowej  nr 2 im. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Podkowie Leśnej, Marzeny Prądzyńskiej
  • Społecznego Liceum Ogólnokształcącego Nr 5 STO w Milanówku Leszka Janasika.
  • ze wsparciem Biura RPO oraz Pracowni Badań Społecznych STOCZNIA (dlatego do Żółwina przyjechał RPO Adam Bodnar i Jakub Wygnański ze STOCZNI).

Plan spotkania był efektem wielu narad, a ich efekt obecni chcą spróbować wdrożyć w swoich społecznościach szkolnych. Na spotkanie przyjechali przedstawiciele innych okolicznych szkół, nauczyciele, uczniowie i rodzice. Debaty w czterech grupach moderowały osoby zaangażowane w działania obywatelskie na rzecz oświaty. Celem była rozmowa o tym, jak konkretnie możemy zmieniać szkołę. Jak się lepiej rozumieć? Co zrobić, byśmy sobie nawzajem ufali? Jak wykorzystać doświadczenia zdalnej edukacji?

Spotkanie otworzył zastępca burmistrza gminy Brwinów Jerzy Wysocki a rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zapowiedział, że Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich będzie promowało przyjęte w Żółwinie oddolne ustalenia.

- Czy wiecie Państwo, jaki jest najczęściej wyszukiwany tekst w serwisie internetowym RPO.gov.pl? – zapytał  zebranych. - „Czy nauczyciel może odebrać uczniowi komórkę?”

- Nie można powiedzieć, że po prostu może. Musimy nauczyć się odpowiadać na to pytanie pokazując, że mamy prawa i obowiązki, które są wynikiem wspólnych ustaleń. Tak się praktykuje demokrację. Rozmowa o prawach i obowiązkach, o tym, skąd się biorą, jest sposobem upodmiotowienia uczniów, a młodzi ludzie w Polsce naprawdę potrzebują rozmowy - powiedział RPO. Przypomniał zeszłoroczną akcję społeczną wspieraną przez Biuro RPO pt. ZadaNIEdomowe. Rzecznik dostawał sygnały, że uczniowie są przeciążani pracami domowymi. Zamiast postulować odgórne zmiany, RPO zaproponował działanie oddolne. I tak powstała prosta broszura podpowiadająca społeczności szkolnej, jak rozmawiać o zadaniach domowych i jak je wspólnie przeorganizować. Na koniec MEN przyznał, że to dobry sposób i że szkoły mogą w taki sposób działać. Podobnie było na początku pandemii, kiedy szkoły borykały się z kłopotami zdalnego nauczania. Wtedy eksperci wraz z Biurem RPO przygotowali poradnik, jak sobie radzić z lekcjami online (proces koordynowała z ramienia RPO mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz).

- Musimy przyzwyczaić się do tego, że w Polsce coraz częściej sami będziemy musieli szukać rozwiązań, a nie czekać na odgórne dyrektywy – zauważył RPO.

Kuba Wygnański ze STOCZNI, która prowadziła NOE, przypomniał założenia Narad:  STOCZNIA zajmuje się partycypacją społeczną, wychodzimy z założenia, że ludzie mają coś do powiedzenia, że politycy nie mogą ich zastąpić. Prawdziwa demokracja polega bowiem na zawieraniu umów społecznych, także mikro-umów, takich jak tu, w Żółwinie.

Umowa społeczna to wspólne ustalenie, co wolno, a czego nie. Nie chodzi o to, by pokłócić się i zaprosić kogoś, by konflikt rozwiązał, ale żeby się porozumieć.  W debatach ludzie ze sobą często rywalizują, kto był lepszy. Narada to przede wszystkim działanie wspólne. Tu komunikacja nie jest sposobem ustalania hierarchii. W NOE rozmawialiśmy w małych grupach, a z efektów ich prac skorzystało ponad 400 szkół w Polsce. Mamy diagnozę. Teraz potrzebujemy lokalnego porozumienia, jak wprowadzić zmiany. Narada wymaga wysiłku posiadania własnych poglądów, słuchania i rozumienia innych.

Co wymyśliliśmy?

  1. Jak przekuć w szkole kryzys w sukces - doświadczenia epidemii (moderator Leszek Olpiński).

W kryzysie pandemii zdarzyło się wiele pozytywnych rzeczy i z nich powinniśmy korzystać.

Relacje. Okazało się, że najważniejsze edukacji są relacje. Na tym trzeba bazować. Rodzice i uczniowie także muszą zabierać głos w sprawach, które ich dotyczą.

Praca zespołowa. Potrzebna jest współpraca i praca zespołowa w szkole (a nie tylko zarządzanie)

Prywatne i wspólne: musimy rozdzielać przestrzeń, w której występujemy jako nauczyciele i uczniowie, od przestrzeni prywatnej.

Wsparcie: musimy nadal się wspierać w pracy online i musimy zadbać o słabszych, w tym słabszych i mających utrudniony dostęp do edukacji uczniów.

Elastyczność. Do każdego trzeba podchodzić indywidualnie. Pandemia pokazała, że indywidualne podejście do nauczania jest jedynym skutecznym. Możliwe są np. dodatkowe zajęcia online.

2.  Co robić, by uczeń był słuchany i czuł się ważny? (moderatorka Ewa Iwanowska, sekretarz Mariola Pietroń-Ratyńska)

Tu też najważniejsze relacje – oparte na szacunku, zaufaniu i życzliwości. Bez tego nie będzie płaszczyzny porozumienia między dorosłymi i dziećmi.

Spór dotyczy tego, jak daleko idącą suwerenność można dać młodym.

  • Trzeba zachować czujność wobec agresji, uczyć dzieci argumentacji, pracować metodą projektów, bo to pozwala wychodzić ze sztywnych ról i rodzi inicjatywę. To bardzo ważny element zmiany
  • Trzeba zostawiać przestrzeń wyboru dla uczniów (np. w formie budżetów partycypacyjnych dla uczniów, tworzyć przestrzeń do kontaktów i wymiany pomysłów między samorządami szkół).
  • Trzeba doceniać kompetencje dzieci (przecież np. lepiej posługują się sprzętem komputerowym- docenienie tego daje podstawę do porozumienia).
  • Potrzebne jest uczenie tolerancji i tworzenia atmosfery bezpieczeństwa w klasie: by każdy mógł powiedzieć, co dla niego ważne i by nie dochodziło do agresji.
  • Dialog potrzebuje realnej przestrzeni: fizycznej i psychologicznej. Dzieci muszą wiedzieć, na jakich warunkach ma się ten dialog odbywać; kiedy mogą podejść do nauczyciela i otarcie z nim porozmawiać.
  • Nauczyciel w kontakcie z dzieckiem musi się zatrzymać.
  • Bardzo ważne jest, by zaakceptowane pomysły młodych były realizowane. Wyznaczania celów i realizowania ich musimy uczyć od najmłodszych lat. Zostawianie dzieciom przestrzeni to nie jest ich porzucanie.
  • Czasem szkoła, nauczyciel musi zadbać o prawa dziecka w konfrontacji z rodzicami. To jest ważne.
  • PYTAJMY dzieci, co jest dla nas ważne. Bierzmy na poważnie to, co do nas mówią. Rozmawiajmy otwarcie z dziećmi o sprawach waznych dla szkoły.

3.  Jak oceniać, by oceny mogły motywować i inspirować? (moderatorka Zofia Grudzińska, sekretarz Antoni Kowalski)

Tu powstało bardzo dużo rekomendacji. Zebraliśmy je w kilka wytycznych.

Oceny same w sobie nie są złe, bo są po prostu informacją o postępach. Pytanie tylko,  jak są podawane te informacje: w formie przemocowej czy w dialogu.

  • Warto myśleć o tym, by ocena była właśnie informacją zwrotną a nie czymś zapisywanym w stopniowej skali.
  • Oceny powinny być podawane szybko, bezpośrednio po zdarzeniu. Wiedza powinna być sprawdzana systematycznie, by nie pojawiały się braki.

Uczeń musi rozumieć ocenę - ocenę warto przeprowadzać razem z uczniami, nawet jeśli to zajmie więcej czasu.

Musimy dbać o pozytywne emocje – trzeba oceniać pracę a nie człowieka. Ocenia nie jest karą. Ma wzmacniać.

  • Ważne jest pokazywanie mocnych stron i predyspozycji po ocenie i wspieranie ucznia w rozwijaniu silnych stron.
  • Kryteria oceniania powinny być jasne i klarowne.
  • Trzeba myśleć o celu, czyli do jakiego poziomu uczeń chce dojść.
  •  Warto rezygnować z czerwonych długopisów.

Ważna jest współpraca z rodzicami – oni mają rozumieć, o co chodzi w ocenie dziecka, powinni brać udział w wypracowywaniu kryteriów oceniania. Uczniowie, rodzice i nauczyciele powinni razem tworzyć wspólnotę szkolną, która razem uczy się, po co są oceny.

4.   Jak wspierać się w planowaniu i rozmawianiu o przyszłości? (moderator Zdzisław Hofman, sekretarz Wiktoria Kostrzewa z Młodzieżowego Sejmiku Województwa Mazowieckiego)

W tej grupie nie było narzekania, choć temat był trudny. Oto główne pomysły.

Lider. Zmianie potrzebny jest lider– on powinien inicjować zmianę (np. wdrożenie postulatów z poprzednich stolików).

Informacja o tym, co robimy, jest ważna! Każda zmiana musi być nie tylko planowana i wdrażana, ale dobrze komunikowana – trzeba zadbać o to, by wszyscy dowiedzieli się o zmianie. To musi być system komunikacyjny, dobrze zaplanowany, nie można tego pominąć (struktura – a nie akcje). Trzeba się upewniać, czy informacja dotarła do każdego, do kogo powinna.

Język. Komunikacja między nauczycielami, rodzicami i uczniami powinna być oparta na zasadzie równości, nie można więc stosować hermetycznego, specjalistycznego czy zawodowego języka. Powiedzieć coś prosto to sztuka, ale każdemu się ona przyda. Bez zmiany języka, jakim posługują się nauczyciele,  nie będą dobrze zrozumiani, a przez to niemożliwa będzie współpraca z rodzicami i uczniami. Rodzice nie mogą się ograniczać do wiedzy o szkole, jaką pamiętają z młodości.

Przestrzeń dla oponentów. Opór wobec zmiany jest naturalny i jest siłą. Warto ją wykorzystać. Trzeba wysłuchać każdego, oponentów zamieniać w sojuszników.  Jeśli założymy, że działamy w dialogu, to jasne będzie, że dialog musi uwzględniać różne punkty widzenia. Trzeba być jednak kamykiem w bucie, nie odpuszczać.

Korzyści. Trzeba nauczyć się mówić o korzyściach ze zmiany. Trzeba też jasno mówić o trudnościach, jakie będą po drodze.

Pilotaż. Warto stosować metodę drobnych kroków (zadanie trzeba podzielić na małe, niezbyt trudne, realne i mierzalne etapy), zaplanować pilotaż (dla tych, którzy chcą -  niech zaczną).

Ocena na bieżąco. Trzeba też wiedzieć, po czym poznamy, że drobne kroki powadzą do celu. Trzeba być gotowym do cofnięcia się o krok. Błędy też uczą – jeśli są komunikowane  (Ewolucja zamiast rewolucji).

Wsparcie. Potrzebna jest grupa wsparcia dla prowadzącego projekt. Dwie-trzy osoby. Trzeba szukać sojuszników także poza szkołą, np. w organizacjach pozarządowych. Trzeba doceniać to, co działa u innych. Twórzmy koalicje.

Wdrożenie. Nie wystarczy zaplanowanie zmianę. Musi być ona wdrożona - w dialogu.

Świętowanie efektów. Trzeba o nich mówić, trzeba dziękować każdemu, kto miał swój wkład. Odpowiedzialność ponosimy wspólnie.

Trudniej wprowadza się zmiany w hierarchicznej strukturze. To zaufanie i współpraca pozwala na zmianę!

Rozeszliśmy się w piątek po godz. 22. Przygotowane tak postulaty będą teraz przepracowywane w szkołach, a za trzy tygodnie odbędzie się kolejne spotkanie. Tym razem niestety online.

 

 

 

 

 

Maseczki dla części uczniów, a dla tych z objawami koronawirusa - "izolatoria". Rzecznik ma wątpliwości

Data: 2020-09-03
  • Rodzice skarżą się na wprowadzany w niektórych szkołach obowiązek korzystania przez dzieci z maseczek
  • Niepokój budzą też "izolatoria" dla uczniów z objawami koronawirusa
  • RPO ma wątpliwości co do zasad i podstaw prawnych tych rozwiązań, dlatego pyta MEN o stanowisko

Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego do Rzecznika Praw Obywatelskich zaczęły wpływać skargi związane z wprowadzanymi w szkołach regulacjami związanymi z bezpieczeństwem epidemicznym.

Rodzice wskazują na wprowadzany w niektórych szkołach obowiązek korzystania przez dzieci z maseczek na twarz. Drugim przedmiotem troski jest  wprowadzanie "izolatoriów" dla tych uczniów, którzy będą mieć objawy mogące sugerować chorobę (np. kaszel).

Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, uczniowie co do zasady nie są objęci nakazem zasłaniania ust i nosa.

Przewidziano jednak możliwość wprowadzenia takiego ograniczenia przez "kierującego placówką". Wydaje się jednak, że nie rozwiązuje to problemu. Nie określono bowiem jakichkolwiek wskazówek, którymi osoba kierująca placówką ma się kierować przy wprowadzaniu takiego obowiązku. A w tej sytuacji będą powstawać zarzuty o arbitralność takich decyzji.

Jeżeli zaś chodzi o kwestię "izolatoriów", to problem wydaje się bardziej złożony. Ich utworzenie (a przede wszystkim korzystanie z nich) w placówkach oświatowych nie ma jasnych podstaw prawnych. Nie można za nie uznać wytycznych Ministra Edukacji Narodowej, Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego, które przewidują wprowadzenie izolacji uczniów "podejrzanych" o chorobę.

Trudno bowiem zaakceptować, aby podstawą takiej izolacji - którą można uznać za formę ograniczenia wolności - była nie ustawa ani nawet nie rozporządzenie, ale jedynie "wytyczne".

Ponadto, nawet gdyby przyjąć, że stanowią one tzw. generalny akt administracyjny (wiążący podmioty prowadzące placówki edukacyjne), to należy spytać o ustawowe upoważnienie do ich wydania. Tymczasem jedynie Główny Inspektor Sanitarny ma kompetencję do wydawania wytycznych przeciwepidemicznych.

Rzecznik zwrócił się do dyrektor Departamentu Kształcenia Ogólnego MEN o stanowisko w obu tych sprawach.

V.7037.1.2020

Jak przetrwać w szkole w czasie pandemii? Społeczny poradnik dla uczniów i uczennic

Data: 2020-08-31
  • Fundacja Przestrzeń dla Edukacji przygotowała swój poradnik
  • Działania oddolne są ważne – przy okazji przypominamy działania, jakie w sprawie edukacji podejmował RPO (zobacz informacje pod informatorem)
  • W piątek wieczorem spotykamy się w Żółwinie pod Warszawą, by w gronie rodziców i nauczycieli rozmawiać o wyzwaniach dla szkóly. W serwisie RPO znajdą się potem: relacja i rekomendacje.

PORADNIK DLA UCZNIÓW I UCZENNIC

  • Boisz się? Czegoś nie wiesz lub nie rozumiesz? My, dorośli, także uczymy się, jak sobie radzić z pandemią.
  • Jeśli coś Cię niepokoi, porozmawiaj z nauczycielami, którym ufasz - na pewno takich masz. Jeśli nie będą wiedzieć, co Cię dręczy, nie będą mogli pomóc. Zacznij działać w szkolnym samorządzie - to czas na Waszą aktywność w szkole.
  • Znasz dokumenty szkolne? Przeczytaj statut i procedury na czas pandemii. Łatwiej zrozumiesz, co się teraz dzieje wokół Ciebie
  • Czy wiesz, że w Twojej szkole działa rada rodziców? Możecie podpowiedzieć rodzicom, czego teraz w szkole potrzebujecie.
  • Sytuacja pandemii odbiega od szkolnej normy. Stres zmienia zachowania. Staraj się zachować życzliwość dla innych.
  • Nie rozumiesz nowych zakazów? Pytaj, proś o wytłumaczenie. Większość ograniczeń wynika z obowiązujących przepisów i odgórnych zaleceń. Pamiętaj, że m,y dorośli liczymy na Ciebie - że będziesz dbać o siebie, swoje zdrowie (szalik!!!). Nosząc maseczkę chronisz innych - uczniów i osoby z tzw. grupy ryzyka, starszych i chorych.
  • Dbaj o kolegów i koleżanki. Wszystkim od pół roku brakowało towarzystwa. Wzajemne relacje to jedna z ważniejszych rzeczy, których doświadczasz w szkole.
  • Jeśli czujesz się źle, nie lekceważ tego. Powiedz o tym rodzicom lub nauczycielce.

Jak rodzice mają opiekować się dziećmi, jeśli szkoły będą zamykane z powodu pandemii? RPO do MRPiPS

Data: 2020-08-27
  • Kiedy w kwietniu Rzecznik zwracał uwagę, że zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci do lat 8 nie rozwiązuje problem opieki po zamknięciu szkół, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wyraziło zrozumienie dla postulatu, by wsparciem objąć także rodziców starszych dzieci, jeżeli wymagają opieki i pomocy w zdalnej nauce.
  • Ale kiedy 1 września dzieci pójdą do szkoły, problem ten nadal nie jest rozwiązany.
  • Tymczasem mówi się otwarcie o zamykaniu szkół w przypadku pojawienia się ognisk pandemii. Kto zaopiekuje się w domu dziećmi, które mogły mieć kontakt z SARS-Cov-2, jeśli rodzice będą musieli iść do pracy?

Od 1 września, tak jak przed wakacjami, dodatkowy zasiłek opiekuńczy w przypadku zamknięcia szkoły czy przedszkola przysługiwać będzie

  1. rodzicom dzieci w wieku do lat 8,
  2. ubezpieczonym rodzicom dzieci do 16 lat z orzeczeniem o niepełnosprawności,
  3. ubezpieczonym rodzicom dzieci do 18 lat z orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności,
  4. ubezpieczonym rodzicom dzieci do 24 lat z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego,
  5. a także ubezpieczonym rodzicom lub opiekunom osób pełnoletnich niepełnosprawnych, zwolnionym od wykonywania pracy z powodu konieczności zapewnienia opieki nad taką osobą.

W dalszym ciągu pozostaje jednak nierozwiązany problem pracujących rodziców lub opiekunów dzieci starszych niż 8-letnie. Ustalenie takiej granicy wieku odbiega m.in. od założeń art. 188 § 1 Kodeksu pracy, zgodnie z którym zwolnienie „na opiekę nad dzieckiem” przysługuje pracownikowi wychowującemu dziecko w wieku do 14 lat.

Z uwagi na napływające informacje o wysokiej liczbie nowych przypadków zakażenia koronawirusem należy spodziewać się, że szkoły będą zawieszać zajęcia i wrócą do nauczania zdalnego. Może powodować po stronie rodziców i opiekunów duże trudności w łączeniu pracy z opieką nad dzieckiem (trudno też będzie znaleźć opiekuna dla dziecka, które mogło mieć kontakt z osobą zakażoną koronawirusem – z tego powodu zamknięto przecież szkołę).

RPO zwraca się do ministry Marleny Maląg o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w celu rozwiązania tego problemu.

VII.7037.52.2020

Czy MEN wie już dokładnie, jak będzie wyglądać nauka w szkole od 1 września?

Data: 2020-08-26
  • RPO od miesiąca czeka na informacje o stanie przygotowania szkół do nowego roku szkolnego w pandemii.
  • Zapytał o to 28 lipca, teraz ponawia pytanie powołując się na ustawę o Rzeczniku Praw Obywatelskich

Informacje na temat sposobów zapewnienia bezpieczeństwa podczas stacjonarnej pracy szkół oraz zagwarantowania wysokiej jakości nauki w razie konieczności powrotu do zdalnego kształcenia są istotne dla uczniów, ich rodziców oraz pracowników systemu oświaty, którzy z niepokojem przygotowują się do nowego roku szkolnego.

RPO wyraża nadzieję, że MEN wykorzystało wnioski z dotychczasowego przebiegu nauczania. Prosi o wskazanie w odpowiedzi źródeł, na podstawie których przyjęto odpowiednie regulacje.

VII.7037.45.2020

Debata: jak przetrwać w szkole w dobie pandemii?

Data: 2020-07-31

Debatę o edukacji prowadziła Magdalena Wilczyńska – ekspertka Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, a uczestniczyli w niej:

  • Marek Michalak, pedagog specjalny i działacz społeczny, doktor nauk społecznych, kanclerz Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu, przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia im. Janusza Korczaka, w latach 2008–2018 rzecznik praw dziecka,
  • Natalia Krawczyk, uczennica 44 Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie,
  • Agnieszka Jankowiak-Maik, Absolwentka Wydziału Historycznego i studiów doktoranckich UAM w Poznaniu, autorka prac naukowych z zakresu najnowszej historii Polski oraz dydaktyki historii, nauczycielka, autorka bloga 'Babka od histy'. Wiceprzewodnicząca rady Fundacji 'Ja, nauczyciel' i aktywistka edukacyjna.
  • Oktawia Gorzeńska, lekcjewsieci.pl, ekspertka edukacyjnych innowacji i zmian. Edukatorka, była dyrektorka szkoły z mocą zmieniania świata i blogerka w jednej osobie.

Co udało się osiągnąć w edukacji w trakcie pandemii koronawirusa? Oktawia Gorzeńska zwróciła uwagę na współpracę między rodzicami a nauczycielami, ale także wewnątrz grona pedagogicznego, które wspierało osoby o słabszych kompetencjach cyfrowych. Agnieszka Jankowiak-Maik opowiedziała o sieci wsparcia merytorycznego, które wytworzyło się między pedagogami w ramach ruchu oddolnego. Taki pozytywnym przykładem był np. projekt Zaproś mnie na swoją lekcję.

Polska szkoła nie jest przyjaznym miejscem dla młodych ludzi, jest bardziej represyjna niż wspierająca – zauważył Marek Michalak – bolączki i problemy, których szkoła doświadczyła w pandemii, tak naprawdę istniały w systemie edukacji już od dawna. Dobre praktyki, które wykształciły się w epidemii są oparte na człowieku: koleżeńskim nauczycielu, pomysłowym uczniu, rzutkim dyrektorze, zaangażowanych rodzicach. Czas epidemii odwrócił nieco role w polskiej szkole: nagle to starsi musieli się uczyć od młodszych. Z perspektywy praw dziecka to świetna sytuacja – młodzież wreszcie miała okazję w pełni pokazać swoją wiedzę i wartość. Z takich ciekawych inicjatyw można wymienić choćby 3 LAB – Pracowania Innowacji czy projekt Studenci Uczniom.

Epidemia to papierek lakmusowy pokazujący słabości polskiej edukacji

Pandemia jest testem pokazującym, że szkoła nie przygotowuje w obecnym systemie młodych ludzi do życia oraz wyzwań, z którymi przyjdzie im się zmierzyć – zauważyła Oktawia Gorzeńska. Brakuje refleksji, strategii dnia codziennego w edukacji, pola do dialogu, wsparcia systemowego dla nauczycieli. Zabrakło rozmowy. Uczelnia, na której studiuje mój syn zawiesiła zajęcia na dwa tygodnie, po to aby mieć czas na mądre i przemyślane opracowanie planu zajęć zdalnych i dalszego postępowania. Niektóre szkoły, z którymi współpracuję, zaczynają przygotowywać przez wakacje plan dalszego nauczania zdalnego, wyciągają wnioski. Natomiast mam też smutną refleksję, że wielu nauczycieli po prostu nie chce korzystać z tej technologii, ma nadzieję na powrót do szkół, nie chce rozwijać swoich kompetencji cyfrowych. Tymczasem technologia to tylko narzędzie, powinniśmy przełamać swoją niechęć – podkreśliła pedagożka.

Najtrudniejszy był początek, chaos – my, uczniowie, nie byliśmy przygotowani do takiej samodzielnej w pełni nauki – opowiadała Natalia Krawczyk. Uczennica podkreśliła, że problematyczne było na pewno wystawianie ocen – tradycyjny model nijak nie przystawał do realiów edukacji online. Zabrakło również systemowego ujednolicenia metody prowadzenia zajęć – niektóre szkoły prowadziły lekcje wobec planu, inne kilka godzin tygodniowo, a w jeszcze innych nauczyciele przesyłali jedynie pliki pdf z zajęciami.

Skoncentrowaliśmy się na ocenach, egzaminach, a niekoniecznie na dobru uczniów – zauważyła Agnieszka Jankowiak-Maik. Fascynuje nas skandynawski model edukacji, a tymczasem mamy opracowany doskonały polski model korczakowski. Dobro ucznia priorytetem – dlaczego ta zasada gubi się w polskim systemie edukacji? – zastanawiała się edukatorka. Podstawa programowa niezwykle „usztywniła” nauczycieli. Zamiast wsparcia dostaliśmy kontrolę i pytania o stopień realizacji podstawy. To bardzo stresowało nauczycieli. Z kolei uczniowie nie otrzymali właściwego wsparcia psychologicznego – zostali zostawieni sami sobie. Ten obszar nie działał już przed pandemią, a przecież w ostatnich miesiącach dzieci i młodzież miała wiele powodów do lęku.

Marek Michalak: trzeba też pamiętać, że w epidemii część uczniów „zniknęła nam z radaru” – nie było z nimi kontaktu. Dzieci napotykały na różnorodne trudności, nauczyciele, którzy szukali kontaktu z uczniami często czuli brak wsparcia ze strony służb, gdy np. prosili o pomoc ze sprawdzeniem czy z uczniem jest wszystko w porządku. Musimy pracować nad dialogiem, duże ze sobą rozmawiać, bo prawo do błędu jest też prawem człowieka – podsumował.

Dobrostan nauczyciela, poczucie docenienia i odpowiednich kompetencji są bardzo ważne – to duży problem, że głos praktyków nie może od lat wybrzmieć w debacie o polskiej edukacji – zauważyła Oktawia Gorzeńska.

Paneliści zwrócili również uwagę na kwestię wykluczenia cyfrowego i problemów technicznych, które uniemożliwiały sprawne prowadzenie zajęć. Zjawisko to dotyczyło rodziców, dzieci, rodzin wielodzietnych czy nauczycieli, którzy nie mieli dostępu do sprawnego sprzętu, odpowiednio szybkiego łącza internetowego, wiedzy technologicznej.

Budujmy przestrzeń dialogu i zaufania

Przez całą rozmowę przewijał się apel o budowanie dialogu, w którym każda ze stron dyskusji o edukacji mogłaby się swobodnie wypowiedzieć. Nie można lekceważyć przed wszystkim głosów nauczycieli, uczniów i ich rodzin – głównych uczestników procesu edukacyjnego. Ministerstwa i kuratorium nie mogą być jedynym polem podejmowania decyzji.

Oktawia Gorzeńska ma nadzieję, że po pandemii głos praktyków przebije się do dyskusji publicznej. Zachęca do korzystania z potencjału zmiany, jaki udało się wytworzyć i wzmacniania nowych liderów, którzy ujawnili się w organizacji nauczania online.

 

Koronawirus. Czy będzie "szkoła hybrydowa"? Rzecznik pyta MEN o przygotowania do nowego roku szkolnego  

Data: 2020-07-29
  • Nadal wpływają skargi na niewystarczające wsparcie dyrektorów szkół, nauczycieli, uczniów i ich rodziców przy organizacji zdalnej edukacji
  • Tymczasem jesienią możliwy jest dalszy rozwój epidemii, wobec czego toczy się dyskusja o pomyśle „szkoły hybrydowej”
  • Przed nowym rokiem szkolnym trzeba też odpowiedzieć na pytanie, jak zorganizować pracę szkół w reżimie sanitarnym, jeśli będzie potrzebny większy dystans między uczniami i ograniczenie liczebności oddziałów

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał w tej sprawie do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego.

Chodzi o sygnały o niewystarczającym wsparciu podczas organizacji zdalnego nauczania. Pojawiają się opinie, że epidemia jeszcze bardziej uwidoczniła niedoskonałości systemu oświaty: problemy z komunikacją społeczną, niedostosowanie podstaw programowych i metod nauczania do wyzwań współczesności, zbyt mały nacisk na kompetencje kluczowe.

- Obawiam się, że zapewnienia Pana Ministra, iż „w zdecydowanej większości szkół nauka na odległość przebiegała sprawnie i bez większych problemów”, nie znajdują potwierdzenia w relacjach płynących ze szkół i innych placówek oświatowych – wskazuje Adam Bodnar.  

RPO zapoznał się z raportem MEN „Zapewnienie funkcjonowania jednostek systemu oświaty w okresie epidemii COVID-19” z czerwca 2020 r. Teza raportu, że stworzono „elastyczny system kształcenia na odległość dostosowany do potrzeb  prawie 5 mln uczniów z ok. 24,5 tys. szkół” jest kwestionowana przez wiele osób współtworzących system, zmuszonych do korzystania z prywatnego sprzętu oraz polegania na własnych umiejętnościach i zdolnościach do przystosowania się do nowych warunków.

Problemy z realizacją prawa do nauki RPO omawiał szeroko w poprzednich wystąpieniach do MEN. Nie zapewniono np. wystarczającej ochrony  nauczycieli korzystających z różnych narzędzi cyfrowych. Dlatego konieczna jest głęboka refleksja nad błędami i niedostatkami systemu.

Dla wszystkich zaangażowanych była to sytuacja zupełnie nieoczekiwana i wymagająca korekty wielu założeń. Warto jednak zrobić wszystko, aby przed nadchodzącym rokiem szkolnym rekomendacje płynące z analizy przebiegu nauki w trudnym okresie marzec-czerwiec 2020 r. zostały wykorzystane jak najlepiej dla poprawy stanu polskiej oświaty.

W podsumowaniu raportu MEN przedstawiono wnioski dotyczące dalszych działań na rzecz rozwijania kompetencji cyfrowych uczniów, nauczycieli, kadry zarządzającej oraz położenia większego nacisku na cyfryzację całego procesu kształcenia. Wśród najważniejszych działań znalazły się:

  • rozwijanie kompetencji cyfrowych i informatycznych nauczycieli i uczniów,
  • rozwijanie Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej www.epodreczniki.pl,
  • poszerzanie bazy publicznych, powszechnie dostępnych i sprawdzonych e-zasobów i narzędzi edukacyjnych,
  • wspieranie organów prowadzących w doposażaniu szkół w sprzęt niezbędny do realizacji procesu kształcenia.

RPO podziela przekonanie, że elementy edukacji cyfrowej mogą stanowić cenne uzupełnienie tradycyjnego modelu. Nie powinny być jednakże wynikiem zbytniej improwizacji lub też opierać się na błędnym założeniu, że tradycyjne lekcje mogą zostać z dnia na dzień przeniesione do internetu lub telewizji.

Z wypowiedzi rządzących wynika, że w nadchodzącym roku szkolnym celem jest powrót dzieci i młodzieży do szkół w normalnym trybie. Jak informuje MEN, prowadzone są przygotowania do stacjonarnej pracy szkół i placówek oświatowych. Jednocześnie trwają prace nad udoskonaleniem narzędzi on-line do nauki zdalnej po to, by nauczyciele i dyrektorzy mogli z nich korzystać jako uzupełnienie tradycyjnych metod pracy.

Tymczasem informacje epidemiologów świadczą, że jesienią można spodziewać się dalszego rozwoju epidemii. W związku z tym wśród pedagogów toczy się dyskusja na temat pomysłu "szkoły hybrydowej" i rozmaitych rozwiązań w innych państwach. Pojawiają się doniesienia, że MEN rozważa powierzenie decyzji, czy szkoła ma pracować zdalnie czy stacjonarnie, dyrektorom szkół. A to nałożyłoby na nich ciężar indywidualnej odpowiedzialności.

Odpowiedzi będzie wymagało pytanie, w jaki sposób zorganizować pracę szkół w reżimie sanitarnym, jeśli zajdzie potrzeba zachowania większego dystansu między uczniami i ograniczenia liczebności oddziałów.

RPO poprosił ministra edukacji o informacje nt. rozwiązań zaplanowanych na rok szkolny 2020/2021. Spytał też o postęp prac nad wdrożeniem wniosków z raportu MEN.

VII.7037.45.2020

CKE odpowiada RPO, jak oceniana jest matura z matematyki dla dyskalkulików

Data: 2020-06-12
  • Zeszłoroczna maturzystka ze zdiagnozowaną dyskalkulią próbowała uzyskać z Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej kryteria oceniania prac
  • Dowiedziała się przez telefon, że takie kryteria nie istnieją, a przy ocenianiu prac brany jest pod uwagę „pomysł na zadanie”
  • RPO wystąpił w tej sprawie do Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, która przedstawiła obszerną odpowiedź

Według RPO szczegółowe zasady oceniania powinny być dostępne na stronie CKE i okręgowych komisji egzaminacyjnych (tak jak w przypadku innych przedmiotów). Bez tego trudno przygotować się do egzaminu. Wskazanie jako jedynego kryterium „pomysłu na zadanie” wydaje się nieprecyzyjne i nie niesie żadnych konkretnych wytycznych co do zasad oceny. Egzaminatorom daje szerokie pole do interpretacji, co może doprowadzić do sytuacji, że podobne rozwiązania zadań nie będą ocenione w zbliżony sposób.

Odpowiedź CKE zamieszczamy w załączniku poniżej.

XI.7036.15.2020

 

Koronawirus. MEN nie może się uchylać od problemu wykluczenia uczniów ze zdalnej edukacji

Data: 2020-06-08
  • Sprawa wykluczenia części uczniów ze zdalnej edukacji leży w kompetencjach Ministra Edukacji Narodowej, który koordynuje i realizuje politykę oświatową państwa
  • Dlatego RPO z zaskoczeniem przyjął odpowiedź MEN, że nie jest organem nadzoru nad działalnością szkół i nie kontroluje realizacji obowiązku szkolnego
  • A wskazanie przez resort na obowiązki dyrektorów szkół i organów prowadzących można rozumieć jako brak zainteresowania ministra całym problemem
  • Jego rozwiązanie wymaga przecież współdziałania różnych organów państwa. Większe zaangażowanie MEN mogłoby zachęcić samorządy do bardziej zdecydowanych działań dla poprawy dostępu do edukacji

Mimo wielokrotnych prób nawiązania kontaktu z uczniami i ich rodzinami, w niektórych przypadkach działania dyrektorów szkół i nauczycieli nie przynoszą skutku. Część uczniów nie uczestniczy w zdalnych lekcjach i nie odbiera przysyłanych zadań. Ich rodzice nie komunikują się ze szkołą: nie odbierają telefonów, nie korzystają z dziennika elektronicznego. Z niektórymi z nich kontakt ustał już 12 marca, gdy zawieszono szkolne zajęcia. 

Z uwagi na wiedzę o sytuacji życiowej ucznia dyrektorzy szkół i nauczyciele obawiają się, że niektóre dzieci mogą doświadczać przemocy lub skrajnego zaniedbania. Jednakże metody, jakimi obecnie dysponują pracownicy szkół, nie pozwalają na skuteczną interwencję wobec podejrzenia, że uczniowi dzieje się krzywda.

Dlatego 15 maja 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił z apelem do Ministra Edukacji Narodowej o podjęcie współpracy międzyresortowej wraz z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministrem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w celu wprowadzenia odpowiednich rozwiązań, które mogłyby zapobiec wykluczeniu uczniów z systemu oświaty w czasie epidemii oraz dałyby szkołom skuteczne narzędzia do reagowania w sytuacji, kiedy istnieje podejrzenie zagrożenia dobra dziecka.

Rzecznik z zaskoczeniem przyjął stwierdzenie MEN z odpowiedzi z 26 maja 2020 r., że nie jest organem nadzoru nad działalnością szkół i nie kontroluje realizacji obowiązku szkolnego/nauki. A do zakresu działania Departamentu Kształcenia Ogólnego w MEN należą zagadnienia i sprawy dotyczące funkcjonowania publicznych i niepublicznych szkół podstawowych i liceów ogólnokształcących, a także obowiązku szkolnego i obowiązku nauki.

Wydaje się też, że zdobycie odpowiednich danych na temat liczby uczniów znajdujących się poza systemem oświaty odpowiada możliwościom Departamentu Współpracy z Samorządem Terytorialnym, który zajmuje się koordynowaniem współpracy innych departamentów z jednostkami samorządu terytorialnego.

Z kolei opiekuńcza i wychowawcza funkcja szkół i placówek - a także upowszechnianie i ochrona praw dziecka i realizowanie postanowień wynikających z Konwencji o Prawach Dziecka w szkołach i placówkach oświatowych - wymienione są pośród kwestii będących przedmiotem zainteresowania Departamentu Wychowania i Kształcenia Integracyjnego.

- Wskazanie zatem w odpowiedzi na obowiązki dyrektorów szkół i organów prowadzących, których Rzecznik Praw Obywatelskich jest świadomy, może zostać zrozumiane jako brak zainteresowania Pana Ministra poruszonym tematem lub też umniejszenie swojej roli w kształtowaniu systemu oświaty. Jest to szczególnie niepokojące w sytuacji, kiedy pojawiają się głosy – w tym także głos Pana Ministra – że nauka zdalna może być kontynuowana w przyszłym roku szkolnym z powodu dalszego rozwoju pandemii koronawirusa – napisał Adam Bodnar do ministra Dariusza Piontkowskiego.

W odpowiedzi z 26 maja 2020 r. pisano, że bez względu na sposób realizacji treści podstawy programowej – w formie zdalnej czy stacjonarnej – nieusprawiedliwiona nieobecność ucznia (szczególnie długotrwała) musi być zgłaszana przez wychowawców klas, aby dyrektor szkoły mógł podjąć stosowne działania w ramach sprawowanej przez niego kontroli realizacji obowiązku szkolnego lub zawiadomić właściwe organy w przypadku obowiązku nauki. 

RPO usiłował zaś wykazać w swym wystąpieniu z 15 maja, że mimo wiedzy na temat nieobecności ucznia, działania dyrektorów szkół mogą być utrudnione lub nieskuteczne. Jest to spowodowane m.in. obecnym reżimem sanitarnym, niedoborami kadrowymi w szkołach, brakiem stosownych wytycznych dla policji, inną organizacją pracy sądów.

W braku możliwości wyegzekwowania uczestnictwa dzieci w zajęciach oraz objęcia ich właściwą opieką przez rodziców RPO sugerował, że rozwiązanie problemu wymaga współdziałania różnych organów państwa. A problem dotyczy osób najsłabszych, w których przypadku pomoc i interwencja państwa jest uzasadniona.

Z informacji mediów wynika, że niektóre samorządy próbują zbierać dane na temat uczniów, z którymi szkoły utraciły kontakt. Szacuje się, że w Warszawie na 235 tys. uczniów problem dotyczy około 600 dzieci. W Poznaniu w połowie maja nieznany był powód niskiej aktywności 200 uczniów szkół podstawowych. Liczby te prawdopodobnie nie obrazują prawdziwej sytuacji. Można z nich jednak  wnosić, że obecnie część dzieci i młodzieży nie jest kształcona - mimo obowiązku władz, by chroniły prawo do nauki.

Niektóre samorządy informują, że nie docierają do nich sygnały o nieobecnych uczniach. Większe zaangażowanie MEN mogłoby zachęcić samorządy do podjęcia bardziej zdecydowanych działań dla poprawy dostępu do edukacji.

Dostrzegając wagę problemu, sprawą zajmują się obecnie niektóre organizacje społeczne. Np. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę przygotowała procedurę postępowania dla szkół, które zmagają się z problemem „znikających uczniów”. Fundacja EFC zaczęła w maju kampanię społeczną #sprawdzobecnosc dla zwrócenia uwagi na osoby, które w warunkach izolacji mogą potrzebować wsparcia i życzliwości.

Wyrażając ogromne uznanie dla społecznego zaangażowania obywateli, RPO  podkreśla, że odpowiedzialność spoczywa również na MEN. Zgodnie z art. 43 Prawa oświatowego koordynuje on i realizuje politykę oświatową państwa i współdziała w tym zakresie z wojewodami oraz z innymi organami i jednostkami organizacyjnymi właściwymi w sprawach funkcjonowania systemu oświaty.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do ministra Dariusza Piontkowskiego o ponowne rozważenie stanowiska w całej sprawie. Oszacowanie liczby uczniów, którzy w ostatnich miesiącach nie uczestniczyli w zdalnym nauczaniu, powinno być traktowane jako punkt wyjścia dalszych działań służących ochronie praw dzieci i młodzieży. Nie można bowiem dopuścić, aby rosła liczba uczniów, którzy zamiast poprawy jakości edukacji doświadczyli problemów, na które nie usiłowano znaleźć dobrych rozwiązań.

VII.7037.45.2020

MEN odpowiada: dobry pomysł, będziemy uczyć sentencji łacińskich

Data: 2020-05-28

Przy okazji konsultacji projektu podstaw programowych, jeszcze przed pandemią, RPO zaproponował, by uczyć uczniów łacińskich zasad prawa. Są często powtarzane i cytowane, bo zawierają kwintesencję wiedzy prawniczej, jaka się człowiekowi przydaje w życiu.

  • Dura lex sed lex - Twarde prawo ale prawo
  • Lex retro non agit - prawo nie działa wstecz
  • Ignorantia iuris nocet - nieznajomość prawa szkodzi
  • Nemo iudex in causa sua  - nikt nie może być sędzią we własnej sprawie

MEN odpowiedziało 26 maja że „propozycja uzupełnienia projektu podstawy programowej języka łacińskiego i kultury antycznej w zakresie podstawowym o wymóg zapoznania uczniów z najważniejszymi sentencjami prawniczymi, zostanie uwzględniona w ten sposób, że paremie łacińskie znajdą się w materiale dla nauczycieli, który zostanie opracowany w formie odrębnej publikacji – komentarza do podstawy programowej”.

Koronawirus. Czy uda się zorganizować egzaminy zawodowe w zakładanych terminach? RPO do MEN

Data: 2020-05-27

Z powodu utrzymującego się stanu epidemii SARS COV-2 wiele osób - uczniów, słuchaczy i absolwentów szkół, ich rodziców oraz nauczycieli – niepokoi się, czy egzaminy mogą zostać zorganizowane we wskazanym terminie i w niezmienionej formie.

Egzamin potwierdzający kwalifikacje w zawodzie (Formuła 2012 i Formuła 2017) ma się odbyć od 22 czerwca do 9 lipca, natomiast egzamin zawodowy (Formuła 2019) zaplanowany jest od 17 do 28 sierpnia.

Większość osób podejdzie do egzaminu na przełomie czerwca i lipca. Ponieważ terminy tych egzaminów częściowo pokrywają się z terminami egzaminów maturalnych (8 czerwca do 29 czerwca), będą kłopoty z bezpiecznym ich zorganizowaniem.

Pytania dotyczące sposobów zapewnienia bezpieczeństwa znajdują częściowo odpowiedź w wytycznych Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Wobec zastrzeżeń dotyczących kolizji terminów różnych egzaminów CKE poinformowała, że w przypadku gdy termin egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie pokrywa się z terminem egzaminu maturalnego, ośrodek egzaminacyjny (szkoła) powinien niezwłocznie skontaktować się z właściwą OKE, by ustalić inny termin egzaminu zawodowego.

Nadal jednak wyjaśnień wymaga kwestia podstaw programowych kształcenia dla poszczególnych zawodów (z 7 lutego 2012 r. i 31 marca 2017 r.), które najprawdopodobniej nie zostały zrealizowane. Od 12 marca uczniowie i słuchacze nie mają zajęć w szkołach, a od  25 marca br. nauka odbywa się zdalnie. Wiedza teoretyczna mogła zostać opanowana dzięki lekcjom online, jednakże w warunkach epidemii trudno było przygotować się do części praktycznej.

VII.7032.2.2020

W jaki sposób oceniana jest matura z matematyki dla dyskalkulików? RPO do CKE

Data: 2020-05-21

Zeszłoroczna maturzystka ze zdiagnozowaną dyskalkulią próbowała uzyskać z Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Warszawie kryteria oceniania prac. Dowiedziała się przez telefon, że takie kryteria nie istnieją, a przy ocenianiu prac brany jest pod uwagę „pomysł na zadanie”.

Zdaniem RPO tak nie powinno być - szczegółowe zasady oceniania powinny być dostępne na stronie Centralnej Komisji Egzaminacyjnej oraz okręgowych komisji egzaminacyjnych (tak jak w przypadku innych przedmiotów). Bez tego trudno przygotować się do egzaminu. Wskazanie jako jedynego kryterium „pomysłu na zadanie” wydaje się nieprecyzyjne i nie niesie ze sobą żadnych konkretnych wytycznych co do zasad oceny, a egzaminatorom daje szerokie pole do interpretacji, co może doprowadzić do sytuacji, że podobne rozwiązania zadań nie będą ocenione w zbliżony sposób.

RPO prosi o pilną odpowiedź, bo zbliża się termin matur.

XI.7036.15.2020

Koronawirus. Jak zapobiegać wykluczeniu uczniów ze zdalnej edukacji. Apel RPO do trzech resortów

Data: 2020-05-15
  • Część uczniów nie uczestniczy w zdalnych lekcjach i nie odbiera przysyłanych zadań
  • Szkoły powinny mieć skuteczne narzędzia reakcji wobec podejrzenia, że zdrowie i bezpieczeństwo dziecka są zagrożone
  • RPO wystąpił w tej sprawie z apelem do MEN, MSWiA i MRPiPS

Do Rzecznika Praw Obywatelskich trafia coraz więcej informacji na temat uczniów, którzy w czasie epidemii znaleźli się poza systemem oświaty. Problem dotyczy nie tylko równego dostępu do nauki, ale także możliwego zagrożenia ich zdrowia i bezpieczeństwa.

Mimo wielokrotnych prób nawiązania kontaktu z uczniami i ich rodzinami, w niektórych przypadkach działania dyrektorów szkół i nauczycieli nie przynoszą skutku. Część uczniów nie uczestniczy w zdalnych lekcjach i nie odbiera przysyłanych zadań. Ich rodzice nie komunikują się ze szkołą: nie odbierają telefonów, nie korzystają z dziennika elektronicznego. Z niektórymi z nich kontakt ustał już 12 marca, gdy zawieszono szkolne zajęcia. 

Z uwagi na wiedzę o sytuacji życiowej ucznia dyrektorzy szkół i nauczyciele obawiają się, że niektóre dzieci mogą doświadczać przemocy lub skrajnego zaniedbania. Jednakże metody, jakimi obecnie dysponują pracownicy szkół, nie pozwalają na skuteczną interwencję wobec podejrzenia, że uczniowi dzieje się krzywda.

Z informacji dostępnych RPO wynika, że niektórzy dyrektorzy proszą o pomoc policję, zgłaszając brak realizacji obowiązku szkolnego. Policja nie zawsze podejmuje czynności, gdyż skupia się przede wszystkim na rodzinach objętych Niebieską Kartą. Ponadto funkcjonariusze wskazują na brak wytycznych co do kontrolowania rodzin jedynie na podstawie zgłoszenia szkoły o braku kontaktu z uczniem. Z uwagi na utrudnioną pracę sądownictwa mało efektywne jest również kierowanie przez szkoły wniosków do sądu o wgląd w sytuację rodziny.

Problemy z kontaktem z podopiecznymi zgłaszają także kuratorzy sądowi, streetworkerzy oraz inne osoby, które wcześniej udzielały dzieciom wsparcia. Nie zawsze można liczyć na to, że uczeń sam zgłosi, że dzieje się coś złego. W warunkach izolacji społecznej może on nie mieć możliwości przeprowadzenia rozmowy przez telefon, albo też nie posiadać komputera i dostępu do internetu.

Istotną rolę we wspieraniu szkół w docieraniu do uczniów z ewentualną pomocą mogliby odegrać kuratorzy oświaty. Kierowane do nich przez dyrektorów szkół pisma z pytaniami dotyczącymi uczniów, którzy nie uczestniczą w zdalnej edukacji, wskazują na pilną potrzebę udzielenia im wytycznych. Jedno z kluczowych pytań dotyczy wpływu długiej nieobecności ucznia na dotychczas stosowane zasady oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów.

Z informacji prasowych wynika, że MEN nie udzielił odpowiedzi na kierowane m.in. przez senatorów i dziennikarzy pytania o szacowaną liczbę dzieci, które znalazły się poza systemem oświaty. Budzi to ogromne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich, który dostrzega konieczność podjęcia przez odpowiednie organy pilnych działań w celu ochrony najmłodszych obywateli. Zdaniem Rzecznika nie można bowiem poprzestać na stwierdzeniu, że większość szkół zorganizowała zdalne nauczanie, a nauczyciele realizują podstawę programową. Należy podkreślić, że szczególnie w przypadku uczniów najmłodszych ich całkowity brak udziału w życiu szkolnym nie jest kwestią osobistego wyboru i powinien stanowić dla władz oświatowych powód do najwyższego niepokoju.

RPO zwrócił się do Ministra Edukacji Narodowej z apelem o podjęcie współpracy międzyresortowej wraz z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministrem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w celu wprowadzenia odpowiednich rozwiązań, które mogłyby zapobiec wykluczeniu uczniów z systemu oświaty w czasie epidemii oraz dałyby szkołom skuteczne narzędzia do reagowania w sytuacji, kiedy istnieje podejrzenie zagrożenia dobra dziecka.

VII.7037.45.2020.

Koronawirus. Przed maturami konieczne są wytyczne ws. bezpieczeństwa zdrowotnego

Data: 2020-05-06
  • Osoby zaangażowane w przygotowania do tegorocznych matur wyrażają obawy związane z organizacją egzaminów w czasie epidemii
  • Oczekują oni pilnych wytycznych co do stosowania środków ochrony osobistej, odkażania sal, sposobu rozmieszczenia uczniów w salach itp.

Część pisemna egzaminu maturalnego w terminie głównym dla absolwentów wszystkich typów szkół ma się zacząć 8 czerwca 2020 r. i trwać do 29 czerwca. Egzaminy ustne w tym roku nie odbędą się.

Według przewidywań ekspertów, w drugiej połowie maja i na początku czerwca może nastąpić spadek liczby zachorowań. Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski zapewnia, że egzamin dojrzałości będzie przeprowadzony z zachowaniem zasad bezpieczeństwa.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zgłaszają się jednak osoby bezpośrednio zaangażowane w przygotowania, które wyrażają swe obawy.

Oczekują wydania pilnych wytycznych dotyczących bezpieczeństwa zdrowotnego.

Ich brak utrudnia dokonanie niezbędnych zakupów oraz zaplanowanie odpowiedniej liczby osób do zespołów nadzorujących, w których muszą zasiadać osoby zatrudnione w innej szkole lub placówce. Wydanie zaleceń mogłoby także zmniejszyć stres odczuwany przez maturzystów i ich rodziców lub opiekunów prawnych.

Adam Bodnar zwrócił się do głównego inspektora sanitarnego Jarosława Pinkasa o opinię nt. bezpieczeństwa przeprowadzenia egzaminów maturalnych. O opinię taką RPO poprosił także prezesa Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych prof. Roberta Flisiaka.

VII.7037.85.2020

Koronawiurs. Negatywne skutki zamykania młodzieżowych ośrodków socjoterapii

Data: 2020-04-28
  • W czasie walki z koronawirusem nie działają m.in. szkoły specjalne w młodzieżowych ośrodkach socjoterapii
  • Gdzieniegdzie zawieszono także całe te ośrodki, a ich wychowanków odesłano do placówek opiekuńczo-wychowawczych
  • Może to mieć negatywne konsekwencje i dla młodych ludzi, którzy przebywali i uczyli się w takich ośrodkach, i dla pracowników oraz wychowanków placówek opiekuńczo-wychowawczych

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają sygnały o rosnącej liczbie młodzieżowych ośrodków socjoterapii, które zawiesiły działalność w związku z epidemią COVID-19. Ośrodków tych jest w całej Polsce  87. Ponad 30 z nich nakazało odsyłanie umieszczonych tam wychowanków do placówek opiekuńczo-wychowawczych. 

Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 11 marca 2020 r. w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 ograniczyło funkcjonowanie publicznych i niepublicznych jednostek systemu oświaty, w tym szkół specjalnych funkcjonujących w młodzieżowych ośrodkach socjoterapii.

Przepis ten posłużył jednak w niektórych przypadkach za podstawę czasowego zamknięcia nie tylko szkół, ale także całych ośrodków i skierowania części wychowanków z powrotem do placówek opiekuńczo-wychowawczych.

Dyrektorzy tych placówek zwracają uwagę na zagrożenie dla zdrowia swoich wychowanków i pracowników, spowodowane brakiem możliwości stwierdzenia, czy osoba wracająca z młodzieżowego ośrodka socjoterapii, nie jest zakażona koronawirusem. A nie ma warunków do zalecanej izolacji i obserwowania wychowanka. Utrudniony jest też dostęp do opieki lekarskiej i psychologicznej.

Dyrektorzy obawiają się także utraty u dzieci i młodzieży pozytywnych efektów zdobytych dzięki pracy młodzieżowych ośrodków socjoterapii. Istnieje również ryzyko, że wraz z kierowaniem nowych osób do placówek opiekuńczo-wychowawczych część kadry, kierując się obawą przed zachorowaniem, zdecyduje się skorzystać ze zwolnienia z pracy.

RPO poprosił o stanowisko ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego.

VII.7037.58.2020

Koronawirus. RPO pyta MEN o ocenę zdalnej edukacji

Data: 2020-04-24
  • Od tygodni dzieci uczą się zdalnie. Może to dobrze wpływać na rozwój kompetencji samodzielnego uczenia i radzenia sobie w nowej sytuacji
  • Niestety, zdalna edukacja pogłębia też nierówności, a brak dostosowania metod nauczania do indywidualnych potrzeb może przyczynić się do marginalizacji uczniów
  • Rzecznik pyta MEN o ocenę zdalnego nauczania i o działania usprawniające 

Rzecznik Praw Obywatelskich docenia starania MEN dotyczące zapewnienia uczniom możliwości kontynuowania nauki dzięki zdalnemu nauczania w okresie epidemii. Należy przyznać, że oferta materiałów edukacyjnych w sieci jest bardzo bogata. Nie można jednak zapominać o potrzebach dzieci i młodzieży, które z różnych powodów nie mogą z niej skorzystać. Obecna sytuacja – zdaniem RPO – nie zapewnia równego prawa dostępu do edukacji.

Co wynika z ankiet prowadzonych wśród rodziców?

Portal LIBRUS Rodzina przeprowadził ankietę internetową wśród rodziców, by zidentyfikować wyzwania dla szkół, uczniów i rodziców. Wyniki nie są optymistyczne. Ok. 30 % rodziców nie jest w stanie zapewnić każdemu dziecku w domu urządzenia do nauki online. Oznacza to, że co trzecie dziecko w Polsce może nie mieć możliwości wykonywania zadań zleconych elektronicznie przez nauczyciela.

Ponad połowa rodziców twierdzi, że nauczanie zdalne jest realizowane ze wszystkich przedmiotów. Według 4% rodziców kształcenie na odległość nie jest realizowane w szkołach, do których uczęszczają ich dzieci. 9% rodziców twierdzi natomiast, że nauczanie zdalne obejmuje mniej niż połowę przedmiotów.

46% rodziców zaznacza jednocześnie, że żaden z nauczycieli nie realizuje lekcji online, a 31% rodziców informuje, że niewielu nauczycieli prowadziło taką formę kształcenia.

Można zatem wnioskować, że duża część edukacji obywa się jedynie na zasadzie zlecania zadań do wykonania dla dziecka. Taka sytuacja obciąża dodatkowo rodziców, którzy – szczególnie mając kilkoro dzieci – nie zawsze są w stanie sprostać nowym wymaganiom.

21% rodziców uczniów z klas IV-VI  przyznaje, że spędza 5 lub więcej godzin dziennie, pomagając dziecku w nauce. Jedynie 14% dzieci nie wymaga wsparcia rodziców, zaś 34% uczniów zgłasza trudność w samodzielnej pracy. Dla 18% uczniów ograniczeniem jest brak sprzętu.

Łącznie ponad 70% wszystkich rodziców podsumowuje, że nauki jest zdecydowanie lub raczej za dużo.

Co poleca w tej sytuacji RPO?

Marcowe rozporządzeni MEN daje dyrektorom szkół w porozumieniu z nauczycielami możliwość przesunięcia pewnych treści do następnych klas, międzyprzedmiotowego łączenia treści nauczania czy też innych modyfikacji zaproponowanych przez nauczycieli. Takie rozwiązania być może w niektórych sytuacjach pomogłyby w dostosowaniu programu nauczania do potrzeb dzieci pracujących zdalnie. Konieczna jest analiza, czy nauczyciele mają dostateczną świadomość dopuszczalności zmian, które mogłyby częściowo zdjąć z nich obowiązek realizacji pełnej podstawy programowej, co zmniejszyłoby także obecne obciążenie dzieci i ich rodziców.

Sytuacja w domach dziecka

Problemy zgłaszają m.in. dyrektorzy i wychowawcy domów dziecka, którzy z powodu epidemii są zmuszeni do całodobowej opieki nad dziećmi. Do dotychczasowych zadań dołączyło organizowanie lekcji dla dzieci w różnym wieku oraz z różnymi potrzebami i możliwościami. Dzieci zostały także pozbawione pomocy psychologa i psychiatry, więc mogą liczyć jedynie na wsparcie wychowawców. Brakuje komputerów do nauki, drukarek, kserokopiarek, skanerów. Brakuje systemowego wsparcia ze strony władz centralnych i samorządowych, co sprawia, że placówki te zdane są na pomoc osób i instytucji prywatnych.

Uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym z niepełnosprawnościami

Ta grupa uczniów w tradycyjnych warunkach nauczania korzysta z pomocy specjalistów, m.in. logopedów, nauczycieli wspomagających, fizjoterapeutów. Kształcenie w trybie zdalnym często uniemożliwia lub znacznie ogranicza możliwości korzystania ze wsparcia nauczycieli-specjalistów. Rodzice nie zawsze wiedzą, jak ćwiczyć z dzieckiem, a samo przesłanie materiałów, kart pracy czy linków do ćwiczeń nie jest wystarczające dla osiągnięcia zakładanych efektów takich zajęć. Utrata kontaktu ze specjalistami, nie wiadomo na jak długo, może zaprzepaścić efekty pracy osiągnięte do tej pory.

Problemem jest także faktyczne kształcenie indywidualne. Obecnie dyrektorzy szkół, często rezygnują z przydzielania nauczycielom godzin powyżej pensum, w ramach których ci najczęściej realizowali zadania związane z nauczaniem indywidualnym. W konsekwencji uczniowie objęci tymi formami kształcenia dołączają do klas, nawet jeśli do tej pory pracowali z innymi nauczycielami, w dostosowanym do ich możliwości tempie, często na specjalnie dedykowanych materiałach. Taka sytuacja sprowadza się do tego, że zalecenia z wydanych orzeczeń nie są realizowane. Tymczasem obowiązek zapewnienia przez państwo włączającego systemu kształcenia umożliwiającego integrację na wszystkich poziomach edukacji wynika z art. 24 Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. To zaś wiąże się z koniecznością zapewnienia uczniom z niepełnosprawnościami racjonalnych usprawnień, zgodnie z ich indywidualnymi potrzebami.

Sytuacja dzieci cudzoziemskich i z mniejszości narodowych i etnicznych

Podstawowym problemem, najczęściej zgłaszanym Rzecznikowi, jest brak komputerów i sprzętu umożlwiającego komunikację audiowizualną z nauczycielem. Dotyczyć to może m.in. dzieci cudzoziemskich, przebywających w prowadzonych przez Urząd ds. Cudzoziemców ośrodkach dla osób starających się o ochronę międzynarodową lub ośrodkach strzeżonych podlegających Straży Granicznej oraz dzieci narodowości romskiej, w tym mieszkańców osiedli romskich, od lat mierzących się z wykluczeniem cyfrowym. Częstym problemem jest także brak możliwości bezpośredniej komunikacji nauczycieli i rodziców wynikający z bariery językowej. Olbrzymim wsparciem, które wymaga docenienia, są działania asystentów kulturowych, którzy nierzadko zastępują obecnie dzieciom nauczycieli i udzielają im wsparcia w codziennej edukacji.

Rzecznik przypomina, że rolą MEN jest przygotowanie odpowiednich narzędzi i materiałów edukacyjnych dostępnych w różnych językach, by umożliwić edukację dzieci cudzoziemskich i członków mniejszości narodowych.

Pytania do MEN

W związku z tymi wyzwaniami Rzecznik zwrócił się do MEN z pytaniem, czy prowadzona jest obecnie ewaluacja przebiegu zdalnej edukacji i jakie są jej wyniki. Chce też wiedzieć, czy będą przeznaczane dodatkowe środki na pomoc uczniom ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Adam Bodnar zapytał także o realizacje orzeczeń o kształceniu specjalnym i indywidualnym oraz o sprzęt i materiały potrzebne do nauki dzieciom niewidzącym i niesłyszącym.

VII.7037.45.2020

Koronawirus i Tarcza 2.0. Rozporządzeniami nie można zmieniać ustaw. RPO do MNiSW oraz MEN

Data: 2020-04-22
  • „Tarcza antykryzysowa” 2.0 upoważniła ministrów nauki oraz edukacji do wyłączania - w okresie epidemii - przepisów odpowiednich ustaw na mocy ich rozporządzeń 
  • Nie jest dopuszczalne zmienianie przepisów  ustawowych rozporządzeniami ministrów – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich

Ustawa z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 budzi wątpliwości RPO co jej przepisów  dotyczących szkolnictwa wyższego i systemu oświaty. Zgodnie z ustawą, w 2020 r. minister nauki i szkolnictwa wyższego może swym rozporządzeniem wydłużyć lub skrócić terminy  o okres niezbędny do przywrócenia normalnego funkcjonowania  szkół wyższych i Polskiej Akademii Nauk w związku epidemią.

- W mojej ocenie takie rozwiązanie, umożliwiające wyłączenie stosowania niektórych przepisów ustawowych w drodze rozporządzenia, pozostaje w jaskrawej sprzeczności z konstytucyjną zasadą hierarchicznej budowy systemu źródeł prawa – wskazuje Adam Bodnar.

Zgodnie z art. 92 ust. 1 Konstytucji rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Zakazane jest stanowienia upoważnień blankietowych. Pozostawiają one zbyt szeroki margines swobody regulacyjnej i tworzą ryzyko, że treść rozporządzenia nie będzie zachowywała niezbędnego związku z ustawą. Rozporządzenia mają charakter podrzędny wobec ustawy i powinny być zgodne z jej treścią. Nie jest dopuszczalne zmienianie w drodze rozporządzenia przepisów zamieszczonych w przepisów ustawowych.

Takie wątpliwości budzi art. 79 ustawy, ograniczający się do wymienienia szeregu kluczowych dla funkcjonowania systemu szkolnictwa wyższego ustaw, których dotyczy przyznane ministrowi uprawnienie do wydłużenia lub skrócenia terminów wykonania obowiązków. Ustawodawca powinien precyzyjnie wskazać, które terminy mogą zostać zmieniane rozporządzeniem - tak aby zapewnić poszanowanie autonomii uczelni i jednostek badawczych.

Podobne wystąpienie RPO skierował do Ministra Edukacji Narodowej. Ustawa z  16 kwietnia upoważniła go - w przypadku czasowego ograniczenia lub czasowego zawieszenia funkcjonowania jednostek systemu – możliwość wyłączenia rozporządzeniem MEN stosowania niektórych przepisów ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o systemie informacji oświatowej.

Rzecznik poprosił obu ministrów  o rozważenie podjęcia odpowiedniej  inicjatywy legislacyjnej.

VII.7033.21.2020

Koronawirus. Czy Jaś Kowalski dostał się do szkoły? Nie wiadomo. MEN odpowiada na wątpliwości RPO ws list rekrutacyjnych

Data: 2020-04-21
  • Zgodnie z rozporządzeniem MEN w czasie ograniczenia funkcjonowania szkół i przedszkoli listy kandydatów wraz z wynikiem rekrutacji podaje się do publicznej wiadomości, także na stronach internetowych placówek
  • RPO wystąpił do ministra Dariusza Piontkowskiego o zmianę rozporządzenia, aby zagwarantować pełniejszą ochronę prawa do prywatności i ochrony danych osobowych
  • MEN odpowiada: na listach publikowane jest tylko imię i nazwisko osób przyjętych w danej rekrutacji
  • Ogranicza to identyfikację kandydata. Do tego stopnia, że kandydaci z takimi samymi danymi personalnymi nie mogą stwierdzić, czy lista dotyczy właśnie ich 

Dotychczas szkoły i inne placówki oświatowe były zobowiązane do podawania do publicznej wiadomości - przez umieszczenie w widocznym miejscu w swej siedzibie - listy kandydatów oraz informacji o przyjęciu bądź nieprzyjęciu. Pawodawca wprost zdecydował, w jakim zakresie oraz w jaki sposób powinny zostać opublikowane listy uczniów.

W związku z walką z koronawirusem MEN wydał rozporządzenie, które umożliwia placówkom podawanie wyników także w internecie, by ograniczyć konieczność odwiedzania szkół. Zapewnianie bezpieczeństwa nie może jednak narażać obywateli na łamanie ich praw do prywatności i ochrony ich danych, a to miałoby miejsce przy podaniu na ogólnodostępnej stronie szkoły informacji o przyjętych osobach.  

- Publikowanie wyników w takiej formie jest niedopuszczalne, niezależnie od tego, czy na taką publikację wyraził zgodę on sam lub opiekun prawny – podkreślił Adam Bodnar. Publikowanie list w internecie narusza konstytucyjne prawo do prywatności i zasady ochrony danych osobowych. Rodzic ma prawo nie życzyć sobie, żeby każda osoba miała możliwość dowiedzenia się w internecie do jakiej szkoły pójdzie jego dziecko.

Odpowiedź resortu edukacji

MEN informuje, że przedłużający się okres czasowego zamknięcia szkół i przedszkoli spowodował konieczność wprowadzenia dodatkowych rozwiązań umożliwiających im działanie w zmienionych warunkach organizacyjnych.

Celem publikacji list w internecie jest ograniczenie wizyt na terenie szkoły/przedszkola.

Zakres danych osobowych publikowanych na ww. listach ograniczony jest tylko do alfabetycznie uporządkowanej listy imion i nazwisk kandydatów oraz informacji o minimalnej liczbie punktów uprawniających do przyjęcia bez wskazania kandydata, który daną liczbę punktów uzyskał. Jest to minimalny zakres danych, który zapewnia prawidłową realizację celów i zadań jednostce, przeprowadzającej postępowanie rekrutacyjne.

Według MEN, zakres informacji obejmujący imię i nazwisko kandydata, ogranicza identyfikację osobie, której te dane nie dotyczą. Do tego stopnia, że kandydaci posiadający takie same dane personalne, nie są w stanie zidentyfikować czy lista na której są wymienieni dotyczy ich samych. W takim przypadku szczegółowe informacje dotyczące ich wyników w tym postępowaniu udzielić może tylko komisja rekrutacyjna.

MEN informuje również, że w przypadku zakończenia okresu zamknięcia szkół i placówek, dane będą musiały zostać usunięte ze stron internetowych, nawet jeżeli nie upłynie jeszcze okres umożliwiający wniesienie odwołania.

VII.501.72.2020

Jak bezpiecznie prowadzić lekcje online? Poradnik dla nauczycieli i dyrektorów

Data: 2020-04-17

Czas epidemii jest dla wszystkich niezwykle trudny. Rodzi potrzeby, które jeszcze do niedawna były dla wielu abstrakcją. Tak na prawdę każdy z nas - choć na różnych polach - znalazł się w sytuacji, która jest dla niego nowa. Aby to oswoić, dopracować potrzeba czasu i zwiększonego zaangażowania. 

Niewątpliwie jednym z wielkich wyzwań, jakie stworzyła epidemia jest masowa zdalna edukacja. Dyrektorzy, nauczyciele mają często obawy przed nową formą pracy z uczniami, niektórzy czują się niepewnie, a nawet bezradnie. Wiedza się nie zmieniła, ale kompetencje, jakich dziś potrzeba, by ją przekazać są zupełnie nowe. A przecież do tej pory, także z uwagi na niskie transfery budżetowe na ten cel, nie były one szczególnie wspierane. 

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, koordynatorka akcji, podkreśla, że to, co dzieje się dziś na e-lekcjach, często wymyka się spod kontroli nauczycieli, którzy wymagają lepszego wsparcia. - Na lekcje wchodzą osoby spoza klasy, zmieniają nicki nauczycieli na wulgarne słowa, udostępniają przemocowe filmiki. 

Ten poradnik powstał, by pomóc, by wskazać praktyczne narzędzia pomocne w przeprowadzeniu lekcji z uczniami. Eksperci i ekspertki w zakresie edukacji (związani m.in. z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę, portalem lekcjewsieci.pl, Związkiem Nauczycielstwa Polskiego, Fundacją Przestrzeń dla Edukacji, Stowarzyszeniem Cyfrowy Dialog, Fundacją Centrum Cyfrowe, Uniwersytetem Warszawskim) przy wsparciu RPO przygotowali poradnik dla kadry szkolnej, który mamy nadzieję, podpowie jak bezpiecznie prowadzić lekcje online, z jakich narzędzi korzystać, jak rozmawiać z uczniami - "cyfrowymi tubylcami" - o zasadach w wirtualnej klasie. Publikacja zawiera także wskazówki dla dyrektorów, jak wdrożyć systemy zdalnego nauczania w szkole.

Gorąco polecamy.

#NieDamySię ZHP: #zdalniealerazem #RPO przedstawia

Data: 2020-04-16

W tym ponurym czasie rozkwita jednak alternatywny świat: zainteresowania drugim człowiekiem i jego losem, dobra, serdeczności i sprawczości. Nie przegapmy tego

Organizator:

Związek Harcerstwa Polskiego

Dla kogo:

Harcerek i harcerzy należących do ZHP

Działania:

Harcerki i harcerze Związku Harcerstwa Polskiego zbiórki przenieśli do internetu. Zastępowi i drużynowi spotykają się z członkami zastępów/drużyn wirtualnie przez odpowiednie komunikatory. Tam nadal zdobywają sprawności, nabywają nowe umiejętności i uczą się przez działanie.

W tych trudnych czasach ważne jest utrzymywanie kontaktów on-line, dlatego tak ważne dla harcerek i harcerzy są wirtualne zbiórki. Instruktorki i instruktorzy przenieśli do internetu także swoje spotkania, a nawet niektóre warsztaty i wydarzenia.

RPO do Ministra Edukacji w sprawie pomocy psychologicznej dla uczniów - w epidemii i poza nią

Data: 2020-04-15
  • MEN odpisało RPO, jakie działania podejmuje, aby dbać o zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży
  • Konieczne jest dostosowanie tych narzędzi do sytuacji epidemii
  • Młodzi ludzie mają teraz więcej stresu niż normalnie i są odseparowani od innych ludzi: są bardziej narażeni na kryzysy psychiczne i przemoc domową - ostrzega RPO

W marcu do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło pismo Fundacji na rzecz Praw Ucznia do Ministra Edukacji Narodowej. Zawierało apel o wprowadzenie obowiązku zatrudniania psychologa w każdej szkole, przeprowadzenia wśród uczniów badania dotyczącego zaufania do szkolnych psychologów, zorganizowania szkoleń dla nauczycieli w zakresie udzielania uczniom wymaganego wsparcia.

RPO zdaje sobie sprawę, że wiele problemów ze zdrowiem psychicznym objawia w okresie dojrzewania lub wcześniej. Jednym ze wskaźników kondycji psychicznej dzieci i młodzieży jest niestety liczba prób samobójczych. W Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie. Dlatego zwrócił się do MEN o informacje co do postępu prac nad wyższą jakością oddziaływań placówek systemu oświaty w kwestii opieki zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży.

Odpowiedź MEN

Resort edukacji poinformował, że dane Systemu Informacji Oświatowej wskazują na systematyczne zwiększanie się liczby nauczycieli specjalistów w szkołach (doradców zawodowych, logopedów, pedagogów, psychologów i terapeutów).

W październiku 2017 r. minister powołał zespół do opracowania modelu kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Jako rezultat prac zespołu powstał dokument „Model Edukacji dla wszystkich” oparty na założeniach edukacji włączającej, rozumianej jako edukacja o wysokiej jakości dla wszystkich dzieci i uczniów. W modelu ujęto m.in. rozwiązania w zakresie dokonywania wczesnej diagnozy potrzeb ucznia na poziomie przedszkola i szkoły oraz zapewnienia na tej podstawie odpowiednich działań wspierających, skierowanych zarówno do samego ucznia, jak i jego środowiska rówieśniczego i rodziny.

Przewidziano również rozwiązania w zakresie zapewniania specjalistycznej diagnozy i wsparcia w ujęciu międzysektorowym na poziomie powiatu.

Opracowany przez ekspertów dokument został wstępnie skonsultowany z resortami i aktualnie podlega pracom wewnętrznym w MEN. Jedną z kwestii, które zostaną poddane konsultacjom są propozycje dotyczące minimalnych standardów zatrudnienia specjalistów w przedszkolach i szkołach.

Ministerstwo pracuje też nad działaniami promującymi mediację w środowisku szkolnym.

RPO apeluje o podjęcie dodatkowych starań w odpowiedzi na wybuch pandemii koronawirusa

W najnowszym piśmie do ministerstwa RPO zaznaczył, że w związku z zamknięciem szkół z powodu epidemii uczniowie zostali w wielu przypadkach odcięci od pomocy psychologiczno-pedagogicznej, która może być im w obecnych warunkach szczególnie potrzebna. Wiele młodych osób doświadcza negatywnych emocji: lęku o przyszłość, strachu przed zachorowaniem, niezadowolenia z powodu zakazu samotnego opuszczania domu i spotykania się z rówieśnikami.

