Zawartość
Liczba całkowita wyników: 54

Urzędnicy, służba publiczna

Sytuacja i oproblemy członków służby cywilnej, urzędników samorządowych, osób zatrudnionych w instytucjach publicznych

Data początkowa
np.: 11/2020
Data końcowa
np.: 11/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Nie sposób przecenić działań pracowników socjalnych - RPO podczas gali Srebrnego Drzewka z okazji Dnia Pracownika Socjalnego

Data: 2020-11-20

- W Polsce na poziomie centralnym mówimy często o zupełnie innych problemach niż te, z którymi każdego dnia mierzą się obywatele lokalnie. Ja tego doświadczyłem dzięki prowadzonym przez 5 lat spotkaniom regionalnym. Kiedy w Sejmie protestowały osoby z niepełnosprawnościami i media odkrywały problemy z rażąco niskimi świadczeniami pielęgnacyjnymi, dla tych, którzy znają Polskę lokalną, nie było to nowością. Pamiętam spotkanie w Ostrowcu Świętokrzyskim, które dało początek wielu działaniom zmierzającym do rozwiązania problemu koordynacji świadczeń socjalnych i innej pomocy państwa skierowanej dla rodzin. Wówczas okazało się, że gdy rodzice decydują się rozstać i dzieci pozostają z jednym z nich, nie zawsze ma on prawo pobierać świadczenie 500+, bo np. ten drugi pobiera w tym czasie świadczenie na dzieci w Niemczech. Dzięki spotkaniom odkryłem też, że naszym wielkim osiągnięciem, są przedsiębiorstwa ekonomii społecznej. Spółdzielnia socjalna z Cieszyna produkująca rzeczy z drewna, browar z Pucka i wiele innych pokazują, że jeśli ludzie mają pracę, jeśli mają możliwość realizowania się każdego dnia, to nie potrzebują wtedy świadczeń. To jest właściwa forma wsparcia, która jest też drogowskazem dla pracowników socjalnych. Żałuję, że w Polsce tak mało mówi się o efektach działań spółdzielni socjalnych i innych podmiotów ekonomi społecznej oraz, że tak mało się w nie inwestuje.

Tymi słowami zwrócił się RPO Adam Bodnar do Kapituły oraz Laureatów tegorocznej nagrody Srebrnego Drzewka.

Jest to Nagroda dla działających na rzecz integracji i pomocy społecznej, którą od 2007 r. przyznaje marszałek województwa pomorskiego. Chodzi m.in. o wypracowywanie dobrych praktyk oraz nowatorskich rozwiązań w zakresie pomocy społecznej, wspierania rodziny i pieczy zastępczej.

Rzecznik wskazał też, że moment pandemii będzie wielką cezurą czasową dla postrzegania działań w Polsce. To pewnego rodzaju stress test, sytuacja ciągłej walki o przetrwanie, także dla działań socjalnych, działań pomocowych. A przecież i przed epidemią sytuacja pracowników pomocy społecznej była trudna – przeciążenie pracą, niewysokie zarobki, postępujące wypalenie zawodowe – to problemy, które sygnalizowały pracownice i pracownicy pomocy społecznej już przed pandemią. Mamy za sobą lata zaniedbań i niedocenienia pracowników socjalnych, a dziś, gdy nadszedł kryzys stawia się ich w sytuacji, w której mimo tego niedocenienia - muszą stanąć na wyżynach swoich umiejętności, by wesprzeć tych, którzy tego potrzebują.

Mimo tych wszystkich trudności w czasie pandemii pomoc społeczna zdaje egzamin i bardzo dobrze wykonuje swoje zadania, głównie dzięki zaangażowaniu ludzi, ich kreatywności i poczuciu misji. - Mam wrażenie, i dziękuję za to serdecznie, że Państwo sobie tak wspaniale w tych warunkach radzą, że starają sie Państwo być wszędzie tam, gdzie jest to potrzebne - zaznaczył RPO.

Rzecznik opowiedział także o swoim osobistym doświadczeniu, gdy podczas kwarantanny związanej chorobą SARS-CoV-2, pracownica ośrodka pomocy społecznej w kompleksowy sposób udzieliła mu rad i wszelkiej niezbędnej pomocy związanej z trudnościami wynikającymi z izolacji. Zaznaczył także, że taka pomoc w przypadku osób starszych, niesamodzielnych, samotnych jest niezwykle cenna, ważna i potrzebna.

Pandemia pokazała także gigantyczny problem na styku ochrony zdrowia i pomocy społecznej. Przez lata Domy Pomocy Społecznej, uznawano za miejsca, w których niejako przebywają osoby zdrowe i mogą korzystać z opieki lekarskiej jak wszyscy inni obywatele. Dopiero, gdy okazało się, że DPSy stają się miejscami szczególnej transmisji wirusa, ich pracownicy zostali sami, bez odpowiedniego wsparcia. Połączenie systemów ochrony zdrowia i pomocy społecznej to olbrzymie wyzwanie, z kórym będziemy musieli się zmierzyć, pewnie już po pandemii. To też często odbija sie na pracy pracowników socjalnych, którzy zderzają się z brakiem koordynacji, niespójną legislacją i często tylko dzięki ich innowacyjności i kreatywności zależy, czy potrzebujący otrzyma niezbędne wsparcie.

Adam Bodnar, nawiązując też do wyzwań i drogowskazów, które przedstawił podczas III Kongresu Praw Obywatelskich, podkreślił, że przy rozwiązywaniu problemów społecznych powinniśmy korzystać z wiedzy naukowców, badaczy. Ich praca zbyt rzadko wykorzystywana jest w przy podejmowaniu decyzji przez polityków i osoby kształtujące działania publiczne. Kolejnym, szczególnie ważnym drogowskazem jest oddanie szacunku osobom, które służą swojemu państwu i współobywatelom. Państwo powinno lepiej doceniać tych, którzy decydują się poświęcić misji publicznej. Niestety, praca takich osób często jest niedoceniana. Szczególnie trudne jest to teraz, gdy na barki pracowników socjalnych i wielu innych funkcjonariuszy spadły dodatkowe zadania związane wsparciem potrzebujących i zagrożonych wykluczeniem w pandemii. 

RPO wyraził nadzieję, że kiedyś służba państwowa w Polsce - w tym służba pracowników socjalnych - będzie należycie doceniania, zarówno werbalnie, organizacyjnie jak i finansowo. 

Cudzoziemki przez dwa lata nie poinformowano o zgodzie na pobyt w Polsce - która w tym czasie wygasła. Interwencja RPO

Data: 2020-11-18
  • Obywatelka Ukrainy przez dwa lata nie wiedziała, że ma zgodę władz na pobyt czasowy w Polsce
  • Gdy tę decyzję w końcu otrzymała, minął już czas, na jaki dostała to zezwolenie 
  • Oznaczało to nie tylko, że przebywa w Polsce nielegalnie - została także pozbawiona możliwości złożenia następnego wniosku o pobyt  
  • Po interwencji RPO wojewoda przyjął wykładnię przepisów korzystną dla skarżącej, która dostała kolejne zezwolenie na pobyt czasowy

Obywatelka Ukrainy złożyła do wojewody wniosek o zezwolenie na pobyt czasowy w 2017 r. Pierwsze pisma wzywające do uzupełnienia dokumentów otrzymała już niecały tydzień po złożeniu wniosku. Skarżąca przesłała brakujące dokumenty w wyznaczonym terminie.

Po dwóch latach od złożenia wniosku kobieta złożyła skargę na wydział prowadzący sprawę. Po dwóch miesiącach, w 2019 r. została jej doręczona decyzja z 2017 r. o udzieleniu zezwolenia na pobyt czasowy do dnia […] w 2018 r.

Skarżąca nie wiedziała ani, że przebywała w Polsce nielegalnie, ani tym bardziej, że niemal dwa lata wcześniej wydano na jej rzecz pozytywną decyzję o zezwoleniu na pobyt na rok. Decyzja ta, w okresie faktycznego obowiązywania nie została jej nigdy doręczona.  Nastąpiło to dopiero po okresie, na jaki została wydana.

Wskutek ewidentnego błędu organu administracji publicznej, skarżąca została pozbawiona możliwości złożenia w terminie kolejnego wniosku o pobyt w Polsce. 

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich w demokratycznym państwie prawnym niedopuszczalna jest sytuacja, w której obywatel - bądź cudzoziemiec znajdujący się w Polsce - ponosi negatywne skutki błędów organów władzy publicznej, a pokłada wobec nich pełne zaufanie. Zasada zaufania i lojalności państwa wobec obywateli wiąże się ściśle z bezpieczeństwem prawnym jednostki, a przejawia się m.in. w takim stanowieniu i stosowaniu prawa, „by nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela i by mógł on układać swoje sprawy w zaufaniu, iż nie naraża się na prawne skutki, których nie mógł przewidzieć w momencie podejmowania decyzji i działań oraz w przekonaniu, że jego działania podejmowane pod rządami obowiązującego prawa i wszelkie związane z tym następstwa będą także i później uznane przez porządek prawny” (wyrok TK z 21 grudnia 1999 r., sygn. K 22/99).

Treść tej zasady Trybunał określił również m.in. w uzasadnieniu wyroku z 19 listopada 2008 r. Stwierdził, że „istotę zasady lojalności państwa względem obywateli da się przedstawić jako zakaz zastawiania przez przepisy prawne pułapek, formułowania obietnic bez pokrycia, bądź nagłego wycofywania się przez państwo ze złożonych obietnic lub ustalonych reguł postępowania; jako niedopuszczalność kreowania organom państwowym możliwości nadużywania swojej pozycji wobec obywatela”.

Taką pułapką w tej sprawie było to, że skarżąca - działając w dobrej wierze i w zaufaniu do organu władzy publicznej - cierpliwie oczekiwała na wydanie zezwolenia na pobyt. Kiedy po dwóch latach upomniała się o swoje, okazało się, że przebywa w Polsce nielegalnie, ponieważ organ nigdy nie doręczył jej wydanego dużo wcześniej zezwolenia. 

Rzecznik poprosił wojewodę o rozważenie podjęcia takich działań, by uchronić skarżącą od negatywnych skutków wadliwego postępowania organu.

Odpowiadając, wojewoda bardzo lakonicznie poinformował, że postępowanie jest zakończone ostateczną decyzją i że została wyczerpana droga procesowa w tej kwestii.

W międzyczasie skarżąca złożyła wniosek o zmianę ostatecznej decyzji administracyjnej poprzez wydłużenie okresu zezwolenia na pobyt czasowy.

RPO ponownie zwrócił się więc do wojewody. Nie zmienił on wprawdzie decyzji ostatecznej, ale przyjął wykładnię korzystną dla skarżącej. W praktyce uznał, że skoro w trakcie prowadzonego postępowania dotyczącego legalizacji pobytu skarżąca otrzymała, zgodnie z art. 108 ustawy o cudzoziemcach, stempel do paszportu, legalizujący pobyt na terytorium RP do czasu, kiedy decyzja w sprawie stanie się ostateczna, to nawet mimo, że decyzja została doręczona po upływie wskazanego w niej okresu legalnego pobytu, to skarżąca przebywała legalnie od dnia złożenia wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy do dnia, w którym decyzja stała się ostateczna.

Skarżącej udzielono też kolejnego zezwolenia na pobyt czasowy na podstawie art. 181 ust. l pkt 1 ustawy o cudzoziemcach.

BPW.514.22.2019

Wybór sędziego ETPC z Polski powinien być transparentny

Data: 2020-11-10
  • Kandydatów na sędziego Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z Polski wyłania zespół złożony wyłącznie z osób wskazanych przez władzę wykonawczą
  • Zespół obraduje na posiedzeniach zamkniętych; nie jest też przewidziane publiczne wysłuchanie kandydatów – jak było w 2010 r. 
  • A udział w całej procedurze powinni brać przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, samorządów prawniczych, RPO, czy organizacji pozarządowych broniących praw człowieka
  • Procedury wyboru kandydata nie spełniają w pełni standardów Rady Europy – wskazuje RPO 

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił  do ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua o dostosowanie procedury do tych standardów.

W październiku 2021 r. upływa kadencja polskiego sędziego Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu Krzysztofa Wojtyczka. Spośród  kandydatów nowego sędziego wybiera Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy

Wybór sędziego na kolejną 9-letnią kadencję ma wpływ na kształtowanie systemu międzynarodowej ochrony praw człowieka.  Dlatego istotne jest zapewnienie przez MSZ (odpowiedzialnego za przedłożenie listy kandydatów) przejrzystości, transparentności oraz zgodności procedury wyłaniania kandydatów ze standardami Rady Europy.

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy oczekuje, że nominacja kandydatów będzie przebiegać zgodnie z ustalonymi standardami, m.in.  z wytycznymi Komitetu Ministrów Rady Europy w sprawie selekcji kandydatów do stanowiska sędziego ETPC, przyjętymi  28 marca 2012 r. oraz zgodnie z rezolucją Zgromadzenia Parlamentarnego z 26 maja 2020 r.

W ocenie RPO w pełni standardów tych nie spełnia zarządzenie MSZ z 13 stycznia 2012 r. w sprawie powołania Zespołu ds. wyłonienia kandydatów na urząd sędziego ETPC, określające krajową procedurę wyboru. 

Zgodnie z wytycznymi Komitetu Ministrów podmiot odpowiedzialny za rekomendowanie kandydatów powinien mieć zrównoważony skład, jego członkowie powinni dysponować odpowiednią wiedzą techniczną, cieszyć się poważaniem i zaufaniem oraz nie powinni być podatni na niewłaściwe wpływy. A Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy w Rezolucji 1646(2009) szczególnie mocno zalecało odpolitycznienie krajowej procedury selekcji kandydatów.

Wątpliwości Rzecznika budzi więc skład Zespołu, którego członkami osoby wskazane przez organy wykonawcze. Decydujący głos ma przewodniczący Zespołu -  wiceminister MSZ odpowiedzialny za sprawy prawne i traktatowe. Pełnomocnik MSZ ds. postępowań przed ETPC  uczestniczy zaś w pracach Zespołu bez prawa głosu. Tak ukształtowany skład Zespołu nasuwa poważne wątpliwości co do pozostawania poza naciskiem politycznym.

Rzecznik zwraca też uwagę na brak transparentności i przejrzystości procedury wyboru kandydata. Zgodnie z regulaminem Zespołu obraduje on na posiedzeniach zamkniętych. Poza jawnością pozostaje więc kwesta przesłuchania kandydatów, sprawdzenia przez Zespół spełniania przez nich niezbędnych kwalifikacji językowych, doświadczenia czy kompetencji.

Nie jest również przewidziane publiczne wysłuchanie przyszłych kandydatów - tak jak miało to miejsce w 2010 r. przy wyborze sędziego ETPC. Tymczasem  rekomendacja Zgromadzenia Parlamentarnego nr 1429 (1999) zaleca przeprowadzanie konsultacji parlamentarnych w trakcie tworzenia listy kandydatów w celu zapewnienia transparentności krajowej procedury selekcji.

Nominacja kandydatów powinna odbywać się zatem z  udziałem przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, samorządów prawniczych, RPO czy organizacji pozarządowych zaangażowanych w ochronę praw człowieka. Rzecznik  podziela postulaty Naczelnej Rady Adwokackiej, Krajowej Izby Radców Prawnych oraz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zapewnienia właściwej struktury Zespołu co do  wyłaniania kandydatów, tj. powołania grona ekspertów w dziedzinie ochrony praw człowieka/osób apolitycznych.

RPO popiera również inicjatywę przeprowadzenia wysłuchania kandydatów przez komisję sejmową, z udziałem przedstawicieli organizacji społecznych zajmujących się ochroną praw człowieka. Wychodzi to naprzeciw oczekiwaniom Zgromadzenia Parlamentarnego. Postępowanie w sprawie kandydatów na tak ważne stanowisko, jakim jest sędzia ETPC, wymaga bowiem zapewnienia przejrzystych i uczciwych procedur.

VII.070.12.2020

Problemy z kwarantanną: czasem jej trwania, kontaktami z sanepidem. Wystąpienie Rzecznika do Ministra Zdrowia

Data: 2020-10-29
  • Obywatele mają wiele problemów z kwarantanną, m.in. wobec braku jednoznacznej informacji, kiedy zaczyna się jej obowiązek i kiedy się kończy
  • Wobec trudności w kontaktach z sanepidem zdarza się, że obywatel dostaje informację o tym obowiązku dopiero po kilku dniach od ustalenia źródła zakażenia
  • A wtedy - skoro okres kwarantanny jest liczony od dnia kontaktu - czas zamknięcia staje się dłuższy niż przepisowe 10 dni; zwłaszcza gdy ktoś sam się wcześniej izolował
  • Przekłada się to nie tylko na samopoczucie obywateli. Rodzi też problemy w związku z ich obowiązkami zawodowym. Stawia także pod znakiem zapytania wypłatę świadczeń z tytułu niezdolności do pracy

Coraz więcej obywateli skarży się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na obowiązek i warunki odbywania kwarantanny w związku ze stwierdzeniem narażenia na zakażenie koronawirusem.

Dużym problemem jest brak jednoznacznej informacji o tym, od którego momentu zaczyna się ten obowiązek oraz kiedy się kończy. Powtarzają się bowiem przypadki opóźnionego kontaktu sanepidu z obywatelem w sprawie objęcia kwarantanną. Często następuje on dopiero po kilku dniach od ustalenia źródła zakażenia.

Rzecznik zdaje sobie sprawę z obciążenia pracowników  Inspekcji Sanitarnej. Nie można jednak ignorować faktu, że powoduje to niepokój, dezorientację i brak poczucia bezpieczeństwa u obywateli, a przede wszystkim - konkretne komplikacje dla ich życia zawodowego i rodzinnego.

Kiedy powstaje obowiązek kwarantanny

Konieczne jest jednoznaczne wyjaśnienie, czy obowiązek kwarantanny powstaje z mocy prawa - gdy dana osoba dowiaduje się o styczności z osobą zakażoną - czy też z mocy nakazu odpowiednich służb.

Według ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, powstanie tego obowiązku uzależnione jest od reakcji  służb sanitarnych i medycznych oraz wydania urzędowego aktu potwierdzającego ten obowiązek.  Z  ustawy wynika zatem że:

  • do objęcia obowiązkową kwarantanną konieczne jest wydanie decyzji administracyjnej przez Inspekcję Sanitarną;
  • o wydaniu decyzji o obowiązku kwarantanny pracownik Inspekcji Sanitarnej może zawiadomić m.in. w formie „ustnej” (np. przez telefon);
  • z chwilą takiego zawiadomienia o decyzji  osoba jest objęta obowiązkiem kwarantanny;
  • osoba taka ma fizycznie otrzymać dokument decyzji, kiedy to tylko będzie możliwe.

Przeczyć temu wydaje się zaś rozporządzenie Rady Ministrów z 23 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Wynika z niego, że do obowiązku kwarantanny nie jest potrzebne wydanie przez Inspekcję Sanitarną decyzji administracyjnej, nawet w formie ustnej. Jeżeli zamysł twórców tego przepisu zmierzał do zwolnienia inspekcji sanitarnej z wydawania decyzji administracyjnych w tej sprawie, to RPO jest zaniepokojony tą zmianą.

W rozporządzeniu nie ma bowiem mowy o możliwości zakwestionowania prawidłowości nałożenia obowiązku kwarantanny. Skoro obowiązek ten nie miałby być od 24 października nakładany decyzją administracyjną (nawet ustną), to nie można by się od niego odwoływać.

Tymczasem nie można wykluczyć błędnego skierowania na kwarantannę (gdy osoba nie miała styczności z zakażonym) lub też nieuzasadnionego jej przedłużania. Z ustaleń RPO wynika zaś, że nie są uwzględniane wnioski osób objętych kwarantanną (jeśli już im się uda skontaktować z inspekcją sanitarną) - o jej odwołanie czy skrócenie jej nawet o jeden czy dwa dni.

Czas trwania kwarantanny

Według ustawy kwarantanna może trwać nie dłużej niż 21 dni, licząc od dnia następującego po ostatnim dniu narażenia albo styczności. Z kolei według  rozporządzenia Ministra Zdrowia z 6 kwietnia 2020 r. „okres obowiązkowej kwarantanny z powodu narażenia na zakażenie SARS-CoV-2 u osób, u których nie wystąpiły objawy choroby COVID-19, albo styczności ze źródłem zakażenia, ulega zakończeniu po 10 dniach licząc od dnia następującego po ostatnim dniu odpowiednio narażenia albo styczności. Państwowy powiatowy inspektor sanitarny, w uzasadnionych przypadkach, decyduje o skróceniu albo zwolnieniu z obowiązku odbycia obowiązkowej kwarantanny”.

Tym samym okres kwarantanny może obecnie trwać maksymalnie do 10 dni od ostatniego dnia narażenia lub styczności. Okres ten w każdym przypadku wyznacza inspektor sanitarny, dostosowując go do indywidualnych okoliczności. A wyznaczony okres  kwarantanny inspektor sanitarny może następnie skrócić.

Jak wynika ze skarg obywateli, są oni generalnie przekonani, że na mocy rozporządzenia mogą zostać zamknięci w domach nie dłużej niż na 10 dni od momentu zetknięcia się ze źródłem zakażenia -  nie tylko bez konieczności uzyskania decyzji inspektora sanitarnego o odwołaniu kwarantanny, ale także – o jej rozpoczęciu. Tym samym, otrzymując urzędową informację o kwarantannie z opóźnieniem, nie mogą się pogodzić z wyznaczonymi datami jej obowiązywania.

Bardzo często jest bowiem tak, że kierując się poczuciem odpowiedzialności społecznej, obywatele w chwili uzyskania wiedzy o styczności z osobą zakażoną samodzielnie sami udają się na kwarantannę. Chodzi głównie o bliskich osoby zamieszkujących z nią, ale też uczestnikach wycieczek szkolnych i turystycznych czy wyjazdów lub spotkań służbowych.

W takiej sytuacji obywatele za naturalny pierwszy dzień kwarantanny uznają dzień samodzielnego udania się do miejsca odosobnienia. Zakładają, że zakończy się ona po przepisowych 10 dniach (pod warunkiem braku objawów choroby). Informują o absencji swoich pracodawców, czekając na niezwłoczne urzędowe potwierdzenie tego przez sanepid.

Tymczasem kontakt z jego strony często ma miejsce dopiero po kilku dniach, a nawet po tygodniu. W sytuacji, gdy okres kwarantanny jest liczony od dnia tego kontaktu, czas zamknięcia w domu staje się dłuższy niż przepisane 10 dni. Ma to nie tylko przełożenie na samopoczucie obywateli, ale też rodzi problemy w związku z realizacją ich zobowiązań, np. w pracy. A wnioskowanie o skrócenie okresu kwarantanny kończy się przeważnie niepowodzeniem.

Ponadto zdarza się, że jeden z członków rodziny zostaje objęty obowiązkiem kwarantanny, a reszta - nawet wspólnie mieszkająca - jest całkowicie lub czasowo „zapomniana” przez Inspekcję Sanitarną. Objęcie kwarantanną wszystkich domowników nie następuje zatem automatycznie - czasem w ogóle, a czasem z kilkudniowym opóźnieniem.

Często dotyczy to nawet rodziców dziecka wysłanego na kwarantannę w związku ze stwierdzeniem ogniska zakażenia w szkole. Rodzice mogą wtedy słusznie obawiać się, że ich nieobecność w pracy z powodu konieczności opieki nad dziećmi w kwarantannie nie zostanie uznana przez pracodawcę za usprawiedliwioną.

Ponadto trudność ustalenia ram czasowych obowiązku kwarantanny stawia pod znakiem zapytania wypłatę świadczeń z tytułu niezdolności do pracy. Obywatele udający się na kwarantannę - jeszcze przed uzyskaniem informacji od Inspekcji Sanitarnej potwierdzającej ten obowiązek - nie mają pewności, czy pracodawca nie zakwestionuje ich prawa do zasiłku z tego tytułu.

Prowadzi to do sytuacji konfliktowych. Zniechęca to obywateli do samodzielnego udawania się w miejsce odosobnienia w oczekiwaniu na kontakt ze strony pracowników inspekcji.

Z drugiej strony zdarzają się też sytuacje, kiedy obywatele nie kierują się poczuciem odpowiedzialności społecznej i choć mają świadomość możliwości zakażenia, to zaczynają kwarantannę dopiero od  uzyskania urzędowej informacji o takim obowiązku - a więc po jakimś czasie od momentu styczności.

Bywa jednak też i tak, że obywatele nie są świadomi konieczności odosobnienia w związku ze stycznością z osobą zakażoną, a następnie dowiadują się o obowiązku kwarantanny z mocą wsteczną.

Ostatnie dwie z opisanych sytuacji w oczywisty sposób stwarzają zagrożenie w kontekście rozprzestrzeniania się wirusa. W obecnym stanie prawnym trudno przesądzać o ich konsekwencjach prawnych. W świetle przepisów nie jest bowiem całkowicie jasne, czy prawny obowiązek kwarantanny należy wiązać z nakazem przekazanym osobom narażonym na zakażenie przez Inspekcję Sanitarną lub lekarza, czy też ze świadomością danej osoby o styczności ze źródłem zakażenia.

Jednoznaczne określenie momentu, od którego obywatel ma obowiązek udania się na kwarantannę, ma zatem kardynalne znaczenie. A z narażaniem innych osób na zakażenie wiąże się przecież odpowiedzialność karna oraz administracyjna w postaci dolegliwych kar pieniężnych.

Dlatego RPO zwrócił się do Ministra Zdrowia o zainicjowanie prac legislacyjnych w celu uchwalenia przepisów, z których będzie wynikało:

  • kiedy powstaje obowiązek poddania się kwarantannie: z momentem świadomej styczności obywatela z osobą zakażoną czy też z momentem nałożenia tego obowiązku przez inspektora sanitarnego;
  • w jakiej formie jest nakładany obowiązek kwarantanny: decyzji administracyjnej (ustnej lub pisemnej) czy też czynności materialno-technicznej „przekazania informacji o obowiązku kwarantanny”;
  • czy jest możliwość zaskarżenia obowiązku kwarantanny.

V.565.273.2020

Skargi w sprawie egzaminu wstępnego na aplikację sędziowską i prokuratorską w KSSiP

Data: 2020-10-27
  • 19 listopada 2020 r. w Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury ma się odbyć egzamin wstępny na aplikację sędziowską i prokuratorską
  • Tymczasem zdający nie mogą się dowiedzieć, jakie środki bezpieczeństwa podjęto dla ograniczenia ryzyka zakażenia się koronawirusem
  • A w przypadku skierowania na kwarantannę lub izolację nie mają oni możliwości odzyskania 1300 zł opłaty za egzamin

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi osób, które będą przystępować do tego egzaminu. Wyrażają obawę o zdrowie swoje i swoich najbliższych, niemożność uzyskania informacji o planowanych środkach bezpieczeństwa oraz brak możliwości odzyskania opłaty za egzamin w przypadku skierowania kandydata na kwarantannę lub izolację w związku z zakażeniem bądź podejrzeniem zakażenia się koronawirusem.

Na stronie internetowej KSSiP nie ma informacji ani o liczbie osób, które będą przystępować do egzaminu, ani o miejscu, w którym zostanie on przeprowadzony.

Egzamin co roku cieszy się dużą popularnością. Do pierwszego etapu przystępuje ok. 2000 osób. Skarżący podnoszą, że egzamin od kilku lat przeprowadzany jest w hali Międzynarodowego Centrum Targowo - Kongresowego EXPO. Tymczasem z doniesień prasowych wynika, iż ma tam powstać szpital polowy.

A istnieje możliwość przeprowadzenia egzaminu w różnych miejscach. W związku z epidemią, należałoby rozważyć z skorzystanie z tego rozwiązania – podkreśla RPO.

Skarżący wskazują, że jeśli zostaną objęci izolacją lub kwarantanną w ciągu 20 dni przed egzaminem, to nie odzyskają opłaty, która w tym roku jest bardzo wysoka. Brak jest bowiem podstawy prawnej do takiego żądania.

Obecnie istnieje tylko jeden przypadek na podstawie którego można uzyskać zwrot opłaty za egzamin - w przypadku złożenia przez kandydata, nie później niż na 21 dni przed terminem pierwszego etapu konkursu, pisemnego oświadczenia o odstąpieniu od udziału w konkursie dyrektor KSSIP zwraca mu 2/3 uiszczonej opłaty.

W ocenie RPO konieczne jest zapewnienie kandydatom optymalnych warunków. Tymczasem na kilka tygodni przed egzaminem nie mają oni podstawowych informacji i nie mogą ich uzyskać.

O wyjaśnienia w całej sprawie zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk poprosił Dariusza Pawłyszcze, dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.

Odpowiedź KSSiP

Dwuetapowy konkurs na aplikację sędziowską i prokuratorską, którego termin wyznaczono 19 listopada 2020 r. i 9 grudnia 2020 r., miał się odbyć na hali Expo Kraków. 27 października 2020 r. Minister Zdrowia Rzeczpospolitej Polskiej wydał polecenie przekazania nieruchomości Expo Kraków wraz z towarzyszącą infrastrukturą na potrzeby organizacji szpitala tymczasowego.

Spowodowało to niemożność zorganizowania konkursu we wskazanym terminie. W związku z powyższym Dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury wydał w dniu 28 października 2020 r. komunikat nr 60/2020 w sprawie zmiany terminu przeprowadzenia konkursu na aplikację sędziowską i aplikację prokuratorską w 2020 r. Poinformował, że nowy termin konkursu zostanie ogłoszony w Biuletynie Informacji Publicznej Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury niezwłocznie po jego ustaleniu.

VII.561.17.2020

Złożenie oświadczenia o uznaniu ojcostwa dziecka - bardziej uciążliwe dla obywateli

Data: 2020-10-26
  • Osoby składające oświadczenie o uznaniu ojcostwa dziecka - gdy nie urodziło się ono w małżeństwie - będą dłużej załatwiać taką sprawę
  • Pracownicy urzędów stanu cywilnego nie mogą już bowiem drukować projektów protokołów uznań ojcostwa. Czynią to już tylko kierownik usc i jego zastępcy
  • A przez 5 lat umożliwiało to szybkie przygotowanie protokołów, które po złożeniu przed kierownikiem urzędu stanu odpowiednich oświadczeń były podpisywane przez mężczyznę i kobietę
  • Ta forma ustalenia pochodzenia dziecka jest najbardziej dostępna, szybka i nieskomplikowana - dlatego obywatele najczęściej ją wybierają

Od 24 września 2020 r. decyzją Ministra Cyfryzacji drukować te projekty mogą już tylko kierownicy usc i jego zastępcy, a nie pracownicy - jak było przez 5 lat.

- Rozwiązanie to było znaczącym ułatwieniem dla obywateli,  szczególnie w sytuacji pandemii – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich do Mateusza Morawieckiego, premiera i zarazem ministra cyfryzacji. Poprosił go o stanowisko co do zasadności wprowadzonego rozwiązania.

Do RPO wpłynął apel w tej sprawie Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych

Jak wskazują samorządowcy, w ostatnich latach dynamicznie wzrasta liczba rejestracji urodzenia dziecka w sytuacji, gdy jego rodzice nie są małżeństwem. Odnotowuje się też bardzo dużą liczbę realizowanych przez kierownika urzędu stanu cywilnego czynności związanych z przyjęciem oświadczeń o uznaniu ojcostwa.

To jedna w kilku możliwości prawnych umożliwiających ustalenie pochodzenia dziecka od danego mężczyzny. Takie oświadczenie można także złożyć przed sądem. Jednak możliwość jego złożenia przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego jest rozwiązaniem najbardziej dostępnym, szybkim i nieskomplikowanym. Z tego właśnie powodu jest najczęściej wybierane przez obywateli.

Od 1 marca 2015 r. ustawodawca wprowadził rejestr uznań, gdzie gromadzi się informację o oświadczeniach złożonych przez mężczyznę i kobietę, a koniecznych do uznania ojcostwa. Zostało to przygotowane i wdrożone przez resort cyfryzacji. Za pomocą rejestrów pracownicy usc mieli możliwość w szybkim czasie przygotować projekty protokołów, które po złożeniu oświadczeń przez mężczyznę i kobietę były podpisywane.

W znaczący sposób usprawniało to pracę urzędów co do czynności dotyczących uznania ojcostwa.

Przygotowany przez pracownika projekt protokołu nabywa cech dokumentu urzędowego w chwili złożenia na nim podpisów przez uprawnione osoby. Pogląd taki jest ugruntowany zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie sądów. Podjęcie zatem  przez ministra decyzji o wyłączeniu możliwości przygotowania i wydrukowania projektu protokołów uznania ojcostwa przez pracowników usc nie znajduje prawnego i racjonalnego uzasadnienia.

Decyzji tej nie skonsultowano z podmiotami odpowiedzialnymi, choć przy ministrze działa grupa robocza do rozwoju funkcjonowania rejestru stanu cywilnego. W jej skład wchodzą  przedstawiciele samorządów.

Nie uwzględniono też społecznych skutków tej decyzji. Dezorganizuje ona pracę urzędów stanu cywilnego i bardzo negatywnie wpływa na sprawną i terminową realizację zadań z zakresu rejestracji stanu cywilnego.

Najbardziej jednak ucierpią obywatele. Najwięcej uznań ojcostwa następuje w chwili zgłoszenia urodzenia dziecka, czyli klika dni po porodzie. Aby uznanie ojcostwa mogło być skuteczne, oświadczenia muszą złożyć mężczyzna i matka dziecka. W tym celu do usc zgłaszają się mężczyzna i matka dziecka. A z uwagi na fakt, że niedawno rodziła, jest w nie najlepszej dyspozycji, osłabiona i przez to bardziej narażona na infekcję lub inne dolegliwości spowodowane przebywaniem w zamkniętych pomieszczeniach publicznych.

Bardzo często z rodzicami obecny w usc jest i noworodek, który również jest narażony na kontakt z czynnikami chorobotwórczymi, występującym w miejscach publicznych. A matka jest narażona na konieczność karmienia dziecka w urzędzie.

Ograniczenie możliwości wydrukowania projektów protokołów tylko do kierownika usc i jego zastępcy powoduje, że czas oczekiwania na załatwienie sprawy drastycznie się wydłuża. A to drastycznie zwiększa czas przebywania matki i dziecka w środowisku niebezpiecznym.

Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych wniosło o niezwłoczne przywrócenie poprzedniej funkcjonalności w rejestrze uznań. Proponuje też, by zmiany uzgadniano ze stroną samorządową w ramach grupy roboczej.

Odpowiedź Wiceministra Cyfryzacji (aktualizacja 3 listopada 2020)

Uprzejmie informuję, że w związku z pogarszającą się sytuacją epidemiczną przywrócone zostaną uprawnienia pracowników urzędu stanu cywilnego w tym zakresie - odpisał Marek Zagórski ,sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Jednocześnie wyjaśniam, że podstawą podjęcia decyzji o ograniczeniu uprawnień pracowników usc w obszarze uznania ojcostwa stanowiły przepisy art. 73 § 1-3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego1, z których wynika, że złożenie oświadczeń koniecznych do uznania ojcostwa wymaga osobistego stawiennictwa przed organem jakim jest kierownik urzędu stanu cywilnego (zastępca kierownika urzędu stanu cywilnego). Z punktu widzenia kierownika usc przyjmowanie oświadczeń nie jest czynnością o charakterze rejestracyjnym jak np.: rejestracja urodzenia, zgonu, dołączenie do aktu wzmianki na podstawie wyroku sądu a ma skutki w sferze prawa rodzinnego. Dodatkowo, zgodnie z dokumentacją techniczną jaka została opracowana w 2015 roku przy wdrożeniu rejestru stanu cywilnego przez ówczesne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, proces w systemie został zaprojektowany tylko dla roli kierownika urzędu stanu cywilnego, a więc nie zostały rozdzielone czynności przygotowawcze (sporządzenie projektów protokołów) od czynności mających charakter potwierdzających złożenie oświadczeń niezbędnych do uznania ojcostwa.

Jednocześnie uprzejmie informuję, że wbrew zarzutom OPOS dotyczących braku konsultacji z podmiotami odpowiedzialnymi za realizację zadania, sprawa była przedmiotem dyskusji na spotkaniu wspomnianej przez OPOS grupy roboczej przy udziale przedstawiciela kierowników usc oraz przedstawiciela MSWiA, i nie budziła kontrowersji. 

