Godło RP
Liczba całkowita wyników: 36

Rolnicy, obrót ziemią, dopłaty

Data początkowa
np.: 06/2019
Data końcowa
np.: 06/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Rzecznik Praw Obywatelskich prześwietla plany budowy ferm kurzych w Kruszynianach

Data: 2019-06-10
  • Pracownicy BRPO przeanalizują decyzje administracyjne dopuszczające budowę ferm. Sprawdzą, czy procedura była prowadzone rzetelnie, zgodnie  ze standardami ochrony środowiska.
  • RPO wezwał Starostwo i władze gminne do przedstawienia dokumentacji i złożenia wyjaśnień.

Na terenie tatarskich Kruszynian i sąsiedniej wsi Górka mają być budowane fermy kurze, o powierzchniach zabudowy łącznie od 5 085m do 16 093, dla chowu i hodowli kurczaków brojlerów, w liczbie od 35 000 sztuk do 240 000 sztuk.

Inwestycja budzi sprzeciw lokalnej społeczności i ekologów. Wsie Kruszyniany i Górka leżą w granicach Natury 2000,  a w tym – obszarze specjalnej ochrony ptaków (OSO Puszcza Knyszyńska). To tereny cenne krajobrazowo i przyrodniczo, obfitujące w gatunki chronione roślin i zwierząt, o dużym potencjale turystycznym. Ekolodzy obawiają się, że produkcja drobiu zdewastuje unikalny knyszyński ekosystem.

Fermy planowane są od kilku lat – a obecnie są bliskie realizacji.

Zaalarmowany przez mieszkańców zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich wraz ze specjalistką Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO 31 maja spotkał się z władzami lokalnymi aby zorientować się, na jakim etapie prawnej procedury są kurze inwestycje.

Samowolnie użytkował państwową rolę, ale jej sobie nie przywłaszczył. SN uznał kasację Rzecznika

Data: 2019-05-22
  • Obywatel, który samowolnie użytkował działkę rolną Skarbu Państwa, został prawomocnie skazany za przywłaszczenie majątkowego prawa do niej
  • Według RPO zamiarem skazanego nie było przejęcie praw do działki, ale uzyskanie dotacji unijnej (do czego nie trzeba mieć tytułu prawnego do gruntu) oraz zebranie plonów
  • W tej sprawie można zatem mówić o bezumownym korzystaniu z cudzej nieruchomości, co uzasadnia roszczenia jej właściciela w trybie cywilnym
  • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i uniewinnił skazanego wobec braku znamion zarzucanego mu przestępstwa  

S.K. przez kilka lat samowolnie użytkował działkę rolną Skarbu Państwa o powierzchni 61 ha. Zaorał ją i zasiał gryką. Wyrządził tym Agencji Nieruchomości Rolnych szkodę w wysokości 21 tys. zł. Prokuratura oskarżyła go o przestępstwo z art. 284 § 1 Kodeksu karnego. Za przywłaszczenie prawa majątkowego przewiduje on karę do 3 lat więzienia.

Skazany za przywłaszczenie praw do państwowej działki

W 2017 r. sąd rejonowy uznał, że oskarżony wyczerpał ustawowe znamiona czynu z art. 284 Kk przez przywłaszczenie sobie prawa użytkowania działki rolnej. Skazał go na 7200 zł grzywny, obciążył go też kosztami procesu.

Według sądu przywłaszczyć prawo majątkowe można postępując tak, jak gdyby ono sprawcy przysługiwało. Oskarżony nie tylko bowiem użytkował działkę bez zgody właściciela, ale podpisał też umowę oddania jej byłej żonie w dzierżawę. Sąd uznał, że dowodzi to zamiaru oskarżonego włączenia prawa użytkowania tego gruntu do swego majątku.

Sąd podkreślił, że ma świadomość nagminności takich zachowań wobec gruntów Skarbu Państwa i ich związku z wykorzystywaniem przez rolników regulacji prawnych dotyczących dopłat unijnych, których pozyskanie nie wymaga od beneficjenta wskazania tytułu prawnego do gruntu.

Wyrok I instancji prawomocnie utrzymał sąd okręgowy.

Argumenty kasacji RPO

Kasację od tego wyroku złożył RPO, zarzucając mu rażące naruszenie prawa materialnego przez uznanie S.K. za winnego, mimo braku w jego działaniu znamion przestępstwa z art. 284 Kk. Wniósł o uchylenie obu wyroków i uniewinnienie S.K. od popełnienia przypisanego mu czynu.

Według Rzecznika rozumowanie obu sądów co do motywacji oskarżonego i sposobu jego działania było błędne, w efekcie czego zaakceptowały one niewłaściwą kwalifikację z art. 284 Kk. Tymczasem celem S.K. nie było dążenie do definitywnego przejęcia cudzego prawa majątkowego. Tezę tę potwierdza skorzystanie z niego dla otrzymania dotacji unijnych i związana z tym powszechność zjawiska „piractwa rolnego”. Metodą na pozyskanie dotacji było także zawarcie przez oskarżonego fikcyjnej umowy dzierżawy z byłą żoną.

RPO podkreślił, że S.K. bezsprzecznie wkroczył w sferę uprawnień właścicielskich. Nie sposób jednak przypisać mu dążenia do pozbawienia właściciela faktycznej możliwości dysponowania nieruchomością. Oskarżonemu nie przyświecał ani cel zerwania więzi pokrzywdzonego z nieruchomością i postępowania z nią, jak z własną, ani zamiar trwałego włączenia cudzego prawa majątkowego do swego majątku. Właściciel miał zaś uprawnienie do przejęcia nieruchomości, choć z uwagi na chęć uniknięcia konieczności rozliczenia nakładów oraz szczupłe zasoby oddziału terenowego ANR stało się to dopiero po zbiorach w 2013 r.

Sąd nie wziął też pod uwagę, że przy przestępstwie z art. 284 Kk cel sprawcy sprowadza się do nieodwracalnego pozbawienia właściciela składnika majątku bądź prawa majątkowego i uczynienia z niego swojej własności.

W piśmiennictwie przyjmuje się, że działanie sprawcy z zamiarem obejmującym jedynie bezprawne skorzystanie z prawa majątkowego - bez dążenia do definitywnego przejęcia go - nie spełnia przesłanki czynu z art. 284 § 1 Kk. S.K. był jedynie posiadaczem „w złej wierze”, co nie może stanowić przedmiotu przywłaszczenia z art. 284 Kk, ponieważ nie jest podmiotowym prawem majątkowym, ale stanem faktycznym.

Celem europejskiej wspólnej polityki rolnej jest co do zasady wspieranie osób faktycznie gospodarujących na nieruchomościach rolnych. Pomoc jest przyznawana niezależnie, czy ubiegający się o dopłaty jest legalnym posiadaczem gruntu. Decydujące jest faktyczne użytkowanie działki rolnej, a nie przysługujący do niej tytuł prawny.

Ocena działań oskarżonego prowadzi zatem do wniosku że ma ono charakter cywilnoprawny i jest bezumownym użytkowaniem nieruchomości. Przyznanie płatności nie ogranicza przecież właściciela w dochodzeniu ochrony swych praw np. na drodze powództwa windykacyjnego przeciw użytkownikowi gruntu. A osoba władająca nieruchomością wchodzącą w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa bez tytułu prawnego jest zobowiązana do zapłaty Krajowemu Ośrodkowi Wsparcia Rolnictwa wynagrodzenia za korzystanie z tej nieruchomości w wysokości pięciokrotności wywoławczej wysokości czynszu, który byłby należny, gdyby działka była przedmiotem umowy dzierżawy po przeprowadzeniu przetargu.

22 maja 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt V KK 222/18) zgodnie z wnioskiem kasacji RPO uchylił zaskarżone wyroki i uniewinnił S.K.  

II.511.758.2017

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie – spotkanie RPO w Bartoszycach

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w Bartoszyckim Centrum Kultury wzięło udział 50 osób. Młodzi i starsi, uczniowie, nauczyciele, pasjonaci historii, poeta i sędzia w stanie spoczynku.

Zebranych powitał wiceburmistrz Bartoszyc - Krzysztof Hećman

- Tylko okazując sobie wzajemnie głęboki szacunek możemy tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Ważna jest postawa człowieka – odważna, ale i pełna wrażliwości, która każe pamiętać o słabszych, także osobach starszych, którzy mają takie samo prawo do godnego życia. Za tą działalność, w sposób szczególny serdecznie rzecznikowi w imieniu mieszkańców dziękuję.

Rzecznik przedstawił swoich współpracowników, a także poprosił o kilka słów mieszkańców. Podkreślił także, że jeśli mają taka wolę, mogą nie przedstawiać się z nazwiska.

- Podczas tego spotkania nie musicie się przedstawiać i jest to ważne prawo, które ma swoje źródło także w prawie ustalonym przez parlament europejski. Dlatego między innymi tak ważne jest, abyście Państwo chodzili na wybory i mieli realny wpływ na to, jak przyjmowane są takie regulacje jak słynne już RODO.

Rzecznik przedstawił także swoje zadania, opowiedział, jak działa, jak współpracuje także z ekspertami wielu dziedzin.

Współpracujemy z komisjami ekspertów w tym z komisją ds. osób głuchych – przygotowujemy w związku z tym ulotkę która będzie mogła być rozprowadzana we wszystkich instytucjach służby zdrowia. Osoba głucha ma prawo wybory sposobu komunikacji. Są osoby głuche, które nie znają dobrze języka Polskiego. – mówiła dyrektor Barbara Imiołczyk. - Chcemy rozpowszechnić także wiedzę o tym, kim są dzieci KODA (słyszące dzieci głuchych rodziców), czego potrzebują i z jakimi problemami mierzą się na co dzień.

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie

- Chciałbym złożyć podziękowania Panu i wszystkim poprzednikom za wypełnianie tej cudownej roli i kształtowania wiedzy obywatelskiej. Poziom tej wiedzy jest niestety wciąż niski. Kiedyś dwóch chłopców schowało się w kartonie, przejechał samochód ciężarowy, kierowca nie myślał, chłopcy zginęli. Dla mnie urząd RPO jest spojrzeniem społecznym na nasze prawa i obowiązki. Mamy prawo schować się w kartonie, ale mamy też prawo oczekiwać, że Ci którzy na ten karton patrzą, będą mieli tyle wyobraźni, żeby nie krzywdzić tego, co w tym kartonie jest. Nie raz w komentarzach się słyszy, że rzecznik czegoś chce od rządzących. On niczego innego nie chce, tylko tego, żeby Ci rządzący nie rozjeżdżali tych mniejszych i słabszych. Tak to rozumiejąc, dziękuję za pracę całemu biuru i również Panu. – powiedział jeden z uczestników.

RPO: Rzecznik jest właśnie od tego, aby przez ciągłe przypominanie wpływać na działania rządzących.

O przymusie państwowym

Czy w ostatnim czasie zauważył Pan, by państwowy przymus się zwiększył? Czy zwiększyła się liczba skarg i czego najczęściej one dotyczą?

RPO: Typy skarg podzieliłbym na dwie kategorie: problemy systemowe istniejące od lat (jak np. prawa więźniów, dostęp do lokali socjalnych czy emerytury) oraz problemy nowe – np. zachowania policji zabezpieczającej demonstracje, problemy z nierespektowaniem wyroków TK, jak w przypadku sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami, problemy związane z ustawą dezubekizacyjną czy działaniami prokuratury.

O problemach z obrotem ziemią rolną

Czy są skargi, dotyczące ustawy o obrocie ziemią? Czy ludzie skarżą się na zapisy skutkujące odbieraniem ziemi rolnikom?  

RPO: Tak. Mieliśmy nawet skuteczną interwencję. Udało nam się wprowadzić sprawę przed SN. W tej sprawie złożyłem też wniosek do TK, ale niestety nie został rozpoznany. Wiem, że rząd przygotowuje nowelizację przepisów i odstąpienie od ustawowych wymogów.

O braku możliwości dostępu do opieki zdrowotnej

 - Konstytucja RP zapewnia wszystkim obywatelom prawo do opieki zdrowotnej. W moim przypadku została złamana. Pięć lat temu złożyłam dokumenty, które stwierdzały moją chorobę do szpitala w Busku Zdroju. Dostałam informację, że termin mojego przyjęcia przypada na  2021 rok. – oceniła jedna z uczestniczek. - Konsultowałam się z rzecznikiem praw pacjenta. Po interwencji u dyrektora oddziału dalej nie mam możliwości leczenia.

RPO: Konstytucja mówi, że zakres prawa do ochrony zdrowia określa ustawa. Cele jest, aby jak największej liczbie obywateli zapewnić jak najlepszy standard zdrowotny. Należy pamiętać, że pracownicy ochrony zdrowia muszą rozważnie myśleć o kwestiach finansowych. Przekazywanie środków finansowych musi uwzględniać daleko idące potrzeby, ale niestety także rachunek ekonomiczny.

Mamy gigantyczny problem z ochroną zdrowia – zła organizacja i odpływ kadr. Mamy też problem z odpowiednim dostępem do różnego rodzaju świadczeń specjalistycznych. To także problem z dostępem do lekarzy geriatrów. W pani przypadku rzecznik praw pacjenta jest może bardziej właściwy.

Mowa nienawiści

To ten trudny, ale bardzo istotny. Od niedawna Biuro współpracuje w tej kwestii także z Jurkiem Owsiakiem, podejmuje działania w ramach okrągłego stołu ds. patostreamingu. Wiąże się z tym także język nienawiści w stosunku do kobiet, szeroko rozumiane prawa kobiet. Cieszy, że promocja tych zagadnień odbywa się także w popularnych serialach telewizyjnych.

O obowiązkowej maturze z matematyki

Czy matematyka musi być obowiązkowa na maturze? Słyszałem, że rzecznik wypowiadał się w tej kwestii.

RPO: Pojawił się raport NIK, według którego poziom nauczania matematyki nie jest satysfakcjonujący i być może warto zawiesić egzamin do czasu, w którym osiągnie on stan zadowalający. Mam wrażenie, że to się niestety w najbliższym czasie nie stanie.

O środkach przymusu bezpośredniego

Polskie państwo traktuje policjantów jako antyobywateli. Środki przymusu są często niezbędne, a policjanci boją się ich nawet w obronie własnego życia w obawie przed konsekwencjami. Czy nie jest to paradoks?

RPO: Nie do końca. Należy spojrzeć na Konstytucję. Tam jest bezwzględny zakaz tortur. W każdej policji na świecie zdarza się, że policjanci nadużywają środków przymusu bezpośredniego. Zauważcie jak teraz rozwiązuje się demonstracje – kilku policjantów przenosi daną osobę, bez agresji ani nadmiernego przymusu – to kwestia profesjonalnego treningu. Ale zdarzają się też sytuacje nadużycia – przykład Władysława Frasyniuka – czy rzeczywiście była potrzeba zakuwania w kajdanki. Sąd orzekł, że w tej sytuacji nie było to potrzebne. W BRPO było wiele sytuacji, w których funkcjonariusze stosowali tortury– tym zajmuje się specjalna jednostka w BRPO – Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur.

Rozwiązaniem tej sytuacji może być zwiększenie monitoringu, w tym tzw. body camera.

O zanieczyszczeniu środowiska

Mamy już maj i nie trzeba się dogrzewać. Jak zapobiec temu, aby polskie miasta nie miały najgorszego powietrza w Europie?

RPO: Warto zaangażować się w działalność jednej z organizacji, która walczy z tym problemem. Najlepszym dowodem na to, że ta walka może być skuteczna jest postać Grety Thunberg – uczennicy, która demonstruje przed parlamentem szwedzkim w związku ze zmianami klimatycznymi. Tu chodzi o jej przyszłość, nie dorosłych rządzących światem.

O problemach mniejszości narodowych

W Polsce wiele mniejszości narodowych, które mają swoje potrzeby – u nas w Bartoszycach jest szkoła ukraińska, ale to wyjątek. Czy Pan jako rzecznik organizuje spotkania z mniejszościami narodowymi?

RPO: Tak. Udało nam się zorganizować stały rytm spotkań z takimi organizacjami. Odbyły się też trzy spotkania, w których uczestniczyli przedstawiciele wszystkich mniejszości.

Jeżeli chodzi o mniejszość ukraińską jest problem rozliczeniem przeszłości. Interweniowaliśmy w sprawie Pana Grzegorza Kuprianowicza. To też problem praw migrantów. Cieszę się, że takie sprawy mają szczęśliwy finał, że sprawcy zakłócenia procesji w Przemyślu zostali skazani przez sąd.

O dyskryminacji ze względu na wyznanie

Zabójstwo chłopca na Wawrze. Okazało się, że chłopak ten był muzułmaninem. Czy Pan obserwuje to postępowanie i identyfikuje, jako następstwo mowy nienawiści?

RPO: Uznałem, że skoro sprawą zajął się Rzecznik Praw Dziecka, nie zajmowałem się wnikliwie sprawą, ale nie wiedziałem, że ofiarą był muzułmanin. To absolutnie zmienia kontekst i jest moim obowiązkiem, aby zareagować.

 

 

 

Rodzina rolników już wie, kto jest spadkobiercą. SN uwzględnił pierwszą skargę nadzwyczajną RPO

Data: 2019-03-26
  • Rodzina rolników już nie ma problemu, kto w niej jest spadkobiercą - Sąd Najwyższy uwzględnił pierwszą skargę nadzwyczajną. Złożył ją Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Jej przedmiotem były dwa sprzeczne orzeczenia o spadku, wydane w odstępie pięciu lat przez ten sam sąd  
  • Na wniosek Rzecznik Sąd Najwyższy uchylił  postanowienie spadkowe z 2000 r., co oznacza, że liczy się tylko decyzja z 1995 r.

26 marca 2019 r. Sąd Najwyższy pierwszy raz w historii rozpoznawał taką skargę, wprowadzoną nową ustawą o SN z grudnia 2017 r. Rzecznik występuje ze skargami nadzwyczajnymi (dotychczas złożył ich 6), gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Rozstrzyga je nowo utworzona Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach ma tylko RPO i Prokurator Generalny.

Historia spadku

W 1995 r. Sąd Rejonowy w B. wydał postanowienie o spadku w rodzinie rolników. Na podstawie ustawy spadek nabyli mąż zmarłej oraz trójka dorosłych dzieci w częściach po ¼. Wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne odziedziczył tylko mąż. Podstawą były m.in. zeznania dzieci, że tylko ojciec pracował w gospodarstwie, w czym mu nie pomagali. Nikt nie złożył apelacji w sprawie.

Po kilku latach jeden ze spadkobierców wystąpił do tego samego sądu z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku po matce po ¼ części - także w odniesieniu do gospodarstwa rolnego. Według niego wszystkie dzieci pomagały ojcu w pracy w gospodarstwie.

Sąd zawiadomił pozostałych spadkobierców o terminie rozprawy. Nie stawili się na nią, pewni że to nieporozumienie, bo sprawa spadku została już rozstrzygnięta. Sądu nieobecność uczestników postępowania nie zdziwiła, bo zasadą jest, że stawiennictwo nie jest obowiązkowe.

W efekcie w 2000 r. Sąd Rejonowy w B. uwzględnił wniosek jednego ze spadkobierców na podstawie jego twierdzeń – którym w sądzie nikt nie zaprzeczył. Sąd nie wziął jednak pod uwagę, że w 1995 r. zapadło już postanowienie o spadku. Apelacji nikt nie złożył.

O istnieniu dwóch sprzecznych ze sobą postanowień w sprawie spadku pozostali spadkobiercy dowiedzieli się, gdy na rzecz jednego z nich ojciec chciał przepisać gospodarstwo. U notariusza okazało się, że istnieje spór, kto jest właścicielem tego gospodarstwa.

W tej sytuacji jedna ze stron wystąpiła do sądu ze skargą o wznowienie postępowania. W 2016 r. sąd odrzucił taki wniosek z przyczyn formalnych. Dopiero wówczas osoba ta zwróciła  się do Rzecznika Praw Obywatelskich, ale nie dało się już nic zrobić, gdyż upłynął pięcioletni termin ustawowy na złożenie przez RPO ewentualnej skargi o wznowienie postępowania.

Skarga nadzwyczajna RPO

W skardze z sierpnia 2018 r. RPO wniósł, aby postanowienie sądu z 2000 r. zostało uchylone, a ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - odrzucony z powodu prawomocnego rozpoznania tej samej sprawy przez ten sam sąd w 1995 r.

Adam Bodnar zdecydował się na wniesienie skargi nadzwyczajnej, gdyż jest to konieczne dla poszanowania wartości konstytucyjnych i zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego. Ma to także na celu przywrócenie ładu w stosunkach prawnych między spadkobiercami. Dwa sprzeczne postanowienia spadkowe skomplikowały ich sytuację, stwarzając stan niepewności prawnej, skutkiem czego nie mogą uregulować spraw majątkowych na wypadek śmierci ojca.

Nawet jeśli można mieć zastrzeżenia do samej instytucji skargi nadzwyczajnej, to zasada zaufania obywatela do państwa musi być przestrzegana zawsze. Konstytucja (art. 2) go tu wspiera – i to Konstytucja każe Rzecznikowi podjąć działania na rzecz obywatela w tego rodzaju sprawach – wyjaśniał Adam Bodnar.