Niektórzy odczuwają frustrację z powodu braku możliwości sprostania oczekiwaniom szkoły, realizującej zdalne nauczanie. Nie zawsze mogą liczyć na właściwą opiekę i wsparcie ze strony rodziny, a część doświadcza przemocy domowej. Wzrasta stres z powodu niepewności związanej z przyszłymi egzaminami ósmoklasisty i egzaminami maturalnymi oraz przebiegiem rekrutacji do szkół ponadpodstawowych i wyższych.

Szczególne obawy dotyczą sytuacji dzieci i młodzieży ze spektrum autyzmu i z trudnościami w rozwoju społeczno-emocjonalnym, które mogły utracić bezpośredni kontakt ze swoimi terapeutami.

Rzecznik poprosił o informacje, czy do Ministerstwa Edukacji Narodowej wpływają sygnały o zwiększonej liczbie interwencji w związku z pogarszającym się stanem zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży oraz o przedstawienie oceny jakości opieki psychologiczno-pedagogicznej, realizowanej w warunkach pandemii COVID-19, na podstawie której można będzie opracować dalsze rekomendacje.

Znalazłeś się w trudnej sytuacji z powodu epidemii?

Jeśli doświadczasz przemocy domowej lub wiesz, że ktoś znalazł się w takiej sytuacji, pod artykułem znajdziesz Osobisty plan awaryjny: zbiór wskazówek, które można stosować w trakcie epidemii. Są tam także wymienione numery telefonów, pod którymi znajdziesz wsparcie.

Jeśli czujesz, że chciałbyś z kimś porozmawiać, bo przeżywasz trudny moment skontaktuj się z infolinią Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę (Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży nr 116 111, czynny 24/7) lub Centrum Wsparcia dla osób  w stanie kryzysu psychicznego (pomoc dla dorosłych nr 800 70 2222, Centrum Wsparcia jest prowadzone przez Fundację Itaka).

VII.7037.18.2020

"Ogranicza prawa i wolności". RPO o obywatelskim projekcie zakazującym edukacji seksualnej

Data: 2020-04-15
  • Obywatelski projekt zakazujący edukacji seksualnej ogranicza konstytucyjne prawo do nauki, do wolności nauczania, do ochrony zdrowia, a także wolność wypowiedzi
  • Zarzuty projektodawców wobec edukacji seksualnej nie są poparte żadnymi argumentami naukowymi – są wyłącznie ich subiektywną opinią
  • Tymczasem edukacja taka jest uznaną formą przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu dzieci
  • Przyczynia się też do zmniejszenia liczby niechcianych ciąż nastolatek; spadku zakażeń wirusem HIV oraz obniża skalę homofobii
  • Projekt wykazuje podobieństwo z rosyjskim prawem ws. „gejowskiej propagandy” – zakwestionowanym przez Europejski Trybunał Praw Człowieka

Takie są najważniejsze tezy opinii Rzecznika Praw Obywatelskich o obywatelskim projekcie zmian prawa, który przewiduje karę do 3 lat więzienia m.in. za edukację seksualną.

6 sierpnia 2019 r. do Sejmu VIII kadencji Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii” złożył  obywatelski projekt noweli Kodeksu karnego - w celu „zapewnienia prawnej ochrony dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją”. 22 listopada 2019 r. skierowano go do I czytania na posiedzeniu Sejmu, po czym przekazano do prac w komisji.  Projekt obywatelski nie podlega dyskontynuacji w następnej kadencji Sejmu.

Z porządku dziennego Sejmu wynika, że 15-16 kwietnia 2020 odbędzie się I czytanie projektu.  

Ocena prawnokarna projektu

Zakłada on następującą nowelizację art. 200b K.k.:

,,Art. 200b § 1. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego.

§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 2 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 4. Kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”

Projektowi nie towarzyszy żadna analiza, że niezbędne jest zwiększenie ochrony prawnej małoletnich (w tym małoletnich, którzy ukończyli 15 rok życia) przed takimi czynami.  Uzasadnienie projektu w ogóle nie dostrzega różnicy w sytuacji prawnej małoletnich w zależności, czy ukończyli oni 15 lat.

Jeśli chodzi o małoletnich poniżej 15 roku życia, przestępstwo można byłoby popełnić:

  • poprzez niepubliczne pochwalanie lub propagowanie obcowania płciowego;
  • poprzez pochwalanie lub propagowanie podejmowania przez małoletniego innej czynności seksualnej, niezależnie od tego, czy dokonywane jest to publicznie, czy też nie.

Wątpliwości budzić może ściganie czynów w sposób niepubliczny. Byłaby to nowość w Kodeksie karnym. A pochwalanie lub propagowanie innej czynności seksualnej charakteryzuje się bardzo szeroką ogólnością i nieprecyzyjnością. Może to prowadzić do daleko idącej arbitralności organów ścigania i znaczących różnic w prawnokarnej ocenie danych zachowań. Może też budzić obawy przed jej instrumentalnym wykorzystywaniem, np. do ograniczenia prowadzenia zasadnych i rzetelnych zajęć edukacji seksualnej dla młodzieży. Dlatego propozycję dodania art. 200b § 4 k.k. ocenić należy negatywnie.

Rozwiązania te są niespójne z obowiązującym systemem prawa karnego oraz nie zostały w sposób dostateczny uzasadnione. Wydają się one uzasadnione  postrzeganą przez projektodawców potrzebą eliminacji edukacji seksualnej młodzieży.

Tymczasem dyrektywa 2011/93/UE przewiduje, że państwa członkowskie UE powinny prowadzić programy edukacyjne służące podniesieniu świadomości i ograniczeniu ryzyka, że dzieci staną się ofiarami niegodziwego traktowania w celach seksualnych lub wykorzystywania seksualnego. Odpowiednia edukacja seksualna i zwiększenie świadomości dzieci na temat zagrożeń niewątpliwie służy temu celowi.

Edukacja seksualna w świetle obiektywnej wiedzy naukowej

Choć sam projekt nie wskazuje wprost na penalizację edukacji seksualnej,  uzasadnienie nie pozostawia wątpliwości, że jego celem jest w zasadzie zupełne uniemożliwienie przekazywania dzieciom wiedzy na temat rozwoju seksualnego człowieka.

Zarzuty projektodawców wobec edukacji seksualnej nie zostały podparte żadnymi rzetelnymi materiałami źródłowymi ani argumentami o charakterze naukowym. Stanowią one wyłącznie subiektywną opinię projektodawców, nawiązującą do powszechnych mitów o edukacji seksualnej, a nie faktów naukowych.

W opinii projektodawców edukowanie dzieci i młodzieży o rozwoju seksualnym człowieka poza domem – a zwłaszcza w szkole – prowadzi do ich rozbudzenia seksualnego przez co mają być bardziej zagrożone pedofilią i innymi przestępstwami seksualnymi. Tymczasem badania prowadzone na zlecenie WHO wskazują, że jest wprost przeciwnie. Z doświadczeń Finlandii, Estonii, Niemiec i Holandii wynika, że profesjonalna edukacja seksualna, oparta o dopracowane i przyjęte przez władze publiczne programy nauczania, ma wiele pozytywnych skutków – w tym spadek liczby przestępstw na tle seksualnym, obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje, spadek zakażeń wirusem HIV oraz zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy.

Autorzy projektu słusznie wskazują, że statystyki o dostępności pornografii dla dzieci i młodzieży są alarmujące. Ten przekaz tym bardziej przesądza o konieczności prowadzenia edukacji seksualnej w szkole. Zajęcia te są bowiem jedyną szansą na zniwelowanie negatywnych skutków pornograficznych treści i przekazywanie dzieciom informacji o rozwoju seksualnym w sposób bezpieczny i kontrolowany. W obliczu braku innego źródła wiedzy o tematach związanych z  seksualnością młode osoby tym bardziej będą szukać informacji w internecie.

Z badania CBOS z 2019 r. wynika, że 84% Polaków uważa, iż przekazywanie dzieciom w szkole wiedzy o życiu seksualnym jest potrzebne. Z raportu Instytutu Badań Edukacyjnych przygotowanego na zlecenie MEN w 2015 r. wynika, że blisko jedna trzecia rodziców podejmuje z dziećmi tematy seksualności bardzo rzadko lub nie podejmuje ich wcale. A 87% nastolatków  sądzi, że zajęcia dotyczące rozwoju psychoseksualnego i seksualności człowieka powinny odbywać się w szkole.

Założenia projektodawców stoją więc w sprzeczności nie tylko ze stanowiskiem Światowej Organizacji Zdrowia i z wynikami międzynarodowych badań, ale także z dominującą opinią polskiego społeczeństwa.

Edukacja seksualna w świetle prawa

Art. 6 Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych, sporządzonej w Lanzarote 25 października 2007 r. wskazuje, że Polska jest zobowiązana do przyjęcia środków ustawodawczych lub innych środków w celu zapewnienia, że dzieci w trakcie swojej edukacji w szkole podstawowej i ponadpodstawowej otrzymają, dostosowane do zmieniających się możliwości rozumienia zagrożeń przez dzieci, informacje o zagrożeniach związanych z seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniu w celach seksualnych oraz o środkach ochrony przed tymi zagrożeniami.

Edukacja seksualna jest więc na mocy Konwencji z Lanzarote formą przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu małoletnich, a zatem państwa-strony są zobowiązane do jej prowadzenia. Również w powołanej już w pkt I. niniejszej opinii dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/93/UE z 13 grudnia 2011 r. wskazano na obowiązek działań edukacyjnych jako na formę przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu. Założenie projektodawców, że edukacja seksualna naraża dzieci na pedofilię i przemoc stoi więc w sprzeczności z tymi aktami prawnymi.

Także ustawa z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zobowiązuje MEN  do wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji.

W obecnym stanie prawnym rodzice, którzy nie zgadzają się na uczestnictwo swoich małoletnich dzieci w zajęciach edukacji seksualnej mają możliwość zwolnić je z tego uczestnictwa. W ocenie RPO  fakultatywny charakter edukacji seksualnej nie spełnia standardu międzynarodowego. Nawet obowiązkowe lekcje w tym obszarze nie stałyby w sprzeczności z prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Przyjęcie projektu doprowadziłoby zatem do sprzeczności w obowiązujących przepisach prawa, do której nie może dopuścić racjonalny ustawodawca. 

Wpływ proponowanej zmiany na prawa i wolności obywatelskie

Prawa i wolności obywatelskie, które w ocenie projektodawców miałyby zyskać dodatkową ochronę, w rzeczywistości zostałyby poprzez przyjęcie projektu bezpodstawnie ograniczone.

Zgodnie z art. 70 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do nauki oraz obowiązek nauki do 18. roku życia. Prawo to wpisuje się też w szeroki system ochrony praw dziecka, oparty przede wszystkim na Konwencji o prawach dziecka. Z prawa do otrzymania w szkole obiektywnej, krytycznej i pluralistycznej wiedzy wynika więc prawo do nauki o rozwoju seksualnym człowieka. Na takim stanowisku stoi też Komitet Praw Dziecka, według którego edukacja seksualna powinna stanowić część obowiązkowej podstawy programowej.

Wiąże się z tym wolność nauczania, gwarantowana przez art. 73 Konstytucji. Dotyczy nie tylko szkół wyższych, ale wszystkich typów szkół w systemie oświaty.  Istotą nauki jest zaś  obiektywizm i rzetelność informacji.

Zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Wolność taką ustanawia też art. 10 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Sprzeczność projektu ze standardem ETPCz

Europejski Trybunał Praw Człowieka stoi na stanowisku, że swobodny margines uznania państw-stron jest wąski w przypadku ograniczeń wolności wypowiedzi. W odniesieniu do tego projektu szczególne znaczenie ma standard przyjęty przez ETPCz w sprawie Bayev i inni przeciwko Rosji, dotyczącej rosyjskiego prawa zakazującego promowania wśród nieletnich nietradycyjnych relacji seksualnych (tzw. prawo dotyczące gejowskiej propagandy). Orzekając naruszenie art. 10 EKPCz, Trybunał stwierdził, że niezgodne z wartościami wynikającymi z Konwencji byłoby uwarunkowanie wolności słowa mniejszości od akceptacji większości.

Według ETPCz  nie da się usprawiedliwić zakazu publicznej debaty w kwestiach dotyczących mniejszości seksualnych ochroną moralności. Oceniane przepisy miały zaś  charakter dyskryminacji i nie służyły żadnemu uzasadnionemu publicznie celowi. Sposób ich sformułowania wzmacniał stygmatyzację i uprzedzenia, niezgodne z wartościami demokratycznego społeczeństwa.

Opiniowany projekt jest sprzeczny z tym standardem wolności wypowiedzi. Nie sposób nie zauważyć podobieństw między tą nowelizacją a rosyjskim prawem. Zgodnie z ETPCz już samo obowiązywanie takich przepisów może zostać uznane za sprzeczne z wolnością słowa – zagrożenie efektem mrożącym można zaś odnosić także do tego projektu.

W przypadku jego przyjęcia nauczyciele, edukatorzy, lekarze i inni specjaliści mieliby wszelkie powody, by z obawy przed odpowiedzialnością karną, powstrzymywać się od przekazywania małoletnim jakichkolwiek treści związanych z rozwojem seksualnym człowieka – niezależnie od tego, czy działanie to rzeczywiście mogłoby ostatecznie stanowić podstawę ścigania.

Prawo do ochrony zdrowia

Prawo do otrzymania przez dzieci i młodzież odpowiedniej wiedzy o seksualności jest ściśle związane także z prawem do ochrony zdrowia (art. 68 Konstytucji) oraz umowami  międzynarodowymi (w tym art. 24 Konwencji o prawach dziecka i art. 12 Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych). Liczne dokumenty organów międzynarodowych wskazywały, że wśród obowiązków państw w ramach realizacji prawa do ochrony zdrowia jest także obowiązek zapewnienia dzieciom i młodzieży odpowiedniej edukacji seksualnej.

Np. Komitet Praw Człowieka ONZ w rekomendacjach dla Polski zalecił promowanie kompleksowej, odpowiedniej dla wieku edukacji seksualnej dla obu płci w szkołach. Również Komitet ds. Eliminacji Dyskryminacji Kobiet (CEDAW) w 2014 r. zalecił m.in. „prowadzenie obowiązkowej, wszechstronnej i dostosowanej do wieku uczniów i uczennic edukacji o zdrowiu seksualnym i reprodukcyjnym oraz prawach dziewczynek i chłopców jako części programu nauczania, w tym edukacji o odpowiedzialnych zrachowaniach seksualnych, zapobieganiu wczesnym ciążom, chorobach przenoszonych drogą płciową; przy zapewnieniu, że treści są przekazywane przed odpowiednio przeszkolony personel”.

Również Parlament Europejski w rezolucji z 14 listopada 2019 r. wprost potępił penalizację edukacji seksualnej w Polsce i apelował do parlamentu, aby wstrzymał się od przyjęcia proponowanego projektu ustawy.

W jego efekcie lekarze (np. ginekolodzy lub seksuolodzy) mogliby zostać postawieni przed niedopuszczalną koniecznością wyboru pomiędzy ryzykiem poniesienia odpowiedzialności karnej za swoje działania, a przekazaniem pacjentowi wszechstronnych informacji w toku udzielanych świadczeń medycznych. To było podstawą krytycznej opinii wobec projektu Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.

Rzecznik Praw Pacjenta podkreślał, że bez względu na ocenę decyzji o wczesnym rozpoczęciu współżycia, nie można negować faktu, że młodzi ludzie je podejmują. Istnieje więc potrzeba poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego małoletnich. Wiedza z zakresu życia seksualnego, jak również regularne badania lekarskie mogą uchronić ich przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, czy utratą zdrowia spowodowaną stosowaniem bez nadzoru lekarza, źle dobranej antykoncepcji hormonalnej.

Z kolei w opinii Rzecznika Praw Dziecka realia życia współczesnej młodzieży nie przystają do obowiązujących regulacji prawnych dotyczących dostępu do świadczeń ginekologicznych.

Na podstawie tych ocen i własnej analizy RPO przedstawił w 2016 r. Ministrowi Zdrowia rekomendację umożliwienia osobom małoletnim powyżej 15. roku życia samodzielnego dostępu do świadczeń leczenia ginekologicznego i urologicznych.

W ocenie RPO przyjęcie proponowanych zmian nie zwiększy zakresu ochrony praw i wolności człowieka. Wręcz przeciwnie, ograniczy prawo do nauki, prawo do nauczania, wolność wypowiedzi oraz prawo do ochrony zdrowia. Opisane argumenty są wystarczającą podstawą do stwierdzenia, że projekt jest niezgodny z obowiązującym prawem, w tym normami wyższego rzędu – Konstytucji oraz ratyfikowanych umów międzynarodowych - glosi konkluzja opinii.

 XI.800.4.2020, II.550.1.2020

Koronawirus – Tarcza Antykryzysowa 2.0. Uwagi RPO dla Senatu

Data: 2020-04-14
  • Na prawie 50 stronach RPO przedstawia szczegółowa analizę ustawy przyjętej w zeszłym tygodniu przez Sejm. Teraz ma się nią zająć Senat
  • Ustawa zawiera wiele osłonowych rozwiązań dla gospodarki w czasie pandemii koronawirusa ale także inne zmiany w przepisach
  • RPO dzieli swoje uwagi na 23 rozdziały tematyczne

Prawo podatkowe

1. Art. 19, art. 20 – PIT i CIT

Zaproponowane zmiany w podatkach dochodowych (wydłużenie terminu do przekazania 1% na rzecz wskazanej przez podatnika organizacji pożytku publicznego oraz zachowanie statusu podatkowej grupy kapitałowej w przypadku podatników, którzy w 2020 r. poniosą negatywne konsekwencje ekonomiczne z powodu COVID-19), choć zasadniczo zmierzają w dobrym kierunku, należy uznać za niewystarczające.

Tarcza nie przewiduje rozwiązań takich jak abolicja podatkowa na czas trwania epidemii, czy też wprowadzenie możliwości uwzględnienia – przy obliczaniu zaliczek na podatek dochodowy – składek na ubezpieczenia społeczne, od opłacenia których podatnik został zwolniony.

Nie został zmieniony warunek z Tarczy Antykryzysowej 1.0, że pomoc dla podatnika jest możliwa tylko wtedy, gdy przychody spadną mu o 50% w stosunku do poprzedniego roku – zdaniem przedsiębiorców firma, która przekroczy ten próg, straci już płynność finansową i pomoc państwa nie pomoże.

2.  Art. 25, art. 72 pkt 60 – Ordynacja podatkowa

Ustawodawca skoncentrował się tu zdaniem RPO na tworzeniu przepisów, które mają służyć realizacji zadań organów podatkowych a nie na realnej pomocy finansowej dla podatników. Warto odnotować korzystną zmianę: Tarcza 2.0 przedłuża terminy na sporządzenie lokalnej i grupowej dokumentacji cen transferowych. Jest to zmiana korzystna, choć niewystarczająca.

3.  Art. 95 – doręczenia w czasie stanu zagrożenia epidemicznego i epidemii

Mamy tu korzystną zmianę: nie można uznać za doręczoną przesyłki, po którą w czasie zagrożenia epidemicznego nie zgłosił się odbiorca. Zasada ta nie będzie jednak stosowana w przypadku kontroli podatkowych, kontroli celno-skarbowych oraz postępowań podatkowych, jeżeli kontrole lub postępowania te wiążą się z podejrzeniem popełnienia przestępstwa lub przestępstwa skarbowego.

4.   Art. 55 – Krajowa Administracja Skarbowa

Także tu ustawodawca zwiększa kompetencje administracji skarbowej. Przewiduje bowiem możliwość określenia przez Ministra Finansów w drodze rozporządzenia niektórych zadań Krajowej Administracji Skarbowej, które mogą być wykonywane na obszarze całego kraju lub jego częścei, niezależnie od terytorialnego zasięgu ich działania. Nie precyzuje też, o jakie zadania chodzi.

Do tego pozwala na kontrole celno-skarbowe mogą dotyczyć przedmiotów lub produktów spożywczych wskazanych na postawie ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Kontrole takie będą mogły być wykonywane na podstawie okazywanych legitymacji służbowej oraz stałego upoważnienia do wykonywania kontroli.

5.  Art. 72 pkt 25 i 26 – Podatek od nieruchomości

Tarcza 2.0 nie gwarantuje zwolnienia z podatku od nieruchomości, czy też przedłużenia płatności określonych w przepisie rat podatku. Przewiduje także nieostre pojęcie, jakim jest warunek pogorszenia płynności finansowej w związku z ponoszeniem negatywnych konsekwencji ekonomicznych z powodu COVID-19, co może być różnie interpretowane.

Zamiast sformułowania „za część roku 2020” należałoby napisać, że regulacja dotyczy czasu zagrożenia stanem epidemicznym, samym stanem epidemicznym, a także ewentualnie określonego okresu po ustaniu stanu epidemii.

Przedsiębiorcy

1. Kontrola przedsiębiorców w związku z proponowanym wprowadzeniem cen i marż maksymalnych (art.  72 pkt 8 Ustawy)

Doprecyzowano w Tarczy 2.0, że za kontrole cen i marż wyższych niż maksymalne odpowiadać ma Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz Inspekcja Handlowa. To pozytywna zmiana, bo eliminuje wątpliwości, kto ma prawo co kontrolować. Nadal jednak zostają w przepisach ograniczenia dla przedsiębiorców w korzystaniu ze środków ochrony prawnej, w przypadku działań organów niezgodnych z prawem.

2. Możliwość wnioskowania o zmianę umowy pożyczki udzielonej ze środków z Funduszu Pracy, a także ze środków z Unii Europejskiej (art. 72 pkt 41 Ustawy)

Tarcza 2.0 pozwala przedsiębiorcom i rolnikom wnosić o zmianę warunków pożyczki na stworzenie nowego miejsca pracy (udzielonej na podstawie art. 61e pkt 1, 1a lub 2  ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy). To dobra zmiana. Wątpliwość budzi jednak kwestia, czy po upływie terminów zawieszenia spła, będzie można się ubiegać o kolejne zawieszenia, gdy będzie to uzasadnione sytuacją związaną z COVID-19

3. Wyłączenie odpowiedzialności zarządzającego lotniskiem, dworcem kolejowym lub portem morskim

Tarcza 2.0 wyłącza zatem możliwość żądania odszkodowania od zarządzającego lotniskiem, dworcem kolejowym lub portem morskim za szkodę wyrządzoną w związku z „uzasadnionymi działaniami władz publicznych lub własnymi działaniami mającymi na celu przeciwdziałanie COVID-19”.

To błędna konstrukcja - zarządzający tymi obiektami nie mogą ponosić odpowiedzialności za działania władz publicznych. Odpowiedzialność ponosi się za własne działania. Ustawa nie może też nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw. Tymczasem w polskim prawie funkcjonują regulacje, które w sposób dostateczny chronią ww. podmioty przed nieusprawiedliwioną odpowiedzialnością.

4. Pozostałe wątpliwości

Zastrzeżenia budzi też utrzymanie przepisu, że organizator (imprez kulturalnych, sportowych, rozrywkowych, rekreacyjnych) musi oddać wszystkie wpłaty klientom – bez odliczenia np. uzasadnionych kosztów już poniesionych wobec kontrahentów.

Zastrzeżenia automatyczne przejęcie autorskich praw majątkowych dotyczących do prywatnych dronów. Odbiera to autorom prawa do późniejszej modyfikacji oprogramowania oraz czerpania z tego korzyści. Wystarczające byłoby czasowe wykorzystywanie praw autorskich – tj. na podstawie licencji.

Prawo telekomunikacyjne i pocztowe

A. Prawo telekomunikacyjne

1. Lokalizacja osoby chorej na chorobę zakaźną - dostęp do danych lokalizacyjnych z telefonów komórkowych (telekomunikacyjnych urządzeń końcowego użytkownika)

Tarcza 2.0 każe operatorom udostępniać Ministrowi Cyfryzacji dane o lokalizacji z ostatnich 14 dni użytkownika zakażonego koronawirusem lub objętego kwarantanną. Niezanonimizowane dane lokalizacyjne będą przetwarzane bez zgody osób, których dotyczą.

Jest to kolejne wkroczenie w prywatność obywateli po uczynieniu aplikacji "Kwarantanna domowa" obowiązkowym prawnie narzędziem dla obywateli.

RPO zmuszony jest podkreślić z całą mocą, że decyzja o sięgnięciu po takie dane rodzi dużą odpowiedzialność po stronie władz publicznych. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej sformułował już wskazówki dotyczące ram przetwarzania danych telekomunikacyjnych oraz materialnych i proceduralnych przesłanek dostępu do danych: rozwiązania przyjmowane w regulacjach wkraczających w sferę prywatności i autonomii informacyjnej jednostki muszą cechować się określoną precyzją. Jest to konieczne do uznania, że są one proporcjonalne.

Z tego też względu w opiniowanej regulacji konieczne jest doprecyzowanie m.in.: w jakich sytuacjach, Minister Cyfryzacji może sięgać po określone dane; wobec jakich dokładnie kategorii osób; w jakim dokładnie celu; okresu retencji (zatrzymywania tych danych); sprecyzowania okresu za jaki będą udostępniane zanonimizowane dane lokalizacyjne osób zdrowych; kto konkretnie i dokładnie (jakie podmioty) będą mieć dostęp do takich danych, co oznacza, że będą je przetwarzać; ponadto należy wprowadzić, zgodnie z wymogami przepisów o ochronie danych osobowych, gwarancje właściwego zabezpieczenia takich danych.

2. Internet - nielimitowany dostęp do stron publicznych

Przedsiębiorcy telekomunikacyjni mają zapewnić nielimitowany dostęp do stron publicznych. Nie przewidziano żadnej rekompensaty dla tych przedsiębiorców. Rozwiązanie to powoduje przerzucenie ciężaru finansowania usług publicznych na podmioty prywatne, tymczasem np. Poczta Polska za takie nieodpłatne usługi (w związku z przesyłką hybrydową czyli wysłaniem mailem treści przesyłki pocztowej) taka rekompensatę dostaje.

B. Prawo pocztowe

1. Przesyłka hybrydowa.

Tarcza 2.0 wprowadza pojęcie przesyłki hybrydowej dostarczanej przez Pocztę Polską. Tymczasem Prawo pocztowe zna taką przesyłkę - tyle że wskazuje, że mogą ją świadczyć wszyscy operatorzy pocztowi, nie tylko Poczta Polska. Przepisy są niespójne. W jednym przepisie Tarcza 2.0 stanowi, że usługa jest przeznaczona dla podmiotów posiadających profil zaufany (nie wiadomo, jak Poczta Polska ma to ustalić), a w innym – że zgoda i upoważnienie na otwarcie przesyłki oraz na jej przekształcenie na formę elektroniczną ma pochodzić od adresata.

Zdaniem RPO ustawa powinna także wskazywać, że w przypadku braku zgody adresata na przekształcenie przesyłki, operator pocztowy doręcza przesyłkę w formie listowej.

2. Przesyłki w stanach nadzwyczajnych, w przypadku wystąpienia stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego

Art. 49 Ustawy dokonuje zmian w art. 37 Prawa pocztowego, poprzez dodanie ust. 4a, wprowadzającego wyjątki od doręczania przesyłek rejestrowanych. Wymienione w tym przepisie wyjątki od doręczenia przesyłek rejestrowanych bezpośrednio do skrzynek oddawczych powinny obejmować także przesyłki wysyłane do oraz wysyłane przez organy administracji skarbowej oraz organy prowadzące egzekucję administracyjną.

3. Odstępstwo od obowiązku świadczenia usług powszechnych

Tarcza 2.0 pozwala wydać Poczcie Polskiej (operatorowi wyznaczonemu) zgody na zawieszenie w czasie epidemii usług powszechnych, czyli takich, które trzeba świadczyć wszędzie za taka samą cenę i z tą samą jakością (operator wyznaczony musi dostarczać przesyłki nie tylko tam, gdzie jest to opłacalne, ale wszędzie tam, gdzie mieszkają ludzie). Przepisy nie mówią, czy zawieszenie usług powszechnych ma dotyczyć całego państwa czy wskazanego terytorium

Zawieszenie usług powszechnych może doprowadzić do tego, że część obywateli straci dostęp do jakichkolwiek usług pocztowych (tam gdzie usług nie świadczą operatorzy alternatywni, np. trudno dostępne rejony kraju). Nie ma w przepisach mowy o jakimkolwiek rozwiązaniu zastępczym.

Prawo upadłościowe i prawo restrukturyzacyjne

1. Rozpoznanie wniosku restrukturyzacyjnego jako sprawy pilnej

Do spraw pilnych, jakie muszą być rozpoznawane przed sądami mimo pandemii, Tarcza 2.0 dodaje rozpoznanie wniosku restrukturyzacyjnego w rozumieniu Prawa restrukturyzacyjnego (Dz. U. z 2019 poz. 243 z późn. zm.). Nie ma natomiast mowy o analogicznym wniosku wobec osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, - na podstawie Prawa upadłościowego. Uchwalona regulacja jest więc niejasna i rodzi wątpliwości interpretacyjne.

2. Termin do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości

Tarcza 2.0 przewiduje zawieszenie 30-dniowego terminu do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, jeżeli powód powstał w czasie stanu zagrożenia albo stanu epidemii.  To dobry przepis, ale nie uwzględnia tego, że po ustaniu epidemii przedsiębiorca będzie miał tylko 30 dni na poprawienie sytuacji firmy – a potem będzie musiał złożyć wniosek o upadłość.

Prawo zamówień publicznych

Towary potrzebne do zwalczania koronawirusa instytucje publiczne mogą kupować z wolnej ręki przez cały czas stanu zagrożenia albo stanu epidemii, a także przez kolejne trzy miesiące. To bardzo wygodne rozwiązanie dla urzędów, ale dla przedsiębiorców - realne ryzyko zagrożenia zasad konkurencji i równego traktowania.

Zawieszenie biegu terminów prawa materialnego

Tarcza 2.0 nie zmienia krytykowanego ogólnego przepis dotyczącego zawieszenia biegu (bądź braku rozpoczęcia) wszystkich terminów na dokonanie praktycznie wszelkich czynności w obrocie. Przepis ten ma kluczowe znaczenie dla wszystkich obywateli, dotyczy wszelkich ich życiowych spraw, jest jednak fatalnie zredagowany, co uniemożliwia jego rozsądną wykładnię.

Postępowanie administracyjne

1. Przesyłka „hybrydowa” w postępowaniu administracyjnym

Do 30 września Poczta Polska ma świadczyć usługi hybrydowe polegające na doręczaniu elektronicznym przesyłek tradycyjnych. Obioru takiej przesyłki nie potwierdza się podpisem - datą doręczenia przesyłki jest data zapoznania się przez odbiorcę z dokumentem zamieszczonym na skrzynce elektronicznej adresata. Szczegóły reguluje pocztowy regulamin. To budzi zastrzeżenia: jeżeli doręczenie w tym trybie ma wywołać skutki procesowe w postępowaniu administracyjnym, to szczegółowe zasady identyfikacji adresata oraz zasady odbioru przesyłek nie powinny znajdować się w regulaminie, ale w akcie prawa powszechnie obowiązującego.

Należy też zauważyć, że możliwość skorzystania z tej formy doręczenia dotyczy tylko osób posiadających profil zaufany. W tym zakresie powstaje pytanie o zakres potencjalnego zastosowania tych przepisów w korespondencji urzędowej, skoro posiadając profil zaufany można dokonywać czynności procesowych w postępowaniu administracyjnym za pomocą sytemu ePUAP.

Pojawia się tutaj poważna kontrowersja dotycząca wglądu pracowników operatora w dane osobowe adresatów oraz tajemnicę postępowania administracyjnego, a w wielu przypadkach inne dane prawnie chronione (np. tajemnicę adwokacką).

2.  Wstrzymanie i zawieszenie terminów w postępowaniu administracyjnym

a) Dodanie art. 2a, 3a do art. 15 zzs specustawy o COVID z 2 marca

Przepis nie precyzuje, które terminy procesowe są zawieszane. Wobec różnej wykładni pojęcia „termin procesowy” funkcjonujących w doktrynie, pojawia się tu wątpliwość, czy zawieszone mają być wszystkie terminy – dla organów do załatwienia sprawy i dla stron postępowania do dokonania określonych czynności, czy tylko dla organów. Dla pewności prawnej obywateli ustawodawca powinien wyraźnie wskazać, czy niezależnie od działań organów, bieg terminów dla strona/uczestników postępowania jest wstrzymany lub zawieszony.

b) Zmiana brzmienia art. 15 ust. 4 zzs

Ustawa pozwala sądowi lub instytucji państwowej prowadzącej postępowanie lub kontrolę na wyznaczenie innego niż ustawowy terminu na dokonanie czynności. Konieczne jest tutaj doprecyzowanie skutków prawnych dla niedopełnienia czynności..

c) Zmiana brzmienia art. 15 ust. 9 zzs

Zmiana polega na dodaniu fragmentu „lub decyzję w sprawach, o których mowa w ust. 3a”. Przepis powinien wskazywać, czy chodzi tu o sprawy z jedną stroną czy z wieloma – to samo dotyczy uczestników. Postępowaniu administracyjnemu nie jest znana konstrukcja uwzględniania stanowiska tylko jednej strony.

Transport kolejowy

1. Odstępstwa od wymagań określonych w przepisach wykonawczych

Prezes Urzędu Transportu Kojejowego zyskuje prawo zwolnienia z obowiązków i wymagań odnoszących się do osób zaangażowanych w transport kolejowy (np. warunków, jakie są obowiązani spełniać zatrudnieni na stanowiskach: dyżurny ruchu, nastawniczy, kierownik pociągu, ustawiacz, manewrowy, rewident taboru, automatyk, toromistrz, dróżnik przejazdowy, prowadzący pojazdy kolejowe).

Nie ma tu żadnych szczegółowych wytycznych – a przecież uchylane obowiązki i wymagania mają zapewnić bezpieczeństwo na kolei.

2. Uprawnienia funkcjonariuszy straży ochrony kolei

SOK-iści dostają prawo legitymowania i zatrzymania osób u których występują objawy chorób zakaźnych oraz innych osób, które przebywały z osobami, u których wystąpiły takie objawy. Przekazanie wskazanych zadań straży ochrony kolei jest przejawem daleko posuniętej prywatyzacji zadań z zakresu administracji bezpieczeństwa. Funkcjonariuszom ochrony kolei powierza się ocenę objawów chorób zakaźnych, a przecież nie mogą się na tym znać. Przepis w proponowanym brzmieniu daje zatem duże pole do nadużyć.

Ochrona środowiska

Niezrozumiałe jest przepis pozwalający na modyfikację terminu przekazywania przez zarząd województwa informacji o uchwaleniu przez sejmik województwa programu ochrony powietrza i o uchwaleniu przez sejmik województwa planu działań krótkoterminowych. Tego rodzaju zmiana nie jest związana z przeciwdziałaniem skutkom epidemii i winna być procedowana w zwykłym trybie.

Czasowa rejestracja pojazdu

Tarcza 2.0 przewiduje wydłużenie terminu ważności czasowej rejestracji pojazdu i tymczasowych tablic rejestracyjnych do 14 dni do od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. To za krótki czas zarówno dla kierowców, jak i organów wydających dokumenty stwierdzające dopuszczenie pojazdów do ruchu. W tym terminie kierowca będzie musiał zwrócić w wydziale komunikacji starostwa pozwolenie czasowe i tymczasowe tablice rejestracyjne, a starosta wydać kierowcy dowód rejestracyjny pojazdu oraz nowe tablice rejestracyjne. Po odwołaniu stanu epidemii wydziały komunikacji w starostwach będą musiały wydawać dużą liczbę dokumentów potwierdzających uprawnienie do kierowania pojazdami kierowcom, których prawa jazdy utraciły ważność w czasie stanu epidemii, a co za tym idzie - będą znacznie obciążone pracą, ważność czasowej rejestracji pojazdu powinna zostać przedłużona o dłuższy termin (np. o 30 dni licząc od dnia odwołania stanu epidemii).

Przepisy regulujące wejście w życie ustawy

Terminem, od którego zyskuje się prawo do roszczeń za odwołaną rehabilitację w ramach prewencji rentowej jest 14 marca 2020 r.  Ro wyłącza tych, którym odwołano rehabilitacje przed 14 marca, a mogło się tak zdarzyć. Przepis ten ustanawia ograniczenia, które są nie do zaakceptowania z punktu widzenia zasady równego traktowania obywateli.

Polecenia wydawane przez organy władzy podmiotom publicznym i prywatnym

Tarcza 2.0 poszerza uprawnienia Ministra Zdrowia do wydawania poleceń określonego działania – na podmioty publiczne i prywatne. Przepisy nie przewidują mechanizmów służących zahamowaniu arbitralności wydawania poleceń wobec wymienionych podmiotów i umożliwiających realne sprzeciwienie się tym poleceniom.

Obecnie już 3 organy - wojewoda, Minister Zdrowia, Prezes Rady Ministrów - zostają wyposażone w uprawnienie do władczego, arbitralnego nakładania obowiązków na podmioty zarówno publiczne jak i prywatne, nawet w tym samym przedmiocie – przepis (w obecnym i projektowanym brzmieniu) nie precyzuje bowiem tego przedmiotu. W ten sposób w obrocie prawnym krążyć może wiele wzajemnie krzyżujących się i nakładających na siebie poleceń. Będzie to sprzyjać pogłębieniu niepewności prawnej już i tak istniejącej w stanie epidemii.

Polecenia z zakresu gospodarowania odpadami medycznymi

Tarcza 2.0 doprecyzuje przepisy o gospodarowaniu odpadami przez ich wytwórcę. Odpady medyczne dzielą się na zakaźne i zwykłe, a przepis nie precyzuje, o jakie odpady chodzi. Prawdopodobnie – skoro chodzi o Covid-19 - ustawodawcy chodziło o odpady medyczne zakaźne. Magazynowanie takich odpadów wiąże się z wyższymi standardami technicznymi, niż odpadów medycznych zwykłych. Polecenie magazynowania odpadów medycznych przez wytwórcę – czyli przede wszystkim przez szpitale, może okazać się realnie niewykonalne, jeśli dotychczas jednostki te były przygotowane najwyżej na „wstępne magazynowanie” w związku ze zbieraniem odpadów na bieżąco. Przepis nie określa terminu magazynowania.

Ochrona zdrowia

1. Uprawnienie Ministra do spraw zdrowia do przedłużenia okresu prawa do świadczeń zdrowotnych.

Tarcza 2.0 dale Ministrowi Zdrowia prawo do przedłużania prawa do świadczeń opieki zdrowotnej, nie precyzuje jednak, w jakiej formie miałoby to przedłużenie nastąpić. Prawo do świadczenia zdrowotnego traci się po upływie 30 dni od dnia wygaśnięcia obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego. Projektowany przepis powinien być sformułowany w taki sposób, aby osoby miały zagwarantowane ubezpieczenie i tym samym dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej przez cały okres epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego oraz przez określony czas po odwołaniu stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego.

2. Konkurs ofert oraz umowa o udzielania świadczeń opieki zdrowotnej              

Placówka ochrony zdrowia zyskuje prawo do złożenia NFZ-owi oferty także w formie elektronicznej, ale brakuje tam wzmianki, że brak podpisu oznacza nieważność oferty – a tak jest w przypadku ofert tradycyjnych, na papierze.

3. Zmiana planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na 2020 r. w zakresie środków przekazywanych Narodowemu Funduszowi Zdrowia z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19

Tarcza 2.0 pozwala prezesowi NFZ na przesuwanie kosztów w planie finansowym Funduszu. To jednak może oznaczać, ze wydatki na walkę z COVID pochłoną fundisze na inne procedury lecznicze.

4. Brak obowiązku przeprowadzania konkursów ofert i rokowań w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii

Tarcza 2.0 znosi obowiązek konkursów na świadczenia zdrowotne z wyjątkiem programów lekowych i leków stosowanych w chemioterapii. Brak jest regulacji dotyczących np. podstawowej opieki zdrowotnej oraz ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

5. Akredytacja na prowadzenie studiów na kierunkach pielęgniarstwo lub położnictwo

Uprawnienia do prowadzenia studiów na tych kierunkach przedłuża się na okres 120 dni od dnia odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni. Przepis regulacji jest nieprecyzyjny, bo akredytację przyznaje się na okres od 3 do 5 lat, więc przedłużenie o 120 dni powinno obejmować te dwa okresy. Do tego  szkoły prowadzące kształcenie na kierunku pielęgniarstwa i położnictwa, którym wygasła akredytacja w momencie stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, nie będą posiadały ciągłości akredytacyjnej, a co za tym idzie nie będą mogły wykonywać kształcenia w tym zakresie.

6. Uprawnienie wojewody do powoływania lekarzy i lekarzy dentystów do stwierdzania zgonów osób podejrzanych o zakażenie wirusem SARS-CoV-2

Wojewoda może powołać lekarzy do stwierdzania zgonów osób podejrzanych o zakażenie wirusem SARS-CoV-2 albo zakażonych tym wirusem poza szpitalem. To oznacza dodatkowe obowiązki dla lekarzy, a przepisy nic nie mówią o gratyfikacji finansowej dla lekarzy. Taki dodatek powinien być wprowadzony do wynagrodzenia dla pracowników ochrony zdrowia, którzy stwierdzają zgon osób podejrzanych o zakażenie wirusem SARS-CoV-2 albo zakażonych tym wirusem poza szpitalem ale i uczestniczą w udzielaniu świadczeń opieki zdrowotnej osobom chorym na COVID-19 lub z podejrzeniem zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

7. Egzekucja środków przekazanych w ramach finansowania świadczeń

Tarcza zwalnia z egzekucji pieniądze szpitali, które są przeznaczone na walkę z koronawirusem. Przepis jest jednak nieprecyzyjny.

Prawo budowlane,  budowa przenośnych, wolnostojących masztów antenowych

1. Art. 21 ustawy.

Aby przyspieszyć budowę infrastruktury dla szerokopasmowego internetu, Tarcza 2.0. wprowadza do prawa budowlanego nową kategorię „obiektu”, tj. przenośny, wolno stojący maszt antenowy, zdefiniowany jako „wszelkie konstrukcje metalowe bądź kompozytowe, samodzielne bądź w połączeniu z przyczepą, rusztem, kontenerem technicznym, lub szafami telekomunikacyjnymi, posadowione na gruncie, wraz z odciągami, balastami i innymi elementami konstrukcji, instalacją radiokomunikacyjną i infrastrukturą zasilającą, przeznaczone do wielokrotnego montażu i demontażu bez utraty wartości technicznej”.

Taki „przenośny wolno stojący maszt antenowy” przedsiębiorca telekomunikacyjny może postawić bez pozwolenia na budowę, a jedynie po jego zgłoszeniu. Regulacja przewiduje bardzo krótki - zaledwie 3-dniowy - termin przystąpienia do robót

O ile cel ustawodawcy zasługuje na pełną aprobatę, to jednak sposób jego realizacji nasuwa zastrzeżenia, przede wszystkim z punktu widzenia zapewnienia obywatelom bezpiecznej eksploatacji „przenośnych wolno stojących masztów antenowych”, tak, aby wykluczona została możliwość negatywnego, ponadnormatywnego oddziaływania tychże masztów na znajdujące się w sąsiedztwie siedliska ludzkie.

2. Dodanie art. 12b–12f do ustawy antykryzysowej.

Art. 12 specustawy dot. koronawirusa został poszerzony o dodatkowe wskazanie rodzajów działalności usługowej (regulacja nieprecyzyjna, zwrot „w szczególności”- w zakresie telekomunikacji, łączności publicznej, transportu, świadczeń zdrowotnych, energii, handlu, gospodarki wodnej lub kanalizacyjnej, oczyszczania ścieków, porządku publicznego, obronności”), której wykonywanie umożliwia - przy projektowaniu, budowie, przebudowie czy remoncie - odejście od jeszcze niedawno obwiązujących rygorów zawartych w Prawie budowlanym.

Takie szerokie zwolnienie z procedur budowlanych jest nieuzasadnione, narusza prawa innych osób i stwarza zagrożenie dla ich bezpieczeństwa.

3. Rezygnacja z instytucji pozwolenia na użytkowanie.

Stanowczy sprzeciw RPO budzi praktycznie całkowita i generalne rezygnacja z instytucji pozwolenia na użytkowanie. Biorąc pod uwagę już wprowadzone uproszczenia w procesie budowlanym dla inwestycji związanych z przeciwdziałaniem zagrożeniom COVID-19 „ułatwienia” te są niezrozumiałe i nieuzasadnione.

Obowiązek uzyskania pozwolenia na użytkowanie dotyczy wszystkich większych przedsięwzięć budowlanych (bloki mieszkalne, stadiony, domy kultury – szczegółowy katalog zawiera Załącznik do Prawa budowlanego). Wprowadza to zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi, mienia, środowiska. Teraz inwestor jest całkowicie z tego wymogu zwolniony, natomiast wszystkie złożone do tej pory wnioski o wydanie decyzji w postępowaniu administracyjnym „przechodzą” na uproszczony tryb zgłoszeniowy.

Prawo cywilne

Art. 72 pkt 13 ustawy zakłada dodanie do ustawy antykryzysowej art. 11f i wprowadzenie ograniczenie prawa własności nieruchomości w związku z koniecznością zapewnienia ciągłości świadczenia usług telekomunikacyjnych, dostarczania energii elektrycznej, wody, ciepła, ropy naftowej, paliw lub gazu oraz odprowadzania ścieków.

Regulacja budzi wątpliwości. Projektodawca uzasadnił konieczność jej wprowadzenia tym, że „w aktualnej sytuacji gestorzy tego typu sieci i urządzeń [przesyłowych] spotykają się z sytuacjami, w których wejście na nieruchomość w celu przeprowadzenia niezbędnych czynności serwisowych lub naprawy awarii jest niemożliwe z uwagi na zamknięcie obiektu i niedostępność jego właściciela, użytkownika, zarządcy. W przypadkach braku możliwości takiego wejścia uniemożliwione jest dokonywanie czynności, od których zależy ciągłość świadczenia usług o charakterze podstawowym. Wprowadzenie dodatkowych rozwiązań w tym zakresie jest szczególnie istotne w okresie, w którym większość populacji przebywa w domach i świadczenie tych usług ma charakter podstawowy kluczowy dla utrzymania bezpieczeństwa i zdrowia tych osób”.

Uzasadnienie to oderwane jest jednak od treści przepisów, które zakładają wejście na teren nieruchomości po przedstawieniu „dowodów potwierdzających odmowę przez właściciela, użytkownika lub zarządcę nieruchomości wejścia lub wjazdu na teren nieruchomości”. Ta, jak sam projektodawca ją określa „ekstraordynaryjna” regulacja ma znaleźć jedynie odpowiednie zastosowanie do przypadków występowania „braku możliwości kontaktu z właścicielem, użytkownikiem lub zarządcą nieruchomości”.

Projektodawca pominął zupełnie, że w prawie powszechnie obowiązującym funkcjonuje już regulacja umożliwiająca „przymusowe” udostępnianie nieruchomości w celu wykonania konserwacji, remontu lub usunięcia awarii przez właściciela sieci lub urządzeń przesyłowych jeżeli właściciel, użytkownik wieczysty lub osoba, której przysługują inne prawa rzeczowe do nieruchomości nie wyraża na to zgody (art. 124b ustawy o gospodarce nieruchomościami). Przewiduje ona wydanie decyzji administracyjnej w tym przedmiocie, której to decyzji nadaje się rygor natychmiastowej wykonalności, a która podlega egzekucji administracyjnej. Wprowadzanie „dublującego” to rozwiązanie przepisu nie jest uzasadnione.

Prawo spółdzielcze

Art. 15 ustawy

Zarządzenie przez zarząd spółdzielni bądź jej radę nadzorczą podjęcia określonej uchwały przez walne zgromadzenie na piśmie albo przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość jest co do zasady zmianą idącą w pożądanym kierunku. Jednak w praktyce podjęcie uchwał w tym trybie może okazać się niewykonalne, ponieważ nadal funkcjonuje wiele spółdzielni (zwłaszcza zaś spółdzielni mieszkaniowych) liczących kilkaset czy nawet kilka tysięcy członków. Powstaje ryzyko różnego rodzaju nadużyć i łamania praw korporacyjnych członków spółdzielni. Dodatkowo, nowelizacja nie precyzuje przesłanek, od jakich zależeć będzie skorzystanie z nowego uprawnienia przez zarząd bądź radę nadzorczą.

Prawa żołnierzy i funkcjonariuszy

1. Praca zdalna żołnierzy zawodowych.

Przepisy pozwalając na skierowanie funkcjonariuszy służb mundurowych do pracy zdalnej pomijają żołnierzy zawodowych.

2. Dodatkowy zasiłek opiekuńczy dla żołnierzy zawodowych

Tarcza 2.0 daje prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego funkcjonariuszom określonych służb mundurowych  - ale pomija Służbę Więzienną i nadal nie dotyczy żołnierzy zawodowych.

3. Zawieszenie przeprowadzania badań lekarskich i psychologicznych funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei

Zawieszenie wszystkich badań lekarskich i psychologicznych jest ryzykowne. Badania kontrolne (w tym psychologiczne) funkcjonariuszy straży ochrony kolei przeprowadza się także – poza terminami wynikającymi z częstotliwości badań okresowych – w przypadku nieuzasadnionego lub niezgodnego z prawem użycia broni albo po stwierdzeniu, że funkcjonariusz w czasie pracy był w stanie nietrzeźwości lub pod działaniem substancji psychoaktywnych. Zawieszenie przeprowadzania wszystkich badań lekarskich i psychologicznych może prowadzić do nadużyć, względnie utrudnić właściwym przełożonym szybką i adekwatną decyzję na zauważone w służbie nieprawidłowości. 

Kodeks karny skarbowy - art. 26 pkt 2 – kompetencje finansowego organu przygotowawczego

Za niepokojącą należy uznać zmianę art. 122 § 1 pkt 1 Kodeksu karnego skargowego. Przepis ten stanowi odesłanie do szeregu przepisów Kodeksu postępowania karnego stanowiąc w istocie, że niektóre uprawnienia, przysługujące w postępowaniu karnym prokuratorowi, przysługują także finansowym organom postępowania przygotowawczego (tj. naczelnikowi urzędu skarbowego, naczelnikowi urzędu celno-skarbowego, Szefowi Krajowej Administracji Skarbowej).

Na mocy Tarczy Antykryzysowej 1.0. w stanie zagrożenia epidemicznego lub stanie epidemii zajęte przedmioty mające znaczenie dla zdrowia lub bezpieczeństwa publicznego, można nieodpłatnie przekazać podmiotom leczniczym, Państwowej Straży Pożarnej, Siłom Zbrojnym Rzeczypospolitej Polskiej, Policji, Straży Granicznej oraz instytucjom państwowym i samorządowym. Dalej przepis wskazuje, że postanowienie o nieodpłatnym przekazaniu przedmiotów wydaje w postępowaniu przygotowawczym prokurator, a po wniesieniu aktu oskarżenia sąd właściwy do rozpoznania sprawy.

W konsekwencji oznacza to, że także finansowe organy postępowania przygotowawczego będą właściwe w sprawach dotyczących nieodpłatnego przekazania podmiotom leczniczym, a także innym instytucjom zajętych przedmiotów. W istocie nabędą zatem prawo do orzekania przepadku własności prywatnej i to jeszcze przed prawomocnym zakończeniem postępowania. Stanowi to zbyt szerokie uprawnienie, które w mojej ocenie skutkuje nadmierną ingerencją w prawo własności.

Ograniczenie kosztów wynagrodzeń osobowych w podmiotach administracji rządowej

Tarcza 2.0 wprowadza mechanizm ograniczenia kosztów wynagrodzeń osobowych, gdy negatywne skutki gospodarcze COVID19 spowodowują stan zagrożenia dla finansów publicznych, w szczególności wyższy od zakładanego wzrost deficytu budżetu państwa lub państwowego długu publicznego. Ograniczenia te powinny z jednej strony uwzględniać potrzeby budżetu państwa, a z drugiej - konieczność zapewnienia prawidłowego realizowania zadań administracji rządowej. Uznać jednak należy, że warunek prawidłowego realizowania zadań administracji rządowej może okazać się zbyt słabą przesłanką wobec potrzeby ochrony stanu finansów publicznych. Z tego względu potrzebne jest wprowadzenie dodatkowych rozwiązań, chroniących te sfery zadań publicznych, które już teraz w wyniku ograniczeń budżetowych nie są w stanie efektywnie realizować zadań publicznych (np. inspekcja ochrony środowiska, urzędy pracy itd.).

Ponadto przewidziany mechanizm redukcji zatrudnienia przypomina rozwiązania przewidziane w ustawie o tzw. zwolnieniach grupowych, bazujące na współpracy pracodawcy ze związkami zawodowymi. Dlatego RPO za nieodzowne uznajr dopuszczenie udziału związków zawodowych w procesie kontroli redukcji zatrudnienia w podmiotach administracji rządowej.

System oświaty, szkolnictwo wyższe, Polska Akademia Nauk

1. Możliwość zmiany ustawy w drodze rozporządzenia ministra

Tarcza 2.0  pozwala Ministrowi Edukacji Narodowej wyłączać rozporządzeniem stosowania niektórych przepisów ustawy o systemie informacji oświatowej. Minister Szkolnictwa Wyższego i Nauki może wydłużyć lub skrócić terminy działania instytucji naukowych i uczelni

Umożliwianie wyłączenie stosowania ustaw w drodze rozporządzenia, pozostają w sprzeczności z zasadą hierarchicznej budowy systemu źródeł prawa. Zgodnie z Konstytucją rozporządzenia wydawane są w celu wykonania ustawy na podstawie szczegółowego upoważnienia ustawowego. Nie jest dopuszczalne zmienianie w drodze rozporządzenia przepisów zamieszczonych w aktach znajdujących się wyżej w hierarchii źródeł prawa, w szczególności przepisów ustawowych.

2. Zdalna praca organów uczelni

Tarcza 2.0 pozwala na możliwość zdalnej pracy przez rady naukowe, rady uczelni, senat oraz wszystkie organy nadające stopnie naukowe szkół wyższych i Polskiej Akademii Nauk.. Jednocześnie jednak nie wprowadzono rozwiązań umożliwiających dokumentowanie pracy tych organów i wydawanie rozstrzygnięć z wykorzystaniem kwalifikowanego podpisu elektronicznego, podpisu zaufanego albo podpisu osobistego. W praktyce więc członkowie powołanych wyżej organów będą musieli osobiście udawać się do uczelni, by własnoręcznie podpisać dokumenty, np. protokół z posiedzenia komisji habilitacyjnej, co – mając na uwadze zagrożenie związane z koronawirusem – może być niebezpieczne dla ich zdrowia i zdrowia osób, z którymi będą mieli kontakt

3. Nadzór nad Polską Akademią Nauk

Kompetencję w zakresie możliwości czasowego ograniczenia lub czasowego zawieszenia funkcjonowania korporacji uczonych lub jednostek naukowych Polskiej Akademii Nauk przyznano Ministrowi Szkolnictwa Wyższego i Nauki. Minister ma jednak odmienny zakres kompetencji nadzorczych względem PAN oraz szkół wyższych. W przypadku PAN nadzór ten ogranicza się do kwestii związanych z gospodarką finansową. W pozostałym zakresie organem nadzorczym względem PAN jest Prezes Rady Ministrów..

Dowody osobiste, ewidencja ludności - nowe brzmienie art. 45 i 46.

W przepisach wprowadzających zmiany odpowiednio do ustawy o dowodach osobistych oraz ustawy o ewidencji ludności wprowadzona zostaje niejasna, niezdefiniowana kategoria interesu faktycznego.

Zmiany w Kodeksie wyborczym.

Przepisy zawarte w art. 100 ustawy, odnoszące się do zmian Kodeksu wyborczego nawiązują do zmian w Kodeksie przewidywanych przez uchwaloną przez Sejm 6 kwietnia 2020 r. ustawę o głosowaniu korespondencyjnym. Nie jest jasne, co dlaczego więc te rozwiązania zostały umieszczone w Tarczy 2.0, skoro nie jest na razie znany los ustawy o głosowaniu korespondencyjnym.

Do głosowania korespondencyjnego RPO zamierza się odnieść osobno. Tu pragnie podkreślić, że przyjęte w tarczy 2.0 zmiany budzą bardzo poważne wątpliwości odnośnie do ich zgodności z Konstytucją w zakresie trybu i terminu ich wprowadzania w tak krótkim okresie przed dniem wyborów, wpływu przewidywanych zmian na gwarantowanie konstytucyjnej zasady powszechności wyborów, prawa dostępu do informacji, a także ich zgodności z aktami prawa międzynarodowego.

V.7100.5.2020

Koronawirus. Jak państwo dba, by każde dziecko miało dostęp do edukacji. Odpowiedź MEN

Data: 2020-04-09
  • Sprzęt i kompetencje cyfrowe polska szkoła zyskała dzięki projektom unijnym, mamy też dzięki temu zasoby edukacyjne, trwa ich uzupełnianie - wyjaśnia MEN 

RPO pytał Ministra Edukacji o zasady nauki zdalnej i o to, w jaki sposób państwo dba o to, by wszystkie dzieci mogły się uczyć po zamknięciu szkół. Dostawał bowiem sygnały, że nie wszyscy uczniowie mają dostęp do komputerów (często nawet jeśli mają sprzęt muszą się nim dzielić z rodzeństwem i pracującymi z domu rodzicami), nie wszędzie działa internet i nie wszyscy nauczyciele potrafią uczyć w zupełnie nowych warunkach, kiedy zadawanie prac domowych i proste egzekwowanie wiedzy się nie sprawdza.

MEN wyjaśnia, że umożliwił szkołom naukę zdalną dzięki rozporządzeniu z 20 marca, w którym ustalono zasady tej nauki (Dz. U. poz. 493). Pozwala ono m.in. modyfikować program nauczania a kuratorom każe nadzorować stopień obciążenia uczniów nauką. Po zmianie rozporządzenia z 25 marca szkoły mogą a wypożyczać uczniom bezpłatnie sprzęt komputerowy. Od 1 kwietnia samorządy zyskały zaś prawo do składania wniosków o fundusz na zakup sprzętu dla uczniów

Przygotowany został poradnik dla szkół, w którym dyrektorzy, nauczyciele, uczniowie i rodzice znajdą informacje i wskazówki pomocne im w pracy i nauce. Są tak także propozycje narzędzi i materiałów wraz z odesłaniem do adresów/linków źródłowych, krótkich filmów instruktażowych (samouczków) służących przygotowaniu i prowadzeniu pracy zdalnej z uczniami. (https://epodreczniki.pl/ksztalcenie-na-odleglosc)

Działa tez zintegrowana platforma edukacyjna www.epodreczniki.pl, jest ponad sześć tysięcy materiałów edukacyjnych, przeznaczonych dla wszystkich etapów kształcenia, zarówno ogólnego jak i zawodowego (powstały one dzięki funduszom europejskim). TVP nadaje programy edukacyjne dla dzieci w wieku przedszkolnym oraz uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych.

Wydawcy edukacyjni zrzeszeni w Polskiej Izbie Książki zdecydowali o udostępnieniu jak największej liczby elektronicznych wersji podręczników dopuszczonych do użytku szkolnego.

Jeśli chodzi o kompetencje cyfrowe nauczycieli i uczniów, to MEN prowadził w poprzednich latach wiele projektów  w ramach programów unijnych, w tym w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa na lata 2014-2020 – wyjaśnia wiceminister Maciej Kopeć. Dodaje też, że w latach 2017 – 2019 był realizowany Rządowy projekt rozwijania szkolnej infrastruktury oraz kompetencji uczniów i nauczycieli w zakresie technologii informacyjno-komunikacyjnych. Program był adresowany do wszystkich szkół podstawowych. W ramach programu szkoły podstawowe doposażyły się w szczególności w: tablice interaktywne, projektory, głośniki, interaktywne monitory dotykowe. Łącznie w latach 2017-2019 na Program Aktywna tablica przeznaczono kwotę 163 388 044 zł z budżetu państwa dla 12 016 szkół podstawowych w kraju i za granicą.

VII.7037.45.2020

Koronawirus. W ośrodkach dla cudzoziemców nie ma komputerów do nauki – Urząd ds. Cudzoziemców o edukacji zdalnej

Data: 2020-04-08
  • Ośrodki dla cudzoziemców nie mają komputerów do zdalnej nauki dzieci 
  • Urząd ds. Cudzoziemców zapewnia zaś o wspieraniu dzieci i rodziców w zdalnej nauce - poprzez mobilizowanie ich do tego, ułatwienie kontaktu z placówkami szkolnymi, a także przekazywanie informacji i materiałów

RPO zapytał Dyrektora Departamentu Pomocy Społecznej Urzędu ds. Cudzoziemców, czy ośrodki dla cudzoziemców dysponują odpowiednią ilością sprzętu komputerowego, która umożliwiłaby wszystkim dzieciom objętym obowiązkiem szkolnym naukę zdalną. Poprosił też o informację, czy pracownicy socjalni w ośrodkach, ewentualnie inne osoby w tych placówkach, w jakikolwiek sposób uczestniczą w zajęciach zdalnych i pomagają dzieciom i młodzieży w nauce.

Odpowiedź 

Ośrodki dla cudzoziemców nie są wyposażone w komputery do nauki zdalnej, mają tylko dostęp do WiFi.

Dyrektor tłumaczy, że potrzeba zaopatrzenia uczniów w sprzęt komputerowy pojawiła się nagle, zaskakując tak cudzoziemców jak i wiele polskich rodzin.  Urząd analizuje sytuację i szuka możliwości rozwiązania problemu braku sprzętu. Brane jest pod uwagę przekazanie sprawnego technicznie i z odpowiednim oprogramowaniem sprzętu do pracy zdalnej wycofanego z eksploatacji w Urzędzie.

Zwrócono także uwagę na zadania samorządu w obszarze edukacji, które obejmują również dzieci przebywające w ośrodkach dla cudzoziemców tzn. zapewnienie przez gminę kształcenia, wychowania i opieki w szkołach podstawowych, a także dodatkową naukę języka polskiego.

Mając na uwadze dobro dzieci przebywających w ośrodkach, ich pracownicy pozostają w kontakcie ze szkołami i zachęcają cudzoziemców do nauki według wytycznych otrzymywanych ze szkół. Mobilizują zarówno uczniów, jak i ich rodziców do realizacji obowiązku szkolnego w formie zdalnej.

W przypadku, gdy szkoła uzna to za najlepsze rozwiązanie, przekazują dzieciom materiały dostarczone przez nią w formie rzeczowej lub przesłane pocztą elektroniczną. Szczególną troską otaczani są uczniowie, którzy przystępować będą w tym roku do egzaminu ósmoklasisty. Dyrektor zwraca jednak uwagę, że kontakty osobiste pracowników z cudzoziemcami są ograniczone do absolutnego minimum, odbywają się przede wszystkim w formie telefonicznej, bądź mailowej.

Reasumując, działania przez Departament Pomocy Socjalnej UdSC koncentrują się przede wszystkim na wspieraniu zarówno dzieci, jak i ich rodziców w zdalnej nauce, poprzez mobilizowanie ich do tego, ułatwienie kontaktu z placówkami szkolnymi a także przekazywanie informacji i materiałów.

XI.543.17.2020

Koronawirus. Rzecznik do MEN: terminy egzaminów szkolnych są nierealne

Data: 2020-04-03
  • Zbliżają się egzaminy ósmoklasisty oraz egzaminy maturalne - mają odbyć się w kwietniu i maju
  • Z powodu pandemii wydaje się jednak, że nie jest realna ich organizacja w tych terminach i w dotychczasowej formule
  • RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Edukacji Narodowej

Na mocy rozporządzenia MEN z 20 marca 2020 r. przedłużono do 10 kwietnia czas ograniczenia funkcjonowania szkół. Pandemia nie pozwala jednak uznać, że sytuacja szybko się poprawi, a szkoły i inne placówki oświatowe wznowią pracę po świętach wielkanocnych. Organizacja egzaminów w istniejących warunkach wiązałaby się z zagrożeniem zdrowia i życia uczniów, nauczycieli oraz wszystkich innych osób zaangażowanych w przygotowania.

W trosce o dobro uczniów odwołano już tegoroczną sesję egzaminów pisemnych matury międzynarodowej 30 kwietnia-22 maja. 

Tysiące młodych ludzi, których edukacja została w dramatyczny sposób zakłócona na skutek pandemii, oczekują na decyzje MEN w sprawie swoich dalszych losów. Uczniowie kontynuują naukę na odległość i muszą w większym stopniu niż kiedykolwiek przygotować się do egzaminów samodzielnie.

Rozwiązania zastosowane w odpowiedzi na kryzys nie pozwalają na zachowanie równego dostępu do edukacji. Wielu uczniów nie ma w domu dobrych warunków do nauki lub obarczonych jest dodatkowymi obowiązkami; niektórzy wychowują się w rodzinach dysfunkcyjnych lub zmagają się z innymi poważnymi problemami, potęgowanymi przez wymuszoną izolację. Stres odczuwany zwykle przed egzaminami przez uczniów jest obecnie dużo większy, gdyż towarzyszą mu lęk i niepokój o zdrowie swoje i swoich bliskich. Przedłużanie niepewności co do przebiegu egzaminów może dodatkowo wpłynąć na stan psychiczny dzieci i młodzieży.

Wiele organizacji i instytucji zabrało głos w imieniu społeczności szkolnych w sprawie zmiany terminu lub odwołania egzaminów.  To mi.in: Komitet Nauk Pedagogicznych PAN, Związek Nauczycielstwa Polskiego. Trwa zbieranie podpisów przez maturzystów i ósmoklasistów pod listami do rządzących na stronie internetowej ruchu Nasza Demokracja. Za odwołaniem egzaminu ósmoklasisty opowiada się poprzedni rzecznik praw dziecka i członek Rady Społecznej RPO Marek Michalak.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do ministra edukacji Dariusza Piontkowskiego o pilne poinformowanie uczniów, ich rodziców i pracowników szkół o planowanych działaniach związanych z organizacją egzaminów zewnętrznych oraz o udzielenie informacji o przyszłych rozwiązaniach dotyczących rekrutacji do szkół ponadpodstawowych.

VII.7037.56.2020

Koronawirus i nauczanie zdalne. Będziemy kupować sprzęt dla szkół – informuje MC

Data: 2020-04-03
  • Ministerstwo Cyfryzacji przyspiesza zakupy sprzętu komputerowego do szkół
  • Od 1 kwietnia samorządy mają prawo do ubiegania się o fundusze na zakup sprzętu dla szkół i uczniów (z możliwością refinansowania zakupów zrobionych po 16 marca)
  • Ministerstwo stara się tez szybciej uruchomić program rozwoju szerokopasmowego internetu, który miał ruszyć 1 stycznia 2021.
  • Niestety, 80 proc. szkół biorących udział w programie Ogólnopolska Sieć Edukacyjna nie korzystało z jego możliwości i zasobów po zamknięciu placówek z powodu epidemii

Od 25 marca szkoły realizują program nauczania zdalnie. RPO zapytał więc MEN i Ministerstwo Cyfryzacji o to, jak jest z dostępem uczniów  i nauczycieli do internetu i do komputerów.

Minister cyfryzacji Marek Zagórski napisał, że od 2018 r. wdrażana jest Ogólnopolska Sieć Edukacyjna - program, który ma umożliwić każdej szkole w Polsce korzystanie z dostępu do szybkiego i bezpiecznego internetu.  Celem programu nie była co prawda zdalna nauka, ale wraz z uruchomieniem projektu „zintensyfikowane zostały projekty, których efektem są wyższe kompetencje nauczycieli i uczniów do codziennej pracy edukacyjnej przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii.”

Na podstawie statystyk ruchu internetowego w szkołach podłączonych do OSE w trakcie epidemii widać, że w około 20% szkół nauczyciele wykorzystują usługi dostępu do internetu OSE do łączenia się z uczniami i prowadzenia zdalnych zajęć.

Do ponad 760 szkół w całej Polsce (łącznie szkół jest 35 tys.) trafią tzw. Mobilne Pracownie Komputerowe, składające się m.in. z 16 laptopów oraz punktu bezprzewodowego dostępu do internetu OSE. Dostawa została teraz znacznie przyspieszona.

Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało już przepisy, które pozwolą na robienie w ramach OSE centralnych zakupów przenośnego sprzętu dla nauczycieli i uczniów. W ramach OSE możliwe będzie także dostarczenie szkołom wzorcowego oprogramowania służącego prowadzeniu lekcji w interaktywnej formie e-learningowej. Przepisy te znajdą się w kolejnym pakiecie legislacyjnym uzupełniającym tzw. tarczę antykryzysową.

Od 1 kwietnia gminy i powiaty mogą ubiegać się o granty na zakup laptopów, tabletów, komputerów stacjonarnych oraz dostępu do internetu dla uczniów, którzy nie posiadają sprzętu umożliwiającego im realizację zdalnych lekcji. Maksymalna wartość grantu dla gminy wynosi od 35 tys. zł do 100 tys. zł. Jednocześnie środki z grantów mogą zostać przeznaczone na zrefinansowanie już przeprowadzonych zakupów sprzętu, o ile zostały dokonane nie wcześniej niż 16 marca 2020 r..

Dalsze działania w zakresie zapewniania obywatelom dostępu do internetu lub urządzeń multimedialnych będą podejmowane ze środków tzw. Funduszu Szerokopasmowego, który miał zacząć działać 1 stycznia 2021 r., ale Ministerstwo czyni starania, aby stało się to szybciej - z wejściem w życie pakietu legislacyjnego uzupełniającego tarczę antykryzysową.

Wspólne działania MC i MEN:

Zdalne Lekcje to projekt Ministerstwa Cyfryzacji realizowany wspólnie z Zespołem GovTech Polska i NASK oraz we współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Efektem jest platforma skupiającą zasoby edukacyjne dostępna na stronie gov.pl. W ciągu pierwszych dwóch tygodni z materiałów tych skorzystało ponad 2 mln osób (unikalnych użytkowników), którzy korzystali z dostępnych materiałów 42 mln razy (ilość odsłon).

Grarantanna domowa to projekt, którego celem jest przeciwdziałanie zakażeniom COVID-19 poprzez wsparcie prewencji wśród dzieci i młodzieży wieku szkolnego. Jest to platforma, na której uczniowie, po zdalnym odrobieniu lekcji, mogą znaleźć propozycje gier i zabaw, by choć na chwilę zapomnieć o kwarantannie.

Grarantanna Cup to projekt organizacji zawodów e-sportowych w formie cyklu turniejów dla uczniów szkół podstawowych oraz ponadpodstawowych, którego nadrzędnym celem jest przeciwdziałanie zakażeniom COVID-19 poprzez wsparcie prewencji wśród dzieci i młodzieży wieku szkolnego.

VII.7037.45.2020

Koronawirus. Szkoły prowadzące rekrutację mogą udostępniać listy kandydatów w internecie. Apel RPO do MEN

Data: 2020-04-03
  • Zgodnie z rozporządzeniem MEN, w czasie ograniczenia funkcjonowania szkół i przedszkoli listy kandydatów wraz z wynikiem rekrutacji podaje się do publicznej wiadomości, także na stronach internetowych placówek
  • Epidemia i związane z nią ograniczenia nie mogą naruszać podstawowych praw konstytucyjnych  - wskazuje RPO
  • Wystąpił do ministra Dariusza Piontkowskiego o zmianę rozporządzenia, aby zagwarantować pełniejszą ochronę prawa do prywatności i ochrony danych osobowych

Dotychczas szkoły i inne placówki oświatowe były zobowiązane do podawania do publicznej wiadomości - przez umieszczenie w widocznym miejscu w swej siedzibie - listy kandydatów oraz informacji o przyjęciu bądź nieprzyjęciu. Pawodawca wprost zdecydował, w jakim zakresie oraz w jaki sposób powinny zostać opublikowane listy uczniów.

W związku z walką z koronawirusem MEN wydał rozporządzenie, które umożliwia placówkom podawanie wyników także w internecie, by ograniczyć konieczność odwiedzania szkół. Zapewnianie bezpieczeństwa nie może jednak narażać obywateli na łamanie ich praw do prywatności i ochrony ich danych, a to miałoby miejsce przy podaniu na ogólnodostępnej stronie szkoły informacji o przyjętych osobach.  

- Publikowanie wyników w takiej formie jest niedopuszczalne, niezależnie od tego, czy na taką publikację wyraził zgodę on sam lub opiekun prawny – podkreślił Adam Bodnar.

Zgodnie bowiem z art. 47 Konstytucji, każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego. Aart. 51 Konstytucji RP stanowi, że nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby. Władze nie mogą zaś pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Konstytucyjne prawo jednostki do nieujawniania informacji jest więc skorelowane z zasadą nieprzetwarzania przez władze publiczne informacji o obywatelach innych niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Także RODO, wprowadzając zasadę minimalizacji danych, (dane osobowe mają być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane) każe dobierać państwu środki tak, by realizować swoje zadania nie naruszać prywatności obywateli.

RPO zaproponował, że w wypadku rekrutacji do szkół odpowiednim rozwiązaniem, zapewniającym maksymalną ochronę prywatności, byłoby udostępnienie danych jedynie kandydatom (co wydaje się możliwe przy użyciu internetu, jednak bez upubliczniania danych).

Według Rzecznika można także rozważyć podanie ich do publicznej wiadomości po otwarciu szkół, jednak publikacja list w internecie wymagałaby wyraźnej podstawy ustawowej.

