Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 404

Interwencja RPO

Przyklady interwencji indywidualnych RPO. 

Rzecznik może zażądać wyjaśnień (np. od prokuratury, szkoły, szpitala, wojewody, burmistrza), dlaczego sprawa została tak, a nie inaczej załatwiona. Może wprost napisać, że załatwienie sprawy budzi jego wątpliwości i wskazać, dlaczego. Może zareagować, jeśli dowie się, że komuś dzieje się krzywda z powodu tego, kim jest – na przykład  porusza się na wózku, a sklep nie chce go obsłużyć; jest niewidomy, a restauracja nie chce go wpuścić z psem przewodnikiem (to jest dyskryminacja i RPO ma obowiązek się tym zająć). Może też żądać, by właściwe urzędy zajęły  się sprawą, czyli wszczęły postępowanie. 

Data początkowa
np.: 09/2019
Data końcowa
np.: 09/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

PUODO nie zmienia stanowiska ws. ujawnienia list poparcia do KRS

Data: 2019-09-20
  • PUODO odmówił wstrzymania wykonania postanowienia zabezpieczającego w sprawie wyroku NSA o ujawnieniu list sędziów popierających kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.
  • To na podstawie tego postanowienia lista poparcia dla KRS nadal nie jest ujawniana.
  • RPO zakwestionował taki sposób wstrzymywania wykonania wyroku sądu, złożył skargę na to do WSA i wniosek do PUODO o zmianę decyzji, ale PUODO swoje stanowisko podtrzymał.

Sędziowie wybrani przez posłów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa musieli przedstawić listy poparcia co najmniej 25 innych sędziów. Procedura wyboru przez Sejm odbyła się, ale samych list nigdy nie ujawniono. W debacie publicznej pojawiły się głosy, że być może wśród popierających są sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości (a więc służbowo zależni od ministra-czynnego polityka, przez co zyskał on wpływ na to, kto kandyduje do KRS). Pojawiły się też podejrzenia, że niektórzy członkowie nowej KRS zostali wybrani, choć nie uzbierali potrzebnych 25 podpisów sędziowskich.

Rozwiązaniem mogło być tylko ujawnienie list, stąd wniosek obywatela o dostęp do informacji publicznej skierowany do Kancelarii Sejmu. Kancelaria wydała decyzję odmowną, a ta została zaskarżona do sądu administracyjnego. Najpierw sąd wojewódzki a następnie Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku stwierdziły, że listy mają zostać ujawnione.

Kancelaria Sejmu wyroku jednak nie wykonała, a jeden z członków KRS przedstawił Prezesowi UODO swoje wątpliwości, że ujawnienie list będzie się wiązało z ujawnieniem danych osobowych.

Prezes UODO Jan Nowak na czas rozpatrywania sprawy wydał postanowienie zabezpieczające: wyrok NSA nie może zostać wykonany, dopóki UODO nie rozważy kwestii ochrony danych osobowych.

To stanowisko podważył RPO wskazując, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. UODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.

Latem grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA. 9 września 2019 r. RPO przystąpił do tego postępowania w Trybunale - wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).

POSTANOWIENIE Prezesa UODO (fragmenty)

Na podstawie art. 61 § 2 pkt 1 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi  po rozpoznaniu wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. wydanego w postępowaniu z urzędu prowadzonym wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazie sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych postanawia odmówić wstrzymania wykonania postanowienia.

Uzasadnienie (fragmenty)

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wszczął z urzędu postępowanie wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

Postanowieniem z dnia 29 lipca 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zobowiązał Kancelarię Sejmu do ograniczenia przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, poprzez nakazanie powstrzymania się od ich upubliczniania oraz udostępniania w jakiejkolwiek formie innym podmiotom do czasu wydania decyzji kończącej postępowanie w niniejszej sprawie.

Za pismem z dnia 30 lipca 2019 r. skierowanym do organu Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w niniejszym postępowaniu.

Następnie, w dniu 21 sierpnia 2019 r. do Urzędu Ochrony Danych Osobowych wpłynęło pismo Rzecznika Praw Obywatelskich stanowiące wniosek o wstrzymanie wykonania ww. postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. w całości.

W treści wniosku RPO wskazał, iż działając na podstawie art. 70 ust. 3 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazując na powyższe RPO wniósł o wstrzymanie wykonania postanowienia PUODO. W ocenie RPO, wskazane postanowienie narusza szereg przepisów prawa materialnego i postępowania, w szczególności zaś art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w związku z art. 184 Konstytucji. Podważyło ono bowiem zasadę związania prawomocnym wyrokiem sądu nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe i spowodowało, że doszło do sytuacji, w której to organ administracji publicznej de facto sprawuje kontrolę działalności sądów administracyjnych.

RPO dodał, iż Prezes UODO nie uwzględnił ustaleń Naczelnego Sądu Administracyjnego zawartych w wyroku z dnia 28 czerwca 2019 r. w sprawie o sygn. I OSK 4282/18, dokonując własnej interpretacji przepisów, wbrew wykładni dokonanej przez NSA w tej konkretnej sprawie. W ocenie RPO, utrzymywanie zaskarżonego ww. postanowienia prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny, stanowi w istocie wkroczenie organu administracji publicznej (władzy wykonawczej) w wymiar sprawiedliwości, co jest jaskrawym naruszeniem konstytucyjnych zasad podziału władzy (art. 10 Konstytucji) oraz zasady działania organów władzy publicznej wyraźnie na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Po przeanalizowaniu wniosku RPO Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zważył, co następuje: zgodnie z art. 61 § 2 pkt 1 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w razie wniesienia skargi na decyzję lub postanowienie - organ, który wydał decyzję lub postanowienie, może wstrzymać, z urzędu lub na wniosek skarżącego, ich wykonanie w całości lub w części, chyba że zachodzą przesłanki, od których w postępowaniu administracyjnym uzależnione jest nadanie decyzji lub postanowieniu rygoru natychmiastowej wykonalności albo, gdy ustawa szczególna wyłącza wstrzymanie ich wykonania.

Wskazania wymaga, iż powołany przepis nie wskazuje przesłanek warunkujących wydanie postanowienia w przedmiocie wstrzymania wykonania wydanego postanowienia. W art. 61 § 2 pkt 1 p.p.s.a. ustawodawca nie określił bowiem szczegółowo pozytywnych przesłanek będących podstawą wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu lub czynności. Ograniczył się jedynie do wskazania przypadków, w których wstrzymanie jest niedopuszczalne. Oznacza to, że wnioskodawca może powoływać się na każdą okoliczność, która uzasadnia wstrzymanie, jak również organ nie jest związany, poza wymienionymi w powyższym przepisie wyjątkami, żadnymi warunkami.

Dlatego też w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych uzasadnione jest, aby organ administracji publicznej przy rozstrzyganiu tej kwestii kierował się przesłankami określonymi w art. 61 § 3 p.p.s.a., tj. badał, czy na skutek wykonania ww. postanowienia z dnia 29 lipca 2019 r. zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

Przesłanki w postaci wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, o których mowa we wskazanym przepisie, należy wiązać z sytuacją, która może powstać, gdy zaskarżony do sądu akt administracyjny zostanie wykonany, a następnie na skutek uwzględnienia skargi akt ten zostanie wzruszony.

O takim potencjalnym niebezpieczeństwie jest mowa w art. 61 § 3 p.p.s.a. i z tą sytuacją należy wiązać możliwość wyrządzenia szkody lub trudnych do odwrócenia skutków.

W orzecznictwie sądowoadministracyjnym przyjmuje się, iż ciężar dowodu w zakresie wykazania powyższych okoliczności, stanowiących podstawę do wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu spoczywa na wnioskodawcy i sprowadza się do przedstawienia konkretnych zdarzeń, które mogłyby uprawdopodobnić, że wykonanie kontrolowanego aktu faktycznie spowoduje w stosunku do wnioskodawcy znaczną szkodę lub powstanie trudnych do odwrócenia skutków.

Rozstrzygając o wstrzymaniu wykonania aktu na podstawie ww. przepisu organ związany jest zamkniętym katalogiem przesłanek pozytywnych. Instytucja wstrzymania wykonania ma charakter wyjątkowy i jej zastosowanie może mieć miejsce wyłącznie w sytuacji stwierdzenia, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, gdyby akt lub czynność zostały wykonane. Użycie przez ustawodawcę w art. 61 § 3 p.p.s.a. zwrotów nieostrych wiąże się z koniecznością konkretyzacji zawartej w nich normy ogólnej.

Podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku okoliczności świadczących o niebezpieczeństwie wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Podkreślenia zatem wymaga, że podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Z brzmienia zacytowanego przepisu wynika, iż do wykazania, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, nie jest wystarczający sam wniosek strony wnoszącej o taką tymczasową ochronę. Uzasadnienie takiego wniosku powinno bowiem odnosić się do konkretnych okoliczności pozwalających wywieść, że wstrzymanie zaskarżonego aktu lub czynności jest zasadne w stosunku do wnioskodawcy. Przy czym przez "wykonanie aktu administracyjnego" należy rozumieć spowodowanie w sposób dowolny stanu rzeczy lub doprowadzenie w trybie egzekucji do takiego, który jest zgodny z rozstrzygnięciem zawartym w danym akcie.

Mając na uwadze ww. przesłanki uznać należy, iż RPO w żaden sposób nie wykazał, aby wykonanie zaskarżonego postanowienia mogło spowodować następstwa, o których mowa powyżej.

Dodać również należy, iż w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych okoliczności sprawy nie wskazują na zaistnienie przesłanek z tego przepisu.

Postanowienie jest ostateczne. Odmowa wstrzymania wykonania aktu lub czynności przez organ nie pozbawia skarżącego złożenia wniosku do sądu.

 

Podziękowania dla RPO za pomoc w dochodzeniu sprawiedliwości dla pobitego w Warszawie Etiopczyka

Data: 2019-09-19
  • Stowarzyszenie Etiopsko-Polskie „Selam” dziękuje Rzecznikowi Praw Obywatelskich za pomoc i wsparcie w sprawie napadniętego w Warszawie Salomona Demissie.
  • W sierpniu 2017 r. został on pobity w Warszawie, pod blokiem, w którym mieszka.
  • RPO spotkał się z nim i wyraził wyrazy współczucia i solidarności. Monitorował też przebieg sprawy. – Bez Pana pomocy trudno byłoby dochodzić sprawiedliwości – napisał prezes Stowarzyszenia  "Selam”.

Sprawcy pobicia zostali skazani, przy czym sąd w uzasadnieniu wyroku zauważył, że chodzi o występek dyskryminacji w postaci stosowania przemocy ze względu na przynależność rasową, co jest zachowaniem „skierowanym przeciwko dobru chronionemu prawem, jakim są prawa człowieka, ludzkość jako zbiorowość różnorodnych ras, narodowości i przekonań, a więc także dobra prawne o szczególnym znaczeniu”.

- Wracałem z pracy. Przed blokiem, gdzie mieszkam, podeszło do mnie dwóch mężczyzn i zaczęło mnie bić. Jeden z nich gonił mnie, drugi wyszedł z naprzeciwka i powiedział, że nigdzie nie ucieknę. Zaczęli mnie bić. Krzyczeli: "czarnuchu, czarnuchu". Nie wiem co będzie dalej, boję się - relacjonował po zdarzeniu Salomon Demissie.

XI.518.68.2017

Skarżąca nie musi już mieszkać ze sprawcą przemocy. Skuteczna interwencja RPO.

Data: 2019-09-03

Po latach doświadczania przemocy domowej ze strony byłego męża skarżąca dostała od gminy oddzielne mieszkanie. Początkowo gmina nie chciała się na to zgodzić, mimo bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia kobiety. Według gminy nie przewidywały tego przepisy. Rzecznik poprosił gminę o ponowne przeanalizowanie sprawy. Gmina potraktowała ją indywidualnie i ostatecznie wskazała ofierze przemocy i sprawcy dwa odrębne lokale zamienne.

BPW.7213.3.2019

Do prezydenta Warszawy o ulgach na komunikację miejską dla rencistów

Data: 2019-08-29
  • Ktoś, komu prawo do renty przyznała instytucja zagraniczna, nie ma w Warszawie prawa do zniżki w komunikacji miejskiej
  • Zniżka przysługuje bowiem tylko emerytom i rencistom do 70. roku życia, którym uprawnienia nadał polski organ emerytalny lub rentowy (po 70. urodzinach wszystkim już przysługuje bezpłatny bilet)
  • Takie dzielenie rencistów wzbudziło wątpliwości RPO, stąd jego wystąpienie do władz miasta

Podział emerytów i rencistów na „krajowych” i „zagranicznych” może naruszać konstytucyjną zasadę równości a także prawo Unii Europejskiej, której jesteśmy członkami. Dlaczego bowiem rencista dysponujący dokumentem wydanym przez inny kraj członkowski ma nie mieć prawa do zniżki? – pyta zastępca RPO Maciej Taborowski.

W piśmie do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego RPO przypomina, na czym polega zasada równości: w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego przyjmuje się, że równość wobec prawa zakłada, że osoby o tej samej cesze powinny być traktowane tak samo. Kluczowe jest więc ustalenie, co jest tą cechą, która decyduje o sposobie traktowania  (wspólną cechą istotną uzasadniającą równe traktowanie podmiotów).

W przypadku ulgi komunikacyjnej cechą jest po prostu status rencisty (emeryta). Ulgi przyznaje się bowiem emerytom i rencistom jako swego rodzaju pomoc i wsparcie. Dzielenie więc rencistów na krajowych i zagranicznych jest odstępstwem od zasady równości.

Prawodawca ma do tego prawo – ale tylko po spełnieniu trzech warunków:

  1. Wprowadzone zróżnicowania muszą być racjonalnie uzasadnione.
  2. Waga interesu, któremu ma służyć zróżnicowanie podmiotów podobnych, musi pozostawać w odpowiedniej proporcji do wagi interesów, które zostaną naruszone w wyniku różnego traktowania podmiotów podobnych.
  3. Różnicowanie podmiotów podobnych musi znajdować podstawę w wartościach, zasadach lub normach konstytucyjnych.

Czy te warunki zostały spełnione w tym przypadku?

V.565.53.2019

Sprawa prok. Krasonia. Ponowna interwencja RPO w Prokuraturze Generalnej

Data: 2019-08-28
  • Odpowiedź Prokuratury o powody przeniesienia prok. Mariusza Krasoń z Krakowa do Wrocławia nie są zadawalające.
  • RPO ponawia więc pytania i powtarza, że żadne przepisy nie pozwalają na przedmiotowe traktowanie pracowników. Wręcz przeciwnie, ochrona prawna przed takim traktowaniem obejmuje w Polsce także prokuratorów.

Odpowiedź zastępcy Prokuratora Generalnego Bogdana Święczkowskiego z 7 sierpnia 2019 r. w sprawie delegowania prokuratora Prokuratury Regionalnej w Krakowie Mariusza Krasonia bez jego zgody do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki nie wskazuje konkretnych motywów, którymi kierował się Prokurator Krajowy – stwierdza zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Z odpowiedzi prok. Święczkowskiego wynika jedynie, że decyzja ma charakter dyskrecjonalny i nie wymaga uzasadnienia. Według prokuratora Święczkowskiego „reguły stosowania instytucji delegowania odpowiadają naturze publicznoprawnych stosunków służbowych cechujących się podporządkowaniem służbowym oraz obowiązywaniem zasady dyspozycyjności”.

Gdyby przyjąć taką koncepcję rozumienia relacji pracodawca-pracownik, należałoby też przyjąć, że polskie prawodawstwo, w tym pragmatyka służbowa zawarta w ustawie Prawo o prokuraturze pozwala traktować całkowicie przedmiotowo pracowników, nie licząc się z ich uzasadnionymi interesami i odczuciami – stwierdza RPO. W ocenie Rzecznika koncepcja ta stanowiłaby zaprzeczenie podstawowych zasad prawa pracy, które mają również zastosowanie do prokuratorów (por. art. 130 Prawa o prokuraturze). W myśl tych zasad pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika (art. 111 Kodeksu pracy). Nie sposób zaś mówić o poszanowaniu godności i dóbr osobistych pracownika będącego prokuratorem wówczas, gdy nie może on nawet poznać przyczyn, dla których jest delegowany do miejsca odległego od swojego stałego miejsca zamieszkania oraz dwa szczeble niżej w hierarchii służbowej.

Nie ma żadnych uzasadnionych powodów, aby także w sprawach delegowania prokuratora bez jego zgody nie był uwzględniany – jak wymaga tego wskazane orzecznictwo Sądu Najwyższego - słuszny interes prokuratora. Tylko w ten sposób można bowiem uniknąć sytuacji, w której człowiek pozostaje wyłącznie przedmiotem podejmowanych wobec niego działań. Niestety, otrzymana odpowiedź całkowicie pomija tę materię.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich prezentuje pogląd, że podejmując decyzję o delegacji na podstawie art. 106 § 2 Prawa o prokuraturze Prokurator Generalny lub Prokurator Krajowy zobowiązany jest brać pod uwagę nie tylko powołaną w odpowiedzi z dnia 7 sierpnia „elastyczność w zarządzaniu kadrą prokuratorską”, lecz także przemilczany w tym piśmie słuszny interes prokuratora.

VII.510.120.2019

Sprawa wysokich urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości i ich działań wobec obywateli. RPO prosi PUODO o informacje

Data: 2019-08-27
  • Jednym z najważniejszych zadań państwa w tych dniach jest dogłębne wyjaśnienie, czy ujawnione ostatnio działania pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości wobec obywateli, nie naruszają prawa.
  • RPO pisze o tym do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka.
  • Działania podejmowane wobec sędziów, którzy nie zgadzają się ze zmianami w sądownictwie, nie są wyłącznie jednym z kolejnych przykładów zachowań, które nadają się do rozpatrywania tylko w kategoriach moralnych.
  • Działania te mogą bowiem nosić znamiona poważnych naruszeń prawa, prowadzących do podważenia podstawowych fundamentów zasad demokracji i państwa praworządnego.

RPO Adam Bodnar poprosił 27 sierpnia 2019 r. prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka o odpowiedzi, jakie wpłyną do PUODO z Ministerstwa Sprawiedliwości, jak i Krajowej Rady Sądownictwa.

W ostatnich dniach opinia publiczna dowiedziała się o sytuacji, jaka miała miejsce w Ministerstwie Sprawiedliwości: w Ministerstwie Sprawiedliwości mogło dochodzić do bardzo poważnych naruszeń zasad ochrony danych osobowych sędziów, o których informacje – być może pochodzące z teczek osobowych – mogły być przekazywane osobom nieuprawnionym do ich posiadania – stwierdza RPO.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, do którego zadań należy badanie, czy wskutek działania lub zaniechania organów państwowych nie nastąpiło naruszenie prawa, dogłębne i wszechstronne wyjaśnienie tej sprawy zarówno przez organy prokuratury, jak i Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, jest jednym z najważniejszych zadań w tych dniach. Działania podejmowane wobec sędziów, którzy nie zgadzają się ze zmianami w sądownictwie, nie są wyłącznie jednym z kolejnych przykładów zachowań, które nadają się do rozpatrywania tylko w kategoriach moralnych. Działania te mogą bowiem nosić znamiona poważnych naruszeń prawa, prowadzących do podważenia podstawowych fundamentów zasad demokracji i państwa praworządnego.

Wielokrotnie w swoich wystąpieniach do różnych organów państwa RPO wskazywał na istotę ochrony wartości, jaką jest prywatność i w tym kontekście również potrzebę wzmacniania systemu ochrony danych osobowych wszystkich obywateli w relacji do władz państwowych. Wystąpienia te nie spotykały się jednak z należytą reakcją, co daje przypuszczenia i rodzi obawy, że treść art. 47 i 51 Konstytucji RP nie jest brana wystarczająco poważnie pod uwagę.

W tej chwili jednak priorytetem jest dogłębne i całościowe wyjaśnienie zdarzeń i ujawnienie mechanizmów, jakie miały miejsce w opisanej w mediach działalności urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości oraz być może innych podmiotów.

RPO z zadowoleniem przyjął zatem informację, która pojawiła się na stronie Urzędu Ochrony Danych Osobowych o wszczęciu postępowania wobec Ministerstwa Sprawiedliwości i Krajowej Rady Sądownictwa i skierowaniu wystąpień, w oparciu o art. 58 ust. 1 lit. a) i e) rozporządzenia RODO.

W związku z powyższym, działając na podstawie 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2018 r. poz. 2179 ze zm.) Adam Bodnar zwraca się o informowanie Rzecznika Praw Obywatelskich o przebiegu wszczętych postępowań, a w szczególności o bezzwłoczne przekazanie odpowiedzi, jakie wpłyną zarówno z Ministerstwa Sprawiedliwości, jak i Krajowej Rady Sądownictwa. Prosi również o poinformowanie Rzecznika Praw Obywatelskich o kierunku dalszych działań, jakie w tej sprawie zamierza podejmować Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

VII.522.4.2019

Sprawa dziecka krzywdzonego przez ojca. Skuteczna interwencja RPO

Data: 2019-08-27

Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu podjął sprawę opisaną na portalu internetowym „Gazety Wyborczej” 15.07.2019 r. Z treści artykułu wynikało, że choć ojciec został skazany prawomocnym wyrokiem karnym za próbę zgwałcenia małoletniej córki, sprawa o pozbawienie go władzy rodzicielskiej trwa w sądzie od ponad roku.

Kierując się nadrzędną regułą dobra dziecka i zasadą szybkości postępowania Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego III Wydziału Rodzinnego i Nieletnich SR w Świdnicy z prośbą o niezwłoczne udzielenie wyjaśnień w przedmiotowej sprawie.

Z treści udostępnionego Rzecznikowi orzeczenia wynika, że 7.08 ojciec został pozbawiony władzy rodzicielskiej.

Od daty skierowania pisma przez RPO do dnia posiedzenia sądu i wydania orzeczenia minęło niespełna 3 tygodnie.

BPW.514.14.2019

RPO zajął się sprawą ksenofobicznej oferty pracy w smażalni ryb w Gdyni

Data: 2019-08-26
  • Oferta pracy w smażalni ryb w Gdyni zawierała treści ksenofobiczne i dyskryminujące 
  • Sprawę podjął Rzecznik Praw Obywatelskich

Na portalu społecznościowym właściciel lokalu zamieścił ofertę pracy dla kucharza z adnotacją: "Zero Ukraińców czy innych podobnych". Na zwróconą mu uwagę zareagował: „Klientów szanujemy, podludzi – nie”.

Rzecznik wystąpi do komisariatu policji oraz Prokuratora Rejonowego w Gdyni o informacje o stanie sprawy oraz przeprowadzonych dotychczas czynności.

Zawiadomienie do prokuratury złożył  Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. 
 

Policja: konwojowanie więźnia do lekarza z kajdankami na rękach i nogach - zasadne

Data: 2019-08-23
  • Z kajdankami na rękach i nogach więzień w asyście policji szedł przez miasto na wizytę do lekarza. Poskarżył się on RPO na poniżające traktowanie
  • Rzecznik uznał taki sposób konwojowania za nieuzasadniony, zbyt dolegliwy i nieproporcjonalny do ewentualnego zagrożenia
  • Policja podtrzymuje, że decyzja o zastosowaniu tych kajdanek była  usprawiedliwiona i słuszna 
  • Brak zaufania policji do konwojowanego wynikał m.in. z jego wcześniejszych skazań i z tego, że był doprowadzany do publicznej poradni zdrowia psychicznego, gdzie nie ma oddzielnych pomieszczeń do badań skazanych  

Mężczyzna odbywający karę pozbawienia wolności musiał zostać doprowadzony z aresztu sądu w dużym mieście do poradni zdrowia psychicznego. Drogę tę przebył pieszo, konwojowany przez dwóch policjantów. Użyli oni kajdanek zakładanych na nogi i na ręce (trzymane z przodu).

Na taki sposób konwoju skazany poskarżył się Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Za poniżający uznał fakt, że przechodnie mogli go widzieć z kajdankami na nogach. 

Zastosowanie tych środków policja uzasadniła faktem, że osadzony był recydywistą. Podczas wcześniejszego pobytu w więzieniu był zaś karany dyscyplinarnie za niewłaściwe odnoszenie się do Służby Więziennej.  Powołano się także na to, że był on doprowadzany do poradni zdrowia psychicznego.

Ustawa z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej stanowi, że kajdanek zakładanych na nogi, używanych równocześnie z kajdankami na ręce, można użyć m. in. wobec osób pozbawionych wolności. Rzecznik przypomniał, że ustawa nie zobowiązuje do tego w przypadku każdego konwojowania. Zawsze powinna to poprzedzić ocena, czy użycie danego środka jest niezbędne, proporcjonalne do stopnia zagrożenia oraz czy możliwe jest użycie środka mniej dolegliwego.  

Rzecznik uznał skargę za zasadną. Stosowanie podczas konwojowania pieszego kajdanek założonych na nogi jest bardzo dolegliwe, ponieważ wiąże się wystawieniem tej osoby na widok publiczny, gdy znajduje się w poniżającym położeniu. Dlatego ocena, jakich środków użyć, powinna uwzględniać naczelną zasadę traktowania osób pozbawionych wolności w sposób humanitarny, z poszanowaniem godności ludzkiej skazanego.

RPO wskazał, że policja pominęła, że mężczyzna odbywał krótkoterminową karę pozbawienia wolności 4 miesięcy, do której odbycia sam się zgłosił. Świadczy to o tym, że nie zamierzał uniknąć odbywania kary. Prawdopodobieństwo, że podejmie próby ucieczki, należało zatem ocenić jako nikłe. Dlatego zastosowanie, oprócz kajdanek na ręce, także kajdanek na nogi było nieuzasadnione i nadmiernie dolegliwe, nieproporcjonalne do zagrożenia stwarzanego przez konwojowanego.

Rzecznik wystąpił do komendanta wojewódzkiego policji o ponowne rozważenie sprawy i o skuteczniejsze zapewnienie praw osób pozbawionych wolności, które są konwojowane przez funkcjonariuszy.

Odpowiedź policji

- Zastosowanie wobec konwojowanego tego  środka przymusu podyktowane było przede wszystkim względami bezpieczeństwa konwoju - odpowiedział RPO zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Gorzowie Wlkp. mł. insp. Bogdan Piotrowski. Dodał, że było to zgodne z art. 11 pkt 9 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

Podkreślił, że tylko ostatnia część konwoju prowadzona była pieszo - z uwagi na brak miejsc parkingowych pod Poradnią Zdrowia Psychicznego. Stwarzało to dodatkowe zagrożenia dla bezpieczeństwa konwoju i dawało podstawy do utrzymania zastosowanego środka przymusu. Konwój organizowano do publicznej placówki zdrowia, nie dysponującej  pomieszczeniami do badań osób skazanych. Konwojowani poruszali się ciągami ogólnie dostępnymi, w których zwiększało się prawdopodobieństwo próby odbicia konwojowanego, jego ucieczki lub innego wypadku.

- To dowódca konwoju, który odpowiada za sposób jego wykonania, podejmuje decyzję o rodzaju zastosowanego środka przymusu bezpośredniego. - W przypadku jakiegokolwiek zdarzenia podczas konwoju, skutkującego obrażeniami ciała u konwojowanego, jego ucieczką, bądź napaścią na osobę postronną konsekwencje swoich decyzji ponoszą konwojenci, a zwłaszcza dowódca konwoju – podał zastępca komendanta.

Policjanci kierowali się obiektywną oceną sytuacji, na podstawie informacji od Służby Więziennej, według których konwojowany był już karany za kradzieże, wymuszenia, oszustwo. Był też dwa razy karany dyscyplinarnie w zakładzie karnym za znieważenie funkcjonariusza SW i groźby wobec niego. Funkcjonariusze nie mogli zbagatelizować tych wiadomości. Skarżący miał być przewieziony na badania do Poradni Zdrowia Psychicznego, co mogło powodować dodatkowe wątpliwości w zakresie jego stabilności emocjonalnej. 

Dlatego brak zaufania do konwojowanego był uzasadniony, a decyzja o zastosowaniu, zgodnie z przepisami, kajdanek zakładanych na ręce i na nogi była w pełni usprawiedliwiona i słuszna. 

Według komendanta także w tym przypadku policjanci kierowali się zasadą, że środków przymusu należy używać proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, w sposób wyrządzający możliwie najmniejszą szkodę, a od użycia środków należy odstąpić, gdy cel ich użycia został osiągnięty. Konwojowany nie miał problemów z wysiadaniem z pojazdu, wsiadaniem do niego i poruszaniem się. Konstrukcja kajdanek pozwala bowiem na stawianie swobodnych, naturalnych kroków. Zatem funkcjonariusze zastosowali środki adekwatne do sytuacji. - Zastosowali kajdanki na ręce trzymane z przodu, nie z tyłu, co byłoby znacznie bardziej uciążliwe. Kajdanki zdjęto konwojowanemu jak tylko został zrealizowany cel konwoju - podkreślił mł. insp. Bogdan Piotrowski.

Odnosząc się do wniosku RPO o ponowne rozpatrzenie skargi konwojowanego, zastępca komendanta wskazał, że Kodeks postępowania administracyjnego nie przewiduje takiej procedury w postępowaniu skargowym. Jedyną formą odwołania się od rozstrzygnięcia skargi przez organ niższego rzędu jest złożenie przez zainteresowanego kolejnej skargi do organu nadrzędnego. Skarżący nie odebrał zaś odpowiedzi policji, nie mógł zatem odnieść się do rozstrzygnięcia Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gorzowie Wlkp.

Uwagi ze stanowiska RPO zostaną uwzględnione podczas szkoleń oraz odpraw służb konwojowych – poinformował ponadto mł. insp. Bogdan Piotrowski.

IX.517.3112.2017

Rzecznik podjął sprawę symulowanego podcięcia gardła lalce z wizerunkiem arcybiskupa

Data: 2019-08-20

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu postępowanie wyjaśniające w sprawie symulowanego podcięcia gardła lalce ze zdjęciem abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego.

Rzecznik zwraca się do Prokuratury Rejonowej Poznań-Stare Miasto o informacje o stanie postępowania w tej sprawie, zwłaszcza o wskazanie przyjętej kwalifikacji prawnej czynu. 

W przypadku, gdyby prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia, Rzecznik prosi o przesłanie jego kopii.        

XI.518.81.2019

Stracił status bezrobotnego, bo ćwiczył w WOT. Skuteczna interwencja RPO na korzyść obywatela

Data: 2019-08-20
  • Obywatel stracił status bezrobotnego w związku z 16-dniowym szkoleniem w Wojskach Obrony Terytorialnej - za co otrzymał uposażenie
  • Uposażenie za ćwiczenia powoduje jedynie zawieszenie za ten czas prawa do zasiłku dla bezrobotnych, a nie pozbawia statusu osoby bezrobotnej - wskazał Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zaskarżył odpowiednią decyzję Wojewody Małopolskiego do sądu administracyjnego. Wojewoda w trybie autokontroli uwzględnił skargę RPO 

Obywatel poskarżył się Rzecznikowi na utratę statusu bezrobotnego. Jako żołnierz niezawodowy, odbył on w 2018 r. ćwiczenia wojskowe w Wojskach Obrony Terytorialnej. Pobrał za to uposażenie; został też zgłoszony do ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych za czas ćwiczeń.

Decyzją wydaną w imieniu Prezydenta Krakowa skarżącego pozbawiono statusu bezrobotnego. W uzasadnieniu wskazano, że nie może go mieć osoba podlegająca obowiązkowi ubezpieczenia społecznego.

Wojewoda Małopolski, do którego odwołał się obywatel, utrzymał decyzję w mocy. Powołał się na definicję bezrobotnego z ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Podkreślił, że obowiązkowi ubezpieczenia społecznego podlegają żołnierze odbywający ćwiczenia wojskowe. A skarżący, po zarejestrowaniu się w urzędzie pracy i uznaniu za osobę bezrobotną bez prawa do zasiłku dla bezrobotnych, został powołany do terytorialnej służby wojskowej i za czas odbywania ćwiczeń wojskowych otrzymał uposażenie.

W opinii Rzecznika przy rozstrzyganiu sprawy nie uwzględniono przepisów odrębnych względem ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, a zawartych w ustawie o uposażeniu żołnierzy niezawodowych. 

RPO w lipcu 2019 r. wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Zaskarżył decyzję wojewody, wnosząc o uchylenie jej i decyzji prezydenta miasta. 

Rzecznik zarzucił zaskarżonej decyzji niezastosowanie art. 7 (obowiązek działania organów administracji publicznej na podstawie i w granicach prawa) i art. 85 Konstytucji (obrona Ojczyzny jako obowiązek obywatela polskiego) oraz ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej. Wskazał na art. 31 ust. 4 ustawy o uposażeniu żołnierzy niezawodowych. Jednoznacznie wynika z niego, że pobieranie uposażenia za czas ćwiczeń powoduje zawieszenie za ten czas prawa do zasiłku dla bezrobotnych. Odbywanie ćwiczeń wojskowych i otrzymywanie z tego tytułu uposażenia nie powoduje zatem utraty statusu osoby bezrobotnej.

Żołnierz niepozbawiony prawa do zasiłku tym bardziej nie może utracić statusu bezrobotnego, ponieważ to właśnie posiadanie statusu bezrobotnego jest warunkiem koniecznym do przyznania prawa do tego świadczenia. RPO powołał się na orzecznictwo sądów administracyjnych prezentujące stanowisko, że niezasadne jest wyłączenie z ewidencji osób bezrobotnych osób pobierających uposażenie z tytułu odbywania ćwiczeń wojskowych w ramach terytorialnej służby wojskowej.

6 sierpnia 2019 r. Wojewoda Małopolski, działając zgodnie z art. 54 § 3 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, uwzględnił w całości skargę Rzecznika. Uchylił własną decyzję i poprzedzającą ją decyzję prezydenta miasta. Umorzył też postępowanie w całej sprawie.

III.7062.1.2019

Prokurator Krajowy nie wyjaśnił decyzji o oddelegowaniu prok. Mariusza Krasonia - o co prosił RPO

Data: 2019-08-12
  • Prokurator szczebla regionalnego Mariusz Krasoń z Krakowa został w trybie nagłym oddelegowany do prokuratury szczebla rejonowego we Wrocławiu 
  • RPO spytał Prokuratora Krajowego o uzasadnienie tej decyzji. Nie wzięto pod uwagę wyjątkowej sytuacji osobistej prokuratora; nie dano mu też czasu na dostosowanie życia prywatnego do nowych okoliczności
  • Odpowiedź Bogdana Świeczkowskiego nie zawiera uzasadnienia. Powołuje się zaś na „dynamicznie zmieniające się potrzeby kadrowe” prokuratury i obowiązek dyspozycyjności 
  • Oddelegowanie prok. Krasonia o dwa szczeble niżej Bogdan Święczkowski porównał do swego oddelegowania z końca 2007 r. o szczebel wyżej  

Sprawą oddelegowania na pół roku prok. Mariusza Krasonia z Prokuratury Regionalnej w Krakowie do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się z urzędu - po doniesieniach mediów i oświadczeniu Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex Super Omnia”.

Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski podjął decyzję o delegowaniu na podstawie art. 106 § 2 ustawy z 28 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze. Przepis ten nie wymaga zgody samego prokuratora, jednak sposób podjęcia decyzji, jej nagły charakter oraz nieuwzględnienie sytuacji osobistej delegowanego mogą wskazywać, że nie była ona motywowana wyłącznie potrzebami prokuratury.

Delegowanie prokuratora, polegające na czasowym powierzeniu określonych czynności w innej jednostce organizacyjnej, jest prawnie dopuszczalne. Jednak decyzja przełożonych musi być podyktowana potrzebami kadrowymi danej jednostki, skorelowanymi ze szczególną koncentracją zadań. W tym przypadku nie wyjaśniono, jakie przesłanki stoją za nagłą decyzją Prokuratora Krajowego.

Uzasadnienie decyzji w tym konkretnym przypadku jest niezbędne tym bardziej, że nie wzięto pod uwagę ani wyjątkowej sytuacji osobistej prokuratora Krasonia, ani  też nie dano czasu na dostosowanie życia prywatnego do zaistniałych okoliczności służbowych. 

W związku z tym, taka decyzja Prokuratora Krajowego może być i jest postrzegana jako metoda szykanowania i chęć wywoływania "efektu mrożącego" wobec innych prokuratorów, sprzeciwiających się naruszaniu ich niezależności - wskazał Rzecznik. 

Adam Bodnar zwrócił się do Prokuratora Krajowego o wyjaśnienie tej sytuacji i przedstawienie argumentów przemawiających za decyzją wobec prok. Krasonia. Poprosił też o przedstawienie skali zjawiska delegowania prokuratorów bez ich zgody do jednostek znajdujących się poza miejscem zamieszkania.

Odpowiedź Prokuratora Krajowego 

Bogdan Święczkowski potwierdził, że decyzją z 5 lipca 2019 r. prok. Mariusz Krasoń został delegowany do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki Zachód od 8 lipca 2019 r. do 7 stycznia 2020 r. Podstawą był art. 106 § Prawa o prokuraturze. Stanowi on, że Prokurator Generalny lub Prokurator Krajowy może delegować prokuratora powszechnej jednostki organizacyjnej prokuratury do innej jednostki na czas do 6 miesięcy w ciągu roku - bez zgody prokuratora.

Decyzje o delegowaniu, podejmowane przez uprawnione podmioty w ramach ustawowych kompetencji i uprawnień, wynikają z przyjętej przez ustawodawcę organizacji prokuratury. Jednym z jej istotnych punktów jest elastyczność w zarządzaniu kadrą prokuratorską, mająca na celu zapewnienie sprawności i skuteczności działań prokuratury. Ze swej istoty delegacje mają charakter tymczasowy, pozwalają skutecznie reagować na dynamicznie zmieniające się potrzeby kadrowe poszczególnych jednostek organizacyjnych prokuratury, służą realizacji ich bieżących zadań służbowych. 

Przyznane przez ustawodawcę uprawnienie do delegowania prokuratorów ma charakter dyskrecjonalny. Decyzje o delegowaniu nie wymagają uzasadnienia. Tak rozumiane reguły instytucji delegowania odpowiadają naturze publicznoprawnych stosunków służbowych cechujących się podporządkowaniem służbowym oraz obowiązywaniem zasady dyspozycyjności.

Bogdan Święczkowski nadmienił, że prok. Mariusz Krasoń "od 9 lipca do 20 września 2019 r. przebywa na urlopie wypoczynkowym, w związku z czym do wykonywania czynności służbowych we Wrocławiu przystąpi dopiero 21 września br.". 

- Jednocześnie zauważam, że opisana powyżej sytuacja nie jest czymś wyjątkowym ani niespotykanym albowiem w przeszłości także podejmowane były tego rodzaju decyzje kadrowe, chociażby dotycząca mojej osoby, kiedy to w dniu 31 grudnia 2007 r. pełniąc służbę w Biurze do Spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej w Wydziale III Zamiejscowym w Katowicach doręczono mi decyzję Prokuratora Generalnego o skierowaniu mnie z dniem 2 stycznia 2008 r. do wykonywania czynności służbowych w Prokuraturze Krajowej w Warszawie - napisał Prokurator Krajowy (pisownia oryginalna).

- Korzystając z okazji, zwracam się do Pana z prośbą, aby w publicznych wypowiedziach starał się Pan powstrzymywać od ocen politycznych w zakresie funkcjonowania polskiej Prokuratury - tak Bogdan Święczkowski kończy swą odpowiedź dla RPO.

Nie zawiera ona wnioskowanych przez Rzecznika danych o skali zjawiska delegowania prokuratorów bez ich zgody.

VII.510.120.2019

Sprawa pracownika zwolnionego z IKEA. Pracodawca i Okręgowy Inspektor Pracy odpowiadają RPO

Data: 2019-08-08
  • Po licznych doniesieniach medialnych i skargach od obywateli ws. pracownika zwolnionego z IKEA - w związku z komentarzem, w którym poglądy nt. osób LGBT wyraził m.in. przy pomocy cytatów biblijnych - RPO podjął jego sprawę z urzędu
  • W toku postępowania wyjaśniającego zwrócił się m.in. do spółki IKEA oraz do Okręgowego Inspektora Pracy o szczegółowe informacje  
  • Odpowiedzi pozwalają na sformułowanie pierwszych wniosków co do relacji pomiędzy pracodawcą a pracownikiem w kontekście przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy
  • Ostateczną decyzję, czy zwolnienie naruszyło przepisy prawa, podejmie niezawisły sąd

Sprawa pracownika IKEA, zwolnionego w związku z komentarzem na temat osób LGBT, dotyka kwestii niezwykle istotnych z punktu widzenia praw człowieka – zarówno pod kątem wolności wyznania i jej granic, jak i szerszego kontekstu przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy. Z tego względu Rzecznik Praw Obywatelskich, pełniący też funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania, nie może ignorować toczącej się na ten temat debaty publicznej.

W celu zapoznania się ze szczegółami sprawy Rzecznik zwrócił się do IKEA Retail Sp. z o.o. – o przedstawienie stanowiska i udostępnienie związanej z postępowaniem dokumentacji oraz do Państwowej Inspekcji Pracy z pytaniem, czy podjęła stosowne działania jako organ właściwy w zakresie kontroli przestrzegania przez pracodawców przepisów praca pracy.

W odpowiedzi Okręgowy Inspektor Pracy w Krakowie przedstawił protokół kontroli przeprowadzonej w lokalnym oddziale IKEA. Kontrolą objęto zagadnienia legalności zatrudnienia, w tym dotyczące rozwiązywania stosunku pracy, a także szerszy zakres prawnej ochrony pracy, bezpieczeństwa i higieny pracy. W toku kontroli przeanalizowano wewnętrzne regulacje pracodawcy, w tym Regulamin Pracy i wewnętrzny Kodeks Postępowania Grupy IKEA, a także przywołano ich kluczowe dla sprawy zapisy, wskazujące na:

  • wsparcie dla fundamentalnych praw wszystkich ludzi;
  • brak akceptacji dla dyskryminacji w jakiejkolwiek postaci;
  • sprawiedliwe traktowanie i równe szanse zatrudnienia dla wszystkich pracowników, bez względu na rasę, pochodzenie etniczne, wyznanie, płeć, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną;
  • brak tolerancji dla werbalnych lub fizycznych zachowań nacechowanych brakiem szacunku lub poniżających inne osoby.

Przeprowadzający kontrolę inspektorzy nie sformułowali żadnych uwag co do tych dokumentów. W protokole podkreślono, że pracownicy podpisują po rozpoczęciu pracy oświadczenia o zapoznaniu się z Regulaminem Pracy i Kodeksem Postępowania Grupy IKEA. W odniesieniu do wypowiedzenia umowy z pracownikiem, którego dotyczy sprawa, stwierdzono, że „podano w sposób szczegółowy przyczynę wypowiedzenia ze wskazaniem naruszonych przez pracownika przepisów prawa pracy, w tym regulaminów wewnętrznych”.

W wyniku kontroli Okręgowego Inspektora Pracy w Krakowie nie wydano dla pracodawcy żadnych zaleceń pokontrolnych.

Odpowiedź Państwowej Inspekcji Pracy, a także wyjaśnienia i dokumenty przekazane przez pełnomocników IKEA Retail Sp. z o.o., w których również przedstawiono przywołane powyżej regulacje wewnętrzne spółki, wskazują na konieczność uwzględnienia w toku analizy sprawy szerszego kontekstu przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy. Chociaż opisywane wypowiedzenie stosunku pracy jest dyskutowane w debacie publicznej, przede wszystkim pod kątem potencjalnego naruszenia wolności wyznania, należy zaznaczyć, że sprawa ta dotyka również kwestii obowiązków – zarówno pracodawcy, jak i pracownika – związanych z poszanowaniem zasad współżycia społecznego, zasady równego traktowania oraz godności i praw innych ludzi.  

Poza niekwestionowanym obowiązkiem przestrzegania przez pracodawców zakazu dyskryminacji pracowników ze względu na religię lub wyznanie, wynikającego z Kodeksu pracy[1], są oni zobowiązani także do przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu zatrudnienia[2]. Różnica pomiędzy dwoma powyższymi obowiązkami – choć subtelna w ich brzmieniu – ma fundamentalne znaczenie dla kwestii praktycznej realizacji praw człowieka, w tym w obszarze pracy. W sprawach dotyczących praw i wolności często trudnym, ale koniecznym zadaniem, jest odpowiednie wyważenie ochrony jednego prawa i przeciwstawną jej realizacją drugiego. Konstytucyjne prawa i wolności nie mają charakteru absolutnego i - pod określonymi warunkami - mogą być ograniczane. Konieczność realizacji obowiązków przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy, a tym samym ochrona praw i wolności innych osób, są przykładami sytuacji, które mogą uzasadniać takie ograniczenia. Należy przy tym podkreślić, że aby w miejscu pracy wszyscy byli traktowani równo, z szacunkiem i z poszanowaniem ich  godności, Kodeks pracy nie tylko zobowiązuje pracodawcę do działania i kształtowania w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego – zobowiązuje także pracowników do przestrzegania tych zasad oraz przyjętego przez pracodawcę regulaminu[3].

W świetle przywołanych powyżej reguł dotyczących przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy, należy jeszcze raz podkreślić, że oceny czy w konkretnym, indywidualnym przypadku, przeciwstawne sobie prawa i obowiązki zostały odpowiednio wyważone, może dokonać w sposób wiążący strony wyłącznie niezawisły sąd. Sąd rozstrzygnie, czy wypowiedzenie umowy o pracę naruszyło w tym przypadku przepisy prawa, czy też było to działanie prawnie uzasadnione.

Rzecznik Praw Obywatelskich rozważy zasadność podjęcia dalszych czynności po zapoznaniu się z wyrokiem, jaki w tej sprawie zostanie wydany.

 

[1] Art. 183a  ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy, (Dz. U. z 2019 r., poz. 1040).

[2] Art. 94 pkt 2b Kodeksu pracy.

[3] Art. 100 Kodeksu pracy.

XI.7044.1.2019

 

Prezydent Gdańska dostaje groźby m.in. po materiałach „Wiadomości” TVP. Interwencja RPO do KRRiT

Data: 2019-08-08
  • Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz dostaje coraz więcej listów z groźbami i obelgami
  • Jak podają media, w części tych listów są odniesienia m.in. do treści z "Wiadomości" TVP
  • „Wiadomości” twierdzą, że polityka władz miasta ma charakter proniemiecki, bagatelizuje II wojnę światową i prowadzi do zatarcia granic między sprawcami i ofiarami
  • Padło nawet stwierdzenie, że "władze Gdańska otwarcie gloryfikują nazistowską kartę w historii Gdańska"

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o zbadanie, czy w tym zakresie nadawca publiczny właściwie zrealizował ustawowy obowiązek zachowania bezstronności.

RPO z niepokojem przyjął informację mediów (http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,25055087,kto-grozi-smie...) o zwiększającej się liczbie listów z groźbami i obelgami, kierowanymi pod adresem prezydent Gdańska. Z informacji tych wynika, że w części tych listów znajdują się wprost odniesienia do treści publikowanych m.in. w „Wiadomościach TVP”.

W ostatnich tygodniach telewizja publiczna wyemitowała szereg materiałów poświęconych władzom Gdańska i pani prezydent Aleksandrze Dulkiewicz. - Materiały te – jak wskazuje wstępna analiza ich treści - odbiegały od standardu wyznaczonego art. 21 ust. 1 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji i polegającego na zachowaniu bezstronności i wyważenia – głosi pismo RPO do KKRiT. 

W części z nich podnoszono zarzut, że polityka władz miasta ma charakter proniemiecki, bagatelizuje tragedię II wojny światowej i prowadzi do zatarcia granic pomiędzy sprawcami i ofiarami. Przykładem może być materiał pt. „Specustawa z podpisem Prezydenta” z 2 sierpnia 2018 r. W opublikowanym 24 lipca 2019 r. materiale pt. „Atak na Kościół po zajściu w Białymstoku” sformułowano nawet pogląd, że „władze Gdańska otwarcie gloryfikują nazistowską kartę w historii Gdańska”.

W tych materiałach TVP przedstawiła działania władz miasta w sposób selektywny, w oderwaniu od kontekstu w jakim zostały podjęte i bez wskazania ich rzeczywistych intencji. W materiale poświęconym atakom na Marsz Równości w Białymstoku informacje dotyczące Gdańska połączono z wiadomościami dotyczącymi aktów przemocy dokonywanymi przez chuliganów. 

Opisana sytuacja budzi wątpliwości z punktu widzenia przestrzegania przez nadawcę publicznego obowiązków określonych w art. 21 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji, w szczególności obowiązku zachowania bezstronności i wyważenia.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do Witolda Kołodziejskiego, przewodniczącego KRRiT o zbadanie, czy w tym zakresie nadawca publiczny w sposób właściwy zrealizował obowiązki ciążące na nim z mocy prawa. Rzecznik poprosił też o stanowisko w sprawie. 

VII.564.61.2019
 

Nieludzkie traktowanie w schronisku dla bezdomnych. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-08-05

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę skandalicznego traktowania osób przebywających w schroniska dla bezdomnych w Pokrzywnicy (woj. mazowieckie), przedstawioną w artykule „Newsweeka” z 29 lipca 2019 r. pt. „Dlaczego mnie bijesz”.

W artykule opisano sytuacje wskazujące na nieludzkie traktowanie pensjonariuszy przez pracowników placówki oraz jej dyrektora. Chodzi o skandaliczne warunki bytowe, przemoc, narażanie zdrowia i życia podopiecznych, zastraszanie. Z artykułu wynika, że taka sytuacja trwa od dłuższego czasu.

W piśmie Rzecznika do Dyrektor Wydziału Polityki Społecznej Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego stwierdzono, że lektura artykułu nasuwa wątpliwości co do prawidłowości funkcjonowania tego schroniska jako placówki pomocy społecznej.

Rzecznik poprosił o informacje, czy sprawa jest znana urzędowi i jakie podjęto działania kontrolne.

III.7065.187.2019
 

Wydawanie posiłków więźniom przez okienko w drzwiach celi narusza ich godność 

Data: 2019-08-05
  • Więźniowie skarżą się, że posiłki są im wydawane przez otwory w drzwiach cel mieszkalnych
  • RPO wiele razy wskazywał Służbie Więziennej, że przyjęcie takiej zasady wobec wszystkich osadzonych narusza ich godność 
  • Posiłki powinno się wydawać przy otwartych drzwiach celi - chyba że na przeszkodzie stoją szczególne względy ochronne

Osoby przebywające w zakładach karnych i aresztach śledczych wielokrotnie żaliły się Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że posiłki są im wydawane przez otwory podawcze w drzwiach cel mieszkalnych.

Rzecznik wiele razy sygnalizował Służbie Więziennej, że stosowanie takiej praktyki jako zasady wobec wszystkich więźniów jest nieuzasadnione i nosi znamiona niehumanitarnego traktowania. Uznał to za uciążliwość nadmierną i nieuzasadnioną, naruszającą godność tych osób.  

W toku badania jednej z takich skarg w 2013 r. opinię wyraziło Biuro Prawne Centralnego Zarządu Służby Więziennej. Pozwalała ona żywić nadzieję, że zgodnie z postulatami Rzecznika wydawanie posiłków w ten sposób nie będzie rutynowe wobec ogółu osadzonych.

Problem wciąż pozostaje jednak aktualny – do Rzecznika wpłynęła kolejna skarga w tej sprawie, z Zakładu Karnego w C.

W odpowiedzi Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej powołał się na wytyczne Dyrektora Generalnego SW z 4 czerwca 2013 r. w sprawie wymagań dla zabezpieczeń techniczno-ochronnych w jednostkach SW. Uznał, że skoro pozwalają one na wyposażanie drzwi do cel w zamykane okienko, to  jest to wystarczającą podstawą do uznania przyjętego w Zakładzie Karnym w C. takiego sposobu postępowania za właściwy. Ocenił, że takie wydawanie posiłków nie narusza praw osadzonych i nie świadczy o ich niehumanitarnym traktowaniu. Ma bowiem na celu zapewnienie porządku, dyscypliny i bezpieczeństwa - w tym sensie jest działaniem dla dobra i w interesie osadzonych. 

Stanowisko to podtrzymał Dyrektor Biura Spraw Wewnętrznych Centralnego Zarządu SW. Powiadomił, że z uwagi na kategorię więźniów, co do których ta praktyka jest stosowana (zakład karny typu zamkniętego), ten sposób dystrybucji posiłków zmniejsza ryzyko sytuacji mogących godzić w zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania karnego, nielegalnego przekazywania sobie przez osadzonych przedmiotów niedozwolonych, ataku na osadzonego wydającego posiłki czy na funkcjonariusza, który to nadzoruje.

Rzecznik niezmiennie stoi na stanowisku, że wydawanie posiłków powinno odbywać się przy otwartych drzwiach celi, chyba że stoją temu na przeszkodzie szczególne względy. Taki odhumanizowany sposób traktowania osadzonych nie pomaga w budowaniu właściwych relacji z personelem więziennym. Przeciwnie, stwarza warunki sprzyjające wyobcowaniu więźniów i kształtowaniu w nich poczucia poniżającego traktowania. A to nie tworzy atmosfery, która pozytywnie wpływa na pracę resocjalizacyjną i osiągnięcie celów kary.

Dlatego RPO uznał skargę osadzonego za zasadną. Zwrócił się też do Dyrektora Generalnego SW o rozważenie zaprzestania takich restrykcyjnych i niehumanitarnych praktyk lub ograniczenie ich wyłącznie do sytuacji wyjątkowych, uzasadnionych względami ochronnymi.

IX.517.2796.2016

Prezes sądu: przeniesienie sędziego Bilińskiego – bez związku z jego orzecznictwem

Data: 2019-08-01
  • Przeniesienie sędziego Łukasza Bilińskiego z wydziału karnego do wydziału rodzinnego stołecznego sądu nie było związane z jego działalnością orzeczniczą
  • Tak twierdzi prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Maciej Mitera, który podjął tę decyzję
  • Pytany przez RPO o jej przyczyny, odpowiedział, że wymagały tego potrzeby wydziału rodzinnego

Sędzia Łukasz Biliński orzekał m.in. w procesach obywateli za protesty pod Sejmem, sprzeciw wobec marszów narodowców czy kontrmanifestacje wobec oficjalnych uroczystości ws. katastrofy smoleńskiej. Wydawał liczne wyroki uniewinniające, z powołaniem się na Konstytucję.

W czerwcu 2019 r. prezes Maciej Mitera zdecydował o przeniesieniu sędziego Bilińskiego z wydziału karnego do wydziału rodzinnego i nieletnich tego samego sądu. Uzasadnił to brakami kadrowymi w wydziale cywilnym i likwidacją wydziału karnego, w którym sędzia dotychczas orzekał.

Jednak sędziowie z tego wydziału mają trafić do innych wydziałów karnych. Jedynym wyjątkiem jest sędzia Łukasz Biliński, który miałby orzekać w materii zupełnie dla niego nowej. Jego zdaniem przeniesienie może mieć związek z jego działalnością orzeczniczą. Według części mediów zmiany organizacyjne były tylko pretekstem, by sędziego odsunąć od spraw karnych. 

22 lipca 2019 r. prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Joanna Bitner uchyliła decyzję o przeniesieniu sędziego Bilińskiego.  

Interwencja RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich, który podjął tę sprawę,  w piśmie do prezesa Mitery z 18 lipca 2019 r. przypominał, że zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych przy przeniesieniu sędziego do innego wydziału bez jego zgody, bierze się pod uwagę w szczególności staż pracy sędziów w wydziale, z którego następuje przeniesienie. Sędzia Łukasz Biliński podkreślał, że inni sędziowie z likwidowanego wydziału mają krótszy staż pracy niż on, jednak nie zostali oddelegowani do wydziału rodzinnego.

RPO zwracał też uwagę, że według obecnych przepisów u.s.p odwołanie sędziego, którego przeniesiono do innego wydziału, rozpatruje Krajowa Rada Sądownictwa. Przed zmianą ustawy o KRS w 2017 r. było to kompetencją kolegium sądu apelacyjnego, którego rolą jest m.in. wyrażanie opinii w sprawach osobowych sędziów.

Wcześniej Rzecznik wskazywał na zagrożenia związane z przekazaniem tych kompetencji kolegium na rzecz KRS. Podkreślał, że podporządkowanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa czynnikom politycznym umożliwia przedstawicielom władzy ustawodawczej i wykonawczej pośredni wpływ na decyzje odnoszące się do spraw związanych z wewnętrznym funkcjonowaniem sądownictwa. Prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS (jej rzecznikiem prasowym jest sędzia Maciej Mitera). 

Odpowiedź prezesa Macieja Mitery  

- Uprzejmie informuję, iż przeniesienie pana sędziego Łukasza Bilińskiego było niezależne od decyzji Ministra Sprawiedliwości co do likwidacji ówczesnego XI Wydziału Karnego – napisał prezes sądu w odpowiedzi Rzecznikowi.

Początkowo wszyscy sędziowie z XI Wydziału Karnego mieli otrzymać przydziały do wydziałów karnych - jednakże sytuacja kadrowa, która zaistniała w III Wydziale Rodzinnym tutejszego sądu zmusiła mnie do podjęcia decyzji o skierowanie pana sędziego Łukasza Bilińskiego do tego wydziału. W żaden sposób decyzja ta nie była związana z działalnością orzeczniczą sędziego Łukasza Bilińskiego. Chciałbym zaznaczyć, że żaden z sędziów tutejszego sądu nie wyraził zgody na przeniesienie do III Wydziału Rodzinnego.

Podejmując decyzje o przeniesieniu Pana sędziego Łukasza Bilińskiego miałem na względzie m.in. jego staż pracy w tutejszemu sądzie. Analiza m.in. stażu pracy, ilości spraw które musiałby zostać prowadzone od początku - a przede wszystkim potrzeby III Wydziału utwierdzały mnie w przekonaniu o słuszności i potrzebie tej decyzji.

Pan sędzia Łukasz Biliński nie zgodził się z takim rozstrzygnięciem i odwołał się do Krajowej Rady Sądownictwa, która 25 lipca 2019 r. oddaliła jego odwołanie – głosi pismo prezesa Macieja Mitery.

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał zaś w marcu 2018 r. Sejm. RPO wskazywał na  niekonstytucyjność nowych przepisów.

VII.510.118.2019

Koperta pisma sądu do obywatela ujawniła zawartość. Interwencja RPO

Data: 2019-07-31
  • Z informacji na kopercie przesyłki sądowej do obywatela można było dowiedzieć się o jej zawartości i terminie rozprawy
  • Były tam adnotacje, że pismo zawiera np. pismo powódki czy odpis orzeczenia z danego dnia
  • Obywatel poskarżył się na naruszenie w ten sposób tajemnicy korespondencji 
  • Rzecznik spytał prezesa sądu, na jakiej podstawie na kopercie umieszczono tego rodzaju informacje 

W korespondencji nadsyłanej przez jeden z sądów okręgowych umieszczano na kopertach informacje o zawartości przesyłek i o terminie rozprawy. Były to informacje typu „wezw+odp. pozwu”, „odp. pisma powódki”, „odpis orzecz. 25.01.19 r. z uzas. i poucz.”. W ocenie skarżącego sąd w ten sposób faktycznie umożliwił osobom trzecim poznanie treści korespondencji. 

Zastrzeżeń nie może budzić umieszczenie na kopercie pisma sądowego daty jego wysłania i sygnatury danej sprawy. Wskazanie zaś rodzaju przesyłki oraz terminu rozprawy rodzi zaś wątpliwości. Z zarządzenia o biurowości sądowej nie wynika, jak określać rodzaj przesyłki oraz termin - i co pod tymi pojęciami rozumieć.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich szczegółowe określenie na kopercie pism, jakie są w środku, poprzez wskazanie ich rodzaju (postanowienie, orzeczenie, zarządzenie) oraz daty ich wydania, stanowi istotną informację. W efekcie nie tylko adresat, lecz również osoby zajmujące się np. doręczaniem przesyłek, uzyskują wiedzę o zawartości koperty.

Informacja o rodzaju pism umieszczonych w przesyłce nie stanowi informacji merytorycznej. Może jednak może powodować u adresata obawy, że osoby nieuprawnione dowiedzą się, jakiej kategorii pisma kieruje do niego sąd.

Podanie na kopercie terminu rozprawy może naruszać prawo do ochrony danych osobowych. Skoro wokandy sądowe są zanonimizowane i na ich podstawie nie można uzyskać informacji o stronach postępowania, to w rezultacie podania takiej informacji na kopercie z nazwiskiem adresata nieuprawnione osoby mogą poznać informacje, które nie powinny być ujawniane.

Według Rzecznika wydaje się wątpliwe, aby określając wzór awiza sądowego, Minister Sprawiedliwości w rubryce "termin" miał na myśli umieszczenie tam daty dziennej rozprawy.

Art. 49 Konstytucji zapewnia wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony. Wolność ta polega zarówno na zakazie zmuszania adresatów do ujawnienia treści otrzymywanych przekazów, jak i na zakazie (skierowanym do wszystkich innych podmiotów, wraz z organami władzy publicznej), prób poinformowania się o tych treściach bez zgody adresata. Obejmuje ona również poufność co do faktu, że w ogóle jest się adresatem określonych przekazów.

Wolność ta potwierdza w szczególny sposób godność osoby ludzkiej - zarówno nadawcy, jak i adresata. Bo to i na adresatach w wielu sytuacjach spoczywa obowiązek poufności. Chodzi zwłaszcza o ujawnianie treści naruszających  prawnie chronione interesy nadawców, szczególnie prawo do prywatności.

VII.563.1.2019

UTK: 150 pociągów dla uczestników Pol’and’Rock Festival

Data: 2019-07-31
  • 150 pociągów pięciu przewoźników kolejowych zapewni dojazd i powrót uczestników Pol’and’Rock’Festival 2019 - poinformował Prezes Urzędu Transportu Kolejowego
  • Rzecznik interweniował w UTK, gdy w czerwcu podano, że na festiwal ma nie być ani dodatkowych pociągów, ani pociągów do Kostrzynia, bo miały na ten czas zmienić swe trasy
  • Teraz UTK zapewnił Rzecznika, że oferta przewozowa do i z Kostrzyna przedstawia się korzystnie

W czerwcu 2019 r. media informowały, że Przewozy Regionalne Sp. z o.o. nie uruchomią dodatkowych, specjalnych, pociągów dla uczestników festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie nad Odrą. Drugi z publicznych przewoźników – PKP InterCity S.A. rozważał zaś wprowadzenie zmian tras pociągów, regularnie jeżdzących przez Kostrzyn w czasie festiwalu (31 lipca -3 sierpnia).

Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów.  Zwrócił się wtedy do prezesa UTK Ignacego Góry o działania w celu zapewnienia uczestnikom festiwalu dostępu do  świadczonych publicznie usług, z wykorzystaniem środków publicznych.

W reakcji prezes UTK (organ właściwy w sprawach nadzoru nad przestrzeganiem praw pasażerów w transporcie kolejowym) poprosił Przewozy Regionalne o zmianę decyzji w sprawie połączeń do/z Kostrzyna w związku z festiwalem. Wystąpił również do PKP Intercity SA, wyrażając niepokój planami wprowadzenia objazdów pociągów kursujących dotychczas przez Kostrzyn. Zwrócił się w tej sprawie także do wszystkich marszałków województw, organizatorów publicznego transportu zbiorowego.

Teraz prezes Ignacy Góra poinformował Rzecznika, że zwrócił się także do pozostałych pasażerskich przewoźników kolejowych o rozważenie uruchomienia dodatkowych połączeń na czas festiwalu. Kierując się bezpieczeństwem publicznym, wskazał na potrzebę uruchomienia dodatkowych pociągów.

Według UTK kolejowa oferta przewozowa do/z Kostrzyna przedstawia się korzystnie. Obsługę połączeń zapewni łącznie pięciu przewoźników kolejowych:

  1. „Przewozy Regionalne" sp. z o.o. - 134 pociągi (kursy) specjalne (w tym 12 komercyjnych i 122 zamówione przez marszałków województw);
  2. „Koleje Mazowieckie - KM" sp. z o.o. ~ 2 pociągi specjalne (z opcjonalną dodatkową parą kursów w przypadku wzmożonej frekwencji);
  3. Arriva sp. z o.o. - 8 pociągów specjalnych;
  4. Koleje Wielkopolskie sp. z o.o. - 2 pociągi specjalne;
  5. „PKP Intercity" S.A. - 3 pociągi specjalne (na powrót z festiwalu).

Uczestnicy festiwalu będą mogli dotrzeć i powrócić z imprezy także kilkudziesięcioma pociągami stałego kursowania do/z/przez Kostrzyn (osobowe oraz dalekobieżne). Ponadto na czas trwania festiwalu PKP Intercity  zdecydował się wydłużyć relacje do/z Kostrzyna części swoich pociągów kursujących całorocznie do/z Gorzowa Wielkopolskiego czy Zielonej Góry. Zadeklarował też wzmocnienie zestawień składów regularnego kursowania dodatkowymi wagonami.

Na stronach internetowych przewoźników są informacje o szczegółach połączeń.

V.7224.91.2019

Więzień szedł przez miasto z kajdankami na rękach i nogach. Rzecznik uznał jego skargę

Data: 2019-07-29
  • Z kajdankami na rękach i nogach więzień w asyście policji szedł przez miasto na wizytę do lekarza. Poskarżył się on RPO na poniżające traktowanie
  • Rzecznik uznał taki sposób konwojowania za nieuzasadniony, zbyt dolegliwy i nieproporcjonalny do ewentualnego zagrożenia
  • Skoro bowiem skazany sam zgłosił się do odbycia kary pozbawienia wolności - a były to niecałe 4 miesiące - to trudno uznać, by mógł podjąć próbę ucieczki
  • Decyzja, jakich środków przymusu użyć podczas konwoju, musi uwzględniać naczelną zasadę traktowania osób pozbawionych wolności - w sposób humanitarny i z poszanowaniem ich godności

Mężczyzna odbywający karę pozbawienia wolności musiał zostać doprowadzony z aresztu sądu w dużym mieście do poradni zdrowia psychicznego. Drogę tę przebył pieszo, konwojowany przez dwóch policjantów. Na ten czas użyli wobec niego środków przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek zakładanych na nogi i na ręce (trzymane z przodu).

Na taki sposób konwoju skazany poskarżył się Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Za poniżający uznał fakt, że przechodnie mogli go widzieć z kajdankami na nogach. 

Zastosowanie tych środków policja uzasadniła faktem, że osadzony był recydywistą. Podczas wcześniejszego pobytu w więzieniu był zaś karany dyscyplinarnie za niewłaściwe odnoszenie się do Służby Więziennej.  Powołano się także na to, że był on doprowadzany do poradni zdrowia psychicznego.

Ustawa z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej stanowi, że kajdanek zakładanych na nogi, używanych równocześnie z kajdankami na ręce, można użyć m. in. wobec osób pozbawionych wolności. Rzecznik przypomniał, że ustawa nie zobowiązuje do tego w przypadku każdego konwojowania. Zawsze powinna to poprzedzić ocena, czy użycie danego środka jest niezbędne, proporcjonalne do stopnia zagrożenia oraz czy możliwe jest użycie środka mniej dolegliwego.  

Rzecznik uznał skargę za zasadną. Stosowanie podczas konwojowania pieszego kajdanek założonych na nogi jest bardzo dolegliwe, ponieważ wiąże się wystawieniem tej osoby na widok publiczny, gdy znajduje się w poniżającym położeniu. Dlatego ocena, jakich środków użyć w takim przypadku, powinna być przeprowadzona wnikliwie i uwzględniać naczelną zasadę traktowania osób pozbawionych wolności w sposób humanitarny, z poszanowaniem godności ludzkiej skazanego.

Podejmując decyzję w tej sprawie, funkcjonariusze nie dysponowali wiedzą o postawie i zachowaniu osadzonego podczas aktualnego pobytu w zakładzie karnym. Pominęli zatem istotne okoliczności - które bez trudu mogli uzyskać od Służby Więziennej - że odbywał on krótkoterminową karę pozbawienia wolności w wymiarze niepełnych 4 miesięcy, do której odbycia sam się zgłosił.

- Świadczy to o tym, że nie zamierzał uniknąć odbywania kary - podkreślił Rzecznik. Prawdopodobieństwo, że podczas konwoju podejmie próby ucieczki, należało zatem ocenić jako nikłe. Dlatego zastosowanie, oprócz kajdanek na ręce, także kajdanek na nogi było nieuzasadnione i nadmiernie dolegliwe, nieproporcjonalne do zagrożenia stwarzanego przez konwojowanego.

Uznając, że taki sposób konwoju nie realizował ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, Rzecznik wystąpił do odpowiedniego komendanta policji o ponowne rozważenie sprawy. Zwrócił się też o podjęcie działań w celu skuteczniejszego zapewnienia praw osób pozbawionych wolności, które są konwojowane przez funkcjonariuszy.

IX.517.3112.2017

Osoby internowane przez sąd trafiają na oddziały ogólne szpitala psychiatrycznego. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-07-29
  • Do jednego z przepełnionych szpitali psychiatrycznych nadal są kierowane osoby, które sąd uznał za nie mogące odpowiadać za popełnione przestępstwa z powodu niepoczytalności  
  • Takie osoby powinny trafiać na zabezpieczone oddziały psychiatrii sądowej
  • Z braku miejsc w takim oddziale osoby internowane są jednak umieszczane w oddziałach ogólnych tego szpitala
  • Rodzi to obawy dyrekcji szpitala o życie i zdrowie leczonych w nim pacjentów; ponadto pogarszają się warunki ich pobytu i leczenia

Jeśli sąd uzna, że osoba oskarżona o przestępstwo jest niepoczytalna, to nie podlega ona odpowiedzialności karnej. Postępowanie karne wobec sprawcy czynu jest wtedy umarzane, a sąd orzeka środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym. Nie określa się terminu takiego internowania. Środek ten wykonuje się w zakładach psychiatrycznych, które mają określone zabezpieczenia.

Rzecznik Praw Obywatelskich został zawiadomiony o piśmie, które do Komisji Psychiatrycznej ds. Środków Zabezpieczających skierował pewien Samodzielny Publiczny Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych.

Dyrekcja tego szpitala prosi o rozwiązanie przez Komisję problemu kierowania osób internowanych przez sąd do Oddziału Psychiatrii Sądowej o Podstawowym Zabezpieczeniu dla Dorosłych - mimo braku w nim wolnych miejsc. W związku z wyczerpaniem limitu łóżek, od grudnia 2018 r. pacjenci, wobec których sąd wydał postanowienie o zastosowaniu środka zabezpieczającego, są umieszczani w oddziałach ogólnych psychiatrycznych.

W takiej sytuacji dyrekcja nie ma możliwości zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom leczonym w tym szpitalu. Istnieje bowiem realna obawa o ich życie i zdrowie. Ponadto, co również ważne, pogarszają się warunki pobytu tych chorych i ich leczenia.

Sytuacja ta budzi poważne zaniepokojenie Rzecznika. W placówce może bowiem dochodzić do naruszania praw pacjentów.

Środki zabezpieczające wykonuje się w zakładach psychiatrycznych, które posiadają określone warunki zabezpieczenia. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 16 stycznia 2017 r. w sprawie Komisji Psychiatrycznej ds. Środków Zabezpieczających, zakłady dysponujące podstawowymi zabezpieczeniami zapewniają stały nadzór nad sprawcami w nich przebywającymi. Są tam m.in. drzwi i okna wyposażone w urządzenia uniemożliwiające samowolne opuszczenie zakładu.

Zastępczyni Rzecznika Hanna Machińska wystąpiła do Komisji  o wyjaśnienia. Poprosiła też o podanie, jakie działania powinny być podjęte dla rozwiązania problemu. Zwróciła się również o informacje, czy z takimi trudnościami zmagają się też i inne zakłady psychiatryczne, a także ile osób, które obecnie przebywają w oddziałach ogólnych, oczekuje na umieszczenie w Oddziałach Psychiatrii Sądowej.

Komisję powołuje Minister Zdrowia w celu zapewnienia właściwego miejsca wykonywania środków zabezpieczających. Do jej zadań należy m.in.:

  • wydawanie opinii dla sądów w sprawie przyjmowania, wypisywania lub przenoszenia sprawców, wobec których orzeczono środek zabezpieczający
  • analiza dostępnej dokumentacji; 
  • analiza informacji o liczbie dostępnych miejsc w zakładach psychiatrycznych przeznaczonych do wykonywania środków zabezpieczających;
  • wizytacja i ocena zakładów psychiatrycznych dysponujących warunkami podstawowego, wzmocnionego i maksymalnego zabezpieczenia, w których wykonywany jest środek zabezpieczający. 
IX.517.1757.2019

Pobicie we Wrocławiu. Rzecznik pyta policję i prokuraturę o ustalenia

Data: 2019-07-26
  • Dziennikarz i wykładowca akademicki Przemysław Witkowski został pobity we Wrocławiu, bo skrytykował napisy nawołujące m.in. do nienawiści wobec osób LGBTQ
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z urzędu i wystąpił o informacje do policji i prokuratury

25 lipca 2019 r. wieczorem Przemysław Witkowski został pobity na bulwarach odrzańskich. Doszło do tego w związku ze skrytykowaniem przez niego umieszczonych tam napisów - „Stop pedofilom z LGBT", „Niszcz marksistów! Bądź aktywny", „LGBTQ pedofilia", „autonomiczni nacjonaliści" oraz przedstawień krzyży celtyckich.

Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu Rzecznik spytał, jakie działania podjęto w tej sprawie; czy sprawca (bądź sprawcy) został zidentyfikowany.

Rzecznik zwrócił się też do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu o informacje, czy wszczęto postępowanie przygotowawcze, a jeśli tak, to na jakim jest etapie i która jednostka je prowadzi.

II.519.912.2019

 

 

TVP nie ogranicza swobody wypowiedzi dziennikarzy, ale egzekwuje umowy cywilnoprawne. Prezes Kurski odpowiada RPO

Data: 2019-07-19
  • - Ma Pan błędne informacje, jakoby w stosunku do red. Michała Olszańskicgo został wydany jakikolwiek zakaz wypowiadania się w mediach – pisze do RPO szef TVP Jacek Kurski
  • Zapewnia, że „TVP w swojej działalności przestrzega przepisów prawa powszechnie obowiązującego, w szczególności Konstytucji oraz Prawa prasowego i nie stosuje wobec swoich dziennikarzy żadnej cenzury prewencyjnej”
  • "Redaktor Michał Olszański związany był po prostu z TVP umową cywilnoprawną, która przewiduje zachowanie w poufności informacji uzyskanych w związku z realizacją umowy, a mogących naruszyć interes programowy, ekonomiczny lub dobre imię TVP"
  • "Plotkarskie przedstawienie przez niego kulisów rozmowy z prezesem Kaczyńskim, wraz z subiektywnymi i nieuprawnionymi komentarzami, mogło doprowadzić do naruszenia interesów TVP. Mimo to TVP nie wydała żadnego zakazu - a jedynie przypomniała dziennikarzowi zasady, na jakich odbywa się współpraca pomiędzy stronami"

Chodzi o sprawę wywiadu z prezesem PiS, Jarosławem Kaczyńskim, jaki TVP wyemitowała  w maju 2019 r., tuż przed wyborami do europarlamentu. Wywiad przeprowadzony był w konwencji telewizji śniadaniowej, dotyczył życia prywatnego i upodobań polityka. Nie padły żadne pytania o wydarzenia polityczne, co wzbudziło zdumienie w środowisku dziennikarskim. Współprowadzący wywiad Michał Olszański zaczął więc wyjaśniać, że schemat rozmowy został opracowany po konsultacjach PR-owców prezesa i kierownictwa programu „Pytanie na Śniadanie”.

Po tej wypowiedzi miał – jak podawały media - otrzymać od władz TVP zakaz dalszego publicznego zabierania głosu w sprawie. RPO pytał więc, czy tak się stało naprawdę, zwracając uwagę iż dziennikarzowi, jak każdemu Konstytucja zapewnia wolność słowa i rozpowszechniania informacji.

Redaktor Michał Olszański związany był z TVP umową cywilnoprawną, która przewiduje zachowanie w poufności informacji uzyskanych w związku z realizacją umowy, a mogących naruszyć interes programowy, ekonomiczny lub dobre imię TVP. Oznacza to, że red. Olszański powinien w swojej zawodowej działalności , w tym przede wszystkim w publicznych wypowiedziach dochować należytej staranności zapewniających ochronę wyżej wymienionym dobrom. Zasady, o których mowa są powszechnie stosowane w relacjach z mediami, standardem korespondującym ściśle z >>Zasadami etyki dziennikarskiej w Telewizji Polskiej S.A. - informacja, publicystyka, reportaż, dokument, edukacja<< zobowiązującymi dziennikarza do zachowania lojalności wobec TVP i dbania o jej dobre imię" - dopisał prezes Kurski. - "Z całą pewnością plotkarskie przedstawienie przez red. Olszańskiego kulisów, zasad organizacji planu jednej z najbardziej popularnych audycji TVP wraz z subiektywnymi i nieuprawnionymi komentarzami mogło doprowadzić do naruszenia interesów TVP S.A. Mimo to, TVP informuje, iż w stosunku do ww. nie został wydany żaden zakaz wypowiadania się do mediów - a jedynie zostały mu przypomniane zasady, na jakich odbywa się współpraca pomiędzy stronami, stosownie do postanowień trwającej wtedy umowy cywilnoprawnej oraz obowiązujących od kilkunastu lat wewnętrznych przepisów TVP".

VII.564.39.2019

Ustawa pana Tomasza Piesieckiego. Sejm zmienił przepisy tak, by najbardziej poszkodowane ofiary wypadków komunikacyjnych nie traciły wsparcia

Data: 2019-07-19

Sejm przyjął 19 lipca nowelizację ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Projekt powstał w Senacie dzięki zabiegom RPO i pana Tomasza Piesieckiego, który zgłosił problem w czasie spotkania regionalnego w Białymstoku w styczniu 2016 r. Ustawa pomoże kilkudziesięciu ofiarom wypadków w Polsce.

Pan Tomasz Piesiecki sam jest ofiarą wypadku komunikacyjnego z początku lat 90. Sprawca nie miał OC, więc odszkodowanie – z którego sfinansowana musiała być renta, rehabilitacja czy dostosowanie mieszkania na potrzeby osoby z niepełnosprawnościami – zostało wypłacone z Funduszu Ubezpieczeniowego. W tym czasie suma gwarancyjna wynosiła tylko 720 tys. i po latach się wyczerpała – w ten sposób młoda osoba na wózku została bez renty niezbędnej, by móc samodzielnie funkcjonować, pracować, załatwiać swoje sprawy.

Rok po wypadku pana Tomasza sumy gwarancyjne zostały radykalnie podniesione, ale nadal problem jest poważny – bo z jednej sumy gwarancyjnej finansuje się nie tylko rehabilitację czy utracone zarobki opiekunów ofiary wypadku. Z jednej sumy finansuje się np. pomoc do wszystkich ofiar zbiorowego wypadku komunikacyjnego.

Pan Piesiecki opowiedział o problemie w czasie spotkania regionalnego z RPO w Białymstoku. Pokazał wyroki wydane w imieniu Rzeczypospolitej, że po wyczerpaniu się sumy gwarancyjnej kończą się zobowiązania państwa wobec niego.

RPO złożył w 2016 r. skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego i doprowadził do ponownego rozpatrzenia sprawy. Wyrok spodziewany jest w sierpniu 2019 r.

Jednocześnie Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do senackiej Komisji Praworządności, Praw Człowieka i Petycji o inicjatywę ustawodawczą, by zmienić obecne przepisy. Senat zajął się sprawą a pan Piesiecki uczestniczył we wszystkich pracach, monitorując ich postęp, przekonując senatorów, posłów, finansistów, przedstawicieli rządu na każdym etapie.

Jeszcze w kwietniu, na kolejnym spotkaniu regionalnym w Białymstoku pan Piesiecki  opowiadał o kłopotach i zastoju w pracach parlamentarnych: - Sprawa jest dziś na etapie podkomisji sejmowej i jest blokowana przez Ministerstwo Finansów. Niestety, firmy ubezpieczeniowe mają tam dobre wejście. A jeśli sprawa nie zostanie załatwiona do końca tej kadencji, to przepadnie, a w każdym razie będziemy mieli mniejsze szanse. Bo nikt z nas nie będzie miał już sił, by pchać tę sprawę odnowa – mówił.

Pan Piesiecki nie dał za wygraną i doprowadził do zakończenia prac w Sejmie, w czym wspierali go także pracownicy Biura RPO.

Teraz projekt trafi do oceny Senatu.

Wniosek o mienie zabużańskie rozpoznany po interwencji Rzecznika

Data: 2019-07-17

Rodzina z Dolnego Śląska dostanie rekompensatę za mienie zabużańskie. Wniosek złożyła 11 lat temu, ale w sprawie nic się nie działo. W maju interweniował Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu i decyzja została wydana 28 czerwca.

Istotne w tej sprawie jest to, że rodzina składała ponaglenia do kolejnych wojewodów, a w sprawie nic się nie działo od 2008 r.

Teraz rodzina ma przedłożyć oświadczeń o wyborze formy realizacji prawa do rekompensaty oraz operatu szacunkowego określającego wartość nieruchomości pozostawionej poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej

BPW.514.10.2019

RPO w sprawie nagłego przeniesienia prok. Krasonia: jakie jest uzasadnienie?

Data: 2019-07-08
  • RPO podjął z urzędu sprawę przeniesienia krakowskiego prokuratora Mariusza Krasonia z Prokuratury Regionalnej w Krakowie do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki
  • Uzasadnienie decyzji w tym przypadku jest niezbędne tym bardziej, że nie wzięto pod uwagę ani wyjątkowej sytuacji osobistej prokuratora, ani  też nie dano mu czasu na dostosowanie życia prywatnego do zaistniałych okoliczności służbowych

Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą z urzędu (czyli bez wniosku ze strony zainteresowanej) po doniesieniach mediów i oświadczeniu Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex Super Omnia”.

Jak wynika z dostępnych publicznie informacji, prokurator krajowy Bogdan Święczkowski podjął decyzję o delegowaniu prokuratora Krasonia do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki na podstawie art. 106 § 2 ustawy z 28 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze. Przepis ten nie wymaga w tym przypadku zgody samego prokuratora, jednak sposób podjęcia decyzji, jej nagły charakter oraz nieuwzględnienie sytuacji osobistej delegowanego mogą wskazywać, że nie była ona motywowana wyłącznie potrzebami prokuratury.

Delegowanie prokuratora, polegające na czasowym powierzeniu określonych czynności w innej jednostce organizacyjnej, jest prawnie dopuszczalne. Jednak decyzja przełożonych musi być podyktowana potrzebami kadrowymi danej jednostki, skorelowanymi ze szczególną koncentracją zadań. W tym przypadku nie wyjaśniono, jakie przesłanki stoją za nagłą decyzją Prokuratora Krajowego.

Uzasadnienie decyzji w tym konkretnym przypadku jest niezbędne tym bardziej, że nie wzięto pod uwagę ani wyjątkowej sytuacji osobistej prokuratora Krasonia, ani  też nie dano w ogóle czasu na dostosowanie życia prywatnego do zaistniałych okoliczności służbowych. W związku z tym, taka decyzja Prokuratora Krajowego może być i jest postrzegana jako metoda szykanowania i chęć wywoływania "efektu mrożącego" wobec innych prokuratorów, sprzeciwiających się naruszaniu ich niezależności.

VII.510.120.2019

RPO prosi o wyjaśnienia w sprawie zakazu wypowiedzi dla dziennikarza TVP

Data: 2019-07-08
  • RPO dowiedział się z mediów o zakazie dla red. Michała Olszańskiego z TVP wypowiedzi w mediach w związku z przeprowadzeniem wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim w programie „Pytanie na Śniadanie”
  • Rzecznik uznał to za bardzo poważne ograniczenie wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej na podstawie art. 54 Konstytucji 

Chodzi o wywiad z prezesem PiS 13 maja 2019 r., tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Wywiad przeprowadzony był w konwencji telewizji śniadaniowej, dotyczył życia prywatnego i upodobań polityka. Nie padły żadne pytania o wydarzenia polityczne, co wzbudziło zdumienie w środowisku dziennikarskim. Współprowadzący wywiad Michał Olszański zaczął więc wyjaśniać, że schemat rozmowy został opracowany dla tej rozmowy po konsultacjach PR-owców prezesa i kierownictwa programu „Pytania na Śniadanie”.

Po tej wypowiedzi miał otrzymać od władz TVP zakaz dalszego publicznego zabierania głosu w sprawie.

- Środek ten podjęty przez pracodawcę wobec dziennikarza należy uznać za bardzo poważne ograniczenie wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej red. M. Olszańskiemu na podstawie art. 54 Konstytucji – zauważył RPO Adam Bodnar.

Sytuacja ta budzi też wątpliwości z punktu widzenia wyrażonej w art. 14 Konstytucji zasady wolności prasy i innych środków przekazu.

Wypowiedź red. M. Olszańskiego nie zawierała treści znieważających ani w żaden inny sposób nie naruszała porządku prawnego. Działania podjęte przez TVP SA w tej sprawie stwarzają poważne ryzyko wywołania "efektu mrożącego" wobec dziennikarzy pracujących w mediach publicznych, co w istotny sposób może odbić się na prawie ogółu obywateli do uzyskiwania rzetelnych informacji.

Szczególnie media publiczne powinny bowiem wykazywać się w tym zakresie wysokimi standardami i zapewniać swoim dziennikarzom możliwość nieskrepowanego wyrażania poglądów.

Rzecznik poprosił prezesa TVP o wyjaśnienia.

VII.564.39.2019

Interwencja RPO w sprawie refundacji leków na nowotwór jelita grubego

Data: 2019-07-01
  • Z wykazu leków refundowanych miały zniknąć od 1 lipca dwa leki onkologiczne – cetuksymab oraz bewacyzumab, stosowane w ramach programu lekowego dotyczącego leczenia raka jelita grubego
  • Oznaczało to, że część pacjentów chorych na raka zostanie pozbawiona dostępu do terapii ratujących życie
  • Ministerstwo Zdrowia zmieniło zdanie i na ostatecznej liście leki te się znalazły

Chodzi o leki stosowane w tak zwanej pierwszej, drugiej i trzeciej linii leczenia u chorych nie kwalifikujących się do leczenia operacyjnego. Oznacza to, że dla większości chorych kontynuacja leczenia nie byłaby możliwa z uwagi na brak innej, alternatywnej terapii.

Interweniując w tej sprawie, RPO powoływał się na raport przygotowany przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych. Wynika z niego, że liczba zachorowań na nowotwory złośliwe jelita grubego w Polsce wyniosła w 2013 r. 17 tys. Każdego dnia z tego powodu umiera w Polsce aż 28 osób. Polska odnotowuje najwyższą dynamikę liczby zachorowań na raka jelita grubego w Europie.

W raporcie jest odniesienie do publikacji Obywatelskiego porozumienia na rzecz Onkologii pt. ,,Nowotwór jelita grubego – dostęp do leczenia w ramach świadczeń gwarantowanych w Polsce w świetle standardów europejskich”. Wskazano w niej, że m.in. leki cetuksymab oraz bewacyzumab dają możliwie korzystne działanie, tj. wydłużenie czasu przeżycia całkowitego u pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego. Na wzrostową tendencję w prognozie zachorowalności zwrócono uwagę w opracowanych mapach potrzeb w zakresie onkologii[1], gdzie podkreślono, że w 2029 r. w Polsce odnotowanych zostanie ponad 18,7 tys. nowych przypadków nowotworów złośliwych jelita grubego.

W sprawozdaniu kwartalnym NFZ w 2018 roku odnotowano ponad 2700 chorych, którzy skorzystali z leczenia cetuksymabem oraz bewacyzumabem.

V. 7013.46.2019




[1] Mapy potrzeb zdrowotnych w zakresie onkologii w Polsce, opubl. 31 grudnia 2015 r.  http://www.mz.gov.pl/wp-content/uploads/2015/12/MPZ_onkologia_Polska.pdf

 

 

Rzecznik monitoruje postępowania w sprawie nadużyć seksualnych w Szpitalu Psychiatrycznym na Gdańskim Srebrzysku

Data: 2019-06-28

Po doniesieniach medialnych Rzecznik podjął z urzędu dwie sprawy dotyczące nadużyć seksualnych wobec małoletnich pacjentów Szpitala Psychiatrycznego im prof. Tadeusza Bilikiewicza Gdańsku i skierował w nich wystąpienia do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku oraz do Dyrektora Szpitala.

Pierwsza sprawa dotyczy zarzutu zgwałcenia 15 letniej pacjentki tego szpitala, przez innego pacjenta placówki; druga natomiast – molestowania dwóch 13 letnich pacjentek przez innego 37 letniego pacjenta.

W obu sprawach małoletnie były hospitalizowane na oddziałach dla dorosłych, ponieważ nie było miejsc na oddziale dziecięcym.

Te bulwersujące sprawy nagłośnione przez media pokazują katastrofalny stan polskiej psychiatrii dziecięcej jej skrajne niedofinansowanie i brak systemowej koncepcji opieki nad dziećmi i młodzieżą dotkniętą chorobami psychicznymi.

Rzecznik od lat zwraca na to uwagę kolejnych Ministrów Zdrowia, alarmując, że problemy te i wynikający z nich brak możliwości zapewnienia małoletnim pacjentom nie tylko odpowiednich warunków hospitalizacji (zdarzają się przypadki, że pacjenci leżą na korytarzach na materacach) lecz także brak fizycznej możliwości zapewnienia im bezpieczeństwa osobistego z powodu niedostatecznej liczby personelu. Ostatnie wystąpienie w tej sprawie Rzecznik skierował do Ministra Zdrowia 18 kwietnia 2019 r. (V.7016.84.2018).

BPG.566.1.2019 i BPG.566.2.2019

Ojciec nie mógł się spotkać z synem w więzieniu. Po interwencji RPO Służba Więzienna uznała swój błąd

Data: 2019-06-28
  • Odbywający karę więzienia pan Wojciech nie został doprowadzony na widzenie z ojcem – z powodu swej choroby
  • Ojciec osadzonego nadaremnie zatem pokonał trasę 390 km w jedną stronę
  • Tymczasem zwolnienie lekarskie pana Wojciecha z zapisem „winien leżeć” było tylko zaleceniem lekarza, a nie bezwzględnym zakazem opuszczania celi
  • Dyrektor więzienia uznał skargę w tej sprawie za zasadną

Gdy ojciec pana Wojciecha przyjechał na widzenie z synem, funkcjonariusz pełniący służbę jako oddziałowy pawilonu mieszkalnego poinformował funkcjonariusza odpowiedzialnego za widzenia, że osadzony ten przebywa na zwolnieniu lekarskim i zgodnie z zaleceniami lekarskimi powinien leżeć. Informację tę przekazano dowódcy zmiany, który podjął decyzję o nieudzieleniu widzenia.

W związku ze skargą pana Wojciecha Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do dyrektora Zakładu Karnego o  wyjaśnienia. Po analizie materiałów dyrektor uznał skargę za zasadną. Wskazał, że zwolnienie lekarskie z zapisem „winien leżeć” stanowiło wyłącznie zalecenie lekarza, a nie bezwzględny zakaz opuszczania celi mieszkalnej. A w takiej sytuacji to osadzony powinien sam podjąć decyzję, czy wyraża chęć uczestniczenia w widzeniu.

W konsekwencji dyrektor polecił przeprowadzić rozmowę dyscyplinującą z funkcjonariuszem Służby Więżiennej, który pełnił tego dnia służbę jako dowódca zmiany.

Zgodnie z art. 247 §1 Kodeksu karnego wykonawczego w wypadkach uzasadnionych szczególnymi względami sanitarnymi lub zdrowotnymi albo poważnym zagrożeniem bezpieczeństwa, dyrektor zakładu karnego lub aresztu śledczego może na czas określony wstrzymać lub ograniczyć m.in. udzielanie widzeń. W przypadku pana Wojciecha dyrektor nie podejmował takiej decyzji.

IX.517.43.2019

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę zwolnienia z IKEA

Data: 2019-06-28

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu do wyjaśnienia sprawę zwolnienia pracownika, jak wskazują doniesienia medialne, ze względu na jego poglądy związane z wyznawaną religią. Rzecznik zwróci się do właściwych podmiotów o niezbędne informacje.

Rzecznik, jako niezależny organ ds. równego traktowania, dostrzega problem dyskryminacji ze względu na wyznanie w zatrudnieniu. Przeprowadzone na jego zlecenie badania potwierdziły w praktyce ten problem i ujawniły najczęściej spotykane mechanizmy wykluczenia. Co warte podkreślenia, dyskryminacja ze względu na wyznanie w miejscu pracy może dotyczyć zarówno przedstawicieli mniejszości religijnych, jak i dominującej większości, a czynnikiem zwiększającym ryzyko dyskryminacji jest silne utożsamianie się z daną religią i ujawnienie swojego zaangażowania w miejscu pracy. 

Zgodnie z Kodeksem pracy (art. 94) pracodawca ma obowiązek przeciwdziałać dyskryminacji w zatrudnieniu, oraz wpływać na kształtowanie w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego. Podejmowanie działań mających na celu podkreślanie potrzeby poszanowania godności każdego, bez względu na różne cechy osobiste, należy uznać za wyraz dążenia do realizacji tych zobowiązań.

Po kradzieży dowodu miał problemy sądowe z rzekomym długiem. Dostał skuteczną pomoc RPO

Data: 2019-06-28

Do Biura Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu zgłosił się młody mężczyzna. Komornik wszczął wobec niego egzekucję długu wobec firmy telekomunikacyjnej. Chodziło o dużą kwotę. Mężczyzna nigdy jednak nie zawierał umowy z tą firmą ani nie korzystał z jej usług.

Podstawą egzekucji komorniczej były nakazy zapłaty wydane przez e-sąd, o których zainteresowany nie wiedział.  Umowy, na których podstawie zapadły wyroki, zawarto w lipcu 2017 r. W  maju 2017 r. zaś mężczyzna zastrzegł dowód osobisty z powodu kradzieży. Ponadto w dokumentacji sprawy podany był inny adres niż ten, pod którym mieszka.

W Biurze Pełnomocnika Terenowego RPO mężczyzna dowiedział się, że może w sądzie złożyć wniosek o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu, ponieważ minął okres 7 dni od dnia powzięcia wiadomości o wydaniu nakazu. Otrzymał też informację, co i jak należy ująć w sprzeciwie.

Zainteresowany ponownie zwrócił do BRPO podając, że dokonał czynności wskazanych przez Rzecznika i postępowanie zostało umorzone. Firma telekomunikacyjna cofnęła powództwo po przyjęciu sprzeciwu i przekazaniu sprawy przez sąd do rozpoznania w postępowaniu zwykłym.

BPW.511.4.2019

 

 

 

 

KRRiT: materiał „Wiadomości” TVP z dnia śmierci Pawła Adamowicza nie naruszał prawa do rzetelnej informacji

Data: 2019-06-27
  • Materiał „Wiadomości” TVP z dnia śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza nie naruszał praw odbiorców do rzetelnej informacji - uznała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
  • To odpowiedź na wystąpienie RPO, że ten materiał nt. „mowy nienawiści" polityków był całkowicie jednostronny i nie uwzględniał zasady pluralizmu
  • Pomijał bowiem przypadki, gdy to przedstawiciele dziś rządzących partii politycznych przekraczali granice swobody wypowiedzi
  • Ponadto sugerował, że część odpowiedzialności za nieodpowiednie zabezpieczenie koncertu, gdzie zaatakowano Pawła Adamowicza, może ponosić prezes WOŚP Jerzy Owsiak

- Następstwa braku pluralizmu w mediach publicznych są bardzo groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, ponieważ bezpośrednio przekładają się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie - pisał Adam Bodnar w styczniu 2019 r. do prezesa TVP Jacka Kurskiego (i do wiadomości przewodniczącego KRRiT Witolda Kołodziejskiego).

Pismo RPO w sprawie materiału „Wiadomości” TVP

Chodziło o wyemitowany w „Wiadomościach” 14 stycznia 2019 r. materiał o zjawisku "mowy nienawiści" ze strony polityków. W programie tym przytoczono jedynie wypowiedzi polityków opozycji, pomijając przypadki, gdy to przedstawiciele obecnie rządzących partii politycznych przekraczali granice swobody wypowiedzi.

Szef „Wiadomości” i Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Jarosław Olechowski podawał, że materiał prezentował „przykłady najbardziej drastycznych wypowiedzi polityków, wzywające wprost do stosowania przemocy fizycznej”. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego w materiale nie pojawiły się wypowiedzi polityków partii rządzących. 

Rzecznik zwrócił uwagę prezesa TVP na konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych, których ważnym elementem jest obowiązek prezentowania treści o pluralistycznym charakterze. Zasada ta nie odnosi się wyłącznie do pluralizmu własności mediów, ale również do różnorodności przekazywanych informacji.

Zgodnie z art. 14 Konstytucji Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.  Art. 54 Konstytucji zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Wolności te odnoszą się zarówno do mediów prywatnych, jak i do publicznej radiofonii i telewizji.

Media publiczne stanowić powinny instytucjonalną gwarancję wolności wypowiedzi i pluralizmu środków przekazu społecznego. Aby tę funkcję spełniać, muszą jednak cechować się niezależnością, zarówno od interesów politycznych, jak i gospodarczych, pozwalającą na zachowanie wewnętrznego pluralizmu – wskazał Rzecznik.

Powołał się na art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, który stanowi o prawie do wolności wyrażania opinii, obejmującym wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Europejski Trybunał Praw Człowieka konsekwentnie stwierdza, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki. Prasa ma za zadanie przekazywanie informacji i idei, a społeczeństwo ma prawo do ich otrzymywania.

Rzecznik zwrócił się do prezesa TVP o wyjaśnienia w sprawie. W szczególności poprosił o wyjaśnienie, dlaczego materiał „Wiadomości” był całkowicie jednostronny, bez uwzględnienia niezbędnej w pracy dziennikarskiej zasady pluralizmu.

Odpowiedź KRRiT

25 czerwca 2019 r. Witold Kołodziejski napisał Rzecznikowi, że podczas postępowania wyjaśniającego KRRiT szczegółowo rozważyła zarzuty Rzecznika, stanowisko prezesa Zarządu TVP SA Jacka Kurskiego; dokonała też analizy materiału filmowego.

Prezes TVP  Jacek Kurski w stanowisku przekazanym KRRiT odniósł się do zarzutów RPO i przedstawił argumentację zawierającą odniesienia do literatury tematu oraz orzecznictwa krajowego i europejskiego. Szef KRRiT przywołał fragment, w którym Jacek Kurski wyjaśniał powód podjęcia tematu przez „Wiadomości”: Problem w tym, że tragedia ta, mimo iż była autorstwa osobnika nie w pełni władz umysłowych, tj. leczącego się psychiatrycznie kryminalisty, już chwilę po ogłoszeniu wiadomości o zgonie Pawia Adamowicza 14 stycznia ok. g. 14 zaczęła być wykorzystywana przez czołowych polityków i liderów opinii opozycyjnej do kreowania syndromu mordu politycznego. Oskarżenie takie wysunęli publicznie w godzinach popołudniowych, tj. Jeszcze przed głównym wydaniem Wiadomości m.in. wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz z PO, b. szef MSW w rządzie PO-PSL Bartłomiej Sienkiewicz, zastępca redaktora naczelnego Gazety Wyborczej Jarosław Kurski czy redaktor naczelny Rzeczpospolitej Bogusław Chrabota. Osoby o tym statusie społecznym nie mogą nie wiedzieć co oznacza mord polityczny: mord polityczny nie jest mordem, w którym polityk ginie, lecz mordem, który przez polityka łub polityków zostaje zlecony. Oznaczało to oskarżenie wprost oponentów politycznych Pawła Adamowicza, rozumianych dowolnie i rozszerzająco, o odpowiedzialność za jego śmierć. Nadużycie grania śmiercią ze strony ww. osób publicznych, uzasadniało w ocenie redakcji Wiadomości podjęcie wątku debaty na temat siania nienawiści w połskim życiu publicznym.