Niezależnie od powyższego, w związku z rosnącą liczbą zachorowań na COVID-19, zasadnym jest upraszczanie procedur również technicznych. Niemniej jednak, odpowiedzialność za prawidłowe przyjęcie oświadczeń niezbędnych do uznania ojcostwa spoczywa w tym przypadku na kierowniku urzędu stanu cywilnego. Biorąc pod uwagę, że system teleinformatyczny z jednej strony powinien wspomagać pracę urzędników, ale jednocześnie powinien być zgodny z przepisami prawa, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów wraz z przedstawicielami kierowników usc, w ramach wspomnianej grupy roboczej, rozpocznie prace nad zmianami w funkcjonowaniu Systemu Rejestrów Państwowych w obszarze rejestru stanu cywilnego tak, aby spełnione były przesłanki wynikające z przepisów prawa o aktach stanu cywilnego i jednocześnie nie wprowadzało zakłócenia pracy w urzędach stanu cywilnego.

VII.534.46.2020

Okręgowa Rada Adwokacka zaniepokojona przedłużaniem procesu wyboru następcy RPO i wnioskiem do TK ws. jego kadencji

Data: 2020-10-19
  • Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie jest zaniepokojona przedłużaniem przez Sejm i Marszałek Sejmu procesu wyboru następcy lub następczyni Rzecznika Praw Obywatelskich oraz złożeniem przez grupę posłów na Sejm wniosku o uznanie art. 3 ust. 6 ustawy o RPO  za niezgodny z art. 209 ust. 1 oraz art. 2 Konstytucji 
  • W ocenie ORA działania te stanowią próbę obejścia obowiązujących konstytucyjnych standardów wyboru niezależnego Rzecznika Praw Obywatelskich, zmierzającą do pozbawienia obywateli rzeczywistych gwarancji ochrony ich praw i wolności
  • ORA apeluje o wycofanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego oraz niezwłoczne przeprowadzenie przez Sejm głosowania nad wyborem następcy RPO

Takie stanowisko 19 października 2020 r. przyjęła Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie.

Artykuł 3 ust. 6 ustawy o RPO, zgodnie z którym dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika, jest zgodny z art. 209 ust. 1 oraz art. 2 Konstytucji RP. Co więcej – przepis ten, jako gwarancja rzeczywistego stosowania art. 2 Konstytucji, jest wręcz koniecznym elementem polskiego porządku prawnego. 

Należy pamiętać, że to na Sejmie oraz Senacie spoczywa obowiązek wyboru następcy lub następczyni kończącego swoją kadencję Rzecznika. Wybór ten powinien zostać dokonany w taki sposób i w takim terminie, aby ciągłość sprawowania urzędu Rzecznika była zachowana bez konieczności przedłużania swojej kadencji przez dotychczasowego Rzecznika.

Artykuł 3 ust. 6 ustawy o RPO ma jedynie zabezpieczyć obywateli przed sytuacją, w której Sejm, nie realizując swoich konstytucyjnych obowiązków, doprowadza do upływu kadencji Rzecznika bez wyboru jego następcy. 

Wydarzenia ostatnich tygodni, w szczególności zaniechania Sejmu i zdjęcie przez Marszałka Sejmu z planu obrad głosowania w sprawie wyboru nowego Rzecznika, które miało odbyć się 7 października, jasno wykazały realność powyższej groźby i konieczność istnienia artykułu 3 ust. 6 ustawy o RPO.

ORA przypomina, że w 2006 r. prof. Andrzej Zoll, pomimo wypełnienia swojej konstytucyjnej kadencji, pełnił funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich do czasu wyboru jego następcy: dra Janusza Kochanowskiego – i rozwiązanie to nie było wówczas przez nikogo kwestionowane. 

ORA wyraża głębokie zaniepokojenie przedłużaniem przez Sejm i Marszałka Sejmu procesu wyboru następcy lub następczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, oraz faktem złożenia przez grupę posłów na Sejm RP IX Kadencji wniosku o uznanie art. 3 ust. 6 Ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich za niezgodny z art. 209 ust. 1 oraz art. 2 Konstytucji RP.

W ocenie ORA powyższe działania stanowią próbę obejścia obowiązujących konstytucyjnych standardów wyboru niezależnego Rzecznika Praw Obywatelskich, zmierzającą do pozbawienia obywateli rzeczywistych gwarancji ochrony ich praw i wolności. 

Apelujemy o wycofanie wniosku złożonego 15 września br. do Trybunału Konstytucyjnego oraz niezwłoczne przeprowadzenie przez Sejm głosowania w przedmiocie wyboru następcy RPO - głosi stanowisko.  

Dlaczego TK selektywnie publikuje stanowiska uczestników swych postępowań?

Data: 2020-10-19
  • Na stronie internetowej Trybunału Konstytucyjnego nie zamieszczono m.in. stanowisk Sejmu i Prokuratora Generalnego w sprawie konstytucyjności ustawy dotyczącej aborcji, którą TK zbada 22 października
  • Takie selektywne publikowanie stanowisk uczestników postępowań przed TK - co dotyczy także Rzecznika Praw Obywatelskich - jest niepokojącą praktyką 
  • Ogranicza to bowiem konstytucyjne prawo obywateli do informacji publicznej oraz wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji
  • Może też naruszać ustawę o TK, zobowiązującą  do publikacji tych stanowisk

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega niepokojącą praktykę Trybunału Konstytucyjnego, polegającą na selektywnym publikowaniu stanowisk uczestników postępowań toczących się w TK. Są one zamieszczane w sposób arbitralny zarówno w Biuletynie Informacji Publicznej, jak i na Internetowym Portalu Orzeczeń TK.

Nieopublikowane stanowiska najczęściej dotyczą postępowań kluczowych dla praw obywateli i opinii publicznej. Jednym z nich jest  sprawa dotycząca konstytucyjności ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (sygn. akt K 1/20).

W tej sprawie TK wyznaczył rozprawę w pełnym składzie na 22 października 2020 r. Na stronie TK umieszczono tylko wniosek posłów PiS z 19 listopada 2019 r.  - brak zaś stanowisk Sejmu i Prokuratora Generalnego. Posłowie wnoszą o uznanie niekonstytucyjności dopuszczalności aborcji  wobec „dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu".

Z kolei w sprawie wszczętej przez Marszałek Sejmu RP w sprawie konstytucyjności Kodeksu wyborczego (sygn. akt K 6/20) RPO 7 maja 2020 r przedstawił stanowisko w terminie 22 godzin wyznaczonych przez TK. Do dziś - mimo umorzenia sprawy przez TK 26 sierpnia 2020 r. wskutek cofnięcia wniosku - na stronie TK nie zamieszczono ani stanowiska RPO, ani też pisma Marszałek Sejmu o cofnięciu wniosku.

Zgodnie z ustawą 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, akta sprawy rozpoznawanej przed TK są jawne. Obowiązek publikacji wskazanych stanowisk, będących częścią akt sprawy, powinien być realizowany zgodnie z art. 74 ust. 4 pkt 1 ustawy. Według niego dostęp do akt sprawy następuje poprzez publikację dokumentów na stronie internetowej TK, będącej stroną Biuletynu Informacji Publicznej.

Kwestia ta jest szczególnie istotna wobec pandemii, gdy utrudniony jest fizyczny dostęp do akt sprawy. A na problemy związane z takim dostępem RPO do akt postępowania z jego udziałem Rzecznik zwrócił uwagę w wystąpieniu do TK z 13 października 2020 r. (opisanym poniżej).

Publikacja stanowisk w Biuletynie Informacji Publicznej TK bezpośrednio wpływa na poszanowanie szeregu praw i wolności zagwarantowanych obywatelom w Konstytucji.

Jej art. 54 stanowi, że każdemu zapewnia się wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. A konstytucyjne prawo obywateli do uzyskiwania informacji publicznej (art. 61) obejmuje m.in. dostęp do dokumentów oraz do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej,  do których zaliczają się sądy i trybunały. Z kolei art. 45 Konstytucji określa generalną zasadę jawności postępowań sądowych. Informacja o przebiegu postępowania przed TK powinna odpowiadać tym  wymogom.

W ocenie Rzecznika informacja o stanowiskach, wydawanych przez uczestników postępowań przed TK - zwłaszcza jeśli chodzi o takie organy państwa,  jak Sejm lub Prokurator Generalny - ma charakter informacji publicznej. Brak informacji o stanowisku obligatoryjnego uczestnika postępowania na stronie Biuletynu Informacji Publicznej TK albo jest zatem informacją o niezajęciu stanowiska (co oznaczałoby naruszenie ustawy o TK przez takiego uczestnika),  albo jest przejawem naruszenia ustawy o TK przez Wysoki Trybunał w zakresie ustawowego obowiązku publikacji stanowisk.

Ze względu na funkcję, jaką TK pełni w demokratycznym państwie prawa, oraz z uwagi na konieczność realizacji prawa obywateli do informacji publicznej, praktyka niepublikowania stanowisk przez TK nie jest uzasadniona prawnie. Stanowi nieproporcjonalne ograniczenie prawa do informacji publicznej oraz wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się wyjaśnienia w tej sprawie do dyrektorki Biura Służby Prawnej TK Anny Zołotar-Wiśniewskiej. Poprosił także o poinformowanie o działaniach podjętych w celu przywrócenia stanu zgodnego z porządkiem prawnym w tym zakresie.

VII.511.46.2020

Międzynarodowy Instytut Ombudsmana: niezbędna nieprzerwana kadencja RPO do czasu wyboru nowego Rzecznika

Data: 2020-10-19
  • Art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich jest zgodny z zasadami międzynarodowymi, a także powszechny w wielu państwach europejskich – głosi stanowisko Międzynarodowego Instytutu Ombudsmana (IOI) 
  • Podkreślono, że dla skutecznego funkcjonowania RPO, w celu umożliwienia obywatelom właściwej obsługi, niezbędna jest nieprzerwana kadencja do czasu wyboru nowego Rzecznika
  • IOI potwierdza swoje poparcie dla polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Silna, skuteczna i niezależna instytucja RPO, zgodnie z Zasadami Weneckimi, jest kluczowym elementem promocji i ochrony praw człowieka w Polsce, Europie i poza nią

Takie stanowisko przekazał RPO  Międzynarodowy Instytut Ombudsmana (International Ombudsman Institute - IOI). Podpsiali je: prezydent IOI Peter Tyndall, sekretarz generalny Werner Amon  i regionalny sekretarz na Europę Rafael Ribó.

Napisali, że IOI został poinformowany, iż przed Trybunałem Konstytucyjnym toczy się sprawa o abstrakcyjną kontrolę konstytucyjną dotyczącą zgodności z konstytucją art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Kwestie będące przedmiotem sprawy, dotyczące kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich oraz okresu przejściowego przed powołaniem nowego, mają duże znaczenie dla IOI.

Jednym z kluczowych celów IOI jest zapewnienie, że OI będzie w stanie wypełniać swoje zadania bez zakłóceń i wykonywać swoje funkcje w najbardziej efektywny sposób.

Podkreślono, że odpowiednie akty w wielu państwach Europy stanowią, że ombudsman pełni swoją funkcję do czasu wyboru lub powołania jego następcy lub złożenia ślubowania. Takie przepisy ma: Albania, Belgia, Republika Czech, Dania, sama Unia Europejska, Litwa, Malta, Rumunia i Hiszpania. 

W Chorwacji, Estonii, Finlandii, Węgrzech, Kosowie, Kraju Basków (Hiszpania) do czasu objęcia urzędu przez nowego ombudsmana, funkcję te pełni jego zastępca.

Przypomniano też, że Zasady Weneckie podkreślają, że „Państwa powstrzymają się od podejmowania jakichkolwiek działań mających na celu lub skutkujących zniesieniem instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich lub przeszkodą w jej skutecznym funkcjonowaniu oraz skutecznie chronią ją przed takimi zagrożeniami”.

Głos z Norwegii w obronie niezależności RPO

Data: 2020-10-19
  • Obecny Rzecznik Praw Obywatelskich powinien móc nieprzerwanie pełnić swoje obowiązki do czasu wyboru  następcy – piszą norweskie organizacje związane z ochroną praw człowieka do marszałków Sejmu i Senatu
  • Podzielają one zaniepokojenie, że postępowanie w Trybunale Konstytucjnym ws. kadencji RPO może zakłócić ciągłość działania urzędu 

W piśmie przypomniano, że członkowie partii rządzącej  wystąpili do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o uznanie za niezgodne z Konstytucją przedłużenia kadencji Adama Bodnara do czasu wyboru  jego następcy. Podkreślono, że wniosek został złożony pomimo jasnego sformułowania art. 3 ust. 6 ustawy o RPO. TK wyznaczył rozprawę na 20 października.

Wskazano na precedens przedłużenia kadencji rzecznika praw obywatelskich Andrzeja Zolla o siedem miesięcy (do końca stycznia 2006 r). oraz że podobne rozwiązania tymczasowe istnieją w kilku innych instytucjach państwowych w Polsce oraz w wielu innych krajach.

- Podzielamy zaniepokojenie Komisji Weneckiej Rady Europy, że postępowanie to może zakłócić ciągłość działania Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce – głosi stanowisko.

Przypomniano tzw. Zasady Weneckie, które głoszą: "Państwa powstrzymają się od podejmowania jakichkolwiek działań mających na celu lub skutkujących zniesieniem instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich lub przeszkodą w jej skutecznym funkcjonowaniu oraz skutecznie chronią ją przed takimi zagrożeniami”.

Oświadczenie wzywa Sejm i Senat Sejm do zapewnienia, aby obecny Rzecznik Praw Obywatelskich mógł nieprzerwanie pełnić swoje obowiązki do czasu wyboru następcy, który będzie wybrany tak szybko, jak to możliwe by kontynuować misję RPO.

Pismo podpisali: Jostein Hole Kobbeltvedt (dyrektor Rafto Foundation for Human Rights), prof. Terje Einarsen (przewodniczący ICJ-Norway and the ICJ Ad hoc group for Poland, z udziałem przedstawicieli stowarzyszeń  norweskich adwokatów oraz sędziów), Gunnar Ekeløve-Slydal (sekretarz generalny Norweskiego Komitetu Helsińskiego).

RPO wnosi do TK o odroczenie rozprawy ws. przedłużenia kadencji Rzecznika

Data: 2020-10-16
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o odroczenie wyznaczonej na 20 października 2020 r. rozprawy w sprawie przedłużenia kadencji RPO
  • Zgodnie z ustawą o TK rozprawa nie może odbyć się wcześniej niż po 30 dniach od doręczenia uczestnikom postępowania zawiadomienia o jej terminie
  • Tymczasem pismo TK o terminie rozprawy doręczono RPO 13 października
  • Wobec rażącego naruszenia ustawy o TK rozprawa nie może się zatem odbyć w wyznaczonym terminie

Na 20 października 2020 r. TK wyznaczył termin rozprawy (sygn. akt K 20/20) na zbadanie wniosku posłów PiS. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r.: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

RPO Adam Bodnar wniósł do TK o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z art. 2 Konstytucji. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Pismem Trybunału z 16 września 2020 r. RPO został powiadomiony o wszczęciu postępowania w tej sprawie. Jednocześnie TK wyznaczył Rzecznikowi - z naruszeniem art. 63 ust. 2 zd. 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK - krótszy niż ustawowy termin, do 30 września, na zgłoszenie udziału w postępowaniu przed TK oraz przedstawienie stanowiska.

Rzecznik zgłosił udział w tym postępowaniu i przedstawił stanowisko pismem z 30 września, tego dnia doręczonym TK. Tym samym stał się uczestnikiem postępowania.

Ze strony internetowej TK wynikało, że na 20 października na godz. 11.00 wyznaczono rozprawę w tej sprawie. Trybunał nie doręczył jednak Rzecznikowi zawiadomienia o tym (jak tego wymaga art. 93 ust. 1 ustawy o TK).

Dopiero 13 października TK doręczył Rzecznikowi pismo z 12 października, w którym napisano: „Informuję, że została zmieniona godzina rozprawy w sprawie o sygn. akt K 20/20, wyznaczonej na dzień 20 października 2020 r. - z godziny 11.00 - na godzinę 13.00”.

Art. 93 ust. 1 ustawy o TK stanowi, że "przewodniczący składu orzekającego wyznacza termin rozprawy oraz zawiadamia o nim uczestników postępowania”. Z kolei art. 93 ust. 2 ustawy przewiduje, że "rozprawa nie może odbyć się wcześniej niż po upływie 30 dni od dnia doręczenia uczestnikom postępowania zawiadomienia o jej terminie”.

Z art. 93 ust. 4 ustawy wynika co prawda, że Prezes Trybunału może zarządzić skrócenie terminu z ust. 2 o połowę - chyba że skarżący, sąd przedstawiający pytanie prawne albo wnioskodawca wyrażą pisemny sprzeciw.

Rzecznika nie powiadomiono jednak o takiej decyzji. Zresztą jej podjęcie nie zmieniłoby i tak faktu, że od doręczenia pisma TK 13 października do 20 października nie upłynie 15 dni, do których Prezes Trybunału mógłby skrócić ten termin.

Nawet jeśli potraktować pismo TK z 12 października (doręczone Rzecznikowi 13 października) jako zawiadomienie o rozprawie, to dopiero od daty tego doręczenia należy liczyć termin, po którego upływie może się odbyć rozprawa w tej sprawie.

Ponieważ zaś Rzecznikowi nie jest znane jakiekolwiek zarządzenie wydane na podstawie art. 93 ust. 4 ustawy o TK, to zgodnie z obowiązującym prawem rozprawa może się odbyć najwcześniej 12 listopada 2020 r.

Rozprawę 20 października wyznaczono zatem z rażącym naruszeniem art. 93 ust. 1 i 2 ustawy o TK. Zaniechano bowiem powiadomienia uczestnika postępowania o jej wyznaczeniu w określonym przez prawo terminie. Wobec tego zachodzi obligatoryjna przesłanka uniemożliwiająca rozpoznanie sprawy 20 października.

Z art. 93 ust. 5 ustawy o TK wynika, że Trybunał odracza rozprawę w przypadku braku dowodu doręczenia lub stwierdzonej nieprawidłowości w doręczeniu zawiadomienia o rozprawie uczestnikom postępowania. Ustawodawca nie pozostawił tu TK jakiejkolwiek swobody decyzyjnej.

VII.511.44.2020

Rozprawa w TK 20 października naruszeniem obostrzeń epidemiologicznych?

Data: 2020-10-16
  • Z powodu obostrzeń epidemiologicznych zaplanowana na ten dzień rozprawa w sprawie kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich nie powinna się odbyć
  •  RPO otrzymał do wiadomości takie pismo senatora Bogdana Klicha do Trybunału Konstytucyjnego

Na 20 października 2020 r  została wyznaczona rozprawa w celu zbadania wniosku posłów PiS,  czy pełnienie obowiązków przez Rzecznika Praw Obywatelskich po upływie jego pięcioletniej kadencji jest zgodne z prawem. 

Od soboty 17 października Warszawa znajdzie się zaś w strefie czerwonej, w której obowiązują dodatkowe obostrzenia.

A zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów we związku  z wystąpieniem stanu epidemii, „do odwołania w urzędach administracji publicznej lub jednostkach organizacyjnych wykonujących zadania o charakterze publicznym dopuszczalna liczba interesantów przebywających w tym samym czasie, w jednym pomieszczeniu nie może być większa niż 1 osoba na jedno stanowisko obsługi, z wyłączeniem osób realizujących zadania w zakresie obsługi interesantów”. 

W związku z tym Bogdan Klich zwraca uwagę Julii Przyłębskiej, że zaplanowana rozprawa 20 października nie powinna się odbyć. - Czy Pani Prezes ma świadomość, że ewentualna rozprawa w tej sprawie będzie naruszeniem zasad zawartych w powyższym rozporządzeniu i obostrzeń epidemiologicznych – pyta senator?

 

Equinet pyta ministra Konrada Szymańskiego o kadencję RPO po ewentualnym wyroku TK

Data: 2020-10-16
  • O potencjalne konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności art. 3 ust. 6 ustawy o RPO pyta ministra Konrada Szymańskiego EQUINET- Europejska sieć organów ds. równości
  • Prosi o wyjaśnienia, jak w takim przypadku rząd zamierza zapewnić bezstronność organu odpowiedzialnego za równe traktowanie oraz niezakłócone funkcjonowanie urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich 

EQUINET- Europejska sieć organów ds. równości, organizacja skupiająca 49 organów ds. równości w całej Europie, pyta ministra Konrada Szymańskiego o potencjalne konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zbadania zgodności z prawem art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r. („Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”). Chodzi o wniosek grupy posłów. Rozprawa zaplanowana jest na 20 października 2020 r.

Zwróciła się do ministra do spraw Unii Europejskiej, Konrada Szymańskiego o wyjaśnienia, jak rząd zamierza zapewnić bezstronność organu odpowiedzialnego za równe traktowanie oraz w jaki sposób zabezpieczone zostanie niezakłócone funkcjonowanie urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich, w przypadku wyroku TK stwierdzającego niekonstytucyjność dotychczasowych przepisów.

Organizacja w liście skierowanym do ministra przypomina o wynikającym z prawa europejskiego (m.in. dyrektywy 2000/43/EC; 2004/113/EC, 2006/54/EC, 2010/41/EU) zobowiązaniu Polski do zapewnienia niezakłóconego i niezależnego działania organizacji zajmującej się ochroną równego traktowania oraz przeciwdziałaniu dyskryminacji. W Polsce rolę tę pełni Rzecznik Praw Obywatelskich.

Sprawa przedłużenia kadencji RPO w TK. Rzecznik wnosi o wyłączenie Stanisława Piotrowicza i Justyna Piskorskiego

Data: 2020-10-15
  • Stanisław Piotrowicz i Justyn Piskorski powinni być wyłączeni ze składu Trybunału Konstytucyjnego, który 20 października rozpatrzy wniosek posłów ws. przedłużenia kadencji RPO
  • Są bowiem wątpliwości co do bezstronności S. Piotrowicza. Jako poseł PiS negatywnie i emocjonalnie oceniał działalność Rzecznika, a teraz ma badać wniosek posłów klubu PiS, którego był członkiem
  • J. Piskorski jest zaś nieuprawniony do orzekania w TK, bo został wyłoniony na miejsce sędziego prawidłowo wybranego w październiku 2015 r., który nie został zaprzysiężony przez prezydenta RP

Taki wniosek 15 października 2020 r. złożył do Trybunału Konstytucyjnego rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

20 października 2020 r. pięcioosobowy skład TK (sygn. akt K 20/20),  ma zbadać wniosek posłów PiS. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r.: „Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”.

RPO wniósł o uznanie, że art. 3 ust. 6 ustawy o RPO jest zgodny z art. 2 Konstytucji. W piśmie procesowym wskazał, żekwestionowany przepis gwarantuje niezakłóconą ochronę praw i wolności przez RPO - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Ponadto taki sam przepis odnosi się też do prezesów NIK i NBP. Wraz z RPO są to organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany. Zakwestionowanie tego modelu może zaś prowadzić do sparaliżowania nie tylko któregoś z tych organów, ale nawet do destabilizacji całego państwa. A takie same regulacje dotyczą także ombudsmanow w wielu państwach Europy 

Niezależnie od tego RPO wniósł o wyłączenie dwóch członków składu TK. 

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie S. Piotrowicza

Zgodnie z art.  39 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, sędzia Trybunału podlega wyłączeniu, jeżeli m.in. są „okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności”.

Tymczasem w wypowiedziach w mediach, a także działając jako przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, sędzia Stanisław Piotrowicz niejednokrotnie negatywnie i bardzo emocjonalnie oceniał działalność Rzecznika. Odnosił się również personalnie do osoby Adama Bodnara, zarzucając mu upolitycznienie.

18 lipca 2018 r. Adam Bodnar przedstawiał Komisji sprawozdanie  z działalności za rok 2017. Spotkania nie udało się doprowadzić do końca. Przewodniczący Stanisław Piotrowicz przerwał wypowiedź Rzecznika nt. analizy prawnej zmian w TK. Przewodniczący zarzucił RPO  upolitycznienie (bez wskazywania podstaw ku temu): „Zgroza, że takie treści padają z ust przedstawiciela władzy konstytucyjnej. To jest potwierdzenie tego, że pańskie wystąpienie było i jest manifestem politycznym. Pan nie reprezentuje obywateli, pan nie występuje w obronie praw obywateli, pan realizuje misję polityczną”. Uniemożliwiając zakończenie wystąpienia Rzecznika, przewodniczący zakończył obrady. Mówił  też: ”Wygłosił pan manifest polityczny. Pan się angażuje po jednej ze stron sporu politycznego. Pan nie występuje w obronie praw i wolności obywatelskich”.

Podobna sytuacja miała miejsce podczas posiedzenia komisji 10 września 2019 r. Stanisław Piotrowicz nie dopuścił Rzecznika do odpowiedzi na pytania posłów i zakończył obrady. Gdy zaś posłanka Krystyna Pawłowicz oceniała pracę RPO  w sposób ocierający się o zniesławienie Rzecznika (nazwała go „wyjątkowym szkodnikiem”), S. Piotrowicz nie przerwał jej wypowiedzi i nie zagregował na nią. W kontekście wyłączenia mikrofonu Rzecznikowi i zakończenia obrad bez możliwości udzielenia odpowiedzi na pytania posłów, zachowanie to należy ocenić zdecydowanie negatywnie.

Świadczy to o bardzo emocjonalnym i wysoko pejoratywnie nacechowanym uprzedzeniu sędziego TK Stanisława Piotrowicza do Adama Bodnara, co będzie mieć bezpośredni wpływ na ocenę wniosku grupy posłów. Ewentualne stwierdzenie niezgodności z Konstytucją zaskarżonego przepisu wpłynie bowiem bezpośrednio na sytuację dr. hab. Adama Bodnara – bez podstawy prawnej w art. 3 ust. 6 straci on mandat do sprawowania urzędu RPO do czasu wyboru przez parlament nowego Rzecznika.

Kolejną kwestią, która może wpływać na istnienie uzasadnionych wątpliwości dotyczących bezstronności Stanisława Piotrowicza, jest jego wieloletnie członkostwo w Klubie Parlamentarnym PiS (najpierw jako senator RP w latach 2005-2011, a następnie jako poseł RP w latach 2011-2019). Wniosek o kontrolę konstytucyjności przepisu ustawy o RPO złożyła zaś właśnie grupa posłów klubu parlamentarnego PiS -  wieloletnich kolegów sędziego TK z klubu parlamentarnego. W związku z tym powstaje racjonalne pytanie, czy 14-letnie członkostwo w kubie PiS gwarantuje obiektywizm w postępowaniu, w którym wnioskodawcami są byli koledzy i koleżanki.

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie J. Piskorskiego

Wniosek o wyłączenie od udziału w sprawie dr. hab. Justyna Piskorskiego RPO złożył na podstawie art. 41 ust. 1 ustawy o TK, w związku z art. 379 pkt 4 Kpc.  Przepisy dotyczące TK nie regulują wprost sytuacji, w której w sprawie bierze udział osoba nieuprawniona do orzekania w TK. Wtedy trzeba stosować przepisy Kpc, zgodnie z którymi nieważność postępowania zachodzi, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa. A skład sądu sprzeczny z przepisami prawa, to także sytuacja, gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona.

Uchwałami z  2 grudnia 2015 r. w sprawie wyboru sędziego TK na stanowisko sędziego TK Sejm VIII kadencji wybrał prof. Henryka Ciocha i prof. Lecha Morawskiego. Tymczasem stanowiska te były już prawidłowo obsadzone uchwałami Sejmu VII kadencji z 8 października 2015 r.. A uchwałą z 15 września 2017 r. Sejm  wybrał Justyna Piskorskiego w miejsce zmarłego L. Morawskiego.

Prawidłowość wyboru przez Sejm RP trzech sędziów TK w uchwałach z 8 października 2015 r. została czterokrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału. W wyroku z 3 grudnia 2015 r. TK stwierdził, że o statusie sędziego TK należy mówić już w momencie zakończenia procedury wyboru kandydata na sędziego przez Sejm. Podkreślił również, że uchwała Sejmu RP w tej sprawie jest definitywna i nie podlega wzruszeniu. W rezultacie Sejm nie może odwołać swojego wyboru, unieważnić go, czy stwierdzić jego bezprzedmiotowości.

Praktyka rozpoznawania wniosków RPO o wyłączenie ze składu

RPO odniósł się też do praktyki TK rozpoznawania kolejnych wniosków Rzecznika o wyłączenie poszczególnych osób nieuprawnionych do orzekania. Trybunał w poszczególnych postanowieniach stwierdzał „oczywistą bezzasadność” wniosków Rzecznika (np. postanowienia TK z 2 marca 2020 r. o oddaleniu wniosków RPO z 28 lutego 2020 r.: 1) „o wyłączenie od udziału w rozpoznawaniu sprawy o sygn. akt Kpt 1/20 Pana Justyna Piskorskiego”, 2) „o wyłączenie od udziału w rozpoznawaniu sprawy o sygn. akt Kpt 1/20 Pana Jarosława Wyrembaka”, 3) „o wyłączenie od udziału w rozpoznawaniu sprawy o sygn. akt Kpt 1/20 Pana Mariusza Muszyńskiego”). Tymczasem przesłanka „oczywistej bezzasadności” nie znajduje podstawy prawnej w ustawie o TK.

Przesłance tej, wykorzystywanej w procedurze cywilnej na gruncie art. 531 k.p.c, nadano zaledwie charakter przesłanki formalnej, skutkującej odrzuceniem wniosków RPO. Zastosowanie tego przepisu per analogiam w procedurze przed TK nie znajduje uzasadnienia w świetle ustawy o Trybunale.

Jeśli jednak TK stosuje posiłkowo przepisy Kpc w tych postanowieniach, to – tym samym – odmawiając możliwości zastosowania w sprawie o wyłączenie osoby ze składu orzekającego Trybunału przepisu art. 379 pkt 4 k.p.c. z uwagi na zupełność regulacji ustawy TK odnośnie do instytucji wyłączenia - popada w wewnętrzną sprzeczność. Nie jest bowiem możliwe by w odniesieniu do  wyłączania osób ze składu orzekającego miały zastosowanie jedne przepisy k.p.c, podczas, gdy odmawia się zastosowania innych, tj. art. art. 379 pkt 4 k.p.c., który przesądza o nieważności postępowania, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa.

VII.511.44.2020

ODIHR o przedłużeniu kadencji RPO – zgodne z międzynarodowymi standardami

Data: 2020-10-15
  • Przepis, że RPO pełni swą funkcję do czasu objęcia jej przez nowego Rzecznika, jest zgodny z międzynarodowymi standardami oraz zaleceniami dotyczącymi niezależności i skuteczności narodowych instytucji praw człowieka NHRI i omubsmanów oraz ogólnymi zasadami rządów  prawa
  • Taka jest konkluzja opinii ODIHR co do zaskarżonego przez posłów PiS do Trybunału Konstytucyjnego  art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich

Według datowanej na 14 października 2020 r. opinii Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR), jeżeli RPO nie jest już w stanie wykonywać swego mandatu - czy to z powodu wygaśnięcia mandatu, czy z innych powodów - może to mieć poważne konsekwencje dla pracy całej instytucji.

Z tego powodu wiele państw wprowadziło przepisy, które pozwalają na przedłużenie mandatu w przypadkach, gdy parlamenty lub inne organy państwowe odpowiedzialne za powoływanie lub wybór, odmawiają dokonania tego w ustawowym terminie.  

Tego typu przepisy mają na celu rozwiązanie problemu o charakterze przejściowym i nie zmierzają w żaden sposób do nieuzasadnionego przedłużania mandatu Rzecznika Praw Obywatelskich. Starają się raczej tworzyć ciągłość w dziedzinie ochrony i promocji praw człowieka oraz chronić krajowe instytucje zajmujące się prawami człowieka przed konsekwencjami impasu politycznego - które nie są ich przyczyną. 

Jeśli właściwe organy powołujące wcześnie zainicjują proces powoływania lub wybierania nowego Rzecznik, to takiej sytuacji można łatwo uniknąć – brzmi wniosek opinii ODIHR. 

20 października 2020 r. pięcioosobowy skład TK (sygn. akt K 20/20), ma zbadać wniosek posłów PiS. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r.: „Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”.

RPO Adam Bodnar wniósł do TK o uznanie, że art. 3 ust. 6 ustawy o RPO jest zgodny z art. 2 Konstytucji. W piśmie procesowym wskazał, żekwestionowany przepis gwarantuje niezakłóconą ochronę praw i wolności przez RPO - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

ENNHRI o okresie przejściowym ombudsmanów: pełnią funkcję do powołania następcy

Data: 2020-10-15
  • Najpowszechniejszym rozwiązaniem przejściowym w państwach Europy wobec Ombudsmana jest, że nadal pełni swą funkcję do momentu wyboru, mianowania i/lub złożenia przysięgi następcy
  • Tak głosi opinia Europejskiej Sieci Krajowych Instytucji Praw Człowieka (ENNHRI) co do międzynarodowych standardów i praktyk regionalnych w okresie przejściowym szefa narodowej instytucji praw człowieka NHRI (Ombudsmana)

Według opinii ENNHRI z 15 października 2020 r., odpowiednie władze muszą zapewnić, że ​​wybór i mianowanie nowego szefa NHRI odbywa się zgodnie z wcześniej ustalonymi procedurami, które są zgodne z wymogami tzw. zasad paryskich ONZ.

Minimalne standardy ONZ w zakresie niezależności, skuteczności i zapewniania ciągłości pracy NHRI obowiązują przez cały czas, w tym podczas wyboru i mianowania nowego szefa NHRI oraz w okresie przejściowym.

W przypadku, gdy odpowiednie władze krajowe w terminie nie wyłonią następcy, zgodnie z  konstytucją lub prawem krajowym, nadal obowiązują międzynarodowe standardy, aby zapewnić dalsze niezależne i skuteczne funkcjonowanie NHRI.

Najpowszechniejszym rozwiązaniem przejściowym w krajach europejskich w odniesieniu do NHRI akredytowanych na szczeblu międzynarodowym typu Ombudsman jest to, że szef NHRI nadal pełni swoją funkcję do momentu wyboru, mianowania i / lub złożenia przysięgi nowej osoby, zgodnie z podstawą prawną ustawy NHRI.

Bezpośrednie powołanie szefa NHRI, bez jasnego, przejrzystego, opartego na zasługach i partycypacyjnego procesu selekcji i mianowania, miałoby poważny wpływ na niezależność, skuteczność i zaufanie publiczne do NHRI – głosi opnia.

ENNHRI (European Network of National Human Rights Institutions) zrzesza 45 krajowych instytucji praw człowieka w całej Europie. Celem ENNHRI jest zwiększenie promocji i ochrony praw człowieka w regionie. Działania te realizowane są poprzez pomoc w tworzeniu i akredytacji krajowych instytucji praw człowieka, a także wspieranie ich pracy.

 

Przesyłka do ZUS z dokumentami do przedłużenia renty osobie z niepełnosprawnością - bez doręczenia. Interwencja RPO

Data: 2020-10-06
  • Osoba z niepełnosprawnością wysłała priorytetowym listem poleconym do ZUS dokumenty niezbędne do przedłużenia renty, w tym dokumentację medyczną
  • Przesyłka nie została jednak doręczona. Opcja śledzenia przesyłki wskazuje, że od 25 września 2020 r. jest ona „w transporcie”.
  • Obywatel obawia się, że nie uzyska świadczenia na kolejny okres

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał w tej sprawie skargę obywatela.

Zwrócił się do Urzędu Komunikacji Elektronicznej o zbadanie sprawy i rozważenie działań interwencyjnych na zasadach przewidzianych w ramach pomocy udzielanej indywidualnym konsumentom.

RPO ze względu na brak uprawnień interwencyjnych w dziedzinie obrotu prywatnoprawnego nie może podjąć takich działań we własnym zakresie.