RPO zwrócił się z tymi uwagami do MEN, prosząc o wyjaśnienie przyczyn przyjęcia tego rozwiązania oraz dokonanie zmian gwarantujących uczniom praw do prywatności i ochrony ich danych osobowych.

VII.501.72.2020

Koronawirus. Sytuacja w Młodzieżowych Ośrodkach Wychowawczych staje się dramatyczna. Apel RPO do MEN i MZ

Data: 2020-03-30
  • Mimo stanu epidemicznego do Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych stale kierowane są nowe osoby
  • Dalsze przyjęcia - bez możliwości wcześniejszego zweryfikowania ich stanu zdrowia - zagrażają innym wychowankom oraz personelowi
  • Niektórzy dyrektorzy MOW apelowali do władz o natychmiastowe wstrzymanie nowych skierowań oraz udzielenie urlopu tym wychowankom, którzy mogą być objęci opieką rodziny lub placówki opiekuńczej do ustania zagrożenia
  • Rzecznik prosi MEN o pilne działania w odpowiedzi na problemy opisywane przez dyrektorów MOW

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają informacje od dyrektorów Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych o poważnych problemach w warunkach pandemii COVID-19.

Nowe przepisy przyjęte na czas jej trwania nie wstrzymały realizacji postanowień sądów rodzinnych dotyczących stosowania środka wychowawczego w postaci umieszczenia w MOW. Choć w wielu miejscach pracy i nauki przyjęto nadzwyczajne rozwiązania, ośrodki te pracują w normalnym trybie.

Mimo wcześniejszych apeli do Ministra Edukacji Narodowej, system kierowania nowych wychowanków do MOW działa bez większych zmian. Część przyjmowanej młodzieży podczas wstępnego wywiadu odmawia udzielenia informacji o stanie zdrowia. Pracownicy nie są w stanie sprawdzić, czy dzieci miały wcześniej kontakt z osobami z grupy ryzyka. A nawet wobec stwierdzenia takiego ryzyka, MOW nie dysponują pomieszczeniami odpowiednimi do zastosowania izolacji lub kwarantanny.

W większości placówek znacząco spadła także liczba członków kadry gotowych do pracy. W razie dalszego pogorszenia się sytuacji dyrektorzy zmuszeni będą do zwiększenia liczby dzieci pozostających pod opieką jednego wychowawcy. Może to prowadzić do trudności z zachowaniem jakichkolwiek norm bezpieczeństwa.

Narastający niepokój i stres, potęgowany izolacją od rodziny i bliskich oraz rosnącym zagrożeniem zdrowia odczuwają także przebywający już w ośrodku wychowankowie. Z relacji pracowników wynika, że młodzież nie radzi sobie z emocjami, co prowadzi do licznych aktów agresji i autoagresji (np. samookaleczeń). Rośnie liczba konfliktów, dewastacji, buntów i ucieczek.

Dyrektorzy MOW zgłaszają także trudności z dostępem do leczenia specjalistycznego i doraźnego. W ośrodkach przebywają dzieci z chorobami przewlekłymi, wymagające stałego przyjmowania leków (w tym leków psychotropowych) oraz ciągłej pomocy specjalistycznej. Aktualnie lekarze udzielają głównie porad przez telefon, co oznacza, że wychowawcy stają się pierwszymi osobami dokonującymi wstępnej diagnozy medycznej, choć nie maja odpowiednich kwalifikacji.

Z powodu rosnących trudności dyrektorzy MOW postulowali wstrzymanie nowych przyjęć oraz udzielenie urlopu tym wychowankom, którzy mogą zostać objęci opieką rodziny lub placówki opiekuńczej do czasu ustania zagrożenia. Według dyrektorów MOW jedynie osoby, które bezwzględnie powinny pozostać w izolacji od środowiska, mogą być obecnie w ośrodkach.

MEN w odpowiedzi na apel wskazał, że nie ma możliwości wstrzymania nowych przyjęć. Nakazał ograniczenie opuszczania ośrodków przez wychowanków oraz zawieszenie urlopów i odwiedzin, a także polecił współpracować ze służbami sanitarnymi i zespołami kryzysowymi, co zostało wykonane.

Według rekomendacji MEN nowo przyjmowane osoby powinny być izolowane od grup wychowawczych i poddane kwarantannie, minimum przez 7 dni. Jeżeli brakuje pomieszczeń, MEN dopuszcza możliwość zwiększenia liczby wychowanków w pokojach mieszkalnych.

Rzecznik uznał, że proponowane przez ministra działania są niewystarczające, zaś niektóre z nich, takie jak zwiększenie liczby osób w pomieszczeniach, mogą przyczynić się do eskalacji problemów wychowawczych i zdrowotnych. W wystąpieniu do MEN zaapelował o podjęcie pilnych działań, które będą stanowiły realną odpowiedź na problemy opisywane przez dyrektorów MOW.

- Należy zgodzić się, że w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa, zdrowia i życia wychowanków MOW oraz ich pracowników zadania edukacyjne i wychowawcze w uzasadnionych przypadkach muszą ustąpić pierwszeństwa kwestiom bardziej istotnym – podkreślił RPO.

Zwracając się zaś do Ministra Zdrowia, Adam Bodnar poprosił o rozważenie możliwości wprowadzenia regulacji umożliwiających objęcie obowiązkowymi testami na obecność koronawirusa nowych wychowanków MOW oraz wychowanków, którzy powracają po ucieczce .

VII.7037.51.2020

Koronawirus. Nauczanie zdalne w szkołach – wystąpienie Rzecznika do MEN i MC

Data: 2020-03-23
  • Z powodu pandemii COVID-19 w szkołach wprowadza się nauczanie zdalne
  • RPO docenia mobilizację dyrektorów szkół i nauczycieli, aby w tych niezwykle trudnych warunkach zapewnić uczniom możliwość dalszej nauki
  • Jednocześnie pomimo stałego wzrostu stopnia informatyzacji w polskim społeczeństwie nie można założyć, że każdy uczeń ma w domu sprzęt pozwalający mu na wykonanie zadań zleconych przez nauczyciela
  • RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Edukacji Narodowej oraz Ministerstwa Cyfryzacji z apelem, aby żadne dziecko nie zostało pozostawione poza systemem oświaty

17 marca 2020 r. Minister Edukacji Narodowej skierował do dyrektorów informację w sprawie przygotowania szkół oraz placówek systemu oświaty do organizacji zajęć edukacyjnych i zajęć prowadzonych w ramach form pozaszkolnych kształcenia ustawicznego z wykorzystaniem metod, a także technik kształcenia na odległość. W ciągu dwóch kolejnych dni dyrektorzy szkół mieli za zadanie przygotowanie swoich pracowników i uczniów do pracy w wirtualnej szkole. Wśród zadań znalazły się m.in.: zbadanie możliwości zdalnej realizacji programów nauczania z wykorzystaniem komunikatorów, grup społecznościowych, poczty elektronicznej, platform edukacyjnych oraz dziennika elektronicznego, analiza możliwości zdalnej realizacji tygodniowego/semestralnego rozkładu zajęć dla poszczególnych klas i oddziałów z uwzględnieniem jego modyfikacji, uwzględnienie w pracy zdalnej różnych potrzeb edukacyjnych uczniów, w tym wynikających z niepełnosprawności, przygotowanie możliwości zdalnego monitorowania i oceniania postępów uczniów, modyfikacja wewnątrzszkolnych systemów oceniania.  

25 marca 2020 r. wejdzie w życie rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. W piśmie do Ministra Edukacji Narodowej RPO sygnalizuje wątpliwości dotyczące przede wszystkim dostępu do sprzętu komputerowego ze stosownym oprogramowaniem oraz szybkiego internetu. Większość nauczycieli nie dysponuje służbowymi komputerami, zaś te używane w szkołach są często przestarzałe.
W wielu przypadkach podjęcie przez nauczycieli nauczania na odległość nie jest możliwe bez uprzedniego przeszkolenia. Brakuje wsparcia technicznego w razie ewentualnego niepowodzenia w prowadzeniu lekcji przez Internet.  

Pomimo stałego wzrostu stopnia informatyzacji w polskim społeczeństwie nie można założyć, że każdy uczeń ma w domu sprzęt pozwalający mu na wykonanie zadań zleconych przez nauczyciela. Z informacji prasowych wynika, że np. wyniki ankiety przeprowadzonej w Szkole Podstawowej nr 11 w Puławach pokazały, że aż 53 procent uczniów nie ma możliwości uczestnictwa w lekcjach online. Trudna jest zwłaszcza sytuacja dzieci posiadających rodzeństwo, jeśli w domu jest tylko jeden komputer. Zdarza się, że nie jest on dostępny z uwagi na wymóg pracy zdalnej rodziców. Obawy dotyczą także uczniów ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi, gdyż nauczanie na odległość wyklucza stosowanie niektórych metod, które do tej pory okazywały się skuteczne. Wszystko to sprawia, że równość w dostępie do nauki nie zostanie zapewniona.

Wydaje się także, że na dyrektorów szkół zostały nałożone obowiązki, którym trudno będzie w obecnych warunkach sprostać, jak m.in. uwzględnienie zasad bezpiecznego i higienicznego korzystania przez uczniów z urządzeń umożliwiających komunikację elektroniczną.

Oprócz oczekiwanych problemów technicznych pojawia się także kwestia ochrony danych osobowych i prawa do prywatności. Na obecnym etapie nie ma jednoznacznych informacji, czy infrastruktura informatyczna zapewniana przez szkoły jest wystarczająca do przeprowadzenia lekcji. Część nauczyciel zdecyduje się zapewne korzystać z prywatnych adresów mailowych oraz kont w komunikatorach i portalach społecznościowych. Należy pamiętać, że proces edukacyjny może łączyć się z ujawnianiem wielu wrażliwych informacji o uczniach. Przeniesienie nauki do sieci powinno uwzględniać tę prawidłowość i zakładać wdrożenie środków technicznych i organizacyjnych mających zapewnić bezpieczeństwo przetwarzania danych osobowych uczniów.

 Chociaż wielu nauczycieli chętnie pozostawało dotąd w kontakcie z uczniami i ich rodzicami za pomocą prywatnych kont, konieczne jest zapewnienie pracownikom oświaty dostępu do służbowej poczty elektronicznej. Obecna sytuacja wymaga bowiem innego poziomu i częstotliwości komunikacji z uczniami. W ocenie RPO cenne byłoby uzyskanie pomocy Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz Ministra Cyfryzacji we wdrożeniu odpowiednich rozwiązań.

W trakcie pracy nad rozwiązaniami należy zadbać o to, aby żadne dziecko nie zostało pozostawione poza systemem oświaty. - Apeluję, aby przede wszystkim zatroszczyć się o dzieci, które nie mogą liczyć na pomoc i wsparcie rodzin. Pozbawienie części uczniów dostępu do edukacji może przyczynić się bowiem do powstania wielu zaległości w nauce i pogłębić już istniejące różnice społeczne – napisał rzecznik Adam Bodnar.

Według RPO zasadne wydaje się zatem uwzględnienie postulatu, aby przyjęte cele były realistyczne, a proponowane rozwiązania uwzględniały różne warunki, w jakich funkcjonują szkoły, uczniowie i ich rodziny. Jest to również dobry moment, aby pochylić się nad kwestią obecnych podstaw programowych, które uważane są za zbyt obszerne i oparte w za dużym stopniu na wiedzy teoretycznej. Zarówno nauczyciele, jak i uczniowie i ich rodzice nie powinni być obarczeni obowiązkami niemożliwymi do spełnienia.

RPO w piśmie z 23 marca pyta MEN również o efekty współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji w celu zapewnienia  sprawnego działania systemów informatycznych w szkołach oraz o rolę, jaka zostanie wyznaczona kuratorom oświaty.

VII.7037.45.2020

 

Koronawirus. MEN do RPO: nie przerywamy zajęć w placówkach specjalnych, chodzi m.in. o terapię

Data: 2020-03-17
  • Nie zawieszono zajęć w specjalnych ośrodkach szkolno-wychowawczych i poradniach pychologiczno-pedagogicznych – poinformowało MEN
  • Kierowano się przede wszystkim dobrem dzieci z niepełnosprawnościami, bo dwutygodniowa przerwa w zajęciach może mieć negatywne skutki dla terapii
  • A to wyłącznie rodzice decydują, czy ich dziecko może uczęszczać do SOSW, czy jednak pozostanie w domu

W odpowiedzi na pismo Biura Rzecznika Praw Obywatelskich z 13 marca 2020 r.,  Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiedziało, że ze względu na konieczność zapewnienia dzieciom i młodzieży posiadającym orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego odpowiedniej do ich potrzeb opieki oraz wsparcia rodziców w zapewnieniu tej opieki, podjęto decyzję o nieprzerwanym funkcjonowaniu placówek specjalnych.

Ich specyfika polega na tym, że osoby te mają zapewnioną naukę, wychowanie oraz całodobową opiekę, w placówkach prowadzone są zajęcia o charakterze specjalistycznym, terapeutycznym, rewalidacyjnym.

W przypadku specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych podjęto decyzję, aby nie zawieszać ich działalności przede wszystkim ze względu na dobro niepełnosprawnych dzieci. W niektórych przypadkach dwutygodniowa przerwa w zajęciach może mieć negatywne skutki w zakresie np. działań i zajęć rewalidacyjnych czy terapeutycznych.

Decyzja czy niepełnosprawne dziecko może uczęszczać do SOSW, czy powinno jednak pozostać w domu – należy wyłącznie do rodziców. Oznacza to, że rodzice dzieci do 8. roku życia, które nie będą uczęszczały do przedszkola, szkoły zachowają prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego. W przypadku poradni psychologiczno-pedagogicznych ich działalność nie została czasowo ograniczona/zawieszona.

Poradnie psychologiczno-pedagogiczne prowadzą przede wszystkim działania związane z orzekaniem, a bezpośrednia praca z dziećmi i młodzieżą najczęściej organizowana jest w formie indywidualnej. Specyfika działań poradni psychologiczno-pedagogicznych nie jest związana z obecnością w jednym budynku/miejscu tak dużej liczby dzieci, jak w przypadku placówek oświatowych objętych zawieszeniem działalności. Ponadto to rodzić decyduje, czy dziecko weźmie udział w zajęciach.

Więcej informacji dostępnych jest na stronie internetowej MEN pod linkiem https://www.gov.pl/web/edukacja/zawieszenie-zajec-w-szkolach

VII.7037.40.2020

Psycholog w każdej szkole? RPO pisze do MEN w sprawie takiego apelu NGO

Data: 2020-03-17
  • O wprowadzenie obowiązku zatrudniania psychologa w każdej szkole apeluje do MEN jedna z organizacji porządowych
  • Wysoki poziom prób samobójczych dzieci i młodzieży wskazuje na ich poważne problemy
  • Mogą je powodować m.in. presja szkolna, niepowodzenia w nauce, konflikty z rówieśnikami,  nauczycielami i rodzicami
  • RPO pyta ministra edukacji o postęp prac w oddziaływaniach placówek systemu oświaty na zdrowie psychiczne najmłodszych 

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło pismo Fundacji na rzecz Praw Ucznia, skierowane do Ministra Edukacji Narodowej. Zawiera ono apel o:

  • wprowadzenie obowiązku zatrudniania psychologa w każdej szkole,
  • przeprowadzenie wśród uczniów badania dotyczącego zaufania do szkolnych psychologów,
  • zorganizowanie szkoleń dla nauczycieli w zakresie udzielania uczniom wymaganego wsparcia.

RPO interesuje się całym problemem z uwagi na ochronę prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia. Wiele problemów ze zdrowiem psychicznym objawia w okresie dojrzewania lub wcześniej. Jednym ze wskaźników kondycji psychicznej dzieci i młodzieży jest niestety liczba prób samobójczych, która utrzymuje się na wysokim poziomie. Mogą one być powodowane wieloma różnymi czynnikami, wśród których - w odniesieniu do najmłodszych - wymienia się presję szkolną, niepowodzenia w nauce, konflikty z rówieśnikami, nauczycielami i rodzicami.

Dlatego też jednym z najważniejszych zadań systemu oświaty powinno być towarzyszenie uczniom w poszukiwaniu rozwiązań wobec napotykanych wyzwań i trudności.

Wcześniejsze komunikaty Ministerstwa Edukacji Narodowej świadczyły, że resort dążył do tego, aby od 1 września 2019 r. w każdej szkole byli obecni specjaliści z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Jak wynika z odpowiedzi na interpelację z 13 sierpnia 2019 r., w ramach prowadzonych działań MEN rozpoczęło m. in. prace nad projektem wdrożenia do szkół mediacji szkolnych i mediacji rówieśniczych, jako metody rozwiązywania konfliktów i sporów oraz zapobiegania agresji i przemocy w relacjach społecznych. Rozpoczęło także prace nad zbudowaniem platformy do prowadzenia badań ankietowych online diagnozujących czynniki chroniące i czynniki ryzyka w szkołach i placówkach oświatowych.

MEN podkreślało konieczność zapewnienia współpracy różnych resortów oraz instytucji, które lokalnie zapewniają wsparcie dziecku i rodzinie, udzielając pomocy w specyficznych, właściwych dla siebie obszarach.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do Ministra Edukacji Narodowej o informacje co do postępu prac nad wyższą jakością oddziaływań placówek systemu oświaty w kwestii opieki zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży.

VII.7037.18.2020

 

Adam Bodnar do MEN: szkoła powinna uczyć zasad rzymskiego prawa

Data: 2020-03-11
  • Dura lex sed lex, lex retro non agit, ignorantia iuris nocet, nemo iudex in causa sua (Twarde prawo ale prawo, prawo nie działa wstecz, nieznajomość prawa szkodzi, nikt nie może być sędzią we własnej sprawie)
  • Takie np. zasady prawa rodem ze starożytnego Rzymu powinny być nauczane w polskich szkołach - wskazuje RPO
  • Poziom świadomości prawnej polskich obywateli od wielu lat jest bardzo niski
  • Do polepszenia tej sytuacji mogłoby się przyczynić wprowadzenie elementów prawa do szkół

Rzecznik Praw Obywatelskich dostał do zaopiniowania projekt rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego dla liceum ogólnokształcącego, technikum oraz branżowej szkoły II stopnia.

Adam Bodnar podzielił przekonanie o korzyściach płynących z wprowadzenia nauki przedmiotu "Język łaciński i kultura antyczna”. Przy okazji poprosił o rozważenie uzupełnienia podstawy programowej w zakresie podstawowym w części "Treści nauczania - wymagania szczegółowe”. W temacie „Cywilizacja imperium rzymskiego i jej znaczenie dla kształtu i rozwoju świata zachodniego” wskazano, że uczeń powinien rozumieć rolę prawa rzymskiego, zwłaszcza prawa cywilnego dawniej i dziś oraz rozumieć znaczenie takich pojęć, jak: domus, insula, hypocaustum, kamień milowy, limes, bazylika, ius, lex, kodyfikacja justyniańska.

- Moim zdaniem należy uwzględnić także podstawowe sentencje prawnicze, takie jak m.in. dura lex sed lex, lex retro non agit, ignorantia iuris nocet, pacta sunt servanda, nemo iudex in causa sua – podkreśla Adam Bodnar.

Znajomość przykładów paremii prawniczych w języku łacińskim może okazać się cenna nie tylko dla osób zainteresowanych studiami prawniczymi, ale także dla pozostałych uczniów - ze względu na uniwersalność tych zasad i ich znaczenie dla zrozumienia podstaw prawa cywilnego.

Doskonałą ilustracją jest budynek Sądu Najwyższego, na którym umieszczono kilkadziesiąt paremii prawniczych w języku polskim i łacińskim.

Warto zatem zadbać, aby wśród kompetencji społecznych uczniów znalazła się umiejętność dyskusji na temat rodowodu tych zasad, tak istotnych dla obecnego systemu prawa i celu wyeksponowania ich na gmachu SN.

Badania pokazują że poziom świadomości prawnej polskich obywateli od wielu lat pozostaje na niskim poziomie. Wprowadzenie elementów prawa do nauczania różnych przedmiotów może pomóc zmienić ten stan.

Zapoznanie się przez młodych ludzi z podstawowymi sentencjami prawniczymi może prowadzić do lepszego rozumienia otaczającej rzeczywistości i obudzenia ich ciekawości, a w efekcie zwiększyć ich wiedzę na temat wolności i praw człowieka i obywatela – uważa RPO.

VII.071.6.2020

Uwagi RPO dla Senatu w sprawie specustawy dotyczącej koronawirusa

Data: 2020-03-06
  • RPO nie kwestionuje możliwości wprowadzania ograniczeń ze względu na sytuacje nadzwyczajne, które wymagają specyficznych rozwiązań legislacyjnych
  • Zwraca jednak uwagę, że specustawa ws. koronawirusa nie przewiduje np. rekompensat dla przedsiębiorców mogących ponieść straty z powodu ograniczenia ich działalności
  • Ustawa pozwala też na inwestycje budowlane prowadzone na nieruchomościach, do których inwestor nie ma tytułu prawnego
  • Ponadto umożliwia zawieszanie na nieokreślony czas funkcjonowania szkół i wyższych uczelni
  • Wszystko  to budzi wątpliwości Rzecznika z punktu widzenia zasad konstytucyjnych

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił  6 marca 2020 r. marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu opinię o ustawie o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem CORVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Ograniczenie prawa własności 

Z punktu widzenia konstytucyjnego standardu ochrony własności oraz innych praw majątkowych (art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji) wątpliwości budzi art. 12 ustawy. Zgodnie z nim do projektowania, budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych, nie stosuje się przepisów Prawa budowlanego, ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Oznacza to m.in., że inwestycje budowlane związane z realizacją ustawy mogą być wykonywane na nieruchomościach, do których inwestor nie ma żadnego tytułu prawnego. Ustawa umożliwia zatem, by inwestycje były realizowane z naruszeniem prawa własności i praw majątkowych osób trzecich. A żaden przepis ustawy nie reguluje skutków faktycznych i prawnych tego.  

Tym samym art. 12 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Nie zawiera bowiem odpowiednich instrumentów ochrony własności i praw majątkowych, naruszonych w wyniku zajęcia na cele budowlane nieruchomości przez podmiot, który nie miał do niej tytułu prawnego.

Ograniczenie wolności działalności gospodarczej

Inny przepis ustawy pozwala Radzie Ministrów na czasowe ograniczenia działalności przedsiębiorstw. W oczywisty sposób może przekładać się to na ich straty. - Wprowadzając zmiany w tym zakresie w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych, nie powiązano jednak ograniczeń z jakąkolwiek możliwością uzyskania rekompensaty za poniesione straty - wskazuje RPO.

Budzi to wątpliwości z punktu widzenia art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Ograniczenia prawa do nauki i autonomii uczelni

Zasadnicze zastrzeżenia dotyczą także wprowadzanych ustawą zmian w Prawie oświatowym i Prawie o szkolnictwie wyższym. Zgodnie z  nimi w przypadkach uzasadnionych nadzwyczajnymi okolicznościami zagrażającymi życiu lub zdrowiu dzieci i młodzieży MEN może czasowo ograniczyć lub zawiesić funkcjonowanie szkół na obszarze kraju lub jego części.

Oznacza to ingerencję w konstytucyjne prawo do nauki (art. 70 ust. 1 Konstytucji).  Jest ona dopuszczalna, jednak z uwagi na to, że dotyczy konstytucyjnego prawa podmiotowego, musi być dokonana na podstawie kryteriów precyzyjnie określonych w ustawie.

Artykuł 30b Prawa oświatowego tych warunków nie spełnia. Umożliwia bowiem ograniczenie prawa do nauki na podstawie bardzo ogólnego i pojemnego kryterium zagrożenia zdrowia. Ponadto nie określa maksymalnego terminu, na jaki można zawiesić funkcjonowanie szkół. Może je zawiesić na tydzień, ale także i na rok  - ustawa pozwala tu ministrowi na całkowitą dowolność.

Uwagi te odnoszą się także do Prawa o szkolnictwie wyższym. Tymczasem art. 70 ust. 5 Konstytucji gwarantuje autonomię szkół wyższych na zasadach określonych w ustawie. W tym jednak przypadku fundamentalne - bo dotyczące samej możliwości funkcjonowania - granice autonomii szkół wyższych minister wyznacza bez dostatecznie wyraźnych wskazówek ustawowych  (np. dotyczących maksymalnego terminu zawieszenia działalności uczelni).

Ponadto MEN swym rozporządzeniem może wyłączyć stosowanie niektórych przepisów w zakresie przeprowadzania postępowania rekrutacyjnego, oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów, przeprowadzania egzaminów, organizacji roku szkolnego. Minister w dowolnie wybranym przez siebie zakresie i na dowolnie ustalony przez siebie okres może zatem wyłączać stosowanie przepisów ustawy regulujących kwestie oświatowe.

W ocenie Rzecznika zezwalający na to ministrowi art. 30c Prawa oświatowego ustaw narusza konstytucyjne prawo do nauki - którego zakres musi wynikać z ustaw, a nie z rozporządzenia ministra. Przyznanie ministrowi kompetencji do czasowego uchylania stosowania ustaw oznacza także naruszenie zasady podziału władzy (art. 10 ust. 1 Konstytucji), w tym przypadku podziału władzy ustawodawczej i wykonawczej.

Minister zgodnie z Konstytucją ma bowiem wykonywać ustawy, a nie zawieszać ich stosowanie w dowolnie wybranym przez siebie zakresie i przedziale czasowym.

Wnioski RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje możliwości wprowadzania ograniczeń ze względu na sytuacje nadzwyczajne, wymagające specyficznych rozwiązań legislacyjnych.

W szczególności dopuszczalne i znane polskiemu prawu są rozwiązania wprowadzające ograniczenia w zakresie korzystania z wolności osobistej. Np. obowiązkowa hospitalizacja, kwarantanna, poddanie się nadzorowi epidemiologicznemu nie budzą wątpliwości z punktu widzenia standardów ochrony praw człowieka.

Z art. 5 ust. 1 lit. e Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności wynika, że ograniczenia w zakresie prawa do wolności osobistej mogą być wprowadzane w celu zapobieżenia szerzeniu się choroby zakaźnej. Przepisy ustawy regulujące takie ograniczenia w zakresie korzystania z wolności osobistej spełniają więc ten standard konwencyjny.

Jednak także pozostałe przepisy regulujące nadzwyczajne sytuacje muszą się mieścić w granicach wyznaczonych przez najwyższe prawo Rzeczypospolitej Polskiej.

- Dlatego, wykonując konstytucyjny mandat, Rzecznik Praw Obywatelskich czuje się zobowiązany do przekazania stosownie do art. 16 ust. 1 ustawy z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich na ręce Pana Marszałka uwag o potencjalnych zagrożeniach dla praw jednostek mogących wyniknąć w tym zakresie – głosi pismo zastępcy RPO Stanisława Trociuka.

VII.070.4.2020

MEN odpowiada RPO: rodzic ma prawo do zastrzeżeń wobec działalności szkoły

Data: 2020-03-03
  • Kolportowane wzory oświadczeń dla rodziców o wypisywaniu dziecka z zajęć antydyskryminacyjnych niepokoją Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Odpowiedź MEN nie odnosi się jednak bezpośrednio do kwestii, czy oświadczenia te są wiążące dla dyrektora szkoły
  • Rodzic niepełnoletniego ucznia decyduje o jego udziale w zajęciach z zakresu edukacji seksualnej, a uczeń pełnoletni podejmuje decyzję sam - napisała zaś Marzena Machałek, sekretarz stanu w MEN  
  • Podkreśliła, że rodzic ma prawo wyrazić zastrzeżenia wobec działalności szkoły, a obawy zgłosić jej dyrektorowi 

RPO dostaje skargi rodziców i nauczycieli zaniepokojonych tym, że niektóre dzieci nie mogą uczestniczyć w obowiązkowych zajęciach. Obywatele proszą Rzecznika o wyjaśnienie, jak daleko sięga prawo rodziców do wpływania na system edukacji, wynikające z prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji).

RPO: przekroczenie granic uprawnień rodziców

Jedna z organizacji zachęca rodziców do wypisywania dzieci z zajęć nawiązujących do „zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”.

- Przywołane fragmenty oświadczenia budzą wątpliwości co do jego skuteczności, w świetle przepisów o systemie oświaty i obowiązkowej podstawie programowej – pisał RPO Adam Bodnar w wystąpieniu do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego z 20 stycznia 2020 r.

Przypominał, że zgodnie ze stanowiskiem MEN przedmioty obowiązkowe w sposób wystarczający obejmują treści z obszaru edukacji antydyskryminacyjnej. Zaznajamiają uczniów z takimi tematami jak równość, tolerancja, przeciwdziałanie przemocy i okazywanie szacunku wobec odmienności.

Kolportowane oświadczenie skonstruowane jest tak, że dziecko musiałoby zrezygnować także z niektórych zajęć obowiązkowych. Niejasne pozostaje więc, w jaki sposób nauczyciele i dyrektorzy szkół powinni postępować w obliczu takich – i im podobnych – deklaracji rodziców.

- Niezależnie od odmiennej oceny stopnia realizacji edukacji antydyskryminacyjnej w obecnie obowiązującej podstawie programowej, wydaje się, że zgadzamy się co do nadrzędnego charakteru wartości, jaką jest przekazanie młodym obywatelom wiedzy o prawach człowieka i równym traktowaniu – pisał RPO do ministra. - Podzielamy też zatem pogląd o konieczności kształtowania wśród dzieci i młodzieży postaw tolerancji i szacunku dla godności drugiego człowieka, niezależnie od prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich, potencjalnie odmiennymi w tym zakresie, przekonaniami.

Adam Bodnar wyraził nadzieję, że również w ocenie ministra żądanie zwolnienia dziecka z lekcji - obejmujących m.in. takie zagadnienia jak „równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy” - należy uznać za przekraczające granice uprawnień rodziców, a w konsekwencji za takie oświadczenie, które nie może wywołać oczekiwanego skutku.

Odpowiedź MEN

W odpowiedzi Marzena Machałek, sekretarz stanu w MEN, podtrzymała wcześniejsze stanowisko resortu.

Wskazała, że najważniejszym zadaniem Ministra Edukacji Narodowej, ale także istotą wychowania i  kształcenia, jest troska o dobro dzieci i uczniów. Od 1 września 2019 r. do przepisów dodano obowiązek diagnozy potrzeb rozwojowych uczniów, w tym czynników chroniących i czynników ryzyka.

Odnosząc się do roli rady rodziców, stwierdziła, że działalność tego organu nie ogranicza prawa rodziców do komunikowania się z dyrektorem szkoły i  kadrą pedagogiczną w indywidualnych sprawach własnego dziecka.

Marzena Machałek zaznaczyła, że szkoła realizuje obowiązkowe zajęcia edukacyjne zgodnie z ustaloną w przepisach prawa podstawą programową kształcenia ogólnego i ramowym planem nauczania. Szkoła może także realizować dodatkowe zajęcia edukacyjne, dla których nie została ustalona podstawa programowa, ale program nauczania tych zajęć musi zostać włączony przez dyrektora szkoły do szkolnego zestawu programów nauczania.

W kwestii wątpliwości RPO co do zagrożenia możliwością zwalniania uczniów przez ich rodziców z obowiązkowych zajęć edukacyjnych, na których realizowana jest podstawa programowa, Marzena Machałek napisała, że przepisy szczegółowo określają przedmioty, z których i na jakich warunkach może się to odbywać.

Wyjątek stanowi tematyka z zakresu edukacji seksualnej, dla której ściśle określono podstawę programową oraz warunki udziału uczniów w  zajęciach wychowanie do życia w rodzinie. Tu rodzic niepełnoletniego ucznia decyduje o  jego udziale, a uczeń pełnoletni podejmuje decyzję samodzielnie.

Podsumowując, każdy rodzic mimo swojej reprezentacji w postaci rady rodziców ma prawo do niewyrażenia zgody na udział jego dziecka w proponowanych dodatkowych projektach. Ma prawo też wyrazić swoje zastrzeżenia do działalności szkoły, a swoje obawy zgłosić do dyrektora szkoły, który sprawuje bezpośredni nadzór pedagogiczny – głosi odpowiedź.

Ponownie, mimo powtórnego pytania RPO na ten temat, bez komentarza ze strony MEN pozostały uwagi RPO co do sposobu przeprowadzenia kontroli przez kuratorów oświaty w szkołach, które w 2018 r. przyłączyły się do akcji Tęczowy Piątek. Resort nie odniósł się też w żaden sposób do wątpliwości RPO związanych z wnioskami i zaleceniami formułowanymi przez kuratorów po przeprowadzonych kontrolach.

XI.800.3.2017

Uczeń mniejszości narodowej nie może wybrać tego języka jako nowożytnego. RPO pisze do MEN

Data: 2020-02-20
  • Uczeń z mniejszości narodowej - który w szkole uczy się jej języka - nie może wybrać jego nauki na lekcjach języka nowożytnego
  • Na problem skarżą się przede wszystkim organizacje mniejszości niemieckiej w Polsce
  • Konieczność porozumienia podkreśla Komitet Doradczy Rady Europy ds. Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych
  • RPO wystąpił do ministra edukacji, aby zapewnił dzieciom z mniejszości niemieckiej pełną realizację ich prawa do nauki języka mniejszości

Chodzi o problem nauczania języka niemieckiego - jako języka mniejszości -  oraz równolegle jako języka obcego nowożytnego (jednego z dwóch obowiązkowych w klasach VII i VIII szkoły podstawowej). W 2018 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej na nowo zinterpretowało przepisy prawa oświatowego, która zobowiązała szkoły do rozdzielenia obu form nauczania języka niemieckiego. Interpretacja obowiązuje od roku szkolnego 2019/2020.

Przepisy gwarantują prawo do nauki własnego języka mniejszości narodowej lub etnicznej. W ocenie MEN uczeń, który uczestniczy w nauce własnego języka mniejszości narodowej, nie może uczyć się równolegle tego samego języka jako obcego nowożytnego. Aby zatem zrealizować obowiązek nauki języka obcego nowożytnego, uczeń musi wybrać język nowożytny inny niż język, którego uczy się jako języka mniejszości.

Według resortu traktowanie języka mniejszości narodowej jako języka obcego nowożytnego pozbawiałoby uczniów deklarujących chęć nauki języka mniejszości prawa do nauki na II etapie edukacyjnym (klasy VII-VIII) dwóch języków obcych.

Przeciwną interpretację niż MEN przedstawia opinia Biura Analiz Sejmowych z 16 maja 2018 r. Według niej żaden przepis nie wyłącza możliwości jednoczesnego nauczania języka niemieckiego jako języka mniejszości i języka obcego nowożytnego.  Jedyne ograniczenie dotyczy egzaminu maturalnego. Absolwent, który uczył się języka danej mniejszości narodowej, nie może wybrać języka tej mniejszości na maturze z języka obcego nowożytnego.

Na interpretację przepisów przez MEN zwrócił uwagę Komitet Doradczy Rady Europy ds. Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych w IV opinii w sprawie Polski z 6 listopada 2019 r. Odniósł się do argumentów polskich władz, które w równoległym nauczaniu języka niemieckiego jako mniejszościowego i obcego dopatrywały się dyskryminacji uczniów nienależących do mniejszości - zobowiązanych do nauki i zaliczenia na II etapie edukacyjnym dwóch języków obcych, a nie, jak uczniowie z mniejszości, języka obcego i języka własnego.

Komitet wykazał zrozumienie, że uczniowie nienależący do mniejszości mogą czuć, że są w gorszym położeniu ze względu na obowiązek nauki dwóch języków obcych i konieczność przystąpienia do tych samych egzaminów z uczniami należącymi do mniejszości niemieckiej, którzy dzięki nauce języka niemieckiego jako mniejszościowego uzyskali swego rodzaju przewagę.

Jednocześnie jednak Komitet wyraził ubolewanie, że w obecnej sytuacji dzieci z mniejszości niemieckiej będą miały mniej możliwości, aby osiągnąć wysoki poziom znajomości własnego języka. A to właśnie ten cel Komitet uznał za nadrzędny. Wezwał on władze do znalezienia, w porozumieniu z przedstawicielami mniejszości niemieckiej, rozwiązania problemu, które zapewni uczniom tej mniejszości możliwość wystarczającej znajomości języka mniejszości.

W ocenie Adama Bodnara porozumienie takie jest szczególnie istotne z uwagi na rzeczywiste zagrożenie dla skutecznej realizacji prawa mniejszości niemieckiej do nauki własnego języka, jakie wiąże się z interpretacją przepisów przez MEN.

Po wdrożeniu tej zmiany uczniom, którzy korzystają z prawa do nauki języka niemieckiego jako mniejszości i tym samym podtrzymują swoją tożsamość kulturową, ogranicza się de facto możliwość wyboru obowiązkowego języka obcego nowożytnego.

Jak zwracają uwagę przedstawiciele mniejszości niemieckiej, po ukończeniu VI klasy szkoły podstawowej uczniowie i ich rodzice stają przed decyzją o kontynuacji nauki języka niemieckiego jako języka mniejszości, uwzględniając perspektywę czasu i możliwości edukacyjnych dzieci. Może to doprowadzić do sytuacji, w której na ostatnim etapie edukacji w szkole podstawowej uczniowie będą zmuszeni do rezygnacji z formy podtrzymywania swej tożsamości kulturowej, jaką jest nauka języka mniejszości.

Adam Bodnar zwraca się do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego o ponowną analizę sprawy - także pod kątem ewentualnej zmiany przyjętej interpretacji przepisów - w celu zapewnienia dzieciom z mniejszości niemieckiej pełnej i skutecznej realizacji przysługującego im prawa do nauki języka tej mniejszości.

XI.813.14.2019

Dress code w rzeszowskim liceum. RPO: dobrze że jest debata

Data: 2020-02-20
  • Uczennice nie mogą nosić bluzek i sukienek na ramiączkach lub bez, z odkrytymi plecami i dużym dekoltem, przeźroczystych i odsłaniających brzuch. Biustonosze są obowiązkowe
  • Uczniowie mogą wkładać tylko klasyczne i długie spodnie (latem dopuszczane są spodnie trzy czwarte). Osoby z długimi włosami powinny je związywać i spinać
  • Taki dress code wprowadzono w jednym z rzeszowskich liceów, co wywołało sprzeciwy
  • Proces tworzenia szkolnego prawa wymaga zaangażowania całego środowiska szkoły - uważa RPO

informacji prasowych Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o protestach uczniowskich spowodowanych wprowadzeniem jakiś czas temu do Statutu I Liceum Ogólnokształcącego im. ks. Stanisława Konarskiego w Rzeszowie nowych przepisów, szczegółowo regulujących zasady stroju, a także ogólnego wyglądu.

Przewidują one m.in., że uczennice nie mogą nosić bluzek i sukienek na ramiączkach lub bez, z odkrytymi plecami, z dużymi dekoltami, przeźroczystych i odsłaniających brzuch. Spódnice nie mogą być  krótsze niż do połowy uda.

Ponadto nie można mieć zbyt mocnego makijażu, sztucznych paznokci ani farbować włosów na kolory inne niż naturalne. Noszenie bielizny, w tym biustonoszy, jest obowiązkowe.

Uczniowie mogą nosić zaś tylko klasyczne i długie spodnie (latem dopuszczane są spodnie trzy czwarte). Licealiści z długimi włosami powinni je związywać i spinać.

Niektórzy uczniowie i ich rodzice nie zgadzają się na wprowadzenie zasad, które w ich ocenie nadmiernie ograniczają wolność uczniów i nie znajdują racjonalnego uzasadnienia.

Rzecznik z zadowoleniem odnotował, że w szkole podjęto debatę na ten temat - prowadzone są prace nad wspólnym ustaleniem obowiązujących reguł.

RPO otrzymuje wiele skarg uczennic i uczniów, którzy mają poczucie, że ich prawa nie są w pełni respektowane. W odpowiedzi Rzecznik zachęca do zaangażowania się przedstawicieli całego środowiska szkolnego w proces tworzenia szkolnego prawa.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do dyrektora Liceum o wyjaśnienia, w tym o ocenę współpracy z sejmikiem utworzonym przez uczniów.

W ocenie RPO doświadczenia Liceum przy rozwiązywaniu konfliktu dotyczącego praw i obowiązków uczniów mogą stać się źródłem cennych rekomendacji i pomóc innym szkołom.

VII.7037.21.2020

Dane autorów podstawy programowej z matematyki to informacja publiczna. NSA oddalił skargę kasacyjną MEN

Data: 2020-02-14
  • Nazwiska osób, które przygotowały nową podstawę programową z matematyki, są informacją publiczną – uznał 14 lutego 2020 r. NSA i oddalił skargę kasacyjną MEN w tej sprawie
  • Wojewódzki sąd administracyjny w 2017 r. nakazał minister Annie Zalewskiej udostępnić dane tych osób, ale resort odwołał się
  • Uczniowie i rodzice mają prawo wiedzieć, kto pracował nad nową podstawą programową - uznał Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Według Adama Bodnara stanowisko MEN prowadziło do ograniczenia konstytucyjnego prawa obywatela do informacji publicznej

22 listopada 2017 r. WSA w Warszawie (sygn. akt II Sa/Wa 1094/17) uchylił zaskarżone przez obywatela dwie decyzje odmowne Minister Edukacji Narodowej w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Chodziło o skład zespołu ekspertów przygotowujących nową – związaną z  reformą oświaty wprowadzoną 1 września 2017 r. – podstawę programową; nazwiska członków zespołu i informacje o ich stopniach naukowych oraz instytucjach, w których są zatrudnieni.

Resort powoływał się na ochronę prywatności ekspertów. W ocenie MEN nie byli oni osobami pełniącymi funkcje publiczne w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej. Minister  wskazała, że zawarto z nimi  umowy zlecenia. Nie miały one też wpływu na to, w jakim zakresie opracowane przez nich materiały zostaną wykorzystane w pracach legislacyjnych. Ponadto resort nie otrzymał ich oświadczeń o rezygnacji z przysługującego im prawa do ochrony  prywatności.

RPO przyłączył się do postępowania odwoławczego w sprawie. Ocenił, że WSA prawidłowo uznał, iż eksperci, którzy pracowali nad podstawą programową matematyki w  szkole podstawowej i liceum ogólnokształcącym, są osobami pełniącymi funkcje publiczne oraz kontrahentami resortu. Oznacza to, że  informacje na ich temat podlegają udostępnieniu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

WSA: minister naruszyła przepisy

WSA orzekł, że minister dopuściła się naruszenia przepisów. Polegało to na niewłaściwym zastosowaniu ograniczenia w dostępie do informacji publicznej - a tym samym naruszenia zasady praworządności.

Sąd uznał, że skoro osoby te w pewnym choć stopniu wpłynęły na kształt  podstawy programowej - decyzji o charakterze ogólnospołecznym - to zasadne jest ich traktowanie  jako pełniących funkcje publiczne.

WSA stwierdził, że  ich dane nie podlegają wyłączeniu z uwagi na prywatność. Fakt zawarcia z nimi umów cywilno-prawnych dodatkowo przemawiał za koniecznością ujawnienia ich imion i  nazwisk. Według sądu dla realizacji konstytucyjnej zasady transparentności działania administracji publicznej i jawności wydatkowania funduszy publicznych, konieczne jest zapewnienie obywatelom pełnej wiedzy o tym, kto - zawierając umowy z organami państwowymi - staje się beneficjentem funduszy publicznych. Umożliwia to też ocenę, czy zadanie powierzono osobom o odpowiedniej wiedzy, a sama umowa nie była w istocie zakamuflowanym sposobem nieuprawnionego przepływu środków publicznych do osób prywatnych - uznał WSA.

Jego zdaniem przy kolizji prawa do informacji publicznej z prawem do ochrony danych osobowych należy przyznać priorytet prawu do informacji. W ramach gospodarki rynkowej nie istnieje przymus zawierania umów z podmiotami publicznymi - podkreślił sąd.  

Skargę kasacyjną do NSA złożyła minister edukacji. Zarzuciła wyrokowi WSA naruszenie przepisów, m.in. przez  przyznanie priorytetu prawu do informacji publicznej. Argumentowała też, że kryterium "osoby pełniącej funkcje publiczne” jest posiadanie kompetencji decyzyjnych w zakresie treści aktu normatywnego. 

Argumenty RPO

W ocenie RPO, który przyłączył się do sprawy, zarzuty skargi MEN nie były zasadne. Sąd prawidłowo uznał, że pracujący nad opracowaniem podstawy programowej to osoby pełniące funkcje publiczne i kontrahenci MEN. RPO wskazał, że ustalenia WSA opierają się na przyjmowanym w orzecznictwie sądowym szerokim rozumieniu pojęcia "osoby pełniącej funkcję publiczną". Nie ma przy tym znaczenia, na jakiej podstawie prawnej osoba wykonuje funkcję publiczną.

Niewątpliwie w przypadku ekspertów przygotowujących podstawę programową, mamy do czynienia z decyzyjnym wymiarem ich kompetencji – napisał Adam Bodnar. Osobom tym zlecono opracowanie nowej podstawy programowe, a więc miały one realny (a nie jedynie hipotetyczny) wpływ na sytuację prawną innych osób.  Nie sposób też przyjąć, jak twierdzi MEN, że ich prace miały charakter doradczy, konsultacyjny, skoro organ sam przyznał, że eksperci przygotowali określone części założeń do podstawy - napisał RPO.

Zaznaczył, że zasada jawności danych osobowych podmiotów - będących stronami umów zawieranych z podmiotami publicznymi i korzystających z majątku publicznego - jest podkreślana w jednolitej linii orzeczniczej NSA. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści pochodzące ze środków publicznych, jest bowiem osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej. W zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne.

VII.6060.9.2018

Razem dla edukacji klimatycznej – wystąpienie Rzecznika do Ministra Klimatu

Data: 2020-02-11
  • RPO wystąpił do MEN o wprowadzenie specjalnego programu zajęć nt. zmian klimatycznych i przeciwdziałania ich skutkom 
  • Resort za wystarczającą uznał edukację o zrównoważonym rozwoju  
  • Rzecznik spytał zatem Ministerstwo Klimatu, co robi dla zwiększenia świadomości zmian klimatycznych i ich konsekwencji

Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje międzyresortowe działania podejmowane dla skutecznego wprowadzania edukacji klimatycznej w polskich szkołach. W związku z odpowiedzią MEN zwrócił się tym razem do Michała Kurtyki, ministra klimatu.

Odpowiedź MEN

Adam Bodnar 13 stycznia 2020 r. wystąpił do Ministra Edukacji Narodowej o wprowadzenie do szkół specjalnego programu zajęć na temat zmian klimatycznych i sposobów przeciwdziałania ich skutkom. Napisał do ministra Dariusza Piontkowskiego w związku z licznymi wystąpieniami naukowymi na temat zagrożeń wynikających z postępujących zmian klimatu (np. prof. Philipa Alstona, specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. Praw Człowieka i Skrajnego Ubóstwa).

W odpowiedzi wskazano, że MEN uważnie obserwuje wzrastającą rolę i znaczenie edukacji o zrównoważonym rozwoju, a szerzej edukacji globalnej. Edukacja globalna stanowi tę część kształcenia obywatelskiego oraz wychowania, która pomaga w procesie uświadamiania uczniom istnienia zjawisk i współzależności globalnych. Jej głównym celem jest przygotowanie dzieci i młodzieży do stawiania czoła wyzwaniom dotyczącym całej ludzkości.

Przyznano także, że istnieje związek między kryzysem klimatycznym, a prawami człowieka. Jednocześnie w ocenie MEN obecne podstawy programowe i programy zajęć dodatkowych w szkołach, a także projekty edukacyjne tworzone i wdrażane przez inne instytucje gwarantują, że treści z zakresu edukacji klimatycznej są realizowane w stopniu wystarczającym.

Co w tej sprawie robi Ministerstwo Klimatu?

Zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk zwrócił się do Ministra Klimatu o informacje nt. działań w celu zwiększenia świadomości zmian klimatycznych i ich konsekwencji wśród obywateli, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci i młodzieży.

Odpowiedź Ministerstwa Klimatu i Środowiska

Ministerstwo odpisało, że w ramach realizowanych działań w bieżącym roku, zrealizowało przy wsparciu komunikacyjnym Ministerstwa Edukacji Narodowej, cykl warsztatów online, skierowanych przede wszystkim do młodzieży szkolnej, takich jak: „Dzień Ziemi w Ministerstwie Klimatu” w kwietniu, „Dnia o Suszy i Retencji w Ministerstwie Klimatu” w czerwcu oraz „Działamy dla klimatu - zobacz, co możesz zrobić!” w grudniu 2020 r. Do udziału w warsztatach zaproszeni zostali m.in. nauczyciele i uczniowie klas 7-8 szkół podstawowych oraz szkół ponadpodstawowych. Warsztaty były udostępnione na żywo na stronach projektów www.dzienwmk.pl i www.dzialamydlaklimatu.pl 

Pełna treść odpowiedzi w załączeniu.

VII.7037.211.2019

Rodzice nie mogą zwalniać dzieci z zajęć obowiązkowych, np. o przeciwdziałaniu dyskryminacji i przemocy. RPO pisze do MEN

Data: 2020-01-27
  • Edukacja antydyskryminacyjna jest w polskiej szkole obowiązkowa i jest elementem podstawy programowej.
  • Dlatego kolportowane w Polsce wzory oświadczeń dla rodziców o wypisaniu dziecka z zajęć antydyskryminacyjnych nie mogą mieć skutku prawnego.
  • Wzory te są przekazywane przez jedną z organizacji, by zachęcać rodziców do „wypisywania” dzieci z zajęć nawiązujących do „zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”

RPO dostaje skargi rodziców i nauczycieli zaniepokojonych tym, że niektóre dzieci nie mogą uczestniczyć w obowiązkowych zajęciach. Obywatele proszą Rzecznika o wyjaśnienie, jak daleko sięga prawo rodziców do wpływania na system edukacji, wynikające z prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji).

W wystąpieniu do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wyraził nadzieję, że podzieli on jego opinię w tej sprawie.

Oświadczenia rodziców o niezgodzie na....

Część rodziców przynosi do szkół oświadczenia, że nie wyrażają zgody na udział dziecka w jakichkolwiek lekcjach, zajęciach czy wydarzeniach, których: „program w całości lub częściowo nawiązuje do [...] zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”.

Wzór oświadczenia został opracowany przez organizację społeczną i jest dystrybuowany wśród rodziców z informacją o bezwzględnym charakterze wskazanych, przysługujących im uprawnień.

Znajduje się w nim także zobowiązanie do „zawiadomienia odpowiednich instytucji państwowych (kuratorów oświaty i Ministra Edukacji Narodowej) o przypadkach lub próbach organizacji tego typu wydarzeń na terenie szkoły".

RPO: przekroczenie granic uprawnień rodziców

- Przywołane fragmenty oświadczenia budzą wątpliwości co do jego skuteczności, w świetle przepisów o systemie oświaty i obowiązkowej podstawie programowej – podkreśla Adam Bodnar. Przypomina, że zgodnie ze stanowiskiem MEN przedmioty obowiązkowe w sposób wystarczający obejmują treści z obszaru edukacji antydyskryminacyjnej. Zaznajamiają uczniów z takimi tematami jak równość, tolerancja, przeciwdziałanie przemocy i okazywanie szacunku wobec odmienności.

Oświadczenie skonstruowane jest tak, że dziecko musiałoby zrezygnować także z niektórych zajęć obowiązkowych. Niejasnym pozostaje więc, w jaki sposób nauczyciele i dyrektorzy szkół powinni postępować w obliczu takich – i im podobnych – deklaracji rodziców.

- Niezależnie od odmiennej oceny stopnia realizacji edukacji antydyskryminacyjnej w obecnie obowiązującej podstawie programowej, wydaje się, że zgadzamy się co do nadrzędnego charakteru wartości, jaką jest przekazanie młodym obywatelom wiedzy o prawach człowieka i równym traktowaniu – pisze Rzecznik  do ministra. - Podzielamy też zatem pogląd o konieczności kształtowania wśród dzieci i młodzieży postaw tolerancji i szacunku dla godności drugiego człowieka, niezależnie od prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich, potencjalnie odmiennymi w tym zakresie, przekonaniami.

Mając to na uwadze, Adam Bodnar wyraził nadzieję, że również w ocenie ministra żądanie zwolnienia dziecka z lekcji - obejmujących m.in. takie zagadnienia jak „równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy” - należy uznać za przekraczające granice uprawnień rodziców, a w konsekwencji za takie oświadczenie, które nie może wywołać oczekiwanego skutku.

Uwagi RPO do kontroli "Tęczowego piątku"

RPO nawiązał też do wcześniejszej odpowiedzi ministra Dariusza Piontkowskiego w sprawie kontroli, przeprowadzonych przez kuratorów oświaty w szkołach, które wzięły udział w akcji „Tęczowy Piątek”.

Rzecznik z żalem przyjął wyjaśnienia, z których wynika, że resort oświaty niezmiennie stoi na stanowisku, że edukacja antydyskryminacyjna jest obecnie w sposób satysfakcjonujący realizowana w polskich szkołach. Według RPO nie jest to pogląd uzasadniony. Analiza realizacji zasady równego traktowania oraz zapewnienia bezpieczeństwa i warunków właściwego rozwoju wszystkim uczniom prowadzi do wniosku, że przeciwdziałanie dyskryminacji poprzez edukację jest w polskich placówkach oświatowych niezbędne.

W odpowiedzi MEN ustosunkował się wyłącznie do jednej z poruszonych przez RPO kwestii - podstaw przeprowadzenia kontroli. - Ze zrozumieniem przyjmuję, że były one wynikiem skarg i interwencji zgłaszanych do kuratorów oświaty przez rodziców uczniów. Podtrzymuję jednak również w tym kontekście stanowisko, że sama informacja o udziale szkoły w akcji na rzecz równego traktowania nie powinna stanowić podstawy kontroli – napisał Adam Bodnar.

Bez komentarza pozostały zaś uwagi co do sposobu przeprowadzenia kontroli przez kuratorów, a także wniosków i zaleceń formułowanych w ich wyniku.

Zagadnieniem, które MEN rozwinął w swej odpowiedzi jest rola rodziców w procesie kształcenia i wychowania, związana bezpośrednio z prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, gwarantowanym przez art. 48 Konstytucji.

- Z satysfakcją przyjąłem, że zgadzamy się co do tego, że prawo to nie ma charakteru absolutnego, a formą jego ograniczenia, wynikającego z konieczności ochrony interesu nadrzędnego, jest funkcjonowanie publicznego systemu oświaty, opartego na obowiązkowej podstawie programowej. Z moim pełnym poparciem spotyka się także teza, że niekwestionowanym uprawnieniem każdego rodzica jest zwolnienie dziecka z zajęć i aktywności nieobowiązkowych. Nie sposób jednak zgodzić się z wnioskiem, że art. 86 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. - Prawo oświatowe, określający warunki podjęcia przez szkołę współpracy z organizacją społeczną, należy interpretować w świetle „niewzruszalnych praw podmiotowych każdego rodzica w stosunku do swojego dziecka” – uznał RPO.

Podczas gdy bezsprzecznie każdy rodzic ma prawo zwolnić dziecko z dodatkowych zajęć zorganizowanych w ramach takiej współpracy, nie ma jednak podstaw do stwierdzenia, że dla jej podjęcia konieczne jest uzyskanie zgody każdego rodzica.

Taka rozszerzająca wykładnia art. 86 ust. 2 u.p.o. ma negatywne skutki dla korzystnego dla uczniów rozwijania oferty edukacyjno-wychowawczej szkoły poprzez współpracę z podmiotami zewnętrznymi. Tymczasem kuratorzy oświaty w zaleceniach pokontrolnych stwierdzali naruszenie powyższego przepisu właśnie na skutek braku uzyskania zgody wszystkich rodziców na współpracę szkoły z organizacją – wskazał Adam Bodnar.

Interpretacja taka oznacza nie tylko wyłączenie poszczególnych uczniów z określonych zajęć, ale też ograniczenie oferty edukacyjnej również wobec tych dzieci, których rodzice życzyliby sobie, by była ona realizowana przez szkołę, mieszcząc się w wartościach, jakie w procesie nauczania mają być upowszechniane zgodnie z obowiązującym prawem.

XI.800.3.2017

 

Kryzys klimatyczny ma związek z prawami człowieka - przyznaje resort edukacji

Data: 2020-01-24
  • MEN podziela opinię RPO, że istnieje związek między kryzysem klimatycznym a prawami człowieka  
  • Zgadza się także co do potrzeby kształtowania właściwych postaw dzieci i młodzieży wobec zagrożeń klimatycznych
  • Zagadnienia ochrony klimatu, jakości powietrza oraz odpowiedzialnej postawy obywatelskiej są elementem edukacji o zrównoważonym rozwoju, obecnej w szkołach od wielu lat
  • Zadania promujące tę edukację są jednak w wystarczającym zakresie realizowane w formalnym i pozaformalnym systemie edukacji – twierdzi MEN

Rzecznik Praw Obywatelskich 13 stycznia 2020 r. wystąpił do Ministra Edukacji Narodowej o wprowadzenie do szkół specjalnego programu zajęć na temat zmian klimatycznych i sposobów przeciwdziałania ich skutkom. Napisał do ministra Dariusza Piontkowskiego w związku z licznymi wystąpieniami naukowymi na temat zagrożeń wynikających z postępujących zmian klimatu (np. prof. Philipa Alstona, specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. Praw Człowieka i Skrajnego Ubóstwa). 

RPO: sama edukacja ekologiczna to za mało

RPO dostrzega silny związek pomiędzy kryzysem klimatycznym a prawami człowieka i obywatela, do których ochrony został powołany. Na uwagę zasługuje zwłaszcza przyszła sytuacja dzieci i osób starszych, które mogą zostać szczególnie dotknięte skutkami podwyższenia średniej temperatury i pogorszenia stanu środowiska naturalnego.

W podnoszeniu świadomości i szerzeniu wiedzy najważniejszą rolę spełniają szkoły. Analiza obecnych podstaw programowych wykazała, że uczniowie na wszystkich etapach edukacyjnych realizują zagadnienia z zakresu edukacji ekologicznej. W wielu szkołach wdrażane są innowacje i projekty dotyczące ekologii oraz rozwijana jest odpowiedzialności uczniów za wspólne dobro.

Jednak w ocenie RPO rozproszenie treści po kilku przedmiotach, a także brak czasu na ich szczegółowe omówienie i praktyczne zastosowanie. nie pozwala uczniom na wystarczające zapoznanie się z tematem. Nie daje również możliwości kształcenia kompetencji, które pozwalałyby na sprostanie obecnym i przyszłym wyzwaniom.

Dlatego przekazanie młodym ludziom wiedzy na temat sposobów zahamowania negatywnych zmian klimatycznych powinno być potraktowane przez szkoły jako jedno z najpilniejszych zadań. Specjalny program powinien być zaś oparty na najnowszych ustaleniach naukowych oraz skonstruowany w sposób zachęcający nauczycieli i uczniów do innowacyjności.

Wobec narażenia uczniów na kontakt z wieloma nieprawdziwymi informacjami w internecie, Rzecznik widzi tu szczególnie istotną rolę nauczycieli, którzy mogliby pomóc uczniom dotrzeć do rzetelnych i sprawdzonych materiałów.

Przykłady aktywności młodych ludzi, jak np. Młodzieży Strajk Klimatyczny dowodzą, że jest to dla nich temat ważny. Ich działania pokazują, że nie chcą biernie czekać na rozwój scenariusza, który przewiduje dotkliwe klęski żywiołowe, niedobory wody i żywności, wymuszone migracje oraz poważne konflikty. Wzywają rządzących do okazania odpowiedzialności, odwagi i ambicji, by wprowadzili  rozwiązania, mogące zapewnić przyszłym pokoleniom dobre warunki do życia i rozwoju. Uważam, że odpowiadając na te potrzeby, szkoła mogłaby w większym stopniu stanowić platformę do prowadzenia debaty, poszerzania wiedzy i poszukiwania rozwiązań.

MEN: edukacja zrównoważonego rozwoju wystarczy  

- Zgadzam się z Panem co do kwestii kształtowania właściwych postaw dzieci i młodzieży wobec zagrożeń klimatycznych -  odpisał Maciej Kopeć, podsekretarz stanu w MEN Resort uważnie obserwuje wzrastającą rolę i znaczenie edukacji o zrównoważonym rozwoju, a szerzej edukacji globalnej. Edukacja globalna stanowi tę część kształcenia obywatelskiego oraz wychowania, która pomaga w procesie uświadamiania uczniom istnienia zjawisk i współzależności globalnych. Jej głównym celem jest przygotowanie dzieci i młodzieży do stawiania czoła wyzwaniom dotyczącym całej ludzkości.

- Można przychylić się do Pana opinii, że istnieje związek między kryzysem klimatycznym, a prawami człowieka – głosi pismo. Z tego właśnie względu zagadnienia ochrony klimatu, jakości powietrza oraz odpowiedzialnej postawy obywatelskiej stanowią elementy edukacji o zrównoważonym rozwoju, obecnej w polskich szkołach od wielu lat w wyniku realizowania wielu równoległych działań.

Najważniejszym z nich jest realizowanie treści podstawy programowej na różnych etapach kształcenia, w przedmiotach takich jak przyroda, technika, biologia, chemia, geografia, wiedza o społeczeństwie. Wsparcie dla szkół  i nauczycieli w przekazywaniu ww. treści stanowi implementacja projektów Ośrodka Rozwoju Edukacji, ostatnio pn. „Edukacja globalna. Liderzy zrównoważonego rozwoju”. Działania projektowe angażują szkoły, nauczycieli  i uczniów, a także dostarczają im innowacyjnych narzędzi i materiałów dydaktycznych (np. grywalizacja).

Wspieranie nauczycieli w doskonaleniu zawodowym i poszerzaniu wiedzy na temat zjawisk klimatycznych jest jednym  z priorytetów. W wyniku działań projektowych zaczęła funkcjonować sieć regionalnych liderów edukacji globalnej, koordynujących inicjatywy w danym województwie, a także promowane są obchody Tygodnia Edukacji Globalnej w listopadzie każdego roku. Projekt ORE stanowi flagowy przykład działań edukacyjnych, wpisuje się w realizację unijnej strategii edukacyjnej, a także celów Agendy ONZ 2030.

Resort za ważne uznaje kontynuowanie dobrych praktyk w planowanym na 2020 r. projekcie ORE pn. „Młodzieżowi Liderzy na rzecz Edukacji i Globalnego Rozwoju”. Ma on służyć zwiększeniu świadomości na temat globalnych wyzwań i współzależności między nimi, a także inicjowaniu aktywnej postawy obywatelskiej w tym zakresie.

Działania MEN są komplementarne wobec inicjatyw i przedsięwzięć proponowanych przez Ministerstwo Klimatu, NFOŚiGW oraz inne podmioty zajmujące się edukacją ekologiczną lub środowiskową. Ministerstwo Edukacji Narodowej współpracuje międzysektorowo w obszarze promowania edukacji globalnej  (w tym edukacji o zrównoważonym rozwoju) z MSZ, MNiSW oraz Grupą Zagranica. Uczestniczymy systematycznie w konsultacjach międzyresortowych dotyczących działań edukacyjnych w zakresie ochrony jakości powietrza  i ubóstwa energetycznego.

Na poziomie międzynarodowym bierzemy udział w inicjatywach Global Education Network  Europe (GENE), North-South Centre of the Council of Europe, Carpathian Convention, agend ONZ, które finansują innowacyjne działania edukacyjne. Ministerstwo popiera działania organizacji pozarządowych nakierowane na podnoszenie świadomości klimatycznej oraz przygotowuje także rekomendacje dla polskich organizacji pozarządowych starających się o uzyskanie unijnej dotacji DEAR (Development Education and Awareness Raising) dla prowadzenia projektów z zakresu ww. tematyki.

- W moim przekonaniu zadania promujące edukację o zrównoważonym rozwoju realizowane są obecnie w wystarczającym zakresie zarówno w formalnym jak i pozaformalnym systemie edukacji – brzmi konkluzja odpowiedzi resortu.

VII.7037.211.2019

Uczmy porządnie o sprawach klimatu: RPO pisze do MEN

Data: 2020-01-13
  • RPO wystąpił do MEN o wprowadzenia do szkół specjalnego programu zajęć na temat zmian klimatycznych i sposobów przeciwdziałania ich skutkom.
  • Program ten powinien być oparty na najnowszych ustaleniach naukowych oraz skonstruowany w sposób zachęcający nauczycieli i uczniów do innowacyjności.
  • Przekazanie młodym ludziom wiedzy na temat sposobów zahamowania negatywnych zmian klimatycznych powinno być potraktowane przez szkoły jako jedno z najpilniejszych zadań.
  • RPO przypomina aktywność młodych ludzi w obronie klimatu i ustalenia grudniowego Kongresu Praw Obywatelskich, w którym uczestniczył światowej sławy ekspert prof. Philip Alston, specjalny sprawozdawca ONZ ds. Praw Człowieka i Skrajnego Ubóstwa, autor raportu klimatycznego i sformułowania „klimatyczny apartheid”.

Adam Bodnar napisał do ministra Dariusza Piontkowskiego w związku z licznymi wystąpieniami naukowymi na temat zagrożeń wynikających z postępujących zmian klimatu.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega silny związek pomiędzy kryzysem klimatycznym a prawami człowieka i obywatela, do ochrony których został powołany. Na uwagę zasługuje zwłaszcza przyszła sytuacja dzieci i osób starszych, które mogą zostać szczególnie dotknięte skutkami podwyższenia średniej temperatury na ziemi i pogorszenia się stanu środowiska naturalnego.

W podnoszeniu świadomości i szerzeniu wiedzy najważniejszą rolę spełniają szkoły. Analiza obecnych podstaw programowych wykazała, że uczniowie na wszystkich etapach edukacyjnych realizują zagadnienia z zakresu edukacji ekologicznej. W wielu szkołach wdrażane są innowacje i projekty dotyczące ekologii oraz rozwijana jest odpowiedzialności uczniów za wspólne dobro.

Wydaje się jednak, że rozproszenie treści po kilku przedmiotach, a także brak czasu na ich szczegółowe omówienie i praktyczne zastosowanie nie pozwala uczniom na wystarczające zapoznanie się z tematem. Nie daje również możliwości kształcenia kompetencji, które pozwalałyby na sprostanie obecnym i przyszłym wyzwaniom.

Przykłady aktywności ludzi młodych, takich jak powstanie Młodzieżowego Strajku Klimatycznego dowodzą, że jest to dla nich temat ważny. Podejmowane przez nich działania pokazują, że młodzi ludzie nie chcą biernie oczekiwać na rozwój scenariusza, który przewiduje dotkliwe klęski żywiołowe, niedobory wody i żywności, wymuszone migracje oraz poważne konflikty. Wzywają rządzących do okazania odpowiedzialności, odwagi i ambicji, by wprowadzili w życie stosowne rozwiązania, mogące zapewnić przyszłym pokoleniom dobre warunki do życia i rozwoju. Uważam, że odpowiadając na te potrzeby, szkoła mogłaby w większym stopniu stanowić platformę do prowadzenia debaty, poszerzania wiedzy i poszukiwania rozwiązań.

Profesor Philip Alston, specjalny sprawozdawca ONZ ds. Praw Człowieka i Skrajnego Ubóstwa, sformułował pogląd, że możemy stać się świadkami tzw. apartheidu klimatycznego - wykluczenia biedniejszych mieszkańców planety z możliwości uchronienia się przed konsekwencjami zmiany klimatu. Zagrożone jest nie tylko prawo człowieka do czystego środowiska, ale wręcz jego przeżycie. Katastrofa klimatyczna to także ogromne ryzyko dla porządku demokratycznego z uwagi na wzrost biedy i nierówności. Konieczne jest zatem ciągłe podkreślanie potrzeby solidarności z ludźmi mieszkającymi w innych regionach świata. Wobec narażenia uczniów na kontakt z wieloma nieprawdziwymi informacjami w internecie, dostrzegam tu szczególnie istotną rolę nauczycieli, którzy mogliby pomóc uczniom dotrzeć do rzetelnych i sprawdzonych materiałów.

VII.7037.211.2019

Spotkanie RPO z uczniami Liceum Ogólnokształcącego Towarzystwa Ewangelickiego w Cieszynie

Data: 2020-01-10
  • Czy prawo do czystego środowiska jest prawem obywatelskim?
  • Czy zdarza się, że RPO broni praw ludzi, którzy zrobili coś złego?
  • Co jest ważne w pracy RPO, czego nie dowiemy się z Wikipedii?

Prawa człowieka - wolności i prawa jednostki - nie działają, jeśli o nich nie wiemy, jeśli nie umiemy ich wykorzystać. Ważne jest, by o prawach zapisanych w Konstytucji uczyć się – i to przez całe życie.

W myśl tej idei RPO spotkał się z uczniami cieszyńskiego Liceum Ogólnokształcącego Towarzystwa Ewangelickiego.

Uczniowie mówili o akcjach Młodzieżowego Strajku Klimatycznego w Cieszynie i o negatywnych reakcjach niektórych mieszkańców na ich działania. Rzecznik uznał, że akcje młodzieży w obronie klimatu są ważnym ruchem obywatelskim. A ochrona środowiska stała się najważniejszym zobowiązaniem do działania dla każdego z nas. W tym kontekście rzecznik zauważył, że młodzi powinni mieć prawo do stowarzyszenia się w wieku młodszym niż 18 lat - jak jest to przewidziane w prawie obecnie.

Odpowiadając na nurtujące uczniów pytania o praktyczne aspekty pracy Rzecznika Adam Bodnar wskazał, że wykonując powierzoną mu misję wielokrotnie broni praw osób, które nie zawsze postępowały zgodnie z literą prawa.  - Tak, bronimy takze praw osób, które zrobiły coś złego i na przykład przebywają w zakładzie karnym. Trzeba oddzielić ocenę popełnionego czynu od ochrony praw osoby. Prawa osadzonych są ograniczone przez sąd, ale oni też mają prawo do ochrony przed torturami i nieludzkim bądź poniżającym traktowaniem.

Za ważne w swojej pracy RPO uznał też konieczność ciągłego uczenia się i otwartości na nowe problemy i potrzeby.

Spotkanie odbyło się w LO Towarzystwa Ewangelickiego, a uczestniczyła w nim rownież młodzież z Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Cieszynie.

Patotreści w sieci. W czym problem? Co robić? Sesja 27 III KPO

Data: 2019-12-14
  • 37% nastolatków w wieku 13-15 lat przyznaje, że oglądało patotreści w internecie. 43% ma z nimi kontakt co najmniej raz w tygodniu. Robią to najczęściej z ciekawości.
  • Dla zdecydowanej większości było to niepokojące doświadczenie. 82% uważa, że tego typu treści powinny być zakazane
  • Z drugiej strony ponad jedna trzecia badanych sądzi, że patotreści pokazują prawdziwe życie
  • Czy dorośli wiedzą o tym? Czy wiedzą, że kiedy damy sobie radę z patostreamingiem, pojawi się nowe zagrożenie

Patostreaming to pokazywanie w internecie przemocy i wulgarnych treści, niekiedy będących łamaniem prawa. Nadawcy tych treści zarabiają na nich. Internauci wpłacają im też pieniądze za to, że zrobią coś odrażającego czy okrutnego (znęcanie się nad osobą bliską, bicie, poniżanie). Treści te mogą oglądać dzieci, czego rodzice często nie są świadomi. O skali zjawiska alarmują organizacje pozarządowe, wychowawcy, psychologowie, badacze społeczni.

RPO zauważył problem już w 2018 r. Zaprosił do współpracy przedstawicieli Ministerstwa Cyfryzacji, prawników, przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, policjantów, działaczy pozarządowych. Zainicjował dyskusję o skali zjawiska i jego prawnym uwarunkowaniu.

Dane zawarte w raporcie z badań „Patotreści w internecie”, opracowany przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę we współpracy z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, przy wsparciu Orange Polska, są niepokojące. Badanie Przeprowadziła je wśród 400 polskich nastolatków w wieku 13-15 lat w marcu i kwietniu 2019 r. firma Focus Group Interviews.

Większość osób (88%), które oglądały patotreści, twierdzi, że było to dla nich niepokojące doświadczenie. Wielokrotnie takie odczucia po obejrzeniu tego typu materiałów miała 23%.

Patotreści postrzegane są przez młodzież przede wszystkim jako szkodliwe, zachęcające innych do naśladowania patologicznych zachowań (87%), a co za tym idzie powinny być zakazane w internecie (82%). Bardziej krytyczne w stosunku do tych materiałów są osoby, które ich nie oglądały, a tylko o nich słyszały. Krytycznie częściej wypowiadają się dziewczęta. Młodsze dzieci (10-12) są bardziej skłonne do oglądania tych treści.

Niepokojąco wysoki był odsetek osób (38%), które zgadzały się z tym, że zamieszczanie takich nagrań w sieci to dobry sposób na zarabianie pieniędzy. Ilustruje to wypowiedź jednego z respondentów wywiadu grupowego: „Żadne pieniądze nie śmierdzą”.

59% badanych wskazało, że ktoś dorosły rozmawiał z nimi na temat patotreści. Najczęściej był to rodzic (59%), częściej mama (51%) niż tata (33%). 17% osób deklaruje, że rozmowę o tym problemie podjął nauczyciel lub nauczycielka, a 7%, że psycholog lub pedagog szkolny.

