Zawartość
Liczba całkowita wyników: 21

Służby specjalne, CBA, CBŚ, SOP

Problemy obywateli związane z działaniem służb specjalnych

Data początkowa
np.: 01/2020
Data końcowa
np.: 01/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Prawa obywatelskie w działalności służb specjalnych. Szkolenie dla dziennikarzy w Biurze RPO

Data: 2020-01-08

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich 8 stycznia 2020 r. odbyło się szkolenie dla dziennkarzy, przeprowadzone przez ekspertów z Komisji ds. przestrzegania praw obywatelskich w działalności służb specjalnych, która działa przy Rzeczniku Praw Obywatelskich od października 2019 r. 

Byli funkcjonariusze służb specjalnych przedstawili podstawowe pojęcia dotyczące działalności służb specjalnych, metody i techniki czynności operacyjno-rozpoznawczych. Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości i prokuratury opowiadali o roli sądu i prokuratury w działalności służb. Reprezentant Fundacji Panoptykon wskazał na narastające zagrożenia nadużyć ze strony służb w relacji z obywatelem. Jeden z byłych ministrów spraw wewnętrznych mówił o potrzebie reformy systemu kontroli nad służbami specjalnymi.

Przyczynkiem do szkolenia był opublikowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich, działającego wraz z grupą ekspertów, raport „Osiodłać Pegaza”. Wskazano w nim na dwa postulaty:

  • powołania specjalnego, niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógł rozpoznawać skargi indywidualne na działanie służb;
  • przyznania jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony służb oraz prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.

Sprawa była omawiana także podczas III Kongresu Praw Obywatelskich w grudniu 2019 r. 

Mówiono wtedy, że aby zrozumieć skalę problemu, warto uświadomić sobie zmiany polskiego prawa od 2015 r. To m.in.:

  • nowelizacja ustawy o Policji z 2016 r. pozwoliła służbom specjalnym na praktycznie nieograniczone sprawdzanie tzw. danych internetowych;
  • wprowadzony mechanizm sprawdzania, jak służby korzystają z tzw. metadanych, daje raczej ułudę kontroli niż zapewnia poczucie bezpieczeństwa dla obywateli (sprawozdania statystyczne weryfikowane przez sądy);
  • uchwalenie ustawy o działaniach antyterrorystycznych, która przyznała służbom szereg dodatkowych uprawnień, ale także wyłączyła w zasadzie cudzoziemców spod ochrony konstytucyjnej jeśli chodzi o możliwą inwigilację;
  • nowelizacja Kodeksu postępowania karnego, przyznająca możliwość korzystania w procesie karnym z tzw. „owoców zatrutego drzewa", czyli dowodów zdobywanych nielegalnie. 

Przestrzeganie praw obywatelskich w działalności służb specjalnych. Sesja 7 III KPO

Data: 2019-12-13

„Ludzie wprawdzie są coraz bardziej świadomi inwigilacji, ale czują się coraz bardziej bezsilni”.

Edward Snowden

  • Kontrola sądów nad niejawnymi działaniami służb jest fragmentaryczna (o większości działań sądy nawet nie wiedzą) i iluzoryczna (jeśli służby muszą pozyskać zgodę sądu na niektóre działania, to i tak nie ma realnych narzędzi i czasu, by przyjrzeć się sprawie).
  • Zmiany legislacyjne przyjęte w 2016 r. pogłębiły deficyt w ochronie praw obywatelskich:
  • Ostatnio pojawiły się informacje o wykorzystaniu przez CBA programu Pegasus. Skala tych problemów w Polsce jest jednak znacznie większa niż w innych państwach europejskich.
  • Sprawa Mariana Banasia to modelowa sprawa, w której aż się prosi, żeby był organ kontrolny dla służb.
  • Panel III Kongresu Praw Obywatelskich zebrał ekspertów, byłych szefów i koordynatorów służb specjalnych

Pod egidą Rzecznika Praw Obywatelskich działa od 2019 r. komisja ekspertów ds. przestrzegania praw obywatelskich w działalności służb specjalnych. W jej skład weszli byli funkcjonariusze, osoby odpowiedzialne za kierowanie służbami, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości i obrońcy praw człowieka. Po kilku miesiącach komisja pracy przedstawiła raport „Osiodłać Pegaza”. Raport wskazuje, że potrzebne są nam dwa rozwiązania

  1. Trzeba powołać niezależny organ kontrolny
  2. Trzeba przyznać jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania służb.

Dyskusja na panelu koncentrowała się wokół raportu. Paneliści szukali równowagi między zagwarantowaniem przestrzegania praw człowieka z jednej strony, a zapewnieniem warunków do skutecznego działania służb specjalnych z drugiej.

Żeby zrozumieć skalę problemu, warto uświadomić sobie, jakie zmiany zaszły w prawie od 2015 r.

  • nowelizacja ustawy o Policji z 2016 r. pozwoliła służbom specjalnym na praktycznie nieograniczone sprawdzanie tzw. danych internetowych;
  • wprowadzony mechanizm sprawdzania, jak służby korzystają z tzw. metadanych, daje raczej ułudę kontroli niż zapewnia poczucie bezpieczeństwa dla obywateli (sprawozdania statystyczne weryfikowane przez sądy);
  • w 2016 r. została także uchwalona ustawa o działaniach antyterrorystycznych, która przyznała służbom szereg dodatkowych uprawnień, ale także wyłączyła w zasadzie cudzoziemców spod ochrony konstytucyjnej jeśli chodzi o możliwą inwigilację;
  • nowelizacja Kodeksu Postępowania Karnego przyznała możliwość korzystania w procesie karnym z tzw. „owoców zatrutego drzewa", czyli dowodów zdobywanych nielegalnie (art. 168a k.p.k.). Tego typu zasada procesowa otwiera pole do różnego rodzaju nadużyć ze strony funkcjonariuszy policji, prokuratorów oraz funkcjonariuszy służb specjalnych.

W panelu wzięli udział Wojciech Klicki, prawnik związany z Fundacją Panoptykon, Jacek Cichocki, były ministra spraw wewnętrznych (2011-2013), koordynator służb specjalnych (2008-2011) i szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (2013-2015), Krzysztof Liedel, były dyrektor Departamentu Prawa i Bezpieczeństwa Pozamilitarnego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Grzegorz Małecki, prezes fundacji Instytut Bezpieczeństwa i Strategii, były Szef Agencji Wywiadu (2015-2016) oraz prof. Dobrosława Szumiło-Kulczycka – z Katedry Postępowania Karnego UJ.

Jacek Cichocki podkreślił, że jest pod wrażeniem tego co udało nam się zrobić dzięki tej platformie, którą zorganizował Rzecznik Praw Obywatelskich.

- Jeszcze niedawno z Adamem Bodnarem staliśmy po różnych stronach barykady. Rok temu Rzecznik zaprosił nas do tej współpracy. Jak się okazało, że przy jednym stole usiedli obrońcy praw człowieka oraz specjaliści z zakresu służb specjalnych i razem zastanawiają się jak wyważyć kwestie bezpieczeństwa i wolności obywatelskich. W naszej pracy konsultowaliśmy sprawy z przedstawicielami prokuratury i przedstawicielami sędziów. Raport to próba powiedzenia co jest niezbędne do zrobienia w Polsce żeby odbudować zaufanie obywateli do państwa.

To jest problem ogólnoświatowy – w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii informacje, które budzą niepokój. Gdy raport był gotowy – spotkanie z przedstawicielami służb, policji, organów nadzorczych i to była fajna rzeczowa rozmowa. Było również spotkanie z siłami politycznymi. Przyszła co prawda tylko opozycja – przedstawiciele wszystkich partii opozycyjnych.

Sprawa Mariana Banasia to modelowa sprawa, w której aż się prosi, żeby był organ kontrolny. Dziś nie umiemy powiedzieć jak było – czy służby specjalne stanęły na wysokości zadania, a teraz ktoś próbuje zrzucić na nie winę. Gdyby był taki organ – mógłby zadać takie pytanie i dać informację publiczną zachowując zasadę bezpieczeństwa narodowego. Byłoby to również w interesie służb. Dzisiaj cały sektor służb przy sprawie Mariana Banasia jest stawiany jako ten, który coś mętnego robił. W tej sytuacji ten organ mógłby zadziałać prezentując pewną obiektywną próbę wytłumaczenia tej sytuacji.

Nie ma takich organów w świecie anglosaskim. Tam to rozwiązuje się w drodze dodatkowych inspektorów. Te organy sprawdzają się w krajach skandynawskich, Holandii i Belgii – nigdzie nie doszło do wycieku wrażliwej informacji czy zagrożenia dla funkcjonariuszy.

W raporcie zaproponowaliśmy najlepsze co możliwe i próbujemy to pokazać jako punkt odniesienia.

Wojciech Klicki wskazał, że proponowany niezależny organ kontrolny powinien się składać z sześciu osób wybieranych przez Sejm spełniających wyśrubowane kryteria dot. doświadczenia i wiedzy. Przewodniczącym organu powinien być sędzia. Organ ma pracować kolegialnie. Ma kontrolować działalność służb pod kątem legalności. Jego ważną rolą miałaby być pewnego rodzaju dialog między osobami, które składały skargi jak i opinią publiczną.

Istotą jest trzystopniowe informowanie: po pierwsze, o kontroli operacyjnej, które ma się odbywać 12 miesięcy po zakończeniu z zastrzeżeniem, że sąd na wniosek służby może informowanie odroczyć albo wyłączyć.

Podobnie w zakresie pobierania danych internetowych, telekomunikacyjnych i pocztowych. Po drugie, informacja na temat pozyskania jakichkolwiek innych danych dot. obywatela – obywatel mógłby złożyć wniosek o to jakie dane na jego temat są przechowywane. Wyjątki: zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, dla życia i zdrowia funkcjonariuszy. Im mniej ingerująca w prywatność kategoria danych tym wyjątków więcej. Większość rozwiązań jest zaczerpnięta z innych państw. Mechanizmy te da się pogodzić ze skutecznym działaniem służb. To są propozycje, które zapewnią im skuteczność działania przy jednoczesnym ograniczeniu możliwości nadużyć.

Grzegorz Małecki podpisywał się pod większością wskazanych w raporcie opinii. Jako były funkcjonariusz służb oraz osoba tworząca nadzór nad służbami ma wiedzę z zewnątrz i wewnątrz.

- Służby specjalne są w słabej kondycji, bo w Polsce nie wykształcił się system nadzoru i kontroli służb specjalnych. Polska tego nadzoru jako system nie wykształciła.

Kontrola parlamentarna sprawowana przez komisję pod przewodnictwem rządzących nie ma sensu. To rozwiązanie jest jeszcze bardziej niebezpieczne niż brak kontroli – stworzenie iluzji, że ta kontrola jest. Prace nad organem kontroli zaczęły się jeszcze w kolegium w 2007 r. – przedłożone ministrowi Wassermanowi, który ministrem koordynatorem. Prezydent ma spore kompretencje zakresie nadzoru. Teraz to dobry czas. Rozdzielenie służb policyjnych od wywiadowczych (niekonsekwentnie tu zaliczane CBA które jest służbą policyjną par excellence). Powinny być definiowane przez cel istnienie. Służby wywiadowcze działają przed, a policyjne po. Służby wywiadowcze mają bardzo zaawansowane metody ale one nie służą procesowi karnemu – dlatego poddane jeszcze bardziej szczegółowej kontroli.

Rozwiązania anglosaskie są podobne ale metoda jest inna – system inspektorów. Brytyjczycy są najmniej konserwatywni, jeżeli chodzi o system nadzoru nad służbami. Konieczne jest zrozumienie, że komplementarny system od służby poprzez kontrolę w ramach rządu, kontrolę nad rządem oraz kontrolę ekspercką a także przez niezależny organ kontrolny. To wszystko tworzy system kontroli.

Zdaniem Małeckiego nie rozwiążemy problemu tworząc jeden organ. Konieczna jest cała architektura. My wciąż jesteśmy na początku lat 90. Ciągle operujemy w oparciu o szczątkowe rozwiązania z lat 90. – powstało kolegium ds. służb specjalnych i sejmowa komisja ds. służb specjalnych. Kolegium jest ciałem opiniodawczo sprawozdawczym rządu bez funkcji nadzoru. Sejmowa komisja nie jest w stanie zdobywać wiedzy jak jest i decydować co z tym robić. Wykształcił się obyczaj że zadaniem komisji jest kontrola służb, a komisja powinna kontrolować rząd w zakresie działania służb. Komisja sejmowa nie ma do tego mandatu, bo ona wykonuje funkcję sejmu w wąskim zakresie dot. służb.

Służby są pozostawione same sobie i robią co chcą.

Główną rolą tego rodzaju organu i systemu jest to, by działały zgodnie z mandatem od społeczeństwa, reali cele oraz działały w sposób efektywny. To możliwe jeśli kontrolowane przez tych, którzy mogą kontrolować – uzyskać wiedzę i wymusić działania w celu zapewnienia, że służby działają w interesie społecznym, państwa i zgodnie z prawem. Konieczne są raporty informujące o efektach. Komisja nie robi tego wcale. Bez zbudowania efektywnego systemu kontroli i nadzoru służby nie będą wykonywać swoich funkcji. My jako społeczeństwo musi mieć wiarygodne narzędzia by wiedzieć co się dzieje.

Krzysztof Liedel zauważył, że służby specjalne nie działają w oderwaniu od tego, co dzieje się w życiu społecznym i politycznym w kraju. Rzeczywistość ma wpływ w szerokim wymiarze – od polityków, którzy mniej lub bardziej posługują się służbami w celach politycznych, od służb, które rozgrywają polityków.

Gdy mamy do czynienia z patologią w środowisku prawno-politycznym, to wiemy że kontrola może nie być niezależna. Mamy organy konstytucyjne – kadencyjne, niezależne – ale dzisiaj już niepostrzegane jako takie (SN, TK, KRS).

Dzisiaj nadzór wielopodmiotowy i wielopłaszczyznowy. Organ powinien wejść w miejsce władzy wykonawczej. Bez korelacji z nadzorem władzy ustawodawczej i sądowniczej, która jest niewystarczająca. Kwestia zagrożenia terrorystycznego – dodatkowe uprawnienia służb. Na kanwie dużego wydarzenia w Polsce bez realnego zagrożenia udało się wprowadzić rozwiązania jak w krajach z bardzo dużym zagrożeniem. To pokazuje, jak duże uprawnienia kontrolne ma wymiar sprawiedliwości pod warunkiem, że dobrze a nie patologicznie funkcjonuje. W ustawie antyterrorystycznej – możliwość decyzji o areszcie bez dowodów – tutaj potężna rola nadzoru nad służbami specjalnymi. Przygotowanie merytoryczne ludzi w WS jest niewystarczające. Istnieje ryzyko manipulacji. Terroryzm – duży potencjał emocjonalny z punktu widzenia uzasadnienia wykorzystywany. Podpisałbym się pod raportem osiodłać pegaza – jeżeli udałoby się go wkomponować w cały system wielopodmiotowy.