W jego ocenie sąd w 2000 r. dopuścił się naruszenia zasad zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP; prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP) i prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

W wyniku przeprowadzenia kolejnego postępowania w tej samej sprawie spadkowej doszło też do naruszenia prawa procesowego. Zgodnie z procedurą sąd powinien był odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa o nabycie spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Orzeczenie Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy rozpoznał skargę (sygn. akt I NSNc 1/19) na rozprawie w składzie dwóch sędziów SN i ławnika. Przedstawiciel RPO poparł skargę; sprawa odbyła sie bez udziału prokuratora. 

Uwzględniając skargę nadzwyczajną, Sąd Najwyższy zgodził sie z całością argumentacji RPO w tej sprawie. Zgodnie z wnisokiem Rzecznika, SN uchylił postanowienie spadkowe z 2000 r.

Zarazem zmodyfikował - co nie ma znaczenia merytorycznego - jego wniosek by odrzucić ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - sprawę tę SN umorzył (na taką ingerencję co do skargi nadzwyczajnej pozwala SN nowa ustawa).

Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 3464 wnioski o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych (1629), cywilnych (994) oraz z zakresu prawa pracy (440). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

IV.7000.288.2016

 

Resort rolnictwa określi kwalifikacje dla gleboznawcy - razem z MIiR lub samemu

Data: 2019-03-06
  • Resort rolnictwa przygotował propozycję ustawowego określenia kwalifikacji dla osób, które mają prowadzić gleboznawczą klasyfikację gruntów
  • Dziś upoważnienia takim osobom wydają starostowie - bez ustawowych kryteriów wyboru. O ich określenie RPO ubiega się od 2008 r.
  • Przy okazji ujawnił się spór w tej sprawie między resortem rolnictwa a inwestycji. Pierwszy resort chce zmienić przepisy - we współpracy z drugim lub samemu 

W toku korespondencji prowadzonej przez Rzecznika Praw Obywatelskich, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi przyznał konieczność odpowiedniej nowelizacji Prawa geodezyjnego i kartograficznego. Zarazem wskazał na Ministra Inwestycji i Rozwoju jako właściwy organ do zmiany prawa. MIiR uznał jednak, że sprawa leży jednak w kompetencjach resortu rolnictwa.    

- Mając na uwadze potrzebę ustawowej regulacji określającej niezbędne kwalifikacje osób ubiegających się o uprawnienia zawodowe w zakresie gleboznawczej klasyfikacji gruntów, w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi została przygotowana kolejna propozycja uregulowania tej kwestii w ustawie - Prawo geodezyjne i kartograficzne - napisał Rzecznikowi wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski.

- Projekt zmiany w najbliższym czasie zostanie przekazany Ministrowi Inwestycji i Rozwoju (jako gospodarzowi ustawy) celem podjęcia wspólnych prac legislacyjnych w tym zakresie lub ewentualnie, po upoważnieniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi do przeprowadzenia samodzielnej zmiany ustawy - Prawo geodezyjne i kartograficzne, podejmę odpowiednie prace zmierzające do uregulowania tych kwestii – dodał wiceminister rolnictwa .

Od ponad 10 lat RPO wnosi o zmianę prawa 

Sprawa była przedmiotem licznych wystąpień RPO, kierowanych do kolejnych ministrów rolnictwa począwszy od 2008 r. Prawidłowe określanie klasyfikacji gruntów ma istotne znaczenie z punktu widzenia konsekwencji zawarcia określonych danych w ewidencji gruntów. Jest ona bowiem urzędowym źródłem informacji faktycznych wykorzystywanych w postępowaniach administracyjnych.

W Prawie geodezyjnym i kartograficznym nie ma jednak zapisu określającego kwalifikacje dla osób ubiegających się o uprawnienie klasyfikacji gruntów na prawidłowym poziomie merytorycznym. W rozporządzeniu do ustawy zapisano jedynie wymóg posiadania przez klasyfikatora upoważnienia właściwego starosty. Nie wymaga to weryfikowania kwalifikacji, a zatem klasyfikatorem może być dowolna osoba, skoro nie określono żadnych kryteriów wyboru. Tymczasem ustawa nakazuje, aby sposób i tryb prowadzenia klasyfikacji gruntów określano tak, by zapewniać jej prawidłowe i merytoryczne wykonanie.

Zdaniem RPO nadawanie tych upoważnień przez starostę nie znajduje odpowiedniej podstawy prawnej. Jest to też nie do zaakceptowania z punktu widzenia art. 92 Konstytucji RP (głosi on, że rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia z ustawy i w celu jej wykonania). Budzi to też wątpliwość z punktu widzenia art. 65 ust. 1 Konstytucji RP (wolność wyboru i wykonywania zawodu).

Dlatego Rzecznik uznaje za niezbędne ustawowe uregulowanie statusu klasyfikatorów gruntów.

Rozbieżne stanowiska ministerstw

Na kolejne wystąpienie RPO w sprawie z 20 maja 2016 r. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformował  9 sierpnia 2016 r., że w pełni podziela stanowisko Rzecznika o konieczności  ustawowej regulacji określającej  kwalifikacje dla klasyfikatorów. Podkreślił, że z uwagi na przepisy ustawy z 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej, skierował do Ministra Infrastruktury i Budownictwa przygotowany w MRiRW  projekt odpowiednich zapisów ustawowych.  

W marcu 2018 r. Rzecznik skierował kolejne wystąpienie do ministra rolnictwa. W odpowiedzi otrzymał informację, iż działania legislacyjne w tym zakresie prowadzone są w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.

21 czerwca 2018 r. Rzecznik wystąpił do tego resortu. W odpowiedzi z 31 lipca 2018 r. MIiR poinformował, że w jego opinii ustawa geodezyjna, jako akt regulujący sprawy geodezji i kartografii - należące do działu administracji rządowej: budownictwo, planowanie i zagospodarowanie przestrzenne oraz budownictwo -  nie jest aktem właściwym do  określenia statusu klasyfikatorów gruntów. W ocenie ministra przepisy dotyczące problematyki na gruncie tej ustawy powinny ograniczać się do kwestii związanych z ujawnianiem wyników postępowań klasyfikacyjnych w ewidencji gruntów i budynków, bo za prowadzenie tego rejestru odpowiadają organy administracji geodezyjnej i kartograficznej.

Według MIiR regulacje dotyczące ustanowienia zawodu klasyfikatora (nadawania uprawnień, zasad wykonywania zawodu, odpowiedzialności, ewentualnego samorządu zawodowego), powinny mieć miejsce w aktach ustawowych pozostających w kompetencjach MRiRWi, jako odpowiedzialnego za sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów.

Jednocześnie MIiR poinformował, że w jego resorcie nie były i nie są prowadzone prace legislacyjne nad nowelizacją. Przedstawił wyrażające tożsame stanowisko pismo do ministra rolnictwa z 13 lipca 2018 r.

W związku z tym Rzecznik w styczniu 2019 r. zwrócił  się do ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego o zajęcie ostatecznego stanowiska, czy w jego ocenie określenie wymagań dla gleboznawców należy do właściwości MRiRW.

Odpowiedź Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi

W odpowiedzi wiceminister Rafał Romanowski przedstawił szczegółową  dokumentację działań obu resortów i RPO w tej sprawie.  

Zwrócił m.in. uwagę, że dopiero po dwóch latach od przekazania projektu ustawy, MIiR w piśmie z 13 lipca 2018 r. i z 31 lipca 2018 r. - adresowanym do RPO - zajął stanowisko, że Prawo geodezyjne i kartograficzne nie jest właściwym aktem do regulowania tego zagadnienia. W ocenie MIiR kwestia ta powinna zostać uregulowana w akcie rangi ustawowej pozostającym w wyłącznej kompetencji MRiRW. - Trudno się zgodzić ze stanowiskiem wyrażonym przez Ministra Inwestycji i Rozwoju. W mojej ocenie nie jest zasadne tworzenie odrębnej ustawy regulującej jedynie kwestie określające niezbędne kwalifikacje dla osób przeprowadzających gleboznawczą klasyfikację gruntów - napisał Rafał Romanowski.

Podkreślił, że zgodnie z Prawem geodezyjnym i kartograficznym, od 1 stycznia 1997 r. MRiRW nie jest organem państwowej służby geodezyjnej i kartograficznej, nie sprawuje nadzoru nad służbą geodezyjną i kartograficzną oraz nie wykonuje zadania tej państwowej służby.

Wiceminister przypomniał też, że do 2012 r. obowiązywało rozporządzenie Rady Ministrów z 4 czerwca 1956 r. w sprawie klasyfikacji gruntów, które regulowało obowiązek posiadania przez gleboznawców odpowiedniego wykształcenia i kwalifikacji. Przepisy tego rozporządzenia obowiązywały na podstawie art. 59 Prawa geodezyjnego i kartograficznego, który stanowił, że do czasu wydania przepisów wykonawczych przewidzianych w ustawie pozostają w mocy dotychczasowe przepisy, jeżeli nie są z nią sprzeczne.

W związku z tym, że MRiRW jest odpowiedzialny za dział rozwój wsi, który obejmuje sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów, został wyznaczony do przygotowania projektu rozporządzenia. 29 listopada 2012 r. weszło w życie nowe rozporządzenie Rady Ministrów z 12 września 2012 r. w sprawie gleboznawczej klasyfikacji gruntów. Ustawodawca nie upoważnił Rady Ministrów do określenia wymogów, jakie powinien spełniać klasyfikator. Dlatego też w tym rozporządzeniu wskazano jedynie, że czynności te wykonuje osoba upoważniona przez starostę. 

- W pełni podzielam pogląd Pana Rzecznika o konieczności wprowadzenia regulacji, która określałaby wymagania kwalifikacyjne dla osób ubiegających się o uprawnienia do wykonywania gleboznawczej klasyfikacji gruntów, ale w ustawie Prawo geodezyjne i kartograficzne – dodał Rafał Romanowski. Ustawa ta jako jedyna reguluje bowiem sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów, a także zagadnienia uprawnień zawodowych dla osób wykonujących inne samodzielne funkcje w dziedzinie geodezji i kartografii.

IV.7007.50.2014

Ludzie i rosnące lotniska. Czy właściciele domów zyskają realną szansę na odszkodowania za hałas?

Data: 2019-02-15
  • Parlament poprawia właśnie ustawę, którą przed rokiem Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjną: na złożenie wniosku o odszkodowanie dawała tylko dwa lata od decyzji rozpoczynającej budowę lub rozbudowę lotniska
  • Parlament do 15 marca powinien zmienić te przepisy. Początkowo senacki projekt dawał mieszkańcom realną szansę na uzyskanie odszkodowań, teraz jednak coraz bardziej zmierza w stronę ochrony interesów przedsiębiorców i państwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zaniepokojenie tym faktem

Oświadczenie to RPO wydaje w związku z toczącymi się pracami parlamentarnymi nad projektem zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska, uznanego wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 7 marca 2018 r. (sygn. akt K 2/17) za niezgodny z Konstytucją.

Kiedy w danej okolicy ma powstać uciążliwa inwestycja, np. lotnisko, trzeba najpierw wskazać obszar ograniczonego użytkowania wokół. Na tym terenie nie będą w przyszłości spełniane normy środowiskowe – np. dużo wyższy może być poziom hałasu. Ale właściciele nieruchomości zyskują prawo do odszkodowania za utratę wartości ich własności.

Niestety, przepisy dawały na wystąpienie z takim wnioskiem tylko dwa lata – a ponieważ lotniska są budowane z reguły dłużej, wiele osób poniewczasie dowiadywało się, że prawo do odszkodowania już im wygasło. Lotniska w naszym kraju rozbudowywały się gwałtownie w ostatnich latach – dla większości tych inwestycji dwuletni termin już wygasł.

Przepisy te zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik Praw Obywatelskich i przed rokiem sprawę wygrał. 7 marca 2018 r. Trybunał uznał, że dwuletni termin na dochodzenie roszczeń jest zbyt krótki, a przez to niezgodny z Konstytucją. Nadmiernie ogranicza bowiem ochronę praw właścicieli (art. 64 Konstytucji).

Zaskarżony przepis traci moc 15 marca 2019 r. – do tego czasu parlament musi zmienić przepisy. Rzecznik śledzi prace parlamentarne z uwagą, dlatego dziś musi zaalarmować opinię publiczną, że przybrały one obrót niekorzystny dla ludzi.

12 lutego połączone senackie komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Środowiska oraz Ustawodawcza obradowały nad projektem nowelizacji ustawy (druk senacki nr 1069).

Przewidywał on, że :

  • z roszczeniami odszkodowawczymi można by było wystąpić w terminie PIĘCIOLETNIM od wejścia w życie aktu powodującego ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości,
  • w przypadku roszczeń, które jeszcze nie wygasły, termin na składanie wniosków byłby także PIĘCIOLETNI,
  • najważniejsze jednak było uregulowanie sytuacji osób, które zgłosiły wnioski, ale po upływie dwuletniego, niekonstytucyjnego terminu - dla nich  projekt przewidywał nowy, TRZYLETNI termin na wystąpienie z roszczeniem od dnia wejścia w życie nowelizacji.

Niestety, rozwiązania korzystne dla mieszkańców stref ograniczonego użytkowania nie zostały przyjęte – w nowej wersji (druk 1069s) senatorowie uznali, że:

  • do TRZECH a nie pięciu lat zostanie wydłużony czas na wnoszenie roszczeń odszkodowawczych w przypadku obszarów ograniczonego użytkowania (OOU), które dopiero powstaną,
  • do TRZECH lat wydłuży się termin w przypadku osób, którym roszczenia jeszcze nie wygasły (ich dom znalazł się w OOU nie dalej niż dwa lata temu),
  • Ci, którym termin na roszczenia już upłynął – nie będą mogli już NIC zrobić.

Taką zmianę projektu zainicjowało Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, wskazując, że inaczej zbyt wiele osób wystąpi z roszczeniami. To spowoduje z kolei zbyt poważne skutki finansowe dla samorządów, które zbudowały lotniska, a także dla skarbu państwa i podmiotów, których działalność doprowadziła do ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania.

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zdecydowany sprzeciw wobec przekazania takiego projektu  do dalszych prac parlamentarnych.

Należy przypomnieć, że to właśnie konieczność ochrony praw tych osób, którym dwuletni termin zawity upłynął, stała się przyczyną skierowania przez Rzecznika wniosku do Trybunału i wydania jego wyroku. W wielu przypadkach bowiem roszczenia wygasały, zanim obywatele uświadamiali sobie ich istnienie.

W ocenie RPO pełna realizacja wyroku winna uwzględniać prawa osób pokrzywdzonych niekonstytucyjnym przepisem. Tylko tak można naprawić szkody wyrządzone im w przeszłości. Tylko w ten sposób wyrok Trybunału Konstytucyjnego będzie mógł odnieść realny skutek. Nie można zapominać, że roszczenia odszkodowawcze z art. 129 ust. 4 ustawy dotyczą przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, przy czym większość z tych inwestycji została już zrealizowana, natomiast uprawnieni nie zdążyli wystąpić z tym roszczeniem. Jeśli ustawodawca nie ureguluje – w przepisach przejściowych – sytuacji tych osób, nie będą one mogły w ogóle zrealizować swoich roszczeń, choć regulacja odbierająca im te została uznana za niezgodną z Konstytucją RP.

Trybunał Konstytucyjny uchylając ten przepis uznał, że jego podstawowym celem nie była „realizacja tradycyjnych funkcji prekluzji”, rozumiana jako określenie terminów na dochodzenie roszczeń, co jest konieczne dla prawidłowego regulowania stosunków prawnych. Trybunał wprost stwierdził, że w regulacji tej chodziło o „minimalizację skali dochodzonych roszczeń właścicieli nieruchomości i innych uprawnionych o odszkodowanie lub wykup. Prawodawca, wprowadzając krótki termin zawity na dochodzenie roszczenia, w istocie liczył na to, że nie wszyscy uprawnieni zdążą skorzystać z przedmiotowych roszczeń. Dominuje w tym troska o finanse publiczne, chęć ograniczenia wydatków obciążających budżet państwa czy jednostek samorządu terytorialnego; mniejszą rolę odgrywa wola wynagrodzenia uszczerbków poniesionych wskutek ograniczenia własności lub innych praw majątkowych.”.

W związku z powyższym Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie wyrazić głębokie zaniepokojenie związane z przyjętym brzmieniem projektu zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska. Zarówno w zakresie, w jakim z projektu wykreślony został przepis przejściowy umożliwiający osobom uprawnionym „reaktywację” roszczeń opartych na przepisie uznanym za niezgodnym z Konstytucją, jak i w zakresie przyjętej formuły wydłużenia terminu występowania z roszczeniem: uznany przez Trybunał termin 2-letni jako rażąco za krótki został wydłużony zaledwie do lat 3.

Uchwalona w komisjach senackich zmiana projektu jest wyraźnie sprzeczna z istotą wniosku Rzecznika do Trybunału, a zarazem i z duchem samego wyroku sądu konstytucyjnego. Nie można zaakceptować sytuacji, w której to właśnie te osoby, których skargi – i prawna sytuacja – skłoniły Rzecznika do złożenia wniosku do TK, a naruszenie ich praw przez niekonstytucyjny przepis TK potwierdził, pozostaną bez jakiejkolwiek prawnej ochrony. Jedynym tego uzasadnieniem nie może zaś być – zdyskredytowana w tym przypadku przez TK – chęć ograniczenia wydatków budżetowych, kosztem osób, których konstytucyjne prawa naruszono.  

Niekorzystny dla właścicieli gruntów, opisywany wyżej w linku, projekt zmiany art. 129 ust. 4, zostały przyjęty przez Sejm na 22 lutego 2019 posiedzeniu, 26 lutego będzie procedowany w Senacie – załączam plik do uchwalonego przez Sejm tekstu nowelizacji. Projekt będzie procedowany 26 lutego (pkt 3. porządku) – link: https://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/tematy,517,1.html

Kopalnia zarabia a ludzie mają za to płacić? NSA uznał argumenty RPO w interesie podatników

Data: 2019-02-01
  • Właściciele działki dostali kilkadziesiąt tysięcy zł podatku od nieruchomości, bo na ich ziemi działa kopalnia węgla brunatnego
  • Ale to nie oni czerpią korzyści z wydobycia. Kopalnia płaci im tylko za zajęcie gruntu
  • Gmina domagała się jednak od swoich mieszkańców podatku tak zdecydowanie, że sprawa trafiła ostatecznie do NSA. Z pomocą RPO obywatele sprawę wygrali

Gmina nałożyła podatek od nieruchomości  za pięciohektarową działkę, która choć stanowi własność prywatną, użytkowana jest przez spółkę-kopalnię węgla brunatnego. Decyzją sądu kopalnia dostała pozwolenie na użytkowanie tej nieruchomości za wynagrodzeniem.

Gmina uznała jednak, że skoro kopalnia nie jest właścicielem ziemi, to nie może być podmiotem ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. A zatem podatek należny gminie powinni zapłacić właściciele.

Ci skierowali sprawę najpierw do Samorządowego Kolegium Odwoławczego a po przegranej – do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. I tam wygrali. Ale od wyroku tego skargę kasacyjną złożyło SKO. Wtedy po stronie właścicieli do sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Uznał bowiem, że ewentualne uchylenie wyroku sądu administracyjnego mogłoby negatywnie oddziaływać na sferę praw i wolności podatników.  Zauważył, że w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych brak jest definicji legalnej pojęć takich jak: właściciel, posiadacz samoistny. Wywiódł jednak relację między prawem podatkowym a definiującym sprawy własności prawem cywilnym w taki sposób, by obronić ludzi przed wysokim podatkiem za ziemię, z której nie mogą korzystać. Przedsiębiorca wykorzystujący do prowadzenia działalności gospodarczej grunty osoby fizycznej i osiągający z tego tytułu korzyści jest podatnikiem podatku od nieruchomości, która jest w jego władaniu. Przyjęcie odmiennego stanowiska oznaczałoby akceptację przerzucenia ciężaru podatku na właścicieli, nie uzyskujących żadnych korzyści z prowadzonej przez Kopalnię działalności gospodarczej – argumentował m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich.

Stanowisko to zostało uwzględnione przez Naczelny Sąd Administracyjny, który oddalił skargę kasacyjną i utrzymał korzystny wyrok I instancji (sygn. akt II FSK 254/17).

Ludzie nie muszą płacić zatem podatku.

V.511.341.2017

 

RPO: ustawa o kołach gospodyń wiejskich ogranicza konstytucyjną wolność zrzeszania

Data: 2019-02-01
  • Kobiety skarżą się, że w  jednej wsi  może działać tylko jedno koło gospodyń wiejskich, a jedna osoba może być członkiem tylko jednego koła
  • Zapisy takie zawiera ustawa o kołach gospodyń wiejskich
  • Rzecznik ma wątpliwości konstytucyjne, bo Konstytucja  gwarantuje wolność zrzeszania
  • Koła takie powinny móc istnieć także w miastach, gdyż obejmują one również tereny, gdzie występuje kultura wiejska 

RPO Adam Bodnar wystąpił do Ministra  Rolnictwa i Rozwoju Wsi o podjęcie odpowiednich zmian legislacyjnych w ustawie z 9 listopada 2018 r. o kołach gospodyń wiejskich - w celu zapewnienia jej zgodności z Konstytucją.