Do panelu na temat patotreści zaprosiliśmy: Macieja Budzicha, autor bloga o mediach, marketingu i internecie – mediafun.pl, psycholożkę Martę Wojtas, Macieja Kępkę z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę i Zuzannę Rudzińską-Bluszcz, która stworzyła i koordynuje projekt przeciwdziałania patotreściom w BRPO. Spotkanie moderował Szymon Wójcik, koordynator Polskiego Centrum Programu Safer Internet w Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę

- Patostreamingiem zajęliśmy się w Biurze RPO półtora roku temu. Zaczęło się od maila-skargi od mężczyzny, sąsiada patostreamera – opowiadała Zuzanna Rudzińska-Bluszcz. - Mail był wstrząsający. Najpierw wydawało się nam, że chodzi o złe stosunki sąsiedzkie. Potem padło jednak słowo „patostreaming”. Ten mężczyzna pisał, że sąsiedzi uczynili sobie z nadawania na żywo z meliny środek zarobkowania. Zarabiali na tym kilka tysięcy miesięcznie. Transmitowali przemoc, to, jak wygląda życie patologicznej rodziny na bezrobociu. Proceder trwał mimo codziennych wizyt policji.

Zaczęłam badać tę sprawę. Skończyło się na zgłębianiu odmętów internetu. Im dłużej to robiłam, tym bardziej włos jeżył się na głowie. Szybko doszliśmy do wniosku w Biurze RPO, że nasza prawna wiedza nie wystarczy. Powołaliśmy okrągły stół do walki z patostreamami: zaprosiliśmy youtuberów, przedstawicieli platform internetowych, ministerstw.

W ten sposób – jak podkreślił Szymon Wójcik – temat przebił się do opinii publicznej.

Maciej Budzich: Teraz jednak środowisko patostreamerów jest już na kolejnym etapie rozwoju, nie pojawiły się nowe „gwiazdy”, być może publiczność się już nasyciła.. To wcale nie oznacza, że jest dobrze. Ci, którzy mają łeb na karku, przekształcają się w patoinfluencerów i stają się atrakcyjni dla reklamodawców.

Marta Wojtas: Młodzi oglądają te treści, bo patostreamy są źródłem żartów, mówi się o tym. Nikt nie chce odstawać od rówieśników.-A streamer wie, że może żądać od widza-dziecka wszystkiego, czyli pieniędzy.

Patotreści to krzyk rozpaczy jakiejś grupy młodych ludzi. Od kilku lat dzwonią do nas osoby, które są w złej kondycji psychicznej, mają myśli i próby samobójcze za sobą.

Bunt musi się jakoś wyrażać, trzeba jednak coś zrobić z tymi przeraźliwymi wzorcami zachowań.

Zdaniem Macieja Kępki egzekwowanie prawa przynosi jakieś efekty. Patostreamierzy byli już skazywanie, nawet nie za patostreaming, bo nie ma takiego przestępstwa, ale jeden np. dostał sądowy zakaz patostreamowania po tym jak pochwalił zabójstwo Prezydenta Adamowicza. Niestety, ci bardziej sprytni patostreamerzy wiedzą już, jak balansować na granicy praw i jej nie przekroczyć, a nadal zarabiać na reklamach.

Maciej Budzich skonstatował z goryczą, że dziś miarą wartości człowieka jest liczba lajków. Co ma zrobić 19-latek, do którego ustawia się rząd fanek z prośbą: „podpisz mi się na piersiach!". Ten model kariery jest bardzo atrakcyjny. Ja do końca nie wiem, jak z tym walczyć.

Podobnie jak Zuzanna Rudzińska-Bluszcz podkreślał, że granicą interwencji państwa jest jednak wolność słowa, prawo do twórczości i samorealizacji – dlatego rozwiązywanie problemu patotreści jest tak trudne. – Miałem wiele spotkać z uczniami, nauczycielami i widziałem duży rozdźwięk między świadomością młodzieży i nauczycieli, młodzi wiedzieli więcej ode mnie.

Przykład, jaki padł z sali, dotyczył utworu „Patointeligencja” młodego rapera Maty. Jest drastyczny w treści, ale trzeba naprawdę złej woli, by uznać to za patotreść. Młody człowiek opowiada w tym utworze o doświadczeniu młodych ludzi.

Michał Boni, były minister cyfryzacji a obecnie pracownik naukowy SWPS zwrócił uwagę na znaczenie współpracy między instytucjami państwa.

#porozmawiajMY - Gry zaangażowane społecznie – misja społeczna w grach

Data: 2019-12-14

Graj dla wiedzy i rozbudzenia empatii

Prawa człowieka, dramat uchodźców, uzależnienia, efektywność drzew w oczyszczaniu powietrza...jak przekazywać tę wiedzę, żeby było to nie tylko zrozumiałe i ciekawe, ale też pobudzało (zwłaszcza młodych ludzi) do działania?

Na przykład poprzez gry!  A takich gier, które tłumaczą trudne problemy społeczne, pokazują inną rzeczywistość (np. jak świat widzi autystyczne dziecko, lub osoba uzależniona od alkoholu) zmieniają sposób patrzenia na problemy społeczne i rozbudzają empatię jest coraz więcej. Mówił o tym podczas III Kongresu Praw Obywatelskich pan Grzegorz Zyzik - groznawca z Uniwersytetu Opolskiego. 

W swojej prezentacji pokazał przykłady wielu gier wideo i internetowych, które w przystępnej formie uczą radzić sobie z trudnymi emocjami,  pozwalając wcielić się w sytuację jednostki mierzącej się z problemem – w ten sposób grający lepiej rozumie znaczenie „inności”, ale też uczy się, jak sobie z tym radzić. Pomaganie online, często przekłada się potem na chęć działania na rzecz innych w realnym świecie.

Zatem grajmy i zachęcajmy do tego innych. 😊

Symulacja procesu sądowego: Na cyberprzemoc są paragrafy - sesja 20 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Kiedy eksperci zastanawiali się, jak wyjść z kryzysu praworządności, w wielkim audytorium obok odbywał się spektakl-symulacja, w którym prawdziwy sędzia Arkadiusz Krupa pokazywał młodym uczestnikom i widzom, jak działa sąd.
  • Przed tym wysokim, bo ustawionym na scenie sądem pojawili się – jako aktorzy - uczniowie i absolwenci Szkoły Podstawowej im. Karola Miarki w Pielgrzymowicach.
  • Są oni autorami akcji „Słowa Krzywdzą” (wraz z opiekunami Martą Florkiewicz-Borkowską i Agatą Dziendziel, radcami prawnymi Dariuszem Wójcikiem i Michałem Grabcem z Kancelarii GW LEGAL Grabiec & Wójcik z Katowic, psycholożką Patrycja Żak oraz Adamem Bieńko z UKS Oktagon).

Symulację poprowadził pomysłodawca i autor scenariusza - sędzia Sądu Rejonowego w Łobzie Arkadiusz Krupa. Zaś cały spektakl powstał dzięki współpracy trzech śląskich organizacji: Stowarzyszenia Mediatorów „Consensus”, Fundacji NoDrama oraz ImproSilesia oraz szczególnemu zaangażowaniu Agnieszki Stachury i Agnieszki Prycy.

Symulacja procesu sądowego to rodzaj interaktywnego spektaklu. Wykorzystuje elementy dramy edukacyjnej, która opiera się na naturalnej zdolności człowieka do wchodzenia w rolę i stawia na naukę przez doświadczenie. Pokazuje, jak działa wymiar sprawiedliwości w sprawach związanych z czynami zabronionymi, które często dotyczą młodych osób.

Przedmiotem rozprawy była cyberprzemoc stosowana przez 17-letniego ucznia wobec swojej koleżanki. Mogliśmy zobaczyć, na czym polega manipulowanie treściami w internecie, jak hejt wpływa na ofiarę i na sprawcę, oraz jakie są konsekwencje fałszywego oskarżenia przed sądem.

Oskarżonym był uczeń Tomasz Brzozowski.

Stanął przed sądem za to, że „przez pół roku uporczywie nękał pokrzywdzoną Kingę Zdunek w ten sposób, że wielokrotnie wysyłał do niej niechciane wiadomości tekstowe SMS jak też wiadomości na portalach społecznościowych, w których nakłaniał ją do utrzymywania z nią relacji towarzyskich, spotkań, udzielania odpowiedzi na wysyłane wiadomości, groził wyrządzeniem krzywdy w ten sposób, że zniszczy jej opinię w szkole, rozgłosił niekorzystne informacje z jej życia, a także wielokrotnie śledził ją, kiedy wracała ze szkoły do domu. Oskarżony uczeń za pośrednictwem Facebooka zmuszał koleżankę do spotkania się z nim, a na jej profilu umieszczał szkalujące ją informacje twierdząc, że źle się prowadzi i że za pieniądze pozwala robić sobie zdjęcia w szkolnej toalecie. Groził jej także śmiercią i pocięciem jej twarzy żyletką w wiadomościach smsowych”.

Spektakl rozpoczyna opis relacji domowych Kingi doświadczającej stalkingu, który doprowadził dziewczynę do próby samobójczej. Kinga to ofiara przemocy doświadcza niezrozumienia ze strony matki i siostry. Pojawia się także wątek pewności sprawcy – przecież w internecie, każdy może się pod kogoś podszyć, wg matki sprawcą krzywd wyrządzonych jej córce nie musiał być Tomek –  kolega ze szkoły oskarżany przez Kingę o stalking.

Dodatkowym obciążeniem dla Kingi staje się sytuacja w szkole. Jedna z koleżanek miała zeznawać na jej korzyść i przedstawiać kluczowe dla sprawy dowody. Niestety zastraszona przez Sprawcę boi się mieszać, nie chce mieć problemów wśród rówieśników. Kinga znów zostaje sama. Z jej problemów śmieje się już cała szkoła. Niewielkie wsparcie otrzymuje także od szkolnej psycholożki. Ostatecznie dochodzi do aresztowania młodego sprawcy cyberprzemocy oraz rozprawy sądowej.

Podczas spektaklu sędzia Krupę tłumaczył publiczności, na czym polega rozprawa  w sądzie, gdzie siedzą poszczególni uczestnicy.  Opowiadał także o tym, że sędzia zna akta postępowania, większość świadków została już bowiem przesłuchana, ale po to należy powtórzyć te czynności, aby sędzia mógł bezpośrednio spotkać się ze świadkami, z innymi dowodami, wysłuchać ich i dokonać oceny ich wiarygodności.

Oskarżony chłopak podczas rozprawy nie przyznawał się do winy. Podkreślał, że jego konto fejsbukowe oraz inne komunikatory, których historia wskazywała na nękanie Kingi, były używane przez inne osoby, zaś tych wiadomości, które on pisał nie postrzegał jako karalne. Czuł się wręcz ofiarą całej sytuacji, podkreślając, że jest to nieporozumienie, bo w rzeczywistości przecież nic koleżance nie zrobił.

Podczas rozprawy mieliśmy też okazję zobaczyć pełną formułę składania zeznań przez Poszkodowaną, Oskarżonego, świadków oraz biegłych.

Spektakl, dobitnie pokazywał, jak wielkim stresem jest to dla każdej ze stron postępowania, niezależnie od sytuacji.

Podczas całej symulacji Sędzia tłumaczył między innymi, jakie są konsekwencje składania zeznań niezgodnych z prawdą, a jakie  następstwa wywołuje odmowa składania zeznań,, do której uprawione są np. najbliższe osoby Oskarżonego. Pouczył również, że jeśli świadek, który mógł odmówić składania zeznań, ale nie zrobił tego i podał na przykład policji hasło do swojego konta na Facebooku, i udostępnił korespondencję z Oskarżonym, to nawet jeśli potem zmienił zdanie, i nie chce już zeznawać, to wydruki takich wiadomości będą miały znaczenie jako dowód w sprawie.

Cały spektakl kończy wykonanie przez główną bohaterkę piosenki Kasi Kowalskiej pt. spowiedź, by uzmysłowić widzom stan ducha każdej osoby doświadczającej przemocy psychicznej, a tym bardziej cyberprzemocy, którą – na szczęście tylko pozornie – trudniej udowodnić.

„Mówiłeś mi,  że przyciągam gniew, że za nic masz mą niewinność kazałeś mi trudna droga iść za stróża mieć tylko ciemność, patrzyłeś jak wolno staczam się i spadam w otchłań bezdenną widziałeś, jak mieszam z winem krew by obłaskawić codzienność”

Na koniec dwa zdania od prowadzącego symulację sędziego Krupy:

Poczucie anonimowości w internecie jest olbrzymie, ale granice wyrażania poglądów muszą spotkać się jednak z granicą prywatności  i wolności drugiej osoby. 

Przestępstwa  popełniane w cyberprzestrzeni nie giną, bo wywołują realne skutki, dlatego jak każde inne muszą i są karane. W przypadku przedstawionej historii Prokurator wnioskował o pozbawienie wolności dla Oskarżonego. I choć proces nie pozostawił złudzeń co do jego winy, a kara  wydaje się być  niezbędna, warto zastanowić się nad jej wymiarem.  

W takich sytuacjach kara powinna być jednak szczególnie głęboko przemyślana., chociażby dlatego, ze dotyczy bardzo młodego człowieka. Czasem lepsze korzyści  niż jego zatrzymanie przyniesie  nałożenie na niego prac społecznych, dzięki którym może nauczy się inaczej podchodzić do drugiego człowieka. – zakończył Arkadiusz Krupa.

Adam Bodnar: lepsza edukacja prawna obywateli utrudni naruszanie praworządności

Data: 2019-12-11
  • Im lepsza będzie edukacja prawna, tym lepiej obywatel będzie wiedział, do której instytucji zwrócić się ze swoją sprawą
  • Łatwiej też będzie mógł sam dawać sobie radę w gąszczu przepisów
  • Umożliwi mu to ponadto taką obywatelską postawę, ktora utrudni łamanie zasad praworządności  

To tezy wystąpienia RPO Adama Bodnara na I Kongresie Edukacji Prawnej. Został on zorganizowany 11 grudnia 2019 r. na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego przez Fundację TENEO, Okręgową Izbę Radców Prawnych i Europejskie Stowarzyszenie Studentów Prawa ELSA Gdańsk.  

To pierwsze ogólnopolskie forum wymiany poglądów pomiędzy środowiskiem prawnym a pedagogicznym w celu znalezienia najlepszych rozwiązań, aby do systemu edukacji wprowadzić elementy prawa.

Adam Bodnar podkreślał, że edukacja prawna jest fundamentalną częścią edukacji w ogóle. Trudno zatem przecenić jej znaczenie dla kształcenia młodzieży i w konsekwencji kształtowania postaw obywateli. Edukacja ta obecnie sprowadza się w istocie do podnoszenia poziomu świadomości obywatelskiej oraz poszerzania zakresu wiedzy zwłaszcza młodych ludzi o instytucjach publicznych. Ważne jest też pogłębianie wiedzy obywateli o organach państwa stosujących prawo oraz o obowiązujących normach prawnych.

W efekcie obywatel nie tylko będzie wiedział, do której instytucji ma się zwrócić ze swoją sprawą, nie tylko będzie łatwiej i efektywniej poruszał się samodzielnie w gąszczu przepisów, ale też ta wiedza pozwoli mu na pewniejsze przyjęcie postawy obywatelskiej utrudniającej innym podmiotom  dokonywanie naruszeń prawa - zwłaszcza organom publicznym łamanie zasady praworządności.

RPO dodał, że edukacja prawna odbywa się również poprzez prawidłowe stosowanie prawa przez organy władzy publicznej. Dlatego też tak ważna jest postawa moralna osób, które pełniąc funkcje organów stosujących prawo.

Rzecznik podzielił się swoim doświadczeniem z działalności edukacyjnej. Jak przyznał, zdarzało mu się stykać z oportunistyczną, pełną obawy przed naciskiem opresywnej władzy, postawą niektórych nauczycieli, a zwłaszcza dyrekcji szkół. Hamowało to przekazywanie wiedzy i swobodną wymianę myśli.

Adam Bodnar podkreślił wielką wagę edukacji w zakresie przestrzegania zasady równego traktowania, która jest istotnym elementem edukacji prawnej, co w praktyce edukacyjnej nie jest dzisiaj dostatecznie dostrzegane.

Z RPO zgodzili się uczestnicy Kongresu, którymi byli eksperci od edukacji, nauczyciele i akademicy oraz przedstawiciele zawodów prawniczych. Mówili, że podnoszenie świadomości prawnej obywateli, również tych najmłodszych, w dobie często zmienianego i coraz bardziej skomplikowanego prawa, staje się koniecznością. Jest to również istotny element budowania świadomego społeczeństwa obywatelskiego.

Celami statutowymi Fundacji TENEO - głównego organizatora Kongresu - są upowszechnianie wiedzy prawnej przez organizację warsztatów edukacyjnych m.in. dla dzieci, młodzieży, seniorów oraz innych wybranych grup społecznych, a także nieodpłatne poradnictwo prawne dla osób niemogących ponieść kosztów odpłatnej pomocy prawnej.  

#zadaNIEdomowe. Mniej, ale lepiej. Opracujmy szkolne zasady zadawania prac domowych! NASZ PREZENT NA MIKOŁAJKI

Data: 2019-12-06
  • Poradnik o tym, jak to zrobić, przygotowały wspólnie z RPO organizacje społeczne
  • RPO wystąpił do MEN z prośbą o wypromowanie tej akcji.
  • Ogłaszamy ją 6 grudnia – to nasz prezent na mikołajki

O tym, że uczniowie, nauczyciele i rodzice cierpią z powodu prac domowych, RPO dowiaduje się w czasie spotkań w całym kraju. Alarmował o problemie min. Annę Zalewską już w styczniu tego roku. Nadmierne obciążenie uczniów obowiązkami szkolnymi ma bowiem negatywny wpływ na życie całych rodzin, jest też niezgodne z nowoczesnymi trendami edukacyjnymi (zadania domowe nie zawsze pomagają w procesie uczenia się, mogą natomiast doprowadzić do wzrostu zniechęcenia uczniów i pogłębienia się nierówności społecznych).

Na to pismo RPO uzyskał oficjalną odpowiedź MEN, że o tym, co i jak zadawać do domu, decyduje nauczyciel, a dobrą organizację zadań domowych należy wypracowywać zawsze na poziomie szkoły.

Dlatego wspólnie z edukacyjnymi organizacjami społecznymi Rzecznik podjął pracę nad materiałami, które pomogłyby społeczności szkolnej w wypracowaniu rozwiązań dla prac domowych zgodnie z rekomendacją MEN. Tak powstał poradnik #zadaNIEdomowe, w ramach którego podpowiadamy, jak wspólnie opracować szkolne reguły dotyczące pracy w domu, tak, aby była ona rzeczywiście dostosowana do indywidualnych potrzeb i możliwości uczniów danej szkoły.

Chcemy też ułatwić korzystanie z dobrych rozwiązań wypracowanych już w wielu szkołach – można z nich korzystać w serwisie https://obywateledlaedukacji.org/zadaniedomowe/  .

Uczestnicy projektu są głęboko przekonani, że problem prac domowych uda się rozwiązać, jeśli w proces zmiany zaangażują się wszyscy członkowie społeczności szkolnej. Przy okazji będzie to doskonałą lekcję na temat funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego oraz ochrony praw człowieka i obywatela.

Ogłaszając ten obywatelski projekt RPO prosi ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego, by wsparł promocję tych dobrych praktyk w szkołach. „Wierzę, że kierując się swoją wiedzą i doświadczeniem, osoby odpowiedzialne za kształt polskiej szkoły podzielą przekonanie, że przemyślane zadania domowe, oparte w większym stopniu na kreatywności i współpracy, przyczynią się do lepszej edukacji, a w efekcie do lepszego funkcjonowania naszego społeczeństwa” – pisze Adam Bodnar.

Ulotkę #zadaNIEdomowe RPO przekazuje też rzecznikowi praw dziecka Mikołajowi Pawlakowi.

VII.501.68.2018

Z młodzieżą o wchodzeniu w dorosłość – Konferencja 18 +

Data: 2019-11-30
  • O szkole, państwie i policji, organizacja pozarządowych, patostreamingu i cyberbezpieczeństwie, klimacie i usamodzielnianiu się rozmawiało w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich prawie sześćdziesięciu młodych ludzi.
  • 30 listopada 2019 roku mieli okazję spotkać się z ekspertami i mentorami, żeby przedstawić swój punkt widzenia, obawy i nadzieje towarzyszące wchodzeniu w dorosłość.

Wśród uczestników byli młodzi liderzy i aktywiści, wychowankowie młodzieżowych ośrodków wychowawczych i młodzieżowych ośrodków socjoterapii, podopieczni Fundacji Po Drugie (przeciwdziałającej patologii, demoralizacji, bezradności, wykluczeniu młodzieży), przedstawiciele organizacji z mniejszych miast oraz reprezentanci młodzieżowych rad miasta.

Dyskusje organizowane były w grupach, z ekspertami od różnych tematów,  a każda z dyskusji była inna – uczestnicy przedstawiali swoją perspektywę, dzielili się własnymi doświadczeniami, opowiadali praktykę z ich regionów.

Eksperci podkreślali, że uczestnicy nie tylko przedstawiali nowe pomysły na rozwiązanie najważniejszych problemów, ale także wykazywali się dużym zrozumieniem i empatią dla rówieśników. Podkreślali, że potrzebują takich spotkań, by wymieniać się poglądami i szukać odpowiedzi na najważniejsze pytania.

Zapytani o tematy, o których chcieliby jeszcze porozmawiać, wskazywali edukację seksualną, religię w szkołach, działalność Rzecznika Praw Dziecka.

O czym rozmawiała młodzież na Konferencji 18+?

Anna Tomkiewicz z BRPO dyskutowała z młodzieżą o prawach ucznia w szkole, zwłaszcza o prawach ucznia pełnoletniego – czy może sam się zwolnić z lekcji, jaka powinna być polityka szkoły wobec korzystania z telefonów, czy szkoła może ingerować w wizerunek np. zakazać farbowania włosów.

O tym, czego szkoła młodzieży nie nauczyła dyskutowali z Kacprem Lemieszem ze Strajku Uczniowskiego oraz Barbarą Kaczkowską ze Zwolnionych z teorii – programu, w ramach którego uczniowie zakładają i realizują własne projekty społeczne.

Część warsztatów zajmowała się problematyką młodzieży w zderzeniu z internetem. Uczniów w dyskusji o prywatności i bezpieczeństwie w sieci wspierali Kacper Gwardecki z BRPO i Anna Obem z Panoptykonu. Rozmawiano też o patostreamingu z Martyną Różycką z NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa).

Młodzież wkraczająca w dorosłość odkrywa nowe obszary praw obywatelskich. O partycypacji politycznej, wieku głosowania, młodzieżowych radach miasta rozmawiał z młodymi ludźmi Piotr Nowak z PROMu, a o prawie do zgromadzeń i demonstracji, także w kontekście protestów klimatycznych, Marcin Malecko z BRPO.

Poruszone zostały także tematy zdarzeń z pogranicza naruszeń praw człowieka. Młodzi ludzie rozmawiali o sytuacji osób w MOWach i MOSach, prewencji tortur, o kontakcie w policją – przeszukaniach, wylegitymowaniach, granicy wiekowej odpowiedzialności karnej. Młodzież mogła zadawać pytania mecenasowi Michałowi Harze z BRPO, Justynie Jóźwiak z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur BRPO oraz Agnieszce Sikorze z Fundacji Po Drugie.

Podwójny rocznik i inne konsekwencje reformy oświaty. RPO: nie może być „jakoś”, musimy postawić na jakość nauczania

Data: 2019-11-27
  • RPO: Nie możemy zadowolić się narracją resortu edukacji, która opiera się na przekonaniu, że „jakoś to będzie”. Musimy postawić na jakość nauczania
  • Seminarium o reformie oświaty zostało zorganizowane w związku z doniesieniami o bardzo złej sytuacji w szkołach średnich z powodu tzw. „kumulacji roczników”
  • W spotkaniu brali udział samorządowcy, przedstawiciele rodziców, uczniów, nauczycieli, NIK, związków zawodowych i organizacji społecznych

Seminarium o reformie oświaty zostało zorganizowane w związku z doniesieniami o bardzo złej sytuacji w szkołach średnich z powodu tzw. kumulacji roczników. Po zakończeniu długiego i trudnego procesu rekrutacji media informowały o przepełnieniu szkół, które może zagrażać zdrowiu i bezpieczeństwu uczniów i pracowników, m.in. w związku z utrudnioną ewakuacją lub reagowaniem na konflikty. Stale pojawiają się informacje o problemach z zapewnieniem kadry pedagogicznej, co prawdopodobnie będzie skutkowało obniżeniem jakości nauczania.

Skargi wpływające do BRPO dotyczyły głównie niepewności w okresie rekrutacji oraz gorszych warunków kształcenia w porównaniu do poprzednich roczników. Pojawił się także wniosek rodziców, którzy chcieliby złożyć pozew zbiorowy przeciwko państwu. Zarzucają oni władzom dyskryminację dwóch roczników uczniów.

Jak funkcjonują szkoły po reformie: seminarium eksperckie

Kwartał po rozpoczęciu roku szkolnego samorządowcy, przedstawiciele rodziców, uczniów, nauczycieli, NIK, związków zawodowych i organizacji społecznych spotkali się w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich żeby podzielić się refleksjami o przebiegu wprowadzania reformy oświaty oraz wypracować rekomendacje.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar otwierając spotkanie podkreślił, że nie można zadowolić się narracją resortu edukacji, która opiera się na przekonaniu, że „jakoś to będzie”, a reformę udało się przeprowadzić – bez analizy kosztów, jakie wywołało jej wprowadzenie. Problemy, jakie wywołuje nowe prawo często nie są oczywiste. Rzecznik opowiedział o sygnałach o przeciążeniu burs i internatów, które otrzymywał na spotkaniach regionalnych. Tego typu niedogodności i obszary problematyczne często powstają jako komplikacja w przeprowadzaniu reformy. Nikt ich nie przewidział na etapie prac legislacyjnych. Należy zakomunikować je resortowi edukacji. Ważne jest, żeby skupić się na podniesieniu jakości nauczania oraz polepszeniu szeroko pojętej sytuacji dzieci.

Problemy, na które uwagę zwracali przedstawiciele samorządów

Przedstawiciele samorządów przedstawili ogrom kosztów przeprowadzenia reformy. Nie tylko finansowych, ale też obciążających szkoły i samorząd w sposób mniej dosłowny.

Przedstawiciele samorządu warszawskiego zwracali uwagę na fakt, że w wyniku destabilizacji oświaty wielu nauczycieli odeszło z zawodu i istnieje ogromna liczba niezapełnionych wakatów. Brak kadry pedagogicznej wymusza z kolei pracę w wymiarze nadliczbowym na wymuszonych zastępstwach. Przekłada się to na obniżenie poziomu nauczania, problemy z realizacją programu oraz organizacją zajęć pozalekcyjnych i indywidualnego nauczania…

Samorządowcy z Wrocławia podkreślali, że problemem są przepisy, które są pisane dla ośrodków miejskich, w których odnotowuje się niż demograficzny. Nie uwzględnia się natomiast działań aglomeracyjnych, a wzrost subwencji jest nieproporcjonalny do wydatków.

Samorządowcy poznańscy przedstawili projekt prowadzenia rozliczeń nakładów finansowych poczynionych na edukację pomiędzy powiatami. Sugerowali również wprowadzenie zmian odnośnie harmonogramu rekrutacji do szkół. Rozciąganie tego procesu na 3 miesiące i informowanie o wynikach rekrutacji 30 sierpnia jest niedopuszczalne. Blokuje to efektywne zarządzanie edukacją i wprowadza chaos w życie uczniów i ich rodzin.

Samorządy postulują uwzględnianie przez państwo, że w praktyce duże miasta biorą na siebie zadania w skali lokalnej, w tym przejmują część zadań związanych z edukacją, które powinny wykonywać mniejsze ośrodki.

Rodzice pracują nad pozwem zbiorowym

Około 1500 rodziców uczniów z podwójnego rocznika z całej Polski rozważa wielopłaszczyznowy pozew zbiorowy – zapowiedział dr Dobrosław Bilski. Wyodrębnili oni 5 płaszczyzn naruszających prawa ich dzieci.

Po pierwsze – nierówne traktowanie w zakresie dostępu do wykształcenia i edukacji, polegające na braku możliwości dostania się do wybranej szkoły podczas gdy w przypadku kandydowania z innym rocznikiem dziecko miałoby taką szansę. Na przykład, znaczne utrudniony był dostęp do szkół artystycznych.

Po drugie – brak możliwości zapewnienia dostępu do szkolnictwa wyższego, gdy uczeń w wyniku reformy nie ma możliwości podejść do matury w swojej szkole (wydaje mi się, że chodziło o sytuacje, gdy uczeń nie poszedł do takiej szkoły, do jakiej chciał ).

Kolejne ważne kwestie to brak dostępu do poradnictwa oraz niedostosowanie metod i treści do zdolności poznawczych uczniów.

Piąta wyodrębniona kategoria obejmuje szeroko rozumiane zjawiska, które ujawniły się po rozpoczęciu roku szkolnego:

  • przepełnione internaty,
  • brak informacji na jakich zasadach będzie przeprowadzana matura,
  • masowe odwoływanie lekcji w związku z brakami kadrowymi,
  • klasy liczące wielu uczniów i tłok w budynkach szkolnych, wzmagające negatywne emocje i zachowania. Dochodzi do anonimizacji ucznia, utracone zostało indywidualne podejście i wrażliwość na potrzeby ucznia.

Głos niesłyszany: szkolnictwo branżowe

Zofia Grudzińska z Ruchu Społecznego Obywatele dla Edukacji zwróciła uwagę, że szkoły branżowe nie są właściwie reprezentowane w dyskusji publicznej na temat edukacji. To prawda, że w wyniku reformy pozyskały wielu nowych uczniów, ale są to często dzieci sfrustrowane, niezadowolone, że się w nich znalazły. Są wrogo nastawione, nie wiążą swojej przyszłości z tymi szkołami i dążą do szybkiego przeniesienia się do liceum lub technikum. Z kolei samorządowcy z Lublina powiedzieli, że mierzą się z brakiem uczniów w szkołach branżowych, ponieważ nastąpiło przesunięcie kształcenia w stronę kształcenia ogólnego.

Jarosław Delewski, dyrektor Departamentu Edukacji w Urzędzie Miejskim Wrocławia zauważył, że reforma, która miała przynieść ożywienie w szkolnictwie zawodowym, nie odniosła tak pozytywnych skutków, jak oczekiwano. Dalej nie jest to popularna ścieżka kształcenia. Opowiadał o sytuacji, gdy jeden z przedsiębiorców zaproponował utworzenie 400 miejsc pracy dla uczniów lub absolwentów szkół branżowych o określonym profilu, a miasto było w stanie znaleźć 17 kandydatów spełniających wymogi. Poznańscy samorządowcy dodali, że w szkołach zawodowych negatywnym zjawiskiem jest późne kończenie zajęć, dysproporcja w porównaniu ze szkołami ogólnymi jest znaczna.

Warto zauważyć, że w wyniku reformy uczniowie 13-letni, którzy rozpoczęli naukę w szkole branżowej I stopnia, ukończą ją w wieku 17 lat  – tym samym znajdą się w swoistej próżni na rynku pracy, gdyż nie będą mogli podjąć zatrudnienia. Jednocześnie nauka do 18. roku życia jest obowiązkowa.

Nauczyciele znaleźli się w sytuacji destabilizacji zawodowej

Rzecznik podkreślił, że rozumie, w jak trudnej sytuacji znaleźli się nauczyciele. Walka z zawodową marginalizacją, niskimi wynagrodzeniami i przepracowaniem stała się jeszcze trudniejsza w sytuacji braków kadrowych i istotnych zmian programowych, które wprowadziła reforma.

Ks. Damian Wyżkiewicz zabrał głos w imieniu nauczycieli. Na co dzień uczy religii i filozofii. Podkreślił, że nauczycielom trudno jest odnaleźć się w nowej rzeczywistości, tym bardziej, że cel przeprowadzanej reformy jest niejasny. Nauczyciele nie wiedzą, jak ma w przyszłości wyglądać matura. Większość nowych programów jest niedopracowana: są albo wprost przeniesione z gimnazjów do I klas, albo znajdują się w nich luki metodologiczne i merytoryczne. Zniknęły też niektóre dobre szkoły finansowane częściowo przez rodziców (dotychczas płacili za 3 lata gimazjum, teraz musieliby płacić za 8-letnie kształcenie swoich dzieci).

Ksiądz Wyżkiewicz zwrócił też uwagę, że klasy są bardzo liczne, uczniowie muszą mierzyć się z hałasem i ściskiem, co rodzi frustrację i agresję. Zapytał, jak w tej sytuacji mają odnaleźć się dzieci ciepiące na ADHD, zespół Aspergera, z autyzmem lub niepełnosprawnościami, dla których stanie w kolejkach do szatni, do toalety oraz ciągły hałas stanowią szczególnie poważny problem. Nikt o godność i poczucie bezpieczeństwa tych dzieci nie zadbał. Pedagog podkreślił też, że nie ma żadnego skutecznego systemu wsparcia terapeutycznego albo psychologicznego dla dzieci z grup defaworyzowanych. Co więcej w jego ocenie nauczanie indywidualne jest obecnie fikcją. Podobnego zdania jest nauczycielka Ewa Drobek – należy wzmocnić system wsparcia psychologicznego młodzieży i zapewnić szybką poprawę programu nauczania indywidualnego dzieci z przewlekłymi chorobami lub niepełnosprawnościami, ponieważ obecnie jest on wykluczający, a dodatkowo niejednokrotnie niemożliwy do zrealizowania w przypadku braków kadrowych. Nie może być tak, że uczeń nauczany indywidualnie kończy zajęcia o 21, bo wcześniej nauczyciel nie miał czasu do niego przyjść. Niektórzy nauczyciele dostrzegają również lepsze przygotowanie uczniów po gimnazjach w porównaniu do absolwentów szkół podstawowych.

Zofia Grudzińska podkreśliła też, że w małych ośrodkach miejskich nauczyciele z podstawówek i gimnazjów w poszukiwaniu pracy przenoszą się do liceum. Tymczasem nie są oni przygotowani do uczenia starszej młodzieży: pod względem pedagogicznym i merytorycznym.

Dyrektorzy szkół postulowali wprowadzenie dwóch istotnych programów dla nauczycieli: poradnictwa zawodowego, które pozwoliłoby im odnaleźć się w tej nowej i niepokojącej sytuacji oraz dokształcania dla nauczycieli, którzy zmienili rodzaj szkoły, w której uczą. Nauczyciele, którzy uczyli w podstawówkach, a w sposób nieoczekiwany i nagły zaczynają uczyć w szkołach średnich, muszą uzyskać wsparcie w rozwijaniu swojej wiedzy i kompetencji. Zwracali także uwagę na dużą rotację pracowników niepedagogicznych, związaną z niskimi wynagrodzeniami.

Nieoczekiwane problemy, które naruszają prawa uczniów

Problemem, który często przewijał się w wypowiedziach ekspertów, było funkcjonowanie burs i internatów. W związku z kumulacją uczniów z podwójnego rocznika brakuje w nich miejsc lub zostały one utworzone prowizorycznie: łóżka zostały zamienione na piętrowe, uczniowie muszą walczyć o dostęp do biurek, łazienki. Uczniowie nie mają więc warunków do wypoczywania i nauki. Tego typu ośrodki są często prowadzone przez podmioty prywatne, więc samorządy nie mają instrumentów do naprawiania tego stanu rzeczy. Istnieją również obawy o niską jakość opieki. Warto wspomnieć, że w dużych miastach ten problem ma naprawdę ogromne znaczenie: niekiedy uczniowie z poza granic administracyjnych miasta stanowią nawet 50 % uczniów.

Zgłaszano również problemy z bazą sportową. Brakuje dostępu do boisk i sal sportowych.

Liczne głosy z sali podnosiły, że zmiany wprowadzane do podstawy programowej spowodowały odejście od nauczania integralnego i powrót do podziału na przedmioty oraz od nowoczesnych sposobów uczenia się na rzecz uczenia się na pamięć. Dzieci nie są w stanie przyjmować takiej ilości wiedzy i w efekcie czują, że nie sprostają oczekiwaniom stawianym przez system edukacji, a niejednokrotnie także rodziców.

Jeden z obecnych na sali dyrektorów szkół zauważył, że w wyniku reformy i braków kadrowych ucierpiało życie społeczne szkoły i działalność różnych szkolnych organizacji. Przekonywał on, że dobrze funkcjonująca szkoła musi mieć bogate życie społeczne, budować wspólnotę: uczniów, nauczycieli, rodziców.

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz zachęcał, żeby pomimo trudnej sytuacji przenieść akcent dyskusji na potrzeby dzieci i w miarę możliwości podejmować oddolne działania naprawcze, bez udziału rządu i samorządów. Z kolei przedstawicielka NSZZ Solidarność apelowała, aby samorządy nie postrzegały edukacji wyłącznie jako kosztu. Podkreśliła bardzo złą sytuację nauczycieli (wynikającą m.in. z nadmiaru biurokracji oraz trudnych relacji z rodzicami) oraz  skutki niszczenia szkolnictwa branżowego.

Rzecznik na bieżąco monitoruje przebieg przeprowadzania reformy oświatowej

RPO skierował dwa wystąpienia do MEN w sprawie sytuacji w szkołach średnich (VII.7037.14.2019).

W pierwszym zwrócił się do samorządów kilkudziesięciu polskich miast o informacje o stanie przygotowań do przyjęcia dwukrotnie większej niż w latach poprzednich liczby uczniów do liceów, techników i szkół branżowych. Spytał też, jakie działania są konieczne do podjęcia przez władze państwowe dla poprawy sytuacji. Samorządy jako największe zagrożenie wskazały:

  • konieczność ponoszenia rosnących kosztów edukacji, ponieważ obecny system finansowania oświaty, oparty na podziale części oświatowej subwencji ogólnej, nie zapewnia prawidłowego wykonywania zadań oświatowych przez samorządy. Zostały one zmuszone do wielu inwestycji (budowa lub modernizacja pracowni, podział pomieszczeń dla pozyskania dodatkowych sal dydaktycznych, dostosowanie łazienek i zakup wyposażenia). Duże wydatki wiązały się też z potrzebą stworzenia nowych miejsc noclegowych dla uczniów zamieszkałych w okolicznych gminach.
  • Dyrektorzy szkół zgłosili, że spodziewają się zwiększenia średniej liczby uczniów w oddziałach oraz wydłużenia godzin nauki w niektórych szkołach. Żadne miasto nie zgłosiło konieczności zorganizowania nauki w soboty. Z uwagi na naukę na dwie zmiany konieczna może być rezygnacja z zajęć dodatkowych, jak kółka zainteresowań lub zajęcia wyrównawcze.
  • Poważnym problemem dyrektorów placówek było zapewnienie obsady kadrowej, zwłaszcza w zakresie przedmiotów zawodowych, matematycznych, przyrodniczych i języków obcych. Brak kadry powoduje konieczność zatrudniania osób bez przygotowania pedagogicznego lub bez pełnych kwalifikacji (za zgodą kuratora oświaty), a także nauczycieli, którzy od lat przebywają na emeryturze.
  • Samorządy zgłaszały obawy, że zwiększona liczba uczniów może negatywnie wpłynąć nie tylko na sytuację młodzieży, ale także doprowadzić do pogorszenia warunków pracy kadry pedagogicznej.
  • Oczekiwano również problemów organizacyjnych wynikających z braku przepisów wykonawczych koniecznych do przygotowania arkuszy organizacyjnych. 

Samorządy przygotowały również pakiet rekomendacji mogących poprawić sytuację oświaty i pomóc wyjść z kryzysu, w jakim znalazły się polskie szkoły.

W drugim wystąpieniu RPO zwrócił się z prośbą o informacje o działaniach MEN w celu poprawy położenia uczniów. W odpowiedzi Minister Edukacji Narodowej poinformował, że media informują o sytuacji w szkołach w sposób nieodpowiadający prawdzie. Reforma została przygotowana w sposób rzetelny i stanowi odpowiedź na potrzeby uczniów oraz całego systemu edukacji. Poprawiła także sytuację w mniejszych miastach, które miały dotąd problem ze znalezieniem odpowiedniej liczby kandydatów. W ocenie MEN samorządy uzyskały wystarczające wsparcie podczas wprowadzania zmian.

Co dalej? Wiedza zdobyta podczas seminarium zostanie wykorzystana

Rzecznik praw obywatelskich zapowiedział, że przygotowane zostanie wystąpienie do Ministra Edukacji Narodowej, zawierające diagnozę najważniejszych problemów oraz rekomendacje. Planowane jest również wystąpienie do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie równości w dostępie do szkół artystycznych. Ponadto Rzecznik będzie kontynuował prace w ramach spotkań roboczych z ekspertami w zakresie edukacji.

Niewłaściwe zachowanie katechety. Rzecznik pyta o sprawę kuratora oświaty

Data: 2019-11-13
  • Proboszcz jednej z parafii w Małopolsce, a zarazem katecheta w szkole podstawowej, niewłaściwie zachowywał się wobec dzieci - podają media
  • Miał podnosić głos na uczniów, szarpać ich, a jednego nawet uderzył dziennikiem
  • Rzecznik Praw Obywatelskich spytał o tę sprawę Małopolskiego Kuratora Oświaty

Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik dowiedział się o zarzutach dotyczących niewłaściwego traktowania uczniów przez proboszcza parafii w Bystrej.

Z informacji tych wynika, że dyrektor Szkoły Podstawowej w Bystrej powiadomił o sprawie Małopolskiego Kuratora Oświaty.

Rzecznik poprosił Barbarę Nowak, małopolską kuratorkę oświaty, o informacje o działaniach podjętych w tej sprawie. Spytał też, czy w przeszłości do Kuratorium wpływały skargi na tego katechetę.

VII.5600.41.2019

Kto pomoże uczniowi w nagłej sytuacji? RPO pyta Ministra Zdrowia

Data: 2019-11-08
  • Nadal nie rozwiązano problemu dzieci, które muszą dostać w szkole insulinę albo trzeba im zmierzyć poziom cukru. Dotyczy to także dzieci cierpiących na inne przewlekłe choroby
  • W szkole może nie być osób gotowych tym dzieciom pomóc, gdy nie ma pielęgniarki albo higienistki
  • Zgodnie z prawem w takiej sytuacji nauczyciele czy pracownicy szkół mogą podawać leki wyłącznie po swej pisemnej zgodzie
  • RPO kolejny raz interweniuje u Ministra Zdrowia, by doprecyzować obowiązki pracowników szkół w tym zakresie

Ogólnopolska Federacja Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę zwróciła uwagę na problemy dzieci, które wymagają przyjmowania insuliny i pomiaru cukru podczas pobytu w szkole. W przypadku nieobecności w szkole pielęgniarki środowiska nauczania i wychowania albo higienistki szkolnej uczniowie nie znajdują osób, które byłyby gotowe im pomóc.

Zgodnie bowiem z ustawą z 12 kwietnia 2019 r. o opiece zdrowotnej nad uczniami, podawanie leków lub wykonywanie innych czynności podczas pobytu ucznia w szkole przez pracowników szkoły może odbywać się wyłącznie za ich pisemną zgodą. Mogą zatem zgodnie z prawem odmówić takiej zgody. 

Rzecznik Praw Obywatelskich już wcześniej sygnalizował problem ministrom zdrowia oraz edukacji.

RPO pisał ostatnio w tej sprawie do Ministra Zdrowia w marcu 2019 r. Apelował o przyjęcie rozwiązań przedstawionych przez Rzecznika Praw Dziecka w 2018 r. Proponował on przyjęcie za punkt wyjścia w tej sprawie potrzeb uczniów, a nie obaw nauczycieli. Zarazem ze zrozumieniem trzeba podchodzić do zastrzeżeń pracowników instytucji oświatowych i udzielić im wszelkiego możliwego wsparcia.

Wiceminister Zbigniew Król odpisał, że podawanie leków  dziecku przewlekle choremu, bez względu na rodzaj schorzenia, jest elementem opieki nad dzieckiem. W ocenie resortu można zatem przyjąć, że działania nauczycieli i wychowawców w placówkach oświatowych (w przedszkolach i w szkołach) mogą być analogiczne do tych, jakie w podobnych sytuacjach podejmowaliby rodzice lub prawni opiekunowie dziecka.

Opieka nad uczniami jest wymieniona jako jeden z ustawowych celów systemu oświaty. Karta Nauczyciela stanowi zaś, że nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować powierzone mu zadania - zgodnie z podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą - w tym związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć.

Uwzględniając argumentację Ministra Zdrowia, należałoby doprecyzować obowiązki pracowników szkół w zakresie czuwania nad zdrowiem dzieci, które pozostają pod ich opieką – podkreśla Adam Bodnar.

Niestety, w dalszym ciągu sytuacja zarówno młodszych, jak i starszych dzieci z chorobami przewlekłymi nie jest zadowalająca. Zaproponowane rozwiązania (w tym udzielanie szkole upoważnienia do podawania leków) nie spełniają oczekiwań rodziców i ich dzieci w sytuacji, kiedy nie ma pracowników zatrudnionych do sprawowania opieki zdrowotnej nad uczniami lub innych osób, które mogą im pomóc.

Rzecznik poprosił ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o stanowisko w sprawie.

Na częste u dzieci do 14. roku życia przewlekłe problemy ze zdrowiem wskazuje raport Głównego Urzędu Statystycznego „Stan zdrowia ludności Polski w 2014 r.” Zgłaszali je rodzice niemal 26 % badanych dzieci (o 10 punktów procentowych więcej niż w 2009 r.). Wśród dzieci do 4. roku życia odsetek ten wynosił 19 %, a wśród 5-9 letnich – 28 %. Długotrwałe problemy zdrowotne dotykają ogółem 29 % chłopców i 23 % dziewczynek. 15 % dzieci choruje na różnego rodzaju alergie, a 4% na astmę.

VII.7037.167.2019

Uczniowie nie wybrali lekcji religii - i tak w nich uczestniczą. RPO pisze do dyrektora liceum

Data: 2019-11-04
  • Uczniowie krakowskiego liceum, którzy nie zapisali się na lekcje religii, biorą w nich bierny udział
  • Jak podają media, szkoła nie zapewnia im w tym czasie opieki pedagogicznej
  • Konstytucja gwarantuje prawo do wolności sumienia i religii oraz prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami - podkreśla RPO

Z doniesień prasowych wynika, że uczniowie, którzy nie zapisali się na lekcje religii i tak są zmuszeni do biernego uczestnictwa w niej. Szkoła nie zapewnia bowiem im w tym czasie opieki pedagogicznej. Ksiądz, prowadzący lekcje religii, równocześnie sprawuje opiekę pedagogiczną nad uczniami, którzy nie wyrazili woli uczestnictwa w lekcjach religii.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z urzędu.

Opisana sytuacja budzi poważne wątpliwości w kontekście konstytucyjnego prawa do wolności sumienia i religii oraz prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 53. Konstytucji).

Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o wyjaśnienia, czy podjęto działania zmierzające do zorganizowania lekcji religii z poszanowaniem praw osób, którzy nie wyrazili woli udziału w nich. Spytał też, czy taka organizacja  zajęć dotyczy wszystkich klas i roczników.

RPO chce też wiedzieć,  czy w tym roku szkolnym zgłaszano potrzebę organizacji lekcji etyki i czy szkoła realizuje takie zajęcia.

BPK.5601.1.2019

Dzieci są pytane w szkolnych ankietach o sytuację rodzinną i udział w nabożeństwach. Co z ochroną prywatności? - pyta RPO

Data: 2019-10-23
  • W szkolnych ankietach uczniowie i ich rodzice są pytani o sytuację rodzinną i częstotliwość uczęszczania na nabożeństwa
  • Nie można przetwarzać danych szczególnie wrażliwych i intymnych, jeśli nie jest to uzasadnione konstytucyjnie – wskazuje RPO
  • Przypomina, że zgodnie z Konstytucją nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania
  • Chroniona konstytucyjnie jest także prywatność każdej osoby  

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego.

Rzecznik z zaniepokojeniem przyjął informacje prasowe o zakresie zbieranych danych osobowych w kontekście przeprowadzanych w szkołach ankiet. Wynika z nich, że „dzieci i ich rodzice są pytani o sytuację rodzinną, a także o częstotliwość uczęszczania na nabożeństwa lub przynależność do oazy”. Ma się to odbywać przy okazji dorocznej diagnozy potrzeb rozwojowych uczniów, w tym czynników chroniących i czynników ryzyka - koniecznej dla opracowania programu wychowawczo-profilaktycznego (przewiduje to art. 26 ustawy z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe).

Prywatność jednostki jest wartością chronioną konstytucyjnie – przypomina RPO. Artykuł 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności ("Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym"). Art. 51 odnosi się zaś do ochrony prywatności w związku z przetwarzaniem informacji o jednostce. Ochrona prywatności wynika również z art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Prywatność może podlegać ograniczeniom zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenia te muszą jednak być określone w ustawie, nie mogą naruszać istoty prawa do prywatności oraz muszą być konieczne w demokratycznym państwie prawnym dla ochrony takich wartości, jak bezpieczeństwo, porządek publiczny, ochrona środowiska, zdrowia, moralności publicznej czy też wolności i praw innych osób.

- Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania – głosi zaś art. 53 ust. 7 Konstytucji.

Oznacza to, że dane na temat światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania podlegają szczególnej ochronie konstytucyjnej. Jest to spójne z ogólnym kształtem zasady wolności sumienia i religii (art. 53 Konstytucji). Rzecznik przypomniał też, że lekcje religii w szkołach są organizowane na życzenie rodziców.

Zgodnie z art. 9 RODO, do danych szczególnie chronionych należą dane ujawniające przekonania religijne lub światopoglądowe. Z kolei art. 16 ust. 1 ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ z 20 listopada 1989 r. o prawach dziecka głosi: „Żadne dziecko nie będzie podlegało arbitralnej lub bezprawnej ingerencji w sferę jego życia prywatnego, rodzinnego lub domowego czy w korespondencję ani bezprawnym zamachom na jego honor i reputację”.

Szczególna ostrożność powinna być zachowana również w przypadku danych dotyczących relacji rodzinnych - jeśli ryzyko ich ujawnienia mogło wpłynąć negatywnie na sytuację uczniów.

Rzecznik wielokrotnie zwracał uwagę na konieczność ochrony prywatności dzieci. Informacje ujawnione w dzieciństwie w dobie nowoczesnych technologii mogą mieć wpływ na całe przyszłe życie. W tym zakresie obowiązki państwa, obejmujące zapewnienie prawidłowego obiegu informacji o jednostce (art. 51 Konstytucji), powinny być traktowane szczególnie poważnie. Istotne jest, aby nie przetwarzać danych szczególnie wrażliwych i intymnych, jeśli nie jest to uzasadnione konstytucyjnie.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra edukacji o uzasadnienie przeprowadzania tych ankiet w szkołach, zwłaszcza co do zakresu uzyskiwania danych dotyczących praktyk religijnych oraz wrażliwych danych o sytuacji rodzinnej. Nie jest to bowiem oczywiste wobec celu wskazanego w ustawie, czyli opracowania programu wychowawczo-profilaktycznego.

Poprosił też o ocenę faktycznej i organizacyjnej możliwości przeprowadzenia takich ankiet przy zapewnieniu pełnej anonimowości uczniów i rodziców.

VII.501.158.2019

 

Przed „Tęczowym Piątkiem” Rzecznik przypomina MEN, jak przestrzegać praw uczniów i rodziców oraz dlaczego ważna jest edukacja antydyskryminacyjna

Data: 2019-10-22
  • Kuratorzy mogą kontrolować szkoły, ale nie mogą tropić „Tęczowych Piątków”
  • Szkoła może zaprosić do udziału w akcji wychowawczej organizację pozarządową za zgodą rady rodziców. Nie jest wymagana zgoda wszystkich rodziców
  • Przeciwdziałanie akcjom antydyskryminacyjnym godzi w prawa uczniów – obowiązkiem szkół jest edukacja antydyskryminacyjna, a udział rodziców w wychowaniu dzieci należy wspierać poprzez większy udział rad rodziców w życiu szkoły
  • To kolejne wystąpienie RPO do MEN w tej sprawie, ale pierwsze do obecnego szefa resortu Dariusza Piontkowskiego

Jak stanowi Prawo oświatowe, do wychowawczych zadań szkoły należy rozwijanie wśród uczniów postaw tolerancji i otwartości światopoglądowej, a także zapewnienie każdemu uczniowi bezpieczeństwa i warunków do prawidłowego rozwoju – przypomina RPO Adam Bodnar na wstępie wystąpienia do szefa MEN przed kolejnym „Tęczowym Piątkiem” (25 października 2019 r.).

Zwraca uwagę, że dzieci nie będą bezpieczne i nie zrealizują swego prawa do edukacji, jeśli nie wyeliminujemy ze środowiska szkolnego dyskryminacji, uprzedzeń i motywowanej nimi przemocy. Jedynym sensownym narzędziem jest tu edukacja antydyskryminacyjna.

- Kwestii wychowawczej roli szkoły nie sposób rozpatrywać jednak bez uwzględniania prawa rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami – dodaje RPO. - Prawo to wynika zarówno z Konstytucji, jak i wiążącego Polskę Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.  

Jak zauważa RPO, musimy zatem zrównoważyć prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami oraz prawo dziecka do otrzymania edukacji. Dlatego w szkole potrzebna jest rada rodziców, bo to ona gwarantuje rodzicom realny wpływ na działania wychowawcze szkoły. A zatem MEN – jeśli naprawdę chce wspierać prawa rodziców – powinien przede wszystkim zachęcać szkoły do tworzenia takich rad.

Analiza działań kuratorów po Tęczowym Piątku 2018

RPO wyjaśnia, dlaczego zwalczanie przez MEN akcji „Tęczowy Piątek” budzi jego poważne zastrzeżenia. Po zeszłorocznej akcji RPO prosił resort edukacji o wyjaśnienia działań podjętych wobec szkół. Nie doczekawszy się zadawalających odpowiedzi, zaczął sam zbierać informacje w kuratoriach. Odpowiedzi wzbudziły wątpliwości, więc RPO chce je zawczasu przypomnieć szefowi MEN :

  1. Prawdą jest, że kuratorzy oświaty mogą prowadzić kontrole doraźne w szkołach, np. po skargach rodziców. Jeśli jednak takich kontroli nie robi się przez 18 miesięcy poprzedzających „Tęczowy Piątek”, to może to świadczyć, że zdaniem kuratorów samo zaangażowanie szkoły w akcję stanowi naruszenie prawa. A takie działanie nie ma uzasadnienia.
  2. Wizytatorzy nie mogą też przychodzić do szkoły z założoną tezą; mają działać bezstronnie. Nie mogą sprawdzać, czy szkoła w jakikolwiek sposób przyłączyła się do inicjatywy „Tęczowy Piątek” (np. przez tęczowy ubiór uczniów), ale co się działo.

Jeśli działają inaczej, to ma to poważne konsekwencje:

Po pierwsze – bez sprawdzenia faktów uznają za godną potępienia i powstrzymania akcję, która ma na celu promowanie wśród dzieci i młodzieży tolerancji, otwartości i szacunku dla godności wszystkich ludzi.

Po drugie – ignorują realne problemy uczniów, choć rolą kuratora jest dbanie o przestrzeganie praw dziecka i ucznia. Sposób przeprowadzenia kontroli w zeszłym roku nie pozwolił np. kuratorom na zauważenie opisywanych w mediach i w skargach do RPO zjawisk takich jak, groźby dyrektorów wobec uczniów biorących udział w „Tęczowym Piątku” (co jest szczególnie niepokojące w przypadku uczniów już narażonych w szkole na dyskryminację i przemoc) albo blokowanie przez dyrektorów uczniowskich inicjatyw na rzecz równego traktowania.

Po trzecie – tropiąc „Tęczowy Piątek”, kuratorzy zaczęli od zeszłego roku rozszerzająco interpretować Prawo oświatowe. Ustawa wymaga, by szkoła uzyskała na współpracę z organizacją pozarządową zgodę rady rodziców. Kuratorzy zalecali tymczasem uzyskiwanie zgody wszystkich rodziców. Nie dość, że godzi to wprost w funkcję rady rodziców, ale praktycznie uniemożliwia szkole współpracę z jakąkolwiek organizacją pozarządową.

XI.800.3.2017

Dyrektor liceum: gdy uczeń chce brać udział udział w strajku klimatycznym, ma dostarczyć zgodę rodzica

Data: 2019-10-22
  • W odpowiedzi na skargę uczniów dyrektor sprostował, że udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym nie jest w żaden sposób sankcjonowany
  • Aby uczeń mógł uczestniczyć w zgromadzeniu, które odbywa się w godzinach lekcji, ma dostarczyć zgodę rodzica lub opiekuna prawnego na opuszczenie szkoły - co się stało
  • Jest to niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa uczniów uczestniczących w wydarzeniach poza szkołą
  • Kwestie ochrony klimatu, aktywności obywatelskiej i kształtowania u uczniów postaw prospołecznych należą do priorytetów wychowawczych szkoły – zapewnia dyrektor

Skarga uczniów

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczniów jednego ze społecznych liceów ogólnokształcących. Chcieli się dowiedzieć, czy dyrektor szkoły może im zakazać udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Ze skargi wynika, że spotkali się oni z ostrzeżeniem, iż uczestnicy wydarzenia i jego organizatorzy poniosą surowe konsekwencje swych działań.

RPO udzielił uczniom wyjaśnień na temat ich praw i wolności wynikających z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Konwencji o prawach dziecka. Należą do nich prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów, prawo do swobodnego zrzeszania się oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

Ponadto Rzecznik podkreślił, że kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, a także upowszechnianie wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz sprzyjaniu jego wdrażaniu, jest celem systemu oświaty, określonym w ustawie Prawo oświatowe.

Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o stanowisko w sprawie.

Odpowiedź dyrektora szkoły

- Dyrekcja szkoły nie sugerowała i nie ostrzegała, że uczniowie poniosą surowe konsekwencje za udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym – napisał dyrektor liceum w odpowiedzi dla RPO. Uczniowie zostali jedynie poinformowani o konieczności wypełnienia obowiązków wynikających z przepisów prawa związanych z bezpieczeństwem.

Ustawa Prawo Oświatowe, akty wykonawcze do niej, statut szkoły jak i umowy edukacyjne, zawarte między szkołą a rodzicami lub opiekunami prawnymi uczniów, nakładają na dyrektora szkoły obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa w czasie zajęć szkolnych.

- Z uwagi na fakt, że Młodzieżowy Strajk Klimatyczny odbywa się w godzinach tych zajęć, a nie jest to wydarzenie organizowane przez szkołę, poprosiliśmy uczniów, aby rodzice wyrazili zgodę na ich wyjście poza szkołę w czasie lekcji, zwolnili ich z zajęć na czas strajku lub usprawiedliwili nieobecność – wskazał dyrektor.

Podkreślił, że to standardowa procedura, stosowana w każdym przypadku, gdy szkoła nie jest organizatorem wydarzenia a niezbędne jest zapewnienie uczniom bezpieczeństwa (np. w trakcie przejścia na miejsce jego odbywania się zgromadzenia) lub jasne zdefiniowanie odpowiedzialności stron.

Dlatego dyrektor ocenił zapytanie uczniów skierowane do RPO  w kategorii nieporozumienia. - Uczniowie uczestniczyli zarówno w strajku w maju 2019 r., jak i we wrześniu 2019 r. Rodzice lub opiekunowie prawni uczestników wyrazili stosowne zgody, co wypełniło wymagania ustawowe i wynikające z umów edukacyjnych kwestie odpowiedzialności za bezpieczeństwo uczniów - dodał dyrektor.

Podkreślił, że kwestie ochrony klimatu, aktywności obywatelskiej i kształtowania u uczniów postaw prospołecznych są jednym z priorytetów wychowawczych szkoły, zawartych zarówno w jej misji, statucie, jak w realizowanych działaniach. Zaznaczył, że liceum angażuje się w działania na rzecz poszanowania i promowania wiedzy o prawach człowieka, prawach obywatelskich czy kwestiach ochrony środowiska. Przykładem jest nagroda główna w konkursie Rzecznika Praw Obywatelskich na multimedialną interpretację praw i wolności obywatelskich, wygrane projekty edukacyjne w ramach konkursów Fundacji Rozwoju Sytemu Edukacji.

VII. 7037.33.2019

MEN odpowiedział na pytanie RPO o skutki reformy nauczania indywidualnego

Data: 2019-10-18
  • Zgłaszane niekorzystne skutki reformy nauczania indywidualnego wzbudziły niepokój RPO. We wrześniu poprosił Ministerstwo Edukacji Narodowej o ocenę skutków zmian
  • Zmiany obejmują dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami, które dotychczas miały możliwość nauki w trybie indywidualnym w szkole
  • W odpowiedzi resort wymienia podjęte działania i wnioski z przeprowadzonej kontroli
  • Podkreśla, że niepełnosprawność ucznia nie jest powodem do obejmowania go indywidualnym nauczaniem

Reforma systemu nauczania indywidualnego- dlaczego budzi niepokój?

Minister Edukacji Narodowej wprowadził zmiany w organizacji nauczania indywidualnego dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi rozporządzeniem (w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym) . Podjęto decyzję o rezygnacji z organizowania indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego oraz nauczania indywidualnego na terenie przedszkoli i szkół. Co to znaczy dla uczniów? Od 1 września 2017 r. dzieci i młodzież mogą korzystać z nauczania indywidualnego tylko w domu.

RPO otrzymał wiele sygnałów, że wprowadzane zmiany mogą niekorzystnie odbić się na sytuacji uczniów i ich rodzin. Dzieci z niepełnosprawnościami pozbawiane są kontaktu z rówieśnikami i możliwości uczestniczenia w życiu szkoły. Tego rodzaju izolacja może wpłynąć niekorzystnie na ich stan zdrowia. Z kolei rodzice postawieni w takiej sytuacji muszą zapewnić dziecku opiekę w miejscu zamieszkania. W praktyce stoją przed koniecznością ograniczenia aktywności zawodowej. Istnieje również obawa, że rodzice i opiekunowie nie otrzymują kompleksowych informacji odnośnie alternatywnych form nauczania. Wskazywano również, że nie w każdym domu warunki sprzyjają nauczaniu i przyswajaniu wiedzy.

Rzecznik zwrócił się do ministra o informacje, czy przeprowadzono analizę zmian dotyczących nauczania indywidualnego i nowych form pomocy psychologiczno-pedagogicznej oraz jakie ewentualne z niej płyną wnioski.

Odpowiedź Ministerstwa Edukacji Narodowej

MEN podkreśla, że „priorytetem działań szkoły powinno być dążenie do pełnego, rzeczywistego włączenia i integracji z rówieśnikami ucznia ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, zarówno poprzez wspomaganie rozwoju samego ucznia, indywidualizację i wspieranie go podczas zajęć z klasą, jak i likwidowanie barier i ograniczeń utrudniających funkcjonowanie ucznia w grupie rówieśniczej i uczestnictwie w życiu szkoły”.

Ważne jest także, aby ograniczać prowadzenie zajęć w formie indywidualnej jedynie do sytuacji, gdy ich stosowanie jest usprawiedliwione potrzebami dziecka. Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy nauczanie indywidualne jest wprowadzane z powodów występowania barier po stronie szkoły, np. wynikających z niemożności zapewnienia właściwej opieki, niedostosowanych metod nauczania, barier architektonicznych, nieodpowiedniego zachowania rówieśników.  

Podkreślono, że „niepełnosprawność ucznia nie jest powodem do obejmowania go indywidualnym nauczaniem”. MEN zdaje sobie sprawę, że długotrwałe wyłączenie dziecka z grupy rówieśniczej zwiększa ryzyko wykluczenia społecznego. Nie jest też obojętne dla rozwoju jego osobowości i kompetencji emocjonalno-społecznych.

Reforma z 2017 r. wprowadza elastyczne i korzystne dla uczniów rozwiązania. Mają one na celu dostosowanie procesu kształcenia do ucznia oraz jego integrację z rówieśnikami. „Wprowadzone przepisy prawa umożliwiają organizację zajęć edukacyjnych w grupie liczącej do 5 uczniów lub w formie indywidualnej na terenie szkoły dla uczniów posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Taka forma organizacji zajęć powinna zostać określona w indywidualnym programie edukacyjno-terapeutycznym (IPET) konkretnego ucznia.” W działaniach tych mogą brać udział rodzice, dyrektor szkoły ma obowiązek ich o tym poinformować.

W piśmie wymieniono działania podjęte przez resort zmierzające do kontroli i analizy przeprowadzanej reformy.

  • W kuratoriach oświaty zostali powołani wizytatorzy ds. specjalnych potrzeb edukacyjnych. Spotykają się oni z dyrektorami przedszkoli, szkół i placówek w celu bieżącego rozwiązywania problemów związanych z organizacją kształcenia i wsparcia uczniów w przedszkolu, szkole i placówce.
  • Przeprowadzone zostały warsztaty, szkolenia oraz konferencja naukowa „Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi a zmiany w prawie”. Wzięło w niej udział 119 dyrektorów przedszkoli, szkół i placówek. Przebieg konferencji był transmitowany on-line.
  • W roku szkolnym 2017/2018 Ośrodek Rozwoju Edukacji zorganizował i przeprowadził 14 form doskonalenia w zakresie regulacji prawnych dotyczących kształcenia dzieci i uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi dla dyrekcji, przedstawicieli kuratorów oświaty, nauczycieli konsultantów, doradców metodycznych oraz specjalistów ze szkół.
  • Wydano publikację dla dyrektorów „Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnym w systemie edukacji w świetle nowych przepisów prawa oświatowego”. Zaprezentowano w niej nowe rozwiązania prawne oraz przykłady organizowania i udzielania pomocy psychologiczno-pedagogicznej i organizowania kształcenia specjalnego.
  • W ramach nadzoru pedagogicznego, w roku szkolnym 2017/2018 dokonano kontroli zapewnienia warunków i organizacji kształcenia uczniów niepełnosprawnych w publicznych i niepublicznych szkołach ogólnodostępnych: szkołach podstawowych, gimnazjach, szkołach ponadgimnazjalnych oraz branżowych szkołach I stopnia. Kontrolą objęto łącznie 5% nadzorowanych publicznych i niepublicznych szkół, w liczbie 1990 placówek.
  • W sierpniu 2018 r. kuratorzy zostali zobowiązani do kontynuacji prowadzonych działań w zakresie wspierania przedszkoli i szkół w organizacji kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami i zobowiązali do takich działań dyrektorów przedszkoli i szkół ogólnodostępnych. Z przekazanych przez nich danych wynika, że we wrześniu 2018 r. dyrektorzy przedszkoli i szkół zorganizowali 34 101 spotkań z rodzicami uczniów niepełnosprawnych dotyczących możliwości organizacji kształcenia specjalnego ich dzieci. W spotkaniach uczestniczyło 163 644 rodziców.

MEN poinformowało, że w Systemie Informacji Oświatowej brak jest danych szacujących liczbę uczniów, którzy korzystali z kształcenia indywidualnego z podziałem na uczących się w szkole i w miejscu zamieszkania. Badając dostępne statystyki, można jednak zaobserwować, że o prawie połowę zmniejszyła się liczba wydawanych przez publiczne poradnie psychologiczno-pedagogiczne orzeczeń o potrzebie indywidualnego nauczania. W 2016 r. liczba takich orzeczeń wyniosła 43 627, rok później 45 863. W 2018 r. spadła ona do 26 180.

Ministerstwo zapewnia, że wprowadzone reformą rozwiązania są nadal monitorowane i kontrolowane w trybie nadzoru pedagogicznego.

XI.7036.12.2017

To edukacja zadecyduje o przyszłości – list otwarty RPO do nauczycieli

Data: 2019-10-11

Zbliża się Dzień Nauczyciela – 14 października. Wydarzenie ważne nie tylko dla pedagogów, ale i dla milionów uczniów oraz ich rodzin. W cieniu kampanii wyborczej do parlamentu problemy tej grupy zawodowej zeszły trochę na drugi plan. A przecież chodzi tu o jeden z najważniejszych obszarów naszego życia i naszej przyszłości. To, jak będziemy się rozwijali jako ludzie, jako społeczeństwo i jako państwo zależy w ogromnej mierze od edukacji.

Nauczycielom przede wszystkim należy się nasz szacunek i wdzięczność. Wykonują wspaniały zawód, dający wiele satysfakcji, ale jednocześnie niezwykle trudny i odpowiedzialny, wymagający poświęcenia.

W kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich sprawach, pracownicy oświaty informują o wielu uciążliwościach związanych z częstymi i niezbyt dobrze przygotowanymi zmianami w ustroju szkolnym. Między innymi o nadmiernym obciążeniu pracą, potrzebą zatrudnienia się w kilku miejscach, koniecznością realizowania obszernych podstaw programowych, a także brakiem czasu na indywidualną pracę z uczniem i własny rozwój. Skarżą się na zdecydowanie nieadekwatny do rodzaju pracy i wymaganych kwalifikacji system wynagrodzeń. Martwią się o pojawiającą się ostatnio w przestrzeni publicznej atmosferę nagonki i hejtu pod ich adresem, jak również próbami skłócenia ich środowiska.

Podejmując akcje protestacyjne, nauczyciele walczą o godność swojego zawodu. Nie chodzi im tylko – co podkreślają na każdym kroku – o należną podwyżkę wynagrodzeń, ale i o obronę przed marginalizacją, lekceważeniem na tle innych grup zawodowych. Jest to też forma ich walki o lepsze funkcjonowanie całego systemu oświaty, troska o dobro uczniów.

Przed kilkoma dniami uczestniczyłem w spotkaniu z laureatami konkursu „Nauczyciel roku”. Poznałem kolejnych wybitnych pedagogów, liderów w swoich środowiskach. Ludzi pełnych pasji, pomysłów, energii do działania. W tym trudnym dla oświaty czasie to właśnie nauczyciele są naszą – uczniów, rodziców, społeczeństwa – nadzieją i źródłem wiary w lepszą przyszłość. Powinniśmy o nich dbać. Moim zdaniem, jeśli weźmiemy pod uwagę potrzeby związane z pełną realizacją zawartych w Konstytucji praw do edukacji i rozwoju młodych ludzi, to nakłady na edukację, na naukę, na nauczycieli i modernizację szkolnictwa powinny się znaleźć na szczycie priorytetów państwa.

Korzystając z okazji, chciałem podziękować nauczycielom za to wszystko, co robią na rzecz edukacji obywatelskiej. Jako RPO staram się ich wspomagać, ale potrzeby w tym zakresie są ogromne, wręcz rosnące, biorąc pod uwagę szybko zmieniającą się rzeczywistość.

Chciałbym też zachęcić wszystkich obywateli, aby w Dniu Nauczyciela pomyśleli o tej wzniosłej misji i wspaniałych ludziach, którym przecież każdy z nas tak wiele zawdzięcza.

Jesteście grupą zawodową, która wpływa na kształt Polski bardziej niż inne - podziękowania RPO dla nauczycieli podczas Gali Konkursu Nauczyciel Roku

Data: 2019-10-08
  • 8 października na Zamku Królewskim w Warszawie wręczono statuetkę Nauczycielowi Roku. Swoje podziękowania dla belfrów złozył także RPO Adam Bodnar.
  • Udział w uroczystości wzięła również marszałkini Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, była minister edukacji narodowej Krystyna Szumilas oraz były rzecznik praw dziecka Marek Michalak.
  • Konkurs niezmiennie od 18 lat honoruje wybitnych nauczycieli – pasjonatów, ludzi, którzy są autorytetami w swoich środowiskach.
  • Tegoroczną laureatką konkursu została pani Zyta Czechowska.

Wystąpienie podczas Gali Konkursu Nauczyciel Roku Rzecznik rozpoczął od podziękowań dla nauczycieli za podejmowany trud, ich codzienną pracę wymagającą niejednokrotnie wielkiego poświęcenia. Wskazał również, że w istocie nauczyciel to zawod budujący naszą wspólną przyszłość.

-  To, jak będziemy się rozwijali jako ludzie, jako społeczeństwo i jako państwo, zależy w ogromnej mierze od edukacji. Czyli od Was, Drodzy Nauczyciele. Powiem wprost – jesteście tą grupą zawodową, która wpływa na przyszły kształt Polski bardziej niż inne grupy. I tylko można żałować, że tak często w różnych projektach politycznych i społecznych Wasza rola i znaczenie są niedostrzegane, lekceważone, wręcz pomijane. Uważam to za jeden z największych błędów, a może nawet wad systemowych naszej rzeczywistości państwowej, zwłaszcza po 1989 roku. Moim zdaniem, jeśli weźmiemy pod uwagę choćby tylko te prawa do edukacji, do nauki i do rozwoju młodych ludzi, które zawarte są w Konstytucji, to  nakłady na edukację, na nauczycieli i modernizację szkolnictwa powinny być na szczycie priorytetów państwa. A nie być traktowane – jak to dziś można odnieść wrażenie – jako kłopot. Jako coś, co jest, bo musi być, ale przeszkadza w rozwoju innych dziedzin, innych grup zawodowych, być może ważniejszych w perspektywie wyborczej.  - zaznaczył RPO.

Dla podkreślenia obecnej roli nauczycieli, a także w nawiązaniu do niedawnych strajków w oświacie RPO dodał, że miniony rok szkolny był czasem szególnym, zarówno dla nauczyiceli, ale także dla uczniów.  

