Zawartość
Liczba całkowita wyników: 474

Interwencja RPO

Przyklady interwencji indywidualnych RPO. 

Rzecznik może zażądać wyjaśnień (np. od prokuratury, szkoły, szpitala, wojewody, burmistrza), dlaczego sprawa została tak, a nie inaczej załatwiona. Może wprost napisać, że załatwienie sprawy budzi jego wątpliwości i wskazać, dlaczego. Może zareagować, jeśli dowie się, że komuś dzieje się krzywda z powodu tego, kim jest – na przykład  porusza się na wózku, a sklep nie chce go obsłużyć; jest niewidomy, a restauracja nie chce go wpuścić z psem przewodnikiem (to jest dyskryminacja i RPO ma obowiązek się tym zająć). Może też żądać, by właściwe urzędy zajęły  się sprawą, czyli wszczęły postępowanie. 

Data początkowa
np.: 02/2020
Data końcowa
np.: 02/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Dlaczego dr hab. Michał Bilewicz wciąż czeka na tytuł profesora? Odpowiedź Kancelarii Prezydenta

Data: 2020-02-21
  • Kancelaria Prezydenta RP ma wątpliwości co do bezstronności recenzentów wniosku o nadanie tytułu profesora dr. hab. Michałowi Bilewiczowi
  • Stanowisko Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów w tej sprawie nie wyjaśniło wątpliwości, dlatego sprawa nadal jest w toku – napisał do RPO prezydencki minister Andrzej Dera
  • Podkreślił, że zgodnie z przepisami recenzentem nie może być osoba, wobec której są "uzasadnione wątpliwości co do jej bezstronności”

Media informowały o opóźnieniach w nadawaniu przez  Prezydenta RP tytułów naukowych niektórym kandydatom. Od dłuższego czasu czekają na to prof. Uniwerstytetu Warszawskiego dr hab. Michał Bilewicz i prof. Uniwersytetu w Białymstoku dr hab. Walter Żelazny.

Według doniesień mediów, opóźnienia mogą mieć związek zarówno z wątpliwościami dotyczącymi problematyki, będącej przedmiotem pracy naukowej kandydatów (m.in. badania nad antysemityzmem), jak i działalnością pozanaukową (zaangażowanie w działalność Komitetu Obrony Demokracji).

Wątpliwości RPO

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przypomina, że zgodnie z ustawą o stopniach naukowych tytuł profesora nadaje Prezydent RP na podstawie wniosku Centralnej Komisji. Ustawa nie przewiduje merytorycznego badania wniosku przez Prezydenta. Ocena dorobku kandydata do tytułu profesora odbywa się bowiem na etapie poprzedzającym jego decyzję.

Tylko w wyjątkowej sytuacji - możliwości naruszenia praw autorskich przez kandydata– ustawa przewiduje możliwość zwrócenia się przez Prezydenta RP do Centralnej Komisji o dołączenie do wniosku opinii komisji ds. etyki w nauce przy Polskiej Akademii Nauk.

Tym samym wątpliwości dotyczące wybranego przez kandydata do tytułu obszaru badań, czy jego działalność publiczna, nie podlegają weryfikacji przez Prezydenta RP. Procedura nadawania tytułu profesora została zatem ukształtowana tak, aby umożliwić rzetelną ocenę dorobku kandydata przez przedstawicieli środowiska naukowego, czyli osoby mające wiedzę i doświadczenie.

W ocenie Rzecznika, wobec braku podstaw prawnych do dodatkowej weryfikacji i oceny kandydatów do tytułu przez Prezydenta, nadawanie tytułów odbywać się powinno według kolejności napływających wniosków. Sprzyjałoby to transparentności procedury i budziło zaufanie kandydatów, że czynniki pozamerytoryczne nie będą miały wpływu na uzyskanie tytułu.

- Przedstawiam uprzejmie Panu Prezydentowi powyższe uwagi zmierzające do skuteczniej ochrony praw obywatelskich - napisał 21 stycznia 2020 r. Adam Bodnar do prezydenta Andrzeja Dudy. Zwrócił się o wskazanie przyczyn długiego czasu oczekiwania na decyzję w sprawach dr. hab. Michała Bilewicza i dr. hab. Waltera Żelaznego.

Odpowiedź ministra Andrzeja Dery

- Uprzejmie informuję, że wnioski o nadanie tytułu profesora są procedowane w Kancelarii Prezydenta RP w kolejności ich składania przez uprawniony organ, tj. Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów/Radę Doskonałości Naukowej – odpisał 18 lutego sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Andrzej Dera.

Do postępowania o nadanie tytułu profesora panu dr. hab. Michałowi Bilewiczowi i panu dr. hab. Walterowi Żelaznemu stosuje się przepisy ustawy z 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki. Obecnie kwestie nadawania tytułu profesora reguluje ustawa z 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz ustawa z 3 lipca 2018 r. - Przepisy wprowadzające ustawę — Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

Ww. przepisy nie określają terminu, w którym Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej zobligowany jest do wydania postanowienia w sprawie nadania tytułu profesora.

Ponadto informuję, że Uchwała Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów dotycząca m.in. wniosku o nadanie tytułu profesora nauk społecznych dla dr. hab. Michała Kamila Bilewicza została podjęta 17 grudnia 2018 r. i wpłynęła do Kancelarii Prezydenta RP 15 stycznia 2019 r. W trakcie analizy wniosku okazało się, że swoje opinie w tym postępowaniu sporządziło 6 osób, spośród nich 4 osoby (3 recenzentów i superrecenzent Centralnej Komisji), są zatrudnione w tej samej uczelni tj. SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny, piąty z recenzentów w latach 1996-2012 był przewodniczącym Rady Programowej SWPS, a szósty recenzent ściśle współpracował z ww. kandydatem.

W zaistniałej sytuacji pojawiło się pytanie, czy dobór recenzentów w przedmiotowej sprawie nie narusza § 19 ust. 2 Rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 19 stycznia 2018 r. w sprawie szczegółowego trybu i warunków prowadzenia czynności w przewodzie doktorskim, w postępowaniu habilitacyjnym oraz w postępowaniu o nadanie tytułu profesora, zgodnie z którym "recenzentem nie może być osoba w stosunku, do której zachodzą uzasadnione wątpliwości co do jej bezstronności”.

W związku z powyższym Kancelaria Prezydenta RP zwróciła się do Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów o wyjaśnienie powstałej wątpliwości. W odpowiedzi na pytanie Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów przedstawiła stanowisko w przedmiotowej sprawie. Ponieważ stanowisko Centralnej Komisji nie wyjaśniło wątpliwości, sprawa nadal pozostaje w toku procedury.

Informuję również, iż w sprawie dotyczącej wniosku pana dr. hab. Waltera Żelaznego, pełnomocnik działający w imieniu ww. osoby złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie i sprawa obecnie znajduje się w toku postępowania sądowego – brzmi odpowiedź ministra Andrzeja Dery.

VII.7034.9.2019

Dress code w rzeszowskim liceum. RPO: dobrze że jest debata

Data: 2020-02-20
  • Uczennice nie mogą nosić bluzek i sukienek na ramiączkach lub bez, z odkrytymi plecami i dużym dekoltem, przeźroczystych i odsłaniających brzuch. Biustonosze są obowiązkowe
  • Uczniowie mogą wkładać tylko klasyczne i długie spodnie (latem dopuszczane są spodnie trzy czwarte). Osoby z długimi włosami powinny je związywać i spinać
  • Taki dress code wprowadzono w jednym z rzeszowskich liceów, co wywołało sprzeciwy
  • Proces tworzenia szkolnego prawa wymaga zaangażowania całego środowiska szkoły - uważa RPO

informacji prasowych Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o protestach uczniowskich spowodowanych wprowadzeniem do Statutu I Liceum Ogólnokształcącego im. ks. Stanisława Konarskiego w Rzeszowie nowych przepisów, szczegółowo regulujących zasady stroju, a także ogólnego wyglądu.

Przewidują one m.in., że uczennice nie mogą nosić bluzek i sukienek na ramiączkach lub bez, z odkrytymi plecami, z dużymi dekoltami, przeźroczystych i odsłaniających brzuch. Spódnice nie mogą być  krótsze niż do połowy uda.

Ponadto nie można mieć zbyt mocnego makijażu, sztucznych paznokci ani farbować włosów na kolory inne niż naturalne. Noszenie bielizny, w tym biustonoszy, jest obowiązkowe.

Uczniowie mogą nosić zaś tylko klasyczne i długie spodnie (latem dopuszczane są spodnie trzy czwarte). Licealiści z długimi włosami powinni je związywać i spinać.

Niektórzy uczniowie i ich rodzice nie zgadzają się na wprowadzenie zasad, które w ich ocenie nadmiernie ograniczają wolność uczniów i nie znajdują racjonalnego uzasadnienia.

Rzecznik z zadowoleniem odnotował, że w szkole podjęto debatę na ten temat - prowadzone są prace nad wspólnym ustaleniem obowiązujących reguł.

RPO otrzymuje wiele skarg uczennic i uczniów, którzy mają poczucie, że ich prawa nie są w pełni respektowane. W odpowiedzi Rzecznik zachęca do zaangażowania się przedstawicieli całego środowiska szkolnego w proces tworzenia szkolnego prawa.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do dyrektora Liceum o wyjaśnienia, w tym o ocenę współpracy z sejmikiem utworzonym przez uczniów.

W ocenie RPO doświadczenia Liceum przy rozwiązywaniu konfliktu dotyczącego praw i obowiązków uczniów mogą stać się źródłem cennych rekomendacji i pomóc innym szkołom.

VII.7037.21.2020

Zarząd Województwa: szpital wojewódzki w Gdańsku zapewnia opiekę psychiatryczną dzieci i młodzieży

Data: 2020-02-18
  • Wojewódzki Szpital Psychiatryczny im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku zapewnia opiekę psychiatryczną dzieci i młodzieży
  • Taką informację RPO dostał od Zarządu Województwa Pomorskiego
  • Przedstawiono też działania dla poprawy sytuacji oddziału dziecięco-młodzieżowego tego szpitala

Kryzys systemu opieki psychiatrycznej dzieci i młodzieży od dłuższego czasu jest problemem w skali kraju. Rzecznik Praw Obywatelskich wiele razy podejmował w tym zakresie interwencje i kierował wystąpienia do organów państwa, głównie do Ministra Zdrowia.

Zła sytuacja w szpitalu wojewódzkim w Gdańsku

Pod koniec 2019 r. media informowały o dalszym pogorszeniu sytuacji oddziałów dziecięcego i młodzieżowego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku.

W listopadzie 2019 r. wizytację szpitala przeprowadził pełnomocnik terenowy RPO w Gdańsku. Wynikało z niej m.in., że warunki hospitalizacji małoletnich są tam bardzo trudne. Nadmierna liczba przyjętych pacjentów spowodowała konieczność "dostawek” (materacy bezpośrednio na podłodze) i zagęszczenie pacjentów w salach. Problemem wydaje się też zbyt mała liczba lekarzy wobec potrzeb prawidłowego leczenia.

10 grudnia 2019 r. lekarze, pielęgniarki i psychologowie tego oddziału napisali do Zarządu Województwa Pomorskiego o braku możliwości zapewnienia bezpieczeństwa hospitalizowanych dzieci i młodzieży oraz konieczności ich leczenia w warunkach urągających godności ludzkiej.

- W pełni rozumiem podjęte przez personel szpitala działania mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa leczenia małoletnich pacjentów i podzielam determinację personelu oddziału w dążeniu do poprawy obecnej, kryzysowej sytuacji – pisał 16 stycznia 2020 r. do Marszałka Województwa Pomorskiego zaniepokojony sytuacją Adam Bodnar.

Spytał, czy przedstawione w piśmie personelu ustalenia, mające zapewnić ciągłość funkcjonowania oddziału zostały podjęte i czy tym samym zapewniona jest stacjonarna opieka psychiatryczna dzieci i młodzieży.

Odpowiedź Zarządu Województwa

- Ustosunkowując się do pytania Pana Rzecznika, uprzejmie informuję, że zapewniona jest opieka psychiatryczna dla dzieci i młodzieży w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku – odpisała 7 lutego Agnieszka Kapała-Sokalska, członkini Zarządu Województwa.

Wskazała, że:

  • Dyrektor szpitala określił liczbę pacjentów jednocześnie hospitalizowanych na oddziale dziecięco-młodzieżowym na 42. Te ustalenia zasadniczo są przestrzegane, choć zdarzają się sytuacje, że pomocy potrzebuje więcej osób i wtedy są one przyjmowane ponad ustalony stan.
  • Zwróciła się do Konsultanta Wojewódzkiego w zakresie psychiatrii, do Konsultanta Krajowego w dziedzinie psychiatrii, Konsultanta Krajowego w dziedzinie pielęgniarstwa psychiatrycznego oraz do Konsultanta Krajowego w dziedzinie pediatrii o opinię w kwestii zasad i warunków hospitalizacji małoletnich na oddziałach dla dorosłych i nieletnich na oddziałach pediatrycznych.
  • Z uzyskanej już opinii Konsultanta krajowego w dziedzinie pediatrii prof. dr hab. med. Teresy Jackowskiej wynika, iż jest ona przeciwna hospitalizacji dzieci na oddziałach hospitalizujących osoby dorosłe. Wyjątkiem jest czasowa hospitalizacja dzieci powyżej 16 roku życia w stanach nagłych do czasu umożliwienia zapewnienia opieki na oddziale dzieci i młodzieży.
  • Zatrudnienie dodatkowego lekarza na pododdziale dziecięcym jest związane z ostatecznym ustaleniem, czy taki pododdział i na jakich zasadach można będzie utworzyć. Istotną podstawą do podjęcia tej decyzji będą opinie konsultantów Gdy pododdział zostanie utworzony, dyrektor szpitala podejmie działania zmierzające do zatrudnienia dodatkowego lekarza.
  • Województwo Pomorskie zapewni na 2020 rok finansowanie dodatkowej pomocy psychologiczno-pedagogicznej w godzinach popołudniowych, w dni świąteczne i w weekendy.
  • Samorząd Województwa zapewni superwizję zespołu terapeutycznego prowadzącego procesy leczenia pacjentów w oddziale. Projekt ten zostanie włączony do „Programu doskonalenia jakości w jednostkach wykonujących działalność leczniczą, dla których podmiotem tworzącym lub właścicielem jest Województwo  Pomorskie".
  • Samorząd Województwa Pomorskiego planuje kolejne przedsięwzięcia, które mają ograniczyć problemy występujące w tej dziedzinie medycyny. Jednym z nich jest modernizacja Pawilonu nr XII w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych  w Starogardzie Gdańskim, w którym mieści się oddział psychiatryczny dla młodzieży W związku z tą inwestycją planowane jest między innymi poszerzenie liczby miejsc pacjentów z 16 do 26-30, co powinno dodatkowo wesprzeć sytuację w psychiatrii dzieci i młodzieży do czasu wdrożenia przez Ministerstwo Zdrowia wyczekiwanej od wielu lat reformy.

GK-GKOZ.7016.1.2020

Proces policjantów z Ryk oskarżonych o pobicie 70-letniego zatrzymanego. Zeznawała ekspertka KMPT

Data: 2020-02-13
  • - Zastępca komendanta zniechęcał nas do rozmowy z zatrzymanym, bo "jest on niemową”– zeznała ekspertka Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur Aleksandra Osińska w procesie b. policjantów z Ryk, sądzonych za pobicie 70-letniego zatrzymanego
  • Potwierdziła, że widziała u niego m.in. wybroczyny na głowie i zaczerwienienia żuchwy 
  • W protokole zatrzymania pana Zygmunta zapisano, że skarżył się na dolegliwości zdrowotne, ale – wbrew przepisom – nie poddano go badaniu lekarskiemu
  • Gdy wyprowadzano go z komendy, by przewieźć do szpitala, miał kajdanki założone z tyłu. - Zdziwiło to nas ze względu na zły stan jego zdrowia i zaawansowany wiek - mówiła w sądzie Aleksandra Osińska

W Sądzie Rejonowym w Rykach 12 lutego 2020 r. odbyła się druga rozprawa przeciwko trzem byłym policjantom oskarżonym o znęcanie się nad zatrzymanym 70-letnim panem Zygmuntem. O jego pobiciu przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur dowiedzieli się w trakcie wizytacji prewencyjnej Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych w Komendzie Powiatowej Policji w Rykach w sierpniu 2018 r.

Świadkiem była m.in. ekspertka KMPT, która jako jedna z czterech osób brała udział w tej wizytacji. Aleksandra Osińska zeznała, że 22 sierpnia 2018 r. wzięła udział w rutynowej, niezapowiedzianej wizytacji. Opisywała,  jak przebiegają wszystkie tego typu wizytacje KMPT w miejscach pozbawienia wolności.

- Po wstępnym wprowadzeniu zapytaliśmy, czy na terenie placówki są osoby zatrzymane, bo to zawsze z nimi staramy się porozmawiać w pierwszej kolejności. Usłyszeliśmy, że jest jeden mężczyzna, ale "nie jest to w ogóle człowiek” ze względu na czyn, jakiego się dopuścił:  zniszczenie grobu byłego policjanta. Zgłosiliśmy, że i tak chcemy porozmawiać z tą osobą, na co usłyszeliśmy od zastępcy komendanta, że jest „niemową”. Mimo to zdecydowaliśmy się, że podejmiemy próbę rozmowy – zeznawała Osińska.

Rozmowę z zatrzymanym w warunkach zapewniających poufność przeprowadził Michał Żłobecki z KMPT. Reszta zespołu wizytacyjnego udała się do pokoju, w którym analizowali dokumentację. Gdy przedstawiciel KMPT wrócił z rozmowy z zatrzymanym, poinformował resztę zespołu, że mężczyzna przekazał mu, że został pobity przez zastępcę komendanta. Miał skarżyć się na ból głowy, kłucie w klatce piersiowej. Mówił że w przeszłości przeszedł zawał, a policjanci nie pozwolili mu zabrać leków z domu, które regularnie przyjmował.

- W czasie analizy protokołu zatrzymania zauważyliśmy, że znalazła się tam informacja, iż mężczyzna istotnie skarżył się na takie dolegliwości, o jakich opowiadał. Tymczasem mimo zgłaszania ich funkcjonariuszom  mężczyzna nie został poddany badaniu lekarskiemu mimo, że w takim przypadku badanie jest obligatoryjne, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych w sprawie badań lekarskich osób zatrzymanych – wskazała przedstawicielka KMPT.

- W tej sytuacji poprosiliśmy o wezwanie pogotowia. Po badaniu dostaliśmy informację, że zatrzymany zostanie zabrany do szpitala w Rykach. Ratownicy razem z dwoma funkcjonariuszami wyprowadzili osobę zatrzymaną w kajdankach założonych na ręce trzymane z tyłu, co nas zdziwiło ze względu na zły stan zdrowia i zaawansowany wiek zatrzymanego. W naszym odczuciu w tej sytuacji kajdanki mogły zostać założone na ręce trzymane z przodu – mówiła Aleksandra Osińska. 

Następnie odbyło się robocze podsumowanie wizytacji, najpierw we własnym gronie, a później z zastępcą komendanta. - Ponieważ jesteśmy zobowiązani nie ujawniać informacji przekazanych przez zatrzymanych, w obawie przed możliwością represji (nie wiedzieliśmy bowiem, czy ta osoba nie wróci ze szpitala z powrotem do tej jednostki), nie poruszyliśmy kwestii ewentualnego pobicia bezpośrednio w rozmowie podsumowującej z zastępcą komendanta – zaznaczyła ekspertka.

- To co istotne w tej sprawie, to także to, że w protokole zatrzymania była informacja, że mężczyzna w chwili zatrzymania nie miał żadnych widocznych obrażeń – dodała.

- My jako zespół zajmujący się prewencją nie analizujemy spraw indywidualnych, ale mamy możliwość poinformowania osoby zatrzymanej, że może złożyć skargę, która zostanie zbadana w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Tak zrobiliśmy w sprawie pana Zygmunta. Wzięliśmy od niego oświadczenie. Ponadto w związku z tym, że zatrzymany miał obrażenia, wykonaliśmy dokumentację fotograficzną – wyjaśniała.

Prokurator dopytywała o charakter obrażeń u poszkodowanego, które widzieli przedstawiciele KMPT. - W okolicach szyi była zaschnięta krew, zaczerwienienia po obu stronach żuchwy. Pan Zygmunt pokazywał nam też swoją dłoń, tak jakby jeden z palców został wykręcony. Na głowie, były także czerwone wybroczyny – odpowiedziała świadkini.

- Komentarze zastępcy komendanta o tym, że zatrzymany jest niemową odebraliśmy jako próbę zniechęcenia nas do przeprowadzenia rozmowy. Było dla nas zadziwiające, że ktoś na takim stanowisku mógł użyć wobec zatrzymanego stwierdzenia "że to nie jest człowiek” – podkreślała Osińska, dopytywana przez pełnomocniczkę pokrzywdzonego.

Adwokatka dopytywała także o stan emocjonalny zatrzymanego. – Mężczyzna był roztrzęsiony, gdy rozmawialiśmy przez chwilę w szpitalu – podkreślała Aleksandra Osińska.

Tego dnia zeznawali także żona i syn poszkodowanego. Kobieta wskazywała, że rano mąż został zabrany z domu przez policję pod zarzutem kradzieży wieńców i krzyży mosiężnych z cmentarza. Po południu kobieta zaczęła się martwić, że mąż długo nie wraca do domu. Miał on kiedyś zawał, więc to zaniepokoiło ją jeszcze bardziej. Dzwoniła na komendę. Ustaliła, że mąż jest w szpitalu w Puławach, bo zabrało go tam pogotowie.

Nie poznałam go, tak miał obity cały prawy bok, napuchniętą buzię, siniaki, ledwo mówił. Zapytałam co się stało. Odpowiedział, że na komendzie go pobili – zeznawała kobieta. - Opowiadał mi później w domu, że  policjanci mówili: „My tak zrobimy, że się przyznasz”, grozili, że będzie miał połamane ręce i nogi – dodała.

Jeden z funkcjonariuszy w trakcie przesłuchania miał zamykać okno, aby na zewnątrz nie było słychać, co się dzieje. Pan Zygmunt miał słyszeć w trakcie przesłuchania: "Jeszcze trochę i łeb Ci z karku spadnie”. Żona wskazywała, że jeszcze przez długi czas bali się odzewu policjantów za zgłoszenie tej sprawy. Zwracała uwagę na konflikt z rodziną jednego z oskarżonych o podział tzw. granicy między działkami.

Syn pana Zygmunta zeznał, że gdy zobaczył ojca w szpitalu, dostrzegł, że był posiniaczony na twarzy. – Ojciec mówił, że został pobity na komisariacie, i że brał w tym udział zastępca komendanta. Nie rozmawialiśmy długo na ten temat, na korytarzu stał funkcjonariusz policji – wskazał.

Rozprawa była obserwowana przez przedstawicielkę Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Oskarżeni policjanci sami odeszli ze służby.

Następna rozprawa została wyznaczona na 8 kwietnia 2020 r. o godz. 12.30. Wówczas zostaną przesłuchani kolejni przedstawiciele KMPT biorący udział w wizytacji w Rykach. 

Więzień nie miał codziennego spaceru, bo w tym czasie.... pracował

Data: 2020-02-07
  • Więzień nie mógł korzystać z codziennego spaceru - jego cela chodził na niego wtedy, gdy on pracował,  a uniemożliwiono mu spacerowanie w  innym czasie
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uznał jego skargę za zasadną

Pan Wojciech poskarżył się Rzecznikowi, że w okresie, gdy przebywał w Areszcie Śledczym w O. - i był w tej jednostce zatrudniony - nie mógł korzystać z codziennych spacerów.

Dzielił on wtedy celę z skazanymi niepracującymi. Była ona przypisana do IX grupy spacerowej, która korzystała ze spacerów w godzinach, gdy osadzony przebywał w pracy. Pracę wykonywał od 6.00 do 13.00 lub od 9.00 do 14.00 i od 16.00 do 18.00. Osadzony powinien być przypisany do V grupy spacerowej, w której byli  inni zatrudnieni skazani - odbywający spacer od 15.00 do 16.00. 

W ocenie RPO administracja aresztu powinna była podjąć działania w celu skutecznego zapewnienia osadzonemu możliwości spaceru. 

Rzecznik uznał, że plan spacerów w Areszcie Śledczym w O. nie był skonstruowany w sposób, który gwarantowałby panu Wojciechowi realizację prawa do spaceru.  

Dlatego zwrócił się do organów więziennictwa o zapewnienie pełnej realizacji takiego prawa zatrudnionych skazanych.

IX.517.1243.2018

RPO pisze do prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie nadawania tytułów profesorskich  

Data: 2020-02-06
  • Dwaj naukowcy: dr hab. Michał Bilewicz i dr hab. Walter Żelazny od dłuższego czasu czekają na nadanie tytułów profesora przez Prezydenta RP
  • Ustawa nie przewiduje merytorycznego badania odpowiedniego wniosku Centralnej Komisji przez Prezydenta RP - kandydata ocenia samo środowisko naukowe
  • Transparentności procedury sprzyjałoby nadawanie tytułów według kolejności napływających wniosków – uważa RPO
  • Budziłoby to też zaufanie kandydatów, że czynniki pozamerytoryczne nie będą miały wpływu na uzyskanie tytułu

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar poprosił prezydenta Andrzeja Dudę o stanowisko w sprawie.

Z doniesień medialnych  RPO dowiedział się o opóźnieniach w nadawaniu przez  Prezydenta tytułów naukowych niektórym kandydatom. Według tych doniesień, opóźnienia mogą mieć związek zarówno z wątpliwościami dotyczącymi problematyki, będącej przedmiotem pracy naukowej kandydatów (m.in. badania nad antysemityzmem), jak i działalnością pozanaukową (zaangażowanie w działalność Komitetu Obrony Demokracji).

Wśród tych osób znajdują się m.in. dr hab. Michał Bilewicz, prof. Uniwerstytetu Warszawskiego, który oczekuje na decyzję od niespełna roku oraz dr hab. Walter Żelazny, prof. Uniwersytetu w Białymstoku (oczekujący na decyzję od niespełna dwóch lat).

Zgodnie z ustawą z 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki tytuł profesora nadaje Prezydent RP na podstawie wniosku Centralnej Komisji. Ustawa nie przewiduje merytorycznego badania wniosku przez Prezydenta. Ocena dorobku kandydata do tytułu profesora odbywa się bowiem na etapie poprzedzającym jego decyzję.

Tylko w wyjątkowej sytuacji - możliwości naruszenia praw autorskich przez kandydata do tytułu profesora – ustawa przewiduje możliwość zwrócenia się przez Prezydenta RP do Centralnej Komisji o dołączenie do wniosku opinii komisji ds. etyki w nauce przy Polskiej Akademii Nauk.

Tym samym wątpliwości dotyczące wybranego przez kandydata do tytułu obszaru badań, czy jego działalność publiczna, nie podlegają weryfikacji przez Prezydenta RP.

Procedura nadawania tytułu profesora została zatem ukształtowana tak, aby umożliwić rzetelną ocenę dorobku kandydata przez przedstawicieli środowiska naukowego, czyli osoby mające wiedzę i doświadczenie.

W ocenie Rzecznika, wobec braku podstaw prawnych do dodatkowej weryfikacji i oceny kandydatów do tytułu przez Prezydenta, nadawanie tytułów odbywać się powinno według kolejności napływających wniosków. Sprzyjałoby to transparentności procedury i budziło zaufanie kandydatów, że czynniki pozamerytoryczne nie będą miały wpływu na uzyskanie tytułu.

- Przedstawiam uprzejmie Panu Prezydentowi powyższe uwagi zmierzające do skuteczniej ochrony praw obywatelskich - napisał Adam Bodnar do prezydenta Andrzeja Dudy.

Jednocześnie zwrócił się o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o wskazanie przyczyn długiego czasu oczekiwania na decyzję Prezydenta w sprawach dr. hab. Michała Bilewicza i dr. hab. Waltera Żelaznego.

VII.7034.9.2019

RPO: książka promująca bicie dzieci może nawoływać do przestępstwa

Data: 2020-02-04
  • Jak rozmawiać z dzieckiem, by „wiedziało, za co dostaje lanie”? Co zrobić, by kara „nie była zneutralizowana” np. przez pieluchy? - takie m.in. treści zawiera książka pt. „Pasterz serca dziecka”
  • Promowanie przemocy wobec dzieci jako metody wychowawczej jest  sprzeczne ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi – wskazuje RPO
  • Może to też być postrzegane jako nawoływanie do przestępstwa

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga dotycząca książki Tedda Trippa „Pasterz serca dziecka”.  Wywołała ona duże poruszenie w mediach i w internecie. W związku z tym wydawca (wydawnictwo Kościoła Chrześcijan Baptystów) zdecydował o tymczasowym wstrzymaniu sprzedaży publikacji.

Rzecznik docenia te działania wydawcy. Zwraca uwagę, że treści książki stoją w rażącej sprzeczności z respektowaniem praw dziecka i mogą być postrzegane jako nawoływanie do przestępstwa.

Zasada  konstytucyjnej wolności słowa, w tym wolności druku, nie jest nieograniczona. Tego typu treści mogą być ograniczone, np. poprzez zobowiązanie do wydania poprawionej edycji książki. Powodem może być:  

  • ochrona praw (nietykalność cielesna) i zdrowia dzieci;
  • zapobieganie przestępstwom: fizycznego i psychicznego znęcania się (art. 207 § 1, 2 i 3 Kodeksu karnego); spowodowania ciężkiego, średniego i lekkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 156 § 1, 2 i 3 K.k., art. 157 § 1, 2 i 3), narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 2 1,2 i 3 Kk) i naruszenia nietykalności cielesnej (art. 217 § 1 Kk). 

Art. 40 Konstytucji zabrania stosowania kar cielesnych w stosunku do każdego człowieka, a zatem i wobec dzieci. Stosowanie kary cielesnej godzi w przyrodzoną, niezbywalną i nienaruszalną godność człowieka (art. 30 Konstytucji). Poszanowanie godności człowieka i jej ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

W tym kontekście zasadne jest też odwołanie do art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Stanowi on o prawie do wolności wyrażania opinii, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. 

Podkreślając zasadę pluralizmu, ETPCz przypisał państwu funkcję najwyższego gwaranta w tym zakresie. Ustęp 2 art. 10 EKPCz określa przesłanki, które mogą być powodem ograniczenia wolności słowa. Są to: bezpieczeństwo państwa, integralność terytorialna lub bezpieczeństwo publiczne, zapobieganie zakłóceniu porządku lub przestępstwu, ochrona zdrowia i moralności, ochrona dobrego imienia i praw innych osób oraz zapobieganie ujawnieniu informacji poufnych lub na zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej. Każdorazowo ingerencja państwa musi być proporcjonalna i niezbędna.

Treści omawianej publikacji (promowanie przemocy wobec dzieci jako metody wychowawczej), stoją w jawnej sprzeczności ze standardami wynikającymi z Konstytucji i z EKPC.

Rzecznik zwrócił się do dr Mateusza Wicharego, przewodniczącego Rady Kościoła Chrześcijan Baptystów w RP, o wzięcie pod uwagę tych standardów przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym przywróceniu książki do sprzedaży lub jej wycofaniu.

VII.564.11.2020

Dyscyplinarne zwolnienie dziennikarza TVP Kultura. Rzecznik pyta o powody

Data: 2020-02-03
  • Red. Wojciech Majcherek został dyscyplinarnie zwolniony z TVP Kultura; zarzuty uznał za uwłaczające swej godności
  • To kolejny dziennikarz z którym w ostatnim czasie rozwiązano współpracę bez szczegółowego uzasadnienia
  • Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił dyrektora TVP Kultura o podanie przyczyn tej decyzji

Media poinformowały o rozwiązaniu umowy o pracę z Wojciechem Majcherkiem, dziennikarzem z 15-letnim doświadczeniem w tej redakcji, bez wypowiedzenia. Przyczyną tej decyzji miało być ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych. Dziennikarz w wywiadach mówił, że zarzuty uznaje za wręcz uwłaczające jego godności. Zapowiedział odwołanie do sądu.

TVP Kultura, jako kanał tematyczny telewizji publicznej, jest alternatywą dla komercyjnej i rozrywkowej innych ofert.  Często to jedyna rekompensata braku dostępu do bieżących wydarzeń kulturalnych dla widzów spoza dużych aglomeracji. Dlatego pełni istotną rolę w realizacji zadań mediów publicznych wynikających z Konstytucji RP.

Tymczasem takie publikacje powodują zaniepokojenie polityką kadrową w TVP Kultura. Opisywane naciski, odsuwanie od anteny oraz zwalnianie z pracy dziennikarzy pracujących w mediach publicznych mogą bowiem prowadzić do naruszenia konstytucyjnej wolności słowa. W ocenie Rzecznika decyzje w tym zakresie powinny być podejmowane na podstawie przejrzystych zasad, z poszanowaniem niezależności redakcyjnej dziennikarzy i redaktora naczelnego.

Adam Bodnar przypomniał dyrektorowi TVP Kultura konstytucyjne i międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych, których ważnym elementem jest obowiązek prezentowania treści o pluralistycznym charakterze.

Zgodnie z art. 14 Konstytucji  Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Natomiast, stosownie do brzmienia art. 54 Konstytucji każdemu – a więc również przedstawicielom prasy – zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są na mocy Konstytucji RP zakazane. Przestrzeganie zasady pluralizmu wewnętrznego, a więc przekazywanie społeczeństwu różnorodnych informacji – w tym również poglądów kontrowersyjnych, czy skłaniających do dyskusji społecznej – ma istotny wpływ na jakość prezentowanych przez media informacji i jest warunkiem wypełniania ich misji.

Następstwa braku pluralizmu w mediach są bardzo groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi. Bezpośrednio przekładają się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie. 

Rzecznik wystąpił do p.o. dyrektora TVP Kultura Wojciecha Klaty o poinformowanie o przyczynach decyzji kadrowych dotyczących red. Wojciecha Majcherka.

VII.564.8.2020

RPO: dlaczego "Trójka" zakończyła współpracę z red. Dariuszem Rosiakiem?

Data: 2020-01-29
  • RPO jest zaniepokojony polityką kadrową w Programie Trzecim Polskiego Radia po informacji o nieprzedłużeniu współpracy z red. Dariuszem Rosiakiem
  • Podstawą takich decyzji powinny być wyłącznie przejrzyste zasady, z poszanowaniem niezależności redakcyjnej i z podaniem uzasadnienia
  • Zmiany kadrowe powinny też uwzględniać ich ewentualny wpływ na jakość prezentowanych materiałów

Adam Bodnar spytał dyrektora „Trójki” Tomasza Kowalczewskiego o powody decyzji kadrowej dotyczącej Dariusza Rosiaka, autora audycji „Raport o stanie świata”. Media podały, że nie zawierała ona merytorycznego uzasadnienia.

Temat zmian kadrowych w mediach publicznych wywołuje obawy dotyczące utrzymania wysokiego poziomu standardów dziennikarskiego. W pracy dziennikarza opiniotwórczego szczególnie istotne są bowiem profesjonalizm, doświadczenie i wiedza merytoryczna.

- Zasadny jest postulat, by wszelkie zmiany kadrowe były przeprowadzone z uwzględnieniem ich ewentualnego wpływu na jakość prezentowanych materiałów prasowych – podkreśla RPO. Następstwa braku pluralizmu w mediach są groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, ponieważ przekładają się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie.

Rzecznik przedstawił także dyrektorowi „Trójki” konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej i poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych. Ich ważnym elementem jest obowiązek prezentowania treści o pluralistycznym charakterze.

Przekazywanie społeczeństwu różnorodnych informacji – w tym również poglądów kontrowersyjnych, czy skłaniających do dyskusji społecznej – ma istotny wpływ na jakość prezentowanych przez media informacji. Jest też warunkiem wypełniania przez nie swej misji. Media publiczne powinny stanowić instytucjonalną gwarancję wolności wypowiedzi i pluralizmu środków przekazu społecznego.

Adam Bodnar przypomniał, że Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Wojtas-Kaleta przeciwko Polsce wskazał w wyroku z 16 lipca 2009 r., że ze względu na specyfikę zawodu i działanie w interesie publicznym, obowiązek lojalności dziennikarzy wobec pracodawców nie jest tak szeroki, jak ten, który wiąże przedstawicieli innych zawodów, a możliwość ograniczania wolności wypowiedzi dziennikarzy przez pracodawców musi być ograniczona. 

Dziennikarze mają prawo, a nawet obowiązek komentowania spraw o znaczeniu publicznym, w tym także tych odnoszących się do organizacji pracy czy funkcjonowania mediów realizujących misję publiczną.

VII.564.4.2020

W jednej celi z osobą z podejrzeniem gruźlicy. Rzecznik: za późna reakcja Służby Więziennej

Data: 2020-01-24
  • U jednego ze skazanych kierownik więziennego ambulatorium stwierdził podejrzenie gruźlicy i zlecił na cito badania bakteriologiczne
  • Dopiero jednak po kilku dniach - gdy badania potwierdziły gruźlicę - chorego odizolowano od współmieszkańców jego celi
  • Rodzice osadzonego, który w niej przebywał, złożyli do RPO skargę, wskazując że syna narażono na utratę zdrowia
  • RPO uznał skargę za zasadną. Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej przyznał, że ryzyka zakażenia współmieszkańców nie zminimalizowano we właściwy sposób

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwrócili się rodzice mężczyzny osadzonego w Zakładzie Karnym w R.  Wskazali, że ich syn został narażony na utratę zdrowia poprzez osadzenie go w celi z osobą chorą na gruźlicę.

Dyrektor Zakładu Karnego odpowiedział RPO, że do celi przejściowej, w której przebywał syn skarżących dokwaterowano innego osadzonego, u którego lekarz stwierdził podejrzenie gruźlicy. Następnego dnia wykonano mu rentgen płuc (opisu zdjęcia radiolog dokonał po pięciu dniach, sugerując pilną konsultację pulmonologiczną).

Jednak już dzień po wykonaniu zdjęcia rtg - mimo braku jego opisu -  kierownik ambulatorium, podejrzewając gruźlicę, zlecił pacjentowi na cito wykonanie badania bakteriologicznego plwociny. W związku z tym podejrzeniem zdecydowano też o odizolowaniu tej celi mieszkalnej. Po otrzymaniu po kilku dniach dodatniego wyniku badania bakteriologicznego, chorego odizolowano od współmieszkańców celi.

Postępowanie służby zdrowia Zakładu Karnego w R. wzbudziło wątpliwości Rzecznika. Decyzja o odizolowaniu osadzonego, u którego podejrzewano gruźlicę, powinna była bowiem zostać podjęta już w dniu ujawnienia podejrzeń. W tym dniu chorego odizolowano od osadzonych z innych cel, ale nie objęto taką ochroną osób przebywających wspólnie z nim w celi mieszkalnej - najbardziej narażonych na zakażenie.

Dlatego RPO uznał skargę za zasadną. Stanowisko to podzielił również Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej w R. Uznał, że ryzyko zakażenia współmieszkańców celi nie zostało w sposób właściwy zminimalizowane. W związku ze stwierdzeniem uchybień Dyrektor Okręgowy skierował stosowne pismo do dyrektora Zakładu Karnego w R.

IX.517.1351.2019

Co Polskie Radio mówi o powodach zakończenia współpracy z red. Agatą Kasprolewicz?

Data: 2020-01-21
  • Redaktor naczelny decyduje o składzie współpracowników redakcji – tak Polskie Radio odpowiedziało RPO w sprawie zakończenia współpracy z red. Agatą Kasprolewicz
  • Zaniepokojenie Rzecznika z tego powodu uznano za krzywdzące wszystkich pracowników Polskiego Radia
  • Podkreślono, że każdego dnia dbają oni o zapewnienie pluralizmu przekazywanych treści, przekazując informacje w pełni zgodne z wartościami, o których zachowanie apeluje RPO
  • Interwencję można odebrać jako „próbę nacisku na politykę redakcyjną rozgłośni publicznej, pomimo braku jakichkolwiek podstaw” – twierdzi rzeczniczka Polskiego Radia

W związku z doniesieniami mediów o rozwiązaniu współpracy z red. Agatą Kasprolewicz Rzecznik Praw Obywatelskich w grudniu 2019 r. zwrócił się do dyrektorki I Programu Polskiego Radia Agnieszki Kamińskiej o podanie przyczyn decyzji kadrowych dotyczących dziennikarki.

RPO zaniepokojony polityką kadrową „Jedynki"

Jak wynika z ustaleń dziennikarzy, mimo deklaracji kierownictwa, że w związku z reorganizacją struktury w redakcji Polskiego Radia nikt nie zostanie zwolniony, Agata Kasprolewicz nie otrzymała przydziału do żadnej z anten. Ponadto w kwietniu 2019 r. została bez podania powodów odsunięta od prowadzenia audycji „Więcej świata” w Jedynce Polskiego Radia.

Informacja ta wywołała zaniepokojenie RPO polityką kadrową prowadzoną w „Jedynce”. Zdaniem Rzecznika decyzje kadrowe w mediach powinny być podejmowane wyłącznie na podstawie przejrzystych zasad, z poszanowaniem niezależności redakcyjnej dziennikarzy i redaktora naczelnego. Konieczne jest również każdorazowo uzasadnienie rozwiązania współpracy z danym dziennikarzem.

Rzecznik przypomniał, że zgodnie z art. 14 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Zgodnie z  art. 54 Konstytucji każdemu – również przedstawicielom prasy – zapewnia się wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

Przestrzeganie zasady pluralizmu wewnętrznego, a więc przekazywanie społeczeństwu różnorodnych informacji – w tym również poglądów kontrowersyjnych czy skłaniających do dyskusji społecznej – ma istotny wpływ na jakość prezentowanych przez media informacji i jest warunkiem wypełniania przez nie swej misji.

Rzecznik przedstawił także obowiązujący media publiczne standard europejski ochrony wolności słowa i pluralizmu politycznego wypowiedzi dziennikarskiej. - Następstwa braku pluralizmu w mediach są groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, ponieważ przekładają się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie - wskazał.

Odpowiedź Polskiego Radia

- Odpowiadając na Pana pismo z dnia 18 grudnia 2019 r. skierowane na ręce Pani Agnieszki Kamińskiej - Dyrektor Programu I Polskiego Radia, a dotyczące rozwiązania przez Polskie Radio - Spółkę Akcyjną współpracy z Panią Agatą Kasprolewicz, niniejszym informuję, że pani Kasprolewicz nie była pracownikiem Programu I, w związku z czym kwestie związane z jej zatrudnieniem nie leżą w gestii dyrekcji anteny – odpisała RPO rzeczniczka Polskiego Radia S.A. Ewelina Steczkowska.

Pani Agata Kasprolewicz do czasu zmian w strukturze organizacyjnej Polskiego Radia - Spółki Akcyjnej współpracowała z Programem I w roli wydawcy. Dobór prowadzących programy na antenie leży w kompetencji redaktora naczelnego, który - stosownie do brzmienia art. 7 ust. 2 pkt 7 Prawa prasowego - jest osobą posiadającą uprawnienia do decydowania o całokształcie działalności redakcji, w tym także o składzie pracowników i współpracowników.

Interwencja w sprawie zakończenie współpracy z Panią Agatą Kasprolewicz, a także wyrażone przez Pana zaniepokojenie, są mocno krzywdzące dla wszystkich pracowników Polskiego Radia - Spółki Akcyjnej, którzy każdego dnia dbają o zapewnienie pluralizmu przekazywanych treści. Pana interwencję w niniejszej sprawie można odebrać jako próbę nacisku na politykę redakcyjną rozgłośni publicznej, pomimo braku jakichkolwiek podstaw ( jedynie na podstawie jednoźródłowych doniesień medialnych, o czym Pan informuje w swoim piśmie).

- Zatrudnieni w Programie I Polskiego Radia dziennikarze codziennie przekazują informacje w pełni zgodne z wartościami, o których zachowanie Pan apeluje – brzmi konkluzja pisma.

VII.564.86.2019

Nie ma pieniędzy na rozpatrywanie skarg pasażerów linii lotniczych

Data: 2020-01-16

W dniu 29 lipca 2019 r. na stronie internetowej Rzecznika Prawa Pasażerów (https://pasazerlotniczy.ulc.gov.pl/) zamieszczony został komunikat: „Z uwagi na trudną sytuację kadrowo-finansową urzędu, Rzecznik nie ma na chwilę obecną zespołu. Podejmujemy wszelkie starania żeby taki zespół został powołany. Z uwagi na bardzo dużą liczbę wniosków składanych do Rzecznika, wszystkie wnioski są przyjmowane i w miarę możliwości procedowane. Nie ma jednak możliwości dotrzymania terminu 90 dni na przeprowadzenie postępowania”.

Po otrzymaniu tej informacji od obywatela Rzecznik Praw obywatelskich postanowił wszcząć postępowanie w celu wyjaśnienia tej sytuacji. Sygnały o tym, że Rzecznik Praw Pasażerów nie może wykonywać swoich zadań z powodu trudnej sytuacji kadrowo-finansowej Urzędu wzbudziły zaniepokojenie RPO, ponieważ oznaczają faktyczne uniemożliwienie pasażerom skorzystania z procedury pozasądowego rozwiązania sporu pasażerskiego.

Jak wynika z wyjaśnień, które RPO uzyskał od Prezesa ULC, w ślad za powierzeniem z dniem 1 kwietnia 2019 r. nowych obowiązków, nie zostały przyznane ULC żadne dodatkowe środki finansowe na realizację tego celu. Z uwagi na bardzo trudną sytuację kadrowo-finansową ULC przede wszystkim w departamentach odpowiadających za bezpieczeństwo w lotnictwie, nie było możliwości wygospodarowania takich środków w ramach budżetu Urzędu. Dopiero we wrześniu 2019 r. ULC dostał wsparcie finansowe, które nie pokrywało wszystkich jego potrzeb, pozwoliło jednakże na przyznanie 2 etatów do utworzenia Zespołu Rzecznika.

Rzecznik zaczął formalnie więc funkcjonować w składzie dwuosobowym od 1 listopada 2019 r. Do Rzecznika Praw Pasażerów od 1 kwietnia 2019 r. wpłynęło ok. 4600 wniosków. Do dnia dzisiejszego zostało wszczętych ok. 350 postępowań, z tego zakończonych zostało ok. 280 postępowań.

V.7108.163.2019

TVP, PR i NCK podtrzymują powody wycofania książki Piotra Zychowicza z konkursu historycznej ksiażki roku

Data: 2020-01-15
  • TVP, Polskie Radio i Narodowe Centrum Kultury podtrzymują, że powodem wycofania książki Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony" z konkursu „Książka Historyczna Roku” była zbyt późna data jej publikacji
  • O ten tytuł mogły się ubiegać pozycje wydane między 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r. Według TVP, PR i NCK książka ukazała się w lipcu 2019 r.
  • Tymczasem wydawca wskazał, że jej dystrybucja zaczęła się jeszcze w czerwcu 2019 r.
  • Działania promocyjno-marketingowe czy realizacja usługi druku i doręczenie egzemplarzy do wydawcy nie mogą być brane pod uwagę przy określaniu daty wydania publikacji – replikują prezesi TVP i PR oraz dyrektor NCK

Rzecznik Praw Obywatelski wyjaśnia powody wycofania w październiku 2019 r. publikacji pt. „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA” z XII edycji konkursu „Książka Historyczna Roku”. Książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym.

Do jury w czasie konkursu nie wpłynęły zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów. Decyzja miała zostać podjęta z pominięciem jury oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej. Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio, IPN i Narodowe Centrum Kultury.

Jak wskazał były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz (który w związku z tą sprawą złożył rezygnację), była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki dr Piotr Gontarczyk złożył wcześniej wniosek o wykluczenie książki przez jury. Argumentował to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na kresach południowo-wschodnich. Siedmioosobowe jury odrzuciło ten wniosek.

Rzecznik nabrał wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza - zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa i debaty publicznej, w tym wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Nagroda ufundowana jest ze środków publicznych. A ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa.

RPO wystąpił do TVP, PR i NCK o wskazanie, jakie uchybienia wobec regulaminu zostały zidentyfikowane przez organizatorów.

W jednobrzmiących, choć oddzielnych, odpowiedziach prezesów TVP i Polskiego Radia oraz dyrektora NCK z listopada 2019 r. podano, że decyzja o wycofaniu z konkursu publikacji została podjęta przez organizatorów i fundatorów nagród na podstawie §7 ust. 3 regulaminu konkursu. Stanowi on: "Organizatorzy mogą odmówić przyjęcia książek lub wycofać je z Konkursu, jeżeli zostaną zidentyfikowane uchybienia wobec niniejszego Regulaminu".

Zidentyfikowanym przez organizatorów uchybieniem jest data wydania książki, niezgodna z §2 ust. 1 regulaminu. Zgodnie z nim "do danej edycji Konkursu można zgłaszać książki oraz publikacje elektroniczne (e-booki), zwane dalej „książkami" wydane w języku polskim po raz pierwszy pomiędzy 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r.". Zgodnie z treścią wpisu wydawcy do Międzynarodowego Znormalizowanego Numeru Książki ISBN 978-83-8062-564-8 oraz informacjami w opisie książki, a pochodzącymi od wydawcy, datą tą jest lipiec 2019 r.

Tym uchybieniem regulaminu szefowie TVP, PR i NCK tłumaczyli wycofanie książki z konkursu. Była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – napisali do RPO Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski.

W związku z tym prezes Domu Wydawniczego REBIS Sp. z o.o. Tomasz Szponder przedstawił RPO stanowisko wydawcy książki. W jego ocenie informacje podawane przez organizatorów konkursu o przyczynach wycofania książki są nieprawdziwe. Została ona bowiem wydana w czerwcu 2019 r. - 14 czerwca została wprowadzona na stan magazynu, 24 czerwca zaczęła się jej dystrybucja, a 27 czerwca sprzedano jej pierwsze egzemplarze.

Wskazywana przez organizatorów data 2 lipca 2019 r. jest jedynie datą rozpoczęcia akcji promocyjnej książki, którą sieć Empik umieściła jako datę „oficjalnej premiery" - podkreślił wydawca. Oświadczył, że data wydania publikacji jest zgodna z regulaminem i nie może być przyczyną jej wycofania z konkursu.

W grudniu 2019 r. Rzecznik poprosił prezesów TVP i PR oraz dyrektora NCK o wyjaśnienia co do pisma wydawcy.

W ponownie jednobrzmiących odpowiedziach z 9 i 10 stycznia 2020 r. wszyscy trzej adresaci podtrzymali swe zarzuty.

„Odnosząc się do treści pisma Pana Tomasza Szpondera, Prezesa Zarządu, reprezentującego wydawcę, tj. Dom Wydawniczy "Rebis" Spółka z o.o., wskazać należy, że przedstawione w nim argumenty na poparcie tezy, jakoby książka pt. „Wołyń zdradzony” została wydana pomiędzy 1 stycznia 2018 r., a 30 czerwca 2019 r. (wymóg Regulaminu) nie znajdują potwierdzenia w analizowanym stanie faktycznym i prawnym. Opisane działania o charakterze promocyjno-marketingowym czy też realizacji usługi druku i doręczenia fizycznych egzemplarzy do wydawcy nie mogą być brane pod uwagę przy określaniu daty wydania publikacji” – odpisali Rzecznikowi Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski.

VII.712.1.2019

Piotr Schab: działania sędziego Krystiana Markiewicza, wspieranego przez RPO, wiodą do „anarchizacji życia publicznego”

Data: 2020-01-13
  • Skutkiem działań sędziego Krystiana Markiewicza, wspieranego przez RPO, może być "otwarcie drogi do destabilizacji polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji - anarchizacja życia publicznego godząca w fundamentalne prawa obywatelskie"
  • Tak sędziowski rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab odpowiedział na wystąpienie RPO w sprawie sędziego, któremu postawiono 55 zarzutów dyscyplinarnych
  • Piotr Schab twierdzi, że RPO błędnie utożsamia konstytucyjne granice swobody wypowiedzi z aktywnością sędziego Krystiana Markiewicza, polegającą na "otwartej negacji" działania organów państwa przy powoływaniu sędziów
  • Rzecznik dyscyplinarny odniósł się także do zarzutów dla sędziów z Krakowa, którzy – zgodnie z wyrokiem TSUE – postanowili sprawdzić, czy asesor wydający wyrok w I instancji był właściwie powołany do orzekania

W grudniu 2019 r. zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław Radzik przedstawił sędziemu Sądu Okręgowego w Katowicach Krystianowi Markiewiczowi 55 zarzutów przewinień dyscyplinarnych. Miało to polegać na tym, że 29 maja 2019 r., jako prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, w pismach do prezesów i sędziów sądów dyscyplinarnych „przedstawił manifest polityczny, w którym kwestionuje niezależność i legalność działania Krajowej Rady Sądownictwa – oraz podważa konstytucyjność i apolityczność Izby Dyscyplinarnej SN”.

RPO napisał do Przemysława Radzika, że takie działania mogą sprawić, iż sędziowie będą się bali wydawać orzeczenia nie po myśli przedstawicieli władzy wykonawczej.  W ocenie RPO działania te zagrażają realizacji konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy m.in. przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 Konstytucji) i prawa do wolności wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).

Wobec interpretacji prawa, dokonanej przez TSUE w wyroku z 19 listopada 2019 r. oraz przez Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 5 grudnia 2019 r., a także wobec skierowania przez Komisję Europejską skargi przeciwko Polsce do TSUE, istnieją przesłanki do powstrzymania się przez Izbę Dyscyplinarną SN od podejmowania działań – wskazał RPO.

Piotr Schab: anarchizacja życia publicznego godząca w fundamentalne prawa obywatelskie

W odpowiedzi Piotr Schab napisał, że nie podziela tezy Rzecznika dotyczącej „wywołania efektu mrożącego” jako następstwa zarzutów dla sędziego Krystiana Markiewicza.

- Pragnę bowiem podkreślić fakt znany Panu, iż Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych nie pełni władzy wykonawczej, zaś jego funkcja jest całkowicie niezależna od cechującej tę władzę sfery nadrzędności i podporządkowania administracyjnego. Zważywszy, że w wystąpieniu z dnia 11 grudnia 2019 roku najzupełniej błędnie utożsamiono granice swobody wypowiedzi, gwarantowanej w art. 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z aktywnością sędziego Krystiana Markiewicza polegającą na otwartej negacji działania organów Państwa dokonywanych w procesie powoływania sędziów, niezbędnym jest zaś przypomnienie Panu Rzecznikowi, że zgodnie z art. 179 Konstytucji sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony. W myśl natomiast art. 180 ust. 1 Konstytucji sędziowie są nieusuwalni.

Publiczne wezwanie do postępowania przeczącego tym normom, stanowiące istotę zarzutów dyscyplinarnych skierowanych wobec Krystiana Markiewicza nie może być zatem, wbrew przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich, uznane za realizację swobody wypowiedzi gwarantowanej ustrojowo.

Nie odpowiada bowiem prawdzie stwierdzenie zawarte na stronie 4 wystąpienia z dnia 11 grudnia 2019 roku, iż akcja sędziego Krystiana Markiewicza stanowiła „wypowiedź w sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości”. Apel, sednem którego było otwarte podważenie regulacji konstytucyjnych warunkujących funkcjonowanie sądownictwa, nie jest więc tożsamy udziałowi w publicznej dyskusji, sankcjonowanemu - jak chce Rzecznik Praw Obywatelskich - „wolnością ekspresji sędziego”. Akceptacja tych zachowań, otwarcie prezentowana w wystąpieniu Pana Rzecznika z 11 grudnia 2019 roku jest w istocie rzeczy aprobatą dla łamania norm prawnych o charakterze zasadniczym, przybierającą postać wystąpienia przewidzianego w art. 13 ust. 1 pkt 2 i 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2018 r., poz. 2179 z późn. zm.).

Stanowisko, iż działania sędziego Krystiana Markiewicza, które ocenić trzeba jako publiczne zakwestionowanie regulacji konstytucyjnych, znajduje wsparcie w wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 19 listopada 2019 roku, wydanym w połączonych sprawach o sygnaturach: C-585/18; C-624/18 i C-625/18 jaskrawo przeczy treści tego wyroku. W punkcie 67 powyższego orzeczenia stwierdzono wszak: „w niniejszych sprawach należy jednak mieć na uwadze fakt, że po wydaniu postanowień odsyłających w sprawach C-624/18 i C-625/18 Prezydent RP powołał sędziów Izby Dyscyplinarnej, która w konsekwencji została ukonstytuowana”. Punkt 145 wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. zawiera zaś stanowczy zapis: „decyzje Prezydenta RP w sprawach powołania sędziów nie mogą być przedmiotem kontroli sadowej”. Głębokie zdumienie budzi pominięcie przez Rzecznika Praw Obywatelskich werdyktu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w odniesieniu do realizacji przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prerogatywy ujętej w art. 179 Konstytucji RP, w którym podkreślono konieczność respektowania aktu nominacji sędziowskiej.

Zachowania sędziego Krystiana Markiewicza objęte zarzutami przewinień dyscyplinarnych, wspierane w wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 11 grudnia 2019 roku uznać należy więc za całkowicie sprzeczne z ustawą zasadniczą oraz cytowanym wyżej wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada 2019 roku. Ich skutkiem może być otwarcie drogi do destabilizacji polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji - anarchizacja życia publicznego godząca w fundamentalne prawa obywatelskie, strzeżenie których jest założeniem urzędu Szanownego Pana Rzecznika – brzmi konkluzja pisma Piotra Schaba.

Piotr Schab: obwinieni sędziowie kwestionowali prawidłowość działania organów konstytucyjnych

W listopadzie 2019 r. trzej sędziowie Sądu Okręgowego w Krakowie usłyszeli zarzuty dyscyplinarne po tym, jak – zgodnie z wyrokiem TSUE – postanowili sprawdzić, czy asesor, który wydał wyrok w I instancji, w ogóle mógł orzekać. W ocenie RPO działali oni  zgodnie ze wskazaniami TSUE, który odpowiadając na pytanie prejudycjalne Sądu Najwyższego wskazał, od czego zależy, czy sędzia jest powołany w sposób właściwy.

Według RPO to, co robi rzecznik dyscyplinarny, może w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej. Może bowiem powodować u nich obawy o konsekwencje, jakie na nich spadną w przypadku wyjaśniania wszystkich okoliczności osądzanych spraw – zgodnie z obowiązkiem nakładanym na nich przez art. 45 Konstytucji (gwarantującym obywatelom prawo do sądu), art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

- Wyrażam przekonanie, że nie odpowiada stanowi prawnemu dokonana przez Pana Rzecznika interpretacja przepisów art. 45 i 175 Konstytucji RP oraz przywołanych w niej przepisów prawa europejskiego, w zakresie w jakim uzasadnia ona podejmowanie przez sędziów w ramach prowadzonych postępowań sądowych działań mających rzekomo służyć zapewnieniu prawa do sądu i niezawisłości sędziów oraz zapewnienia obywatelom skutecznej ochrony sądowej ich praw z poszanowaniem zasady praworządności, w sytuacji gdy Pan Rzecznik przypisuje sędziom prawo podejmowania, w ramach prowadzonych postępowań sądowych wszelkich środków niezbędnych dla ustalenia, czy ww. wymogi są spełnione, bez równoczesnego zastrzeżenia, że zastosowane środki winny mieścić się w ramach obowiązującego w Polsce porządku prawnego – odpisał RPO Piotr Schab.

Działania podjęte przez wymienionych przez Pana Rzecznika sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie w ramach postępowania w sprawie o sygn. akt. IV Ka 194/14 w sposób oczywisty wykraczały poza granice ustawowe. Sędziowie, członkowie składu orzekającego w ww. sprawie, będący funkcjonariuszami publicznymi, rażąco przekroczyli swoje uprawnienia przyznając sobie kompetencje do oceny prawidłowości działania organów konstytucyjnych w zakresie powołania orzekającego w pierwszej instancji asesora sądowego w Sądzie Rejonowym w Chrzanowie i podważając tym samym przepis art. 106i § 1 u.s.p wydali postanowienie o odroczeniu rozprawy celem ustalenia czy zachodzi okoliczność, która mogłaby wskazywać na niewłaściwe powołanie asesora sądowego, co stanowiło bezprawną ingerencję w ustawowy tryb powoływania sędziów i asesorów sądowych do składów orzekających określony w art. 47a § 1 i art. 47b § 1 u.s.p. oraz mogło prowadzić do naruszenia przepisu art. 178 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej a także godziło w przepis art. 89 § 1 u.s.p., stanowiło zatem działanie na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

Obowiązujące w Polsce prawo nie daje sędziom uprawnień do decydowania o statusie innego sędziego lub asesora sądowego, jak też możliwości wykonywania obowiązków powierzonych im przez uprawniony do tego organ konstytucyjny. W zaistniałej sytuacji moim obowiązkiem jako Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych było przedstawienie sędziom naruszającym prawo, w szczególności gdy zarzucany im czyn wyczerpywał również znamiona umyślnego, ściganego z urzędu przestępstwa z art. 231 § 1 Kk., zarzutu popełnienia przewinienia dyscyplinarnego z art. 107 § 1 u.s.p.

Co więcej, mając na uwadze fakt, iż obwinieni sędziowie kwestionując prawidłowość działania organów konstytucyjnych, tak w zakresie ich umocowania jak i w zakresie wykonywania przez nich swoich kompetencji, podważyli autorytet, prestiż i powagę sądu oraz zaufanie do sądów jako organów obiektywnie i bezstronnie wymierzających sprawiedliwość, wniosłem również do Sądu Najwyższego Izby Dyscyplinarnej o zawieszenie w czynnościach służbowych obwinionych sędziów z obniżeniem wysokości ich wynagrodzenia na czas trwania tego zawieszenia uznając, że rażące lekceważenie porządku prawnego, spełniające cechy umyślnego przestępstwa, jest zachowaniem niegodnym sędziego, którego ze względu na pełnioną funkcję powinien cechować nieskazitelny charakter i który jest w szczególny sposób zobowiązany do przestrzegania jego zasad – napisał Piotr Schab.

VII.564.56.2018, VII.510.164.2019

 

Akcja sędziego Pawła Juszczyszyna to "zdeterminowane działanie przeciw strukturom państwowym" - twierdzi Piotr Schab

Data: 2020-01-10
  • Akcja sędziego Pawła Juszczyszyna musi być oceniona jako szczególnie szkodliwa społecznie, skoro jest "zdeterminowanym działaniem przeciw strukturom państwowym"
  • Tak sędziowski rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab uzasadnia zarzuty dyscyplinarne wobec tego sędziego
  • Według Piotra Schaba konstytucyjnej ochronie nie podlega „dążenie do wykluczenia od niezawisłego orzekania innego sędziego, powołanego zgodnie z art. 179 Konstytucji”
  • Ochronie, także ze strony RPO, podlegać winien tytuł do niezawisłej pracy sędziego, bezprawnie zanegowany przez sędziego Pawła Juszczyszyna – twierdzi sędziowski rzecznik dyscyplinarny

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych o wyjaśnienia w sprawie zarzutów wobec sędziego Pawła Juszczyszyna. Spytał, na czym dokładnie miałoby polegać naruszenie przez niego prawa.

Rzecznik wskazywał, że sędziowie mają prawo podejmować wszelkie środki, by rozstrzygnąć wątpliwości co do niezawisłości sędziów, którzy orzekali wcześniej w danej sprawie. Dlatego za realizowanie konstytucyjnego prawa każdego do sądu nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Tymczasem zarzuty rzecznika dyscyplinarnego wobec sędziego Pawła Juszczyszyna mogą naruszać zasadę niezawisłości sędziów i wywoływać u nich „efekt mrożący”.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje wyrok TSUE

20 listopada 2019 r.  olsztyński sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO). Nowe przepisy o KRS przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

Sędzia Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia, rozpatrując apelację sprawy sądu I instancji. Orzekał bowiem w nim sędzia, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób Paweł Juszczyszyn zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  Orzekł on, że Izba Pracy SN musi ocenić m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego. Ponadto chodzi także o status nowej KRS. Zgodnie w orzeczeniem TSUE każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez KRS.

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z kolei prezes sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne.

Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne z art. 107 Prawa o ustroju sądów powszechnych, polegające na wydaniu bez podstawy prawnej postanowienia nakazującego Szefowi Kancelarii Sejmu RP przekazanie list poparcia kandydatów do KRS. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

RPO: to ingerencja w sprawowanie władzy sędziowskiej

- Działania rzecznika dyscyplinarnego mogą w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej - oceniał Rzecznik Praw Obywatelskich. Mogą bowiem wywołać u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji podejmowania działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia spraw - co stanowi konieczny element pełnej realizacji prawa do sądu, o którym mowa w art. 45 Konstytucji, art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Zgodnie z art. 178 Konstytucji sędziowie w sprawowaniu urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiążę się zaś z konstytucyjną rolą sędziów jako gospodarzy postępowań sądowych, jaką jest realizacja prawa do sądu. Według  art. 45 Konstytucji jest nim „zapewnienie sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”.

- Powołani do stania na straży tego prawa są w szczególności sędziowie orzekający w ramach kontroli instancyjnej oraz innych środków zaskarżenia, w tym np. sędzia orzekający w drugiej instancji, tak jak ma to miejsce w tej sprawie. Za działania w celu zabezpieczenia realizacji tego prawa sędziowie, wypełniając swój prawny obowiązek, nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej – pisał 4 grudnia 2019 r. zastępca RPO Stanisław Trociuk do Piotra Schaba.

Wątpliwości co do zgodności uregulowań postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów z prawem unijnym ma Komisja Europejska. 10 października 2019 r. skierowała ona do TSUE skargę w sprawie nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce. Komisja wskazała, że polskie prawo umożliwia objęcie sędziów procedurami dyscyplinarnymi oraz nakładanie na nich kar dyscyplinarnych z uwagi na treść ich orzeczeń, w tym w związku z przysługującym im uprawnieniem do wystąpienia do TSUE o wydanie orzeczenia prejudycjalnego.

W ocenie RPO postanowienie sędziego Pawła Juszczyszyna było realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli - zgodnie z orzeczeniem TSUE z 19 listopada 2019 r.

Działanie w celu zapewnienia realizacji prawa do ochrony sądowej przez niezależny i bezstronny sąd - w tym przeprowadzenie odpowiedniego postępowania wyjaśniającego lub dowodowego - stanowi zatem zobowiązanie wynikające z prawa Unii Europejskiej. Korzysta z ochrony na mocy zasady pierwszeństwa prawa europejskiego i nie może być uznane za rażącą obrazę przepisów prawa lub uchybienie godności urzędu.

Rzecznik pytał, czy przekroczeniem uprawnień jest żądanie przekazania sądowi informacji o sędziach zgłaszających Marszałkowi Sejmu kandydatów na członka KRS. Informacja ta - w świetle prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z  28 czerwca 2019 r. (sygn. akt I OSK 4282/18) - ma status informacji publicznej. Interes publiczny wymaga więc jej ujawnienia nie tylko na żądanie sądu, ale na żądanie każdego, kto się o taką informację zwróci.

Piotr Schab podtrzymuje zarzuty

- Pozwalam sobie stwierdzić, że zastrzeżenia Pana Rzecznika dotyczące zarzutów przewinień dyscyplinarnych sformułowanych wobec Pawła Juszczyszyna, sędziego Sądu Rejonowego w Olsztynie są bezzasadne – głosi odpowiedź Piotra Schaba z 8 stycznia 2020 r.  

Wbrew treści Pańskiego wystąpienia kluczowym elementem zarzutu, odnoszącego się do działania sędziego Pawła Juszczyszyna podjętego dnia 28 listopada 2019 r. w sprawie Sądu Okręgowego w Olsztynie o sygn. akt IX Ca 1302/19 jest okoliczność, iż - wedle treści tego zarzutu - obwiniony sędzia przyznał sobie kompetencję do oceny prawidłowości, w tym legalności wykonywania przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prerogatywy powoływania sędziów, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości, czym uchybił godności urzędu.

Pominięcie przez Pana Rzecznika tego aspektu zachowania SSR Pawła Juszczyszyna uważam za znamienne dla wymowy wystąpienia z dnia 4 grudnia 2019 r. Jest najzupełniej oczywiste, że zanegowanie przez sędziego P. Juszczyszyna przepisu art. 179 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w myśl którego sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa oraz przepisu art. 180 ust. 1 Konstytucji, zawierającego gwarancję nieusuwalności sędziów nie jest działaniem „mającym na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia sprawy", jak postuluje Pan Rzecznik na str. 2 swego wystąpienia. Zachowanie to stanowi zaś zaprzeczenie fundamentów porządku prawnego. Ich respektowanie jest zasadniczym obowiązkiem sędziego, wynikającym z art. 178, ust. 1 Konstytucji.

Doszukiwanie się przez Rzecznika Praw Obywatelskich racji postępowania sędziego Pawła Juszczyszyna wbrew Konstytucji w niezawisłości sędziowskiej podważa w sposób niebudzący wątpliwości definicję tej zasady ujętą we wskazanym wyżej przepisie. Nie jest bowiem działaniem niezawisłym, podlegającym ochronie zgodnie z art. 178, ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej dążenie do wykluczenia od niezawisłego orzekania innego sędziego, powołanego zgodnie z art. 179 Konstytucji. Akcja o tym charakterze musi być oceniona jako szczególnie szkodliwa społecznie, skoro jest zdeterminowanym działaniem przeciw strukturom państwowym.

W tych okolicznościach pozwalam sobie zauważyć, że ochronie, także w razie potrzeby - ze strony Rzecznika Praw Obywatelskich - podlegać winien tytuł do niezawisłej pracy orzeczniczej sędziego Sądu Rejonowego w Lidzbarku Warmińskim Dariusza Idzikowskiego, bezprawnie zanegowany przez SSR Pawła Juszczyszyna.

Jaskrawo przeczy prawdzie stwierdzenie Pana Rzecznika, zawarte na str. 3 wystąpienia z dnia 4 grudnia 2019 roku, że postanowienie wydane przez sędziego P. Juszczyszyna w dniu 20 listopada 2019 roku, jest realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli zgodnie z treścią orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 19 listopada 2019 roku w sprawach: C-585/18, C-624/18 i C-625/18".

Szczególnej uwadze Pana Rzecznika polecić należy wszak punkt 145 powyższego wyroku, gdzie stanowczo stwierdzono, iż „decyzje Prezydenta RP w sprawach powołania sędziów nie mogą być przedmiotem kontroli sądowej". W punkcie 67 cytowanego wyroku wskazano natomiast, że prezydencki akt powołania sędziego do pełnienia urzędu nadaje służbie sędziowskiej walor konstytucyjny. Zachowanie sędziego Pawła Juszczyszyna, objęte zarzutem przewinień dyscyplinarnych jest więc zasadniczo niezgodne ze stanowiskiem TSUE, wskazanym w wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 4 grudnia 2019 roku.

Podtrzymuję w całej rozciągłości stanowisko Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych wyrażone w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów z dnia 28 listopada 2019 roku, iż przyznanie sobie przez SSR P. Juszczyszyna kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności wykonywania przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prerogatywy powoływania sędziów oceniać należy jako przekroczenie uprawnień sędziego, będące działaniem podjętym na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

Wyjaśniając wątpliwości Szanownego Pana Rzecznika informuję, że sędzia Paweł Juszczyszyn przekroczył przepis art. 89 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku - Prawo o ustroju sądów powszechnych przedstawiając dnia 26 listopada 2019 roku przedstawicielom środków masowego komunikowania twierdzenia i oceny związane z pełnionym urzędem, dotyczące delegowania do pełnienia obowiązków orzeczniczych w Sądzie Okręgowym w Olsztynie i odwołania z delegowania – brzmi konkluzja pisma Piotra Schaba.

VII.510.167.2019

RPO pyta o sprawę doktora Haidara ze szpitala w Białej Podlaskiej

Data: 2019-12-31
  • Co doprowadziło do tego, że szpital traci cenionego specjalistę? – pyta RPO w oficjalnym piśmie dyrektora szpitala Adama Chodzińskiego

RPO dowiedział się z mediów o odejściu z pracy w Szpitalu Wojewódzkim w Białej Podlaskiej dr. Riada Haidara, który na podstawie kontraktu był zatrudniony do 31 grudnia 2019 r. na stanowisku ordynatora oddziału neonatologii.

Dr Haidar przez 30 lat z sukcesem kierował tym oddziałem, jest wysokiej klasy specjalistą w tej dziedzinie medycyny. Z informacji medialnych wynika, że dyrektor szpitala co prawda zaproponował lekarzowi po upływie kontraktu dalszą pracę, ale nie na stanowisku ordynatora. To stanowisko ma być obsadzone w drodze konkursu przez inną osobę.

Dr Haidar uznał, że nie będzie mógł pracować jako zwykły lekarz na oddziale, który przez 30 lat prowadził. Uważa też, że choć w październiku został wybrany na posła na Sejm, nadal mógłby pracować jako ordynator – przecież już przez dwie kadencje był radnym sejmiku wojewódzkiego i jednocześnie kierował oddziałem neonatologii.

Dlatego RPO prosi dyrektora Chodzińskiego o wyjaśnienie decyzji.

III.7041.31.2019

RPO ostrzega sędziego- rzecznika dyscyplinarnego Radzika przed konsekwencjami postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Markiewicza

Data: 2019-12-31
  • Komunikat opublikowany w serwisie internetowym Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych skłonił Rzecznika Praw Obywatelskich do zainteresowania się sprawą działania Przemysława Radzika, zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych wobec sędziego Sądu Okręgowego w Katowicach Krystiana Markiewicza
  • Z treści tego komunikatu wynika, że sędziemu Krystianowi Markiewiczowi przedstawiono 55 zarzutów przewinień dyscyplinarnych polegających na tym, że 29 maja 2019 r., jako prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” w pismach, skierowanych do prezesów i sędziów sądów dyscyplinarnych, przedstawił manifest polityczny, w którym kwestionuje niezależność i legalność działania Krajowej Rady Sądownictwa – oraz podważa konstytucyjność i apolityczność Izby Dyscyplinarnej SN
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie działania sędziego Radzika mogą sprawić, że sędziowie będą się bali wydawać orzeczenia nie po myśli przedstawicieli władzy wykonawczej, a jest to zjawisko groźne. RPO wywodzi w swym piśmie, dlaczego sędzia Radzik może przekraczać granice wytyczone przez prawo.

Wolność ekspresji sędziego powinna być wykładana w taki sposób, aby zapewnić odpowiednią równowagę pomiędzy prawnymi obowiązkami i ograniczeniami sędziów, wynikającymi z Prawa o ustroju sądów powszechnych, a potrzebą ich uczestnictwa w życiu publicznym i społecznym – przypomina Rzecznik Praw Obywatelskich.

W ocenie RPO działania sędziego-rzecznika Radzika zagrażają realizacji konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy m.in. przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) oraz prawa do wolności wypowiedzi (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP).

Nie można uznać za demokratyczne państwo prawa takiego państwa, które wobec sędziów działających w stowarzyszeniach sędziowskich, wszczynane są postępowania dyscyplinarne za to, że apelują o przestrzeganie praworządności.

Wobec dokonanej przez TSUE interpretacji prawa w wyroku z dnia 19 listopada 2019 r. oraz przez Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 5 grudnia 2019 r., a także wobec skierowania przez Komisję Europejską skargi przeciwko Polsce do TSUE, istnieją przesłanki do powstrzymania się przez Izbę Dyscyplinarną SN od podejmowania działań.

Granice, jakie wytycza prawo

Doktryna i nauka prawa precyzują, co konkretnie wynika z ograniczenia swobody wypowiedzi sędziego, które określa art. 66 oraz 82 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Niezwykle istotne jest tu orzecznictwo dyscyplinarne Sądu Najwyższego. Czyn sędziego może zostać uznany za delikt dyscyplinarny tylko wówczas, gdy jest bezprawny w stopniu kwalifikowanym (czyli w sposób oczywisty i rażący obraża przepisy prawa) bądź, gdy jest rażąco sprzeczny z zasadami etyki zawodowej sędziów.

Zdaniem Sądu Najwyższego uchybienie godności urzędu sędziego, o której mowa w  art. 178 ust. 2 Konstytucji RP, której strzec zobowiązuje się sędzia składając ślubowanie przed Prezydentem RP, stanowi podstawę do pociągnięcia sędziego do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Sąd Najwyższy wskazuje, że z pojęcia godności urzędu sędziego wynika „nie tylko poczucie własnej wartości i dumy ze sprawowania urzędu oraz oczekiwanie szacunku ze strony innych osób, ale wiąże się to z podwyższonymi wymaganiami i  ograniczeniami wobec sędziów”. Wymagania etyczne stawiane sędziom, także w zakresie treści, zakresu i formy ich ekspresji i wypowiedzi, są bardzo wysokie i wynikają z wzorców, których podstawą są takie pojęcia, jak godność urzędu sędziego, niezawisłość sędziego i niezależność sądownictwa, bezstronność w pełnieniu swoich obowiązków oraz nieskazitelność charakteru. Istnieje jednak kategoria publicznych wypowiedzi sędziów, które należy zakwalifikować i potraktować zdecydowanie w inny sposób, przyznając sędziom znaczny margines swobody wypowiedzi, warunkowany potrzebą ochrony interesu publicznego i społecznego w zakresie ochrony niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173 oraz art. 178 ust. 1 Konstytucji RP) oraz zasady podziału władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji RP).

W kontekście orzecznictwa Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka uznać należy, że sędziom przysługuje znacznie szersza swoboda wypowiedzi w sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ponieważ kwestie te dotyczą spraw zainteresowania publicznego, a debata na ich temat korzysta z ochrony przewidzianej w art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Trybunał uznaje, że nawet jeżeli dyskutowana kwestia ma implikacje polityczne, to fakt ten sam w sobie nie wystarcza, by sędzia nie mógł się wypowiadać w takiej sprawie. W takim zatem przypadku należałoby uznać, że nawet jeśli „sędzia zdradza swoje przekonania” w jakiejś sprawie dotyczącej funkcjonowania sądownictwa, to mieści się to w granicach swobody jego, konwencyjnie chronionej, wolności wypowiedzi.

Ostrzeżenia z Europy

Warto nadmienić, że również Komisja Wenecka zwróciła uwagę na niepożądany tzw. efekt mrożący (chilling effect), kiedy to obawa przed sankcjami dyscyplinarnymi powstrzymuje sędziego od korzystania z prawa do swobody wypowiedzi. Komisja rozważała tę kwestię w przypadku nałożenia sankcji dyscyplinarnej na sędziego za wypowiedzi dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, gdy wypowiedzi takie traktowano jako mające charakter polityczny. Komisja stwierdziła, że grożąca za nie sankcja dyscyplinarna jest nieproporcjonalna. Wprawdzie sędzia musi ważyć swoje ewentualne zaangażowanie publiczne i unikać wypowiedzi lub zachowań wiążących się ze sferą polityki. Wyjątkiem są sytuacje wypowiadania się o  sprawach, „które są politycznie kontrowersyjne”, a które bezpośrednio wpływają na działalność sądów, niezależność sądownictwa, administrację systemem sądownictwa lub integralność osobistą sędziego.

Zaniepokojenie z powodu wszczynania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za ich publiczne wypowiedzi dotyczące reform sądownictwa wyraziła również komisarz praw człowieka Rady Europy - Dunja Mijatović. W raporcie opublikowanym po odbyciu wizyty w Polsce podkreśliła, że postępowania dyscyplinarne nie mogą być wykorzystywane do uciszania krytyki lub ograniczania niezależności sądów.

VII.564.56.2018

TVP do RPO: żałujemy, że nie mogliśmy transmitować wykładu Olgi Tokarczuk

Data: 2019-12-31
  • TVP nie transmitowała wykładu noblowskiego Olgi Tokarczuk, bo nie miała technicznych możliwości.
  • Dla władz TVP było to „dużym zaskoczeniem i rozczarowaniem”

Brak transmisji w TVP noblowskiego wykładu Olgi Tokarczuk „był przedmiotem analizy władz Spółki Telewizja Polska S.A” – pisze do RPO prezes TVP Jacek Kurski. I wyjaśnia: Odczyt p. Olgi Tokarczuk, nie był transmitowany na antenach Telewizji Polskiej z przyczyn niezależnych od nadawcy publicznego. Producentem sygnału i właścicielem praw autorskich były SVT/UR oraz Nobel Media. Instytucje te nie udostępniły sygnału poprzez platformę EBU Exchange, zaś agencje APTN Associated Press i Reuters udostępniły jedynie trzyminutowe fragmenty, już po zakończeniu wykładu. Tak więc nie istniała możliwość przeprowadzenia transmisji z wykładu Laureatki Nagrody Nobla, co było również dla nas, jako nadawcy publicznego dużym zaskoczeniem i rozczarowaniem.

Fundacja Alfreda Nobla udostępniła transmisję z wykładu za pośrednictwem platformy youtube.com. Udostępnienie dotyczyło wyłącznie internetu, poprzez odesłanie do kanału Fundacji na platformie, co uniemożliwiło przeprowadzenie transmisji przez polską telewizję publiczną.

Nie było również możliwości przeprowadzenia transmisji za pomocą portali społecznościowych, gdyż oficjalny profil Facebook TVP Kultura nie ma technicznych możliwości przeprowadzenia transmisji odczytu za pomocą embedded video, gdyż firma Facebook nie pozwala na zastosowanie tej technologii na swoim portalu  dla materiałów video ze strony youtube.com. Z lego też powodu TVP Kultura (która w przypadku niektórych wydarzeń stosuje streaming video na FB), musiała ograniczyć się wyłącznie do podsumowania wystąpienia Olgi Tokarczuk i udostępnienia linku do transmisji na kanale youtube.com.

Pragnę podkreślić, że Gala Wręczenia Nagrody Nobla za rok 2018 była transmitowana na antenach: TVP Kultura, TVP Wilno, TVP Polonia i TVP Info. Transmisja była połączona z częścią studyjną wypełnioną komentarzami gości i felietonami. W celu zapewnienia widzom maksymalnego zróżnicowania treści i sposobu odbioru TVP przeprowadziła dwie transmisje, zapewniając podwójną obsługę dziennikarską i produkcyjną: jedną sprofilowaną dla widzów zainteresowanych informacją (TVP Info) i drugą, skierowaną do widzów zainteresowanych kulturą (TVP Kultura, TVP Wilno, TVP Polonia).

W związku z tym wydarzeniem, został zmieniony układ ramowy programu TVP Kultura, tak aby umożliwić naszym widzom uczestniczenie w Gali Wręczenia Nagrody Nobla za rok 2018 p. Oldze Tokarczuk. W związku z tym wydarzeniem na antenie TVP Kultura miał miejsce Dzień Noblowski, który zaczął się już 9 grudnia emisją dramatu Ryszarda Brylskiego z 2003 roku „Żurek”, będącego ekranizacją opowiadania Olgi Tokarczuk pod tym samym tytułem.

W dniu wręczenia nagrody p. Oldze Tokarczuk TVP Kultura przeprowadziła transmisję z tego wydarzenia, zaś w specjalnym studio udział wzięli dr Karol Samsel i Karolina Felberg-Sendecka (godz. 16.20). Następnie widzowie mogli obejrzeć operę Aleksandra Nowaka „ahat ili - Siostra bogów” z libretto Olgi Tokarczuk na podstawie własnej powieści „Anna In w grobowcach świata” (godz. 20.30). Polska prapremiera tego wydarzenia miała miejsce w 2018 roku podczas Festiwalu Sacrum Profanum w Krakowie. Po wydarzeniu operowym miał miejsce premierowy pokaz dokumentalnego portretu Olgi Tokarczuk jako Autorki libretta wyemitowanej opery, „Operacja opera. Aleksander Nowak” (godz. 22.05). Wieczór zakończono pokazem spektaklu Teatru Telewizji z 1998 roku „E.E.” na podstawie powieści Olgi Tokarczuk pod tym samym tytułem (godz. 22.45).

W tym dniu TVP Kultura zaprezentowała również pozycje poświęcone współczesnym polskim noblistom, do grona których dołączyła Olga Tokarczuk: dokument „Czesław Miłosz w Berkeley” (godz. 18:25) zrealizowany z okazji 85. urodzin poety oraz reportaż „Wisława Szymborska w Sztokholmie” (godz. 15:50), będący relacją z pobytu poetki w stolicy Szwecji podczas uroczystości związanych z wręczeniem jej Nagrody Nobla w 1996 roku.

Podsumowaniem otrzymania przez p. Olgę Tokarczuk Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 2018, było specjalne wydanie programu literackiego „Koło pióra”, wyemitowane w środę 11 grudnia o godz. 19.25. Gośćmi Mariusza Cieślika byli autorzy przekładów powieści Olgi Tokarczuk - p. Jan Henrik Swahn, tłumacz „Biegunów” na język szwedzki oraz p. Miriam Borenstein, tłumaczka „Ksiąg Jakubowych” na język hebrajski.

Uprzejmie proszę o przyjęcie powyższych wyjaśnień – pisze Jacek Kurski.

RPO pyta Polskie Radio o rozwiązanie współpracy z Agatą Kasprolewicz

Data: 2019-12-30
  • W związku z pojawiającymi się w mediach doniesieniami o rozwiązaniu współpracy z redaktorką Agatą Kasprolewicz RPO zwrócił się o przedstawienie informacji w tej sprawie do dyrektor Polskiego Radia Agnieszki Kamińskiej.
  • RPO wyraża zaniepokojenie doniesieniami na temat polityki kadrowej prowadzonej w Jedynce Polskiego Radia.
  • Rzecznik stoi na stanowisku, że decyzje kadrowe w mediach powinny być podejmowane wyłącznie w oparciu o przejrzyste zasady, z poszanowaniem niezależności redakcyjnej dziennikarzy i redaktora naczelnego, konieczne jest również każdorazowo podanie uzasadnienia rozwiązania współpracy z danym dziennikarzem.

Z doniesień medialnych RPO  dowiedział się o rozwiązaniu współpracy z redaktorką Agatą Kasprolewicz. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy, mimo deklaracji kierownictwa, że w związku z reorganizacją struktury w redakcji Polskiego Radia nikt nie zostanie zwolniony, Agata Kasprolewicz nie otrzymała przydziału do żadnej z anten. Ponadto, w kwietniu 2019 r. została bez podania powodów odsunięta od prowadzenia w Jedynce audycji „Więcej świata”. Pomimo apelu 77 pracowników stacji do prezesa Polskiego Radia , do tej pory decyzja ta nie została uzasadniona.

RPO: polityka kadrowa dotycząca dziennikarzy powinna być transparentna

Informacja ta wywołuje zaniepokojenie RPO sytuacją dotyczącą polityki kadrowej prowadzonej w Jedynce Polskiego Radia. Zdaniem Rzecznika decyzje kadrowe w mediach powinny być podejmowane wyłącznie w oparciu o przejrzyste zasady, z poszanowaniem niezależności redakcyjnej dziennikarzy i redaktora naczelnego, konieczne jest również każdorazowo podanie uzasadnienia rozwiązania współpracy z danym dziennikarzem. W związku z tym RPO skierował do dyrektor Polskiego Radia Agnieszki Kamińskiej pismo z prośbą o zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie i poinformowanie o przyczynach podjętych decyzji kadrowych dotyczących redaktorki Agaty Kasprolewicz.

Zgodnie z art. 14 Konstytucji  Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Natomiast, stosownie do brzmienia art. 54 Konstytucji każdemu – a więc również przedstawicielom prasy – zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są na mocy Konstytucji RP zakazane. RPO podkreślił w swoim wystąpieniu, że przestrzeganie zasady pluralizmu wewnętrznego, a więc przekazywanie społeczeństwu różnorodnych informacji – w tym również poglądów kontrowersyjnych, czy skłaniających do dyskusji społecznej – ma istotny wpływ na jakość prezentowanych przez media informacji i jest warunkiem wypełniania przez nie swej misji. Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił także obowiązujący media publiczne standard europejski ochrony wolności słowa i pluralizmu politycznego wypowiedzi dziennikarskiej.

VII.564.86.2019

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie i jednocześnie członek nowej Krajowej Rady Sądownictwa Maciej Nawacki podaje powody swoich działań wobec sędziego Pawła Juszczyszyna

Data: 2019-12-30
  • Wyjaśnia, że zawiesił sędziego w czynnościach, bo miał takie prawo (przepisy pozwalają odsunąć sędziego od wykonywania obowiązków służbowych, jeśli wymagają tego „powaga sądu lub istotne interesy służby”).
  • A co do postępowania dyscyplinarnego, to nie zna szczegółów.

Sędzia Nawacki napisał te wyjaśnienia 19 grudnia. 23 grudnia Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego (nowa izba SN powołana w całości przez Prezydenta RP na wniosek nowej KRS) uchyliła decyzję prezesa Nawackiego. Stwierdziła, że choć działanie sędziego Juszczyszyna było niezasadne i błędne, to zawieszenie sędziego „wymaga wielkiej ostrożności i rozwagi oraz powinno być uznane za czynność nadzwyczajną, za dokonaniem której przemawia wzgląd na dużą szkodliwość czynu i stopień zawinienia, albo wzgląd na wyjątkowo negatywny odbiór społeczny zachowania sędziego". Tymczasem takich podstaw nie było.

Powodem tych działań jest postanowienie sędziego Pawła Juszczyszyna z 20 listopada 2019 r.  Dzień po ogłoszeniu tego wyroku TSUE w sprawie niezależności polskich sądów wystąpił on do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (w tym listy poparcia dla sędziego M. Nawackiego). Rozpatrywał bowiem apelację w sprawie, w której w I instancji orzekał prawnik wskazany Prezydentowi na stanowisko przez nową KRS. Musiał więc ustalić – wobec pojawiających się wątpliwości - czy orzekający w sprawie prawnik był sędzią.

19 listopada 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości UE odpowiedział na pytanie Sądu Najwyższego, stwierdzając, że badanie statusu sędziów, w których powołaniu brała udział nowa KRS, należy do każdego sądu w Polsce (w tej konkretnej sprawie prejudycjalnej Izba Pracy SN musiała ocenić, czy nowa Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego). W wyroku z 5 grudnia 2019 r. Sąd Najwyższy uznał, że Izba Dyscyplinarna nie jest organem spełniającym kryteria „sądu” w rozumieniu prawa Unii Europejskiej i prawa krajowego.

W sprawie sędziego Juszczyszyna chodzi przede wszystkim jednak o status nowej Krajowej Rady Sądownictwa czyli instytucji, która zgodnie z Konstytucją RP wskazuje kandydatów na sędziów, których powołuje Prezydent RP. Ustawa, której konstytucyjność była szeroko krytykowana, przerwała w 2017 r. kadencję członków Rady wskazanych przez środowisko sędziowskie i pozwoliła na to miejsce wprowadzić osoby wybrane przez rządzącą większość (co może naruszać niezawisłość sędziowską). Niewielu sędziów chciało kandydować do takiej Rady, pojawiły się też informacje, że ci, co zechcieli kandydować, mieli kłopoty z zebraniem właściwej liczby popisów na listach poparcia. Gdyby tak było, to wybór całej KRS (a zatem także jej późniejsze decyzje) można by zakwestionować. Jednak listy poparcia nie zostały ujawnione i to mimo wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kancelaria Sejmu RP nie chce tych list upublicznić, powołując się na postępowanie wszczęte przez Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z urzędu. Drugie postępowanie Prezesa UODO toczy się na wniosek sędziego, który zawiesił Pawła Juszczyszyna - prezesa olsztyńskiego sądu i członka nowej KRS Macieja Nawackiego. Uważa on, że ujawnianie list poparcia naruszyłoby przepisy o ochronie danych osobowych. Jednocześnie ten sam sędzia ujawnił, że sam podpisał listę z poparciem swojej kandydatury. Równocześnie trzej sędziowie, którzy się na jego liście podpisali, ogłosili, że podpisy wycofali. Nie wiadomo więc, czy sędzia Nawacki zebrał odpowiednią liczbę podpisów. A jeśli tak – to czy cała KRS (która powoływane jest w jednym głosowaniu) – jest organem należycie obsadzonym..

Po tym, jak sędzia Juszczyszyn zapytał o podstawy działania KRS, jego przełożony Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc, a Minister Sprawiedliwości odwołał z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec sędziego Juszczyszyna niego postępowanie dyscyplinarne. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

RPO poprosił o pisemne wyjaśnienie podstaw tych działań.

Sędzia Nawacki odpowiedział mu tak:

W nawiązaniu do pisma z 9 grudnia 2019 r. (data wpływu do Sądu) sygn. akt VII.510.167.2019.PKR uprzejmie informuję, iż podstawą wydania zarządzenia był art. 130 §1 ustawy o sądach powszechnych. Zarządzanie (pisownia oryg.) zostało wydane po analizie treści zarzutów dyscyplinarnych postawionych sędziemu. Nie jestem dysponentem informacji z postępowania dyscyplinarnego, po bliższe informacje proszę się zwracać do Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.

Prezes TVP o sprawie red. Mariusza Kowalewskiego i obowiązku wysłuchania drugiej strony przed wydaniem opinii

Data: 2019-12-30
  • RPO otrzymał od prezesa TVP Jacka Kurskiego wyjaśnienia dotyczące okoliczności zwolnienia wiceszefa publicystyki Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Mariusza Kowalewskiego.
  • Dziennikarz mówił w mediach, że został zwolniony, ponieważ nie chciał ujawnić przełożonym źródeł swoich informacji. Mówił też o naciskach w TVP, oraz „szukaniu haków” na zlecenie prezesa TVP i dyrekcji TAI.
  • Prezes TVP odrzuca te zarzuty i przypomina Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że naczelną zasadą dziennikarską (i nie tylko) jest wysłuchanie drugiej strony przed wydaniem opinii.
  • „Programy TVP SA są realizowane z zachowaniem należytej staranności, rzetelności, obiektywizmu, profesjonalizmu, pluralizmu, czyli zgodnie z zasadami sztuki dziennikarskiej” – wyjaśnia też Jacek Kurski.

W grudniu 2019 r. były dziennikarz TVP Mariusz Kowalewski opublikował książkę o kulisach pracy w TVP za prezesury Jacka Kurskiego („TVPropaganda. Za kulisami TVP”). Wcześniej w wywiadzie dla Polityki mówił, iż decyzja o rozwiązaniu z nim stosunku pracy w TVP została podjęta bez podania uzasadnienia i miała być wynikiem bezpośredniego polecenia Zarządu TVP na życzenie koordynatora ds. służb Mariusza Kamińskiego. Zdaniem Kowalewskiego powodem takiej decyzji mogła być odmowa ujawnienia źródła informacji, którą miał przedstawić podczas posiedzenia kolegium.

Jak podaje portal Wirtualne Media, Mariusz Kowalewski do Telewizji Polskiej kierowanej przez Jacka Kusrkiego przeszedł w 2016 roku z „Wprost”. Najpierw pracował w portalu TVP.info, a w styczniu 2018 r. trafił do redakcji programu „Alarm!”. Po trzech miesiącach przeszedł do Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, został wiceszefem redakcji reportażu i publicystyki. Podlegał bezpośrednio dyrektorowi TAI Jarosławowi Olechowskiemu i wicedyrektorowi Pawłowi Gajewskiemu.

Umowę o pracę rozwiązano z nim w 2018 r., ale publicznie Kowalewski zaczął o tym mówić w 2019 r.

RPO poprosił TVP o wyjaśnienia w tej sprawie. Prezes Kurski ujawnił szczegóły współpracy red. Kowalewskiego z TVP. Objaśnił  też Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że łacińska zasada audiatur et altera pars oznacza, że przed wydaniem opinii należy zawsze wysłuchać stanowiska drugiej strony sporu.

- „Opierał się Pan wyłącznie na doniesieniach prasowych, które delikatnie mówiąc mijają się z prawdą” – pisze Jacek Kurki do rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. – „Niestety nikt z dziennikarzy piszących o sprawie red. Kowalewskiego, nie starał się przedstawić stanowiska TVP tworząc nieprawdziwy obraz stosunków panujących w Spółce. Już takie działanie jest naruszeniem zasad etyki zawodowej i pogwałceniem podstawowej zasady audiatur et altera pars”.

Kurski pisze następnie, że umowa o pracę z Mariuszem Kowalewskim została rozwiązana 3 września 2018 roku, ale stało się to na życzenie zainteresowanego (tu prezes Kurski uściśla, że „nieoficjalnie wskazywano na problemy osobiste Pana Redaktora, zatem mając na uwadze zakończenie współpracy w poprawnych relacjach nie poproszono o podanie powodów takiej decyzji”).

Dwa tygodnie później TVP podpisała jednak umowę z firmą producencką należącą do żony dziennikarza. W jej ramach Kowalewski nadal wykonywał zlecone czynności na rzecz TVP „i otrzymywał za nie stosowne wynagrodzenie”. Umowa trwała do 16 stycznia 2019 roku, kiedy została rozwiązania za porozumieniem stron.

Prezes Kurski z całą stanowczością podkreśla, że na Kowalewskiego w żaden sposób nie wywierano nacisku, nie odsuwano go też od anteny. Pisze też: „twierdzenie, że rozwiązanie umowy o pracę z dziennikarzem prowadzi lub może prowadzić w konsekwencji do naruszenia konstytucyjnej zasady wolności słowa, jest twierdzeniem zbyt daleko idącym. Zarówno Konstytucja RP, jak i ustawa z dnia 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji, w żadnym z przepisów nie ograniczają nadawców publicznych, jak również zatrudnionych dziennikarzy, w zakresie realizowania zasady swobody umów. Od czasu powstania mediów publicznych w 1994 roku nie podnoszono takiego argumentu, nawet w publicznych dyskusjach na temat polityki kadrowej nadawców publicznych. Wyjątkiem była sprawa outsorcingu pracowników twórczych Telewizji Polskiej podczas, gdy Prezesem Zarządu był p. Juliusz Braun” [pisownia oryginalna].

Odnosząc się do zarzutów stawianych publicznie przez red. Mariusza Kowalewskiego, dotyczących rzekomego nakłaniania do złamania tajemnicy dziennikarskiej, prezes Kurski podkreśla, że nigdy od dziennikarzy TVP nie wymagano, aby ujawniali dane objęte tą tajemnicą.

Zdaniem prezesa Kurskiego programy TVP SA są realizowane z zachowaniem należytej staranności, rzetelności, obiektywizmu, profesjonalizmu, pluralizmu, czyli zgodnie z zasadami sztuki dziennikarskiej. Telewizja Polska cieszy się także uznaniem widzów, o czym świadczą nie tylko wysokie wyniki oglądalności, ale także pozytywne reakcje odbiorców na emitowane materiały.

Po ataku na niosących pomoc potrzebującym w Warszawie – RPO interweniuje

Data: 2019-12-24

W niedzielę trzech mężczyzn zaatakowało osoby rozdające w centrum Warszawy ubrania i jedzenie potrzebującym. Krzyczeli, że "kochają wojnę i Hitlera" oraz wykonywali gest nazistowskiego pozdrowienia. Policja zatrzymała jedną osobę.   

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z urzędu na podstawie publikacji „Warszawa. Rozdawali ubrania i posiłki potrzebującym. Zostali zaatakowani przez neonazistów. "Pomagacie nierobom". Zwrócił się do Komendanta Rejonowego Policji Warszawa-Śródmieście o o przedstawienie informacji dotyczących czynności podjętych w tej sprawie.