Odnosząc się do zarzutu dotyczącego sugerowania, że prezes Fundacji WOSP  Jerzy Owsiak może ponosić część odpowiedzialności za nieodpowiednie zabezpieczenie koncertu, prezes TVP wyjaśnił, że w materiale przytoczono jedynie słowa Jerzego Owsiaka o prawidłowym zabezpieczeniu imprezy przez firmę ochroniarską i nie sugerowano, że ponosi on odpowiedzialność za to tragiczne wydarzenie.

Prezes TVP podkreślił ponadto, że w materiale Wiadomości zaprezentowane zostały różne, czasami drastyczne wypowiedzi publiczne, w których przedstawiciele obecnej opozycji nawoływali wprost do fizycznej agresji wobec politycznych oponentów. Wśród tych wypowiedzi znalazły się te, których autorami były osoby niegdyś sprawujące najważniejsze funkcje w państwie (m.in. były Prezes Rady Ministrów, dwóch byłych Marszałków Sejmu RP, dwóch byłych Prezydentów RP, były Prezes Trybunału Konstytucyjnego).

Jednocześnie prezes TVP wskazał: Brak w materiale symetrycznych wypowiedzi przedstawicieli obecnej koalicji rządowej, wynika z tego, że nigdy nie nawoływali oni, na porównywalnym poziomie w hierarchii państwa, do agresji fizycznej wobec swoich oponentów. Wynika po prostu z braku symetrii. Podczas wielu debat publicznych, owszem, zdarzały się wypowiedzi emocjonalne np. padające ze strony urzędującego Prezydenta czy Prezesa partii rządzącej. Nigdy jednak nie oznaczały one wezwania do agresji fizycznej (np. dorżnięcia watahy, strącenia szarańczy, wyskakiwania przez okna czy lania się dechą), gdyż one takich treści po prostu nie zawierały.

Witold Kołodziejski dodał, że KRRiT ocenę materiału Wiadomości przeprowadziła na podstawie przepisów ustawy z 29 grudnia 1992 r. Została w niej sformułowana zasada autonomii programowej nadawcy. Nadawca kształtuje program samodzielnie i ponosi odpowiedzialność za jego treść, co m.in. oznacza, że nadawca sprawuje faktyczną kontrolę nad wyborem audycji, sposobem ich realizowania czy zestawiania w programie.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie ma zatem wpływu na kształt programu. Działania kontrolne KRRiT przeprowadza wyłącznie ex post oraz zawsze tylko wtedy, gdy ustawa wskazuje na naruszenie prawa i upoważnia organ do podjęcia działań.

KRRiT uwzględniła również fakt, iż zgodnie z powszechnie uznawanym stanowiskiem judykatury, osoba publiczna musi liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem społeczeństwa w sprawach dotyczących jej działalności zawodowej i społecznej. Tego rodzaju stanowisko podkreślane jest w literaturze fachowej i orzecznictwie, z którego wybór stosownych przykładów przywołał prezes TVP SA.

- W świetle powyższych ustaleń Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, analizując wskazany na wstępie materiał filmowy, nie stwierdziła popełnienia naruszeń w zakresie określonym w Pańskim wystąpieniu, tj. naruszenia praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie – brzmi konkluzja pisma Witolda Kołodziejskiego do RPO.

VII.564.6.2019

Podopieczni MOPS w Sosnowcu żyją w tragicznych warunkach. Interwencja RPO

Data: 2019-06-26
  • W warunkach urągających ludzkiej godności żyją pan Andrzej i pani Wiesława - podopieczni sosnowieckiego MOPS-u
  • Pan Andrzej mieszkał w pustostanie, pełnym pluskiew i szczurów, z którego go wyrzucono. Pani Wiesława żyje w komórce na węgiel
  • Rzecznik Praw Obywatelskich spyta MOPS o sprawy tych osób

W reportażu TVN (https://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/zyja-w-brudzie-wsrod-szczurow-i-robakow-kierowniczka-mops-takie-mamy-czasy-oficjalna-strona-programu,294126.html)  przedstawiono sytuację dwojga podopiecznych Miejskiego Ośrodka Pomocny Społecznej w Sosnowcu.

63-letni pan Andrzej samotnie mieszkał w pustostanie, pełnym pluskiew i szczurów. Budynek, do którego wraca na noc, grozi zawaleniem. Pół roku temu złamał nogę i od tamtej pory ma problem z poruszaniem się. Skarży się, że z MOPS- u nikt do niego nie wchodzi. Każą mu czekać na zewnątrz. Raz zajrzeli i się wycofali.

W trakcie realizacji reportażu pan Andrzej stracił dach nad głową i jest zmuszony spać pod śmietnikiem. Został wyrzucony z pustostanu przez właściciela nieruchomości, po tym jak dziennikarze zainteresowali się jego losem.

Pani Wiesława od trzech lat żyje w komórce na węgiel. Pomoc społeczna zjawia się u niej raz na jakiś czas, ale pracownicy nie wchodzą do środka komórki. Jak twierdzi pani Wiesława pracownicy MOPS-u przychodzą tylko po to, żeby podpisać wywiad.

Obywatel Ukrainy porzucony na śmierć przez pracodawcę. RPO bada sprawę

Data: 2019-06-25
  • Chory obywatel Ukrainy został porzucony przez pracodawcę w lesie, gdzie zmarł
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę z urzędu. Spytał Głównego Inspektora Pracy, czy wobec tego pracodawcy podjęto czynności kontrolne
  • Chodzi m.in. o legalność zatrudnienia cudzoziemców, opłacanie składek na ubezpieczenia społeczne i na Fundusz Pracy oraz przestrzeganie przepisów bezpieczeństwa

24 czerwca 2019 r. „Gazeta Wyborcza” w artykule „Wasyl porzucony w lesie” opisała skandaliczne zachowanie pracodawcy prawdopodobnie nielegalnie zatrudniającego pracowników z Ukrainy. Jak wynika z artykułu, choremu pracownikowi nie udzielono  pomocy i porzucono go w lesie 125 km od zakładu pracy. Jego ciało zostało przypadkowo odnalezione. Pracodawczyni została zatrzymana.

Istnieje podejrzenie, że pracodawca mógł nie przestrzegać podstawowych zasad wynikających z przepisów prawa pracy, w tym legalności zatrudniania cudzoziemców.

Dlatego Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Pracy – Departamentu Legalności Zatrudnienia o poinformowanie o podjętych czynnościach kontrolnych wobec pracodawcy zmarłego. Chodzi o ustalenie  przyczyn i okoliczności zdarzenia oraz o zagadnienia dotyczące::

  • legalności zatrudnienia cudzoziemców,
  • obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne,
  • obowiązku opłacania składek na Fundusz Pracy,
  • przygotowania pracowników do prac,
  • przestrzegania przepisów dotyczących technicznego bezpieczeństwa pracy.

RPO interweniował już wcześniej w podobnych sprawach:

  • młodego obywatela Ukrainy, który stracił rękę na skutek wypadku przy pracy;
  • Oksany porzuconej przez pracodawcę;
  • nielegalnego zatrudnienia pracowników z  Ukrainy w ubojni w Kutnie;
  • warunków pracy, zatrudnienia i zakwaterowania pracowników z Ukrainy.

Ponadto Rzecznik prowadził sprawę warunków pracy i płacy pracowników z Korei Płn.

Raport: Jak Polacy postrzegają Ukraińców

Podczas konferencji 18 czerwca 2019 r. w Biurze RPO przedstawiono przygotowany przez Związek Ukraińców w Polsce drugi raport „Mniejszość ukraińska i migranci z Ukrainy w Polsce. Analiza dyskursu”. Celem publikacji jest m.in. udokumentowanie i opisanie zjawisk odnoszących się do postrzegania mniejszości ukraińskiej w Polsce oraz migrantów z Ukrainy.

Otwierając konferencję, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przypomniał, że 28 marca 2018 r. odbyła się konferencja poświęcona pierwszej edycji raportu. Dyskutowano wtedy o „mowie nienawiści”, o rozliczeniach historycznych oraz pracownikach z Ukrainy. 

Z najnowszych badań wynika, że  41% wypowiedzi w polskim internecie nt. Ukraińców miało wydźwięk negatywny. 42% było neutralnych, a tylko 17% -  pozytywnych. Zdaniem Adama Bodnara trzeba szczególnie podkreślać standardy praw człowieka – w tym walkę z „mową nienawiści” - w sytuacji, gdy setki tysięcy obywateli Ukrainy przyczyniają się do rozwoju gospodarczego Polski.

III. 7048.2.2019

Urząd Transportu Kolejowego zareagował na pismo RPO ws. dojazdu na Pol’and’Rock Festiwal w Kostrzyniu

Data: 2019-06-19
  • Urząd Transportu Kolejowego poprosił Przewozy Regionalne o zmianę decyzji w sprawie połączeń do/z Kostrzyna w związku z festiwalem Pol'and 'Rock
  • Wystąpił również do PKP Intercity SA, wyrażając niepokój planami wprowadzenia - na czas festiwalu - objazdów pociągów kursujących dotychczas przez Kostrzyn
  • RPO, który interweniował w UTK, wyraził satysfkację z tych decyzji 

14 czerwca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich  zwrócił się do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego o interwencję. Media podawały, że na młodzieżowy, organizowany przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy festiwal w Kostrzyniu nad Odrą nie będzie ani dodatkowych pociągów (jak co roku), ani w ogóle pociągów do Kostrzynia, bo PKP postanowiła na ten czas zmienić trasy pociągów.

Rzecznik pytał, czy publiczna kolej nie stosuje bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów. 

17 czerwca Ignacy Góra, prezes UTK  (nadzorującego przestrzeganie praw pasażerów w transporcie kolejowym) zwrócił się do Przewozów Regionalnych sp. z o.o.  o weryfikację podjętych decyzji w kontekście obsługi połączeń do/z Kostrzyna w związku z planowanym festiwalem Pol'and'Rock.

Wystąpił również do PKP Intercity S.A., wyrażając niepokój planami tego przewoźnika w zakresie wprowadzenia - na czas trwania festiwalu - objazdów pociągów kursujących dotychczas przez Kostrzyn. Taka sytuacja może bowiem doprowadzić nie tylko do niezapewnienia bezpośrednich połączeń do tej stacji z różnych części kraju, ale też pozbawić możliwości korzystania z usług kolei pasażerów podróżujących z/do stacji położonych na liniach, których mają dotyczyć takie objazdy.

Jeszcze 14 czerwca Prezes UTK zwracał uwagę marszałkom samorządowych województw na potrzebę "pilnego podjęcia działań zmierzających do sprostania obsłudze spodziewanych w tym czasie bardzo dużych potoków podróżnych”. Bez tego ponaglenia marszałkowie województw korzystając ze swoich uprawnień zorganizowali dojazd kolejowy na Pol’and’Rock.

Jak wskazał Prezes UTK, oprócz konieczności przewidzenia niezbędnych wzmocnień pociągów uruchamianych na zlecenie organizatorów publicznego transportu zbiorowego, w ramach umów o świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego, marszałkowie województw powinni także rozważyć gotowość uruchomienia ad hoc składów „bis".

Prezes UTK przypomniał, że kolej jest najbezpieczniejszym i najbardziej predystynowanym środkiem transportu do zapewnienia przewozu uczestników wszelkiego rodzaju imprez masowych. Dlaczego też organizatorów publicznego transportu zbiorowego uczulono na potrzebę wcześniejszego zabezpieczenia odpowiedniej rezerwy taborowej, a także rozważenia zawarcia odpowiednich porozumień i uruchomienia dodatkowych relacji, uwzględniających zapotrzebowanie społeczne.

19 czerwca Spółka „Przewozy Regionalne” poinformowała, że „w efekcie konstruktywnych rozmów z organizatorami przewozów podjęta została decyzja o zorganizowaniu dodatkowych połączeń dalekobieżnych na Pol'and’Rock festiwal 2019  w Kostrzyniu”.

Chodzi o pociągi w następujących relacjach:

  • Rzeszów – Kraków – Katowice – Wrocław – Kostrzyn
  • Białystok – Warszawa – Łódź – Poznań – Kostrzyn
  • Olsztyn – Gdańsk – Szczecin – Kostrzyn
  • Kraków – Kielce – Katowice – Wrocław – Kostrzyn
  • Kędzierzyn Koźle – Opole – Wrocław – Poznań – Kostrzyn.

V.7224.91.2019

Odmowa zgody na happening w Przemyślu ws. relacji polsko-ukraińskich

Data: 2019-06-17
  • Prezydent Przemyśla Wojciech Bakun odmówił zgody na zorganizowanie happeningu poświęconemu relacjom polsko-ukraińskim
  • Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił go o wyjaśnienie powodów tej decyzji oraz wskazanie jej podstawy prawnej

22 czerwca 2019 r. na Rynku Starego Miasta w Przemyślu zaplanowano happening pt. „Nie będzie innego” nt. relacji polsko-ukraińskich. Jego autorka planowała ustawienie na Rynku okrągłego stołu, przy którym miała prowadzić rozmowy m.in. z liderami społeczności ukraińskiej w Polsce.

10 czerwca 2019 r. prezydent miasta poinformował autorkę happeningu, że nie wyraża zgody na to wydarzenie. Pismo zawiera krótkie uzasadnienie stanowiska prezydenta, ale nie podaje jego podstawy prawnej. Nie zawiera elementów składowych decyzji administracyjnej. Ponadto nie ma w nim informacji o ewentualnych środkach zaskarżenia.

RPO podjął z urzędu postępowanie wyjaśniające w sprawie. Zwrócił się do prezydenta Przemyśla o szczegółowe wyjaśnienie powodów braku zgody na happening, a przede wszystkim o wskazanie podstawy prawnej tej decyzji.

XI.814.7.2019

Interwencja RPO ws. zwolnienia dyrektorki Teatru Rozrywki w Chorzowie

Data: 2019-06-17
  • Dyrektorka Teatru Rozrywki w Chorzowie została odwołana po upublicznieniu nagrania prywatnej wymiany zdań między nią a reżyserem wystawianego tam spektaklu
  • Opinie wyrażane podczas rozmowy prywatnej wpisują się w prawo do wolności słowa i nie powinny uzasadniać decyzji o charakterze służbowym – wskazuje RPO
  • Rozmowy prywatne są też objęte ochroną konstytucyjną
  • Rzecznik poprosił Marszałka Województwa Śląskiego o wyjaśnienia w sprawie

Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął wiadomość, że 4 czerwca 2019 r. zarząd Województwa Śląskiego podjął uchwałę w sprawie odwołania Aleksandry Gajewskiej ze stanowiska dyrektora Teatru Rozrywki w Chorzowie. Decyzja wywołała protest pracowników teatru, a także dyrektorów i zespołów teatrów muzycznych z całej Polski, którzy  wystosowali w tej sprawie list otwarty do marszałka województwa.

Powodem decyzji miała być treść upublicznionego nagrania prywatnej wymiany zdań pomiędzy nią a reżyserem wystawianego w teatrze spektaklu Jerzym Bończakiem. Rozmowa dotycząca  m.in. obecnych na widowni przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego została zarejestrowana 29 maja 2019 r. przez dziennikarza lokalnego portalu przed oficjalnym rozpoczęciem konferencji prasowej, a następnie upubliczniona.

W uzasadnieniu uchwały wskazano, że zachowanie dyrektor „nie mieściło się w przyjętej i powszechnie rozumianej lojalności wobec pracodawcy, a w tym przypadku pracowników związanych z pracodawcą pozostając bierną względem padających określeń i formułowanych tez dotyczących pracodawcy”. Według zarządu brak reakcji na słowa reżysera stanowił naruszenie z art. 100 § 2 pkt 4  Kodeksu pracy. Zgodnie nim obowiązkiem pracownika jest dbać o dobro zakładu pracy, chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę. Organ nie uzasadnił jednak, w jaki sposób dyrektor  naruszyła „dobro zakładu pracy”.

RPO zwraca uwagę, że zgodnie z art. 54 Konstytucji Rzeczypospolita Polska zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a zatem stwarza każdemu możliwość przekazywania pochodzących od niego wiadomości i idei innym osobom, jak również zapewnia odbiorcy informacji prawo swobodnego wyboru ich źródła i zapewnia ich kształtowanie w drodze procesu społecznego, chronionego przed ograniczeniami jego pluralizmu ze względów politycznych, kulturalnych itp.

Wolność słowa pozwala na swobodne wyrażanie poglądów w sferze życia prywatnego, jak i publicznego i politycznego. Treść opinii i poglądów wyrażanych na gruncie rozmowy prywatnej wpisuje się w prawo do wolności słowa i nie powinna uzasadniać decyzji o charakterze służbowym. Wygłoszone opinie w tej sprawie stanowią prywatny pogląd ich autorki. Rozmowy prywatne są zaś objęte ochroną konstytucyjną. Art. 49 Konstytucji gwarantuje bowiem wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się.

Z kolei art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności stanowi o prawie do  wolności wyrażania opinii, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdza, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz samorealizacji każdej jednostki.

Przepisy prawa pracy dopuszczają co prawda różne formy monitorowania pracy pracowników, ale tylko i wyłącznie, jeśli jest to niezbędne do zapewnienia organizacji pracy umożliwiającej pełne wykorzystanie czasu pracy oraz właściwego użytkowania udostępnionych pracownikowi narzędzi pracy. W tej sytuacji jednak pracodawca nie prowadził takiego monitoringu. Ponadto Kodeks pracy wyraźnie stanowi, że żadna z form monitorowania pracowników nie może naruszać tajemnicy komunikowania się ani dóbr osobistych pracowników. Nie może zatem być mowy o legalnym monitorowaniu prywatnych rozmów pracowników.

VII.564.47.2019

Kolej ogranicza połączenia na Pol’and’Rock Festival. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-06-14
  • Media informują o ograniczeniach w ruchu pociągów do Kostrzyna, gdzie co roku odbywa się Pol’and’Rock Festival
  • Pojawiają się wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów
  • „Objazdy” Kostrzyna na przełomie lipca i sierpnia utrudnią też okolicznym mieszkańcom np. wizyty u lekarzy, załatwienie pilnej sprawy urzędowej czy obowiązkowe stawiennictwo w sądzie
  • RPO Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego

Z informacji w mediach wynika, że w tym roku publiczny przewoźnik – Przewozy Regionalne Sp. z o.o. nie uruchomi dodatkowych, specjalnych, pociągów, które będą obsługiwały uczestników festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie nad Odrą. Drugi z publicznych przewoźników – PKP InterCity S.A. rozważa zaś wprowadzenie zmian tras pociągów, regularnie jeżdzących przez Kostrzyn, w czasie festiwalu (odbędzie się on 31 lipca-4 sierpnia).

Według Rzecznika Praw Obywatelskich pojawiają się wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów w dostępie do transportu kolejowego. Wprawdzie obowiązujące regulacje nie nakładają na przewoźników obowiązku uruchomienia dodatkowych (specjalnych) połączeń, lecz przez ostatnie lata takie połączenia były uruchamiane i zapewniały bezpieczną podróż do Kostrzyna.

Wyeliminowanie dodatkowych połączeń kolejowych z pewnością może spowodować wzrost natężenia ruchu na drogach, a zatem wzrost zagrożenia bezpieczeństwa podróżujących. Nie bez znaczenia mogą okazać się także trudności logistyczne w zapewnieniu dodatkowych miejsc parkingowych dla samochodów osobowych czy autobusów. Może to rodzić konieczność zapewnienia dodatkowego bezpieczeństwa przez służby publiczne, chroniące tę imprezę masową.

Wynajęcie pociągu specjalnego jest usługą świadczoną przez przewoźnika na zasadach komercyjnych. Odmowa wynajęcia pociągu zatem może stanowić nie tylko naruszenie praw pasażera, lecz również i konsumenta.

Zgodnie z art. 76 zd. 1 Konstytucji władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.

Dodatkowe i poważne wątpliwości Rzecznika budzi rozważane przez spółkę InterCity wprowadzenie „objazdów” Kostrzyna na przełomie lipca i sierpnia na trasach regularnych przewozów.  Ograniczy to lub wręcz uniemożliwi okolicznym mieszkańcom dotarcie np. na umówioną – często wiele miesięcy wcześniej – wizytę lekarską, załatwienie pilnej sprawy urzędowej czy obowiązkowe stawiennictwo w sądzie.

W zeszłym roku pociągami do Kostrzyna przyjechało blisko 70 tys. osób. Specjalne składy organizowane są przez przewoźników np. dla kibiców piłkarskich, pielgrzymów, z okazji dnia dziecka i właśnie również w związku z festiwalami muzycznymi - podkreśla RPO.

Adam Bodnar zwrócił się do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego o zbadanie sprawy i podjęcie działań w celu zapewnienia pasażerom – uczestnikom festiwalu – dostępu do usług świadczonych publicznie, z wykorzystaniem środków publicznych.

V.7224.91.2019

RPO: zarekwirowanie projektora, który miał wyświetlić film "Tylko nie mów nikomu" - bez podstawy prawnej

Data: 2019-06-14
  • Policja zarekwirowała projektor, za którego pomocą na fasadzie budynku przyległego do Katedry Polowej WP miał być wyświetlony film „Tylko nie mów nikomu”
  • Za podstawę działań przyjęto artykuł Kodeksu wykroczeń, mówiący o wystawieniu na widok publiczny w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ”ogłoszenia, plakatu, afiszu, apelu, ulotki, napisu lub rysunku”
  • RPO zwraca uwagę, że nie może to być podstawą czynności, bo film nie jest wymieniony w tym artykule
  • Z Konstytucji wynika że odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia

13 maja 2019 r. policja zarekwirowała projektor multimedialny należący do osób, które chciały zorganizować publiczny pokaz głośnego filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskiego na fasadzie budynku, który przylega do Katedry Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej w Warszawie. Jako podstawę działań policjanci podali wtedy art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń.

Stanowi on: „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”. W razie wykroczenia można orzec przepadek przedmiotów służących do jego popełnienia oraz do 1500 zł nawiązki lub obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego.

Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że odpowiedzialności za wykroczenie podlega tylko ten, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. W tej sprawie trudno mówić o takiej  szkodliwości. Wyświetlenie filmu było związane z toczącą się intensywną debatą na temat skutecznej ochrony praw dziecka. Nie bez znaczenia jest fakt, że ostatecznie do emisji nie doszło. Trudno więc uznać, że miało miejsce naruszenie porządku publicznego, który jest przedmiotem ochrony art. 63a Kw.

W ocenie Rzecznika sprawa ma istotne znaczenie z punktu widzenia wolności słowa. Przepisy Kodeksu wykroczeń powinny być wykładane zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji, który zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę. Jak wskazuje Europejski Trybunał Praw Człowieka, uczestnicy debaty publicznej mogą sobie pozwolić na pewien stopień nieumiarkowania. Dotyczy to również wypowiedzi, które posługują się nawet przesadzonymi i mało eleganckimi środkami ekspresji.

RPO spytał Komendanta Stołecznego Policji czy art. 63a Kw faktycznie był podstawą działań policji. W  odpowiedzi z 28 maja komendant potwierdził to.

Teraz w piśmie do zastępcy Komendanta Głównego Policji Rzecznik podkreślił, że wyjaśnienia te nie usuwają wątpliwości, lecz je wręcz potęgują.

Wyświetlenie filmu nie jest bowiem czynnością z art. 63a Kw, a polegającą na „umieszczeniu” czy też „wystawieniu” na widok publiczny w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenia, plakatu, afiszu, apelu, ulotki, napisu lub rysunku. - Gdyby ustawodawca chciał penalizować wyświetlanie filmu w miejscu do tego nieprzeznaczonym, uczyniłby to w treści normy prawnej, jednak takiej normy nie zawiera art. 63a § 1 Kw – głosi pismo Rzecznika.

Z art. 42 ust. 1 Konstytucji wynika, że odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Oznacza to, że obwarowany sankcją karną zakaz lub nakaz powinien być sformułowany w przepisie, który jest szczególnie precyzyjny i ścisły, w myśl zasady nullum delictum sine lege certa  (nie ma czynu zabronionego bez ustawy).

W nakazie określoności czynu zabronionego wynikającego z art. 42 ust. 1 Konstytucji chodzi o maksymalną określoność tworzonych ustawą typów tych czynów. W sferze stosowania prawa oznacza on zaś zakaz stosowania analogii i wykładni rozszerzającej. Stąd też w ocenie RPO art. 63a § Kw nie może stanowić podstawy podejmowania działań przez policję.

Konstytucyjna zasada wolności słowa może podlegać ograniczeniom, ale muszą one wynikać z ustawy (art. 31 ust. 3 Konstytucji). Z art. 63a § 1 Kw nie sposób jest jednak wywieść takie ograniczenie.

VII.564.37.2019

Rzecznik interweniuje ws. eksperymentu na uczelni, gdzie strzelano do zwłok

Data: 2019-06-13
  • W Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi przeprowadzono eksperymenty naukowe, polegające na strzelaniu z broni pneumatycznej do ludzkich zwłok
  • Takie działania rodzą wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich jako naruszające cześć nieżyjących i godzące w kult pamięci osoby zmarłej 

Zgodnie z doniesieniami medialnymi, eksperyment miał na celu zbadanie, jak poważne uszkodzenia może spowodować użycie broni pneumatycznej,  na którą nie trzeba mieć pozwolenia. Wyniki prowadzonych badań miały być niewpisywane do protokołów sekcyjnych, by nie dowiedział się o nich prokurator prowadzący postępowanie oraz rodziny osób zmarłych.

Zgodnie z prawem nie jest dopuszczalne samowolne podjęcie decyzji przez uczelnię w zakresie prowadzenia eksperymentów na  osobach zmarłych. Zgodnie z ustawą z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych, zwłoki mogą być przekazane uczelni medycznej do celów dydaktycznych i naukowych, jeśli nie zostały pochowane przez uprawnione do tego podmioty i wyraził na to zgodę właściwy starosta. Ponadto według tej ustawy zwłoki do celów naukowych mogą być również przekazane uczelni na podstawie pisemnego oświadczenia osoby, która pragnie przekazać swoje zwłoki.

Niezależnie od tego, przekazanie zwłok w celu badań naukowych nie wyłącza konieczności postępowania względem nich w sposób odpowiedni, tj. z poszanowaniem godności należnej zmarłemu. W przeciwnym razie może dojść do naruszenia kultu pamięci osoby zmarłej, który obejmuje prawo do pochówku, sprawowanie opieki nad grobem oraz okazywanie szacunku zmarłemu.

Rzecznik poprosił rektora Uniwersytetu Medycznego w Łodzi o wyjaśnienia, zwłaszcza o podanie, na jakiej podstawie prowadzono badania, czy uzyskano wymagane prawem zgody bądź zezwolenia właściwych podmiotów i instytucji oraz czy informowano o badaniach członków rodziny zmarłych.

VII.5002.3.2019

Umorzono dochodzenie ws. "mowy nienawiści" na stronach ONR. Zażalenie Rzecznika

Data: 2019-06-11
  • Umorzono dochodzenie ws. nawoływania na stronach ONR do nienawiści na tle różnic narodowościowych i rasowych oraz propagowania totalitarnego ustroju państwa
  • Pisano tam, że osoby o innym pochodzeniu odpowiadają za wzrost przestępczości i konflikty „między rdzenną ludnością a kolorowymi imigrantami”, co ma doprowadzić do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”
  • Stołeczna prokuratura nie dopatrzyła się w tym znamion przestępstwa z art. 256 Kodeksu karnego
  • Tekst propagował rasistowskie ideologie separatyzmu rasowego i supremacji „białej rasy” - podkreśla RPO, który zaskarżył decyzję prokuratury do sądu

Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazuje, jak mało skuteczne w Polsce jest ściganie „mowy nienawiści”, zwłaszcza motywowanej uprzedzeniami narodowościowymi i rasowymi. 

Historia sprawy

W  styczniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zawiadomił prokuraturę w sprawie artykułu pt. „Separatyzm rasowy - odpowiedź na multikulti w XXI wieku”, zamieszczonego w  2017 r. na stronie „Mazowieckiej Brygady Obozu Narodowo-Radykalnego”.

Adam Bodnar uznał, że publikacja wykracza poza  krytykę polityki wielokulturowości. Wymaga zaś analizy pod kątem art. 256 Kodeksu karnego w zakresie nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych oraz propagowania idei charakterystycznych dla faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa (za co grozi do 2 lat pozbawienia  wolności).

Autor artykułu stosuje pojęcia rasistowskie (uważa, że ludzie dzielą się na „rasy”, a przynależność do nich zależy od odcienia karnacji). Wzywał do czegoś, co nazwał „przywróceniem prymatu białej rasie” oraz sugerował, że osoby o innym niż „biały” kolor skóry mają destrukcyjny wpływ na europejskie społeczeństwo i są poważnym zagrożeniem. Według niego osoby takie są odpowiedzialne za „wzrastające statystyki przestępczości (napadów, rabunków, gwałtów i mordów)” oraz „nieustające konflikty etniczne między rdzenną ludnością a kolorowymi (tak w tekście) imigrantami”, które w przyszłości doprowadzą do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”.

Jest tam też sformułowanie, że przez obecność imigrantów w Polsce obywatele nie mogą korzystać z konstytucyjnych praw i wolności, a wkrótce - z winy cudzoziemców - głos Polek i Polaków będzie tłumiony m.in. „za pomocą pałek policyjnych i więziennych cel”.  Kończy to konkluzja, że jedyną alternatywą jest konieczność stworzenia społeczeństwa opartego na „zasadzie wyższości białej rasy”, wprowadzenia zakazu „mieszania się ras” oraz wysiedlenia osób o określonej przynależności etnicznej do kraju pochodzenia.

W kwietniu 2018 r. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota odmówiła wszczęcia dochodzenia. RPO złożył zażalenie do sądu, który we wrześniu 2018 ruchylił postanowienie o odmowie i zwrócił sprawę prokuraturze.

- Artykuł wzbudził u znacznej części czytelników uczucia niechęci i wrogości do osób, których nie zaliczają do „białej rasy” -  uzasadniał sędzia Maciej Jabłoński . W ocenie sądu traktowanie tekstu jako  „głosu w dyskusji” jest nieuzasadnione. - Pozostaje on poza granicami wymiany myśli i poglądów, a funkcjonuje w sferze ideologicznych manipulacji, zmierzających w kierunku skutecznego wzrostu skrajnie wrogich odczuć wobec osób o innym pochodzeniu etnicznym - ocenił sąd.

Argumenty RPO

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota 31 maja 2019 r. umorzyła postępowanie z braku znamion czynu zabronionego.

W zażaleniu do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy Adam Bodnar zarzucił prokuraturze nieprzeprowadzenie skrupulatnej oceny całości materiału dowodowego, w tym opinii biegłej z zakresu językoznawstwa. Zakwestionował też oparcie rozstrzygnięcia wyłącznie na opinii biegłej z zakresu językoznawstwa – w sprawie powinni byli wypowiedzieć się również historycy.

Choć prokurator w całości podzielił opinię biegłej , to w uzasadnieniu potraktował opinię selektywnie. Przypisał bowiem znaczenie tym jej fragmentom, które odpowiadają tezie o braku znamion czynu zabronionego, a pominął te wypowiedzi biegłej, które mogą świadczyć o tym, że do przestępstwa jednak doszło.

Prokurator nie dopatrzył się w analizowanych treściach znamion przestępstwa z art. 256 § 1 k.k. Stwierdził bowiem, że prezentowanie treści rasistowskich nie jest równoznaczne z nawoływaniem do nienawiści czy propagowaniem totalitarnego ustroju państwa.

Zażalenie kwestionuje twierdzenie prokuratora, oparte na opinii biegłej, że w artykule nie ma żadnych odwołań do ustrojów totalitarnych - skoro żaden nie został przywoływany z nazwy. To wystarczyło, aby prokurator uznał, że publikacja nie propaguje faszystowskiego ani innego, totalitarnego ustroju państwa. 

Tymczasem nie ma wątpliwości, że ideą przewodnią artykułu jest promowanie koncepcji stworzenia społeczeństwa jednolitego pod względem rasowym. Taka właśnie koncepcja, w swej istocie antydemokratyczna i dyskryminacyjna, była istotnym elementem ideologii nazistowskiej. Była też podstawą polityki apartheidu w Republice Południowej Afryki w latach 1948-1994. Wizja Europy, promowana przez autora artykułu, zawiera zatem cechy charakterystyczne dla obu wspomnianych ustrojów totalitarnych.

Według RPO można mieć też poważne wątpliwości, czy wiedza w dziedzinie językoznawstwa rzeczywiście daje kompetencje, aby formułować opinie nt. elementów charakterystycznych dla systemów totalitarnych.  To raczej domena historyków czy politologów.

Bezpodstawne jest również stwierdzenie prokuratury, że artykuł nie propaguje ustroju faszystowskiego lub totalitarnego. Autor tekstu prezentuje oparte na ideologii rasistowskiej elementy ustroju społecznego, charakterystyczne zarówno dla nazizmu, jak i apartheidu. Nie ogranicza się wyłącznie do ich opisu, a  artykuł nie zawiera krytyki prezentowanej wizji. Emocjonalny język, patetyczny w tych fragmentach, w których autor nawiązuje np. do przywrócenia prymatu białej rasie i nie kryjący niechęci czy wręcz nienawiści w wypowiedziach dotyczących wielokulturowości przeciwstawianej separatyzmowi i jej promotorów, świadczy w sposób jednoznaczny o tym, że autor utożsamia z prezentowaną ideologią i zdecydowanie ją popiera. - Ponieważ cały tekst utrzymany jest w tonie przekonywania, nie ma wątpliwości, że intencją autora jest wypromowanie ideologii separatyzmu rasowego - wskazuje Adam Bodnar.

W uzasadnieniu prokurator dowodzi, że autor artykułu działał w sferze swobody wypowiedzi chronionej (choć tego prokurator nie dodał), w art. 54 ust. 1 Konstytucji oraz w art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Uzasadnienie nie wspomina jednak, że Europejski Trybunał Praw Człowieka konsekwentnie odmawiał ochrony prawnej wynikającej z art.  10 Konwencji takim wypowiedziom, które rozpowszechniają, nawołują promują lub usprawiedliwiają nienawiść opartą na nietolerancji.

Nie dopatrując się znamion przestępstwa, prokurator uchybił też obowiązkom w zakresie ochrony przed naruszającą godność dyskryminacją, jakie na Polskę nakładają ratyfikowane umowy międzynarodowe, m.in. Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, Konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej czy EKPC.

Rzecznik wniósł aby sąd uchylił umorzenie sprawy i przekazał ją prokuraturze.

XI.518.91.2017

Dlaczego policja odnotowuje pokazy publiczne „Tylko nie mów nikomu”? Zdawkowa odpowiedź KGP

Data: 2019-05-31
  • Komendant Główny Policji zdawkowo odpowiedział RPO w sprawie odnotowywania przez policję odtwarzania filmu „Tylko nie mów nikomu” w miejscach publicznych, klubach, czy restauracjach
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie wystąpi w tej sprawie

11 maja 2019 r. w internecie pojawił się film Marka i Tomasza Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” o molestowaniu seksualny dzieci przez duchownych.

13 maja 2019 r. policja zarekwirowała projektor multimedialny należący do osób, które chciały zorganizować publiczny pokaz głośnego filmu na fasadzie budynku, który przylega do Katedry Polowej Wojska Polskiego w Warszawie. Jako podstawę działań policjanci mieli wskazać art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń. Stanowi on: „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”. W razie wykroczenia można orzec przepadek przedmiotów służących do jego popełnienia oraz do 1500 zł nawiązki lub obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego. RPO wystąpił w tej sprawie do komendanta stołecznego policji. 

Z kolei - według doniesień medialnych - Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku skierowała do podległych jednostek pismo o treści: „Zgodnie z poleceniem Komendanta KWP w Gdańsku  nadinsp. Jarosława Rzymkowskiego polecam informować niezwłocznie o wszelkich doniesieniach nt. odtwarzania filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskiego 'Tylko nie mów nikomu' Dyżurnego KWP w Gdańsku. Dotyczy to odtwarzania zarówno w miejscach publicznych, jak i w klubach restauracjach itp”. Podobne komunikaty miały być skierowane również do innych jednostek policji.

W piśmie z 21 maja do KGP Rzecznik podkreślał, że film budzi ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Jego projekcje wiążą się z intensywną debatą na temat skutecznej ochrony praw dziecka. Nie jest jednak jasne, na podstawie jakich przesłanek uznano, że projekcje filmu wiążą się ze szczególnym zagrożeniem, które uzasadniałoby podejmowanie tak daleko idących działań.

Zarówno organizatorzy pokazów tego filmu, jak i ich uczestnicy, korzystają z konstytucyjnie chronionej wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a także konstytucyjnego prawa dostępu do dóbr kultury. Wszelkie działania policji powinny być zgodne z konstytucyjnymi standardami w tym zakresie oraz z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę – podkreśla orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Według niego, uczestnicy debaty publicznej mogą pozwolić sobie na pewien stopień nieumiarkowania. Dotyczy to również wypowiedzi, które posługują się nierzadko wyrazistymi, czy nawet przesadzonymi i mało eleganckimi środkami ekspresji.  

Dlatego RPO zwrócił się do komendanta głównego policji gen. insp. Jarosława Szymczyka o pilne przedstawienie informacji w sprawie oraz o wskazanie podstawy prawnej działań policji.

Odpowiedź KGP

- Uprzejmie informuję, że do podstawowych zadań Policji należy m. in. ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami, ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych. Należy przy tym wskazać, że tryb postępowania w omawianej sytuacji reguluje art. 63a Ustawy z dnia 20 maja 1971 roku Kodeks wykroczeń, a zgodnie z art. 1 Ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji funkcjonariusze Policji zobowiązani są prawem do reagowania na popełniane przestępstwa i wykroczenia – głosi odpowiedź z 28 maja, podpisana przez zastępcę komendanta głównego nadinsp. Kamila Brachę.

VII.564.38.2019

Drzwi Rady Adwokackiej w Warszawie oblane farbą. RPO zaniepokojony atakiem

Data: 2019-05-27
  • Drzwi siedziby Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie zostały oblane czerwona farbą
  • Warszawska adwokatura odebrała to jako próbę zastraszenia
  • Incydent zaniepokoił też Rzecznika Praw Obywatelskich, który wystąpił do policji o informacje w sprawie

Z komunikatu Okręgowej Rady Adwokackiej z 26 maja 2019 r. wynika, że o zdarzeniu poinformowano organy ścigania, złożono także wniosek o pilne zabezpieczenie dowodów. Atak został odebrany jako próba zastraszenia Warszawskiej Adwokatury oraz niezależnego i konstytucyjnie chronionego samorządu adwokackiego.

Incydentem zaniepokojony jest RPO, który podjął sprawę  z własnej inicjatywy. Fundamentalna rola adwokatury dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności jednostki przemawia za niezwłocznym podjęciem działań przez policję w celu ustalenia sprawców ataku oraz ich motywów.

Rzecznik zwrócił się Komendanta Stołecznego Policji o informacje, czy w sprawie wszczęto postępowanie, a jeśli tak - jakie czynności zostały w nim już wykonane.

II.519.593.2019

 

Na jakiej podstawie policja odnotowuje pokazy publiczne „Tylko nie mów nikomu”? Rzecznik pyta KGP

Data: 2019-05-27
  • Policja ma odnotowywać przypadki odtwarzania filmu „Tylko nie mów nikomu” w miejscach publicznych, klubach, czy restauracjach
  • Nie wiadomo dlaczego uznano, że projekcje filmu o molestowaniu dzieci przez duchownych wiążą się ze szczególnym zagrożeniem, co uzasadniałoby takie działania
  • Organizatorzy i uczestnicy pokazów korzystają z konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów; pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a także prawa do dóbr kultury
  • Rzecznik poprosił Komendanta Głównego Policji o wskazanie podstawy prawnej działań

Nieznane wcześniej przypadki molestowania seksualnego dzieci przedstawia pokazany 11 maja 2019 r. w internecie film Marka i Tomasza Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” . Głos zabrały w nim m.in. dorosłe dziś ofiary molestowania, których dzisiejszą konfrontację z prześladowcami zarejestrowano ukrytą kamerą.

Według doniesień medialnych Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku skierowała do podległych jednostek pismo o treści: „Zgodnie z poleceniem Komendanta KWP w Gdańsku  nadinsp. Jarosława Rzymkowskiego polecam informować niezwłocznie o wszelkich doniesieniach nt. odtwarzania filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskiego 'Tylko nie mów nikomu' Dyżurnego KWP w Gdańsku. Dotyczy to odtwarzania zarówno w miejscach publicznych, jak i w klubach restauracjach itp”. Podobne komunikaty miały być skierowane również do innych jednostek policji.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że zarówno organizatorzy pokazów tego filmu, jak i ich uczestnicy, korzystają z konstytucyjnie chronionej wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a także konstytucyjnego prawa dostępu do dóbr kultury.

Wszelkie działania policji powinny być zgodne z konstytucyjnymi standardami w tym zakresie oraz z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę – podkreśla orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Według niego, uczestnicy debaty publicznej mogą pozwolić sobie na pewien stopień nieumiarkowania. Dotyczy to również wypowiedzi, które posługują się nierzadko wyrazistymi, czy nawet przesadzonymi i mało eleganckimi środkami ekspresji.  

Film budzi ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Jego projekcje wiążą się z intensywną debatą na temat skutecznej ochrony praw dziecka. Nie jest jednak jasne, na podstawie jakich przesłanek uznano, że projekcje filmu wiążą się ze szczególnym zagrożeniem, które uzasadniałoby podejmowanie tak daleko idących działań.

Dlatego RPO zwrócił się do komendanta głównego policji gen. insp. Jarosława Szymczyka o pilne przedstawienie informacji w sprawie oraz o wskazanie podstawy prawnej działań policji.

Wcześniej Rzecznik poprosił Prokuratora Krajowego o informacje o działaniach specjalnego zespołu prokuratorów odnoszących się do wszystkich przypadków ujawnionych w filmie.  RPO chce też wiedzieć, czy będzie badana także odpowiedzialność osób nadzorujących poszczególnych księży, które nie poinformowały organów ścigania o ich przestępstwach

VII.564.38.2019

Usuwanie prac z wystawy. Dyrektor Muzeum Narodowego odpowiedział Rzecznikowi

Data: 2019-05-16
  • Dobrze jest mi znane miejsce prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry w polskiej sztuce - tak dyrektor Muzeum Narodowego prof. Jerzy Miziołek odpowiedział RPO w sprawie usunięcia ich prac z galerii sztuki współczesnej
  • Zmiany galerii to realizacja nowej, bardziej dynamicznej wizji  funkcjonowania, a nie deprecjonowanie zbiorów czy ich „cenzurowanie” - zapewnił
  • Podkreślił, że misją Muzeum jest prezentowanie różnorodnych kierunków i postaw artystycznych, a przy ograniczonych warunkach lokalowych muszą następować „kreatywne zmiany”

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił dyrektora Muzeum Narodowego o wyjaśnienie przyczyn usunięcia z Galerii Sztuki XX i XXI Wieku dwóch prac – „Sztuki konsumpcyjnej” Natalii LL oraz „Lou Salome” Katarzyny Kozyry. W wyniku protestów i wielu komentarzy opinii publicznej oba eksponaty mają zostać czasowo przywrócone do Muzeum.

Wątpliwości Rzecznika

W ocenie RPO sytuacja ta budzi uzasadnione wątpliwości z puntu widzenia konstytucyjnej zasady równego dostępu do dziedzictwa kulturowego oraz wolności twórczości artystycznej, zwłaszcza w kontekście planowanych zmian w Galerii Sztuki XX i XXI wieku.

Konstytucja obejmuje ochroną dzieła artystyczne reprezentujące różne nurty w sztuce, w tym także dzieła o charakterze krytycznym i podejmujące kontrowersyjne tematy. Dyrektor instytucji kultury ma prawo do autonomicznego określania polityki wystawienniczej tej instytucji. Rzecznik ze zrozumieniem odnosi się również do konieczności wymiany eksponowanych w Muzeum Narodowym dzieł, która ma na celu udostępnianie zwiedzającym również obiektów znajdujących się aktualnie w archiwum Muzeum.

Niemniej forma wycofania dzieł budzi poważne wątpliwości. Oba eksponaty stanowiły bowiem element wystawy stałej obecnej w Muzeum od kilku lat, a ich czasowe usunięcie nie było powiązane w żaden sposób ze zmianą tej wystawy.

Obie artystki mają ugruntowaną pozycję w historii polskiej sztuki współczesnej, a ich dzieła stanowią istotny element polskiego dziedzictwa kulturowego. Dlatego usunięcie ich dzieł przez placówkę kultury o tak istotnym znaczeniu jak Muzeum Narodowe w Warszawie może zostać odebrane jako komunikat skierowany do artystów i opinii publicznej, że podejmowanie pewnych tematów w polskiej sztuce jest nieodpowiednie, a zatem może negatywnie wpływać na realizację wolności twórczości artystycznej zwłaszcza przez rozpoczynających karierę twórców - ocenił RPO.

Odpowiedź dyrektora Muzeum Narodowego

- Uprzejmie informuję, że nowy pokaz malarstwa XX wieku był planowany od grudnia 2018 r., a jego koncepcja powstała przy ścisłej współpracy z pracownikami Działu Sztuki Nowoczesnej MNW. Po opracowaniu scenariusza nowej wystawy, prace nabrały tempa, a od 6 maja przystąpiono do demontażu poprzedniej, trwającej od sześciu lat ekspozycji - napisał w odpowiedzi RPO prof. Jerzy Miziołek.

Zapewnił, że zmiany w galerii są związane z wizją bardziej dynamicznego funkcjonowania Muzeum Narodowego w Warszawie. W zbiorach MNW znajduje się prawie 900 tys. obiektów. Na stałej ekspozycji prezentowane jest jedynie 0,5%. Zmiany w przestrzeni dotychczasowej Galerii Sztuki XX i XXI wieku to realizacja podjętych zobowiązań związanych, ze wspomnianą nową, bardziej dynamiczną, wizją funkcjonowania instytucji, a nie deprecjonowanie zbiorów MNW czy ich „cenzurowanie”.

- Dobrze jest mi znane miejsce prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry w polskiej sztuce - podkreślił dyrektor Muzeum. Zaznaczył, że misją MNW jest prezentowanie różnorodnych kierunków i postaw artystycznych, co w sytuacji bardzo ograniczonych warunków lokalowych powoduje, iż muszą następować kreatywne zmiany.

Prowadzone są intensywne prace nad montażem wystawy Widoczne Niewidoczne - pokaz malarstwa XX wieku ze zbiorów Muzeum Narodowego, na którym zostanie zaprezentowane prawie 150 obiektów głównie XX-wiecznego malarstwa polskiego. Wszystkie eksponaty zostały wybrane przez zespół pracowników odpowiedzialnych za Zbiory Sztuki Nowoczesnej. Otwarcie wystawy planowane jest na początek czerwca.

VII.715.10.2019

Policja udaremniła wyświetlenie filmu Tomasza Sekielskiego. Interwencja RPO

Data: 2019-05-15
  • Policja zarekwirowała projektor, za którego pomocą na fasadzie budynku przyległego do Katedry Polowej Wojska Polskiego miał być wyświetlony film Tomasza Sekielskiego pt. „Tylko nie mów nikomu”
  • W ocenie Rzecznika trudno uznać, aby doszło do naruszenia porządku publicznego. Wyświetlenie filmu miało związek z intensywną debatą publiczną nt. skutecznej ochrony praw dziecka
  • RPO wystąpił do komendanta stołecznego policji o wskazanie podstawy prawnej interwencji i zarekwirowania projektora

Według doniesień medialnych 13 maja 2019 r. policja zarekwirowała projektor multimedialny należący do osób, które chciały zorganizować publiczny pokaz głośnego filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskiego na fasadzie budynku, który przylega do Katedry Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej w Warszawie.

Jako podstawę działań policjanci mieli wskazać art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń. Stanowi on: „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”. W razie wykroczenia można orzec przepadek przedmiotów służących do jego popełnienia oraz do 1500 zł nawiązki lub obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę, że taki przepadek, może zostać orzeczony jedynie przez sąd.

W ocenie Rzecznika sprawa ma istotne znaczenie z punktu widzenia wolności słowa. Przepisy Kodeksu wykroczeń powinny być wykładane zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji, który zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę.

Jak wskazuje Europejski Trybunał Praw Człowieka, uczestnicy debaty publicznej mogą sobie pozwolić na pewien stopień nieumiarkowania. Dotyczy to również wypowiedzi, które posługują się nawet przesadzonymi i mało eleganckimi środkami ekspresji.

Odpowiedzialności za wykroczenie podlega zaś tylko ten, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. W tej sprawie trudno mówić o takiej  szkodliwości. Planowane wyświetlenie filmu było związane z toczącą się w Polsce intensywną debatą na temat skutecznej ochrony praw dziecka. Planowane było w miejscu publicznym. Nie bez znaczenia jest fakt, że ostatecznie do emisji nie doszło. Trudno więc uznać, że miało miejsce naruszenie porządku publicznego, który jest przedmiotem ochrony art. 63a Kw.

Do podobnych sytuacji dochodziło w ostatnich latach. W wyroku z 7 marca 2018 r., dotyczącym wyświetlania za pomocą projektora haseł na fasadzie Pałacu Prezydenckiego w trakcie legalnej manifestacji, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał, że czyn nie był szkodliwy społecznie.

VII.564.37.2019

Usuwanie prac z wystawy. RPO prosi o wyjaśnienia dyrektora Muzeum Narodowego

Data: 2019-05-13
  • RPO poprosił dyrektora Muzeum Narodowego prof. Jerzego Miziołka o wyjaśnienie przyczyn usuwania prac z galerii sztuki współczesnej
  • Przypomina, że Konstytucja obejmuje ochroną dzieła artystyczne reprezentujące różne nurty w sztuce, w tym także dzieła o charakterze krytycznym i podejmujące kontrowersyjne tematy

Na podstawie licznych doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację o zdjęciu z Galerii Sztuki XX i XXI Wieku w Muzeum Narodowym w Warszawie dwóch prac – „Sztuki konsumpcyjnej” Natalii LL oraz „Lou Salome” Katarzyny Kozyry. W wyniku protestów i wielu komentarzy opinii publicznej oba eksponaty mają zostać czasowo przywrócone do Muzeum. Niemniej sytuacja ta budzi uzasadnione wątpliwości z puntu widzenia konstytucyjnej zasady równego dostępu do dziedzictwa kulturowego oraz wolności twórczości artystycznej, zwłaszcza w kontekście planowanych zmian w Galerii Sztuki XX i XXI wieku.

Dyrektor instytucji kultury, jaką jest Muzeum Narodowe w Warszawie, ma prawo do autonomicznego określania polityki wystawienniczej tej instytucji. Rzecznik ze zrozumieniem odnosi się również do konieczności wymiany eksponowanych w Muzeum Narodowym dzieł, która ma na celu udostępnianie zwiedzającym również obiektów znajdujących się aktualnie w archiwum Muzeum. Niemniej forma wycofania dzieł w niniejszej sprawie budzi poważne wątpliwości. Oba eksponaty stanowiły bowiem element wystawy stałej obecnej w Muzeum od kilku lat, a ich czasowe usunięcie nie było powiązane w żaden sposób ze zmianą tej wystawy.

Konstytucja stwarza warunki upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury, będącej źródłem tożsamości narodu polskiego, jego trwania i rozwoju (art. 6). Należy zwrócić uwagę, że ustrojodawca posłużył się pojęciem „dobro kultury”, które ma szersze znaczenie niż pojęcie „zabytku” odnoszące się do przedmiotów przedstawiających określoną wartość historyczną.

W doktrynie prawa wskazuje się, że pojęcie dóbr kultury obejmuje zatem „przedmioty, środki i wartości składające się na materialny dorobek narodu polskiego”. Należy więc uznać, że ochroną Konstytucji są objęte dzieła artystyczne reprezentujące różne nurty w sztuce, w tym także dzieła o charakterze krytycznym i podejmujące kontrowersyjne tematy.

Obie artystki, których dotyczy niniejsza sprawa, mają ugruntowaną pozycję w historii polskiej sztuki współczesnej, a ich dzieła stanowią istotny element polskiego dziedzictwa kulturowego. Dlatego usunięcie ich dzieł przez placówkę kultury o tak istotnym znaczeniu jak Muzeum Narodowe w Warszawie może zostać odebrane jako komunikat skierowany do artystów i opinii publicznej, że podejmowanie pewnych tematów w polskiej sztuce jest nieodpowiednie, a zatem może negatywnie wpływać na realizację wolności twórczości artystycznej zwłaszcza przez rozpoczynających karierę twórców.

RPO zwrócił się do dyrektora J. Miziołka o stanowisko w sprawie i przedstawienie wyjaśnień.

VII.715.10.2019

RPO pyta o podstawy działań przedstawicieli państwa wobec Elżbiety Podleśnej

Data: 2019-05-08
  • O wskazanie podstaw prawnych działania policji, która o godz. 6 rano wkroczyła do mieszkania kobiety podejrzewanej o to, że przetworzyła w tęczę aureolę Matki Boskiej Częstochowskiej, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zapytał 7 maja policję i prokuraturę.

Jak wynika z przekazu medialnego, w poniedziałek 6 maja o godz. 6 rano kilku policjantów weszło do warszawskiego mieszkania Elżbiety Podleśnej. Przeprowadzili rewizję i zarekwirowali jej sprzęt elektroniczny m.in. telefon i komputer. Po przeszukaniu zdecydowali o zatrzymaniu i przewieźli ją do Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Postawili jej zarzut obrazy uczuć religijnych, ponieważ wiążą ją z plakatem przedstawiającym Matkę Boską Częstochowską w tęczowej aureoli.

Pojawił się on w Płocku m.in. na kościele, w którym Grób Pański w Wielkanoc został udekorowany pudłami z napisami: „LGBT”, „gender”, „chciwość”, „homozboczenia”, „pycha”, „plotki”, „odrzucenie wiary”, „egoizm”, „nienawiść”, „kradzież”, „pogarda”, „kłamstwa”.

W związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich prosi prokuratora rejonowego w Płocku Norberta Pęcherzewskiego o informacje o stanie sprawy i wyjaśnienie, czy to on zatwierdził przeszukanie w mieszkaniu Elżbiety Podleśnej.

Nadinspektora Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji pyta natomiast:

  • o podstawy prawne i przesłanki zatrzymania oraz przeszukania;
  • o okoliczności realizacji zatrzymania i przeszukania (z wyjaśnieniem, czy wcześniej były podejmowane działania mające na celu zapewnienie stawiennictwa zatrzymanej oraz czy wcześniejsza postawa p.  E. Podleśnej uzasadniała podejrzenie, że nie stawi się na wezwanie lub w inny bezprawny sposób będzie utrudniała postępowanie);
  • czy podczas zatrzymania i przewożenia zatrzymanej do Komendy Miejskiej Policji w  Płocku były stosowane środki przymusu bezpośredniego i jakie, oraz ewentualnie – jaka była podstawa faktyczna i prawna stosowania tych środków;
  • czy zatrzymana złożyła zażalenie na zatrzymanie, bądź skargę na funkcjonariuszy, co do sposobu realizacji zatrzymania.

Gdyby się miało okazać, że przeszukanie w mieszkaniu Elżbiety Podleśnej nie wynikało z zarządzenia prokuratora Pęcherzewskiego, Adam Bodnar pyta nadinspektora Dobrodzieja, kto wydał taki rozkaz.

II.519.499.2019

Rzecznik dyscyplinarny Schab bada sprawę sędzi Czubieniak, by nie dopuścić do kwestionowania kompetencji nowych sędziów SN

Data: 2019-05-06
  • Sędzia Alina Czubieniak uchyliła areszt 19-latkowi z niepełnosprawnością intelektualną, bo nie miał obrońcy ani w prokuraturze, ani w sądzie I instancji.
  • Nowo powołana Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ukarała ją za to upomnieniem. Za skomentowanie tej decyzji sędzia Czubieniak ma zaś kolejne postępowanie sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego.
  • RPO ostrzegał, że takie działanie rzecznika dyscyplinarnego może prowadzić do nieuzasadnionego konstytucyjnie ograniczenia wolności słowa sędziów, ale Rzecznik Dyscyplinarny zapewnił go, że nie ma takiego zamiaru.

Sprawa 19-latka z niepełnosprawnością sięga 2016 roku. Wówczas sędzia Alina Czubieniak zdecydowała o uchyleniu mu aresztu. Wrocławski rzecznik dyscyplinarny nie widział podstaw do ukarania sędzi, ale innego zdania był Minister Sprawiedliwoścui i rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych Piotr Schab.  Odwołali się do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, a ta 22 marca 2019 r. upomniała sędzię. Po jej komentarzu w tej sprawie kolejne postępowanie wszczął zastępca rzecznika Schaba i wtedy na zagrożenia z tym związane dla niezawisłości sędziowskiej zwrócił uwagę RPO Adam Bodnar. Teraz dostał odpowiedź.

- Nie jest intencją Rzecznika Dyscyplinarnego ograniczanie konstytucyjnej wolności słowa sędziów, która jednakowoż nie może być utożsamiana z publicz­nym ubliżaniem sędziom i wyrażaniem nieprawdziwych i subiektywnych opinii – podkreśla rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab. Zauważa też, że „należy oczekiwać od sędziego powściągliwości, a przede wszystkim rzetelności przekazu w swobodnie wyrażonej opinii na temat toczącego się postępowania dyscyplinarnego”.

Dodaje, że „znieważające opinie i oceny, dotyczące członków składu orzekającego, wyrażane przez innego sędziego, mogą stanowić precedens, prowadzący do zagrożenia porządku publicznego oraz kwestionowania kompetencji legalnie wybranych sędziów Sądu Najwyższego, zaś jego skutkiem może być relatywizacja kompetencji składu sądu w zależności od postrzegania przez sędziego dotychczas wykonywanego zawodu sędziego SN, oraz dalej idąc kwestionowanie niezawisłości sędziego”.

- Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych jak i jego Zastępcy w żadnej mierze nie dążą do ograniczenia konstytucyjnej wolności słowa sędziów – zapewnia sędzia Schab. - Przedmiotem czynności jest wyłącznie wyrażony przez SSO Alinę Czubieniak otwarcie prezentowany, negatywny osąd, dotyczący członków składu orzekającego.

Jego zdaniem wbrew twierdzeniom Rzecznika wypowiedzi sędzi Czubieniak nie spełniają wymagań etycznych w zakresie treści i formy ekspresji, gdyż do takich nie należy wypowiedź oceniająca przebieg procesu, jako „tragifarsa”, „ rozmowa z głuchym o muzyce”, „rozmowa ze ślepym o kolorach”.

Rzecznik Schab informuje przy okazji, że nie dysponuje jeszcze wynikami czynności sprawdzających w sprawie sędzi Czubieniak, jakie podjął jego zastępca.

VII.564.26.2019

Brat groził bratu, że odda go do DPS. Po interwencji Rzecznika uchylono mu kuratelę

Data: 2019-04-25
  • Wnioskodawca poprosił Rzecznika o pomoc. Przyrodni brat wnioskodawcy groził mu, że odda go do „jakiegoś” domu, odbierał mu świadczenia i „je przepijał”.  
  • Okazało się, że sąd przyznał temu mężczyźnie prawo do decydowania o losie brata,  a ten nie dostał pomocy prawnej w czasie postępowania. Teraz decyzja ta została zmieniona

Biuro Pełnomocnika Terenowego we Wrocławiu ustaliło, że sąd ustanowił dla wnioskodawcy kuratora dla osoby z niepełnosprawnością (art. 183 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Z akt sądowych wynikało, że wnioskodawca próbował samodzielnie uchylić kuratelę. Sąd nie przyznał mu niestety w tej sprawie pełnomocnika z urzędu. Następnie umorzył postępowanie, ponieważ wnioskodawca wycofał wniosek. Zrobił to, ponieważ zmarła jego babka, „najbardziej wiarygodny świadek”. Oznacza to jednak, że powodem cofnięcia wniosku nie była rzeczywista wola umorzenia postępowania, ale brak możliwości wykazania niewłaściwego sposobu wykonywania kurateli.

W odpowiedzi udzielonej Pełnomocnikowi Terenowemu RPO we Wrocławiu sąd wskazał, że wszczęto z urzędu postępowanie o uchylenie kurateli dla niepełnosprawnego. W kolejnym piśmie sąd poinformował, że zostało wydane postanowienie uchylające wcześniejsze postanowienie o ustanowieniu dla niepełnosprawnego wnioskodawcy kuratora w osobie przyrodniego brata, ponieważ odpadł cel ustanowienia kurateli.

BPW.503.1.2018

Koniec windykacji rzekomego długu po piśmie Rzecznika

Data: 2019-04-17

Mężczyzna zawiadomił Rzecznika, że firma windykacyjna chce wyegzekwować od niego dług, co do którego sąd rejonowy oddalił powództwo. Taki wyrok oznacza, że roszczenie potencjalnego wierzyciela nie zasługiwało na ochronę sądową. Wyrok prawomocny wiąże przy tym nie tylko pierwotnego wierzyciela, ale jest skuteczny wobec każdego nowego nabywcy wierzytelności.

Dlatego Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu zwrócił się do firmy windykacyjnej o ponowne przeanalizowanie wyroku i rozważenie zasadności odstąpienia od dalszych działań windykacyjnych.

Firma windykacyjna sprawdziła dokumenty i wstrzymałą dalsze działania wobec wnioskodawcy.

BPW.7223.1.2019

Prawnicy z Olsztyna wspierali sędziów - wylegitymowała ich policja. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-04-11
  • Sędziowie i inni prawnicy z Olsztyna zrobili sobie zdjęcie pod tamtejszym sądem, gdy manifestowali wsparcie dla sędziów, wobec których trwają postępowania dyscyplinarne lub też już ich ukarano
  • Na miejscu pojawiła się policja; wiele osób stojących przed sądem wylegitymowano
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o wyjaśnienia do Komendanta Miejskiego Policji w Olsztynie
  • Zebrani korzystali bowiem z chronionych konstytucyjnie wolności słowa oraz publicznego zgromadzania się

5 kwietnia 2019 r. pod gmachem Sądu Okręgowego w Olsztynie grupa ubranych na czarno sędziów, adwokatów i radców prawnych ustawiła się do zdjęcia, trzymając napis: "Murem za Dorotą". Chodziło o wsparcie m.in. sędzi tego sądu Doroty Lutostańskiej, która ma postępowanie dyscyplinarne za założenie koszulki z napisem "Konstytucja".  

W związku z informacjami z prasy, RPO z urzędu podjął sprawę działań policji pod sądem.

W ocenie Rzecznika zebrane osoby korzystały z konstytucyjnie chronionych wolności słowa (art. 54 Konstytucji) oraz publicznego zgromadzania się (art. 57 Konstytucji).

RPO zwrócił się do komendanta miejskiego o wyjaśnienia - zwłaszcza o poinformowanie, jakie były przyczyny interwencji wobec zgromadzonych pod sądem oraz o wskazanie podstawy prawnej podjętych czynności.

VII.613.7.2019

Po interwencji RPO klatka dla kibiców na stadionie w Daleszycach będzie zdemontowana

Data: 2019-04-11

Pismo Ryszarda Niemca, prezesa Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, do Rzecznika Praw Obywatelskic w sprawie zainstalowania klatki dla kibiców na stadionie w Daleszycach. Biuro RPO interweniowało w tej sprawie.

Szanowny Panie Dyrektorze,

Odpowiadając na Pańskie pismo z dnia 29 marca br., uprzejmie informuję, że podniesiony problem obiektu w Daleszycach został rozwiązany.

Istotnie, klub Spartakus Daleszyce zainstalował na swoim stadionie niefortunny obiekt, pełniący rolę sektora dla kibiców przyjezdnych klubów. Jego godzące w poczucie ludzkiej godności, jak również estetyki użytkowej objawiły się w dniu meczu z Hutnikiem Kraków, którego kibice pojawili się w liczbie niezgłoszonej wcześniej organizatorowi.

Z chwilą dostrzeżenia kuriozalnej klatki żelaznej pełnej ściśnionych w niej kibiców - jako Organ prowadzący rozgrywki III ligi piłkarskiej w regionie płd-wschodniej Polski, zarząd Małopolskiego Związku Piłki Nożnej wszczął postępowanie wyjaśniające, żądając od klubu Spartakus i Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej w Kielcach (Daleszyce leżą w Świętokrzyskim) bezwzględnej rezygnacji z tej metody wyodrębniania kibiców drużyny gości.

Wyznaczeni przez Małopolski Związek Piłki Nożnej delegaci meczowi mają od tej pory sprawdzać, czy nie powtarza się pożałowania godna praktyka. Po konsultacji z prezesem Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej- p. Mirosławem Malinowskim mam gwarancję, że inkryminowa instalacja zostanie zdemontowana i zastąpiona innym rozwiązaniem.

Ta zwulgaryzowana klatka daleszycka, owszem, ma swoje repliki na terenie woj. małopolskiego (np. na stadionie Garbami Kraków, Soła Oświęcim), aliści funkcjonują one w zgodzie z nakazanymi przez regulaminy licencyjne Polskiego Związku Piłki Nożnej parametrami, wykluczającymi wrażenia ze świata zwierzęcego.

 

Rzecznik interweniuje w sprawie tragedii na Izbie Przyjęć w Wodzisławiu Śląskim

Data: 2019-04-08
  • Pan Marcin zmarł na zawał po dziesięciu godzinach oczekiwania na Izbie Przyjęć w szpitalu w Wodzisławiu Śląskim 
  • Rzecznik wystąpił o informacje do dyrektor Powiatowego Publicznego ZOZ oraz Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim

19 marca 2019 r. pan Marcin źle się poczuł w pracy i udał się do poradni.  Po wykonaniu EKG lekarz postanowił go skierować do szpitala. Wezwano pogotowie ratunkowe, które przewiozło go na Izbę Przyjęć w Wodzisławiu Śląskim gdzie spędził ok. 10 godzin. W międzyczasie przetransportowano go do szpitala w Rydułtowach, by po chwili zawrócić. Ostatecznie trafił do Raciborza i tam, pomimo prowadzonej reanimacji zmarł na zawał.

Sprawę szeroko opisały media. Rodzina zmarłego rozważa złożenie zawiadomienia do prokuratury.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się o informacji o sprawie do Doroty Kowalskiej, dyrektor Powiatowego Publicznego ZOZ oraz Marcina Felsztyńskiego, prokuratora rejonowego w Wodzisławiu Śląskim.

BPK.7015.3.2019

Porównał szefa portalu tvp.info do Jerzego Urbana – został zablokowany na twitterze TVP

Data: 2019-04-04
  • Porównanie redaktora naczelnego portalu tvp.info do rzecznika rządu PRL Jerzego Urbana było przyczyną zablokowania przez TVP użytkownika twittera
  • Taką przyczynę zablokowania podał prezes TVP Jacek Kurski w odpowiedzi dla RPO
  • Uznał to za uzasadnione, gdyż debata publiczna nie powinna polegać na obrzucaniu niezasłużonymi inwektywami adwersarzy lub osób o innych poglądach

11 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do prezesa TVP o wyjaśnienia w sprawie zablokowania w 2018 r. konta pewnego użytkownika na twitterze TVP. Sprawa została zgłoszona do Biura RPO przez pełnomocnika prawnego zainteresowanego.

Został zablokowany po komentarzu „Samuel, ty przejdziesz do historii. Ty przebiłeś chłopie Urbana"  - skomentował tak informację na koncie @tvpjnfo na Twitterze o o nielegalnie nagranych rozmowach z restauracji „Sowa i Przyjaciele". Konto jest prowadzone przez publiczną instytucję, więc zablokowanie zdaniem skarżącego narusza jego dostęp do informacji publicznych i możliwość wypowiadania się.

W odpowiedzi na skargę skierowaną do zarządu TVP S.A.  telewizja wyjaśniła, że administrator konta miał prawo zablokować konto użytkownika, ponieważ post ma obraźliwy wydźwięk.

RPO podjął postępowanie wyjaśniające. To, czy doszło do naruszeń praw lub wolności obywatelskich, zależy m.in. od tego, dlaczego wpis użytkownika TVP uznała za obraźliwy. 

W  odpowiedzi z 27 marca 2019 r. prezes Jacek Kurski napisał, że chodzi o porównanie redaktora naczelnego portalu tvp.info do rzecznika rządu w okresie stanu wojennego Jerzego Urbana. - Dla wszystkich naszych widzów, którzy pamiętają okres stanu wojennego oraz cotygodniowe konferencje prasowe p. J. Urbana, a także jego artykuły z lat 1983-1984 m.in. szkalujące śp. ks. Jerzego Popiełuszkę takie jak "Garsoniera obywatela Popiełuszki", czy "Seanse nienawiści", rzecznik rządu p. J. Urban uosabiał komunistyczne represje, łamanie praw człowieka i swobód obywatelskich.

- W tym wypadku decyzja o zablokowaniu konta użytkownika była w pełni uzasadniona, gdyż debata publiczna nie powinna polegać na obrzucaniu niezasłużonymi inwektywami swoich adwersarzy lub osób o innych poglądach – dodał prezes TVP. Zaznaczył, że nie zostało zablokowane konto TT, a jedynie użytkownik TT.

Wyjaśnił też, że możliwości komentowania programów telewizyjnych przez użytkowników portali społecznościowych m.in. TT są kontrolowane przez redaktorów odpowiedzialnych za emisję programu. Redaktor sprawdzający pojawiające podczas programu wpisy zwraca uwagę na ich charakter m.in. pod kątem ich zgodności z prawem. Z decyzji wydanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, za działanie takie uznaje się m.in. uchybienie godności człowieka (decyzje Przewodniczącego KRRiT nr 2/2006, nr 3/2006 z 22 marca 2006 r.), nawet w formie satyrycznej (Decyzja Przewodniczącego KRRiT nr 6/2013 z 9 sierpnia 2013 r.), naruszenie dóbr osobistych (Decyzja Przewodniczącego KRRiT nr 15/2011 z 13 października 2011 r.), czy mowę nienawiści (decyzje Przewodniczącego KRRiT nr 3/2012 z 30 marca 2012 r., 7/2012 z 30 lipca 2012 r). Decyzje te zostały wydane w oparciu o bogate orzecznictwo sądów powszechnych oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W tej sprawie w przestrzeni publicznej pojawiały się opinie, że użytkownik w swych wpisach miał używać wulgaryzmów. Nie wynikało to z pisma pełnomocnika skarżącego do Biura RPO. Nie wspomniał o tym także prezes TVP w piśmie do RPO.

VII.564.17.2019

Czarna seria w SOR-ach na Śląsku – Rzecznik prosi o wyjaśnienia

Data: 2019-04-02
  • Po serii informacji o dramatycznych wydarzeniach w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych na Śląsku RPO podejmuje interwencje
  • W pismach do szpitali i prokuratur prosi o wyjaśnienia, co się zdarzyło i jak wygląda badanie tych przypadków
  • Sprawy te Rzecznik podjął z urzędu, a więc nie czekając na zgłoszenie od obywateli – tylko na podstawie doniesień mediów

Seria dramatycznych wydarzeń rozpoczęła się od opisywanej już na stronie Rzecznika sprawy śmierci pacjenta, który nie doczekał się pomocy w szpitalnej izbie przyjęć w Sosnowcu. Z publikacji w „Dzienniku Zachodnim” wynika, że chory konał w męczarniach na szpitalnym korytarzu. Przez 9 godzin czekał na przyjęcie przez lekarza, choć miał skierowanie w trybie pilnym od lekarza rodzinnego. Na skierowaniu napisano, że problemem puchnięcia nogi są naczynia. Wszystko wskazywało na zator, stan zagrażający życiu. Mimo to, został sklasyfikowany jako pacjent, który może czekać powyżej 4 godzin (kolor zielony triażu). Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią. Stan zdrowia pacjenta stale się pogarszał; zmarł w izbie przyjęć. RPO poprosił szpital o stanowisko, a Prokuraturę Rejonową Sosnowiec-Południe - o informacje, co się dzieje w tej sprawie. (BPK.7015.1.2019)

Kolejny artykuł ukazał się 22 marca 2019 r. w internetowym serwisie gazety „Dziennik Zachodni”. Z publikacji wynika, że do mediów społecznościowych trafiło wideo, ukazujące sytuację cierpiącej z bólu młodej kobiety, która nie mogła doczekać się pomocy w SOR szpitala w Dąbrowie Górniczej. Po kilkudziesięciu minutach zaczęli interweniować przebywający tam inni pacjenci. Kobieta zemdlała. Mimo to, obecny ratownik medyczny, zamiast udzielić pomocy, oddalił się, nie podjąwszy żadnych czynności. W tej sprawie Rzecznik zwrócił się do Dyrektora Zagłębiowskiego Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej z prośbą o wyjaśnienia. (BPK.7013.2.2019)

26 marca 2019 r. w internetowym serwisie portalu „naszemiasto.pl” pojawiła się zaś publikacja opisująca przypadek młodej kobiety, która trafiła do SOR w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu w nocy z 10 na 11 marca br. Była w ciąży, miała podejrzenie udaru, ale nie otrzymała natychmiastowej pomocy. Obecnie jest w ciężkim stanie i nadal walczy o życie w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach. Partner kobiety złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez personel szpitala. Rzecznik zwrócił się do nadzorującej sprawę Prokuratury Rejonowej w Zawierciu o informacje o stanie sprawy oraz do dyrektora Szpitala Powiatowego w Zawierciu  - o wyjaśnienia. (BPK.7015.2.2019)

Informacje, które uzyska RPO będą podstawą do kolejnych działań Rzecznika i innych instytucji państwa, także po to, by zapobiegać podobnym sytuacjom w przyszłości.

RPO: chorujący psychicznie więzień nie miał szans na terapię

Data: 2019-04-01
  • Chorujący psychicznie mężczyzna został aresztowany i umieszczony w więziennym szpitalu psychiatrycznym na czas oczekiwania na przeniesienie do zakładu psychiatrycznego
  • Niemal przez trzy miesiące nie był poddany żadnym działaniom terapeutycznym
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uznał za zasadną skargę rodziny chorującego

Chorujący  psychicznie od wielu lat mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Biegli psychiatrzy oraz psycholog wyrazili opinię, że z powodu choroby psychicznej w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów był niepoczytalny. Dlatego sąd uznał, że podejrzany powinien zostać umieszczony w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, gdzie zostanie objęty specjalistycznym leczeniem.

Niemal przez trzy miesiące oczekiwania na przeniesienie do zakładu psychiatrycznego mężczyzna przebywał w więziennym szpitalu psychiatrycznym. Nie miał tam dostępu do zajęć rehabilitacyjnych, psychoterapii czy zajęć warsztatowych.

Ze skargą w tej sprawie do Biura RPO zwróciła się rodzina osadzonego.

Rzecznik uznał skargę za zasadną po zbadaniu sprawy i zapoznaniu się z wynikami kontroli Biura Rzecznika Praw Pacjenta. Zgodnie bowiem z rozporządzeniem Ministra Zdrowia (z 24 kwietnia 2014 r. w sprawie zajęć rehabilitacyjnych organizowanych w szpitalach psychiatrycznych) oraz przepisami Kodeksu postępowania karnego (264 § 4) Służba Więzienna jest zobowiązana do prowadzenia wobec chorych odpowiednich działań leczniczych, terapeutycznych, rehabilitacyjnych i resocjalizacyjnych.

Rozporządzenie określa szczegółowo rodzaj i ilość zajęć rehabilitacyjnych, których celem jest m.in.

  • zmniejszenie nasilenia objawów chorobowych i przeciwdziałanie ich nawrotom,
  • nauka aktywnego udziału we własnym leczeniu, 
  • nauka i doskonalenie umiejętności społecznych oraz praktycznych (w tym samoobsługi).

Tymczasem chory objęty był jedynie terapią farmakologiczną a możliwość codziennej aktywności ograniczona była do jednogodzinnego spaceru. Czasami chory mógł pójść na świetlicę i tam czytać otrzymaną od rodziny prasę. Szpital nie zatrudniał również terapeuty zajęciowego, a wizytujący szpital psychiatryczny stwierdzili brak w dokumentacji medycznej określenia indywidualnych planów rehabilitacji.

W 2018 r., po zaleceniach pokontrolnych Rzecznika Praw Pacjenta, w więziennym szpitalu psychiatrycznym, w którym przebywał mężczyzna, zatrudniono terapeutę zajęciowego; obecnie prowadzone są tam zajęcia rehabilitacyjne. Ponadto w szpitalu od roku rezyduje Rzecznik Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego, który prowadzi szkolenia dla personelu medycznego w zakresie aktualizacji przepisów prawnych związanych z funkcjonowaniem oddziału i praw pacjenta, uczestniczy w obchodach lekarskich i prowadzi rozmowy z pacjentami.

IX.517.2284.2017

Rzecznik składa zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jacka Międlara

Data: 2019-03-27
  • Powodem są wypowiedzi Jacka Międlara na Youtube po zamachu terrorystycznym w Nowej Zelandii, w którym zginęło 50 osób - wiernych modlących się w zaatakowanych przez sprawcę meczetach
  • Zdaniem RPO mogły one naruszyć Kodeks karny poprzez nawoływanie do nienawiści i pochwalanie zamachu oraz użycia przemocy wobec grupy ludzi. Polskie prawo tego zakazuje
  • RPO powołuje się na przepis, który zobowiązuje prokuraturę do niezwłocznego wszczęcia postępowania – nie ma ona prawa weryfikować jego zasadności, gdyż pochodzi od tzw. organu kwalifikowanego

Sprawca ataku w Christchurch w Nowej Zelandii zostawił manifest, odwołujący się do rasistowskich i supremacjonistycznych teorii. Miał go też odczytać Jacek Międlar na nagraniu na Youtube. Administrator portalu co prawda to nagranie usunął, ale nadal fragment dostępny jest na Twitterze – właściciel konta opublikował to po to, by na wpis zareagowały organy państwa odpowiedzialne za zwalczanie przestępczości motywowanej nienawiścią. Co istotne, użytkownik ten informuje, że całe nagranie zostało przez niego zabezpieczone.

Rzecznik Praw Obywatelskich jako niezależny organ ds. realizacji zasady równego traktowania jest zobowiązany do przeciwdziałania mowie nienawiści. Przedstawiając prokuraturze – która ma też obowiązki w tym zakresie - zawiadomienie, uzupełnia je o argumentację prawną, by ułatwić pracę. Analiza dotyczy dostępnego publicznie fragmentu wypowiedzi Jacka Międlara - pisze Adam Bodnar do prokuratora Pawła Blachowskiego, szefa Prokuratury Okręgowej w Warszawie.  

W ocenie RPO zawarte w nagraniu treści wymagają uważnej analizy pod kątem:

  • przestępstwa publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych - art. 256 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz.U. z 2018 r., poz. 1600 z późn. zm.),
  • ale także przestępstwa publicznego pochwalania masowego zamachu skierowanego przeciwko grupie ludności  - art. 126a w związku z art. 118 § 1 Kk,
  • ewentualnie publicznego pochwalania przestępstwa użycia przemocy wobec grupy osób z powodu ich przynależności rasowej, narodowościowej, etnicznej lub wyznaniowej - art. 126a w związku z art. 119 § 1 Kk.

W dostępnym fragmencie nagrania Jacek Międlar odnosi się do manifestu zamachowca z Christchurch stwierdzając, że wiele spośród wypowiedzi sprawcy zamachu to są wypowiedzi istnie szlachetne, wypowiedzi z którymi sam autor nagrania się identyfikuje. Przechodząc do samego zamachu autor stawia pytanie: czy sprawca miał prawo żeby tak postąpić? I odpowiada: (…) to nie jest tak, że mamy walczyć książkami (…). Sprawca[1] miał troszeczkę prawo, miał prawo do tego, żeby tak się zachować. Dalej, po pytaniu dlaczego? autor nagrania usiłuje usprawiedliwić zamach słowami: bo spostrzegł, w jakim kierunku idzie ten rzekomo cywilizowany świat. Kontynuując swoją analizę zachowania sprawcy Jacek Międlar formułuje tezy, czy, jak to określa, główne mianowniki manifestu sprawcy: stanąć w obronie białej rasy, białej Europy. Mianowniki te autor nagrania nazywa słusznymi. Zdaniem Jacka Międlara, przeprowadzając atak zamachowiec kierował się poglądem, że obywatele, ludzie na całym świecie, przedstawiciele białych, zostali skazani na pożarcie. Sądząc po następującym po tych słowach komentarzu, że jest to skazanie absolutnie świadome, wnosić można, że autor nagrania również ten pogląd podziela.

Z informacji prasowych wynika, że w oświadczeniu opublikowanym już po upublicznieniu nagrania Jacek Międlar tłumaczył, jakoby w swojej wypowiedzi potępiał zamach. Na nagraniu miał mianowicie powiedzieć: walka z tym problemem nie jest przez karabin, [sprawca] zamordował niewinnych ludzi, nie mogę (…) popierać mordowania niewinnych ludzi[2]. Nawet jeżeli taka wypowiedź rzeczywiście pojawia się na pełnym nagraniu, to nie umniejsza to faktu, że w innym, cytowanym w poprzednim akapicie fragmencie autor wypowiada słowa usprawiedliwiające zamach. Stwierdzenie Jacka Międlara, że sprawca miał prawo do tego, żeby tak postąpić, brzmią w tym kontekście jednoznacznie. Nie ma logicznej sprzeczności w tym, że autor, z jednej strony nie popiera formy zamachu, a z drugiej go usprawiedliwia.

Wypowiedź Jacka Międlara należy zatem ocenić pod kątem wypełnienia znamion czynu zabronionego określonego w art. 126a w zw. z art. 118a § 1 Kodeksu karnego – zauważa RPO.

Analiza wypowiedzi Jacka Międlara nie pozostawia wątpliwości, że usiłuje on usprawiedliwić postępowanie sprawcy zamachu. Zarówno skutki tego zamachu, jak i motywacja sprawcy są przy tym autorowi nagrania znane. Autor analizuje manifest zamachowca, a zawarte w nim tezy o charakterze rasistowskim uznaje za szlachetne i słuszne. W swojej wypowiedzi wprost stwierdza, że się z nimi identyfikuje. Sam wypowiada również hasła, które wśród odbiorców mają wywołać poczucie zagrożenia i wrogości w stosunku do osób, którym autor przypisuje inną przynależność rasową.

Dlatego Adam Bodnar zwraca się do Prokuratora Okręgowego o wszczęcie postępowania z urzędu. Przypomina, że przepis, na który się tu powołuje (art. 14 pkt 5 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, ma charakter zawiadomienia kwalifikowanego, a skutkiem jest wszczęcie, w tym przypadku przez prokuraturę, postępowania przygotowawczego. Zgłoszone przez Rzecznika Praw Obywatelskich żądanie nie podlega zatem kontroli prokuratury i weryfikacji w ramach przedprocesowych czynności sprawdzających. Z tego względu organy ścigania otrzymujące od Rzecznika takie żądanie obowiązane są niezwłocznie wszcząć postępowanie przygotowawcze w sprawie o przestępstwo ścigane z urzędu.




[1] Autor nagrania w tym i w wielu innych miejscach używa imienia zamachowca. Kierując się jednak wezwaniem Premier Nowej Zelandii, Pani Jacindy Ardern, zdecydowałem się nie przywoływać tego imienia i pozostać przy określeniu „sprawca zamachu”.  

 

Odbierał zaniedbywane psy - ma zarzuty ich kradzieży. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-03-27
  • Działacz organizacji na rzecz zwierząt ma prokuratorskie zarzuty kradzieży czterech psów, które w tzw. trybie interwencyjnym odebrał osobom źle je traktującym
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę i wystąpił do właściwej prokuratury

Skarżący, który działa w organizacji chroniącej prawa zwierząt, zwrócił się do RPO o pomoc, gdyż czuje sie szykanowany przez prokuratorów. Jest on studentem prawa, zaangażowanym w postępowania przeciw osobom znęcającym się nad zwierzętami.

Art. 7 ustawy o ochronie zwierząt dopuszcza - w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu - by policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odebrał mu zwierzę. Trzeba tylko zawiadomić o tym wójta (burmistrza, prezydenta miasta), który potem podejmuje formalną decyzję w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

W 2018 i 2019 r. skarżący w tym trybie odebrał cztery psy dotychczasowym właścicielom. Były one zaniedbane, chore, odwodnione, zapchlone lub przypięte do krótkiego łańcucha.

Prokuratura rejonowa postawiła mu zarzuty m.in. kradzieży zwierząt i naruszenia miru domowego. Zastosowała też środki zapobiegawcze: dozór policji oraz zakaz wykonywania czynności wynikających z art. 7 ustawy o ochronie zwierząt.

Skarżący wskazuje, że zarzuty postawiono mu w sprawach, w których właściciele zwierząt mają zarzuty znęcania się nad nimi, a w przypadku wszystkich czterech psów trwają postępowania administracyjne w przedmiocie ich czasowego odebrania. Prokurator uznał, że jego działania nie mieściły się w granicach stanu wyższej konieczności (zgodnie z tą zasadą nie można odpowiadać za przestępstwo w sytuacji, gdy ratowanie wyższego dobra uzasadnia poświęcenie dobra niewątpliwie niższego).

27 marca 2019 r. RPO wystąpił do nadrzędnej prokuratury okręgowej o rozważenie objęcia nadzorem służbowym postępowania prokuratury rejonowej przeciw skarżącemu. Poprosił też o ocenę zasadności zastosowanych wobec niego środków zapobiegawczych. Ponadto zwrócił się o nadzór nad innymi sprawami dotyczącymi znęcania się nad zwierzętami, które prowadzi ta  prokuratura rejonowa.

II.519.326.2019

Sprawa tragicznego zdarzenia w szpitalu w Sosnowcu – interwencja RPO

Data: 2019-03-25
  • Po dramatycznych informacjach w mediach o śmierci pacjenta, który nie doczekał się pomocy w szpitalnej izbie przyjęć, RPO podjął interwencję
  • W pismach do szpitala i prokuratury prosi o formalne wyjaśnienia, co się zdarzyło i jak wygląda wyjaśnianie tej tragedii
  • Zebrane tak informacje są podstawą do kolejnych działań RPO i innych instytucji państwa, także po to, by zapobiec podobnym nieszczęściom

Z publikacji w „Dzienniku Zachodnim” wynika, że chory człowiek konał w męczarniach na szpitalnym korytarzu w Sosnowcu. Przez 9 godzin czekał na przyjęcie przez lekarza, choć miał skierowanie w trybie pilnym od lekarza rodzinnego. Na skierowaniu było napisane, że problemem puchnięcia nogi są naczynia. Wszystko wskazywało na zator, stan zagrażający życiu.

Mimo takiego skierowania został sklasyfikowany jako pacjent, który może czekać powyżej 4 godzin (kolor zielony triażu). Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią. Stan zdrowia pacjenta stale się pogarszał i zmarł w izbie przyjęć.

Na podstawie art.13 ust.1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich RPO prosi o przedstawienie stanowiska szpitala, a Prokuraturę Rejonową Sosnowiec-Południe prosi o informacje, co się dzieje w tej sprawie.

Interwencję tę RPO podejmuje z urzędu, a więc nie czekając na zgłoszenie od obywateli – tylko na podstawie informacji medialnych.

BPK.7015.1.2019 

KRRiT przeprowadziła wnikliwą analizę sprawy Magdaleny Ogórek i podzieliła stanowisko TVP i jej prezesa

Data: 2019-03-19
  • Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie widzi podstaw do wszczęcia postępowania w sprawie materiału Wiadomości TVP, w którym ujawniono wizerunki osób demonstrujących przeciw Magdalenie Ogórek pod TVP.
  • „Osoby regularnie uczestniczące w demonstracjach, a nawet kierujące nimi, są osobami publicznymi i jako takie muszą liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem społeczeństwa” – wyjaśnił przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski

RPO interweniował u przewodniczacego KRRiTV i prezesa TVP w związku z opublikowaniem w „Wiadomościach” TVP 4 lutego 2019 r. materiału o osóbach, które 2 lutego protestowały przed siedzibą TVP Info, utrudniając wyjazd dziennikarce Magdalenie Ogórek. Osoby te zostały wymienione w telewizji publicznej z imienia i nazwiska. Prawo mówi wyraźnie, w jakich okolicznościach można ujawniać czyjś wizerunek. Żadna z nich nie wystąpiła w tym przypadku - wskazywał Rzecznik

Prezes Jacek Kurski odpisał od razu, że skoro osoby te biorą udział w publicznych zgromadzeniach, to TVP ma prawo je traktować tak jak osoby publiczne. Teraz pogląd ten podzielił przewodniczący konstytucyjnego organu nadzorującego media – Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji:

- Po wnikliwym zapoznaniu się z materiałami i po przeprowadzeniu wewnętrznej wymiany opinii w tej sprawie informuję, iż Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyjęła argumentację przedstawioną przez prezesa Zarządu Spółki TVP SA Jacka Kurskiego. Zgodnie z tym stanowiskiem osoby regularnie uczestniczące w demonstracjach, a nawet kierujące nimi, są osobami publicznymi i jako takie muszą liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem społeczeństwa w sprawach dotyczących ich działalności zawodowej i społecznej. Analogiczne motywy przywoływane są w uzasadnieniach wyroków w orzecznictwie krajowym i europejskim. Stosowne przykłady prezes TVP SA podał w swojej odpowiedzi, wskazując między innymi na wyrok z 20 marca 2006 roku Trybunału Konstytucyjnego (K 17/05), w którym sędziowie wywodzą, iż osoby powszechnie znane nie mogą być utożsamiane wyłącznie z osobami pełniącymi funkcje publiczne: Pojęcie „osoba publiczna” nie jest równoznaczne z pojęciem „osoba pełniąca funkcje publiczne” – napisał Witold Kołodziejski.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyjęła argument, iż z samej istoty udziału w demonstracjach wynika, że do publicznej dyspozycji uczestnicy pozostawiają m.in. swój wizerunek. Udzielenie wsparcia publicznemu wydarzeniu poprzez osobisty w nim udział oznacza również rezygnację z anonimowości i uczestnicy publicznego zgromadzenia powinni uwzględnić tę okoliczność przy podejmowaniu swoich decyzji.

KRRiT nie widzi podstaw do wszczęcia postępowania na podstawie ustawy o radiofonii i telewizji. Nie pozostaje to w sprzeczności z możliwością dochodzenia ochrony dóbr osobistych w postępowaniu cywilnoprawnym przed sądami powszechnymi - dodał przewodniczący KRRiT.

VII.522.1.2019

NFZ odmówił refundacji wózka chłopcu bez rąk – interwencja RPO

Data: 2019-03-18

9-letni chłopiec, który urodził się bez rąk, niedługo przejdzie operację nogi. Po zabiegu będzie potrzebował specjalnego, wartego 18 tys. zł wózka inwalidzkiego, dlatego jego mama wystąpiła do NFZ w Katowicach o dofinansowanie.

Jak donoszą media – urzędniczka NFZ uznała, że chłopcu nie przysługuje prawo do refundacji wózka, ponieważ nie ma on niedowładu lub porażenia trzech lub czterech kończyn. A zgodnie z przepisami tylko dzieciom w takiej sytuacji przysługuje dofinansowanie.

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach zwrócił się do Dyrektora Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ o wyjaśnienia w tej sprawie.

BPK.812.2.2019

Sprawa funkcjonariuszy Służby Więziennej oddelegowanych do pełnienia służby w innych jednostkach penitencjarnych

Data: 2019-03-17

Onet.pl opisał problem funkcjonariuszy - wykładowców w Centralnym Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/dziwne-interesy-prawej-reki-patryka-jakiego/rcfgyjk.

W sprawie tej RPO interweniował w Ministerstwie Sprawiedliwości – w załączeniu

RPO: tymczasowo aresztowany nie powinien być obserwowany podczas spotkań z obrońcą

Data: 2019-03-14
  • Aresztowany mężczyzna był obserwowany przez funkcjonariuszy Służby Więziennej podczas spotkań z adwokatem
  • Rzecznik uznał jego skargę za zasadną
  • Zwrócił się do Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej, aby zapewnił prawidłową realizację takich widzeń 

Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej, który na prośbę Rzecznika Praw Obywatelskich badał skargę, poinformował, że widzenia tymczasowo aresztowanego z adwokatem odbywały się w pomieszczeniu przylegającym do dyżurki, z której istotnie funkcjonariusz przez wewnętrzne okno obserwował ich przebieg.

Prowadzenie takiej obserwacji było jednym z zaleceń ochronnych, sformułowanych wobec aresztowanego przez Służbę Więzienną w związku z incydentem zagrożenia jego bezpieczeństwa osobistego (agresja ze strony współosadzonego). Również organ dysponujący (prokurator prowadzący lub nadzorujący postępowanie przygotowawcze w sprawie, w której nastąpiło tymczasowe aresztowanie) zwrócił się do dyrektora Aresztu Śledczego o wzmożenie bezpieczeństwa osobistego aresztowanego.

Rzecznik zwraca uwagę, że Kodeks karny wykonawczy (art. 215 § 1) jednoznacznie określa warunki widzenia tymczasowo aresztowanego z adwokatem – ma ono odbywać się podczas nieobecności innych osób. Wyjątek od tej reguły – polegający na realizacji widzenia w sposób wskazany przez organ dysponujący – może nastąpić tylko w 14 dni od tymczasowego aresztowania (art. 73 Kpk).

W przypadku aresztowanego mężczyzny ten okres już upłynął, dlatego w ocenie RPO nie było żadnych podstaw do obserwowania jego spotkań z obrońcą. Jeżeli w ocenie dyrekcji Aresztu Śledczego istniała potrzeba szczególnych działań, aby zapewnić osadzonemu bezpieczeństwo podczas widzeń z adwokatem, to należało znaleźć inny spsób - zgodny z obowiązującymi przepisami.

IX.517.600.2018

RPO podjął sprawę pobicia kierowcy Ubera narodowości ukraińskiej

Data: 2019-03-11
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę pobicia w Warszawie kierowcy Ubera narodowości ukraińskiej
  • RPO spyta prokuraturę m.in. o to, czy uwzględni motywację sprawców. Z informacji mediów wynika, że była nią narodowość pobitego

Jak podają media, w nocy z piątku na sobotę kierowca Ubera narodowości ukraińskiej dostał zamówienie na przewóz sześciorga osób (były pod wpływem alkoholu). Zażądały one włączenia muzyki disco polo, a gdy wyjaśnił, że nie ma radia i muzykę puszcza z telefonu, zaczęły go obrażać;  zarzucały m.in., że  „jako Ukrainiec nie szanuje polskiej kultury”. Gdy w końcu kierowca poprosił ich o opuszczenie samochodu, został pobity; usłyszał też wyzwiska związane ze swym pochodzeniem. Uszkodzono także jego auto. Napadnięty zgłosił sprawę policji.

RPO wystąpi do prokuratury o informacje, czy wszczęto już postepowanie oraz czy uwzględniono motywację narodowościową. Rzecznik będzie monitorował to postępowanie.

 

Algierscy studenci prowadzili zajęcia w szkole. Rzecznik w obronie zawieszonej dyrektorki

Data: 2019-03-04
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zawieszenia dyrektorki szkoły podstawowej w Dobczycach i wszczęcia wobec niej postępowania dyscyplinarnego
  • Powodem tych działań było zaproszenie studentów z Algierii do prowadzenia zajęć w ramach międzynarodowego programu
  • Rzecznik wystąpił o wyjaśnienia do Rzecznika Dyscyplinarnego Kuratorium Oświaty w Krakowie oraz do Burmistrza Dobczyc

Szkoła z Dobczyc (Małopolskie) uczestniczyła w projekcie „International education” prowadzonym przez międzynarodową organizację studentów AIESEC. W jego ramach studenci z całego świata przyjeżdżają jako wolontariusze na praktyki do szkół, gdzie m.in. prowadzą warsztaty, biorą udział  w zajęciach dotyczących kultury Polski, a następnie przedstawiają swoją.

Dotychczas w ramach programu szkołę odwiedzili m.in. studenci z Chin i Indii. W październiku 2018 r. przyjechali wolontariusze z Algierii. Zajęcia zostały przerwane przez kontrolę Małopolskiego Kuratora Oświaty, który otrzymał zgłoszenie, że dzieci uczą się pisać swoje imiona w języku arabskim.

Rzecznik Praw Obywatelskich – który stoi na straży zasady równego traktowania - zwrócił się do Rzecznika Dyscyplinarnego Kuratorium Oświaty w Krakowie oraz do Burmistrza Dobczyc o podanie podstawy prawnej decyzji o zawieszeniu oraz przedstawienie jej uzasadnienia.

Rzecznik podjął sprawę na podstawie doniesień mediów, które podawały, że powodem podjęcia działań wobec dyrektorki miało być „narażenie uczniów na niebezpieczeństwo”.

BPK.800.1.2019

Prokurator Okręgowy dla Warszawy-Pragi wyjaśnia swój stosunek do Tygodnia Konstytucyjnego

Data: 2019-03-04
  • Nie przesądzam, iż uczestnictwo w projekcie Tydzień Konstytucyjny jest przejawem działalności politycznej – stwierdza szef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Łukasz Osiński
  • Wyrażanie sprzeciwu w listopadzie 2018 r. jest konsekwencją późniejszych, niezależnych ode mnie kontrowersji i komentarzy różnych środowisk politycznych związanych z projektem (nie przesądzając o ich słuszności bądź jej braku), które w mojej ocenie mogą osłabiać zaufanie co do bezstronności prokuratora angażującego się w ten projekt.
  • Powołuje się przy tym na standardy rekomendowane prokuratorom przez poprzedniego Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta.

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w  styczniu Prokuratura Okręgowego Warszawa-Praga Łukasza Osińskiego, który zgłosił sprzeciw wobec udziału trojga podległych mu prokuratorów w VI edycji Tygodnia Konstytucyjnego, zorganizowanego w listopadzie 2018 r. przez Stowarzyszenie im. prof. Zbigniewa Hołdy.

RPO poprosił prokuratora o wskazanie przyczyn sprzeciwu. W ocenie Rzecznika jego negatywnym efektem może być wywołanie wśród prokuratorów tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na wywołaniu w nich obaw związanych z zaangażowaniem się w akcje edukacyjne dotyczące  wymiaru sprawiedliwości.

Zdaniem Stowarzyszenia  „Lex Super Omnia” wadliwa interpretacja Prawa o prokuraturze doprowadziła do naruszenia w ten sposób  praw i wolności obywatelskich prokuratorów. Rzecznik podkreśla, że akcja miała charakter edukacyjny, a jej uczestnicy - przedstawiciele różnych profesji prawniczych - brali w niej udział w celu społecznym.

Prokurator Osiński przysłał w lutym odpowiedź: „Wbrew sugestii zawartej w korespondencji Pana Rzecznika nie przesądzam, iż uczestnictwo w projekcie Tydzień Konstytucyjny jest przejawem działalności politycznej i do czasu poprzedniej (V) edycji nie sprzeciwiałem się udziałowi podległych mi prokuratorów w tym projekcie.

Zgodę taką uzyskał jeden z prokuratorów w maju 2018 r.”

Prokurator Osiński wyjaśnia następnie, że wyrażanie sprzeciwu w listopadzie 2018 r. jest konsekwencją późniejszych, niezależnych ode mnie kontrowersji i komentarzy różnych środowisk politycznych związanych z projektem (nie przesądzając o ich słuszności bądź jej braku), które w mojej ocenie mogą osłabiać zaufanie co do bezstronności prokuratora angażującego się w ten projekt.

Wyrażając sprzeciw nie przesądzałem politycznego charakteru przedsięwzięcia. Wskazywałem natomiast na polityczny kontekst aktywności części członków zarządu stowarzyszenia będącego organizatorem projektu, którzy wielokrotnie wypowiadali się bardzo krytycznie m.in. w zakresie przeprowadzanych reform sądownictwa, jak również uchwalanych ustaw dotyczących wymiaru sprawiedliwości, co tym samym mogło być postrzegane przez społeczeństwo jako włączenie się w spór polityczny.

Zgodnie z § 4 ust. 1 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Prokuratorów prokurator ma obowiązek unikać zachowań i sytuacji, które mogłyby podważyć zaufanie do jego niezależności, bezstronności i rzetelności zawodowej lub wywołać wrażenie braku poszanowania dla prawa. Dlatego też prokurator winien zachować daleko idącą ostrożność w zakresie wypowiadania swoich poglądów.

