Zawartość
Liczba całkowita wyników: 49

ETPC

Wybrane wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Od czasu, gdy 19 stycznia 1993 r. Polska ratyfikowała Europejską Konwencji Praw Człowieka, Konwencja stała się elementem polskiego prawa.

Konwencja poprawia system prawa i funkcjonowania państwa. To dzięki realizacji jej postanowień  państwo staje się lepsze, a jego przedstawiciele (w tym urzędnicy) zmieniają swoje postępowanie. Przykładem są sprawy dotyczące praw więźniów. Wyroki Trybunału w Strasburgu zwracają uwagę na te niedociągnięcia polskiego państwa, które prowadzą do nieludzkiego i poniżającego traktowania osób pozbawionych wolności.

 

Data początkowa
np.: 07/2020
Data końcowa
np.: 07/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

List gratulacyjny do Prezesa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Data: 2020-06-10

W maju na Prezesa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka został wybrany sędzia Róbert Ragnar Spanó, zasiadający w Trybunale z ramienia Islandii. Zastąpił on dotychczasowego prezesa Linosa-Alexandre Sicilianosa.

Sędzia Róbert Spanó od 5 maja 2019 roku piastował funkcję wiceprezesa Trybunału. W Trybunale zasiada od 1 listopada 2013 roku.

Studiował prawo na Uniwersytecie Islandzkim, a także prawo europejskie i porównawcze na Uniwersytecie w Oksfordzie. Przed wyborem na sędziego Trybunału był sędzią w Islandii, jak również wykładowcą akademickim, a także, m.in. pełnił funkcję rzecznika praw obywatelskich w latach 2009-2013.

Europejski Trybunał Praw Człowieka to europejski organ sądownictwa międzynarodowego powołany w 1959.  Orzeka w sprawie skarg na naruszenie praw i wolności zawartych w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz jej Protokołach dodatkowych. Taką skargę może wnieść osoba, która uważa, że jej prawa gwarantowane przepisami Konwencji zostały naruszone przez Państwo - Stronę Konwencji. 

RPO wielokrotnie korzystał z możliwości przystąpienia, jako przyjaciel sądu (amicus curie), do spraw prowadzonych w Trybunale, w ostatnim czasie m.in. do sprawy polskiej spółki Xero Flor oraz do sprawy Ástráðsson przeciwko Islandii. Obie sprawy związane są z problematyką prawidłowości powołania sędziów.

Treść listu gratulacyjnego do Prezesa Róberta Ragnara Spanó w języku angielskim

Your Excellency,

I would like to offer you my most sincere congratulations upon assumption of your new responsibilities as President of the European Court of Human Rights.

I strongly believe that your outstanding professional qualifications and long term work as judge shall guarantee successful fulfilment of your duties as President of the European Court of Human Rights. I am truly convinced that your impressive experience as the scholar of the University of Iceland and Parliamentary Ombudsman shall constitute  additional advantages in facing challenges in your new responsibilities.

We have seen recently in Europe endangered by pandemic how important is extraordinary commitment of the leaders and activists of international institutions in defending fundamental human rights standards and respecting the rule of law.

Let me admit with satisfaction that the Office of Polish Commissioner for Human Rights has been involved in proceedings before the European Court of Human Rights regarding the rule of law by submitting third party interventions in precedent cases for the independence of Polish judiciary.

I wholeheartedly wish you every success in serving this important mission.

Yours sincerely,

Adam Bodnar

Wznowienie postępowania karnego na podstawie rozstrzygnięcia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - monografia

Data: 2020-05-28

Ratyfikacja Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności stanowiła niezwykle ważny krok w historii polskiej procedury karnej. Skutkowała ona m.in. koniecznością dostosowania polskiego Kodeksu postępowania karnego do nowej multicentrycznej rzeczywistości prawnej, tak by rozstrzygnięcie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka stwierdzające naruszenie Konwencji mogło być skuteczne, pozwalając jednostce na przywrócenie stanu sprzed naruszenia. O związaniu państw rozstrzygnięciami ETPC decyduje m.in. art. 46 ust. 1 Konwencji,
ale również wysokie miejsce, zaraz za Konstytucją, ratyfikowanych umów międzynarodowych w hierarchii źródeł prawa, co wynika bezpośrednio z art. 91 Konstytucji RP.

Prawo międzynarodowe wzmacnia tu pozycję jednostki, która bezskutecznie poszukiwała ochrony swoich praw i wolności w kraju. Pozwala to jej wrócić do postępowania krajowego z rozstrzygnięciem organu międzynarodowego, które może stanowić podstawę wznowienia postępowania. Wznowienie postępowania karnego na podstawie rozstrzygnięcia ETPC daje jednostce szansę na rozpoznanie jej sprawy na nowo z poszanowaniem standardów strasburskich w zakresie prawa materialnego czy też procedury, prowadząc do wyeliminowania pomyłek
sądowych. Ma to zatem bardzo istotne znaczenie praktyczne. Wprost bowiem przekłada się na sytuację prawną jednostki i stanowi niezwykle ważki aspekt działalności orzeczniczej sądów powszechnych i Sądu Najwyższego.

Prezentowana monografia autorstwa jednego z ekspertów Zespołu Prawa Karnego Biura RPO stanowi próbę kompleksowej analizy wielooaspektowego zagadnienia wznowienia postępowania karnego na podstawie rozstrzygnięcia ETPC. Generalnym założeniem jest jego zaprezentowanie na szerokim tle: normatywnym, dogmatycznym, historycznym, pragmatycznym i komparatystycznym. Celem jest również ocena istniejącego rozwiązania normatywnego w zakresie wznowienia na podstawie rozstrzygnięcia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz przedstawienie propozycji rozwiązania najistotniejszych problemów interpretacyjnych w tym zakresie. Chodzi również o teoretyczne i całościowe usystematyzowanie wszystkich kwestii związanych z tym zagadnieniem.

Koronawirus. Europejski Trybunał Praw Człowieka podejmuje środki wyjątkowe w związku z COVID-19

Data: 2020-04-16

Europejski Trybunał Praw Człowieka podejmuje szereg środków wyjątkowych w odpowiedzi na bezprecedensowy globalny kryzys zdrowotny, biorąc pod uwagę ostatnie decyzje władz francuskich i Rady Europy.

Kluczowe działania Trybunału zostają zasadniczo utrzymane, a zwłaszcza rozpatrywanie spraw priorytetowych. W tym celu, by zapewnić ciągłość zadań Trybunału, wprowadzona została telepraca jako zasada ogólna.

Przyjęto procedury badania pilnych wniosków o zastosowanie środków tymczasowych na podstawie Reguły 39 Regulaminu Trybunału. Reguła ta ma zastosowanie tylko wtedy, gdy istnieje bezpośrednie ryzyko nieodwracalnej szkody.

Pomieszczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie są już dostępne dla publiczności, a rozprawy zaplanowane na marzec i kwiecień są odwołane w oczekiwaniu na dalsze decyzje.

Sześciomiesięczny termin składania skarg na podstawie art. 35 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka zostaje wyjątkowo zawieszony na okres jednego miesiąca, licząc od poniedziałku 16 marca 2020 r.

Wszystkie wyznaczone terminy w toczących się postępowaniach zostają zawieszone na jeden miesiąc, ze skutkiem od poniedziałku 16 marca 2020 r.

Niniejsze nowe ustalenia robocze będą stale weryfikowane w zależności od rozwoju sytuacji sanitarnej i podejmowane będą wszelkie starania, aby zapewnić funkcjonowanie Trybunału przy jednoczesnym przestrzeganiu zasad określonych przez jego państwo gospodarza.

* Niniejszy komunikat został sporządzony przez Kancelarię Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nie wiąże Trybunału ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Powyższe nieoficjalne tłumaczenie komunikatu Trybunału zostało przygotowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Komunikat w języku angielskim i francuskim jest dostępny na następującej stronie internetowej Trybunału http://hudoc.echr.coe.int/eng-press?i=003-6666795-8866184

Koronawirus. Przedłużenie środków wyjątkowych w Europejskim Trybunale Praw Człowieka

Data: 2020-04-09

Przedłuża się wyjątkowe środki podjęte przez Trybunał od dnia 16 marca 2020 r. w kontekście globalnego kryzysu zdrowotnego:

  • termin 6 miesięcy na złożenie skargi na podstawie art. 35 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, który został wyjątkowo przedłużony na okres jednego miesiąca od dnia 16 marca 2020 r., zostaje obecnie przedłużony o kolejne dwa miesiące od dnia 16 kwietnia 2020 r. do dnia 15 czerwca 2020 r. włącznie;
  • terminy wyznaczone w zawisłych postępowaniach, przedłużone o jeden miesiąc od dnia 16 marca 2020 r., zostają obecnie przedłużone o kolejne dwa miesiące od dnia 16 kwietnia 2020 r.; nie ma to jednak zastosowania do terminu 3 miesięcy na podstawie art. 43 Konwencji, który dotyczy złożenia przez strony wniosku o przekazanie sprawy do Wielkiej Izby.

Trybunał podkreśla, że jego kluczowe działania są utrzymane, w tym rejestrowanie nadchodzących skarg i ich przydzielanie do właściwych składów sędziowskich – zgodnie ze środkami ograniczającymi przyjętymi przez Państwo gospodarza i z wykorzystaniem telepracy oraz komunikacji elektronicznej.

Utrzymane zostają także procedury wprowadzone w celu rozpatrywania na bieżąco wniosków o środki tymczasowe na podstawie Reguły 39 Regulaminu Trybunału.

* Niniejszy komunikat został sporządzony przez Kancelarię Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nie wiąże Trybunału ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Powyższe nieoficjalne tłumaczenie komunikatu Trybunału zostało przygotowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Komunikat w języku angielskim i francuskim jest dostępny na następującej stronie internetowej Trybunału http://hudoc.echr.coe.int/eng-press?i=003-6675775-8879937  

Polskie zasady inwigilacji w Trybunale w Strasburgu. RPO chce złożyć opinię w tej sprawie

Data: 2020-03-05
  • Europejski Trybunał Praw Człowieka bada zasady inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne w Polsce
  • To wynik skarg adwokata oraz aktywistów z Fundacji Panoptykon i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
  • Chodzi o brak kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swoich szerokich uprawnień bez realnych ograniczeń
  • A osoba, która była inwigilowana, nie może się o tym dowiedzieć – nawet po zakończeniu sprawy, w której nie postawiono jej zarzutów

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar poprosił ETPC o zgodę na złożenie opinii tzw. przyjaciela sądu (amicus curiae) w sprawie tych skarg - Dominika Bychawska-Siniarska przeciwko Polsce oraz Mikołaj Pietrzak przeciwko Polsce.

W ocenie RPO przepisy o inwigilacji naruszają kluczowe prawa i wolności obywatelskie, gwarantowane przez Konstytucję RP i prawo europejskie. RPO w 2018 r. wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek ws. zasad inwigilacji. Nie było bowiem szansy na niezależne i merytoryczne rozpoznanie sprawy przez TK w obecnej sytuacji.

Skargi do ETPC

Pod koniec 2019 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka zwrócił się do polskiego rządu o wyjaśnienia w sprawie inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne na podstawie ustawy o Policji oraz ustawy antyterrorystycznej. Ma to związek ze złożonymi do ETPC na przełomie 2017 i 2018 r. skargami adwokata i aktywistów. Wskazują one, że działania służb naruszyły prywatność (art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka) oraz prawo do skutecznego środka odwoławczego (art. 13 Konwencji).

Skarga adwokata wskazuje, że niekontrolowana inwigilacja narusza nie tylko jego prywatność, ale przede wszystkim prawa i wolności jego klientów. Fundamentem relacji adwokata z klientem jest bowiem zaufanie, które może powstać wyłącznie w warunkach poufności. 

Aktywiści podkreślają, że jako aktywni obywatele są szczególnie narażeni na działania służb. Działacze KFPC i Panoptykonu od lat krytykują brak kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swoich szerokich uprawnień bez jakichkolwiek realnych ograniczeń. Prawo nie przewiduje zaś dla danej osoby dostępu do informacji o tym, że była inwigilowana  - nawet jak inwigilacja już się zakończyła, a osobie tej nie postawiono zarzutów. Kontrola sądu nad inwigilacją jest zaś iluzoryczna. W efekcie obywatele nie mają zatem jak chronić swoich praw.

Na konieczność zmian co do zasad inwigilacji wskazał Trybunał Konstytucyjny w lipcu 2014 r. Jednak przyjęte w 2016 r. tzw. ustawa inwigilacyjna i ustawa antyterrorystyczna zwiększyły uprawnienia służb, nie wprowadzając mechanizmu kontroli. Na nieprawidłowości zwracała uwagę m.in. Komisja Wenecka w opinii z czerwca 2016 r. A obowiązek poinformowania podmiotu danych o dostępie służb do jego danych telekomunikacyjnych wynika z licznych orzeczeń ETPC.

Wcześniejsze działania RPO

Od wielu lat Rzecznik alarmuje w sprawie przepisów pozwalających służbom specjalnym na zbieranie informacji o obywatelach. Sytuacja pogorszyła się od 2016 r, gdy zwiększono uprawnienia służb. Mogą m.in. pozyskiwać dane o obywatelach przy pomocy stałych łączy internetowych, bez konieczności składania wniosków do dostawców usług telekomunikacyjnych. Mogą więc zbierać dane nie tylko wówczas, gdy jest to konieczne do wykrywania najpoważniejszych przestępstw i jedynie wtedy, gdy inne metody są nieskuteczne, ale także wtedy, gdy jest to dla służb po prostu wygodne.

Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady  inwigilacji. Wniosek miały bowiem oceniać w Trybunale osoby, których nie tylko status sędziowski ale bezstronność w sprawie uprawnień służb może być kwestionowana. RPO obawia się, że w takiej sytuacji wyrok Trybunału mógłby zamrozić stan prawny, który jest niezgodny ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi.

Wycofanie wniosku z Trybunału nie oznaczało, że RPO zaprzestanie działań, aby zasady inwigilacji odpowiadały tym standardom.

W tym kontekście ważne będzie orzeczenie ETPC w sprawie dwóch skarg z Polski. Dlatego RPO chce przedstawić ETPC swą opinię "przyjaciela sądu”, w której szczegółowo odniesie się do sprawy. W przypadku publicznej rozprawy przez ETPC Rzecznik zgłosił chęć udziału w niej.

RPO nie przestanie także domagać się utworzenia niezależnego organu kontrolującego służby specjalne. Rzecznik będzie się też nadal oczekiwał wykonania wniosków wynikających z opinii Komisji Weneckiej. Ponadto będą prowadzone działania edukacyjne pokazujące zagrożenia wynikające z tej ustawy dla obywateli i zasad państwa prawa. 

Działając wraz z grupą ekspertów, RPO przygotował raport „Osiodłać Pegaza”, w którym wskazano dwa postulaty:

  • powołania specjalnego, niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógł rozpoznawać skargi indywidualne na działanie służb;
  • przyznania jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony służb oraz prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.

Co do zasady Rzecznik nie kwestionuje możliwości stosowania różnych form inwigilacji przez służby specjalne. Podkreśla jednak, że wymogi bezpieczeństwa nie oznaczają, iż zasady inwigilacji mają nie podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności. Powinny być wynikiem kompromisu między bezpieczeństwem obywateli a ich prawem do prywatności. W ocenie RPO prawo przyznaje zaś priorytet pierwszej wartości.

VII.501.46.2020

W sprawie spółki, która poskarżyła się na łamanie prawa do sądu w Polsce w Strasburgu, RPO przedstawia argumenty na rzecz skarżących

Data: 2020-01-21
  • RPO przystąpił – jako przyjaciel sądu (amicus curie) do sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Wykazał problemy, jakie wiążą się dla polskich obywateli z wadliwym umocowaniem osób orzekających w polskim Trybunale Konstytucyjnym
  • Chodzi o sprawę spółki produkującej trawniki w rolkach, która ponosi szkody z powodu postanowień Prawa łowieckiego. Jej skarga konstytucyjna na przepisy tej ustawy została umorzona przez Trybunał Konstytucyjny, a decyzję podpisał Mariusz Muszyński. Jego uprawnienia do orzekania są kwestionowane, bo zajął miejsce innego poprawnie wybranego sędziego TK, którego po prostu nie zaprzysiągł prezydent.
  • RPO wykazuje, jak rażące naruszenie prawa przy powoływaniu sędziów TK wpływa na działanie tej instytucji. Wskazuje, że może to naprawdę rodzić poważne wątpliwości co do prawomocności wydawanych orzeczeń.

Spółka Xero Flor w Polsce sp. z o o uważa, że niekonstytucyjne postanowienia polskiego Prawa łowieckiego narażają ją na nieuzasadnione straty finansowe. Jej zdaniem odpowiedzialność za straty spowodowane na trawie przez dzikie zwierzęta dzielone są niesprawiedliwie między przedsiębiorcę i państwo. Po przegraniu spraw przed sądem powszechnym spółka zwróciła się o rozstrzygnięcie tej kwestii do Trybunału Konstytucyjnego. Ten odmówił, a decyzję o umorzeniu sprawy podpisał Mariusz Muszyński. Zdanie odrębne zgłosił tu sędzia TK Piotr Tuleja – napisał, że „skład (Trybunału) został ukształtowany z naruszeniem Konstytucji, w szczególności z naruszeniem jej art. 194 ust. 1”.

Spółka argumentuje, że naruszono jej prawo do sądu, bo decyzja o umorzeniu została podjęta z udziałem osoby, która jest nieuprawniona do orzekania (sprawa Xero Flor w Polsce sp. z o.o. przeciwko Poland, sprawa 4907/18).

W skardze do ETPCz spółka zarzuca Polsce m.in. naruszenie art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do rzetelnego procesu sądowego. RPO w swym wywodzie potwierdza, że jego zdaniem mogło dojść do takiego naruszenia prawa człowieka.

Sprawa została przez ETPCz przyjęta do rozpatrzenia.

Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że sprawa ta ma niezwykle ważne znaczenie dla obywateli Polski i ich prawa do sądu. Dlatego, mimo że nie jest stroną tego postępowania, przekazał Trybunałowi w Strasburgu swoje uwagi w formie zwanej „opinią przyjaciela sądu” (łac. amicus curiae). Ma ona ułatwić Trybunałowi dostrzeżenie wszystkich aspektów sprawy, a także zbadanie jak wyrok wpłynie na inne kraje Rady Europy. Standard wyznaczony przez Europejski Trybunał musi być przestrzegany przez każdy kraj europejski, niezależnie wobec którego państwa zostanie wydany wyrok. 

W swoim piśmie z 20 stycznia 2020 r. RPO dokładnie przedstawia sędziom ze Strasburga historię zmiany składu polskiego Trybunału Konstytucyjnego, a w konsekwencji – zmianę sposobu jego działania. Wskazuje, w jaki sposób zmiany w polskim TK wpływają na prawa jednostek do obrony swych praw.

RPO: jak wybór sędziego wpływa na jego niezależność

Zadaniem Trybunału Konstytucyjnego w Polsce  jest analizowanie postanowień ustaw na wniosek instytucji prawnych do tego uprawnionych, a także na wniosek obywateli, którzy przegrali swoje sprawy przed sądami, a uważają, że przyczyną jest wadliwie sformułowane prawo.

Polski Trybunał składa się z 15 sędziów, z których każdy wybrany jest na dziewięcioletnią kadencję, a skład uzupełniany jest sukcesywnie. To miało gwarantować, że w Trybunale będą zasiadali sędziowie wybierani przez różne parlamenty, a więc reprezentujący szerokie spektrum poglądów.

Problemy zaczęły się w 2015 r.