V.7108.118.2019

Wniosek posłów do TK ws. przedłużenia kadencji RPO grozi osłabieniem ochrony praw i wolności. Pismo RPO do Trybunału

Data: 2020-10-01
  • Przepis, że Rzecznik Praw Obywatelskich pełni obowiązki do objęcia stanowiska przez nowo wybranego RPO, gwarantuje niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby usunięcie tego przepisu 
  • Przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć 
  • Taki sam przepis odnosi się też do prezesów NIK i NBP. Wraz z RPO są to organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany
  • Zakwestionowanie tego modelu może zaś prowadzić do sparaliżowania nie tylko któregoś z tych organów, ale nawet do destabilizacji całego państwa
  • A takie same regulacje dotyczą także ombudsmanow w wielu państwach Europy 

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by Trybunał Konstytucyjny nie uwzględnił wniosku grupy posłów (sygn. akt K 20/20), którzy zaskarżyli art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r. („Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”).

15 września 2020 r. złożyli oni wniosek o stwierdzenie, że ten przepis jest niezgodny z:

  • art. 2 Konstytucji RP, tj. zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz wywodzoną z niej zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, jak również z zasadą sprawiedliwości,
  • art. 209 ust. 1 Konstytucji RP, określającym okres kadencji RPO.

RPO zgłosił udział w postępowaniu przed TK w tej sprawie. Przedstawił stanowisko, że:

  • art. 3 ust. 6 ustawy o RPO jest zgodny z art. 2 Konstytucji RP, tj. zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz wywodzoną z niej zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, jak również z zasadą sprawiedliwości,
  • art. 3 ust. 6 ustawy o RPO nie jest niezgodny z art. 209 ust. 1 Konstytucji RP, określającym okres kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich.

Trybunał ma rozpoznać wniosek 20 października 2020 r.

Kwestie formalne

16 września 2020 r. TK powiadomił RPO o wszczęciu postępowania. Zarazem wyznaczył Rzecznikowi termin na zgłoszenie udziału w postępowaniu i przedstawienie pisemnego stanowiska do 30 września 2020 r.

Wyznaczenie terminu w taki sposób narusza szereg przepisów ustawowych. Zgodnie z  ustawą o TK RPO w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, może zgłosić udział w postępowaniu i przedstawić pisemne stanowisko. RPO jest jedynym podmiotem, wobec którego ustawodawca wyłączył uprawnienie Prezesa TK do wyznaczenia innego niż 30-dniowy terminu na przedstawienie pisemnego stanowiska.

Prezes Trybunału nie może wyznaczyć Rzecznikowi terminu na zgłoszenie udziału w postępowaniu przed TK. Nie może też wyznaczać terminu na przedstawienie pisemnego stanowiska, zanim jeszcze RPO uzyskał status uczestnika postępowania przed TK.

Wyznaczenie przez TK terminu na przystąpienie krótszego niż ustawowy  narusza konstytucyjną zasadę lojalnego współdziałania władz państwowych. Skrócenie tego terminu o połowę nie ułatwia zadania uważnej analizy wniosku posłów. Naruszenie to w istocie jest skierowane również przeciw grupie posłów, wobec której odmawia się prawa rozważnej i starannej analizy argumentacji wniosku.

Niemniej RPO z uwagi na konstytucyjną zasadę lojalności względem sądu konstytucyjnego, wobec pozostałych uczestników postępowania oraz obywateli, postanowił przystąpić do postępowania w terminie oczekiwanym przez TK.

Konstytucyjność zaskarżonego przepisu na tle historycznym

Ustawą z 7 kwietnia 1989 r. o zmianie Konstytucji PRL dodano artykuł, nadający RPO status organu konstytucyjnego. Zmieniono też tryb jego powoływania – zapisano, że RPO powołuje Sejm za zgodą Senatu. W związku tym konieczna była również nowelizacja ustawy o RPO. Nowelizacją z 24 sierpnia 1991 r. dodano do niej m.in. przepis, że dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego.

Rozwiązanie takie było wynikiem świadomej decyzji prawodawczej. Pierwotnie projekt nowelizacji przewidywał, że nowego Rzecznika powołuje się co najmniej na dwa miesiące przed upływem kadencji dotychczasowego. Jednak w Senacie zdano sobie sprawę, że to rozwiązanie nie chroni, właśnie przez konieczność osiągnięcia porozumienia obu izb parlamentu przy powoływaniu Rzecznika, konstytucyjnego organu przed sytuacją, w której do daty upływu kadencji takie porozumienie nie zostanie osiągnięte. Dlatego też Senat zgłosił poprawkę, stanowiącą zaskarżony obecnie art. 3 ust. 6 ustawy.

Nie jest zatem prawdą stwierdzenie wniosku posłów, że zaskarżony  przepis „nie został dostosowany do nowego porządku ustrojowego RP”. Został on dostosowany właśnie ustawą z 24 sierpnia 1991 r. Ustawodawca - zdając sobie sprawę z tego, że z uwagi na konieczność współdziałania przy powołaniu Rzecznika dwóch niezależnych izb parlamentu – może dojść do przekroczenia konstytucyjnej kadencji, wprowadził przepis ustawowy umożliwiający dalsze niezakłócone funkcjonowanie organu, do czasu osiągnięcia porozumienia przez obie izby.

Zaletą tego rozwiązania jest zaś, że osoba dotychczas pełniąca funkcję RPO czerpie swoje umocowanie do dalszego wykonywania funkcji konstytucyjnego organu wyłącznie z woli parlamentu. Oznacza to bardzo wysoki stopień legitymizacji. A to uzasadnia dalsze pełnienie urzędu przez osobę, która przez 5 lat kadencji pełniła funkcję Rzecznika, do wyboru następcy.

RPO kwestionuje ogólne założenie wniosku, że przepis ustawy, który został uchwalony przed dniem wejścia w życie Konstytucji z 1997 r., należy niejako z urzędu uznać za niezgodny z nią. Ustawom uchwalonym przed tym dniem przysługuje bowiem domniemanie konstytucyjności na takich samych zasadach, jak ustawom uchwalonym po tym dniu.

Uwzględnienie tezy wnioskodawców, że istnienie w systemie prawnym przepisu „dużo starszego” od Konstytucji - co  według posłów wywołuje „znaczny dysonans normatywny” -  przesądza o jego niekonstytucyjności,  mogłoby wywołać niezwykle poważne konsekwencje dla stabilności prawa. Oznaczałoby to, że „znaczny dysonans normatywny” wywołuje niezgodność z Konstytucją także wielu istotnych ustaw uchwalonych przed 1997 r., a w dużej mierze niezmienionych po wejściu w życie Konstytucji z 1997 r. Byłaby to np.  ustawa z  17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania czy ustawa z 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Dotyczy to także umów międzynarodowych podpisanych i ratyfikowanych przed tym dniem, np. konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską z 1993 r. Dlatego też pogląd wnioskodawców o wadliwości aktów normatywnych starszych od Konstytucji należy stanowczo zdyskwalifikować.

W art. 209 ust. 1 Konstytucji z 2 kwietnia 1997 r. utrzymano zasadę, że RPO jest powoływany przez Sejm, za zgodą Senatu, na 5 lat (o rok wydłużono tylko jego kadencję). Celem konstytucyjnego zróżnicowania kadencji Rzecznika oraz kadencji parlamentu było zapewnienie niezależnego – od aktualnej władzy politycznej – sprawowania funkcji organu ochrony praw człowieka .

Zarówno pod rządami art. 36a Konstytucji RP, jak też pod rządami art. 209 ust. 1 Konstytucji obowiązywał przepis, że dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika.

Taka też jest utrwalona, prawie trzydziestoletnia praktyka konstytucyjna. Prof. Ewa Łętowska pełniła funkcję RPO do 12 lutego 1992 r. (uchwałę o jej powołaniu podjęto 19 listopada 1987 r., a ustawa o RPO weszła w życie 1 stycznia 1988 r.). Prof. Tadeusz Zieliński pełnił funkcję od 13 lutego 1992 r. do 7 maja 1996 r., prof. Adam Zieliński - od 8 maja 1996 r. do 30 czerwca 2000 r., prof. Andrzej Zoll - od 30 czerwca 2000 r. do 14 lutego 2006 r., prof. Irena Lipowicz - od 21 lipca 2010 r. do  9 września 2015 r. Jedynie dr Janusz Kochanowski pełnił funkcję RPO krócej niż konstytucyjna kadencja, z uwagi na śmierć w katastrofie smoleńskiej.

Ta utrwalona praktyka ma służyć zapewnieniu niezakłóconego funkcjonowania konstytucyjnego organu państwa. Procedura powoływania RPO, ze względu na brak możliwości uzyskania wymaganej większości w parlamencie, może ulec wydłużeniu, a w konsekwencji spowodować, że niemożliwe będzie powołanie nowego Rzecznika przed końcem kadencji urzędującego RPO.

Nawet sprawnie przeprowadzona procedura powołania Rzecznika, przy zachowaniu terminów określonych w Regulaminach Sejmu i Senatu, zawsze będzie prowadziła do tego, że niemożliwe będzie powołanie nowego Rzecznika przed upływem kadencji dotychczasowego.

Stąd też art. 3 ust. 6 ustawy ma swoje oczywiste uzasadnienie. Zapobiega bowiem nie tylko zakłóceniom w funkcjonowaniu konstytucyjnego organu ochrony praw i wolności, ale powoduje, że do czasu powołania nowego Rzecznika jego obowiązki wykonuje osoba z najsilniejszą legitymacją, pochodzącą wprost od obu izb parlamentu.

Kwestionowane przez wnioskodawców rozwiązanie prawne  jest w doktrynie prawa konstytucyjnego akceptowane bez żadnych wątpliwości, Przykładowo stwierdza się, że rozwiązanie takie „wyklucza sytuację, w której nie będzie piastuna tak istotnego organu jak RPO” (B. Banaszak, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, Warszawa 2009, s. 909).

Wbrew stanowisku wnioskodawców art. 209 ust. 1 Konstytucji oraz art. 3 ust. 6 ustawy o RPO nie regulują tożsamej materii i nie występuje pomiędzy nimi kolizja. Materia regulowana w art. 209 ust. 1 Konstytucji została ujęta w ustawie o RPO w art. 5 ust. 1. Stanowi on, że kadencja Rzecznika trwa pięć lat, licząc od dnia złożenia ślubowania przed Sejmem. Art. 3 ust. 6 ustawy o RPO  reguluje zaś materię, która pozostaje poza zakresem art. 209 ust. 1 Konstytucji. Konstytucja nie rozstrzyga bowiem, w jaki sposób funkcjonuje organ konstytucyjny, gdy przed upływem kadencji dotychczasowego Rzecznika nie nastąpiło powołanie nowego. Oczywista nieadekwatność wzorca kontroli z art. 209 ust. 1 Konstytucji powoduje, że należy uznać, iż art. 3 ust. 6 ustawy o RPO nie jest niezgodny z art. 209 ust. 1 ustawy zasadniczej.

Zapewnienie ciągłości działania konstytucyjnych organów państwa

Analogiczne rozwiązania ustawowe przyjęto także w odniesieniu do innych konstytucyjnych organów państwowych.

Z ustawy z 23 grudnia 1994 r. o Najwyższej Izbie Kontroli wynika, że po upływie kadencji Prezes NIK pełni obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Prezesa. Już po upływie kadencji obowiązki Prezesa NIK pełnili m.in. Janusz Wojciechowski, Mirosław Sekuła, Krzysztof Kwiatkowski.

Z ustawy z 29 sierpnia 1997 r. o Narodowym Banku Polskim wynika, że po wygaśnięciu kadencji Prezesa NBP z powodu jej upływu dotychczasowy Prezes pełni obowiązki do czasu objęcia obowiązków przez nowego Prezesa. Po upływie kadencji obowiązki Prezesa NBP do czasu wyboru nowego, pełnili m.in. prof. Hanna Gronkiewicz–Waltz i prof. Marek Belka.

Z kolei ustawa z 6 stycznia 2000 r. o Rzeczniku Praw Dziecka stanowi, że dotychczasowy Rzecznik pełni obowiązki do czasu złożenia ślubowania przez nowego Rzecznika.

Wniosek grupy posłów został w istocie wymierzony nie tylko w art.  3 ust. 6 ustawy o RPO, lecz także w cały system prawa polskiego w zakresie, w jakim gwarantuje on ciągłość sprawowania władzy przez organy państwowe, a – w konsekwencji – w konstytucyjnie wyrażoną zasadę zapewnienia rzetelności działania instytucji publicznych, wysłowioną wprost w preambule Konstytucji.

W szczególności ostrze wniosku skierowane zostało również w odpowiednie przepisy ustawy o NIK i ustawy o NBP. Wnioskodawcy zmierzają więc do zakwestionowania niezakłóconego funkcjonowania tych organów konstytucyjnych, podważając ciągłość ich funkcjonowania.  A rzeczywistym celem tych przepisów nie jest przecież ochrona osób sprawujących te funkcje, czy gwarantowanie ich praw – jak określają to wnioskodawcy. Jest nim ochrona art. 203 i art. 204 Konstytucji w zakresie odnoszącym się do NIK, ochrona art. 80 i art. 208 ust. 1 Konstytucji w zakresie RPO, a także ochrona art. 227 ust. 1 Konstytucji w zakresie NBP.

Przepisy konstytucyjne określają zadania tych organów, które w imię podstawowego interesu państwa i jego obywateli, mają być realizowane w sposób nieprzerwany. W szczególności nie pozwalają one na to, aby ciągłe wykonywanie tych zadań mogło zostać zakłócone bądź wręcz przerwane wskutek nieosiągnięcia przez inne organy państwa porozumienia co do powołania danej osoby do pełnienia funkcji w organie konstytucyjnym.

Zakwestionowanie przez wnioskodawców tego modelu prawnego, zapewniającego ciągłość wykonywania ich konstytucyjnych funkcji, może prowadzić do sparaliżowania nie tylko działania konkretnego organu, lecz wręcz do sparaliżowania i destabilizacji całego państwa (RPO wystąpił do prezesów NBP i NIK o opinię w sprawie analogicznych przepisów ich dotyczących).

Uniemożliwienie dalszego wykonywania funkcji przez dotychczasowego Prezesa NBP, w sytuacji braku porozumienia co do wyboru jego następcy, może doprowadzić do uniemożliwienia wykonywania w normalny sposób przez NBP jego konstytucyjnych funkcji. Zgodnie z art. 227 ust. 1 Konstytucji polegają one na tym, że NBP przysługuje wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej; NBP odpowiada także za wartość polskiego pieniądza.

Uderzenie w realizację tych funkcji należy postrzegać w kategoriach ciosu kierowanego w serce państwa polskiego, a w bardziej optymistycznym scenariuszu - jako praktyczną aplikację teorii „rozwibrowywania” instytucji państwowych, sformułowaną przez prof. Andrzeja Zybertowicza.

Wniosek grupy posłów należy rozpatrywać w tym zakresie jako co najmniej zaskakujący, zważywszy na rotę ślubowania, które  musi złożyć przed rozpoczęciem sprawowania mandatu każdy poseł przed Sejmem: „"Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej".

A z preambuły do Konstytucji wynika, że „działaniom instytucji publicznych należy zapewnić rzetelność i skuteczność” (w tym więc i RPO). Zasada ta jest powiązana wprost z zagwarantowaniem, a nie ograniczeniem praw jednostki („pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność”). Wykluczenie tego, aby dotychczasowy Rzecznik pełnił swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego, prowadziłoby zaś do osłabienia ochrony praw jednostki.

Z perspektywy jednostki oznaczałoby to bowiem ograniczenie możliwości korzystania ze środka ochrony wolności i praw określonego w art. 80 Konstytucji RP („Każdy ma prawo wystąpienia, na zasadach określonych w ustawie, do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o pomoc w ochronie swoich wolności lub praw naruszonych przez organy władzy publicznej”).

Zapewnienie ciągłości działania organu ochrony praw człowieka w standardach międzynarodowych

Zasady Paryskie ONZ określają minimalne standardy, które krajowe instytucje praw człowieka (National Human Rights Institutions, NHRI) muszą spełniać, aby działać skutecznie i niezależnie. Aby wyjaśnić znaczenie i zakres Zasad Paryskich ONZ, Podkomitet ds. Akredytacji (SCA) opracowuje regularnie Ogólne Uwagi.

Praktyką wielu krajów europejskich jest, że przepisy regulujące okres przejściowy po zakończeniu kadencji szefa danej krajowej instytucji praw człowieka (ombudsmana, rzecznika, obrońcy praw – nazewnictwo tych organów jest zróżnicowane) można odnaleźć w ustawach, a nie w konstytucji.

Zasady paryskie ONZ nie zawierają wyraźnych przepisów dotyczących okresu przejściowego po zakończeniu kadencji szefa NHRI. Jednak podstawową zasadą dotyczącą wyboru i mianowania jest niezależność od innych władz publicznych i zapewnienie ciągłości skutecznej i niezależnej pracy NHRI. Uwaga ogólna 2.2. podkreśla znaczenie stabilności mandatu członka organu decyzyjnego NHRI (takiego jak RPO). W Uwadze Ogólnej 2.2. stwierdza się, że warunki pełnienia funkcji powinny być równoważne z tymi, które istnieją w innych niezależnych instytucjach państwowych.

Powszechną praktyką w Europie jest to, że w ustawodawstwie dotyczącym NHRI istnieją przepisy dotyczące okresu przejściowego między końcem kadencji szefa NHRI a rozpoczęciem kadencji przez nowego. W wielu przypadkach szef NHRI pozostaje na swoim stanowisku dopóki nie zostanie wybrana, mianowana lub złożona przysięga przez nowo wybraną osobę.

Wiele z tych krajowych instytucji ochrony praw człowieka zostało dokładnie przeanalizowanych przez SCA w procedurze akredytacji, w której stwierdzano, że są w pełni zgodne z zasadami paryskimi ONZ (NHRI o najwyższym statusie – statusie A).  W 2017 r. SCA akredytował Rzecznika Praw Obywatelskich ze statusem A, biorąc pod uwagę m.in. istnienie ustawowych regulacji zapewniających ciągłość urzędu, tj. art. 3 ust. 6 ustawy o RPO.

Zapewnienie ciągłości działania organu ochrony praw człowieka na tle prawnoporównawczym

Rozwiązania umożliwiające niezakłócone funkcjonowanie krajowych organów ochrony praw człowieka bądź instytucji ombudsmana funkcjonują również w innych państwach europejskich.

Z analizy ustawodawstwa państw posiadających instytucje ochrony praw człowieka podobne do RPO (choć np. Republika Federalna Niemiec czy Republika Włoch nie mają takiej instytucji o zasięgu krajowym), wynika jednoznacznie, że większość systemów prawnych przewiduje dalsze pełnienie obowiązków przez dotychczasowego ombudsmana po upływie jego kadencji, określonej konstytucyjnie bądź ustawowo.

Jest tak w: Albanii, Bośni i Hercegowinie, Bułgarii, Czechach, Danii, Kosowie, Litwie, Mołdowie, Portugalii, Federacji Rosyjskiej, Rumunii i Ukrainie.

W niektórych krajach - dla zapewnienia ciągłości pracy instytucji i skutecznej ochrony praw człowieka – przewidziano pełnienie funkcji ombudsmana przez zastępcę do czasu objęcia stanowiska przez nowego ombudsmana. Tak jest w Czarnogórze, Hiszpanii, Łotwie, Macedonii Płn., Serbii i Słowenii.

Uchylenie zatem art. 3 ust. 6 ustawy o RPO, w sytuacji braku innego pozytywnego rozwiązania prawnego przewidującego zapewnienie ciągłości pracy urzędu RPO, stanowić będzie negatywny ewenement na skalę europejską.

VII.511.44.2020

(poniżej prezentujemy pełną treść pisma RPO do TK)

Kuratorzy potrzebują nowej ustawy. Rzecznik pisze do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2020-09-14
  • Przepisy nie precyzują dziś szczegółowo praw kuratorów w zakresie ich udziału w spotkaniach rodzica z dzieckiem - gdy w ten sposób sąd ograniczył kontakty 
  • Dlatego potrzebna jest pilna zmiana prawa - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Pyta Ministerstwo Sprawiedliwości o zaawansowanie prac nad odpowiednim projektem

Dziś przepisy tylko szczątkowo określają uprawnienia i obowiązki kuratorów obecnych, na mocy orzeczenia sądu, przy kontaktach rodzica z dzieckiem – pisał  2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich do Ministra Sprawiedliwości. Ich braki wyjątkowo drastycznie ukazała tragedia z 2018 r. w warszawskiej sali zabaw, gdzie ojciec najprawdopodobniej otruł siebie i 4,5-letniego chłopca.

Niepokój Rzecznika wzbudza fakt, że jedynymi przepisami regulującymi uprawnienia i obowiązki kuratorów sądowych obecnych, na mocy orzeczenia sądu, przy kontaktach zwykle jednego z rodziców z dzieckiem, są przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 12 czerwca 2003 r. w sprawie szczegółowego sposobu wykonywania uprawnień i obowiązków kuratorów sądowych. Takie rozwiązanie jest niewystarczające i wymaga istotnego uzupełnienia. 

W wystąpieniach do Ministra Sprawiedliwości z 22 stycznia 2019 r. i 29 listopada 2019 r. RPO zwracał uwagę na niedoskonałość przepisów w tym zakresie.

Podkreślał rozbieżne oczekiwania rodziców wobec kuratora.  Cześć podkreśla zbyt aktywną postawę kuratorów - inni wskazują na ich bierność. Tymczasem według prawa kuratorzy są tylko biernymi uczestnikami spotkań. Nie mogą np. ich przerywać, gdy widzą niepokojące zachowania mogące zagrażać dziecku. Muszą zaś zakończyć spotkanie, gdy minie wyznaczony na nie czas – nawet, gdy może to być sprzeczne z dobrem dziecka.

Według obecnych przepisów nie wiadomo, jak rozwiązywać najbardziej prozaiczne dylematy:

  • czy np. kurator może skorzystać z toalety (stwarzając stan „nieobecności” w kontakcie),
  • czy musi iść z dzieckiem do toalety,
  • czy może jeść w trakcie spotkania,
  • czy jeżeli rodzi chce iść z dzieckiem na basen, to czy kurator ma wejść z nimi do szatni,
  • kto ma płacić za posiłki kuratora, bilety np. na basen czy koszty dojazdu.  

Często spotkania rodzica z dzieckiem ustalane są w soboty, niedziele czy święta i trwają do dziewięciu godzin. A kuratorzy nie mają wystarczająco dużo czasu, aby zapoznać się z aktami sprawy. Nie do końca wiedzą, z jakim konfliktem mają do czynienia i co uzasadniało ograniczenie przez sąd kontaktów rodzica z dzieckiem. W ocenie kuratorów ciężar decyzji, które podejmują, może być bardzo duży. Kurator musi bowiem zadbać nie tylko o swoje bezpieczeństwo, ale i o bezpieczeństwo stron.

W ostatniej odpowiedzi z 7 stycznia 2020 r. Ministerstwo potwierdziło aktualność projektu ustawy o kuratorskiej służbie sądowej i zapewniło o kontynuowaniu nad nim prac w obecnej kadencji parlamentu. Poinformowało również o analizie uwag zgłoszonych do tego projektu w ramach uzgodnień międzyresortowych, konsultacji publicznych i opiniowania.

W związku z tym RPO poprosił ministra Zbigniewa Ziobrę o poinformowanie o obecnym etapie prac legislacyjnych nad  tą ustawą.

IV.7021.28.2019

RPO zaskarżył do sądu umorzenie przez PUODO sprawy oświadczeń sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń

Data: 2020-06-23
  • Ustawa „kagańcowa” nakazała sędziom i prokuratorom składanie jawnych oświadczeń o członkostwie m.in. w stowarzyszeniach
  • Zagraża to ich prawu do prywatności i jest sprzeczne z prawem do ochrony danych osobowych
  • Rzecznik wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o zablokowanie tych przepisów - Jan Nowak odmówił
  • Teraz RPO zaskarżył tę decyzję do sądu administracyjnego. Powołał się na RODO, Konstytucję, Kartę Praw Podstawowych UE i konwencję praw człowieka

Tzw. ustawa „kagańcowa” z 20 grudnia 2019 r., która weszła w życie 14 lutego 2020 r., wprowadziła obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczenia o tym, do jakich zrzeszeń i stowarzyszeń należą. Informacje są publicznie dostępne.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich ma wiele wątpliwości co do zgodności tego obowiązku z Konstytucją. Wyrażał je w trakcie prac nad ustawą, w tym w obszernej opinii przedstawionej Marszałkowi Senatu. Dlatego 9 marca 2010 r. wystąpił do prezesa UODO o zablokowanie tych przepisów w ramach tzw. środka zabezpieczającego (Jan Nowak skorzystał z takiej możliwości w sprawie list poparcia do KRS, wstrzymując ich upublicznienie).

Adam Bodnar wskazywał, że ustawa z 20 grudnia 2019 r.  jest środkiem powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich.

W wielu przypadkach upublicznienie tych informacji może prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT). Tymczasem Konstytucja wyraźnie zakazuje zobowiązywania obywateli do ujawniania tego typu danych (art. 53 ust. 7).

Obowiązek ten może także ograniczać działania sędziów i prokuratorów w korzystaniu z wolności zrzeszania się (art. 58 Konstytucji). A zgodnie z przepisami i uznanymi standardami prawa międzynarodowego, opracowanymi m.in. przez organy Rady Europy i ONZ, sędziowie mają prawo korzystania z wolności zrzeszania się.

RPO powołał się na orzecznictwo sądów administracyjnych. Podkreśla się w nim, że nawet wyraźne przepisy ustawowe należy stosować z uwzględnieniem prawa do prywatności i ochrony danych osobowych -  przysługującego także sędziom i prokuratorom.

A teraz, w porównaniu z innymi funkcjonariuszami publicznymi, np. posłami czy senatorami, mają oni węższą sferę prywatności. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy na gruncie prawa, w tym Konstytucji. Taki obowiązek mają np. funkcjonariusze służb mundurowych, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i żołnierze zawodowi. Ich dane nie są jednak upubliczniane.

Z prawa do zablokowania przetwarzania danych osobowych przez wydanie decyzji o środku zabezpieczającym PUODO skorzystał m.in. w sprawie list poparcia dla kandydatów do  KRS, czasowo zawieszając możliwość ich opublikowania. Zdaniem RPO skorzystanie z tego środka byłoby tym bardziej uzasadnione w tej sprawie.

Decyzja PUODO

Po przeprowadzeniu postępowania prezes UODO odrzucił wnioski RPO, a postępowanie 6 kwietnia 2020 r. umorzył.

Jak wskazano w uzasadnieniu tej decyzji, obowiązek składania oświadczeń i ich upublicznienia jednoznacznie wynika z przepisów prawa. Dlatego przetwarzanie danych osobowych nie narusza przepisów o ochronie danych osobowych. W ocenie PUODO trudno uznać, by dalsze ich przetwarzanie mogło spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki, skoro odbywa się w wykonaniu powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Zdaniem PUODO przepisy ustawy  bardzo jednoznacznie i w sposób nie wymagający interpretacji określają obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczeń oraz  obowiązek ich upublicznienia.  Zdaniem PUODO istnienie wyraźne przepisu ustawowego nie pozwala na skorzystanie z uprawnienia do wydania środka zabezpieczającego ze względu na przepis art. 6 ust. 1 lit. c) RODO. Przewiduje on, że „przetwarzanie danych osobowych jest zgodne z prawem m. in. wówczas, gdy jest niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze”.

Uzasadnienie nie odnosi się do zarzutu RPO co do niezgodności ustawy z zasadą minimalizacji danych oraz ochrony prawa do prywatności, mających swoją podstawę w innych przepisach RODO. 

PUODO nie stwierdził naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych i umorzył postępowanie jako bezprzedmiotowe. W uzasadnieniu powołano się na wyrok WSA w Warszawie w sprawie list poparcia do KRS. W styczniu 2020 r. orzekł on, że PUODO nie mógł zablokować ich opublikowania ze względu na wyraźną podstawę prawną przewidującą publiczność tych danych.

RPO podkreślał przy tym, że WSA dopuścił możliwość badania zgodności przepisów o obowiązku publikacji list z prawem do prywatności sędziów. Uznał jednak, że – w tym wypadku – powinno ono ustąpić przed prawem do dostępu do informacji publicznej.

PUODO odmówił jednak dokonania oceny w tym zakresie. Wskazał, że tego typu analiza polegałaby na kwestionowaniu konstytucyjności przepisów ustawy, do czego uprawniony jest jedynie Trybunał Konstytucyjny. W związku z brakiem możliwości wystąpienia do TK PUODO umorzył postępowanie także w tym zakresie.

Od decyzji PUODO przysługuje skarga do sądu administracyjnego. RPO skorzystał z tej możliwości, mając na względzie ochronę praw i wolności obywatelskich.

Wnioski skargi RPO

Rzecznik wnosi, by Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję PUODO, której zarzuca:

  • naruszenie art. 6 ust. 1 lit c rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO) poprzez jego błędną wykładnię;
  • naruszenie art. 57 ust. 1 lit a RODO poprzez niezapewnienie skuteczności przepisów RODO względem przepisów krajowych;
  • naruszenie art. 47 Konstytucji RP, art. 7 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 8 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez niezapewnienie realizacji prawa do ochrony życia prywatnego podmiotów, których praw i obowiązków dotyczyło prowadzone postępowanie;
  • naruszenie art. 51 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, art. 8 Karty Praw Podstawowych UE, oraz art. 8 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez niezapewnienie realizacji prawa do ochrony danych osobowych podmiotów, których praw i obowiązków dotyczyło prowadzone postępowanie.
  • naruszenie art. 53 ust. 1 i 2, art. 10 ust. 1 Karty Praw Podstawowych UE i art. 9 ust. 1 i 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez nieuzasadnione i nieproporcjonalne ograniczenie swobody w korzystaniu przez sędziów i prokuratorów z wolności sumienia i religii oraz art. 53 ust. 7 Konstytucji poprzez ich zobowiązanie do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Pełną treść skargi do WSA prezentujemy w załączniku poniżej.

VII.501.53.2020     

Koronawirus. Prezes NIK weźmie pod uwagę wniosek RPO o kontrolę wojewodów pod kątem planów działania na wypadek epidemii

Data: 2020-06-10
  • Do zwalczania epidemii wojewodowie kierowali osoby wyłączone z tego obowiązku z mocy prawa – powyżej 60. roku życia, kobiety w ciąży oraz wychowujących dziecko w wieku do 14 lat.
  • Takie niedopuszczalne przypadki mogły wynikać z nienależytego wypełnienia przez wojewodów obowiązku sporządzania i aktualizacji planów działania na wypadek epidemii
  • Dlatego RPO wniósł do prezesa Najwyższej Izby Kontroli o kontrolę wojewodów pod tym względem
  • Wniosek będzie wzięty pod uwagę przy planowaniu pracy NIK. Wszystkie wnioski kierowane przez Pana do NIK są dla nas istotne, poruszają bowiem ważne tematy społeczne – odpowiedział Marian Banaś

Według ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wojewoda sporządza wojewódzki plan działania na wypadek wystąpienia epidemii (na okres trzech lat, z możliwością aktualizacji). Plan obejmuje m.in.  imienne listy osób, które mogą zostać skierowane do działań służących ochronie zdrowia publicznego przed zakażeniami i chorobami zakaźnymi.  Jest przygotowywany i aktualizowany na podstawie informacji jednostek samorządu terytorialnego, podmiotów leczniczych i innych dysponentów obiektów użyteczności publicznej.

Listy osób, które mogą być skierowane do pracy, zawierają: imię i nazwisko; wykonywany zawód; datę urodzenia; numer PESEL, płeć oraz adres miejsca zamieszkania. Skierowaniu do pracy niosącej ryzyko zakażenia przy zwalczaniu epidemii nie podlegają:

  • osoby, które nie ukończyły 18 lat bądź ukończyły 60 lat;
  • kobiety w ciąży;
  • osoby samotnie wychowujące dziecko w wieku do 18 lat;
  • osoby wychowujące dziecko w wieku do 14 lat oraz dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego;
  • osoby, u których orzeczono częściową lub całkowitą niezdolność do pracy; inwalidzi i osoby z orzeczonymi chorobami przewlekłymi;
  • osoby, o których mowa w art. 2 ustawy z dnia 31 lipca 1981 r. o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe oraz parlamentarzyści.

Tymczasem – jak wynika z informacji RPO i doniesień  mediów - do pracy niosącej ryzyko zakażenia przy zwalczaniu epidemii kierowano ostatnio osoby wyłączone z mocy ustawy, zwłaszcza powyżej 60. roku życia, kobiety w ciąży oraz wychowujących  dziecko w wieku do 14 lat.

Analiza informacji w Biuletynie Informacji Publicznej może wskazywać, że plany działania na wypadek wystąpienia epidemii mogły być w niektórych przypadkach sporządzane lub aktualizowane w trybie pilnym już w trakcie epidemii. Mogło to wpłynąć na ich rzetelność, kompletność i aktualność, a w konsekwencji - naruszać prawa osób wyłączonych z przedmiotowego obowiązku z mocy prawa.

W związku z tym niedopuszczalne w świetle prawa oraz zasad współżycia społecznego, przypadki kierowania do pracy osób wyłączonych z mocy prawa z tego obowiązku mogą wynikać z nienależytego wypełnienia przez wojewodów obowiązku sporządzania i aktualizacji planów działania.

- W świetle wskazanych okoliczności, wypełniając swój konstytucyjny obowiązek, zwracam się do Pana Prezesa o rozważenie postulowanych przeze mnie działań – napisał 29 kwietnia 2020 r. Adam Bodnar do prezesa NIK Mariana Banasia.

- Odpowiadając na wystąpienie Pana Rzecznika z 29 kwietnia br., o podjęcie przez NIK kontroli w zakresie wywiązywania się przez wojewodów z obowiązku sporządzania i aktualizacji wojewódzkich planów działania na wypadek wystąpienia epidemii, informuję, że zasygnalizowane przez Pana kwestie zostały poddane szerokiej analizie i zgłoszony wniosek będzie wzięty pod uwagę przy planowaniu pracy NIK. Zapewniam, że wszystkie wnioski kierowane przez Pana do Najwyższej Izby Kontroli są dla nas istotne, poruszają bowiem ważne tematy społeczne – odpisał prezes NIK.

V.7014.19.2020

Koronawirus. Po błędzie władz kwarantanna obywatela wydłużona o trzy dni. Interwencja RPO

Data: 2020-06-03
  • Lubuski Urząd Wojewódzki wprowadził do systemu Ewidencji Wjazdów do Polski błędne dane o dacie przekroczenia przez obywatela granicy państwowej – w efekcie jego kwarantanna wydłużyła się o trzy dni
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się tą sprawą, bo doszło do naruszenia praw obywatela przez władze

Pan Maciej poskarżył się RPO, że Lubuski Urząd Wojewódzki wprowadził do systemu teleinformatycznego Ewidencja Wjazdów do Polski błędne dane dotyczące daty przekroczenia przez niego granicy państwowej .W efekcie okres kwarantanny, którą został objęty, uległ wydłużeniu o trzy dni.

Wrócił on do Polski 16 marca 2020 r. wobec czego 14-dniowa kwarantanna powinna upłynąć 30 marca. Tymczasem, według informacji EWP, miała ona zakończyć się 2 kwietnia.

O tych nieprawidłowościach pan Maciej poinformował Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną.  Z jej odpowiedzi wynika, że pracownicy sanepidu otrzymali zgodę na dokonywanie korekty danych wpisanych do Ewidencji Wjazdów do Polski. Warunkiem jest jednak  przesłanie do stacji dokumentów potwierdzających okoliczność, że okres kwarantanny został błędnie ustalony.

Dlatego RPO spytał szefową stacji, czy pan Maciej dostarczył dokumenty pozwalające na dokonanie korekty jego danych w EWP. Jeżeli nie doszło do usunięcia błędów  w tej ewidencji, RPO prosi o  informację, czy PSSE otrzymała zgłoszenie, że obywatel naruszył zakaz opuszczenia miejsca kwarantanny w okresie od 31 marca do 2 kwietnia 2020 r.

Już wcześniej RPO interweniował w sprawie błędnego oznaczenia czasu kwarantanny. W jednej z takich spraw dyrektor generalny Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp. Roman Sondej odpisał RPO, że zgodnie z  §  2 ust. 3 pkt 2 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z 20 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii, Wojewoda Lubuski do 30 marca 2020 r. otrzymywał od Straży Granicznej papierową wersję karty lokalizacyjnej, która zawierała dane o osobie podlegającej kwarantannie. Następnie dane te były wprowadzane do systemu EWP.