Z kolei nakaz powstrzymywania się od demonstrowania swoich poglądów politycznych, połączony z zakazem angażowania się prokuratora w jakąkolwiek działalność polityczną sprawi, iż nie będzie on kojarzony tendencyjnie jako osoba pozbawiona obiektywizmu, a co osłabiłoby zaufanie do sprawowanego przezeń urzędu.

Przewidziana w art. 103 § 6 ustawy - Prawo o prokuraturze instytucja sprzeciwu co do podjęcia dodatkowego zajęcia przez prokuratora, jest kompetencją prokuratora, do którego kierowane jest zawiadomienie. Jeżeli powyższe ustawowe uprawnienie narusza prawa i wolności obywatelskie prokuratorów, to jest ono konsekwencją jednego z dość licznych ograniczeń wynikających z przepisów ustrojowych dotyczących instytucji prokuratury.

Na marginesie wskazać należy, że ograniczenia te istniały także na gruncie przepisów ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze. W kierowanej przeze mnie Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie w zakresie zagadnień wolności wypowiedzi prokuratorów nadal obowiązują standardy wskazane m.in. w rekomendowanej prokuratorom przez poprzedniego Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta publikacji „Granice Wolności Wypowiedzi Przedstawicieli Zawodów Prawniczych'' pod red. Artura Biłgorajskiego (LEX a Wolters Kluwer Business, Warszawa 2015, str. 13).

Odnosząc się do zarzutu wadliwej interpretacji, z którym spotkałem się także w skierowanym do mnie piśmie Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Lex Super Omnia z dnia 10 grudnia 2018 r. zaznaczam, że nie potraktowałem woli udziału prokuratorów w projekcie jako działalności zarobkowej, lecz jako „inne zajęcie”, o którym mowa w art. 103 § 4 ustawy - Prawo o prokuraturze. Ocena ta była zgodna z intencją, jaka wynika z zawiadomień złożonych w dniach 08, 13 15 listopada 2018 r. przez podległych prokuratorów.

Mając na uwadze, że niepodejmowanie dodatkowych zajęć przez prokuratorów jest zasadą od lat panującą w prokuraturze, a podejmowanie takowych zajęć może nastąpić jedynie przy zachowaniu określonych rygorów, nie znajduję podstaw do przypisania pierwszeństwa swobody wypowiedzi prokuratora w ramach realizacji celów statutowych stowarzyszenia którego jest członkiem, przed ustawowym obowiązkiem prokuratora do zapewnienia zaufania do jego bezstronności.

Przekazując powyższe pragnę zaznaczyć również, żc nie jestem inicjatorem nagłośnienia przez media faktu wyrażenia przez mnie przedmiotowych sprzeciwów. Mając na uwadze fakt, że zostały one sporządzone w dniu 17 listopada 2018r. (sobota pracująca) w godzinach popołudniowych, zaś kopia mojej decyzji pojawiła się w mediach społecznościowych w dniu 19 listopada 2019 na profilu członka zarządu Stowarzyszenia im. Prof. Zbigniewa Hołdy, niezasadny jest argument wywoh"vvania podjętymi decyzjami tzw. ”efektu mrożącego”.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę nieodpowiedniej reakcji policjantów w Łodzi na zgłoszenie przez młodą kobietę usiłowania gwałtu i pobicia

Data: 2019-02-27

Sprawa została opisana w mediach społecznościowych i w „Gazecie Wyborczej” 27 lutego. Rzecznik poprosił Komendanta Miejskiego Policji w Łodzi o informacje o ustaleniach i podjętych działaniach.

Zgodnie z ustawą o RPO (art. 17) instytucja, do której zwraca się Rzecznik, ma obowiązek z nim współdziałać i udzielać żądanych informacji.

II.519.204.2019

Rzecznik przyjrzy się "dyscyplinarce" prokuratorów od sprawy fałszowania list wyborczych Młodzieży Wszechpolskiej

Data: 2019-02-20
  • Media informują o postępowaniu dyscyplinarnym wobec prokuratorów prowadzących śledztwo ws. sfałszowania podpisów na listach wyborczych Komitetu Wyborców Ruchu Narodowego i ewentualnej roli w tym Adama Andruszkiewicza
  • Rzecznik zdecydował się zbadać sprawę
  • Spytał rzecznika dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego o powody wszczęcia tego postępowania dyscyplinarnego

Sprawę fałszowania w 2014 r. podpisów na listach wyborczych Młodzieży Wszechpolskiej i ewentualnego udziału w tym  Adama Andruszkiewicza, ówczesnego szefa MW, a obecnie wiceministra cyfryzacji, przedstawił "Superwizjer” TVN.

Po tym rzeczniczka Prokuratury Krajowej poinformowała, że trwa postępowanie dyscyplinarne dotyczące zbyt opieszałego prowadzenia przez białostockich prokuratorów śledztwa w sprawie.  Postępowanie  miało zostać wszczęte po kontroli Prokuratury Krajowej, która zarzuciła prowadzącym śledztwo, że robili to „nieudolnie i opieszale” [1].

W związku z wątpliwości co do zakresu postępowania dyscyplinarnego Rzecznik podjął  sprawę. Zwrócił się  do rzecznika dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego  Jacka Radoniewicza o wyjaśnienie, jakie przesłanki przemawiały za wszczęciem postępowania dyscyplinarnego wobec prokuratorów.

VII.519.1.2019

[1] Por. „Prokuratura Krajowa zabiera głos po reportażu "Superwizjera". Jest postępowanie dyscyplinarne”, http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24445319,prokuratura-krajowa-zabiera-glos-po-reportazu-superwizjera.html, oraz „Postępowanie dyscyplinarne ws. śledztwa z Andruszkiewiczem w tle. Chodzi o fałszerstwa”,  https://natemat.pl/263553,prokuratura-postepowanie-dyscyplinarne-ws-sled..., data ostatniego dostępu: 13.02.2019 r. 

 

 

Aresztowana przez kilka miesięcy nie miała kontaktów z obrońcą i rodziną. RPO: jej skarga zasadna

Data: 2019-02-18
  • Aresztowana kobieta przez kilka miesięcy była pozbawiona możliwości kontaktu z obrońcą i rodziną za pomocą samoinkasującego aparatu telefonicznego
  • Było to dla niej tym bardziej dolegliwe, że w tym czasie zmarł jej partner, ojciec ich syna 
  • RPO uznał jej skargę za zasadną; wskazał na naruszenie prawa do humanitarnego traktowania i życia rodzinnego.
  • Rzecznik wystąpił do właściwej prokuratury o zapewnienie prawa aresztowanych do kontaktów z obrońcą od podczątku postępowania

W ocenie RPO okresy, w których prokuratura rozpatrywała wnioski kobiety o kontakt z najbliższymi były długie, a wymagały przecież pilnej reakcji w obliczu rodzinnej tragedii. Od momentu aresztowania do dnia uznania zażalenia i umożliwienia kontaktów telefonicznych z obrońcą minęło pięć miesięcy, w których trakcie skarżąca pozbawiona była szansy na sprawną i efektywną realizację swojego prawa do obrony. Korzystanie z prawa do kontaktów z obrońcą podczas widzeń było dla niej dodatkowo kosztowne, przez co kontakty te były rzadkie.

Pierwsze wnioski o kontakt telefoniczny z matką, partnerem i obrońcą kobieta skierowała do prokuratury 17 lipca 2017 r. i 16 sierpnia 2017 r. (odpowiedź sformułowano 29 sierpnia 2017 r.). W okresie wrzesień-październik 2017 r. kierowała ponowne wnioski w sprawie umożliwienia kontaktu telefonicznego z obrońcą i matką oraz kontaktu telefonicznego i widzeń z partnerem, a po jego śmierci - także z synem. Opisywała szczególne okoliczności swej sytuacji, związane ze stanem zdrowia matki, a później śmiercią partnera. Wskazywała, że jej pisma pozostają bez odpowiedzi.

Dla skarżącej szczególnie dotkliwa była niemożność skontaktowania się z synem i okazania mu wsparcia po śmierci ojca. Na pozytywne rozpatrzenie pierwszego wniosku o widzenie z synem po śmierci partnera skarżąca czekała ponad dwa miesiące. Zgodę na to widzenie wydano 1 grudnia 2017 r. Tymczasem 8 grudnia 2017 r. skarżąca została zwolniona z aresztu śledczego. Zgodę wydano zatem po długim okresie oczekiwania i na kilka dni przed zwolnieniem.

W opinii RPO najważniejsza z punktu widzenia ochrony praw obywateli jest zagwarantowanie prawa do obrony od pierwszych chwil postępowania oraz zapewnienie, że kontakty z obrońcą nie będą w żaden sposób ograniczane. Rzecznik przyznał, że jeśli prokurator ma informacje, iż obrońca wykorzystuje kontakt telefoniczny z aresztowanym do utrudniania postępowania karnego czy też popełnienia przestępstwa, to brak zgody na rozmowę telefoniczną należy uznać za uzasadniony. Należy jednak mieć na uwadze, że adwokaci i radcowie to zawody zaufania publicznego i trzeba przyjmować, że ich działania są zgodne z prawem.

W sprawie skarżącej prokuratura nie informowała jednak odpowiedniej Okręgowej Rady Adwokackiej lub Okręgowej Izby Radców Prawnych o takich podejrzeniach wobec adwokatów, z którymi skarżąca chciała się porozumiewać telefonicznie. W prokuratorskich zarządzeniach nie ma też szczegółowych uzasadnień wskazujących na okoliczności ewentualnego braku zaufania do adwokatów wskazanych przez kobietę.

Na dalszym etapie postępowania zażalenie uwzględniono, a skarżąca uzyskała możliwość telefonicznego kontaktowania się z obrońcą. Tymczasem zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z  22 grudnia 2016 r. w sprawie regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonywania tymczasowego aresztowania, zarządzenie o zgodzie na korzystanie z aparatu telefonicznego przez aresztowanego dla kontaktu z obrońcą - a w szczególnie uzasadnionych przypadkach także z osobą najbliższą - jest wydawane bezzwłocznie.

RPO podkreślił, że skarżąca znajdowała się w kryzysie psychicznym i niezwykle trudnej sytuacji osobistej, potęgowanej troską o syna, który utracił ojca. Niepełna realizacja prawa do obrony - wyrażająca się w początkowej odmowie kontaktów telefonicznych z obrońcą - oraz brak możliwości kontaktu z osobami najbliższymi w obliczu śmierci partnera, a także długi czas niepewności co do zgody na kontakty, budzi obawy o naruszenie zasady humanitaryzmu.

Dlatego Rzecznik zwrócił się Prokuratora Rejonowego o podjęcie działań w celu zapewnienia aresztowanym, tam gdzie to tylko możliwe, kontaktu telefonicznego z obrońcą od najwcześniejszych etapów postępowania. Wystąpił też o zadbanie, by decyzje ws. zgody na kontakty z osobami najbliższymi, zwłaszcza pozostającymi w trudnej i wymagającej pilnej reakcji sytuacji losowej, podejmowano bezzwłocznie. Chodzi o to, aby zapobiec obawie nieposzanowania prawa osoby tymczasowo aresztowanej do humanitarnego traktowania oraz prawa do życia rodzinnego.

IX.517.2780.2017

W TVP Info zdyskredytowano działalność założyciela Stowarzyszenia „Nigdy więcej”. Rzecznik pisze do KRRiT

Data: 2019-02-14
  • TVP Info zdyskredytowała dr. hab. Rafała Pankowskiego, współzałożyciela Stowarzyszenia „Nigdy więcej”, które przeciwdziała nienawiści rasowej, ksenofobii i innym formom nietolerancji
  • RPO poprosił przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o zbadanie sprawy

W programie „W tyle wizji” TVP Info z 24 stycznia 2019 r. Rafał Ziemkiewicz powiedział: „Będzie mowa nienawiści teraz. Pan Pankowski jest jedną z najbardziej nikczemnych person, z jaką się w życiu zetknąłem. (...) Mówimy o człowieku, który żyje z tego, że (..) oskarża Polaków o faszyzm. Jeździ po całym świecie i opowiada kocopały o polskim antysemityzmie”.

Wykładowca akademicki dr hab. Rafał Pankowski jest współzałożycielem Stowarzyszenia „Nigdy więcej” i koordynatorem Centrum Monitorowania Rasizmu w Europie Wschodniej. Jego kariera naukowa i zawodowa związana jest z badaniem przyczyn rasizmu i  poszukiwaniem skutecznych metod przeciwdziałania temu zjawisku. Organizuje m.in. liczne akcje społeczne, których celem jest podnoszenie poziomu wiedzy na temat różnic kulturowych. W ocenie Rzecznika działalność  Rafała  Pankowskiego zasługuje na najwyższe uznanie, o czym świadczy przyznanie mu w 2017 r. odznaki honorowej RPO „Za zasługi dla ochrony praw człowieka”.

Wypowiedź z TVP Info, niepodparta żadnymi materiałami ani odwołaniami do wypowiedzi Rafała Pankowskiego, mogła zostać odebrana jako dyskredytowanie jego działalności, a szerzej jako dyskredytowanie działań na rzecz walki z rasizmem i antysemityzmem w Polsce w ogóle. Słowa te w sposób budzący wątpliwości z punktu widzenia misji mediów publicznych bagatelizują również bardzo niebezpieczne dla życia społecznego zjawiska, jakimi są mowa nienawiści i antysemityzm.

Rzecznik Praw Obywatelskich w pełni uznaje znaczenie wolności słowa i wypowiedzi, jako jednej z podstawowych wolności w społeczeństwie obywatelskim i demokratycznym państwie prawnym. Ma też świadomość specyficznego charakteru programu  „W tyle wizji”. Oczywiste jest również prawo do krytycznych ocen działalności osób publicznych i wyrażanie ich także za pomocą ostrych środków. Niewątpliwie w ramach art. 54 Konstytucji mieści się prawo do wypowiedzi o charakterze satyrycznym i karykaturalnym, które ze swej natury charakteryzują się przesadą i ironią.

W orzecznictwie sądów przyjmuje się, że wprawdzie satyryczna forma wypowiedzi pozwala na użycie bardziej dosadnych środków wyrazów, jednak nie może być wykorzystywana do krytyki w sposób, który narusza dobra osobiste krytykowanego (wyrok SN z  5 listopada 2008 r., sygn. akt I CSK 164/08). W ocenie SN satyryczny charakter utworu stanowi istotną, ale niewystarczającą przesłankę wyłączenia bezprawności działania autora, ponieważ w utworach o takim charakterze możliwe jest także przekroczenie dopuszczalnych granic satyry (wyrok SN z 20 czerwca 2001 r., sygn. akt I CKN 1135/98). Nawet opublikowanie materiału bezspornie ujętego w formie utworu satyrycznego podlega ochronie prawnej wynikającej z art. 41 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe  tylko wówczas, gdy służy osiągnięciu celów wskazanych w tym przepisie. Chodzi o prawa obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej, a krytyka jest rzeczowa i rzetelna (wyrok SN z 19 maja 2011 r., sygn. akt I CSK 497/10). 

Zgodnie zaś z art. 18 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw  i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość. Szczególne obowiązki spoczywają tu na mediach publicznych, których programy powinny sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego KRRiT Witolda Kołodziejskiego o zbadanie sprawy, w ramach konstytucyjnych i ustawowych kompetencji Rady.

VII.564.11.2019

100 tys. kamer na ulicach Krakowa? A co z prawem do prywatności?

Data: 2019-02-12
  • Mieszkańców Krakowa zaniepokoił pomysł umieszczenia przez miasto 3500 kamer w dzielnicy Prądnik Czerwony, a docelowo - 100 000 kamer w całym mieście.
  • W taki sposób Kraków chce walczyć z przestępczością – jednak przy okazji naruszy prywatność mieszkańców wprowadzając totalną obserwację: o każdym będzie można powiedzieć, kiedy, z kim i gdzie konkretnie przebywał w miejscu publicznym
  • RPO napisał o tym do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego:

- Na stronie inicjatora projektu radnego Miasta Krakowa, Łukasza Wantucha można przeczytać, że celem systemu kamer jest „redukcja przestępczości pospolitej praktycznie do zera (funkcja dowodowa, pomocy i prewencji)” oraz „zlikwidowanie problemu z zaginięciami osób oraz zwiększenie bezpieczeństwa policjantów i strażników miejskich podczas interwencji w miejscach publicznych” - piesze zastępcza RPO Stanisław Trociuk. Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża jednak zaniepokojenie skutkami stałej - praktycznie totalnej - obserwacji każdego miejsca w przestrzeni publicznej.

Musimy pamiętać, że prywatność jednostki jest wartością chronioną konstytucyjnie oraz przez unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, które do tego wprowadziło zasadę minimalizacji danych (muszą być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane).

Nie ma pewności, czy zasadę tę zrealizuje pomysł 100 tys. kamer w Krakowie: każdy z mieszkańców będzie przecież obserwowany w miejscach publicznych. Kamery zarejestrują, gdzie, z kim i kiedy przebywał.

Jak zauważył Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych podejmując decyzję o wprowadzeniu monitoringu, administrator musi pamiętać o przeprowadzeniu oceny skutków dla ochrony danych.

VII.501.13.2019

Otwartość TVP nie polega na tym, że każdy, kto myśli, że ma coś do powiedzenia społeczeństwu, może oczekiwać udostępnienia anteny. Prezes TVP do RPO o "czarnej liście"

Data: 2019-02-08
  • Zarząd TVP nie polecał sporządzenia jakiejkolwiek „czarnej listy"; gdyby takie listy powstawały w redakcjach, wobec odpowiedzialnych wyciągnięto by konsekwencje służbowe - zapewnia prezes TVP Jacek Kurski 
  • Latem 2018 r. media obiegła informacja o „czarnej liście” dziennikarzy, ekspertów i polityków, którzy nie mogą być zapraszani do mediów publicznych
  • RPO poprosił wtedy prezesa TVP Jacka Kurskiego o wyjaśnienia. Odpowiedź dostał dopiero teraz
  • Otwartość TVP nie może polegać na tym, że każdy kto myśli, że ma coś do powiedzenia społeczeństwu, może oczekiwać udostępnienia anteny – podkreślił Jacek Kurski

Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich latem 2018 r. powziął informację o możliwym istnieniu „czarnej listy” dziennikarzy, ekspertów, polityków, którzy nie mogą być zapraszani do mediów publicznych. Informacja ta, chociażby ze względu na osobę publicznie ją prezentującą, wymagała wyjaśnienia[1]. Dlatego 8 sierpnia 2018 r. Rzecznik poprosił prezesa TVP Jacka Kurskiego o wyjaśnienia. Wobec braku odpowiedzi, pod koniec stycznia 2019 r. Rzecznik ponowił swą prośbę. 

Argumenty RPO

W piśmie do prezesa TVP Adam Bodnar wskazywał na konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych. Ich elementem jest obowiązek prezentowania treści o pluralistycznym charakterze (zasada pluralizmu). Zasada ta nie odnosi się wyłącznie do pluralizmu własności mediów (tzw. pluralizm zewnętrzny), ale również do różnorodności przekazywanych informacji (pluralizm wewnętrzny).

Zgodnie z art. 14 Konstytucji, Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Według art. 54 Konstytucji, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

Wolności te odnoszą się zarówno do mediów prywatnych, jak i do publicznej radiofonii i telewizji. Media publiczne stanowić powinny instytucjonalną gwarancję wolności wypowiedzi i pluralizmu środków przekazu społecznego. Aby tę funkcję spełniać, muszą jednak cechować się niezależnością, zarówno od interesów politycznych, jak i gospodarczych, pozwalającą na zachowanie wewnętrznego pluralizmu.

Przestrzeganie zasady pluralizmu wewnętrznego, a więc przekazywanie społeczeństwu różnorodnych informacji – w tym poglądów kontrowersyjnych, czy skłaniających do dyskusji społecznej – ma istotny wpływ na jakość prezentowanych informacji i jest warunkiem wypełniania misji.

Następstwa braku pluralizmu w mediach są bardzo groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, ponieważ bezpośrednio przekładają się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie.

Publiczna telewizja zobowiązana jest oferować społeczeństwu zróżnicowane programy, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością (art. 21 ust. 1 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji). W związku z tym programy telewizji publicznej powinny m.in. umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej (art. 21 ust. 2 pkt 4 ustawy o radiofonii i telewizji). Wykluczenie możliwości udziału określonych osób w audycjach telewizji publicznej musiałoby w związku z tym zostać uznane za naruszenie tych obowiązków.

Standardy europejskie

Art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności  stanowi o prawie do wolności wyrażania opinii, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznaje tą wolność za niezbędny fundament społeczeństwa demokratycznego i warunek rozwoju każdej jednostki. ETPCz konsekwentnie  stwierdza, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki. Prasa ma nie tylko za zadanie przekazywanie informacji i idei – społeczeństwo ma też prawo do ich otrzymywania.

W wyroku z 17 września 2009 r. w sprawie Manole i in. przeciwko Mołdawii ETPCz stwierdził, że „państwo, jako najwyższy gwarant pluralizmu, musi zapewnić, poprzez prawo i praktykę, że publiczność ma za pośrednictwem telewizji i radia dostęp do niezależnej i rzetelnej informacji, oraz do spektrum opinii i komentarzy, odzwierciedlających m.in. różnorodność perspektyw politycznych w kraju oraz że dziennikarze i inni pracownicy mediów audiowizualnych nie są powstrzymywani od przekazywania takich informacji i komentarzy”.

Z wyroku tego wynika obowiązek władz mediów publicznych zagwarantowania dziennikarzom możliwości wykonywania swojej pracy bez nacisków; powinny powstrzymać się od niepotrzebnej ingerencji w przekazywane treści. Władze publicznego medium nie mogą prowadzić polityki kadrowej zmierzającej do tego, aby na jego antenie prezentowane było stanowisko pewnej tylko grupy politycznej, społecznej czy religijnej.

Również prawo Unii Europejskiej uwzględnia znaczenie niezależności mediów. W art. 11 ust. 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej wyrażono zasadę pluralizmu. Rekomendacje Komitetu Ministrów Rady Europy z 15 lutego 2012 r. w sprawie zarządzania mediami publicznymi przewidują, iż wydawcy programów w mediach publicznych powinni cieszyć się niezależnością edytorską. Oznacza to, że zarząd mediów publicznych nie powinien ingerować w niezależność redakcyjną, w szczególności podejmować decyzji co do zakresu tematycznego programu czy zapraszanych gości.

Odpowiedź prezesa TVP

Swą odpowiedź Jacek Kurski zaczął od informacji, że polecił prawnikom TVP przeanalizowanie sprawy wpisu o istnieniu  „czarnej listy” pod kątem ewentualnego podjęcia kroków procesowych wobc jego autora. - Gdyby bowiem sprawa była skierowana do sądu, z pewnością Pan jako Rzecznik Praw Obywatelskich nie miałby wątpliwości, że zostanie ona należycie wyjaśniona rozstrzygnięciem niezawisłego sądu - napisał.

Przypomniał, że już wcześniej służby prasowe TVP oświadczyły, że u publicznego nadawcy nie ma żadnej „czarnej listy” . - Oczywiście mogę również potwierdzić, że  Zarząd TVP S.A. nie sporządził, nie wdrożył, ani nie polecił sporządzić i wdrożyć jakiejkolwiek „czarnej listy” osób zapraszanych do TVP – głosi list prezesa.

Podkreślił, że gdyby podlegli pracownicy w istotny sposób wykroczyli poza standardy dziennikarskie i na jakimkolwiek poziomie zarządzania lub w redakcjach powstawałyby jakiekolwiek „czarne listy”, motywowane osobistym stosunkiem do osób lub względami politycznymi, reakcja Zarządu byłaby natychmiastowa, a w stosunku do odpowiedzialnych wyciągnięte zostałyby konsekwencje służbowe. 

Jacek Kurski dodał, że z wielkim zainteresowaniem zapoznał się z wywodem RPO dotyczącym podstaw prawnych koniecznych dla zachowania pluralizmu, wolności mediów i wolności słowa. - Są to niewątpliwie wolności podstawowe, szczególnie istotne dla rozwoju demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa. W tym zakresie TVP S.A. realizuje swoje zadania w ramach misji publicznej – stwierdził.

Przypomniał, że również jego dotknęła sytuacja ograniczenia zasady wolności słowa,  gdy „jeden z potężnych koncernów medialnych wytaczając mi proces, z pomocą polskich sędziów i przy bierności osób oraz instytucji odpowiedzialnych za ochronę praw obywatelskich, próbował zmusić mnie do zaprzestania krytyki jednego z wydawanych przez ten koncern tytułów”. Dodał, że jego  prawa zostały dostrzeżone i przywrócone dopiero w wyniku skargi do ETPC.

- Zapewniam Pana, że tak długo, jak pełnić będę funkcję prezesa TVP S.A., troska o utrzymywanie tych standardów w telewizji publicznej było i jest moim absolutnym priorytetem – oświadczył Jacek Kurski. Podkreślił, że tylko część przytoczonych przez RPO regulacji i orzeczeń adresowana jest do nadawców publicznych - większość adresowana jest do państwa, które dla tych nadawców tworzy otoczenie regulacyjne.

W ocenie prezesa TVP w wielu tych obszarach aktywność Rzecznika byłaby pożądana zwłaszcza w zakresie wyjaśniania społeczeństwu i innym mediom, jak ważne dla demokratycznego pluralistycznego społeczeństwa jest zapewnienie mediom publicznym stabilnego i proporcjonalnego finansowania.  - Bezpardonowe ataki niektórych mediów komercyjnych, ataki różnego rodzaju lobby na każdą próbę uregulowania tej kwestii przez rząd i większość parlamentarną, pozostawały dotychczas bez reakcji Rzecznika Praw Obywatelskich - ocenił.

Jacek Kurski zwrócił też uwagę na „zasadniczą okoliczność, która bywa przedmiotem licznych nieporozumień”. Zapewnił, że w TVP zasada niezależności redakcyjnej była i jest przestrzegana. Oznacza to, że Zarząd spółki nie ustala listy gości programów publicystycznych, tematów rozmów oraz treści emitowanych materiałów.

- Otwartość TVP nie może polegać jednak  na tym, że każdy, kto myśli, że ma coś do powiedzenia społeczeństwu może od publicznego nadawcy oczekiwać, że zostanie mu w tym celu udostępniona antena – napisał prezes TVP. Goście programów, osoby udzielające komentarzy i inni uczestnicy audycji zapraszani są przez stosowne reakcje i redaktorów w związku z posiadaną wiedzą i kompetencjami w zakresie tematu rozmowy lub audycji. Dla audycji produkowanych zewnętrznie decyzje takie najczęściej podejmuje producent. W żadnym z tych przypadków decyzja nie należy do organu zarządzającego nadawcy publicznego. Zarząd nie ingerował i nie zamierza ingerować w te kwestie - zaznaczył Jacek Kurski.

[1]  Istnieje „czarna lista” gości TVP? Cezary Łazarewicz opisuje swoją rozmowę z pracownikiem stacji, z dnia 17 lipca 2018 roku, dostęp: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23682626,tvp-ma-czarna-l...

VII.716.3.2018

 

 


[1]  Istnieje „czarna lista” gości TVP? Cezary Łazarewicz opisuje swoją rozmowę z pracownikiem stacji, z dnia 17 lipca 2018 roku, dostęp: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23682626,tvp-ma-czarna-l...

 

 






Co Inspekcja Pracy ustaliła w sprawie zasad zatrudnienia stewardess i stewardów przez Ryanair w Polsce?

Data: 2019-02-05
  • Praca samozatrudnionych członków załóg pokładowych Ryanaira ma cechy charakterystyczne dla stosunku pracy.
  • Członkowie personelu pokładowego wykonują pracę w podporządkowaniu, dla prawa pracy nie ma znaczenia, że podporządkowanie to można też wywieść z prawa lotniczego.
  • Inspekcja ustaliła jednak, że stewardessy i stewardzi pracujący dla Ryanaira nie chcą zamienić samozatrudnienia w umowy o pracę

Po interwencji RPO z września 2018 Główny Inspektor Pracy przeprowadził 31 stycznia 2019 r. wyniki kontroli w spółkach: Ryanair Sun S.A. z oraz Warsaw Aviation.

Okazało się, że Ryanair Sun w ogóle nie zatrudnia członków personelu pokładowego Kompleksową obsługę samolotów zapewnia mu Warsaw Aviation Sp. z o.o. Ta zaś zatrudnia osoby, które zarejestrowały działalność gospodarczą.

Inspektorzy pracy sprawdzili więc, jaki jest charakter stosunków łączących samozatrudnionych członków personelu pokładowego z podmiotem zatrudniającym: czy występują tu cechy stosunku pracy, a warunki umowy potwierdzane są na piśmie.  Okazało się – na podstawie dokumentów, jak i zeznań świadków, że stosunki te mają charakter mieszany (tj. noszą cechy typowe dla stosunku pracy jak i umów cywilnoprawnych).

W ocenie inspektorów pracy przeważają cechy charakterystyczne dla stosunku pracy.

Kontrolujący stoją na stanowisku, że członkowie personelu pokładowego wykonują pracę w podporządkowaniu (które jest jednym z najbardziej typowych elementów stosunku pracy). Według inspektorów pracy bez znaczenia jest fakt, że procedury, które przewidują pracę w podporządkowaniu, w znacznej części wynikają z prawa lotniczego.

Kontrolujący stwierdzili też, że w zakresie planowania czasu pracy obowiązują pewne ograniczenia, które niekorzystnie kształtują pozycję osób samozatrudnionych.

Inspektorzy po rozmowie z samozatrudnionymi stwierdzili jednak, że nie chcą oni umów o pracę.

W przypadku Ryanair Designated Activity Company Sp. z o.o. okazało się, że spółka ta zatrudnia personel pokładowy na podstawie umów o pracę z pracodawcą irlandzkim - Ryanair D.A.C. – na podstawie prawa irlandzkiego. Z dniem 8 grudnia 2018 r. irlandzki Ryanair zakończył operacje lotnicze z polskich baz w ramach certyfikatu przewoźnika lotniczego wydanego przez irlandzki nadzór lotniczy.

III.7041.11.2018

Rzecznik pyta policję o incydent pod gmachem TVP

Data: 2019-02-05
  • RPO pyta policję o przebieg incydentu pod gmachem TVP, gdy grupa osób zablokowała samochód Magdaleny Ogórek, kierując wobec nie groźby i wyzwiska
  • Rzecznik prosi też o informacje o interwencji policjantów wobec tych osób, w tym - ile osób wylegitymowano i jakie podjęto wobec nich czynności

W piśmie do komendanta stołecznego policji nadinsp. Paweła Dobrodzieja Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował o podjęciu z urzędu sprawy zdarzenia pod siedzibą TVP 2 lutego 2019 r. Grupa osób zablokowała wtedy auto dziennikarki Magdaleny Ogórek, uniemożliwiając jej wyjazd i kierując wobec niej groźby i wyzwiska.

W związku z tym Rzecznik poprosił stołeczną policję o udzielenie informacji o ustalonym przebiegu tego zdarzenia oraz interwencji funkcjonariuszy wobec osób blokujących auto Magdaleny Ogórek, w szczególności ile osób wylegitymowano i jakie podjęto wobec nich czynności.

II.519.114.2019

URE zakłada, że Innogy obniży ceny prądu

Data: 2019-02-05
  • Innogy powinna zmienić stawki za prąd do końca I kwartału z mocą od początku roku
  • Spółka nie jest zobowiązana do przedstawiania swoich taryf do zatwierdzenia Urzędowi Regulacji Energetyki, jednak do zmiany stawek zobowiązała ją ustawa z 28 grudnia 2018 r.
  • Na podjęcie działań Innogy miała czas do 30 stycznia i już zapowiedziała, że to zrobi

Informacje te przekazał Rzecznikowi 30 stycznia 2019 r. prezes URE. Do RPO pisali ludzie zaniepokojeni wysokością opłat za energię. Dlatego URE czeka na ruch ze strony spółki. Zdaje sobie sprawę z zaniepokojenia odbiorców prądu, którzy – mimo zapowiedzi władz - dostali w styczniu wyższe rachunki.

Rzeczywiście, 30 stycznia Innogy ogłosiła komunikat:

Innogy Polska S.A. pragnie poinformować, że zgodnie z Ustawą o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw, Zarząd spółki podjął decyzję o przywróceniu w taryfach cen i stawek opłat za energię elektryczną do poziomu obowiązującego w dniu 30.06.2018 roku.

Nowe taryfy opublikowane w dniu 30.01.2019 roku na stronie www.innogy.pl znajdą zastosowanie w rozliczeniach z odbiorcami. Nowe ceny i stawki opłat za energię elektryczną zostaną uwzględnione w rozliczeniach automatycznie, dzięki czemu Klienci innogy Polska S.A. nie muszą podejmować żadnych dodatkowych czynności, by zachować ciągłość dostaw energii do swojego domu lub przedsiębiorstwa.

Klienci innogy Polska S.A. są uprzejmie proszeni o regulowanie płatności zgodnie z otrzymywanymi dokumentami rozliczeniowymi. innogy Polska S.A. dokłada wszelkich starań, by Klienci otrzymali faktury za zużycie energii elektrycznej zgodnie z obowiązującymi cenami i stawkami opłat. Ewentualne różnice w rozliczeniach wynikające ze zmiany cen i stawek opłat będą uwzględniane w fakturze wystawianej na zakończenie okresu rozliczeniowego.

https://www.innogy.pl/pl/dla-mediow/2019/informacja-dla-klientow-innogy-...

IV.7215.6.2019.

Głośne całonocne imprezy w sąsiedztwie domu. SKO uchyliło decyzję starosty o zmniejszeniu hałasu

Data: 2019-02-05
  • Całonocne, huczne imprezy w obiekcie hotelarsko-restauracyjnym spowodowały nerwicę u mieszkającego w pobliżu małżeństwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od starosty wszczęcia postępowania administracyjnego, aby takie imprezy nie odbywały się w nocy
  • Prawo o ochronie środowiska pozwala ograniczyć negatywny wpływ czyjejś działalności na środowisko i zdrowie ludzi - również psychiczne 
  • Starosta zobowiązał właściciela obiektu do zmniejszenia hałasu, ale decyzję tę uchyliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze i zwróciło mu sprawę

Małżonkowie mieszkający w sąsiedztwie wybudowanego w 2007/2008 kompleksu w woj. łódzkim (w którego skład wchodzą restauracja, hotel, domki kempingowe) skarżą się na hałas i głośne zachowanie gości. Szczególnie uciążliwe są trwające przez całe noce imprezy okolicznościowe.

Sąsiedzi wytoczyli właścicielowi obiektu proces cywilny za krzywdę wywołaną jego działalnością. Przedłożyli sądowi opinię sądowo-psychiatryczną, z której wynikało, że cierpią na nerwice, których źródłem jest działalność obiektu. Opinia podkreślała, że leczenie nerwic jest mało skuteczne, jeśli utrzymuje się czynnik stresowy - hałas i zachowanie biesiadników. Małżonkowie proces wygrali, ale imprezy trwają nadal.

Wniosek RPO do starosty

Korzystając z ustawowych uprawnień, Rzecznik wniósł w kwietniu 2018 r. do miejscowego starosty o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie. Zdaniem Adama Bodnara właściwą decyzją starosty powinno być orzeczenie o nieorganizowaniu nocnych imprez.

Rzecznik powołał się na przepisy Prawa o ochronie środowiska. Określa ono m.in. zasady odpowiedzialności tego, kto oddziałuje na środowisko, w tym na zdrowie ludzi. Jeśli jakaś działalność ma na to negatywny wpływ, organ administracji może nakazać ograniczenie takich działań.

W lutym 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny uznał w jednej ze spraw dotyczących negatywnego oddziaływania składowiska odpadów na zdrowie ludzi, że pod tym pojęciem należy rozumieć nie tylko zdrowie fizyczne, ale także psychiczne. Ten precedensowy wyrok umożliwił wniosek do starosty.

O tym, że wystąpił negatywny skutek zdrowotny u małżonków, świadczą - załączone we wniosku RPO - uzasadnienie wyroku sądu w ich procesie przeciw właścicielowi oraz opinia sądowo-psychiatryczna.

We wniosku Rzecznik wskazał także, że podczas postępowania w związku z zezwoleniem na budowę obiektu mogło dojść do naruszenia praw małżonków. Stwierdzono bowiem wtedy, że obszar oddziaływania inwestycji zamknie się w granicach działki, na której znajduje się kompleks. Oznaczało to, że małżonkom nie przysługiwało prawo bycia stroną postępowania. W świetle faktycznego oddziaływania inwestycji, powyższe stwierdzenie budzi oczywiste wątpliwości - podkreślił Adam Bodnar.

Starosta wszczął postępowanie. W październiku 2018 r. zobowiązał właściciela obiektu do ograniczenia emisji hałasu do poziomu nie przekraczającego poziomów określonych we wcześniejszej decyzji starosty z 2016 r. W porze dziennej było to 50 dB, a w nocnej – 40 dB. Starosta wskazał na uzupełniający charakter swej decyzji wobec postępowania przeprowadzonego w tej sprawie w 2016 r. – gdy stwierdzono szkodliwy wpływ hałasu na sąsiadów.

SKO zwróciło sprawę staroście  

28 grudnia 2018 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uwzględniło odwołanie właściciela obiektu. Decyzję starosty z października 2018 r. uchyliło, a sprawę zwróciło staroście.

W uzasadnieniu rozstrzygnięcia SKO podkreślono, że starosta nie przeprowadził wymaganego prawem postępowania dowodowego w sprawie (jak np. zeznania  świadków, opinie biegłych, oględziny). Nie podjął żadnych działań mających na celu weryfikację, czy właściciel obiektu faktycznie przestrzega dopuszczalnych poziomów hałasu określonych w 2016 r. W ocenie SKO decyzja z października 2018 r. stanowi nie uzupełnienie decyzji z 2016 r., ale tylko jej powtórzenie, a to nie spełnia wymogów postępowania.

SKO zaznaczyło, że jeśli po przeprowadzeniu postępowania dowodowego starosta uzna szkodliwość negatywnego oddziaływania obiektu na środowisko, może zobowiązać właściciela np. do nakazu zamontowania ekranu akustycznego. Ponadto może nałożyć grzywnę w celu przymuszenia do wykonania decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu.

Od decyzji SKO starosta może się odwołać do sądu administracyjnego.

V.7203.272.2016

Nawoływanie do nienawiści pod bramą muzeum Auschwitz. RPO podjął sprawę

Data: 2019-02-04
  • Rzecznik zajął się z urzędu sprawą nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych przed bramą muzeum Auschwitz-Birkenau podczas obchodów 74. rocznicy wyzwolenia obozu
  • Spytał wojewodę, prezydenta Oświęcimia oraz tamtejszego komendanta policji  o podjęte działania
  • RPO będzie na bieżąco monitorował prawidłowość działania organów państwowych

Jak podawały media, 27 stycznia 2019 r. podczas manifestacji środowisk narodowych  w Oświęcimiu publicznie nawoływano do eksterminacji osób narodowości żydowskiej.

Zgodnie z ustawą z 7 maja 1999 r. o ochronie terenów byłych hitlerowskich obozów zagłady,  podlegają one szczególnej ochronie. Również odbycie zgromadzenia na takim terenie lub w jego strefie ochronnej regulowane jest w szczególny sposób.

W związku ze sprzecznymi informacjami prasowymi co do pozwolenia na przebieg manifestacji, Rzecznik zwrócił się do Wojewody Małopolskiego, Prezydenta Oświęcimia oraz Komendanta Powiatowego Policji o informacje o działaniach podjętych w związku z tym zdarzeniem.

Ponadto Rzecznik poinformował Piotra Cywińskiego, dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau o wszczętym postępowaniu wyjaśniającym.   

Aktualizacja 11.02.2019

Z informacji przekazanych przez Dyrekcję Muzeum wynika, iż na teren Miejsca Pamięci weszła grupa uczestników rzekomo rozwiązanej demonstracji, aby - zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami - upamiętnić ofiary niemieckiego obozu Auschwitz pod Ścianą Śmierci.

Z publicznie dostępnej dokumentacji wynika, iż oficjalnie rozwiązanie manifestacji służyło wyłącznie wprowadzeniu w błąd przedstawicieli Muzeum. Grupa bowiem nie miała zgody Wojewody Małopolskiego oraz dyrekcji Muzeum na demonstrację na chronionym terenie Pomnika Zagłady.

Już na terenie Muzeum grupa podjęła kontynuację manifestacji bez wymaganych pozwoleń. Nie spotkało się to z reakcją obecnych na terenie Muzeum funkcjonariuszy policji.

Ze względu na zaistniałą sytuację Muzeum samodzielnie podjęło decyzję o czasowym zamknięciu wejścia na teren, jednak - aby nie dopuścić do eskalacji napięcia, które mogło stanowić potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa osób na terenie Miejsca Pamięci, grupa pod eskortą Straży Muzealnej została przeprowadzona na dziedziniec bloku 11.

W związku z zaistniałą sytuacją Muzeum 31 stycznia Muzeum złożyło Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. 

BPK.519.7.2019

 

 

 

 

Policyjna lekcja prawa dostępu do informacji publicznej

Data: 2019-01-29
  • Uczniowie dostali zadanie z WOS złożenia wniosków o dostęp do informacji publicznej. Złożyli ich siedem do policji, która uznała, że to dezorganizuje jej pracę
  • Według komendy zebranie danych wymagało dużego  nakładu pracy, z uszczerbkiem dla innych obowiązków funkcjonariuszy
  • Policja uznała, że szkoła lub też klasa mogła złożyć jeden wniosek o informację – chodziło o liczbę zabójstw na Mokotowie

Nauczycielka chciała nauczyć uczniów, jak uzyskuje się informację publiczną. Dostali więc zadanie z WOS, by uzyskać dane dotyczące liczby zabójstw w dzielnicy w latach 2013-2018 i porównanie do ogólnej ich liczby w całym kraju. Pracę wykonało siedmiu uczniów.

Jak wynikało z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II wysłała do technikum pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej.

Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

Komenda uznała informację o liczbie zabójstw za tzw. informację przetworzoną (czyli taką, którą dopiero trzeba wydobyć z istniejących danych).  Zgodnie ustawą o dostępie do informacji publicznej warunkiem uzyskania informacji przetworzonej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". Wezwała więc ucznia do wskazania takiego interesu. Uznała też działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

Rzecznika zdziwiło, że liczbę zabójstw policja traktuje jako informację przetworzoną. - Policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno więc uznać, że dane dotyczące liczby zabójstw w określonym czasie stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – napisał Rzecznik do komendanta.

Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

Odpowiedź KRP

Komendant rejonowy policji odpowiedział, że z uwagi na cele edukacyjne, udzielono informacji o liczbie zabójstw w latach 2013-2018 (z rozbiciem na poszczególne lata) zarejestrowanych na terenie działania komendy. Była to informacja prosta i była w posiadaniu komendy.

Jednak dane statystyczne dotyczące liczby zabójstw na terenie całej Polski zamieszczane są - w formie plików do pobrania - na stronie internetowej Komendy Głównej Policji, więc wnioskodawca (uczeń) mógł sobie sam policzyć, jaki procent całości stanowią zabójstwa na Mokotowie.

Tymczasem żeby na pytanie mogła odpowiedzieć sama komenda, musiałaby szczegółowo sprawdzenia zapisów systemu dotyczących poszczególnych spraw w celu ustalenia miejsca popełnienia czynu lub też fizycznego przejrzenia akt sprawy w celu ustalenia tej informacji przez funkcjonariuszy upoważnionych do dostępu do akt sprawy. Następnie konieczne byłoby ustalenie, czy miejsce popełnienia czynu znajduje się w obrębie Mokotowa.

- Podjęcie tego rodzaju czynności wymaga zaangażowania funkcjonariuszy policji z uszczerbkiem dla innych wykonywanych przez nich czynności służbowych – dodano. Dlatego, mając na uwadze prawidłowe działanie jednostki, Komendant Rejonowy Policji Warszawa II zwrócił się do dyrekcji technikum z prośbą o zwrócenie uwagi nauczycielowi, iż kierowanie wniosków o udostępnienie informacji publicznej w celach dydaktycznych - jakkolwiek w założeniu nastawione na budowanie społeczeństwa obywatelskiego - może spowodować dezorganizację pracy policji.

Zdaniem komendanta fakt udzielenia informacji publicznej, choć w trochę odmiennym zakresie niż żądany, umożliwił wnioskodawcy realizację celu,  w jakim wniosek został złożony.  Komendant dodał, że jest pełen uznania dla wszelkich inicjatyw edukacyjnych mających na celu kształtowanie postawy świadomego obywatela. - Jednak należy stwierdzić, że powyższe zadanie mogło zostać zrealizowane w innej formie, np. poprzez ograniczenie liczby wniosków do jednego wniosku o udzielenie informacji sporządzonego przez szkołę lub też klasę, aby nie utrudniało to działań podmiotu, do którego wnioski te skierowano – napisał do RPO.

Wyrok TK

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik  w stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi bowiem wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.1.2019

Rzecznik interweniuje na rzecz poszkodowanych w aferze Getback S.A.

Data: 2019-01-24
  • Ponad 9 tys. osób czuje się poszkodowanych w aferze spółki Getback S.A. Ich straty szacowane są na 2,3 mld zł
  • Skarżą się na brak realnej pomocy ze strony państwa, a zwłaszcza - gwarancji odzyskania środków finansowych
  • Rzecznik pyta przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, czy działania KNF służą ochronie interesów poszkodowanych i czy powoła specjalny zespół w sprawie
  • RPO chce też wiedzieć, jakiego wsparcia poszkodowanym udziela Rzecznik Finansowy

Rzecznik Praw Obywatelskich 6 września 2018 r. spotkał się z członkami Zarządu Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack S.A. Przedstawili oni informacje dotyczące: 

  • sposobu dystrybuowania obligacji spółki GetBack S.A.,
  • sytuacji osób, które nabyły obligacje emitowane przez spółkę,
  • skali problemu (wg Stowarzyszenia poszkodowanych jest ponad 9 tys. indywidualnych obligatariuszy, których straty wynoszą 2,3 mld. zł),
  • działań już podjętych przez Stowarzyszenie oraz organy ścigania i instytucje nadzorujące rynek finansowy, do zadań których należy ochrona klientów tego rynku.

Stowarzyszenie poprosiło Rzecznika o interwencję, bowiem w odczuciu poszkodowanych ich prawa nie są właściwie chronione przez powołane do tego instytucje. Przede wszystkim jednak podnoszą zarzut, że mimo toczących się postępowań nie otrzymali realnej pomocy ze strony państwa, a tym bardziej gwarancji odzyskania środków finansowych odebranych im w wyniku przestępczej działalności instytucji finansowych, zaangażowanych w sprzedaż obligacji spółki GetBack S.A.

W ocenie Zarządu Stowarzyszenia, przyczyn problemów należy upatrywać w tym, że KNF:

  • W latach 2016-2018, mimo wiedzy o tym, że dystrybucja obligacji jest dokonywana przez podmioty, które nie posiadają odpowiednich uprawnień i zezwoleń KNF, nie podjęła działań określonych w ustawie z 21 lipca 2006 r. o nadzorze nad rynkiem finansowym,
  • nie wydała komunikatu, mimo obowiązku wynikającego z ustawy, że podmiotem zaangażowanym w rozprowadzanie obligacji GetBack S.A. jest Idea Bank S.A., który nie posiadał uprawnień do czynności maklerskich, co w konsekwencji powoduje, że wielu nabywców obligacji nie ma świadomości, że jest poszkodowanych,
  • dysponując już w kwietniu 2018 r. wiedzą, że wielu obywateli weszło w posiadanie obligacji GetBack S.A. w wyniku czynów zabronionych, które doprowadziły do niekorzystnego rozporządzenia ich mieniem, zamieściła wpis na listę ostrzeżeń publicznych KNF Idea Banku S.A. dopiero 13 listopada 2018 r. Efektem zwłoki było to, że obligacje nadal sprzedawano klientom nieświadomym utraty płynności finansowej emitenta obligacji.

Zdaniem Stowarzyszenia działania KNF były spóźnione. Dlatego przedstawicieli Stowarzyszenia dziwi fakt, że obecnie KNF odmawia podania do publicznej wiadomości raportu, na którego podstawie doszło do zamieszczenia wpisu na liście ostrzeżeń publicznych KNF dotyczącego Idea Banku S.A. To właśnie w tym raporcie, według Stowarzyszenia, zamieszczono istotne informacje, niezbędne osobom poszkodowanym do odzyskania środków finansowych.

Jak podkreśla Stowarzyszenie, KNF nadal nie podała w trybie dostępu do informacji publicznej listy instytucji finansowych, od których spółka GetBack S.A. skupowała wierzytelności. Stowarzyszenie jest przekonane, że ta informacja byłaby pomocna w ustaleniu sposobu dystrybucji obligacji i liczby osób poszkodowanych.

W ocenie Stowarzyszenia wielu posiadaczy obligacji GetBack S.A. nadal pozostaje w nieświadomości, że dokonali ich zakupu. Obligacje te bowiem nie były nigdzie rejestrowane, a to oznacza, że nie było nad nimi żadnej kontroli. Taka sytuacja powoduje, że nieświadomi obligatariusze nie podejmują działań zmierzających do zminimalizowania strat.

Obawy Stowarzyszenia budzi też czas trwania postępowań wszczętych przez KNF, co w ich odczuciu oddala szanse na odzyskanie środków finansowych zainwestowanych w obligacje. Jak wskazują przedstawiciele Stowarzyszenia, wielu poszkodowanych to osoby starsze, dla których procedura dochodzenia roszczeń jest zbyt skomplikowana. To ta grupa oczekuje przede wszystkim na wsparcie instytucji państwowych, bo zainwestowali w ten produkt - wskutek stosowania wobec nich nieuczciwych praktyk sprzedażowych - niejednokrotnie dorobek życia.

Według Rzecznika współpraca KNF ze Stowarzyszeniem oraz z poszkodowanymi, jak również z Rzecznikiem Finansowym i Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów umożliwia ustalenie nieprawidłowości w dystrybucji obligacji prywatnych przez spółkę GetBack S.A. oraz osoby winne tej sytuacji.

RPO poprosił przewodniczącego KNF Jakuba Jastrzębskiego o odniesienie się do wątpliwości i postulatów Stowarzyszenia. Wystąpił też o poinformowanie, jaki wpływ na sytuację poszkodowanych będą miały ustalenia KNF i czy działania te służą ochronie interesów poszkodowanych obligatariuszy, czy też powinni oni, niezależnie od aktywności KNF, podejmować indywidualnie starania o odzyskanie utraconych środków.

- Przede wszystkim jednak uprzejmie proszę o poinformowanie, czy KNF, wzorem Prokuratury Krajowej, która by wspierać obligatariuszy spółki powołała specjalny zespół cywilny do spraw GetBacku, do zadań którego należy prowadzenie spraw z zakresu prawa cywilnego i administracyjnego związanych z roszczeniami dochodzonymi przez poszkodowanych, rozważa również udzielenie tego rodzaju wsparcia – napisał Rzecznik.

W piśmie do rzecznika finansowego Aleksandry Wiktorow Adam Bodnar przedstawił uwagi Stowarzyszenia, że odpowiada ona na wnioski poszkodowanych o zbadanie indywidualnej sprawy w trybie postępowania interwencyjnego „lakonicznie i zdawkowo”. Samo zaś postępowanie interwencyjne przedłuża się, a sposób prowadzenia spraw nie prowadzi do odzyskania utraconych środków finansowych. RPO poprosił Aleksandrę Wiktorow  o odniesienie się do tych zarzutów.

V.7106.6.2018

Czy przewóz osób z niepełnosprawnościami jest wykonywany prawidłowo?

Data: 2019-01-22

Firma transportowa świadczy usługi dla osób z niepełnosprawnościami na zlecenie Miasta Katowice. Jednak, jak wynika z doniesień prasowych, w grudniu 2018 r. jedna z osób poruszających się na wózku, omal nie wypadła z samochodu, kiedy kierowca z dużą prędkością wjechał na próg zwalniający, a wózek nie był dobrze przymocowany. Poza tym kierowcy firmy transportowej nie chcą wykonywać przewozów wieczorami po godz. 21.00 mimo, że zgodnie ze zleceniem Miasta Katowice usługi powinny być realizowane do godz. 22.00.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprosił o wyjaśnienia Prezydenta Miasta Katowice.

BPK.815.1.2019

Przesłuchanie sędziego Włodzimierza Brazewicza. Interwencja RPO u rzecznika dyscyplinarnego

Data: 2019-01-17
  • Sędzia Włodzimierz Brazewicz został przesłuchany przez rzecznika dyscyplinarnego jako świadek w ramach czynności wyjaśniających zachowania innych sędziów
  • Miało to związek ze  spotkaniem sędziów „o charakterze politycznym”  we wrześniu 2018 r. w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku
  • Na udział w przesłuchaniu nie zezwolono pełnomocnikowi sędziego, bo jak go zapewniano, nie będzie w tej sprawie miał zarzutów
  • Tydzień potem rzecznik dyscyplinarny zobowiązał sędziego Brazewicza by złożył oświadczenie co do nieterminowego sporządzania uzasadnień oraz upublicznienia informacji o wezwaniu go na świadka

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Michała Lasotę o wyjaśnienia w tej sprawie.

Sprawa sędziego Michała Lasoty

Do RPO wpłynęło pismo dotyczące wezwania przez Michała Lasotę sędziego Włodzimierza Brazewicza w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających „w związku z pochodzącą z mediów informacją dotycząca udziału 28 września 2018 roku w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, sędziów w spotkaniu o charakterze politycznym z udziałem polityków, w tym polityków biorących udział w wyborach samorządowych”.

Sędziego przesłuchano w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających dotyczących zachowań innych sędziów. Na udział w przesłuchaniu nie zezwolono pełnomocnikowi sędziego, adwokatowi Radosławowie Skibie. Zapewniano, że udział adwokata nie jest potrzebny, ponieważ postępowanie nie toczy się przeciw sędziemu i nie będzie on w tej sprawie miał przedstawianych zarzutów.

Po tygodniu od tego przesłuchania sędzia Brazewicz otrzymał od Michała Lasoty pismo zobowiązujące go do złożenia oświadczenia dotyczącego nieterminowego sporządzania uzasadnień oraz „niezachowania drogi służbowej poprzez zwrócenie się w sprawie związanej z pełnionym urzędem, to jest z wezwaniem w charakterze świadka (...) do osób postronnych i podanie tej informacji do publicznej wiadomości.”

Jednocześnie zwrócono się do kierownictwa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku o sporządzenie opinii o pracy sędziego, o wynikach statystycznych jego pracy, a także o informację, czy w latach 2002-2007 nie toczyły się przeciwko niemu czynności dyscyplinarne.

- Wskazana praktyka rodzi poważne wątpliwości co do prawidłowości prowadzonego w tym zakresie postępowania – napisał do Michała Lasoty zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Wskazał, że z aktualnego brzmienia przepisów nie wynika kompetencja rzecznika dyscyplinarnego do przesłuchiwania w charakterze świadka sędziów w ramach czynności wyjaśniających. Jako świadka można przesłuchać wyłącznie osobę zgłaszająca delikt dyscyplinarny. Tym samym przesłuchania świadków w ramach czynności wyjaśniających są podejmowane poza granicami obowiązującego prawa.

Rzecznik zwrócił się do Michała Lasoty o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających w sprawach dyscyplinarnych do obowiązujących od dnia 3 kwietnia 2018 r. przepisów prawa.

Ponadto w ocenie RPO takie działania rzeczników dyscyplinarnych mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu ich do udziału w debacie publicznej na temat reform dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.

Rzecznik zwrócił się do Michała Lasoty  o podanie, jakie przesłanki przemawiały za wezwaniem sędziego Brazewicza do złożenia wyjaśnień co do jego rzekomego udział we wrześniu 2018 r. w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku w spotkaniu o charakterze politycznym. Ponadto poprosił o wyjaśnienie motywów odmowy dopuszczenia pełnomocnika sędziego do udziału w przesłuchaniu tego sędziego jako świadka.

Sprawa sędziego Przemysława Radzika

W oddzielnym piśmie Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda Wojciecha Wieczorkowskiego. Chodzi o skierowany do niego w październiku 2018 r wniosek Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysława Radzika o opinię służbową wobec sędzi Moniki Frąckowiak, informacji na temat stabilności jej orzecznictwa tej, nadesłanie kontrolki jej uzasadnień oraz zapytań związanych z ewentualnym stwierdzeniem przewlekłości prowadzonych przez nią postępowań.

Rzecznik ma wątpliwości wobec żądanego przez rzecznika dyscyplinarnego zakresu informacji w  ramach postępowania wyjaśniającego prowadzonego wobec sędzi Moniki Frąckowiak. Wykraczają one bowiem w  oczywisty sposób poza zakres przedmiotowy prowadzonego postępowania wyjaśniającego. Prowadzą niejako do zbierania informacji „na zapas i na wszelki wypadek” w celu znalezienie ewentualnego uchybienia w zachowaniu sędzi, które mogłoby stanowić podstawę do postawienia jej zarzutu dyscyplinarnego.

Takie zachowanie jest krytycznie oceniane m.in. w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdza, że „naruszenie autonomii informacyjnej poprzez żądanie niekoniecznych, lecz wygodnych dla władzy publicznej informacji jest typowym dla czasów współczesnych instrumentem, po który władza publiczna chętnie sięga i dzięki któremu uzyskuje potwierdzenie swej pozycji wobec jednostki”.

Przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego. Służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych – podkreśla Rzecznik.

Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa poznańskiego sądu o podanie, czy przekazał rzecznikowi dyscyplinarnemu informacje dotyczące sędzi Frąckowiak.

Spytał też, czy zamierza on podjąć przewidziane w art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego kroki prawne wobec rzecznika dyscyplinarnego. Zgodnie bowiem z opinią prof.  dr hab. Katarzyny Dudki, takie działania rzecznika dyscyplinarnego mogą wypełniać znamiona art. 231 § 1 Kodeksu karnego. Mówi on o przekroczeniu uprawnień funkcjonariusza publicznego zarówno na szkodę interesu prywatnego sędziego, przeciwko któremu dokonuje czynności, jak i na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w potrzebie ochrony dobra wymiaru sprawiedliwości.

Sędziowie Frąckowiak i Krupa - bez "dyscyplinarek" za symulację rozprawy 

11 stycznia 2019 r. zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędzia Przemysław Radzik poinformował o  zakończeniu czynności wyjaśniających ws. podejrzenia popełnienia przez sędziów Monikę Frąckowiak i Arkadiusza Krupę przewinień dyscyplinarnych, polegających na uchybieniu godności sprawowanego urzędu podczas publicznego udziału w symulacji rozprawy sądowej na festiwalu Pol`and`Rock w sierpniu 2018 r.

Zdaniem Przemysława Radzika sędziowie wyczerpali znamiona deliktów dyscyplinarnych.  Zdecydował jednak nie wszczynać postępowań dyscyplinarnych wobec nich. Powołał się na ich przekonanie, że ich działania zmierzały do osiągnięcia skutków pożądanych społecznie, na podstawie scenariuszy przygotowanych przez jedną z organizacji pozarządowych.  Według rzecznika, będąc przekonanymi o doniosłym znaczeniu swojej aktywności na festiwalu, sędziowie ci nie uświadamiali sobie, że naruszyli przepisy prawa oraz reguły etyki zawodowej. 

VII.510.1.2019, VII.510.64.2018

Materiał „Wiadomości” TVP z dnia śmierci Pawła Adamowicza - jednostronny. RPO pisze do prezesa TVP

Data: 2019-01-16
  • Materiał „Wiadomości” TVP z dnia śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza był całkowicie jednostronny; nie uwzględniał niezbędnej w pracy dziennikarskiej zasady pluralizmu
  • RPO pyta prezesa TVP, dlaczego materiał o „mowie nienawiści” ze strony polityków pomijał przypadki, gdy to przedstawiciele dziś rządzących partii politycznych przekraczali granice swobody wypowiedzi
  • Ponadto w TVP sugerowano, że część odpowiedzialności za nieodpowiednie zabezpieczenie koncertu, gdzie zaatakowano Pawła Adamowicza, może ponosić prezes WOŚP Jerzy Owsiak

- Następstwa braku pluralizmu w mediach publicznych są bardzo groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, ponieważ bezpośrednio przekładają się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie – napisał Adam Bodnar do prezesa TVP Jacka Kurskiego.

Wystąpienie dotyczy wyemitowanego w „Wiadomościach” 14 stycznia 2019 r. materiału dotyczącego zjawiska "mowy nienawiści" ze strony polityków. W programie tym przytoczono jedynie wypowiedzi polityków opozycji, pomijając przypadki, gdy to przedstawiciele obecnie rządzących partii politycznych przekraczali granice swobody wypowiedzi.

Szef „Wiadomości” i Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Jarosław Olechowski informował, że materiał prezentował „przykłady najbardziej drastycznych wypowiedzi polityków, wzywające wprost do stosowania przemocy fizycznej”. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego w materiale nie pojawiły się wypowiedzi polityków partii rządzących. Taki sposób przedstawienia problemu mowy nienawiści został skrytykowany przez wielu obywateli, w tym dziennikarzy i internautów – podkreślił Rzecznik.

W związku z tym Rzecznik zwraca uwagę prezesa TVP na konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych, których ważnym elementem jest obowiązek prezentowania treści o pluralistycznym charakterze. Zasada ta nie odnosi się wyłącznie do pluralizmu własności mediów (tzw. pluralizm zewnętrzny), ale również do różnorodności przekazywanych informacji (pluralizm wewnętrzny).

Zgodnie z art. 14 Konstytucji Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.  Art. 54 Konstytucji zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

Wolności te odnoszą się zarówno do mediów prywatnych, jak i do publicznej radiofonii i telewizji. Media publiczne stanowić powinny instytucjonalną gwarancję wolności wypowiedzi i pluralizmu środków przekazu społecznego. Aby tę  funkcję spełniać, muszą jednak cechować się niezależnością, zarówno od interesów politycznych, jak i gospodarczych, pozwalającą na zachowanie wewnętrznego pluralizmu – wskazuje Rzecznik.

Powołał się także na art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, który stanowi o prawie do wolności wyrażania opinii, obejmującym wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe.

W orzecznictwie dotyczącym tego przepisu Europejski Trybunał Praw Człowieka konsekwentnie stwierdza, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki. Prasa ma za zadanie przekazywanie informacji i idei, a społeczeństwo ma prawo do ich otrzymywania.

Na konieczność przedstawiania przez media publiczne zróżnicowanych informacji i poglądów wskazano np. w wyroku ETPCz z 17 września 2009 r. w sprawie Manole i in. przeciwko Mołdawii (skarga 13936/02). Wynika z niego obowiązek władz mediów publicznych zagwarantowania dziennikarzom możliwości wykonywania swojej pracy bez nacisków. Powinny one powstrzymać się od niepotrzebnej ingerencji w przekazywane treści. Władze publicznego medium nie mogą prowadzić polityki zmierzającej do tego, aby na jego antenie prezentowane było stanowisko pewnej tylko grupy politycznej, społecznej czy religijnej.

Również prawo Unii Europejskiej uwzględnia znaczenie niezależności mediów. W art. 11 ust. 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej wyrażona została zasada pluralizmu. Na potrzebę ochrony pluralizmu zwróciła także uwagę Komisja Europejska w analizie opracowanej w styczniu 2007 r. Zgodnie z nią pluralizm wymaga dbania o różnorodność geopolityczną i kulturową. Oznacza to konieczność przedstawiania zróżnicowanych poglądów, ujęć i wieloaspektowego ukazywania spraw w celu realizacji tzw. „communication right” odbiorcy, dającego mu prawo do uzyskania pełnej, uczciwej informacji oraz możliwość usłyszenia i porównania wielu opinii.

Rzecznik zwrócił się do prezesa TVP o wyjaśnienia w sprawie. W szczególności poprosił o wyjaśnienie, dlaczego materiał „Wiadomości” był całkowicie jednostronny, bez uwzględnienia niezbędnej w pracy dziennikarskiej zasady pluralizmu.

VII.564.6.2019

Dzieje spółki wodnej. Po interwencji Rzecznika pan Jan nie musi płacić nienależnych pieniędzy

Data: 2019-01-16
  • Firma windykacyjna, na podstawie cesji z Rejonowym Związkiem Spółek Wodnych, skierowała do pana Jana przedsądowe wezwanie do zapłaty.
  • Pan Jan uważał, że jest to całkowicie nieuzasadnione, bo nie jest on właścicielem gruntów, nigdy nie należał do spółki wodnej i nie zlecał prowadzenia jakichkolwiek prac.
  • Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu poprosił więc związek spółek wodnych wyjaśnienie skąd i kiedy powstała należność pana Jana.

Z odpowiedzi, jak również z dołączonych dokumentów wynikało, że mieszkańcy sołectwa wyrazili zgodę na uiszczanie składek na rzecz spółki wodnej. Na liście tej znajdował się również podpis pana Jana. W kolejnym piśmie do starosty Pełnomocnik RPO zwrócił jednak uwagę, że z nadesłanych dokumentów nie wynikało wprost, że pan Jan był kiedykolwiek członkiem spółki wodnej.

Lista osób uczestniczących w zebraniu wiejskim wskazywała tylko na to, kto zgodził się na założenie spółek wodnych. Nie znalazło się natomiast na niej żadne oświadczenie, z którego by wynikało, że konkretna osoba wyraża wolę członkostwa w takiej spółce. Dlatego od samego początku działania windykacyjne były wadliwe i przedwczesne.

W takim zatem stanie rzeczy Pełnomocnik Terenowy RPO poprosił o ponowne przeanalizowanie sprawy i podjęcie działań w ramach kompetencji nadzorczych starosty nad działalnością spółek wodnych zmierzających do zmiany zakwestionowanych postanowień statutu spółki wodnej.

Na skutek tej interwencji Pan Jan został skreślony z listy członków spółki wodnej, a jego zadłużenie - anulowane. Kierownik zawiązku spółek wodnych zapewnił również, że na najbliższych walnych zgromadzeniach spółek wodnych dokonane zostaną zmiany dostosowujące statuty do stanu zgodnego z prawem.

BPW.510.70.2016

Interwencja w sprawie antysemickich napisów w Kalwarii Zebrzydowskiej

Data: 2019-01-16

Na kasie klubu Kalwarianka wiszą od dłuższego czasu antysemickie hasła.

Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach po tekście w Gazecie Krakowskiej wszczęło postępowanie wyjaśniające.

RPO zwrócił się o wyjaśnienia do Burmistrza miasta oraz Komendanta Powiatowego Policji. 

Publiczne propagowanie faszyzmu i nawoływanie do nienawiści rasowej jest przestępstwem (art. 256 kodeksu karnego). Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności lub do 2 lat więzienia. Wyjątek prawo przewiduje jedynie dla działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.   

BPK.519.3.2019

Rzecznik prosi KRRiT o zbadanie sprawy „plastusi” TVP Info

Data: 2019-01-16
  • Stawianie przez państwową TV niczym nie popartego zarzutu defraudowania pieniędzy, zebranych podczas jednej z największych w Polsce akcji charytatywnych, jest niepokojące
  • Audycja TVP mogła mieć też wydźwięk antysemicki
  • Opublikowanie tej animacji w mediach publicznych może niestety przyzwalać na mowę nienawiści w dyskursie publicznym
  • RPO zwrócił się do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o zbadanie sprawy i podjęcie działań przewidzianych prawem

Tuż przed finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy telewizja publiczna nadała satyryczną animację, w której wystąpiły plastelinowe postacie prezesa WOŚP Jerzego Owsiaka oraz byłej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Autorzy animacji sugerowali, że pieniądze zebrane podczas WOŚP przekazywane są politykom. Zarzucanie bez żadnych dowodów defraudacji pieniędzy zebranych podczas jednej z największych w Polsce akcji charytatywnych, w którą zaangażowana jest co roku ogromna liczba ludzi, musi budzić ogromny niepokój.

Na jednym z banknotów umieszczona została gwiazda Dawida - możliwy antysemicki wydźwięk animacji budzić musi wątpliwości.

- Opublikowanie tej animacji w mediach publicznych może niestety budować przekaz przyzwolenia na obecność mowy nienawiści w dyskursie publicznym – podkreśla Rzecznik.

Rzecznik w pełni uznaje znaczenie wolności słowa i wypowiedzi jako jednej z podstawowych wolności w społeczeństwie obywatelskim i demokratycznym państwie prawnym. W treści art. 54 Konstytucji mieści się prawo do wypowiedzi o charakterze satyrycznym i karykaturalnym, które ze swej natury charakteryzują się przesadą i ironią. Oczywiste jest również prawo do formułowania krytycznych ocen działalności osób publicznych i wyrażanie ich także za pomocą ostrych środków.

Granice satyry

W orzecznictwie sądów przyjmuje się, że wprawdzie satyryczna forma wypowiedzi pozwala na użycie bardziej dosadnych środków wyrazów, jednak nie może być wykorzystywana do krytyki w sposób, który narusza dobra osobiste krytykowanego. W ocenie Sądu Najwyższego satyryczny charakter utworu stanowi istotną, ale niewystarczającą przesłankę wyłączenia bezprawności działania autora, ponieważ w utworach o takim charakterze możliwy jest także przekroczenie jej dopuszczalnych granic (tzw. eksces satyry).

Obowiązki mediów publicznych

Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji (art. 18) audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość.

Szczególne obowiązki spoczywają tu na mediach publicznych , których programy zgodnie z art. 21 ust. pkt 5a u.r.t. powinny sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu.

VII.564.5.2019 

RPO pyta prezesa NBP o niewpuszczenie dziennikarzy na konferencję prasową

Data: 2019-01-11
  • Dziennikarze „Gazety Wyborczej” nie zostali wpuszczeni w grudniu 2018 r. na konferencję prasową w Narodowym Banku Polskim, po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej
  • Mieli oni nie zostać skutecznie powiadomieni o konieczności akredytacji
  • Nie było to jednak dotychczasową praktyką podczas tych konferencji organizowanych przez NBP

RPO poprosił  prezesa NBP Adama Glapińskiego o wyjaśnienia w tej sprawie.

Brak możliwości udziału w konferencji prasowej był przeszkodą do zadania przez dziennikarzy pytań w sprawach istotnych z punktu widzenia opinii publicznej. Dlatego może zostać uznany za naruszenie wyrażonej w art. 54 ust. 1 Konstytucji RP wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Rzecznik przypomina, że art. 2 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe stanowi, że organy państwowe zgodnie z Konstytucją stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i  zadań. Zgodnie zaś z art. 1 tej ustawy prasa korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej.

VII.564.75.2018

Niewłaściwe zachowanie policjantki w szkole. Interwencja RPO

Data: 2019-01-11
  • Szkoła podstawowa zorganizowała zajęcia profilaktyczne dla dzieci z policjantką wydziału ds. nieletnich
  • W reakcji na nieodpowiednie - zdaniem policjantki - zachowanie uczniów, zażądała podania ich danych osobowych oraz rodziców. Groziła wpisaniem dzieci do Krajowego Rejestru Karnego

Na wniosek dyrektorki szkoły Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o wyjaśnienia komendanta właściwej komendy policji.

W grudniu 2018 r. w 8. klasie szkoły podstawowej w dużym mieście zorganizowano zajęcia na temat demoralizacji nieletnich, ich odpowiedzialności karnej oraz zagrożeń w cyberprzestrzeni. Prowadziła je policjantka z wydziału ds. profilaktyki społecznej, nieletnich i patologii Komendy Rejonowej Policji.

Z relacji wychowawczyni oraz uczniów wynika, że zajęcia przebiegały w atmosferze wrogości i zastraszania. W reakcji na nieodpowiednie - zdaniem prowadzącej zajęcia - zachowanie uczniów, zażądała od nich podania danych osobowych nie tylko ich, ale i ich rodziców.  Groziła, że dane dzieci, z uwagi na ich niewłaściwe zachowanie, zostaną wpisane do Krajowego Rejestru Karnego, co w przyszłości uniemożliwi im uzyskanie dobrego wykształcenia i pracy, a ich rodzice stracą zatrudnienie.

Wzbudziło to w uczniach zdenerwowanie i strach. Rodzice informowali, że po powrocie ze spotkania niektóre dzieci płakały, a u większości powstało poczucie, że zostały potraktowane w sposób niesprawiedliwy i zbyt surowy. W opinii rodziców, którzy złożyli skargę na zachowanie policjantki, jej zachowanie polegało na manipulacji, wprowadzaniu w błąd i grożeniu konsekwencjami karnymi. Według rodziców, niestosowne zachowanie dzieci nie może być powodem nieuprawnionego zbierania prawnie chronionych danych osobowych. Wskazali też na niewłaściwą ich zdaniem reakcję naczelnika wydziału na całą sprawę.

Sprawa wzbudziła poważne zaniepokojenie RPO. Biuro RPO zwróciło się do komendanta właściwej komendy policji o zajęcie stanowiska. W szczególności chodzi o informację o ewentualnych działaniach podjętych wobec policjantki, w celu zapewnienia, by kolejne szkolenia odbyły się w sposób odpowiedni dla uczniów.

VII.7037.1.2019

Czy liczba zabójstw to informacja publiczna, którą policja ma udostępnić? Interwencja RPO

Data: 2019-01-09
  • W ramach pracy domowej z WOS uczeń wystąpił do komendy policji o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej liczby zabójstw z lat 2013-2018
  • Komenda uznała, że dezorganizuje to jej działania. Oceniła bowiem, że odpowiedź wymaga szczególnego nakładu pracy
  • Skoro jednak policja prowadzi statystyki przestępczości, to podanie liczby zabójstw z danego okresu nie wymaga pracochłonnych opracowań
  • RPO ma wątpliwości wobec stanowiska komendy i prosi o wyjaśnienia

Jak wynika z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II skierowała do dyrektora technikum w Warszawie pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej złożonego przez  ucznia. Przygotowując pracę domową z przedmiotu Wiedza o społeczeństwie, wystąpił on do komendy o dane dotyczące liczby zabójstw w latach 2013-2018. Nauczycielka chciała bowiem pokazać uczniom, jak uzyskuje się informację publiczną.

Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

Komenda uznała wnioskowaną informację za tzw. informację przetworzoną.

Informacja taka nie jest informacją prostą, którą dana instytucja już posiada i może ją po prostu udostępnić na wniosek ("mamy dokument, więc go udostępniamy").  Informacja przetworzona wymaga bowiem analizy już posiadanych informacji prostych i - w wyniku ponadstandardowego nakładu pracy, wykraczającego poza zakres podstawowych kompetencji organu – specjalnego przygotowania jej dla wnioskodawcy ("musimy zebrać dane, które mamy i je zestawić").  Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z o dostępie do informacji publicznej, warunkiem uzyskania takiej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". 

Dlatego też komenda wezwała ucznia do wskazania takiego interesu, uzasadniającego przetworzenie informacji. Komenda uznała działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

Rzecznik Praw Obywatelskich nie zgadza się z poglądem, że realizacja wniosku o informację publiczną przez podmiot wykonujący zadania publiczne nie mieści się w realizacji zadań takiego podmiotu i prowadzi do dezorganizacji jego pracy. Udostępnianie informacji publicznej jest przecież zadaniem wynikającym z ustawy zasadniczej oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wątpliwości RPO budzi zasadność uznania wnioskowanej informacji za przetworzoną. - Biorąc pod uwagę, że policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno uznać, że dane dotyczące ilości zabójstw w określonym przedziale czasowym stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – głosi pismo Rzecznika do komendanta.

Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

TK uznał przepis ustawy za konstytucyjny

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są w ustawie nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi boweim wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.1.2019

Rzecznik bada sprawę oburzającego gestu nastolatek przed bramą obozu zagłady

Data: 2019-01-08

Chodzi o skandaliczne zachowanie trzech nastolatek, które bezpośrednio przed bramą byłego obozu koncentracyjnego w Birkenau pokazały nazistowskie pozdrowienie “sieg heil”, a potem umieściły zdjęcie na jednym z portali społecznościowych.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprosił Prokuraturę Rejonową w Oświęcimiu o informację o prowadzonym postępowaniu lub o rozważenie jego wszczęcia. BPK.519.72.2018

 

Dlaczego postępowanie w sprawie gróźb wobec europosłów tak długo trwa? Rzecznik pyta Prokuratora Regionalnego w Katowicach

Data: 2019-01-08

Chodzi o postępowanie wszczęte po tym, kiedy 25 listopada 2017 r. w Katowicach uczestnicy manifestacji „Nie dla współczesnej Targowicy”, na atrapach szubienic, powiesili portrety europosłów, który głosowali za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego. Dotyczyła ona praworządności w Polsce.

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach zwrócił się do Prokuratora Regionalnego w Katowicach o zbadanie w ramach nadzoru służbowego prawidłowości prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach postępowania w sprawie gróźb bezprawnych wobec europarlamentarzystów.

Postępowanie we wskazanej sprawie trwa już ponad rok, a nadal nie wydano postanowienia o przedstawieniu komukolwiek zarzutów. Jest to niezwykle niepokojące, z uwagi na kwalifikację prawną z art. 119 k.k., który to przepis penalizuje zachowania oparte na motywach dyskryminacyjnych.                                                                                 

BPK .566.2.2017

 

Interwencja ws zakłócenia zgromadzenia w Krakowie przez hajlujących mężczyzn

Data: 2019-01-08

W Krakowie 6 stycznia  przebrani za osoby duchowne członkowie organizacji „Dość milczenia” protestowali w Krakowie przeciwko pedofilii w Kościele. W pewnym momencie podeszli do demonstrujących mężczyźni, którzy zaczęli niszczyć transparenty i hajlować. Mężczyźni mogą odpowiedzieć za propagowanie faszyzmu, a także zakłócenie zgromadzenia i zniszczenie mienia.

Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach na podstawie informacji programu „Interwencja” w Polsat News wszczęło postępowanie wyjaśniające, przedmiot którego stanowi zdarzenie w postaci zakłócenia zgromadzenia, które odbyło się w Krakowie w dniu 6 stycznia 2019 r. i zniszczenia mienia na szkodę organizacji „Dość milczenia” oraz propagowania ustroju faszystowskiego przez osoby, które zakłóciły ww. zgromadzenie.

BPK.519.2.2019

W obronie mieszkańców przed nadmiernym hałasem. Wniosek RPO do starosty

Data: 2019-01-03
  • Ludzie skarżą się na nadmierny hałas podczas imprez disco polo w amfiteatrze
  • Inspektor ochrony środowiska stwierdził znaczne przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu na tereny zabudowy mieszkalnej za dnia i w nocy
  • Starosta nie wszczął jednak postępowania, uznając że źródłem hałasu były przenośne urządzenia nagłaśniające, nie będące „instalacją” według Prawa ochrony środowiska
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od Starosty, by w postępowaniu administracyjnym określił dopuszczalny poziom tego hałasu

Chodzi o działalność prywatnego kompleksu rozrywkowego nad jeziorem w jednej z miejscowości woj. kujawsko-pomorskiego. Latem w nowo powstałym amfiteatrze odbywają się w dni wolne całonocne imprezy muzyki disco polo. Okoliczni mieszkańcy skarżą się na bardzo silne natężenie hałasu.

Pomiary wykazały nadmierny hałas 

W 2015 r. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zmierzył emisję hałasu z tego amfiteatru. Ustalił znaczne przekroczenie dopuszczalnych poziomów emisji hałasu na akustycznie chronione tereny zabudowy mieszkalnej, zarówno w porze dziennej, jak nocnej. Sprawozdanie z pomiarów przekazano Staroście Powiatu Tucholskiego celem wszczęcia postępowania administracyjnego w sprawie określenia dopuszczalnych poziomów hałasu.

Postępowanie nie zostało jednak wszczęte. W ocenie Starosty nie zaistniały podstawy do jego prowadzenia, gdyż bezpośrednim źródłem nadmiernej emisji hałasu były przenośne urządzenia nagłaśniające, niebędące „instalacją” w rozumieniu Prawa ochrony środowiska.

RPO: chodzi m.in. o prawo ludzi do zdrowia

Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich. Kierując się prawem okolicznych mieszkańców do zdrowia i do życia w czystym środowisku, zażądał od Starosty wszczęcia postępowania. Zarzucił mu wadliwą wykładnię przepisów i w konsekwencji - zaniechanie podjęcia przewidzianych prawem działań.

Adam Bodnar wskazał, że zgodnie z ustawą z 27 kwietnia 2001 r.  Prawo ochrony środowiska, postępowanie wszczyna się w przypadku stwierdzenia przez organ ochrony środowiska, iż poza danym „zakładem” w wyniku jego działalności przekroczone są dopuszczalne poziomy hałasu. „Zakładem” w rozumieniu przepisów jest „jedna lub kilka instalacji wraz z terenem, do którego prowadzący instalacje posiada tytuł prawny, oraz znajdującymi się na nim urządzeniami”. Przez instalację ustawa rozumie zaś m.in. „budowle niebędące urządzeniami technicznymi ani ich zespołami, których eksploatacja może spowodować emisję”.

W związku z tym Rzecznik stwierdził, że urządzenia nagłaśniające, będące źródłem nadmiernej emisji hałasu, są „urządzeniami”, które wspólnie z terenem działki i budowlami na niej zlokalizowanymi tworzą „zakład" w rozumieniu Prawa ochrony środowiska. Dlatego brak jest przeszkód do określenia dopuszczalnych poziomów emisji hałasu dla amfiteatru.

Można określić nieprzekraczanie poziomu hałasu

Zgodnie z Prawem ochrony środowiska, decyzja organu administracji może np. określać nieprzekraczanie dopuszczalnych poziomów hałasu poza zakładem, w tym rozkład czasu pracy źródeł hałasu w ciągu doby.

Żądanie wszczęcia postępowania, skierowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich na podstawie art. 14 pkt 6 ustawy o RPO, obliguje organ administracji do wszczęcia postępowania z urzędu. Starosta musi zatem wszcząć postępowanie. Decyzję wyda zgodnie z zasadami uznania administracyjnego. Rzecznik będzie mógł się od niej odwołać do sądu administracyjnego.

V.7203.45.2018

Dlaczego Kraków ignoruje wyroki sądów dotyczące dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkoły?

Data: 2019-01-02
  • Kraków z wielkimi oporami wykonuje wyrok w sprawie pani Angeliki i jej dziecka. Nie rozwiązał jednak systemowo sprawy dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół. Wbrew stanowisku sądów proponuje rodzicom o połowę mniejsze wsparcie, niż im się należy
  • Rzecznik zwrócił się do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego o stosowanie się do standardów konstytucyjnych i międzynarodowych dotyczących praw osób z niepełnosprawnościami
  • Apeluje, by miasto nie narzucało rodzicom krzywdzących warunków, korzystając ze swej silniejszej pozycji

Ze względu na niepełnosprawność dziecko pani Angeliki nie może chodzić do najbliższej szkoły, ale do takiej, która jest odpowiednio dostosowana do jego potrzeb. Pani Angelika dowozi dziecko – codziennie jedzie z nią do szkoły, wraca, a potem jedzie po dziecko i wraca z nim. W sumie pokonuje drogę dom-szkoła cztery razy dziennie.

Przepisy mówią, że dowóz dziecka do szkoły ma być bezpłatny. Nie precyzują jednak, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy cztery. Kraków uznał, że dofinansowanie dwóch kursów dziennie wystarczy.

Pani Angelika poszła z tym do sądu i wygrała (w dwóch instancjach, w 2017 r. i prawomocnie w 2018 r.). Wsparł ją w tym RPO. Sąd potwierdził: rodzicowi dziecka z niepełnosprawnością należy się pełen zwrot kosztów dowozu dziecka, a więc także za drogę ze szkoły po odwiezieniu dziecka i po dziecko po zakończeniu zajęć.

Okazało się, że w Krakowie to za mało.

W 2018 r. Kraków zapłacił pani Angelice, ale tylko za dowóz dziecka w roku szkolnym 2016/2017. Nie chciał podpisać kolejnych umów refundacyjnych. Pani Angelika znów poszła do sądu i dopiero gdy ten 10 maja 2018 r. potwierdził jej prawa, gmina sfinansowała dowóz dziecka w ubiegłym i obecnym roku szkolnym. Ale i tak – mimo dwóch przegranych spraw w sądzie – najpierw zaproponowała pani Angelice refundację jedynie za dwa przejazdy dziennie.

W piśmie do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego RPO Adam Bodnar przypomina, że zwrot kosztów czterech przejazdów dziennie to proste „uwzględnienie przez miasto Kraków standardów wynikających z norm Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych (Dz. U. z 2012 r., poz. 1169) oraz Konstytucji RP dotyczących wyrównywania szans edukacyjnych uczniów z niepełnosprawnościami”.

Tymczasem do Rzecznika wciąż docierają sygnały, że Kraków spełnił te standardy „jedynie w tej indywidualnej sprawie, podczas gdy nie uległa zmianie stosowana przez miasto Kraków ogólnie przyjęta praktyka polegająca na ograniczeniu refundacji kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół i placówek do dwóch przejazdów dziennie”.

- Taki stan rzeczy należy uznać za niedopuszczalny. Choć przytoczone wyroki sądów dotyczą bezpośrednio jedynie pani Angeliki oraz jej dziecka, nie ulega wątpliwości, że zawarte w nich rozstrzygnięcia można odnieść do sytuacji, w jakiej znajdują się inni rodzice uczniów z niepełnosprawnościami. Krakowska praktyka postępowania w sprawie zawierania umów o refundację kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół została uznana przez sądy powszechne za nieprawidłową w świetle obowiązujących przepisów (w szczególności w zakresie celu uregulowania art. 39 ust. 4 ustawy Prawo oświatowe, jakim jest ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami dostępu do edukacji na zasadzie równości z ich rówieśnikami).

Dalsze proponowanie rodzicom zwrotu kosztów jedynie za dwa przejazdy dziennie należy więc ocenić jako lekceważenie wykładni przepisów prawa dokonanej przez niezależne sądy, co w konsekwencji prowadzi do narzucania przez gminę miejską Kraków – jako podmiotu silniejszego w tym stosunku – krzywdzących warunków umów zawieranych z rodzicami dzieci z niepełnosprawnościami.

Tego rodzaju postępowanie nieuchronnie prowadzi do podważania zaufania obywateli do władzy publicznej. Świadczą one również o braku poszanowania prawa przez organy, które same zobowiązane są do jego stosowania – pisze RPO.

Adam Bodnar prosi prezydenta Jacka Majchrowskiego o wyjaśnienie przyczyn kontynuowania praktyki polegającej na proponowaniu rodzicom uczniów z niepełnosprawnościami zwrotu kosztów dowozu ich dzieci do szkół i innych placówek edukacyjnych oraz opieki nad nimi w czasie tego dowozu jedynie za dwa przejazdy dziennie.

XI.7036.40.2016

RPO: przesłuchanie tłumacza co do rozmów polityków może wywrzeć „efekt mrożący”

Data: 2018-12-21
  • Możliwość przesłuchania tłumacza co  do rozmów polityków może wywrzeć  „efekt mrożący”, który sparaliżuje wymianę międzynarodową - ostrzega RPO
  • Udział tłumacza to niezbędny element międzynarodowych działań państwa, a nie kolejne potencjalne źródło dowodowe
  • Jeśli nie można przesłuchać rozmówców osobiście, to przesłuchanie tłumacza co do treści ich rozmów wydaje się nadużyciem prawa

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę wezwania przez prokuraturę jako świadka tłumaczki rozmów premiera Donalda Tuska z premierem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem w Smoleńsku w 2010 r.

Tłumaczka wniosła do RPO o ochronę swych praw

O ochronę swoich praw i wolności zwróciła się do Rzecznika Praw Obywatelskich tłumaczka Magdalena Fitas-Dukaczewska. Została ona wezwana do stawienia się w Prokuraturze Krajowej 3 stycznia 2019 r. w celu przesłuchania w charakterze świadka w śledztwie z art. 129 Kodeksu karnego. Chodzi o tzw. „zdradę dyplomatyczną” w związku z polskim śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r.

Od 1999 r. do 2015 r. pracowała ona jako tłumaczka języka angielskiego i  rosyjskiego ze wszystkimi kolejnymi polskimi rządami i prezydentami. W 2010 r. była tłumaczką premiera Donalda Tuska podczas wizyty w Katyniu 7 kwietnia oraz w Smoleńsku 10 kwietnia - w rozmowach z premierem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem. Z treści wezwania wywnioskowała, że śledztwo, w którym ma zostać przesłuchana, dotyczy „zdrady dyplomatycznej” i obejmuje działania premiera Donalda Tuska. Prokurator będzie zaś dążyć do przesłuchania jej na okoliczność tłumaczonych przeze nią rozmów Tuska z Władimirem Putinem.

Jej zdaniem przesłuchanie tłumacza stanowi naruszenie fundamentu wykonywanego przez nią zawodu, jakim jest bezwzględna gwarancja tajemnicy tłumaczonych rozmów. Podkreśliła, że podobną próbę podjęto w lipcu 2018 r. podczas próby przysłuchania tłumaczki  prezydenta USA Donalda Trumpa podczas rozmów z prezydentem Władimirem Putinem. Wywołało to szereg protestów prawnych, politycznych oraz stowarzyszeń zawodowych tłumaczy. Ostatecznie odstąpiono od zamiaru takiego przesłuchania.

RPO: tłumacz nie jest potencjalnym "źródłem dowodowym"

W związku z tym Rzecznik przedstawił standardy wykonywania zawodu tłumacza, obowiązujące niezależnie od tego, czy dana osoba jest tłumaczem przysięgłym.

Udział tłumacza jest niezbędny do komunikacji urzędowej i międzynarodowej pomiędzy osobami niewładającymi tym samym językiem. Udział tłumacza jest konieczny, jeśli nie jest możliwe bezpośrednie porozumienie się rozmówców w tym samym języku. Pożądana byłaby sytuacja, w której zarówno faktycznie, jak i prawnie, nie byłoby różnicy między przypadkami, w których niezbędna jest pomoc tłumacza, a tymi, w których jego udział jest zbędny.

W konsekwencji, jeśli istnieją przeszkody prawne uniemożliwiające przesłuchanie w postępowaniu przygotowawczym rozmówców osobiście, to próba obejścia tego stanu poprzez przesłuchanie tłumacza na okoliczność treści ich rozmów zdaje się być nadużyciem prawa.

W tym kontekście Rzecznik przywołał postulaty pod adresem Polski z raportu „Inside Police Custody 2”. Wskazano w nim na niewystarczającą ochronę tłumaczy w postępowaniu karnym w Polsce. O ile bowiem nie wolno przesłuchiwać jako świadka obrońcy co do faktów, o których dowiedział się udzielając porady prawnej lub prowadząc sprawę (art. 178 pkt 1 K.p.k.), to nie ma prawnego zakazu przesłuchania tłumacza na okoliczność treści rozmów obrońcy z oskarżonym. Raport wskazuje, że stan taki jest nie tylko naruszeniem prawa do obrony, ale także prawa do tłumaczenia.

Stwierdzenia te można odnieść do każdej sytuacji, w której tłumacz ma być przesłuchany na okoliczność treści tłumaczonych rozmów. Konieczność udziału tłumacza stanowi niezbędny element w działaniu organów państwa, zwłaszcza w kontekście międzynarodowym, nie zaś kolejne potencjalne źródło dowodowe.

Dopuszczenie możliwości przesłuchania tłumacza na okoliczność tłumaczonych rozmów może ponadto wywrzeć swoisty „efekt mrożący”, który spowoduje utrudnienie lub wręcz sparaliżowanie wymiany międzynarodowej – podkreśla Rzecznik.

Rzecznik zwrócił się do Prokuratury Krajowej o poinformowanie o stanie postępowania prowadzonego przez Zespół Śledczy nr 1 Prokuratury Krajowej pod sygn. akt PK III IDs 2.2016. Pyta też, czy w istocie wnioskodawczyni ma być przesłuchana w charakterze świadka. 

II.519.1184.2018

Sędzia startujący na prezydenta miasta powinien zrzec się urzędu. Odpowiedź dla RPO

Data: 2018-12-20
  • Sędzia kandydujący w wyborach na prezydenta miasta powinien rozważyć zrzeczenie się urzędu przed kampanią wyborczą - uznała Krajowa Rada Sądownictwa
  • Jej zdaniem sędzia pozostający w służbie czynnej nie może prowadzić kampanii wyborczej i sprawować wymiaru sprawiedliwości
  • Tym sędziowski rzecznik dyscyplinarny uzasadnia wszczęcie postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka, który startował w wyborach samorządowych i na prezydenta, i na radnego Katowic
  • Przepisy mówią, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop - sędzia wziął taki urlop

Biorąc pod uwagę argumenty Krajowej Rady Sądownictwa, Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych uznał za konieczne ustalenie, czy działania sędziego Jarosława Gwizdaka w związku z kandydowaniem na urząd prezydenta Katowic były zgodne z Prawem o ustroju sądów powszechnych i Zbiorem Zasad Etyki Zawodowej Sędziów. Tak rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych Piotr Schab odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich na pytanie, co przemawiało za wszczęciem postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka.

Sędzia ubiegał się o wybór na prezydenta miasta

W czerwcu 2018 r. sędzia ten powiadomił Prezesa Sądu Rejonowego Katowice-Zachód o zamiarze startu w wyborach na stanowisko radnego i jednocześnie na prezydenta Katowic.

Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, sędziemu ubiegającemu się o mandat posła albo senatora, albo radnego udziela się urlopu bezpłatnego na czas kampanii wyborczej. W związku z tym Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód zwróciła się o  wykładnię prawną do Krajowej Rady Sądownictwa.

Przepisy milczą o starcie sędziego na prezydenta miasta 

27 lipca Rada stwierdziła, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop. KRS zauważyła jednak, że w przepisach nie ma mowy o tym, że sędziemu przysługuje urlop na czas kampanii na stanowisko prezydenta miasta. Ustawodawca nie przewidział bowiem, że może on kandydować zarówno na radnego, jak i na prezydenta. KRS przyznała, że trudno będzie ustalić, jakie czynności sędzia będzie podejmował jako kandydat na radnego, a jakie jako kandydat na prezydenta, bo czas i zakres przedmiotowy obu kampanii jest zbliżony, a  sędziemu udziela się urlopu „na czas kampanii, a nie w celu prowadzenia kampanii”.

KRS podsumowała, że nie ma uprawnień do rozstrzygania, czy sędziemu przysługuje bierne prawo wyborcze w wyborach na urząd prezydenta miasta, ponieważ to gminna komisja wyborcza przyjmuje zgłoszenia i bada, czy są one zgodne z przepisami.

W efekcie sędzia Jarosław Gwizdak zgłosił swoją kandydaturę komisarzowi wyborczemu, a prezes sądu udzieliła mu bezpłatnego urlopu. Sędzia nie zdobył ani mandatu radnego, nie został też wybrany na stanowisko prezydenta. Powrócił na zajmowane uprzednio stanowisko sędziego. Obecnie jest prowadzone wobec niego postępowanie wyjaśniające.

Odpowiadając na wystąpienie RPO z 29 listopada 2018 r., sędzia Piotr Schab poinformował, że wstępne czynności wyjaśniające wynikły z potrzeby rozstrzygnięcia wątpliwości, podzielonych przez Krajową Radę Sądownictwa w stanowisku z 27 lipca 2018 r., dotyczącym wykładni przepisu art. 98 § 1 ustawy z 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych, na wniosek Prezesa Sądu Rejonowego Katowice-Zachód.

KRS: taki sędzia powinien rozważyć zrzeczenie się urzędu 

Konkluzja stanowiska KRS głosiła: „Nie jest wykluczone, że prowadzenie przez sędziego aktywności publicznej w tym zakresie, może narażać go na odpowiedzialność dyscyplinarną w związku z art. 82 p.u.s.p. Zgodnie z § 1 tego przepisu „sędzia jest obowiązany postępować zgodnie ze ślubowaniem sędziowskim. Z § 2 wynika natomiast, że sędzia powinien w służbie i poza służbą strzec powagi stanowiska sędziego i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego lub osłabiać zaufanie do jego bezstronności”. Wydaje się również oczywiste, że sędzia pozostający w służbie czynnej nie może prowadzić kampanii wyborczej i sprawować wymiaru sprawiedliwości. W związku z tym, w wypadku kandydowania na stanowiska niewymienione w art. 98 § 1 p.u.s.p., mając na uwadze art. 178 ust. 3 Konstytucji RP, mimo braku ustawowego obowiązku, zasadnym byłoby rozważenie możliwości zrzeczenia się przez sędziego urzędu przed rozpoczęciem kampanii wyborczej.”.

Dostrzegając wagę argumentów przedstawionych przez Krajową Radę Sądownictwa w analizowanym stanowisku, Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych powziął przekonanie, że zachodzi konieczność ustalenia, czy działania sędziego Jarosława Gwizdaka, podejmowane w związku z kandydowaniem na urząd Prezydenta Katowic, pozostawały w zgodzie z powołanymi wyżej przepisami ustawy - Prawo o ustroju sądów  powszechnych oraz wymogami wynikającymi z § 5, 10 i 16 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów - napisał sędzia Piotr Schab.

VII.510.71.2018

Czego (i dlaczego) policja szukała w domu dziennikarki OKO.press?

Data: 2018-12-13
  • Dlaczego policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawy VI przeszukali dom dziennikarki OKO.press i zabrali jej pendrive’a z nagraniem?
  • Jaka była podstawa działania policjantów?
  • Czy w  tej sprawie doszło do zwolnienia z tajemnicy dziennikarskiej?

Z informacji przekazanych w mediach wynika, że dziennikarce uniemożliwiono zapoznanie się z postanowieniem o dokonaniu przeszukania, co w oczywisty sposób stanowi naruszenie art. 220 § 2 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego.

Należy zwrócić uwagę, że na pendrive’ie były nagrania zrobione przez dziennikarkę w ramach wykonywania czynności zawodowych. Mogą zawierać informacje objęte tajemnicą dziennikarską, o której mowa w art. 15 ust. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe.

Zasady zwolnienia z tajemnicy dziennikarskiej zostały uregulowane w art. 180 k.p.k. Zezwolenie takie jest wydawane przez sąd lub prokuratora z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości, przy czym  zwolnienie dziennikarza z obowiązku zachowania tajemnicy nie może dotyczyć danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również identyfikację osób udzielających informacji opublikowanych lub przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych.

Należy zwrócić uwagę, że zgodnie z Kodeksem postępowania karnego (art. 217 §2) osobę mającą rzecz podlegającą wydaniu wzywa się do wydania jej dobrowolnie. W niniejszej sprawie natychmiastowe działania funkcjonariuszy uniemożliwiły dziennikarce kontakt z redakcją i ocenę, czy nagrania zawierają informacje objęte tajemnicą dziennikarską. Z okoliczności sprawy nie wynika zaś, aby konieczne było podjęcie środków naruszających prywatność dziennikarki i mir domowy bez wcześniejszego wezwania jej do dobrowolnego udzielenia informacji, tudzież wydania rzeczy.

Taki sposób działania organów państwa może powodować „efekt mrożący” dla debaty publicznej oraz działalności mediów. Może zniechęcać dziennikarzy do zbierania materiałów dotyczących istotnych społecznych kwestii. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 14 Konstytucji RP ustrojowej zasady wolności prasy, wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i  rozpowszechniania informacji wyrażonej w art. 54 Konstytucji RP.

Dlatego RPO prosi komendanta Rejonowego Policji Warszawa VI o informację o stanie sprawy. Prosi też o kopię dokumentu stanowiącego podstawę dokonanego przeszukania oraz wskazanie, czy w  niniejszej sprawie doszło do zwolnienia z tajemnicy dziennikarskiej.

VII.564.74.2018

NIE PRZEGAP NA KONGRESIE PRAW OBYWATELSKICH PANELI

  • Sesja 31: Warsztat: Bezpieczeństwo dziennikarzy
  • Sesja 40: Wybory, wolność wypowiedzi i media publiczne 
  • Sesja 13: Warsztat: Jak uczyć o historii i prawach człowieka)
  • Sesja 10: Warsztat: Komunikacja działań w zakresie praw człowieka z wykorzystaniem mediów społecznościowych i innych narzędzi

Dlaczego KRS nie wpuszcza na konferencję dziennikarza?