II.519.1552.2019

RPO upomina się u władz Gdańska o prawa rodzin romskich, którym grozi eksmisja

Data: 2019-12-23
  • Kilku rodzinom romskim z dziećmi grozi w Gdańsku eksmisja, bo zajmują dom na dziko.
  • Właściciel domu ma prawo upominać się o swoją własność. RPO zwraca jednak uwagę prezydentce Gdańska Aleksandrze Dulkiewicz, że dramatycznej sytuacji Romów nie rozwiąże się stosując tylko przepisy o własności.
  • Brak środków utrzymania skazuje tę społeczność na życie w warunkach urągających godności ludzkiej, często na samowolnie zajętych posesjach, z ograniczonym dostępem do wody czy energii elektrycznej, za to z ciągłym zagrożeniem eksmisją.
  • Potrzebne są szersze działania społeczne, dzięki którym rodziny zagrożone skrajnym ubóstwem będą mogły stanąć na nogi.
  • RPO podaje przykład Wrocławia: tam działający od trzech lat „Program na rzecz Romów rumuńskich - mieszkańców Wrocławia” i wspólne działania samorządu i organizacji pozarządowych przyniosły efekty.

Do Biura RPO dotarły informacje o postępowaniu eksmisyjnym toczącym się przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Północ (sygn. akt I C 1011/19), w którym właściciele budynku przy ul. Wenus 63 domagają się od kilku rodzin romskich z Rumunii, ale od wielu lat żyjących w Polsce, opuszczenia bezprawnie użytkowanej nieruchomości.

RPO nie kwestionuje, że właściciele mają prawo do upominania się o swój dom. Pytanie jednak, jaką pomoc otrzymają Romowie od miasta.

Pozew o eksmisję obejmuje obecnie dwie rodziny: czworo dorosłych i ośmioro dzieci. Wiadomo jednak, że przy ul. Wenus 63 mieszka znacznie więcej osób. Akta postępowania eksmisyjnego zawierają listę aż 12 rodzin, łącznie 67 osób (26 dorosłych i 41 dzieci), które prawdopodobnie, w razie rozszerzenia powództwa i orzeczenia przez sąd eksmisji, będą zdane wyłącznie na pomoc miasta.

Warto przy tym odnotować, że miasto Gdańsk przystąpiło do postępowania eksmisyjnego jako interwenient uboczny po stronie właściciela domu (powoda). Miasto zakwestionowało już prawo dwojga pozwanych do lokalu socjalnego.

Jak pomóc Romom?

Rzecznik od wielu lat z niepokojem obserwuje sytuację Romów pochodzących głównie z Rumunii i Bułgarii, którzy zdecydowali się osiedlić w Polsce, w Gdańsku, Wrocławiu czy Poznaniu. Wielokrotnie podejmował interwencje na rzecz tych społeczności. Celem było zwykle przekonanie samorządów o potrzebie udzielenia Romom pomocy niezbędnej do poprawy warunków ich egzystencji. Nie ma bowiem wątpliwości, że w zdecydowanej większości Romowie nie są w stanie samodzielnie poprawić swojej sytuacji. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, ale dominujące znaczenie ma skrajne i chroniczne ubóstwo, które jest jednocześnie skutkiem i przyczyną całkowitego wykluczenia Romów z życia ekonomicznego i społecznego.

Brak środków utrzymania skazuje tę społeczność na życie w warunkach urągających godności ludzkiej, często na samowolnie zajętych posesjach, z ograniczonym dostępem do wody czy energii elektrycznej, za to z ciągłym zagrożeniem eksmisją. Kolejne eksmisje czy likwidacje samowolnie budowanych osiedli, nawet jeśli odbywają się zgodnie z obowiązującym prawem i z zachowaniem procedur administracyjnych czy sądowych, nie stanowią żadnego rozwiązania. Pogłębiają tylko poczucie wykluczenia i nieufności wobec władz lokalnych, pozostawiając jednocześnie Romów na marginesie życia społecznego. 

Jedyną nadzieją na poprawę sytuacji Romów jest kompleksowa i wielopłaszczyznowa pomoc ze strony samorządów, obejmująca nie tylko pomoc mieszkaniową, ale też aktywizację zawodową, wsparcie w dziedzinie edukacji, poprawę dostępu do świadczeń zdrowotnych, a także działania integracyjne, pozwalające na włączenie Romów do lokalnej społeczności.

Przykład Wrocławia

Przykładem takiej strategii bez wątpienia może być funkcjonujący od 2016 r. we Wrocławiu Program na rzecz Romów rumuńskich - mieszkańców Wrocławia. W kolejnych etapach Program ten przewidywał m.in. utrzymywanie tzw. mieszkań treningowych dla rodzin romskich, zapewnienie dzieciom i młodzieży dostępu do edukacji powszechnej, a osobom dorosłym do edukacji zawodowej, uregulowanie niezbędnych kwestii prawnych związanych m.in. z pobytem i pracą Romów, jako cudzoziemców, w Polsce, a także pomoc asystencką, zmierzającą do usamodzielnienia się beneficjentów, a zwłaszcza do ich niezależności finansowej. Wiele z tych działań, przy wsparciu ze strony miasta i organizacji pozarządowych, wpłynęło na poprawę sytuacji Romów.

Obecnie większość osób mieszkających we Wrocławiu ma dokumenty poświadczające rejestrację pobytu na terenie Polski, dzięki czemu mogą korzystać z usług publicznych i mają dostęp do opieki zdrowotnej. Dzieci uczęszczają do szkół, a część osób dorosłych znalazła zatrudnienie zapewniające stały dochód. Niestety, pewna część rodzin romskich we Wrocławiu nadal mierzy się z problemami mieszkaniowymi – bez wątpienia jest to największe wyzwanie dla samorządu. Mimo pewnych trudności w realizacji wspomnianego Programu warto sięgnąć do przewidzianych w nim rozwiązań, a także odwołać się do doświadczeń wrocławskiego samorządu i tamtejszych organizacji pozarządowych.

Czy Gdańsk ma taką strategię jak Wrocław? Jaka pomoc zostanie udzielona rodzinom romskim po eksmisji z Wenus 63?

XI.816.15.2019

Polskie Radio do RPO: Zakończenie współpracy z Łukaszem Warzechą nie stanowiło naruszenia swobody dziennikarskiej

Data: 2019-12-20

Na pytanie o powody zakończenia przez Polskie Radio współpracy z red. Łukaszem Warzechą RPO dostał taką odpowiedź:

  • Zakończenie współpracy z panem Łukaszem Warzechą nie stanowiło naruszenia swobody dziennikarskiej.
  • Prezes Polskiego Radia Andrzej Rogoyski w pełni podziela zdanie RPO, iż media publiczne powinny wykazywać się szczególną troską o zapewnienie pluralizmu przekazywanych treści, a także swobody pracy dziennikarzom.
  • Zapewnia też, iż w Polskim Radiu wszelkie kwestie odnoszące się do polityki personalnej funkcjonują w oparciu o przejrzyste zasady, z poszanowaniem niezależności redakcyjnej dziennikarzy oraz redaktora naczelnego.
  • Polskie Radio jako rozgłośnia, której podstawowym celem jest wypełnianie zadań radiofonii publicznej w Polsce, w pełni szanuje i respektuje wszelkie prawa oraz wolności człowieka i obywatela - w tym tak istotną wolność słowa oraz wolność mediów, wyrażone w art. 14 oraz art. 54 ust. 1 Konstytucji.
  • W duchu tychże wartości kreowana jest także polityka redakcyjna oraz podejmowane są wszystkie decyzje personalne.

W połowie listopada Polskie Radio rozwiązało współpracę z Łukaszem Warzechą.

Jak pisał portal „Wirtualne media”, Łukasz Warzecha prowadził program „Wróżenie z Faktów” w Polskim Radiu 24 od 2016 roku. Co niedzielę zapraszał publicystów i - analizując bieżące wydarzenia – rozmawiał z nimi o tym, co może przynieść kolejny tydzień. Audycja nadawana była o godz. 18.06 do 19.00, ostatnie wydanie Warzecha poprowadził w 10 listopada. Gośćmi byli Mariusz Gierej z portalu mPolska24.pl oraz Karol Gac z serwisu DoRzeczy.pl. Polskie Radio umieściło kolejną audycję Warzechy w ramówce na niedzielę, 17 listopada. Ale 12 listopada Warzecha poinformował, że stacja znienacka podziękowało mu za współpracę i kolejnych audycji już nie będzie. - Nie podano mi żadnego uzasadnienia, muszą je sobie Państwo sami odgadnąć. Wszystkim słuchaczom mojej audycji oraz wielu jej gościom bardzo dziękuję - napisał publicysta na Twitterze.

Zaniepokojony tymi informacjami RPO napisał do Polskiego Radia. Załączone pismo jest odpowiedzią na pytanie zadane przez organ konstytucyjny instytucji publicznej.

RPO zwrócił się do prokuratury i CBA w sprawie zatrzymanego biznesmena

Data: 2019-12-19
  • Rzecznik zwrócił się do prokuratury regionalnej w Szczecinie, prokuratury krajowej oraz delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Szczecinie w wnioskiem o wyjaśnienie okoliczności zatrzymania
  • Jak wynika z informacji przekazanych RPO, funkcjonariusze CBA wykonujący czynności związane z zatrzymaniem znęcali się nad zatrzymanym psychicznie i fizycznie, użyli wobec niego paralizatora, kopali, polewali zimną wodą, a następnie na cały czas transportu do Szczecina założyli na oczy opaskę, zaś w drodze, w samochodzie puszczali głośno muzykę, używając wobec zatrzymanego wulgaryzmów i gróźb.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwrócił się pełnomocnik mężczyzny zatrzymanego w zeszłym tygodniu przez CBA. Jak wynika z informacji przekazanych RPO, funkcjonariusze CBA wykonujący czynności związane z zatrzymaniem znęcali się nad zatrzymanym psychicznie i fizycznie, użyli wobec niego paralizatora, kopali, polewali zimną wodą, a następnie na cały czas transportu do Szczecina założyli na oczy opaskę. W drodze, w samochodzie puszczali głośno muzykę, używając wobec zatrzymanego wulgaryzmów i gróźb. Opisywane działania noszą znamiona tortur.

Rzecznik zwrócił się do delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Szczecinie o przedstawienie wyjaśnień dotyczących zatrzymania. Skierował również pisma do prokuratury krajowej oraz regionalnej w Szczecinie. Rzecznik poprosił o poinformowanie o czynnościach podjętych w sprawie, w szczególności o informację, której prokuraturze przekazano do prowadzenia postępowanie oraz czy będzie ono objęte zwierzchnim nadzorem służbowym Prokuratora Krajowego.

II.519.1523.2019

Nowe fakty ws. książki Piotra Zychowicza. RPO prosi TVP, PR i NCK o wyjaśnienia

Data: 2019-12-17
  • TVP, Polskie Radio i Narodowe Centrum Kultury twierdzą, że powodem wycofania książki Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony" z konkursu „Książka Historyczna Roku” była zbyt późna data jej publikacji
  • O ten tytuł  mogły się bowiem ubiegać pozycje wydane między 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r. Według TVP, PR i NCK książka ukazała się w lipcu 2019 r.
  • Tymczasem wydawca wskazuje, że jej dystrybucja zaczęła się w czerwcu 2019 r.
  • RPO poprosił prezesów TVP i PR oraz dyrektora NCK o wyjaśnienia w tej sprawie

W październiku 2019 r. z XII edycji konkursu „Książka Historyczna Roku” wycofano publikację pt. „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”. Decyzja miała zostać podjęta z pominięciem jury konkursu oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej. Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio, IPN i Narodowe Centrum Kultury.

Jak wskazał były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz, który w związku z tą sprawą złożył rezygnację, była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki dr Piotr Gontarczyk złożył wcześniej wniosek o wykluczenie książki przez jury. Argumentował to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na kresach południowo-wschodnich. Siedmioosobowe jury odrzuciło ten wniosek.

Książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym. Do jury w czasie konkursu nie wpłynęły zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów.

Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza - zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa i debaty publicznej, w tym wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Nagroda ufundowana jest ze środków publicznych. A ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa.

RPO wystąpił do TVP, PR i NCK o wskazanie, jakie uchybienia wobec regulaminu konkursu zostały zidentyfikowane przez organizatorów.

W jednobrzmiących, choć oddzielnych, odpowiedziach prezesów TVP i Polskiego Radia oraz dyrektora NCK podano, że decyzja o wycofaniu z konkursu publikacji Piotra Zychowicza została podjęta przez organizatorów i fundatorów nagród na podstawie §7 ust. 3 regulaminu konkursu. Stanowi on: "Organizatorzy mogą odmówić przyjęcia książek lub wycofać je z Konkursu, jeżeli zostaną zidentyfikowane uchybienia wobec niniejszego Regulaminu".

Zidentyfikowanym przez organizatorów uchybieniem jest data wydania książki, niezgodna z §2 ust. 1 regulaminu. Zgodnie z nim "do danej edycji Konkursu można zgłaszać książki oraz publikacje elektroniczne (e-booki), zwane dalej „książkami" wydane w języku polskim po raz pierwszy pomiędzy 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r.". Zgodnie z treścią wpisu wydawcy do Międzynarodowego Znormalizowanego Numeru Książki ISBN 978-83-8062-564-8 oraz informacjami w opisie książki, a pochodzącymi od wydawcy, datą tą jest lipiec 2019 r.

Tym uchybieniem regulaminu szefowie TVP, PR i NCK tłumaczyli wycofanie książki z konkursu. Była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – napisali do RPO Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski.

W związku z tym prezes Domu Wydawniczego REBIS Sp. z o.o. Tomasz Szponder przedstawił RPO stanowisko wydawcy książki. W jego ocenie informacje podawane przez organizatorów konkursu o przyczynach wycofania książki Piotra Zychowicza są nieprawdziwe. Książka została wydana w czerwcu 2019 r. (14 czerwca została wprowadzona na stan magazynu, 24 czerwca zaczęła się jej dystrybucja, a 27 czerwca sprzedano jej pierwsze egzemplarze).

Wskazywana przez organizatorów data 2 lipca 2019 r. jest jedynie datą rozpoczęcia akcji promocyjnej książki, ktorą sieć Empik umieściła jako datę „oficjalnej premiery" - podkreślił wydawca.

Wskazał, że data wydania publikacji jest zgodna z regulaminem i nie może być przyczyną jej wycofania z konkursu.

VII.712.1.2019

Odwołanie sędziego z delegacji w celach dyscyplinarnych to nadużycie prawa. RPO do MS na kanwie sprawy Pawła Juszczyszyna

Data: 2019-12-16
  • Możliwość odwołania sędziów z delegacji przez Ministra Sprawiedliwości może wywoływać „efekt mrożący" - skłaniać do unikania decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony cofnięciem przez ministra Zbigniewa Ziobrę delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna do Sądu Okręgowego w Olsztynie
  • Takie swe prawo minister wykorzystał bowiem z powodów czysto dyscyplinarnych, niezwiązanych z polityką kadrową – co jest nadużyciem prawa
  • W ocenie Rzecznika nie sposób też uznać zasadności zarzutu uchybienia godności urzędu przez sędziego Pawła Juszczyszyna

Na kanwie jego sprawy RPO Adam Bodnar uznał, że zarówno sam mechanizm odwoływania sędziego z delegacji do sądu wyższej instancji, jak i sposób korzystania z niego przez ministra, powoduje naruszenie zasady równowagi władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji), niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173) oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd (art. 45 ust.1). Rzecznik wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o wyjaśnienia w tej sprawie.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje wyrok TSUE

20 listopada 2019 r. sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO). Decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

Rozpatrując apelację od orzeczenia sądu I instancji z udziałem sędziego, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS, sędzia Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu tych list poparcia. W ten sposób zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  Orzekł on m.in., że każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez nową Krajową Radę Sądownictwa.

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z kolei prezes sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne z art. 107 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS.

RPO: cofnięcie delegacji nie może być w pełni swobodne i arbitralne

Według komunikatu Ministerstwa Sprawiedliwości powodem odwołania sędziego z delegacji było to, że "w toku postępowania w sposób nieuprawniony podważył on status powołanego przez Prezydenta RP sędziego, który w tej samej sprawie wydał wyrok w pierwszej instancji”. W ocenie resortu takie działanie stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do chaosu i anarchii.  

Taki sposób uzasadnienia decyzji budzi zastrzeżenia Rzecznika. Jest on dalece zaniepokojony wykorzystaniem przez Ministra Sprawiedliwości prawa do odwołania sędziego z delegacji z powodów czysto dyscyplinarnych.

Co prawda nie ma żadnych przesłanek, na których podstawie Minister Sprawiedliwości podejmuje taką decyzję. Nie oznacza to jednak, że może być ona w pełni swobodna i arbitralna. Korzystanie z tego uprawnienia ustawowego nie powinno wykraczać poza wskazany cel polityki kadrowej i służyć, jak w tej sprawie, jako środek dyscyplinowania sędziów.

Wątpliwości co do możliwości wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów z delegacji RPO wyrażał już wielokrotnie, m.in. w wystąpieniu z 25 września 2015 r. do Borysa Budki, ówczesnego Ministra Sprawiedliwości. Sygnalizował wtedy konieczność zmiany art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim nie przewiduje on zaskarżenia decyzji ministra w przedmiocie odwołania sędziego z delegacji oraz w jakim nie wskazuje ministrowi przesłanek, jakimi powinien się przy tym kierować. Regulacja taka budzi poważne wątpliwości RPO z punktu widzenia art. 45 ust. 1 w związku z art. 78 oraz z art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji.

Pismo w tej sprawie ponowiono do Ministra Sprawiedliwości 19 stycznia 2019 r. Co istotne minister  w odpowiedzi dla RPO z 4 marca 2016 r. podzielił te wątpliwości i wyraził przekonanie o zasadności przeprowadzenia odpowiednich zmian legislacyjnych.

Szczególne zastrzeżenia budzi możliwość wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów jako formy kary lub nacisku na delegowanego sędziego. A sposób skorzystania przez ministra z uprawnienia do odwołania sędziego Pawła Juszczyszyna miał charakter właściwy postępowaniu dyscyplinarnemu. Zgodnie z wykładnią celowościową art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych należy uznać, że skorzystanie z tego uprawnienia w sposób niezwiązany z polityką kadrową stanowi nadużycie prawa.

Przemawia za tym także konieczność zapewnienia realizacji konstytucyjnych praw obywateli. Z perspektywy gwarancji art. 45 ust. 1 Konstytucji – m.in. prawa do rozpatrzenia sprawy przez niezależny i niezawisły sąd – wątpliwości wywołuje sytuacja, w której organ władzy wykonawczej może w sposób zupełnie dowolny wpływać na skład sądu, o ile w jego składzie zasiada sędzia delegowany, oraz pośrednio na jego decyzje.

Nagłe - bez zachowania okresu uprzedzenia - odwołanie z delegacji sędziego, który ma już swój referat, uniemożliwia zakończenie spraw przez niego prowadzonych. Może to powodować opóźnienie w ich rozpoznaniu. A upływ czasu może powodować bezprzedmiotowość kontynuowania postępowania w innym składzie osobowym - np. z powodu przedawnienie karalności.

- Istnienie zagrożenia odwołania z delegacji, oparte na rzeczywistej praktyce Ministra Sprawiedliwości, może wywołać u sędziów delegowanych do sądów wyższej instancji tzw. „efekt mrożący" czyli może skłaniać, przynajmniej niektórych z nich, do unikania podejmowania takich decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej – wskazuje Adam Bodnar.

Jego zdaniem taki mechanizm odwoływania oraz sposób korzystania z niego powoduje naruszenie zasady równowagi władz, niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd.

Takie odwołanie budzi również poważne wątpliwości z punktu widzenia wymogów wynikających z art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kinský vs. Czechy (skarga nr 42856/06) ETPCz uznał, że ingerencją w bezstronność sądu jest nie tylko wydawanie sądowi wyraźnych poleceń co do rozstrzygnięcia, ale również tworzenie wokół sprawy, wskutek dostępnych Ministrowi Sprawiedliwości środków nadzoru administracyjnego, swoistego nacisku psychologicznego, który może mieć wpływ na bezstronność sędziego.

Sędzia Paweł Juszczyszyn nie naruszył prawa

Niezależnie od zasadności wykorzystania instytucji odwołania sędziów z delegacji jako środka dyscyplinarnego, działania sędziego Pawła Juszczyszyna nie mogą zostać uznane za przewinienie lub naruszenie prawa. Czynił on zadość obowiązkowi sędziów do zapewnienia skuteczności prawa do sądu.

W wyroku z 19 listopada 2019 r. TSUE stwierdził bowiem, że zagwarantowane w art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej prawo do skutecznego środka prawnego sprzeciwia się temu, by spory dotyczące stosowania prawa Unii mogły należeć do wyłącznej właściwości organu niestanowiącego niezawisłego i bezstronnego sądu. Sąd rozpoznający sprawę powinien ocenić, czy obiektywne okoliczności, w jakich został utworzony dany organ, oraz jego cechy, a także sposób, w jaki zostali powołani jego członkowie, mogą wzbudzić w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych, w szczególności od bezpośrednich lub pośrednich wpływów władzy ustawodawczej i wykonawczej, oraz jego neutralności. Jeśli zatem wymaga tego w danej sytuacji ochrona zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości, sędzia powinien podjąć odpowiednie środki dostępne mu w ramach rozpoznawania sprawy dla ustalenia, czy prawo do sądu jest realizowane oraz dla zapewnienia jego skuteczności.

RPO przyznaje, że wymagania etyczne wobec sędziów, m.in. co do treści, zakresu i formy ich  wypowiedzi, są bardzo wysokie. Obejmują takie pojęcia, jak godność urzędu sędziego, niezawisłość sędziego i niezależność sądownictwa, bezstronność w pełnieniu obowiązków i nieskazitelność charakteru.

- Istnieje jednak taka kategoria publicznych wypowiedzi sędziów, które należy traktować zdecydowanie w inny sposób, przyznając im znaczny margines swobody wypowiedzi – ocenia Adam Bodnar. Warunkowany jest on potrzebą ochrony interesu publicznego i społecznego w zakresie ochrony niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz zasady podziału władz. Tym samym nie sposób uznać, że zarzut uchybienia godności urzędu sędziego przez sędziego Pawła Juszczyszyna jest zasadny. Podjął on bowiem kwestie dotyczące fundamentalnych kwestii wymiaru sprawiedliwości, pozostając jednak w granicach prawa oraz przedłożonego mu sporu.

Posłużenie się w tym postępowaniu odwołaniem z delegacji w charakterze środka dyscyplinarnego przekraczało zatem granice dopuszczalności tego środka, które wyznacza cel, jakim kierował się ustawodawca przy uchwalaniu Prawa o ustroju sądów powszechnych.

VII.510.167.2019

Zagrożone prawa pasażerów samolotów  – interwencja RPO

Data: 2019-12-10

Czy Rzecznik Praw Pasażerów dostanie wsparcie pozwalające mu normalnie działać?

29 lipca 2019 r. na stronie internetowej Rzecznika Praw Pasażerów linii lotniczych https://pasazerlotniczy.ulc.gov.pl/ zamieszczony został komunikat: „Z uwagi na trudną sytuację kadrowo-finansową urzędu, Rzecznik nie ma na chwilę obecną zespołu. Podejmujemy wszelkie starania, żeby taki zespół został powołany. Z uwagi na bardzo dużą liczbę wniosków składanych do Rzecznika, wszystkie wnioski są przyjmowane i w miarę możliwości procedowane. Nie ma jednak możliwości dotrzymania terminu 90 dni na przeprowadzenie postępowania”.

Po otrzymaniu tej informacji od obywatela RPO postanowił wszcząć postępowanie w celu wyjaśnienia tej sytuacji.

Sygnały o tym, że Rzecznik Praw Pasażerów nie może wykonywać swoich zadań z powodu trudnej sytuacji kadrowo-finansowej, muszą zatem budzić poważne wątpliwości, ponieważ oznaczają faktyczne uniemożliwienie pasażerom skorzystania z procedury pozasądowego rozwiązania sporu pasażerskiego.

Z uwagi na to RPO zwrócił się do Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego o poinformowanie, czy został powołany zespół Rzecznika Praw Pasażerów i czy został wyposażony w niezbędne narzędzia w celu obsługi zgłoszeń pasażerów (a jeśli nie to kiedy to nastąpi) oraz o liczbie wniosków oczekujących na rozpatrzenie i spodziewanym terminie ich załatwienia.

V.7108.163.2019

RPO w obronie sędziego Pawła Juszczyszyna

Data: 2019-12-09
  • Sędziowie mają prawo podejmować wszelkie środki, by rozstrzygnąć wątpliwości co do niezawisłości sędziów, którzy orzekali wcześniej w danej sprawie
  • Dlatego za realizowanie konstytucyjnego prawa każdego do sądu nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej 
  • Tymczasem zarzuty rzecznika dyscyplinarnego wobec sędziego Pawła Juszczyszyna mogą naruszać zasadę niezawisłości sędziów i wywoływać u nich „efekt mrożący”

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych o wyjaśnienia w tej sprawie. Spytał, na czym dokładnie miałoby polegać naruszenie prawa przez sędziego Pawła Juszczyszyna oraz co uzasadnia zakwalifikowanie jego działań jako przestępstwa przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego. Ponadto RPO bada sprawę zawieszenia sędziego w czynnościach.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje wyrok TSUE

20 listopada 2019 r.  olsztyński sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO). Nowe przepisy o KRS przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

Sędzia Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia, rozpatrując apelację sprawy sądu I instancji. Orzekał bowiem w nim sędzia, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób Paweł Juszczyszyn zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  Orzekł on, że Izba Pracy SN musi ocenić m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego. Ponadto chodzi także o status nowej KRS. Zgodnie w orzeczeniem TSUE każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez KRS.

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z kolei prezes sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne.

Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne z art. 107 Prawa o ustroju sądów powszechnych, polegające na wydaniu bez podstawy prawnej postanowienia nakazującego Szefowi Kancelarii Sejmu RP przekazanie list poparcia kandydatów do KRS. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

RPO mówi o ingerencji w sprawowanie władzy sędziowskiej

- Działania rzecznika dyscyplinarnego mogą w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej - ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich. Mogą bowiem wywołać u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji podejmowania działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia spraw - co stanowi konieczny element pełnej realizacji prawa do sądu, o którym mowa w art. 45 Konstytucji, art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Zgodnie z art. 178 Konstytucji sędziowie w sprawowaniu urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiążę się zaś z konstytucyjną rolą sędziów jako gospodarzy postępowań sądowych, jaką jest realizacja prawa do sądu. Według  art. 45 Konstytucji jest nim „zapewnienie sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”.

- Powołani do stania na straży tego prawa są w szczególności sędziowie orzekający w ramach kontroli instancyjnej oraz innych środków zaskarżenia, w tym np. sędzia orzekający w drugiej instancji, tak jak ma to miejsce w tej sprawie. Za działania w celu zabezpieczenia realizacji tego prawa sędziowie, wypełniając swój prawny obowiązek, nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej – głosi pismo zastępcy RPO Stanisława Trociuka do Piotra Schaba, rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych.

Wątpliwości co do zgodności uregulowań postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów z prawem unijnym ma Komisja Europejska. 10 października 2019 r. skierowała ona do TSUE skargę w sprawie nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce. Komisja wskazała, że podważa on niezawisłość sędziów i nie zapewnia koniecznych gwarancji prawnych chroniących ich przed kontrolą polityczną. Zwróciła uwagę, że polskie prawo umożliwia objęcie sędziów procedurami dyscyplinarnymi oraz nakładanie na nich kar dyscyplinarnych z uwagi na treść wydanych przez nich orzeczeń, w tym w związku z przysługującym im uprawnieniem do wystąpienia do TSUE o wydanie orzeczenia prejudycjalnego.

W ocenie RPO postanowienie sędziego Pawła Juszczyszyna było realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli - zgodnie z orzeczeniem TSUE z 19 listopada 2019 r.

Orzekł on, że zagwarantowane w art. 47 Karty Praw Podstawowych prawo do skutecznego środka prawnego sprzeciwia się temu, by spory dotyczące stosowania prawa Unii mogły należeć do wyłącznej właściwości organu niestanowiącego niezawisłego i bezstronnego sądu. Sąd rozpoznający sprawę powinien zaś ocenić, czy obiektywne okoliczności, w jakich został utworzony dany organ, oraz jego cechy, a także sposób, w jaki zostali powołani jego członkowie, mogą wzbudzić w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych, w szczególności od bezpośrednich lub pośrednich wpływów władzy ustawodawczej i wykonawczej. Mogłoby to zaś podważyć zaufanie, jakie sądownictwo powinno budzić w społeczeństwie demokratycznym.

Rozumowanie to zastosować można do zweryfikowania prawidłowości powołania sędziego, jeśli wymaga tego w danej sytuacji ochrona zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości jako konieczny warunek realizacji prawa do sądu.

Zgodnie z wyrokiem TS UE (sprawa C-64/16 Associacao Sindical dos Juízes Portugueses przeciwko Tribunal de Contas), na mocy art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej wszystkie państwa członkowskie są zobowiązane ustanowić środki odwoławcze niezbędne do zapewnienia skutecznej  ochrony sądowej. Jako że nie istnieje w ramach prawa polskiego oddzielny system przeznaczony do rozstrzygania spraw z zakresu prawa unijnego, zobowiązania te są skuteczne wobec wszystkich organów polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, które można uznać za sąd w rozumieniu prawa Unii.

Działanie w celu zapewnienia realizacji prawa do ochrony sądowej przez niezależny i bezstronny sąd - w tym przeprowadzenie odpowiedniego postępowania wyjaśniającego lub dowodowego - stanowi zatem zobowiązanie wynikające z prawa Unii Europejskiej. Korzysta z ochrony na mocy zasady pierwszeństwa prawa europejskiego i nie może być uznane za rażącą obrazę przepisów prawa lub uchybienie godności urzędu.

Interes publiczny w postaci prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości nie jest i nie może być wartością absolutną. Podlega on ograniczeniom, uzasadnionym zwłaszcza wtedy, gdy za zmianami przemawia inna zasada konstytucyjna albo gdy z racjonalnie uzasadnionych względów zachodzi potrzeba dania pierwszeństwa innej konstytucyjnie chronionej wartości. Jest nią właśnie prawo do sądu.

Biorąc pod uwagę wymogi stawiane przez normy polskiego prawa konstytucyjnego, w szczególności prawo do sądu i zasadę niezawisłości sędziów - oraz przewidziane prawem europejskim zobowiązania związane z zapewnieniem obywatelom skutecznej ochrony sądowej ich praw oraz z poszanowaniem zasady praworządności - Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że sędziowie mają prawo podejmować, w ramach prowadzonych postępowań sądowych, wszelkie środki niezbędne dla ustalenia, czy wymogi te są w nich spełniane, oraz dla zapewnienia ich ostatecznej realizacji - o ile tylko pojawią się uzasadnione okolicznościami wątpliwości co do niezawisłości sędziów, którzy orzekali wcześniej w przedłożonej im sprawie.

RPO zwrócił się do Piotra Schaba o wyjaśnienia co do zarzutu postawionego sędziemu i wskazanie, na czym miało dokładnie polegać naruszenie przez niego prawa.

Poprosił także o uzasadnienie kwalifikacji czynu sędziego jako wypełniającego znamiona przestępstwa z art. 231 Kodeksu karnego. Chodzi zwłaszcza o wskazanie, czy przekroczeniem uprawnień jest żądanie przekazania sądowi informacji o sędziach zgłaszających Marszałkowi Sejmu kandydatów na członka KRS, która to informacja w świetle prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z  28 czerwca 2019 r. (sygn., akt I OSK 4282/18) ma status informacji publicznej. Interes publiczny wymaga więc jej ujawnienia nie tylko na żądanie sądu, ale na żądanie każdego, kto się o taką informację zwróci.

Prośbę o wyjaśnienia w tej sprawie RPO wysłał także Maciejowi Nawackiemu, prezesowi Sądu Rejonowego w Olsztynie. 

VII.510.167.2019

Wymagający stałej opieki 78-letni skazany trafił do DPS z inicjatywy Rzecznika

Data: 2019-12-09
  • 78-letni bezdomny skazany, który wymaga całodobowej pielęgnacji, trafił z inicjatywy Rzecznika Praw Obywatelskich do domu pomocy społecznej, gdzie będzie miał godne warunki
  • Stało się to dzięki udzieleniu przez sąd panu Z. bezterminowej przerwy w karze z uwagi na stan zdrowia
  • Wiele też zależało od koordynacji działań sądów ze Służbą Więzienną i ośrodkiem pomocy społecznej

RPO analizuje sytuację osób ciężko chorych lub wymagających świadczeń opiekuńczych i pielęgnacyjnych, przebywających w zakładach karnych i aresztach śledczych.

Wszczęcie postępowań, które doprowadziły do pozytywnego załatwienia sprawy pana Z., nastąpiło z inicjatywy RPO. Przedstawiciele Rzecznika przeprowadzili wizytację zakładu karnego, gdzie przebywał 78-letni skazany. Jest on osobą wymagającą całodobowej pielęgnacji (nietrzymanie stolca i moczu). Cierpi również na zaawansowane zaburzenia psychiczne. 

Mimo dobrej woli Służba Więzienna nie umiała znaleźć właściwych rozwiązań. Zapewnienie skazanemu godnych warunków pobytu poprzez umieszczenie go w DPS wymagało koordynacji działań wielu podmiotów. Tak się właśnie stało.

Skazany odbywał karę w systemie terapeutycznym, ale z uwagi na jego stan psychiczny prowadzenie jakichkolwiek oddziaływań terapeutycznych wobec niego było wykluczone. Kara spełniała w jego przypadku funkcję wyłącznie izolacyjną. Opiekę nad więźniem sprawował współosadzony – zmieniał mu pampersy, mył go, prał jego odzież i pościel, sprzątał, robił herbatę, podawał posiłki.

78-latek miał status osoby bezdomnej – w trakcie kary utracił tytuł prawny do zajmowanego wcześniej lokalu. Rodzina nie utrzymywała z nim  kontaktu. Nie był ubezwłasnowolniony, nie miał więc opiekuna, który zadbałby o jego sprawy. Zakład karny zwrócił się do prokuratury o wystąpienie do sądu z wnioskiem o jego ubezwłasnowolnienie. Zakład prowadził również korespondencję z ośrodkiem pomocy społecznej w celu zbadania możliwości umieszczenia skazanego w DPS.

Mimo zaangażowania personelu zakładu karnego, zwłaszcza oddziału terapeutycznego, sytuacji nie można było uznać za taką, która zapewnia mu godną opiekę – co wynika z systemowych uwarunkowań związanych ze specyfiką zakładów karnych. Problemem jest przede wszystkim uzależnienie opieki nad skazanym od dobrej woli współosadzonych. Drugą kwestią są warunki bytowe (brak ciepłej wody w celi, utrudnione dojście do łaźni i pól spacerowych, niskie łóżka utrudniające przeprowadzanie czynności pielęgnacyjnych). 

Zakład karny wystąpił w 2017 r. o przyjęcie skazanego na Oddział dla Przewlekle Chorych szpitala przy innym zakładzie karnym. Wyznaczono wprawdzie wstępnie termin przyjęcia skazanego na ten oddział (2020 r.), ale warunkiem jest posiadanie przez niego rozeznania sytuacji. W stanie psychicznym, w jakim znajdował się skazany, warunek ten nie mógł być spełniony.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich zachodziły zatem przesłanki do umieszczenia skazanego w domu pomocy społecznej. Był on bowiem osobą wymagającą całodobowej opieki z uwagi na stan zdrowia, niemogącą samodzielnie funkcjonować w codziennym życiu. Zakład karny nie był w stanie jej zagwarantować. Mężczyzna spełniał więc przesłanki z ustawy o pomocy społecznej. Jej art. 13 wyłącza jednak możliwość udzielenia świadczeń z pomocy społecznej osobom pozbawionym wolności.

Dlatego też Rzecznik wystąpił do sądu penitencjarnego o rozważenie wszczęcia z urzędu postępowania w sprawie umorzenia postępowania wykonawczego lub udzielenia skazanemu przerwy w karze.

Rzecznik zwrócił się także do sądu opiekuńczego o rozważenie wszczęcia z urzędu postępowania w sprawie umieszczenia osadzonego w domu pomocy społecznej bez jego zgody (w trybie art. 39 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego). Jako osoba niezdolna do wyrażenia swej woli, skazany nie może bowiem samodzielnie wszcząć procedury zmierzającej do przyznania mu miejsca w DPS po opuszczeniu zakładu karnego.

Przyznanie skazanemu miejsca w DPS w trybie ustawy o pomocy społecznej uzależnione jest od zsynchronizowania działań sądu opiekuńczego i penitencjarnego - tak, by jego pobyt w DPS zaczął się bezpośrednio po zwolnieniu z zakładu karnego. A po wydaniu orzeczenia przez sąd opiekuńczy konieczne jeszcze jest wydanie dwóch decyzji administracyjnych: o skierowaniu do DPS i o umieszczeniu w konkretnej placówce. Ponadto istnieje ryzyko, że sąd opiekuńczy w ogóle nie rozpozna sprawy o umieszczenie w DPS, skoro potencjalny uczestnik postępowania jest osobą pozbawioną wolności, do której ustawa o pomocy społecznej nie znajdowałaby w chwili wszczęcia postępowania zastosowania.

Sąd opiekuńczy wszczął z urzędu postępowanie ws. umieszczenia skazanego w DPS bez jego zgody. Pozostawał  w kontakcie z sądem penitencjarnym w zakresie udzielenia przerwy w karze lub umorzenia postępowania wykonawczego. Następnie zarządził umieszczenie osadzonego w domu pomocy społecznej bez jego zgody.

Z kolei reakcją sądu penitencjarnego na wystąpienie Rzecznika było wszczęcie z urzędu postępowania w sprawie udzielenia panu Z. bezterminowej przerwy w karze z uwagi na jego stan zdrowia. Z uzasadnienia postanowienia sądu wynika, że koordynował on działania zarówno z sądem opiekuńczym, jak i zakładem karnym i aresztem śledczym (dokąd w międzyczasie skazany został przeniesiony na oddział szpitalny) oraz właściwym ośrodkiem pomocy społecznej.

W efekcie tej współpracy początek przerwy w karze pokrywał się z ustalonym w DPS dniem przyjęcia skazanego. Zakład karny i areszt śledczy współpracowały z sądami i z ośrodkiem pomocy społecznej w znalezieniu odpowiedniego DPS i ustalenia terminu przyjęcia go. Ośrodek pomocy społecznej wydał decyzję o umieszczeniu osadzonego na czas nieokreślony w jednym z domów pomocy dla osób w podeszłym wieku. 2 grudnia 2019 r. pan Z. został  tam  przewieziony z aresztu.

W toku badania sprawy poddano również analizie akta postępowania, w którym orzeczono wobec skazanego karę pozbawienia wolności. Nie wykazała ona naruszenia jego praw i wolności, w szczególności prawa do obrony. Stan zdrowia oskarżonego był wówczas dużo lepszy. Miał on obrońcę na wszystkich etapach postępowania. Opinia biegłych psychiatrów i psychologa, w której stwierdzono brak niepoczytalności oraz zdolność do uczestnictwa w postępowaniu oraz do odbycia kary, była poprzedzona rzetelną obserwacją i diagnostyką. Sąd nie przyjął tej opinii bezrefleksyjnie.  

Przykład ten wskazuje na konieczność zmian systemowych. Obecnie bowiem brak jest miejsca odpowiedniego do pobytu skazanych wymagających całodobowej opieki, którzy jednocześnie nie kwalifikują się do pobytu na oddziałach szpitalnych (czyli więziennego odpowiednika DPS).  

BPW.517.36.2019

 

Czy Policja ma prawo legitymować sędziego w sądzie? Nie. Sądowi należą się przeprosiny – pisze do RPO poznańska policja

Data: 2019-12-03
  • Policjanci nie mieli prawa legitymować sędzi na sali rozpraw Sądu Okręgowego. Na wszelkie konflikty na terenie sądu powinna reagować Policja Sądowa.
  • Zachowanie policjantów, którzy weszli do sądu, mogło godzić w dobre obyczaje oraz szczególny szacunek wobec składu orzekającego w imieniu Rzeczypospolitej – przyznaje poznańska Policja.
  • Przyjęta przez interweniujących taktyka przeprowadzenia interwencji była nieadekwatna do okoliczności, a dane personalne składu sędziowskiego można było ustalić w inny sposób – pisze komendant komisariatu.

Chodzi o opisane przez media zdarzenie z 22 października 2019 r., w sprawie którego interweniował potem RPO. Zaczęło się od tego, że do poznańskiego komisariatu zadzwonił mężczyzna, który zgłosił awanturę pod salą rozpraw w Sądzie Okręgowym. Oznajmił, że chce znać personalia sędzi, bo go znieważyła. Dyżurny dał się przekonać, choć nazwiska sędziów podawane są na wokandzie, i wysłał do sądu patrol, a ten na sali rozpraw zażądał od sędzi okazania dowodu osobistego.

Sprawa zaniepokoiła RPO, bo przecież policja nie powinna podejmować interwencji bez refleksji oraz tam, gdzie co do zasady o bezpieczeństwo dba policja sądowa.

Komendant Miejski Policji przyznał Rzecznikowi rację.

Nie spotkali się wcześniej z taką sytuacją

Stwierdził, że rzeczywiście miało miejsce „zbyt szablonowe podejście do zgłoszenia”, co doprowadziło do powstania nietaktownej sytuacji, sprzecznej z ogólnie przyjętymi zasadami współżycia społecznego. Zdaniem komendanta winę za całą sytuację ponosi najprawdopodobniej brak doświadczenia ze strony policjantów. Są młodzi, nigdy wcześniej nie spotkali się z taką sytuacją, więc nie wiedzieli do końca, co robić. Ponadto zostali oni wprowadzeni w błąd przez zgłaszającego, który oświadczył, iż „konsultował sprawę z prezesem sądu”.

 „Niemniej jednak ich zachowanie naruszyło społeczny wizerunek poznańskiej Policji, jako formacji, w której obaj funkcjonariusze służą”. Policjanci ponieśli konsekwencje dyscyplinarne, a do sądu zostały wystosowane przeprosiny – napisał komendant.

Na komendę dzwoni mężczyzna

Komendant przedstawił też w piśmie do RPO, jak przebiegły wydarzenia. Z tego oficjalnego opisu wynika, że 22 października 2019 r. o godz. 11:25 na stanowisko kierowania Komisariatu Policji Poznań-Stare Miasto zadzwonił mężczyzna z prośbą o interwencję w Sądzie Okręgowym. Wskazał, iż chodzi mu o spisanie przez Policję danych personalnych sędziów, którzy odmówili mu udzielenia informacji na swój temat, a w jego ocenie dopuścili się „znieważenia, naruszenia, pomówienia i dyskryminacji jego osoby”. Danych tych, jak oświadczył, będzie potrzebował do postępowania karnego przeciwko sędziom.

Dyżurny jednostki zapytał mężczyznę, czy na miejscu nie ma policji sądowej. Zgłaszający oświadczył, iż policja sądowa nie dokona spisania i sporządzenia notatki i dlatego jest potrzebny patrol interwencyjny. Dyżurny poinformował rozmówcę, że skieruje na miejsce patrol. Zgłoszenie zostało udokumentowane i zarejestrowane w Systemie Wspomagania Dowodzenia - aplikacji służącej m. in do kierowania bieżącymi działaniami Policji i przekazana do realizacji dyspozytorowi KMP.

Do interwencji została zadysponowany patrol składający się z dwóch funkcjonariuszy. Zgłoszenie zostało im przekazane o godz. 12.50. Na miejsce dotarli o godz. 12.56 zgłaszając ten fakt dyżurnemu.

Policja jedzie na miejsce bez koguta

Z materiałów jak i zabezpieczonych nagrań monitoringu wizyjnego wynika, iż patrol podjechał pod budynek sądu bez sygnałów uprzywilejowania. Dopiero po zaparkowaniu radiowozu na ulicy przed budynkiem policjanci pozostawili go z włączonymi sygnałami świetlnymi, co wynikało z potrzeby oznaczenia zajętego przez radiowóz miejsca. Następnie udali się do budynku sądu.

Policjanci dowiadują się, że sprawa była „konsultowana z prezesem”

W holu głównym spotkali funkcjonariusza Sekcji Policji Sądowej Wydziału Konwojowego KWP w Poznaniu, który pełnił służbę przy punkcie kontroli osób wchodzących. Zapytał on członków patrolu interwencyjneg o cel przybycia do sądu. Funkcjonariusze odpowiedzieli, że mają zgłoszenie zakłócenia porządku w sali rozpraw 0220. W pewnym momencie do policjantów podszedł mężczyzna, który po wylegitymowaniu okazał się być zgłaszającym i oświadczył, iż to on wzywał patrol, ponieważ został znieważony przez jednego z sędziów orzekających na rozprawie i chciał ustalić jego dane personalne.

Zgłaszający został poinformowany, że dane sędziego znajdują się w aktach sprawy oraz na wokandzie. Człowiek ten nadal nalegał na wykonanie czynności powołując się na przypadek z innej sprawy, gdzie zapis audio-wideo z rozprawy miał zaginąć, podobnie jak dokumentacja dotycząca składu sędziów. Ponadto miał konsultować się z prezesem gabinetu prezesa sądu. Przed salą oznaczoną numerem 0220 wskazaną przez zgłaszającego nie było żadnej osoby. Policjanci nie wiedząc, czy ktoś jest w środku, otworzyli drzwi i weszli do środka.

W sali toczyła się rozprawa.

Policjanci domagają się od sędzi na sali rozpraw dowodu osobistego

Przewodnicząca składu sędziowskiego, jak wynika z dokumentacji służbowej, zapytała policjantów, czy są z Policji Sądowej oraz jaki jest powód przyjścia na salę. Po wyjaśnieniu, że zostali wezwani przez zgłaszającego, a przyjechali z Komisariatu Policji Poznań - Stare Miasto na polecenie Dyżurnego KMP, zapytali, czy będą mogli porozmawiać.

Sędzia miała oświadczyć, że wezwie ich na salę po zakończeniu rozprawy.

Po chwili z sali wyszły strony postępowania, a protokolantka poprosiła policjantów do środka.

Policjanci podeszli do składu sędziowskiego i poinformowali sędzię, że zostali wezwani przez zgłaszającego, który twierdził, że został znieważony na sali sądowej przez jej osobę. Zaprzeczyła znieważeniu i oświadczyła że rozprawa jest nagrywana a zgłaszający może złożyć stosowne zawiadomienie.

Policjanci przeprosili za zaistniałą sytuację i zapytali, czy mogą potwierdzić jej dane osobowe. Przewodnicząca miała oświadczyć, że to chyba jakieś żarty, że ubrana jest w togę sędziowską i znajduje się w budynku sądu, a jej dane znajdują się w aktach sprawy oraz na wizytówkach znajdujących się na stole za którym zasiadają.

Policjanci po raz kolejny przeprosili za zaistniałą sytuacje tłumacząc, iż pierwszy raz przeprowadzają interwencję w budynku sądu i, że nie chcieli w żaden sposób urazić jej osoby – kończy opis Komendant Komisariatu Poznań-Stare Miasto.

RPO interweniuje w sprawie działań Rzecznika Dyscyplinarnego Piotra Schaba, który ściga trzech krakowskich sędziów

Data: 2019-12-02
  • Trzej sędziowie mają sprawy dyscyplinarne po tym, jak – zgodnie z wyrokiem TSUE – postanowili sprawdzić, czy asesor wydający wyrok w pierwszej instancji był powołany do orzekania w sposób właściwy – czyli czy mógł orzekać.
  • Działali zgodnie z wskazaniami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który odpowiadając na pytanie prejudycjalne polskiego Sądu Najwyższego wskazał, od czego zależy, czy sędzia jest powołany w sposób właściwy.
  • Wątpliwości SN budziło to, że w tej chwili uprawnienia do orzekania zależą od decyzji Krajowej Rady Sądownictwa, którą w całości obsadzili politycy.
  • Działania sędziowskiego Rzecznika Dyscyplinarnego budzą poważne wątpliwości RPO. Wskazuje on, jakie przepisy i standardy prawa mogły zostać przez niego naruszone.

Na podstawie komunikatu opublikowanego na stronie Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę dotyczącą przedstawienia w dniu 25 listopada 2019 r. zarzutów przewinień dyscyplinarnych wobec trzech sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie.

Sędziowie ci w ramach prowadzonego postępowania wydali postanowienie o odroczeniu rozprawy w celu ustalenia, czy nie doszło do niewłaściwego powołania asesora, który orzekał w tej sprawie w I instancji. Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego mieli tym samym uchybić godności urzędu oraz przekroczyć przysługujące im uprawnienia.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich to, co robi Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych, może w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej. Może bowiem powodować u nich obawy o konsekwencje, jakie na nich spadną w przypadku wyjaśniania wszystkich okoliczności osądzanych spraw – zgodnie z obowiązkiem nakładanym na nich przez art. 45 Konstytucji (gwarantującym obywatelom prawo do sądu), art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

VII.510.164.2019

RPO ws rozwiązania umowy z red. Warzechą przez Polskie Radio

Data: 2019-11-29
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Polskiego Radia o wyjaśnienie przyczyn rozwiązania współpracy z red. Łukaszem Warzechą

RPO dowiedział się z mediów o rozwiązaniu współpracy z Panem Redaktorem Łukaszem Warzechą. Zdaniem dziennikarza decyzja o zdjęciu jego audycji z anteny Polskiego Radia 24. nie została w żaden sposób uzasadniona.

RPO pyta zatem Joannę Turek, dyrektorkę Polskiego Radia 24, o to, w jaki sposób prowadzona jest polityka kadrowa tego publicznego nadawcy.

Zwraca mu też uwagę na konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych, których ważnym elementem jest obowiązek prezentowania treści o pluralistycznym charakterze (zasada pluralizmu).

RPO przypomina, że zasada ta nie odnosi się wyłącznie do pluralizmu własności mediów (tzw. pluralizm zewnętrzny), ale również do różnorodności przekazywanych informacji, a więc do sfery opiniotwórczej (pluralizm wewnętrzny). Przestrzeganie zasady pluralizmu wewnętrznego, a więc przekazywanie społeczeństwu różnorodnych informacji – w tym również poglądów kontrowersyjnych, czy skłaniających do dyskusji społecznej – ma istotny wpływ na jakość prezentowanych przez media informacji i jest warunkiem wypełniania przez nie swej misji.

VII.564.80.2019

RPO wyjaśnia sprawę śmierci dwóch osób w kryzysie bezdomności, które zmarły wiosną wkrótce po wypisaniu ich z warszawskiego Szpitala Praskiego do schroniska

Data: 2019-11-27
  • Wiadomo, że od wielu lat osoby te nie były właściwie diagnozowane i leczone od wielu lat.
  • Szpital został objęty kontrolą właściwych służb, NFZ powiadomił też prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa.

Problem dostępu osób w kryzysie bezdomności do opieki medycznej jest przedmiotem zainteresowania RPO od wielu lat. Chodzi o to, że osoby te mogą nie być właściwie leczone i diagnozowane, a ze szpitala wypisywane są do schronisk.

Czy dwa tragiczne przypadki, o jakich RPO dowiedział się od Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, to skutek nierozwiązania tego problemu?

Wiadomo, że obaj pacjenci byli zaniedbani pod względem zdrowotnym i higienicznym. Kontakt z nimi był utrudniony. Wiadomo, że ze szpitala trafili do schroniska i tam po kilku dniach zmarli. W ich szpitalnych kartach informacyjnych nie było wzmianek o przewlekłych chorobach, na jakie cierpieli

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o stanowisko do: szpitala Praskiego, Departamentu Nadzoru i Kontroli w Ministerstwie Zdrowia,  Mazowieckiego Oddziału NFZ, oraz Rzecznika Praw Pacjenta. Zapytał też o działania Prokuraturę Okręgowa Praga Warszawa w Warszawie oraz Prezydenta Miasta Warszawy.

Okazuje się, że sprawa wzbudziła poważne wątpliwości tych instytucji: Mazowiecki Oddział NFZ poinformował, że 30 października 2019 r. skierował zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w szpitalu poprzez narażenie dwóch pacjentów w kryzysie bezdomności na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Wcześniej NFZ skontrolował działanie szpitalnego oddziału ratunkowego.

Ministerstwo Zdrowia zleciło Wojewodzie Mazowieckiemu skontrolowanie szpitala. Także sam szpital przeprowadził postępowanie wyjaśniające i zapewnił, że zweryfikuje celowość i skuteczność przyjętych już rozwiązań oraz wypracuje mechanizmy organizacyjne, które poprawią opiekę nad osobami dotkniętymi bezdomnością.

Rzecznik widzi wyraźnie, że dostęp osób z w kryzysie bezdomności do opieki zdrowotnej jest dramatycznie zły. Konieczne są pilne zmiany systemowe.

Konieczne jest stworzenie sprawnego  systemu łączącego opiekę medyczną z opieką społeczną.

V.7010.64.2019

Kolejna skarga kibiców Widzewa niewpuszczonych na mecz w Pruszkowie

Data: 2019-11-21
  • Kibic nie mógł kupić biletu na mecz Widzewa Łódź w Pruszkowie, bo urodził się w województwie łódzkim
  • To przejaw dyskryminacji i naruszenia konstytucyjnej zasady równości – uznał RPO
  • Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewiduje możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce urodzenia czy zamieszkania

Rzecznik Praw Obywatelskich spytał przewodniczącego Komisji Dyscyplinarnej Polskiego Związku Piłki Nożnej, jakie działania związek podejmuje w przypadkach niewpuszczania na mecze kibiców drużyn przyjezdnych.

Okazali dowody - niewpuszczeni na mecz

Obywatel napisał do RPO, że wraz z kolegą nie został wpuszczony na mecz Znicza Pruszków z Widzewem. Kasjerka, której okazał dowód osobisty, powiedziała, że nie sprzeda mu biletu, gdyż miejsce jego urodzenia na terenie województwa łódzkiego wskazuje, że jest kibicem zespołu gości. Kierownik ochrony oznajmił zaś, że nie jest w stanie nic zrobić ze względu na polecenia zarządu Znicza. Biletu nie mógł też kupić kolega skarżącego, który od kilku lat mieszka w Warszawie.

Skarżący uznał tę sytuację za naruszenie praworządności. Zapowiedział podjęcie kroków prawnych wobec klubu za dyskryminację i brak poszanowania praw obywatelskich.

RPO: to dyskryminacja  

W ocenie Rzecznika – do którego tego typu skargi wpływały już wcześniej – opisane ograniczenie to przejaw dyskryminacji. Jest też naruszeniem wyrażonej w art. 32 Konstytucji zasady równości. Pogląd taki podziela również Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, który tak odpowiedział RPO w podobnej sprawie.

Ze zrozumieniem i powagą należy taktować obowiązek organizatora meczów piłkarskich zapewnienia bezpieczeństwa ich uczestnikom. Niemniej jednak podjęte działania nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnych praw jednostki bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. A przepisy ustawy z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewidują możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania.

Dlatego RPO zwrócił się o stanowisko do PZPN.

Wcześniejsze interwencje Rzecznika

W 2018 r. RPO interweniował w sprawie odmowy sprzedaży biletów indywidualnym kibicom z Łodzi na mecz Ursus Warszawa – Widzew. Zakazem objęci byli wówczas kibice zameldowani poza woj. mazowieckim. Po interwencji RPO prezes klubu poinformował, że praktykę zmieniono tak, aby każdy kibic niezależnie od miejsca zamieszkania mógł kupić bilet.

W październiku 2019 r. kibice Widzewa skarżyli się z kolei RPO, że tamtejsza policja wydała klubom piłkarskim w kraju zalecenia, aby nie wpuszczały sympatyków łódzkiej drużyny na swoje stadiony.

Komenda Miejska Policji w Łodzi odpowiedziała Rzecznikowi, że nie wydaje zakazów udziału w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania - nie ma do tego kompetencji ustawowych. W związku z meczami wyjazdowymi łódzkich drużyn komenda komunikuje się zaś z jednostkami policji zabezpieczającymi te mecze. Korespondencja ta, będąca analizą zagrożeń, nie zawiera rekomendacji dla klubów co do sposobu postępowania z kibicami. Łódzka policja podkreśliła, że w sprawie działań pracowników klubów piłkarskich z innych miast należy zwrócić się właśnie do nich.

VII.715.23.2019

Wydarzenia 11 listopada 2019 r. w Warszawie i we Wrocławiu – pod lupą RPO

Data: 2019-11-19
  • Podczas obchodów Narodowego Święta Niepodległości 11 listopada 2019 r. w Warszawie policja zablokowała w tzw. kotle, a potem wyniosła, kontrmanifestantów protestujących przeciw „Marszowi Niepodległości”
  • Fizyczne oddzielenie przez policję kontrmanifestacji od zgromadzenia utrudnia pokojowym kontrmanifestantom korzystanie z konstytucyjnej wolności zgromadzeń
  • Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu bada tę interwencję 
  • Wobec złożonych skarg RPO zajął się także użyciem siły przez policję wobec „Marszu Polaków” we Wrocławiu, który został rozwiązany

Jak wynika z informacji mediów, kontrmanifestacja Obywateli RP wobec „Marszu Niepodległości” w Warszawie została rozwiązana, a jej uczestnicy zostali siłą usunięci z trasy marszu. Wcześniej miejsce to policja otoczyła podwójnym kordonem, tzw. kotłem. Skutecznie uniemożliwiło to innym potencjalnym uczestnikom dołączenie do kontrmanifestantów.

Zgromadzenia publiczne - jakie są obowiązki władz 

Obowiązkiem władz publicznych, związanym z realizacją zasady wolności zgromadzeń publicznych (art. 57 Konstytucji), jest przede wszystkim umożliwienie odbycia zgromadzenia, a następnie zabezpieczenie pokojowego jego  przebiegu. Dotyczy to także zgromadzeń spontanicznych i kontrmanifestacji - podkreśla RPO.

Prawo do odbycia kontrmanifestacji zostało potwierdzone w orzecznictwie m.in. Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Jak uznawał Trybunał Konstytucyjny, władze mają obowiązek nie tylko usunięcia przeszkód w korzystaniu z wolności zgromadzeń i zaniechania nieuzasadnionej ingerencji w tę sferę, ale również - podjęcia kroków dla urzeczywistnienia tego prawa. Są zobowiązane do zapobieżenia naruszeniu integralności cielesnej osób: uczestników zgromadzenia, kontrdemonstrantów, osób postronnych, jak i personelu zabezpieczającego przebieg zgromadzenia publicznego i funkcjonariuszy – a także zapobieżenia naruszeniu mienia.

Policja ma zatem obowiązek zapewnienia ochrony grupom organizującym demonstracje i biorącym w nich udział. Chodzi bowiem o realne zagwarantowanie wolności zgromadzeń - bez względu na stopień kontrowersyjności przedstawianych publicznie poglądów i opinii. Działania policji muszą być jednak legalne i proporcjonalne.

Należy pamiętać, że uczestnicy kontrdemonstracji mają prawo publicznie wyrażać swoją niezgodę z demonstrantami. W reakcji na zagrożenie policja musi więc uwzględniać obowiązek ochrony prawa do zgromadzania się obu demonstrujących grup i poszukiwania rozwiązań najmniej restrykcyjnych, umożliwiających co do zasady odbycie obu demonstracji.

Zastosowane środki przymusu bezpośredniego powinny być proporcjonalne i adekwatne. A takie metody, jak odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami czy przetrzymywanie manifestantów w tzw. „kotle” powinny  być stosowane wyjątkowo - w celu odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo - i nie prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia praw innych osób.

Z orzecznictwa ETPCz wynika, że przetrzymywanie uczestników pokojowych manifestacji np. w „kotle” potencjalnie narusza prawa tych osób do wolności i swobody przemieszczania się. Ten środek powinien być stosowany tylko wobec palącej potrzeby zapobieżenia poważnym obrażeniom lub szkodom.

Fizyczne oddzielenie przez funkcjonariuszy kontrmanifestacji od zgromadzenia znacząco utrudnia pokojowym kontrmanifestantom korzystanie z wolności zgromadzeń. W wyroku z 21 czerwca 1988 r. ETPCz podkreślił istotę prawa do kontrdemonstracji, czyli tego, by przeciwne pod względem ideowym grupy mogły usłyszeć odmienne poglądy i stanowiska - nawet jeśli się z nimi nie zgadzają. Obowiązkiem władz jest taka reakcja na ewentualną wrogość uczestników obu demonstracji, aby nie dochodziło do fizycznej przemocy.

RPO wystąpił do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienie podjętej interwencji.

Zgromadzenie we Wrocławiu

W związku z zorganizowanym 11 listopada 2019 r. we Wrocławiu zgromadzeniem „Marsz Polaków” do Rzecznika wpłynęły skargi na działanie policji (ponadto Jacek Międlar skierował do RPO list otwarty). Skarżący podnoszą, że policja użyła wobec demonstrujących siły fizycznej, armatek wodnych i kul gumowych. Zdaniem skarżących nie reagowała też na akty przemocy wobec demonstrantów i nie udzieliła im pomocy. Wskazują również, że po rozwiązaniu zgromadzenia policja przetrzymywała manifestantów w tzw. kotle.

Opisane w skargach działania policji mogły prowadzić do naruszenia wolności zgromadzeń publicznych, chronionej przez Konstytucję oraz prawo międzynarodowe. Dlatego Rzecznik jest zobowiązany do wszczęcia postępowania wyjaśniającego w tej sprawie.

RPO zwrócił się do komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu nadinsp. Tomasza Trawińskiego o szczegółowe wyjaśnienia. Chodzi zwłaszcza o wskazanie: 

  • co było bezpośrednią przyczyną decyzji o rozwiązaniu marszu i jak poinformowano o tym demonstrantów;
  • czy działanie organizatorów lub demonstrantów naruszało obowiązujące przepisy prawa;
  • czy podczas manifestacji powstało zagrożenie bezpieczeństwa i porządku publicznego lub osób trzecich;
  • w reakcji na jakie zachowania policja użyła armatek wodnych;
  • ilu demonstrantów zostało rannych wskutek podjętych działań;
  • wobec ilu osób funkcjonariusze podjęli interwencje i ilu zatrzymano. 

VII.613.51.2019, VII.613.46.2019

Najmłodsi mogą stracić w Gdańsku prawo do szpitalnej opieki psychiatrycznej. Interwencja RPO  

Data: 2019-11-17
  • Oddziałom dla dzieci i młodzieży szpitala psychiatrycznego w Gdańsku grozi likwidacja, bo wszyscy lekarze złożyli wypowiedzenia umów o pracę
  • Ta bezprecedensowa sytuacja wpisuje się w ogólny stan zapaści psychiatrii dziecięcej w Polsce
  • Interwencję w tej sprawie podjął Rzecznik Praw Obywatelskich, który wcześniej zwracał uwagę na załamanie w tym obszarze

Kryzys systemu opieki psychiatrycznej dzieci i młodzieży od dłuższego czasu jest problemem w skali kraju. Niewydolność państwa w kreowaniu i koordynowaniu polityki zdrowotnej prowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa zdrowotnego tej grupy pacjentów. Czas oczekiwania na planową wizytę dziecka u psychiatry lub psychologa wynosi kilka miesięcy. Na planowe przyjęcie do oddziału całodobowego trzeba czekać od kilku miesięcy do ponad roku, podobnie jak na przyjęcie do oddziału dziennego lub oddziału nerwic. Np. obłożenie oddziałów psychiatrii dzieci i młodzieży w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym wynosi 180%, a w Instytucie Psychiatrii i Neurologii - 150%.

Tymczasem media informują o dalszym pogorszeniu sytuacji oddziałów dziecięcego i młodzieżowego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku. 15 listopada 2019 r. wszyscy lekarze obu oddziałów złożyli wypowiedzenia umów o pracę. Zdaniem dyrekcji szpitala może to spowodować konieczność likwidacji tych oddziałów.

16 listopada 2019 r. sprawę na miejscu badał pełnomocnik terenowy RPO w Gdańsku. Zapoznał się z warunkami hospitalizacji na oddziałach. Rozmawiał z pacjentami, lekarzem dyżurnym i obecną tego dnia częścią personelu. Na 18 listopada planowane są rozmowy z dyrekcją szpitala i lekarzami, którzy złożyli wypowiedzenia.

Z wizyty wynika, że warunki hospitalizacji małoletnich są w tym szpitalu bardzo trudne. Nadmierna liczba przyjętych pacjentów spowodowała konieczność tzw. „dostawek” (materacy bezpośrednio na podłodze) i zagęszczenie pacjentów w salach.

Problemem wydaje się też zbyt mała liczba lekarzy przewidziana w strukturze etatowej wobec potrzeb prawidłowego leczenia psychiatrycznego.

Bardzo trudna sytuacja tych oddziałów gdańskiego szpitala wpisuje się w ogólny stan zapaści psychiatrii dziecięcej w Polsce.  Jest on znany Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który wiele razy podejmował w tym zakresie rożne interwencje i kierował wystąpienia do organów państwa, głównie do Ministra Zdrowia.

O wadze problemu świadczy powołanie specjalnego przedstawiciela w tej dziedzinie - głównego koordynatora RPO ds. ochrony zdrowia psychicznego, który od dwóch lat podejmuje liczne, efektywne działania.

Sprawa pomocy psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży będzie także jednym z tematów zaplanowanego na 13-14 grudnia 2019 r. III Kongresu Praw Obywatelskich.   

 

Rzecznik spyta policję i prokuraturę o śmiertelne postrzelenie mężczyzny w Koninie

Data: 2019-11-15
  • Sprawę śmiertelnego postrzelenia mężczyzny przez policjanta w Koninie podejmuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zwróci się o informacje o sprawie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu oraz Prokuratury Okręgowej w Koninie

Według przekazów medialnych 14 listopada w Koninie patrol policji próbował wylegitymować trzech mężczyzn; najstarszy z nich zaczął uciekać. Nie zareagował na wezwanie funkcjonariuszy do zatrzymania się. Jeden z policjantów użył broni palnej, w wyniku czego postrzelony 21-latek zmarł. Media twierdzą, że wyciągnął on nożyczki, którymi chciał zaatakować policjanta.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koninie poinformowała o wszczęciu śledztwa w tej sprawie.

Rzecznik PO poprosi Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu o informacje co do ustaleń poczynionych w ramach czynności  wyjaśniających i - ewentualnie - postępowania dyscyplinarnego wobec funkcjonariusza.

Do Prokuratury Okręgowej w Koninie wystąpi o informacje co do wszczętego śledztwa

 

 

Książkę Piotra Zychowicza wycofano z konkursu jako wydaną po regulaminowym terminie - tłumaczą organizatorzy

Data: 2019-11-13
  • O tytuł „Książki Historycznej Roku” mogły się ubiegać pozycje wydane między 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r. – datą publikacji książki Piotra Zychowicza  „Wołyń zdradzony" jest lipiec 2019 r.
  • Tym uchybieniem regulaminu szefowie TVP, Polskiego Radia i Narodowego Centrum Kultury tłumaczą wycofanie książki z konkursu
  • Była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – piszą w jednobrzmiących odpowiedziach dla RPO Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski

W październiku 2019 r. z XII edycji konkursu „Książka Historyczna Roku” wycofano publikację pt. „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”. Decyzja miała zostać podjęta z pominięciem jury konkursu oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej. Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio, IPN i Narodowe Centrum Kultury.

Jak wskazuje były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz, który w związku z tym złożył rezygnację, była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki Piotra Zychowicza dr Piotr Gontarczyk złożył wcześniej wniosek o wykluczenie książki przez jury. Argumentował to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na kresach południowo-wschodnich. Siedmioosobowe jury odrzuciło ten wniosek jako nieuzasadniony.

Książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym, a zatem miała duże szanse na nagrodę. Do jury przez czas trwania konkursu nie wpłynęły zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów.

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich. Nabrał wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza, przede wszystkim zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa i debaty publicznej, w tym wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Przepis ten gwarantuje również zakaz cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu.

Nagroda ufundowana jest ze środków publicznych. A ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa wynikającymi z ustawy o finansach publicznych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do prezesów TVP, PR i NCK o wskazanie, jakie uchybienia wobec regulaminu konkursu zostały zidentyfikowane przez organizatorów. Prosił też o wskazanie przyczyn pominięcia jury oraz wcześniejszej decyzji tego ciała wobec książki Piotra Zychowicza.

Odpowiedzi prezesów TVP S.A. i Polskiego Radia

W jednobrzmiących, choć oddzielnych, odpowiedziach prezesów TVP i Polskiego Radia oraz dyrektora NCK podano, że decyzja o wycofaniu z konkursu publikacji Piotra Zychowicza została podjęta przez organizatorów i fundatorów nagród na podstawie §7 ust. 3 regulaminu konkursu. Stanowi on: "Organizatorzy mogą odmówić przyjęcia książek lub wycofać je z Konkursu, jeżeli zostaną zidentyfikowane uchybienia wobec niniejszego Regulaminu".

Zidentyfikowanym przez organizatorów uchybieniem jest data wydania książki, niezgodna z §2 ust. 1 regulaminu. Zgodnie z nim "do danej edycji Konkursu można zgłaszać książki oraz publikacje elektroniczne (e-booki), zwane dalej „książkami" wydane w języku polskim po raz pierwszy pomiędzy 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r."

Zgodnie z treścią wpisu wydawcy do Międzynarodowego Znormalizowanego Numeru Książki ISBN 978-83-8062-564-8 oraz informacjami zawartymi w opisie książki, a pochodzącymi od wydawcy, powszechnie dostępnymi w internecie, np. w księgarniach internetowych, datą tą jest lipiec 2019 r. Pozostaje to w sprzeczności z wymogami konkursu oraz treścią formularza zgłoszeniowego książki do konkursu, przekazanego przez wydawcę, gdzie podana jest data czerwiec 2019 r.

Na podstawie tego formularza jury w I etapie konkursu zakwalifikowało „Wołyń zdradzony" do udziału w nim. - Powziąwszy informację o rzeczywistej dacie wydania książki organizatorzy podjęli decyzję jak wyżej. Zgodnie z regulaminem była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – głoszą pisma Jacka Kurskiego, Andrzeja Rogoyskiego i Rafała Wiśniewskiego. Ich pisma zawierają też identyczne załączniki.

VII.712.1.2019

Niewłaściwe zachowanie katechety. Rzecznik pyta o sprawę kuratora oświaty

Data: 2019-11-13
  • Proboszcz jednej z parafii w Małopolsce, a zarazem katecheta w szkole podstawowej, niewłaściwie zachowywał się wobec dzieci - podają media
  • Miał podnosić głos na uczniów, szarpać ich, a jednego nawet uderzył dziennikiem
  • Rzecznik Praw Obywatelskich spytał o tę sprawę Małopolskiego Kuratora Oświaty

Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik dowiedział się o zarzutach dotyczących niewłaściwego traktowania uczniów przez proboszcza parafii w Bystrej.

Z informacji tych wynika, że dyrektor Szkoły Podstawowej w Bystrej powiadomił o sprawie Małopolskiego Kuratora Oświaty.

Rzecznik poprosił Barbarę Nowak, małopolską kuratorkę oświaty, o informacje o działaniach podjętych w tej sprawie. Spytał też, czy w przeszłości do Kuratorium wpływały skargi na tego katechetę.

VII.5600.41.2019

Zdjęcia europosłów opozycji na atrapach szubienic. Dlaczego śledztwo trwa tak długo i bez efektów - pyta Rzecznik

Data: 2019-11-12
  • Opieszałość śledztwa w sprawie powieszenia zdjęć europosłów opozycji na atrapach szubienic w Katowicach budzi niepokój RPO
  • Postępowanie w tej nieskomplikowanej sprawie trwa niemal dwa lata; nikomu nie postawiono zarzutów, a informacje prokuratury dla Rzecznika są zdawkowe
  • Rodzi to wątpliwości, czy prokuratura faktycznie spełnia ustawowy obowiązek stania na straży praworządności
  • A czyny motywowane nienawiścią mogą się nasilać - wobec bierności prokuratury niektórzy mogą je bowiem uznać za akceptowalne

- Taki stan może być obiektywnie uznany za naruszający wolności i prawa człowieka i obywatela przez prokuraturę – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich do Tomasza Janeczka, Prokuratora Regionalnego w Katowicach  (nadzoruje ona prowadzącą śledztwo Prokuraturę Okręgową w Katowicach). Adam Bodnar przedstawił prokuratorowi wnioski, zmierzające do zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela w tym śledztwie.

Europosłowie symbolicznie powieszeni na szubienicach

25 listopada 2017 r. w Katowicach związani ze środowiskami narodowymi uczestnicy manifestacji „Nie dla współczesnej Targowicy” powiesili na atrapach szubienic zdjęcia europosłów, który głosowali za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego dotyczącej praworządności w Polsce. Media podawały,że policja nie interweniowała, a tożsamość osób, które wieszały portrety europosłów, jest śledczym dobrze znana.

Śledztwo prowadzone jest przez wydział śledczy Prokuratury Okręgowej w Katowicach na podstawie art. 119 § 1 Kodeksu karnego. Przewiduje on karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności dla tego, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości (w tym przypadku chodzi o groźby z powodu przynależności politycznej).

Śledztwo opieszałe, brak zarzutów, lakoniczne informacje dla RPO 

RPO niemal od dwóch lat monitoruje to postępowanie. Uzyskiwane od prokuratury informacje są jednak niezwykle lakoniczne i mają charakter zdawkowy.

- Nie znajduję żadnych racji, które mogą uzasadniać to, że postępowanie w niniejszej sprawie, którą obiektywnie rzecz biorąc trudno uznać za skomplikowaną, trwa niemal dwa lata – nadal pozostając w fazie in rem (tzn. „w sprawie”, a nie przeciwko konkretnym osobom – czyli bez postawienia zarzutów) – podkreśla Adam Bodnar.

Biuro BRPO prowadzi monitoring spraw dotyczących przestępstw motywowanych nienawiścią, zwłaszcza stosowania przemocy i gróźb. Podstawą działań państwa powinny być szybka reakcja organów ścigania oraz brak pobłażliwości w tych sprawach. Chodzi o skuteczne przeciwdziałanie szerzeniu nienawiści opartej na uprzedzeniach, która coraz częściej dotyka to polityków i działaczy organizacji społeczeństwa obywatelskiego.

Obowiązki Polski w tym zakresie wynikają z prawa międzynarodowego, m.in. z:

  • art. 20 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych;
  • art. 4 Konwencji ws. Likwidacji Wszelkich Form Dyskryminacji Rasowej;
  • art. 14 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

W związku z tym na organach ścigania ciąży szczególna odpowiedzialność. Wymaga ona, aby sprawy o podłożu dyskryminacyjnym prowadzono ze specjalną czujnością i wrażliwością wobec pokrzywdzonych, a zjawiska propagowania ideologii totalitarnej oraz przejawy przestępczości motywowanej uprzedzeniami spotykały się ze stanowczą i niezwłoczną reakcją państwa.

    Dlatego Rzecznik z niepokojem obserwuje postępowanie katowickiej prokuratury oraz brak zdecydowanej reakcji Prokuratora Regionalnego w Katowicach i Prokuratora Generalnego na opieszałość działań. W ocenie Rzecznika można powziąć zasadniczą wątpliwość, czy prowadząc to postępowanie w sposób długotrwały, bez jednoznacznego wyjaśnienia powodu zaistniałego stanu rzeczy, prokuratura w istocie realizuje ustawowy obowiązek stania na straży praworządności.

    Postawa ta może prowadzić do nasilenia tego typu zachowań, do jakich doszło 25 listopada 2017 r. Wobec bierności prokuratury niektórzy mogą bowiem uznać je za akceptowalne.

    - Stwierdzając, że przedstawiony stan rzeczy może być obiektywnie uznany jako naruszający wolności i praw człowieka i obywatela przez jednostki organizacyjne prokuratury, oczekuję, iż Pan Prokurator podejmie niezwłocznie działania, których efektem będzie ustalenie aktualnego stanu prawnego i faktycznego przedstawionej sprawy – napisał Adam Bodnar do prok. Tomasza Janeczka.

    Rzecznik liczy na bezstronną szczegółową analizę oraz ocenę, czy postępowanie jest prowadzone prawidłowo, a jego długotrwałość jest uzasadniona. Prosi też o informacje o ustaleniach śledztwa i ostatecznym terminie jego zakończenia.

    Jak skutecznie ścigać czyny motywowane nienawiścią

    Katowickie śledztwo było jednym z 30 przykładów spraw "mowy nienawiści", w których działania prokuratury budzą wątpliwości. RPO przedstawił je na początku 2019 r. ministrowi sprawiedliwości-prokuratorowi generalnemu Zbigniewowi Ziobrze, wraz z wnioskami z monitoringu przestępstw motywowanych nienawiścią.

    Wskazywał, że ich przedmiotem są dziś w Polsce: migranci, wyznawcy islamu, przedstawiciele niektórych mniejszości narodowych i etnicznych, osoby LGBT i - coraz częściej - politycy oraz działacze organizacji społeczeństwa obywatelskiego. 

    Prokuratura w tych sprawach często odmawia postępowań, umarza je albo też prowadzi w sposób długotrwały bez zrozumiałego powodu. W ten sposób organy ścigania przyczyniają się do tworzenia wizji społeczeństwa, w której propagowanie faszyzmu, ideologii rasistowskiej czy szerzenie nienawiści opartej na uprzedzeniach, uznawane jest za akceptowalne.

    19 lutego 2019 r. Adam Bodnar przedstawił premierowi Mateuszowi Morawieckiemu rekomendacje co do skutecznej walki z mową nienawiści i przestępstwami z nią związanymi. Były to propozycje m.in.:

    • ścigania z urzędu przestępstw motywowanych uprzedzeniami ze względu na czyjąś niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną i tożsamość płciową;
    • karania samego członkostwa w organizacjach odwołujących się do totalitaryzmów, a zakazanych na mocy Konstytucji;  
    • wprowadzenia ustawowej definicji mowy nienawiści i skuteczniejszego oczyszczania internetu z takich treśc przez wprowadzenie kodeksu dobrych praktyk;
    • szerokich kampanii społecznych, edukacyjnych i szkoleniowych dla różnych środowisk o szkodliwości mowy nienawiści.

    W odpowiedzi RPO dowiedział się, że Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad propozycjami zmian prawa wobec przestępstw propagowania faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych oraz nawoływania do nienawiści. Powołany przez premiera w 2018 r. międzyresortowy zespół zaproponował m.in. podwyższenie kar za te czyny do 3 lat oraz wprowadzenie karalności  także niepublicznego propagowania faszyzmu i ustrojów totalitarnych. Według rządu poza zakresem działań zespołu były postulaty RPO kompleksowej strategii przeciwdziałania mowie nienawiści; utworzenia kodeksu dobrych praktyk przez dostawców usług internetowych oraz ich obowiązku zawiadamiania organów ścigania o mowie nienawiści.

    BPK.566.2.2017

    RPO spotka się z uczestnikami protestu z 2 lutego 2019 r. pod TVP

    Data: 2019-11-12
    • Uczestnicy protestu z 2 lutego 2019 r. pod TVP w Warszwie kwestionują prawdziwość prezentowanego w mediach opisu wydarzeń, że zaatakowali wychodzącą ze studia Magdalenę Ogórek
    • Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek w tej sprawie. Rzecznik spotka się z autorami listu

    W swoim wniosku autorzy wskazują jednocześnie, że opublikowanie ich wizerunków w „Wiadomościach” TVP w istotny sposób ograniczyło ich prawa (list w załączniku).

    Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował już działania w tej sprawie. Skierował wystąpienia do Prezesa TVP i Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Kwestionował w nich dopuszczalność publikowania wizerunków osób fizycznych biorących udziału w protestach bez ich zgody. Zarówno TVP, jak i KRRiT zaprezentowały jednak odmienny pogląd w tej sprawie.

    Rzecznik zapoznał się ze skierowanym do niego listem. Spotka się z jego autorami w celu ustalenia możliwości podjęcia dalszych działań w tej sprawie.

    RPO interweniuje w sprawie zatrzymania na granicy Ihora Mazura

    Data: 2019-11-10
    • Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował w sprawie Ihora Mazura, weterana walk ukraińsko-rosyjskich w Donbasie, działacza społecznego i współpracownika ombudsmanki Ukrainy
    • Został on zatrzymany w Dorohusku przez funkcjonariuszy tamtejszej placówki Straży Granicznej.
    • Powodem był list gończy Interpolu, wystawiony na wniosek służb Federacji Rosyjskiej.

    Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Komendanta Placówki Straży Granicznej w Dorohusku z prośbą o szczegółowe informacje na temat okoliczności, w jakich doszło do zatrzymania pana Mazura. Rzecznik poprosił również o odniesienie się do pojawiających się w mediach zarzutów, jakoby po zatrzymaniu cudzoziemiec pozbawiony został prawa do kontaktu z pełnomocnikiem i przedstawicielstwem dyplomatycznym Ukrainy.

    Rzecznik apeluje przy tym do właściwych w sprawie organów, w tym Ministra Spraw Zagranicznych i Ministra Sprawiedliwości, o rozwagę i wnikliwą analizę sprawy, zwłaszcza, że stosowane przez Interpol procedury umieszczania danych na listach osób poszukiwanych nie zapewniają wystarczającej ochrony przed nadużyciami ze strony państw, które mogą wykorzystywać ten mechanizm do swoich celów politycznych.

    Rzecznik ma też nadzieję, że sprawa pana Mazura zostanie rozstrzygnięta w sposób zapewniający cudzoziemcowi ochronę jego praw i wolności, gwarantowanych m.in. w Europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. 

    Po wypadku na ul. Sokratesa RPO pyta ZDM, jakie działania podjął

    Data: 2019-11-06
    • Miasto źle dba o bezpieczeństwo pieszych – pisze RPO do dyrektora Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie
    • To reakcja na niedawny tragiczny wypadek na przejściu dla pieszych na ul. Sokratesa 

    Kontrola działań organów władzy publicznej odpowiedzialnych za zapewnienie bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego, w tym zwłaszcza pieszych, jest jednym priorytetowych zadań obecnego Rzecznika Praw Obywatelskich.

    RPO wie, że po sygnałach od mieszkańców z 2014 r. ZDM sprawdzał, czy w miejscu niedawnego tragicznego wypadku (kierowca zabił na pasach mężczyznę) nie zamontować tam świateł. Uznał jednak, że nie jest to konieczne, a na inne propozycje spowolnienia ruchu odpowiedział, że sprawę trzeba dogłębnie zbadać (badanie wykazały, że w istocie jest problem, ale rekomendacji nie zdołano już wdrożyć).

    To pokazuje jednak, że działania trzeba podjąć natychmiast i zmienić organizację ruchu w tym miejscu. Dlatego zastępca RPO dr Maciej Taborowski wystąpił do dyrektora ZDM Łukasza Puchalskiego o informacje, co zrobił i co zamierza zrobić w tej sprawie.

    V.565.122.2019

    Państwowa Inspekcja Pracy: umowy krakowskiej kurii z pracownicami zgodne z prawem

    Data: 2019-11-06
    • Zakres prac kobiet zwolnionych z krakowskiej kurii był zgodny z umowami, a ich charakter odpowiadał obowiązującym przepisom - uznała Państwowa Inspekcja Pracy
    • Zarazem stwierdziła uchybienia co do ewidencjonowania godzin ich pracy.  Wystąpiła do kurii, by przedstawiała takie informacje przed wypłatą wynagrodzenia - co jest wymogiem ustawowym
    • Ponadto Inspekcja zwróciła kurii uwagę na poprawność zapisów z jej strony internetowej, które "mogą naruszać dobra osobiste osób świadczących pracę"

    We wrześniu 2019 r. media podały, że Kuria Metropolitalna w Krakowie zwolniła trzy z pięciu pracownic biura prasowego – rozwiązała z nimi umowy cywilnoprawne. W komunikacie na swej stronie internetowej argumentowała to tym, że kobiety te nie są zamężne. Komunikat Kurii stwierdzał też, że „dwie pozostałe osoby, które w życiu prywatnym jako matki tworzą wraz ze swymi mężami katolickie rodziny, nadal pozostają pracownikami Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej”. Po dwoch dniach pierwotny komunikat wycofano, usuwając odniesienia do sytuacji osobistej pracownic.

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę z urzędu. Wystąpił do Inspekcji Pracy o informację,  zwłaszcza o podstawie prawnej wykonywania pracy przez zwolnione osoby, a także legalności tego zatrudnienia.

    Kanclerza Archidiecezji Krakowskiej Rzecznik poprosił o dobrowolne wyjaśnienia (mandat RPO nie pozwala na badanie relacji między podmiotami prywatnymi).  RPO odpowiada jednak za realizację zasady równego traktowania wprowadzonej ustawą z 3 grudnia 2010 r. „o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania”.   

    Kanclerz Kurii ks. Tomasz Szopa odpowiedział, że  stan cywilny i sytuacja osobista zwolnionych pracownic  nie miały nic wspólnego z decyzją o zwolnieniu, która wynikała z przyczyn czysto merytorycznych. Opinia publiczna źle zrozumiała pierwszy komunikat o zwolnieniu, dlatego został on zmieniony.

    Dodał, że osoby, których dotyczył komunikat, zatrudnione były na umowach zlecenia oraz umowach o dzieło z uwagi na to, iż charakter pełnionych przez nie obowiązków nie pozwalał na nawiązanie z nimi stosunku pracy.

    Wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy

    Kontrola wykazała, że osoby wskazane w piśmie nie były pracownikami Kurii w rozumieniu Kodeksu pracy – głosi pismo Okręgowego Inspektoratu Pracy w Krakowie do RPO z 28 października 2019 r. Zatrudnione były na podstawie umowy zlecenia i na podstawie umowy o dzieło. Po przesłuchaniu w charakterze świadków osób, z którymi rozwiązano umowy zlecenia, ustalono, że zakres wykonywanych przez nich prac odpowiadał treści zawartych umów cywilnoprawnych.

    W tym stanie nie doszło do wyczerpania definicji stosunku pracy z art. 22 Kodeksu pracy, a charakter zawartych kontraktów odpowiadał obowiązującym przepisom prawa – uznała Państwowa Inspekcja Pracy. Dodano, że stanowisko to nie pozbawia osób zatrudnionych na podstawie umowy cywilnej możliwości samodzielnego wystąpienia do Sądu Pracy z pozwem o ustalenie istnienia stosunku pracy.

    Kontrola wypłaconego wynagrodzenia za pracę nie wykazała nieprawidłowości - poza uchybieniami w zakresie ewidencjonowania godzin pracy.  Na tej podstawie Państwowa Inspekcja Pracy wystąpiła do Kurii Metropolitalnej w Krakowie z wnioskiem o zapewnienie przedkładania informacji o liczbie godzin wykonywania zlecenia przez przyjmującego zlecenie, w terminie poprzedzającym termin wypłaty wynagrodzenia - co jest wymogiem ustawowym.,

    Na stronie internetowej Kurii Metropolitalnej w Krakowie 21 września 2019 r. ukazała się informacja, która w sposób domniemany mówiła o zwolnieniu osób z Biura Prasowego Kurii z przyczyn dotyczących ich życia osobistego-rodzinnego. Informacja ta została usunięta ze strony 23 września. Osoby zwolnione, w protokole przesłuchania na okoliczność przyczyn rozwiązania zawartych umów cywilnych, zeznały, że nie były informowane o przyczynach zwolnienia. Również w pismach wypowiadających wskazane umowy nie było żadnych zapisów dotyczących przyczyn ich rozwiązania.

    - Realizując funkcje prewencyjnego oddziaływania PIP, skierowano pismo do Kurii Metropolitalnej w Krakowie, zwracające uwagę na poprawność zapisów na stronie internetowej Kurii, które mogą stanowić naruszenie dóbr osobistych osób świadczących pracę i tym samym uzasadniających dochodzenie roszczeń odszkodowawczych w ramach sądowej ochrony tych osobistych praw podmiotowych - czytamy w piśmie Inspekcji.

    III.7041.23.2019 

    Dziennikarz przyszedł do prokuratury w Nysie po informacje - ma sprawę o wykroczenie 

    Data: 2019-11-05
    • Dziennikarz chciał w prokuraturze w Nysie dowiedzieć się o powodach odmowy dochodzenia wobec trzech lokalnych polityków 
    • Skarży się, że jeden z prokuratorów próbował wypchnąć go z ogólnodostępnego pomieszczenia, naruszając jego nietykalność cielesną
    • A prokurator rejonowy nakazał mu opuszczenie budynku, grożąc sprawą o wykroczenie za „zakłócenie spokoju” – takie postępowanie już się toczy
    • Działania prokuratury można odbierać jako próbę wywołania tzw. „efektu mrożącego” wśród dziennikarzy – ocenia RPO

    Dyrektor Regionalnej Telewizji Opolskie poskarżył się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na działania prokuratorów 24 września 2019 r. w Prokuraturze Rejonowej w Nysie. Dziennikarz zbierał informacje dotyczące odmowy wszczęcia dochodzenia wobec trzech lokalnych polityków. 

    W siedzibie prokuratury pytał o powód tej odmowy. Zamiast odpowiedzi, jeden z prokuratorów - naruszając nietykalność cielesną dziennikarza - próbował wypchnąć go z ogólnodostępnego pomieszczenia. Następnie prokurator rejonowy, który był proszony o wypowiedź przed kamerą, zagroził wezwaniem policji, powołując się na art 51 §1 Kodeksu wykroczeń. Nakazał mu opuszczenie budynku.

    Postępowanie o wykroczenie przeciwko redaktorowi prowadzi Komenda Powiatowa Policji. Zgodnie z art. 51 Kw, karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny podlega, kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym.

    Według skarżącego doszło do nadużycia władzy i próby stłumienia krytyki prasowej.

    W ocenie Rzecznika opisane działania prokuratury mogą budzić wątpliwości z punktu widzenia standardów konstytucyjnych i europejskich w kwestii wolności słowa i zadań mediów, zwłaszcza pod względem adekwatności i proporcjonalności reakcji prokuratury. Zbieranie informacji o postępowaniu toczącym się w prokuraturze i udostępnianie ich opinii publicznej jest prawem i obowiązkiem dziennikarzy.

    Z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, że dziennikarze pełnią szczególną rolę w społeczeństwie jako sygnaliści (ang. public watchdogs). Praca dziennikarzy ma kluczowe znaczenie dla ochrony wolności słowa obywateli. Jej elementem jest prawo do otrzymywania informacji o działalności organów publicznych, zwłaszcza spraw istotnych dla debaty publicznej, jak np. działalność lokalnych polityków.

    Działania prokuratury w tej sprawie mogą być odbierane jako zmierzające do wywołania „efektu mrożącego”. Polegałby on na zniechęceniu dziennikarzy do publikowania artykułów na temat osób pełniących funkcje publiczne.

    W ocenie Rzecznika działania organów ścigania w związku z obowiązkami dziennikarzy i ich materiałami o osobach pełniących funkcje publiczne powinny być podejmowane ze szczególną rozwagą. Współpraca z mediami jest obowiązkiem prokuratury jako organu władzy publicznej. Może sie odbywać się w różnych formach, np. poprzez powołanie rzecznika prasowego, konferencje prasowe itp. Na prokuraturze ciąży też realizacja konstytucyjnej zasady zaufania obywateli do państwa, wynikającej z art. 2 Konstytucji.

    4 listopada 2019 r. Rzecznik poprosił o wyjaśnienia Sebastiana Bieguna, prokuratora rejonowego w Nysie. Spytał go o okoliczności podjęcia interwencji przez prokuratorów. Chce też wiedzieć, czy i jakie zarzuty postawiono dziennikarzowi.

    VII.564.78.2019

    Uczniowie nie wybrali lekcji religii - i tak w nich uczestniczą. RPO pisze do dyrektora liceum

    Data: 2019-11-04
    • Uczniowie krakowskiego liceum, którzy nie zapisali się na lekcje religii, biorą w nich bierny udział
    • Jak podają media, szkoła nie zapewnia im w tym czasie opieki pedagogicznej
    • Konstytucja gwarantuje prawo do wolności sumienia i religii oraz prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami - podkreśla RPO

    Z doniesień prasowych wynika, że uczniowie, którzy nie zapisali się na lekcje religii i tak są zmuszeni do biernego uczestnictwa w niej. Szkoła nie zapewnia bowiem im w tym czasie opieki pedagogicznej. Ksiądz, prowadzący lekcje religii, równocześnie sprawuje opiekę pedagogiczną nad uczniami, którzy nie wyrazili woli uczestnictwa w lekcjach religii.

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z urzędu.

    Opisana sytuacja budzi poważne wątpliwości w kontekście konstytucyjnego prawa do wolności sumienia i religii oraz prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 53. Konstytucji).

    Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o wyjaśnienia, czy podjęto działania zmierzające do zorganizowania lekcji religii z poszanowaniem praw osób, którzy nie wyrazili woli udziału w nich. Spytał też, czy taka organizacja  zajęć dotyczy wszystkich klas i roczników.

    RPO chce też wiedzieć,  czy w tym roku szkolnym zgłaszano potrzebę organizacji lekcji etyki i czy szkoła realizuje takie zajęcia.

    BPK.5601.1.2019

    Interwencja policji w gdańskim teatrze. RPO prosi o wyjaśnienia  

    Data: 2019-10-31
    • Policjanci wkroczyli do gdańskiego Teatru Wybrzeże po sygnale, że spektakl „Śmierć białej pończochy” może demoralizować młodzież
    • W ocenie RPO działania funkcjonariuszy mogły być nieadekwatne do informacji, jakie otrzymali
    • Na stronie internetowej teatru jest bowiem informacja, że spektakl grany od półtora roku zaleca się dla widzów od 16. roku życia
    • Działania funkcjonariuszy mogły być odebrane przez artystów i widzów jako godzące w ich prawa i wolności

    Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do komendanta Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku o  wskazanie podstawy prawnej interwencji i ocenę jej adekwatności.

    Media podawały, że „funkcjonarusze przyszli zweryfikować wiek widzów i dopytywali o stopień nagości występującej w spektaklu”.  Zaprzeczono temu w komunikacie Komendy Miejskiej Policji. Według niego, funkcjonariusze podjęli interwencję w związku ze zgłoszeniem od przedstawiciela organizacji pozarządowej, iż podczas spektaklu może dojść do demoralizacji młodzieży. Wylegitymowano zaś jedynie pracownika teatru i opiekuna grupy uczniów, która przyszła na spektakl.

    Rzecznik zwraca uwagę, że spektakl „Śmierć białej pończochy” znajduje się w repertuarze Teatru Wybrzeże od marca 2018 r. Na jego stronie internetowej jest informacja, że jest on zalecany dla widzów od 16. roku życia.

    Wydaje się więc, że działania podjęte przez funkcjonariuszy policji w dniu wystawiania spektaklu mogły być nieadekwatne do informacji, jakie otrzymali w zgłoszeniu. 

    W ocenie RPO takie interwencje powinny być podejmowane ze szczególnym uwzględnieniem wolności twórczości artystycznej oraz wolności korzystania z dóbr kultury -  zagwarantowanych w art. 73 Konstytucji. Działania funkcjonariuszy mogły być odebrane przez artystów i widzów jako godzące w ich prawa i wolności.

    VII.715.22.2019

    Prezes TVP: spot Izby Lekarskiej - obraźliwy dla naszej Ojczyzny

    Data: 2019-10-29
    • Emisja spotu, którego już sam tytuł zawiera treść obraźliwą dla naszej Ojczyzny, stoi w oczywistej sprzeczności nie tylko z obowiązkami nadawcy publicznego, ale również z dobrymi obyczajami
    • Tak prezes TVP uzasadnia odmowę emisji spotu Okręgowej Izby Lekarskiej  w ramach kampanii „Polska to chory kraj”
    • To ograniczenie konstytucyjnej zasady wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej obywatelom - ocenia RPO
    • Opiniując reklamy, TVP kieruje się dobrem widzów, powszechnie stosowanymi kryteriami oceny przekazów i pluralizmem oraz wrażliwością odbiorców - replikuje Jacek Kurski

    Telewizja Polska odmówiła Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie wykupienia czasu reklamowego na emisję spotu w ramach organizowanej przez Izbę kampanii „Polska to chory kraj”. Uzasadniono to faktem, że „spot nie wpisuje się w charakter treści emitowanych w programach Telewizji Publicznej i jest niezgodny z linią programową TVP S.A., co w świetle Zasad Sprzedaży może być podstawą do odmowy emisji reklamy”.

    Oferta TVP ma być zróżnicowana, zgodnie z misją publiczną

     „Wydawca i redaktor mają prawo odmówić zamieszczenia ogłoszenia i reklamy, jeżeli ich treść lub forma jest sprzeczna z linią programową bądź charakterem publikacji” - głosi art. 36 ust. 4 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Jak jednak podkreślał Adam Bodnar, na TVP - będącej społecznym środkiem przekazu - ciąży szczególny obowiązek realizacji misji publicznej oraz oferowania zróżnicowanych programów i innych usług w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu.

    Chodzi zwłaszcza o zadania wymienione w art. 21 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji. Zgodnie z nią jednym z zadań mediów publicznych jest „umożliwienie obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej”.

    Zdaniem RPO, kampania Izby Lekarskiej może wypełniać ustawowe zadania programów i innych usług publicznej radiofonii i telewizji w ramach jej misji publicznej. Spot wpisuje się bowiem w wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej. Sprzyja też „swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli” oraz służy „kształtowaniu postaw prozdrowotnych” (art. 21 ust. 2 pkt 3 ustawy). Spot nie zawierał treści znieważających ani w żaden inny sposób nie naruszał porządku prawnego.

    A linia programowa nie może być niezgodna z realizacją misji mediów publicznych. Wewnętrzne regulacje nie mogą również negatywnie wpływać na wykonywanie ustawowych zadań TVP. Odwołanie się do niezgodności spotu z bliżej niezidentyfikowaną linią programową nosi cechy arbitralności i wymaga uszczegółowienia.  Dlatego zdaniem Rzecznika linia programowa powinna zostać zdefiniowana w odpowiedniej regulacji wewnętrznej. W przeciwnym razie odmowa zamieszczenia reklamy może stanowić nieuzasadnioną odmowę wykonania usługi.

    Odmowę wobec istotnej akcji społecznej należy uznać za ograniczenie wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej obywatelom na podstawie art. 54 Konstytucji. Działania TVP S.A. mogą także prowadzić do ograniczania praw do uzyskiwania rzetelnych informacji.

    Adam Bodnar poprosił prezesa Jacka Kurskiego o wyjaśnienia.

    Jacek Kurski: przekazy TVP nie mogą być obraźliwe dla odbiorców

    Telewizja Polska S.A. działa w zgodzie z obowiązującymi przepisami określonymi m.in. w ustawie z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji oraz ustawie z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Ustawa prawo prasowe wyraźnie wskazuje na prawo odmowy zamieszczenia reklamy, jeżeli jest ona sprzeczna z linią programową nadawcy – odpowiedział prezes Jacek Kurski.

    16 września Biuro Reklamy Telewizji Polskiej S.A. otrzymało zapytanie mailowe od jednego z domów mediowych w kwestii wyrażenia zgody na emisję spotu promującego akcję społeczną pod hasłem „Polska to chory kraj", dotyczącą publicznego systemu ochrony zdrowia. Biuro Reklamy poinformowało dom mediowy o braku czasu reklamowego do końca miesiąca i wykonało wstępną kolaudację przekazu reklamowego.

    W literaturze tematu podkreśla się, że aby skutecznie móc powoływać się na sprzeczność reklamy bądź ogłoszenia z linią programową, musi być ona w jakiś sposób utrwalona, skodyfikowana. Zbiór ten może przybrać postać pisemnego regulaminu, statutu redakcji.  W TVP S.A. takim dokumentem są Zasady Sprzedaży Biura Reklamy.