- Rozbieżność dat kwarantanny, jaka miała miejsce w przypadku (….) powstała w wyniku procesu migracji danych w systemie EWP z wersji 1.0 do 2.0, której dokonał administrator systemu. Błąd ten został zauważony i jak zapewnili przedstawiciele administratora systemu niezwłocznie naprawiony, a błędne dane zostały skorygowane 29 marca ok. godziny 23 – głosi odpowiedź. Zostały o tym powiadomione urzędy wojewódzkie oraz przedstawiciele policji.

Wojewoda nie jest administratorem systemu, nie dokonywał modyfikacji błędu w datach, nie drukował, nie przesyłał i w żaden inny sposób nie przekazywał danych do jednostek policji. Policja i sanepid mają taki sam wgląd do systemu EWP, jak urzędy wojewódzkie. Lubuski Urząd Wojewódzki nie miał zatem wpływu na to, kiedy jednostka policji z woj. małopolskiego faktycznie wydrukowała informacje dotyczące przedmiotowej  kwarantanny - odpowiedział Roman Sondej.

V.7018.254.2020

Koronawirus. Rzecznik: co z podwyżkami w Krajowej Administracji Skarbowej?

Data: 2020-05-12
  • Funkcjonariusze i pracownicy Krajowej Administracji Skarbowej obawiają się niedotrzymania przez rząd porozumienia w sprawie podwyżek uposażeń
  • Spodziewają się wręcz zmniejszenia premii, zwolnień oraz redukcji etatów
  • A niedawno - w związku z utworzeniem KAS - przeszli reorganizację i byli zapewniani o sukcesach w związku ze wzrostem ściągalności podatku VAT
  • Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej biorą też aktywny udział w walce z koronawirusem

Funkcjonariusze i pracownicy Krajowej Administracji Skarbowej masowo zwracają się do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie niedotrzymania warunków porozumienia zawartego 29 stycznia 2020 r. pomiędzy kierownictwem KAS a Komitetem Protestacyjnym co do realizacji postulatów płacowych członków korpusu służby cywilnej, funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej i pracowników nieobjętych mnożnikowymi systemami wynagrodzeń zatrudnionych w ramach KAS. Porozumienie zostało zatwierdzone przez Ministra Finansów.

Zasadnicze uwagi dotyczą realizacji § 1 ust. 1 Porozumienia, który określa, że od 1 stycznia 2020 r. pracownicy  i funkcjonariusze KAS otrzymają podwyżki wynagrodzeń w przeciętnej miesięcznej wysokości obejmującej również 6-procentowy wzrost kwoty bazowej.

Według porozumienia podwyżki mają być wypłacone w ciągu 3 miesięcy po ogłoszeniu ustawy budżetowej na rok 2020, z wyrównaniem od 1 stycznia. Zdaniem wnioskodawców środki na to zagwarantowano w uchwale modernizacyjnej KAS i w obecnej ustawie budżetowej.

Tymczasem sygnały uzyskiwane przez pracowników i funkcjonariuszy KAS świadczą o tym, że strona rządowa zamierza wycofać się z zobowiązań. Ponadto wypłacenie już funkcjonariuszom MSWiA podwyżek z wyrównaniem od 1 stycznia 2020 r. odbierają oni jako przejaw dyskryminacji i zamiar wyłączenia ich ponad 60-tysięcznej grupy zawodowej z kręgu beneficjentów obietnic rządu.

Podnoszą także, że spodziewają się zmniejszenia premii, zwolnień oraz redukcji etatów. Jest to dla nich szczególnie dotkliwe, bo niedawno w związku z utworzeniem KAS przeszli reorganizację i byli zapewniani o szczególnych osiągnięciach i sukcesach w związku z wzrostem ściągalności podatku VAT.

A wykonują oni zadania z zakresu realizacji dochodów z tytułu podatków, należności celnych, opłat oraz niepodatkowych należności budżetowych, ochrony interesów Skarbu Państwa oraz ochrony obszaru celnego Unii Europejskiej. Zapewniają też obsługę i wsparcie podatnika i płatnika w prawidłowym wykonywaniu obowiązków podatkowych oraz obsługę i wsparcie przedsiębiorcy w prawidłowym wykonywaniu obowiązków celnych.               

Nie do przecenienia jest też ich wkład w zwalczanie przestępczości zorganizowanej zajmującej się przemytem, nadzorem i kontrolą firm zajmujących się działalnością akcyzową, kontrolą transportu paliw, alkoholu i innych towarów, z których podatki wzbogacają budżet państwa. W trudnej obecnie sytuacji epidemicznej i gospodarczej dbają o zachowanie prawidłowego obrotu handlowego z zagranicą.

Ponadto funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej biorą aktywny udział w walce z koronawirusem, na równi z innymi służbami mundurowymi. Uczestniczą w bezpośrednim kontakcie z osobami przekraczającymi przejścia graniczne, a także w odprawach celnych towarów w oddziałach wewnętrznych.

Zaznaczają, że to dzięki ich zaangażowaniu ogromne transporty środków medycznych do zwalczania epidemii, jakie przybyły do Polski, były natychmiast odprawiane. Dbają także, aby z kraju nie były wywożone środki medyczne takie jak leki, respiratory i maseczki ochronne.

Rzecznik poprosił Magdalena Rzeczkowską, szefową Krajowej Administracji Skarbowej, o informację dotyczącą realizacji porozumienia.

WZF.7044.5.2020

Koronawirus. Rzecznik do MSWiA: dlaczego wstrzymano wydawanie paszportów?

Data: 2020-05-06
  • Obywatele skarżą się na odmowy wydawania paszportów od momentu ogłoszenia stanu epidemii
  • Nie mogą ich otrzymać, mimo że spełniają wszystkie warunki przewidziane w przepisach
  • W efekcie nie mogą wyjechać np. w celu zaopiekowania się krewnymi, przebywającymi w państwach spoza Unii Europejskiej

Od momentu ogłoszenia stanu epidemicznego, a następnie stanu epidemii, do Rzecznika Praw Obywatelskich zgłaszają się obywatele, którzy proszą o pomoc w sprawie odbioru akt stanu cywilnego i paszportów.

Rzecznik otrzymuje informacje o formułowanym przez te urzędy wymaganiu osobistego stawiennictwa w urzędzie (co nie zawsze jest i było możliwe) albo też niemożności odbioru dokumentów z uwagi na zmianę czasu pracy urzędów.

Odpowiedzi dla RPO na interwencje w sprawach indywidualnych wskazują, że zmiany  w organizacji pracy pozwalają na rozwiązywanie tych problemów.

Z niepokojem Rzecznik odbiera skargi od osób, którym odmawia się wydania paszportu. Sytuację tę potwierdzają artykuły prasowe, w których opisywane są takie  identyczne (np. Wojewoda wstrzymał przyjmowanie wniosków
o paszporty. "To nie jest rzecz pierwszej potrzeby", Gazeta Wyborcza z 4 maja 2020 r.).

Adam Bodnar poprosił o wyjaśnienia szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Pyta także, czy wydano wytyczne ws. kontaktów pracowników urzędów stanu cywilnego z obywatelami, które uwzględniałyby aktualną sytuację epidemiczną. Chce również informacji, jaka podstawa prawna przemawia za wstrzymaniem wydawania paszportów i czy są to decyzje podejmowane samodzielnie przez wojewodów, czy też decyzja taka zapadła na szczeblu centralnym.

VII.534.12.2020

Koronawirus i Tarcza 2.0. „To jedynie ramy prawne dla ewentualnych dalszych działań” – rząd o ewentualnych zwolnieniach czy obniżkach płac w administracji rządowej

Data: 2020-05-05
  • To jedynie ramy prawne dla ewentualnych dalszych działań, ale nie pociągają za sobą automatycznego przeprowadzenia redukcji zatrudnienia oraz obniżki pensji w urzędach
  • Tak rząd odpowiada RPO, zaniepokojonemu tym, że tarcza antykryzysowa przewiduje to w sytuacji, gdy negatywne skutki gospodarcze COVID-19 będą zagrażać finansom publicznym

Wśród zmian wprowadzonych ustawą z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS – COV – 2 znalazły się rozwiązania mające na celu wprowadzenie elastycznego mechanizmu ograniczenia kosztów osobowych funkcjonowania administracji rządowej.

Rada Ministrów - w przypadku gdy negatywne skutki gospodarcze COVID-19 będą powodować stan zagrożenia dla finansów publicznych państwa - została uprawniona do wydania rozporządzenia, w którym określi rodzaj stosowanych rozwiązań w zakresie ograniczenia kosztów wynagrodzeń osobowych w podmiotach wchodzących w skład szeroko rozumianej administracji rządowej.

Pozwala to nałożyć obowiązek zmniejszenia zatrudnienia, a także wprowadzić na czas określony, nie dłuższy niż do końca danego roku budżetowego, mniej korzystne warunki zatrudnienia pracowników. W praktyce oznacza to zarówno możliwość dokonywania zwolnień osób zatrudnionych w administracji rządowej, jak też możliwość obniżenia  wynagrodzenia.

Zgodnie z art. 15 zzzzzp ust. 4 ustawy wysokość wskaźnika zmniejszenia zatrudnienia określa się z uwzględnieniem aktualnej sytuacji finansów publicznych, sytuacji społeczno-gospodarczej oraz potrzeb zapewnienia sprawnej realizacji zadań podmiotu, w którym ma nastąpić redukcja zatrudnienia.

W ocenie RPO tak ogólnie i nieprecyzyjnie określone przesłanki, decydujące o pozbawieniu pracy pracowników zatrudnionych w administracji rządowej mogą nasuwać wątpliwości. Zgodnie bowiem z art. 24 Konstytucji praca znajduje się pod ochroną Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawodawca ma zatem obowiązek precyzyjnego określenia kryteriów dotyczących nie tylko rozwiązania indywidualnego stosunku pracy, ale także określających warunki systemowej redukcji zatrudnienia.

Tych warunków art. 15 zzzzzp ust. 4 ustawy nie spełnia. Założeniem jest, że sprawna realizacja zadań administracji rządowej będzie wciąż możliwa przy znacznej redukcji personelu - choć doświadczenie życiowe przemawia przeciwko temu.

Już obecnie szereg zadań administracji rządowej - właśnie ze względu na jej niedofinansowanie i braki kadrowe - nie jest realizowanych w sposób należyty. Świadczą o tym skargi kierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące funkcjonowania: nadzoru budowlanego, inspekcji ochrony środowiska, wypłaty świadczeń rodzinnych w ramach koordynacji systemu zabezpieczenia społecznego czy też załatwiania spraw cudzoziemców.

Konstytucja nie zawiera wprawdzie wyraźnego przepisu o prawie obywatela do dobrej administracji. Jednak nie może budzić wątpliwości, że prawo takie daje się wyprowadzić z wielu jej postanowień będących konsekwencją i rozwinięciem naczelnej, ustrojowej zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2). Odnosi się ona do wszystkich organów władzy publicznej, a więc i do organów administracji rządowej.

Adam Bodnar obawia się, że taki stan rzeczy może pogłębić zastosowanie wskazanych powyżej przepisów. Wpłynie to w istotny sposób na załatwianie spraw obywateli przez administrację rządową.

RPO poprosił o stanowisko w tej sprawie Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Odpowiedź Szefa KPRM

- Rozwiązania przewidziane w ww. ustawie są ściśle związane z wyjątkową sytuacją wywołaną przez epidemię C0V1D-19. Prognozowane spowolnienie gospodarcze skutkować będzie spadkiem wpływów z podatków, opłat oraz innych dochodów budżetu państwa przy jednoczesnej potrzebie wzrostu wydatków publicznych. Może to pociągnąć za sobą konieczność poszukiwania oszczędności, także w zakresie funkcjonowania administracji rządowej.

Pragnę podkreślić, że wejście w życie wspomnianych przepisów tworzy jedynie ramy prawne dla ewentualnych dalszych działań, ale nie pociąga za sobą automatycznego przeprowadzenia redukcji zatrudnienia oraz obniżki pensji w urzędach.

Pragnę zapewnić, że Rada Ministrów podejmując decyzje w tym zakresie uwzględniać będzie konieczność prawidłowego realizowania zadań administracji rządowej – odpisał minister Michał Dworczyk.

III.7040.22.2020

Koronawirus. Rodzina chciała po powrocie do kraju kwarantanny w domu – wyjaśnienia Straży Granicznej

Data: 2020-04-30
  • Obowiązek kwarantanny powstaje z mocy prawa po przekroczeniu granicy RP. Wobec tego Straż Graniczna nie mogła nakazać i nie nakazała skarżącej i jej rodzinie kwarantanny w ośrodku w Solinie
  • Pani Diana skarżyła się, że po powrocie w ramach programu „Lot do domu” pogranicznicy na lotnisku nie pozwolili im udać się tam, gdzie zamierzali odbyć kwarantannę
  • Informacja o miejscu obowiązkowej kwarantanny była podana do wiadomości przez służby konsularne rezerwujące miejsca na lot – wyjaśnia Straż Graniczna
  • A zaakceptowanie tego miejsca kwarantanny było warunkiem skorzystania z oferowanego rejsu do Polski

Pani Diana 7 kwietnia 2020 r., wróciła z mężem i dwójką dzieci do kraju w ramach rządowego programu „Lot do domu”. Na lotnisku wskazali miejsce, w którym zamierzali odbyć obowiązkową kwarantannę. Adres umieścili na karcie lokalizacyjnej.

Mimo to funkcjonariusze Straży Granicznej nie pozwolili im na opuszczenie lotniska. Rodzina została skierowana do odbycia zbiorowej kwarantanny w ośrodku w Bieszczadach.

W ocenie RPO – który wystąpił w tej sprawie do Komendanta Bieszczadzkiego Oddziału SG - decyzja jest niezgodna z prawem. Prawo takie przysługuje organom państwa wyłącznie w sytuacji, gdy osoby powracające z zagranicy nie wskażą na karcie lokalizacyjnej miejsca, w którym odbędą kwarantannę.

Odpowiedź Straży Granicznej

Do sprawy odniósł się komendant bieszczadzkiego oddziału SG gen. bryg.  Robert Rogoz.

Wyjaśnił, że skarżąca przybyła wraz z mężem i dwójką dzieci do Portu Lotniczego w Rzeszowie-Jasionka samolotem wykonującym rejs z Mediolanu w ramach rządowego programu „Lot do domu”.  Ze względu na sytuację epidemiczną w północnych Włoszech, organizator rejsu podjął decyzję o narzuceniu zainteresowanym pasażerom miejsca odbywania kwarantanny, na które wybrany został wojskowy ośrodek wypoczynkowy nad Soliną.

W tym przypadku zaakceptowanie miejsca kwarantanny było warunkiem skorzystania z oferowanego rejsu do Polski. Wszystkie osoby powinny o tym zostać powiadomione przez organizatora. Informacja o miejscu obowiązkowej kwarantanny była podana do wiadomości przez służby konsularne rezerwujące miejsca na rejs. Dla podróżnych wybierających ten rejs dostępna była karta lokalizacyjna z wypełnionym polem miejsca odbywania kwarantanny w Solinie.

Informacja o miejscu obowiązkowej kwarantanny dla podróżnych tego rejsu podana była też do wiadomości w ramach akcji informacyjnej prowadzonej we włoskich mediach.

Taką informację z pewnością miała również pani Diana, której karta lokalizacyjna przedłożona funkcjonariuszowi Straży Granicznej – podobnie jak karty  pozostałych członków rodziny – zawierała skreślony adres wskazany przez organizatora rejsu, a w to miejsce ręcznie dopisany został  wybrany przez nią adres miejsca kwarantanny.

Sytuacja została skonsultowana z obecnymi w porcie lotniczym przedstawicielami Państwowej Granicznej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Przemyślu. Uzyskano od nich informację, że wszyscy pasażerowie lotu przewiezieni zostaną do wskazanego im ośrodka w miejscowości Solina i tam będą odbywali kwarantannę. Do systemu wpisany został adres widniejący pierwotnie na karcie lokalizacyjnej.

Jednocześnie, zgodnie ze wskazaniem PGSSE w Przemyślu, podróżną poinformowano, że po rozpoczęciu kwarantanny może zwrócić się do właściwego miejscowo Państwowego Inspektora Sanitarnego o  zmianę miejsca odbywania kwarantanny. Na tym czynności Straży Granicznej zostały zakończone.

Dalszą organizację transportu i pobytu przybyłych osób organizowały Siły Zbrojne RP. Biorąc pod uwagę przytoczony powyżej stan prawny i faktyczny, należy stwierdzić, iż zarzuty, że funkcjonariusze Straży Granicznej nie pozwolili jej, mężowi i jej dzieciom opuścić lotniska i udać się do miejsca, w którym zadeklarowali odbycie kwarantanny, nie mają uzasadnienia.

Straż Graniczna nie kierowała bowiem ruchem pasażerów po odprawie granicznej i nie organizowała im transportu do miejsca odbywania kwarantanny. Organy Straży Granicznej nie wydawały też żadnych decyzji administracyjnych związanych z odbywaniem kwarantanny.

Obowiązek odbycia  kwarantanny powstaje z mocy prawa po przekroczeniu granicy i nie wymaga odrębnej decyzji organu inspekcji sanitarnej. Tym samym Straż Graniczna nie mogła nakazać i nie nakazała pani Dianie i jej rodzinie odbywania kwarantanny w ośrodku w Solinie.

Wydaje się zatem, że pasażerowie dobrowolnie korzystający z wyczarterowanego statku powietrznego na zlecenie Prezesa Rady Ministrów w celu powrotu do Polski powinni stosować się do warunków stawianych przez organizatora.   

V.7018.267.2020

Koronawirus. RPO wnosi do NIK o kontrolę wojewodów pod kątem planów działania na wypadek epidemii

Data: 2020-04-29
  • Do zwalczania epidemii wojewodowie kierowali osoby wyłączone z tego obowiązku z mocy prawa – powyżej 60. roku życia, kobiety w ciąży oraz wychowujących dziecko w wieku do 14 lat.
  • Takie niedopuszczalne przypadki mogły wynikać z nienależytego wypełnienia przez wojewodów obowiązku sporządzania i aktualizacji planów działania na wypadek epidemii
  • Dlatego RPO wnosi do prezesa Najwyższej Izby Kontroli o kontrolę wojewodów pod tym względem

Według ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wojewoda sporządza wojewódzki plan działania na wypadek wystąpienia epidemii (na okres trzech lat, z możliwością aktualizacji). Plan obejmuje m.in.  imienne listy osób, które mogą zostać skierowane do działań służących ochronie zdrowia publicznego przed zakażeniami i chorobami zakaźnymi.  Jest przygotowywany i aktualizowany na podstawie informacji jednostek samorządu terytorialnego, podmiotów leczniczych i innych dysponentów obiektów użyteczności publicznej.

Listy osób, które mogą być skierowane do pracy, zawierają: imię i nazwisko; wykonywany zawód; datę urodzenia; numer PESEL, płeć oraz adres miejsca zamieszkania. Skierowaniu do pracy niosącej ryzyko zakażenia przy zwalczaniu epidemii nie podlegają:

  • osoby, które nie ukończyły 18 lat bądź ukończyły 60 lat;
  • kobiety w ciąży;
  • osoby samotnie wychowujące dziecko w wieku do 18 lat;
  • osoby wychowujące dziecko w wieku do 14 lat oraz dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego;
  • osoby, u których orzeczono częściową lub całkowitą niezdolność do pracy; inwalidzi i osoby z orzeczonymi chorobami przewlekłymi;
  • osoby, o których mowa w art. 2 ustawy z dnia 31 lipca 1981 r. o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe oraz parlamentarzyści.

Tymczasem – jak wynika z informacji RPO i doniesień  mediów - do pracy niosącej ryzyko zakażenia przy zwalczaniu epidemii kierowano ostatnio osoby wyłączone z mocy ustawy, zwłaszcza powyżej 60. roku życia, kobiety w ciąży oraz wychowujących  dziecko w wieku do 14 lat.

Analiza informacji w Biuletynie Informacji Publicznej może wskazywać, że plany działania na wypadek wystąpienia epidemii mogły być w niektórych przypadkach sporządzane lub aktualizowane w trybie pilnym już w trakcie epidemii. Mogło to wpłynąć na ich rzetelność, kompletność i aktualność, a w konsekwencji - naruszać prawa osób wyłączonych z przedmiotowego obowiązku z mocy prawa.

W związku z tym niedopuszczalne w świetle prawa oraz zasad współżycia społecznego, przypadki kierowania do pracy osób wyłączonych z mocy prawa z tego obowiązku mogą wynikać z nienależytego wypełnienia przez wojewodów obowiązku sporządzania i aktualizacji planów działania.

- W świetle wskazanych okoliczności, wypełniając swój konstytucyjny obowiązek, zwracam się do Pana Prezesa o rozważenie postulowanych przeze mnie działań – napisał Adam Bodnar do prezesa NIK Mariana Banasia.

V.7014.19.2020

Koronawirus. Kłopoty ludzi z kwarantanną

Data: 2020-04-27
  • Bezzasadne przedłużanie kwarantanny  po powrocie z zagranicy - często mimo negatywnych testów lub wskutek „błędów systemu”
  • Niezasadne nakładanie tego obowiązku wobec wcześniej obowiązujących odstępstw dla pracowników rejonów przygranicznych
  • Nieodpowiednie warunki jej odbywania w miejscach kwarantanny zbiorowej
  • Brak koordynacji: np. Straż Graniczna nie przekazuje informacji Inspekcji Sanitarnej - w efekcie osób poddanych kwarantannie „nie ma w systemie”
  • A to rodzi problemy ze zwolnieniami od pracy czy świadczeniami z ZUS

Takie skargi wpływają do Rzecznika Praw Obywatelskich od obywateli w sprawie obowiązkowej 14-dniowej kwarantanny dla osób wracających do kraju. RPO  występuje w ich sprawach do odpowiednich organów państwa.

Rodzina chciała kwarantanny w domu – Straż Graniczna nie pozwoliła

Pani Diana 7 kwietnia wróciła z mężem i dwójką dzieci do kraju w ramach rządowego programu „Lot do domu”. Na lotnisku wskazali miejsce, w którym zamierzali odbyć obowiązkową kwarantannę. Adres umieścili na karcie lokalizacyjnej.

Mimo to funkcjonariusze Straży Granicznej nie pozwolili im na opuszczenie lotniska. Rodzina została skierowana do odbycia zbiorowej kwarantanny w ośrodku w Bieszczadach.

W ocenie RPO – który wystąpił w tej sprawie do Komendanta Bieszczadzkiego Oddziału SG - decyzja jest niezgodna z prawem. Prawo takie przysługuje organom państwa wyłącznie w sytuacji, gdy osoby powracające z zagranicy nie wskażą na karcie lokalizacyjnej miejsca, w którym odbędą kwarantannę.

Pana Piotra nie ma w systemie

17 marca pan Piotr wraz z bliską osobą przekroczył granicą polsko-niemiecką. Wypełnili odpowiednie dokumenty i poddali się 14-dniowej kwarantannie domowej. Na podstawie wyliczeń - wg algorytmu ze strony Głównego Inspektoratu Sanitarnego – powinna się ona kończyć 1 kwietnia. NFZ zapewniał, że zawiadomienie o odbywaniu kwarantanny dla usprawiedliwienia nieobecności w pracy powinno przyjść drogą pocztową z Sanepidu. Pan Piotr jednak nic nie dostał.

Zadzwonił na policję, gdzie dowiedział się, że nie ma ich w bazie osób poddawanych codziennej kontroli. Policjant dodał, że „sytuacja może ulec zmianie jutro, gdyż bywa, że dane zostają przesłane z opóźnieniem."

Potem pan Piotr pytał Stację Sanitarno-Epidemiologiczną, gdzie również dowiedział się, że nie ma ich w bazie osób które przebywają w kwarantannie domowej, „ale naszej sprawy nie są w stanie rozwiązać, bo nie mieszkamy w tym powiecie”.

Kontaktował się również elektronicznie i telefonicznie ze Strażą Graniczną oraz Lubuskim Urzędem Wojewódzkim (dokąd w pierwszej kolejności spływają wypełniane na granicy karty lokalizacyjne). Urzędnicy nie potrafią odpowiedzieć, czy jesteśmy na kwarantannie. Karty lokalizacyjne gdzieś się pewnie zawieruszyły - a są to jedyne dokumenty jakie wypełniliśmy na granicy.

„Błąd systemu” wydłuża kwarantannę pani Magdzie

Pani Magda skarżyła się na wprowadzenie do systemu elektronicznego złych danych dotyczących dat kwarantanny jej i narzeczonego, po przekroczeniu granicy 15 marca 2020 r.  Sanepid potwierdził, że kwarantannę mieli oni do 29 marca. Tymczasem Wojewódzki Urząd Lubuski wysłał policji dane, że kończy się ona 31 marca.

Pani Magda domagała się od 27 marca sprostowania od urzędu. Nikt jej nie odpowiedział, choć – jak wskazywała - urząd popełnił błąd, a nie rozwiązuje go. Zwróciła się o pomoc do RPO.

Dyrektor generalny Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp. odpisał RPO, że do 30 marca 2020 r. otrzymywał od Straży Granicznej papierową wersję karty lokalizacyjnej, która zawierała dane o osobie podlegającej kwarantannie. Następnie dane te były wprowadzane do systemu EWP (ewidencji wjazdów do Polski).

- Rozbieżność dat kwarantanny, jaka miała miejsce w przypadku (….), powstała w wyniku procesu migracji danych w systemie EWP z wersji 1.0 do 2.0, której dokonał administrator systemu. Błąd ten został zauważony i jak zapewnili przedstawiciele administratora systemu niezwłocznie naprawiony, a błędne dane  zostały skorygowane 29 marca ok. godziny 23 – głosi odpowiedź. 

Wojewoda nie jest administratorem systemu, nie dokonywał modyfikacji błędu w datach, nie drukował, nie przesyłał i w żaden inny sposób nie przekazywał danych do jednostek policji. Policja  i sanepid mają taki sam wgląd do systemu EWP, jak urzędy wojewódzkie.  Lubuski Urząd Wojewódzki nie miał zatem wpływu na to, kiedy jednostka policji z woj. małopolskiego faktycznie wydrukowała informacje dotyczące przedmiotowej  kwarantanny.

Ponadto i pani Ewa skarżyła się na niewłaściwy czas trwania kwarantanny.  Wielkopolski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny poinformował ją, że w w systemie Ewidencja Wjazdów do Polski (EWP) widniała błędna data, do której miała mieć kwarantannę. Wskazano, że właściwa kwarantanna powinna trwać do 2 kwietnia.

Pani Roksana pracuje przy granicy – w jej przypadku kwarantanna była niezasadna

Pani Roksana 18 marca pojechała do pracy, którą ma w Niemczech. Tego samego dnia wróciła do kraju. Podczas przekraczania granicy nie została poinformowana o obowiązku kwarantanny. Ale od 25 marca policjanci  codziennie kontrolowali ją w miejscu zamieszkania, sprawdzając, czy wykonuje obowiązek kwarantanny.

Według pani Roksany obowiązek domowej izolacji był w jej przypadku bezpodstawny.

RPO napisał w jej sprawie do Komendy Głównej Straży Granicznej. Wskazał, że rozporządzenie Ministra Zdrowia z 13 marca 2020 r. ws. ogłoszenia na obszarze RP stanu zagrożenia epidemicznego, osoba przekraczająca granicę państwową jest obowiązana odbyć kwarantannę trwającą 14 dni. Jednak według wówczas obowiązującego tego rozporządzenia, kwarantanny nie stosuje się w przypadku przekraczania granicy państwowej w związku z wykonywaniem czynności zawodowych w państwie sąsiadującym z Polską przez osobę wykonująca czynności zawodowe w takim państwie (§ 2 ust. 5 rozporządzenia).

Złe warunki w zbiorowej kwarantannie ujawnia pan Dawid

Pan Dawid 30 marca wylądował w Warszawie. Pogranicznik wprowadził go w błąd, nakazując podać adres kwarantanny zbiorowej, choć pan Dawid ma wolne mieszkanie, które na niego czeka.  

Tymczasem w miejscu zbiorowej kwarantanny, gdzie trafił,  jest bardziej narażony na infekcje wirusem – tym bardziej ze jest w grupie podwyższonego ryzyka.

A warunki tu są złe: w jego pokoju brakuje poszewek na poduszki. Nie ma rękawiczek, mydła i papieru. Śmieci leżą na stosie w kuchni w workach ì nikt z tym nic nie robi. Porozrzucane są zakrwawione chusteczki nie wiadomo po kim. A inni ludzie wychodzą przez siatkę po alkohol po czym się awanturują w środku nocy. Wychodzą też na papierosa  po 6 osób naraz, co stwarza zagrożenie dla reszty. Nikt nie wykonał testu.

V.7018.267.2020, V.7018.246.2020, V.7018.220.2020, V.7018.249.2020

Koronawirus. Starosta Wysokomazowiecki wyjaśnia: nie miałem na myśli stygmatyzowania osób chorych

Data: 2020-04-24
  • Proponując oznaczanie miejsc, gdzie wystąpiły przypadki koronawirusa, nie miałem na myśli stygmatyzowania osób chorych, lecz ochronę zdrowia i życia innych mieszkańców: listonoszy, kurierów, sąsiadów, pracowników medycznych, firm odbierających śmieci itp.
  • Tak starosta wysokomazowiecki Bogdan Zieliński odpowiedział RPO, który prosił go o wyjaśnienia
  • Moje działania odniosły pozytywny skutek: wiele osób skontaktowało się ze stacją sanitarno-epidemiologiczną, ponad 100 wykonano testy – dodał starosta

Zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich wzbudziły informacje prasowe dotyczące publikacji informacji o osobach chorych na koronawirusa na profilu starosty na portalu społecznościowym.  „Podajemy osoby, które są zakażone, podajemy miejsce ich zamieszkania, w postaci miejscowości, albo konkretyzując osoby, które są powszechnie znane, które są rozpoznawalne” – pisał starosta. Ponadto proponował, by na budynkach w których przebywają osoby chore, znalazły się specjalne oznaczenia.

RPO przypomniał, że prywatność w odniesieniu do danych o stanie zdrowia podlega w Polsce szczególnej ochronie (art.  47 i 51 Konstytucji).

W odpowiedzi starosta potwierdził, że proponował oznaczanie domów i mieszkań osób chorych na koronawirusa. - Był to mój spontaniczny pomysł, podyktowany wyłącznie troską o zdrowie i życie mieszkańców. Nie ukrywam, iż w obecnie zaistniałej sytuacji czuję się odpowiedzialny za życie i zdrowie mieszkańców mojego regionu. Konstytucja w art. 68 ust. 4 nakazuje władzom publicznym zwalczanie chorób epidemicznych.

- Konstruując pomysł oznaczania miejsc, w których wystąpiły przypadki koronawirusa, nie miałem na myśli stygmatyzowania osób chorych, a ochronę zdrowia i życia innych mieszkańców: listonoszy, kurierów, sąsiadów, pracowników medycznych, firm odbierających śmieci czy kierowców.

Starosta zapewnił, że nie doszło do ujawnienia jakichkolwiek danych, które mogłyby umożliwić identyfikację osoby fizycznej. 

- Niewątpliwie moje działania odniosły pozytywny skutek: po moim komunikacie na portalu Facebook, wiele osób skontaktowało się z stacją sanitarno-epidemiologiczną, a ponad stu osobom wykonano badania mające na celu wykrycie koronawirusa. Osoby te w ostatnim czasie były u lekarza i chciały wykluczyć możliwość zakażenia.

- Popieram Pańskie działania mające na celu ochronę podstawowych praw obywateli i obywatelek  naszego kraju w czasach pandemii. Niewątpliwie jest to ciężki okres zarówno ze  względu na istniejące ograniczenia, którym poddani są Polacy, jak również ze względu na trudności, jakie dotknęły polską gospodarkę, a tym  samym wielu pracowników i przedsiębiorców – dodał Bogdan Zieliński.

VII.501.93.2020

 

Koronawirus i Tarcza 2.0. Ewentualne zwolnienia w administracji rządowej spowolnią załatwianie spraw obywateli  

Data: 2020-04-22
  • Rząd będzie miał prawo zmniejszać zatrudnienie w administracji rządowej lub obniżać wynagrodzenia
  • Tarcza antykryzysowa przewiduje to w sytuacji, gdy negatywne skutki gospodarcze COVID-19 będą zagrażać finansom publicznym
  • RPO obawia się też, że jeszcze bardziej spowolni to załatwianie spraw obywateli przez urzędy

Wśród zmian wprowadzonych ustawą z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS – COV – 2 znalazły się rozwiązania mające na celu wprowadzenie elastycznego mechanizmu ograniczenia kosztów osobowych funkcjonowania administracji rządowej.

Rada Ministrów - w przypadku gdy negatywne skutki gospodarcze COVID-19 będą powodować stan zagrożenia dla finansów publicznych państwa - została uprawniona do wydania rozporządzenia, w którym określi rodzaj stosowanych rozwiązań w zakresie ograniczenia kosztów wynagrodzeń osobowych w podmiotach wchodzących w skład szeroko rozumianej administracji rządowej.

Pozwala to nałożyć obowiązek zmniejszenia zatrudnienia, a także wprowadzić na czas określony, nie dłuższy niż do końca danego roku budżetowego, mniej korzystne warunki zatrudnienia pracowników.

W praktyce oznacza to zarówno możliwość dokonywania zwolnień osób zatrudnionych w administracji rządowej, jak też możliwość obniżenia  wynagrodzenia.

Zgodnie z art. 15 zzzzzp ust. 4 ustawy wysokość wskaźnika zmniejszenia zatrudnienia określa się z uwzględnieniem aktualnej sytuacji finansów publicznych, sytuacji społeczno-gospodarczej oraz potrzeb zapewnienia sprawnej realizacji zadań podmiotu, w którym ma nastąpić redukcja zatrudnienia.

W ocenie RPO tak ogólnie i nieprecyzyjnie określone przesłanki, decydujące o pozbawieniu pracy pracowników zatrudnionych w administracji rządowej mogą nasuwać wątpliwości. Zgodnie bowiem z art. 24 Konstytucji praca znajduje się pod ochroną Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawodawca ma zatem obowiązek precyzyjnego określenia kryteriów dotyczących nie tylko rozwiązania indywidualnego stosunku pracy, ale także określających warunki systemowej redukcji zatrudnienia.

Tych warunków art. 15 zzzzzp ust. 4 ustawy nie spełnia. Założeniem jest, że sprawna realizacja zadań administracji rządowej będzie wciąż możliwa przy znacznej redukcji personelu - choć doświadczenie życiowe przemawia przeciwko temu.

Już obecnie szereg zadań administracji rządowej - właśnie ze względu na jej niedofinansowanie i braki kadrowe - nie jest realizowanych w sposób należyty. Świadczą o tym skargi kierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące funkcjonowania: nadzoru budowlanego, inspekcji ochrony środowiska, wypłaty świadczeń rodzinnych w ramach koordynacji systemu zabezpieczenia społecznego czy też załatwiania spraw cudzoziemców.

Konstytucja nie zawiera wprawdzie wyraźnego przepisu o prawie obywatela do dobrej administracji. Jednak nie może budzić wątpliwości, że prawo takie daje się wyprowadzić z wielu jej postanowień będących konsekwencją i rozwinięciem naczelnej, ustrojowej zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2). Odnosi się ona do wszystkich organów władzy publicznej, a więc i do organów administracji rządowej.

Adam Bodnar obawia się, że taki stan rzeczy może pogłębić zastosowanie wskazanych powyżej przepisów. Wpłynie to w istotny sposób na załatwianie spraw obywateli przez administrację rządową.

RPO poprosił o stanowisko w tej sprawie Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

III.7040.22.2020

 

Koronawirus i Tarcza 2.0. O poleceniach ustnych do wykonania natychmiast - RPO do MSWiA

Data: 2020-04-22
  • W Tarczy Antykryzysowej 2.0 znalazły się niekorzystne dla obywateli rozwiązania z zakresu prawa administracyjnego
  • RPO zwracał na to uwagę już w trakcie prac parlamentarnych, ale skoro parlament nie zdołał tych uwag przetworzyć, kieruje je teraz w osobnym wystąpieniu do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, licząc na zmianę przepisów.