Rządowy projekt ustawy miał umożliwić kołom gospodyń samodzielną działalność jako jednostkom organizacyjnym posiadającym osobowość prawną.  Już w trackie prac legislacyjnych nad projektem Rzecznik zwracał uwagę na zapisy budzące wątpliwości co do ich zgodności z Konstytucją.

20 kwietnia 2018 r. RPO skierował w tej sprawie wystąpienie do Ministra Rolnictwa i  Rozwoju Wsi, a 5 listopada 2018 r. – do przewodniczącego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. 19 listopada 2018 r. swe wątpliwości Rzecznik przedstawił  w wystąpieniu do Prezydenta RP. Prezydent RP 26 listopada 2018 r. podpisał ustawę.

Po jej wejściu w życie do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły kolejne skargi, w których sformułowano zarzuty podnoszone już wcześniej na etapie prac legislacyjnych. Mowa o tym była m.in. w czasie niedawnych spotkań regionalnych RPO na Śląsku i Zagłębiu, gdzie koła gospodyń mają wieloletnią tradycję, a działają też w miejscowościach, które połączyły się z kilku w jedną, albo mają dziś status miast, choć całkiem niedawno były wsiami.

Dlatego teraz, w piśmie do ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego, Rzecznik przypomniał swe zastrzeżenia do ustawy.

Jedno koło w jednej wsi - jedna osoba w jednym kole

Art. 12 Konstytucji stanowi, że Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania związków zawodowych, organizacji społeczno-zawodowych rolników, stowarzyszeń, ruchów obywatelskich, innych dobrowolnych zrzeszeń oraz fundacji. Zgodnie z art. 58 ust. 1 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność zrzeszania się. Szczególną formę realizacji tej wolności przewiduje art. 59 ust. 1 Konstytucji, który zapewnia wolność zrzeszania się w związkach zawodowych, organizacjach społeczno-zawodowych rolników oraz w organizacjach pracodawców.

Tymczasem ustawa o KGW stanowi, że w jednej wsi może zostać utworzone jedno koło gospodyń wiejskich, a terenem działalności koła może być jedna bądź więcej wsi. W ocenie Rzecznika w  istotny sposób ogranicza to  możliwość skorzystania z nowej formy organizacyjnej. Nie wszystkie zainteresowane podmioty, spełniające ustawowe kryteria, mogą więc założyć bądź zostać członkami KGW. Ograniczenie może mieć szczególnie istotne znaczenie w przypadku miejscowości o dużej liczbie  mieszkańców.  Problem ten dostrzeżono w  opinii Biura Legislacyjnego Senatu.  

Podobne wątpliwości Rzecznika dotyczą artykułu  ustawy, zgodnie z którym jednocześnie można być członkiem tylko jednego koła.  - Ustawodawca nie przewiduje takiego ograniczenia np. w przypadku stowarzyszeń, czy związków zawodowych - wskazuje Adam Bodnar.

Ocenił, że ograniczenie możliwości tworzenia kół może prowadzić również do wymuszania członkostwa na osobach zaangażowanych w życie społeczności lokalnej, które nie będą mogły samodzielnie założyć koła. Może to z kolei stanowić pośrednie ograniczenie negatywnego aspektu wolności zrzeszania się - rozumianego jako prawo do niewstępowania do określonych zrzeszeń.

Tworząc nowe formy organizacyjne, z których mogą skorzystać obywatele, ustawodawca powinien mieć na uwadze konieczność zapewnienia jednostkom swobody działania. W ocenie Rzecznika ustawodawca nie wykazał  przesłanek uzasadniających ograniczenie możliwości tworzenia i przystępowania do kół.

Koła – tak, ale nie w miastach

Rzecznik podtrzymuje też zastrzeżenia, że ustawa nie przewidziała możliwości tworzenia kół na terenach miast. Duża część polskich miast ma bowiem zróżnicowaną strukturę i obejmuje także tereny, gdzie występuje kultura wiejska. Przykładem takiego miasta jest Dąbrowa Górnicza, której prezydent zwrócił się do Prezydenta RP o zawetowanie ustawy. Rzecznik podziela te wątpliwości.

Zwraca też uwagę, że przepisy ustawy uniemożliwiają obywatelom zaangażowanie się członkostwo w  kole działającym w innej miejscowości niż ich miejsce zamieszkania. Uniemożliwia to mieszkańcom miast angażowanie się w życie wiejskie, a także integrację pomiędzy społecznościami poszczególnych wsi.  Może to też sprzyjać podziałom w lokalnych społecznościach. Dlatego takie rozwiązanie stoi w  sprzeczności z ideą społeczeństwa obywatelskiego.

Brak konsultacji publicznych

Projekt nie był poddany konsultacjom. Podczas posiedzenia Senatu 25 października 2018 r. podsekretarz stanu w MRiRW  Ryszard Zarudzki podał w wątpliwość konieczność przeprowadzania konsultacji publicznych w sytuacji, gdy posłowie odbywają wiele spotkań z wyborcami, podczas których poruszane są tematy objęte przedmiotem regulacji.

Wypowiedź ta budzi poważne wątpliwości Rzecznika w związku z Regulaminem Pracy Rady Ministrów. Konsultacje publiczne mają bowiem na celu ocenę konkretnych, zaproponowanych przez projektodawcę, rozwiązań prawnych, a nie zebranie ogólnych informacji dotyczących pożądanych zmian prawnych.

Wpis koła do rejestru

Wątpliwości Rzecznika budzi tez zapis, że Prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wpisuje koło gospodyń wiejskich do rejestru - po stwierdzeniu, że jego statut jest zgodny z przepisami prawa, a założyciele koła spełniają wymagania ustawy.  Tymczasem są to kompetencje wykonywane co do zasady przez sąd rejestrowy. W ocenie RPO prawo do kontroli legalności statutu koła powinno zostać powierzone wyspecjalizowanemu merytorycznie, niezależnemu organowi.

VII.612.27.2018

Dwa resorty z odmiennymi stanowiskami, kto ma się zająć gleboznawcami

Data: 2019-01-22
  • Od 2008 r. RPO ubiega się u kolejnych ministrów rolnictwa, aby określili kwalifikacje dla osób prowadzących gleboznawczą klasyfikację gruntów
  • Minister rolnictwa przyznał konieczność odpowiedniej nowelizacji prawa geodezyjnego i kartograficznego, ale wskazał na resort inwestycji i rozwoju jako właściwy 
  • Według tego ministerstwa sprawa leży jednak w kompetencjach resortu rolnictwa    
  • Tymczasem upoważnienia dla klasyfikatorów nadal wydają starostowie, bez ustawowych kryteriów ich wyboru

- Mając na uwadze możliwość zaistnienia w sprawie negatywnego sporu kompetencyjnego pomiędzy panem ministrem a Ministrem Inwestycji i Rozwoju, zwracam się z uprzejmą prośbą o zajęcie w niej ostatecznego stanowiska – napisał zastępca  Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk do ministra rolnictwa i rozwoju wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

Ponad od 10 lat RPO wnosi o zmianę prawa 

Sprawa była przedmiotem licznych wystąpień RPO, kierowanych do kolejnych ministrów rolnictwa począwszy od 2008 r. Prawidłowe określanie klasyfikacji gruntów ma istotne znaczenie z punktu widzenia konsekwencji zawarcia określonych danych w ewidencji gruntów. Jest ona bowiem urzędowym źródłem informacji faktycznych wykorzystywanych w postępowaniach administracyjnych.

W Prawie geodezyjnym i kartograficznym nie ma jednak zapisu określającego kwalifikacje dla osób ubiegających się o uprawnienie klasyfikacji gruntów na prawidłowym poziomie merytorycznym. W rozporządzeniu do ustawy zapisano jedynie wymóg posiadania przez klasyfikatora upoważnienia właściwego starosty. Nie wymaga to weryfikowania kwalifikacji, a zatem klasyfikatorem może być dowolna osoba, skoro nie określono żadnych kryteriów wyboru. Tymczasem ustawa nakazuje, aby sposób i tryb przeprowadzenia klasyfikacji gruntów określano tak, aby zapewniać jej prawidłowe i merytoryczne wykonanie.

Zdaniem RPO nadawanie tych upoważnień przez starostę nie znajduje odpowiedniej podstawy prawnej. Jest to też nie do zaakceptowania z punktu widzenia art. 92 Konstytucji RP (głosi on, że rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia z ustawy i w celu jej wykonania). Budzi to też wątpliwość z punktu widzenia art. 65 ust. 1 Konstytucji RP (wolność wyboru i wykonywania zawodu).

Dlatego Rzecznik uznaje za niezbędne ustawowe uregulowanie statusu klasyfikatorów gruntów i zapewnienie w ten sposób odpowiedniego poziomu kwalifikacji osób wykonujących ten zawód. 

Rozbieżne stanowiska ministerstw

Na kolejne wystąpienie RPO w tej sprawie z 20 maja 2016 r. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformował  9 sierpnia 2016 r., że w pełni podziela stanowisko Rzecznika o konieczności wprowadzenia ustawowej regulacji określającej  kwalifikacje dla klasyfikatorów. Podkreślił, że z uwagi na przepisy ustawy z 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej, skierował do Ministra Infrastruktury i Budownictwa przygotowany w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi projekt odpowiednich zapisów ustawowych w tej sprawie.  

W marcu  2018 r. Rzecznik skierował kolejne wystąpienie do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W odpowiedzi otrzymał informację, iż działania legislacyjne w tym zakresie prowadzone są w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.

21 czerwca 2018 r. Rzecznik wystąpił do tego resortu. W odpowiedzi z  31 lipca 2018 r. Minister Inwestycji i Rozwoju poinformował, że w jego opinii ustawa geodezyjna, jako akt regulujący sprawy geodezji i kartografii - należące do działu administracji rządowej: budownictwo, planowanie i zagospodarowanie przestrzenne oraz budownictwo -  nie jest aktem właściwym do  określenia statusu klasyfikatorów gruntów. W ocenie ministra przepisy dotyczące problematyki na gruncie tej ustawy powinny ograniczać się do kwestii związanych z ujawnianiem wyników postępowań klasyfikacyjnych w ewidencji gruntów i budynków, bo za prowadzenie tego rejestru odpowiadają organy administracji geodezyjnej i kartograficznej.

Według Ministra Inwestycji i Rozwoju regulacje dotyczące ustanowienia zawodu klasyfikatora (nadawania uprawnień, zasad wykonywania zawodu, odpowiedzialności zawodowej, ewentualnego samorządu zawodowego), powinny mieć miejsce w aktach ustawowych pozostających w kompetencjach Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jako odpowiedzialnego za sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów.

Jednocześnie Minister Inwestycji i Rozwoju poinformował, że w jego resorcie nie były i nie są prowadzone prace legislacyjne nad nowelizacją. Minister przedstawił również RPO do wiadomości wyrażające tożsame stanowisko pismo do ministra rolnictwa z 13 lipca 2018 r.

W związku z tym Rzecznik zwrócił  się do ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego o zajęcie ostatecznego stanowiska, czy w jego ocenie określenie wymagań dla gleboznawców należy do właściwości Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. - W razie odpowiedzi twierdzącej uprzejmie proszę o przedstawienie informacji o stanie ewentualnych prac zmierzających do ustawowego uregulowania przedmiotowej kwestii – napisał Stanisław Trociuk.

IV.7007.50.2014

Dzieje spółki wodnej. Po interwencji Rzecznika pan Jan nie musi płacić nienależnych pieniędzy

Data: 2019-01-16
  • Firma windykacyjna, na podstawie cesji z Rejonowym Związkiem Spółek Wodnych, skierowała do pana Jana przedsądowe wezwanie do zapłaty.
  • Pan Jan uważał, że jest to całkowicie nieuzasadnione, bo nie jest on właścicielem gruntów, nigdy nie należał do spółki wodnej i nie zlecał prowadzenia jakichkolwiek prac.
  • Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu poprosił więc związek spółek wodnych wyjaśnienie skąd i kiedy powstała należność pana Jana.

Z odpowiedzi, jak również z dołączonych dokumentów wynikało, że mieszkańcy sołectwa wyrazili zgodę na uiszczanie składek na rzecz spółki wodnej. Na liście tej znajdował się również podpis pana Jana. W kolejnym piśmie do starosty Pełnomocnik RPO zwrócił jednak uwagę, że z nadesłanych dokumentów nie wynikało wprost, że pan Jan był kiedykolwiek członkiem spółki wodnej.

Lista osób uczestniczących w zebraniu wiejskim wskazywała tylko na to, kto zgodził się na założenie spółek wodnych. Nie znalazło się natomiast na niej żadne oświadczenie, z którego by wynikało, że konkretna osoba wyraża wolę członkostwa w takiej spółce. Dlatego od samego początku działania windykacyjne były wadliwe i przedwczesne.

W takim zatem stanie rzeczy Pełnomocnik Terenowy RPO poprosił o ponowne przeanalizowanie sprawy i podjęcie działań w ramach kompetencji nadzorczych starosty nad działalnością spółek wodnych zmierzających do zmiany zakwestionowanych postanowień statutu spółki wodnej.

Na skutek tej interwencji Pan Jan został skreślony z listy członków spółki wodnej, a jego zadłużenie - anulowane. Kierownik zawiązku spółek wodnych zapewnił również, że na najbliższych walnych zgromadzeniach spółek wodnych dokonane zostaną zmiany dostosowujące statuty do stanu zgodnego z prawem.

BPW.510.70.2016

Seminarium eksperckie „Problemy prawne w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej” w Biurze RPO

Data: 2019-01-07

Seminarium eksperckie poświęcone było problemom wynikającym ze stosowania przepisów ustawy z dnia 17 maja 1989 r.  – Prawo geodezyjne i kartograficzne. Celem seminarium była ocena obowiązującego stanu prawnego i zdefiniowanie potrzeb zmian legislacyjnych w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej. 

W seminarium 7 stycznia wzięli udział m.in. główny geodeta kraju, sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, przedstawiciele: Najwyższej Izby Kontroli, Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii, Biura Geodezji i Katastru Urzędu m.st. Warszawy, Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, geodeci, grono redakcyjne „Magazynu Geoinformacyjnego – Geodeta”, niezależni eksperci oraz przedstawiciele doktryny. Seminarium otworzył rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar

Pracownicy Zespołu Prawa Cywilnego BRPO nakreśliligłówne problemy wynikające ze skarg obywateli dotyczące wadliwego odzwierciedlania stanu nieruchomości skarżących w zasobach przyjętych do ewidencji gruntów i budynków.

Wadliwość ta znajduje nierzadko potwierdzenie w przeprowadzanej okresowo przez starostę bądź właściwego miejscowo wojewódzkiego inspektora nadzoru geodezyjnego i kartograficznego weryfikacji danych ewidencyjnych - w zakresie zgodności tych danych z treścią dokumentów źródłowych, stanowiących podstawę wpisu do ewidencji, oraz zgodności treści mapy ewidencyjnej ze stanem faktycznym w terenie.

Problemem jest m.in., iż organ często zwleka z podjęciem czynności urzędowych w celu usunięcia stwierdzonych niezgodności, skutkiem czego właściciel nie zawsze nie posiada aktualne i prawidłowe wpisy w urzędowych ewidencjach.

W skargach do Rzecznika obywatele wskazują także na problem związany z nieujawnianiem w ewidencji gruntów zmian w odniesieniu do nieruchomości, które zostały zajęte pod drogi publiczne i przeszły na własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, na podstawie art. 73 ust. 4 ustawy – Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną. W tego typu sprawach obywatele przez wiele lat oczekują na wydanie przez właściwy organ deklaratoryjnej decyzji administracyjnej stwierdzającej przejście z mocy prawa części nieruchomości pod drogę publiczną, która to decyzja może stać się podstawą do wprowadzenia zmiany w ewidencji gruntów; do momentu wydania decyzji o przejściu prawa własności, nie ma podstaw do wprowadzenia zmian do ewidencji gruntów. Na skutek takiego stanu rzeczy obywatel napotyka również na problemy w zakresie możliwości wszczęcia procedury rozgraniczenia nieruchomości, gdy granice gruntu są sporne (osoba wpisana do ewidencji gruntów nadal jest właścicielem pasa drogowego).

Wątpliwości obywateli budzi również kwestia obciążania strony kosztami postępowania, w sytuacji, gdy to strona ujawnia nieprawidłowości zaistniałe w przyjętych do zasobu materiałach geodezyjnych.

Obywatele nierzadko mają problem ze zrozumieniem procedury wszczęcia postępowania w ww. sprawach, co przejawia się w tym, iż oczekują, że organ z urzędu zbada sprawę błędnego wpisu i z urzędu ten wpis sprostuje. Nie pomaga również stosowana przez organy praktyka odpowiadania na pisma strony w formie zwykłego pisma, bez pouczania wnioskodawcy o treści k.p.a. w zakresie wszczęcia postępowania, jak również dokonywanie zmian w ewidencji gruntów na podstawie tzw. czynności materialnotechnicznej.

Osobnym problemem, ujawnianym w skargach obywateli do Rzecznika, jest brak określenia – na poziomie ustawy – wymagań kwalifikacyjnych dla osób ubiegających się o uprawnienie do wykonywania gleboznawczej klasyfikacji gruntów; zagadnienie to jest przedmiotem wystąpień Rzecznika Praw Obywatelskich od 2008 roku.

Pierwszy panel otworzyło wystąpienie Bogdana Grzechnika, redaktora „Magazynu Geoinformacyjnego – Geodeta”, który omówił kwestię błędnych wpisów do ewidencji gruntów i budynków - na przykładach z praktyki zawodowej.

Następnie głos zabrała dr Magdalena Durzyńska, sędzia WSA w Warszawie, która wskazywała m.in. na problem modernizowania ewidencji gruntów i wprowadzenia w tym trybie zmian do ewidencji, de facto bez wiedzy właścicieli nieruchomości (jest tylko możliwość wniesienia zastrzeżeń do operatu, o ile strona dowie się, iż była prowadzona modernizacja ewidencji gruntów; zwykle informacja taka zamieszczana jest na tablicy informacyjnej urzędu gminy). Brak jest zaś trybu, aby zmusić właściwego starostę, aby wszczął postępowanie z urzędu, w sytuacji, gdy istnieje nieprawidłowość w operacie ewidencyjnym, ujawniona w trybie modernizacji ewidencji. Prelegentka wskazywała także, iż często obywatele chcą przerzucić ciężar dbania o własność (tj. o granice własności), wynikający z przepisów Kodeksu cywilnego, na administrację, która ma obowiązek utrzymywać ewidencję w stanie aktualności, przez co spór graniczny strony wprowadzają do postępowania rejestracyjnego, na koszt ewidencji (ustalenia granic są przerzucane na administrację). Dodatkowo wskazano również na kwestię do rozważenia, tj. dotyczącą ustawowego zobowiązania geodetów do realizowania obowiązku doskonalenia zawodowego (cyklicznych szkoleń), co mogłoby zapobiec występującym w praktyce przypadkom błędów „w sztuce geodezyjnej”. Podniesiono również problem rozbieżności formy prawnej w zakresie orzeczeń dotyczących wprowadzania zmian do ewidencji gruntów: w niektórych rejonach kraju zmiany wprowadzane są na mocy czynności materialnotechnicznej, w innych zaś na mocy decyzji administracyjnej. 

Po prezentacjach głównych prelegentów głos zabrał Główny Geodeta Kraju, p. Waldemar Izdebski. Wskazał m.in., iż jakkolwiek w praktyce błędy zdarzają się, to jednak jawność danych pozwala wykryć te błędy. Odniósł się do kwestii nieujawniania w ewidencji gruntów numeru księgi wieczystej, i problemu powiązania danych w rejestrach: ewidencji gruntów i księgach wieczystych.

Po panelu nastąpiła ożywiona dyskusja, dotyczącą problemów występujących w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej.

Głos zabrała także p. Jadwiga Wojciechowska, Dyrektor Biura Geodezji i Katastru m.st. Warszawy, która wskazywała na problem, polegający na ujawnieniu w księdze wieczystej nieruchomości według dawnych oznaczeń (sprzed założenia ewidencji gruntów bądź sprzed odnowienia ewidencji gruntów) w kontekście dokumentu, który powinien być podstawą sprostowania działu I księgi wieczystej. Z praktyki wynika, iż niektóre powiaty ujednolicają dane na podstawie wykazu synchronizacyjnego i sądy powszechne sprostowują dokumenty na tej podstawie, mimo, iż taki wykaz nie ma „pieczątki” z organu, inne powiaty wydają zaś zaświadczenia synchronizujące bądź tez są wysyłane opisowe zawiadomienia do sądu wieczystoksięgowego. W tym zakresie niezbędna wydaje się interwencja ustawodawcy.

W dyskusji pojawił się także, odnotowany przez Rzecznika, problem skutków prawnych zwrotu przez sąd powszechny wniosku o rozgraniczenie nieruchomości (np. z powodu jego nieopłacenia), i tym samym wątpliwości co do statusu tejże decyzji administracyjnej o rozgraniczeniu: czy wobec zwrotu wniosku, decyzja pozostaje w obrocie prawnym. Zapytana o tę kwestię Dyrektor Biura Geodezji i Katastru m.st. Warszawy wyjaśniła, iż praktyka reprezentowanego przez nią organu jest taka, aby „wstrzymać” wpisanie tego typu zmiany do ewidencji gruntów, jednakże nie jest to praktyka powszechna.