Kończyła się wtedy kadencja pięciu sędziów – trzech tuż przed końcem kadencji parlamentu, a dwóch – tuż po rozpoczęciu nowej kadencji. Stary parlament wybrał od razu pięciu sędziów, co budziło poważne wątpliwości: dwa miejsca nadal były zajęte w momencie wyboru. Sprawę rozstrzygnął Trybunał Konstytucyjny wskazując, że rzeczywiście wybór dwóch sędziów TK był nielegalny, a ustawa, która na to pozwoliła – niezgodna z polską Konstytucją.

Tymczasem jednak nowa większość parlamentarna wyłoniona w wyborach 2015 r. wybrała od nowa sędziów – ale nie dwóch, tylko pięciu, mimo że trzy miejsca były już poprawnie obsadzone. Prezydent Andrzej Duda zaprzysiągł te osoby, nie zwracając uwagi na wątpliwości prawne (i to w nocy, kilka godzin tuż przed rozstrzygnięciem TK).

I w ten sposób do Trybunału Konstytucyjnego weszły trzy osoby, które zajęły miejsca już wybranych, ale nie zaprzysiężonych sędziów.

RPO dowodzi, że nie są to zaszłości historyczne interesujące specjalistów: po czterech latach konsekwencje tamtych wydarzeń dotkliwie dotykają obywateli. Nie wiedzą oni bowiem, czy rozstrzygnięcia tak wybranego Trybunału są właściwe i czy będą w przyszłości ważne. Przykładem sprawa Xero Flor.

RPO: to nie są sędziowie, co z ich wyrokami?

RPO jest zdania, że wadliwe powołanie sędziego rzeczywiście powoduje wątpliwości co do prawidłowości orzeczenia wydanego w składzie z jego udziałem (argumenty te polski Rzecznik przedstawił także w sprawie islandzkiej, gdzie obywatel Islandii skarży się przed ETPCz na wyrok wydany przez sędziego wybranego niezgodnie z islandzkim prawem; to sprawa Ástráðsson przeciwko Islandii).

RPO wskazuje, że zgodnie z europejskimi standardami organ sądowy musi być wybierany w zgodzie z systemem prawnym danego kraju. Dzięki temu bowiem sądy i trybunały są wolne od wpływów władzy wykonawczej. Bez tego nie da się nawet myśleć o budowaniu autorytetu instytucji sądowniczej (opinia publiczna nie może się zastanawiać, czy sędzia  jest „prawdziwym sędzią”).  Przestrzeganie co do joty procedury wyboru daje też sędziemu prawdziwą niezależność i pozwala mu orzekać niezawiśle (jeśli procedura jest naginana, oczywiste jest ryzyko, że sędzia będzie musiał spłacić dług wdzięczności wobec tego, kto te procedury nagiął). Chodzi również o to w jaki sposób społeczeństwo postrzega tak wybranego sędziego i czy strony nie będą przez to kwestionować jego niezależności (tzw. apperance of independence, koncept wypracowany przez trybunał w Strasbourgu, który był ostatnio szeroko analizowany także przez Trybunał w Luksemburgu w polskiej sprawie A.K. przeciwko KRS).

Tymczasem w przypadku analizowanym przez ETPCz rażące naruszenie polskiego prawa przy wprowadzeniu tych trzech nowych osób do TK sprawia, że – zdaniem RPO – naprawdę nie są oni sędziami. To samo dotyczy kolejnych osób, które po śmierci dwóch z trzech tak mianowanych członków TK, zajęły miejsce w Trybunale. Nadal bowiem na zajęcie prawnie im przysługującego miejsce czeka trzech sędziów Trybunału wybranych w 2015 r. Czekają oni nadal na zaprzysiężenie przez prezydenta. Brak zaprzysiężenia nie oznacza, że ich miejsca są wolne.

Jak wskazuje RPO – zgodnie ze standardami europejskimi osoba w sposób rażąco niewłaściwie umocowana na stanowisku sędziowskim nie powinna pełnić funkcji orzeczniczych. RPO przypomina, że mówimy tu o sytuacji, w której błąd przy nominacji praktycznie uniemożliwia niezawisłe wyrokowanie. Wykazuje, że takie są właśnie konsekwencje decyzji z 2015 r:  sędziowie dublerzy cały czas mogą się obawiać, że Prezydent przyjmie ślubowanie pierwotnie wybranych sędziów, nie mogą więc czuć się pewnie. Trybunał został podporządkowany, a władza wykonawcza w efekcie zyskała narzędzie do formalnego legalizowania ustaw przyjętych przez parlament mimo ich widocznych wad konstytucyjnych. To pozwoliło na przyjmowanie ustaw sądowych, których niekonstytucyjność staje się coraz poważniejszym problemem dla Polski i Polaków.

Próbując ratować działanie TK, RPO systematycznie składał wnioski o wyłączanie ze składów orzekających osób, których wadliwe umocowanie może podważać legalność samych wyroków. W sumie takich wniosków było 16 (K 17/14, SK 8/14, K 2/15, K 10/15, K 36/15, SK 37/15, K 3/16, K 9/16, K 16/16, K 24/16, K 1/17, K 16/17, SK 4/17, SK 31/17, U 1/17, P 9/18).  RPO wyjaśnia dalej Trybunałowi w Strasburgu, że wnioski o wyłączenie ze składu rozstrzygali… sami zainteresowani sędziowie-dublerzy, co jest sprzeczne z fundamentalną zasadą prawa, że nie wolno sądzić swojej własnej sprawy.

Kolejnym objawem upadku TK były manipulacje osoby pełniącej funkcje Prezesa TK przy składach orzekających, tak by wyroki były po myśli rządzących. Efekt jest taki, że Trybunał przestał być postrzegany jako niezależny od rządzących strażnik Konstytucji. W efekcie drastycznie zmniejszyła się liczba spraw kierowanych do TK, w tym – skarg konstytucyjnych obywateli. Sam RPO – z powodu manipulacji w składach orzekających zmuszony był wycofać z TK swoje dobrze udokumentowane wątpliwości wobec konstytucyjności kilku ustaw (przepisy o policji K 9/16, o przymusie bezpośrednim K 7/16, o używaniu w sądzie dowodów zdobytych przez państwo nielegalnie K 27/16, o uprawnieniach prokuratora K 27/16, o kontroli operacyjnej K 24/16, zasady zwalczania terroryzmu K 35/16).

RPO w podsumowaniu podkreśla, że wadliwość powołania trzech sędziów – na co skarży się spółka Xero Flor – jest tak poważna, że rodzi to wątpliwości co do wydawanych z ich udziałem wyroków. Wątpliwości te trzeba rozstrzygać w każdym przypadku osobno. Stąd znaczenie sprawy polskiej spółki przed ETPCz.

VII.510.147.2019

RPO: sprawa islandzka przed ETPC może być pomocna dla naprawy polskiego sądownictwa

Data: 2020-01-13
  • Dlaczego niepewność co do statusu sędziego jest groźna dla obywateli? 
  • Obywatel musi być pewny, że w jego sprawie orzeka sędzia powołany zgodnie z prawem - osoba bezstronna, która nie faworyzuje żadnej ze stron procesu i nie kieruje się żadnymi względami pozaprawnymi 
  • Sędzia musi być pewny, że został mianowany z powodu kwalifikacji merytorycznych, i nie zależy do polityków 
  • Rażące naruszenie prawa podczas powoływania sędziego uniemożliwia zasiadanie w składzie orzekającym sądu 

- Jednym z głównych wyzwań stojących dziś przed polskimi władzami jest wypracowanie kryteriów i mechanizmów, które pozwolą na naprawienie obecnej sytuacji - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich. Wyraził oczekiwanie, że pomocne w tym procesie będzie właśnie orzeczenie ETPC, jednoznacznie potwierdzające i doprecyzowujące europejskie standardy mianowania sędziów. 

Dlatego RPO przystąpił do sprawy Ástráðsson przeciwko Islandii toczącej się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Sprawa została przyjęta do rozpoznania przez Wielką Izbę (17 sędziów) ETPC w wyniku zakwestionowania przez Islandię wyroku ETPC w składzie izby (7 sędziów). Jest to rodzaj nadzwyczajnego odwołania, które rozpoznawane jest tylko w sprawach najważniejszych dla ochrony praw człowieka. 

Sprawa islandzka: czy wyrok jest ważny, jeśli sędzia był powołany w sposób wadliwy? 

Obywatel Islandii pan Ástráðsson poskarżył się najpierw do swojego Sądu Najwyższego, a potem do ETPCz, że jego sprawę w sądzie rozpatrywał skład, w którym była osoba powołana niezgodnie z zasadami islandzkiego prawa. A zatem nie zagwarantowano mu rzetelnego procesu przed niezawisłym i bezstronnym sądem, tak jak to gwarantuje Europejska Konwencja Praw Człowieka w art. 6 ust. 1. 

Sędzia powołany niewłaściwie nie może być niezależny.  Bo to nie od niego zależy uznanie, czy błąd w powołaniu jest wystarczająco błahy, by był on prawdziwym sędzią.  

Islandczyk mierzył się więc z podobnym problemem, jak polscy obywatele, których sprawy trafiają teraz do rozpatrywania przez osoby powołane na stanowiska sędziowskie w sposób sprzeczny z Konstytucją RP – a mianowicie wskazane na stanowiska przez Krajową Radę Sądownictwa obsadzoną przez polityków, a do tego być może powołaną z usterką proceduralną (nie wiadomo, czy kandydaci do KRS mieli wymagane w ustawie poparcie innych sędziów, bo listy poparcia mimo wyroku NSA nie zostały ujawnione).  

Islandzka sprawa dotyczy zatem zagadnień, które są niezwykle ważne i aktualne w Polsce, zwłaszcza w świetle wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r. w polskiej sprawie A.K. i inni (C-585, 624 i 625/18), kolejnych orzeczeń Sądu Najwyższego oraz czynności podejmowanych przez sądy powszechne, a także reakcji organów władzy ustawodawczej i wykonawczej (wzmożenie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, procedowanie ustawy uniemożliwiającej realizację wyroku TSUE). 

Sąd islandzki: sędzia powołany źle nadal jest sędzią 

Kiedy obywatel Islandii zakwestionował sposób prowadzenia jego sprawy, jego Sąd Najwyższy przyznał mu rację tylko częściowo: orzekający w sprawie sędzia nie był powołany właściwie, ale stwierdzenie tego faktu nie pozbawia go stanowiska sędziego. 

ETPC:  sędzia powołany wadliwie nie jest sędzią, a wyrok nie jest wyrokiem 

Islandczyk przedstawił sprawę Trybunałowi w Strasburgu, a ten (12 marca 2019 r.) nie zgodził się z islandzkim Sądem Najwyższym: sąd, w którego składzie zasiada osoba powołana z rażącym naruszeniem prawa, nie spełnia wymogów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i nie jest sądem ustanowionym na mocy ustawy. A zadem w przypadku pana Ástráðssona doszło do naruszenia Konwencji. Konsekwencje wyroku mogą być jednak dużo dalej idące i dotyczyć setek obywateli Islandii. Stwierdzenie, że osoba powołana z rażącym naruszeniem prawa nie jest sędzią oznaczać będzie, że wszystkie wydane przez nią wyroki będą mogły zostać zakwestionowane, a sprawy te powinny być rozpoznane ponownie.  

Islandia zakwestionowała ten wyrok, dlatego sprawa będzie rozpatrywana przez ETPC ponownie, ale już nie w składzie siedmioosobowym, ale przez Wielką Izbę. Ma to kluczowe znaczenie dla funkcjonowania sądów w Europie. 

RPO o znaczeniu wyroku dla sytuacji w polskim sądownictwie 

Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że sprawa ta ma niezwykle ważne znaczenie dla obywateli Polski i ich prawa do sądu. Dlatego, mimo że nie jest stroną tego postępowania, przekazał Trybunałowi w Strasburgu swoje uwagi w formie zwanej „opinią przyjaciela sądu” (łac. amicus curiae). Ma ona ułatwić Trybunałowi dostrzeżenie wszystkich aspektów sprawy, a także zbadanie jak wyrok wpłynie na inne kraje Rady Europy. Standard wyznaczony przez Europejski Trybunał musi być przestrzegany przez każdy kraj europejski, niezależnie wobec którego państwa zostanie wydany wyrok. 

Polski Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że wyrok ETPC może mieć zasadnicze znaczenie dla funkcjonowania całego systemu sądownictwa w Polsce, a przez to - dla możliwości korzystania z ochrony sądowej przez jednostki. Będzie miał zatem znaczenie precedensowe i będzie punktem odniesienia dla oceny spraw dotyczących nieprawidłowości w polskim wymiarze sprawiedliwości, które już zostały lub będą wniesione do ETPC. 

W Polsce istnieje bowiem coraz większe ryzyko chaosu prawnego zagrażającego stabilności orzeczeń sądowych i podważającego pewność obrotu prawnego.  

Aby temu przeciwdziałać, trzeba precyzyjnie wskazać, kiedy ktoś naprawdę jest sędzią i ma prawo orzekać, a kiedy nie, ze względu na wady samego procesu powołania. Jeśli bowiem taka w wątpliwy sposób powołana osoba znajdzie się w składzie orzekającym, to i sam wyrok może być podważany, a więc człowiek nie będzie miał już pewności, że sąd rozstrzygnął jego problem w sposób ostateczny i wiążący. Trzeba temu zapobiec, bo inaczej system sądowy przestaje działać, zaś obywatele stracą szansę, by ich sprawy były rozstrzygane zgodnie z prawem i bez niepotrzebnej zwłoki. 

Polscy sędziowie pytali już o to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu, a ten odpowiedział, że każdy sędzia musi – badając daną sprawę – sprawdzić także, czy w niższej instancji była ona oceniana przez właściwie powołany niezawisły sąd. Jednocześnie posłowie rządzącej większości zgłosili projekt ustawy, która zakazuje sędziom kwestionowania statusu innych sędziów. Ustawa, przyjęta prze Sejm w ekspresowym tempie przed świętami jest obecnie badana przez Senat. W toku prac senackich padły argumenty, że ustawa tak pomyślana nie rozwiąże problemu wadliwości powoływania sędziów przez obecną KRS. Bowiem kwestionować wydawane przez tych sędziów wyroki mogą także sądy w innych krajach Europy. 

Sprawa islandzka dobrze to pokazuje. 

Kiedy sędzia jest sędzią? 

Wymóg ustanowienia sądu na mocy ustawy obejmuje nie tylko podstawę prawną jego istnienia lecz również skład sądu w każdej sprawie, którą rozpatruje.  

RPO wskazał, że podobny wymóg można odczytać z orzecznictwa polskiego Trybunału Konstytucyjnego (wyrok z 24.10.2007 r., SK 7/06). Prawo krajowe powinno określać kryteria i tryb mianowania na stanowiska sędziowskie, a sędziowie istotnie muszą być mianowani zgodnie z ustanowionymi regułami. Wymogi te mają na celu ograniczenie arbitralnego wpływu władzy wykonawczej na sądownictwo i ochronę niezawisłości sędziowskiej przed ingerencją polityków. 

Wymóg ścisłego przestrzegania prawa w procesie wyboru i mianowania sędziów jest kamieniem węgielnym ich niezawisłości i bezstronności. Sędzia ma mieć pewność, że został mianowany z powodu kwalifikacji merytorycznych, na podstawie obiektywnych kryteriów i we właściwie przeprowadzonej procedurze. Zapobiega to tworzeniu się relacji zależności między osobą mianowaną a innymi osobami, zwłaszcza politykami, którzy wpływaliby na proces selekcji kandydatów, aby została mianowana osoba, którą popierają. Sędzia nie może zawdzięczać kariery zawodowej innym osobom, bo w przyszłości mogłyby one liczyć, że sprawę, która do niego trafi, będzie rozstrzygać kierując się ich oczekiwaniami. 

Ścisłe przestrzeganie reguł mianowania sędziów ma także budować zaufania do wymiaru sprawiedliwości, wzmacniać legitymację demokratyczną sądownictwa, podwyższać poziom akceptacji wyroków sądowych, a przez to zwiększać skuteczność mechanizmów sądowych. Strony postępowań powinny móc ufać, że o ich interesach rozstrzyga osoba bezstronna, nie faworyzująca żadnej z nich, niekierująca się pozaprawnymi uwarunkowaniami. 

RPO uznał, że rażące naruszenie prawa przy powoływaniu sędziów uniemożliwia, by tak powołana osoba była dopuszczona do wykonywania funkcji sądowych i zasiadała w składzie orzekającym. Trybunał musi jednak określić co jest, a co nie jest „rażącym” naruszeniem w tym wypadku. 

W piśmie do Trybunału Rzecznik scharakteryzował kryterium „rażącego naruszenia prawa”. Wskazał, iż skutkiem takich naruszeń jest zniweczenie rezultatu procesu mianowania i pozbawienie osoby mianowanej koniecznej legitymacji prawnej do działania. RPO opowiedział się za przyjęciem domniemania, że rażącym naruszeniem prawa będzie naruszenie przepisów Konstytucji, standardów EKPC, lub zasad prawa Unii Europejskiej. Takie domniemanie będzie szczególnie uzasadnione, gdy naruszenie zostało już stwierdzone prawomocnym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, ETPC lub TSUE. 

Rzecznik zauważył, że we wcześniejszym wyroku izby Trybunał nie zajął się konsekwencjami wzruszenia powołania sędziego i obsady składu orzekającego dla pewności prawa i stabilności orzeczeń sądowych. Kwestie te zostały poruszone jedynie w zdaniu odrębnym sędziów Lemmensa i Griţco. W opinii RPO zagadnienie to należy do najważniejszych kwestii, a Trybunał powinien się do niego wyraźnie odnieść. 

W sytuacjach, w których sąd lub sędzia może zostać zakwestionowany, strony postępowania sądowego mogą ucierpieć zarówno, jeżeli orzeczenie w ich sprawie nie zostało (jeszcze) uchylone z tego powodu – ponieważ nie są pewne, czy nie zmieni się to w przyszłości; jak i wtedy, gdy orzeczenie zostanie uchylone – ponieważ znajdą się w sytuacji sprzed wydania orzeczenia i muszą się liczyć z ponownym postępowaniem sądowym. RPO uznał, że zasada domniemania legalności nie zapewnia w takiej sytuacji wystarczającej ochrony, a problem może zostać rozwiązany w dwu podstawowych mechanizmach. 

Po pierwsze, z zasady skuteczności (effet utile) praw i wolności gwarantowanych przez EKPC wynika dopuszczalność badania statusu sędziów i sądów w ramach dostępnych środków prawnych. Jeżeli zaś w trakcie kontroli potwierdzony zostanie zarzut, że organ lub osoba nie spełnia wymogów konwencji, sąd dokonujący kontroli musiałby mieć możliwość odmowy uznania organu za sąd lub osoby za sędziego, z prawem do określenia dalszych konsekwencji prawnych, takich jak uchylenie wadliwego orzeczenia organu. Po drugie, w braku dostępnych środków prawnych – istnieje uznawana w wielu krajach jak również w prawie Unii Europejskiej możliwość powołania się na koncepcję aktu nieistniejącego (sententia non existens) i odmowie zastosowania takiego aktu w konkretnym przypadku. 

W piśmie do ETPC Rzecznik rozważył także kwestię intencjonalności działań organów władzy publicznej. RPO uznał, że umyślna ingerencja władzy wykonawczej (a także ustawodawcy, w zależności od przypadku) w status sędziego lub sądu w sposób niezgodny z Konwencją powinna wykluczać późniejsze argumenty odwołujące się do zasady nieusuwalności sędziów oraz zasady pewności prawa, zwłaszcza jeśli nie istniał skuteczny mechanizm kontroli zgodności z prawem mianowania osoby na stanowisko sędziowskie przed dokonaniem owego aktu. Zamiar obejścia lub naruszenia obowiązującego prawa nie może być bowiem nagradzany akceptacją powstałej w ten sposób sytuacji (ex iniuria ius non oritur). 