    Zgodnie z komentarzami wydawca oraz redaktorzy odpowiadający za publikowanie ogłoszeń i reklam są zobowiązani do wstępnej analizy każdego zgłoszonego do publikacji materiału tego typu. Oznacza to obowiązek eliminowania tych inseratów, które na pierwszy rzut oka kolidują z prawem lub dobrymi obyczajami. Wobec podwyższonego stopnia staranności wymaganego od profesjonalistów nie może być to ocena zupełnie pobieżna, powierzchowna. Tak było również w tym przypadku.

    W orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreśla się, że wydawca i redaktor naczelny dziennika nie mają obowiązku publikowania ogłoszeń i reklam. Taka odmowa nie ogranicza swobody wypowiedzi i wolności wyrażania poglądów. Do naruszenia prawa przez nadawców radiowych i telewizyjnych może dojść także w sytuacji, gdy zagrożenie takie ma charakter prawdopodobny.

    Niewątpliwie zwrot „coś jest chore" ma w sobie elementy agresji i jest eufemistycznym wulgaryzmem. Dwuznaczność tutaj jest oczywista (odniesienie do dosłownego znaczenia „być chorym"), jednak sformułowanie „Polska jest chora" jest co najmniej kontrowersyjne w kontekście rozpowszechniania go w przestrzeni publicznej.

    Emisja spotu wskazującego, że Rzeczpospolita Polska, będąca zgodnie z normą konstytucyjną dobrem wspólnym wszystkich obywateli, narusza dobre obyczaje i stoi w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego. Określa się je jako kolizję z ogólnie i powszechnie przyjmowanym katalogiem dobrych obyczajów. Nie może chodzić o sprzeczność ze zbiorem zasad jakiejś szczególnej, wybranej grupy czy społeczności, ale ogółu społeczeństwa. Sprzeczne z dobrymi obyczajami nie musi oznaczać "konserwatywne". "zachowawcze", "ostrożne", "w dobrym guście".

    Nazwa naszego kraju jest traktowana przez nadawcę publicznego podobnie jak barwy narodowe, hymn oraz godło Rzeczypospolitej, które pozostają pod szczególną ochroną prawa. Rozpowszechnianie spotu, który już w tytule zawiera treść obraźliwą dla naszej Ojczyzny stoi w oczywistej sprzeczności nie tylko z obowiązkami nadawcy publicznego określonymi w art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji, ale również z dobrymi obyczajami.

    - Zgadzam się z Panem, że linia programowa nie może być niezgodna z realizacją misji nadawcy publicznego. Jednak linia programowa nadawców publicznych nie może dopuszczać emisji audycji i innych przekazów, które mogą być obraźliwe dla naszych odbiorców – odpisał Rzecznikowi prezes TVP.

    - Zapewniam, że Telewizja Polska S.A. dba o odpowiednie wywiązywanie się z obowiązków w ramach realizacji misji publicznej. Pragnę poinformować, że wszystkie reklamy przeznaczone do emisji podlegają ścisłej kontroli prawnej, językowej i technicznej, przy uwzględnieniu kontekstu obyczajowo-społecznego. Biorąc pod uwagę powyższe, zapewniam, że przy wydawaniu opinii na temat przekazów reklamowych Telewizja Polska S.A. kieruje się dobrem widzów, powszechnie stosowanymi kryteriami oceny przekazów telewizyjnych i pluralizmem, ale także wrażliwością naszych odbiorców – podsumował Jacek Kurski.

    VII.564.68.2019

    Zgon mężczyzny, wobec którego policja użyła paralizatora. Sprawę zbada RPO

    Data: 2019-10-26
    • Sprawę śmierci mężczyzny, wobec którego policja w Inowrocławiu użyła paralizatora, podjął Rzecznik Praw Obywatelskich
    • Zwrócił się o odpowiednie informacje do policji i prokuratury, ktora wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci

    Jak podawały media, 19 października 2019 r. policja w Inowrocławiu została wezwana do interwencji domowej. Chodziło o 24-latka, który miał być agresywny po zażyciu narkotyków Zgłaszająca sprawę partnerka mężczyzny podawała, że choruje on na serce.

    Podczas interwencji policjanci użyli wobec niego paralizatora. Ratownicy medyczni stwierdzili nagłe zatrzymanie krążenia. Mimo reanimacji mężczyzna zmarł.

    Zgodnie z informacjami mediów, wstępne wyniki sekcji zwłok nie pozwalają na odpowiedź o związek między użyciem paralizatora a zgonem 24-latka. Prokuratura zleciła dodatkowe badania.

    RPO zwrócił się do Komendanta Powiatowego Policji w Inowrocławiu o przedstawienie wyników czynności wyjaśniających, a do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy - o informacje o prowadzonym postępowaniu.

    II.519.1279.2019

    Sprawa książki Piotra Zychowicza. RPO prosi o wyjaśnienia TVP, PR i NCK

    Data: 2019-10-25

    Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą wycofania z 12. edycji konkursu „Książka Historyczna Roku” publikacji Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”.

    • Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio i Narodowe Centrum Kultury.
    • Decyzja miała zostać podjęta  z pominięciem jury konkursu oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej.
    • RPO wskazuje możliwe naruszenia praw obywatela i zasad wydatkowania pieniędzy publicznych. Prosi o wskazanie podstawy działań przedstawicieli instytucji państwowych w sprawie książki.

    Jak wskazuje były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz, który złożył rezygnację w związku z zaistniałą sytuacją, była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki Piotra Zychowicza, dr Piotr Gontarczyk, złożył wniosek o wykluczenie książki przez jury  argumentując to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na polskich ziemiach południowo-wschodnich. Jury w składzie siedmioosobowym odrzuciło ten wniosek jako nieuzasadniony. Jednocześnie książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym, a zatem miała duże szanse na nagrodę. Do jury przez cały czas trwania konkursu nie wpłynęły żadne zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów konkursu.

    Zdarzenia te zdaniem RPO mogą budzić szereg wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza, przede wszystkim zagwarantowaną konstytucyjnie wolność słowa i debaty publicznej, w tym wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Przepis ten gwarantuje również zakaz cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu.

    Nagroda w Konkursie ufundowana jest ze środków publicznych. Ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa wynikającymi z ustawy o finansach publicznych.

    Dlatego RPO zwrócił się do szefów trzech instytucji: prezesów TVP, PR i NVK o wskazanie, jakie uchybienia wobec Regulaminu Konkursu zostały zidentyfikowane przez jego organizatorów. Prosi też o wskazanie przyczyn pominięcia jury oraz wcześniejszej decyzji tego ciała podczas podejmowania tej decyzji względem Piotra Zychowicza.

    VII.712.1.2019

    Próba wylegitymowania sędzi na sali rozpraw. Rzecznik prosi policję o wyjaśnienia

    Data: 2019-10-24
    • Policjanci próbowali wylegitymować sędzię w sali rozpraw poznańskiego sądu. Zgłoszenie dotyczyło „awantury pod salą”
    • Budzi to poważne zastrzeżenia RPO w kontekście zadań i funkcji, jakie sędziom powierza Konstytucja  w ramach sprawowania przez nich wymiaru sprawiedliwości
    • Funkcjonariusze nie mogą zaś podejmować interwencji bez refleksji oraz tam, gdzie co do zasady o bezpieczeństwo dba policja sądowa

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy opisywaną w mediach sprawę próby wylegitymowania przez policjantów z Poznania sędzi Beaty Woźniak na sali rozpraw. Z doniesień medialnych wynika, że do komisariatu zadzwonił mężczyzna, który zgłosił awanturę pod salą rozpraw. Dyżurny wysłał tam patrol. Policjanci weszli do Sądu Okręgowego w Poznaniu i następnie na salę rozpraw, gdzie trwała kolejna rozprawa. Zażądali od sędzi okazania dowodu osobistego, czemu ona się sprzeciwiła.

    Działania funkcjonariuszy były nieadekwatne do informacji, jakie otrzymali w zgłoszeniu – ocenia Rzecznik. Zakłócenie rozprawy w celu wylegitymowania sędziego budzi poważne zastrzeżenia w kontekście zadań i funkcji ,jakie zostały powierzone sędziom w art. 178 Konstytucji, w ramach sprawowania przez nich wymiaru sprawiedliwości. Może też budzić to wątpliwości w kontekście prawa każdego dostępu do niezależnego sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

    Rzecznik z pełnym zrozumieniem i powagą traktuje ustawowy  obowiązek policji zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego. Niemniej jednak nie może to prowadzić do sytuacji, w której funkcjonariusze podejmują interwencję bez refleksji i w miejscu, w którym, co do zasady, o bezpieczeństwo dba policja sądowa (§ 3 pkt 1 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 16 sierpnia 2007 r. w sprawie szczegółowego zakresu zadań i zasad organizacji policji sądowej).

    RPO zwrócił się do komendanta Komisariatu Policji Poznań-Stare Miasto o informacje, na jakiej podstawie podjęto interwencję w sądzie oraz co zrobiono dla wyjaśnienia sytuacji. Rzecznik zna wypowiedzi medialne rzecznika prasowego wielkopolskiej policji, ale pragnie uzyskać wyjaśnienia bezpośrednio u źródła.

    VII.519.4.2019

    Policja wprowadziła termin „osoba bezdomna wymagająca pomocy" w Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa

    Data: 2019-10-23
    • Posługiwanie się zwrotem „bezdomni” w odniesieniu do zagrożenia w policyjnej Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa mogło być stygmatyzujące dla osób w kryzysie bezdomności
    • Na apel organizacji pomagającym tym osobom, do którego przyłączył się RPO, policja wprowadziła zmianę terminologii – na „osoba bezdomna wymagająca pomocy"
    • Policja wyjaśnia, że celem działu Krajowej Mapy, dotyczącego osób w kryzysie bezdomności, było utworzenie mechanizmów pomocy dla tych, których życie lub zdrowie jest zagrożone i mają wyjątkowo trudną sytuację

    3 lata temu policja wdrożyła w całym kraju Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa. Jej  celem było  zapewnienie wysokiego poziomu poczucia bezpieczeństwa obywatelom. 

    Stygmatyzacja osób w kryzysie bezdomności

    Jedna z podkategorii Krajowej Mapy obejmowała zbiorczo „Żebractwo i Bezdomność”. W tej sprawie do Komendanta Głównego Policji zwrócił się Zespół ds. Administracji Publicznej i Bezpieczeństwa Obywateli Rady Działalności Pożytku Publicznego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wraz z Ogólnopolską Federacją na Rzecz Rozwiązywania Problemów Bezdomności. Chodziło o prośbę o zmianę nazewnictwa tej kategorii Mapy. RPO otrzymał wiadomość o tym piśmie.

    Wyodrębnienie kategorii „Bezdomność” mogło sugerować, że osoby pozbawione dachu nad głową zagrażają reszcie społeczeństwa. W ten sposób utrwalany był negatywny wizerunek, który przylgnął do grupy osób w kryzysie bezdomności - a jest dla nich krzywdzący. Bardzo ważne jest uświadamianie społeczeństwa co do dostępnych metod pomocy. Istotne jest także budowanie wiedzy o zagrożeniach, z jakimi osoby w kryzysie bezdomności muszą się mierzyć każdego dnia.

    Zarówno autorzy pisma do KGP, jak i Rzecznik, uznali, że słowo „bezdomność” w kontekście zagrożenia dla bezpieczeństwa jest stygmatyzujące dla osób w kryzysie bezdomności.

    Jednym z priorytetów Rzecznika jest poprawienie sytuacji rzecz osób doświadczonych bezdomnością. Aby kompleksowo zająć się tą tematyką, w Biurze RPO powołano Komisję Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności.

    Rzecznik poparł postulat zmiany nazewnictwa wj Mapie. Napisał do Komendanta Głównego Policji, podkreślając wagę wprowadzenia nomenklatury, która nie łączy osób w kryzysie bezdomności ze źródłem zagrożenia dla obywateli.

    Policja wprowadza pozytywną zmianę

    W odpowiedzi zastępca Komendanta Głównego Policji insp. Tomasz Szymański poinformował, że podjęto decyzję o modyfikacji nazewnictwa i zastosowaniu zwrotu: „osoba bezdomna wymagająca pomocy".

    Podkreślił, że głównym zadaniem wyodrębnienia z Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa działu zajmującego się sytuacją osób w kryzysie bezdomności było utworzenie mechanizmów pomocy dla osób, których życie lub zdrowie jest zagrożone, a znajdują się w trudnej sytuacji.

    Trzy lata  funkcjonowania Mapy pokazały, że użytkownicy wykorzystują  kategorie w celu udzielenia pomocy osobom  potrzebującym. - Działania policji wobec takich osób ukierunkowane są głównie na udzielenie im możliwie wszechstronnej pomocy, a nie stosowanie represji – podkreślił komendant.

    W kategorii "Bezdomność" odnotowano ponad 12 tys. zgłoszeń. W wyniku potwierdzenia występowania tego zjawiska, w ok. 4,5 tys. przypadków policja podjęła różnego rodzaju działania pomocowe.

    - Wybrana przez policję nazwa "Osoba bezdomna wymagająca pomocy” najlepiej oddaje istotę naszego stosunku do osób bezdomnych i mówi nam o tym jak powinniśmy traktować  ludzi w kryzysie bezdomności: pomagać, wspierać, a nie widzieć w nich zagrożenie – wskazała Mirosława Widurek z Zespołu ds. Partycypacji Społecznej Osób Starszych Rady Działalności Pożytku Publicznego.

    Łódzka policja: nie rekomendujemy klubom, aby nie wpuszczały kibiców Widzewa na jego wyjazdowe mecze

    Data: 2019-10-23
    • Kibice Widzewa Łódź skarżyli się RPO, że policja wydała klubom piłkarskim w kraju zalecenia, aby nie wpuszczały sympatyków łódzkiej drużyny na swoje stadiony
    • Komenda Miejska Policji w Łodzi odpowiada, że nie wydaje zakazów udziału w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania osoby - nie ma do tego kompetencji ustawowych
    • W związku z meczami wyjazdowymi łódzkich drużyn komenda komunikuje się zaś z jednostkami policji zabezpieczającymi te mecze
    • Korespondencja ta, będąca analizą zagrożeń, nie zawiera rekomendacji dla klubów co do sposobu postępowania z kibicami - zapewnia łódzka policja

    Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek obywatela w sprawie kierowania przez policję zaleceń do klubów piłkarskich w kraju, by nie wpuszczały kibiców Widzewa na jego mecze wyjazdowe. Ze skargi wynika, że w praktyce prowadzi to do ograniczenia możliwości uczestnictwa w imprezach sportowych z uwagi na miejsce zamieszkania.

    W ocenie Rzecznika stanowiłoby to przejaw nierównego traktowania, zakazanego na mocy art. 32 Konstytucji. Pogląd ten jest podzielany również przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji - tak odpowiedział on RPO w podobnej sprawie.

    Policja ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa i porządku. Jej działania nie mogą jednak prowadzić do ograniczania konstytucyjnych praw jednostki bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. Ustawa z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewiduje zaś możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania.

    Dlatego Rzecznik zwrócił się o stanowisko do Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

    Odpowiedź łódzkiej policji

    Co do zasady KMP w Łodzi ogranicza swą korespondencję z klubami sportowymi do przypadków wskazanych w ustawie z 20 marca 2009 r. – odpisał rzecznikowi komendant miejski w Łodzi insp. Paweł Karolak. (Zgodnie z ustawą, policja wydaje opinie o niezbędnych siłach do zabezpieczenia imprezy, zastrzeżeniach do stanu danego obiektu czy o przewidywanych zagrożeniach).

    Działając w granicach kompetencji ustawowych, Komenda nie wydaje zaleceń czy rekomendacji dla klubów na terenie kraju. Korespondencja w związku z meczami wyjazdowymi łódzkich drużyn służy jedynie wymianie informacji pomiędzy jednostkami policji zabezpieczającymi imprezy sportowe. Jest ona regulowana przepisami prawa i ma charakter analizy zagrożeń. Dokumentacja taka służy wyłącznie do użytku wewnętrznego i nie zawiera rekomendacji dla klubów, co do sposobu postępowania z kibicami.

    - W szczególności KMP w Łodzi nie wydaje (nie ma też do tego kompetencji ustawowych) zakazów uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania osoby - podkreślił insp. Paweł Karolak.

    Zaznaczył, że w kwestii wątpliwości co do sposobu działania pracowników klubów piłkarskich (lub osób wykonujących usługi na ich rzecz) z innych miast zasadne jest zwrócenie się o informacje do właściwych podmiotów.

    W związku z odpowiedzią Rzecznik nie będzie obecnie podejmował dalszych działań w sprawie.

    W 2018 roku RPO interweniował w podobnej sprawie - odmowy sprzedaży biletów kibicom z Łodzi na mecz KS Ursus Warszawa – RTS Widzew Łódź. Zakazem objęci byli wówczas kibice indywidualni (niebędący zorganizowaną grupą), zameldowani poza terenem woj. mazowieckiego. W pismach do Prezesa Klubu RPO podkreślił, że działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa na imprezach masowych nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnego prawa do równego dostępu do dóbr kultury. Po interwencji RPO Prezes Klubu poinformował, że podjęto decyzję o zmianie praktyki, tak aby każdy kibic niezależnie od miejsca zamieszkania mógł kupić bilet na mecz.

    VII.715.19.2019

    Dyrektor liceum: gdy uczeń chce brać udział udział w strajku klimatycznym, ma dostarczyć zgodę rodzica

    Data: 2019-10-22
    • W odpowiedzi na skargę uczniów dyrektor sprostował, że udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym nie jest w żaden sposób sankcjonowany
    • Aby uczeń mógł uczestniczyć w zgromadzeniu, które odbywa się w godzinach lekcji, ma dostarczyć zgodę rodzica lub opiekuna prawnego na opuszczenie szkoły - co się stało
    • Jest to niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa uczniów uczestniczących w wydarzeniach poza szkołą
    • Kwestie ochrony klimatu, aktywności obywatelskiej i kształtowania u uczniów postaw prospołecznych należą do priorytetów wychowawczych szkoły – zapewnia dyrektor

    Skarga uczniów

    Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczniów jednego ze społecznych liceów ogólnokształcących. Chcieli się dowiedzieć, czy dyrektor szkoły może im zakazać udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Ze skargi wynika, że spotkali się oni z ostrzeżeniem, iż uczestnicy wydarzenia i jego organizatorzy poniosą surowe konsekwencje swych działań.

    RPO udzielił uczniom wyjaśnień na temat ich praw i wolności wynikających z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Konwencji o prawach dziecka. Należą do nich prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów, prawo do swobodnego zrzeszania się oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

    Ponadto Rzecznik podkreślił, że kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, a także upowszechnianie wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz sprzyjaniu jego wdrażaniu, jest celem systemu oświaty, określonym w ustawie Prawo oświatowe.

    Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o stanowisko w sprawie.

    Odpowiedź dyrektora szkoły

    - Dyrekcja szkoły nie sugerowała i nie ostrzegała, że uczniowie poniosą surowe konsekwencje za udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym – napisał dyrektor liceum w odpowiedzi dla RPO. Uczniowie zostali jedynie poinformowani o konieczności wypełnienia obowiązków wynikających z przepisów prawa związanych z bezpieczeństwem.

    Ustawa Prawo Oświatowe, akty wykonawcze do niej, statut szkoły jak i umowy edukacyjne, zawarte między szkołą a rodzicami lub opiekunami prawnymi uczniów, nakładają na dyrektora szkoły obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa w czasie zajęć szkolnych.

    - Z uwagi na fakt, że Młodzieżowy Strajk Klimatyczny odbywa się w godzinach tych zajęć, a nie jest to wydarzenie organizowane przez szkołę, poprosiliśmy uczniów, aby rodzice wyrazili zgodę na ich wyjście poza szkołę w czasie lekcji, zwolnili ich z zajęć na czas strajku lub usprawiedliwili nieobecność – wskazał dyrektor.

    Podkreślił, że to standardowa procedura, stosowana w każdym przypadku, gdy szkoła nie jest organizatorem wydarzenia a niezbędne jest zapewnienie uczniom bezpieczeństwa (np. w trakcie przejścia na miejsce jego odbywania się zgromadzenia) lub jasne zdefiniowanie odpowiedzialności stron.

    Dlatego dyrektor ocenił zapytanie uczniów skierowane do RPO  w kategorii nieporozumienia. - Uczniowie uczestniczyli zarówno w strajku w maju 2019 r., jak i we wrześniu 2019 r. Rodzice lub opiekunowie prawni uczestników wyrazili stosowne zgody, co wypełniło wymagania ustawowe i wynikające z umów edukacyjnych kwestie odpowiedzialności za bezpieczeństwo uczniów - dodał dyrektor.

    Podkreślił, że kwestie ochrony klimatu, aktywności obywatelskiej i kształtowania u uczniów postaw prospołecznych są jednym z priorytetów wychowawczych szkoły, zawartych zarówno w jej misji, statucie, jak w realizowanych działaniach. Zaznaczył, że liceum angażuje się w działania na rzecz poszanowania i promowania wiedzy o prawach człowieka, prawach obywatelskich czy kwestiach ochrony środowiska. Przykładem jest nagroda główna w konkursie Rzecznika Praw Obywatelskich na multimedialną interpretację praw i wolności obywatelskich, wygrane projekty edukacyjne w ramach konkursów Fundacji Rozwoju Sytemu Edukacji.

    VII. 7037.33.2019

    Po interwencji Rzecznika ABW zmienia decyzję w sprawie funkcjonariuszki w ciąży. Powołuje się przy tym na Konstytucję

    Data: 2019-10-21
    • Kobieta była na zwolnieniu lekarskim, kiedy – przed porodem – wystąpiła o urlop macierzyński
    • ABW jej go nie udzieliła; kobieta została zwolniona ze służby i z maleńkim dzieckiem została bez wsparcia państwa
    • Teraz szef ABW pisze, że choć Agencja mogła zastosować taką interpretację prawa, to zmienia decyzję ze względu na konstytucyjną wytyczną ochrony macierzyństwa

    Jak pisze szef ABW Piotr Pogonowski, Agencja mogła zwolnić funkcjonariuszkę tuż przed porodem. W ustawie o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu brak jest bowiem przepisów określających tryb postępowania w przypadku wystąpienia przez funkcjonariuszkę o urlop macierzyński w czasie zwolnienia lekarskiego w związku z chorobą w okresie ciąży.

    Również przepisy Kodeksu pracy nie przewidują bezpośrednio możliwości przerwania zwolnienia lekarskiego w okresie ciąży wnioskiem o udzielenie urlopu macierzyńskiego. Jedynie zgodnie z art. 1831 §2 Kodeksu pracy dopuszczalne jest przerwanie zwolnienia lekarskiego i rozpoczęcie urlopu macierzyńskiego w przypadku, gdy kobieta urodzi dziecko. Wtedy bowiem pierwszym dniem urlopu macierzyńskiego jest dzień porodu.

    - Tym niemniej – pisze Piotr Pogonowski -  z uwagi na m. in. wyrażoną w art. 18 Konstytucji zasadę szczególnej ochrony rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa, po ponownej analizie sprawy uznałem, że wskazane jest pozytywne rozpatrzenie wniosku byłej funkcjonariuszki i udzielenie jej urlopu macierzyńskiego przed planową datą porodu. Oznacza to, że do końca okresu urlopu macierzyńskiego była funkcjonariuszka i będzie korzystać z uprawnień określonych w art. 64 ust. 2 ustawy o ABW oraz AW.

    Agencja poinformowała już młodą matkę o swojej decyzji.

    WZF.7043.66.2019

    26-latek z niepełnosprawnością intelektualną nie musi iść do DPS. Skuteczna interwencja RPO

    Data: 2019-10-19

    Mężczyzna na wniosek Ośrodka Pomocy Społecznej został przymusowo umieszczony w marcu 2016 r. w Domu Pomocy Społecznej.

    Skarżący wystąpił co prawda do Sądu Rejonowego o uchylenie orzeczenia o umieszczeniu w domu pomocy społecznej. Jednak w 2017 r. sąd oddalił prawomocnie wniosek skarżącego. Mężczyzna nie był reprezentowany przez pełnomocnika.

    26-latek poprosił więc RPO o podjęcie działań wskazując, że bezprawnie został pozbawiony wolności.

    Na początku 2018 r. Rzecznik wystąpił do sądu ze skargą o wznowienie postępowania.

    W kwietniu 2019 r. Sąd Rejonowy uwzględnił skargę, uchylając postanowienie o przymusowym umieszczeniu skarżącego w Domu Pomocy Społecznej. Dodatkowo skontaktowano się z Ośrodkiem Pomocy Społecznej, aby rodzinie mężczyzny została udzielona pomoc i wsparcie.

    BPW.7065.7.2019

    Odmowa TVP emisji spotu Izby Lekarskiej ogranicza wolność słowa

    Data: 2019-10-15
    • Telewizja Polska odmówiła Okręgowej Izbie Lekarskiej emisji spotu w ramach kampanii „Polska to chory kraj” - uznanego za „niezgodny z linią programową TVP S.A”
    • Kampania Izby może się jednak mieścić w ramach misji publicznej TVP, a linia programowa nie może być z nią sprzeczna - wskazuje RPO
    • Odmowa ogranicza konstytucyjną zasadę wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej obywatelom

    TVP odmówiła Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie możliwości wykupienia standardowego czasu reklamowego na emisję spotu w ramach organizowanej przez Izbę kampanii „Polska to chory kraj”. Jak podają organizatorzy, uzasadniono to faktem, że „spot nie wpisuje się w charakter treści emitowanych w programach Telewizji Publicznej i jest niezgodny z linią programową TVP S.A., co w świetle Zasad Sprzedaży może być podstawą do odmowy emisji reklamy”.

    „Wydawca i redaktor mają prawo odmówić zamieszczenia ogłoszenia i reklamy, jeżeli ich treść lub forma jest sprzeczna z linią programową bądź charakterem publikacji” - głosi art. 36 ust. 4 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe.

    Jak jednak podkreśla Adam Bodnar, na TVP - będącej społecznym środkiem przekazu - ciąży szczególny obowiązek realizacji misji publicznej oraz oferowania zróżnicowanych programów i innych usług w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu.

    Chodzi zwłaszcza o zadania wymienione w art. 21 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji. Zgodnie z nią jednym z zadań mediów publicznych jest „umożliwienie obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej”.

    Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, kampania Okręgowej Izby Lekarskiej może wypełniać ustawowe zadania programów i innych usług publicznej radiofonii i telewizji w ramach jej misji publicznej. Spot wpisuje się bowiem w wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej. Sprzyja też „swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli” oraz służy „kształtowaniu postaw prozdrowotnych” (art. 21 ust. 2 pkt 3 ustawy).

    Sam spot nie zawierał treści znieważających ani w żaden inny sposób nie naruszał porządku prawnego.

    A linia programowa nie może być niezgodna z realizacją misji mediów publicznych. Wewnętrzne regulacje nie mogą również negatywnie wpływać na wykonywanie ustawowych zadań TVP. Dlatego zdaniem Rzecznika linia programowa powinna zostać zdefiniowana w odpowiedniej regulacji wewnętrznej. W przeciwnym razie odmowa zamieszczenia reklamy może stanowić nieuzasadnioną odmowę wykonania usługi.

    Pojęcie linii programowej nie zostało zdefiniowane ani w statucie TVP, ani w Regulaminie Rady Programowej TVP S.A., ani w regulaminie organizacyjnym TVP. Dlatego odwołanie się w uzasadnieniu odmowy do niezgodności spotu z bliżej niezidentyfikowaną linią programową nosi cechy arbitralności i wymaga uszczegółowienia.

    Odmowę wobec istotnej akcji społecznej należy uznać za ograniczenie wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej obywatelom na podstawie art. 54 Konstytucji. Działania TVP S.A. mogą także prowadzić do ograniczania praw do uzyskiwania rzetelnych informacji.

    Adam Bodnar poprosił prezesa Telewizji Polskiej S.A. Jacka Kurskiego o wyjaśnienia.

    VII.564.68.2019

    RPO interweniuje w sprawie pobicia aktora z Ukrainy

    Data: 2019-10-15
    • Ukraiński aktor, który pracował m.in. w poznańskiej pizzerii, został w niej pobity przez pracodawcę, gdy domagał się zaległej wypłaty – podały media
    • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z urzędu
    • Wystąpił do Inspekcji Pracy o zbadanie przestrzegania przepisów prawa pracy przy zatrudnieniu w pizzerii i wypłacie należnego wynagrodzenia
    • RPO spyta też policję i prokuraturę o ich działania w sprawie

    „Głos Wielkopolski” z 11 października 2019 r. opisał sprawę pobica przez pracodawcę pana Jurija (aktora grającego m.in. w Teatrze Polskim w Poznaniu), który na co dzień pracował w tamtejszej pizzerii.

    14 października Rzecznik wystąpił do Okręgowego Inspektora Pracy w Poznaniu o zbadanie przestrzegania przepisów prawa pracy przy zatrudnieniu pana Jurija w pizzerii i wypłacie należnego mu wynagrodzenia.

    Rzecznik zamierza także zbadać, czy w sprawie pobicia pana Jurija organy ścigania podjęły właściwe działania.

    W tym celu Rzecznik zwróci się do Komendanta Miejskiego Policji o informacje dotyczące: przebiegu interwencji policjantów na podstawie zgłoszenia poszkodowanego, ustaleń funkcjonariuszy podczas interwencji oraz dalszych działań policji w sprawie.

    Rzecznik wystąpi również do właściwej prokuratury o informacje, czy wszczęto postępowanie przygotowawcze dotyczące pobicia. RPO zamierza monitorować to postępowanie.

    III.7048.5.2019

    Kuria krakowska odpowiada na pytania Rzecznika Praw Obywatelskich

    Data: 2019-10-10
    • Kanclerz Kurii ks. Tomasz Szopa wyjaśnia RPO przyczyny zwolnienia trzech pracowniczek biura prasowego
    • Wyjaśnia, że ich stan cywilny i sytuacja osobista nie miały z tym nic wspólnego, a przyczyny zwolnienia były czysto merytoryczne. Opinia publiczna źle zrozumiała pierwszy komunikat o zwolnieniu, dlatego został on zmieniony
    • Ksiądz kanclerz wyjaśnia też, dlaczego Kuria nie jest w stanie zatrudniać na umowę o pracę pracowników i pracownic biura prasowego

    O wyjaśnienia te RPO wystąpił po informacjach w mediach, że zdaniem Kurii przyczyną zwolnienia trzech pracowniczek jest to, że nie tworzą katolickich małżeństw, ale samotnie wychowują dzieci. Rzecznik pytał też, pracowniczki te nie były objęte ochroną, jaką daje umowa o pracę – były zatrudnione na umowach cywilnych, które można było łatwo rozwiązać.

    Oto treść pisma księdza kanclerza

    W odpowiedzi na pismo z 24 września 2019 r. (III.7041.23.2019.JJ) w sprawie zmian personalnych w Biurze Prasowym Archidiecezji Krakowskiej pragnę uprzejmie wyjaśnić, co następuje.

    Przede wszystkim chcę z mocą podkreślić, że decyzja o zwolnieniu trzech spośród pięciu osób tworzących Biuro Prasowe opierała się wyłącznie na przesłankach merytorycznych i w absolutnie żaden sposób nie była związana z sytuacją osobistą czy stanem cywilnym tych osób. Rzeczywiście w komunikacie, jaki ukazał się na stronie internetowej Archidiecezji Krakowskiej w dniu 21 września 2019 r., pojawiły się sformułowania zacytowane w Pańskim piśmie. Niemniej jednak komunikat ten nie zawierał informacji o jakimkolwiek związku przyczynowym między stanem cywilnym czy sytuacją osobistą osób tworzących Biuro Prasowe a faktem zakończenia współpracy z niektórymi z nich. Takiego związku przyczynowego oczywiście nie było. Zdaję sobie sprawę, że w przestrzeni medialnej wspomniany komunikat zinterpretowany został inaczej i między innymi z tego powodu oraz dla uniknięcia jakichkolwiek wątpliwości w tej sprawie w dniu 23 września 2019 r. z treści komunikatu zostały usunięte wszelkie odniesienia do sytuacji osobistej pracownic Biura Prasowego.

    Pragnę zaznaczyć, że sama koordynator Biura była świadoma narastania trudności w wewnętrznej komunikacji z jej przełożonymi i pogłębiających się różnic w spojrzeniu na kwestie, dotyczące powierzanych jej zadań. Między innymi dlatego w dniu 10 sierpnia 2019 r. pisemnie poprosiła Metropolitę Krakowskiego o zwolnienie jej z obowiązków. Prośba ta została przyjęta, czego konsekwencją było zwolnienie koordynator Biura i jej dwóch najbliższych współpracowniczek. Zgodnie z umowami każda ze stron mogła rozwiązać umowę z zachowaniem jednomiesięcznego okresu wypowiedzenia bez wskazywania powodów.

    Natomiast odnosząc się do kwestii motywów, które legły u podstaw decyzji o nawiązaniu przez Archidiecezję Krakowską współpracy z osobami obsługującymi Biuro Prasowe na podstawie umów cywilnych zamiast nawiązania z nimi stosunku pracy, należy wskazać, iż wszystkie osoby, których dotyczy komunikat, zatrudnione były na umowach zlecenia oraz umowach o dzieło z uwagi na to, iż charakter pełnionych przez nie obowiązków nie pozwalał na nawiązanie z nimi stosunku pracy.

    Jeżeli chodzi o zawarte umowy o dzieło, to ich przedmiotem było m. in. wykonywanie wraz z przekazaniem praw autorskich dokumentacji filmowej istotnych dla Archidiecezji wydarzeń oraz zapewnienie sprzętu do wykonywania tej dokumentacji. Jak wynika z zakresu przyjętych w umowie obowiązków wykonywanych przez zatrudnione w Biurze Prasowym osoby, w żaden sposób nie można było objąć ich stosunkiem pracy z uwagi na fakt, iż nie świadczyły one pracy w warunkach określonych w art. 22 § 1 Kodeksu Pracy. Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę. Osoby zatrudnione w Biurze Prasowym miały swobodę w wykonywaniu swoich obowiązków, zarówno jeżeli chodzi o czas, jak i o miejsce.

    Trudno wyobrazić sobie sytuację, aby rodzaj wykonywanych przez osoby zaangażowane do obsługi Biura Prasowego obowiązków mógł być ściśle kontrolowany przez Archidiecezję w taki sposób, w jaki zazwyczaj pracodawca kontroluje pracownika zatrudnionego na umowę o pracę (przez bezpośredniego przełożonego). Zawarcie w takiej sytuacji umów o pracę byłoby jedynie fikcją, gdyż Archidiecezja jako pracodawca nie miałaby możliwości realizowania obowiązków kontrolnych (np. w zakresie ewidencji czasu pracy), ani relacji ścisłego podporządkowania. Nie byłyby spełnione co najmniej dwa kryteria, charakteryzujące stosunek pracy, a więc wykonywanie pracy pod kierownictwem pracodawcy, a także w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym. Z uwagi na powyższe najbardziej adekwatną formą zatrudnienia osób do obsługi Biura Prasowego było zawarcie z nimi umów zlecenia oraz umów o dzieło tam, gdzie rezultatem ich pracy był element twórczy oraz potrzeba przekazania majątkowych praw autorskich. Praca w Biurze Prasowym miała zatem wszelkie cechy pracy zdalnej, polegającej na właściwej organizacji pracy, która była w dużej mierze delegowana koordynatorowi Biura.

    Wskazać ponadto należy, iż m. in. osoba pełniąca obowiązki koordynatora Biura Prasowego była równolegle zatrudniona u innego pracodawcy. Osoba ta we własnym zakresie zapewniała także Archidiecezji Krakowskiej swój sprzęt do wykonywania dokumentacji filmowej i fotograficznej oraz we własnym zakresie ponosiła koszty jego użycia i eksploatacji. Archidiecezja nie posiadała bowiem takiego sprzętu. Tym bardziej więc, kierując się tym, aby umożliwić takiej osobie właściwe wypełnianie jej obowiązków, wynikających z posiadanego wcześniej stosunku pracy, wspólnie z tą osobą zdecydowano o wyborze bardziej elastycznej formy zatrudnienia, jaką niewątpliwie w tych okolicznościach była umowa cywilnoprawna. W ten sposób obowiązki w ramach Biura Prasowego na rzecz Archidiecezji nie były wykonywane z pokrzywdzeniem innego pracodawcy, a koordynator Biura Prasowego miała możliwość samodzielnego decydowania, kiedy i w jakim miejscu będzie wypełniać obowiązki na rzecz Archidiecezji.

    Dla pozostałych osób również najbardziej adekwatną była powyżej przedstawiona forma świadczenia pracy z uwagi na fakt, iż wszyscy pracownicy Biura Prasowego obowiązani byli do ścisłej współpracy ze sobą i niewłaściwe byłoby ich różnicowanie poprzez różne formy zatrudnienia. Dlatego z wszystkimi osobami wykonującymi obowiązki w Biurze Prasowym zawierane były umowy cywilne.

    Ufam, że powyższe wyjaśnienia pozwolą na lepsze zrozumienie okoliczności sprawy i obiektywne spojrzenie na nią.

    Ks. Tomasz Szopa

    III.7041.23.2019

    Prawniczka stowarzyszenia przeciwnego Marszowi Równości naruszyła godność osób LGBT

    Data: 2019-10-08
    • Prawniczka stowarzyszenia przeciwnemu Marszowi Równości twierdziła, że środowiska osób homoseksualnych szerzą takie poglądy, jakie były podstawą planów szefa SS Heinricha Himmlera wobec Żydów czy Polaków
    • Sugerowała też, że organizatorzy Marszu popełnili przestępstwo publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa
    • Takie naruszenie godności osób LGBT jest przekroczeniem granic wolności słowa, przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu zawodu - ocenił RPO
    • Postępowanie dyscyplinarne w sprawie tych wypowiedzi wszczęto w Okręgowej Izbie Radców Prawnych

    W lipcu 2019 r. Prezydent Kielc zakazał organizacji Marszu Równości. Organizatorzy oraz Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżyli tę decyzję do Sądu Okręgowego jako naruszającą konstytucyjną wolność zgromadzeń. Do postępowania w tej sprawie przystąpiło również Stowarzyszenie Liga Świętokrzyskich Rodzin, które zaprezentowało odmienne stanowisko.

    RPO z zaniepokojeniem przyjął argumentację z pism procesowych radcy prawnej-pełnomocniczki Stowarzyszenia, którą powtórzyła potem na rozprawie. Znalazły się tam stereotypowe twierdzenia dotyczące osób homoseksualnych niepoparte jakimkolwiek materiałem dowodowym i nie mające znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy zakazu Marszu.

    Oburzenie Rzecznika wzbudziła argumentacja pełnomocniczki, która wydawała się przypisywać obywatelom uczestniczącym w legalnych zgromadzeniach w obronie praw osób LGBT zarzut szerzenia poglądów nazistowskich i pośrednio - realizowania przez nich polityki depopulacyjnej ludności żydowskiej, polskiej, rosyjskiej i ukraińskiej podczas II wojny światowej.

    Taki wniosek wydaje się płynąć z fragmentu pisma pełnomocniczki: „Środowiska homoseksualne w sposób świadomy lub nieświadomy szerzą dzisiaj poglądy takie, jak opisane w planie Himmlera mającego na celu wyniszczenie Żydów, Polaków, Rosjan i Ukraińców”. Wskazywała, że promocja homoseksualizmu oraz aborcji była treścią planu Heinricha Himmlera wobec tych narodów. Przytoczyła jego słowa z 1940 r: „Wszystkie środki, które służą ograniczeniom rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. (...) Homoseksualizm należy uznać za niekaralny".

    Ponadto prawniczka sugerowała, że organizatorzy Marszu popełnili czyn zabroniony z art. 256 § 1 Kodeksu karnego - publiczne propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa. Przypomniała też, że za publiczne i wbrew faktom zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim grozi grzywna lub kara do 3 lat pozbawienia wolności. Swą argumentację uzupełniła obszernymi fragmentami Pisma Świętego, dotyczącymi m.in. obcowania płciowego mężczyzn.

    Tożsama argumentacja została zaprezentowana w zażaleniu przed Sądem Apelacyjnym.

    Rzecznik Praw Obywatelskich z wielkim szacunkiem odnosi się do wolności wypowiedzi przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu czynności zawodowych. Realizując prawo do obrony oraz do rzetelnego i sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy przez sąd, korzystają oni z ochrony przewidzianej przez Konstytucję i Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

    To fundamentalne uprawnienie ma jednak ograniczenia. Normy prawne ustawy z 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych jednoznacznie wskazują, że wolność ekspresji radcy prawnego ograniczają przepisy prawa i „rzeczowa potrzeba”. Kodeks Etyki Radcy Prawnego wymaga zaś zachowania taktu i umiaru w wystąpieniach, jak również działania taktownego i pozbawionego uprzedzeń do strony przeciwnej, bez podejmowania działań zmierzających do zaostrzenia konfliktu.

    W ocenie Rzecznika pełnomocniczka Stowarzyszenia wykroczyła poza wspomnianą w ustawie „rzeczową potrzebę”. A jej twierdzenia wydawały się realizować inny cel niż należyta obrona interesów mandanta i prezentowanie sądowi okoliczności istotnych dla sprawy.

    - Stoję również na stanowisku, że ekspresja osobistych i kontrowersyjnych przekonań pełnomocnika dotyczących osób homoseksualnych, które naruszają godność osób LGBT, stanowi przekroczenie granic wolności słowa i pisma przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu czynności zawodowych i - jako taka - nie zasługuje na ochronę prawną - podkreślił Adam Bodnar.

    Uznał to za uchybienie szczególnej odpowiedzialności radcy prawnego za słowo, jak również - obowiązkom etycznego postępowania i zachowania taktu, umiaru w wystąpieniach. A to wymaga oceny organów dyscyplinarnych korporacji.

    We wrześniu 2019 r. Rzecznik zwrócił się do Dziekana Okręgowej Izby Radców Prawnych o zbadanie sprawy.

    W początkach października RPO dostał informację o wszczęciu przez Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Izby Radców Prawnych w Kielcach dwóch postępowań dyscyplinarnych w tej sprawie. 

    XI.613.3.2019

    Czy kibice Widzewa Łódź nie mają prawa oglądać wyjazdowych meczów swej drużyny? Rzecznik pyta policję

    Data: 2019-10-08
    • Kibice Widzewa Łódź skarżą się, że policja wydała klubom piłkarskim w kraju zalecenia, aby nie wpuszczały sympatyków łódzkiej drużyny na swoje stadiony
    • Ograniczałoby to udział obywateli w imprezach sportowych z uwagi na miejsce zamieszkania
    • Takiej możliwości nie przewiduje zaś ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych - podkreśla RPO

    Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek obywatela w sprawie kierowania przez policję zaleceń do klubów piłkarskich w kraju niewpuszczania kibiców Widzewa Łódź na mecze piłkarskie tej drużyny. Ze skargi wynika, że w praktyce prowadzi to do ograniczenia możliwości uczestnictwa w imprezach sportowych z uwagi na miejsce zamieszkania.

    W ocenie Rzecznika takie ograniczenie może stanowić przejaw nierównego traktowania, zakazanego na mocy art. 32 Konstytucji. Pogląd taki jest podzielany również przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji - tak odpowiedział on RPO w podobnej sprawie.

    Policja ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego. Niemniej jednak jej działania nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnych praw jednostki bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. Przepisy ustawy z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewidują zaś możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania.

    Rzecznik zwrócił się do Komendy Miejskiej Policji w Łodzi o stanowisko w sprawie i przekazanie informacji, jak wygląda praktyka działań w związku z uczestnictwem mieszkańców Łodzi w meczach wyjazdowych.

    W 2018 roku RPO interweniował w podobnej sprawie - odmowy sprzedaży biletów kibicom z Łodzi na mecz KS Ursus Warszawa – RTS Widzew Łódź. Zakazem objęci byli wówczas kibice indywidualni (niebędący zorganizowaną grupą), zameldowani poza terenem woj. mazowieckiego. W pismach do Prezesa Klubu RPO podkreślił, że działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa na imprezach masowych nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnego prawa do równego dostępu do dóbr kultury. Po interwencji RPO Prezes Klubu poinformował, że podjęto decyzję o zmianie praktyki, tak aby każdy kibic niezależnie od miejsca zamieszkania mógł kupić bilet na mecz.

    VII.715.19.2019

    RPO zwraca się do Michała Lasoty, by swe czynności dostosował do przepisów prawa

    Data: 2019-10-04
    • Sędzia Bartłomiej Starosta nie stawił się jako świadek przed sędziowskim rzecznikiem dyscyplinarnym, bo wezwanie było nieprawidłowe
    • Ma za to postępowanie dyscyplinarne - sprawę tę podjął Rzecznik Praw Obywatelskich
    • Rzecznik dyscyplinarny nie może wzywać sędziów na świadków w ramach czynności wyjaśniających - podkreśla RPO
    • Zwraca się do zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasoty o dostosowanie podejmowanych czynności do przepisów powszechnie obowiązującego prawa

    Media podały, że sędzia Bartłomiej Starosta, działacz Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustita”, został wezwany w lipcu 2019 r. w charakterze świadka w innej sprawie dyscyplinarnej przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasotę.

    Sędzia nie stawił się, bo wezwanie nie spełniało wymogów określonych w art. 129 Kodeksu postępowania karnego. Nie podano w nim, do jakiej sprawy został wezwany; nie było także wymaganych przez Kpk pouczeń  o prawach świadka oraz o sankcji za nieusprawiedliwione niestawiennictwo.

    W sierpniu Michał Lasota wszczął wobec Bartłomieja Starosty postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie polegające na uchybieniu godności sędziego - niestawienie się na przesłuchanie bez wymaganego usprawiedliwienia.

    RPO podjął sprawę wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Bartłomieja Starosty.

    W piśmie do Michała Lasoty RPO przypomniał, że w  myśl art. 177 § 1 Kpk każda osoba wezwana w charakterze świadka ma obowiązek stawić się i złożyć zeznania. Zgodnie zaś z art. 129 § 1 Kpk w wezwaniu należy oznaczyć organ wysyłający oraz podać m.in. w jakiej sprawie ma się stawić adresat i czy jego stawiennictwo jest obowiązkowe, a także uprzedzić o skutkach niestawiennictwa.

    Jak podkreślił RPO, brak takiego pouczenia nie może wywoływać ujemnych skutków procesowych dla uczestnika postępowania. Nie może on ponosić konsekwencji zaniechań organu. Nawet jeśli osoba wezwana ma wykształcenie prawnicze, to nie zwalnia to organu z obowiązku stosowania powszechnie obowiązujących przepisów prawa i wykonywania ustawowych obowiązków.

    Ponadto RPO wskazał, że z przepisów Prawa o ustroju sądów powszechnych nie wynika kompetencja rzecznika dyscyplinarnego do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego bez przeprowadzenia czynności wyjaśniających. Pominięcie etapu procedury, która została wprost przewidziana w przepisach ustawy może stanowić naruszenie konstytucyjnie zagwarantowanego prawa do sądu (art. 45 Konstytucji).

    Ani z u.s.p., ani z przepisów  postępowania karnego nie można też wywieść uprawnienia rzecznika dyscyplinarnego do wzywania sędziów jako świadków w ramach czynności wyjaśniających.

    Przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym przewinieniu. W związku z tym nie mogą się one przerodzić się w czynności procesowe, jak np. przesłuchanie świadków. W roli świadka może na tym etapie zostać przesłuchana wyłącznie osoba zgłaszająca delikt dyscyplinarny.

    - Zwracam się do Pana Rzecznika o dostosowanie podejmowanych czynności do przepisów powszechnie obowiązującego prawa – głosi konkluzja pisma zastępcy RPO Stanisława Trociuka do Michała Lasoty. Został on także poproszony o wyjaśnienie motywów, którymi kierował się, wszczynając postępowanie dyscyplinarnego wobec sędziego Bartłomieja Starosty.

    VII.510.131.2019

    Byłej policjantce odmówiono "prawa do zapomnienia". Interwencja Rzecznika do PUODO

    Data: 2019-10-03
    • Była policjantka wystąpiła o usunięcie z jej akt osobowych dotyczącego jej dokumentu z 1992 r., który ma dla niej znaczenie 
    • Komenda Główna Policji uznała, że nie ma do tego podstaw prawnych
    • W ocenie RPO skarżącej uniemożliwiono skorzystanie z prawa do usunięcia dotyczących jej danych 
    • Prawo do takiego "bycia zapomnianym" w zbiorach danych przewiduje RODO

    O pomoc Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się była funkcjonariuszka policji, która stara się o usunięcie dokumentów znajdujących się w jej aktach osobowych. Chodzi o notatkę służbową z 1992 r., która była podstawą przeniesienia jej do innej jednostki policji.

    Komenda Główna Policji odpowiedziała jej, że ustawa o Policji nie daje podstaw do orzekania w formie decyzji administracyjnej w sprawie odmowy usunięcia notatki służbowej z akt osobowych. Prowadzenie akt osobowych funkcjonariuszy reguluje zarządzenie nr 678 Komendanta Głównego Policji z 17 czerwca 2005 r. Dotyczy ono gromadzenia dokumentacji związanej ze stosunkiem służbowym. Na tej podstawie z akt osobowych wyłącza się: prawomocne orzeczenia o odstąpieniu od ukarania albo ukaraniu karą dyscyplinarną, prawomocne postanowienia o odstąpieniu od wszczęcia postępowania dyscyplinarnego oraz skazujące wyroki sądowe i orzeczenia o warunkowym umorzeniu postępowania karnego.

    W ocenie Biura Kontroli KGP notatka dotycząca skarżącej ma charakter służbowy, bo dotyczy wniosku o przeniesienie do innej jednostki. Według ustawy o Policji:

    • z akt osobowych wyłącza się notatkę z rozmowy dyscyplinującej ze sprawcą przewinienia mniejszej wagi (włącza się ją na roku, po czym wyłącza się ją z akt);
    • zatarcie kary dyscyplinarnej powoduje usunięcie z akt osobowych orzeczenia o ukaraniu. Orzeczenie o odstąpieniu od ukarania usuwa się z akt osobowych po 6 miesiącach od jego uprawomocnienia się.

    Notatka służbowa nt. skarżącej nie jest tego typu dokumentem. Dlatego policja uznała brak podstaw do jej usunięcia z akt osobowych.

    Wątpliwości Rzecznika budzi uniemożliwienie skarżącej skorzystania z prawa do usunięcia danych (tzw. prawo do bycia zapomnianym). Prawo to wynika z art. 17 ust. 1 lit. a RODO - rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE.

    Zgodnie z art. 17 osoba, której dane dotyczą, ma prawo żądania od administratora niezwłocznego usunięcia dotyczących jej danych osobowych. Administrator ma zaś obowiązek bez zbędnej zwłoki usunąć dane osobowe, jeżeli m.in. dane osobowe nie są już niezbędne do celów, w których zostały zebrane lub w inny sposób przetwarzane.

    W ocenie RPO notatka ta nie jest już niezbędna do celów, do których ją zebrano, bo przeniesienie zostało już dawno zrealizowane. A skarżąca od wielu lat pozostaje poza służbą. Zarządzenie KGP nr 678 - jako akt prawa wewnętrznego – nie może zaś mieć tu zastosowania.  

    Rzecznik wystąpił do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o zbadanie problemu.

    WZF.7060.214.2018

    RPO: czy szkoła może grozić uczniom konsekwencjami za udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym

    Data: 2019-10-02
    • Dyrektor jednego z liceów ostrzegł uczniów, że poniosą „surowe konsekwencje” udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Do RPO wpłynęła ich skarga 
    • RPO jest zaniepokojony możliwością zniechęcania młodych ludzi do działań obywatelskich
    • A udział uczniów w MŚK mieści się w zakresie praw wynikających z Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka
    • Kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych jest zaś wymienione jako ustawowy cel systemu oświaty

    Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczniów jednego z liceów, którzy chcieli się dowiedzieć, czy dyrektor szkoły może im zakazać udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Z treści skargi wynika bowiem, że spotkali się oni z ostrzeżeniem, iż uczestnicy wydarzenia i jego organizatorzy poniosą surowe konsekwencje swych działań.

    Rzecznik udzielił uczniom wyjaśnień na temat ich praw i wolności wynikających z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Konwencji o prawach dziecka. Należą do nich prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów, prawo do swobodnego zrzeszania się oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

    Ponadto RPO podkreślił że kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, a także upowszechnianie wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz sprzyjaniu jego wdrażaniu, jest celem systemu oświaty, określonym w ustawie Prawo oświatowe.

    Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o stanowisko w sprawie.

    VII.7037.33.2019

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę sytuacji z reportażu „Superwizjera” TVN „Etatowy świadek” red. Michała Fuji

    Data: 2019-09-30

    Rzecznik Praw Obywatelskich zwróci się do władz prokuratury o przedstawienie wyjaśnień, jakie działania zamierzają podjąć w celu wyjaśnienia przedstawionych w programie działań prokuratury w Poznaniu. Skieruje także wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości dotyczące proponowanych zmian w działaniu instytucji tzw. „małego świadka koronnego”.

    Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna zwracał uwagę na zagrożenia, które niesie ze sobą aktualne brzmienie przepisów dotyczących małego świadka koronnego, tj. osoby, która podejmuje współpracę z organami ściągania w zamian za złagodzenie kary wymierzonej jej za popełnione przestępstwo.

    W grudniu 2018 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich została zorganizowana konferencja naukowa naświetlająca ten problem. Wskazywano podczas niej na liczne praktyczne kwestie związane z oceną wyjaśnień składanych przez małych świadków koronnych. Wskazywano, że konieczne jest wypracowanie mechanizmów, które pozwoliłyby na skuteczną ocenę, czy wyjaśnienia takie są wiarygodne, czy też są podyktowane jedynie chęcią uniknięcia surowej kary. Podkreślono, że obrona musi mieć sposobność weryfikacji takich wyjaśnień, chociażby przez możliwość żądania przesłuchania osoby je składającej (obecnie mały świadek koronny może odmówić wyjaśnień w sądzie powołując się na własne prawo do obrony). Uczestnicy konferencji zaznaczyli także, że niezwykle ważna jest metodyka pracy sędziego orzekającego w tego typu sprawach, który do wyjaśnień małego świadka koronnego powinien podchodzić ze szczególną ostrożnością.

    Rzecznik Piotr Schab do RPO: reaguję w przypadku niemoralnych zachowań sędziów

    Data: 2019-09-26

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął w lipcu z sprawę rozliczania sędziego Dariusza Mazura z jego medialnej wypowiedzi o innym sędzi. Z wezwaniem o wyjaśnienia wystąpił do sędziego Mazura zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Michał Lasota. W ocenie RPO działania te mogą prowadzić do nieuzasadnionego konstytucyjnie ograniczenia wolności słowa sędziów.

    Do tego, zdaniem RPO, w przypadku sędziego Mazura – jeśli już ktoś ma się nią zajmować, to powinien to być rzecznik dyscyplinarny działający przy danym sądzie okręgowym, a nie Rzecznik Dyscyplinarny wszystkich sędziów sądów powszechnych.

    Rzecznik dyscyplinarny sędzia Piotr Schab w odpowiedzi stwierdził, że wbrew twierdzeniom RPO Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych może podjąć czynności wyjaśniające z własnej inicjatywy.

    Niezależnie zaś od tego zdaniem rzecznika Schaba zachowanie sędziego Dariusza Mazura, polegające na publicznym, z pominięciem drogi służbowej, dopuszczeniu się wypowiedzi, w tym również ubliżających, uznać należy za godzące nie tylko w fundamentalne normy moralne i etyczne, w tym etyki zawodowej.

    Sędzia Mazur jest członkiem stowarzyszenia  sędziowskiego Themis. Zarzut rzecznika Piotra Schaba dotyczy m.in. wypowiedzi sędziego Mazura w sprawie sędziego z Lublina, który został formalnie przeniesiony do Siedlec, a następnie stamtąd delegowany z powrotem do sądu w Lublinie. W ten sposób zyskał prawo do ponad 3 tys. dodatku za „pracę poza miejscem zamieszkania”. Sprawę wykryły media, a pytany o komentarz sędzia Mazur powiedział, że takie zachowanie może mieć znamiona wyłudzenia, więc sprawę należałoby zbadać.

    Sprawa zwolnionych pracownic Kurii Krakowskiej – pytania RPO do inspekcji pracy i prośba do Kurii

    Data: 2019-09-25
    • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę pracownic zwolnionych z krakowskiej kurii
    • Stosowne pismo wysłał do Okręgowego Inspektora Pracy w Krakowie, a prośbę o informację - do Kanclerza Kurii Krakowskiej.

    Media podały, że Kuria Arcybiskupia zwolniła trzy z pięciu pracownic biura prasowego – rozwiązała z nimi umowy cywilnoprawne argumentując to tym, że kobiety te nie są zamężne. Komunikat Kurii stwierdzał też, że „dwie pozostałe osoby, które w życiu prywatnym jako matki tworzą wraz ze swymi mężami katolickie rodziny, nadal pozostają pracownikami Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej”

    RPO podjął sprawę z urzędu występując formalnie do Inspekcji Pracy o informację o wynikach postępowania w tej sprawie, a w szczególności - na temat podstawy prawnej wykonywania pracy przez zwolnione osoby, a także legalności tego zatrudnienia.

    Osobne pismo wystosował też do Kanclerza Archidiecezji Krakowskiej ks. Tomasza Szopy. Wyjaśnił w nim, że zwraca się o dobrowolne wyjaśnienia, bowiem mandat Rzecznika nie pozwala na badania stosunków między podmiotami prywatnymi.  Jednak RPO odpowiada w Polsce za realizację zasady równego traktowania wprowadzonej ustawą z 3 grudnia 2010 r. „o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania”, a sprawa zwolnionych kobiet zdaje się dotykać tych kwestii niezwykle istotnych z punktu widzenia praw człowieka.

    Stąd prośba o „dobrowolne przedstawienie wyjaśnień w kwestii okoliczności zwolnienia z pracy trzech pracownic Biura Prasowego” w tym motywów, jakimi kierowano się zatrudniając osoby w Biurze Prasowym na podstawie umów cywilnych w sytuacji możliwości zastosowania zatrudnienia pracowniczego, zapewniającego efektywną ochronę ustawodawstwa pracy.

    RPO podkreśla, że wyjaśnienia takie pozwolą na lepsze zrozumienie okoliczności niniejszej sprawy, niewątpliwie istotnej z perspektywy równego traktowania  w zatrudnieniu.

    III.7041.23.2019

    PUODO: na razie nie ma podstaw do twierdzenia, że dane przechowywane w MS wyciekły stamtąd nielegalnie

    Data: 2019-09-23
    • Prezes UODO Jan Nowak dostał już pierwsze wyjaśnienia w sprawie farmy trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości: z samego resortu i z KRS.
    • Wyjaśnienia są jednak na tyle niewystarczające, że nie sposób na razie ustalić, w jakim kierunku pójdą kolejne działania Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
    • O działania Urzędu pytał Rzecznik Praw Obywatelskich.

    Chodzi o sprawę farmy trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości czyli o zorganizowany proceder szkalowania w mediach społecznościowych sędziów nieprzychylnych rządowej reformie wymiaru sprawiedliwości. Sprawa zakończyła się na razie dymisją wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka i utratą stanowisk i delegacji kilku sędziów zatrudnionych w resorcie i KRS.

    RPO zauważa jednak, że sprawa nie ma tylko moralnego wydźwięku – nosi bowiem znamiona poważnych naruszeń prawa. Informacje kolportowane o sędziach mogły bowiem pochodzić z teczek osobowych sędziów. Dlatego RPO pytał prezesa UODO - instytucji odpowiedzialnej za ochronę danych osobowych obywateli, co udało mu się ustalić w tej sprawie.

    Prezes Jan Nowak odpowiedział, że w ramach postępowań prowadzonych z urzędu uzyskał dotychczas odpowiednio: informacje od sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Michała Wójcika i od inspektora ochrony danych osobowych, radcy ministra w Ministerstwie Sprawiedliwości Tomasza Osmólskiego oraz wiceprezesa KRS Wiesława Johanna.

    Po analizie tych informacji prezes Nowak zwrócił się zarówno do Ministerstwa Sprawiedliwości i do Krajowej Rady Sądownictwa o dalsze wyjaśnienia i dowody w sprawie. „Kolejne czynności Prezesa zależą od treści uzyskanych materiałów i dowodów oraz wynikami ich analizy”. Na obecnym etapie nie jest możliwe rozstrzyganie ani w przedmiocie dalszego przebiegu postępowań ani „kierunku działań” organu poza wskazaniem, że działania te realizowane są w ramach RODO.

    Co wiadomo o postępowaniu w MS i danych, jakie są tam przechowywane

    Wiceminister Wójcik i inspektor Osmólski napisali do PUODO, że nie ma dowodów na naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych w Ministerstwie Sprawiedliwości, a pytani o to dyrektorzy komórek Ministerstwa nie stwierdzili „wystąpienia incydentu o takim charakterze. Dotyczy to zarówno danych przetwarzanych w formie papierowej, jak również nie stwierdzono wycieku danych z systemów teleinformatycznych resortu”.

    „Zaznaczyć należy, że podsekretarz stanu Łukasz Piebiak w ramach pełnionej funkcji uprawniony był do przetwarzania danych kadrowych sędziów, a także posiadał stosowane upoważnienie do przetwarzania danych osobowych. Jednocześnie postępowanie wyjaśniające w tej sprawie wszczęła Prokuratura” – napisał Tomasz Osmólski. Dodał, że do chwili obecnej Prokuratura (podległa Ministrowi Sprawiedliwości – red.) nie przekazała informacji dotyczących wyników prowadzonego postępowania.

    Inspektor Osmólski opisał też, jakie dane sędziów przechowywane są w Ministerstwie Sprawiedliwości (Dokumentacja ta najczęściej powstaje w związku z inicjowanymi przez sędziego procesami kadrowymi - np. wniosek o przeniesienie na inne miejsce służbowe, wniosek o udzielenie urlopu dla poratowania zdrowia - i zawiera dane osobowe, w tym dane wrażliwe, które sędzia sam zdecydował się przekazać Ministrowi Sprawiedliwości na potrzeby rozpatrywania konkretnej sprawy).

    Zapewnił, że dokumenty te nie są udostępniane poza budynkiem Ministerstwa Sprawiedliwości przy Al. Ujazdowskich 11.

    Co wiadomo o sposobie przechowywania danych osobowych w Krajowej Radzie Sądownictwa

    Krajowa Rada Sądownictwa dysponuje danymi osobowymi kandydatów na sędziów oraz samych sędziów ubiegających się o funkcje w wymiarze sprawiedliwości. Dane - w odniesieniu do postępowań nominacyjnych na stanowiska sędziowskie w sądach powszechnych - wpływają za pośrednictwem systemu teleinformatycznego „e-nominacje”. Jest to system, który prowadzi Minister Sprawiedliwości. Administratorami danych osobowych są: Minister Sprawiedliwości, prezesi właściwych sądów oraz Krajowa Rada Sądownictwa (są tam między innymi: numer PESEL, imię, nazwisko, imię ojca, imię matki, data urodzenia, miejsce urodzenia, stanowisko pracy, miejsce zamieszkania, miejsce pracy, stopnie wojskowe, tytuły naukowe, stan zdrowia w tym zaświadczenia: lekarskie i psychologiczne, informacje z Krajowego Rejestru Karnego, informacje sporządzoną przez policję).

    Dane osobowe sędziów są również przetwarzane w systemie informatycznym wspomagającym obsługę wniosków o powołanie do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego zwanym: „eKRS” - dostęp następuje poprzez spersonalizowany login i hasło członka Krajowej Rady Sądownictwa lub upoważnionego pracownika oraz w systemie informatycznym wspomagającym monitorowanie toku spraw z zakresu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów zwanym: „eKRS rzecznik” - dostęp następuje poprzez spersonalizowany login i hasło Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.

    Akta osobowe uczestników postępowań toczących się przed Krajową Radą Sądownictwa po wpłynięciu do Biura Krajowej Rady Sądownictwa są przechowywane w pokojach Zespołu Spraw Osobowych Sędziów w Wydziale Organizacyjnym Biura Krajowej Rady Sądownictwa w oddzielnie zabezpieczonym skrzydle siedziby Rady. Dostęp do akt osobowych posiadają członkowie Krajowej Rady Sądownictwa i upoważnieni pracownicy Biura Krajowej Rady Sądownictwa. Akta osobowe są przechowywane w szafach metalowych zamykanych na klucz, zaś klucze te są przechowywane w sejfach (sędzia Johann podaje precyzyjnie, jakie są to typy szaf metalowych). Akta osobowe udostępniane są również członkom Krajowej Rady Sądownictwa w pomieszczeniach o ograniczonym dostępie.

    Klucze do pomieszczeń przechowywane są na portierni w sposób uniemożliwiający dostęp do nich osobom niepowołanym, a ich wydawanie i zwrot odnotowywane jest w odpowiedniej ewidencji.

    Zdaniem Wiesława Johanna dane są więc przechowywane bezpiecznie, a z drugiej strony – do danych ujawnianych w aferze farmy trolli w MS można dotrzeć w inny sposób niż poprzez KRS.

    VII.522.4.2019

    PUODO nie zmienia stanowiska ws. ujawnienia list poparcia do KRS

    Data: 2019-09-20
    • PUODO odmówił wstrzymania wykonania postanowienia zabezpieczającego w sprawie wyroku NSA o ujawnieniu list sędziów popierających kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.
    • To na podstawie tego postanowienia lista poparcia dla KRS nadal nie jest ujawniana.
    • RPO zakwestionował taki sposób wstrzymywania wykonania wyroku sądu, złożył skargę na to do WSA i wniosek do PUODO o zmianę decyzji, ale PUODO swoje stanowisko podtrzymał.

    Sędziowie wybrani przez posłów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa musieli przedstawić listy poparcia co najmniej 25 innych sędziów. Procedura wyboru przez Sejm odbyła się, ale samych list nigdy nie ujawniono. W debacie publicznej pojawiły się głosy, że być może wśród popierających są sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości (a więc służbowo zależni od ministra-czynnego polityka, przez co zyskał on wpływ na to, kto kandyduje do KRS). Pojawiły się też podejrzenia, że niektórzy członkowie nowej KRS zostali wybrani, choć nie uzbierali potrzebnych 25 podpisów sędziowskich.

    Rozwiązaniem mogło być tylko ujawnienie list, stąd wniosek obywatela o dostęp do informacji publicznej skierowany do Kancelarii Sejmu. Kancelaria wydała decyzję odmowną, a ta została zaskarżona do sądu administracyjnego. Najpierw sąd wojewódzki a następnie Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku stwierdziły, że listy mają zostać ujawnione.

    Kancelaria Sejmu wyroku jednak nie wykonała, a jeden z członków KRS przedstawił Prezesowi UODO swoje wątpliwości, że ujawnienie list będzie się wiązało z ujawnieniem danych osobowych.

    Prezes UODO Jan Nowak na czas rozpatrywania sprawy wydał postanowienie zabezpieczające: wyrok NSA nie może zostać wykonany, dopóki UODO nie rozważy kwestii ochrony danych osobowych.

    To stanowisko podważył RPO wskazując, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. UODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.

    Latem grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA. 9 września 2019 r. RPO przystąpił do tego postępowania w Trybunale - wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).

    POSTANOWIENIE Prezesa UODO (fragmenty)

    Na podstawie art. 61 § 2 pkt 1 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi  po rozpoznaniu wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. wydanego w postępowaniu z urzędu prowadzonym wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazie sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych postanawia odmówić wstrzymania wykonania postanowienia.

    Uzasadnienie (fragmenty)

    Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wszczął z urzędu postępowanie wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

    Postanowieniem z dnia 29 lipca 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zobowiązał Kancelarię Sejmu do ograniczenia przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, poprzez nakazanie powstrzymania się od ich upubliczniania oraz udostępniania w jakiejkolwiek formie innym podmiotom do czasu wydania decyzji kończącej postępowanie w niniejszej sprawie.

    Za pismem z dnia 30 lipca 2019 r. skierowanym do organu Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w niniejszym postępowaniu.

    Następnie, w dniu 21 sierpnia 2019 r. do Urzędu Ochrony Danych Osobowych wpłynęło pismo Rzecznika Praw Obywatelskich stanowiące wniosek o wstrzymanie wykonania ww. postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. w całości.

    W treści wniosku RPO wskazał, iż działając na podstawie art. 70 ust. 3 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazując na powyższe RPO wniósł o wstrzymanie wykonania postanowienia PUODO. W ocenie RPO, wskazane postanowienie narusza szereg przepisów prawa materialnego i postępowania, w szczególności zaś art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w związku z art. 184 Konstytucji. Podważyło ono bowiem zasadę związania prawomocnym wyrokiem sądu nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe i spowodowało, że doszło do sytuacji, w której to organ administracji publicznej de facto sprawuje kontrolę działalności sądów administracyjnych.

    RPO dodał, iż Prezes UODO nie uwzględnił ustaleń Naczelnego Sądu Administracyjnego zawartych w wyroku z dnia 28 czerwca 2019 r. w sprawie o sygn. I OSK 4282/18, dokonując własnej interpretacji przepisów, wbrew wykładni dokonanej przez NSA w tej konkretnej sprawie. W ocenie RPO, utrzymywanie zaskarżonego ww. postanowienia prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny, stanowi w istocie wkroczenie organu administracji publicznej (władzy wykonawczej) w wymiar sprawiedliwości, co jest jaskrawym naruszeniem konstytucyjnych zasad podziału władzy (art. 10 Konstytucji) oraz zasady działania organów władzy publicznej wyraźnie na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

    Po przeanalizowaniu wniosku RPO Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zważył, co następuje: zgodnie z art. 61 § 2 pkt 1 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w razie wniesienia skargi na decyzję lub postanowienie - organ, który wydał decyzję lub postanowienie, może wstrzymać, z urzędu lub na wniosek skarżącego, ich wykonanie w całości lub w części, chyba że zachodzą przesłanki, od których w postępowaniu administracyjnym uzależnione jest nadanie decyzji lub postanowieniu rygoru natychmiastowej wykonalności albo, gdy ustawa szczególna wyłącza wstrzymanie ich wykonania.

    Wskazania wymaga, iż powołany przepis nie wskazuje przesłanek warunkujących wydanie postanowienia w przedmiocie wstrzymania wykonania wydanego postanowienia. W art. 61 § 2 pkt 1 p.p.s.a. ustawodawca nie określił bowiem szczegółowo pozytywnych przesłanek będących podstawą wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu lub czynności. Ograniczył się jedynie do wskazania przypadków, w których wstrzymanie jest niedopuszczalne. Oznacza to, że wnioskodawca może powoływać się na każdą okoliczność, która uzasadnia wstrzymanie, jak również organ nie jest związany, poza wymienionymi w powyższym przepisie wyjątkami, żadnymi warunkami.

    Dlatego też w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych uzasadnione jest, aby organ administracji publicznej przy rozstrzyganiu tej kwestii kierował się przesłankami określonymi w art. 61 § 3 p.p.s.a., tj. badał, czy na skutek wykonania ww. postanowienia z dnia 29 lipca 2019 r. zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

    Przesłanki w postaci wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, o których mowa we wskazanym przepisie, należy wiązać z sytuacją, która może powstać, gdy zaskarżony do sądu akt administracyjny zostanie wykonany, a następnie na skutek uwzględnienia skargi akt ten zostanie wzruszony.

    O takim potencjalnym niebezpieczeństwie jest mowa w art. 61 § 3 p.p.s.a. i z tą sytuacją należy wiązać możliwość wyrządzenia szkody lub trudnych do odwrócenia skutków.

    W orzecznictwie sądowoadministracyjnym przyjmuje się, iż ciężar dowodu w zakresie wykazania powyższych okoliczności, stanowiących podstawę do wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu spoczywa na wnioskodawcy i sprowadza się do przedstawienia konkretnych zdarzeń, które mogłyby uprawdopodobnić, że wykonanie kontrolowanego aktu faktycznie spowoduje w stosunku do wnioskodawcy znaczną szkodę lub powstanie trudnych do odwrócenia skutków.

    Rozstrzygając o wstrzymaniu wykonania aktu na podstawie ww. przepisu organ związany jest zamkniętym katalogiem przesłanek pozytywnych. Instytucja wstrzymania wykonania ma charakter wyjątkowy i jej zastosowanie może mieć miejsce wyłącznie w sytuacji stwierdzenia, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, gdyby akt lub czynność zostały wykonane. Użycie przez ustawodawcę w art. 61 § 3 p.p.s.a. zwrotów nieostrych wiąże się z koniecznością konkretyzacji zawartej w nich normy ogólnej.

    Podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku okoliczności świadczących o niebezpieczeństwie wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Podkreślenia zatem wymaga, że podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Z brzmienia zacytowanego przepisu wynika, iż do wykazania, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, nie jest wystarczający sam wniosek strony wnoszącej o taką tymczasową ochronę. Uzasadnienie takiego wniosku powinno bowiem odnosić się do konkretnych okoliczności pozwalających wywieść, że wstrzymanie zaskarżonego aktu lub czynności jest zasadne w stosunku do wnioskodawcy. Przy czym przez "wykonanie aktu administracyjnego" należy rozumieć spowodowanie w sposób dowolny stanu rzeczy lub doprowadzenie w trybie egzekucji do takiego, który jest zgodny z rozstrzygnięciem zawartym w danym akcie.

    Mając na uwadze ww. przesłanki uznać należy, iż RPO w żaden sposób nie wykazał, aby wykonanie zaskarżonego postanowienia mogło spowodować następstwa, o których mowa powyżej.

    Dodać również należy, iż w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych okoliczności sprawy nie wskazują na zaistnienie przesłanek z tego przepisu.

    Postanowienie jest ostateczne. Odmowa wstrzymania wykonania aktu lub czynności przez organ nie pozbawia skarżącego złożenia wniosku do sądu.

     

    Podziękowania dla RPO za pomoc w dochodzeniu sprawiedliwości dla pobitego w Warszawie Etiopczyka

    Data: 2019-09-19
    • Stowarzyszenie Etiopsko-Polskie „Selam” dziękuje Rzecznikowi Praw Obywatelskich za pomoc i wsparcie w sprawie napadniętego w Warszawie Salomona Demissie.
    • W sierpniu 2017 r. został on pobity w Warszawie, pod blokiem, w którym mieszka.
    • RPO spotkał się z nim i wyraził wyrazy współczucia i solidarności. Monitorował też przebieg sprawy. – Bez Pana pomocy trudno byłoby dochodzić sprawiedliwości – napisał prezes Stowarzyszenia  "Selam”.

    Sprawcy pobicia zostali skazani, przy czym sąd w uzasadnieniu wyroku zauważył, że chodzi o występek dyskryminacji w postaci stosowania przemocy ze względu na przynależność rasową, co jest zachowaniem „skierowanym przeciwko dobru chronionemu prawem, jakim są prawa człowieka, ludzkość jako zbiorowość różnorodnych ras, narodowości i przekonań, a więc także dobra prawne o szczególnym znaczeniu”.

    - Wracałem z pracy. Przed blokiem, gdzie mieszkam, podeszło do mnie dwóch mężczyzn i zaczęło mnie bić. Jeden z nich gonił mnie, drugi wyszedł z naprzeciwka i powiedział, że nigdzie nie ucieknę. Zaczęli mnie bić. Krzyczeli: "czarnuchu, czarnuchu". Nie wiem co będzie dalej, boję się - relacjonował po zdarzeniu Salomon Demissie.

    XI.518.68.2017

    Skarżąca nie musi już mieszkać ze sprawcą przemocy. Skuteczna interwencja RPO.

    Data: 2019-09-03

    Po latach doświadczania przemocy domowej ze strony byłego męża skarżąca dostała od gminy oddzielne mieszkanie. Początkowo gmina nie chciała się na to zgodzić, mimo bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia kobiety. Według gminy nie przewidywały tego przepisy. Rzecznik poprosił gminę o ponowne przeanalizowanie sprawy. Gmina potraktowała ją indywidualnie i ostatecznie wskazała ofierze przemocy i sprawcy dwa odrębne lokale zamienne.

    BPW.7213.3.2019

    Do prezydenta Warszawy o ulgach na komunikację miejską dla rencistów

    Data: 2019-08-29
    • Ktoś, komu prawo do renty przyznała instytucja zagraniczna, nie ma w Warszawie prawa do zniżki w komunikacji miejskiej
    • Zniżka przysługuje bowiem tylko emerytom i rencistom do 70. roku życia, którym uprawnienia nadał polski organ emerytalny lub rentowy (po 70. urodzinach wszystkim już przysługuje bezpłatny bilet)
    • Takie dzielenie rencistów wzbudziło wątpliwości RPO, stąd jego wystąpienie do władz miasta

    Podział emerytów i rencistów na „krajowych” i „zagranicznych” może naruszać konstytucyjną zasadę równości a także prawo Unii Europejskiej, której jesteśmy członkami. Dlaczego bowiem rencista dysponujący dokumentem wydanym przez inny kraj członkowski ma nie mieć prawa do zniżki? – pyta zastępca RPO Maciej Taborowski.

    W piśmie do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego RPO przypomina, na czym polega zasada równości: w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego przyjmuje się, że równość wobec prawa zakłada, że osoby o tej samej cesze powinny być traktowane tak samo. Kluczowe jest więc ustalenie, co jest tą cechą, która decyduje o sposobie traktowania  (wspólną cechą istotną uzasadniającą równe traktowanie podmiotów).

    W przypadku ulgi komunikacyjnej cechą jest po prostu status rencisty (emeryta). Ulgi przyznaje się bowiem emerytom i rencistom jako swego rodzaju pomoc i wsparcie. Dzielenie więc rencistów na krajowych i zagranicznych jest odstępstwem od zasady równości.

    Prawodawca ma do tego prawo – ale tylko po spełnieniu trzech warunków:

    1. Wprowadzone zróżnicowania muszą być racjonalnie uzasadnione.
    2. Waga interesu, któremu ma służyć zróżnicowanie podmiotów podobnych, musi pozostawać w odpowiedniej proporcji do wagi interesów, które zostaną naruszone w wyniku różnego traktowania podmiotów podobnych.
    3. Różnicowanie podmiotów podobnych musi znajdować podstawę w wartościach, zasadach lub normach konstytucyjnych.

    Czy te warunki zostały spełnione w tym przypadku?

    V.565.53.2019

    Sprawa prok. Krasonia. Ponowna interwencja RPO u Prokuratora Generalnego

    Data: 2019-08-28
    • Odpowiedzi prokuratury o powody przeniesienia prok. Mariusza Krasoń z Krakowa do Wrocławia nie są zadowalające.
    • RPO ponawia więc pytania i powtarza, że żadne przepisy nie pozwalają na przedmiotowe traktowanie pracowników. Wręcz przeciwnie, ochrona prawna przed takim traktowaniem obejmuje w Polsce także prokuratorów.

    Odpowiedź zastępcy Prokuratora Generalnego Bogdana Święczkowskiego z 7 sierpnia 2019 r. w sprawie delegowania prokuratora Prokuratury Regionalnej w Krakowie Mariusza Krasonia bez jego zgody do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki nie wskazuje konkretnych motywów, którymi kierował się Prokurator Krajowy – stwierdza zastępca RPO Stanisław Trociuk.

    Z odpowiedzi prok. Święczkowskiego wynika jedynie, że decyzja ma charakter dyskrecjonalny i nie wymaga uzasadnienia. Według prokuratora Święczkowskiego „reguły stosowania instytucji delegowania odpowiadają naturze publicznoprawnych stosunków służbowych cechujących się podporządkowaniem służbowym oraz obowiązywaniem zasady dyspozycyjności”.

    Gdyby przyjąć taką koncepcję rozumienia relacji pracodawca-pracownik, należałoby też przyjąć, że polskie prawodawstwo, w tym pragmatyka służbowa zawarta w ustawie Prawo o prokuraturze pozwala traktować całkowicie przedmiotowo pracowników, nie licząc się z ich uzasadnionymi interesami i odczuciami – stwierdza RPO. W ocenie Rzecznika koncepcja ta stanowiłaby zaprzeczenie podstawowych zasad prawa pracy, które mają również zastosowanie do prokuratorów (por. art. 130 Prawa o prokuraturze). W myśl tych zasad pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika (art. 111 Kodeksu pracy). Nie sposób zaś mówić o poszanowaniu godności i dóbr osobistych pracownika będącego prokuratorem wówczas, gdy nie może on nawet poznać przyczyn, dla których jest delegowany do miejsca odległego od swojego stałego miejsca zamieszkania oraz dwa szczeble niżej w hierarchii służbowej.

    Nie ma żadnych uzasadnionych powodów, aby także w sprawach delegowania prokuratora bez jego zgody nie był uwzględniany – jak wymaga tego wskazane orzecznictwo Sądu Najwyższego - słuszny interes prokuratora. Tylko w ten sposób można bowiem uniknąć sytuacji, w której człowiek pozostaje wyłącznie przedmiotem podejmowanych wobec niego działań. Niestety, otrzymana odpowiedź całkowicie pomija tę materię.

    Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich prezentuje pogląd, że podejmując decyzję o delegacji na podstawie art. 106 § 2 Prawa o prokuraturze Prokurator Generalny lub Prokurator Krajowy zobowiązany jest brać pod uwagę nie tylko powołaną w odpowiedzi z dnia 7 sierpnia „elastyczność w zarządzaniu kadrą prokuratorską”, lecz także przemilczany w tym piśmie słuszny interes prokuratora.

    VII.510.120.2019

    Sprawa wysokich urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości i ich działań wobec obywateli. RPO prosi PUODO o informacje

    Data: 2019-08-27
    • Jednym z najważniejszych zadań państwa w tych dniach jest dogłębne wyjaśnienie, czy ujawnione ostatnio działania pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości wobec obywateli, nie naruszają prawa.
    • RPO pisze o tym do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka.
    • Działania podejmowane wobec sędziów, którzy nie zgadzają się ze zmianami w sądownictwie, nie są wyłącznie jednym z kolejnych przykładów zachowań, które nadają się do rozpatrywania tylko w kategoriach moralnych.
    • Działania te mogą bowiem nosić znamiona poważnych naruszeń prawa, prowadzących do podważenia podstawowych fundamentów zasad demokracji i państwa praworządnego.

    RPO Adam Bodnar poprosił 27 sierpnia 2019 r. prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka o odpowiedzi, jakie wpłyną do PUODO z Ministerstwa Sprawiedliwości, jak i Krajowej Rady Sądownictwa.

    W ostatnich dniach opinia publiczna dowiedziała się o sytuacji, jaka miała miejsce w Ministerstwie Sprawiedliwości: w Ministerstwie Sprawiedliwości mogło dochodzić do bardzo poważnych naruszeń zasad ochrony danych osobowych sędziów, o których informacje – być może pochodzące z teczek osobowych – mogły być przekazywane osobom nieuprawnionym do ich posiadania – stwierdza RPO.

    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, do którego zadań należy badanie, czy wskutek działania lub zaniechania organów państwowych nie nastąpiło naruszenie prawa, dogłębne i wszechstronne wyjaśnienie tej sprawy zarówno przez organy prokuratury, jak i Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, jest jednym z najważniejszych zadań w tych dniach. Działania podejmowane wobec sędziów, którzy nie zgadzają się ze zmianami w sądownictwie, nie są wyłącznie jednym z kolejnych przykładów zachowań, które nadają się do rozpatrywania tylko w kategoriach moralnych. Działania te mogą bowiem nosić znamiona poważnych naruszeń prawa, prowadzących do podważenia podstawowych fundamentów zasad demokracji i państwa praworządnego.

    Wielokrotnie w swoich wystąpieniach do różnych organów państwa RPO wskazywał na istotę ochrony wartości, jaką jest prywatność i w tym kontekście również potrzebę wzmacniania systemu ochrony danych osobowych wszystkich obywateli w relacji do władz państwowych. Wystąpienia te nie spotykały się jednak z należytą reakcją, co daje przypuszczenia i rodzi obawy, że treść art. 47 i 51 Konstytucji RP nie jest brana wystarczająco poważnie pod uwagę.

    W tej chwili jednak priorytetem jest dogłębne i całościowe wyjaśnienie zdarzeń i ujawnienie mechanizmów, jakie miały miejsce w opisanej w mediach działalności urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości oraz być może innych podmiotów.

    RPO z zadowoleniem przyjął zatem informację, która pojawiła się na stronie Urzędu Ochrony Danych Osobowych o wszczęciu postępowania wobec Ministerstwa Sprawiedliwości i Krajowej Rady Sądownictwa i skierowaniu wystąpień, w oparciu o art. 58 ust. 1 lit. a) i e) rozporządzenia RODO.

    W związku z powyższym, działając na podstawie 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2018 r. poz. 2179 ze zm.) Adam Bodnar zwraca się o informowanie Rzecznika Praw Obywatelskich o przebiegu wszczętych postępowań, a w szczególności o bezzwłoczne przekazanie odpowiedzi, jakie wpłyną zarówno z Ministerstwa Sprawiedliwości, jak i Krajowej Rady Sądownictwa. Prosi również o poinformowanie Rzecznika Praw Obywatelskich o kierunku dalszych działań, jakie w tej sprawie zamierza podejmować Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

    VII.522.4.2019

    Sprawa dziecka krzywdzonego przez ojca. Skuteczna interwencja RPO

    Data: 2019-08-27

    Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu podjął sprawę opisaną na portalu internetowym „Gazety Wyborczej” 15.07.2019 r. Z treści artykułu wynikało, że choć ojciec został skazany prawomocnym wyrokiem karnym za próbę zgwałcenia małoletniej córki, sprawa o pozbawienie go władzy rodzicielskiej trwa w sądzie od ponad roku.

    Kierując się nadrzędną regułą dobra dziecka i zasadą szybkości postępowania Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego III Wydziału Rodzinnego i Nieletnich SR w Świdnicy z prośbą o niezwłoczne udzielenie wyjaśnień w przedmiotowej sprawie.

    Z treści udostępnionego Rzecznikowi orzeczenia wynika, że 7.08 ojciec został pozbawiony władzy rodzicielskiej.

    Od daty skierowania pisma przez RPO do dnia posiedzenia sądu i wydania orzeczenia minęło niespełna 3 tygodnie.

    BPW.514.14.2019

    RPO zajął się sprawą ksenofobicznej oferty pracy w smażalni ryb w Gdyni

    Data: 2019-08-26
    • Oferta pracy w smażalni ryb w Gdyni zawierała treści ksenofobiczne i dyskryminujące 
    • Sprawę podjął Rzecznik Praw Obywatelskich

    Na portalu społecznościowym właściciel lokalu zamieścił ofertę pracy dla kucharza z adnotacją: "Zero Ukraińców czy innych podobnych". Na zwróconą mu uwagę zareagował: „Klientów szanujemy, podludzi – nie”.

    Rzecznik wystąpi do komisariatu policji oraz Prokuratora Rejonowego w Gdyni o informacje o stanie sprawy oraz przeprowadzonych dotychczas czynności.

    Zawiadomienie do prokuratury złożył  Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. 
     

    Policja: konwojowanie więźnia do lekarza z kajdankami na rękach i nogach - zasadne

    Data: 2019-08-23
    • Z kajdankami na rękach i nogach więzień w asyście policji szedł przez miasto na wizytę do lekarza. Poskarżył się on RPO na poniżające traktowanie
    • Rzecznik uznał taki sposób konwojowania za nieuzasadniony, zbyt dolegliwy i nieproporcjonalny do ewentualnego zagrożenia
    • Policja podtrzymuje, że decyzja o zastosowaniu tych kajdanek była  usprawiedliwiona i słuszna 
    • Brak zaufania policji do konwojowanego wynikał m.in. z jego wcześniejszych skazań i z tego, że był doprowadzany do publicznej poradni zdrowia psychicznego, gdzie nie ma oddzielnych pomieszczeń do badań skazanych  

    Mężczyzna odbywający karę pozbawienia wolności musiał zostać doprowadzony z aresztu sądu w dużym mieście do poradni zdrowia psychicznego. Drogę tę przebył pieszo, konwojowany przez dwóch policjantów. Użyli oni kajdanek zakładanych na nogi i na ręce (trzymane z przodu).

    Na taki sposób konwoju skazany poskarżył się Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Za poniżający uznał fakt, że przechodnie mogli go widzieć z kajdankami na nogach. 

    Zastosowanie tych środków policja uzasadniła faktem, że osadzony był recydywistą. Podczas wcześniejszego pobytu w więzieniu był zaś karany dyscyplinarnie za niewłaściwe odnoszenie się do Służby Więziennej.  Powołano się także na to, że był on doprowadzany do poradni zdrowia psychicznego.

    Ustawa z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej stanowi, że kajdanek zakładanych na nogi, używanych równocześnie z kajdankami na ręce, można użyć m. in. wobec osób pozbawionych wolności. Rzecznik przypomniał, że ustawa nie zobowiązuje do tego w przypadku każdego konwojowania. Zawsze powinna to poprzedzić ocena, czy użycie danego środka jest niezbędne, proporcjonalne do stopnia zagrożenia oraz czy możliwe jest użycie środka mniej dolegliwego.  

    Rzecznik uznał skargę za zasadną. Stosowanie podczas konwojowania pieszego kajdanek założonych na nogi jest bardzo dolegliwe, ponieważ wiąże się wystawieniem tej osoby na widok publiczny, gdy znajduje się w poniżającym położeniu. Dlatego ocena, jakich środków użyć, powinna uwzględniać naczelną zasadę traktowania osób pozbawionych wolności w sposób humanitarny, z poszanowaniem godności ludzkiej skazanego.

    RPO wskazał, że policja pominęła, że mężczyzna odbywał krótkoterminową karę pozbawienia wolności 4 miesięcy, do której odbycia sam się zgłosił. Świadczy to o tym, że nie zamierzał uniknąć odbywania kary. Prawdopodobieństwo, że podejmie próby ucieczki, należało zatem ocenić jako nikłe. Dlatego zastosowanie, oprócz kajdanek na ręce, także kajdanek na nogi było nieuzasadnione i nadmiernie dolegliwe, nieproporcjonalne do zagrożenia stwarzanego przez konwojowanego.

    Rzecznik wystąpił do komendanta wojewódzkiego policji o ponowne rozważenie sprawy i o skuteczniejsze zapewnienie praw osób pozbawionych wolności, które są konwojowane przez funkcjonariuszy.

    Odpowiedź policji

    - Zastosowanie wobec konwojowanego tego  środka przymusu podyktowane było przede wszystkim względami bezpieczeństwa konwoju - odpowiedział RPO zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Gorzowie Wlkp. mł. insp. Bogdan Piotrowski. Dodał, że było to zgodne z art. 11 pkt 9 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

    Podkreślił, że tylko ostatnia część konwoju prowadzona była pieszo - z uwagi na brak miejsc parkingowych pod Poradnią Zdrowia Psychicznego. Stwarzało to dodatkowe zagrożenia dla bezpieczeństwa konwoju i dawało podstawy do utrzymania zastosowanego środka przymusu. Konwój organizowano do publicznej placówki zdrowia, nie dysponującej  pomieszczeniami do badań osób skazanych. Konwojowani poruszali się ciągami ogólnie dostępnymi, w których zwiększało się prawdopodobieństwo próby odbicia konwojowanego, jego ucieczki lub innego wypadku.

    - To dowódca konwoju, który odpowiada za sposób jego wykonania, podejmuje decyzję o rodzaju zastosowanego środka przymusu bezpośredniego. - W przypadku jakiegokolwiek zdarzenia podczas konwoju, skutkującego obrażeniami ciała u konwojowanego, jego ucieczką, bądź napaścią na osobę postronną konsekwencje swoich decyzji ponoszą konwojenci, a zwłaszcza dowódca konwoju – podał zastępca komendanta.

    Policjanci kierowali się obiektywną oceną sytuacji, na podstawie informacji od Służby Więziennej, według których konwojowany był już karany za kradzieże, wymuszenia, oszustwo. Był też dwa razy karany dyscyplinarnie w zakładzie karnym za znieważenie funkcjonariusza SW i groźby wobec niego. Funkcjonariusze nie mogli zbagatelizować tych wiadomości. Skarżący miał być przewieziony na badania do Poradni Zdrowia Psychicznego, co mogło powodować dodatkowe wątpliwości w zakresie jego stabilności emocjonalnej. 

    Dlatego brak zaufania do konwojowanego był uzasadniony, a decyzja o zastosowaniu, zgodnie z przepisami, kajdanek zakładanych na ręce i na nogi była w pełni usprawiedliwiona i słuszna. 

    Według komendanta także w tym przypadku policjanci kierowali się zasadą, że środków przymusu należy używać proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, w sposób wyrządzający możliwie najmniejszą szkodę, a od użycia środków należy odstąpić, gdy cel ich użycia został osiągnięty. Konwojowany nie miał problemów z wysiadaniem z pojazdu, wsiadaniem do niego i poruszaniem się. Konstrukcja kajdanek pozwala bowiem na stawianie swobodnych, naturalnych kroków. Zatem funkcjonariusze zastosowali środki adekwatne do sytuacji. - Zastosowali kajdanki na ręce trzymane z przodu, nie z tyłu, co byłoby znacznie bardziej uciążliwe. Kajdanki zdjęto konwojowanemu jak tylko został zrealizowany cel konwoju - podkreślił mł. insp. Bogdan Piotrowski.

    Odnosząc się do wniosku RPO o ponowne rozpatrzenie skargi konwojowanego, zastępca komendanta wskazał, że Kodeks postępowania administracyjnego nie przewiduje takiej procedury w postępowaniu skargowym. Jedyną formą odwołania się od rozstrzygnięcia skargi przez organ niższego rzędu jest złożenie przez zainteresowanego kolejnej skargi do organu nadrzędnego. Skarżący nie odebrał zaś odpowiedzi policji, nie mógł zatem odnieść się do rozstrzygnięcia Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gorzowie Wlkp.

    Uwagi ze stanowiska RPO zostaną uwzględnione podczas szkoleń oraz odpraw służb konwojowych – poinformował ponadto mł. insp. Bogdan Piotrowski.

    IX.517.3112.2017

    Rzecznik podjął sprawę symulowanego podcięcia gardła lalce z wizerunkiem arcybiskupa

    Data: 2019-08-20

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu postępowanie wyjaśniające w sprawie symulowanego podcięcia gardła lalce ze zdjęciem abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego.

    Rzecznik zwraca się do Prokuratury Rejonowej Poznań-Stare Miasto o informacje o stanie postępowania w tej sprawie, zwłaszcza o wskazanie przyjętej kwalifikacji prawnej czynu. 

    W przypadku, gdyby prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia, Rzecznik prosi o przesłanie jego kopii.        

    XI.518.81.2019

    Stracił status bezrobotnego, bo ćwiczył w WOT. Skuteczna interwencja RPO na korzyść obywatela

    Data: 2019-08-20
    • Obywatel stracił status bezrobotnego w związku z 16-dniowym szkoleniem w Wojskach Obrony Terytorialnej - za co otrzymał uposażenie
    • Uposażenie za ćwiczenia powoduje jedynie zawieszenie za ten czas prawa do zasiłku dla bezrobotnych, a nie pozbawia statusu osoby bezrobotnej - wskazał Rzecznik Praw Obywatelskich
    • Zaskarżył odpowiednią decyzję Wojewody Małopolskiego do sądu administracyjnego. Wojewoda w trybie autokontroli uwzględnił skargę RPO 

    Obywatel poskarżył się Rzecznikowi na utratę statusu bezrobotnego. Jako żołnierz niezawodowy, odbył on w 2018 r. ćwiczenia wojskowe w Wojskach Obrony Terytorialnej. Pobrał za to uposażenie; został też zgłoszony do ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych za czas ćwiczeń.

    Decyzją wydaną w imieniu Prezydenta Krakowa skarżącego pozbawiono statusu bezrobotnego. W uzasadnieniu wskazano, że nie może go mieć osoba podlegająca obowiązkowi ubezpieczenia społecznego.

    Wojewoda Małopolski, do którego odwołał się obywatel, utrzymał decyzję w mocy. Powołał się na definicję bezrobotnego z ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Podkreślił, że obowiązkowi ubezpieczenia społecznego podlegają żołnierze odbywający ćwiczenia wojskowe. A skarżący, po zarejestrowaniu się w urzędzie pracy i uznaniu za osobę bezrobotną bez prawa do zasiłku dla bezrobotnych, został powołany do terytorialnej służby wojskowej i za czas odbywania ćwiczeń wojskowych otrzymał uposażenie.

    W opinii Rzecznika przy rozstrzyganiu sprawy nie uwzględniono przepisów odrębnych względem ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, a zawartych w ustawie o uposażeniu żołnierzy niezawodowych. 

    RPO w lipcu 2019 r. wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Zaskarżył decyzję wojewody, wnosząc o uchylenie jej i decyzji prezydenta miasta. 

    Rzecznik zarzucił zaskarżonej decyzji niezastosowanie art. 7 (obowiązek działania organów administracji publicznej na podstawie i w granicach prawa) i art. 85 Konstytucji (obrona Ojczyzny jako obowiązek obywatela polskiego) oraz ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej. Wskazał na art. 31 ust. 4 ustawy o uposażeniu żołnierzy niezawodowych. Jednoznacznie wynika z niego, że pobieranie uposażenia za czas ćwiczeń powoduje zawieszenie za ten czas prawa do zasiłku dla bezrobotnych. Odbywanie ćwiczeń wojskowych i otrzymywanie z tego tytułu uposażenia nie powoduje zatem utraty statusu osoby bezrobotnej.

    Żołnierz niepozbawiony prawa do zasiłku tym bardziej nie może utracić statusu bezrobotnego, ponieważ to właśnie posiadanie statusu bezrobotnego jest warunkiem koniecznym do przyznania prawa do tego świadczenia. RPO powołał się na orzecznictwo sądów administracyjnych prezentujące stanowisko, że niezasadne jest wyłączenie z ewidencji osób bezrobotnych osób pobierających uposażenie z tytułu odbywania ćwiczeń wojskowych w ramach terytorialnej służby wojskowej.

    6 sierpnia 2019 r. Wojewoda Małopolski, działając zgodnie z art. 54 § 3 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, uwzględnił w całości skargę Rzecznika. Uchylił własną decyzję i poprzedzającą ją decyzję prezydenta miasta. Umorzył też postępowanie w całej sprawie.

    III.7062.1.2019

    Prokurator Krajowy nie wyjaśnił decyzji o oddelegowaniu prok. Mariusza Krasonia - o co prosił RPO

    Data: 2019-08-12
    • Prokurator szczebla regionalnego Mariusz Krasoń z Krakowa został w trybie nagłym oddelegowany do prokuratury szczebla rejonowego we Wrocławiu 
    • RPO spytał Prokuratora Krajowego o uzasadnienie tej decyzji. Nie wzięto pod uwagę wyjątkowej sytuacji osobistej prokuratora; nie dano mu też czasu na dostosowanie życia prywatnego do nowych okoliczności
    • Odpowiedź Bogdana Świeczkowskiego nie zawiera uzasadnienia. Powołuje się zaś na „dynamicznie zmieniające się potrzeby kadrowe” prokuratury i obowiązek dyspozycyjności 
    • Oddelegowanie prok. Krasonia o dwa szczeble niżej Bogdan Święczkowski porównał do swego oddelegowania z końca 2007 r. o szczebel wyżej  

    Sprawą oddelegowania na pół roku prok. Mariusza Krasonia z Prokuratury Regionalnej w Krakowie do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się z urzędu - po doniesieniach mediów i oświadczeniu Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex Super Omnia”.

    Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski podjął decyzję o delegowaniu na podstawie art. 106 § 2 ustawy z 28 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze. Przepis ten nie wymaga zgody samego prokuratora, jednak sposób podjęcia decyzji, jej nagły charakter oraz nieuwzględnienie sytuacji osobistej delegowanego mogą wskazywać, że nie była ona motywowana wyłącznie potrzebami prokuratury.

    Delegowanie prokuratora, polegające na czasowym powierzeniu określonych czynności w innej jednostce organizacyjnej, jest prawnie dopuszczalne. Jednak decyzja przełożonych musi być podyktowana potrzebami kadrowymi danej jednostki, skorelowanymi ze szczególną koncentracją zadań. W tym przypadku nie wyjaśniono, jakie przesłanki stoją za nagłą decyzją Prokuratora Krajowego.

    Uzasadnienie decyzji w tym konkretnym przypadku jest niezbędne tym bardziej, że nie wzięto pod uwagę ani wyjątkowej sytuacji osobistej prokuratora Krasonia, ani  też nie dano czasu na dostosowanie życia prywatnego do zaistniałych okoliczności służbowych. 

    W związku z tym, taka decyzja Prokuratora Krajowego może być i jest postrzegana jako metoda szykanowania i chęć wywoływania "efektu mrożącego" wobec innych prokuratorów, sprzeciwiających się naruszaniu ich niezależności - wskazał Rzecznik. 

    Adam Bodnar zwrócił się do Prokuratora Krajowego o wyjaśnienie tej sytuacji i przedstawienie argumentów przemawiających za decyzją wobec prok. Krasonia. Poprosił też o przedstawienie skali zjawiska delegowania prokuratorów bez ich zgody do jednostek znajdujących się poza miejscem zamieszkania.

    Odpowiedź Prokuratora Krajowego 

    Bogdan Święczkowski potwierdził, że decyzją z 5 lipca 2019 r. prok. Mariusz Krasoń został delegowany do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki Zachód od 8 lipca 2019 r. do 7 stycznia 2020 r. Podstawą był art. 106 § Prawa o prokuraturze. Stanowi on, że Prokurator Generalny lub Prokurator Krajowy może delegować prokuratora powszechnej jednostki organizacyjnej prokuratury do innej jednostki na czas do 6 miesięcy w ciągu roku - bez zgody prokuratora.

    Decyzje o delegowaniu, podejmowane przez uprawnione podmioty w ramach ustawowych kompetencji i uprawnień, wynikają z przyjętej przez ustawodawcę organizacji prokuratury. Jednym z jej istotnych punktów jest elastyczność w zarządzaniu kadrą prokuratorską, mająca na celu zapewnienie sprawności i skuteczności działań prokuratury. Ze swej istoty delegacje mają charakter tymczasowy, pozwalają skutecznie reagować na dynamicznie zmieniające się potrzeby kadrowe poszczególnych jednostek organizacyjnych prokuratury, służą realizacji ich bieżących zadań służbowych. 

    Przyznane przez ustawodawcę uprawnienie do delegowania prokuratorów ma charakter dyskrecjonalny. Decyzje o delegowaniu nie wymagają uzasadnienia. Tak rozumiane reguły instytucji delegowania odpowiadają naturze publicznoprawnych stosunków służbowych cechujących się podporządkowaniem służbowym oraz obowiązywaniem zasady dyspozycyjności.

    Bogdan Święczkowski nadmienił, że prok. Mariusz Krasoń "od 9 lipca do 20 września 2019 r. przebywa na urlopie wypoczynkowym, w związku z czym do wykonywania czynności służbowych we Wrocławiu przystąpi dopiero 21 września br.". 

    - Jednocześnie zauważam, że opisana powyżej sytuacja nie jest czymś wyjątkowym ani niespotykanym albowiem w przeszłości także podejmowane były tego rodzaju decyzje kadrowe, chociażby dotycząca mojej osoby, kiedy to w dniu 31 grudnia 2007 r. pełniąc służbę w Biurze do Spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej w Wydziale III Zamiejscowym w Katowicach doręczono mi decyzję Prokuratora Generalnego o skierowaniu mnie z dniem 2 stycznia 2008 r. do wykonywania czynności służbowych w Prokuraturze Krajowej w Warszawie - napisał Prokurator Krajowy (pisownia oryginalna).

    - Korzystając z okazji, zwracam się do Pana z prośbą, aby w publicznych wypowiedziach starał się Pan powstrzymywać od ocen politycznych w zakresie funkcjonowania polskiej Prokuratury - tak Bogdan Święczkowski kończy swą odpowiedź dla RPO.

    Nie zawiera ona wnioskowanych przez Rzecznika danych o skali zjawiska delegowania prokuratorów bez ich zgody.

    VII.510.120.2019

    Sprawa pracownika zwolnionego z IKEA. Pracodawca i Okręgowy Inspektor Pracy odpowiadają RPO

    Data: 2019-08-08
    • Po licznych doniesieniach medialnych i skargach od obywateli ws. pracownika zwolnionego z IKEA - w związku z komentarzem, w którym poglądy nt. osób LGBT wyraził m.in. przy pomocy cytatów biblijnych - RPO podjął jego sprawę z urzędu
    • W toku postępowania wyjaśniającego zwrócił się m.in. do spółki IKEA oraz do Okręgowego Inspektora Pracy o szczegółowe informacje  
    • Odpowiedzi pozwalają na sformułowanie pierwszych wniosków co do relacji pomiędzy pracodawcą a pracownikiem w kontekście przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy
    • Ostateczną decyzję, czy zwolnienie naruszyło przepisy prawa, podejmie niezawisły sąd

    Sprawa pracownika IKEA, zwolnionego w związku z komentarzem na temat osób LGBT, dotyka kwestii niezwykle istotnych z punktu widzenia praw człowieka – zarówno pod kątem wolności wyznania i jej granic, jak i szerszego kontekstu przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy. Z tego względu Rzecznik Praw Obywatelskich, pełniący też funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania, nie może ignorować toczącej się na ten temat debaty publicznej.

    W celu zapoznania się ze szczegółami sprawy Rzecznik zwrócił się do IKEA Retail Sp. z o.o. – o przedstawienie stanowiska i udostępnienie związanej z postępowaniem dokumentacji oraz do Państwowej Inspekcji Pracy z pytaniem, czy podjęła stosowne działania jako organ właściwy w zakresie kontroli przestrzegania przez pracodawców przepisów praca pracy.

    W odpowiedzi Okręgowy Inspektor Pracy w Krakowie przedstawił protokół kontroli przeprowadzonej w lokalnym oddziale IKEA. Kontrolą objęto zagadnienia legalności zatrudnienia, w tym dotyczące rozwiązywania stosunku pracy, a także szerszy zakres prawnej ochrony pracy, bezpieczeństwa i higieny pracy. W toku kontroli przeanalizowano wewnętrzne regulacje pracodawcy, w tym Regulamin Pracy i wewnętrzny Kodeks Postępowania Grupy IKEA, a także przywołano ich kluczowe dla sprawy zapisy, wskazujące na:

    • wsparcie dla fundamentalnych praw wszystkich ludzi;
    • brak akceptacji dla dyskryminacji w jakiejkolwiek postaci;
    • sprawiedliwe traktowanie i równe szanse zatrudnienia dla wszystkich pracowników, bez względu na rasę, pochodzenie etniczne, wyznanie, płeć, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną;
    • brak tolerancji dla werbalnych lub fizycznych zachowań nacechowanych brakiem szacunku lub poniżających inne osoby.

    Przeprowadzający kontrolę inspektorzy nie sformułowali żadnych uwag co do tych dokumentów. W protokole podkreślono, że pracownicy podpisują po rozpoczęciu pracy oświadczenia o zapoznaniu się z Regulaminem Pracy i Kodeksem Postępowania Grupy IKEA. W odniesieniu do wypowiedzenia umowy z pracownikiem, którego dotyczy sprawa, stwierdzono, że „podano w sposób szczegółowy przyczynę wypowiedzenia ze wskazaniem naruszonych przez pracownika przepisów prawa pracy, w tym regulaminów wewnętrznych”.

    W wyniku kontroli Okręgowego Inspektora Pracy w Krakowie nie wydano dla pracodawcy żadnych zaleceń pokontrolnych.

    Odpowiedź Państwowej Inspekcji Pracy, a także wyjaśnienia i dokumenty przekazane przez pełnomocników IKEA Retail Sp. z o.o., w których również przedstawiono przywołane powyżej regulacje wewnętrzne spółki, wskazują na konieczność uwzględnienia w toku analizy sprawy szerszego kontekstu przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy. Chociaż opisywane wypowiedzenie stosunku pracy jest dyskutowane w debacie publicznej, przede wszystkim pod kątem potencjalnego naruszenia wolności wyznania, należy zaznaczyć, że sprawa ta dotyka również kwestii obowiązków – zarówno pracodawcy, jak i pracownika – związanych z poszanowaniem zasad współżycia społecznego, zasady równego traktowania oraz godności i praw innych ludzi.  

    Poza niekwestionowanym obowiązkiem przestrzegania przez pracodawców zakazu dyskryminacji pracowników ze względu na religię lub wyznanie, wynikającego z Kodeksu pracy[1], są oni zobowiązani także do przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu zatrudnienia[2]. Różnica pomiędzy dwoma powyższymi obowiązkami – choć subtelna w ich brzmieniu – ma fundamentalne znaczenie dla kwestii praktycznej realizacji praw człowieka, w tym w obszarze pracy. W sprawach dotyczących praw i wolności często trudnym, ale koniecznym zadaniem, jest odpowiednie wyważenie ochrony jednego prawa i przeciwstawną jej realizacją drugiego. Konstytucyjne prawa i wolności nie mają charakteru absolutnego i - pod określonymi warunkami - mogą być ograniczane. Konieczność realizacji obowiązków przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy, a tym samym ochrona praw i wolności innych osób, są przykładami sytuacji, które mogą uzasadniać takie ograniczenia. Należy przy tym podkreślić, że aby w miejscu pracy wszyscy byli traktowani równo, z szacunkiem i z poszanowaniem ich  godności, Kodeks pracy nie tylko zobowiązuje pracodawcę do działania i kształtowania w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego – zobowiązuje także pracowników do przestrzegania tych zasad oraz przyjętego przez pracodawcę regulaminu[3].

    W świetle przywołanych powyżej reguł dotyczących przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy, należy jeszcze raz podkreślić, że oceny czy w konkretnym, indywidualnym przypadku, przeciwstawne sobie prawa i obowiązki zostały odpowiednio wyważone, może dokonać w sposób wiążący strony wyłącznie niezawisły sąd. Sąd rozstrzygnie, czy wypowiedzenie umowy o pracę naruszyło w tym przypadku przepisy prawa, czy też było to działanie prawnie uzasadnione.

    Rzecznik Praw Obywatelskich rozważy zasadność podjęcia dalszych czynności po zapoznaniu się z wyrokiem, jaki w tej sprawie zostanie wydany.

     

    [1] Art. 183a  ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy, (Dz. U. z 2019 r., poz. 1040).

    [2] Art. 94 pkt 2b Kodeksu pracy.

    [3] Art. 100 Kodeksu pracy.

    XI.7044.1.2019

     

    Prezydent Gdańska dostaje groźby m.in. po materiałach „Wiadomości” TVP. Interwencja RPO do KRRiT

    Data: 2019-08-08
    • Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz dostaje coraz więcej listów z groźbami i obelgami
    • Jak podają media, w części tych listów są odniesienia m.in. do treści z "Wiadomości" TVP
    • „Wiadomości” twierdzą, że polityka władz miasta ma charakter proniemiecki, bagatelizuje II wojnę światową i prowadzi do zatarcia granic między sprawcami i ofiarami
    • Padło nawet stwierdzenie, że "władze Gdańska otwarcie gloryfikują nazistowską kartę w historii Gdańska"

    Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o zbadanie, czy w tym zakresie nadawca publiczny właściwie zrealizował ustawowy obowiązek zachowania bezstronności.

    RPO z niepokojem przyjął informację mediów (http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,25055087,kto-grozi-smie...) o zwiększającej się liczbie listów z groźbami i obelgami, kierowanymi pod adresem prezydent Gdańska. Z informacji tych wynika, że w części tych listów znajdują się wprost odniesienia do treści publikowanych m.in. w „Wiadomościach TVP”.

    W ostatnich tygodniach telewizja publiczna wyemitowała szereg materiałów poświęconych władzom Gdańska i pani prezydent Aleksandrze Dulkiewicz. - Materiały te – jak wskazuje wstępna analiza ich treści - odbiegały od standardu wyznaczonego art. 21 ust. 1 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji i polegającego na zachowaniu bezstronności i wyważenia – głosi pismo RPO do KKRiT. 

    W części z nich podnoszono zarzut, że polityka władz miasta ma charakter proniemiecki, bagatelizuje tragedię II wojny światowej i prowadzi do zatarcia granic pomiędzy sprawcami i ofiarami. Przykładem może być materiał pt. „Specustawa z podpisem Prezydenta” z 2 sierpnia 2018 r. W opublikowanym 24 lipca 2019 r. materiale pt. „Atak na Kościół po zajściu w Białymstoku” sformułowano nawet pogląd, że „władze Gdańska otwarcie gloryfikują nazistowską kartę w historii Gdańska”.

    W tych materiałach TVP przedstawiła działania władz miasta w sposób selektywny, w oderwaniu od kontekstu w jakim zostały podjęte i bez wskazania ich rzeczywistych intencji. W materiale poświęconym atakom na Marsz Równości w Białymstoku informacje dotyczące Gdańska połączono z wiadomościami dotyczącymi aktów przemocy dokonywanymi przez chuliganów. 

    Opisana sytuacja budzi wątpliwości z punktu widzenia przestrzegania przez nadawcę publicznego obowiązków określonych w art. 21 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji, w szczególności obowiązku zachowania bezstronności i wyważenia.

    Dlatego Rzecznik zwrócił się do Witolda Kołodziejskiego, przewodniczącego KRRiT o zbadanie, czy w tym zakresie nadawca publiczny w sposób właściwy zrealizował obowiązki ciążące na nim z mocy prawa. Rzecznik poprosił też o stanowisko w sprawie. 

    VII.564.61.2019
     

    Nieludzkie traktowanie w schronisku dla bezdomnych. Interwencja Rzecznika

    Data: 2019-08-05

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę skandalicznego traktowania osób przebywających w schroniska dla bezdomnych w Pokrzywnicy (woj. mazowieckie), przedstawioną w artykule „Newsweeka” z 29 lipca 2019 r. pt. „Dlaczego mnie bijesz”.

    W artykule opisano sytuacje wskazujące na nieludzkie traktowanie pensjonariuszy przez pracowników placówki oraz jej dyrektora. Chodzi o skandaliczne warunki bytowe, przemoc, narażanie zdrowia i życia podopiecznych, zastraszanie. Z artykułu wynika, że taka sytuacja trwa od dłuższego czasu.

    W piśmie Rzecznika do Dyrektor Wydziału Polityki Społecznej Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego stwierdzono, że lektura artykułu nasuwa wątpliwości co do prawidłowości funkcjonowania tego schroniska jako placówki pomocy społecznej.

    Rzecznik poprosił o informacje, czy sprawa jest znana urzędowi i jakie podjęto działania kontrolne.

    III.7065.187.2019
     

    Wydawanie posiłków więźniom przez okienko w drzwiach celi narusza ich godność 

    Data: 2019-08-05
    • Więźniowie skarżą się, że posiłki są im wydawane przez otwory w drzwiach cel mieszkalnych
    • RPO wiele razy wskazywał Służbie Więziennej, że przyjęcie takiej zasady wobec wszystkich osadzonych narusza ich godność 
    • Posiłki powinno się wydawać przy otwartych drzwiach celi - chyba że na przeszkodzie stoją szczególne względy ochronne

    Osoby przebywające w zakładach karnych i aresztach śledczych wielokrotnie żaliły się Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że posiłki są im wydawane przez otwory podawcze w drzwiach cel mieszkalnych.

    Rzecznik wiele razy sygnalizował Służbie Więziennej, że stosowanie takiej praktyki jako zasady wobec wszystkich więźniów jest nieuzasadnione i nosi znamiona niehumanitarnego traktowania. Uznał to za uciążliwość nadmierną i nieuzasadnioną, naruszającą godność tych osób.  

    W toku badania jednej z takich skarg w 2013 r. opinię wyraziło Biuro Prawne Centralnego Zarządu Służby Więziennej. Pozwalała ona żywić nadzieję, że zgodnie z postulatami Rzecznika wydawanie posiłków w ten sposób nie będzie rutynowe wobec ogółu osadzonych.

    Problem wciąż pozostaje jednak aktualny – do Rzecznika wpłynęła kolejna skarga w tej sprawie, z Zakładu Karnego w C.

    W odpowiedzi Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej powołał się na wytyczne Dyrektora Generalnego SW z 4 czerwca 2013 r. w sprawie wymagań dla zabezpieczeń techniczno-ochronnych w jednostkach SW. Uznał, że skoro pozwalają one na wyposażanie drzwi do cel w zamykane okienko, to  jest to wystarczającą podstawą do uznania przyjętego w Zakładzie Karnym w C. takiego sposobu postępowania za właściwy. Ocenił, że takie wydawanie posiłków nie narusza praw osadzonych i nie świadczy o ich niehumanitarnym traktowaniu. Ma bowiem na celu zapewnienie porządku, dyscypliny i bezpieczeństwa - w tym sensie jest działaniem dla dobra i w interesie osadzonych. 

    Stanowisko to podtrzymał Dyrektor Biura Spraw Wewnętrznych Centralnego Zarządu SW. Powiadomił, że z uwagi na kategorię więźniów, co do których ta praktyka jest stosowana (zakład karny typu zamkniętego), ten sposób dystrybucji posiłków zmniejsza ryzyko sytuacji mogących godzić w zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania karnego, nielegalnego przekazywania sobie przez osadzonych przedmiotów niedozwolonych, ataku na osadzonego wydającego posiłki czy na funkcjonariusza, który to nadzoruje.

    Rzecznik niezmiennie stoi na stanowisku, że wydawanie posiłków powinno odbywać się przy otwartych drzwiach celi, chyba że stoją temu na przeszkodzie szczególne względy. Taki odhumanizowany sposób traktowania osadzonych nie pomaga w budowaniu właściwych relacji z personelem więziennym. Przeciwnie, stwarza warunki sprzyjające wyobcowaniu więźniów i kształtowaniu w nich poczucia poniżającego traktowania. A to nie tworzy atmosfery, która pozytywnie wpływa na pracę resocjalizacyjną i osiągnięcie celów kary.

    Dlatego RPO uznał skargę osadzonego za zasadną. Zwrócił się też do Dyrektora Generalnego SW o rozważenie zaprzestania takich restrykcyjnych i niehumanitarnych praktyk lub ograniczenie ich wyłącznie do sytuacji wyjątkowych, uzasadnionych względami ochronnymi.

    IX.517.2796.2016

    Prezes sądu: przeniesienie sędziego Bilińskiego – bez związku z jego orzecznictwem

    Data: 2019-08-01
    • Przeniesienie sędziego Łukasza Bilińskiego z wydziału karnego do wydziału rodzinnego stołecznego sądu nie było związane z jego działalnością orzeczniczą
    • Tak twierdzi prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Maciej Mitera, który podjął tę decyzję
    • Pytany przez RPO o jej przyczyny, odpowiedział, że wymagały tego potrzeby wydziału rodzinnego

    Sędzia Łukasz Biliński orzekał m.in. w procesach obywateli za protesty pod Sejmem, sprzeciw wobec marszów narodowców czy kontrmanifestacje wobec oficjalnych uroczystości ws. katastrofy smoleńskiej. Wydawał liczne wyroki uniewinniające, z powołaniem się na Konstytucję.

    W czerwcu 2019 r. prezes Maciej Mitera zdecydował o przeniesieniu sędziego Bilińskiego z wydziału karnego do wydziału rodzinnego i nieletnich tego samego sądu. Uzasadnił to brakami kadrowymi w wydziale cywilnym i likwidacją wydziału karnego, w którym sędzia dotychczas orzekał.

    Jednak sędziowie z tego wydziału mają trafić do innych wydziałów karnych. Jedynym wyjątkiem jest sędzia Łukasz Biliński, który miałby orzekać w materii zupełnie dla niego nowej. Jego zdaniem przeniesienie może mieć związek z jego działalnością orzeczniczą. Według części mediów zmiany organizacyjne były tylko pretekstem, by sędziego odsunąć od spraw karnych. 

    22 lipca 2019 r. prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Joanna Bitner uchyliła decyzję o przeniesieniu sędziego Bilińskiego.  

    Interwencja RPO

    Rzecznik Praw Obywatelskich, który podjął tę sprawę,  w piśmie do prezesa Mitery z 18 lipca 2019 r. przypominał, że zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych przy przeniesieniu sędziego do innego wydziału bez jego zgody, bierze się pod uwagę w szczególności staż pracy sędziów w wydziale, z którego następuje przeniesienie. Sędzia Łukasz Biliński podkreślał, że inni sędziowie z likwidowanego wydziału mają krótszy staż pracy niż on, jednak nie zostali oddelegowani do wydziału rodzinnego.

    RPO zwracał też uwagę, że według obecnych przepisów u.s.p odwołanie sędziego, którego przeniesiono do innego wydziału, rozpatruje Krajowa Rada Sądownictwa. Przed zmianą ustawy o KRS w 2017 r. było to kompetencją kolegium sądu apelacyjnego, którego rolą jest m.in. wyrażanie opinii w sprawach osobowych sędziów.

    Wcześniej Rzecznik wskazywał na zagrożenia związane z przekazaniem tych kompetencji kolegium na rzecz KRS. Podkreślał, że podporządkowanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa czynnikom politycznym umożliwia przedstawicielom władzy ustawodawczej i wykonawczej pośredni wpływ na decyzje odnoszące się do spraw związanych z wewnętrznym funkcjonowaniem sądownictwa. Prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS (jej rzecznikiem prasowym jest sędzia Maciej Mitera). 

    Odpowiedź prezesa Macieja Mitery  

    - Uprzejmie informuję, iż przeniesienie pana sędziego Łukasza Bilińskiego było niezależne od decyzji Ministra Sprawiedliwości co do likwidacji ówczesnego XI Wydziału Karnego – napisał prezes sądu w odpowiedzi Rzecznikowi.

    Początkowo wszyscy sędziowie z XI Wydziału Karnego mieli otrzymać przydziały do wydziałów karnych - jednakże sytuacja kadrowa, która zaistniała w III Wydziale Rodzinnym tutejszego sądu zmusiła mnie do podjęcia decyzji o skierowanie pana sędziego Łukasza Bilińskiego do tego wydziału. W żaden sposób decyzja ta nie była związana z działalnością orzeczniczą sędziego Łukasza Bilińskiego. Chciałbym zaznaczyć, że żaden z sędziów tutejszego sądu nie wyraził zgody na przeniesienie do III Wydziału Rodzinnego.

    Podejmując decyzje o przeniesieniu Pana sędziego Łukasza Bilińskiego miałem na względzie m.in. jego staż pracy w tutejszemu sądzie. Analiza m.in. stażu pracy, ilości spraw które musiałby zostać prowadzone od początku - a przede wszystkim potrzeby III Wydziału utwierdzały mnie w przekonaniu o słuszności i potrzebie tej decyzji.

    Pan sędzia Łukasz Biliński nie zgodził się z takim rozstrzygnięciem i odwołał się do Krajowej Rady Sądownictwa, która 25 lipca 2019 r. oddaliła jego odwołanie – głosi pismo prezesa Macieja Mitery.

    W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał zaś w marcu 2018 r. Sejm. RPO wskazywał na  niekonstytucyjność nowych przepisów.

    VII.510.118.2019

    Koperta pisma sądu do obywatela ujawniła zawartość. Interwencja RPO

    Data: 2019-07-31
    • Z informacji na kopercie przesyłki sądowej do obywatela można było dowiedzieć się o jej zawartości i terminie rozprawy
    • Były tam adnotacje, że pismo zawiera np. pismo powódki czy odpis orzeczenia z danego dnia
    • Obywatel poskarżył się na naruszenie w ten sposób tajemnicy korespondencji 
    • Rzecznik spytał prezesa sądu, na jakiej podstawie na kopercie umieszczono tego rodzaju informacje 

    W korespondencji nadsyłanej przez jeden z sądów okręgowych umieszczano na kopertach informacje o zawartości przesyłek i o terminie rozprawy. Były to informacje typu „wezw+odp. pozwu”, „odp. pisma powódki”, „odpis orzecz. 25.01.19 r. z uzas. i poucz.”. W ocenie skarżącego sąd w ten sposób faktycznie umożliwił osobom trzecim poznanie treści korespondencji. 

    Zastrzeżeń nie może budzić umieszczenie na kopercie pisma sądowego daty jego wysłania i sygnatury danej sprawy. Wskazanie zaś rodzaju przesyłki oraz terminu rozprawy rodzi zaś wątpliwości. Z zarządzenia o biurowości sądowej nie wynika, jak określać rodzaj przesyłki oraz termin - i co pod tymi pojęciami rozumieć.

    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich szczegółowe określenie na kopercie pism, jakie są w środku, poprzez wskazanie ich rodzaju (postanowienie, orzeczenie, zarządzenie) oraz daty ich wydania, stanowi istotną informację. W efekcie nie tylko adresat, lecz również osoby zajmujące się np. doręczaniem przesyłek, uzyskują wiedzę o zawartości koperty.

    Informacja o rodzaju pism umieszczonych w przesyłce nie stanowi informacji merytorycznej. Może jednak może powodować u adresata obawy, że osoby nieuprawnione dowiedzą się, jakiej kategorii pisma kieruje do niego sąd.

    Podanie na kopercie terminu rozprawy może naruszać prawo do ochrony danych osobowych. Skoro wokandy sądowe są zanonimizowane i na ich podstawie nie można uzyskać informacji o stronach postępowania, to w rezultacie podania takiej informacji na kopercie z nazwiskiem adresata nieuprawnione osoby mogą poznać informacje, które nie powinny być ujawniane.

    Według Rzecznika wydaje się wątpliwe, aby określając wzór awiza sądowego, Minister Sprawiedliwości w rubryce "termin" miał na myśli umieszczenie tam daty dziennej rozprawy.

    Art. 49 Konstytucji zapewnia wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony. Wolność ta polega zarówno na zakazie zmuszania adresatów do ujawnienia treści otrzymywanych przekazów, jak i na zakazie (skierowanym do wszystkich innych podmiotów, wraz z organami władzy publicznej), prób poinformowania się o tych treściach bez zgody adresata. Obejmuje ona również poufność co do faktu, że w ogóle jest się adresatem określonych przekazów.

    Wolność ta potwierdza w szczególny sposób godność osoby ludzkiej - zarówno nadawcy, jak i adresata. Bo to i na adresatach w wielu sytuacjach spoczywa obowiązek poufności. Chodzi zwłaszcza o ujawnianie treści naruszających  prawnie chronione interesy nadawców, szczególnie prawo do prywatności.

    VII.563.1.2019

    UTK: 150 pociągów dla uczestników Pol’and’Rock Festival

    Data: 2019-07-31
    • 150 pociągów pięciu przewoźników kolejowych zapewni dojazd i powrót uczestników Pol’and’Rock’Festival 2019 - poinformował Prezes Urzędu Transportu Kolejowego
    • Rzecznik interweniował w UTK, gdy w czerwcu podano, że na festiwal ma nie być ani dodatkowych pociągów, ani pociągów do Kostrzynia, bo miały na ten czas zmienić swe trasy
    • Teraz UTK zapewnił Rzecznika, że oferta przewozowa do i z Kostrzyna przedstawia się korzystnie

    W czerwcu 2019 r. media informowały, że Przewozy Regionalne Sp. z o.o. nie uruchomią dodatkowych, specjalnych, pociągów dla uczestników festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie nad Odrą. Drugi z publicznych przewoźników – PKP InterCity S.A. rozważał zaś wprowadzenie zmian tras pociągów, regularnie jeżdzących przez Kostrzyn w czasie festiwalu (31 lipca -3 sierpnia).

    Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów.  Zwrócił się wtedy do prezesa UTK Ignacego Góry o działania w celu zapewnienia uczestnikom festiwalu dostępu do  świadczonych publicznie usług, z wykorzystaniem środków publicznych.

    W reakcji prezes UTK (organ właściwy w sprawach nadzoru nad przestrzeganiem praw pasażerów w transporcie kolejowym) poprosił Przewozy Regionalne o zmianę decyzji w sprawie połączeń do/z Kostrzyna w związku z festiwalem. Wystąpił również do PKP Intercity SA, wyrażając niepokój planami wprowadzenia objazdów pociągów kursujących dotychczas przez Kostrzyn. Zwrócił się w tej sprawie także do wszystkich marszałków województw, organizatorów publicznego transportu zbiorowego.

    Teraz prezes Ignacy Góra poinformował Rzecznika, że zwrócił się także do pozostałych pasażerskich przewoźników kolejowych o rozważenie uruchomienia dodatkowych połączeń na czas festiwalu. Kierując się bezpieczeństwem publicznym, wskazał na potrzebę uruchomienia dodatkowych pociągów.

    Według UTK kolejowa oferta przewozowa do/z Kostrzyna przedstawia się korzystnie. Obsługę połączeń zapewni łącznie pięciu przewoźników kolejowych:

    1. „Przewozy Regionalne" sp. z o.o. - 134 pociągi (kursy) specjalne (w tym 12 komercyjnych i 122 zamówione przez marszałków województw);
    2. „Koleje Mazowieckie - KM" sp. z o.o. ~ 2 pociągi specjalne (z opcjonalną dodatkową parą kursów w przypadku wzmożonej frekwencji);
    3. Arriva sp. z o.o. - 8 pociągów specjalnych;
    4. Koleje Wielkopolskie sp. z o.o. - 2 pociągi specjalne;
    5. „PKP Intercity" S.A. - 3 pociągi specjalne (na powrót z festiwalu).

    Uczestnicy festiwalu będą mogli dotrzeć i powrócić z imprezy także kilkudziesięcioma pociągami stałego kursowania do/z/przez Kostrzyn (osobowe oraz dalekobieżne). Ponadto na czas trwania festiwalu PKP Intercity  zdecydował się wydłużyć relacje do/z Kostrzyna części swoich pociągów kursujących całorocznie do/z Gorzowa Wielkopolskiego czy Zielonej Góry. Zadeklarował też wzmocnienie zestawień składów regularnego kursowania dodatkowymi wagonami.

    Na stronach internetowych przewoźników są informacje o szczegółach połączeń.

    V.7224.91.2019

    Więzień szedł przez miasto z kajdankami na rękach i nogach. Rzecznik uznał jego skargę

    Data: 2019-07-29
    • Z kajdankami na rękach i nogach więzień w asyście policji szedł przez miasto na wizytę do lekarza. Poskarżył się on RPO na poniżające traktowanie
    • Rzecznik uznał taki sposób konwojowania za nieuzasadniony, zbyt dolegliwy i nieproporcjonalny do ewentualnego zagrożenia
    • Skoro bowiem skazany sam zgłosił się do odbycia kary pozbawienia wolności - a były to niecałe 4 miesiące - to trudno uznać, by mógł podjąć próbę ucieczki
    • Decyzja, jakich środków przymusu użyć podczas konwoju, musi uwzględniać naczelną zasadę traktowania osób pozbawionych wolności - w sposób humanitarny i z poszanowaniem ich godności

    Mężczyzna odbywający karę pozbawienia wolności musiał zostać doprowadzony z aresztu sądu w dużym mieście do poradni zdrowia psychicznego. Drogę tę przebył pieszo, konwojowany przez dwóch policjantów. Na ten czas użyli wobec niego środków przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek zakładanych na nogi i na ręce (trzymane z przodu).

    Na taki sposób konwoju skazany poskarżył się Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Za poniżający uznał fakt, że przechodnie mogli go widzieć z kajdankami na nogach. 

    Zastosowanie tych środków policja uzasadniła faktem, że osadzony był recydywistą. Podczas wcześniejszego pobytu w więzieniu był zaś karany dyscyplinarnie za niewłaściwe odnoszenie się do Służby Więziennej.  Powołano się także na to, że był on doprowadzany do poradni zdrowia psychicznego.

    Ustawa z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej stanowi, że kajdanek zakładanych na nogi, używanych równocześnie z kajdankami na ręce, można użyć m. in. wobec osób pozbawionych wolności. Rzecznik przypomniał, że ustawa nie zobowiązuje do tego w przypadku każdego konwojowania. Zawsze powinna to poprzedzić ocena, czy użycie danego środka jest niezbędne, proporcjonalne do stopnia zagrożenia oraz czy możliwe jest użycie środka mniej dolegliwego.  

    Rzecznik uznał skargę za zasadną. Stosowanie podczas konwojowania pieszego kajdanek założonych na nogi jest bardzo dolegliwe, ponieważ wiąże się wystawieniem tej osoby na widok publiczny, gdy znajduje się w poniżającym położeniu. Dlatego ocena, jakich środków użyć w takim przypadku, powinna być przeprowadzona wnikliwie i uwzględniać naczelną zasadę traktowania osób pozbawionych wolności w sposób humanitarny, z poszanowaniem godności ludzkiej skazanego.

    Podejmując decyzję w tej sprawie, funkcjonariusze nie dysponowali wiedzą o postawie i zachowaniu osadzonego podczas aktualnego pobytu w zakładzie karnym. Pominęli zatem istotne okoliczności - które bez trudu mogli uzyskać od Służby Więziennej - że odbywał on krótkoterminową karę pozbawienia wolności w wymiarze niepełnych 4 miesięcy, do której odbycia sam się zgłosił.

    - Świadczy to o tym, że nie zamierzał uniknąć odbywania kary - podkreślił Rzecznik. Prawdopodobieństwo, że podczas konwoju podejmie próby ucieczki, należało zatem ocenić jako nikłe. Dlatego zastosowanie, oprócz kajdanek na ręce, także kajdanek na nogi było nieuzasadnione i nadmiernie dolegliwe, nieproporcjonalne do zagrożenia stwarzanego przez konwojowanego.

    Uznając, że taki sposób konwoju nie realizował ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, Rzecznik wystąpił do odpowiedniego komendanta policji o ponowne rozważenie sprawy. Zwrócił się też o podjęcie działań w celu skuteczniejszego zapewnienia praw osób pozbawionych wolności, które są konwojowane przez funkcjonariuszy.

    IX.517.3112.2017

    Osoby internowane przez sąd trafiają na oddziały ogólne szpitala psychiatrycznego. Interwencja Rzecznika

    Data: 2019-07-29
    • Do jednego z przepełnionych szpitali psychiatrycznych nadal są kierowane osoby, które sąd uznał za nie mogące odpowiadać za popełnione przestępstwa z powodu niepoczytalności  
    • Takie osoby powinny trafiać na zabezpieczone oddziały psychiatrii sądowej
    • Z braku miejsc w takim oddziale osoby internowane są jednak umieszczane w oddziałach ogólnych tego szpitala
    • Rodzi to obawy dyrekcji szpitala o życie i zdrowie leczonych w nim pacjentów; ponadto pogarszają się warunki ich pobytu i leczenia

    Jeśli sąd uzna, że osoba oskarżona o przestępstwo jest niepoczytalna, to nie podlega ona odpowiedzialności karnej. Postępowanie karne wobec sprawcy czynu jest wtedy umarzane, a sąd orzeka środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym. Nie określa się terminu takiego internowania. Środek ten wykonuje się w zakładach psychiatrycznych, które mają określone zabezpieczenia.

    Rzecznik Praw Obywatelskich został zawiadomiony o piśmie, które do Komisji Psychiatrycznej ds. Środków Zabezpieczających skierował pewien Samodzielny Publiczny Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych.

    Dyrekcja tego szpitala prosi o rozwiązanie przez Komisję problemu kierowania osób internowanych przez sąd do Oddziału Psychiatrii Sądowej o Podstawowym Zabezpieczeniu dla Dorosłych - mimo braku w nim wolnych miejsc. W związku z wyczerpaniem limitu łóżek, od grudnia 2018 r. pacjenci, wobec których sąd wydał postanowienie o zastosowaniu środka zabezpieczającego, są umieszczani w oddziałach ogólnych psychiatrycznych.

    W takiej sytuacji dyrekcja nie ma możliwości zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom leczonym w tym szpitalu. Istnieje bowiem realna obawa o ich życie i zdrowie. Ponadto, co również ważne, pogarszają się warunki pobytu tych chorych i ich leczenia.

    Sytuacja ta budzi poważne zaniepokojenie Rzecznika. W placówce może bowiem dochodzić do naruszania praw pacjentów.

    Środki zabezpieczające wykonuje się w zakładach psychiatrycznych, które posiadają określone warunki zabezpieczenia. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 16 stycznia 2017 r. w sprawie Komisji Psychiatrycznej ds. Środków Zabezpieczających, zakłady dysponujące podstawowymi zabezpieczeniami zapewniają stały nadzór nad sprawcami w nich przebywającymi. Są tam m.in. drzwi i okna wyposażone w urządzenia uniemożliwiające samowolne opuszczenie zakładu.

    Zastępczyni Rzecznika Hanna Machińska wystąpiła do Komisji  o wyjaśnienia. Poprosiła też o podanie, jakie działania powinny być podjęte dla rozwiązania problemu. Zwróciła się również o informacje, czy z takimi trudnościami zmagają się też i inne zakłady psychiatryczne, a także ile osób, które obecnie przebywają w oddziałach ogólnych, oczekuje na umieszczenie w Oddziałach Psychiatrii Sądowej.

    Komisję powołuje Minister Zdrowia w celu zapewnienia właściwego miejsca wykonywania środków zabezpieczających. Do jej zadań należy m.in.:

    • wydawanie opinii dla sądów w sprawie przyjmowania, wypisywania lub przenoszenia sprawców, wobec których orzeczono środek zabezpieczający
    • analiza dostępnej dokumentacji; 
    • analiza informacji o liczbie dostępnych miejsc w zakładach psychiatrycznych przeznaczonych do wykonywania środków zabezpieczających;
    • wizytacja i ocena zakładów psychiatrycznych dysponujących warunkami podstawowego, wzmocnionego i maksymalnego zabezpieczenia, w których wykonywany jest środek zabezpieczający. 
    IX.517.1757.2019

    Pobicie we Wrocławiu. Rzecznik pyta policję i prokuraturę o ustalenia

    Data: 2019-07-26
    • Dziennikarz i wykładowca akademicki Przemysław Witkowski został pobity we Wrocławiu, bo skrytykował napisy nawołujące m.in. do nienawiści wobec osób LGBTQ
    • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z urzędu i wystąpił o informacje do policji i prokuratury

    25 lipca 2019 r. wieczorem Przemysław Witkowski został pobity na bulwarach odrzańskich. Doszło do tego w związku ze skrytykowaniem przez niego umieszczonych tam napisów - „Stop pedofilom z LGBT", „Niszcz marksistów! Bądź aktywny", „LGBTQ pedofilia", „autonomiczni nacjonaliści" oraz przedstawień krzyży celtyckich.

    Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu Rzecznik spytał, jakie działania podjęto w tej sprawie; czy sprawca (bądź sprawcy) został zidentyfikowany.

    Rzecznik zwrócił się też do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu o informacje, czy wszczęto postępowanie przygotowawcze, a jeśli tak, to na jakim jest etapie i która jednostka je prowadzi.

    II.519.912.2019

     

     

    TVP nie ogranicza swobody wypowiedzi dziennikarzy, ale egzekwuje umowy cywilnoprawne. Prezes Kurski odpowiada RPO

    Data: 2019-07-19
    • - Ma Pan błędne informacje, jakoby w stosunku do red. Michała Olszańskicgo został wydany jakikolwiek zakaz wypowiadania się w mediach – pisze do RPO szef TVP Jacek Kurski
    • Zapewnia, że „TVP w swojej działalności przestrzega przepisów prawa powszechnie obowiązującego, w szczególności Konstytucji oraz Prawa prasowego i nie stosuje wobec swoich dziennikarzy żadnej cenzury prewencyjnej”
    • "Redaktor Michał Olszański związany był po prostu z TVP umową cywilnoprawną, która przewiduje zachowanie w poufności informacji uzyskanych w związku z realizacją umowy, a mogących naruszyć interes programowy, ekonomiczny lub dobre imię TVP"
    • "Plotkarskie przedstawienie przez niego kulisów rozmowy z prezesem Kaczyńskim, wraz z subiektywnymi i nieuprawnionymi komentarzami, mogło doprowadzić do naruszenia interesów TVP. Mimo to TVP nie wydała żadnego zakazu - a jedynie przypomniała dziennikarzowi zasady, na jakich odbywa się współpraca pomiędzy stronami"

    Chodzi o sprawę wywiadu z prezesem PiS, Jarosławem Kaczyńskim, jaki TVP wyemitowała  w maju 2019 r., tuż przed wyborami do europarlamentu. Wywiad przeprowadzony był w konwencji telewizji śniadaniowej, dotyczył życia prywatnego i upodobań polityka. Nie padły żadne pytania o wydarzenia polityczne, co wzbudziło zdumienie w środowisku dziennikarskim. Współprowadzący wywiad Michał Olszański zaczął więc wyjaśniać, że schemat rozmowy został opracowany po konsultacjach PR-owców prezesa i kierownictwa programu „Pytanie na Śniadanie”.

    Po tej wypowiedzi miał – jak podawały media - otrzymać od władz TVP zakaz dalszego publicznego zabierania głosu w sprawie. RPO pytał więc, czy tak się stało naprawdę, zwracając uwagę iż dziennikarzowi, jak każdemu Konstytucja zapewnia wolność słowa i rozpowszechniania informacji.

    Redaktor Michał Olszański związany był z TVP umową cywilnoprawną, która przewiduje zachowanie w poufności informacji uzyskanych w związku z realizacją umowy, a mogących naruszyć interes programowy, ekonomiczny lub dobre imię TVP. Oznacza to, że red. Olszański powinien w swojej zawodowej działalności , w tym przede wszystkim w publicznych wypowiedziach dochować należytej staranności zapewniających ochronę wyżej wymienionym dobrom. Zasady, o których mowa są powszechnie stosowane w relacjach z mediami, standardem korespondującym ściśle z >>Zasadami etyki dziennikarskiej w Telewizji Polskiej S.A. - informacja, publicystyka, reportaż, dokument, edukacja<< zobowiązującymi dziennikarza do zachowania lojalności wobec TVP i dbania o jej dobre imię" - dopisał prezes Kurski. - "Z całą pewnością plotkarskie przedstawienie przez red. Olszańskiego kulisów, zasad organizacji planu jednej z najbardziej popularnych audycji TVP wraz z subiektywnymi i nieuprawnionymi komentarzami mogło doprowadzić do naruszenia interesów TVP S.A. Mimo to, TVP informuje, iż w stosunku do ww. nie został wydany żaden zakaz wypowiadania się do mediów - a jedynie zostały mu przypomniane zasady, na jakich odbywa się współpraca pomiędzy stronami, stosownie do postanowień trwającej wtedy umowy cywilnoprawnej oraz obowiązujących od kilkunastu lat wewnętrznych przepisów TVP".

    VII.564.39.2019

    Ustawa pana Tomasza Piesieckiego. Sejm zmienił przepisy tak, by najbardziej poszkodowane ofiary wypadków komunikacyjnych nie traciły wsparcia

    Data: 2019-07-19

    Sejm przyjął 19 lipca nowelizację ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Projekt powstał w Senacie dzięki zabiegom RPO i pana Tomasza Piesieckiego, który zgłosił problem w czasie spotkania regionalnego w Białymstoku w styczniu 2016 r. Ustawa pomoże kilkudziesięciu ofiarom wypadków w Polsce.

    Pan Tomasz Piesiecki sam jest ofiarą wypadku komunikacyjnego z początku lat 90. Sprawca nie miał OC, więc odszkodowanie – z którego sfinansowana musiała być renta, rehabilitacja czy dostosowanie mieszkania na potrzeby osoby z niepełnosprawnościami – zostało wypłacone z Funduszu Ubezpieczeniowego. W tym czasie suma gwarancyjna wynosiła tylko 720 tys. i po latach się wyczerpała – w ten sposób młoda osoba na wózku została bez renty niezbędnej, by móc samodzielnie funkcjonować, pracować, załatwiać swoje sprawy.

    Rok po wypadku pana Tomasza sumy gwarancyjne zostały radykalnie podniesione, ale nadal problem jest poważny – bo z jednej sumy gwarancyjnej finansuje się nie tylko rehabilitację czy utracone zarobki opiekunów ofiary wypadku. Z jednej sumy finansuje się np. pomoc do wszystkich ofiar zbiorowego wypadku komunikacyjnego.

    Pan Piesiecki opowiedział o problemie w czasie spotkania regionalnego z RPO w Białymstoku. Pokazał wyroki wydane w imieniu Rzeczypospolitej, że po wyczerpaniu się sumy gwarancyjnej kończą się zobowiązania państwa wobec niego.

    RPO złożył w 2016 r. skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego i doprowadził do ponownego rozpatrzenia sprawy. Wyrok spodziewany jest w sierpniu 2019 r.

    Jednocześnie Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do senackiej Komisji Praworządności, Praw Człowieka i Petycji o inicjatywę ustawodawczą, by zmienić obecne przepisy. Senat zajął się sprawą a pan Piesiecki uczestniczył we wszystkich pracach, monitorując ich postęp, przekonując senatorów, posłów, finansistów, przedstawicieli rządu na każdym etapie.

    Jeszcze w kwietniu, na kolejnym spotkaniu regionalnym w Białymstoku pan Piesiecki  opowiadał o kłopotach i zastoju w pracach parlamentarnych: - Sprawa jest dziś na etapie podkomisji sejmowej i jest blokowana przez Ministerstwo Finansów. Niestety, firmy ubezpieczeniowe mają tam dobre wejście. A jeśli sprawa nie zostanie załatwiona do końca tej kadencji, to przepadnie, a w każdym razie będziemy mieli mniejsze szanse. Bo nikt z nas nie będzie miał już sił, by pchać tę sprawę odnowa – mówił.

    Pan Piesiecki nie dał za wygraną i doprowadził do zakończenia prac w Sejmie, w czym wspierali go także pracownicy Biura RPO.

    Teraz projekt trafi do oceny Senatu.

    Wniosek o mienie zabużańskie rozpoznany po interwencji Rzecznika

    Data: 2019-07-17

    Rodzina z Dolnego Śląska dostanie rekompensatę za mienie zabużańskie. Wniosek złożyła 11 lat temu, ale w sprawie nic się nie działo. W maju interweniował Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu i decyzja została wydana 28 czerwca.

    Istotne w tej sprawie jest to, że rodzina składała ponaglenia do kolejnych wojewodów, a w sprawie nic się nie działo od 2008 r.

    Teraz rodzina ma przedłożyć oświadczeń o wyborze formy realizacji prawa do rekompensaty oraz operatu szacunkowego określającego wartość nieruchomości pozostawionej poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej

    BPW.514.10.2019

    RPO w sprawie nagłego przeniesienia prok. Krasonia: jakie jest uzasadnienie?

    Data: 2019-07-08
    • RPO podjął z urzędu sprawę przeniesienia krakowskiego prokuratora Mariusza Krasonia z Prokuratury Regionalnej w Krakowie do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki
    • Uzasadnienie decyzji w tym przypadku jest niezbędne tym bardziej, że nie wzięto pod uwagę ani wyjątkowej sytuacji osobistej prokuratora, ani  też nie dano mu czasu na dostosowanie życia prywatnego do zaistniałych okoliczności służbowych

    Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą z urzędu (czyli bez wniosku ze strony zainteresowanej) po doniesieniach mediów i oświadczeniu Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex Super Omnia”.

    Jak wynika z dostępnych publicznie informacji, prokurator krajowy Bogdan Święczkowski podjął decyzję o delegowaniu prokuratora Krasonia do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki na podstawie art. 106 § 2 ustawy z 28 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze. Przepis ten nie wymaga w tym przypadku zgody samego prokuratora, jednak sposób podjęcia decyzji, jej nagły charakter oraz nieuwzględnienie sytuacji osobistej delegowanego mogą wskazywać, że nie była ona motywowana wyłącznie potrzebami prokuratury.

    Delegowanie prokuratora, polegające na czasowym powierzeniu określonych czynności w innej jednostce organizacyjnej, jest prawnie dopuszczalne. Jednak decyzja przełożonych musi być podyktowana potrzebami kadrowymi danej jednostki, skorelowanymi ze szczególną koncentracją zadań. W tym przypadku nie wyjaśniono, jakie przesłanki stoją za nagłą decyzją Prokuratora Krajowego.

    Uzasadnienie decyzji w tym konkretnym przypadku jest niezbędne tym bardziej, że nie wzięto pod uwagę ani wyjątkowej sytuacji osobistej prokuratora Krasonia, ani  też nie dano w ogóle czasu na dostosowanie życia prywatnego do zaistniałych okoliczności służbowych. W związku z tym, taka decyzja Prokuratora Krajowego może być i jest postrzegana jako metoda szykanowania i chęć wywoływania "efektu mrożącego" wobec innych prokuratorów, sprzeciwiających się naruszaniu ich niezależności.

    VII.510.120.2019

    RPO prosi o wyjaśnienia w sprawie zakazu wypowiedzi dla dziennikarza TVP

    Data: 2019-07-08
    • RPO dowiedział się z mediów o zakazie dla red. Michała Olszańskiego z TVP wypowiedzi w mediach w związku z przeprowadzeniem wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim w programie „Pytanie na Śniadanie”
    • Rzecznik uznał to za bardzo poważne ograniczenie wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej na podstawie art. 54 Konstytucji 

    Chodzi o wywiad z prezesem PiS 13 maja 2019 r., tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Wywiad przeprowadzony był w konwencji telewizji śniadaniowej, dotyczył życia prywatnego i upodobań polityka. Nie padły żadne pytania o wydarzenia polityczne, co wzbudziło zdumienie w środowisku dziennikarskim. Współprowadzący wywiad Michał Olszański zaczął więc wyjaśniać, że schemat rozmowy został opracowany dla tej rozmowy po konsultacjach PR-owców prezesa i kierownictwa programu „Pytania na Śniadanie”.

    Po tej wypowiedzi miał otrzymać od władz TVP zakaz dalszego publicznego zabierania głosu w sprawie.

    - Środek ten podjęty przez pracodawcę wobec dziennikarza należy uznać za bardzo poważne ograniczenie wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej red. M. Olszańskiemu na podstawie art. 54 Konstytucji – zauważył RPO Adam Bodnar.

    Sytuacja ta budzi też wątpliwości z punktu widzenia wyrażonej w art. 14 Konstytucji zasady wolności prasy i innych środków przekazu.

    Wypowiedź red. M. Olszańskiego nie zawierała treści znieważających ani w żaden inny sposób nie naruszała porządku prawnego. Działania podjęte przez TVP SA w tej sprawie stwarzają poważne ryzyko wywołania "efektu mrożącego" wobec dziennikarzy pracujących w mediach publicznych, co w istotny sposób może odbić się na prawie ogółu obywateli do uzyskiwania rzetelnych informacji.

    Szczególnie media publiczne powinny bowiem wykazywać się w tym zakresie wysokimi standardami i zapewniać swoim dziennikarzom możliwość nieskrepowanego wyrażania poglądów.

    Rzecznik poprosił prezesa TVP o wyjaśnienia.

    VII.564.39.2019

    Interwencja RPO w sprawie refundacji leków na nowotwór jelita grubego

    Data: 2019-07-01
    • Z wykazu leków refundowanych miały zniknąć od 1 lipca dwa leki onkologiczne – cetuksymab oraz bewacyzumab, stosowane w ramach programu lekowego dotyczącego leczenia raka jelita grubego
    • Oznaczało to, że część pacjentów chorych na raka zostanie pozbawiona dostępu do terapii ratujących życie
    • Ministerstwo Zdrowia zmieniło zdanie i na ostatecznej liście leki te się znalazły

    Chodzi o leki stosowane w tak zwanej pierwszej, drugiej i trzeciej linii leczenia u chorych nie kwalifikujących się do leczenia operacyjnego. Oznacza to, że dla większości chorych kontynuacja leczenia nie byłaby możliwa z uwagi na brak innej, alternatywnej terapii.

    Interweniując w tej sprawie, RPO powoływał się na raport przygotowany przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych. Wynika z niego, że liczba zachorowań na nowotwory złośliwe jelita grubego w Polsce wyniosła w 2013 r. 17 tys. Każdego dnia z tego powodu umiera w Polsce aż 28 osób. Polska odnotowuje najwyższą dynamikę liczby zachorowań na raka jelita grubego w Europie.

    W raporcie jest odniesienie do publikacji Obywatelskiego porozumienia na rzecz Onkologii pt. ,,Nowotwór jelita grubego – dostęp do leczenia w ramach świadczeń gwarantowanych w Polsce w świetle standardów europejskich”. Wskazano w niej, że m.in. leki cetuksymab oraz bewacyzumab dają możliwie korzystne działanie, tj. wydłużenie czasu przeżycia całkowitego u pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego. Na wzrostową tendencję w prognozie zachorowalności zwrócono uwagę w opracowanych mapach potrzeb w zakresie onkologii[1], gdzie podkreślono, że w 2029 r. w Polsce odnotowanych zostanie ponad 18,7 tys. nowych przypadków nowotworów złośliwych jelita grubego.

    W sprawozdaniu kwartalnym NFZ w 2018 roku odnotowano ponad 2700 chorych, którzy skorzystali z leczenia cetuksymabem oraz bewacyzumabem.

    V. 7013.46.2019




    [1] Mapy potrzeb zdrowotnych w zakresie onkologii w Polsce, opubl. 31 grudnia 2015 r.  http://www.mz.gov.pl/wp-content/uploads/2015/12/MPZ_onkologia_Polska.pdf

     

     

    Rzecznik monitoruje postępowania w sprawie nadużyć seksualnych w Szpitalu Psychiatrycznym na Gdańskim Srebrzysku

    Data: 2019-06-28

    Po doniesieniach medialnych Rzecznik podjął z urzędu dwie sprawy dotyczące nadużyć seksualnych wobec małoletnich pacjentów Szpitala Psychiatrycznego im prof. Tadeusza Bilikiewicza Gdańsku i skierował w nich wystąpienia do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku oraz do Dyrektora Szpitala.

    Pierwsza sprawa dotyczy zarzutu zgwałcenia 15 letniej pacjentki tego szpitala, przez innego pacjenta placówki; druga natomiast – molestowania dwóch 13 letnich pacjentek przez innego 37 letniego pacjenta.

    W obu sprawach małoletnie były hospitalizowane na oddziałach dla dorosłych, ponieważ nie było miejsc na oddziale dziecięcym.

    Te bulwersujące sprawy nagłośnione przez media pokazują katastrofalny stan polskiej psychiatrii dziecięcej jej skrajne niedofinansowanie i brak systemowej koncepcji opieki nad dziećmi i młodzieżą dotkniętą chorobami psychicznymi.

    Rzecznik od lat zwraca na to uwagę kolejnych Ministrów Zdrowia, alarmując, że problemy te i wynikający z nich brak możliwości zapewnienia małoletnim pacjentom nie tylko odpowiednich warunków hospitalizacji (zdarzają się przypadki, że pacjenci leżą na korytarzach na materacach) lecz także brak fizycznej możliwości zapewnienia im bezpieczeństwa osobistego z powodu niedostatecznej liczby personelu. Ostatnie wystąpienie w tej sprawie Rzecznik skierował do Ministra Zdrowia 18 kwietnia 2019 r. (V.7016.84.2018).

    BPG.566.1.2019 i BPG.566.2.2019

    Ojciec nie mógł się spotkać z synem w więzieniu. Po interwencji RPO Służba Więzienna uznała swój błąd

    Data: 2019-06-28
    • Odbywający karę więzienia pan Wojciech nie został doprowadzony na widzenie z ojcem – z powodu swej choroby
    • Ojciec osadzonego nadaremnie zatem pokonał trasę 390 km w jedną stronę
    • Tymczasem zwolnienie lekarskie pana Wojciecha z zapisem „winien leżeć” było tylko zaleceniem lekarza, a nie bezwzględnym zakazem opuszczania celi
    • Dyrektor więzienia uznał skargę w tej sprawie za zasadną

    Gdy ojciec pana Wojciecha przyjechał na widzenie z synem, funkcjonariusz pełniący służbę jako oddziałowy pawilonu mieszkalnego poinformował funkcjonariusza odpowiedzialnego za widzenia, że osadzony ten przebywa na zwolnieniu lekarskim i zgodnie z zaleceniami lekarskimi powinien leżeć. Informację tę przekazano dowódcy zmiany, który podjął decyzję o nieudzieleniu widzenia.

    W związku ze skargą pana Wojciecha Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do dyrektora Zakładu Karnego o  wyjaśnienia. Po analizie materiałów dyrektor uznał skargę za zasadną. Wskazał, że zwolnienie lekarskie z zapisem „winien leżeć” stanowiło wyłącznie zalecenie lekarza, a nie bezwzględny zakaz opuszczania celi mieszkalnej. A w takiej sytuacji to osadzony powinien sam podjąć decyzję, czy wyraża chęć uczestniczenia w widzeniu.

    W konsekwencji dyrektor polecił przeprowadzić rozmowę dyscyplinującą z funkcjonariuszem Służby Więżiennej, który pełnił tego dnia służbę jako dowódca zmiany.

    Zgodnie z art. 247 §1 Kodeksu karnego wykonawczego w wypadkach uzasadnionych szczególnymi względami sanitarnymi lub zdrowotnymi albo poważnym zagrożeniem bezpieczeństwa, dyrektor zakładu karnego lub aresztu śledczego może na czas określony wstrzymać lub ograniczyć m.in. udzielanie widzeń. W przypadku pana Wojciecha dyrektor nie podejmował takiej decyzji.

    IX.517.43.2019

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę zwolnienia z IKEA

    Data: 2019-06-28

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu do wyjaśnienia sprawę zwolnienia pracownika, jak wskazują doniesienia medialne, ze względu na jego poglądy związane z wyznawaną religią. Rzecznik zwróci się do właściwych podmiotów o niezbędne informacje.

    Rzecznik, jako niezależny organ ds. równego traktowania, dostrzega problem dyskryminacji ze względu na wyznanie w zatrudnieniu. Przeprowadzone na jego zlecenie badania potwierdziły w praktyce ten problem i ujawniły najczęściej spotykane mechanizmy wykluczenia. Co warte podkreślenia, dyskryminacja ze względu na wyznanie w miejscu pracy może dotyczyć zarówno przedstawicieli mniejszości religijnych, jak i dominującej większości, a czynnikiem zwiększającym ryzyko dyskryminacji jest silne utożsamianie się z daną religią i ujawnienie swojego zaangażowania w miejscu pracy. 

    Zgodnie z Kodeksem pracy (art. 94) pracodawca ma obowiązek przeciwdziałać dyskryminacji w zatrudnieniu, oraz wpływać na kształtowanie w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego. Podejmowanie działań mających na celu podkreślanie potrzeby poszanowania godności każdego, bez względu na różne cechy osobiste, należy uznać za wyraz dążenia do realizacji tych zobowiązań.

    Po kradzieży dowodu miał problemy sądowe z rzekomym długiem. Dostał skuteczną pomoc RPO

    Data: 2019-06-28

    Do Biura Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu zgłosił się młody mężczyzna. Komornik wszczął wobec niego egzekucję długu wobec firmy telekomunikacyjnej. Chodziło o dużą kwotę. Mężczyzna nigdy jednak nie zawierał umowy z tą firmą ani nie korzystał z jej usług.

    Podstawą egzekucji komorniczej były nakazy zapłaty wydane przez e-sąd, o których zainteresowany nie wiedział.  Umowy, na których podstawie zapadły wyroki, zawarto w lipcu 2017 r. W  maju 2017 r. zaś mężczyzna zastrzegł dowód osobisty z powodu kradzieży. Ponadto w dokumentacji sprawy podany był inny adres niż ten, pod którym mieszka.

    W Biurze Pełnomocnika Terenowego RPO mężczyzna dowiedział się, że może w sądzie złożyć wniosek o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu, ponieważ minął okres 7 dni od dnia powzięcia wiadomości o wydaniu nakazu. Otrzymał też informację, co i jak należy ująć w sprzeciwie.

    Zainteresowany ponownie zwrócił do BRPO podając, że dokonał czynności wskazanych przez Rzecznika i postępowanie zostało umorzone. Firma telekomunikacyjna cofnęła powództwo po przyjęciu sprzeciwu i przekazaniu sprawy przez sąd do rozpoznania w postępowaniu zwykłym.

    BPW.511.4.2019

     

     

     

     

    KRRiT: materiał „Wiadomości” TVP z dnia śmierci Pawła Adamowicza nie naruszał prawa do rzetelnej informacji

    Data: 2019-06-27
    • Materiał „Wiadomości” TVP z dnia śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza nie naruszał praw odbiorców do rzetelnej informacji - uznała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
    • To odpowiedź na wystąpienie RPO, że ten materiał nt. „mowy nienawiści" polityków był całkowicie jednostronny i nie uwzględniał zasady pluralizmu
    • Pomijał bowiem przypadki, gdy to przedstawiciele dziś rządzących partii politycznych przekraczali granice swobody wypowiedzi
    • Ponadto sugerował, że część odpowiedzialności za nieodpowiednie zabezpieczenie koncertu, gdzie zaatakowano Pawła Adamowicza, może ponosić prezes WOŚP Jerzy Owsiak

    - Następstwa braku pluralizmu w mediach publicznych są bardzo groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, ponieważ bezpośrednio przekładają się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie - pisał Adam Bodnar w styczniu 2019 r. do prezesa TVP Jacka Kurskiego (i do wiadomości przewodniczącego KRRiT Witolda Kołodziejskiego).

    Pismo RPO w sprawie materiału „Wiadomości” TVP

    Chodziło o wyemitowany w „Wiadomościach” 14 stycznia 2019 r. materiał o zjawisku "mowy nienawiści" ze strony polityków. W programie tym przytoczono jedynie wypowiedzi polityków opozycji, pomijając przypadki, gdy to przedstawiciele obecnie rządzących partii politycznych przekraczali granice swobody wypowiedzi.

    Szef „Wiadomości” i Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Jarosław Olechowski podawał, że materiał prezentował „przykłady najbardziej drastycznych wypowiedzi polityków, wzywające wprost do stosowania przemocy fizycznej”. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego w materiale nie pojawiły się wypowiedzi polityków partii rządzących. 

    Rzecznik zwrócił uwagę prezesa TVP na konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych, których ważnym elementem jest obowiązek prezentowania treści o pluralistycznym charakterze. Zasada ta nie odnosi się wyłącznie do pluralizmu własności mediów, ale również do różnorodności przekazywanych informacji.

    Zgodnie z art. 14 Konstytucji Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.  Art. 54 Konstytucji zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Wolności te odnoszą się zarówno do mediów prywatnych, jak i do publicznej radiofonii i telewizji.

    Media publiczne stanowić powinny instytucjonalną gwarancję wolności wypowiedzi i pluralizmu środków przekazu społecznego. Aby tę funkcję spełniać, muszą jednak cechować się niezależnością, zarówno od interesów politycznych, jak i gospodarczych, pozwalającą na zachowanie wewnętrznego pluralizmu – wskazał Rzecznik.

    Powołał się na art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, który stanowi o prawie do wolności wyrażania opinii, obejmującym wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Europejski Trybunał Praw Człowieka konsekwentnie stwierdza, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki. Prasa ma za zadanie przekazywanie informacji i idei, a społeczeństwo ma prawo do ich otrzymywania.

    Rzecznik zwrócił się do prezesa TVP o wyjaśnienia w sprawie. W szczególności poprosił o wyjaśnienie, dlaczego materiał „Wiadomości” był całkowicie jednostronny, bez uwzględnienia niezbędnej w pracy dziennikarskiej zasady pluralizmu.

    Odpowiedź KRRiT

    25 czerwca 2019 r. Witold Kołodziejski napisał Rzecznikowi, że podczas postępowania wyjaśniającego KRRiT szczegółowo rozważyła zarzuty Rzecznika, stanowisko prezesa Zarządu TVP SA Jacka Kurskiego; dokonała też analizy materiału filmowego.

    Prezes TVP  Jacek Kurski w stanowisku przekazanym KRRiT odniósł się do zarzutów RPO i przedstawił argumentację zawierającą odniesienia do literatury tematu oraz orzecznictwa krajowego i europejskiego. Szef KRRiT przywołał fragment, w którym Jacek Kurski wyjaśniał powód podjęcia tematu przez „Wiadomości”: Problem w tym, że tragedia ta, mimo iż była autorstwa osobnika nie w pełni władz umysłowych, tj. leczącego się psychiatrycznie kryminalisty, już chwilę po ogłoszeniu wiadomości o zgonie Pawia Adamowicza 14 stycznia ok. g. 14 zaczęła być wykorzystywana przez czołowych polityków i liderów opinii opozycyjnej do kreowania syndromu mordu politycznego. Oskarżenie takie wysunęli publicznie w godzinach popołudniowych, tj. Jeszcze przed głównym wydaniem Wiadomości m.in. wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz z PO, b. szef MSW w rządzie PO-PSL Bartłomiej Sienkiewicz, zastępca redaktora naczelnego Gazety Wyborczej Jarosław Kurski czy redaktor naczelny Rzeczpospolitej Bogusław Chrabota. Osoby o tym statusie społecznym nie mogą nie wiedzieć co oznacza mord polityczny: mord polityczny nie jest mordem, w którym polityk ginie, lecz mordem, który przez polityka łub polityków zostaje zlecony. Oznaczało to oskarżenie wprost oponentów politycznych Pawła Adamowicza, rozumianych dowolnie i rozszerzająco, o odpowiedzialność za jego śmierć. Nadużycie grania śmiercią ze strony ww. osób publicznych, uzasadniało w ocenie redakcji Wiadomości podjęcie wątku debaty na temat siania nienawiści w połskim życiu publicznym.

    Odnosząc się do zarzutu dotyczącego sugerowania, że prezes Fundacji WOSP  Jerzy Owsiak może ponosić część odpowiedzialności za nieodpowiednie zabezpieczenie koncertu, prezes TVP wyjaśnił, że w materiale przytoczono jedynie słowa Jerzego Owsiaka o prawidłowym zabezpieczeniu imprezy przez firmę ochroniarską i nie sugerowano, że ponosi on odpowiedzialność za to tragiczne wydarzenie.

    Prezes TVP podkreślił ponadto, że w materiale Wiadomości zaprezentowane zostały różne, czasami drastyczne wypowiedzi publiczne, w których przedstawiciele obecnej opozycji nawoływali wprost do fizycznej agresji wobec politycznych oponentów. Wśród tych wypowiedzi znalazły się te, których autorami były osoby niegdyś sprawujące najważniejsze funkcje w państwie (m.in. były Prezes Rady Ministrów, dwóch byłych Marszałków Sejmu RP, dwóch byłych Prezydentów RP, były Prezes Trybunału Konstytucyjnego).

    Jednocześnie prezes TVP wskazał: Brak w materiale symetrycznych wypowiedzi przedstawicieli obecnej koalicji rządowej, wynika z tego, że nigdy nie nawoływali oni, na porównywalnym poziomie w hierarchii państwa, do agresji fizycznej wobec swoich oponentów. Wynika po prostu z braku symetrii. Podczas wielu debat publicznych, owszem, zdarzały się wypowiedzi emocjonalne np. padające ze strony urzędującego Prezydenta czy Prezesa partii rządzącej. Nigdy jednak nie oznaczały one wezwania do agresji fizycznej (np. dorżnięcia watahy, strącenia szarańczy, wyskakiwania przez okna czy lania się dechą), gdyż one takich treści po prostu nie zawierały.

    Witold Kołodziejski dodał, że KRRiT ocenę materiału Wiadomości przeprowadziła na podstawie przepisów ustawy z 29 grudnia 1992 r. Została w niej sformułowana zasada autonomii programowej nadawcy. Nadawca kształtuje program samodzielnie i ponosi odpowiedzialność za jego treść, co m.in. oznacza, że nadawca sprawuje faktyczną kontrolę nad wyborem audycji, sposobem ich realizowania czy zestawiania w programie.

    Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie ma zatem wpływu na kształt programu. Działania kontrolne KRRiT przeprowadza wyłącznie ex post oraz zawsze tylko wtedy, gdy ustawa wskazuje na naruszenie prawa i upoważnia organ do podjęcia działań.

    KRRiT uwzględniła również fakt, iż zgodnie z powszechnie uznawanym stanowiskiem judykatury, osoba publiczna musi liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem społeczeństwa w sprawach dotyczących jej działalności zawodowej i społecznej. Tego rodzaju stanowisko podkreślane jest w literaturze fachowej i orzecznictwie, z którego wybór stosownych przykładów przywołał prezes TVP SA.

    - W świetle powyższych ustaleń Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, analizując wskazany na wstępie materiał filmowy, nie stwierdziła popełnienia naruszeń w zakresie określonym w Pańskim wystąpieniu, tj. naruszenia praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie – brzmi konkluzja pisma Witolda Kołodziejskiego do RPO.

    VII.564.6.2019

    Podopieczni MOPS w Sosnowcu żyją w tragicznych warunkach. Interwencja RPO

    Data: 2019-06-26
    • W warunkach urągających ludzkiej godności żyją pan Andrzej i pani Wiesława - podopieczni sosnowieckiego MOPS-u
    • Pan Andrzej mieszkał w pustostanie, pełnym pluskiew i szczurów, z którego go wyrzucono. Pani Wiesława żyje w komórce na węgiel
    • Rzecznik Praw Obywatelskich spyta MOPS o sprawy tych osób

    W reportażu TVN (https://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/zyja-w-brudzie-wsrod-szczurow-i-robakow-kierowniczka-mops-takie-mamy-czasy-oficjalna-strona-programu,294126.html)  przedstawiono sytuację dwojga podopiecznych Miejskiego Ośrodka Pomocny Społecznej w Sosnowcu.

    63-letni pan Andrzej samotnie mieszkał w pustostanie, pełnym pluskiew i szczurów. Budynek, do którego wraca na noc, grozi zawaleniem. Pół roku temu złamał nogę i od tamtej pory ma problem z poruszaniem się. Skarży się, że z MOPS- u nikt do niego nie wchodzi. Każą mu czekać na zewnątrz. Raz zajrzeli i się wycofali.

    W trakcie realizacji reportażu pan Andrzej stracił dach nad głową i jest zmuszony spać pod śmietnikiem. Został wyrzucony z pustostanu przez właściciela nieruchomości, po tym jak dziennikarze zainteresowali się jego losem.

    Pani Wiesława od trzech lat żyje w komórce na węgiel. Pomoc społeczna zjawia się u niej raz na jakiś czas, ale pracownicy nie wchodzą do środka komórki. Jak twierdzi pani Wiesława pracownicy MOPS-u przychodzą tylko po to, żeby podpisać wywiad.

    Obywatel Ukrainy porzucony na śmierć przez pracodawcę. RPO bada sprawę

    Data: 2019-06-25
    • Chory obywatel Ukrainy został porzucony przez pracodawcę w lesie, gdzie zmarł
    • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę z urzędu. Spytał Głównego Inspektora Pracy, czy wobec tego pracodawcy podjęto czynności kontrolne
    • Chodzi m.in. o legalność zatrudnienia cudzoziemców, opłacanie składek na ubezpieczenia społeczne i na Fundusz Pracy oraz przestrzeganie przepisów bezpieczeństwa

    24 czerwca 2019 r. „Gazeta Wyborcza” w artykule „Wasyl porzucony w lesie” opisała skandaliczne zachowanie pracodawcy prawdopodobnie nielegalnie zatrudniającego pracowników z Ukrainy. Jak wynika z artykułu, choremu pracownikowi nie udzielono  pomocy i porzucono go w lesie 125 km od zakładu pracy. Jego ciało zostało przypadkowo odnalezione. Pracodawczyni została zatrzymana.

    Istnieje podejrzenie, że pracodawca mógł nie przestrzegać podstawowych zasad wynikających z przepisów prawa pracy, w tym legalności zatrudniania cudzoziemców.

    Dlatego Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Pracy – Departamentu Legalności Zatrudnienia o poinformowanie o podjętych czynnościach kontrolnych wobec pracodawcy zmarłego. Chodzi o ustalenie  przyczyn i okoliczności zdarzenia oraz o zagadnienia dotyczące::

    • legalności zatrudnienia cudzoziemców,
    • obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne,
    • obowiązku opłacania składek na Fundusz Pracy,
    • przygotowania pracowników do prac,
    • przestrzegania przepisów dotyczących technicznego bezpieczeństwa pracy.

    RPO interweniował już wcześniej w podobnych sprawach:

    • młodego obywatela Ukrainy, który stracił rękę na skutek wypadku przy pracy;
    • Oksany porzuconej przez pracodawcę;
    • nielegalnego zatrudnienia pracowników z  Ukrainy w ubojni w Kutnie;
    • warunków pracy, zatrudnienia i zakwaterowania pracowników z Ukrainy.

    Ponadto Rzecznik prowadził sprawę warunków pracy i płacy pracowników z Korei Płn.

    Raport: Jak Polacy postrzegają Ukraińców

    Podczas konferencji 18 czerwca 2019 r. w Biurze RPO przedstawiono przygotowany przez Związek Ukraińców w Polsce drugi raport „Mniejszość ukraińska i migranci z Ukrainy w Polsce. Analiza dyskursu”. Celem publikacji jest m.in. udokumentowanie i opisanie zjawisk odnoszących się do postrzegania mniejszości ukraińskiej w Polsce oraz migrantów z Ukrainy.

    Otwierając konferencję, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przypomniał, że 28 marca 2018 r. odbyła się konferencja poświęcona pierwszej edycji raportu. Dyskutowano wtedy o „mowie nienawiści”, o rozliczeniach historycznych oraz pracownikach z Ukrainy. 

    Z najnowszych badań wynika, że  41% wypowiedzi w polskim internecie nt. Ukraińców miało wydźwięk negatywny. 42% było neutralnych, a tylko 17% -  pozytywnych. Zdaniem Adama Bodnara trzeba szczególnie podkreślać standardy praw człowieka – w tym walkę z „mową nienawiści” - w sytuacji, gdy setki tysięcy obywateli Ukrainy przyczyniają się do rozwoju gospodarczego Polski.

    III. 7048.2.2019

    Urząd Transportu Kolejowego zareagował na pismo RPO ws. dojazdu na Pol’and’Rock Festiwal w Kostrzyniu

    Data: 2019-06-19
    • Urząd Transportu Kolejowego poprosił Przewozy Regionalne o zmianę decyzji w sprawie połączeń do/z Kostrzyna w związku z festiwalem Pol'and 'Rock
    • Wystąpił również do PKP Intercity SA, wyrażając niepokój planami wprowadzenia - na czas festiwalu - objazdów pociągów kursujących dotychczas przez Kostrzyn
    • RPO, który interweniował w UTK, wyraził satysfkację z tych decyzji 

    14 czerwca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich  zwrócił się do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego o interwencję. Media podawały, że na młodzieżowy, organizowany przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy festiwal w Kostrzyniu nad Odrą nie będzie ani dodatkowych pociągów (jak co roku), ani w ogóle pociągów do Kostrzynia, bo PKP postanowiła na ten czas zmienić trasy pociągów.

    Rzecznik pytał, czy publiczna kolej nie stosuje bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów. 

    17 czerwca Ignacy Góra, prezes UTK  (nadzorującego przestrzeganie praw pasażerów w transporcie kolejowym) zwrócił się do Przewozów Regionalnych sp. z o.o.  o weryfikację podjętych decyzji w kontekście obsługi połączeń do/z Kostrzyna w związku z planowanym festiwalem Pol'and'Rock.

    Wystąpił również do PKP Intercity S.A., wyrażając niepokój planami tego przewoźnika w zakresie wprowadzenia - na czas trwania festiwalu - objazdów pociągów kursujących dotychczas przez Kostrzyn. Taka sytuacja może bowiem doprowadzić nie tylko do niezapewnienia bezpośrednich połączeń do tej stacji z różnych części kraju, ale też pozbawić możliwości korzystania z usług kolei pasażerów podróżujących z/do stacji położonych na liniach, których mają dotyczyć takie objazdy.

    Jeszcze 14 czerwca Prezes UTK zwracał uwagę marszałkom samorządowych województw na potrzebę "pilnego podjęcia działań zmierzających do sprostania obsłudze spodziewanych w tym czasie bardzo dużych potoków podróżnych”. Bez tego ponaglenia marszałkowie województw korzystając ze swoich uprawnień zorganizowali dojazd kolejowy na Pol’and’Rock.

    Jak wskazał Prezes UTK, oprócz konieczności przewidzenia niezbędnych wzmocnień pociągów uruchamianych na zlecenie organizatorów publicznego transportu zbiorowego, w ramach umów o świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego, marszałkowie województw powinni także rozważyć gotowość uruchomienia ad hoc składów „bis".

    Prezes UTK przypomniał, że kolej jest najbezpieczniejszym i najbardziej predystynowanym środkiem transportu do zapewnienia przewozu uczestników wszelkiego rodzaju imprez masowych. Dlaczego też organizatorów publicznego transportu zbiorowego uczulono na potrzebę wcześniejszego zabezpieczenia odpowiedniej rezerwy taborowej, a także rozważenia zawarcia odpowiednich porozumień i uruchomienia dodatkowych relacji, uwzględniających zapotrzebowanie społeczne.

    19 czerwca Spółka „Przewozy Regionalne” poinformowała, że „w efekcie konstruktywnych rozmów z organizatorami przewozów podjęta została decyzja o zorganizowaniu dodatkowych połączeń dalekobieżnych na Pol'and’Rock festiwal 2019  w Kostrzyniu”.

    Chodzi o pociągi w następujących relacjach:

    • Rzeszów – Kraków – Katowice – Wrocław – Kostrzyn
    • Białystok – Warszawa – Łódź – Poznań – Kostrzyn
    • Olsztyn – Gdańsk – Szczecin – Kostrzyn
    • Kraków – Kielce – Katowice – Wrocław – Kostrzyn
    • Kędzierzyn Koźle – Opole – Wrocław – Poznań – Kostrzyn.

    V.7224.91.2019

    Odmowa zgody na happening w Przemyślu ws. relacji polsko-ukraińskich

    Data: 2019-06-17
    • Prezydent Przemyśla Wojciech Bakun odmówił zgody na zorganizowanie happeningu poświęconemu relacjom polsko-ukraińskim
    • Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił go o wyjaśnienie powodów tej decyzji oraz wskazanie jej podstawy prawnej

    22 czerwca 2019 r. na Rynku Starego Miasta w Przemyślu zaplanowano happening pt. „Nie będzie innego” nt. relacji polsko-ukraińskich. Jego autorka planowała ustawienie na Rynku okrągłego stołu, przy którym miała prowadzić rozmowy m.in. z liderami społeczności ukraińskiej w Polsce.

    10 czerwca 2019 r. prezydent miasta poinformował autorkę happeningu, że nie wyraża zgody na to wydarzenie. Pismo zawiera krótkie uzasadnienie stanowiska prezydenta, ale nie podaje jego podstawy prawnej. Nie zawiera elementów składowych decyzji administracyjnej. Ponadto nie ma w nim informacji o ewentualnych środkach zaskarżenia.

    RPO podjął z urzędu postępowanie wyjaśniające w sprawie. Zwrócił się do prezydenta Przemyśla o szczegółowe wyjaśnienie powodów braku zgody na happening, a przede wszystkim o wskazanie podstawy prawnej tej decyzji.

    XI.814.7.2019

    Interwencja RPO ws. zwolnienia dyrektorki Teatru Rozrywki w Chorzowie

    Data: 2019-06-17
    • Dyrektorka Teatru Rozrywki w Chorzowie została odwołana po upublicznieniu nagrania prywatnej wymiany zdań między nią a reżyserem wystawianego tam spektaklu
    • Opinie wyrażane podczas rozmowy prywatnej wpisują się w prawo do wolności słowa i nie powinny uzasadniać decyzji o charakterze służbowym – wskazuje RPO
    • Rozmowy prywatne są też objęte ochroną konstytucyjną
    • Rzecznik poprosił Marszałka Województwa Śląskiego o wyjaśnienia w sprawie

    Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął wiadomość, że 4 czerwca 2019 r. zarząd Województwa Śląskiego podjął uchwałę w sprawie odwołania Aleksandry Gajewskiej ze stanowiska dyrektora Teatru Rozrywki w Chorzowie. Decyzja wywołała protest pracowników teatru, a także dyrektorów i zespołów teatrów muzycznych z całej Polski, którzy  wystosowali w tej sprawie list otwarty do marszałka województwa.

    Powodem decyzji miała być treść upublicznionego nagrania prywatnej wymiany zdań pomiędzy nią a reżyserem wystawianego w teatrze spektaklu Jerzym Bończakiem. Rozmowa dotycząca  m.in. obecnych na widowni przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego została zarejestrowana 29 maja 2019 r. przez dziennikarza lokalnego portalu przed oficjalnym rozpoczęciem konferencji prasowej, a następnie upubliczniona.

    W uzasadnieniu uchwały wskazano, że zachowanie dyrektor „nie mieściło się w przyjętej i powszechnie rozumianej lojalności wobec pracodawcy, a w tym przypadku pracowników związanych z pracodawcą pozostając bierną względem padających określeń i formułowanych tez dotyczących pracodawcy”. Według zarządu brak reakcji na słowa reżysera stanowił naruszenie z art. 100 § 2 pkt 4  Kodeksu pracy. Zgodnie nim obowiązkiem pracownika jest dbać o dobro zakładu pracy, chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę. Organ nie uzasadnił jednak, w jaki sposób dyrektor  naruszyła „dobro zakładu pracy”.

    RPO zwraca uwagę, że zgodnie z art. 54 Konstytucji Rzeczypospolita Polska zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a zatem stwarza każdemu możliwość przekazywania pochodzących od niego wiadomości i idei innym osobom, jak również zapewnia odbiorcy informacji prawo swobodnego wyboru ich źródła i zapewnia ich kształtowanie w drodze procesu społecznego, chronionego przed ograniczeniami jego pluralizmu ze względów politycznych, kulturalnych itp.

    Wolność słowa pozwala na swobodne wyrażanie poglądów w sferze życia prywatnego, jak i publicznego i politycznego. Treść opinii i poglądów wyrażanych na gruncie rozmowy prywatnej wpisuje się w prawo do wolności słowa i nie powinna uzasadniać decyzji o charakterze służbowym. Wygłoszone opinie w tej sprawie stanowią prywatny pogląd ich autorki. Rozmowy prywatne są zaś objęte ochroną konstytucyjną. Art. 49 Konstytucji gwarantuje bowiem wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się.

    Z kolei art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności stanowi o prawie do  wolności wyrażania opinii, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdza, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz samorealizacji każdej jednostki.

    Przepisy prawa pracy dopuszczają co prawda różne formy monitorowania pracy pracowników, ale tylko i wyłącznie, jeśli jest to niezbędne do zapewnienia organizacji pracy umożliwiającej pełne wykorzystanie czasu pracy oraz właściwego użytkowania udostępnionych pracownikowi narzędzi pracy. W tej sytuacji jednak pracodawca nie prowadził takiego monitoringu. Ponadto Kodeks pracy wyraźnie stanowi, że żadna z form monitorowania pracowników nie może naruszać tajemnicy komunikowania się ani dóbr osobistych pracowników. Nie może zatem być mowy o legalnym monitorowaniu prywatnych rozmów pracowników.

    VII.564.47.2019

    Kolej ogranicza połączenia na Pol’and’Rock Festival. Interwencja Rzecznika

    Data: 2019-06-14
    • Media informują o ograniczeniach w ruchu pociągów do Kostrzyna, gdzie co roku odbywa się Pol’and’Rock Festival
    • Pojawiają się wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów
    • „Objazdy” Kostrzyna na przełomie lipca i sierpnia utrudnią też okolicznym mieszkańcom np. wizyty u lekarzy, załatwienie pilnej sprawy urzędowej czy obowiązkowe stawiennictwo w sądzie
    • RPO Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego

    Z informacji w mediach wynika, że w tym roku publiczny przewoźnik – Przewozy Regionalne Sp. z o.o. nie uruchomi dodatkowych, specjalnych, pociągów, które będą obsługiwały uczestników festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie nad Odrą. Drugi z publicznych przewoźników – PKP InterCity S.A. rozważa zaś wprowadzenie zmian tras pociągów, regularnie jeżdzących przez Kostrzyn, w czasie festiwalu (odbędzie się on 31 lipca-4 sierpnia).

    Według Rzecznika Praw Obywatelskich pojawiają się wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów w dostępie do transportu kolejowego. Wprawdzie obowiązujące regulacje nie nakładają na przewoźników obowiązku uruchomienia dodatkowych (specjalnych) połączeń, lecz przez ostatnie lata takie połączenia były uruchamiane i zapewniały bezpieczną podróż do Kostrzyna.

    Wyeliminowanie dodatkowych połączeń kolejowych z pewnością może spowodować wzrost natężenia ruchu na drogach, a zatem wzrost zagrożenia bezpieczeństwa podróżujących. Nie bez znaczenia mogą okazać się także trudności logistyczne w zapewnieniu dodatkowych miejsc parkingowych dla samochodów osobowych czy autobusów. Może to rodzić konieczność zapewnienia dodatkowego bezpieczeństwa przez służby publiczne, chroniące tę imprezę masową.

    Wynajęcie pociągu specjalnego jest usługą świadczoną przez przewoźnika na zasadach komercyjnych. Odmowa wynajęcia pociągu zatem może stanowić nie tylko naruszenie praw pasażera, lecz również i konsumenta.

    Zgodnie z art. 76 zd. 1 Konstytucji władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.

    Dodatkowe i poważne wątpliwości Rzecznika budzi rozważane przez spółkę InterCity wprowadzenie „objazdów” Kostrzyna na przełomie lipca i sierpnia na trasach regularnych przewozów.  Ograniczy to lub wręcz uniemożliwi okolicznym mieszkańcom dotarcie np. na umówioną – często wiele miesięcy wcześniej – wizytę lekarską, załatwienie pilnej sprawy urzędowej czy obowiązkowe stawiennictwo w sądzie.

    W zeszłym roku pociągami do Kostrzyna przyjechało blisko 70 tys. osób. Specjalne składy organizowane są przez przewoźników np. dla kibiców piłkarskich, pielgrzymów, z okazji dnia dziecka i właśnie również w związku z festiwalami muzycznymi - podkreśla RPO.

    Adam Bodnar zwrócił się do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego o zbadanie sprawy i podjęcie działań w celu zapewnienia pasażerom – uczestnikom festiwalu – dostępu do usług świadczonych publicznie, z wykorzystaniem środków publicznych.

    V.7224.91.2019

    RPO: zarekwirowanie projektora, który miał wyświetlić film "Tylko nie mów nikomu" - bez podstawy prawnej

    Data: 2019-06-14
    • Policja zarekwirowała projektor, za którego pomocą na fasadzie budynku przyległego do Katedry Polowej WP miał być wyświetlony film „Tylko nie mów nikomu”
    • Za podstawę działań przyjęto artykuł Kodeksu wykroczeń, mówiący o wystawieniu na widok publiczny w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ”ogłoszenia, plakatu, afiszu, apelu, ulotki, napisu lub rysunku”
    • RPO zwraca uwagę, że nie może to być podstawą czynności, bo film nie jest wymieniony w tym artykule
    • Z Konstytucji wynika że odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia

    13 maja 2019 r. policja zarekwirowała projektor multimedialny należący do osób, które chciały zorganizować publiczny pokaz głośnego filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskiego na fasadzie budynku, który przylega do Katedry Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej w Warszawie. Jako podstawę działań policjanci podali wtedy art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń.

    Stanowi on: „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”. W razie wykroczenia można orzec przepadek przedmiotów służących do jego popełnienia oraz do 1500 zł nawiązki lub obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego.

    Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że odpowiedzialności za wykroczenie podlega tylko ten, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. W tej sprawie trudno mówić o takiej  szkodliwości. Wyświetlenie filmu było związane z toczącą się intensywną debatą na temat skutecznej ochrony praw dziecka. Nie bez znaczenia jest fakt, że ostatecznie do emisji nie doszło. Trudno więc uznać, że miało miejsce naruszenie porządku publicznego, który jest przedmiotem ochrony art. 63a Kw.

    W ocenie Rzecznika sprawa ma istotne znaczenie z punktu widzenia wolności słowa. Przepisy Kodeksu wykroczeń powinny być wykładane zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji, który zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę. Jak wskazuje Europejski Trybunał Praw Człowieka, uczestnicy debaty publicznej mogą sobie pozwolić na pewien stopień nieumiarkowania. Dotyczy to również wypowiedzi, które posługują się nawet przesadzonymi i mało eleganckimi środkami ekspresji.

    RPO spytał Komendanta Stołecznego Policji czy art. 63a Kw faktycznie był podstawą działań policji. W  odpowiedzi z 28 maja komendant potwierdził to.

    Teraz w piśmie do zastępcy Komendanta Głównego Policji Rzecznik podkreślił, że wyjaśnienia te nie usuwają wątpliwości, lecz je wręcz potęgują.

    Wyświetlenie filmu nie jest bowiem czynnością z art. 63a Kw, a polegającą na „umieszczeniu” czy też „wystawieniu” na widok publiczny w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenia, plakatu, afiszu, apelu, ulotki, napisu lub rysunku. - Gdyby ustawodawca chciał penalizować wyświetlanie filmu w miejscu do tego nieprzeznaczonym, uczyniłby to w treści normy prawnej, jednak takiej normy nie zawiera art. 63a § 1 Kw – głosi pismo Rzecznika.

    Z art. 42 ust. 1 Konstytucji wynika, że odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Oznacza to, że obwarowany sankcją karną zakaz lub nakaz powinien być sformułowany w przepisie, który jest szczególnie precyzyjny i ścisły, w myśl zasady nullum delictum sine lege certa  (nie ma czynu zabronionego bez ustawy).

    W nakazie określoności czynu zabronionego wynikającego z art. 42 ust. 1 Konstytucji chodzi o maksymalną określoność tworzonych ustawą typów tych czynów. W sferze stosowania prawa oznacza on zaś zakaz stosowania analogii i wykładni rozszerzającej. Stąd też w ocenie RPO art. 63a § Kw nie może stanowić podstawy podejmowania działań przez policję.

    Konstytucyjna zasada wolności słowa może podlegać ograniczeniom, ale muszą one wynikać z ustawy (art. 31 ust. 3 Konstytucji). Z art. 63a § 1 Kw nie sposób jest jednak wywieść takie ograniczenie.

    VII.564.37.2019

    Rzecznik interweniuje ws. eksperymentu na uczelni, gdzie strzelano do zwłok

    Data: 2019-06-13
    • W Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi przeprowadzono eksperymenty naukowe, polegające na strzelaniu z broni pneumatycznej do ludzkich zwłok
    • Takie działania rodzą wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich jako naruszające cześć nieżyjących i godzące w kult pamięci osoby zmarłej 

    Zgodnie z doniesieniami medialnymi, eksperyment miał na celu zbadanie, jak poważne uszkodzenia może spowodować użycie broni pneumatycznej,  na którą nie trzeba mieć pozwolenia. Wyniki prowadzonych badań miały być niewpisywane do protokołów sekcyjnych, by nie dowiedział się o nich prokurator prowadzący postępowanie oraz rodziny osób zmarłych.

    Zgodnie z prawem nie jest dopuszczalne samowolne podjęcie decyzji przez uczelnię w zakresie prowadzenia eksperymentów na  osobach zmarłych. Zgodnie z ustawą z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych, zwłoki mogą być przekazane uczelni medycznej do celów dydaktycznych i naukowych, jeśli nie zostały pochowane przez uprawnione do tego podmioty i wyraził na to zgodę właściwy starosta. Ponadto według tej ustawy zwłoki do celów naukowych mogą być również przekazane uczelni na podstawie pisemnego oświadczenia osoby, która pragnie przekazać swoje zwłoki.

    Niezależnie od tego, przekazanie zwłok w celu badań naukowych nie wyłącza konieczności postępowania względem nich w sposób odpowiedni, tj. z poszanowaniem godności należnej zmarłemu. W przeciwnym razie może dojść do naruszenia kultu pamięci osoby zmarłej, który obejmuje prawo do pochówku, sprawowanie opieki nad grobem oraz okazywanie szacunku zmarłemu.

    Rzecznik poprosił rektora Uniwersytetu Medycznego w Łodzi o wyjaśnienia, zwłaszcza o podanie, na jakiej podstawie prowadzono badania, czy uzyskano wymagane prawem zgody bądź zezwolenia właściwych podmiotów i instytucji oraz czy informowano o badaniach członków rodziny zmarłych.

    VII.5002.3.2019

    Umorzono dochodzenie ws. "mowy nienawiści" na stronach ONR. Zażalenie Rzecznika

    Data: 2019-06-11
    • Umorzono dochodzenie ws. nawoływania na stronach ONR do nienawiści na tle różnic narodowościowych i rasowych oraz propagowania totalitarnego ustroju państwa
    • Pisano tam, że osoby o innym pochodzeniu odpowiadają za wzrost przestępczości i konflikty „między rdzenną ludnością a kolorowymi imigrantami”, co ma doprowadzić do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”
    • Stołeczna prokuratura nie dopatrzyła się w tym znamion przestępstwa z art. 256 Kodeksu karnego
    • Tekst propagował rasistowskie ideologie separatyzmu rasowego i supremacji „białej rasy” - podkreśla RPO, który zaskarżył decyzję prokuratury do sądu

    Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazuje, jak mało skuteczne w Polsce jest ściganie „mowy nienawiści”, zwłaszcza motywowanej uprzedzeniami narodowościowymi i rasowymi. 

    Historia sprawy

    W  styczniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zawiadomił prokuraturę w sprawie artykułu pt. „Separatyzm rasowy - odpowiedź na multikulti w XXI wieku”, zamieszczonego w  2017 r. na stronie „Mazowieckiej Brygady Obozu Narodowo-Radykalnego”.

    Adam Bodnar uznał, że publikacja wykracza poza  krytykę polityki wielokulturowości. Wymaga zaś analizy pod kątem art. 256 Kodeksu karnego w zakresie nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych oraz propagowania idei charakterystycznych dla faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa (za co grozi do 2 lat pozbawienia  wolności).

    Autor artykułu stosuje pojęcia rasistowskie (uważa, że ludzie dzielą się na „rasy”, a przynależność do nich zależy od odcienia karnacji). Wzywał do czegoś, co nazwał „przywróceniem prymatu białej rasie” oraz sugerował, że osoby o innym niż „biały” kolor skóry mają destrukcyjny wpływ na europejskie społeczeństwo i są poważnym zagrożeniem. Według niego osoby takie są odpowiedzialne za „wzrastające statystyki przestępczości (napadów, rabunków, gwałtów i mordów)” oraz „nieustające konflikty etniczne między rdzenną ludnością a kolorowymi (tak w tekście) imigrantami”, które w przyszłości doprowadzą do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”.

    Jest tam też sformułowanie, że przez obecność imigrantów w Polsce obywatele nie mogą korzystać z konstytucyjnych praw i wolności, a wkrótce - z winy cudzoziemców - głos Polek i Polaków będzie tłumiony m.in. „za pomocą pałek policyjnych i więziennych cel”.  Kończy to konkluzja, że jedyną alternatywą jest konieczność stworzenia społeczeństwa opartego na „zasadzie wyższości białej rasy”, wprowadzenia zakazu „mieszania się ras” oraz wysiedlenia osób o określonej przynależności etnicznej do kraju pochodzenia.

    W kwietniu 2018 r. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota odmówiła wszczęcia dochodzenia. RPO złożył zażalenie do sądu, który we wrześniu 2018 ruchylił postanowienie o odmowie i zwrócił sprawę prokuraturze.

    - Artykuł wzbudził u znacznej części czytelników uczucia niechęci i wrogości do osób, których nie zaliczają do „białej rasy” -  uzasadniał sędzia Maciej Jabłoński . W ocenie sądu traktowanie tekstu jako  „głosu w dyskusji” jest nieuzasadnione. - Pozostaje on poza granicami wymiany myśli i poglądów, a funkcjonuje w sferze ideologicznych manipulacji, zmierzających w kierunku skutecznego wzrostu skrajnie wrogich odczuć wobec osób o innym pochodzeniu etnicznym - ocenił sąd.

    Argumenty RPO

    Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota 31 maja 2019 r. umorzyła postępowanie z braku znamion czynu zabronionego.

    W zażaleniu do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy Adam Bodnar zarzucił prokuraturze nieprzeprowadzenie skrupulatnej oceny całości materiału dowodowego, w tym opinii biegłej z zakresu językoznawstwa. Zakwestionował też oparcie rozstrzygnięcia wyłącznie na opinii biegłej z zakresu językoznawstwa – w sprawie powinni byli wypowiedzieć się również historycy.

    Choć prokurator w całości podzielił opinię biegłej , to w uzasadnieniu potraktował opinię selektywnie. Przypisał bowiem znaczenie tym jej fragmentom, które odpowiadają tezie o braku znamion czynu zabronionego, a pominął te wypowiedzi biegłej, które mogą świadczyć o tym, że do przestępstwa jednak doszło.

    Prokurator nie dopatrzył się w analizowanych treściach znamion przestępstwa z art. 256 § 1 k.k. Stwierdził bowiem, że prezentowanie treści rasistowskich nie jest równoznaczne z nawoływaniem do nienawiści czy propagowaniem totalitarnego ustroju państwa.

    Zażalenie kwestionuje twierdzenie prokuratora, oparte na opinii biegłej, że w artykule nie ma żadnych odwołań do ustrojów totalitarnych - skoro żaden nie został przywoływany z nazwy. To wystarczyło, aby prokurator uznał, że publikacja nie propaguje faszystowskiego ani innego, totalitarnego ustroju państwa. 

    Tymczasem nie ma wątpliwości, że ideą przewodnią artykułu jest promowanie koncepcji stworzenia społeczeństwa jednolitego pod względem rasowym. Taka właśnie koncepcja, w swej istocie antydemokratyczna i dyskryminacyjna, była istotnym elementem ideologii nazistowskiej. Była też podstawą polityki apartheidu w Republice Południowej Afryki w latach 1948-1994. Wizja Europy, promowana przez autora artykułu, zawiera zatem cechy charakterystyczne dla obu wspomnianych ustrojów totalitarnych.

    Według RPO można mieć też poważne wątpliwości, czy wiedza w dziedzinie językoznawstwa rzeczywiście daje kompetencje, aby formułować opinie nt. elementów charakterystycznych dla systemów totalitarnych.  To raczej domena historyków czy politologów.

    Bezpodstawne jest również stwierdzenie prokuratury, że artykuł nie propaguje ustroju faszystowskiego lub totalitarnego. Autor tekstu prezentuje oparte na ideologii rasistowskiej elementy ustroju społecznego, charakterystyczne zarówno dla nazizmu, jak i apartheidu. Nie ogranicza się wyłącznie do ich opisu, a  artykuł nie zawiera krytyki prezentowanej wizji. Emocjonalny język, patetyczny w tych fragmentach, w których autor nawiązuje np. do przywrócenia prymatu białej rasie i nie kryjący niechęci czy wręcz nienawiści w wypowiedziach dotyczących wielokulturowości przeciwstawianej separatyzmowi i jej promotorów, świadczy w sposób jednoznaczny o tym, że autor utożsamia z prezentowaną ideologią i zdecydowanie ją popiera. - Ponieważ cały tekst utrzymany jest w tonie przekonywania, nie ma wątpliwości, że intencją autora jest wypromowanie ideologii separatyzmu rasowego - wskazuje Adam Bodnar.