Data: 2018-12-13

Na podstawie informacji w mediach Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o niewpuszczeniu niezależnego dziennikarza i pracownika naukowego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie Macieja Pacha na organizowaną 7 grudnia 2018 r. przez Krajową Radę Sądownictwa konferencję 100-lecie niezawisłego wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Z informacji wynikało, że w konferencji wzięło udział kilku dziennikarzy, mimo braku oficjalnych zaproszeń dla prasy.

Należy uznać, że centralny konstytucyjny organ, jakim jest Krajowa Rada Sadownictwa, powinien zapewniać dziennikarzom równy dostęp do relacjonowania organizowanych przez siebie wydarzeń. Wymaga tego wyrażona w art. 14 Konstytucji RP zasada wolności prasy.

RPO prosi więc Macieja Miterę, rzecznika prasowego Krajowej Rady Sądownictwa i sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia o zajęcie stanowiska w tej sprawie.

VII.713.2.2018

NIE PRZEGAP NA KONGRESIE PANELI

  • Sesja 31: Warsztat: Bezpieczeństwo dziennikarzy
  • Sesja 40: Wybory, wolność wypowiedzi i media publiczne 
  • Sesja 13: Warsztat: Jak uczyć o historii i prawach człowieka)
  • Sesja 10: Warsztat: Komunikacja działań w zakresie praw człowieka z wykorzystaniem mediów społecznościowych i innych narzędzi

Plany zwolnień w Radiu Gdańsk. Słuchacze protestują. Wątpliwości ma RPO

Data: 2018-12-11
  • Władze Radia Gdańsk planują zwolnienie dwojga doświadczonych dziennikarzy, którym zarzucają m.in. „nielojalność wobec pracodawcy” i „podważanie wiarygodności zarządu”
  • Słuchacze podpisują petycję przeciwko zwolnieniu dziennikarzy
  • Odsuwanie od anteny oraz zwalnianie z pracy z mediów publicznych dziennikarzy o dużym dorobku i doświadczeniu budzi wątpliwości RPO
  • Z orzecznictwa Trybunału w Strasburgu wynika obowiązek władz mediów publicznych zagwarantowania dziennikarzom możliwości wykonywania pracy bez nacisków

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się o wyjaśnienia w tej sprawie do prezesa Radia Gdańsk Dariusza Wasielewskiego.

Media podają, że prezes poinformował związki zawodowe o planowanym rozwiązaniu umowy o pracę z Agnieszką Michajłow, zastępcą sekretarza redakcji i szefową redakcji reportażu i edukacji oraz Jackiem Naliwajkiem, sekretarzem redakcji. Wskazano, że przyczyną wypowiedzenia umowy jest „utrata zaufania: nielojalność wobec pracodawcy, podważanie wiarygodności zarządu, kontestowanie uzgodnień kolegium redakcyjnego, odmowa współpracy”. Agnieszka Michajłow we wrześniu 2018 r., po 18 latach, przestała prowadzić audycję  publicystyczną „Rozmowa kontrolowana”. Wywołało to protest słuchaczy, którzy podpisują petycję przeciwko zwolnieniu.

W ocenie Rzecznika, który jest zaniepokojony polityką kadrową w Radiu Gdańsk, decyzje w tym zakresie powinny być podejmowane na podstawie przejrzystych zasad, z poszanowaniem niezależności redakcyjnej dziennikarzy i redaktora naczelnego.

Adam Bodnar przypomniał konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych.  Przestrzeganie zasady pluralizmu wewnętrznego, a więc przekazywanie społeczeństwu różnorodnych informacji – w tym również poglądów kontrowersyjnych, czy skłaniających do dyskusji społecznej – ma istotny wpływ na jakość prezentowanych przez media informacji i jest warunkiem wypełniania ich misji.

Art. 14 Konstytucji zapewnia wolność prasy. Według art. 54 Konstytucji, każdemu – również dziennikarzom – zapewnia się wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Media publiczne powinny stanowić instytucjonalną gwarancję wolności wypowiedzi i pluralizmu środków przekazu. - Aby tę funkcję spełniać, muszą jednak cechować się niezależnością, zarówno od interesów politycznych, jak i  gospodarczych, pozwalającą na zachowanie wewnętrznego pluralizmu w treściach redakcyjnych – wskazał RPO.

Przypomniał, że art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności stanowi o prawie do wolności wyrażania opinii, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych. Europejski Trybunał Praw Człowieka konsekwentnie stwierdza w swych wyrokach, że swoboda wypowiedzi jest jednym z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki. W tym kontekście należy podkreślić, że prasa ma za zadanie przekazywanie informacji, a społeczeństwo - prawo do ich otrzymywania.

Z wyroku ETPCz z 17 września 2009 r. w sprawie Manole i inni przeciw Mołdawii wynika obowiązek władz mediów publicznych zagwarantowania dziennikarzom możliwości wykonywania pracy bez nacisków. Władze publicznych mediów powinny powstrzymać się od niepotrzebnej ingerencji w przekazywane treści. Nie mogą prowadzić polityki kadrowej zmierzającej do tego, aby na antenie prezentowane było stanowisko pewnej tylko grupy politycznej, społecznej czy religijnej.

Również prawo Unii Europejskiej uwzględnia znaczenie niezależności mediów. Rekomendacje Komitetu Ministrów Rady Europy z 15 lutego 2012 r. w sprawie zarządzania mediami publicznymi przewidują, iż wydawcy programów w mediach publicznych powinni cieszyć się niezależnością edytorską. Oznacza to, że zarząd mediów publicznych nie powinien ingerować w niezależność redakcyjną, w szczególności podejmować decyzji co do zakresu tematycznego programu, czy zapraszanych gości.

VII.564.72.2018

JUŻ 14 i 15 GRUDNIA KONGRES PRAW OBYWATELSKICH, A NA NIM PANEL

Sesja 40: Wybory, wolnośc wypowiedzi i media publiczne  (BLOK A)

 

Sesja 31: Warsztat: Bezpieczeństwo dziennikarzy (BLOK A)

 

Polak w więzieniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Interwencja RPO

Data: 2018-12-11
  • Od siedmiu miesięcy obywatel Polski przebywa w więzieniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie nie ma odpowiednich warunków
  • Nie otrzymuje m.in niezbędnych leków; twierdzi, że musiał podpisywać dokumenty w języku arabskim, którego nie zna
  • RPO wystąpił do ministra sprawiedliwości ZEA o sprawdzenie, czy prawa polskiego obywatela są respektowane

Według doniesień polskich mediów pan Artur miał być zatrzymany pod zarzutem posiadania narkotyków. W więzieniu  jest pozbawiony godziwych warunków pobytu: nie ma miejsca do spania, możliwości utrzymywania higieny osobistej, nie otrzymuje niezbędnych leków. Twierdzi, że działając pod groźbą, podpisywał dokumenty w języku arabskim, którego nie zna.

Możliwość naruszenia wolności i praw polskiego obywatel rodzi obowiązek podjęcia działań przez Rzecznika. Dlatego skierował on pismo w tej sprawie do ministra sprawiedliwości ZEA Sultana Saeeda Al Badi.

Adam Bodnar napisał, że jest świadomy faktu, iż polski konsul podjął działania na rzecz obywatela polskiego oraz monitoruje postępowanie prowadzone przez emiracki wymiar sprawiedliwości pod kątem dopełnienia określonych prawem procedur.

- Jednak w trosce o zabezpieczenie jego praw i ochronę przed niehumanitarnym traktowaniem, zwracam się do Waszej Ekscelencji z uprzejmą prośbą o podjęcie działań w celu zweryfikowania, czy prawa obywatela są respektowane i poinformowanie mnie o dokonanych ustaleniach - głosi pismo RPO.

IX.517.2883.2018

RPO podjął sprawę zatrzymania b. szefów KNF, w tym Wojciecha Kwaśniaka

Data: 2018-12-10

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zatrzymania byłego wiceprzewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Wojciecha Kwaśniaka oraz kilkorga innych pracowników KNF, w tym b. jej przewodniczącego Andrzeja Jakubiaka.

Rzecznik wystąpił o informacje dotyczące podstaw prawnych oraz przesłanek zatrzymań i okoliczności ich realizacji. M.in. chce się dowiedzieć, czy podczas zatrzymania i przewożenia zatrzymanych do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie były stosowane środki przymusu bezpośredniego i ewentualnie jakie. Zwrócił się także o informacje, czy wpłynęły zażalenia na zatrzymania.

Ponadto Rzecznik spytał Prokuraturę Regionalną w Szczecinie, czy wcześniej podejmowano działania mające na celu wezwanie tych osób do prokuratury oraz o to, jakie ewentualnie okoliczności przemawiały za obawą, że nie stawią się lub że mogą w inny sposób utrudniać postępowanie.

W związku z tym, że przy okazji zatrzymania media nagłośniły sprawę ciężkiego pobicia Wojciecha Kwaśniaka w 2014 r., Rzecznik wystąpił do Prokuratury Krajowej o informacje, jaki jest obecny stan postępowania  w tej sprawie – kiedy zostanie zakończone i czy  wobec podejrzanych o udział w pobiciu stosowane są obecnie lub były stosowane w przeszłości środki zapobiegawcze.

II.519.1144.2018

 

Skuteczna interwencja – prawo do świadczeń rodzinnych i świadczenia pielęgnacyjnego także w okresie oczekiwania przez obywatela Ukrainy na wydanie karty pobytu

Data: 2018-12-07

Do RPO zwrócił się obywatel Ukrainy mieszkający od 2011 r. w Polsce wraz z 4-letnim dzieckiem z niepełnosprawnością. Od 2015 r. pobierał świadczenie pielęgnacyjne ze względu na konieczność opieki nad dzieckiem.

13 maja br. skarżącemu skończyła się ważność karty pobytu czasowego i na wydanie kolejnej ciągle czeka. Wprawdzie w paszporcie posiada pieczątkę o złożeniu wniosku, która daje prawo pobytu w Polsce i prawo do pracy, ale w ocenie organu pomocy społecznej nie jest to wystarczające do wypłaty świadczeń. Z powodu braku aktualnej karty pobytu skarżący nie otrzymuje świadczeń rodzinnych, zasiłku pielęgnacyjnego i świadczenia pielęgnacyjnego.

W odpowiedzi na interwencję RPO Wojewoda Mazowiecki uznał, że skarżący, dysponując stosownym stemplem w paszporcie, spełniał warunki ustawowe do uzyskania świadczeń. Zdaniem Wojewody uprawnienie to potwierdza umieszczona w paszporcie informacja, że wniosek o udzielenie cudzoziemcowi zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej został złożony do Wojewody Mazowieckiego 19 marca, a jednocześnie wnioskodawca w momencie składania tego wniosku był uprawniony do wykonywania pracy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ posiadał ważne zezwolenie na pobyt czasowy z adnotacją „dostęp do rynku pracy”. Postępowanie wszczęte 12 czerwca o ustalenie prawa skarżącego do świadczenia pielęgnacyjnego należało zatem bez zbędnej zwłoki zakończyć, wznawiając od czerwca br. wypłatę zasiłku pielęgnacyjnego i zasiłku rodzinnego wraz dodatkami. Stosowne uwagi co do sposobu prowadzenia postępowania w tych sprawach Wojewoda skierował do właściwego organu.

III.7064.206.2018

Sędzia, który startował na radnego i prezydenta miasta, ma postępowanie wyjaśniające. RPO pyta o powody

Data: 2018-12-04
  • Wszczęto postępowanie wyjaśniające wobec sędziego Jarosława Gwizdaka, który startował w wyborach samorządowych na stanowisko radnego oraz prezydenta Katowic; wziął w tym celu bezpłatny urlop
  • Zgodnie z przepisami, sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop
  • Według Krajowej Rady Sądownictwa w przepisach nie ma mowy, aby sędziemu przysługiwał urlop na czas kampanii na prezydenta miasta, bo ustawodawca nie przewidział, że może on kandydować i na radnego, i na prezydenta

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędziego Przemysława Radzika o wyjaśnienie, co przemawiało za wszczęciem postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka.

W czerwcu 2018 r. sędzia powiadomił Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód, że zamierza wystartować w wyborach samorządowych na stanowisko radnego i jednocześnie na prezydenta Katowic.

Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, sędziemu ubiegającemu się o mandat posła albo senatora, albo radnego udziela się urlopu bezpłatnego na czas kampanii wyborczej.  W związku z tym Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód zwróciła się o  wykładnię prawną do Krajowej Rady Sądownictwa.

Rada stwierdziła, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop. KRS zauważyła jednak, że w  przepisach nie ma mowy o tym, że sędziemu przysługuje urlop na czas kampanii na stanowisko prezydenta miasta, ponieważ ustawodawca nie przewidział, że może on kandydować zarówno na radnego, jak i na prezydenta. KRS przyznała, że trudno będzie ustalić, jakie czynności sędzia będzie podejmował jako kandydat na radnego, a jakie jako kandydat na prezydenta, bo czas i zakres przedmiotowy obu kampanii jest zbliżony, a  sędziemu udziela się urlopu „na czas kampanii, a nie w celu prowadzenia kampanii”.

KRS podsumowała, że nie ma uprawnień do rozstrzygania, czy sędziemu przysługuje bierne prawo wyborcze w wyborach na urząd prezydenta miasta, ponieważ to gminna komisja wyborcza przyjmuje zgłoszenia i bada, czy są one zgodne z przepisami.

W efekcie sędzia Jarosław Gwizdak zgłosił swoją kandydaturę komisarzowi wyborczemu, a prezes sądu udzieliła mu bezpłatnego urlopu.

Sędzia nie zdobył w wyborach samorządowych mandatu radnego, nie został też wybrany na stanowisko prezydenta miasta. Powrócił na zajmowane uprzednio stanowisko sędziego. Obecnie jest prowadzone wobec niego postępowanie wyjaśniające.

VII.510.71.2018

Piotr Duda wyjaśnia nakaz przynależności członka „Solidarności” tylko do tego związku

Data: 2018-12-03
  • Nakaz przynależności członka „Solidarności” tylko do tego związku zawodowego jest wyrazem samorządności i niezależności Związku
  • To odpowiedź przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Piotra Dudy na wątpliwości RPO wobec takiego przepisu statutu Związku
  • Zasada niezależności oznacza, że Związek nie jest nikomu podporządkowany, w tym organom administracji państwowej, samorządu terytorialnego, partiom politycznym - wskazał Piotr Duda
  • Nie wyobraża on sobie, aby np. członek Rady Dialogu Społecznego był jednocześnie członkiem NSZZ „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych

Do RPO wpłynęła skarga związkowca NSZZ „Solidarność”, który kwestionuje zasadność paragrafu 8 ust. 3 statutu związku. Zgodnie z nim członek tego związku nie może należeć do innego związku zawodowego zarejestrowanego w Polsce (z wyjątkiem NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”).

Wątpliwości RPO 

Rzecznik w piśmie do Piotra Dudy podkreślał, że Konstytucja w art. 59 zapewnia każdemu wolność zrzeszania się w związkach zawodowych. Decydująca jest wola jednostki co do przynależności do związku. Na gruncie przepisów powszechnie obowiązujących nie ma natomiast regulacji ograniczających przynależność do kilku związków zawodowych. Można więc mieć wątpliwości co do celowości obowiązywania tego przepisu statutu.

(W latach 1980-1981 do NSZZ „Solidarność” wstępowali członkowie dotychczasowych związków zawodowych, kontrolowanych przez władze PRL, a także członkowie PZPR.  NSZZ „Solidarność” liczył wtedy niemal 10 mln członków)

Inny zarzut związkowca dotyczył wymogu wobec członków NSZZ „Solidarność” wyrażenia zgody na potrącanie składki członkowskiej z wynagrodzenia przez pracodawcę. Deklaracja członkowska faktycznie nie przewiduje opcji samodzielnego opłacania składek przez członka związku, co może prowadzić do przekonania, że nie ma on takiej możliwości - podkreślał Rzecznik. Tymczasem, zgodnie z ustawą z 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych pracodawca - na pisemny wniosek zakładowej organizacji związkowej i za pisemną zgodą pracownika - jest obowiązany pobierać z wynagrodzenia pracownika składkę związkową w zadeklarowanej przez niego wysokości. Zgoda taka powinna mieć charakter dobrowolny. Według RPO zasadne byłoby zatem rozważenie zmiany deklaracji członkowskiej.

Odpowiedź przewodniczącego NSZZ "Solidarność"

- Nie mogę zgodzić się z Panem Rzecznikiem, że § 8 ust. 3 Statutu NSZZ „Solidarność jest przepisem pozbawiony celowości, ponieważ członkowie NSZZ „Solidarność” mają reprezentować na forum krajowym i międzynarodowym interesy NSZZ „Solidarność” – stwierdził w odpowiedzi Piotr Duda.

Według niego, niedającą się pogodzić z zasadą tejże reprezentacji byłaby sytuacja, gdyby członek Rady Dialogu Społecznego był jednocześnie członkiem NSZZ „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych. Osoba taka z pewnością nie byłaby wyrazicielem woli NSZZ „Solidarność” dającym gwarancję reprezentacji praw Związku.

Stąd przedmiotowy nakaz przynależności do jednego tylko związku zawodowego, który w mojej ocenie jest wyrazem samorządności i niezależności Związku -  wskazał przewodniczący NSSZ „S”. Zwrócił ponadto uwagę, że wyrażona w art. 1 ustawy o związkach zawodowych zasada niezależności oznacza, że związek zawodowy w swojej działalności nie podlega żadnym podmiotom. Nie jest zatem nikomu podporządkowany w tym organom administracji państwowej, samorządu terytorialnego, partiom politycznym, stowarzyszeniom itp. .

Odnosząc się do drugiej kwestii, Piotr Duda podał, że członkowie NSZZ „Solidarność” dobrowolnie wyrażają zgodę na potrącanie składki związkowej deklarując jej wysokość, dopiero po wypełnieniu dolnej części „Deklaracji członkowskiej”, w której wskazana jest wysokość składki na poziomie 0,82% świadczenia.

Realizacja obowiązku pobierania przez pracodawcę składki związkowej możliwa jest dopiero po „zadeklarowaniu wysokości” składki. Wniosek do księgowości jest wypełniany tylko w sytuacji, gdy członek Związku decyduje się na potrącanie składki przez pracodawcę. W przeciwnym wypadku, gdy członek Związku nie wypełni dolnej części „Deklaracji członkowskiej”, zakładowa organizacja związkowa nie może złożyć wniosku z obowiązkiem potrącania składki związkowej od tego pracownika - wyjaśnił Piotr Duda. W jego ocenie sformułowanie Deklaracji członkowskiej ma raczej charakter zobowiązania deklaratywnego, uznającego zasady obowiązujące w NSZZ „Solidarność”, iż członkostwo wiąże się z obowiązkiem opłacania składki.

VII.611.3.2018

Sędziowski rzecznik dyscyplinarny: nie chodzi o wywołanie u sędziów „efektu mrożącego”

Data: 2018-11-30

 

  • Sędziowie Monika Frąckowiak i Arkadiusz Krupa mają postępowania nie z powodu symulacji rozpraw sądowych na festiwalu Pol'and'Rock, ale „osobliwego sposobu posłużenia się elementami sędziowskiego stroju służbowego, który uznać należy za dalece niewłaściwy”
  • Dlatego Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych Piotr Schab uważa, że podjęte czynności nie wywołają „efektu mrożącego” u sędziów rozważających uczestnictwo w takich symulacjach
  • Rzecznik Dyscyplinarny nie ma  intencji, aby wyroki sądowe poddawać weryfikacji z punktu widzenia ich zgodności z oczekiwaniami władzy
  • Czynności wobec sędziego Sławomira Jęksy nie wynikają zaś z treści jego wyroku uniewinniającego Joannę Jaśkowiak, lecz ustnego uzasadnienia

Piotr Schab odpowiedział na wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie prowadzenia czynności wyjaśniających wobec sędziów. Chodziło o czynności wobec sędziów:

  • Moniki Frąckowiak i Arkadiusza Krupy podjętych przez zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Przemysława Radzika. Zakwestionował on publiczne wystąpienie obojga sędziów w todze sędziowskiej i z łańcuchem z orłem, podczas symulacji rozprawy sądowej na festiwalu Pol'and'Rock,
  • Sławomira Jęksy, który  uniewinnił Joannę Jaśkowiak, żonę prezydenta Poznania, sądzoną za użycie w miejscu publicznym słów nieprzyzwoitych podczas demonstracji w Poznaniu. W uzasadnieniu wyroku sędzia Jęksa odniósł się do aktualnej sytuacji dotyczącej sądownictwa. Czynności podjęto na wniosek Przemysława Radzika,
  • Ewy Maciejewskiej, Krystiana Markiewicza i Igora Tuleyi, za ich wypowiedzi na temat aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości. Czynności podjął Michał Lasota, zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego.

Sprawa symulacji rozpraw

RPO podkreślał, że udział w symulacji rozpraw pomaga obywatelom zrozumieć rolę sądu w demokratycznym państwie prawa. Uczestnicząc w symulacji rozprawy sądowej,  sędziowie działali w celu edukacyjnym. Wzywanie ich do złożenia wyjaśnień może zniechęcać do akcji edukacyjnych.

Zdaniem  RPO, Rzecznik Dyscyplinarny zbiera materiały „na zapas i na wszelki wypadek”, poszukując jakichkolwiek uchybień w pracy sędziów. - Pragnę przypomnieć uprzejmie, iż przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego; służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych – pisał RPO.

Odpowiadając na to wystąpienie, sędzia Piotr Schab zgodził się, że symulacje rozpraw co do zasady pełnią chwalebną funkcję edukacyjną, przyczyniając się do podnoszenia świadomości prawnej społeczeństwa.  Rzecznik Dyscyplinarny i jego zastępcy najdalsi są od kwestionowania zamysłu wzbogacania wiedzy społeczeństwa o pracy organów wymiaru sprawiedliwości przez inscenizację procesu sądowego.

Przedmiot podjętych czynności  jest natomiast inny: chodzi wyłącznie o sposób zachowania sędziego, odbiegający od jej celu, jako dalece niewłaściwy. - Przesłanką działania Zastępcy Rzecznika było natomiast zachowanie sędziego, uczestniczącego w symulacji procesu, w szczególności zaś - osobliwy sposób posłużenia się przez niego elementami sędziowskiego stroju służbowego, który uznać należy za dalece niewłaściwy i jaskrawo sprzeczny z akcentowaną przez Pana Rzecznika edukacyjną rolą powyższego przedsięwzięcia – napisał Piotr Schab.

Zapewnił, że czynności wobec sędziów nie zmierzają zatem żadną miarą do wywołania u sędziów, gotowych uczestniczyć w akcjach tego rodzaju, skutku określonego przez Rzecznika jako „efekt mrożący”.

Piotr Schab nie zgodził się ze stwierdzeniem RPO, że Rzecznik Dyscyplinarny może być limitowany w gromadzeniu materiału dowodowego, także na etapie czynności wstępnych. - Potrzeba uzyskania dokumentacji dotyczącej przebiegu służby sędziego wynikać musi z oceny organu prowadzącego postępowanie, zaś niczym nie poparta sugestia, że dyspozycje tego organu w zakresie postępowania dowodowego powodowane być mogą względami pozaprawnymi, jest całkowicie bezpodstawna - oświadczył.

Czynności wobec sędziego Sławomira Jęksy

W piśmie do sędziego Przemysława Radzika Rzecznik pisał, że wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, których wyroki nie podobają się rządzącym, prowadzi do tzw. „efektu mrożącego”, czyli obawy przed wydawaniem wyroków nie po myśli władzy.

Państwa, w którym wszczyna się takie postępowania, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych. Ze standardów polskich i europejskich wynika, że sędziom przysługuje szersza swoboda wypowiedzi w  sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości  - wskazywał Rzecznik.

W odpowiedzi sędzia Piotr Schab poinformował, że stanowi faktycznemu nie odpowiada teza pisma RPO, iż wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego  Sławomira Jęksy w związku z uniewinnieniem  Joanny Jaśkowiak. Na wniosek Zastępcy Rzecznika wstępne czynności wyjaśniające podjął bowiem rzecznik dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu. Chodzi o ustalenie, czy publiczne wypowiedzi sędziego, stanowiące ustne uzasadnienie jego wyroku, mogły uchybiać  godności urzędu  oraz naruszać zasady etyki zawodowej.

- Pochylając się z uwagą nad obszernymi rozważaniami Szanownego Pana Rzecznika dotyczącymi zjawiska, określonego jako „efekt mrożący”, który polegać miałby na „obawie wydawania wyroków będących nie po myśli przedstawicielom władzy wykonawczej”,  pozwalam sobie zaakcentować, że wstępne czynności wyjaśniające w powyższej sprawie nie dotyczą żadną miarą treści orzeczenia sądu - głosi odpowiedź Piotra Schaba. - Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych nie ma intencji ani też instrumentów by jakiekolwiek wyroki sądowe poddawać weryfikacji z punktu widzenia ich zgodności z oczekiwaniami organów władzy; supozycja tej treści jawi się więc jako jaskrawe nadużycie - dodał.

Wyjaśnił, że to nie fakt uniewinnienia obwinionej skłonił Zastępcę Rzecznika  do zainicjowania wstępnych czynności wyjaśniających. Przesłanką były wypowiedzi publiczne sędziego Sławomira Jęksy, iż jego subiektywna ocena zjawisk w życiu publicznym skutkuje bezkarnością osoby, która swym niebudzącym wątpliwości zachowaniem wyczerpała znamiona czynu zabronionego.

- Precedens, polegający na wprowadzeniu takiego mechanizmu działania organów ochrony prawnej zawiera w sobie istotne zagrożenie dla porządku publicznego. Jego skutkiem może być wszak relatywizacja udzielania tej ochrony w zależności od postrzegania przez sędziów i innych funkcjonariuszy publicznych uwarunkowań o charakterze pozaustawowym, pozostawionych bez reszty  przekonaniom osób odpowiedzialnych za ład prawny – napisał sędzia.

Według niego chodzi zatem o zagwarantowanie, aby - jak pisze Rzecznik - „obywatele mieli pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych w czynności orzecznicze sędziego”.  Nie sposób więc doszukiwać się uzasadnienia dla postawy sędziego Sławomira Jęksy w gwarancjach wolności wypowiedzi, potwierdzanych w niekwestionowanym orzecznictwie Sądu Najwyższego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Wedle istotnego prawdopodobieństwa zachowanie to jest bowiem wyrazem zakwestionowania przez sędziego zasadniczych wymogów jego służby; stanowisko w tej mierze wymaga zbadania okoliczności sprawy, czemu służą podjęte czynności.                 

Piotr Schab wyraził pełne przekonanie o zgodności z prawem i słuszności działań swego zastępcy.

Czynności wobec Ewy Maciejewskiej, Krystiana Markiewicza i Igora Tuleyi

Rzecznik pytał o powody przesłuchań tych sędziów - którzy zabierają głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości lub zadali pytania Trybunałowi Sprawiedliwości UE.  W ocenie RPO działania te mogą prowadzić do wywołania tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa.

Rzecznik wskazywał, że sędzia nie może być przesłuchiwany jako  świadek w ramach czynności wyjaśniających sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego. Dlatego wystąpił do sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających do obowiązującego prawa

Odpowiadając, sędzia Piotr Schab podkreślił, że przesłuchanie przez jego zastępców sędziów Maciejewskiej, Markiewicza i Tulei jako świadków w ramach czynności wyjaśniających odpowiadało prawu. Wcześniej Michał Lasota wyjaśniał, że sędziowie Maciejwska i Tuleya zeznawali jako świadkowie w ramach czynności wyjaśniających dotyczących "możliwych zachowań innych sędziów".

Rzecznik Dyscyplinarny powołał się na stała linię orzeczniczą Sądu Najwyższego jako Sądu Dyscyplinarnego odnoszącą się do charakteru czynności wstępnych. Według SN ich treścią jest postępowanie dowodowe, regulowane przepisami Kodeksu postępowania karnego,
a zatem przesłuchanie świadków, opinie biegłych, konfrontacje czy oględziny. SN podkreślał też, że zakres czynności wyjaśniających ”nie został sprecyzowany przez prawodawcę, niemniej konieczne jest sięganie w tym wypadku do przepisów Kodeksu postępowania karnego, albowiem chodzi tu o działania z zakresu postępowania dowodowego".
 
- Przytoczone argumenty przekreślają słuszność konkluzji Szanownego Pana Rzecznika, iż postępowanie wyjaśniające, przewidziane w art. 114 § 1 u.s.p. „nie może przerodzić się w czynności procesowe takie, jak na przykład przesłuchanie świadków" - stwierdził Piotr Schab.

Uzasadniając odmowę dopuszczenia pełnomocnika świadka Igora Tulei do udziału w przesłuchaniu 10 października, Piotr Schab poinformował, że jego zastępca podjął tę decyzję zgodnie z art. 87 § 3 Kpk w związku z art. 128 u.s.p. Zgodnie z  nimi sąd, a w postępowaniu przygotowawczym prokurator, może odmówić dopuszczenia do udziału w postępowaniu pełnomocnika jeżeli uzna, że nie wymaga tego obrona interesów osoby nie będącej stroną.

 
VII.564.56.2018, VII.510.64.2018, VII.510.61.2018

 

Dlaczego w samorządowym kinie w Strzyżowie nie wyświetlono filmu „Kler”

Data: 2018-11-30

Rzecznik zwrócił się do burmistrza Strzyżowa o wskazanie przyczyn niewyświetlania filmu „Kler” w kinie prowadzonym przez miejską jednostkę organizacyjną.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga dotycząca niewyświetlania tego filmu  w samorządowym kinie „Sokół”. Sprawa była również opisywana w mediach. Skarżący podkreśla, że władze miasta publicznie formułowały krytyczne wypowiedzi dotyczące filmu.

Opisana sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji RP wolności twórczości artystycznej i  prawa do dostępu do dóbr kultury.

Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też, wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

VII.715.33.2018

Nie mógł się podpisać tak, jak chciała Poczta, więc nie wydano mu przesyłki. Rzecznik interweniuje

Data: 2018-11-27
  • To, że osoba z niepełnosprawnością nie może się podpisać przy odbiorze przesyłki, nie jest powodem do zatrzymania przesyłki
  • Pracownik Poczty ma tylko odnotować fakt problemu z podpisem
  • Tak Poczta Polska odpowiedziała RPO na interwencję w sprawie osoby, która nie mogła odebrać przesyłki z sądu

Wnioskodawca złożył skargę na Pocztę Polską, bo jej pracownicy odmówili wydania mu pisma z sądu. Twierdzili, że złożył na tablecie niewłaściwy podpis. Problem w tym, że wnioskodawca jest osobą z niepełnosprawnością ograniczającą zdolność posługiwania się rękoma. Niestety na Poczcie nie przyjęto wyjaśnień, że nie może złożyć bardziej czytelnego podpisu z powodu dysfunkcji ręki.

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał więc do Poczty Polskiej SA, aby wyjaśniła sprawę.

Jak wynika z treści odpowiedzi, pracownicy Poczty Polskiej w trackie wydawania przesyłek nadanych na zasadach specjalnych zobowiązani są prosić o złożenie czytelnego podpisu. Jednakże w przypadku osób z niepełnosprawnościami, mających problemy ze złożeniem podpisu, nie odmawiają wydania przesyłki, dopisując informację o utrudnieniu. Poczta zapewniła, że aby uniknąć podobnych przypadków w przyszłości pracownicy zostali zapoznani ze skargą i zobowiązani do wykonywania powierzonych obowiązków zgodnie z obowiązującymi przepisami. Na wypadek, gdyby osoby z niepełnosprawnościami miały trudności z czytelnym podpisaniem pokwitowania, pracownicy Poczty mają uzupełnić informację przy podpisie, iż odbiór przesyłki pokwitowała osoba z niepełnosprawnością.

BPG.7220.1.2018

Rzecznik podjął sprawę obywatelki Włoch w koszulce z napisem „Auschwitzland”

Data: 2018-11-15

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę obywatelki Włoch, która w koszulce z napisem "Auschwitzland” brała udział 28 października 2018 r. w Predappio we Włoszech w wydarzeniu mającym upamiętnić Benito Mussoliniego.

Media informowały, że na czarnej koszulce oprócz napisu był też zarys Bramy Śmierci znajdującej się na terenie byłego nazistowskiego obozu Auschwitz II-Birkenau.

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Kraków-Krowodrza, do której wpłynęło zawiadomienie o przestępstwie. Art. 261 Kodeksu karnego przewiduje grzywnę albo karę ograniczenia wolności  za znieważenie pomnika lub innego miejsca  publicznego urządzonego w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego.

Postępowanie w tej sprawie z  urzędu wszczęto w Biurze Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach. Zawiadomiono o tym dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. 

Biuro wystąpiło już do prokuratury o informacje dotyczące  sprawy. Będzie też monitorowało przebieg postępowania karnego.

BPK.519.85.2018

Interwencja Rzecznika w sprawie pobicia kolumbijskich studentów.

Data: 2018-11-13

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika w Katowicach prowadzi postępowanie dotyczące zdarzenia z 6 października br. w Katowicach, gdzie doszło do pobicia studentów pochodzących z Kolumbii.

Sprawa pozostaje w toku. Pełnomocnik czeka na odpowiedź Komendanta Miejskiego Policji w Katowicach.

BPK.519.80.2018

Rzecznik bada sprawę pobicia kierowcy przez policjantów

Data: 2018-11-13

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika w Katowicach podjął  sprawę pobicia kierowcy przez funkcjonariuszy Policji podczas kontroli drogowej w Zabrzu. Skierował on wystąpienie do Sądu Rejonowego w Zabrzu z prośbą o przekazanie aktualnych informacji o stanie sprawy.

BPK.519.77.2018

 

RPO podejmuje działania po incydentach podczas obchodów Święta Niepodległości

Data: 2018-11-13
  • RPO spyta władze, jakie zdarzenia podczas obchodów Święta Niepodległości 11 listopada 2018 r. mogły być „przestępstwami z nienawiści„
  • Będzie też chciał poznać, jakie kroki prewencyjne podjęto by nie dopuścić do udziału w obchodach osób związanych z radykalnymi ugrupowaniami
  • Rzecznik interesuje się też sprawą ataku na reporterkę „Gazety Wyborczej” podczas Marszu Niepodległości w Warszawie

Z informacji mediów wynika, że podczas przemarszu przez Warszawę marszu z okazji Święta Niepodległości doszło do różnych incydentów. M.in. ludzie rzucali race i petardy,  skandowali hasła będące „mową nienawiści, spalili flagę Unii Europejskiej, publicznie prezentowali też symbole rasistowskie i faszystowskie. Zamaskowany człowiek zaatakował dziennikarkę „ Gazety Wyborczej” - wyzywał ją, szarpał i próbował zniszczyć jej sprzęt nagrywający.  

Minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński informował, że służby specjalne zidentyfikowały około stu obywateli polskich, których jedynym celem udzialu w marszu było wywołanie zamieszek. Niektórych zatrzymano w przypadku innych służby „uzyskały pewność”, że nie pojadą do Warszawy". Służby monitorowały tez działalność grup ekstremistycznych zagranicznych, których członkowie deklarowali przyjazd do Polski. Mariusz Kamiński poinformował, że Straż Graniczna dostała „listę 400 osób, których się spodziewaliśmy". Według niego w wyniku działań zdecydowana większość tych osób nie dotarła do naszego kraju.

W związku z tym Rzecznik wystąpi do władz o informacje, jakie kroki prewencyjne podjęto, by uniemożliwić udział w marszu osób związanych z organizacjami propagującymi totalitarny ustrój państwa i głoszącymi nienawiść z powodów etnicznych, rasowych czy wyznaniowym. 

Będzie też pytał, jakie zdarzenia z 11 listopada można uznać za przestępstwa np. propagowania faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych lub nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych. 

W sprawie ataku na dziennikarkę Rzecznik wystąpi do policji o informajce o dotychczasowych działaniach.

30 października 2018 r. RPO Adam Bodnar wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego z pytaniem o efekty prac powołanego w lutym 2018 r. przez premiera międzyresortowego zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu, ustrojów totalitarnych i przestępstwom z nienawiści. Zespół zakończył już prace, ale MSWiA nie przekazało jego ustaleń Rzecznikowi, choć o to prosił. Dlatego Adam Bodnar pyta premiera, czy wypracowano rekomendacje zmian prawa - co było jednym z celów powołania zespołu.

Sprawa marszu we Wrocławiu. Rzecznik pyta o konkretne powody zakazu zgromadzenia

Data: 2018-11-07
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę marszu niepodległości i jego zakazania przez władze Wrocławia
  • W ocenie Rzecznika uzasadnienie decyzji Prezydenta Wrocławia nie wyjaśnia wszystkich kwestii istotnych z punktu widzenia wydanego zakazu
  • Dlatego RPO zwrócił się do policji o pilne przekazanie materiałów, które stanowiły dla władz Wrocławia podstawę do wydania decyzji w sprawie marszu

- Nie można zakazywać zgromadzenia publicznego tylko dlatego, że istnieją obawy co do tego, jak przebiegnie.  Wolność organizowania pokojowych zgromadzeń pełni fundamentalną rolę w społeczeństwach demokratycznych, musi być więc chroniona – podkreśla zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk.

Z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, że niedopuszczalny jest zakaz zgromadzenia, jeśli nie da się wykazać w sposób nie budzący wątpliwości, że organizatorzy zgromadzenia w przeszłości naruszali prawo w przestrzeni publicznej i można to połączyć z planowanym zgromadzeniem.

Kluczem do oceny sprawy marszu we Wrocławiu jest więc ustalenie, czy istnieją takie nie budzące wątpliwości wskazówki z przeszłości. Uzasadnienie prezydenta Rafała Dutkiewicza jest na tyle ogólne i lakoniczne, że na jego podstawie nie da się tego powiedzieć.  Stąd wystąpienie RPO do policji o przekazanie informacji, które były podstawą pisania uzasadnienia. Rzecznik nie przesądza na tym etapie czy doszło do naruszenia praw obywatelskich, ale jest zobowiązany do wyjaśnienia pojawiających się w tym zakresie wątpliwości.

Przy okazji RPO przypomina, że sytuacja wrocławska jest diametralnie różna od sytuacji w Lublinie, gdzie przed miesiącem władze miasta zakazały Marszu Równości. Tam powodem było to, że choć demonstracja miała przebiegać zgodnie z prawem, to zagrożenie dla jej uczestników stanowić mieli kontrdemonstranci. RPO podkreślał wtedy, że zapewnienie bezpieczeństwa osobom korzystającym z konstytucyjnego prawa do organizowania pokojowych zgromadzeń spoczywa na władzach, a ewentualne zagrożenie nie może być powodem do pozbawiania ich tego prawa.

Pogląd ten podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie, uchylając zakaz prezydenta Lublina.

We Wrocławiu władze miasta powołują się na fakt, że zgłoszone zgromadzenie będzie łamało prawo, gdyż jego organizatorzy dopuszczali się aktów takiego łamania prawa w przeszłości. Kluczowa jest więc tu ocena dowodów, jakie miasto przedłoży sądowi.

Rzecznik bada sprawę kontrowersyjnej gry komputerowej

Data: 2018-11-05

Chodzi o ukraińską animację „promującą grę komputerową znieważającą swoimi obrazami i treściami dobre imię oraz godność Narodu Polskiego i Rzeczypospolitej Polskiej”.

Produkcja jest oparta na tym, co działo się w nazistowskich obozach koncentracyjnych. Instytut Pamięci Narodowej poinformował o złożeniu do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.

Rzecznik będzie monitował sprawę.

BPK.505.2.2018

RPO pisze do KRRiT w sprawie programu Polsatu „Ex na plaży Polska”

Data: 2018-11-05

Obywatel poskarżył się Rzecznikowi na program Polsatu, w którym miała być propagowana przemoc fizyczna.

Jak pisał skarżący, osoby pod wpływem alkoholu lub tak się przedstawiające na potrzeby programu „Ex na plaży Polska”, propagują przemoc fizyczną  jak bicie po twarzy i innych częściach ciała.

- Trzeba sprawdzić, czy program ten nie narusza art. 18 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji - napisał do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witolda Kołodziejskiego zastępca RPO Stanisław Trociuk. Przekazał on wniosek obywatela, wraz z prośbą o przesłanie Rzecznikowi kopii odpowiedzi.

Zgodnie z art. 18 ustawy, audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym. M.in. zabronione jest rozpowszechnianie audycji lub innych przekazów zagrażających fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi małoletnich, w szczególności zawierających treści pornograficzne lub w sposób nieuzasadniony eksponujących przemoc.

VII.564.63.2018

Dziennikarz TVN nie wpuszczony na konferencję. Odpowiedź PGZ po materiale TVN „Wody skażone trotylem”

Data: 2018-10-30
  • Prawo każe nam udzielać informacji, ale to nie to samo, co wpuszczanie na konferencję prasową, bo na to trzeba akredytacji. A nie ma obowiązku ich wydawania. Dlatego nie zaprosiliśmy TVN na konferencję prasową
  • Takie jest stanowisko Polskiej Grupy Zbrojeniowej, którą o wyjaśnienia poprosił RPO. Chodzi o program Superwizjera TVN  „Wody skażone trotylem”
  • Według PGZ ograniczenie możliwości pozyskania informacji przez dziennikarzy TVN wynikało z działania w interesie spółki i dążenia do zaniechania działań naruszających jej wartości konstytucyjne, tj. dobra osobiste
  • To, że inni dziennikarze nie mogli zadawać pytań na konferencji, wynikało z kolei z formy konferencji przyjętej przez spółkę

Dlaczego dziennikarze TVN nie zostali wpuszczeni 16 października 2018 r. na konferencję prasową dotyczącą działań Zakładów Chemicznych „Nitro-Chem SA" należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej SA? RPO zapytał o to 17 października, a 30 października dostał odpowiedź PGZ:

- Co prawda Prawo prasowe nakazuje przedsiębiorstwom sektora publicznego udzielać prasie informacji o swojej działalności. Ale pojęcie „akredytacji” jest pojęciem odmiennym od pojęcia „informacji prasowej”, a zatem odmowa udzielenia akredytacji nie jest tożsama z odmową udzielenia informacji prasowej (postanowienie WSA w Warszawie z 24 kwietnia 2008 r., sygn. akt II SA/Wa 1536/06, ONSAiWSA 2010, nr 1, poz. 13). W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego zawartej w wyroku z 30 października 2008 r. udzielenie akredytacji należy uznać za uprawnienie organizatora imprezy publicznej do swobodnego wyboru przedstawicieli mediów zainteresowanych udziałem w niej na uprzywilejowanych warunkach (sygn. akt 1 OSK 955/08, LEX nr 515400) – pisze w odpowiedzi dla RPO dyrektor Biura Prawnego PGZ dr Marcin Mazuryk.

Prawo prasowe

- Warto także podkreślić, że Prawo prasowe, nakładając na określone podmioty obowiązek udostępniania dziennikarzom informacji, nie określa równocześnie formy realizacji tej powinności (postanowienie NSA z 25 lipca 2002 r. sygn. akt II SA/Łd 951/02, Lex nr 54825) - kontynuuje.

Z uzyskanych od Nitro-Chem SA informacji wynika, że spółka udzieliła dziennikarzom TVN informacji, bowiem Superwizjer wyemitował 13 października 2018 r. materiał „Wody skażone trotylem”.

16 października 2018 r. spółka nie udzieliła dziennikarzom TVN jedynie akredytacji, co polegało na niezaproszeniu i w konsekwencji niewpuszczeniu ich na teren zakładu pracy. W świetle literalnego brzmienia art. 4 ust. 1 ustawy Prawo prasowe oraz ukształtowanego na jego gruncie orzecznictwa nie można mówić, w odniesieniu do działań i Nitro-Chem SA o uzasadnionych wątpliwościach prawnych.

Prawa i wolności konstytucyjne

- Odnosząc się z kolei do art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, który stanowi, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, należy wskazać, że te prawa wolnościowe nie mają charakteru absolutnego i podlegają ograniczeniom wynikającym zarówno z samej Konstytucji, jak i z ustaw – stwierdza dyrektor Mazuryk.

- Swoboda wypowiedzi oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji nie może realizować się poza granicami proporcjonalności ograniczeń, wyznaczonymi ze względu na konieczność poszanowania innych praw i wolności konstytucyjnych (wyrok TK z 30 października 2006 r., sygn. akt P 10/06, OTK-a 2006, nr 9, poz. 128) – podkreśla dyrektor z PGZ. - Do wartości tych należy zaliczyć m.in. dobre imię, cześć czy godność.

Zasady organizowania konferencji prasowych

16 października 2018 r. Nitro-Chem na terenie zakładu pracy zorganizował i przeprowadził konferencję prasową, aby odnieść się do nieprawdziwej i naruszającej dobra osobiste spółki publikacji redakcji TVN. „Wobec uzasadnionych wątpliwości co do rzetelności i obiektywności przekazywanych przez stację informacji, władze spółki podjęły decyzję o niezaproszeniu dziennikarzy TVN na konferencję prasową. Było to podyktowane również chęcią zapobieżenia dalszej eskalacji konfliktu oraz zapewnienia możliwie spokojnego przebiegu konferencji prasowej, bez udziału przedstawicieli osób, które ten konflikt wywołały. Ograniczenie możliwości pozyskania informacji przez dziennikarzy TVN wynikało z potrzeby działania w interesie spółki i dążenia do zaniechania działań naruszających jej wartości konstytucyjne, tj. dobra osobiste”.

Zasady zadawania pytań

Z kolei brak możliwości zadawania pytań na konferencji wynikał z formy konferencji przyjętej przez spółkę, która miała na celu krótkie i zwięzłe przedstawienie faktów. Należy jednak podkreślić, że Nitro-Chem nie uchylał się od obowiązku udzielenia prasie informacji o swojej działalności, zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy - Prawo prasowe, o ile informacje te nie stanowiły tajemnicy przedsiębiorstwa lub nie stanowiły informacji poufnej. Spółka udziela również informacji na temat swojej działalności każdorazowo po otrzymaniu stosownego wniosku od dziennikarza lub redakcji.

Cel konferencji

W ocenie PGZ SA, w opisanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich sytuacji nie doszło do ograniczenia prawa dziennikarzy do pozyskiwania informacji.

Konferencja prasowa została zorganizowana z inicjatywy władz Nitro-Chem SA w celu przedstawienia opinii publicznej informacji w związku z publikacją nieprawdziwych, niepotwierdzonych i niezgodnych z rzeczywistością informacji TVN.

Działanie Nitro-Chem nie stanowiło również ograniczenia prawa do pozyskiwania informacji, skoro jedynie dziennikarze jednej redakcji - TVN nie zostali zaproszeni na konferencję.

Zakłady Chemiczne Nitro-Chem SA 22 października 2018 r. wystąpiły przeciwko TVN S.A. oraz autorom reportażu „Wody skażone trotylem" do Sądu Okręgowego w Warszawie o zaniechanie działań naruszających dobra osobiste spółki oraz o usunięcie skutków naruszenia tych dóbr.

RPO zajął się sprawą profanacji kapliczki w Opolu

Data: 2018-10-29

29 października 2018 r. na podstawie doniesień w mediach Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę profanacji kapliczki przy ul. Biesa w Opolu. 

W pierwszej kolejności Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpi do Komendanta Miejskiego Policji w Opolu z pytaniem jakie czynności zostały podjęte w sprawie. Dalsze działania podjęte zostaną w zależności od uzyskanych odpowiedzi.

Należy podkreślić, że Rzecznik Praw Obywatelskich z powagą traktuje wszelkie przejawy braku tolerancji dla przekonań drugiej osoby. Każdy taki przypadek jest w sposób jednoznaczny potępiany i w ramach swoich kompetencji wyjaśniany przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

XI.518.67.2018

Sprawa sędziego Radzika, zastępcy rzecznika dyscyplinarnego i jego działań wobec sędziego Jęksy.Tak nie działa państwo prawa

Data: 2018-10-29
  • Wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, których wyroki nie podobają się rządzącym, prowadzi do tzw. „efektu mrożącego”, czyli obawy przed wydawaniem wyroków nie po myśli władzy
  • Państwa, w którym wszczyna się takie postępowania, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych
  • RPO przypomina to w oficjalnym piśmie do sędziego Przemysława Radzika, który objął stanowisko Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych
  • Chodzi o wniosek sędziego, żeby wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego Sławomira Jęksy, który uniewinnił żonę prezydenta Poznania, odnosząc się przy tym do sytuacji w wymiarze sprawiedliwości
  • Ze standardów polskich i europejskich wynika, że sędziom przysługuje szersza swoboda wypowiedzi w  sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości – wskazuje RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich o sprawie sędziego Przemysława Radzika dowiedział się z mediów; wszczął postępowanie z urzędu.

Sędzia Sławomir Jęksa uniewinnił Joannę Jaśkowiak, która stanęła przed sądem za użycie w miejscu publicznym słów nieprzyzwoitych podczas demonstracji w Poznaniu. W uzasadnieniu sędzia Jęksa odniósł się również do aktualnej sytuacji dotyczącej sądownictwa, która miała bezpośredni związek z okolicznościami rozpatrywanej sprawy.

Teraz Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław Radzik złożył wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Jęksy.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania te mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego” polegającego na obawie wydawania wyroków będących nie pomyśli przedstawicielom władzy wykonawczej.

- Z uwagi na powyższe pozwalam sobie przedstawić Panu Rzecznikowi następujące uwagi – pisze zastępca RPO Stanisław Trociuk.

1. Swoboda wypowiedzi sędziego ograniczana jest z uwagi na obowiązki i status. Prawo o ustroju sądów powszechnych zobowiązuje sędziego do zachowania bezstronność, postępowania zgodnego ze ślubowaniem sędziowskim, do strzeżenia powagi stanowiska na służbie i poza nią, oraz do unikania wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego i  osłabiać zaufanie do jego bezstronności.

2. Sędzia odpowiada dyscyplinarnie za przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienia godności urzędu.

3. Sąd Najwyższy wskazuje, że z pojęcia godności urzędu sędziego wynika „nie tylko poczucie własnej wartości i dumy ze sprawowania urzędu oraz oczekiwanie szacunku ze strony innych osób, ale wiąże się to z podwyższonymi wymaganiami i  ograniczeniami wobec sędziów”.

4. Standard prawny w tym zakresie najlepiej oddaje wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) z 27 maja 2014 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Prezes węgierskiego Sądu Najwyższego skrytykował publicznie rządowe reformy systemu sądownictwa. Reakcją rządu było skrócenie jego kadencji. W wyroku ETPC wskazał, że status, z jakiego skarżący korzystał jako prezes SN, nie pozbawiał go ochrony art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (EKPC), tj. przepisu chroniącego wolność słowa. Trybunał podkreślił, że „ochrona zasady trójpodziału władzy i niezależności sądownictwa jest niezwykle istotną wartością w demokratycznym państwie prawa, która powinna być objęta szczególną ochroną”.

5. W kontekście orzecznictwa Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych oraz ETPC należy uznać, że sędziom przysługuje znacznie szersza swoboda wypowiedzi w kwestiach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ponieważ  odnoszą się do spraw zainteresowania publicznego, a debata na ich temat korzysta z  ochrony przewidzianej w art. 10 EKPC.

Trybunał uznaje, że nawet jeżeli dyskutowana kwestia ma implikacje polityczne, to fakt ten sam w sobie nie wystarcza, by sędzia nie mógł się wypowiadać w takiej sprawie. W takim zatem przypadku należałoby uznać, że nawet jeśli „sędzia zdradza swoje przekonania” w jakiejś sprawie dotyczącej funkcjonowania sądownictwa, to mieści się to w granicach swobody - konwencyjnie chronionej - jego wolności wypowiedzi.

Również Komisja Wenecka zwróciła uwagę na niepożądany tzw. efekt mrożący (chilling effect), kiedy obawa przed sankcjami dyscyplinarnymi powstrzymuje sędziego od korzystania z prawa do swobody wypowiedzi. Komisja rozważała tę kwestię w przypadku nałożenia sankcji dyscyplinarnej na sędziego za wypowiedzi dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, gdyż wypowiedzi takie traktowano jako mające charakter polityczny. Komisja stwierdziła, że grożąca za nie sankcja dyscyplinarna jest nieproporcjonalna. Wprawdzie sędzia musi ważyć swoje ewentualne zaangażowanie publiczne i unikać wypowiedzi lub zachowań wiążących się ze sferą polityki. Niemniej wyjątkiemj w tym podejściu jest sytuacja wypowiadania się o  sprawach, „które są politycznie kontrowersyjne”, a które bezpośrednio wpływają na działalność sądów, niezależność sądownictwa, administrację systemem sądownictwa lub integralność osobistą sędziego.

- Reasumując, wolność ekspresji sędziego powinna być wykładana w taki sposób, aby zapewnić odpowiednią równowagę pomiędzy prawnymi obowiązkami i ograniczeniami sędziów, wynikającymi z Prawa o  ustroju sądów powszechnych, a potrzebą ich uczestnictwa w życiu publicznym i społecznym, zwłaszcza w odniesieniu do spraw mających fundamentalne znaczenie dla niezależności sądów, niezawisłości sędziów i zasady podziału władz – podkreśla Stanisław Trociuk. - W mojej ocenie działania sędziego Radzika zagrażają realizacji konstytucyjnego prawa każdego do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy m.in. przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

Niezależność sądownictwa to wartość dla każdego obywatela. To najważniejszy mechanizm ochrony praw i wolności przed przemocą ze strony władzy. Państwa, w którym wobec sędziów wszczynane są postępowania dyscyplinarne za to, że wydają określone wyroki, bądź uzasadniają je określony sposób, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych w czynności orzecznicze sędziego.

Dlatego Stanisław Trociuk zwrócił się do sędziego Przemysława Radzika o przedstawienie powodów wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Sławomira Jęksy.

VII.510.61.2018

Miasto zwiększa kwotę zwrotu kosztów przejazdu dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami po interwencji Rzecznika

Data: 2018-10-26

Zaczęło się od sprawy matki, która poskarżyła się Rzecznikowi, że zaniżono sposób wyliczenia wysokości kosztów dowozu jej córki na zajęcia do Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego. Podkreśliła ona zwłaszcza zbyt niską, określoną w umowie z miastem, stawkę za kilometr na poziomie 33 gr za 1 km i zwrot kosztów tylko za dwa przejazdy, które nie uwzględniają konieczności powrotu rodzica do miejsca zamieszkania, po odwiezieniu dziecka na zajęcia.

Po tym wniosku, Pełnomocnik Rzecznika napisał do prezydenta miasta, wskazując, że zwrot kosztów powinien nastąpić w kwocie odpowiadającej rzeczywistej ich wysokości i dotyczyć czterech przejazdów. Pełnomocnik przypomniał też działania RPO prowadzone w podobnych sprawach i wyroki sądów.

Wiceprezydent Miasta poinformował Pełnomocnika, że ponownie przeanalizował zasad zwrotu kosztów przejazdu dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów. Dzięki temu podjęto decyzję o zwiększeniu stawki za 1 km przejazdu z miejsca zamieszkania do przedszkola, oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej, innych form wychowania przedszkolnego, szkoły lub ośrodka.

BPK.7036.2.2017

Czy wójt może żądać od fundacji podania wrażliwych danych? Rzecznik prosi PUODO o zbadanie sprawy

Data: 2018-10-26
  • Wójt zażądał od fundacji podania wrażliwych danych w trybie dostępu do informacji publicznej
  • W odpowiedzi na pismo Rzecznika w tej sprawie wójt uchylił się od wskazania podstawy prawnej swojego wniosku i celu, w jakim miał gromadzić te dane
  • RPO prosi Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych o przyjrzenie się sprawie

Wójt Gminy Tuszów Narodowy skierował do Fundacji Wolność od Religii wniosek o udostępnienie informacji publicznej w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jak wynikało z doniesień prasowych, były to informacje dotyczące:

  1. przedsięwzięć od 2012 r., w których korzystano ze środków publicznych,
  2. podmiotów będących fundatorami (jakiej są narodowości, ewentualnie pochodzenia etnicznego),
  3. otrzymanych darowizn przekazanych przez podmioty zagraniczne.

Rzecznik podjął z urzędu opisaną w prasie sprawę, ponieważ zarówno tryb żądania udostępnienia informacji przez Wójta, jak i treść wniosku, budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia przepisów regulujących dostęp do informacji publicznej, a także z punktu widzenia prawa do ochrony danych osobowych. 

Przede wszystkim organ władzy publicznej nie może żądać od obywateli udostępnienia informacji na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Ponadto tylko jedno pytanie dotyczyło danych, które fundacja jest zobowiązana udostępnić. Pozostałe nie były związane z prowadzeniem przez nią działalności publicznej.

Zgodnie z art. 51 ust. 2 Konstytucji RP, władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Trzeba również pamiętać,  że zgodnie z RODO dane wrażliwe (tj. m.in. dane o pochodzeniu rasowym czy etnicznym) wymagają szczególnej ochrony, a ich przetwarzanie jest dozwolone tylko w wyjątkowych przypadkach.

Rzecznik wystąpił do Wójta Gminy Tuszów Narodowy z prośbą o wskazanie podstawy prawnej opisanych w prasie działań oraz o szczegółowe określenie celu gromadzenia żądanych danych. W odpowiedzi Wójt nie zgodził się z przedstawioną przez Rzecznika argumentacją. Uchylił się także od wskazania podstawy prawnej i celu swoich działań, powołując się na przepis ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którym „od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wskazania interesu prawnego lub faktycznego”.

RPO zwrócił się do Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych z prośbą o zbadanie opisanej sprawy.

VII.6060.44.2018

RPO w sprawie sytuacji w PLL LOT

Data: 2018-10-24
  • Rzecznik alarmuje Głównego Inspektora Pracy w sprawie zwolnień pracowników PLL LOT i zwraca się o zbadanie, czy w spółce nie są naruszane wolności związkowe.
  • Prokuratora pyta, czy podjął działania w sprawie podejrzenia łamania prawa
  • Do Sądu Pracy pisze o informacje w sprawie przedsądowych roszczeń spółki wobec pilotów, którzy odmówili pracy w związku ze strajkiem
  • To są ostatnie działania. Wcześniej RPO uzyskał stanowisko Okręgowego Inspektora Pracy opisującego, jak jego zdaniem wygląda sytuacja w LOT, w jakich sprawach konieczna jest interwencja, oraz zobowiązanie do rekontroli, która właśnie teraz powinna się odbywać

Działając w obronie praw obywateli, Rzecznik Praw Obywatelskich ma prawo pytać instytucje państwa o to, jakie działania prowadzą w konkretnej sprawie. Przekazane formalne i oficjalne wyjaśnienia stają się dokumentacją sprawy i są podstawą do formułowania rekomendacji zmian prawa, a także działań innych organów państwa.

Sytuacją w liniach lotniczych RPO zajmuje się od dłuższego czasu. Zaostrzyła się ona w ostatnich dniach (od tygodnia trwa tam strajk, który władze spółki uznają za nielegalny, więc zwalniają z pracy osoby, które biorą udział w proteście). Stąd trzy kolejne interwencje z pytaniami o fakty i podjęte działania.

- Z dużym zaniepokojeniem przyjąłem informacje o zaostrzającym się konflikcie między organizacjami związkowymi a zarządem spółki PLL LOT, w szczególności o zwolnieniach dyscyplinarnych 80 pracowników – napisał 23 października Adam Bodnar do głównego inspektora pracy Wiesława Łyszczka. - Zwracam się z wnioskiem o zbadanie sprawy zgodności działań władz spółki z prawem pracy, a w szczególności przeanalizowanie, czy działania takie nie prowadzą do naruszenia wolności związkowej.

Tego samego dnia RPO zwrócił się do przewodniczącej XXI Wydziału Pracy Sądu Okręgowego w Warszawie sędzi Małgorzaty Kosickiej o informacje o stanie sprawy dotyczącej zażalenia dwóch organizacji związkowych na postanowienie sądu w przedmiocie udzielenia zabezpieczenia roszczenia niepieniężnego. Chodzi o ujawnioną już w mediach sprawę roszczeń LOT w związku ze stratami, jakie poniósł przez to, że musiał odwołać loty.

24 października RPO skierował do Prokuratora Okręgowego w Warszawie wniosek o przekazanie informacji, czy zostały podjęte lub planowane są do podjęcia działania prokuratury w sprawie działań represyjnych wobec uczestniczących w strajku pracowników, które mogą naruszać ustawę o związkach zawodowych, ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych oraz przepisy Kodeksu pracy dotyczące obowiązków pracodawcy, a także przepisy Kodeksu karnego.

Ustalenia Okręgowej Inspekcji Pracy po wniosku RPO

W połowie września RPO dostał odpowiedź na swoją interwencje od Okręgowego Inspektora Pracy w Warszawie, który przedstawił, jak widzi sytuację w spółce i zapowiedział ponowną kontrole na przełomie września i października. Teraz RPO upomina się o informacje o wnioskach z tej rekontroli.

Jak wyjaśnił zastępca Okręgowego Inspektora Pracy Grzegorz Chwedoruk, w Polskich Liniach Lotniczych ,,LOT" SA oraz w Lot Crew Sp. z o.o prowadzone były równolegle dwie kontrole. Wykazały one, że o ile PLL LOT zatrudnia personel pokładowy i lotniczy wyłącznie na podstawie umów o pracę, to równocześnie korzysta też z usług personelu pokładowego i lotniczego związanego z umowami o współpracę ze Spółką Lot Crew (będącą w całości własnością LOT).

Poprzez Lot Crew zatrudniani są piloci i specjaliści, którzy mają mieć wymagane kwalifikacje i uprawnienia do wykonywania operacji lotniczych, w ramach samodzielnie prowadzonej przez nich działalności gospodarczej.

Aktem źródłowym dla współpracy pomiędzy spółkami jest umowa o świadczenie usług zawarta dnia 15 marca 2016 r.

Jak wygląda umowa cywilna dla personelu pokładowego?

Inspektor pracy przeanalizował losowo wybrane umowy stewardów i stewardess oraz personelu lotniczego w Spółce Lot Crew. Umowy definiowane są jako ,,umowa zlecenia na świadczenie usług", z treści umowy wynika, że osoby nimi objęte prowadzą własną działalności gospodarczą.

Strony tej umowy zgodnie potwierdzają w niej, że ich intencją jest zawarcie umowy cywilnoprawnej i Zleceniobiorca nie będzie dochodził ustalenia istnienia stosunku pracy ze Zleceniodawcą.

Świadczenie usług ma się odbywać się zgodnie z przepisami, w tym przepisami prawa lotniczego. Usługi są świadczone na podstawie szczegółowych zleceń określających zasady, terminy i zakres działań, i są zamawiane za pośrednictwem poczty elektronicznej (zleceniobiorca ma obowiązek sprawdzać pocztę raz na 24 godziny).

Zleceniobiorca (członek personelu pokładowego) ma obowiązek stawiania się w celu świadczenia usług zgodnie z czasem wskazanym przez Zleceniodawcę, pozostawania w gotowości, Umowa określa też mu zasady modyfikacji okresu służby i wypoczynku, jak również czas świadczenia usług w razie nieprzewidzianych okoliczności podczas operacji lotniczej

Ze swej strony Zleceniodawca zapewnia w miarę możliwości niektóre świadczenia obowiązujące w LOT (m.in. korzystną taryfa na loty LO, Kartę Multisport, Luxmed).

Ewidencja czasu „wykonywania zadań” jest prowadzona zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami, w tym prawem lotniczym. Nieobecności z powodu choroby powinny być zgłaszane niezwłocznie oraz usprawiedliwiane zwolnieniem lekarskim.

Ewidencja godzin blokowych stanowi podstawę rozliczenia wynagrodzenia. Wynagrodzenie oraz diety są płatne z dołu w terminie do 14 dni od dnia prawidłowo wystawienia faktury.

Jak współpracują ze sobą w samolocie etatowi pracownicy LOT i pracownicy na umowach cywilnych

Analizując zagadnienie związane z zatrudnianiem na podstawie umów o świadczenie usług, inspektor pracy zażądał od kontrolowanych spółek informacji o zasadach współpracy na pokładzie samolotu osób świadczących pracę w charakterze personelu pokładowego i lotniczego zatrudnionego w ramach umowy o pracę z PLL Lot oraz osób prowadzących własną działalność gospodarczą.

Z pisemnych wyjaśnień wynika, że za działanie załogi odpowiada dowódca, a za koordynację procedur odpowiada przed dowódcą starsza stewardessa/starszy steward

Zdaniem LOT „zarówno z powszechnie obowiązujących przepisów prawa, jak i z Instrukcji Operacyjnej odnośnie funkcji szefowej pokładu nie mamy do czynienia z podporządkowaniem i kierownictwem w rozumieniu przepisów prawa pracy, lecz z zapewnieniem realizacji procedur bezpieczeństwa".

Inspektor pracy cytuje tu fragment odpowiedzi przygotowanej przez Ministerstwo Rozwoju na jedną z interpelacji poselskich: „...Dostosowanie strategii przedsiębiorstwa, na którą składają się m.in. procedury dotyczące nawiązywania współpracy z pracownikami i osobami zatrudnionymi na podstawie umów cywilnoprawnych, powinno polegać nie tylko na zaspokojeniu ich potrzeb zawodowych, lecz jednocześnie  na realizacji celów i zadań danego przedsiębiorstwa. Z tego powodu, polski ustawodawca przewidział w porządku prawnym różne formy zatrudnienia/współpracy, w tym m. in. na podstawie umowy o pracę, umów cywilnoprawnych lub współpracy pomiędzy dwoma podmiotami profesjonalnymi, tj. przedsiębiorcami... W konsekwencji osoby prowadzące działalność gospodarczą oraz osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej zawierające z PLL LOT umowy cywilnoprawne mają pełną swobodę i wolność decydowania o podejmowaniu współpracy z PLL LOT SA"

Jak wygląda realizacja tych umów w praktyce

Inspektor pracy przesłuchał osoby prowadzące własną działalność gospodarczą i wykonujące usługi w ramach umów zlecenia na rzecz PLL LOT SA (zobowiązując się do zachowania poufności rozmów).

  • Przesłuchiwane osoby (zwłaszcza personel pokładowy) zeznawały, że prowadzenie własnej działalności gospodarczej nie daje im poczucia bezpieczeństwa i komfortu, stwierdzały, iż nie ma żadnej równości pomiędzy ich firmą a Spółką zlecającą pracę.
  • Zeznające kobiety szczególnie mocno akcentowały fakt związany z brakiem możliwości zaplanowania macierzyństwa, zabezpieczenia socjalnego wynikającego z odpowiednich świadczeń związanych z rodzicielstwem gwarantowanych przez Kodeks pracy.

Z rozmów tych wynika też, że osoby, które podpisały umowy z Lot Crew, dowiedziały się o ofercie z ogłoszeniem na „pracuj.pl" (w ten sposób aplikowali zarówno przedstawiciele personelu pokładowego jak i latającego). Przedstawiono im warunki współpracy z Lot Crew, w tym z koniecznością założenia własnej działalności gospodarczej.

Odnośnie czasu pracy w zeznaniach pojawiają się zgodne oświadczenia, iż na ok. 14 dni przed rozpoczęciem miesiąca kalendarzowego, współpracownicy otrzymują tzw. harmonogram , który określa zakres pracy w danym miesiącu oraz szczegółowy czas pracy . W przypadku choroby jednoosobowe firmy mają obowiązek dostarczenia zwolnienia do koordynacji planowania załóg w PLL LOT. W kontekście ewentualnej zamiany harmonogramu, z innym podmiotem prowadzącym działalności i mającym umowę o świadczenie z Lot Crew mogę się zamienić, muszę powyższe zgłosić do opiekuna floty DHC8 uzyskać zgodę oraz do koordynacji planowania załóg w PLL LOT ( z zeznań pilotów). W zakresie zaplanowania dni wolnych , w zeznaniach pojawiały się stwierdzenia o konieczności zgłoszenia kierownictwu spółki z ok. dwumiesięcznym wyprzedzeniem informacji o planowanych okresie nie świadczenia usługi, np. do 15 lipca planowanie września 2018.

Wskazane osoby nie mają pewności (jak zeznawały), że otrzymają wnioskowany czas wolny, informację otrzymują wraz z harmonogramem na dany miesiąc.

Wnioski pokontrolne OIP

Z zeznań wynika ponadto, że nie ma żadnej różnicy w obowiązkach między tymi, którzy są na etacie w LOT, a tymi, którzy świadczą usługi w ramach umów cywilnych z Lot Crew.

Z Kodeksu pracy wnika, że w takiej sytuacji wszystkich tych osób powinno dotyczyć zatrudnienie na podstawie stosunku pracy, jednak inspektor pracy nie ma prawa do przekwalifikowania stosunku zobowiązaniowego z umowy cywilnoprawnej na stosunek pracy. Może to zrobić wyłącznie Sąd Pracy.

Uwzględniając jednak przeprowadzone postępowanie dowodowe, inspektor pracy skieruje wystąpienie pokontrolne z wnioskiem, by nie zawierać umów o świadczenie usług z członkami personelu pokładowego i lotniczego w warunkach typowych dla stosunku pracy.

Ponadto w zakresie wniosków pokontrolnych inspektor pracy stwierdził, że Lot Crew prowadzi de facto działalność pośrednictwa pracy, więc powinna być ona wpisana do rejestru agencji zatrudnienia. Brak wpisu jest wykroczeniem.

Zwolnienie szefowej związku zawodowego

Inspektor ustalił, że 21 maja 2018 r. pracodawca zainicjował działania zmierzające do rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia z Moniką Żelazik, przewodniczącą Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego. 23 maja do wniosku pracodawcy ustosunkował się Zarząd Związku  i nie wyraził zgody na zwolnienie w trybie bez wypowiedzenia ze skutkiem natychmiastowym.

Inspektorzy pracy w trakcie kontroli stwierdzili, że:

  • Szczególna ochrona trwałości stosunku pracy działaczy związkowych sprowadza się do zakazu wypowiadania i rozwiązywania stosunku pracy przez pracodawcę, bez uzyskania uprzedniej zgody zarządu zakładowej organizacji związkowej.
  • Konsekwencją takiej ochrony jest konieczność uzyskania przez pracodawcę wyrażonej w formie uchwały zgody uprawnionego organu związkowego.
  • W analizowanym przypadku taka zgoda nie została wyrażona.
  • Stąd wszczęto postępowanie wykroczeniowe w stosunku do całego Zarządu PLL LOT S.A.

III.7043.50.2018

RPO do ministra środowiska: umożliwić refundację kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny

Data: 2018-10-24
  • Ludzie skarżą się na problemy z refundacją kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny
  • Dotacje z samorządu terytorialnego nie mogą być bowiem udzielone na już zrealizowaną inwestycję
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministra środowiska o wprowadzenie odpowiednich zmian w prawie

Osoby, które zdecydowały się na wymianę systemu ogrzewania na ekologiczny, ale wystąpiły o dotację po wyczerpaniu puli środków na dany rok, nie mogą już otrzymać dofinansowania w kolejnym roku rozliczeniowym. Zgodnie bowiem z przyjętą przez sądy administracyjne wykładnią, dotacja może być udzielona tylko na planowaną inwestycję – a nie na już zrealizowaną.

Problem zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju jest bardzo poważny. Pozytywnym przykładem działań państwa na rzecz ochrony środowiska było przyjęcie w końcu ubiegłej kadencji Sejmu i podpisanie przez Prezydenta RP 6 października 2015 r. tzw. ustawy antysmogowej, która umożliwia wprowadzanie przez sejmiki wojewódzkie ograniczeń w spalaniu paliw. Wprowadzenie ograniczeń wiąże się jednak ze zwiększonymi nakładami finansowymi dla gospodarstw domowych np. konieczność zmiany systemu ogrzewania i zwiększone koszty ogrzewania. Dlatego też państwo powinno wspierać samorząd w realizacji zadań zmierzających do zapewnienia mieszkańcom odpowiedniej jakości powietrza.

Ze względu na konieczność przeciwdziałania zanieczyszczeniu powietrza, które w sposób oczywisty stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, a także środowiska naturalnego – czyli wartości znajdujących się pod ochroną Konstytucji RP – rzecznik prosi ministra środowiska o analizę problemu.

Zdaniem RPO warto byłoby rozważyć wprowadzenie takich zmian w prawie, które umożliwiłyby refundację kosztów ponoszonych przez obywateli na wymianę systemu ogrzewania na proekologiczny.

V.7203.68.2018 

Dopisywanie się do rejestru wyborców przez E-PUAP. Rzecznik podejmuje interwencje po skargach od obywateli

Data: 2018-10-23
  • RPO dostaje skargi od osób, które nie mogły głosować w wyborach samorządowych 21 października, mimo że zgłosiły przez E-PUAP wnioski o dopisanie do rejestru wyborców
  • Rzecznik zapytał już Prezydenta Warszawy o to, ilu osób w stolicy dotyczył ten problem

Jeden z obywateli napisał np. do RPO, że wniosek przez ePUAP skierował w poniedziałek przedwyborczy, załączył skan dokumentu poświadczającego, gdzie mieszka, a mimo to nie znalazł się na liście wyborców. Komisja poinformowała go „o dużej częstotliwości występowania takiego zdarzenia”.

Rzecznik prosi zatem o dane, ilu wyborców złożyło wniosek o wpis do rejestru wyborców z wykorzystaniem Profilu Zaufanego (ePUAP) do 16 października włącznie, a ilu po dniu 16 października 2018 r. (z uwzględnieniem urzędów dzielnic, do których były kierowane). Prosi też o podanie liczby wniosków, które nie zostały rozpatrzone do 21 października 2018 r.

VII.602.41.2018, VII.602.45.2018, VII.602.52.2018, VII.602.52.2018

Ktoś fotografował prywatne spotkanie księgowej Muzeum II Wojny Światowej, która potem straciła pracę. RPO pyta o to dyrektora placówki

Data: 2018-10-23
  • Ktoś potajemnie sfotografował spotkanie głównej księgowej Muzeum II Wojny Światowej z b. wicedyrektorem placówki, który odszedł po przejęciu jej przez nową ekipę
  • Udział w tym spotkaniu stał się podstawą działań dyrektora muzeum, aby rozwiązać z księgową umowę o pracę
  • Zaniepokojony możliwym naruszeniem prawa do prywatności, RPO pyta dyrektora muzeum, czy otrzymał te zdjęcia, a jeśli tak, to jaka była tego podstawa prawna 

Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem przyjął informacje z artykułu  „Inwigilacja w Muzeum II Wojny Światowej. Ktoś z ukrycia fotografował prywatne spotkanie księgowej z byłym wicedyrektorem”. Chodziło o spotkanie księgowej z b. wicedyrektorem Muzeum, który odszedł z placówki w proteście przeciw zmianom po jej przejęciu przez nową ekipę w 2017 r. Gdy siedzieli w cukierni, zwrócono im uwagę, że jakiś człowiek w kapturze robi im zdjęcia przez szybę.

- Z artykułu wynika, że wizerunek pracownicy Muzeum II Wojny Światowej był utrwalany na prywatnym spotkaniu w czasie wolnym od pracy. Następnie udział w tym spotkaniu stał się podstawą do podjęcia przez Pana Dyrektora działań zmierzających do rozwiązania umowy o pracę z wspomnianą wyżej pracownicą (zakończonych rozwiązaniem umowy o pracę za porozumieniem stron) – napisał Adam Bodnar do dyrektora Karola Nawrockiego.

Rzecznik podkreślił, że regularnie zwraca uwagę na szczególnie wrażliwą konstytucyjnie materię ochrony prywatności.

Unijna reforma ochrony danych osobowych dowodzi jak istotną europejską wartością jest autonomia informacyjna jednostki. Waga zagadnienia  ma też odzwierciedlenie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W wyroku z  9 stycznia 2018 r. w sprawie López Ribalda przeciwko Hiszpanii ETPCz podsumował dotychczasowe orzecznictwo stwierdzając, że koncepcja życia prywatnego rozciąga się na aspekty odnoszące się do tożsamości osobistej, do których zaliczył nazwisko osoby lub wizerunek. Może obejmować działalność o naturze zawodowej lub biznesowej i działania podejmowane poza domem lub pomieszczeniami prywatnymi. Wizerunek stanowi jeden z głównych atrybutów jej osobowości, ujawnia bowiem jej wyjątkowe cechy i odróżnia ją od innych osób. Prawo do ochrony wizerunku stanowi zatem jeden z istotnych elementów osobistego rozwoju i zakłada prawo do kontroli dysponowania nim.

Co do zasady monitoring pracowników jest dopuszczalny po spełnieniu określonych wymagań (w szczególności obowiązków informacyjnych). Należy jednak stwierdzić, że poza wyznaczonymi godzinami pracy tego rodzaju działania pracodawcy stanowią nieusprawiedliwione wkroczenie w sferę prywatności pracownika.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do dyrektora Muzeum o wyjaśnienia, zwłaszcza o poinformowanie, czy wszedł w posiadanie zdjęć wspomnianych w artykule, a jeśli tak - to jaka była podstawa prawna dopuszczająca ich uzyskanie.

VII.520.72.2018

Prezydent Ostrołęki odpowiada RPO w sprawie filmu „Kler”: nie układam repertuaru ani przerw w szkołach

Data: 2018-10-23
  • Rzecznik dowiedział się z mediów o niewyświetlaniu w Ostrołęce filmu „Kler” i poprosił władze miasta o wyjaśnienia
  • Prezydent miasta odpowiedział mu w następujący sposób: „Nie przypominam sobie, żebym komukolwiek zakazywał oglądania filmu „Kler". Choć ma  „sprecyzowane poglądy, co do wpływu niektórych „obrazów" na psychikę i rozwój, zwłaszcza młodych, kształtujących się osobowości”
  • Z repertuaru kina w Ostrołęce  „mieszkańcy raz są bardziej zadowoleni, raz mniej”
  • Prezydent napisał też: „Aferę" wokół filmu „Kler" wymyślił w Ostrołęce wyraźnie upolityczniony popularny portal internetowy, który znany jest z zamieszczania wulgarnych i prymitywnie atakujących wszelkie uniwersalne wartości komentarzy
  • Z odpowiedzi nie wynika, czy film „Kler” będzie wyświetlany. Prezydent wyraża natomiast gotowość zorganizowania spotkania z reżyserem

Pełna treść listu prezydenta miasta Janusza Kotowskiego podpisanego 15 października 2018 r.

W związku z Pana pismem dotyczącym sprawy filmu „Kler" uprzejmie informuję, że w Ostrołęce nie występuje, w moim najgłębszym przekonaniu, zagrożenie wolności twórczości artystycznej i prawa dostępu do dóbr kultury (zagwarantowanych w art. 73 Konstytucji RP).

Mógł się bez wątpienia o tym przekonać sam RPO p. Adam Bodnar podczas spotkania z mieszkańcami zorganizowanego niedawno w budynku UM Ostrołęki.

„Aferę" wokół filmu „Kler" wymyślił w Ostrołęce wyraźnie upolityczniony popularny portal internetowy, który znany jest z zamieszczania wulgarnych i prymitywnie atakujących wszelkie uniwersalne wartości komentarzy. Inne, w tym ogólnopolskie środki przekazu, nie sprawdzając informacji u źródła, wykorzystały sprawę do zmasowanego ataku na lokalny samorząd i prezydenta Miasta w kontekście zbliżających się wyborów.

Prezydent ani w tym przypadku, ani w żadnym innym nie układał repertuaru kina. Podobnie, jak nie układa rozkładu jazdy autobusów miejskich czy długości przerw w szkołach samorządowych. Nie przypominam sobie, żebym komukolwiek zakazywał oglądania filmu „Kler". Choć mam sprecyzowane poglądy, co do wpływu niektórych „obrazów" na psychikę i rozwój, zwłaszcza młodych, kształtujących się osobowości.

W ostrołęckim kinie były i są grane różne filmy. Układanie repertuaru to zadania osób pracujących w Ostrołęckim Centrum Kultury. Nigdy nie uda się doprowadzić do sytuacji, żeby „puszczane" były wszystkie nowe produkcje. Jakaś kolejność i dobór to sprawy, które zawsze miały miejsce. Mieszkańcy raz są bardziej zadowoleni, raz mniej. Choć muszę przyznać, że po raz pierwszy o repertuar kina pyta Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Na koniec dodam, iż władze kina (a także ja osobiście) zadeklarowały gotowość zaproszenia reżysera „Kleru" do Ostrołęki i przeprowadzenia dyskusji odnośnie filmu. Mam nadzieję, że do takiego spotkania dojdzie.

Medialną aferę wobec filmu „Kler" w Ostrołęce i bezpośrednie zarzuty stawiane prezydentowi Miasta uznaję za nieuczciwe i powodowane motywami ideologiczno-politycznymi.

Z poważaniem

Janusz Kotowski

Jest śledztwo w sprawie "separatyzmu rasowego" na stronach ONR

Data: 2018-10-15
  • Jest śledztwo w sprawie nawoływania na stronach ONR do nienawiści na tle różnic narodowościowych i rasowych oraz propagowania totalitarnego ustroju państwa
  • Warszawską prokuraturę o sprawie zawiadomił Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Początkowo odmówiła ona wszczęcia postępowania. Sąd uchylił tę odmowę 

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota poinformowała RPO, że 10 października 2018 r. wszczęła śledztwo w sprawie publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych lub wyznaniowych oraz publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa. Art. 256 Kodeksu karnego przewiduje za to grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 

Autor głosił poglądy rasistowskie

Do RPO wpłynął wniosek w sprawie artykułu z 2017 r. ze stron  „Mazowieckiej Brygady Obozu Narodowo-Radykalnego”. Rzecznik uznał, że publikacja wykracza poza  krytykę polityki wielokulturowości. Wymaga ona zaś analizy pod kątem

W inkryminowanym tekście było napisane, że osoby o innym pochodzeniu odpowiadają za wzrost przestępczości i konflikty „między rdzenną ludnością a kolorowymi imigrantami”, co ma doprowadzić do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”. 

Autor artykułu stosuje pojęcia rasistowskie (uważa, że ludzie dzielą się na „rasy”, a przynależność do nich zależy od odcienia karnacji). Wzywał więc do czegoś, co nazywa „przywróceniem prymatu białej rasie” oraz sugerował, że osoby o innym niż „biały” kolor skóry mają destrukcyjny wpływ na europejskie społeczeństwo i są poważnym zagrożeniem. Według niego osoby takie są odpowiedzialne za „wzrastające statystyki przestępczości (napadów, rabunków, gwałtów i mordów)” oraz „nieustające konflikty etniczne między rdzenną ludnością a kolorowymi (tak w tekście) imigrantami”, które w przyszłości doprowadzą do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”.

Jest tam też sformułowanie, że przez obecność imigrantów w Polsce obywatele nie mogą korzystać z konstytucyjnych praw i wolności, a wkrótce - z winy cudzoziemców - głos Polek i Polaków będzie tłumiony m.in. „za pomocą pałek policyjnych i więziennych cel”.  Kończy to konkluzja, że jedyną alternatywą jest konieczność stworzenia społeczeństwa opartego na „zasadzie wyższości białej rasy”, które zakładałoby wprowadzenie zakazu „mieszania się ras” oraz wysiedlenie osób o określonej przynależności etnicznej do kraju ich pochodzenia.

- Zasadne wydaje się zbadanie czy upowszechnianie  tych stwierdzeń nie ma na celu wzbudzenia wśród odbiorców  silnych negatywnych emocji wobec osób pochodzących z grup nieakceptowanych przez autora tekstu, a także propagowania teorii o „wyższości rasowej” białych nad innymi członkami społeczeństwa, co mogłoby wypełniać znamiona czynu zabronionego - pisał  w styczniu 2018 r. Adam Bodnar do Prokuratora Okręgowego w Warszawie.

W kwietniu 2018 r. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota odmówiła wszczęcia dochodzenia. RPO złożył zażalenie do Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy, który 21 września 2018 r. uchylił postanowienie o odmowie i zwrócił sprawę prokuraturze.

Sąd: to nie był „głos w dyskusji”

Sąd stoi na stanowisku o konieczności podjęcia decyzji o wszczęciu postępowania przygotowawczego w każdym przypadku, kiedy Rzecznik Praw Obywatelskich się o to zwraca – uzasadniał sędzia Maciej Jabłoński .

Za bardziej złożoną sąd uznał zaś kwestię merytorycznej oceny prokuratora, czy inkryminowany tekst zawiera nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych lub rasowych. Według sądu zawsze jest to ocena w dużej mierze subiektywna, gdyż prokurator musi podjąć trudną próbę odtworzenia reakcji czytelników oraz intencji autora i na tej podstawie uznać, czy tekst ten ma wywołać - i czy wywołuje - reakcje obawy, niechęci, wrogości, strachu wobec przedstawicieli innych ras.

Według sądu nie sposób odmówić prokuratorowi prawa do takiego stanowiska, jak w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Jednocześnie sąd stwierdza, ze sam doszedł do odmiennych wniosków. - Przedstawianie imigrantów spoza grupy określanej jako „biała rasa” jako potencjalnego źródła zagrożenia napadem, gwałtem lub mordem, oraz realnego zagrożenia cywilizacyjnym i kulturowym ludobójstwem i działających w kierunku zniszczenia tożsamości społeczeństw Europy bez wątpienia wzbudza u znacznej części czytelników uczucia niechęci i wrogości do osób, których nie zaliczają oni do „rasy białej” - napisał sędzia Jabłoński w uzasadnieniu decyzji.

W ocenie sądu traktowanie tego tekstu jako  „głosu w dyskusji” jest nieuzasadnione. - Pozostaje on poza granicami wymiany myśli i poglądów a funkcjonuje w sferze ideologicznych manipulacji, zmierzających w kierunku skutecznego wzrostu skrajnie wrogich odczuć wobec osób o innym pochodzeniu etnicznym – uznał sąd.

Powtarzając, że takiego zapatrywania nikomu narzucić nie można, sędzia Jabłoński wskazał na narzędzie pomocne przy ocenie wpływu tekstu na odbiorców. Można bowiem sięgnąć do komentarzy - jeżeli zostały zamieszczone pod tym tekstem - i na ich podstawie wyrobić sobie bardziej precyzyjny obraz jego odbioru.

Jak uznał sąd, po wszczęciu dochodzenia prokurator oceni,  czy do podjęcia kolejnych decyzji są mu potrzebne dalsze dowody w postaci reakcji na tekst lub opinia biegłego językoznawcy. - Stosownie do tej oceny podejmie on dalsze czynności w sprawie według własnej oceny – brzmi konkluzja sądu.

XI.518.91.2017

RPO z urzędu zajął się sprawą "hajlowania" w b. niemieckim nazistowskim obozie Auschwitz-Birkenau

Data: 2018-10-15

Rzecznik Praw Obywatelskich wszczął z urzędu postępowanie w sprawie trójki nastolatek, które wykonały gest „Sieg heil” przed bramą byłego niemieckiego nazistowskiego obozu Auschitz-Birkenau. Zdjęcie z tym gestem zamieściły na portalu społecznościowym.

W związku z tym skandalicznym i haniebnym zachowaniem Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach poprosił Prokuraturę Rejonową w Oświęcimiu o informację o prowadzonym postępowaniu lub o rozważenie jego wszczęcia. Rzecznik będzie monitorował przebieg postępowania. O fakcie tym RPO powiadomił dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu Piotra Cywińskiego.

Według mediów dyrekcja Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu podjęła decyzję o skierowaniu do prokuratury zawiadomienia o przestępstwie z dwóch artykułów Kodeksu karnego.  Art. 256 przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 za publiczne propagowanie faszystowskiego ustroju państwa. Według art. 261, kto znieważa pomnik lub miejsce publiczne urządzone dla upamiętnienia zdarzenia historycznego, podlega karze grzywny albo ograniczenia wolności.

BPK.519.72.2018

Sędziowski rzecznik dyscyplinarny pisze do RPO o przyczynach przesłuchań znanych sędziów

Data: 2018-10-12
  • Sędziowie Ewa Maciejewska, Igor Tuleya i Krystian Markiewicz byli przesłuchani jako świadkowie w ramach czynności wyjaśniających dotyczących „możliwych zachowań innych sędziów”
  • Tak zastępca sędziowskiego rzecznika  dyscyplinarnego Michał Lasota odpowiedział RPO na pytanie o powody przesłuchań sędziów zabierających m.in. głos na temat sytuacji w wymiarze sprawiedliwości 
  • Zapewnił, że przyczyną przesłuchań sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tulei nie było zadanie przez nich pytań prejudycjalnych Trybunałowi Sprawiedliwości UE 

We wrześniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę wzywania kilkorga sędziów na przesłuchania prowadzone przez sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych. W trzech pismach zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do rzeczników o podanie przesłanek, które przemawiały za wezwaniem sędziów do złożenia wyjaśnień oraz na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy - po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

Odpowiedź sędziego Michała Lasoty

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Michał Lasota odpowiadając 5 października na dwa pisma do niego skierowane („z treścią których zapoznał się w pierwszej kolejności poprzez przekaz medialny”) poinformował, że czynności wyjaśniające we wskazanych sprawach podjęto z urzędu.

Napisał, że sędziowie Bartłomiej Przymusiński i Igor Tuleya nie zostali wezwani do złożenia wyjaśnień, bowiem w żadnej ze spraw nie zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne i nie przedstawiono zarzutów dyscyplinarnych na piśmie. Zostali zaś oni wezwani w trybie art. 114 § 2 ustawy z  27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych do „złożenia pisemnych oświadczeń dotyczących przedmiotów czynności wyjaśniających, w tym treści wypowiedzi”.

- Sędzia Krystian Markiewicz nie został wezwany do złożenia wyjaśnień, czy do złożenia oświadczenia, a jedynie przesłuchany w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających dotyczących możliwych zachowań innych sędziów – dodał Michał Lasota.

Ponadto poinformował , że sędziowie Ewa Maciejewska i Igor Tuleya nie zostali wezwani do złożenia „wyjaśnień w charakterze świadka, w związku ze skierowaniem przez nich pytań prejudycjalnych". Zostali bowiem przesłuchani w charakterze świadków w ramach czynności wyjaśniających dotyczących "możliwych zachowań innych sędziów".

Pod koniec września Antoni Łuczak, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu, informował RPO, że nie stwierdził  wykroczeń dyscyplinarnych sędzi Moniki Frąckowiak. Dlatego nie wszczął postępowania dyscyplinarnego m.in. za jej wypowiedzi w obronie niezależności sądów. 

RPO: to może powodować „efekt mrożący”

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie wezwania mogą prowadzić do tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.

Według RPO w tym kontekście należy mieć na uwadze wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 czerwca 2016 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Trybunał stwierdził w niej naruszenie prawa do sądu oraz wolności słowa sędziego Baki (art. 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Jako prezes Sądu Najwyższego i przewodniczący węgierskiej Krajowej Rady Sądownictwa, publicznie wyraził swoje poglądy na temat reform węgierskiego sądownictwa.

Zdaniem Trybunału, sędzia Baka miał nie tylko prawo, ale i obowiązek jako przewodniczący Rady, wyrazić opinię, bowiem funkcje i obowiązki sędziego obejmowały wyrażanie poglądów na temat reform ustawodawczych mogących wpływać na sądownictwo i jego niezależność. Trybunał odwołał się przy tym do dokumentów Rady Europy, które uznają, że każdy sędzia jest odpowiedzialny za promowanie i ochronę niezawisłości sędziowskiej.  Sędziowie powinni wręcz być zaangażowani w prace nad ustawodawstwem dotyczącym ich statusu oraz funkcjonowania systemu sądowniczego.

- W pełni aprobuję zacytowane przez pana stanowisko zawarte w rozstrzygnięciu Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - pisał do RPO sędzia Antoni Łuczak. 

VII.564.56.2018, VII.564.55.2018

Na czym powinna polegać resocjalizacja? Rzecznik o braku wsparcia działalności charytatywnej skazanego

Data: 2018-10-12
  • Skazany chciał przekazać swoje prace plastyczne na cel charytatywny. Dyrektor zakładu karnego odmówił prośbie o zapakowanie przesyłki, czego nie uzasadnił pisemnie
  • Według RPO działalność charytatywna to wysiłek skazanego na rzecz readaptacji i reintegracji społecznej, co administracja więzienną powinna wspierać
  • Brak uzasadnienia odmowy odbiera zaś skazanemu szansę na odniesienie się do jej argumentów

Rzecznik Praw Obywatelskich zajmował się skargą skazanego, który chciał przekazać na cel charytatywny swoje prace plastyczne. Poprosił on dyrektora Zakładu Karnego o zapakowanie przygotowanych przez niego 16 rysunków, tak aby kurier mógł je odebrać i dostarczyć jednej z fundacji.

Wychowawca nie poparł prośby, ponieważ w magazynie nie było odpowiedniego opakowania.  W jego opinii skazany sam powinien był zapakować rzeczy, które wysyła. Dyrektor Zakładu Karnego podzielił tę opinię i rozpatrzył prośbę skazanego odmownie, nie podając w pisemnej odpowiedzi uzasadnienia swojej decyzji.

Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej nie wniósł zastrzeżeń do samej decyzji dyrektora, ale za nieprawidłowy uznał brak jej uzasadnienia. W tym zakresie skarga skazanego została uznana za uzasadnioną.

Rzecznik podziela ocenę Dyrektora Okręgowego, iż każda decyzja wydana wobec skazanego przez dyrektora zakładu karnego powinna mieć uzasadnienie (mimo że decyzja ma charakter uznaniowy). Wtedy skazany, który chce złożyć skargę, ma szansę odnieść się do argumentów przemawiających za daną decyzją.

W ocenie RPO działalność charytatywna to wysiłek skazanego na rzecz readaptacji i reintegracji społecznej - zatem odmowa udzielenia mu pomocy w tych działaniach jest sprzeczna z celami kary pozbawienia wolności. Zgodnie z kodeksem karnym wykonawczym jest to wzbudzenie w skazanym woli współdziałania w kształtowaniu jego społecznie pożądanych postaw, w tym poczucia odpowiedzialności oraz potrzeby przestrzegania prawa, i tym samym powstrzymanie się od powrotu do przestępstwa.

Skazany od dawna udziela się charytatywnie. Administracja innych jednostek penitencjarnych wspierała go w tym działaniu, widząc nie tylko jego szczytny cel, ale również zgodność z celami kary pozbawienia wolności.

Działania resocjalizacyjne mają skupiać się na pracy, nauczaniu, zajęciach kulturalno-oświatowych i sportowych, a także podtrzymywaniu kontaktów z rodziną i światem zewnętrznym. Mają one pomóc osobie pozbawionej wolności zrozumieć błąd oraz przyczynić się do zadośćuczynienia innym i odrodzenia moralnego – wskazuje Rzecznik.

IX.517.1683.2018

Rzecznik uznał skargę skazanego na częste kontrole osobiste Służby Więziennej

Data: 2018-10-12
  • Skazany był poddawany częstym kontrolom osobistym przez Służbę Więzienną - nie tylko po widzeniach, ale także po rehabilitacji na terenie aresztu
  • Ponadto w czasie pobytu w celi izolacyjnej nie miał możliwości telefonicznego kontaktu z obrońcą
  • Rzecznik Praw Obywatelskich częściowo uznał skargę skazanego za zasadną i zwrócił się do Dyrektora Okręgowego SW o wyeliminowanie stwierdzonych nieprawidłowości

Wnioskodawca żalił się na sposób i częstotliwość przeprowadzania wobec niego kontroli osobistej przez funkcjonariuszy Służby Więziennej. Skarżył się również, że w czasie odbywania kary dyscyplinarnej w postaci umieszczenia w celi izolacyjnej, został pozbawiony prawa do telefonicznego kontaktowania się z obrońcą.

Administracja aresztu śledczego wyjaśniła, że miała informację o tym, iż skazany jest zainteresowany zdobyciem urządzenia do rejestracji obrazu i dźwięku. Funkcjonariusze podejrzewali, że podczas widzeń może dojść do prób przekazania mu takiego urządzenia. Dlatego dyrektor aresztu zdecydował o przeprowadzaniu kontroli osobistych skazanego po jego każdym kontakcie ze światem zewnętrznym.

Kontrole takie są mocno inwazyjne i potencjalnie upokarzające. To oględziny jamy ustnej, nosa, uszu, włosów  oraz polecenia pochylenia się lub przykucnięcia w celu sprawdzenia jam ciała.  Według RPO mogą być one konieczne ze względu na zapewnienie bezpieczeństwa w więzieniu oraz ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ale wymagają wiarygodnego uzasadnienia i muszą być przeprowadzone we właściwy sposób, z pełnym poszanowaniem ludzkiej godności.

Dyrektor Okręgowy SW zbadał sprawę i oddalił zarzuty skazanego, nie dopatrując się nieprawidłowości. Rzecznik nie podzielił tej opinii i uznał skargę skazanego za uzasadnioną.

Bezpieczeństwo a poniżające traktowanie

Zdaniem Rzecznika, kontrole osobiste w badanym przypadku były uzasadnione po każdym widzeniu z rodziną i innymi osobami, natomiast przeprowadzenie ich po rehabilitacji odbywającej się na terenie aresztu było niezgodne z prawem. Skazany od wyjścia z celi (gdy przebywał w celi izolacyjnej w związku z wymierzoną mu karą dyscyplinarną) do powrotu, nie miał kontaktu z żadną osobą spoza aresztu. Przez cały okres pozostawania poza celą był pod kontrolą funkcjonariusza, także rehabilitant  był funkcjonariuszem.

Dyrektor okręgowy tłumaczył kontrolę przybyciem rehabilitanta do aresztu z zewnątrz. Ale przecież wszyscy funkcjonariusze rozpoczynają pracę w danym dniu po przyjściu z „zewnątrz” – wskazuje Rzecznik. Przyjmując argumentację dyrektora, należałoby przeprowadzać kontrolę osobistą skazanego po kontakcie z każdym funkcjonariuszem SW. Byłoby to nie tylko nieracjonalne, ale przede wszystkim świadczyłoby o nieludzkim, poniżającym traktowaniu skazanego.

Prawo do swobodnego kontaktu z obrońcą

W tej sprawie Rzecznik zauważył też inne działania administracji aresztu niezgodne z prawem. Gdy skazany w ramach kary dyscyplinarnej został umieszczony w celi izolacyjnej, nie zapewniono mu możliwości skorzystania z samoinkasującego aparatu telefonicznego, aby mógł się swobodnie kontaktować z obrońcą. Mógł jedynie jednorazowo przez 10 minut skorzystać z aparatu telefonicznego.

Dyrektor Okręgowy SW uznał tę decyzję za prawidłową. Rzecznik nie podzielił tego stanowiska. Konstytucyjne prawo do obrony musi być bowiem zagwarantowane na każdym etapie postępowania karnego, również w trakcie wykonywania kary. Skazany ma prawo do swobodnego porozumiewania się z adwokatem, z poszanowaniem tajemnicy i bez ograniczeń co do częstotliwości kontaktów oraz czasu ich trwania - nie wyłączając okresu przebywania w izolatce w ramach kary dyscyplinarnej.

IX.517.2465.2016

Dlaczego w Kraśniku bilety na "Kler" są droższe niż na inne filmy?

Data: 2018-10-11

RPO dostał skargę, że  w Kinie Metalowiec w Kraśniku bilety na ten film „Kler” są droższe niż bilety na pozostałe seanse. Wprowadzono również dodatkowe ograniczenia wiekowe.

- Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i prawa do dostępu do dóbr kultury – przypomina dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO Mirosław Wróblewski w piśmie do Dyrektora Centrum Kultury i Promocji w Kraśniku. Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Należy zwrócić uwagę, że wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

VII.715.28.2018

KRRiT: zdaniem TVP kampania samorządowa relacjonowana jest obiektywnie

Data: 2018-10-09
  • Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie planuje monitorowania obecnej kampanii wyborczej w programach telewizyjnych
  • KRRiT analizuje natomiast ewentualne naruszenia w kontekście skarg i sygnałów kierowanych przez komitety wyborcze oraz widzów i słuchaczy
  • Z TVP dostała wyjaśnienie, że TVP Info przedstawia kampanię w Warszawie w sposób obiektywny
  • To odpowiedź na pytanie RPO o to, co Rada robi w sprawie zachowania przez media publiczne bezstronności w czasie kampanii wyborczej

Analizie poddawane są konkretnie wskazane audycje, co do których pojawiają się wątpliwości dotyczące ich zgodności z ustawą medialną i Kodeksem wyborczym – wyjaśnia przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski.