Odnosząc się do kwestii związanych z zasadą subsydiarności i marginesem uznania państw-stron EKPC, RPO wskazał, że ochrona konwencyjna jest autonomiczna, niezależna od norm krajowych. W związku z tym ETPC nie jest związany oceną naruszenia dokonaną przez organ krajowy i może samodzielnie weryfikować spełnienie standardów europejskich w państwie. Nie przeczy to standardowi subsydiarności, ponieważ wskazuje on jedynie, że w pierwszej kolejności oceny przestrzegania Konwencji ma dokonać organ krajowy, ale nie wyłącza to kompetencji kontrolnej Trybunału. Gdyby tak było, to w istocie ochrona konwencyjna mogłaby się stać iluzoryczna. Formą samoograniczenia się Trybunału w wykonywaniu funkcji kontrolnej jest jednak przyjęcie, że aby przesądzić o naruszeniu prawa do sądu, zarzucane naruszenie musi przyjąć charakter rażący, tj. przekraczający zwykłe nieprawidłowości lub niedociągnięcia w działaniach organów państwa. 

W końcowej części uwag skierowanych do ETPC Rzecznik przywołał wskazówki udzielone przez Trybunał Sprawiedliwości w niedawnym wyroku w sprawie A.K. i inni dla oceny prawidłowości powołania na stanowisko sędziego oraz niezależności sądów, a także zarysował kontekst polski związany z zagadnieniami rozważanymi w sprawie Ástráðsson. Rzecznik wskazał, że zmiany wprowadzone w systemie sądowym w ostatnich latach zrodziły szereg bardzo istotnych problemów. Zaliczył do nich przede wszystkim: 

  • faktyczne zniesienie realnej kontroli konstytucyjnej i rezygnację Trybunału Konstytucyjnego z roli strażnika Konstytucji - proces ten rozpoczął się  uniemożliwieniem trzem sędziom powołanym zgodnie z prawem objęcia funkcji w TK i zastąpieniem ich trzema innymi osobami mianowanymi niezgodnie z prawem; 
  • zrzeczenie się przez Krajową Radę Sądownictwa jej konstytucyjnego zadania ochrony niezawisłości sędziów i niezależności sądów – wskutek upolitycznienia procesu wyboru sędziów-członków Rady, uczynienia go nieprzejrzystym i obsadzenia tego organu w dużej mierze osobami związanymi z Ministrem Sprawiedliwości; 
  • częściowe zawładnięcie Sądem Najwyższym – poprzez utworzenie dwóch nowych izb, w których skład wchodzą wyłącznie sędziowie wybrani w wyniku wadliwej procedury mianowania spośród kandydatów wskazanych przez czynniki polityczne; 
  • przeprowadzenie motywowanego politycznie zastąpienia prezesów i wiceprezesów wielu sądów powszechnych; 
  • wykorzystywanie mechanizmu dyscyplinarnego dla sędziów do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych. 

VII.510.150.2019 

 

RPO przystąpił do sprawy Grzęda przeciwko Polsce przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (skarga nr 43572/18)

Data: 2020-01-02
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do rozpoznawanej przez Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) sprawy Grzęda przeciwko Polsce i przedstawił list tzw. „przyjaciela sądu” (amicus curiae).
  • Sprawa została wniesiona przez sędziego, wybranego w 2016 r. do Krajowej Rady Sądownictwa, któremu w wyniku uchwalonej w grudniu 2017 r. nowelizacji przerwano czteroletnią kadencję, mimo że taki czas jej trwania określa wprost Konstytucja RP (art. 187 ust. 3).
  • Skarżący zarzucił Polsce arbitralne przerwanie mandatu członka KRS oraz brak możliwości zaskarżenia tego środka na drodze sądowej, tj. naruszenie przysługującego mu na mocy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka: prawa do sądu (art. 6 ust. 1 EKPC) oraz prawa do skutecznego środka odwoławczego (art. 13 EKPC).

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tej sprawy z uwagi na jej szczególny charakter. Jest to pierwsza ze spraw, w której ETPC przystąpił do oceny zmian dokonanych w systemie sądownictwa w Polsce w ostatnich latach. Jest ona ważna nie tylko dla samego skarżącego i dla pozostałych sędziów-członków KRS, którym ustawą skrócono kadencję w 2018 r., lecz ma przede wszystkim ogromne znaczenie dla funkcjonowania systemu sądownictwa w Polsce.  

W opinii Rzecznika konsekwencje zmian legislacyjnych przyjętych przez parlament są bowiem bardzo poważne. Poprzez przedwczesne zakończenie kadencji sędziów-członków KRS, a następnie wybór nowych członków, organy władzy ustawodawczej i wykonawczej przyznały sobie decydujący wpływ na obsadzenie organu, którego konstytucyjną rolą jest ochrona niezależności sądownictwa od tych właśnie władz politycznych. Przyjęte rozwiązania uczyniły misję KRS w istocie niewykonalną.

Rzecznik czuł się w obowiązku przekazać Trybunałowi, iż w jego ocenie nowo obsadzona KRS zrezygnowała ze swej konstytucyjnej roli, nie chroni niezawisłości sądów, nie protestuje, gdy politycy usiłują wywierać wpływ na treść orzeczeń sądowych, nie chroni sędziów przed represjami podejmowanymi wobec nich, w tym bezpodstawnymi postępowaniami dyscyplinarnymi, czy środkami o charakterze administracyjnym.

Rzecznik wskazał, że zagadnienia te zostały poruszone przez Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 19 listopada 2019 r. w sprawie A.K. i inni (połączone sprawy C-585/18, C-624/18 i C-625/18), a doprowadziły do wydania przez Sąd Najwyższy orzeczenia stwierdzającego, że obecna Krajowa Rada Sądownictwa nie jest ani bezstronna, ani niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej (wyrok SN z 5 grudnia 2019, sprawa III PO 7/18).

W swojej opinii dla ETPC Rzecznik przedstawił argumentacją prawną na rzecz rozciągnięcia ochrony konwencyjnej na sędziów-członków Krajowej Rady Sądownictwa, których kadencja nie powinna być przedwcześnie przerywana. Rzecznik wywiódł ją z dwu równoległych linii argumentacyjnych: testu Eskelinen oraz zaproponowanej ochrony analogicznej do ochrony sędziego orzekającego.

Po pierwsze, RPO wskazał, że ogólna ochrona prawa urzędników publicznych do sądu, uznana przez ETPC w orzeczeniu z 2007 r. Vilho Eskelinen i inni przeciwko Finlandii, potwierdzona później m.in. w sprawie z 2016 r. Baka przeciwko Węgrom, powinna obejmować również sędziów-członków KRS.

Przeprowadzając analizę, czy sprawa będąca przedmiotem rozpoznania przez Trybunał w Strasburgu spełnia wymogi tzw. testu Eskelinen, Rzecznik uznał, że ochrona powinna być rozciągnięta na wszystkie osoby znajdujące się w takiej sytuacji, jak Skarżący, ponieważ:

  1. na gruncie prawa krajowego istnieje „prawo” sędziego-członka KRS do zachowania mandatu przez pełną kadencję. Przede wszystkim jest ono gwarantowane przez Konstytucję RP (art. 187 ust. 3). Ponadto, w dniu wyboru Skarżącego na członka KRS, brak było ustawowej przesłanki uzasadniającej przedwczesne zakończenie jego kadencji w 2018 r. Zmiany w tym zakresie nie mogą być natomiast wprowadzane ze skutkiem retroaktywnym;
  2. uprawnienie przysługujące sędziemu-członkowi KRS ma charakter „prawa cywilnego” w rozumieniu art. 6 ust. 1 EKPC, ponieważ wykluczający ochronę test Eskelinen jest w tym przypadku niespełniony. Test wymaga bowiem wyraźnego wyłączenia przez ustawodawstwo krajowe prawa do sądu dla określonej kategorii urzędników publicznych  z obiektywnych powodów związanych z interesem państwa. W prawie polskim ani takiego wyraźnego wyłączenia nie było, ani na żadnym etapie prac legislacyjnych nie wskazano żadnego zasługującego na ochronę interesu państwa, który powodowałby konieczność przedwczesnego skrócenia kadencji poprzedniej Rady;
  3. brak dostępu Skarżącego do sądu i brak środka zaskarżenia przerwania mandatu w KRS był oczywisty w sytuacji skrócenia mandatu wprost na mocy ustawy, bez potrzeby wydawania aktu indywidualnego stwierdzającego jego wygaśnięcie, który mógłby ewentualnie podlegać zaskarżeniu. Jedynym środkiem, niedostępnym bezpośrednio dla samego sędziego-członka KRS, byłoby uznanie zmiany legislacyjnej w tym zakresie za niekonstytucyjną. Musiałby dokonać tego Trybunał Konstytucyjny, co do którego są poważne wątpliwości, czy jest organem spełniającym europejskie wymogi „sądu”.

Po drugie, Rzecznik przedstawił argumentację na rzecz przyznania sędziom-członkom Krajowej Rady Sądownictwa ochrony analogicznej do ochrony niezawisłości i nieusuwalności sędziego pełniącego funkcje orzecznicze. Koncepcja analogicznej (równoważnej) ochrony sędziów-członków opiera się na łącznym uznaniu następujących elementów:

  1. Krajowej Radzie Sądownictwa na mocy Konstytucji RP powierzono zadanie stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Zatem status tego organu oraz status jego członków musi zapewniać możliwość realizacji tej misji;
  2. szczegółowe kompetencje KRS mają bezpośredni wpływ na status sędziów: Rada uczestniczy w procesie nominacji i przyjmowania do zawodu, awansowania sędziów i przenoszenia ich do sądu wyższego szczebla, czy wcześniejszego przechodzenia na emeryturę. Niezbędne jest wobec tego zapewnienie, aby w tak newralgicznym punkcie struktury organizacyjnej państwa nie wystąpiła luka w ochronie niezawisłości sędziów;
  3. niezawisłość sędziowska podlega ochronie bezwzględnej; państwo nie może w nią ingerować w żadnym wypadku – nie może przewidywać przypadków, w których sędzia pozostawałby „zawisły”, tj. był zależny od organów władzy politycznej;
  4. niezawisłość sędziów jest niepodzielna; osoby sprawujące urząd sędziego powinny być chronione w każdej sytuacji działalności publicznej, do której są skierowani jako sędziowie. Pełniąc funkcje powierzone osobie jako sędziemu, konsekwentnie należy jej zaoferować ochronę właściwą sędziemu w pełnym zakresie tak realizowanych funkcji publicznych;
  5. zgodnie z minimalnym wymogiem europejskim większość członków KRS powinna być sędziami. Celem takiego rozwiązania jest zapewnienie, aby to osoby posiadające przymiot niezawisłości miały decydujący głos w Radzie. Skoro tak, to ich niezależność powinna być w równym stopniu zagwarantowana także w zakresie ich uczestnictwa i działalności w Radzie.

Niezależność sądownictwa przed Trybunałem Sprawiedliwości UE i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka - sesja 6 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Spółka produkująca trawniki z rolki przegrała sprawę o odszkodowanie przed polskim sądem, który był związany ustawą o ochronie środowiska. Spółka złożyła więc skargę na te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego. A ten sprawę umorzył.
  • Z tym że w składzie, który taką decyzję podjął, był Mariusz Muszyński, co do którego są wątpliwości, czy rzeczywiście jest sędzią TK. I teraz sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. On ma zdecydować, czy postanowienie TK rzeczywiście kończy sprawę odszkodowania.
  • Bo jeśli głos zabrała tu osoba nieuprawniona, to spółka może walczyć o swoje dalej.
  • Dyskusja na panelu dotyczyła nie tylko stosowania rozwiązań prawnych, ale i przedstawionego kilka godzin wcześniej przez większość rządzącą kolejnego projektu „reformującego” polskie sądy.

Kryzys praworządności w Polsce spowodował uruchomienie w Unii Europejskiej procedur, które dotychczas były martwe. Tak zwana opcja atomowa, czyli artykuł 7 Traktatu o Unii Europejskiej został po raz pierwszy wykorzystany w procedurze przeciwko Polsce. W wyniku tego stwierdzono wobec kraju europejskiego ryzyko poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości Unii, takich jak praworządność, demokracja i prawa człowieka.

Wdrażane w Polsce zmiany dotyczące w głównej mierze sądownictwa – zaczynając od kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego, poprzez powołanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa, a kończąc na reformach sądów powszechnych i Sądu Najwyższego – wciąż wywołują ogromne zaniepokojenie instytucji międzynarodowych. Stosunkowo nowe zjawisko wszczynania kolejnych postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów również nie pozostaje niezauważone.

Zarówno Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka mogą odgrywać bardzo ważne role w badaniu i przywracaniu niezależności sądownictwa w Polsce. 

Pytania prejudycjalne przed TSUE. O co chodzi?

W ostatnich kilku latach okazało się, jak ważnym narzędziem dla obrony praworządności oraz  niezależności polskich sądów są tzw. pytania prejudycjalne kierowane do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Mechanizm taki stworzono po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do TSUE o wykładnię prawa obowiązującego wszystkich członków UE, a następnie zastosować ją do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem Unii.

Postępowania przed TS UE wynikają przede wszystkim z Konstytucji RP, a także ze zobowiązań międzynarodowych Polski, mających podstawę m.in. w traktatach stanowiących podstawę funkcjonowania UE - nie mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Dlatego pytania do TSUE nie mogą być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów je kierujących.

Pytanie prejudycjalne może mieć ogromne znaczenie. Ma bowiem wpływ nie tylko na polski system prawa, ale także na cały system europejski. Wyrok TSUE wyznacza bowiem standard dla wszystkich krajów Unii. Może to  doprowadzić do lepszych efektów niż czekanie na wyrok Trybunału Konstytucyjnego czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

TSUE. Niezależność polskiego sądownictwa. Znaczenie wyroku portugalskiego

Kilkanaście pytań zadanych przez polskie sądy dotyczy właśnie niezależności sądownictwa jako kwestii systemowych. Jest grupa pytań dotyczących statusu Krajowej Rady Sądownictwa oraz grupa pytań dotyczących postępowań  dyscyplinarnych wobec sędziów.

TSUE - w sprawie portugalskiej - (C-64/16) podjął przełomowe rozstrzygnięcie. Dało ono podstawę do zadawania pytań o status sędziego także w sytuacji, gdy prawo unijne będzie jedynie potencjalnie stosowane. Trybunał uznał wtedy, że sądy krajowe muszą spełniać unijny standard niezawisłości. I że Trybunałowi wolno to oceniać.

Najważniejsze „polskie” sprawy już rozstrzygnięte przez TSUE:

  • 24 czerwca 2019 r.  TSUE - wskutek skargi Komisji Europejskiej – orzekł, ze sprzeczne z prawem UE są przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym z 2017 r., obniżające wiek przechodzenia sędziów SN i NSA w stan spoczynku – z 70 do 65 lat. W ustawie tej chodziło m.in. o przejście w stan spoczynku I prezes  SN oraz prezesów Izby Karnej i Izby Pracy. Przepisy te zmieniono jeszcze przed wyrokiem TSUE. TSUE wydając decyzję o zablokowaniu tej reformy w postępowaniu zabezpieczającym doprowadził do tego, że niezależność sędziów Sądu Najwyższego została w dużej mierze ochroniona.;
  • 5 listopada 2019 r. (po skardze Komisji Europejskiej) TSUE uznał za niezgodne z prawem UE polskie przepisy z 2017 r. dotyczące wieku przechodzenia w stan spoczynku przez sędziów sądów powszechnych i prokuratorów. Został on obniżony z 67 lat do 60 lat – dla kobiet – i do 65 – dla mężczyzn. Jeszcze przed wyrokiem przepisy te zostały zmienione. TSUE podkreślił, że zasady uprawniające ministra sprawiedliwości do przedłużania zajmowania urzędu sędziego po ukończeniu odpowiedniego wieku  mogą budzić wątpliwości co do niezależności takiego sędziego od „czynników zewnętrznych”;
  • 19 listopada 2019 r. TSUE orzekł po pytaniach prejudycjalnych polskich sędziów, że Sąd Najwyższy może badać, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezależna by rozpoznawać sprawy przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku. Jeśli uznałby, że Izba nie spełnia wymogu niezależności, powinien zaniechać stosowania polskich przepisów w tej sprawie. Ponadto TSUE orzekł, że Krajowa Rada Sądownictwa może proponować kandydatów na sędziów jeśli by uznać, że jest  ona niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Po tym wyroku Sąd Najwyższy orzekł, że Izba Dyscyplinarna nie spełnia wymogów niezawisłości. SN w uzasadnieniu wyroku wskazał, że nowa KRS nie daje wystarczających gwarancji niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej i jest to punkt wyjścia do oceny, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezawisła.

Najważniejsze sprawy w TSUE oczekujące na rozstrzygnięcie:

  • skarga Komisji Europejskiej z 10 października 2019 r. w sprawie nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce. Komisja wszczęła postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, ponieważ system środków dyscyplinarnych podważa niezawisłość sędziów w Polsce i nie zapewnia koniecznych gwarancji chroniących sędziów przed kontrolą polityczną. Niestety według opinii Rzecznika TSUE, Trybunał nie może orzec o interpretacji prawa unijnego w zakresie niezależności postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce ponieważ obawy sądów są jedynie subiektywne. TSUE nie jest jednak związany opinią Rzecznika.
  • w toku jest także kilkadziesiąt pytań prejudycjalnych z Polski, dotyczących postępowań dyscyplinarnych wytaczanych polskim sędziom, nie tylko w zakresie abstrakcyjnym, ale w kontekście konkretnych postępowań dyscyplinarnych, czynności dyscyplinarnych podjętych wobec sędziów, degradacji czy przeniesień. RPO przyłączył się do części tych spraw. Można zakładać, ze właściwie każde postępowanie dyscyplinarne, jeśli będzie rozpatrywane przez sąd powszechny gotowy zadać pytanie prejudycjalne, trafi ostatecznie do TSUE.

Europejski Trybunał Praw Człowieka i polskie sądy

Również Europejski Trybunał Praw Człowieka dostrzegł problemy związane z niezawisłością w polskich sądach i zdecydował się rozpatrzyć kilka spraw w tym zakresie. Warto podkreślić, że ETPCz uznaje, że ma kompetencje by wypowiadać się tych kwestiach w związku z ich bezpośrednim wpływem na prawa zagwarantowane w Europejskiej Konwencji, w szczególności na prawo obywateli do sądu i sprawiedliwego procesu (art. 6 EKPCz). Prawo to może być naruszone jeśli w sprawie obywatela wypowiada się sędzia który nie jest niezawisły lub nie został odpowiednio powołany.

Najważniejsze sprawy przed ETPCz, które czekają na rozpatrzenie w tym zakresie to:

  • Broda przeciwko Polsce i Bojara przeciwko Polsce. Sędziowie Bojara i Broda skarżą Polskę za to, że w styczniu 2018 roku minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, korzystając z wyjątkowych uprawnień, odwołał ich ze stanowisk wiceprezesów Sądu Okręgowego w Kielcach bez podania przyczyn. Nie mogli się odwołać od tej decyzji do sądu.
  • Grzęda przeciwko Polsce. Skargę złożył sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego,  który był członkiem poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa. Jego czteroletnia kadencji w Radzie została skrócona w wyniku zmiany ustawy o KRS z 2017 r. Wybór 15 członków Rady-sędziów powierzyła ona Sejmowi, a nie środowiskom sędziowskim. Skarżący argumentuje, że wygaszenie  jego kadencji w 2018 r. po wyborze nowych członków KRS przez Sejm było niezgodne z EKPCz, bo ustawa nie zapewniła mu prawa do odwołania;
  • Wzmiankowana na wstępie sprawa Xero Flor przeciwko Polsce. Spółka produkująca trawę w rolkach poskarżyła się na postanowienie Trybunału  Konstytucyjnego umarzające postępowanie z jej skargi na przepisy dotyczące szkód wyrządzonych przez dzikie zwierzęta. W składzie TK, który podjął taką decyzję, zasiadał Mariusz Muszyński. Spółka wskazała, że został on wybrany do TK ze złamaniem przepisów konstytucyjnych. Narusza to art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do rzetelnego procesu sądowego.