Prawo administracyjne z założenia oparte jest na relacji podmiotów o nierównoważnej pozycji, czyli podmiotu władczego - jakim jest organ administracji publicznej i podmiotu zależnego - obywatela. Ów brak równowagi rekompensowany jest obywatelom gwarancjami zawartymi w Kodeksie postępowania administracyjnego, dotyczących między innymi terminów, postępowania wyjaśniającego, aktywności strony w postępowaniu oraz dedykowanych jej środków zaskarżenia.

Tarcza 2.0 wprost ogranicza lub narusza te gwarancje.

Drugą kwestią jest niedostosowanie tych rozwiązań do realiów pracy urzędów w naszym kraju, a także sytuacji obywateli w okresie epidemii i możliwości aktywnej współpracy z organami administracji publicznej.

RPO zdaje sobie sprawę, iż opracowanie specustawy musi charakteryzować pośpiech, a z tego wynikają błędy czy nieścisłości w nowych przepisach. Tym bardziej jednak uważa za pilne i konieczne zwrócenie już teraz uwagi na te obszary, które wymagają poprawy. Pozwoli to na uniknięcie wielu problemów, które – czego się obawiam – pojawią się na gruncie stosowania tych przepisów.

Pochopnie wprowadzone, wadliwe przepisy mogą w przyszłości oznaczać nie tylko komplikacje dla obywateli, ale także duże koszty dla administracji publicznej związane z ewentualnym prowadzeniem postępowań nadzwyczajnych, oraz dla Skarbu Państwa wynikłe z konieczności wypłacania odszkodowań za błędne decyzje organów władzy.

Zastrzeżenia RPO budzą w szczególności regulacje dotyczące następujących zagadnień:

  1. poleceń wydawanych przez organy władzy podmiotom publicznym i prywatnym – w ujęciu systemowym;
  2. poleceń wydawanych przez organy władzy podmiotom publicznym i prywatnym w zakresie gospodarowania odpadami;
  3. wstrzymania i zawieszenia biegu terminów w postępowaniu administracyjnym.

Ad.1 Polecenia wydawane przez organy władzy podmiotom publicznym i prywatnym – w ujęciu systemowym

Zgodnie z nowymi przepisami polecenia wydane przez organy władzy zajmujące się przeciwdziałaniem COVID-19, podlegają natychmiastowemu wykonaniu z dniem ich doręczenia lub ogłoszenia i nie wymagają uzasadnienia.

W powołanym przepisie ustawodawca posłużył się klauzulą generalną w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, co powoduje, że organy administracji państwowej dysponują dużą uznaniowością w zakresie wydawania poleceń, które mogą być również skierowane do podmiotów prywatnych (np. przedsiębiorców). Ustawa nie zawiera precyzyjnie określonych przesłanek warunkujących wydanie polecenia oraz wyłącza obowiązek uzasadnienia decyzji, co może prowadzić do arbitralnej ingerencji w konstytucyjne prawa obywateli, takie jak wolność, swoboda przemieszcza się czy prawo własności.

Tarcza 2.0 pozwala też wydawać organom władzy polecenia także „ustnie, w formie pisemnej adnotacji, telefonicznie, za pomocą środków komunikacji elektronicznej lub za pomocą innych środków łączności. Istotne okoliczności takiego załatwienia sprawy powinny być utrwalone w formie protokołu”. To pozwala na odstąpienie od zasady pisemnego załatwiania spraw. Tymczasem pisemna forma chroni obywatela – może on zawsze pokazać, co dokładnie zostało mu przekazane (protokół opisze tylko, jak tę informację rozumiał urzędnik).

Mając na względzie nadzwyczajną sytuację spowodowaną wystąpieniem epidemii koronawirusa, ustna lub telefoniczna forma ogłoszenia decyzji zawierającej polecenie skierowane do podmiotu prywatnego powinna być dopuszczona, ale wyłącznie w razie wystąpienia nagłych i nieprzewidzianych zdarzeń lub okoliczności, gdy wydanie polecenia ma na celu ratowanie zagrożonego zdrowia lub życia obywateli albo zabezpieczenie majątku państwowego przed ciężkimi stratami. Co się zaś tyczy uzasadnień wydawanych decyzji, winny być one sporządzane w każdym przypadku przewidzianym przepisami k.p.a. Przy założeniu, że może okazać się niezbędne niezwłoczne wydanie decyzji ze względów wskazanych powyżej, a sporządzenie uzasadnienia mogłoby opóźnić podjęcie wymaganych czynności, uzasadnienie winno być sporządzane choćby następczo (np. w razie wniesienia odwołania), by umożliwić instancyjną i sądowoadministracyjną kontrolę.

Tarcza 2.0 pozwala też na poleceń Ministrowi Zdrowia. („Minister właściwy do spraw zdrowia może, z własnej inicjatywy lub na wniosek wojewody, wydawać polecenia obowiązujące podmioty inne, niż wymienione w ust. 1, w szczególności osoby prawne i jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej oraz przedsiębiorców”). Wcześniej takie uprawnienia miał tylko Premier. W ustawie nie ma mechanizmów służących zahamowaniu arbitralności wydawania poleceń i umożliwiających realne sprzeciwienie się tym poleceniom (a to wobec klauzuli natychmiastowej wykonalności poleceń i braku konieczności ich uzasadnienia – co wyraźnie utrudni przedstawienie argumentacji służącej zaskarżeniu polecenia).

Obecnie bowiem już 3 organy - wojewoda, Minister Zdrowia oraz Prezes Rady Ministrów - zostały wyposażone w uprawnienie do władczego, arbitralnego nakładania obowiązków na podmioty zarówno publiczne jak i prywatne, nawet w tym samym przedmiocie – przepis (w obecnym i projektowanym brzmieniu) nie precyzuje bowiem tego przedmiotu. W ten sposób w obrocie prawnym krążyć może wiele wzajemnie krzyżujących się i nakładających, a nawet wykluczających się na siebie poleceń. Będzie to sprzyjać pogłębieniu niepewności prawnej już i tak istniejącej w stanie epidemii.

Ad.2 Polecenia z zakresu gospodarowania odpadami medycznymi

Do art. 11a ustawy o Covid – 19 dodano ust. 9 w brzmieniu: Polecenie, o którym mowa w ust. 1, może także dotyczyć magazynowania odpadów medycznych przez ich wytwórcę.

Odpady medyczne dzielą się na zakaźne i zwykłe. Projektowany przepis nie precyzuje, o jakie odpady chodzi. Skoro ustawa dotyczy Covid – 19, to najprawdopodobniej ustawodawcy chodziło o odpady medyczne zakaźne. Powinno to być jednak jednoznacznie wskazane w przepisie. Magazynowanie takich odpadów wiąże się z wyższymi standardami technicznymi. Polecenie magazynowania odpadów medycznych przez wytwórcę – czyli przede wszystkim przez szpitale, może okazać się realnie niewykonalne, jeśli dotychczas jednostki te były przygotowane najwyżej na „wstępne magazynowanie” w związku ze zbieraniem odpadów na bieżąco.

Ad.3 Wstrzymanie i zawieszenie terminów w postępowaniu administracyjnym

Ustawa dodaje do art. 15zzs ustawy o Covid-19, przepisy ust. 2a, 3a oraz zmienia brzmienie ust. 4 i 9. Zmiany polegają na wprowadzeniu wyjątków od zasady „zamrożenia” terminów (wtrzymanie rozpoczęcia biegu lub zawieszenie), przyjętej przepisami art. 15zzr i 15zzs ustawy o Covid – 19.

Jakkolwiek przepis art. 15zzr tej ustawy enumeratywnie określa rodzaje terminów administracyjnych ulegających „zamrożeniu”, to przepis art. 15 zzs, stanowiący o terminach procesowych - również w sprawach administracyjnych - już tego nie czyni. Przepis ten nie precyzuje, jakie terminy procesowe nie rozpoczynają biegu lub mają być zawieszone. Wobec różnych propozycji wykładni pojęcia „termin procesowy” funkcjonujących w doktrynie, pojawia się tu wątpliwość, czy chodzi tu o wszystkie terminy – dla organów do załatwienia sprawy i dla stron postępowania do dokonania określonych czynności, czy tylko dla organów.

Do rozwiania tej wątpliwości konieczne jest sięgnięcie do wykładni systemowej. I tak, brzmienie uchwalonych ust. 2a i 3a oraz 8a sugeruje, że art. 15 zzs dotyczyć ma wszystkich terminów - gdyż wyłącza z zawieszenia te przewidziane dla organów w danych kategoriach spraw. Jednak niedoprecyzowanie tej kwestii w ust. 1 art. 15zzs wprowadza stan niepewności w kontekście gwarancji procesowych dla obywateli, co jest nie do zaakceptowania. Dla pewności prawnej obywateli ustawodawca powinien wyraźnie wskazać, czy niezależnie od działań organów, bieg terminów dla stron/uczestników postępowania jest wstrzymany lub zawieszony.

Zmianie ulega ponadto dotychczasowe brzmienie art. 15 zzs ust. 4 ustawy o Covid – 19 na następujące: W okresie, o którym mowa w ust. 1, organ, sąd lub podmiot, prowadzący odpowiednio postępowanie lub kontrolę, może wyznaczyć stronie termin do dokonania czynności lub zarządzić bieg terminu określonego ustawą z możliwością określenia go na czas dłuższy, niż przewidziany ustawą, jeżeli wymaga tego interes publiczny lub ważny interes strony albo kontrolowanego. Strona, uczestnik postępowania, kontrolowany i ich kontrahent oraz organ, do którego zwrócono się o zajęcie stanowiska w trybie art. 106 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego, są obowiązani do dokonania czynności w wyznaczonym terminie, a w przypadku zarządzenia biegu terminu następują skutki, które ustawa wiąże z upływem terminu.

Bezspornie konieczne jest tutaj doprecyzowanie skutków prawnych niedopełnienia ww. czynności przez stronę. Dopełnienie żądanej przez organ czynności może być dla strony niewykonalne w czasie epidemii. Tymczasem, kodeks postępowania administracyjnego przewiduje tu środki przymusu (grzywna – art. 88 k.p.a., która w pewnych przypadkach może być nałożona także na stronę), albo pozostawienie podania bez rozpoznania (art. 64 k.p.a.) – od czego nie przysługuje żaden środek zaskarżenia. Trzeba bowiem zauważyć, że w świetle art. 15 zzs ust. 10 oraz 11 ustawy o Covid - 19 wykluczone jest tu skarżenie bezczynności organu. Taki stan rzeczy grozi rażącym naruszaniem praw stron w postępowaniu administracyjnym.

Nowelizacja obejmuje także zmianę brzmienia ust. 9 art. 15 zzs ustawy o Covid – 19. Polega ona na usunięciu zwrotu z urzędu oraz dodaniu fragmentu lub decyzję w sprawach, o których mowa w ust. 3a. W rezultacie, ust. 9 brzmi następująco: W okresie, o którym mowa w ust.1, organ lub podmiot może wydać odpowiednio decyzję w całości uwzględniającą żądanie strony lub uczestnika postępowania, zaświadczenie o braku podstaw do wniesienia sprzeciwu, wyrazić stanowisko albo wydać interpretację indywidualną lub decyzję w sprawach, o których mowa w ust. 3a.

Wykreślenie zwrotu z urzędu należy ocenić pozytywnie, gdyż wywołuje on dużo wątpliwości a co za tym idzie rozbieżności w wykładni dokonywanej przez organy administracji publicznej, jeśli chodzi o ustalenie, kiedy mamy do czynienia z działaniem z urzędu (czy odnosi się to do sposobu wszczęcia postępowania, czy działania organu w ramach postępowania już uruchomionego).

W dalszym ciągu pozostaje jednak problem z ustaleniem rozumienia „żądania strony”, co już ma i będzie miało negatywne przełożenie na praktykę orzekania przez organy. Konieczne jest sprecyzowanie, czy chodzi tu o kierunek działania organu w zakresie załatwienia sprawy – czyli wydania decyzji w przedmiocie objętym podaniem strony, czy o konkretnie wyrażoną wolę strony co do sposobu załatwienia sprawy - czyli wydania decyzji o treści wskazanej przez stronę. Posługując się przykładem - w pierwszym przypadku uwzględnienie żądania strony wnioskującej o świadczenie pieniężne (np. z zakresu pomocy społecznej) będzie polegało na wydaniu decyzji o udzieleniu świadczenia pieniężnego w wysokości ustalonej przez organ, a w drugim - na udzieleniu świadczenia pieniężnego w wysokości oczekiwanej przez stronę. W zależności od wykładni zwrotu w całości uwzględniająca żądanie strony będziemy mieć do czynienia z różną, diametralnie rozbieżną praktyką organów administracji w podobnych stanach faktycznych, co będzie prowadzić do naruszenia zasady równości.

Poza tym przepis nie wskazuje, czy uwzględnienie żądania dotyczy wszystkich stron, czy tylko adresata decyzji. Nie określono, czy odnosi się do spraw prowadzonych z udziałem jednej strony czy z udziałem wielu stron. To samo dotyczy uczestników. Postępowaniu administracyjnemu nie jest znana konstrukcja uwzględniania stanowiska tylko jednej strony. W sprawach, w których uczestniczy wiele stron/uczestników mających sprzeczne interesy, uwzględnienie żądania tylko jednej strony także stanowić będzie rażące naruszenie zasady równego traktowania w postępowaniu administracyjnym. Przepis ten wymaga więc pilnej poprawy. Rekomenduję dodanie do jego treści: (…) przy braku sprzeciwu pozostałych stron lub uczestników postępowania.

V.7018.261.2020

Koronawirus: RPO: kiedy sądy i poczta wznowią normalną pracę?

Data: 2020-04-17
  • 16 kwietnia 2020 r. rząd przedstawił etapy znoszenia ograniczeń związanych z epidemią  
  • Plan jest jednak bardzo lakoniczny i w dużej mierze nie odpowiada na kwestie nurtujące obywateli
  • Nie wskazano np. terminu oraz trybu przywrócenia normalnej pracy m.in. sądów oraz Poczty Polskiej – wskazuje RPO

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi obywateli oraz przedsiębiorców, wskazujące na problemy z wymiarem sprawiedliwości w dobie pandemii SARS-CoV-2.

Według skarżących sądy mają warunki proceduralne i techniczne, które umożliwiają prowadzenie spraw i wydawanie orzeczeń. Mimo utrudnień nadal można złożyć pismo za pośrednictwem Poczty Polskiej lub wnieść je w formie elektronicznej. Mimo to powszechne stało się odwoływanie rozpraw i niewydawane orzeczeń. Sytuacja ta niekorzystnie wpływa na warunki życiowe i ekonomiczne stron, uniemożliwiając im dochodzenie roszczeń oraz sprzyjając przewlekłości postępowań sądowych.

16 kwietnia 2020 r. rząd przedstawił etapy znoszenia ograniczeń związanych z COVID-19. Zaprezentowany plan  jest jednak bardzo lakoniczny i w dużej mierze nie odpowiada na nurtujące ludzi kwestie. Nie wskazano w nim np. terminu oraz trybu
przywrócenia normalnej pracy m.in. właśnie sądów. 

A mają one możliwość rozpoznawania wielu spraw na posiedzeniach niejawnych. W dużej części spraw można zatem podjąć czynności zmierzające do wydania merytorycznego rozstrzygnięcia, co nie powodowałoby kumulowania się nierozpoznanych spraw.

Zasadne wydaje się też zwrócenie uwagi sądów na pilne rozpoznawanie spraw związanych z pandemią. Obecnie istnieje bowiem wiele wątpliwości co do sposobu interpretacji przepisów wprowadzonych przez ustawodawcę w związku z pandemią. W ocenie Rzecznika  należałoby traktować takie sprawy priorytetowo i korzystać z możliwości uproszczonego ich rozpoznawania.

Kluczowe jest także wypracowanie rozwiązań dla spraw wnoszonych do sądów w trybie wyborczym. Zbliżają się wybory prezydenckie, ich termin został wyznaczony na 10 maja 2020 r

A żadna z tych kategorii spraw nie została wymieniona w specustawie z 2 marca 2020 r. jako sprawa pilna.

W związku z zapowiedziami stopniowego znoszenia ograniczeń i przywracania instytucjom możliwości normalnego działania, konieczne wydaje się co najmniej poinformowanie opinii publicznej, kiedy  to może nastąpić.

Według Ministerstwa Zdrowia przejście do dalszych etapów zdejmowania obostrzeń będzie zależeć od:

  • przyrostu liczby zachorowań (w tym liczby osób w stanie ciężkim),
  • wydajności służby zdrowia (zwłaszcza szpitali jednoimiennych),
  • realizacji wytycznych sanitarnych przez podmioty odpowiedzialne.

Trudno uznać takie informacje za wystarczające. Bez wątpienia nie da się jednoznacznie przewidzieć jak będzie rozwijała się sytuacja w dłuższej perspektywie. należałoby jednak chociaż w przybliżonym zakresie podać, w jakim terminie do pracy wrócą kluczowe dla społeczeństwa instytucje.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o odpowiednią inicjatywę w tym zakresie.

Inną jednostką, co do której nie wskazano terminu oraz trybu, w jakim zostanie w niej przywrócona normalna praca, jest Poczta Polska.  Większość placówek jest otwarta od 8:00 do 14:00 (od 10:00 do 12:00 - jedynie dla seniorów). RPO pyta prezesa Tadeusza Zdzikota o odpowiednią inicjatywę.

VII.514.7.2020

PUODO umorzył sprawę oświadczeń sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń

Data: 2020-04-14
  • Na podstawie tzw. ustawy „kagańcowej” sędziowie i prokuratorzy mają składać publicznie dostępne oświadczenia o członkostwie m.in. w stowarzyszeniach
  • W ocenie RPO obowiązek ten zagraża prawu do prywatności sędziów i prokuratorów;  jest też sprzeczny z prawem do ochrony danych osobowych
  • Rzecznik wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o zablokowanie tych przepisów w ramach tzw. środka zabezpieczającego
  • PUODO odmówił i umorzył swe postępowanie. Uzasadnił, że obowiązek ten wyraźnie przewiduje przepis ustawy, której konstytucyjności PUODO nie ma prawa kontrolować

Tzw. ustawa „kagańcowa” z 20 grudnia 2019 r., która weszła w życie 14 lutego 2020 r., wprowadziła obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczenia o tym, do jakich zrzeszeń i stowarzyszeń należą. Informacje mają być publicznie dostępne. Termin na złożenie pierwszych oświadczeń minął 14 marca.  

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich ma wiele wątpliwości co do zgodności tego obowiązku z Konstytucją. Wyrażał je w trakcie prac nad ustawą, w tym w obszernej opinii przedstawionej Marszałkowi Senatu. Dlatego 9 marca 2010 r. wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych  

RPO uważa, że ustawa jest środkiem powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich.

W wielu przypadkach upublicznienie tych informacji może prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT). Tymczasem Konstytucja wyraźnie zakazuje zobowiązywania obywateli do ujawniania tego typu danych (art. 53 ust. 7).

Obowiązek ten może także ograniczać działania sędziów i prokuratorów w korzystaniu z wolności zrzeszania się (art. 58 Konstytucji). A zgodnie z przepisami i uznanymi standardami prawa międzynarodowego, opracowanymi m.in. przez organy Rady Europy i ONZ, sędziowie mają prawo korzystania z wolności zrzeszania się.

RPO powołał się na orzecznictwo sądów administracyjnych. Podkreśla się w nim, że nawet wyraźne przepisy ustawowe należy stosować z uwzględnieniem prawa do prywatności i ochrony danych osobowych -  przysługującego także sędziom i prokuratorom.

A teraz, w porównaniu z innymi funkcjonariuszami publicznymi, np. posłami czy senatorami, mają oni węższą sferę prywatności. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy na gruncie prawa, w tym Konstytucji. Taki obowiązek mają np. funkcjonariusze służb mundurowych, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i żołnierze zawodowi. Ich dane nie są jednak upubliczniane.

Należy zatem podjąć niezwłoczne działania w celu zabezpieczenia praw obywatelskich, mające na celu ograniczenie możliwości przetwarzania danych osobowych sędziów i prokuratorów, zwłaszcza co do konieczności ujawnienia informacji o przynależności do zrzeszeń, które pozwoliłyby na zidentyfikowanie przekonań światopoglądowych lub religijnych danego sędziego lub prokuratora.

Z prawa do zablokowania przetwarzania danych osobowych przez wydanie decyzji o środku zabezpieczającym PUODO skorzystał m.in. w sprawie list poparcia dla kandydatów do  KRS, czasowo zawieszając możliwość ich opublikowania. Zdaniem RPO skorzystanie z tego środka byłoby tym bardziej uzasadnione w tej sprawie. Obowiązek złożenia oświadczenia o przynależności do zrzeszeń obejmuje o wiele szerszy zakres danych osobowych, w tym wyraźnie chronionych Konstytucją.

Dlatego RPO wezwał Prezesa UODO do zastosowania podobnego poziomu ochrony także w tej sprawie i rozważenie decyzji o zawieszeniu obowiązku składania oświadczeń przez sędziów i prokuratorów. Przetwarzanie tych danych oraz ich publikacja może bowiem spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki.

Decyzja PUODO

Po przeprowadzeniu postępowania prezes UODO odrzucił wnioski RPO, a postępowanie 6 kwietnia umorzył.

Jak wskazano w uzasadnieniu tej decyzji, obowiązek składania oświadczeń i ich upublicznienia jednoznacznie wynika z przepisów prawa. Dlatego przetwarzanie danych osobowych nie narusza przepisów o ochronie danych osobowych. W ocenie PUODO trudno uznać, by dalsze ich przetwarzanie mogło spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki, skoro odbywa się w wykonaniu powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Zdaniem PUODO przepisy ustawy  bardzo jednoznacznie i w sposób nie wymagający interpretacji określają obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczeń oraz  obowiązek ich upublicznienia.  Zdaniem PUODO istnienie wyraźne przepisu ustawowego nie pozwala na skorzystanie z uprawnienia do wydania środka zabezpieczającego ze względu na przepis art. 6 ust. 1 lit. c) RODO. Przewiduje on, że „przetwarzanie danych osobowych jest zgodne z prawem m. in. wówczas, gdy jest niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze”.

Uzasadnienie nie odnosi się do zarzutu RPO co do niezgodności ustawy z zasadą minimalizacji danych oraz ochrony prawa do prywatności, mających swoją podstawę w innych przepisach RODO. 

PUODO nie stwierdził naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych i umorzył postępowanie jako bezprzedmiotowe. W uzasadnieniu powołano się na wyrok WSA w Warszawie w sprawie list poparcia do KRS. W styczniu 2020 r. orzekł on, że PUODO nie mógł zablokować ich opublikowania ze względu na wyraźną podstawę prawną przewidującą publiczność tych danych.

RPO podkreślał przy tym, że WSA dopuścił możliwość badania zgodności przepisów o obowiązku publikacji list z prawem do prywatności sędziów. Uznał jednak, że – w tym wypadku – powinno ono ustąpić przed prawem do dostępu do informacji publicznej. PUODO odmówił jednak dokonania oceny w tym zakresie. Wskazał, że tego typu analiza polegałaby na kwestionowaniu konstytucyjności przepisów ustawy, do czego uprawniony jest jedynie Trybunał Konstytucyjny. W związku z brakiem możliwości wystąpienia do TK PUODO umorzył postępowanie także w tym zakresie.

Od decyzji PUODO przysługuje skarga do sądu administracyjnego. RPO rozważa taką możliwość.

VII.501.53.2020

Koronawirus. Jak odebrać nowe tablice rejestracyjne, skoro starostwa wstrzymują przyjęcia interesantów

Data: 2020-04-01
  • Starostwa Powiatowe wstrzymują bezpośredni odbiór przez obywateli np. dowodów rejestracyjnych i  nowych tablic rejestracyjnych samochodów
  • Jak oczekujący mogą teraz je uzyskać – pyta Rzecznik Praw Obywatelskich        

Obywatel skarży się Rzecznikowi, że chciał odebrać w swym starostwie dowód rejestracyjny i stałe tablice rejestracyjne. Aby nie narażać się na zakażenie koronawirusem podczas stania w kolejce, zamierzał  umówić się w internecie z urzędnikiem na spotkanie w określonym terminie. Okazało się jednak, że nie ma możliwości umówienia się z pracownikiem. Z informacji na stronie internetowej Starostwa wynika, że od 31marca 2020 r. wstrzymano bezpośrednią obsługi klientów w związku z epidemią koronawirusa.

Jak wskazuje RPO,  oznacza to niemożność osobistego odbioru dowodu i tablic rejestracyjnych pojazdu. Brak tych dokumentów pozbawia właścicieli pojazdów możliwości legalnego poruszania się nimi po drogach publicznych.

RPO poprosił Dyrektora Wydziału Komunikacji i Transportu Starostwa Powiatowego o wyjaśnienie, jak teraz osoby oczekujące na odbiór mogą uzyskać dokumenty.

V.511.148.2020

 

Oświadczenia sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń. RPO wnosi do PUODO o środki zabezpieczające

Data: 2020-03-09
  • Tzw. ustawa „kagańcowa”, która weszła w życie 14 lutego 2020 r., zobowiązuje sędziów i prokuratorów do złożenia oświadczenia o członkostwie m.in. w stowarzyszeniach. Informacje mają być publicznie dostępne
  • RPO uważa, że obowiązek ten zagraża prawu do prywatności sędziów i prokuratorów; jest też sprzeczny z prawem do ochrony danych osobowych
  • Jest to wręcz sposób na powszechną "lustrację" aktywności publicznej sędziów i prokuratorów
  • W związku z możliwością poważnego naruszenia praw tych grup Rzecznik zwraca się do PUODO o podjęcie środków zabezpieczających

Przepisy ustawy z 20 grudnia 2019 r. przewidują obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów w 30 dni oświadczenia o tym, do jakich zrzeszeń i stowarzyszeń należą. Informacje te mają być publicznie dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej. Termin na złożenie pierwszych oświadczeń przez sędziów i prokuratorów minie 14 marca.  

Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił wystąpić do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, do którego kompetencji należy podejmowanie działań w sprawach ochrony danych osobowych. Rzecznik wyraża  szereg wątpliwości co do zgodności wspomnianego obowiązku z prawami i wolnościami zawartymi w Konstytucji. Wątpliwości te Rzecznik wyrażał już wcześniej na forum Sejmu i Senatu w trakcie prac nad ustawą, w tym w obszernej opinii przedstawionej Marszałkowi Senatu.

Celem ustawodawcy było wzmocnienie transparentności działania sądownictwa. Zdaniem RPO jest to jednak środek powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich.

W wielu przypadkach upublicznienie informacji ich dotyczących może prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT). Tymczasem Konstytucja wyraźnie zakazuje zobowiązywania obywateli do ujawniania tego typu danych (art. 53 ust. 7).

Obowiązek ten może także ograniczać działania sędziów i prokuratorów w korzystaniu z wolności zrzeszania się (art. 58 Konstytucji). A zgodnie z przepisami i uznanymi standardami prawa międzynarodowego, opracowanymi m.in. przez organy Rady Europy i ONZ, sędziowie mają prawo korzystania z wolności zrzeszania się. Stanowi to nie tylko narzędzie realizacji ich interesów osobistych, ale wiąże się z istotnym interesem publicznym, jakim jest praca środowisk sędziowskich na rzecz wspierania działania wymiaru sprawiedliwości w społeczeństwie demokratycznym.

Jak podkreślił Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku Baka przeciwko Węgrom z 23 czerwca 2016 r., sędziowie mają szczególne prawo do brania udziału w debacie publicznej dotyczącej niezależności sądownictwa, odgrywając w tym zakresie kluczową rolę dla prawidłowego funkcjonowania demokracji opartej na praworządności.

Po wprowadzeniu wspomnianego obowiązku sędziowie i prokuratorzy - w porównaniu z innymi funkcjonariuszami publicznymi, np. posłami czy senatorami - będą mieli najwęższą sferę prywatności. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy na gruncie prawa, w tym Konstytucji. Polskie prawo przewiduje podobny obowiązek wobec funkcjonariuszyh służb mundurowych, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu Służby Kontrwywiadu Wojskowego i żołnierzy zawodowych. Ich dane nie są jednak upubliczniane.

W ocenie Rzecznika należy zatem podjąć niezwłoczne działania w celu zabezpieczenia wskazanych  praw obywatelskich, mające na celu ograniczenie możliwości przetwarzania danych osobowych sędziów i prokuratorów, zwłaszcza co do konieczności ujawnienia informacji o przynależności do zrzeszeń, które pozwoliłyby na zidentyfikowanie przekonań światopoglądowych lub religijnych danego sędziego lub prokuratora.

Orzecznictwo sądów administracyjnych podkreśla wyraźnie, że przepisy o dostępie do informacji publicznej nie są bezwzględne i powinny być stosowane z uwzględnieniem prawa do prywatności i ochrony danych osobowych -  przysługującego także tym obywatelom, którzy pełnią funkcje publiczne.

W sprawie postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z 29 lipca 2019 r., w którym czasowo zawiesił on możliwość opublikowania list poparcia dla kandydatów do KRS, Wojewódzki Sąd Administracyjny 24 stycznia 2020 r. orzekł wyraźnie, że jeżeli żądane informacje nie mają związku z pełnioną funkcją publiczną, funkcjonariuszom publicznym, takim jak sędziowie i prokuratorzy, przysługuje ochrona prywatności oraz ochrony ich danych osobowych. Zdaniem RPO dane, które mają być ujawnione w oświadczeniu i opublikowane, nie spełniają tego warunku, ponieważ dotyczą działań sędziów i prokuratorów niezwiązanych z wykonywaną przez nich pracą.

Rzecznik stoi na stanowisku, że konieczność zapewnienia proporcjonalności ograniczenia ochrony danych osobowych, zgodnie z prawem europejskim (przepisy RODO) nie może zostać całkowicie wyłączona i należy wykazać, że dane osobowe będą zbierane w konkretnych, wyraźnych i prawnie uzasadnionych celach. W ocenie RPO wprowadzony obowiązek jest niezgodny z tymi przepisami i - z uwagi na zasadę pierwszeństwa prawa UE - nie powinien być egzekwowany.

Szczególne naruszenie praw sędziów i prokuratorów w tym wypadku stanowić będzie publikacja zgromadzonych danych, przy jednoczesnym braku wyraźnego wskazania przez ustawodawcę celu tego przetwarzania, który umożliwiałby jego sądową kontrolę. Wspomniano o tym  w wyroku WSA w Warszawie z 24 stycznia 2020 r. Sprawa ta dotyczyła skargi na decyzję PUODO, który skorzystał z przysługującego mu uprawnienia do wydania decyzji o czasowym ograniczeniu przetwarzania danych osobowych sędziów z list poparcia do KRS. Mające podlegać publikacji dane osobowe sędziów ograniczały się w tamtej sprawie jedynie do imienia i nazwiska, miejsca służbowego oraz podpisu.

Tymczasem obowiązek złożenia oświadczenia, o którym mowa, przewiduje publikację o wiele szerszego zakresu danych osobowych niż w przypadku sędziów z list poparcia do KRS. Dlatego w sposób oczywisty interwencja Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest tym bardziej zasadna i konieczna.

Rzecznik Praw Obywatelskich wezwał zatem Prezesa  Urzędu Ochrony Danych Osobowych do zastosowania podobnego poziomu ochrony także w tej sprawie i rozważenie podjęcia decyzji o czasowym ograniczeniu przetwarzania danych osobowych i zawieszenia obowiązku złożenia oświadczeń przez sędziów i prokuratorów. Z analizy RPO wynika jednoznacznie, że przetwarzanie tych danych oraz ich publikacja w BIP może spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki, a zatem spełnione są przesłanki zastosowania tego typu środka.

RPO przypomniał, że zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych wszczęcie postępowania administracyjnego przez organ ochrony danych osobowych następuje z dniem doręczenia tego żądania RPO organowi.

VII.501.53.2020

Złożyli prawdziwe oświadczenia lustracyjne – na mocy ustawy zostali usunięci z MSZ

Data: 2020-02-17
  • Pracownicy MSZ, którzy złożyli zgodne z prawdą oświadczenia lustracyjne, zostali na mocy ustawy usunięci z resortu
  • Składając oświadczenia, w których ujawniali związki z organami bezpieczeństwa PRL, mogli oni oczekiwać, że nie spowoduje to negatywnych konsekwencji – ustawa lustracyjna przewiduje je tylko za kłamstwo w oświadczeniu
  • A złożenie prawdziwego oświadczenia realizuje główny cel ustawy lustracyjnej – uniemożliwienie ewentualnego szantażu osoby publicznej nieznanymi faktami z jej przeszłości  

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje, że art. 3 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej narusza wynikającą z art. 2 Konstytucji zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa. Rodzi bowiem przekonanie, że władzy publicznej  i jej przyrzeczeniom zawartym w obowiązującym prawie nie należy w żadnej mierze ufać. Przyrzeczenie takie, choć wciąż jest utrzymywane w stosunku do szerokiej grupy funkcjonariuszy publicznych, może zostać w dowolnym momencie uchylone w stosunku do określonej kategorii – jak w tym przypadku.

Przepisy te stoją również w kolizji z art. 60 Konstytucji, zgodnie z którym obywatele polscy korzystający z pełni praw publicznych mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach.

W związku z tym RPO przyłączył się do procesów kilkunastu osób zwolnionych z MSZ, jakie wytoczyły one resortowi przed sądami pracy. W kilku wyrokach oddalających pozwy sądy argumentowały m.in., że nie mogą bezpośrednio stosować w tych sprawach przepisów Konstytucji.

Stanowisko RPO w sporach sądowych dotyczących wygaśnięcia stosunków pracy z pracownikami MSZ

Do Rzecznika wpłynęły skargi od byłych pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych, z którymi od 9 kwietnia 2019 r. wygaszono stosunki pracy na podstawie przepisów ustawy z 14 grudnia 2018 r. o zmianie ustawy o służbie zagranicznej oraz ustawy o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U. z 2019 r. poz. 9).

Przeprowadzona przez Rzecznika analiza przepisów tej ustawy wykazała, że pozostają one w sprzeczności  z Konstytucją. Przede wszystkim osoby wchodzące w skład służby zagranicznej, które przed wejściem w życie ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej złożyły zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne o pracy lub pełnieniu służby w organach bezpieczeństwa lub współpracy z tymi organami, mogły oczekiwać - opierając się na gwarancjach danych im przez ustawodawcę, a także wynikających z samego celu postępowania lustracyjnego - że treść takiego oświadczenia nie pociągnie za sobą negatywnych konsekwencji w zakresie łączącego ich z pracodawcą publicznym stosunku pracy. To oparte na racjonalnych przesłankach (bo wynikających z treści obowiązującego prawa) zaufanie do państwa i stanowionego przez to państwo prawa zostało jednak zerwane poprzez wprowadzenie art. 3 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej, który przewiduje wygaśnięcie z mocy samego prawa stosunków pracy wspomnianych członków służby zagranicznej.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich usprawiedliwione i potwierdzone treścią obowiązującego prawa były zatem oczekiwania pracowników służby zagranicznej, że jeśli złożą zgodne z prawdą oświadczenia lustracyjne, to nie spowoduje to negatywnych skutków w zakresie łączącego stosunku pracy z pracodawcą publicznym. Takie negatywne skutki, w związku z zapewnieniem złożonym przez ustawodawcę, powstawały bowiem wyłącznie wówczas, gdy osoba lustrowana złożyła niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne (art. 21e ust. 1 ustawy o ujawnieniu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów).

To przyrzeczenie publiczne zawarte w treści obowiązujących w tym zakresie przepisów prawa, zostało złamane. Dlatego art. 3 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej narusza zasadę zaufania obywateli do państwa i prawa, rodzi bowiem przekonanie, że władzy publicznej i jej przyrzeczeniom zawartym w obowiązującym prawie, nie należy w żadnej mierze ufać. Przyrzeczenie takie, chociaż wciąż jest utrzymywane w stosunku do szerokiej grupy funkcjonariuszy publicznych, może zostać w dowolnym momencie uchylone w stosunku do wyspecyfikowanej kategorii podmiotów.        