Odpowiedział on na pismo RPO, którego obywatele alarmowali w sprawie sposobu relacjonowania przez Telewizję Polską i Polskie Radio kampanii samorządowej, zwłaszcza w Warszawie. RPO zapytał więc Radę, czy też dostaje podobne skargi, a jeśli tak, to co z nimi robi.

Przewodniczący wyjaśnia:

  • od 14 sierpnia. (tj. od dnia ogłoszenia terminu wyborów samorządowych przez premiera) do KRRiT wpłynęło 11 wystąpień w sprawie prezentowania kandydatów lub programów poszczególnych ugrupowań startujących w wyborach. Na sposób relacjonowania kampanii wyborczej w Warszawie poskarżyła się posłanka Kornelia Wróblewska. Rada zapytała o zadanie TVP i dowiedziała się, że „TVP Info przedstawia w sposób obiektywny i zrównoważony samorządową kampanię wyborczą we wszystkich ośrodkach, w tym również w Warszawie. W oczywisty sposób na antenie stacji dominują ci kandydaci, którzy prowadzą bardziej aktywną kampanię, ale także przejawiają wolę współpracy z mediami” (pełen tekst listu Pawła Gajewskiego z Zarządu TVP przewodniczący Kołodziejski załączył pod swoim tekstem).  
  • Do KRRiT zwróciła się również posłanka Agnieszka Pomaska w sprawie audycji TVP 3 Gdańsk z 6 września 2018 r., dotyczącej kandydatki Koalicji Obywatelskiej do Rady Miasta Gdańska Doroty Topolewskiej oraz kandydata Koalicji Obywatelskiej na Prezydenta Gdańska Jarosława Wałęsy. Postępowanie w tej sprawie jeszcze się nie zakończyło.
  • KRRiT  otrzymała także wystąpienia dwóch komitetów wyborczych dotyczące niezapraszania ich kandydatów do udziału w debatach telewizyjnych i radiowych (skarga Stowarzyszenia „Tu i Teraz", dotycząca niezaproszenia 17 września 2018 r. do audycji "Lustra" na antenie TVP 3 Poznań Zbigniewa Maja, kandydata na prezydenta Kalisza oraz skarga pełnomocnika wyborczego KWW "Olsztyn Kocham", dotycząca braku zaproszenia kandydata do audycji w Radiu Olsztyn, 19 września 2018 r.). W sprawach tych toczą się w KRRiT postępowania wyjaśniające.

W przypadku, gdyby do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęły kolejne skargi dotyczące prezentowania kandydatów w programach mediów publicznych, informacja będzie przekazna Rzecznikowi odrębnie.

VII.602.16.2018

 

Warsztaty dla dzieci w przedszkolu z udziałem myśliwych. Rzecznik podejmuje sprawę.

Data: 2018-10-09

Członkini Polskiego Związku Łowieckiego i prezeska jednego z lokalnych klubów łowieckich zamieściła na swoim prywatnym profilu zdjęcia ze spotkania przeprowadzonego z dziećmi. Na fotografiach widać przedszkolaki głaszczące martwe zwierzęta i przymierzające futrzane czapki.

Rzecznik zapytał Kuratorium Oświaty, czy w tej sprawie zbadało ono, czy przekazywane kilkuletnim dzieciom treści były adekwatne do ich wieku i rozwoju emocjonalnego oraz czy były zgodne z założeniami edukacyjnymi. Poproszono również o wskazanie, czy rodzice dzieci byli uprzedzeni przez dyrekcję przedszkola o prelekcji, w której miały uczestniczyć ich dzieci.

BPK.7037.2.2018

Czy w Rabce, mimo zainteresowania widzów, nie będzie wyświetlany „Kler”? RPO pyta burmistrza

Data: 2018-10-09

RPO dostał skargę, że - pomimo zainteresowania mieszkańców - w kinie w Miejskim Ośrodku Kultury w Rabce-Zdroju najprawdopodobniej nie zostanie pokazany film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.

Ludzie w Rabce pytali o to dyrektora Ośrodka, ale ten nie udzielił odpowiedzi. - Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i prawa do dostępu do dóbr kultury – przypomina dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO Mirosław Wróblewski w piśmie do burmistrzyni Ewy Przybyło.

Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Należy zwrócić uwagę, że wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

VII.715.26.2018

Sąd: prokuratura ma wszcząć dochodzenie z wniosku RPO ws. "mowy nienawiści" na stronach ONR

Data: 2018-10-09
  • Będzie dochodzenie w sprawie nawoływania na stronach ONR do nienawiści na tle różnic narodowościowych i rasowych oraz propagowania totalitarnego ustroju państwa
  • Sąd uchylił odmowę wszczęcia takiego dochodzenia przez stołeczną prokuraturę, o co wnosił Rzecznik Praw Obywatelskich

W kwestionowanym tekście było napisane, że osoby o innym pochodzeniu odpowiadają za wzrost przestępczości i konflikty „między rdzenną ludnością a kolorowymi imigrantami”, co ma doprowadzić do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”. - Wzbudziło to u znacznej części czytelników uczucia niechęci i wrogości do osób, których nie zaliczają do „białej rasy” – ocenił sąd.

Do RPO wpłynął wniosek w sprawie artykułu z 2017 r. ze stron  „Mazowieckiej Brygady Obozu Narodowo-Radykalnego”. Rzecznik uznał, że publikacja wykracza poza  krytykę polityki wielokulturowości. Wymaga ona zaś analizy pod kątem art. 256 Kodeksu karnego w zakresie nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych oraz propagowania idei charakterystycznych dla faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa(za co grozi do 2 lat pozbawienia  wolności).

Autor głosił poglądy rasistowskie

Autor artykułu stosuje pojęcia rasistowskie (uważa, że ludzie dzielą się na „rasy”, a przynależność do nich zależy od odcienia karnacji). Wzywał więc do czegoś, co nazywa „przywróceniem prymatu białej rasie” oraz sugerował, że osoby o innym niż „biały” kolor skóry mają destrukcyjny wpływ na europejskie społeczeństwo i są poważnym zagrożeniem. Według niego osoby takie są odpowiedzialne za „wzrastające statystyki przestępczości (napadów, rabunków, gwałtów i mordów)” oraz „nieustające konflikty etniczne między rdzenną ludnością a kolorowymi (tak w tekście) imigrantami”, które w przyszłości doprowadzą do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”.

Jest tam też sformułowanie, że przez obecność imigrantów w Polsce obywatele nie mogą korzystać z konstytucyjnych praw i wolności, a wkrótce - z winy cudzoziemców - głos Polek i Polaków będzie tłumiony m.in. „za pomocą pałek policyjnych i więziennych cel”.  Kończy to konkluzja, że jedyną alternatywą jest konieczność stworzenia społeczeństwa opartego na „zasadzie wyższości białej rasy”, które zakładałoby wprowadzenie zakazu „mieszania się ras” oraz wysiedlenie osób o określonej przynależności etnicznej do kraju ich pochodzenia.

- Zasadne wydaje się zbadanie czy upowszechnianie  tych stwierdzeń nie ma na celu wzbudzenia wśród odbiorców  silnych negatywnych emocji wobec osób pochodzących z grup nieakceptowanych przez autora tekstu, a także propagowania teorii o „wyższości rasowej” białych nad innymi członkami społeczeństwa, co mogłoby wypełniać znamiona czynu zabronionego - pisał  w styczniu 2018 r. Adam Bodnar do Prokuratora Okręgowego w Warszawie.

W kwietniu 2018 r. stołeczna Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota odmówiła wszczęcia dochodzenia. RPO złożył zażalenie do Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy, który 21 września 2018 ruchylił postanowienie o odmowie i zwrócił sprawę prokuraturze.

Sąd: to nie był „głos w dyskusji”

Sąd stoi na stanowisku o konieczności podjęcia decyzji o wszczęciu postępowania przygotowawczego w każdym przypadku, kiedy Rzecznik Praw Obywatelskich się o to zwraca – uzasadniał sędzia Maciej Jabłoński .

Za bardziej złożoną sąd uznał zaś kwestię merytorycznej oceny prokuratora, czy inkryminowany tekst zawiera nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych lub rasowych. Według sądu zawsze jest to ocena w dużej mierze subiektywna, gdyż prokurator musi podjąć trudną próbę odtworzenia reakcji czytelników oraz intencji autora i na tej podstawie uznać, czy tekst ten ma wywołać - i czy wywołuje - reakcje obawy, niechęci, wrogości, strachu wobec przedstawicieli innych ras.

Według sądu nie sposób odmówić prokuratorowi prawa do takiego stanowiska, jak w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Jednocześnie sąd stwierdza, ze sam doszedł do odmiennych wniosków. - Przedstawianie imigrantów spoza grupy określanej jako „biała rasa” jako potencjalnego źródła zagrożenia napadem, gwałtem lub mordem, oraz realnego zagrożenia cywilizacyjnym i kulturowym ludobójstwem i działających w kierunku zniszczenia tożsamości społeczeństw Europy bez wątpienia wzbudza u znacznej części czytelników uczucia niechęci i wrogości do osób, których nie zaliczają oni do „rasy białej” - napisał sędzia Jabłoński w uzasadnieniu swej decyzji.

W ocenie sądu traktowanie tego tekstu jako  „głosu w dyskusji” jest nieuzasadnione. - Pozostaje on poza granicami wymiany myśli i poglądów a funkcjonuje w sferze ideologicznych manipulacji, zmierzających w kierunku skutecznego wzrostu skrajnie wrogich odczuć wobec osób o innym pochodzeniu etnicznym – uznał sąd.

Powtarzając, że takiego zapatrywania nikomu narzucić nie można, sędzia Jabłoński wskazał na narzędzie pomocne przy ocenie wpływu tekstu na odbiorców. Można bowiem sięgnąć do komentarzy - jeżeli zostały zamieszczone pod tym tekstem - i na ich podstawie wyrobić sobie bardziej precyzyjny obraz jego odbioru.

Jak uznał sąd, po wszczęciu dochodzenia prokurator oceni,  czy do podjęcia kolejnych decyzji są mu potrzebne dalsze dowody w postaci reakcji na tekst lub opinia biegłego językoznawcy. - Stosownie do tej oceny podejmie on dalsze czynności w sprawie według własnej oceny – brzmi konkluzja sądu.

XI.518.91.2017

 

Interwencja RPO w sprawie niewyświetlania filmu „Kler” w Pułtusku

Data: 2018-10-05

RPO zwraca się do burmistrzyni Pułtuska o wskazanie ewentualnych przyczyn niewyświetlania filmu w kinie prowadzonym przez miejską jednostkę organizacyjną.

Ze skargi obywatela i doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację, że - pomimo zainteresowania mieszkańców - w kinie prowadzonym przez Miejskie Centrum Kultury w Pułtusku najprawdopodobniej nie zostanie pokazany film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.

Władze miasta publicznie formułowały krytyczne wypowiedzi dotyczące tego filmu.

Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i  prawa do dostępu do dóbr kultury.

Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Należy zwrócić uwagę, że wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

VII.715.24.2018

Nie będzie „dyscyplinarki” sędzi Moniki Frąckowiak - informuje RPO sędziowski rzecznik dyscyplinarny

Data: 2018-10-03
  • Sędzia Monika Frąckowiak z Poznania nie będzie miała postępowania dyscyplinarnego m.in. za wypowiedzi w obronie niezależności sądów
  • Antoni Łuczak, zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu, nie stwierdził jej wykroczeń dyscyplinarnych wobec czego nie wszczął postępowania dyscyplinarnego  
  • Informację taką sędzia Antoni Łuczak przekazał RPO, który pytał rzeczników dyscyplinarnych o powody przesłuchań sędziów zabierających m.in. głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości 

We wrześniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę wzywania kilkorga sędziów na przesłuchania przez rzeczników dyscyplinarnych. W trzech pismach zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do rzeczników o podanie przesłanek, które przemawiały za wezwaniem sędziów do złożenia wyjaśnień oraz na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy - po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

W jednym z tych pism RPO pytał Antoniego Łuczaka o wezwanie sędzi Moniki Frąckowiak do złożenia wyjaśnień dotyczących jej publicznych wystąpień w mediach oraz podczas manifestacji w obronie sądów. Według mediów, mówiła ona m.in. że reforma Sądu Najwyższego prowadzi tylko do „czystki kadrowej”.

W odpowiedzi z 26 września 2018 r. sędzia Łuczak poinformował, że skarga wobec sędzi Moniki Frąckowiak dotyczyła jej wypowiedzi medialnych oraz obrazy przepisów prawa procesowego w sprawie sądowej, którą prowadziła. Pismo ze skargą przekazał mu zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław Radzik.

- Przeprowadziłem czynności sprawdzające mające wyjaśnić celowość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. W  celu ustalenia wstępnego okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego uzyskano też pisemne stanowisko sędzi – napisał sędzia Łuczak. Po zapoznaniu się z aktami sprawy, jak i z treścią wypowiedzi medialnych, nie stwierdził  on wykroczeń dyscyplinarnych i nie podjął postępowania dyscyplinarnego.  O tym stanowisku poinformował sędzię Frąckowiak oraz Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysława Radzika.

- W pełni aprobuję zacytowane przez pana stanowisko zawarte w rozstrzygnięciu Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - napisał RPO sędzia Łuczak. Zarazem podkreślił, iż po wpłynięciu każdej skargi - czy to złożonej przez zwykłego obywatela, czy to, jak w tym wypadku miało miejsce, złożonej przez Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, czy nawet jeśliby wpłynęła skarga RPO - jest on zobowiązany do podjęcia działań sprawdzających w celu ustalenia wstępnych okoliczności. W tej sprawie pozwoliły one ustalić brak deliktu dyscyplinarnego.

Sędziowie są grupą podlegającą ciągłej ocenie społecznej i nie mogą się uchylać od jakichkolwiek działań kontrolnych czy sprawdzających. - Nasze działania i zachowania muszą być transparentne, także po to aby móc jednoznacznie i autorytatywnie wypowiadać się w debacie społecznej związanej z reformą sądownictwa i zagrożeniem dla jego niezależności – oświadczył sędzia Łuczak.
 
We wrześniu Stanisław Trociuk pisał także do Michała Lasoty, zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, w sprawie wezwania sędziów Igora Tuleyi i Bartłomieja Przymusińskiego do złożenia wyjaśnień w sprawie udziału  w programach informacyjnych, gdzie wypowiadali się na temat aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości.  Według mediów także przewodniczący Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” Krystian Markiewicz został wezwany na przesłuchanie w sprawie przekroczenia granic swobody wypowiedzi publicznej w opiniach  na temat innych sędziów i „przedstawicieli organów konstytucyjnych”.
 
Kolejne pismo do Michała Lasoty dotyczyło sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tuleyi, wezwanych aby złożyli wyjaśnienia jako świadkowie w związku ze skierowaniem przez nich pytań prejudycjalnych do TSUE. Pytania dotyczyły tego, czy polscy sędziowie  - wobec przeprowadzonych zmian w wymiarze sprawiedliwości – mają szansę pozostać niezawiśli i niezależni od czynników politycznych. Zdaniem sędziów, obecne regulacje prawne odnoszące się do postepowań dyscyplinarnych naruszają niezawisłość sędziowską i pozbawiają stronę skutecznego środka odwoławczego, który przewiduje artykuł 19 ust. 1 akapitu drugiego Traktatu o UE.
 
W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania takie mogą prowadzić do wywołania tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.
 
Według RPO w tym kontekście należy mieć na uwadze wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 czerwca 2016 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Trybunał stwierdził w niej naruszenie prawa do sądu oraz wolności słowa sędziego Baki (art. 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Jako prezes Sądu Najwyższego i przewodniczącego węgierskiej Krajowej Rady Sądownictwa, publicznie wyraził on swoje poglądy na temat reform węgierskiego sądownictwa.
 
Zdaniem Trybunału, sędzia Baka miał nie tylko prawo, ale i obowiązek jako przewodniczący Rady, wyrazić opinię, bowiem funkcje i obowiązki sędziego obejmowały wyrażanie poglądów na temat reform ustawodawczych mogących wpływać na sądownictwo i jego niezależność. Trybunał odwołał się przy tym do dokumentów Rady Europy, które uznają, że każdy sędzia jest odpowiedzialny za promowanie i ochronę niezawisłości sędziowskiej, a sędziowie i sądownictwo powinni być konsultowani  i zaangażowani w prace nad ustawodawstwem dotyczącym ich statusu oraz  funkcjonowania systemu sądowniczego.

VII.564.56.2018, VII.564.55.2018

Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie: przeniesienie sędziego Waldemara Żurka - bez związku z jego działalnością

Data: 2018-10-02
  • Decyzja o przeniesieniu b. rzecznika Krajowej Rady Sądownictwa sędziego Waldemara Żurka do innego wydziału Sądu Okręgowego w Krakowie nie jest związana z jego działalnością
  • Tak prezes tego sądu Dagmara Pawełczyk-Woicka odpowiedziała RPO w tej sprawie. Podtrzymała swą decyzję o przeniesieniu sędziego
  • Fakt, że sędzia Żurek jest szeroko znany, nie może powodować, iż będzie on korzystał ze specjalnego traktowania; wykorzystując swój wizerunek, nie może domagać się "immunitetu od pracy" - napisała prezes sądu

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę przeniesienia sędziego Waldemara Żurka z wydziału II cywilnego, który jest sądem odwoławczym, do wydziału I, który jest sądem pierwszej instancji. On sam odebrał to jako szykanę za swą działalność w poprzedniej KRS i walkę o niezależność sądownictwa.

Wystąpienie RPO w sprawie sędziego Żurka

W sierpniu 2018 r. RPO poprosił prezes Dagmarę Pawełczyk-Woicką o wyjaśnienie merytorycznych przesłanek przeniesienia sędziego. Powołał się na doniesienia medialne, że stanowiłoby ono de facto jego degradację.  

Wynikało z nich, że w obu wydziałach jest jednakowy poziom zaległych spraw, więc przeniesienie nie ma innego uzasadnienia niż szykana. Sędzia Żurek mówił, że nie można mu zarzucać braku doświadczenia w orzekaniu w sądzie II instancji. Wczesny awans do sądu odwoławczego wynikał zaś z bardzo dobrej oceny jego pracy.

Według Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” przeniesienie stanowi  „próbę zastraszenia sędziów występujących otwarcie przeciwko działaniom zmierzającym do politycznego podporządkowania wymiaru sprawiedliwości oraz formę represji wobec sędziego konsekwentnie broniącego niezależności sądów”. W ocenie przedstawicieli środowiska sędziowskiego mogłoby to prowadzić do wywołania „efekt mrożącego” nie tylko wobec sędziego Żurka, ale również wobec innych sędziów – podkreślał zastępca RPO Stanisław Trociuk w piśmie do prezes SO.

Przypomniał, że nowelizacja z 20 lipca 2018 r. przekazała KRS dotychczasową kompetencję kolegium sądu apelacyjnego rozpatrywania odwołań sędziów, których przeniesiono do innego wydziału sądu. Podczas prac legislacyjnych RPO wskazywał na zagrożenia z tym związane: podporządkowanie nowej KRS czynnikom politycznym umożliwi rządzącym pośredni wpływ na wewnętrzne funkcjonowanie sądownictwa. - W konsekwencji prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS - napisał Stanisław Trociuk.

Odpowiedź prezeski Sądu Okręgowego w Krakowie

- Pragnę zapewnić, że moja decyzja w żaden sposób nie jest powiązana z działalnością pana sędziego - napisała Dagmara Pawełczyk-Woicka w piśmie do RPO Adama Bodndra z 14 września 2018 r. 

Odnosząc się do tezy medialnej, że przeniesienie z wydziału rozpoznającego sprawy w II instancji do wydziału badającego sprawy w I instancji stanowi degradację sędziego, sędzia Pawełczyk-Woicka napisała, iż taka teza nie znajduje żadnego uzasadnienia w świetle obowiązującego ustawodawstwa. - Przypominam Panu, że Konstytucja RP nie różnicuje sędziów - dodała.

Według pani prezes teza o jednakowym poziomie zaległości w obu wydziałach nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w statystyce. Wskazała, że zaległość na koniec sierpnia 2018 r. w I wydziale cywilnym wyniosła ponad 3000 spraw, przy 15 sędziach  (17 -  po przeniesieniu dwóch sędziów, w tym Waldemara Żurka).  Natomiast  w II wydziale zaległość na koniec sierpnia 2018 r. wyniosła 1235 spraw. W wydziale tym  orzeka 21 sędziów i przewodnicząca, a także liczni sędziowie sądów rejonowych, wspomagający wydział na delegacjach. Rozpoznanie sprawy w I instancji w sprawie cywilnej jest przeciętnie 3 razy bardziej pracochłonne niż w postępowaniu odwoławczym.

- Powyższe dane jednoznacznie wskazują, że planowany przeze mnie ruch kadrowy był absolutnie niezbędny - oświadczyła prezes Pawełczyk-Woicka. Według niej przeniesienie sędziego w ramach tego samego pionu nie jest dla sędziego dolegliwe.

Ustawa nie formułuje zaś kryteriów przenoszenia w obrębie tego samego pionu. Pawełczyk-Woicka wyjaśniła, że zarówno w przypadku sędziego Waldemara Żurka, jak i drugiego sędziego, którego  przeniesiono wraz z nim, kierowała się wielkością referatów. Sędziowie ci mieli najmniejsze referaty, co wynikało z ich długotrwałych nieobecności. W przypadku sędziego Waldemara Żurka przyczyną był wielomiesięczny urlop wypoczynkowy.  Drugim kryterium był staż orzeczniczy w I  instancji. Według pani prezes sędziowie oceniający w  postępowaniu odwoławczym powinni legitymować się doświadczeniem orzeczniczym w I instancji.

- Sędzia Waldemar Żurek publicznie wypowiada się o bardzo dobrej ocenie jego pracy, która miała być przyczyną jego szybkiego awansu. Opinie, które towarzyszyły jego nominacji na stanowisko sędziego rejonowego oraz okręgowego są opiniami przeciętnymi – napisała prezes Pawełczyk-Woicka.

W jej ocenie sędziemu Waldemarowi Żurkowi nie przysługuje odwołanie od przeniesienia.

- Fakt, że Pan Sędzia jest osobą szeroko znaną nie może spowodować, iż będzie on korzystał ze specjalnego traktowania. Sędzia znany medialnie nie może wykorzystując swój wizerunek domagać się "immunitetu od pracy"" - pisze Pawełczyk-Woicka. 

VII.510.43.2018

Skazany powinien być w każdej sytuacji pisemnie informowany przez dyrektora więzienia o cofnięciu zgody na zatrudnienie

Data: 2018-10-02
  • Skazany, któremu dyrektor więzienia cofnął zgodę na pracę, nie został o tym powiadomiony na piśmie
  • Tymczasem taka informacja jest niezbędna, bo cofnięcie zgody podlega m.in. kontroli sądowej
  • Według RPO skazany ma być w każdej sytuacji informowany pisemnie o cofnięciu zgody na zatrudnienie

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, aby dyrektor generalny Służby Więziennej zobligował do tego dyrektorów więzień, poza przypadkami, gdy jest to obiektywnie niemożliwe (np., wskutek ucieczki skazanego).

Skazany złożył skargę do RPO na niewłaściwe traktowanie w Zakładzie Karnym - w związku z odmową wykonywania pracy odpłatnej: decyzją dyrektora zakładu o wymierzeniu mu kary dyscyplinarnej i wycofaniu z zatrudnienia oraz decyzją komisji penitencjarnej o skierowaniu go do odbywania kary w zakładzie karnym typu zamkniętego.

RPO nie znalazł podstaw do uznania skargi za uzasadnioną. Jej autor został wycofany z zatrudnienia z powodu nieusprawiedliwionej odmowy wykonywania pracy, a nie w związku z decyzją komisji penitencjarnej i przeniesieniem do innego zakładu. Skazany stwierdził bowiem, że „do pracy w kuchni zakładu karnego nie wróci i nie zmieni w tej kwestii stanowiska”.

Zarazem RPO stwierdził nieprawidłowość w postępowaniu administracji więziennej. Dyrektor Zakładu Karnego, który wydał decyzję o wycofaniu z zatrudnienia, nie powiadomił o tym pisemnie skazanego. Służba Więzienna wyjaśniła, że stało się tak z uwagi na „bezzwłoczny transport do zakładu karnego typu zamkniętego”. Wskazała, iż było to zgodne z zasadami określonymi w piśmie Dyrektora Generalnego Służby Więziennej z 29 maja 2017 r.  Wynika z nich, że w przypadku zakończenia zatrudnienia z uwagi na konieczność przetransportowania, nie stosuje się obowiązku pisemnego powiadamiania o wycofaniu z zatrudnienia.

Zdaniem Rzecznika art. 121 § 4 Kodeksu karnego wykonawczego nie pozwala na przyjęcie zasady, o której mowa w piśmie Dyrektora Generalnego. W myśl tego przepisu, dyrektor jednostki ma obowiązek powiadomienia na piśmie skazanego o wycofaniu z zatrudnienia. Przepis ten nie daje podstaw do wyłączania jakiejkolwiek formy zatrudnienia skazanego bądź zwalniania z tego obowiązku w określonych okolicznościach.

Odstąpienie od pisemnego powiadamiania generalnie nie może zostać zatem zaakceptowane. Decyzja taka podlega bowiem kontroli sądowej oraz kontroli Dyrektora Generalnego i Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej. Aby taka kontrola była faktycznie możliwa, decyzja powinna być sporządzona na piśmie i zawierać informację o przesłankach wycofania z zatrudnienia oraz pouczenie o prawie do skargi do sądu penitencjarnego.

RPO przyznaje, że mogą wystąpić okoliczności, w których pisemne informowanie skazanego jest niemożliwe bądź nieracjonalne. Chodzi np. o zwolnienie skazanego z jednostki penitencjarnej, niewrócenie z przepustki, zwolnienie umożliwiające pobyt poza zakładem karnym czy ucieczkę lub oddalenie z miejsca pracy. Zakończenie zatrudnienia z uwagi na konieczność przetransportowania osadzonego nie może jednak zostać uznane za uzasadniające odstąpienie od ustawowego obowiązku – wskazuje RPO.

Dlatego zastępczyni RPO Hanna Machińska zwróciła się do Dyrektora Generalnego SW gen. Jacka Kitlińskiego o zobligowanie dyrektorów więzień do wydawania pisemnych powiadomień o wycofaniu skazanego z zatrudnienia - poza przypadkami, gdy obiektywnie jest to niemożliwe.

IX.517.1459.2018

Policja: ”krzyż celtycki” to prawny symbol NOP. Dochodzenie ws. marszu pamięci „żołnierzy wyklętych” w Hajnówce umorzone

Data: 2018-10-01
  • Jeśli ktoś trzyma na demonstracji symbol „krzyża celtyckiego" , to nie można uznać, że promuje rasizm, mowę nienawiści, czy propaguje totalitarny ustrój państwa. Jest to bowiem wpisany do rejestru sądowego symbol Narodowego Odrodzenia Polski
  • Tak białostocka policja uzasadnia umorzenie dochodzenia w sprawie m.in. propagowania faszyzmu podczas „Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych" w Hajnówce 
  • Uznała też, że okrzyki na cześć Romualda Rajsa („Burego”) w czasie demonstracji nie oznaczały wcale pochwały jego zbrodni na prawosławnych mieszkańcach Podlasia w 1946 r. i nie znieważały ich
  • RPO ma prawo zaskarżenia decyzji prokuratury, która zatwierdziła umorzenie

24 lutego 2018 r. ulicami Hajnówki przeszedł „Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych". Jego uczestnicy prezentowali symbole „krzyża celtyckiego", „falangi”  oraz odznaki trupiej główki z piszczelami (tzw. „Totenkopf"), wraz z literami ŚWO („Śmierć Wrogom Ojczyzny”). Wznosili też okrzyki na cześć Romualda Rajsa ps. „Bury", dowódcy oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego działającego po 1945 r. na Podlasiu (w 1946 r. dokonywał on "czystek" na ludności wyznania prawosławnego – ich ofiarą padło kilkadziesiąt osób, w  tym kobiety i dzieci).

Zawiadomienie RPO; działania policji 

7 marca 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, które polega na publicznym propagowaniu faszystowskiego ustroju państwa i znieważeniu mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego poprzez gloryfikowanie „Burego”.

W lutym 2018 r. RPO Adam Bodnar spotykał się z mieszkańcami Podlasia i usłyszał, jak bolesnym doświadczeniem był ten marsz.

Dochodzenie w maju 2018 r. wszczęła Komenda Miejska Policji w Białymstoku. Zebrała obszerny materiał fotograficzny i filmowy z demonstracji, przesłuchała świadków oraz uzyskała kopie materiałów z akt postępowania IDs.3846/14 Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe, w którym znajdowały się materiały Instytutu Pamięci Narodowej dotyczące Romualda Rajsa oraz odznaki z „trupia główką".

14 września 2018 r . wydział kryminalny KMP  w Białymstoku umorzył dochodzenie o czyny z art. 256 § 1 Kodeksu karnego, w zbiegu z art. 255 § 3 k.k. i z art. 257 k.k. Uznał, że „czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego”.

Art. 256 przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 dla tego, kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość.

Według art. 257, kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Art. 255 par. 3 stanowi, że kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Powody umorzenia sprawy  -

1.Historyczny rodowód „Totenkopf”

W postanowieniu o umorzeniu dochodzenia podkom. Wojciech Sztabiński napisał, że w 1945 r. Komendant Okręgu w Białymstoku Narodowego Zjednoczenia Wojskowego mjr. Jan Szklarek ps. „Kotowicz" wprowadził do użytku odznakę składającą się z „tarczy piastowskiej", „trupiej główki" i liter ŚWO.  - Brak jest wizerunku wzorcowego tej odznaki. Użyta w niej trupia główka wyglądem swoim przypomina odznakę „Totenkopf”, używaną wyłącznie przez formacje niemieckie „SS" - głosi uzasadnienie umorzenia.

2.Niejednoznaczność postaci „Burego”

Podkreślono w nim, że „Bury" jest osobą niejednoznaczną. IPN w śledztwie S 28/02/Zi dokonał ustaleń  potwierdzających, iż w styczniu i lutym 1946 r. Romuald Rajs jako dowódca 3 Wileńskiej Brygady NZW miał dopuścić się zbrodni przeciwko ludności wyznania prawosławnego, gdzie na terenie powiatu Bielsk Podlaski zabitych zostało co najmniej 70 osób, w tym kobiety i  dzieci (w wieku 6 miesięcy, 3 i 5 lat). - W okresie I I Wojny Światowej był on jednak żołnierzem Armii Krajowej, do oddziałów partyzanckich przyłączył się we wrześniu 1945 r. Niewątpliwie był żołnierzem biorącym udział w walkach zbrojnych w czasie wojny jak i po jej zakończeniu, walcząc o wolną i suwerenną Polskę - stwierdza uzasadnienie umorzenia.

- Nieuprawnione jest zatem prezentowanie sylwetki „Burego" wyłącznie w sposób negatywny, a co za tym idzie nie można stwierdzić, by prezentowanie tej osoby było pochwalaniem popełnionych zbrodni, jak  również stanowiło znieważenie ludności wyznania prawosławnego, mimo kontrowersji jakie budzi osoba Romualda Rajsa – napisał podkom. Sztabiński.

3. Legalność „Krzyża celtyckiego”

Uznał on, że w przypadku  „krzyża celtyckiego" samo jego prezentowanie nie może być utożsamiane z rasizmem, mową nienawiści, czy też propagowaniem totalitarnego ustroju państwa.  25 października 2011 r. „krzyż celtycki" postanowieniem  Sądu Okręgowego w Warszawie został wpisany do rejestru partii politycznej jako symbol Narodowego Odrodzenia Polski, która to partia prawnie posługuje się także symbolem „falangi".

Te wszystkie powody wskazują na brak znamion czynu zabronionego, dlatego zasadne było wydanie postanowienia o umorzeniu dochodzenia. 17 września 2018 r. zatwierdziła je Prokuratura Rejonowa w Białymstoku.

W lipcu 2018 r. prokuratura ta umorzyła zaś śledztwo w sprawie braku reakcji policjantów zabezpieczających marsz w Hajnówce na prezentowane symbole i wznoszone okrzyki.

RPO: czy prawo pozwala na skuteczne zwalczanie takiej przestępczości 

RPO - jako organ odpowiedzialny za realizację zasady równego traktowania  - z przykrością stwierdza, że w ciągu ostatniego roku w przestrzeni publicznej stosunkowo często pojawiały się symbole i treści rasistowskie, faszystowskie, czy nawet nazistowskie, odwołujące się wprost do ideologii III Rzeszy, głoszące nienawiść i pogardę dla ludzi innych narodowości, pochodzenia etnicznego czy wyznania. Przykłady to Marsz Niepodległości w Warszawie 11 listopada 2017 r., Narodowe Święto Pracy z 1 maja 2018 r. lub reportaż TVN24 ze stycznia 2018 r., przedstawiający m.in. obchody rocznicy urodzin Adolfa Hitlera.

Rzecznik monitoruje postępowania organów ścigania w tych sprawach. - Uznałem przy tym, że konieczna jest krytyczna analiza obowiązujących przepisów prawa, zmierzająca do oceny, czy organy ścigania dysponują odpowiednimi środkami prawnymi, aby skutecznie przeciwdziałać przestępczości motywowanej nienawiścią oraz zwalczać działalność organizacji, których programy lub sposób działania odwołują się do totalitarnych metod i praktyk nazizmu czy faszyzmu, ewentualnie zakładają lub dopuszczają nienawiść rasową i narodowościową (tj. organizacji, o których mowa w art. 13 Konstytucji RP) - napisał Adam Bodnar 20 września 2018 r. do ministra Joachima Brudzińskiego. RPO pyta w nim o efekty prac międzyresortowego zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu, ustrojów totalitarnych i przestępstwom z nienawiści.

Zespół taki w lutym 2018 r. powołał premier Mateusz Morawiecki.

Konstytucja w art 13 zakazuje istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.

Sprawa wyświetlania filmu „Kler” w Ostrołęce – RPO zajmie się sprawą

Data: 2018-09-28

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę niewyświetlania filmu „Kler” w Ostrołęce.

O fakcie tym poinformowały media: Taką decyzję podjęły władze miasta, które mają wpływ na repertuar wyświetlany w kinie prowadzonym przez lokalny ośrodek kultury[1].

Konstytucja w art. 54 stanowi:

1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

W artykule 73  Konstytucja gwarantuje zaś

Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury.

 

Niebezpieczne zachowania kierowców po wypadku na A1. Rzecznik bada sprawę

Data: 2018-09-24

Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach bada sytuację na autostradzie A1, kiedy kierowcy aut, aby nie czekać w korku z powodu wypadku, jechali tzw. korytarzem życia, zjeżdżali z autostrady skarpą drogową, wjeżdżali pasem zieleni na drogę serwisową.

Pełnomocnik Terenowy RPO poprosił Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy o informacje.

Komendant wyjaśnił, że po konsultacji i w porozumieniu ze służbami ratowniczymi podjęto decyzję o wyprowadzeniu pojazdów tzw. “korytarzem życia” pod prąd od miejsca wypadku do bramy serwisowej (ok. 2 km). Akcja przebiegała pod pełną kontrolą służb.

Kierowcy, którzy opuszczali autostradę korzystając z pasa zieleni, robili to samowolnie, bez jakiegokolwiek przyzwolenia służb będących na miejscu zdarzenia.

Obecnie w Komenda Miejska Policji we Włocławku ustala, którzy z kierowców wykonywali niebezpieczne manewry.

BPK.519.51.2018

Nowa umowa o usługi telekomunikacyjne. Prokuratura podejmuje sprawę po interwencji Rzecznika.

Data: 2018-09-18

Do Rzecznika zgłosił się pokrzywdzony, którego przedstawiciel firmy telekomunikacyjnej namawiał do przedłużenia umowy o telefon. Do jego mieszkania przyszedł mężczyzna, który oświadczył, że pokrzywdzony „otrzymał nagrodę od Prezydenta B.". Jedynym warunkiem jej otrzymania było podpisanie pisma. Podpisała je żona pokrzywdzonego. Po kilku miesiącach pokrzywdzony dowiedział się, że jego telefon w sieci Orange S.A. został odłączony. Nastąpiło to wskutek wypowiedzenia dotychczasowej umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych przez firmę telekomunikacyjną, która miała pełnomocnictwo udzielone przez pokrzywdzonego.

Pokrzywdzony zawiadomił o tym prokuraturę. Ta jednak umorzyła sprawę z powodu niewykrycia sprawcy.

Rzecznik zbadał akta postępowania przygotowawczego i doszedł do wniosku, że decyzja o umorzeniu była przedwczesna.

Prokuratura zakończyła postępowanie, mimo nieprzeprowadzenia wielu czynności procesowych zmierzających do ustalenia okoliczności faktycznych. Np.: nie uwzględniono okoliczności, że Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, po przeprowadzeniu przeciwko firmie telekomunikacyjnej postępowania, uznał praktyki stosowane przez przedsiębiorcę za nieuczciwe (decyzja nr RPZ 4/2017 wydana dniu 28 sierpnia 2017 r) oraz faktu, że Prokurator Okręgowy w P. wszczął śledztwo dotyczące doprowadzenia w Warszawie, Wrocławiu, Płocku, Ciechanowie, Płońsku, Wyszkowie oraz innych miastach na terenie całego kraju do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielu osób, poprzez wprowadzenie ich w błąd co do faktu zawarcia umowy z innym niż dotychczasowy sprzedawcą energii elektrycznej, usług telekomunikacyjnych i telemedycznych lub podrabiania podpisów nabywców na powyższych umowach (śledztwo prowadzone jest pod sygnaturą akt 5 Ds. 168/2015).

Rzecznik Praw Obywatelskich w wystąpieniu skierowanym do Prokuratora Okręgowego w B. podniósł również, że organ prowadzący postępowanie przygotowawcze zaniechał wykonania szeregu czynności dowodowych, możliwych do wykonania i wskazanych w tym postępowaniu, takich jak, np. przesłuchanie zawiadamiającego, przesłuchanie w charakterze świadka żony pokrzywdzonego, wyjaśnienie rozbieżności pomiędzy stanowiskiem firmy telekomunikacyjnej, że zawarcie umowy z  pokrzywdzonym nie było poprzedzone rozmową telefoniczną, a zeznaniami jedynego przesłuchanego świadka, który zeznał, że pozyskiwaniem klientów zajmowali się konsultanci drogą elektroniczną, jak również ustalenia faktu, kto podpisał umowę w imieniu pokrzywdzonego.

W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich, Prokurator Okręgowy w B. zgodził się z argumentami Rzecznika przyznając, że postępowanie zostało umorzone przedwcześnie, gdyż w toku postępowania nie wykorzystano w pełni możliwości dowodowych. Prokurator uznał także konieczność realizacji dalszych działań procesowych istotnych dla pełnej oceny prawnokarnej. Prokurator Okręgowy w B. przekazał Prokuratorowi Rejonowemu w B. pismo zawierające uwagi dotyczące przebiegu postępowania, a także wskazanie podjęcia stosownych działań w  trybie art. 327 par. 3 kpk.

BPG.519.4.2018

Sprawa tęczowego orła na koszulkach i flagach

Data: 2018-09-17

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprosił Komendanta Miejskiego Policji w Katowicach o wyjaśnienia dotyczące legitymowania przez funkcjonariuszy Policji i zapowiedzi dalszych działań wobec osób, które 8 września 2018 r., podczas Marszu Równości w Katowicach, miały na koszulkach i flagach tęczowego orła.

BPK.519.62.2018

Członkostwo NSZZ „S” wyklucza przynależność do innych związków. Wystąpienie RPO do Piotra Dudy

Data: 2018-09-13
  • Członek „Solidarności” nie może należeć do innego związku zawodowego, poza NSZZ Rolników Indywidualnych „S”
  • Wątpliwości wobec takiego przepisu statutu NSZZ „Solidarność” ma Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Art. 59 Konstytucji zapewnia bowiem każdemu wolność zrzeszania się w związkach zawodowych

Do RPO wpłynęła skarga związkowca NSZZ „Solidarność”, który kwestionuje zasadność paragrafu 8 ust. 3 statutu związku:członek tego związku nie może należeć do innego związku zawodowego zarejestrowanego w Polsce (z wyjątkiem NSZZ RI „Solidarność”).

Rzecznik podkreśla, że Konstytucja w art. 59 zapewnia każdemu wolność zrzeszania się w związkach zawodowych. Decydująca jest wola jednostki co do przynależności do związku.

Na gruncie przepisów powszechnie obowiązujących nie ma natomiast regulacji ograniczających przynależność do kilku związków zawodowych. Można więc mieć wątpliwości co do celowości obowiązywania tego przepisu statutu.

(W latach 1980-1981 do NSZZ „Solidarność” wstępowali członkowie dotychczasowych związków zawodowych, kontrolowanych przez władze PRL, a także członkowie PZPR.  NSZZ „Solidarność” liczył wtedy niemal 10 mln członków)

Inny zarzut związkowca dotyczy wymogu wobec członków NSZZ „Solidarność” wyrażenia zgody na potrącanie składki członkowskiej z wynagrodzenia przez pracodawcę.

Deklaracja członkowska faktycznie nie przewiduje opcji samodzielnego opłacania składek przez członka związku, co może prowadzić do przekonania, że nie ma on takiej możliwości – podkreśla RPO. Tymczasem, zgodnie z ustawą z 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych pracodawca - na pisemny wniosek zakładowej organizacji związkowej i za pisemną zgodą pracownika - jest obowiązany pobierać z wynagrodzenia pracownika składkę związkową w zadeklarowanej przez niego wysokości. Zgoda taka powinna mieć charakter dobrowolny.

Według RPO zasadne byłoby zatem rozważenie zmiany deklaracji członkowskiej.

O stanowisko w obu tych kwestiach do przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotra Dudy zwrócił się zastępca RPO Stanisław Trociuk.

VII.611.3.2018

Działania RPO w sprawie rozwiązanego VII Marszu Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 2018 r. po otrzymaniu 5290 skarg

Data: 2018-09-12

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły liczne skargi (5290 skarg na dzień 27.08.2018) w sprawie rozwiązania zgromadzenia publicznego – VII Marszu Powstania Warszawskiego – w dniu 1 sierpnia 2018 r przez Prezydenta m.st. Warszawy.

Mając na uwadze skargi obywateli Rzecznik Praw Obywatelskich pismem z dnia 10 sierpnia 2018 r. (nr VII.613.11.2018) zwrócił się do Ewy Gawor, dyrektorki Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy o odniesienie się w trybie pilnym do zarzutów przestawionych w skargach, a także o szczegółowe informacje dotyczące decyzji o rozwiązaniu zgromadzenia.

22 sierpnia 2018 r. wpłynęła odpowiedź na pytania Rzecznika wraz z decyzją dotyczącej rozwiązania zgromadzenia. Zawierała też informację o wniesieniu przez organizatora odwołania od decyzji organu.

Sprawa jest rozpatrywana przez Sąd Okręgowy w Warszawie – sygn. akt III NS 66/18. Po zapoznaniu się z rozstrzygnięciem Sądu w tej sprawie Rzecznik w ramach swoich kompetencji, rozważy podjęcie dalszych czynności.

Z uwagi na znaczną liczbę skarg w tej sprawie, nie będą udzielane odpowiedzi indywidualne skarżącym, natomiast treść pisma Rzecznika Praw Obywatelskich, odpowiedź organu, a także wszelkie informacje o dalszych czynnościach podjętych w sprawie będą umieszczane na stronie internetowej RPO https://www.rpo.gov.pl.

VII.613.11.2018

Rzecznik interweniuje w sprawie mieszkanek Katowic, którym urzędnicy każą opuścić mieszkanie socjalne

Data: 2018-09-10

Według mediów urzędnicy z Katowic chcą wyrzucić z mieszkania socjalnego schorowaną, 64-letnią kobietę, która opiekuje się córką z niepełnosprawnością. Kobieta utrzymuje się ze 150 zł dodatku pielęgnacyjnego i z renty córki. W mieszkaniu jest jeszcze syn kobiety, który pracuje za najniższą krajową, ale niechętnie dzieli się pieniędzmi z matką. To właśnie te pieniądze sprawiły, że rodzina przekroczyła kryterium dochodowe.

Rzecznik poprosił więc Wiceprezydenta Miasta Katowice o wyjaśnienia.

Sprawa w toku.

BPK.7214.6.2018

Spotkanie Rzecznika Praw Obywatelskich z przedstawicielami osób poszkodowanych działaniem GetBack

Data: 2018-09-06

6 września 2018 r. w Biurze RPO odbyło się spotkanie rzecznika praw obywatelskich z przedstawicielami Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack S.A.

Stronę Stowarzyszenia reprezentowali: prezes Artiom Bujan oraz członkowie Zarządu: Józef Łagowski i Sabina Gatti. 

Rzecznikowi praw obywatelskich dr. Adamowi Bodnarowi towarzyszyli: Piotr Mierzejewski, dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego, Anna Bogucka, naczelniczka wydziału w Zespole Prawa Administracyjnego i Gospodarczego, a także Jolanta Florek, pracowniczka tego Zespołu.

Podczas spotkania Rzecznik wskazał na podstawy działania Rzecznika, akcentując funkcję kontrolną wobec organów państwa.

Przedstawiciele Stowarzyszenia przedstawili swoje oczekiwania wobec Rzecznika.

Rzecznik zapewnił, że podejmie interwencje, zwracając się przede wszystkim do nadzorcy rynku finansowego i organów ścigania, mając na uwadze szczególną ochronę praw konsumentów na ryku usług finansowych, wynikającą z art. 76 Konstytucji RP.

O podjętych działaniach Rzecznik będzie informował na bieżąco poprzez media i informacje umieszczane na stronie internetowej www.rpo.gov.pl.

Art. 76 Konstytucji [ochrona konsumenta]

Władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi. Zakres tej ochrony określa ustawa.

Rzecznik bada sprawę egzaminu na prawo jazdy

Data: 2018-09-04

Interesant, działając poprzez swojego pełnomocnika, zwrócił się do Biura Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach z prośbą dotyczącą przeprowadzonego egzaminu na prawo jazdy. W uzasadnieniu wniosku podano liczne przykłady nieprawidłowości dotyczących okoliczności, w jakich przeprowadzony był egzamin. 

Rzecznik Praw Obywatelskich w trakcie postępowania wyjaśniającego będzie badać, czy nie zachodzą okoliczności zawarte w art. 72 ust. 1 ustawy o kierujących pojazdami, który pozwala na unieważnienie egzaminu państwowego w drodze decyzji administracyjnej przez marszałka.

W szczególności badane będzie czy nie zachodzi przesłanka unieważnienia egzaminu z art. 72 ust. 1 pkt 2 tej ustawy (przeprowadzenie egzaminu w sposób niezgodny z przepisami ustawy, a ujawnione nieprawidłowości miały wpływ na jego wynik).

BPK.511.57.2018

Nadmierny hałas z myjni samochodowej? Już nie. Skuteczna interwencja Rzecznika.

Data: 2018-09-04

Wrocławianka zgłosiła się do Biura Pełnomocnika Terenowego ze skargą, że myjnia samoobsługowa w pobliżu jej mieszkania bardzo hałasuje. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska stwierdził przekroczenie dopuszczalnego hałasu zarówno w dzień, jak i w nocy. Jednak działania Urzędu Miasta i Inspekcji Ochrony Środowiska były po prostu nieskuteczne i nie uwzględniały skarg mieszkańców.

Dlatego Pełnomocnik Rzecznika poprosił Urząd Miasta i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, żeby wyjaśniły co zrobiły, aby wyegzekwować decyzje nakazujące właścicielowi myjni podjęcie działań ograniczających emisję hałasu.

Ostatecznie WIOŚ poinformowała Rzecznika, że właściciel myjni wybudował ekran akustyczny, który ograniczył poziom emisji hałasu do wartości dopuszczalnych.

BPW.7200.3.2017

Fotografie decyzji emerytalnych ZUS z pełnymi danymi osobowymi powinny być skasowane od razu. Interwencja RPO w sprawie osoby, która cofnęła wniosek o usługi opiekuńcze.

Data: 2018-08-31

Do domu 80-letniej skarżącej i jej męża przyszedł pracownik socjalny, żeby przeprowadzić wywiady środowiskowy. Skarżąca właśnie wyszła ze szpitala i potrzebowała pomocy. Mąż pokazał pracownikowi MOPS przygotowane decyzje emerytalne ZUS. W dokumentach był pełny zakres danych osobowych jego i jego żony. Pracownik sfotografował decyzje telefonem komórkowym. Jednak jeszcze przed zakończeniem jego wizyty skarżąca zrezygnowała z ubiegania się o usługi opiekuńcze. Mimo prośby o natychmiastowe usunięcie z telefonu zdjęć, pracownik socjalny tego nie zrobił.

Dyrektor MOPS tłumaczył, że fotografie usunięto miesiąc później, dopiero po tym jak skarżąca zażądała tego na piśmie. Potem jednak stwierdził on, że pracownik socjalny skasował zdjęcia w dniu wywiadu środowiskowego, w obecności trzech innych pracowników MOPS, na potwierdzenie czego zostały sporządzone stosowne oświadczenia.

Skarżąca cofnęła wniosek o usługi opiekuńcze podczas wizyty pracownika socjalnego w jej domu. Dlatego powinien on był skasować zdjęcia decyzji emerytalnych natychmiast. Nie było potrzeby dalszego przetwarzania przez niego danych osobowych skarżącej i jej męża.

BPW.522.1.2018

KonsTYtucJA. Szczecińska policja: koszulki na pomniku Lecha Kaczyńskiego to nie przestępstwo. Policja z Białej Podlaskiej uważa inaczej

Data: 2018-08-31
  • Sprawa koszulek z napisem KonsTYtucJA na pomniku Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie będzie umorzona - poinformowała RPO szczecińska policja
  • Powołała się na zapis prawa o braku znamion czynu zabronionego albo niepopełnienia przestępstwa
  • Inaczej uważa policja z Białej Podlaskiej, która za taki sam czyn postawiła zarzuty dwóm osobom, u których dokonała przeszukania
  • O informację w obu sprawach wystąpił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar 

Od początków sierpnia 2018 r. w całej Polsce zakładano na różne pomniki koszulki z napisem KonsTYtucJA. Do pierwszych takie przypadków doszło w Białej Podlaskiej i w Szczecinie, gdzie koszulki założono na pomniki prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Media podawały, że w sprawach tych interweniowała policja, a w domu jednego z uczestników happeningu zrobiła przeszukanie o godz. 6 rano.

Art. 261 Kodeksu karnego głosi: Kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Sprawę podjął Rzecznik Praw Obywatelskich. Zwrócił się 7 sierpnia do komendantów miejskich policji w Szczecinie i w Białej Podlaskiej o informacje dotyczące prowadzonych czynności:

  • czy w sprawach tych zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze,
  • jaki jest stan tego postępowania,
  • czy zostały w nim przedstawione komukolwiek zarzuty i ewentualnie jakie,
  • jeśli zostały wydane postanowienia o wszczęciu postępowania oraz o przedstawieniu zarzutów - także o nadesłanie kopii tych postanowień.

Dodatkowo komendanta bialskiego RPO pytał: 

  • czy osobę u której dokonano przeszukania, wezwano do wydania poszukiwanych przedmiotów; jakie to były przedmioty,
  • czy prokurator wydał postanowienie o przeszukaniu, a jeśli nie - czy przeszukanie zostało przez niego zatwierdzone,
  • jaki był cel przeszukania - w kontekście czynu polegającego na „ubraniu” pomnika,
  • czy na czynności policji związane z przeszukaniem wniesione zostało zażalenie.

Policja:sprawa ze Szczecina będzie umorzona

W odpowiedzi dla RPO z 14 sierpnia Komenda  Miejska Policji w Szczecinie napisała, że jej funkcjonariusze podjęli czynności procesowe dotyczące ujawnienia koszulek z napisem „Konstytucja" na pomniku Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie przy ul. Wojska Polskiego. Jedno postępowanie zarejestrowano w Wydziale Dochodzeniowo-Śledczym KMP w Szczecinie, a drugie - w Komisariacie Policji Szczecin Niebuszewo. Całość materiałów przekazano Prokuraturze Rejonowej Szczecin Niebuszewo.

- W rozmowie z kierownikiem działu 1 DS Prokuratury Rejonowej Szczecin Niebuszewo prokuratorem Bartłomiejem Daszulą ustalono, iż w wyżej wymienionych postępowaniach zostaną wydane postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego na podstawie art. 17§1 pkt 2 Kpk – głosi pismo zastępcy komendanta miejskiego w Szczecinie podinsp. Mariusza Łętowskiego.

Zgodnie z art. 17 § 1 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego, nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego albo ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa.

W Białej Podlaskiej trwa postępowanie o znieważenie pomnika

 

Jak poinformował RPO 20 sierpnia komendant miejski  policji w Białej Podlaskiej mł. insp.Grzegorz  Pietrusik, 2 sierpnia 2018 r. nad ranem ujawniono koszulkę z odręcznym napisem „Konstytucja" na pomniku Lecha i Marii Kaczyńskich. Monitoring miejski  zarejestrował założenie koszulki przez dwóch mężczyzn, którzy potem fotografowali pomnik. 

Jeszcze tego samego dnia  ustalono osoby podejrzewane, którymi okazali się Stanisław D. i Ryszard F. W celu znalezienia dowodów w sprawie, w szczególności urządzeń, którymi wykonano zdjęcia, policjanci przeszukali ich pomieszczenia. Stanisław D. dobrowolnie wydał aparat fotograficzny; nie miał on zastrzeżeń co do sposobu przeprowadzenia przeszukania.  U Ryszarda F. zabezpieczono telefon komórkowy (a potem jeszcze jeden) - obecne na miejscu osoby nie wnosiły zastrzeżeń  co do sposobu przeprowadzenia czynności. Tego samego dnia obu mężczyznom przedstawiono zarzuty znieważenia pomnika.

Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej na wniosek policji  zatwierdziła  przeszukania i zatrzymania rzeczy - przeprowadzone bez postanowienia prokuratora w przypadku niecierpiącym zwłoki. Zwłoka w przeprowadzeniu tych czynności mogłaby skutkować usunięciem lub ukryciem dowodów w sprawie - ocenił prokurator. Czynności uznał za zasadne i zgodne z przepisami prawa.

Pismem z 23 sierpnia zastępca Prokuratora Rejonowego w Białej Podlaskiej Mariola Sidorowska poinformowała RPO, że:

  • prokurator w tej sprawie nie zarządził zatrzymania osób,
  • ocena celowości zatrzymania Stanisława D.  została przeprowadzona samodzielnie przez funkcjonariuszy policji i nie była konsultowana z Prokuraturą Rejonową w Białej Podlaskiej,
  • obrońca podejrzanego Stanisława D. złożył zażalenia na zatrzymanie,
  • 17 sierpnia 2018 r. Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej uznał zatrzymanie za legalne, prawidłowe i bezzasadne,
  • prokurator nie wydawał postanowienia o przeszukaniu i zatrzymaniu rzeczy,  czynności te zostały przeprowadzone samodzielnie przez funkcjonariuszy policji w trybie art. 220 § 3 kpk; postanowieniem z 7 sierpnia prokurator zatwierdził przeszukania.

II.519.727.2018

70-latek pobity przez policjantów w Rykach. Eksperci Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur interweniowali na miejscu zdarzenia

Data: 2018-08-27
  • 70-letni pan Zygmunt został pobity przez policjantów na komisariacie w Rykach. 
  • Policjanci podejrzewali go, że zbezcześcił grób ich kolegi.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy policji.

Nie wiadomo, jak by skończyła się historia pana Zygmunta, gdyby w środę (22 sierpnia) z niezapowiedzianą wizytacją do komisariatu w Rykach nie przyjechali eksperci Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. To zespół działający w ramach Biura RPO. Ich zadaniem jest przeciwdziałanie torturom i nieludzkiemu traktowaniu (na mocy konwencji ONZ). Robią to właśnie poprzez niezapowiedziane wizytacje i wychwytywanie problemów, zanim dojdzie do nieszczęścia. Sprawdzają tam, czy w miejscu pozbawienia wolności nie dzieją się rzeczy, które mogą prowadzić do naruszania praw zamkniętych tam ludzi. Uczą, jak zachowywać się zgodnie ze standardami i prawem.

Kiedy przyjechali na komisariat w Rykach, dowiedzieli się, że akurat mają tam zatrzymanego, ale – w ocenie komendanta – „nie jest to w ogóle człowiek”. Bo człowiek nie robi takich rzeczy, jak ten osadzony.

Policjanci uważają bowiem, że pan Zygmunt zbezcześcił grób ich kolegi.

Przedstawiciele KMPT zażądali rozmowy z osadzonym. Miał na ciele obrażenia. Powiedział, że go pobito na komisariacie. Że zrobili to policjanci. Skarżył się na nadciśnienie, mówił, że miał niedawno zawał, piecze go w klatce piersiowej – ale policjanci na to nie zareagowali (przepisy mówią wyraźnie, że jeśli osoba zatrzymywana skarży się na problemy ze zdrowiem, to musi być przed zamknięciem zbadana przez lekarza[1]).

W protokole zatrzymania nie było mowy o żadnych obrażeniach.

Ekspertów RPO nie mogą wydawać poleceń, ale przypomnienie obowiązujących przepisów pomogło. Na posterunek sprowadzone zostało pogotowie. Ratownicy zdecydowali, że pan Zygmunt musi natychmiast jechać do szpitala – najpierw w Rykach a potem w Puławach. Konwojowali go tam dwaj policjanci. W piątek, po badaniach, został z Puław odwieziony na posterunek w Rykach, skąd go zwolniono do domu. Pozbawienie go wolności nie jest potrzebne w sprawie, w której zdaniem policji dopuścił się przestępstwa.

Eksperci KMPT zrobili dokumentację fotograficzną obrażeń zatrzymanego, odebrali oświadczenie pana Zygmunta o wyrażeniu zgody na złożenie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez RPO, a następnie zwrócili się do Rzecznika Praw Obywatelskich o skierowanie sprawy zachowania policjantów do prokuratury.

Rzecznik zrobił to w piątek. Tego dnia wewnętrzne postępowanie w sprawie pobicia człowieka na posterunku w Rykach podjęła sama Policja.

II.519.784.2018

Szerszy kontekst sprawy pokazują linki dołączone poniżej




[1] par. 1. pkt 3 ust. 1. Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 13 września 2012 r. w sprawie badań lekarskich osób zatrzymanych przez Policję.

 

 

Policja bada zachowanie funkcjonariuszy podczas demonstracji 20 lipca pod Sejmem; bada to też prokuratura

Data: 2018-08-23
  • Po pytaniach Rzecznika Praw Obywatelskich policja zaczęła sprawdzać zasadność zachowania się funkcjonariuszy w czasie demonstracji pod Sejmem 20 lipca 2018 r. Zatrzymano wtedy cztery osoby, a jedna osoba odniosła obrażenia
  • Własne postępowanie w sprawie zachowania policjantów prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie
  • Według policji interwencja dotyczyła osób, które nie reagowały na wezwania do zachowania zgodnego z prawem
  • Czterej zatrzymani są podejrzani o naruszenie nietykalności policjantów; zażalenia dwóch z nich na policję trafiły już do sądu

Takie informacje dostał od stołecznej policji Rzecznik Praw Obywatelskich, który wyjaśnia okoliczności i przebieg zatrzymania podczas tej demonstracji.

23 lipca 2018 r. zespół prawa karnego Biura RPO poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o informacje, czy prowadzone jest wewnętrzne postępowanie wyjaśniające w sprawie zasadności i prawidłowości czynności podejmowanych wobec zatrzymanych. Chodzi zwłaszcza o zainicjowanie interwencji wobec zatrzymanych, jej proporcjonalność oraz adekwatność do sytuacji.

Eksperci Rzecznika pytali też, czy powodem interwencji było jedynie zbliżenie się demonstrujących do barierek oraz czy polegała ona na ich odpychaniu, szarpaniu i szczypaniu. Powoływali się np. na relację, iż policjant popchnął osobę trzymająca megafon, a przez to uderzony został inny policjant. Stąd pytanie BRPO, czy prowadzi się staranną i rzetelną weryfikację wszelkich rozbieżności.

W odpowiedzi z 16 sierpnia 2018 r. zastępca komendanta stołecznego policji mł. inspektor Tomasz Szymański poinformował, że - w związku z wystąpieniem RPO - „wdrożono czynności mające na celu wyjaśnienie całokształtu działań policyjnych realizowanych w ramach wskazanej operacji”.

Odbywa się to w  trybie art. 134i ust. 4 ustawy o Policji. Zgodnie z nim, przełożony zleca przeprowadzenie czynności wyjaśniających, jeżeli zachodzą wątpliwości co do popełnienia przewinienia dyscyplinarnego, jego kwalifikacji prawnej albo tożsamości sprawcy - przed wszczęciem postępowania dyscyplinarnego. Według ustawy czynności te trwają miesiąc.

Policja napisała też, że jej działania 19-20 lipca polegały na zapewnieniu bezpieczeństwa i porządku publicznego w rejonach zgromadzeń i na trasach przemieszczania się uczestników demonstracji (w tych dniach Sejm głosował nad kolejną ustawą o Sądzie Najwyższym a także nad ordynacją wyborczą do PE, którą następnie zawetował prezydent).

Policjanci  interweniowali wobec osób, które naruszały porządek prawny oraz nie stosowały się do wezwań policji do zachowania zgodnego z prawem i nieatakowania funkcjonariuszy. W indywidualnych przypadkach wobec tych osób policjanci używali środki przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej, chwytów transportowych i kajdanek - głosi pismo KSP.

W Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I prowadzone są postępowania przygotowawcze z art. 222 § 1 Kodeksu karnego wobec czterech zatrzymanych, podejrzanych o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Objęto je nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście; prowadzone są czynności dowodowe.

Do policji wpłynęły dwa zażalenia na zatrzymanie 20 lipca przed Sejmem, złożone przez pełnomocników Dawida W. i Bartosza A.  6 sierpnia zostały one przekazane, wraz z materiałami spraw, Sądowi Rejonowemu dla Warszawy Śródmieście. Dotychczas nie wyznaczono terminu posiedzenia sądu.

Wystąpienie Biura RPO z 23 lipca przekazano do oceny prawno-karnej prokuraturze. Postępowanie przygotowawcze w sprawie zachowania funkcjonariuszy policji 20 lipca 2018 r. w czasie protestów ulicznych w okolicach Sejmu prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie (sygn. akt PO I Ds. 156.2018) - poinformował mł. inspektor Tomasz Szymański.

II.519.682.2018

 

Spółdzielcy proszą Rzecznika Praw Obywatelskich o pomoc w naprawieniu błędu w nowelizacji prawa spółdzielczego z 2017 r.

Data: 2018-08-20
  • Przepisy niezamierzenie wymusiły likwidację „spółdzielni popegeerowskich”, czyli specjalnych podmiotów stworzonych do zarządzania infrastrukturą obsługującą mieszkania w likwidowanych PGR-ach

- Krajowa Rada Spółdzielcza  wyraża ogromną wdzięczność za zainteresowanie się tą wrażliwą społecznie i istotną dla byłych pracowników i członków zamieszkujących w tzw. spółdzielniach popegeerowskich- sprawą związaną z utratą przez nich członkostwa w tych spółdzielniach po wejściu w życie ustawy z 20 lipca 2017 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych – pisze prezes Zarządu Krajowej Rady Spółdzielczej Mieczysław Grodzki w odpowiedzi na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich.

Nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2017 r. zawiera przepis przejściowy, zgodnie z którym wraz z wejściem jej w życie wygasa członkostwo osoby, która w spółdzielni mieszkaniowej nie ma prawa do lokalu.  Przepis ten w sposób bardzo niekorzystny rzutuje m.in. na byt tzw. „spółdzielni popegeerowskich", które są szczególnym przypadkiem, bo nie mają w swoich zasobach mieszkań, a zatem nie zrzeszają spółdzielców mających prawa do mieszkań. Zakładane były one bowiem wyłącznie w celu zarządzania mieniem po PGR-ach (państwowych gospodarstwach rolnych, masowo bankrutujących na początku lat 90. i w związku z tym likwidowanych). Chodzi np. o kotłownie i inne obiekty infrastruktury technicznej towarzyszącej budynkom mieszkalnym, w których mieszkania sprzedano na własność byłym pracownikom PGR. Takie obiekty były przekazywane nieodpłatnie gminie albo właśnie spółdzielni utworzonej przez nabywców lokali.

Teraz nowelizacja prawa spółdzielczego sprawiła, że spółdzielnie te automatycznie straciły członków (ponieważ członkowie są właścicielami mieszkań, które nie stanowią „zasobu” omawianych spółdzielni), a wskutek spadku wymaganej liczby członków, prawo nakazuje ich likwidację.

To nie tylko nieracjonalny, ale kosztowny i pracochłonny proces, który teraz spada na barki albo spółdzielczych związków rewizyjnych (przypada na nie ok. 120 takich podmiotów), albo Krajowej Rady Spółdzielczej (ok. 400 podmiotów), albo ostatecznie  - ministra budownictwa.

Sposób, w jaki ustawodawca narzucił "spółdzielniom popegeerowskim" konieczność likwidacji, budzi wątpliwości spółdzielców co do konstytucyjności przyjętych rozwiązań. Nie tylko wiążą się z tym określone koszty, ale nie do końca wiadomo, co stanie się z majątkiem likwidowanych spółdzielni, który - jak wskazano - stanowi infrastruktura potrzebna do obsługi mieszkań (głównie kotłownie, stacje transformatorowe, place zabaw). Ponadto spółdzielnie te na bieżąco administrowały budynkami mieszkalnymi, a nie wiadomo, czy po ich likwidacji na terenach wiejskich, często oddalonych od większych ośrodków miejskich, uda się znaleźć profesjonalnego zarządcę nieruchomości, który przejmie to zadanie od spółdzielni.

Krajowa Rada Spółdzielcza zwróciła ponadto uwagę, iż podobny problem dotyczy też spółdzielni powołanych wyłącznie do budowy domów jednorodzinnych. Także te spółdzielnie – na skutek pozbawienia członkostwa dotychczasowych członków – będą musiały zostać zlikwidowane.

O problemie „spółdzielni pegeerowskich” Rzecznik dowiedział się z wniosków od obywateli i zwrócił się do Krajowej Rady Spółdzielczej o wskazanie skali problemu. Odpowiedź Rady potwierdza, że jest to bardzo istotny problem, który wymaga dalszych działań Rzecznika.

IV.7211.8.2018.

Policja legitymuje za wybryki, a nie za zadawanie niewygodnych pytań rządzącym

Data: 2018-08-20
  • Policja wie, że nie wolno legitymować obywateli tylko dlatego, że zadają niewygodne pytania premierowi, ministrom lub posłom PIS
  • Policja musi jednak legitymować tych, którzy  „podejmują próby zakłócania” spotkań z przedstawicielami władzy
  • Nie oznacza to jednak, że przeciwko każdemu z wylegitymowanych jest prowadzone postepowanie

O praktykę legitymowania osób, które na publicznych spotkaniach zadawały niewygodne pytania przedstawicielom wladz, ludzie alarmowali wiosną Rzecznika Praw Obywatelskich. Uważali, że zachowania policjantów są skutkiem odgórnych zaleceń. 13 czerwca RPO zapytał o to Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Teraz dostał odpowiedź od wiceministra Jarosława Zielińskiego:

  1. Komenda Główna Policji nie kierowała do jednostek organizacyjnych poleceń, wytycznych i instrukcji postępowania nakazujących policjantom legitymowanie uczestników spotkań z politykami partii Prawo i Sprawiedliwość.

  2. Teza o zatrzymywaniu lub legitymowania przez policję osób z uwagi na zadawane przez nie pytania jest bezpodstawna, bo takie przypadki nie miały miejsca.

  3. Miały za to miejsce przypadki legitymowania tych, którzy „krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołują zgorszenie w miejscu publicznym”, bo to jest wykroczenie na podstawie art 51 § 1 Kodeksu wykroczeń i  podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

  4. Legitymowanie nie  oznacza obligatoryjnego wszczynania przez policję postępowań karnych i mandatowych.

Minister Zieliński zapewnił też Rzecznika Praw Obywatelskich, że na spotkaniach z przedstawicielami władz „jest miejsce dla osób z wszystkich opcji politycznych, jednak sam fakt prezentowania innej opinii nie może prowadzić do podejmowania przez te osoby prób zakłócania spotkania”.

Natomiast policja reaguje tam, gdzie jest naruszane prawo i w sytuacjach, w których doszło do naruszenia porządku publicznego.

Prokuratura informuje RPO o stanie śledztwa m.in. wobec posła Stanisława Gawłowskiego

Data: 2018-08-17
  • Na koniec roku prokuratura planuje pierwsze akty oskarżenia w śledztwie wobec 68 podejrzanych. Jednym z nich jest poseł opozycji Stanisław Gawłowski
  • Prokurator przedstawił wyjaśnienia Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który pytał o to, co się dzieje w sprawie posła.
  • Ze względu na dobro śledztwa odmówił podania szczegółów. Podaje, że przesłuchani w tej sprawie zostali Antoni Macierewicz, Radosław Sikorski i Joachim Brudziński

Stanisław Gawłowski, poseł opozycyjny i prominentny polityk Platformy Obywatelskiej został 15 kwietnia 2018 r. zatrzymany pod zarzutem korupcyjnym, na co Sejm trzy dni wcześniej wyraził zgodę bezwzględną większością głosów. 12 lipca Sąd Okręgowy w Szczecinie uwzględnił wniosek prokuratora o przedłużenie tymczasowego aresztowania, zezwalając jednak na jego uchylenie po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Po jego wpłaceniu polityk został zwolniony. 25 lipca Sąd Apelacyjny w Szczecinie nie uwzględnił zażalenia prokuratora na decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztowania.

Dzień przed decyzją o możliwości zwolnienia za kaucją posła Gawłowskiego RPO spytał prokuraturę o stan tego postępowania. RPO zauważył, że z prowadzenia śledztwa zrezygnowała prokuratorka, która stawiała zarzuty Gawłowskiemu. Poza tym obrońca opozycyjnego polityka twierdzi, że od wielu miesięcy nie są uwzględniane jego wnioski dowodowe.

Wyjaśnienia prokuratury są następujące:

- Śledztwo przedłużono do 31 grudnia 2018 r.  - napisała 25 lipca prok. Małgorzata Zapolnik, naczelniczka zachodniopomorskiego wydziału zamiejscowego departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Jest ono obecnie prowadzone przeciwko 68 podejrzanym, wobec których zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze i poręczenia majątkowe.

- Obecnie wykonywane są czynności procesowe z podejrzanymi w sprawie, przesłuchiwani są również kolejni świadkowie oraz gromadzona jest dalsza dokumentacja.

- Wobec Stanisława Gawłowskiego zaplanowano kolejne konfrontacje ze współpodejrzanymi oraz świadkami. Z uwagi na dobro śledztwa nie jest możliwe szczegółowe wskazanie, jakie czynności i kiedy będą przeprowadzane w związku z zarzutami dotyczącymi posła.

Prok. Zapolnik przypomniała, że Stanisławowi Gawłowskiemu zarzucono popełnienie pięciu czynów, m.in. z art. 228 § 1 Kk, 229 § 1 i 3 kk i inne. Wprawdzie pod zarzutami podpisała się prowadząca wówczas sprawę prok. Katarzyna Pokorska, ale podyktowane było to pełnioną przez nią funkcją kierownika zespołu powołanego do prowadzenia sprawy PK X l WZDs 8.2016. Zgodnie z §126  ust. 3 pkt 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 7 kwietnia 2016 r. -  Regulamin wewnętrznego urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury, to kierownik zespołu w szczególności wydaje postanowienie o przedstawieniu zarzutów.

Sprawą podejrzanego Stanisława Gawłowskiego, w tym formułowaniem zarzutów, przeprowadzaniem czynności procesowych z jego udziałem, zajmował się od początku śledztwa prokurator Prokuratury Regionalnej, delegowany do Prokuratury Krajowej, Witold Grdeń - wskazała prok. Zapolnik. Uznała, że w tym stanie rzeczy podnoszone przez obrońcę Romana Giertycha zarzuty, jakoby zmiany personalne prowadzących śledztwo dotyczyły personalnie podejrzanego Stanisława Gawłowskiego, mijają się z prawdą.

Zdaniem prokuratorki krytyki nie wytrzymują również twierdzenia adw. Romana Giertycha, jakoby w sprawie od wielu miesięcy nie były realizowane wnioski dowodowe i żądania obrony. Dotychczas zostali już przesłuchani, wnioskowani przez adw. Romana Giertycha świadkowie Antoni Macierewicz oraz Radosław Sikorski.

Na 30 lipca 2018 r. zaplanowane było przesłuchanie Joachima Brudzińskiego (ostatecznie ministra przesłuchano 6 sierpnia). W przypadku konieczności zostaną przeprowadzone również  konfrontacje innych osób ze Stanisławem Gawłowskim.

W myśl art. 7 § 1 Prawa o Prokuraturze prokurator przy wykonywaniu czynności określonych w ustawach jest niezależny i to on decyduje o kolejności wykonywanych czynności procesowych, czuwając nad prawidłowym tokiem postępowania - zaznaczyła prokuratorka.

25 czerwca 2018 r. prowadzący postępowanie wystąpił z wnioskiem do Marszałka Sejmu za pośrednictwem Prokuratora Generalnego o wyrażenie przez Sejm odrębnej zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Stanisława Gawłowskiego - w zakresie dwóch czynów, których opis zmieniono w stosunku do czynów już zarzucanych podejrzanemu oraz odnośnie dwóch nowych czynów, w zakresie których przedstawiono już zarzuty czterem innym podejrzanym w  sprawie.

Odpowiadając na pytanie o przewidywany termin zakończenia śledztwa, prokuratorka wskazała, iż "pierwsze akty oskarżenia zaplanowano skierować do sądu w IV kwartale 2018 r.".

Zarzuty o charakterze korupcyjnym, związane z pełnioną przez niego funkcją wiceministra środowiska, Gawłowski usłyszał w kwietniu 2018 r. Został też wtedy aresztowany (Sejm uchylił jego immunitet). W lipcu 2018 r. szczeciński sąd zwolnił Gawłowskiego z aresztu po wpłaceniu 500 tys. zł poręczenia majątkowego.

II.519.259.2018

Kancelaria Sejmu o interwencji Straży z 24 maja: chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa osobom wychylającym się z okna

Data: 2018-08-16
  • Straż Marszałkowska interweniowała w Sejmie wobec protestujących opiekunów osób z niepełnosprawnościami, bo chciała zapewnić bezpieczeństwo osobom wychylającym się przez okno
  • To odpowiedź dla RPO szefowej Kancelarii Sejmu w sprawie głośnej interwencji Straży Marszałkowskiej z 24 maja 2018 r.
  • Doszło do niej, gdy protestujący usiłowali wywiesić przez okno baner informujący o trwającym proteście

Z relacji w mediach wynika, że Straż Marszałkowska wkroczyła do akcji, gdy opiekunowie osób z niepełnosprawnościami usiłowali wywiesić przez okno baner informujący o proteście. Strażnicy użyli środków przymusu bezpośredniego. Wśród osób usiłujących zapobiec wywieszeniu transparentu był nieumundurowany mężczyzna – jak wynika z przekazów medialnych, pracownik Kancelarii Sejmu  - który również stosował przemoc wobec protestujących, a nie  ma do tego prawa. Przynajmniej jedna z opiekunek odniosła obrażenia.

Dzień po zdarzeniu zastępczyni RPO ds. równego traktowania Sylwia Spurek zwróciła się do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o wyjaśnienie interwencji. Pytała m.in.:

  • czy interwencja była proporcjonalna i adekwatna do zagrożenia
  • które z zadań wyszczególnionych w art. 2 ust. 1 ustawy z 26 stycznia 2018 r. o Straży Marszałkowskiej[1] realizowali jej funkcjonariusze podczas interwencji
  • czy czynności miały na celu zapobieżenie przestępstwom przeciwko ochranianym przez Straż Marszałkowską osobom i obiektom, a jeśli tak – jakie były to przestępstwa
  • czy, a jeśli tak, to jakie zagrożenie dla osób ochranianych oraz bezpieczeństwa terenów obiektów i urządzeń objętych ochroną Straży Marszałkowskiej powodowały działania osób protestujących, usiłujących wywiesić baner
  • które z okoliczności wymienionych w art. 11 ustawy z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej uzasadniały użycie przez Straż środków przymusu bezpośredniego
  • czy funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej, przed przystąpieniem do interwencji dopełnili obowiązków wynikających z art. 13 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy o Straży Marszałkowskiej;
  • czy użycie siły fizycznej wobec opiekunek osób z niepełnosprawnościami było niezbędne do osiągnięcia celu interwencji
  • dlaczego w interwencji wziął udział nieumundurowany pracownik Kancelarii Sejmu, który także stosował środki przymusu bezpośredniego
  • czy protestującym zapewniono pomoc lekarza, w tym badania obdukcyjne po zdarzeniu

W odpowiedzi na te pytania 26 lipca 2018 r. szefowa Kancelarii Sejmu RP Agnieszka Kaczmarska napisała: Funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej podczas interwencji 24 maja 2018 r. wykonywali zadania określone w art. 2 ust. 1 pkt 1. 2 i 5 ustawy z dnia 26 stycznia 2018 r. o Straży Marszałkowskiej (Dz. U. poz. 729). Zgodnie z nimi do zadań Straży Marszałkowskiej należy m. in. ochrona terenów i obiektów będących w zarządzie Kancelarii Sejmu, zapewnienie bezpieczeństwa osobom przebywającym na tych terenach i w obiektach, a także wykonywanie zarządzeń porządkowych Marszalka Sejmu wydawanych na podstawie  regulaminu Sejmu.

Czynności Straży Marszałkowskiej podjęte podczas wyżej wymienionej interwencji miały na celu przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa osobom wychylającym się z okna na I piętrze budynku C i próbującym wywiesić transparent, a także osobom wchodzącym do tego budynku wejściem głównym do Sejmu oznaczonym jako CI.

Agnieszka Kaczmarska zwróciła uwagę na obowiązek Straży Marszałkowskiej zapewnienia bezpieczeństwa osobom przebywającym na terenach sejmowych. Według niej funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej przed przystąpieniem do interwencji kilkukrotnie informowali osoby próbujące wywiesić transparent, że ich działania są niedozwolone i podawali podstawę prawną podjęcia czynności służbowej.

- Na podkreślenie zasługuje fakt, że Kancelaria Sejmu i Straż Marszałkowska przez wiele tygodni tolerowały ekspresyjne formy protestu - wywieszanie plakatów, transparentów, wyklejanie ścian budynku pocztówkami - stwierdziła Kaczmarska. Zaznaczyła, że Kancelaria Sejmu nie była stroną w sporze między osobami z niepełnosprawnościami i ich opiekunami a rządem. Kierownictwo Kancelarii Sejmu, rozumiejąc trudną sytuację tej grupy społecznej i ich decyzję o prowadzeniu protestu okupacyjnego w gmachu Sejmu, wyszło naprzeciw ich oczekiwaniom poprzez zapewnienie posiłków, możliwości korzystania z toalety, łazienek, palarni, spacerów.

Według szefowej Kancelarii Sejmu bezpośrednio po zakończeniu interwencji do protestujących przybyli ratownicy medyczni. Nikt jednak nie zgłosił Straży Marszałkowskiej potrzeby obdukcji.

- Przedstawiając te wyjaśnienia, wyrażam nadzieję, że w przedmiotowej sprawie okażą się wyczerpujące i znajdą zrozumienie Rzecznika Praw Obywatelskich - głosi konkluzja odpowiedzi szefowej Kancelarii  Sejmu.

II.519.501.2018




[1] Art. 2. 1. Do zadań Straży Marszałkowskiej należy:

  1. ochrona terenów, obiektów i urządzeń będących w zarządzie Kancelarii Sejmu i zarządzie Kancelarii Senatu, w tym przy użyciu urządzeń służących do rejestracji obrazu i dźwięku;
  2. zapewnienie, w zakresie niezastrzeżonym dla Służby Ochrony Państwa i Żandarmerii Wojskowej, bezpieczeństwa osobom przebywającym na terenach i w obiektach, o których mowa w pkt 1, oraz w miejscach odbywania posiedzeń Zgromadzenia Narodowego, Sejmu i Senatu;
  3. kontrola uprawnień do przebywania na terenach i w obiektach, o których mowa w pkt 1, oraz wydawanie przepustek uprawniających do przebywania na tych terenach i w tych obiektach, a także zapewnienie tam porządku;
  4. kontrola uprawnień do wjazdu i przebywania na terenach i w obiektach, o których mowa w pkt 1, oraz wydawanie przepustek uprawniających do wjazdu i przebywania na tych terenach i w tych obiektach, a także zapewnienie tam porządku;
  5. wykonywanie zarządzeń porządkowych Marszałka Sejmu wydawanych na podstawie regulaminu Sejmu i zarządzeń porządkowych Marszałka Senatu wydawanych na podstawie regulaminu Senatu;
  6. prowadzenie rozpoznania pirotechniczno-radiologicznego osób, pojazdów, terenów i obiektów, o których mowa w pkt 1, oraz podejmowanie działań zmierzających do neutralizacji zagrożeń;
  7. wykrywanie urządzeń podsłuchowych na terenach, w obiektach i w urządzeniach będących w zarządzie Kancelarii Sejmu i zarządzie Kancelarii Senatu;
  8. wykonywanie zadań w zakresie obrony cywilnej i ochrony przeciwpożarowej;
  9. konwojowanie wartości pieniężnych, mienia i dokumentów;
  10. udział w wykonywaniu zadań reprezentacyjnych, w szczególności w ceremoniale powitań i pożegnań podczas wizyt parlamentarnych oraz w asystach honorowych.

 

 

Lubelski sąd wycofał zapis regulaminu, który kwestionował RPO

Data: 2018-08-14
  • Po interwencji RPO Sąd Okręgowy w Lublinie wycofał zapis regulaminu o tym, że mogą do niego wchodzić wyłącznie osoby po okazaniu aktualnego wezwania lub zawiadomienia o terminie rozprawy lub posiedzenia, bądź też po wykazaniu potrzeby wejścia

  • Uchylenia zapisu zażądał Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał go za sprzeczny z konstytucyjną zasadą  jawności postępowań sądowych

Rzecznik otrzymał skargę, z której wynikało, że na terenie Sądu Okręgowego w Lublinie dochodziło do naruszeń zasady jawności rozpraw. Przyczyną tych naruszeń były postanowienia „Regulaminu bezpieczeństwa i porządku w Sądzie Okręgowym w Lublinie” przewidujące ograniczenie możliwości wejścia obywateli na teren budynków sądów wyłącznie po okazaniu aktualnego wezwania lub zawiadomienia o terminie rozprawy lub posiedzenia, bądź też po wykazaniu potrzeby wejścia.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Prezesa tego sądu z prośbą o usunięcie z regulaminu tego przepisu.

W odpowiedzi na swoje wystąpienie Rzecznik został poinformowany, że Zarządzeniem Nr Adm. 0001-62/18 Prezesa i Dyrektora Sądu Okręgowego w Lublinie z dnia 30 lipca 2018 r. w sprawie wprowadzenia Regulaminu bezpieczeństwa i porządku w Sądzie Okręgowym w Lublinie zmodyfikowano § 3 Regulaminu nadając mu następujące brzmienie:

1. Na teren Sądu mogą wchodzić osoby wezwane przez Sąd, oraz osoby, które wskażą na wolę uczestniczenia w jawnej rozprawie lub posiedzeniu lub na inną potrzebę wejścia.

2. Policja Sądowa/służba ochrony, jeżeli uzna to za uzasadnione ze względów bezpieczeństwa, może żądać od osoby wchodzącej do sądu lub przebywającej na jego terenie okazania dowodu tożsamości.

3. Osoby upoważnione do przebywania w Sądzie zobowiązane są do poruszania się wyłącznie w kierunku miejsca docelowego, określonego np. na wezwaniu lub zawiadomieniu.

 

Treść Regulaminu została zamieszczona na stronie internetowej Sądu Okręgowego w Lublinie w dniu 7 sierpnia 2018 r.

 

Czy w TVP jest czarna lista dziennikarzy, polityków i ekspertów?

Data: 2018-08-14
  • O możliwości istnienia takiej listy piszą media
  • RPO prosi prezesa TVP Jacka Kurskiego o wyjaśnienia
  • Przypomina zasady, jakimi powinny się zgodnie z Konstytucją kierować media

Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację o możliwym istnieniu „czarnej listy” dziennikarzy, ekspertów, polityków, którzy nie mogą być zapraszani do mediów publicznych. Informacja ta, już chociażby ze względu na osobę publicznie ją prezentującą, wymaga wyjaśnienia[1].

Przy okazji RPO zwraca uwagę prezesa TVP na konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych, których ważnym elementem jest obowiązek prezentowania treści o pluralistycznym charakterze (zasada pluralizmu).

Zasada ta nie odnosi się wyłącznie do pluralizmu własności mediów (tzw. pluralizm zewnętrzny), ale również do różnorodności przekazywanych informacji, a więc do sfery opiniotwórczej (pluralizm wewnętrzny).

Przestrzeganie zasady pluralizmu wewnętrznego, a więc przekazywanie społeczeństwu różnorodnych informacji – w tym również poglądów kontrowersyjnych, czy skłaniających do dyskusji społecznej – ma istotny wpływ na jakość prezentowanych przez media informacji i jest warunkiem wypełniania przez nie swej misji.

Zgodnie z art. 14 Konstytucji RP, Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Natomiast, stosownie do brzmienia art. 54 Konstytucji RP, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są na mocy Konstytucji RP zakazane.

Wolność słowa i wolność mediów, wyrażone w art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, odnoszą się zarówno do mediów prywatnych, jak i do publicznej radiofonii i telewizji. Media publiczne stanowić powinny instytucjonalną gwarancję wolności wypowiedzi i pluralizmu środków przekazu społecznego. Aby tę funkcję spełniać, muszą jednak cechować się niezależnością, zarówno od interesów politycznych, jak i gospodarczych, pozwalającą na zachowanie wewnętrznego pluralizmu.

Publiczna telewizja zobowiązana jest oferować społeczeństwu zróżnicowane programy, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością (art. 21 ust. 1 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji – Dz. U. z 2017 r. poz. 14141 ze zm.; dalej jako: ustawa o radiofonii i telewizji). W związku z tym programy telewizji publicznej powinny m.in. umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej (art. 21 ust. 2 pkt 4 ustawy o radiofonii i telewizji). Wykluczenie możliwości udziału określonych osób w audycjach telewizji publicznej musiałoby w związku z tym zostać uznane za naruszenie tych obowiązków.

W omawianym kontekście zasadne jest także odwołanie się do art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (dalej jako: EKPCz). Przepis ten stanowi o prawie do wolności wyrażania opinii, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. W orzecznictwie dotyczącym tego przepisu ETPCz uznał zagwarantowaną w nim wolność za niezbędny fundament społeczeństwa demokratycznego i warunek rozwoju każdej jednostki (sprawa Handyside przeciwko Wielkiej Brytanii, skarga nr 5493/72). ETPCz podkreślił także rolę prasy i mediów w przekazywaniu informacji oraz prawo publiczności do ich otrzymywania (wyrok z 1979 r. w sprawie Sunday Times przeciwko Wielkiej Brytanii, skarga nr 6548/74). Podkreślając zasadę pluralizmu, ETPCz przypisał państwu funkcję najwyższego gwaranta w tym zakresie (wyrok z 24 listopada 1993 r. w sprawie Informationsverein Lentia i in. przeciwko Austrii, skarga 13914/88). ETPCz konsekwentnie w swych orzeczeniach stwierdza, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki. W tym kontekście należy podkreślić, że nie tylko prasa ma za zadanie przekazywanie informacji i idei – społeczeństwo ma też prawo do ich otrzymywania.

Na tle art. 10 EKPCz, w doktrynie wskazuje się, że „skoro Konwencja wymaga od państwa poszanowania zasady pluralizmu, to musi to znajdować należyte zapewnienie w działalności mediów publicznych, zwłaszcza przybierając postać pluralizmu wewnętrznego zorientowanego na sposób działania i treści programowe nadawcy publicznego. W żadnym więc razie media publiczne nie mogą pozostawać w pełnej kontroli i dyspozycji aktualnego gabinetu rządowego czy większości parlamentarnej” (zob. L. Garlicki, P. Hofmański, A. Wróbel, Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Komentarz do artykułów 1-18, Tom I. Komentarz, Warszawa 2010, Legalis).

Na konieczność przedstawiania przez media publiczne zróżnicowanych informacji i poglądów wskazano również w wyroku ETPCz z dnia 17 września 2009 r. w sprawie Manole i in. przeciwko Mołdawii (skarga 13936/02), stwierdzając, że (punkt 108.): „państwo, jako najwyższy gwarant pluralizmu, musi zapewnić, poprzez prawo i praktykę, że publiczność ma za pośrednictwem telewizji i radia dostęp do niezależnej i rzetelnej informacji, oraz do spektrum opinii i komentarzy, odzwierciedlających m.in. różnorodność perspektyw politycznych w kraju oraz że dziennikarze i inni pracownicy mediów audiowizualnych nie są powstrzymywani od przekazywania takich informacji i komentarzy (...)”. Z powyższego wyroku wynika, obowiązek władz mediów publicznych zagwarantowania dziennikarzom możliwości wykonywania swojej pracy bez nacisków i powinny powstrzymać się od niepotrzebnej ingerencji w przekazywane treści. Władze publicznego medium nie mogą prowadzić polityki kadrowej zmierzającej do tego, aby na jego antenie prezentowane było stanowisko pewnej tylko grupy politycznej, społecznej czy religijnej. Również prawo Unii Europejskiej uwzględnia znaczenie niezależności mediów.

W art. 11 ust. 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej wyrażona została zasada pluralizmu. W myśl powołanego przepisu „szanuje się wolność i pluralizm mediów”. Na potrzebę ochrony zasady pluralizmu zwróciła także uwagę Komisja Europejska w analizie opracowanej w styczniu 2007 r. (Commission three-step approachfor advancing the debate on media pluralism within the European Union, IP/07/52). Zgodnie z nią pluralizm wymaga dbania o różnorodność geopolityczną i kulturową. Oznacza to konieczność przedstawiania zróżnicowanych poglądów, ujęć i wieloaspektowego ukazywania spraw w celu realizacji tzw. „communication right” odbiorcy, dającego mu prawo do uzyskania pełnej, uczciwej informacji oraz możliwość usłyszenia i porównania wielu opinii (za: Własność mediów. Pluralizm informacyjny. Wolność słowa, red. D. Bychawska-Siniarska, Warszawa 2011, s. 8).

Warto również zaznaczyć, że Rekomendacje Komitetu Ministrów Rady Europy z 15 lutego 2012 r. w sprawie zarządzania mediami publicznymi przewidują, iż wydawcy programów w mediach publicznych powinni cieszyć się niezależnością edytorską. Oznacza to, że zarząd mediów publicznych nie powinien ingerować w niezależność redakcyjną, w szczególności podejmować decyzji co do zakresu tematycznego programu, czy też odnośnie do gości zapraszanych do programu.

Następstwa braku pluralizmu w mediach są bardzo groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, ponieważ bezpośrednio przekładają się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie.

 

VII.716.3.2018




[1]  Istnieje „czarna lista” gości TVP? Cezary Łazarewicz opisuje swoją rozmowę z pracownikiem stacji, z dnia 17 lipca 2018 roku, dostęp: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23682626,tvp-ma-czarna-l...

 

 

Dlaczego PAP usunęła z serwisu depeszę o tym, że prezes NBP krytykuje działania resortu finansów? RPO pyta o to prezesa PAP

Data: 2018-08-14
  • Z mediów[1] Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się, że kierownictwo Polskiej Agencji Prasowej poleciło usunąć z serwisu agencji depeszę, w której prezes Narodowego Banku Polskiego krytykował projekt ustawy o pracowniczych planach kapitałowych przygotowany przez Ministerstwo Finansów.
  • W efekcie usunięcia depeszy oraz braku jakichkolwiek wyjaśnień ze strony kierownictwa agencji, jej autor wystąpił z wnioskiem o rozwiązanie umowy o pracę.

Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie wyrazić swoje zaniepokojenie zaistniałą sytuacją dotyczącą polityki kadrowej w Polskiej Agencji Prasowej. Niezagwarantowanie dziennikarzom możliwości wykonywania swojej pracy bez nacisków i niepotrzebnej ingerencji budzi wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich, przede wszystkim pod kątem możliwości naruszenia zasady wolności prasy i innych środków masowego przekazu (art. 14 Konstytucji RP) oraz konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, dotyczących spraw będących przedmiotem publicznego zainteresowania i mających publiczne znaczenie (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP).

Rzecznik przypomnina, iż cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu jest na mocy Konstytucji RP zakazana (art. 54 ust. 2 Konstytucji RP). Jakiekolwiek jej przejawy mogłyby być bardzo groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, bowiem bezpośrednio przekładałyby się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie.

Mając na uwadze powyższe, działając na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2017 r. poz. 908 ze zm.), zwracam się do Pana Prezesa z uprzejmą prośbą o zajęcie stanowiska w opisywanej sprawie – napisał Adam Bodnar.

VII.564.50.2018 
 

[1]  PAP usunęła depeszę, jej autor uznaje to za cenzurę i odchodzi z agencji, z dnia 6 sierpnia 2018 roku, dostęp: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/pap-usunela-depesze-jej-autor-uznaje-to-...

 

Sprawa kosza na śmieci w Łowiczu. Jak legitymowanie pięciu osób skończyło się postępowaniami prokuratorskimi w Skierniewicach i Łęczycy?

Data: 2018-08-14
  • Policja wylegitymowała pięć osób, bo wcześniej znalazła tabliczki z napisem „Policja chroni marsz O.N.R. przed kobietami" oraz „Brudziński uprawia w sejmie propagandę polityczną na tle neonazizmu".
  • Legitymowani  nieśli transparenty z napisem „Konstytucja”, co policji nasunęło „uzasadnione przypuszczenie, że mogły pozostawić ww. afisze lub być świadkami ich pozostawienia”
  • Postępowanie zakończyło się odstąpieniem od skierowania sprawy do sądu. Ale to nie kończy całej sprawy…

Policja w Łodzi opisuje swoje działania wobec protestujących w Łowiczu:

Jak policjanci legitymowali demonstrujących na ulicy w Łowiczu

Sprawa zaczęła się w Łowiczu 3 lutego 2018 roku około godziny 12.00 na ul. Sybiraków – wyjaśnia komendant wojewódzki policji w Łodzi inspektor Andrzej Łapiński.

Kwadrans wcześniej policjanci ujawnili tabliczki z napisami „Policja chroni marsz O.N.R. przed kobietami” oraz „Brudziński uprawia w sejmie propagandę polityczną na tle neonazizmu”, które - jak wyjaśnia policja - "zawieszone zostały na ławce oraz koszu na śmieci”.

Kiedy policjanci zauważyli idące ulicą pięć osób, postanowili je wylegitymować „z uwagi na uzasadnione przypuszczenie, że oddalające się osoby, które rozdawały ulotki i niosły transparenty z napisem „Konstytucja", mogły pozostawić ww. afisze lub być świadkami ich pozostawienia”.

Do legitymowania przystąpił patrol składający się z 2 funkcjonariuszy Ogniwa Patrolowo-interwencyjnego Wydziału Prewencji i Ruchu Drogowego KPP w Łowiczu. „Z uwagi na znaczną liczbę legitymowanych do udzielenia pomocy wyżej wymienionemu patrolowi został skierowany przez dyżurnego jednostki drugi patrol, również w składzie dwóch funkcjonariuszy”- wyjaśnia inspektor Łapiński.

Chodziło o ustalenie, kto zostawił tabliczki o ONR i ministrze Brudzińskim, co jest wykroczeniem z art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń („Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”).

Do kwietnia toczyło się postępowanie wyjaśniające, w czasie którego pięć wylegitymowanych osób występowało w charakterze świadków. 20 kwietnia 2018 roku zakończyło się wnioskiem o odstąpienie od skierowania wniosku o ukaranie do sądu.

Ale na tym sprawa się nie skończyła.

Tymczasem w Łęczycy…

Tymczasem tydzień wcześniej (27 stycznia) w Łęczycy policja ujawniła plakaty umieszczone w koszu na śmieci m.in. o treści „P. Jaki zarozumiały prymitywny gnojek". Telefonicznie interwencję w tej sprawie zgłosił senator RP. „W trybie art. 308 k.p.k dokonano oględzin miejsca ujawnienia plakatów i ich procesowego zabezpieczenia. Zabezpieczony materiał został przekazany do Prokuratury Rejonowej w Łęczycy, celem podjęcia merytorycznej decyzji w zakresie dalszego prowadzenia postępowania. 1 lutego 2018 roku prokurator nadzorujący postępowanie polecił wszcząć dochodzenie w kierunku art. 216 § 1 k.k., a ponadto skierował do pana Patryka Jakiego pismo o złożenie stosownego zawiadomienia i wniosku o ściganie” – pisze inspektor Łapiński.

W trakcie postępowania połączono to wydarzenie z wydarzeniami z użyciem kosza na śmieci w Łowiczu. Dlatego też nadzorujący postępowanie prokurator zlecił też przesłuchanie osób wylegitymowanych w Łowiczu. Przesłuchania te – w ramach pomocy prawnej – odbyły się „w jednostkach Policji właściwych dla miejsca zamieszkania”.

21 maja „do Prokuratury Rejonowej w Łęczycy wpłynęło pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości podpisane przez pana Patryka Jakiego z informacją, że jako pokrzywdzony nie domaga się kontynuowania ścigania tego przestępstwa, na podstawie czego w dniu 28 czerwca 2018 roku prokurator wydał postanowienie o umorzeniu dochodzenia - wobec braku interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego (art. 322 § 1 k.p.k)”.

Sprawa kosza w Łęczycy zakończyła się. Ale cała sprawa kosza w Łowiczu nie – wyjaśnia inspektor Łapinski.

Tymczasem w Łowiczu, Łodzi i w Skierniewicach

Legitymowane 3 lutego osoby całe zdarzenie nagrały i umieściły je na Facebooku. Sierżant K.W. biorąca udział w interwencji uznała, że to naruszyło jej dobra osobiste. Wystąpiła z pozwem przeciwko nagrywającej ją osobie. Skąd miała ich dane? Jak wynika z oświadczenia policjantki, dane, których użyła do napisania pozwu, zapamiętała "z uwagi na specyfikę interwencji oraz dzięki udostępnieniu ich przez legitymowaną na portalu Facebook bez ograniczonego dostępu, gdzie na nagraniu słychać dokładnie numer PESEL".

Reakcją na złożenie pozwu o naruszenie dóbr osobistych przez policjantkę był złozony 3 lipca 2018 roku do KPP w Łowiczu wniosek legitymowanej osoby o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko funkcjonariuszce z uwagi na przekroczenie przez nią uprawnień w związku z wykonywaniem czynności służbowych.

Kopia korespondencji została przesłana do wiadomości do Naczelnika Wydziału w Łodzi Biura Spraw Wewnętrznych Policji oraz zgodnie z właściwością do Prokuratury Rejonowej w Łowiczu, skąd po zarejestrowaniu 2018 została przesłana do Prokuratury Okręgowej w Łodzi celem wyznaczenia innej jednostki. Do prowadzenia sprawy została wyznaczona Prokuratura Rejonowa w Skierniewicach

Wobec powyższego Komendant Powiatowy Policji w Łowiczu, na zasadzie art. 134i ust. 4 ustawy o Policji polecił wszczęcie czynności wyjaśniających. Czynności te pozostają w toku.

Co i na jakiej podstawie policja robi w sprawie akcji „ubierania” pomników w koszulki z napisem KonsTYtucJA?