Dodatkowo, kluczową w kwestii niezależności sądownictwa sprawą przed ETPCz jest sprawa islandzka Gudmundur Andri Astradsson v. Iceland (nr sprawy 26374/18). Sprawa jest nietypowa, ponieważ odwołanie od wyroku izby zwykłej zostało przyjęte. Teraz Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ponownie zbada czy naruszenia procedury powoływania sędziów na stanowiska sędziowskie prowadzi do łamania prawa do sądu w rozumieniu art. 6 §1 EKPCz. Sprawa może mieć ogromny wpływ na kreowanie linii orzeczniczej kluczowej w kontekście praworządności w Polsce.

Dyskusja: jak poradzimy sobie ze „stanem wojennym” ogłoszonym wobec sędziów

Sędzia Sądu Najwyższego Michał Laskowski przypomniał, że 5 grudnia SN wydał wyrok, w którym kategorycznie i dobitnie zakwestionował status Izby Dyscyplinarnej (ID) jako sądu i przedstawił wątpliwości co do prawidłowości powołania KRS. I prezes SN zaapelowała do sędziów w ID o powstrzymanie się od orzekania, lecz ci nie zareagowali. KRS także uznała, że może dalej działać. A tymczasem już 15 stycznia 2020 r. w Izbie Pracy mają być rozpoznane dalsze sprawy, których bezpośrednio dotyczy orzeczenie TSUE.

W dalszej przyszłości na pewno będą udzielone odpowiedzi na kolejne pytania, które zostały przedstawione TSUE, a których jest łącznie kilkanaście, w tym pytania WSA i sądów okręgowych w Łodzi i Warszawie, a także 3 skargi Komisji Europejskiej. Sądy kierują także pytania do SN, tak jak uczynili to Pan Sędzi Juszczyszyn i sędziowie sądu apelacyjnego w Katowicach. Za to spotkały ich represje. Prawdopodobnie powstanie zatem stan niestabilności, w którym istnieć będą dwie równoległe rzeczywistości prawne.

Wydaje się, ze sposobem wybrnięcia z tej sytuacji może być tylko nowa ustawa zmieniająca skład KRS poprzez dostosowanie go do standardów określonych w wyroku TSUE oraz reformująca lub likwidująca Izbę Dyscyplinarną. Działania w tym zakresie prowadzi Senat. Nawet jeśli ewentualny projekt zmian nie ma szansy na uchwalenie z uwagi na stanowisko Sejmu, warto przedstawić go społeczeństwu w tej formie w celu zwiększania świadomości prawnej.

Sylwia Gregorczyk-Abram („Wolne sądy”) zauważyła: zainicjowanie postępowań w sprawach dotyczących przeniesienia w stan spoczynku sędziów to taka „piłka” wystawiona Sądowi Najwyższemu, aby mógł rozstrzygnąć sytuację sędziów pod rządami nowych przepisów. Precedensowa jest sprawa sędziego Kuby, który dostał negatywną rekomendację od nowej KRS. Uzasadniało to wniesienie odwołań do Izby Pracy SN. Zostały one złożone za pośrednictwem KRS, lecz ta odmówiła nadania im trybu. Koniczne więc było złożenie go bezpośrednio do Izby Pracy SN.

Argumentacja polskiego rządu przedstawiona przed TSUE zmierzała do wskazania, że Trybunał w ogóle nie ma kompetencji do oceny stanu niezależności sędziowskiej w państwach członkowskich oraz że KRS funkcjonuje poprawnie.

Wyrok TSUE jest skuteczny wobec wszystkich spraw ( erga omnes), jako zawierający wykładnię art. 47 Karty Praw Podstawowych UE. TSUE odniósł się w nim do wszystkich zarzutów związanych z wadliwością wyboru i umocowania KRS, w tym utajnienia list poparcia kandydatów do niej.

Niestety, jak się okazuje, wykonanie orzeczenia TSUE pociąga za sobą negatywne konsekwencje dla sędziów. Z kolei brak wykonania wyroku przez władze państwowe otwiera pełnomocnikom procesowym możliwość podejmowania działań zmierzających do wzruszenia wyroków wydanych m.in. przez sędziów wadliwie powołanych. Dotyczy to także pełnomocników działających w innych państwach.

Praworządność sama się nie obroni. Bez niezależnych sądów nie jesteśmy wolni.

Maria Ejchart-Dubois (prawniczka związana z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, prezeska Stowarzyszenia im. Profesora Zbigniewa Hołdy) powiedziała, że skoro 12 grudnia wieczorem złożono projekty ustaw wprowadzające „stan wojny” z sędziami, musi mieć to wpływ na nasze dyskusje.

Mówił też o tym sędzia Laskowski: Wczoraj wieczorem został przedstawiony projekt ustawy dotyczącej „spraw sądowych”. Przewiduje on zmiany w ustroju sądów powszechnych, m.in. wprowadza art. 9d, zgodnie z którym przedmiotem obrad organów samorządu sędziowskiego nie mogą być sprawy polityczne, w tym krytyka albo wrogość wobec innych organów państwa. Z kolei na podstawie art. 42a niedopuszczalne ma być kwestionowanie umocowania sądów, trybunałów i innych organów, a także ocena zgodności z prawem powołania sędziego. Nowe podstawy odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów obejmują: odmowę stosowania ustawy, której nie zakwestionował TK; działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości; działania o charakterze politycznym; działania kwestionujące stosunek służbowy lub powołanie sędziego.

Zmiany planuje się także w ustawie o Sądzie Najwyższym: kandydaci na stanowisko I Prezesa SN mają być zgłaszani przez grupę jedynie 30 sędziów. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych ma rozstrzygać wszystkie wątpliwości dotyczące wyłączenia sędziów, niezawisłości, itd. SN także ma nie mieć prawa kwestionowania ważności powołania sędziów i innych organów. Jedyna kara przewidziana za naruszenie tych zakazów to złożenie z urzędu. To koniec samorządu sędziowskiego, uciszenie sędziów we wszystkich wymiarach, nawet internetowym, i uniemożliwienie SN wypowiedzenia się w istotnych sprawach.

Dr hab. Krystian Markiewicz (prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”) mówił: Ten projekt zmian w ustroju sądownictwa przyjęty został w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Tak jak stan wojenny, pozbawia on Polaków ich praw – prawa do sądu. Jeśli sędziowie mieliby się podporządkować, staliby sędziami tylko z nazwy. Niemożliwe do zaakceptowania jest odbieranie im prawa do orzekania zgodnie z prawem.

Wyrok TSUE dotyczy pryncypiów, podstawowego prawa do sądu  a nie akademickich rozważań, „czy jest skuteczny erga omnes” i „czy dotyczy tylko spraw, w których występuje wątek unijny”. Nasuwa się pytanie, czy mamy żyć w systemie średniowiecznym, gdzie prezydent jest królem i imperatorem, zaś jego słowo (w tym wypadku powołanie osoby na stanowisko) jest absolutne? Nie może tak być we współczesnym państwie – sędzia musi być powołany na podstawie prawa.

Obecny projekt ma za zadanie jedynie zastraszyć sędziów, podobnie zresztą jak wiele wcześniejszych zmian w prawie. Sędziowie dotąd obronili swoją niezawisłość, wspólnie z innymi obywatelami, i teraz też jest to problem wszystkich – adwokatów, sędziów wszystkich szczebli i wszystkich obywateli. Sytuacja stoi na ostrzu noża, bo sędziom zarzuca się przestępstwa za to tylko, że stosowali orzeczenie TSUE i skierowali pytania prawne do SN. Po to właśnie jest ten nowy projekt – żeby pozbyć się niepokornych.

Obronimy niezależność sądów jeśli będziemy solidarni, jak w 1981 r. Po to właśnie, żeby nie było więcej chaosu.

Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówił, że sprawy zawisłe przed ETPC także mają wpływ na sytuację w Polsce. Powstaje pytanie, czy wymogi wypływające z art. 6 EKPC mają zastosowanie spraw toczących się przed TK? Czy taką sprawę można uznać za sprawę cywilną w rozumieniu art. 6 EKPC?

W Polsce jest możliwość wznowienia postępowania po orzeczeniu TK. W sprawie Xero Flor ewentualny wyrok ETPC będzie musiał być wykonany przez polskie władze, a  przynajmniej będą one musiały się do niego się odnieść. Sposób wykonania wyroku będzie kontrolowany przez Komitet Ministrów Rady Europy. Wyroki TK wydawane przez skład wadliwy będą ponadto mniej respektowane przez organy międzynarodowe.

W sprawie Grzęda p-ko Polsce ETPC zbada z kolei czy art. 6 odnosi się do wygaszenia kadencji członka dawnej KRS.

Z art. 6 EKPC wynik nie tylko to, że sąd musi być niezależny, ale także że musi być to sąd ustanowiony ustawą. ETPC stosował tę zasadę np. do przypadków, gdy orzekała osoba, której kadencja wygasła, albo skład był źle wyznaczony. W sprawie Ástráðsson p-ko Islandii, ETPC uznał, że nastąpiło naruszenie EKPC pomimo tego, że wadliwość powołania sędziów nie skutkowała nieważnością orzekania. Stwierdził jednak, że miało miejsce rażące naruszenie prasa krajowego. Wyrok ten wywołał liczne kontrowersje.

Rząd islandzki odwołał się od tego orzeczenie – w lutym 2020 r. oczekiwany jest wyrok Wielkiej Izby, który ostatecznie sprawę tę rozstrzygnie. Jeśli wyrok się utrzyma, będzie miał wielkie znaczenie dla Polski.

Póki co nie występuje konsekwentna linia orzecznicza wskazująca, że sędziowie powołani przez nową KRS są powołani wadliwie, ale prawdopodobnie taka powstanie.

Pewne kwestie związane z niezależnością musimy rozstrzygnąć na poziomie krajowym – tu stoi istotne zadanie przed sądami krajowymi.

Michał Ziółkowski (Akademia im. Leona Koźmińskiego): Obecnie występuje zjawisko, które można określić jako ustawowy antykonstytucjonalizm – zmiana systemu bez zmiany Konstytucji. Prawo konstytucyjne uczy, że transformacja w Polsce dopiero się rozpoczęła, zaś jej efekt może być różny – może się nawet skończyć gorzej, niż na Węgrzech.

Wyrok TSUE ma ograniczony zakres stosowalności. Tym niemniej, wspólnie z wyrokiem SN przesądzają o braku niezależności KRS, Izby Dyscyplinarnej i nawet Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Nie przesądzają one jednak o braku niezależności poszczególnych sędziów. Podstawą stwierdzenia braku niezależności są normy krajowe, TSUE nie wyręczy w tym zakresie sądów polskich.

TSUE dokonał jedynie wykładni Traktatów i nakazał organom krajowym dokonanie oceny,  którego to zadania SN wywiązał się idealnie. Gdyby bowiem TSUE sam rozstrzygnął, czy organy polskie są niezależne, orzeczenie takie byłoby adresowane do ustawodawcy. SN musiałby czekać na działania legislacyjne, lecz nie mógłby działać sam. Zaletą tak skonstruowanego wyroku TSUE jest to, że nie rozbija spójności prawa UE i umożliwia przeprowadzenie testu niezależności odwołując się wyłącznie do prawa krajowego.

Dlatego sądy mają konstytucyjny obowiązek sprawdzania niezależności własnej i innych sądów (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP). Projektowana ustawa nie może zatem wyłączać sędziom prawa do dokonania takiej oceny.

Pojawiły się dwie ścieżki praworządności. 1. wznawianie postępowań i 2. Składanie pozwów odszkodowawczych. Wydanie wyroku przez nie-sędziego stanowi bowiem naruszenie prawa, a za naruszenie prawa przez władze publiczne przysługuje odszkodowanie (art. 77 ust. 1 Konstytucji RP).

Wyroki TSUE i SN przesądzają tyko status Izby Dyscyplinarnej i KRS, nie zaś poszczególnych sędziów. Ponadto nie mają on tak silnego bezpośredniego skutku, jak np. wyroki TK. Ich konsekwencją nie jest niestety nieważność decyzji ID, czy KRS. Aby wyznaczyć wspólny standard w tym zakresie SN powinien wydać uchwałę, z klarownym sygnałem jak należy stosować prawo w zaistniałym stanie prawnym. Jest to konieczne aby  ochronić sędziów niższych instancji oraz uniknąć różnić i rozbieżności w poszczególnych sprawach.

Dr hab. Piotr Bogdanowicz (Uniwersytet Warszawski): Skutki wyroku TSUE z perspektywy prawa UE są wiążące dla innych sądów – to nowość w orzecznictwie TSUE. Można to określić jako „względny skutek erga omnes” wiążący sądy, od których orzeczeń nie ma już odwołania. Takie sądy z kolei, jeśli mają wątpliwości co do prawa UE, muszą wystosować pytanie prejudycjalne do TSUE. 

Podstawa do dokonania testu niezależności ma charakter krajowy, ale także europejski, wynikający z art. 19 TUE. Jest to przepis bezpośrednio skuteczny.

Wobec wyroku TSUE podnosi się czasem różnorakie zarzuty:

  1. „Orzecznictwo TK wskazuje, że to właśnie TK jest ostatnią instancją uprawnioną do oceny zgodności przepisów polskich z prawem UE” (tak wynika z wyroków np. w sprawie ENA, czy Traktatu Akcesyjnego). TK uznał się właściwy do oceny zgodności rozporządzenia UE z Konstytucją, ale dotyczy innej kwestii – wykładni przepisów Traktatów i Karty Paw Podstawowych.
  2. „Przykłady pochodzące z innych państw (np. Niemiec, Hiszpanii), pokazują, że sędziowie powoływani są podobnie, jak w Polsce”. TSUE sam jednak podkreślał, że przypadki w innych państwach nie mają wpływu na ocenę danego państwa członkowskiego i bierze pod uwagę zagadnienia systemowe.
  3. „TSUE nie ma kompetencji do oceny składu Izby Dyscyplinarnej, KRS, czy organizacji wymiaru sprawiedliwości”. Orzecznictwo TSUE stanowi coś dokładnie przeciwnego. Należy podkreślić, że w sprawach dotyczących Polski TSUE odwołuje się do własnego wcześniejszego orzecznictwa z częstotliwością wcześniej niespotykaną..

To prawda, że TSUE orzekł w sprawie indywidualnej. Ale wskazał też wprost, że ocena niezależności organu wymiaru sprawiedliwości jest elementem prawa UE.

Dyskusja i rekomendacje

Prof. Ewa Łętowska - Nie ma potrzeby rozróżniania, czy podstawa badania niezależności jest krajowa (konstytucyjna), czy europejska. Można stosować obie podstawy jednocześnie. Wyroki TSUE i SN nie kończą sprawy, bo nie wiadomo jeszcze, co zrobić z już wdanymi wyrokami w sprawach wątpliwych i z sędziami wadliwie powołanymi. SN powinien wskazać metodę rozstrzygania, którą będą mogły stosować sądy niższych instancji.

Patrick Penninckx (Rada Europy, Information Society Department) - Polska przetarła drogę do demokracji dla innych państw Europy wschodniej. Konieczne jest wyjście poza konsekwencje stricte prawne, bo sprawa niezależności sądownictwa ma aspekt polityczny i społeczny, nie tylko dla Polski, ale dla całej Europy.

Petr Janyska (Czechy) - Czesi śledzą, co się dzieje w Polsce i solidaryzują się  z polskimi sędziami, czego wyrazem był niedawny list sędziów czeskiego TK do sędziów polskich.

RPO pyta Europejski Trybunał Praw Człowieka o możliwość przystąpienia do sprawy islandzkich sędziów

Data: 2019-12-04
  • Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie islandzkiej ponownie zbada czy naruszenia procedury powoływania sędziów na stanowiska sędziowskie prowadzi do łamania prawa do sądu w rozumieniu art. 6 §1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka
  • Sprawa może mieć ogromny wpływ na kreowanie linii orzeczniczej kluczowej w kontekście praworządności w Polsce
  • RPO włączył się w sprawę i poprosił o możliwość przedstawienia opinii

Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie islandzkiej (Gudmundur Andri Astradsson v. Iceland, nr sprawy 26374/18) ponownie zbada, czy naruszenia procedury powoływania sędziów na stanowiska sędziowskie prowadzą do łamania prawa do sądu gwarantowanego przez art. 6 §1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Islandzka sprawa przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości budzi nadzieję również w Polsce

W sprawie tej chodzi o przypadek ingerowania islandzkiej władzy wykonawczej w procedurę wyboru sędziów. W islandzkim systemie sądowniczym funkcjonowały do 2018 roku sądy rejonowe i Sąd Najwyższy. W styczniu 2018 roku w wyniku reformy systemu sprawiedliwości powstał sąd drugiej instancji (apelacyjny). Sędziowie na Islandii powoływani są przez Ministra Sprawiedliwości, który jest związany bezwzględnie rekomendacjami specjalnej Komisji ds. Powoływania Sędziów. Ma ona za zadanie bronić niezależności i apolityczności sędziów i bada wnioski pod kątem merytorycznym. Głównym czynnikiem przesądzającym o wyborze kandydata na sędziego jest jego wykształcenie. W uzasadnionych okolicznościach Minister Sprawiedliwości może odstąpić od listy kandydatów przygotowanej przez komisję i przedstawić, wraz z uzasadnieniem, swoich kandydatów. W rozpatrywanej przez Europejski Trybunał Praw Człowieka sprawie doszło do naruszenia procedury powoływania sędziów przez minister sprawiedliwości Islandii. Podważyła ona kwalifikacje i odpowiednie doświadczenie zawodowe czwórki kandydatów przedstawionych przez Komisję ds. Powoływania Sędziów i w efekcie zastąpiła ich zgłoszenia kandydatami przedstawionymi przez resort sprawiedliwości. Dwóch kandydatów, którzy zostali rekomendowani przez Komisję, a odrzuceni przez Minister, wytoczyło proces przeciwko państwu. Sąd Najwyższy Islandii rozpatrzył sprawę na ich korzyść uznając działania Ministra Sprawiedliwości za bezprawne. Otrzymali oni również zadośćuczynienie za naruszoną reputację.

Jednocześnie w jednej ze spraw karnych w Sądzie Apelacyjnym, oskarżony podważył legalność składu sędziowskiego, w którym występował jeden z sędziów wskazanych przez ministrę. Powoływał się on na opisane wyżej orzeczenie Sądu Najwyższego i argumentował, że zasiadanie w składzie sądu osoby nieuprawnionej narusza jego prawa konstytucyjne i prawo do procesu przez niezależnym sądem gwarantowane przez art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W związku z negatywnym rozpatrzeniem jego spraw przez sądy islandzkie, a tym samym wyczerpaniem ścieżki krajowej sprawa znalazła finał przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

RPO włączył się w sprawę i poprosił o możliwość przedstawienia opinii przyjaciela sądu

Opinia przyjaciela sądu (łac. Amicus curiae) ma wesprzeć sąd w rozstrzygnięciu rozpatrywanej sprawy, który jednak nie jest zobowiązany do uwzględnienia takiej opinii. Sąd ma prawo także odrzucuć ofertę przedstawienia samej opinii. Rzecznik w piśmie oferującym opinię w sprawie Islandii argumentuje, że wyrok ten może mieć ogromny wpływ na kreowanie linii orzeczniczej ETPCz kluczowej w kontekście praworządności w Polsce, w szczególności dla kwestii ważności wyroków Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego oraz sądów powszechnych w związku z nieprawidłowościami w wyborze trzech sędziów Trybunału (tzw. „dublerów”), niezgodnością z Konstytucją składu Krajowej Rady Sądownictwa, jak i możliwym naruszeniem prawa w procesie powołań sędziów do Sądu Najwyższego.