    W uzasadnieniu prokurator dowodzi, że autor artykułu działał w sferze swobody wypowiedzi chronionej (choć tego prokurator nie dodał), w art. 54 ust. 1 Konstytucji oraz w art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Uzasadnienie nie wspomina jednak, że Europejski Trybunał Praw Człowieka konsekwentnie odmawiał ochrony prawnej wynikającej z art.  10 Konwencji takim wypowiedziom, które rozpowszechniają, nawołują promują lub usprawiedliwiają nienawiść opartą na nietolerancji.

    Nie dopatrując się znamion przestępstwa, prokurator uchybił też obowiązkom w zakresie ochrony przed naruszającą godność dyskryminacją, jakie na Polskę nakładają ratyfikowane umowy międzynarodowe, m.in. Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, Konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej czy EKPC.

    Rzecznik wniósł aby sąd uchylił umorzenie sprawy i przekazał ją prokuraturze.

    XI.518.91.2017

    Dlaczego policja odnotowuje pokazy publiczne „Tylko nie mów nikomu”? Zdawkowa odpowiedź KGP

    Data: 2019-05-31
    • Komendant Główny Policji zdawkowo odpowiedział RPO w sprawie odnotowywania przez policję odtwarzania filmu „Tylko nie mów nikomu” w miejscach publicznych, klubach, czy restauracjach
    • Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie wystąpi w tej sprawie

    11 maja 2019 r. w internecie pojawił się film Marka i Tomasza Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” o molestowaniu seksualny dzieci przez duchownych.

    13 maja 2019 r. policja zarekwirowała projektor multimedialny należący do osób, które chciały zorganizować publiczny pokaz głośnego filmu na fasadzie budynku, który przylega do Katedry Polowej Wojska Polskiego w Warszawie. Jako podstawę działań policjanci mieli wskazać art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń. Stanowi on: „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”. W razie wykroczenia można orzec przepadek przedmiotów służących do jego popełnienia oraz do 1500 zł nawiązki lub obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego. RPO wystąpił w tej sprawie do komendanta stołecznego policji. 

    Z kolei - według doniesień medialnych - Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku skierowała do podległych jednostek pismo o treści: „Zgodnie z poleceniem Komendanta KWP w Gdańsku  nadinsp. Jarosława Rzymkowskiego polecam informować niezwłocznie o wszelkich doniesieniach nt. odtwarzania filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskiego 'Tylko nie mów nikomu' Dyżurnego KWP w Gdańsku. Dotyczy to odtwarzania zarówno w miejscach publicznych, jak i w klubach restauracjach itp”. Podobne komunikaty miały być skierowane również do innych jednostek policji.

    W piśmie z 21 maja do KGP Rzecznik podkreślał, że film budzi ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Jego projekcje wiążą się z intensywną debatą na temat skutecznej ochrony praw dziecka. Nie jest jednak jasne, na podstawie jakich przesłanek uznano, że projekcje filmu wiążą się ze szczególnym zagrożeniem, które uzasadniałoby podejmowanie tak daleko idących działań.

    Zarówno organizatorzy pokazów tego filmu, jak i ich uczestnicy, korzystają z konstytucyjnie chronionej wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a także konstytucyjnego prawa dostępu do dóbr kultury. Wszelkie działania policji powinny być zgodne z konstytucyjnymi standardami w tym zakresie oraz z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę – podkreśla orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Według niego, uczestnicy debaty publicznej mogą pozwolić sobie na pewien stopień nieumiarkowania. Dotyczy to również wypowiedzi, które posługują się nierzadko wyrazistymi, czy nawet przesadzonymi i mało eleganckimi środkami ekspresji.  

    Dlatego RPO zwrócił się do komendanta głównego policji gen. insp. Jarosława Szymczyka o pilne przedstawienie informacji w sprawie oraz o wskazanie podstawy prawnej działań policji.

    Odpowiedź KGP

    - Uprzejmie informuję, że do podstawowych zadań Policji należy m. in. ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami, ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych. Należy przy tym wskazać, że tryb postępowania w omawianej sytuacji reguluje art. 63a Ustawy z dnia 20 maja 1971 roku Kodeks wykroczeń, a zgodnie z art. 1 Ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji funkcjonariusze Policji zobowiązani są prawem do reagowania na popełniane przestępstwa i wykroczenia – głosi odpowiedź z 28 maja, podpisana przez zastępcę komendanta głównego nadinsp. Kamila Brachę.

    VII.564.38.2019

    Drzwi Rady Adwokackiej w Warszawie oblane farbą. RPO zaniepokojony atakiem

    Data: 2019-05-27
    • Drzwi siedziby Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie zostały oblane czerwona farbą
    • Warszawska adwokatura odebrała to jako próbę zastraszenia
    • Incydent zaniepokoił też Rzecznika Praw Obywatelskich, który wystąpił do policji o informacje w sprawie

    Z komunikatu Okręgowej Rady Adwokackiej z 26 maja 2019 r. wynika, że o zdarzeniu poinformowano organy ścigania, złożono także wniosek o pilne zabezpieczenie dowodów. Atak został odebrany jako próba zastraszenia Warszawskiej Adwokatury oraz niezależnego i konstytucyjnie chronionego samorządu adwokackiego.

    Incydentem zaniepokojony jest RPO, który podjął sprawę  z własnej inicjatywy. Fundamentalna rola adwokatury dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności jednostki przemawia za niezwłocznym podjęciem działań przez policję w celu ustalenia sprawców ataku oraz ich motywów.

    Rzecznik zwrócił się Komendanta Stołecznego Policji o informacje, czy w sprawie wszczęto postępowanie, a jeśli tak - jakie czynności zostały w nim już wykonane.

    II.519.593.2019

     

    Na jakiej podstawie policja odnotowuje pokazy publiczne „Tylko nie mów nikomu”? Rzecznik pyta KGP

    Data: 2019-05-27
    • Policja ma odnotowywać przypadki odtwarzania filmu „Tylko nie mów nikomu” w miejscach publicznych, klubach, czy restauracjach
    • Nie wiadomo dlaczego uznano, że projekcje filmu o molestowaniu dzieci przez duchownych wiążą się ze szczególnym zagrożeniem, co uzasadniałoby takie działania
    • Organizatorzy i uczestnicy pokazów korzystają z konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów; pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a także prawa do dóbr kultury
    • Rzecznik poprosił Komendanta Głównego Policji o wskazanie podstawy prawnej działań

    Nieznane wcześniej przypadki molestowania seksualnego dzieci przedstawia pokazany 11 maja 2019 r. w internecie film Marka i Tomasza Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” . Głos zabrały w nim m.in. dorosłe dziś ofiary molestowania, których dzisiejszą konfrontację z prześladowcami zarejestrowano ukrytą kamerą.

    Według doniesień medialnych Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku skierowała do podległych jednostek pismo o treści: „Zgodnie z poleceniem Komendanta KWP w Gdańsku  nadinsp. Jarosława Rzymkowskiego polecam informować niezwłocznie o wszelkich doniesieniach nt. odtwarzania filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskiego 'Tylko nie mów nikomu' Dyżurnego KWP w Gdańsku. Dotyczy to odtwarzania zarówno w miejscach publicznych, jak i w klubach restauracjach itp”. Podobne komunikaty miały być skierowane również do innych jednostek policji.

    Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że zarówno organizatorzy pokazów tego filmu, jak i ich uczestnicy, korzystają z konstytucyjnie chronionej wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a także konstytucyjnego prawa dostępu do dóbr kultury.

    Wszelkie działania policji powinny być zgodne z konstytucyjnymi standardami w tym zakresie oraz z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę – podkreśla orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Według niego, uczestnicy debaty publicznej mogą pozwolić sobie na pewien stopień nieumiarkowania. Dotyczy to również wypowiedzi, które posługują się nierzadko wyrazistymi, czy nawet przesadzonymi i mało eleganckimi środkami ekspresji.  

    Film budzi ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Jego projekcje wiążą się z intensywną debatą na temat skutecznej ochrony praw dziecka. Nie jest jednak jasne, na podstawie jakich przesłanek uznano, że projekcje filmu wiążą się ze szczególnym zagrożeniem, które uzasadniałoby podejmowanie tak daleko idących działań.

    Dlatego RPO zwrócił się do komendanta głównego policji gen. insp. Jarosława Szymczyka o pilne przedstawienie informacji w sprawie oraz o wskazanie podstawy prawnej działań policji.

    Wcześniej Rzecznik poprosił Prokuratora Krajowego o informacje o działaniach specjalnego zespołu prokuratorów odnoszących się do wszystkich przypadków ujawnionych w filmie.  RPO chce też wiedzieć, czy będzie badana także odpowiedzialność osób nadzorujących poszczególnych księży, które nie poinformowały organów ścigania o ich przestępstwach

    VII.564.38.2019

    Usuwanie prac z wystawy. Dyrektor Muzeum Narodowego odpowiedział Rzecznikowi

    Data: 2019-05-16
    • Dobrze jest mi znane miejsce prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry w polskiej sztuce - tak dyrektor Muzeum Narodowego prof. Jerzy Miziołek odpowiedział RPO w sprawie usunięcia ich prac z galerii sztuki współczesnej
    • Zmiany galerii to realizacja nowej, bardziej dynamicznej wizji  funkcjonowania, a nie deprecjonowanie zbiorów czy ich „cenzurowanie” - zapewnił
    • Podkreślił, że misją Muzeum jest prezentowanie różnorodnych kierunków i postaw artystycznych, a przy ograniczonych warunkach lokalowych muszą następować „kreatywne zmiany”

    Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił dyrektora Muzeum Narodowego o wyjaśnienie przyczyn usunięcia z Galerii Sztuki XX i XXI Wieku dwóch prac – „Sztuki konsumpcyjnej” Natalii LL oraz „Lou Salome” Katarzyny Kozyry. W wyniku protestów i wielu komentarzy opinii publicznej oba eksponaty mają zostać czasowo przywrócone do Muzeum.

    Wątpliwości Rzecznika

    W ocenie RPO sytuacja ta budzi uzasadnione wątpliwości z puntu widzenia konstytucyjnej zasady równego dostępu do dziedzictwa kulturowego oraz wolności twórczości artystycznej, zwłaszcza w kontekście planowanych zmian w Galerii Sztuki XX i XXI wieku.

    Konstytucja obejmuje ochroną dzieła artystyczne reprezentujące różne nurty w sztuce, w tym także dzieła o charakterze krytycznym i podejmujące kontrowersyjne tematy. Dyrektor instytucji kultury ma prawo do autonomicznego określania polityki wystawienniczej tej instytucji. Rzecznik ze zrozumieniem odnosi się również do konieczności wymiany eksponowanych w Muzeum Narodowym dzieł, która ma na celu udostępnianie zwiedzającym również obiektów znajdujących się aktualnie w archiwum Muzeum.

    Niemniej forma wycofania dzieł budzi poważne wątpliwości. Oba eksponaty stanowiły bowiem element wystawy stałej obecnej w Muzeum od kilku lat, a ich czasowe usunięcie nie było powiązane w żaden sposób ze zmianą tej wystawy.

    Obie artystki mają ugruntowaną pozycję w historii polskiej sztuki współczesnej, a ich dzieła stanowią istotny element polskiego dziedzictwa kulturowego. Dlatego usunięcie ich dzieł przez placówkę kultury o tak istotnym znaczeniu jak Muzeum Narodowe w Warszawie może zostać odebrane jako komunikat skierowany do artystów i opinii publicznej, że podejmowanie pewnych tematów w polskiej sztuce jest nieodpowiednie, a zatem może negatywnie wpływać na realizację wolności twórczości artystycznej zwłaszcza przez rozpoczynających karierę twórców - ocenił RPO.

    Odpowiedź dyrektora Muzeum Narodowego

    - Uprzejmie informuję, że nowy pokaz malarstwa XX wieku był planowany od grudnia 2018 r., a jego koncepcja powstała przy ścisłej współpracy z pracownikami Działu Sztuki Nowoczesnej MNW. Po opracowaniu scenariusza nowej wystawy, prace nabrały tempa, a od 6 maja przystąpiono do demontażu poprzedniej, trwającej od sześciu lat ekspozycji - napisał w odpowiedzi RPO prof. Jerzy Miziołek.

    Zapewnił, że zmiany w galerii są związane z wizją bardziej dynamicznego funkcjonowania Muzeum Narodowego w Warszawie. W zbiorach MNW znajduje się prawie 900 tys. obiektów. Na stałej ekspozycji prezentowane jest jedynie 0,5%. Zmiany w przestrzeni dotychczasowej Galerii Sztuki XX i XXI wieku to realizacja podjętych zobowiązań związanych, ze wspomnianą nową, bardziej dynamiczną, wizją funkcjonowania instytucji, a nie deprecjonowanie zbiorów MNW czy ich „cenzurowanie”.

    - Dobrze jest mi znane miejsce prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry w polskiej sztuce - podkreślił dyrektor Muzeum. Zaznaczył, że misją MNW jest prezentowanie różnorodnych kierunków i postaw artystycznych, co w sytuacji bardzo ograniczonych warunków lokalowych powoduje, iż muszą następować kreatywne zmiany.

    Prowadzone są intensywne prace nad montażem wystawy Widoczne Niewidoczne - pokaz malarstwa XX wieku ze zbiorów Muzeum Narodowego, na którym zostanie zaprezentowane prawie 150 obiektów głównie XX-wiecznego malarstwa polskiego. Wszystkie eksponaty zostały wybrane przez zespół pracowników odpowiedzialnych za Zbiory Sztuki Nowoczesnej. Otwarcie wystawy planowane jest na początek czerwca.

    VII.715.10.2019

    Policja udaremniła wyświetlenie filmu Tomasza Sekielskiego. Interwencja RPO

    Data: 2019-05-15
    • Policja zarekwirowała projektor, za którego pomocą na fasadzie budynku przyległego do Katedry Polowej Wojska Polskiego miał być wyświetlony film Tomasza Sekielskiego pt. „Tylko nie mów nikomu”
    • W ocenie Rzecznika trudno uznać, aby doszło do naruszenia porządku publicznego. Wyświetlenie filmu miało związek z intensywną debatą publiczną nt. skutecznej ochrony praw dziecka
    • RPO wystąpił do komendanta stołecznego policji o wskazanie podstawy prawnej interwencji i zarekwirowania projektora

    Według doniesień medialnych 13 maja 2019 r. policja zarekwirowała projektor multimedialny należący do osób, które chciały zorganizować publiczny pokaz głośnego filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskiego na fasadzie budynku, który przylega do Katedry Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej w Warszawie.

    Jako podstawę działań policjanci mieli wskazać art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń. Stanowi on: „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”. W razie wykroczenia można orzec przepadek przedmiotów służących do jego popełnienia oraz do 1500 zł nawiązki lub obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego.

    Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę, że taki przepadek, może zostać orzeczony jedynie przez sąd.

    W ocenie Rzecznika sprawa ma istotne znaczenie z punktu widzenia wolności słowa. Przepisy Kodeksu wykroczeń powinny być wykładane zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji, który zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę.

    Jak wskazuje Europejski Trybunał Praw Człowieka, uczestnicy debaty publicznej mogą sobie pozwolić na pewien stopień nieumiarkowania. Dotyczy to również wypowiedzi, które posługują się nawet przesadzonymi i mało eleganckimi środkami ekspresji.

    Odpowiedzialności za wykroczenie podlega zaś tylko ten, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. W tej sprawie trudno mówić o takiej  szkodliwości. Planowane wyświetlenie filmu było związane z toczącą się w Polsce intensywną debatą na temat skutecznej ochrony praw dziecka. Planowane było w miejscu publicznym. Nie bez znaczenia jest fakt, że ostatecznie do emisji nie doszło. Trudno więc uznać, że miało miejsce naruszenie porządku publicznego, który jest przedmiotem ochrony art. 63a Kw.

    Do podobnych sytuacji dochodziło w ostatnich latach. W wyroku z 7 marca 2018 r., dotyczącym wyświetlania za pomocą projektora haseł na fasadzie Pałacu Prezydenckiego w trakcie legalnej manifestacji, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał, że czyn nie był szkodliwy społecznie.

    VII.564.37.2019

    Usuwanie prac z wystawy. RPO prosi o wyjaśnienia dyrektora Muzeum Narodowego

    Data: 2019-05-13
    • RPO poprosił dyrektora Muzeum Narodowego prof. Jerzego Miziołka o wyjaśnienie przyczyn usuwania prac z galerii sztuki współczesnej
    • Przypomina, że Konstytucja obejmuje ochroną dzieła artystyczne reprezentujące różne nurty w sztuce, w tym także dzieła o charakterze krytycznym i podejmujące kontrowersyjne tematy

    Na podstawie licznych doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację o zdjęciu z Galerii Sztuki XX i XXI Wieku w Muzeum Narodowym w Warszawie dwóch prac – „Sztuki konsumpcyjnej” Natalii LL oraz „Lou Salome” Katarzyny Kozyry. W wyniku protestów i wielu komentarzy opinii publicznej oba eksponaty mają zostać czasowo przywrócone do Muzeum. Niemniej sytuacja ta budzi uzasadnione wątpliwości z puntu widzenia konstytucyjnej zasady równego dostępu do dziedzictwa kulturowego oraz wolności twórczości artystycznej, zwłaszcza w kontekście planowanych zmian w Galerii Sztuki XX i XXI wieku.

    Dyrektor instytucji kultury, jaką jest Muzeum Narodowe w Warszawie, ma prawo do autonomicznego określania polityki wystawienniczej tej instytucji. Rzecznik ze zrozumieniem odnosi się również do konieczności wymiany eksponowanych w Muzeum Narodowym dzieł, która ma na celu udostępnianie zwiedzającym również obiektów znajdujących się aktualnie w archiwum Muzeum. Niemniej forma wycofania dzieł w niniejszej sprawie budzi poważne wątpliwości. Oba eksponaty stanowiły bowiem element wystawy stałej obecnej w Muzeum od kilku lat, a ich czasowe usunięcie nie było powiązane w żaden sposób ze zmianą tej wystawy.

    Konstytucja stwarza warunki upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury, będącej źródłem tożsamości narodu polskiego, jego trwania i rozwoju (art. 6). Należy zwrócić uwagę, że ustrojodawca posłużył się pojęciem „dobro kultury”, które ma szersze znaczenie niż pojęcie „zabytku” odnoszące się do przedmiotów przedstawiających określoną wartość historyczną.

    W doktrynie prawa wskazuje się, że pojęcie dóbr kultury obejmuje zatem „przedmioty, środki i wartości składające się na materialny dorobek narodu polskiego”. Należy więc uznać, że ochroną Konstytucji są objęte dzieła artystyczne reprezentujące różne nurty w sztuce, w tym także dzieła o charakterze krytycznym i podejmujące kontrowersyjne tematy.

    Obie artystki, których dotyczy niniejsza sprawa, mają ugruntowaną pozycję w historii polskiej sztuki współczesnej, a ich dzieła stanowią istotny element polskiego dziedzictwa kulturowego. Dlatego usunięcie ich dzieł przez placówkę kultury o tak istotnym znaczeniu jak Muzeum Narodowe w Warszawie może zostać odebrane jako komunikat skierowany do artystów i opinii publicznej, że podejmowanie pewnych tematów w polskiej sztuce jest nieodpowiednie, a zatem może negatywnie wpływać na realizację wolności twórczości artystycznej zwłaszcza przez rozpoczynających karierę twórców.

    RPO zwrócił się do dyrektora J. Miziołka o stanowisko w sprawie i przedstawienie wyjaśnień.

    VII.715.10.2019

    RPO pyta o podstawy działań przedstawicieli państwa wobec Elżbiety Podleśnej

    Data: 2019-05-08
    • O wskazanie podstaw prawnych działania policji, która o godz. 6 rano wkroczyła do mieszkania kobiety podejrzewanej o to, że przetworzyła w tęczę aureolę Matki Boskiej Częstochowskiej, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zapytał 7 maja policję i prokuraturę.

    Jak wynika z przekazu medialnego, w poniedziałek 6 maja o godz. 6 rano kilku policjantów weszło do warszawskiego mieszkania Elżbiety Podleśnej. Przeprowadzili rewizję i zarekwirowali jej sprzęt elektroniczny m.in. telefon i komputer. Po przeszukaniu zdecydowali o zatrzymaniu i przewieźli ją do Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Postawili jej zarzut obrazy uczuć religijnych, ponieważ wiążą ją z plakatem przedstawiającym Matkę Boską Częstochowską w tęczowej aureoli.

    Pojawił się on w Płocku m.in. na kościele, w którym Grób Pański w Wielkanoc został udekorowany pudłami z napisami: „LGBT”, „gender”, „chciwość”, „homozboczenia”, „pycha”, „plotki”, „odrzucenie wiary”, „egoizm”, „nienawiść”, „kradzież”, „pogarda”, „kłamstwa”.

    W związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich prosi prokuratora rejonowego w Płocku Norberta Pęcherzewskiego o informacje o stanie sprawy i wyjaśnienie, czy to on zatwierdził przeszukanie w mieszkaniu Elżbiety Podleśnej.

    Nadinspektora Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji pyta natomiast:

    • o podstawy prawne i przesłanki zatrzymania oraz przeszukania;
    • o okoliczności realizacji zatrzymania i przeszukania (z wyjaśnieniem, czy wcześniej były podejmowane działania mające na celu zapewnienie stawiennictwa zatrzymanej oraz czy wcześniejsza postawa p.  E. Podleśnej uzasadniała podejrzenie, że nie stawi się na wezwanie lub w inny bezprawny sposób będzie utrudniała postępowanie);
    • czy podczas zatrzymania i przewożenia zatrzymanej do Komendy Miejskiej Policji w  Płocku były stosowane środki przymusu bezpośredniego i jakie, oraz ewentualnie – jaka była podstawa faktyczna i prawna stosowania tych środków;
    • czy zatrzymana złożyła zażalenie na zatrzymanie, bądź skargę na funkcjonariuszy, co do sposobu realizacji zatrzymania.

    Gdyby się miało okazać, że przeszukanie w mieszkaniu Elżbiety Podleśnej nie wynikało z zarządzenia prokuratora Pęcherzewskiego, Adam Bodnar pyta nadinspektora Dobrodzieja, kto wydał taki rozkaz.

    II.519.499.2019

    Rzecznik dyscyplinarny Schab bada sprawę sędzi Czubieniak, by nie dopuścić do kwestionowania kompetencji nowych sędziów SN

    Data: 2019-05-06
    • Sędzia Alina Czubieniak uchyliła areszt 19-latkowi z niepełnosprawnością intelektualną, bo nie miał obrońcy ani w prokuraturze, ani w sądzie I instancji.
    • Nowo powołana Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ukarała ją za to upomnieniem. Za skomentowanie tej decyzji sędzia Czubieniak ma zaś kolejne postępowanie sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego.
    • RPO ostrzegał, że takie działanie rzecznika dyscyplinarnego może prowadzić do nieuzasadnionego konstytucyjnie ograniczenia wolności słowa sędziów, ale Rzecznik Dyscyplinarny zapewnił go, że nie ma takiego zamiaru.

    Sprawa 19-latka z niepełnosprawnością sięga 2016 roku. Wówczas sędzia Alina Czubieniak zdecydowała o uchyleniu mu aresztu. Wrocławski rzecznik dyscyplinarny nie widział podstaw do ukarania sędzi, ale innego zdania był Minister Sprawiedliwoścui i rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych Piotr Schab.  Odwołali się do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, a ta 22 marca 2019 r. upomniała sędzię. Po jej komentarzu w tej sprawie kolejne postępowanie wszczął zastępca rzecznika Schaba i wtedy na zagrożenia z tym związane dla niezawisłości sędziowskiej zwrócił uwagę RPO Adam Bodnar. Teraz dostał odpowiedź.

    - Nie jest intencją Rzecznika Dyscyplinarnego ograniczanie konstytucyjnej wolności słowa sędziów, która jednakowoż nie może być utożsamiana z publicz­nym ubliżaniem sędziom i wyrażaniem nieprawdziwych i subiektywnych opinii – podkreśla rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab. Zauważa też, że „należy oczekiwać od sędziego powściągliwości, a przede wszystkim rzetelności przekazu w swobodnie wyrażonej opinii na temat toczącego się postępowania dyscyplinarnego”.

    Dodaje, że „znieważające opinie i oceny, dotyczące członków składu orzekającego, wyrażane przez innego sędziego, mogą stanowić precedens, prowadzący do zagrożenia porządku publicznego oraz kwestionowania kompetencji legalnie wybranych sędziów Sądu Najwyższego, zaś jego skutkiem może być relatywizacja kompetencji składu sądu w zależności od postrzegania przez sędziego dotychczas wykonywanego zawodu sędziego SN, oraz dalej idąc kwestionowanie niezawisłości sędziego”.

    - Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych jak i jego Zastępcy w żadnej mierze nie dążą do ograniczenia konstytucyjnej wolności słowa sędziów – zapewnia sędzia Schab. - Przedmiotem czynności jest wyłącznie wyrażony przez SSO Alinę Czubieniak otwarcie prezentowany, negatywny osąd, dotyczący członków składu orzekającego.

    Jego zdaniem wbrew twierdzeniom Rzecznika wypowiedzi sędzi Czubieniak nie spełniają wymagań etycznych w zakresie treści i formy ekspresji, gdyż do takich nie należy wypowiedź oceniająca przebieg procesu, jako „tragifarsa”, „ rozmowa z głuchym o muzyce”, „rozmowa ze ślepym o kolorach”.

    Rzecznik Schab informuje przy okazji, że nie dysponuje jeszcze wynikami czynności sprawdzających w sprawie sędzi Czubieniak, jakie podjął jego zastępca.

    VII.564.26.2019

    Brat groził bratu, że odda go do DPS. Po interwencji Rzecznika uchylono mu kuratelę

    Data: 2019-04-25
    • Wnioskodawca poprosił Rzecznika o pomoc. Przyrodni brat wnioskodawcy groził mu, że odda go do „jakiegoś” domu, odbierał mu świadczenia i „je przepijał”.  
    • Okazało się, że sąd przyznał temu mężczyźnie prawo do decydowania o losie brata,  a ten nie dostał pomocy prawnej w czasie postępowania. Teraz decyzja ta została zmieniona

    Biuro Pełnomocnika Terenowego we Wrocławiu ustaliło, że sąd ustanowił dla wnioskodawcy kuratora dla osoby z niepełnosprawnością (art. 183 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Z akt sądowych wynikało, że wnioskodawca próbował samodzielnie uchylić kuratelę. Sąd nie przyznał mu niestety w tej sprawie pełnomocnika z urzędu. Następnie umorzył postępowanie, ponieważ wnioskodawca wycofał wniosek. Zrobił to, ponieważ zmarła jego babka, „najbardziej wiarygodny świadek”. Oznacza to jednak, że powodem cofnięcia wniosku nie była rzeczywista wola umorzenia postępowania, ale brak możliwości wykazania niewłaściwego sposobu wykonywania kurateli.

    W odpowiedzi udzielonej Pełnomocnikowi Terenowemu RPO we Wrocławiu sąd wskazał, że wszczęto z urzędu postępowanie o uchylenie kurateli dla niepełnosprawnego. W kolejnym piśmie sąd poinformował, że zostało wydane postanowienie uchylające wcześniejsze postanowienie o ustanowieniu dla niepełnosprawnego wnioskodawcy kuratora w osobie przyrodniego brata, ponieważ odpadł cel ustanowienia kurateli.

    BPW.503.1.2018

    Koniec windykacji rzekomego długu po piśmie Rzecznika

    Data: 2019-04-17

    Mężczyzna zawiadomił Rzecznika, że firma windykacyjna chce wyegzekwować od niego dług, co do którego sąd rejonowy oddalił powództwo. Taki wyrok oznacza, że roszczenie potencjalnego wierzyciela nie zasługiwało na ochronę sądową. Wyrok prawomocny wiąże przy tym nie tylko pierwotnego wierzyciela, ale jest skuteczny wobec każdego nowego nabywcy wierzytelności.

    Dlatego Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu zwrócił się do firmy windykacyjnej o ponowne przeanalizowanie wyroku i rozważenie zasadności odstąpienia od dalszych działań windykacyjnych.

    Firma windykacyjna sprawdziła dokumenty i wstrzymałą dalsze działania wobec wnioskodawcy.

    BPW.7223.1.2019

    Prawnicy z Olsztyna wspierali sędziów - wylegitymowała ich policja. Interwencja Rzecznika

    Data: 2019-04-11
    • Sędziowie i inni prawnicy z Olsztyna zrobili sobie zdjęcie pod tamtejszym sądem, gdy manifestowali wsparcie dla sędziów, wobec których trwają postępowania dyscyplinarne lub też już ich ukarano
    • Na miejscu pojawiła się policja; wiele osób stojących przed sądem wylegitymowano
    • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o wyjaśnienia do Komendanta Miejskiego Policji w Olsztynie
    • Zebrani korzystali bowiem z chronionych konstytucyjnie wolności słowa oraz publicznego zgromadzania się

    5 kwietnia 2019 r. pod gmachem Sądu Okręgowego w Olsztynie grupa ubranych na czarno sędziów, adwokatów i radców prawnych ustawiła się do zdjęcia, trzymając napis: "Murem za Dorotą". Chodziło o wsparcie m.in. sędzi tego sądu Doroty Lutostańskiej, która ma postępowanie dyscyplinarne za założenie koszulki z napisem "Konstytucja".  

    W związku z informacjami z prasy, RPO z urzędu podjął sprawę działań policji pod sądem.

    W ocenie Rzecznika zebrane osoby korzystały z konstytucyjnie chronionych wolności słowa (art. 54 Konstytucji) oraz publicznego zgromadzania się (art. 57 Konstytucji).

    RPO zwrócił się do komendanta miejskiego o wyjaśnienia - zwłaszcza o poinformowanie, jakie były przyczyny interwencji wobec zgromadzonych pod sądem oraz o wskazanie podstawy prawnej podjętych czynności.

    VII.613.7.2019

    Po interwencji RPO klatka dla kibiców na stadionie w Daleszycach będzie zdemontowana

    Data: 2019-04-11

    Pismo Ryszarda Niemca, prezesa Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, do Rzecznika Praw Obywatelskic w sprawie zainstalowania klatki dla kibiców na stadionie w Daleszycach. Biuro RPO interweniowało w tej sprawie.

    Szanowny Panie Dyrektorze,

    Odpowiadając na Pańskie pismo z dnia 29 marca br., uprzejmie informuję, że podniesiony problem obiektu w Daleszycach został rozwiązany.

    Istotnie, klub Spartakus Daleszyce zainstalował na swoim stadionie niefortunny obiekt, pełniący rolę sektora dla kibiców przyjezdnych klubów. Jego godzące w poczucie ludzkiej godności, jak również estetyki użytkowej objawiły się w dniu meczu z Hutnikiem Kraków, którego kibice pojawili się w liczbie niezgłoszonej wcześniej organizatorowi.

    Z chwilą dostrzeżenia kuriozalnej klatki żelaznej pełnej ściśnionych w niej kibiców - jako Organ prowadzący rozgrywki III ligi piłkarskiej w regionie płd-wschodniej Polski, zarząd Małopolskiego Związku Piłki Nożnej wszczął postępowanie wyjaśniające, żądając od klubu Spartakus i Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej w Kielcach (Daleszyce leżą w Świętokrzyskim) bezwzględnej rezygnacji z tej metody wyodrębniania kibiców drużyny gości.

    Wyznaczeni przez Małopolski Związek Piłki Nożnej delegaci meczowi mają od tej pory sprawdzać, czy nie powtarza się pożałowania godna praktyka. Po konsultacji z prezesem Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej- p. Mirosławem Malinowskim mam gwarancję, że inkryminowa instalacja zostanie zdemontowana i zastąpiona innym rozwiązaniem.

    Ta zwulgaryzowana klatka daleszycka, owszem, ma swoje repliki na terenie woj. małopolskiego (np. na stadionie Garbami Kraków, Soła Oświęcim), aliści funkcjonują one w zgodzie z nakazanymi przez regulaminy licencyjne Polskiego Związku Piłki Nożnej parametrami, wykluczającymi wrażenia ze świata zwierzęcego.

     

    Rzecznik interweniuje w sprawie tragedii na Izbie Przyjęć w Wodzisławiu Śląskim

    Data: 2019-04-08
    • Pan Marcin zmarł na zawał po dziesięciu godzinach oczekiwania na Izbie Przyjęć w szpitalu w Wodzisławiu Śląskim 
    • Rzecznik wystąpił o informacje do dyrektor Powiatowego Publicznego ZOZ oraz Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim

    19 marca 2019 r. pan Marcin źle się poczuł w pracy i udał się do poradni.  Po wykonaniu EKG lekarz postanowił go skierować do szpitala. Wezwano pogotowie ratunkowe, które przewiozło go na Izbę Przyjęć w Wodzisławiu Śląskim gdzie spędził ok. 10 godzin. W międzyczasie przetransportowano go do szpitala w Rydułtowach, by po chwili zawrócić. Ostatecznie trafił do Raciborza i tam, pomimo prowadzonej reanimacji zmarł na zawał.

    Sprawę szeroko opisały media. Rodzina zmarłego rozważa złożenie zawiadomienia do prokuratury.

    Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się o informacji o sprawie do Doroty Kowalskiej, dyrektor Powiatowego Publicznego ZOZ oraz Marcina Felsztyńskiego, prokuratora rejonowego w Wodzisławiu Śląskim.

    BPK.7015.3.2019

    Porównał szefa portalu tvp.info do Jerzego Urbana – został zablokowany na twitterze TVP

    Data: 2019-04-04
    • Porównanie redaktora naczelnego portalu tvp.info do rzecznika rządu PRL Jerzego Urbana było przyczyną zablokowania przez TVP użytkownika twittera
    • Taką przyczynę zablokowania podał prezes TVP Jacek Kurski w odpowiedzi dla RPO
    • Uznał to za uzasadnione, gdyż debata publiczna nie powinna polegać na obrzucaniu niezasłużonymi inwektywami adwersarzy lub osób o innych poglądach

    11 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do prezesa TVP o wyjaśnienia w sprawie zablokowania w 2018 r. konta pewnego użytkownika na twitterze TVP. Sprawa została zgłoszona do Biura RPO przez pełnomocnika prawnego zainteresowanego.

    Został zablokowany po komentarzu „Samuel, ty przejdziesz do historii. Ty przebiłeś chłopie Urbana"  - skomentował tak informację na koncie @tvpjnfo na Twitterze o o nielegalnie nagranych rozmowach z restauracji „Sowa i Przyjaciele". Konto jest prowadzone przez publiczną instytucję, więc zablokowanie zdaniem skarżącego narusza jego dostęp do informacji publicznych i możliwość wypowiadania się.

    W odpowiedzi na skargę skierowaną do zarządu TVP S.A.  telewizja wyjaśniła, że administrator konta miał prawo zablokować konto użytkownika, ponieważ post ma obraźliwy wydźwięk.

    RPO podjął postępowanie wyjaśniające. To, czy doszło do naruszeń praw lub wolności obywatelskich, zależy m.in. od tego, dlaczego wpis użytkownika TVP uznała za obraźliwy. 

    W  odpowiedzi z 27 marca 2019 r. prezes Jacek Kurski napisał, że chodzi o porównanie redaktora naczelnego portalu tvp.info do rzecznika rządu w okresie stanu wojennego Jerzego Urbana. - Dla wszystkich naszych widzów, którzy pamiętają okres stanu wojennego oraz cotygodniowe konferencje prasowe p. J. Urbana, a także jego artykuły z lat 1983-1984 m.in. szkalujące śp. ks. Jerzego Popiełuszkę takie jak "Garsoniera obywatela Popiełuszki", czy "Seanse nienawiści", rzecznik rządu p. J. Urban uosabiał komunistyczne represje, łamanie praw człowieka i swobód obywatelskich.

    - W tym wypadku decyzja o zablokowaniu konta użytkownika była w pełni uzasadniona, gdyż debata publiczna nie powinna polegać na obrzucaniu niezasłużonymi inwektywami swoich adwersarzy lub osób o innych poglądach – dodał prezes TVP. Zaznaczył, że nie zostało zablokowane konto TT, a jedynie użytkownik TT.

    Wyjaśnił też, że możliwości komentowania programów telewizyjnych przez użytkowników portali społecznościowych m.in. TT są kontrolowane przez redaktorów odpowiedzialnych za emisję programu. Redaktor sprawdzający pojawiające podczas programu wpisy zwraca uwagę na ich charakter m.in. pod kątem ich zgodności z prawem. Z decyzji wydanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, za działanie takie uznaje się m.in. uchybienie godności człowieka (decyzje Przewodniczącego KRRiT nr 2/2006, nr 3/2006 z 22 marca 2006 r.), nawet w formie satyrycznej (Decyzja Przewodniczącego KRRiT nr 6/2013 z 9 sierpnia 2013 r.), naruszenie dóbr osobistych (Decyzja Przewodniczącego KRRiT nr 15/2011 z 13 października 2011 r.), czy mowę nienawiści (decyzje Przewodniczącego KRRiT nr 3/2012 z 30 marca 2012 r., 7/2012 z 30 lipca 2012 r). Decyzje te zostały wydane w oparciu o bogate orzecznictwo sądów powszechnych oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

    W tej sprawie w przestrzeni publicznej pojawiały się opinie, że użytkownik w swych wpisach miał używać wulgaryzmów. Nie wynikało to z pisma pełnomocnika skarżącego do Biura RPO. Nie wspomniał o tym także prezes TVP w piśmie do RPO.

    VII.564.17.2019

    Czarna seria w SOR-ach na Śląsku – Rzecznik prosi o wyjaśnienia

    Data: 2019-04-02
    • Po serii informacji o dramatycznych wydarzeniach w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych na Śląsku RPO podejmuje interwencje
    • W pismach do szpitali i prokuratur prosi o wyjaśnienia, co się zdarzyło i jak wygląda badanie tych przypadków
    • Sprawy te Rzecznik podjął z urzędu, a więc nie czekając na zgłoszenie od obywateli – tylko na podstawie doniesień mediów

    Seria dramatycznych wydarzeń rozpoczęła się od opisywanej już na stronie Rzecznika sprawy śmierci pacjenta, który nie doczekał się pomocy w szpitalnej izbie przyjęć w Sosnowcu. Z publikacji w „Dzienniku Zachodnim” wynika, że chory konał w męczarniach na szpitalnym korytarzu. Przez 9 godzin czekał na przyjęcie przez lekarza, choć miał skierowanie w trybie pilnym od lekarza rodzinnego. Na skierowaniu napisano, że problemem puchnięcia nogi są naczynia. Wszystko wskazywało na zator, stan zagrażający życiu. Mimo to, został sklasyfikowany jako pacjent, który może czekać powyżej 4 godzin (kolor zielony triażu). Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią. Stan zdrowia pacjenta stale się pogarszał; zmarł w izbie przyjęć. RPO poprosił szpital o stanowisko, a Prokuraturę Rejonową Sosnowiec-Południe - o informacje, co się dzieje w tej sprawie. (BPK.7015.1.2019)

    Kolejny artykuł ukazał się 22 marca 2019 r. w internetowym serwisie gazety „Dziennik Zachodni”. Z publikacji wynika, że do mediów społecznościowych trafiło wideo, ukazujące sytuację cierpiącej z bólu młodej kobiety, która nie mogła doczekać się pomocy w SOR szpitala w Dąbrowie Górniczej. Po kilkudziesięciu minutach zaczęli interweniować przebywający tam inni pacjenci. Kobieta zemdlała. Mimo to, obecny ratownik medyczny, zamiast udzielić pomocy, oddalił się, nie podjąwszy żadnych czynności. W tej sprawie Rzecznik zwrócił się do Dyrektora Zagłębiowskiego Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej z prośbą o wyjaśnienia. (BPK.7013.2.2019)

    26 marca 2019 r. w internetowym serwisie portalu „naszemiasto.pl” pojawiła się zaś publikacja opisująca przypadek młodej kobiety, która trafiła do SOR w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu w nocy z 10 na 11 marca br. Była w ciąży, miała podejrzenie udaru, ale nie otrzymała natychmiastowej pomocy. Obecnie jest w ciężkim stanie i nadal walczy o życie w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach. Partner kobiety złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez personel szpitala. Rzecznik zwrócił się do nadzorującej sprawę Prokuratury Rejonowej w Zawierciu o informacje o stanie sprawy oraz do dyrektora Szpitala Powiatowego w Zawierciu  - o wyjaśnienia. (BPK.7015.2.2019)

    Informacje, które uzyska RPO będą podstawą do kolejnych działań Rzecznika i innych instytucji państwa, także po to, by zapobiegać podobnym sytuacjom w przyszłości.

    RPO: chorujący psychicznie więzień nie miał szans na terapię

    Data: 2019-04-01
    • Chorujący psychicznie mężczyzna został aresztowany i umieszczony w więziennym szpitalu psychiatrycznym na czas oczekiwania na przeniesienie do zakładu psychiatrycznego
    • Niemal przez trzy miesiące nie był poddany żadnym działaniom terapeutycznym
    • Rzecznik Praw Obywatelskich uznał za zasadną skargę rodziny chorującego

    Chorujący  psychicznie od wielu lat mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Biegli psychiatrzy oraz psycholog wyrazili opinię, że z powodu choroby psychicznej w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów był niepoczytalny. Dlatego sąd uznał, że podejrzany powinien zostać umieszczony w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, gdzie zostanie objęty specjalistycznym leczeniem.

    Niemal przez trzy miesiące oczekiwania na przeniesienie do zakładu psychiatrycznego mężczyzna przebywał w więziennym szpitalu psychiatrycznym. Nie miał tam dostępu do zajęć rehabilitacyjnych, psychoterapii czy zajęć warsztatowych.

    Ze skargą w tej sprawie do Biura RPO zwróciła się rodzina osadzonego.

    Rzecznik uznał skargę za zasadną po zbadaniu sprawy i zapoznaniu się z wynikami kontroli Biura Rzecznika Praw Pacjenta. Zgodnie bowiem z rozporządzeniem Ministra Zdrowia (z 24 kwietnia 2014 r. w sprawie zajęć rehabilitacyjnych organizowanych w szpitalach psychiatrycznych) oraz przepisami Kodeksu postępowania karnego (264 § 4) Służba Więzienna jest zobowiązana do prowadzenia wobec chorych odpowiednich działań leczniczych, terapeutycznych, rehabilitacyjnych i resocjalizacyjnych.

    Rozporządzenie określa szczegółowo rodzaj i ilość zajęć rehabilitacyjnych, których celem jest m.in.

    • zmniejszenie nasilenia objawów chorobowych i przeciwdziałanie ich nawrotom,
    • nauka aktywnego udziału we własnym leczeniu, 
    • nauka i doskonalenie umiejętności społecznych oraz praktycznych (w tym samoobsługi).

    Tymczasem chory objęty był jedynie terapią farmakologiczną a możliwość codziennej aktywności ograniczona była do jednogodzinnego spaceru. Czasami chory mógł pójść na świetlicę i tam czytać otrzymaną od rodziny prasę. Szpital nie zatrudniał również terapeuty zajęciowego, a wizytujący szpital psychiatryczny stwierdzili brak w dokumentacji medycznej określenia indywidualnych planów rehabilitacji.

    W 2018 r., po zaleceniach pokontrolnych Rzecznika Praw Pacjenta, w więziennym szpitalu psychiatrycznym, w którym przebywał mężczyzna, zatrudniono terapeutę zajęciowego; obecnie prowadzone są tam zajęcia rehabilitacyjne. Ponadto w szpitalu od roku rezyduje Rzecznik Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego, który prowadzi szkolenia dla personelu medycznego w zakresie aktualizacji przepisów prawnych związanych z funkcjonowaniem oddziału i praw pacjenta, uczestniczy w obchodach lekarskich i prowadzi rozmowy z pacjentami.

    IX.517.2284.2017

    Rzecznik składa zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jacka Międlara

    Data: 2019-03-27
    • Powodem są wypowiedzi Jacka Międlara na Youtube po zamachu terrorystycznym w Nowej Zelandii, w którym zginęło 50 osób - wiernych modlących się w zaatakowanych przez sprawcę meczetach
    • Zdaniem RPO mogły one naruszyć Kodeks karny poprzez nawoływanie do nienawiści i pochwalanie zamachu oraz użycia przemocy wobec grupy ludzi. Polskie prawo tego zakazuje
    • RPO powołuje się na przepis, który zobowiązuje prokuraturę do niezwłocznego wszczęcia postępowania – nie ma ona prawa weryfikować jego zasadności, gdyż pochodzi od tzw. organu kwalifikowanego

    Sprawca ataku w Christchurch w Nowej Zelandii zostawił manifest, odwołujący się do rasistowskich i supremacjonistycznych teorii. Miał go też odczytać Jacek Międlar na nagraniu na Youtube. Administrator portalu co prawda to nagranie usunął, ale nadal fragment dostępny jest na Twitterze – właściciel konta opublikował to po to, by na wpis zareagowały organy państwa odpowiedzialne za zwalczanie przestępczości motywowanej nienawiścią. Co istotne, użytkownik ten informuje, że całe nagranie zostało przez niego zabezpieczone.

    Rzecznik Praw Obywatelskich jako niezależny organ ds. realizacji zasady równego traktowania jest zobowiązany do przeciwdziałania mowie nienawiści. Przedstawiając prokuraturze – która ma też obowiązki w tym zakresie - zawiadomienie, uzupełnia je o argumentację prawną, by ułatwić pracę. Analiza dotyczy dostępnego publicznie fragmentu wypowiedzi Jacka Międlara - pisze Adam Bodnar do prokuratora Pawła Blachowskiego, szefa Prokuratury Okręgowej w Warszawie.  

    W ocenie RPO zawarte w nagraniu treści wymagają uważnej analizy pod kątem:

    • przestępstwa publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych - art. 256 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz.U. z 2018 r., poz. 1600 z późn. zm.),
    • ale także przestępstwa publicznego pochwalania masowego zamachu skierowanego przeciwko grupie ludności  - art. 126a w związku z art. 118 § 1 Kk,
    • ewentualnie publicznego pochwalania przestępstwa użycia przemocy wobec grupy osób z powodu ich przynależności rasowej, narodowościowej, etnicznej lub wyznaniowej - art. 126a w związku z art. 119 § 1 Kk.

    W dostępnym fragmencie nagrania Jacek Międlar odnosi się do manifestu zamachowca z Christchurch stwierdzając, że wiele spośród wypowiedzi sprawcy zamachu to są wypowiedzi istnie szlachetne, wypowiedzi z którymi sam autor nagrania się identyfikuje. Przechodząc do samego zamachu autor stawia pytanie: czy sprawca miał prawo żeby tak postąpić? I odpowiada: (…) to nie jest tak, że mamy walczyć książkami (…). Sprawca[1] miał troszeczkę prawo, miał prawo do tego, żeby tak się zachować. Dalej, po pytaniu dlaczego? autor nagrania usiłuje usprawiedliwić zamach słowami: bo spostrzegł, w jakim kierunku idzie ten rzekomo cywilizowany świat. Kontynuując swoją analizę zachowania sprawcy Jacek Międlar formułuje tezy, czy, jak to określa, główne mianowniki manifestu sprawcy: stanąć w obronie białej rasy, białej Europy. Mianowniki te autor nagrania nazywa słusznymi. Zdaniem Jacka Międlara, przeprowadzając atak zamachowiec kierował się poglądem, że obywatele, ludzie na całym świecie, przedstawiciele białych, zostali skazani na pożarcie. Sądząc po następującym po tych słowach komentarzu, że jest to skazanie absolutnie świadome, wnosić można, że autor nagrania również ten pogląd podziela.

    Z informacji prasowych wynika, że w oświadczeniu opublikowanym już po upublicznieniu nagrania Jacek Międlar tłumaczył, jakoby w swojej wypowiedzi potępiał zamach. Na nagraniu miał mianowicie powiedzieć: walka z tym problemem nie jest przez karabin, [sprawca] zamordował niewinnych ludzi, nie mogę (…) popierać mordowania niewinnych ludzi[2]. Nawet jeżeli taka wypowiedź rzeczywiście pojawia się na pełnym nagraniu, to nie umniejsza to faktu, że w innym, cytowanym w poprzednim akapicie fragmencie autor wypowiada słowa usprawiedliwiające zamach. Stwierdzenie Jacka Międlara, że sprawca miał prawo do tego, żeby tak postąpić, brzmią w tym kontekście jednoznacznie. Nie ma logicznej sprzeczności w tym, że autor, z jednej strony nie popiera formy zamachu, a z drugiej go usprawiedliwia.

    Wypowiedź Jacka Międlara należy zatem ocenić pod kątem wypełnienia znamion czynu zabronionego określonego w art. 126a w zw. z art. 118a § 1 Kodeksu karnego – zauważa RPO.

    Analiza wypowiedzi Jacka Międlara nie pozostawia wątpliwości, że usiłuje on usprawiedliwić postępowanie sprawcy zamachu. Zarówno skutki tego zamachu, jak i motywacja sprawcy są przy tym autorowi nagrania znane. Autor analizuje manifest zamachowca, a zawarte w nim tezy o charakterze rasistowskim uznaje za szlachetne i słuszne. W swojej wypowiedzi wprost stwierdza, że się z nimi identyfikuje. Sam wypowiada również hasła, które wśród odbiorców mają wywołać poczucie zagrożenia i wrogości w stosunku do osób, którym autor przypisuje inną przynależność rasową.

    Dlatego Adam Bodnar zwraca się do Prokuratora Okręgowego o wszczęcie postępowania z urzędu. Przypomina, że przepis, na który się tu powołuje (art. 14 pkt 5 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, ma charakter zawiadomienia kwalifikowanego, a skutkiem jest wszczęcie, w tym przypadku przez prokuraturę, postępowania przygotowawczego. Zgłoszone przez Rzecznika Praw Obywatelskich żądanie nie podlega zatem kontroli prokuratury i weryfikacji w ramach przedprocesowych czynności sprawdzających. Z tego względu organy ścigania otrzymujące od Rzecznika takie żądanie obowiązane są niezwłocznie wszcząć postępowanie przygotowawcze w sprawie o przestępstwo ścigane z urzędu.




    [1] Autor nagrania w tym i w wielu innych miejscach używa imienia zamachowca. Kierując się jednak wezwaniem Premier Nowej Zelandii, Pani Jacindy Ardern, zdecydowałem się nie przywoływać tego imienia i pozostać przy określeniu „sprawca zamachu”.  

     

    Odbierał zaniedbywane psy - ma zarzuty ich kradzieży. Interwencja Rzecznika

    Data: 2019-03-27
    • Działacz organizacji na rzecz zwierząt ma prokuratorskie zarzuty kradzieży czterech psów, które w tzw. trybie interwencyjnym odebrał osobom źle je traktującym
    • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę i wystąpił do właściwej prokuratury

    Skarżący, który działa w organizacji chroniącej prawa zwierząt, zwrócił się do RPO o pomoc, gdyż czuje sie szykanowany przez prokuratorów. Jest on studentem prawa, zaangażowanym w postępowania przeciw osobom znęcającym się nad zwierzętami.

    Art. 7 ustawy o ochronie zwierząt dopuszcza - w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu - by policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odebrał mu zwierzę. Trzeba tylko zawiadomić o tym wójta (burmistrza, prezydenta miasta), który potem podejmuje formalną decyzję w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

    W 2018 i 2019 r. skarżący w tym trybie odebrał cztery psy dotychczasowym właścicielom. Były one zaniedbane, chore, odwodnione, zapchlone lub przypięte do krótkiego łańcucha.

    Prokuratura rejonowa postawiła mu zarzuty m.in. kradzieży zwierząt i naruszenia miru domowego. Zastosowała też środki zapobiegawcze: dozór policji oraz zakaz wykonywania czynności wynikających z art. 7 ustawy o ochronie zwierząt.

    Skarżący wskazuje, że zarzuty postawiono mu w sprawach, w których właściciele zwierząt mają zarzuty znęcania się nad nimi, a w przypadku wszystkich czterech psów trwają postępowania administracyjne w przedmiocie ich czasowego odebrania. Prokurator uznał, że jego działania nie mieściły się w granicach stanu wyższej konieczności (zgodnie z tą zasadą nie można odpowiadać za przestępstwo w sytuacji, gdy ratowanie wyższego dobra uzasadnia poświęcenie dobra niewątpliwie niższego).

    27 marca 2019 r. RPO wystąpił do nadrzędnej prokuratury okręgowej o rozważenie objęcia nadzorem służbowym postępowania prokuratury rejonowej przeciw skarżącemu. Poprosił też o ocenę zasadności zastosowanych wobec niego środków zapobiegawczych. Ponadto zwrócił się o nadzór nad innymi sprawami dotyczącymi znęcania się nad zwierzętami, które prowadzi ta  prokuratura rejonowa.

    II.519.326.2019

    Sprawa tragicznego zdarzenia w szpitalu w Sosnowcu – interwencja RPO

    Data: 2019-03-25
    • Po dramatycznych informacjach w mediach o śmierci pacjenta, który nie doczekał się pomocy w szpitalnej izbie przyjęć, RPO podjął interwencję
    • W pismach do szpitala i prokuratury prosi o formalne wyjaśnienia, co się zdarzyło i jak wygląda wyjaśnianie tej tragedii
    • Zebrane tak informacje są podstawą do kolejnych działań RPO i innych instytucji państwa, także po to, by zapobiec podobnym nieszczęściom

    Z publikacji w „Dzienniku Zachodnim” wynika, że chory człowiek konał w męczarniach na szpitalnym korytarzu w Sosnowcu. Przez 9 godzin czekał na przyjęcie przez lekarza, choć miał skierowanie w trybie pilnym od lekarza rodzinnego. Na skierowaniu było napisane, że problemem puchnięcia nogi są naczynia. Wszystko wskazywało na zator, stan zagrażający życiu.

    Mimo takiego skierowania został sklasyfikowany jako pacjent, który może czekać powyżej 4 godzin (kolor zielony triażu). Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią. Stan zdrowia pacjenta stale się pogarszał i zmarł w izbie przyjęć.

    Na podstawie art.13 ust.1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich RPO prosi o przedstawienie stanowiska szpitala, a Prokuraturę Rejonową Sosnowiec-Południe prosi o informacje, co się dzieje w tej sprawie.

    Interwencję tę RPO podejmuje z urzędu, a więc nie czekając na zgłoszenie od obywateli – tylko na podstawie informacji medialnych.

    BPK.7015.1.2019 

    KRRiT przeprowadziła wnikliwą analizę sprawy Magdaleny Ogórek i podzieliła stanowisko TVP i jej prezesa

    Data: 2019-03-19
    • Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie widzi podstaw do wszczęcia postępowania w sprawie materiału Wiadomości TVP, w którym ujawniono wizerunki osób demonstrujących przeciw Magdalenie Ogórek pod TVP.
    • „Osoby regularnie uczestniczące w demonstracjach, a nawet kierujące nimi, są osobami publicznymi i jako takie muszą liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem społeczeństwa” – wyjaśnił przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski

    RPO interweniował u przewodniczacego KRRiTV i prezesa TVP w związku z opublikowaniem w „Wiadomościach” TVP 4 lutego 2019 r. materiału o osóbach, które 2 lutego protestowały przed siedzibą TVP Info, utrudniając wyjazd dziennikarce Magdalenie Ogórek. Osoby te zostały wymienione w telewizji publicznej z imienia i nazwiska. Prawo mówi wyraźnie, w jakich okolicznościach można ujawniać czyjś wizerunek. Żadna z nich nie wystąpiła w tym przypadku - wskazywał Rzecznik

    Prezes Jacek Kurski odpisał od razu, że skoro osoby te biorą udział w publicznych zgromadzeniach, to TVP ma prawo je traktować tak jak osoby publiczne. Teraz pogląd ten podzielił przewodniczący konstytucyjnego organu nadzorującego media – Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji:

    - Po wnikliwym zapoznaniu się z materiałami i po przeprowadzeniu wewnętrznej wymiany opinii w tej sprawie informuję, iż Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyjęła argumentację przedstawioną przez prezesa Zarządu Spółki TVP SA Jacka Kurskiego. Zgodnie z tym stanowiskiem osoby regularnie uczestniczące w demonstracjach, a nawet kierujące nimi, są osobami publicznymi i jako takie muszą liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem społeczeństwa w sprawach dotyczących ich działalności zawodowej i społecznej. Analogiczne motywy przywoływane są w uzasadnieniach wyroków w orzecznictwie krajowym i europejskim. Stosowne przykłady prezes TVP SA podał w swojej odpowiedzi, wskazując między innymi na wyrok z 20 marca 2006 roku Trybunału Konstytucyjnego (K 17/05), w którym sędziowie wywodzą, iż osoby powszechnie znane nie mogą być utożsamiane wyłącznie z osobami pełniącymi funkcje publiczne: Pojęcie „osoba publiczna” nie jest równoznaczne z pojęciem „osoba pełniąca funkcje publiczne” – napisał Witold Kołodziejski.

    Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyjęła argument, iż z samej istoty udziału w demonstracjach wynika, że do publicznej dyspozycji uczestnicy pozostawiają m.in. swój wizerunek. Udzielenie wsparcia publicznemu wydarzeniu poprzez osobisty w nim udział oznacza również rezygnację z anonimowości i uczestnicy publicznego zgromadzenia powinni uwzględnić tę okoliczność przy podejmowaniu swoich decyzji.

    KRRiT nie widzi podstaw do wszczęcia postępowania na podstawie ustawy o radiofonii i telewizji. Nie pozostaje to w sprzeczności z możliwością dochodzenia ochrony dóbr osobistych w postępowaniu cywilnoprawnym przed sądami powszechnymi - dodał przewodniczący KRRiT.

    VII.522.1.2019

    NFZ odmówił refundacji wózka chłopcu bez rąk – interwencja RPO

    Data: 2019-03-18

    9-letni chłopiec, który urodził się bez rąk, niedługo przejdzie operację nogi. Po zabiegu będzie potrzebował specjalnego, wartego 18 tys. zł wózka inwalidzkiego, dlatego jego mama wystąpiła do NFZ w Katowicach o dofinansowanie.

    Jak donoszą media – urzędniczka NFZ uznała, że chłopcu nie przysługuje prawo do refundacji wózka, ponieważ nie ma on niedowładu lub porażenia trzech lub czterech kończyn. A zgodnie z przepisami tylko dzieciom w takiej sytuacji przysługuje dofinansowanie.

    Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach zwrócił się do Dyrektora Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ o wyjaśnienia w tej sprawie.

    BPK.812.2.2019

    Sprawa funkcjonariuszy Służby Więziennej oddelegowanych do pełnienia służby w innych jednostkach penitencjarnych

    Data: 2019-03-17

    Onet.pl opisał problem funkcjonariuszy - wykładowców w Centralnym Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/dziwne-interesy-prawej-reki-patryka-jakiego/rcfgyjk.

    W sprawie tej RPO interweniował w Ministerstwie Sprawiedliwości – w załączeniu

    RPO: tymczasowo aresztowany nie powinien być obserwowany podczas spotkań z obrońcą

    Data: 2019-03-14
    • Aresztowany mężczyzna był obserwowany przez funkcjonariuszy Służby Więziennej podczas spotkań z adwokatem
    • Rzecznik uznał jego skargę za zasadną
    • Zwrócił się do Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej, aby zapewnił prawidłową realizację takich widzeń 

    Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej, który na prośbę Rzecznika Praw Obywatelskich badał skargę, poinformował, że widzenia tymczasowo aresztowanego z adwokatem odbywały się w pomieszczeniu przylegającym do dyżurki, z której istotnie funkcjonariusz przez wewnętrzne okno obserwował ich przebieg.

    Prowadzenie takiej obserwacji było jednym z zaleceń ochronnych, sformułowanych wobec aresztowanego przez Służbę Więzienną w związku z incydentem zagrożenia jego bezpieczeństwa osobistego (agresja ze strony współosadzonego). Również organ dysponujący (prokurator prowadzący lub nadzorujący postępowanie przygotowawcze w sprawie, w której nastąpiło tymczasowe aresztowanie) zwrócił się do dyrektora Aresztu Śledczego o wzmożenie bezpieczeństwa osobistego aresztowanego.

    Rzecznik zwraca uwagę, że Kodeks karny wykonawczy (art. 215 § 1) jednoznacznie określa warunki widzenia tymczasowo aresztowanego z adwokatem – ma ono odbywać się podczas nieobecności innych osób. Wyjątek od tej reguły – polegający na realizacji widzenia w sposób wskazany przez organ dysponujący – może nastąpić tylko w 14 dni od tymczasowego aresztowania (art. 73 Kpk).

    W przypadku aresztowanego mężczyzny ten okres już upłynął, dlatego w ocenie RPO nie było żadnych podstaw do obserwowania jego spotkań z obrońcą. Jeżeli w ocenie dyrekcji Aresztu Śledczego istniała potrzeba szczególnych działań, aby zapewnić osadzonemu bezpieczeństwo podczas widzeń z adwokatem, to należało znaleźć inny spsób - zgodny z obowiązującymi przepisami.

    IX.517.600.2018

    RPO podjął sprawę pobicia kierowcy Ubera narodowości ukraińskiej

    Data: 2019-03-11
    • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę pobicia w Warszawie kierowcy Ubera narodowości ukraińskiej
    • RPO spyta prokuraturę m.in. o to, czy uwzględni motywację sprawców. Z informacji mediów wynika, że była nią narodowość pobitego

    Jak podają media, w nocy z piątku na sobotę kierowca Ubera narodowości ukraińskiej dostał zamówienie na przewóz sześciorga osób (były pod wpływem alkoholu). Zażądały one włączenia muzyki disco polo, a gdy wyjaśnił, że nie ma radia i muzykę puszcza z telefonu, zaczęły go obrażać;  zarzucały m.in., że  „jako Ukrainiec nie szanuje polskiej kultury”. Gdy w końcu kierowca poprosił ich o opuszczenie samochodu, został pobity; usłyszał też wyzwiska związane ze swym pochodzeniem. Uszkodzono także jego auto. Napadnięty zgłosił sprawę policji.

    RPO wystąpi do prokuratury o informacje, czy wszczęto już postepowanie oraz czy uwzględniono motywację narodowościową. Rzecznik będzie monitorował to postępowanie.

     

    Algierscy studenci prowadzili zajęcia w szkole. Rzecznik w obronie zawieszonej dyrektorki

    Data: 2019-03-04
    • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zawieszenia dyrektorki szkoły podstawowej w Dobczycach i wszczęcia wobec niej postępowania dyscyplinarnego
    • Powodem tych działań było zaproszenie studentów z Algierii do prowadzenia zajęć w ramach międzynarodowego programu
    • Rzecznik wystąpił o wyjaśnienia do Rzecznika Dyscyplinarnego Kuratorium Oświaty w Krakowie oraz do Burmistrza Dobczyc

    Szkoła z Dobczyc (Małopolskie) uczestniczyła w projekcie „International education” prowadzonym przez międzynarodową organizację studentów AIESEC. W jego ramach studenci z całego świata przyjeżdżają jako wolontariusze na praktyki do szkół, gdzie m.in. prowadzą warsztaty, biorą udział  w zajęciach dotyczących kultury Polski, a następnie przedstawiają swoją.

    Dotychczas w ramach programu szkołę odwiedzili m.in. studenci z Chin i Indii. W październiku 2018 r. przyjechali wolontariusze z Algierii. Zajęcia zostały przerwane przez kontrolę Małopolskiego Kuratora Oświaty, który otrzymał zgłoszenie, że dzieci uczą się pisać swoje imiona w języku arabskim.

    Rzecznik Praw Obywatelskich – który stoi na straży zasady równego traktowania - zwrócił się do Rzecznika Dyscyplinarnego Kuratorium Oświaty w Krakowie oraz do Burmistrza Dobczyc o podanie podstawy prawnej decyzji o zawieszeniu oraz przedstawienie jej uzasadnienia.

    Rzecznik podjął sprawę na podstawie doniesień mediów, które podawały, że powodem podjęcia działań wobec dyrektorki miało być „narażenie uczniów na niebezpieczeństwo”.

    BPK.800.1.2019

    Prokurator Okręgowy dla Warszawy-Pragi wyjaśnia swój stosunek do Tygodnia Konstytucyjnego

    Data: 2019-03-04
    • Nie przesądzam, iż uczestnictwo w projekcie Tydzień Konstytucyjny jest przejawem działalności politycznej – stwierdza szef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Łukasz Osiński
    • Wyrażanie sprzeciwu w listopadzie 2018 r. jest konsekwencją późniejszych, niezależnych ode mnie kontrowersji i komentarzy różnych środowisk politycznych związanych z projektem (nie przesądzając o ich słuszności bądź jej braku), które w mojej ocenie mogą osłabiać zaufanie co do bezstronności prokuratora angażującego się w ten projekt.
    • Powołuje się przy tym na standardy rekomendowane prokuratorom przez poprzedniego Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta.

    Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w  styczniu Prokuratura Okręgowego Warszawa-Praga Łukasza Osińskiego, który zgłosił sprzeciw wobec udziału trojga podległych mu prokuratorów w VI edycji Tygodnia Konstytucyjnego, zorganizowanego w listopadzie 2018 r. przez Stowarzyszenie im. prof. Zbigniewa Hołdy.

    RPO poprosił prokuratora o wskazanie przyczyn sprzeciwu. W ocenie Rzecznika jego negatywnym efektem może być wywołanie wśród prokuratorów tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na wywołaniu w nich obaw związanych z zaangażowaniem się w akcje edukacyjne dotyczące  wymiaru sprawiedliwości.

    Zdaniem Stowarzyszenia  „Lex Super Omnia” wadliwa interpretacja Prawa o prokuraturze doprowadziła do naruszenia w ten sposób  praw i wolności obywatelskich prokuratorów. Rzecznik podkreśla, że akcja miała charakter edukacyjny, a jej uczestnicy - przedstawiciele różnych profesji prawniczych - brali w niej udział w celu społecznym.

    Prokurator Osiński przysłał w lutym odpowiedź: „Wbrew sugestii zawartej w korespondencji Pana Rzecznika nie przesądzam, iż uczestnictwo w projekcie Tydzień Konstytucyjny jest przejawem działalności politycznej i do czasu poprzedniej (V) edycji nie sprzeciwiałem się udziałowi podległych mi prokuratorów w tym projekcie.

    Zgodę taką uzyskał jeden z prokuratorów w maju 2018 r.”

    Prokurator Osiński wyjaśnia następnie, że wyrażanie sprzeciwu w listopadzie 2018 r. jest konsekwencją późniejszych, niezależnych ode mnie kontrowersji i komentarzy różnych środowisk politycznych związanych z projektem (nie przesądzając o ich słuszności bądź jej braku), które w mojej ocenie mogą osłabiać zaufanie co do bezstronności prokuratora angażującego się w ten projekt.

    Wyrażając sprzeciw nie przesądzałem politycznego charakteru przedsięwzięcia. Wskazywałem natomiast na polityczny kontekst aktywności części członków zarządu stowarzyszenia będącego organizatorem projektu, którzy wielokrotnie wypowiadali się bardzo krytycznie m.in. w zakresie przeprowadzanych reform sądownictwa, jak również uchwalanych ustaw dotyczących wymiaru sprawiedliwości, co tym samym mogło być postrzegane przez społeczeństwo jako włączenie się w spór polityczny.

    Zgodnie z § 4 ust. 1 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Prokuratorów prokurator ma obowiązek unikać zachowań i sytuacji, które mogłyby podważyć zaufanie do jego niezależności, bezstronności i rzetelności zawodowej lub wywołać wrażenie braku poszanowania dla prawa. Dlatego też prokurator winien zachować daleko idącą ostrożność w zakresie wypowiadania swoich poglądów.

    Z kolei nakaz powstrzymywania się od demonstrowania swoich poglądów politycznych, połączony z zakazem angażowania się prokuratora w jakąkolwiek działalność polityczną sprawi, iż nie będzie on kojarzony tendencyjnie jako osoba pozbawiona obiektywizmu, a co osłabiłoby zaufanie do sprawowanego przezeń urzędu.

    Przewidziana w art. 103 § 6 ustawy - Prawo o prokuraturze instytucja sprzeciwu co do podjęcia dodatkowego zajęcia przez prokuratora, jest kompetencją prokuratora, do którego kierowane jest zawiadomienie. Jeżeli powyższe ustawowe uprawnienie narusza prawa i wolności obywatelskie prokuratorów, to jest ono konsekwencją jednego z dość licznych ograniczeń wynikających z przepisów ustrojowych dotyczących instytucji prokuratury.

    Na marginesie wskazać należy, że ograniczenia te istniały także na gruncie przepisów ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze. W kierowanej przeze mnie Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie w zakresie zagadnień wolności wypowiedzi prokuratorów nadal obowiązują standardy wskazane m.in. w rekomendowanej prokuratorom przez poprzedniego Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta publikacji „Granice Wolności Wypowiedzi Przedstawicieli Zawodów Prawniczych'' pod red. Artura Biłgorajskiego (LEX a Wolters Kluwer Business, Warszawa 2015, str. 13).

    Odnosząc się do zarzutu wadliwej interpretacji, z którym spotkałem się także w skierowanym do mnie piśmie Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Lex Super Omnia z dnia 10 grudnia 2018 r. zaznaczam, że nie potraktowałem woli udziału prokuratorów w projekcie jako działalności zarobkowej, lecz jako „inne zajęcie”, o którym mowa w art. 103 § 4 ustawy - Prawo o prokuraturze. Ocena ta była zgodna z intencją, jaka wynika z zawiadomień złożonych w dniach 08, 13 15 listopada 2018 r. przez podległych prokuratorów.

    Mając na uwadze, że niepodejmowanie dodatkowych zajęć przez prokuratorów jest zasadą od lat panującą w prokuraturze, a podejmowanie takowych zajęć może nastąpić jedynie przy zachowaniu określonych rygorów, nie znajduję podstaw do przypisania pierwszeństwa swobody wypowiedzi prokuratora w ramach realizacji celów statutowych stowarzyszenia którego jest członkiem, przed ustawowym obowiązkiem prokuratora do zapewnienia zaufania do jego bezstronności.

    Przekazując powyższe pragnę zaznaczyć również, żc nie jestem inicjatorem nagłośnienia przez media faktu wyrażenia przez mnie przedmiotowych sprzeciwów. Mając na uwadze fakt, że zostały one sporządzone w dniu 17 listopada 2018r. (sobota pracująca) w godzinach popołudniowych, zaś kopia mojej decyzji pojawiła się w mediach społecznościowych w dniu 19 listopada 2019 na profilu członka zarządu Stowarzyszenia im. Prof. Zbigniewa Hołdy, niezasadny jest argument wywoh"vvania podjętymi decyzjami tzw. ”efektu mrożącego”.

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę nieodpowiedniej reakcji policjantów w Łodzi na zgłoszenie przez młodą kobietę usiłowania gwałtu i pobicia

    Data: 2019-02-27

    Sprawa została opisana w mediach społecznościowych i w „Gazecie Wyborczej” 27 lutego. Rzecznik poprosił Komendanta Miejskiego Policji w Łodzi o informacje o ustaleniach i podjętych działaniach.

    Zgodnie z ustawą o RPO (art. 17) instytucja, do której zwraca się Rzecznik, ma obowiązek z nim współdziałać i udzielać żądanych informacji.

    II.519.204.2019

    Rzecznik przyjrzy się "dyscyplinarce" prokuratorów od sprawy fałszowania list wyborczych Młodzieży Wszechpolskiej

    Data: 2019-02-20
    • Media informują o postępowaniu dyscyplinarnym wobec prokuratorów prowadzących śledztwo ws. sfałszowania podpisów na listach wyborczych Komitetu Wyborców Ruchu Narodowego i ewentualnej roli w tym Adama Andruszkiewicza
    • Rzecznik zdecydował się zbadać sprawę
    • Spytał rzecznika dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego o powody wszczęcia tego postępowania dyscyplinarnego

    Sprawę fałszowania w 2014 r. podpisów na listach wyborczych Młodzieży Wszechpolskiej i ewentualnego udziału w tym  Adama Andruszkiewicza, ówczesnego szefa MW, a obecnie wiceministra cyfryzacji, przedstawił "Superwizjer” TVN.

    Po tym rzeczniczka Prokuratury Krajowej poinformowała, że trwa postępowanie dyscyplinarne dotyczące zbyt opieszałego prowadzenia przez białostockich prokuratorów śledztwa w sprawie.  Postępowanie  miało zostać wszczęte po kontroli Prokuratury Krajowej, która zarzuciła prowadzącym śledztwo, że robili to „nieudolnie i opieszale” [1].

    W związku z wątpliwości co do zakresu postępowania dyscyplinarnego Rzecznik podjął  sprawę. Zwrócił się  do rzecznika dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego  Jacka Radoniewicza o wyjaśnienie, jakie przesłanki przemawiały za wszczęciem postępowania dyscyplinarnego wobec prokuratorów.

    VII.519.1.2019

    [1] Por. „Prokuratura Krajowa zabiera głos po reportażu "Superwizjera". Jest postępowanie dyscyplinarne”, http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24445319,prokuratura-krajowa-zabiera-glos-po-reportazu-superwizjera.html, oraz „Postępowanie dyscyplinarne ws. śledztwa z Andruszkiewiczem w tle. Chodzi o fałszerstwa”,  https://natemat.pl/263553,prokuratura-postepowanie-dyscyplinarne-ws-sled..., data ostatniego dostępu: 13.02.2019 r. 

     

     

    Aresztowana przez kilka miesięcy nie miała kontaktów z obrońcą i rodziną. RPO: jej skarga zasadna

    Data: 2019-02-18
    • Aresztowana kobieta przez kilka miesięcy była pozbawiona możliwości kontaktu z obrońcą i rodziną za pomocą samoinkasującego aparatu telefonicznego
    • Było to dla niej tym bardziej dolegliwe, że w tym czasie zmarł jej partner, ojciec ich syna 
    • RPO uznał jej skargę za zasadną; wskazał na naruszenie prawa do humanitarnego traktowania i życia rodzinnego.
    • Rzecznik wystąpił do właściwej prokuratury o zapewnienie prawa aresztowanych do kontaktów z obrońcą od podczątku postępowania

    W ocenie RPO okresy, w których prokuratura rozpatrywała wnioski kobiety o kontakt z najbliższymi były długie, a wymagały przecież pilnej reakcji w obliczu rodzinnej tragedii. Od momentu aresztowania do dnia uznania zażalenia i umożliwienia kontaktów telefonicznych z obrońcą minęło pięć miesięcy, w których trakcie skarżąca pozbawiona była szansy na sprawną i efektywną realizację swojego prawa do obrony. Korzystanie z prawa do kontaktów z obrońcą podczas widzeń było dla niej dodatkowo kosztowne, przez co kontakty te były rzadkie.

    Pierwsze wnioski o kontakt telefoniczny z matką, partnerem i obrońcą kobieta skierowała do prokuratury 17 lipca 2017 r. i 16 sierpnia 2017 r. (odpowiedź sformułowano 29 sierpnia 2017 r.). W okresie wrzesień-październik 2017 r. kierowała ponowne wnioski w sprawie umożliwienia kontaktu telefonicznego z obrońcą i matką oraz kontaktu telefonicznego i widzeń z partnerem, a po jego śmierci - także z synem. Opisywała szczególne okoliczności swej sytuacji, związane ze stanem zdrowia matki, a później śmiercią partnera. Wskazywała, że jej pisma pozostają bez odpowiedzi.

    Dla skarżącej szczególnie dotkliwa była niemożność skontaktowania się z synem i okazania mu wsparcia po śmierci ojca. Na pozytywne rozpatrzenie pierwszego wniosku o widzenie z synem po śmierci partnera skarżąca czekała ponad dwa miesiące. Zgodę na to widzenie wydano 1 grudnia 2017 r. Tymczasem 8 grudnia 2017 r. skarżąca została zwolniona z aresztu śledczego. Zgodę wydano zatem po długim okresie oczekiwania i na kilka dni przed zwolnieniem.

    W opinii RPO najważniejsza z punktu widzenia ochrony praw obywateli jest zagwarantowanie prawa do obrony od pierwszych chwil postępowania oraz zapewnienie, że kontakty z obrońcą nie będą w żaden sposób ograniczane. Rzecznik przyznał, że jeśli prokurator ma informacje, iż obrońca wykorzystuje kontakt telefoniczny z aresztowanym do utrudniania postępowania karnego czy też popełnienia przestępstwa, to brak zgody na rozmowę telefoniczną należy uznać za uzasadniony. Należy jednak mieć na uwadze, że adwokaci i radcowie to zawody zaufania publicznego i trzeba przyjmować, że ich działania są zgodne z prawem.

    W sprawie skarżącej prokuratura nie informowała jednak odpowiedniej Okręgowej Rady Adwokackiej lub Okręgowej Izby Radców Prawnych o takich podejrzeniach wobec adwokatów, z którymi skarżąca chciała się porozumiewać telefonicznie. W prokuratorskich zarządzeniach nie ma też szczegółowych uzasadnień wskazujących na okoliczności ewentualnego braku zaufania do adwokatów wskazanych przez kobietę.

    Na dalszym etapie postępowania zażalenie uwzględniono, a skarżąca uzyskała możliwość telefonicznego kontaktowania się z obrońcą. Tymczasem zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z  22 grudnia 2016 r. w sprawie regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonywania tymczasowego aresztowania, zarządzenie o zgodzie na korzystanie z aparatu telefonicznego przez aresztowanego dla kontaktu z obrońcą - a w szczególnie uzasadnionych przypadkach także z osobą najbliższą - jest wydawane bezzwłocznie.

    RPO podkreślił, że skarżąca znajdowała się w kryzysie psychicznym i niezwykle trudnej sytuacji osobistej, potęgowanej troską o syna, który utracił ojca. Niepełna realizacja prawa do obrony - wyrażająca się w początkowej odmowie kontaktów telefonicznych z obrońcą - oraz brak możliwości kontaktu z osobami najbliższymi w obliczu śmierci partnera, a także długi czas niepewności co do zgody na kontakty, budzi obawy o naruszenie zasady humanitaryzmu.

    Dlatego Rzecznik zwrócił się Prokuratora Rejonowego o podjęcie działań w celu zapewnienia aresztowanym, tam gdzie to tylko możliwe, kontaktu telefonicznego z obrońcą od najwcześniejszych etapów postępowania. Wystąpił też o zadbanie, by decyzje ws. zgody na kontakty z osobami najbliższymi, zwłaszcza pozostającymi w trudnej i wymagającej pilnej reakcji sytuacji losowej, podejmowano bezzwłocznie. Chodzi o to, aby zapobiec obawie nieposzanowania prawa osoby tymczasowo aresztowanej do humanitarnego traktowania oraz prawa do życia rodzinnego.

    IX.517.2780.2017

    W TVP Info zdyskredytowano działalność założyciela Stowarzyszenia „Nigdy więcej”. Rzecznik pisze do KRRiT

    Data: 2019-02-14
    • TVP Info zdyskredytowała dr. hab. Rafała Pankowskiego, współzałożyciela Stowarzyszenia „Nigdy więcej”, które przeciwdziała nienawiści rasowej, ksenofobii i innym formom nietolerancji
    • RPO poprosił przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o zbadanie sprawy

    W programie „W tyle wizji” TVP Info z 24 stycznia 2019 r. Rafał Ziemkiewicz powiedział: „Będzie mowa nienawiści teraz. Pan Pankowski jest jedną z najbardziej nikczemnych person, z jaką się w życiu zetknąłem. (...) Mówimy o człowieku, który żyje z tego, że (..) oskarża Polaków o faszyzm. Jeździ po całym świecie i opowiada kocopały o polskim antysemityzmie”.

    Wykładowca akademicki dr hab. Rafał Pankowski jest współzałożycielem Stowarzyszenia „Nigdy więcej” i koordynatorem Centrum Monitorowania Rasizmu w Europie Wschodniej. Jego kariera naukowa i zawodowa związana jest z badaniem przyczyn rasizmu i  poszukiwaniem skutecznych metod przeciwdziałania temu zjawisku. Organizuje m.in. liczne akcje społeczne, których celem jest podnoszenie poziomu wiedzy na temat różnic kulturowych. W ocenie Rzecznika działalność  Rafała  Pankowskiego zasługuje na najwyższe uznanie, o czym świadczy przyznanie mu w 2017 r. odznaki honorowej RPO „Za zasługi dla ochrony praw człowieka”.

    Wypowiedź z TVP Info, niepodparta żadnymi materiałami ani odwołaniami do wypowiedzi Rafała Pankowskiego, mogła zostać odebrana jako dyskredytowanie jego działalności, a szerzej jako dyskredytowanie działań na rzecz walki z rasizmem i antysemityzmem w Polsce w ogóle. Słowa te w sposób budzący wątpliwości z punktu widzenia misji mediów publicznych bagatelizują również bardzo niebezpieczne dla życia społecznego zjawiska, jakimi są mowa nienawiści i antysemityzm.

    Rzecznik Praw Obywatelskich w pełni uznaje znaczenie wolności słowa i wypowiedzi, jako jednej z podstawowych wolności w społeczeństwie obywatelskim i demokratycznym państwie prawnym. Ma też świadomość specyficznego charakteru programu  „W tyle wizji”. Oczywiste jest również prawo do krytycznych ocen działalności osób publicznych i wyrażanie ich także za pomocą ostrych środków. Niewątpliwie w ramach art. 54 Konstytucji mieści się prawo do wypowiedzi o charakterze satyrycznym i karykaturalnym, które ze swej natury charakteryzują się przesadą i ironią.

    W orzecznictwie sądów przyjmuje się, że wprawdzie satyryczna forma wypowiedzi pozwala na użycie bardziej dosadnych środków wyrazów, jednak nie może być wykorzystywana do krytyki w sposób, który narusza dobra osobiste krytykowanego (wyrok SN z  5 listopada 2008 r., sygn. akt I CSK 164/08). W ocenie SN satyryczny charakter utworu stanowi istotną, ale niewystarczającą przesłankę wyłączenia bezprawności działania autora, ponieważ w utworach o takim charakterze możliwe jest także przekroczenie dopuszczalnych granic satyry (wyrok SN z 20 czerwca 2001 r., sygn. akt I CKN 1135/98). Nawet opublikowanie materiału bezspornie ujętego w formie utworu satyrycznego podlega ochronie prawnej wynikającej z art. 41 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe  tylko wówczas, gdy służy osiągnięciu celów wskazanych w tym przepisie. Chodzi o prawa obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej, a krytyka jest rzeczowa i rzetelna (wyrok SN z 19 maja 2011 r., sygn. akt I CSK 497/10). 

    Zgodnie zaś z art. 18 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw  i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość. Szczególne obowiązki spoczywają tu na mediach publicznych, których programy powinny sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu.

    Dlatego Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego KRRiT Witolda Kołodziejskiego o zbadanie sprawy, w ramach konstytucyjnych i ustawowych kompetencji Rady.

    VII.564.11.2019

    100 tys. kamer na ulicach Krakowa? A co z prawem do prywatności?

    Data: 2019-02-12
    • Mieszkańców Krakowa zaniepokoił pomysł umieszczenia przez miasto 3500 kamer w dzielnicy Prądnik Czerwony, a docelowo - 100 000 kamer w całym mieście.
    • W taki sposób Kraków chce walczyć z przestępczością – jednak przy okazji naruszy prywatność mieszkańców wprowadzając totalną obserwację: o każdym będzie można powiedzieć, kiedy, z kim i gdzie konkretnie przebywał w miejscu publicznym
    • RPO napisał o tym do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego:

    - Na stronie inicjatora projektu radnego Miasta Krakowa, Łukasza Wantucha można przeczytać, że celem systemu kamer jest „redukcja przestępczości pospolitej praktycznie do zera (funkcja dowodowa, pomocy i prewencji)” oraz „zlikwidowanie problemu z zaginięciami osób oraz zwiększenie bezpieczeństwa policjantów i strażników miejskich podczas interwencji w miejscach publicznych” - piesze zastępcza RPO Stanisław Trociuk. Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża jednak zaniepokojenie skutkami stałej - praktycznie totalnej - obserwacji każdego miejsca w przestrzeni publicznej.

    Musimy pamiętać, że prywatność jednostki jest wartością chronioną konstytucyjnie oraz przez unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, które do tego wprowadziło zasadę minimalizacji danych (muszą być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane).

    Nie ma pewności, czy zasadę tę zrealizuje pomysł 100 tys. kamer w Krakowie: każdy z mieszkańców będzie przecież obserwowany w miejscach publicznych. Kamery zarejestrują, gdzie, z kim i kiedy przebywał.

    Jak zauważył Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych podejmując decyzję o wprowadzeniu monitoringu, administrator musi pamiętać o przeprowadzeniu oceny skutków dla ochrony danych.

    VII.501.13.2019

    Otwartość TVP nie polega na tym, że każdy, kto myśli, że ma coś do powiedzenia społeczeństwu, może oczekiwać udostępnienia anteny. Prezes TVP do RPO o "czarnej liście"

    Data: 2019-02-08
    • Zarząd TVP nie polecał sporządzenia jakiejkolwiek „czarnej listy"; gdyby takie listy powstawały w redakcjach, wobec odpowiedzialnych wyciągnięto by konsekwencje służbowe - zapewnia prezes TVP Jacek Kurski 
    • Latem 2018 r. media obiegła informacja o „czarnej liście” dziennikarzy, ekspertów i polityków, którzy nie mogą być zapraszani do mediów publicznych
    • RPO poprosił wtedy prezesa TVP Jacka Kurskiego o wyjaśnienia. Odpowiedź dostał dopiero teraz
    • Otwartość TVP nie może polegać na tym, że każdy kto myśli, że ma coś do powiedzenia społeczeństwu, może oczekiwać udostępnienia anteny – podkreślił Jacek Kurski

    Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich latem 2018 r. powziął informację o możliwym istnieniu „czarnej listy” dziennikarzy, ekspertów, polityków, którzy nie mogą być zapraszani do mediów publicznych. Informacja ta, chociażby ze względu na osobę publicznie ją prezentującą, wymagała wyjaśnienia[1]. Dlatego 8 sierpnia 2018 r. Rzecznik poprosił prezesa TVP Jacka Kurskiego o wyjaśnienia. Wobec braku odpowiedzi, pod koniec stycznia 2019 r. Rzecznik ponowił swą prośbę. 

    Argumenty RPO

    W piśmie do prezesa TVP Adam Bodnar wskazywał na konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych. Ich elementem jest obowiązek prezentowania treści o pluralistycznym charakterze (zasada pluralizmu). Zasada ta nie odnosi się wyłącznie do pluralizmu własności mediów (tzw. pluralizm zewnętrzny), ale również do różnorodności przekazywanych informacji (pluralizm wewnętrzny).

    Zgodnie z art. 14 Konstytucji, Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Według art. 54 Konstytucji, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

    Wolności te odnoszą się zarówno do mediów prywatnych, jak i do publicznej radiofonii i telewizji. Media publiczne stanowić powinny instytucjonalną gwarancję wolności wypowiedzi i pluralizmu środków przekazu społecznego. Aby tę funkcję spełniać, muszą jednak cechować się niezależnością, zarówno od interesów politycznych, jak i gospodarczych, pozwalającą na zachowanie wewnętrznego pluralizmu.

    Przestrzeganie zasady pluralizmu wewnętrznego, a więc przekazywanie społeczeństwu różnorodnych informacji – w tym poglądów kontrowersyjnych, czy skłaniających do dyskusji społecznej – ma istotny wpływ na jakość prezentowanych informacji i jest warunkiem wypełniania misji.

    Następstwa braku pluralizmu w mediach są bardzo groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, ponieważ bezpośrednio przekładają się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie.

    Publiczna telewizja zobowiązana jest oferować społeczeństwu zróżnicowane programy, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością (art. 21 ust. 1 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji). W związku z tym programy telewizji publicznej powinny m.in. umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej (art. 21 ust. 2 pkt 4 ustawy o radiofonii i telewizji). Wykluczenie możliwości udziału określonych osób w audycjach telewizji publicznej musiałoby w związku z tym zostać uznane za naruszenie tych obowiązków.

    Standardy europejskie

    Art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności  stanowi o prawie do wolności wyrażania opinii, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznaje tą wolność za niezbędny fundament społeczeństwa demokratycznego i warunek rozwoju każdej jednostki. ETPCz konsekwentnie  stwierdza, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki. Prasa ma nie tylko za zadanie przekazywanie informacji i idei – społeczeństwo ma też prawo do ich otrzymywania.

    W wyroku z 17 września 2009 r. w sprawie Manole i in. przeciwko Mołdawii ETPCz stwierdził, że „państwo, jako najwyższy gwarant pluralizmu, musi zapewnić, poprzez prawo i praktykę, że publiczność ma za pośrednictwem telewizji i radia dostęp do niezależnej i rzetelnej informacji, oraz do spektrum opinii i komentarzy, odzwierciedlających m.in. różnorodność perspektyw politycznych w kraju oraz że dziennikarze i inni pracownicy mediów audiowizualnych nie są powstrzymywani od przekazywania takich informacji i komentarzy”.

    Z wyroku tego wynika obowiązek władz mediów publicznych zagwarantowania dziennikarzom możliwości wykonywania swojej pracy bez nacisków; powinny powstrzymać się od niepotrzebnej ingerencji w przekazywane treści. Władze publicznego medium nie mogą prowadzić polityki kadrowej zmierzającej do tego, aby na jego antenie prezentowane było stanowisko pewnej tylko grupy politycznej, społecznej czy religijnej.

    Również prawo Unii Europejskiej uwzględnia znaczenie niezależności mediów. W art. 11 ust. 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej wyrażono zasadę pluralizmu. Rekomendacje Komitetu Ministrów Rady Europy z 15 lutego 2012 r. w sprawie zarządzania mediami publicznymi przewidują, iż wydawcy programów w mediach publicznych powinni cieszyć się niezależnością edytorską. Oznacza to, że zarząd mediów publicznych nie powinien ingerować w niezależność redakcyjną, w szczególności podejmować decyzji co do zakresu tematycznego programu czy zapraszanych gości.

    Odpowiedź prezesa TVP

    Swą odpowiedź Jacek Kurski zaczął od informacji, że polecił prawnikom TVP przeanalizowanie sprawy wpisu o istnieniu  „czarnej listy” pod kątem ewentualnego podjęcia kroków procesowych wobc jego autora. - Gdyby bowiem sprawa była skierowana do sądu, z pewnością Pan jako Rzecznik Praw Obywatelskich nie miałby wątpliwości, że zostanie ona należycie wyjaśniona rozstrzygnięciem niezawisłego sądu - napisał.

    Przypomniał, że już wcześniej służby prasowe TVP oświadczyły, że u publicznego nadawcy nie ma żadnej „czarnej listy” . - Oczywiście mogę również potwierdzić, że  Zarząd TVP S.A. nie sporządził, nie wdrożył, ani nie polecił sporządzić i wdrożyć jakiejkolwiek „czarnej listy” osób zapraszanych do TVP – głosi list prezesa.

    Podkreślił, że gdyby podlegli pracownicy w istotny sposób wykroczyli poza standardy dziennikarskie i na jakimkolwiek poziomie zarządzania lub w redakcjach powstawałyby jakiekolwiek „czarne listy”, motywowane osobistym stosunkiem do osób lub względami politycznymi, reakcja Zarządu byłaby natychmiastowa, a w stosunku do odpowiedzialnych wyciągnięte zostałyby konsekwencje służbowe. 

    Jacek Kurski dodał, że z wielkim zainteresowaniem zapoznał się z wywodem RPO dotyczącym podstaw prawnych koniecznych dla zachowania pluralizmu, wolności mediów i wolności słowa. - Są to niewątpliwie wolności podstawowe, szczególnie istotne dla rozwoju demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa. W tym zakresie TVP S.A. realizuje swoje zadania w ramach misji publicznej – stwierdził.

    Przypomniał, że również jego dotknęła sytuacja ograniczenia zasady wolności słowa,  gdy „jeden z potężnych koncernów medialnych wytaczając mi proces, z pomocą polskich sędziów i przy bierności osób oraz instytucji odpowiedzialnych za ochronę praw obywatelskich, próbował zmusić mnie do zaprzestania krytyki jednego z wydawanych przez ten koncern tytułów”. Dodał, że jego  prawa zostały dostrzeżone i przywrócone dopiero w wyniku skargi do ETPC.

    - Zapewniam Pana, że tak długo, jak pełnić będę funkcję prezesa TVP S.A., troska o utrzymywanie tych standardów w telewizji publicznej było i jest moim absolutnym priorytetem – oświadczył Jacek Kurski. Podkreślił, że tylko część przytoczonych przez RPO regulacji i orzeczeń adresowana jest do nadawców publicznych - większość adresowana jest do państwa, które dla tych nadawców tworzy otoczenie regulacyjne.

    W ocenie prezesa TVP w wielu tych obszarach aktywność Rzecznika byłaby pożądana zwłaszcza w zakresie wyjaśniania społeczeństwu i innym mediom, jak ważne dla demokratycznego pluralistycznego społeczeństwa jest zapewnienie mediom publicznym stabilnego i proporcjonalnego finansowania.  - Bezpardonowe ataki niektórych mediów komercyjnych, ataki różnego rodzaju lobby na każdą próbę uregulowania tej kwestii przez rząd i większość parlamentarną, pozostawały dotychczas bez reakcji Rzecznika Praw Obywatelskich - ocenił.

    Jacek Kurski zwrócił też uwagę na „zasadniczą okoliczność, która bywa przedmiotem licznych nieporozumień”. Zapewnił, że w TVP zasada niezależności redakcyjnej była i jest przestrzegana. Oznacza to, że Zarząd spółki nie ustala listy gości programów publicystycznych, tematów rozmów oraz treści emitowanych materiałów.

    - Otwartość TVP nie może polegać jednak  na tym, że każdy, kto myśli, że ma coś do powiedzenia społeczeństwu może od publicznego nadawcy oczekiwać, że zostanie mu w tym celu udostępniona antena – napisał prezes TVP. Goście programów, osoby udzielające komentarzy i inni uczestnicy audycji zapraszani są przez stosowne reakcje i redaktorów w związku z posiadaną wiedzą i kompetencjami w zakresie tematu rozmowy lub audycji. Dla audycji produkowanych zewnętrznie decyzje takie najczęściej podejmuje producent. W żadnym z tych przypadków decyzja nie należy do organu zarządzającego nadawcy publicznego. Zarząd nie ingerował i nie zamierza ingerować w te kwestie - zaznaczył Jacek Kurski.

    [1]  Istnieje „czarna lista” gości TVP? Cezary Łazarewicz opisuje swoją rozmowę z pracownikiem stacji, z dnia 17 lipca 2018 roku, dostęp: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23682626,tvp-ma-czarna-l...

    VII.716.3.2018

     

     


    [1]  Istnieje „czarna lista” gości TVP? Cezary Łazarewicz opisuje swoją rozmowę z pracownikiem stacji, z dnia 17 lipca 2018 roku, dostęp: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23682626,tvp-ma-czarna-l...

     

     






    Co Inspekcja Pracy ustaliła w sprawie zasad zatrudnienia stewardess i stewardów przez Ryanair w Polsce?

    Data: 2019-02-05
    • Praca samozatrudnionych członków załóg pokładowych Ryanaira ma cechy charakterystyczne dla stosunku pracy.
    • Członkowie personelu pokładowego wykonują pracę w podporządkowaniu, dla prawa pracy nie ma znaczenia, że podporządkowanie to można też wywieść z prawa lotniczego.
    • Inspekcja ustaliła jednak, że stewardessy i stewardzi pracujący dla Ryanaira nie chcą zamienić samozatrudnienia w umowy o pracę

    Po interwencji RPO z września 2018 Główny Inspektor Pracy przeprowadził 31 stycznia 2019 r. wyniki kontroli w spółkach: Ryanair Sun S.A. z oraz Warsaw Aviation.

    Okazało się, że Ryanair Sun w ogóle nie zatrudnia członków personelu pokładowego Kompleksową obsługę samolotów zapewnia mu Warsaw Aviation Sp. z o.o. Ta zaś zatrudnia osoby, które zarejestrowały działalność gospodarczą.

    Inspektorzy pracy sprawdzili więc, jaki jest charakter stosunków łączących samozatrudnionych członków personelu pokładowego z podmiotem zatrudniającym: czy występują tu cechy stosunku pracy, a warunki umowy potwierdzane są na piśmie.  Okazało się – na podstawie dokumentów, jak i zeznań świadków, że stosunki te mają charakter mieszany (tj. noszą cechy typowe dla stosunku pracy jak i umów cywilnoprawnych).

    W ocenie inspektorów pracy przeważają cechy charakterystyczne dla stosunku pracy.

    Kontrolujący stoją na stanowisku, że członkowie personelu pokładowego wykonują pracę w podporządkowaniu (które jest jednym z najbardziej typowych elementów stosunku pracy). Według inspektorów pracy bez znaczenia jest fakt, że procedury, które przewidują pracę w podporządkowaniu, w znacznej części wynikają z prawa lotniczego.

    Kontrolujący stwierdzili też, że w zakresie planowania czasu pracy obowiązują pewne ograniczenia, które niekorzystnie kształtują pozycję osób samozatrudnionych.

    Inspektorzy po rozmowie z samozatrudnionymi stwierdzili jednak, że nie chcą oni umów o pracę.

    W przypadku Ryanair Designated Activity Company Sp. z o.o. okazało się, że spółka ta zatrudnia personel pokładowy na podstawie umów o pracę z pracodawcą irlandzkim - Ryanair D.A.C. – na podstawie prawa irlandzkiego. Z dniem 8 grudnia 2018 r. irlandzki Ryanair zakończył operacje lotnicze z polskich baz w ramach certyfikatu przewoźnika lotniczego wydanego przez irlandzki nadzór lotniczy.

    III.7041.11.2018

    Rzecznik pyta policję o incydent pod gmachem TVP

    Data: 2019-02-05
    • RPO pyta policję o przebieg incydentu pod gmachem TVP, gdy grupa osób zablokowała samochód Magdaleny Ogórek, kierując wobec nie groźby i wyzwiska
    • Rzecznik prosi też o informacje o interwencji policjantów wobec tych osób, w tym - ile osób wylegitymowano i jakie podjęto wobec nich czynności

    W piśmie do komendanta stołecznego policji nadinsp. Paweła Dobrodzieja Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował o podjęciu z urzędu sprawy zdarzenia pod siedzibą TVP 2 lutego 2019 r. Grupa osób zablokowała wtedy auto dziennikarki Magdaleny Ogórek, uniemożliwiając jej wyjazd i kierując wobec niej groźby i wyzwiska.

    W związku z tym Rzecznik poprosił stołeczną policję o udzielenie informacji o ustalonym przebiegu tego zdarzenia oraz interwencji funkcjonariuszy wobec osób blokujących auto Magdaleny Ogórek, w szczególności ile osób wylegitymowano i jakie podjęto wobec nich czynności.

    II.519.114.2019

    URE zakłada, że Innogy obniży ceny prądu

    Data: 2019-02-05
    • Innogy powinna zmienić stawki za prąd do końca I kwartału z mocą od początku roku
    • Spółka nie jest zobowiązana do przedstawiania swoich taryf do zatwierdzenia Urzędowi Regulacji Energetyki, jednak do zmiany stawek zobowiązała ją ustawa z 28 grudnia 2018 r.
    • Na podjęcie działań Innogy miała czas do 30 stycznia i już zapowiedziała, że to zrobi

    Informacje te przekazał Rzecznikowi 30 stycznia 2019 r. prezes URE. Do RPO pisali ludzie zaniepokojeni wysokością opłat za energię. Dlatego URE czeka na ruch ze strony spółki. Zdaje sobie sprawę z zaniepokojenia odbiorców prądu, którzy – mimo zapowiedzi władz - dostali w styczniu wyższe rachunki.