Dyskusja w ramach panelu drugiego uwidoczniła istnienie szeregu problemów, także o charakterze systemowym. M.in. w dalszym ciągu nie została uregulowana kwestia uprawnień do sporządzania kwalifikacji gleboznawczej gruntu.

W związku z powyższym, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zamierza w dalszym ciągu podejmować  starania w zakresie ustawowej regulacji osób upoważnionych do sporządzania klasyfikacji gleboznawczej. Zasadne jest także dalsze monitorowanie orzecznictwa sądów administracyjnych pod kątem rozbieżności, uzasadniających zadanie pytania prawnego w kwestiach omawianych na seminarium. Biuro rozważa także zorganizowanie w przyszłości kolejnego seminarium eksperckiego poświęconego stricte kwestii właściwego zagwarantowania właścicielom nieruchomości możliwości inicjowania postępowań dotyczących weryfikacji błędnych wpisów w ewidencji gruntów i budynków.

Obywatele nie mogą podważać decyzji tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r. Wniosek RPO do TK

Data: 2018-12-21
  • Obywatele nie mogą kwestionować decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.
  • Od 1992 r. w tych sprawach nie można bowiem stosować przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego o wznowieniu postępowania, stwierdzeniu nieważności czy uchyleniu albo zmiany decyzji
  • Według RPO w niekonstytucyjny sposób pozbawia to obywateli możliwości weryfikacji w tym trybie  decyzji o przejęciu ich nieruchomości

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego art. 63 ust. 2 i 3 ustawy z 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Kpa dotyczących wznowienia postępowania, stwierdzenia nieważności i uchylenia lub zmiany decyzji wydanych na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.

Wielu rolników w czasach PRL nie przywiązywało wagi do uporządkowania spraw własności ziemi. Państwo przez lata prowadziło politykę wrogą indywidualnemu rolnictwu. Zaczęło się to zmieniać w latach 70., kiedy władza de facto uznała rolę rolnictwa indywidualnego. Wtedy też zaczęto porządkować stosunki własnościowe. Zapewnić to miała ustawa uwłaszczeniowa z 1971 r.

Na jej podstawie rolnik dostawał akt własności ziemi, którą posiadał i uprawiał. Zdarzały się jednak przypadki, że w wyniku tej ustawy ziemię można było stracić na rzecz państwa. Np. jeśli dziecko po śmierci rodziców-rolników trafiło do domu dziecka, a ziemię uprawiał sąsiad, który nie był formalnie rolnikiem (bo np. pracował też gdzieś na etacie) – w takim wypadku ziemia przypadała Skarbowi Państwa. Decyzję wydawali urzędnicy i nie można się było od tego odwołać do sądu. Taki stan trwa do dzisiaj.

Co przewidywała "ustawa uwłaszczeniowa" z 1971 r.

Ustawa z 26 października 1971 r. o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych („ustawa uwłaszczeniowa”) miała na celu uporządkowanie skomplikowanych stosunków własnościowych. Chodziło m.in. o potwierdzenie stanów faktycznych samoistnego posiadania przez rolników nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych. Z chwilą wejścia ustawy w życie z mocy prawa stawali się oni właścicielami tych gruntów.

Wniosek RPO dotyczy zaś sytuacji nieruchomości przejętych przez państwo. Zgodnie z art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”,  nieruchomości - na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólności domowej, od lat pięciu do dnia wejścia w życie ustawy, z powodu stałego zatrudnienia w innych zawodach niż praca w indywidualnym gospodarstwie rolnym albo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej – mogły być przekazane dzierżawcom we własność albo przejęte przez państwo. Postępowania w tych sprawach były prowadzone przez organy administracji, które wydawały ostateczne decyzje.

Porządkowanie sytuacji własności gospodarstw rolnych samoistnych posiadaczy w zasadniczym stopniu zakończono w 1982 r. Wtedy ustawa uwłaszczeniowa została uchylona, a prowadzenie spraw niezakończonych przekazano sądom. Wydane akty własności dla posiadaczy samoistnych mogły być nadal podważane w drodze wniosków o wznowienie postępowania lub stwierdzenia jego nieważności na podstawie Kpa. Ustawa z 1982 r. pomijała jednak kwestię decyzji o przejęciu nieruchomości na podstawie art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”. Od kwietnia 1982 r. decyzje takie  nie mogły być już wydawane, a właściwe do trwających nadal postępowań pozostały organy  administracji - spraw tych nie przekazano sądom.

Ostatecznie proces porządkowania zakończono ustawą o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa z 19 października 1991 r. W art. 63 ust. 2 i 3 wprowadziła ona od 1 stycznia 1992 r. zakaz weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa wszelkich decyzji wydanych na podstawie „ustawy uwłaszczeniowej”; trwające postępowania umorzono. Wzruszanie wszelkich decyzji stało się niemożliwe.

Obywatel nie zakwestionuje decyzji o przejęciu ziemi przez państwo

Problemem konstytucyjnym wniosku RPO jest kwestia dopuszczalności i zasadności ograniczenia możliwości weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa tych decyzji o przejęciu przez państwo nieruchomości, których podstawą był art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”.

W ocenie Rzecznika regulacja ta jest niezgodna z art. 7 Konstytucji i wyrażoną w nim zasadą praworządności. Wyłączenie możliwości wzruszenia decyzji administracyjnej o przejęciu przez państwo nieruchomości prowadzi do sytuacji, w której decyzje obarczone wadami, jak np. wydanie z rażącym naruszeniem prawa, pozostają w obrocie prawnym, kształtując sytuację prawną byłych właścicieli przejętych nieruchomości. Sytuacja taka narusza zasadę praworządności i nie znajduje uzasadnienia w innych wartościach konstytucyjnych.

Regulacja ta zrównała - w sposób niezgodny z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej oraz równości wobec prawa - podmioty znajdujące się w różnych sytuacjach prawnych i faktycznych. Za cechę wspólną uznała bowiem wyłącznie fakt pozbawienia właścicieli nieruchomości na podstawie decyzji wydanych na gruncie „ustawy uwłaszczeniowej”. Wprowadzając zakaz wzruszania decyzji wydanych na tej podstawie, ustawodawca zrównał sytuację prawną i prawa byłych właścicieli, którzy de facto zostali wywłaszczeni na rzecz samoistnych posiadaczy, oraz byłych właścicieli, których nieruchomości zostały przejęte przez państwo w trybie decyzji wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej. W ocenie RPO zrównanie to nie jest uzasadnione i skutkuje naruszeniem praw byłych właścicieli nieruchomości przejętych przez państwo. W ich przypadku nie ma bowiem wartości konstytucyjnych, które ograniczenie to by uzasadniały.

RPO wskazuje, że ustawodawstwo z lat 1945-1989 przewidywało liczne przypadki przejęcia gospodarstw rolnych przez państwo - zarówno o charakterze przymusowym,  jak i regulacji dających jedynie taką możliwość. Aktami należącymi do tej drugiej kategorii były np. ustawa z 29 maja 1974 r. o przekazywaniu gospodarstw rolnych na własność państwa za rentę i spłaty pieniężne czy ustawa z 26 marca 1982 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych. W żadnym z tych przypadków ustawodawca nie wyłączył możliwości weryfikacji prawidłowości wydanych decyzji w trybach nadzwyczajnych Kpa. Właściciele nieruchomości przejętych na podstawie tych aktów prawnych oraz na podstawie „ustawy uwłaszczeniowej” znajdowali się w podobnej sytuacji prawnej. Zaskarżona przez Rzecznika ustawa wprowadziła zatem nieuzasadnione zróżnicowanie praw w ramach jednej kategorii.

Należy zatem uznać, że pozbawienie przez art. 63 ust. 2 i 3 zaskarżonej ustawy byłych właścicieli możliwości weryfikacji po 1 stycznia 1992 r. decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo stanowi istotną, nieproporcjonalną, a przede wszystkim  niezasadną i rażąco niesprawiedliwą ingerencję w art. 32 ust. 1 Konstytucji i zasadę równości wobec prawa oraz art. 2 i zasadę sprawiedliwości społecznej.

Zasady kierowania wniosków RPO do Trybunału

Art. 16 ust. 2 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich stanowi, że „RPO może występować do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskami w sprawach, o których mowa w art. 188 Konstytucji”. Wynika to z niezawisłości i niezależności instytucji Rzecznika (art. 210 Konstytucji RP) oraz związanej z tym pełni kompetencji w jakich sprawach i kiedy może skorzystać z tego środka ochrony praw obywatelskich.

Podejmując decyzje o skierowaniu wniosku do Trybunału, Rzecznik zawsze kieruje się literą prawa, interesem obywateli i poczuciem konstytucyjnej współodpowiedzialności za państwo. 

Ten wniosek do Trybunału leży właśnie w interesie obywateli, którzy mogli zostać pokrzywdzeni przez państwo. Gdyby artykułu 63. ust. 2 i 3 nie było, to osoby, których nieruchomości przejęło państwo - a decyzja ta była np. niezgodna z prawem - mogłyby próbować je odzyskać lub przynajmniej starać się o stosowne odszkodowanie. Dziś jest to niemożliwe.

IV.7005.1.2018

Obywatel nigdzie nie znajdzie ważnego artykułu ustawy. RPO pisze do marszałka Sejmu

Data: 2018-12-19
  • Obywatele mogą być zdezorientowani, bo w żadnym dzisiejszym akcie prawnym nie znajdą ważnego artykułu ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa
  • W jej tekście będzie tylko adnotacja „pominięty”, ale obywatel nie będzie wiedział, czy artykuł ten został już uchylony, czy nie - tymczasem wciąż jest on stosowany przez sądy
  • Od 1995 r. do 2012 r. artykuł ten był przytaczany w samym obwieszczeniu o tekście jednolitym ustawy, choć w nie w samej ustawie, która jest załącznikiem do obwieszczenia      

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, aby ten artykuł bądź wrócił do obwieszczenia, bądź też znalazł się w tekście jednolitym ustawy.  

Tekst jednolity danej ustawy publikowany jest po kolejnych jej zmianach. Swego rodzaju wstępem do takiego tekstu jest obwieszczenie Marszalka Sejmu w sprawie jego ogłoszenia. Zgodnie z techniką prawodawczą, określonym w rozporządzeniu premiera z 2002 r., tekst jednolity może nie obejmować przepisów zawartych w ustawach zmieniających – jako niezmieniających samej ustawy -  ale powinien być w nim odnośnik do obwieszczenia, gdzie te przepisy są przytaczane.

Tak od 1995 do 2012 r. było w przypadku art. 63 ust. 2  i 3 ustawy gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. W kolejnych obwieszczeniach tego już nie ma - co budzi wątpliwości Rzecznika.

Art. 63 ust. 2 i 3. zakończył rozpoczęty  na gruncie ustawy z 26 października 1971 r. o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych (tzw. ustawy uwłaszczeniowej) proces porządkowania własności nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych.  Ustawę uwłaszczeniową uchylono w 1982 r., kiedy przekazano sądom prowadzenie spraw niezakończonych. Wcześniej wydane akty własności mogły być jednak nadal podważane w drodze wniosków o wznowienie postępowania lub stwierdzenia jego nieważności na podstawie Kodeksu postępowania administracyjnego. Ostatecznie proces porządkowania zakończono ustawą o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa z 1991 r. W art. 63 ust. 2 i 3 wprowadziła ona zakaz weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kodeksu postępowania administracyjnego decyzji wydanych na podstawie ustawy uwłaszczeniowej.

Art. 63 ust. 2 i  3 nie utracił mocy obowiązującej. Nadal jest stosowany przez organy administracji publicznej oraz sądy. Jest bowiem wyłączną podstawą prawną uniemożliwiającą weryfikację decyzji w związku z ustawą uwłaszczeniową.

- Obecnie jednak treść tej normy nie jest zamieszczona ani w teście jednolitym ustawy, ani w obwieszczeniu Marszałka Sejmu. Sytuacja ta, w mojej ocenie, narusza wyrażoną w art. 2 Konstytucji zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa i związane z nią bezpieczeństwo prawne jednostki oraz zasadę prawidłowej legislacji i określoności prawa – uznał Rzecznik. Pominięcie to powoduje, że sytuację prawną obywateli kształtuje przepis, którego treść nie znajduje się w żadnym z obowiązujących obecnie tekstów aktów normatywnych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do Marszałka Sejmu  o rozważenie możliwości zamieszczenia w tekście jednolitym ustawy bądź w obwieszczeniu do niego pełnej treści art. 63 ust. 2 i 3 ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa.

IV.7005.12.2018

Wniosek do prezydenta RP o weto do zmian Prawa energetycznego

Data: 2018-12-11
  • RPO kwestionuje przepisy, które za bardzo ułatwiają życie właścicielom sieci energetycznych kosztem właścicieli gruntów
  • Chodzi o sytuacje, kiedy trzeba zmodernizować instalację (np. gazociąg, linię energetyczną)
  • W niekorzystnej sytuacji mogą się znaleźć np. rolnicy

W tej chwili jest tak, że jeśli inwestor stwierdza, iż musi zmodernizować sieć, występuje o decyzję o udostępnieniu nieruchomości, a następnie – o ile zajdzie taka konieczność – o zgodę na zajęcie nieruchomości. Może być bowiem tak, że właściciel działki nie chce wpuścić na nią energetyków. Może być jednak też i tak, że mówi: "Proszę przyjechać za miesiąc, kiedy będzie po zbiorach".

Wprowadzona w nowelizacji prawa energetycznego drobna zmiana do ustawy o gospodarce nieruchomościami zakłada, że jeśli organ zgodzi się, że konieczna jest modernizacja, to musi dać też zgodę na zajęcie nieruchomości z natychmiastową wykonalnością. Właściciel ziemi, np. rolnik, może więc to zaskarżyć, ale w tym czasie energetycy/gazownicy i tak będą mogli wjechać na jego pole.

Zdaniem RPO taka zmiana jest niepotrzebna i zbytnio ingeruje w relacje między stronami. Wprowadzenie automatyzmu w nadawaniu rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji, o których mowa w art. 124b ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami nie jest konieczne, ani uzasadnione. Obecnie istnieje bowiem tryb, który gwarantuje możliwość opatrzenia decyzji o zajęciu nieruchomości rygorem natychmiastowej wykonalności, w przypadku, gdy okoliczności sprawy tego wymagają w przypadku, gdy przeprowadzenie prac związanych z urządzeniami infrastruktury technicznej byłoby konieczne z uwagi na ochronę zdrowia lub życia ludzkiego albo dla zabezpieczenia gospodarstwa narodowego przed ciężkimi stratami bądź też ze względu na inny interes społeczny lub wyjątkowo ważny interes strony albo ważny interes gospodarczy.

W dotychczasowym stanie prawnym ustawodawca przewidział bowiem możliwość niezwłocznego zajęcia nieruchomości w określonych sytuacjach. W przypadkach opisanych w art. 108 Kodeksu postępowania administracyjnego lub uzasadnionych ważnym interesem gospodarczym, może być zatem wydane – w drodze odrębnej decyzji, ale dopiero po wydaniu decyzji o udostępnieniu nieruchomości – zezwolenie na niezwłoczne zajęcie nieruchomości, które opatruje się rygorem natychmiastowej wykonalności (zob. komentarz do art. 124b [w:] D. Pęchorzewski, M. Horoszko, Gospodarka nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 2014, Legalis). Co więcej – jak podkreśla doktryna – w przypadku zaistnienia okoliczności wskazanych w art. 108 Kodeksu postępowania administracyjnego albo uzasadnionych ważnym interesem gospodarczym, wydanie przez organ takiej decyzji o zezwoleniu na zajęcie nieruchomości oraz opatrzenie jej rygorem natychmiastowej wykonalności jest obligatoryjne (zob. M. Wolanin, komentarz do art. 124, nb 18, [w:] J. Jaworski, A. Prusaczyk, A. Tułodziecki, M. Wolanin, Ustawa o gospodarce nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 2017, Legalis).

Nadanie rygoru natychmiastowej wykonalności każdej decyzji wydawanej na podstawie art. 124b ust. 1 u.g.n. stanowi nadmierną ingerencję przede wszystkim w przysługujące stronie prawo własności. Ingerencja ta nie jest uzasadniona w tym przypadku szczególnymi okolicznościami, które miałyby charakter realny. Nowa regulacja odwraca natomiast dotychczasowe stosowanie instytucji natychmiastowej wykonalności decyzji nieostatecznej, czyniąc z wyjątku zasadę.

Należy zatem raz jeszcze podkreślić, że stosowanie instytucji natychmiastowej wykonalności stanowi wyjątek i dopuszczalne jest tym samym tylko w szczególnych przypadkach realnego zagrożenia określonych wartości lub praw. Wprowadzenie zatem obligatoryjności nadawania rygoru natychmiastowej wykonalności decyzjom, o których mowa w art. 124b ust. 1 u.g.n., nie tylko nie jest konieczne, ponieważ tryb nadawania rygoru został już przez ustawodawcę zagwarantowany, lecz również jest nieproporcjonalne.

Zapewnienie sprawności wykonywania prac nie tylko nie stanowi wyjątkowych okoliczności, lecz jest wartością nieadekwatną dla ograniczenia konstytucyjnie chronionego prawa własności oraz innych praw majątkowych. W tym przypadku wydaje się, że tylko usuwanie awarii mogłoby stanowić uzasadnienie dla takiej ingerencji, gdyby – co należy jednoznacznie zaznaczyć – nie istniał inny tryb, pozwalający na realną ochronę zagrożonych wartości, jednocześnie niewkraczający tak głęboko w sferę praw jednostki.

IV.7000.522.2018

Projektowana ustawa o kołach gospodyń wiejskich może ograniczać konstytucyjną wolność zrzeszania – RPO pisze do przewodniczącego sejmowej komisji

Data: 2018-11-15
  • Projekt ustawy o kołach gospodyń wiejskich przewiduje szereg ograniczeń, które budzą wątpliwości RPO co do ich zgodności m.in. z zagwarantowaną w Konstytucji wolnością zrzeszania
  • Między innymi na terenie jednej wsi będzie mogło zostać utworzone tylko jedno koło gospodyń wiejskich i będzie można być jednocześnie członkiem tylko jednego koła
  • Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego sejmowej komisji rolnictwa przedstawiając swoje zastrzeżenia

4 października 2018 r. Sejm przyjął rządowy projekt i uchwalił ustawę o kołach gospodyń wiejskich (KGW). Obecnie ustawa o KGW została skierowana do sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju i Wsi po wniesieniu poprawek przez Senat  (druk sejmowy nr 2954). Jak wskazano w uzasadnieniu, ustawa przewiduje podniesienie rangi KGW poprzez wyposażenie w osobowość prawną samorządnych, społecznych organizacji mieszkańców wsi, niezależnych od innych organizacji społeczno-zawodowych rolników (kółek rolniczych), niezależnych także od administracji rządowej i jednostek samorządu terytorialnego.

Projektowane rozwiązania budzą wątpliwości, co do ich zgodności z Konstytucją RP, dlatego Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego komisji przedstawiając swoje zastrzeżenia:

  1. Projekt nie został poddany konsultacjom publicznym.
  2. Przepisy przewidują, że na terenie jednej wsi może zostać utworzone jedno koło gospodyń wiejskich, a terenem jego działalności może być jedna bądź więcej wsi – przepisy te w istotny sposób ograniczają możliwość skorzystania z nowej formy organizacyjnej, ponieważ nie wszystkie zainteresowane podmioty, spełniające ustawowe kryteria, będą mogły założyć bądź zostać członkami KGW. Ograniczenie to będzie miało szczególnie istotne znaczenie w przypadku miejscowości o dużej ilości mieszkańców.
  3. Wątpliwości budzi przepis, zgodnie z którym jednocześnie można być członkiem tylko jednego koła gospodyń wiejskich – ustawodawca nie przewiduje takiego ograniczenia np. w przypadku stowarzyszeń, czy związków zawodowych.
  4. Ograniczenie możliwości tworzenia KGW może prowadzić w praktyce również do wymuszania członkostwa na osobach zaangażowanych w życie społeczności lokalnej, które nie będą mogły samodzielnie założyć KGW. Może to z kolei stanowić pośrednie ograniczenie negatywnego aspektu wolności zrzeszania się, który rozumie się jako prawo do niewstępowania do określonych zrzeszeń.
  5. Zgodnie z konstytucyjną zasadą pomocniczości ustawodawca tworząc nowe formy organizacyjne, z których mogą skorzystać obywatele, powinien mieć na uwadze konieczność zapewnienia jednostkom swobody działania. Projektowana treść ustawy może natomiast de facto wymuszać na mieszkańcach wsi przystępowanie do określonych KGW.
  6. Wątpliwości budzi również przyznanie Prezesowi Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa kompetencji podejmowania decyzji dotyczącej wpisu koła gospodyń wiejskich do rejestru po stwierdzeniu, że statut koła jest zgodny z przepisami prawa i założyciele koła spełniają wymagania określone w ustawie. Są to kompetencje wykonywane co do zasady przez sąd rejestrowy. W ocenie RPO prawo do kontroli legalności statutu KGW powinno zostać powierzone wyspecjalizowanemu merytorycznie i niezależnemu organowi.