Mamy najwięcej służb w Europie.

Dobrosława Szumiło-Kulczycka pytała, czy nie jesteśmy pięknoduchami. - Na ręce RPO składam podziękowania za podjęcie tego tematu – w 2016 bardzo żywego – potem wydawało się, że odstawiony na bok. Symptomatyczne jest, że znajdujemy się w małej sali [sali warsztatowej Polin], ponieważ mówimy o prawie do prywatności.

Ludziom wydaje się, że prywatność to dobro drugiego rzędu. Bardzo mało tu młodych ludzi. Nie uświadamiają sobie zagrożeń, które w dualizmie się ujawniają. Żyjemy w czasach gdy nasza tożsamość może być ukradziona czy przerobiona. Przykład afery hejterskiej w środowisku sędziowskim. Mamy iluzoryczną fasadową kontrolę sądową nad służbami.

Przykład?

W 2015 r. zarządzono kontrolę operacyjną w stosunku do jednej osoby – podejrzenie bardzo poważnych przestępstw. Grupa przestępcza i handel ludźmi. Kontrola łącznie trwa 6 miesięcy. Nie potwierdza się nic, co można wygenerować. Prokuratura decyduje się na dwa postępowania zakończone uniewinnieniem. O ile materiały z kontroli operacyjnej odtajnione, to problem – na podstawie jakich materiałów doszło do zarządzenia tej kontroli. Już po wyroku uniewinniającym osoba zwraca się do sądu z prośbą o udostępnienie materiałów, w oparciu o które przypisano jej takie działanie. Sąd odmawia powołując się na to, że te materiały zostały zgromadzone w toku kontroli. Ale tu chodziło o materiały przedstawione przed zastosowaniem kontroli. Sąd musi odmówić, bo one są objęte klauzulą. My nie mamy wprost powiedziane, że obywatel, który poddawany tego typu działaniom nie ma prawa poznać. Art. 51 ust. 3 Konstytucji nie określa wyjątków.

Jacek Cichocki przypomniał argument służb: po co nas obejmować kontrolą, skoro jest kontrola sądowa. W raporcie jest propozycja wzmocnienia siły tej kontroli. Jeżeli chcecie coś kontrolować, to najpierw zróbcie ustawę o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych. Ale to jest niemożliwe. Zmieniają się technologie, że trzeba było nieustająco aneksować te czynności. Trzeba myśleć wieloaspektowo, ale RPO miał dosyć złożoną sytuację – musiał rozstrzygnąć jak o tym sektorze mówić, bo niektóre rzeczy są poza jego kompetencją. Co zrobić, żeby zwiększyć kontrolę wyważającą wolności obywatelskie i bezpieczeństwa.

Należy rozróżnić służby specjalne i policyjne – ABW bez kompetencji śledczych. Pamiętam autentyczną kontrolę komisji służb specjalnych – rotacyjny przewodniczący (również przedstawiciel opozycji). Ja w sejmie tylko na jednej komisji się pociłem, kiedy przewodniczącym był minister Wasserman, który nieźle potrafił mnie przemaglować. Jeżeli dzisiaj przewodniczącym jest zawsze przedstawiciel ekipy rządzącej to kontrola jest iluzoryczna.

Wojciech Klicki: służby wysyłają do sądu co sześć miesięcy tabelkę w excelu – sąd ma na tej podstawie zdecydować, że dane pobierane zgodnie z prawem. Ważne jest to, że brak mechanizmów broniących prywatności może zagrozić naszej wolności.

Jak zbić argument że ludzie bez grzechu nie mają się czego bać?

Dobrosława Szumiło-Kulczycka: Wydawałoby się, że to same służby powinny być zainteresowane istnieniem niezależnego apolitycznego nadzoru. Dzięki temu nikt nie będzie służbami manipulował. To jest dla nich ochrona.

Krzysztof Liedel – zastanawiamy się nad tworzeniem kolejnej instytucji do nadzoru nad instytucjami. A ważne jest danie pewnych uprawnień Kowalskiemu, żeby wiedział, czy ktoś go słuchał czy nie. Ta forma nadzoru to dobry pomysł – możliwość uzasadnienia, dlaczego go słuchałem.

Padły pytania z sali, co my powinniśmy zrobić, żeby wasza praca nie poszła na darmo?

Pytano o kontrolę wewnętrzną i system zgłaszania – co na to dyrektywa o ochronie sygnalistów w służbach? Podnoszono, że funkcjonariusz delegowany do MSWiA nie zrobi nic przeciwko swojemu przełożonemu. Ten dodatek sprawi, że będzie funkcjonował jak mu przełożony powie.

Jeden z uczestników wskazywał, że pamięta jak kilkanaście lat temu policjanci obawiali się zastosować kontrolę, że nie dopełnią procedur. Gdy w latach 2005-07 wszystko zaczęło się psuć – przestali się bać. Pytanie, co zrobić, by na nowo funkcjonariusze czuli obawę presję, że będą ponosić konsekwencje bezprawnych działań. Całość ustaleń przed zastosowaniem kontroli powinna być jawna. Pamiętam statystyki to skuteczność w Warszawie nie przekraczała 10%.

Krzysztof Liedel – istota polega na tym, byśmy razem spróbowali odmitologizować służby. Służbom zależy na micie budowanym na kanwie tajemnic.

Świadomość społeczna na temat uprawnień służb, możliwości, informacji, tego, co my możemy – jest dość istotna. Mechanizm składa się z dwóch elementów – jesteśmy coraz bardziej uzależnieni od techniki, a technika operacyjna pozwala łatwo realizować zadania – wystarczy podsłuch. W pracy operacyjnej dużo łatwiej usiąść na słuchawkach niż pozyskać agenta. Policjanci idą na łatwiznę. Technika załatwia temat, a moralność jest drugorzędna.

Grzegorz Małecki – najważniejsza jest budowanie świadomości tego, jak funkcjonują nowoczesne służby. Nasze są anachroniczne nawet, jeżeli używają nowoczesnych narzędzi, bo filozofia jest anachroniczna. Mówienie o służbach nie w kontekście sensacyjności, ale roli, narzędzia, istoty służb, roli polityków – wymuszenie na świecie politycznym zajęcie się problematyką służb. Jak najwięcej spotkań na ten temat, publikacji.

Wojciech Klicki – organ ma mieć nieograniczony dostęp do każdej informacji, do sieci teleinformatycznej. Kontrola jest najwyższą formą zaufania jakim możemy obdarzyć funkcjonariuszy. Efektem takich kontroli mogłyby być zawiadomienia do prokuratury w przypadku nadużywania uprawnień. Sygnaliści są bardzo ważnym elementem i powinni podlegać ochronie.

Pierwsza rada, co zrobić, to jako obywatel podejmować decyzje wyborcze w sposób świadomy.

Obrońcy środowiska mówią, że od segregowania ważne jest wspieranie i aktywizm. Te działania powinny być podejmowane na zmianę narracji politycznej mówiącej o tym, że mamy problem ze służbami – w związku z tym zmienimy osobę stojącą na czele służb i jemu zaufamy. Zadaniem obywateli jest powiedzenie, że służby mogą działać jedynie z mechanizmami skutecznej kontroli.

Dobrosława Szumiło-Kulczycka: służby nadużywają uprawnień, bo mogą. Mam żal do sądu. Zarządzenie kontroli na podstawie dwóch notatek funkcjonariusza to jednak za mało. Kontrola jest fasadowa. Sędziowie się bronią brakiem narzędzi. Ale tu wszyscy mają coś na sumieniu. Sądy temu nie podołały.

Jacek Cichocki – Państwo na podstawie raportu RPO też możecie pytać polityków. Różne służby idą na łatwiznę i pozwalają sobie na więcej bo mogą. Jeżeli nie będzie wyroków dla tych, którzy na to pozwolili. Mówimy o owocach zatrutego drzewa. Nie postawimy bez osądzenia tamy dla tego typu działań

Grzegorz Małecki – jeżeli chcemy mieć nowy system kontroli, to dzisiaj politycy opozycji muszą wypracować te działania, bo jak przejmą władzę, to stracą zainteresowanie.

Komisja Ekspertów do spraw przestrzegania praw obywatelskich w działaniach służb specjalnych

Data: 2019-10-28

Przy Rzeczniku Praw Obywatelskich powołana została Komisja Ekspertów do spraw przestrzegania praw obywatelskich w działaniach służb specjalnych. Pierwsze spotkanie Komisji odbyło się w dniu 28 października 2019 r.

Celem Komisji Ekspertów jest opracowanie standardów przestrzegania praw obywatelskich w działalności służb uprawnionych do podejmowania czynności operacyjno-rozpoznawczych (służby specjalne i policyjne). W pierwszej kolejności Komisja zajmie się dalszymi pracami nad raportem opublikowanym w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich we wrześniu br. pod tytułem „Osiodłać Pegaza”. W raporcie Rzecznik Praw Obywatelskich wraz z grupą ekspertów proponuje powołanie specjalnego niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógłby rozpatrywać skargi indywidualne na działanie służb. Drugim filarem reformy służb policyjnych i specjalnych powinno być przyznanie jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony uprawnionych instytucji i prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.

W skład Komisji Ekspertów weszli:

  1. Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich
  2. Jacek Cichocki, wiceprzewodniczący Komisji
  3. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, wiceprzewodnicząca Komisji,
  4. Tomasz Borkowski;
  5. Barbara Grabowska-Moroz;
  6. Piotr Gąciarek;
  7. Agnieszka Grzelak;
  8. Wojciech Klicki;
  9. Piotr Kładoczny;
  10. Dariusz Korneluk;
  11. Radosław Kujawa;
  12. Piotr Niemczyk;
  13. Adam Rapacki;
  14. Marcin Mrowicki, sekretarz komisji.

 

 

Policjanci bez ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Rzecznik prosi MSWiA o wyjaśnienia

Data: 2019-10-10

W świecie jest dużo zmiennych, dużo więcej, niż zdoła pomieścić moja wyobraźnia. Olga Tokarczuk – Gra na wielu bębenkach

  • Funkcjonariusze Policji, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Służby Ochrony Państwa skarżą się, że nie otrzymują ekwiwalentu pieniężnego za niewykorzystany urlop
  • Taka sytuacja jest wynikiem niewykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 30 października 2018 r.
  • Narusza to prawa i wolności obywatelskie funkcjonariuszy, którzy wytaczają z tego tytułu procesy - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich

30 października 2018 r. TK (sygn. akt K 7/15)  zakwestionował niekorzystne dla policjantów zasady naliczania ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. TK orzekł, że artykuł art. 115a ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji  - w zakresie, w jakim ustala wysokość ekwiwalentu pieniężnego za pierwszy dzień niewykorzystanego urlopu wypoczynkowego lub dodatkowego w wymiarze 1/30 części miesięcznego uposażenia - jest niezgodny z art. 66 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 zdanie drugie Konstytucji. Wyrok wszedł w życie  6 listopada 2018 r.

Z informacji Rzecznika wynika, że wyrok ten do dziś nie został wykonany. Co do zasady - zgodnie z art. 114 ust. 1 pkt 2 ustawy o Policji - policjant zwalniany ze służby otrzymuje ekwiwalent pieniężny za niewykorzystane urlopy wypoczynkowe lub dodatkowe. 

Wyrok oznaczał wyeliminowanie pewnego zakresu znaczeniowego art. 115a ustawy. Jak głosi uzasadnienie wyroku, „przyjęcie w art. 115a ustawy o Policji wskaźnika 1/30 części miesięcznego uposażenia policjanta oznacza, że wypłacanej policjantowi należności za jeden dzień niewykorzystanego urlopu nie można nazwać rekompensatą ekwiwalentną, co prowadzi do naruszenia istoty corocznego płatnego urlopu chronionego przez art. 66 ust. 2 Konstytucji”. Głosi on: "Pracownik ma prawo do określonych w ustawie dni wolnych od pracy i corocznych płatnych urlopów; maksymalne normy czasu pracy określa ustawa".

W takim zakresie Trybunał uznał normę wynikającą z art. 115a za niezgodną z Konstytucją. Możliwe pozostaje zastosowanie ekwiwalentnego mechanizmu wypłaty policjantowi rekompensaty za niewykorzystany urlop wypoczynkowy proporcjonalnie do wymiaru urlopu wypoczynkowego, wynikającego z art. 82 ustawy o Policji. Z obiegu prawnego wyeliminowana została określona, niekonstytucyjna norma prawna. Przepis pozostał w mocy.

Zaniechaniu ustawodawcy w wykonaniu wyroku Trybunału towarzyszy wstrzymanie wypłat ekwiwalentu policjantom zwolnionym ze służby po 6 listopada 2018 r.

- W mojej ocenia praktyka taka, w zakresie, w jakim uniemożliwia skorzystanie z prawa do ekwiwalentu za niewykorzystane urlopy wypoczynkowe odchodzącym ze służby policjantom, narusza ich prawa i wolności obywatelskie, w tym w szczególności art. 66 ust. 2 Konstytucji – podkreśla RPO. 

Identyczne przepisy istnieją w ustawie o Służbie Ochrony oraz w rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów w sprawie urlopów funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Rzecznik zwrócił się do Mariusza Kamińskiego - ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz koordynatora służb specjalnych - o wyjaśnienie zwłoki w podjęciu inicjatywy ustawodawczej dla wykonania wyroku Trybunału.

Poprosił też o podanie powodów wstrzymania wypłaty ekwiwalentu funkcjonariuszom odchodzącym z policji po 6 listopada 2018 r. RPO chce też wiedzieć, ile postępowań sądowych o wypłatę ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wytoczyli policjanci zwolnieni po 6 listopada 2018 r.