- Był to – tak to odczytuję – akt determinacji, w którym chodziło nie tylko o należną podwyżkę wynagrodzeń, ale i o obronę przed marginalizacją, nierównym traktowaniem w stosunku do innych grup zawodowych. Była to – i jest, bo o ile mi wiadomo, planowane są następne akcje -    walka o lepsze funkcjonowanie całego systemu oświaty. O to, aby zarówno uczniowie, jak i nauczyciele nie stawali się ofiarami nieprzemyślanych reform i organizacyjnego bałaganu w tym obszarze życia. Podczas tych wszystkich protestów i wydarzeń padło pod adresem nauczycieli wiele krzywdzących słów, niesłusznych ocen, zwykłego hejtu. Próbowano wielokrotnie wykorzystać tą sytuację do celów politycznych, podzielić i skłócić środowisko. I to mimo wielkiego wysiłku ze strony protestujących, aby konflikt rozwiązać w drodze negocjacji i działań polubownych. Na szczęście nauczyciele nie dali się sprowokować. Zachowali się odpowiedzialnie, z troską o dobro uczniów. I tak postępują do dzisiaj. Płacą ogromną cenę za reformy, za trudne warunki, za piętrzenie się roczników, ale nie tracą rozsądku. Nie odstępują uczniów i bardzo się starają, aby to wszystko nie wpłynęło na poziom nauczania. A zarazem nie rezygnują z walki o interesy oświaty. I za to chciałem dzisiaj, niejako w przede dniu Dnia Nauczyciela, wszystkim naszym pedagogom serdecznie podziękować. Chylę przed Państwem czoła i życzę wszystkiego najlepszego.

Na zakończenie Adam Bodnar zachęcił wszystkich zatroskanych losem edukacji do współpracy także z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, wskazując, że prawo do nauki jak równiez prawa pracownicze są zagwarantowane wszystkim obywatelom w Konstytucji.

RPO: czy szkoła może grozić uczniom konsekwencjami za udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym

Data: 2019-10-02
  • Dyrektor jednego z liceów ostrzegł uczniów, że poniosą „surowe konsekwencje” udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Do RPO wpłynęła ich skarga 
  • RPO jest zaniepokojony możliwością zniechęcania młodych ludzi do działań obywatelskich
  • A udział uczniów w MŚK mieści się w zakresie praw wynikających z Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka
  • Kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych jest zaś wymienione jako ustawowy cel systemu oświaty

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczniów jednego z liceów, którzy chcieli się dowiedzieć, czy dyrektor szkoły może im zakazać udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Z treści skargi wynika bowiem, że spotkali się oni z ostrzeżeniem, iż uczestnicy wydarzenia i jego organizatorzy poniosą surowe konsekwencje swych działań.

Rzecznik udzielił uczniom wyjaśnień na temat ich praw i wolności wynikających z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Konwencji o prawach dziecka. Należą do nich prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów, prawo do swobodnego zrzeszania się oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

Ponadto RPO podkreślił że kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, a także upowszechnianie wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz sprzyjaniu jego wdrażaniu, jest celem systemu oświaty, określonym w ustawie Prawo oświatowe.

Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o stanowisko w sprawie.

VII.7037.33.2019

Jakie są skutki reformy nauczania indywidualnego? Rzecznik prosi Ministra Edukacji o ocenę

Data: 2019-09-13
  • Do Biura RPO wciąż docierają niepokojące sygnały o niekorzystnych skutkach reformy nauczania indywidualnego.
  • Rezygnacja z możliwości realizowania tej formy kształcenia na terenie szkoły dla wielu uczniów oznacza zamknięcie w domu i brak kontaktu z rówieśnikami, co może mieć niekorzystny wpływ na ich stan zdrowia oraz organizację życia całej rodziny.
  • Rzecznik prosi Ministra Edukacji o ocenę skutków wprowadzonych zmian.

Zmiany w organizacji nauczania indywidualnego dla dzieci i uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi zostały wprowadzone rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym. Zrezygnowano wtedy z możliwości organizowania indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego oraz indywidualnego nauczania na terenie, odpowiednio, przedszkola lub szkoły. Od 1 września 2017 r. uczniowie z niepełnosprawnościami mogą korzystać z tej formy edukacji jedynie w miejscu swojego zamieszkania.

Do Biura RPO wciąż docierają niepokojące sygnały o niekorzystnych skutkach wprowadzonej reformy. Rezygnacja z możliwości realizowania nauczania indywidualnego na terenie szkoły dla wielu uczniów oznacza zamknięcie w domu i brak kontaktu z rówieśnikami, co ma również wpływ na życie ich rodzin - zazwyczaj jeden z rodziców jest zmuszony do ograniczenia aktywności zawodowej w celu zapewnienia opieki dziecku w miejscu zamieszkania. Rodzice wciąż są zdezorientowani, jeśli chodzi o alternatywy wobec nauczania indywidualnego. Często jedynym wyborem, jaki otrzymują są indywidualne zajęcia w domu albo nauka w placówce, jednak pozbawiona częściowo lub całkowicie potrzebnego ich dzieciom wsparcia. Rodzi to uzasadnione obawy o jakość edukacji tej grupy uczniów i prowadzi do wniosku, że przynajmniej część dyrektorów placówek i pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych nie przekazuje informacji o innych możliwościach kształcenia i wsparcia (np. zindywidualizowanej ścieżce kształcenia) w sposób efektywny.

Z uzyskanych przez Rzecznika informacji wynika, że konsekwencje reformy odczuwają najdotkliwiej dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami, w tym z niepełnosprawnością psychiczną które do tej pory miały możliwość nauki w trybie indywidualnym w szkole - w związku z odizolowaniem od środowiska szkolnego ich stan zdrowia pogarsza się. Liczne wątpliwości dotyczą m.in. również tego, w jaki sposób realizować nauczanie indywidulane w domu, w którym nie ma do tego warunków. Wydaje się zatem, że wprowadzone zmiany, choć mające na celu zapewnienie edukacji włączającej, w rezultacie odbierane są jako niekorzystne zarówno przez uczniów, jak i ich rodziców.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do Ministra Edukacji z prośbą o udzielenie informacji, czy w resorcie przeprowadzono ewaluację zmian legislacyjnych dotyczących nauczania indywidualnego i nowych form pomocy psychologicznopedagogicznych oraz jaki był ewentualnie wynik tej analizy.

XI.7036.12.2017

MEN: tegoroczna rekrutacja do szkół przebiegała sprawniej niż dotychczas

Data: 2019-08-12
  • Rekrutacja do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych na rok szkolny 2019/2020 przebiegała sprawniej niż dotychczas - przekonuje Minister Edukacji Narodowej 
  • Wskazuje, że w poprzednim roku szkolnym, po pierwszym etapie rekrutacji, w miastach wojewódzkich do szkół dostało się 86% kandydatów, a w tym roku - 89%
  • Według Dariusza Piontkowskiego resort zapewnił odpowiednie otoczenie legislacyjne i środki finansowe, aby przygotować system do zmiany
  • Tak minister odpowiedział RPO w sprawie precedensowej sytuacji uczniów, którzy nie wiedzą, czy system zagwarantuje im edukację na miarę ich potrzeb, ambicji i możliwości

W tym roku do szkół ponadpodstawowych idą dwa roczniki: ci, którzy skończyli gimnazja (i mają za sobą 9 lat edukacji) oraz absolwenci nowych ośmioklasowych szkół podstawowych. Reformę  przygotowano i przyjęto w 2016 r. O problemie podwójnych roczników rodzice dzieci urodzonych w roku 2003 i 2004 od razu zaczęli alarmować Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO przekazywał te uwagi rządowi na bieżąco - bez sktutku.

Dla obu roczników przewidziane są co prawda odmienne ścieżki edukacyjne w liceach i technikach, ale miejsc w sumie powinno wystarczyć dla wszystkich. W praktyce oznacza to, że miejsca są albo w szkołach daleko od miejsca zamieszkania, albo w niezgodnych z profilem edukacji, na jakim zależy młodemu człowiekowi.

RPO do MEN: naruszono prawa uczniów

Pospieszna, niepoparta rzetelną analizą reorganizacja szkół musiała doprowadzić do pogorszenia się jakości nauczania i naruszania praw uczniów. RPO przestrzegał przed tym wiele razy. Jego uwagi wynikały nie tylko z dogłębnej analizy projektowanych zmian, ale także z rozmów ze środowiskiem szkolnym i danych o liczbie miejsc w szkołach, jakie przesyłały mu samorządy.

- Codziennie dostaję informacje o uczniach, którzy nadal nie wiedzą, czy polskie szkoły są w stanie zagwarantować im edukację na miarę ich potrzeb, ambicji i możliwości. Taka trudna sytuacja nie miała w Polsce precedensu – pisał w lipcu 2019 r. Adam Bodnar do MEN. Poprosił o informacje o działaniach w celu poprawy położenia uczniów i odbudowy ich zaufania.

- Uczniowie – nawet ci, którzy uzyskali wysokie wyniki kończąc szkołę podstawową lub gimnazjum – nie dostali się do żadnej z wybranych szkół. Taka sytuacja jest nieakceptowalna i w sposób oczywisty prowadzi do naruszenia do gwarantowanego konstytucyjnie (art. 70 Konstytucji) prawa do nauki – podkreślał Adam Bodnar.

Zwracał uwagę ministrowi, że:
1.    Podwójny rocznik oznacza ciasnotę i pogorszenie się warunków nauki dla wszystkich uczniów, nie tylko dla pierwszej klasy.
2.    Brak miejsca w wybranej szkole może też oznaczać dużo większe koszty dojazdu do szkoły, w której są miejsca.
3.    Dla uczniów z małych miejscowości nie starcza miejsc w bursach, bo liczba miejsc noclegowych nie uległa podwojeniu. Będą musieli wynajmować pokoje po cenach rynkowych.
4.    Może to sprawić, że wielu uczniów zrezygnuje z korzyści, jakie daje nauka w dużym mieście, z bogatą ofertą kulturalną, lepszymi możliwościami zdobycia dodatkowych kwalifikacji i przygotowania się do edukacji na wyższej uczelni.

Negatywne skutki reformy oświaty mogą zatem znacząco wpłynąć na dalsze plany życiowe uczniów i rzutować na ich ocenę funkcjonowania państwa. Mogą także spowodować pogłębianie się różnic społecznych.

Efekty są takie, że:

  • w Warszawie aż 7 tys. z 47 tys. absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych, którzy złożyli podania do stołecznych szkół, nadal nie wie, w jakiej szkole będzie kontynuować naukę;
  • w Zielonej Górze 552 uczniów nie zostało przyjętych do żadnej szkoły, podczas gdy zostało 533 wolnych miejsc;
  • w Lublinie do szkół nie dostało się 603 uczniów, w tym 104, którzy mieli świadectwa z wyróżnieniem.

Jest tak mimo zapewnień MEN z 5 lipca 2019 r., że „rozwiązania systemowe w edukacji zapewniają każdemu uczniowi (bez wyjątku) bezpłatną realizację obowiązku nauki w szkole, znajdującej się w siedzi szkół publicznych”. Na stwierdzenia MEN, że przepisy nie dają gwarancji, iż osoba zainteresowana zostanie przyjęta do wybranej jednostki oraz że „duża konkurencja do szkół najwyżej notowanych w rankingach nie jest związana z reformą oświaty, ponieważ jest to zjawisko znane od wielu lat” RPO odpowiada, że obecna sytuacja nie ma precedensu. Spowodowana jest konkretnymi decyzjami rządzących i można było jej uniknąć.

- Wierzę, że dzięki działaniom samorządów, przy dostatecznym wsparciu władz centralnych, wszyscy uczniowie ostatecznie dostaną się do takiego typu szkół, jakie uznali dla siebie za najlepsze. Zgadzam się jednak z oceną, że obecna sytuacja jest dla nich krzywdząca, a wyjaśnienia przedstawiane przez osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu oświaty nie biorą pod uwagę wszystkich aspektów kumulacji roczników. Wskazywanie na oczekiwania części wyborców oraz wybrane wyniki badania opinii społecznej nie stanowią moim zdaniem wystarczającego uzasadnienia dla rozwiązań, które dla wielu osób okazały się szkodliwe – brzmiała konkluzja pisma Adama Bodnara.

Minister: wiele obaw Rzecznika nie znajduje potwierdzenia w faktach

- To właśnie troska o młodzież i jej wykształcenie doprowadziła do reformy edukacji, która nie została wprowadzona, jak Pan sugeruje, dla wybranej grupy elektoratu, lecz dla dobra młodzieży - odpisał Rzecznikowi minister Dariusz Piontkowski. 

System edukacji wymagał bowiem gruntownej przebudowy, aby młodzież kończąca szkoły średnie była jak najlepiej przygotowana do kontynuacji nauki na uczelniach oraz dobrze przygotowana do wykonywania zawodu na szybko zmieniającym się rynku pracy. Według ministra wcześniejsza zapaść szkolnictwa zawodowego, pogarszająca się jakość wykształcenia maturzystów (po zbyt krótkim, zaledwie 3-letnim cyklu nauczania w liceum), miała negatywne konsekwencje właśnie dla młodych ludzi. Bez należytego przygotowania zawodowego i wiedzy ogólnej, często bezpowrotnie tracili szansę na właściwe wykształcenie i satysfakcjonującą ścieżkę kariery.

- MEN zapewniło odpowiednie otoczenie legislacyjne oraz środki finansowe, aby przygotować system do zmiany - twierdzi minister. Samorządy powiatowe otrzymały dodatkowo 890 mln zł subwencji oświatowej na rok 2019, w tym 51 mln na wychowanków burs i internatów. Samorządy mogły te środki wykorzystać na odpowiednie przygotowanie się do rekrutacji. Nie wszystkie tak zrobiły. Według deklaracji władz Warszawy, miasto przygotowało tylko 169 miejsc w bursach na rok szkolny 2019/2020 - zdając sobie sprawę, że uczniów spoza miasta aplikujących o te miejsca, może być nawet kilkanaście tysięcy.

Zdaniem ministra można odnieść wrażenie, że obawy Rzecznika opierają się głównie na wybranych informacjach prasowych, bez ich należytej weryfikacji. - Dziś widać wyraźnie, że nie znajdują one oparcia w rzeczywistości i są już nieaktualne. Uprzejmie informuję, że obecna rekrutacja, wbrew twierdzeniu Pana Rzecznika, że nie miała precedensu w latach poprzednich, przeprowadzona była według tych samych zasad i przebiegała nawet sprawniej niż dotychczas – wskazał szef MEN. W poprzednim roku szkolnym, po pierwszym etapie rekrutacji, w miastach wojewódzkich 86% kandydatów dostało się do szkół, a w roku 2019 wskaźnik ten  wyniósł 89% - napisał Dariusz Piontkowski.

Według niego nie wszystkie informacje dotyczące rekrutacji pojawiające się w przestrzeni publicznej są wiarygodne. Na przykładzie rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych w Warszawie minister przedstawił  mechanizm „wywoływania niepokoju społecznego, którego skutki można również dostrzec w piśmie Pana Rzecznika”.

Miasto Warszawa przez bardzo długi czas utrzymywało, że miejsc dla uczniów zabraknie oraz że nauka będzie musiała odbywać się w soboty, wywołując  zaniepokojenie wśród uczniów i ich rodziców. Jednak na konferencji prasowej 11 lutego wiceprezydent miasta Renata Kaznowska poinformowała, że nie będzie potrzeby organizowania zajęć w soboty. 

Także liczba rzekomo brakujących miejsc w szkołach średnich, w komunikatach m. st Warszawy, zmieniała się również dosyć płynnie. Początkowo miało to być ponad 7 tys. miejsc, potem około 3,5 tys. Ostatecznie miasto musiało przyznać, że po pierwszym etapie rekrutacji dostępnych jest ponad 6 tys. wolnych miejsc, w tym ponad 3,5 tys. w liceach, także tych uznawanych za elitarne. Te informacje, podane na konferencji prasowej miasta w końcu lipca wywołały zrozumiałą konsternację.-  Obawiam się, że mogą wpłynąć także na postrzeganie wiarygodności kolejnych komunikatów wysyłanych przez władze stolicy. Warto zaznaczyć, że podobna sytuacja dotyczyła także innych miast. Tam również, według części informacji prasowych, miało brakować miejsc – dodał minister. 

Obecnie, po zakończeniu I etapu rekrutacji, także tam nie ma problemu z dostępnością miejsc do różnych typów szkół, dla uczniów uczestniczących w rekrutacji uzupełniającej. Duża liczba samorządów i szkół wskazywała, że w związku z narastającym od wielu lat kryzysem demograficznym, rekrutacja 2019/20 jest szansą dla wielu placówek na odbudowanie naboru i utrzymanie miejsc pracy dla nauczycieli. Także w przestrzeni publicznej pojawiały się argumenty przedstawicieli samorządów, że zwiększona rekrutacja jest szansą na uzyskanie większej subwencji oświatowej, utrzymanie zatrudnienia kadry pedagogicznej czy dalszą modernizację szkół.

Minister podkreśla, że punkty za świadectwo ukończenia szkoły z wyróżnieniem są tylko jednym z kryteriów punktowanych w postępowaniu rekrutacyjnym.  Posiadanie świadectwa z wyróżnieniem nie gwarantuje, ani nigdy nie gwarantowało, dostania się do szkoły pierwszego wyboru. Jeżeli Pan Rzecznik posiada informacje odmienne, uprzejmie proszę o przekazanie szczegółów, celem weryfikacji tej, potencjalnie niezgodnej z prawem oświatowym, sytuacji. - Dobro uczniów i polskiej szkoły jest wartością przekraczającą granice poglądów i sympatii partyjnych. Mimo tego, że wiele obaw Pana Rzecznika nie znajduje potwierdzenia w faktach, wierzę, że dotychczasowe zaangażowanie w tej sprawie było motywowane wyłącznie dobrem polskiej szkoły – oświadczył minister edukacji. 

VII.7037.14.2019

PUODO: MEN nie mogło zbierać danych o udziale nauczyciela w strajku

Data: 2019-07-22
  • Nie ma podstaw, aby w Systemie Informacji Oświatowej odnotowywać nieprzeprowadzenie zajęć z powodu strajku
  • Tak wynika z odpowiedzi Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych dla RPO
  • Adam Bodnar od początku zwracał uwagę MEN, że prawo nie daje podstawy do przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku

System Informacji Oświatowej (SIO)  to baza danych z informacjami o szkołach, ich majątku i wydatkach, o nauczycielach oraz uczniach. Powstał po to, by ułatwić prowadzenie polityki edukacyjnej państwa, usprawniania finansowania oświaty i podnoszenia jej jakości.

W czasie wiosennego strajku w szkołach władze próbowały przy jego pomocy zbierać informacje o strajkujących nauczycielach. Taką wiadomość dostało np. jeden z dyrektorów warszawskich liceów. MEN powiadomił go, że powinien odnotować w systemie informację o strajkujących nauczycielach: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

Działania Rzecznika

RPO napisał natychmiast do MEN, że to, jakie informacje mogą trafiać do SIO, reguluje prawo. Na liście nie ma czegoś takiego jak „zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie”. A MEN nie może tej listy samodzielnie rozszerzać. Jest tak dlatego, że Konstytucja chroni prywatność i nie pozwala władzom dowolnie przetwarzać informacji o obywatelskich (art. 47 i 51 Konstytucji). Przepisu pozwalającego zbierać w SIO dane o strajkujących nie ma– napisał RPO 17 kwietnia do MEN.

W odpowiedzi z 17 maja wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć wymienił przepisy dotyczące odnotowywania przyczyn nieprowadzenia zajęć. Nie wskazał jednak na podstawę prawną odnotowywania informacji o strajku (powoływał się na rozporządzenie MEN z 11 sierpnia 2017 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych dziedzinowych gromadzonych w systemie informacji oświatowej oraz terminów przekazywania niektórych danych do bazy danych systemu informacji oświatowej).

W związku z tym Rzecznik spytał o sprawę prezesa UODO. Jest nim od 19 maja 2019 Jan Nowak. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest powołany do ochrony danych osobowych na terytorium Polski. Instytucja powstała po wdrożeniu ogólnego unijnego rozporządzenia o ochronie danych (RODO) w miejsce Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO).

RPO zapytał prezesa Nowaka, czy prowadzi on w tej sprawie postępowanie.

Odpowiedź Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych

Prezes UODO potwierdził, że zarówno przepisy ustawy o systemie informacji oświatowej, jak i przepisy rozporządzenia MEN, nie posługują się pojęciem „innej przyczyny nieprowadzenia zajęć”. - Nie ma zatem podstaw aby posługiwać się tego rodzaju kategorią przyczyny nieprowadzenia zajęć w celu odnotowania nieobecności nauczyciela w systemie SIO - odpisał Jan Nowak.

 

Prezes UODO przypomniał, że ustawa z 15 kwietnia 2011 o systemie informacji oświatowej określa rodzaj i zakres danych gromadzonych w systemie informacji oświatowej, a w tym dane identyfikacyjne i dane dziedzinowe nauczycieli.  

Kwestię przyczyn nieprowadzenia zajęć doprecyzowuje rozporządzenie MEN z 11 sierpnia 2017 r. Wskazuje ono, że przez dane dziedzinowe nauczycieli dotyczące przyczyn nieprowadzenia zajęć należy rozumieć wyłącznie:

  • urlop macierzyński, urlop rodzicielski, urlop ojcowski lub urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego;
  • urlop wychowawczy;
  • urlop bezpłatny udzielony na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 17 ust. 2 i art. 17 ust. 2a);
  • urlop udzielony na podstawie ustawy o związkach zawodowych (art. 25 ust. 1);
  • zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy na podstawie ustawy o związkach zawodowych (art. 31 ust. 1);
  • urlop dla poratowania zdrowia;
  • zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 42 ust. 6);
  • zawieszenie w pełnieniu obowiązków na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 85t ust. 1-3);
  • urlop udzielony na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 68 ust. 1);
  • urlop bezpłatny, o którym mowa w Kodeksie pracy (art. 174 § 1);
  • przeniesienie w stan nieczynny;
  • niezdolność do pracy, o której mowa w Kodeksie pracy (w art. 92 § 1);
  • zwolnienie od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki, o którym mowa w ustawie o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (art. 32 ust. 1);
  • urlop uzupełniający, o którym mowa w ustawie - Karta Nauczyciela (art. 66 ust. 1).

Odpowiadając na pytanie o prowadzone w tej sprawie postępowania, wskazał że do UODO wpływały sygnały o pozyskiwaniu przez MEN danych strajkujących nauczycieli oraz zobowiązaniu dyrektorów szkół i placówek oświatowych do wykazania nieobecności strajkujących nauczycieli w SIO poprzez wybranie przyczyny „zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie” ze wskazaniem daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności.

Niemniej Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie prowadzi postępowań administracyjnych wszczętych na skutek skarg nauczycieli na niewłaściwe przetwarzanie ich danych osobowych w SIO w kontekście udziału w strajku.

Jednocześnie niewielka część administratorów danych (szkół) zgłosiła Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych naruszenia ochrony danych osobowych w myśl art. 33 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych związane z odnotowaniem w SIO nieobecności nauczycieli biorących udział w strajku - głosi odpowiedź PUODO.

VII.520.11.2019

Dzieci potrzebujące specjalnego kształcenia powinny mieć swobodę wyboru szkoły

Data: 2019-07-22
  • Ojciec niesłyszącego ucznia zwrócił Rzecznikowi Praw Obywatelskich uwagę, że dzieci potrzebujące kształcenia specjalnego są objęte rejonizacją – nie mają prawa do nauki poza powiatem, nawet jeśli jest tam szkoła lepiej dostosowana do ich potrzeb
  • Na naukę w ośrodku szkolno-wychowawczym w innym powiecie skierowanie musi wydać starosta, a nie wolno mu tego zrobić, jeśli dysponuje u siebie ośrodkiem o podobnym typie kształcenia
  • Rejonizacja nie dotyczy tymczasem pozostałych uczniów – mogą się uczyć w tej miejscowości, w jakiej chcą (o ile zostaną przyjęci do placówki)

Uczniowie objęci kształceniem specjalnym to przede wszystkim dzieci i młodzież z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Im już na starcie trudniej jest wybrać ścieżkę kształcenia. Tymczasem są systemowo odcięci od szkół położonych dalej od miejsca zamieszkania, nawet jeśli nauka tam byłaby dla nich lepsza (art. 127 ust. 13, 14 i 15 Prawa oświatowego).

Tymczasem placówki dla uczniów z niepełnosprawnościami nie są identyczne: specjalizują się w odniesieniu do danego kierunku kształcenia w powiązaniu z konkretnym rodzajem niepełnosprawności, co przydaje im pewnego rodzaju renomy, którą kierują się absolwenci przy wyborze szkoły. Ponadto uczniowie z niepełnoprawnościami niejednokrotnie wolą uczęszczać do placówek, które są im znane i do których mają zaufanie – do szkół, do których uczęszczali ich rodzice, czy inne osoby bliskie. Często nie są to ośrodki położone w pobliżu ich miejsca zamieszkania.

Przyznając rację rodzicowi, który napisał skargę, Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Ministra Edukacji Narodowej o doprowadzenie do odpowiedniej zmiany przepisów. Jest to niezbędne dla realnego wyrównywania szans edukacyjnych tej grupy uczniów.

XI.7036.22.2019

RPO w TOK FM krytycznie o sytuacji uczniów: Reforma była nieprzygotowana

Data: 2019-07-17

- Musimy się wczuć w sytuację rodziców i uczniów, którzy przeczytali, że do liceum nie dostali. To bardzo konkretne i dramatyczne sytuacje  - mówił w TOK FM Adam Bodnar. Do biura RPO można kierować skargi dotyczące rekrutacji do szkół średnich.

16 lipca zakończył się pierwszy etap rekrutacji do szkół średnich. W Warszawie do żadnej placówki nie dostało się ponad trzy tysiące uczniów, we Wrocławiu ponad półtora tysiąca, w Poznaniu zabrakło miejsc dla około trzech tysięcy młodych ludzi.

Rzecznik praw obywatelskich przyznał, że od dawna napływają sygnały od rodziców i organizacji pozarządowych dotyczące reformy edukacji. Przede wszystkim dotyczą one tzw. podwójnego rocznika. Jak mówił w Poranku Radia TOK FM Adam Bodnar, problem  był przedmiotem wystąpień także poprzedniego rzecznika praw dziecka Marka Michalaka.

RPO poinformował, że rodzice mogą wysyłać skargi na adres mailowy jego biura: biurorzecznika@brpo.gov.pl.

- Ale czy to w czymś pomoże, że będą takie skargi? - pytała Dominika Wielowieyska. - My staramy się działać na poziomie systemowym, ale czasem „wychodzą" jakieś rzeczy pojedyncze. Jak to, że trzeba mieć zaświadczenie z medycyny pracy, by uczyć się w szkołach branżowych. Z prasy się dowiedziałem, że są kolejki po takie zaświadczenia. Więc czasami takie szczegółowe rzeczy mogą dać podstawę do bieżącej interwencji - podkreślił Adam Bodnar.

Zdaniem RPO za chaos i problemy uczniów, które wynikają z reformy edukacji, odpowiada rząd. - Uważam, że reforma była nieprzygotowana. Jeżeli dokonuje się tak dramatycznej zmiany w tak krótkim czasie, nie daje się przestrzeni do przygotowania, ignoruje się głosy dotyczące zwiększenia finansowania oświaty i nie współpracuje z samorządami, no to mamy tego skutki - ocenił.

RPO mówił też o problemie z poszanowaniem praworządności w Polsce.

- Mamy problem z Izbą dyscyplinarną w SN i sposobem powołania Krajowej Rady Sądownictwa. To dzisiaj są nasze kłopoty w Unii – mówiła Dominika Wielowieyska.

- Problemów jest więcej, ale najważniejsze postępowanie dotyczy statusu KRS i tego, na ile ma ona teraz uprawnienia do powoływania sędziów SN. Drugie postępowanie dotyczy szeroko rozumianych postępowań dyscyplinarnych polskich sędziów.

- Prezydent Duda podejmuje jednak działania zakładając, że dopóki nie ma wyroku TS UE, nie jest niczym związany. A Pan się wstrzymał ze składaniem skarg nadzwyczajnych do SN – pytała dziennikarka.

Jeżeli w opinii Rzecznika Generalnego TS UE pojawiło się tyle zastrzeżeń dotyczących zarówno KRS jak i sędziów, którzy zostali powołani do SN w wyniku nominacji KRS, to uznałem, że do czasu rozstrzygnięcia tej sprawy będę przygotowywał wnioski o skargi nadzwyczajne, ale będą na razie leżały w szufladzie i złożę je wtedy, kiedy już będzie jasność co do sądu.

Projekt ws. refundacji dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół. Wątpliwości rodziców i Rzecznika

Data: 2019-07-11
  • Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami walczą o refundację kosztów nie tylko dowozu dzieci do szkoły i potem do domu, ale także powrotu samego rodzica ze szkoły i dojazdu po dziecko. Wspiera ich w tym RPO
  • Tymczasem projekt zmian prawa, nad którym pracuje Senat, może być przez gminy interpretowany tak, by refundację ograniczyć do dwóch przejazdów   
  • Nie ma w nim też zapisu, że obowiązek zorganizowania bezpłatnego dowozu  spoczywa przede wszystkim na gminach - co może zmuszać rodziców do rezygnacji lub ograniczenia aktywności zawodowej, by samemu dowozić dzieci  
  • Ponadto projekt uwzględnia refundację jedynie wydatków na paliwo, a pomija koszty amortyzacji auta czy dostosowania go do szczególnych potrzeb dziecka

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do przewodniczących trzech senackich  komisji o uwzględnienie przedstawionych uwag w dalszych pracach legislacyjnych.

Obywatele od dawna skarżą się, że stawki refundacji  dowozu do szkoły dziecka z niepełnosprawnością nie pokrywają rzeczywistych kosztów.

Stan prawny

Zgodnie z Prawem oświatowym gmina ma obowiązek zwrotu kosztów przejazdu ucznia z niepełnosprawnościami i jego opiekuna do szkoły na zasadach określonych w umowie między organem gminy a rodzicami - jeżeli to oni zapewniają dowożenie i opiekę. Organizacja dowozu przez samą gminę ma w przepisach pierwszeństwo przed prywatnymi dojazdami rodzica z dzieckiem.

Prawo nie przewiduje żadnych kryteriów, na których podstawie ma być ustalana kwota refundacji dowozu. Powoduje to, że jej zasady często jednostronnie określa wójt. Poszczególne gminy mogą zatem różnie ustalać stawkę zwrotu za kilometr przejazdu.

Ponadto przepisy nie precyzują, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy cztery. Obywatele skarżą się na brak takiego jednoznacznego określenia. Muszą występować do sądów, by bronić swych praw, w czym wspiera ich RPO.

Walka rodziców o refundację za cztery dojazdy

Jeden z sądów administracyjnych uznał, że refundacji podlega tylko podróż dziecka z opiekunem do szkoły i z powrotem. Z kolei Sąd Okręgowy w Krakowie prawomocnie uznał w 2018 r., że gmina ma zwracać rodzicowi koszty czterech kursów. Tak sąd rozstrzygnął pozew matki dziecka,

Rzecznik wskazywał, że zgodnie z Konwencją o prawach osób z niepełnosprawnościami Polska jest zobowiązana do zapewnienia takim osobom prawa do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości. Dla obowiązków gmin znaczenie mają głównie usprawiedliwione potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, nie zaś interes ekonomiczny - podkreślał Adam Bodnar.

W tzw. postanowieniu sygnalizacyjnym z 2017 r. Trybunał Konstytucyjny poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania  całego problemu przez ustawodawcę. Podzielił pogląd RPO, że przyznanie ustawowego uprawnienia bez określenia zasad jego realizacji prowadzi do zróżnicowania zwrotu kosztów w poszczególnych gminach.

W marcu 2018 r. do Senatu wpłynęła inicjatywa legislacyjna senatorów w sprawie nowelizacji Prawa oświatowego. To odpowiedź na wskazywane wady obecnej regulacji, dostrzeżone też przez TK.

Wątpliwości rodziców i RPO wobec senackiego projektu

W wystąpieniu do przewodniczących trzech senackich komisji (Ustawodawczej;   Nauki, Edukacji i Sportu oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej)  Rzecznik z zadowoleniem odnotował postępy w pracach nad projektem. Jednocześnie przywołał napływające do Biura RPO wnioski rodziców dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami z wątpliwościami i zastrzeżenia wobec propozycji Senatu.

Według skarżących zaproponowany algorytm obliczania zwrotu kosztów nie realizuje postanowienia TK co do konieczności zwrotu rzeczywiście ponoszonych przez rodziców kosztów dowozu. Uwzględnia jedynie refundację wydatków na paliwo. Tymczasem rodzice uważają, że powinni być uprawnieni do otrzymania zwrotu również innych niezbędnych kosztów, m.in. kosztu amortyzacji pojazdu czy dostosowania wyposażenia do szczególnych potrzeb  dziecka. Projekt może zatem nie zrealizować w pełni celu, którym jest  zapewnienie refundacji „ rzeczywiście ponoszonych” kosztów samodzielnego dowozu dzieci.

W ocenie rodziców z projektu nie wynika wprost uprawnienie do otrzymania zwrotu kosztów za cztery przejazdy dziennie. Budzi to uzasadnione obawy, że gminy będą go interpretowały tak, aby ograniczyć liczbę przewozów branych pod uwagę przy refundacji do dwóch.

- Wydaje się, że celowe byłoby takie sformułowanie wskazanego przepisu, aby wprost wynikało z niego, ile kursów jest brane pod uwagę przy kalkulacji zwrotu i od czego zależy ta liczba - napisał Adam Bodnar

Zastrzeżenia budzi także propozycja, że jeśli rodzice powierzyli wykonywanie przewozu dzieci innemu podmiotowi (np. firmie taksówkowej), to kwotę refundacji ustala się na podstawie umowy zawartej przez rodziców z tym podmiotem lub wystawionych rachunków. W tym przepisie nie ma odesłania do  algorytmu, według którego ustala się kwotę do zwrotu za jednorazowy przewóz.

Rodzi się wątpliwość, czy brak odesłania do algorytmu nie będzie stawiać w gorszej sytuacji rodziców, którzy będą sami dowozić dzieci, w stosunku do tych, którzy powierzą dowóz np. przedsiębiorstwu taksówkowemu. Wydaje się, że w takim przypadku kwota zwrotu za przejazd na tej samej trasie może zostać wyliczona nawet kilkukrotnie wyżej niż w przypadku rodziców korzystających z własnego pojazdu.

Zdaniem Rzecznika taka regulacja odpowiada na potrzeby rodziców dzieci i młodzieży z najcięższymi niepełnosprawnościami, które wymagają specjalistycznego wyposażenia pojazdu i opieki, czego rodzice często nie są w stanie zapewnić.  Niemniej jednak, brak odesłania do algorytmu może wywołać wątpliwości co do wykładni tych przepisów.

RPO zaznaczył, że gminy - zwracając koszty dowozu rodzicowi dowożącemu dziecko samodzielnie, czy też korzystającemu z usług podmiotu trzeciego - i tak ponoszą znacznie niższe koszty niż w przypadku dowozu przez nie organizowanego. Dlatego projekt powinien zawierać zapis, że obowiązek zorganizowania bezpłatnego dowozu powinien w pierwszej kolejności spoczywać na gminach. Tymczasem sposoby spełnienia tego świadczenia przez gminę - we własnym zakresie czy poprzez zwrot kosztów rodzicom - potraktowano w projekcie równorzędnie. Może to powodować naciski gminy, aby rodzice organizowali dowóz dzieci we własnym zakresie - uznał Adam Bodnar.

Taka sytuacja jest niedopuszczalna, gdyż może spowodować niekorzystne, daleko idące skutki dla rodziców, którzy mogą być zmuszani do rezygnacji bądź ograniczenia aktywności zawodowej na rzecz konieczności dowozu swoich dzieci do szkół. To z kolei może pogłębiać ich izolację społeczną i zubożać prowadzone gospodarstwa domowe.

Obawa taka nie jest jedynie hipotetyczna. Na gruncie obecnych przepisów - zgodnie z którymi istniej domniemanie pierwszeństwa organizacji dowozu przez gminę - do Rzecznika kierowano liczne skargi. Wśród nich była też skarga samotnego ojca, który był zmuszony zrezygnować z pracy, aby dowozić niepełnosprawnego syna do specjalistycznego ośrodka w innej miejscowości i czekać na niego aż do zakończenia zajęć z powodu odmowy gminy zorganizowania dowozu - pomimo takiego obowiązku.

Resort edukacji stał na stanowisku, że kryteriów refundacji nie może regulować prawo oświatowe, skoro dotyczy to zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego.

XI.7036.61.2017

RPO do MEN o kumulacji roczników: jak zamierzacie poprawić sytuację uczniów?

Data: 2019-07-11
  • Codziennie dostaję informacje o uczniach, którzy nadal nie wiedzą, czy polskie szkoły są w stanie zagwarantować im edukację na miarę ich potrzeb, ambicji i możliwości. Taka trudna sytuacja nie miała w Polsce precedensu – pisze Adam Bodnar w wystąpieniu do MEN
  • Pospieszna, niepoparta rzetelną analizą reorganizacja szkół musiała doprowadzić do pogorszenia się jakości nauczania i naruszania praw uczniów
  • RPO przestrzegał przed tym wiele razy. Jego uwagi wynikały nie tylko z dogłębnej analizy projektowanych zmian, ale także z rozmów ze środowiskiem szkolnym i danych o liczbie miejsc w szkołach, jakie przesyłały mu samorządy
  • Zwracam się do Pana Ministra o potraktowanie skarg młodzieży z największą powagą oraz przedstawienie informacji o działaniach podejmowanych przez Ministerstwo w celu poprawy położenia uczniów i odbudowy ich zaufania do polskiej szkoły – pisze RPO.

W tym roku do szkół ponadpodstawowych idą dwa roczniki: ci, którzy skończyli gimnazja (i mają za sobą 9 lat edukacji) oraz absolwenci nowych ośmioklasowych szkół podstawowych. Reforma została przygotowana i przyjęta w 2016 r. O problemie podwójnych roczników rodzice dzieci urodzonych w roku 2003 i 2004 zaczęli alarmować Rzecznika Praw Obywatelskich od razu. RPO przekazywał te uwagi rządowi - bez sktutku.

Dla obu roczników przewidziane są co prawda odmienne ścieżki edukacyjne w liceach i technikach, ale miejsc w sumie powinno wystarczyć dla wszystkich. W praktyce oznacza to, że miejsca są w szkołach daleko od miejsca zamieszkania albo niezgodnych z profilem edukacji, na jakim zależy młodemu człowiekowi.

- Uczniowie – nawet ci, którzy uzyskali wysokie wyniki kończąc szkołę podstawową lub gimnazjum – nie dostali się do żadnej z wybranych szkół. Taka sytuacja jest nieakceptowalna i w sposób oczywisty prowadzi do naruszenia do gwarantowanego konstytucyjnie (art. 70 Konstytucji) prawa do nauki – pisze Adam Bodnar do nowego ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego. To on odpowiedział na kolejne alarmujące wystąpienie RPO, wysłane w maju do poprzedniej minister Anny Zalewskiej (obecnie europosłanki PiS).

Rzecznik zwraca teraz uwagę nowemu ministrowi, że:

  1. Podwójny rocznik oznacza ciasnotę i pogorszenie się warunków nauki dla wszystkich uczniów, nie tylko dla pierwszej klasy.
  2. Brak miejsca w wybranej szkole może też oznaczać dużo większe koszty dojazdu do szkoły, w której są miejsca.
  3. Dla uczniów z małych miejscowości nie starcza miejsc w bursach, bo liczba miejsc noclegowych nie uległa podwojeniu. Będą musieli wynajmować pokoje po cenach rynkowych, a przez to koszty ich edukacji wzrosną.
  4. Może to sprawić, że wielu uczniów zrezygnuje z korzyści, jakie daje nauka w dużym mieście, z bogatą ofertą kulturalną, lepszymi możliwościami zdobycia dodatkowych kwalifikacji i przygotowania się do edukacji na wyższej uczelni.

Negatywne skutki reformy oświaty mogą zatem znacząco wpłynąć na dalsze plany życiowe uczniów urodzonych w konkretnych rocznikach i rzutować na ich ocenę funkcjonowania państwa. Mogą także spowodować pogłębienie się różnic społecznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie przestrzegał, że pospieszne przekształcenia ustroju szkolnego, niepoparte rzetelną analizą, mogą doprowadzić do pogorszenia się jakości nauczania i naruszania praw uczniów. Głos w tej sprawie zabierał także Rzecznik Praw Dziecka, przedstawiciele władz samorządowych, eksperci z instytucji zajmujących się edukacją oraz osoby, które zmiany te miały dotknąć bezpośrednio – uczniowie, ich rodzice i nauczyciele. Wielu z nich wskazywało na ryzyko związane z kumulacją roczników, ale ich wątpliwości były ignorowane.

Efekty są takie, że:

  • w Warszawie aż 7 tysięcy z 47 tysięcy absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych, którzy złożyli podania do stołecznych szkół, nadal nie wie, w jakiej szkole będzie kontynuować naukę;
  • w Zielonej Górze 552 uczniów nie zostało przyjętych do żadnej szkoły, podczas gdy zostało 533 wolnych miejsc;
  • w Lublinie do szkół nie dostało się 603 uczniów, w tym 104, którzy mieli świadectwa z wyróżnieniem.

Jest tak mimo zapewnień MEN z 5 lipca 2019 r., że „rozwiązania systemowe w edukacji zapewniają każdemu uczniowi (bez wyjątku) bezpłatną realizację obowiązku nauki w szkole, znajdującej się w siedzi szkół publicznych”. Na stwierdzenia MEN, że przepisy nie dają gwarancji, że osoba zainteresowana zostanie przyjęta do wybranej jednostki (s. 1 pisma) oraz że „duża konkurencja do szkół najwyżej notowanych w rankingach nie jest związana z reformą oświaty, ponieważ jest to zjawisko znane od wielu lat” (s. 2 pisma)  RPO odpowiada, że obecna sytuacja w szkołach nie ma precedensu. Spowodowana jest konkretnymi decyzjami rządzących i można było jej uniknąć.

Młodzi ludzie, których przez lata przekonuje się, jak ważne jest dobre wykształcenie, zdają sobie sprawę, że wybór konkretnego typu szkoły może rzutować na całe przyszłe życie człowieka. Dlatego też słuszne są oczekiwania społeczne, że reformy systemu oświaty poprzedzone będą podsumowaniem korzyści i strat, a następnie wprowadzane z myślą o dobru osób, którym mają w największym stopniu służyć. - Z przykrością stwierdzam, że obecna sytuacja dowodzi, że warunki te nie zostały spełnione - wskazuje Rzecznik.

- Wierzę, że dzięki działaniom samorządów, przy dostatecznym wsparciu władz centralnych, wszyscy uczniowie ostatecznie dostaną się do takiego typu szkół, jakie uznali dla siebie za najlepsze. Zgadzam się jednak z oceną, że obecna sytuacja jest dla nich krzywdząca, a wyjaśnienia przedstawiane przez osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu oświaty nie biorą pod uwagę wszystkich aspektów kumulacji roczników. Wskazywanie na oczekiwania części wyborców oraz wybrane wyniki badania opinii społecznej nie stanowią moim zdaniem wystarczającego uzasadnienia dla rozwiązań, które dla wielu osób okazały się szkodliwe – brzmi konkluzja Adama Bodnara.

VII.7037.14.2019

Działania RPO ws likwidacji gimnazjów i reformy edukacji

Data: 2019-07-08

Rodzice i nauczyciele alarmowali Rzecznika Praw Obywatelskich o niezauważanych przez rządzących konsekwencjach reformy edukacji z 2016 r. RPO Adam Bodnar sprawdzał to, analizował przepisy, organizował spotkania eksperckie - a wnioski przekazywał władzom.

"O zasadności zmian proponowanych przez rząd można rozmawiać. Ale ważne jest to, że władze zupełnie zignorowały prawa dzieci – dwóch roczników: obecnych szóstoklasistów i pierwszej klasy gimnazjum. Pani minister edukacji mówi o tym, że „dojdzie do kumulacji roczników”. To po prostu oznacza, że dzieci te będą miały o połowę mniejszą szansę na dostanie się do wymarzonych szkół. Co możemy zrobić? Jak może nam pomóc Rzecznik? Nawet jeśli zdołamy złożyć skargę konstytucyjną, nawet jeśli Trybunał będzie pracował, to i tak rozstrzygnięcie nastąpi za późno dla naszych dzieci" - tak mówili np. uczestnicy spotkania regionalnego RPO w Krakowie, 12 października 2016 r.

Oto raport z najważniejszych działań RPO.

Mity i fakty – Edukacja seksualna. Panel w czasie festiwalu Open’er

Data: 2019-07-05

Co tak właściwie oznacza i co obejmuje? Czy jest, czy będzie i czy powinna być obowiązkowa? Jakie są jej pozytywne a jakie negatywne skutki? Co tak naprawdę zawierają słynne już standardy WHO? I wreszcie – co i dlaczego w obszarze edukacji seksualnej postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich?  

Otwierając debatę RPO Adam Bodnar zauważył, że edukacja seksualna w Polsce to obecnie temat, wokół którego krąży wiele mitów, a celem debaty będzie ich rozwianie. Rzecznik nawiązał też do serialu Sex Education serwisu Netflix, który cieszył się szaloną popularnością, a jednak tematy w nim poruszane wciąż są w Polsce tabu.

W debacie brały udział:

  • Dr Paloma Cuchi, WHO
  • Patrycja Wonatowska, Instytut Pozytywnej Seksualności  – psycholożka, edukatorka, seksuolożka
  • Katarzyna Banasiak, Grupa Ponton  

Pierwszy mit: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży. Pytanie do ekspertek – jak sobie z takim mitem poradzić?

Dr Paloma Cuchi: Przede wszystkim prawo do edukacji seksualnej to prawo człowieka.  Tu chodzi o informację, a informacja to nie promocja. Mitem jest też to, że jeśli nie będziemy mówić o seksie w szkole, to dzieci nie dowiedzą się o nim w ogóle. Dowiedzą się   z telewizji, z internetu, od znajomych. Światowa Organizacji Zdrowia postuluje wczesną edukację seksualną, bo uważamy, że to informacja i każdy ma do niej prawo.

Katarzyna Banasiak: Możemy użyć metafory pasów w samochodzie, które mają nam zapewnić bezpieczeństwo. Edukacja seksualna zwiększa naszą wiedzę, a tym samym naszą świadomość i bezpieczeństwo. Zarzut, że to deprawacja, to

Patrycja Wonatowska: Bardzo często mylimy pojęcia i to jest problem w debacie publicznej. Co to znaczy demoralizacja? Co to znaczy seksualizacja? Na czym to ma polegać? To strach, wynikający z tego, że dalej nie mówimy o seksie – ani w domu ani na ulicy. Używamy za to seksu do sprzedawania samochodów albo betonu.

Drugi mit: Edukacja seksualna to naruszenie prawa

Patrycja Wonatowska: Edukacja seksualna niczym nie różni się od edukacji historycznej i geograficznej. To nie narzucanie poglądów, ale przekazywanie informacji, z którymi każdy może dalej zrobić, co chce. Rodzice nie są wyłączeni z tego procesu, bo mogą wpływać na dziecko i pomagać mu kształtować wartości moralne.

Katarzyna Banasiak: Nie możemy oczekiwać, że rodzice będą mieli specjalistyczną wiedzę na temat konkretnych metod antykoncepcyjnych.  Tego typu informacje to fakty, a nie wartości.

RPO: Jak WHO radzi sobie z problemem pogodzenia jednocześnie praw rodziców i praw dzieci do edukacji seksualnej?

Paloma Cuchi: Edukacja seksualna nie dotyczy tylko biologii seksu. Według WHO to nauczanie o relacjach międzyludzkich, o emocjach. Oczywiście rodzina ma swoją ogromną rolę do odegrania w nauce o relacjach, ale szkoła nie jest wyłączona z tego procesu. W wychowaniu seksualnym nie mówimy o akcie fizycznym, o tym mówią filmy pornograficzne. My mówimy o różnych innych aspektach seksualności.

Mit 3: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona w żłobkach i przedszkolach.

Paloma Cuchi: Jak już mówiłam, to nie nauka o fizyczności, ale o relacjach i emocjach, a o tym powinno mówić się już od najwcześniejszego wieku. Szukając odpowiedzi na to jak to robić, WHO rozpoczęło współpracy z niemieckim centrum, z którym razem rozwinęliśmy matrycę, jakie treści mogą być przekazywane dzieciom w jakim wieku.

Ludzie dzwonią do nas i pytają, dlaczego mówimy, że małe dzieci są zainteresowane swoim ciałem. Bo to prawda – są. Nie możemy od tego uciekać. Nie powinniśmy też czekać, aż nastolatek ma 15 lat żeby pierwszy raz mówić

RPO: W jakim wieku powinniśmy zaczynać edukować o seksie? Czy takie zajęcia powinny być obowiązkowe czy dobrowolne?

Katarzyna Banasiak: Trzeba rozgraniczyć kwestię zajęć o edukacji seksualnej w szkole od rozmów na taki temat, na przykład w domu. Na przykład jak rodzice zauważą pierwsze oznaki masturbacji o dzieci, powinni porozmawiać delikatnie na takie tematy. Natomiast zajęcia w szkole powinny rozpoczynać się od pierwszej klasy.

Z doświadczenia wiem, że bardzo duża grupa ludzi nie ma pojęcia, że trzeba jasno komunikować granice i być asertywnym.

Patrycja Wonatowska: Masturbacja to bardzo ciekawy temat, na podstawie którego można argumentować czemu edukacja seksualna jest potrzebna. Do mojego gabinetu przychodzą dorosłe osoby, mające niesatysfakcjonujące życie seksualne, okazuje się często, że dlatego że nigdy takiej edukacji nie przeszły. Psycholog czy seksuolog musi wtedy wziąć standardy WHO i przejść całą ścieżkę, przewidzianą dla dzieci i młodzieży.

Mit: Tematyka edukacji seksualnej został wprowadzony przez Kartę LGBT+, to temat zastępczy, pod którego przykrywką próbujemy przekazywać wartości ideologii LGBT+.

P.W: Życie seksualne to część zdrowia, a to nie może być uznane za temat zastępczy.

Katarzyna Banasiak: Oczywiście w czasie edukacji seksualnej mówimy też o różnych orientacjach, ale przecież nie tylko.

Patrycja Wonatowska: Mówić o edukacji seksualnej mówimy przede wszystkim o szkołach, ale zupełnie zapominamy też o osobach dorosłych. Czasami dostaję pytania, jak powinna zachować się kobieta, do której podchodzi homoseksualna kobieta. To zaskakujące, że wciąż pojawiają się takie pytania.

Paloma Cuchi: To o czym powinna być mowa na edukacji seksualnej, WHO wypracowuje w oparciu o nasze doświadczenia i nasze obserwacje państw, które wprowadziły obowiązkową edukację seksualną. Tak naprawdę wytyczne WHO to w związku z tym zbiór dobrych praktyk europejskich państw. Oczywiście różne państwa mogą mieć różne wartości kulturowe, ale jest kilka podstawowych wartości wspólnych – takich jak szacunek, miłość. Wszyscy chcemy, żeby ludzie mieli dobre, satysfakcjonujące i bezpieczne relacje. Jeśli natomiast chodzi o grupę LGBT, wszystkie kraje mają obowiązek zapewnienia ochrony zdrowia wszystkim obywatelom, w tym osobom LGBT.

RPO: A czy WHO może nałożyć sankcję, np. na Polskę, jeśli nie będzie stosować się do standardów?

Paloma Cuchi: Nie, WHO nie pracuje w taki sposób. My zapewniamy standardy i wskazówki. Działania polityczne naszym zdaniem nie działają w takich sferach. To co działa to takie spotkanie jak dzisiaj, to edukacja, rozmawianie o tym, przekonywanie.

RPO: Wyobraźmy sobie, że budzicie się jako polskie premierki. Co byście zrobiły?

Katarzyna Banasiak: Przede wszystkim opracowałabym nową podstawę programową, bo obecna nie nadaje się do niczego. Wychowanie do życia w rodzinie – rodzina pojawia się 170 razy, słowo sex 2 – w kontekście uzależnienia  i cyberprzemocy.

Patrycja Wonatowska: Ja bym popracowała jeszcze więcej nad karalnością i wyciąganiem konsekwencji zachowań niewłaściwych ze sfery seksualności. Związanych z płcią, niepełnosprawnością. Tak, żeby piętno kary prowadziło jakieś zmiany na przyszłość.

RPO: Czy edukacja seksualna powinna być obowiązkowa?

Patrycja Wonatowska: Tak.

RPO: A co z prawem rodziców do wychowania zgodnie z własnymi przekonaniami?

Katarzyna Banasiak:: A czy pytamy rodziców co myślą na temat zajęć z biologii czy geografii? To wiedza specjalistyczna, nie musimy wymagać od rodziców żeby ją mieli.

PYTANIA PUBLICZNOŚCI:

W mojej szkole katolickiej były tylko zajęcia z WDŻ, na których podawano informacje zupełnie sprzeczne z tym, czego powinno się uczyć na zajęciach z edukacji seksualnej. Jak uczyć dzieci rozróżnić co jest w takim razie właściwą informacją a co nie?

Katarzyna Banasiak: Z badań grupy Ponton wynika, że zajęcia z WDŻ najczęściej prowadzą nauczyciele prowadzący zazwyczaj zupełnie inne lekcje. A młodzież najchętniej uczy się od osób, które mają pasję i charyzmę. Trzeba więc skupić się na tym, żeby właściwie przygotowywać prowadzących.

Patrycja Wonatowska.: Jeżeli coś jest nie tak w czasie zajęć z WDŻ, dzieci powinny o tym mówić, walczyć o swoje. Zgłosić, że te zajęcia są niesatysfakcjonujące.

Paloma Cuchi: Edukacja seksualna jest ważna nie tylko dla dzieci, ale na wszystkich etapach życia. Wraz z naszym rozwojem zmienia się nasza seksualność, mamy inne relacje, stajemy się innymi osobami. Żyjąc w Polsce od pół roku widzę, że edukacja seksualna to bardzo gorący temat, a więc temat, o którym trzeba rozmawiać, nie uciekniemy od niego. Uważam, że Polska dojrzała do tego, żeby porozmawiać o edukacji seksualnej.

Jestem nauczycielem matematyki i mam pytanie gdzie mogę się dowiedzieć, jak odpowiadać uczniom na pytania, które często mi zadają?

Patrycja Wonatowska To, co trzeba zrobić, żeby zostać edukatorem/rką seksualną w Polsce jest zupełnie nieunormowane, a powinno być, bo to trudne zadanie. Jednym z zadań, które dostają osoby przygotowujące się do takiego zawodu muszą na przykład powiedzenie kilkaset razy przed lustrem „penis”, „pochwa”, czy „wagina” tak żeby te słowa były zupełnie nieobciążone emocjami.

Katarzyna Banasiak: Najważniejsze to szczerość i autentyczność – to elementy, na które najbardziej wyczuleni są młodzi ludzie w czasie warsztatów o edukacji seksualnej. Jak czegoś nie wiemy, trzeba przyznać się do tego.

Paloma Cuchi: Kwestia wprowadzenia edukacji seksualnej w danym kraju to też przygotowanie zasobów ludzkich, osób przygotowanych odpowiednio do jej prowadzenia. To nie dzieje się z dnia na dzień, wymaga przygotowania i strategii. Ale początek to sama wola, wiec będąc nauczycielem matematyki może Pan na przykład zachęcać dziewczynki do nauki tego przedmiotu. Już wtedy będzie Pan edukatorem seksualnym.

RPO: Jaka jest rola i wpływ książki Anji Rubik #sexedPL?

Katarzyna Banasiak: Moim zdaniem ogromny, Grupa Ponton też była bardzo zaangażowana w tworzenie tej publikacji. Otrzymujemy telefony zaufania od osób, które znalazły nasz numer w tej książce. Przede wszystkim, ta książka kosztuje 20 zł i jest teraz dostępna w wielu księgarniach – każdy może iść i ją kupić, to wielki sukces.

Patrycja Wonatowska: Anja Rubik wykorzystała swoje zasoby we wspaniały sposób. Teraz nie znać tej książki to obciach.

RPO: To skoro mamy taką książkę i takich świetnych edukatorów to po co nam w zasadzie wciąż ta kontrowersyjna edukacja seksualna w szkole?

Katarzyna Banasiak: Bo wciąż mówimy o jednej książce, o działaniach w Warszawie i innych wielkich miastach. A do nas na telefon zaufania dzwonią osoby z małych miast, które wstydzą się iść do lekarza z podejrzeniem choroby wenerycznej, bo w miasteczku jest jeden lekarz. Absurdalne jest też to, że seks jest legalny w Polsce od 15 roku życia, ale do lekarza samodzielnie, bez rodzica, można iść dopiero od 18 roku życia.

Patrycja Wonatowska: Nie kwestionujemy tego, że musimy chodzić do dentysty, do lekarza, dbać o swoje zdrowie. Dlaczego w takim razie tak bardzo kontrowersyjnym tematem jest mówienie o kwestiach zdrowia seksualnego? Ludzie zazwyczaj myślą, że seks to pudełko, które można odstawić na bok. A seks to jedna składowa systemu naczyń połączonych zdrowia człowieka.

RPO: Czy edukacja seksualna dotyka problemu podziałów społecznych, ekonomicznych? Czy zawartość portfela wpływa jakoś na to, jak sobie możemy poradzić w sytuacjach problemów?

Katarzyna Banasiak: Na telefon zaufania dzwoni każdy kto ma problem. Niezależnie od pozycji społecznej rodziców.

Patrycja Wonatowska: Cały czas zastanawiamy się co zrobić, że edukacja seksualna nie dotyczyła tylko określonych grup i była dla wszystkich. To jest oczywiste, że powinna taka być, że właściwie taka jest, bo seksualność jest ludzka i ma ją każdy z nas, niezależnie od zawartości portfela.

RPO: To co łączy Polskę i Amerykę Łacińską to kwestia wpływu religii. Jak Chile, w którym Pani pracowała radzą sobie z tym problemem?

Paloma Cuchi: Moim zdaniem Polska jest obecnie w momencie transformacji w obszarze edukacji seksualnej. Rzeczywiście tak jak w Chile, wartości konserwatywne są bardzo silne w Polsce. Ale mimo to, oba te kraje muszą sobie poradzić z takimi problemami jak niechciane ciąże i zachorowania na HIV. Scenariusz nie robienia nic prowadzi nas to zupełnie niepożądanych skutków. Na podstawie doświadczeń państw Ameryki Łacińskiej, z Europy, z państw o wysokich i niskich dochodach, uczymy się jednego – żeby rzeczywiście wprowadzić zmianę, potrzebujemy zaangażowania wszystkich sektorów – polityków, społeczeństwa, akademii. Właśnie to jest teraz potrzebne w Polsce, systemowe zmiany. To, co stało się w Chile to dyskusja z Kościołem na temat problemów, z którym mierzyło się chilijskie społeczeństwo (braku prawa do aborcji, niechcianych ciąż itd.), rozmawialiśmy z politykami, szukając odpowiedzi na te pytania. Oczywiście wiele problemów pozostało nierozwiązanych, ale to nie może być też gotowy scenariusz dla Polski, bo każde państwo jest inne i przechodzi transformację inaczej.

Podsumowanie RPO:

Nasza dyskusja pokazała, że jesteśmy w ważnym momencie. Debata na temat karty LGBT+, moja wymiana poglądów z RPO, wydanie książki przez Anję Rubik – to wszystko elementy procesu zmian, w czasie którego mogą też nam się przydać doświadczenia i praktyki z innych państw. Ja odpowiadając na pytanie dlaczego RPO w ogóle zajmuje się tematem edukacji seksualnej, podkreślam że to element prawa do ochrony zdrowia, prawa do edukacji, prawa do i

Namiot Praw Człowieka na Festiwalu Open’er w Gdyni

Data: Od 2019-07-04 do 2019-07-05
  • Namiot Praw Obywatelskich jest prowadzony wspólnie z Okręgową Rada Adwokacką w Warszawie oraz ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich Iustitia.
  • Zapraszamy do naszego namiotu w dniach 3-6.07. w godz. 16:00 – 22:00.

Debaty „Mity I Fakty …” prowadzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich  w przestrzeni „Let’s Talk”

Czwartek, 4 lipca, godz. 18.30 – Let’s Talk

Mity i fakty – Nasze prawo do przyszłości – Rzecznik Praw Obywatelskich zaprasza do debaty o stanie środowiska naturalnego, o tym, co mu szkodzi i co może je uratować przed dalszą degradacją. Będziemy rozmawiać o zmianach klimatycznych, smogu, zaniku terenów zielonych w miastach, niezrównoważonym rozwoju infrastruktury komunikacyjnej a także rosnącym problemie z recyclingiem odpadów komunalnych – zwłaszcza tych plastikowych. Chcemy Was pobudzić do myślenia o czystym środowisku jako o wartości, o którą każdy może walczyć – czy za pomocą środków prawnych, czy poprzez zmianę codziennych nawyków i stylu życia. Debatę poprowadzi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • Ewa Rewers – przedstawicielka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.
  • Agnieszka Warso-Buchanan – ClientEarth (Prawnicy dla Ziemi) – jest radcą prawnym w zespole Clean Air, gdzie zajmuje się kwestiami związanymi z litygacją strategiczną w obszarze jakości powietrza w krajach Unii Europejskiej. Przed rozpoczęciem pracy w ClientEarth pracowała m.in. w warszawskich sądach oraz współpracowała z adwokatami z Brick Court Chambers i międzynarodowymi kancelariami prawnymi w Londynie. Ukończyła Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Queen Mary, University of London (LL.M.). W roku 2008 złożyła egzamin sędziowski, po ukończeniu aplikacji sądowej.
  • Jacek Januszko – prezenter telewizyjny, producent i reżyser przez 9 lat związany telewizją muzyczną 4fun.tv, a dziś znany z Instagrama angażujący się w stworzenie świata bez plastiku, autor profilu AleBezPlastiku.
  • Edwin Bendyk – absolwent Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas studiów działał w niezależnych ruchach studenckich, był redaktorem studenckich pism drugiego obiegu, w tym związanych z Niezależnym Zrzeszeniem Studentów„Miś” i „Grizzly”. Pracował jako dziennikarz m.in. tygodnika „Nowoczesność”, Polskiej Agencji Informacyjnej, „Życia Warszawy”, „Wiedzy i Życia”. Obecnie związany z tygodnikiem „Polityka”, gdzie jest publicystą działu naukowego. Zajmuje się problematyką cywilizacyjną, kwestiami modernizacji, ekologii i rewolucji cyfrowej. Publikuje także w tygodniku „Computerworld”, „Res Publice Nowej”, „Przeglądzie Politycznym”, magazynie „Mobile Internet”, „Krytyce Politycznej” i „Dzienniku Opinii”. Jest także nauczycielem akademickim, wykłada w Collegium Civitas, gdzie kieruje Ośrodkiem Badań nad Przyszłością, a także w Centrum Nauk Społecznych PAN. Został też członkiem rady Fundacji Nowoczesna Polska oraz rady programowej Zielonego Instytutu.
  • Barbara Jędrzejczyk – aktywistka miejska - Od urodzenia związana z Targówkiem i Bródnem. Przez ostatnie kilka lat pracowała w organizacjach pozarządowych. Jest również licencjonowaną przewodniczką po Warszawie. Chce, żeby Warszawa była miastem wolnym od smogu i chaosu przestrzennego, z infrastrukturą przyjazną dla pieszych.

 

Piątek, 5 lipca, godz. 18.30 – Let’s Talk

Mity i fakty – Edukacja seksualna – Edukacja seksualna to ostatnio bohaterka licznych dyskusji, źródło wielu  kontrowersji, a tym samym temat rodzący pytania i niejasności. Co tak właściwie oznacza i co obejmuje? Czy jest, czy będzie i czy powinna być obowiązkowa? Jakie są jej pozytywne a jakie negatywne skutki? Co tak naprawdę zawierają słynne już standardy WHO? I wreszcie – co i dlaczego w obszarze edukacji seksualnej postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich?  

Do odpowiedzi na te i inny pytania zaprosiliśmy ekspertki i ekspertów tematu, którzy zmierzą się ze społecznymi wątpliwościami co do edukacji seksualną i pomogą rozróżnić co jest mitem a co faktem. Debatę poprowadzi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • dr Paloma Cuchi – Przedstawicielka i Dyrektorka Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce. Posiada 26 doświadczenia zawodowego w tematyce zdrowia – w ujęciu publicznym, w tym w systemie ONZ, prywatnym i społecznym, zarówno na poziomie lokalnym, jak i regionalnym i globalnym. Obecną funkcję pełni od 15 października 2018 r, wcześniej pełniła funkcję przedstawicielki PAHO/WHO w Republice Chile oraz obejmowała różne kierownicze stanowiska w WHO, PAHO, UNAIDS oraz UNITAID.  Jest absolwentką Medycyny i Chirurgii Wydziału Medycznego Uniwersytetu w Saragossie oraz magistrem kierunku Zdrowie Publiczne uczelni John’s Hopkins Bloomberg School of Public Health w Baltimore.
  • Patrycja Wonatowska – Instytut Pozytywnej Seksualności – Absolwentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej ZNP (pedagogika – edukacja zdrowotna i profilaktyka uzależnień). Edukatorka seksualna, w tym ds. HIV/AIDS. Ukończyła studia podyplomowe z zakresu seksuologii klinicznej. Terapeutka w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązania. Studentka psychologii. Uczestniczyła w licznych kursach z zakresu edukacji seksualnej i seksuologii, np. „SAR: Sexual Attitude Reassessment and Restructuring” prowadzonego przez SexCoachU dr Patti Britton i dr Roberta Dunlapa.
  • Katarzyna Banasiak – Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton – w Grupie Ponton od 2014 roku. Zajmuje się m.in. prowadzeniem warsztatów w szkołach, odpowiadaniem na pytania młodzieży na forum poradniczym, na stronie na Facebooku; edukowaniem na festiwalach muzycznych takich jak Open’er Festival i Woodstock, a także reprezentowaniem grupy w mediach, na konferencjach naukowych i panelach dyskusyjnych. Ceni holistyczne podejście do edukacji seksualnej, które podkreśla odpowiedzialność i wzajemny szacunek w relacjach międzyludzkich, a także asertywność i umiejętność stawiania granic.

 

Aktywności stałe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich – codziennie w godz. 16.00–22.00

  1. Masz problem z urzędem? Zatrzymała Cię niesłusznie policja? – przyjdź, porozmawiaj z pracownikiem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, dowiedz się, w czym i jak możemy Ci pomóc – codziennie, godz. 17.00 – 20.00
  2. Odmówiono Ci Twojego prawa, naruszono Twoja godność? – rozmowa o Twoich prawach na przykładzie rozwiązywania wziętych z życia przykładów – (pracownicy BRPO):
    • prawa człowieka,
    • dyskryminacja,
    • cudzoziemcy,
    • mowa nienawiści
  3. Quizy, konkursy, gry – zapraszamy do rozwiazywania ciekawych i prostych konkursów na tematy praw człowieka, antydyskryminacji, osób z niepełnosprawnościami, itp.
  4. "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" - wraz z innymi graczami - wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób" – prowadzący: Tadeusz Rudzki, stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji - Dwa razy dziennie 4 i 5 lipca
  5. Codziennie działania w naszym namiocie będą komentowane dowcipnymi rysunkami sędziego Arkadiusza Krupy

Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie – codziennie w godz. 16.00–22.00

  1. Porady prawne – możliwości skonsultowania swoich wątpliwości prawnych z adwokatem;
  2. Quizy prawne z nagrodami:
  • wizerunek adwokata w filmie;
  • mini konkurs z wiedzy na temat podstawowych przepisów prawnych;
  • "zabawne" sprawy sądowe i ich skutki w sferze społecznej (np. ogromne odszkodowanie za oblanie się ciepłą herbatą w McDonalds albo równie wysokie od firmy produkującej auta za niewskazanie w instrukcji, że po włączeniu autopilota nie można iść spać na autostradzie.

Aktywności godzinowe:

Środa, 3 lipca

  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Ziemowit Ziółkowski, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 18.00 – 19.30 – Prawa osób zatrzymanych – mini wykłady, adw. Marta Tomkiewicz i adw. Paweł Murawski
  • 19.30 – 20.30 – Mity i fakty – Czy rzecznik jest dla Ciebie? W jakich sprawach  może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – rozmowa o kompetencjach i podejmowanych inicjatywach – warsztat, prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 20.30 – 22.00 – Symulacja rozprawy sądowej (karna) – uczestnicy są współodpowiedzialni za powodzenie przedsięwzięcia, angażują w nie swoje różne talenty – wiedzę, pomysłowość, doświadczenia, umiejętności aktorskie i wiele innych. Jedynie rola sędziego jest pełniona przez zawodowego sędziego, natomiast w rolę pozostałych uczestników  procesu (świadków, oskarżonego, ławników) wcielają się uczestnicy warsztatu. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości – sędzia Arkadiusz Krupa

Czwartek, 4 lipca

  • 16.00 – 17.00 – prezentacja książki i wywiad z Krystianem Markiewiczem oraz quiz „Co wiesz o swoich prawach obywatelskich i konsumenckich?” – dobre rozwiązanie konkursu to szansa na ciekawe upominki raz książkę o Konstytucji. prowadzenie: sędziowie ze  Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Łukasz Kuczyński, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 17.00 – 18.00 – Democracy Cake to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób" –  prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 18.00 – 19.30 – Prawa zwierząt i ochrona środowiska – mini wykłady, adw. Karolina Kuszlewicz i adw. Piotr Skorupski
  • 18.00 – 19.00 - Mity i fakty – co jest a co nie jest dyskryminacją – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 19.30 – 20.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 20.30 – 22.00 – Przeciw mowie nienawiści” – debata i warsztaty mające na celu wskazanie skutków hejtu, jak odróżnić krytykę od mowy nienawiści, wykrywanie systemowej mowy nienawiści, środki prawne cywilne i karne przysługujące pokrzywdzonym, skuteczność w dochodzeniu praw. Połączenie debaty z praktyczną poradą, jak bronić się przed hejtem i jak reagować, jakie są środki prawne.
    prowadzący: Jolanta Jeżewska i Dorota Zabłudowska - Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia

Piątek, 5 lipca

  • 16.00 – 16.45 – Symulacja rozprawy sądowej (cywilna) – ochrona praw osobistych, przestępstwo z nienawiści, z udziałem sędziów oraz publiczności, z przygotowanym scenariuszem i omówieniem przysługującej ochrony praw. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości –
    prowadzący: sędziowie ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich: Tomasz Marczyński, Katarzyna Zawiślak Urszula Wicińska, Joanna Buczkowska-Prajs, Małgorzata Przybylska-Lewandowska, Jolanta Jeżewska.
  • 16.45 – 17.30 – Kawałek wolności, kawałek przyszłości – rozmowa o znaczeniu wolności indywidualnej i jej ograniczaniu w twórczości artystycznej i w życiu publicznym, jak ograniczenia praw obywatelskich ukształtują naszą przyszłość. Ułożymy piosenkę z uczestnikami warsztatów. W rozmowie wezmą udział goście: członkowie zespołu Kwiat Jabłoni Kasia Sienkiewicz i Jacek Sienkiewicz, zespół popowo- folkowy, występowali w grupie Hollow Quartet ( album Chodź ze mną) i wystąpili w telewizyjnym talent show Must Be the Music. Tylko muzyka. Do sierpnia 2018 ich debiutancki utwór Dziś późno pójdę spać zanotował dwa miliony wyświetleń w serwisie YouTube.
    prowadzący: sędzia Tomasz Marczyński, sędzia Katarzyna Zawiślak, Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Anna Chmielecka, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 17.30 – 19.30 – Mordowanie na ekranie – spotkanie z adw. Jackiem Dubois oraz quiz o prawie w filmie 
  • 19.30 – 20.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 20.30 – 21.30 – Mity i fakty – cudzoziemcy, uchodźcy, migranci, mniejszości narodowe – co o nich wiemy? – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 21.30 – 22.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu

Sobota, 6 lipca

  • 16.00 – 17.30 – – symulacja rozprawy sądowej (karna) – uczestnicy są współodpowiedzialni za powodzenie przedsięwzięcia, angażują w nie swoje różne talenty – wiedzę, pomysłowość, doświadczenia, umiejętności aktorskie i wiele innych. Jedynie rola sędziego jest pełniona przez zawodowego sędziego, natomiast w rolę pozostałych uczestników  procesu (świadków, oskarżonego, ławników) wcielają się uczestnicy warsztatu. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości – prowadzący: sędzia Arkadiusz Krupa
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Estera Tarnowska- Furche, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 18.00 – 19.30 – quiz prawny – najzabawniejsze przepisy i orzeczenia – prowadzenie: adwokaci z Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie
  • 19.30 – 20.30 – Jak ograniczać swój ślad węglowy i nie zwariować (praktyczne porady z dyskusją o zasadności ich stosowania) – warsztat – prowadzenie: Milena Adamczewska, BRPO
  • 20.30 – 21.30 – Mity i fakty – moje prawa człowieka i moje prawa obywatela – o co powinniśmy zadbać, przykłady z życia – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO

MEN do RPO: zaangażowanie uczniów w prace domowe - "nieprzesadne", a jeśli gdzieś jest problem, szkoły same mogą go rozwiązać

Data: 2019-07-03
  • MEN uważa, że czas, jaki polscy uczniowie poświęcają na prace domowe „nie wydaje się przesadny”
  • Poza tym to zależy od nauczycieli,  bo przepisy nie nakazują im zadawania prac domowych
  • To nauczyciele powinni uwzględnić obciążenie uczniów innymi przedmiotami oraz ocenić, czy rodzaj prac domowych będzie dostosowany do umiejętności i zainteresowań

Tak resort edukacji odpowiedział na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich ze stycznia 2019 r. w sprawie przeciążenia uczniów  pracami domowymi.