VII.612.27.2018

Nasze zwierzęta. Poprawa prawa pomoże właścicielom i porzucanym psom

Data: 2018-10-31
  • Starsza osoba oddaje swoje zwierzę, którym nie jest w stanie dłużej się opiekować, gminnemu schronisku - za co jest obciążona wielotysięczną opłatą
  • Sąd nakazuje zwrot odebranego zwierzęcia właścicielowi, uznając że się nad nim nie znęcał - ale nie da się już ustalić, gdzie to zwierzę przebywa
  • Psy złapane w danej gminie trafiają do schronisk oddalonych o kilkaset kilometrów. Jeśli nawet właściciele je odnajdą – to muszą płacic wysokie koszty

Takie m.in. skargi od obywateli na skutki stosowania przepisów o ochronie zwierząt wpływają do Rzecznika Praw Obywatelskich. Adam Bodnar wystąpił do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wnosząc o doprecyzowanie niektórych zapisów ustawy o ochronie zwierząt z 21 sierpnia 1997 r.

Status prawny zwierząt

Najpoważniejsze wątpliwości Rzecznika dotyczą niedostatecznej ochrony konstytucyjnie gwarantowanego prawa własności (art. 64 Konstytucji RP). Choć ustawa o ochronie zwierząt stanowi, że zwierzę nie jest rzeczą, to w zakresie w niej nieuregulowanym do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy w myśl Kodeksu cywilnego. Zastrzeżenia, jakie działania niektórych instytucji związanych z ochroną zwierząt budzą w kontekście ochrony prawa własności nie dotyczą wyłącznie własności zwierząt.

Ustawa w niewielkim stopniu reguluje status zwierząt jako „przedmiotu własności”. Stosowanie prawa cywilnego bywa problematyczne z uwagi na odmienność statusu prawnego zwierząt od rzeczy w rozumieniu Kodeksu cywilnego. Chodzi np. o skutki porzucenia zwierzęcia przez właściciela (część środowisk praw zwierząt uznaje ten zwrot za uprzedmiotawiający).  Choć Kodeks cywilny uznaje porzucenie za sposób utraty własności rzeczy, to w odniesieniu do zwierząt taki skutek nie następuje. Czynność sprzeczna z prawem jest bowiem nieważna, a ustawa  o ochronie zwierząt zakazuje ich porzucania.

Rodzi to jednak pytania, na jakich zasadach gmina, która zajęła się porzuconym zwierzęciem, może nim dysponować, np. szukać nowych właścicieli (w myśl ustawy). Gdyby postępować w pełni zgodnie z prawem cywilnym, oddanie zwierzęcia do tzw. adopcji powinno być wstrzymane do upływu terminów przewidzianych w Kc do "nabycia własności" przez znalazcę.

Zdaniem Rzecznika nieprzystawalność ogólnych reguł prawa cywilnego do statusu prawnego zwierząt przemawia za wprowadzeniem regulacji, które pozwalałyby gminom realizować ich  zadania bez wątpliwości prawnych i zapewniały odpowiedni poziom bezpieczeństwa prawnego właścicielom zwierząt. 

Dopuszczalność oddania zwierzęcia do schroniska dla zwierząt

Mimo licznych kampanii informacyjnych i społecznego piętnowania zwierzęta domowe wciaż często są porzucane. Według Rzecznika warto rozważyć uregulowanie zasady przekazywania gminie niechcianego zwierzęcia. Wtedy przypadki okrutnego i nieusprawiedliwionego porzucania zdarzałyby się rzadziej.

Zwierzę oddawane przez właściciela gminie (schronisku dla zwierząt) nie jest „bezdomne” w rozumieniu ustawy. Zgodnie z nią jest nim zaś zwierzę, które uciekło, zabłąkało się lub zostało porzucone, a nie ma możliwości ustalenia właściciela. Są gminy, które decydują się na  opiekę nad niechcianymi zwierzętami, ale - skoro nie  mogą ich traktować jako bezdomnych - pobierają za to opłaty.

- Ramy, w jakich mogą być one pobierane, powinny zostać określone ustawą – uważa Adam Bodnar. Powinna też być możliwość odstąpienia od ich pobrania, np. wtedy, gdy zwierzę jest oddawane ze szczególnych względów (ekonomicznych, zdrowotnych, niemożność  opieki dotychczasowego właściciela). Zapobiegłoby to przypadkom znanym Rzecznikowi, gdy  osoba starsza, z uwagi na niemożność dalszego zajmowania się zwierzęciem, oddała je do gminnego schroniska, za co została obciążona trudnymi do poniesienia należnościami.

Problemy opieki gmin nad bezdomnymi zwierzętami

Do zadań gmin należy odławianie bezdomnych zwierząt, które muszą mieć zapewnioną opiekę w schronisku. Sposób wykonywania tych obowiązków jest przedmiotem kontroli organów władz i  monitoringu organizacji działających na rzecz zwierząt. Biorąc pod uwagę prawa właścicieli zwierząt, RPO dostrzega dwa zasadnicze mankamenty:

Brak możliwości tworzenia przez gminy lokalnych „przytulisk”. O ile duże gminy stać na funkcjonowanie schronisk na ich terenie, o tyle gminy mniej zasobne szukają zewnętrznego wykonawcy. Przy wyborze kierują się ceną, co powoduje, że często odłowione w danej gminie zwierzęta trafiają do schronisk oddalonych od niej nawet o kilkaset kilometrów. Właściciel takiego zwierzęcia ma niewielkie szanse i możliwości jego odnalezienia. Jeżeli nawet mu się to uda, to koszty odebrania zwierzęcia ze schroniska są zwielokrotnione. Według RPO problem mogłoby rozwiązać umożliwienie gminom tworzenia lokalnych „przytulisk” na czasowy pobyt niewielkiej liczby odłowionych zwierząt (taki punkt  zorganizowano np. w Łukowie, ale bez podstaw prawnych).

Koszty odłowienia i pobytu w schronisku zwierzęcia, które ma właściciela. Nie jest to obecnie uregulowane. Częstą praktyką jest obciążanie nimi właściciela zwierzęcia. Jest to uzasadniane np. jego niewłaściwym nadzorem nad zwierzęciem, które uciekło lub zagubiło się. Gdy dane zwierzę przebywa w lokalnym schronisku, koszty nie są wysokie. Jeżeli jednak schronisko jest oddalone, sięgają one nawet kilku tysięcy zł. Niezbędne jest rozstrzygnięcie tego w ustawie. Zdaniem RPO w zdecydowanej większości przypadków (pomijając zwierzęta rasowe) kwota, którą ma ponieść właściciel odnalezionego zwierzęcia, nie powinna przekraczać kilkuset zł.

Czasowe odbieranie zwierząt

Wobec znęcania się nad zwierzęciem może być ono czasowo odebrane właścicielowi na mocy decyzji wójta i przekazane schronisku dla zwierząt, gospodarstwu rolnemu, ogrodowi zoologicznemu albo innemu podmiotowi. Oprócz tego trybu zwierzę może tez być odebrane  w sytuacjach niecierpiących zwłoki – gdy jego pozostawanie u właściciela zagraża jego życiu lub zdrowi. Wtedy zwierzę odbiera policjant, strażnik gminny lub przedstawiciel organizacji społecznej zajmującej się ochroną zwierząt. Formalna decyzja wójta jest wydawana później.

Większość skarg do RPO  dotyczy odbierania zwierząt w tym interwencyjnym trybie przez organizacje społeczne. Nie kwestionując słuszności przepisów przewidujących ten tryb, Rzecznik wskazuje na problemy w ich  stosowaniu:

Termin na zawiadomienie wójta o odebraniu zwierzęcia. Podmiot, który w sytuacji niecierpiącej zwłoki odebrał zwierzę właścicielowi, ma obowiązek niezwłocznego zawiadomienia o tym wójta, by wydał on formalną decyzję. Organizacje społeczne generalnie przestrzegają tego wymogu i zawiadomienia wpływają po kilku dniach. Rzecznik zna jednak przypadki znacznej zwłoki oraz sytuacje, w których takich zawiadomień w ogóle nie złożono. Dlatego ustawa powinna określać ścisły, liczony w dniach, termin na wykonanie tego obowiązku, wraz z sankcją za jego niedochowanie.

Miejsce pobytu odebranego zwierzęcia. Zwierzę odebrane w tym trybie trafia pod opiekę organizacji społecznej, ale jego dysponentem nie przestaje być organ, który rozstrzygnął o czasowym odebraniu. Powinien mieć on nadal kontrolę nad miejscem przebywania zwierzęcia i możliwość zmiany podmiotu sprawującego opiekę. Ze skarg do RPO wynika, że ta kontrola jest iluzoryczna. Rzecznik zna sytuacje, w których organizacje społeczne, przy rozstrzygnięciu sądu karnego o obowiązku zwrotu zwierzęcia, nie były w stanie określić jego miejsca przebywania. Trzeba zatem uzupełnić  przepisy w tym zakresie.

Umorzenie postępowania w sprawie czasowego odebrania zwierzęcia. Właścicielowi w trybie interwencyjnym odebrano zwierzęta. Wszczęte postępowanie administracyjne w sprawie ich odebrania oraz postępowanie karne o znęcanie się nad nimi. Postępowanie administracyjne umorzono wobec braku podstaw do czasowego odebrania zwierząt; postępowanie karne pozostawało w toku. W takim stanie odebrane zwierzęta powinny były wrócić do właściciela – ale nie pozwala na to obecna ustawa.

- Przez wzgląd na prawa właścicieli tych zwierząt, taki stan rzeczy uznać należy za niedopuszczalny – uznał Rzecznik. Niezbędne jest uzupełnienie ustawy o zapis, że niestwierdzenie przez właściwy organ podstaw do czasowego odebrania zwierzęcia wywołuje ten sam skutek, co nieorzeczenie przez sąd karny przepadku zwierzęcia. Do RPO docierają sygnały, że nawet przy ostatecznym umorzeniu i postępowania administracyjnego i postępowania karnego, podmioty, które odebrały zwierzę od właściciela, uchylają się od jego zwrotu.

Koszty czasowego odebrania zwierząt. Kosztami transportu, utrzymania i koniecznego leczenia zwierzęcia (w trybie zwyczajnym i interwencyjnym) obciążany jest dziś dotychczasowy właściciel - mimo że decyzja o czasowym odebraniu zwierząt nie jest ostateczna. RPO zna przypadki określenia kosztów na ponad 100 tys. zł. Dlatego wskazane jest zapisanie w ustawie, że określenie kosztów następuje wyłącznie w razie wydania decyzji o odebraniu zwierząt i po wyczerpaniu drogi odwoławczej, a nawet - dopiero po prawomocnym stwierdzeniu przez sąd karny przestępstwa znęcania.

Według RPO koszty te są de facto dodatkową sankcją za złe postępowanie ze zwierzęciem. Nie negując tej zasady jako takiej, zwraca uwagę, że niewłaściwa opieka nad zwierzętami może być wynikiem zaawansowanego wieku lub stanu zdrowia właściciela. W szczególnych przypadkach postawić wręcz można tezę, że do powstania tych sytuacji przyczyniła się bierność organów pomocy społecznej. - Nie usprawiedliwiając bynajmniej właścicieli lub opiekunów zwierząt, należałoby jednak rozważyć przyznanie organowi kompetencji do wyjątkowego odstąpienia od określania kosztów w odniesieniu do odebranych w takich warunkach zwierząt – uznał Adam Bodnar.

Rzecznik zwrócił się do ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego o stanowisko w tej sprawie.

V.7202.16.2018

Odszkodowania dla rolników - także za szkody wyrządzane przez żurawie i wydry

Data: 2018-10-24
  • Rolnicy skarżą się na niemożność odszkodowania od państwa za straty powodowane przez żurawie i wydry - zwierzęta objęte ochroną gatunkową

  • Dziś Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność tylko za szkody wyrządzone przez żubry, wilki i rysie, niedźwiedzie oraz bobry
  • Według RPO Rada Ministrów powinna określić także inne gatunki zwierząt chronionych wyrządzających szkody, za które odpowiada Skarb Państwa

Podczas spotkań regionalnych Rzecznika Praw Obywatelskich obywatele skarżyli się, że szkody wyrządzane przez zwierzęta podlegające ochronie są poważnym problemem społecznym. Dotyczy to np. szkód wyrządzanych przez żurawie w uprawach rolnych lub nietoperze w budynkach mieszkalnych.

Według art. 126 ust. 1 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez żubry, wilki i rysie, niedźwiedzie  oraz bobry. Zgodnie z ustawą minister środowiska wydał 16 grudnia 2016 r. rozporządzenie określające gatunki dziko żyjących zwierząt objętych ochroną. Objęło ono 592 gatunki zwierząt, których nie wolno m.in. zabijać, okaleczać, chwytać, płoszyć czy też niszczyć ich siedlisk.

Prawo nie przewiduje możliwości odszkodowania za szkody wyrządzone przez te zwierzęta. Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody Rada Ministrów może jednak określić swym rozporządzeniem inne gatunki zwierząt chronionych wyrządzających szkody, za które odpowiada Skarb Państwa - kierując się potrzebą utrzymania ochrony gatunkowej zwierząt zagrożonych wyginięciem i wyrządzających szkody w gospodarce.

Wprawdzie w uzasadnieniu wyroku z 28 września 2015 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, iż nie istnieje konstytucyjna podstawa odpowiedzialności Skarbu Państwa za każdą szkodę wyrządzoną przez chronione zwierzęta, ale jednak zwrócił uwagę na możliwość jej rozciągnięcia w rozporządzeniu Rady Ministrów na szkody wyrządzone przez inne gatunki. Możliwość ta stanowiła w istocie główny argument dla TK za uznaniem, że art. 126 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody w zakresie, w jakim ogranicza odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody wyrządzone przez zwierzęta objęte ochroną, jest zgodny z art. 64 ust. 2 Konstytucji RP.

Jak wyjaśniał Trybunał, ustawodawca wprowadził odpowiedzialność za gatunki, co do których prawdopodobieństwo wyrządzenia istotnych szkód dla człowieka i jego gospodarki jest szczególnie wysokie. Przyjęty model odpowiedzialności zapewnia elastyczność, ponieważ lista gatunków objętych ochroną jest zmienna i zależna od wielu czynników, w tym - biologicznych i środowiskowych. W stosunku do wszystkich gatunków zwierząt chronionych ustalenie odpowiedzialności mogłoby być ograniczone lub wręcz niemożliwe. Występowanie istotnych dla gospodarki szkód powinno być zaś podstawą wprowadzenia odpowiedzialności odszkodowawczej za inne zwierzęta objęte ochroną niż wymienione w art. 126 ustawy.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do ministra środowiska Henryka Kowalczyka o rozważenie działań w celu wydania przez Radę Ministrów rozporządzenia o innych gatunkach zwierząt chronionych wyrządzających szkody, za które odpowiada Skarb Państwa.

 

V.7202.13.2018

Sąd Najwyższy przychylił się do argumentów RPO w sprawie rolników (sprawa drogi pod Ostrołęką)

Data: 2018-10-22

Sad Najwyższy i uchylił postanowienie Sądu Okręgowego w Ostrołęce oddalające apelację w sprawie o zasiedzenie, przekazując temu Sądowi sprawę do ponownego rozpoznania – postanowienie SN z dnia 18 października 2018 r. (sygn. IV CSK 361/17).

SN skutecznie tym samym skorygował stanowisko zajęte przez sąd drugiej instancji, sprzeczne z podjętą następnie uchwałą składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego w sprawie III CZP 57/16.

Ww. postanowienie sądu II instancji było w tym sensie krzywdzące dla wnioskodawców, że postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 6 kwietnia 2016 r., w którym przedstawiono Sądowi Najwyższemu zagadnienie prawne zakończone wydaniem uchwały III CZP 57/16, wydano w dacie, gdy w sprawie z wniosku Państwa P. o zasiedzenie nie zostało jeszcze zakończone postępowanie apelacyjne, zaś uchwała III CZP 57/16 zapadła, gdy wniosek państwa P. o nabycie nieruchomości przez zasiedzenie został prawomocnie oddalony, tj. na kilka dni przed upływem terminu do wniesienia skargi kasacyjnej przez wnioskodawców.  

Sprawa jest sukcesem RPO, gdyż SN niezwykle rzadko przyjmuje skargi kasacyjne do rozpoznania.

IV.7000.102.2017

Sąd Najwyższy: ograniczenia sprzedaży ziemi - nie w sprawach egzekucyjnych sprzed wejścia ustawy w życie

Data: 2018-09-10
  • Ktoś, kto po 30 kwietnia 2016 r. kupił ziemię rolną, musi przez 10 lat ją osobiście uprawiać i nie może jej w tym czasie sprzedać   
  • Ograniczenia te nie obejmują jednak nabywców licytacyjnych ziemi w sprawach egzekucyjnych, które wszczęto przed wejściem nowych przepisów w życie - orzekł Sąd Najwyższy 
  • Tak – zgodnie z wnioskiem Rzecznika Praw Obywatelskich - SN odpowiedział na pytanie prawne jednego z sądów
  • Uchwała SN chroni zasadę zaufania obywateli do państwa i prawa; umożliwia dokończenie przedsięwzięć rozpoczętych przed zmianą przepisów - podkreśla RPO

Chodzi o zapisy znowelizowanej 14 kwietnia 2016 r. ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, które weszły w życie 30 kwietnia 2016 r. Wymagają one, by nabywca ziemi przez 10 lat osobiście prowadził na niej gospodarstwo rolne.  Nie może też jej w tym czasie sprzedać czy wydzierżawić (art. 2b ustawy). Zwolnić z  tego może sąd jedynie w szczególnych, losowych przypadkach.

Pytanie prawne zadał sąd okręgowy, rozpatrując odwołanie od odmowy uznania przez notariusza aktu sprzedaży ziemi przez jej właściciela, który nabył ją podczas licytacji. Postępowanie egzekucyjne w sprawie wszczęto jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów. Licytacja odbyła się 16 stycznia 2016 r.; przysądzenie własności przez sąd nastąpiło zaś 16 sierpnia 2016 r. Sąd wskazał, że proces nabywania nieruchomości zapoczątkowano długo przed wejściem w życie nowych zasad. Na to zaś, kiedy efektywnie dojdzie do nabycia własności, uczestnicy postępowania egzekucyjnego nie mają wpływu.

Do osoby, na której rzecz przysądzono własność nieruchomości rolnej, w toku egzekucji sądowej z nieruchomości wszczętej przed dniem 30 kwietnia 2016 r., nie stosuje się ograniczeń wynikających z art. 2b ust. 1 ustawy z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego – głosi uchwała SN podjęta 7 września 2018 r. (sygn. III CZP 32/18). 

Jest ona zgodna ze stanowiskiem Rzecznika, który powoływał się na wykładnię zakorzenioną w konstytucyjnym systemie wartości przyjmowanych w demokratycznym państwie prawnym. Chroni ona bowiem prawa obywateli dotkniętych nowymi przepisami, ograniczającymi nie tyle „obrót nieruchomościami”, ile przede wszystkim konstytucyjnie gwarantowane prawa właścicieli nieruchomości. 

Według RPO ochrona uczestników obrotu przed zmianą prawa następującą w toku realizowania procesów rozłożonych w czasie - w szczególności prowadzących do nabycia własności - jest przedmiotem gwarancji wyrażonych w art. 2 Konstytucji RP, zasady zaufania obywatela do państwa i tworzonego przez nie prawa oraz zasady poszanowania praw nabytych.

W czerwcu 2017 r. Sąd Najwyższy wydał zaś inną uchwałę po pytaniu prawnym sądu. Chodziło wtedy o rolników, którzy przechodząc na emeryturę rolniczą, chcieli przekazać ziemię dzieciom, ale którzy część swojej ziemi nabyli od innych rolników już po 30 kwietnia 2016 r. Notariusze odmawiali takich czynności, żądając zezwolenia sądu. SN uznał, że w takich sytuacjach zgoda sądu nie jest wymagana - zgodnie z wnioskiem RPO, który przystąpił do tego postępowania.

Jeszcze na etapie prac legislacyjnych Rzecznik Praw Obywatelskich zgłaszał wątpliwości co do zgodności całego projektu m.in. z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony własności. Sejm tych zastrzeżeń nie uwzględnił. Do Biura RPO wpływały liczne skargi obywateli, wskazujących, że nowe zasady naruszyły ich konstytucyjne wolności i prawa. Skarżyli się również rolnicy i ich zrzeszenia, a także notariusze. 

Ze względu na wielość i złożoność stwierdzonych naruszeń konstytucyjnych wolności i praw, RPO zaskarżył nowelizację z 14 kwietnia 2016 r. do Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa czeka na rozstrzygnięcie.

Komentarz Małgorzaty Świętczak, wicedyrektorki Zespołu Prawa Cywilnego Biura RPO

Teza uchwały jest zgodna ze stanowiskiem RPO: Sąd Najwyższy opowiedział się za liberalną wykładnią bardzo restrykcyjnych przepisów. Z tezy tej uchwały, a także kilku poprzednich, wynika, że w sytuacji, gdy egzekucja została wszczęta przed wejściem w życie przepisów o ograniczeniach w obrocie ziemią rolną - czyli 30 kwietnia 2016 r. - nabywcy licytacyjni nieruchomości nie podlegają najbardziej dolegliwym ograniczeniom. Nie muszą spełniać kryterium rolnika indywidualnego (art. 2a ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego), ani też nie muszą takim rolnikiem de facto zostać, będąc zmuszonym do osobistego prowadzenia gospodarstwa rolnego przez najbliższe 10 lat, praktycznie bez możliwości jego zbycia.