WZF.7043.68.201

PS. Motta w komunikatach dajemy tylko dziś (i zawsze wtedy, gdy Polak lub Polka dostanie literackiego Nobla)

Odpowiedź rządu na wystąpienie RPO milczy nt. Pegasusa

Data: 2019-10-03
  • Koordynator Służb Specjalnych nie udzielił RPO merytorycznej odpowiedzi na wątpliwości dotyczące domniemanego zakupu systemu inwigilującego Pegasus przez Centralne Biuro Antykorupcyjne
  • Rzecznik postulował także, by zapewnić niezależny, efektywny system kontroli nad służbami specjalnymi
  • Minister Maciej Wąsik odpisał, że w Polsce istnieje wieloskładnikowy system nadzoru i kontroli nad działalnością służb
  • Zapewnił też, że kontrolę operacyjną prowadzą one zgodnie z przepisami prawa

9 września 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Prezesa Rady Ministrów i Przewodniczącego Sejmowej Komisji ds. służb specjalnych. Tematem była opisana przez TVN sprawa domniemanego posiadania przez CBA od dwóch lat systemu Pegasus. Umożliwia on pozyskanie wszelkich informacji z każdego smartfona - po przełamaniu zabezpieczeń i zainstalowaniu niewykrywalnego w praktyce oprogramowania, które pozwala przejąć kontrolę nad urządzeniem.

Sprawa budzi najwyższe obawy Rzecznika i rodzi potrzebę natychmiastowego wyjaśnienia. W ocenie Adama Bodnara, jeżeli ustalenia dziennikarzy potwierdziłyby się, to istnieje niemal pewność, że zasada legalizmu (art. 7 w związku z art. 2 Konstytucji RP) została naruszona. 

- Żaden bowiem przepis prawa nie pozwala żadnemu organowi państwowemu na przełamywanie zabezpieczeń i przechwytywanie, a także wykorzystywanie, w ten sposób treści przekazów komunikacyjnych oraz uzyskiwanie dostępu do wszelkich informacji i danych z urządzenia mobilnego – wskazał. Nie zezwalają na to również przepisy regulujące zasady kontroli operacyjnej.

Rzecznik nigdy nie kwestionował potrzeby stosowania kontroli operacyjnej. W przypadku działania systemu Pegasus problemem jest jednak nie tylko nieproporcjonalne wykorzystanie zasadniczo dopuszczalnych środków, lecz w ogóle działanie służb bez żadnej podstawy prawnej, co wyklucza badanie proporcjonalności.

Zasada legalizmu wymaga, by wykreowany został mechanizm, który z jednej strony umożliwiłby służbom efektywną walkę z zagrożeniami, ale i zapewniał niezależny nadzór nad działalnością służb. Na taką potrzebę RPO wielokrotnie wskazywał w wystąpieniach do różnych organów państwa. W ocenie Rzecznika obecnie taki system nie funkcjonuje. Tymczasem zarówno z orzecznictwa sądów międzynarodowych (w szczególności ETPCz, ale również TSUE) jasno wynika, jak taki system powinien wyglądać i jakie kryteria powinien spełniać.

Dlatego RPO zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o pilne wyjaśnienie sprawy systemu Pegasus, o przedstawienie wszelkich analiz i wyników kontroli oraz o stanowisko w sprawach problemów systemowych. Do przewodniczącego speckomisji wystąpił o stanowisko Komisji w tej sprawie.

Odpowiedź Macieja Wąsika

- Minister Koordynator informuje, że służby specjalne prowadzą swoje działania w oparciu o przepisy polskiego prawa. Kontrola operacyjna jest prowadzona w uzasadnionych i opisanych prawem przypadkach, po uzyskaniu zgody Prokuratura Generalnego i wydaniu postanowienia przez sąd. Z uwagi na ograniczenia prawne Minister Koordynator nie odnosi się do szczegółowych pytań dotyczących technik, metod i form pracy operacyjnej, ani nie komentuje doniesień medialnych we wskazanym zakresie - odpisał 27 września 2019 r. RPO minister Maciej Wąsik, sekretarz stanu i sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych.  

Zaznaczył, że RPO formułuje opinie, iż „istnieje niemal pewność” naruszenia zasady legalizmu przez służby specjalne, opierając się wyłącznie na założeniu, iż ustalenia dziennikarzy TVN mają poparcie w faktach.

Oceniając, że pismo Rzecznika zawiera zarzuty, oceny i opinie nie mające należytego umocowania w przepisach prawa oraz faktach, Maciej Wąsik przypomniał szczegółowe regulacje prawa odnoszące się do możliwości stosowania kontroli operacyjnej.

- Formułowanie zarzutów o działania bezprawne w zakresie stosowania kontroli operacyjnej należy poprzedzić analizą konkretnego przypadku. zaś w szczególności weryfikacją czy opisana prawem procedura została zachowana. Tymczasem Rzecznik Praw Obywatelskich formułuje zarzuty bez informowania o przeprowadzonej analizie, wydając swoją opinię bez uzasadnienia i argumentów - napisał Maciej Wąsik.

W jego ocenie RPO w żaden sposób nie wykazał również, aby przytoczony w jego piśmie standard dopuszczalności ingerencji organów państwowych w informacje przekazywane przez obywateli i treść komunikacji, wypracowany w orzecznictwie ETPCz i TSUE został naruszony przez polskie przepisy regulujące przesłanki i sposób prowadzenia kontroli operacyjnej.

Zdaniem ministra bezpodstawne (bez przytoczenia jakichkolwiek faktów) formułowanie przez RPO ogólnikowego zarzutu jakoby „organy państwowe korzystają z systemów, które pozwalają na pozyskanie informacji mogących stanowić dowód w postępowaniu, czyniąc to wbrew obowiązującym przepisom” podważa wiarygodność RPO jako organu państwa, który stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela.

Odnosząc się do argumentu RPO o braku niezależnego, efektywnego systemu kontroli nad służbami, Maciej Wąsik uznał go za całkowicie niezrozumiały, bez dokonania choćby próby analizy stanu prawnego.

- Należy przede wszystkim zauważyć, że już aktualny system nadzoru nad działalnością służb specjalnych spełnia cytowany postulat łączenia w sobie kontroli wykonawczej, nadzoru parlamentarnego, uwzględnienia roli organów eksperckich i kontroli sądowej - uznał.

Przypomniał, że:

  • służby specjalne są poddane bieżącemu nadzorowi konstytucyjnych organów administracji rządowej tj. Prezesa Rady Ministrów oraz właściwych ministrów, a Minister Koordynator Służb Specjalnych z upoważnienia Prezesa Rady Ministrów wykonuje zadania w zakresie nadzoru, kontroli i koordynacji służb specjalnych;
  • dodatkową ścieżką kontroli działalności służb specjalnych jest działalność Kolegium do Spraw Służb Specjalnych, utworzonego przy Radzie Ministrów;
  • parlament sprawuje kontrolę nad działalnością służb specjalnych za pomocą stałej sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych;
  • bardzo istotną rolę w procesie kontroli nad działalnością służb sprawują organy wymiaru sprawiedliwości oraz prokuratura.

Według Macieja Wąsika przedstawiony przez niego szczegółowy opis stanu prawnego jasno wykazuje istnienie i funkcjonowanie wieloskładnikowego systemu nadzoru i kontroli nad działalnością służb, ukształtowanego zgodnie z przytoczonymi między narodowymi standardami.

- W związku z tym zarzut RPO o braku istnienia efektywnego systemu kontroli nad działalnością służb należy uznać za bezzasadny. Stanowczo podkreślam, że kontrola operacyjna w służbach specjalnych, które nadzoruje Minister Koordynator, prowadzona jest zgodnie z przepisami prawa, ma charakter subsydiarny i jest zarządzana za zgodą Prokuratora Generalnego i po wydaniu odpowiedniego postanowienia przez sąd.

- Mając na uwadze rolę i znaczenie Rzecznika Praw Obywatelskich, Minister Koordynator przekazuje powyższe informacje, mając nadzieję, że pomogą one Panu Rzecznikowi w sposób lepszy zrozumieć system prawny, który reguluje działalność służb specjalnych, w szczególności zaś sposób prowadzenia kontroli operacyjnej w Polsce. Liczę na to, że niniejsza korespondencja pomoże również w rzetelnej ocenie pojawiających się w mediach doniesień, często mających charakter spekulacji i insynuacji – brzmi konkluzja odpowiedzi Macieja Wąsika.

VII.519.2.2019

ABW ponownie zbada wniosek w sprawie inwigilacji cudzoziemców - wyrok NSA

Data: 2019-09-30
  • Fundacja Panoptykon spytała Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ile razy podsłuchiwała cudzoziemców (bez zgody sądu) i pobierała ich dane chronione  
  • Takie uprawnienia dała ABW ustawa „antyterrorystyczna” z 2016 r.
  • ABW odmówiła fundacji takiej statystki, co podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny, powołując się na bezpieczeństwo publiczne 
  • W wyniku skargi kasacyjnej, do której przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, NSA nakazał ABW ponowne zbadanie sprawy

W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych, ile razy skorzystała z możliwości działań operacyjno-rozpoznawczych wobec cudzoziemców – w związku ze szczytem NATO i Światowymi Dniami Młodzieży w Polsce latem 2016 r.

Ustawa z 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych nadała ABW  większe uprawnienia wobec cudzoziemców niż wobec obywateli polskich. ABW nie musi bowiem prosić sądu o zgodę na podsłuchiwanie czy podglądanie cudzoziemca w domu lub dostęp do jego korespondencji elektronicznej czy pocztowej. Na takie działania wobec obywatela polskiego ABW musi zgodzić się sąd.

Szef ABW odmówił udostępnienia tych informacji. Powołał się na nadanie im klauzuli tajności „zastrzeżone”. W sierpniu 2017 r. WSA w Warszaawie (sygn. akt II SA/Wa 80/17) oddalił skargę Fundacji na decyzję Szefa ABW. Sąd zgodził się z ABW, że upublicznienie informacji może zagrażać  bezpieczeństwu państwa.

Fundacja złożyła skargę kasacyjną do NSA. Według niej odmowa udostępnienia tych danych, w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb, powoduje, że wzrasta ryzyko nadużyć i naruszania praw - zwłaszcza do prywatności - osób objętych kontrolą służb.

Argumenty RPO

W lipcu 2018 r. do postępowania NSA w tej sprawie przyłączył się RPO Adam Bodnar. Ocenił, że odmowa Szefa ABW w sposób bezzasadny ograniczyła prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Sąd nie wyważył zaś w sposób prawidłowy proporcji między konstytucyjną zasadą dostępności a zakresem ograniczenia wynikającego z ustawy o ochronie informacji niejawnych.

Rzecznik przypomniał, że wątpliwości natury konstytucyjnej wobec ustawy „antyterrorystycznej” wyraził we wniosku skierowanym w 2016 r. do Trybunału Konstytucyjnego (K 35/16). W  2018 r. wycofał go z TK  powodu manipulacji składem orzekającym oraz zasiadania w nim osób nieuprawnionych do orzekania.

W piśmie procesowym do NSA Adam Bodnar przypomniał, że Konstytucja RP w art. 47 i art. 51 zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia (aktywności) jednostki i zapewnia ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Tymczasem przepisy ustawy „antyterrorystycznej” są zbyt daleko idącą i nieuzasadnioną ingerencję w prawa i wolności jednostki - także w zakresie, w jakim różnicuje sytuację prawną osób, które nie są obywatelami RP, oraz obywateli RP oraz w zakresie, w jakim nie przewidują kontroli stosowania czynności ABW. Jest to także niezgodne z   Europejską Konwencją Praw Człowieka oraz z Kartą Praw Podstawowych.

W orzecznictwie TK oraz ETPCz choćby następcza kontrola nad czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi jest uważana za fundamentalny warunek demokratycznego państwa prawnego. Skoro ustawodawca pozbawił pewne grupy fundamentalnego prawa do prywatności, to jego konstytucyjnym obowiązkiem w demokratycznym państwie prawa jest zapewnienie realizacji minimalnego standardu ochrony w postaci ustanowienia chociażby następczej kontroli sądowej.

Ponadto samo zróżnicowanie pozycji prawnej osób niemających polskiego obywatelstwa oraz obywateli RP w zakresie pozyskiwania informacji o nich i ochrony ich danych osobowych rodzi wątpliwość nie tylko co do zgodności z art. 47 i 51 w zw. z art. 37 i 31 ust. 3 Konstytucji RP, ale także z umowami międzynarodowymi, których Polska jest stroną, w tym z zasadą niedyskryminacji ze względu na przynależność państwową, wyrażoną w art. 14 EKPCz czy z art. 20 KPP UE.

Rzecznik uznał, że w tej sprawie WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji pomiędzy prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych. Błędnie uznał bowiem, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.

Sąd  nie dokonał wyczerpujących ustaleń, które potwierdziłyby zasadność odmowy udostępnienia informacji publicznej ze względu na ochronę informacji niejawnych. Dla realnej oceny decyzji ABW sąd musi dysponować materiałami pozwalającymi mu na kontrolę żądanych informacji. Tymczasem sąd oparł się na ustaleniach i argumentacji ABW, nie oceniając żądanej informacji.

Według RPO sąd potraktował wszystkie żądane informacje zbiorczo, bez  dogłębnej analizy, czy ujawnienie konkretnych informacji rzeczywiście spowoduje lub mogłoby spowodować szkodę dla Rzeczpospolitej Polskiej.

Ponadto istotne znaczenie ma okoliczność, że żądane informacje mają charakter statystyczny. A NSA przyjmował już wcześniej, że dane statystyczne na temat czynności służb specjalnych są informacją publiczną. Żądane informacje nie dotyczyły ani konkretnych czynności operacyjnych, ani postępowań, które mogłyby świadczyć o kierunkach zainteresowań ABW. Ograniczenia dostępu do informacji statystycznych nie można zatem uznać za konieczne.

Wyrok NSA

27 września 2019 r. NSA (sygn. akt  I OSK 2687/17) uchylił wyrok WSA. Uznał, że niedoprecyzowane „bezpieczeństwo państwa” nie jest wystarczającym argumentem, aby odmówić żądanej informacji publicznej.

Sprawa wraca do Szefa ABW.  Wyrok nie przesądza ostetecznego rezultatu sprawy. Szef ABW musi szczegółowo uzasadnić, jakie niebezpieczeństwo mogłoby spowodować udzielenie odpowiedzi.

VII.6060.48.2017

Powołajmy niezależną instytucję do nadzoru służb specjalnych. Propozycja Rzecznika Praw Obywatelskich i grupy ekspertów

Data: 2019-09-23
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wraz z grupą ekspertów proponuje powołanie specjalnego niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógł rozpatrywać skargi indywidualne na działanie służb
  • Drugim filarem reformy służb policyjnych i specjalnych powinno być przyznanie jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony uprawnionych instytucji i prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.
  • 23 września raport ekspertów z głównymi założeniami reformy został przedstawiony w Biurze RPO ekspertom i przedstawicielom służb specjalnych i policyjnych oraz organizacji prokuratorów, sędziów i społeczeństwa obywatelskiego.
  • Dokument adresowany jest do wszystkich sił politycznych w Polsce. Autorzy mają nadzieję, że stanie się on przedmiotem refleksji ze strony wszystkich kluczowych partii politycznych, ale także środowisk akademickich, dziennikarskich, pozarządowych i opiniotwórczych.