Zwracali na to uwagę rodzice w skargach do Rzecznika. Wynikało z nich, że dzieci są przemęczone i zniechęcone do zajęć szkolnych. Nie są w stanie  wypocząć, nie rozwijają swoich pasji. Rodzice zaś muszą poświęcać wolny czas na pomoc dzieciom w nadrabianiu zaległości lub pracę nad materiałem w domu.

RPO: nadmierne obciążanie dzieci może być groźne 

Apelując do MEN o wytyczne dotyczące prac domowych, RPO zwracał uwagę, że konsekwencje nadmiernego obciążenia dzieci mogą być groźne i dla rodzin, i dla całego systemu oświaty w Polsce. Mogą o tym świadczyć  krążące w sieci oświadczenia woli zdesperowanych rodziców, którzy nie wyrażają w nich zgody "na dysponowanie przez szkołę pozalekcyjnym czasem ich dziecka”.

- Składanie przez rodziców oświadczeń o tej treści może prowadzić do konfliktów, podważania wiary w dobrą wolę nauczyciela i braku zaufania uczniów do władz szkolnych - pisze Adam Bodnar. Brak konkretnych wytycznych dotyczących zadawania prac domowych stawia nauczycieli w trudnym położeniu, gdyż muszą zrealizować podstawę programową oraz sprostać oczekiwaniom uczniów i ich rodziców, żądających wysokich wyników w nauce i dobrego przygotowania do przyszłych egzaminów.

RPO nie uważa, aby zadawanie prac domowych było sprzeczne z prawem. Jednak jego zdaniem obecna sytuacja wymaga interwencji i pomocy państwa dla rodzin. Problem przemęczenia uczniów może mieć związek ze zbyt obszerną podstawą programową oraz nauką w systemie dwuzmianowym i kończeniem zajęć o późnej godzinie.

Zaniepokojenie RPO budzi też nastawienie uczniów do szkół. Z  badania TIMSS z 2015 r. wynika, że mimo sukcesów w  nauce, uczniowie w Polsce raczej nie lubią szkoły i nie wierzą we własne możliwości. W  rankingu pozytywnego nastawienia wobec szkoły polscy uczniowie znaleźli się dopiero na 46. miejscu – tylko o trzy miejsca wyższym od japońskich, ostatnich na liście. W Europie są na samym końcu, wraz z Francuzami i Czechami. 

Na problem zwracał już uwagę rzecznik praw dziecka Marek Michalak. Jego zdanie w kwestii potrzeby przyjrzenia się efektom zadawania prac domowych w świetle najnowszych badań pedagogicznych podziela dziś RPO.

Odpowiedź MEN

- O tym, czy i jakie prace domowe zadawać swoim uczniom (w znaczeniu ilościowym i jakościowym), decyduje nauczyciel organizujący proces dydaktyczno-wychowawczy – odpowiedział  RPO wiceminister edukacji Maciej Kopeć. Celem prac domowych jest wspomaganie pracy dydaktycznej, pod warunkiem, że uczeń opanował treści nauczania w czasie zajęć i jest w stanie samodzielnie wykonać zadania domowe. Nakłada to na nauczyciela obowiązek zadawania takich prac domowych, do których uczeń został przygotowany.

Samodzielne wykonanie pracy domowej powinno być dla ucznia źródłem satysfakcji i motywacji do nauki. Podejmując decyzję co do liczby oraz jakości zadawanych prac, nauczyciel powinien brać również pod uwagą obciążenie uczniów wynikające z realizacji programów nauczania  innych przedmiotów. Im młodszy wiek dziecka, tym więcej czasu po powrocie ze szkoły powinno ono odpoczywać i bawić się. A im starszy uczeń i wyższy etap edukacyjny, tym cenniejsza jest jego praca samodzielna - wskazał wiceminister. 

Każdy nauczyciel na początku roku szkolnego ma obowiązek poinformować uczniów oraz ich rodziców m.in. o wymaganiach edukacyjnych oraz sposobach sprawdzania osiągnięć ucznia. Wtedy również może poinformować o tym, w jakiej liczbie i formie będą zadawane prace domowe i za pomocą jakich kryteriów będą oceniane.

Nauczyciel nie ma obowiązku zadawania uczniom prac domowych. Za zgodność sposobu określania wymagań edukacyjnych z  przepisami i statutem szkoły odpowiada zaś jej dyrektor.

Do obowiązków nauczyciela należy dostosowanie wymagań edukacyjnych do indywidualnych potrzeb oraz możliwości ucznia. Dlatego nauczyciel jest zobowiązany do indywidualizacji procesu edukacyjnego (w tym prac domowych, jako integralnej części tego procesu). Oznacza to, że zadając pracę domową, nauczyciel powinien uwzględnić obciążenie uczniów wynikające z realizacji programów nauczania innych przedmiotów, jak również powinien ocenić czy rodzaj zadań i poziom ich trudności będzie dostosowany do umiejętności i zainteresowań uczniów, czy ich wykonanie w domu nie będzie zbyt czasochłonne oraz czy uczniowie mają właściwe warunki do ich wykonania (dostęp do źródeł informacji, technologii cyfrowych).

Nauczyciel ma obowiązek kierować się również dobrem uczniów i troską o ich zdrowie. Ewentualne sprawy sporne powinny być zgłaszane do wychowawcy klasy lub do dyrektora szkoły. Szczegółowe regulacje określa statut danej szkoły. Ważnym podmiotem są rady rodziców. Mogą one występować do dyrektora lub organu sprawującego nadzór pedagogiczny z wnioskami i opiniami we wszystkich sprawach dotyczących szkoły.

Odnosząc się do uwag RPO ws. przyjrzenia się efektom prac domowych, Maciej Kopeć odpisał, że najbardziej wymierna jest realizacja wymagań podstawy programowej kształcenia ogólnego oraz realizowanych w szkole programów nauczania.

Najnowsze opracowanie OECD Education at a Glance 2018 wskazuje, że polscy uczniowie cyklu Lower secondary (czyli mniej więcej dwóch ostatnich klas szkoły podstawowej) spędzają w szkole obowiązkowo średnio 827 pełnych godzin zajęć obowiązkowych rocznie. Tymczasem średnia dla państw OECD wynosi 913 godzin, a dla 22 państw Unii Europejskiej objętych badaniem sięga zaś 894 godzin. Spośród państw członkowskich OECD jedynie uczniowie litewscy i łotewscy spędzają w szkole mniej czasu: odpowiednio 787 i 794 godzin.

Zróżnicowana długość trwania godziny lekcyjnej (od 45 do 60 minut) w różnych państwach zmusiła autorów opracowania OECD do operowania godzinami zegarowymi, a nie lekcyjnymi. Tym samym dwie polskie godziny lekcyjne to półtorej godziny zegarowej wedle Education at a Glance. Po doliczeniu zajęć uznanych dla celów statystycznych za nieobowiązkowe (np. religii czy wychowania do życia w rodzinie) wskaźnik dla Polski wynosi 891 godzin - wciąż poniżej średniej dla państw OECD. Osiąga on wyższe stany np. we Francji (1135 godzin), Niemczech (916 godzin) czy Danii (1200 godzin).

Polskie ramowe plany nauczania wyraźnie różnią się od innych państw europejskich. Opisują bowiem nie minimalny wymiar godzin, lecz de facto wymiar maksymalny i ograniczone możliwości jego zwiększenia przez organ prowadzący szkołę na jego własny koszt. Tym samym w ramowe plany nauczania wpisane są mechanizmy chroniące uczniów przed przeciążeniem zajęciami szkolnymi. Dotyczą one jednak wyłącznie szkół publicznych - niepubliczne placówki mogą zwiększać obciążenie swoich uczniów.

Drugim istotnym aspektem dotyczącym przeciążenia uczniów ostatnich klas szkół podstawowych jest czas spędzany na nauce łącznie w szkole, poza nią i w domu. Wskaźnik udało się skonstruować autorom badania PISA, dzięki wypełnianym przez uczniów kwestionariuszom, co może jednak odzwierciedlać subiektywne przeświadczenia. Dane z 2015 r. przynoszą bowiem obraz zaskakujący w porównaniu z liczbą godzin lekcyjnych. Uczniów podzielono na trzy kategorie: deklarujących, że uczą się (w szkole i w domu) do 40 godzin tygodniowo, poświęcających na naukę między 40 a 60 godzin tygodniowo i uczących się powyżej 60 godzin tygodniowo. Średni rozkład procentowy tych trzech grup 15-latków w państwach OECD kształtuje się odpowiednio - 48,1%, 38,6% i 13,3%. Polskie wyniki wynoszą zaś: 38,6%, 46,9% i 14,5%. Oznacza to, że o ile polscy uczniowie mało czasu spędzają w szkole, to stosunkowo dużo uczą się poza nią.

Należy jednak zwrócić uwagę, że w 2012 r. deklarowana przez polskich uczniów w kwestionariuszu PISA liczba godzin spędzonych na odrabianiu lekcji sięgnęła 6,6 godzin. Jest to więcej niż średnia dla państw OECD (niecałe 5 godzin), ale wydaje się nieprawdopodobne, by trzy lata później odsetek uczniów uczących się powyżej 40 i 60 godzin był tak wysoki wyłącznie z tego powodu. Należy zwrócić tu uwagę na zajęcia pozalekcyjne (głównie językowe) i samodzielną pracę z podręcznikiem.

Autorzy opracowania „Szkolne pytania. Wyniki badań nad efektywnością nauczania w klasach IV-VI” doszli do wniosku, że największy odsetek uczniów (ponad 40%) z tego przedziału wiekowego deklarował w 2015 r. poświęcanie po pół godziny dziennie na odrabianie prac domowych z języka polskiego i matematyki. Dane pochodzące z badania TIMMS 2011 wskazują, że największe osiągnięcia z matematyki odnotowują uczniowie, którzy odrabiali lekcje z tego przedmiotu dłużej niż 45 minut dziennie, ale mniej niż 3 godziny. Zaangażowanie czasowe polskich uczniów w prace domowe nie wydaje się więc przesadne - podkreślił Maciej Kopeć.

Podsumowując, stwierdził, że obciążenie polskich uczniów lekcjami szkolnymi jest na tle innych państw członkowskich OECD niewielkie, mimo że stosunkowo dużo czasu spędzają na nauce poza szkołą. Należy jednak pamiętać, że struktura kwestionariuszy PISA z 2015 r. nie pozwala ocenić, czy składa się nań przede wszystkim odrabianie lekcji, nauka z podręcznika czy zajęcia pozalekcyjne. Najprawdopodobniej niska liczba godzin, przygotowanie nauczycieli i skala oferty przedmiotów fakultatywnych skutkują samodzielnym przyswajaniem przez uczniów części materiału w domu i uczestnictwem w zajęciach dodatkowych.

Według wiceministra edukacji prace domowe są nieodłącznym elementem systemu oświatowego i stanowią jedno z kluczowych narzędzi kształcenia  w dyspozycji nauczycieli. Badania na uczniach amerykańskich pozwalają określić optymalny nakład czasu na odrabianie prac domowych. Trzeba jednak pamiętać, że uczniowie o różnym potencjale intelektualnym mogą poświęcić na poradzenie sobie z tym samym zadanym materiałem odmienny odcinek czasu. Obszerność prac domowych to kwestia bardzo indywidualna - zależna od metod dydaktycznych stosowanych przez danego nauczyciela i możliwości konkretnej klasy. Jakiekolwiek regulowanie czy też limitowanie czasu przeznaczanego na prace domowe jest więc z metodologicznego punktu widzenia niewykonalne.

VII.501.68.2018

Przez zaniedbania państwa psychologowie nie mają prawa wykonywania zawodu. Cierpią wszyscy. RPO pisze do MRPiPS

Data: 2019-07-02
  • Przyjęta 13 lat temu ustawa o zawodzie psychologa nigdy nie zaczęła być stosowana. Nie powołano samorządu zawodowego psychologów, który ma dawać prawo do wykonywania zawodu
  • Sądy powołują więc biegłych psychologów na podstawie niejasnych kryteriów; to samo dotyczy psychologów szkolnych czy tych, którzy oceniają osoby ubiegające się o broń albo odpowiadające za bezpieczeństwo jądrowe
  • Ludziom w kryzysie doradzają psychologowie, którzy formalnie nie mają prawa wykonywania zawodu
  • To przykład trudnej do zrozumienia niemocy państwa – pisze RPO do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Sytuacja ta, wynikająca z wieloletnich zaniechań kolejnych rządów, stanowi naruszenie praw obywatelskich, w szczególności prawa do bezpieczeństwa (art. 5 Konstytucji) i prawa do ochrony zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji).

Problem przez lata uznawany był za mało istotny, choć ma on wpływ na sprawy setek tysięcy jeśli nie milionów obywateli. Dowodem są bezskuteczne interwencje kolejnych Rzeczników Praw Obywatelskich. Adam Bodnar przypomina o tym nowej minister rodziny, pracy i polityki społecznej Bożenie Borys-Szopie.

Jej wszyscy poprzednicy niezmiennie i konsekwentnie stali na stanowisku, że z powodu wad ustawa o zawodzie psychologa jest niewykonalna. Nie powstał jednak żaden inny projekt, więc ustawy nie dało się też uchylić. Nadal obowiązuje, tworząc fikcję prawa, co narusza konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego (pismo RPO z 9 lutego 2012 r, nr RPO-683517).  

Brak przepisów wykonawczych oraz niepowołanie regionalnych izb psychologów formalnie uniemożliwia wykonywanie zawodu psychologa (pismo z 4 sierpnia 2008 r., nr RPO-573306-VI/07). Taki stan rzeczy, nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawnym, jest jaskrawym przykładem naruszenia art. 146 ust. 4 pkt 1 Konstytucji, który obliguje Radę Ministrów do zapewnienia wykonania ustaw (tak też w piśmie z 14 lutego 2012 r., nr RPO-683517-V/11).

Tysiące psychologów, setki tysięcy osób, które badają

Niewykonanie ustawy jest w dalszym ciągu przedmiotem skarg do RPO. Brak samorządu zawodowego psychologów, który m.in. powinien stwierdzać prawo wykonywania zawodu, nie powoduje bowiem, że psychologów nie ma. Wykonują oni zadania także w sferze publicznej: w edukacji, lecznictwie, więziennictwie, wymiarze sprawiedliwości, administracji. To co najmniej kilka tysięcy osób, które – przynajmniej formalnie – nie mają prawa wykonywania zawodu.  

Jak powołać biegłego?

To przykład trudnej do zrozumienia niemocy państwa – pisze RPO. - Wymaga bowiem od różnych organów państwa znalezienia sposobów na radzenie sobie ze skutkami zaniechania wykonania ustawy o zawodzie psychologa. W takiej sytuacji są m.in. marszałkowie województw, wydający zezwolenia na wykonywanie zawodu w ramach indywidualnej praktyki psychologicznej. Choć weryfikacja kompetencji przed wydaniem zezwolenia odbywa się za pomocą wszelkich dostępnych środków, część marszałków napisała do RPO, że nie mają pewności co do kompetencji psychologów, którym wydawane są zezwolenia.

Z problemem borykają się też sądy, które muszą powoływać biegłych z dziedziny psychologii. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości w sprawie biegłych sądowych z 24 stycznia 2005 r., kandydat na biegłego musi mieć opinię albo zakładu pracy, albo organizacji zawodowej. Psychologowie wykonujący zawód na własny rachunek w sposób oczywisty nie są w stanie tego wymogu spełnić. Sądy radzą sobie z tym w ten sposób, że traktują tych psychologów jako „współpracujących” z jakąś instytucją i jej opinię biorą pod uwagę. Opinia nieistniejącego samorządu zawodowego bywa też zastępowana opinią różnych stowarzyszeń psychologów.

Jest to sytuacja wysoce niepokojąca, jeśli się pamięta, że na psychologach wykonujących swoją pracę w sferze publicznej ciąży ogromna odpowiedzialność.

Zezwolenie na broń? Opinię wyda psycholog z rejestru komendanta policji

Skutki niewykonania ustawy widać także w przepisach resortowych. Np. zatrudnieni w szkołach psycholodzy nie muszą się legitymować prawem wykonywania zawodu, a jedynie odpowiednim wykształceniem.

Najbardziej rozbudowaną „resortową” regulacją dotyczącą zawodu psychologa są przepisy dotyczące psychologów transportu. Tworzą one kategorię „psychologów uprawnionych”, podlegających wpisowi w ewidencji prowadzonej przez marszałka województwa. Prawodawca nie wymaga od nich uzyskania prawa wykonywania zawodu, a jedynie odpowiedniego wykształcenia.

W systemie prawa występuje również kategoria „psychologów upoważnionych”. Odpowiadają oni za badanie psychologiczne osób ubiegających się o pozwolenie na broń. Także oni nie muszą dysponować prawem wykonywania zawodu, a wystarczające jest wykształcenie i – dodatkowo – doświadczenie zawodowe, stanowiące podstawę do wpisu do rejestru komendanta wojewódzkiego policji. „Psycholodzy upoważnieni” są również uprawnieni do badań związanych z wykonywaniem zawodu pracownika ochrony fizycznej, pełnieniem funkcji sędziego, czy też osób wykonujących czynności w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.

Podobnie rzecz się ma z psychologami obecnymi w publicznej służbie zdrowia. Wymogami stawianymi przed nimi jest, co do zasady, wykształcenie.

Choć Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – jak wynika z pisma z 12 czerwca 2019 r. do Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów – prowadzi już prace nad nowelizacją przepisów, próżno szukać informacji o tym wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów (nie wspominając o informacjach o konkretnych kierunkach rozwiązań), co sugeruje, że są one na bardzo wczesnym etapie.

Doświadczenie instytucjonalne Rzecznika Praw Obywatelskich każe przypuszczać, że na gotowy projekt ustawy przyjdzie wszystkim jej interesariuszom – zarówno samym psychologom, jak również osobom, którym świadczą oni pomoc – poczekać nawet kilka lat.

Oznacza to, że czynności wpływające na to:

  • kto będzie mógł prowadzić pojazdy,
  • kto zajmie się opieką psychologiczną nad dziećmi w szkołach,
  • kto będzie mógł posługiwać się bronią,
  • kto będzie mógł rozstrzygać sprawy sądowe,
  • jak przebiegnie powrót do zdrowia,

nadal dokonywać będą osoby, które:

  • nie muszą kierować się kodeksem etycznym,
  • nie posiadają ustandaryzowanych metod psychologicznych,
  • nie podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za ewentualne błędy.

RPO ma nadzieję, że resort pracy podejmie energiczne działania, które zaowocują szybkim sformułowaniem projektu ustawy, rozwiązującym problem ważny dla setek tysięcy (jeśli nie milionów) obywateli naszego państwa.

V.7014.23.2018

Czy MEN mogło zbierać dane o udziale nauczyciela w strajku. Rzecznik pyta Prezesa UODO

Data: 2019-06-18
  • Podczas strajku nauczycieli Ministerstwo Edukacji Narodowej polecało dyrektorom odnotowywać informacje o strajkujących
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich obowiązujące prawo nie daje podstawy do przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku
  • W odpowiedzi MEN nie wskazało Rzecznikowi, który konkretny przepis prawa mógłby być tego podstawą
  • Teraz Rzecznik wystąpił w tej sprawie do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych

Podczas strajku jeden z dyrektorów warszawskich liceów został powiadomiony przez zespół MEN ds. Systemu Informacji Oświatowej, że powinien odnotować w systemie informację o strajkujących nauczycielach. Dalej instrukcja miała wskazywać: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

W wystąpieniu do MEN z 19 kwietnia 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że Konstytucja w art. 47 zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Doniosłość ochrony prawa do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki wynika z jej związku z godnością. Dlatego wkraczanie w tę sferę obywateli jest możliwe tylko na podstawie ustawy, która ogranicza te prawa w sposób proporcjonalny.

Obowiązek rejestrowania przyczyn nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli wynika z ustawy o SIO oraz odpowiednich przepisów wykonawczych ministra. Z żadnego z tych przepisów nie wynika jednak podstawa prawna do gromadzenia danych o tym, że przyczyną nieprowadzenia zajęć był udział nauczyciela w strajku – podkreślał Adam Bodnar. Poprosił ówczesną minister Annę Zalewską o wskazanie podstawy prawnej przetwarzania tych danych, stanowiących ingerencję w prywatność nauczycieli.

W odpowiedzi z 17 maja wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć wymienił przepisy dotyczące odnotowywania przyczyn nieprowadzenia zajęć. Nie wskazał jednak, który z przypadków wymienionych w rozporządzeniu MEN z 11 sierpnia 2017 r. (w sprawie  szczegółowego zakresu danych dziedzinowych gromadzonych w systemie informacji oświatowej oraz terminów przekazywania niektórych danych do bazy danych systemu informacji oświatowej) stanowił podstawę prawną wykorzystaną w przypadku odnotowywania nieobecności nauczycieli w czasie strajku.

W związku z tym Rzecznik spytał prezesa UODO Jana Nowaka, czy prowadzi w tej sprawie postępowanie albo ewentualnie inne działania. Jeśli działań prezes UODO nie podjął, Rzecznik zwrócił się o ich rozważenie.

VII.520.11.2019

 

Spotkanie regionalne w Kołobrzegu

Data: 2019-06-13

50 osób, w tym sporo młodzieży, przyszło w południe do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kołobrzegu, by posłuchać i porozmawiać z RPO.

- Jesteśmy tu po to, by sprawdzać, jak prawo działa w praktyce, w normalnym życiu. Sporo wiemy dzięki skargom od ludzi, ale uważam, że trzeba też pytać ludzi na miejscu o ich sprawy. Bo nie każdy zechce zgłosić problem do urzędu, może nawet nie wiedzieć, że jego problem to kwestia praw człowieka – i że dzięki istnieniu tych praw można ten problem rozwiązać– powiedział Adam Bondar zaczynając spotkanie regionalne w Kołobrzegu.

- Każdy ma prawo złożyć wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich. Ale większość tego nie robi. Bo nie wierzy, nie zna swoich praw, nie ufa państwu. A im bardziej wykluczona jest dana grupa społeczna, tym rzadziej się skarży. To okrutny paradoks – osobom potrzebującym najpierw trzeba dać głos, by w ogóle mogły ze swoich praw skorzystać – dodała dyrektor Barbara Imiołczyk z Biura RPO. Podała przykład osób głuchych.

- Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży praw zapisanych w Konstytucji i w umowach międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę (jak Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami czy Konwencja ONZ o zakazie tortur, okrutnego i poniżającego traktowania). Zajmuje się naruszeniami praw i wolności na linii obywatel-przedstawiciele państwa – mówił też RPO Adam Bodnar.

To, że RPO nie może się zająć każdym problemem, nie ogranicza praw obywateli, bo Rzecznik Praw Obywatelskich nie działa sam – są też inni rzecznicy, którzy na podstawie zgłoszeń od ludzi próbują poprawiać system prawa w swoich dziedzinach. Jest Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy (od ubezpieczeń, ale i kredytów, w tym tzw. „frankowych”), nowo powstały Rzecznik Przedsiębiorców, Rzecznik Praw Pacjenta, rzecznicy konsumentów (urzędnicy samorządowi) i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, a także Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (wcześniej GIODO).

Większość z tych instytucji, w tym RPO, nie ogranicza się do indywidualnych interwencji, lecz namierza problemy i sygnalizuje rządzącym możliwości rozwiązania. Niczego nie mogą kazać, ale mogą ostrzegać i podpowiadać, co warto zrobić. Dzięki temu nawet jeśli prawo jest niedoskonale, przestarzałe albo nieprecyzyjne, skutki tego większości z nas nie dotkną. Bo usterki zostaną na czas usunięte.

Jeśli Rzecznik Praw Obywatelskich wie, że w Polsce zdarzają się pobicia i tortury na policji, to nie ogranicza się do interwencji na rzecz poszkodowanych (co polega na pisemnym pytaniu, co kto kiedy zrobił, co zaraportował, jak zareagował). RPO wie, że problem zostałby znacząco złagodzony, gdyby każdy zatrzymany przez policjanta miał od razu dostęp do adwokata (a nie tylko wtedy, gdy jest wykształcony i zaradny). O to RPO upomina się od lat – niestety na razie bezskutecznie. Ale jeśli rządzący zmienią podejście do problemu, to będą mieli już cale rozwiązanie prawne gotowe, rozpisane na szczegóły – będą mogli z tego skorzystać.

Tak działają tzw. instytucje wpływu – w tym RPO.

Emerytury funkcjonariuszy, którym ustawa z 16 grudnia 2016 r. ścięła świadczenia emerytalne

- Zostałem skierowany do Straży Granicznej w Kołobrzegu. Moim zadaniem było zwalczanie przemytu. Obcięto mi teraz emeryturę – powiedział jeden uczestnik spotkania.

- Jesteśmy poszkodowani, dostajemy minimalne emerytury mimo lat służby – my, wdowy po naszych kolegach, dzieci z niepełnosprawnościami – dodał drugi.

RPO: Problem polega na tym, że każdy funkcjonariusz, który choć jeden dzień pracował w PRL w strukturach uznanych za struktury MSW, ma obciętą emeryturę. Zastosowano mechanizm odpowiedzialności zbiorowej – bo nie zakłada się badania, co konkretnie dana osoba robiła. Poza tym większość z tych osób 30 lat temu przeszło weryfikację i przez lata służyło wolnej Polsce.

Teoretycznie taką sprawą powinien się zająć Trybunał Konstytucyjny, ale jego niezależność została ograniczona. Sądy mogą rozpatrywać pojedyncze sprawy (RPO przystąpił do 12 takich spraw, ale w całym kraju jest ich ponad 50 tysięcy), choć sędziowie mogą się dziś obawiać odpowiedzialności za wyroki, które nie podobają się władzy. Pozostaje więc czekać na Europejski Trybunał Praw Człowieka, ale tam postępowania trwają latami.

- A czy napisze Pan o tym w swojej Informacji rocznej? Bo ma Pan obowiązek przedstawiać taką informację co roku Sejmowi i Senatowi?

RPO:  Tak. Wczoraj zakończyliśmy pracę nad Informacją, sprawa jest w niej opisana.

- Ale czy Pan w ogóle coś może? Jaka jest Pana skuteczność?

RPO: W sprawach uważanych za polityczne nie mogę wiele, bo nie mamy niezależnego Trybunału Konstytucyjnego. Ale mamy wiele codziennych, normalnych, lokalnych – i tu naprawdę sporo możemy.

Obowiązek odpowiedzi na pismo obywatela

Czekam piaty miesiąc na odpowiedź ministerstwa. Czy jest jakiś termin, by mi odpowiedzieli. Bo premier Gowin powiedział, że go oburzają zarobki NBP, a on miesięcznie zarabia 17 tysięcy – tyle, ile ja w cały rok. I chciałam wiedzieć, jak to skomentuje rząd.

RPO: Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego organ administracy ma obowiązek odpowiedzieć  w 30 dni, a w sprawie bardziej skomplikowanej – w 50 dni. Jeśli Pan przekaże nam tę sprawę, to możemy interweniować.

Dziecko w DPS

Synowi w domu pomocy społecznej dzieje się krzywda. Nie jest dobrze leczony, głodny, źle się czuje, jest agresywny. A moje interwencje powodują tylko kłopoty dla mnie. Nic się nie zmienia. Pisałam do Pana…

RPO: Sprawdzimy korespondencję. Sprawdzimy tę sprawę.

Pytania z sali na karteczkach (od młodzieży)

Czy lubi Pan swoją pracę?

RPO: Tak, bo wierzę w prawa człowieka. Choć dziś ta praca wiąże się z masą hejtu i to jest trudne. Taka cenę trzeba płacić za to, że nie mamy prawdziwej debaty, a scena polityczna się bardzo polaryzuje i liczą się tylko skrajne opinie.

Jaka była rola RPO po tragedii w Escape Roomie w Koszalinie

RPO: Nie byliśmy potrzebni, bo państwo zadziałało. Nie jestem od poganiania i wystawiania się do kamer przy okazji strasznej tragedii.

Jak Pan zwalcza patostreaming

(większość dorosłych obecnych na spotkaniu nie wiedziała, co to jest, młodzi wiedzieli – to brutalne pokazy przemocy i patologicznych zachowań w sieci)

RPO: Współpracujemy z youtuberami, organizacjami społecznymi, specjalistami, dostarczycielami usług w ramach tzw. okrągłego stołu. Udało nam się przebić z tematem – rodzice zaczynają siię o tym dowiadywać i nie zostawiają dzieci samych. Chcielibyśmy doprowadzić do tego, by na patostreamingu nie można było zarabiać.

Czy można mieć prawa nie mając obowiązków?

RPO: Ale wszyscy mamy obowiązki. Mamy obowiązek przestrzegania prawa. Mamy obowiązek wierności Rzeczypospolitej. Mamy obowiązek służby wojskowej.

Korzystanie z praw jest ograniczone także dobrem publicznym, ochroną środowiska czy prawami innych osób.

Kiedy policjanci mogą naruszyć nietykalność obywatela?

RPO: Kiedy realizują cele np. ustawy o policji: kiedy zatrzymują kogoś, kiedy zakładają kajdanki. Mogą to zrobić, jeśli jest to przewidziane ustawą i proporcjonalne do sytuacji.

Nauczycielka: Tu chodzi o sytuację, która się zdarzyła niedawno. Zatrzymana osoba na każde pytanie mówiła „nie wiem”, i za każdym razem obrywała po głowie.

RPO: A to jest używanie środków przymusu bezpośredniego do uzyskania zeznań. I to są tortury. I nie ma dla tego żadnego usprawiedliwienia. Za to jest odpowiedzialność karna (zobacz: sprawa pobicia człowieka na komisariacie w Rykach).

Powiedział Pan, że nie dotyczy nas problem podwójnych roczników, bo już jesteśmy w liceum. A dotyczy, bo będziemy mieć lekcje na korytarzach, lekcje będą na zmiany, na korytarzach będzie tłok.

RPO: Prawda.

Co Pan robił w sprawie likwidacji gimnazjum?

RPO: Rzecznik nie ma kompetencji merytorycznych, by ocenić, jaki system organizacji edukacji jest najlepszy. Ale mogę się wypowiadać w sprawie sposobu wdrażania reformy. Jeśli dzieje się to pospiesznie, bez konsultacji, to może naruszać prawa człowieka. W tej sprawie zabierałem głos, współpracuję też z samorządami.

Co robi RPO w sprawie bezdomnych?

RPO: Dużo, bo w Polsce musimy zmienić przede wszystkim postrzeganie bezdomności. Bezdomność nie jest czyjąś „winą” i problemem do samodzielnego rozwiązania. Musimy tworzyć możliwości wyjścia z bezdomności. Robi się to w dość złożony sposób (więcej informacji jest tu)

Jak należy reagować na mowę nienawiści wobec mniejszości?

RPO: Możliwości jest wiele, pytanie, czy to będzie skuteczne. Można składać zawiadomienia (choć np. jeśli RPO składa w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji w sprawie działania mediów, to nie uzyskuje nic).

Ale trzeba reagować.

Mity na temat edukacji seksualnej w szkołach

Data: 2019-06-12
  • Badania dowodzą, że profesjonalna edukacja seksualna w szkołach nie powoduje wcześniejszego rozpoczęcia współżycia
  • Jej pozytywnymi skutkami są zaś: mniejsza liczba ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową, mniejsza homofobia i spadek liczby przestępstw na tle seksualnym

W związku z wypowiedzią Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka przedstawiamy mity propagowane przez przeciwnikiów edukacji seksualnej w szkołach.

MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić:

  • obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek,
  • spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat,
  • spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata,
  • zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy,
  • spadek liczby przestępstw na tle seksualnym.

Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej  pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki.

MIT:  Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami.

W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności.

W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”, jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi.

Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.  

MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach.

Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i  kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”.

Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie.

Zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO.

MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym.

Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciw prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami, nie znajduje pokrycia w rzeczywistym stanie rzeczy.

Jak wskazuje dr Paloma Cuchi z WHO: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”.

Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje we własnym zakresie. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu.

MIT: Debata o edukacji seksualnej rozpoczęło podpisanie przez Prezydenta m.st. Warszawy Deklaracji LGBT +.

Pojawiające się w debacie publicznej komentarze mogą sugerować, że „Deklaracja LGBT+”, zakładająca prowadzenie w warszawskich szkołach zajęć z edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, zainicjowała nieznany wcześniej w Polsce koncept. W rzeczywistości, pewna forma edukacji seksualnej jest obecna w polskim programie nauczania (jako przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”), a obowiązek dostosowania jej do prawnych zobowiązań i międzynarodowych standardów od lat postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich.

Konieczność prowadzenia rzetelnej edukacji seksualnej wynika wprost z prawa młodych osób do jej otrzymania. Na to to prawo wskazuje natomiast zarówno Konstytucja RP, jak i ratyfikowane przez Polskę (a tym samym stanowiące w Polsce prawo powszechnie obowiązuję) umowy międzynarodowe – w tym m.in. Konwencja o prawach dziecka, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencja Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywanie niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. W polskich przepisach ustawowych (ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) także wskazano na obowiązek wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Konieczność dostosowania takich zajęć do międzynarodowych standardów wielokrotnie zalecały Polsce organy ochrony praw człowieka, które na przestrzeni swojej działalności sformułowały podstawowe założenia, które edukacja seksualna powinna spełniać dla realizacji prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia.

Warszawska Deklaracja LGBT + z pewnością nie jest więc dokumentem wprowadzającym w Polsce edukację seksualną - prowadzenie takich zajęć przewidują bowiem polskie przepisy prawa i wiążące Polskę zobowiązania międzynarodowe.

 

RPO odpowiada Rzecznikowi Praw Dziecka ws. standardów WHO co do edukacji seksualnej

Data: 2019-06-05
  • W najnowszych standardach WHO nie ma mowy o przekazywaniu wiedzy o masturbacji dzieciom w przedszkolach
  • Takie zarzuty przeciwników edukacji seksualnej oparto na błędnych streszczeniach publikacji Biura Regionalnego WHO dla Europy i niemieckiego Federalnego Centrum Edukacji Zdrowotnej z 2010 r.
  • Badania dowodzą, że profesjonalna edukacja seksualna w szkołach nie powoduje wcześniejszego rozpoczęcia współżycia
  • Jej pozytywnymi skutkami są zaś: mniejsza liczba ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową, mniejsza homofobia i spadek liczby przestępstw na tle seksualnym

Tak Rzecznik Praw Obywatelskich odpowiedział Rzecznikowi Praw Dziecka.  Mikołaj Pawlak 7 marca 2019 r. skierował do RPO „Wezwanie do podjęcia czynności w sprawie naruszenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

W ocenie RPD przyjęta przez Prezydenta Warszawy deklaracja LGBT+ może naruszać konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami ze względu na zawarty w niej cel wprowadzenia do szkół edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). RPD twierdził, że realizacja opisanej przez WHO „matrycy edukacji seksualnej" grozi wprowadzeniem do szkół, a nawet przedszkoli, edukatorów seksualnych związanych ze środowiskiem LGBT.  Mieliby oni najmłodszym dzieciom, w grupach wiekowych 0-4 i 4-6 lat, przekazywać m.in. informacje na temat „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa".

Pierwsza odpowiedź RPO dla RPD

18 marca 2019 r. RPO Adam Bodnar odpowiedział RPD, wskazując że dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami zagraża bezpieczeństwu uczniów, więc przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno być ważne także dla Rzecznika Praw Dziecka. RPO  podtrzymał poparcie dla Deklaracji LGBT+, gdyż jest ona zgodna z polskim prawem. Wskazał, że należy się zastanowić, co zrobić by prawo lepiej chroniło dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją.

Adam Bodnar podkreślał, że argumentacja z pisma Mikołaja Pawlaka zdaje się opierać na rozpowszechnianych w internecie i mediach uproszczeniach, nie zaś na rzetelnych materiałach źródłowych. Oficjalna strona Światowej Organizacji Zdrowia jako najnowsze opracowanie dotyczące edukacji seksualnej prezentuje publikację z 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”, przygotowaną przez UNESCO przy współpracy z WHO. Nie zawiera ona cytowanych przez RPD treści.

Ponieważ kwestia ta wzbudziła  kontrowersje i niejasności, RPO zwrócił się do WHO o wyjaśnienie co, w świetle dostępnych obecnie informacji i materiałów źródłowych, należy uznać za aktualne standardy i wytyczne Organizacji w obszarze edukacji seksualnej).

W kwietniu 2019 r. RPO otrzymał wyjaśnienia Palomy Cuchi, dyrektorki Przedstawicielstwa WHO w Polsce. Wskazała, że najnowszą międzynarodową publikacją zawierającą rekomendacje dotyczące edukacji seksualnej jest dokument opracowany przez UNESCO i WHO w 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”.

Druga odpowiedź RPO dla RPD

27 maja 2019 r. RPO odpisał RPD po raz kolejny, prezentując wnioski wynikające z odpowiedzi Palomy Cuchi. Odwołała się ona do licznych publikacji i raportów, które zbierają i podsumowują dostępną wiedzę ekspercką oraz dobre praktyki i doświadczenia międzynarodowe. - Ich analiza pozwala na stwierdzenie, że argumenty przeciwko edukacji seksualnej, powtarzające się w debacie publicznej, a także przywołane przez Pana Rzecznika w skierowanym do mnie wezwaniu, są oparte na uproszczeniach i domniemaniach, nie zaś na danych i faktach - głosi pismo Adam Bodnara.

MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić:

  • obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek,
  • spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat,
  • spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata,
  • zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy,
  • spadek liczby przestępstw na tle seksualnym.

Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej  pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki.

MIT:  Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami.

W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności.

W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”, jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi.

Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.  

MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach.

Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i  kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”.

Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie.

Zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO.

MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym.

Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciw prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami, nie znajduje pokrycia w rzeczywistym stanie rzeczy.

Jak wskazuje dr Paloma Cuchi: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”.

Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje we własnym zakresie. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu.

- Pragnę wyrazić nadzieję, że stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia oraz powyższe podsumowanie kluczowych wniosków z jego analizy, będą dla Pana Rzecznika pomocnym uzupełnieniem argumentacji, którą przedstawiłem w mojej poprzedniej odpowiedzi na skierowane przez Pana Rzecznika wezwanie – brzmi konkluzja pisma RPO do RPD.

XI.800.5.2019

Jak samorządy oceniają sytuację w edukacji. RPO zebrał ich opinie i przekazał MEN

Data: 2019-05-28
  • Rosnące koszty edukacji, wydłużenie godzin nauki, brak nauczycieli – to główne problemy, jakie zgłosiły RPO największe miasta w związku z „kumulacją roczników” w szkołach średnich w roku szkolnym 2019/2020
  • W klasach będzie więcej uczniów, ale żadne miasto nie widzi konieczności nauki w soboty
  • Nauka w większych grupach może negatywnie wpłynąć na sytuację młodzieży i warunki pracy nauczycieli
  • Najważniejszą rekomendacją samorządów wobec władz jest zwiększenia nakładów na oświatę

Ponieważ RPO dostawał skargi i niepokojące informacje, zwrócił się do samorządów kilkudziesięciu polskich miast o informacje o stanie przygotowań do przyjęcia dwukrotnie większej niż w latach poprzednich liczby uczniów do liceów, techników i szkół branżowych. Spytał też, jakie działania są konieczne do podjęcia przez władze państwowe dla poprawy sytuacji.

Kumulacja roczników jest skutkiem likwidacji gimnazjów.

Informacje o odpowiedziach Adam Bodnar przekazał minister edukacji narodowej Annie Zalewskiej, wraz z prośbą o stanowisko w tej sprawie.

Miasta informują Rzecznika, że zapewniły odpowiednią liczbę miejsc w szkołach średnich w roku szkolnym 2019/2020. Przygotowaniami zajęły się od momentu wejścia w życie ustaw Prawo oświatowe oraz Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo oświatowe  . Miasta zdawały sobie sprawę, że „kumulacja roczników” będzie dużym wyzwaniem dla samorządów.

Przygotowania polegały m.in. na:

  • analizie zasobów lokalowych i kadrowych,
  • spotkaniach z dyrektorami szkół w celu omówienia możliwych trudności i wspólnego wypracowania rozwiązań,
  • przeprowadzeniu ankiet wśród kandydatów do klas pierwszych szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych oraz ich rodziców dla zbadania preferencji młodzieży co do wyboru szkoły.

Szczególnie popularne szkoły dostały zgody na dodatkową „lokalizację prowadzenia zajęć”. Wiele działań zrealizowano w ramach projektów edukacyjnych finansowanych ze środków Unii Europejskiej, nakierowanych głównie na rozwój szkolnictwa zawodowego. Rady miast podejmowały też uchwały umożliwiające kandydatom składanie podań o przyjęcie do większej niż dotychczas liczby szkół (np. w Poznaniu do 9, a w Kielcach do dowolnej liczby).

Wśród problemów samorządów w pierwszej kolejności wymieniano konieczność ponoszenia rosnących kosztów edukacji. Obecny system finansowania oświaty, oparty na podziale części oświatowej subwencji ogólnej, nie zapewnia prawidłowego wykonywania zadań oświatowych przez samorządy.  Mimo zapewnień, że zmiana ustroju szkolnego nie obciąży samorządów, zostały one zmuszone do wielu inwestycji (budowa lub modernizacja pracowni, podział pomieszczeń dla pozyskania dodatkowych sal dydaktycznych, dostosowanie łazienek i zakup wyposażenia). Duże wydatki wiązały się też z potrzebą stworzenia nowych miejsc noclegowych dla uczniów zamieszkałych w okolicznych gminach. Dotychczasowe miejsca w bursach szkolnych nie byłyby w stanie zaspokoić potrzeb w nadchodzących latach.

Dyrektorzy szkół spodziewają się zwiększenia średniej liczby uczniów w oddziałach oraz wydłużenia godzin nauki w niektórych szkołach (np. w Białymstoku do godz. 19.00). Żadne miasto nie zgłosiło konieczności zorganizowania nauki w soboty. Wydłużenie czasu pracy szkół spowodowane jest przede wszystkim niewystarczającymi zasobami pracowni przedmiotowych, pracowni zawodowych oraz bazy sportowej. Rozważa się możliwość szerszego udostępnienia miejskich obiektów sportowych na potrzeby zajęć szkolnych. Z uwagi na naukę na dwie zmiany konieczna może być rezygnacja z zajęć dodatkowych, jak kółka zainteresowań lub zajęcia wyrównawcze.

Dla zapewnienia miejsc dla wszystkich uczniów samorządy proponowały wykorzystanie potencjału placówek, które dotychczas ze względu na mniejsze zainteresowanie młodzieży nie dokonywały pełnego naboru. Możliwości lokalowe szkół branżowych i technicznych pozwalają na zwiększenie liczby oddziałów; mogą one być alternatywą dla liceów ogólnokształcących. W roku 2019/2020 samorządy spodziewają się większej popularności tego typu szkół.

Poważnym problemem dyrektorów placówek będzie zapewnienie obsady kadrowej, zwłaszcza w zakresie przedmiotów zawodowych, matematycznych, przyrodniczych i języków obcych. Ewentualne braki kadrowe w roku szkolnym 2019/2020 będą widoczne dopiero w czasie przygotowywania arkuszy organizacyjnych. Jednakże już teraz w dużych miastach jest zgłaszany problem wakatów i brak zainteresowania studentów specjalizacją nauczycielską (np. z danych Miasta St. Warszawy wynika, że w stolicy brakuje 1590 nauczycieli). W związku z wygaszeniem gimnazjów część nauczycieli zdecydowała się odejść na emeryturę lub zmienić zawód. Brak kadry powoduje konieczność zatrudniania osób bez przygotowania pedagogicznego lub bez pełnych kwalifikacji (za zgodą kuratora oświaty), a także nauczycieli, którzy od lat przebywają na emeryturze.

Istnieją poważne obawy, że zwiększona liczba uczniów może negatywnie wpłynąć nie tylko na sytuację młodzieży, ale także doprowadzić do pogorszenia warunków pracy kadry pedagogicznej. Konieczność pracy w powiększonych oddziałach, wydłużone godziny pracy, utrudniony dostęp do pracowni przedmiotowych, potrzeba przenoszenia się do innych budynków lub łączenie pracy w kilku szkołach może obniżyc poziom nauczania. W klasach pierwszych uczyć się będą uczniowie urodzeni w latach 2003, 2004 i 2005 - według różnych programów nauczania. W ocenie samorządów władze państwowe nie przedstawiły żadnego programu wsparcia dla nauczycieli, którzy pracując w nowych, nierzadko gorszych warunkach, będą prawdopodobnie mieć większe obciążenie obowiązkami i wyższy poziom stresu.

Samorządy spodziewają się także problemów organizacyjnych wynikających z braku przepisów wykonawczych koniecznych do przygotowania arkuszy organizacyjnych. Rozporządzenie MEN w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół skierowano do podpisu ministra dopiero 3 kwietnia 2019 r., nie zapewniając szkołom wystarczającego czasu do dobrego przygotowania się do nadchodzącego roku szkolnego. Brak wszystkich przepisów wykonawczych uniemożliwia planowanie zatrudnienia nowych nauczycieli oraz sporządzenie arkusza organizacyjnego na rok szkolny 2019/2020 w odpowiednim terminie.

Wśród najważniejszych rekomendacji samorządów co do  działań koniecznych do podjęcia przez władze państwa, czołowe miejsce zajmuje zwiększenie środków na finansowanie oświaty. Od kilku lat udział dochodów własnych miast w finansowaniu subwencjonowanych zadań oświatowych systematycznie wzrasta. Problemem jest egzekwowanie przez samorządy prawa do dochodów odpowiednich do przypadających im zadań. Samorządy nie mają też wpływu na treść ustaw określających wysokość i strukturę wynagrodzeń nauczycieli. Zdaniem samorządów to przede wszystkim organy państwa powinny ponosić odpowiedzialność za właściwe zapewnienie funduszy na sfinansowanie kosztów reformy i dalszego funkcjonowania szkół. 

Zachętą do podjęcia pracy w szkołach powinno być odpowiednio ustalone minimalne wynagrodzenie zasadnicze dla nauczycieli, zwiększenie motywacji do podnoszenia kwalifikacji oraz satysfakcjonujące warunki pracy. Zmiany w tym zakresie mogłyby w pewnym stopniu zapobiec odpływowi kadry nauczycielskiej ze szkół. Potrzebne jest także zwiększenie środków na doskonalenie nauczycieli, pedagogów i psychologów z uwagi na coraz szersze spektrum problemów dotykających dzieci i młodzież.

W odpowiedziach udzielonych RPO pojawiła się również kwestia organizowania kształcenia osób dorosłych w szkołach niepublicznych.

Inne rekomendacje to:

  • większa stabilność i przewidywalność prawa oświatowego,
  • ułatwienie organom prowadzącym organizacji lekcji religii poza szkołą, 
  • dokonanie analizy podstaw programowych w celu zmniejszenia obciążenia uczniów i zapewnienia większej niezależności i swobody pracy nauczycielom.

RPO podkreśla wielkie zaangażowanie samorządów w przygotowania do tegorocznej rekrutacji do szkół średnich. Dokładają one starań, aby przebiegła ona w spokojnej atmosferze oraz aby potrzeby i zainteresowania uczniów były w pełni uwzględnione. Jednakże w porównaniu do jakości kształcenia i warunków, jakie były wcześniej, może okazać się, że mimo prób złagodzenia negatywnych skutków reformy oświaty, komfort nauki będzie mniejszy. W niektórych liceach ogólnokształcących profile nauk ścisłych i profile innowacyjne zostaną zredukowane do podstawowych w celu zapewnienia porównywalnej oferty dla dwóch roczników uczniów. Część nawet bardzo zdolnych uczniów nie znajdzie miejsca w wymarzonych szkołach, a ci, którym się to uda, będą uczyć się w gorszych warunkach w porównaniu z latami ubiegłymi.

Dostosowanie się do zmian w systemie oświaty okazało się dużym obciążeniem finansowym dla samorządów. Podkreślały one, że nakłady na przekształcenie istniejących szkół – często doskonale funkcjonujących - mogły być przeznaczone na ważniejsze cele, np. na rozwiązania systemowe wspierające rozwój dzieci i odpowiadające na wyzwania związane ze zmieniającymi się realiami życia.

Adam Bodnar uznał, że jest zobowiązany przedstawić minister Annie Zalewskiej opinie podmiotów, które  bezpośrednio zetknęły się z efektami zmian w systemie oświaty i mają najlepszą wiedzę na ten temat.  Wyraził nadzieję, że oceny i rekomendacje przedstawione przez władze samorządowe będą dla resortu cennym źródłem informacji oraz zachętą do działań w celu lepszego zagwarantowania realizacji prawa do nauki wyrażonego w art. 70 Konstytucji. 

VII.7037.14.2019

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie – spotkanie RPO w Bartoszycach

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w Bartoszyckim Centrum Kultury wzięło udział 50 osób. Młodzi i starsi, uczniowie, nauczyciele, pasjonaci historii, poeta i sędzia w stanie spoczynku.

Zebranych powitał wiceburmistrz Bartoszyc - Krzysztof Hećman

- Tylko okazując sobie wzajemnie głęboki szacunek możemy tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Ważna jest postawa człowieka – odważna, ale i pełna wrażliwości, która każe pamiętać o słabszych, także osobach starszych, którzy mają takie samo prawo do godnego życia. Za tą działalność, w sposób szczególny serdecznie rzecznikowi w imieniu mieszkańców dziękuję.

Rzecznik przedstawił swoich współpracowników, a także poprosił o kilka słów mieszkańców. Podkreślił także, że jeśli mają taka wolę, mogą nie przedstawiać się z nazwiska.

- Podczas tego spotkania nie musicie się przedstawiać i jest to ważne prawo, które ma swoje źródło także w prawie ustalonym przez parlament europejski. Dlatego między innymi tak ważne jest, abyście Państwo chodzili na wybory i mieli realny wpływ na to, jak przyjmowane są takie regulacje jak słynne już RODO.

Rzecznik przedstawił także swoje zadania, opowiedział, jak działa, jak współpracuje także z ekspertami wielu dziedzin.

Współpracujemy z komisjami ekspertów w tym z komisją ds. osób głuchych – przygotowujemy w związku z tym ulotkę która będzie mogła być rozprowadzana we wszystkich instytucjach służby zdrowia. Osoba głucha ma prawo wybory sposobu komunikacji. Są osoby głuche, które nie znają dobrze języka Polskiego. – mówiła dyrektor Barbara Imiołczyk. - Chcemy rozpowszechnić także wiedzę o tym, kim są dzieci KODA (słyszące dzieci głuchych rodziców), czego potrzebują i z jakimi problemami mierzą się na co dzień.

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie

- Chciałbym złożyć podziękowania Panu i wszystkim poprzednikom za wypełnianie tej cudownej roli i kształtowania wiedzy obywatelskiej. Poziom tej wiedzy jest niestety wciąż niski. Kiedyś dwóch chłopców schowało się w kartonie, przejechał samochód ciężarowy, kierowca nie myślał, chłopcy zginęli. Dla mnie urząd RPO jest spojrzeniem społecznym na nasze prawa i obowiązki. Mamy prawo schować się w kartonie, ale mamy też prawo oczekiwać, że Ci którzy na ten karton patrzą, będą mieli tyle wyobraźni, żeby nie krzywdzić tego, co w tym kartonie jest. Nie raz w komentarzach się słyszy, że rzecznik czegoś chce od rządzących. On niczego innego nie chce, tylko tego, żeby Ci rządzący nie rozjeżdżali tych mniejszych i słabszych. Tak to rozumiejąc, dziękuję za pracę całemu biuru i również Panu. – powiedział jeden z uczestników.

RPO: Rzecznik jest właśnie od tego, aby przez ciągłe przypominanie wpływać na działania rządzących.

O przymusie państwowym

Czy w ostatnim czasie zauważył Pan, by państwowy przymus się zwiększył? Czy zwiększyła się liczba skarg i czego najczęściej one dotyczą?

RPO: Typy skarg podzieliłbym na dwie kategorie: problemy systemowe istniejące od lat (jak np. prawa więźniów, dostęp do lokali socjalnych czy emerytury) oraz problemy nowe – np. zachowania policji zabezpieczającej demonstracje, problemy z nierespektowaniem wyroków TK, jak w przypadku sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami, problemy związane z ustawą dezubekizacyjną czy działaniami prokuratury.

O problemach z obrotem ziemią rolną

Czy są skargi, dotyczące ustawy o obrocie ziemią? Czy ludzie skarżą się na zapisy skutkujące odbieraniem ziemi rolnikom?  

RPO: Tak. Mieliśmy nawet skuteczną interwencję. Udało nam się wprowadzić sprawę przed SN. W tej sprawie złożyłem też wniosek do TK, ale niestety nie został rozpoznany. Wiem, że rząd przygotowuje nowelizację przepisów i odstąpienie od ustawowych wymogów.

O braku możliwości dostępu do opieki zdrowotnej

 - Konstytucja RP zapewnia wszystkim obywatelom prawo do opieki zdrowotnej. W moim przypadku została złamana. Pięć lat temu złożyłam dokumenty, które stwierdzały moją chorobę do szpitala w Busku Zdroju. Dostałam informację, że termin mojego przyjęcia przypada na  2021 rok. – oceniła jedna z uczestniczek. - Konsultowałam się z rzecznikiem praw pacjenta. Po interwencji u dyrektora oddziału dalej nie mam możliwości leczenia.

RPO: Konstytucja mówi, że zakres prawa do ochrony zdrowia określa ustawa. Cele jest, aby jak największej liczbie obywateli zapewnić jak najlepszy standard zdrowotny. Należy pamiętać, że pracownicy ochrony zdrowia muszą rozważnie myśleć o kwestiach finansowych. Przekazywanie środków finansowych musi uwzględniać daleko idące potrzeby, ale niestety także rachunek ekonomiczny.

Mamy gigantyczny problem z ochroną zdrowia – zła organizacja i odpływ kadr. Mamy też problem z odpowiednim dostępem do różnego rodzaju świadczeń specjalistycznych. To także problem z dostępem do lekarzy geriatrów. W pani przypadku rzecznik praw pacjenta jest może bardziej właściwy.

Mowa nienawiści

To ten trudny, ale bardzo istotny. Od niedawna Biuro współpracuje w tej kwestii także z Jurkiem Owsiakiem, podejmuje działania w ramach okrągłego stołu ds. patostreamingu. Wiąże się z tym także język nienawiści w stosunku do kobiet, szeroko rozumiane prawa kobiet. Cieszy, że promocja tych zagadnień odbywa się także w popularnych serialach telewizyjnych.

O obowiązkowej maturze z matematyki

Czy matematyka musi być obowiązkowa na maturze? Słyszałem, że rzecznik wypowiadał się w tej kwestii.

RPO: Pojawił się raport NIK, według którego poziom nauczania matematyki nie jest satysfakcjonujący i być może warto zawiesić egzamin do czasu, w którym osiągnie on stan zadowalający. Mam wrażenie, że to się niestety w najbliższym czasie nie stanie.

O środkach przymusu bezpośredniego

Polskie państwo traktuje policjantów jako antyobywateli. Środki przymusu są często niezbędne, a policjanci boją się ich nawet w obronie własnego życia w obawie przed konsekwencjami. Czy nie jest to paradoks?

RPO: Nie do końca. Należy spojrzeć na Konstytucję. Tam jest bezwzględny zakaz tortur. W każdej policji na świecie zdarza się, że policjanci nadużywają środków przymusu bezpośredniego. Zauważcie jak teraz rozwiązuje się demonstracje – kilku policjantów przenosi daną osobę, bez agresji ani nadmiernego przymusu – to kwestia profesjonalnego treningu. Ale zdarzają się też sytuacje nadużycia – przykład Władysława Frasyniuka – czy rzeczywiście była potrzeba zakuwania w kajdanki. Sąd orzekł, że w tej sytuacji nie było to potrzebne. W BRPO było wiele sytuacji, w których funkcjonariusze stosowali tortury– tym zajmuje się specjalna jednostka w BRPO – Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur.

Rozwiązaniem tej sytuacji może być zwiększenie monitoringu, w tym tzw. body camera.

O zanieczyszczeniu środowiska

Mamy już maj i nie trzeba się dogrzewać. Jak zapobiec temu, aby polskie miasta nie miały najgorszego powietrza w Europie?

RPO: Warto zaangażować się w działalność jednej z organizacji, która walczy z tym problemem. Najlepszym dowodem na to, że ta walka może być skuteczna jest postać Grety Thunberg – uczennicy, która demonstruje przed parlamentem szwedzkim w związku ze zmianami klimatycznymi. Tu chodzi o jej przyszłość, nie dorosłych rządzących światem.

O problemach mniejszości narodowych

W Polsce wiele mniejszości narodowych, które mają swoje potrzeby – u nas w Bartoszycach jest szkoła ukraińska, ale to wyjątek. Czy Pan jako rzecznik organizuje spotkania z mniejszościami narodowymi?

RPO: Tak. Udało nam się zorganizować stały rytm spotkań z takimi organizacjami. Odbyły się też trzy spotkania, w których uczestniczyli przedstawiciele wszystkich mniejszości.

Jeżeli chodzi o mniejszość ukraińską jest problem rozliczeniem przeszłości. Interweniowaliśmy w sprawie Pana Grzegorza Kuprianowicza. To też problem praw migrantów. Cieszę się, że takie sprawy mają szczęśliwy finał, że sprawcy zakłócenia procesji w Przemyślu zostali skazani przez sąd.

O dyskryminacji ze względu na wyznanie

Zabójstwo chłopca na Wawrze. Okazało się, że chłopak ten był muzułmaninem. Czy Pan obserwuje to postępowanie i identyfikuje, jako następstwo mowy nienawiści?

RPO: Uznałem, że skoro sprawą zajął się Rzecznik Praw Dziecka, nie zajmowałem się wnikliwie sprawą, ale nie wiedziałem, że ofiarą był muzułmanin. To absolutnie zmienia kontekst i jest moim obowiązkiem, aby zareagować.

 

 

 

MEN: ustawa nakazuje dyrektorom szkół odnotować przyczynę braku zajęć

Data: 2019-05-20
  • Obowiązek odnotowania w Systemie Informacji Oświatowej przyczyny nieprowadzenia zajęć nakazuje dyrektorom szkół ustawa o SIO
  • Tak MEN odpowiedziało Rzecznikowi, zaniepokojonemu żądaniem resortu w czasie strajku, aby dyrektorzy szkół wpisywali dane o strajkujących nauczycielach do tego centralnego systemu
  • RPO wskazywał, że może to naruszać Konstytucję, nie ma bowiem podstawy prawnej dla przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku
  • W odpowiedzi resort nie odniósł się jednak do faktu, że z ustawy o SIO nie wynika podstawa odnotowywania, iż przyczyną braku zajęć był udział nauczyciela w strajku

Podczas strajku jeden z dyrektorów warszawskich liceów został powiadomiony przez zespół MEN ds. Systemu Informacji Oświatowej, że powinien odnotować w systemie informację o strajkujących nauczycielach. Dalej instrukcja miała wskazywać: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

Wątpliwości RPO

W wystąpieniu do MEN z 19 kwietnia 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że Konstytucja w art. 47 zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Doniosłość ochrony prawa do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki wynika z jej związku z godnością. Dlatego wkraczanie w tę sferę obywateli jest możliwe tylko na podstawie ustawy, która ogranicza te prawa w sposób proporcjonalny.

Rzecznik już w wystąpieniu z 22 lutego 2013 r. do MEN sygnalizował wątpliwości dotyczące przetwarzania zbyt dużej liczby danych osobowych na poziomie centralnym w ramach SIO. Gromadzenie danych osobowych rodzi po stronie administratora danych odpowiedzialność za ich przetwarzanie i za ochronę konstytucyjnych wartości, do jakich należy prywatność i autonomia informacyjna.

Obowiązek rejestrowania przyczyn nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli wynika z ustawy o SIO oraz odpowiednich przepisów wykonawczych. Z żadnego z tych przepisów nie wynika zaś podstawa prawna do gromadzenia danych o tym, że przyczyną nieprowadzenia zajęć był udział nauczyciela w strajku – podkreślał Adam Bodnar.

Dlatego poprosił minister edukacji narodowej Annę Zalewską o wskazanie podstawy prawnej przetwarzania w ramach SIO danych o udziale nauczycieli w strajku. Jeżeli taka podstawa zostałaby wskazana, zwrócił się o podanie dokładnego i konkretnego celu przetwarzania danych dotyczących nieprowadzenia zajęć przez strajkujących nauczycieli. Chciał także dowiedzieć się, jakie podmioty mają dostęp do tych danych i jak są zabezpieczone.

W odpowiedzi wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć napisał, że komunikat wysłany do dyrektorów szkół i placówek, dotyczący wykazywania przyczyn nieprowadzenia zajęć w Systemie Informacji Oświatowej, miał związek z licznymi pytaniami dyrektorów szkół, którzy zgłaszali problemy natury techniczno-informatycznej związane z systemem.

- Dyrektorom została udzielona pomoc w postaci instrukcji, jak wykazywać przyczyny nieprowadzenia zajęć - dodał Maciej Kopeć. Obowiązkiem ustawowym dyrektora szkoły jest wprowadzanie do SIO m.in. powodów nieprowadzenia zajęć przez nauczyciela np. z powodu urlopu macierzyńskiego, urlopu wychowawczego, urlopu dla poratowania zdrowia, niezdolności do pracy w związku z chorobą. Ponadto, informacje te są istotne dla dyrektorów do prowadzenia prawidłowej organizacji pracy szkoły.

Wiceminister przekazał, że obowiązek odnotowania przyczyn nieprowadzenia zajęć wynika wprost z ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o systemie informacji oświatowej. Zgodnie m.in. z art. 29 ust. 1 pkt 1 lit. h dane dziedzinowe nauczyciela obejmują także przyczyny nieprowadzenia zajęć.

Według rozporządzenia MEN ws. szczegółowego zakresu danych dziedzinowych gromadzonych w systemie informacji oświatowej oraz terminów przekazywania niektórych danych do bazy danych systemu informacji oświatowej z 11 sierpnia 2017 r., przyczyny nieprowadzania zajęć obejmują:

1) urlop macierzyński, urlop rodzicielski, urlop ojcowski lub urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego;

2) urlop wychowawczy;

3) urlop bezpłatny udzielony na podstawie art. 17 ust. 2 i art. 17 ust. 2a Karty Nauczyciela;

4) urlop udzielony na podstawie art. 25 ust. 1 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych;

5) zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy na podstawie art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych;

6) urlop dla poratowania zdrowia;

7) zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na podstawie art. 42 ust. 6 Karty Nauczyciela;

8) zawieszenie w pełnieniu obowiązków na podstawie art. 85t ust. 1-3 Karty Nauczyciela;

9) urlop udzielony na podstawie art. 68 ust. 1 Karty Nauczyciela;

10) urlop bezpłatny, o którym mowa w art. 174 § 1 Kodeksu pracy;

11) przeniesienie w stan nieczynny;

12) niezdolność do pracy, o której mowa w art. 92 § 1 Kodeksu pracy;

13) zwolnienie od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki, o którym mowa w art. 32 ust. 1 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa;

14) urlop uzupełniający, o którym mowa w art. 66 ust. 1 Karty Nauczyciela.

(w spisie tym jako przyczyna nieodbycia się zajęć nie figuruje udział nauczyciela w strajku - red.)

- Informacja m. in. o prawidłowym, zgodnym z ww. rozporządzeniem, wykazywaniu przyczyny nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli została wysłana do dyrektorów szkół i placówek w dniu 29 kwietnia br. pocztą elektroniczną – poinformował Maciej Kopeć. 

Zapewnił, że dane gromadzone w Systemie Informacji Oświatowej są wykorzystywane wyłącznie w celach określonych w ustawie o SIO. Zgodnie z nią, są one gromadzone w celu:

1) prowadzenia polityki oświatowej państwa na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym, w tym wspomagania zarządzania oświatą;

2) efektywnego funkcjonowania systemu finansowania zadań oświatowych na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym;

3) analizy efektywności wykorzystania środków publicznych przeznaczonych na finansowanie zadań oświatowych;

4) nadzorowania i koordynowania wykonywania nadzoru pedagogicznego na terenie kraju oraz podnoszenia jakości edukacji.

Według MEN kwestia bezpieczeństwa zgromadzonych danych jest traktowana priorytetowo. System ma zapewnioną wielowarstwową i zgodną z najwyższymi standardami ochronę danych, w tym m. in.: oprogramowanie raportujące o występujących incydentach i system wczesnego ostrzegania o zagrożeniach. Ponadto infrastruktura informatyczna jest okresowo poddawana testom penetracyjnym przez pracowników CERT Polska.

VII.520.11.2019

Uczniowie ukraińskiej mniejszości narodowej bez podręczników w ojczystym języku. RPO pisze do MEN

Data: 2019-05-17
  • Uczniowie ukraińskiej mniejszości narodowej nadal nie mają podręczników w swym ojczystym języku
  • Do RPO wpływają skargi, z których wynika, że nauczyciele zmuszeni są prowadzić zajęcia według własnych, autorskich programów nauczania
  • Rzecznik już wcześniej występował w tej sprawie do MEN. Do dziś jednak nie poprawiła się sytuacja dzieci ukraińskiej mniejszości narodowej, ani innych mniejszości korzystających z prawa do nauki własnego języka, historii, geografii i kultury

Jedną z podstawowych gwarancji korzystania z prawa do nauczania własnego języka, kultury czy historii jest zapewnienie społecznościom mniejszościowym dostępu do podręczników i materiałów edukacyjnych z tych przedmiotów, dostosowanych do aktualnej podstawy programowej. Tymczasem do Biura RPO od lat wpływają skargi, z których wynika, że podręczniki takie nie powstają, a nauczyciele zmuszeni są prowadzić zajęcia według własnych programów nauczania. Ostatnią taka skarga wpłynęła od Przewodniczącego Rady Rodziców Międzyszkolnego Zespołu Nauczania Mniejszości Ukraińskiej w Warszawie (przesłano ją także MEN).

Problem ten Rzecznik poruszył w wystąpieniu do Minister Edukacji Narodowej 11 lutego 2016 r.  W odpowiedzi resort poinformował, że w przypadku podręczników do nauki języka ukraińskiego nie został przyjęty żaden plan wydawniczy, a organizacje mniejszości ukraińskiej z przyczyn finansowych nie są w stanie przygotować ich we własnym zakresie. MEN zadeklarowało wówczas podjęcie starań, aby pozyskać autorw podręczników w ramach umów ze szkołami wyższymi lub na podstawie konkursów.

Resort edukacji zwrócił się wtedy do uniwersytetów i szkół wyższych z propozycją opracowania podręczników do nauki języka ukraińskiego i nauki w tym języku. W 2018 r., w związku z wprowadzaniem reformy programowej do szkół, działania wstrzymano do zakończenia prac nad nową podstawą programową Pomimo jej opracowania, do dziś sytuacja dzieci ukraińskiej mniejszości narodowej, a także innych mniejszości korzystających z prawa do nauki własnego języka, historii, geografii i kultury, nie uległa zmianie.

Zgodnie z postanowieniami Europejskiej karty języków regionalnych lub mniejszościowych, Polska jest zobowiązana do udostępniania oświaty w językach mniejszościowych i języku regionalnym na poziomach przedszkolnym, podstawowym i średnim oraz do podjęcia kroków w celu zapewnienia nauczania historii i kultury, które mają swoje odzwierciedlenie we wspomnianych językach. Aby nauczanie języków mniejszościowych oraz nauka w tych językach w ogóle były możliwe, państwo musi przeznaczyć niezbędne środki finansowe na ten cel oraz zapewnić odpowiednią kadrę pedagogiczną i pomoce naukowe.

- Brak efektywnego systemu wydawania i dystrybucji podręczników i materiałów edukacyjnych świadczyć zatem może o naruszaniu przez Polskę zobowiązań wynikających z Karty – podkreśla Aam Bodnar.

Zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o stanowisko w sprawie oraz o poinformowanie o efektach dotychczasowyxh działań dla zapewnienia uczniom dostępu do podręczników języka ukraińskiego.

XI.816.3.2015

Kurator oświaty mówiła o części nauczycieli, że „nie są godni tego zawodu”. Interwencja RPO

Data: 2019-05-14
  • "Nauczyciele wzywają do tego, by zrobić krzywdę uczniom? "- mówiła w kwietniu podczas strajku nauczycieli małopolska kurator oświaty Barbara Nowak
  • Komentowała w ten sposób smsy strajkujących nauczycieli, którzy - w jej ocenie – chcieli nie dopuścić do egzaminów maturalnych
  • Wyraziła też przekonanie, że przestaną oni być nauczycielami, bo „nie są godni tego zawodu”
  • W ocenie RPO takie słowa urzędnika państwowego wzbudzają niechęć i pogardę do całej grupy zawodowej

Jeden z nauczycieli złożył skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie naruszania jego praw obywatelskich przez Barbarę Nowak - Małopolskiego Kuratora Oświaty.

11 kwietnia 2019 r. w „Wiadomościach” TVP zaprezentowano panią kurator odczytującą podczas konferencji prasowej smsy, jakie rzekomo mieli do siebie przesyłać członkowie ZNP. Na tej podstawie można było, jej zdaniem, wysnuć wniosek, że strajkujący realizują plan, jak nie dopuścić do odbycia się egzaminów maturalnych z uwagi na brak możliwości zwołania rad pedagogicznych i dokonania klasyfikacji uczniów.

Następnie kurator pyta: „Co to jest, proszę państwa? Nauczyciele wzywają do tego, by zrobić krzywdę uczniom?”, nazywając takie działanie rzeczą niebywałą i skandalem. Krytykując nauczycieli korzystających z prawa do strajku, Barbara Nowak stwierdziła: „Jestem przekonana, że ci, którzy wysyłają takie smsy, którzy namawiają do zrobienia krzywdy swoim uczniom, z całą pewnością przestaną być nauczycielami. Nie są godni tego zawodu”.

W ocenie skarżącego przedstawienie nauczycieli w taki sposób narusza jego godność, do której poszanowania i ochrony, zgodnie z art. 30 Konstytucji RP, zobowiązane są władze publiczne.

Wypowiedź Barbary Nowak w najważniejszym programie informacyjnym TVP, bez wskazania źródła i autora wiadomości, nie ma wartości informacyjnej, przedstawia wszystkich nauczycieli (a w szczególności członków ZNP) w złym świetle i ma na celu wzbudzenie niechęci i pogardy do całej grupy zawodowej.

Jest także przejawem lekceważenia ze strony organu, powołanego m.in. w celu realizowania polityki oświatowej państwa, oraz przyczynia się do zaostrzenia kryzysowej sytuacji w systemie oświaty.

Opisane zachowanie urzędnika państwowego może być uznane za krzywdzące przez wielu nauczycieli, którzy całym swoim życiem zawodowym dowodzą że dobro uczniów jest dla nich najważniejszą wartością.

Zapowiedzi wydalenia z zawodu nie uwzględniają ustawy z 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela, która zawiera gwarancje wymierzania kar dyscyplinarnych we właściwym trybie. Zgodnie z  Kartą Nauczyciela kary dyscyplinarne wymierzają komisje dyscyplinarne, a odwołania rozpatruje sąd apelacyjny - sąd pracy i ubezpieczeń społecznych.

- W tym kontekście wypowiedzi przedstawicieli państwa mogą być postrzegane jako bezprawne próby wpływania na orzeczenia tychże komisji i sądów – ocenia RPO.

Jego zdaniem konieczne jest zaprezentowanie aktywnej i otwartej postawy w celu rozwiązania konfliktu, przy jednoczesnym zachowaniu powagi i powściągliwości w ocenach aktualnej sytuacji.

Rzecznik zwrócił się do minister edukacji Anny Zalewskiej o zajęcie stanowiska w sprawie.

VII.505.9.2019

Mity i fakty na temat edukacji seksualnej z perspektywy RPO

Data: 2019-05-02
  • O tym jak uczyć o seksualności możemy dowiedzieć się z najnowszej publikacji dotyczącej edukacji seksualnej opracowanej przez UNESCO i WHO w 2018 r.
  • RPO zapytał o najnowsze rekomendacje po tym, jak przeciwnicy warszawskiej „Deklaracji LGBT+” zaczęli się odwoływać w debacie do wcześniejszych dokumentów WHO
  • Przy okazji WHO przesłało Polsce zestaw materiałów na temat sposobów prowadzenia edukacji seksualnej w różnych państwach świata oraz aktualne dane potwierdzające pozytywne skutki tych działań

Wobec licznych kontrowersji, które narosły w toku debaty wokół edukacji seksualnej i standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do dr Palomy Cuchi, dyrektorki Przedstawicielstwa WHO w Polsce, z prośbą o wyjaśnienie, jakie standardy WHO należy uznać za aktualne i jak powinno się je interpretować. Pytanie to Rzecznik skierował w związku z wezwaniem otrzymanym od Rzecznika Praw Dziecka w sprawie „Deklaracji LGBT+”[1].

W odpowiedzi wskazano, że najnowszą międzynarodową publikacją zawierającą rekomendacje dotyczące edukacji seksualnej jest dokument opracowany przez UNESCO i WHO w 2018 r., który zawiera też informacje na temat sposobów prowadzenia edukacji seksualnej w różnych państwach świata oraz aktualne dane potwierdzające pozytywne skutki tych działań.

Do pisma do Rzecznika Praw Obywatelskich WHO dołączyła także dokumenty podsumowujące najistotniejsze aspekty stanowiska i wytycznych WHO w obszarze edukacji seksualnej.

Na ich podstawie, a także w oparciu o analizę przebiegu debaty publicznej na ten temat, opracowaliśmy fakty i mity dotyczące edukacji seksualnej w Polsce, z perspektywy Rzecznika Praw Obywatelskich.