    Rzeczywiście, 30 stycznia Innogy ogłosiła komunikat:

    Innogy Polska S.A. pragnie poinformować, że zgodnie z Ustawą o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw, Zarząd spółki podjął decyzję o przywróceniu w taryfach cen i stawek opłat za energię elektryczną do poziomu obowiązującego w dniu 30.06.2018 roku.

    Nowe taryfy opublikowane w dniu 30.01.2019 roku na stronie www.innogy.pl znajdą zastosowanie w rozliczeniach z odbiorcami. Nowe ceny i stawki opłat za energię elektryczną zostaną uwzględnione w rozliczeniach automatycznie, dzięki czemu Klienci innogy Polska S.A. nie muszą podejmować żadnych dodatkowych czynności, by zachować ciągłość dostaw energii do swojego domu lub przedsiębiorstwa.

    Klienci innogy Polska S.A. są uprzejmie proszeni o regulowanie płatności zgodnie z otrzymywanymi dokumentami rozliczeniowymi. innogy Polska S.A. dokłada wszelkich starań, by Klienci otrzymali faktury za zużycie energii elektrycznej zgodnie z obowiązującymi cenami i stawkami opłat. Ewentualne różnice w rozliczeniach wynikające ze zmiany cen i stawek opłat będą uwzględniane w fakturze wystawianej na zakończenie okresu rozliczeniowego.

    https://www.innogy.pl/pl/dla-mediow/2019/informacja-dla-klientow-innogy-...

    IV.7215.6.2019.

    Głośne całonocne imprezy w sąsiedztwie domu. SKO uchyliło decyzję starosty o zmniejszeniu hałasu

    Data: 2019-02-05
    • Całonocne, huczne imprezy w obiekcie hotelarsko-restauracyjnym spowodowały nerwicę u mieszkającego w pobliżu małżeństwa
    • Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od starosty wszczęcia postępowania administracyjnego, aby takie imprezy nie odbywały się w nocy
    • Prawo o ochronie środowiska pozwala ograniczyć negatywny wpływ czyjejś działalności na środowisko i zdrowie ludzi - również psychiczne 
    • Starosta zobowiązał właściciela obiektu do zmniejszenia hałasu, ale decyzję tę uchyliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze i zwróciło mu sprawę

    Małżonkowie mieszkający w sąsiedztwie wybudowanego w 2007/2008 kompleksu w woj. łódzkim (w którego skład wchodzą restauracja, hotel, domki kempingowe) skarżą się na hałas i głośne zachowanie gości. Szczególnie uciążliwe są trwające przez całe noce imprezy okolicznościowe.

    Sąsiedzi wytoczyli właścicielowi obiektu proces cywilny za krzywdę wywołaną jego działalnością. Przedłożyli sądowi opinię sądowo-psychiatryczną, z której wynikało, że cierpią na nerwice, których źródłem jest działalność obiektu. Opinia podkreślała, że leczenie nerwic jest mało skuteczne, jeśli utrzymuje się czynnik stresowy - hałas i zachowanie biesiadników. Małżonkowie proces wygrali, ale imprezy trwają nadal.

    Wniosek RPO do starosty

    Korzystając z ustawowych uprawnień, Rzecznik wniósł w kwietniu 2018 r. do miejscowego starosty o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie. Zdaniem Adama Bodnara właściwą decyzją starosty powinno być orzeczenie o nieorganizowaniu nocnych imprez.

    Rzecznik powołał się na przepisy Prawa o ochronie środowiska. Określa ono m.in. zasady odpowiedzialności tego, kto oddziałuje na środowisko, w tym na zdrowie ludzi. Jeśli jakaś działalność ma na to negatywny wpływ, organ administracji może nakazać ograniczenie takich działań.

    W lutym 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny uznał w jednej ze spraw dotyczących negatywnego oddziaływania składowiska odpadów na zdrowie ludzi, że pod tym pojęciem należy rozumieć nie tylko zdrowie fizyczne, ale także psychiczne. Ten precedensowy wyrok umożliwił wniosek do starosty.

    O tym, że wystąpił negatywny skutek zdrowotny u małżonków, świadczą - załączone we wniosku RPO - uzasadnienie wyroku sądu w ich procesie przeciw właścicielowi oraz opinia sądowo-psychiatryczna.

    We wniosku Rzecznik wskazał także, że podczas postępowania w związku z zezwoleniem na budowę obiektu mogło dojść do naruszenia praw małżonków. Stwierdzono bowiem wtedy, że obszar oddziaływania inwestycji zamknie się w granicach działki, na której znajduje się kompleks. Oznaczało to, że małżonkom nie przysługiwało prawo bycia stroną postępowania. W świetle faktycznego oddziaływania inwestycji, powyższe stwierdzenie budzi oczywiste wątpliwości - podkreślił Adam Bodnar.

    Starosta wszczął postępowanie. W październiku 2018 r. zobowiązał właściciela obiektu do ograniczenia emisji hałasu do poziomu nie przekraczającego poziomów określonych we wcześniejszej decyzji starosty z 2016 r. W porze dziennej było to 50 dB, a w nocnej – 40 dB. Starosta wskazał na uzupełniający charakter swej decyzji wobec postępowania przeprowadzonego w tej sprawie w 2016 r. – gdy stwierdzono szkodliwy wpływ hałasu na sąsiadów.

    SKO zwróciło sprawę staroście  

    28 grudnia 2018 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uwzględniło odwołanie właściciela obiektu. Decyzję starosty z października 2018 r. uchyliło, a sprawę zwróciło staroście.

    W uzasadnieniu rozstrzygnięcia SKO podkreślono, że starosta nie przeprowadził wymaganego prawem postępowania dowodowego w sprawie (jak np. zeznania  świadków, opinie biegłych, oględziny). Nie podjął żadnych działań mających na celu weryfikację, czy właściciel obiektu faktycznie przestrzega dopuszczalnych poziomów hałasu określonych w 2016 r. W ocenie SKO decyzja z października 2018 r. stanowi nie uzupełnienie decyzji z 2016 r., ale tylko jej powtórzenie, a to nie spełnia wymogów postępowania.

    SKO zaznaczyło, że jeśli po przeprowadzeniu postępowania dowodowego starosta uzna szkodliwość negatywnego oddziaływania obiektu na środowisko, może zobowiązać właściciela np. do nakazu zamontowania ekranu akustycznego. Ponadto może nałożyć grzywnę w celu przymuszenia do wykonania decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu.

    Od decyzji SKO starosta może się odwołać do sądu administracyjnego.

    V.7203.272.2016

    Nawoływanie do nienawiści pod bramą muzeum Auschwitz. RPO podjął sprawę

    Data: 2019-02-04
    • Rzecznik zajął się z urzędu sprawą nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych przed bramą muzeum Auschwitz-Birkenau podczas obchodów 74. rocznicy wyzwolenia obozu
    • Spytał wojewodę, prezydenta Oświęcimia oraz tamtejszego komendanta policji  o podjęte działania
    • RPO będzie na bieżąco monitorował prawidłowość działania organów państwowych

    Jak podawały media, 27 stycznia 2019 r. podczas manifestacji środowisk narodowych  w Oświęcimiu publicznie nawoływano do eksterminacji osób narodowości żydowskiej.

    Zgodnie z ustawą z 7 maja 1999 r. o ochronie terenów byłych hitlerowskich obozów zagłady,  podlegają one szczególnej ochronie. Również odbycie zgromadzenia na takim terenie lub w jego strefie ochronnej regulowane jest w szczególny sposób.

    W związku ze sprzecznymi informacjami prasowymi co do pozwolenia na przebieg manifestacji, Rzecznik zwrócił się do Wojewody Małopolskiego, Prezydenta Oświęcimia oraz Komendanta Powiatowego Policji o informacje o działaniach podjętych w związku z tym zdarzeniem.

    Ponadto Rzecznik poinformował Piotra Cywińskiego, dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau o wszczętym postępowaniu wyjaśniającym.   

    Aktualizacja 11.02.2019

    Z informacji przekazanych przez Dyrekcję Muzeum wynika, iż na teren Miejsca Pamięci weszła grupa uczestników rzekomo rozwiązanej demonstracji, aby - zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami - upamiętnić ofiary niemieckiego obozu Auschwitz pod Ścianą Śmierci.

    Z publicznie dostępnej dokumentacji wynika, iż oficjalnie rozwiązanie manifestacji służyło wyłącznie wprowadzeniu w błąd przedstawicieli Muzeum. Grupa bowiem nie miała zgody Wojewody Małopolskiego oraz dyrekcji Muzeum na demonstrację na chronionym terenie Pomnika Zagłady.

    Już na terenie Muzeum grupa podjęła kontynuację manifestacji bez wymaganych pozwoleń. Nie spotkało się to z reakcją obecnych na terenie Muzeum funkcjonariuszy policji.

    Ze względu na zaistniałą sytuację Muzeum samodzielnie podjęło decyzję o czasowym zamknięciu wejścia na teren, jednak - aby nie dopuścić do eskalacji napięcia, które mogło stanowić potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa osób na terenie Miejsca Pamięci, grupa pod eskortą Straży Muzealnej została przeprowadzona na dziedziniec bloku 11.

    W związku z zaistniałą sytuacją Muzeum 31 stycznia Muzeum złożyło Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. 

    BPK.519.7.2019

     

     

     

     

    Policyjna lekcja prawa dostępu do informacji publicznej

    Data: 2019-01-29
    • Uczniowie dostali zadanie z WOS złożenia wniosków o dostęp do informacji publicznej. Złożyli ich siedem do policji, która uznała, że to dezorganizuje jej pracę
    • Według komendy zebranie danych wymagało dużego  nakładu pracy, z uszczerbkiem dla innych obowiązków funkcjonariuszy
    • Policja uznała, że szkoła lub też klasa mogła złożyć jeden wniosek o informację – chodziło o liczbę zabójstw na Mokotowie

    Nauczycielka chciała nauczyć uczniów, jak uzyskuje się informację publiczną. Dostali więc zadanie z WOS, by uzyskać dane dotyczące liczby zabójstw w dzielnicy w latach 2013-2018 i porównanie do ogólnej ich liczby w całym kraju. Pracę wykonało siedmiu uczniów.

    Jak wynikało z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II wysłała do technikum pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej.

    Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

    Komenda uznała informację o liczbie zabójstw za tzw. informację przetworzoną (czyli taką, którą dopiero trzeba wydobyć z istniejących danych).  Zgodnie ustawą o dostępie do informacji publicznej warunkiem uzyskania informacji przetworzonej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". Wezwała więc ucznia do wskazania takiego interesu. Uznała też działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

    RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

    Rzecznika zdziwiło, że liczbę zabójstw policja traktuje jako informację przetworzoną. - Policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno więc uznać, że dane dotyczące liczby zabójstw w określonym czasie stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – napisał Rzecznik do komendanta.

    Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

    Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

    Odpowiedź KRP

    Komendant rejonowy policji odpowiedział, że z uwagi na cele edukacyjne, udzielono informacji o liczbie zabójstw w latach 2013-2018 (z rozbiciem na poszczególne lata) zarejestrowanych na terenie działania komendy. Była to informacja prosta i była w posiadaniu komendy.

    Jednak dane statystyczne dotyczące liczby zabójstw na terenie całej Polski zamieszczane są - w formie plików do pobrania - na stronie internetowej Komendy Głównej Policji, więc wnioskodawca (uczeń) mógł sobie sam policzyć, jaki procent całości stanowią zabójstwa na Mokotowie.

    Tymczasem żeby na pytanie mogła odpowiedzieć sama komenda, musiałaby szczegółowo sprawdzenia zapisów systemu dotyczących poszczególnych spraw w celu ustalenia miejsca popełnienia czynu lub też fizycznego przejrzenia akt sprawy w celu ustalenia tej informacji przez funkcjonariuszy upoważnionych do dostępu do akt sprawy. Następnie konieczne byłoby ustalenie, czy miejsce popełnienia czynu znajduje się w obrębie Mokotowa.

    - Podjęcie tego rodzaju czynności wymaga zaangażowania funkcjonariuszy policji z uszczerbkiem dla innych wykonywanych przez nich czynności służbowych – dodano. Dlatego, mając na uwadze prawidłowe działanie jednostki, Komendant Rejonowy Policji Warszawa II zwrócił się do dyrekcji technikum z prośbą o zwrócenie uwagi nauczycielowi, iż kierowanie wniosków o udostępnienie informacji publicznej w celach dydaktycznych - jakkolwiek w założeniu nastawione na budowanie społeczeństwa obywatelskiego - może spowodować dezorganizację pracy policji.

    Zdaniem komendanta fakt udzielenia informacji publicznej, choć w trochę odmiennym zakresie niż żądany, umożliwił wnioskodawcy realizację celu,  w jakim wniosek został złożony.  Komendant dodał, że jest pełen uznania dla wszelkich inicjatyw edukacyjnych mających na celu kształtowanie postawy świadomego obywatela. - Jednak należy stwierdzić, że powyższe zadanie mogło zostać zrealizowane w innej formie, np. poprzez ograniczenie liczby wniosków do jednego wniosku o udzielenie informacji sporządzonego przez szkołę lub też klasę, aby nie utrudniało to działań podmiotu, do którego wnioski te skierowano – napisał do RPO.

    Wyrok TK

    Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik  w stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi bowiem wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

    VII.6060.1.2019

    Rzecznik interweniuje na rzecz poszkodowanych w aferze Getback S.A.

    Data: 2019-01-24
    • Ponad 9 tys. osób czuje się poszkodowanych w aferze spółki Getback S.A. Ich straty szacowane są na 2,3 mld zł
    • Skarżą się na brak realnej pomocy ze strony państwa, a zwłaszcza - gwarancji odzyskania środków finansowych
    • Rzecznik pyta przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, czy działania KNF służą ochronie interesów poszkodowanych i czy powoła specjalny zespół w sprawie
    • RPO chce też wiedzieć, jakiego wsparcia poszkodowanym udziela Rzecznik Finansowy

    Rzecznik Praw Obywatelskich 6 września 2018 r. spotkał się z członkami Zarządu Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack S.A. Przedstawili oni informacje dotyczące: 

    • sposobu dystrybuowania obligacji spółki GetBack S.A.,
    • sytuacji osób, które nabyły obligacje emitowane przez spółkę,
    • skali problemu (wg Stowarzyszenia poszkodowanych jest ponad 9 tys. indywidualnych obligatariuszy, których straty wynoszą 2,3 mld. zł),
    • działań już podjętych przez Stowarzyszenie oraz organy ścigania i instytucje nadzorujące rynek finansowy, do zadań których należy ochrona klientów tego rynku.

    Stowarzyszenie poprosiło Rzecznika o interwencję, bowiem w odczuciu poszkodowanych ich prawa nie są właściwie chronione przez powołane do tego instytucje. Przede wszystkim jednak podnoszą zarzut, że mimo toczących się postępowań nie otrzymali realnej pomocy ze strony państwa, a tym bardziej gwarancji odzyskania środków finansowych odebranych im w wyniku przestępczej działalności instytucji finansowych, zaangażowanych w sprzedaż obligacji spółki GetBack S.A.

    W ocenie Zarządu Stowarzyszenia, przyczyn problemów należy upatrywać w tym, że KNF:

    • W latach 2016-2018, mimo wiedzy o tym, że dystrybucja obligacji jest dokonywana przez podmioty, które nie posiadają odpowiednich uprawnień i zezwoleń KNF, nie podjęła działań określonych w ustawie z 21 lipca 2006 r. o nadzorze nad rynkiem finansowym,
    • nie wydała komunikatu, mimo obowiązku wynikającego z ustawy, że podmiotem zaangażowanym w rozprowadzanie obligacji GetBack S.A. jest Idea Bank S.A., który nie posiadał uprawnień do czynności maklerskich, co w konsekwencji powoduje, że wielu nabywców obligacji nie ma świadomości, że jest poszkodowanych,
    • dysponując już w kwietniu 2018 r. wiedzą, że wielu obywateli weszło w posiadanie obligacji GetBack S.A. w wyniku czynów zabronionych, które doprowadziły do niekorzystnego rozporządzenia ich mieniem, zamieściła wpis na listę ostrzeżeń publicznych KNF Idea Banku S.A. dopiero 13 listopada 2018 r. Efektem zwłoki było to, że obligacje nadal sprzedawano klientom nieświadomym utraty płynności finansowej emitenta obligacji.

    Zdaniem Stowarzyszenia działania KNF były spóźnione. Dlatego przedstawicieli Stowarzyszenia dziwi fakt, że obecnie KNF odmawia podania do publicznej wiadomości raportu, na którego podstawie doszło do zamieszczenia wpisu na liście ostrzeżeń publicznych KNF dotyczącego Idea Banku S.A. To właśnie w tym raporcie, według Stowarzyszenia, zamieszczono istotne informacje, niezbędne osobom poszkodowanym do odzyskania środków finansowych.

    Jak podkreśla Stowarzyszenie, KNF nadal nie podała w trybie dostępu do informacji publicznej listy instytucji finansowych, od których spółka GetBack S.A. skupowała wierzytelności. Stowarzyszenie jest przekonane, że ta informacja byłaby pomocna w ustaleniu sposobu dystrybucji obligacji i liczby osób poszkodowanych.

    W ocenie Stowarzyszenia wielu posiadaczy obligacji GetBack S.A. nadal pozostaje w nieświadomości, że dokonali ich zakupu. Obligacje te bowiem nie były nigdzie rejestrowane, a to oznacza, że nie było nad nimi żadnej kontroli. Taka sytuacja powoduje, że nieświadomi obligatariusze nie podejmują działań zmierzających do zminimalizowania strat.

    Obawy Stowarzyszenia budzi też czas trwania postępowań wszczętych przez KNF, co w ich odczuciu oddala szanse na odzyskanie środków finansowych zainwestowanych w obligacje. Jak wskazują przedstawiciele Stowarzyszenia, wielu poszkodowanych to osoby starsze, dla których procedura dochodzenia roszczeń jest zbyt skomplikowana. To ta grupa oczekuje przede wszystkim na wsparcie instytucji państwowych, bo zainwestowali w ten produkt - wskutek stosowania wobec nich nieuczciwych praktyk sprzedażowych - niejednokrotnie dorobek życia.

    Według Rzecznika współpraca KNF ze Stowarzyszeniem oraz z poszkodowanymi, jak również z Rzecznikiem Finansowym i Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów umożliwia ustalenie nieprawidłowości w dystrybucji obligacji prywatnych przez spółkę GetBack S.A. oraz osoby winne tej sytuacji.

    RPO poprosił przewodniczącego KNF Jakuba Jastrzębskiego o odniesienie się do wątpliwości i postulatów Stowarzyszenia. Wystąpił też o poinformowanie, jaki wpływ na sytuację poszkodowanych będą miały ustalenia KNF i czy działania te służą ochronie interesów poszkodowanych obligatariuszy, czy też powinni oni, niezależnie od aktywności KNF, podejmować indywidualnie starania o odzyskanie utraconych środków.

    - Przede wszystkim jednak uprzejmie proszę o poinformowanie, czy KNF, wzorem Prokuratury Krajowej, która by wspierać obligatariuszy spółki powołała specjalny zespół cywilny do spraw GetBacku, do zadań którego należy prowadzenie spraw z zakresu prawa cywilnego i administracyjnego związanych z roszczeniami dochodzonymi przez poszkodowanych, rozważa również udzielenie tego rodzaju wsparcia – napisał Rzecznik.

    W piśmie do rzecznika finansowego Aleksandry Wiktorow Adam Bodnar przedstawił uwagi Stowarzyszenia, że odpowiada ona na wnioski poszkodowanych o zbadanie indywidualnej sprawy w trybie postępowania interwencyjnego „lakonicznie i zdawkowo”. Samo zaś postępowanie interwencyjne przedłuża się, a sposób prowadzenia spraw nie prowadzi do odzyskania utraconych środków finansowych. RPO poprosił Aleksandrę Wiktorow  o odniesienie się do tych zarzutów.

    V.7106.6.2018

    Czy przewóz osób z niepełnosprawnościami jest wykonywany prawidłowo?

    Data: 2019-01-22

    Firma transportowa świadczy usługi dla osób z niepełnosprawnościami na zlecenie Miasta Katowice. Jednak, jak wynika z doniesień prasowych, w grudniu 2018 r. jedna z osób poruszających się na wózku, omal nie wypadła z samochodu, kiedy kierowca z dużą prędkością wjechał na próg zwalniający, a wózek nie był dobrze przymocowany. Poza tym kierowcy firmy transportowej nie chcą wykonywać przewozów wieczorami po godz. 21.00 mimo, że zgodnie ze zleceniem Miasta Katowice usługi powinny być realizowane do godz. 22.00.

    Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprosił o wyjaśnienia Prezydenta Miasta Katowice.

    BPK.815.1.2019

    Przesłuchanie sędziego Włodzimierza Brazewicza. Interwencja RPO u rzecznika dyscyplinarnego

    Data: 2019-01-17
    • Sędzia Włodzimierz Brazewicz został przesłuchany przez rzecznika dyscyplinarnego jako świadek w ramach czynności wyjaśniających zachowania innych sędziów
    • Miało to związek ze  spotkaniem sędziów „o charakterze politycznym”  we wrześniu 2018 r. w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku
    • Na udział w przesłuchaniu nie zezwolono pełnomocnikowi sędziego, bo jak go zapewniano, nie będzie w tej sprawie miał zarzutów
    • Tydzień potem rzecznik dyscyplinarny zobowiązał sędziego Brazewicza by złożył oświadczenie co do nieterminowego sporządzania uzasadnień oraz upublicznienia informacji o wezwaniu go na świadka

    Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Michała Lasotę o wyjaśnienia w tej sprawie.

    Sprawa sędziego Michała Lasoty

    Do RPO wpłynęło pismo dotyczące wezwania przez Michała Lasotę sędziego Włodzimierza Brazewicza w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających „w związku z pochodzącą z mediów informacją dotycząca udziału 28 września 2018 roku w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, sędziów w spotkaniu o charakterze politycznym z udziałem polityków, w tym polityków biorących udział w wyborach samorządowych”.

    Sędziego przesłuchano w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających dotyczących zachowań innych sędziów. Na udział w przesłuchaniu nie zezwolono pełnomocnikowi sędziego, adwokatowi Radosławowie Skibie. Zapewniano, że udział adwokata nie jest potrzebny, ponieważ postępowanie nie toczy się przeciw sędziemu i nie będzie on w tej sprawie miał przedstawianych zarzutów.

    Po tygodniu od tego przesłuchania sędzia Brazewicz otrzymał od Michała Lasoty pismo zobowiązujące go do złożenia oświadczenia dotyczącego nieterminowego sporządzania uzasadnień oraz „niezachowania drogi służbowej poprzez zwrócenie się w sprawie związanej z pełnionym urzędem, to jest z wezwaniem w charakterze świadka (...) do osób postronnych i podanie tej informacji do publicznej wiadomości.”

    Jednocześnie zwrócono się do kierownictwa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku o sporządzenie opinii o pracy sędziego, o wynikach statystycznych jego pracy, a także o informację, czy w latach 2002-2007 nie toczyły się przeciwko niemu czynności dyscyplinarne.

    - Wskazana praktyka rodzi poważne wątpliwości co do prawidłowości prowadzonego w tym zakresie postępowania – napisał do Michała Lasoty zastępca RPO Stanisław Trociuk.

    Wskazał, że z aktualnego brzmienia przepisów nie wynika kompetencja rzecznika dyscyplinarnego do przesłuchiwania w charakterze świadka sędziów w ramach czynności wyjaśniających. Jako świadka można przesłuchać wyłącznie osobę zgłaszająca delikt dyscyplinarny. Tym samym przesłuchania świadków w ramach czynności wyjaśniających są podejmowane poza granicami obowiązującego prawa.

    Rzecznik zwrócił się do Michała Lasoty o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających w sprawach dyscyplinarnych do obowiązujących od dnia 3 kwietnia 2018 r. przepisów prawa.

    Ponadto w ocenie RPO takie działania rzeczników dyscyplinarnych mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu ich do udziału w debacie publicznej na temat reform dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.

    Rzecznik zwrócił się do Michała Lasoty  o podanie, jakie przesłanki przemawiały za wezwaniem sędziego Brazewicza do złożenia wyjaśnień co do jego rzekomego udział we wrześniu 2018 r. w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku w spotkaniu o charakterze politycznym. Ponadto poprosił o wyjaśnienie motywów odmowy dopuszczenia pełnomocnika sędziego do udziału w przesłuchaniu tego sędziego jako świadka.

    Sprawa sędziego Przemysława Radzika

    W oddzielnym piśmie Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda Wojciecha Wieczorkowskiego. Chodzi o skierowany do niego w październiku 2018 r wniosek Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysława Radzika o opinię służbową wobec sędzi Moniki Frąckowiak, informacji na temat stabilności jej orzecznictwa tej, nadesłanie kontrolki jej uzasadnień oraz zapytań związanych z ewentualnym stwierdzeniem przewlekłości prowadzonych przez nią postępowań.

    Rzecznik ma wątpliwości wobec żądanego przez rzecznika dyscyplinarnego zakresu informacji w  ramach postępowania wyjaśniającego prowadzonego wobec sędzi Moniki Frąckowiak. Wykraczają one bowiem w  oczywisty sposób poza zakres przedmiotowy prowadzonego postępowania wyjaśniającego. Prowadzą niejako do zbierania informacji „na zapas i na wszelki wypadek” w celu znalezienie ewentualnego uchybienia w zachowaniu sędzi, które mogłoby stanowić podstawę do postawienia jej zarzutu dyscyplinarnego.

    Takie zachowanie jest krytycznie oceniane m.in. w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdza, że „naruszenie autonomii informacyjnej poprzez żądanie niekoniecznych, lecz wygodnych dla władzy publicznej informacji jest typowym dla czasów współczesnych instrumentem, po który władza publiczna chętnie sięga i dzięki któremu uzyskuje potwierdzenie swej pozycji wobec jednostki”.

    Przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego. Służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych – podkreśla Rzecznik.

    Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa poznańskiego sądu o podanie, czy przekazał rzecznikowi dyscyplinarnemu informacje dotyczące sędzi Frąckowiak.

    Spytał też, czy zamierza on podjąć przewidziane w art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego kroki prawne wobec rzecznika dyscyplinarnego. Zgodnie bowiem z opinią prof.  dr hab. Katarzyny Dudki, takie działania rzecznika dyscyplinarnego mogą wypełniać znamiona art. 231 § 1 Kodeksu karnego. Mówi on o przekroczeniu uprawnień funkcjonariusza publicznego zarówno na szkodę interesu prywatnego sędziego, przeciwko któremu dokonuje czynności, jak i na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w potrzebie ochrony dobra wymiaru sprawiedliwości.

    Sędziowie Frąckowiak i Krupa - bez "dyscyplinarek" za symulację rozprawy 

    11 stycznia 2019 r. zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędzia Przemysław Radzik poinformował o  zakończeniu czynności wyjaśniających ws. podejrzenia popełnienia przez sędziów Monikę Frąckowiak i Arkadiusza Krupę przewinień dyscyplinarnych, polegających na uchybieniu godności sprawowanego urzędu podczas publicznego udziału w symulacji rozprawy sądowej na festiwalu Pol`and`Rock w sierpniu 2018 r.

    Zdaniem Przemysława Radzika sędziowie wyczerpali znamiona deliktów dyscyplinarnych.  Zdecydował jednak nie wszczynać postępowań dyscyplinarnych wobec nich. Powołał się na ich przekonanie, że ich działania zmierzały do osiągnięcia skutków pożądanych społecznie, na podstawie scenariuszy przygotowanych przez jedną z organizacji pozarządowych.  Według rzecznika, będąc przekonanymi o doniosłym znaczeniu swojej aktywności na festiwalu, sędziowie ci nie uświadamiali sobie, że naruszyli przepisy prawa oraz reguły etyki zawodowej. 

    VII.510.1.2019, VII.510.64.2018

    Materiał „Wiadomości” TVP z dnia śmierci Pawła Adamowicza - jednostronny. RPO pisze do prezesa TVP

    Data: 2019-01-16
    • Materiał „Wiadomości” TVP z dnia śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza był całkowicie jednostronny; nie uwzględniał niezbędnej w pracy dziennikarskiej zasady pluralizmu
    • RPO pyta prezesa TVP, dlaczego materiał o „mowie nienawiści” ze strony polityków pomijał przypadki, gdy to przedstawiciele dziś rządzących partii politycznych przekraczali granice swobody wypowiedzi
    • Ponadto w TVP sugerowano, że część odpowiedzialności za nieodpowiednie zabezpieczenie koncertu, gdzie zaatakowano Pawła Adamowicza, może ponosić prezes WOŚP Jerzy Owsiak

    - Następstwa braku pluralizmu w mediach publicznych są bardzo groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, ponieważ bezpośrednio przekładają się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie – napisał Adam Bodnar do prezesa TVP Jacka Kurskiego.

    Wystąpienie dotyczy wyemitowanego w „Wiadomościach” 14 stycznia 2019 r. materiału dotyczącego zjawiska "mowy nienawiści" ze strony polityków. W programie tym przytoczono jedynie wypowiedzi polityków opozycji, pomijając przypadki, gdy to przedstawiciele obecnie rządzących partii politycznych przekraczali granice swobody wypowiedzi.

    Szef „Wiadomości” i Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Jarosław Olechowski informował, że materiał prezentował „przykłady najbardziej drastycznych wypowiedzi polityków, wzywające wprost do stosowania przemocy fizycznej”. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego w materiale nie pojawiły się wypowiedzi polityków partii rządzących. Taki sposób przedstawienia problemu mowy nienawiści został skrytykowany przez wielu obywateli, w tym dziennikarzy i internautów – podkreślił Rzecznik.

    W związku z tym Rzecznik zwraca uwagę prezesa TVP na konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych, których ważnym elementem jest obowiązek prezentowania treści o pluralistycznym charakterze. Zasada ta nie odnosi się wyłącznie do pluralizmu własności mediów (tzw. pluralizm zewnętrzny), ale również do różnorodności przekazywanych informacji (pluralizm wewnętrzny).

    Zgodnie z art. 14 Konstytucji Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.  Art. 54 Konstytucji zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

    Wolności te odnoszą się zarówno do mediów prywatnych, jak i do publicznej radiofonii i telewizji. Media publiczne stanowić powinny instytucjonalną gwarancję wolności wypowiedzi i pluralizmu środków przekazu społecznego. Aby tę  funkcję spełniać, muszą jednak cechować się niezależnością, zarówno od interesów politycznych, jak i gospodarczych, pozwalającą na zachowanie wewnętrznego pluralizmu – wskazuje Rzecznik.

    Powołał się także na art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, który stanowi o prawie do wolności wyrażania opinii, obejmującym wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe.

    W orzecznictwie dotyczącym tego przepisu Europejski Trybunał Praw Człowieka konsekwentnie stwierdza, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki. Prasa ma za zadanie przekazywanie informacji i idei, a społeczeństwo ma prawo do ich otrzymywania.

    Na konieczność przedstawiania przez media publiczne zróżnicowanych informacji i poglądów wskazano np. w wyroku ETPCz z 17 września 2009 r. w sprawie Manole i in. przeciwko Mołdawii (skarga 13936/02). Wynika z niego obowiązek władz mediów publicznych zagwarantowania dziennikarzom możliwości wykonywania swojej pracy bez nacisków. Powinny one powstrzymać się od niepotrzebnej ingerencji w przekazywane treści. Władze publicznego medium nie mogą prowadzić polityki zmierzającej do tego, aby na jego antenie prezentowane było stanowisko pewnej tylko grupy politycznej, społecznej czy religijnej.

    Również prawo Unii Europejskiej uwzględnia znaczenie niezależności mediów. W art. 11 ust. 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej wyrażona została zasada pluralizmu. Na potrzebę ochrony pluralizmu zwróciła także uwagę Komisja Europejska w analizie opracowanej w styczniu 2007 r. Zgodnie z nią pluralizm wymaga dbania o różnorodność geopolityczną i kulturową. Oznacza to konieczność przedstawiania zróżnicowanych poglądów, ujęć i wieloaspektowego ukazywania spraw w celu realizacji tzw. „communication right” odbiorcy, dającego mu prawo do uzyskania pełnej, uczciwej informacji oraz możliwość usłyszenia i porównania wielu opinii.

    Rzecznik zwrócił się do prezesa TVP o wyjaśnienia w sprawie. W szczególności poprosił o wyjaśnienie, dlaczego materiał „Wiadomości” był całkowicie jednostronny, bez uwzględnienia niezbędnej w pracy dziennikarskiej zasady pluralizmu.

    VII.564.6.2019

    Dzieje spółki wodnej. Po interwencji Rzecznika pan Jan nie musi płacić nienależnych pieniędzy

    Data: 2019-01-16
    • Firma windykacyjna, na podstawie cesji z Rejonowym Związkiem Spółek Wodnych, skierowała do pana Jana przedsądowe wezwanie do zapłaty.
    • Pan Jan uważał, że jest to całkowicie nieuzasadnione, bo nie jest on właścicielem gruntów, nigdy nie należał do spółki wodnej i nie zlecał prowadzenia jakichkolwiek prac.
    • Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu poprosił więc związek spółek wodnych wyjaśnienie skąd i kiedy powstała należność pana Jana.

    Z odpowiedzi, jak również z dołączonych dokumentów wynikało, że mieszkańcy sołectwa wyrazili zgodę na uiszczanie składek na rzecz spółki wodnej. Na liście tej znajdował się również podpis pana Jana. W kolejnym piśmie do starosty Pełnomocnik RPO zwrócił jednak uwagę, że z nadesłanych dokumentów nie wynikało wprost, że pan Jan był kiedykolwiek członkiem spółki wodnej.

    Lista osób uczestniczących w zebraniu wiejskim wskazywała tylko na to, kto zgodził się na założenie spółek wodnych. Nie znalazło się natomiast na niej żadne oświadczenie, z którego by wynikało, że konkretna osoba wyraża wolę członkostwa w takiej spółce. Dlatego od samego początku działania windykacyjne były wadliwe i przedwczesne.

    W takim zatem stanie rzeczy Pełnomocnik Terenowy RPO poprosił o ponowne przeanalizowanie sprawy i podjęcie działań w ramach kompetencji nadzorczych starosty nad działalnością spółek wodnych zmierzających do zmiany zakwestionowanych postanowień statutu spółki wodnej.

    Na skutek tej interwencji Pan Jan został skreślony z listy członków spółki wodnej, a jego zadłużenie - anulowane. Kierownik zawiązku spółek wodnych zapewnił również, że na najbliższych walnych zgromadzeniach spółek wodnych dokonane zostaną zmiany dostosowujące statuty do stanu zgodnego z prawem.

    BPW.510.70.2016

    Interwencja w sprawie antysemickich napisów w Kalwarii Zebrzydowskiej

    Data: 2019-01-16

    Na kasie klubu Kalwarianka wiszą od dłuższego czasu antysemickie hasła.

    Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach po tekście w Gazecie Krakowskiej wszczęło postępowanie wyjaśniające.

    RPO zwrócił się o wyjaśnienia do Burmistrza miasta oraz Komendanta Powiatowego Policji. 

    Publiczne propagowanie faszyzmu i nawoływanie do nienawiści rasowej jest przestępstwem (art. 256 kodeksu karnego). Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności lub do 2 lat więzienia. Wyjątek prawo przewiduje jedynie dla działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.   

    BPK.519.3.2019

    Rzecznik prosi KRRiT o zbadanie sprawy „plastusi” TVP Info

    Data: 2019-01-16
    • Stawianie przez państwową TV niczym nie popartego zarzutu defraudowania pieniędzy, zebranych podczas jednej z największych w Polsce akcji charytatywnych, jest niepokojące
    • Audycja TVP mogła mieć też wydźwięk antysemicki
    • Opublikowanie tej animacji w mediach publicznych może niestety przyzwalać na mowę nienawiści w dyskursie publicznym
    • RPO zwrócił się do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o zbadanie sprawy i podjęcie działań przewidzianych prawem

    Tuż przed finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy telewizja publiczna nadała satyryczną animację, w której wystąpiły plastelinowe postacie prezesa WOŚP Jerzego Owsiaka oraz byłej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

    Autorzy animacji sugerowali, że pieniądze zebrane podczas WOŚP przekazywane są politykom. Zarzucanie bez żadnych dowodów defraudacji pieniędzy zebranych podczas jednej z największych w Polsce akcji charytatywnych, w którą zaangażowana jest co roku ogromna liczba ludzi, musi budzić ogromny niepokój.

    Na jednym z banknotów umieszczona została gwiazda Dawida - możliwy antysemicki wydźwięk animacji budzić musi wątpliwości.

    - Opublikowanie tej animacji w mediach publicznych może niestety budować przekaz przyzwolenia na obecność mowy nienawiści w dyskursie publicznym – podkreśla Rzecznik.

    Rzecznik w pełni uznaje znaczenie wolności słowa i wypowiedzi jako jednej z podstawowych wolności w społeczeństwie obywatelskim i demokratycznym państwie prawnym. W treści art. 54 Konstytucji mieści się prawo do wypowiedzi o charakterze satyrycznym i karykaturalnym, które ze swej natury charakteryzują się przesadą i ironią. Oczywiste jest również prawo do formułowania krytycznych ocen działalności osób publicznych i wyrażanie ich także za pomocą ostrych środków.

    Granice satyry

    W orzecznictwie sądów przyjmuje się, że wprawdzie satyryczna forma wypowiedzi pozwala na użycie bardziej dosadnych środków wyrazów, jednak nie może być wykorzystywana do krytyki w sposób, który narusza dobra osobiste krytykowanego. W ocenie Sądu Najwyższego satyryczny charakter utworu stanowi istotną, ale niewystarczającą przesłankę wyłączenia bezprawności działania autora, ponieważ w utworach o takim charakterze możliwy jest także przekroczenie jej dopuszczalnych granic (tzw. eksces satyry).

    Obowiązki mediów publicznych

    Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji (art. 18) audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość.

    Szczególne obowiązki spoczywają tu na mediach publicznych , których programy zgodnie z art. 21 ust. pkt 5a u.r.t. powinny sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu.

    VII.564.5.2019 

    RPO pyta prezesa NBP o niewpuszczenie dziennikarzy na konferencję prasową

    Data: 2019-01-11
    • Dziennikarze „Gazety Wyborczej” nie zostali wpuszczeni w grudniu 2018 r. na konferencję prasową w Narodowym Banku Polskim, po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej
    • Mieli oni nie zostać skutecznie powiadomieni o konieczności akredytacji
    • Nie było to jednak dotychczasową praktyką podczas tych konferencji organizowanych przez NBP

    RPO poprosił  prezesa NBP Adama Glapińskiego o wyjaśnienia w tej sprawie.

    Brak możliwości udziału w konferencji prasowej był przeszkodą do zadania przez dziennikarzy pytań w sprawach istotnych z punktu widzenia opinii publicznej. Dlatego może zostać uznany za naruszenie wyrażonej w art. 54 ust. 1 Konstytucji RP wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

    Rzecznik przypomina, że art. 2 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe stanowi, że organy państwowe zgodnie z Konstytucją stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i  zadań. Zgodnie zaś z art. 1 tej ustawy prasa korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej.

    VII.564.75.2018

    Niewłaściwe zachowanie policjantki w szkole. Interwencja RPO

    Data: 2019-01-11
    • Szkoła podstawowa zorganizowała zajęcia profilaktyczne dla dzieci z policjantką wydziału ds. nieletnich
    • W reakcji na nieodpowiednie - zdaniem policjantki - zachowanie uczniów, zażądała podania ich danych osobowych oraz rodziców. Groziła wpisaniem dzieci do Krajowego Rejestru Karnego

    Na wniosek dyrektorki szkoły Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o wyjaśnienia komendanta właściwej komendy policji.

    W grudniu 2018 r. w 8. klasie szkoły podstawowej w dużym mieście zorganizowano zajęcia na temat demoralizacji nieletnich, ich odpowiedzialności karnej oraz zagrożeń w cyberprzestrzeni. Prowadziła je policjantka z wydziału ds. profilaktyki społecznej, nieletnich i patologii Komendy Rejonowej Policji.

    Z relacji wychowawczyni oraz uczniów wynika, że zajęcia przebiegały w atmosferze wrogości i zastraszania. W reakcji na nieodpowiednie - zdaniem prowadzącej zajęcia - zachowanie uczniów, zażądała od nich podania danych osobowych nie tylko ich, ale i ich rodziców.  Groziła, że dane dzieci, z uwagi na ich niewłaściwe zachowanie, zostaną wpisane do Krajowego Rejestru Karnego, co w przyszłości uniemożliwi im uzyskanie dobrego wykształcenia i pracy, a ich rodzice stracą zatrudnienie.

    Wzbudziło to w uczniach zdenerwowanie i strach. Rodzice informowali, że po powrocie ze spotkania niektóre dzieci płakały, a u większości powstało poczucie, że zostały potraktowane w sposób niesprawiedliwy i zbyt surowy. W opinii rodziców, którzy złożyli skargę na zachowanie policjantki, jej zachowanie polegało na manipulacji, wprowadzaniu w błąd i grożeniu konsekwencjami karnymi. Według rodziców, niestosowne zachowanie dzieci nie może być powodem nieuprawnionego zbierania prawnie chronionych danych osobowych. Wskazali też na niewłaściwą ich zdaniem reakcję naczelnika wydziału na całą sprawę.

    Sprawa wzbudziła poważne zaniepokojenie RPO. Biuro RPO zwróciło się do komendanta właściwej komendy policji o zajęcie stanowiska. W szczególności chodzi o informację o ewentualnych działaniach podjętych wobec policjantki, w celu zapewnienia, by kolejne szkolenia odbyły się w sposób odpowiedni dla uczniów.

    VII.7037.1.2019

    Czy liczba zabójstw to informacja publiczna, którą policja ma udostępnić? Interwencja RPO

    Data: 2019-01-09
    • W ramach pracy domowej z WOS uczeń wystąpił do komendy policji o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej liczby zabójstw z lat 2013-2018
    • Komenda uznała, że dezorganizuje to jej działania. Oceniła bowiem, że odpowiedź wymaga szczególnego nakładu pracy
    • Skoro jednak policja prowadzi statystyki przestępczości, to podanie liczby zabójstw z danego okresu nie wymaga pracochłonnych opracowań
    • RPO ma wątpliwości wobec stanowiska komendy i prosi o wyjaśnienia

    Jak wynika z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II skierowała do dyrektora technikum w Warszawie pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej złożonego przez  ucznia. Przygotowując pracę domową z przedmiotu Wiedza o społeczeństwie, wystąpił on do komendy o dane dotyczące liczby zabójstw w latach 2013-2018. Nauczycielka chciała bowiem pokazać uczniom, jak uzyskuje się informację publiczną.

    Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

    Komenda uznała wnioskowaną informację za tzw. informację przetworzoną.

    Informacja taka nie jest informacją prostą, którą dana instytucja już posiada i może ją po prostu udostępnić na wniosek ("mamy dokument, więc go udostępniamy").  Informacja przetworzona wymaga bowiem analizy już posiadanych informacji prostych i - w wyniku ponadstandardowego nakładu pracy, wykraczającego poza zakres podstawowych kompetencji organu – specjalnego przygotowania jej dla wnioskodawcy ("musimy zebrać dane, które mamy i je zestawić").  Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z o dostępie do informacji publicznej, warunkiem uzyskania takiej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". 

    Dlatego też komenda wezwała ucznia do wskazania takiego interesu, uzasadniającego przetworzenie informacji. Komenda uznała działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

    RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

    Rzecznik Praw Obywatelskich nie zgadza się z poglądem, że realizacja wniosku o informację publiczną przez podmiot wykonujący zadania publiczne nie mieści się w realizacji zadań takiego podmiotu i prowadzi do dezorganizacji jego pracy. Udostępnianie informacji publicznej jest przecież zadaniem wynikającym z ustawy zasadniczej oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej.

    Wątpliwości RPO budzi zasadność uznania wnioskowanej informacji za przetworzoną. - Biorąc pod uwagę, że policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno uznać, że dane dotyczące ilości zabójstw w określonym przedziale czasowym stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – głosi pismo Rzecznika do komendanta.

    Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

    Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

    TK uznał przepis ustawy za konstytucyjny

    Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są w ustawie nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi boweim wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

    VII.6060.1.2019

    Rzecznik bada sprawę oburzającego gestu nastolatek przed bramą obozu zagłady

    Data: 2019-01-08

    Chodzi o skandaliczne zachowanie trzech nastolatek, które bezpośrednio przed bramą byłego obozu koncentracyjnego w Birkenau pokazały nazistowskie pozdrowienie “sieg heil”, a potem umieściły zdjęcie na jednym z portali społecznościowych.

    Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprosił Prokuraturę Rejonową w Oświęcimiu o informację o prowadzonym postępowaniu lub o rozważenie jego wszczęcia. BPK.519.72.2018

     

    Dlaczego postępowanie w sprawie gróźb wobec europosłów tak długo trwa? Rzecznik pyta Prokuratora Regionalnego w Katowicach

    Data: 2019-01-08

    Chodzi o postępowanie wszczęte po tym, kiedy 25 listopada 2017 r. w Katowicach uczestnicy manifestacji „Nie dla współczesnej Targowicy”, na atrapach szubienic, powiesili portrety europosłów, który głosowali za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego. Dotyczyła ona praworządności w Polsce.

    Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach zwrócił się do Prokuratora Regionalnego w Katowicach o zbadanie w ramach nadzoru służbowego prawidłowości prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach postępowania w sprawie gróźb bezprawnych wobec europarlamentarzystów.

    Postępowanie we wskazanej sprawie trwa już ponad rok, a nadal nie wydano postanowienia o przedstawieniu komukolwiek zarzutów. Jest to niezwykle niepokojące, z uwagi na kwalifikację prawną z art. 119 k.k., który to przepis penalizuje zachowania oparte na motywach dyskryminacyjnych.                                                                                 

    BPK .566.2.2017

     

    Interwencja ws zakłócenia zgromadzenia w Krakowie przez hajlujących mężczyzn

    Data: 2019-01-08

    W Krakowie 6 stycznia  przebrani za osoby duchowne członkowie organizacji „Dość milczenia” protestowali w Krakowie przeciwko pedofilii w Kościele. W pewnym momencie podeszli do demonstrujących mężczyźni, którzy zaczęli niszczyć transparenty i hajlować. Mężczyźni mogą odpowiedzieć za propagowanie faszyzmu, a także zakłócenie zgromadzenia i zniszczenie mienia.

    Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach na podstawie informacji programu „Interwencja” w Polsat News wszczęło postępowanie wyjaśniające, przedmiot którego stanowi zdarzenie w postaci zakłócenia zgromadzenia, które odbyło się w Krakowie w dniu 6 stycznia 2019 r. i zniszczenia mienia na szkodę organizacji „Dość milczenia” oraz propagowania ustroju faszystowskiego przez osoby, które zakłóciły ww. zgromadzenie.

    BPK.519.2.2019

    W obronie mieszkańców przed nadmiernym hałasem. Wniosek RPO do starosty

    Data: 2019-01-03
    • Ludzie skarżą się na nadmierny hałas podczas imprez disco polo w amfiteatrze
    • Inspektor ochrony środowiska stwierdził znaczne przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu na tereny zabudowy mieszkalnej za dnia i w nocy
    • Starosta nie wszczął jednak postępowania, uznając że źródłem hałasu były przenośne urządzenia nagłaśniające, nie będące „instalacją” według Prawa ochrony środowiska
    • Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od Starosty, by w postępowaniu administracyjnym określił dopuszczalny poziom tego hałasu

    Chodzi o działalność prywatnego kompleksu rozrywkowego nad jeziorem w jednej z miejscowości woj. kujawsko-pomorskiego. Latem w nowo powstałym amfiteatrze odbywają się w dni wolne całonocne imprezy muzyki disco polo. Okoliczni mieszkańcy skarżą się na bardzo silne natężenie hałasu.

    Pomiary wykazały nadmierny hałas 

    W 2015 r. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zmierzył emisję hałasu z tego amfiteatru. Ustalił znaczne przekroczenie dopuszczalnych poziomów emisji hałasu na akustycznie chronione tereny zabudowy mieszkalnej, zarówno w porze dziennej, jak nocnej. Sprawozdanie z pomiarów przekazano Staroście Powiatu Tucholskiego celem wszczęcia postępowania administracyjnego w sprawie określenia dopuszczalnych poziomów hałasu.

    Postępowanie nie zostało jednak wszczęte. W ocenie Starosty nie zaistniały podstawy do jego prowadzenia, gdyż bezpośrednim źródłem nadmiernej emisji hałasu były przenośne urządzenia nagłaśniające, niebędące „instalacją” w rozumieniu Prawa ochrony środowiska.

    RPO: chodzi m.in. o prawo ludzi do zdrowia

    Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich. Kierując się prawem okolicznych mieszkańców do zdrowia i do życia w czystym środowisku, zażądał od Starosty wszczęcia postępowania. Zarzucił mu wadliwą wykładnię przepisów i w konsekwencji - zaniechanie podjęcia przewidzianych prawem działań.

    Adam Bodnar wskazał, że zgodnie z ustawą z 27 kwietnia 2001 r.  Prawo ochrony środowiska, postępowanie wszczyna się w przypadku stwierdzenia przez organ ochrony środowiska, iż poza danym „zakładem” w wyniku jego działalności przekroczone są dopuszczalne poziomy hałasu. „Zakładem” w rozumieniu przepisów jest „jedna lub kilka instalacji wraz z terenem, do którego prowadzący instalacje posiada tytuł prawny, oraz znajdującymi się na nim urządzeniami”. Przez instalację ustawa rozumie zaś m.in. „budowle niebędące urządzeniami technicznymi ani ich zespołami, których eksploatacja może spowodować emisję”.

    W związku z tym Rzecznik stwierdził, że urządzenia nagłaśniające, będące źródłem nadmiernej emisji hałasu, są „urządzeniami”, które wspólnie z terenem działki i budowlami na niej zlokalizowanymi tworzą „zakład" w rozumieniu Prawa ochrony środowiska. Dlatego brak jest przeszkód do określenia dopuszczalnych poziomów emisji hałasu dla amfiteatru.

    Można określić nieprzekraczanie poziomu hałasu

    Zgodnie z Prawem ochrony środowiska, decyzja organu administracji może np. określać nieprzekraczanie dopuszczalnych poziomów hałasu poza zakładem, w tym rozkład czasu pracy źródeł hałasu w ciągu doby.

    Żądanie wszczęcia postępowania, skierowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich na podstawie art. 14 pkt 6 ustawy o RPO, obliguje organ administracji do wszczęcia postępowania z urzędu. Starosta musi zatem wszcząć postępowanie. Decyzję wyda zgodnie z zasadami uznania administracyjnego. Rzecznik będzie mógł się od niej odwołać do sądu administracyjnego.

    V.7203.45.2018

    Dlaczego Kraków ignoruje wyroki sądów dotyczące dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkoły?

    Data: 2019-01-02
    • Kraków z wielkimi oporami wykonuje wyrok w sprawie pani Angeliki i jej dziecka. Nie rozwiązał jednak systemowo sprawy dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół. Wbrew stanowisku sądów proponuje rodzicom o połowę mniejsze wsparcie, niż im się należy
    • Rzecznik zwrócił się do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego o stosowanie się do standardów konstytucyjnych i międzynarodowych dotyczących praw osób z niepełnosprawnościami
    • Apeluje, by miasto nie narzucało rodzicom krzywdzących warunków, korzystając ze swej silniejszej pozycji

    Ze względu na niepełnosprawność dziecko pani Angeliki nie może chodzić do najbliższej szkoły, ale do takiej, która jest odpowiednio dostosowana do jego potrzeb. Pani Angelika dowozi dziecko – codziennie jedzie z nią do szkoły, wraca, a potem jedzie po dziecko i wraca z nim. W sumie pokonuje drogę dom-szkoła cztery razy dziennie.

    Przepisy mówią, że dowóz dziecka do szkoły ma być bezpłatny. Nie precyzują jednak, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy cztery. Kraków uznał, że dofinansowanie dwóch kursów dziennie wystarczy.

    Pani Angelika poszła z tym do sądu i wygrała (w dwóch instancjach, w 2017 r. i prawomocnie w 2018 r.). Wsparł ją w tym RPO. Sąd potwierdził: rodzicowi dziecka z niepełnosprawnością należy się pełen zwrot kosztów dowozu dziecka, a więc także za drogę ze szkoły po odwiezieniu dziecka i po dziecko po zakończeniu zajęć.

    Okazało się, że w Krakowie to za mało.

    W 2018 r. Kraków zapłacił pani Angelice, ale tylko za dowóz dziecka w roku szkolnym 2016/2017. Nie chciał podpisać kolejnych umów refundacyjnych. Pani Angelika znów poszła do sądu i dopiero gdy ten 10 maja 2018 r. potwierdził jej prawa, gmina sfinansowała dowóz dziecka w ubiegłym i obecnym roku szkolnym. Ale i tak – mimo dwóch przegranych spraw w sądzie – najpierw zaproponowała pani Angelice refundację jedynie za dwa przejazdy dziennie.

    W piśmie do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego RPO Adam Bodnar przypomina, że zwrot kosztów czterech przejazdów dziennie to proste „uwzględnienie przez miasto Kraków standardów wynikających z norm Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych (Dz. U. z 2012 r., poz. 1169) oraz Konstytucji RP dotyczących wyrównywania szans edukacyjnych uczniów z niepełnosprawnościami”.

    Tymczasem do Rzecznika wciąż docierają sygnały, że Kraków spełnił te standardy „jedynie w tej indywidualnej sprawie, podczas gdy nie uległa zmianie stosowana przez miasto Kraków ogólnie przyjęta praktyka polegająca na ograniczeniu refundacji kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół i placówek do dwóch przejazdów dziennie”.

    - Taki stan rzeczy należy uznać za niedopuszczalny. Choć przytoczone wyroki sądów dotyczą bezpośrednio jedynie pani Angeliki oraz jej dziecka, nie ulega wątpliwości, że zawarte w nich rozstrzygnięcia można odnieść do sytuacji, w jakiej znajdują się inni rodzice uczniów z niepełnosprawnościami. Krakowska praktyka postępowania w sprawie zawierania umów o refundację kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół została uznana przez sądy powszechne za nieprawidłową w świetle obowiązujących przepisów (w szczególności w zakresie celu uregulowania art. 39 ust. 4 ustawy Prawo oświatowe, jakim jest ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami dostępu do edukacji na zasadzie równości z ich rówieśnikami).

    Dalsze proponowanie rodzicom zwrotu kosztów jedynie za dwa przejazdy dziennie należy więc ocenić jako lekceważenie wykładni przepisów prawa dokonanej przez niezależne sądy, co w konsekwencji prowadzi do narzucania przez gminę miejską Kraków – jako podmiotu silniejszego w tym stosunku – krzywdzących warunków umów zawieranych z rodzicami dzieci z niepełnosprawnościami.

    Tego rodzaju postępowanie nieuchronnie prowadzi do podważania zaufania obywateli do władzy publicznej. Świadczą one również o braku poszanowania prawa przez organy, które same zobowiązane są do jego stosowania – pisze RPO.

    Adam Bodnar prosi prezydenta Jacka Majchrowskiego o wyjaśnienie przyczyn kontynuowania praktyki polegającej na proponowaniu rodzicom uczniów z niepełnosprawnościami zwrotu kosztów dowozu ich dzieci do szkół i innych placówek edukacyjnych oraz opieki nad nimi w czasie tego dowozu jedynie za dwa przejazdy dziennie.

    XI.7036.40.2016

    RPO: przesłuchanie tłumacza co do rozmów polityków może wywrzeć „efekt mrożący”

    Data: 2018-12-21
    • Możliwość przesłuchania tłumacza co  do rozmów polityków może wywrzeć  „efekt mrożący”, który sparaliżuje wymianę międzynarodową - ostrzega RPO
    • Udział tłumacza to niezbędny element międzynarodowych działań państwa, a nie kolejne potencjalne źródło dowodowe
    • Jeśli nie można przesłuchać rozmówców osobiście, to przesłuchanie tłumacza co do treści ich rozmów wydaje się nadużyciem prawa

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę wezwania przez prokuraturę jako świadka tłumaczki rozmów premiera Donalda Tuska z premierem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem w Smoleńsku w 2010 r.

    Tłumaczka wniosła do RPO o ochronę swych praw

    O ochronę swoich praw i wolności zwróciła się do Rzecznika Praw Obywatelskich tłumaczka Magdalena Fitas-Dukaczewska. Została ona wezwana do stawienia się w Prokuraturze Krajowej 3 stycznia 2019 r. w celu przesłuchania w charakterze świadka w śledztwie z art. 129 Kodeksu karnego. Chodzi o tzw. „zdradę dyplomatyczną” w związku z polskim śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r.

    Od 1999 r. do 2015 r. pracowała ona jako tłumaczka języka angielskiego i  rosyjskiego ze wszystkimi kolejnymi polskimi rządami i prezydentami. W 2010 r. była tłumaczką premiera Donalda Tuska podczas wizyty w Katyniu 7 kwietnia oraz w Smoleńsku 10 kwietnia - w rozmowach z premierem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem. Z treści wezwania wywnioskowała, że śledztwo, w którym ma zostać przesłuchana, dotyczy „zdrady dyplomatycznej” i obejmuje działania premiera Donalda Tuska. Prokurator będzie zaś dążyć do przesłuchania jej na okoliczność tłumaczonych przeze nią rozmów Tuska z Władimirem Putinem.

    Jej zdaniem przesłuchanie tłumacza stanowi naruszenie fundamentu wykonywanego przez nią zawodu, jakim jest bezwzględna gwarancja tajemnicy tłumaczonych rozmów. Podkreśliła, że podobną próbę podjęto w lipcu 2018 r. podczas próby przysłuchania tłumaczki  prezydenta USA Donalda Trumpa podczas rozmów z prezydentem Władimirem Putinem. Wywołało to szereg protestów prawnych, politycznych oraz stowarzyszeń zawodowych tłumaczy. Ostatecznie odstąpiono od zamiaru takiego przesłuchania.

    RPO: tłumacz nie jest potencjalnym "źródłem dowodowym"

    W związku z tym Rzecznik przedstawił standardy wykonywania zawodu tłumacza, obowiązujące niezależnie od tego, czy dana osoba jest tłumaczem przysięgłym.

    Udział tłumacza jest niezbędny do komunikacji urzędowej i międzynarodowej pomiędzy osobami niewładającymi tym samym językiem. Udział tłumacza jest konieczny, jeśli nie jest możliwe bezpośrednie porozumienie się rozmówców w tym samym języku. Pożądana byłaby sytuacja, w której zarówno faktycznie, jak i prawnie, nie byłoby różnicy między przypadkami, w których niezbędna jest pomoc tłumacza, a tymi, w których jego udział jest zbędny.

    W konsekwencji, jeśli istnieją przeszkody prawne uniemożliwiające przesłuchanie w postępowaniu przygotowawczym rozmówców osobiście, to próba obejścia tego stanu poprzez przesłuchanie tłumacza na okoliczność treści ich rozmów zdaje się być nadużyciem prawa.

    W tym kontekście Rzecznik przywołał postulaty pod adresem Polski z raportu „Inside Police Custody 2”. Wskazano w nim na niewystarczającą ochronę tłumaczy w postępowaniu karnym w Polsce. O ile bowiem nie wolno przesłuchiwać jako świadka obrońcy co do faktów, o których dowiedział się udzielając porady prawnej lub prowadząc sprawę (art. 178 pkt 1 K.p.k.), to nie ma prawnego zakazu przesłuchania tłumacza na okoliczność treści rozmów obrońcy z oskarżonym. Raport wskazuje, że stan taki jest nie tylko naruszeniem prawa do obrony, ale także prawa do tłumaczenia.

    Stwierdzenia te można odnieść do każdej sytuacji, w której tłumacz ma być przesłuchany na okoliczność treści tłumaczonych rozmów. Konieczność udziału tłumacza stanowi niezbędny element w działaniu organów państwa, zwłaszcza w kontekście międzynarodowym, nie zaś kolejne potencjalne źródło dowodowe.

    Dopuszczenie możliwości przesłuchania tłumacza na okoliczność tłumaczonych rozmów może ponadto wywrzeć swoisty „efekt mrożący”, który spowoduje utrudnienie lub wręcz sparaliżowanie wymiany międzynarodowej – podkreśla Rzecznik.

    Rzecznik zwrócił się do Prokuratury Krajowej o poinformowanie o stanie postępowania prowadzonego przez Zespół Śledczy nr 1 Prokuratury Krajowej pod sygn. akt PK III IDs 2.2016. Pyta też, czy w istocie wnioskodawczyni ma być przesłuchana w charakterze świadka. 

    II.519.1184.2018

    Sędzia startujący na prezydenta miasta powinien zrzec się urzędu. Odpowiedź dla RPO

    Data: 2018-12-20
    • Sędzia kandydujący w wyborach na prezydenta miasta powinien rozważyć zrzeczenie się urzędu przed kampanią wyborczą - uznała Krajowa Rada Sądownictwa
    • Jej zdaniem sędzia pozostający w służbie czynnej nie może prowadzić kampanii wyborczej i sprawować wymiaru sprawiedliwości
    • Tym sędziowski rzecznik dyscyplinarny uzasadnia wszczęcie postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka, który startował w wyborach samorządowych i na prezydenta, i na radnego Katowic
    • Przepisy mówią, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop - sędzia wziął taki urlop

    Biorąc pod uwagę argumenty Krajowej Rady Sądownictwa, Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych uznał za konieczne ustalenie, czy działania sędziego Jarosława Gwizdaka w związku z kandydowaniem na urząd prezydenta Katowic były zgodne z Prawem o ustroju sądów powszechnych i Zbiorem Zasad Etyki Zawodowej Sędziów. Tak rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych Piotr Schab odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich na pytanie, co przemawiało za wszczęciem postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka.

    Sędzia ubiegał się o wybór na prezydenta miasta

    W czerwcu 2018 r. sędzia ten powiadomił Prezesa Sądu Rejonowego Katowice-Zachód o zamiarze startu w wyborach na stanowisko radnego i jednocześnie na prezydenta Katowic.

    Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, sędziemu ubiegającemu się o mandat posła albo senatora, albo radnego udziela się urlopu bezpłatnego na czas kampanii wyborczej. W związku z tym Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód zwróciła się o  wykładnię prawną do Krajowej Rady Sądownictwa.

    Przepisy milczą o starcie sędziego na prezydenta miasta 

    27 lipca Rada stwierdziła, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop. KRS zauważyła jednak, że w przepisach nie ma mowy o tym, że sędziemu przysługuje urlop na czas kampanii na stanowisko prezydenta miasta. Ustawodawca nie przewidział bowiem, że może on kandydować zarówno na radnego, jak i na prezydenta. KRS przyznała, że trudno będzie ustalić, jakie czynności sędzia będzie podejmował jako kandydat na radnego, a jakie jako kandydat na prezydenta, bo czas i zakres przedmiotowy obu kampanii jest zbliżony, a  sędziemu udziela się urlopu „na czas kampanii, a nie w celu prowadzenia kampanii”.

    KRS podsumowała, że nie ma uprawnień do rozstrzygania, czy sędziemu przysługuje bierne prawo wyborcze w wyborach na urząd prezydenta miasta, ponieważ to gminna komisja wyborcza przyjmuje zgłoszenia i bada, czy są one zgodne z przepisami.

    W efekcie sędzia Jarosław Gwizdak zgłosił swoją kandydaturę komisarzowi wyborczemu, a prezes sądu udzieliła mu bezpłatnego urlopu. Sędzia nie zdobył ani mandatu radnego, nie został też wybrany na stanowisko prezydenta. Powrócił na zajmowane uprzednio stanowisko sędziego. Obecnie jest prowadzone wobec niego postępowanie wyjaśniające.

    Odpowiadając na wystąpienie RPO z 29 listopada 2018 r., sędzia Piotr Schab poinformował, że wstępne czynności wyjaśniające wynikły z potrzeby rozstrzygnięcia wątpliwości, podzielonych przez Krajową Radę Sądownictwa w stanowisku z 27 lipca 2018 r., dotyczącym wykładni przepisu art. 98 § 1 ustawy z 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych, na wniosek Prezesa Sądu Rejonowego Katowice-Zachód.

    KRS: taki sędzia powinien rozważyć zrzeczenie się urzędu 

    Konkluzja stanowiska KRS głosiła: „Nie jest wykluczone, że prowadzenie przez sędziego aktywności publicznej w tym zakresie, może narażać go na odpowiedzialność dyscyplinarną w związku z art. 82 p.u.s.p. Zgodnie z § 1 tego przepisu „sędzia jest obowiązany postępować zgodnie ze ślubowaniem sędziowskim. Z § 2 wynika natomiast, że sędzia powinien w służbie i poza służbą strzec powagi stanowiska sędziego i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego lub osłabiać zaufanie do jego bezstronności”. Wydaje się również oczywiste, że sędzia pozostający w służbie czynnej nie może prowadzić kampanii wyborczej i sprawować wymiaru sprawiedliwości. W związku z tym, w wypadku kandydowania na stanowiska niewymienione w art. 98 § 1 p.u.s.p., mając na uwadze art. 178 ust. 3 Konstytucji RP, mimo braku ustawowego obowiązku, zasadnym byłoby rozważenie możliwości zrzeczenia się przez sędziego urzędu przed rozpoczęciem kampanii wyborczej.”.

    Dostrzegając wagę argumentów przedstawionych przez Krajową Radę Sądownictwa w analizowanym stanowisku, Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych powziął przekonanie, że zachodzi konieczność ustalenia, czy działania sędziego Jarosława Gwizdaka, podejmowane w związku z kandydowaniem na urząd Prezydenta Katowic, pozostawały w zgodzie z powołanymi wyżej przepisami ustawy - Prawo o ustroju sądów  powszechnych oraz wymogami wynikającymi z § 5, 10 i 16 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów - napisał sędzia Piotr Schab.

    VII.510.71.2018

    Czego (i dlaczego) policja szukała w domu dziennikarki OKO.press?

    Data: 2018-12-13
    • Dlaczego policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawy VI przeszukali dom dziennikarki OKO.press i zabrali jej pendrive’a z nagraniem?
    • Jaka była podstawa działania policjantów?
    • Czy w  tej sprawie doszło do zwolnienia z tajemnicy dziennikarskiej?

    Z informacji przekazanych w mediach wynika, że dziennikarce uniemożliwiono zapoznanie się z postanowieniem o dokonaniu przeszukania, co w oczywisty sposób stanowi naruszenie art. 220 § 2 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego.

    Należy zwrócić uwagę, że na pendrive’ie były nagrania zrobione przez dziennikarkę w ramach wykonywania czynności zawodowych. Mogą zawierać informacje objęte tajemnicą dziennikarską, o której mowa w art. 15 ust. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe.

    Zasady zwolnienia z tajemnicy dziennikarskiej zostały uregulowane w art. 180 k.p.k. Zezwolenie takie jest wydawane przez sąd lub prokuratora z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości, przy czym  zwolnienie dziennikarza z obowiązku zachowania tajemnicy nie może dotyczyć danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również identyfikację osób udzielających informacji opublikowanych lub przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych.

    Należy zwrócić uwagę, że zgodnie z Kodeksem postępowania karnego (art. 217 §2) osobę mającą rzecz podlegającą wydaniu wzywa się do wydania jej dobrowolnie. W niniejszej sprawie natychmiastowe działania funkcjonariuszy uniemożliwiły dziennikarce kontakt z redakcją i ocenę, czy nagrania zawierają informacje objęte tajemnicą dziennikarską. Z okoliczności sprawy nie wynika zaś, aby konieczne było podjęcie środków naruszających prywatność dziennikarki i mir domowy bez wcześniejszego wezwania jej do dobrowolnego udzielenia informacji, tudzież wydania rzeczy.

    Taki sposób działania organów państwa może powodować „efekt mrożący” dla debaty publicznej oraz działalności mediów. Może zniechęcać dziennikarzy do zbierania materiałów dotyczących istotnych społecznych kwestii. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 14 Konstytucji RP ustrojowej zasady wolności prasy, wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i  rozpowszechniania informacji wyrażonej w art. 54 Konstytucji RP.

    Dlatego RPO prosi komendanta Rejonowego Policji Warszawa VI o informację o stanie sprawy. Prosi też o kopię dokumentu stanowiącego podstawę dokonanego przeszukania oraz wskazanie, czy w  niniejszej sprawie doszło do zwolnienia z tajemnicy dziennikarskiej.

    VII.564.74.2018

    NIE PRZEGAP NA KONGRESIE PRAW OBYWATELSKICH PANELI

    • Sesja 31: Warsztat: Bezpieczeństwo dziennikarzy
    • Sesja 40: Wybory, wolność wypowiedzi i media publiczne 
    • Sesja 13: Warsztat: Jak uczyć o historii i prawach człowieka)
    • Sesja 10: Warsztat: Komunikacja działań w zakresie praw człowieka z wykorzystaniem mediów społecznościowych i innych narzędzi

    Dlaczego KRS nie wpuszcza na konferencję dziennikarza?

    Data: 2018-12-13

    Na podstawie informacji w mediach Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o niewpuszczeniu niezależnego dziennikarza i pracownika naukowego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie Macieja Pacha na organizowaną 7 grudnia 2018 r. przez Krajową Radę Sądownictwa konferencję 100-lecie niezawisłego wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Z informacji wynikało, że w konferencji wzięło udział kilku dziennikarzy, mimo braku oficjalnych zaproszeń dla prasy.

    Należy uznać, że centralny konstytucyjny organ, jakim jest Krajowa Rada Sadownictwa, powinien zapewniać dziennikarzom równy dostęp do relacjonowania organizowanych przez siebie wydarzeń. Wymaga tego wyrażona w art. 14 Konstytucji RP zasada wolności prasy.

    RPO prosi więc Macieja Miterę, rzecznika prasowego Krajowej Rady Sądownictwa i sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia o zajęcie stanowiska w tej sprawie.

    VII.713.2.2018

    NIE PRZEGAP NA KONGRESIE PANELI

    • Sesja 31: Warsztat: Bezpieczeństwo dziennikarzy
    • Sesja 40: Wybory, wolność wypowiedzi i media publiczne 
    • Sesja 13: Warsztat: Jak uczyć o historii i prawach człowieka)
    • Sesja 10: Warsztat: Komunikacja działań w zakresie praw człowieka z wykorzystaniem mediów społecznościowych i innych narzędzi

    Plany zwolnień w Radiu Gdańsk. Słuchacze protestują. Wątpliwości ma RPO

    Data: 2018-12-11
    • Władze Radia Gdańsk planują zwolnienie dwojga doświadczonych dziennikarzy, którym zarzucają m.in. „nielojalność wobec pracodawcy” i „podważanie wiarygodności zarządu”
    • Słuchacze podpisują petycję przeciwko zwolnieniu dziennikarzy
    • Odsuwanie od anteny oraz zwalnianie z pracy z mediów publicznych dziennikarzy o dużym dorobku i doświadczeniu budzi wątpliwości RPO
    • Z orzecznictwa Trybunału w Strasburgu wynika obowiązek władz mediów publicznych zagwarantowania dziennikarzom możliwości wykonywania pracy bez nacisków

    Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się o wyjaśnienia w tej sprawie do prezesa Radia Gdańsk Dariusza Wasielewskiego.

    Media podają, że prezes poinformował związki zawodowe o planowanym rozwiązaniu umowy o pracę z Agnieszką Michajłow, zastępcą sekretarza redakcji i szefową redakcji reportażu i edukacji oraz Jackiem Naliwajkiem, sekretarzem redakcji. Wskazano, że przyczyną wypowiedzenia umowy jest „utrata zaufania: nielojalność wobec pracodawcy, podważanie wiarygodności zarządu, kontestowanie uzgodnień kolegium redakcyjnego, odmowa współpracy”. Agnieszka Michajłow we wrześniu 2018 r., po 18 latach, przestała prowadzić audycję  publicystyczną „Rozmowa kontrolowana”. Wywołało to protest słuchaczy, którzy podpisują petycję przeciwko zwolnieniu.

    W ocenie Rzecznika, który jest zaniepokojony polityką kadrową w Radiu Gdańsk, decyzje w tym zakresie powinny być podejmowane na podstawie przejrzystych zasad, z poszanowaniem niezależności redakcyjnej dziennikarzy i redaktora naczelnego.

    Adam Bodnar przypomniał konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych.  Przestrzeganie zasady pluralizmu wewnętrznego, a więc przekazywanie społeczeństwu różnorodnych informacji – w tym również poglądów kontrowersyjnych, czy skłaniających do dyskusji społecznej – ma istotny wpływ na jakość prezentowanych przez media informacji i jest warunkiem wypełniania ich misji.

    Art. 14 Konstytucji zapewnia wolność prasy. Według art. 54 Konstytucji, każdemu – również dziennikarzom – zapewnia się wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Media publiczne powinny stanowić instytucjonalną gwarancję wolności wypowiedzi i pluralizmu środków przekazu. - Aby tę funkcję spełniać, muszą jednak cechować się niezależnością, zarówno od interesów politycznych, jak i  gospodarczych, pozwalającą na zachowanie wewnętrznego pluralizmu w treściach redakcyjnych – wskazał RPO.

    Przypomniał, że art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności stanowi o prawie do wolności wyrażania opinii, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych. Europejski Trybunał Praw Człowieka konsekwentnie stwierdza w swych wyrokach, że swoboda wypowiedzi jest jednym z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki. W tym kontekście należy podkreślić, że prasa ma za zadanie przekazywanie informacji, a społeczeństwo - prawo do ich otrzymywania.

    Z wyroku ETPCz z 17 września 2009 r. w sprawie Manole i inni przeciw Mołdawii wynika obowiązek władz mediów publicznych zagwarantowania dziennikarzom możliwości wykonywania pracy bez nacisków. Władze publicznych mediów powinny powstrzymać się od niepotrzebnej ingerencji w przekazywane treści. Nie mogą prowadzić polityki kadrowej zmierzającej do tego, aby na antenie prezentowane było stanowisko pewnej tylko grupy politycznej, społecznej czy religijnej.

    Również prawo Unii Europejskiej uwzględnia znaczenie niezależności mediów. Rekomendacje Komitetu Ministrów Rady Europy z 15 lutego 2012 r. w sprawie zarządzania mediami publicznymi przewidują, iż wydawcy programów w mediach publicznych powinni cieszyć się niezależnością edytorską. Oznacza to, że zarząd mediów publicznych nie powinien ingerować w niezależność redakcyjną, w szczególności podejmować decyzji co do zakresu tematycznego programu, czy zapraszanych gości.

    VII.564.72.2018

    JUŻ 14 i 15 GRUDNIA KONGRES PRAW OBYWATELSKICH, A NA NIM PANEL

    Sesja 40: Wybory, wolnośc wypowiedzi i media publiczne  (BLOK A)

     

    Sesja 31: Warsztat: Bezpieczeństwo dziennikarzy (BLOK A)

     

    Polak w więzieniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Interwencja RPO

    Data: 2018-12-11
    • Od siedmiu miesięcy obywatel Polski przebywa w więzieniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie nie ma odpowiednich warunków
    • Nie otrzymuje m.in niezbędnych leków; twierdzi, że musiał podpisywać dokumenty w języku arabskim, którego nie zna
    • RPO wystąpił do ministra sprawiedliwości ZEA o sprawdzenie, czy prawa polskiego obywatela są respektowane

    Według doniesień polskich mediów pan Artur miał być zatrzymany pod zarzutem posiadania narkotyków. W więzieniu  jest pozbawiony godziwych warunków pobytu: nie ma miejsca do spania, możliwości utrzymywania higieny osobistej, nie otrzymuje niezbędnych leków. Twierdzi, że działając pod groźbą, podpisywał dokumenty w języku arabskim, którego nie zna.

    Możliwość naruszenia wolności i praw polskiego obywatel rodzi obowiązek podjęcia działań przez Rzecznika. Dlatego skierował on pismo w tej sprawie do ministra sprawiedliwości ZEA Sultana Saeeda Al Badi.

    Adam Bodnar napisał, że jest świadomy faktu, iż polski konsul podjął działania na rzecz obywatela polskiego oraz monitoruje postępowanie prowadzone przez emiracki wymiar sprawiedliwości pod kątem dopełnienia określonych prawem procedur.

    - Jednak w trosce o zabezpieczenie jego praw i ochronę przed niehumanitarnym traktowaniem, zwracam się do Waszej Ekscelencji z uprzejmą prośbą o podjęcie działań w celu zweryfikowania, czy prawa obywatela są respektowane i poinformowanie mnie o dokonanych ustaleniach - głosi pismo RPO.

    IX.517.2883.2018

    RPO podjął sprawę zatrzymania b. szefów KNF, w tym Wojciecha Kwaśniaka

    Data: 2018-12-10

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zatrzymania byłego wiceprzewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Wojciecha Kwaśniaka oraz kilkorga innych pracowników KNF, w tym b. jej przewodniczącego Andrzeja Jakubiaka.

    Rzecznik wystąpił o informacje dotyczące podstaw prawnych oraz przesłanek zatrzymań i okoliczności ich realizacji. M.in. chce się dowiedzieć, czy podczas zatrzymania i przewożenia zatrzymanych do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie były stosowane środki przymusu bezpośredniego i ewentualnie jakie. Zwrócił się także o informacje, czy wpłynęły zażalenia na zatrzymania.

    Ponadto Rzecznik spytał Prokuraturę Regionalną w Szczecinie, czy wcześniej podejmowano działania mające na celu wezwanie tych osób do prokuratury oraz o to, jakie ewentualnie okoliczności przemawiały za obawą, że nie stawią się lub że mogą w inny sposób utrudniać postępowanie.

    W związku z tym, że przy okazji zatrzymania media nagłośniły sprawę ciężkiego pobicia Wojciecha Kwaśniaka w 2014 r., Rzecznik wystąpił do Prokuratury Krajowej o informacje, jaki jest obecny stan postępowania  w tej sprawie – kiedy zostanie zakończone i czy  wobec podejrzanych o udział w pobiciu stosowane są obecnie lub były stosowane w przeszłości środki zapobiegawcze.

    II.519.1144.2018

     

    Skuteczna interwencja – prawo do świadczeń rodzinnych i świadczenia pielęgnacyjnego także w okresie oczekiwania przez obywatela Ukrainy na wydanie karty pobytu

    Data: 2018-12-07

    Do RPO zwrócił się obywatel Ukrainy mieszkający od 2011 r. w Polsce wraz z 4-letnim dzieckiem z niepełnosprawnością. Od 2015 r. pobierał świadczenie pielęgnacyjne ze względu na konieczność opieki nad dzieckiem.

    13 maja br. skarżącemu skończyła się ważność karty pobytu czasowego i na wydanie kolejnej ciągle czeka. Wprawdzie w paszporcie posiada pieczątkę o złożeniu wniosku, która daje prawo pobytu w Polsce i prawo do pracy, ale w ocenie organu pomocy społecznej nie jest to wystarczające do wypłaty świadczeń. Z powodu braku aktualnej karty pobytu skarżący nie otrzymuje świadczeń rodzinnych, zasiłku pielęgnacyjnego i świadczenia pielęgnacyjnego.

    W odpowiedzi na interwencję RPO Wojewoda Mazowiecki uznał, że skarżący, dysponując stosownym stemplem w paszporcie, spełniał warunki ustawowe do uzyskania świadczeń. Zdaniem Wojewody uprawnienie to potwierdza umieszczona w paszporcie informacja, że wniosek o udzielenie cudzoziemcowi zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej został złożony do Wojewody Mazowieckiego 19 marca, a jednocześnie wnioskodawca w momencie składania tego wniosku był uprawniony do wykonywania pracy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ posiadał ważne zezwolenie na pobyt czasowy z adnotacją „dostęp do rynku pracy”. Postępowanie wszczęte 12 czerwca o ustalenie prawa skarżącego do świadczenia pielęgnacyjnego należało zatem bez zbędnej zwłoki zakończyć, wznawiając od czerwca br. wypłatę zasiłku pielęgnacyjnego i zasiłku rodzinnego wraz dodatkami. Stosowne uwagi co do sposobu prowadzenia postępowania w tych sprawach Wojewoda skierował do właściwego organu.

    III.7064.206.2018

    Sędzia, który startował na radnego i prezydenta miasta, ma postępowanie wyjaśniające. RPO pyta o powody

    Data: 2018-12-04
    • Wszczęto postępowanie wyjaśniające wobec sędziego Jarosława Gwizdaka, który startował w wyborach samorządowych na stanowisko radnego oraz prezydenta Katowic; wziął w tym celu bezpłatny urlop
    • Zgodnie z przepisami, sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop
    • Według Krajowej Rady Sądownictwa w przepisach nie ma mowy, aby sędziemu przysługiwał urlop na czas kampanii na prezydenta miasta, bo ustawodawca nie przewidział, że może on kandydować i na radnego, i na prezydenta

    Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędziego Przemysława Radzika o wyjaśnienie, co przemawiało za wszczęciem postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka.

    W czerwcu 2018 r. sędzia powiadomił Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód, że zamierza wystartować w wyborach samorządowych na stanowisko radnego i jednocześnie na prezydenta Katowic.

    Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, sędziemu ubiegającemu się o mandat posła albo senatora, albo radnego udziela się urlopu bezpłatnego na czas kampanii wyborczej.  W związku z tym Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód zwróciła się o  wykładnię prawną do Krajowej Rady Sądownictwa.

    Rada stwierdziła, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop. KRS zauważyła jednak, że w  przepisach nie ma mowy o tym, że sędziemu przysługuje urlop na czas kampanii na stanowisko prezydenta miasta, ponieważ ustawodawca nie przewidział, że może on kandydować zarówno na radnego, jak i na prezydenta. KRS przyznała, że trudno będzie ustalić, jakie czynności sędzia będzie podejmował jako kandydat na radnego, a jakie jako kandydat na prezydenta, bo czas i zakres przedmiotowy obu kampanii jest zbliżony, a  sędziemu udziela się urlopu „na czas kampanii, a nie w celu prowadzenia kampanii”.

    KRS podsumowała, że nie ma uprawnień do rozstrzygania, czy sędziemu przysługuje bierne prawo wyborcze w wyborach na urząd prezydenta miasta, ponieważ to gminna komisja wyborcza przyjmuje zgłoszenia i bada, czy są one zgodne z przepisami.

    W efekcie sędzia Jarosław Gwizdak zgłosił swoją kandydaturę komisarzowi wyborczemu, a prezes sądu udzieliła mu bezpłatnego urlopu.

    Sędzia nie zdobył w wyborach samorządowych mandatu radnego, nie został też wybrany na stanowisko prezydenta miasta. Powrócił na zajmowane uprzednio stanowisko sędziego. Obecnie jest prowadzone wobec niego postępowanie wyjaśniające.

    VII.510.71.2018

    Piotr Duda wyjaśnia nakaz przynależności członka „Solidarności” tylko do tego związku

    Data: 2018-12-03
    • Nakaz przynależności członka „Solidarności” tylko do tego związku zawodowego jest wyrazem samorządności i niezależności Związku
    • To odpowiedź przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Piotra Dudy na wątpliwości RPO wobec takiego przepisu statutu Związku
    • Zasada niezależności oznacza, że Związek nie jest nikomu podporządkowany, w tym organom administracji państwowej, samorządu terytorialnego, partiom politycznym - wskazał Piotr Duda
    • Nie wyobraża on sobie, aby np. członek Rady Dialogu Społecznego był jednocześnie członkiem NSZZ „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych

    Do RPO wpłynęła skarga związkowca NSZZ „Solidarność”, który kwestionuje zasadność paragrafu 8 ust. 3 statutu związku. Zgodnie z nim członek tego związku nie może należeć do innego związku zawodowego zarejestrowanego w Polsce (z wyjątkiem NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”).

    Wątpliwości RPO 

    Rzecznik w piśmie do Piotra Dudy podkreślał, że Konstytucja w art. 59 zapewnia każdemu wolność zrzeszania się w związkach zawodowych. Decydująca jest wola jednostki co do przynależności do związku. Na gruncie przepisów powszechnie obowiązujących nie ma natomiast regulacji ograniczających przynależność do kilku związków zawodowych. Można więc mieć wątpliwości co do celowości obowiązywania tego przepisu statutu.

    (W latach 1980-1981 do NSZZ „Solidarność” wstępowali członkowie dotychczasowych związków zawodowych, kontrolowanych przez władze PRL, a także członkowie PZPR.  NSZZ „Solidarność” liczył wtedy niemal 10 mln członków)

    Inny zarzut związkowca dotyczył wymogu wobec członków NSZZ „Solidarność” wyrażenia zgody na potrącanie składki członkowskiej z wynagrodzenia przez pracodawcę. Deklaracja członkowska faktycznie nie przewiduje opcji samodzielnego opłacania składek przez członka związku, co może prowadzić do przekonania, że nie ma on takiej możliwości - podkreślał Rzecznik. Tymczasem, zgodnie z ustawą z 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych pracodawca - na pisemny wniosek zakładowej organizacji związkowej i za pisemną zgodą pracownika - jest obowiązany pobierać z wynagrodzenia pracownika składkę związkową w zadeklarowanej przez niego wysokości. Zgoda taka powinna mieć charakter dobrowolny. Według RPO zasadne byłoby zatem rozważenie zmiany deklaracji członkowskiej.

    Odpowiedź przewodniczącego NSZZ "Solidarność"

    - Nie mogę zgodzić się z Panem Rzecznikiem, że § 8 ust. 3 Statutu NSZZ „Solidarność jest przepisem pozbawiony celowości, ponieważ członkowie NSZZ „Solidarność” mają reprezentować na forum krajowym i międzynarodowym interesy NSZZ „Solidarność” – stwierdził w odpowiedzi Piotr Duda.

    Według niego, niedającą się pogodzić z zasadą tejże reprezentacji byłaby sytuacja, gdyby członek Rady Dialogu Społecznego był jednocześnie członkiem NSZZ „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych. Osoba taka z pewnością nie byłaby wyrazicielem woli NSZZ „Solidarność” dającym gwarancję reprezentacji praw Związku.

    Stąd przedmiotowy nakaz przynależności do jednego tylko związku zawodowego, który w mojej ocenie jest wyrazem samorządności i niezależności Związku -  wskazał przewodniczący NSSZ „S”. Zwrócił ponadto uwagę, że wyrażona w art. 1 ustawy o związkach zawodowych zasada niezależności oznacza, że związek zawodowy w swojej działalności nie podlega żadnym podmiotom. Nie jest zatem nikomu podporządkowany w tym organom administracji państwowej, samorządu terytorialnego, partiom politycznym, stowarzyszeniom itp. .

    Odnosząc się do drugiej kwestii, Piotr Duda podał, że członkowie NSZZ „Solidarność” dobrowolnie wyrażają zgodę na potrącanie składki związkowej deklarując jej wysokość, dopiero po wypełnieniu dolnej części „Deklaracji członkowskiej”, w której wskazana jest wysokość składki na poziomie 0,82% świadczenia.

    Realizacja obowiązku pobierania przez pracodawcę składki związkowej możliwa jest dopiero po „zadeklarowaniu wysokości” składki. Wniosek do księgowości jest wypełniany tylko w sytuacji, gdy członek Związku decyduje się na potrącanie składki przez pracodawcę. W przeciwnym wypadku, gdy członek Związku nie wypełni dolnej części „Deklaracji członkowskiej”, zakładowa organizacja związkowa nie może złożyć wniosku z obowiązkiem potrącania składki związkowej od tego pracownika - wyjaśnił Piotr Duda. W jego ocenie sformułowanie Deklaracji członkowskiej ma raczej charakter zobowiązania deklaratywnego, uznającego zasady obowiązujące w NSZZ „Solidarność”, iż członkostwo wiąże się z obowiązkiem opłacania składki.

    VII.611.3.2018

    Sędziowski rzecznik dyscyplinarny: nie chodzi o wywołanie u sędziów „efektu mrożącego”

    Data: 2018-11-30
    • Sędziowie Monika Frąckowiak i Arkadiusz Krupa mają postępowania nie z powodu symulacji rozpraw sądowych na festiwalu Pol'and'Rock, ale „osobliwego sposobu posłużenia się elementami sędziowskiego stroju służbowego, który uznać należy za dalece niewłaściwy”
    • Dlatego Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych Piotr Schab uważa, że podjęte czynności nie wywołają „efektu mrożącego” u sędziów rozważających uczestnictwo w takich symulacjach
    • Rzecznik Dyscyplinarny nie ma  intencji, aby wyroki sądowe poddawać weryfikacji z punktu widzenia ich zgodności z oczekiwaniami władzy
    • Czynności wobec sędziego Sławomira Jęksy nie wynikają zaś z treści jego wyroku uniewinniającego Joannę Jaśkowiak, lecz ustnego uzasadnienia

    Piotr Schab odpowiedział na wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie prowadzenia czynności wyjaśniających wobec sędziów. Chodziło o czynności wobec sędziów:

    • Moniki Frąckowiak i Arkadiusza Krupy podjętych przez zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Przemysława Radzika. Zakwestionował on publiczne wystąpienie obojga sędziów w todze sędziowskiej i z łańcuchem z orłem, podczas symulacji rozprawy sądowej na festiwalu Pol'and'Rock,
    • Sławomira Jęksy, który  uniewinnił Joannę Jaśkowiak, żonę prezydenta Poznania, sądzoną za użycie w miejscu publicznym słów nieprzyzwoitych podczas demonstracji w Poznaniu. W uzasadnieniu wyroku sędzia Jęksa odniósł się do aktualnej sytuacji dotyczącej sądownictwa. Czynności podjęto na wniosek Przemysława Radzika,
    • Ewy Maciejewskiej, Krystiana Markiewicza i Igora Tuleyi, za ich wypowiedzi na temat aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości. Czynności podjął Michał Lasota, zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego.

    Sprawa symulacji rozpraw

    RPO podkreślał, że udział w symulacji rozpraw pomaga obywatelom zrozumieć rolę sądu w demokratycznym państwie prawa. Uczestnicząc w symulacji rozprawy sądowej,  sędziowie działali w celu edukacyjnym. Wzywanie ich do złożenia wyjaśnień może zniechęcać do akcji edukacyjnych.

    Zdaniem  RPO, Rzecznik Dyscyplinarny zbiera materiały „na zapas i na wszelki wypadek”, poszukując jakichkolwiek uchybień w pracy sędziów. - Pragnę przypomnieć uprzejmie, iż przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego; służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych – pisał RPO.

    Odpowiadając na to wystąpienie, sędzia Piotr Schab zgodził się, że symulacje rozpraw co do zasady pełnią chwalebną funkcję edukacyjną, przyczyniając się do podnoszenia świadomości prawnej społeczeństwa.  Rzecznik Dyscyplinarny i jego zastępcy najdalsi są od kwestionowania zamysłu wzbogacania wiedzy społeczeństwa o pracy organów wymiaru sprawiedliwości przez inscenizację procesu sądowego.

    Przedmiot podjętych czynności  jest natomiast inny: chodzi wyłącznie o sposób zachowania sędziego, odbiegający od jej celu, jako dalece niewłaściwy. - Przesłanką działania Zastępcy Rzecznika było natomiast zachowanie sędziego, uczestniczącego w symulacji procesu, w szczególności zaś - osobliwy sposób posłużenia się przez niego elementami sędziowskiego stroju służbowego, który uznać należy za dalece niewłaściwy i jaskrawo sprzeczny z akcentowaną przez Pana Rzecznika edukacyjną rolą powyższego przedsięwzięcia – napisał Piotr Schab.

    Zapewnił, że czynności wobec sędziów nie zmierzają zatem żadną miarą do wywołania u sędziów, gotowych uczestniczyć w akcjach tego rodzaju, skutku określonego przez Rzecznika jako „efekt mrożący”.

    Piotr Schab nie zgodził się ze stwierdzeniem RPO, że Rzecznik Dyscyplinarny może być limitowany w gromadzeniu materiału dowodowego, także na etapie czynności wstępnych. - Potrzeba uzyskania dokumentacji dotyczącej przebiegu służby sędziego wynikać musi z oceny organu prowadzącego postępowanie, zaś niczym nie poparta sugestia, że dyspozycje tego organu w zakresie postępowania dowodowego powodowane być mogą względami pozaprawnymi, jest całkowicie bezpodstawna - oświadczył.

    Czynności wobec sędziego Sławomira Jęksy

    W piśmie do sędziego Przemysława Radzika Rzecznik pisał, że wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, których wyroki nie podobają się rządzącym, prowadzi do tzw. „efektu mrożącego”, czyli obawy przed wydawaniem wyroków nie po myśli władzy.

    Państwa, w którym wszczyna się takie postępowania, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych. Ze standardów polskich i europejskich wynika, że sędziom przysługuje szersza swoboda wypowiedzi w  sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości  - wskazywał Rzecznik.

    W odpowiedzi sędzia Piotr Schab poinformował, że stanowi faktycznemu nie odpowiada teza pisma RPO, iż wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego  Sławomira Jęksy w związku z uniewinnieniem  Joanny Jaśkowiak. Na wniosek Zastępcy Rzecznika wstępne czynności wyjaśniające podjął bowiem rzecznik dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu. Chodzi o ustalenie, czy publiczne wypowiedzi sędziego, stanowiące ustne uzasadnienie jego wyroku, mogły uchybiać  godności urzędu  oraz naruszać zasady etyki zawodowej.

    - Pochylając się z uwagą nad obszernymi rozważaniami Szanownego Pana Rzecznika dotyczącymi zjawiska, określonego jako „efekt mrożący”, który polegać miałby na „obawie wydawania wyroków będących nie po myśli przedstawicielom władzy wykonawczej”,  pozwalam sobie zaakcentować, że wstępne czynności wyjaśniające w powyższej sprawie nie dotyczą żadną miarą treści orzeczenia sądu - głosi odpowiedź Piotra Schaba. - Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych nie ma intencji ani też instrumentów by jakiekolwiek wyroki sądowe poddawać weryfikacji z punktu widzenia ich zgodności z oczekiwaniami organów władzy; supozycja tej treści jawi się więc jako jaskrawe nadużycie - dodał.

    Wyjaśnił, że to nie fakt uniewinnienia obwinionej skłonił Zastępcę Rzecznika  do zainicjowania wstępnych czynności wyjaśniających. Przesłanką były wypowiedzi publiczne sędziego Sławomira Jęksy, iż jego subiektywna ocena zjawisk w życiu publicznym skutkuje bezkarnością osoby, która swym niebudzącym wątpliwości zachowaniem wyczerpała znamiona czynu zabronionego.

    - Precedens, polegający na wprowadzeniu takiego mechanizmu działania organów ochrony prawnej zawiera w sobie istotne zagrożenie dla porządku publicznego. Jego skutkiem może być wszak relatywizacja udzielania tej ochrony w zależności od postrzegania przez sędziów i innych funkcjonariuszy publicznych uwarunkowań o charakterze pozaustawowym, pozostawionych bez reszty  przekonaniom osób odpowiedzialnych za ład prawny – napisał sędzia.

    Według niego chodzi zatem o zagwarantowanie, aby - jak pisze Rzecznik - „obywatele mieli pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych w czynności orzecznicze sędziego”.  Nie sposób więc doszukiwać się uzasadnienia dla postawy sędziego Sławomira Jęksy w gwarancjach wolności wypowiedzi, potwierdzanych w niekwestionowanym orzecznictwie Sądu Najwyższego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Wedle istotnego prawdopodobieństwa zachowanie to jest bowiem wyrazem zakwestionowania przez sędziego zasadniczych wymogów jego służby; stanowisko w tej mierze wymaga zbadania okoliczności sprawy, czemu służą podjęte czynności.                 

    Piotr Schab wyraził pełne przekonanie o zgodności z prawem i słuszności działań swego zastępcy.

    Czynności wobec Ewy Maciejewskiej, Krystiana Markiewicza i Igora Tuleyi

    Rzecznik pytał o powody przesłuchań tych sędziów - którzy zabierają głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości lub zadali pytania Trybunałowi Sprawiedliwości UE.  W ocenie RPO działania te mogą prowadzić do wywołania tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa.

    Rzecznik wskazywał, że sędzia nie może być przesłuchiwany jako  świadek w ramach czynności wyjaśniających sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego. Dlatego wystąpił do sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających do obowiązującego prawa

    Odpowiadając, sędzia Piotr Schab podkreślił, że przesłuchanie przez jego zastępców sędziów Maciejewskiej, Markiewicza i Tulei jako świadków w ramach czynności wyjaśniających odpowiadało prawu. Wcześniej Michał Lasota wyjaśniał, że sędziowie Maciejwska i Tuleya zeznawali jako świadkowie w ramach czynności wyjaśniających dotyczących "możliwych zachowań innych sędziów".

    Rzecznik Dyscyplinarny powołał się na stała linię orzeczniczą Sądu Najwyższego jako Sądu Dyscyplinarnego odnoszącą się do charakteru czynności wstępnych. Według SN ich treścią jest postępowanie dowodowe, regulowane przepisami Kodeksu postępowania karnego,
    a zatem przesłuchanie świadków, opinie biegłych, konfrontacje czy oględziny. SN podkreślał też, że zakres czynności wyjaśniających ”nie został sprecyzowany przez prawodawcę, niemniej konieczne jest sięganie w tym wypadku do przepisów Kodeksu postępowania karnego, albowiem chodzi tu o działania z zakresu postępowania dowodowego".
     
    - Przytoczone argumenty przekreślają słuszność konkluzji Szanownego Pana Rzecznika, iż postępowanie wyjaśniające, przewidziane w art. 114 § 1 u.s.p. „nie może przerodzić się w czynności procesowe takie, jak na przykład przesłuchanie świadków" - stwierdził Piotr Schab.

    Uzasadniając odmowę dopuszczenia pełnomocnika świadka Igora Tulei do udziału w przesłuchaniu 10 października, Piotr Schab poinformował, że jego zastępca podjął tę decyzję zgodnie z art. 87 § 3 Kpk w związku z art. 128 u.s.p. Zgodnie z  nimi sąd, a w postępowaniu przygotowawczym prokurator, może odmówić dopuszczenia do udziału w postępowaniu pełnomocnika jeżeli uzna, że nie wymaga tego obrona interesów osoby nie będącej stroną.

     
    VII.564.56.2018, VII.510.64.2018, VII.510.61.2018

     

    Dlaczego w samorządowym kinie w Strzyżowie nie wyświetlono filmu „Kler”

    Data: 2018-11-30

    Rzecznik zwrócił się do burmistrza Strzyżowa o wskazanie przyczyn niewyświetlania filmu „Kler” w kinie prowadzonym przez miejską jednostkę organizacyjną.

    Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga dotycząca niewyświetlania tego filmu  w samorządowym kinie „Sokół”. Sprawa była również opisywana w mediach. Skarżący podkreśla, że władze miasta publicznie formułowały krytyczne wypowiedzi dotyczące filmu.

    Opisana sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji RP wolności twórczości artystycznej i  prawa do dostępu do dóbr kultury.

    Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też, wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

    VII.715.33.2018

    Nie mógł się podpisać tak, jak chciała Poczta, więc nie wydano mu przesyłki. Rzecznik interweniuje

    Data: 2018-11-27
    • To, że osoba z niepełnosprawnością nie może się podpisać przy odbiorze przesyłki, nie jest powodem do zatrzymania przesyłki
    • Pracownik Poczty ma tylko odnotować fakt problemu z podpisem
    • Tak Poczta Polska odpowiedziała RPO na interwencję w sprawie osoby, która nie mogła odebrać przesyłki z sądu

    Wnioskodawca złożył skargę na Pocztę Polską, bo jej pracownicy odmówili wydania mu pisma z sądu. Twierdzili, że złożył na tablecie niewłaściwy podpis. Problem w tym, że wnioskodawca jest osobą z niepełnosprawnością ograniczającą zdolność posługiwania się rękoma. Niestety na Poczcie nie przyjęto wyjaśnień, że nie może złożyć bardziej czytelnego podpisu z powodu dysfunkcji ręki.