Potrzeba reformy

Autorzy raportu zauważają, że w odróżnieniu od innych państw demokratycznych w Polsce nigdy de facto nie dokończono procesu budowania nowoczesnych służb specjalnych. Brakującym elementem jest niezależny organ, który sprawowałby nadzór nad nimi. Skutek jest taki, że np. wciąż niewyjaśniona jest kwestia czy Centralne Biuro Antykorupcyjne zakupiło platformę do podsłuchów Pegasus.

Od kilku lat sytuacja obywatela jako potencjalnej ofiary nadużyć ze strony służb specjalnych - znacząco się pogorszyła.

Zmiany legislacyjne przyjęte w 2016 r. pogłębiły deficyt w ochronie praw obywatelskich:

  • nowelizacja ustawy o Policji z 2016 r. pozwoliła służbom specjalnym na praktycznie nieograniczone sprawdzanie tzw. danych internetowych;
  • wprowadzony mechanizm sprawdzania korzystania przez służby z tzw. metadanych daje raczej ułudę kontroli niż zapewnia poczucie bezpieczeństwa dla obywateli (sprawozdania statystyczne weryfikowane przez sądy);
  • w 2016 r. została także uchwalona ustawa o działaniach antyterrorystycznych, która przyznała służbom szereg dodatkowych uprawnień, ale także wyłączyła w zasadzie cudzoziemców spod ochrony konstytucyjnej jeśli chodzi o możliwą inwigilację;
  • nowelizacja Kodeksu Postępowania Karnego przyznała możliwość korzystania w procesie karnym z tzw. „owoców zatrutego drzewa", czyli dowodów zdobywanych nielegalnie (art. 168a k.p.k.). Tego typu zasada procesowa otwiera pole do różnego rodzaju nadużyć ze strony funkcjonariuszy policji, prokuratorów oraz funkcjonariuszy służb specjalnych.

W przypadku wszystkich trzech ustaw, Rzecznik Praw Obywatelskich składał wnioski do Trybunału Konstytucyjnego. Zostały one jednak przez RPO wycofane, ze względu na zasiadanie w składzie sędziowskim osób nieuprawnionych do orzekania oraz manipulowanie składem sędziowskim przez TK.

Założenia reformy

Dokument opiera się na założeniu, że nadzór nad służbami to element sprawnie funkcjonującego państwa. Nie chodzi przy tym o ograniczenie ich skuteczności. Celem jest znalezienie równowagi między ochroną praw i wolności obywatelskich a przeciwdziałaniem zagrożeniom dla bezpieczeństwa państwa oraz porządku publicznego. Zagrożenia te są związane z działalnością terrorystyczną, działalnością obcych służb oraz działalnością przestępczą.

Dokument zawiera postulat kompleksowych zmian, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch kluczowych elementów:

  1. stworzenie niezależnego organu ds. kontroli nad działalnością służb specjalnych;
  2. przyznanie jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony uprawnionych instytucji i prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.

W Polsce nigdy nie stworzony został organ, który:

  • zajmowałby się wyłącznie nadzorem nad działalnością służb specjalnych;
  • mógł rozpatrywać skargi, był wyspecjalizowany w tej problematyce;
  • jednocześnie korzystałby z przymiotów niezależności i bezstronności.

Warto zauważyć, że w wielu państwach europejskich tego typu organy funkcjonują (np. w Niemczech i w Norwegii).

Organ taki podlegałby Sejmowi, a jego członkowie byliby apolityczni, niezawiśli w wykonywaniu swoich zadań i niezależni od władzy wykonawczej. W propozycji wykorzystane zostały  doświadczenia różnych krajów demokratycznych, np. Belgii, Danii, Holandii, Kanady, Norwegii, Portugalii i Szwecji. W skład organu wchodziłby przewodniczący i 5 członków, których kadencja trwałby 6 lat. Co 3 lata następowałby wybór połowy składu organu. Ta sama osoba mogłaby być przewodniczącym lub członkiem organu nie dłużej niż przez dwie kolejne kadencje.

Nową instytucję obsługiwałoby kilkudziesięcioosobowe biuro zapewniające obsługę merytoryczną i logistyczną. Koszt zorganizowania go powinien się zamknąć w kwocie kilkudziesięciu milionów złotych, co nie jest dużą kwotą, jeśli się zważy, że roczne koszty funkcjonowania jedynie sektora służb specjalnych przekraczają miliard złotych/

Nowa instytucja kontrolowałby działalność:

  • Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego,
  • Agencji Wywiadu,
  • Biura Nadzoru Wewnętrznego MSWiA,
  • Centralnego Biura Antykorupcyjnego,
  • komórek Krajowej Administracji Skarbowej upoważnionych do wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych,
  • Policji,
  • Służby Kontrwywiadu Wojskowego,
  • Służby Ochrony Państwa,
  • Służby Wywiadu Wojskowego,
  • Straży Granicznej, oraz
  • Żandarmerii Wojskowej.

Autorzy dokumentu

Grupa ekspertów, przygotowując ten dokument, spotykała się przez kilka miesięcy na zaproszenie Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO od lat podejmuje działania zmierzające do stworzenia lepszego nadzoru nad służbami specjalnymi oraz otoczenia regulacyjnego, w którym respektowane byłyby zasady wynikające Konstytucji oraz ratyfikowanych umów międzynarodowych. Autorzy dokumentu reprezentują różne grupy zawodowe i środowiska.

RPO ma wątpliwości dotyczące zakupu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne systemu Pegasus

Data: 2019-09-13
  • Jak donosi TVN24 w posiadaniu CBA od dwóch lat jest system Pegasus służący do inwigilowania i niejawnego nadzoru.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich nigdy nie kwestionował potrzeby stosowania kontroli operacyjnej.
  • Jednak zasada legalizmu wymaga, by wykreowany został mechanizm, który z jednej strony umożliwiłby służbom efektywną walkę z zagrożeniami, ale i zapewniał nadzór nad działalnością służb.
  • Obecnie taki system kontroli nad działalnością służb nie istnieje, dlatego RPO zwrócił się do Prezesa Rady Ministrów oraz Przewodniczącego Komisji do spraw Służb Specjalnych.

 

Jedna ze stacji telewizyjnych (TVN24) przeprowadziła dochodzenie dziennikarskie, z którego wynika, że w posiadaniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego od dwóch lat jest system o nazwie Pegasus. System ten ma być obecnie najdoskonalszym narzędziem inwigilacji i niejawnego nadzoru wycelowanym w konkretne osoby poprzez program operacyjny instalowany na urządzeniach mobilnych, wykorzystywanym również przez służby specjalne innych państw. Istota tego systemu polega na możliwości pozyskania wszelkich informacji z każdego telefonu komórkowego typu smartfon, po dokonaniu przełamania zabezpieczeń i zainstalowaniu niewykrywalnego w praktyce oprogramowania, pozwalającego przejąć kontrolę nad urządzeniem.

Materiał ujawniony przez dziennikarzy budzi najwyższe obawy Rzecznika Praw Obywatelskich i rodzi potrzebę natychmiastowego wyjaśnienia przedstawionych informacji. Zarówno w kontekście dopuszczalności inwigilowania obywateli przez służby, jak i w związku z nadal nieistniejącym systemem niezależnego nadzoru nad niejawnymi działaniami organów państwowych oraz ze sposobem wydatkowania środków publicznych z funduszy, które miały służyć zupełnie innym celom.

Kontrola operacyjna jest narzędziem stosowanym przez organy ścigania i służby specjalne na całym świecie. Umożliwia ona realne prowadzenie czynności, do których te służby zostały powołane. Trudne, jeżeli nie niemożliwe, byłoby zapewnienie bezpieczeństwa państwu i jego obywatelom, bez dopuszczenia do korzystania z niejawnych technik operacyjnych. Jednak nie można zapominać, że czynności operacyjno-rozpoznawcze w swojej istocie w sposób poważny ingerują w fundamentalne wolności i prawa człowieka, w prawo do prywatności czy wolność komunikowania się. Rzecznik podkreślił, że działania nakierowane na ochronę bezpieczeństwa obywateli nie mogą w sposób nieograniczony ingerować w inne dobra prawne – zbyt duży zakres dopuszczalnej ingerencji prowadziłby niewątpliwie do ryzyka poważnych nadużyć polegających na wykorzystywaniu szerokich uprawnień przez organy państwa w celu realizacji dobra nie tyle wspólnego, co bardziej partykularnego interesu służb.

Rzecznik zwrócił uwagę, że w przypadku działania systemu Pegasus problemem jest jednak nie tylko nieproporcjonalne wykorzystanie zasadniczo dopuszczalnych środków, lecz w ogóle działanie służb bez żadnej podstawy prawnej, co wyklucza badanie proporcjonalności. W kontekście domniemanego zakupu systemu i użytkowania go przez polskie służby państwowe – jeżeli potwierdzą się ustalenia dziennikarzy – istnieje niemal pewność, że konstytucyjna zasada legalizmu została naruszona. Żaden bowiem przepis prawa nie pozwala żadnemu organowi państwowemu na przełamywanie zabezpieczeń i przechwytywanie, a także wykorzystywanie, w ten sposób treści przekazów komunikacyjnych oraz uzyskiwanie dostępu do wszelkich informacji i danych z urządzenia mobilnego. Również przepisy prawa regulujące zasady stosowania kontroli operacyjnej na to nie zezwalają. Nie dopuszczają tego nawet przepisy ustawy o działaniach antyterrorystycznych, ani żadne inne przepisy regulujące działania poszczególnych służb, w tym w szczególności przepisy ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.

Wielokrotnie w swoich wystąpieniach kierowanych do różnych organów państwowych Rzecznik wskazywał także na istotę zapewnienia niezależnego systemu kontroli na działalnością służb. W ocenie Rzecznika, w chwili obecnej taki system nie funkcjonuje. Tymczasem zarówno z orzecznictwa sądów międzynarodowych (w szczególności ETPCz, ale również TSUE) jasno wynika, jak taki system powinien wyglądać i jakie kryteria powinien spełniać.

Wreszcie, Rzecznik odniósł się do źródła sfinansowania zakupu systemu Pegasus. W raporcie ogłoszonym w czerwcu 2018 r. Najwyższa Izba Kontroli wyraźnie wskazywała, że 29 września 2017 r. zawarto umowę z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym na kwotę 25 mln zł (umowa objęta jest klauzulą niejawności), w ramach realizacji przez jednostki sektora finansów publicznych zadań ustawowych związanych z ochroną interesów osób pokrzywdzonych i świadków, a także wykrywaniem i zapobieganiem przestępczości. W ocenie NIK, Ministerstwo Sprawiedliwości złamało prawo przekazując CBA te środki, co mogło stanowić naruszenie dyscypliny finansów publicznych. W efekcie tych działań, miliony złotych przeznaczone dla ofiar przestępstw popłynęły na zakup środków techniki specjalnej dla CBA, która to służba może wykorzystać je wbrew przepisom i zasadom obowiązującym w demokratycznym państwie prawnym.

Rzecznik zwrócił się do Premiera o pilne wyjaśnienie sprawy, o której mowa w doniesieniach dziennikarskich, dotyczących zakupu systemu Pegasus i przedstawienie wszelkich analiz i wyników przeprowadzonej kontroli, a także stanowisko w sprawach problemów systemowych podniesionych w niniejszym piśmie. Do Przewodniczącego sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych Rzecznik zwrócił się z prośbą o poinformowanie o stanowisku Komisji w tej sprawie.

VII.519.2.2019

Nie poznamy, ile razy ABW uzgodniła z dostawcami internetu dostęp do treści on-line

Data: 2019-06-27
  • ABW miała prawo nie udostępnić informacji o liczbie porozumień o przekazywaniu Agencji danych on-line
  • Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Fundacji Panoptykon, do której przyłączył się RPO
  • Z wyroku NSA wynika, że w dobie zagrożeń bezpieczeństwo publiczne przeważa nad prawem dostępu do informacji publicznej  

W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych - liczby porozumień zawieranych między ABW a podmiotami świadczącymi usługi telekomunikacyjne, pocztowe lub internetowe o przekazywaniu Agencji danych on line. Prawo do zawierania takich porozumień ABW uzyskała na mocy nowelizacji ustaw regulujących zasady inwigilacji prowadzonej przez służby, uchwalonej przez Sejm 15 stycznia 2016 r. przy sprzeciwie całej opozycji. Kwestionował ją też Rzecznik Praw Obywatelskich.

Chodzi głównie o dane internetowe użytkowników sieci - np. adresy odwiedzanych stron, wpisy w wyszukiwarce, adresy email. Przed nowelizacją służby występowały po nie do odpowiednich podmiotów na potrzeby prowadzonych postępowań pisemnie - taką też drogą je dostawały. Nowela wprowadziła dostęp do tych danych także on line - przez bezpieczne połączenie internetowe. Służby mogą po nie sięgać już nie tylko na potrzeby postępowań, ale także w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw”, „ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych” czy „realizacji zadań ustawowych”. Na pozyskanie treści np. maila czy czatu nadal potrzebna jest uprzednia zgoda sądu. 

Szef ABW odmówił udostępnienia żądanych informacji. Powołał się na nadanie im klauzuli tajności „zastrzeżone” w trybie ustawy o ochronie informacji niejawnych.

W maju 2017 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 291/17) oddalił skargę Fundacji na decyzję Szefa ABW. Sąd wskazał, że porozumienia są zawierane w celu realizacji ustawowych zadań ABW, do których należy rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń wymienionych w art. 5 ustawy o ABW i AW. Skoro przedmiot sprawy dotyczy zagadnień związanych z bezpieczeństwem państwa i bezpieczeństwem publicznym, Szef ABW ma rację twierdząc, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa - orzekł sąd.

Fundacja złożyła skargę kasacyjną do NSA. Według niej odmowa udostępnienia tych danych, w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb, powoduje, że wzrasta ryzyko nadużyć i naruszania praw - zwłaszcza do prywatności - osób objętych kontrolą służb. Skarga wnosi o uchylenie wyroku i zwrot sprawy do WSA.

Argumenty RPO

RPO przystąpił do tego postępowania, gdyż odmowa Szefa ABW ogranicza prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Tymczasem niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność ich działań, w szczególności ingerujących w prawa i wolności osób objętych ich kontrolą.