Data: 2018-08-08
  • W całej Polsce trwa happening polegający na zakładaniu na różne pomniki koszulek z napisem KonsTYtucJA. Zaczęło się w Białej Podlaskiej i w Szczecinie, gdzie koszulki założono na pomniki prezydenta Lecha Kaczyńskiego
  • Media podały, że w sprawach tych interweniowała policja, a w domu jednego z uczestników happeningu zrobiła przeszukanie o godz. 6 rano
  • Sprawę podjął rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar 

Kodeks karny dosyć jasno stwierdza, ma czym mogłoby polegać „znieważenie pomnika”: Art. 261. Znieważenie pomnika lub innego publicznie urządzonego miejsca: Kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Rzecznik ma prawo prosić o wyjaśnienia instytucje publiczne. Te wyjaśnienia są przekazywane na piśmie i pozwalają już na jasną i precyzyjną ocenę tego, czy działania przedstawicieli władz były właściwe prawnie i stosowne do sytuacji. 

Realizując swój mandat Rzecznik zwrócił się do komendantów miejskich policji w Szczecinie i w Białej Podlaskiej o informacje dotyczących prowadzonych czynności:

  • czy w sprawach tych zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze,
  • jaki jest stan tego postępowania,
  • czy zostały w nim przedstawione komukolwiek zarzuty i ewentualnie jakie,
  • jeśli zostały wydane postanowienia o wszczęciu postępowania oraz o przedstawieniu zarzutów - także o nadesłanie kopii tych postanowień.

Dodatkowo komendanta bialskiego RPO dopytuje: 

  • czy osobę u której dokonano przeszukania, wezwano do wydania poszukiwanych przedmiotów; jakie to były przedmioty,
  • czy prokurator wydał postanowienie o przeszukaniu, a jeśli nie - czy przeszukanie zostało przez niego zatwierdzone,
  • jaki był cel przeszukania - w kontekście czynu polegającego na „ubraniu” pomnika,
  • czy na czynności policji związane z przeszukaniem wniesione zostało zażalenie.

II.519.727.2018

RPO pyta prezes sądu w Krakowie o powody przeniesienia sędziego Waldemara Żurka

Data: 2018-08-06
  • O merytoryczne powody przeniesienia sędziego Waldemara Żurka do innego wydziału Sądu Okręgowego w Krakowie Rzecznik Praw Obywatelskich pyta prezeskę tego sądu Dagmarę Pawełczyk-Woicką  
  • Były rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa ma być przeniesiony z wydziału II cywilnego, który jest sądem odwoławczym, do wydziału I, który jest sądem pierwszej instancji – on sam odbiera to jako szykanę
  • Po lipcowej nowelizacji ustaw sądowych sędzia może się odwołać od decyzji o takim przeniesieniu nie do kolegium sądu apelacyjnego (jak dotychczas), ale do KRS, której skład także niedawno zmieniono

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił prezes Dagmarę Pawełczyk-Woicką o wyjaśnienie, jakie merytoryczne przesłanki przemawiają za przeniesieniem sędziego.

RPO podjął sprawę po doniesieniach w mediach. Wynika z nich, że przeniesienie sędziego Waldemara Żurka stanowiłoby de facto jego degradację. II Wydział Cywilno-Odwoławczy Sądu Okręgowego w Krakowie, w którym obecnie orzeka, jest sądem drugiej instancji. Wydział I Cywilny jest natomiast sądem pierwszej instancji.

Z doniesień medialnych wynika, że w obu wydziałach jest jednakowy poziom zaległych spraw, więc przeniesienie nie ma innego uzasadnienia niż szykana.

Zdaniem przedstawicieli warszawskiego oddziału Zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, stanowi to „próbę zastraszenia sędziów występujących otwarcie przeciwko działaniom zmierzającym do politycznego podporządkowania wymiaru sprawiedliwości oraz formę represji wobec sędziego konsekwentnie broniącego niezależności sądów”. W ocenie przedstawicieli środowiska sędziowskiego - w przypadku gdyby przeniesienie doszło do skutku - mogłoby to prowadzić do wywołania „efekt mrożącego” nie tylko wobec sędziego Żurka, ale również wobec innych sędziów – podkreślił Stanisław Trociuk.

Sam sędzia Żurek przypomina, że nie można mu zarzucać braku doświadczenia w orzekaniu w sądzie II instancji. Wczesny awans do sądu odwoławczego wynikał z bardzo dobrej oceny jego pracy.

Zastępca RPO przypomniał, że zgodnie z nowelizacją z 20 lipca 2018 r.  Krajowej Radzie Sądownictwa przekazano kompetencję  rozpatrywania odwołań sędziów, których przeniesiono do innego wydziału sądu. Podczas prac legislacyjnych RPO wskazywał na zagrożenia z tym związane: podporządkowanie nowej KRS czynnikom politycznym umożliwi rządzącym pośredni wpływ na wewnętrzne funkcjonowanie sądownictwa. - W konsekwencji prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS - napisał Stanisław Trociuk.

VII.510.43.2018

RPO pyta szefa CBA o spotkanie w areszcie funkcjonariuszy Biura z posłem Stanisławem Gawłowskim

Data: 2018-08-02
  • O spotkanie w areszcie funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego z posłem PO Stanisławem Gawłowskim Rzecznik Praw Obywatelskich spytał szefa Biura Ernesta Bejdę
  • Według mec. Romana Giertycha w czerwcu 2018 r. funkcjonariusze mieli złożyć posłowi propozycję uchylenia aresztu w zamian za zeznania obciążające liderów Platformy Obywatelskiej
  • Rzecznik zapytał szefa CBA, czy doszło do takiego spotkania i jaki był jego cel

W piśmie do szefa CBA zastępca RPO Stanisław Trociuk powołał się na informacje medialne dotyczące kontaktów funkcjonariuszy CBA w czerwcu 2018 r. ze Stanisławem Gawłowskim - ówcześnie aresztowanym w śledztwie Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie.

Z informacji tych - pochodzących od obrońcy podejrzanego, mec. Romana Giertycha -  wynika, że 20 czerwca 2018 r. w Areszcie Śledczym w Szczecinie, za zgodą prokuratora prowadzącego, odbyło się spotkanie funkcjonariuszy CBA z delegatury we Wrocławiu z posłem Gawłowskim. O spotkaniu nie został poinformowany obrońca podejrzanego.

Oficjalnym powodem spotkania miało być poinformowanie Stanisława Gawłowskiego o wszczęciu kontroli jego oświadczeń majątkowych. Faktycznie natomiast - jak wynika z relacji Romana Giertycha - funkcjonariusze mieli mu złożyć propozycję uchylenia tymczasowego aresztowania w zamian za zeznania obciążające liderów PO.

W związku z tym Stanisław Trociuk poprosił szefa CBA o przekazanie informacji: 

  • czy doszło do wskazanego wyżej spotkania  Stanisława Gawłowskiego z funkcjonariuszami CBA i jaki był jego cel?
  • jeśli celem było przedstawienie Stanisławowi Gawłowskiemu informacji o wszczęciu kontroli jego oświadczeń majątkowych, to czy jest przyjętą przez CBA praktyką osobiste przekazywanie takich informacji przez funkcjonariuszy osobie poddanej kontroli, także w przypadku, gdy jest ona tymczasowo aresztowana?

W lipcu 2018 r. szczeciński sąd zwolnił Gawłowskiego z aresztu po wpłaceniu przez  niego 500 tys. zł poręczenia majątkowego. Śledztwo trwa.

II.519.259.2018

RPO pyta policję o inwigilowanie organizatorów demonstracji w obronie sądów z lipca 2017

Data: 2018-08-01
  • O zasadność, legalność i prawidłowość działań operacyjno-rozpoznawczych policji z lipca 2017 r. wobec organizatorów demonstracji w obronie sądów RPO pyta komendanta głównego policji
  • Celem czynności operacyjno-rozpoznawczych jest rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw oraz wykroczeń - tymczasem zgromadzenia z lipca 2017 r. były legalne
  • Rzecznik prosi gen. insp. Jarosława Szymczyka o poinformowanie o stanowisku w tej sprawie oraz o ewentualnie podjętych działaniach

W piśmie do komendanta głównego zastępca RPO Stanisław Trociuk powołał się na publikacje medialne, opisujące zakres akcji prowadzonej przez policję od 16 do 21 lipca 2017 r. oraz czynności podejmowane przez policjantów jej w ramach.

Z publikacji tych wynika, że do akcji użyto znacznych sił policji, w tym funkcjonariuszy z wydziałów do walki: z terrorem kryminalnym i zabójstw, z przestępczością gospodarczą, z przestępczością narkotykową, z cyberprzestępczością, ds. odzyskiwania mienia, z przestępczością samochodową, z korupcją, wywiadu kryminalnego i wydziału kryminalnego. Znaczna część funkcjonariuszy podczas operacji występowała w ubraniach cywilnych. Obserwacja niektórych uczestników zgromadzeń nie ograniczała się wyłącznie do obszarów, na których trwały demonstracje.

W komentarzach dotyczących akcji policji podkreślano, iż wobec faktu, że zgromadzenia w dniach 16-21 lipca 2017 r. były legalne, nie aktualizowała się żadna z przesłanek z art. 14 ust. 1 ustawy o Policji - w szczególności zaś: rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw i wykroczeń jako cel czynności operacyjno rozpoznawczych.

W kontekście publikacji mediów, Stanisław Trociuk zwrócił się do komendanta głównego o ocenę legalności, zasadności i prawidłowości czynności policjantów podejmowanych 16-21 lipca 2017 r. w Warszawie w stosunku do uczestników legalnych zgromadzeń, w tym posłów. Poprosił też o poinformowanie Rzecznika o zajętym stanowisku i ewentualnie podjętych działaniach.

Przedmiotem odrębnej korespondencji RPO pozostaje postępowanie Prokuratury Okręgowej w Warszawie na podstawie zawiadomień o przestępstwach w tej sprawie. Zawiadomienia złożyły osoby opisywane jako inwigilowane, w tym poseł Adam Szłapka, sekretarz generalny partii „Nowoczesna".

II.519.876.2017

Zarzut za napis „PZPR” na biurze parlamentarzystów PiS. Rzecznik ma poważne wątpliwości

Data: 2018-08-01
  • Napis „PZPR” na biurze parlamentarzystów PiS nie może zachęcać do wprowadzenia ustroju komunistycznego - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Rzecznik jest zaniepokojony, że za taki napis policja stawia zarzut „propagowania ustroju totalitarnego”
  • Budzi to poważne wątpliwości pod kątem przestrzegania podstawowych praw i wolności obywateli, zwłaszcza konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów

Biuro RPO wystąpiło do prokuratury w Bydgoszczy o informacje o stanie tej sprawy.

Z doniesień medialnych RPO dowiedział się o zatrzymaniu, a następnie przesłuchaniu kobiety, która napisała sprejem „PZPR” na szybach biur parlamentarzystów Krzysztofa Czabańskiego i Andrzeja Mioduszewskiego, a na chodniku przed ich siedzibą - „Czas na sąd ostateczny”. Z artykułu wynika, że policja przedstawiła jej zarzut propagowania ustroju totalitarnego.

Art. 256 par. 1 Kodeksu karnego głosi: Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Według par. 2, tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w par. 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie wyrazić zaniepokojenie zaistniałą sytuacją. Praktyka taka, w jego ocenie, może budzić poważne wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom, w szczególności konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP).

Rzecznik zwraca uwagę, że pojęcie „propagowania” nie powinno być utożsamiane jedynie z „prezentowaniem”, gdyż tak szeroka interpretacja prowadzić mogłaby do ograniczeń choćby wolności wyrażania poglądów. Propagowanie stanowi bowiem prezentowanie, któremu towarzyszą pozytywne sądy wartościujące odnoszące się do przedstawianych treści. Propagowanie jest też nastawione na jak najszerszy odbiór, podczas gdy samo prezentowanie nie musi być związane z realizacją tego celu. 

Takie rozumienie pozostaje w zgodzie z utrwalonym znaczeniem językowym pojęcia propagowania, oznaczającego "krzewienie, rozpowszechnianie, popularyzowanie, szerzenie, zyskiwanie zwolenników dla wyznawanych zasad". Należy zatem określić je jako szerzenie wiedzy o totalitarnym ustroju i popieranie go, zachęcanie do wprowadzenia tego ustroju, podkreślanie jego zalet oraz przemilczanie wad.

Rzecznik powziął zatem poważną wątpliwość, czy czyn ten zawiera znamiona przestępstwa z art. 256 Kk. Jak wynika z doniesień prasowych,  działanie kobiety miało na celu jedynie „zwrócenie uwagi na komunistyczne metody, jakie stosuje partia rządząca”, a w których uczestniczą parlamentarzyści Krzysztof Czabański i Andrzej Mioduszewski. Trudno bowiem zgodzić się z tym, iż swoim działaniem zachęca ona do wprowadzenia ustroju komunistycznego oraz ma aprobujący stosunek do prezentowanych przez nią treści.

Dlatego Mirosław Wróblewski, dyrektor zespołu prawa konstytucyjnego, międzynarodowego i europejskiego Biura RPO wystąpił o informacje o stanie całej sprawy do Włodzimierza Marszałkowskiego, prokuratora rejonowego Bydgoszcz-Południe.

VII.564.47.20I8

Kolejna interwencja RPO w sprawie świadczeń rodzinnych

Data: 2018-07-30

Interesantka w swoim wniosku zwróciła się ze sprawą dotyczącą świadczeń rodzinnych. Została ona zobowiązana do zwrotu nienależnie pobranego świadczenia. Uważa, że decyzja jest wynikiem błędów pracowników załatwiających jej sprawę i nie godzi się na odsetki, które wynoszą ponad połowę wypłaconych świadczeń.  Rzecznik zwrócił się do właściwego organu z interwencją i prośba o wyjaśnienia. Przesłano stosowne wyjaśnienia, a strona w odrębnym piśmie podziękowała za “zajęcie się sprawą i zaangażowanie, gdyż odniosło skutek”. Urzędnik przyznał się do błędu i wycofał z żądania spłaty odsetek.

sprawa BPK.7064.2.2018:

 

 

RPO podjął sprawę użycia gazu pieprzowego przez policję pod Pałacem Prezydenckim

Data: 2018-07-27
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę użycia przez policjantów gazu pieprzowego wobec osób protestujących 26 lipca 2018 r. pod Pałacem Prezydenckim przeciw nowelizacji ustaw sądowych
  • Biuro RPO poprosiło komendanta stołecznego policji o szczegółowe wyjaśnienia co do zasadności oraz legalności użycia gazu 
  • Spytało też, czy w tej sprawie prowadzone jest wewnętrzne postępowanie wyjaśniające 

Rzecznik Praw Obywatelskich, kierując się troską o respektowanie konstytucyjnie gwarantowanych praw i wolności obywatelskich, podjął z urzędu - na podstawie doniesień medialnych, sprawę dotyczącą użycia przez funkcjonariuszy policji gazu wobec osób demonstrujących 26 lipca 2018 r. wieczorem przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie.

Dyrektor zespołu prawa karnego Biura RPO Marek Łukaszuk napisał do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, że z relacji pewnego dziennikarza wynika, iż był on jednym z poszkodowanych w wyniku użycia gazu i jest pewien, że były to działania policji. Z zamieszczonych na oficjalnym profilu Komendy Stołecznej Policji informacji wynika zaś, iż w związku „z zaistniałym zagrożeniem” jeden z funkcjonariuszy użył gazu - co było adekwatne do tego zagrożenia.

W związku z tym Marek Łukaszuk poprosił komendanta o udzielenie szczegółowych wyjaśnień co do zasadności oraz legalności użycia gazu przez policję. Spytał też, czy w sposób niezwłoczny i prawidłowy zabezpieczono nagrania z monitoringu dokumentującego działania funkcjonariuszy oraz czy prowadzone jest w tej sprawie wewnętrzne postępowanie wyjaśniające i ewentualnie jakie poczyniono ustalenia.

26 lipca po południu pojawiła się informacja o podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych i innych ustaw, przyjętej 20 lipca 2018 r. przez Sejm, a 25 lipca przez Senat.

O zawetowanie nowelizacji apelował do prezydenta Rzecznik Praw Obywatelskich. Wskazywał, że zawiera ona rozwiązania zagrażające konstytucyjnemu prawu każdego do sprawiedliwego rozpoznania jego sprawy przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 Konstytucji RP). Według Adama Bodnara nowelizacja zmierza do podporządkowania sądów władzy politycznej, a niezależność sądownictwa to najważniejszy mechanizm ochrony praw i wolności przed przemocą ze strony władzy publicznej.

II.519.698.2018

Dlaczego szpital psychiatryczny opublikował dane swoich pacjentów? Rzecznik bada sprawę.

Data: 2018-07-25

Chodzi o dane osobowe 101 pacjentów Wojewódzkiego Centrum Psychiatrii Długoterminowej w Stroniu Śląskim. Byli to adresaci ogłoszenia pt. „ostateczne wezwanie do odbioru depozytu”. Naruszyło to dobra osobiste pacjentów. Szpital bronił się, że postępował zgodnie z art. 6 ust. 5 ustawy o likwidacji niepodjętych depozytów.

Rzecznik podjął sprawę. Zaalarmował on GIODO, Rzecznika Praw Pacjenta i Marszałka Województwa Dolnośląskiego.

Rzecznik Głównego Inspektora Danych Osobowych uznał w mediach sytuację za niedopuszczalną. Jego zdaniem, informacje o stanie zdrowia pacjentów należą nie tylko do kategorii danych osobowych, ale zalicza się je do tzw. danych wrażliwych, których co do zasady nie wolno przetwarzać. Podanie do publicznej wiadomości jest jedną z form przetwarzania.

Rzecznik poprosił też Ministerstwo Zdrowia o informację, czy podjęło ono prace nad uregulowaniem problemu likwidacji niepodjętych depozytów przez pacjentów podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych.

Ministerstwo wyjaśniło, że kwestia depozytów w podmiotach leczniczych wykonujących działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne reguluje ustawa z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta i rozporządzenie Ministra Zdrowia z 30 lipca 2009 r. w sprawie prowadzenia depozytu w stacjonarnym zakładzie opieki zdrowotnej. Do postępowania z nieodebranymi depozytami stosuje się odpowiednio ustawę z 18 października 2006 r. o likwidacji niepodjętych depozytów w stosunku do podmiotów leczniczych będących jednostkami sektora finansów publicznych, a do pozostałych podmiotów – przepisy Kodeksu cywilnego o nieodpłatnym przechowywaniu. W związku ze zgłoszonymi problemami związanymi z lukami w przepisach dotyczących depozytów i zapewnienia ochrony danych osobowych pacjentów, Ministerstwo Zdrowia miało się zastanowić nad nowelizacją rozporządzenia dotyczącego depozytów.

Niedawno Rzecznik znowu poprosił Ministra Zdrowia o informację, czy pojawią się nowe przepisy regulujące to zagadnienie.

BPW.520.6.2015

 

RPO chce wyjaśnień od policji w sprawie interwencji pod Sejmem 20 lipca 2018 r.

Data: 2018-07-24
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wyjaśnia okoliczności i przebieg zatrzymania przez policję czterech osób, które demonstrowały 20 lipca 2018 r. pod Sejmem RP oraz  spowodowania uszkodzeń ciała u jednej z nich
  • Biuro RPO zwróciło się do komendanta stołecznego policji o informacje, czy trwa wewnętrzne postępowanie wyjaśniające co do zasadności i prawidłowości czynności wobec zatrzymanych
  • Biuro pyta też, czy powodem interwencji było jedynie zbliżenie się demonstrujących do barierek oraz czy polegała ona na ich odpychaniu, szarpaniu i szczypaniu

Biuro RPO zawiadomiło komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, że w trosce o przestrzeganie konstytucyjnie gwarantowanych praw obywatelskich Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy, na podstawie publikacji medialnych dotyczących okoliczności i przebiegu interwencji oraz zatrzymania przez funkcjonariuszy policji czterech osób, które demonstrowały 20 lipca 2018 roku przed Sejmem RP i spowodowania uszkodzeń ciała u jednej z tych osób, podjął działania wyjaśniające.

W związku z tym dyrektor zespołu prawa karnego BRPO Marek Łukaszuk poprosił komendanta o informacje, czy prowadzone jest wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, w sprawie zasadności i prawidłowości podejmowanych czynności przez policjantów wobec zatrzymanych osób.

Szczegółowe pytania dotyczą tego, czy:

  • w świetle relacji osób i bezpośrednich świadków przebiegu zdarzeń opublikowanych w internecie i mediach, a mówiących o tym, że podstawowym powodem interwencji policji była jedynie okoliczność samego zbliżenia się demonstrujących do barierek, po czym funkcjonariusze podjęli interwencję - polegającą na odpychaniu, szarpaniu i szczypaniu demonstrujących – badana jest zasadność zainicjowania wspomnianej interwencji i jej proporcjonalność oraz adekwatność do sytuacji;
  • zabezpieczono w sposób niezwłoczny i prawidłowy nagrania monitoringu dokumentującego te działania funkcjonariuszy;
  • wobec sprzecznych relacji co do powodu i szczegółów przebiegu interwencji funkcjonariuszy i zatrzymań poszczególnych osób (np. relacja, iż osoba trzymająca megafon została popchnięta przez funkcjonariusza, co spowodowało, iż został uderzony inny policjant) prowadzi się staranną i rzetelną weryfikację rozbieżności;
  • znane są przypadki, że funkcjonariusze policji odmawiali podania swojego stopnia i nazwiska osobom, wobec których interweniowali, a jeśli tak, to jakie było uzasadnienie i podstawa prawna;
  • którakolwiek z zatrzymanych osób złożyła zażalenie na zatrzymanie (ewentualnie skargę na działania funkcjonariuszy), a jeśli tak to, w jaki sposób rozpoznano takie zażalenie bądź skargę.

II.519.682.2018

Także lubelski sąd ogranicza jawność rozpraw - kolejna interwencja RPO

Data: 2018-07-23
  • Rzecznik Praw Obywatelskich żąda od kolejnego sądu uchylenia przepisu regulaminu, głoszącego że mogą do niego wchodzić osoby wezwane przez sąd i takie, „które wykażą potrzebę wejścia”
  • Tym razem interwencja RPO dotyczy Sądu Okręgowego w Lublinie; niedawno w podobnej sprawie skierował on takie żądanie do Sądu Okręgowego we Wrocławiu
  • W obu przypadkach rzecznik uznał przepisy regulaminów za sprzeczne z konstytucyjną zasadą jawności postępowań sądowych; ograniczają bowiem dostęp publiczności do jawnych rozpraw i uniemożliwiają społeczną kontrolę wymiaru sprawiedliwości

Konstytucja nie przewiduje wymogu posiadania przez obywateli w sądzie żadnych pozwoleń, wniosków czy pism; wystarczy po prostu przyjść do sądu, wybrać rozprawę z wokandy, a następnie zasiąść na ławach przeznaczonych dla publiczności - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do prezesa Sądu Okręgowego w Lublinie Krzysztofa Niezgody. Stwierdzając naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela, zwrócił się do prezesa z żądaniem uchylenia kwestionowanego przepisu regulaminu.

Jeden z paragrafów Regulaminu bezpieczeństwa i porządku w lubelskim sądzie głosi, że na jego teren „mogą wchodzić osoby wezwane przez Sąd, a także osoby, które wykażą potrzebę wejścia. Na żądanie Policji Sądowej osoby te zobowiązane są okazać dowód tożsamości. Osoby upoważnione do przebywania w Sądzie zobowiązane są do poruszania się wyłącznie w kierunku miejsca docelowego, określonego na wezwaniu lub zawiadomieniu”.

RPO wskazał, że przepis ten jest niezgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Stanowi on, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Jawność oznacza rozpoznawanie spraw w sposób stwarzający możliwość uczestniczenia publiczności. Dlatego szczegółowe przepisy przewidują zasadę jawności rozpraw, pozwalają  na obecność nie tylko osobom biorącym udział w postępowaniu, ale także osobom pełnoletnim z pewnymi ograniczeniami oraz dopuszczające utrwalanie przebiegu rozprawy przez media.

Zasada jawności pełni istotne funkcje gwarancyjne i wychowawcze. Wyklucza bowiem sprawowanie wymiaru sprawiedliwości w tajemnicy, poza - choćby w praktyce tylko potencjalną - kontrolą społeczną. Przyczynia się też do zwiększenia zaufania społeczeństwa do wymiaru sprawiedliwości i mobilizuje sąd do większej staranności i sumienności. Regulamin prowadzi zaś do ograniczenia dostępu publiczności do jawnych rozpraw i posiedzeń.  Ogranicza to lub wręcz uniemożliwia społeczną kontrolę wymiaru sprawiedliwości; stoi też na przeszkodzie edukacji prawnej poprzez możliwość zapoznawania się obywateli z jawnymi wyrokami sądów.

W myśl regulaminu lubelskiego sądu, obywatel, który chce uczestniczyć w rozprawie w charakterze publiczności,  musi wcześniej złożyć wniosek o dopuszczenie do udziału w jawnej rozprawie. Inaczej decyzja o dopuszczeniu go do udziału w rozprawie należy do przewodniczącego składu, który może odmówić. Złożenie takiego wniosku wymaga uzyskania informacji o sygnaturze danej sprawy. Wszystko to może skutecznie zniechęcać do sprawowania obywatelskiej kontroli wymiaru sprawiedliwości - podkreśla RPO.

Nie są też znane kryteria wyrażania przez przewodniczącego składu sędziowskiego zgody na udział obywatela w rozprawie. Uznaniowość w tym zakresie czyni iluzoryczną zasadę jawności rozprawy oraz wypacza sens tej instytucji.

Według art. 45 ust. 2 Konstytucji RP, wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny oraz ze względu na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. Wyrok ogłaszany jest publicznie. W ocenie rzecznika zapis regulaminu jest niezgodny również z tym artykułem Konstytucji RP, gdyż wyłączenie jawności następuje z innych względów niż wskazane. Ponadto ograniczenia jawności rozprawy wprowadzono  aktem, który nie tylko nie ma mocy ustawy, ale nie jest także źródłem powszechnie obowiązującego prawa w Rzeczypospolitej Polskiej (art. 87 Konstytucji RP).

VII.510.21.2018

Osoba z niepełnosprawnością miała trudności w wejściu do Sejmu, bo jest na "czarnej liście" - interwencja RPO

Data: 2018-07-20
  • Mężczyzna z niepełnosprawnością, zaproszony na obrady sejmowej komisji, usłyszał w biurze przepustek, że jest na liście wspierających protest osób z niepełnosprawnościami pod Sejmem i musi być objęty „specjalną procedurą wstępu”
  • Dostał on zgodę dopiero po oświadczeniu przez posłankę, która go zaprosiła, że po wizycie opuści Sejm
  • To jeden z wielu sygnałów docierających do Rzecznika Praw Obywatelskich, że w związku z tym protestem obywatele zostali objęci różnymi zakazami i utrudnieniami w dostępie do Sejmu
  • RPO uznaje takie arbitralne decyzje za pogwałcenie konstytucyjnego prawa wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów

Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie do szefowej Kancelarii Sejmu RP Agnieszki Kaczmarskiej. Poprosił  ją o wskazanie, czy istnieją listy obywateli mających zakaz wstępu do budynku Sejmu lub ich wstęp jest warunkowany dodatkowymi wymogami (np. oświadczeniem parlamentarzystów). Zwrócił się też o informację, ile osób figuruje na takich listach i jakie były kryteria wpisywania na nie.

Do RPO wpłynęła skarga od obywatela w związku z poważnymi trudnościami ze wstępem do budynku Sejmu, w związku z posiedzeniem 20 czerwca 2018 r. Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Przedmiotem jej obrad było zaopiniowanie dla Marszałka Sejmu wniosku klubu  Nowoczesna o przedstawienie informacji wicepremier ds. społecznych Beaty Szydło na temat jej działań, podejmowanych w okresie trwania w Sejmie protestu rodziców dorosłych osób z niepełnosprawnościami - które spowodowały brak możliwości spotkania z protestującymi w celu znalezienia rozwiązania problemów.

W sejmowym biurze przepustek skarżący dowiedział się, że znajduje się na „liście osób, które wspierały protest osób niepełnosprawnych pod Sejmem RP” i  w  związku z tym musi zostać objęty specjalną procedurą wstępu na teren Sejmu RP. Dopiero po sporządzeniu przez posłankę Joannę Augustynowską (która go zaprosiła) oświadczenia, że po zakończeniu wizyty opuści on teren Sejmu RP, mężczyzna uzyskał zgodę na wstęp do budynku.

W skardze skierowanej do RPO obywatel domagał się ustalenia, na jakiej podstawie prawnej i na czyje polecenie powstała lista osób wspierających protest osób z niepełnosprawnościami pod Sejmem, które mają utrudniony wstęp na jego teren. Pytał też o kryteria umieszczenia na takiej liście. „Jest mi bardzo przykro, że jako Osobie Niepełnosprawnej, w roku 100-lecia Niepodległości Polski utrudnia mi się wejście na teren Sejmu RP. Stworzenie przez Kancelarię Sejmu listy osób wspierających protest Osób Niepełnosprawnych może w moim przekonaniu budzić w reszcie społeczeństwa przekonanie, że osoby znajdujące się na tej liście zachowywały się co najmniej w sposób niezgodny z demokratycznym Państwem prawa” - pisał mężczyzna. 

- Pragnę podkreślić, że jest to jeden z wielu sygnałów docierających do Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczących sytuacji obywateli, którzy w związku z protestem osób niepełnosprawnych zostali objęci różnego rodzaju zakazami i utrudnieniami w  dostępie do budynku Sejmu RP – napisał Adam Bodnar do szefowej Kancelarii Sejmu RP. - Z ogromnym zaniepokojeniem przyjąłem również informację, że duża grupa osób w związku ze wspomnianym protestem została objęta zawieszeniem możliwości wejścia na teren Sejmu przez okres 24 miesięcy (m.in. pan Jakub Hartwich, pani Iwona Hartwich i pani Aneta Rzepka) – dodał rzecznik.

Podkreślił, że oznacza to brak możliwości udziału m.in. w posiedzeniach komisji i podkomisji, zespołów, ale także konferencji i seminariów organizowanych na terenie Sejmu.

Adam Bodnar zwrócił uwagę na bardzo poważne konsekwencje dla obywateli takich arbitralnych decyzji o charakterze długotrwałym. Jak wskazał, stanowią one pogwałcenie konstytucyjnie gwarantowanego prawa wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów (art. 61 ust. 2 Konstytucji RP).

Dlatego rzecznik poprosił szefową Kancelarii Sejmu RP o zajęcie stanowiska w całej sprawie.

VII.600.62.2018

Do sądu we Wrocławiu nie wejdzie obywatel, który nie ma w nim sprawy. Interwencja RPO.

Data: 2018-07-18
  • Do Sądu Okręgowego we Wrocławiu mogą wchodzić wyłącznie osoby wezwane na rozprawy czy posiedzenia, a także ci, którzy „wykażą potrzebę załatwienia innej ważnej sprawy”
  • Uchylenia takiego zapisu regulaminu sądu zażądał Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał go za sprzeczny z konstytucyjną zasadą  jawności postępowań sądowych
  • Konstytucja nie wymaga od obywateli żadnych pozwoleń, aby mogli przyjść do sądu i zasiąść na ławach dla publiczności - przypomniał rzecznik prezesowi sądu Maciejowi Skórniakowi
  • Zapis regulaminu ogranicza zaś dostęp publiczności do jawnych rozpraw i uniemożliwia społeczną kontrolę wymiaru sprawiedliwości

- Stwierdzając naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela w niniejszej sprawie, zwracam się do pana prezesa z żądaniem uchylenia kwestionowanego paragrafu regulaminu sądu - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do prezesa Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Po skargach, które wpłynęły do Biura RPO, rzecznik podjął sprawę naruszenia zasady jawności rozpraw przez Regulamin bezpieczeństwa i porządku w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu. Jeden z jego paragrafów głosi, że „na teren Sądu mogą wchodzić wyłącznie osoby posiadające aktualne wezwanie lub zawiadomienie o terminie rozprawy bądź posiedzenia, a także osoby, które wykażą potrzebę załatwienia innej ważnej sprawy. Osoby upoważnione do przebywania w Sądzie zobowiązane są do poruszania się wyłącznie w kierunku miejsca docelowego określonego na wezwaniu lub zawiadomieniu, bądź załatwienia innej sprawy”.

- W związku z powyższym, pozwolę sobie uprzejmie przypomnieć panu prezesowi o konstytucyjnym standardzie poszanowania zasady jawności postępowania w jej zewnętrznym aspekcie, która stanowi istotny element prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) - głosi pismo  do prezesa Macieja Skórniaka.

Artykuł ten stanowi, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Jawność  oznacza rozpoznawanie spraw w sposób stwarzający możliwość uczestniczenia publiczności. Dlatego szczegółowe przepisy przewidują zasadę jawności rozpraw, pozwalają  na obecność nie tylko osobom biorącym udział w postępowaniu, ale także osobom pełnoletnim z pewnymi ograniczeniami oraz dopuszczające utrwalanie przebiegu rozprawy przez media.

Jak przypomina RPO, zasada jawności pełni istotne funkcje gwarancyjne i wychowawcze. Wyklucza bowiem sprawowanie wymiaru sprawiedliwości w tajemnicy, poza - choćby w praktyce tylko potencjalną - kontrolą społeczną. Przyczynia się także do zwiększenia zaufania społeczeństwa do wymiaru sprawiedliwości i mobilizuje sąd do większej staranności oraz sumienności.

Konstytucja umożliwia sprawowanie kontroli społecznej sądownictwa przez zwykłych obywateli dzięki obserwacji jawnych rozpraw. - Konstytucja nie przewiduje wymogu posiadania przez obywateli w sądzie żadnych pozwoleń, wniosków czy pism, wystarczy po prostu przyjść do sądu, wybrać rozprawę z wokandy, a następnie zasiąść na ławach przeznaczonych dla publiczności – podkreśla Stanisław Trociuk.

Dlatego uznał, że regulamin prowadzi do ograniczenia dostępu publiczności do jawnych rozpraw i posiedzeń.  Ogranicza to lub wręcz uniemożliwia społeczną kontrolę wymiaru sprawiedliwości; stoi też na przeszkodzie edukacji prawnej poprzez możliwość zapoznawania się obywateli z jawnymi wyrokami sądów.

W myśl regulaminu wrocławskiego sądu, obywatel, który chce uczestniczyć w rozprawie w charakterze publiczności,  musi wcześniej złożyć wniosek o dopuszczenie do udziału w jawnej rozprawie. Inaczej decyzja o dopuszczeniu go do udziału w rozprawie należy do przewodniczącego składu, który może odmówić. Złożenie takiego wniosku wymaga uzyskania informacji o sygnaturze danej sprawy. Według RPO może to skutecznie zniechęcać do sprawowania obywatelskiej kontroli wymiaru sprawiedliwości

Nie są też znane kryteria wyrażania przez przewodniczącego składu sędziowskiego zgody na udział obywatela w rozprawie. Uznaniowość w tym zakresie czyni iluzoryczną zasadę jawności rozprawy oraz wypacza sens tej instytucji. W konsekwencji, w ocenie RPO zapis regulaminu jest niezgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP.

Według art. 45 ust. 2 Konstytucji RP, wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny oraz ze względu na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. Wyrok ogłaszany jest publicznie. W ocenie rzecznika zapis regulaminu jest niezgodny z tym artykułem Konstytucji RP, gdyż wyłączenie jawności następuje z innych względów niż wskazane. Ponadto ograniczenia jawności rozprawy wprowadzono  aktem, który nie tylko nie ma mocy ustawy, ale nie jest także źródłem powszechnie obowiązującego prawa w Rzeczypospolitej Polskiej (art. 87 Konstytucji).

Z tych wszystkich względów RPO stwierdził naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela i zwrócił się do prezesa Sądu Okręgowego we Wrocławiu z żądaniem uchylenia kwestionowanego zapisu regulaminu. Rzecznik poprosił również prezesa o wyjaśnienie podstaw prawnych oraz przyczyn wprowadzenia takiego zapisu.

VII.510.20.2018

Rzecznik Praw Pacjenta rezygnuje z obecności w ośrodku w Gostyninie - płocki sąd zapowiada częstsze kontrole ośrodka

Data: 2018-07-16
  • Prawa pacjentów ośrodka w Gostyninie nie odbiegają negatywnie od praw osób w innych szpitalach psychiatrycznych - tak Rzecznik Praw Pacjenta odpowiedział na wniosek RPO, by włączył się do działań dla ochrony praw pacjentów ośrodka
  • Wobec wzmożonego zainteresowania RPO ich sytuacją, Rzecznik Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego z ośrodka będzie przeniesiony do zespołu opieki zdrowotnej w tej samej miejscowości  
  • Z kolei Sąd Okręgowy w Płocku odpowiedział  RPO, że od 2018 r. stałe kontrole ośrodka  w Gostyninie będą się odbywać co najmniej raz w roku - dotychczas była tylko jedna
  • Sąd zapowiada też, że podczas kontroli będą brane pod uwagę wszelkie uwagi, informacje i spostrzeżenia RPO wobec funkcjonowania ośrodka i praw pacjentów

W Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie są bezterminowo pozbawiane wolności (już jako pacjenci) osoby po obyciu kar za najcięższe przestępstwa seksualne, które nadal mogą stwarzać zagrożenie. Przewiduje to ustawa z 2013 r. zwana przez media „ustawą o bestiach”. O umieszczeniu w ośrodku decyduje sąd cywilny w postępowaniu nieprocesowym. Ośrodek, gdzie osoby te są poddawane terapii, funkcjonuje jako podmiot leczniczy, podlegający Ministrowi Zdrowia.

RPO o ograniczaniu praw pacjentów ośrodka

Wizytacje ekspertów RPO z września 2015 r., czerwca 2017 r. i marca 2018 r. wykazały nieprawidłowości w funkcjonowaniu ośrodka. W ocenie RPO to w ustawie, a nie w regulaminie KOZZD, powinny zostać kompleksowo uregulowane kwestie pobytu osób stwarzających zagrożenie, z uwzględnieniem zasad ograniczenia praw i wolności - które w pewnych przypadkach muszą mieć miejsce.

Dziś ustawowe prawa pacjentów odnoszą się tylko do świadczeń zdrowotnych, kontroli przedmiotów i pomieszczeń, posiadania przedmiotów zabronionych, czy też kontaktów z osobami z zewnątrz. Pomijają zaś sferę życia codziennego, m.in. warunków bytowych, zakupów, widzeń, korespondencji, rozmów telefonicznych, wyżywienia, kontroli osobistych, postępowania z pacjentami naruszającymi przepisy  możliwości wniosków, skarg i odwołań od decyzji dyrektora.

Pacjenci zdani są tu na arbitralną wolę dyrektora. Nie mając do tego podstaw prawnych, określa on w regulaminie ich prawa i obowiązki. Według RPO jaskrawym przykładem jest np. kontrola korespondencji pacjentów. Tymczasem art. 31 ust. 3 Konstytucji RP stanowi, iż ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i nie mogą naruszać ich istoty. RPO wiele razy zwracał się w tej sprawie do różnych podmiotów.

W czerwcu 2018 r. zastępczyni RPO Hanna Machińska napisała do Rzecznika Praw Pacjenta, by skorzystał ze swych uprawnień i przyłączył się do działań RPO co do zmian legislacyjnych, zmierzających do ochrony praw pacjentów ośrodka. Wniosła też do RPP, aby Rzecznik Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego, działający przy KOOZZD, ponownie zajął się problemami jego pacjentów.  Według zastępczyni RPO wcześniejsza odpowiedź, iż „stopień przestrzegania praw pacjenta KOZZD kształtuje się na podobnym poziomie, jak w wielu innych szpitalach psychiatrycznych, nie wykazując tendencji negatywnych”, niewiele wyjaśnia w kwestii naruszeń praw i wolności pacjentów oraz świadczy raczej o niestwierdzeniu istotnych problemów. Stałoby to w ewidentnej sprzeczności z ustaleniami RPO.

Odpowiedź Rzecznika Praw Pacjenta

W odpowiedzi z 6 lipca 2018 r. zastępca RPP Grzegorz Błażewicz podtrzymał  wcześniejsze stanowisko. „Osoby  przebywające w KOZZD napotykają na podobne trudności dotyczące realizacji praw pacjenta związanych z pobytem i leczeniem, jak pacjenci i ich bliscy w innych podmiotach leczniczych o charakterze zamkniętym” - napisał.

- Nie można bowiem twierdzić, że krótkotrwałe  ograniczenie możliwości dokonywania zakupów przez osoby z zaburzeniami psychicznymi stwarzające zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, będące skutkiem ich wulgarnego zachowania wobec personelu KOZZD, jest czymś bardziej dotkliwym niż przywołane w poprzednim wystąpieniu wielomiesięczne rozdzielenie w podeszłym wieku małżonków w zakładzie opiekuńczo-leczniczym czy dramat matki, która na przyjęcie swojego małego dziecka do oddziału psychiatrycznego musi oczekiwać nawet kilka miesięcy - dodał Błażewicz.

Podkreślił, że ustalenia pracowników RPO opierają się na obserwacjach podczas kilkunastogodzinnych wizytacji 60-osobowego ośrodka w Gostyninie, przeprowadzanych raz w roku. Ocena i skala porównawcza stopnia przestrzegania praw pacjentów w placówkach o profilu psychiatrycznym przedstawiana przez RPP ma charakter kompleksowy i jest oparta na systematycznej, codziennej i wielopłaszczyznowej działalności Rzeczników Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego.

Zdaniem RPP wzmożone zainteresowanie Rzecznika Praw Obywatelskich sytuacją pacjentów KOZZD przyczynia się do zapewnienia im stosownego wsparcia. Mając to na względzie, jak i priorytety RPP, którymi są działania na rzecz dzieci, młodzieży i seniorów, podjęto decyzję o przeniesieniu Rzecznika Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego pani Magdaleny Głowackiej- Ludwiczak z KOZZD (60 łóżek) do znajdującego się także w Gostyninie Wojewódzkiego Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej (316 łóżek), gdzie działa m.in. zakład opiekuńczo-leczniczy i oddział psychogeriatrii.

Błażewicz zaznaczył, że pacjenci KOZZD mogą korzystać ze wsparcia RPP m.in. za pośrednictwem bezpłatnej, ogólnopolskiej infolinii oraz poprzez przekazywanie skarg i wniosków, co czynią. - Liczę, że także inne organy i instytucje do tego powołane będą podejmować działania na rzecz osób przebywających w KOZZD z uwzględnieniem potencjalnego zagrożenia destrukcyjnego dla funkcjonowania społeczności ośrodka, jakie może nieść za sobą formułowanie wniosków i zaleceń nie uwzględniających całościowo specyfiki tej placówki – głosi pismo RPP.

RPO zwracał uwagę sądowi na rzadkie kontrole w Gostyninie

Także w czerwcu 2018 r. Biuro RPO zwróciło się do prezesa Sadu Okręgowego w Płocku, wskazując, że - mimo iż ośrodek funkcjonuje od 2014 r., przeprowadzono tylko jedną kontrolę stałą. Przepisy ustawy z 2013 r. stanowią zaś że sędzia wykonuje kontrole stałe co najmniej raz w roku. Dokonywano zaś kontroli doraźnych po skargach pacjentów. Istnieją obawy, iż sporadyczne kontrole nie będą w stanie przeciwdziałać nieprawidłowościom w funkcjonowaniu ośrodka  - pisała do sądu Ewa Dawidziuk, dyrektorka zespołu ds. wykonywania kar Biura RPO.

O istnieniu tych nieprawidłowości, ich randze i skali mogą świadczyć rekomendacje zawarte w sprawozdaniach z wizytacji RPO. Dyr. Dawidziuk z przykrością stwierdziła, iż zasadniczo różnią się one od ustaleń i wniosków z jedynej dotychczas stałej kontroli sądu w Gostyninie z 2017 r.

Efektem wizytacji ekspertów RPO w ośrodku z marca 2018 r. było kilkanaście rekomendacji. Za ograniczanie praw pacjentów uznano m.in. kontrole wszystkich wysyłanych do nich listów, zakazywanie zakupów lub udziału w zajęciach sportowych. Ośrodek nie jest właściwym miejscem dla osób chorujących psychicznie - powinni oni być w szpitalu psychiatrycznym. Tymczasem w ośrodku przebywa np. osoba cierpiąca na schizofrenię.

Prezes sądu: będą stałe kontrole w Gostyninie

3 lipca 2018 r. prezes Sądu Okręgowego w Płocku Jarosław Pejta odpisał, że wszelkie uwagi, informacje i spostrzeżenia RPO będą uwzględnione w czasie kontroli stałych i doraźnych przeprowadzanych w KOZZD w Gostyninie przez sędziego wyznaczonego  do kontroli ośrodka od stycznia 2018 r. Prezes zapewnił, że kontrole stałe w KOZZD będą przeprowadzane co najmniej raz w roku - planowana jest ona na wrzesień. Przyznał, że niektórych zagadnień prawnych związanych z pobytem pacjentów w KOZZD przepisy ustawy z 2013 r. i akty wykonawcze do niej w ogóle nie regulują, wobec czego zachodziła konieczność interpretacji obowiązujących przepisów i wyeliminowania nieprawidłowej praktyki.

Prezes sądu odniósł się też do poszczególnych uwag RPO dotyczących sytuacji pacjentów ośrodka:

-  Ministrowi Sprawiedliwości zasygnalizowano już sprawę umieszczania w ośrodku pacjentów chorujących psychicznie. Obecnie przebywa bowiem w nim pacjent, wobec którego sądy wydały dwa orzeczenia w dwóch różnych sprawach i na mocy różnych ustaw - środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zamkniętym zakładzie leczniczym oraz w KOZZD. Powstaje problem prawny, które orzeczenie ma być wykonane w pierwszej kolejności;

- wydaje się, że intencją otwierania korespondencji do pacjenta w obecności sekretarki medycznej jest kontrolowanie, czy w ten sposób nie są przemycane np. narkotyki, leki lub inne substancje lub przedmioty stwarzające zagrożenie. Skoro korespondencja do pacjenta jest otwierana w jego obecności, to nikt z personelu nic zapoznaje się z jej treścią. Kwestia powinna być jednak uregulowana w aktach prawnych. Zasadny byłby np. zakup sprzętu do prześwietlania listów, aby pacjenci nie odnosili wrażenia, że personel je czyta;

- ustawa stanowi o monitorowaniu wszelkich pomieszczeń, gdzie przebywają pacjenci. Nie wynika z tego - jak postuluje BRPO - aby obecność pacjenta w pokoju widzeń z osobami z zewnątrz nie miała być monitorowana. Do pacjentów przyjeżdżają kobiety z dziećmi, których biologicznymi ojcami nie są pacjenci. Dyrektor nie ma prawa odmówić widzenia. Rodzi się jednak pytanie, jak inaczej kontrolować widzenie pacjenta, co do którego zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez niego czynu związanego z zaburzeniami seksualnymi (pedofilskimi);

- sędzia nie podziela spostrzeżeń BRPO, że w ośrodku stosuje się „kary w postaci odbierania telefonów komórkowych”. Ustawa dała dyrektorowi prawo do cofnięcia zgody na określony sposób kontaktu, jeśli może on spowodować wzrost zagrożenia niebezpiecznymi zachowaniami ze strony pacjenta albo zakłócić prowadzone postępowanie terapeutyczne. Tymczasem dochodzi np. do udostępniania takiego telefonu pacjentom z innego oddziału. Na decyzję o cofnięciu zgody na używanie telefonu przysługuje skarga do sądu;

- podczas kontroli sędzia - znając uwagi RPO ws. stosowania środków przymusu wobec pacjentów - szczegółowo zbada prawidłowość prowadzenia dokumentacji dotyczącej ich zastosowania;

- ustawodawca nie uregulował sprawy udostępniania i kserowania dokumentacji medycznej na żądanie pacjenta. Dyrektor zarządził w Regulaminie uzyskanie  kopii dokumentacji wytworzonej w KOZZD za odpłatnością - co nie jest sprzeczne  z ustawą. Nie do zaakceptowania jest zaś postulat BRPO, aby pacjent mógł otrzymywać w ten sposób dokumenty niewytworzone przez KOZZD, np.  sądowe.

IX.517.1702.2017

Rzecznik pyta dwa urzędy o prawa pasażerów odwołanego lotu do Toronto

Data: 2018-07-10
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego oraz Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów o prawa pasażerów odwołanego lotu do Toronto
  • Powodem odwołania lotu był brak sprawnego samolotu; tymczasem - jak podawały media - nowy Dreamliner uczestniczył w uroczystości podczas gali PLL LOT
  • Rzecznik pyta urzędy, czy przewoźnik zapewnił należytą ochronę praw pasażerów odwołanego lotu

Adam Bodnar napisał w tej sprawie do Piotra Samsona, prezesa ULC oraz Marka Niechciała, prezesa UOKiK.

Rzecznik podkreślił w obu pismach, że ochrona praw pasażerów przewozów lotniczych jest jednym z zadań władz publicznych. Właściwe organy powinny zwracać szczególną uwagę na działania przewoźników, powodujące zdarzenia niepożądane z perspektywy pasażera, takie jak odwołanie lotu. Z taką sytuacją, przedstawioną w licznych doniesieniach medialnych, spotkali się pasażerowie lotu relacji Warszawa-Toronto 30 czerwca 2018 r.

Jak wskazują media, lot nie odbył się ze względu na brak sprawnej maszyny mogącej go obsłużyć. Nowy Boeing 787-9 Dreamliner został zaś przeznaczony do uroczystej prezentacji podczas gali PLL LOT. Ze względu na problemy techniczne przewoźnika, prawie 300 pasażerów lotu do Toronto nie mogło odbyć zaplanowanej podróży.

Adam Bodnar zwrócił się do prezesa ULC o stanowisko w sprawie oraz o wskazanie, czy PLL LOT zapewniły należytą ochronę praw pasażerów odwołanego lotu - zgodnie z przepisami rozporządzenia (WE) nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 11 lutego 2004 r., ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów.

Do prezesa UOKiK rzecznik wystąpił o stanowisko, w kontekście szeroko rozumianej ochrony praw pasażerów przewozów lotniczych przed praktykami naruszającymi zbiorowe interesy konsumentów.

V.7108.103.2018

Odpowiedź PKO Banku Polskiego na wystąpienie RPO ws. książeczek mieszkaniowych

Data: 2018-07-09
  • Posiadacze książeczek mieszkaniowych założonych przed październikiem 1990 r. - w przeciwieństwie do osób, które gromadziły wkłady oszczędnościowe na innych rachunkach - nie są pokrzywdzeni na skutek inflacji i wzrostu cen mieszkań, twierdzi PKO Bank Polski
  • Według niego oprocentowanie wkładów na książeczkach nigdy nie odbiegało od oprocentowania rynkowego, a rekompensatę utraconych w wyniku inflacji wartości wkładu oraz odsetek stanowi właśnie premia gwarancyjna
  • Tak bank odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który wskazywał m.in. na symboliczne odsetki od tych wkładów (0,01 %)

W maju 2018 r. Adam Bodnar wystąpił do prezesa Zarządu PKO Banku Polskiego S.A. Zbigniewa Jagiełły w sprawie problemów właścicieli książeczek mieszkaniowych z PRL. Poprosił go m.in. o wyjaśnienie kwestii niskiego oprocentowania wkładów zgromadzonych na książeczkach oraz opłat pobieranych przez bank za obsługą i likwidację książeczek.

Problemy posiadaczy książeczek

Nierozwiązany problem osób dysponujących książeczkami mieszkaniowymi  (jest ich ponad milion) pozostaje od wielu lat przedmiotem zainteresowania RPO. Do Biura RPO wciąż wpływają skargi od posiadaczy książeczek i od Krajowego Stowarzyszenia Posiadaczy Książeczek Mieszkaniowych PKO BP.  Podnoszą oni, że w związku z utratą wartości wkładów, wskutek występującej w Polsce w latach 80. i w początku lat 90. wysokiej inflacji, nie są w stanie odzyskać zgromadzonych oszczędności w realnej wartości. Choć wkłady objęte były gwarancją realnej wartości, to obecnie wypłacane lub wyliczone środki wraz z premią gwarancyjną i odsetkami stanowią jedynie równowartość 1-2 m kw. ceny rynkowej mieszkania.

Obecnie jedynym uprawnieniem właścicieli książeczek jest prawo do premii gwarancyjnej. Można ją uzyskać w przypadku realizacji jednego z kilkunastu wskazanych celów mieszkaniowych. Obywatele skarżą się RPO, że każdy rok utrzymywania książeczki powoduje kolejne straty. Nadal nie mogą zrealizować książeczki na zaspokojenie swoich potrzeb mieszkaniowych, bowiem nie są w stanie zrealizować żadnej z czynności uprawniającej do uzyskania premii, a jednoczenie wysokość premii systematycznie maleje.

Innym problemem jest wręcz symboliczne oprocentowanie wkładów na książeczkach. Premia gwarancyjna przysługuje od wkładów wystawionych do 23 października 1990 r. Oznacza to, że nawet najpóźniej założone książeczki mają już prawie 28 lat. Co najmniej więc przez taki okres w dyspozycji Banku PKO BP pozostają zgromadzone przez posiadaczy książeczek środki oszczędnościowe, z których ich właściciele nie mogli i nadal nie mogą korzystać.

Nie mogą także nimi zadysponować np. poprzez założenie lokaty znacznie wyżej oprocentowanej. Zdaniem wnioskodawców bank przez kilkadziesiąt lat mógł i może nadal tymi środkami swobodnie obracać, w konsekwencji na tym zarabiać. Ponadto wnioskodawcy uznają za krzywdzące ustalone przez Bank opłaty związane z obsługą i likwidacją książeczek. 35 zł pobiera on za wydanie drugiego i następnych zaświadczeń o wysokości środków na książeczce. 40 zł to opłata za likwidację rachunku oszczędnościowego prowadzonego do książeczki z wypłatą premii gwarancyjnej

Pismo RPO

W swym piśmie do banku RPO  wskazywał, że PKO BP może swobodnie dysponować kwotą 637 mln zł zgromadzoną przez posiadaczy książeczek mieszkaniowych, tymczasem odsetki od tych wkładów są symboliczne, Wielu posiadaczy książeczek nie może zaspokoić swych potrzeb mieszkaniowych, bo nie są w stanie spełnić skomplikowanych wymogów uzyskania premii gwarancyjnej. Kwestia powinna zostać definitywnie rozwiązana na drodze ustawowej. Bez zmiany przepisów likwidacja ostatnich książeczek potrwa jeszcze ponad 40 lat - pisal RPO.

Zaniepokojenie RPO budzi także systematycznie malejąca wysokość średniej wypłacanej premii gwarancyjnej oraz spadek liczby likwidowanych książeczek. Średnia premia gwarancyjna wyniosła w 2016 roku 8104,5 zł. Była niższa niż we wcześniejszych latach - w 2014 r. ok. 9490 zł, a w 2015 r. -  8522 zł.  Rok 2016 był też kolejnym rokiem spadku liczby likwidowanych książeczek  - 26 064, w tym 24 041 z wypłaconą premią gwarancyjną (spadek o ok. 3 tys.).

Bank odpowiada

W odpowiedzi banku podkreślono, że oprocentowanie wkładów na książeczkach mieszkaniowych PKO BP SA nigdy nie odbiegało od oprocentowania rynkowego, stosowanego przez inne banki dla podobnych terminowych wkładów oszczędnościowych. Jednakże na skutek niekorzystnych zjawisk ekonomicznych w latach 80. i na początku lat 90. XX wieku, nastąpił znaczny wzrost cen budowy 1 m2 powierzchni użytkowej lokali mieszkalnych. W celu zapobieżenia temu zjawisku, wkłady na oszczędnościowych książeczkach mieszkaniowych, począwszy od lat 50. były - w określonej części - objęte gwarancją zachowania realnej wartości, w postaci premii gwarancyjnej.

Zdaniem banku to  właśnie premia gwarancyjna stanowi rekompensatę utraconych w wyniku inflacji wartości wkładu i w konsekwencji odsetek. Oznacza to, iż w ramach obliczenia wartości wkładu należy zsumować wartość odsetek i premii. gwarancyjnej.  

Ponieważ środki pieniężne na wypłatę premii gwarancyjnych pochodzą z budżetu państwa, można nawet mówić o pewnym uprzywilejowaniu właścicieli książeczek mieszkaniowych w stosunku do innych osób, które gromadziły w tym okresie wkłady oszczędnościowe. Tytułem przykładu należy wskazać, że książeczki mieszkaniowe założone po 23 października 1990 r. nie są już objęte gwarancją zachowania realnej wartości wkładu w postaci premii gwarancyjnej. 

Z tego względu nie sposób zgodzić się z twierdzeniem, iż posiadacze książeczek mieszkaniowych nie są w stanie odzyskać realnej wartości dokonanych wkładów - napisał bank.

Bank przyznał, iż premia gwarancyjna miała faktycznie tendencję spadkową między rokiem 2014 a 2015, po czym ponownie wzrastała w latach 2016 - 2017. Związane jest to ściśle z wzorem do obliczania premii gwarancyjnej oraz kombinacją danych wejściowych (identyczne dla porównywanych rachunków). Tendencja spadkowa w wyliczaniu premii gwarancyjnej może powrócić - dodano w piśmie banku.

Ponadto w piśmie banku podano, że nie otrzymuje on zwrotu kosztów realizacji zadań organizacyjnych związanych z wypłatą premii gwarancyjnych finansowanych przez Skarb Państwa. Z tego względu, mając na uwadze istotnie większy zakres czynności, jakie Bank musi wykonać, pobierana jest opłata związana z likwidacją książeczki mieszkaniowej w wysokości 40 zł.

Odnosząc się do kwestii istotnie zawiłego sposobu ustalania wysokości premii gwarancyjnej oraz formalności przy realizacji uprawnień przez właścicieli książeczek, bank napisał, że opracował i udostępnia wszystkim zainteresowanym specjalny informator.

IV.7216.19.2016

Matka bez dodatku do zasiłku z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej. Bez powodu

Data: 2018-07-05

Interesantka złożyła do gminnego ośrodka pomocy społecznej wniosek o dodatek do zasiłku rodzinnego z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej. Chodziło o okres od 1 listopada 2017 r. do 31 października 2018 r. Nie dostała jednak żadnej odpowiedzi, ani o przyznaniu dodatku, ani o odmowie. Pracownicy GOPS stwierdzili po prostu, że dodatek się nie należy.

Dlatego Rzecznik postanowił wyjaśnić sprawę. Okazało się, że GOPS przesłał wniosek interesantki do Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Ten wyjaśnił GOPS, że kwestią przyznania świadczeń rodzinnych powinny się zająć dwa organy właściwe: wojewoda (w przypadku starszych dzieci) i wójt (najmłodsze dziecko). GOPS nadal jednak nie był pewien, czy na najmłodsze dziecko interesantki powinien przyznać dodatek do zasiłku. Dlatego poprosił o konsultację zewnętrzną firmę prawniczą.

Takie stanowisko GOPS wzbudziło wątpliwości Rzecznika. Poprosił on więc wojewodę o zbadanie sprawy. Odpowiedź wojewody, w pełni potwierdziła zastrzeżenia Rzecznika co do sposobu prowadzenia postępowania przez GOPS. Wojewoda podkreślił, że „nieuzasadnione jest dalsze narażanie Strony na przewlekłość postępowania i brak świadczeń rodzinnych gwarantowanych ustawowo przez Państwo” oraz że „nie istnieją żadne negatywne przesłanki do ustalenia przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w […], który jest organem właściwym, prawa do dodatku do zasiłku z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej na dziecko.”

Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej poinformował też Rzecznika o wydaniu decyzji „po otrzymaniu odpowiedzi od prawników” dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej.

BPW.7064.2.2018

Rok czekania na świadczenie wychowawcze. Rzecznik podejmuje sprawę zdesperowanej matki

Data: 2018-07-05

31 sierpnia ubiegłego roku interesantka złożyła w miejskim ośrodku pomocy społecznej wniosek o świadczenie wychowawcze. Tydzień później MOPS przekazał ten wniosek do Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej. Potem wniosek trafił do Wojewody Małopolskiego. A ten 4 czerwca 2018 r. przedłużył termin załatwienia sprawy do 4 sierpnia 2018 r, tłumacząc że przejął sprawy po ROPS i wiele z nich było niezałatwionych, a sprawa interesantki nie jest priorytetowa. Od roku więc kobieta bezskutecznie czeka na ustalenie świadczenia wychowawczego.

 

Rzecznik zamierza wystąpić do właściwych organów z prośbą o wyjaśnienie sprawy.

BPK.7065.10.2018

Zapłaciła za jazdę bez biletu, a i tak komornik prowadził egzekucję. Rzecznik interweniuje

Data: 2018-07-04

Zainteresowana dostała mandat za jazdę bez biletu. Potem sąd wydał nakaz zapłaty. Całą kwotę zapłaciła niezwłocznie matka interesantki. Niestety w opisie przelewu nie zaznaczyła ona, że płaci za córkę. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne nie zaksięgowało więc wpłaty na poczet zobowiązania i nie poinformowało o tym wpłacającej. Dlatego zainteresowana była przekonana, że mandat opłaciła.

Tymczasem po 2 miesiącach dostała od komornika sądowego zawiadomienie o prowadzonym postępowaniu egzekucyjnym. Po reklamacji wpłata została zaksięgowana na właściwym koncie, ale MPK nie wycofało jednak wniosku o egzekucję. Dlaczego? Bo chciało też wyegzekwować 12,33 zł odsetek.

Komornik doliczył do tego opłatę egzekucyjną i wraz z wszystkimi kosztami, zainteresowana musiałaby zapłacić 605 zł. Taka kwota zdecydowanie przekraczała wartość egzekwowanego roszczenia.

Rzecznik miał wątpliwości, czy naliczenie kosztów było prawidłowe.

Poprosił on więc komornika, aby wyjaśnił, jak nalicza i egzekwuje od dłużniczki podatek VAT, w kontekście uchwały Sądu Najwyższego, sygn. III CZP 34/16 z dnia 7.07.2016 r. W tezie wspomnianej uchwały Sąd Najwyższy stwierdził bowiem, że „Komornik sądowy, określając wysokość kosztów postępowania egzekucyjnego, nie może podwyższyć opłaty egzekucyjnej, ustalonej na podstawie art. 49 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji (jedn. tekst: Dz.U. z 2015 r., poz. 790 ze zm.), o stawkę podatku od towarów i usług.”

Rzecznik skierował też wystąpienie do Prezesa Sądu Rejonowego z prośbą o zbadanie sprawy w trybie nadzoru administracyjnego nad komornikiem. Rzecznik powołał się przy tym na odpowiedź Ministra Sprawiedliwości, w której ten poinformował, że przedstawiona problematyka będzie rozważana w ramach prac specjalnego zespołu powołanego w Ministerstwie Sprawiedliwości do zaplanowania kompleksowej reformy postępowania egzekucyjnego. Minister wyraził również stanowisko, że sytuacja, w której koszty egzekucyjne są równe lub przekraczają wysokość egzekwowanego świadczenia jest nie do zaakceptowania. Planowane jest uregulowanie wysokości opłat egzekucyjnych w taki sposób, aby stanowiły one określoną część egzekwowanej należności – bez zastrzegania minimalnej wysokości opłaty.

Zdaniem Rzecznika, w indywidualnej sprawie zainteresowanej nie ma zastrzeżeń do samego naliczenia opłaty egzekucyjnej, ale do jej wysokości. W każdym z pism wystosowanych przez komornika widniały inne kwoty dotyczące naliczeń w postępowaniu.

Sąd odpowiedział Rzecznikowi, że w ramach nadzoru sądu z urzędu nad komornikiem w trybie przepisu art. 759 § 2 k.p.c. uchylono postanowienie komornika w części dotyczącej ustalenia kosztów postępowania egzekucyjnego i nakazano komornikowi ponowne wydanie postanowienia w przedmiocie ustalenia wysokości kosztów postępowania egzekucyjnego bez podwyższenia opłaty egzekucyjnej o stawkę podatku od towarów i usług (Vat), a nadto szczegółowe jego uzasadnienie z wyjaśnieniem podstawy faktycznej i prawnej rozstrzygnięcia, jak również sposobu wyliczenia wysokości każdego ze składników tworzących sumę kosztów egzekucyjnych.

BPW.7224.7.2016

Wrocław dodaje lokal wyborczy dostosowany do osób z niepełnosprawnościami po interwencjach posła i Rzecznika.

Data: 2018-07-04

Poseł na Sejm RP Sławomir Piechota poprosił Prezydenta Wrocławia, aby przy tworzeniu obwodowej komisji wyborczej w budynku Polskiego Czerwonego Krzyża przy ul. Bujwida 34 we w Wrocławiu wyznaczono na ten cel także budynek archiwum Politechniki Wrocławskiej, przy ul. Czerwonego Krzyża 2 we Wrocławiu. Zgodę na to wyraził już JM Rektor Politechniki. Lokal przy ul. Bujwida 34 to przedwojenna willa, do której wejście jest na wysokości I piętra i prowadzą do niego wysokie kamienne schody. To utrudnia dostęp do lokalu wyborczego osobom z niepełnosprawnościami.

Pismo posła trafiło również do Rzecznika do wiadomości.

Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu prowadziło już kilka lat temu (BPW.602.1.2014) sprawę tego lokalu wyborczego w budynku PCK. Dlatego również Rzecznik skierował wystąpienie do Prezydenta Wrocławia, gdzie przypomniał, że już w 2014 r. mieszkańcy Wrocławia zgłaszali do Biura RPO swoje zastrzeżenia związane z lokalizacją niektórych lokali wyborczych, w tym właśnie lokalu przy ul. Bujwida 34. Lokalizacja ta wydawała się dość niefortunna biorąc w szczególności pod uwagę, że w okolicy znajdują się inne budynki należące do wrocławskich uczelni czy do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa (RCK), które są w pełni dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami i spełniają warunki określone w drodze rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 29 lipca 2011 r. w sprawie lokali obwodowych komisji wyborczych dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych (Dz. U. Nr 158, poz. 938).

W wystąpieniu zaznaczono również, że niezależnie od regulacji art. 186 § 1 Kodeksu wyborczego w aktualnym brzmieniu nakazującego, by co najmniej połowa lokali wyborczych była dostosowana do potrzeb wyborców w niepełnosprawnością, z punktu widzenia realizacji praw wyborczych, a także obowiązującej Konwencji Narodów Zjednoczonych o Prawach Osób Niepełnosprawnych z dnia 13 grudnia 2006 r. pożądane jest, aby docelowo siedziby wszystkich OKW były usytuowane w lokalach w pełni dostępnych dla ogółu obywateli, zwłaszcza jeśli pozwala na to istniejąca w pobliżu infrastruktura.

Sekretarz Miasta odpowiedział, że lokalizacja siedziby obwodowej komisji wyborczej w pomieszczeniach Politechniki Wrocławskiej przy ul. Czerwonego Krzyża 2 została uwzględniona podczas planowania sieci lokali wyborczych.

BPW.602.1.2017

Czy obywatele mogą się czuć bezpiecznie nad wodą? Rzecznik bada sprawę

Data: 2018-06-27

10 maja 2018 r. zmieniła się ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Zgodnie jedną ze zmian podmioty współpracująca z Państwowym Ratownictwem Medycznym mają np. osiągnąć gotowość operacyjną w maksymalnie w 30 minut od przekazania powiadomienia o zdarzeniu. Muszą też mieć tylu ratowników, aby zapewnić tę gotowość i mieć środki łączności niezbędne do zapewnienia gotowości.

Dlatego Rzecznik poprosił Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Prezesa Zarządu Głównego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, aby wyjaśniły m.in., czy podmioty uprawnione do wykonywania ratownictwa wodnego na podstawie przepisów ustawy z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych są przygotowane do realizacji zadań określonych ustawą; i w jaki sposób zostanie zapewnione bezpieczeństwo osób przebywających na obszarach wodnych, gdy lokalny podmiot uprawniony do wykonywania ratownictwa wodnego nie będzie w stanie zrealizować założeń znowelizowanej ustawy.

BPK.7050.1.2018

Rzecznik prosi swego francuskiego odpowiednika o interwencję ws. zaginionej Polki

Data: 2018-06-22
  • O interwencję u władz Francji w sprawie Polki, zaginionej kilkanaście lat temu w Paryżu, Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do swego francuskiego odpowiednika
  • Polskie władze konsularne od dłuższego czasu nie mogą otrzymać wyjaśnień w tej sprawie od francuskiej policji - wskazuje Adam Bodnar w piśmie do Jacquesa Toubona
  • Tymczasem matka zaginionej od lat czeka na jakąkolwiek informację o córce

22-letnia pani Izabella zaginęła w Paryżu w lipcu 2005 r. Według jej matki, była ona w ciąży; za kilka dni wraz z narzeczonym miała przyjechać do Polski. 

Od kilku lat, na prośbę matki zaginionej, RPO pozostaje w kontakcie z konsulem generalnym RP w Paryżu. Wielokrotnie występował on w tej sprawie do brygady ds. zwalczania przestępczości przeciwko ludziom francuskiej policji. Wszystkie pisma pozostały bez odpowiedzi.

W 2017 r. konsul prosił o informacje na temat sprawy szefa Policji Śledczej nadzorującego tę brygadę. Otrzymał informację, że ze względu na odległą datę sprawy brygada nie ma już archiwów z tamtych lat. Było to podstawą skierowania noty, w której polskie przedstawicielstwo wyraziło brak satysfakcji treścią  odpowiedzi. Do 23 kwietnia 2018 r. Wydział Konsularny nie otrzymał na tę notę odpowiedzi.

Wtedy oficer łącznikowy polskiej policji w ambasadzie RP interweniował na najwyższym szczeblu policyjnym. Dzięki temu Wydział Konsularny wysłał pismo do Dyrektora Generalnego Policji z prośbą o informacje na temat działań podjętych dotychczas w całej sprawie i planowanych kroków. Zaplanowano również spotkanie konsula i oficera łącznikowego z wyznaczonym przez Dyrektora Generalnego Policji pracownika dla omówienia prowadzonych w tym zakresie czynności administracyjnych i operacyjnych. Rzecznik oczekuje na dalsze informacje z  konsulatu w tej sprawie.

- Mając na uwadze powyższe, byłbym niezmiernie wdzięczny Panu Ombudsmanowi za możliwość okazania wsparcia polskim władzom i rozważenie podjęcia interwencji u właściwych władz francuskich celem wyjaśnienia sprawy zaginięcia pani Izabelli – napisał Adam Bodnar do swego odpowiednika, którym jest Jacques Toubon.

- Wiem, że sprawa ta nie należy do łatwych, jednak, z uwagi na wieloletnie oczekiwania matki zaginionej na jakąkolwiek informację dotyczącą jej córki, byłbym niezwykle zobowiązany za udzielenie jakiekolwiek pomocy – zaznaczył rzecznik.

VII.530.1.2015

Rzecznik pyta wojsko, po co zbiera dane o osobach z mniejszości narodowych

Data: 2018-06-21
  • O cel i podstawę prawną zbierania przez wojsko informacji dotyczących obywateli Polski o innej narodowości Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Sztab Generalny WP
  • Zaniepokojony doniesieniami medialnymi, RPO podjął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie
  • Rzecznik podkreśla, że narodowość, pochodzenie rasowe czy etniczne to tzw. dane wrażliwe, które są pod szczególną ochroną

Adam Bodnar poprosił szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Leszka Surawskiego o wyjaśnienie m.in., czy wnioski o takie informacje od władz samorządowych są inicjatywą własną wojska, czy też wynikiem zaleceń innych organów administracji publicznej.

W swym wystąpieniu RPO powołał się na doniesienia medialne, że z inicjatywy szefów Wojewódzkich Sztabów Wojskowych zbierane są od starostów informacje dotyczące obywateli RP o innej niż polska przynależności narodowej. Informacje te mają obejmować dane o ich liczebności, stopnia zintegrowania z polskim społeczeństwem, poziomu życia, głównych problemów i konfliktów występujących w rejonach ich zamieszkania. Wojsko ma też prosić starostów o imienne listy osób będących „formalnymi i nieformalnymi liderami organizacji skupiających osoby deklarujące przynależność do innych niż polska grup etnicznych”.

Wnioski o takie informacje miało otrzymać kilkudziesięciu starostów z zachodniej i południowo-zachodniej Polski. Sztab Generalny ogólnie tłumaczył w mediach, że działania te mają związek z realizacją „konstytucyjnego obowiązku ochrony niepodległości państwa, niepodzielności terytorium i nienaruszalności granic”, potrzeby „utrzymywania stałej gotowości obronnej państwa”, pociągającej za sobą wymóg „przeprowadzania ciągłych studiów i analiz obejmujących różne obszary”.

Ze względu na te doniesienia, a także sygnały świadczące o obawach społeczności mniejszości narodowych, RPO podjął w tej sprawie postępowanie wyjaśniające.

Dane osobowe dotyczące narodowości, pochodzenia rasowego czy etnicznego należą do kategorii danych wrażliwych, wymagających szczególnie intensywnej ochrony - przypomina Adam Bodnar.

Przetwarzanie takich danych - zgodnie z art. 9 ust. 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych - jest zabronione, poza ściśle określonymi wyjątkami.

Z kolei według art. 4 ust. 1 i ust. 2 ustawy z 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym,  każda osoba należąca do mniejszości ma prawo do swobodnej decyzji o traktowaniu jej jako należącej bądź też nienależącej do mniejszości. Ewentualny obowiązek ujawnienia swej przynależności do mniejszości musi wynikać z ustawy.

RPO dostrzega doniosłość całej sprawy z perspektywy konstytucyjnej ochrony życia prywatnego jednostki, obejmującej również ochronę danych osobowych (art. 47 oraz art. 51 Konstytucji RP), a także zakazu dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny (art. 32 Konstytucji RP).

Dlatego Adam Bodnar wystąpił do gen. Surawskiego o wyjaśnienia jednoznacznie wskazujące podstawę prawną opisanych działań oraz szczegółowe określenie celu gromadzenia tych danych. Poprosił także o wskazanie, z jakich źródeł pozyskane będą dane, których przekazania domagają się sztaby wojskowe, czy przewidywana jest jakakolwiek ich weryfikacja i czy informacje te będą potem przetwarzane. Zwrócił się też o kopie pisma przesyłanego przez sztaby wojskowe władzom samorządowym.

- Byłbym również zobowiązany za wyjaśnienie, czy inicjatywa wystosowania omawianej prośby do władz samorządowych stanowi inicjatywę własną Wojewódzkich Sztabów Wojskowych, czy też w ten sposób realizowane są wytyczne lub zalecenia innych organów administracji publicznej - głosi pismo do szefa Sztabu Generalnego.

XI.816.5.2018

Znów udało się powstrzymać odebranie dziecka rodzinie

Data: 2018-06-21

Sąd umieścił tymczasowo 16-letniego chłopca w instytucjonalnej pieczy zastępczej. Powód? Złe warunki mieszkaniowe rodziny w lokalu komunalnym. Gmina od wielu lat odmawiała przeprowadzenia jakiegokolwiek remontu. Poza tym rodzina ma orzeczoną eksmisję z prawem do lokalu socjalnego. Aby zapewnić dziecku prawidłowe warunki w czasie oczekiwania na lokal socjalny, rodzina wynajęła mieszkanie na wolnym rynku. Czyli przed odebraniem dziecka rodzina zmieniła dotychczasowe warunki bytowe i kurator o tym wiedział. Matka chłopca tłumaczyła też, że chłopiec ma problemy w nauce, ale rodzina stara się mu pomóc. Nie rozumiała więc, skąd tak dotkliwa ingerencja ze strony instytucji państwowych w jej rodzinę.

Badając sprawę, Rzecznik ustalił, że 16-latka umieszczono w pieczy zastępczej z uwagi na „skrajne zaniedbania opiekuńczo - wychowawcze ze strony matki, urągające godności ludzkiej warunki bytowe, które nie były związane ze złą sytuacją ekonomiczną rodziny”.

Przedstawiciel Rzecznika uczestniczył w posiedzeniu sądu w charakterze obserwatora. Sąd dopuścił wtedy opinię biegłych psychiatrów i psychologów oraz wysłuchał świadka.

Warunki mieszkaniowe się zmieniły, a opinia biegłych była korzystna dla rodziny. Dlatego sąd postanowił przywrócić pieczę matce nad małoletnim oraz oddał wykonywanie władzy rodzicielskiej nadzorowi kuratora. W uzasadnieniu ustnym sędzia mówiła o tym, że dotychczasowe warunki mieszkaniowe w lokalu komunalnym "naruszały godność ludzką".

Kwestia warunków w lokalu komunalnym i realizacja uprawnień do lokalu socjalnego będzie jeszcze badana w odrębnej sprawie.

BPW.7021.3.2018

Rzecznik stwierdził naruszenie praw obywatelki Ukrainy zatrzymanej przez Policję.

Data: 2018-06-20

Chodziło o sprawę obywatelki Ukrainy, która – według doniesień prasowych - była „przetrzymana niemal dobę na policji, dwukrotnie rozebrana, zastraszana i wypuszczona bez zarzutów”.

Rzecznik wystąpił do Komendanta Miejskiego Policji z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie bulwersujących okoliczności zatrzymania cudzoziemki.

Komendant Miejski Policji poinformował Rzecznika, że obywatelka Ukrainy, została zatrzymana przez funkcjonariuszy Policji, po zgłoszeniu kradzieży telefonu komórkowego przez mężczyznę, który śledził kobietę.

Po zatrzymaniu kobieta dobrowolnie wydała telefon, który jak wyjaśniła, był jej użyczony, a następnie miała go zakupić. Według funkcjonariuszy, kobieta nie przedstawiła żadnego dokumentu potwierdzającego jej stały pobyt na terenie Polski, istniała więc obawa przed jej ukryciem się, swobodnym wyjazdem na Ukrainę. Zatrzymaną przewieziono do Komisariatu Policji, gdzie wykonywano dalsze czynności procesowe. Sporządzono protokół zatrzymania osoby. W trakcie czynności okazało się, że rodzice kobiety wynajmują mieszkanie we Wrocławiu, w którym mieszka także zatrzymana. Nie jest w nim jednak zameldowana. Według funkcjonariuszy policji, w toku czynności kobieta nie wnosiła zażalenia na zatrzymanie, nie żądała kontaktu z adwokatem, ani powiadomienia rodziców (przez funkcjonariuszy) – w tym ambasady. Zatrzymana rozumiała zadawane jej pytania w języku polskim oraz udzielane jej informacje. Pouczenie o przysługujących jej prawach doręczono jej w języku ukraińskim. Logicznie odpowiadała i rozumiała również tekst pisany w języku polskim. Sporządzono notatkę urzędową i protokół zatrzymania rzeczy – dobrowolnie wydanego telefonu komórkowego. Kartę SIM i kartę pamięci, należącą do kobiety, zwrócono jej za pisemnym pokwitowaniem. Funkcjonariusze Policji podjęli decyzję o osadzeniu zatrzymanej w PdOZ. Aby sprawdzić, czy nie posiada przy sobie rzeczy niebezpiecznych, pochodzących z przestępstwa lub których posiadanie jest zabronione, przystąpiono do szczegółowego przeszukania przez funkcjonariuszkę z Wydziału Prewencji i Patrolowego KMP. Policjantka stwierdziła w odzieży metalowe fiszbiny, więc nakazała zdjąć kobiecie biustonosz i złożyć go do depozytu. Ze względu na to, że obywatelka Ukrainy, posiadała status osoby podejrzewanej uznano, że do celów procesowych wymagana będzie obecność biegłego tłumacza – którego wezwano na dzień następny.

W obecności tłumacza przesłuchano zatrzymaną w charakterze świadka. Zeznała ona, że zawiadamiający o przestępstwie mężczyzna jest jej chłopakiem, a telefon był od niego prezentem urodzinowym. Fakty te miały potwierdzać znajdujące się w nim zdjęcia. Po przesłuchaniu kobietę zwolniono.

Policja ustaliła też, że zawiadamiający mężczyzna i obywatelka Ukrainy prowadzili między sobą korespondencję, dotyczącą m.in. rodziców, ślubu, umówionego spotkania w sprawie rzeczy pozostawionych u mężczyzny. W telefonie było też ok. 500 zdjęć, plików wideo, na których widniała zatrzymana.

Z polecenia prokuratora Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki zaplanowano więc czynność procesową w postaci konfrontacji kobiety i jej partnera.

Dodatkowo Policja sprawdzała, czy zawiadamiający o przestępstwie mógł zeznać nieprawdę lub zataić prawdę oraz zawiadomić o przestępstwie, które nie miało miejsca, a także czy fałszywie wskazał osobę jako sprawcę przestępstwa. W Komendzie Miejskiej Policji przeprowadzono również czynności wyjaśniające dotyczące oceny prawidłowości postępowania funkcjonariuszy – na podstawie nagrań korespondencji radiowej z zatrzymania obywatelki Ukrainy z dyżurnym oraz nagrań monitoringu wizyjnego w zakresie zarejestrowanych czynności służbowych.

Komendant Miejski Policji we Wrocławiu nadesłał informację o zakończeniu postępowania wyjaśniającego wraz ze sprawozdaniem sporządzonym przez Rzecznika Dyscyplinarnego Komendanta Miejskiego we Wrocławiu w sprawie naruszenia dyscypliny. Okazało się, że wskazani funkcjonariusze nieprawidłowo dokumentowali czynności służbowe i istotne informacje o przebiegu interwencji. To z kolei rzutowało na decyzje podejmowane przez kolejnych funkcjonariuszy i skutkowało osadzeniem obywatelki Ukrainy w areszcie. Rzecznik Dyscyplinarny wszczął postępowania wobec funkcjonariuszy Prewencji i Patrolowego KMP oraz dyżurnego PDOZ KP.

RPO stwierdził natomiast, że ujawnione uchybienia rzutowały na decyzje podjęte wobec zatrzymanej i naruszały jej wolności i prawa jako cudzoziemki.

BPW.519.36.2017

RPO pyta ministrów spraw zagranicznych i sprawiedliwości o sprawę Mateusza P.

Data: 2018-06-19
  • Grupa robocza ONZ ds. arbitralnego pozbawienia wolności uznała, że oskarżony o szpiegostwo Mateusz P. został aresztowany z powodu korzystania z prawa do wolności wypowiedzi
  • Według Grupy stosowanie wobec niego aresztu od ponad 2 lat i ograniczenia w dostępie do akt sprawy jego i obrońców nie dają się pogodzić z międzynarodowymi standardami 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta szefów MSZ  i resortu sprawiedliwości, dlaczego polski rząd nie odpowiedział Grupie na jej zarzuty w sprawie

Według informacji prokuratury 20 kwietnia 2018 r. do Sądu Okręgowego w Warszawie skierowano akt oskarżenia przeciw Mateuszowi P. Byłemu posłowi i przewodniczącemu jednej z partii (uznawanej w mediach za prorosyjską) postawiono dwa zarzuty. Chodzi o udział od 2009 r. do 2016 r. w działalności rosyjskiego wywiadu przeciw Polsce oraz o udział do 23 października 2015 r. w działalności wywiadu Chińskiej Republiki Ludowej przeciw Polsce. P. jest aresztowany od maja 2016 r. Szczegóły sprawy są niejawne. 

Jak napisał Adam Bodnar do ministrów Jacka Czaputowicza i Zbigniewa Ziobry, obrońcy oskarżonego poinformowali o przedstawieniu przez nich sprawy Grupie roboczej ONZ ds. arbitralnego pozbawienia wolności, działającej przy Wysokim Komisarzu ds. Praw Człowieka ONZ. Grupa ta zajmuje się oceną przypadków arbitralnego aresztowania i wydawaniem rekomendacji dla państw, w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, dokonując oceny w 5 kategoriach:

  • czy istnieje podstawa prawna do pozbawienia osoby wolności;
  • czy pozbawienie wolności jest konsekwencją korzystania przez daną osobę z praw przysługujących jej na podstawie Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych;
  • czy zachowano procedury i gwarancje przysługujące osobie pozbawionej wolności wynikające z międzynarodowych norm o prawie do rzetelnego procesu;
  • czy pozbawienie wolności osób ubiegających się o azyl umożliwia im skorzystanie z ich praw;
  • czy pozbawienie wolności ma charakter dyskryminacyjny zgodnie z prawem międzynarodowym.

Obrońcy P. uznali, że jego tymczasowe aresztowanie ma charakter arbitralny w ramach kategorii I, II i III. Grupa zaprosiła rząd RP by przedstawił swe stanowisko. Mimo przedłużenia terminu, rząd nie ustosunkował się do zarzutów.

W opinii z 20 kwietnia 2018 r. Grupa stwierdziła, że aresztowanie P. miało charakter arbitralny w II i III kategorii. Uznała, że pozbawiono go wolności w związku z korzystaniem z prawa do wolności wypowiedzi i pokojowych zgromadzeń. Oceniła też, że nie do pogodzenia z międzynarodowymi standardami rzetelnego procesu są: utrzymywanie aresztu przez ponad 2 lata; ograniczenia dostępu do akt sprawy dla podejrzanego i jego obrońców oraz odmowa sprowadzenia podejrzanego na wszystkie sprawy w sądzie, które go dotyczyły. Grupa zwróciła też uwagę, że od maja 2017 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekał i co do dalszego  aresztu, i jako sąd odwoławczy w tej sprawie.

W konkluzjach Grupa robocza zaleciła natychmiastowe zwolnienie P. z aresztu, wypłacenie mu odszkodowania oraz niekierowanie sprawy do sądu, a także przeprowadzenie śledztwa ws. okoliczności pozbawienia go wolności. Ponadto przekazała sprawę do specjalnego sprawozdawcy ds. ochrony wolności wypowiedzi, specjalnego sprawozdawcy ds. wolności zgromadzeń i specjalnego sprawozdawcy ds. niezależności sędziów i zawodów prawniczych. Grupa oczekuje sprawozdań polskiego rządu i pełnomocników oskarżonego w terminie 6 miesięcy.

Niezależnie od treści konkluzji Grupy Roboczej moje zaniepokojenie wzbudziło, że w sprawie dotyczącej tak istotnych praw i wolności obywatelskich władze polskie zaniechały współpracy z organami powołanymi do zbadania tej sprawy – podkreśla RPO.

Adam Bodnar  poprosił ministra Jacka Czaputowicza o przedstawienie przyczyn braku współdziałania z Grupą oraz o poinformowanie o projektowanych czynnościach związanych z jej pracami. Do ministra Zbigniewa Ziobry rzecznik wystąpił o przedstawienie stanowiska w sprawie, zwłaszcza o informacje ws. działań dla  wypełnienia zaleceń Grupy. 

II.519.669.2016

Rzecznik wyjaśnia sprawę kupców z Soliny

Data: 2018-06-18

Rzecznik poprosił wójta gminy Solina o wyjaśnienie sprawy opisywanej przez media. Chodzi o to, że wójt ten nie przedłużył umowy na zajęcie pasa drogowego siedmiorgu handlowcom, mającym od lat stoiska na miejscowym deptaku, bo nie są mieszkańcami Soliny. Kupcy poczuli się dyskryminowani, nie zlikwidowali swoich kramów i odwołali się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Krośnie. SKO uchyliło zaskarżone decyzje wójta i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia.

BPK.816.1.2018

RPO pyta MSWiA o legitymowanie osób zadających pytania na spotkaniach z przedstawicielami władz

Data: 2018-06-14
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta MSWiA, czy poleciło policji legitymowanie obywateli próbujących zadawać pytania podczas otwartych spotkań z przedstawicielami władz
  • Wcześniej RPO wystąpił do lokalnych komendantów policji o wyjaśnienie podstaw prawnych takich interwencji po spotkaniach z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i posłem Stanisławem Piotrowiczem
  • Takie działania mogą budzić wątpliwości pod kątem przestrzegania podstawowych praw i wolności obywateli; mogą też tworzyć „mrożący skutek"’ dla debaty publicznej

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Jarosława Zielińskiego o stanowisko w tej sprawie.

Z doniesień medialnych RPO dowiedział się o legitymowaniu obywateli próbujących zabrać głos podczas spotkania Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka oraz Stanisława Piotrowicza w Witnicy. Rzecznik podjął sprawę z urzędu. Biuro RPO zwróciło się już do tamtejszych komendantów policji o informacje o stanie tych spraw oraz o wyjaśnienie podstaw prawnych interwencji.

S. Trociuk napisał w liście do wiceministra J. Zielińskiego, że do RPO dotarła skarga obywatela, iż praktyka taka stosowana jest także na spotkaniach z posłami Prawa i Sprawiedliwości w innych miastach. Ponadto, pojawiły się podejrzenia, iż jest ona wynikiem odgórnego żądania kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji skierowanego do właściwych miejscowo komendantów policji.

Działania podejmowane przez funkcjonariuszy policji mogą tworzyć  „mrożący skutek"’ dla debaty publicznej, który będzie powstrzymywać obywateli od komentowania kontrowersyjnych wydarzeń dotyczących wybranych podmiotów władzy - wskazuje RPO.

Rzecznik zobowiązany jest konstytucyjnie i ustawowo do wyjaśniania wszystkich wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom, w szczególności konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP). Swoboda wypowiedzi, inaczej też wolność wyrażania poglądów stanowi jeden z fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki.

Korzystanie z wolności słowa nie może wiązać się z tym, że ktoś jest legitymowany, spisywany i karany za to, że chciał zadać pytanie - oceniał niedawno Adam Bodnar. Podkreślał, że naturalne jest, iż na spotkaniach publicznych ludzie chcą zadawać pytania, czasem zaprotestować przeciwko różnym tezom, czasami przyjmują kogoś aplauzem albo gwizdami. Jeśli osoby, które chcą zadać pytanie, są później spisywane, to znaczy, że powoli zatracamy umiejętność dialogu i rozmowy ze społeczeństwem - mówił.

Media informowały, że w jednym z opisywanych przypadków policjant tłumaczył, iż działa na podstawie art. 51 ust. 1 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

VII.564.41.2018

Czy blokady samochodowe zakładane przez prywatne firmy są legalne? Dalszy ciąg sprawy.

Data: 2018-06-11

Przypomnijmy. Chodzi o zakładanie blokad na samochody przez prywatną firmę.

Firma ta miała dbać o ład i porządek na jednym z osiedli, w tym na parkingach. Dodatkowo zakładała ona blokady na samochody klientów firm i sklepów, a potem żądała, by udowodnili, że faktycznie mieli oni do załatwienia swoje sprawy.

Kto takich dokumentów nie miał, musiał zapłacić 150 zł za zdjęcie blokady. Często pomimo okazania paragonów czy dokumentów firma nie zdejmowała blokady. A jeśli zdejmowała, to nawet przez półtorej godziny.

Na policję zgłoszono 200 przypadków nielegalnego blokowania aut na tym osiedlu.

Działania firmy są niedopuszczalne, dlatego Rzecznik poprosił Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, aby zdecydowało o połączeniu projektu z procedowanym w MSWiA projektem ustawy o zmianie ustawy Kodeks wykroczeń.

Dlatego MSWiA zwróciło się do Komendy Głównej Policji o przygotowanie wstępnego projektu nowego tekstu aktu prawnego, uwzględniającego decyzję Kierownictwa MSWiA. Trwają prace nad projektem.

BPK.501.2.2016

Zakazując ruchu przy ambasadzie Izraela, wojewoda naruszył wolność zgromadzeń

Data: 2018-06-07
  • Wojewoda Mazowiecki naruszył wolność zgromadzeń, zakazując w styczniu 2018 r. ruchu przy ambasadzie Izraela, gdzie miała się odbyć manifestacja środowisk narodowych - ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich

  • Decyzja wojewody została wydana bez odpowiedniej podstawy prawnej - nie było nią Prawo o zgromadzeniach, ale ustawa o wojewodzie

  • Rzecznik obawia się, że wojewoda może wydawać takie arbitralne rozporządzenia, aby uniemożliwiać zgromadzenia, których zabezpieczenie wiązałoby się ze znacznymi utrudnieniami dla władzy

Zastępca RPO Stanisław Trociuk przedstawił wojewodzie mazowieckiemu Zdzisławowi Sipierze uwagi stwierdzające naruszenie praw i wolności obywatelskich w sprawie  jego "rozporządzenia porządkowego" z 31 stycznia 2018 r. o zakazie poruszania się w obszarze wokół ambasady Izraela  w Warszawie.

Tego dnia środowiska narodowe planowały przed ambasadą manifestację  pod hasłem „Stop antypolonizmowi”. Miało to związek z protestami w Polsce i na całym świecie przeciw noweli ustawie o IPN. Wprowadziła ona karalność publicznego i wbrew faktom przypisywania "Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy. Po zakazie wojewody manifestację odwołano.

W ocenie RPO działania wojewody prowadziły do naruszenia wolności zgromadzeń zagwarantowanej w art. 57 Konstytucji RP i art. 11 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności  - a także prawa do skutecznego środka odwoławczego.

Argumenty wojewody

Odpowiadając na wystąpienie Rzecznika, w piśmie z 16 kwietniu 2018 r. wojewoda wskazał, że liczba manifestantów planujących wziąć udział w zgromadzeniu pod ambasadą znacznie przekraczała liczbę deklarowaną; była też tam planowana kontrmanifestacja. Powołał się także na obawy związane z brakiem możliwości właściwego zabezpieczenia zgromadzenia.

Według wojewody chodziło nie tylko o przeciwdziałanie zagrożeniom dla bezpieczeństwa obywateli, ale także o zobowiązania Polski wynikające z Konwencji Wiedeńskiej o Stosunkach Dyplomatycznych. Zgodnie z nią państwo podejmuje „wszelkie stosowne kroki dla ochrony pomieszczeń misji przed jakimkolwiek wtargnięciem lub szkodą oraz zapobieżenia jakiemukolwiek zakłóceniu spokoju misji lub uchybieniu jej godności”.

Zdaniem wojewody wszczęcie trybu rozwiązywania tego zgromadzenia - w sytuacji, kiedy ono już by się odbywało - byłoby „działaniem spóźnionym”.

RPO: nie można zakazać zgromadzenia uproszczonego

Wyjaśnienia wojewody potwierdzają, że jego rozporządzenie porządkowe miało na celu uniemożliwienie przeprowadzenia manifestacji przed ambasadą 31 stycznia 2018 r. Tymczasem w tym przypadku chodziło o zgromadzenie zgłoszone w trybie uproszczonym, którego możliwości zakazania Prawo o zgromadzeniach nie przewiduje - dopuszcza jedynie możliwość jego rozwiązania.

Należy zatem stwierdzić, że wojewoda, w obawie przed niewłaściwym zabezpieczeniem zgromadzenia – wbrew obowiązkom związanych z wolnością zgromadzeń publicznych, tj. umożliwienia zgromadzenia i jego zabezpieczenia - pozbawił uczestników planowanego zgromadzenia możliwości skorzystania z prawa do swobodnego zgromadzania się.

Decyzja wojewody została wydana bez podstawy prawnej. W ocenie Rzecznika nie do zaakceptowania jest wydanie rozporządzenia porządkowego na podstawie art. 60 ust. 1 ustawy z 23 stycznia 2009 r. o wojewodzie i administracji rządowej w województwie - w sytuacji potencjalnego zagrożenia bezpieczeństwa publicznego spowodowanego planowanym zgromadzeniem. Art. 60 ust. 1 może być podstawą rozporządzenia jedynie w zakresie nieuregulowanym w przepisach powszechnie obowiązujących. Zasady i tryb organizowania, odbywania i rozwiązania zgromadzenia reguluje zaś Prawo o zgromadzeniach - podkreślił S. Trociuk.

Decyzja wojewody pozbawiła organizatorów możliwości zbadania zakazu przez sąd, w czasie umożliwiającym odbycie zgromadzenia. Rozporządzenie ogłoszono w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego 31 stycznia 2018 r. o godz. 12.18; obowiązywało ono od godz. 13.00. Zgromadzenia miały sie zacząć o 16.30 i od 17.00.

Obawy RPO na przyszłość 

W piśmie do RPO wojewoda argumentował, że rozporządzenie porządkowe zostało wydane dotychczas tylko raz, w sytuacji trudnej i absolutnie wyjątkowej, kiedy inne działania nie były możliwe. Według Rzecznika takie wyjaśnienia wojewody nie znajdują jednak usprawiedliwienia. - Zaistniała sytuacja rodzi natomiast obawę arbitralności i dowolności w wydawaniu przez wojewodę rozporządzeń porządkowych w przyszłości w celu uniemożliwienia odbycia zgromadzeń publicznych, których zabezpieczenie mogłoby się wiązać ze znacznymi trudnościami dla władzy publicznej – napisał S. Trociuk.

Nie zgodził się ponadto ze stwierdzeniem wojewody, że „zakres rozporządzenia porządkowego dotyczył jedynie terenu przed ambasadą Izraela, co oznaczało, że zgromadzenie mogło się odbyć w każdym innym miejscu”. Władza publiczna nie jest bowiem uprawniona do arbitralnej zmiany miejsca zgromadzenia publicznego.

Rzecznik wskazał również, że art. 41 Konwencji Wiedeńskiej przewiduje, iż bez uszczerbku dla przywilejów i immunitetów obowiązkiem wszystkich osób z nich korzystających jest szanowanie ustaw i innych przepisów państwa przyjmującego. Tym samym Konwencja Wiedeńska nie może być podstawą do zakazania odbycia zgromadzenia.

RPO przygotowuje kompleksowy raport w sprawie wolności zgromadzeń w Polsce.

VII.613.2.2018

RPO zbada sprawę pożarów na składowiskach odpadów

Data: 2018-05-30
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę pożarów składowisk odpadów, do których doszło w ostatnich dniach
  • Obywatele skarżą się RPO na takie częste przypadki, sugerując, że pożary nie zawsze są przypadkowe
  • Zdaniem Adama Bodnara źródłem systemowego problemu mogą być niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady

W związku z pożarami na składowiskach odpadów w Olsztynie, Zgierzu, Trzebini oraz miejscowości Wrzedzień koło Mogilna, RPO wystąpił do Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej oraz Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.

Nagłośnione przez media zdarzenia wydają się wierzchołkiem góry lodowej - napisał Adam Bodnar do głównego inspektora ochrony środowiska Marka Haliniaka. Według dostępnych informacji, podobnych zdarzeń było w kilku ostatnich miesiącach kilkadziesiąt; podobnie w latach ubiegłych. Rzecznikowi są też znane, z rozpatrywanych spraw,  przypadki cyklicznych pożarów na tych samych składowiskach. Wskazuje to na problem natury systemowej.

Dlatego RPO zwrócił się do GIOŚ o informacje o podjętych działaniach wobec takich zdarzeń z tego roku i lat poprzednich. Spytał, czy stwierdzono - a jeżeli tak, to jakie - ich źródła (np. nieprzestrzeganie warunków prowadzenia składowisk). Rzecznik chce też wiedzieć, czy w przypadku takich ustaleń podjęto stosowne działania nadzorcze lub czy odpowiednie informacje przekazano właściwemu marszałkowi województwa. 

W piśmie do komendanta głównego PSP gen. brygadiera Leszka Suskiego Rzecznik podkreślił, że zjawisko narasta sukcesywnie od kilku lat, na co wskazuje się w branżowych, pożarniczych mediach. Potwierdzać  to mogą kierowane do RPO skargi dotyczące uciążliwości wynikających z sąsiedztwa instalacji do przetwarzania odpadów. Prosząc o pomoc, skarżący wskazują często na przypadki pożarów składowisk i związane z tym zagrożenie dla okolicznej ludności. Formułowane bywają sugestie, że pożary są powodowane - również pośrednio, poprzez niezachowanie należytych środków ostrożności - przez podmioty przetwarzające odpady oraz ich pracowników.

W ocenie RPO wskazuje to na problem natury systemowej. Jego źródłem mogą być w szczególności niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady.

Rzecznik zwrócił się do komendanta o przekazanie danych o liczbie akcji gaśniczych na składowiskach odpadów oraz innych instalacjach przetwarzania odpadów w tym roku i w latach ubiegłych, a także o informacje o przyczynach pożarów (o ile je ustalono).