Analogiczne do sprawy islandzkiej elementy można znaleźć w sprawie polskiej.Tym samym postępowanie w opisywanej sprawie może mieć charakter precedensowy i ukształtować standard orzeczniczy w kontekście praworządności i niezależności systemu sądownictwa.

VII.510.150.2019

RPO pyta ETPCz, czy może przystąpić do sprawy polskiej spółki, która skarży się na złe działanie Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2019-12-02
  • Spółka produkująca trawniki w rolkach uważa, że ponosi szkody z powodu postanowień Prawa łowieckiego. Jej skarga konstytucyjna została jednak umorzona przez Trybunał Konstytucyjny
  • Spółka zaskarżyła to postanowienie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazując, że mogło zostać podjęte z udziałem osoby, która jest nieuprawniona do orzekania. Chodzi o Mariusza Muszyńskiego
  • W skardze do ETPCz spółka zarzuca Polsce m.in. naruszenie art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do rzetelnego procesu sądowego
  • RPO poprosił Europejski Trybunał Praw Człowieka o możliwość przedstawienia opinii przyjaciela sądu w sprawie, ze względu na jej kluczowy dla ochrony praworządności charakter
  • Z tego też powodu i ze względu na konstytucyjny charakter sprawy Rzecznik poprosił również komisarz praw człowieka Rady Europy Dunję Mijatović, o przyłączenie się do sprawy i przedstawienie opinii przyjaciela sądu (amicus curiae)

NIE PRZEGAP panelu na III Kongresie Praw Obywatelskich w piątek 13 grudnia:  Niezależność sądownictwa przed Trybunałem Sprawiedliwości UE i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka

Polska spółka skierowała do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka skargę na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, w składzie którego zasiadał Mariusz Muszyński. Skarżąca firma zajmuje się produkcją trawy w rolkach. W związku ze szkodami poniesionymi w wyniku działań dzików i jeleni spółka weszła w spór ze Skarbem Państwa. W efekcie wniosła  do Trybunału Konstytucyjnego skargę dotyczącą przepisów Prawa łowieckiego i aktów wykonawczych dotyczących szkód wyrządzonych przez dzikie zwierzęta. Postanowieniem z dnia 5.7.2017 r. Trybunał umorzył postępowanie. W składzie, który wydał orzeczenie, zasiadał Mariusz Muszyński.

Wątpliwości prawne dotyczące legalności wyboru sędziego orzekającego w sprawie

W skardze do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka zarzucono m.in. naruszenie art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do rzetelnego procesu sądowego. Skarżący zarzucił, że orzekający w sprawie Muszyński został wybrany na stanowisko z naruszeniem przepisów konstytucyjnych. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym  może być poddane analizie pod kątem konwencyjnych gwarancji rzetelnego procesu (art. 6), jeżeli jego wynik ma decydujące znaczenie dla ochrony praw obywateli.

Do wyroku w analizowanej sprawie zdanie odrębne zgłosił sędzia Piotr Tuleja – napisał, że „skład (Trybunału Konstytucyjnego) został ukształtowany z naruszeniem Konstytucji, w szczególności z naruszeniem jej art. 194 ust. 1. Wyznaczony do składu orzekającego w niniejszej sprawie Mariusz Muszyński został wybrany przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego na miejsce już zajęte, do czego Sejm VIII kadencji nie miał prawa. Sejm VII kadencji wybrał na sędziów konstytucyjnych Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego oraz Krzysztofa Ślebzaka. Wątpliwości prawne dotyczące ustawowej podstawy ich wyboru zostały rozstrzygnięte w wyroku TK z 3 grudnia 2015 r., (sygn. K 34/15). Rozstrzygnięcie to zostało następnie potwierdzone w postanowieniu TK z 7 stycznia 2016 r. (sygn. U 8/15). Podstawa ustawowa wyboru wskazanej trójki sędziów była zgodna z Konstytucją. Sejm VIII kadencji nie mógł samodzielnie rozstrzygać wątpliwości dotyczących zgodności z Konstytucją ustawowej podstawy wyboru sędziów, gdyż kompetencja ta na mocy art. 188 pkt 1-3 Konstytucji jest zastrzeżona dla Trybunału Konstytucyjnego. W konsekwencji samodzielna ocena Sejmu, dotycząca niekonstytucyjności podstawy prawnej wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego, nie mogła stanowić podstawy podjęcia prawnie wiążącej uchwały stwierdzającej, że wybór piastuna organu władzy publicznej nie doszedł do skutku”.

RPO zwrócił się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z opinią przyjaciela sądu

Ze względu na kluczowy dla ochrony praw człowieka i ładu konstytucyjnego charakter sprawy RPO skierował do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wniosek o możliwość przedstawienia opinii w tej sprawie. Rzecznik podkreślił, że zasiadanie w składzie Trybunału Konstytucyjnego osoby wybranej z naruszeniem prawa powoduje pogwałcenie prawa jednostek do sprawiedliwego procesu sądowego gwarantowanego przez art. 45 Konstytucji i art. 6 Europejskiej Konsekwencji Praw Człowieka. RPO zauważył, że wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w opisywanej sprawie może mieć kluczowe znaczenie dla ochrony polskiego systemu konstytucyjnego i demokracji.

Rzecznik poprosił również Komisarza Praw Człowieka Rady Europy o przyłączenie się do sprawy. W piśmie do komisarz Dunję Mijatović Rzecznik wskazał, że obecny kryzys konstytucyjny jest jednym z najpoważniejszych zagrożeń praw człowieka w Polsce.

Minister Sprawiedliwości nie wykonuje wyroków ETPCz ws. kar porządkowych w sądach

Data: 2019-10-17
  • Kara pozbawienia wolności za naruszenie powagi sądu czy jego obrażanie może być zbyt dotkliwą ingerencją w życie osoby ukaranej
  • Sąd - dotknięty takimi działaniami osoby, który potem sam ją karze - nie może być uznany za obiektywny wobec niej
  • Po wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wobec Polski system kar porządkowych wymaga pilnej zmiany - wskazuje RPO
  • Tymczasem Minister Sprawiedliwości nie odpowiada, czy podjął jakieś działania w tej sprawie

Art.  49 Prawa o ustroju sądów powszechnych stanowi, że w przypadku naruszenia powagi, spokoju lub porządku czynności sądowych albo ubliżenia sądowi, innemu organowi państwowemu lub osobom biorącym udział w sprawie, sąd może ukarać winnego karą porządkową grzywny w wysokości do 3 tys. zł lub karą do 14 dni pozbawienia wolności.

W związku z wyrokami ETPCz w tej sprawie Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się 29 stycznia 2019 r. do  Ministra Sprawiedliwości o zainicjowanie odpowiednich zmian prawa. Do dziś nie otrzymał odpowiedzi.

ETPCz uznał skargi na Polskę

6 grudnia 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł w sprawie Słomka przeciwko Polsce (skarga nr 68924/12), że prawo do wolności wyrażania opinii naruszyła kara porządkowa 14 dni pozbawienia wolności dla Adama Słomki za naruszenie powagi sądu podczas ogłaszania wyroku (chodziło o wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 12 stycznia 2012 r. w sprawie wprowadzenia stanu wojennego w Polsce w 1981 r.).  ETPCZ podkreślił, że karę wymierzył ten sam skład, którego powadze skarżący miał wcześniej uchybić. Nie było w tej sprawie odrębnego postępowania, a skarżący nie miał możliwości przedstawienia swych argumentów. Ponadto wymierzono mu najwyższy wymiar kary, a jego zażalenie rozpatrzono już po odbyciu kary.

Zaniepokojenie ETPCz wzbudził fakt, że ten sam sąd działał i jako podmiot oskarżający, i rozstrzygający o naruszeniu powagi. Mogło to wzbudzić wątpliwości co do braku bezstronności sądu w świetle orzecznictwa Trybunału i standardów rzetelnego procesu.  Dlatego w ocenie ETPCz Polska naruszyła art. 6 i 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. 

Zbliżone stanowisko zajął ETPCz w wyroku z 3 lipca 2012 r. w sprawie Lewandowski przeciwko Polsce (skarga nr 66484/09). Dotyczyła ona braku bezstronności sądu rozpatrującego obrazę sądu oraz naruszenia wolności wyrażania opinii. Ukaranie spowodowała krytyka pod adresem sędziego w sprawie przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności przez skarżącego. Decyzja o karze porządkowej zapadła bezpośrednio po wniesieniu przez skarżącego zażalenia zawierającego sporne treści. Nie miał on możliwości wyjaśnienia swego stanowiska. Według ETPCz sytuacja taka była sprzeczna z właściwym podziałem ról procesowych oraz zasadą, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.

Trybunał zwrócił uwagę, że decyzja o ukaraniu skarżącego umieszczeniem w celi izolacyjnej podlegała natychmiastowemu wykonaniu. Jego zażalenie, choć uwzględnione przez Sąd Apelacyjny, nie miało praktycznego znaczenia. Dlatego ETPCz uznał naruszenie wymogu bezstronności sądu i art. 6 ust. 1 Konwencji.

RPO: potrzebna pilna zmiana prawa

W ocenie Rzecznika wyroki ETPCz jednoznacznie wskazują, że ukształtowanie mechanizmu wymierzania kar porządkowych przez sądy jest problemem strukturalnym i wymaga pilnej zmiany art. 49 Prawa o ustroju sądów powszechnych.

O potrzebie zapewnienia wolności wypowiedzi w tym kontekście wypowiadał się także Sąd Najwyższy. W postanowieniu z 27 marca 2014 r. (sygn. akt WZ 28/13) SN stwierdził: „Sędzia jako przedstawiciel władzy sądowniczej pełni służbę publiczną i orzekając w wielu sprawach o różnym, często znacznym stopniu skomplikowania stanu faktycznego i prawnego, musi liczyć się z krytycznymi uwagami, bywa, że niezasadnymi, wypowiadanymi pod jego adresem przez osoby niezadowolone z decyzji procesowych podejmowanych w toku rozpoznania sprawy”.

Według Rzecznika przewidziane prawem kary mogą stanowić dotkliwą ingerencję w życie osoby ukaranej. Szczególnie dotyczy to kary pozbawienia wolności, ingerującej w jedną z najważniejszych wartości, jaką jest wolność (art. 41 ust. 1 Konstytucji). Surowość możliwych kar porządkowych należy też skonfrontować z zasadami wynikającymi z europejskiej Konwencji Praw Człowieka, z których wynika, że sąd, który zostaje dotknięty działaniami naruszającymi jego cześć, nie jest sądem obiektywnym.

Dlatego Adam Bodnar ponownie zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o podjęcie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej.

VII.510.80.2018

Błędy przy decydowaniu o odebraniu władzy rodzicielskiej i adopcji. Wyrok ETPCz

Data: 2019-09-16
  • 10 września 2019 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Strand Lobben i Inni przeciwko Norwegii (skarga nr 37283/13)
  • Sprawa dotyczyła decyzji sądu norweskiego o odebraniu władzy rodzicielskiej matce i pozwoleniu rodzinie zastępczej na adopcję jej syna.

Z uwagi na problemy w czasie ciąży kobieta zwróciła się do opieki społecznej o pomoc. Zaakceptowała propozycję, że będzie mogła przebywać w ośrodku rodzinnym w czasie pierwszych miesięcy życia dziecka, ale służby społeczne będą w tym czasie oceniać jej sytuację (ewaluacja). Ponieważ po miesiącu opuściła ośrodek, dziecko zostało przymusowo umieszczone w ośrodku dla dzieci a następnie w rodzinie zastępczej. Jako przyczynę podano wątpliwości co do tego, czy dziecko jest karmione w stopniu pozwalającym na jego przeżycie.

Sąd rodzinny podkreślił, że pobyt w rodzinie zastępczej jest najlepszym rozwiązaniem, kiedy są tak poważne wątpliwości, czy matka ma odpowiednie umiejętności, aby zająć się dzieckiem. Jednocześnie sąd uregulował jej kontakty z dzieckiem wskazując, że nie powinny one jednak doprowadzić do odzyskania dziecka – stąd ich częstotliwość: cztery razy w roku.

Rodzina zastępcza w grudniu 2011 r. adoptowała dziecko na podstawie decyzji Regionalnej Opieki Społecznej – organu złożonego z prawnika, psychologa i jeszcze jednej osoby. Organ ten odebrał władzę rodzicielską matce i zezwolił na adopcję. W ciągu 3 dni przesłuchał 21 świadków, konkludując, że adopcja będzie w najlepszym interesie dziecka. W toku procedury odwoławczej sądy przyznając, że sytuacja matki uległa poprawie (wyszła za mąż i miała kolejne dziecko w 2011 r.), stwierdziły, że jednak nie wykazały poprawy w zrozumieniu jej syna, który był psychicznie narażony i potrzebował spokoju, bezpieczeństwa i wsparcia. Wskazywała na to 3-letnia obserwacja kontaktów matki z dzieckiem, z której wynikało, że dziecko nie było  psychicznie związane z biologiczną matką.

Trybunał stwierdził, że decyzje o odebraniu władzy rodzicielskiej oraz pozwoleniu na adopcję jednoznacznie wpłynęła na prawo skarżących do poszanowania ich życia prywatnego i rodzinnego. Mimo że ingerencja była zgodna z prawem oraz uzasadniona ochroną zdrowia i obyczajów, a także prawami i wolnościami syna skarżącej, to władze krajowe nie próbowały przeprowadzić prawdziwego testu wyważenia między interesami dziecka oraz jego biologicznej rodziny ani wziąć pod uwagę rozwoju w rodzinie swojej matki, a mianowicie, że w między czasie wyszła za mąż i miała drugie dziecko. Sądy nigdy nie wzięły na poważnie możliwości jego powrotu do biologicznej rodziny.

Trybunał zauważył, że decyzje zostały oparte na ustaleniu niezdolności matki do odpowiedniej opieki nad synem z uwagi na jego szczególne potrzeby jako narażone dziecko. Mimo to, decyzje oparte zostały na braku związku psychicznego matki z dzieckiem i ich znikomym kontakcie, ponieważ spotkania w ramach utrzymywania kontaktów między matką i synem po jego umieszczeniu w rodzinie zastępczej były nieliczne i odległe, zawsze w obecności matki zastępczej i kuratora – nie mogły więc doprowadzić do zawiązania relacji. Ich celem nigdy nie było przywrócenie dziecka do biologicznej rodziny. Nadto zgromadzono zbyt mały materiał dowodowy co do zdolności do opieki matki dziecka. Nadto, w toku postępowania w 2012 r. oparto się na nieaktualnych opiniach biegłych psychologów wydanych w 2010 r. W końcu, decydujące znaczenie miało szczególne potrzeby syna skarżącej jako narażonego dziecka. Sądy jednak nie przeprowadziły żadnej dogłębnej analizy charakteru jego narażenia, ani wyjaśnienia jak mógł nadal być narażony pomimo państwowej opieki nad nim od trzeciego tygodnia życia.

Z tych przyczyn, postępowanie sądowe nie zagwarantowało należytej analizy wszystkich poglądów i interesów. Postępowaniu nie towarzyszyły zatem gwarancje, które mogłyby odpowiadać wadze ingerencji oraz powadze interesów do wyważenia.

W konsekwencji, Trybunał stwierdził 13 głosami do 4 naruszenie Artykułu 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego) Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w stosunku do obu skarżących: matki i syna.

Kolejny wyrok ETPC ws. nadmiernego przymusu policji. Rzecznik pisze do MSWiA

Data: 2019-06-21
  • W czasie zatrzymania w 2011 r. człowiek odniósł obrażenia; był też rażony paralizatorem przez policjantów - mimo że się poddał i był unieruchomiony. Po dwóch dniach zwolniono go z aresztu bez zarzutów
  • W maju 2019 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że stosując wobec skarżącego nadmierny przymus oraz nie wyjaśniając należycie sprawy, Polska naruszyła zakaz tortur oraz nieludzkiego i poniżającego traktowania
  • To przełomowy wyrok wskazujący m.in., jak ważne jest prawidłowe i proporcjonalne użycie środków przymusu przez uprawnione służby
  • Wyrok powinien być dla policji impulsem do skutecznej walki ze źle pojmowaną solidarnością zawodową, prowadzącą do zmowy milczenia, a nawet do unikania odpowiedzialności przez sprawców złego  traktowania

- Funkcjonariusze muszą mieć świadomość, że podstawą skuteczności policji w państwie demokratycznym jest respekt i szacunek, jaką darzą ją obywatele. To nie jest to samo, co strach przed brutalnym i nieprzewidywalnym policjantem - głosi pismo Rzecznika Praw Obywatelskich do sekretarza stanu w MSWiA Jarosława Zielińskiego.

Rzecznik opisał w nim wyrok ETPC z 23 maja 2019 r. w sprawie Kanciał przeciwko Polsce (skarga nr 37023/13). Skargę do Trybunału wniósł obywatel, który w czerwcu 2011 r. został zatrzymany przez antyterrorystów i Centralne Biuro Śledcze w związku z podejrzeniem udziału w porwaniu. Funkcjonariusze wtargnęli rano do mieszkania, w którym przebywał ze znajomymi. Mężczyzna twierdził, że został pobity oraz rażony paralizatorem w plecy, pośladki i genitalia - pomimo że się poddał i był unieruchomiony. Badanie lekarskie  wykazało ślady obrażeń m.in. twarzy i nadgarstków. Po dwóch dniach mężcyzna został zwolniony z aresztu. Nigdy nie postawiono mu żadnych zarzutów.

Skarżący zażalił się do prokuratury na traktowanie w czasie zatrzymania. Postępowanie po roku umorzono. Prokuratura uznała, że brak było wystarczających dowodów  przestępstwa, a paralizatora użyto zgodnie z przepisami.

ETPC uznał, że Polska naruszyła zakaz tortur oraz nieludzkiego i poniżającego traktowania ze względu na zastosowanie nadmiernego przymusu bezpośredniego w trakcie i po zatrzymaniu podejrzanego oraz brak odpowiedniego postępowania wyjaśniającego.

W opinii Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur to przełomowy wyrok podkreślający nie tylko, jak ważne jest prawidłowe i proporcjonalne stosowanie środków przymusu przez uprawnione służby, ale przede wszystkim, jak kluczową rolę odgrywa rzetelne postępowanie wyjaśniające.

ETPC wskazał na dwie fazy zatrzymania: do momentu zakucia w kajdanki i unieruchomienia oraz po tym. ETPCz nie mógł jednak ocenić, czy do nadużycia przymusu doszło w pierwszej fazie - ze względu na sprzeczne zeznania stron. Władze twierdziły, że mężczyzna został porażony paralizatorem, bo stawiał opór i nie pozwalał na założenie kajdanek. Skarżący twierdził, że spełniał wszystkie polecenia, a mimo to był uderzany, kopany i rażony paralizatorem.

Trybunał uznał, że funkcjonariusze niepotrzebnie użyli siły wobec skarżącego po jego unieruchomieniu, a zastosowanie takich środków przymusu bezpośredniego jak paralizator nie było konieczne.