Zagrożenie terroryzmem i rozwój przestępczości zorganizowanej powodują, że coraz częściej musimy godzić się na takie działania służb chroniących porządek prawny i nasze bezpieczeństwo, które ograniczają swobody obywatelskie, w tym sferę prywatności. Dlatego tym ważniejsze jest, aby działalność służb podlegała społecznej kontroli w obszarach, które nie ograniczają możliwości ich skutecznego działania i nie dotyczą konkretnych postępowań. Obowiązkiem państwa nie jest wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, lecz uczynienie tego w taki sposób, że istota praw podmiotowych będzie należycie chroniona. Pod hasłem walki z terroryzmem nie można ingerować w prawa i wolności człowieka w sposób nieproporcjonalny i nadmierny.

Zaskarżony wyrok prowadzi do niezasadnego ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Art. 61 Konstytucji RP zakłada zaś jedynie wyjątkowe odstępstwa od zasady prawa obywateli do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Wszelkie wątpliwości powinno się rozstrzygać na rzecz obywatelskiego prawa dostępu do informacji publicznej.

WSA nie wziął pod uwagę, że żądane informacje dotyczą czynności inwigilacyjnych ingerujących w prawo do prywatności osób, wobec których je zastosowano. W art. 47 i 51 Konstytucja RP zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia jednostki i zapewnia stosowną ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Dlatego tak istotna jest rzetelna sądowa ocena decyzji ABW ws. udostępnienia informacji publicznej. WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji między prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych - błędnie uznając, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.

Dla oceny prawidłowości odmowy, sąd musi dysponować materiałami pozwalającymi mu na kontrolę żądanych informacji. Tymczasem z uzasadnienia wyroku wynika, że WSA oparł się na ustaleniach i argumentacji ABW, nie oceniając żądanej informacji. Wątpliwości budzi, czy ABW sporządziła żądaną informację, którą następnie przekazała sądowi wraz z aktami sprawy, czy też uznała jedynie, że nie powinna ona zostać ujawniona i  przekazała sądowi tylko uzasadnienie decyzji. Sąd jest zaś kompetentny, aby zbadać zasadność nadania klauzuli tajności takim informacjom.

Istotne jest, że żądane informacje mają charakter statystyczny - ich ujawnienie nie spowodowałoby szkody dla państwa. NSA wiele razy uznawał, że dane statystyczne nt. czynności służb specjalnych stanowią informację publiczną. WSA uznał jednak, że takie informacje powinny pozostać niejawne, argumentując: „Znając liczbę tych porozumień i podmiotów świadczących usługi drogą elektroniczną, można w łatwy sposób określić, w jakim zakresie ABW korzysta z uprawnień przyznanych przez ustawodawcę”.

Rzecznik replikował, że wniosek Fundacji odnosił się do wąskiego zakresu czynności ABW, które stanowiłyby jedynie pewien wycinek jej działalności. Z informacji tej raczej nie można byłoby wnioskować o bieżącej działalności Agencji, gdyż podana ogólna liczba porozumień świadczyłaby o wszystkich porozumieniach zawartych na podstawie tego przepisu, a nie tylko aktualnych. Uzyskanie żądanych informacji pozwoliłoby natomiast sprawdzić, czy stosowane przez ABW środki nie są nadużywane.

Ponadto WSA nie dostrzegł, że ujawnienie żądanych informacji nie będzie  przesądzało o pozyskiwaniu danych internetowych, które ABW może również uzyskiwać na podstawie art. 28 ust. 1 i 2 ustawy (czyli na wniosek pisemny lub ustny). WSA nie dokonał zatem wyczerpujących ustaleń, co naruszyło przepisy postępowania. Nie można bowiem uznać, że doszło do sprawiedliwego i bezstronnego rozpatrzenia skargi.

Dlatego ograniczenia dostępu do tych informacji statystycznych nie można uznać za konieczne w demokratycznym państwie prawnym. Nie znajduje też ono uzasadnienia z punktu widzenia zasady proporcjonalności.

Orzeczenie NSA

27 czerwca 2019 r. NSA (sygn. akt I OSK 2152/17) utrzymał wyrok WSA.  

W ustnych motywach prawomocnego orzeczenia podkreślono, że nie są zasadne zarzuty Fundacji i RPO co do niekompletności uzasadnienia WSA.

Sąd pozytywnie odniósł się do wystąpienia przedstawiciela ABW, który wskazał, że w dobie zagrożenia terrorystycznego bezpieczeństwo państwa i obywateli przeważa nad prawem do informacji publicznej.

VII.6060.36.2018

TK: kasacja na niekorzyść oskarżonego w razie aktu łaski Prezydenta - niekonstytucyjna

Data: 2019-06-26
  • Niekonstytucyjne są przepisy pozwalające na wniesienie i rozpatrzenie kasacji na niekorzyśc osoby, wobec której Prezydent RP zastosował akt łaski
  • Tak Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął sprawę z wniosku Prokuratora Generalnego, złożonego na kanwie sprawy ułaskawienia b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego
  • Skorzystanie przez Prezydenta RP z prawa łaski umożliwia dopiero prawomocne orzeczenie. Kasacja dotyczyłaby zaś tego orzeczenia, a nie aktu łaski - wskazał RPO, który wnosił o umorzenie sprawy

W 2015 r. Sąd Rejonowy w Warszawie nieprawomocnie skazał byłych szefów Centralnego Biura Antykorupcyjnego (w tym b. szefa CAB, a obecnego koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego) za przekroczenie uprawnień służbowych podczas operacji specjalnej w 2007 r., która miała  dowieść łapówek w Ministerstwie Rolnictwa.  M. Kamiński i jego zastępca Macieja Wąsika otrzymali karę trzech lat więzienia. Odwołali się od wyroku, ale w listopadzie 2015 r. ułaskawił ich prezydent Andrzej Duda (jeszcze przed zbadaniem apelacji).

Sprawa wywołała wiele kontrowersji – prawnicy podkreślali, że prawo łaski dotyczy tylko osób skazanych prawomocnie. Tak też uznało w  maju 2017 r. siedmioro sędziów Sądu Najwyższego. Wniosek o podjęcie zawieszonego postępowania kasacyjnego wobec M. Kamińskiego i pozostałych złożyli pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych – czego SN odmówił. Na wniosek Prokuratora Generalnego Trybunał Konstytucyjny uznał zaś 17 lipca w 2018 r., że  prezydent może skorzystać z prawa łaski przed prawomocnym skazaniem osoby ułaskawionej. Powstał problem prawny dotyczący możliwości rozpatrzenia kasacji od umorzenia sprawy wobec podsądnego, wobec którego Prezydent wydał akt łaski.

W 2017 r. Prokurator Generalny wniósł, by TK uznał za niezgodny z Konstytucją trzy przepisy Kodeksu postępowania karnego, rozumiane tak, że pozwalają na wniesienie i rozpatrzenie kasacji na niekorzyść oskarżonego także w przypadku umorzenia postępowania z powodu zastosowania aktu łaski przez Prezydenta RP.

Argumenty RPO

Rzecznik zgłosił udział w tym postępowaniu. Uznał, że problem konstytucyjny wskazywany przez skarżącego jest teoretyczny. Zarzuty dotyczą w istocie nie tyle obowiązujących norm prawa, lecz hipotetycznych konstrukcji prawnych. Zastosowanie prawa łaski nie jest, jak zdaje się twierdzić skarżący, przesłanką umorzenia postępowania.

Ewentualna kasacja nie byłaby zwrócona przeciwko samemu aktowi łaski, lecz przeciw prawomocnemu orzeczeniu, którego wydanie dopiero umożliwia skorzystanie przez Prezydenta z prawa łaski. Tym samym bezprzedmiotowe byłoby kwestionowanie w kasacji prawidłowości zastosowania prawa łaski.

Jak podkreślił Sąd Najwyższy, prawo łaski może być bowiem skutecznie wykonane dopiero po prawomocnym zakończeniu postępowania karnego. W tym momencie nie wchodzi już w grę umorzenie postępowania, bowiem zostało ono zakończone, zaś znaczenie aktu łaski sprowadza się do darowania kary i „puszczenia w niepamięć” czynu sprawcy.

Zdaniem Rzecznika nie jest możliwe zaistnienie okoliczności wskazanych we wniosku. Tym samym nie można podzielić stanowiska, jakoby z tak przedstawionego, jedynie teoretycznego, stanu prawnego wynikała niekonstytucyjność jakiegokolwiek faktycznie obowiązującego przepisu. Dlatego wydanie orzeczenia przez Trybunał  jest zbędne, a postępowanie podlega umorzeniu.

Rozstrzygnięcie TK 

Trybunał (sygn. akt K 8/17) jednogłośnie uznał zaskarżone artykuły 523 par. 3, 521 par.1 oraz 529 Kodeksu postępowania karnego za niezgodne z art. 139 zdanie pierwsze w związku z art. 10 Konstytucji – w zakresie, w jakim dopuszczają możliwość wniesienia i rozpoznania kasacji na niekorzyść oskarżonego, gdy w kasacji zakwestionowano prawidłowość zastosowania aktu łaski przez Prezydenta RP.

Według Trybunału możliwość wniesienia kasacji na niekorzyść oskarżonego na podstawie tych przepisów, w sytuacji umorzenia postępowania z powodu aktu łaski, prowadzi do niedopuszczalnej kontroli kompetencji głowy państwa uregulowanych w Konstytucji.

W składzie orzekającym w tej sprawie zasiadali: Michał Warciński (przewodniczący),  Zbigniew Jędrzejewski  (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek, Wojciech Sych i Julia Przyłębska,

W uzasadnieniu sędzia Zbigniew Jędrzejewski powołał się na rozstrzygnięcie  TK z 17 lipca 2018 r. Przytoczył też orzecznictwo TK, że akt łaski nie jest nieuzasadnioną ingerencją w sprawowanie wymiaru sprawiedliwości. Wskazał, że Prezydent RP nie jest ani „najwyższym sędzią”, ani w żadnej mierze nie sprawuje wymiaru sprawiedliwości. Prezydent RP nie uchyla, ani nie zmienia, zapadłego wyroku I instancji, nie kwestionuje jego prawidłowości ani nie podważa poczynionych w nim ustaleń.

II.510.532.2017

Czy w ABW podwładny może zarabiać więcej niż przełożony? Wątpliwości Rzecznika

Data: 2019-06-10
  • Wskutek zmian grup zaszeregowania i stawek uposażenia zasadniczego w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego mogło dojść do nierównego traktowania funkcjonariuszy
  • Obok dotychczasowej, stworzono bowiem równoległą siatkę płac, w której dostaje się średnio kilkaset zł więcej  
  • Skutkiem może być sytuacja, w której funkcjonariusz zajmujący kierownicze stanowisko, zarabiałby mniej niż jego podwładny
  • Według RPO może to spowodować niechęć do obejmowania stanowisk funkcyjnych, wiążących się z większą odpowiedzialnością za decyzje

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich przeprowadzono czynności wyjaśniające w sprawie nierównego traktowania funkcjonariuszy ABW  Wewnętrznego w związku z wprowadzeniem dodatkowych grup zaszeregowania. Nastąpiło to na podstawie rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z 5 kwietnia 2018 r. Zmieniło ono rozporządzenie w sprawie grup zaszeregowania i stawek uposażenia zasadniczego funkcjonariuszy ABW w tych grupach oraz wzrostu uposażenia zasadniczego z tytułu wysługi lat.

Wątpliwości Rzecznika wzbudziło stworzenie równoległej siatki zaszeregowania funkcjonariuszy. Dotychczasowe grupy uposażenia zachowano, przy czym wprowadzono do nich dodatkowe grupy uposażenia oznaczone symbolem „a” - średnio o kilkaset zł wyższe od istniejących. Skutkiem rozporządzenia było przyznanie podwyżek funkcjonariuszom przeniesionym  przez  Szefa ABW do grup „a” – na podstawie kryteriów nieczytelnych dla ogółu funkcjonariuszy.

Zgodnie z uzasadnieniem projektu rozporządzenia, funkcjonariusz powinien realizować zadania związane z pionem kontrwywiadu, pionem przeciwdziałania terroryzmowi, pionem zagrożeń strategicznych oraz pionem bezpieczeństwa teleinformatycznego, a także legitymować się doświadczeniem, specjalistycznym wykształceniem i wysokimi kwalifikacjami oraz posiadać szczególne predyspozycje, wiedzę i umiejętności.

Tymczasem do grup „a ”awansowani zostali nie tylko funkcjonariusze tych pionów, ale również wszystkich innych, w tym także - logistyki, kadr, finansów, ewidencji, archiwum, ochrony. Jednocześnie do grup „a” nie zostali częściowo awansowani funkcjonariusze realizujący zadania pionów kontrwywiadu, przeciwdziałania terroryzmowi, zagrożeń strategicznych, bezpieczeństwa teleinformatycznego. W efekcie np. dwaj funkcjonariusze kontrwywiadu, zajmujący się tą samą sprawą, zostali przez ABW potraktowani w odmienny sposób.

Wątpliwości Rzecznika budzi takie nadmierne spłaszczenie wysokości uposażeń w ABW. Może to doprowadzić do sytuacji, w której funkcjonariusze nie będą skłonni do obejmowania stanowisk decyzyjnych (funkcyjnych), wiążących się z większą odpowiedzialnością za podejmowane decyzje.

RPO Adam Bodnar poprosił o stanowisko w tej sprawie koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego.

WZF.7043.16.2019

Debata „Zadania i uprawnienia służb specjalnych vs. wolności i prawa jednostki"

Data: 2019-04-25

W dniu 25 kwietnia 2019 r. na  Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego odbyła się debata „Zadania i uprawnienia służb specjalnych vs. wolności i prawa jednostki. Jak wytyczyć linię demarkacyjną?” organizowana przez Międzynarodowy Instytut Społeczeństwa Obywatelskie

W debacie wzięli udział byli szefowie polskich służb: gen. Marek Bieńkowski (Najwyższa Izba Kontroli, wcześniej m.in. Komendant Główny Policji), gen. Krzysztof Bondaryk (Szef ABW w latach 2008-2013), gen. Janusz Nosek (Szef SKW w latach 2008-2013) oraz Paweł Wojtunik (Szef CBA w latach 2009-2015). Perspektywę obywatelską zaprezentowali Wojciech Klicki (Fundacja Panoptykon), adw. Marcin Mrowicki (Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich) oraz adw. Artur Pietryka (Naczelna Rada Adwokacka). Debatę moderowała Dominika Wielowieyska.

Mec. Marcin Mrowicki poinformował o pięciu wnioskach Rzecznika Praw Obywatelskich składanych do Trybunału Konstytucyjnego w latach 2015-2016 a dotyczących m.in. nowelizacji ustawy o policji, ustawy antyterrorystycznej, nowelizacji kodeksu postępowania karnego (odstąpienie od zasady zakazu korzystania z owoców zatrutego drzewa oraz następczej zgody prokuratora na wykorzystanie materiału z kontroli procesowej). Pomimo wycofania tych wniosków (z uwagi na udział w składzie Trybunału osób, co do których statusu można mieć wątpliwości, a także na proceduralne błędy), problem arbitralnej i niekontrolowanej władzy służb specjalnych w zakresie kontroli procesowej pozostaje aktualny.