Poniżej przedstawiamy także polskie tłumaczenie pełnej odpowiedzi Przedstawicielki WHO w Polsce oraz anglojęzyczne wersje publikacji i dokumentów załączonych do skierowanego do RPO pisma.

MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić:

  • obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek,
  • spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat,
  • spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata,
  • zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy,
  • spadek liczby przestępstw na tle seksualnym.

Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej  pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki. (zob. Policy Brief no. 2 - Sexuality education: What is its impact?) 

MIT:  Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami.

W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać wcześniej zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności.

W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”[2], jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi (zob. Policy Brief no. 4 - Why should sexuality education be delivered in school-based settings?) .

Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do otrzymania rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka[3]). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.  

MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach.

Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i  kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”.

Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie.

Przy tym wszystkim natomiast, zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO, nie na „naukę masturbacji w przedszkolach” (zob. Policy Brief no. 3  -Introducing sexuality education: key steps).

MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym.

Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciwko prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami wydaje się być natomiast oderwany od rzeczywistości.

Jak wskazuje dr Paloma Cuchi: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”[4].

Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje na własną rękę w domu. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu (zob. Policy Brief no. 1 – Sexuality Education – what it is?).

MIT: Debata o edukacji seksualnej rozpoczęło podpisanie przez Prezydenta m.st. Warszawy Deklaracji LGBT +.

Pojawiające się w debacie publicznej komentarze mogą sugerować, że „Deklaracja LGBT+”, zakładająca prowadzenie w warszawskich szkołach zajęć z edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, zainicjowała nieznany wcześniej w Polsce koncept. W rzeczywistości, pewna forma edukacji seksualnej jest obecna w polskim programie nauczania (jako przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”), a obowiązek dostosowania jej do prawnych zobowiązań i międzynarodowych standardów od lat postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich[5].

Konieczność prowadzenia rzetelnej edukacji seksualnej wynika wprost z prawa młodych osób do jej otrzymania. Na to to prawo wskazuje natomiast zarówno Konstytucja RP, jak i ratyfikowane przez Polskę (a tym samym stanowiące w Polsce prawo powszechnie obowiązuję) umowy międzynarodowe – w tym m.in. Konwencja o prawach dziecka, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencja Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywanie niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. W polskich przepisach ustawowych (ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) także wskazano na obowiązek wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Konieczność dostosowania takich zajęć do międzynarodowych standardów wielokrotnie zalecały Polsce organy ochrony praw człowieka, które na przestrzeni swojej działalności sformułowały podstawowe założenia, które edukacja seksualna powinna spełniać dla realizacji prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia[6].

Warszawska Deklaracja LGBT + z pewnością nie jest więc dokumentem wprowadzającym w Polsce edukację seksualną - prowadzenie takich zajęć przewidują bowiem polskie przepisy prawa i wiążące Polskę zobowiązania międzynarodowe.

 

[2] Prof. dr hab. Zbigniew Izdebski, Dr Krzysztof Wąż, „Ekspertyza podręczników do wychowania do życia w rodzinie dopuszczonych do użytku szkolnego, uwzględniających nową podstawę programową kształcenia ogólnego w gimnazjum”, Zielona Góra, 12 grudnia 2013 r.; Dr hab. prof. UW Barbara Fatyga, „Ekspertyza dotycząca podręczników do wychowania do życia w rodzinie dla gimnazjum”, Warszawa, 10 grudnia 2013 r.

[3] Więcej na ten temat w odpowiedzi RPO na wezwanie Rzecznika Praw Dziecka, dostępnej na stronie: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/warszawska-deklaracja-lgbt-pomoze-chronic-dzieci-przed-wykorzystywaniem-seksualnym-RPO-do-RPD

[4] Wywiad dla Newsweek Polska, 25 marca 2019 r., dostępny w wersji elektronicznej na stronie:  https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/tylko-w-newsweeku-przedstawicielka-who-w-polsce-wyjasnia-jak-wlasciwie-rozumiec/7xme6ep.

[5] Zob. m.in. Zob. m.in. Wystąpienia Generalne Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 marca 2019 r., z dnia 3 grudnia 2018 r., z dnia 25 sierpnia 2017 r., z dnia 20 marca 2017 r.

[6] Zob. m.in. Raport Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. prawa do nauki dotyczący edukacji seksualnej (A/65/162, 2010), dostępny w wersji anglojęzycznej na stronie: https://www.right-to-education.org/sites/right-to-education.org/files/resource-attachments/UNSR_Sexual_Education_2010.pdf

 

RPO: MEN nie ma prawa zbierać danych strajkujących nauczycieli

Data: 2019-04-29
  • MEN domagało się w czasie strajku, by dyrektorzy szkół wpisywali do centralnego Systemu Informacji Oświatowej dane o strajkujących nauczycielach.
  • RPO zwraca uwagę, że takie przetwarzanie danych o obywatelach może naruszać Konstytucję.
  • Brak jest bowiem podstawy prawnej dla przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku.

Niepokój Rzecznika Praw Obywatelskich wzbudziły doniesienia o działaniach Ministerstwa Edukacji Narodowej związanych ze strajkiem nauczycieli. Jeden z dyrektorów warszawskich liceów został powiadomiony przez zespół MEN do spraw Systemu Informacji Oświatowej (SIO), że powinien odnotować w SIO informację o strajkujących nauczycielach. Dalej instrukcja miała wskazywać: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

Konstytucja w art. 47 zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Doniosłość ochrony prawa do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki wynika z jej związku z godnością. Dlatego wkraczanie w tę sferę obywateli jest możliwe tylko na podstawie ustawy, która ogranicza te prawa w sposób proporcjonalny.

Rzecznik Praw Obywatelskich już w wystąpieniu z 22 lutego 2013 r. do Ministra Edukacji Narodowej sygnalizował wątpliwości dotyczące przetwarzania zbyt dużej liczby danych osobowych na poziomie centralnym w ramach systemu informacji oświatowej. Gromadzenie danych osobowych rodzi po stronie administratora danych odpowiedzialność za ich przetwarzanie i za ochronę konstytucyjnych wartości, do jakich należy prywatność i autonomia informacyjna jednostki. Odpowiedzialność ta w wypadku organu władzy wykonawczej upoważnionego przez ustawę do wydawania aktów wykonawczych ma podwójny wymiar.

Obowiązek rejestrowania przyczyn nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli wynika z ustawy o SIO (art. 29 ust. 1 pkt 1 lit. h i pkt 1a lit. h) oraz odpowiednich przepisów wykonawczych. Z żadnego z tych przepisów nie wynika zaś podstawa prawna do gromadzenia danych, że przyczyną nieprowadzenia zajęć był udział nauczyciela w strajku.

Rzecznik prosi więc minister edukacji narodowej Annę Zalewską o wyjaśnienia, w tym w szczególności:

  • o wskazanie podstawy prawnej przetwarzania w ramach SIO danych o udziale nauczycieli w strajku,
  • jeśli taka podstawa zostanie wskazana  - o podanie dokładnego i konkretnego celu przetwarzania danych dotyczących nieprowadzenia zajęć przez strajkujących nauczycieli,
  • o wskazanie, jakie podmioty mają dostęp do tych danych i jakie zabezpieczenia proceduralne i techniczne zostały wprowadzone dla ochrony osób, których dane dotyczą.

VII.520.11.2019

Podawanie leków przedszkolakom z chorobami przewlekłymi – rząd zaczyna myśleć o doprecyzowaniu przepisów

Data: 2019-04-23
  • Ministerstwo Edukacji Narodowej zwróciło się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o podjęcie wspólnych działań, których efektem będzie przedstawienie rekomendacji w sprawie kierunku ewentualnych zmian prawa.

Taką odpowiedź dostał RPO, którego od dawna niepokoi ten problem: przepisy mamy niejasne i nie wiadomo, kto w przedszkolu może, a kto powinien podać dziecku lek w przypadku ataku choroby.

Przykład podali RPO rodzice cierpiącego na ciężką alergię dziecka. W razie wstrząsu anafilaktycznego musi ono natychmiast dostać adrenalinę. Dotychczas nauczyciele w przedszkolu na podstawie instrukcji lekarza godzili się w takiej sytuacji podać lek. Teraz jednak nie chcą, bo zmieniły się zasady w samym przedszkolu.

RPO powtarza więc, że należy uregulować w przepisach zasady podawania leków czy wykonywania innych czynności dzieciom z chorobami przewlekłymi w przedszkolach. Obecnie dzieje się to na postawie komunikatów Ministerstwa Zdrowia, a to nie jest źródło prawa powszechnie obowiązującego. Sytuacja dzieci z chorobą przewlekłą, które wymagają podawania leków różnymi drogami i technikami, jest więc uzależniona wyłączenie od wewnętrznych zasad postępowania przyjętych przez przedszkola.

Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się uregulować kwestię podawania leków w projekcie ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, ale nie dotyczy do przedszkolaków. W 2018 r. Minister Zdrowia nie widział potrzeby zmiany podejścia, choć nie wykluczał tego w przyszłości. Rzecznik zwrócił na problem zwrócił uwagę MEN i podjął współpracę z resortem zdrowia.

Spotkanie regionalne w Augustowie: nauczyciele, rodzice, obywatele

Data: 2019-04-10

Prawie 40 osób przyszło na spotkanie z Adamem Bodnarem w Augustowie w Miejskim Domu Kultury. Tematów do dyskusji i do podjęcia przez RPO było naprawdę bardzo dużo:

Na początku Adam Bodnar przedstawił kompetencje RPO: Rzecznik interweniuje i sugeruje rozwiązania – nie zastępuje jednak tych, którzy są za konkretne sprawy odpowiedzialni

Nauczyciele i sprawy szkoły. Uczenie się solidarności

Mamy niedosyt, że władze miasta nie zajmują jasnego stanowiska do naszego protestu. Nie wiemy np., czy zostaną nam zwrócone koszty.

RPO: strajk jest dobrowolnym aktem obywatelskim ludzi świadomych tego, o co im chodzi, i konsekwencji. W tym podejmowanego ryzyka – nie było takiego strajku od 1989 r. i wszyscy się tego uczymy.

Barbara Imiołczyk, BRPO: Wartością, o którą trzeba dbać, jest solidarność. Musimy się jej uczyć, bo już zapomnieliśmy, co ona znaczy. Skoro nikt nie może zagwarantować protestującym nauczycielom pensji, to warto pomyśleć o zbiórkach publicznych, zwłaszcza dla najbardziej potrzebujących. I nie zapominać o wsparciu moralnym dla nauczycieli i pomaganiu rodzicom w zapewnianiu opieki nad dziećmi.

- A czy można powstrzymać kłamstwa TVP? Ja pracuję 30 lat jako nauczycielka, zarabiam 2950 (tyle jest na pasku). Nigdy nie widziałam kwot, o których mówi telewizja.

RPO: Bardzo trudno jest walczyć z przekazem nie nastawionym na pluralizm i rzetelność, ale na realizację przekazu partyjnego, czego zresztą władze nie ukrywają. Reagujemy na to w taki sposób, że odwracamy oczy. A jednak trzeba prostować, protestować, zostawiać ślad, że to nie jest w porządku (Tak jak to zrobiła np. Rada Języka Polskiego).

Obszary ograniczonego użytkowania

Przepisy dotyczące stref OOU dotknęły mieszkańców Nowinek koło Augustowa. Przepisy te stosowane są np. przy rozbudowie lotnisk (wtedy na takim obszarze przestają obowiązywać normy dotyczące hałasu). Nad jeziorami polegało to na decyzji wykluczającej zabudowę w pasie do 100 metrów od jeziora.

Problem polegał na tym, że choć właściciele objętych takimi decyzjami nieruchomości mieli prawo do odszkodowania za utratę ich wartości, to prawo to wygasło po dwóch latach od wydania decyzji. A wiele ludzi o tym po prostu nie wiedziało. Trybunał Konstytucyjny (na wniosek RPO) uznał ten czas na za krótki, ale Sejm zmienił przepisy tylko w sprawie przyszłych inwestycji – wydłużył czas na roszczenia do trzech lat Parlamentarzyści nie poprawili jednak sytuacji osób już pozbawionych odszkodowania.

RPO: I prawdopodobnie będę musiał te przepisy ponownie zaskarżyć w Trybunale.

Problemy w sądach, zwłaszcza rodzinnych

Sędziowie krzywdzą ludzi w sprawach o opieki dzieci i o odszkodowania za wywłaszczenia przy budowie linii energetycznej 400 Kv.

RPO: Mamy w Polsce problem z działaniem sądów rodzinnych. Zmieniły się role rodzicielskie, ojcowie chcą się bardziej aktywnie zajmować dziećmi, a sądy się tego nie nauczyły, zbyt często dowołują się do tradycyjnych rozwiązań. Niestety też, rozwinęły się w Polsce metody rozwiązywania sporów rodzinnych przez eskalowanie konfliktu. Wątpliwości budzi też działalność opiniotwórczych zespołów specjalistów sądowych (OZSS), Kodeks Rodzinny jest przestarzały, a sądy działają opieszale.

Najważniejsza wydaje się zmiana mentalna – stąd częste spotkania RPO ze środowiskiem ojców. Nie pomagają temu natomiast działania radykalne (mówiąc o tych problemach Adam Bodnar odwoływał się do dyskusji z poprzedniego dnia w Zambrowie).

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Czy jest szansa na to, by Polska przyjęła Protokół Faktultatywny do Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami?

RPO: Nie, teraz raczej nie ma na to szans, gdyż rząd nie chce się wiązać dodatkowymi zobowiązaniami międzynarodowymi. Warto jednak pamiętać, że niezależnie od braku ratyfikacji protokołu wiele się zmienia. Warto się zainteresować np. rządowym programem Dostępność+, bo z niego będzie można sfinansować wiele inwestycji dotyczących dostępności przestrzeni.

Poza tym już sam fakt przyjęcia przez Polskę samej Konwencji zobowiązuje nas do okresowych sprawozdań, a ONZ wydaje nam szczegółowe rekomendacje – i warto je egzekwować choćby dopytując o te sprawy nie tylko rządzących, ale wszystkie partie.

Działania państwa i administracji

Apel uczestniczki spotkania: Instytucje to barbarzyńcy, którzy bojkotują nasze prawo do szczęśliwego życia. Szufladkują ludzi i odczłowieczają relacje

RPO: Na to mogę odpowiedzieć tylko zaproszeniem na Kongres Praw Obywatelskich. W tym roku będzie to już trzeci kongres (Relacje z Kongresu I i Kongresu II).

Kongres wypracowuje rekomendacje a one są narzędziem poprawiania naszego państwa. Tworzą je wszyscy uczestnicy Kongresu. Zapraszam!

- No dobrze, a czy Pańskie Biuro ma jakieś plany wobec spółki Srebrna?

RPO:  W tej sprawie jest dwóch profesjonalnych pełnomocników. Nie jest to więc sprawa na działanie z urzędu.

Oświadczenie Biura RPO dotyczące propozycji mediacji w związku ze strajkiem nauczycieli

Data: 2019-04-09

W związku z wypowiedzią w mediach przewodniczącego Sławomira Broniarza, że ZNP dostrzega pilną potrzebę zewnętrznego mediatora i proponuje, aby w tej roli wystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, przedstawiamy następujące stanowisko Biura RPO.

Problemy związane ze strajkiem nauczycieli i zbliżającym się terminem egzaminów dla uczniów budzą najwyższe zaniepokojenie RPO. Tym bardziej, że w wystąpieniu do Minister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej 4 kwietnia br. Rzecznik wskazał na wątpliwości natury prawnej i organizacyjnej związane  z wprowadzeniem przez MEN (2 kwietnia br.) zmian w rozporządzeniach dotyczących organizacji egzaminów: gimnazjalnego, maturalnego i ósmoklasisty. W przyjętej formie mogą one naruszać prawa obywatelskie.

Poczucie odpowiedzialności i oczywista troska o dobro uczniów powodują jednak, że RPO deklaruje otwartość i gotowość do podjęcia działań, które mogą pomóc w rozwiązaniu konfliktu. Jest to konieczne dla realizacji prawa do nauki, które gwarantuje w art. 70 nasza Konstytucja. Warunkiem niezbędnym każdej skutecznej mediacji jest jednak wola i zgoda wszystkich stron konfliktu, zarówno strony związkowej, jak i rządowej. Dotychczas takie okoliczności nie zaistniały.

Jednocześnie Rzecznik wyraża przekonanie, że najlepszym miejscem do rozmów między stroną związkową i rządem jest Centrum Dialogu Społecznego. I w pierwszej kolejności należałoby skorzystać z tej możliwości.

Ponadto informujemy, że 9, 10 i 11 kwietnia br. Adam Bodnar uczestniczy w zaplanowanym wcześniej wyjeździe regionalnym w województwach mazowieckim i podlaskim, gdzie spotyka się z lokalnymi społecznościami i zajmuje się rozwiązywaniem problemów zgłaszanych przez obywateli.

 

Wątpliwości Rzecznika co do działań MEN w kontekście strajku nauczycieli

Data: 2019-04-08
  • Pośpieszne zmiany w organizacji egzaminów szkolnych wprowadzane w reakcji na strajk nauczycieli mogą naruszać prawa obywatelskie
  • Powołanie do zespołów nadzorujących egzaminy osób, które nie spełniają warunków z Karty Nauczyciela, może być podstawą unieważnienia egzaminów
  • 2 kwietnia MEN ogłosiło, że egzaminy planowane na drugi tydzień kwietnia będą mogli nadzorować nauczyciele spoza szkoły, a jest to sprzeczne z ustawą o Karcie Nauczyciela, która nie daje dyrektorom prawa do delegowania nauczyciela do innej szkoły, ani zatrudniania osoby wyłącznie do pracy w zespole nadzorującym
  • Egzaminy szkolne są kwestią niezwykle ważną, więc tym bardziej należy dbać o zgodności z prawem, przewidywalność reguł i zapewnienie spokoju pracy kadry szkolnej

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do minister Anny Zalewskiej w związku z wątpliwościami co do dwóch rozporządzeń MEN z 2 kwietnia 2019 r. Wprowadzają one - w przypadku niemożności powołania do zespołu nadzorującego przebieg egzaminów: gimnazjalnego, ósmoklasisty i maturalnego nauczyciela zatrudnionego w szkole, gdzie egzamin  jest przeprowadzany – możliwość powoływania w skład tych zespołów „innych nauczycieli”,  w tym  osób posiadających kwalifikacje pedagogiczne. W uzasadnieniu nie podano przyczyn braku możliwości powołania nauczyciela zatrudnionego w szkole.

Rzecznik kwestionuje zwrot  „inni nauczyciele”.

Karta Nauczyciela definiuje bowiem nauczycieli jako osobny zatrudnione w szkole (na etacie). A z tego wynika, że nie każda osoba z kwalifikacjami nauczycielskimi oraz doświadczeniem może być uznana za nauczyciela. W świetle ustawy o Karcie Nauczyciela nie są np. nauczycielami osoby o kwalifikacjach nauczycielskich zatrudnione na podstawie umowy cywilnoprawnej albo emerytowani pedagodzy.

Przed zmianą zarządzenia nauczyciel zatrudniony w jednej szkole mógł wejść w skład zespołu nadzorującego egzaminy w innej szkole na podstawie w porozumienia z dyrektorem jego szkoły. Już wtedy zgłaszano wątpliwości związane z możliwością powoływania do zespołów nadzorujących osób niepozostających w stosunku pracy z daną szkołą lub placówką (argumenty przeciw takim praktykom przedstawił Związek Nauczycielstwa Polskiego we wniosku do Głównego Inspektora Pracy z 13 marca 2019 r.)

Teraz rozporządzenie w ogóle zignorowało problem tego, czy członek zespołu egzaminacyjnego w ogóle pracuje na etacie w jakiejkolwiek szkole. Nie wskazuje też, w jaki sposób tym osobom się zapłaci.

Ponadto nowelizacje rozporządzeń weszły następnego dnia po ich ogłoszeniu -  z uwagi na wskazaną w uzasadnieniu „możliwą potrzebę” skorzystania z nich jeszcze w roku szkolnym 2018/2019. Tymczasem informacja o sposobie organizacji i przeprowadzania egzaminu ósmoklasisty, gimnazjalnego i maturalnego powinna być ogłaszana przez Centralną Komisję Egzaminacyjną nie później niż do 10 września roku szkolnego.

Zmiana rozporządzeń na tak krótki czas przed rozpoczęciem egzaminów rodzi bardzo duże trudności dla przewodniczących zespołów egzaminacyjnych (dyrektorów szkół.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że szczególnie w tak wrażliwej i ważnej kwestii, jaką jest przeprowadzanie egzaminów szkolnych, należy dbać o zgodności z prawem, przewidywalność reguł i zapewnienie spokoju pracy kadry szkolnej.

VII.7037.43.2019

Odpowiedzi na pytania uczniów na spotkaniu w szkole nr 303 w Warszawie

Data: 2019-03-20

RZECZNIK I BIURO

Czy lubi Pan swoją funkcję?

Co do zasady tak. Rzecznik Praw Obywatelskich ma niezwykłe możliwości pomocy obywatelom a każda udana próba pomocy sprawia mi olbrzymią satysfakcję.

Czy Pan uważa, że jest Pan sławny?

Uważam, że urząd Rzecznika Praw Obywatelskich jest dość rozpoznawalny w przestrzeni publicznej – świadczy o tym liczba skarg, które wpływają do urzędu, ale także pewien szacunek organów państwa oraz pozycja ustrojowa – to, że jest wymieniony wprost w Konstytucji. Jeśli chodzi o zainteresowanie mediów, wydaje mi się, że także jest duże.

Jak się zostaje RPO ?

Rzecznikiem może być każdy obywatel polski wyróżniający się wiedzą prawniczą, doświadczeniem zawodowym oraz wysokim autorytetem ze względu na swe walory moralne i wrażliwość społeczną. Rzecznika powołuje Sejm za zgodą Senatu na wniosek Marszałka Sejmu albo grupy 35 posłów. W moim przypadku oprócz poparcia posłów i senatorów otrzymałem też mandat zaufania od ponad 60 organizacji pozarządowych, które przeprowadziły moją „kampanię” na ten urząd.

Ile razy można mieć kadencję RPO ?

Rzecznik Praw Obywatelskich jest wybierany na pięcioletnią kadencję z możliwością jednokrotnego ponownego wyboru. Wykształcił się jednak taki zwyczaj konstytucyjny, że każdy z poszczególnych rzeczników służył tylko jedną kadencję. Jest to o tyle ważne, że gdybym myślał o kandydowaniu na następną kadencję, prawdopodobnie nie mógłbym być całkowicie obiektywny i bezstronny - nie mogę podejmować działań w taki sposób, aby się przypodobać politykom. 

Ile lat jest Pan rzecznikiem?

Rozpocząłem kadencję 9 września 2015 r. sprawuję ją już więc prawie trzy i pół roku. Moja kadencja wygasa 9 września 2020 roku.  

Ile skarg dostaje Pan tygodniowo?

Ciężko powiedzieć, bo prowadzimy podsumowanie roczne. Jest to ponad 30 tys. nowych spraw, które co roku wpływają do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Obsługą tych skarg zajmuje się Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich liczące ponad 300 osób, w tym 200 prawników.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/informacja-o-stanie-przestrzegania-wolnosci-i-praw-czlowieka-i-obywatela-w-2017-r

Jakie są Pana zarobki?

Zarobki rzecznika są  uregulowane ustawowo i wynoszą ok 15 tys. zł brutto, a więc są na poziomie sędziego Sądu Najwyższego czy szefów instytucji państwowych. Godne podkreślenia jest to, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie może wykonywać żadnego innego zawodu, za wyjątkiem bycia profesorem uczelni wyższej .

Czy jest to ciężka praca? Jak trudno być RPO?

Trudno, bo praca jest stresująca, cechująca się stałą odpowiedzialnością – chodzi o to jakie decyzje się podejmuje. Żyjemy w epoce społeczeństwa informacyjnego, więc jeśli stracę kilka dni na reakcję, to tak jakbym zarzucił sprawę. Często sami obywatele nie zostawiają mi przestrzeni na reakcję, co skutkuje tym, że często sprawa może zdążyć się rozlać po mediach społecznościowych, zanim odpowiednio na nią zareaguję.

Dodatkowym problemem jest presja, także dziennikarska. Muszę odpowiedzieć od razu, ale aby to zrobić, powinienem się z daną sprawą dokładnie zapoznać w krótkim czasie. Poza tym muszę też być aktywny w mediach.

Stres jest związany także z hejtem– w momencie, kiedy pojawia się moja reakcja na dane wydarzenie, czy stanowisko, powoduje to reakcje tych, którzy się z nim nie zgadzają, noszącą czasem znamiona mowy nienawiści.

Z jakiej jest Pan partii?

Rzecznik Praw Obywatelskich jest niezależny i apolityczny, a to znaczy, że nie należy do żadnej partii. Musi taki być, żeby móc pomóc każdym obywatelom bez względu na ich poglądy polityczne. Nigdy nie należałem do żadnej partii politycznej i nie zamierzam w przyszłości, a mój związek z politykami jest wyłącznie taki, że w świetle obowiązującej Konstytucji RP to oni musieli mnie wybrać na urząd. 

NASZE PRAWA

Jakie jest najważniejsze prawo zapisane w Konstytucji?

Dla mnie bardzo istotne są prawa zapisane w rozdziale II Konstytucji RP. To tam opisane są prawa i wolności, które przysługują każdemu, nawet jeśli dana osoba nie jest obywatelem naszego kraju.

W tym katalogu na szczególne wyróżnienie zasługuje art. 30, mówiący o przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka stanowiącej źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Pamiętajcie, że przepisy naszej Konstytucji nie są oderwane od rzeczywistości. O ich praktycznym zastosowaniu możecie przeczytać tutaj:

https://www.rpo.gov.pl/konstytucja

Czy zabicie człowieka w samoobronie jest karalne ?

Zabójstwo jest przestępstwem, uregulowanym w części szczególnej kodeksu karnego (art. 148). Istnieją jednak sytuacje, w których zostanie wyłączona za nie odpowiedzialność karna.

Są sytuacje, w których czyn uznawany przez prawo, co do zasady za bezprawny, zostanie zalegalizowany jako dopuszczalny w danych okolicznościach. Mówimy wówczas, że mamy do czynienia z tak zwanym kontratypem. Jednym z kontratypów jest natomiast obrona konieczna. Jak wskazuje ustawodawca w art. 25 § 1 kodeksu karnego, nie popełnia przestępstwa ten, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.

Jak w przypadku nadużycia prawa przez policjanta podczas interwencji jest on osądzany? (pytanie pod kątem prawa ścisłego, o zakazie tortur, kar cielesnych)

Policjant tak jak każdy obywatel w przypadku popełnienia przestępstwa jest osądzany na podstawie kodeksu karnego. Prawo wszystkich nas powinno traktować jednakowo, stąd też są w policji specjalne procedury, które w takim przypadku zostają wdrożone – łącznie z odpowiedzialnością służbową.

Rozmawialiśmy o tym na jednym z paneli podczas Kongresu Praw Obywatelskich:

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/kpo/panel/czy-mozna-w-Polsce-wyeliminowac-tortury

Czy istnieje prawo nietykalności?

Jest to jedno z podstawowych praw zapisanych w art. 41 Konstytucji RP: „Każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą”. Należy jednak pamiętać, że istnieją wyjątki od ogólnej reguły. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić jednak tylko na zasadach i w trybie określonym w ustawie.

O praktycznym zastosowaniu tego przepisu możecie się dowiedzieć tutaj:

https://www.rpo.gov.pl/pl/kategoria-konstytucyjna/art-41-nietykalnosc-i-wolnosc-osobista-prawa-zatrzymanych

Czemu my obywatele nie możemy nic zrobić z tym, że rząd i prezydent łamią Konstytucję ?

Nie jest to prawda. Ważne, żebyście byli zainteresowani tym co dzieje się wokół i mieli świadomość że prawa, które Wam przysługują nie są dane na zawsze. Myślcie o konsekwencjach różnych decyzji politycznych, jako takich które mogą was interesować, protestujcie.

Pomyślcie na przykład o tym, co dzieje się teraz w Wielkiej Brytanii, o  Brexicie. Możecie mówić że was to nie dotyczy, ale wyobraźcie sobie, że koszt roku studiów na Oxfordzie wynosi 8-9 tysięcy funtów – to opłata taka sama dla obywateli brytyjskich i polskich. Teraz jesteśmy traktowani na równych zasadach, ale co będzie jeśli niedługo Brytyjczycy wyjdą z Unii Europejskiej? Studia dla osób spoza Wielkiej Brytanii mogą stać się dużo droższe.

Brexit ma bardzo konkretne konsekwencje bo skoro Brytyjczycy nie będą częścią wspólnoty - nie musza czuć się za nią odpowiedzialni.

Czasem duże decyzje mogą wpłynąć na nasze życie. Żeby móc reagować , być aktywnym, trzeba się tym interesować.

Dlaczego w Polsce nie można brać ślubów homoseksualnych?

Małżeństwo takie wyklucza Konstytucja w obecnym kształcie, a więc żeby to nastąpiło, trzeba by ją zmienić. To co bym rekomendował, to uregulowanie kwestii związków partnerskich, a więc takiej prawnej konstrukcji, która pozwoliłaby osobom nieheteronormatywnym funkcjonowanie w społeczeństwie na zasadach przysługujących obecnie małżonkom.

GRY KOMPUTEROWE

Czy gry komputerowe wpływają na nasze zachowanie ? Jakie zna Pan gry komputerowe, czy gry dobrze wpływają na rozwój młodzieży ?

Istnieją gry, które nie tylko pomagają prawidłowo się rozwijać, ale także budują postawy tolerancji i otwartości, oto przykłady kilku z nich:

  • "PaPo and Yo" – przedstawia wątek przemocy domowej, której sprawcą jest potwór. Gracz może wybrać, czy identyfikując się z ofiarą chce się zemścić na oprawcy, czy mimo krzywd, które mu wyrządzono, chce ostatecznie pomóc potworowi. Jest to obrazem silnych emocji wiążących wielokrotnie ofiarę przemocy ze sprawca. Gra była formą autoterapii dla twórcy.
  • LIM” o byciu osobą osobą ciemnoskórą , która doświadcza dyskryminacji w przestrzeni publicznej.
  • Ulica Antakia”, pozwala zrozumieć życie uchodźców (zwłaszcza wtedy, gdy gracz sam trafia za płot ośrodka dla uchodźców).
  •  „SPENT”, w której gracz mierzy się z problemem ubóstwa i musi zdecydować: jedzenie czy lekarstwa.  
  • Depression Quest, która została stworzona z myślą o osobach w depresji. Pomaga bliskim reagować właściwie na problem (nie mówić „weź się w garść), pomaga też lepiej diagnozować depresję.
  •  (That Dragon Cancer). – pokazująca, że rodzice, którzy stracili dziecko, potrafią poprzez grę przekazać swoje emocje lepiej, niż zrobiłaby to książka czy film.

Więcej na ten temat możecie dowiedzieć się czytając relacje ze spotkania z panem Grzegorzem Zyzikiem, który zajmuje się tematyką gier społecznie zaangażowanych na co dzień:  https://www.rpo.gov.pl/pl/content/czy-gry-wideo-moga-promowac-prawa-cz%C5%82owieka-wyklad-w-biurze-rpo

Czy gra Pan w gierki video – Counter Strike GO,  Fortnite?

Nie gram, ale grają moi synowie, więc dość dobrze orientuje się w tej tematyce. W czasach swojej młodości grałem w nieco inne gry, szczególnie lubiłem Civilization.

HEJT I INNE NEGATYWNE ZAJWISKA W INTERNECIE

Czy popiera Pan „Fame mma” ?

O zjawisku dowiedziałem się niedawno, ale podobnie jak w przypadku zjawiska pokrewnego – patostreamingu, należy nie zgadzać się na promowanie takich treści i odpowiednio na nie reagować. Problem z tego typu wydarzeniami to ich powszechność, szczególnie na portalach internetowych. Dla przykładu, na YouTube filmiki z konferencji prasowej Pań Godlewskiej i Linkiewicz, które w sposób budzący wątpliwości co do poziomu kultury słowa i uprzejmości wymieniają się poglądami, są w tzw. topie oglądalności. Naszym zdaniem to odpowiedzialność dostawców usług internetowych oraz platform takich jak YouTube, aby nie promować podobnych treści. O zagrożeniach czyhających na Was w internecie opowiadałem niedawno na Dniu Bezpiecznego Internetu: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/mowa-nienawisci-przenika-wszystkie-grupy-spoleczne-adam-bodnar-na-obchodach-dnia-bezpiecznego-internetu

Warto zajrzeć także do wydanego niedawno raportu EU Kids Online:

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/mowa-nienawisci-w-sieci-dotyczy-coraz-wiekszej-liczby-nastolatkow-w-biurze-rpo-zaprezentowano-raport

Czy i jakie akcje zostaną podjęte w sprawie patostreamerów? Co Pan uważa o ludziach sławnych w internecie za kontrowersyjne czyny?

W tej sprawie działamy już od jakiegoś czasu. To bardzo niepokojące zjawisko bo i bardzo popularne. Tacy ludzie stają się często idolami młodzieży, bo w prosty i łatwy sposób zdobyli sławę i pieniądze. To co mógłbym Wam poradzić, to żebyście skupili się na tym jakie wartości prezentowane są przez tzw. patoinfluencerów, zastanówcie się czy agresja w stosunku do widzów, czy nawet własnych rodziców, to coś godnego naśladowania. Pamiętajcie, że istnieje mnóstwo youtuberów, którzy wyrazili sprzeciw wobec tego zjawiska. Z częścią z nich podpisaliśmy porozumienie dotyczące walki z patostreamingiem, z którym możecie zapoznać się tutaj: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/deklaracja-uczestnikow-okraglego-stolu-rpo-do-walki-z-patotresciami-w-internecie

Jaka jest kara grzywny za obrazę w internecie ?

Pytanie dotyczy konkretnego przestępstwa zapisanego w Kodeksie Karnym – znieważenia.

Zniewaga to przestępstwo opisane w art. 216 kodeksu karnego. Zgodnie z tym przepisem odpowiedzialności karnej podlega ten, kto znieważa inną osobę. Surowo karane jest dopuszczenie się zniewagi za pomocą środków masowego komunikowania. Typowym przykładem będzie tutaj znieważenie za pośrednictwem internetu, np. na forum, w komentarzu lub za pośrednictwem portalu społecznościowego (np. znieważenie na Facebook’u).

Znieważenie takie - za pomocą środków masowego komunikowania zagrożone jest nie tylko karą grzywny, ale także ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Więcej na temat przestępstwa znieważenia a także podobnego - zniesławienia dowiedziecie się z naszego krótkiego poradnika: https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/poradnik_Hejt01.pdf

Jeżeli koleżanka przezywa kogoś od psychopatki/wariatki i gorszych to też jest łamanie prawa? Jeżeli tak to gdzie należy szukać pomocy?

Słowa koleżanki,  to przykład dokuczania czyli takiego zachowania innych osób, które celowo sprawiają nam przykrość, powodują, że jesteśmy smutni, źli, czujemy się odtrąceni. Dokuczanie może zdarzyć się wszędzie – w szkole, domu, na podwórku, placu zabaw, boisku a nawet w internecie.

Takie zachowanie, które jest przejawem złości i agresji nazywamy też czasami „hejtem”, od angielskiego słowa „hate”, czyli „nienawidzić”. Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływa wiele skarg od różnych osób, które stały się ofiarami hejtu. Skargi te pokazują, że dokuczanie, hejt, czy nienawiść mogą mieć bardzo przykre i poważne konsekwencje.

Zwróćcie uwagę, że używanie słów takich jak „psychopata” lub „wariat” po to, żeby kogoś obrazić jest krzywdzące także dla osób chorujących psychicznie. Takie osoby również mogą poczuć się dotknięte, że ich choroba jest wyśmiewana i wyszydzana. Trzeba pamiętać, że osoby chorujące psychicznie nie są winne tego, że zachorowały.

Dlatego dokuczaniu i hejtowi trzeba się stanowczo przeciwstawiać.

Po pierwsze, zaprotestujcie. Krótko i stanowczo powiedzcie, że nie zgadzacie się na takie traktowanie, że nie podoba Wam się to zachowanie i nie śmieszy Was.

Jeśli to nie pomoże, powiedzcie komuś co się dzieje. Jeśli ktoś Wam dokucza, a Wasze stanowcze „NIE” nie zostało wysłuchane, to jak najszybciej powiedzcie o tym osobie, której ufacie. Może to być przyjaciel, nauczyciel, brat lub siostra, rodzic lub inny dorosły. Na pewno Wam pomogą.

Pomagajcie innym. Zachęcajcie swoich przyjaciół i znajomych, by sprzeciwiali się dokuczaniu i starali się je powstrzymać – niezależnie od tego, czy ktoś krzywdzi Ciebie czy kogoś innego. Mówienie głośno o tym, że ktoś komuś dokucza, nie oznacza, że jesteście donosicielami. Pomagacie komuś, więc robicie coś dobrego! Dokuczanie to nie zabawa. Każdy, komu ktoś dokucza, czuje złość i smutek. Jeśli coś Was smuci lub złości, porozmawiajcie o tym zamiast krzywdzić innych.

Więcej porad, jak radzić sobie z dokuczaniem i hejtem znajdziecie również na stronie Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Na przykład tutaj: https://badzkumplem.cartoonnetwork.pl/downloads/poradnik-jak-radzic-sobie-z-dokuczaniem.pdf

Adam Bodnar o sytuacji w szkołach i edukacji seksualnej w RMF w rozmowie z Marcinem Zaborski

Data: 2019-03-20

Marcin Zaborski, RMF FM: Pukają do pana zaniepokojeni uczniowie albo rodzice prosząc o pomoc? No bo słyszą, że nauczyciele szykują strajk w przedszkolach i szkołach? 

Adam Bodnar:  Musiałbym sprawdzić, czy dostajemy jakieś indywidualne skargi. Raczej mam wrażenie, to jest głównie zainteresowanie dziennikarzy, pytanie o mój pogląd na sprawę.

No to pytamy - złapał pan się za głowę, słysząc ostatnie wypowiedzi prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego, te o potężnym orężu, jaki nauczyciele mają w ręku? No bo przecież wystawiają ocenę, sprawiają, że uczeń przechodzi z klasy do klasy, a wszyscy wiemy, co się stanie, kiedy to się nie stanie. 

To odnoszenie się do tzw. opcji nuklearnych czy takich najdalej idących opcji jest zawsze czymś bardzo - wydaje mi się - delikatnym...

Rząd mówi, że to jest szantaż. Że to jest szantażowanie uczniów, rodziców, moralny szantaż.

Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji negocjacji między de facto rządem a nauczycielami.

Negocjacji, które w zależności od tego, jaki będą miały efekt, mogą się skończyć tym, że jednak czyjeś interesy bądź czyjeś prawa mogą być naruszane w postaci tych, którzy padną ofiarą akcji strajkowej, czyli rodziców oraz dzieci. Natomiast po to mamy ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, po to ona jest rozpisywana na wiele poszczególnych etapów, negocjacje, referendum, być może mediacje, protokoły rozbieżności, żeby nie doprowadzić do ostatecznej sytuacji. W tych negocjacjach pojawia się sporo nerwów i wydaje mi się, że trzeba cały czas pamiętać o co chodzi, czyli że chodzi o zrealizowanie z jednej strony postulatów płacowych, z drugiej strony o podniesienie jakości edukacji w Polsce, ale też doprowadzenie do tego, by jak najmniej naruszyć interesy innych osób. 

No tak, ale z jednej strony mamy prawo do strajku gwarantowane w konstytucji. Z drugiej strony także gwarantowane w konstytucji prawo dziecka do nauki. Pytanie, gdzie jest granica protestu nauczycieli. Strajk w czasie egzaminów?

Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Natomiast musimy pamiętać o tym, że strajki mają zawsze to do siebie, że powodują naruszenie czyichś uprawnień, bo gdybyśmy używali tego typu porównania, które pan redaktor zaproponował, to też moglibyśmy powiedzieć: piloci nie mogą strajkować, bo to narusza moje prawo, wolność poruszania się po terytorium Rzeczpospolitej albo po świecie. W związku z tym nie powinni, bo wtedy ja nie będę mógł się przemieszczać.

To nie ja proponuję. Politycy PiS-u na przykład namawiają rodziców, żeby szykowali wobec związków zawodowych pozwy cywilne za narażanie na konkretne koszty życiowe i społeczne, a także utracone szanse ich dzieci. No bo jeśli będzie strajk, to nie będzie nauki. 

I  powstaje pytanie, o co w tym chodzi - czy chodzi o to, żeby faktycznie te pozwy kierować, czy chodzi być może o to, aby podkręcić atmosferę w taki sposób, aby przeciwstawiać postulaty nauczycieli postulatom czy oczekiwaniom rodziców i dzieci.

No bo jeśli przeciwstawimy te dwie strony, to rząd na tym wychodzi najlepiej - czyli może rozgrywać ten konflikt w taki sposób, żeby nie rozwiązać problemu płacowego, z którym zgłaszają się nauczyciele. 

Ala pana zdaniem, zdaniem rzecznika praw obywatelskich, ten strajk - jeśli będzie i przypadnie na czas egzaminów - to jest to prawo nauczycieli, z którego mogą skorzystać?

Ja bym chciał, żebyśmy przede wszystkim wykorzystali te wszystkie etapy, które są do tej pory i nie rozmawiajmy o hipotetycznych scenariuszach...

To się już dzieje - jest referendum strajkowe, zapowiedziany termin.

Panie Redaktorze, dobrze Pan wie, że jeszcze nie mamy wyniku referendum i jeszcze mamy kilka tygodni do tego momentu, kiedy być może dojdzie do tych dramatycznych decyzji.

Z tego co mówi szef ZNP wynika, że ten strajk po prostu będzie, że zdecydowana większość nauczycieli jest "za" - tam, gdzie głosują.

Myślę, że zwycięży rozsądek i myślę, że na końcu nie dojdzie do tych najbardziej dramatycznych sytuacji, że jednak gdzieś wszyscy się spotkają w połowie drogi.

Rzecznik praw dziecka wezwał pana do podjęcia czynności w sprawie deklaracji LGBT+, tej podpisanej między innymi przez prezydenta Warszawy, a pan mu odpisał, że ten podpis prezydenta jak najbardziej popiera.  

Pan rzecznik nie tylko mnie wezwał, ale skorzystał po raz pierwszy chyba w historii współpracy urzędów z tego szczególnego trybu, gdzie rzecznik występuje w charakterze wnioskodawcy, czyli nie zaprasza do rozmowy, nie prosi o jakąś dyskusję. Co więcej, co było dość takie nietypowe w tym liście, to pan rzecznik mi przypomniał treść mojego ślubowania, że mam wypełniać swoje obowiązki z należytą rzetelnością oraz sumiennością.

W tym swoim piśmie do pana rzecznik praw dziecka przywołuje na przykład artykuł 48 konstytucji. Chodzi o prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Według Rzecznika Praw Dziecka jest tu problem z deklaracją, która przewiduje m.in. edukację seksualną według standardów Światowej Organizacji Zdrowia.

No właśnie. Tutaj wchodzimy w pewien poziom niezrozumienia i charakteru tego prawa, i także tego, co wynika z przepisów prawa.

Rzecznik praw dziecka nie rozumie tego, co jest w deklaracji?

Chodzi mi o to, że artykuł 48. konstytucji nie ma charakteru bezwzględnego.

Każde prawo konstytucyjne, poza zakazem tortur, prawem do życia oraz zakazem eksperymentów naukowych podlega ograniczeniom. Ograniczenia te mogą być przewidziane ustawą i w sytuacji, kiedy są proporcjonalne i służą realizacji innego dobra.

To prawo rodziców już teraz podlega ograniczeniom. Mamy chociażby ustawę o wychowaniu do życia w rodzinie, która przewiduje różnego rodzaju zajęcia z zakresu tego, co można by nazwać nawet edukacją seksualną, czyli wychowanie do życia w rodzinie.

Ale wychowanie do życia w rodzinie w szkole jako zajęcia to są zajęcia nieobowiązkowe. Dzieci biorą w nich udział za zgodą rodziców.

Tak jest.

Po pierwsze, to wynika z rozporządzenia z 1999 roku, że musi być zgoda rodziców.

Po drugie - prawo oświatowe przewiduje, że jeżeli nawet jakieś zajęcia były organizowane w szkole przez jakąś inną na przykład organizację czy osobę, to musi podlegać to zgodzie dyrekcji szkoły za zgodą rady rodziców.

I to jest pytanie, które mi się ciśnie na usta. Z jednej strony są zajęcia, na które rodzice muszą wyrazić zgodę. Ale czy edukatorzy seksualni mogą się pojawić w szkole poza tymi zajęciami? I to nie jest zagrożenie dla tych rodziców, którzy nie chcą takich edukatorów seksualnych w szkole?

Właśnie mówię: Mogą się pojawić, ale na tych samych zasadach, które wynikają z  rozporządzenia i przepisów prawa oświatowego. Czyli za zgodą dyrekcji oraz rady rodziców.

Czyli żeby pojawił się edukator seksualny na jakiejkolwiek lekcji w szkole - musi być zgoda rodziców?

Moim zdaniem tak. Rodzice muszą wyrazić zgodę. Może niekoniecznie za każdym razem, ale musi być ta wcześniejsza zgoda.

Co więcej - jest nawet taki tryb, który przewiduje zorganizowanie takiego wcześniejszego spotkania, gdzie będzie przedstawiana osoba - kto mógłby być tym edukatorem i w jakim zakresie to powinno być prowadzone.

Pan pisze do Rzecznika Praw Dziecka, że jeżeli chodzi o edukację antydyskryminacyjną i seksualną, mamy rozwiązania niezgodne z międzynarodowymi standardami. Zastanawiam się, czy Pana zdaniem edukacja seksualna powinna być w Polsce obowiązkowa?

Jeżeli już dyskutujemy o standardach, to bardzo często organizacje, które się tym zajmują, wskazują, że nasza edukacja seksualna jest nie do końca zgodna z najlepszymi standardami dotyczącymi wiedzy.

To jest ich opinia. A Pana? Pana zdaniem edukacja seksualna w Polsce powinna być obowiązkowa?

Nie powinniśmy teraz, w tym momencie, tworzyć innych ram niż te, które wynikają z przepisów prawa oświatowego.

Natomiast musimy też zważać na to, co wynika z konwencji międzynarodowych. Bo chociażby konwencja Rady Europy o zakazie wykorzystywania dzieci zawiera postanowienia, na które się zgodziliśmy, że powinniśmy chronić dzieci chociażby przed przemocą na tle seksualnym. 

Czytaj więcej na https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/popoludniowa-rozmowa/news-bodnar-eduk...

RPO w Polsacie o Karcie LBGT+ i korespondencji z Rzecznikiem Praw Dziecka

Data: 2019-03-18

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przypomniał w „Wydarzeniach i Opiniach" w rozmowie z Dorotą Gawryluk że „na gruncie konstytucji osoby homoseksualne nie mogą być dyskryminowane, mają prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, do poszanowania godności".

Zauważył też, że krytycy warszawskiej Karty LGBT+ posługują się cytatami, których nie ma w dokumentach WHO, na które się powoływał.  

Pytany o to, po co wprowadzać kartę LGBT+, Rzecznik Praw Obywatelskich odpowiedział, że "jeżeli porozmawiamy z działaczami organizacji LGBT+, czy z osobami, które są szykanowane, to one mówią, że w edukacji nie jest najlepiej - dochodzi do szykanowania dzieci i młodzieży z powodu orientacji, bądź, być może, postrzegania kogoś jako osoby homoseksualnej. Dochodzi do zagrożenia poczucia bezpieczeństwa".

Dorota Gawryluk pytała, jak to możliwe, że dziś takiemu dziecku nie zapewniamy bezpieczeństwa i wsparcia.

Adam Bodnar tłumaczył, że właśnie o tym jest karta: w sytuacji, kiedy takie osoby uciekają z domu, potrzebna jest dla nich ochrona. - I temu służy karta LGBT+, że ona reguluje te różne kwestie, w jaki sposób sobie poradzić - dodał.

- Uważam, że karta LGBT i to, że prezydent Trzaskowski zdecydował się na takie działanie, jest bardzo ważne z punktu widzenia respektowania praw osób LGBT. Pozostałe miasta, tak jak Gdańsk, powinny pójść tym tropem – powiedział Adam Bodnar.

Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich. Także o roli TS UE

Data: 2019-03-15

15 marca 2019 r. w Poznaniu zorganizowana została konferencja prasowa rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który w dniach 12-15 marca spotykał się z mieszkańcami Wielkopolski (Turku, Konina, Ostrowa, Wrześni, Śremu, Nowego Tomyśla i Poznania). Ogłosił na niej Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich.

Drugi Kongres Praw Obywatelskich odbył się w Warszawie w dniach 14 i 15 grudnia 2018 r. Podczas 43 sesji dyskusyjnych, z udziałem 200 panelistów i ok. 1500 uczestników z całego kraju, rozmawiano o ważnych problemach dotyczących ochrony praw człowieka i wolności obywatelskich w Polsce. Kongres jest wynikiem wysiłku uczestników spotkań regionalnych Rzecznika w całym kraju. To ich zaangażowanie (a także ich udział w Kongresie) pozwala na wypracowanie rekomendacji.  - Wyjazdy służą temu, by jak najlepiej zrozumieć, jakie są problemy obywateli i wydobyć się z wielkomiejskiej bańki - powiedział dziennikarzom w Poznaniu Adam Bodnar.

Program Kongresu skupiał się wokół czterech bloków tematycznych: Kryzys praworządności w Polsce; Równość – lekcja z historii; Biorąc prawo poważnie; Efektywność wymiaru sprawiedliwości.

O ile pierwszy Kongres, w 2017 roku, miał charakter diagnostyczny, służył rozpoznaniu wielu istotnych zjawisk społecznych i prawnych, to II Kongres zmierzał do programowania przyszłości, szukania rozwiązań i wskazywania działań, które wydają się niezbędne dla ochrony praw obywatelskich. 

Jedną z najważniejszych konkluzji kongresowych dyskusji jest potrzebarozbudzania świadomości konstytucyjnej obywateli. W tym również wśród sędziów, ludzi nauki i mediów, środowisk opiniotwórczych. Związane jest to z aktualnym kryzysem ustrojowym i zaburzeniami ładu konstytucyjnego w kraju, a co za tym idzie, rosnącym zamętem i niepewnością co do roli i kompetencji niektórych organów państwa. Zahamowanie i odwrócenie tej tendencji zależy w głównej mierze od aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Od tego, czy na co dzień obywatele będą dostrzegać zagrożenia, utożsamiać się z wartościami konstytucyjnymi oraz czy w relacjach z władzą będą potrafili bronić swoich konstytucyjnych praw i wolności.

Ogromnie ważna jest również świadomość prawna na poziomie europejskim. Zwłaszcza obecnie, gdy nasilają się spory dotyczące sposobu funkcjonowania Unii Europejskiej oraz jakości uczestnictwa naszego kraju w tej wspólnocie. Musimy umacniać wśród obywateli przekonanie, że europejskie prawo i europejskie instytucje – takie jak np. Trybunał Sprawiedliwości UE czy Europejski Trybunał Praw Człowieka – dobrze służą Polakom. Każdy obywatel może z nich korzystać, każdy może dochodzić przed nimi sprawiedliwości i bronić swoich interesów.

Uczestnicy Kongresu wskazali też na konieczność zmian w edukacji historycznej i obywatelskiej, tak aby dopuszczała ona dialog i różnorodność punktów widzenia, prowadzona była w sposób pogłębiony i z większym poczuciem odpowiedzialności. Nie można dostosowywać procesu edukacji do chwilowych potrzeb czy doraźnych celów politycznych. Po 100 latach od odzyskania niepodległości Polacy zasługują na poważną i pogłębioną debatę o tym, co jest rzeczywistym źródłem siły państwa i społeczeństwa oraz jaką rolę w umacnianiu niepodległości odgrywają społeczna solidarność i budowanie wspólnoty, która nie pomija i nie wyklucza nikogo? Warto pamiętać, że nasi przodkowie tracili niepodległość m.in. na skutek wewnętrznych swarów, my mamy szansę być mądrzejsi, jeśli wyciągniemy właściwe wnioski i będziemy potrafili przekonać do nich zwłaszcza młode pokolenie.

Kolejne wyzwanie dotyczy szeroko rozumianej komunikacji społecznej. Musimy ją udrożnić i uczynić bardziej użyteczną dla obywateli. Każda jednostka, środowisko czy grupa zawodowa powinny mieć pełną wiedzę o swoich prawach i realną możliwość ich ochrony. Potrzebna jest lepsza samoorganizacja, sprawniejsze komunikowanie się ze sobą i bliższa współpraca, a gdy trzeba, wspólne występowanie na zewnątrz. Nie można, na przykład, godzić się na występujące obecnie próby ograniczania przestrzeni publicznej dla społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych, nie można też lekceważyć przypadków nieuzasadnionej odmowy dostępu do informacji publicznej. W relacjach jednostka – państwo powinna być przywrócona względna równowaga, komunikacja powinna być dwukierunkowa. Odnosi się to również do samorządów i wszystkich instytucji publicznych. Wiele zależy tu od codziennej odwagi i konsekwencji w postawach obywateli.

Wreszcie, istotnym wątkiem przewijającym się podczas całego Kongresu był postulat, aby za wszelką cenę odpolitycznić przynajmniej część naszego życia społecznego. Istnieje ogromny obszar spraw obywateli, zwłaszcza tych najbiedniejszych i najsłabszych, które wymagają współdziałania ponad podziałami, gdzie potrzebna jest elementarna wrażliwość i praktyczne podejście, a nie partyjne rozgrywki. Tam, gdzie np. chcemy pomóc osobom z niepełnosprawnością, gdzie szukamy rozwiązań dla bezdomnych, czy gdy pochylamy się nad problemami ofiar przestępstw, tam nie powinno być miejsca na polityczne czy ideowe uprzedzenia. W tej części naszego życia powinny występować tylko dwie strony: ci, którzy potrzebują pomocy i ci, którzy mogą, chcą i potrafią jej udzielić.

Rekomendacje szczegółowe

Blok A - Kryzys praworządności w Polsce

  1. Dbajmy o zróżnicowany charakter organizacji społecznych poprzez budowę niedyskryminującego systemu podziału środków publicznych przeznaczonych na realizację ich celów statutowych. Dystrybucja wsparcia powinna opierać się na sprawiedliwym, przejrzystym, otwartym i konkurencyjnym procesie selekcji. Rozwój NGO-sów jest drogą do rozszerzenia przestrzeni dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
  2. Reagujmy też na każdą próbę stygmatyzowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego działających na rzecz demokracji i praw człowieka. Należy w tym zakresie domagać się od organów państwa przestrzegania zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego i rekomendacji Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA). W swoim ostatnim raporcie Agencja wręcz zaleca gromadzenie i publikowanie danych na temat przestępstw z nienawiści skierowanych przeciwko organizacjom działającym w obszarze praw człowieka.
  3. Zaangażujmy się w proces tworzenia prawa – upominając się o przestrzeganie naszych praw do powszechnych i efektywnych konsultacji społecznych. Coraz częściej bowiem mamy do czynienia z unikaniem takich konsultacji lub ich obchodzeniem, czego przykładem może być nadużywanie możliwości zgłaszania inicjatyw poselskich zamiast projektów rządowych (inicjatywy poselskie nie wymagają konsultacji). Zgłaszajmy także projekty obywatelskie.
  4. Rozwijajmy współpracę z organami międzynarodowymi poprzez przekazywanie im informacji istotnych dla podjęcia obiektywnych ocen dotyczących praworządności w Polsce. Z tego punktu widzenia, najważniejszą decyzją Trybunału Sprawiedliwości w 2018 r. było postanowienie Wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości z 19 października 2018 r. w sprawie C-619/18R (skarga Komisji p. Polsce, dotycząca ustawy o Sądzie Najwyższym).  Efektem tego postanowienia (potwierdzonego następnie postanowieniem z 17 grudnia 2018 r.) stała się siódma już nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym z 21 listopada 2018 r. To tylko dowodzi, że kierunek działań jest prawidłowy i należy go kontynuować.
  5. Z całą stanowczością należy przeciwstawiać się retoryce, że postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (zarówno te z inicjatywy Komisji Europejskiej, jak i pytania prejudycjalne dotyczące interpretacji przepisów TUE w kontekście praworządności w Polsce) mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Warto przypominać, że takie postępowania sądowe mają podstawę nie tylko w zaciągniętych przez Polskę zobowiązaniach międzynarodowych, ale również w Konstytucji RP.
  6. Brońmy sędziów, którzy decydują się kierować pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości. Mają takie prawo, a niekiedy wręcz obowiązek wynikający bezpośrednio z prawa UE. Sędziowie nie mogą być ograniczani w możliwości zwracania się do TSUE z wnioskiem o wykładnię lub ocenę ważności prawa UE i tylko TSUE może oceniać, czy pytania są sformułowane prawidłowo i w granicach kompetencji tego sądu. Pytania kierowane przez sędziów w żadnym wypadku nie mogą być oceniane jako „eksces orzeczniczy” i nie powinny być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych.

Blok B - Równość – lekcja z historii

  1. Jeśli chcemy umacniać naszą niepodległość, to układajmy nasze stosunki społeczne i międzyludzkie na zasadzie współodpowiedzialności a nie rywalizacji, dopuszczajmy możliwość różnych perspektyw i punktów widzenia. Mamy dziś nowe pokolenie wychowane już w wolnej Polsce, ale istnieją też całe środowiska, które niekoniecznie się z tym nowym modelem państwa identyfikują. Kluczem jest komunikacja – wielostronna, wykorzystująca nowe możliwości technologiczne, znosząca tradycyjny jednokierunkowy przekaz idący od elit do społeczeństwa.
  2. Dbajmy o rzeczywistą równość praw i podmiotowość mniejszości. Przynależność do mniejszości narodowych czy innych nie może być postrzegana jako zagrożenie. Osoby doświadczające „mowy nienawiści” muszą mieć zawsze wsparcie państwa. Historia Polski – państwa przez stulecia współtworzonego przez mniejszości – jest pełna dobrych wzorów i przykładów. Każda ksenofobiczna wypowiedź czy zachowanie w przestrzeni publicznej powinna spotkać się z napiętnowaniem.
  3. Należy zabiegać o reformę charakteru, składu i zasad działania Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych lub o powołanie nowej instytucji, która zapewniłaby przedstawicielom mniejszości realny wpływ na kształt polityki państwa w tym obszarze.
  4. Powinniśmy też dążyć do tego, aby w podstawie programowej kształcenia ogólnego oraz w programach edukacyjnych prowadzonych w szkołach i placówkach oświatowych znalazło się podkreślenie znaczenia mniejszości narodowych i etnicznych w historii Polski. Jak również lekcje o nowoczesnym patriotyzmie i międzykulturowej współpracy, nawiązujące wprost do idei i dziedzictwa Rzeczpospolitej Wielu Narodów.
  5. Apelujmy do władz samorządowych o ich większe zaangażowanie w promowanie zakazu dyskryminacji, w tym zakazu dyskryminacji osób LGBT, na przykład poprzez przyjmowanie lokalnych programów na rzecz równego traktowania.
  6. Należy dążyć do tego, aby konsekwentnie stosowany był w działaniach prokuratury i orzecznictwie sądowym art. 13 Konstytucji (zakazujący istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz dopuszczających taką nienawiść i stosowanie przemocy), a nie służył tylko jako papierowa groźba.
  7. Wspierajmy organizacje pozarządowe w działaniach przeciwko przestępstwom
    z nienawiści, przeciwko przemocy i nierównemu traktowaniu
    . Cenna jest każda inicjatywa, szczególnie oddolna, która niesie pomoc osobom słabszym, dyskryminowanym, pokrzywdzonym przestępstwem, w tym zwłaszcza narażonym na przemoc.
  8. Musimy stworzyć prosty i przyjazny dla ofiary system zgłaszania przestępstw z nienawiści, m.in. poprzez rzetelne wdrożenie postanowień tzw. dyrektywy ofiarowej (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw oraz zastępującej decyzję ramową Rady 2001/220/WSiSW).
  9. Należy zapewnić bezpieczeństwo ofiarom przemocy w rodzinie poprzez wprowadzenie natychmiastowej izolacji sprawcy od ofiary, niezależne od faktu wszczęcia postępowania i etapu tego postępowania.
  10. Niezbędne wydaje się być uzupełnienie przepisów prawnych zakazujących molestowania seksualnego w różnych obszarach życia społecznego, w szczególności w obszarze szkolnictwa wyższego.
  11. Inicjujmy szkolenia dla pracowników Policji, prokuratury, sędziów i lekarzy na temat przemocy w rodzinie i przemocy seksualnej, ponieważ walka z tymi zjawiskami wymaga szczególnej wiedzy i wrażliwości. Powinniśmy uczyć się, jak przyjmować zawiadomienia o takich przestępstwach i jak rozmawiać z ofiarami, by nie dochodziło do wtórnej wiktymizacji. Warto zwrócić uwagę na wyjątkową sytuację kobiet-migrantek, kobiet z niepełnosprawnościami, osób starszych czy mieszkających na wsi.
  12. Dążmy do zmiany definicji przestępstwa zgwałcenia tak, aby w sposób wyraźny penalizowany był każdy akt seksualny, na który jedna z osób w nim uczestniczących nie wyraziła wprost swojej zgody.
  13. Podejmujmy rozmowę o tym, jakie problemy życiowe napotykają osoby LGBT na skutek nieuznawania ich praw w istniejącym porządku prawnym. Dobrą okazją do tego mogą być obowiązkowe zajęcia szkolne na temat praw człowieka (np. wiedza o społeczeństwie, wychowanie do życia w rodzinie).
  14. Niezbędne jest również rozwinięcie aktywności w zakresie litygacji strategicznej w sprawach ochrony praw osób LGBT, prowadzonych przez profesjonalnych pełnomocników oraz organizacje pozarządowe, w celu upowszechnienia standardów międzynarodowych w praktyce sądowej.
  15. Niezbędne jest również wprowadzenie regulacji prawnych dotyczących uniwersalnego projektowania oraz poszerzenie zakresu stosowania tzw. racjonalnych dostosowań.

Blok C - Biorąc prawo poważnie

  1. Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji. Edukacja ta jest też częścią edukacji zdrowotnej, wiąże się więc z prawem do ochrony zdrowia. Niestety, młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą podejmować tematu oraz nie mają do tego narzędzi i możliwości. Dlatego powinniśmy domagać się od państwa, aby wywiązywało się ze swoich obowiązków, m.in. wprowadzając obowiązkowe zajęcia z edukacji seksualnej, z uwzględnieniem współczesnej wiedzy i wyników badań naukowych. Wskazane jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zwłaszcza w zakresie współfinansowania i organizowania dodatkowych zajęć.
  2. Powinniśmy dążyć do wzmocnienia nadzoru ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz kuratorów oświaty nad praktyką organizowania zajęć w ramach przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, tak aby była ona również zgodna  ze współczesną wiedzą oraz zachowywała neutralny światopoglądowo charakter.
  3. Potrzebna jest lepsza edukacja i informowanie społeczeństwa, co do szans i zagrożeń płynących z rozwoju nowych technologii. Zwłaszcza jeśli chodzi o zasady i konsekwencje działania samouczących się systemów. Musimy "patrzeć na ręce algorytmom", by uchronić się od utraty kontroli i możliwości niewłaściwego wykorzystywania naszych danych.
  4. Musimy podejmować bardziej efektywne działania na rzecz wyegzekwowania od państwa jego odpowiedzialności za ochronę środowiska. Tylko państwo ma narzędzia (lub możliwość ich ustanowienia) do realizacji tego celu. Konstytucja RP w art. 68 gwarantuje obywatelom prawo do ochrony zdrowia. Realizacja tego prawa jest możliwa w szczególności wtedy, gdy władze państwowe wywiązują się z obowiązku dbałości o środowisko (art. 74 Konstytucji). Zapewnienie równowagi przyrodniczej można zatem traktować jako równoznaczne z ochroną zdrowia obywateli. Skuteczna ochrona środowiska to nie tylko przeciwdziałanie zanieczyszczeniom, ale również ochrona bioróżnorodności i stabilnego klimatu.
  5. Powinniśmy też korzystać częściej z praw wynikających z Konwencji Aarhus, która gwarantuje prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostęp do wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska. Dzięki temu można egzekwować od władzy realizację jej obowiązków w tym zakresie na drodze sądowej.
  6. Istnieje również możliwość stosowania art 364 p.o.ś. (wstrzymanie działalności z powodu zagrożenia dla zdrowia ludzkiego). Na przykład w przypadku problemu uciążliwości zapachowych i wystąpienia zagrożenia dla zdrowia psychicznego ludzi. W ujęciu holistycznym bowiem zdrowie człowieka obejmuje nie tylko jego fizyczność, ale i psychikę, której podstawą jest dobre samopoczucie. Taka wykładnia może pozwolić organom Inspekcji Ochrony Środowiska na ograniczenie legalnej, lecz uciążliwej działalności, jako zagrażającej życiu lub zdrowiu człowieka.
  7. Należy ponadto dążyć do wprowadzenia prawa podmiotowego do czystego środowiska. Dawałoby to większe możliwości, na przykład w zakresie zanieczyszczenia powietrza, korzystania z prawa do nieskażonego środowiska jako dobra osobistego człowieka. A co za tym idzie – poszukiwania ochrony w trybie powództwa o naruszenie dóbr osobistych.
  8. Podejmujmy działania, aby przekonać jak największą liczbę samorządów do stosowania Karty Praw Osób Doświadczających Bezdomności. Stwarza ona możliwość na systemowe i kompleksowe rozwiązywanie problemu.  
  9. Musimy dążyć do tego, aby ograniczyć postępujące wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miast i wsi, którzy mają problemy z dojazdem publicznym transportem do miejsc pracy, ośrodków zdrowia czy placówek kulturalno-oświatowych. W tym celu można m.in. udostępnić dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących czy wprowadzić autobusy na telefon. Niezbędne jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zarówno na poziomie gminy, jak i województwa.

Blok D - Efektywność wymiaru sprawiedliwości

  1. Działanie sądów trzeba poprawiać. Gwarancję sprawiedliwego wyroku daje tylko sąd, który jest niezależny, kompetentny, rozliczalny i efektywny. Dlatego rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów, czy struktury i organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce, nie wolno nam się nigdy zgodzić na utratę podstawowych wartości konstytucyjnych tych instytucji: sądy muszą być niezależne, a sędziowie niezawiśli.
  2. Należy popierać kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości, dzięki temu duża część dokumentacji w postępowaniu będzie dostępna w wersji elektronicznej i zgodna ze standardami WCAG 2.0, uwzględniającymi specyficzne potrzeby osób z niepełnosprawnościami.
  3. Musimy dążyć do tego, aby wszystkie osoby pracujące w wymiarze sprawiedliwości, bez względu na stanowisko i pełnioną funkcję, przeszły przeszkolenie w zakresie szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz działań antydyskryminacyjnych. Tę wiedzę należy także włączyć do programu studiów prawniczych, w tym szkoleń aplikantów oraz Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
  4. Podejmujmy działania na rzecz zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie, jako niezgodnej z postanowieniami Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W to miejsce wprowadzajmy różnorodne formy pomocy oparte na modelu wspieranego podejmowania decyzji.
  5. Potrzebny jest też plan na poziomie centralnym dotyczący całościowej deinstytucjonalizacji opieki nad osobami z niepełnosprawnościami. Apelujmy do władz i parlamentarzystów o podjęcie inicjatywy w tym zakresie i wdrożenie Krajowego Programu Deinstytucjonalizacji.
  6. Musimy dążyć do zmiany obecnego sądowego systemu kontroli inwigilacji jednostki przez służby specjalne. Po zakończeniu postępowania w sprawie osoba, której rozmowy nagrano, powinna być o tym informowana. Pozwoliłoby to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności podsłuchów. Sądom należy zaś zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe w tym zakresie. Warto także rozważyć, czy nie wprowadzić systemu znanego z Niemiec czy Wlk. Brytanii, gdzie zasadność inwigilacji badają pozasądowe, niezależne organy.
  7. Jedną z bolączek polskiego sądownictwa jest nieefektywny system korzystania z biegłych sądowych. Tymczasem ich rola w procedurze sądowej jest niezwykle ważna, często bezpośrednio wpływająca na orzeczenie. Dlatego potrzebna jest weryfikacja sposobu ich doboru  oraz stworzenie centralnego rejestru biegłych sądowych.
  8. Niezbędne są zmiany w stosowaniu języka urzędowego w sądach oraz poprawa komunikatywności uzasadnień wyroków. Obywatelowi, który nie rozumie wyroku sądu, trudno zaufać wymiarowi sprawiedliwości. Warto w tym zakresie lepiej wykorzystywać nowe technologie. Zaufanie mogłoby umocnić także wprowadzenie jawności algorytmów przyznawania spraw sędziom. Ponadto ważne jest, aby obywatele mieli poczucie, że samym sędziom zależy na większej otwartości i wprowadzaniu koniecznych zmian.
  9. Należy zadbać o wykorzystywanie nowoczesnych form edukacji prawnej obywateli. Niezwykle skutecznym narzędziem w tym zakresie jest symulacja procesu sądowego. Uczy nie tylko podstaw postępowania przed sądem, ale także widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych ocen i zachowania szacunku dla innych. W tym kontekście musi niepokoić wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za udział w takich formach przybliżania i objaśniania pracy sądów obywatelom.   
  10. Żeby reforma wymiaru sprawiedliwości przynosiła oczekiwane rezultaty, konieczne jest zastosowanie właściwych metod do pomiaru efektywności pracy sądów. Musimy dążyć do tego, aby w tym zakresie były brane pod uwagę zarówno czynniki ilościowe, jak i jakościowe. Ogromnie ważne jest również to, aby system ten był czytelny dla obywateli.

Spotkanie RPO z młodzieżą Zespołu Szkół nr 2 w Szamotułach

Data: 2019-03-15
  • Wasza szkoła jest wyjątkowa, bo to nie jest wcale oczywiste, by dawać szansę na twórczą naukę tolerancji. A tak można tylko nauczyć się żyć w nowoczesnym, wielokulturowym społeczeństwie – mówił młodzieży z Zespołu Szkół nr 2 im. Stanisława Staszica w Szamotułach  Adam Bodnar. Spotkanie odbyło się w muzeum – Zamku Górków.
  • Wzięło w nim udział 80 uczniów.

Spotkanie organizowane było w ramach programu spotkań regionalnych w Wielkopolsce w dniach 12-15 marca, podczas których rzecznik praw obywatelskich spotyka się z ludźmi i odwiedza miejsca ważne dla poszanowania praw człowieka.

Szkoła, dzięki zaangażowaniu całej społeczności, jest szczególną przestrzenią dialogu i porozumienia, a także wrażliwości  na drugiego człowieka, jego potrzeby i odmienność. Od wielu lat podejmuje tematy historii i kultury żydowskiej. W 2018 roku,  dzięki uczestnictwu w programie Fundacji Forum Dialogu, otrzymała tytuł Szkoły Dialogu, a projekt „Śladami szamotulskich Żydów” uznany został za najlepszy w kategorii „Różnorodność działań”.

Od października 2018 roku szkoła prowadzi projekt edukacyjny „Tolerancja. Pomost między kulturami”, o wielowiekowej historii, tradycji i kulturze tatarskiej oraz muzułmańskim kręgu kulturowym.  Z inicjatywy szkoły 9 października 2018 roku przy Placu Henryka Sienkiewicza (na ogrodzeniu szkoły) odsłonięto tablicę upamiętniającą znajdujący się tu do 1945 roku, cmentarz ewangelicki.

Społeczność szkoły angażuje się też z w działania z zakresu edukacji obywatelskiej, na rzecz praw człowieka i osób potrzebujących, na przykład uczestniczy w programie Edukacji Prawnej Młodzieży realizowanym przez sędziów Sądu Rejonowego w Szamotułach.

Spotkanie Adama Bodnara z uczniami było formą edukacji obywatelskiej - lekcji Wiedzy o  Społeczeństwie. Rzecznik opowiadał na przykładach, jak działają niezależne instytucje konstytucyjne odpowiedzialne za równoważnie władz i stanie na straży praw obywateli. Tłumaczył, jak ważna jest niezależność od władz na stanowisku RPO:

- Rzecznik Praw Obywatelskich ma bowiem reagować i występować do władz, jeśli widzi zagrożenia praw obywateli, czy to spowodowane działaniami rządzących czy przepisami prawa. O wielu takich interwencjach się nie słyszy – Rzecznik opowiedział o sprawie pana Lucjana i Igora Stachowiaka. Tłumaczył też, jak ważne jest zbieranie sygnałów od ludzi w sprawach, które są dla nich ważne. Na tej podstawie RPO widzi, jak w praktyce realizowane są prawa i wolności, które zapisane są w Konstytucji. To z tego powodu RPO jeździ po kraju w ramach programu spotkań regionalnych (i dlatego przyjechał do Szamotuł).

Pytań publicznie nikt zadawać nie chciał, za to RPO zebrał mnóstwo pytań ka karteczkach.

Czy miał Pan kłopoty interweniując w sprawach obywateli?

RPO: Każda osoba, która pełni funkcję publiczną, jest narażona na hejt. Mowa nienawiści zatruwa nas wszystkich.

Jak praca wpływa na Pana życie rodzinne?

RPO: Jakoś daję radę. Ale np. nie oglądam w telewizji programów interwencyjnych, bo byłbym znowu w pracy (te programy oglądają współpracownicy RPO).

Bardzo pomagają autostrady i kolej – bo do wielu miejsc w Polsce można dotrzeć w 3-3,5 godziny, i wrócić do domu na noc.