    Rzecznik Praw Obywatelskich napisał więc do Poczty Polskiej SA, aby wyjaśniła sprawę.

    Jak wynika z treści odpowiedzi, pracownicy Poczty Polskiej w trackie wydawania przesyłek nadanych na zasadach specjalnych zobowiązani są prosić o złożenie czytelnego podpisu. Jednakże w przypadku osób z niepełnosprawnościami, mających problemy ze złożeniem podpisu, nie odmawiają wydania przesyłki, dopisując informację o utrudnieniu. Poczta zapewniła, że aby uniknąć podobnych przypadków w przyszłości pracownicy zostali zapoznani ze skargą i zobowiązani do wykonywania powierzonych obowiązków zgodnie z obowiązującymi przepisami. Na wypadek, gdyby osoby z niepełnosprawnościami miały trudności z czytelnym podpisaniem pokwitowania, pracownicy Poczty mają uzupełnić informację przy podpisie, iż odbiór przesyłki pokwitowała osoba z niepełnosprawnością.

    BPG.7220.1.2018

    Rzecznik podjął sprawę obywatelki Włoch w koszulce z napisem „Auschwitzland”

    Data: 2018-11-15

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę obywatelki Włoch, która w koszulce z napisem "Auschwitzland” brała udział 28 października 2018 r. w Predappio we Włoszech w wydarzeniu mającym upamiętnić Benito Mussoliniego.

    Media informowały, że na czarnej koszulce oprócz napisu był też zarys Bramy Śmierci znajdującej się na terenie byłego nazistowskiego obozu Auschwitz II-Birkenau.

    Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Kraków-Krowodrza, do której wpłynęło zawiadomienie o przestępstwie. Art. 261 Kodeksu karnego przewiduje grzywnę albo karę ograniczenia wolności  za znieważenie pomnika lub innego miejsca  publicznego urządzonego w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego.

    Postępowanie w tej sprawie z  urzędu wszczęto w Biurze Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach. Zawiadomiono o tym dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. 

    Biuro wystąpiło już do prokuratury o informacje dotyczące  sprawy. Będzie też monitorowało przebieg postępowania karnego.

    BPK.519.85.2018

    Interwencja Rzecznika w sprawie pobicia kolumbijskich studentów.

    Data: 2018-11-13

    Pełnomocnik Terenowy Rzecznika w Katowicach prowadzi postępowanie dotyczące zdarzenia z 6 października br. w Katowicach, gdzie doszło do pobicia studentów pochodzących z Kolumbii.

    Sprawa pozostaje w toku. Pełnomocnik czeka na odpowiedź Komendanta Miejskiego Policji w Katowicach.

    BPK.519.80.2018

    Rzecznik bada sprawę pobicia kierowcy przez policjantów

    Data: 2018-11-13

    Pełnomocnik Terenowy Rzecznika w Katowicach podjął  sprawę pobicia kierowcy przez funkcjonariuszy Policji podczas kontroli drogowej w Zabrzu. Skierował on wystąpienie do Sądu Rejonowego w Zabrzu z prośbą o przekazanie aktualnych informacji o stanie sprawy.

    BPK.519.77.2018

     

    RPO podejmuje działania po incydentach podczas obchodów Święta Niepodległości

    Data: 2018-11-13
    • RPO spyta władze, jakie zdarzenia podczas obchodów Święta Niepodległości 11 listopada 2018 r. mogły być „przestępstwami z nienawiści„
    • Będzie też chciał poznać, jakie kroki prewencyjne podjęto by nie dopuścić do udziału w obchodach osób związanych z radykalnymi ugrupowaniami
    • Rzecznik interesuje się też sprawą ataku na reporterkę „Gazety Wyborczej” podczas Marszu Niepodległości w Warszawie

    Z informacji mediów wynika, że podczas przemarszu przez Warszawę marszu z okazji Święta Niepodległości doszło do różnych incydentów. M.in. ludzie rzucali race i petardy,  skandowali hasła będące „mową nienawiści, spalili flagę Unii Europejskiej, publicznie prezentowali też symbole rasistowskie i faszystowskie. Zamaskowany człowiek zaatakował dziennikarkę „ Gazety Wyborczej” - wyzywał ją, szarpał i próbował zniszczyć jej sprzęt nagrywający.  

    Minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński informował, że służby specjalne zidentyfikowały około stu obywateli polskich, których jedynym celem udzialu w marszu było wywołanie zamieszek. Niektórych zatrzymano w przypadku innych służby „uzyskały pewność”, że nie pojadą do Warszawy". Służby monitorowały tez działalność grup ekstremistycznych zagranicznych, których członkowie deklarowali przyjazd do Polski. Mariusz Kamiński poinformował, że Straż Graniczna dostała „listę 400 osób, których się spodziewaliśmy". Według niego w wyniku działań zdecydowana większość tych osób nie dotarła do naszego kraju.

    W związku z tym Rzecznik wystąpi do władz o informacje, jakie kroki prewencyjne podjęto, by uniemożliwić udział w marszu osób związanych z organizacjami propagującymi totalitarny ustrój państwa i głoszącymi nienawiść z powodów etnicznych, rasowych czy wyznaniowym. 

    Będzie też pytał, jakie zdarzenia z 11 listopada można uznać za przestępstwa np. propagowania faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych lub nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych. 

    W sprawie ataku na dziennikarkę Rzecznik wystąpi do policji o informajce o dotychczasowych działaniach.

    30 października 2018 r. RPO Adam Bodnar wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego z pytaniem o efekty prac powołanego w lutym 2018 r. przez premiera międzyresortowego zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu, ustrojów totalitarnych i przestępstwom z nienawiści. Zespół zakończył już prace, ale MSWiA nie przekazało jego ustaleń Rzecznikowi, choć o to prosił. Dlatego Adam Bodnar pyta premiera, czy wypracowano rekomendacje zmian prawa - co było jednym z celów powołania zespołu.

    Sprawa marszu we Wrocławiu. Rzecznik pyta o konkretne powody zakazu zgromadzenia

    Data: 2018-11-07
    • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę marszu niepodległości i jego zakazania przez władze Wrocławia
    • W ocenie Rzecznika uzasadnienie decyzji Prezydenta Wrocławia nie wyjaśnia wszystkich kwestii istotnych z punktu widzenia wydanego zakazu
    • Dlatego RPO zwrócił się do policji o pilne przekazanie materiałów, które stanowiły dla władz Wrocławia podstawę do wydania decyzji w sprawie marszu

    - Nie można zakazywać zgromadzenia publicznego tylko dlatego, że istnieją obawy co do tego, jak przebiegnie.  Wolność organizowania pokojowych zgromadzeń pełni fundamentalną rolę w społeczeństwach demokratycznych, musi być więc chroniona – podkreśla zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk.

    Z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, że niedopuszczalny jest zakaz zgromadzenia, jeśli nie da się wykazać w sposób nie budzący wątpliwości, że organizatorzy zgromadzenia w przeszłości naruszali prawo w przestrzeni publicznej i można to połączyć z planowanym zgromadzeniem.

    Kluczem do oceny sprawy marszu we Wrocławiu jest więc ustalenie, czy istnieją takie nie budzące wątpliwości wskazówki z przeszłości. Uzasadnienie prezydenta Rafała Dutkiewicza jest na tyle ogólne i lakoniczne, że na jego podstawie nie da się tego powiedzieć.  Stąd wystąpienie RPO do policji o przekazanie informacji, które były podstawą pisania uzasadnienia. Rzecznik nie przesądza na tym etapie czy doszło do naruszenia praw obywatelskich, ale jest zobowiązany do wyjaśnienia pojawiających się w tym zakresie wątpliwości.

    Przy okazji RPO przypomina, że sytuacja wrocławska jest diametralnie różna od sytuacji w Lublinie, gdzie przed miesiącem władze miasta zakazały Marszu Równości. Tam powodem było to, że choć demonstracja miała przebiegać zgodnie z prawem, to zagrożenie dla jej uczestników stanowić mieli kontrdemonstranci. RPO podkreślał wtedy, że zapewnienie bezpieczeństwa osobom korzystającym z konstytucyjnego prawa do organizowania pokojowych zgromadzeń spoczywa na władzach, a ewentualne zagrożenie nie może być powodem do pozbawiania ich tego prawa.

    Pogląd ten podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie, uchylając zakaz prezydenta Lublina.

    We Wrocławiu władze miasta powołują się na fakt, że zgłoszone zgromadzenie będzie łamało prawo, gdyż jego organizatorzy dopuszczali się aktów takiego łamania prawa w przeszłości. Kluczowa jest więc tu ocena dowodów, jakie miasto przedłoży sądowi.

    Rzecznik bada sprawę kontrowersyjnej gry komputerowej

    Data: 2018-11-05

    Chodzi o ukraińską animację „promującą grę komputerową znieważającą swoimi obrazami i treściami dobre imię oraz godność Narodu Polskiego i Rzeczypospolitej Polskiej”.

    Produkcja jest oparta na tym, co działo się w nazistowskich obozach koncentracyjnych. Instytut Pamięci Narodowej poinformował o złożeniu do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.

    Rzecznik będzie monitował sprawę.

    BPK.505.2.2018

    RPO pisze do KRRiT w sprawie programu Polsatu „Ex na plaży Polska”

    Data: 2018-11-05

    Obywatel poskarżył się Rzecznikowi na program Polsatu, w którym miała być propagowana przemoc fizyczna.

    Jak pisał skarżący, osoby pod wpływem alkoholu lub tak się przedstawiające na potrzeby programu „Ex na plaży Polska”, propagują przemoc fizyczną  jak bicie po twarzy i innych częściach ciała.

    - Trzeba sprawdzić, czy program ten nie narusza art. 18 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji - napisał do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witolda Kołodziejskiego zastępca RPO Stanisław Trociuk. Przekazał on wniosek obywatela, wraz z prośbą o przesłanie Rzecznikowi kopii odpowiedzi.

    Zgodnie z art. 18 ustawy, audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym. M.in. zabronione jest rozpowszechnianie audycji lub innych przekazów zagrażających fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi małoletnich, w szczególności zawierających treści pornograficzne lub w sposób nieuzasadniony eksponujących przemoc.

    VII.564.63.2018

    Dziennikarz TVN nie wpuszczony na konferencję. Odpowiedź PGZ po materiale TVN „Wody skażone trotylem”

    Data: 2018-10-30
    • Prawo każe nam udzielać informacji, ale to nie to samo, co wpuszczanie na konferencję prasową, bo na to trzeba akredytacji. A nie ma obowiązku ich wydawania. Dlatego nie zaprosiliśmy TVN na konferencję prasową
    • Takie jest stanowisko Polskiej Grupy Zbrojeniowej, którą o wyjaśnienia poprosił RPO. Chodzi o program Superwizjera TVN  „Wody skażone trotylem”
    • Według PGZ ograniczenie możliwości pozyskania informacji przez dziennikarzy TVN wynikało z działania w interesie spółki i dążenia do zaniechania działań naruszających jej wartości konstytucyjne, tj. dobra osobiste
    • To, że inni dziennikarze nie mogli zadawać pytań na konferencji, wynikało z kolei z formy konferencji przyjętej przez spółkę

    Dlaczego dziennikarze TVN nie zostali wpuszczeni 16 października 2018 r. na konferencję prasową dotyczącą działań Zakładów Chemicznych „Nitro-Chem SA" należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej SA? RPO zapytał o to 17 października, a 30 października dostał odpowiedź PGZ:

    - Co prawda Prawo prasowe nakazuje przedsiębiorstwom sektora publicznego udzielać prasie informacji o swojej działalności. Ale pojęcie „akredytacji” jest pojęciem odmiennym od pojęcia „informacji prasowej”, a zatem odmowa udzielenia akredytacji nie jest tożsama z odmową udzielenia informacji prasowej (postanowienie WSA w Warszawie z 24 kwietnia 2008 r., sygn. akt II SA/Wa 1536/06, ONSAiWSA 2010, nr 1, poz. 13). W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego zawartej w wyroku z 30 października 2008 r. udzielenie akredytacji należy uznać za uprawnienie organizatora imprezy publicznej do swobodnego wyboru przedstawicieli mediów zainteresowanych udziałem w niej na uprzywilejowanych warunkach (sygn. akt 1 OSK 955/08, LEX nr 515400) – pisze w odpowiedzi dla RPO dyrektor Biura Prawnego PGZ dr Marcin Mazuryk.

    Prawo prasowe

    - Warto także podkreślić, że Prawo prasowe, nakładając na określone podmioty obowiązek udostępniania dziennikarzom informacji, nie określa równocześnie formy realizacji tej powinności (postanowienie NSA z 25 lipca 2002 r. sygn. akt II SA/Łd 951/02, Lex nr 54825) - kontynuuje.

    Z uzyskanych od Nitro-Chem SA informacji wynika, że spółka udzieliła dziennikarzom TVN informacji, bowiem Superwizjer wyemitował 13 października 2018 r. materiał „Wody skażone trotylem”.

    16 października 2018 r. spółka nie udzieliła dziennikarzom TVN jedynie akredytacji, co polegało na niezaproszeniu i w konsekwencji niewpuszczeniu ich na teren zakładu pracy. W świetle literalnego brzmienia art. 4 ust. 1 ustawy Prawo prasowe oraz ukształtowanego na jego gruncie orzecznictwa nie można mówić, w odniesieniu do działań i Nitro-Chem SA o uzasadnionych wątpliwościach prawnych.

    Prawa i wolności konstytucyjne

    - Odnosząc się z kolei do art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, który stanowi, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, należy wskazać, że te prawa wolnościowe nie mają charakteru absolutnego i podlegają ograniczeniom wynikającym zarówno z samej Konstytucji, jak i z ustaw – stwierdza dyrektor Mazuryk.

    - Swoboda wypowiedzi oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji nie może realizować się poza granicami proporcjonalności ograniczeń, wyznaczonymi ze względu na konieczność poszanowania innych praw i wolności konstytucyjnych (wyrok TK z 30 października 2006 r., sygn. akt P 10/06, OTK-a 2006, nr 9, poz. 128) – podkreśla dyrektor z PGZ. - Do wartości tych należy zaliczyć m.in. dobre imię, cześć czy godność.

    Zasady organizowania konferencji prasowych

    16 października 2018 r. Nitro-Chem na terenie zakładu pracy zorganizował i przeprowadził konferencję prasową, aby odnieść się do nieprawdziwej i naruszającej dobra osobiste spółki publikacji redakcji TVN. „Wobec uzasadnionych wątpliwości co do rzetelności i obiektywności przekazywanych przez stację informacji, władze spółki podjęły decyzję o niezaproszeniu dziennikarzy TVN na konferencję prasową. Było to podyktowane również chęcią zapobieżenia dalszej eskalacji konfliktu oraz zapewnienia możliwie spokojnego przebiegu konferencji prasowej, bez udziału przedstawicieli osób, które ten konflikt wywołały. Ograniczenie możliwości pozyskania informacji przez dziennikarzy TVN wynikało z potrzeby działania w interesie spółki i dążenia do zaniechania działań naruszających jej wartości konstytucyjne, tj. dobra osobiste”.

    Zasady zadawania pytań

    Z kolei brak możliwości zadawania pytań na konferencji wynikał z formy konferencji przyjętej przez spółkę, która miała na celu krótkie i zwięzłe przedstawienie faktów. Należy jednak podkreślić, że Nitro-Chem nie uchylał się od obowiązku udzielenia prasie informacji o swojej działalności, zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy - Prawo prasowe, o ile informacje te nie stanowiły tajemnicy przedsiębiorstwa lub nie stanowiły informacji poufnej. Spółka udziela również informacji na temat swojej działalności każdorazowo po otrzymaniu stosownego wniosku od dziennikarza lub redakcji.

    Cel konferencji

    W ocenie PGZ SA, w opisanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich sytuacji nie doszło do ograniczenia prawa dziennikarzy do pozyskiwania informacji.

    Konferencja prasowa została zorganizowana z inicjatywy władz Nitro-Chem SA w celu przedstawienia opinii publicznej informacji w związku z publikacją nieprawdziwych, niepotwierdzonych i niezgodnych z rzeczywistością informacji TVN.

    Działanie Nitro-Chem nie stanowiło również ograniczenia prawa do pozyskiwania informacji, skoro jedynie dziennikarze jednej redakcji - TVN nie zostali zaproszeni na konferencję.

    Zakłady Chemiczne Nitro-Chem SA 22 października 2018 r. wystąpiły przeciwko TVN S.A. oraz autorom reportażu „Wody skażone trotylem" do Sądu Okręgowego w Warszawie o zaniechanie działań naruszających dobra osobiste spółki oraz o usunięcie skutków naruszenia tych dóbr.

    RPO zajął się sprawą profanacji kapliczki w Opolu

    Data: 2018-10-29

    29 października 2018 r. na podstawie doniesień w mediach Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę profanacji kapliczki przy ul. Biesa w Opolu. 

    W pierwszej kolejności Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpi do Komendanta Miejskiego Policji w Opolu z pytaniem jakie czynności zostały podjęte w sprawie. Dalsze działania podjęte zostaną w zależności od uzyskanych odpowiedzi.

    Należy podkreślić, że Rzecznik Praw Obywatelskich z powagą traktuje wszelkie przejawy braku tolerancji dla przekonań drugiej osoby. Każdy taki przypadek jest w sposób jednoznaczny potępiany i w ramach swoich kompetencji wyjaśniany przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

    XI.518.67.2018

    Sprawa sędziego Radzika, zastępcy rzecznika dyscyplinarnego i jego działań wobec sędziego Jęksy.Tak nie działa państwo prawa

    Data: 2018-10-29
    • Wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, których wyroki nie podobają się rządzącym, prowadzi do tzw. „efektu mrożącego”, czyli obawy przed wydawaniem wyroków nie po myśli władzy
    • Państwa, w którym wszczyna się takie postępowania, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych
    • RPO przypomina to w oficjalnym piśmie do sędziego Przemysława Radzika, który objął stanowisko Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych
    • Chodzi o wniosek sędziego, żeby wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego Sławomira Jęksy, który uniewinnił żonę prezydenta Poznania, odnosząc się przy tym do sytuacji w wymiarze sprawiedliwości
    • Ze standardów polskich i europejskich wynika, że sędziom przysługuje szersza swoboda wypowiedzi w  sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości – wskazuje RPO

    Rzecznik Praw Obywatelskich o sprawie sędziego Przemysława Radzika dowiedział się z mediów; wszczął postępowanie z urzędu.

    Sędzia Sławomir Jęksa uniewinnił Joannę Jaśkowiak, która stanęła przed sądem za użycie w miejscu publicznym słów nieprzyzwoitych podczas demonstracji w Poznaniu. W uzasadnieniu sędzia Jęksa odniósł się również do aktualnej sytuacji dotyczącej sądownictwa, która miała bezpośredni związek z okolicznościami rozpatrywanej sprawy.

    Teraz Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław Radzik złożył wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Jęksy.

    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania te mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego” polegającego na obawie wydawania wyroków będących nie pomyśli przedstawicielom władzy wykonawczej.

    - Z uwagi na powyższe pozwalam sobie przedstawić Panu Rzecznikowi następujące uwagi – pisze zastępca RPO Stanisław Trociuk.

    1. Swoboda wypowiedzi sędziego ograniczana jest z uwagi na obowiązki i status. Prawo o ustroju sądów powszechnych zobowiązuje sędziego do zachowania bezstronność, postępowania zgodnego ze ślubowaniem sędziowskim, do strzeżenia powagi stanowiska na służbie i poza nią, oraz do unikania wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego i  osłabiać zaufanie do jego bezstronności.

    2. Sędzia odpowiada dyscyplinarnie za przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienia godności urzędu.

    3. Sąd Najwyższy wskazuje, że z pojęcia godności urzędu sędziego wynika „nie tylko poczucie własnej wartości i dumy ze sprawowania urzędu oraz oczekiwanie szacunku ze strony innych osób, ale wiąże się to z podwyższonymi wymaganiami i  ograniczeniami wobec sędziów”.

    4. Standard prawny w tym zakresie najlepiej oddaje wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) z 27 maja 2014 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Prezes węgierskiego Sądu Najwyższego skrytykował publicznie rządowe reformy systemu sądownictwa. Reakcją rządu było skrócenie jego kadencji. W wyroku ETPC wskazał, że status, z jakiego skarżący korzystał jako prezes SN, nie pozbawiał go ochrony art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (EKPC), tj. przepisu chroniącego wolność słowa. Trybunał podkreślił, że „ochrona zasady trójpodziału władzy i niezależności sądownictwa jest niezwykle istotną wartością w demokratycznym państwie prawa, która powinna być objęta szczególną ochroną”.

    5. W kontekście orzecznictwa Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych oraz ETPC należy uznać, że sędziom przysługuje znacznie szersza swoboda wypowiedzi w kwestiach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ponieważ  odnoszą się do spraw zainteresowania publicznego, a debata na ich temat korzysta z  ochrony przewidzianej w art. 10 EKPC.

    Trybunał uznaje, że nawet jeżeli dyskutowana kwestia ma implikacje polityczne, to fakt ten sam w sobie nie wystarcza, by sędzia nie mógł się wypowiadać w takiej sprawie. W takim zatem przypadku należałoby uznać, że nawet jeśli „sędzia zdradza swoje przekonania” w jakiejś sprawie dotyczącej funkcjonowania sądownictwa, to mieści się to w granicach swobody - konwencyjnie chronionej - jego wolności wypowiedzi.

    Również Komisja Wenecka zwróciła uwagę na niepożądany tzw. efekt mrożący (chilling effect), kiedy obawa przed sankcjami dyscyplinarnymi powstrzymuje sędziego od korzystania z prawa do swobody wypowiedzi. Komisja rozważała tę kwestię w przypadku nałożenia sankcji dyscyplinarnej na sędziego za wypowiedzi dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, gdyż wypowiedzi takie traktowano jako mające charakter polityczny. Komisja stwierdziła, że grożąca za nie sankcja dyscyplinarna jest nieproporcjonalna. Wprawdzie sędzia musi ważyć swoje ewentualne zaangażowanie publiczne i unikać wypowiedzi lub zachowań wiążących się ze sferą polityki. Niemniej wyjątkiemj w tym podejściu jest sytuacja wypowiadania się o  sprawach, „które są politycznie kontrowersyjne”, a które bezpośrednio wpływają na działalność sądów, niezależność sądownictwa, administrację systemem sądownictwa lub integralność osobistą sędziego.

    - Reasumując, wolność ekspresji sędziego powinna być wykładana w taki sposób, aby zapewnić odpowiednią równowagę pomiędzy prawnymi obowiązkami i ograniczeniami sędziów, wynikającymi z Prawa o  ustroju sądów powszechnych, a potrzebą ich uczestnictwa w życiu publicznym i społecznym, zwłaszcza w odniesieniu do spraw mających fundamentalne znaczenie dla niezależności sądów, niezawisłości sędziów i zasady podziału władz – podkreśla Stanisław Trociuk. - W mojej ocenie działania sędziego Radzika zagrażają realizacji konstytucyjnego prawa każdego do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy m.in. przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

    Niezależność sądownictwa to wartość dla każdego obywatela. To najważniejszy mechanizm ochrony praw i wolności przed przemocą ze strony władzy. Państwa, w którym wobec sędziów wszczynane są postępowania dyscyplinarne za to, że wydają określone wyroki, bądź uzasadniają je określony sposób, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych w czynności orzecznicze sędziego.

    Dlatego Stanisław Trociuk zwrócił się do sędziego Przemysława Radzika o przedstawienie powodów wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Sławomira Jęksy.

    VII.510.61.2018

    Miasto zwiększa kwotę zwrotu kosztów przejazdu dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami po interwencji Rzecznika

    Data: 2018-10-26

    Zaczęło się od sprawy matki, która poskarżyła się Rzecznikowi, że zaniżono sposób wyliczenia wysokości kosztów dowozu jej córki na zajęcia do Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego. Podkreśliła ona zwłaszcza zbyt niską, określoną w umowie z miastem, stawkę za kilometr na poziomie 33 gr za 1 km i zwrot kosztów tylko za dwa przejazdy, które nie uwzględniają konieczności powrotu rodzica do miejsca zamieszkania, po odwiezieniu dziecka na zajęcia.

    Po tym wniosku, Pełnomocnik Rzecznika napisał do prezydenta miasta, wskazując, że zwrot kosztów powinien nastąpić w kwocie odpowiadającej rzeczywistej ich wysokości i dotyczyć czterech przejazdów. Pełnomocnik przypomniał też działania RPO prowadzone w podobnych sprawach i wyroki sądów.

    Wiceprezydent Miasta poinformował Pełnomocnika, że ponownie przeanalizował zasad zwrotu kosztów przejazdu dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów. Dzięki temu podjęto decyzję o zwiększeniu stawki za 1 km przejazdu z miejsca zamieszkania do przedszkola, oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej, innych form wychowania przedszkolnego, szkoły lub ośrodka.

    BPK.7036.2.2017

    Czy wójt może żądać od fundacji podania wrażliwych danych? Rzecznik prosi PUODO o zbadanie sprawy

    Data: 2018-10-26
    • Wójt zażądał od fundacji podania wrażliwych danych w trybie dostępu do informacji publicznej
    • W odpowiedzi na pismo Rzecznika w tej sprawie wójt uchylił się od wskazania podstawy prawnej swojego wniosku i celu, w jakim miał gromadzić te dane
    • RPO prosi Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych o przyjrzenie się sprawie

    Wójt Gminy Tuszów Narodowy skierował do Fundacji Wolność od Religii wniosek o udostępnienie informacji publicznej w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jak wynikało z doniesień prasowych, były to informacje dotyczące:

    1. przedsięwzięć od 2012 r., w których korzystano ze środków publicznych,
    2. podmiotów będących fundatorami (jakiej są narodowości, ewentualnie pochodzenia etnicznego),
    3. otrzymanych darowizn przekazanych przez podmioty zagraniczne.

    Rzecznik podjął z urzędu opisaną w prasie sprawę, ponieważ zarówno tryb żądania udostępnienia informacji przez Wójta, jak i treść wniosku, budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia przepisów regulujących dostęp do informacji publicznej, a także z punktu widzenia prawa do ochrony danych osobowych. 

    Przede wszystkim organ władzy publicznej nie może żądać od obywateli udostępnienia informacji na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Ponadto tylko jedno pytanie dotyczyło danych, które fundacja jest zobowiązana udostępnić. Pozostałe nie były związane z prowadzeniem przez nią działalności publicznej.

    Zgodnie z art. 51 ust. 2 Konstytucji RP, władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Trzeba również pamiętać,  że zgodnie z RODO dane wrażliwe (tj. m.in. dane o pochodzeniu rasowym czy etnicznym) wymagają szczególnej ochrony, a ich przetwarzanie jest dozwolone tylko w wyjątkowych przypadkach.

    Rzecznik wystąpił do Wójta Gminy Tuszów Narodowy z prośbą o wskazanie podstawy prawnej opisanych w prasie działań oraz o szczegółowe określenie celu gromadzenia żądanych danych. W odpowiedzi Wójt nie zgodził się z przedstawioną przez Rzecznika argumentacją. Uchylił się także od wskazania podstawy prawnej i celu swoich działań, powołując się na przepis ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którym „od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wskazania interesu prawnego lub faktycznego”.

    RPO zwrócił się do Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych z prośbą o zbadanie opisanej sprawy.

    VII.6060.44.2018

    RPO w sprawie sytuacji w PLL LOT

    Data: 2018-10-24
    • Rzecznik alarmuje Głównego Inspektora Pracy w sprawie zwolnień pracowników PLL LOT i zwraca się o zbadanie, czy w spółce nie są naruszane wolności związkowe.
    • Prokuratora pyta, czy podjął działania w sprawie podejrzenia łamania prawa
    • Do Sądu Pracy pisze o informacje w sprawie przedsądowych roszczeń spółki wobec pilotów, którzy odmówili pracy w związku ze strajkiem
    • To są ostatnie działania. Wcześniej RPO uzyskał stanowisko Okręgowego Inspektora Pracy opisującego, jak jego zdaniem wygląda sytuacja w LOT, w jakich sprawach konieczna jest interwencja, oraz zobowiązanie do rekontroli, która właśnie teraz powinna się odbywać

    Działając w obronie praw obywateli, Rzecznik Praw Obywatelskich ma prawo pytać instytucje państwa o to, jakie działania prowadzą w konkretnej sprawie. Przekazane formalne i oficjalne wyjaśnienia stają się dokumentacją sprawy i są podstawą do formułowania rekomendacji zmian prawa, a także działań innych organów państwa.

    Sytuacją w liniach lotniczych RPO zajmuje się od dłuższego czasu. Zaostrzyła się ona w ostatnich dniach (od tygodnia trwa tam strajk, który władze spółki uznają za nielegalny, więc zwalniają z pracy osoby, które biorą udział w proteście). Stąd trzy kolejne interwencje z pytaniami o fakty i podjęte działania.

    - Z dużym zaniepokojeniem przyjąłem informacje o zaostrzającym się konflikcie między organizacjami związkowymi a zarządem spółki PLL LOT, w szczególności o zwolnieniach dyscyplinarnych 80 pracowników – napisał 23 października Adam Bodnar do głównego inspektora pracy Wiesława Łyszczka. - Zwracam się z wnioskiem o zbadanie sprawy zgodności działań władz spółki z prawem pracy, a w szczególności przeanalizowanie, czy działania takie nie prowadzą do naruszenia wolności związkowej.

    Tego samego dnia RPO zwrócił się do przewodniczącej XXI Wydziału Pracy Sądu Okręgowego w Warszawie sędzi Małgorzaty Kosickiej o informacje o stanie sprawy dotyczącej zażalenia dwóch organizacji związkowych na postanowienie sądu w przedmiocie udzielenia zabezpieczenia roszczenia niepieniężnego. Chodzi o ujawnioną już w mediach sprawę roszczeń LOT w związku ze stratami, jakie poniósł przez to, że musiał odwołać loty.

    24 października RPO skierował do Prokuratora Okręgowego w Warszawie wniosek o przekazanie informacji, czy zostały podjęte lub planowane są do podjęcia działania prokuratury w sprawie działań represyjnych wobec uczestniczących w strajku pracowników, które mogą naruszać ustawę o związkach zawodowych, ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych oraz przepisy Kodeksu pracy dotyczące obowiązków pracodawcy, a także przepisy Kodeksu karnego.

    Ustalenia Okręgowej Inspekcji Pracy po wniosku RPO

    W połowie września RPO dostał odpowiedź na swoją interwencje od Okręgowego Inspektora Pracy w Warszawie, który przedstawił, jak widzi sytuację w spółce i zapowiedział ponowną kontrole na przełomie września i października. Teraz RPO upomina się o informacje o wnioskach z tej rekontroli.

    Jak wyjaśnił zastępca Okręgowego Inspektora Pracy Grzegorz Chwedoruk, w Polskich Liniach Lotniczych ,,LOT" SA oraz w Lot Crew Sp. z o.o prowadzone były równolegle dwie kontrole. Wykazały one, że o ile PLL LOT zatrudnia personel pokładowy i lotniczy wyłącznie na podstawie umów o pracę, to równocześnie korzysta też z usług personelu pokładowego i lotniczego związanego z umowami o współpracę ze Spółką Lot Crew (będącą w całości własnością LOT).

    Poprzez Lot Crew zatrudniani są piloci i specjaliści, którzy mają mieć wymagane kwalifikacje i uprawnienia do wykonywania operacji lotniczych, w ramach samodzielnie prowadzonej przez nich działalności gospodarczej.

    Aktem źródłowym dla współpracy pomiędzy spółkami jest umowa o świadczenie usług zawarta dnia 15 marca 2016 r.

    Jak wygląda umowa cywilna dla personelu pokładowego?

    Inspektor pracy przeanalizował losowo wybrane umowy stewardów i stewardess oraz personelu lotniczego w Spółce Lot Crew. Umowy definiowane są jako ,,umowa zlecenia na świadczenie usług", z treści umowy wynika, że osoby nimi objęte prowadzą własną działalności gospodarczą.

    Strony tej umowy zgodnie potwierdzają w niej, że ich intencją jest zawarcie umowy cywilnoprawnej i Zleceniobiorca nie będzie dochodził ustalenia istnienia stosunku pracy ze Zleceniodawcą.

    Świadczenie usług ma się odbywać się zgodnie z przepisami, w tym przepisami prawa lotniczego. Usługi są świadczone na podstawie szczegółowych zleceń określających zasady, terminy i zakres działań, i są zamawiane za pośrednictwem poczty elektronicznej (zleceniobiorca ma obowiązek sprawdzać pocztę raz na 24 godziny).

    Zleceniobiorca (członek personelu pokładowego) ma obowiązek stawiania się w celu świadczenia usług zgodnie z czasem wskazanym przez Zleceniodawcę, pozostawania w gotowości, Umowa określa też mu zasady modyfikacji okresu służby i wypoczynku, jak również czas świadczenia usług w razie nieprzewidzianych okoliczności podczas operacji lotniczej

    Ze swej strony Zleceniodawca zapewnia w miarę możliwości niektóre świadczenia obowiązujące w LOT (m.in. korzystną taryfa na loty LO, Kartę Multisport, Luxmed).

    Ewidencja czasu „wykonywania zadań” jest prowadzona zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami, w tym prawem lotniczym. Nieobecności z powodu choroby powinny być zgłaszane niezwłocznie oraz usprawiedliwiane zwolnieniem lekarskim.

    Ewidencja godzin blokowych stanowi podstawę rozliczenia wynagrodzenia. Wynagrodzenie oraz diety są płatne z dołu w terminie do 14 dni od dnia prawidłowo wystawienia faktury.

    Jak współpracują ze sobą w samolocie etatowi pracownicy LOT i pracownicy na umowach cywilnych

    Analizując zagadnienie związane z zatrudnianiem na podstawie umów o świadczenie usług, inspektor pracy zażądał od kontrolowanych spółek informacji o zasadach współpracy na pokładzie samolotu osób świadczących pracę w charakterze personelu pokładowego i lotniczego zatrudnionego w ramach umowy o pracę z PLL Lot oraz osób prowadzących własną działalność gospodarczą.

    Z pisemnych wyjaśnień wynika, że za działanie załogi odpowiada dowódca, a za koordynację procedur odpowiada przed dowódcą starsza stewardessa/starszy steward

    Zdaniem LOT „zarówno z powszechnie obowiązujących przepisów prawa, jak i z Instrukcji Operacyjnej odnośnie funkcji szefowej pokładu nie mamy do czynienia z podporządkowaniem i kierownictwem w rozumieniu przepisów prawa pracy, lecz z zapewnieniem realizacji procedur bezpieczeństwa".

    Inspektor pracy cytuje tu fragment odpowiedzi przygotowanej przez Ministerstwo Rozwoju na jedną z interpelacji poselskich: „...Dostosowanie strategii przedsiębiorstwa, na którą składają się m.in. procedury dotyczące nawiązywania współpracy z pracownikami i osobami zatrudnionymi na podstawie umów cywilnoprawnych, powinno polegać nie tylko na zaspokojeniu ich potrzeb zawodowych, lecz jednocześnie  na realizacji celów i zadań danego przedsiębiorstwa. Z tego powodu, polski ustawodawca przewidział w porządku prawnym różne formy zatrudnienia/współpracy, w tym m. in. na podstawie umowy o pracę, umów cywilnoprawnych lub współpracy pomiędzy dwoma podmiotami profesjonalnymi, tj. przedsiębiorcami... W konsekwencji osoby prowadzące działalność gospodarczą oraz osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej zawierające z PLL LOT umowy cywilnoprawne mają pełną swobodę i wolność decydowania o podejmowaniu współpracy z PLL LOT SA"

    Jak wygląda realizacja tych umów w praktyce

    Inspektor pracy przesłuchał osoby prowadzące własną działalność gospodarczą i wykonujące usługi w ramach umów zlecenia na rzecz PLL LOT SA (zobowiązując się do zachowania poufności rozmów).

    • Przesłuchiwane osoby (zwłaszcza personel pokładowy) zeznawały, że prowadzenie własnej działalności gospodarczej nie daje im poczucia bezpieczeństwa i komfortu, stwierdzały, iż nie ma żadnej równości pomiędzy ich firmą a Spółką zlecającą pracę.
    • Zeznające kobiety szczególnie mocno akcentowały fakt związany z brakiem możliwości zaplanowania macierzyństwa, zabezpieczenia socjalnego wynikającego z odpowiednich świadczeń związanych z rodzicielstwem gwarantowanych przez Kodeks pracy.

    Z rozmów tych wynika też, że osoby, które podpisały umowy z Lot Crew, dowiedziały się o ofercie z ogłoszeniem na „pracuj.pl" (w ten sposób aplikowali zarówno przedstawiciele personelu pokładowego jak i latającego). Przedstawiono im warunki współpracy z Lot Crew, w tym z koniecznością założenia własnej działalności gospodarczej.

    Odnośnie czasu pracy w zeznaniach pojawiają się zgodne oświadczenia, iż na ok. 14 dni przed rozpoczęciem miesiąca kalendarzowego, współpracownicy otrzymują tzw. harmonogram , który określa zakres pracy w danym miesiącu oraz szczegółowy czas pracy . W przypadku choroby jednoosobowe firmy mają obowiązek dostarczenia zwolnienia do koordynacji planowania załóg w PLL LOT. W kontekście ewentualnej zamiany harmonogramu, z innym podmiotem prowadzącym działalności i mającym umowę o świadczenie z Lot Crew mogę się zamienić, muszę powyższe zgłosić do opiekuna floty DHC8 uzyskać zgodę oraz do koordynacji planowania załóg w PLL LOT ( z zeznań pilotów). W zakresie zaplanowania dni wolnych , w zeznaniach pojawiały się stwierdzenia o konieczności zgłoszenia kierownictwu spółki z ok. dwumiesięcznym wyprzedzeniem informacji o planowanych okresie nie świadczenia usługi, np. do 15 lipca planowanie września 2018.

    Wskazane osoby nie mają pewności (jak zeznawały), że otrzymają wnioskowany czas wolny, informację otrzymują wraz z harmonogramem na dany miesiąc.

    Wnioski pokontrolne OIP

    Z zeznań wynika ponadto, że nie ma żadnej różnicy w obowiązkach między tymi, którzy są na etacie w LOT, a tymi, którzy świadczą usługi w ramach umów cywilnych z Lot Crew.

    Z Kodeksu pracy wnika, że w takiej sytuacji wszystkich tych osób powinno dotyczyć zatrudnienie na podstawie stosunku pracy, jednak inspektor pracy nie ma prawa do przekwalifikowania stosunku zobowiązaniowego z umowy cywilnoprawnej na stosunek pracy. Może to zrobić wyłącznie Sąd Pracy.

    Uwzględniając jednak przeprowadzone postępowanie dowodowe, inspektor pracy skieruje wystąpienie pokontrolne z wnioskiem, by nie zawierać umów o świadczenie usług z członkami personelu pokładowego i lotniczego w warunkach typowych dla stosunku pracy.

    Ponadto w zakresie wniosków pokontrolnych inspektor pracy stwierdził, że Lot Crew prowadzi de facto działalność pośrednictwa pracy, więc powinna być ona wpisana do rejestru agencji zatrudnienia. Brak wpisu jest wykroczeniem.

    Zwolnienie szefowej związku zawodowego

    Inspektor ustalił, że 21 maja 2018 r. pracodawca zainicjował działania zmierzające do rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia z Moniką Żelazik, przewodniczącą Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego. 23 maja do wniosku pracodawcy ustosunkował się Zarząd Związku  i nie wyraził zgody na zwolnienie w trybie bez wypowiedzenia ze skutkiem natychmiastowym.

    Inspektorzy pracy w trakcie kontroli stwierdzili, że:

    • Szczególna ochrona trwałości stosunku pracy działaczy związkowych sprowadza się do zakazu wypowiadania i rozwiązywania stosunku pracy przez pracodawcę, bez uzyskania uprzedniej zgody zarządu zakładowej organizacji związkowej.
    • Konsekwencją takiej ochrony jest konieczność uzyskania przez pracodawcę wyrażonej w formie uchwały zgody uprawnionego organu związkowego.
    • W analizowanym przypadku taka zgoda nie została wyrażona.
    • Stąd wszczęto postępowanie wykroczeniowe w stosunku do całego Zarządu PLL LOT S.A.

    III.7043.50.2018

    RPO do ministra środowiska: umożliwić refundację kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny

    Data: 2018-10-24
    • Ludzie skarżą się na problemy z refundacją kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny
    • Dotacje z samorządu terytorialnego nie mogą być bowiem udzielone na już zrealizowaną inwestycję
    • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministra środowiska o wprowadzenie odpowiednich zmian w prawie

    Osoby, które zdecydowały się na wymianę systemu ogrzewania na ekologiczny, ale wystąpiły o dotację po wyczerpaniu puli środków na dany rok, nie mogą już otrzymać dofinansowania w kolejnym roku rozliczeniowym. Zgodnie bowiem z przyjętą przez sądy administracyjne wykładnią, dotacja może być udzielona tylko na planowaną inwestycję – a nie na już zrealizowaną.

    Problem zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju jest bardzo poważny. Pozytywnym przykładem działań państwa na rzecz ochrony środowiska było przyjęcie w końcu ubiegłej kadencji Sejmu i podpisanie przez Prezydenta RP 6 października 2015 r. tzw. ustawy antysmogowej, która umożliwia wprowadzanie przez sejmiki wojewódzkie ograniczeń w spalaniu paliw. Wprowadzenie ograniczeń wiąże się jednak ze zwiększonymi nakładami finansowymi dla gospodarstw domowych np. konieczność zmiany systemu ogrzewania i zwiększone koszty ogrzewania. Dlatego też państwo powinno wspierać samorząd w realizacji zadań zmierzających do zapewnienia mieszkańcom odpowiedniej jakości powietrza.

    Ze względu na konieczność przeciwdziałania zanieczyszczeniu powietrza, które w sposób oczywisty stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, a także środowiska naturalnego – czyli wartości znajdujących się pod ochroną Konstytucji RP – rzecznik prosi ministra środowiska o analizę problemu.

    Zdaniem RPO warto byłoby rozważyć wprowadzenie takich zmian w prawie, które umożliwiłyby refundację kosztów ponoszonych przez obywateli na wymianę systemu ogrzewania na proekologiczny.

    V.7203.68.2018 

    Dopisywanie się do rejestru wyborców przez E-PUAP. Rzecznik podejmuje interwencje po skargach od obywateli

    Data: 2018-10-23
    • RPO dostaje skargi od osób, które nie mogły głosować w wyborach samorządowych 21 października, mimo że zgłosiły przez E-PUAP wnioski o dopisanie do rejestru wyborców
    • Rzecznik zapytał już Prezydenta Warszawy o to, ilu osób w stolicy dotyczył ten problem

    Jeden z obywateli napisał np. do RPO, że wniosek przez ePUAP skierował w poniedziałek przedwyborczy, załączył skan dokumentu poświadczającego, gdzie mieszka, a mimo to nie znalazł się na liście wyborców. Komisja poinformowała go „o dużej częstotliwości występowania takiego zdarzenia”.

    Rzecznik prosi zatem o dane, ilu wyborców złożyło wniosek o wpis do rejestru wyborców z wykorzystaniem Profilu Zaufanego (ePUAP) do 16 października włącznie, a ilu po dniu 16 października 2018 r. (z uwzględnieniem urzędów dzielnic, do których były kierowane). Prosi też o podanie liczby wniosków, które nie zostały rozpatrzone do 21 października 2018 r.

    VII.602.41.2018, VII.602.45.2018, VII.602.52.2018, VII.602.52.2018

    Ktoś fotografował prywatne spotkanie księgowej Muzeum II Wojny Światowej, która potem straciła pracę. RPO pyta o to dyrektora placówki

    Data: 2018-10-23
    • Ktoś potajemnie sfotografował spotkanie głównej księgowej Muzeum II Wojny Światowej z b. wicedyrektorem placówki, który odszedł po przejęciu jej przez nową ekipę
    • Udział w tym spotkaniu stał się podstawą działań dyrektora muzeum, aby rozwiązać z księgową umowę o pracę
    • Zaniepokojony możliwym naruszeniem prawa do prywatności, RPO pyta dyrektora muzeum, czy otrzymał te zdjęcia, a jeśli tak, to jaka była tego podstawa prawna 

    Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem przyjął informacje z artykułu  „Inwigilacja w Muzeum II Wojny Światowej. Ktoś z ukrycia fotografował prywatne spotkanie księgowej z byłym wicedyrektorem”. Chodziło o spotkanie księgowej z b. wicedyrektorem Muzeum, który odszedł z placówki w proteście przeciw zmianom po jej przejęciu przez nową ekipę w 2017 r. Gdy siedzieli w cukierni, zwrócono im uwagę, że jakiś człowiek w kapturze robi im zdjęcia przez szybę.

    - Z artykułu wynika, że wizerunek pracownicy Muzeum II Wojny Światowej był utrwalany na prywatnym spotkaniu w czasie wolnym od pracy. Następnie udział w tym spotkaniu stał się podstawą do podjęcia przez Pana Dyrektora działań zmierzających do rozwiązania umowy o pracę z wspomnianą wyżej pracownicą (zakończonych rozwiązaniem umowy o pracę za porozumieniem stron) – napisał Adam Bodnar do dyrektora Karola Nawrockiego.

    Rzecznik podkreślił, że regularnie zwraca uwagę na szczególnie wrażliwą konstytucyjnie materię ochrony prywatności.

    Unijna reforma ochrony danych osobowych dowodzi jak istotną europejską wartością jest autonomia informacyjna jednostki. Waga zagadnienia  ma też odzwierciedlenie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W wyroku z  9 stycznia 2018 r. w sprawie López Ribalda przeciwko Hiszpanii ETPCz podsumował dotychczasowe orzecznictwo stwierdzając, że koncepcja życia prywatnego rozciąga się na aspekty odnoszące się do tożsamości osobistej, do których zaliczył nazwisko osoby lub wizerunek. Może obejmować działalność o naturze zawodowej lub biznesowej i działania podejmowane poza domem lub pomieszczeniami prywatnymi. Wizerunek stanowi jeden z głównych atrybutów jej osobowości, ujawnia bowiem jej wyjątkowe cechy i odróżnia ją od innych osób. Prawo do ochrony wizerunku stanowi zatem jeden z istotnych elementów osobistego rozwoju i zakłada prawo do kontroli dysponowania nim.

    Co do zasady monitoring pracowników jest dopuszczalny po spełnieniu określonych wymagań (w szczególności obowiązków informacyjnych). Należy jednak stwierdzić, że poza wyznaczonymi godzinami pracy tego rodzaju działania pracodawcy stanowią nieusprawiedliwione wkroczenie w sferę prywatności pracownika.

    Dlatego Rzecznik zwrócił się do dyrektora Muzeum o wyjaśnienia, zwłaszcza o poinformowanie, czy wszedł w posiadanie zdjęć wspomnianych w artykule, a jeśli tak - to jaka była podstawa prawna dopuszczająca ich uzyskanie.

    VII.520.72.2018

    Prezydent Ostrołęki odpowiada RPO w sprawie filmu „Kler”: nie układam repertuaru ani przerw w szkołach

    Data: 2018-10-23
    • Rzecznik dowiedział się z mediów o niewyświetlaniu w Ostrołęce filmu „Kler” i poprosił władze miasta o wyjaśnienia
    • Prezydent miasta odpowiedział mu w następujący sposób: „Nie przypominam sobie, żebym komukolwiek zakazywał oglądania filmu „Kler". Choć ma  „sprecyzowane poglądy, co do wpływu niektórych „obrazów" na psychikę i rozwój, zwłaszcza młodych, kształtujących się osobowości”
    • Z repertuaru kina w Ostrołęce  „mieszkańcy raz są bardziej zadowoleni, raz mniej”
    • Prezydent napisał też: „Aferę" wokół filmu „Kler" wymyślił w Ostrołęce wyraźnie upolityczniony popularny portal internetowy, który znany jest z zamieszczania wulgarnych i prymitywnie atakujących wszelkie uniwersalne wartości komentarzy
    • Z odpowiedzi nie wynika, czy film „Kler” będzie wyświetlany. Prezydent wyraża natomiast gotowość zorganizowania spotkania z reżyserem

    Pełna treść listu prezydenta miasta Janusza Kotowskiego podpisanego 15 października 2018 r.

    W związku z Pana pismem dotyczącym sprawy filmu „Kler" uprzejmie informuję, że w Ostrołęce nie występuje, w moim najgłębszym przekonaniu, zagrożenie wolności twórczości artystycznej i prawa dostępu do dóbr kultury (zagwarantowanych w art. 73 Konstytucji RP).

    Mógł się bez wątpienia o tym przekonać sam RPO p. Adam Bodnar podczas spotkania z mieszkańcami zorganizowanego niedawno w budynku UM Ostrołęki.

    „Aferę" wokół filmu „Kler" wymyślił w Ostrołęce wyraźnie upolityczniony popularny portal internetowy, który znany jest z zamieszczania wulgarnych i prymitywnie atakujących wszelkie uniwersalne wartości komentarzy. Inne, w tym ogólnopolskie środki przekazu, nie sprawdzając informacji u źródła, wykorzystały sprawę do zmasowanego ataku na lokalny samorząd i prezydenta Miasta w kontekście zbliżających się wyborów.

    Prezydent ani w tym przypadku, ani w żadnym innym nie układał repertuaru kina. Podobnie, jak nie układa rozkładu jazdy autobusów miejskich czy długości przerw w szkołach samorządowych. Nie przypominam sobie, żebym komukolwiek zakazywał oglądania filmu „Kler". Choć mam sprecyzowane poglądy, co do wpływu niektórych „obrazów" na psychikę i rozwój, zwłaszcza młodych, kształtujących się osobowości.

    W ostrołęckim kinie były i są grane różne filmy. Układanie repertuaru to zadania osób pracujących w Ostrołęckim Centrum Kultury. Nigdy nie uda się doprowadzić do sytuacji, żeby „puszczane" były wszystkie nowe produkcje. Jakaś kolejność i dobór to sprawy, które zawsze miały miejsce. Mieszkańcy raz są bardziej zadowoleni, raz mniej. Choć muszę przyznać, że po raz pierwszy o repertuar kina pyta Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

    Na koniec dodam, iż władze kina (a także ja osobiście) zadeklarowały gotowość zaproszenia reżysera „Kleru" do Ostrołęki i przeprowadzenia dyskusji odnośnie filmu. Mam nadzieję, że do takiego spotkania dojdzie.

    Medialną aferę wobec filmu „Kler" w Ostrołęce i bezpośrednie zarzuty stawiane prezydentowi Miasta uznaję za nieuczciwe i powodowane motywami ideologiczno-politycznymi.

    Z poważaniem

    Janusz Kotowski

    Jest śledztwo w sprawie "separatyzmu rasowego" na stronach ONR

    Data: 2018-10-15
    • Jest śledztwo w sprawie nawoływania na stronach ONR do nienawiści na tle różnic narodowościowych i rasowych oraz propagowania totalitarnego ustroju państwa
    • Warszawską prokuraturę o sprawie zawiadomił Rzecznik Praw Obywatelskich 
    • Początkowo odmówiła ona wszczęcia postępowania. Sąd uchylił tę odmowę 

    Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota poinformowała RPO, że 10 października 2018 r. wszczęła śledztwo w sprawie publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych lub wyznaniowych oraz publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa. Art. 256 Kodeksu karnego przewiduje za to grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 

    Autor głosił poglądy rasistowskie

    Do RPO wpłynął wniosek w sprawie artykułu z 2017 r. ze stron  „Mazowieckiej Brygady Obozu Narodowo-Radykalnego”. Rzecznik uznał, że publikacja wykracza poza  krytykę polityki wielokulturowości. Wymaga ona zaś analizy pod kątem

    W inkryminowanym tekście było napisane, że osoby o innym pochodzeniu odpowiadają za wzrost przestępczości i konflikty „między rdzenną ludnością a kolorowymi imigrantami”, co ma doprowadzić do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”. 

    Autor artykułu stosuje pojęcia rasistowskie (uważa, że ludzie dzielą się na „rasy”, a przynależność do nich zależy od odcienia karnacji). Wzywał więc do czegoś, co nazywa „przywróceniem prymatu białej rasie” oraz sugerował, że osoby o innym niż „biały” kolor skóry mają destrukcyjny wpływ na europejskie społeczeństwo i są poważnym zagrożeniem. Według niego osoby takie są odpowiedzialne za „wzrastające statystyki przestępczości (napadów, rabunków, gwałtów i mordów)” oraz „nieustające konflikty etniczne między rdzenną ludnością a kolorowymi (tak w tekście) imigrantami”, które w przyszłości doprowadzą do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”.

    Jest tam też sformułowanie, że przez obecność imigrantów w Polsce obywatele nie mogą korzystać z konstytucyjnych praw i wolności, a wkrótce - z winy cudzoziemców - głos Polek i Polaków będzie tłumiony m.in. „za pomocą pałek policyjnych i więziennych cel”.  Kończy to konkluzja, że jedyną alternatywą jest konieczność stworzenia społeczeństwa opartego na „zasadzie wyższości białej rasy”, które zakładałoby wprowadzenie zakazu „mieszania się ras” oraz wysiedlenie osób o określonej przynależności etnicznej do kraju ich pochodzenia.

    - Zasadne wydaje się zbadanie czy upowszechnianie  tych stwierdzeń nie ma na celu wzbudzenia wśród odbiorców  silnych negatywnych emocji wobec osób pochodzących z grup nieakceptowanych przez autora tekstu, a także propagowania teorii o „wyższości rasowej” białych nad innymi członkami społeczeństwa, co mogłoby wypełniać znamiona czynu zabronionego - pisał  w styczniu 2018 r. Adam Bodnar do Prokuratora Okręgowego w Warszawie.

    W kwietniu 2018 r. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota odmówiła wszczęcia dochodzenia. RPO złożył zażalenie do Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy, który 21 września 2018 r. uchylił postanowienie o odmowie i zwrócił sprawę prokuraturze.

    Sąd: to nie był „głos w dyskusji”

    Sąd stoi na stanowisku o konieczności podjęcia decyzji o wszczęciu postępowania przygotowawczego w każdym przypadku, kiedy Rzecznik Praw Obywatelskich się o to zwraca – uzasadniał sędzia Maciej Jabłoński .

    Za bardziej złożoną sąd uznał zaś kwestię merytorycznej oceny prokuratora, czy inkryminowany tekst zawiera nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych lub rasowych. Według sądu zawsze jest to ocena w dużej mierze subiektywna, gdyż prokurator musi podjąć trudną próbę odtworzenia reakcji czytelników oraz intencji autora i na tej podstawie uznać, czy tekst ten ma wywołać - i czy wywołuje - reakcje obawy, niechęci, wrogości, strachu wobec przedstawicieli innych ras.

    Według sądu nie sposób odmówić prokuratorowi prawa do takiego stanowiska, jak w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Jednocześnie sąd stwierdza, ze sam doszedł do odmiennych wniosków. - Przedstawianie imigrantów spoza grupy określanej jako „biała rasa” jako potencjalnego źródła zagrożenia napadem, gwałtem lub mordem, oraz realnego zagrożenia cywilizacyjnym i kulturowym ludobójstwem i działających w kierunku zniszczenia tożsamości społeczeństw Europy bez wątpienia wzbudza u znacznej części czytelników uczucia niechęci i wrogości do osób, których nie zaliczają oni do „rasy białej” - napisał sędzia Jabłoński w uzasadnieniu decyzji.

    W ocenie sądu traktowanie tego tekstu jako  „głosu w dyskusji” jest nieuzasadnione. - Pozostaje on poza granicami wymiany myśli i poglądów a funkcjonuje w sferze ideologicznych manipulacji, zmierzających w kierunku skutecznego wzrostu skrajnie wrogich odczuć wobec osób o innym pochodzeniu etnicznym – uznał sąd.

    Powtarzając, że takiego zapatrywania nikomu narzucić nie można, sędzia Jabłoński wskazał na narzędzie pomocne przy ocenie wpływu tekstu na odbiorców. Można bowiem sięgnąć do komentarzy - jeżeli zostały zamieszczone pod tym tekstem - i na ich podstawie wyrobić sobie bardziej precyzyjny obraz jego odbioru.

    Jak uznał sąd, po wszczęciu dochodzenia prokurator oceni,  czy do podjęcia kolejnych decyzji są mu potrzebne dalsze dowody w postaci reakcji na tekst lub opinia biegłego językoznawcy. - Stosownie do tej oceny podejmie on dalsze czynności w sprawie według własnej oceny – brzmi konkluzja sądu.

    XI.518.91.2017

    RPO z urzędu zajął się sprawą "hajlowania" w b. niemieckim nazistowskim obozie Auschwitz-Birkenau

    Data: 2018-10-15

    Rzecznik Praw Obywatelskich wszczął z urzędu postępowanie w sprawie trójki nastolatek, które wykonały gest „Sieg heil” przed bramą byłego niemieckiego nazistowskiego obozu Auschitz-Birkenau. Zdjęcie z tym gestem zamieściły na portalu społecznościowym.

    W związku z tym skandalicznym i haniebnym zachowaniem Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach poprosił Prokuraturę Rejonową w Oświęcimiu o informację o prowadzonym postępowaniu lub o rozważenie jego wszczęcia. Rzecznik będzie monitorował przebieg postępowania. O fakcie tym RPO powiadomił dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu Piotra Cywińskiego.

    Według mediów dyrekcja Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu podjęła decyzję o skierowaniu do prokuratury zawiadomienia o przestępstwie z dwóch artykułów Kodeksu karnego.  Art. 256 przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 za publiczne propagowanie faszystowskiego ustroju państwa. Według art. 261, kto znieważa pomnik lub miejsce publiczne urządzone dla upamiętnienia zdarzenia historycznego, podlega karze grzywny albo ograniczenia wolności.

    BPK.519.72.2018

    Sędziowski rzecznik dyscyplinarny pisze do RPO o przyczynach przesłuchań znanych sędziów

    Data: 2018-10-12
    • Sędziowie Ewa Maciejewska, Igor Tuleya i Krystian Markiewicz byli przesłuchani jako świadkowie w ramach czynności wyjaśniających dotyczących „możliwych zachowań innych sędziów”
    • Tak zastępca sędziowskiego rzecznika  dyscyplinarnego Michał Lasota odpowiedział RPO na pytanie o powody przesłuchań sędziów zabierających m.in. głos na temat sytuacji w wymiarze sprawiedliwości 
    • Zapewnił, że przyczyną przesłuchań sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tulei nie było zadanie przez nich pytań prejudycjalnych Trybunałowi Sprawiedliwości UE 

    We wrześniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę wzywania kilkorga sędziów na przesłuchania prowadzone przez sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych. W trzech pismach zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do rzeczników o podanie przesłanek, które przemawiały za wezwaniem sędziów do złożenia wyjaśnień oraz na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

    Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy - po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

    Odpowiedź sędziego Michała Lasoty

    Zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Michał Lasota odpowiadając 5 października na dwa pisma do niego skierowane („z treścią których zapoznał się w pierwszej kolejności poprzez przekaz medialny”) poinformował, że czynności wyjaśniające we wskazanych sprawach podjęto z urzędu.

    Napisał, że sędziowie Bartłomiej Przymusiński i Igor Tuleya nie zostali wezwani do złożenia wyjaśnień, bowiem w żadnej ze spraw nie zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne i nie przedstawiono zarzutów dyscyplinarnych na piśmie. Zostali zaś oni wezwani w trybie art. 114 § 2 ustawy z  27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych do „złożenia pisemnych oświadczeń dotyczących przedmiotów czynności wyjaśniających, w tym treści wypowiedzi”.

    - Sędzia Krystian Markiewicz nie został wezwany do złożenia wyjaśnień, czy do złożenia oświadczenia, a jedynie przesłuchany w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających dotyczących możliwych zachowań innych sędziów – dodał Michał Lasota.

    Ponadto poinformował , że sędziowie Ewa Maciejewska i Igor Tuleya nie zostali wezwani do złożenia „wyjaśnień w charakterze świadka, w związku ze skierowaniem przez nich pytań prejudycjalnych". Zostali bowiem przesłuchani w charakterze świadków w ramach czynności wyjaśniających dotyczących "możliwych zachowań innych sędziów".

    Pod koniec września Antoni Łuczak, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu, informował RPO, że nie stwierdził  wykroczeń dyscyplinarnych sędzi Moniki Frąckowiak. Dlatego nie wszczął postępowania dyscyplinarnego m.in. za jej wypowiedzi w obronie niezależności sądów. 

    RPO: to może powodować „efekt mrożący”

    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie wezwania mogą prowadzić do tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.

    Według RPO w tym kontekście należy mieć na uwadze wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 czerwca 2016 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Trybunał stwierdził w niej naruszenie prawa do sądu oraz wolności słowa sędziego Baki (art. 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Jako prezes Sądu Najwyższego i przewodniczący węgierskiej Krajowej Rady Sądownictwa, publicznie wyraził swoje poglądy na temat reform węgierskiego sądownictwa.

    Zdaniem Trybunału, sędzia Baka miał nie tylko prawo, ale i obowiązek jako przewodniczący Rady, wyrazić opinię, bowiem funkcje i obowiązki sędziego obejmowały wyrażanie poglądów na temat reform ustawodawczych mogących wpływać na sądownictwo i jego niezależność. Trybunał odwołał się przy tym do dokumentów Rady Europy, które uznają, że każdy sędzia jest odpowiedzialny za promowanie i ochronę niezawisłości sędziowskiej.  Sędziowie powinni wręcz być zaangażowani w prace nad ustawodawstwem dotyczącym ich statusu oraz funkcjonowania systemu sądowniczego.

    - W pełni aprobuję zacytowane przez pana stanowisko zawarte w rozstrzygnięciu Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - pisał do RPO sędzia Antoni Łuczak. 

    VII.564.56.2018, VII.564.55.2018

    Na czym powinna polegać resocjalizacja? Rzecznik o braku wsparcia działalności charytatywnej skazanego

    Data: 2018-10-12
    • Skazany chciał przekazać swoje prace plastyczne na cel charytatywny. Dyrektor zakładu karnego odmówił prośbie o zapakowanie przesyłki, czego nie uzasadnił pisemnie
    • Według RPO działalność charytatywna to wysiłek skazanego na rzecz readaptacji i reintegracji społecznej, co administracja więzienną powinna wspierać
    • Brak uzasadnienia odmowy odbiera zaś skazanemu szansę na odniesienie się do jej argumentów

    Rzecznik Praw Obywatelskich zajmował się skargą skazanego, który chciał przekazać na cel charytatywny swoje prace plastyczne. Poprosił on dyrektora Zakładu Karnego o zapakowanie przygotowanych przez niego 16 rysunków, tak aby kurier mógł je odebrać i dostarczyć jednej z fundacji.

    Wychowawca nie poparł prośby, ponieważ w magazynie nie było odpowiedniego opakowania.  W jego opinii skazany sam powinien był zapakować rzeczy, które wysyła. Dyrektor Zakładu Karnego podzielił tę opinię i rozpatrzył prośbę skazanego odmownie, nie podając w pisemnej odpowiedzi uzasadnienia swojej decyzji.

    Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej nie wniósł zastrzeżeń do samej decyzji dyrektora, ale za nieprawidłowy uznał brak jej uzasadnienia. W tym zakresie skarga skazanego została uznana za uzasadnioną.

    Rzecznik podziela ocenę Dyrektora Okręgowego, iż każda decyzja wydana wobec skazanego przez dyrektora zakładu karnego powinna mieć uzasadnienie (mimo że decyzja ma charakter uznaniowy). Wtedy skazany, który chce złożyć skargę, ma szansę odnieść się do argumentów przemawiających za daną decyzją.

    W ocenie RPO działalność charytatywna to wysiłek skazanego na rzecz readaptacji i reintegracji społecznej - zatem odmowa udzielenia mu pomocy w tych działaniach jest sprzeczna z celami kary pozbawienia wolności. Zgodnie z kodeksem karnym wykonawczym jest to wzbudzenie w skazanym woli współdziałania w kształtowaniu jego społecznie pożądanych postaw, w tym poczucia odpowiedzialności oraz potrzeby przestrzegania prawa, i tym samym powstrzymanie się od powrotu do przestępstwa.

    Skazany od dawna udziela się charytatywnie. Administracja innych jednostek penitencjarnych wspierała go w tym działaniu, widząc nie tylko jego szczytny cel, ale również zgodność z celami kary pozbawienia wolności.

    Działania resocjalizacyjne mają skupiać się na pracy, nauczaniu, zajęciach kulturalno-oświatowych i sportowych, a także podtrzymywaniu kontaktów z rodziną i światem zewnętrznym. Mają one pomóc osobie pozbawionej wolności zrozumieć błąd oraz przyczynić się do zadośćuczynienia innym i odrodzenia moralnego – wskazuje Rzecznik.

    IX.517.1683.2018

    Rzecznik uznał skargę skazanego na częste kontrole osobiste Służby Więziennej

    Data: 2018-10-12
    • Skazany był poddawany częstym kontrolom osobistym przez Służbę Więzienną - nie tylko po widzeniach, ale także po rehabilitacji na terenie aresztu
    • Ponadto w czasie pobytu w celi izolacyjnej nie miał możliwości telefonicznego kontaktu z obrońcą
    • Rzecznik Praw Obywatelskich częściowo uznał skargę skazanego za zasadną i zwrócił się do Dyrektora Okręgowego SW o wyeliminowanie stwierdzonych nieprawidłowości

    Wnioskodawca żalił się na sposób i częstotliwość przeprowadzania wobec niego kontroli osobistej przez funkcjonariuszy Służby Więziennej. Skarżył się również, że w czasie odbywania kary dyscyplinarnej w postaci umieszczenia w celi izolacyjnej, został pozbawiony prawa do telefonicznego kontaktowania się z obrońcą.

    Administracja aresztu śledczego wyjaśniła, że miała informację o tym, iż skazany jest zainteresowany zdobyciem urządzenia do rejestracji obrazu i dźwięku. Funkcjonariusze podejrzewali, że podczas widzeń może dojść do prób przekazania mu takiego urządzenia. Dlatego dyrektor aresztu zdecydował o przeprowadzaniu kontroli osobistych skazanego po jego każdym kontakcie ze światem zewnętrznym.

    Kontrole takie są mocno inwazyjne i potencjalnie upokarzające. To oględziny jamy ustnej, nosa, uszu, włosów  oraz polecenia pochylenia się lub przykucnięcia w celu sprawdzenia jam ciała.  Według RPO mogą być one konieczne ze względu na zapewnienie bezpieczeństwa w więzieniu oraz ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ale wymagają wiarygodnego uzasadnienia i muszą być przeprowadzone we właściwy sposób, z pełnym poszanowaniem ludzkiej godności.

    Dyrektor Okręgowy SW zbadał sprawę i oddalił zarzuty skazanego, nie dopatrując się nieprawidłowości. Rzecznik nie podzielił tej opinii i uznał skargę skazanego za uzasadnioną.

    Bezpieczeństwo a poniżające traktowanie

    Zdaniem Rzecznika, kontrole osobiste w badanym przypadku były uzasadnione po każdym widzeniu z rodziną i innymi osobami, natomiast przeprowadzenie ich po rehabilitacji odbywającej się na terenie aresztu było niezgodne z prawem. Skazany od wyjścia z celi (gdy przebywał w celi izolacyjnej w związku z wymierzoną mu karą dyscyplinarną) do powrotu, nie miał kontaktu z żadną osobą spoza aresztu. Przez cały okres pozostawania poza celą był pod kontrolą funkcjonariusza, także rehabilitant  był funkcjonariuszem.

    Dyrektor okręgowy tłumaczył kontrolę przybyciem rehabilitanta do aresztu z zewnątrz. Ale przecież wszyscy funkcjonariusze rozpoczynają pracę w danym dniu po przyjściu z „zewnątrz” – wskazuje Rzecznik. Przyjmując argumentację dyrektora, należałoby przeprowadzać kontrolę osobistą skazanego po kontakcie z każdym funkcjonariuszem SW. Byłoby to nie tylko nieracjonalne, ale przede wszystkim świadczyłoby o nieludzkim, poniżającym traktowaniu skazanego.

    Prawo do swobodnego kontaktu z obrońcą

    W tej sprawie Rzecznik zauważył też inne działania administracji aresztu niezgodne z prawem. Gdy skazany w ramach kary dyscyplinarnej został umieszczony w celi izolacyjnej, nie zapewniono mu możliwości skorzystania z samoinkasującego aparatu telefonicznego, aby mógł się swobodnie kontaktować z obrońcą. Mógł jedynie jednorazowo przez 10 minut skorzystać z aparatu telefonicznego.

    Dyrektor Okręgowy SW uznał tę decyzję za prawidłową. Rzecznik nie podzielił tego stanowiska. Konstytucyjne prawo do obrony musi być bowiem zagwarantowane na każdym etapie postępowania karnego, również w trakcie wykonywania kary. Skazany ma prawo do swobodnego porozumiewania się z adwokatem, z poszanowaniem tajemnicy i bez ograniczeń co do częstotliwości kontaktów oraz czasu ich trwania - nie wyłączając okresu przebywania w izolatce w ramach kary dyscyplinarnej.

    IX.517.2465.2016

    Dlaczego w Kraśniku bilety na "Kler" są droższe niż na inne filmy?

    Data: 2018-10-11

    RPO dostał skargę, że  w Kinie Metalowiec w Kraśniku bilety na ten film „Kler” są droższe niż bilety na pozostałe seanse. Wprowadzono również dodatkowe ograniczenia wiekowe.

    - Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i prawa do dostępu do dóbr kultury – przypomina dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO Mirosław Wróblewski w piśmie do Dyrektora Centrum Kultury i Promocji w Kraśniku. Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Należy zwrócić uwagę, że wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

    VII.715.28.2018

    KRRiT: zdaniem TVP kampania samorządowa relacjonowana jest obiektywnie

    Data: 2018-10-09
    • Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie planuje monitorowania obecnej kampanii wyborczej w programach telewizyjnych
    • KRRiT analizuje natomiast ewentualne naruszenia w kontekście skarg i sygnałów kierowanych przez komitety wyborcze oraz widzów i słuchaczy
    • Z TVP dostała wyjaśnienie, że TVP Info przedstawia kampanię w Warszawie w sposób obiektywny
    • To odpowiedź na pytanie RPO o to, co Rada robi w sprawie zachowania przez media publiczne bezstronności w czasie kampanii wyborczej

    Analizie poddawane są konkretnie wskazane audycje, co do których pojawiają się wątpliwości dotyczące ich zgodności z ustawą medialną i Kodeksem wyborczym – wyjaśnia przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski.

    Odpowiedział on na pismo RPO, którego obywatele alarmowali w sprawie sposobu relacjonowania przez Telewizję Polską i Polskie Radio kampanii samorządowej, zwłaszcza w Warszawie. RPO zapytał więc Radę, czy też dostaje podobne skargi, a jeśli tak, to co z nimi robi.

    Przewodniczący wyjaśnia:

    • od 14 sierpnia. (tj. od dnia ogłoszenia terminu wyborów samorządowych przez premiera) do KRRiT wpłynęło 11 wystąpień w sprawie prezentowania kandydatów lub programów poszczególnych ugrupowań startujących w wyborach. Na sposób relacjonowania kampanii wyborczej w Warszawie poskarżyła się posłanka Kornelia Wróblewska. Rada zapytała o zadanie TVP i dowiedziała się, że „TVP Info przedstawia w sposób obiektywny i zrównoważony samorządową kampanię wyborczą we wszystkich ośrodkach, w tym również w Warszawie. W oczywisty sposób na antenie stacji dominują ci kandydaci, którzy prowadzą bardziej aktywną kampanię, ale także przejawiają wolę współpracy z mediami” (pełen tekst listu Pawła Gajewskiego z Zarządu TVP przewodniczący Kołodziejski załączył pod swoim tekstem).  
    • Do KRRiT zwróciła się również posłanka Agnieszka Pomaska w sprawie audycji TVP 3 Gdańsk z 6 września 2018 r., dotyczącej kandydatki Koalicji Obywatelskiej do Rady Miasta Gdańska Doroty Topolewskiej oraz kandydata Koalicji Obywatelskiej na Prezydenta Gdańska Jarosława Wałęsy. Postępowanie w tej sprawie jeszcze się nie zakończyło.
    • KRRiT  otrzymała także wystąpienia dwóch komitetów wyborczych dotyczące niezapraszania ich kandydatów do udziału w debatach telewizyjnych i radiowych (skarga Stowarzyszenia „Tu i Teraz", dotycząca niezaproszenia 17 września 2018 r. do audycji "Lustra" na antenie TVP 3 Poznań Zbigniewa Maja, kandydata na prezydenta Kalisza oraz skarga pełnomocnika wyborczego KWW "Olsztyn Kocham", dotycząca braku zaproszenia kandydata do audycji w Radiu Olsztyn, 19 września 2018 r.). W sprawach tych toczą się w KRRiT postępowania wyjaśniające.

    W przypadku, gdyby do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęły kolejne skargi dotyczące prezentowania kandydatów w programach mediów publicznych, informacja będzie przekazna Rzecznikowi odrębnie.

    VII.602.16.2018

     

    Warsztaty dla dzieci w przedszkolu z udziałem myśliwych. Rzecznik podejmuje sprawę.

    Data: 2018-10-09

    Członkini Polskiego Związku Łowieckiego i prezeska jednego z lokalnych klubów łowieckich zamieściła na swoim prywatnym profilu zdjęcia ze spotkania przeprowadzonego z dziećmi. Na fotografiach widać przedszkolaki głaszczące martwe zwierzęta i przymierzające futrzane czapki.

    Rzecznik zapytał Kuratorium Oświaty, czy w tej sprawie zbadało ono, czy przekazywane kilkuletnim dzieciom treści były adekwatne do ich wieku i rozwoju emocjonalnego oraz czy były zgodne z założeniami edukacyjnymi. Poproszono również o wskazanie, czy rodzice dzieci byli uprzedzeni przez dyrekcję przedszkola o prelekcji, w której miały uczestniczyć ich dzieci.

    BPK.7037.2.2018

    Czy w Rabce, mimo zainteresowania widzów, nie będzie wyświetlany „Kler”? RPO pyta burmistrza

    Data: 2018-10-09

    RPO dostał skargę, że - pomimo zainteresowania mieszkańców - w kinie w Miejskim Ośrodku Kultury w Rabce-Zdroju najprawdopodobniej nie zostanie pokazany film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.

    Ludzie w Rabce pytali o to dyrektora Ośrodka, ale ten nie udzielił odpowiedzi. - Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i prawa do dostępu do dóbr kultury – przypomina dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO Mirosław Wróblewski w piśmie do burmistrzyni Ewy Przybyło.

    Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Należy zwrócić uwagę, że wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

    VII.715.26.2018

    Sąd: prokuratura ma wszcząć dochodzenie z wniosku RPO ws. "mowy nienawiści" na stronach ONR

    Data: 2018-10-09
    • Będzie dochodzenie w sprawie nawoływania na stronach ONR do nienawiści na tle różnic narodowościowych i rasowych oraz propagowania totalitarnego ustroju państwa
    • Sąd uchylił odmowę wszczęcia takiego dochodzenia przez stołeczną prokuraturę, o co wnosił Rzecznik Praw Obywatelskich

    W kwestionowanym tekście było napisane, że osoby o innym pochodzeniu odpowiadają za wzrost przestępczości i konflikty „między rdzenną ludnością a kolorowymi imigrantami”, co ma doprowadzić do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”. - Wzbudziło to u znacznej części czytelników uczucia niechęci i wrogości do osób, których nie zaliczają do „białej rasy” – ocenił sąd.

    Do RPO wpłynął wniosek w sprawie artykułu z 2017 r. ze stron  „Mazowieckiej Brygady Obozu Narodowo-Radykalnego”. Rzecznik uznał, że publikacja wykracza poza  krytykę polityki wielokulturowości. Wymaga ona zaś analizy pod kątem art. 256 Kodeksu karnego w zakresie nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych oraz propagowania idei charakterystycznych dla faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa(za co grozi do 2 lat pozbawienia  wolności).

    Autor głosił poglądy rasistowskie

    Autor artykułu stosuje pojęcia rasistowskie (uważa, że ludzie dzielą się na „rasy”, a przynależność do nich zależy od odcienia karnacji). Wzywał więc do czegoś, co nazywa „przywróceniem prymatu białej rasie” oraz sugerował, że osoby o innym niż „biały” kolor skóry mają destrukcyjny wpływ na europejskie społeczeństwo i są poważnym zagrożeniem. Według niego osoby takie są odpowiedzialne za „wzrastające statystyki przestępczości (napadów, rabunków, gwałtów i mordów)” oraz „nieustające konflikty etniczne między rdzenną ludnością a kolorowymi (tak w tekście) imigrantami”, które w przyszłości doprowadzą do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”.

    Jest tam też sformułowanie, że przez obecność imigrantów w Polsce obywatele nie mogą korzystać z konstytucyjnych praw i wolności, a wkrótce - z winy cudzoziemców - głos Polek i Polaków będzie tłumiony m.in. „za pomocą pałek policyjnych i więziennych cel”.  Kończy to konkluzja, że jedyną alternatywą jest konieczność stworzenia społeczeństwa opartego na „zasadzie wyższości białej rasy”, które zakładałoby wprowadzenie zakazu „mieszania się ras” oraz wysiedlenie osób o określonej przynależności etnicznej do kraju ich pochodzenia.

    - Zasadne wydaje się zbadanie czy upowszechnianie  tych stwierdzeń nie ma na celu wzbudzenia wśród odbiorców  silnych negatywnych emocji wobec osób pochodzących z grup nieakceptowanych przez autora tekstu, a także propagowania teorii o „wyższości rasowej” białych nad innymi członkami społeczeństwa, co mogłoby wypełniać znamiona czynu zabronionego - pisał  w styczniu 2018 r. Adam Bodnar do Prokuratora Okręgowego w Warszawie.

    W kwietniu 2018 r. stołeczna Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota odmówiła wszczęcia dochodzenia. RPO złożył zażalenie do Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy, który 21 września 2018 ruchylił postanowienie o odmowie i zwrócił sprawę prokuraturze.

    Sąd: to nie był „głos w dyskusji”

    Sąd stoi na stanowisku o konieczności podjęcia decyzji o wszczęciu postępowania przygotowawczego w każdym przypadku, kiedy Rzecznik Praw Obywatelskich się o to zwraca – uzasadniał sędzia Maciej Jabłoński .

    Za bardziej złożoną sąd uznał zaś kwestię merytorycznej oceny prokuratora, czy inkryminowany tekst zawiera nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych lub rasowych. Według sądu zawsze jest to ocena w dużej mierze subiektywna, gdyż prokurator musi podjąć trudną próbę odtworzenia reakcji czytelników oraz intencji autora i na tej podstawie uznać, czy tekst ten ma wywołać - i czy wywołuje - reakcje obawy, niechęci, wrogości, strachu wobec przedstawicieli innych ras.

    Według sądu nie sposób odmówić prokuratorowi prawa do takiego stanowiska, jak w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Jednocześnie sąd stwierdza, ze sam doszedł do odmiennych wniosków. - Przedstawianie imigrantów spoza grupy określanej jako „biała rasa” jako potencjalnego źródła zagrożenia napadem, gwałtem lub mordem, oraz realnego zagrożenia cywilizacyjnym i kulturowym ludobójstwem i działających w kierunku zniszczenia tożsamości społeczeństw Europy bez wątpienia wzbudza u znacznej części czytelników uczucia niechęci i wrogości do osób, których nie zaliczają oni do „rasy białej” - napisał sędzia Jabłoński w uzasadnieniu swej decyzji.

    W ocenie sądu traktowanie tego tekstu jako  „głosu w dyskusji” jest nieuzasadnione. - Pozostaje on poza granicami wymiany myśli i poglądów a funkcjonuje w sferze ideologicznych manipulacji, zmierzających w kierunku skutecznego wzrostu skrajnie wrogich odczuć wobec osób o innym pochodzeniu etnicznym – uznał sąd.

    Powtarzając, że takiego zapatrywania nikomu narzucić nie można, sędzia Jabłoński wskazał na narzędzie pomocne przy ocenie wpływu tekstu na odbiorców. Można bowiem sięgnąć do komentarzy - jeżeli zostały zamieszczone pod tym tekstem - i na ich podstawie wyrobić sobie bardziej precyzyjny obraz jego odbioru.

    Jak uznał sąd, po wszczęciu dochodzenia prokurator oceni,  czy do podjęcia kolejnych decyzji są mu potrzebne dalsze dowody w postaci reakcji na tekst lub opinia biegłego językoznawcy. - Stosownie do tej oceny podejmie on dalsze czynności w sprawie według własnej oceny – brzmi konkluzja sądu.

    XI.518.91.2017

     

    Interwencja RPO w sprawie niewyświetlania filmu „Kler” w Pułtusku

    Data: 2018-10-05

    RPO zwraca się do burmistrzyni Pułtuska o wskazanie ewentualnych przyczyn niewyświetlania filmu w kinie prowadzonym przez miejską jednostkę organizacyjną.

    Ze skargi obywatela i doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację, że - pomimo zainteresowania mieszkańców - w kinie prowadzonym przez Miejskie Centrum Kultury w Pułtusku najprawdopodobniej nie zostanie pokazany film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.

    Władze miasta publicznie formułowały krytyczne wypowiedzi dotyczące tego filmu.

    Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i  prawa do dostępu do dóbr kultury.

    Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Należy zwrócić uwagę, że wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

    VII.715.24.2018

    Nie będzie „dyscyplinarki” sędzi Moniki Frąckowiak - informuje RPO sędziowski rzecznik dyscyplinarny

    Data: 2018-10-03
    • Sędzia Monika Frąckowiak z Poznania nie będzie miała postępowania dyscyplinarnego m.in. za wypowiedzi w obronie niezależności sądów
    • Antoni Łuczak, zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu, nie stwierdził jej wykroczeń dyscyplinarnych wobec czego nie wszczął postępowania dyscyplinarnego  
    • Informację taką sędzia Antoni Łuczak przekazał RPO, który pytał rzeczników dyscyplinarnych o powody przesłuchań sędziów zabierających m.in. głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości 

    We wrześniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę wzywania kilkorga sędziów na przesłuchania przez rzeczników dyscyplinarnych. W trzech pismach zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do rzeczników o podanie przesłanek, które przemawiały za wezwaniem sędziów do złożenia wyjaśnień oraz na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

    Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy - po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

    W jednym z tych pism RPO pytał Antoniego Łuczaka o wezwanie sędzi Moniki Frąckowiak do złożenia wyjaśnień dotyczących jej publicznych wystąpień w mediach oraz podczas manifestacji w obronie sądów. Według mediów, mówiła ona m.in. że reforma Sądu Najwyższego prowadzi tylko do „czystki kadrowej”.

    W odpowiedzi z 26 września 2018 r. sędzia Łuczak poinformował, że skarga wobec sędzi Moniki Frąckowiak dotyczyła jej wypowiedzi medialnych oraz obrazy przepisów prawa procesowego w sprawie sądowej, którą prowadziła. Pismo ze skargą przekazał mu zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław Radzik.

    - Przeprowadziłem czynności sprawdzające mające wyjaśnić celowość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. W  celu ustalenia wstępnego okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego uzyskano też pisemne stanowisko sędzi – napisał sędzia Łuczak. Po zapoznaniu się z aktami sprawy, jak i z treścią wypowiedzi medialnych, nie stwierdził  on wykroczeń dyscyplinarnych i nie podjął postępowania dyscyplinarnego.  O tym stanowisku poinformował sędzię Frąckowiak oraz Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysława Radzika.

    - W pełni aprobuję zacytowane przez pana stanowisko zawarte w rozstrzygnięciu Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - napisał RPO sędzia Łuczak. Zarazem podkreślił, iż po wpłynięciu każdej skargi - czy to złożonej przez zwykłego obywatela, czy to, jak w tym wypadku miało miejsce, złożonej przez Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, czy nawet jeśliby wpłynęła skarga RPO - jest on zobowiązany do podjęcia działań sprawdzających w celu ustalenia wstępnych okoliczności. W tej sprawie pozwoliły one ustalić brak deliktu dyscyplinarnego.

    Sędziowie są grupą podlegającą ciągłej ocenie społecznej i nie mogą się uchylać od jakichkolwiek działań kontrolnych czy sprawdzających. - Nasze działania i zachowania muszą być transparentne, także po to aby móc jednoznacznie i autorytatywnie wypowiadać się w debacie społecznej związanej z reformą sądownictwa i zagrożeniem dla jego niezależności – oświadczył sędzia Łuczak.
     
    We wrześniu Stanisław Trociuk pisał także do Michała Lasoty, zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, w sprawie wezwania sędziów Igora Tuleyi i Bartłomieja Przymusińskiego do złożenia wyjaśnień w sprawie udziału  w programach informacyjnych, gdzie wypowiadali się na temat aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości.  Według mediów także przewodniczący Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” Krystian Markiewicz został wezwany na przesłuchanie w sprawie przekroczenia granic swobody wypowiedzi publicznej w opiniach  na temat innych sędziów i „przedstawicieli organów konstytucyjnych”.
     
    Kolejne pismo do Michała Lasoty dotyczyło sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tuleyi, wezwanych aby złożyli wyjaśnienia jako świadkowie w związku ze skierowaniem przez nich pytań prejudycjalnych do TSUE. Pytania dotyczyły tego, czy polscy sędziowie  - wobec przeprowadzonych zmian w wymiarze sprawiedliwości – mają szansę pozostać niezawiśli i niezależni od czynników politycznych. Zdaniem sędziów, obecne regulacje prawne odnoszące się do postepowań dyscyplinarnych naruszają niezawisłość sędziowską i pozbawiają stronę skutecznego środka odwoławczego, który przewiduje artykuł 19 ust. 1 akapitu drugiego Traktatu o UE.
     
    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania takie mogą prowadzić do wywołania tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.
     
    Według RPO w tym kontekście należy mieć na uwadze wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 czerwca 2016 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Trybunał stwierdził w niej naruszenie prawa do sądu oraz wolności słowa sędziego Baki (art. 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Jako prezes Sądu Najwyższego i przewodniczącego węgierskiej Krajowej Rady Sądownictwa, publicznie wyraził on swoje poglądy na temat reform węgierskiego sądownictwa.
     
    Zdaniem Trybunału, sędzia Baka miał nie tylko prawo, ale i obowiązek jako przewodniczący Rady, wyrazić opinię, bowiem funkcje i obowiązki sędziego obejmowały wyrażanie poglądów na temat reform ustawodawczych mogących wpływać na sądownictwo i jego niezależność. Trybunał odwołał się przy tym do dokumentów Rady Europy, które uznają, że każdy sędzia jest odpowiedzialny za promowanie i ochronę niezawisłości sędziowskiej, a sędziowie i sądownictwo powinni być konsultowani  i zaangażowani w prace nad ustawodawstwem dotyczącym ich statusu oraz  funkcjonowania systemu sądowniczego.

    VII.564.56.2018, VII.564.55.2018

    Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie: przeniesienie sędziego Waldemara Żurka - bez związku z jego działalnością

    Data: 2018-10-02
    • Decyzja o przeniesieniu b. rzecznika Krajowej Rady Sądownictwa sędziego Waldemara Żurka do innego wydziału Sądu Okręgowego w Krakowie nie jest związana z jego działalnością
    • Tak prezes tego sądu Dagmara Pawełczyk-Woicka odpowiedziała RPO w tej sprawie. Podtrzymała swą decyzję o przeniesieniu sędziego
    • Fakt, że sędzia Żurek jest szeroko znany, nie może powodować, iż będzie on korzystał ze specjalnego traktowania; wykorzystując swój wizerunek, nie może domagać się "immunitetu od pracy" - napisała prezes sądu

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę przeniesienia sędziego Waldemara Żurka z wydziału II cywilnego, który jest sądem odwoławczym, do wydziału I, który jest sądem pierwszej instancji. On sam odebrał to jako szykanę za swą działalność w poprzedniej KRS i walkę o niezależność sądownictwa.

    Wystąpienie RPO w sprawie sędziego Żurka

    W sierpniu 2018 r. RPO poprosił prezes Dagmarę Pawełczyk-Woicką o wyjaśnienie merytorycznych przesłanek przeniesienia sędziego. Powołał się na doniesienia medialne, że stanowiłoby ono de facto jego degradację.  

    Wynikało z nich, że w obu wydziałach jest jednakowy poziom zaległych spraw, więc przeniesienie nie ma innego uzasadnienia niż szykana. Sędzia Żurek mówił, że nie można mu zarzucać braku doświadczenia w orzekaniu w sądzie II instancji. Wczesny awans do sądu odwoławczego wynikał zaś z bardzo dobrej oceny jego pracy.

    Według Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” przeniesienie stanowi  „próbę zastraszenia sędziów występujących otwarcie przeciwko działaniom zmierzającym do politycznego podporządkowania wymiaru sprawiedliwości oraz formę represji wobec sędziego konsekwentnie broniącego niezależności sądów”. W ocenie przedstawicieli środowiska sędziowskiego mogłoby to prowadzić do wywołania „efekt mrożącego” nie tylko wobec sędziego Żurka, ale również wobec innych sędziów – podkreślał zastępca RPO Stanisław Trociuk w piśmie do prezes SO.

    Przypomniał, że nowelizacja z 20 lipca 2018 r. przekazała KRS dotychczasową kompetencję kolegium sądu apelacyjnego rozpatrywania odwołań sędziów, których przeniesiono do innego wydziału sądu. Podczas prac legislacyjnych RPO wskazywał na zagrożenia z tym związane: podporządkowanie nowej KRS czynnikom politycznym umożliwi rządzącym pośredni wpływ na wewnętrzne funkcjonowanie sądownictwa. - W konsekwencji prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS - napisał Stanisław Trociuk.

    Odpowiedź prezeski Sądu Okręgowego w Krakowie

    - Pragnę zapewnić, że moja decyzja w żaden sposób nie jest powiązana z działalnością pana sędziego - napisała Dagmara Pawełczyk-Woicka w piśmie do RPO Adama Bodndra z 14 września 2018 r. 

    Odnosząc się do tezy medialnej, że przeniesienie z wydziału rozpoznającego sprawy w II instancji do wydziału badającego sprawy w I instancji stanowi degradację sędziego, sędzia Pawełczyk-Woicka napisała, iż taka teza nie znajduje żadnego uzasadnienia w świetle obowiązującego ustawodawstwa. - Przypominam Panu, że Konstytucja RP nie różnicuje sędziów - dodała.

    Według pani prezes teza o jednakowym poziomie zaległości w obu wydziałach nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w statystyce. Wskazała, że zaległość na koniec sierpnia 2018 r. w I wydziale cywilnym wyniosła ponad 3000 spraw, przy 15 sędziach  (17 -  po przeniesieniu dwóch sędziów, w tym Waldemara Żurka).  Natomiast  w II wydziale zaległość na koniec sierpnia 2018 r. wyniosła 1235 spraw. W wydziale tym  orzeka 21 sędziów i przewodnicząca, a także liczni sędziowie sądów rejonowych, wspomagający wydział na delegacjach. Rozpoznanie sprawy w I instancji w sprawie cywilnej jest przeciętnie 3 razy bardziej pracochłonne niż w postępowaniu odwoławczym.

    - Powyższe dane jednoznacznie wskazują, że planowany przeze mnie ruch kadrowy był absolutnie niezbędny - oświadczyła prezes Pawełczyk-Woicka. Według niej przeniesienie sędziego w ramach tego samego pionu nie jest dla sędziego dolegliwe.

    Ustawa nie formułuje zaś kryteriów przenoszenia w obrębie tego samego pionu. Pawełczyk-Woicka wyjaśniła, że zarówno w przypadku sędziego Waldemara Żurka, jak i drugiego sędziego, którego  przeniesiono wraz z nim, kierowała się wielkością referatów. Sędziowie ci mieli najmniejsze referaty, co wynikało z ich długotrwałych nieobecności. W przypadku sędziego Waldemara Żurka przyczyną był wielomiesięczny urlop wypoczynkowy.  Drugim kryterium był staż orzeczniczy w I  instancji. Według pani prezes sędziowie oceniający w  postępowaniu odwoławczym powinni legitymować się doświadczeniem orzeczniczym w I instancji.

    - Sędzia Waldemar Żurek publicznie wypowiada się o bardzo dobrej ocenie jego pracy, która miała być przyczyną jego szybkiego awansu. Opinie, które towarzyszyły jego nominacji na stanowisko sędziego rejonowego oraz okręgowego są opiniami przeciętnymi – napisała prezes Pawełczyk-Woicka.

    W jej ocenie sędziemu Waldemarowi Żurkowi nie przysługuje odwołanie od przeniesienia.

    - Fakt, że Pan Sędzia jest osobą szeroko znaną nie może spowodować, iż będzie on korzystał ze specjalnego traktowania. Sędzia znany medialnie nie może wykorzystując swój wizerunek domagać się "immunitetu od pracy"" - pisze Pawełczyk-Woicka. 

    VII.510.43.2018

    Skazany powinien być w każdej sytuacji pisemnie informowany przez dyrektora więzienia o cofnięciu zgody na zatrudnienie

    Data: 2018-10-02
    • Skazany, któremu dyrektor więzienia cofnął zgodę na pracę, nie został o tym powiadomiony na piśmie
    • Tymczasem taka informacja jest niezbędna, bo cofnięcie zgody podlega m.in. kontroli sądowej
    • Według RPO skazany ma być w każdej sytuacji informowany pisemnie o cofnięciu zgody na zatrudnienie

    Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, aby dyrektor generalny Służby Więziennej zobligował do tego dyrektorów więzień, poza przypadkami, gdy jest to obiektywnie niemożliwe (np., wskutek ucieczki skazanego).

    Skazany złożył skargę do RPO na niewłaściwe traktowanie w Zakładzie Karnym - w związku z odmową wykonywania pracy odpłatnej: decyzją dyrektora zakładu o wymierzeniu mu kary dyscyplinarnej i wycofaniu z zatrudnienia oraz decyzją komisji penitencjarnej o skierowaniu go do odbywania kary w zakładzie karnym typu zamkniętego.

    RPO nie znalazł podstaw do uznania skargi za uzasadnioną. Jej autor został wycofany z zatrudnienia z powodu nieusprawiedliwionej odmowy wykonywania pracy, a nie w związku z decyzją komisji penitencjarnej i przeniesieniem do innego zakładu. Skazany stwierdził bowiem, że „do pracy w kuchni zakładu karnego nie wróci i nie zmieni w tej kwestii stanowiska”.

    Zarazem RPO stwierdził nieprawidłowość w postępowaniu administracji więziennej. Dyrektor Zakładu Karnego, który wydał decyzję o wycofaniu z zatrudnienia, nie powiadomił o tym pisemnie skazanego. Służba Więzienna wyjaśniła, że stało się tak z uwagi na „bezzwłoczny transport do zakładu karnego typu zamkniętego”. Wskazała, iż było to zgodne z zasadami określonymi w piśmie Dyrektora Generalnego Służby Więziennej z 29 maja 2017 r.  Wynika z nich, że w przypadku zakończenia zatrudnienia z uwagi na konieczność przetransportowania, nie stosuje się obowiązku pisemnego powiadamiania o wycofaniu z zatrudnienia.

    Zdaniem Rzecznika art. 121 § 4 Kodeksu karnego wykonawczego nie pozwala na przyjęcie zasady, o której mowa w piśmie Dyrektora Generalnego. W myśl tego przepisu, dyrektor jednostki ma obowiązek powiadomienia na piśmie skazanego o wycofaniu z zatrudnienia. Przepis ten nie daje podstaw do wyłączania jakiejkolwiek formy zatrudnienia skazanego bądź zwalniania z tego obowiązku w określonych okolicznościach.

    Odstąpienie od pisemnego powiadamiania generalnie nie może zostać zatem zaakceptowane. Decyzja taka podlega bowiem kontroli sądowej oraz kontroli Dyrektora Generalnego i Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej. Aby taka kontrola była faktycznie możliwa, decyzja powinna być sporządzona na piśmie i zawierać informację o przesłankach wycofania z zatrudnienia oraz pouczenie o prawie do skargi do sądu penitencjarnego.

    RPO przyznaje, że mogą wystąpić okoliczności, w których pisemne informowanie skazanego jest niemożliwe bądź nieracjonalne. Chodzi np. o zwolnienie skazanego z jednostki penitencjarnej, niewrócenie z przepustki, zwolnienie umożliwiające pobyt poza zakładem karnym czy ucieczkę lub oddalenie z miejsca pracy. Zakończenie zatrudnienia z uwagi na konieczność przetransportowania osadzonego nie może jednak zostać uznane za uzasadniające odstąpienie od ustawowego obowiązku – wskazuje RPO.

    Dlatego zastępczyni RPO Hanna Machińska zwróciła się do Dyrektora Generalnego SW gen. Jacka Kitlińskiego o zobligowanie dyrektorów więzień do wydawania pisemnych powiadomień o wycofaniu skazanego z zatrudnienia - poza przypadkami, gdy obiektywnie jest to niemożliwe.

    IX.517.1459.2018

    Policja: ”krzyż celtycki” to prawny symbol NOP. Dochodzenie ws. marszu pamięci „żołnierzy wyklętych” w Hajnówce umorzone

    Data: 2018-10-01
    • Jeśli ktoś trzyma na demonstracji symbol „krzyża celtyckiego" , to nie można uznać, że promuje rasizm, mowę nienawiści, czy propaguje totalitarny ustrój państwa. Jest to bowiem wpisany do rejestru sądowego symbol Narodowego Odrodzenia Polski
    • Tak białostocka policja uzasadnia umorzenie dochodzenia w sprawie m.in. propagowania faszyzmu podczas „Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych" w Hajnówce 
    • Uznała też, że okrzyki na cześć Romualda Rajsa („Burego”) w czasie demonstracji nie oznaczały wcale pochwały jego zbrodni na prawosławnych mieszkańcach Podlasia w 1946 r. i nie znieważały ich
    • RPO ma prawo zaskarżenia decyzji prokuratury, która zatwierdziła umorzenie

    24 lutego 2018 r. ulicami Hajnówki przeszedł „Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych". Jego uczestnicy prezentowali symbole „krzyża celtyckiego", „falangi”  oraz odznaki trupiej główki z piszczelami (tzw. „Totenkopf"), wraz z literami ŚWO („Śmierć Wrogom Ojczyzny”). Wznosili też okrzyki na cześć Romualda Rajsa ps. „Bury", dowódcy oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego działającego po 1945 r. na Podlasiu (w 1946 r. dokonywał on "czystek" na ludności wyznania prawosławnego – ich ofiarą padło kilkadziesiąt osób, w  tym kobiety i dzieci).

    Zawiadomienie RPO; działania policji 

    7 marca 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, które polega na publicznym propagowaniu faszystowskiego ustroju państwa i znieważeniu mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego poprzez gloryfikowanie „Burego”.

    W lutym 2018 r. RPO Adam Bodnar spotykał się z mieszkańcami Podlasia i usłyszał, jak bolesnym doświadczeniem był ten marsz.

    Dochodzenie w maju 2018 r. wszczęła Komenda Miejska Policji w Białymstoku. Zebrała obszerny materiał fotograficzny i filmowy z demonstracji, przesłuchała świadków oraz uzyskała kopie materiałów z akt postępowania IDs.3846/14 Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe, w którym znajdowały się materiały Instytutu Pamięci Narodowej dotyczące Romualda Rajsa oraz odznaki z „trupia główką".