Były szef CBA p. Paweł Wojtunik apelował, by składać zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa w sytuacji, gdy obywatel dowiaduje się z prasy o prowadzonej wobec niego inwigilacji.

Pan Wojciech Klicki wskazywał na konieczność informowania osoby inwigilowanej, wobec której ostatecznie nie wytoczono postępowania karnego, o tym, że taka inwigilacja miała miejsce. Należy również stworzyć niezależny organ, który będzie kontrolował służby. Konieczna jest także przejrzystość po stronie służb. Wskazywał, że aktualnie żadna służba nie chce podać liczby bilingów, z których korzystała. Przed 2015 r. praktyką było podawanie takiej informacji.

W ocenie gen. Janusza Noska wolność nie jest dobrem najwyższym – należy ją poświęcać dla bezpieczeństwa obywatela, społeczeństwa, państwa. Nie zgodziła się z tym redaktor Wielowieyska wskazując, że zbyt duża władza służb prowadzi do nadużyć. Zdaniem gen. Noska, kontrola nie jest doskonała. Osoby, które stoją na czele służb bez poczucia praworządności, jeżeli będą chciały wykorzystywać te instrumenty w złej wierze – zawsze będą mogły to zrobić. Czynnik ludzki jest tu szalenie istotny  - ważne by na czele służb stała odpowiednia osoba, o odpowiednich właściwościach osobowościowych i moralnych.

Mec. Artur Pietryka zaznaczył, że linia demarkacyjna między uprawnieniami służb a prawami obywateli przebiega w każdej sali sądowej. Wskazywał na bogate orzecznictwo Sądu Najwyższego w tym zakresie. Redaktor Dominika Wielowieyska wskazała jednak na to, że wiele spraw nie dociera do sądów. Może zdarzyć się tak, że przeciek z kontroli procesowej dostanie się do mediów tuż przed wyborami, który może mieć skutki polityczne i społeczne -  niszczy człowieka, nie pozwalając mu na odkręcenie sprawy.

Gen. Bieńkowski wskazywał na wyniki kontroli NIKu z 2005 r., z których wynikało, że nadzór nad służbami specjalnymi premiera był iluzoryczny. Konieczny jest taki organ niezależny, który po zakończeniu postępowania służb powinien je ocenić, przy zachowaniu jednak dyskretności (ochrona źródeł i funkcjonariuszy). Problem polega na tym, że nie ma realnej debaty na ten temat w Polsce, a powinna była się odbyć wiele lat temu.

Mec. Marcin Mrowicki wskazał, że przy mówieniu o granicach wolności należy mieć na względzie art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, zgodnie z którym ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Zgodził się, że należy wprowadzić niezależny organ dokonujący kontroli działania służb, szczególnie w zakresie wykonywanych działań operacyjno-rozpoznawczych (w tym kontroli procesowej). Zwrócił uwagę na standardy strasburskie wynikające choćby z takich wyroków jak Sacharow przeciwko Rosji czy Karabeyoglu przeciwko Turcji. Podkreślił, że do tej pory nie zostały uwzględnione wnioski wynikające z opinii Komisji weneckiej, które mogłyby przywrócić zgodność działania służb ze standardami europejskimi. Przypomniał, że chodzi tu m.in. o:

  1. Wzmocnienie zasady proporcjonalności przy dokonywaniu oceny kontroli procesowej zgodnie z art. 19 ustawy o policji oraz wprowadzenie tego testu do pobierania danych telekomunikacyjnych, pocztowych i informatycznych zgodnie z art. 20c ustawy o policji – chodzi o to, by kontrola procesowa była przeprowadzana w najpoważniejszych przypadkach, w szczególności ma to znaczenie w „przypadkach niecierpiących zwłoki” (art. 19 ust. 3 ustawy o policji);
  2. Zakazanie kontroli komunikacji, co do których z góry wiadomo, że są objęte tajemnicą adwokacką i radcowską
  3. Ograniczenie czasu trwania pobierania danych telekomunikacyjnych, pocztowych i informatycznych; wymaganie prowadzenia rejestru przez policję, który umożliwiałby skuteczną kontrolę ex post przeprowadzanych kontroli, w szczególności w drodze „bezpośredniego dostępu”
  4. Uzupełnienie systemu uprzedniej zgody sądu na kontrolę procesową gwarancjami procesowymi („adwokat prywatności”, mechanizm skargowy, system następczego automatycznego wglądu w takie operacje przez niezależny organ, etc.)
  5. Zapewnienie, w celu poszanowania gromadzenia danych telekomunikacyjnych, pocztowych i informatycznych, skutecznego mechanizmu wglądu w pobierane dane przez niezależny organ, który miałby odpowiednią władzę do przeprowadzania dochodzenia i wydawania opinii, a także stosowania odpowiednich środków prawnych.

Krytyczna opinia RPO dla Senatu co do ustawy, która ma wdrażać unijną "dyrektywę policyjną"

Data: 2018-12-20
  • Uchwalona przez Sejm ustawa nie dokonuje właściwego wdrożenia "dyrektywy policyjnej" z 2016 r. 
  • Wprowadza bowiem zbyt wiele wyjątków, np. wyłącza np. spod ustawy pięć służb specjalnych  
  • Ustawa w wielu miejscach jest niespójna lub wręcz sprzeczna z prawem Unii Europejskiej 
  • Rzecznik przedstawił swe uwagi Senatowi, który pracuje nad ustawą

14 grudnia 2018 r. Sejm uchwalił  ustawę o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Rzecznik Praw Obywatelskich na etapie prac legislacyjnych poprzedzających skierowanie projektu przedstawiał swe uwagi, skierował również opinię do Marszałka Sejmu (niedołączoną przez niego do druku nr 2089).

Obecnie ustawą zajmuje się Senat. W związku z tym Rzecznik przedstawił Marszałkowi Senatu swe istotne wątpliwości, związane z poziomem przestrzegania praw i wolności człowieka i obywatela.

Ustawa ma wdrażać dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 z dnia 27 kwietnia 2016 r. Dotyczy ona uprawnień służb w przetwarzaniu danych i jest nazywana „drugą nogą” RODO, czyli rozporządzenia o tym, co wolno przedsiębiorcom i administracji robić z danymi osobowymi. Od 2017 r. Adam Bodnar występował do kilku resortów, wskazując że dyrektywa jest bardzo ważna z punktu widzenia obywatela. Została ona przyjęta  27 kwietnia 2016 r., weszła w życie 5 maja 2016 r., a zatem projektodawca miał praktycznie dwa lata na przygotowanie projektu.

Wyłączenia pięciu służb spod ustawy

Ustawa przewiduje wyłączenie z zakresu jej stosowania danych osobowych przetwarzanych w ramach realizacji ustawowych zadań służb specjalnych: ABW, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego oraz CBA. Projektodawca tłumaczy, że wszystkie obszary działalności tych służb należą do przewidzianego przez dyrektywę wyjątku, jakim jest przetwarzanie danych „w związku z zapewnieniem bezpieczeństwa narodowego”.

Rzecznik konsekwentnie nie zgadza się z tym stanowiskiem, czemu dał wyraz w opinii dla Sejmu. Nie wszystkie bowiem zadania ustawowe realizowane przez służby mieszczą się w zakresie pojęcia „bezpieczeństwo narodowe”. Trzeba pamiętać, że z punktu widzenia prawa Unii Europejskiej pojęcie „bezpieczeństwo narodowe” nie może być utożsamiane z pojęciem „bezpieczeństwa wewnętrznego”, o czym świadczą przepisy samego Traktatu o Unii Europejskiej i  Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Również - przykładowo - zwalczanie terroryzmu nie jest uznawane w UE za domenę wyłączoną z zakresu prawa Unii.

Wyłączenie stosowania ustawy do danych osobowych z akt postępowania

Takie przepisy ustawy oznaczają, że nie będzie ona miała zastosowania do danych osobowych zawartych w aktach postępowań -  prowadzonych na podstawie Kpk, Kpw, Kkw, Kks, ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich czy ustawy ws. rejestru sprawców przestępstw seksualnych. Takie wyłączenie nie jest zgodne z dyrektywą 2016/680. RPO zaznacza, że podobną opinię w tej sprawie ma MSZ.

Powierzenie nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych w sądach i prokuraturze instytucjom, które nie są niezależne od władzy wykonawczej  

Ustawa stanowi, że – w zależności od sytuacji – albo Krajowa Rada Sądownictwa, albo prezesi sądów (lub odpowiedni prokuratorzy) będą mogli zażądać dostępu do wszelkich danych osobowych w prowadzonych postępowaniach w związku z realizacją zadań wynikających z konieczności nadzoru nad sposobem przetwarzania danych osobowych. Tymczasem z prawa UE jasno wynika, że nadzór nad przetwarzaniem danych osobowych może sprawować wyłącznie organ niezależny.

W ocenie Rzecznika takie rozwiązania prawne są wątpliwe, bowiem ani Krajowa Rada Sądownictwa, ani prezesi sądów nie mogą być dziś uznani za organy niezależne, zdolne do prowadzenia nadzoru w sposób wypełniający wymogi Karty Praw Podstawowych UE. W opinii do projektu ustawy KRS sama uznała się za niewłaściwą do sprawowania takiego nadzoru – wskazuje Rzecznik.

Poszerzenie wyłączeń dla informacji niejawnych

Rzecznik negatywnie  ocenia wyłączenie przez ustawę spod ochrony danych przetwarzania informacji niejawnych. Budzi to bowiem zastrzeżenia Z punktu widzenia zakresu rodo oraz dyrektywy 2016/680, a przede wszystkim art. 51 Konstytucji. Obecnie wyłączeniu spod ustawy podlega tylko rejestracja zbioru danych przez administratorów danych niejawnych, a nie ich przetwarzanie.

Brak implementacji art. 17 dyrektywy

Dyrektywa nałożyła na państwa członkowskie obowiązek zapewnienia, że osoba, której dane dotyczą, będzie mogła wykonywać swoje prawa także za pośrednictwem właściwego organu nadzorczego, który ma informować daną osobę przynajmniej o fakcie przeprowadzenia wszelkich niezbędnych weryfikacji lub przeglądów. Ustawa daje wprawdzie możliwość złożenia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, ale ma przysługiwać ona wtedy, gdy dane osobowe są przetwarzane niezgodnie z prawem. Art. 17 dyrektywy dotyczy zaś sytuacji, w której osoba w ogóle nie ma pewności, że jej dane (i jakie) są przetwarzane.

RPO nie może się zgodzić z takim rozwiązaniem w ustawie. Istota art. 17 polega bowiem na możliwości dokonywania przez Prezesa UODO niezależnej oceny zasadności przetwarzania danych przez podmioty objęte zakresem dyrektywy. W ten sposób jeden z najistotniejszych przepisów dyrektywy 2016/680 nie znajdzie swojego odzwierciedlenia w polskim systemie prawnym – napisał Rzecznik do marszałka Senatu.

Wejście w życie ustawy i terminy na dostosowanie

Ustawa ma wejść w życie zasadniczo po 14 dniach od dnia ogłoszenia. Ale art. 102 ustawy przyznaje administratorom kolejny rok na dostosowanie zasad przetwarzania danych osobowych do środków technicznych i organizacyjnych wymaganych art. 39 ust. 2 ustawy. Dodatkowo, jeśli wymagałoby to niewspółmiernie dużego wysiłku lub nakładów, administrator będzie miał czas aż do 6 maja 2023 r. 

Rzecznik przypomina, że dyrektywa była uchwalona w kwietniu 2016 r. Wyznaczanie teraz kolejnych terminów, a zwłaszcza tak odległych, musi być ocenione jako sprzeczne z dyrektywą. Takie rozwiązania są też rozbieżne z tym, co było wyzwaniem dla wszystkich, którzy od 25 maja 2018 r. stosują przepisy rodo i są nimi związani. - Żaden podmiot, który jest objęty zakresem stosowania rodo, nie był w tak doskonałej sytuacji, w jakiej mają być administratorzy objęci zakresem przepisów ustawy – podkreśla Rzecznik.

Nie wyjaśniono, dlaczego w takiej uprzywilejowanej sytuacji stawia się organy co do zasady publiczne, w porównaniu do sytuacji podmiotów prywatnych - w szczególności przedsiębiorców, którzy musieli ponieść często wysokie koszty dostosowania się do przepisów rodo w wyznaczonym terminie.

Rzecznik przekazał swe uwagi marszałkowi Senatu Stanisławowi Karczewskiemu z prośbą o ich uwzględnienie w toku prac nad ustawą.

VII.501.315.2014

Sesja 42: Skuteczna kontrola sądowa nad tajnymi służbami lub carte blanche? (BLOK D)

Data: 2018-12-15
  • Wprawdzie sądowy system kontroli inwigilacji przez służby jednostki nie jest doskonały, ale trudno o skuteczniejsze narzędzie dla ochrony praw i wolności.
  • Sądom należy zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe, tak aby sprawowany przez nie nadzór nie był atrapą.

Celem panelu było przedstawienie aktualnie funkcjonujących mechanizmów sądowej kontroli nad inwigilowaniem obywateli przez służby i zastanowienie się, czy jest ona efektywna.

Uczestnicy panelu spróbowali odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje konieczność powołania zupełnie nowej instytucji, odrębnej od sądownictwa, której jednym z zadań byłoby czuwanie nad tym, aby zarządzenie kontroli i utrwalania rozmów telefonicznych następowało wyłącznie w uzasadnionych przypadkach, usprawiedliwiających ingerencję w prawo jednostki do prywatności.