W świetle uchwały SN, wprowadzający taki przymus art. 2b ustawy nie znajduje w takiej sytuacji zastosowania. Pogląd przyjęty przez SN chroni więc przede wszystkim zasadę zaufania obywateli do państwo i prawa, umożliwiając dokończenie przedsięwzięć rozpoczętych przed zmianą przepisów na dotychczas obowiązujących zasadach.

IV.7005.5.2018

Gwarancja minimalnego wynagrodzenia - także dla sezonowego pomocnika rolnika

Data: 2018-06-13
  • Osoby, które zawarły umowy cywilne z rolnikami o sezonową pracę przy zbiorze warzyw czy owoców, powinny być objęte gwarancją minimalnego wynagrodzenia - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Brak takich zapisów prowadzi do zróżnicowania prawa do minimalnego wynagrodzenia, co rodzi wątpliwości konstytucyjne
  • Według Adama Bodnara sezonowa praca na rzecz rolnika nie powinna odbiegać od warunków oferowanych przy pracach sezonowych np. w gastronomii czy hotelarstwie

Rzecznik wystąpił do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie warunków zatrudnienia i ubezpieczenia pracowników sezonowych.

Pomoc w zbiorach warzyw i owoców - na umowę

Nowelizacja z 13 kwietnia 2018 r. ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników wprowadziła nowy rodzaj umowy cywilnej - o sezonową pomoc przy zbiorach  chmielu, owoców, warzyw, tytoniu, ziół i roślin zielarskich. Takie odpłatne świadczenie powiązano z nałożeniem na rolnika obowiązku opłacania za pomocnika składki na ubezpieczenie społeczne rolników oraz na ubezpieczenie zdrowotne. Rolnik ma też obowiązek sporządzenia informacji o wysokości przychodów z tytułu umowy i przesłania jej podatnikowi oraz urzędowi skarbowemu.  Łączny czas pracy sezonowej pomocnika nie może przekroczyć 180 dni w roku kalendarzowym.

Wątpliwości RPO

Adam Bodnar podkreśla, że zasady zatrudniania w gospodarstwach rolnych przy pracach pomocniczych w okresie spiętrzenia prac przy zbiorze warzyw i owoców wymagały uregulowania. Prace te często były bowiem wykonywane „na czarno” lub na podstawie umów o dzieło, które nie były oskładkowane. W ocenie RPO nowe przepisy nie zapewniają jednak należytej ochrony takim pracownikom.

Jak wskazuje rzecznik, składka na ubezpieczenie społeczne nie dotyczy wszystkich rodzajów ryzyka, lecz tylko ubezpieczenia wypadkowego, chorobowego i macierzyńskiego. Z tytułu tego ubezpieczenia przysługiwać będzie tylko jeden rodzaj świadczenia - jednorazowe odszkodowanie z tytułu wypadku przy pracy rolniczej.

Ponadto do umowy o pomoc przy zbiorach nie są stosowane przepisy o minimalnej stawce godzinowej. Zgodnie z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu, są nią objęte tylko określone umowy. To skutek niedawnej nowelizacji, której celem było przeciwdziałanie nadużywaniu umów cywilnoprawnych, zastępujących często stosunki pracy dla obniżenia kosztów zatrudnienia. Wynagrodzenia godzinowe wprowadzono dla wykonawców umów, których płace ustalane są w bezpośredniej zależności od czasu wykonywania zlecenia. Nie dotyczy to tej grupy wykonawców umów, których wynagrodzenie ustalane jest w sposób ryczałtowy - zależny od rezultatu pracy.  Jak się wydaje, także przy umowach o pomocy przy zbiorach będzie dominować wynagrodzenie uzależnione od rezultatów pracy - wskazuje rzecznik. 

Argumenty konstytucyjne 

Tymczasem sytuacja rolnika uczestniczącego w obrocie gospodarczym jest taka sama, jak przedsiębiorcy prowadzącego działalność gospodarczą w niewielkim rozmiarze. Dlatego warunki zatrudniania osób udzielających sezonowej pomocy rolnikowi nie powinny odbiegać od tych oferowanych przy pracach sezonowych np. w gastronomii, hotelarstwie i innych działach. Prowadzi to bowiem do trudnego do zaakceptowania w świetle art. 32 ust. 1 Konstytucji RP zróżnicowania ochrony prawa do minimalnego wynagrodzenia w zależności od podmiotu zatrudniającego - podkreśla Adam Bodnar.

Przywołał wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 czerwca 2015 r. o prawie do zrzeszania się w związkach zawodowych także osób pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych. Według RPO po tym wyroku uprawniona jest szeroka interpretacja konstytucyjna pojęcia „pracy”, która obejmuje wszelką pracę zarobkową, bez względu na formalne zakwalifikowanie relacji pracownika i pracodawcy. Uprawnione jest też stanowisko, że gwarancja wynikająca z art. 65 ust. 4 Konstytucji RP dotyczy każdej pracy, bez względu na formę i charakter jej wykonywania. 

Z kolei w wyroku z 23 lutego 2010 r. TK uznał, że ustawodawca ma pewną swobodę w ustalaniu poziomu minimalnego wynagrodzenia. Zarazem stwierdził, że wykluczone jest arbitralne różnicowanie poziomu tego wynagrodzenia dla różnych kategorii osób pracujących zarobkowo.

Według TK art. 2 Konstytucji RP nakazuje urzeczywistnianie zasad sprawiedliwości społecznej, której ważnym elementem jest godziwe wynagrodzenie za pracę. Art. 24 Konstytucji RP stanowi zaś, że praca znajduje się pod ochroną Rzeczpospolitej. Wynika z tego nakaz ustanawiania przepisów, które zapewnią wystarczającą ochronę pracowników w relacjach z pracodawcami - tak aby zapobiegać niesprawiedliwościom społecznym.  

Jak podkreśla RPO, gwarancja minimalnego wynagrodzenia ma istotne znaczenie społeczne i gospodarcze. Konieczna jest zatem wszechstronna analiza funkcjonowania przepisów pod kątem zgodności ze standardami konstytucyjnymi. Dobrą okazję może stanowić ocena funkcjonowania noweli z 2016 r. ustawy o minimalnym wynagrodzeniu, która ma być przeprowadzona po 24 miesiącach od jej wejścia w życie (co nastąpiło w sierpniu 2016 r.). W ramach tego przeglądu należy w szczególności rozważyć możliwość objęcia gwarancjami minimalnego wynagrodzenia wykonawców wszystkich umów cywilnych, w tym także pomocników rolnika - napisał rzecznik do minister Elżbiety Rafalskiej.

III.7042.26.2016

WSA w Krakowie uwzględnił skargę RPO na uchwałę Rady Tarnowa

Data: 2018-02-21

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie stwierdził w środę nieważność uchwały Rady Tarnowa zakazującej utrzymywania zwierząt gospodarskich na  obszarze miasta. Skargę w tej sprawie złożył Rzecznik Praw Obywatelskich.

WSA uwzględnił skargę Rzecznika na jeden z przepisów Regulaminu utrzymania czystości i porządku w Tarnowie, przyjętego 25 lutego 2016 r. jako uchwała Rady Miasta. Zabroniono w nim „utrzymywania  zwierząt gospodarskich na obszarze miasta Tarnowa na terenach wyłączonych z produkcji  rolniczej”.

RPO wniósł o stwierdzenie nieważności tego przepisu. Ocenił, że przekracza on granice upoważnienia ustawowego, czym narusza konstytucyjne zasady prawidłowej legislacji.

W skardze Rzecznik wskazał,  że kwestionowany przepis nie mieści się w delegacji ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Stanowi ona m.in., że regulamin ma określać zasady dotyczące „wymagań  utrzymywania zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej, w tym także zakazu ich utrzymywania na określonych obszarach lub w poszczególnych nieruchomościach”.

Według RPO Rada mogła wprowadzić zakaz wyłącznie na określonych obszarach miasta. Rzecznik powołał się m.in. na uzasadnienie wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 21 czerwca 2017 r. (sygn. II OSK 991/17) . Wynika z niego, że w regulaminie należy określić zarówno wymagania ws. utrzymywania zwierząt na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej, jak i  zakaz ich utrzymywania na określonych obszarach lub w poszczególnych nieruchomościach. Dopiero zawarcie w regulaminie obu tych kwestii czyni zadość delegacji ustawowej.

„Gdyby wolą ustawodawcy było upoważnienie organu stanowiącego gminy do wprowadzenia generalnego zakazu hodowli zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolnej, niewątpliwie upoważnienie o takiej  treści wyraźnie zamieściłby w treści normy upoważniającej” - pisał RPO w skardze.

Dodał, że gdyby zaś uznać dopuszczalność takiego zakazu, to wtedy pozbawiony znaczenia prawnego byłby zapis o określeniu wymagań utrzymywania zwierząt na terenach wyłączonych z produkcji.  Zdaniem RPO oznacza to zatem, że ustawa nakazuje zapisanie w regulaminie również przesłanek dopuszczalności utrzymywania zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej.

Od wyroku WSA przysługuje skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

 

V.7204.1.201704.1.27

Rzecznik w sprawie niedostatecznej ochrony praw właścicieli nieruchomości klasyfikowanych jako działki leśne

Data: 2017-12-29
  • Prawa właścicieli działek leśnych podlegają istotnemu ograniczeniu. Problem jest tym większy, im bliżej miasta i terenów zabudowanych jest taka działka. Nie dość, że nie da się na niej np. postawić domu, to jeszcze właściciel musi fachowo dbać o las
  • Zdaniem RPO warto rozważyć zmianę przepisów, bo choć przyrodę trzeba chronić, to właścicielom należy zapewnić odpowiednią rekompensatę za to, że w interesie publicznym ich prawo własności zostało ograniczone

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi od właścicieli nieruchomości klasyfikowanych jako działki leśne. Pisma te dotyczą przede wszystkim uciążliwości wynikających z ograniczeń w korzystaniu z prawa własności: obowiązku prowadzenia na tych gruntach prawidłowej gospodarki leśnej i przestrzegania wymogów ochrony środowiska, w tym – skądinąd zrozumiałego – zakazu zabudowy. Jako szczególnie dotkliwy zakaz ten postrzegany jest w sytuacji, gdy nieruchomości takie znajdują się w granicach bądź w pobliżu miast, przylegając do terenów zabudowanych. Takie obszary leśne pełnią przede wszystkim funkcje użyteczności publicznej: ekologiczne i rekreacyjno-wypoczynkowe dla ogółu ludności, jednocześnie tracąc dla właściciela jakąkolwiek wartość.

O ile w wielu sytuacjach wykorzystywanie prywatnej własności na cele publiczne jest właścicielom rekompensowane, to jednak ze względu na skomplikowane uwarunkowania historyczno-prawne wiele z tych osób nie może skorzystać z żadnego rodzaju roszczeń (rekompensat) przewidzianych przepisami powszechnie obowiązującego prawa.

Obowiązujące przepisy nakładają na właścicieli nieruchomości leśnych szereg ograniczeń. Wynikają one przede wszystkim z ustawy o lasach – która dodatkowo ściślejszym reżimem obejmuje tzw. lasy ochronne – oraz z ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Na te regulacje o charakterze podstawowym nakładają się też dalsze, wynikające ze szczególnych przepisów z zakresu ochrony środowiska, ochrony przyrody czy krajobrazu. W pierwszej kolejności dotyczy to lasów położonych w granicach administracyjnych większych miast (bądź na ich obrzeżach) lub też terenów uprzemysłowionych.

W ocenie Rzecznika tego typu ograniczenia mieszczą się – co do zasady – w konstytucyjnych ramach dopuszczalności ograniczania konstytucyjnych wolności i praw. Nałożenie na prywatnego właściciela ograniczeń w gospodarowaniu, w szczególności poprzez odmowę zabudowania terenu leśnego, jest zarówno racjonalne i uzasadnione wartościami konstytucyjnymi (ochroną środowiska, ochroną zdrowia, realizacją zasady zrównoważonego rozwoju), jak i niezbędne dla realizacji tych wartości. We współczesnych realiach państw uprzemysłowionych ochrona środowiska naturalnego stanowi niekwestionowaną wartość, uzasadniającą m.in. aktywne zapobieganie tzw. presji urbanizacyjnej – także poprzez istotne ograniczenia praw prywatnych właścicieli nieruchomości.

Niemniej jednak nawet usprawiedliwienie takiego ograniczenia nie zwalnia z obowiązku doboru przez ustawodawcę takich rozwiązań szczegółowych, by ograniczenia (zakazy, nakazy) nakładane na jednostki były proporcjonalne  do realizowanych celów, tj. by przy ingerowaniu we własność prywatną utrzymać rozsądną równowagę pomiędzy potrzebą ochrony interesu publicznego i prywatnego. W tych zaś sytuacjach, gdy zwolnienie właściciela z nałożonych ciężarów nie jest możliwe, zasada zachowania owego fair balance wymaga, by właścicielowi zapewnić adekwatną kompensatę istniejącego trwałego ograniczenia w korzystaniu przez niego z jego praw, względnie – by umożliwić, na jego żądanie, odpłatne przejęcie własności przez państwo (gminę) takiej nieruchomości, która ze względu na dominujący interes publiczny praktycznie utraciła dla właściciela jakiekolwiek „prywatne” znaczenie.

Zdaniem Rzecznika istnieje uzasadniona potrzeba wzmocnienia pozycji prawnej prywatnych właścicieli działek leśnych, tak by rozsądnie wyważyć pomiędzy potrzebą ochrony dominującego tu interesu publicznego i interesu prywatnego. Celowe jest wprowadzenie elastycznych rozwiązań m.in. ułatwiających realizację obowiązków nałożonych na właścicieli (niebędących przecież profesjonalistami), a przede wszystkim – kompensujących trwałe i istotne ograniczenia w korzystaniu przez nich z ich własności.

Ponadto wydaje się, że pewna grupa właścicieli lasów prywatnych (w szczególności tych o charakterze ochronnym) w istocie stała się jedynie tytularnymi właścicielami nieruchomości, które są tak naprawdę terenami ogólnodostępnymi i pełnią funkcje przede wszystkim publiczne. Osobom tym jednak nie przysługują jakiekolwiek roszczenia z tytułu trwałego ograniczenia ich praw. Żadnych odrębnych podstaw do zgłoszenia roszczeń o odszkodowanie czy wykup nie przewidują przepisy szczególne dotyczące czy to samych lasów, czy terenów objętych ochroną środowiskowo-przyrodniczą. W systemie prawa polskiego nie istnieje również instytucja „wywłaszczenia na żądanie” w trybie administracyjnoprawnym. Tymczasem jeżeli ograniczenia własności przekraczają rozsądną miarę i są wprowadzone wyłącznie dla realizacji celów publicznych (użyteczności publicznej), system prawny powinien przewidywać mechanizmy umożliwiające – w pewnych sytuacjach – prywatnemu właścicielowi zażądanie odszkodowania bądź wykupienia jego nieruchomości przez podmioty sprawujące władztwo publiczne.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przeanalizowanie podniesionych argumentów oraz o odniesienie się do kwestii zasadności podjęcia postulowanych działań legislacyjnych.

Sąd Najwyższy zgodnie z argumentami RPO przyjął stanowisko korzystne dla osób sprzedających ziemię rolną

Data: 2017-12-27
  • Transakcja rozpoczęta przed zaostrzeniem przepisów o obrocie ziemią z 30 kwietnia 2016 r. może być dokończona zgodnie ze starym prawem

Sąd Najwyższy w uchwale z 15 grudnia 2017 r. (sygn. III CZP 83/17 r.) przyjął stanowisko zgodne z poglądem Rzecznika, a korzystne dla osób sprzedających ziemię rolną.

Wobec osób, które przed 30 kwietnia 2016 r. zawarły umowy warunkowe sprzedaży nieruchomości, ale umowy definitywnie przenoszące własność - już po tej dacie, nie stosuje się ograniczeń obowiązujących od 30 kwietnia 2016 r.

Warunkowa forma umowy jest konieczna ze względu na ustawowe prawo pierwokupu Agencji Nieruchomości Rolnych (obecnie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa), natomiast definitywne, bezwarunkowe przeniesienie własności jest możliwe wyłącznie wówczas, gdy państwowa agencja z pierwokupu nie skorzysta.

Transakcję „rozpoczętą" przed zmianą przepisów można zatem „dokończyć" według dawnych, mniej surowych zasad. O taką wykładnię przepisów wnosił też Rzecznik (sygn. III CZP 83/17, IV.7005.23.2017).

Tekst uchwały SN z 15 grudnia 2017 r., sygn. III CZP 83/17:

"Ograniczenia obrotu nieruchomościami rolnymi wprowadzone ustawą z dnia 14 kwietnia 2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności  Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz.U. z 2016 r., poz. 585 ze zm.) nie mają zastosowania do umowy przenoszącej własność nieruchomości, zawieranej w wykonaniu zobowiązującej umowy sprzedaży zawartej przed dniem 30 kwietnia 2016 r., jeżeli Agencja Nieruchomości Rolnych nie skorzystała z prawa pierwokupu zastrzeżonego na rzecz Skarbu Państwa w art. 29 ust. 4 ustawy z dnia 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa (jedn. tekst: Dz.U. z 2016 r., poz. 1491 ze zm.)".

Zmiana zasad w obrocie ziemią rolną

Od 30 kwietnia 2016 r. nabywcami nieruchomości rolnych zasadniczo mogą być tylko rolnicy indywidualni, którzy będą ją osobiście uprawiać i nie będą jej mogli sprzedać przed upływem 10 lat. Wyjątkiem są osoby bliskie sprzedającemu, jednostki samorządu terytorialnego, Skarb Państwa oraz kościoły i związki wyznaniowe. W przypadku innych podmiotów sprzedaż ziemi musi być potwierdzona zgodą Prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych.

Wątpliwości RPO co do stosowania nowych przepisów o obrocie ziemią rolną

Data: 2017-11-30

Rzecznik przystąpił do postępowania przed Sądem Najwyższym, w którym ma zostać rozstrzygnięte zagadnienie prawne dotyczące stosowania znowelizowanych przepisów ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (sygn. III CZP 83/17, IV.7005.23.2017).

Problem pojawia się m.in. w sytuacji, gdy przed 30 kwietnia strony zawarły umowę sprzedaży nieruchomości rolnej – co do której Agencji Nieruchomości Rolnej przysługiwało ustawowe prawo pierwokupu – a następnie, po rezygnacji przez ANR z nabycia tej nieruchomości, chcą zawrzeć kolejną umowę, definitywnie przenoszącą własność (pierwsza umowa, warunkowa, nie przenosi tytułu prawnego na nabywcę).

 W sprawie przedstawionej do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu prawo pierwokupu Agencji (obecnie: Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa) wynikało ze szczególnego przepisu art. 29 ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa – przedmiotowa nieruchomość była wcześniej nabyta od ANR, a państwo w takich sytuacjach zachowuje kontrolę przy odsprzedaży ziemi przez kolejne 5 lat.

Mimo że taką sytuację powinny regulować tzw. przepisy przejściowe, są one na tyle niejasne, że nie wiadomo, czy przy zawieraniu tej drugiej umowy należy stosować przepisy nowe (m.in. wymagające od nabywcy statusu rolnika indywidualnego), czy nadal można stosować przepisy dotychczasowe, mniej restrykcyjne dla nabywców.

Rzecznik Praw Obywatelskich opowiada się za tym drugim rozwiązaniem, argumentując, iż lepiej ono chroni prawa prywatnych właścicieli nieruchomości rolnych, a do tego pozostaje w zgodzie z konstytucyjnymi zasadami ochrony zaufania obywateli do państwa, które winno szanować nie tylko prawa nabyte, ale nawet tzw. interesy w toku. Na te wartości powołuje się zresztą uzasadnienie projektu ustawy, zapewniając , że obywatele będą mogli dokończyć rozpoczęte procesy na dotychczasowych zasadach. W sytuacji zaś, gdy państwo i tak zachowuje kontrolę nad obrotem – w postaci ustawowego prawa pierwokupu; zawarcie umowy w innym trybie jest niemożliwe – nie zachodzi też ryzyko działań niekorzystnych z punktu widzenia polityki rolnej państwa. 

Ograniczenia w nabywaniu nieruchomości rolnych a prawo górnicze i geologiczne

Data: 2017-11-21

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich docierają skargi na ograniczenia praw właścicieli nieruchomości rolnych, wprowadzone ustawą o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw (dalej: ustawa o wstrzymaniu sprzedaży). Jednym z podnoszonych problemów jest brak synchronizacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (dalej jako: u.k.u.r.) z przepisami Prawa geologicznego i górniczego (dalej jako: p.g.g.) oraz ustawy o gospodarce nieruchomościami (dalej jako: u.g.n.).