    14 września 2018 r . wydział kryminalny KMP  w Białymstoku umorzył dochodzenie o czyny z art. 256 § 1 Kodeksu karnego, w zbiegu z art. 255 § 3 k.k. i z art. 257 k.k. Uznał, że „czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego”.

    Art. 256 przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 dla tego, kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość.

    Według art. 257, kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Art. 255 par. 3 stanowi, że kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

    Powody umorzenia sprawy  -

    1.Historyczny rodowód „Totenkopf”

    W postanowieniu o umorzeniu dochodzenia podkom. Wojciech Sztabiński napisał, że w 1945 r. Komendant Okręgu w Białymstoku Narodowego Zjednoczenia Wojskowego mjr. Jan Szklarek ps. „Kotowicz" wprowadził do użytku odznakę składającą się z „tarczy piastowskiej", „trupiej główki" i liter ŚWO.  - Brak jest wizerunku wzorcowego tej odznaki. Użyta w niej trupia główka wyglądem swoim przypomina odznakę „Totenkopf”, używaną wyłącznie przez formacje niemieckie „SS" - głosi uzasadnienie umorzenia.

    2.Niejednoznaczność postaci „Burego”

    Podkreślono w nim, że „Bury" jest osobą niejednoznaczną. IPN w śledztwie S 28/02/Zi dokonał ustaleń  potwierdzających, iż w styczniu i lutym 1946 r. Romuald Rajs jako dowódca 3 Wileńskiej Brygady NZW miał dopuścić się zbrodni przeciwko ludności wyznania prawosławnego, gdzie na terenie powiatu Bielsk Podlaski zabitych zostało co najmniej 70 osób, w tym kobiety i  dzieci (w wieku 6 miesięcy, 3 i 5 lat). - W okresie I I Wojny Światowej był on jednak żołnierzem Armii Krajowej, do oddziałów partyzanckich przyłączył się we wrześniu 1945 r. Niewątpliwie był żołnierzem biorącym udział w walkach zbrojnych w czasie wojny jak i po jej zakończeniu, walcząc o wolną i suwerenną Polskę - stwierdza uzasadnienie umorzenia.

    - Nieuprawnione jest zatem prezentowanie sylwetki „Burego" wyłącznie w sposób negatywny, a co za tym idzie nie można stwierdzić, by prezentowanie tej osoby było pochwalaniem popełnionych zbrodni, jak  również stanowiło znieważenie ludności wyznania prawosławnego, mimo kontrowersji jakie budzi osoba Romualda Rajsa – napisał podkom. Sztabiński.

    3. Legalność „Krzyża celtyckiego”

    Uznał on, że w przypadku  „krzyża celtyckiego" samo jego prezentowanie nie może być utożsamiane z rasizmem, mową nienawiści, czy też propagowaniem totalitarnego ustroju państwa.  25 października 2011 r. „krzyż celtycki" postanowieniem  Sądu Okręgowego w Warszawie został wpisany do rejestru partii politycznej jako symbol Narodowego Odrodzenia Polski, która to partia prawnie posługuje się także symbolem „falangi".

    Te wszystkie powody wskazują na brak znamion czynu zabronionego, dlatego zasadne było wydanie postanowienia o umorzeniu dochodzenia. 17 września 2018 r. zatwierdziła je Prokuratura Rejonowa w Białymstoku.

    W lipcu 2018 r. prokuratura ta umorzyła zaś śledztwo w sprawie braku reakcji policjantów zabezpieczających marsz w Hajnówce na prezentowane symbole i wznoszone okrzyki.

    RPO: czy prawo pozwala na skuteczne zwalczanie takiej przestępczości 

    RPO - jako organ odpowiedzialny za realizację zasady równego traktowania  - z przykrością stwierdza, że w ciągu ostatniego roku w przestrzeni publicznej stosunkowo często pojawiały się symbole i treści rasistowskie, faszystowskie, czy nawet nazistowskie, odwołujące się wprost do ideologii III Rzeszy, głoszące nienawiść i pogardę dla ludzi innych narodowości, pochodzenia etnicznego czy wyznania. Przykłady to Marsz Niepodległości w Warszawie 11 listopada 2017 r., Narodowe Święto Pracy z 1 maja 2018 r. lub reportaż TVN24 ze stycznia 2018 r., przedstawiający m.in. obchody rocznicy urodzin Adolfa Hitlera.

    Rzecznik monitoruje postępowania organów ścigania w tych sprawach. - Uznałem przy tym, że konieczna jest krytyczna analiza obowiązujących przepisów prawa, zmierzająca do oceny, czy organy ścigania dysponują odpowiednimi środkami prawnymi, aby skutecznie przeciwdziałać przestępczości motywowanej nienawiścią oraz zwalczać działalność organizacji, których programy lub sposób działania odwołują się do totalitarnych metod i praktyk nazizmu czy faszyzmu, ewentualnie zakładają lub dopuszczają nienawiść rasową i narodowościową (tj. organizacji, o których mowa w art. 13 Konstytucji RP) - napisał Adam Bodnar 20 września 2018 r. do ministra Joachima Brudzińskiego. RPO pyta w nim o efekty prac międzyresortowego zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu, ustrojów totalitarnych i przestępstwom z nienawiści.

    Zespół taki w lutym 2018 r. powołał premier Mateusz Morawiecki.

    Konstytucja w art 13 zakazuje istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.

    Sprawa wyświetlania filmu „Kler” w Ostrołęce – RPO zajmie się sprawą

    Data: 2018-09-28

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę niewyświetlania filmu „Kler” w Ostrołęce.

    O fakcie tym poinformowały media: Taką decyzję podjęły władze miasta, które mają wpływ na repertuar wyświetlany w kinie prowadzonym przez lokalny ośrodek kultury[1].

    Konstytucja w art. 54 stanowi:

    1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

    2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

    W artykule 73  Konstytucja gwarantuje zaś

    Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury.

     

    Niebezpieczne zachowania kierowców po wypadku na A1. Rzecznik bada sprawę

    Data: 2018-09-24

    Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach bada sytuację na autostradzie A1, kiedy kierowcy aut, aby nie czekać w korku z powodu wypadku, jechali tzw. korytarzem życia, zjeżdżali z autostrady skarpą drogową, wjeżdżali pasem zieleni na drogę serwisową.

    Pełnomocnik Terenowy RPO poprosił Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy o informacje.

    Komendant wyjaśnił, że po konsultacji i w porozumieniu ze służbami ratowniczymi podjęto decyzję o wyprowadzeniu pojazdów tzw. “korytarzem życia” pod prąd od miejsca wypadku do bramy serwisowej (ok. 2 km). Akcja przebiegała pod pełną kontrolą służb.

    Kierowcy, którzy opuszczali autostradę korzystając z pasa zieleni, robili to samowolnie, bez jakiegokolwiek przyzwolenia służb będących na miejscu zdarzenia.

    Obecnie w Komenda Miejska Policji we Włocławku ustala, którzy z kierowców wykonywali niebezpieczne manewry.

    BPK.519.51.2018

    Nowa umowa o usługi telekomunikacyjne. Prokuratura podejmuje sprawę po interwencji Rzecznika.

    Data: 2018-09-18

    Do Rzecznika zgłosił się pokrzywdzony, którego przedstawiciel firmy telekomunikacyjnej namawiał do przedłużenia umowy o telefon. Do jego mieszkania przyszedł mężczyzna, który oświadczył, że pokrzywdzony „otrzymał nagrodę od Prezydenta B.". Jedynym warunkiem jej otrzymania było podpisanie pisma. Podpisała je żona pokrzywdzonego. Po kilku miesiącach pokrzywdzony dowiedział się, że jego telefon w sieci Orange S.A. został odłączony. Nastąpiło to wskutek wypowiedzenia dotychczasowej umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych przez firmę telekomunikacyjną, która miała pełnomocnictwo udzielone przez pokrzywdzonego.

    Pokrzywdzony zawiadomił o tym prokuraturę. Ta jednak umorzyła sprawę z powodu niewykrycia sprawcy.

    Rzecznik zbadał akta postępowania przygotowawczego i doszedł do wniosku, że decyzja o umorzeniu była przedwczesna.

    Prokuratura zakończyła postępowanie, mimo nieprzeprowadzenia wielu czynności procesowych zmierzających do ustalenia okoliczności faktycznych. Np.: nie uwzględniono okoliczności, że Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, po przeprowadzeniu przeciwko firmie telekomunikacyjnej postępowania, uznał praktyki stosowane przez przedsiębiorcę za nieuczciwe (decyzja nr RPZ 4/2017 wydana dniu 28 sierpnia 2017 r) oraz faktu, że Prokurator Okręgowy w P. wszczął śledztwo dotyczące doprowadzenia w Warszawie, Wrocławiu, Płocku, Ciechanowie, Płońsku, Wyszkowie oraz innych miastach na terenie całego kraju do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielu osób, poprzez wprowadzenie ich w błąd co do faktu zawarcia umowy z innym niż dotychczasowy sprzedawcą energii elektrycznej, usług telekomunikacyjnych i telemedycznych lub podrabiania podpisów nabywców na powyższych umowach (śledztwo prowadzone jest pod sygnaturą akt 5 Ds. 168/2015).

    Rzecznik Praw Obywatelskich w wystąpieniu skierowanym do Prokuratora Okręgowego w B. podniósł również, że organ prowadzący postępowanie przygotowawcze zaniechał wykonania szeregu czynności dowodowych, możliwych do wykonania i wskazanych w tym postępowaniu, takich jak, np. przesłuchanie zawiadamiającego, przesłuchanie w charakterze świadka żony pokrzywdzonego, wyjaśnienie rozbieżności pomiędzy stanowiskiem firmy telekomunikacyjnej, że zawarcie umowy z  pokrzywdzonym nie było poprzedzone rozmową telefoniczną, a zeznaniami jedynego przesłuchanego świadka, który zeznał, że pozyskiwaniem klientów zajmowali się konsultanci drogą elektroniczną, jak również ustalenia faktu, kto podpisał umowę w imieniu pokrzywdzonego.

    W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich, Prokurator Okręgowy w B. zgodził się z argumentami Rzecznika przyznając, że postępowanie zostało umorzone przedwcześnie, gdyż w toku postępowania nie wykorzystano w pełni możliwości dowodowych. Prokurator uznał także konieczność realizacji dalszych działań procesowych istotnych dla pełnej oceny prawnokarnej. Prokurator Okręgowy w B. przekazał Prokuratorowi Rejonowemu w B. pismo zawierające uwagi dotyczące przebiegu postępowania, a także wskazanie podjęcia stosownych działań w  trybie art. 327 par. 3 kpk.

    BPG.519.4.2018

    Sprawa tęczowego orła na koszulkach i flagach

    Data: 2018-09-17

    Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprosił Komendanta Miejskiego Policji w Katowicach o wyjaśnienia dotyczące legitymowania przez funkcjonariuszy Policji i zapowiedzi dalszych działań wobec osób, które 8 września 2018 r., podczas Marszu Równości w Katowicach, miały na koszulkach i flagach tęczowego orła.

    BPK.519.62.2018

    Członkostwo NSZZ „S” wyklucza przynależność do innych związków. Wystąpienie RPO do Piotra Dudy

    Data: 2018-09-13
    • Członek „Solidarności” nie może należeć do innego związku zawodowego, poza NSZZ Rolników Indywidualnych „S”
    • Wątpliwości wobec takiego przepisu statutu NSZZ „Solidarność” ma Rzecznik Praw Obywatelskich
    • Art. 59 Konstytucji zapewnia bowiem każdemu wolność zrzeszania się w związkach zawodowych

    Do RPO wpłynęła skarga związkowca NSZZ „Solidarność”, który kwestionuje zasadność paragrafu 8 ust. 3 statutu związku:członek tego związku nie może należeć do innego związku zawodowego zarejestrowanego w Polsce (z wyjątkiem NSZZ RI „Solidarność”).

    Rzecznik podkreśla, że Konstytucja w art. 59 zapewnia każdemu wolność zrzeszania się w związkach zawodowych. Decydująca jest wola jednostki co do przynależności do związku.

    Na gruncie przepisów powszechnie obowiązujących nie ma natomiast regulacji ograniczających przynależność do kilku związków zawodowych. Można więc mieć wątpliwości co do celowości obowiązywania tego przepisu statutu.

    (W latach 1980-1981 do NSZZ „Solidarność” wstępowali członkowie dotychczasowych związków zawodowych, kontrolowanych przez władze PRL, a także członkowie PZPR.  NSZZ „Solidarność” liczył wtedy niemal 10 mln członków)

    Inny zarzut związkowca dotyczy wymogu wobec członków NSZZ „Solidarność” wyrażenia zgody na potrącanie składki członkowskiej z wynagrodzenia przez pracodawcę.

    Deklaracja członkowska faktycznie nie przewiduje opcji samodzielnego opłacania składek przez członka związku, co może prowadzić do przekonania, że nie ma on takiej możliwości – podkreśla RPO. Tymczasem, zgodnie z ustawą z 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych pracodawca - na pisemny wniosek zakładowej organizacji związkowej i za pisemną zgodą pracownika - jest obowiązany pobierać z wynagrodzenia pracownika składkę związkową w zadeklarowanej przez niego wysokości. Zgoda taka powinna mieć charakter dobrowolny.

    Według RPO zasadne byłoby zatem rozważenie zmiany deklaracji członkowskiej.

    O stanowisko w obu tych kwestiach do przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotra Dudy zwrócił się zastępca RPO Stanisław Trociuk.

    VII.611.3.2018

    Działania RPO w sprawie rozwiązanego VII Marszu Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 2018 r. po otrzymaniu 5290 skarg

    Data: 2018-09-12

    Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły liczne skargi (5290 skarg na dzień 27.08.2018) w sprawie rozwiązania zgromadzenia publicznego – VII Marszu Powstania Warszawskiego – w dniu 1 sierpnia 2018 r przez Prezydenta m.st. Warszawy.

    Mając na uwadze skargi obywateli Rzecznik Praw Obywatelskich pismem z dnia 10 sierpnia 2018 r. (nr VII.613.11.2018) zwrócił się do Ewy Gawor, dyrektorki Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy o odniesienie się w trybie pilnym do zarzutów przestawionych w skargach, a także o szczegółowe informacje dotyczące decyzji o rozwiązaniu zgromadzenia.

    22 sierpnia 2018 r. wpłynęła odpowiedź na pytania Rzecznika wraz z decyzją dotyczącej rozwiązania zgromadzenia. Zawierała też informację o wniesieniu przez organizatora odwołania od decyzji organu.

    Sprawa jest rozpatrywana przez Sąd Okręgowy w Warszawie – sygn. akt III NS 66/18. Po zapoznaniu się z rozstrzygnięciem Sądu w tej sprawie Rzecznik w ramach swoich kompetencji, rozważy podjęcie dalszych czynności.

    Z uwagi na znaczną liczbę skarg w tej sprawie, nie będą udzielane odpowiedzi indywidualne skarżącym, natomiast treść pisma Rzecznika Praw Obywatelskich, odpowiedź organu, a także wszelkie informacje o dalszych czynnościach podjętych w sprawie będą umieszczane na stronie internetowej RPO https://www.rpo.gov.pl.

    VII.613.11.2018

    Rzecznik interweniuje w sprawie mieszkanek Katowic, którym urzędnicy każą opuścić mieszkanie socjalne

    Data: 2018-09-10

    Według mediów urzędnicy z Katowic chcą wyrzucić z mieszkania socjalnego schorowaną, 64-letnią kobietę, która opiekuje się córką z niepełnosprawnością. Kobieta utrzymuje się ze 150 zł dodatku pielęgnacyjnego i z renty córki. W mieszkaniu jest jeszcze syn kobiety, który pracuje za najniższą krajową, ale niechętnie dzieli się pieniędzmi z matką. To właśnie te pieniądze sprawiły, że rodzina przekroczyła kryterium dochodowe.

    Rzecznik poprosił więc Wiceprezydenta Miasta Katowice o wyjaśnienia.

    Sprawa w toku.

    BPK.7214.6.2018

    Spotkanie Rzecznika Praw Obywatelskich z przedstawicielami osób poszkodowanych działaniem GetBack

    Data: 2018-09-06

    6 września 2018 r. w Biurze RPO odbyło się spotkanie rzecznika praw obywatelskich z przedstawicielami Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack S.A.

    Stronę Stowarzyszenia reprezentowali: prezes Artiom Bujan oraz członkowie Zarządu: Józef Łagowski i Sabina Gatti. 

    Rzecznikowi praw obywatelskich dr. Adamowi Bodnarowi towarzyszyli: Piotr Mierzejewski, dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego, Anna Bogucka, naczelniczka wydziału w Zespole Prawa Administracyjnego i Gospodarczego, a także Jolanta Florek, pracowniczka tego Zespołu.

    Podczas spotkania Rzecznik wskazał na podstawy działania Rzecznika, akcentując funkcję kontrolną wobec organów państwa.

    Przedstawiciele Stowarzyszenia przedstawili swoje oczekiwania wobec Rzecznika.

    Rzecznik zapewnił, że podejmie interwencje, zwracając się przede wszystkim do nadzorcy rynku finansowego i organów ścigania, mając na uwadze szczególną ochronę praw konsumentów na ryku usług finansowych, wynikającą z art. 76 Konstytucji RP.

    O podjętych działaniach Rzecznik będzie informował na bieżąco poprzez media i informacje umieszczane na stronie internetowej www.rpo.gov.pl.

    Art. 76 Konstytucji [ochrona konsumenta]

    Władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi. Zakres tej ochrony określa ustawa.

    Rzecznik bada sprawę egzaminu na prawo jazdy

    Data: 2018-09-04

    Interesant, działając poprzez swojego pełnomocnika, zwrócił się do Biura Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach z prośbą dotyczącą przeprowadzonego egzaminu na prawo jazdy. W uzasadnieniu wniosku podano liczne przykłady nieprawidłowości dotyczących okoliczności, w jakich przeprowadzony był egzamin. 

    Rzecznik Praw Obywatelskich w trakcie postępowania wyjaśniającego będzie badać, czy nie zachodzą okoliczności zawarte w art. 72 ust. 1 ustawy o kierujących pojazdami, który pozwala na unieważnienie egzaminu państwowego w drodze decyzji administracyjnej przez marszałka.

    W szczególności badane będzie czy nie zachodzi przesłanka unieważnienia egzaminu z art. 72 ust. 1 pkt 2 tej ustawy (przeprowadzenie egzaminu w sposób niezgodny z przepisami ustawy, a ujawnione nieprawidłowości miały wpływ na jego wynik).

    BPK.511.57.2018

    Nadmierny hałas z myjni samochodowej? Już nie. Skuteczna interwencja Rzecznika.

    Data: 2018-09-04

    Wrocławianka zgłosiła się do Biura Pełnomocnika Terenowego ze skargą, że myjnia samoobsługowa w pobliżu jej mieszkania bardzo hałasuje. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska stwierdził przekroczenie dopuszczalnego hałasu zarówno w dzień, jak i w nocy. Jednak działania Urzędu Miasta i Inspekcji Ochrony Środowiska były po prostu nieskuteczne i nie uwzględniały skarg mieszkańców.

    Dlatego Pełnomocnik Rzecznika poprosił Urząd Miasta i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, żeby wyjaśniły co zrobiły, aby wyegzekwować decyzje nakazujące właścicielowi myjni podjęcie działań ograniczających emisję hałasu.

    Ostatecznie WIOŚ poinformowała Rzecznika, że właściciel myjni wybudował ekran akustyczny, który ograniczył poziom emisji hałasu do wartości dopuszczalnych.

    BPW.7200.3.2017

    Fotografie decyzji emerytalnych ZUS z pełnymi danymi osobowymi powinny być skasowane od razu. Interwencja RPO w sprawie osoby, która cofnęła wniosek o usługi opiekuńcze.

    Data: 2018-08-31

    Do domu 80-letniej skarżącej i jej męża przyszedł pracownik socjalny, żeby przeprowadzić wywiady środowiskowy. Skarżąca właśnie wyszła ze szpitala i potrzebowała pomocy. Mąż pokazał pracownikowi MOPS przygotowane decyzje emerytalne ZUS. W dokumentach był pełny zakres danych osobowych jego i jego żony. Pracownik sfotografował decyzje telefonem komórkowym. Jednak jeszcze przed zakończeniem jego wizyty skarżąca zrezygnowała z ubiegania się o usługi opiekuńcze. Mimo prośby o natychmiastowe usunięcie z telefonu zdjęć, pracownik socjalny tego nie zrobił.

    Dyrektor MOPS tłumaczył, że fotografie usunięto miesiąc później, dopiero po tym jak skarżąca zażądała tego na piśmie. Potem jednak stwierdził on, że pracownik socjalny skasował zdjęcia w dniu wywiadu środowiskowego, w obecności trzech innych pracowników MOPS, na potwierdzenie czego zostały sporządzone stosowne oświadczenia.

    Skarżąca cofnęła wniosek o usługi opiekuńcze podczas wizyty pracownika socjalnego w jej domu. Dlatego powinien on był skasować zdjęcia decyzji emerytalnych natychmiast. Nie było potrzeby dalszego przetwarzania przez niego danych osobowych skarżącej i jej męża.

    BPW.522.1.2018

    KonsTYtucJA. Szczecińska policja: koszulki na pomniku Lecha Kaczyńskiego to nie przestępstwo. Policja z Białej Podlaskiej uważa inaczej

    Data: 2018-08-31
    • Sprawa koszulek z napisem KonsTYtucJA na pomniku Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie będzie umorzona - poinformowała RPO szczecińska policja
    • Powołała się na zapis prawa o braku znamion czynu zabronionego albo niepopełnienia przestępstwa
    • Inaczej uważa policja z Białej Podlaskiej, która za taki sam czyn postawiła zarzuty dwóm osobom, u których dokonała przeszukania
    • O informację w obu sprawach wystąpił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar 

    Od początków sierpnia 2018 r. w całej Polsce zakładano na różne pomniki koszulki z napisem KonsTYtucJA. Do pierwszych takie przypadków doszło w Białej Podlaskiej i w Szczecinie, gdzie koszulki założono na pomniki prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Media podawały, że w sprawach tych interweniowała policja, a w domu jednego z uczestników happeningu zrobiła przeszukanie o godz. 6 rano.

    Art. 261 Kodeksu karnego głosi: Kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

    Sprawę podjął Rzecznik Praw Obywatelskich. Zwrócił się 7 sierpnia do komendantów miejskich policji w Szczecinie i w Białej Podlaskiej o informacje dotyczące prowadzonych czynności:

    • czy w sprawach tych zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze,
    • jaki jest stan tego postępowania,
    • czy zostały w nim przedstawione komukolwiek zarzuty i ewentualnie jakie,
    • jeśli zostały wydane postanowienia o wszczęciu postępowania oraz o przedstawieniu zarzutów - także o nadesłanie kopii tych postanowień.

    Dodatkowo komendanta bialskiego RPO pytał: 

    • czy osobę u której dokonano przeszukania, wezwano do wydania poszukiwanych przedmiotów; jakie to były przedmioty,
    • czy prokurator wydał postanowienie o przeszukaniu, a jeśli nie - czy przeszukanie zostało przez niego zatwierdzone,
    • jaki był cel przeszukania - w kontekście czynu polegającego na „ubraniu” pomnika,
    • czy na czynności policji związane z przeszukaniem wniesione zostało zażalenie.

    Policja:sprawa ze Szczecina będzie umorzona

    W odpowiedzi dla RPO z 14 sierpnia Komenda  Miejska Policji w Szczecinie napisała, że jej funkcjonariusze podjęli czynności procesowe dotyczące ujawnienia koszulek z napisem „Konstytucja" na pomniku Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie przy ul. Wojska Polskiego. Jedno postępowanie zarejestrowano w Wydziale Dochodzeniowo-Śledczym KMP w Szczecinie, a drugie - w Komisariacie Policji Szczecin Niebuszewo. Całość materiałów przekazano Prokuraturze Rejonowej Szczecin Niebuszewo.

    - W rozmowie z kierownikiem działu 1 DS Prokuratury Rejonowej Szczecin Niebuszewo prokuratorem Bartłomiejem Daszulą ustalono, iż w wyżej wymienionych postępowaniach zostaną wydane postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego na podstawie art. 17§1 pkt 2 Kpk – głosi pismo zastępcy komendanta miejskiego w Szczecinie podinsp. Mariusza Łętowskiego.

    Zgodnie z art. 17 § 1 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego, nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego albo ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa.

    W Białej Podlaskiej trwa postępowanie o znieważenie pomnika

     

    Jak poinformował RPO 20 sierpnia komendant miejski  policji w Białej Podlaskiej mł. insp.Grzegorz  Pietrusik, 2 sierpnia 2018 r. nad ranem ujawniono koszulkę z odręcznym napisem „Konstytucja" na pomniku Lecha i Marii Kaczyńskich. Monitoring miejski  zarejestrował założenie koszulki przez dwóch mężczyzn, którzy potem fotografowali pomnik. 

    Jeszcze tego samego dnia  ustalono osoby podejrzewane, którymi okazali się Stanisław D. i Ryszard F. W celu znalezienia dowodów w sprawie, w szczególności urządzeń, którymi wykonano zdjęcia, policjanci przeszukali ich pomieszczenia. Stanisław D. dobrowolnie wydał aparat fotograficzny; nie miał on zastrzeżeń co do sposobu przeprowadzenia przeszukania.  U Ryszarda F. zabezpieczono telefon komórkowy (a potem jeszcze jeden) - obecne na miejscu osoby nie wnosiły zastrzeżeń  co do sposobu przeprowadzenia czynności. Tego samego dnia obu mężczyznom przedstawiono zarzuty znieważenia pomnika.

    Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej na wniosek policji  zatwierdziła  przeszukania i zatrzymania rzeczy - przeprowadzone bez postanowienia prokuratora w przypadku niecierpiącym zwłoki. Zwłoka w przeprowadzeniu tych czynności mogłaby skutkować usunięciem lub ukryciem dowodów w sprawie - ocenił prokurator. Czynności uznał za zasadne i zgodne z przepisami prawa.

    Pismem z 23 sierpnia zastępca Prokuratora Rejonowego w Białej Podlaskiej Mariola Sidorowska poinformowała RPO, że:

    • prokurator w tej sprawie nie zarządził zatrzymania osób,
    • ocena celowości zatrzymania Stanisława D.  została przeprowadzona samodzielnie przez funkcjonariuszy policji i nie była konsultowana z Prokuraturą Rejonową w Białej Podlaskiej,
    • obrońca podejrzanego Stanisława D. złożył zażalenia na zatrzymanie,
    • 17 sierpnia 2018 r. Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej uznał zatrzymanie za legalne, prawidłowe i bezzasadne,
    • prokurator nie wydawał postanowienia o przeszukaniu i zatrzymaniu rzeczy,  czynności te zostały przeprowadzone samodzielnie przez funkcjonariuszy policji w trybie art. 220 § 3 kpk; postanowieniem z 7 sierpnia prokurator zatwierdził przeszukania.

    II.519.727.2018

    70-latek pobity przez policjantów w Rykach. Eksperci Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur interweniowali na miejscu zdarzenia

    Data: 2018-08-27
    • 70-letni pan Zygmunt został pobity przez policjantów na komisariacie w Rykach. 
    • Policjanci podejrzewali go, że zbezcześcił grób ich kolegi.
    • Rzecznik Praw Obywatelskich złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy policji.

    Nie wiadomo, jak by skończyła się historia pana Zygmunta, gdyby w środę (22 sierpnia) z niezapowiedzianą wizytacją do komisariatu w Rykach nie przyjechali eksperci Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. To zespół działający w ramach Biura RPO. Ich zadaniem jest przeciwdziałanie torturom i nieludzkiemu traktowaniu (na mocy konwencji ONZ). Robią to właśnie poprzez niezapowiedziane wizytacje i wychwytywanie problemów, zanim dojdzie do nieszczęścia. Sprawdzają tam, czy w miejscu pozbawienia wolności nie dzieją się rzeczy, które mogą prowadzić do naruszania praw zamkniętych tam ludzi. Uczą, jak zachowywać się zgodnie ze standardami i prawem.

    Kiedy przyjechali na komisariat w Rykach, dowiedzieli się, że akurat mają tam zatrzymanego, ale – w ocenie komendanta – „nie jest to w ogóle człowiek”. Bo człowiek nie robi takich rzeczy, jak ten osadzony.

    Policjanci uważają bowiem, że pan Zygmunt zbezcześcił grób ich kolegi.

    Przedstawiciele KMPT zażądali rozmowy z osadzonym. Miał na ciele obrażenia. Powiedział, że go pobito na komisariacie. Że zrobili to policjanci. Skarżył się na nadciśnienie, mówił, że miał niedawno zawał, piecze go w klatce piersiowej – ale policjanci na to nie zareagowali (przepisy mówią wyraźnie, że jeśli osoba zatrzymywana skarży się na problemy ze zdrowiem, to musi być przed zamknięciem zbadana przez lekarza[1]).

    W protokole zatrzymania nie było mowy o żadnych obrażeniach.

    Ekspertów RPO nie mogą wydawać poleceń, ale przypomnienie obowiązujących przepisów pomogło. Na posterunek sprowadzone zostało pogotowie. Ratownicy zdecydowali, że pan Zygmunt musi natychmiast jechać do szpitala – najpierw w Rykach a potem w Puławach. Konwojowali go tam dwaj policjanci. W piątek, po badaniach, został z Puław odwieziony na posterunek w Rykach, skąd go zwolniono do domu. Pozbawienie go wolności nie jest potrzebne w sprawie, w której zdaniem policji dopuścił się przestępstwa.

    Eksperci KMPT zrobili dokumentację fotograficzną obrażeń zatrzymanego, odebrali oświadczenie pana Zygmunta o wyrażeniu zgody na złożenie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez RPO, a następnie zwrócili się do Rzecznika Praw Obywatelskich o skierowanie sprawy zachowania policjantów do prokuratury.

    Rzecznik zrobił to w piątek. Tego dnia wewnętrzne postępowanie w sprawie pobicia człowieka na posterunku w Rykach podjęła sama Policja.

    II.519.784.2018

    Szerszy kontekst sprawy pokazują linki dołączone poniżej




    [1] par. 1. pkt 3 ust. 1. Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 13 września 2012 r. w sprawie badań lekarskich osób zatrzymanych przez Policję.

     

     

    Policja bada zachowanie funkcjonariuszy podczas demonstracji 20 lipca pod Sejmem; bada to też prokuratura

    Data: 2018-08-23
    • Po pytaniach Rzecznika Praw Obywatelskich policja zaczęła sprawdzać zasadność zachowania się funkcjonariuszy w czasie demonstracji pod Sejmem 20 lipca 2018 r. Zatrzymano wtedy cztery osoby, a jedna osoba odniosła obrażenia
    • Własne postępowanie w sprawie zachowania policjantów prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie
    • Według policji interwencja dotyczyła osób, które nie reagowały na wezwania do zachowania zgodnego z prawem
    • Czterej zatrzymani są podejrzani o naruszenie nietykalności policjantów; zażalenia dwóch z nich na policję trafiły już do sądu

    Takie informacje dostał od stołecznej policji Rzecznik Praw Obywatelskich, który wyjaśnia okoliczności i przebieg zatrzymania podczas tej demonstracji.

    23 lipca 2018 r. zespół prawa karnego Biura RPO poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o informacje, czy prowadzone jest wewnętrzne postępowanie wyjaśniające w sprawie zasadności i prawidłowości czynności podejmowanych wobec zatrzymanych. Chodzi zwłaszcza o zainicjowanie interwencji wobec zatrzymanych, jej proporcjonalność oraz adekwatność do sytuacji.

    Eksperci Rzecznika pytali też, czy powodem interwencji było jedynie zbliżenie się demonstrujących do barierek oraz czy polegała ona na ich odpychaniu, szarpaniu i szczypaniu. Powoływali się np. na relację, iż policjant popchnął osobę trzymająca megafon, a przez to uderzony został inny policjant. Stąd pytanie BRPO, czy prowadzi się staranną i rzetelną weryfikację wszelkich rozbieżności.

    W odpowiedzi z 16 sierpnia 2018 r. zastępca komendanta stołecznego policji mł. inspektor Tomasz Szymański poinformował, że - w związku z wystąpieniem RPO - „wdrożono czynności mające na celu wyjaśnienie całokształtu działań policyjnych realizowanych w ramach wskazanej operacji”.

    Odbywa się to w  trybie art. 134i ust. 4 ustawy o Policji. Zgodnie z nim, przełożony zleca przeprowadzenie czynności wyjaśniających, jeżeli zachodzą wątpliwości co do popełnienia przewinienia dyscyplinarnego, jego kwalifikacji prawnej albo tożsamości sprawcy - przed wszczęciem postępowania dyscyplinarnego. Według ustawy czynności te trwają miesiąc.

    Policja napisała też, że jej działania 19-20 lipca polegały na zapewnieniu bezpieczeństwa i porządku publicznego w rejonach zgromadzeń i na trasach przemieszczania się uczestników demonstracji (w tych dniach Sejm głosował nad kolejną ustawą o Sądzie Najwyższym a także nad ordynacją wyborczą do PE, którą następnie zawetował prezydent).

    Policjanci  interweniowali wobec osób, które naruszały porządek prawny oraz nie stosowały się do wezwań policji do zachowania zgodnego z prawem i nieatakowania funkcjonariuszy. W indywidualnych przypadkach wobec tych osób policjanci używali środki przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej, chwytów transportowych i kajdanek - głosi pismo KSP.

    W Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I prowadzone są postępowania przygotowawcze z art. 222 § 1 Kodeksu karnego wobec czterech zatrzymanych, podejrzanych o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Objęto je nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście; prowadzone są czynności dowodowe.

    Do policji wpłynęły dwa zażalenia na zatrzymanie 20 lipca przed Sejmem, złożone przez pełnomocników Dawida W. i Bartosza A.  6 sierpnia zostały one przekazane, wraz z materiałami spraw, Sądowi Rejonowemu dla Warszawy Śródmieście. Dotychczas nie wyznaczono terminu posiedzenia sądu.

    Wystąpienie Biura RPO z 23 lipca przekazano do oceny prawno-karnej prokuraturze. Postępowanie przygotowawcze w sprawie zachowania funkcjonariuszy policji 20 lipca 2018 r. w czasie protestów ulicznych w okolicach Sejmu prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie (sygn. akt PO I Ds. 156.2018) - poinformował mł. inspektor Tomasz Szymański.

    II.519.682.2018

     

    Spółdzielcy proszą Rzecznika Praw Obywatelskich o pomoc w naprawieniu błędu w nowelizacji prawa spółdzielczego z 2017 r.

    Data: 2018-08-20
    • Przepisy niezamierzenie wymusiły likwidację „spółdzielni popegeerowskich”, czyli specjalnych podmiotów stworzonych do zarządzania infrastrukturą obsługującą mieszkania w likwidowanych PGR-ach

    - Krajowa Rada Spółdzielcza  wyraża ogromną wdzięczność za zainteresowanie się tą wrażliwą społecznie i istotną dla byłych pracowników i członków zamieszkujących w tzw. spółdzielniach popegeerowskich- sprawą związaną z utratą przez nich członkostwa w tych spółdzielniach po wejściu w życie ustawy z 20 lipca 2017 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych – pisze prezes Zarządu Krajowej Rady Spółdzielczej Mieczysław Grodzki w odpowiedzi na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich.

    Nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2017 r. zawiera przepis przejściowy, zgodnie z którym wraz z wejściem jej w życie wygasa członkostwo osoby, która w spółdzielni mieszkaniowej nie ma prawa do lokalu.  Przepis ten w sposób bardzo niekorzystny rzutuje m.in. na byt tzw. „spółdzielni popegeerowskich", które są szczególnym przypadkiem, bo nie mają w swoich zasobach mieszkań, a zatem nie zrzeszają spółdzielców mających prawa do mieszkań. Zakładane były one bowiem wyłącznie w celu zarządzania mieniem po PGR-ach (państwowych gospodarstwach rolnych, masowo bankrutujących na początku lat 90. i w związku z tym likwidowanych). Chodzi np. o kotłownie i inne obiekty infrastruktury technicznej towarzyszącej budynkom mieszkalnym, w których mieszkania sprzedano na własność byłym pracownikom PGR. Takie obiekty były przekazywane nieodpłatnie gminie albo właśnie spółdzielni utworzonej przez nabywców lokali.

    Teraz nowelizacja prawa spółdzielczego sprawiła, że spółdzielnie te automatycznie straciły członków (ponieważ członkowie są właścicielami mieszkań, które nie stanowią „zasobu” omawianych spółdzielni), a wskutek spadku wymaganej liczby członków, prawo nakazuje ich likwidację.

    To nie tylko nieracjonalny, ale kosztowny i pracochłonny proces, który teraz spada na barki albo spółdzielczych związków rewizyjnych (przypada na nie ok. 120 takich podmiotów), albo Krajowej Rady Spółdzielczej (ok. 400 podmiotów), albo ostatecznie  - ministra budownictwa.

    Sposób, w jaki ustawodawca narzucił "spółdzielniom popegeerowskim" konieczność likwidacji, budzi wątpliwości spółdzielców co do konstytucyjności przyjętych rozwiązań. Nie tylko wiążą się z tym określone koszty, ale nie do końca wiadomo, co stanie się z majątkiem likwidowanych spółdzielni, który - jak wskazano - stanowi infrastruktura potrzebna do obsługi mieszkań (głównie kotłownie, stacje transformatorowe, place zabaw). Ponadto spółdzielnie te na bieżąco administrowały budynkami mieszkalnymi, a nie wiadomo, czy po ich likwidacji na terenach wiejskich, często oddalonych od większych ośrodków miejskich, uda się znaleźć profesjonalnego zarządcę nieruchomości, który przejmie to zadanie od spółdzielni.

    Krajowa Rada Spółdzielcza zwróciła ponadto uwagę, iż podobny problem dotyczy też spółdzielni powołanych wyłącznie do budowy domów jednorodzinnych. Także te spółdzielnie – na skutek pozbawienia członkostwa dotychczasowych członków – będą musiały zostać zlikwidowane.

    O problemie „spółdzielni pegeerowskich” Rzecznik dowiedział się z wniosków od obywateli i zwrócił się do Krajowej Rady Spółdzielczej o wskazanie skali problemu. Odpowiedź Rady potwierdza, że jest to bardzo istotny problem, który wymaga dalszych działań Rzecznika.

    IV.7211.8.2018.

    Policja legitymuje za wybryki, a nie za zadawanie niewygodnych pytań rządzącym

    Data: 2018-08-20
    • Policja wie, że nie wolno legitymować obywateli tylko dlatego, że zadają niewygodne pytania premierowi, ministrom lub posłom PIS
    • Policja musi jednak legitymować tych, którzy  „podejmują próby zakłócania” spotkań z przedstawicielami władzy
    • Nie oznacza to jednak, że przeciwko każdemu z wylegitymowanych jest prowadzone postepowanie

    O praktykę legitymowania osób, które na publicznych spotkaniach zadawały niewygodne pytania przedstawicielom wladz, ludzie alarmowali wiosną Rzecznika Praw Obywatelskich. Uważali, że zachowania policjantów są skutkiem odgórnych zaleceń. 13 czerwca RPO zapytał o to Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Teraz dostał odpowiedź od wiceministra Jarosława Zielińskiego:

    1. Komenda Główna Policji nie kierowała do jednostek organizacyjnych poleceń, wytycznych i instrukcji postępowania nakazujących policjantom legitymowanie uczestników spotkań z politykami partii Prawo i Sprawiedliwość.

    2. Teza o zatrzymywaniu lub legitymowania przez policję osób z uwagi na zadawane przez nie pytania jest bezpodstawna, bo takie przypadki nie miały miejsca.

    3. Miały za to miejsce przypadki legitymowania tych, którzy „krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołują zgorszenie w miejscu publicznym”, bo to jest wykroczenie na podstawie art 51 § 1 Kodeksu wykroczeń i  podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

    4. Legitymowanie nie  oznacza obligatoryjnego wszczynania przez policję postępowań karnych i mandatowych.

    Minister Zieliński zapewnił też Rzecznika Praw Obywatelskich, że na spotkaniach z przedstawicielami władz „jest miejsce dla osób z wszystkich opcji politycznych, jednak sam fakt prezentowania innej opinii nie może prowadzić do podejmowania przez te osoby prób zakłócania spotkania”.

    Natomiast policja reaguje tam, gdzie jest naruszane prawo i w sytuacjach, w których doszło do naruszenia porządku publicznego.

    Prokuratura informuje RPO o stanie śledztwa m.in. wobec posła Stanisława Gawłowskiego

    Data: 2018-08-17
    • Na koniec roku prokuratura planuje pierwsze akty oskarżenia w śledztwie wobec 68 podejrzanych. Jednym z nich jest poseł opozycji Stanisław Gawłowski
    • Prokurator przedstawił wyjaśnienia Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który pytał o to, co się dzieje w sprawie posła.
    • Ze względu na dobro śledztwa odmówił podania szczegółów. Podaje, że przesłuchani w tej sprawie zostali Antoni Macierewicz, Radosław Sikorski i Joachim Brudziński

    Stanisław Gawłowski, poseł opozycyjny i prominentny polityk Platformy Obywatelskiej został 15 kwietnia 2018 r. zatrzymany pod zarzutem korupcyjnym, na co Sejm trzy dni wcześniej wyraził zgodę bezwzględną większością głosów. 12 lipca Sąd Okręgowy w Szczecinie uwzględnił wniosek prokuratora o przedłużenie tymczasowego aresztowania, zezwalając jednak na jego uchylenie po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Po jego wpłaceniu polityk został zwolniony. 25 lipca Sąd Apelacyjny w Szczecinie nie uwzględnił zażalenia prokuratora na decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztowania.

    Dzień przed decyzją o możliwości zwolnienia za kaucją posła Gawłowskiego RPO spytał prokuraturę o stan tego postępowania. RPO zauważył, że z prowadzenia śledztwa zrezygnowała prokuratorka, która stawiała zarzuty Gawłowskiemu. Poza tym obrońca opozycyjnego polityka twierdzi, że od wielu miesięcy nie są uwzględniane jego wnioski dowodowe.

    Wyjaśnienia prokuratury są następujące:

    - Śledztwo przedłużono do 31 grudnia 2018 r.  - napisała 25 lipca prok. Małgorzata Zapolnik, naczelniczka zachodniopomorskiego wydziału zamiejscowego departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Jest ono obecnie prowadzone przeciwko 68 podejrzanym, wobec których zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze i poręczenia majątkowe.

    - Obecnie wykonywane są czynności procesowe z podejrzanymi w sprawie, przesłuchiwani są również kolejni świadkowie oraz gromadzona jest dalsza dokumentacja.

    - Wobec Stanisława Gawłowskiego zaplanowano kolejne konfrontacje ze współpodejrzanymi oraz świadkami. Z uwagi na dobro śledztwa nie jest możliwe szczegółowe wskazanie, jakie czynności i kiedy będą przeprowadzane w związku z zarzutami dotyczącymi posła.

    Prok. Zapolnik przypomniała, że Stanisławowi Gawłowskiemu zarzucono popełnienie pięciu czynów, m.in. z art. 228 § 1 Kk, 229 § 1 i 3 kk i inne. Wprawdzie pod zarzutami podpisała się prowadząca wówczas sprawę prok. Katarzyna Pokorska, ale podyktowane było to pełnioną przez nią funkcją kierownika zespołu powołanego do prowadzenia sprawy PK X l WZDs 8.2016. Zgodnie z §126  ust. 3 pkt 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 7 kwietnia 2016 r. -  Regulamin wewnętrznego urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury, to kierownik zespołu w szczególności wydaje postanowienie o przedstawieniu zarzutów.

    Sprawą podejrzanego Stanisława Gawłowskiego, w tym formułowaniem zarzutów, przeprowadzaniem czynności procesowych z jego udziałem, zajmował się od początku śledztwa prokurator Prokuratury Regionalnej, delegowany do Prokuratury Krajowej, Witold Grdeń - wskazała prok. Zapolnik. Uznała, że w tym stanie rzeczy podnoszone przez obrońcę Romana Giertycha zarzuty, jakoby zmiany personalne prowadzących śledztwo dotyczyły personalnie podejrzanego Stanisława Gawłowskiego, mijają się z prawdą.

    Zdaniem prokuratorki krytyki nie wytrzymują również twierdzenia adw. Romana Giertycha, jakoby w sprawie od wielu miesięcy nie były realizowane wnioski dowodowe i żądania obrony. Dotychczas zostali już przesłuchani, wnioskowani przez adw. Romana Giertycha świadkowie Antoni Macierewicz oraz Radosław Sikorski.

    Na 30 lipca 2018 r. zaplanowane było przesłuchanie Joachima Brudzińskiego (ostatecznie ministra przesłuchano 6 sierpnia). W przypadku konieczności zostaną przeprowadzone również  konfrontacje innych osób ze Stanisławem Gawłowskim.

    W myśl art. 7 § 1 Prawa o Prokuraturze prokurator przy wykonywaniu czynności określonych w ustawach jest niezależny i to on decyduje o kolejności wykonywanych czynności procesowych, czuwając nad prawidłowym tokiem postępowania - zaznaczyła prokuratorka.

    25 czerwca 2018 r. prowadzący postępowanie wystąpił z wnioskiem do Marszałka Sejmu za pośrednictwem Prokuratora Generalnego o wyrażenie przez Sejm odrębnej zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Stanisława Gawłowskiego - w zakresie dwóch czynów, których opis zmieniono w stosunku do czynów już zarzucanych podejrzanemu oraz odnośnie dwóch nowych czynów, w zakresie których przedstawiono już zarzuty czterem innym podejrzanym w  sprawie.

    Odpowiadając na pytanie o przewidywany termin zakończenia śledztwa, prokuratorka wskazała, iż "pierwsze akty oskarżenia zaplanowano skierować do sądu w IV kwartale 2018 r.".

    Zarzuty o charakterze korupcyjnym, związane z pełnioną przez niego funkcją wiceministra środowiska, Gawłowski usłyszał w kwietniu 2018 r. Został też wtedy aresztowany (Sejm uchylił jego immunitet). W lipcu 2018 r. szczeciński sąd zwolnił Gawłowskiego z aresztu po wpłaceniu 500 tys. zł poręczenia majątkowego.

    II.519.259.2018

    Kancelaria Sejmu o interwencji Straży z 24 maja: chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa osobom wychylającym się z okna

    Data: 2018-08-16
    • Straż Marszałkowska interweniowała w Sejmie wobec protestujących opiekunów osób z niepełnosprawnościami, bo chciała zapewnić bezpieczeństwo osobom wychylającym się przez okno
    • To odpowiedź dla RPO szefowej Kancelarii Sejmu w sprawie głośnej interwencji Straży Marszałkowskiej z 24 maja 2018 r.
    • Doszło do niej, gdy protestujący usiłowali wywiesić przez okno baner informujący o trwającym proteście

    Z relacji w mediach wynika, że Straż Marszałkowska wkroczyła do akcji, gdy opiekunowie osób z niepełnosprawnościami usiłowali wywiesić przez okno baner informujący o proteście. Strażnicy użyli środków przymusu bezpośredniego. Wśród osób usiłujących zapobiec wywieszeniu transparentu był nieumundurowany mężczyzna – jak wynika z przekazów medialnych, pracownik Kancelarii Sejmu  - który również stosował przemoc wobec protestujących, a nie  ma do tego prawa. Przynajmniej jedna z opiekunek odniosła obrażenia.

    Dzień po zdarzeniu zastępczyni RPO ds. równego traktowania Sylwia Spurek zwróciła się do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o wyjaśnienie interwencji. Pytała m.in.:

    • czy interwencja była proporcjonalna i adekwatna do zagrożenia
    • które z zadań wyszczególnionych w art. 2 ust. 1 ustawy z 26 stycznia 2018 r. o Straży Marszałkowskiej[1] realizowali jej funkcjonariusze podczas interwencji
    • czy czynności miały na celu zapobieżenie przestępstwom przeciwko ochranianym przez Straż Marszałkowską osobom i obiektom, a jeśli tak – jakie były to przestępstwa
    • czy, a jeśli tak, to jakie zagrożenie dla osób ochranianych oraz bezpieczeństwa terenów obiektów i urządzeń objętych ochroną Straży Marszałkowskiej powodowały działania osób protestujących, usiłujących wywiesić baner
    • które z okoliczności wymienionych w art. 11 ustawy z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej uzasadniały użycie przez Straż środków przymusu bezpośredniego
    • czy funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej, przed przystąpieniem do interwencji dopełnili obowiązków wynikających z art. 13 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy o Straży Marszałkowskiej;
    • czy użycie siły fizycznej wobec opiekunek osób z niepełnosprawnościami było niezbędne do osiągnięcia celu interwencji
    • dlaczego w interwencji wziął udział nieumundurowany pracownik Kancelarii Sejmu, który także stosował środki przymusu bezpośredniego
    • czy protestującym zapewniono pomoc lekarza, w tym badania obdukcyjne po zdarzeniu

    W odpowiedzi na te pytania 26 lipca 2018 r. szefowa Kancelarii Sejmu RP Agnieszka Kaczmarska napisała: Funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej podczas interwencji 24 maja 2018 r. wykonywali zadania określone w art. 2 ust. 1 pkt 1. 2 i 5 ustawy z dnia 26 stycznia 2018 r. o Straży Marszałkowskiej (Dz. U. poz. 729). Zgodnie z nimi do zadań Straży Marszałkowskiej należy m. in. ochrona terenów i obiektów będących w zarządzie Kancelarii Sejmu, zapewnienie bezpieczeństwa osobom przebywającym na tych terenach i w obiektach, a także wykonywanie zarządzeń porządkowych Marszalka Sejmu wydawanych na podstawie  regulaminu Sejmu.

    Czynności Straży Marszałkowskiej podjęte podczas wyżej wymienionej interwencji miały na celu przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa osobom wychylającym się z okna na I piętrze budynku C i próbującym wywiesić transparent, a także osobom wchodzącym do tego budynku wejściem głównym do Sejmu oznaczonym jako CI.

    Agnieszka Kaczmarska zwróciła uwagę na obowiązek Straży Marszałkowskiej zapewnienia bezpieczeństwa osobom przebywającym na terenach sejmowych. Według niej funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej przed przystąpieniem do interwencji kilkukrotnie informowali osoby próbujące wywiesić transparent, że ich działania są niedozwolone i podawali podstawę prawną podjęcia czynności służbowej.

    - Na podkreślenie zasługuje fakt, że Kancelaria Sejmu i Straż Marszałkowska przez wiele tygodni tolerowały ekspresyjne formy protestu - wywieszanie plakatów, transparentów, wyklejanie ścian budynku pocztówkami - stwierdziła Kaczmarska. Zaznaczyła, że Kancelaria Sejmu nie była stroną w sporze między osobami z niepełnosprawnościami i ich opiekunami a rządem. Kierownictwo Kancelarii Sejmu, rozumiejąc trudną sytuację tej grupy społecznej i ich decyzję o prowadzeniu protestu okupacyjnego w gmachu Sejmu, wyszło naprzeciw ich oczekiwaniom poprzez zapewnienie posiłków, możliwości korzystania z toalety, łazienek, palarni, spacerów.

    Według szefowej Kancelarii Sejmu bezpośrednio po zakończeniu interwencji do protestujących przybyli ratownicy medyczni. Nikt jednak nie zgłosił Straży Marszałkowskiej potrzeby obdukcji.

    - Przedstawiając te wyjaśnienia, wyrażam nadzieję, że w przedmiotowej sprawie okażą się wyczerpujące i znajdą zrozumienie Rzecznika Praw Obywatelskich - głosi konkluzja odpowiedzi szefowej Kancelarii  Sejmu.

    II.519.501.2018




    [1] Art. 2. 1. Do zadań Straży Marszałkowskiej należy:

    1. ochrona terenów, obiektów i urządzeń będących w zarządzie Kancelarii Sejmu i zarządzie Kancelarii Senatu, w tym przy użyciu urządzeń służących do rejestracji obrazu i dźwięku;
    2. zapewnienie, w zakresie niezastrzeżonym dla Służby Ochrony Państwa i Żandarmerii Wojskowej, bezpieczeństwa osobom przebywającym na terenach i w obiektach, o których mowa w pkt 1, oraz w miejscach odbywania posiedzeń Zgromadzenia Narodowego, Sejmu i Senatu;
    3. kontrola uprawnień do przebywania na terenach i w obiektach, o których mowa w pkt 1, oraz wydawanie przepustek uprawniających do przebywania na tych terenach i w tych obiektach, a także zapewnienie tam porządku;
    4. kontrola uprawnień do wjazdu i przebywania na terenach i w obiektach, o których mowa w pkt 1, oraz wydawanie przepustek uprawniających do wjazdu i przebywania na tych terenach i w tych obiektach, a także zapewnienie tam porządku;
    5. wykonywanie zarządzeń porządkowych Marszałka Sejmu wydawanych na podstawie regulaminu Sejmu i zarządzeń porządkowych Marszałka Senatu wydawanych na podstawie regulaminu Senatu;
    6. prowadzenie rozpoznania pirotechniczno-radiologicznego osób, pojazdów, terenów i obiektów, o których mowa w pkt 1, oraz podejmowanie działań zmierzających do neutralizacji zagrożeń;
    7. wykrywanie urządzeń podsłuchowych na terenach, w obiektach i w urządzeniach będących w zarządzie Kancelarii Sejmu i zarządzie Kancelarii Senatu;
    8. wykonywanie zadań w zakresie obrony cywilnej i ochrony przeciwpożarowej;
    9. konwojowanie wartości pieniężnych, mienia i dokumentów;
    10. udział w wykonywaniu zadań reprezentacyjnych, w szczególności w ceremoniale powitań i pożegnań podczas wizyt parlamentarnych oraz w asystach honorowych.

     

     

    Lubelski sąd wycofał zapis regulaminu, który kwestionował RPO

    Data: 2018-08-14
    • Po interwencji RPO Sąd Okręgowy w Lublinie wycofał zapis regulaminu o tym, że mogą do niego wchodzić wyłącznie osoby po okazaniu aktualnego wezwania lub zawiadomienia o terminie rozprawy lub posiedzenia, bądź też po wykazaniu potrzeby wejścia

    • Uchylenia zapisu zażądał Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał go za sprzeczny z konstytucyjną zasadą  jawności postępowań sądowych

    Rzecznik otrzymał skargę, z której wynikało, że na terenie Sądu Okręgowego w Lublinie dochodziło do naruszeń zasady jawności rozpraw. Przyczyną tych naruszeń były postanowienia „Regulaminu bezpieczeństwa i porządku w Sądzie Okręgowym w Lublinie” przewidujące ograniczenie możliwości wejścia obywateli na teren budynków sądów wyłącznie po okazaniu aktualnego wezwania lub zawiadomienia o terminie rozprawy lub posiedzenia, bądź też po wykazaniu potrzeby wejścia.

    W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Prezesa tego sądu z prośbą o usunięcie z regulaminu tego przepisu.

    W odpowiedzi na swoje wystąpienie Rzecznik został poinformowany, że Zarządzeniem Nr Adm. 0001-62/18 Prezesa i Dyrektora Sądu Okręgowego w Lublinie z dnia 30 lipca 2018 r. w sprawie wprowadzenia Regulaminu bezpieczeństwa i porządku w Sądzie Okręgowym w Lublinie zmodyfikowano § 3 Regulaminu nadając mu następujące brzmienie:

    1. Na teren Sądu mogą wchodzić osoby wezwane przez Sąd, oraz osoby, które wskażą na wolę uczestniczenia w jawnej rozprawie lub posiedzeniu lub na inną potrzebę wejścia.

    2. Policja Sądowa/służba ochrony, jeżeli uzna to za uzasadnione ze względów bezpieczeństwa, może żądać od osoby wchodzącej do sądu lub przebywającej na jego terenie okazania dowodu tożsamości.

    3. Osoby upoważnione do przebywania w Sądzie zobowiązane są do poruszania się wyłącznie w kierunku miejsca docelowego, określonego np. na wezwaniu lub zawiadomieniu.

     

    Treść Regulaminu została zamieszczona na stronie internetowej Sądu Okręgowego w Lublinie w dniu 7 sierpnia 2018 r.

     

    Czy w TVP jest czarna lista dziennikarzy, polityków i ekspertów?

    Data: 2018-08-14
    • O możliwości istnienia takiej listy piszą media
    • RPO prosi prezesa TVP Jacka Kurskiego o wyjaśnienia
    • Przypomina zasady, jakimi powinny się zgodnie z Konstytucją kierować media

    Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację o możliwym istnieniu „czarnej listy” dziennikarzy, ekspertów, polityków, którzy nie mogą być zapraszani do mediów publicznych. Informacja ta, już chociażby ze względu na osobę publicznie ją prezentującą, wymaga wyjaśnienia[1].

    Przy okazji RPO zwraca uwagę prezesa TVP na konstytucyjne oraz międzynarodowe standardy realizowania misji publicznej oraz poszanowania swobody wypowiedzi w mediach publicznych, których ważnym elementem jest obowiązek prezentowania treści o pluralistycznym charakterze (zasada pluralizmu).

    Zasada ta nie odnosi się wyłącznie do pluralizmu własności mediów (tzw. pluralizm zewnętrzny), ale również do różnorodności przekazywanych informacji, a więc do sfery opiniotwórczej (pluralizm wewnętrzny).

    Przestrzeganie zasady pluralizmu wewnętrznego, a więc przekazywanie społeczeństwu różnorodnych informacji – w tym również poglądów kontrowersyjnych, czy skłaniających do dyskusji społecznej – ma istotny wpływ na jakość prezentowanych przez media informacji i jest warunkiem wypełniania przez nie swej misji.

    Zgodnie z art. 14 Konstytucji RP, Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Natomiast, stosownie do brzmienia art. 54 Konstytucji RP, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są na mocy Konstytucji RP zakazane.

    Wolność słowa i wolność mediów, wyrażone w art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, odnoszą się zarówno do mediów prywatnych, jak i do publicznej radiofonii i telewizji. Media publiczne stanowić powinny instytucjonalną gwarancję wolności wypowiedzi i pluralizmu środków przekazu społecznego. Aby tę funkcję spełniać, muszą jednak cechować się niezależnością, zarówno od interesów politycznych, jak i gospodarczych, pozwalającą na zachowanie wewnętrznego pluralizmu.

    Publiczna telewizja zobowiązana jest oferować społeczeństwu zróżnicowane programy, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością (art. 21 ust. 1 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji – Dz. U. z 2017 r. poz. 14141 ze zm.; dalej jako: ustawa o radiofonii i telewizji). W związku z tym programy telewizji publicznej powinny m.in. umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej (art. 21 ust. 2 pkt 4 ustawy o radiofonii i telewizji). Wykluczenie możliwości udziału określonych osób w audycjach telewizji publicznej musiałoby w związku z tym zostać uznane za naruszenie tych obowiązków.

    W omawianym kontekście zasadne jest także odwołanie się do art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (dalej jako: EKPCz). Przepis ten stanowi o prawie do wolności wyrażania opinii, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. W orzecznictwie dotyczącym tego przepisu ETPCz uznał zagwarantowaną w nim wolność za niezbędny fundament społeczeństwa demokratycznego i warunek rozwoju każdej jednostki (sprawa Handyside przeciwko Wielkiej Brytanii, skarga nr 5493/72). ETPCz podkreślił także rolę prasy i mediów w przekazywaniu informacji oraz prawo publiczności do ich otrzymywania (wyrok z 1979 r. w sprawie Sunday Times przeciwko Wielkiej Brytanii, skarga nr 6548/74). Podkreślając zasadę pluralizmu, ETPCz przypisał państwu funkcję najwyższego gwaranta w tym zakresie (wyrok z 24 listopada 1993 r. w sprawie Informationsverein Lentia i in. przeciwko Austrii, skarga 13914/88). ETPCz konsekwentnie w swych orzeczeniach stwierdza, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z najważniejszych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki. W tym kontekście należy podkreślić, że nie tylko prasa ma za zadanie przekazywanie informacji i idei – społeczeństwo ma też prawo do ich otrzymywania.

    Na tle art. 10 EKPCz, w doktrynie wskazuje się, że „skoro Konwencja wymaga od państwa poszanowania zasady pluralizmu, to musi to znajdować należyte zapewnienie w działalności mediów publicznych, zwłaszcza przybierając postać pluralizmu wewnętrznego zorientowanego na sposób działania i treści programowe nadawcy publicznego. W żadnym więc razie media publiczne nie mogą pozostawać w pełnej kontroli i dyspozycji aktualnego gabinetu rządowego czy większości parlamentarnej” (zob. L. Garlicki, P. Hofmański, A. Wróbel, Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Komentarz do artykułów 1-18, Tom I. Komentarz, Warszawa 2010, Legalis).

    Na konieczność przedstawiania przez media publiczne zróżnicowanych informacji i poglądów wskazano również w wyroku ETPCz z dnia 17 września 2009 r. w sprawie Manole i in. przeciwko Mołdawii (skarga 13936/02), stwierdzając, że (punkt 108.): „państwo, jako najwyższy gwarant pluralizmu, musi zapewnić, poprzez prawo i praktykę, że publiczność ma za pośrednictwem telewizji i radia dostęp do niezależnej i rzetelnej informacji, oraz do spektrum opinii i komentarzy, odzwierciedlających m.in. różnorodność perspektyw politycznych w kraju oraz że dziennikarze i inni pracownicy mediów audiowizualnych nie są powstrzymywani od przekazywania takich informacji i komentarzy (...)”. Z powyższego wyroku wynika, obowiązek władz mediów publicznych zagwarantowania dziennikarzom możliwości wykonywania swojej pracy bez nacisków i powinny powstrzymać się od niepotrzebnej ingerencji w przekazywane treści. Władze publicznego medium nie mogą prowadzić polityki kadrowej zmierzającej do tego, aby na jego antenie prezentowane było stanowisko pewnej tylko grupy politycznej, społecznej czy religijnej. Również prawo Unii Europejskiej uwzględnia znaczenie niezależności mediów.

    W art. 11 ust. 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej wyrażona została zasada pluralizmu. W myśl powołanego przepisu „szanuje się wolność i pluralizm mediów”. Na potrzebę ochrony zasady pluralizmu zwróciła także uwagę Komisja Europejska w analizie opracowanej w styczniu 2007 r. (Commission three-step approachfor advancing the debate on media pluralism within the European Union, IP/07/52). Zgodnie z nią pluralizm wymaga dbania o różnorodność geopolityczną i kulturową. Oznacza to konieczność przedstawiania zróżnicowanych poglądów, ujęć i wieloaspektowego ukazywania spraw w celu realizacji tzw. „communication right” odbiorcy, dającego mu prawo do uzyskania pełnej, uczciwej informacji oraz możliwość usłyszenia i porównania wielu opinii (za: Własność mediów. Pluralizm informacyjny. Wolność słowa, red. D. Bychawska-Siniarska, Warszawa 2011, s. 8).

    Warto również zaznaczyć, że Rekomendacje Komitetu Ministrów Rady Europy z 15 lutego 2012 r. w sprawie zarządzania mediami publicznymi przewidują, iż wydawcy programów w mediach publicznych powinni cieszyć się niezależnością edytorską. Oznacza to, że zarząd mediów publicznych nie powinien ingerować w niezależność redakcyjną, w szczególności podejmować decyzji co do zakresu tematycznego programu, czy też odnośnie do gości zapraszanych do programu.

    Następstwa braku pluralizmu w mediach są bardzo groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, ponieważ bezpośrednio przekładają się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie.

     

    VII.716.3.2018




    [1]  Istnieje „czarna lista” gości TVP? Cezary Łazarewicz opisuje swoją rozmowę z pracownikiem stacji, z dnia 17 lipca 2018 roku, dostęp: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23682626,tvp-ma-czarna-l...

     

     

    Dlaczego PAP usunęła z serwisu depeszę o tym, że prezes NBP krytykuje działania resortu finansów? RPO pyta o to prezesa PAP

    Data: 2018-08-14
    • Z mediów[1] Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się, że kierownictwo Polskiej Agencji Prasowej poleciło usunąć z serwisu agencji depeszę, w której prezes Narodowego Banku Polskiego krytykował projekt ustawy o pracowniczych planach kapitałowych przygotowany przez Ministerstwo Finansów.
    • W efekcie usunięcia depeszy oraz braku jakichkolwiek wyjaśnień ze strony kierownictwa agencji, jej autor wystąpił z wnioskiem o rozwiązanie umowy o pracę.

    Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie wyrazić swoje zaniepokojenie zaistniałą sytuacją dotyczącą polityki kadrowej w Polskiej Agencji Prasowej. Niezagwarantowanie dziennikarzom możliwości wykonywania swojej pracy bez nacisków i niepotrzebnej ingerencji budzi wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich, przede wszystkim pod kątem możliwości naruszenia zasady wolności prasy i innych środków masowego przekazu (art. 14 Konstytucji RP) oraz konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, dotyczących spraw będących przedmiotem publicznego zainteresowania i mających publiczne znaczenie (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP).

    Rzecznik przypomnina, iż cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu jest na mocy Konstytucji RP zakazana (art. 54 ust. 2 Konstytucji RP). Jakiekolwiek jej przejawy mogłyby być bardzo groźne z punktu widzenia swobody wypowiedzi, bowiem bezpośrednio przekładałyby się na naruszenie praw odbiorców do uzyskiwania rzetelnej informacji na tematy istotne społecznie.

    Mając na uwadze powyższe, działając na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2017 r. poz. 908 ze zm.), zwracam się do Pana Prezesa z uprzejmą prośbą o zajęcie stanowiska w opisywanej sprawie – napisał Adam Bodnar.

    VII.564.50.2018 
     

    [1]  PAP usunęła depeszę, jej autor uznaje to za cenzurę i odchodzi z agencji, z dnia 6 sierpnia 2018 roku, dostęp: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/pap-usunela-depesze-jej-autor-uznaje-to-...

     

    Sprawa kosza na śmieci w Łowiczu. Jak legitymowanie pięciu osób skończyło się postępowaniami prokuratorskimi w Skierniewicach i Łęczycy?

    Data: 2018-08-14
    • Policja wylegitymowała pięć osób, bo wcześniej znalazła tabliczki z napisem „Policja chroni marsz O.N.R. przed kobietami" oraz „Brudziński uprawia w sejmie propagandę polityczną na tle neonazizmu".
    • Legitymowani  nieśli transparenty z napisem „Konstytucja”, co policji nasunęło „uzasadnione przypuszczenie, że mogły pozostawić ww. afisze lub być świadkami ich pozostawienia”
    • Postępowanie zakończyło się odstąpieniem od skierowania sprawy do sądu. Ale to nie kończy całej sprawy…

    Policja w Łodzi opisuje swoje działania wobec protestujących w Łowiczu:

    Jak policjanci legitymowali demonstrujących na ulicy w Łowiczu

    Sprawa zaczęła się w Łowiczu 3 lutego 2018 roku około godziny 12.00 na ul. Sybiraków – wyjaśnia komendant wojewódzki policji w Łodzi inspektor Andrzej Łapiński.

    Kwadrans wcześniej policjanci ujawnili tabliczki z napisami „Policja chroni marsz O.N.R. przed kobietami” oraz „Brudziński uprawia w sejmie propagandę polityczną na tle neonazizmu”, które - jak wyjaśnia policja - "zawieszone zostały na ławce oraz koszu na śmieci”.

    Kiedy policjanci zauważyli idące ulicą pięć osób, postanowili je wylegitymować „z uwagi na uzasadnione przypuszczenie, że oddalające się osoby, które rozdawały ulotki i niosły transparenty z napisem „Konstytucja", mogły pozostawić ww. afisze lub być świadkami ich pozostawienia”.

    Do legitymowania przystąpił patrol składający się z 2 funkcjonariuszy Ogniwa Patrolowo-interwencyjnego Wydziału Prewencji i Ruchu Drogowego KPP w Łowiczu. „Z uwagi na znaczną liczbę legitymowanych do udzielenia pomocy wyżej wymienionemu patrolowi został skierowany przez dyżurnego jednostki drugi patrol, również w składzie dwóch funkcjonariuszy”- wyjaśnia inspektor Łapiński.

    Chodziło o ustalenie, kto zostawił tabliczki o ONR i ministrze Brudzińskim, co jest wykroczeniem z art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń („Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”).

    Do kwietnia toczyło się postępowanie wyjaśniające, w czasie którego pięć wylegitymowanych osób występowało w charakterze świadków. 20 kwietnia 2018 roku zakończyło się wnioskiem o odstąpienie od skierowania wniosku o ukaranie do sądu.

    Ale na tym sprawa się nie skończyła.

    Tymczasem w Łęczycy…

    Tymczasem tydzień wcześniej (27 stycznia) w Łęczycy policja ujawniła plakaty umieszczone w koszu na śmieci m.in. o treści „P. Jaki zarozumiały prymitywny gnojek". Telefonicznie interwencję w tej sprawie zgłosił senator RP. „W trybie art. 308 k.p.k dokonano oględzin miejsca ujawnienia plakatów i ich procesowego zabezpieczenia. Zabezpieczony materiał został przekazany do Prokuratury Rejonowej w Łęczycy, celem podjęcia merytorycznej decyzji w zakresie dalszego prowadzenia postępowania. 1 lutego 2018 roku prokurator nadzorujący postępowanie polecił wszcząć dochodzenie w kierunku art. 216 § 1 k.k., a ponadto skierował do pana Patryka Jakiego pismo o złożenie stosownego zawiadomienia i wniosku o ściganie” – pisze inspektor Łapiński.

    W trakcie postępowania połączono to wydarzenie z wydarzeniami z użyciem kosza na śmieci w Łowiczu. Dlatego też nadzorujący postępowanie prokurator zlecił też przesłuchanie osób wylegitymowanych w Łowiczu. Przesłuchania te – w ramach pomocy prawnej – odbyły się „w jednostkach Policji właściwych dla miejsca zamieszkania”.

    21 maja „do Prokuratury Rejonowej w Łęczycy wpłynęło pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości podpisane przez pana Patryka Jakiego z informacją, że jako pokrzywdzony nie domaga się kontynuowania ścigania tego przestępstwa, na podstawie czego w dniu 28 czerwca 2018 roku prokurator wydał postanowienie o umorzeniu dochodzenia - wobec braku interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego (art. 322 § 1 k.p.k)”.

    Sprawa kosza w Łęczycy zakończyła się. Ale cała sprawa kosza w Łowiczu nie – wyjaśnia inspektor Łapinski.

    Tymczasem w Łowiczu, Łodzi i w Skierniewicach

    Legitymowane 3 lutego osoby całe zdarzenie nagrały i umieściły je na Facebooku. Sierżant K.W. biorąca udział w interwencji uznała, że to naruszyło jej dobra osobiste. Wystąpiła z pozwem przeciwko nagrywającej ją osobie. Skąd miała ich dane? Jak wynika z oświadczenia policjantki, dane, których użyła do napisania pozwu, zapamiętała "z uwagi na specyfikę interwencji oraz dzięki udostępnieniu ich przez legitymowaną na portalu Facebook bez ograniczonego dostępu, gdzie na nagraniu słychać dokładnie numer PESEL".

    Reakcją na złożenie pozwu o naruszenie dóbr osobistych przez policjantkę był złozony 3 lipca 2018 roku do KPP w Łowiczu wniosek legitymowanej osoby o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko funkcjonariuszce z uwagi na przekroczenie przez nią uprawnień w związku z wykonywaniem czynności służbowych.

    Kopia korespondencji została przesłana do wiadomości do Naczelnika Wydziału w Łodzi Biura Spraw Wewnętrznych Policji oraz zgodnie z właściwością do Prokuratury Rejonowej w Łowiczu, skąd po zarejestrowaniu 2018 została przesłana do Prokuratury Okręgowej w Łodzi celem wyznaczenia innej jednostki. Do prowadzenia sprawy została wyznaczona Prokuratura Rejonowa w Skierniewicach

    Wobec powyższego Komendant Powiatowy Policji w Łowiczu, na zasadzie art. 134i ust. 4 ustawy o Policji polecił wszczęcie czynności wyjaśniających. Czynności te pozostają w toku.

    Co i na jakiej podstawie policja robi w sprawie akcji „ubierania” pomników w koszulki z napisem KonsTYtucJA?

    Data: 2018-08-08
    • W całej Polsce trwa happening polegający na zakładaniu na różne pomniki koszulek z napisem KonsTYtucJA. Zaczęło się w Białej Podlaskiej i w Szczecinie, gdzie koszulki założono na pomniki prezydenta Lecha Kaczyńskiego
    • Media podały, że w sprawach tych interweniowała policja, a w domu jednego z uczestników happeningu zrobiła przeszukanie o godz. 6 rano
    • Sprawę podjął rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar 

    Kodeks karny dosyć jasno stwierdza, ma czym mogłoby polegać „znieważenie pomnika”: Art. 261. Znieważenie pomnika lub innego publicznie urządzonego miejsca: Kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

    Rzecznik ma prawo prosić o wyjaśnienia instytucje publiczne. Te wyjaśnienia są przekazywane na piśmie i pozwalają już na jasną i precyzyjną ocenę tego, czy działania przedstawicieli władz były właściwe prawnie i stosowne do sytuacji. 

    Realizując swój mandat Rzecznik zwrócił się do komendantów miejskich policji w Szczecinie i w Białej Podlaskiej o informacje dotyczących prowadzonych czynności:

    • czy w sprawach tych zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze,
    • jaki jest stan tego postępowania,
    • czy zostały w nim przedstawione komukolwiek zarzuty i ewentualnie jakie,
    • jeśli zostały wydane postanowienia o wszczęciu postępowania oraz o przedstawieniu zarzutów - także o nadesłanie kopii tych postanowień.

    Dodatkowo komendanta bialskiego RPO dopytuje: 

    • czy osobę u której dokonano przeszukania, wezwano do wydania poszukiwanych przedmiotów; jakie to były przedmioty,
    • czy prokurator wydał postanowienie o przeszukaniu, a jeśli nie - czy przeszukanie zostało przez niego zatwierdzone,
    • jaki był cel przeszukania - w kontekście czynu polegającego na „ubraniu” pomnika,
    • czy na czynności policji związane z przeszukaniem wniesione zostało zażalenie.

    II.519.727.2018

    RPO pyta prezes sądu w Krakowie o powody przeniesienia sędziego Waldemara Żurka

    Data: 2018-08-06
    • O merytoryczne powody przeniesienia sędziego Waldemara Żurka do innego wydziału Sądu Okręgowego w Krakowie Rzecznik Praw Obywatelskich pyta prezeskę tego sądu Dagmarę Pawełczyk-Woicką  
    • Były rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa ma być przeniesiony z wydziału II cywilnego, który jest sądem odwoławczym, do wydziału I, który jest sądem pierwszej instancji – on sam odbiera to jako szykanę
    • Po lipcowej nowelizacji ustaw sądowych sędzia może się odwołać od decyzji o takim przeniesieniu nie do kolegium sądu apelacyjnego (jak dotychczas), ale do KRS, której skład także niedawno zmieniono

    Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił prezes Dagmarę Pawełczyk-Woicką o wyjaśnienie, jakie merytoryczne przesłanki przemawiają za przeniesieniem sędziego.

    RPO podjął sprawę po doniesieniach w mediach. Wynika z nich, że przeniesienie sędziego Waldemara Żurka stanowiłoby de facto jego degradację. II Wydział Cywilno-Odwoławczy Sądu Okręgowego w Krakowie, w którym obecnie orzeka, jest sądem drugiej instancji. Wydział I Cywilny jest natomiast sądem pierwszej instancji.

    Z doniesień medialnych wynika, że w obu wydziałach jest jednakowy poziom zaległych spraw, więc przeniesienie nie ma innego uzasadnienia niż szykana.

    Zdaniem przedstawicieli warszawskiego oddziału Zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, stanowi to „próbę zastraszenia sędziów występujących otwarcie przeciwko działaniom zmierzającym do politycznego podporządkowania wymiaru sprawiedliwości oraz formę represji wobec sędziego konsekwentnie broniącego niezależności sądów”. W ocenie przedstawicieli środowiska sędziowskiego - w przypadku gdyby przeniesienie doszło do skutku - mogłoby to prowadzić do wywołania „efekt mrożącego” nie tylko wobec sędziego Żurka, ale również wobec innych sędziów – podkreślił Stanisław Trociuk.

    Sam sędzia Żurek przypomina, że nie można mu zarzucać braku doświadczenia w orzekaniu w sądzie II instancji. Wczesny awans do sądu odwoławczego wynikał z bardzo dobrej oceny jego pracy.

    Zastępca RPO przypomniał, że zgodnie z nowelizacją z 20 lipca 2018 r.  Krajowej Radzie Sądownictwa przekazano kompetencję  rozpatrywania odwołań sędziów, których przeniesiono do innego wydziału sądu. Podczas prac legislacyjnych RPO wskazywał na zagrożenia z tym związane: podporządkowanie nowej KRS czynnikom politycznym umożliwi rządzącym pośredni wpływ na wewnętrzne funkcjonowanie sądownictwa. - W konsekwencji prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS - napisał Stanisław Trociuk.

    VII.510.43.2018

    RPO pyta szefa CBA o spotkanie w areszcie funkcjonariuszy Biura z posłem Stanisławem Gawłowskim

    Data: 2018-08-02
    • O spotkanie w areszcie funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego z posłem PO Stanisławem Gawłowskim Rzecznik Praw Obywatelskich spytał szefa Biura Ernesta Bejdę
    • Według mec. Romana Giertycha w czerwcu 2018 r. funkcjonariusze mieli złożyć posłowi propozycję uchylenia aresztu w zamian za zeznania obciążające liderów Platformy Obywatelskiej
    • Rzecznik zapytał szefa CBA, czy doszło do takiego spotkania i jaki był jego cel

    W piśmie do szefa CBA zastępca RPO Stanisław Trociuk powołał się na informacje medialne dotyczące kontaktów funkcjonariuszy CBA w czerwcu 2018 r. ze Stanisławem Gawłowskim - ówcześnie aresztowanym w śledztwie Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie.

    Z informacji tych - pochodzących od obrońcy podejrzanego, mec. Romana Giertycha -  wynika, że 20 czerwca 2018 r. w Areszcie Śledczym w Szczecinie, za zgodą prokuratora prowadzącego, odbyło się spotkanie funkcjonariuszy CBA z delegatury we Wrocławiu z posłem Gawłowskim. O spotkaniu nie został poinformowany obrońca podejrzanego.

    Oficjalnym powodem spotkania miało być poinformowanie Stanisława Gawłowskiego o wszczęciu kontroli jego oświadczeń majątkowych. Faktycznie natomiast - jak wynika z relacji Romana Giertycha - funkcjonariusze mieli mu złożyć propozycję uchylenia tymczasowego aresztowania w zamian za zeznania obciążające liderów PO.

    W związku z tym Stanisław Trociuk poprosił szefa CBA o przekazanie informacji: 

    • czy doszło do wskazanego wyżej spotkania  Stanisława Gawłowskiego z funkcjonariuszami CBA i jaki był jego cel?
    • jeśli celem było przedstawienie Stanisławowi Gawłowskiemu informacji o wszczęciu kontroli jego oświadczeń majątkowych, to czy jest przyjętą przez CBA praktyką osobiste przekazywanie takich informacji przez funkcjonariuszy osobie poddanej kontroli, także w przypadku, gdy jest ona tymczasowo aresztowana?

    W lipcu 2018 r. szczeciński sąd zwolnił Gawłowskiego z aresztu po wpłaceniu przez  niego 500 tys. zł poręczenia majątkowego. Śledztwo trwa.

    II.519.259.2018

    RPO pyta policję o inwigilowanie organizatorów demonstracji w obronie sądów z lipca 2017

    Data: 2018-08-01
    • O zasadność, legalność i prawidłowość działań operacyjno-rozpoznawczych policji z lipca 2017 r. wobec organizatorów demonstracji w obronie sądów RPO pyta komendanta głównego policji
    • Celem czynności operacyjno-rozpoznawczych jest rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw oraz wykroczeń - tymczasem zgromadzenia z lipca 2017 r. były legalne
    • Rzecznik prosi gen. insp. Jarosława Szymczyka o poinformowanie o stanowisku w tej sprawie oraz o ewentualnie podjętych działaniach

    W piśmie do komendanta głównego zastępca RPO Stanisław Trociuk powołał się na publikacje medialne, opisujące zakres akcji prowadzonej przez policję od 16 do 21 lipca 2017 r. oraz czynności podejmowane przez policjantów jej w ramach.

    Z publikacji tych wynika, że do akcji użyto znacznych sił policji, w tym funkcjonariuszy z wydziałów do walki: z terrorem kryminalnym i zabójstw, z przestępczością gospodarczą, z przestępczością narkotykową, z cyberprzestępczością, ds. odzyskiwania mienia, z przestępczością samochodową, z korupcją, wywiadu kryminalnego i wydziału kryminalnego. Znaczna część funkcjonariuszy podczas operacji występowała w ubraniach cywilnych. Obserwacja niektórych uczestników zgromadzeń nie ograniczała się wyłącznie do obszarów, na których trwały demonstracje.

    W komentarzach dotyczących akcji policji podkreślano, iż wobec faktu, że zgromadzenia w dniach 16-21 lipca 2017 r. były legalne, nie aktualizowała się żadna z przesłanek z art. 14 ust. 1 ustawy o Policji - w szczególności zaś: rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw i wykroczeń jako cel czynności operacyjno rozpoznawczych.

    W kontekście publikacji mediów, Stanisław Trociuk zwrócił się do komendanta głównego o ocenę legalności, zasadności i prawidłowości czynności policjantów podejmowanych 16-21 lipca 2017 r. w Warszawie w stosunku do uczestników legalnych zgromadzeń, w tym posłów. Poprosił też o poinformowanie Rzecznika o zajętym stanowisku i ewentualnie podjętych działaniach.

    Przedmiotem odrębnej korespondencji RPO pozostaje postępowanie Prokuratury Okręgowej w Warszawie na podstawie zawiadomień o przestępstwach w tej sprawie. Zawiadomienia złożyły osoby opisywane jako inwigilowane, w tym poseł Adam Szłapka, sekretarz generalny partii „Nowoczesna".

    II.519.876.2017

    Zarzut za napis „PZPR” na biurze parlamentarzystów PiS. Rzecznik ma poważne wątpliwości

    Data: 2018-08-01
    • Napis „PZPR” na biurze parlamentarzystów PiS nie może zachęcać do wprowadzenia ustroju komunistycznego - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
    • Rzecznik jest zaniepokojony, że za taki napis policja stawia zarzut „propagowania ustroju totalitarnego”
    • Budzi to poważne wątpliwości pod kątem przestrzegania podstawowych praw i wolności obywateli, zwłaszcza konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów

    Biuro RPO wystąpiło do prokuratury w Bydgoszczy o informacje o stanie tej sprawy.

    Z doniesień medialnych RPO dowiedział się o zatrzymaniu, a następnie przesłuchaniu kobiety, która napisała sprejem „PZPR” na szybach biur parlamentarzystów Krzysztofa Czabańskiego i Andrzeja Mioduszewskiego, a na chodniku przed ich siedzibą - „Czas na sąd ostateczny”. Z artykułu wynika, że policja przedstawiła jej zarzut propagowania ustroju totalitarnego.

    Art. 256 par. 1 Kodeksu karnego głosi: Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Według par. 2, tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w par. 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

    Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie wyrazić zaniepokojenie zaistniałą sytuacją. Praktyka taka, w jego ocenie, może budzić poważne wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom, w szczególności konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP).

    Rzecznik zwraca uwagę, że pojęcie „propagowania” nie powinno być utożsamiane jedynie z „prezentowaniem”, gdyż tak szeroka interpretacja prowadzić mogłaby do ograniczeń choćby wolności wyrażania poglądów. Propagowanie stanowi bowiem prezentowanie, któremu towarzyszą pozytywne sądy wartościujące odnoszące się do przedstawianych treści. Propagowanie jest też nastawione na jak najszerszy odbiór, podczas gdy samo prezentowanie nie musi być związane z realizacją tego celu. 

    Takie rozumienie pozostaje w zgodzie z utrwalonym znaczeniem językowym pojęcia propagowania, oznaczającego "krzewienie, rozpowszechnianie, popularyzowanie, szerzenie, zyskiwanie zwolenników dla wyznawanych zasad". Należy zatem określić je jako szerzenie wiedzy o totalitarnym ustroju i popieranie go, zachęcanie do wprowadzenia tego ustroju, podkreślanie jego zalet oraz przemilczanie wad.

    Rzecznik powziął zatem poważną wątpliwość, czy czyn ten zawiera znamiona przestępstwa z art. 256 Kk. Jak wynika z doniesień prasowych,  działanie kobiety miało na celu jedynie „zwrócenie uwagi na komunistyczne metody, jakie stosuje partia rządząca”, a w których uczestniczą parlamentarzyści Krzysztof Czabański i Andrzej Mioduszewski. Trudno bowiem zgodzić się z tym, iż swoim działaniem zachęca ona do wprowadzenia ustroju komunistycznego oraz ma aprobujący stosunek do prezentowanych przez nią treści.

    Dlatego Mirosław Wróblewski, dyrektor zespołu prawa konstytucyjnego, międzynarodowego i europejskiego Biura RPO wystąpił o informacje o stanie całej sprawy do Włodzimierza Marszałkowskiego, prokuratora rejonowego Bydgoszcz-Południe.

    VII.564.47.20I8

    Kolejna interwencja RPO w sprawie świadczeń rodzinnych

    Data: 2018-07-30

    Interesantka w swoim wniosku zwróciła się ze sprawą dotyczącą świadczeń rodzinnych. Została ona zobowiązana do zwrotu nienależnie pobranego świadczenia. Uważa, że decyzja jest wynikiem błędów pracowników załatwiających jej sprawę i nie godzi się na odsetki, które wynoszą ponad połowę wypłaconych świadczeń.  Rzecznik zwrócił się do właściwego organu z interwencją i prośba o wyjaśnienia. Przesłano stosowne wyjaśnienia, a strona w odrębnym piśmie podziękowała za “zajęcie się sprawą i zaangażowanie, gdyż odniosło skutek”. Urzędnik przyznał się do błędu i wycofał z żądania spłaty odsetek.

    sprawa BPK.7064.2.2018:

     

     

    RPO podjął sprawę użycia gazu pieprzowego przez policję pod Pałacem Prezydenckim

    Data: 2018-07-27
    • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę użycia przez policjantów gazu pieprzowego wobec osób protestujących 26 lipca 2018 r. pod Pałacem Prezydenckim przeciw nowelizacji ustaw sądowych
    • Biuro RPO poprosiło komendanta stołecznego policji o szczegółowe wyjaśnienia co do zasadności oraz legalności użycia gazu 
    • Spytało też, czy w tej sprawie prowadzone jest wewnętrzne postępowanie wyjaśniające 

    Rzecznik Praw Obywatelskich, kierując się troską o respektowanie konstytucyjnie gwarantowanych praw i wolności obywatelskich, podjął z urzędu - na podstawie doniesień medialnych, sprawę dotyczącą użycia przez funkcjonariuszy policji gazu wobec osób demonstrujących 26 lipca 2018 r. wieczorem przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie.

    Dyrektor zespołu prawa karnego Biura RPO Marek Łukaszuk napisał do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, że z relacji pewnego dziennikarza wynika, iż był on jednym z poszkodowanych w wyniku użycia gazu i jest pewien, że były to działania policji. Z zamieszczonych na oficjalnym profilu Komendy Stołecznej Policji informacji wynika zaś, iż w związku „z zaistniałym zagrożeniem” jeden z funkcjonariuszy użył gazu - co było adekwatne do tego zagrożenia.

    W związku z tym Marek Łukaszuk poprosił komendanta o udzielenie szczegółowych wyjaśnień co do zasadności oraz legalności użycia gazu przez policję. Spytał też, czy w sposób niezwłoczny i prawidłowy zabezpieczono nagrania z monitoringu dokumentującego działania funkcjonariuszy oraz czy prowadzone jest w tej sprawie wewnętrzne postępowanie wyjaśniające i ewentualnie jakie poczyniono ustalenia.

    26 lipca po południu pojawiła się informacja o podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych i innych ustaw, przyjętej 20 lipca 2018 r. przez Sejm, a 25 lipca przez Senat.

    O zawetowanie nowelizacji apelował do prezydenta Rzecznik Praw Obywatelskich. Wskazywał, że zawiera ona rozwiązania zagrażające konstytucyjnemu prawu każdego do sprawiedliwego rozpoznania jego sprawy przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 Konstytucji RP). Według Adama Bodnara nowelizacja zmierza do podporządkowania sądów władzy politycznej, a niezależność sądownictwa to najważniejszy mechanizm ochrony praw i wolności przed przemocą ze strony władzy publicznej.

    II.519.698.2018

    Dlaczego szpital psychiatryczny opublikował dane swoich pacjentów? Rzecznik bada sprawę.

    Data: 2018-07-25

    Chodzi o dane osobowe 101 pacjentów Wojewódzkiego Centrum Psychiatrii Długoterminowej w Stroniu Śląskim. Byli to adresaci ogłoszenia pt. „ostateczne wezwanie do odbioru depozytu”. Naruszyło to dobra osobiste pacjentów. Szpital bronił się, że postępował zgodnie z art. 6 ust. 5 ustawy o likwidacji niepodjętych depozytów.

    Rzecznik podjął sprawę. Zaalarmował on GIODO, Rzecznika Praw Pacjenta i Marszałka Województwa Dolnośląskiego.

    Rzecznik Głównego Inspektora Danych Osobowych uznał w mediach sytuację za niedopuszczalną. Jego zdaniem, informacje o stanie zdrowia pacjentów należą nie tylko do kategorii danych osobowych, ale zalicza się je do tzw. danych wrażliwych, których co do zasady nie wolno przetwarzać. Podanie do publicznej wiadomości jest jedną z form przetwarzania.

    Rzecznik poprosił też Ministerstwo Zdrowia o informację, czy podjęło ono prace nad uregulowaniem problemu likwidacji niepodjętych depozytów przez pacjentów podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych.

    Ministerstwo wyjaśniło, że kwestia depozytów w podmiotach leczniczych wykonujących działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne reguluje ustawa z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta i rozporządzenie Ministra Zdrowia z 30 lipca 2009 r. w sprawie prowadzenia depozytu w stacjonarnym zakładzie opieki zdrowotnej. Do postępowania z nieodebranymi depozytami stosuje się odpowiednio ustawę z 18 października 2006 r. o likwidacji niepodjętych depozytów w stosunku do podmiotów leczniczych będących jednostkami sektora finansów publicznych, a do pozostałych podmiotów – przepisy Kodeksu cywilnego o nieodpłatnym przechowywaniu. W związku ze zgłoszonymi problemami związanymi z lukami w przepisach dotyczących depozytów i zapewnienia ochrony danych osobowych pacjentów, Ministerstwo Zdrowia miało się zastanowić nad nowelizacją rozporządzenia dotyczącego depozytów.

    Niedawno Rzecznik znowu poprosił Ministra Zdrowia o informację, czy pojawią się nowe przepisy regulujące to zagadnienie.

    BPW.520.6.2015

     

    RPO chce wyjaśnień od policji w sprawie interwencji pod Sejmem 20 lipca 2018 r.

    Data: 2018-07-24
    • Rzecznik Praw Obywatelskich wyjaśnia okoliczności i przebieg zatrzymania przez policję czterech osób, które demonstrowały 20 lipca 2018 r. pod Sejmem RP oraz  spowodowania uszkodzeń ciała u jednej z nich
    • Biuro RPO zwróciło się do komendanta stołecznego policji o informacje, czy trwa wewnętrzne postępowanie wyjaśniające co do zasadności i prawidłowości czynności wobec zatrzymanych
    • Biuro pyta też, czy powodem interwencji było jedynie zbliżenie się demonstrujących do barierek oraz czy polegała ona na ich odpychaniu, szarpaniu i szczypaniu

    Biuro RPO zawiadomiło komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, że w trosce o przestrzeganie konstytucyjnie gwarantowanych praw obywatelskich Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy, na podstawie publikacji medialnych dotyczących okoliczności i przebiegu interwencji oraz zatrzymania przez funkcjonariuszy policji czterech osób, które demonstrowały 20 lipca 2018 roku przed Sejmem RP i spowodowania uszkodzeń ciała u jednej z tych osób, podjął działania wyjaśniające.

    W związku z tym dyrektor zespołu prawa karnego BRPO Marek Łukaszuk poprosił komendanta o informacje, czy prowadzone jest wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, w sprawie zasadności i prawidłowości podejmowanych czynności przez policjantów wobec zatrzymanych osób.

    Szczegółowe pytania dotyczą tego, czy:

    • w świetle relacji osób i bezpośrednich świadków przebiegu zdarzeń opublikowanych w internecie i mediach, a mówiących o tym, że podstawowym powodem interwencji policji była jedynie okoliczność samego zbliżenia się demonstrujących do barierek, po czym funkcjonariusze podjęli interwencję - polegającą na odpychaniu, szarpaniu i szczypaniu demonstrujących – badana jest zasadność zainicjowania wspomnianej interwencji i jej proporcjonalność oraz adekwatność do sytuacji;
    • zabezpieczono w sposób niezwłoczny i prawidłowy nagrania monitoringu dokumentującego te działania funkcjonariuszy;
    • wobec sprzecznych relacji co do powodu i szczegółów przebiegu interwencji funkcjonariuszy i zatrzymań poszczególnych osób (np. relacja, iż osoba trzymająca megafon została popchnięta przez funkcjonariusza, co spowodowało, iż został uderzony inny policjant) prowadzi się staranną i rzetelną weryfikację rozbieżności;
    • znane są przypadki, że funkcjonariusze policji odmawiali podania swojego stopnia i nazwiska osobom, wobec których interweniowali, a jeśli tak, to jakie było uzasadnienie i podstawa prawna;
    • którakolwiek z zatrzymanych osób złożyła zażalenie na zatrzymanie (ewentualnie skargę na działania funkcjonariuszy), a jeśli tak to, w jaki sposób rozpoznano takie zażalenie bądź skargę.

    II.519.682.2018

    Także lubelski sąd ogranicza jawność rozpraw - kolejna interwencja RPO

    Data: 2018-07-23
    • Rzecznik Praw Obywatelskich żąda od kolejnego sądu uchylenia przepisu regulaminu, głoszącego że mogą do niego wchodzić osoby wezwane przez sąd i takie, „które wykażą potrzebę wejścia”
    • Tym razem interwencja RPO dotyczy Sądu Okręgowego w Lublinie; niedawno w podobnej sprawie skierował on takie żądanie do Sądu Okręgowego we Wrocławiu
    • W obu przypadkach rzecznik uznał przepisy regulaminów za sprzeczne z konstytucyjną zasadą jawności postępowań sądowych; ograniczają bowiem dostęp publiczności do jawnych rozpraw i uniemożliwiają społeczną kontrolę wymiaru sprawiedliwości

    Konstytucja nie przewiduje wymogu posiadania przez obywateli w sądzie żadnych pozwoleń, wniosków czy pism; wystarczy po prostu przyjść do sądu, wybrać rozprawę z wokandy, a następnie zasiąść na ławach przeznaczonych dla publiczności - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do prezesa Sądu Okręgowego w Lublinie Krzysztofa Niezgody. Stwierdzając naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela, zwrócił się do prezesa z żądaniem uchylenia kwestionowanego przepisu regulaminu.

    Jeden z paragrafów Regulaminu bezpieczeństwa i porządku w lubelskim sądzie głosi, że na jego teren „mogą wchodzić osoby wezwane przez Sąd, a także osoby, które wykażą potrzebę wejścia. Na żądanie Policji Sądowej osoby te zobowiązane są okazać dowód tożsamości. Osoby upoważnione do przebywania w Sądzie zobowiązane są do poruszania się wyłącznie w kierunku miejsca docelowego, określonego na wezwaniu lub zawiadomieniu”.

    RPO wskazał, że przepis ten jest niezgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Stanowi on, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Jawność oznacza rozpoznawanie spraw w sposób stwarzający możliwość uczestniczenia publiczności. Dlatego szczegółowe przepisy przewidują zasadę jawności rozpraw, pozwalają  na obecność nie tylko osobom biorącym udział w postępowaniu, ale także osobom pełnoletnim z pewnymi ograniczeniami oraz dopuszczające utrwalanie przebiegu rozprawy przez media.

    Zasada jawności pełni istotne funkcje gwarancyjne i wychowawcze. Wyklucza bowiem sprawowanie wymiaru sprawiedliwości w tajemnicy, poza - choćby w praktyce tylko potencjalną - kontrolą społeczną. Przyczynia się też do zwiększenia zaufania społeczeństwa do wymiaru sprawiedliwości i mobilizuje sąd do większej staranności i sumienności. Regulamin prowadzi zaś do ograniczenia dostępu publiczności do jawnych rozpraw i posiedzeń.  Ogranicza to lub wręcz uniemożliwia społeczną kontrolę wymiaru sprawiedliwości; stoi też na przeszkodzie edukacji prawnej poprzez możliwość zapoznawania się obywateli z jawnymi wyrokami sądów.

    W myśl regulaminu lubelskiego sądu, obywatel, który chce uczestniczyć w rozprawie w charakterze publiczności,  musi wcześniej złożyć wniosek o dopuszczenie do udziału w jawnej rozprawie. Inaczej decyzja o dopuszczeniu go do udziału w rozprawie należy do przewodniczącego składu, który może odmówić. Złożenie takiego wniosku wymaga uzyskania informacji o sygnaturze danej sprawy. Wszystko to może skutecznie zniechęcać do sprawowania obywatelskiej kontroli wymiaru sprawiedliwości - podkreśla RPO.

    Nie są też znane kryteria wyrażania przez przewodniczącego składu sędziowskiego zgody na udział obywatela w rozprawie. Uznaniowość w tym zakresie czyni iluzoryczną zasadę jawności rozprawy oraz wypacza sens tej instytucji.

    Według art. 45 ust. 2 Konstytucji RP, wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny oraz ze względu na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. Wyrok ogłaszany jest publicznie. W ocenie rzecznika zapis regulaminu jest niezgodny również z tym artykułem Konstytucji RP, gdyż wyłączenie jawności następuje z innych względów niż wskazane. Ponadto ograniczenia jawności rozprawy wprowadzono  aktem, który nie tylko nie ma mocy ustawy, ale nie jest także źródłem powszechnie obowiązującego prawa w Rzeczypospolitej Polskiej (art. 87 Konstytucji RP).

    VII.510.21.2018

    Osoba z niepełnosprawnością miała trudności w wejściu do Sejmu, bo jest na "czarnej liście" - interwencja RPO

    Data: 2018-07-20
    • Mężczyzna z niepełnosprawnością, zaproszony na obrady sejmowej komisji, usłyszał w biurze przepustek, że jest na liście wspierających protest osób z niepełnosprawnościami pod Sejmem i musi być objęty „specjalną procedurą wstępu”
    • Dostał on zgodę dopiero po oświadczeniu przez posłankę, która go zaprosiła, że po wizycie opuści Sejm
    • To jeden z wielu sygnałów docierających do Rzecznika Praw Obywatelskich, że w związku z tym protestem obywatele zostali objęci różnymi zakazami i utrudnieniami w dostępie do Sejmu
    • RPO uznaje takie arbitralne decyzje za pogwałcenie konstytucyjnego prawa wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów

    Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie do szefowej Kancelarii Sejmu RP Agnieszki Kaczmarskiej. Poprosił  ją o wskazanie, czy istnieją listy obywateli mających zakaz wstępu do budynku Sejmu lub ich wstęp jest warunkowany dodatkowymi wymogami (np. oś