W panelu udział wzięli:

  • Wojciech Klicki - prawnik i aktywista, od 2012 r. związany z Fundacją Panoptykon. Specjalizuje się w tematyce uprawnień policji i służb specjalnych oraz relacji praw człowieka i bezpieczeństwa. Członek Obywatelskiego Forum Legislacji i Stowarzyszenia im. Zbigniewa Hołdy.
  • Igor Tuleya –Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, orzeka w sprawach karnych od 1996 r. Członek SSP "Iustitia". Autor publikacji z zakresu prawa karnego, prowadzi także szkolenia i wykłady z zakresu prawa karnego. 
  • Piotr Niemczyk -  były działacz opozycyjny i więzień polityczny. Współzałożyciel Ruchu „Wolność i Pokój”. Drukarz i dziennikarz „Tygodnika Mazowsze”.
    Od 1990 do 1994 r. Dyrektor Biura Analiz i Informacji i Zastępca Dyrektora Zarządu Wywiadu UOP. W latach 2000-2001 doradca Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji - organizator Krajowego Centrum Informacji Kryminalnej. W 2001 wiceminister gospodarki. Od 1998 do 2015 roku (z przerwą 2001-2007) ekspert Sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych.
    Obecnie niezależny konsultant i wykładowca akademicki w zakresie technik i metod analizowania i przetwarzania informacji. Autor książki "Szósta rano. Kto puka? Jak ojczyzna Solidarności zmienia się w państwo policyjne."

oraz moderator:

  •  Artur Pietryka – adwokat w kancelarii Wardyński i Wspólnicy. Pełni funkcję Wiceprzewodniczego Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Aktualnie przygotowuje pracę doktorską poświęconą procesowym aspektom ścigania zgwałceń

Paneliści, w swych wystąpieniach, wskazali przede wszystkim na to, że:

  • Obecnie sprawowana przez sądy kontrola wniosków służb (np. Policji) o  zarządzenie kontroli operacyjnej jest w znacznej mierze fikcją, ponieważ dokonywana jest na podstawie materiałów przekazanych przez te służby.
  • W sądach nie ma wyodrębnionych komórek organizacyjnych z sędziami, którzy zajmowaliby się przede wszystkim skrupulatnym kontrolowaniem powyższych wniosków służb i w mniejszym stopniu byliby obciążeni „zwykłymi” obowiązkami orzeczniczymi, a nadto nie ma wystarczającej obsady etatowej  do  rzetelnego zrealizowania tejże kontroli nad  tymi wnioskami. 
  • Istnieje konieczność wprowadzenia obowiązku notyfikacyjnego tj. informowania osoby, której rozmowy utrwalano lub  osoby, której w inny sposób naruszono jej prawo do prywatności, o owym fakcie, po zakończeniu postępowania w sprawie. Pozwoli to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności zarządzonych podsłuchów i stanowiłoby to swego rodzaju tamę. Jedynie w szczególnie uzasadnionych przypadkach można byłoby odstąpić od udzielenia informacji.
  • Brak jest skutecznych środków w polskim porządku prawnym chroniących prawo jednostki do prywatności oraz przeciwdziałających nieuzasadnionemu gromadzeniu informacji dotyczących obywateli poprzez kontrolę operacyjną.
  •  W Niemczech i Wielkiej Brytanii legalność oraz zasadność przeprowadzonych kontroli operacyjnych oceniają pozasądowe, niezależne organy, należy zatem zastanowić się, czy nie zaczerpnąć wzorców z tych państw.

Z kolei, uczestnicy w ramach dyskusji, zwrócili uwagę na niedostatki aktualnie obowiązujących uregulowań prawnych, zaprotestowali przeciwko zbyt pobieżnej kontroli sądowej nad wnioskami służb, wskazali, iż powody uzasadniające kontrolę operacyjną winny być interpretowane ściśle. Podkreślali, że zapewnienie obywatelom realnej ochrony prawa do prywatności w omawianym kontekście ma doniosłe znaczenie społeczne.

W konkluzji paneliści doszli do zgodnego wniosku, iż wprawdzie sądowy system kontroli inwigilacji przez służby jednostki nie jest doskonały, ale trudno o skuteczniejsze narzędzie dla ochrony praw i wolności. Sądom należy zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe, tak aby sprawowany przez nie nadzór nie był atrapą.

Działania ABW i prokuratury wobec operatora TVN wątpliwe. Wystąpienie RPO

Data: 2018-12-03
  • Działania ABW i prokuratury wobec operatora TVN budzą poważne wątpliwości RPO z punktu widzenia konstytucyjnych praw i wolności; mogą one wywołać tzw. efekt mrożący wobec dziennikarzy śledczych
  • Celem reportażu o środowiskach neonazistowskich było ujawnienie aktywności niezwykle szkodliwej dla demokracji, a dziennikarze TVN działali ewidentnie w interesie publicznym
  • Wykonywanie przez operatora gestów nazistowskich w oczywisty sposób nie miało na celu propagowania faszyzmu, a jedynie wtopienie się w określone środowisko
  • Dziennikarstwo wcieleniowe często jest  jedynym sposobem na zebranie informacji o zamkniętej grupie. To uznana metoda stosowana powszechnie w Polsce i na świecie, którą dopuszcza  ETPCz  

Rzecznik Adam Bodnar wystąpił do Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Prokuratora Regionalnego w Katowicach o informacje o stanie sprawy oraz  wskazanie podstaw prawnych i przyczyn podjęcia nagłej interwencji wobec operatora.

Chodzi o szeroko opisywaną w mediach sprawę wkroczenia 23 listopada 2018 r. funkcjonariuszy ABW do domu operatora  TVN i wręczenia mu wezwania do prokuratury pod zarzutem propagowania nazizmu w związku z realizacją reportażu wcieleniowego na temat polskich neonazistów. 25 listopada 2018 r. Prokuratura Krajowa w komunikacie wskazała, że przedwczesne jest stawianie zarzutów operatorowi TVN, który wykonywał gesty nazistowskiego pozdrowienia w trakcie spotkania ku czci Adolfa Hitlera w kwietniu 2017 r. i odwołała wyznaczony termin stawienia się go w  prokuraturze. Prokuratura Krajowa zdecydowała jednocześnie o przekazaniu sprawy Prokuraturze Regionalnej w Katowicach, która prowadzi postępowanie w sprawie „podżegania do zorganizowania spotkania ku czci Hitlera poprzez przekazanie jego organizatorowi kwoty 20 tysięcy zł”.

Konstytucja zapewnia wolność słowa

- W mojej ocenie opisane wyżej działania służb specjalnych mogą budzić poważne wątpliwości z punktów widzenia konstytucyjnych praw i wolności oraz wywołać tzw. efekt mrożący stosunku do dziennikarzy śledczych podejmujących w swej pracy niezwykle trudne i społecznie doniosłe tematy – głoszą pisma Adam Bodnara do ABW i prokuratury.

Zgodnie z art. 14 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Art. 54 Konstytucji RP gwarantuje zaś każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Przepisy te mają na celu nie tylko ochronę dziennikarzy i osób formułujących wypowiedzi publiczne, ale także służą zagwarantowaniu społeczeństwu możliwości uzyskiwania informacji o sprawach istotnych z punktu widzenia całej zbiorowości.

Dziennikarze działają na podstawie ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Zgodnie z jego art. 10 dziennikarz ma obowiązek działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych przepisami prawa. Według art. 12 Prawa prasowego musi on zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych.

Reportaż dotyczący środowisk neonazistowskich miał na celu ujawnienie aktywności niezwykle szkodliwej dla demokracji. Dziennikarze działali tu ewidentnie w interesie publicznym, kierując się wskazanymi wyżej standardami etyki dziennikarskiej. Wykonywanie przez operatora gestów nazistowskich w oczywisty sposób nie miało na celu propagowania faszyzmu, a jedynie wtopienie się w określone środowisko.

Dziennikarstwo wcieleniowe, jako szczególna forma prowokacji dziennikarskiej, jest często jedynym sposobem na zebranie przez dziennikarza informacji dotyczących pewnej zamkniętej grupy osób. Jest to uznana metoda pracy dziennikarza śledczego stosowana powszechnie w Polsce i na świecie.

ETPCz aprobuje dziennikarstwo wcieleniowe 

Swobodę wypowiedzi gwarantuje art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.  W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przyjmuje się, że swoboda dziennikarska obejmuje także możliwość posłużenia się przesadą, a nawet prowokacją. Standardy dziennikarstwa śledczego, w tym także metoda dziennikarstwa wcieleniowego, znalazły aprobatę ETPCz.

Np. w sprawie Jersild przeciwko Danii 5890/89) ETPCz uznał za ograniczenie wolności informacji  ukaranie duńskiego dziennikarza odpowiedzialnego za powstanie reportażu z nagraniami wypowiedzi miejscowych faszyzujących ekstremistów. Celem reportażu było ostrzeżenie przed odżyciem postaw faszystowskich. Kara była uzasadniana zarzutem szerzenia poglądów faszystowskich. ETPCz uznał, że postępowanie władz duńskich było formalistyczne i godziło w swobodę informacyjną przez to, że nie brało pod uwagę motywów emisji.

W  sprawie Haldimann i inni przeciwko Szwajcarii ETPCz uznał za naruszenie wolności słowa ukaranie dziennikarzy, którzy wykorzystali ukryte kamery podczas przygotowania filmu dotyczącego działalności sprzedawców ubezpieczeń. Celem  filmu było ujawnienie nieprawidłowości i nadużyć w praktykach rynkowych. Sąd uznał, że dziennikarze mogli osiągnąć ten cel za pomocą innych metod, nienaruszających prawa do prywatności bohaterów dokumentu. ETPCz podkreślił znaczenie wskazanego dokumentu dla interesu publicznego.

Rzecznik zwrócił się do szefa ABW Piotra Pogonowskiego o przekazanie informacji o stanie sprawy prowadzonej przez ABW i wskazanie podstaw prawnych i przyczyn podjęcia nagłej interwencji wobec operatora.  Prokuratora regionalnego w Katowicach Tomasza Janeczka poprosił o informacje o stanie sprawy.

VII.564.68.2018

Odmowa ujawnienia przez ABW liczby porozumień z dostawcami internetu

Data: 2018-09-14

Sprawa wniosku Fundacji Panoptykon o informację publiczną

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym ze skargi kasacyjnej Fundacji Panoptykon na odmowę udostępnienia informacji publicznej przez Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Stan faktyczny

W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych - liczby porozumień zawieranych między ABW a podmiotami świadczącymi usługi telekomunikacyjne, pocztowe lub internetowe o przekazywaniu Agencji danych on line. Prawo do zawierania takich porozumień ABW uzyskała na mocy nowelizacji ustaw regulujących zasady inwigilacji prowadzonej przez służby, uchwalonej przez Sejm 15 stycznia 2016 r. przy sprzeciwie całej opozycji.

Chodzi głównie o dane internetowe użytkowników sieci - np. adresy odwiedzanych stron, wpisy w wyszukiwarce, adresy email. Przed nowelizacją służby występowały po nie do odpowiednich podmiotów na potrzeby prowadzonych postępowań pisemnie - taką też drogą je dostawały. Nowela wprowadziła dostęp do tych danych on line - przez bezpieczne połączenie internetowe. Służby mogą po nie sięgać już nie tylko na potrzeby postępowań, ale także w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw”, „ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych” czy „realizacji zadań ustawowych”. Na pozyskanie treści np. maila czy czatu nadal potrzebna jest uprzednia zgoda sądu. 

Stan sprawy

Szef ABW odmówił udostępnienia żądanych informacji. Powołał się na nadanie im klauzuli tajności „zastrzeżone” w trybie ustawy o ochronie informacji niejawnych.

W maju 2017 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 291/17) oddalił skargę Fundacji na decyzje Szefa ABW. Sąd wskazał, że porozumienia są zawierane w celu realizacji ustawowych zadań ABW, do których należy rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń wymienionych w art. 5 ustawy o ABW i AW. Skoro przedmiot sprawy dotyczy zagadnień związanych z bezpieczeństwem państwa i bezpieczeństwem publicznym, Szef ABW ma rację twierdząc, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa - orzekł sąd.

Fundacja złożyła skargę kasacyjną do NSA. Według niej odmowa udostępnienia tych danych, w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb, powoduje, że wzrasta ryzyko nadużyć i naruszania praw - zwłaszcza do prywatności - osób objętych kontrolą służb. Skarga wnosi o uchylenie wyroku i zwrot sprawy do WSA.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Odmowa Szefa ABW ogranicza prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Tymczasem niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność ich działań, w szczególności ingerujących w prawa i wolności osób objętych ich kontrolą. Zagrożenie terroryzmem i rozwój przestępczości zorganizowanej powodują, że coraz częściej musimy godzić się na takie działania służb chroniących porządek prawny i nasze bezpieczeństwo, które ograniczają swobody obywatelskie, w tym sferę prywatności. Dlatego tym ważniejsze jest, aby działalność służb podlegała społecznej kontroli w obszarach, które nie ograniczają możliwości ich skutecznego działania i nie dotyczą konkretnych postępowań. Obowiązkiem państwa nie jest wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, lecz uczynienie tego w taki sposób, że istota praw podmiotowych będzie należycie chroniona. Pod hasłem walki z terroryzmem nie można ingerować w prawa i wolności człowieka w sposób nieproporcjonalny i nadmierny.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek Fundacji

Argumenty RPO

Zaskarżony wyrok prowadzi do niezasadnego ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Tymczasem art. 61 Konstytucji RP zakłada jedynie wyjątkowe odstępstwa od zasady prawa obywateli do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Wszelkie wątpliwości powinno się rozstrzygać na rzecz obywatelskiego prawa dostępu do informacji publicznej.

WSA nie wziął pod uwagę, że żądane informacje dotyczą czynności inwigilacyjnych ingerujących w prawo do prywatności osób, wobec których je zastosowano. W art. 47 i 51 Konstytucja RP zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia jednostki i zapewnia stosowną ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Dlatego tak istotna jest rzetelna sądowa ocena decyzji ABW ws. udostępnienia informacji publicznej. Rzecznik uważa, że WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji między prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych - błędnie uznając, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.

Dla oceny prawidłowości odmowy, sąd musi dysponować materiałami pozwalającymi mu na kontrolę żądanych informacji. Tymczasem z uzasadnienia wyroku wynika, że WSA oparł się na ustaleniach i argumentacji ABW, nie oceniając żądanej informacji. Wątpliwości budzi, czy ABW sporządziła żądaną informację, którą następnie przekazała sądowi wraz z aktami sprawy, czy też uznała jedynie, że nie powinna ona zostać ujawniona i  przekazała sądowi tylko uzasadnienie decyzji. Sąd jest zaś kompetentny, aby zbadać zasadność nadania klauzuli tajności takim informacjom.

WSA nie dostrzegł, że wniosek dotyczył wąskiego zakresu udostępniania danych internetowych, o którym mowa w ust. 3 art. 28 ustawy o ABW. Ujawnienie tych informacji nie będzie zatem przesądzało o pozyskiwaniu danych internetowych, które ABW może również uzyskiwać na podstawie art. 28 ust. 1 i 2 ustawy (czyli na wniosek pisemny lub ustny). WSA nie dokonał zatem wyczerpujących ustaleń, co naruszyło przepisy postępowania. Nie można bowiem uznać, że doszło do sprawiedliwego i bezstronnego rozpatrzenia skargi.