Prawo geologiczne i górnicze zawiera regulacje umożliwiające, w określonych sytuacjach, przewłaszczenie nieruchomości prywatnej na rzecz przedsiębiorcy prowadzącego działalność górniczą. Jeżeli cudza nieruchomość lub jej część jest niezbędna do wykonywania działalności regulowanej ustawą, przedsiębiorca może żądać umożliwienia korzystania z tej nieruchomości lub jej części przez czas oznaczony, za wynagrodzeniem. Gdy jednak na skutek ograniczenia prawa nieruchomość lub jej część nie nadaje się do wykorzystania na dotychczasowe cele, właściciel (użytkownik wieczysty) może żądać, aby przedsiębiorca dokonał jej wykupu.

Analogiczne uprawnienie przyznano również przedsiębiorcy górniczemu – ale jedynie takiemu, który uzyskał koncesję górniczą (w niektórych wypadkach również decyzję inwestycyjną) na prowadzenie działalności górniczej. Przedsiębiorca taki może żądać wykupu nieruchomości lub jej części położonej w obszarze górniczym, w zakresie niezbędnym do wykonywania zamierzonej działalności. Roszczenia o wykup, jako mające charakter cywilnoprawny, rozpatrują sądy powszechne.

Zgodnie z przepisami u.g.n. starosta może w drodze decyzji ograniczyć sposób korzystania z nieruchomości niezbędnej w celu poszukiwania, rozpoznawania, wydobywania kopalin objętych własnością górniczą na rzecz przedsiębiorcy, który uzyskał koncesję na wykonywanie takiej działalności. Natomiast jeżeli ograniczenie to jest ustanawiane na czas dłuższy niż rok, lub uniemożliwia właścicielowi albo użytkownikowi wieczystemu dalsze prawidłowe korzystanie z nieruchomości w sposób dotychczasowy albo w sposób zgodny z jej dotychczasowym przeznaczeniem, właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości może żądać, aby przedsiębiorca nabył od niego tę nieruchomość. Analogicznie jak w przypadku p.g.g., także i tu roszczenia o nabycie takiej nieruchomości należy dochodzić na drodze postępowania przed sądem cywilnym.

Celem regulacji jest przede wszystkim rozstrzygnięcie konfliktu pomiędzy przedsiębiorcami górniczymi a właścicielami tych nieruchomości, z których korzystanie jest utrudnione bądź uniemożliwione ze względu na prowadzenie działalności górniczej. Jednocześnie umożliwienie takiego wykupu niewątpliwie realizuje szeroko pojęty interes publiczny poprzez dostosowanie stanu prawnego nieruchomości do jej stanu faktycznego. Prawodawca uwzględnia fakt, że na skutek długotrwałych bądź daleko idących ingerencji zajęta nieruchomość nie nadaje się do dotychczasowego korzystania i dla swojego właściciela praktycznie traci realną wartość. W tej sytuacji roszczenie właściciela o wykup stanowi postać ochrony jego praw majątkowych i podlega konstytucyjnym gwarancjom.

Umożliwienie nabycia w takich okolicznościach cudzej nieruchomości niezbędnej dla prowadzenia działalności regulowanej ustawą niewątpliwie ułatwia też i prowadzenie działalności przez samego przedsiębiorcę górniczego.

W ocenie Rzecznika zachodzą jednak wątpliwości, czy realizacja tych uprawnień jest możliwa po wejściu w życie ustawy o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości rolnych. Wynika to przede wszystkim z bardzo szerokiej ustawowej definicji pojęcia „nieruchomość rolna”, obejmującej każdą „nieruchomość, która jest lub może być wykorzystywana do prowadzenia działalności wytwórczej w rolnictwie w zakresie produkcji roślinnej i zwierzęcej, nie wyłączając produkcji ogrodniczej, sadowniczej i rybnej”. Definicja ta nie obejmuje zatem jedynie gruntów ornych, ale również i inne tereny, na których można byłoby prowadzić np. działalność ogrodniczą, także w mniejszej skali. W rezultacie każda nieruchomość, którą można byłoby wykorzystać w tych najogólniej pojętych celach rolniczych i to nie tylko ta znajdująca się na obszarze przeznaczonym w planie na cele rolnicze, ale i taka, która w ogóle żadnym planem nie jest objęta (około 2/3 powierzchni kraju), podlega reżimowi ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego.

W szczególności w takich sytuacjach, jak opisane powyżej, pełne zastosowanie znajdowałaby zasada ogólna, zgodnie z którą nabywcą takiej nieruchomości może być wyłącznie rolnik indywidualny.

Tymczasem stosowanie rygorów z ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego w sytuacji przedsiębiorcy górniczego jest nieadekwatne. Z samego założenia nie będzie on bowiem spełniał kryteriów „rolnika indywidualnego” ani też nie będzie miał zamiaru nim zostać. Nie należy również do kategorii podmiotów uprzywilejowanych, wymienionych w u.k.u.r. Trudno byłoby też wymagać, by na nabytym gruncie prowadził on przez 10 lat gospodarstwo rolne, skoro celem nabycia jest prowadzenie działalności górniczej.

W ocenie Rzecznika prawidłowa jest jedynie taka interpretacja, która w tego typu sytuacjach przyznaje priorytet przepisom Prawa geologicznego i górniczego (oraz realizującym analogiczne funkcje przepisom ustawy o gospodarce nieruchomościami) przed regulacjami ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego.

Przyjęcie, że u.k.u.r. uniemożliwiałaby wykupywanie nieruchomości, na których i tak prowadzona jest działalność górnicza, znacząco naruszałoby uprawnienia właścicieli, pozbawiając ich adekwatnej ochrony prawnej. Rozwiązanie takie utrudniałoby także prowadzenie działalności górniczej – jak wskazano wyżej, traktowanej przez ustawodawcę jako uprzywilejowaną. Nie wydaje się zarazem, by taki stan rzeczy był konieczny ze względu na realizację celów polityki rolnej państwa. Jeżeli nawet, to stopień wynikających stąd uciążliwości dla osób prywatnych wykraczałby poza dopuszczalne granice, wyznaczone przez Konstytucję.

Pomimo więc tego, że zarysowane wyżej wątpliwości zapewne dałoby się wyjaśnić w drodze funkcjonalnej wykładni przepisów ustawy, to jednak biorąc pod uwagę, że rezultat takiej wykładni nie jest oczywisty, a naruszenie przepisów ustawy sankcjonowane jest nieważnością nabycia, wydaje się, że opisany w wystąpieniu przypadek powinien być uregulowany wprost w ustawie.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważenie przedstawionego problemu, a w szczególności – o odniesienie się do zasadności postulatu znowelizowania odpowiednich regulacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Poprosił także o wskazanie, czy problemy pojawiające się na styku regulacji u.k.u.r., Prawa geologicznego i górniczego, ustawy o gospodarce nieruchomościami w powyższym zakresie (względnie innych jeszcze ustaw) były Ministerstwu zgłaszane, a jeżeli tak – jakie było dotychczasowe stanowisko resortu w tej sprawie.

 

Ministerstwo Rolnictwa odpowiada RPO w sprawie redukcji płatności obszarowej

Data: 2017-09-29

Na czym polega problem?

Zgodnie z przepisami unijnymi mechanizm redukcji płatności polega na zmniejszeniu jednolitej płatności obszarowej o co najmniej 5% w odniesieniu do części kwoty przekraczającej 150 tys. euro. Poszczególne państwa członkowskie mogły wprowadzić również zasadę odliczania kosztów pracy od kwoty płatności podlegającej redukcji.

Polski rząd zdecydował się na wprowadzenie maksymalnej, a więc stuprocentowej redukcji płatności po przekroczeniu określonej przepisami unijnymi kwoty. Nie wprowadzono natomiast zasady odliczania kosztów pracy od kwoty podlegającej redukcji. Decyzja w tym zakresie została notyfikowana Komisji Europejskiej w lipcu 2014 r.

Rzecznik pyta: Co ze spółdzielniami rolniczymi?

RPO w szeregu wystąpień generalnych skierowanych do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wskazywał, że takie rozwiązane jest bardzo niekorzystne dla podmiotów prowadzących kolektywną działalność rolniczą, o czym świadczy szereg skarg spółdzielni rolniczych kierowanych w tej sprawie do RPO. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnych zasad równości i sprawiedliwości społecznej.

Ministerstwo potwierdza: Mechanizm należy zmienić

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi podkreślił, że dostrzega problem. Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie mechanizmu odliczania kosztów pracy od kwoty płatności podlegającej redukcji. Uwzględniałoby to specyfikę takich podmiotów jak spółdzielnie rolnicze, które de facto zrzeszają większą ilość małych gospodarstw i nie mogą być zrównane z dużymi podmiotami, których powinna dotyczyć redukcja.

Minister zwrócił się w tej sprawie do Komisji Europejskiej, która wskazała jednak, że przepisy unijne nie umożliwiają zmiany zadeklarowanego przez państwa członkowskie sposobu redukcji po upływie ostatecznego terminu do notyfikowania takiej decyzji, który upłynął 1 sierpnia 2014 r.

W najnowszym skierowanym do RPO piśmie Minister poinformował, że na forum UE nadal trwają prace nad rozporządzeniem zmieniającym pakiet rozporządzeń unijnych (w tym rozporządzenie nr 1307/2013, regulujące kwestię mechanizmu redukcji płatności). Rozporządzenie ma wejść w życie z dniem I stycznia 201 8 r. Minister zapewnił RPO, że Polska na każdym etapie prac legislacyjnych nad wskazanym rozporządzeniem  zabiega, aby w rozporządzeniu nr 1307/2013 został dodany przepis, który jednoznacznie umożliwiałby państwom członkowskim zmianę sposobu wdrożenia mechanizmu redukcji płatności, niezależnie od konsekwencji tej decyzji dla pułapów krajowych

Ponad 75 tysięcy złotych dla interesantki dzięki interwencji Rzecznika

Data: 2017-08-02

Interesantka poprosiła Rzecznika o pomoc, bo do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w S.O. wpłaciła przeszło 70 tys. złotych jako nienależnie pobranej (zdaniem Agencji) renty strukturalnej. Jak się okazało niesłusznie.

Po ustaleniu przez ZUS prawa do emerytury w 2010 r. interesantka poinformowała pracownika Agencji o zawieszeniu wypłaty tej emerytury, ponieważ chciała pobierać nadal korzystniejszą rentę strukturalną i renta taka była jej wypłacana nadal w pełnej wysokości aż do 2015 r.

Na mocy decyzji podjętych przez Agencję 15.09.2015 r. wysokość renty strukturalnej, przysługującej w latach 2010-2015 została, z mocą wsteczną, pomniejszona o zwaloryzowaną kwotę brutto przysługującej w tych latach emerytury, mimo że kobieta w tych latach emerytury z ZUS faktycznie nie pobierała, ponieważ wypłata tej emerytury została na jej wniosek, zgłoszony w 2010 r., zawieszona. Część wypłaconej renty strukturalnej (różnica między kwotą emerytury a kwotą renty strukturalnej) Agencja uznała świadczenie za nienależne, żądając jego zwrotu, nie wydając przy tym formalnej decyzji o zwrocie świadczenia. Przez to interesantka nie mogła się odwołać do organu wyższego stopnia, ani potem złożyć skargi do WSA.

Interesantka nie orientowała się w przepisach. Dlatego zwróciła dobrowolnie żądaną kwotę, ale znalazła się w krytycznej sytuacji finansowej i życiowej. Niestety ZUS odmówił jej też wypłaty (wyrównania) emerytury za okres od daty jej przyznania, tj. od 2010 r., (wypłatę rozpoczęto dopiero w 2015 r.), zaś złożone od tej decyzji odwołanie zostało przez sąd oddalone.

Rzecznik zbadał akta całej sprawy i ustalił, że Agencja już w 2010 r wiedziała (informacja od KRUS), że ZUS przyznał interesantce prawo do emerytury. Dlatego Agencja powinna była wszcząć odpowiednie postępowanie, aby wyjaśnić tę kwestię. W piśmie do Agencji z 27.02.2017 r. Rzecznik szeroko przedstawił nieprawidłowości w postępowaniu i poprosił o ponowną analizę zasadności zwrotu przez kobietę kwot pobranej renty strukturalnej.

Kierownik Powiatowego Biura Agencji napisał, że nie ma podstaw do zwrotu pieniędzy interesantce. Jednakże Agencja wszczęła postępowanie administracyjne w sprawie o nienależnie pobrane płatności z tytułu renty strukturalnej. Brak takiego postępowania wcześniej Agencja tłumaczyła faktem dobrowolnego zwrotu przez zainteresowaną żądanych kwot. 

Rzecznik ponownie pisze w sprawie praw pracowników Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych

Data: 2017-07-04

Rzecznik Praw Obywatelskich podtrzymuje swoje krytyczne stanowisko wobec regulacji zawartej w art. 51 Przepisów wprowadzających ustawę o Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa, ponieważ stwarza ona podstawę do podejmowania arbitralnych decyzji o przedstawieniu propozycji nowych warunków pracy tylko niektórym pracownikom likwidowanych agencji. W powołanej ustawie nie ustalono żadnych kryteriów, którymi należałoby się kierować przy podejmowaniu decyzji o zaproponowaniu albo niezaproponowaniu nowych warunków pracy i płacy, zaś pracownikom przysługuje bardzo ograniczona możliwość kontroli sądowej mechanizmów wygaśnięcia stosunku pracy.

Zakwestionowane rozwiązania są dla pracowników likwidowanych instytucji mniej korzystne, niż zasady obowiązujące w sektorze prywatnym. W rzeczywistości umożliwiają bowiem „grupowe” zwolnienia bez zobiektywizowanej oceny przydatności poszczególnych pracowników dla urzędu będącego następcą prawnym likwidowanej jednostki i dużą dowolność w wyborze pracowników, którzy otrzymają szansę kontynuacji zatrudnienia.

Arbitralność zakwestionowanej regulacji jest szczególnie rażąca dlatego, że w roli pracodawcy występuje w tym wypadku państwo. Ponadto, trudno uznać, że powołana w uzasadnieniu projektu ustawy potrzeba uniknięcia zagrożenia ciągłości realizacji zadań wymagała zastosowania konstrukcji wygaszania stosunków pracy. Przy przenoszeniu zadań i funkcji zlikwidowanych Agencji: Rynku Rolnego oraz Agencji Nieruchomości Rolnych, możliwe było, zdaniem Rzecznika, zastosowanie regulacji kodeksowych.

Rzecznik nie podzielił także stanowiska Ministra, że w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego zastosowanie mechanizmu selektywnego wygaszania stosunków pracy nie nasuwa konstytucyjnych zastrzeżeń. W przekonaniu Rzecznika mechanizm ten wymaga krytycznej oceny, w szczególności na tle wzorców wynikających z art. 2 oraz art. 60 Konstytucji.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie.

 

Sąd Najwyższy w interesie starszych rolników i zgodnie ze stanowiskiem RPO wydaje uchwałę w sprawie ustawy o obrocie ziemią

Data: 2017-06-25

Sąd Najwyższy podjął 22 czerwca uchwałę wyjaśniającą wątpliwości co do wykładni znowelizowanych przepisów ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (tzw. ustaw o obrocie ziemią rolną) - zgodną ze stanowiskiem Rzecznika (sprawa III CZP 24/17).

Chodzi o sytuację rolników, którzy przechodząc na emeryturę rolniczą chcieli przekazać ziemię dzieciom (również prowadzącym działalność rolniczą), ale którzy część swojej ziemi nabyli (od innych rolników) już po 30 kwietnia 2016 r., tj. po wejściu w życie tzw. ustawy o obrocie ziemią.

Nowe przepisy wymagają, by nabywca ziemi przez 10 lat osobiście prowadził na niej gospodarstwo rolne, a zwolnienie z tego obowiązku jest możliwe tylko za zezwoleniem sądu, udzielanym jedynie w szczególnych, losowych wypadkach (art. 2b ustawy).

I o ile co do zasady obrót pomiędzy osobami bliskimi jest zwolniony spod restrykcji, w takiej akurat sytuacji tego rodzaju zwolnienia nie przewidziano.

Notariusze, u których rolnicy przechodzący na emeryturę próbowali sporządzić akt, odmawiali, żądając zezwolenia sądu na dokonanie takiej czynności - sprzedaż czy darowizna bez zgody sądu byłaby bowiem bezwzględnie nieważna.

Rolnicy taki wniosek złożyli, jednakże sąd uznał, że jego zgoda nie jest tu w ogóle konieczna. Sąd dostrzegł jednak problemy z wykładnią nowych przepisów i skierował w tej sprawie pytanie prawne do Sądu Najwyższego.

Rzecznik Praw Obywatelskich do tego postępowania przystąpił (pismo z 4 maja 2017 r., IV.7005.8.2017), wnosząc o uznanie, iż w takiej sytuacji, w jakiej wnioskodawcy się znaleźli, zgoda sądu nie jest w ogóle wymagana.

Przemawia za tym głównie to, że ustawa, która praktycznie każdą czynność obrotu ziemią rolną poddaje restrykcjom (zakazy, nakazy, zezwolenia sądu, zgody administracyjne itp.), niemal zawsze spod tych restrykcji zwalnia obrót pomiędzy członkami najbliższej rodziny. Pominięcie takiej sytuacji, jak ta w niniejszej sprawie, można uznać właściwie za przeoczenie: wykładnia restrykcyjna wydaje się więc nielogiczna, nieracjonalna i niespójna z pozostałymi regulacjami ustawy.

Rzecznik podkreślił także, że obowiązki nałożone na właścicieli ziemi rolnej są nieproporcjonalnie uciążliwe, a zatem niekonstytucyjne, co m.in. stało się przedmiotem wniosku RPO do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. sprawy w TK: K 36/16, IV.7005.8.2016). W sytuacji zaś, gdy sąd ma do wyboru różne sposoby wykładni prowadzące do różnych rezultatów, powinien wybrać taki, który jak najlepiej wyraża konstytucyjne zasady - jedynie w taki sposób w procesie stosowania prawa konstytucyjne gwarancje poszanowania praw obywateli zyskują realną treść.

Sąd Najwyższy przychylił się do stanowiska Rzecznika i podjął uchwałę o następującej treści:

Zbycie nieruchomości rolnej przez nabywcę przed upływem okresu przewidzianego w art. 2b ust. 1 ustawy z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (jedn. tekst: Dz.U. z 2016 r., poz. 2052) osobie bliskiej w rozumieniu art. 2 pkt 6 wymienionej ustawy nie wymaga zgody sądu wydanej na podstawie art. 2b ust. 3 tej ustawy.

 

Sprawa drogi pod Ostrołęką. RPO składa skargę kasacyjną w interesie małżeństwa rolników

Data: 2017-06-21

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną w sprawie państwa P.,  rolników, którym sądy odmówiły uznania nabycia ziemi przez zasiedzenie. Przedstawiając argumenty na ich rzecz RPO opisuje też generalny problem prawny: czy obywatele mają prawo odwołać się w swojej sprawie do Sądu Najwyższego, skoro ten poprawił sądową interpretację przepisów, ale już po prawomocnym orzeczeniu w ich konkretnej sprawie.

Małżeństwo starszych rolników postanowiło uporządkować sprawy gospodarstwa, które uprawiają od początku lat. 70. Wnieśli do sądu o stwierdzenie, że nabyli przez zasiedzenie działkę przylegająca do ich gospodarstwa. Kiedy je kupili, sprzedający powiedział im, że mogą rozporządzać także sąsiednim terenem, na którym stoi rozdzielnia prądu. Rzeczywiście - zakład energetyczny stwierdził, że interesuje go tylko ta cześć, która jest ogrodzona płotem. Resztę państwo P. uprawiali, potem dobudowali tam drogę i postawili kolejne budynki gospodarcze.

W tym czasie nikt nigdy nie wezwał ich do „wydania nieruchomości”, która nie miała nawet księgi wieczystej( co pokazuje, że właściciel zupełnie się nią nie interesował). Kiedy jednak w 2005 r. państwo P. wystąpili o uznanie, że nabyli prawo do tej ziemi przez zasiedzenie, PGE Dystrybucja, obecny formalny dysponent działki, zaprotestował.

Przed sądem argumentował, że sytuacja prawna działki jest dużo bardziej skomplikowana, niż się rolnikom wydawało: wnioskodawcy mogli zasiedzieć jedynie prawo użytkowania wieczystego, które w realiach tej sprawy jest prawem dominującym, co jednak także zdaniem PGE Dystrybucja nie wchodziło tutaj w grę.

PGE Dystrybucja: tej działki nie da się zasiedzieć

PGE Dystrybucja podniosła też, że posiadanie wnioskodawców spornej działki nie miało charakteru posiadania samoistnego, lecz było posiadaniem zależnym, przez co nie mogło doprowadzić do nabycia w drodze zasiedzenia prawa własności tej nieruchomości. Sporna nieruchomość była i jest wykorzystywana na cele związane z dostarczaniem energii elektrycznej tak podmiotom gospodarczym (przedsiębiorstwom), jak i gospodarstwom domowym. PGE Dystrybucja podkreśliła, że użytkowanie wieczyste tej nieruchomości zostało ustanowione w konkretnym celu - zapewnienia dostaw energii elektrycznej, a takiego celu wnioskodawcy zrealizować nie zdołają.

Sądy I i II instancji przychyliły się do tej argumentacji i oddaliły wniosek rolników.