V.7204.19.2018

 

Nierozwiązywalny problem leku na nadciśnienie z instrukcją wyłącznie po bułgarsku

Data: 2018-05-29

Chodzi o Isoptin SR 120 mg sprzedawany w aptekach w opakowaniach i z ulotkami wyłącznie po bułgarskuPo roku wymiany pism Rzecznik ustalił, że mimo precyzyjnych przepisów zakazujących wprowadzania na rynek lekarstw bez informacji po polsku, takie leki można w Polsce sprzedawać, a żadna z instytucji odpowiedzialnych za obrót lekami nie poczuwa się do odpowiedzialności. Teraz zaś okazało się, że Ministerstwo Zdrowia nie widzi też potrzeby zmiany przepisów.

 

Zaczęło się od informacji o tym, że Do Polski sprowadzono do 2015 r. 20 tys. opakowań Isoptin SR 120 mg bez informacji po polsku. Rzecznik rutynowo poprosił o wyjaśnienie Dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia.

Ten poinformował, że podmiot, który dostał zgodę na wprowadzenie produktu do obrotu na terytorium RP poprosił wszystkich klientów hurtowych, którzy zakupili Isoptin SR 120 mg w opakowaniach w języku bułgarskim, o poinformowanie w odbiorców o dostępności ulotki dla pacjenta w języku polskim pod linkiem internetowym.

Link do wyjaśnienia na stronie, której nie ma

Problem – czego nie zauważyło Ministerstwo – polegał jednak na tym, że link podany przez importera w piśmie do Ministerstwa – nie prowadził do ulotki po polsku, ale do komunikatu Spółki Abbott Laboratories Poland Sp. z o.o. o sprzedaży jej części innemu przedsiębiorstwu. Zawierał też dalsze odesłanie kolejnej strony. Ale i tam nie było tam ulotki Isoptin SR 120 mg dla pacjenta po polsku.

Leki bez ulotek po polsku można sprzedawać tylko w wyjątkowych okolicznościach. – Czy zatem sprawa Isoptin SR 120 mg nie wymaga interwencji ze strony instytucji państwowych? – zapytał RPO.

UOKiK uznał się za organ niewłaściwy

22 lutego 2017 r. zastępca Dyrektora Departamentu Ochrony Interesów Konsumentów w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał się za organ niewłaściwy w sprawie i odesłał Rzecznika do Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej.

Inspekcja Farmaceutyczna też nie jest właściwa

P.o. Głównego Inspektora Farmaceutycznego uznał też, że Główny Inspektor Farmaceutyczny, nie jest tu organem właściwym (24 czerwca 2017 r.).

Sprawą powinien zająć się Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, bo to on ma prawo wydawać zgody na brak ulotek po polsku (w drodze wyjątku opisanego w art. 4 c 2001 r. Prawo farmaceutyczne, tzn. w sytuacji, gdy na rynku brakuje takiego lekarstwa).

Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych nie jest odpowiedzialny

Zdaniem Urzędu sprawa leku po bułgarsku nie jest jednak w jego właściwościach. Bowiem lek pojawił się na rynku bez informacji po polsku mimo, że na rynku go nie brakowało i Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych nie wydawał zgody na lek bez polskiej ulotki zgody.

Minister Zdrowia nie sprawdza wyjaśnień firmy

Jak widać, albo żaden organ nie uznał się za właściwy w tej sprawie, albo nie ma organu właściwego do kontroli dostępności ulotki dla pacjenta w języku polskim dla leków o kategorii dostępności Rp, wprowadzonych do obrotu w trybie art.4 ust.8. Prawa farmaceutycznego.

Minister Zdrowia nie wykazał, jak zweryfikował zapewnienie podmiot wprowadzający lek do obrotu „poprosi wszystkich klientów hurtowych” o poinformowanie odbiorców o dostępności ulotki leku w internecie, a odbiorcy ci, rzeczywiście informację taką przekazali pacjentom.

Strona internetowa nie działała. Pacjenci nie mogli więc zapoznać się z ważnymi informacjami na temat leku. Mogło to być niebezpieczne dla zdrowia i życia pacjentów.

RPO pyta o zmianę przepisów

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zapytał Ministra Zdrowia, czy widzi potrzebę doprecyzowania obowiązujących regulacji, by uniknąć podobnej sytuacji w przyszłości.

18 maja 2018 r. Minister Zdrowia nadesłał identyczną odpowiedź, jak pismo Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia z 23 września 2016 r. W piśmie nie odniósł się on do przedstawionych problemów ani merytorycznego stanowiska w sprawie.

BPK.7013.7.2015

Lasy Państwowe i policja nie rezygnują z karania protestujących przeciw wycince Puszczy Białowieskiej

Data: 2018-05-29
  • Lasy Państwowe i policja nie rezygnują z karania protestujących przeciw wycince Puszczy Białowieskiej
  • To ich odpowiedź na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich, czy nie powinny się wycofać z wniosków o ukaranie - po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Puszczy
  • Działania straży leśnej i policji wobec protestujących nie były dyskryminujące czy uwłaczające, ale adekwatne do okoliczności  - twierdzą ponadto Lasy Państwowe

17 kwietnia 2018 r. - w związku ze skargą Komisji Europejskiej - TS UE uznał, że Polska w sprawie wycinki uchybiła zobowiązaniom wynikających z dyrektywy siedliskowej oraz ptasiej. RPO podkreślał, że Trybunał potwierdził tym samym, iż wycinka drzew w Puszczy była nielegalna, a manifestacje w jej obronie uzasadnione. Miały one bowiem na celu doprowadzenie do przestrzegania prawa przez polskie władze i  powstrzymania Lasów Państwowych od zwiększenia wycinki.

RPO: zakazy wstępu do lasu - niezasadne

Mając ten wyrok na uwadze, należy rozważyć, czy w sprawach toczących się przeciw osobom protestującym, popieranie wniosków o  ukaranie, aktów oskarżenia czy pozwów cywilnych, jest zasadne - pisał 27 kwietnia 2018 r. Rzecznik do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku i komendanta wojewódzkiego policji. Wskazywał, że w kontekście wyroku zakazy wstępu do lasu okazały się niezasadne. Tym samym działania policji i straży leśnej nie miały i nie mają uzasadnionych podstaw prawnych.

Wniosków o ściganie protestujących było wtedy ok. 200. W ocenie Rzecznika nie powinni oni ani być karani, ani narażeni na postępowania sądowe. Policja i straż leśna podejmowały czynności, które uniemożliwiały im korzystanie z wolności zgromadzeń. Podkreślając pokojowy i spontaniczny charakter tych zgromadzeń, RPO zwracał uwagę na nieproporcjonalne użycie środków przymusu bezpośredniego przez strażników leśnych. Stanowisko Rzecznika nie było jednak brane pod uwagę.

W odpowiedziach na pismo z 27 kwietnia i Lasy Państwowe, i policja podtrzymały wcześniejsze stanowiska.

LP: Straż leśna miała obowiązek interwencji

Dyrektor  RDLP w Białymstoku Andrzej Józef Nowak odpisał RPO, że osoby manifestujące w Puszczy Białowieskiej w latach 2016- 2017 przeciw legalnej wycince drzew zignorowały zakaz wstępu do lasu, gdzie wystąpiła degradacja siedlisk, prowadzone były ratunkowe prace gospodarcze i usuwano martwe drzewa stwarzające zagrożenie bezpieczeństwa. Działania tych osób były wykroczeniem, a straż leśna i policja były zobligowane do podjęcia czynności. Ich czynności  nie były ani represyjne, ani dyskryminujące, ani uwłaczające, tylko adekwatne do okoliczności i miały na celu wyłącznie identyfikację osób popełniających wykroczenie - głosi pismo.

Poinformowano w nim, że w przypadku 226 wniosków o ukaranie, skierowanych przez nadleśnictwa Białowieża, Browsk i Hajnówka za naruszenie art. 151, 157 i 161 Kodeksu wykroczeń, zapadło dotychczas 209 wyroków skazujących, w tym niektóre są już prawomocne. - Każda z tych spraw jest odrębna i specyficzna, każda powinna zostać rozstrzygnięta przez niezawisły sąd, który bez wątpienia weźmie pod uwagę wszelkie okoliczności - podkreślił dyr. Nowak.

Według niego większość wniosków dotyczyła naruszenia zakazów wstępu do lasu, które były wprowadzane przez nadleśniczych w pełni zasadnie i legalnie. - W postanowieniu o środku tymczasowym z 20 listopada 2017 r. TS UE sam rekomendował, w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa w Puszczy Białowieskiej, w pierwszej kolejności wprowadzenie zakazów wstępu. W tej mierze wyrok TSUE z 17 kwietnia 2018 r. nic nie zmienił - wskazano w piśmie.

- Nie można pozwolić na to, by dezawuowano ponad 90-letni dorobek Lasów Państwowych i wielu pokoleń leśników - dodał dyrektor RDLP. Oświadczył też: „Lasy Państwowe opiekują się Puszczą Białowieską od blisko 100 lat. Staraniem leśników utworzono Białowieski Park Narodowy, a potem liczne rezerwaty; to oni odnawiali Puszczę po dewastacyjnych wyrębach Niemców, Rosjan (rabunkowo pozyskano wtedy ok. 5 mln. m3 drewna) czy brytyjskiej kompanii The Century European Timber Corporation (pozyskano 1,6 mln. m3 drewna); przywrócili Puszczy, a potem innym polskim lasom, żubra; chronili Puszczę przed różnymi zagrożeniami".

Policja: nasze interwencje były zasadne

Wszystkie działania funkcjonariuszy policji  wynikały z obowiązków, jakie nakładała na nich ustawa o policji - napisał w odpowiedzi RPO komendant wojewódzki z Białegostoku nadinsp. Daniel Kołnierowicz.

Jego zdaniem przytoczone w piśmie RPO przykłady orzeczeń sądu w Hajnówce - w których obwinieni zostali uznani za winnych, lecz sąd odstąpił od wymierzenia kary lub uznał, że działali w stanie wyższej konieczności, a także wymierzenie grzywien - świadczą, że podjęcie interwencji w tych przypadkach było zasadne, a zachowania protestujących wypełniały znamiona czynów zabronionych.

- W Polsce obowiązuje system prawa stanowionego, w którym rozstrzygnięcia sądu nie mają mocy wiążącej dla późniejszych rozstrzygnięć. Dlatego w ocenie policji tylko sąd ma kompetencje do podejmowania ostatecznych decyzji w pozostałych do rozpatrzenia przypadkach dotyczących protestów w Puszczy Białowieskiej, w szczególności, że dotyczą tak istotnych kwestii jak wolności gwarantowane Konstytucją RP - głosi pismo.

Działania Rzecznika

Rzecznik wielokrotnie występował do policji i Lasów Państwowych w sprawie protestów. 

Sąd Rejonowy w  Bielsku Podlaskim Wydział Zamiejscowy w Hajnówce 22 listopada 2017 r. uznał manifestujących za winnych, lecz odstąpił od wymierzenia kary. W wyroku z 10 stycznia 2018 r. uniewinnił zaś protestujących i stwierdził, że w sprawie działań Lasów Państwowych społeczeństwo zostało pozbawione dostępu do sądownictwa, co okazało się istotne dla uznania, że obwinieni działali w warunkach stanu wyższej konieczności. Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim wydał 82 wyroki skazujące na grzywny od 70 do 300 zł (wyroki nie są prawomocne). Dużo spraw jest wciąż w toku.

Rzecznik przygotowuje kompleksowy raport w sprawie wolności zgromadzeń w Polsce.

W połowie maja Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Środowiska  o pilne działania w celu wykonania wyroku Trybunału i doprowadzenia do stanu zgodności z prawem unijnym.

VII.613.4.2017

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę interwencji funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej wobec protestujących w gmachu Sejmu 24 maja 2018 r.

Data: 2018-05-25
  • Rzecznik chce sprawdzić, czy interwencja Straży Marszałkowskiej wobec protestujących była proporcjonalna i adekwatna do zagrożenia 
  • Chce ustalić m.in., jaka konkretnie była podstawa prawna działania strażników (przedstawiciele państwa mogą stosować przymus bezpośredni w precyzyjnie opisanych prawem sytuacjach)
  • Dlaczego w interwencji wziął udział nieumundurowany pracownik Kancelarii Sejmu, który także stosował środki przymusu bezpośredniego

Z dostępnych relacji medialnych wynika, że do czynności funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej doszło, gdy opiekunowie osób z niepełnosprawnościami usiłowali wywiesić przez okno baner informujący o trwającym proteście. Strażnicy w celu, jak się wydaje, uniemożliwienia im tego, użyli środków przymusu bezpośredniego.

Wśród osób usiłujących zapobiec wywieszeniu transparentu był nieumundurowany mężczyzna – jak wynika z przekazów medialnych, pracownik Kancelarii Sejmu RP - który również stosował przemoc wobec protestujących. Przynajmniej jedna z opiekunek odniosła obrażenia.

Rzecznikowi chodzi o sprawdzenie, czy działania Straży Marszałkowskiej zostały przeprowadzone w sposób proporcjonalny i adekwatny do rzeczywistego zagrożenia; czy konieczne było użycie środków przymusu bezpośredniego; czy zapewniono protestującym pomoc lekarza, w tym badania obdukcyjne po zdarzeniu, a nadto jaką rolę odegrał wspomniany nieumundurowany mężczyzna i czy posiadał on uprawnienia do użycia środków przymusu bezpośredniego.

Zastępczyni RPO ds. równego traktowania Sylwia Spurek zwróciła się do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o polecenie zbadania i wyjaśnienia okoliczności interwencji.  Poprosiła też o informacje:

  • które z zadań wyszczególnionych w art. 2 ust. 1 ustawy z dnia z dnia 26 stycznia 2018 r. o Straży Marszałkowskiej (Dz. U. poz. 729) realizowali jej funkcjonariusze podczas interwencji;
  • czy czynności te miały na celu zapobieżenie przestępstwom przeciwko ochranianym przez Straż Marszałkowską osobom i obiektom, jeśli tak – jakie były to przestępstwa;
  • czy, a jeśli tak, to jakie zagrożenie dla osób ochranianych oraz bezpieczeństwa terenów, obiektów i urządzeń objętych ochroną Straży Marszałkowskiej powodowały działania osób protestujących, usiłujących wywiesić baner;
  • które z okoliczności wymienionych w art. 11 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej (Dz. U. z 2017 r. poz. 1120 z późn. zm.) uzasadniały użycie przez funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej środków przymusu bezpośredniego;
  • czy funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej, przed przystąpieniem do interwencji dopełnili obowiązków wynikających z art. 13 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy o Straży Marszałkowskiej;
  • czy użycie siły fizycznej wobec opiekunek osób z niepełnosprawnościami było niezbędne do osiągnięcia celu interwencji.

II.519.501.2018.

II Bieg Konstytucji w Skarżysku Kamiennej tylko dla obywateli polskich. Rzecznik interweniuje

Data: 2018-05-22

Chodzi o bieg z 3 maja 2018 roku w Skarżysku-Kamiennej pod patronem Prezydenta Miasta. W regulaminie biegu pojawił się zapis, że mogą w nim wziąć udział tylko osoby narodowości polskiej. Taki zapis, zdaniem Rzecznika, mógł naruszyć zasadę równego traktowania. Dlatego Rzecznik poprosił Prezydenta Miasta, aby wyjaśnił, dlaczego tak brzmi regulamin i czy zapis ten został zmieniony.

Po interwencji Rzecznika zapis regulaminu imprezy, dotyczący nagradzania zmieniono w ten sposób, że w biegu mogły mogli pobiec „uczestnicy posiadający obywatelstwo polskie”.

Rzecznik ponownie napisał do Prezydenta Miasta Skarżyska-Kamiennej, prosząc o zorganizowanie II Biegu Konstytucji z poszanowaniem zasady równego traktowania.

Rzecznik wyraźnie wskazał, że takie zapisy łamią zasadę równego traktowania, której przestrzeganie Konstytucja RP nakazuje władzy publicznej. Współorganizatorem imprezy był Urząd Miasta, a Prezydent Miasta objął ją patronatem. Rzecznik podkreślił też, jak ważne jest przeciwdziałanie coraz częstszym aktom agresji o podłożu ksenofobicznym, rasistowskim i antysemickim.

2 maja 2018 r. zastępca Prezydenta Miasta odpowiedział Rzecznikowi, że z uwagi na zbliżający się termin Biegu, zmiana zapisów regulaminu nie było możliwa. Wziął on jednak pod uwagę sugestie Rzecznika i podjął działania mające na celu uhonorowanie i nagrodzenie pucharami zawodników bez obywatelstwa polskiego, a biorących udział w biegu. Zapewnił też, że organizując kolejną edycję Biegu Konstytucji w przyszłym roku, organizatorzy dołożą wszelkich starań, aby regulamin został zmieniony, zgodnie z przedstawionymi przez Rzecznika uwagami.

Rzecznik nie zakończył na tym sprawy. Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach będzie monitorować organizację przyszłorocznego Biegu Konstytucji pod kątem poszanowania zasady równego traktowania.

BPK.814.1.2018

Dlaczego protestujące w Sejmie osoby z niepełnosprawnościami dostały zakaz wychodzenia na zewnątrz budynku? Rzecznik apeluje do Marszałka Sejmu

Data: 2018-05-18
  • Dlaczego protestujące w Sejmie osoby z niepełnosprawnościami dostały zakaz wychodzenia na zewnątrz budynku? Rzecznik apeluje do Marszałka Sejmu
  • Zakaz spacerów szkodzi zdrowiu osób z niepełnosprawnościami

RPO apeluje do marszałka Marka Kuchcińskiego o bardziej otwarte podejście do protestujących oraz o respektowanie ich wolności

Podczas ostatniego spotkania z protestującymi do Rzecznika dotarła wiadomość o wprowadzeniu przez Marszałka wobec osób protestujących, w tym panów Jakuba Hartwicha i Adriana Glinki, zakazu opuszczania budynku sejmowego. Decyzję tę, jak donoszą media, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka tłumaczy faktem, że ostatnie spacery protestujących poza budynkiem Sejmu nie wynikały z kwestii zdrowotnych, lecz związane były z ich udziałem w konferencji prasowej.

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich decyzja zakazująca osobom z niepełnosprawnościami opuszczania budynku Sejmu może negatywnie wpływać na stan ich zdrowia. Spacery poza budynkiem, w którym osoby te przebywają, mają dla nich znaczenie terapeutyczne. Tym samym zapewnienie możliwości realizowania takiej aktywności jest niezbędne do zachowania możliwie najwyższego stopnia sprawności fizycznej.

Występując w imieniu Rzecznika, jego zastępczyni ds. równego traktowania dr Sylwia Spurek zwróciła się do marszałka Kuchcińskiego z apelem o bardziej otwarte podejście do protestujących oraz o respektowanie ich wolności (XI.071.10.2018).

Warto wiedzieć, że: 

  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest w Polsce niezależnym organem stojącym na straży wolności i praw człowieka i obywatela. Do jego zadań należy monitorowanie wdrażanie Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych (Dz. U. z 2012, poz. 1169). Z tego powodu  od początku z uwagą śledzi przebieg prowadzonego w Sejmie od 18 kwietnia 2018 r. protestu osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców

  • Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podkreślał potrzebę poprawy sytuacji osób z niepełnosprawnościami w Polsce. Chodzi o wprowadzenie systemowych rozwiązań, które umożliwiłyby tym osobom prowadzenie niezależnego życia

  • Rzecznik, monitorując prowadzoną debatę publiczną oraz zmiany legislacyjne będące konsekwencją podjętego protestu, pozostaje jednocześnie w gotowości do współpracy poprzez wskazywanie standardów ochrony praw człowieka osób z niepełnosprawnościami, które powinny być odzwierciedlone w przyjmowanych regulacjach prawnych.

 

Zasiłek rodzinny do zwrotu z dużymi odsetkami

Data: 2018-05-17

Interesantka pobierała zasiłek rodzinny na swoją córkę. W rok po przyznaniu prawa do tego zasiłku otrzymała decyzję o nienależnie pobranym świadczeniu. W piśmie skierowanym do wiadomości Rzecznika, podaje ona, że wniosek o przyznanie zasiłku rodzinnego powinien być zweryfikowany w trakcie postępowania wyjaśniającego, a obecnie przez błąd urzędnika zmuszona jest zwrócić świadczenie wraz z wysokimi odsetkami. Sprawa pozostaje w toku, Rzecznik oczekuje na odpowiedź Ośrodka Pomocy Społecznej.

BPK.7064.2.2018

 

Skazana mama 3-letniej córeczki może się nią opiekować. Udana interwencja Rzecznika.

Data: 2018-05-17

BPW.510.8.2017

Matka 3-letniej dziewczynki, została skazana na karę pozbawienia wolności bez zawieszenia. Poprosiła ona sąd o odroczenie wykonania kary. Córeczka skazanej jest przewlekle chora, a skazana jest jej jedynym opiekunem faktycznym. Jednak sąd nie przychylił się do jej wniosku.

Dzięki interwencji Rzecznika sąd uwzględnił wniosek skazanej o udzielenie przerwy w karze z powodu sprawowania opieki nad małoletnim dzieckiem. Przychylił się także do jej wniosku o wykonywanie kary w zakładzie karnym, przy którym funkcjonuje Dom Matki i Dziecka. 

Dodatkowo, badając sprawę, Rzecznik zauważył, że sąd wykonujący karę czekał aż 6 tygodni z zawiadomieniem sądu opiekuńczego o konieczności ustanowienia opieki nad dzieckiem (art. 17 kkw). A już 5 dni po wysłaniu zawiadomienia (tj. 2 dni po doręczeniu sądowi opiekuńczemu) skierowano do jednostki Policji nakaz doprowadzenia skazanej do odbycia kary. Nie było więc możliwe, aby w tak krótkim czasie sąd opiekuńczy zapewnił właściwą opiekę nad dzieckiem.

Dlatego Rzecznik poprosił prezesa sądu, w którym wydano wyrok skazujący, aby uczulił sędziów na konieczność sprawnego przekazywania wiadomości sądowi opiekuńczemu. Prezes sądu nie podzielił stanowiska Rzecznika. Powołał się przy tym na ustawowe uprawnienia sądu opiekuńczego do podejmowania niezwłocznych działań w trybie pilnym. Zdaniem prezesa sądu eliminuje to problem zbyt późnego informowania sądów opiekuńczych o skazaniu rodzica na karę pozbawienia wolności. Prezes sądu zasygnalizował jednak omawiany problem prezesom podległych sądów rejonowych i podkreślił, że sąd powinien podejmować efektywne działania niezbędne dla zapewnienia właściwej opieki nad dziećmi osób kierowanych do odbycia kary pozbawienia wolności.

 

Marsz narodowców w Katowicach. Rzecznik podejmuje sprawę.BPK.519.32.2018

Data: 2018-05-17
BPK.519.32.2018 18
 
10 maja Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę wydarzeń z 6 maja związanych z przemarszem Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu Narodowego przez centrum Katowic. Marsz nie doszedł do skutku, gdyż został zakłócony przez kontrmanifestację. Demonstrację rozwiązano z interwencji Prezydenta Katowic, policja użyła siły i gazu, zatrzymano kilka osób.

RPO podjął sprawę interwencji policji na konferencji naukowej

Data: 2018-05-16
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości co zgodności z prawem interwencji policji podczas konferencji naukowej pt. „Karol Marks: 2018”
  • Uczestnicy konferencji korzystali z konstytucyjnej wolności nauki – podkreśla RPO, który zwrócił się o wyjaśnienia do policji i prokuratury

Biuro RPO skierowało pismo w tej sprawie do Prokuratora Rejonowego w Gryficach oraz komendanta powiatowego policji w tym mieście.

Pismo powołuje się na doniesienia mediów o interwencji funkcjonariuszy policji podczas konferencji naukowej „Karol Marks: 2018” w  Pobierowie. Policjanci mieli poinformować, że ich obecność jest  spowodowana koniecznością sprawdzenia, czy konferencja nie ma charakteru działalności antynarodowej bądź czy nie stanowi propagowania praktyk totalitarnych.

Funkcjonariusze podczas interwencji fotografowali wystawione publicznie egzemplarze czasopism naukowych, pytali uczestników o przebieg konferencji, a także spisali dane jednego z organizatorów wydarzenia, pracownika naukowego Instytutu Filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim.

Działania policji budzą wątpliwości Rzecznika co do ich zgodności z prawem. Uczestnicy konferencji naukowej, wygłaszając wystąpienia i biorąc udział w konferencyjnych dyskusjach, korzystali z konstytucyjnej wolności nauki (art. 73 Konstytucji RP), rozumianej jako „wolność wyboru problematyki, wolność wyboru metody rozwiązania, a przede wszystkim wolność myśli i wolność głoszonego słowa”.

Działalność naukowa zmierzać winna do zgłębienia prawdy, tj. do „ustalenia obiektywnie weryfikowalnego opisu rzeczywistości”. Weryfikacja stawianych tez powinna zaś odbywać się przede wszystkim w drodze otwartego dyskursu naukowego, np. podczas konferencji naukowych, takich jak ta  w Pobierowie.

VII.7033.15.2018

Rekomendacje po wizytacji ekspertów Biura RPO w ośrodku w Gostyninie

Data: 2018-05-08
  • Kilkanaście rekomendacji - to efekt wizytacji ekspertów RPO w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie
  • Za ograniczanie praw pacjentów uznano m.in. kontrole wszystkich wysyłanych do nich listów, zakazywanie zakupów lub udziału w zajęciach sportowych 
  • Ośrodek nie jest właściwym miejscem dla osób chorujących psychicznie - powinni oni być w szpitalu psychiatrycznym. Tymczasem w ośrodku przebywa osoba cierpiąca na schizofrenię

W marcu 2018 r. pracownicy Biura RPO przeprowadzili kolejną wizytację ośrodka w Gostyninie. Na mocy specjalnej ustawy z 2013 r. są tam bezterminowo pozbawiane wolności - już jako pacjenci - osoby po obyciu kar za najcięższe przestępstwa seksualne, które nadal mogą stwarzać zagrożenie. O umieszczeniu ich w ośrodku decyduje sąd cywilny w postępowaniu nieprocesowym. Ośrodek, gdzie osoby te są poddawane terapii, funkcjonuje jako podmiot leczniczy, podlegający Ministrowi Zdrowia. Jego działalność reguluje rozporządzenie Ministra Zdrowia z 6 stycznia 2014 r.  

Warunki bytowe

Podczas wizytacji w ośrodku przebywało 49 pacjentów (jego pojemność określono na 60 osób).  W oddziale I przebywało 17 pacjentów (w tym jedyna kobieta, 25-latka chorująca na schizofrenię), w oddziale II - 20, a w oddziale III - 12 W oddziale III są trzy sale czteroosobowe. Jest to niezgodne z rozporządzeniem ministra, które stanowi że mają być tam sale nie większe niż dwuosobowe.

W pokojach nie ma sanitariatów. Pokoje są otwarte, pacjenci mogą się swobodnie poruszać w obrębie oddziału. W łaźni są 2 stanowiska prysznicowe, z których pacjenci mogą  korzystać tylko pojedynczo. W łaźni zawieszone są lustra, z których odbity obraz z kabin prysznicowych umożliwia podgląd intymnych części ciała, pomimo aktywnej funkcji maskowania tych stref w samych kabinach.

Na oddziale znajduje się m.in. sala do spotkań terapeutycznych, świetlica w której pacjenci spędzają wolny czas oraz kuchnia i wspólna dla personelu i pacjentów stołówka. W pokoju terapii zajęciowej umiejscowiony został infokiosk z dostępem do stron internetowych RPO, Rzecznika Praw Pacjenta, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Internetowego Systemu Aktów Prawnych oraz laptop (bez dostępu do internetu), przeznaczony także do gier lub zgrywania muzyki.

Ośrodek jest monitorowany. Obraz jest przekazywany z funkcją maskowania stref intymnych. Nagrania z monitoringu zawierają tylko wizję, bez fonii. W przypadku rejestrowania stosowania przymusu bezpośredniego lub zarzutów wskazujących na niewłaściwe zachowanie personelu, nagranie wraz z fonią jest szczególnie ważne, gdyż sama wizja nie oddaje całości sytuacji.

Personel ośrodka

Ośrodek zatrudnia 272 osoby. Jest wśród nich: 5 lekarzy, 11 psychologów, 32 pracowników administracji, 36 pielęgniarek, 58 sanitariuszy i salowych, 5 sekretarzy medycznych, 4 pracowników socjalnych, 15 terapeutów zajęciowych, 99 pracowników ochrony i 7 pracowników gospodarczych lub konserwatorów.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra, liczebność poszczególnych kategorii personelu - przypadających na 10 pacjentów - wynosi co najmniej: 1 psychiatra, 6 psychologów, 14 pielęgniarek, 7 terapeutów zajęciowych. Przy 50 pacjentach ośrodek powinien zatem zatrudniać:  5 psychiatrów, 30 psychologów, 70 pielęgniarek, 35 terapeutów zajęciowych.

Prowadzi to do wniosku, że w placówce występują rażące niedobory personelu mającego bezpośredni kontakt z pacjentami. Można jednak postawić pytanie czy tak duża obsada etatowa, w stosunku do liczby pacjentów, jest konieczna.

Środki przymusu bezpośredniego

W ośrodku są pomieszczenia, w których stosuje się środki przymusu bezpośredniego w postaci założenia pasów obezwładniających. Od poprzedniej wizytacji w czerwcu 2017 r., przymus bezpośredni w postaci przytrzymania, przymusowego zastosowania produktów leczniczych, czy pasów obezwładniających, był stosowany 40 razy wobec 5 pacjentów. Najczęściej przymus bezpośredni stosowany był wobec jedynej w ośrodku kobiety – 28 razy (27 razy pasy obezwładniające i raz przytrzymanie połączone z przymusowym zastosowaniem produktu leczniczego).

Przymus bezpośredni w postaci kajdanek jest stosowany wobec pacjentów przy każdorazowym opuszczaniu budynku.

Z dokumentacji i rozmów z pacjentami wynika, że stosowanie przymusu bezpośredniego było zgodne z ustawą. Pacjenci byli poinformowani o konieczności przymusu, który stosowano w sytuacjach zagrożenia dla zdrowia i życia (stan pobudzenia, agresji czynnej, formułowanie gróźb, podejmowanie prób samobójczych, samookaleczanie się, niszczenie przedmiotów).

Najdłuższy czas unieruchomienia trwał 9 godzin i 31 minut. Stosowanie tego środka było przedłużane, zgodnie z ustawą, na okresy nie dłuższe niż 6 godzinne. Z karty unieruchomienia jednego z pacjentów wynika, iż jego częściowe uwolnienie nastąpiło dopiero po 6 godzinach i 25 minutach - według ustawy powinno to następować nie rzadziej niż co 4 godziny. Brak częściowego albo całkowitego uwolnienia, nie rzadziej niż co 4 godziny, miał również miejsce  wobec kobiety. Analiza wykazała brak oceny zasadności stosowania przymusu bezpośredniego przez dyrektora ośrodka.

Opieka medyczna

Pacjentom udzielane są świadczenia zdrowotne zgodnie z ich potrzebami.  Niektórzy otrzymują leki, np. na obniżenie popędu seksualnego. Konsultacje medyczne częściowo odbywają się w ośrodku, który zatrudnia lekarza-internistę. Konsultacje stomatologiczne, chirurgiczne i inne odbywają się poza placówką - wtedy pacjent jest transportowany pod eskortą pracowników ochrony. W zależności od potrzeb i deklaracji, pacjenci korzystają z psychoterapii, terapii seksuologicznej czy zajęciowej.

Dokumentacja medyczna zawiera także opinie o stanie zdrowia sporządzone przez psychiatrę oraz psychologa, w okresie co 6 miesięcy, kierowane do sądu (opinie okresowe). Obejmują one analizę skuteczności dotychczasowego postępowania terapeutycznego wobec osoby umieszczonej w KOZZD oraz określenie prawdopodobieństwa popełnienia czynu zabronionego ponownie.

Do sądu skierowano opinie w sprawie 4 osób, u których stwierdzono zmniejszenie prawdopodobieństwa ponownego popełnienia przestępstwa. Dyrektor ośrodka wnosił o ich zwolnienie. Sąd za każdym razem - nie zważając na opinie specjalistów, którzy pracują w ośrodku - powoływał dodatkowych biegłych. W przeciwieństwie do lekarzy z ośrodka, nie widzieli oni podstaw do zwolnienia tych pacjentów.

Dotychczas z ośrodka wypisano jednego pacjenta, który trafił do szpitala dla nerwowo i psychicznie chorych (na co wyraził zgodę).

W ośrodku znajduje się jedna osoba z rozpoznaniem choroby psychicznej, 25-latka chorująca na schizofrenię.  Jako jedyna kobieta w ośrodku, przebywa ona w sali jednoosobowej, z zapleczem sanitarnym. Pracownikowi Biura RPO powiedziała, że na nic się nie skarży.  Jak wynika z jej relacji, aby nie prowokować mężczyzn, stara się nie zakładać obcisłych ubrań, nosi luźne bluzki zapinane pod szyję i porozciągane bluzy.

Kobieta nie wyrażała pretensji z powodu częstego stosowania wobec niej środków przymusu bezpośredniego, zwłaszcza unieruchomienia.. Mówiła, że  sama prosi o to lekarza, przeczuwając, że może dojść z jej strony do zachowań  agresywnych lub prób samobójczych. Przyznała, że czasem atakuje wszystko, a sprowokować ją do tego może nawet smutna muzyka.

Skargi pacjentów

Wizytatorzy przeprowadzili rozmowy z 37 pacjentami ośrodka – w warunkach uniemożliwiających zapoznanie się z ich treścią przez pracowników ochrony, ale w zasięgu ich wzroku.

Niektórzy pacjenci kwestionowali konstytucyjność ustawy i zasadność swojej izolacji.

Opowiadali się za możliwością uzyskiwania przepustek. Były dwa przypadki  wniosków do sądu o przepustkę w celu spotkania się z ciężko chorym bliskim  lub udziału w pogrzebie ojca. Sąd nie zgodził się na to z „braku podstawy prawnej”.

Pacjenci podali, że tylko raz udało im się spotkać z dyrektorem ośrodka, który miał im wtedy powiedzieć, iż „nie mają tutaj żadnych praw”. Niezadowolenie wzbudziła jego decyzja zakazująca zakupów z własnych środków finansowych. Było to powodem zbiorowej głodówki pacjentów, którzy wskazywali na odpowiedzialność zbiorową za przewinienia dwóch osób. Po rozmowach z pacjentami dyrektor zapewnił o ponownym umożliwieniu zakupów, których nowa forma ma zostać dopiero ustalona. 

Wszyscy pacjenci mają własne pieniądze, pochodzące ze świadczeń emerytalno–rentowych lub zapomóg celowych. 

Według pacjentów, zasady widzeń nie sprzyjają podtrzymywaniu kontaktu z rodziną. W trakcie widzenia, które trwa do 2 godzin, pracownik ochrony przebywa w pokoju widzeń; nie pozwala np. na kontakt fizyczny z osobami z zewnątrz. Dziecku jednemu z pacjentów odebrano przywieziony tort i baloniki.

Zarzuty dotyczyły też krótkiego czasu spaceru - 1 godzina dziennie (w święta i weekendy – 1,5 godziny).

W ośrodku stosuje się kary w postaci zabierania telefonów komórkowych, czajników, uniemożliwienia korzystania z zajęć sportowych, e-kiosku oraz zakazu realizowania zakupów. Pacjent nie jest informowany, na jaki czas go ukarano.

Pacjenci twierdzili, że rozmowy z telefonu dostępnego na oddziale są nagrywane; jeden wskazał, iż rozmowa została mu przerwana. Skargi pacjentów dotyczyły również zasad korzystania z prywatnych telefonów komórkowych, z których rozmowy mogą być toczone wyłącznie w sali pacjenta.

Listy do pacjentów podlegają kontroli pielęgniarki koordynującej.  Korespondencja nie może podlegać takiej kontroli, gdyż ustawa tego nie przewiduje.

Pacjenci narzekali też na personel ośrodka. Twierdzili m.in., że czują się przez nich osaczeni, gdyż chodzą za nimi „krok w krok” - mimo że wszystkie pomieszczenia są monitorowane. Zgłaszali obawy, że personel może  nagrywać ich zachowania na telefony komórkowe.

Rekomendacje z wizytacji

  • zaleca się przegląd  regulaminów wewnętrznych ośrodka. Nie mogą one ograniczać praw wynikających z Konstytucji, jeżeli nie przewiduje tego ustawa;

  • wszystkie kamery w ośrodku powinny mieć możliwość nagrywania także i dźwięku. Ułatwiłoby to weryfikację zarzutów pacjentów wobec personelu oraz siebie nawzajem. Zaleca się zwłaszcza rejestrację fonii podczas stosowania środków przymusu bezpośredniego;

  • należy bezwzględnie przestrzegać przepisu ustawy o krótkotrwałym częściowym albo całkowitym uwolnieniu osoby od pasów lub kaftana bezpieczeństwa - nie rzadziej niż co 4 godziny;

  • w trakcie spotkania pełnomocnika z pacjentem w sali widzeń kamery powinny być przesłaniane. Do tych spotkań powinno dochodzić w oddzielnym pomieszczeniu - bez nadzoru kamer i obecności funkcjonariuszy ochrony którzy pozostawaliby przed wejściem lub w dyżurce;

  • nie powinno być różnic pod względem różnych aspektów życia między poszczególnymi oddziałami ośrodka. Na jednym pacjenci mogą np. spożywać posiłki w swojej sali, co na innych oddziałach jest niemożliwe;

  • należy kontynuować działania w celu umieszczenia osób chorych psychicznie w szpitalu psychiatrycznym. Ośrodek nie jest dla nich właściwym miejscem;

  • warto ponownie rozważyć możliwość wydłużenia pobytu pacjentów na świeżym powietrzu. Mógłby on być zdecydowanie dłuższy w soboty i niedziele, kiedy terapie nie są prowadzone;

  • warto rozważyć zapewnienie pacjentom możliwość korzystania z własnych laptopów (bez internetu) i dostępu do komunikatora Skype pod nadzorem;

  • należy ocenić, czy aktualna liczba personelu ośrodku jest odpowiednia - w kontekście rozporządzenia Ministra Zdrowia i  faktycznych potrzeb;

  • zaleca się takie zorganizowanie depozytu, aby pacjenci mogli oddawać do niego swoje rzeczy. Dziś trzymają je w pokojach, gdzie szafek jest niewiele;

  •  należy bezwzględnie przestrzegać przepisów ws. udostępniania dokumentacji medycznej pacjentom oraz sporządzania ich kopii;

  • zaleca się wyznaczenie dnia przyjmowania pacjentów przez dyrektora ośrodka na rozmowy indywidualne.

IX.517.1702.2017

RPO napisał do premiera ws. „porozumienia” rządu z przedstawicielami środowiska osób z niepełnosprawnościami oraz realizacji uchwały Krajowej Rady Konsultacyjnej ws. systemowych rozwiązań na rzecz niezależnego życia osób z niepełnosprawnościami

Data: 2018-04-25
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony kontrowersjami, jakie pojawiły się w związku ze sposobem wypracowania „porozumienia” pomiędzy Radą Ministrów a przedstawicielami środowiska osób z niepełnosprawnościami
  • Rozwiązania „porozumienia”, określające priorytety działań państwa w celu ochrony praw osób z niepełnosprawnościami, należy ocenić jako krok naprzód w zapewnieniu im niezbędnego wsparcia
  • Adam Bodnar uznaje jednak, że są one niewystarczające, zwłaszcza iż wypracowano je bez udziału przedstawicieli osób protestujących w Sejmie
  • Rzecznik pyta, dlaczego w komunikatach rządu brak informacji o uchwale Krajowej Rady Konsultacyjnej ws. systemowych rozwiązań na rzecz prowadzenia przez osoby z niepełnosprawnościami niezależnego życia. Uchwała zawiera 7 celów horyzontalnych i 14 szczegółowych rozwiązań, które należy wdrożyć
  • RPO zwraca uwagę, że członkowie KRK publicznie podkreślają, że uchwałę i porozumienie należy traktować łącznie

RPO napisał w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego. Zwrócił się do niego m.in., aby osoby z niepełnosprawnościami miały możliwość aktywnego udziału w podejmowaniu decyzji w zakresie polityk i programów - zwłaszcza tych, które dotyczą ich bezpośrednio.

W swym piśmie Adam Bodnar podkreśla, że zabiera głos jako Rzecznik Praw Obywatelskich,  który szczególną uwagę poświęca zapewnieniu osobom z niepełnosprawnościami prawa do godnego i niezależnego życia. Przywołał art. 69 Konstytucji, który przewiduje obowiązki państwa w udzielaniu osobom z niepełnosprawnościami pomocy w zabezpieczaniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej. Przypomniał, że ratyfikując Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych, Polska uznała ich prawa do odpowiednich warunków życia, ich stałego polepszania i zobowiązała się do zagwarantowania tych praw bez dyskryminacji. RPO pełni w Polsce rolę niezależnego organu monitorującego wdrażanie Konwencji.

Dlatego Rzecznik czuje się zobowiązany do zabrania głosu w sprawie aktualnej sytuacji, wiążącej się z brakiem odpowiedniego wsparcia dla  osób z niepełnosprawnościami.

„Moje zaniepokojenie budzą kontrowersje, jakie pojawiły się w związku ze sposobem wypracowania „porozumienia” pomiędzy Radą Ministrów a przedstawicielami środowiska osób z niepełnosprawnościami, określającego priorytetowe kierunki działań państwa w celu ochrony praw osób z niepełnosprawnościami” – napisał RPO. Ujęte w „porozumieniu” rozwiązania należy ocenić jako krok naprzód w zapewnieniu osobom z niepełnosprawnościami niezbędnego wsparcia. Wydają się one jednak być niewystarczające – w szczególności w obliczu faktu, że zostały wypracowane bez udziału przedstawicieli osób protestujących w Sejmie.

Według Rzecznika pozostaje to w sprzeczności z zaleceniem Konwencji zapewnienia osobom z niepełnosprawnościami możliwości aktywnego udziału w procesie decyzyjnym, zwłaszcza kwestii dotyczących ich bezpośrednio. W związku z tym istniała potrzeba przeprowadzenia szerszych konsultacji treści projektowanych uzgodnień niż to zostało w praktyce zrealizowane. RPO podziela także zastrzeżenia co do czasu opracowania i przyjęcia wyżej wskazanych postulatów – w momencie trwającego w Sejmie protestu.

Adam Bodnar zwraca uwagę, że 24 kwietnia 2018 r., podczas posiedzenia Krajowej Rady Konsultacyjnej - będącej organem opiniodawczo-doradczym Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych - została podjęta także uchwała w sprawie systemowych rozwiązań na rzecz prowadzenia przez osoby z niepełnosprawnościami niezależnego życia. Wskazuje ona cele i odnoszące się do nich działania, które mają zapewnić tym osobom godne i niezależne życie, przy adekwatnym wsparciu ze strony władzy publicznej.

Za bardzo istotne Rzecznik uznaje stanowisko członków Rady, że oba te dokumenty, tj. uchwałę i „porozumienie”, należy traktować łącznie jako wzajemnie uzupełniające się. Rzecznik od dawna wskazuje bowiem na konieczność przyjęcia całościowej polityki publicznej dotyczącej wsparcia osób z niepełnosprawnościami. Pozytywnie ocenia, że wiele z niezbędnych jej elementów uwzględniono w tej uchwale, przyjętej z udziałem przedstawicieli rządu. RPO wyraża nadzieję, że organy państwa podejmą dalsze działania w celu ich urzeczywistnienia.

Rzecznik przypomina swe rekomendacje w tej sprawie. Zawarte były m. in. w sprawozdaniach RPO  dla Komitetu Praw Osób z Niepełnosprawnościami, licznych wystąpieniach generalnych i raportach. Przywołał też apel RPO i 54 organizacji społecznych w sprawie deinstytucjonalizacji systemu wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami z 20 listopada 2017 r. czy apel RPO i 170 organizacji społecznych ws. ratyfikacji Protokołu fakultatywnego do Konwencji z 21 stycznia 2016 r. 

Jednocześnie RPO wyraża zaniepokojenie, że przyjęty przez Radę Ministrów sposób komunikacji, tj. z pominięciem informacji o podjęciu powyższej uchwały, wprowadza w błąd opinię publiczną. Wydawać się bowiem może, że jedynym efektem posiedzenia Krajowej Rady Konsultacyjnej było podpisanie „porozumienia”, co może ograniczyć zakres realizowanych przez Radę Ministrów zobowiązań jedynie do tych zawartych w „porozumieniu”.

Tymczasem, według relacji członków KRK, w „porozumieniu” zawarto  rozwiązania, których wprowadzenie jest możliwe w trybie natychmiastowym. Uchwała natomiast zawiera istotne rozwiązania  systemowe, możliwe do wdrożenia po przeprowadzeniu odpowiednich prac legislacyjnych.

W związku z tym RPO zwraca się do premiera o pilne przedstawienie planu działań Rady Ministrów zmierzających do realizacji postanowień uchwały KRK. Podkreśla też znaczenie jej punktu 3. -  wprowadzenia systemu świadczeń finansowych, który kompensowałby koszty niepełnosprawności i wspierałby aktywność osób z niepełnosprawnościami, jej celów horyzontalnych i pozostałych 14 szczegółowych postulatów.

Realizacja tego punktu stanowiłaby odpowiedź na jeden z dwóch najważniejszych postulatów osób protestujących w Sejmie, dotyczący wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego.

Prace nad nowym systemem powinny także uwzględniać wielokrotnie podnoszone przez RPO kwestie, takie jak:

  • wykonanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 21 października 2014 r. (sygn. akt K 38/13) w celu przywrócenia równego traktowania opiekunów osób niepełnosprawnych,
  • wyeliminowanie ograniczeń w dostępie do świadczeń opiekuńczych i stworzenie możliwości wyboru korzystniejszego świadczenia w przypadku zbiegu prawa do świadczenia opiekuńczego i świadczeń emerytalno-rentowych,
  • wyeliminowanie ograniczenia w dostępie do świadczeń opiekuńczych osób nieobciążonych obowiązkiem alimentacyjnym,
  • doprecyzowanie uprawnienia do świadczenia pielęgnacyjnego rodzica ze znacznym stopniem niepełnosprawności.

RPO przyjmuje do wiadomości przedstawiane przez media wypowiedzi członków KRK, wskazujące na potrzebę wypracowania optymalnego rozwiązania w zakresie kompensacji kosztów niepełnosprawności dla wszystkich osób z niepełnosprawnościami. Zdając sobie sprawę z trudnej sytuacji osób z niepełnosprawnościami, które potrzebują intensywnego wsparcia, jak również ich rodzin, Rzecznik wskazuje na konieczność szybkiego przyjęcia rozwiązań w tym zakresie.

Adam Bodnar poddaje też pod rozwagę premiera możliwość przyjęcia rozwiązań przejściowych co do instrumentów finansowych dedykowanych osobom z niepełnosprawnościami potrzebujących intensywnego wsparcia, funkcjonujących aż do momentu wdrożenia kompleksowego systemu.

„Jako Rzecznik Praw Obywatelskich i organ monitorujący wdrażanie Konwencji liczę, że aktualna sytuacja może stanowić pozytywny przełom w zakresie działań państwa na rzecz praw osób niepełnosprawnych. Ufam, że w tych ramach wykorzystane będą rekomendacje RPO” – głosi list Adama Bodnara.

Zwraca się on do premiera przede wszystkim o to, by – zgodnie z Konwencją – osoby z niepełnosprawnościami miały możliwość aktywnego udziału w procesie podejmowania decyzji w zakresie polityk i programów, zwłaszcza tych, które dotyczą ich bezpośrednio.

XI.811.2.2018

Zakład karny zamiast psychiatrycznego. Sprawa osoby, która zamiast do jednostki ze szpitalem psychiatrycznym, trafiła do zwykłego aresztu

Data: 2018-04-25

Skarżąca ma schizofrenię i zaburzenia narządów ruchu, które wymagają leczenia. Tak stwierdzili biegli, którzy ją badali. Sąd nakazał tymczasowe aresztowanie kobiety i umieszczenie jej w zakładzie psychiatrycznym. (art. art. 260 k.p.k.) Tak się jednak nie stało.

Skarżąca trafiła do zwykłego aresztu, chociaż – jak zapewnił Rzecznika dyrektor zakładu karnego – jeśli chodzi o zaburzenia somatyczne otrzymywała ona właściwą opiekę. Dyrektor potwierdził jednak, że wbrew orzeczeniu sądu przebywała ona od lipca 2016 r. w ogólnym oddziale dla tymczasowo aresztowanych, gdyż w zakładzie nie ma zamkniętego szpitala psychiatrycznego.

Kobieta została umieszczona, jako tymczasowo aresztowana w konkretnym Zakładzie Karnym na podstawie nakazu sądu, w którym wskazano te jednostkę jako właściwą. Jest on wprawdzie wskazany pod poz. 114 w załączniku do rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 16 czerwca 2015 r. w sprawie wykazu zakładów leczniczych, w tym psychiatrycznych, przeznaczonych do wykonywania tymczasowego aresztowania oraz warunków zabezpieczenia tych zakładów (Dz. U. z 2016 r., poz. 1733), ale jedynie jako ambulatorium z izbą chorych. W postanowieniu o zastosowaniu tymczasowego aresztowania wskazano jednak wyraźnie nie na „ambulatorium”, lecz „zamknięty szpital psychiatryczny”, którego w tym Zakładzie Karnym nie ma.

Nastąpiła więc rozbieżność pomiędzy sposobem wykonywania tymczasowego aresztowania określonym przez sąd w postanowieniu o zastosowaniu tego środka (zamknięty szpital psychiatryczny) a wystawionym przez ten sam sąd nakazem przyjęcia (jednostka penitencjarna dysponująca jedynie zwykłym oddziałem dla tymczasowo aresztowanych).

W efekcie kobieta przez kilka miesięcy przebywała na ogólnym oddziale dla tymczasowo aresztowanych, czyli prawomocne postanowienie sądu nie było wykonane. Kobieta była pozbawiona zabezpieczeń związanych z przebywaniem w szpitalu psychiatrycznym, jak choćby stałego nadzoru personelu medycznego i codziennej obecności lekarza psychiatry.

Zakład karny nie mógł odmówić przyjęcia skarżącej. Powinien był jednak natychmiast zawiadomić sąd, że nie może prawidłowo wykonać postanowienia o zastosowaniu tymczasowego aresztowania. Nie dysponował przecież oddziałem szpitalnym, w którym wedle tego postanowienia powinno być wykonywane tymczasowe aresztowanie.

Zakład Karny kilkakrotnie informował sąd o zaistniałej sytuacji, ale nie dostał odpowiedzi. Jednostka karna zapewniała aresztowanej wzmożoną opiekę psychologa i monitorowała jej funkcjonowanie w warunkach izolacji.

Sąd przedstawiał początkowo nieprzekonujące wyjaśnienia w tej sprawie. Twierdził, że jego sposób procedowania był właściwy. Dopiero w kolejnym piśmie poinformował Rzecznika, że przyczyną skierowania skarżącej do wykonywania tymczasowego aresztowania w zwykłym trybie była wydana w pierwszym areszcie śledczym, do którego ją przyjęto, opinia lekarzy psychiatrów o braku objawów jakiejkolwiek psychozy.

Kobieta została doprowadzona do aresztu kilka miesięcy po wydaniu postanowienia o tymczasowym aresztowaniu. W tym czasie jej stan zdrowia bardzo się poprawił i nie było już potrzeby umieszczenia jej w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym. Prezes sądu, odpowiadając więc na wystąpienie Rzecznika przyznał, że doszło do formalnych nieprawidłowości, ale nie wywoływały jednak dla niej negatywnych skutków.

W czasie badania sprawy przez Rzecznika uchylono areszt wobec skarżącej.

BPW.510.67.2016

Prezes TVP odpowiedział RPO: materiały Klaudii Jachiry to nie parodia

Data: 2018-04-20
  • Materiały audiowizualne Klaudii Jachiry trudno zaliczyć do parodii, pastiszu lub karykatury - napisał prezes TVP Jacek Kurski w odpowiedzi RPO  
  • Według Jacka Kurskiego, użycie przez blogerkę mikrofonu z logiem TVP1 prowadziło widzów do mylnego przekonania, że to reportaż telewizji publicznej
  • Zdaniem prezesa TVP zawiadamiając prokuraturę o przestępstwie naruszenia przez nią praw autorskich, telewizja publiczna nie naruszyła wolności wyrażania poglądów

Klaudia Jachira - autorka prześmiewczych wobec rządzących materiałów audiowizualnych w internecie - została w lutym 2018 r. przesłuchana jako podejrzana o naruszenie art. 116 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim  i prawach pokrewnych. Postawiono jej zarzut rozpowszechniania cudzego utworu bez uprawnienia - za co grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Powodem zarzutu było użycie przez blogerkę mikrofonu z logiem TVP1.

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich. Tłumaczył, że stojąc na straży wolności i praw człowieka i obywatela, analizuje wszelkie sygnały dotyczące  przestrzegania wolności wyrażania poglądów.

Powołując się na doniesienia medialne, Rzecznik podkreślił, że za utwór uznano logo TVP. Może to budzić poważne wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom, w szczególności konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji).

RPO zwrócił uwagę na treść art. 29 ustawy o prawie autorskim, zgodnie z którym wolno korzystać z utworów na potrzeby „parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości”. Jego zdaniem Klaudia Jachira korzystała zatem z loga telewizji w ramach tzw. dozwolonego użytku.

Rzecznik wystąpił o informacje o sprawie  do TVP i do Komendanta Rejonowego Policji.

Odpowiedział już prezes TVP Jacek Kurski. W piśmie do zastępcy RPO Stanisława Trociuka z 19 marca br. wskazał, że spółka uznała, iż zachodzi uzasadnione podejrzenie przestępstwa z art. 116 ustawy o prawie autorskim, gdyż TVP nie wyraziła zgody na użycie swego loga w materiałach Klaudii Jachiry. Dlatego TVP złożyła do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów zawiadomienie o przestępstwie, wraz z wnioskiem o naprawienie szkody.

Zdaniem prezesa TVP S.A. w sprawie nie znajduje zastosowania art. 29 ustawy o prawie autorskim. „Materiały audiowizualne pani Klaudii Jachiry trudno bowiem zaliczyć do parodii, pastiszu lub karykatury, a wykorzystanie w tych materiałach utworu, do którego autorskie prawa majątkowe należą do TVP S.A. nie sposób uznać za wykorzystanie w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości” - głosi pismo Jacka Kurskiego (który nie uzasadnił takiego stanowiska).

Według prezesa TVP przedstawienie Klaudii Jachiry wraz z mikrofonem ze znakiem TVP1 zwiększyło zainteresowanie materiałem i bardziej przyciągnęło uwagę widza. Spowodowało też utożsamienie Klaudii Jachiry, prezentowanych przez nią treści oraz samego kanału z profesjonalną działalnością TVP  S.A. Jak stwierdził Jacek Kurski, prowadziło to do mylnego przekonania, że jest to reportaż Telewizji Polskiej S.A., czego spółka chce uniknąć.

TVP uważa, że działając w obronie swych interesów jako podmiot pokrzywdzony, nie naruszyła konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów ani też pluralizmu środków społecznego przekazu.

VII.564.15.2018

Członkostwo w spółce wodnej powinno być dobrowolne.

Data: 2018-04-19

BPW.7200.2.2017

Dwoje mieszkańców złożyło w kwietniu 2017 r. wniosek o wystąpienie z gminnej spółki wodnej. Spółka wniosek co prawda przyjęła, ale zaznaczyła, że stosunek członkostwa wygaśnie dopiero 31 grudnia 2017 r. Zgodnie ze statutem Gminnej Spółki Wodnej w C., ale niekoniecznie zgodnie z konstytucyjnymi prawa i wolnościami obywatelskimi. Dlaczego?

Ponieważ członkostwo w spółkach wodnych powinno być dobrowolne. W piśmie skierowanym do starosty Rzecznik wskazał, że Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie podkreśla całkowitą dobrowolność uczestnictwa w spółce wodnej, nawet jeśli nastąpiło ono z mocy prawa. Możliwość wystąpienia ze spółki nie powinna być więc ograniczona jakimkolwiek terminem. Można wystąpić ze spółki w każdym czasie, a nie – jak w przypadku gminnej spółki wodnej w tej sprawie - wyłącznie w przypadku złożenia stosownego wniosku na co najmniej trzy miesiące przed końcem roku kalendarzowego i to jeszcze za zgodą Zarządu GSW. Gdyby np. dana osoba na skutek dziedziczenia wstąpiła w członkostwo spółki np. w listopadzie lub grudniu, to zmuszona byłaby do uczestnictwa w niej przez cały kolejny rok. Co więcej, niedopuszczalne jest wprowadzanie wymogu uzyskania zgody Zarządu GSW. Dopuszczenie takiej sytuacji stoi w oczywistej sprzeczności z założeniem dobrowolności wystąpienia ze spółki.

Okazuje się więc, że statut Gminnej Spółki Wodnej wprowadza za daleko idące ograniczenia i powinien ulec zmianie. Rzecznik poprosił więc starostę, aby w ramach nadzoru dopilnował, aby przepisy statutu spółki zostały zmienione.

Z ostatniej odpowiedzi starostwa wynika, że Gminna Spółka Wodna nie stosuje już kwestionowanych zapisów, dzięki interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich. Statut ma być zmieniony na najbliższym walnym zgromadzeniu gminnej spółki wodnej, a skarżący skutecznie wystąpili ze spółki, bez zgody zarządu.

 

Czy gmina odstąpi od żądania zwrotu bonifikaty przy wykupie mieszkania?

Data: 2018-04-16

BPK.7000.6.2018

Matka pana Jana darowała mu mieszkanie, które wcześniej wykupiła od gminy. Pan Jan sprzedał je i za otrzymane pieniądze rozbudował swój dom. W domu tym mieszkają z nim matka i brat, którymi pan Jan się opiekuje.

Problem w tym, że pan Jan sprzedał mieszkanie przed upływem 5-letniego terminu od jego nabycia od gminy. Dlatego gmina domaga się od niego zwrotu bonifikaty udzielonej przy wykupie mieszkania jego matce.

Rzecznik poprosił już Burmistrza Miasta i Gminy W. o udzielenie wyjaśnień i wskazanie, czy mając na uwadze sytuację rodziny i fakt przeznaczenia środków pieniężnych w całości na rozbudowę domu, aby móc sprawować opiekę nad członkami rodziny, można byłoby odstąpić od żądania zwrotu bonifikaty.

 

Całonocne imprezy w sąsiedztwie domu - interwencja RPO u starosty

Data: 2018-04-12
  • Całonocne, huczne imprezy w obiekcie hotelarsko-restauracyjnym spowodowały nerwicę u mieszkającego w pobliżu małżeństwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od miejscowego starosty wszczęcia postępowania, aby takie imprezy nie odbywały się w nocy
  • Adam Bodnar wskazuje, że Prawo o ochronie środowiska pozwala ograniczyć negatywny wpływ czyjejś działalności na środowisko i zdrowie ludzi - również psychiczne 

Małżonkowie mieszkający w sąsiedztwie wybudowanego w 2007/2008 kompleksu w woj. łódzkim (w którego skład wchodzą restauracja, hotel, domki kempingowe) skarżą się na hałas i głośne zachowanie gości. Szczególnie uciążliwe są trwające przez całe noce imprezy okolicznościowe.

Sąsiedzi wytoczyli właścicielowi obiektu proces cywilny za krzywdę wywołaną jego działalnością. Przedłożyli sądowi opinię sądowo-psychiatryczną, z której wynikało, że cierpią na nerwice, których źródłem jest działalność obiektu. Opinia podkreślała, że leczenie nerwic jest mało skuteczne, jeśli utrzymuje się czynnik stresowy - hałas i zachowanie biesiadników. Małżonkowie proces wygrali, ale imprezy trwają nadal.

Korzystając z ustawowych uprawnień, Rzecznik wniósł do starosty o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie. Zdaniem Adama Bodnara właściwą decyzją starosty powinno być orzeczenie o nieorganizowaniu nocnych imprez.

Rzecznik powołał się na przepisy Prawa o ochronie środowiska. Określa ono m.in. zasady odpowiedzialności tego, kto oddziałuje na środowisko, w tym na zdrowie ludzi. Jeśli jakaś działalność ma na to negatywny wpływ, organ administracji może nakazać ograniczenie takich działań.

W lutym tego roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał w jednej ze spraw dotyczących negatywnego oddziaływania składowiska odpadów na zdrowie ludzi, że pod tym pojęciem należy rozumieć nie tylko zdrowie fizyczne, ale także psychiczne. Ten precedensowy wyrok umożliwił wniosek do starosty.

O tym, że wystąpił negatywny skutek zdrowotny u małżonków, świadczą - załączone we wniosku RPO - uzasadnienie wyroku sądu w ich procesie przeciw właścicielowi obiektu oraz opinia sądowo-psychiatryczna.

We wniosku Rzecznik wskazał także, że podczas postępowania w związku z zezwoleniem na budowę obiektu mogło dojść do naruszenia praw małżonków. Stwierdzono bowiem wtedy, że obszar oddziaływania inwestycji zamknie się w granicach działki, na której znajduje się kompleks. Oznaczało to, że małżonkom nie przysługiwało prawo bycia stroną postępowania. W świetle faktycznego oddziaływania inwestycji, powyższe stwierdzenie budzi oczywiste wątpliwości - podkreślił Adam Bodnar.

Teraz starosta musi wszcząć postępowanie. Decyzję wyda zgodnie z zasadami uznania administracyjnego. Rzecznik będzie mógł się od niej odwołać do sądu administracyjnego.

Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora zespołu prawa administracyjnego i gospodarczego w Biurze RPO:

Człowiek jako element środowiska ma prawo być traktowany tak, aby czyjaś aktywność negatywnie na niego nie oddziaływała. Działalność obiektu hotelarsko-restauracyjnego wpływa zaś negatywnie na zdrowie psychiczne  małżonków i narusza ich prawo do ochrony zdrowia. Ogranicza także ich prawo do prywatności, rozumiane jako możliwość niezakłóconego korzystania z własnego domu czy ogrodu oraz odpoczynku i spędzania u siebie czasu w przyjemny sposób.

To pierwsza tego typu sprawa w Biurze RPO; traktujemy ją jako precedensową. Czekaliśmy na wyrok NSA z lutego. Dotychczas organy administracji w takich przypadkach nie podejmowały działań, argumentując że nie mają instrumentów prawnych. Powołując się na pogląd NSA, wskazujemy staroście na taką właśnie wykładnię przepisu Prawa o ochronie środowiska. Gdyby nie przyjął tej wykładni, jako strona postępowania poddamy sprawę pod kontrolę sądowoadministracyjną.

V.7203.272.2016

RPO za ujawnieniem autorów nowej podstawy programowej z matematyki

Data: 2018-04-04
  • Uczniowie i rodzice mają prawo wiedzieć, kto pracował nad przygotowaniem nowej podstawy programowej z matematyki w związku z przeprowadzaną reformą oświaty - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar zgadza się z wyrokiem wojewódzkiego sądu administracyjnego, który w 2017 r. nakazał Minister Edukacji Narodowej udostępnić  dane tych osób
  • Dlatego RPO wniósł, by Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną MEN od tego wyroku. Według Adama Bodnara stanowisko resortu prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa obywatela do informacji publicznej

RPO przyłączył się do postępowania odwoławczego w sprawie. Ocenił, że WSA prawidłowo uznał, iż eksperci, którzy pracowali nad podstawą programową matematyki w  szkole podstawowej i liceum ogólnokształcącym, są osobami pełniącymi funkcje publiczne oraz kontrahentami resortu. Oznacza to, że  informacje na ich temat podlegają udostępnieniu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

22 listopada 2017 r. WSA w Warszawie (sygn. akt II Sa/Wa 1094/17) uchylił zaskarżone przez obywatela dwie decyzje odmowne Minister Edukacji Narodowej w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Chodziło o skład zespołu ekspertów przygotowujących nową – związaną z  reformą oświaty wprowadzoną 1 września 2017 r. – podstawę programową; nazwiska członków zespołu i informacje o ich stopniach naukowych oraz instytucjach, w których są zatrudnieni.

Resort powoływał się na ochronę prywatności ekspertów. W ocenie MEN nie byli oni osobami pełniącymi funkcje publiczne w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej. Minister  wskazała, że zawarto z nimi  umowy zlecenia. Nie miały one też wpływu na to, w jakim zakresie opracowane przez nich materiały zostaną wykorzystane w pracach legislacyjnych. Ponadto resort nie otrzymał ich oświadczeń o rezygnacji z przysługującego im prawa do ochrony  prywatności.

Sąd: minister naruszyła przepisy

WSA orzekł, że minister dopuściła się naruszenia przepisów. Polegało to na niewłaściwym zastosowaniu ograniczenia w dostępie do informacji publicznej - a tym samym naruszenia zasady praworządności.

Sąd uznał, że skoro osoby te w pewnym choć stopniu wpłynęły na kształt  przyjętej podstawy programowej, a więc na treść decyzji o charakterze ogólnospołecznym, to zasadne jest ich traktowanie  jako pełniących funkcje publiczne.

WSA stwierdził, że  ich dane nie podlegają wyłączeniu z uwagi na prywatność. Fakt zawarcia z nimi umów cywilno-prawnych dodatkowo przemawiał za koniecznością ujawnienia ich imion i  nazwisk. Według sądu dla realizacji konstytucyjnej zasady transparentności działania administracji publicznej i jawności wydatkowania funduszy publicznych, konieczne jest zapewnienie obywatelom pełnej wiedzy o tym, kto - zawierając umowy z organami państwowymi - staje się beneficjentem funduszy publicznych. Umożliwia to też ocenę, czy zadanie powierzono osobom o odpowiedniej wiedzy, a sama umowa nie była w istocie zakamuflowanym sposobem nieuprawnionego przepływu środków publicznych do osób prywatnych - uznał WSA.

Jego zdaniem przy kolizji prawa do informacji publicznej z prawem do ochrony danych osobowych należy przyznać priorytet prawu do informacji. W ramach gospodarki rynkowej nie istnieje przymus zawierania umów z podmiotami publicznymi - podkreślił sąd.  

Skargę kasacyjną do NSA złożyła minister edukacji. Zarzuciła wyrokowi WSA naruszenie przepisów, m.in. przez  przyznanie priorytetu prawu do informacji publicznej. Argumentowała też, że kryterium „osoby pełniącej funkcje publiczne” jest posiadanie kompetencji decyzyjnych w zakresie treści aktu normatywnego.

Argumenty RPO

W ocenie RPO, który w pełni zgadza się z wyrokiem WSA, zarzuty skargi nie są zasadne. Sąd prawidłowo uznał, że pracujący nad opracowaniem podstawy programowej to osoby pełniące funkcje publiczne i kontrahenci MEN. RPO wskazał, że ustalenia WSA opierają się na przyjmowanym w orzecznictwie sądowym szerokim rozumieniu pojęcia "osoby pełniącej funkcję publiczną". Nie ma przy tym znaczenia, na jakiej podstawie prawnej osoba wykonuje funkcję publiczną.

Niewątpliwie w przypadku ekspertów przygotowujących podstawę programową, mamy do czynienia z decyzyjnym wymiarem ich kompetencji – napisał Adam Bodnar. Osobom tym zlecono opracowanie nowej podstawy programowe, a więc miały one realny (a nie jedynie hipotetyczny) wpływ na sytuację prawną innych osób.  Nie sposób też przyjąć, jak twierdzi MEN, że ich prace miały charakter doradczy, konsultacyjny, skoro organ sam przyznał, że eksperci przygotowali określone części założeń do podstawy - napisał RPO.

Zaznaczył, że zasada jawności danych osobowych podmiotów - będących stronami umów zawieranych z podmiotami publicznymi i korzystających z majątku publicznego - jest podkreślana w obecnie jednolitej linii orzeczniczej NSA. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści pochodzące ze środków publicznych, jest bowiem osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej. W zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne.

VII.6060.9.2018

Kto powinien zwrócić interesantce koszty postępowania egzekucyjnego?

Data: 2018-04-03

Sąd nadał klauzulę wykonalności przed uprawomocnieniem się orzeczenia sądowego. Potem wierzyciel wszczął na tej podstawie przeciwko interesantce-dłużniczce egzekucję. Komornik wyegzekwował od interesantki zasądzone przez sąd koszty i dodatkowo koszty postępowania egzekucyjnego. Kiedy interesantka się poskarżyła na takie działanie komornika, sąd zwrócił jej koszty postępowania sądowego, ale odmówił zwrotu kosztów prowadzonej egzekucji. Zdaniem sądu obowiązek ich zwrotu obciąża komornika sądowego.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprosił więc sąd wyższej instancji o zbadanie tej sprawy w trybie nadzoru.

BPK.510.47.2017

Rzecznik wyjaśnia sprawę wulgaryzmów wobec obywateli Ukrainy.

Data: 2018-03-23

BPK.540.2.2018

Chodzi o opisywane w prasie zachowanie funkcjonariusza Straży Granicznej wobec obywateli Ukrainy. 13 marca br. przekraczali oni granicę w Medyce. Usłyszeli wtedy pod swoim adresem niecenzuralne słowa.

Sprawa wymaga zbadania m.in. pod kątem realizacji zasady równego traktowania. Rzecznik skierował już do Komendanta Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej wniosek o udzielenie informacji o powziętych w wyniku prowadzonego postępowania wyjaśniającego ustaleniach. 

Napaść na przewodnika w obozie w Auschwitz. Rzecznik podejmuje sprawę.

Data: 2018-03-12

Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach z inicjatywy Rzecznika Praw Obywatelskich, wszczęło postępowanie wyjaśniające w sprawie zdarzenia w postaci napaści na włoskiego, licencjowanego przewodnika po obozie zagłady w Auschwitz.

Jak wynika z doniesień prasowych, 2 marca na drzwiach swojego mieszkania znalazł napisy propagujące mowę nienawiści. Rzecznik Praw Obywatelskich jest głęboko zaniepokojony zaistniałym zdarzeniem skutkującym naruszeniem praw i wolności obywatelskich oraz realizacji zasady równego traktowania i podejmie wszelkie działania w ramach swoich kompetencji ustawowych, które mogą pomóc w ustaleniu jego sprawców.

Rzecznik Praw Obywatelskich w ramach prowadzonych czynności będzie na bieżąco monitorował (BPK.519.16.2018)

Policja tłumaczy RPO powody postępowania wobec obywatela po kontrmanifestacji: „wykrzykiwał »Lech Wałęsa«, czym dopuścił się czynu zabronionego o znamionach wykroczenia”

Data: 2018-03-02

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczestnika kontrmiesięcznicy smoleńskiej z 10 lipca 2017 r. obwinionego o popełnienie wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 kw.

Według relacji skarżącego, stanął w grupie ok. 20-30 metrów od barierek i szpaleru policjantów wydzielających trasę tzw. miesięcznicy smoleńskiej. Gdy czoło marszu zbliżało się do nich, kilka osób uniosło ręce pokazując znak Victorii (V) i zaczęło skandować "Lech Wałęsa".

Skarżący twierdzi, że jego zdaniem uczestnicy miesięcznicy nie mogli tego usłyszeć, gdyż oddzieleni byli od protestujących barierkami, banerami, szpalerem policji. Mieli też własny system nagłaśniający. Mimo to po kilkudziesięciu sekundach podeszło do grupy kontrmanifestantów trzech policjantów i poprosiło o okazanie dokumentu tożsamości.

Rzecznik poprosił o wyjaśnienia Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I, bo działania policji w opisanej sytuacji mogą budzić wątpliwości z punktu widzenia standardów konstytucyjnych i europejskich w zakresie wolności zgromadzeń publicznych. Wyrażanie swoich poglądów, nawet w formie okrzyków, przez uczestników manifestacji nie powinno być bowiem podstawą podjęcia nieadekwatnej interwencji przez Policję, gdy ma ona charakter pokojowego demonstrowania. Stanowi to raczej wyraz korzystania z  konstytucyjnie chronionej wolności słowa i wypowiedzi.  Potwierdza ten standard również Europejski Trybunał Praw Człowieka w swoim orzecznictwie.

Jak wyjaśniła Rzecznikowi Policja, „z dokonanych ustaleń wynika, że interwencję, o której mowa w piśmie, przeprowadzali funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji w Warszawie”.

Jej dowódca pismem z dnia 26 lutego 2018 r. wyjaśnił, co następuje, [funkcjonariusze] „podjęli interwencję i wykonali czynności służbowe z udziałem (…) [skarżącego], który w trakcie zabezpieczenia zgromadzenia publicznego, wykrzykiwał słowa, cyt. »Lech Wałęsa«, czym dopuścił się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 52 § 2 pkt 1 ustawy z dnia 20.05.1971 roku Kodeks wykroczeń”.

Przeczytawszy to Rzecznik postanowił ponownie zwrócić się do Komendanta Rejonowego Policji w Warszawie o informacje na temat przeprowadzonych czynności w przedstawionej sprawie.

Treść pisma

Odpowiadając (...) na korespondencję (...) dotyczącą skargi R...S... z dnia 18.01.2018 roku informuję, że w dniu 10.07.2017 roku w godzinach 20:25 w Warszawie na ul. Plac Zamkowy 1policjanci podległej mi jednostki podjęli i n t e r w e n c j ę oraz wykonali czynności służbowe z udziałem RS, który w trakcie zabezpieczenia zgromadzenia publicznego wykrzykiwał słowa, cyt. „Lech Wałęsa", czym dopuścił się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 52 § 2 pkt 1 ustawy z d n i a 20.05.197; roku Kodeks wykroczeń, cyt. „Kto: przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia".

W związku z powyższym zawiadamiam, że z wykonania czynności służbowych z udziałem RS, funkcjonariusz OPP w Warszawie w d n i u 10.07.2017 roku sporządził notatkę urzędową zgodnie z dyspozycją wynikającą z § 24 ust. 1 Zarządzenia Nr 323 Komendanta Głównego Policji z dnia 26.03.2008 roku w sprawie metodyki wykonywania przez Policję czynności administracyjno-porządkowych w zakresie wykrywania wykroczeń oraz ścigania ich sprawców, którą złożył w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I, celem przeprowadzenia

czynności wyjaśniających w trybie art. 54 ustawy z dnia 24.08.2001 roku Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia.

insp. Daniel KUBIAK

Komenda Stołeczna Policji Oddział Prewencji Policji w Warszawie

Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej w Katowicach uznał zarzuty Rzecznika

Data: 2018-02-28

Chodzi o sprawę dwóch kobiet, które odbywają kary pozbawienia wolności w zakładzie karnym. 28 lipca 2017 r. osadzone zabarykadowały się w celi mieszkalnej. Funkcjonariusze Służby Więziennej zastosowali środki przymusu bezpośredniego.

Biuro Pełnomocnika Terenowego w Katowicach zbadało sprawę. Przeprowadzono rozmowy z osadzonymi i z Dyrektorem Zakładu Karnego w Lublińcu oraz z wybranymi funkcjonariuszami. Dokonano również analizy zapisu monitoringu, utrwalonego w trakcie stosowania środków przymusu bezpośredniego. Zwrócono uwagę na sposób przeprowadzenia kontroli osobistej przed umieszczeniem osadzonych w celi zabezpieczającej.

Zastrzeżenia wzbudziło przeszukanie przez funkcjonariuszkę w obecności funkcjonariuszy płci męskiej, przytrzymujących osadzone za ręce. Z nagrania wynika, że przeszukiwane kobiety były zawstydzone obecnością mężczyzn i prosiły o możliwość dokonania przeszukania wyłącznie przez funkcjonariuszki. W trakcie rozbierania osadzonych przez funkcjonariuszkę, jeden z funkcjonariuszy nie odwrócił wzroku. Dlatego Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Katowicach poproszono o zbadanie sprawy.

23 lutego 2018 r. Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej poinformował Rzecznika, że w toku postepowania wyjaśniającego stwierdzono nieprawidłowości w przebiegu kontroli osobistej osadzonej. Nie powinno się przeprowadzać takich czynności w obecności funkcjonariuszy płci męskiej. Wobec osób winnych zaniedbań wyciągnięto konsekwencje dyscyplinarne, a materiał zgromadzony w sprawie posłuży jako element dydaktyczny, wykorzystywany w procesie szkolenia funkcjonariuszy.

 

BPK.517.49.2017 

RPO chce, by sąd ponownie zbadał, czy niepełnosprawny powinien przebywać w dps

Data: 2018-02-26
  • Mężczyzna z niepełnosprawnością intelektualną przebywa w domu pomocy społecznej bez sprawdzenia przez sąd, czy przy odpowiednim wsparciu może on funkcjonować w lokalnym środowisku
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce, by sąd ponownie zajął się sprawą - tym razem starannie ją badając i zapewniając zainteresowanemu wszelką możliwą pomoc 
  • RPO podkreśla, że mężczyzna nie był zdolny do skutecznej obrony przed sądem, który nie przyznał mu adwokata

27-letni mężczyzna, na wniosek ośrodka pomocy społecznej, został przymusowo umieszczony przez sąd w dps. Wystąpił o zwolnienie z niego, na co w 2017 r. nie zgodził się sąd rejonowy. RPO wniósł by sąd wznowił  swe postepowanie, uwzględniając prawo  do rzetelnego procesu oraz zasadę starannego gromadzenia dowodów.

Podczas posiedzenia 25 kwietnia 2019 r. sąd rejonowy uchylił postanowienie o przymusowym umieszczeniu skarżącego w dps.

Argumenty RPO za ponownym zbadaniem sprawy  

RPO wskazuje, ze stan zdrowia mężczyzny nie pozwalał mu podjąć skutecznej obrony bez adwokata, a sąd nie zastosował należycie ustawy  o ochronie zdrowia psychicznego. Nakazuje ona szczególną staranność w gromadzeniu dowodów i zapewnienie zainteresowanemu pomocy - tak by mógł aktywnie uczestniczyć w postępowaniu.

Według RPO sama obecność mężczyzny w sądzie nie oznaczała jeszcze możliwości skutecznej obrony.  Poza słowami: „Wiem, że mama choruje, ale ja chcę do domu” nie wypowiedział się on co do zwolnienia z dps. Biegły uznał, że jako osoba z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym nie jest on zdolny do samodzielnego podejmowania racjonalnych decyzji. Zdaniem RPO właśnie dlatego sąd powinien był przyznać mu adwokata - nawet bez jego wniosku.

RPO uważa, że poprzednie postępowanie powinno być uznane za nieważne. Wnosi, aby w ponownym postępowaniu biegły ocenił, czy aktualny stan zdrowia pozwala mężczyźnie świadomie wyrazić zgodę na pobyt w dps. Należy też sprawdzić możliwość zapewnienia mu specjalistycznych usług opiekuńczych, zamieszkania w mieszkaniu chronionym oraz opieki matki (która deklaruje taką gotowość). Ponadto sąd ma przyznać mu pełnomocnika z urzędu.

Wniosek nie oznacza, że sąd powinien zwolnić mężczyznę z dps . „Oznacza natomiast, że postępowanie to powinno być jeszcze raz przeprowadzone z zachowaniem wymagań starannego działania dowodowego sądu i przy uwzględnieniu prawa osoby z niepełnosprawnością do rzetelnego procesu sądowego, w tym możliwości zapewnienia takiej osobie fachowej pomocy prawnej z urzędu” - napisał RPO do sądu.

Daną osobę można zwolnić z dps mimo braku zmiany jej zdrowia, ale wobec jej woli i przy zagwarantowaniu godnego jej funkcjonowania w społeczności lokalnej - wskazał RPO. „Nie istnieje prymat opieki zinstytucjonalizowanej nad osobami chorymi psychicznie” - zaznaczył. Ratyfikowana przez Polskę Konwencja o prawach osób z niepełnosprawnościami daje im prawo decydowania o miejscu zamieszkiwania na zasadzie równości z innymi.

Jak osoby umieszczone w dps uzyskały należne im prawa

Europejski Trybunał  Praw Człowieka wiele razy wskazywał na konieczność weryfikacji przez sąd decyzji o umieszczeniu w dps osoby z niepełnosprawnością. W 2012 r.  ETPCz uznał, że Polska naruszyła prawo do wolności i bezpieczeństwa osoby chorującej psychicznie, umieszczonej w dps  wbrew jej woli - mocą decyzji jej opiekuna prawnego. 

Na wniosek RPO Adama Bodnara Trybunał Konstytucyjny uznał w 2016 r. niekonstytucyjność braku udziału osoby ubezwłasnowolnionej w postępowaniu sądu o umieszczenie w dps. TK zakwestionował nieprzyznanie jej prawa sądowej weryfikacji dalszego pobytu w dps oraz prawa bycia wysłuchaną przez sąd. TK wskazał, że sądy często nawet nie widzą osób, o których losie decydują.

Po tym wyroku zmieniono ustawę o ochronie zdrowia psychicznego. Od początku 2018 r. osoba umieszczona w dps ma prawo do weryfikacji swej  sytuacji przez sąd. Musi być przezeń wysłuchana. Musi też, a nie tylko może - jak wcześniej, mieć pełnomocnika i to bez  swego wniosku.

W ramach Krajowego Mechanizmu Prewencji  RPO monitoruje sytuację ubezwłasnowolnionych mieszkańców dps. Taką formę opieki uważano niegdyś za najlepszą. Wnioski do RPO wskazują jednak, że nie pozwala ona uwzględniać indywidualnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Ponadto nie zapewnia im wsparcia niezbędnego do pełnego włączenia w społeczeństwo.

III.7065.133.2017 (obecnie BPW.7065.7.2019)

Po interwencji RPO Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zwraca uwagę TVP, że prowadzący audycje na żywo muszą reagować na komentarze gości, jeśli łamią one zasady prawa

Data: 2018-02-26
  • KRRiTV do TVP: Prowadzenie audycji na żywo nie może być rozumiane jako wyłącznie udzielanie głosu komentatorom, ale musi wiązać się z właściwym odnoszeniem się do treści przekazywanych w trakcie ich trwania.

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji w sprawie programu „Studio Polska” w TVP Info. 22 lipca 2017 jeden z uczestników powiedział w nim, że „Sądy mogą być niezawisłe, ale niektórzy sędziowie powinni wisieć”.

RPO przypominał w piśmie, że audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość. Na gruncie wskazanej ustawy nadawca ponosi odpowiedzialność za treść emitowanego przez niego programu (art. 13 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji). Stosownie zaś do art. 21 ust. 2 u.r.t., programy i inne usługi publicznej radiofonii i telewizji powinny kierować się odpowiedzialnością za słowo i dbać o dobre imię publicznej radiofonii i telewizji.

Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wyjaśnił, że skierował do Zarządu TVP SA wystąpienie, w którym podkreślił istotną rolę dziennikarzy w tego typu audycjach telewizyjnych. Prowadzenie takich audycji nie może być rozumiane jako wyłącznie organizowanie, porządkowanie przebiegu dyskusji czy udzielanie głosu komentatorom, ale musi wiązać się z właściwym odnoszeniem się do treści przekazywanych w trakcie ich trwania.

Praktyka żądania od pracownic zaświadczenia lekarskiego o karmieniu piersią

Data: 2018-02-23
  • Do Rzecznika wpłynęła skarga w sprawie istniejącej w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji praktyki żądania od pracownic dostarczania zaświadczeń lekarskich o karmieniu piersią.
  • W opinii RPO praktyka ta nie znajduje oparcia w prawie.
  • Po interwencji Rzecznika MSWiA przewiduje dokonanie zmiany przepisów i zniesienie obligatoryjnego obowiązku dostarczania przez pracownice zaświadczeń.

W związku ze skargą w sprawie istniejącej w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji praktyki żądania od pracownic dostarczania zaświadczeń lekarskich o karmieniu piersią, Rzecznik zwrócił się do Dyrektora Generalnego w Ministerstwie o odniesienie się do przedstawionego problemu.

W odpowiedzi zaprezentowano stanowisko Dyrektora Biura Kadr i Organizacji w Ministerstwie, które w opinii Rzecznika Praw Obywatelskich nie znajduje oparcia w prawie. W związku z tym Rzecznik zwrócił się ponownie do Ministra z prośbą o weryfikację stanowiska.

Odpowiadając Minister podkreślił, że w MSWiA prawa kobiet karmiących piersią są w pełni respektowane i szanowane.

Poinformował, że z uwagi na fakt, iż powszechnie obowiązujące przepisy prawa pracy, a w szczególności ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy nie przewidują sposobu potwierdzenia faktu karmienia piersią ani nie ustanawiają granicy wieku dziecka karmionego piersią, którego matka może wystąpić o udzielenie przerw na karmienie, pracodawca ma swobodę w zakresie żądania określonej formy udokumentowania zarówno samego faktu karmienia dziecka piersią przez pracownicę, jak i okresowego aktualizowania takiego dokumentu.

Ponadto pracodawca, w przypadku uzasadnionych wątpliwości w odniesieniu do tego czy pracownica rzeczywiście korzysta z uprawnienia do przerw w pracy zgodnie z przeznaczeniem, ma pełne prawo zobowiązać pracownicę do przedstawienia właściwego zaświadczenia lekarskiego. Ponadto dodał, że kwestia dotycząca dostarczania zaświadczenia o karmieniu piersią nie jest sprawą jednostkową, gdyż taka praktyka jest stosowana również przez innych pracodawców, w tym w urzędach administracji.

Jednocześnie podkreślił, że to stanowisko znajduje potwierdzenie w doktrynie i jest powszechne wśród komentatorów, którzy wskazują, iż pracodawca ma prawo wymagać od pracownicy ubiegającej się na podstawie art. 187 Kodeksu pracy o przerwy na karmienie dziecka piersią przedstawienia zaświadczenia lekarskiego potwierdzającego fakt karmienia piersią.

Tym niemniej poinformował, że MSWiA przewiduje dokonanie zmiany przepisów obecnie obowiązującego Regulaminu pracy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji poprzez zniesienie obligatoryjnego obowiązku dostarczania przez pracownice zaświadczeń o karmieniu dziecka piersią, a zastąpienie go uprawnieniem pracodawcy do jego żądania.

Rzecznik Praw Obywatelskich będzie monitorował działania legislacyjne w tym zakresie.

Czy interesantka musi zwrócić świadczenie rodzinne? Rzecznik zbada sprawę.

Data: 2018-02-21

Interesantka otrzymała z urzędu pismo, że ma zwrócić nienależnie pobrane świadczenie rodzinne. W swoim wniosku do Rzecznika napisała jednak, że jej zdaniem decyzja jest wynikiem błędów pracowników załatwiających jej sprawę. Nie godzi się ona na odsetki, które wynoszą ponad połowę wypłaconych świadczeń.

Sprawa jest w toku, a Rzecznik zwróci się do właściwego organu z prośbą o wyjaśnienia i informacje w sprawie (BPK.7064.2.2018)

Rzecznik pyta Trybunał Konstytucyjny o przyczyny niewpuszczenia dziennikarzy na konferencję

Data: 2018-02-16

W konferencji w Trybunale Konstytucyjnym, która odbyła się 2 lutego, uczestniczyć mogli tylko dziennikarze państwowej telewizji i radia, choć zaproszenia w imieniu uczestniczącego w konferencji premiera jego kancelaria rozesłała do wszystkich mediów

Niewpuszczanie dziennikarzy – pisze RPO Adam Bodnar do rzecznika prasowego Trybunału Roberta Lubańskiego - może stanowić naruszenie postanowień Konstytucji RP, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a także standardów funkcjonowania środków masowego przekazu.

Należy bowiem przypomnieć, że prawo dostępu do informacji należy postrzegać z punktu widzenia podstawowej zasady demokratycznego państwa prawnego, jaką jest zasada jawności życia publicznego (art. 2 Konstytucji RP), zasada wolności prasy i innych środków masowego przekazu (art. 14 Konstytucji RP), konstytucyjnego prawa obywatela do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej (art. 61 Konstytucji RP), a także konstytucyjnej wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, dotyczących spraw będących przedmiotem publicznego zainteresowania i mających publiczne znaczenie (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP).

Tym samym uniemożliwienie dziennikarzom pozyskiwania informacji może prowadzić do naruszenia wskazanych postanowień Konstytucji RP. Jednocześnie należy wskazać, iż działania takie mogą także stanowić naruszenie art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, która zapewnia każdemu prawo do otrzymywania i przekazywania informacji.

Dlatego RPO prosi rzecznika Lubańskiego o wyjaśnienia.

Jak dostać się na rehabilitację na trzecim piętrze, kiedy winda nie działa? Interwencja Rzecznika w Dąbrowie Górniczej.

Data: 2018-02-15

W Dąbrowie Górniczej w budynku centrum rehabilitacji notorycznie psuje się winda. Utrudnia to osobom z niepełnosprawnościami i rodzicom z małymi dziećmi dotarcie na zajęcia rehabilitacyjne na trzecim piętrze.

Pisma pacjentów i mieszkańców miasta do Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych w Dąbrowie Górniczej, nie odniosły skutku.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach zwrócił się o udzielenie wyjaśnień do Prezydenta Miasta Dąbrowa Górnicza (BPK.7215.1.2018)

Interwencja Rzecznika w sprawie aresztowanej osoby chorującej psychicznie.

Data: 2018-02-15

Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu zbadała sprawę osoby chorującej psychicznie osadzonej w areszcie śledczym. Z wcześniejszych doniesień wynikało, że stan zdrowia tej osoby systematycznie się pogarszał. Po rozmowach z osadzonym, wychowawcą i lekarzem okazało się, że mimo szczerych chęci i wysiłków wychowawcy i funkcjonariuszy, areszt śledczy nie był w stanie świadczyć właściwej takiej (BPW.517.82.2017).

Dlatego Pełnomocnik Terenowy skierowała wystąpienia do Prokuratury oraz Sądu Rejonowego.

Z otrzymanych odpowiedzi wynikało, że niezwłocznie został przygotowany wniosek o umorzenie postępowania karnego i wyznaczono termin posiedzenia Sądu.

Następnie zastosowano wobec osadzonego środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym o charakterze zamkniętym. Po czym wyznaczono termin posiedzenia w przedmiocie wskazania miejsca wykonywania środka zabezpieczającego. Na początku lutego uzyskano informację, że osadzonego doprowadzono do miejsca detencji.

Okres oczekiwania w areszcie już po wydaniu postanowienia nie przedłużył się więc ponad miarę. Z chwilą doprowadzenia ustał jednak niepożądany stan umieszczenia zainteresowanego w areszcie śledczym niedostosowanym do jego potrzeb, jako osoby doświadczającej choroby psychicznej.

Rzecznik od dawna ze szczególną uwagą monitoruje sytuację osób chorujących psychicznie, umieszczonych w aresztach śledczych i zakładach karnych. Zdaniem Rzecznika osoby doświadczające ostrej psychozy nie powinny przebywać w warunkach izolacji penitencjarnej. Również Komisja Europejska w Zaleceniu z 27 listopada 2013 r. w sprawie gwarancji procesowych dla osób wymagających szczególnego traktowania podejrzanych lub oskarżonych w postępowaniu karnym (2013/C 378/02) nawołuje do podjęcia przez państwa członkowskie wszelkich kroków w celu zapewnienia, aby w przypadku osób wymagających szczególnego traktowania, a do takich należą osoby cierpiące na chorobę psychiczną, pozbawienie wolności przed wydaniem wyroku skazującego było środkiem ostatecznym, proporcjonalnym i podejmowanym w warunkach dostosowanych do potrzeb tych osób. Zgodnie z treścią reguły 12.1 Europejskich Reguł Więziennych (2006), osoby cierpiące na choroby psychiczne i których stan psychiczny jest nie do pogodzenia z osadzeniem w zakładzie karnym, powinny być osadzane w placówce specjalnie przeznaczonej do tego celu.

Rodzina zmarłego nie mogła ustalić, kto powinien stwierdzić zgon. Rzecznik podejmuje sprawę.

Data: 2018-02-15

Miasto Mysłowice podpisało umowę o powołaniu koronera z Mysłowickim Centrum Zdrowia. Mimo tego rodzina z Mysłowic przez kilka godzin próbowała ustalić, kto powinien przyjechać i stwierdzić zgon ich krewnego.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprosił o wyjaśnienia Naczelnika Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Mysłowice (BPK.7010.8.2017).

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę zatrzymania Władysława Frasyniuka

Data: 2018-02-15

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę zatrzymania Władysława Frasyniuka w dniu 14 lutego 2018 r. przez funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji do sprawy prowadzonej w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie (II.519.152.2018).

Poprosił Komendanta Stołecznego Policji o wyjaśnienia:

  • czy zatrzymanemu zapewniono możliwość kontaktu z adwokatem po zatrzymaniu i podczas czynności procesowych dokonywanych z jego udziałem?
  • jakie były przesłanki do zastosowania wobec zatrzymanego środka przymusu bezpośredniego w  postaci kajdanek założonych na ręce z tyłu?
  • jakie przesłanki zaważyły o rozpoczęciu czynności zatrzymania we wczesnych godzinach porannych?
  • jaki był cel filmowania przez funkcjonariusza Policji czynności zatrzymania?

Prokuratora Okręgowego RPO zapytał:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne zatrzymania Władysława Frasyniuka (jeżeli w sprawie tej zostało wydane przez prokuratora zarządzenie o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu, RPO prosi o kopie),
  • czy zatrzymanemu zagwarantowano możliwość kontaktu z adwokatem oraz czy adwokat był obecny podczas czynności procesowych prowadzonych z jego udziałem?
  • czy prokurator wydał w przedmiotowej sprawie polecenie, o którym mowa w art. 15 ust. 2 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej? [artykuł ten mówi o zasadach użycia kajdanek i w ust. 2 stwierdza, że może to nastąpić na polecenie sądu lub prokuratora].
  • czy zatrzymany lub jego obrońca złożyli zażalenie na zatrzymanie i ewentualnie jaki bieg został nadany temu środkowi odwoławczemu?

 

Zatrzymanie lub aresztowanie w celu zapewnienia wykonania określonego w ustawie obowiązku w orzecznictwie ETPCz – komentarz Marcina Mrowickiego, BRPO

Artykuł 5 ust. 1 lit. b Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności stanowi „Każdy ma prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Nikt nie może być pozbawiony wolności, z wyjątkiem następujących przypadków i w trybie ustalonym przez prawo: zgodne z prawem zatrzymanie lub aresztowanie w przypadku niepodporządkowania się wydanemu zgodnie z prawem orzeczeniu sądu lub w celu zapewnienia wykonania określonego w ustawie obowiązku”.

Drugi człon Artykułu 5 ust. 1 lit. b dopuszcza aresztowanie wyłącznie w celu „zapewnienia wykonania” obowiązku określonego w ustawie.

Musi zatem istnieć spoczywający na danej osobie niewykonany obowiązek, zaś celem zatrzymania i aresztowania musi być zapewnienie wykonania tegoż obowiązku, i nie mogą mieć one charakteru kary.

Czas pozbawienia wolności musi być dyktowany rzeczywistą potrzebą wynikającą z charakteru prawnego wymagającego spełnienia obowiązku (Nowicka przeciwko Polsce, § 63).

Niezwłocznie po wykonaniu odnośnego obowiązku podstawa aresztowania, o której mowa w Artykule 5 ust. 1 lit. B, przestaje istnieć (Vasileva przeciwko Danii, § 36).

Obowiązek taki musi być szczegółowy i konkretny (Ciulla przeciwko Włochom, § 36). Szeroka wykładnia wiązałaby się z konsekwencjami niezgodnymi z pojęciem rządów prawa (Engel i Inni przeciwko Holandii, § 69; Iliya Stefanov przeciwko Bułgarii, § 72).

W kontekście Konwencji zatrzymanie jest akceptowalne wyłącznie w przypadku, gdy „obowiązek określony w ustawie” nie może zostać wykonany przy użyciu środków łagodniejszych (Khodorkovskiy przeciwko Rosji, § 136).

Ingerencja w wolność musi być proporcjonalna, co oznacza, że dobro prawne jakim jest wolność człowieka nie może być naruszane dla wymuszenia spełnienia obowiązku o relatywnie mniejszym znaczeniu. Dlatego niezbędne jest zapewnienie równowagi pomiędzy wagą zapewnienia bezzwłocznego wykonania danego obowiązku w demokratycznym społeczeństwie oraz wagą prawa do wolności (Saadi przeciwko Zjednoczonemu Królestwu [WI], § 70).

W związku z taką oceną Trybunał uznaje za istotne następujące względy:

  1. charakter obowiązku wynikającego z odnośnego ustawodawstwa, w tym jego przedmiot i cel;
  2. osoba zatrzymana oraz szczególne okoliczności skutkujące pozbawieniem wolności;
  3. długość okresu pozbawienia wolności (Vasileva przeciwko Danii, § 38; Epple przeciwko Niemcom, § 37).

Sięgnięcie po pozbawienie wolności jako środek służący do wykonania obowiązku orzeczonego przez sąd lub wynikającego z ustawy dopuszczalne jest jedynie wówczas, gdy osoba zobowiązana miała faktyczną możliwość wykonania obowiązku. Pozbawienie wolności jest zatem reakcją na niewykonanie obowiązku (co nie oznacza, że jest sankcją za jego niewykonanie – Ciulla przeciwko Włochom, § 36).

Sytuacje badane w świetle drugiej części Artykułu 5 ust. 1 lit. b obejmują, przykładowo, obowiązek poddania osoby kontroli bezpieczeństwa przy wjeździe do kraju (McVeigh i Inni przeciwko Zjednoczonemu Królestwu (raport Komisji)), ujawnienia tożsamości osoby (Vasileva przeciwko Danii, Novotka przeciwko Słowacji (dec.); Sarigiannis przeciwko Włochom), poddania się badaniu psychiatrycznemu (Nowicka przeciwko Polsce), opuszczenia określonego obszaru (Epple przeciwko Niemcom) oraz stawienia się na komisariacie policji w celu przesłuchania (Iliya Stefanov przeciwko Bułgarii; Osypenko przeciwko Ukrainie; oraz Khodorkovskiy przeciwko Rosji). 

RPO w sprawie funkcjonariuszy Służby Więziennej przeniesionych do innej jednostki, po tym jak ujawnili nieprawidłowości

Data: 2018-02-13
  • Rzecznik zajął się sprawą funkcjonariuszy Służby Więziennej, pełniących funkcje w związkach zawodowych, którzy po ujawnieniu nieprawidłowości zostali przeniesieni do pełnienia służby w innych, odległych o kilkaset kilometrów od dotychczasowych jednostkach.
  • RPO prosi Ministra Sprawiedliwości, pełniącego nadzór nad Służbą Więzienną, o zbadanie tej sprawy.

Z prośbą o pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich zwrócili się wykładowcy Centralnego Ośrodka Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu. We wniosku sugerują oni związek rozkazów personalnych delegujących ich do pełnienia służby w innych jednostkach organizacyjnych Służby Więziennej z działalnością związkową. To osoby, które były zaangażowane m.in. w ujawnienie nieprawidłowości w funkcjonowaniu Zakładu Technologii Informatycznych i Edukacyjnych COSSW. Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości.

RPO zauważa, że w tym przypadku mogło dojść do nadużycia instytucji delegowania. Wskazuje na to bliski związek (również czasowy) pomiędzy sygnalizowaniem nieprawidłowości a działaniem, polegającym na delegowaniu funkcjonariuszy uczestniczących w sprawie do miejscowości odległej od dotychczasowego miejsca pełnienia służby, a tym samym faktycznego uniemożliwienia wykonywania działalności związkowej. Rzetelne wykonywanie działalności związkowej w obiekcie oddalonym o ponad 100 km od dotychczasowej jednostki wydaje się mało prawdopodobne, nieekonomiczne i może stanowić utrudnienie wykonywania działalności związkowej. Tym samym nieuwzględnienie interesu związku zawodowego przy podejmowaniu decyzji o delegowaniu czasowym (w tym w szczególności wobec przedstawiciela związku zawodowego objętego ochroną prawną) może budzić wątpliwości z punktu widzenia ustawy  o związkach zawodowych.   

Rzecznik zauważa, że instytucja czasowego delegowania funkcjonariusza SW do służby w innej jednostce organizacyjnej stanowi niewątpliwie emanację podległości służbowej i dyspozycyjności wynikających z treści stosunku służbowego – i co do zasady – pozwala na prawidłową realizację zadań nałożonych na Służbę Więzienną. Jednak Dyrektor Generalny Służby Więziennej wydając rozkaz o delegowaniu funkcjonariusza podlegającego ochronie w trybie art. 70 ust. 1 ustawy o SW powinien  rozważyć zarówno „ważne potrzeby służby”, „interes funkcjonariusza”, jak również „interes związku zawodowego”. Dodatkowo należy wskazać, że nie każda realna lub potencjalna potrzeba służby uzasadnia delegowanie funkcjonariusza do czasowego pełnienia służby w innej jednostce organizacyjnej. Przepis wymaga, aby potrzeba ta przyjęła postać kwalifikowaną – „ważnych potrzeb służby”.