W opinii ETPC ani prokuratura, ani sądy nie przeprowadziły odpowiedniej analizy legalności użycia środków przymusu. Należało przeprowadzić rygorystyczną weryfikację konieczności użycia paralizatora ze względu na dolegliwość obrażeń. Zdaniem ETPC faworyzowano też zeznania funkcjonariuszy, przyznając o wiele mniejsze znaczenie zeznaniom skarżącego, mimo iż wyniki obdukcji i badań lekarskich potwierdzały jego wersję

Trybunał stwierdził naruszenie art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Zasądził na rzecz skarżącego 25 tys. euro zadośćuczynienia.

W opinii KMPT wyrok ten powinien stać się impulsem do głębszej refleksji co do stosowania przymusu bezpośredniego, w szczególności tzw. paralizatorów oraz w kontekście prowadzenia rzetelnych postępowań wyjaśniających nadużycia.

Kwestia  paralizatorów jest podnoszona od ujawnienia nagrań w sprawie Igora Stachowiaka, torturowanego we wrocławskim komisariacie. Zastosowanie broni elektrycznej rodzi wiele  konsekwencji, które w chwili jej użycia nie zawsze są możliwe do przewidzenia. Na kanwie tego przypadku Europejski Komitet Przeciwko Torturom (CPT) zalecił po wizycie w Polsce w 2017 r. przypomnienie wszystkim policjantom instrukcji używania paralizatorów. Mogą być one stosowane wyłącznie w przypadku rzeczywistego i bezpośredniego zagrożenia dla życia lub ryzyka poważnych obrażeń. Sięgnięcie po nie wyłącznie po to, by dana osoba zastosowała się do polecenia, jest niedopuszczalne. Ich stosowanie powinno być dozwolone wyłącznie gdy łagodniejsze środki przymusu nie odniosły skutku lub są niepraktyczne, oraz jeżeli jedyną alternatywą jest użycie np. broni palnej.

W tym kontekście z zadowoleniem należy przyjąć, że po apelach RPO dotyczących poddania używania tego środka rygorom podobnym jak w przypadku broni palnej - w szczególności w zakresie ich dokumentowania oraz kontrolowania - Komenda Główna Policji w sierpniu 2018 r. wydała w tej sprawie wytyczne. Należy jednak pamiętać, że same standardy nie wystarczą. Zdaniem KMPT kluczową rolę powinno odgrywać profesjonalne szkolenie funkcjonariuszy, ukierunkowane nie tylko na aspekty praktyczne samego wykorzystania tego rodzaju środków, ale także na budowanie kultury sprzeciwu wobec tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania.

Wyrok ETPC powinien stać się impulsem dla samej policji, by rozpocząć skuteczną walkę ze źle pojmowaną solidarnością zawodową prowadzącą do zmowy milczenia, a w skrajnych przypadkach do unikania odpowiedzialności przez sprawców złego  traktowania.

Funkcjonariusze muszą mieć świadomość, że podstawą skuteczności policji w państwie demokratycznym jest respekt i szacunek jaką darzą ją obywatele. To nie jest to samo co strach przed brutalnym i nieprzewidywalnym policjantem.

Tortury, nieludzkie i poniżające traktowanie stanowią najbardziej skrajny przykład łamania praw człowieka, wyrażają pogardę dla jego godności i degradują społeczeństwo, które na nie przyzwala. Muszą o tym pamiętać przedstawiciele zawodów zaufania publicznego, którzy jako pierwsi powinni stać na straży przestrzegania zakazu tortur.

W opinii KMPT jest to szczególnie ważne w kontekście postępowań prowadzonych przez prokuraturę w spawach dotyczących przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy. Wszelkie sygnały dotyczące nadużywania siły, znęcania się nad zatrzymanymi, torturowania ich, by przyznali się do winy, czy zachowywali w określony sposób, powinny być każdorazowo kompleksowo wyjaśniane, a sprawcy odpowiednio ukarani. Rzetelne prowadzenie postępowań, zarówno na etapie prokuratorskim, jak i sądowym, jest w tym kontekście kluczowe.

W państwie, które w ubiegłym roku obchodziło 25-lecie wejścia w życie Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, wszystkie instytucje i organy władzy publicznej, a w szczególności przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, muszą pamiętać, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach - takich jak walka z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną - art. 3 Konwencji, jak i art. 40 Konstytucji w sposób bezwzględny zakazują stosowania tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub karania, niezależnie od zachowania danej osoby. Nie możemy zapomnieć, że przestrzeganie tego zakazu świadczy o istocie demokratycznego państwa.

KMP.570.16.2019

Co z poufnością rozmowy więźnia z reprezentantem jego sprawy przed ETPC, gdy nie jest adwokatem lub radcą prawnym

Data: 2019-06-06
  • Osadzony skarżył się, że Służba Więzienna nie zezwoliła, aby w warunkach poufności przebiegała jego rozmowa z osobą reprezentującą go przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka - która nie jest adwokatem ani radcą prawnym
  • Zgodnie z prawem takie kontakty z adwokatem czy radcą prawnym nie podlegają kontroli
  • Służba Więzienna tłumaczy się trudnościami w ustaleniu, czy ustanowiony przez osadzonego przedstawiciel, nie będący adwokatem czy radcą prawnym, został już zaaprobowany przez Przewodniczącego Izby ETPC
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przesłał SW wyjaśnienia uzyskane w ETPC, które pozwolą rozstrzygać takie wątpliwości

Każda osoba odbywająca karę pozbawienia wolności ma zagwarantowane prawo do poufności kontaktów ze swoim obrońcą lub pełnomocnikiem będącym adwokatem lub radcą prawnym. Zgodnie z art. 8 § 3 Kodeksu karnego wykonawczego, widzenia takie odbywają się  podczas nieobecności innych osób.  Korespondencja osadzonych z tymi osobami nie podlega cenzurze i zatrzymaniu, a rozmowy w trakcie widzeń i telefoniczne nie podlegają kontroli.

Do RPO wpłynęła skarga dotycząca niezapewnienia poufności kontaktu osoby pozbawionej wolności z jej przedstawicielem, ustanowionym w dotyczącym jej sprawy postępowaniu przed ETPC, który nie jest adwokatem lub radcą prawnym.

Z ustaleń RPO wynika, że w praktyce Służba Więzienna niejednokrotnie nie zezwalała na spotkania osadzonego z takim przedstawicielem w warunkach poufności. SW miała bowiem trudności w ustaleniu, czy przedstawiciel został już zaaprobowany przez Przewodniczącego Izby ETPC. Pracownicy działu ewidencji z różnych więzień przyznawali, że nie mają wiedzy co do  prawidłowego postępowania w tej sprawie.

O reprezentacji skarżących traktuje art. 36 Regulaminu ETPC. Nie wynika jednak z niego, na czym polega aprobata przedstawiciela.  Do sposobu udzielania widzeń osadzonego z przedstawicielem niebędących adwokatem lub radcą prawnym, który został zaaprobowany przez Przewodniczącego Izby ETPC, odnoszą się zaś przepisy rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 23 czerwca 2015 r. w sprawie czynności administracyjnych związanych z wykonywaniem tymczasowego aresztowania oraz kar i środków przymusu skutkujących pozbawieniem wolności oraz dokumentowania tych czynności. Zgodnie z nimi, podstawą widzenia z przedstawicielem może być nie tylko legitymacja służbowa (adwokacka czy radcowska), ale również dokument tożsamości wraz z zaświadczeniem o pełnieniu funkcji przedstawiciela. Rozporządzenie nie wskazuje jednak, jaką formę powinno mieć owo zaświadczenie.

W tej sytuacji RPO zwrócił się do Zastępcy Kanclerza Pierwszej Sekcji w ETPC o wyjaśnienie wątpliwości. Z odpowiedzi Renaty Degener wynika, że decyzja Przewodniczącego Izby o zaaprobowaniu nieprofesjonalnego pełnomocnika podejmowana jest po zawiadomieniu o skardze rządu, przeciwko któremu skarga jest skierowana i jest przekazywana stronom sprawy pismem, które stanowi formalne powiadomienie o tej decyzji.

Zaświadczeniem w myśl rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 2015 r. będzie zatem formalne pisemne powiadomienie o decyzji Przewodniczącego Izby ETPC o aprobacie nieprofesjonalnego pełnomocnika skarżącego.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska przesłała Służbie Więziennej kopię odpowiedzi ETPC.  Wyraziła nadzieję, że będzie ona pomocne w rozstrzyganiu, czy ustanowiony przez osadzonego przedstawiciel został zaaprobowany przez Przewodniczącego Izby ETPC. Jest to niezwykle istotne ze względu na zagwarantowanie praw przysługujących osobie skarżącej się do ETPC.

IX.517.2465.2016

Policjanci winni nieludzkiego i poniżającego traktowania zatrzymanego. Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Kanciał przeciwko Polsce

Data: 2019-05-28
  • Polska naruszyła zakaz tortur oraz nieludzkiego i poniżającego traktowania. Powodem jest zastosowanie nadmiernego przymusu bezpośredniego w trakcie i po zatrzymaniu oraz brak odpowiedniego postępowania wyjaśniającego – stwierdził Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 23 maja 2019 r. (sprawa Kanciał przeciwko Polsce, skarga nr 37023/13).
  • W opinii Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur to przełomowy wyrok podkreślający nie tylko, jak ważne jest prawidłowe i proporcjonalne stosowanie środków przymusu przez uprawnione służby, ale przede wszystkim, jak kluczową rolę odgrywa rzetelne postępowanie wyjaśniające.

Skargę do Trybunału wniósł mieszkaniec Gdańska, który w czerwcu 2011 r. został zatrzymany przez grupę antyterrorystów i Centralne Biuro Śledcze w związku z podejrzeniem udziału w porwaniu. Funkcjonariusze wtargnęli o 6 rano do mieszkania, w którym przebywał ze znajomymi. Mężczyzna twierdził, że został pobity oraz rażony paralizatorem w plecy, pośladki i genitalia pomimo tego, że się poddał i był unieruchomiony. Badanie lekarskie przeprowadzone po zatrzymaniu ujawniło ślady obrażeń m.in. twarzy i nadgarstków. Po dwóch dniach gdańszczanin został zwolniony z aresztu i nigdy nie postawiono mu żadnych zarzutów.

Skarżący złożył do prokuratury zażalenie na traktowanie w czasie zatrzymania. Postępowanie po roku zostało umorzone. Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku uznała, że brak było wystarczających dowodów na popełnienie przestępstwa, a paralizator został użyty zgodnie z przepisami.

Wyrok ETPCz

Warto zauważyć, że Trybunał w Strasburgu wskazał niejako na dwie fazy zatrzymania skarżącego: do momentu zakucia w kajdanki i unieruchomienia oraz po jego unieruchomieniu. ETPCz nie mógł jednak ocenić, czy nadużycie przymusu bezpośredniego miało miejsce w fazie pierwszej, ze względu na sprzeczne zeznania stron. Władze twierdziły, że mężczyzna został porażony paralizatorem, ponieważ stawiał opór i nie pozwalał na założenie kajdanek, skarżący twierdził, że spełniał wszystkie polecenia policji, a mimo to był uderzany, kopany i rażony paralizatorem.

Ostatecznie ETPCz uznał, że funkcjonariusze policji niepotrzebnie użyli siły w stosunku do skarżącego po jego unieruchomieniu, a zastosowanie takich środków przymusu bezpośredniego jak paralizator nie było w tym przypadku konieczne. Zważywszy na obrażenia doznane przez skarżącego, Trybunał stwierdził, że mężczyzna został poddany nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, z naruszeniem art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z 1950 r. (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284).

Ponadto w opinii ETPCz ani prokuratura, ani sądy nie przeprowadziły odpowiedniej analizy legalności użycia środków przymusu. Zdaniem Trybunału należało przeprowadzić rygorystyczną weryfikację konieczności użycia paralizatora ze względu na dolegliwość obrażeń po jego zastosowaniu. Dodatkowo zdaniem ETPCz w postępowaniu widocznie faworyzowano zeznania funkcjonariuszy policji przyznając o wiele mniejsze znaczenie zeznaniom skarżącego, mimo iż wyniki obdukcji i badań lekarskich potwierdzały jego wersję.

Trybunał przyznał, że doszło do naruszenia art. 3 Konwencji zarówno w aspekcie materialnoprawnym, jak i procesowym i zasądził na rzecz mężczyzny 25 tys. euro zadośćuczynienia. Warto także zauważyć, że dwaj sędziowie przedstawili zdanie odrębne, w którym podnosili, że użycie paralizatora jeszcze przed samym założeniem kajdanek zatrzymanemu nie było uzasadnione, ze względu na użycie innych, w tym fizycznych, środków przymusu bezpośredniego.

Oświadczenie KMPT

W opinii KMPT, zespołu ekspertów, którego zadaniem jest przeciwdziałanie torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka powinien stać się impulsem do głębszej refleksji w zakresie stosowania środków przymusu bezpośredniego, w szczególności tzw. paralizatorów, a także w kontekście prowadzenia rzetelnych postępowań wyjaśniających nadużycia funkcjonariuszy.

Warto zauważyć, że kwestia zastosowania paralizatorów jest podnoszona już od chwili ujawnienia nagrań w sprawie Igora Stachowiaka, torturowanego we wrocławskim komisariacie. Zastosowanie broni elektrycznej rodzi bowiem wiele daleko idących konsekwencji, które w chwili użycia tego środka nie zawsze są możliwe do przewidzenia.

Należy pamiętać, że na kanwie tego przypadku Europejski Komitet Przeciwko Torturom (CPT) zalecił po wizycie w Polsce w 2017 r. przypomnienie wszystkim policjantom instrukcji dotyczących właściwego zachowania w zakresie używania paralizatorów elektrycznych. Podkreślił, że paralizatory elektryczne mogą być stosowane wyłącznie w przypadku rzeczywistego i bezpośredniego zagrożenia dla życia lub ryzyka poważnych obrażeń. Sięgnięcie po taką broń wyłącznie w celu zapewnienia, że dana osoba zastosuje się do polecenia, jest niedopuszczalne. Ponadto zastosowanie tego rodzaju broni powinno być dozwolone wyłącznie kiedy łagodniejsze środki przymusu nie odniosły skutku lub są niepraktyczne, oraz jeżeli jest jedyną możliwą alternatywą do użycia metody stwarzającej większe ryzyko obrażeń czy zgonu (np. broni palnej).

W tym kontekście z zadowoleniem należy przyjąć, że po apelach Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczących poddania używania tego środka rygorom podobnym jak w przypadku broni palnej – w szczególności w zakresie ich dokumentowania oraz kontrolowania, Komenda Główna Policji w sierpniu 2018 r. wydała w tej sprawie wytyczne. Należy jednak pamiętać, że same standardy nie wystarczą.

Zdaniem KMPT kluczową rolę powinno odgrywać profesjonalne szkolenie funkcjonariuszy, ukierunkowane nie tylko na aspekty praktyczne samego wykorzystania tego rodzaju środków, ale także na budowanie kultury sprzeciwu wobec tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania. Wyrok ETPCz powinien stać się impulsem dla samej Policji, by rozpocząć skuteczną walkę ze źle pojmowaną solidarnością zawodową prowadzącą do zmowy milczenia, a w skrajnych przypadkach do unikania odpowiedzialności przez sprawców złego traktowania. Funkcjonariusze muszą mieć świadomość, że podstawą skuteczności Policji w państwie demokratycznym jest respekt i szacunek jaką darzą ją obywatele. To nie jest to samo co strach przed brutalnym i nieprzewidywalnym policjantem.

Tortury, nieludzkie i poniżające traktowanie stanowią najbardziej skrajny przykład łamania praw człowieka, wyrażają pogardę dla jego godności i degradują społeczeństwo, które na nie przyzwala. Muszą o tym pamiętać przedstawiciele zawodów zaufania publicznego, którzy jako pierwsi powinni stać na straży przestrzegania zakazu tortur. W opinii KMPT jest to szczególnie ważne w kontekście postępowań prowadzonych przez prokuraturę w spawach dotyczących przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy. Wszelkie sygnały dotyczące nadużywania siły, znęcania się nad zatrzymanymi, torturowania ich, by przyznali się do winy, czy zachowywali w określony sposób, powinny być każdorazowo kompleksowo wyjaśniane, a sprawcy odpowiednio ukarani. Rzetelne prowadzenie postępowań, zarówno na etapie prokuratorskim, jak i sądowym, jest w tym kontekście kluczowe.

W państwie, które w ubiegłym roku obchodziło 25-lecie wejścia w życie Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, wszystkie instytucje i organy władzy publicznej, a w szczególności przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, muszą pamiętać, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach takich jak walka z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną, art. 3 Konwencji, jak i art. 40 Konstytucji RP w sposób bezwzględny zakazują stosowania tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub karania, niezależnie od zachowania danej osoby.

Nie możemy zapomnieć, że przestrzeganie tego zakazu świadczy o istocie demokratycznego państwa.

70-lecie Rady Europy, 70 lat wdrażania idei praw człowieka i demokracji

Data: 2019-05-05
  • Rada Europy, najstarsza organizacja międzyrządowa na kontynencie europejskim, powołana została do życia 5 maja 1949 roku
  • Jej członkowie, w tym Polska - od 1991 r. - zobowiązali się zagwarantować wszystkim znajdującym się pod ich jurysdykcją korzystanie z praw człowieka i podstawowych wolności
  • „Perłą w koronie” systemu konwencyjnego Rady Europy stała się Europejska Konwencja o Ochronie Praw człowieka i Podstawowych Wolności. To dzięki Konwencji Europa stała się strefą wolną od kary śmierci. To Europejski Trybunał Praw Człowieka w tysiącach orzeczeń ukazał naruszenia prawa i dysfunkcje instytucji państwa.
  • Rada Europy Spełniła pełni niezwykle istotne znaczenie w przygotowaniu państw do członkostwa w Unii Europejskiej. Przyjęła 223 konwencji, co świadczy o ważnej normatywnej roli organizacji.

Wypełnianie zobowiązań akcesyjnych do UE Polski i innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej nie byłoby możliwe bez wcześniejszych działań na rzecz wdrażania standardów dotyczących funkcjonowania instytucji państwa, wymiaru sprawiedliwości, przestrzegania prawa europejskiego w zakresie walki z korupcją, zapewnienia wolności zgromadzeń, wolności słowa, zakazu dyskryminacji i poszanowania praw mniejszości, niezależności mediów itd.  Warto o tym pamiętać świętując 15-lecie naszej akcesji do Unii.

Głębokie zmiany ustrojowe w państwach, wzmocnienie systemów prawa opartych na zasadach poszanowania praw człowieka, na rządach prawa i demokracji, tworzenie przestrzeni do dialogu ze społeczeństwem obywatelskim, wspieranie instytucji zagrożonych, zapewnienie niezależności sądownictwa to dziś kolejne wyzwania, wobec których Rada Europy musi znaleźć odpowiedź.

Zaczęło się 70 lat temu w Londynie, kiedy Statut Rady Europy przyjęło 10 państw założycielskich: Królestwo Danii, Republika Francji, Irlandia, Republika Włoska, Wielkie Księstwo Luksemburskie, Królestwo Holandii, Królestwo Norwegii, Królestwo Szwecji oraz Zjednoczone Królestwa Wielkiej Brytanii i Północnej Irlandii.

Art.1 Statutu określał, że celem Rady Europy jest osiągnięcie większej jedności między członkami, aby chronić i wcielać w życie ideały i zasady stanowiące ich wspólne dziedzictwo oraz by ułatwiać ich postęp ekonomiczny i społeczny.

Zgodnie ze Statutem każdy członek Rady Europy miał i ma obowiązek przestrzegania zasad praworządności, praw człowieka i podstawowych wolności, szczerej i wydatnej współpracy dla urzeczywistnienia celu Rady Europy.

Przez pierwsze 40 lat Rada Europy będąc swoistym „laboratorium idei” (jak powiedział Robert Schuman), upowszechniała wartości służące wzmocnieniu demokracji wśród ówczesnych państw członkowskich.