Skarga kasacyjna Rzecznika Praw Obywatelskich: to nie takie proste

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył od tych rozstrzygnięć skargę kasacyjną na rzecz państwa P. (IV.7000.102.2017).

Argumentuje, że sądy niezasadnie przyjęły wywód PGE Dystrybucji. Sprawa jest bowiem jeszcze bardziej złożona i wiele może przemawiać na rzecz rolników.

Sąd Najwyższy analizował już to zagadnienie

Po pierwsze – zauważył RPO - dokonana przez Sąd Okręgowy w Ostrołęce wykładnia przepisów (art. 172 § 1 i § 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c.),  zgodnie z którą, samoistny posiadacz nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste nie może nabyć przez zasiedzenie własności nieruchomości, tylko co najwyżej użytkowanie wieczyste, była przedmiotem poważnych wątpliwości Sądu Najwyższego.

Dlatego dnia 6 kwietnia 2016 r.  (sygn. IV CSK 414/15) Sąd Najwyższy przedstawił do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów zagadnienie prawne o treści następującej: „Czy samoistny posiadacz nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste może nabyć jej własność przez zasiedzenie?”.

W uchwale składu siedmiu sędziów z 9 grudnia 2016 r(. o sygn. III CZP 57/16) Sąd Najwyższy potwierdził, że samoistny posiadacz nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste może nabyć jej własność przez zasiedzenie.

W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podkreślił, że na gruncie obowiązujących przepisów nie ma podstaw do uznania, że nieruchomości obciążone prawem użytkowania wieczystego mają cechy wyłączające je spod zasiedzenia; jeśli właściciel utracił posiadanie samoistne nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste i przez odpowiednio długi, określony w ustawie czas nie odzyskał posiadania, to traci przysługujące mu dotąd prawo do nieruchomości.

Sąd Najwyższy zaaprobował tym samym pogląd wyrażony w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia 2008 r. (sygn. V CSK 383/07) według którego oddanie gruntu w użytkowanie wieczyste nie może stanowić przeszkody dla zasiedzenia jego własności.

Tymczasem rozpoznając apelację w sprawie oddalenia wniosku państwa P. Sąd Okręgowy w Ostrołęce przyjął, że w ustalonym stanie faktycznym nie mogło dojść do zasiedzenia prawa własności, skoro nieruchomość była przedmiotem  prawa użytkowania wieczystego.

Tym samym Sąd Okręgowy dokonał wykładni art. 172 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c. w kierunku przeciwnym do podjętej następnie przez Sąd Najwyższy uchwały w sprawie III CZP 57/16.

Czy państwo P. mogą skorzystać z tej uchwały?

Po drugie – Sąd Najwyższy dostrzegł problem prawny, który dotyczy państwa P., gdy w ich sprawie trwał jeszcze postępowanie przed sądem drugiej instancji (chodzi o uchwałę SN z 6 kwietnia 2016 r., w którym przedstawił on zagadnienie prawne składowi siedmiu sędziów). Jednak odpowiedź w postaci uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego zapadła, gdy apelacja państwa P. została już prawomocnie oddalona. Mieli jeszcze kilka dni na wniesienia skargi kasacyjnej. Ale czy mieli do niej prawo? Rzecznik powziął wątpliwość, czy w takiej sytuacji w ogóle możliwe było skuteczne zaskarżenie orzeczenia II instancji skargą kasacyjną. Chodzi generalnie o sytuację, gdy rozstrzygająca dla wykładni przepisów stanowiących przedmiot orzekania uchwała Sądu Najwyższego zapada po prawomocnym rozstrzygnięciu sprawy.

Jak prawo chroni interes obywateli w podobnej do państwa P. sytuacji?

Po trzecie - na kanwie przedstawionej przez wnioskodawców sprawy Rzecznik dostrzegł ujawnienie się istotnego zagadnienia prawnego dotyczącego istoty tzw. przedsądu (wstępnej oceny merytorycznej dokonywana przez SN, czego efektem jest przyjęcie lub odmową przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania).

Zagadnienie to sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy przesłanki warunkujące przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania (określone w art. 3989§ 1 pkt 1 i 2 k.p.c.), winny ziścić się w dacie uprawomocnienia orzeczenia, kiedy to w ostateczny sposób została ukształtowana sytuacja prawna wnioskodawców, czy też w dacie wniesienia skargi kasacyjnej.

- Wydaje się, że tak przedstawionym zagadnieniem prawnym Sąd Najwyższy dotychczas się nie zajmował, tymczasem ma ono kluczowe znaczenie tak dla sytuacji prawnej państwa P., jak również dla innych podobnych spraw – stwierdza Rzecznik Praw Obywatelskich.

Przedstawione przez Rzecznika zagadnienie stanowi abstrakcyjny problem prawny dotyczący dopuszczalności formułowania przesłanek przedsądu, zawartych w art. 3989§ 1 pkt 1 i 2 k.p.c., warunkujących przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania, w sytuacji, gdy w dacie wyrokowania przez sąd II instancji istnieją poważne wątpliwości co do wykładni przepisu prawa, stanowiącego podstawę do nabycia prawa, które to wątpliwości zostają następnie wyjaśnione przez Sąd Najwyższy w podjętej uchwale składu siedmiu sędziów SN, lecz uchwała SN zapada już po prawomocnym rozstrzygnięciu sprawy, a w terminie do zaskarżenia orzeczenia sądu II instancji – skargą kasacyjną.  

Ubocznie Rzecznik zauważa, że sam fakt stwierdzenia przez Sąd Najwyższy poważnych wątpliwości co do wykładni art.172 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c., i przedstawienie do rozstrzygnięcia powyższej sprawy powiększonemu składowi sędziów Sądu Najwyższego, świadczy o tym, iż zagadnienie to wymagało zdecydowanej interwencji Sądu Najwyższego, wyrażonej w uchwale siedmiu sędziów SN.

Dodatkowo, należy zwrócić uwagę, iż państwo P., mimo wyraźnego stwierdzenia w uchwale Sądu Najwyższego III CZP 57/16, iż dokonana w ich sprawie wykładnia art.172 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c. była w istocie nieprawidłowa, obecnie nie mają możliwości doprowadzenia do zmiany przedmiotowego orzeczenia, jak tylko poprzez podjęcie próby zaskarżenia tego orzeczenia skargą kasacyjną, gdyż ani skarga o wznowienie postępowania ani inny środek prawny, w tej sytuacji nie przysługują.  

Sąd Najwyższy sądem dla ludzi

Rzecznik wnosi o przyjęcie niniejszej skargi kasacyjnej do rozpoznania również z uwagi na funkcję Sądu Najwyższego, polegającą na sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości w indywidualnych sprawach – wynika ona z art. 175 ust. 1 Konstytucji RP.

Rzecznik dostrzega, iż zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem, Sąd Najwyższy rozpoznając nadzwyczajny środek zaskarżenia, jakim jest skarga kasacyjna, nie jest trzecią instancją sądową, lecz działa w interesie publicznym, na straży wykonywania prawa oraz jego jednolitej wykładni (tak Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 4 lutego 2000 r., II CZ 178/99, OSNC 2000, nr 7-8, poz. 147), natomiast Rzecznik zwraca uwagę, iż w niniejszej sprawie interes wnioskodawców może stać się podłożem zaspokojenia interesu ogólnego w odniesieniu do zaprezentowanych wątpliwości odnośnie możliwości sformułowania przedsądu w przedstawionych okolicznościach sprawy.

Rzecznik podkreśla, że o ile obecnie skarga kasacyjna pełni zarówno funkcje publiczne, jak i prywatne (co do zasady, skargę kasacyjną wnosi sama strona, na swój własny koszt, w obronie swoich praw), to jednak wymaga głębszego rozważenia wzajemna relacja obu tych funkcji w tak szczególnej sytuacji procesowej, gdy rozbieżności w orzecznictwie sądów zostają usunięte (i to tylko na przyszłość), w okresie biegu terminów kasacyjnych. W takim przypadku wykluczenie możliwości powołania się na przesłankę przedsądu z art. 3989§ 1 pkt 2 k.p.c. (a w istocie – brak możliwości oparcia skargi kasacyjnej na innych przesłankach z art. 3989§ 1 k.p.c.) sprowadzałoby skargę kasacyjną wyłącznie do roli instrumentu publicznoprawnego. Całkowicie zlekceważyłoby zaś interes indywidualny, który wymaga prawnej ochrony w ramach sprawowania wymiaru sprawiedliwości – także i przez Sąd Najwyższy (art. 175 ust. 1 Konstytucji RP). Tym samym wyłączenie dostępu do Sądu Najwyższego w sytuacji, gdy istnieje jeszcze możliwość skorygowania błędnego rozstrzygnięcia, naruszającego prawa uczestnika (tu: prawo własności), należałoby uznać za naruszenie zasady proporcjonalności w wyważeniu ochrony interesu publicznego i prywatnego, wynikającej z art. 2 Konstytucji RP.

Dostrzegając też istotną wartość, jaką w demokratycznym państwie prawa pełni zasada swobody orzekania sędziowskiego, w tym poszukiwania najwłaściwszych rozwiązań prawnych, warunkująca systematyczny rozwój prawa, Rzecznik zwraca jednak uwagę, że rozwój ten nie powinien odbywać się nieproporcjonalnym kosztem poświęcenia praw i wolności jednostek – do czego prowadziłaby restrykcyjna wykładnia postawionego na wstępie zagadnienia prawnego. Jeżeli w ramach systemu istnieje możliwość korekty wadliwego rozstrzygnięcia o konstytucyjnych prawach i wolnościach jednostek, należy poszukiwać takich metod wykładni, by umożliwić jednostkom efektywną ochronę naruszonych wolności i praw.

W tym stanie rzeczy niniejsza skarga kasacyjna jest zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich niezbędna i uzasadniona. 

Rzecznik monitoruje proces wdrożenia przez ARiMR systemu informatycznego obsługującego wypłaty dopłat unijnych dla rolników

Data: 2017-06-06

Rzecznik Praw Obywatelskich w ramach swojej działalności stale monitoruje proces przyznawania dopłat unijnych z perspektywy poszanowania praw rolników, w tym m.in. kwestie prawidłowego wdrożenia przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa systemu informatycznego obsługującego wypłaty dopłat. Rzecznik zwrócił się do Ministra Rolnictwa i Rozwoju  z prośbą o przedstawienie wyjaśnień w związku z doniesieniami medialnymi, w których podnoszono, że w bieżącym roku ponownie pojawiły się problemy z wdrożeniem zmian w systemie informatycznym, które mogą doprowadzić do opóźnień w wypłatach dopłat za rok 2017.

W odpowiedzi udzielonej Rzecznikowi Minister zapewnił, że wdrożona została funkcjonalność umożliwiająca wprowadzenie danych z wniosków i przeprowadzenia kontroli kompletności. Kolejne funkcjonalności umożliwiające sprawną obsługę wniosków w 2017 r. wdrażane będą systematycznie, tak jak to odbywało się w latach wcześniejszych. Minister podkreślił również, że jeśli zostanie podjęta decyzja o wypłacie w 2017 r. zaliczek na poczet płatności bezpośrednich, rozpocznie się ona natychmiast po określeniu stawek płatności na 2017 r. Odpowiednie funkcjonalności systemu informatycznego są już implementowane. Zaliczki będą zatem mogły być wypłacane już od 16 października br.

RPO: Połączenie Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych może naruszać prawa pracownicze

Data: 2017-05-18

Do Rzecznika Praw Obywatelskich docierają sygnały od pracowników Agencji Rynku Rolnego oraz pracowników Agencji Nieruchomości Rolnych, którzy obawiają się utraty zatrudnienia w związku ze zniesieniem tych Agencji i utworzeniem, z dniem 1 września 2017 r., Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.

Zgodnie z art. 51 ust. 3 i 4 ustawy Przepisy wprowadzające ustawę o Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa w terminie do 31 maja 2017 r. Pełnomocnik Krajowego Ośrodka albo Prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zaproponuje pracownikom, na piśmie, zatrudnienie w Krajowym Ośrodku albo w Agencji. W terminie miesiąca od dnia otrzymania propozycji, pracownicy zostali zobowiązani do złożenia oświadczenia o przyjęciu albo o odmowie przyjęcia zaproponowanych warunków zatrudnienia. Pracownicy, którzy złożyli oświadczenie o przyjęciu zaproponowanych warunków zatrudnienia, staną się z dniem 1 września 2017 r. odpowiednio pracownikami Krajowego Ośrodka albo Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Pracownikom, którym w terminie do dnia 31 maja 2017 r. nie zostanie zaproponowane zatrudnienie, stosunek pracy wygaśnie w dniu 31 sierpnia 2017 r. Taki sam skutek nastąpi w stosunku do pracowników, którzy odmówią przyjęcia zaproponowanych warunków zatrudnienia oraz w stosunku do pracowników, którzy nie złożą oświadczenia o przyjęciu zaproponowanych warunków zatrudnienia w terminie miesiąca od dnia otrzymania propozycji.

Zdaniem Rzecznika przyjęta w ustawie konstrukcja normatywna wygaśnięcia stosunku pracy nasuwa poważne wątpliwości konstytucyjne. Zakwestionowane przepisy nie zawierają bowiem jakichkolwiek przesłanek merytorycznych, którymi powinien kierować się pracodawca, decydując się na to, że stosunek pracy z pracownikami Agencji ustanie poprzez jego wygaśnięcie. Ustawodawca odstąpił zatem od konstytucyjnego obowiązku stworzenia gwarancji prawnych ochrony osoby pracownika przed nieuzasadnionymi działaniami pracodawcy. Wygaśnięcie stosunku pracy z mocy samego prawa pozbawia tych pracowników w szczególności ochrony sądowej.

Agencja Rynku Rolnego i Agencja Nieruchomości Rolnych są państwowymi osobami prawnymi, powołanymi na podstawie odrębnych ustaw do realizacji zadań państwa. Mają status agencji wykonawczych w rozumieniu przepisów ustawy o finansach publicznych, zaś zatrudnieni w nich pracownicy pełnią służbę publiczną w rozumieniu art. 60 Konstytucji, gwarantującego obywatelom polskim korzystającym z pełni praw publicznych prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach. W przekonaniu Rzecznika zakwestionowane przepisy mogą być narażone na zarzut naruszenia art. 60 Konstytucji.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska wobec wątpliwości konstytucyjnych podniesionych w wystąpieniu.

Co z dopłatami unijnymi dla rolników? Rzecznik pyta Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Data: 2017-05-16

Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który w ramach swojej działalności monitoruje proces przyznawania dopłat unijnych z perspektywy poszanowania praw rolników, znany jest problem dotyczący prawidłowego wdrożenia przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa systemu informatycznego obsługującego wypłaty tych dopłat.

Zgodnie z przewidywanym harmonogramem dotyczącym wdrażania systemu informatycznego w ARiMR wszystkie funkcjonalności systemu miały zostać uruchomione w pierwszej połowie 2016 roku, co miało zabezpieczyć terminowe wypłacenie dopłat za rok 2015.

Tymczasem z doniesień medialnych wynika, że w bieżącym roku ponownie pojawiły się problemy z wdrożeniem zmian w systemie informatycznym, które mogą doprowadzić do opóźnień w wypłatach dopłat za rok 2017. Niepokoi także informacja, że nie zakończył się jeszcze proces wypłacania należnych środków za rok ubiegły, co może skutkować nałożeniem na Polskę sankcji finansowych przez Unię Europejską.

Rzecznik zwrócił ponadto uwagę, że w najnowszym komunikacie zamieszczonym w tej sprawie na stronie ARiMR w dniu 4 maja 2017 r. nie wskazano szczegółowych informacji dotyczących funkcjonowania systemu informatycznego.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie i przekazanie informacji dotyczących przewidywanego terminu uruchomienia wszystkich funkcjonalności wskazanego systemu informatycznego oraz wypłaty wszystkich należnych dopłat za rok 2016.

 

Czy rolnik, który po 30 kwietnia 2016 r. nabył ziemię rolną od osób spoza najbliższej rodziny, może bez przeszkód podarować ją dzieciom? – przystąpienie RPO do zagadnienia prawnego rozpatrywanego przez Sąd Najwyższy (sprawa III CZP 24)

Data: 2017-05-10

W orzecznictwie sądów cywilnych coraz częściej pojawiają się wątpliwości, w jaki sposób rozumieć i stosować poszczególne regulacje z nowych przepisów o obrocie ziemią rolną. Sprawa III CZP 24/17 dotyczy tego, czy w sytuacji, kiedy rolnik nabył nieruchomość rolną po wejściu w życie nowelizacji ustawy z 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (tzw. ustaw o obrocie ziemią), może ją potem swobodnie podarować swoim dzieciom, czy też musi uzyskać na to zgodę sądu. Z zasady bowiem każdy, kto kupi bądź otrzyma ziemię po dniu 30 kwietnia 2016 r. musi ją osobiście uprawiać przez 10 lat, a przekazanie jej innym osobom (nie tylko w drodze darowizny czy sprzedaży, ale nawet jej wydzierżawienie) przed upływem tego terminu wymaga zezwolenia sądu, udzielanego tylko wówczas, gdy wnioskodawca wykaże, że „konieczność dokonania takiej czynności wynika z przyczyn losowych, niezależnych od nabywcy”. W sytuacji, gdy ziemia została wcześniej nabyta od osób obcych (nie z najbliższej rodziny),  rolnik nie może jej podarować nawet własnym dzieciom. Akurat w takiej sytuacji ustawa nie przewiduje żadnego wyjątku; taki pogląd prezentuje też Ministerstwo Rolnictwa. Z drugiej strony obrót pomiędzy członkami rodziny jest właściwie całkowicie uwolniony od ingerencji państwa. Niejasny przepis rodzi poważne ryzyko dla obrotu, gdyż jakiekolwiek naruszenie przepisów ustawy – np. właśnie darowizna bez zgody sądu – powoduje nieważność takiej czynności, w niektórych przypadkach jest też możliwe przejęcie ziemi przez Agencję Nieruchomości Rolnych na rzecz państwa.

Rzecznik Praw Obywatelskich pismem procesowym z 4 maja 2017 r. przystąpił do postępowania przed Sądem Najwyższym (4. IV.7005.8.2017), prezentując stanowisko liberalne, korzystne dla nabywców, iż w takiej sytuacji jak wyżej opisana zgoda sądu nie jest wymagana. Rzecznik uzasadnia swój pogląd argumentami odwołującymi się zarówno do założeń (ratio legis) nowych przepisów, jak i bezpośrednio do konstytucyjnych gwarancji ochrony własności – także przed nieproporcjonalnymi, nieracjonalnymi i nadmiernie uciążliwymi ograniczeniami. Powołuje się także na konstytucyjne założenia ustroju rolnego, który ma się opierać na wspieraniu „gospodarstw rodzinnych”, nie naruszając jednakże wolności majątkowej i gospodarczej. Rzecznik przytacza również argumenty przedstawione w swoich wnioskach do Trybunału Konstytucyjnego dotyczących ustaw o obrocie ziemią, wskazując, że do czasu rozpoznania ich przez Trybunał to na sądach powszechnych spoczywa obowiązek poszukiwania, w drodze wykładni, takich rozwiązań, które zapewnią poszanowanie konstytucyjnych zasad i ochronę praw obywateli.

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformował Rzecznika Praw Obywatelskich o brakach wypłat płatności redystrybucyjnej za rok 2015

Data: 2017-02-15

Obecnie około 1,2 tys. rolników nie otrzymało jeszcze płatności dodatkowej za rok 2015.

W związku z przekazaniem przez ARiMR nowych informacji dotyczących powierzchni kwalifikującej się do wsparcia, Ministerstwo podjęło prace legislacyjne w celu skorygowania wysokości stawki płatności dodatkowej za 2015 r.

Planuje się, że wypłata płatności dodatkowej za 2015 r. rolnikom, którzy dotychczas nie otrzymali przyznanej im kwoty wsparcia, nastąpi niezwłocznie po zakończeniu prac legislacyjnych nad projektem rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie wielkości  mniejszenia (redukcji) stawki płatności dodatkowej za 2015 r. (projekt został skierowany do podpisu), a w niektórych przypadkach - po zakończeniu trwającego postępowania administracyjnego.

Ponadto Minister poinformował, że ewentualne zmniejszenie wysokości stawek płatności przeprowadzane jest w wyjątkowych sytuacjach, w celu zapewnienia zgodności z przepisami UE.

Co z wypłatami płatności redystrybucyjnych dla rolników?

Data: 2017-01-19

Rzecznik Praw Obywatelskich na podstawie artykułu prasowego powziął informację, że około 90 tysięcy rolników nie otrzymało należnej im płatności redystrybucyjnej za rok 2015. Przyczyną takiego stanu rzeczy miało być błędne wyliczenie stawki dopłat do hektara za rok 2015.

Rolnicy planują swoją działalność i związane z nią wydatki z uwzględnieniem przyznanych dopłat. Dlatego w ocenie Rzecznika zasadne byłoby doprecyzowanie procedury obliczania powierzchni kwalifikującej się do przyznania wsparcia tak, aby uniknąć podobnej sytuacji w przyszłości i w pełni zagwarantować pewność co do wysokości stawki przyznawanych płatności.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska oraz o poinformowanie o planowanym terminie wypłaty zaległych płatności.