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich art. 2a ustawy o służbie zagranicznej oraz art. 3 i art. 4 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej pozostają również w kolizji z art. 60 Konstytucji RP. Zgodnie z art. 60 Konstytucji RP obywatele polscy korzystający z pełni praw publicznych mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach. Nie ulega wątpliwości, że wskazane przepisy ingerują w to prawo. Pozbawiają bowiem obywateli polskich, którzy złożyli oświadczenie o pracy lub pełnieniu służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z tymi organami, dostępu do służby publicznej świadczonej na podstawie przepisów ustawy o służbie zagranicznej.

Ograniczenia w korzystaniu z prawa konstytucyjnego określonego art. 60 Konstytucji RP mogą oczywiście być wprowadzone. Muszą one jednak posiadać swoje konstytucyjne umocowanie. Z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wynika, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

W omawianym zakresie został spełniony warunek formalny - ograniczenie prawa wynikającego z art. 60 Konstytucji RP zostało bowiem wprowadzone ustawą. Natomiast nie został spełniony warunek materialny - ograniczenie nie zostało wprowadzone w związku z koniecznością ochrony wartości wymienionych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Należy wykluczyć związek pomiędzy wprowadzonym ograniczeniem, a koniecznością ochrony porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej albo wolności i praw innych osób.

W grę może wchodzić jedynie wzgląd na konieczność ochrony bezpieczeństwa państwa. Cel ten jednak – na co wskazał Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 11 maja 2007 r. (sygn. akt K 2/07) – realizuje sam fakt złożenia zgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego. W ten sposób dochodzi bowiem do "eliminacji szantażu faktami z przeszłości, które mogą być uznane za kompromitujące”. Skoro zaś cel w postaci ochrony bezpieczeństwa państwa jest realizowany poprzez sięgnięcie do środków mniej dolegliwych z punktu widzenia praw jednostki, to nie ma konstytucyjnej legitymacji regulacja wprowadzająca rozwiązania głębiej ingerujące w takie prawa.

Nie ma żadnych przeszkód formalnych, aby służbę w organach bezpieczeństwa pełniła osoba, która złożyła zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne o pracy lub współpracy z tymi organami w latach 1944-1990 (por. art. 44 ustawy z dnia 24 maja 2002 r. o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu – Dz. U. z 2018 r. poz. 2387). Także pragmatyki urzędnicze (por. art. 3 ustawy z dnia 16 września 1982 r. o pracownikach urzędów państwowych; art. 4 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej) nie zawierają żadnych ograniczeń w zakresie zatrudniania tej kategorii osób.

W tej sytuacji nie można przyjąć, że kryterium bezpieczeństwa państwa jest kryterium uzasadniającym wprowadzenie ograniczenia zawartego w art. 2a ustawy o służbie zagranicznej oraz w art. 3 i art. 4 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej. Oznacza to, że ograniczenie prawa wynikającego z art. 60 Konstytucji RP zostało wprowadzone w sposób arbitralny, nie mający uzasadnienia w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Dlatego też wskazane powyżej przepisy są także niezgodne z art. 60 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Orzekanie o zgodności ustaw z Konstytucją niewątpliwie należy do wyłącznej kompetencji Trybunału Konstytucyjnego (art. 188 pkt 1 Konstytucji). W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich ta kompetencja sądu konstytucyjnego nie jest jednak tożsama z oceną konstytucyjności przepisu mającego zastosowanie w konkretnej sprawie rozstrzyganej przez sąd. Uznanie, że sądy powszechne nie są uprawnione do badania zgodności ustaw z Konstytucją, a w konsekwencji do zajmowania stanowiska w kwestii ich zgodności jak też niezgodności z ustawą zasadniczą, jest wyraźnie sprzeczne z art. 8 ust. 2 Konstytucji. Zobowiązuje on do bezpośredniego stosowania jej przepisów, przy czym pod pojęciem "stosowanie" należy rozumieć w pierwszym rzędzie sądowe stosowanie prawa.

Zdaniem Rzecznika zagadnienie bezpośredniego stosowania Konstytucji musi również  uwzględniać sytuacje, w których Trybunał nie dysponuje kompetencją do oceny konstytucyjności kwestionowanej regulacji prawnej. A z taką sytuacją mamy do czynienia w tej sprawie, ponieważ ustawa o zmianie ustawy o służbie zagranicznej oraz ustawy o ujawnieniu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów - która stanowi w tej sprawie bezpośrednią przyczynę sporu - utraciła już swoją moc obowiązującą. Ma to istotne znaczenie zwłaszcza z punktu widzenia podniesionego przez Rzecznika Praw Obywatelskich zarzutu, że do wygaszenia stosunków pracy ze skarżącymi doszło z naruszeniem standardów konstytucyjnych.

Zagadnienie zgodności przepisów tej ustawy z Konstytucją nie może zostać, z uwagi na konieczność rozstrzygnięcia toczących się sporów sądowych, poddane kontroli Trybunału Konstytucyjnego poprzez skierowanie pytania prawnego przez sąd. Zgodnie bowiem z art. 59 ust. 1 pkt 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, Trybunał na posiedzeniu niejawnym wydaje obligatoryjnie postanowienie o umorzeniu postępowania, jeżeli akt normatywny w zakwestionowanym zakresie utracił moc obowiązującą przed wydaniem orzeczenia przez Trybunał.

Ten stan rzeczy pociąga za sobą określone konsekwencje. Sąd nie może zatem skierować pytania prawnego do Trybunału w sprawie zgodności z Konstytucją nieobowiązującego już aktu normatywnego rangi ustawy, musi jednak rozstrzygnąć spór, który powstał w wyniku zastosowania tej ustawy, mając równocześnie na uwadze to, że Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej (art. 8 ust. 1 Konstytucji RP).

Mając na uwadze to, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji i ustawom (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP), w przypadku kolizji ustawy z Konstytucją i braku organu, który mógłby autorytatywnie rozstrzygnąć o tej kolizji (a tak jest w tej sprawie), to na sądzie spoczywa obowiązek zagwarantowania tego, że Konstytucja jest najwyższym prawem RP.

Z art. 24 zdanie pierwsze Konstytucji wynika zasada ochrony pracy, która powinna znajdować urzeczywistnienie na poziomie ustawodawstwa zwykłego. Uznaje się, że przepis ten ustanawia kompetencję władz państwowych w zakresie ingerowania w kształt stosunków pracy i stanowi podstawę wprowadzania ograniczeń zasady swobody umów oraz równości prawnej stron w stosunkach umownych. Jednym z takich ograniczeń wprowadzonych w ustawodawstwie zwykłym są przepisy nakierowane na ochronę trwałości zatrudnienia pracownika. To na państwie ciąży obowiązek ochrony pracowników jako "słabszej" strony stosunku pracy, a w konsekwencji obowiązek stwarzania określonych gwarancji prawnych dotyczących zarówno ochrony osoby pracownika, jak i jego interesów, w tym ochrony przed niezgodnymi z prawem bądź nieuzasadnionymi działaniami pracodawców.

Choć Konstytucja nie określa bliżej metod i instrumentów ochrony pracy, to możliwa jest jednak ocena, czy zawarta w art. 3 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej regulacja wygaśnięcia stosunku pracy spełnia standard konstytucyjny, a swoboda ustawodawcy nie została przekroczona. W ocenie Rzecznika regulacja zawarta w art. 3 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej nie realizuje standardu ochrony pracy. Wyrazem tego jest w szczególności zbyt krótki czas dany pracownikom na dostosowanie się do nowej sytuacji, związanej z utratą dotychczasowego zatrudnienia, a także brak możliwości otrzymania świadczeń pieniężnych (odprawy) przez pracowników, których stosunek pracy wygasł i to w warunkach, w których wygaśniecie stosunku pracy zostało upodobnione do zwolnienia z przyczyn nie leżących po stronie pracownika.

Sytuacja prawna osób zatrudnionych w służbie zagranicznej przedstawia się w sposób szczególny. Ich pracodawcą jest państwo znajdujące się w sytuacji korzystniejszej niż pracodawcy prywatni. Posiada bowiem zdolność regulacyjną polegającą na możliwości przyjmowania określonych aktów prawnych (w tym aktów rangi ustawy) normujących w sposób bezwzględnie obowiązujący sytuację prawną pracowników. Ta szczególna pozycja państwa nie może w demokratycznym państwie prawnym być wykorzystywana do zwolnienia się wobec pracowników z obowiązków, które, zgodnie z powszechnie obowiązującym porządkiem prawnym, muszą realizować pracodawcy prywatni.

Jakie są koszty odszkodowań za wygaśnięcie stosunków pracy przy reformie administracji rolnej? RPO pyta Ministra Rolnictwa

Data: 2020-01-16
  • Konsekwentnie krytycznie RPO ocenia nadużywanie ustawowego wygaszania stosunków pracy przy przekształceniach urzędów publicznych
  • To pozbawienie praw, które chronią pracowników sumiennie i starannie wykonujących obowiązki, przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych
  • Dotyczy to także pracowników podlegających szczególnej ochronie związanej z rodzicielstwem, przynależnością do związków zawodowych lub ochroną przedemerytalną
  • Po 2015 r. uczyniono tak m.in. ze służbą cywilną, Biurem Trybunału Konstytucyjnego, służbą celną i administracją rolną

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Rolnictwa o ocenę zastosowania tego mechanizmu przy reformie administracji rolnej. Poprosił o przedstawienie jej dodatkowych kosztów, wynikających z konieczności zapłaty odszkodowań, dochodzonych przed sądami pracy przez zwolnionych pracowników.

Trybunał Konstytucyjny uznał tego rodzaju rozwiązania za dopuszczalne tylko w sytuacjach nadzwyczajnych. 

Krytyczne stanowisko wobec tej konstrukcji prezentowane jest także w literaturze przedmiotu. Wskazuje się, że tego rodzaju praktyka jest niezgodna z art. 24, art. 30, art. 32 i art. 60 Konstytucji, a „wygaśnięcie” ma charakter pozorny – stanowi w istocie rozwiązanie stosunku pracy.

Takie stanowisko znajduje też odzwierciedlenie w wyrokach sądów, zasądzających odszkodowania dla pracowników pozbawionych możliwości kontynuowania zatrudnienia w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa.

Naruszone prawa pani Krystyny i pana Jarosława

Pani Krystyna pracowała w Agencji Rynku Rolnego 22 lata. Zawsze była bardzo zaangażowana w swoją pracę, starannie wykonywała obowiązki. Kiedy usłyszała o przekształceniu Agencji w Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, nie martwiła się za bardzo, że straci pracę. Pracodawca dawał jej bowiem wielokrotnie znać, jak ją ceni jako pracownika. Tym większe poczucie krzywdy miała, gdy nie otrzymała propozycji zatrudnienia w nowej instytucji. Musiała szukać nowej pracy - była bezrobotna ponad dwa lata.

Pan Jarosław był w podobnej sytuacji. Pracował w Agencji Nieruchomości Rolnych od 9 lat; miał dwójkę małych dzieci. Kiedy nie dostał propozycji zatrudnienia, zwrócił się do kuzynki, adwokatki. Poradziła mu, by odwołał się w ciągu 3 tygodni do sądu. Pan Jarosław dochodzi obecnie swoich praw w sądzie, bo uważa, że został potraktowany niesprawiedliwie. Ma nadzieję na odszkodowanie. Jest dobrej myśli, bo wie, że kilka takich spraw skończyło się pozytywnie dla skarżących.

Na czym polega wygaśnięcie stosunku pracy i dlaczego może być krzywdzące dla pracownika?

Wygaśniecie stosunku pracy jest rodzajem jego zakończenia 

Zazwyczaj nie korzysta się z tej instytucji, dużo częściej dochodzi przecież do rozwiązania umowy o pracę (gdy pracownik, pracodawca albo obie strony zgodnie składają oświadczenie woli).

Tymczasem wygaśnięcie stosunku pracy następuje z mocy prawa. Nie potrzeba żadnych oświadczeń woli. Prawo definiuje wydarzenia powodujące wygaśnięcie stosunku pracy, co w tym przypadku dzieje się niejako automatycznie. W większości przypadków wygaśnięcie regulowane jest przez kodeks pracy, ale zdarza się - tak, jak w tej sprawie - że regulacje znajdują się w ustawach szczególnych.

Wygaśnięcie bez podania uzasadnienia decyzji – pracownicy pozbawieni swoich praw

W 2017 r. do RPO zaczęły napływać niepokojące sygnały od pracowników Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych, którzy obawiali się utraty zatrudnienia w związku z planami utworzenia Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. W opinii skarżących wprowadzane przepisy miały służyć weryfikacji dotychczasowych pracowników agencji.

W wystąpieniach Rzecznik podkreślał, że w ustawie Przepisy wprowadzające ustawę o Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa brakowało jakichkolwiek kryteriów weryfikacji umiejętności czy sumienności pracowników. Niezaproponowanie nowych warunków pracy i płacy powodowało wygaśnięcie stosunku pracy z mocy prawa. Ustawodawca nie nałożył przy tym na pracodawcę obowiązku wskazania pracownikowi powodów, dla których nie zaproponował mu nowych warunków pracy i płacy.

Matki, kobiety w ciąży, osoby starsze – bez ochrony

Nowy pracodawca miał zatem możliwość całkowicie arbitralnego decydowania , kto  zachowa swój status pracowniczy. Przy decyzji o dalszym zatrudnieniu przepisy nie nakazywały uwzględnić kwalifikacji ani indywidualnej sytuacji życiowej, np. macierzyństwa, ochrony przedemerytalnej czy rodzicielstwa.

Oznacza to, że ustawodawca odstąpił od konstytucyjnego obowiązku wynikającego z art. 24 Konstytucji stworzenia gwarancji prawnych ochrony osoby pracownika przed nieuzasadnionymi działaniami pracodawcy. Pracodawca nieskrępowany jakimikolwiek przesłankami mógł całkowicie dowolnie decydować o dalszym losie dotychczasowych pracowników ANR i ARR.

Pozbawienie ochrony sądowej

Wygaśnięcie stosunku pracy z mocy samego prawa pozbawiło też tych pracowników ochrony sądowej. Droga sądowa została znacznie ograniczona. Sąd nie zbada bowiem przyczyn niezaproponowania pracownikowi nowych warunków pracy i płacy – bo ich podanie nie było wymagane przez ustawę. Sąd może jedynie skontrolować zgodność z prawem wygaśnięcia stosunku pracy. W innych przypadkach zakończenia stosunku pracy sąd może sprawdzić także jego zasadność.

A mało który pracownik wiedział, że aby skierować sprawę do sądu, musiał zmieścić się w 21-dniowym terminie wynikającym z przepisów prawa pracy (art. 264 Kp). Wiele osób przegapiło tak szansę na sądowe dochodzenie praw.

Zniesienie Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych oraz utworzenie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa

Zdaniem RPO konstrukcja wygaśnięcia stosunku pracy nasuwa poważne wątpliwości konstytucyjne. Chodzi o zarzut naruszenia art. 60 Konstytucji, który gwarantuje obywatelom korzystającym z pełni praw publicznych prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach.

ARR i ANR były państwowymi osobami prawnymi. Miały status agencji wykonawczych w rozumieniu przepisów ustawy o finansach publicznych. Pracownicy pełnili służbę publiczną w rozumieniu art. 60 Konstytucji.

1 września 2017 r. utworzono Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Przejął zasoby majątkowe oraz osobowe obu agencji. Pracownicy mogli dostać propozycję zatrudnienie w Krajowym Ośrodku albo w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W terminie miesiąca od tej propozycji pracownicy mieli złożyć oświadczenia o przyjęciu albo o odmowie zaproponowanych warunków. Ci, którzy je przyjęli, stali się pracownikami Ośrodka albo ARiMR.

Pracownikom, którym do 31 maja 2017 r. nie zaproponowano zatrudnienia, stosunek pracy wygasł 31 sierpnia 2017 r. Taki sam był skutek wobec pracowników, którzy odmówili przyjęcia zaproponowanych warunków zatrudnienia oraz którzy nie złożyli oświadczenia o ich przyjęciu.

NIK potwierdza obawy RPO 

W grudniu 2019 r. RPO wystąpił  po raz kolejny do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

W związku z analizą wyników kontroli NIK pt. „Zmiany w organizacji i funkcjonowaniu administracji rolnej” Rzecznik poprosił ministra o ocenę efektów zastosowania konstrukcji wygaśnięcia stosunków pracy przy reformie administracji rolnej. Wystąpił o uwzględnienie dodatkowych kosztów reformy, wynikających z konieczności zaspokojenia wcześniej nie przewidzianych roszczeń odszkodowawczych, dochodzonych przez zwolnionych pracowników.

Rzecznik wskazał, że NIK potwierdził obawy sygnalizowane przez niego we wcześniejszych wystąpieniach:

  • Kontrola wykazała, że zniesienie agencji i utworzenie Krajowego Ośrodka zostało nierzetelnie przygotowane i nienależycie wdrożone. Uczyniono to bez analiz efektywności działania zniesionych agencji, co spowodowało niewystarczające przygotowanie organizacyjne Krajowego Ośrodka do wykonywania przejętych zadań.  W obszarze zatrudnienia spowodowało to nadmierną redukcją liczby pracowników, bez rzetelnej kalkulacji potrzeb kadrowych uzasadnionych nowymi zadaniami Krajowego Ośrodka.
  • W regulacjach ustawowych posłużono się instytucją wygaśnięcia stosunków pracy nie dającą pracownikom należytej ochrony pracy.
  • Nie uregulowano kwestii ochrony przed utratą zatrudnienia pracowników objętych szczególną ochroną (np. kobiet w ciąży, pracowników w wieku przedemerytalnym, działaczy związkowych).

Ustawodawca pozbawia pracowników praw, które chronią sumiennie i starannie wykonujących obowiązki przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych - podkreśla Rzecznik.

RPO prezentuje konsekwentnie krytyczne stanowisko wobec nadużywania konstrukcji wygaszania stosunków pracy przez ustawodawcę przy przekształceniach sfery publicznej. Praktyka taka obniża poziom ochrony praw pracowniczych, w tym także szczególną ochronę umownego stosunku pracy.

Podobnych przypadków jest więcej

Analiza ustaw dotyczących przekształceń organizacyjnych w sferze administracji publicznej wskazuje narastającą tendencję powszechnego stosowania instytucji wygaśnięcia stosunków pracy.

RPO interweniował wcześniej w sprawach takiego wygaśnięcia stosunków pracy m.in.:

  • przy zmianach w ustawie o służbie cywilnej z 2015 r.
  • w Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej,
  • w Biurze Trybunału Konstytucyjnego,
  • przy tworzeniu Krajowej Administracji Skarbowej, w szczególności - sytuacji funkcjonariuszek Służby Celnej, którym nie zaproponowano przejścia do tej instytucji,
  • podczas prób zastosowania wygaśnięcia stosunków pracy przy reorganizacji KRS i Sądu Najwyższego,
  •  w Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.

Zastrzeżenia Rzecznika niestety ani nie zmieniły, ani nie ograniczyły praktyki rozwiązań z wykorzystaniem konstrukcji wygaśnięcia stosunków pracy.

III.7041.8.2017

Seminarium w BRPO nt. udziału kobiet w tegorocznych wyborach

Data: 2019-12-11
  • Po tegorocznych wyborach do Sejmu i Senatu wzrósł odsetek kobiet w obu izbach
  • Wynosi on 28,7 proc. w Sejmie i 24 proc. w Senacie 
  • Kwoty płci na listach wyborczych, wprowadzone w 2011 r., nie są wystarczającym mechanizmem wyrównywania szans kobiet i mężczyzn w polityce 

Seminarium nt. udziału kobiet w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz do Sejmu i Senatu zorganizowały 11 grudnia 2019 r.  w Biurze RPO Instytut Spraw Publicznych, Fundacja im. Heinricha Bölla i Rzecznik Praw Obywatelskich.

18 grudnia tego roku przypada 40. rocznica przyjęcia przez ONZ Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW).

W ramach obchodów w BRPO zaprezentowano  wyniki analiz ISP i BRPO dotyczące udziału kobiet w wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz do Sejmu i Senatu w 2019 r. Przeprowadzono również dyskusję nad obecnością kobiet w kampanii medialnej poprzedzającej te wybory.

W panelu moderowanym przez dr. Jacka Kucharczyka, prezesa Zarządu ISP, uczestniczyli:

  • Agnieszka Grzybek, członkini Zarządu Fundacji na Rzecz Równości i Emancypacji STER,
  • prof. Beata Łaciak, członkini Zarządu Instytutu Spraw Publicznych
  • Waldemar Kamiński, samorządowiec, członek Partii Zieloni, praktyk kampanii wyborczych.

Z perspektywy Rzecznika szczególnie interesująca była dyskusja o postulatach zmian, które umożliwiłyby pełniejszy udział kobiet w życiu politycznym i w procesach decyzyjnych w sprawach najważniejszych dla państwa.

W tym roku RPO zlecił realizację szerszego badania udziału kobiet w życiu publicznym. Dr Agnieszka Kwiatkowska z SWPS przedstawiła dane dotyczące wyborów do Sejmu i Senatu. Odsetek kobiet wybranych do polskiego parlamentu wzrósł  w tym roku w Sejmie do 28,7 proc. (w porównaniu z poprzednią kadencją – 27,2 proc.). W Senacie odsetek ten wyniósł 24 proc. (12 proc. w poprzedniej kadencji).

Jak podała w swej prezentacji Małgorzata Druciarek (badania ISP), do PE w tym roku kandydowało 46,7 proc. kobiet – wybrane stanowią 34,6 proc.

Wyniki wyborów wyraźnie pokazują, że kwoty płci na listach wyborczych, wprowadzone do polskiego prawa w 2011 r., nie są wystarczającym mechanizmem wyrównywania szans kobiet i mężczyzn w polityce. Coraz większego znaczenie dla sukcesu wyborczego nabiera sposób prowadzenia kampanii wyborczej w mediach przez kandydatów i kandydatki.

Pytano zatem: czym charakteryzowała się medialna kampania wyborcza kandydatek do Parlamentu Europejskiego oraz kandydatek do Sejmu? Czy kandydatki były tak samo widoczne w mediach jak kandydaci? Jaki był obraz kobiet oraz czy kwestia praw kobiet były obecne w oficjalnych spotach komitetów wyborczych?

Wnioski z dyskusji zostaną uwzględnione w raporcie ISP podsumowującym projekt badawczy. Także RPO podsumuje zlecone badania dotyczące udziału kobiet w życiu publicznym w raporcie, który ma być opublikowany w przyszłym roku. Wstępne wyniki tego projektu zostaną zaprezentowane podczas konferencji z okazji  40-lecia CEDAW w Szkole Głównej Handlowej 18 grudnia 2019 r.  (program pod linkiem).

Z badań BRPO z 2018 r. wynika, że w ostatnich latach przekonania przesunęły się w kierunku konserwatywnym, akcentującym odmienną rolę społeczną i obywatelską kobiet i mężczyzn, ich odmienne preferencje, zainteresowania i zdolności.  Jednak najczęściej Polacy upatrywali przyczyn niskiego odsetka kobiet w polityce w zjawiskach o podłożu kulturowym, czyli w nierównym podziale obowiązków w ramach gospodarstwa domowego obciążających w większym stopniu kobiety (58 proc.) oraz blokowaniem dostępu do przestrzeni publicznej przez mężczyzn-polityków (57 proc.). Ten właśnie aspekt był przyczynkiem do dyskusji o obecności kobiet w kampanii wyborczej.

Konwencja CEDAW i jej wykonanie przez Polskę

Strony Konwencji CEDAW  (Polska od 1982 r.) zobowiązały się do podjęcia we wszystkich dziedzinach, zwłaszcza w dziedzinie życia politycznego, społecznego, gospodarczego i kulturalnego, wszelkich kroków dla zapewnienia kobietom posiadania i wykonywania praw człowieka oraz podstawowych wolności na zasadach równości z mężczyznami.

Konwencja m.in.:

  • wskazuje na zasadność wprowadzenia przez strony tymczasowych zarządzeń szczególnych, zmierzających do przyspieszenia faktycznej równości mężczyzn i kobiet (art. 4);
  • nakłada obowiązek działań w celu zmiany społecznych i kulturowych wzorców zachowania mężczyzn i kobiet dla osiągnięcia likwidacji przesądów i zwyczajów lub innych praktyk, opierających się na przekonaniu o niższości lub wyższości jednej z płci albo na stereotypach roli mężczyzny i kobiety (por. art. 12 konwencji stambulskiej);
  • zobowiązuje strony do likwidacji dyskryminacji kobiet w życiu politycznym i publicznym państwa, w tym ma zapewnić kobietom, na równych z mężczyznami warunkach, prawa: wybieralności do wszelkich organów wybieranych powszechnie, czy uczestniczenia w kształtowaniu polityki Państwa i jej realizacji, zajmowania stanowisk publicznych i wykonywania wszelkich funkcji publicznych na wszystkich szczeblach zarządzania (art. 7).

Komitet ds. likwidacji dyskryminacji kobiet w ostatnich uwagach końcowych z 2014 r., po rozpatrzeniu kolejnych sprawozdań polskiego rządu, wyraził zaniepokojenie, że z wyjątkiem kwot dotyczących list wyborczych i kilku prób promowania obecności kobiet w zarządach spółek publicznych, nie są stosowane żadne specjalne środki w ramach kompleksowej strategii zwalczania niewystarczającej obecności kobiet w życiu publicznym i na stanowiskach decyzyjnych, w tym w parlamencie.

Ustawa o służbie cywilnej. RPO wycofał swój wniosek z Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2019-09-06
  • Wniosek pochodzi ze stycznia 2016 r. i powody jego skierowania są nadal aktualne
  • Wyznaczony do rozpatrzenia tej sprawy skład orzekający TK został jednak bezpodstawnie zmieniony z pełnego na pięcioosobowy. Poza tym trafiły do niego osoby, które nie są sędziami, bowiem zajęły obsadzone już wcześniej miejsca w Trybunale
  • To kolejne wycofanie wniosku RPO z Trybunału – za każdym razem chodzi o bezpodstawną manipulację przy składzie orzekającym

1 lutego 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów ustawy z dnia 30 grudnia 2015 r. o zmianie ustawy o służbie cywilnej oraz niektórych innych ustaw.

Rzecznik wnioskował o stwierdzenie niezgodności z konstytucją przepisów dotyczących:

  • likwidacji obowiązku otwartego i konkurencyjnego naboru do służby cywilnej,
  • wprowadzenia powołania jako podstawy obsadzania wyższych stanowisk w służbie cywilnej,
  • wygaszenia stosunków pracy z osobami zajmującymi wyższe stanowiska służbowe w służbie cywilnej po upływie 30 dni od dnia wejścia w życie ustawy, jeżeli przed upływem tego terminu nie zostaną im zaproponowane nowe warunki pracy lub płacy.

Wcześniej – 22 stycznia 2016 r.. wniosek do Trybunału w tej samej sprawie skierowała grupa posłów. Ich zarzuty dotyczyły dodatkowo:

  • tego, że szefem Służby Cywilnej może zostać ktoś, kto w ciągu ostatnich pięciu lat należał do partii politycznej (wystarczy, że z niej wystąpi);
  • tego, że kandydat na dyrektora generalnego urzędu nie musi mieć sześciu lat stażu pracy, w tym co najmniej trzyletniego stażu pracy na stanowisku kierowniczym w jednostkach sektora finansów publicznych;
  • tego, że premier i ministrowie wnioskując o przeprowadzenie ponownego naboru na stanowisko kierownika podległej im lub nadzorowanej jednostki nie muszą działać na wniosek Szefa Służby Cywilnej.

Oba wnioski zostały zarejestrowane wspólnie i przekazane do wspólnego rozpatrywania pod sygnaturą K 6/16, a 4 maja 2016 r. na sędziego sprawozdawcę w sprawie został wyznaczony sędzia TK Piotr Pszczółkowski.

Już w 2017 r., kiedy obowiązki prezesa TK przejęła Julia Przyłębska, w miejsce pełnego składu orzekającego został wyznaczony skład pięcioosobowy w osobach Mariusz Muszyński (przewodniczący składu), Piotr Pszczółkowski (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Lech Morawski (który zmarł, więc zastąpił go Justyn Piskorski) i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz (a po wygaśnięciu jej mandatu – Wojciech Sych). W takim składzie sprawa miała zostać rozpoznana 19 września 2019 r.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich skład orzekający w tej sprawie został ukształtowany z naruszeniem prawa, bo nie istnieje podstawa prawna uzasadniającą dokonanie zmiany składu orzekającego z pełnego na skład pięcioosobowy.

Żaden przepis ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym nie uprawnia też do dokonywania dowolnej zmiany już wyznaczonego składu orzekającego w sprawie.

Ponadto w wyznaczonym niezgodnie z zasadami konstytucyjnymi składzie orzekającym znajdują się dwie osoby, których status budzi uzasadnione wątpliwości, tj. Mariusz Muszyński i Justyn Piskorski.

RPO: zawód komornika - także dla tych bez studiów prawniczych

Data: 2019-08-14
  • Jeżeli komornik w ciągu 7 lat nie zostanie magistrem prawa, jego powołanie na to stanowisko wygaśnie - stanowi nowa ustawa o komornikach sądowych z 2018 r. 
  • Do RPO wpłynęła skarga wskazująca, że narusza to zasadę praw nabytych
  • Rzecznik zgadza się, że ogranicza to konstytucyjne prawa komorników,  którzy w chwili powołania nie byli zobowiązani do posiadania wyższego wykształcenia prawniczego
  • Ci, którzy przez lata wykonywali zawód komornika, dysponują niezbędną wiedzą prawniczą - mimo braku dyplomu 

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga z wątpliwościami co do zgodności z Konstytucją art. 303 ustawy z 22 marca 2018 r. o komornikach sądowych. Zgodnie z nim komornicy i asesorzy, którzy nie skończyli wyższych studiów prawniczych, są obowiązani w ciągu 7 lat od wejścia ustawy w życie, ukończyć takie studia i uzyskać tytuł magistra prawa. Inaczej ich powołanie na stanowisko komornika wygaśnie z mocy prawa. Według skargi narusza to zasadę praw nabytych wywiedzioną z art. 2 Konstytucji.

Uzasadnienie projektu ustawy nie zawierało przyczyn wprowadzenia tego przepisu. Rodzi to wątpliwości, zwłaszcza wobec faktu, że ogranicza to jednostkom ich prawa konstytucyjne. 

Na nieprecyzyjność przepisu wskazywała Rada Legislacyjna przy Prezesie Rady Ministrów. Podkreślała, że osoby które przez wiele lat wykonywały zawód komornika, pomimo braku wykształcenia prawniczego, dysponują niezbędną wiedzą prawniczą do wykonywania zawodu. Rada zaznaczyła, że z wymogu uzyskania tytułu magistra prawa zwolnione są osoby posiadające tytuł profesora lub doktora habilitowanego nauk prawnych lub które po uzyskaniu stopnia doktora nauk prawnych co najmniej 4 lata pracowały na stanowiskach związanych ze stosowaniem lub tworzeniem prawa. Stopień dra hab. albo tytuł profesora nauk prawnych może zaś uzyskać osoba, która nie jest absolwentem magisterskich studiów prawniczych. 

W ocenie RPO art. 303 ustawy wykazuje cechy retroaktywności, obejmuje bowiem stany faktyczne zaistniałe przed jego wejściem w życie. Dotyczy wszystkich komorników i asesorów, którzy nie mają wyższego wykształcenia prawniczego. Przepis ten pozbawia nabytego już, nieograniczonego w czasie, uprawnienia do powołania na stanowisko komornika sądowego oraz asesora komorniczego osób, które uprawnienie to uzyskały przed jego wejściem w życie. Powoduje to, że powołani na te stanowiska muszą uzupełnić wykształcenie, mimo że w momencie ich powoływania nie istniał wymóg legitymowania się tytułem magistra prawa. 

Prowadzi to do naruszenia wywodzonej z art. 2 Konstytucji zasady ochrony praw nabytych - uznał RPO. Wprowadzając ten przepis, ustawodawca nie uzasadnił szczegółowo jego przyczyn. Nie powołał się także na konieczność ochrony innych praw konstytucyjnych.

W poprzednio obowiązującej ustawie z 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji również istniał wymóg uzyskania tytułu magistra prawa. Byli jednak z niego zwolnieni ci komornicy i asesorzy, którzy w dniu powołania ukończyli 35. rok życia oraz młodsi, w szczególnych przypadkach zwolnieni z tego obowiązku przez prezesa właściwego sądu apelacyjnego. Część komorników i asesorów komorniczych uzyskała takie zwolnienie i została powołana.

Zawód komornika sądowego jest zawodem zaufania publicznego, co obliguje ustawodawcę do nałożenia na kandydatów wymagań, które nie są stawiane przedstawicielom innych zawodów. Nie może być to jednak podstawą do takich działań legislacyjnych, które skutkują automatyzmem wygaśnięcia uprawnień do wykonywania zawodu. Dotyczy to zwłaszcza osób, które wcześniej spełniły wszystkie wymagania poprzedniej ustawy.

Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o podjęcie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej. 

VII.561.9.2019

Za mało kobiet we władzach spółek giełdowych i Skarbu Państwa. Postulaty RPO do premiera

Data: 2019-06-06
  • Udział kobiet w zarządach i radach nadzorczych polskich spółek nadal jest alarmująco niski
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje za niezbędne wprowadzenie obowiązkowych kwot reprezentowania obu płci w organach decyzyjnych spółek giełdowych
  • Powinno to dotyczyć przede wszystkim spółek z udziałem Skarbu Państwa – pisze Adam Bodnar do Prezesa Rady Ministrów

Równe uczestnictwo kobiet i mężczyzn w procesie decyzyjnym jest związane ze sprawiedliwością, poszanowaniem praw człowieka i dobrymi rządami. Mimo prawnej gwarancji równego prawa do zajmowania stanowisk (art. 33 Konstytucji), udział kobiet w podejmowaniu decyzji ekonomicznych jest wciąż alarmująco niski. Kobiety stanowią połowę populacji i są dobrze wykształcone, a wciąż nie są dostatecznie reprezentowane na stanowiskach decyzyjnych.

Bariery dla kobiet – straty dla firm

Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (CEDAW) docenił wysiłki Polski na rzecz  przyspieszenia likwidacji dyskryminacji kobiet i promowania równości płci, w tym udziału kobiet w zarządach i radach nadzorczych w sektorze prywatnym. W 2014 r. wyraził jednak zaniepokojenie zaledwie 15-procentowym  udziałem kobiet w zarządach i radach nadzorczych. Wezwał wtedy Polskę do szerszych działań w celu osiągnięcia równego i pełnego uczestnictwa kobiet w sferze gospodarczej, w szczególności w zarządach i radach nadzorczych spółek notowanych na giełdzie i spółek Skarbu Państwa.

Badacze wskazują, że główną przyczyną niższej aktywności kobiet na rynku pracy jest ich większe zaangażowanie w życie rodzinne, a także stereotypy dotyczące ról kobiet i mężczyzn w społeczeństwie, w tym wypadku postrzegania przywództwa, kojarzonego z siłą i męskością. Rodzi to bariery świadomościowe, ograniczające dostęp kobiet do stanowisk kierowniczych.

Według badań Fundacji Liderek Biznesu pt.  „Kobiety we władzach spółek giełdowych w Polsce. Czas na zmiany”, odpowiednia liczba kobiet we władzach (za którą  uważa się przynajmniej trzy kobiety), umożliwia generowanie istotnych korzyści ekonomicznych dla spółki.  W Polsce wskaźnik kobiet absolwentek uczelni wyższych kształtuje się na poziomie 65%-67%5. Tymczasem, jak wskazuje Rada Unii Europejskiej w zaleceniach (COM(2018) 420) z 23 maja 2018 r. w sprawie krajowego programu reform Polski na 2018 r., współczynnik aktywności zawodowej kobiet pozostaje niski w porównaniu z innymi państwami członkowskimi.

Z raportu Fundacji Liderek Biznesu wynika też, że udział kobiet w organach spółek giełdowych w latach 2012-2015 niemal się nie zmieniał. W 2015 r. w zarządach spółek notowanych na Rynku Głównym GPW było zaledwie 12,05% kobiet (w 2012 r. było ich 10,55%), a w radach nadzorczych 14,49% (w 2012 r. 12,94%). Z raportu „Women in the boardroom: a global perspective” firmy Deloitte wynika, że kobiety w Polsce mają 15,2% udziału w radach nadzorczych i stoją na czele 6,3% zarządów firm spośród ponad 480 spółek giełdowych z rynku głównego. Według tej analizy obecność kobiety na stanowisku prezesa lub dyrektora generalnego wpływa znacząco na wzrost liczby kobiet zasiadających w zarządzie danej firmy.