Po 40 latach Rada Europy przekroczyła linie podziałów politycznych obejmując swym zasięgiem większość państw europejskich. Otwarcie się Rady Europy w 1989 r. było wielkim wyzwaniem - dla państw Europy Środkowo-Wschodniej aplikujących o członkostwo jak i samej Organizacji, której głównym zadaniem miało być wspieranie przemian demokratycznych w tej części Europy. „Rozpoczął się nowy rozdział w historii Europy”, jak powiedziała ówczesna sekretarz generalna Organizacji Catherine Lalumière.

Proces tworzenia zjednoczonej Europy zapoczątkowany 30 lat temu objął 47 państw europejskich, a poza zasięgiem Rady Europy pozostała tylko Białoruś i Kosowo. Dla wielu państw tzw. nowej akcesji zmiany, które dokonały się w systemie prawa i praktyce działania instytucji, były wynikiem wdrażania standardów prawnych Rady Europy.

Transformacja społeczno-polityczna i gospodarcza, która dokonywała się w tych państwach, nie byłaby możliwa bez mocnego oparcia w standardach prawnych, które tworzyła Rada Europy od początku swego istnienia.

Należy również przypomnieć, iż proces przemian wspomagany był pierwszym pomocowym programem Demosthenes, którego celem było wspieranie reform w państwach Europy Środkowej i Wschodniej.

Aby zapewnić pełne wdrożenie standardów Rady Europy przez państwa członkowskie, stworzony został system monitoringu przyjętych zobowiązań, który realizowany był od początku zarówno w ramach konwencji Rady Europy jak i instytucji takich jak: Komitet Ministrów, Zgromadzenie Parlamentarne, Konferencja Władz Lokalnych i Regionalnych oraz w drodze wizyt Komisarza Praw Człowieka czy Konferencji Międzynarodowych Organizacji Pozarządowych.

Ten system monitoringu pokazuje bariery w procesie tworzenia wspólnej przestrzeni prawnej, które są szczególnie widoczne obecnie, w erze kryzysu demokracji, rządów prawa i praw człowieka.

Zmiany prawa zagrażające wymiarowi sprawiedliwości min. w Bułgarii, Rumunii i w Polsce, krytycznie oceniane przez organy Rady Europy, stanowią poważne wyzwanie dla Rady Europy.

Niewdrażanie orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zagrożenie dla bezpieczeństwa dziennikarzy, mowa nienawiści, zagrożenia dla praw mniejszości, naruszanie zasady niezależności mediów, zagrożenie wolności zgromadzeń i stowarzyszania się, różne formy zagrożeń funkcjonowania organizacji pozarządowych, problemy dotyczące wyborów, naruszenie zasady podziału władz, problemy dotyczące funkcjonowania społeczeństwa inkluzywnego, populistyczna retoryka niszcząca demokracje i wiele innych kwestii, które dotyczą ochrony praw człowieka, rządów prawa i demokracji, powinny stanowić kolejne wyzwania XXI wieku dla Rady Europy.

Polska będąc członkiem Rady Europy od 1991 roku aktywnie uczestniczyła w budowaniu systemu prawa organizacji przyczyniając się do pogłębionej refleksji na temat przyszłości Rady Europy i jej miejsca w strukturze międzynarodowej. W 2005 r. odbył się w Warszawie Trzeci Szczyt Szefów Państw i Rządów. To wydarzenie należy przypomnieć, albowiem Deklaracja Warszawska odnosi się do nadal aktualnych zagrożeń demokracji, praw człowieka i rządów prawa występujących w państwach członkowskich.

Długofalową misją Rady Europy powinno być więc przeciwdziałanie deficytowi standardów prawnych oraz działania na rzecz szerszego upowszechniania dorobku konwencyjnego Organizacji .

Komitet Ministrów RE zaniepokojony niezapewnieniem dostępu do legalnej aborcji w Polsce

Data: 2019-03-15
  • Nie podjęto żadnych środków dla zapewnienia dostępu do legalnej aborcji w Polsce - zaniepokojenie tym faktem wyraził Komitet Ministrów Rady Europy
  • Podkreślił wagę dostępności skutecznej procedury, w której można sprzeciwić się od orzeczenia lub opinii lekarza co do występowania przesłanek uzasadniających przerwanie ciąży; Komitet wezwał do pilnej poprawy prawa  
  • Ponadto Komitet wezwał Polskę, aby szpitale wprowadziły jasne i skuteczne procedury, zapewniające odpowiednią informację kobietom o dostępności zabiegu przerwania ciąży, jeśli lekarz odmawia go ze względu na klauzulę sumienia
  • Wezwano także do podjęcia działań, by świadczeniodawcy przestrzegali zobowiązań wobec Narodowego Funduszu Zdrowia o przeprowadzaniu legalnej aborcji

Komitet Ministrów RE - który czuwa nad wykonywaniem przez państwa członkowskie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - wydał takie stanowisko po posiedzeniu 12-14 marca 2019 r. 

Stanowisko w tej sprawie przedstawił Komitetowi Rzecznik Praw Obywatelskich, który monitoruje proces wykonania wyroków ETPCz w sprawach przeciwko Polsce dotyczących praw reprodukcyjnych, w tym wydanego w 2013 r. w sprawie P. i S. przeciwko Polsce (skarga nr 57375/08).  Sprawa ta dotyczyła uniemożliwienia dokonania legalnej aborcji małoletniej dziewczynie, która zaszła w ciążę wskutek przestępstwa (co jest jedną z ustawowych przesłanek legalnej aborcji).

Zdaniem Rzecznika wykonanie wyroku w sprawie P. i S. przeciwko Polsce wymaga:

  • zapewnienia, aby ofiary przemocy seksualnej otrzymywały od funkcjonariusza Policji lub prokuratora pełną informację o przysługujących im świadczeniach już podczas składania zawiadomienia o przestępstwie, w tym także o prawie do legalnego przerwania ciąży;
  • wdrożenia procedur szpitalnych do zastosowania w razie odmowy wykonania zabiegu aborcji ze względu na powołanie się przez lekarza na klauzulę sumienia, które wskazywałyby pacjentowi, gdzie uzyska dostęp do świadczenia;
  • zmiany przepisów Ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i rzeczniku Praw Pacjenta. Konieczne jest wskazanie, że pacjentka ma możliwość wniesienia sprzeciwu od decyzji lekarza w zakresie dopuszczalności aborcji, odmowy wydania takiej opinii oraz odmowy wydania skierowania na potrzebne badania np. pozwalające określić stan zdrowia płodu; 
  • odformalizowania procedury sprzeciwu przez: zniesienie obowiązku wskazania przez pacjenta podstawy prawnej świadczenia, skrócenia czasu rozpoznawania sprzeciwu do 10 dni, umożliwienia pacjentkom składania sprzeciwu w innych formach niż papierowa (np. za pomocą poczty elektronicznej) i skorzystania z pomocy profesjonalnego pełnomocnika w razie przesłuchania w toku procedury rozpatrywania sprzeciwu;
  • określenia statusu prawnego decyzji wydanej przez Komisję Lekarską – zdaniem Rzecznika decyzja Komisji Lekarskiej powinna zastępować kwestionowaną decyzję. 

Zalecenia co do procedury sprzeciwu Komitet przekazał w decyzji dotyczącej wykonania wyroków w dwóch innych sprawach Tysiąc (skarga nr 5410/03) i R.R. przeciwko Polsce (skarga nr 27617/04). Komitet uznał, że ze względu na brak postępów, sprawy te zostają poddane procedurze wzmożonego nadzoru.

Komitet przypomniał, że sprawa P.i S. przeciwko Polsce dotyczy braku dostępu władz do wiarygodnych informacji na temat warunków i procedur umożliwiających kobietom w ciąży i dziewczętom, w tym ofiarom gwałtu, skuteczny dostęp do legalnej aborcji.

Komitet wyraził poważne zaniepokojenie faktem, że mimo upływu ponad 6 lat od dnia, gdy wyrok stał się prawomocny, nie podjęto żadnych środków w celu zapewnienia dostępu do legalnej aborcji w Polsce.

Odnotował informacje od władz, że gdy lekarz powołuje się na klauzulę sumienia, szpital ma obowiązek skierować kobietę do innego zakładu, który zapewni tę usługę. Wezwał władze do włączenia tego obowiązku do ustawodawstwa i do zapewnienia skutecznego monitorowania stosowania klauzuli sumienia i przestrzegania obowiązku udzielania informacji.

Komitet poprosił też Polskę o dostarczenie informacji na temat dostępności legalnej aborcji w całym kraju.

Ponadto wezwał władze do poprawy skuteczności ochrony poufności danych pacjentów i zapewnienia odpowiedniego traktowania małoletnich ubiegających się o legalną aborcję, np. poprzez wytyczne i szkolenia dla personelu medycznego.

Komitet wznowi rozpatrywanie polskich spraw dotyczących praw reprodukcyjnych najpóźniej na spotkaniu w marcu 2020 r.

Na poprzednim posiedzeniu we wrześniu 2018 r. Komitet Ministrów RE zauważył, że w Polsce ciągle istnieje rozdźwięk między teoretycznie zapewnioną możliwością przerwania ciąży a rzeczywistym do niej dostępem.  Komitet stanął na stanowisku, że polskie rozwiązania prawne niewystarczająco chronią prawa pacjentek, które są uprawnione do legalnego przerwania ciąży.

Możliwość legalnego przerywania ciąży w Polsce jest w praktyce znacznie ograniczona powoływaniem się przez lekarzy na klauzulę sumienia. RPO od lat monitoruje wywiązanie się państwa z obowiązku poszanowania praw pacjentek i zapewnienia im skutecznej możliwości skorzystania z zabiegów terminacji ciąży w przypadkach, o których mowa w art. 4a ust. 1 pkt 1-3 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Kary porządkowe w sądach do zmiany. Rzecznik pisze do Ministra Sprawiedliwości po sprawie Adama Słomki przed ETPCz

Data: 2019-02-07
  • Kara pozbawienia wolności za naruszenie powagi sądu czy jego obrażanie może być zbyt dotkliwą ingerencją w życie osoby ukaranej
  • Sąd dotknięty takimi działaniami danej osoby nie może być uznany za obiektywny wobec niej
  • Dlatego system wymierzania kar porządkowych przez polskie sądy wymaga pilnej zmiany – uważa RPO
  • Rzecznik powołuje się na wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wobec Polski w takich sprawach

Zgodnie z art.  49 Prawa o ustroju sądów powszechnych, w przypadku naruszenia powagi, spokoju lub porządku czynności sądowych albo ubliżenia sądowi, innemu organowi państwowemu lub osobom biorącym udział w sprawie, sąd może ukarać winnego karą porządkową grzywny w wysokości do 3 tys. zł lub karą do 14 dni pozbawienia wolności.

Wyroki ETPCz

6 grudnia 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł w sprawie Słomka przeciwko Polsce (skarga nr 68924/12), że prawo do wolności wyrażania opinii naruszyła kara porządkowa 14 dni pozbawienia wolności dla Adama Słomki za naruszenie powagi sądu podczas ogłaszania wyroku (chodziło o wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 12 stycznia 2012 r. w sprawie wprowadzenia stanu wojennego w Polsce w 1981 r.).  ETPCZ podkreślił, że karę wymierzył ten sam skład, którego powadze skarżący miał wcześniej uchybić. Nie było w tej sprawie odrębnego postępowania, a skarżący nie miał możliwości przedstawienia swych argumentów. Ponadto wymierzono mu najwyższy wymiar kary, a jego zażalenie rozpatrzono już po odbyciu kary.

Zaniepokojenie ETPCz wzbudził fakt, że ten sam sąd działał i jako podmiot oskarżający, i rozstrzygający o naruszeniu powagi. Mogło to wzbudzić wątpliwości co do braku bezstronności sądu w świetle orzecznictwa Trybunału i  standardów rzetelnego procesu.  Dlatego w ocenie ETPCz Polska naruszyła art. 6 i 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. 

Zbliżone stanowisko zajął ETPCz w wyroku z 3 lipca 2012 r. w sprawie Lewandowski przeciwko Polsce (skarga nr 66484/09). Dotyczyła ona braku bezstronności  sądu rozpatrującego obrazę sądu oraz  naruszenia wolności wyrażania opinii. Ukaranie spowodowała krytyka pod adresem sędziego w sprawie przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności przez skarżącego. Decyzja o karze porządkowej zapadła bezpośrednio po wniesieniu przez skarżącego zażalenia zawierającego sporne treści. Nie miał on możliwości wyjaśnienia swego stanowiska. Według ETPCz sytuacja taka była sprzeczna z właściwym podziałem ról procesowych oraz zasadą, w myśl której nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.

Trybunał zwrócił uwagę, że decyzja o ukaraniu skarżącego umieszczeniem w celi izolacyjnej podlegała natychmiastowemu wykonaniu. Jego zażalenie, choć uwzględnione przez Sąd Apelacyjny, nie miało praktycznego znaczenia. Dlatego ETPCz   uznał naruszenie wymogu bezstronności sądu i art. 6 ust. 1 Konwencji.

RPO: to problem strukturalny

W ocenie Rzecznika wyroki ETPCz jednoznacznie wskazują, że ukształtowanie mechanizmu wymierzania kar porządkowych przez sądy jest problemem strukturalnym i wymaga pilnej zmiany art. 49 Prawa o ustroju sądów powszechnych.

O potrzebie zapewnienia wolności wypowiedzi na gruncie Prawa o ustroju sądów powszechnych wypowiadał się także Sąd Najwyższy. W postanowieniu z 27 marca 2014 r. (sygn. akt WZ 28/13) SN stwierdził: „Sędzia jako przedstawiciel władzy sądowniczej pełni służbę publiczną i orzekając w wielu sprawach o różnym, często znacznym stopniu skomplikowania stanu faktycznego i prawnego, musi liczyć się z krytycznymi uwagami, bywa, że niezasadnymi, wypowiadanymi pod jego adresem przez osoby niezadowolone z decyzji procesowych podejmowanych w toku rozpoznania sprawy”.

Według Rzecznika przewidziane prawem kary mogą stanowić dotkliwą ingerencję w życie osoby ukaranej. Szczególnie dotyczy to kary pozbawienia wolności, ingerującej w jedną z najważniejszych wartości, jaką jest wolność (art. 41 ust. 1 Konstytucji). Surowość możliwych do zastosowania kar porządkowych należy też skonfrontować z zasadami wynikającymi z Konwencji Praw Człowieka, z których wynika, iż sąd, który zostaje dotknięty działaniami naruszającymi jego cześć, nie jest sądem obiektywnym.

Dlatego Adam Bodnar wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o podjęcie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej.

VII.510.80.2018

Sesja 4. Warsztat: Pisanie skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (BLOK A)

Data: 2018-12-14
  • Co trzeba wiedzi8eć o pisaniu skarg do ETPCz

W dobie ograniczenia skuteczności krajowych mechanizmów ochrony praw człowieka (a w szczególności podważenia niezależności Trybunału Konstytucyjnego) mechanizmy międzynarodowe nabierają specjalnego znaczenia. Celem warsztatu było  przekazanie praktycznej wiedzy na temat postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, w tym przygotowywania skarg, które mogą zakończyć się dla skarżących pomyślnie.

W panelu wzięli udział:

  • Adw. Monika Gąsiorowska – adwokatka specjalizująca się w swojej praktyce w skargach do ETPC
  • R. pr. Magda Mierzewska-Krzyżanowska – wieloletni prawnik w Kancelarii ETPC

W czasie panelu dawano wskazówki, jak napisać skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Należy bardzo przywiązywać uwagę do technicznego aspektu pisania skargi. W tej chwili formularz jest w pdf. Należy go ściągnąć ze strony internetowej www.echr.coe.int  Wszelkie myślenie o przygotowaniu skargi bez wstępnej konsultacji tej strony nie ma sensu.

Mecenas Gąsiorowska: „Uczulam państwa, że parę dni temu formularz znowu uległ zmianie. Dlatego zawsze, jeżeli piszecie skargę, to należy ściągać formularz ze strony Trybunału”.

Od 2014 r. warunki formalne uległy obostrzeniu w ten sposób, że postępowanie w Strasburgu inicjuje złożenie formularza skargi.

Na stronie Trybunału znajduje się szereg praktycznych informacji, jak wypełnić skargę, co zrobić, gdy skarga dotyczy kilku osób.

Należy pamiętać o ponumerowaniu kartek, załączników. Wszystkie dokumenty muszą być czytelnie skopiowane. Wszystkie dokumenty muszą być kompletne. Brak dokumentu, przeoczenie skutkuje odrzuceniem skargi, a wysłane dokumenty nie zostaną zwrócone.

Zasada przyświecająca Trybunałowi: do zapoznania się z istotą – całością sprawy powinien wystarczyć formularz i załączniki.

Najistotniejszą częścią jest opis stanu faktycznego – kto i jakie władze publiczne wydały jakie orzeczenia, które zdaniem skarżącego są dla niego niekorzystne i czynią z niego ofiarę praw człowieka.

Najpierw opisujemy fakty. Nie wskazujemy jakie uczucia nami targają, co myślimy o tych orzeczeniach. Krótko przedstawiamy, co się wydarzyło – wyrok, orzeczenie o takiej a takiej treści.

Stan faktyczny można uzupełnić na dodatkowych stronach – nie więcej niż 20.

Na tym etapie nie trzeba być reprezentowanym przez pełnomocnika, ale jeśli reprezentuje nas pełnomocnik to powinno się wypełnić część dotyczącą udzielenia pełnomocnictwa w formularzu. Wskazanie maila powoduje, że otrzymamy wiadomość tą drogą – trzeba będzie założyć specjalne konto, na którym nastąpi wymiana korespondencji elektronicznej.

Należy wskazać państwo, przeciwko któremu się występuje - „zaniedbanie postawienia ptaka w odpowiedniej rubryce pociąga za sobą nierozpoznanie skargi”.

Należy być konkretnym – nie przymiotniki i uczucia, tylko konkretnie – co mamy do zarzucenia. Przedstawiamy artykuł Konwencji wraz z krótkim uzasadnieniem.

Można postawić tylko te zarzuty, które były już stawiane w postępowaniu krajowym. Nie chodzi o przepis Konwencji, ale o treść zarzutu. Może to wyglądać następująco:

„Ja uważam, że orzeczenie wydane przez władze publiczne naruszyło moje prawo do poszanowania życia prywatnego, bo sąd ograniczył moje prawa rodzicielskie w sposób zbyt daleko idący… Naruszyło moje prawa do mienia, bo uważam, że należy mi się zwrot własności mojego dziadka, a władze tego nie chcą zrobić…”

Należy wskazać w jaki sposób państwo mnie skrzywdziło. Skarga nie odnosi się do abstrakcyjnych sytuacji, gdy nie jesteśmy bezpośrednio dotknięci skutkami tej normy. Możemy skarżyć się tylko w sytuacji, gdy jesteśmy bezpośrednio zagrożeni.

Żeby skargę w ogóle można było złożyć, trzeba być ofiarą naruszenia, a zanim wniesie się skargę należy wykorzystać wszystkie środki odwoławcze w kraju.

Warto pamiętać: złożenie wniosku do RPO o kasację nie przerywa biegu terminu do złożenia skargi do Strasburga. Jeżeli natomiast Rzecznik złoży kasację a Sąd Najwyższy ją rozpozna, to termin biegnie od orzeczenia SN.

Formułując zarzuty konieczne jest wskazanie wykorzystanych środków odwoławczych wraz z datą ostatecznych orzeczeń. Od każdego zarzutu czas biegnie odmiennie w zależności od sytuacji. Np. postępowania wpadkowe (zabezpieczające, dotyczące tymczasowego aresztowania) – wówczas termin biegnie od każdej prawomocnej decyzji w tym zakresie.