Ponadto w ocenie Rzecznika istotne jest, że żądane informacje mają charakter statystyczny - ich ujawnienie nie spowodowałoby szkody dla państwa. NSA wiele razy uznawał, że dane statystyczne nt. czynności służb specjalnych stanowią informację publiczną. WSA uznał jednak, że takie informacje powinny pozostać niejawne, argumentując: „Znając liczbę tych porozumień i podmiotów świadczących usługi drogą elektroniczną, można w łatwy sposób określić, w jakim zakresie ABW korzysta z uprawnień przyznanych przez ustawodawcę”.

RPO replikuje, że wniosek Fundacji odnosił się do wąskiego zakresu czynności ABW, które stanowiłyby jedynie pewien wycinek jej działalności. Z informacji tej raczej nie można byłoby wnioskować o bieżącej działalności Agencji, gdyż podana ogólna liczba porozumień świadczyłaby o wszystkich porozumieniach zawartych na podstawie tego przepisu, a nie tylko aktualnych. Uzyskanie żądanych informacji pozwoliłoby natomiast sprawdzić, czy stosowane przez ABW środki nie są nadużywane.

Dlatego ograniczenia dostępu do tych informacji statystycznych nie można uznać za konieczne w demokratycznym państwie prawnym. Nie znajduje też ono uzasadnienia z punktu widzenia zasady proporcjonalności.

Numer sprawy:

VII.6060.36.2018

Sprawy, w których Rzecznik Praw Obywatelskich w okresie od dnia 1 stycznia 2017 r. do dnia 10 stycznia 2018 r. złożył wnioski do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie

Data: 2018-02-15
  1. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 36/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 14 grudnia 2017 r.,
  2. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  SK 37/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 grudnia 2017 r.,
  3. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 17/14. Wniosek z dnia 7 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. J. Piskorskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 13 grudnia 2017 r.,
  4. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 1/17. Wniosek z dnia 23 października 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego oraz Prof. Henryka Ciocha. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. M. Muszyńskiego oraz Prof. H. Ciocha z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 24 października 2017 r.,
  5. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  U 1/17. Wniosek z dnia 26 czerwca 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie z TK dnia 27 lipca 2017 r.,
  6. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 10/15. Wniosek z dnia 11 kwietnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. L. Morawskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 kwietnia 2017 r.
  7. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 2/15. Wniosek z dnia 10 lutego 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 15 lutego 2017 r.,
  8. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 9/16. Wniosek z dnia 5 stycznia 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał nie wydał postanowienia w tej sprawie. 

 

Rzecznik apeluje do Prezydenta o zawetowanie ustawy dotyczącej Biura Nadzoru Wewnętrznego MSWiA

Data: 2017-12-13

W związku z uchwaloną przez Sejm ustawą o zmianie ustawy o niektórych uprawnieniach pracowników urzędu obsługującego ministra właściwego do spraw wewnętrznych oraz funkcjonariuszy i pracowników urzędów nadzorowanych przez tego ministra oraz niektórych innych ustaw Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę na europejskie standardy sprawowania cywilnego nadzoru nad służbami mundurowymi.

W myśl reguły nemo iudex in causa sua nie jest właściwym rozwiązaniem, że wyłącznie Policja rozpatruje skargi na domniemane naruszenia praw człowieka przez policjantów. Rozpatrywanie skarg na policjantów przez policjantów rodzi pytanie o ich bezstronność. Osoby te pracują bowiem w jednej organizacji i mogły bądź mogą być związane relacjami o charakterze służbowym. Budzi to w społeczeństwie wątpliwości co do rzetelności rozpoznawania skarg oraz obiektywizmu postępowania, w szczególności w przypadku niepotwierdzenia zarzutów.

W świetle standardów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka niezależny i efektywny mechanizm rozpatrywania skarg na funkcjonariuszy charakteryzuje się instytucjonalną hierarchiczną i praktyczną niezależnością, niezwłocznością działania, nadzorem publicznym, tak aby procedury i sposób podejmowania decyzji były przejrzyste i jasne dla społeczeństwa, udziałem poszkodowanego, co zabezpieczy jego interesy prawne oraz adekwatnością – śledztwo powinno bowiem doprowadzić do zebrania dowodów pozwalających ustalić czy postępowanie funkcjonariusza było niezgodne z prawem, a także określenia osób odpowiedzialnych i ich ukarania.

W uzasadnieniu do przedmiotowej ustawy wskazuje się na potrzebę stworzenia mechanizmów wzmacniających dotychczasowe instrumenty nadzoru Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji nad służbami. Przyczyną wprowadzenia takich regulacji jest korzystanie przez te podmioty z takiego zakresu kompetencji ustawowych, które przewidują możliwość ingerencji w prawa i wolności obywatelskie, a także wykonywanie zadań mogących powodować określone zagrożenia korupcyjne. Są to obszary potencjalnych nadużyć.

Doceniając intencję podjętych przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji działań mających na celu wzmocnienie cywilnego nadzoru nad podległymi służbami mundurowymi, Rzecznik wyraził obawę, że uchwalona przez Sejm ustawa nie rozwiąże istniejących problemów.

Zdaniem Rzecznika przyjęty model cywilnego nadzoru nad służbami nie spełnia podstawowego kryterium niezależności i to zarówno w aspekcie instytucjonalnym, hierarchicznym, jak i praktycznym. Brak niezależności instytucjonalnej przejawia się w tym, że Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji nadzoruje działalność podległych mu służb i rzetelne wyjaśnienie nieprawidłowości może kolidować z potencjalną odpowiedzialnością, jaką z tego tytułu ponosi. Brak niezależności hierarchicznej dotyczy zasad oddelegowania do służby w Biurze Nadzoru Wewnętrznego. Zgodnie z ustawą odwołanie z oddelegowania może nastąpić w każdym czasie. Konsekwencjami takiego rozwiązania może być ze strony funkcjonariuszy niechęć do podejmowania określonych czynności służbowych, w obawie przed odwołaniem oddelegowania. Natomiast sprawowanie cywilnego nadzoru nad służbami mundurowymi przez czynnych funkcjonariuszy wywołuje wątpliwości z punktu widzenia niezależności praktycznej.

Znajomość i doświadczenie zasad funkcjonowania służb mundurowych jest niewątpliwą zaletą i osoby spełniające takie kryteria są niezbędne w funkcjonowaniu organu sprawującego cywilny nadzór nad służbami. Jednak nie powinni to być funkcjonariusze czynni zawodowo, a emeryci i to raczej na stanowiskach wykonawczych, bowiem sytuacja taka rodzi, względnie może rodzić w przyszłości, zależności, które w takiej instytucji nie powinny mieć miejsca.

Przyznane ustawą zadania Inspektora Nadzoru Wewnętrznego, zakres sprawowanego nadzoru przez MSWiA, czy organizację i tryb działania Biura, w szczególności zasady delegowania do Biura czynnych funkcjonariuszy służb podległych MSWiA, a także pominięcie innych służb mundurowych (w tym służb specjalnych) skłaniają do wniosku, że prawa i wolności obywateli pokrzywdzonych niewłaściwym postępowaniem ze strony funkcjonariuszy służb mundurowych nie będą należycie chronione.

Rzecznik zwrócił się do Prezydenta z prośbą o skorzystanie z prerogatywy określonej w Konstytucji, tj. o skorzystanie z prawa weta względem przedmiotowej ustawy oraz zainicjowanie prac nad utworzeniem niezależnego organu badającego skargi na niewłaściwe zachowania funkcjonariuszy służb mundurowych.

 

Sprawa omyłkowego zatrzymania obywatela przez wrocławskie CBA

Data: 2017-09-27

„Bogu ducha winny mieszkaniec Płocka spędził kilkanaście godzin w areszcie, bo funkcjonariusze CBA pomylili go z mężczyzną, którego chcieli zatrzymać. Za kratkami poczuł się źle” – napisali dziennikarze. Z publikacji wynikało, że funkcjonariusze CBA z Wrocławia prowadzili od roku sprawę nieprawidłowości przy budowie drogi krajowej DK1 w Częstochowie. Zatrzymany mężczyzna miał być jednym z podejrzanych. Tymczasem zatrzymali niezwiązaną ze sprawą osobę, która podobnie się nazywała i też mieszkała w Płocku.

Po informacji w mediach Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do szefa CBA o szczegółowe wyjaśnienia, ze szczególnym uwzględnieniem, czy wobec funkcjonariusza winnego pomyłki zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne, jakie ustalenia poczyniono w tym postępowaniu i jaki jest obecny stan tego postępowania.

Rzecznik będzie monitorował to postępowanie do czasu jego zakończenia.

Skierował też pismo do Prokuratora Okręgowego w Płocku z prośbą o informacje, czy w związku ze zdarzeniem opisanym w publikacji wszczęte zostało postępowania przygotowawcze (uchybienie – jak wynika z publikacji – mogło pozostawać także po stronie prokuratora).

Zastosowanie prawa łaski względem osób skazanych nieprawomocnym wyrokiem sądu

Data: 2017-08-11

Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym[1] dotyczącym sporu kompetencyjnego między Prezydentem a Sądem Najwyższym w sprawie prawa łaski względem osób skazanych nieprawomocnym wyrokiem.

Prezydent RP zastosował prawo łaski względem konkretnych osób, określając wobec nich znoszone tym aktem urzędowym skutki prawne wyroku sądu karnego. Sąd Najwyższy natomiast w swojej uchwale[2] określił skutki procesowe w odniesieniu do prezydenckiego postanowienia o zastosowaniu prawa łaski względem osób skazanych nieprawomocnym wyrokiem sądu karnego. W ocenie Rzecznika nie wszystkie konstytucyjne i ustawowe przesłanki zostały spełnione tak, aby Trybunał Konstytucyjny mógł wydać orzeczenie rozstrzygające spór kompetencyjny między centralnymi konstytucyjnymi organami państwa[3].

W praktyce spór kompetencyjny, o którym mowa w art. 189 Konstytucji, ujawnia się wówczas, gdy dwa lub więcej centralne konstytucyjne organy państwa uznają się za właściwe do podjęcia danego aktu urzędowego bądź wykonania danej, prawnie określonej, kompetencji. Tymczasem z całokształtu sprawy nie wynikało, aby doszło do rozstrzygnięcia tożsamej przedmiotowo sprawy bądź skorzystania z tej samej przedmiotowo kompetencji przez dwa różne centralne konstytucyjne organy państwa. Zdaniem Rzecznika oba organy podjęły odrębne decyzje na podstawie różnych norm kompetencyjnych, a co za tym idzie na podstawie różnych podstaw prawnych.

Z tych też powodów nie została spełniona wymagana prawem przesłanka tożsamości sprawy, która umożliwiałaby wydanie przez Trybunał orzeczenia rozstrzygającego spór kompetencyjny. Wydanie orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny jest niedopuszczalne, a postępowanie ulega umorzeniu.

VII.510.30.2017




[1] Sygn. akt Kpt 1 /17

[2] Uchwała z 31 maja 2017 r., sygn. akt I KPZ 4/17

[3] Pismo z 10 sierpnia 2017 r.

 

Dostęp Policji do danych telekomunikacyjnych i internetowych. Jak Polska zareaguje na ważny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE? – odpowiedź MSWiA

Data: 2017-05-05

Z ewentualną zmianą przepisów ustawy inwigilacyjnej MSWiA poczeka na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 9/16 – wynika z odpowiedzi udzielonej przez resort Rzecznikowi Praw Obywatelskich

Rzecznik pytał się o zmianę przepisów o retencji, bowiem 21 grudnia 2016 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w tzw. sprawie Tele 2, który - w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich - powinien mieć znaczenie dla wykładni przepisów krajowych członkowskich państw takich jak Polska, które po wyroku TSUE z 2014 r. w tzw. sprawie DRI (C-293/12 i C-594/12) nie zmieniły swoich przepisów o retencji danych.  Już w 2014 r. TSUE stwierdził  nieważność tzw. dyrektywy retencyjnej, która regulowała te zagadnienia na poziomie całej Unii Europejskiej. Chodzi o przepisy, które nakładają na operatorów telekomunikacyjnych obowiązek przechowywania danych abonentów i udostępniania ich właściwym służbom na potrzeby prowadzonych postępowań (to m.in. o bilingi i dane lokalizacyjne, które w Polsce trzeba przechowywać przez rok od chwili połączenia). W 2016 r. w sprawie Tele 2 TSUE doprecyzował, że przedmiotem oceny pod kątem zgodności z prawem UE muszą być nie tylko przepisy nakładające na operatorów telekomunikacyjnych obowiązki związane z retencją danych, ale również te przepisy, które regulują dostęp właściwych służb do tych danych, takie jak np. ustawa inwigilacyjna.

W związku z wyrokiem w sprawach połączonych C-203/15 i C-698/15 w sprawie Tele2, RPO wystąpił 1 lutego 2017 r. z pytaniem  m.in. do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o stanowisko w sprawie zgodności ustawy o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw (tzw. ustawy inwigilacyjnej) z przepisami Karty Praw Podstawowych.

5 kwietnia RPO dostał odpowiedź, w której sekretarz stanu Jarosław Zieliński informuje, że trudno jest obecnie przesądzić o konieczności i konkretnym kierunku ewentualnych prac legislacyjnych. Zagadnienie pozyskiwania danych telekomunikacyjnych przez właściwe służby „nie wydaje się bowiem jednoznaczne nie tylko w ujęciu faktycznym (wpływ na bezpieczeństwo publiczne i możliwość realizacji podstawowych funkcji państwa w tym zakresie)”.

MSWiA wskazuje zatem na konieczność oczekiwania na stanowisko Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 9/16, zainicjowanej m.in. wnioskiem RPO (wniosek dotyczący tzw. ustawy inwigilacyjnej), również w związku z tym, że - zdaniem MSWiA - Trybunał Konstytucyjny dotychczas dopuszczał tzw. następczą kontrolę gromadzonych danych (sprawa K 23/11).

MSWiA poinformowało również o przedstawieniu do uzgodnień międzyresortowych projektu ustawy o zmianie ustawy o niektórych uprawnieniach pracowników urzędu obsługującego ministra właściwego do sprawę wewnętrznych oraz funkcjonariuszy i pracowników urzędów nadzorowanych przez tego ministra oraz niektórych innych ustaw.

Zdaniem MSWiA projekt ten zakłada urealnienie standardu cywilnego nadzoru nad umundurowanymi służbami porządku publicznego.

W załączeniu do odpowiedzi przekazano również kopię Wytycznych w sprawie realizacji przez Policję i Straż Graniczną obowiązków dotyczących przekazywania do sądu sprawozdania w zakresie uzyskiwania danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych oraz prowadzenia elektronicznego rejestru.