Niski odsetek kobiet w zarządach i radach nadzorczych to nie tylko problem socjologiczno-społeczny, ale też wymierna strata dla spółek. Według Peterson Institute for International Economics, jeśli udział kobiet w organach zarządzających wynosi co najmniej 30%, to takie przedsiębiorstwa osiągają lepsze o 6% wyniki finansowe. Obecność kobiet w gremiach kontrolujących funkcjonowanie firm poprawia ich przejrzystość finansową oraz wyniki finansowe. Taką prawidłowość widać, gdy w radach nadzorczych kobiety stanowią 20-40%.

W 2017 r. Europejski Instytut ds. Równości Płci w UE opublikował trzecią edycję wskaźnika równouprawnienia płci. W latach 2005-2015 wskaźnik ten w UE poprawił się jedynie o 4 punkty procentowe, przy 66,2 punktów dla całej UE (100 punktów oznacza pełną równość kobiet i mężczyzn). Sześć głównych dziedzin wskaźnika to: władza, czas, wiedza, zdrowie, pieniądze i praca. Najniższy wynik (48,5) dla UE, mimo że rozwijała się ona w najszybszym tempie, wciąż ma dziedzina władzy (dostęp do stanowisk decyzyjnych). Polska w tej mierze znajduje się poniżej średniej europejskiej z wynikiem 35,1. Jeśli chodzi o władzę gospodarczą, Polska plasuje się nieznacznie wyżej, z wynikiem 38,2 przy średniej dla UE 39,5 punktów.

Brak równowagi w obsadzaniu wyższych stanowisk w przedsiębiorstwach ze względu na płeć jest obecnie wielkim wyzwaniem we wszystkich państwach UE. W październiku 2018 r. kobiety w UE zajmowały 29,3% stanowisk niewykonawczych w organach decyzyjnych dużych przedsiębiorstw, ale tylko 16,6% najwyższych stanowisk kierowniczych - w Polsce odpowiednio 21% i 13%.

Analiza porównawcza wszystkich krajów członkowskich UE przedstawiona w raporcie Fundacji Liderek Biznesu dowodzi, że rekomendacje i Dobre Praktyki ładu korporacyjnego przyjmowane dobrowolnie były praktycznie nieskuteczne. Dopiero wprowadzenie regulacji kwotowych, których stosowanie zostało zabezpieczone sankcjami, zmniejszyło nierówności pomiędzy kobietami i mężczyznami w radach spółek publicznych.

Zmiany, które zaszły dzięki wprowadzeniu w życie Kodeksu Dobrych Praktyk Giełdy Papierów Wartościowych dotyczących zrównoważonego udziału kobiet i mężczyzn w zarządzie i radzie nadzorczej, są nieznaczne. W przypadku spółek z udziałem Skarbu Państwa, zaszły pewne zmiany, ale nadal jest bardzo mało kobiet we władzach, przede wszystkim w zarządach. W 2014 r. tylko 3,03% spółek miało w zarządzie kobietę, w 2015 było ich 4,84%. Zwiększył się też procent spółek mających kobiety w radach nadzorczych z 19,66% w 2014 r. do 21,74% w 2015 r.

Są trzy sposoby zwiększania udziału kobiet we władzach spółek. Pierwszy, norweski, to wdrożenie twardych regulacji kwotowych z systemem sankcji prawnych. Drugi, stosowany m.in. w Finlandii i Wielkiej Brytanii, zobowiązuje spółki do wyznaczenia konkretnych celów obejmujących udział kobiet w organach spółek i do ujawniania stopnia zaawansowania ich realizacji. Trzecia droga to zostawienie kwestii zrównoważonego udziału kobiet i mężczyzn we władzach spółek własnemu biegowi. Najczęściej nie daje ona jednak znaczących zmian. Dlatego w wielu krajach UE przepisy prawne zobowiązują do powoływania kobiet w skład organów spółek.

Projekt dyrektywy UE

Teza, że przeszkodą w osiągnięciu większego zrównoważenia płci wśród członków organów spółek jest brak przejrzystości procedur rekrutacji i kryteriów kwalifikacji, stała się podstawą do przygotowania projektu dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie poprawy równowagi płci wśród dyrektorów niewykonawczych spółek, których akcje są notowane na giełdzie (COM(2012) 614). Rada UE przyjęła konkluzje z 7 grudnia 2015 r., w których zobowiązała się, że zajmie się istniejącymi wyzwaniami w dziedzinie równości płci, w tym - nierównej reprezentacji kobiet i mężczyzn w procesie decyzyjnym.  Wezwała państwa członkowskie m.in. do rozważenia wprowadzenia szerokiego zakresu różnorodnych środków - ustawodawczych lub o innym charakterze, nieobowiązkowych lub wiążących, a także wymianę dobrych praktyk. Zaapelowała do państw, aby ustanowiły dalekosiężne polityki równości szans oraz ustaliły cele i harmonogramy dalszego rozwijania i wdrażania skutecznych środków zrównoważonej reprezentacji kobiet i mężczyzn w procesie decyzyjnym, w tym poprzez systemy szkolenia, pomocy mentorskiej i sponsoringu oraz inne inicjatywy.

W projekcie dyrektywy wskazano, że najszybszy wzrost odnotowano w krajach, gdzie wprowadzono zalecenia i wiążące minimalne wymagania dotyczące reprezentacji każdej płci. Niestety projekt został uchwałą Sejmu z 4 stycznia 2013 r. uznany za niezgodny z zasadą pomocniczości. W stanowisku przesłanym Przewodniczącemu Komisji Europejskiej stwierdzono, że polskie rozwiązania na poziomie krajowym gwarantują wyższe standardy przestrzegania zasady równouprawnienia. W świetle przedstawionych danych stanowisko to jest co najmniej wątpliwe.

Należy pamiętać  o art. 11 ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania oraz art. 23 Karty Praw Podstawowych UE. Stanowią one, że zasada równości nie stanowi przeszkody w utrzymywaniu lub przyjmowaniu środków zapewniających specyficzne korzyści dla osób płci niedostatecznie reprezentowanej (akcja afirmatywna). Brak reakcji ustawodawcy w pewnych sferach na faktyczną nierówność płci w praktyce utrwala gorszą pozycję prawną kobiet, co pociąga za sobą zmniejszenie ich szans w życiu społecznym i gospodarczym. Uniemożliwia też wyrównanie szans kobiet w celu zmniejszenia faktycznych nierówności.

Postulaty RPO

Działając jako niezależny organ ds. równego traktowania Rzecznik od lat wskazuje na potrzebę podjęcia i konsekwentnego kontynuowania działań w tym zakresie. Przyjęcie szczególnych środków w celu zapewnienia zasady niedyskryminacji w świetle przedstawionych statystyk jest bowiem nieodzowne.

Sugerowane mechanizmy powinny być stopniowe i ewolucyjne. Na uwagę zasługuje możliwość podjęcia tzw. miękkich działań - takich jak monitoring obowiązkowych sprawozdań spółek, połączonych ze statystyką publiczną oraz zachęcanie firm do informowania o liczbie kobiet i mężczyzn zasiadających w jej organach, a także o strukturze wynagrodzeń. Celem długofalowym jest wyrównywanie szans kobiet i doprowadzenie do zmian świadomości społecznej w zakresie ich kompetencji i aspiracji.

Jednocześnie jednak, ze względu na funkcjonujące obecnie głębokie nierówności, niezbędnym wydaje się wprowadzenie do polskiego porządku prawnego regulacji z obowiązkowymi kwotami reprezentowania obu płci w organach decyzyjnych spółek notowanych na giełdzie, celem osiągnięcia realnych rezultatów. Obowiązek taki powinien spoczywać przede wszystkim na spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Należy bowiem podkreślić, że żadna zmiana nie będzie mogła zostać uznana za trwałą, jeśli narzucające ją organy państwa same nie będą stanowić swoistego modelu w tym zakresie.

W piśmie do RPO z 28 stycznia 2014 r. Minister Skarbu Państwa wskazał, że dokonanie rzetelnej oceny implementacji Zarządzenia Nr 6 Ministra Skarbu Państwa z dnia 7 marca 2013 r. oraz Dobrych praktyk w zakresie zapewnienia zrównoważonego udziału kobiet i mężczyzn w organach spółek z udziałem Skarbu Państwa, będzie możliwe nie wcześniej, niż w II połowie 2014 r.  W  Dobrych praktykach Minister Skarbu Państwa zaznaczył, że stosowanie zasad doboru składu osobowego powinno zapewnić przynajmniej 30 % średniego udziału niedoreprezentowanej płci wśród członków rad nadzorczych wybieranych i powoływanych przez Ministra Skarbu Państwa. W spółkach publicznych oraz kluczowych zakładano osiągnięcie tego wskaźnika do 2015 r. Niestety, nie przekazano wówczas Rzecznikowi oczekiwanych informacji.

W 2017 r. Ministerstwo Skarbu Państwa przeszło w stan likwidacji, a ustawą z dnia 16 grudnia 2016 r. o zasadach zarządzania mieniem państwowym Prezesowi Rady Ministrów przekazano kompetencje w zakresie koordynowania wykonywania uprawnień przysługujących Skarbowi Państwa w spółkach, w tym do określania dobrych praktyk w szczególności w zakresie ładu korporacyjnego czy społecznej odpowiedzialności biznesu.

- Zwracam się do Pana Premiera z uprzejmą prośbą o dokonanie oceny funkcjonowania zasady zrównoważonego udziału kobiet i mężczyzn w organach spółek z udziałem Skarbu Państwa - napisał Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego. Poprosił także o informację, jakie są lub będą  wdrażane rozwiązania systemowe mające na celu zwiększenie udziału osób płci niedostatecznie reprezentowanej w życiu gospodarczym, zgodnie z przyjętymi zobowiązaniami.

XI.801.14.2016

Za mało kobiet we władzach spółek komunalnych. Wystąpienie RPO do prezydentów największych miast

Data: 2019-05-22
  • Kobiety stanowią połowę społeczeństwa, są dobrze wykształcone, a wciąż nie są dostatecznie reprezentowane na stanowiskach decyzyjnych wszystkich szczebli
  • Dane wskazują, że konstytucyjna zasada równości kobiet i mężczyzn w zakresie zatrudnienia i awansów, do zajmowania stanowisk i pełnienia funkcji nie jest w praktyce właściwie realizowana
  • Niezbędne jest zatem wdrożenie odpowiednich działań pozytywnych

Aby zapewnić faktyczną równość między kobietami i mężczyznami w życiu społecznym i zawodowym, utrzymuje się lub przyznaje środki przewidujące szczególne korzyści osobom płci niedostatecznie reprezentowanej. Zarówno prawodawstwo polskie, jak i unijne, przewiduje możliwość tzw. akcji afirmatywnej. Takie rozwiązania mają umożliwić wyrównanie szans kobiet przez przyznanie im, w niektórych sferach i sytuacjach, uprzywilejowanej pozycji w stosunku do mężczyzn, które ma na celu zmniejszenie faktycznych nierówności. Rozwiązania te powinny być uchylone z chwilą osiągnięcia celów w zakresie równości szans i traktowania bez względu na płeć.

Brak równowagi w obsadzaniu wyższych stanowisk w przedsiębiorstwach ze względu na płeć jest obecnie wielkim wyzwaniem we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej. Kobiety w dalszym ciągu muszą – wbrew stereotypom i praktykom życia społecznego i gospodarczego – udowadniać, że są dynamiczne, kompetentne, i że sprawdzają się w pracy na stanowiskach zarządzających. Z badań wynika, że kobiety w Polsce mają 15,2% udziału w radach nadzorczych i stoją na czele 6,3% zarządów firm spośród ponad 480 spółek giełdowych z rynku głównego[1]. Niski odsetek kobiet w zarządach i radach nadzorczych to nie tylko problem socjologiczno-społeczny, ale też wymierna strata dla spółek. Inne badania wskazują, że jeśli udział kobiet w organach zarządzających wynosi co najmniej 30%, to takie przedsiębiorstwa osiągają lepsze o 6% wyniki finansowe[2].

Zmiany mające na celu zapewnienie faktycznej równości płci w sferze działalności gospodarczej powinny być wprowadzane stopniowo, w szczególności poprzez promowanie dobrych praktyk, jednak w tempie, które możliwie szybko pozwoli osiągnąć oczekiwane efekty. Jednym z przykładów dobrych praktyk w Polsce była inicjatywa Karty Różnorodności oraz ogłaszanie przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie informacji o tym, ile kobiet zasiada w radach nadzorczych (jako jeden z nielicznych krajów UE). Jednak, jak się okazało, samoregulacje przedsiębiorstw nie są wystarczająco skuteczne - liczba kobiet we władzach spółek giełdowych w Polsce rosła, ale od 2013 r. sytuacja się nie zmienia[3].

Tzw. „szklany sufit” stanowi barierę nie do przekroczenia dla wielu polskich kobiet i hamuje je przed dążeniem do realizacji ambitnej ścieżki kariery zawodowej. Wydaje się, że wdrożenie z inicjatywy władz miejskich odpowiednich „miękkich” działań w odniesieniu do podległych jednostek gminnych mogłoby przełożyć się na ewolucję w sposobie postrzegania kobiety jako pracownika i szefa. Należą do nich w szczególności: sprawozdawczość połączona ze statystyką publiczną, która może wskazać, jak różnorodność wpływa na wyniki spółek komunalnych, stworzenie bądź promowanie programów szkoleniowych i mentoringowych dla kobiet, promocja elastycznych form zatrudnienia i pracy zdalnej, która pozwala na lepsze łączenie obowiązków prywatnych i zawodowych, zarówno kobiet jak i mężczyzn.

Trzeba jednak podkreślić, że tam, gdzie „miękkie” rozwiązania nie przynoszą oczekiwanego rezultatu, konieczne jest wprowadzenie środków prawnych.

Rzecznik wystąpił w związku z tym do 25 prezydentów największych miast o informacje, czy rozważane jest przyjęcie odpowiednich regulacji prawa miejscowego w celu zapewnienia w składzie zarządów i rad nadzorczych spółek komunalnych minimalnych udziałów płci niedostatecznie reprezentowanej. Zwrócił się też o przekazanie aktualnych danych dotyczących udziału kobiet i mężczyzn w organach tych jednostek.

XI.801.2.2019 

[1] Piąta edycja raportu Deloitte Women in the boardroom: a global perspective, 2016.

[2] Peterson Institute for International Economics, przy wsparciu EY – badanie zrealizowane w 2014 r. obejmujące 22 tysiące firm w 91 krajach.

[3] Kobiety we władzach spółek giełdowych w Polsce 2016. Czas na zmiany, Warszawa 2016, Fundacja Liderek Biznesu.

 

Poprawić system kuratorów sądowych. Wystąpienie Rzecznika do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2019-03-14
  • System kurateli sądowej nie funkcjonuje należycie: zasady naboru nie gwarantują wyłonienia najlepszych kandydatów; niewystarczający jest też nadzór nad kuratorami
  • Kontrola NIK wykazała nieprawidłowości w działalności kuratorów we wszystkich sądach objętych badaniem
  • Zasady pracy kuratorów sądowych nie były jednolite i przejrzyste, a standardy obciążenia pracą nie przystawały do obecnych realiów

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga na funkcjonowanie systemu kurateli sądowej.

Kuratorzy sądowi wykonują orzeczenia sądów, działając na rzecz zmniejszania patologii społecznych. Pomagają w readaptacji skazanych i resocjalizacji nieletnich; wspierają rodziców w opiece nad dziećmi. Funkcjonują także kuratorzy społeczni, którzy działają co do zasady pro bono, a koszty są im rekompensowane ryczałtowo.

Kontrola NIK, której wyniki przedstawiono w 2018 r., wykazała, że przepisy dotyczące kompetencji nadzorczych Ministra Sprawiedliwości odnosiły się zasadniczo do działalności administracyjnej sądów i nie zawierały postanowień, które wprost wiązałyby się z nadzorem nad funkcjonowaniem kuratorskiej służby sądowej. Bezpośredni nadzór nad działalnością kuratorów sprawowało 45 kuratorów okręgowych, ale ustawa z 27 lipca 2001 r. o kuratorach sądowych nie określa szczegółowych zasad tego zadania. Kierownicy zespołów kuratorskiej służby sądowej nie mają zaś skutecznych narzędzi do nadzoru.

Izba wskazała także na niejednolite zasady naboru i aplikacji kuratorskiej. We wszystkich skontrolowanych sądach okręgowych nabór kandydatów poprzedzony był postępowaniem konkursowym, niemniej nie zawsze nabór przebiegał w sposób gwarantujący wybór najlepszych kandydatów. A ustawa nie ujednolica zasad naboru.

Z kolei określenie ramowego planu aplikacji kuratorskiej powierzono kuratorom okręgowym, co spowodowało niejednolite w skali kraju zasady organizacji i przebiegu szkolenia aplikantów. Aktualne pozostaje zatem postulowane przez Krajową Radę Kuratorów wprowadzenie centralnego systemu szkolenia aplikantów.

Nieprawidłowości związane z działalnością kuratorów sądowych stwierdzono we wszystkich sądach objętych kontrolą NIK. Na szczeblu sądów okręgowych nie ustrzeżono się uchybień związanych z zatrudnianiem aplikantów kuratorskich, przebiegiem aplikacji kuratorskiej oraz rozpatrywaniem skarg na czynności kuratorów. Kuratorzy zawodowi i społeczni w sądach rejonowych realizowali zadania nie zawsze w sposób zgodny z wymogami przewidzianymi dla poszczególnych kategorii spraw. Nieprawidłowości bądź uchybienia stwierdzono w 45 ze 139 zbadanych spraw (w 32,4 % przypadków).

W ocenie NIK funkcjonowanie kuratorskiej służby sądowej jest zatem obarczone licznymi mankamentami o charakterze systemowym. Zasady podejmowania i wykonywania pracy przez kuratorów sądowych nie były jednolite i przejrzyste, a standardy obciążenia pracą nie przystawały do obecnych realiów.

Uchybienia te nie zostały dotychczas wyeliminowane. W Ministerstwie Sprawiedliwości dopiero bowiem trwają prace nad projektem kompleksowej nowelizacji ustawy o kuratorach sądowych.

W związku z tym RPO Adam Bodnar zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o rozważenie podjęcia odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej w opisanych kwestiach.

Wcześniejsze działania RPO ws. kuratorów

W styczniu 2019 r. Rzecznik wystapił do MS o uzupełnienie uprawnień i obowiązków kuratorów sądowych obecnych - na mocy orzeczenia sądu - przy kontaktach rodzica z dzieckiem (gdy sąd tak ograniczył kontakty). Rodzice mają bowiem rozbieżne oczekiwania wobec kuratorów. Część podkreśla zbyt aktywną ich postawę - inni wskazują zaś na ich bierność. Tymczasem według prawa kuratorzy są tylko biernymi uczestnikami spotkań. Nie mogą np. ich przerywać, gdy widzą niepokojące zachowania mogące zagrażać dziecku. Z drugiej strony muszą zakończyć spotkanie, gdy minie wyznaczony na nie czas – nawet wtedy, gdy może to być sprzeczne z dobrem dziecka. Problemy te wynikają z faktu, że dziś przepisy tylko szczątkowo określają uprawnienia i obowiązki kuratorów w takiej sytuacji.

Ministerstwo odpowiedziało, że trwają prace nad zmianami prawa wobec kuratorów sądowych, m.in. w zakresie ich udziału w spotkaniach rodzica z dzieckiem. Prace nad projektem są w fazie wstępnej i nie ma on jeszcze ostatecznego kształtu. 

VII.519.3.2018

Jak zwiększyć udział kobiet we władzach - propozycja RPO dla ministra Adama Lipińskiego

Data: 2019-03-12
  • Wciąż niewiele kobiet pełni funkcje w organach władzy pochodzących z wyborów. W Sejmie jest ich 27 proc., w Senacie – 13 proc., a wśród  wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast – tylko 12 proc.
  • By zwiększyć ten odsetek, niezbędna jest odpowiednia edukacja i promocja, ale także i zmiany prawne gwarantujące rzeczywistą zasadę równości płci w procesie wyborczym – wskazuje RPO
  • Należy w tym celu wprowadzić zasadę „suwaka” – tak by na listach wyborczych na przemian umieszczać kobiety i mężczyzn
  • Ludzie często głosują na kandydujących z początkowych miejsc listy. Kobiety rzadko się na  nich znajdują, choć zgodnie z mechanizmem kwotowym na samej liście musi być ich co najmniej 35 proc.

W wystąpieniu do pełnomocnika ds. równego traktowania Adama Lipińskiego z 8 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich przypomniał, że w 2019 r. w Polsce odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego oraz do Sejmu i Senatu RP. Choć proponowane zmiany nie objęłyby tegorocznych wyborów, prace nad zmianami prawnymi należałoby rozpocząć wkrótce.

Niedawno obchodziliśmy setną rocznicę wyborów do Sejmu Ustawodawczego w 1919 r. po odzyskaniu niepodległości. W wyborach tych obowiązywała ordynacja wyborcza, na mocy której Polki - jako jedne z pierwszych kobiet na świecie - uzyskały pełnię praw wyborczych – przypomniał Adam Bodnar. Rocznica ta skłania do głębszej refleksji nad uczestnictwem kobiet w wyborach, zwłaszcza korzystania z biernego prawa wyborczego.

Na podstawie licznych badań i analiz (w tym przygotowywanych przez Biuro RPO) można sformułować wniosek o wciąż niewielkim udziale kobiet w składzie organów publicznych pochodzących z wyboru. W tym kontekście Adam Bodnar zwrócił uwagę na ustalenia wspólnego projektu badawczego Uniwersytetu SWPS i Biura RP.  Wyniki badań przedstawiono w raporcie A. Kwiatkowska, Kobiety w wyborach a mechanizmy antydyskryminacyjne – stan aktualny i prognozy na przyszłość, który RPO  przekazał Adamowi Lipińskiemu. Omówiono je też na konferencji zorganizowanej na Uniwersytecie SWPS w listopadzie 2018 r.

Wskazywano m.in., że odsetek kobiet kandydujących w wyborach do rad gmin, miast, powiatów, sejmików rośnie sukcesywnie w odniesieniu do wyborów z 2010 i 2014 r. Podobną tendencję można zauważyć, analizując dane dotyczące odsetka kandydatek, które zostały wybrane i uzyskały mandaty w wyborach 2018 r. (średnio 30 %). Jednak tempo tego wzrostu nadal nie jest satysfakcjonujące.

Ważną kwestią są miejsca na listach wyborczych, jakie zajmują kobiety (w wyborach proporcjonalnych). Bardzo niepokojący jest, utrzymujący się od wielu lat na podobnym poziomie, niewielki odsetek kobiet wśród wybranych wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast (w 2018 r. było to tylko 12 %). Wciąż niski jest odsetek kobiet zasiadających w Sejmie i  w Senacie. W porównaniu z parlamentami innych państw Polska plasuje się w tym względzie na bardzo odległej pozycji.

W ocenie RPO aby przeciwdziałać niedoreprezentowaniu kobiet w życiu publicznym, konieczne jest podjęcie równolegle różnorodnych, skoordynowanych działań. Zasadne jest przygotowywanie i wdrażanie rozbudowanych inicjatyw w zakresie edukacji i promocji.

- W moim przekonaniu należy rozważyć zmiany prawne mające na celu wpłynięcie na skuteczniejsze, rzeczywiste zagwarantowanie zasady równości płci i zwiększenie zaangażowania kobiet w proces wyborczy – napisał Adam Bodnar. Na mocy ustawy z 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy, w wyborach proporcjonalnych, na liście każdego komitetu wyborczego nie może być mniej niż 35 % przedstawicieli każdej z płci. Już w toku prac legislacyjnych podkreślano jednak mankamenty wprowadzanego mechanizmu kwotowego, powodujące  jego  ograniczoną skuteczność. Wskazywano bowiem na brak równoczesnej regulacji co do  kolejności umieszczania kandydatek oraz kandydatów na listach. Rozwiązanie stosowane w wielu państwach obejmuje np. obowiązek naprzemiennego umieszczania na liście kandydatek i kandydatów („zamek błyskawiczny” lub „suwak”). Takie uzupełnienie jest szczególnie istotne w Polsce, gdzie częstym zachowaniem wyborców jest głosowanie na osoby kandydujące z początkowych miejsc listy.

O ile mechanizm kwotowy w ubiegłych latach znacząco zwiększył liczbę kandydatek na posłanki, które zostały zgłoszone na listach komitetów wyborczych (co stanowiło warunek ich rejestracji), o tyle były one umieszczane na dalszych miejscach list. Wśród ogółu osób z pierwszych miejsc w wyborach z 2015 r. tylko niespełna 25 % to kobiety. Wzrost liczby kobiet wybranych do Sejmu trudno uznać za satysfakcjonujący. Od 2015 r. w  Sejmie kobiety stanowią jedynie 27 %, podczas gdy w wyborach 2011 r. – gdy po raz pierwszy zastosowano mechanizm kwotowy – było to 24 %.

RPO zwraca też uwagę na wyjątkowo niski odsetek kobiet w wyborach do Senatu RP. W wyborach z 2015 r. wśród ogółu kandydatów stanowiły one niespełna 14 %. Mandaty uzyskało zaś 13 kobiet i 87 mężczyzn. Tendencja ta utrzymuje się już od wielu kadencji.  Według Rzecznika należy podjąć analizy w celu zidentyfikowania barier w kandydowaniu kobiet w wyborach w systemie większościowym i wskazania skutecznych metod ich likwidowania.

W tym kontekście RPO przywołał opinie i rekomendacje Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE).  W raporcie OBWE, oceniającym przebieg wyborów parlamentarnych w Polsce w 2011 r., podkreślono, że „reprezentacja kobiet uległa tylko skromnej poprawie w stosunku do stanu z 2007 r., co nasuwa wątpliwości co do obecnego sposobu wprowadzania w życie parytetu”.  Raport Misji Oceny Wyborów OBWE, która obserwowała wybory w 2015 r., głosił, że należy rozważyć możliwość wsparcia systemu kwotowego poprzez mechanizmy odnoszące się do kolejności kandydatek i kandydatów na liście.

Również w Uwagach końcowych Komitetu CEDAW z 7 listopada 2014 r., dotyczących siódmego i ósmego sprawozdania okresowego Polski z realizacji Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW/C/POL/CO/7-8), wyrażono zalecenie zmiany Kodeksu wyborczego pod kątem naprzemiennego umieszczania kobiet i mężczyzn na listach wyborczych.

Z badań opinii społecznej zrealizowanych w 2018 roku w ramach wspólnego projektu Uniwersytetu SWPS i Biura RPO wynika generalne poparcie Polaków wobec stosowania różnorodnych mechanizmów antydyskryminacyjnych – w tym mechanizmów prawnych dotyczących bezpośrednio prawa wyborczego. Jedynie 27-28 % (w zależności od rodzaju wyborów) ankietowanych jest zdania, że prawo nie powinno regulować minimalnego odsetka dla każdej z płci na listach wyborczych.

Rzecznik poprosił Adama Lipińskiego o stanowisko w sprawie.

VII.602.20.2015

MC podjęło prace, aby obywatel mógł sprawdzić, czy dopisano go do rejestru wyborców

Data: 2018-11-28
  • Ministerstwo Cyfryzacji podjęło prace nad rozbudową systemu ePUAP - aby obywatel mógł sprawdzać stan realizacji wniosku o wpisanie do rejestru wyborców, a gmina miała ułatwioną analizę danych
  • Tak resort cyfryzacji odpowiedział na wystąpienie RPO w sprawie skarg obywateli, którzy - korzystając z ePUAP - nie mogli dopisać się do rejestru podczas wyborów samorządowych
  • Procedowanie wniosku leży po stronie gminy; wiele z nich nie sprostało wymogom i nie rozpatrzyło ich w ustawowym 3-dniowym terminie – wskazał resort
  • W związku z przyszłorocznymi wyborami do Parlamentu Europejskiego oraz do Sejmu i Senatu Ministerstwo zorganizuje spotkanie z MSWiA i Krajowym Biurem Wyborczym w sprawie wsparcia procedur wyborczych

Obywatele, którzy chcieli dopisać się przez ePUAP do rejestru wyborców, skarżą się RPO na uniemożliwienie im udziału w wyborach samorządowych 21 października 2018 r - mimo że zgłosili drogą elektroniczną wnioski o dopisanie do rejestru wyborców.

Zdecydowana większość skarg dotyczy wyborców, którzy skorzystali z usługi wyborczej on-line (strona Obywatel.gov.pl i uwierzytelnienie przy pomocy Profilu Zaufanego e-PUAP). Była ona prezentowana jako wygodna dla wyborców, nie  wymagająca osobistej wizyty w urzędzie, udostępniona m.in. z myślą o wyborcach z niepełnosprawnościami.  Część skarg dotyczy osób, które wniosek złożyły zbyt późno, aby mógł być on rozpatrzony w ustawowym 3-dniowym terminie (do 16 października włącznie). Jednak są też wyborcy, którzy złożyli go odpowiednio wcześnie, a to wskazuje na różnorodne trudności organizacyjne i techniczne, jakie uniemożliwiły skuteczny wpis do rejestru.

Skargi stały się podstawą wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich z 24 października do Ministra Cyfryzacji. Adam Bodnar poprosił Marka Zagórskiego o stanowisko co do skuteczności i praktycznego działania usługi wyborczej on-line, mającej umożliwiać wpis do rejestru. Wystąpił też o informacje, ilu wyborców złożyło takie wnioski.

Odpowiedź MC

Na wystąpienie  RPO 22 listopada 2018 r. odpowiedział minister cyfryzacji Marek Zagorski. Poinformował, że z e-usługi Wpisz się do rejestru wyborców i Zgłoś zamiar głosowania korespondencyjnego   na portalu obywatel.gov.pl  do 2 listopada 2018 r. skorzystały 47 752 osoby.

Do 21 października 2018 r.  przez platformę ePUAP wniosek o wpis do rejestru wyborców złożyło zaś 46 551 osób. Z tego 43 205 osób złożyło wniosek w terminie gwarantującym jego rozpatrzenie  przed I turą wyborów samorządowych.

Po przesłaniu wniosku do urzędu gminy, przy wykorzystaniu platformy ePUAP, obywatel otrzymuje Urzędowe Poświadczenie Przedłożenia (UPP). Czyli korespondencja została skuteczne dostarczona na Elektroniczną Skrzynkę Podawczą urzędu. Od tego momentu gmina ma 3 dni na realizację wniosku, w tym na sprawdzenie, czy wnioskujący spełnia warunki stałego zamieszkania pod wskazanym adresem.

Przepis nie wskazuje w jaki sposób dokonuje się sprawdzenia. Kodeks wyborczy nie precyzuje listy dokumentów, które należy gminie przedstawić. Urzędy gmin mogą w rożny sposób sprawdzać, czy  wnioskodawcy spełniają warunki stałego zamieszkania na obszarze danej gminy. Jeśli oczekują przedstawienia jakichś dokumentów, mogą wezwać obywateli do ich przedłożenia (również przez ePUAP).

- Właściwy organ ma trzy dni na wydanie decyzji, a w przypadku wydania decyzji o odmowie wpisania do rejestru wyborców, organ ma obowiązek niezwłocznego poinformowania o tym obywatela. Zatem dopełnienie przez organy obowiązków wynikających z Kodeksu Wyborczego pozwoliłoby zdecydowanej większości wyborców, którzy złożyli wnioski do 16 października włącznie, na wcześniejsze (jeszcze przed I turą wyborów) uzyskanie informacji o podjętej decyzji w sprawie złożonego przez nich wniosku – głosi pismo ministra.

Podkreślił, że platforma ePUAP, Profil Zaufany i podpis zaufany umożliwiają bezpieczną komunikację obywatela z administracją publiczną w rożnych sprawach, w tym co do wniosków o wpis do rejestru wyborców. Procedowanie przesłanego przez obywatela wniosku, tak jak to ma  miejsce w przypadku wielu innych e-usług administracji, realizowanych przy wykorzystaniu platformy ePUAP, leży już natomiast po stronie gminy.

Do Ministerstwa Cyfryzacji wpłynęło kilkanaście skarg od obywateli na realizację ich wniosków o dopisanie do rejestru wyborców. W pierwszej kolejności dotyczyły one sytuacji, w których obywatele dowiadywali się o braku możliwości głosowania w lokalu wyborczym. Wskazuje to na brak rozpatrzenia wniosku i kontaktu w sprawie ewentualnego uzupełnienia wniosków oraz o braku wydania decyzji pozytywnej lub odmownej. W tych przypadkach obywateli informowano o przysługujących im środkach odwoławczych.

Przedstawione przez Rzecznika przykłady potwierdzają powyższą sytuację. Urzędy, które nie obsłużyły złożonych wniosków, wskazywały na ich niekompletność, wprowadzając tym samym użytkowników w błąd (w kontekście brzmienia art. 19 Kodeksu wyborczego). Urzędy te nie sprostały wymogom elektronicznej administracji i Kodeksu Wyborczego, nie rozpatrzyły w ustawowym terminie wniosków złożonych drogą elektroniczną, nie poinformowały o tym obywateli, nie dając im szans na ewentualne przedłożenie dodatkowych dokumentów (w sytuacji gdy gmina zamierzała potwierdzić fakt zamieszkiwania na jej terenie właśnie w ten sposób), nie poinformowały obywateli o podjętych w ich sprawach decyzjach. Decyzje te były wydawane już po dniu wyborów, bez zachowania trzydniowego terminu.

Wyciągając wnioski z zaistniałej sytuacji, Ministerstwo Cyfryzacji podjęło prace nad rozbudową systemu ePUAP o moduł umożliwiający sprawdzenie stanu sprawy przez użytkownika oraz nad rozwiązaniami, które ułatwią gminom analizę posiadanych danych.

Ponadto, przed drugą turą wyborów, zwiększono działania informacyjne i rozszerzono opis usługi Wpisz się do rejestru wyborców na portalu obywatel.gov.pl. Podkreślono fakt, iż po złożeniu wniosku podlega on rozpatrzeniu przez gminę:

Wysłanie wniosku nie oznacza wpisania do rejestru wyborców. Decyzję o wpisaniu (lub odmowie wpisania) do rejestru wyborców urząd podejmie w ciągu 3 dni od złożenia wniosku. Urząd w tym czasie zweryfikuje twoją deklarację. Urzędnik może odmówić wpisania cię do rejestru wyborców — jeśli uzna, że nie mieszkasz tam, gdzie deklarujesz. Dostaniesz wtedy pisemną odmowę. W takiej sytuacji możesz złożyć skargę.

Mając na uwadze zbliżający się rok, w którym odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego i wybory parlamentarne, zorganizujemy spotkanie z właścicielami biznesowymi procesu - Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji i Krajowym Biurem Wyborczym - w sprawie ewentualnego doprecyzowania procesów wspierających procedury wyborcze – zapowiedział ponadto minister Marek Zagórski.

VII.602.40.2018

Jak lepiej stanowić prawo. RPO pisze do premiera

Data: 2018-11-20
  • Rząd przygotowuje projekty zmian prawa, nie trzymając się reguł, które chronią obywateli przed niezamierzonymi błędami i nieplanowanymi skutkami nowych regulacji
  • O usunięcie słabości rządowego procesu legislacyjnego, które wykazała Najwyższa Izby Kontroli, RPO wystąpił więc do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Według NIK główna słabością jest bagatelizowanie tzw. oceny wpływu danego projektu, zwłaszcza, gdy zakłada on ingerencję w prawa i wolności człowieka i obywatela

- Pragnę zwrócić uprzejmie uwagę Pana Premiera, że w czasach, kiedy normowana materia jest coraz bardziej złożona, odpowiednia analiza, skutkująca uzyskaniem wiarygodnych informacji, jest warunkiem koniecznym prawidłowo przeprowadzonego testu proporcjonalności, która stanowi jedną z przesłanek dopuszczalnych konstytucyjnie ograniczeń praw i wolności człowieka i  obywatela (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP) - napisał Adam Bodnar do premiera.

Podstawą wystąpienia są wyniki kontroli NIK dotyczącej rządowego procesu legislacyjnego. 