Ile Pan zarabia? Jakie studia trzeba skończyć

RPO: Tyle, ile minister, 15 tys. brutto. Jestem prawnikiem po doktoracie, w trakcie postępowania habilitacyjnego.

Jaka była Pana najtrudniejsza sprawa?

RPO: Kryzys konstytucyjny, zagrożenie procedur chroniących ludzi. Dla prawnika takie niszczenie świata reguł jest bardzo trudne.

Drugi problem – to jak upominać się o prawa ludzi, za którymi nie stoi żadna sympatia publiczna. Oni też mają prawa, ale walka o nie jest niepopularna – przykładem są pacjenci ośrodka w Gostyninie.

Czy 18-letni uczeń może sam decydować o udziale w wycieczkach? Dlaczego nie może wychodzić ze szkoły? Dlaczego nie może się sam usprawiedliwiać?

RPO: 18-letni uczeń ma pracować decydować o sobie sam. Może się sam usprawiedliwiać – ale też sam ponosi odpowiedzialność. Czyli jeśli przez nieobecności złamiecie regulamin szkoły, to poniesiecie tego konsekwencje.

Co Pan myśli o strajku nauczycieli? Co o strajku policjantów czy lekarzy?

RPO: Strajk to jest prawo obywatelskie (tylko policjanci i sędziowie mają zakaz strajkowania – mogą jednak protestować inaczej). W ten sposób upominamy się o nasze prawa.

Każdy strajk uderza w czyjeś prawa. Strajk ma to do siebie, że powoduje ograniczenie praw innych osób. Jeżeli strajkują piloci, to ograniczone są prawa pasażerów, jeżeli strajkują kierowcy, to nie możemy dojechać do pracy, jeżeli strajkują lekarze, to pacjenci są poszkodowani. Na tym to polega.

Ale po to mamy ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, aby strajk był ostatecznością, bo w sporze są wcześniej etapy polegające na tym, że się negocjuje, mediuje, przeprowadza referendum strajkowe, by była zgoda większości osób, które chcą w strajku uczestniczyć, żeby w ogóle można go było legalnie zorganizować.

Czy na maturze będzie matematyka?

RPO: Ważne pytanie, pojawiło się w przestrzeni publicznej po raporcie NIK, który zauważył, że nauczanie matematyki jest na niskim poziomie, przez co wyniki maturalne są słabe. Ale to jest tylko głos w dyskusji publicznej, nie decyzja.

Czy udział ucznia w strajku to obecność usprawiedliwiona czy nieusprawiedliwiona?

RPO: Nieusprawiedliwiona. Na tym to polega – podejmuje się działania i ponosi konsekwencje.

Co Pan myśli o tym co się stało w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy?

RPO: Bardzo to przeżyłem. Odszedł od nas człowiek uczący tolerancji i otwartości, lider wspólnoty lokalnej. Nie wiemy też, czy mowa nienawiści w przestrzeni publicznej nie była czynnikiem, który wpłynął na sprawcę.

Ile się czeka na odpowiedź od Rzecznika?

RPO: Czasami długo. Mamy za mało ludzi.

Czy możemy żądać od policjanta wylegitymowania się?

RPO: Tak, to jest nasze prawo – poprosić o wylegitymowanie się i zapisać dane.

Co można zrobić, jeśli sąsiad pali w piecu odpadami i nas truje?

RPO:  Trzeba zacząć od zawiadomienia straży miejskiej. Ta powinna sprawdzić, czym sąsiad pali (co ma w popielniku). A jeśli się to dzieje stale i dym do nas stale dolatuje i jest naprawdę uciążliwy, to można sąsiada pozwać o immisję.

Dlaczego w więzieniach jest mało miejsca i prawa człowieka tam są łamane? Czy zna pan sprawę Zbigniewa Stonogi?

RPO: Tak, znam. A dlaczego jest ciasno w więzieniach? – Bo zgodnie z naszymi normami na więźnia wystarczają 3 metry kwadratowe. To są przestarzałe normy.

Czy bicie kobiet w Polsce jest częstym zjawiskiem?

RPO: Niestety tak.

Czy widział pan nowy zwiastun Avengers Endgame?

RPO: Nie, ale byłem na Kapitanie Marvel. I bardzo mi się podobał, bo pokazywał siłę i potencjał kobiet w bardzo fajny sposób. To tak jak „Kosmos dla dziewczynek”.

W spotkaniu z uczniami udział biorą przedstawiciele samorządu, ośrodka pomocy społecznej i organizacji pozarządowych.

Co Pan sądzi o sytuacji w polskim lotnictwie?

RPO: Nie zajmuję się uzbrojeniem, ale jestem także od ochrony praw żołnierzy i funkcjonariuszy.  I po wizytacji w zeszłym roku przekazałem MON zastrzeżenia i obawy lotników, z którymi rozmawiali moi współpracownicy. Niestety, zostały zlekceważone.

Dlaczego 500+ nie przysługuje studentom?

RPO: Prawdopodobnie ustawodawca uznał, że na studiach są możliwości zarabiania. Ale pamiętajcie, że 500+ nie przysługuje też w domach dziecka i to większy poziom dyskryminacji.

Czy zajmuje się Pan sprawami nadgodzin?

RPO: Tym zajmuje się głównie Państwowa Inspekcja Pracy. My się zajmujemy sprawami bardziej skomplikowanymi, np. ludzi pracujących dla Uber Eats.

Jak rozgraniczyć wolność słowa od mowy nienawiści?

RPO: Rozpowszechnianie mowy nienawiści podlega odpowiedzialności. Słowo wiąże się z odpowiedzialnością. Dlatego weźcie na poważnie hasło „Cofnij kciuk”.

Pytania o prawo. Spotkanie regionalne RPO w Ostrowie Wielkopolskim

Data: 2019-03-13

Spotkanie w Ostrowie było przykładem tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się wszystkim: hałasem, reprywatyzacją, reformą oświaty, prawem do sądu, inwigilacją, równością kobiet i mężczyzn, mową nienawiści… Oraz pergolą.

Sto kilkadziesiąt osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Starej Synagodze – Forum Synagoga Ostrowskiego Centrum Kultury w Ostrowie Wielkopolskim. Przeważali młodzi ludzie – uczniowie.

Jak zwykle Adam Bodnar wyjaśnił na początek, czym się zajmuje: Rzecznik Praw Obywatelskich ma kontrolować i równoważyć inne władze – musi więc być od nich niezależny, zachowywać dystans do sił politycznych i kierować się ustawami i Konstytucją. Stanie na straży praw i wolności obywateli wymaga codziennej aktywności – reagowania na sygnały o naruszeniach praw. Głównym źródłem wiedzy Rzecznika o tym, co się dzieje, są skargi, jakie do niego napływają od ludzi.

Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski i wskazuje, jak lepiej respektować prawa zawarte w Konstytucji – nie tylko interweniując w poszczególnych sprawach, ale też przystępując do spraw przed sądami, składając kasacje i skargi kasacyjne, zamawiając badania, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Chodzi o to, by poprawić to, jak się nam wszystkim żyje i sprawić, by to, co zapisano w Konstytucji, żyło i było faktycznie respektowane – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Spotkanie potwierdziło, że faktycznie, RPO zajmuje się wszystkim albo prawie wszystkim. Tak wyszło z pytań uczestników.

Pytanie 1. Sprawa nowej Krajowej Rady Sądownictwa

RPO: Jutro rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa – czyli organu, który decyduje o tym, kto zostaje sędzią i kto w sądzie awansuje.

Problem polega na tym, że ustawa zmieniła sposób powoływania członków KRS – nie robią tego już sami sędziowie, ale politycy (parlament, który wcześniej – zgodnie z Konstytucją - miał swoją reprezentację, ale nie wpływał na skład całej Rady).

To oznacza, że Rada zmieniła sposób działania.

Problem ten jest przedmiotem zainteresowania na świecie – bo nadmierne upolitycznienie KRS jest sprzeczne z ideą niezależności sądownictwa.

Sprawę przed Trybunał wniosła sama KRS, tak jakby chciała uzyskać ze strony Trybunału jakąś formę akceptacji. Zobaczymy, co jutro zrobi TK.

Generalnie – problem polega na tym, czy istotne w systemie naszego państwa instytucje, które mają służyć obywatelom, są odpowiednio niezależne od rządzących. Bo niezależność sądów jest istotną gwarancją praw obywatelskich – dlatego Rzecznik  protestuje przeciwko jej ograniczaniu.

Pytanie 2. Hałas z nowych dróg i autostrad

Hałas, jaki powodują oddawane ostatnio drogi, narusza Konstytucję (art. 74). Minister Środowiska zliberalizował normy dotyczące hałasu, nie konsultując się z Ministrem Zdrowia – obywatele nie mają jak się bronić.

- Bardzo chętnie wystąpię w tej sprawie – ale czy Rzecznik się przyłączy? – mówi pani zadająca pytanie.

RPO: Inwestycje w przemysł, drogi, infrastrukturę coraz częściej wiąże się z uciążliwościami dla ludzi. To smog, zapylenie, ale też hałas (nie tylko drogi, ale także – imprezy masowe).

W opisanej przez Panią sytuacji Rzecznik może sprawdzić, czy normy hałasu odpowiadają standardom, a także w jaki sposób są prowadzone pomiary hałasu. Możemy sprawdzić, jak instaluje się ekrany dźwiękochłonne.

Musimy być zatem w kontakcie.

Pytane 3. Utracona własność bractwa kurkowego

Stowarzyszenie Bractwo Kurkowe w Ostrowie nie jest w stanie odebrać własności, jaką nabyło ze swoich składek w 1926 r. Przegrali przed sądem – choć w innych miejscowościach te sprawy udawało się załatwić pozytywnie. Bardzo cenne tereny zostały przejęte przez osoby trzecie, nie ma ich jak odzyskać – wszyscy rozkładają ręce. To co to jest za prawo?

RPO: Przemiany ustrojowe naruszyły prawa własności wielu osób i wielu organizacji. Nie bez powodu Rzecznik zajmuje się reprywatyzacją. Potrzebne jest nam najwyraźniej spotkanie, by zanalizować tę konkretną sprawę.

Pytanie 4. Ochrona danych osobowych

Po po co nam takie prawo, skoro właściciele stron wymuszają zgodę na przetwarzanie danych osobowych? Jeśli wszystkich nas podgląda się w sieci.

RPO: Faktem jest, że prawo nas nie obroni, skoro nie da się funkcjonować bez płacenia w sieci za usługi swoimi danymi osobowymi. A ludzie nie mają świadomości, z czym to się wiąże (warto sprawdzić, co o tym wiedzą osoby młode – pokazuje to raport EuKidsOnline)

Jednak RODO, unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, nakłada na wielkich graczy internetowych ograniczenia i kontrolę.

Sprawą przetwarzania danych przez firmy zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Rzecznika dużo bardziej interesuje to, w jaki sposób dane osobowe obywateli są przetwarzane przez służby i instytucje państwowe. Czyli – w jaki sposób jesteśmy inwigilowani.

Zdaniem RPO to, że nie wiemy dokładnie, kto i co na nasz temat zbiera, spowodowane jest niedostateczną kontrolą sądową. Nie mamy niezależnego organu, który sprawowałby kontrolę nad służbami specjalnymi.

Pytanie 5. Problem kumulacji roczników – brak miejsc dla uczniów w wymarzonych szkołach i brak miejsc w internatach

RPO: O tym, że problem nastąpi, ostrzegaliśmy. MEN uspakajał, że wszystko będzie dobrze. Teraz mogę tylko dopytywać samorządy, jak sobie radzą – zbierzemy dane i pokażemy, jak to w Polsce wygląda.

Oczywiście, pomogłoby, gdyby budżet centralny wsparł samorządy w tej sytuacji. Niestety, to się nie dzieje.

Pytanie 6. O emeryturę rolniczą, której nie można dostać, bo współmałżonek ma gospodarstwo rolne

RPO: To jest temat, który przekażemy naszym ekspertom w Biurze RPO.

Pytanie 7. Pergola i zmienione przepisy budowlane pozwalające na stawianie na prywatnych działkach większych budowli bez pozwolenia

A w moim przypadku starosta uznał, że mam rozebrać pergolę. I po sądach latam pięć lat. I to dobrze, że posłowie wybierają KRS, bo może ci sędziowie zmienią zdanie.

RPO: To też jest do sprawdzenia, musimy zobaczyć dokumenty.

Pytanie 8. Przewlekłe postępowanie spadkowe w sądzie

RPO: Przewlekłość postępowania narusza nasze prawo do sądu – i możemy się na to poskarżyć do sądu wyższej instancji. Samo stwierdzenie przewlekłości daje prawo do odszkodowania.

Może być tak, że człowiek nie zna jakiegoś przepisu i przez to sprawa się ciągnie – a to dlatego, że choć nie oszczędzamy na dentyście, to żałujemy na prawników. No i nie korzystamy z pomocy w nieodpłatnych punktach pomocy prawnej.

Pytanie 8. Szubienice, swastyki na ścianach – co człowiek może z tym zrobić?

RPO: Odwoływanie się do systemów totalitarnych jest w Polsce zakazane. Trzeba to zgłaszać i egzekweować.

Pytania od uczniów na karteczkach

Tradycyjnie Adam Bodnar prosi młode osoby, by – jeśli nie chcą zabierać głosu publicznie – zadawały pytania na karteczkach

Czy będziemy chodzić do szkoły w soboty i na zmiany? Czy będziemy mieli szansę dostania się do wybranej szkoły? Czy będzie strajk nauczycieli?

RPO: Nie znam odpowiedzi na te pytania. Ale widać, że to może się zdarzyć.

Jeśli chodzi o strajk nauczycieli – to niepokoi mnie przeciwstawianie praw nauczycieli prawom uczniów i rodziców. To rząd jest stroną sporu a nie rodzice i uczniowie.

Kiedy będzie lotnisko w Ostrowie?

RPO: Nie wiem. A czy wiecie, czy jest potrzebne? Może ważniejsze jest dobre połączenie z innym lotniskiem?

Dlaczego mężczyźni mogą dalej więcej niż kobiety? Dlaczego płeć przeciwna nas za wszystko ocenia?

RPO: Konstytucja (art. 33) mówi o równości kobiety i mężczyzny, ale praktyka  jest inna, co wynika i z tradycji, i ze stereotypów. I z tego, że nie potrafimy dobrze łączyć życia osobistego i zawodowego.

Jak ograniczyć hałas z lokali rozrywkowych?

RPO: Zawiadamiać policję o naruszeniu ciszy nocnej, składać pozwy o naruszenie dóbr osobistych i dogadywać się.

Czy prawa człowieka są w Polsce przestrzegane?

RPO: Mamy kłopoty z niezależnością pewnych instytucji stojących na straży praw obywatelskich. Dotyczące ich ograniczenia wcześniej czy później uderzają w obywateli.

Zmieniła się też rola parlamentu – debaty w nim nie służą wyłapywaniu błędów i ucieraniu stanowisk. W efekcie – prawo jest testowane na ludziach (przykład – kumulacja roczników w szkołach)

Jak poprawić sytuację smogową w Ostrowie? Jesteśmy piątym zasmogowanym miastem w Polsce. Co może zrobić samorząd?

RPO: Warto zacząć od zainstalowania czujników w mieście. Zastanowić się, jak ogrzewane są domy. Można kontrolować, jakie samochody wjeżdżają do miasta.

Ale prawdziwa zmiana zacznie się wtedy, gdy obywatele się zorganizują. Bo wtedy mogą się kontaktować z innymi, którzy już zebrali wiedzę, korzystać z niej. Przykładem jest Rybnik.

Jak wygląda sytuacja reformy orzecznictwa o niepełnosprawności?

Barbara Imiołczyk, BRPO: Problem w tym, że my nie mamy systemu, ale kilka systemików. Ministerstwo prowadzi jakieś prace, ale nie chce ujawnić ich wyników, co jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Można mieć tylko nadzieję, że to się zmieni.

Skoro mamy w Polsce wolność wyznania, to dlaczego jedna religia jest uprzywilejowana?

RPO: Relacja państwa i kościołów nie musi naruszać wolności sumienia i wyznania. To nieprawda, że tylko jedna religia jest wspierana w Polsce - państwo finansuje też lekcje religii w przypadku osób prawosławnych i protestantów.

Czy przeniesienie składek z OFE do ZUS było sprawiedliwe?

RPO: Moja poprzedniczka prof. Irena Lipowicz miała podobne wątpliwości i skierowała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał, że zmiana była w porządku, bo składki na OFE nie były prywatne.

Dlaczego nie można poprawić pracy sądów i są niesłuszne skazania?

RPO: Pomyłki zdarzają się niestety nawet najlepszym. Ale błędom trzeba się przeciwdziałać. Tylko że to jest żmudne, trudne, wymaga pieniędzy, rozwiązywania szeregu szczegółowych problemów. To jak naprawianie łodzi, która płynie – nie zmieni się starej łódki w nowoczesną z dnia na dzień.

Dlaczego pracodawcy w małych miejscowościach nie respektują przepisów o płacy minimalnej?

RPO: To jest ciężkie naruszenie przepisów i powinna się tym zająć inspekcja pracy. Człowiek, który by z taką sprawą poszedł do sądu, wygrałby.

Pytanie 9 z sali: Kiedy się napisze do Rzecznika, to w jakim czasie odpisze?

RPO: To zależy w jakiej sprawie. Są zespoły tak obciążone, że mają nawet półtoraroczne opóźnienia. Ale zawsze warto pisać. Bo my naprawdę robimy, co możemy.

I nie chce Pan zostać na drugą kadencję?

Adam Bodnar: Prawo dopuszcza taką możliwość, ale obrona praw obywatelskich wiąże się w Polsce z takim poziomem sporu, że to po prostu nie jest możliwe. Rzecznik nie może uzależniać swoich działań i zaniechań od tego, czy to zwiększy czy zmniejszy jego szanse na reelekcję. Dlatego od początku mówiłem: jestem tylko na jedną kadencję, do września 2020 r.

Algierscy studenci prowadzili zajęcia w szkole. Rzecznik w obronie zawieszonej dyrektorki

Data: 2019-03-04
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zawieszenia dyrektorki szkoły podstawowej w Dobczycach i wszczęcia wobec niej postępowania dyscyplinarnego
  • Powodem tych działań było zaproszenie studentów z Algierii do prowadzenia zajęć w ramach międzynarodowego programu
  • Rzecznik wystąpił o wyjaśnienia do Rzecznika Dyscyplinarnego Kuratorium Oświaty w Krakowie oraz do Burmistrza Dobczyc

Szkoła z Dobczyc (Małopolskie) uczestniczyła w projekcie „International education” prowadzonym przez międzynarodową organizację studentów AIESEC. W jego ramach studenci z całego świata przyjeżdżają jako wolontariusze na praktyki do szkół, gdzie m.in. prowadzą warsztaty, biorą udział  w zajęciach dotyczących kultury Polski, a następnie przedstawiają swoją.

Dotychczas w ramach programu szkołę odwiedzili m.in. studenci z Chin i Indii. W październiku 2018 r. przyjechali wolontariusze z Algierii. Zajęcia zostały przerwane przez kontrolę Małopolskiego Kuratora Oświaty, który otrzymał zgłoszenie, że dzieci uczą się pisać swoje imiona w języku arabskim.

Rzecznik Praw Obywatelskich – który stoi na straży zasady równego traktowania - zwrócił się do Rzecznika Dyscyplinarnego Kuratorium Oświaty w Krakowie oraz do Burmistrza Dobczyc o podanie podstawy prawnej decyzji o zawieszeniu oraz przedstawienie jej uzasadnienia.

Rzecznik podjął sprawę na podstawie doniesień mediów, które podawały, że powodem podjęcia działań wobec dyrektorki miało być „narażenie uczniów na niebezpieczeństwo”.

BPK.800.1.2019

Sąd oddalił apelację RPO w procesie cywilnym ws. śmierci uczniów w Tatrach w 2003 r.

Data: 2019-02-08
  • Pan Andrzej w 2003 r  stracił dwóch synów w lawinie w Tatrach. Pozwał o zadośćuczynienie za ich śmierć nauczyciela-organizatora tragicznej wycieczki licealnej, szkolny klub sportowy oraz miasto Tychy
  • Sąd przyznał powodowi tylko częściowe zadośćuczynienie od nauczyciela i klubu, ale oddalił roszczenie wobec miasta, które prowadziło liceum
  • Apelację powoda wsparł RPO, kwestionując uznanie przez sąd przedawnienia roszczeń wobec miasta
  • Sąd Apelacyjny w Katowicach oddalił obie apelacje

Od tego prawomocnego wyroku można jeszcze złożyć skargę kasacyjną  do Sądu Najwyższego.

Historia sprawy

W tragicznej wycieczce  licealistów z Tych na Rysy 28 stycznia 2003 r. pod lawiną zginęło osiem osób, w tym dwóch synów pana Andrzeja.

W 2006 r. nauczyciel geografii i prezes szkolnego klubu sportowego w  LO im. Leona Kruczkowskiego Mirosław Sz., który w ramach klubu zorganizował wycieczkę, został uznany za winnego „umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdrowia i życia wielu osób”. Nie mając bowiem uprawnień  do prowadzenia górskich wycieczek dzieci, poprowadził wyprawę w niebezpiecznych okolicznościach, podczas pogarszających się warunków atmosferycznych.  Sz. został prawomocnie skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Wyrok karny otworzył drogę do roszczeń cywilnych.

Pan Andrzej złożył pozew o kilkaset tysięcy zł zadośćuczynienia od Mirosława Sz., klubu sportowego i miasta Tychy. 14 grudnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo wobec Starostwa Powiatowego w Tychach z powodu upływu trzyletniego okresu przedawnienia. Sąd przyznał zaś powodowi 140 tys. zł zadośćuczynienia -  po połowie od Mirosława Sz. i od klubu.

Oddalając powództwo wobec miasta, sąd stwierdził, że klub miał osobowość prawną, a cała wyprawa została zorganizowana przez pozwanego działającego jako prezesa klubu.

Co prawda Mirosław Sz. uważał, że wycieczkę organizuje jako przedstawiciel szkoły, bo na taki przepis się powołał (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki). Sąd jednak zauważył, że Mirosław Sz. przyjął złą podstawę organizacyjną. Powinien był posłużyć się innym rozporządzeniem (MEN z dnia 21 stycznia 1997 r. w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej). A z niego wynika, że organizatorami wycieczki mogła być nie tylko szkoła, ale też klub. W ocenie sądu wykluczyło to odpowiedzialność miasta, zwłaszcza że klub miał osobowość prawną.

Sąd uznał też, że wedle art. 429 Kodeksu cywilnego „kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności”.

Sąd przypomniał, że „odpowiedzialność powierzającego wykonanie czynności drugiemu jest bowiem samodzielna i niezależna od odpowiedzialności sprawcy bezpośredniego. Jest to odpowiedzialność na zasadzie winy za czyn własny oraz na zasadzie ryzyka za zawinione czyny cudze”.

Argumenty RPO

Rzecznik poparł apelację ojca wobec władz miasta (nie wypowiadał się co do wysokości zasądzonego zadośćuczynienia).

Rzecznik zwracał uwagę, że sąd nie wyjaśnił, dlaczego zastosowanie innego rozporządzenia do organizacji wycieczki przesądza o wykluczeniu odpowiedzialności miasta za tragedię pod Rysami. Na tę wycieczkę wyraziła zgodę dyrekcja szkoły (i nie ma znaczenia, że rozporządzenie z 1997 r. nie mówi o takiej zgodzie, a to z 2001 – już tak). Należy przyjąć współodpowiedzialność Miasta Tychy jako organu prowadzącego szkołę  – uznał Rzecznik. - To, że klub ma osobowość prawną, nie stoi na przeszkodzie  odpowiedzialności także miasta.

Skoro pozwany Mirosław Sz. był nauczycielem w liceum, to w kwestiach odpowiedzialności za szkody wyrządzone w ramach pełnionych przez niego funkcji, należy go uważać za funkcjonariusza samorządu terytorialnego.

Co do przedawnienia roszczenia przeciwko Tychom sąd odwołał się do stanowiska Sądu Najwyższego z 20 lipca 2017 r. Całkowicie jednak pominął ustaloną do tej pory linię orzeczniczą w kwestii wydłużenia terminu przedawnienia roszczeń skierowanych nie bezpośrednio do sprawcy, ale do innych podmiotów odpowiadających za szkodę przezeń  wyrządzoną. Np. w wyroku z 2005 r. SN wskazał, że zaostrzony reżim odpowiedzialności na zasadzie ryzyka rozszerza odpowiedzialność prowadzącego przedsiębiorstwo tak dalece, że odpowiada on zarówno za zawinione wyrządzenie szkody, jak i w braku takiego zawinienia. Uznał, że art. 442 § 2 Kc  będzie mieć  zastosowanie wówczas, gdy szkoda spowodowana zostanie przestępstwem - niezależnie od tego, czy poszkodowany skieruje swoje roszczenie przeciwko sprawcy przestępstwa, czy przeciwko innej osobie odpowiedzialnej za szkodę.

Sąd Apelacyjny w Katowicach nie podzielił stanowiska RPO w kwestii przedawnienia. Sąd oddalił obie apelacje, utrzymując wyrok I instancji.

VII.501.43.2018

 

Mowa nienawiści dotyka wszystkich. Brońmy dzieci - Adam Bodnar na obchodach Dnia Bezpiecznego Internetu o pięciu sposobach wsparcia dzieci

Data: 2019-02-05
  • Mamy coraz większy problem z mową nienawiści. Ostatnie wydarzenia, narastająca polaryzacja życia publicznego, podważanie autorytetów, nieustający spór polityczny, brak umiejętności cofnięcia się i przeproszenia – to wszystko sprawia że problem ten jest cały czas niezwykle poważny.
  • W mowie nienawiści w gruncie rzeczy chodzi o to, że słowem możemy kogoś dotknąć, obrazić, naruszyć jego godność i poczucie bezpieczeństwa.
  • Według RPO jednym z największych wyzwań jest odcinanie się dzieci od świata realnego i fakt, że to dzieci są często dla rodziców ekspertami od internetu.

Adam Bodnar mówił o tym 5 lutego 2019 r. podczas konferencji zorganizowanej z okazji obchodów Dnia Bezpiecznego Internetu 2019 w Warszawie. Wydarzenie pod hasłem „Działajmy razem” zorganizowało Polskie Centrum Programu Safer Internet (PCPSI), które tworzą NASK i Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

Jak zauważył RPO, życie w sieci to wiele możliwości, ale też ogromne niebezpieczeństwo. Nie tylko to oczywiste – zagrożenie dla prywatności, cyberprzestępczość, pornografia. A więc to, co jesteśmy w stanie względnie łatwo zidentyfikować czy przynajmniej nazwać. Zagrożenie to codzienna komunikacja. Dlaczego – bo nie mamy nad nią zupełnie kontroli, bo oddziałuje ona na dzieci podświadomie, bo wpływa na ich zachowania, bo nie są często przygotowane do wyrażania emocji. Bo to jest ich świat, do którego często nie mamy dostępu, albo którego nie rozumiemy (lub nie chcemy zrozumieć). Wciąż pojawiają się nowe rodzaje mediów społecznościowych, gier komputerowych, wszystkie z możliwością komentowania, która staje się często nowym narzędziem do wykluczania i hejtowania. Wśród znanych youtuberów – współczesnych herosów dla młodzieży, są tacy, którzy zaczęli żyć z pokazywania patologii. Dlatego w Biurze RPO podjęte zostały działania na rzecz powstrzymania zjawiska patostreamingu, który polega na pokazywaniu przemocy, poniżania drugiego człowieka.

Adam Bodnar zwrócił uwagę, że dzieci często prowadzą równoległe życie w sieci, to dla nich tak samo ważny świat, jak ten realny, czasem nawet ważniejszy. Aktywność w sieci to nie tylko kwestia codziennego życia, ale też statusu. Co także istotne, próby odłączenia się od internetu, rezygnacji z życia w sieci prowadzą do poczucia wykluczenia. – Jako dorośli nie jesteśmy często tego w stanie zrozumieć. Bo nawet jeśli jesteśmy coraz aktywniejsi w mediach społecznościowych, to jednak posiadamy umiejętność odłączenia się. Potrafimy nawiązywać relacje międzyludzkie i je prowadzić bez pośrednictwa sieci. Dzieci tak nie potrafią – podkreślał RPO.

Dlaczego trudno walczyć z mową nienawiści w sieci?

  • Niektórzy z twórców internetowych są bajecznie bogaci – dzieci chcą być influencerami, bo kojarzy im się to z sukcesem. I to dla nich dostępnym. Ale to oznacza też, że ich akceptują, powielają ich zachowania.
  • Dzieci są często ekspertami dla dorosłych od internetu – w jaki sposób rodzice mają zagwarantować bezpieczeństwo w sieci, korzystać z blokad i filtrów, kiedy dziecko potrafi szybciej i lepiej opanować wszystkie tajniki systemów.
  • Dzieci są od nas oddalone – zanurzone w grze (słuchawki), pochłonięte i wpatrzone w komórkę, a przy tym mają świadomość swojego prawa do prywatności i chcą z niego korzystać.

Co możemy zrobić?

  • Rozmawiać o wartościach – tłumaczyć dlaczego mowa nienawiści jest zła, wskazywać jak można mówić o uczuciach z szacunkiem dla drugiej strony, jak wyrażać swoje zdanie, przy jednoczesnym szukaniu przykładów z mediów, z których korzystają dzieci.
  • Trzeba podejmować nieustanną próbę zrozumienia jak wygląda świat w internecie - prośmy dzieci i młodzież o pokazanie, jak to działa, o wprowadzenie do tego świata.
  • Uczmy, że korzystanie z tego świata wiąże się z odpowiedzialnością – pokazujmy, co się stanie jeśli kogoś  w sieci skrzywdzimy, na czym polega odpowiedzialność za słowo.
  • Nauczmy się razem z dziećmi, jak korzystać z mediów społecznościowych – jakie są regulaminy serwisów społecznościowych, jak zgłaszać niepożądane treści, z jakich mechanizmów można korzystać.
  • Na poziomie krajowym należy uznać, że bezpieczny internet to internet, z którego korzystamy świadomie i w którym dbamy o kulturę przekazu. To nie tylko ochrona przed znanymi już zagrożeniami, ale tymi, które pojawiają się każdego dnia.

Uczestnicy konferencji podkreślali również konieczność wspólnych działań rodziców i nauczycieli. Rozwój nowych technologii następuje bardzo dynamicznie, dlatego musimy współdziałać, aby móc towarzyszyć dzieciom w świecie online. Przeplatanie życia offline i online sprawia, że małe dzieci często nie potrafią ich rozróżnić, a wzrasta odsetek dzieci w wieku przedszkolnym korzystających regularnie z dostępu do sieci. Dziecięca wrażliwość i ufność niestety często przegrywa z manipulacją, a chęć zaistnienia przegrywa z uważnością i zdrowym rozsądkiem.

Dzień Bezpiecznego Internetu (DBI) obchodzony jest z inicjatywy Komisji Europejskiej od 2004 r. Jego głównym celem jest inicjowanie i propagowanie działań na rzecz bezpiecznego dostępu dzieci i młodzieży do zasobów internetowych, zaznajomienie rodziców, nauczycieli i wychowawców z problematyką bezpieczeństwa online oraz promocję pozytywnego wykorzystywania internetu. Ideą DBI jest podkreślanie siły współdziałania w dbaniu o cyfrowe bezpieczeństwo, zarówno na poziomie międzynarodowym, jak również lokalnym, łącząc zaangażowanie wielu instytucji, ale także rodziny, czyli najbliższego otoczenia dziecka.

Pełny tekst wystąpienia Adama Bodnara

Mowa nienawiści w sieciowym życiu naszych dzieci

W Polsce mamy coraz większy problem z mową nienawiści. Ostatnie wydarzenia, narastająca polaryzacja życia publicznego, podważanie autorytetów, nieustający spór polityczny, brak umiejętności cofnięcia się i przeproszenia - to wszystko sprawia, że problem ten jest cały czas niezwykle poważny.

Problem mowy nienawiści przenika wszystkie grupy społeczne. Starszych i młodzież. Polityków i działaczy.

Dzieci i rodziców.

Nie ma jednej definicji mowy nienawiści. Tradycyjnie chodzi o grupy dyskryminowane. Ale mowa nienawiści to może być także po prostu przemoc słowna. W gruncie rzeczy chodzi o to, czy słowem możemy kogoś dotknąć, obrazić, naruszyć jego godność, poczucie bezpieczeństwa.

Dwa lata temu dostałem od ucznia Kamila Zaka grafikę obrazującą problem mowy nienawiści. Grafika przypominała szubienicę.

Ale zamiast poszczególnych oczek sznura były słowa.  Właśnie słowa nienawiści.

Słowa w około to m.in.:

  • grubas,
  • lesba,
  • katol,
  • debil,
  • idiota,
  • ścierwo,
  • lizus,
  • kujon,
  • kebab,
  • beton,
  • gówno,
  • ćwok,
  • pedał,
  • parówa,
  • talib,
  • prosiak,
  • ułom,
  • Down,
  • moher.

Z tymi słowami możemy się spotkać w różnych sytuacjach. Czasami usłyszymy je w sprzeczce między dziećmi, czasami na korytarzu, czasami wyrwie się w domu. Wtedy możemy reagować. Wytłumaczyć, powiedzieć, że tak nie wolno. Próbować wychowywać.

Ale nasze dzieci nie żyją tylko w domu, na ulicy, na zajęciach pozalekcyjnych czy pozaszkolnych. Dla nich świat równoległy to życie w sieci. Tam się dzieci spotykają, tam rozmawiają, tam spędzają wolny czas, prowadzą życie towarzyskie.

To jest dla nich tak samo ważny świat jak ten rzeczywisty.

Jako dorośli nie jesteśmy czesto tego w stanie zrozumieć. Bo nawet jesteśmy coraz aktywniejsi w mediach społecznościowych, to jednak posiadamy umiejętność odłączenia się. Potrafimy nawiązywać relacje międzyludzkie i je prowadzić bez pośrednictwa sieci. Dzieci tak nie potrafią. A jeśli już próbują, to ryzykują, że zostaną wykluczone w grupie. Dlaczego - bo nie wiedzą z czego śmieją się koledzy i koleżanki, kto komu dał ile lajków, co zostało zadane, jaki mem jest teraz interesujący oraz kto nagrał nową piosenkę. Aktywność w sieci to nie tylko kwestia codziennego życia, ale też statusu.

Nie ma tam Ciebie, to tak jakbyś nie istniał.

Ale życie w sieci to jest także niebezpieczeństwo.

Nie tylko to oczywiste - zagrożenie dla prywatności, cyberprzestępczość, pornografia. A więc to co jesteśmy w stanie względnie łatwo zidentyfikować czy przynajmniej nazwać. Zagrożenie to codzienna komunikacja. Dlaczego - bo nie mamy nad nią zupełnie kontroli, bo oddziałuje ona na dzieci podświadomie, bo wpływa na ich zachowania, bo nie są często przygotowane do wyrażania emocji. Bo to jest ich świat, do którego często nie mamy dostępu, albo którego nie rozumiemy (lub nie chcemy zrozumieć).

Zastanówmy się teraz, jak wygląda życie towarzyskie dzieci w sieci.

Ciekawi mnie, czy będą Państwo w ogóle te nazwy kojarzyli.

Media społecznościowe.

To już nie stary poczciwy Facebook czy nawet Instagram, ale także Snapchat. Ile przestrzeni do komentowania, zakładania grup, wymiany uwag. Skoro dorośli hejtują, to dlaczego dzieci miałyby być lepsze?. Też mogą czytać różne nienawistne strony czy zapoznawać się z newsami promującymi jedyny słuszny pogląd na temat islamu czy różnych wrażliwych grupa.

Nową platformą jest Tik Tok - wcześniej serwis Musical.ly, pozwalający na zamieszczanie muzyki i podkładów pod różne piosenki. Znowu - brzmi niewinnie. Ale aby zdobyć popularność trzeba się odpowiednio poruszać i zachowywać.

Siostry Godlewskie nie bez przyczyny stały się popularne. Mają naśladowców. Ale to z kolei powoduje hejt. I spirala się nakręca.

Gry komputerowe – czasy starego dobrego Arkanoida, Boulder Dasha, Tetrisa czy Heroes of Might and Magic minęły. Gry oznaczają pełne zanurzenie w fabule, ale także grę zespołową innych, którym w grze nie idzie, którzy nas akurat zabili, lub którzy nam przeszkodzili w grze. Counter Strike, Fortnite, League of Legends, Grand Theft Auto.

Wszędzie jest opcja komentowania na żywo.

Wszędzie dominuje przemoc

Skoro jesteśmy przy grach, to przejdźmy do youtuberów. Naszych współczesnych herosów dla młodzieży. Też nie są wybredni jeśli chodzi o słowa. Szczególnie ci ostrzejsi. Ale są tacy, którzy z tego zaczęli wręcz żyć, nie tylko ze słów, ale z pokazywania nienawiści i patologii. Tzw. patostreamerzy. Udaje się stopniowo ograniczać ich możliwości działania, ale czy za chwilę nie pojawią się w innym miejscu na youtube. Ale na youtube są też komentarze. No i czasami nie da rady ich przeczytać. Wczoraj próbowałem. Było ciężko.

Albo nabijanie się z najsłabszych - nagrywanie bezdomnych, jak kupuje im się whisky za 3000 zł i co oni mówią. No i nagrywanie filmu, nabijanie się. A pod spodem komentarz:

,,huj z ciebie gosciu, robisz fejm na ludziach nieporadnych zyciowo, myslisz ze masz 3k to jestes zajebisty, pajac zwykly,zal ogladac wykorzystywanie ludzi do bicia fejmu na yt, kupilbys im jakies ciuchy ,zabral do fryzjera, POMOC ZWYKLA, fredzlu bez ambicii jebal cie pies ,nie pozdrawiam ". Niby empatycznie, ale przy okazji hejt.

Przejrzałem trochę innych komentarzy.

Słownictwo tak bogate, że nawet Bralczyk i Miodek niektórych zwrotów nie uwzględnili. A do tego dialogi pomiędzy Guralem, Sebixem czy Rafonixem czy innymi streamerami. Generalnie jad, seks, wymiana hejtu, a pod spodem nagrań wierna publiczność z mocnymi komentarzami.

W każdym tym miejscu następuje proces sączenia nienawiści. Krok po kroku. W sposób często nawet niewidoczny. Z różnych miejsc.

Dlaczego z tym jest trudno walczyć?

Kilka przyczyn:

- niektórzy z twórców są bajecznie bogaci - dzieci chcą być influencerami czy progamerami, bo im się to kojarzy z sukcesem. I to dla nich dostępnym. Ale to oznacza, że ich akceptują, powielają ich zachowania - dzieci są dla nas ekspertami od internetu. W Rodzince.pl jest odcinek jak Agacie Kuleszy (czyli filmowej Marysi) chłopcy z rodzinki.pl zakładają konto na serwisie randkowym.

- W jaki sposób rodzice mają zastosować kontrolę rodzicielską, skoro dziecko potrafi w sposób błyskawiczny opanować te wszytskie tajniki Androida czy innego systemu operacyjnego, dzieci są od nas oddzielone - nie tylko zanurzeniem w grę, ale także poprzez słuchawki, mikrofon, wlepienie oczu w komórkę, w to, że mają prawo do prywatności. To utrudnia rodzicom i nauczycielom ingeręncję.

Powstaje pytanie, co można zrobić.

Kilka sugestii, w jakim kierunku można pójść.

  1. Mówmy o wartościach - dlaczego mowa nienawiści jest zła oraz, jak należy wyrażać uczucia - z nadzieją, że to także będzie stosowane w ich codziennym życiu. Trzeba szukać przykładów z ich życia, a nie sztucznych, z ,,Gazety Wyborczej" (której nie czytają) czy Twittera (którego nie używają).
  2. Podejmujmy nieustanną próbę zrozumienia, jak wygląda ich sieciowy świat. To może być trudne, ale nie możemy od razu oddawać pola. Bez walki. Że to nie dla nas. Niech nas w ten świat wprowadzają. Niech pokazują, co jak działa. Nie chodzi o kontrolę. Ale zrozumienie.
  3. Uczmy, że korzystanie z tego świata wiąże się z odpowiedzialnością. Co się stanie jak kogoś skrzywdzimy? Czy możemy mieć problemy w szkole? Czy nauczyciel może wszcząć postępowanie? Czy rodzice mogą ponieść odpowiedzialność? Uczmy, że słowo oznacza także odpowiedzialność.
  4. Nauczmy się wraz z dziećmi, jakie są regulaminy korzystania z mediów społecznościowych oraz jak zgłaszać niepożądane treści. To jest możliwe. Ale czy z tego korzystamy.
  5. Uznajmy - na poziomie krajowym -  że bezpieczny internet to internet, z którego korzystamy świadomie i w którym dbamy o kulturę przekazu. To nie tylko ochrona przed znanymi już zagrożeniami, ale tymi które występują na codzień.

Prawa uczniów pełnoletnich. RPO pyta kuratoria, czy uczniowie zgłaszają problemy, o których mówią Rzecznikowi

Data: 2019-02-04
  • Pełnoletni uczeń nie musi przynosić do szkoły usprawiedliwień od rodziców. Nie musi im pokazywać swoich stopni. Jeśli statut szkoły stanowi inaczej, należy na to zwrócić uwagę w kuratorium – wskazuje RPO
  • Na ignorowanie przez szkoły faktu uzyskania pełnoletności uczniowie liceów i techników skarżą się RPO Adamowi Bodnarowi prawie na każdym spotkaniu
  • Rzecznik zapytał więc kuratoria w całej Polsce, ile takich spraw od uczniów i rodziców dostają. Z pierwszych odpowiedzi wynika, że do władz oświatowych problem raczej nie dotarł

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wie o problemie dzięki przyjętej przez siebie metodzie spotkań z młodymi ludźmi - prosi ich, by o swoich problemach dotyczących praw konstytucyjnych pisali anonimowo na krateczkach. Karteczki ze spotkań w całej Polsce wyglądają podobnie. Pytania o prawa osób, które przekroczyły granicę dorosłości, powtarzają się w nich regularnie: Dlaczego pełnoletni uczeń sam nie może usprawiedliwić swojej nieobecności w szkole? Dlaczego zgodę na wyjście ze szkoły, zwolnienie z lekcji czy udział w wycieczce ma wydawać rodzic? Dlaczego rodzic ma być informowany o zachowaniu w szkole osoby dorosłej? Dlaczego nauczyciel zabiera dorosłemu uczniowi telefon?

Rzecznik odpowiada uczniom: w szkole obowiązuje wszystkich statut (tak stanowi prawo oświatowe). Ale statut nie może ograniczać praw, które daje człowiekowi Kodeks cywilny. A ten stwierdza, że pełną zdolność do czynności prawnych nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletności (art. 11).

W piśmie do kuratorów RPO przedstawia szerszą argumentację. Rzecznik stoi na stanowisku, że z chwilą uzyskania pełnoletności uczeń może samodzielnie wpływać na swoją sytuację prawną, kształtowaną dotychczas w wyniku działania jego przedstawicieli ustawowych. Co do zasady więc pełnoletnia osoba powinna mieć prawo odmowy zgody na udzielanie informacji rodzicom o wynikach w nauce, usprawiedliwiania nieobecności, czy też dysponowania własnością.

Rzecznik zdaje sobie sprawę, że decyzje o umieszczeniu zakazów w statucie szkoły podyktowane są względami bezpieczeństwa oraz istnieniem po stronie rodziców obowiązku alimentacyjnego względem dzieci (również pełnoletnich), które nie są jeszcze w stanie utrzymywać się samodzielnie. Zgadza się jednakże z oceną skarżących, że niektóre z tych zakazów nadmiernie ingerują w wolność pełnoletnich uczniów.

Rzecznik informuje skarżących, że jeżeli przepisy statutu budzą wątpliwości co do zgodności z prawem, można zwrócić się w tej sprawie do odpowiedniego kuratora oświaty – stwierdza w imieniu RPO dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Mirosław Wróblewski.

Czy tak się dzieje? Czy uczniowie uważający, że ich prawa mogą być naruszone, wiedzą, jak  problem zgłosić? Żeby to sprawdzić, RPO poprosił kuratorów szczebla wojewódzkiego o informację, ile takich skarg od uczniów dostają i co z nimi robią.

Pismo RPO wysłano 18 stycznia. Odpowiedziało już kuratorium świętokrzyskie (jedna skarga),  lubuskie (brak skarg), wielkopolskie (brak skarg, ale problem sygnalizują kuratorzy), podlaskie (brak skarg).

VII.501.69.2018

Policyjna lekcja prawa dostępu do informacji publicznej

Data: 2019-01-29
  • Uczniowie dostali zadanie z WOS złożenia wniosków o dostęp do informacji publicznej. Złożyli ich siedem do policji, która uznała, że to dezorganizuje jej pracę
  • Według komendy zebranie danych wymagało dużego  nakładu pracy, z uszczerbkiem dla innych obowiązków funkcjonariuszy
  • Policja uznała, że szkoła lub też klasa mogła złożyć jeden wniosek o informację – chodziło o liczbę zabójstw na Mokotowie

Nauczycielka chciała nauczyć uczniów, jak uzyskuje się informację publiczną. Dostali więc zadanie z WOS, by uzyskać dane dotyczące liczby zabójstw w dzielnicy w latach 2013-2018 i porównanie do ogólnej ich liczby w całym kraju. Pracę wykonało siedmiu uczniów.

Jak wynikało z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II wysłała do technikum pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej.

Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

Komenda uznała informację o liczbie zabójstw za tzw. informację przetworzoną (czyli taką, którą dopiero trzeba wydobyć z istniejących danych).  Zgodnie ustawą o dostępie do informacji publicznej warunkiem uzyskania informacji przetworzonej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". Wezwała więc ucznia do wskazania takiego interesu. Uznała też działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

Rzecznika zdziwiło, że liczbę zabójstw policja traktuje jako informację przetworzoną. - Policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno więc uznać, że dane dotyczące liczby zabójstw w określonym czasie stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – napisał Rzecznik do komendanta.

Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

Odpowiedź KRP

Komendant rejonowy policji odpowiedział, że z uwagi na cele edukacyjne, udzielono informacji o liczbie zabójstw w latach 2013-2018 (z rozbiciem na poszczególne lata) zarejestrowanych na terenie działania komendy. Była to informacja prosta i była w posiadaniu komendy.

Jednak dane statystyczne dotyczące liczby zabójstw na terenie całej Polski zamieszczane są - w formie plików do pobrania - na stronie internetowej Komendy Głównej Policji, więc wnioskodawca (uczeń) mógł sobie sam policzyć, jaki procent całości stanowią zabójstwa na Mokotowie.

Tymczasem żeby na pytanie mogła odpowiedzieć sama komenda, musiałaby szczegółowo sprawdzenia zapisów systemu dotyczących poszczególnych spraw w celu ustalenia miejsca popełnienia czynu lub też fizycznego przejrzenia akt sprawy w celu ustalenia tej informacji przez funkcjonariuszy upoważnionych do dostępu do akt sprawy. Następnie konieczne byłoby ustalenie, czy miejsce popełnienia czynu znajduje się w obrębie Mokotowa.

- Podjęcie tego rodzaju czynności wymaga zaangażowania funkcjonariuszy policji z uszczerbkiem dla innych wykonywanych przez nich czynności służbowych – dodano. Dlatego, mając na uwadze prawidłowe działanie jednostki, Komendant Rejonowy Policji Warszawa II zwrócił się do dyrekcji technikum z prośbą o zwrócenie uwagi nauczycielowi, iż kierowanie wniosków o udostępnienie informacji publicznej w celach dydaktycznych - jakkolwiek w założeniu nastawione na budowanie społeczeństwa obywatelskiego - może spowodować dezorganizację pracy policji.

Zdaniem komendanta fakt udzielenia informacji publicznej, choć w trochę odmiennym zakresie niż żądany, umożliwił wnioskodawcy realizację celu,  w jakim wniosek został złożony.  Komendant dodał, że jest pełen uznania dla wszelkich inicjatyw edukacyjnych mających na celu kształtowanie postawy świadomego obywatela. - Jednak należy stwierdzić, że powyższe zadanie mogło zostać zrealizowane w innej formie, np. poprzez ograniczenie liczby wniosków do jednego wniosku o udzielenie informacji sporządzonego przez szkołę lub też klasę, aby nie utrudniało to działań podmiotu, do którego wnioski te skierowano – napisał do RPO.

Wyrok TK

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik  w stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi bowiem wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.1.2019

RPO o ogromnej liczbie prac domowych: potrzebna interwencja resortu edukacji

Data: 2019-01-28
  • Nasze dzieci są przemęczone i zniechęcone do zajęć szkolnych. Nie są w stanie wypocząć, nie rozwijają swoich pasji
  • My sami musimy poświęcać wolny czas na pomoc dzieciom w nadrabianiu zaległości lub pracę nad materiałem, który nie został wytłumaczony na lekcjach
  • To skutki przeciążenia dzieci pracami domowymi, które rodzice opisują w skargach do Rzecznika
  • Konsekwencje mogą być groźne dla rodzin i dla całego systemu oświaty w Polsce

Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do MEN o wytyczne dotyczące prac domowych. Brak nadzoru w tym zakresie może prowadzić bowiem rodziców do działań, które mogą przynieść negatywne skutki dla całego systemu oświaty (przykładem są krążące w sieci – i cytowane w piśmie RPO – oświadczenia woli zdesperowanych rodziców, którzy nie wyrażają w nich zgody "na dysponowanie przez szkołę pozalekcyjnym czasem ich dziecka”).

- Składanie przez rodziców oświadczeń o tej treści może prowadzić do konfliktów, podważania wiary w dobrą wolę nauczyciela i braku zaufania uczniów do władz szkolnych – pisze Adam Bodnar. - Brak konkretnych wytycznych dotyczących zadawania prac domowych stawia nauczycieli w trudnym położeniu, gdyż muszą zrealizować podstawę programową oraz sprostać oczekiwaniom uczniów i ich rodziców, żądających wysokich wyników w nauce i dobrego przygotowania do przyszłych egzaminów.

Rzecznik nie uważa, aby zadawanie prac domowych było sprzeczne z prawem. Jednak zdaniem RPO obecna sytuacja wymaga interwencji i pomocy państwa dla rodzin. Problem przemęczenia uczniów może mieć związek ze zbyt obszerną podstawą programową oraz nauką w systemie dwuzmianowym i kończeniem zajęć o późnej godzinie.

Ogromne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich budzi nastawienie polskich uczniów do szkół. Z raportu z badania TIMSS z 2015 r. wynika, że mimo sukcesów w  nauce, uczniowie w Polsce raczej nie lubią szkoły i nie wierzą we własne możliwości. W  rankingu pozytywnego nastawienia wobec szkoły polscy uczniowie znaleźli się dopiero na 46. miejscu – tylko o trzy miejsca wyższym od japońskich, ostatnich na liście. W  Europie są na samym końcu, wraz z Francuzami i Czechami[1]

Na problem zwracał już uwagę rzecznik praw dziecka Marek Michalak. Jego zdanie w kwestii potrzeby przyjrzenia się efektom zadawania prac domowych w świetle najnowszych badań pedagogicznych podziela dziś Rzecznik Praw Obywatelskich.

VII.501.68.2018




[1] Materiał prasowy z badania TIMSS 2015 r., http://www.ibe.edu.pl/pl/projekty-miedzynarodowe/timss-2019

 

Jak konkretnie wyglądała kontrola w szkołach, które wzięły udział w „Tęczowym piątku”?

Data: 2019-01-22
  • Czy kontrolerzy zareagowali na skargi uczniów straszonych np. obniżeniem stopnia z zachowania, jeśli wezmą udział w "Tęczowym piątku"?
  • Jakie są zalecenia pokontrolne?
  • Czy kuratoria kontrolują też działania innych organizacji pozarządowych, które wkraczają na teren szkoły?

Takie pytania Rzecznik Praw Obywatelskich zadał  Minister Edukacji Narodowej.

7 stycznia 2019 r. RPO dostał odpowiedź na pytania dotyczące kontroli szkół, które 26 października 2018 r. uczestniczyły w „Tęczowym piątku”. Celem akcji była promocja tolerancji i zapobieganie aktom przemocy wobec osób nieheteronormatywnych w środowisku szkolnym.

Z odpowiedzi wynikało, że kontrole kuratoriów były wywołane wnioskami rodziców, reagujących na akcję organizacji pozarządowych, na którą nie wyrazili zgody wobec swoich dzieci. Poza tym MEN podkreślał, że polska szkoła dba o standardy praw człowieka. Rzecznik odnotował to z satysfakcją, bo wartości, na jakie powołało się Ministerstwo, są kluczowe dla kształtowania charakterów i postaw młodych obywateli.

Rzecznik zauważa jednak, że na część postawionych pytań nie dostał odpowiedzi.

Ministerstwo powołało się na Prawo oświatowe a działania kuratorów w związku z „Tęczowym piątkiem” nazwało formą doraźnego nadzoru pedagogicznego, uregulowanego rozporządzeniem MEN z 25 sierpnia 2017 r. w sprawie nadzoru pedagogicznego.

MEN w piśmie do Rzecznika nie wyjaśniło jednak, jakie dokładnie czynności kontrolne w ramach nadzoru pedagogicznego zostały już podjęte i jakie są planowane. Rzecznik nie dostał też kopii wewnętrznej dokumentacji dotyczącej przeprowadzonych kontroli. A waga tych informacji rośnie w związku z publicznymi zapowiedziami co do zamiaru przeprowadzenia czynności kontrolnych we wszystkich szkołach, które uczestniczyły w „Tęczowym piątku” oraz zastosowania sankcji dyscyplinarnych wobec pracowników tych szkół.

Mając na uwadze incydenty opisane w skardze do RPO: zastraszanie uczniów, którzy wzięli udział w akcji (np. groźby obniżenia ocen z zachowania, kontrolowanie ubioru, konfiskowanie przedmiotów związanych z akcją lub zbieranie oświadczeń o uczestnictwie w akcji), Rzecznik powziął wątpliwość, czy w kontrolach przeprowadzonych w szkołach przez nadzór pedagogiczny wzięto pod uwagę również te niepokojące zdarzenia.

Wskazał na art. 55 ust. 2 pkt. 5 Prawa oświatowego, w myśl którego nadzorowi pedagogicznemu podlega w szczególności przestrzeganie praw dziecka i praw ucznia oraz upowszechnianie wiedzy o tych prawach. W opinii RPO opisane w skargach zachowania nauczycieli i dyrektorów szkół mogły stanowić naruszenie praw dziecka i praw ucznia, a tym samym powinny były stać się również przedmiotem kontroli.

Dlatego RPO zwraca się do minister edukacji Anny Zalewskiej o:

  • szczegółowe zestawienia zrealizowanych już oraz planowanych czynności nadzoru pedagogicznego w szkołach uczestniczących w akcji „Tęczowy piątek”,
  • kopie wewnętrznej dokumentacji z kontroli, w szczególności kopii zaleceń pokontrolnych.
  • informację, czy działalność innych organizacji pozarządowych na terenach szkół i innych placówek oświatowych była przedmiotem planowych lub doraźnych kontroli organów nadzoru pedagogicznego w ostatnich 16 miesiącach, a jeżeli tak -  działalności jakich organizacji dotyczyły te kontrole i jakie były ich wyniki.

XI.800.3.2017

Odpowiedź MEN w sprawie „Tęczowego piątku”: to rodzice byli przeciw

Data: 2019-01-16
  • Kuratorzy oświaty podjęli działania dotyczące organizacji akcji „Tęczowy piątek" w związku ze zgłoszeniami rodziców, którzy nie wyrazili zgody na udział ich dzieci w akcji
  • Poza tym akcja była całkiem marginalna, w wielu województwach w ogóle się nie odbyła - twierdzi MEN
  • Tam, gdzie się odbyła, kuratoria zrobiły kontrolę

„Tęczowy piątek” organizowany był w szkołach 26 października 2018 r. Celem akcji była promocja tolerancji i zapobieganie aktom przemocy wobec osób nieheteronormatywnych w środowisku szkolnym.

Rzecznik Praw Obywatelskich, który uważa, że brak edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach wpływa na postępującą nietolerancję dla ‘inności”, był zaniepokojony sygnałami o zniechęcaniu uczniów i nauczycieli do takich przedsięwzięć oraz zapowiedziami sankcji dyscyplinarnych. Powoływał się na blokowanie edukacji antydyskryminacyjnej. Tymczasem jej obowiązek wynika z wielu wiążących Polskę konwencji – podkreśla Rzecznik.

Zdaniem MEN polska szkoła uczy tego, co trzeba, a kuratoria interweniowały w sprawie „Tęczowego piątku”  tylko dlatego, że przeciwko wystąpili rodzice. Poza tym „Tęczowy piątek" miał charakter marginalny i nie został przeprowadzony na taką skalę, o jakiej informowali organizatorzy. W niektórych województwach żadna ze szkół nie przystąpiła do akcji.

W szkołach, w których „Tęczowy piątek” się odbył, kontrole kuratorium dotyczyły prawidłowości prowadzonych działań pod względem zgodności z przepisami prawa oświatowego. Wszystko to działo się – zapewnia MEN - po informacjach od rodziców. Kuratorzy oświaty zwracali się do dyrektorów tych placówek o wyjaśnienia lub przeprowadzali kontrole w trybie doraźnym.

MEN: Jak rodzice mogą wpływać na działania szkoły?

Z przepisów wynika, że rodzice mają prawo do decydowania o tym, jakie treści wychowawcze są przekazywane ich dzieciom w szkole, a z uwagi na dobro dziecka i przepisy organizacje pozarządowe mogą prowadzić działalność w szkołach tylko za zgodą dyrektora szkoły, po uzyskaniu pozytywnej opinii rady rodziców.

Treści wychowawcze zawarte są w programie wychowawczo-profilaktycznym uchwalanym przez radę rodziców w porozumieniu z radą pedagogiczną. Wszystkie inne projekty i inicjatywy edukacyjne zawierające treści wychowawcze powinny uwzględniać kierunki interwencji przewidziane w tym programie, w tym realizować wyniki wspólnych ustaleń z rodzicami i nauczycielami.

MEN: Polska szkoła uczy tego, co trzeba

Prowadzona polityka oświatowa w Polsce stwarza równe szanse dzieciom i młodzieży, zapewnia poszanowanie drugiego człowieka oraz kształtowanie postaw społecznych i obywatelskich.

Preambuła ustawy Prawo oświatowe stanowi, że oświata w Rzeczypospolitej Polskiej jest wspólnym dobrem całego społeczeństwa, kieruje się zasadami zawartymi w Konstytucji, a także wskazaniami zawartymi w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Konwencji o Prawach Dziecka.

Od 1 września 2017 r. nowa podstawa programowa kładzie nacisk na kształtowanie oraz wzmacnianie kompetencji społecznych i obywatelskich uczniów, jak również wprowadzanie ich w świat wartości. Wskazano wartości takie, jak ofiarność, współpraca, solidarność, altruizm, budowanie relacji społecznych sprzyjających bezpiecznemu rozwojowi ucznia.

Cele kształcenia akcentują ponadto wzmacnianie u uczniów poczucia tożsamości indywidualnej, formowanie poczucia godności własnej osoby i szacunku dla godności innych osób, jak też kształtowanie postawy otwartej wobec świata i innych ludzi. 

O stereotypach uczymy na lekcji wychowania do życia w rodzinie. Zagadnienia dotyczące ról kobiet i mężczyzn w kontekście stereotypów, a ponadto funkcji rodziny, pełnienia ról małżeńskich i rodzicielskich, ról społecznych, lepszego rozumienia siebie i najbliższego otoczenia zostały zawarte w podstawie programowej wychowania do życia w rodzinie.

XI.800.3.2017

Niewłaściwe zachowanie policjantki w szkole. Interwencja RPO

Data: 2019-01-11
  • Szkoła podstawowa zorganizowała zajęcia profilaktyczne dla dzieci z policjantką wydziału ds. nieletnich
  • W reakcji na nieodpowiednie - zdaniem policjantki - zachowanie uczniów, zażądała podania ich danych osobowych oraz rodziców. Groziła wpisaniem dzieci do Krajowego Rejestru Karnego

Na wniosek dyrektorki szkoły Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o wyjaśnienia komendanta właściwej komendy policji.

W grudniu 2018 r. w 8. klasie szkoły podstawowej w dużym mieście zorganizowano zajęcia na temat demoralizacji nieletnich, ich odpowiedzialności karnej oraz zagrożeń w cyberprzestrzeni. Prowadziła je policjantka z wydziału ds. profilaktyki społecznej, nieletnich i patologii Komendy Rejonowej Policji.

Z relacji wychowawczyni oraz uczniów wynika, że zajęcia przebiegały w atmosferze wrogości i zastraszania. W reakcji na nieodpowiednie - zdaniem prowadzącej zajęcia - zachowanie uczniów, zażądała od nich podania danych osobowych nie tylko ich, ale i ich rodziców.  Groziła, że dane dzieci, z uwagi na ich niewłaściwe zachowanie, zostaną wpisane do Krajowego Rejestru Karnego, co w przyszłości uniemożliwi im uzyskanie dobrego wykształcenia i pracy, a ich rodzice stracą zatrudnienie.

Wzbudziło to w uczniach zdenerwowanie i strach. Rodzice informowali, że po powrocie ze spotkania niektóre dzieci płakały, a u większości powstało poczucie, że zostały potraktowane w sposób niesprawiedliwy i zbyt surowy. W opinii rodziców, którzy złożyli skargę na zachowanie policjantki, jej zachowanie polegało na manipulacji, wprowadzaniu w błąd i grożeniu konsekwencjami karnymi. Według rodziców, niestosowne zachowanie dzieci nie może być powodem nieuprawnionego zbierania prawnie chronionych danych osobowych. Wskazali też na niewłaściwą ich zdaniem reakcję naczelnika wydziału na całą sprawę.

Sprawa wzbudziła poważne zaniepokojenie RPO. Biuro RPO zwróciło się do komendanta właściwej komendy policji o zajęcie stanowiska. W szczególności chodzi o informację o ewentualnych działaniach podjętych wobec policjantki, w celu zapewnienia, by kolejne szkolenia odbyły się w sposób odpowiedni dla uczniów.

VII.7037.1.2019

Czy liczba zabójstw to informacja publiczna, którą policja ma udostępnić? Interwencja RPO

Data: 2019-01-09
  • W ramach pracy domowej z WOS uczeń wystąpił do komendy policji o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej liczby zabójstw z lat 2013-2018
  • Komenda uznała, że dezorganizuje to jej działania. Oceniła bowiem, że odpowiedź wymaga szczególnego nakładu pracy
  • Skoro jednak policja prowadzi statystyki przestępczości, to podanie liczby zabójstw z danego okresu nie wymaga pracochłonnych opracowań
  • RPO ma wątpliwości wobec stanowiska komendy i prosi o wyjaśnienia

Jak wynika z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II skierowała do dyrektora technikum w Warszawie pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej złożonego przez  ucznia. Przygotowując pracę domową z przedmiotu Wiedza o społeczeństwie, wystąpił on do komendy o dane dotyczące liczby zabójstw w latach 2013-2018. Nauczycielka chciała bowiem pokazać uczniom, jak uzyskuje się informację publiczną.

Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

Komenda uznała wnioskowaną informację za tzw. informację przetworzoną.

Informacja taka nie jest informacją prostą, którą dana instytucja już posiada i może ją po prostu udostępnić na wniosek ("mamy dokument, więc go udostępniamy").  Informacja przetworzona wymaga bowiem analizy już posiadanych informacji prostych i - w wyniku ponadstandardowego nakładu pracy, wykraczającego poza zakres podstawowych kompetencji organu – specjalnego przygotowania jej dla wnioskodawcy ("musimy zebrać dane, które mamy i je zestawić").  Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z o dostępie do informacji publicznej, warunkiem uzyskania takiej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". 

Dlatego też komenda wezwała ucznia do wskazania takiego interesu, uzasadniającego przetworzenie informacji. Komenda uznała działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

Rzecznik Praw Obywatelskich nie zgadza się z poglądem, że realizacja wniosku o informację publiczną przez podmiot wykonujący zadania publiczne nie mieści się w realizacji zadań takiego podmiotu i prowadzi do dezorganizacji jego pracy. Udostępnianie informacji publicznej jest przecież zadaniem wynikającym z ustawy zasadniczej oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wątpliwości RPO budzi zasadność uznania wnioskowanej informacji za przetworzoną. - Biorąc pod uwagę, że policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno uznać, że dane dotyczące ilości zabójstw w określonym przedziale czasowym stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – głosi pismo Rzecznika do komendanta.

Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

TK uznał przepis ustawy za konstytucyjny

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są w ustawie nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi boweim wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.1.2019

O sprawiedliwości. Spotkanie regionalne RPO w Jarosławiu

Data: 2019-01-08
  • Spotkanie dotyczyło przede wszystkim praworządności
  • Ale jak zwykle na spotkaniach regionalnych obok spraw „wielkich” pojawiły się zwykłe, codzienne problemy praw człowieka
  • Oceniajmy fakty, pytajmy o konkrety, nie wdawajmy się w "gry plemienne" - powiedział na koniec, po omówieniu tych problemów, Adam Bodnar

30 osób przyszło na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Bibliotece Miejskiej w  Jarosławiu. Głównie zainteresowani problemami praworządności, ale też sprawami osób z niepełnosprawnościami czy prawami pracowniczymi. Jeden pan przyszedł na spotkanie w sprawie Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO), ale zdecydował się na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich (RPO).

Przedstawiając się (i ważne dla siebie tematy) uczestnicy spotkania pytali, czy mogą mieć powody do nadziei. Chodziło im nie o sprawy osobiste, ale publiczne.

- Pytacie o powody do optymizmu? To zacznę tak: nie zdajecie sobie pewnie sprawy z tego, co macie na miejscu. Wasze lokalne koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną działa w sposób wybitny, kompleksowo wspiera osoby z niepełnosprawnościami – rehabilituje, uczy niezależności, uczy praw, daje pracę. – powiedział Adam Bodnar. – Naprawdę możecie być dumni z Jarosławia.

A sprawa Sądu Najwyższego – przecież odnieśliście Państwo sukces. Protestowaliście, zabieraliście głos, także tu, nie tylko w Warszawie. I mamy nadal Sąd Najwyższy, a Pierwsza Prezes nadal jest na stanowisku. Europa nie zabrałaby tak ostro głosu w sprawie Polski, gdyby nie głos polskich obywateli. To Wasz głos zmienił „bieg lawiny”.

Owszem, są w Sądzie Najwyższym dwie nowe izby – Kontroli Nadzwyczajnej (ale nie płyną do niej strumienie spraw, sam RPO zgłosił dwie skargi nadzwyczajne, z czystym sumieniem, a Prokurator Generalny jedną, więc to narzędzie nie stało się - jeszcze? -narzędziem politycznym)

Izba dyscyplinarna to nieco inna sprawa – bo próbuje naciskać na sędziów, ale też pokazuje w efekcie siłę sprzeciwu środowiska sędziowskiego.

Oczywiście, trzeba się obawiać, że presja polityczna na sędziów zmieni sposób ich zachowania i kryteria orzekania. To poważne zagrożenie.

Ale też nie wolno zapominać, że działanie sądów trzeba poprawiać. Jest tu bardzo dużo do zrobienia i o tym trzeba mówić głośno (warto zajrzeć do dorobku II Kongresu Praw Obywatelskich). Prawo, by się tego domagać, mają zwłaszcza ci obywatele, którzy w ciągu dwóch ostatnich lat bronili niezależności sądów.

Społeczeństwo obywatelskie się wzmacnia. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał nagrodę, jaką otrzymał od norweskiej Fundacji Rafto (bo jako urzędnik publiczny nagród nie przyjmuje) Funduszowi Obywatelskiemu dla mini inicjatyw dotyczących sądownictwa i grup marginalizowanych – na seminaria, konferencje, akcje ulotkowe, dla aktywnych obywateli z małych miejscowości.

Ustawa represyjna (tzw dezubekizacyjna)

Odebrała świadczenia emerytalne na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej wszystkim, którzy choć jeden dzień przepracowali w służbach uznany przez ustawodawcę w 2016 r za służące totalitarnemu państwu komunistycznemu. Nie daje narzędzi na ocenę jednostkowego zachowania danej osoby.

Rzecznik uważa, że ta ustawa jest zbędna i krzywdząca.

Coraz więcej obywateli wchodzi w tej sprawie na drogę sądową. Jednak sądy nie zaczęły tu stosować bezpośrednio Konstytucji, tylko wykorzystały możliwość skierowania pytania prawnego do obecnego Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa tam leży i czeka na rozstrzygnięcie, a sądy powszechne zawieszają do czasu rozstrzygnięcia trybunalskiego postępowania. W papierach wszystko się zgadza, w prawach człowieka – nic.

Rzecznik chce się do takich wybranych spraw przed sądami przyłączać - by zwracać uwagę sądom na problem.

Na co można liczyć? Na zmianę ustawy albo na Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ale to potrwa (skoro nawet w sprawie ekshumacji smoleńskich zajęło dwa lata, a same ekshumacje zostały w tym czasie przeprowadzone).

- Nas tu jednak interesują nie organy władzy w Warszawie, ale sądy, policja i prokuratura tu, na miejscu. A traktują nas źle. To zwycięstwo obróciło się przeciwko nam. Na czele protestów często byli ludzie, którzy doprowadzili do tego, że sądy źle działają. A władze wykorzystały sytuację w sądach do obsadzenia sądów swoimi ludźmi – mówił jeden pan.

Innym uczestnikom spotkania się to nie podobało.

- Nie możemy głosu Pana tak zostawić – zaapelował Adam Bodnar. – Wymiar sprawiedliwości nie funkcjonował dobrze – pod względem organizacyjnym, podejściem do ludzi, przewlekłością, zarobkami pracowników. To nie jest efekt tego, że jakieś „struktury” miały w tym udział – ale  w skutek bałaganu i braku jasnej wizji, jak ma funkcjonować wymiar sprawiedliwości. Nikt nie pytał się ludzi, co trzeba zmienić, a na szczeblu lokalnym sędziowie zamykali się środowiskowo (to był w dużej części skutek niskich zarobków sędziowskich – wielu prawników nawet nie rozważało kariery sędziowskiej, co tamowało dopływ „świeżej krwi”, a wspierało praktyki nepotystyczne).

Z drugiej strony – do sądów zaczęły napływać nowe typy spraw. Bo kto by 15 lat temu wyobraził sobie, że będą sprawy o upadłość konsumencką, służebność związaną z telefonią komórkową, czy tysiące spraw o kredyty „frankowe”? Nikt. A teraz sądy mają takie sprawy. Sądy mają coraz więcej spraw, a ich sposób organizacji nie zmienił się od  ćwierćwiecza. To jest problem!

I te źle zorganizowane sądy nie były w stanie uporać się także ze sprawami związanymi z rozliczeniami z przeszłością (przykładem sprawa Grzegorza Przemyka, ale też sprawa osądzenia przepisów, które uznały przestępstwa funkcjonariuszy PRL zagrożone karami do 3 lat). Osoby ukrywające się w stanie wojennym, ale nie internowane, nie mają prawa do odszkodowania za utraconą pracę i dochody. Sprawy wszystkich osób represjonowanych po wydarzeniach zielonogórskich w 1960 r. nie zostały załatwione!

Pojawia się pytanie, tłumaczył Adam Bodnar, do czego użyjemy tych problemów. Do niszczenia sądów, czy do ich naprawy? Mamy to naprawiać, bo prawa wszystkich osób – i tych represjonowanych w walce o niepodległość i policjantów, którzy ryzykowali życiem w obronie porządku publicznego – są ważne.

I prawa radiologów też – podsumował ten wątek rzecznik praw obywatelskich

Prawa radiologów

Przepisy wydłużaniu czasu pracy radiologów nie uwzględniły stażu pracy ani podniosły wynagrodzeń (za dłuższy czas pracy pensja była taka sama). W jarosławskim szpitalu radiolodzy dostają tylko nieco więcej niż sprzątacze, a pielęgniarki mają ponad tysiąc złotych więcej.

RPO: Bo jak widać, słabsze grupy zawodowe, bez silnej reprezentacji związkowej, mają w Polsce gorzej. To jest sprawa dla Rzecznika. Musimy się temu przyjrzeć.

Zarządzanie drogami publicznymi

Co można zrobić, kiedy zarządca drogi publicznej nie wywiązuje się z obowiązków, a zatem droga i jej infrastruktura niszczeje (drogą powiatową, podczas robót jeździły pojazdy wykorzystywane na drogi, a błoto z ich kół zatkało kolektor ściekowy)?

RPO: Zwracał się Pan do nas? Nie, ale zwracałem się nawet do premiera.

RPO: My w właśnie w takich sprawach interweniujemy. Proszę nam to wysłać.

A z jakiego przepisu wynika obowiązek właściciela do odśnieżania chodnika przy posesji?

RPO: Prawo do własności (art. 64 Konstytucji) podlega ograniczeniom, a jednym z nich może być taki dodatkowy obowiązek.

Barbara Imiołczyk, BRPO: Ale najwyraźniej przepisy są przestarzałe i być może wymagają zmiany?

RPO: zanalizujemy problem.

Inne problemy zgłaszane na spotkaniu

  • Zasady monitoringu w miejscu pracy
  • Problemy posiadaczy książeczek mieszkaniowych PKO BP
  • Jak doprowadzić do tego, by od emerytur nie płacić podatków (RPO: tu chodzi o podwyżkę emerytur, prawda? Moim zdaniem jest to możliwe tylko dzięki głębszej integracji europejskiej, w perspektywie niestety 20 lat.