- W mojej ocenie fakultatywny charakter przepisu art. 70 ust. 1 ustawy o SW wskazuje na konieczność ważenia wszystkich wyżej wymienionych interesów przy podejmowaniu decyzji o czasowym delegowaniu funkcjonariusza do innej jednostki organizacyjnej Służby Więziennej. Z odpowiedzi Dyrektora BKiS CZSW wynika jednak, że na etapie podejmowania decyzji o delegowaniu funkcjonariusza „interes związku zawodowego” w ogóle nie był brany pod uwagę – zauważa RPO w wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości.

“Nie dla kopalni cynku i ołowiu” – sprawa Stowarzyszenia z Zawiercia.

Data: 2018-02-05

Przedstawiciele Stowarzyszenia “Nie dla kopalni cynku i ołowiu” z Zawiercia poprosili Rzecznika Praw Obywatelskich o interwencję w sprawie z aktualizacji planu zagospodarowania wodami.

Chodzi w szczególności o wprowadzenie do niego inwestycji o nazwie ”Budowa podziemnej kopalni w celu wydobycia rud cynku i ołowiu ze złoża Zawiercie 3”.

W trakcie spotkania z Pełnomocnikiem Terenowym RPO w Katowicach dr Aleksandrą Wentkowską przedstawiciele Stowarzyszenia przedstawili swoje stanowisko i argumenty przemawiające przeciwko powstaniu kopalni. Zapewniono ich, że sprawa będzie monitorowana, a w ramach prowadzonego przez Rzecznika postępowania skierowane zostaną wystąpienia do właściwych organów.

BPK.7201.2.2017

Rzecznik interweniuje w sprawie policjanta, który chciał odzyskać zwrot części uposażenia za pobyt na zwolnieniu lekarskim

Data: 2018-02-05
  • Funkcjonariusz policji przebywający na zwolnieniu lekarskim zachowuje prawo do 80 proc. uposażenia. Dopiero, gdy zostanie stwierdzone, że zwolnienie lekarskie było wynikiem szczególnych warunków służby w policji, przysługuje mu 100 proc. uposażenia.
  • Jednak jak pokazuje praktyka, uzyskanie zwrotu 20 proc. uposażenia nie jest łatwe.
  • Rzecznik zajął się sprawą jednego z funkcjonariuszy w takiej sytuacji.

Historia funkcjonariusza

W sierpniu 2015 u policjanta podejrzewano chorobę nowotworową, jednak ostatecznie diagnoza ta się nie potwierdziła. W wyniku problemów ze zdrowiem przeszedł załamanie nerwowe. Na zwolnieniu przebywał około czterech miesięcy, po czym wrócił do służby. Po powrocie odbył badanie kontrolne w szpitalu MSWiA, w wyniku którego otrzymał zaświadczenie o braku przeciwskazań do dalszej służby. Następnie zwrócił się z prośbą o skierowanie do komisji lekarskiej w celu ustalenia związku schorzenia ze służbą w Policji.

W wyniku badania Rejonowa Komisja Lekarska uznała funkcjonariusza za niezdolnego do służby w policji. Stwierdzono jednocześnie związek schorzenia ze służbą w Policji. Niezdolność do służby nie wynikała jednak z przebytego schorzenia. U funkcjonariusza stwierdzono m.in. przewlekły zespół depresyjny upośledzający sprawność ustroju z zaburzeniami adaptacyjnymi. Rozstrzygnięcie to zostało następnie utrzymane w mocy przez Centralną Komisję Lekarską MSWiA. Na podstawie kolejnego skierowania Rejonowa Komisja Lekarska rozpoznała u funkcjonariusza inne schorzenie, które oznacza dla niego trwałą niezdolność do służby w policji. W ocenie RKL schorzenie to nie pozostaje w związku ze służbą w policji. Aktualnie funkcjonariusz odwołał się po raz kolejny do Centralnej Komisji Lekarskiej MSWiA. Sprawa pozostaje w toku.

Wątpliwości zgłoszone przez RPO

Rzecznik wystąpił do Komendanta Powiatowego Policji w oraz do Składu Orzekającego Centralnej Komisji Lekarskiej MSWiA o odpowiednie dokumenty. Wątpliwości Rzecznika budzi prawidłowość skierowania do Rejonowej Komisji Lekarskiej MSW w celu ustalenia związku choroby funkcjonariusza ze służbą w policji. Skierowanie Komendanta Powiatowego Policji dotyczyło ustalenia stanu zdrowia oraz ustalenia zdolności fizycznej i psychicznej funkcjonariusza do służby, jak również związku poszczególnych chorób ze szczególnymi warunkami lub właściwościami służby. Nie został on jednak skierowany w trybie przepisów postępowania odszkodowawczego, który miał być właściwy w takich sprawach.

W opinii Centralnej Komisji Lekarskiej, w zakresie kompetencji ustawowych komisji lekarskich nie mieści się wprost orzekanie o związku chorób ze służbą uzasadniającym prawo do 100proc. uposażenia z powodu zwolnienia od zajęć służbowych, jak również orzekanie o związku chorób ze szczególnymi właściwościami lub warunkami służby niebędące elementem postępowania odszkodowawczego lub emerytalno-rentowego.

W tym zakresie wzór skierowania do komisji lekarskiej, ustalony rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych w zakresie ustalenia związku poszczególnych chorób ze szczególnymi warunkami lub właściwościami przekracza zakres kompetencji komisji lekarskich- w sytuacji, gdy nie zakreślono dodatkowo opcji ustalenia uszczerbku na zdrowiu lub inwalidztwa.

Mając na uwadze umożliwienie uprawnionym funkcjonariuszom uzyskanie potrąconej części uposażenia za okres choroby, Centralna Komisja Lekarska MSW zalecała do czasu dokonania zmian w przepisach, aby przedmiotowe sprawy kierowane, były do komisji lekarskich, jako sprawy w przedmiocie ustalenia uszczerbku na zdrowiu spowodowanego chorobą pozostającą w związku ze szczególnymi warunkami lub właściwościami służby.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z prośbą o zbadanie sprawy oraz odniesienie się do przedstawionych problemów.

Problem dostrzegany od kilku lat

Po wejściu w życie w 2014 roku rozwiązań dotyczących wysokości uposażenia funkcjonariuszy policji na zwolnieniach lekarskich Rzecznik Praw Obywatelskich informował Ministra Spraw Wewnętrznych o wątpliwościach związanych z brakiem trybu postępowania w sprawie wydawania orzeczeń o związku choroby ze szczególnymi warunkami służby u funkcjonariuszy przebywających na zwolnieniach lekarskich. Przyjęty wówczas mechanizm postępowania może wobec innych funkcjonariuszy służb mundurowych wywoływać efekt mrożący. Potencjalne ryzyko zwolnienia ze służby może bowiem skutecznie zniechęcać funkcjonariuszy do dochodzenia zwrotu 20 proc. uposażenia z tytułu przebywania na zwolnieniu lekarskim w sytuacji, gdy ich choroba faktycznie powstała w związku ze szczególnymi właściwościami lub warunkami służby.

WZF.7043.193.2017 

Sytuacja Ślązaków na Górnym Śląsku po wojnie.

Data: 2018-02-05

Do Rzecznika napisał interesant, który opisał represje, jakie spotkały Ślązaków ze strony polskich władz na Śląsku po 1945 r. Prosił on o odpowiedź na kilkanaście pytań, m.in. dlaczego Ślązakom nie wolno było zajmować kierowniczych stanowisk, dlaczego w latach 1945-1946 wyrzucano Ślązaków z mieszkań w ciągu 30 minut.

Rzecznik poinformował interesanta, że są organizacje, których zadaniem jest np. upowszechnianie prawdy o Górnym Śląsku z poszanowaniem dorobku minionych wielonarodowościowych pokoleń tej ziemi oraz ludności napływowej z innych regionów kraju.

BPK.816.1.2017

RPO: Dlaczego mężczyźni nie mogą korzystać z sauny we wrocławskim Aquaparku? Czy to jest zgodne z zasadą równego traktowania?

Data: 2018-01-29

RPO poprosił o wyjaśnienie Rzecznika Konsumentów, UOKiK i samego przedsiębiorcę - Wrocławski Park Wodny SA.

W związku ze skargami Rzecznik Praw Obywatelskich podjął postępowanie wyjaśniające dotyczące ograniczonego zakresu usług świadczonych mężczyznom przez Wrocławski Park Wodny SA. W Aquaparku jest sauna. W Saunarium wyznaczone są strefy przeznaczone tylko dla kobiet, a we wtorki wstęp do całego Saunarium mają tylko kobiety. W tym dniu tygodnia mężczyźni w ogóle nie mogą skorzystać z usług saunowych.

Rzecznik ma wątpliwość, czy ta praktyka nie stanowi przejawu dyskryminacji mężczyzn ze względu na płeć w dostępie do usług oferowanych publicznie.

Ustawa z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (Dz. U. z 2016 r. poz. 1219) zakazuje dyskryminacji w zakresie dostępu i warunków korzystania z usług, jeżeli są one oferowane publicznie. Odmienne traktowanie ze względu na płeć jest dozwolone, jeżeli zapewnienie usług wyłącznie lub głównie dla przedstawicieli jednej płci jest obiektywnie i racjonalnie uzasadnione celem zgodnym z prawem, a środki służące realizacji tego celu są właściwe i konieczne. W każdym zatem przypadku odmiennego traktowania klientów ze względu na ich płeć należy wykazać, że taka praktyka służy osiągnięciu celu zgodnego z prawem, a podejmowane działania są odpowiednie i proporcjonalne do założonego celu.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Miejskiego Rzecznika Konsumentów we Wrocławiu z prośbą o zbadanie sprawy. Miejski Rzecznik Konsumentów wskazał jednak, że nie leży w jego kompetencjach podejmowanie działań interwencyjnych w sytuacji, w której nie została zawarta umowa pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem.

W ocenie RPO działanie przedsiębiorcy jako sprzeczne z prawem i dobrymi obyczajami, może zostać uznane za naruszające zbiorowe interesy konsumentów. Rzecznik zwrócił się zatem do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z prośbą o zbadanie sprawy i podjęcie działań interwencyjnych.

Rzecznik zwrócił się też do przedsiębiorcy – spółki Wrocławski Park Wodny SA – z prośbą o wskazanie uzasadnienia całkowitego uniemożliwienia korzystania z usług saunowych przez mężczyzn w jednym dniu tygodnia (we wtorki).

Mężczyzna z niepełnosprawnością ruchową otrzyma windę. Pozytywne zakończenie sprawy BPK.815.8.2017.

Data: 2018-01-22

36-letni mężczyzna, po urazie rdzenia kręgowego, ma czterokończynowe porażenie, przeczulicę skóry i spastyczność mięśni. Nie może on funkcjonować samodzielnie, a całe jego życie toczy się w jednym pokoju. Po wyjściu opiekunki, mężczyzna aż do następnego dnia nie może nawet zmienić pozycji ciała. Jego matka, zajmująca parter domu, ma problemy zdrowotne. Jej pomoc ogranicza się do podania synowi posiłków z MOPS-u. Gdyby w domu była winda, ich życie mogłoby wyglądać inaczej. Kosztuje ona około 80 tysięcy złotych. Na zakup windy mężczyzna mógłby dostać dofinansowanie nawet do 95% kosztów z PFRON. Pieniądze przeznaczane przez Urząd Miasta Katowice na likwidację barier architektonicznych w domach niepełnosprawnych są znacznie niższe. Możliwa kwota dofinansowania to 8 tysięcy złotych. Przy rencie w wysokości 1 tysiąca złotych, zakup jest dla mężczyzny niemożliwy.

Rzecznik interweniował w tej sprawie u Prezydenta Miasta Katowic. Dzięki temu pracownik socjalny skontaktował się z niepełnosprawnym mężczyzną, aby ustalić jego potrzeby. Miasto zaczęło też szukać wolontariusza, który mógłby pomóc interesantowi. Zaproponowano mu również udział w programie jednej z fundacji „Akademia życia”, której celem jest pomoc w usamodzielnianiu się osób z niepełnosprawnościami. Mężczyzna mógł też skorzystać z bezpłatnej porady prawnej w domu. Interesant złożył wniosek o dofinansowanie zakupu sprzętu elektronicznego z oprogramowaniem, a także o przeszkolenie w programie „Aktywny Samorząd”. Celem tego programu jest udzielenie beneficjentowi z zaburzeniami ruchu obu kończyn górnych pomocy do pełnienia różnych ról społecznych poprzez umożliwienie mu włączenia się do tworzącego się społeczeństwa informacyjnego.

Miasto dofinansowało mężczyźnie zakup sprzętu elektronicznego i oprogramowania. Wniosek o przeszkolenie w programie „Aktywny Samorząd” też został pozytywnie oceniony, a umowa będzie zawarta, jak tylko PFRON będzie miał dodatkowe pieniądze.

Natomiast wniosek o dofinansowanie zakupu windy został zakwalifikowany do realizacji. Złożono zamówienie na zakup platformy dźwigowej wraz z dostawą u producenta. Środki z PFRON zostały zarezerwowane na ten cel w maksymalnej możliwej wysokości do 95 % kosztów. MOPS podjął wszelkie działania, aby zrealizować to przedsięwzięcie i udzielił pomocy finansowej. Dodatkowo środki na pokrycie wkładu własnego są gromadzone przez Fundację, a pomoc finansową zadeklarował również proboszcz pobliskiej Parafii. MOPS w Katowicach wystąpił też o pomoc w sfinansowaniu inwestycji do instytucji zewnętrznych i fundacji.

Wiceprezydent Miasta Katowice zapewniła Rzecznika, że interesant ma wsparcie przy wykonywaniu codziennych czynności i nawiązywaniu kontaktu z otoczeniem.

Rzecznik bada sprawę warunków, w jakich przebywa ciężko chory osadzony

Data: 2018-01-16

Osadzony jest w tymczasowym areszcie. Cierpi na przepuklinę oponowo-rdzeniową, wodogłowie, przykurcze stawów skokowych, zakotwiczenia rdzenia kręgowego, nietrzymanie moczu i stolca. Wykonano u niego również cystostomię – w związku z zarośnięciem starego otworu nowy wykonano skalpelem na pogotowiu ratunkowym przed aresztowaniem. Nosi cewnik, który jest wymieniany co trzy tygodnie. Stwierdzono u niego również HCV.

W grudniu 2017 r. pracownik BPT RPO w Katowicach spotkał się z nim w zakładzie karnym. Tymczasowo aresztowany wskazał, że dużym utrudnieniem jest dla niego brak materaca przeciwodleżynowego. Nie ma on w celi ciepłej wody. Z powodu zapowietrzenia kaloryfera w celi do 12 grudnia 2017 r. w jego celi było bardzo zimno.

W celi tej jest niezabudowany do pełnej wysokości kącik sanitarny i odrapana lamperia na ścianach. Łaźnia, w której osadzony się kąpie (indywidualnie), wyposażona została w kilka stanowisk prysznicowych nie oddzielonych przegrodami.

W związku z tymi ustaleniami, w sprawie planowane jest wystąpienie do Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej (BPK.517.68.2017)

Pani Katarzynie umorzono podatek z odsetkami – skuteczna interwencja RPO

Data: 2018-01-10
  • Pani Katarzyna nabyła spadek po zmarłym ojcu. Gdyby w ustawowym terminie 6 miesięcy złożyła zgłoszenie o nabyciu własności rzeczy, jako osoba najbliższa zmarłemu zwolniona byłaby z podatku. Nie dopełniła tego obowiązku z uwagi na stan zdrowia.
  • Naliczony podatek przekraczał jej możliwości finansowe. Pani Katarzyna poprosiła więc o umorzenie zaległości powołując się na swoją trudną sytuację finansową i życiową. Fiskus ulgi odmówił.
  • Po interwencji RPO pani Katarzynie umorzono podatek z odsetkami.

Początkowo w sprawie pani Katarzyny doszło do odmowy umorzenia podatku z odsetkami z tytułu nabycia mieszkania w drodze spadku po zmarłym ojcu. W toku postępowania organy pominęły okoliczność, że uchybienie terminu do zgłoszenia fiskusowi nabycia mieszkania przez panią Katarzynę nastąpiło z przyczyn od niej niezależnych (trudna sytuacja zdrowotna, będąca ostatecznie podstawą do ubezwłasnowolnienia). Fiskus powołał się na zasadę powszechności opodatkowania i stwierdził, że interes publiczny nie przemawia za udzieleniem ulgi. 

Na etapie postępowania przed WSA w Warszawie do sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich. W swoim stanowisku Rzecznik m.in. akcentował, że przesłanka „interesu publicznego” powinna być interpretowana przez pryzmat wartości konstytucyjnych z uwzględnieniem okoliczności powstania zaległości podatkowej oraz stopnia „zawinienia” podatnika w wypełnieniu obowiązku podatkowego.

Po korzystnym orzeczeniu sądu pierwszej instancji, organy jeszcze raz rozpoznawały sprawę pani Katarzyny. W wyniku ponownie przeprowadzonego postępowania zdecydowano o umorzeniu w całości zaległości podatkowej w podatku od spadków i darowizn z odsetkami.

Jest to przykład sprawy, w której udało się ostatecznie doprowadzić do skutecznego umorzenia podatku. W praktyce zdarza się to niezwykle rzadko.

W jednym z aresztów naruszano ustawę o ochronie danych osobowych. Interwencja RPO

Data: 2018-01-07
  • W jednym z aresztów w ogólnodostępnym miejscu wywieszano nazwiska osób, które w danym dniu i o określonej godzinie zgłosiły chęć skorzystania z aparatu telefonicznego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że taka praktyka nie jest dopuszczalna w myśl ustawy o ochronie danych osobowych

W 2017 r. do Rzecznika wpłynęła skarga wskazująca, że w areszcie śledczym w S. nie są  odpowiednio chronione dane osobowych skazanych. Na korytarzu oddziału mieszkalnego wywieszano bowiem nazwiska skazanych, które zgłosiły chęć skorzystania z aparatu telefonicznego i to z dokładną godziną, o której będą mogli przeprowadzić rozmowę.

W postępowaniu wyjaśniającym Rzecznik potwierdził zarzut, uznając taką praktykę za nieuprawnioną. Takie działanie daje bowiem pełną możliwość ustalenia tożsamości osób, których nazwiska widnieją na liście.

Zadaniem administracji jednostek penitencjarnych jest zapewnienie sprawnego i bezkonfliktowego realizowania prawa osadzonych do rozmów telefonicznych. W tym areszcie prowadziło to do naruszenia obowiązku określonego w art. 26 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie danych osobowych.

Rzecznik wystąpił do Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej o zaniechanie tej niezgodnej z prawem praktyki. Otrzymał odpowiedź, że stosowania jej zaprzestano jeszcze w 2017 r. Do wszystkich dyrektorów podległych jednostek wystosowano pisma, aby wyeliminować ewentualne praktyki niezgodne z przepisami.

IX.517.1736.2017

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w sprawie napaści na 14–letnią dziewczynkę

Data: 2018-01-05
  • Rzecznik pyta prokuraturę o napaść na 14–letnią dziewczynkę
  • Napastnik miał wznosić hasła rasistowskie
  • W ubiegłym roku ponad 100 spraw, które trafiły do Biura RPO dotyczyło przestępstw motywowanych nienawiścią

W piśmie skierowanym do Prokuratury Rzecznik zapytał, czy wszczęte w tej sprawie śledztwo uwzględnia prawdopodobną, rasistowską motywację działania sprawcy. Stosowanie przemocy wobec osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej lub wyznaniowej jest przestępstwem dużej wagi, zagrożonym karą pozbawienia wolności nawet do 5 lat i wymaga szczególnego zaangażowania ze strony organów ścigania.

Do napaści na nastolatkę doszło 3 stycznia tego roku, przy ul. Słupeckiej w Warszawie. Agresji fizycznej towarzyszyć miały słowa, które sugerowały, że sprawcą napaści kierowała nienawiść na tle pochodzenia narodowego lub etnicznego pokrzywdzonej.  

W tym roku jest to pierwsza interwencja Rzecznika w sprawie, w której istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa motywowanego nienawiścią. W ubiegłym roku w Biurze Rzecznika podjętych jednak zostało ponad 100 spraw dotyczących tego rodzaju przestępstw. Około połowa z nich miała związek z użyciem przemocy wobec osób o różnym pochodzeniu narodowym czy etnicznym lub osób utożsamianych z różnym wyznaniem. Pozostałe interwencje Rzecznika dotyczyły przypadków tzw. mowy nienawiści, czyli publicznego nawoływania do nienawiści lub publicznego znieważania osób czy grup ze względu na pochodzenie lub wyznanie. Nienawistne wypowiedzi w badanych przez Rzecznika sprawach przybierały zwykle formę wpisów na forach i portalach internetowych, a także haseł towarzyszących publicznym manifestacjom.

Większy lokal socjalny dla trzyosobowej rodziny w trudnej sytuacji zdrowotnej

Data: 2018-01-04

Rodzice 18-letnietniej uczennicy są osobami z niepełnosprawnością ruchową. Muszą wyprowadzić się z dotychczasowego mieszkania z powodu wyroku eksmisyjnego. Gmina przydzieliła im niewielki jednopokojowy lokal socjalny na trzeciej kondygnacji. Nie mogli jednak go przyjąć. Przede wszystkim z powodu problemów z poruszaniem się. Także dlatego, że ich córka potrzebuje miejsce do nauki, by przygotować się do matury.

Po interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich (BPW.7217.9.2017) gmina ponownie przyjrzała się prośbie o przydział lokalu. Urzędnicy tłumaczyli się, że nie mieli informacji o sytuacji zdrowotnej rodziców uczennicy. Wyjaśnili, że po wydaniu wyroku eksmisyjnego nikt ich nie powiadomił o ciężkiej sytuacji zdrowotnej rodziny.

W konsekwencji gmina przyznała rodzinie jednopokojowy lokal socjalny o pow. użytkowej 38,54 m2, w tym pow. pokoju – 23,77 m2. Lokal ten spełnia wynikające z przepisów ustawowych wymogi metrażu i ma łazienkę, co nie jest regułą w przypadku lokali socjalnych. 

10 przykładów interwencji indywidualnych Rzecznika Praw Obywatelskich w 2017 r.

Data: 2018-01-04

30 grudnia rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar opublikował w sieci społecznościowej swoje osobiste podsumowanie roku z przykładami interwencji RPO.

Oto to podsumowanie wraz z linkami do informacji źródłowej w serwisie rpo.gov.pl

1. Ostrowice. Maleńka, przepiękna krajobrazowo gmina na Pomorzu Zachodnim wzięła kredyty na codzienne wydatki w parabankach i zbankrutowała. Trudno sobie poradzić, jeśli większość terenu gminy znajduje się na terenie Natura 2000, a to ogranicza możliwości inwestycyjne. Pomysłem MSWiA było przyłączenie Ostrowic do Drawska Pomorskiego.

To rozwiązywało problem długów Ostrowic, ale mieszkańcom Drawska kazało na lata zapomnieć o poprawie poziomu usług publicznych. Nici z inwestycji w przedszkola, usługi opiekuńcze, szkoły. Byliśmy tam całą ekipą RPO we wrześniu. Przekonywaliśmy, że najważniejsze teraz to zatrzymanie decyzji o połączeniu gmin. Bez tego nie uda się znaleźć lepszego rozwiązania dla tej bezprecedensowej w polskich samorządach historii. Merytoryczne argumenty – nie tylko nasze - zostały wysłuchane. MSWiA decyzję wstrzymało i dało sobie rok na przemyślenie jak taki precedensowy proces likwidacji gminy przeprowadzić.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/spotkanie-z-mieszkańcami-dotyczące-próby-przyłączenia-do-drawska-pomorskiego-gminy-ostrowiec

2. Sprawa pana Mirosława, który opiekuje się starym, bardzo już niesamodzielnym ojcem. Takich osób jak on są w Polsce tysiące. Pan Mirosław nie dostał świadczenia pielęgnacyjnego, bo dziś zgodnie z ustawą dostać je może tylko opiekun osoby, która sprawność utraciła w dzieciństwie albo z niepełnosprawnością się urodziła.

Co prawda ponad trzy lata temu Trybunał Konstytucyjny uznał takie kryterium za niezgodne z Konstytucją, ale ustawa nie została zmieniona. RPO zachęca więc osoby w podobnej sytuacji, by decyzję o odmowie wypłaty świadczenia skarżyć do sądu administracyjnego. Do takiego postepowania RPO może się przyłączyć i przypomnieć o znaczeniu Konstytucji. Takie sprawy właśnie wygrywamy przed NSA. Ludzie dzięki temu dostają świadczenia.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-przystąpił-do-sprawy-mężczyzny-który-opiekuje-się-ojcem-i-nie-dostał-świadczenia-pielęgnacyjnego

3. Kawęczyn koło Wrześni. W pobliżu osiedla na terenach dawnego PGR-u ma powstać gigantyczna ferma hodowlana. Samorząd docenia „biznesowe” korzyści z inwestycji. Głos mieszkańców przerażonych konsekwencjami takiego sąsiedztwa brzmi słabo. RPO zaskarżył decyzję pozwalającą na budowę ferm na milion kur. Na razie wygraliśmy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym.

To oczywiście nie koniec sprawy – ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły. Nie wiadomo, czy do inwestycji dojdzie i na jakich warunkach. Jedno jest pewne: bez upodmiotowienia mieszkańców terenów sąsiadujących z planowanymi inwestycjami nie uda się wypracować rozwiązań korzystnych dla wspólnoty lokalnej.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/efekt-spotkania-regionalnego-wsa-uchyla-decyzje-w-sprawie-uciazliwych-ferm

4. Dziury w nowym prawie o obrocie ziemią rolną. Chciałeś sprzedać ziemię „miastowemu”, już byliście dogadani, umowa była spisana, ale nastał 30 kwietnia 2016 r.?

Od tego dnia ziemię rolną może kupić w zasadzie tylko rolnik i tylko pod warunkiem, że będzie ją uprawiał i nie sprzeda przez kolejne 10 lat. Zapowiedź wejścia w życie tych przepisów sprawiła, że wielu ludzi spieszyło się z finalizacją transakcji. Ale nie wszyscy zdążyli. Co zatem z tymi, którzy zaczęli transakcję przed 30 kwietnia 2016, ale już jej nie skończyli (bo np. nie dostali wszystkich wymaganych prawem dokumentów i opinii?). No i kilka tygodni temu Sąd Najwyższy orzekł na wniosek RPO, że transakcja rozpoczęta przed 30 kwietnia 2016 r. odbywa się na starych zasadach. Możesz więc odsprzedać ziemię komuś, kto nie jest rolnikiem. Za cenę, na jaką się umówiliście (a nie za tyle, co daje państwowa agencja).

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/SN-sprzedaz-ziemi-rolnej

5. Sprawa pani Agnieszki Pysz, zmarłej w warszawskim areszcie śledczym. O tej sprawie akurat pewnie słyszeliście dzięki niestrudzonym dziennikarzom onet.pl, ale także dlatego, że interwencja RPO doprowadziła do oficjalnych przeprosin rodziny zmarłej ze strony przedstawicieli naszego Państwa.

To, że udało się skłonić więzienników i prokuraturę do kompleksowego wyjaśnienia sprawy (jak pamiętamy, na początku zaniedbania w leczeniu pani Agnieszki miał kontrolować lekarz, który za to leczenie odpowiadał), to efekt mrówczego wysiłku ekspertów Biura Rzecznika. Oni cały czas badają warunki panujące w miejscach pozbawienia wolności, sprawdzają, podpowiadają, alarmują. A kiedy dostają sygnał taki jak ten, to doskonale wiedzą, gdzie pojechać, o jakie dokumenty zapytać, kogo wysłuchać. To dzięki nim takiej sprawy nie da się „schować”, ukryć, uznać za przykry „wypadek przy pracy”. To nie jest wypadek – tak jak nie jest wypadkiem sprawa Igora Stachowiaka, młodego mężczyzny, który zmarł w wyniku tortur na komisariacie we Wrocławiu. RPO w takich sprawach nie odpuszcza, pyta, zbiera materiały, ustala, kto o czym wiedział oraz co komu przekazał, kto jaką decyzję podjął.

6. Brzeg (woj. opolskie). Kilkadziesiąt beczek z trucizną na prywatnym terenie. O sprawie zaalarmowali nas zimą zeszłego roku mieszkańcy. Bali się, że wraz z roztopami trucizna trafi do Odry, a także do ująć wody dla miasta. Sprawa prawnie była dosyć skomplikowana, bo odpady powinien usunąć właściciel – tyle, że nie wiadomo było, kto nim jest. A wiosna była coraz bliżej. Wyższe temperatury mogły wpływać na ulatnianie się trucizny. Wysyłaliśmy pisma za pismami – do władz samorządowych, do prokuratury, także do ABW. Pokazywaliśmy, że przepisy w takiej sytuacji pozwalają na działania nadzwyczajne, że nikt nie ma prawa krytykować za to władz miasta. I udało się. Władze Brzegu doprowadziły do zlikwidowania tego wysypiska odpadów.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/posłowie-o-sprawie-śmierci-agnieszki-pysz

https://www.rpo.gov.pl/pl/tagi/Sprawa-Igora-Stachowiaka

7. Sprawa matki dowożącej do szkoły dziecko z niepełnosprawnością.

Dziecko z niepełnosprawnością nie zawsze może chodzić do najbliższej szkoły, więc koszty dojazdów mogą być wysokie. Rodzina ma w takiej sytuacji prawo do wsparcia, ale w przypadku pani Angeliki gmina uznała, że wystarczy, jeśli dofinansuje jazdę matki z dzieckiem do i ze szkoły (ale już nie powrót matki do domu i kolejną w ciągu dnia podróż po dziecko). Pani Angelika zaskarżyła to do sądu w Krakowie, a Rzecznik przyłączył się wspierając ją argumentami prawnymi. Wygraliśmy. Argumentacja prawna jest dostępna w naszym serwisie postępowań strategicznych RPO. Po to go prowadzimy, by z naszego dorobku mogli korzystać także inni obywatele w podobnej sytuacji.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/postepowania-strategiczne-rpo

https://www.rpo.gov.pl/pl/postepowania-strategiczne-rpo/sprawa-pani-angeliki-koszty-dowozu-do-szkoły-dziecka-z-niepełnosprawnością

8. Prawa „frankowiczów”. Większość z nas myśli, że sytuację „frankowiczów” może poprawić tylko nowe prawo.

Tyle, że ciągle nie ma kompleksowej ustawy. RPO nie ma na to wpływu, ale wie też, że już dziś każdy kredytobiorca może wiele zrobić w swojej sprawie, do tego nie ponosząc kosztów – bo mamy system bezpłatnej pomocy państwa w sporach z instytucjami finansowymi. Ten system nie działa jednak sprawnie, jeśli skarg jest mało, a instytucje finansowe nie mają konkretnych danych o skali problemu. Dlatego wspólnie z Rzecznikiem Finansowym zorganizowaliśmy kampanię informacyjną – na 17 spotkań w 14 miastach przyszło w sumie 2500-3000 osób. Przekonywaliśmy ich, by składać reklamacje do banku a potem występować do Rzecznika Finansowego o interwencję. Widać efekty naszej wspólnej pracy w gwałtownie rosnących statystykach interwencji RF. RF odebrał w 2017 r. już 2 tys. wniosków o postępowanie interwencyjne lub polubowne w takich sporach (to dwa razy więcej postępowań interwencyjnych niż przed rokiem i siedem razy więcej wniosków o postępowania polubowne). Trzykrotnie wzrosła liczba wniosków o wydanie tzw. istotnego poglądu w sporach sądowych dotyczących kredytów „walutowych”. Mamy też sygnały, że banki zaczynają inaczej podchodzić do problemu. A jeśli kilka z tych spraw trafi potem do sądu, to i RPO będzie mógł do nich przystąpić (w jednej sprawie już uczestniczymy), bo rozwiązanie takiego sporu jest niezwykle ważne dla obywateli.

https://www.rpo.gov.pl/pl/sprawa/kredyty-frankowe

9. Czy matka wyjeżdżająca do pracy za granicę ma stracić prawa do opieki nad dziećmi?

Kurator sądowy uważał, że wyjeżdżając na całe dwa weekendy w miesiącu matka nie zapewni opieki dzieciom. Ta jednak dowodziła, że dzieci mają zapewnioną opiekę. To nie jest wyjątkowa sprawa – rodzin dotkniętych w różnym stopniu problemem eurosieroctwa, jest coraz więcej, wiadomo też, że trzeba tu ponadstandardowej wrażliwości, uwagi i wyczucia. Znowu – wysłaliśmy pisma, jakich nasze Biuro wysyła dziennie dziesiątki (to akurat akcja jednego z terenowych pełnomocników RPO). Sąd rodzinny przyjrzał się sprawie. Rodzina nie zostanie podzielona.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/dzieci-znowu-z-matką-udana-interwencja-rzecznika

10. Sprawa pana Juliana: czy areszt to dobre miejsce dla osób z problemami zdrowia psychicznego?

Chorujący psychicznie młody człowiek (student) trafił do aresztu, bo w trakcie nawrotu choroby naruszył sądowy zakaz kontaktu z byłą partnerką. W areszcie nie dostawał właściwej pomocy, stan chorobowy się więc pogłębiał. W efekcie pan Julian był regularnie skuwany, nie dostawał posiłków i wody, został nawet pobity. Dopiero po naszej, ponawianej wielokrotnie interwencji, pismach i sprawdzeniu sytuacji na miejscu, sąd zareagował i zdecydował o umorzeniu sprawy pana Juliana i skierowaniu go do szpitala psychiatrycznego. Cały czas powtarzam i będę powtarzać: musimy zmienić stosunek do osób chorujących, które uczestniczą w postępowaniach karnych!

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/areszt-nie-miejsce-dla-osob-chorujacych-psychicznie-rpo-w-sprawie-pana-juliana

- To tylko przykłady spraw, które codziennie przynosi życie – napisał Adam Bodnar. - Dostajemy ich tysiące. I wszystkie łączy Konstytucja. To w niej zapisane są prawa, o które walczymy i chronimy.

Bez Konstytucji każda z tych spraw byłaby tylko historią wyjątkowego nieszczęścia i samotności.

Więc kiedy ktoś pyta, co dalej – odpowiadam, że będę robić to, co do tej pory. Konstytucja nie jest instrukcją obsługi organów państwa, teoretycznym dokumentem, tematem akademickich debat. To od niej zależy los osób, które tu przedstawiłem, ale także wielu innych.

Bo KonsTYtucJA jest dla Ciebie i dla Mnie – tak jak to pięknie oddał Luka Rayski w swoim lipcowym plakacie.

#PorozmawiajMY, #podsumowanie2017 #RPOwdrodze

 

Jak poprawić dostęp nieletnich do obrońcy – wystąpienie RPO do samorządów prawniczych

Data: 2018-01-03

Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur BRPO wizytując zakłady poprawcze i schroniska dla nieletnich otrzymali skargi na jakość pracy obrońców z urzędu. Nieletni sygnalizowali też, że pierwszy kontakt z obrońcami mieli dopiero na sali sądowej.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich fizyczny dostęp osoby pozbawionej wolności do obrońcy, niezależnie od jego roli w przygotowaniu obrony w postepowaniu karnym lub zapewnieniu pomocy prawnej, stanowi podstawową gwarancję chroniącą taką osobę przed torturami i przemocą. Prawo dostępu do obrońcy powinno być zagwarantowano od początku zatrzymania.

Dlatego RPO 21 grudnia 2017 r. zwrócił się do Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej i Prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych o działania edukacyjne, uświadamiające adwokatom, radcom prawnym i aplikantom ich rolę w zapobieganiu torturom.

Rzecznik przypomniał standardy i rekomendacje międzynarodowych instytucji monitorujących sytuację osób pozbawionych wolności - Podkomitetu ONZ do Spraw Zapobiegania Torturom oraz Innemu Okrutnemu, Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (SPT) oraz Europejskiego Komitetu ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT).

Zachęcił też samorządy zawodowe do wykorzystywania w działalności dydaktycznej Podręcznika skutecznego badania i dokumentowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania (Protokołu Stambulskiego). 

Rzecznik interweniuje w sprawie hotelu w Zakopanem

Data: 2017-12-19

BPK.7006.16.2017

Jeden z hoteli w Zakopanem stwarza zagrożenie dla swoich gości. O sprawie zaalarmowały media. Dziennikarze dotarli do wniosków z raportu pokontrolnego straży pożarnej z marca. Okazuje się, że hotel przyjmuje gości w częściach, które dobudował bez zezwoleń i wciąż nie uzyskał pozwolenia na ich użytkowanie.

W sprawie tej Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach czeka aktualnie na stanowisko Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Zakopanem. Po otrzymaniu informacji od tego organu podejmie kolejne działania.

Rzecznik bada złe traktowanie w DPS.

Data: 2017-12-18

BPW.7065.9.2017

 

Interesant i jego żona zawiadomili telefonicznie Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu, że w Domu Pomocy Społecznej w Z., którego są mieszkańcami, są źle traktowani. Zarzucili też personelowi DPS niewłaściwe rozliczanie się z kupowanych lekarstw i zły stan techniczny łazienki. Skarżący byli poprzednio pensjonariuszami innego domu pomocy społecznej. Byli bardzo zadowoleni z pobytu w nim. Nie rozumieli, dlaczego przeniesiono ich do obecnego domu.

Pełnomocnik RPO we Wrocławiu poprosił więc dyrekcję DPS o udzielenie wyczerpujących wyjaśnień. Zapytał również, dlaczego małżonków umieszczono w obecnym  DPS, skoro przenieśli się oni wcześniej dobrowolnie i z własnej inicjatywy do innego domu.

W odpowiedzi dyrektor DPS wskazał, że interesanci mają problemy relacyjne z otoczeniem. Są oni skonfliktowani z wszystkimi mieszkańcami, nawet zatrudniona w DPS psycholog i ksiądz nie są w stanie przekonać ich, że otoczenie nie jest im wrogie. Zdaniem Dyrekcji DPS małżeństwo to nie adaptuje się do nowych warunków. Dlatego Ośrodek Pomocy Społecznej odmówił im wydania decyzji zmieniającej kolejny dom pomocy społecznej. Dyrekcja DPS stwierdziła również, że powodem rozgoryczenia i niezadowolenia interesantów są mocno ograniczone środki finansowe, jakie pozostają mieszkańcom po opłaceniu pobytu w DPS. Ponadto żaden inny okoliczny dom pomocy społecznej nie chce ponownie ich przyjąć, pomimo ich wniosków.

Pomimo kategorycznego stanowiska dyrekcji DPS, niespełna miesiąc później, z Biurem Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu skontaktował się interesant. Poinformował on, że wraz z małżonką uzyskali przeniesienie do DPS, w którym już podczas poprzedniego pobytu czuli się bardzo dobrze. Podziękował Rzecznikowi Praw Obywatelskich za interwencję i pomoc w sprawie.

Mieszkańcy ulicy Słonecznej nie mogą na niej parkować samochodów dłużej niż kwadrans. Rzecznik interweniuje.

Data: 2017-12-12

Przy ulicy Słonecznej stoi znak zakazu postoju powyżej 15 minut. Drogą tą mieszkańcy dojeżdżają wyłącznie do posesji. Zakaz postoju powoduje duże utrudnienia, bo dojazd do miejscowości możliwy jest jedynie pojazdami prywatnymi. Także dla rolników, znak ten stanowi poważne utrudnienie w trakcie ich codziennej pracy. Jak wskazują, podobnych znaków nie ma na innych ulicach w miejscowości.

W sprawie tej Rzecznik oczekuje na stanowisko Wójta Gminy. Poinformowano go, że po zbadaniu sprawy Rzecznik podejmie decyzję, co do dalszego biegu postępowania.

Uprawnienia Rzecznika wskazane są w art. 14 u.r.p.o. Umożliwiają one m.in. skierowanie przez Rzecznika wystąpienia do organu nadrzędnego z wnioskiem o zastosowanie środków przewidzianych prawem (art. 14 pkt 2 u.r.p.o.). Zgodnie z art. 10 ust. 10 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (tekst jedn. Dz. U. z 2017 r., poz. 1260 ze zm.) organ sprawujący nadzór nad zarządzaniem ruchem na drogach (wojewoda) może nakazać zmianę ruchu ze względu na ważny interes ogólnospołeczny lub konieczność zapewnienia ruchu tranzytowego.

Badana będzie również możliwość podjęcia działań związanych z sądowoadministracyjną kontrolą zatwierdzania organizacji ruchu drogowego.

BPK.7000.34.2017

Dlaczego konduktor nie sprzedał biletów osobom z niepełnosprawnościami? Rzecznik wyjaśnia sprawę.

Data: 2017-12-06

Konduktor w Kolejach Śląskich odmówił sprzedaży biletów dwóm osobom z niepełnosprawnościami narządów wzroku i słuchu. Stwierdził on, że po wejściu do pociągu powinny one go same znaleźć i poinformować o zamiarze zakupu biletu. Sprawę opisano w prasie.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprosił więc Marszałka Województwa Śląskiego o wyjaśnienia. Sprawa jest w toku. 

 

BPK.815.12.2017

Złe warunki pracy w Zakładzie Linii Kolejowych w Tarnowskich Górach. Rzecznik interweniuje.

Data: 2017-12-05

Pracownicy PKP PLK S.A. Zakład Linii Kolejowych w Tarnowskich Górach zaalarmowali Rzecznika, że pracują w bardzo zatłoczonych pokojach, w pomieszczeniach na poddaszu i w baraku przy ul. Oświęcimskiej. Dlatego Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach zwrócił się do Okręgowego Inspektora Pracy w Katowicach z prośbą o zbadanie warunków, w jakich wykonywana jest praca w budynku przy ul. Nakielskiej 3 w Tarnowskich Górach.

Po przeprowadzonej kontroli inspektor pracy nakazał poprawić stan techniczny pomieszczeń zlokalizowanych w budynku przy ul. Częstochowskiej w terminie do 29 grudnia 2017 r. Jeśli chodzi o pomieszczenia na poddaszu w budynku przy ul. Nakielskiej, inspektor stwierdził, że pomieszczenia te nie spełniają wymogów dotyczących pomieszczeń, w których wykonywana jest praca stała (min 2,5 m). Dlatego zobowiązał on pracodawcę do zapewnienia w pomieszczeniach pracy stałej minimalnej wysokości 2,5 m lub uzyskania zgody państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego na odstępstwo od powyższego obowiązku.

Aktualnie pracodawca oczekuje na rozpatrzenie przez Głównego Inspektora Sanitarnego w Warszawie odwołania od decyzji Śląskiego Państwowego Inspektora Sanitarnego w Katowicach o braku zgody na użytkowanie pomieszczeń nie spełniających wymogów. W związku z powyższym inspektor pracy wyznaczył nowy termin wykonania nakazu na 31 marca 2017 r.

BPK.7044.3.2017

Finał sprawy pana Juliana prowadzonej w Biurze RPO

Data: 2017-12-01

Od kilku miesięcy Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje sprawę pana Juliana, studenta III roku filologii angielskiej, chorującego psychicznie, który w dniu 31 marca 2017 r. został tymczasowo aresztowany w związku z zarzutem uporczywego nękania byłej partnerki.

Rzecznik podjął szereg działań w tej sprawie: pracownicy Biura RPO zbadali sytuację pana Juliana na miejscu w areszcie, skierowano pisma do Policji, Służby Więziennej, Prokuratury. Przedmiotem prowadzonej korespondencji było m.in. pozbawienie pana Juliana przez 24 godziny możliwości zaspokojenia pragnienia i spożycia posiłku, od momentu zatrzymania przez funkcjonariuszy Policji aż do czasu przekazania go administracji więziennej; odmowa wszczęcia śledztwa w sprawie pobicia pana Juliana przez funkcjonariuszy Służby Więziennej; stosowanie wobec niego kajdanek jako prewencyjnego środka przymusu, środka nienależącego do środków leczniczych, nieznanego psychiatrii; ograniczanie prawa do kontaktu z osobami najbliższymi.

W dniu 27 listopada 2017 r. sprawa znalazła swój finał. Postanowieniem Sądu Okręgowego w Poznaniu umorzono postępowanie karne wobec pana Juliana i zastosowano wobec niego środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym. Następnego dnia został on  przewieziony z Aresztu Śledczego w Poznaniu do Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych „Dziekanka” w Gnieźnie. Oznacza to, iż pan Julian, po siedmiomiesięcznym pobycie w więzieniu, izolowany od bliskich i innych osób, mogący poruszać się poza celą mieszkalną wyłącznie w kajdankach zakładanych na ręce, w warunkach, które wywołały, a następnie pogłębiały psychotyczne stany chorobowe, będzie już miał zapewnione właściwe leczenie farmakologiczne i rehabilitację (psychoterapię, zajęcia warsztatowe, systematyczny kontakt z rodziną).

Obowiązkiem państwa jest zapewnienie osobom z niepełnosprawnością psychiczną przebywającym w jednostkach penitencjarnych warunków, które są zgodne z poszanowaniem ich godności ludzkiej oraz nie powodują cierpienia przekraczającego nieunikniony poziom związany z pozbawieniem wolności. Wyniki przeprowadzonego przez RPO postępowania wyjaśniającego w sprawie pozwalają na stwierdzenie, że poszczególne organy, pod władzą których pan Julian pozostawał (Policja, Prokuratura, Służba Więzienna), nie zabezpieczyły w sposób wystarczający możliwości realizacji przysługujących mu praw – prawa do skutecznego dostępu do wymiaru sprawiedliwości, prawa do humanitarnego traktowania oraz prawa do życia rodzinnego. Sprawa ta pokazuje również, że istnieje potrzeba rozwiązania problemów, które RPO wielokrotnie przedstawiał w swoich wystąpieniach generalnych.

Pierwszy z nich dotyczy przyjmowania do aresztu śledczego albo zakładu karnego osoby w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, w tym z ciężką chorobą psychiczną (tak jak to miało miejsce w przypadku pana Juliana). Rozwiązania przyjęte w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 23 czerwca 2015 r. w sprawie czynności administracyjnych związanych z wykonywaniem tymczasowego aresztowania oraz kar i środków przymusu skutkujących pozbawieniem wolności oraz dokumentowania tych czynności (Dz.U. poz. 927), w których zawarto ten obowiązek, mogą skutkować niehumanitarnym traktowaniem osób chorych psychicznie i naruszeniem ich konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia i życia. Więzienne placówki leczenia psychiatrycznego generalnie nie posiadają bowiem warunków niezbędnych do leczenia i rehabilitacji chorych - koniecznej bazy oraz wystarczającej liczby lekarzy psychiatrów i wyspecjalizowanej kadry terapeutów i pracowników socjalnych.

Druga kwestia dotyczy możliwości stosowania tymczasowego aresztowania, jeżeli stan zdrowia podejrzanego tego wymaga, w odpowiednim zakładzie leczniczym, funkcjonującym w ramach publicznej służby zdrowia, o czym stanowią art. 260 § 1 k.p.k. oraz art. 213 § 1 k.k.w. Niestety, rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 16 czerwca 2015 r. w sprawie wykazu zakładów leczniczych, w tym psychiatrycznych, przeznaczonych do wykonywania tymczasowego aresztowania oraz warunków zabezpieczenia tych zakładów (Dz. U. z 2016 r. poz. 1733), nie zawiera wykazu podmiotów leczniczych znajdujących się poza systemem więziennictwa, które spełniałyby określone w § 3 rozporządzenia warunki zabezpieczenia. W praktyce oznacza to, że w systemie publicznej służby zdrowia nie ma szpitali psychiatrycznych, które spełniałyby odpowiednie warunki bezpieczeństwa i można byłoby w nich wykonywać tymczasowe aresztowanie osób, które stanowią zagrożenie dla innych.

Trzeci blok tematyczny związany jest z szeroko rozumianym traktowaniem osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami, które wymagają ze strony organów postępowania karnego wsparcia, adekwatnego do uzasadnionych potrzeb. Potrzeby te wynikają z naruszonej sprawności psychicznej bądź intelektualnej, która w oddziaływaniu z różnymi barierami może utrudnić korzystanie z przysługujących praw. Dlatego też osoby te, by mogły korzystać z wolności i praw człowieka, wymagają szczególnego traktowania.

Rzecznik od dwóch lat apeluje do właściwych organów o zmianę sposobu postępowania wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną, będących uczestnikami postępowania karnego. Działania takie będzie podejmował nadal, bowiem wciąż istnieje potrzeba wzmocnienia praw wszystkich podejrzanych, oskarżonych czy skazanych, którzy nie są w stanie zrozumieć postępowania karnego czy procesu resocjalizacji ze względu na swój stan umysłowy bądź psychiczny.

Brak interwencji Policji w sprawie narodowców wieszających portrety europosłów w Katowicach. Rzecznik interweniuje.

Data: 2017-11-27

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie ewentualnego naruszenia praw i wolności obywatelskich podczas zdarzenia opisywanego w prasie (BPK.566.2.2017).

Chodzi o publikację z 25 listopada 2017 r. na portalu wyborcza.pl „Narodowcy powiesili na szubienicach zdjęcia europosłów Platformy Obywatelskiej. Policja: Nie było powodu do interwencji”.

Pełnomocnik Terenowy zwrócił się do Komendanta Wojewódzkiego w Katowicach i do Prokuratora Okręgowego w Katowicach o informację, czy jednostki organizacyjne podległe Prokuraturze Okręgowej w Katowicach prowadzą postępowanie przygotowawcze w sprawie zdarzenie opisywanego przez środki masowego przekazu (powieszenie na szubienicach portretów europosłów oraz czy wszczęto postępowanie przygotowawcze w sprawie powieszenia na szubienicach portretów europosłów i na podstawie, którego artykułu kodeksu karnego, postępowanie to jest prowadzone.

 

Rzecznik Praw Obywatelskich reaguje na raport dotyczący agresji funkcjonariuszy policji

Data: 2017-11-27

Wirtualna Polska opublikowała wewnętrzny raport dotyczący agresji policjantów. Jest to pierwsze szerokie badanie oparte na informacjach uzyskanych bezpośrednio od funkcjonariuszy. Nadużywanie środków przymusu bezpośredniego przez policjantów to jeden z kluczowych problemów, na który Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca od dawna uwagę.

- Trzeba stanowczo i konsekwentnie ścigać sprawców tego rodzaju zdarzeń. Chodzi zarówno o postępowania wewnątrz policji, jak i postępowania prowadzone przez prokuraturę, czy sądy. Ważne są też działania zapobiegawcze, dlatego istotną rolę odgrywają m.in. szkolenia funkcjonariuszy -  mówi Piotr Sobota z Zespołu Prawa Karnego w Biurze RPO.

Czy można zaskarżyć odmowę przyjęcia na studia podyplomowe?

Data: 2017-11-21

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę dotycząca możliwości zaskarżenia decyzji szkoły wyższej o odmowie przyjęcia na studia podyplomowe (BPK.7033.1.2017).

Zgodnie z obowiązującym art. 207 Prawa o szkolnictwie wyższym od decyzji podjętych w sprawach studentów i doktorantów stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego oraz przepisy o zaskarżaniu decyzji do sądu administracyjnego.

Przepis ten nie dotyczy jednak studiów podyplomowych i kandydaci na słuchaczy takich studiów mogą być pozbawienia prawa do zaskarżenia decyzji o odmowie przyjęcia na studia.

Kwestia możliwości takiego zaskarżenia nie jest więc wyraźnie uregulowana przez prawo, chociaż w orzecznictwie sądowym – ale jedynie w drodze odpowiedniej wykładni – dopuszcza się możliwość zaskarżenia, wskazując, że przedmiotowa odmowa to decyzja administracyjna (np. postanowienie WSA w Warszawie z dnia 14 czerwca 2013 r., II SA/Wa 66/13).

Rzecznik w sprawie manifestacji z okazji Święta Niepodległości we Wrocławiu

Data: 2017-11-21

Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu podjął sprawę dotyczącą zgromadzeń publicznych z okazji Święta Niepodległości, które 11 listopada 2017 r. odbyły się we Wrocławiu. Z informacji jakie docierają do Rzecznika wynika, że podejmowane podczas tych zgromadzeń działania policji budzą wątpliwości odnośnie do tego, czy były adekwatne i wystarczające z punktu widzenia standardów konstytucyjnych i międzynarodowych dotyczących zgromadzeń publicznych.

Wskazywano na niewłaściwe zabezpieczenie zgromadzeń przez policję i agresywne zachowanie uczestników Marszu Narodowego Odrodzenia wobec uczestników pokojowej kontrmanifestacji, a także na używanie przez uczestników Marszu materiałów pirotechnicznych. Jak wynika z informacji prasowych „podczas wrocławskiego marszu narodowców kobieta, która próbowała zablokować przejście manifestujących, została trafiona odpaloną racą w głowę. Ranna trafiła do szpitala”. Z informacji medialnych wynikało także, że policja usunęła uczestników zgromadzenia, w trakcie przepychanek jedna z kobiet została opluta. Inna uderzona w głowę i twarz odpaloną racą. Spaliło jej włosy, osmaliło policzek. Doznała obrażeń głowy. Pogotowie zabrało ją do szpitala”.  Media relacjonują także, że „narodowcom trzy razy udało się podejść do pokojowej blokady we Wrocławiu. Ukradli flagi, pobili protestujących, rzucali race, puszki i butelki”. Wskazano również na to, że wznoszono podczas marszu okrzyki/przemówienia, których treść mogła stanowić przestępstwo w rozumieniu przepisów Kodeksu karnego.

Art. 57 Konstytucji RP gwarantuje każdemu wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ustawa zasadnicza gwarantuje zatem prawo do zorganizowania spontanicznej kontrmanifestacji. Państwo ma więc obowiązek ochrony prawa do zgromadzania się obu demonstrujących grup i poszukiwania środków najmniej restrykcyjnych, które co do zasady umożliwiłyby odbycie obu demonstracji. Na policji ciąży zatem obowiązek zabezpieczenia każdej demonstracji, tak aby w jej trakcie nie doszło do jakichkolwiek aktów przemocy. Należy jednak podkreślić, że ochronie konstytucyjnej i międzynarodowej podlegają jedynie pokojowe manifestacje.

Rzecznik zwrócił się do Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu w sprawie szczegółowych informacji dotyczących działań policji podczas manifestacji z okazji Święta Niepodległości. RPO poprosił przedstawienie szczegółowych danych na temat tego:

  • czy policja podjęła w trakcie marszu działania wobec osób, których zachowanie (wznoszenie okrzyków, używanie materiałów pirotechnicznych) mogło stanowić przestępstwo lub wykroczenie, tj. działania takie jak: wylegitymowanie, zatrzymanie, nałożenie grzywny w drodze mandatu karnego, podjęcie innych czynności w sprawie o wykroczenie lub przestępstwo i ewentualnie, jaki jest stan tych postępowań;
  • czy działania mające na celu identyfikację i przeprowadzenie stosownych postępowań zostały podjęte przez policję po zakończeniu Marszu, ewentualnie ile jest takich postępowań i wobec ilu osób są prowadzone, jaki jest stan tych postępowań;
  • jakie czynności podjęli policjanci w celu zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom kontrmanifestacji, którzy prezentowali hasła antyfaszystowskie i przeciwko którym skierowane zostały agresywne zachowania uczestników Marszu;
  • czy policja rozważała rozwiązanie zgromadzenia?

Mały sukces w sprawie zgłoszonej w akcji „Masz kłopot z pożyczką frankową? Dowiedz się, co możesz zrobić”.

Data: 2017-11-20

Interesant skorzystał z możliwości i poprosił o pomoc w sprawie jego kredytu tzw. „frankowego” Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu (BPW.7222.24.2017).

Dzięki interwencji Rzecznika Finansowego doszło do polubownego załatwienia zgłoszonej sprawy. Bank - w celu podtrzymania pozytywnych relacji - odstąpił od pobierania opłat za prowadzenie rachunku walutowego służącego do spłaty kredytu. Podkreślił on przy tym, że jest to decyzja w tej konkretnej sprawie.

Od prawie roku RPO wraz z Rzecznikiem Finansowym prowadzą wspólnie akcję informacyjną o tym, w jaki sposób można rozwiązać problem kredytów zwanych „frankowymi”.

We Wrocławiu odbyły się w tym roku dwa takie spotkania, uczestniczyło w nich w sumie ok 400 osób. W Pozostałych miastach odbyło się kolejnych 14 spotkań. W sumie w całym kraju uczestniczyło w nich ponad 2500 osób.

Idea akcji polega na tym, by mówić o już dostępnych środkach działania – i zachęcać kredytobiorców do podjęcia kroków w sprawie swoich umów, jeśli uważają je oni za w jakiś sposób wadliwe.

Wielu uczestników spotkań uważa, że bez podważenia fundamentów tych umów nie da się poprawić sytuacji kredytobiorcy – a fundamentalne zmiany możliwe są tylko dzięki ustawom. Tymczasem zdaniem ekspertów, którzy biorą udział w spotkaniu, dla wielu kredytobiorców efektywniejsza i przynosząca więcej korzyści może być inna droga: nie „fundamentalna” (która w wielu przypadkach może być wręcz dla klienta banku niekorzystna), ale otwierająca drogę do negocjacji i zmian w umowie. Bo te drobne zmiany mogą poprawić sytuację kredytobiorcy i wpłynąć na całą sytuację jego kredytu.

Rekomendujemy więc analizę, czy w umowie przypadkiem nie znajdują się klauzule niedozwolone czyli abuzywne (pokazujemy, jak takie podejrzenie uprawdopodobnić).

Gorąco namawiamy do przekazania tych wątpliwości w formie reklamacji do banku.

Bowiem wyczerpanie drogi reklamacji otwiera drogę do bezpłatnej pomocy Rzecznika Finansowego. To on – w postępowaniu interwencyjnym – wykorzystując swą wiedzę fachową bada, czy zarzut abuzywności może mieć podstawy.  Próbuje też zmienić stanowisko banku.

Rzecznik Finansowy może też przeprowadzić postępowanie polubowne, a więc doprowadzić do rozwiązania sporu bez konieczności udawania się do sądu.

Sukcesy w postepowaniach polubownych nie są jeszcze częste, bo zbyt mało ludzi korzysta z tej możliwości (warunkiem bezwzględnym jest wcześniejsze złożenie reklamacji do banku).

Rzecznik Finansowy już jesienią tego roku obserwował prawie trzykrotny wzrost spraw „frankowych” na skutek kierowanych do niego wniosków o interwencję w sprawach kredytów.

Kolejne spotkanie informacyjne RPO i RF organizują 5 grudnia w Olsztynie.

Bezprawne blokowanie kół pojazdów na terenie prywatnym. Dalszy ciąg sprawy.

Data: 2017-11-15

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach kontynuuje czynności podjęte w sprawie kilkudziesięciu skarg dotyczących zablokowania kół pojazdów w celu wymuszenia opłaty za parkowanie na terenie prywatnym (BPK.565.6.2017) .

Kiedy pokrzywdzeni proszą Policję o interwencję, ta odmawia podjęcia działań. Przyzwolenie na takie bezprawne działania podmiotów prowadzących działalność gospodarczą powoduje poczucie bezkarności. Tego nie da się tego pogodzić z wymogiem ochrony praw i wolności innych osób.

Dlatego 3 listopada 2017 r. Rzecznik wystąpił do Komendanta Głównego Policji w trybie art. 16 ust. 1 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich z prośbą o rozważenie działań, których następstwem będzie ustalenie w drodze aktu o charakterze wewnętrznym jednolitej procedury postępowania przez funkcjonariuszy Policji w takich przypadkach.

Dofinansowanie zakupu windy dla niepełnosprawnego syna.

Data: 2017-11-14

36-letni mężczyzna w wyniku urazu rdzenia kręgowego ma czterokończynowe porażenie. Cierpi też na przeczulicę skóry i spastyczność mięśni. Mężczyzna nie jest w stanie funkcjonować samodzielnie. Całe jego życie toczy się w jednym pokoju. Po wyjściu opiekunki mężczyzna aż do dnia następnego nie jest w stanie nawet zmienić pozycji ciała. Jego matka zajmująca parter domu z uwagi na problemy zdrowotne nie sprawuje opieki nad synem. Jej pomoc ogranicza się jedynie do podania posiłków, które otrzymuje z MOPS-u. Codzienne funkcjonowanie mężczyzny pomogłaby usprawnić winda. Urządzenie kosztuje około 80 tysięcy złotych. Na jej zakup mógłby dostać dofinansowanie ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Przepisy mówią, że dofinansowanie może stanowić nawet do 95 procent kosztów danego przedsięwzięcia, a wkład własny to jedynie 5 procent. Jak wynika jednak z reportażu, kwoty przeznaczane przez Urząd Miasta Katowice na likwidację barier architektonicznych w domach osób z niepełnosprawnosciami są znacznie niższe. Możliwa kwota dofinansowania to 8 tysięcy zł. Przy świadczeniu rentowym w wysokości 1 tysiąc zł, które otrzymuje mężczyzna, jej zakup staje się całkowicie niemożliwy.

Pełnomocnik Terenowy w Katowicach zwrócił się do Prezydenta Miasta Katowic o odniesienie się do informacji dotyczących braku możliwości udzielenia realnego wsparcia na likwidację barier architektonicznych w mieszkaniu interesanta (BPK.815.8.2017). Poprosił również o wskazanie, jaka pomoc jest obecnie udzielana mężczyźnie, ewentualnie rozważenie możliwości zwiększenia jej zakresu, mając na uwadze fakt, iż istniejące niepełnosprawności w sposób całkowity uniemożliwiają mężczyźnie godne życie.

Wiadomo już, że pracownik socjalny skontaktował się z mężczyzną w celu ustalenia jego sytuacji i rozeznania potrzeb. Z uwagi na sytuację mężczyzny urzędnicy rozważają odstąpienie od przyjętych zasad i przyznanie dofinansowania na likwidację barier architektonicznych na najwyższym 95 % poziomie wartości inwestycji. Ponadto trwają poszukiwania wolontariusza, który mógłby pomagać interesantowi. Zaproponowano również udział w programie jednej z fundacji „Akademia życia”, który to program ma za zadanie pomóc w usamodzielnianiu się osób z niepełnosprawnościami. Interesant rozważa przyjęcie propozycji Fundacji. Prezydent Miasta wskazał również, że umożliwiono mężczyźnie skorzystanie z bezpłatnej porady prawnej w miejscu zamieszkania. 

RPO pyta policję o hasła rasistowskie na „Marszu Niepodległości” i interwencję wobec pikiety antyfaszystowskiej 11 listopada

Data: 2017-11-14

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę reakcji policji na okrzyki i transparenty niesione w czasie „Marszu Niepodległości” 11 listopada 2017 r. w Warszawie, których treść mogła stanowić przestępstwa z art. 119[1], 255[2], 256[3] lub 257[4] kodeksu karnego, agresywne zachowania się uczestników Marszu wobec osób prezentujących hasła antyfaszystowskie oraz używanie w trakcie Marszu materiałów pirotechnicznych (II.519.1231.2017).

Rzecznik pyta w związku z tym komendanta stołecznego policji młodszego inspektora Andrzeja Krajewskiego:,

  • wobec ilu osób, których zachowanie (wznoszenie okrzyków, prezentowanie transparentów, używanie materiałów pirotechnicznych) mogło stanowić przestępstwo lub wykroczenie, zostały w trakcie Marszu podjęte działania takie jak: wylegitymowanie, zatrzymanie, nałożenie grzywny w drodze mandatu karnego, podjęcie innych czynności w sprawie o  wykroczenie lub przestępstwo i ewentualnie, jaki jest stan tych postępowań;
  • czy działania mające na celu identyfikację i przeprowadzenie stosownych postępowań zostały podjęte przez Policję po zakończeniu Marszu, ewentualnie ile jest takich postępowań i wobec ilu osób są prowadzone, jaki jest stan tych postępowań;
  • jakie czynności podjęli policjanci w celu zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom Marszu, którzy prezentowali hasła antyfaszystowskie i przeciwko którym skierowane zostały agresywne zachowania innych uczestników Marszu.

Równocześnie RPO zajął się z urzędu sprawą interwencji policji wobec uczestników pikiety antyfaszystowskiej, w tym zatrzymania i przetrzymywania przez kilka godzin 50 osób oraz prowadzenia czynności w  sprawie dwóch z nich, wobec których policjanci powzięli podejrzenie o propagowanie faszyzmu (II.519.1231.2017)

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił komendanta Krajewskiego o wyjaśnienia:

  • jakie były faktyczne podstawy zatrzymania i przewiezienia do jednostki Policji wskazanych osób z uwzględnieniem materialnych przesłanek wskazanych w art. 244 § 1 Kodeksu postępowania karnego (opisuujące zasady zatrzymania przez Policję)[5] lub art. 45 Kodeksu postępowania w  sprawach o wykroczenia[6];
  • jak długo trwało faktyczne pozbawienie wolności osób przewiezionych do jednostki Policji;
  • czy zostały sporządzone protokoły zatrzymania;
  • jakie czynności zostały przeprowadzone z zatrzymanymi;
  • czy zatrzymanym umożliwiono kontakt z adwokatem lub radcą prawnym oraz czy ktokolwiek złożył zażalenie na zatrzymanie;
  • czy wobec którejkolwiek z zatrzymanych osób prowadzone jest postępowanie w sprawie o  wykroczenie lub postępowanie karne a jeśli tak – jaka została przyjęta kwalifikacja czynów i jaki jest stan tych postępowań;
  • jakie zachowanie dwóch z zatrzymanych osób stanowiło podstawę do podjęcia czynności dotyczących ewentualnego propagowania przez nie faszyzmu i jaki jest stan postępowania w tej sprawie.



[1] Art. 119. Kodeksu Karnego

§ 1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto publicznie nawołuje do popełnienia przestępstwa określonego w § 1.

[2] Art. 255. Kodeksu Karnego

§ 1.  Kto publicznie nawołuje do popełnienia występku lub przestępstwa skarbowego podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 3. Kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie do 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

[3] Art. 256 Kodeksu Karnego.

Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

[4] Art. 257 Kodeksu Karnego

Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

[5]Art. 244 Kodeksu postępowania karnego

§ 1. Policja ma prawo zatrzymać osobę podejrzaną, jeżeli istnieje uzasadnione przypuszczenie, że popełniła ona przestępstwo, a zachodzi obawa ucieczki lub ukrycia się tej osoby albo zatarcia śladów przestępstwa bądź też nie można ustalić jej tożsamości albo istnieją przesłanki do przeprowadzenia przeciwko tej osobie postępowania w trybie przyspieszonym.
§ 1a. Policja ma prawo zatrzymać osobę podejrzaną, jeżeli istnieje uzasadnione przypuszczenie, że popełniła ona przestępstwo z użyciem przemocy na szkodę osoby wspólnie zamieszkującej, a zachodzi obawa, że ponownie popełni przestępstwo z użyciem przemocy wobec tej osoby, zwłaszcza gdy popełnieniem takiego przestępstwa grozi.
§ 1b. Policja zatrzymuje osobę podejrzaną, jeśli przestępstwo, o którym mowa w § 1a, zostało popełnione przy użyciu broni palnej, noża lub innego niebezpiecznego przedmiotu, a zachodzi obawa, że ponownie popełni ona przestępstwo z użyciem przemocy wobec osoby wspólnie zamieszkującej, zwłaszcza gdy popełnieniem takiego przestępstwa grozi.
§ 2. Zatrzymanego należy natychmiast poinformować o przyczynach zatrzymania i o przysługujących mu prawach, w tym o prawie do skorzystania z pomocy adwokata lub radcy prawnego, do korzystania z bezpłatnej pomocy tłumacza, jeżeli nie włada w wystarczającym stopniu językiem polskim, do złożenia oświadczenia i odmowy złożenia oświadczenia, do otrzymania odpisu protokołu zatrzymania, do dostępu do pierwszej pomocy medycznej oraz o prawach wskazanych w art. 245 kontakt zatrzymanego z adwokatem lub radcą prawnym, zawiadomienie o zatrzymaniu, art. 246 zażalenie na zatrzymanie § 1 i art. 612 zawiadomienie o tymczasowym aresztowaniu lub zatrzymaniu obywatela państwa obcego § 2, jak również o treści art. 248 przesłanki zwolnienia zatrzymanego § 1 i 2, a także wysłuchać go.
§ 3. Z zatrzymania sporządza się protokół, w którym należy podać imię, nazwisko i funkcję dokonującego tej czynności, imię i nazwisko osoby zatrzymanej, a w razie niemożności ustalenia tożsamości - jej rysopis oraz dzień, godzinę, miejsce i przyczynę zatrzymania z podaniem, o jakie przestępstwo się ją podejrzewa. Należy także wciągnąć do protokołu złożone przez zatrzymanego oświadczenia oraz zaznaczyć udzielenie mu informacji o przysługujących prawach. Odpis protokołu doręcza się zatrzymanemu. 
§ 4. Niezwłocznie po zatrzymaniu osoby podejrzanej należy przystąpić do zebrania niezbędnych danych, a także o zatrzymaniu zawiadomić prokuratora. W razie istnienia podstaw, o których mowa w art. 258 przesłanki stosowania tymczasowego aresztowania § 1-3, należy wystąpić do prokuratora w sprawie skierowania do sądu wniosku o tymczasowe aresztowanie.
§ 5. Minister Sprawiedliwości określi, w drodze rozporządzenia, wzór pouczenia, o którym mowa w § 2, zawierającego w szczególności informacje o przysługujących zatrzymanemu uprawnieniach: do korzystania z bezpłatnej pomocy tłumacza, do złożenia oświadczenia i odmowy złożenia oświadczenia, do otrzymania odpisu protokołu zatrzymania, do dostępu do pierwszej pomocy medycznej, jak również o prawach wskazanych w § 2, w art. 245 kontakt zatrzymanego z adwokatem lub radcą prawnym, zawiadomienie o zatrzymaniu, art. 246 zażalenie na zatrzymanie § 1 oraz art. 612zawiadomienie o tymczasowym aresztowaniu lub zatrzymaniu obywatela państwa obcego § 2 oraz informację o treści art. 248przesłanki zwolnienia zatrzymanego § 1 i 2, mając na względzie konieczność zrozumienia pouczenia także przez osoby niekorzystające z pomocy pełnomocnika.

 

[6] Art. 45. Kodeksu postępowania w  sprawach o wykroczenia

§ 1. Policja ma prawo zatrzymać osobę ujętą na gorącym uczynku popełnienia wykroczenia lub bezpośrednio potem, jeżeli:
1) zachodzą podstawy do zastosowania wobec niej postępowania przyspieszonego;
2) nie można ustalić jej tożsamości.
§ 2. Art. 243 Kodeksu postępowania karnego stosuje się odpowiednio.

 

 

RPO pyta Komendanta Głównego Policji o działania funkcjonariuszy podczas zgromadzeń publicznych w Puszczy Białowieskiej i na Krakowskim Przedmieściu

Data: 2017-11-13

Niepokój Rzecznika wzbudzają informacje, z których wynika, że Policja podejmuje czynności wobec osób pokojowo protestujących, które to czynności mogą uniemożliwiać im korzystanie z wolności zgromadzeń. Chodzi m.in. o informację, że w trakcie interwencji Policji podczas zgromadzeń publicznych odbywanych w Puszczy Białowieskiej Policja używała siły wobec uczestników zgromadzenia (wyprowadzanie w kajdankach), legitymowała uczestników manifestacji, wręczała mandaty. W odpowiedzi na interwencję Rzecznika Komendant Powiatowy Policji w Hajnówce, a także Komendant Wojewódzki Policji w Białymstoku wyrazili opinię, że zgromadzenia publiczne odbywane w Puszczy Białowieskiej nie są zgromadzeniami spontanicznymi. Tymczasem w ocenie Rzecznika jest to błędne stanowisko, a podejmowane przez Policję czynności wobec pokojowo manifestujących nie uwzględniają istoty wolności zgromadzeń zagwarantowanej w Konstytucji.

W odniesieniu do zgromadzenia spontanicznego prawo o zgromadzeniach umożliwia odbycie zgromadzenia bez uprzedniego zawiadomienia. Skoro zgromadzenia publiczne, które odbywały się w Puszczy Białowieskiej nie zostały wcześniej zgłoszone do właściwego organu gminy, to należy uznać, że miały one charakter zgromadzeń spontanicznych, mających na celu zamanifestowanie przeciwko aktualnym wydarzeniom – w tym przypadku – związanych z wycinką drzew w Puszczy Białowieskiej. Jednocześnie organy władzy publicznej powinny zapewnić warunki realizacji wolności pokojowego zgromadzania się niezależnie od tego, w jakiej formie jednostki chcą z niej korzystać. Każde zgromadzenie mające charakter pokojowy korzysta bowiem z ochrony gwarantowanej w Konstytucji i aktach prawa międzynarodowego.

Zdaniem Rzecznika działania Policji, podejmowane wobec uczestników zgromadzeń odbywanych w Puszczy Białowieskiej budzą wątpliwości. Z informacji ogólnie dostępnych oraz wyjaśnień przekazanych przez Komendanta Powiatowego Policji w Hajnówce nie wynikało bowiem, aby protestujący używali przemocy wobec osób trzecich, czy też stawiali opór policjantom albo niszczyli mienie publiczne czy prywatne. Należy zatem przyjąć, że manifestujący działali pokojowo i w granicach swojej wolności zgromadzeń.

W tym kontekście uwagę zwracają również działania Policji wobec uczestników zgromadzeń publicznych odbywanych w nocy z 9 na 10 lipca 2017 r. na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Funkcjonariusze, w związku z zabezpieczaniem zaplanowanego na dzień 10 lipca 2017 r. zgromadzenia cyklicznego tzw. miesięcznicy, usunęli osoby protestujące na Krakowskim Przedmieściu, przez co przeszkodzili w odbywaniu w tym miejscu zgromadzenia zgłoszonego w trybie uproszczonym oraz zgromadzenia spontanicznego. Z wyjaśnień uzyskanych od Komendanta Stołecznego Policji wynika, że podjęte czynności związane były z wnioskiem BOR, jednak w ocenie Rzecznika takie uzasadnienie podjętych czynności nie znajduje potwierdzenia w Prawie o zgromadzeniach ani w ustawie o Biurze Ochrony Rządu.

Rzecznik wskazał, że opisane działania Policji, a także inne podobne interwencje i zastosowane sankcje mogą tworzyć w społeczeństwie efekt mrożący i powodować obawę obywateli przed korzystaniem z wolności zgromadzeń publicznych, powstrzymując bądź zniechęcając do udziału w innych manifestacjach stanowiących realizację konstytucyjnych praw i wolności. Obowiązkiem Policji jest podejmowanie środków przymusu bezpośredniego, a nawet rozwiązanie zgromadzenia w razie wystąpienia okoliczności uzasadniających takie działanie. Przesłankę ograniczenia wolności zgromadzeń przez wysoce restrykcyjny zakaz przeprowadzenia zgromadzenia należy jednak interpretować wąsko, a w razie konfliktu konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń z innymi prawami, takimi jak bezpieczeństwo, porządek publiczny – trzeba pamiętać, że wolność zajmuje pozycję równorzędną. Podstawowymi obowiązkami organów władzy publicznej związanymi z wolnością zgromadzeń jest zaś umożliwienie odbycia zgromadzenia i następnie zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu.

 

Rzecznik zwrócił się do Komendanta z prośbą o przedstawienie stanowiska we wskazanych sprawach z zakresu ochrony wolności zgromadzeń, a także podjęcie stosownych kroków mających na celu zapewnienie realizacji tej wolności i przestrzeganie przez jednostki Policji standardów skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela.

Powinniśmy zapewnić skuteczną ochronę praw asesorów sądowych w postępowaniu przed KRS - wystąpienie RPO

Data: 2017-11-13

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie podjęcia odpowiednich działań mających na celu zapewnienie skutecznej ochrony praw asesorów sądowych w postępowaniu przed KRS.

Krajowa Rada Sądownictwa złożyła sprzeciw wobec powierzenia obowiązków sędziego 265 asesorom, którzy zostali mianowani przez Ministra Sprawiedliwości oraz złożyli wobec niego ślubowanie w dniu 21 września 2017 r.

Możliwość zastosowania art. 45 ustawy o KRS w celu rozwiązania sporu wokół asesorów sądowych 

RPO z ogromną nadzieją przyjął informację o możliwości rozważenia przez KRS skorzystania z rozwiązania zawartego w art. 45 ust. 1 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa, zgodnie z którym, „w przypadku ujawnienia nowych okoliczności Rada może z urzędu lub na wniosek uczestnika postępowania ponownie rozpatrzyć sprawę”. Rzecznik w pełni popiera postulat przedstawicieli Stowarzyszenia „Iustitia”, że w obecnej sytuacji konieczne jest znalezienie rozwiązania, które zagwarantuje pełnienie urzędu przez należycie przygotowane do tego osoby. Nie można bowiem zapominać o gwarancjach wynikających z art. 60 Konstytucji, zapewniających każdemu obywatelowi prawo dostępu do służby publicznej na równych zasadach.

Zastosowanie w opisanej sytuacji możliwości ponownego rozpatrzenia sprawy asesorów przez KRS służyć będzie realizacji zasady sprawiedliwości proceduralnej w postępowaniu przed KRS oraz dobru wymiaru sprawiedliwości. Zasada ta stanowi jeden z proceduralnych standardów w postępowaniu przed organami władzy publicznej w demokratycznym państwie prawa.

 

Skutki uprawomocnienia się sprzeciwu KRS wobec asesorów sądowych

Należy także zwrócić uwagę na negatywne dla asesorów sądowych skutki uprawomocnienia się wyrażonego wobec nich przez KRS sprzeciwu. W ocenie Rzecznika, istnieje bowiem ryzyko przyjęcia takiej wykładni przepisów ustawy z dnia 11 maja 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych, zgodnie z którą – bez interwencji ustawodawcy –  utracą oni możliwość powołania na stanowisko asesora oraz sędziego.

 

W obecnym stanie prawnym brak jest podstawy prawnej do ponownego wpisania asesorów – wobec których wyrażony został sprzeciw przez KRS – na listę sporządzaną przez Dyrektora KSSiP i do ponownego mianowania ich przez Ministra Sprawiedliwości na stanowisko asesorskie. Przyjęcie powyższej interpretacji, przy braku inicjatywy ze strony ustawodawcy, może w rezultacie prowadzić do pozbawienia tych osób szansy na pełnienie urzędu asesora, a także możliwości ubiegania się o urząd sędziego.

 

Prawa osób, które w zdały egzamin sędziowski eksternistycznie, ale nie ukończyły KSSiP

Zaniepokojenie Rzecznika wzbudza również sytuacja prawna osób (referendarzy sądowych i asystentów sędziów), które w latach 2011-2016 zdały egzamin sędziowski, a nie ukończyły aplikacji sędziowskiej w KSSiP. W stosunku do tych osób podnoszone są bowiem wątpliwości, czy  spełniają one przesłanki do powołania na stanowisko asesora sądowego oraz czy zasadne jest stosowanie wobec nich art. 45 ust. 1 ustawy o KRS, a więc możliwość ponownego rozpatrzenia ich sprawy przez KRS.

Z art. 106h pkt 2 P.u.s.p. wynika, iż jednym z warunków mianowania na stanowisko asesora sądowego jest  ukończenie aplikacji w KSSiP. Niemniej jednak, art. 15 ust. 1 pkt 2 ustawy nowelizującej stanowił lex specialis – był szczególną podstawą do wpisania osób, które zdały egzamin sędziowski, ale nie odbyły aplikacji w KSSiPna listę sporządzoną przez Dyrektora KSSiP, która była następnie podstawą do dokonania minowania na asesora sądowego przez Ministra Sprawiedliwości.

Przyjęcie odmiennej interpretacji prowadziłoby do uznania bezcelowości wprowadzenia do porządku prawnego art. 15 ust. 1 pkt 2 ustawy nowelizującej, a więc do podważenia fundamentalnego założenia demokratycznego państwa prawnego o racjonalności działań prawodawcy. Uniemożliwiłoby również realizację prawa wyrażonego w art. 60 Konstytucji.

 

Język debaty publicznej, a społeczny odbiór asesorów sądowych

Obserwowana postawa asesorów sądowych, polegająca na zachowaniu neutralności w prezentowaniu swoich opinii i stanowisk oraz nieopowiadaniu się po żadnej ze stron sporu, który powstał w związku z ich sytuacją na linii władzy wykonawczej oraz KRS, zasługuje na uznanie.

RPO podkreślił jak ważne jest uwrażliwienie wszystkich uczestników debaty publicznej na kwestię odbioru społecznego asesorów sądowych. Warto powstrzymać się od wypowiedzi dyskredytujących te osoby w odbiorze społecznym, w szczególności zaś od ocen co do wpływu przedstawicieli organów władzy wykonawczej na ich niezależność i niezawisłość. Niestety to może mieć w przyszłości wpływ na ich postrzeganie przez uczestników procesu. Należy mieć na względzie fakt, iż postępowanie dotyczące powołania na stanowisko asesorskie nadal toczy się przed KRS, a dobro wymiaru sprawiedliwości i zachowanie bezstronności w tym postępowaniu przemawiają za rozważnym formułowaniem wypowiedzi na ten temat.

Rzecznik interweniuje w sprawie podopiecznego MOPS w Sosnowcu.

Data: 2017-11-07

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach bada z urzędu sprawę starszego mężczyzny, który wegetował w nieludzkich warunkach. MOPS mu nie pomógł, chociaż pracownik pomocy społecznej był u niego codziennie (BPK.7064.6.2017)

Pełnomocnik ustali przede wszystkim, dlaczego tak się stało i jak MOPS w Sosnowcu realizował zadania z zakresu pomocy społecznej wobec jednego ze swoich podopiecznych. 

Dzieci znowu z matką. Udana interwencja Rzecznika.

Data: 2017-11-06

Do Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu zwróciła się matka trójki dzieci. Sąd Rejonowy zdecydował o ich umieszczeniu w instytucjonalnej pieczy zastępczej. Powodem były wyjazdy matki zagranicę do pracy. Wyjazdy te są krótkie, najwyżej 2 weekendy w miesiącu. Wtedy zostawia ona dzieci pod opieką zaprzyjaźnionych osób. Kobieta mówiła, że jest skonfliktowana z kuratorem sądowym, na wniosek którego zostało wszczęte postepowanie. Tymczasem asystent rodziny wyznaczony z MOPS nie odnotował żadnych niepokojących zjawisk w rodzinie.

Pełnomocnik Terenowy poprosił Sąd Rejonowy o udzielenie informacji o stanie sprawy i o udostępnienie dokumentacji zgromadzonej przez Ośrodek Pomocy Społecznej i Zespół Kuratorskiej Służby Sądowej do Wykonywania Orzeczeń w Sprawach Rodzinnych i Nieletnich (BPW.7021.15.2016). Ponadto na etapie postępowania odwoławczego pracownik Biura Pełnomocnika Terenowego zapoznał się z aktami sprawy i wziął udział w posiedzeniu sądu w placówce opiekuńczej.

Z informacji uzyskanej od skarżącej wynika, że sąd po przeanalizowaniu dokumentacji i wysłuchaniu najstarszego z dzieci przywrócił matce możliwość sprawowania pieczy nad dziećmi, ograniczając jej władzę do nadzoru kuratora. 

Dezubekizacja. Interwencja Rzecznika w sprawie ciężko chorego mieszkańca Kielc, który ma rentę po ojcu.

Data: 2017-11-06

Sprawa dotyczy 62-letniego mieszkańca Kielc, który ma pierwszą grupę inwalidzką i który był synem funkcjonariusza służby więziennej. W wyniku przebytej choroby Heinego Medina w dzieciństwie pan ten jest całkowicie sparaliżowany. Potrzebuje całodobowej opieki.

Ustawa „represyjna” z 16 grudnia 2016 r. obniżyła mu rentę rodzinną, którą otrzymuje po zmarłym ojcu. Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprowadzi tę sprawę z urzędu (BPK.7060.41.2017)

Ustawą „represyjną” objęci zostali funkcjonariusze, którzy zdaniem ustawodawcy pełnili służbę na rzecz totalitarnego państwa (ustawa wskazuje jednostki organizacyjne, w których praca staje się teraz podstawą do obniżenia świadczeń, nie przewiduje sprawdzania, co dana osoba robiła konkretnie – stąd objęci nią zostali np. programiści, sekretarki lub sportowcy zatrudniani w klubach sportowych na etatach z MSW). Przepisy te dotyczą też rent rodzinnych odziedziczonych po tych osobach.

Udana interwencja Rzecznika w sprawie uszkodzenia przyłączy wody i płotu.

Data: 2017-10-30

Wszelkie roszczenia skarżącego, któremu firma budowlana działająca na zlecenie gminy uszkodziła przyłącze wody i płot, są już zaspokojone. Chodziło o uszkodzenia, do jakich doszło podczas budowy kanalizacji teletechnicznej. Wykonywała ją prywatna firma, ale na zlecenie gminy (BPW.510.49.2015).

Niestety na początku sprawy skarżący nie mógł ustalić, kto powinien zapłacić za szkodę -  gmina czy wykonawca. Miał on też zastrzeżenia co do sposobu wyłonienia wykonawcy robót. Nie wiadomo było też, czy firma budowlana była ubezpieczona. W rezultacie skarżący pozwał gminę do sądu. Tam także sytuacja skarżącego się skomplikowała, bo składane przez niego pisma trafiły do dwóch różnych sądów pod dwoma różnymi sygnaturami.

Dlatego skarżący poprosił Rzecznika o pomoc.

Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu zapytał więc sąd o stan postępowania oraz poprosił Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta o odniesienie się do stawianych przez skarżącego zarzutów. Dodatkowo Pełnomocnik wystąpił do Urzędu Zamówień Publicznych z prośbą o rozważenie zasadności przeprowadzenia kontroli procesu udzielania zamówień w zakresie przewidzianym ustawą (art. 154 pkt 11 ustawy Prawo zamówień publicznych).

Pełnomocnik Terenowy ustalił, że problem dwóch sygnatur sprawy w dwóch sądach i składanych przez skarżącego pism sąd już wyjaśnił oraz że wydał on wyrok nakazujący wykonawcy robót zapłatę żądanej przez skarżącego sumy odszkodowania. Natomiast Urząd Zamówień Publicznych wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie, ale nie znalazł podstaw faktycznych i prawnych do wszczęcia kontroli doraźnej co do udzielonego zamówienia publicznego.

Ostatecznie skarżący przekazał Pełnomocnikowi Terenowemu RPO we Wrocławiu informację, że ustalono podmioty odpowiedzialne za szkodę i uzyskał on odszkodowanie.

Pobicie starszej kobiety przez policjantów z Wrocławia. Funkcjonariusze zwolnieni. Dalszy ciąg sprawy.

Data: 2017-10-18

BPW.519.27.2017

Przypomnijmy - w lipcu 2017 r. Gazeta Wyborcza opisała sprawę w artykule „Wrocławska policja bije. Starsza kobieta pobita w sklepie spożywczym”. Chodziło o zdarzenie z grudnia 2015 r.

Zaraz po publikacji, Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu podjął sprawę.

Komendant Miejski Policji poinformował Pełnomocnika, że wobec policjantów wszczęto postępowanie dyscyplinarne i postępowanie administracyjne. Funkcjonariuszy zawieszono w czynnościach służbowych na okres od 27.07.2017 r. do 26.10.2017 r.

Po zakończeniu postępowania administracyjnego policjanci zostali zwolnieni ze służby w Policji z dniem 19 sierpnia 2017 r. Od decyzji tych służy im prawo złożenia odwołania do Komendanta Wojewódzkiego Policji.

Z kolei od Prokuratora Okręgowego Pełnomocnik Terenowy RPO uzyskał informację, że policjantom z KP Wrocław-Fabryczna przedstawiono zarzuty o czyn z art. 231 § 1 k.k. (przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków). Śledztwo trwa.

Pełnomocnik poprosił też dyrektora MOPS o:

- ustalenie, czy pokrzywdzona jest objęta pomocą społeczną, czy znana jest mieszkańcom dzielnicy, pracownikom MOPS jako mieszkanka

- rozpoznanie jej sytuacji życiowej w celu udzielenia pomocy oraz o poinformowanie RPO o poczynionych ustaleniach i podjętych działaniach.

Trudny przejazd strażaków do auta płonącego na A4. Rzecznik podejmuje sprawę.

Data: 2017-10-17

BPK.7107.2.2017

Pojazdy uprzywilejowane mają problem z przejazdem przez bramki na autostradzie A4. Według „Gazety Krakowskiej”, wozy strażackie – jadące na sygnale do płonącego pojazdu muszą czekać na przejazd przez bramki dwóch aut. A potem jeszcze na cykl podniesienia i opuszczenia szlabanu. Jak ustaliła gazeta, tylko prawa skrajna bramka może być cały czas otwarta. Pozostałe bramki nie mają takiej opcji.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach prowadzi teraz z urzędu tę sprawę. 

Lokatorce przed eksmisją i bez prądu, po interwencji Rzecznika prąd przywrócono.

Data: 2017-10-10

Pani Janina mieszka w lokalu będącym własnością spółdzielni mieszkaniowej. Sąd orzekł wobec niej eksmisję z  zajmowanego lokalu i przyznał prawo do lokalu socjalnego. Gmina nie zapewniła jednak dotychczas takiego lokalu, więc Pani Janina nadal zajmuje lokal spółdzielni. Z powodu zadłużenia mieszkania, lokatorce odcięto energię elektryczną na wniosek spółdzielni.

Według zaniepokojonych mieszkańców spółdzielnia planuje podjąć takie działania również wobec kolejnych lokatorów lokali spółdzielczych.

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika w Gdańsku poprosił więc Prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej o informację, kto i na jakiej podstawie rozwiązał umowę o  dostawę prądu do lokalu mieszkalnego zajmowanego przez Panią Janinę oraz o  wskazanie, czy również inni mieszkańcy Spółdzielni Mieszkaniowej zostali w ten sposób pozbawieni dostawy energii elektrycznej (BPG.7213.4.2017).

Prezes Spółdzielni wyjaśnił, że spółdzielnia, jako właściciel lokalu, wystąpiła 26 maja 2017 r. z wnioskiem do dostawcy energii o  demontaż licznika energii elektrycznej, zasilającej lokal zajmowany przez Panią Janinę. Do wniosku dołączyła kopię wyroku Sądu Rejonowego, aby potwierdzić, że lokal zajmowany jest bez tytułu prawnego.

Dostawca energii elektrycznej poinformował spółdzielnię o tym, że nie jest ona stroną umowy. Stosowny wniosek o demontaż licznika można jednak złożyć na odpowiednim druku. Do wniosku należy dołączyć protokół zdawczo-odbiorczy lokalu podpisany między stronami umowy. 26 maja 2017 r. spółdzielnia przekazała, zgodnie z zaleceniem, wniosek o demontaż licznika energii elektrycznej, ale bez protokołu zdawczo-odbiorczego lokalu. Jak wyjaśniał Prezes Spółdzielni mieszkaniowej w  piśmie do Rzecznika, jeżeli faktycznie licznik energii elektrycznej dla mieszkania zajmowanego przez Panią Janinę dla lokalu został zdemontowany, to decyzję powyższą podjął wyłącznie dostawca energii elektrycznej, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność prawną. Spółdzielnia nie została formalnie poinformowana o  fakcie demontażu licznika. Nikt ze spółdzielni nie był obecny przy tym demontażu i nie podpisywał żadnego protokołu. Spółdzielnia nie została poinformowana o dacie dokonania tej czynności.

Prezes Spółdzielni powiadomił też Rzecznika, że wnioski o odłączenie licznika spółdzielnia złożyła do dostawcy energii w tym samym czasie w  stosunku do dwóch innych lokali mieszkalnych zajmowanych bez tytułu prawnego z  wyrokami eksmisyjnymi lokatorów. Jednak w tych sprawach spółdzielnia nie dostała żadnej odpowiedzi i nie wyłączono w tych lokalach prądu.

Przedstawiciel Rzecznika skontaktował się telefonicznie z panią Janiną. Lokatorka wyjaśniła, że nie miała prądu przez trzy tygodnie, ale po interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich, dopływ prądu został przywrócony.

Pani Janina wie już, że gdyby miała podobny problem w  przyszłości, może ponownie zgłosić się do RPO i poinformować o nim organy ścigania. Działania osób zaangażowanych w odcięcie dopływu prądu do mieszkalnia mogą wyczerpywać znamiona czynu zabronionego, co może stanowić przestępstwo, które jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego. 

Pan Władysław przebywa w DPS i ma już opiekuna prawnego. Udana interwencja Rzecznika.

Data: 2017-10-09

Pan Władysław przebywał w szpitalu na oddziale psychiatrycznym, mimo że już od stycznia 2016 r. nie musiał.

Z powodu głębokich zaburzeń psychicznych nie mógł on jednak samodzielnie funkcjonować. Wymagał stałej opieki, a rodzina odmawiała odebrania go ze szpitala. Dlatego ze względów humanitarnych był on nadal pacjentem oddziału. Ordynator szpitala złożył do Sądu Rejonowego wniosek o wyrażenie zgody na umieszczenie Pana Władysława w domu pomocy społecznej bez jego zgody.

W marcu 2016 r. sąd stwierdził potrzebę przyjęcia pacjenta do domu pomocy społecznej. Następnie w czerwcu 2016 r. kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej skierował Władysława do domu pomocy społecznej przeznaczonego dla osób przewlekle psychicznie chorych – DPS.

Decyzja ta miała być natychmiast wykonana. Jednak Dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie odmówił umieszczenia Pana Władysława w tym DPS, kwestionując istnienie u niego choroby psychicznej.

W ten sposób prawomocne orzeczenie sądu o tym, że Pan Władysław ma być przyjęty do domu pomocy społecznej bez jego zgody oraz ostateczna i wykonalna decyzja o skierowaniu go do domu pomocy społecznej dla osób przewlekle psychicznie chorych – co potwierdzili lekarze psychiatrzy - nie zostały wykonane przez organ, który miał je wykonać.

Dlatego Rzecznik zaskarżył decyzję o odmowie umieszczenia Pana Władysława w DPS do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Postępowanie zostało jednak umorzone, bo organ, który wydał decyzję w końcu ją uchylił. Nie wydał jednak decyzji pozytywnej o umieszczeniu pacjenta w DPS.

W dalszym ciągu nie była zatem wykonana decyzja o skierowaniu Pana Władysława do domu pomocy społecznej przeznaczonego dla osób przewlekle psychicznie chorych i przebywał on nadal w szpitalu.

Rzecznik Praw Obywatelskich prowadził intensywną korespondencję w tej sprawie z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, Urzędem Wojewódzkim i Sądem Rejonowym. Całą sprawę dodatkowo komplikował fakt, że Pan Władysław został w listopadzie 2016 r. całkowicie ubezwłasnowolniony, ale nie ustanowiono dla niego opiekuna prawnego. Poza tym był spór o właściwość miejscową, bo miejsce stałego zamieszkania Pana Władysława przed jego pobytem w szpitalu było niejednoznaczne.

W styczniu 2017 r. Rzecznik został poinformowany o tymczasowym umieszczeniu Pana Władysława w innym Domu Pomocy Społecznej. Kierownictwo tego Domu zapewniło Rzecznika, że zagwarantuje pobyt pacjentowi do czasu uregulowania jego statusu prawnego.

We wrześniu 2017 r. Sąd Rejonowy poinformował Rzecznika, że Pan Władysław będzie miał opiekuna prawnego. Opiekun jest zobowiązany i uprawiony do dbania o interesy prawne Pana Władysława. Dlatego też Rzecznik zakończył aktywność w tej sprawie (BPW.7065.19.2016).

 

Opieszałe śledztwo w sprawie uszkodzenia twarzy dwóch kobiet nabiera tempa.

Data: 2017-10-09

Przypominamy sprawę uszkodzenia twarzy dwóch młodych kobiet przy pomocy rozbitej butelki i opieszałego działania organów ścigania.

Do zdarzenia doszło na początku kwietnia 2017 roku w centrum Katowic. Wtedy to pokrzywdzone kobiety zawiadomiły Policję o całym zajściu. Policja co prawda przyjechała na miejsce, ale to same ofiary musiały ustalić sprawcę przestępstwa. Prokuratura dostała akta sprawy od Policji po prawie dwóch miesiącach. Sprawę opisała lokalna prasa, a Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach postanowił zbadać sprawę (BPK.519.24.2017).

Przede wszystkim zwrócił się on do Prokuratora Okręgowego w Katowicach i Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach o udzielenie informacji i wyjaśnień do sprawy.

Potem skierował wystąpienie do Prokuratora Regionalnego w Katowicach, pisząc że zarzuty wobec organów ścigania opisywane w prasie są zasadne. Dlatego też Rzecznik poprosił o zbadanie sprawy przez Prokuraturę Regionalną w trybie nadzoru służbowego.

We wrześniu 2017 r. Pełnomocnik Terenowy Rzecznika dowiedział się od Zastępcy Prokuratora Regionalnego w Katowicach, że w maju 2017 r. Prokurator Okręgowy podjął decyzję o przejęciu sprawy do prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach.

Przeprowadzone badanie wykazało wiele uchybień i zaniedbań popełnionych przez funkcjonariuszy Policji prowadzących postępowanie, rzutujących na dalszy jego tok. Zostaną one wyjaśnione w postępowaniach dyscyplinarnych.

Prokurator wszczął śledztwo o czyny z art. 158 §1 k.k. i art. 159 k.k. przy zast. art. 11 § 2 k.k., art. 156 § 1 pkt 2 k.k. oraz art. 157 § 2 k.k. Niezwłoczne podjęcie działań przez Prokuraturę – jak wskazał Prokurator Regionalny w Katowicach - pozwoliło na wyeliminowanie nieprawidłowości zaistniałych na wcześniejszym etapie postępowania.

Tym samym Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach zakończył postępowanie wyjaśniające. 

Śmierć zatrzymanego na komisariacie

Data: 2017-10-09

Pełnomocnik Terenowy RPO w Gdańsku podjął sprawę opisaną w mediach (BPG.519.78.2017).

Chodzi o śmierć nietrzeźwego mężczyzny w Komisariacie Policji Gdynia Redłowo 13 września 2017 r. Został on zatrzymany przez policjantów po tym, jak policjanci dostali zgłoszenie, że mężczyzna pracuje pod wpływem alkoholu. Na komisariacie zatrzymany korzystał z toalety, a funkcjonariusz czekał na niego w korytarzu. Po pewnym czasie policjant stwierdził, że z kabiny nie dochodzą żadne odgłosy i wyważył drzwi. Od razu podjął reanimację zatrzymanego, niestety mężczyzna zmarł. Według relacji funkcjonariuszy Policji, zatrzymany popełnił samobójstwo.

Sprawę bada prokuratura, funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Policji, a przeprowadzenie czynności wyjaśniających zlecił Komendant Wojewódzki Policji.

Interwencja Policji w „Żabce”. Rzecznik bada sprawę.

Data: 2017-10-06

W lipcu 2017 r. personel sklepu „Żabka” zawiadomił Policję o zakłócaniu porządku w miejscu publicznym. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze. Mężczyzna, wobec którego podjęli oni interwencję, złożył na Policji zawiadomienie o przestępstwie. Według jego relacji Policjanci byli bardzo agresywni, używali słów wulgarnych i stosowali przemoc fizyczną. Szarpiąc wyprowadzili go do radiowozu, a zamykając drzwi uszkodzili mu telefon komórkowy wart około 2 tys. złotych.

Całość zgromadzonej dokumentacji w tej sprawie przekazano do Prokuratury Rejonowej. Równolegle, w celu oceny prawidłowości przeprowadzonej interwencji, zainicjowano na podstawie art. 134i ust. 4 ustawy o Policji, czynności wyjaśniające.

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika podjął sprawę po tym, jak otrzymał informację od Komendy Głównej Policji o skardze mężczyzny (BPG.519.65.2017).  Sprawa w toku.