Żeby poprawnie przygotować zmianę prawa, należy trzymać się stałych reguł. Warto wiedzieć, że pierwszym krokiem – na etapie przygotowania założeń do ustawy – jest rozpoznanie problemu i analiza możliwych skutków zaproponowanych rozwiązań (czyli – kogo zmiana dotyczy, ile będzie kosztować, jak z takim problemem radzą sobie inni, jakie są alternatywy). Jest to dokument formalny.

Następnie powstaje konkretny projekt zmiany prawa, a do niego dołączana jest „ocena skutków regulacji” (OSR), która je precyzyjnie wylicza. Potem zaczynają się uzgodnienia i konsultacje. Wszystko to służy temu, żeby prawo zadziałało zgodnie z zamierzeniami projektodawcy i nie miało niepożądanych skutków dla obywateli.

Cały ten proces nazywa się „oceną wpływu”. Rzecznik uznaje go za niezwykle istotny, szczególnie w pracach legislacyjnych nad aktami normatywnymi zakładającymi ingerencję w prawa i wolności człowieka i obywatela.

Dla procesu legislacyjnego szczególnie istotna jest zasada zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. Jak przypomina RPO, Trybunał Konstytucyjny podkreślał, że wyraża się ona w takim stanowieniu i stosowaniu prawa, "by nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela i aby mógł on układać swoje sprawy w zaufaniu, iż nie naraża się na prawne skutki, których nie mógł przewidzieć w momencie podejmowania decyzji”. „Przyjmowane przez ustawodawcę nowe unormowania nie mogą zaskakiwać ich adresatów, którzy powinni mieć czas na dostosowanie się do zmienionych regulacji i spokojne podjęcie decyzji co do dalszego postępowania". Zasada zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa wyraża się zatem w funkcjonowaniu systemu prawa przy uznaniu bezpieczeństwa i pewności prawnej za jedne z jego najważniejszych wewnętrznych zasad.

W ocenie RPO tworzenie i funkcjonowanie takiego systemu jest możliwe jedynie wtedy, gdy poszczególne etapy procesu legislacyjnego są oparte na odpowiednich badaniach i wiedzy. Proces legislacyjny w  Polsce przeszedł długą drogę, podczas której wypracowano narzędzia służące jego przejrzystości oraz uwzględnieniu udziału obywateli. Jednym z takich mechanizmów jest właśnie ocena wpływu - wskazuje Rzecznik. Dlatego z niepokojem przyjął wnioski NIK, która zbadała kwestię  oceny wpływu w ramach rządowego procesu legislacyjnego.

Jak głosi raport pokontrolny NIK,  w ramach „oceny wpływu” opracowywano trzy dokumenty: test regulacyjny (obecnie niesporządzany), ocenę skutków regulacji (OSR) oraz ocenę skutków regulacji ex post (żadna zmiana prawa nie zaczyna się od zera, zatem trzeba sprawdzić, jak zadziałały poprzednie regulacje i jak to się miało do ich założeń).

Analiza 20 objętych kontrolą przez NIK procesów legislacyjnych wskazuje, że „ocena wpływu” nie jest powszechnie postrzegana jako instrument doskonalenia prawa, wspomagający podejmowanie decyzji przez decydentów politycznych. Gdy dominuje aspekt polityczny, „ocena wpływu” jest głównie realizacją wymogu formalnego – uznała Izba.

W ocenie NIK bagatelizowanie „oceny wpływu” rodzi słabości polegające przede wszystkim na:

  • dokonywaniu oceny przewidywanych skutków społeczno-gospodarczych regulacji, stanowiącej istotny element „oceny wpływu”, dopiero na etapie gotowej już regulacji;
  • znikomej roli zespołów ds. OSR;
  • niestosowaniu lub ograniczonym stosowaniu Wytycznych, opracowanych w 2015 r. przez Ministerstwo Gospodarki wraz z KPRM;
  • ograniczonym korzystaniu z możliwości, jakie niosą ze sobą konsultacje publiczne;
  • sporadycznym planowaniu przeprowadzenia OSR ex-post ustaw.

Rzecznik podkreślił, że proceduralny wymóg przeprowadzenia badań w procesie legislacyjnym pozwala na zachowanie przez ustawodawcę swobody w wyborze rozwiązania legislacyjnego przy jednoczesnym przejrzystym zaprezentowaniu branych pod uwagę alternatywnych rozwiązań. Ma to również istotne znaczenie wobec perspektywy oceny przyjętych rozwiązań przez Trybunał Konstytucyjny.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o przedstawienie obecnych i planowanych działań Rady Ministrów w celu usunięcia słabości rządowego procesu legislacyjnego wykazanych przez NIK.

VII.600.74.2018

Ograniczenia w ubieganiu się o urząd sędziego przez część absolwentów KSSiP naruszają zasady konstytucyjne. RPO pisze do MS

Data: 2018-11-09
  • Absolwenci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury skarżą się na ogranicznia w ubieganiu się o stanowisko sędziego sądu rejonowego w trybie konkursowym
  • Chodzi o 70 osób, które po zdanym egzaminie sędziowskim i stażu referendarskim, nie zdecydowały się ubiegać o stanowiska asesora sądowego
  • Ich sytuację pogorszyła nowelizacja ustawy o KSSiP z 2017 r., która ograniczyła możliwość ubiegania się o urząd sędziego do pięciu lat od jej wejścia w życie
  • Według RPO narusza to zasady zaufania do państwa i stanowionego przezeń prawa wobec wysoko wykwalifikowanych osób, które chcą podjąć służbę w sądownictwie

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły skargi osób, które po wejściu w życie nowelizacji ustawy o KSSiP z 11 maja 2017 r. mają ograniczoną do pięciu lat możliwość ubiegania się o stanowisko sędziego sądu rejonowego w trybie konkursowym. Adam Bodnar zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o doprowadzenie do zniesienia tego ograniczenia czasowego. 

Dotyczy to ok. 70 osób - absolwentów aplikacji sędziowskiej (I i II rocznika), aplikantów sędziowskich (III i IV rocznika) KSSiP oraz referendarzy sądowych i asystentów sędziego, którzy w latach 2011–2016 zdali egzamin sędziowski, a  nie zdecydowali się na ubieganie się o stanowiska asesora sądowego według sporządzonej przez Ministra Sprawiedliwości listy kwalifikacyjnej. Zgodnie z nowelizacją z 2107 r., kandydaci umieszczeni na tej liście, którzy nie dokonali wyboru stanowiska asesora sądowego, mogą ubiegać się o wolne stanowiska sędziowskie na zasadach sprzed nowelizacji (czyli w trybie konkursowym) w okresie 5 lat od jej wejścia w życie.

W ocenie skarżących, nowelizacja prowadzi do naruszenia art. 60 Konstytucji RP (równy dostęp do służby publicznej) oraz art. 2 Konstytucji RP (zaufanie jednostki do państwa i stanowionego przezeń prawa). Okres 5 lat jest niewystarczający, aby absolwenci aplikacji sędziowskiej w KSSiP, zainteresowani powołaniem na urząd sędziego, zrealizowali swoje aspiracje zawodowe. Obecnie osoby te są zatrudnione w sądach jako referendarze sądowi.

Rzecznik podkreśla, że w  momencie zdania egzaminu sędziowskiego przez I oraz II rocznik aplikacji sędziowskiej KSSiP droga poprzedzająca dojście do zawodu sędziego nie była jeszcze sprecyzowana. Konieczność odbycia asesury pojawiła się już po zdaniu przez III i IV rocznik aplikantów KSSiP egzaminu sędziowskiego, a wobec I i II rocznika aplikacji sędziowskiej - już po odbytym stażu referendarskim. Staż referendarski, w poprzednio obowiązującym stanie prawnym, był bowiem warunkiem zatrudnienia na stanowisku sędziego.

Działając w zaufaniu do państwa oraz stanowionego przezeń prawa, osoby te poświęciły kilka lat życia na uzyskanie doświadczenia niezbędnego dla objęcia stanowiska sędziowskiego. Na skutek zmiany prawa, działania te okazały się niewystarczające, aby ubiegać się wolne stanowisko sędziego w trybie konkursowym. Na sytuację tych osób wpłynęły czynniki niezależne od ich kompetencji - czyli ponowne wprowadzenie asesury sądowej.

W ocenie Rzecznika nowelizacja z 2017 r. doprowadziła do tego, że egzamin sędziowski tej grupy zawodowej okazał się egzaminem z „określonym czasowo terminem ważności”, a zdobyte przez nich doświadczenie na stanowisku referendarza sądowego - niepotrzebne. Skutkiem 5-letniego ograniczenia jest to, że zdany egzamin sędziowski i odbyty staż referendarski tracą w praktyce moc. Prowadzi to do naruszenia zaufania do państwa i stanowionego przezeń prawa w odniesieniu do grupy wysoko wykwalifikowanych osób, które zamierzają podjąć służbę w wymiarze sprawiedliwości.

Skoro osoby te nie mogą zrealizować swoich ambicji zawodowych w wymiarze sprawiedliwości, to prawdopodobnie odejdą do sektora prywatnego. Tym samym środki publiczne przeznaczone na ich wykształcenie zostaną zmarnowane - podkreśla Adam Bodnar.

Bardzo podobny problem występuje w odniesieniu do dostępu do stanowisk asesorskich i sędziowskich przez osoby, które ukończyły aplikację sądową prowadzoną przy sądach apelacyjnych przed utworzeniem KSSiP (tzw. „starą aplikacją sądową”). W ocenie Rzecznika pierwszeństwo do nominacji sędziowskiej dla absolwentów KSSiP nie może uzasadniać ograniczenia naboru do zawodu m.in. absolwentom „starej aplikacji”.

VII.561.32.2018

W obronie obywateli, którzy 21 października nie mogli głosować. Wystąpienie RPO do PKW

Data: 2018-11-02
  • Urzędy nie były przygotowane na tak duży wpływ wniosków on-line o dopisanie się do rejestru wyborców - uważa RPO
  • Obywatele zakładali, że brak odpowiedzi na wniosek oznacza wpisanie do rejestru - w lokalu wyborczym czekało ich bolesne rozczarowanie
  • Wielu wniosków nie rozpatrzono w terminie; wyborcy dostawali wręcz mylne informacje; nie byli też zawiadamiani o odmowie wpisania do rejestru 
  • W ocenie obywateli wszystko to podważa zaufanie do praworządnego państwa

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło wiele skarg od obywateli, którzy nie mogli głosować w wyborach samorządowych 21 października 2018 r - mimo że zgłosili on-line wnioski o dopisanie do rejestru wyborców. Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Wojciecha Hermelińskiego o stanowisko co do skuteczności i praktycznego działania usługi wyborczej on-line, mającej umożliwiać wpis do rejestru.

Wcześniej RPO pytał też o to Ministra Cyfyzacji; wystąpił także o wyjaśnienia w sprawach konkretnych skarg m.in. do prezydentów miast.

Skargi składają obywatele, którzy skorzystali z usługi wyborczej on-line (strona Obywatel.gov.pl i Profil Zaufany e-PUAP), chcąc dopisać się do rejestru wyborców. Usługa ta była szeroko prezentowana jako wygodna dla wyborców, będącą efektem współpracy ekspertów Ministerstwa Cyfryzacji, MSWiA, PKW oraz Centralnego Ośrodka Informatyki. Tymczasem usługa nie działała prawidłowo, co spowodowało, że skuteczne złożenie wniosku i wpisanie do rejestru wyborców nie było możliwe.

Pani Magdalena podkreślała np. brak informacji, że trzeba było przesłać skan umowy wynajmowanego mieszkania w mieście, gdzie chciało się głosować. Ponadto e-PUAP pozwalał na przesłanie tylko dwóch załączników.  

"Wezwanie do uzupełnienia braków w nierealnym terminie jednego dnia uważam za łamanie moich praw obywatelskich" – pisał z kolei pan Rafał; jego wniosek odrzucono wobec braku potwierdzenia zamieszkania w danym mieście.

Z kolei pan Maciej uzupełnił wniosek zgodnie z wezwaniem, ale nie dostał żadnej decyzji - dopiero w lokalu wyborczym dowiedział się, że nie dopisano go do rejestru.

Trudności te spowodowały poważne wzburzenie i krytykę wyborców. Pisali do RPO np.:

  • „to niedopuszczalne, aby komukolwiek odmówiono prawa do głosu tym bardziej, jeżeli wypełnił wcześniej wszystkie warunki zawarte w ustawie pozostawiając organowi odpowiedni czas na wydanie decyzji w konkretnej sprawie”,
  • „uważam, że w dniu dzisiejszym zostałem pozbawiony konstytucyjnego prawa umożliwiającego oddanie głosu w wyborach”,
  • „procedowanie w ten sposób jest skandaliczne, wbrew wszelkim regułom prawa administracyjnego i postępowania w tym zakresie”.
  • „powszechne występowanie problemów przy tego typu wnioskach podważa zaufanie obywateli do praworządnego Państwa”,
  • „słucham od dwóch dni z  zażenowaniem wypowiedzi, a to PKW a to przedstawiciela Ministerstwa Cyfryzacji, że należę może do grupy ciamajdów, oferm życiowych, które zrobiły coś za późno lub nie potrafią obsługiwać <świetnie działającego systemu>”.

Ponadto do RPO wpłynęły informacje o trudnościach w praktycznym stosowaniu nakładek na karty do głosowania, sporządzanych w alfabecie Braille’a. Przed wyborami RPO wskazywał PKW, że gdy wyborca zażąda w lokalu takiej nakładki, ma ona być dopiero dowieziona z urzędu gminy, a wyborca musi czekać. Rzecznik pytał też PKW, czy przewidziano sytuację, gdy nakładek zażąda wielu wyborców w różnych lokalach jednej gminy.

Wpłynęła także skarga obywatela na bezpodstawne pozbawienie go, wraz z ojcem, praw wyborczych w wyniku pisma sądu do gminy. „Sąd przez swoje błędy pozbawił nas prawa do głosowania" - głosi skarga. RPO wystąpił już w tej sprawie do sądu.

Były też skargi na niemożność głosowania przez osoby znajdujące się w więzieniach i aresztach śledczych. Zgodnie ze stanowiskiem PKW, jeśli są one zameldowane w innych gminach niż miejsce odbywania kary, to nie mogą się dopisywać do rejestru tam, gdzie ją odbywają. Według RPO osoby takie powinny mieć realnie zagwarantowane prawa wyborcze.

Z analizy wniosków wynikają następujące problemy związane z korzystaniem z usługi wyborczej on-line. Wyborcy wskazują na brak jasnych komunikatów, lub wręcz mylne informacje w ramach usługi wyborczej oferowanej na stronie obywatel.gov.pl:

  • przekazując wniosek o wpis do rejestru wyborców i załączając wskazane w systemie dokumenty, obywatele nie wiedzieli, że powinni się liczyć z dalszą procedurą (podejmowaną przez wójta/burmistrza/ prezydenta miasta) w celu sprawdzenia, czy dana osoba na stałe mieszka na obszarze gminy - co może oznaczać konieczność dołączenia kolejnych dokumentów;
  • z powodu niepełnej informacji o procedurze wpisu do rejestru wyborców obywatele różnie interpretowali brak odpowiedzi na taki wniosek. W większości zgłoszonych przypadków uznawali to jako dokonanie skutecznego wpisu. Było to założeniem błędne, o czym jednak dowiadywali się dopiero w lokalach wyborczych,
  • wyborcy byli informowani na stronie obywatel.gov.pl, że składając wniosek do 16 października, zostaną  wpisani do rejestru. W części przypadków okazało się to informacją nieprawdziwą,
  • ponadto wyborcy wskazywali na fakt błędnego złożenia wniosku o dopisanie się do spisu wyborców, a nie do rejestru wyborców (co miało wynikać miało z braku jasnych i  jednoznacznych komunikatów). 

Analiza prowadzi też do wniosku o braku skoordynowania usługi wyborczej on-line co do procedur stosowanych przez urzędy gmin/miast:

  • w części przypadków odmowy wpisania do rejestru dokonywano wyłącznie na podstawie załączonych do wniosku dokumentów, które oceniano jako niewystarczające (tymczasem ich liczba była technicznie ograniczona; nie było również informacji o innych, dodatkowo wymaganych dokumentach),
  • wniosek wraz z wymaganymi załącznikami uznawano za zawierający braki i wzywano w krótkim terminie jednego dnia do uzupełnienia o dodatkowe dokumenty. W praktyce okazywało się to trudne do wykonania,
  • nie informowano wyborców ani o wpisaniu do rejestru, ani o odmowie wpisania. Pozbawiało to obywateli możliwości złożenia skargi do sądu (sąd rozpoznaje taką skargę w 3 dni; decyzja sądu jest ostateczna),
  • zupełnie nie uwzględniano wniosków o wpisanie do rejestru wyborców, wpływających systemem ePUAP.

Wiele urzędów gmin/miast miało ogromne trudności z terminowym rozpatrzeniem wniosków o  wpisanie do rejestru (przede wszystkim z uwagi na ich dużą liczbę) - wskazuje Rzecznik. W wielu przypadkach terminy te nie zostały dochowane. Trudności tych nie przewidziano w fazie projektowania usługi on-line.

Problemy z wpisem do rejestrów wyborców dodatkowo obciążyly członków obwodowych komisji wyborczych w dniu wyborów. Musieli wyjaśniać sytuację wyborców, którzy nie znaleźli się w rejestrach.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił Wojciecha Hermelińskiego o stanowisko PKW w sprawie skuteczności i adekwatności usługi wyborczej on-line, szczególnie w kontekście jej funkcjonowania. Zwrócił się też o informacje o funkcjonowaniu  usługi zgłaszania z wykorzystaniem Profilu Zaufanego zamiaru głosowania korespondencyjnego przez wyborców z niepełnosprawnościami.

VII.602.40.2018

Letter to the chairman of the National Electoral Commission in support of citizens who could not vote on 21 October

Data: 2018-11-02

The CHR wrote a letter to the chairman of the National Electoral Commission in support of citizens who could not vote on 21 October. He noted that local offices were not prepared for such a large number of incoming online applications for entry in the electoral registers, and this undermined the confidence in the state governed by law.

Nie zostali dopisani do spisów wyborców - skarżą się RPO. Adam Bodnar pisze do Ministra Cyfryzacji

Data: 2018-10-29
  • Obywatele, którzy chcieli dopisać się przez ePUAP do rejestru wyborców, skarżą się RPO na problemy, jakie uniemożliwiły im udział w wyborach samorządowych
  • Pani  Magdalena podkreśla brak informacji, że trzeba było przesłać skan umowy wynajmowanego mieszkania w mieście, gdzie chciało się głosować; ponadto e-PUAP pozwalał na przesłanie tylko dwóch załączników
  • Wezwanie do uzupełnienia braków w nierealnym terminie jednego dnia uważam za łamanie moich praw obywatelskich – pisze z kolei pan Rafał; jego wniosek odrzucono wobec braku potwierdzenia zamieszkania w danym mieście
  • Z kolei pan Maciej uzupełnił wniosek zgodnie z wezwaniem, ale nie dostał żadnej decyzji - dopiero w lokalu wyborczym dowiedział się, że nie dopisano go do rejestru

Takie m.in. sygnały od obywateli, którzy nie mogli głosować w wyborach samorządowych 21 października 2018 r - mimo że zgłosili przez e-PUAP wnioski o dopisanie do rejestru wyborców - stały się podstawą wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Cyfryzacji. Adam Bodnar poprosił Marka Zagórskiego o stanowisko co do skuteczności i praktycznego działania usługi wyborczej on-line, mającej umożliwiać wpis do rejestru. Ponadto Rzecznik wystąpił o wyjaśnienia w sprawach konkretnych skarg do prezydentów miast.

Zaniepokojny RPO bada sprawę

Sygnały od obywateli Rzecznik przyjął z zaniepokojeniem. Z racji wagi sprawy dla realizacji zasady powszechności wyborów, RPO zdecydował sprawę zanalizować.

Zdecydowana większość skarg dotyczy wyborców, którzy zdecydowali się skorzystać z usługi wyborczej on-line (strona Obywatel.gov.pl i uwierzytelnienie przy pomocy Profilu Zaufanego e-PUAP). Była ona prezentowana jako wygodna dla wyborców, nie wymagająca osobistej wizyty w urzędzie, udostępniona m.in. z myślą o wyborcach z niepełnosprawnościami.  

Pewna część skarg dotyczy osób, które odpowiedni wniosek złożyły  zbyt późno, aby mógł być on  rozpatrzony w ustawowym terminie (do 16 października włącznie). Jednak są też wyborcy, którzy złożyli go odpowiednio wcześnie, a to wskazuje na różnorodne trudności organizacyjne i techniczne, jakie uniemożliwiły skuteczny wpis do rejestru wyborców i w efekcie – wzięcie udziału w wyborach.

Na co skarżą się obywatele

  • Na brak możliwości swobodnego dołączania załączników. Dodatkowe załączniki były zaś - przynajmniej w części przypadków - uznawane za  konieczne w procedurze wpisu.

Np. pani Magdalena, która złożyła wniosek 16 października, nie mogła oddać głosu. W lokalu wyborczym dostała numer do Urzędu gminy. W rozmowie telefonicznej usłyszała, że wniosku rozpatrzyć nie zdążyli. W skardze pisała: „Po chwili jednak pani stwierdziła, że sprawdzi mój wniosek. Kiedy to zrobiła, pojawił się zarzut, że nie wysłałam skanu umowy najmu. Moje pytanie brzmi: w którym momencie składania wniosku zostałam o to poproszona? Odpowiedź: w żadnym. Jedynym wymaganym skanem był skan dowodu osobistego, który zamieściłam. Wiem też że w oficjalnej komunikacji podana była informacja, że taki dokument w ogóle nie jest wymagany. Oprócz tego e-PUAP ograniczał możliwość wymaganych załączników do dwóch, czyli przód i tył dowodu.  Kiedy powiedziałam to pani z Urzędu Miasta, odpowiedziała <ale my wymagamy takiego dokumentu, a e-PUAP to osobny system i ja nie wiem dlaczego nie ma tutaj takiego pola>".

  • Na chaos i brak precyzyjnych informacji

W innej skardze obywatel wskazywał na problemy organizacyjne i techniczne: „Po przyjściu do lokalu wyborczego otrzymałem informację, że nie zostałem dopisany na listę i poproszono mnie skontaktowanie się z Urzędem Gminy […]. W trakcie połączenia dostałem odpowiedź, że nie ma mnie na liście pomimo terminowego złożenia wniosku oraz dołączenia skanu dokumentu tożsamości. Zapytano mnie również o to, czy dołączyłem dokument potwierdzający to, że mieszkam pod wskazanym adresem. Nigdzie w systemie nie było to wymagane, ani nikt o tym nie informował, ponadto nie było nawet miejsca na dołączenia takiej liczby załączników. Po zapytaniu o to gdzie można zgłosić sprawę usłyszałem, że pani sprawdzi jeszcze raz i faktycznie sprawdziła. Tutaj przechodzimy do najbardziej kuriozalnej sytuacji bo pani po ponownym sprawdzeniu stwierdziła, że mój wniosek został rozpatrzony pozytywnie […] pomimo tego pani stwierdziła jednak, że urząd nie ma mojego wniosku i ePuap to oddzielny system”.

  • Na nieuwzględnienie tego, że obywatel nie może uzupełnić wniosku w jeden dzień

Także pan Rafał dostał informację, że jego elektroniczny wniosek został odrzucony 15 października z powodu „braku dokumentu potwierdzającego zamieszkanie we Wrocławiu”. Został wezwany do uzupełnienia braków w ciągu jednego dnia od  otrzymania pisma. W skardze do RPO napisał: „Brak informacji o tym, że taki dokument powinien zostać załączony uważam za karygodny. Brak pola w tym formularzu na załączenie dokumentu potwierdzającego zamieszkanie uważam, za celowe wprowadzenie w błąd i próbę oszukania mnie jako wyborcę. Wezwanie do uzupełnienia braków w nierealnym terminie jednego dnia uważam za łamanie moich praw obywatelskich”.

Do uzupełnienia wniosku z 15 października w ciągu jednego dnia został wezwany także pan Maciej. Uczynił to za pośrednictwem e-PUAP 17 października o godz. 13:56. „Nie otrzymałem żadnej decyzji - ani o dokonaniu wpisu, ani o odmowie. W dniu wyborów ok. godz. 19:30 udałem się do lokalu wyborczego. Okazało się, że nie zostałem dopisany do rejestru wyborców” – wskazał w swej skardze. Przewodniczący komisji wyborczej poinformował go, że otrzymał informacją, iż nie został dopisany do rejestru wyborców z uwagi na fakt, iż wniosek złożono zbyt późno.

  • Na to, że korespondencja z urzędami urywała się przed zakończeniem sprawy

W skardze do RPO pan Donat pisał, że 15 października wnioskował przez e-PUAP o dopisanie do spisu wyborców w mieście, gdzie aktualnie mieszka. „Do dnia dzisiejszego nadal nie otrzymałem żadnej odpowiedzi (…) Pracownicy PKW twierdzą, że mam udowadniać, że mieszkam tu, gdzie mieszkam, ale we wniosku nie ma takich informacji” - dodał.

Wyborcy skarżą się także na  brak jakichkolwiek wiadomości w odpowiedzi na złożone wnioski lub zamieszczanie na stronie obywatel.gov.pl mylących ich informacji.

Skarżąca pisała” „Na stronie obywatel.gov.pl widniała oficjalna informacja, że do 16 października można poprzez konto w serwisie e-PUAP składać wniosek o dopisanie do grona wyborców zgodnie z miejscem zamieszkania”. Mimo złożenia wniosku w tym terminie, nie został on jednak rozpatrzony do dnia wyborów. Skarżąca zauważyła: „Jako obywatel widziałam wyraźną informację <Masz jeszcze 2h na złożenie wniosku, aby dopisać się do listy wyborców i zagłosować w  najbliższych wyborach samorządowych>. Przy tak jasnym komunikacie, podanym na oficjalnej, państwowej stronie czuję się bezpiecznie, że nawet jeśli złożę wiosek o 23:30 to odpowiednie organy mają wystarczającą ilość czasu aby go rozpatrzyć […] Gdybym wiedziała, że nie będę dopisana do listy wyborców w […], najpewniej udałabym się wcześniej do urzędu, lub wróciła do miejsca zameldowania aby oddać głos”.

Prośba do Ministra Cyfryzacji

- Uprzejmie proszę Pana Ministra o przedstawienie stanowiska w sprawie skuteczności i adekwatności przyjętych procedur usługi wyborczej on-line mającej umożliwiać wyborcom wpis do rejestru wyborców, szczególności w kontekście jej funkcjonowania w praktyce – napisał Adam Bodnar do ministra Marka Zagórskiego.

Wystąpił też o informacje, ilu wyborców złożyło wnioski do 16 października, a ilu po tym dniu (z uwzględnieniem gmin, do których były kierowane). Zwrócił się również o podanie, ilu wniosków nie rozpatrzono do 21 października.

W związku z szerszą analizą procedur głosowania, Rzecznik poprosił także o informację o funkcjonowaniu tej usługi w przypadku zgłaszania zamiaru głosowania korespondencyjnego.

VII.602.40.2018

Dopisywanie się do rejestru wyborców przez E-PUAP. Rzecznik podejmuje interwencje po skargach od obywateli

Data: 2018-10-23
  • RPO dostaje skargi od osób, które nie mogły głosować w wyborach samorządowych 21 października, mimo że zgłosiły przez E-PUAP wnioski o dopisanie do rejestru wyborców
  • Rzecznik zapytał już Prezydenta Warszawy o to, ilu osób w stolicy dotyczył ten problem

Jeden z obywateli napisał np. do RPO, że wniosek przez ePUAP skierował w poniedziałek przedwyborczy, załączył skan dokumentu poświadczającego, gdzie mieszka, a mimo to nie znalazł się na liście wyborców. Komisja poinformowała go „o dużej częstotliwości występowania takiego zdarzenia”.

Rzecznik prosi zatem o dane, ilu wyborców złożyło wniosek o wpis do rejestru wyborców z wykorzystaniem Profilu Zaufanego (ePUAP) do 16 października włącznie, a ilu po dniu 16 października 2018 r. (z uwzględnieniem urzędów dzielnic, do których były kierowane). Prosi też o podanie liczby wniosków, które nie zostały rozpatrzone do 21 października 2018 r.

VII.602.41.2018, VII.602.45.2018, VII.602.52.2018, VII.602.52.2018

Kto nie może objąć funkcji w samorządzie? RPO ponownie apeluje, by Sejm usunął niespójność dwóch ustaw

Data: 2018-10-16
  • Na niespójność dwóch ustaw co do warunków zatrudniania w samorządzie osób, m.in. na podstawie wyboru, ponownie wskazuje Sejmowi Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Według ustawy o pracownikach samorządowych warunkiem jest m.in. brak prawomocnego skazania za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe
  • Zgodnie zaś z Kodeksem wyborczym prawa wybieralności nie ma osoba prawomocnie skazana na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe
  • Wątpliwości dotyczące wyborów samorządowych w Łodzi potwierdzają słuszność postulatu RPO z 2016 r., aby ustawowo naprawić tę niespójność 

Rzecznik w wystąpieniu do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego przypomniał swój postulat z lipca 2016 r. i z kwietnia 2017 r. Adam Bodnar pisał wówczas dwa razy do przewodniczącego Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej Sejmu RP o tym braku spójności. Wskazywał, że rodzi to poważne problemy interpretacyjne w sytuacji, gdy o stanowisko wójta, burmistrza czy prezydenta miasta stara się osoba skazana, np. na karę grzywny.

Do dziś RPO nie otrzymał żadnej odpowiedzi, nie podjęto też postulowanej inicjatywy legislacyjnej.

Wcześniej Rzecznik prowadził w tej sprawie korespondencję z Państwową Komisją Wyborczą. W piśmie z 13 czerwca 2016 r. uznała ona, że kwestia „braku spójności przepisów ustawy o pracownikach samorządowych i Kodeksu wyborczego powinna być poddana pod rozwagę ustawodawcy, który z kolei powinien dążyć do usunięcia ewentualnych niespójności i rozbieżności w systemie prawnym”. W opinii RPO trudności interpretacyjne mogą powodować stan niepewności wśród kandydujących, co może wpływać na decyzję o skorzystaniu przez nich z biernego prawa wyborczego.

- Ostatnie publiczne wątpliwości dotyczące wyborów samorządowych w Łodzi w pełni potwierdzają słuszność mojego zalecenia o konieczności dokonania zmian legislacyjnych we wskazanym zakresie – podkreślił Adam Bodnar w wystąpieniu do Marszałka Sejmu. Poprosił go o rozważenie dokonania koniecznych zmian w prawie.

We wrześniu 2018 r. Sąd Okręgowy w Łodzi prawomocnie skazał prezydent miasta Hannę Zdanowską na 20 tys. zł grzywny za poświadczenie nieprawdy we wniosku kredytowym swego partnera. Kandyduje ona w wyborach samorządowych, które odbędą się 21 października 2018 r. (startuje z własnego komitetu wyborczego). Jej kandydowanie budzi wątpliwości części komentatorów.  

VII.602.61.2014

Możliwość sprzeciwu Ministra Sprawiedliwości wobec kandydata na wykładowcę KSSiP budzi wątpliwości konstytucyjne

Data: 2018-07-24
  • Możliwość wiążącego sprzeciwu Ministra Sprawiedliwości wobec kandydata na wykładowcę Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury budzi poważne wątpliwości konstytucyjne Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Prowadzi to bowiem do nadmiernego wpływu władzy wykonawczej na obsadę kadry placówki, której celem jest szkolenie sędziów i prokuratorów
  • Rzecznik uznaje to także za arbitralne ograniczenie konstytucyjnego prawa równego dostępu do służby publicznej i do informacji oraz za naruszenie transparentności działania władz

Adam Bodnar wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o rozważenie zainicjowania zmian legislacyjnych w tej sprawie.

Zgodnie z ustawą z 23 stycznia 2009 r. o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, Minister Sprawiedliwości może zgłosić sprzeciw wobec kandydatów na wykładowców szkoły w terminie 21 dni od przedstawienia mu kandydatów. Sprzeciw jest wiążący. Nie jest przewidziana żadna procedura odwoławczej od takiej decyzji ministra; nie wymaga tez ona żadnego uzasadnienia.

Ustawa przewiduje, że wykładowcami KSSiP mogą być sędziowie, prokuratorzy i nauczyciele akademiccy oraz  inne osoby posiadające specjalistyczną wiedzę z określonej dziedziny, a także sędziowie i prokuratorzy w stanie spoczynku.

W związku ze skargą, jaka wpłynęła do BRPO rzecznik powziął wątpliwości co do zgodności takiego sprzeciwu z konstytucyjnymi oraz demokratycznymi standardami.

Mając na względzie, że celem KSSiP jest szkolenie wstępne oraz ustawiczne kadr sądownictwa i prokuratury w Polsce, niepożądana jest sytuacja, w której Minister Sprawiedliwości ma decydujący wpływ na proces naboru kandydatów na wykładowców w opisany sposób. W ocenie rzecznika prowadzi to do nadmiernego wpływu władzy wykonawczej na proces obsady kadry wykładowców szkoły, która odpowiada za właściwe przygotowanie do wykonywania zawodu sędziego.

Adam Bodnar podkreślił, iż kwestionowany przepis pomija okoliczność, że zgłoszenie sprzeciwu jest decyzją personalną, która mimo takiego charakteru nie wymaga od ministra żadnego uzasadnienia. Stwarza to zagrożenie stosowania tej normy przez ministra w sposób arbitralny i nieweryfikowalny. Ustawa  nie wskazuje na żadne powody, z uwagi na które dana osoba nie mogłaby zostać wykładowcą KSSiP. Uniemożliwia to poznanie motywów sprzeciwu wobec kandydatury - uprzednio pozytywnie zaopiniowanej przez Radę Programową szkoły.

Dlatego - zdaniem rzecznika – sposób uregulowania sprzeciwu ministra wobec kandydata na wykładowcę prowadzi do arbitralnych ograniczeń konstytucyjnych praw i wolności jednostki, takich jak prawo równego dostępu do służby publicznej (art. 60 Konstytucji RP). Na jego treść składa się również prawo dostępu do informacji, zgodnie z wymogami sprawiedliwości i jawności. Z prawami tymi koresponduje obowiązek informacyjny względem osób, które nie zostały powołane na stanowisko wykładowcy KSSiP, wynikający z art. 61 Konstytucji - tak aby wiedziały one, jakich wymogów prawnych, zdaniem ministra, nie spełniają.

Ponadto przepis ten narusza zasady leżące u podstaw idei demokratycznego państwa prawa, takie jak transparentność działania organów władzy publicznej. Możliwość oceny motywów rozstrzygnięcia Ministra Sprawiedliwości, w świetle wartości konstytucyjnych, jest wymogiem wynikającym z zasady demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP). W państwie prawa proces podejmowania decyzji, również dyskrecjonalnych, w pewnym zakresie powinien być transparentny, a organy władzy, nie ulegając bieżącym naciskom opinii publicznej, winny równocześnie liczyć się z koniecznością racjonalnego uzasadniania podejmowanych decyzji - wskazał Adam Bodnar.

VII.511.37.2016

Sprawy, w których Rzecznik Praw Obywatelskich w okresie od dnia 1 stycznia 2017 r. do dnia 10 stycznia 2018 r. złożył wnioski do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie

Data: 2018-02-15
  1. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 36/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 14 grudnia 2017 r.,
  2. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  SK 37/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 grudnia 2017 r.,
  3. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 17/14. Wniosek z dnia 7 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. J. Piskorskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 13 grudnia 2017 r.,
  4. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 1/17. Wniosek z dnia 23 października 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego oraz Prof. Henryka Ciocha. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. M. Muszyńskiego oraz Prof. H. Ciocha z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 24 października 2017 r.,
  5. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  U 1/17. Wniosek z dnia 26 czerwca 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie z TK dnia 27 lipca 2017 r.,
  6. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 10/15. Wniosek z dnia 11 kwietnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. L. Morawskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 kwietnia 2017 r.
  7. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 2/15. Wniosek z dnia 10 lutego 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 15 lutego 2017 r.,
  8. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 9/16. Wniosek z dnia 5 stycznia 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał nie wydał postanowienia w tej sprawie.