Może się zdarzyć, że pójdziemy do sądu cywilnego, który stwierdzi, że nie jest właściwy z uwagi na to, że jest to sprawa administracyjna, a sądy administracyjne stwierdzą, że to nie leży w ich właściwości. Jeżeli żaden z sądów nie będzie chciał naszej sprawy rozpoznać, istotne jest również żeby uzyskać orzeczenie negatywne, z którym będzie można pójść do Strasburga.

W rubryce uwagi dotyczące skargi – można wskazać, że dany dokument nie jest dostępny.

Istotne jest wskazanie adresata korespondencji.

Skarga nie podlega żadnym opłatom. Istotne jest zapoznanie się z techniką sporządzenia tej skargi.

Zasadniczo zwyczajna kserokopia orzeczenia sądu wystarczy. Nie musi być przez nikogo poświadczana.

Jeżeli nasza skarga zostanie odrzucona, otrzymamy decyzję jednego sędziego ETPC w tym zakresie wraz z podaniem przyczyny odrzucenia skargi.

Jeżeli okazuje się, że mamy jeszcze jakiś środek odwoławczy, to należy go wykorzystać i jeszcze raz spróbować złożyć skargę do ETPC.

Mecenas Gąsiorowska wskazała, że „Konwencja jest żywym instrumentem – jest interpretowana z duchem zmian, które zachodzą w społeczeństwie. Przykładem jest ochrona środowiska. W Konwencji nie ma na ten temat słowa. Jednakże w niektórych wypadkach Konwencja może nam pomóc chronić środowisko”.

Odrzucenie skargi kasacyjnej z powodu błędów formalnych oznacza niewykorzystanie środków krajowych zgodnie z przepisami.

Trybunał w Strasburgu wysłał sygnał w sprawie Solska i Rybicka przeciwko Polsce (dot. ekshumacji) , nie wdając się w rozważania co do skuteczności skargi konstytucyjnej – wskazał jedynie, że nie miała znaczenia, gdyż ekshumacje i tak byłyby wykonywane niezależnie od zawisłości sprawy przed TK.

Mecenas Mierzewska radziła: „Z ostrożności róbmy tak jakby skarga konstytucyjna była normalnym środkiem a TK normalnym sądem konstytucyjnym”.

Prowadzące instruowały: jak poruszać się po wyszukiwarce wyroków – HUDOC. Jak szukać wyroków w języku polskim? Można także wykorzystać? Gdzie szukać informacji zbiorczej zagadnieniowo?

Na stronie Trybunału jest tekst samej Konwencji oraz Regulamin Trybunału.

Największa publiczność na rozprawie ETPC w Strasburgu była kiedy jedną ze stron reprezentowała żona George’a Clooneya – Amal Clooney.

Z sali padały pytania:

Czy zastępstwo prawne jest obowiązkowe?

Zastępstwo prawne jest obowiązkowe od momentu komunikacji skargi polskiemu rządowi przez Trybunał. Trybunał wstępnie widzi w sprawie jakiś problem – zadaje sobie pytanie, czy prawa strony nie zostały naruszone. Komunikacja polega na tym, że zadaje rządowi kilka konkretnych pytań co do naruszenia praw strony. Rząd składa odpowiedź zwaną obserwacjami. Odpowiedź na obserwacje rządu musi być złożona przez fachowego przedstawiciela – adwokata albo radcę prawnego.

Na stronie NRA i KIRP jest zakładka z listą adwokatów specjalizujących się w skargach do ETPC.

W jakim języku toczy się komunikacja z Trybunałem?

Komunikacja z Trybunałem toczy się po angielsku lub francusku. Jeśli Trybunał pisze do nas po francusku, możemy odpisać po angielsku.

Czy możemy wnosić o utajnienie naszych danych?

Jeżeli nie chcemy, żeby nazwisko skarżącego było publiczne, trzeba wnieść o anonimizację sprawy wraz z uzasadnieniem. Dzieje się tak najczęściej we wszystkich sprawach z zakresu prawa rodzinnego.

Czy i kiedy możemy ubiegać się o pomoc prawną z urzędu?

Istnieje również możliwość ubiegania się o pomoc prawną, gdy się wykaże, że się nie ma środków na pomoc prawnika – poświadczona przez urząd skarbowy deklaracja.

Nie ma możliwości ubiegania się o pomoc prawną z urzędu przed komunikacją skargi.

Czy Trybunał wydaje zarządzenia tymczasowe?

Robi to bardzo rzadko i tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Sprawa rumuńska: zamrożone zarodki oddane do przychodni. Władze w nocy przejęły te zarodki. ETPC wydał wówczas zarządzenie tymczasowe.

ETPC nie wydaje co do zasady zarządzeń tymczasowych w sprawie aresztów.

Czy Rzecznik Praw Obywatelskich może wystąpić do ETPC?

Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma możliwości wystąpienia do ETPC.

Jak wykorzystywać sprawy wydawane przeciwko innym państwom – jak je wykorzystać w sprawie polskiej?

Konwencja w Polsce obowiązuje od 25 lat. Jest częścią krajowego porządku prawnego. Sądy wykazują rozmaitą wrażliwość na jej obowiązywanie. Standard strasburski technicznie jest wiążący między państwem a stroną, co nie stoi na przeszkodzie temu, żeby się na niego powoływać, bo Trybunał wskazuje w jaki sposób należy interpretować Konwencję.

Otrzymałem decyzję o niedopuszczalności skargi do ETPC kompletnie bez żadnego uzasadnienia.

Kiedyś rzeczywiście ETPC nie uzasadniał swoich decyzji. Teraz to się zmieniło i w decyzji uzyskamy odpowiedź o przyczynie niedopuszczalności.

Czy decyzja o niedopuszczalności jest po polsku?

Tak.

Do czego służy elektroniczne konto?

Jeżeli Trybunał będzie chciał bliżej zbadać, może dokonać elektronicznej komunikacji i wyśle informacje na email skarżącego informując jak założyć specjalne konto. Dokumenty idą co najmniej kilka dni. Dużo szybciej jest wysłać email, np. o przedłużenie czasu do złożenia odpowiedzi na komunikację.

Czy Trybunał może zlecić sądowi polskiemu żeby rozpatrywał poprawnie sprawę?

Trybunał jest zarzucony sprawami, ale filtrem dopuszczalności jest tylko kryterium dopuszczalności. Trybunał nie może powiedzieć sądowi polskiemu jak należy rozpatrywać sprawę, bo najpierw należy wyczerpać środki krajowe. Wyjątkiem jest skarga na przewlekłość postępowania.

Jak cytować orzeczenia w języku obcym?

Można samemu przetłumaczyć. Wskazujemy tytuł i datę orzeczenia oraz cytujemy istotny fragment w naszym tłumaczeniu [MM].

Inwigilacja dwa lata później. Sprawa wyroku ETPCz Sacharow (Zakharov) vs Rosja

Data: 2018-09-24
  • Jak wygląda sytuacja w Polsce dwa lata po zwiększeniu uprawnień służb specjalnych w zakresie inwigilacji?
  • Jakie wnioski wynikają dla nas ze sprawy Sacharow przeciw Rosji?

24 września 2018 r. odbyła się w Biurze RPO konferencja dotycząca inwigilacji. Uczestniczył w niej bohater słynnej sprawy „inwigilacyjnej” przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka Roman Sacharow (Zakharov).

Przeszło dwa lata temu rozpoczął się proces nadający polskim służbom uprawnienia, które mogą godzić w prawa obywateli w zakresie ich prywatności. Tzw. ustawa inwigilacyjna weszła w życie w lutym 2016 r., a „antyterrorystyczna” – w lipcu 2017 r. 

Jak dziś, po miesiącach stosowania nowych zapisów, wygląda sytuacja? Jak przestrzegane jest prawo do prywatności? Czy wobec wycofania przez Rzecznika Praw Obywatelskich wniosków o stwierdzenie niekonstytucyjności tych ustaw z Trybunału Konstytucyjnego jesteśmy skazani na niekontrolowane i wszechwładne służby? 

Sprawa Sacharowa

Roman Sacharow w 2015 r. wygrał przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka sprawę przeciwko Rosji (skarga nr 47143/06) dotyczącą użycia systemu informatycznego SORM Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej do podsłuchiwania rozmów i przechwytywania korespondencji elektronicznej.

- Kiedy przeczytałem wyrok w sprawie Sacharow przeciw Rosji, pomyślałem najpierw: kim jest człowiek, który odważył się stanąć przeciw potężnemu państwu, słynącemu z tego, że swoich przeciwników ściga także za granicą? To jeden ze współczesnych bohaterów walki o prawa człowieka – przedstawiał gościa Marcin Mrowicki z BRPO.

- Jak wyglądała sytuacja w Rosji 12 lat temu, kiedy złożył Pan wniosek do ETPCz? – pytał Romana Sacharowa Adam Bodnar.

Sacharow opowiadał, że skargę złożył w 2006 r. jako pracownik fundacji zajmującej się wolnością słowa i jako dziennikarz. Wykonując swoje obowiązki, kontaktował się bowiem z osobami, które prosiły o zachowanie tego w tajemnicy, a potem okazywało się, że o tych kontaktach wiedzą rosyjscy politycy.

W owym czasie - podkreślał -  w Rosji panowało przekonanie, że kwestie praw człowieka i wolności słowa są traktowane przez władze poważnie – np. stanowisko rosyjskiego rzecznika praw obywatelskich były analizowane, a kontrolowane przez państwo media przekazywały oprócz propagandy także informacje. Fundacja, z którą współpracował Sacharow, miała współpracowników także wśród urzędników. – Mieliśmy jeszcze wolność słowa i możliwość wykonywania pracy dziennikarskiej, a postawa konformistyczna nie przeważała – opowiadał Sacharow.

- Dlatego na podejrzenia, że informacje o moich kontaktach trafiają do polityków rosyjskich, postanowiłem zareagować. Nie chciałem składać skargi przeciw mojemu państwu, wystąpiłem więc przeciwko firmom telefonii komórkowej. Żyliśmy w czasach jeszcze sporej otwartości w dziedzinie gospodarczej. Złożenie pozwu udało się i dostawałem duże wsparcie od różnych prawników i organizacji. O sprawie otwarcie pisały media, zwłaszcza biznesowe.

Skarga dotyczyła tego, że operatorzy komórkowi zgodzili się na zainstalowanie urządzeń pozwalających na przechwytywanie informacji bez zgody sądu. Podstawą do instalowania tych urządzeń był niepublikowany oficjalnie załącznik do rozporządzenia ministra.

Roman Sacharow przegrał sprawę przed rosyjskimi sądami.  Uzasadniły one, że nie przedstawił wystarczających dowodów, że on i jego rozmówcy padli ofiarą inwigilacji.

Wtedy sprawa trafiła do ETPCz. Sacharow powołał się na art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawo do prywatności).

ETPCz stwierdził naruszenie Konwencji: choć formalnie do inwigilacji trzeba mieć w Rosji zgodę sądu, ale obowiązek ten można łatwo obejść. Jeśli tak skonstruowane jest prawo, to człowiek nie musi już dowodzić, że był inwigilowany. Wystarczy, że jest taka możliwość (jest regulacja prawna, która umożliwia takie działania). Ponadto prawo rosyjskie nie gwarantuje skutecznych środków odwoławczych obywatelowi, który podejrzewa, że jest inwigilowany (patrz – analiza wyroku w załączonej prezentacji).

- Pamiętam, że po wyroku podeszli do mnie sędziowie z Białorusi, akurat tam obecni, i gratulowali nam – mówił Roman Sacharow.

Wyrok nie został jednak nigdy wykonany.

Zupełnym przypadkiem wyrok został ogłoszony w dniu, w którym prezydent Putin podpisał nowe prawo dające pierwszeństwo konstytucji rosyjskiej nad prawem międzynarodowym, jeśli wymaga tego „ochrona interesu Rosji”  - opowiadał dalej Sacharow.

Relacjonował, że już przed ogłoszeniem wyroku pole debaty publicznej zawężało się. - Już nie rozmawialiśmy w pracy o tym, co uważamy o sprawie Krymu, służby specjalne dopytywały się moich przełożonych, czy naprawdę „potrzebny jest im ten Sacharow”, złodzieje próbowali mi ukraść telefon komórkowy (charakterystyczne, że nie pieniądze ani karty kredytowe).

- Wtedy już byłem przekonany, że wyrok ETPCz nie zostanie w Rosji wykonany. Nie byliśmy już państwem demokratycznym – bo sądy nie były już niezależne i to gwałtownie zmieniło sytuację. Parlament przestał być miejscem debaty, a debatę publiczną zastąpiła propaganda.

- A dziś? Czy może Pan powiedzieć, jak wygląda życie dziennikarzy w Rosji? – pytał Adam Bodnar.

- Nadal w miarę niezależna jest prasa lokalna: jeśli nie krytykuje władz centralnych, może publikować materiały niewygodne dla władz lokalnych. Nikt nie łamie tam praw dziennikarzy. Ale narastającym problemem jest autocenzura. Jednocześnie coraz więcej jest spraw karnych za komentarze w sieci, a nawet za lajki (ludzie dostają mandaty, a nawet wyroki więzienia za coś co napisali albo tylko udostępnili w sieci kilka lat temu), Służby specjalne mają pełen dostęp do paneli administracyjnych w rosyjskich sieciach społecznościowych. Operatorzy tych sieci mają obowiązek przechowywania (retencji) kompletu danych przez pół roku.

Sacharow zauważył, że choć powodem tak intensywnego zbierania danych o obywatelach ma być bezpieczeństwo państwa, to system jest tu niewydolny i w razie realnego zagrożenia służby rosyjskie i tak zwracają się o pomoc do Amerykanów. Tak szeroko zakrojona inwigilacja skuteczna jest natomiast w powstrzymywaniu opozycji i zwykłych ludzi, których – nawet jeśli popierają rząd – może kusić, by zalajkować „nieprawomyślny” wpis.

Inwigilacja w Polsce dwa lata później

- Sprawa Sacharow przeciw Rosji jest od dawna wyznacznikiem standardów europejskich. I to do niej stale odnoszą się wszyscy, którzy analizują ochronę praw obywatelskich po zmianie przepisów inwigilacyjnych w Polsce – mówiła w kolejnym panelu konferencji dr Barbara Grabowska-Moroz (Helsińska Fundacja Praw człowieka)

Ten panel prowadził  Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Europejskiego w Biurze RPO

O tym, jak służby w Polsce sukcesywnie dostawały nowe uprawnienia – kosztem obywateli – od początku 2016 r. (ustawa policyjna, ustawa antyterrorystyczna, przepisy dotyczące „owoców zatrutego drzewa”), opowiadał mec. Marcin Mrowicki z BRPO (patrz załącznik - prezentacja): Służby dostały bardzo szeroki dostęp do informacji o naszej aktywności w sieci, a wiele z tych informacji nie jest – nawet post factum – kontrolowane przez sądy.

RPO alarmował, zanim ostatecznie przepisy te weszły w życie, następnie zaskarżył je do Trybunału Konstytucyjnego.

- Niestety, na początku 2017 r. TK zaczął manipulować przy składach wyznaczonych do oceny tych spraw (zmiany składu pełnego na skład pięcioosobowy, bez podstawy prawnej i włączenie do składu osób których status sędziowski jest kwestionowany). Z tego powodu RPO swoje wnioski wycofał – mówił mec. Mrowicki (patrz załącznik - wybrane fragmenty Informacji Rocznej RPO za rok 2017).

- Nasza nowa ustawa inwigilacyjna ma z pozoru niewinny przepis, że służby mają co pół roku sprawozdawać sądom z podejmowanych działań. Początkowo wydawało się nam, że taka kontrola jest po prostu niewystarczająca i na tym należy się skupić. Ale w praktyce kluczowy okazał się początkowo nie rzucający się w oczy przepis, że te sprawozdania sądowe są objęte przepisami o informacji niejawnej. Bo to on wprowadził dodatkową zmianę: służby nie chcą już ujawniać jakichkolwiek informacji o skali kontroli bilingów, powołując się właśnie na przepisy o informacji niejawnej – mówił  Wojtek Klicki z Panoptykonu. Także sądy administracyjne zmieniły podejście do odmów dostępu do informacji publicznej ze strony służb. Zmienione prawo sprawiło, że na szali wartości bezpieczeństwo zaczyna znaczyć więcej niż wolność jednostki.

Elementem ochrony danych osobowych – tzw. drugą nogą RODO – miała być ustawa wdrażająca dyrektywę policyjną. To tu miały zostać opisane zasady ochrony prywatności w relacjach z państwem. Ustawa miała być gotowa do maja, w momencie wejścia w życie RODO. Nie jest gotowa do dziś, a informacje o stanie projektu napawają niepokojem (ma ona wyłączyć obrót informacjami niejawnymi z przepisów o ochronie danych osobowych).

Co to znaczy?  - pytał panelistów dyr. Wróblewski.

  • że znacząco osłabła ochrona praw człowieka
  • że nowe przepisy pod pretekstem zwiększania bezpieczeństwa niszczą zaufanie do państwa. A bez zaufania bezpieczeństwo jest iluzoryczne
  • że problemu nie rozwiąże wdrożenie dyrektywy policyjnej
  • że dziś skarga z Polski na te przepisy zostałaby przez ETPCz uznana za zasadną

Ale nadal nadzieja jest w sądach i w tym, jak się ukształtuje orzecznictwo w tej kluczowej dla praw człowieka sprawie.

Sprawa ekshumacji w śledztwie smoleńskim: Polska naruszyła prawa swoich obywateli, otwierając groby bez zgody bliskich

Data: 2018-09-20
  • Brak możliwości odwołania od decyzji prokuratury o ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka
  • Taki wyrok wydał 20 września 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie  przeciwko Polsce (skargi nr 30491/17 oraz 31083/17)
  • Choć mogą istnieć powody do ekshumacji bez zgody rodziny, to jednak zawsze trzeba ważyć dwie wartości: wymóg skutecznego śledztwa w sprawie bezprecedensowego wypadku i prawa bliskich ofiar

Trybunał stwierdził naruszenie artykułu 8. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez Polskę. Sprawa dotyczyła ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej z 2010 r., w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński. Prokuratura zarządziła w 2016 r. ekshumacje ciał ofiar w ramach toczącego się postępowania karnego w sprawie. Władze dokonywały sekcji zwłok w celu ustalenia przyczyn wypadku, sprawdzając w tym wersję ewentualnego wybuchu na pokładzie.

Skarżące, wdowy po dwóch ofiarach, sprzeciwiły się ekshumacji zwłok mężów - jednakże bezskutecznie. Zażalenia skarżących na postanowienia prokuratora o zarządzeniu ekshumacji pozostawiono bez rozpoznania z uwagi na to, że polskie prawo nie przewiduje możliwości odwołania do sądu w tym zakresie.

Trybunał stwierdził, że wymóg skutecznego śledztwa w sprawie wypadku o bezprecedensowej wadze państwowej musi zostać skonfrontowany z interesem skarżących – poszanowania zwłok ich mężów. Trybunał przyznał, że mogą istnieć okoliczności, w których ekshumacja jest uzasadniona pomimo sprzeciwu rodziny.

Tymczasem polskie prawo nie przewiduje mechanizmu dokonania oceny tych dwóch konkurujących interesów. Zarządzając ekshumację, prokurator nie był zobowiązany na podstawie Kodeksu postępowania karnego do oceny, czy cele śledztwa mogły zostać osiągnięte przez zastosowanie mniej restrykcyjnych środków oraz oceny możliwych skutków tych środków dla życia prywatnego i rodzinnego skarżących. Dodatkowo, nie przysługuje na to postanowienie zażalenie do sądu. Polskie prawo nie zawiera zatem odpowiednich zabezpieczeń przed arbitralnością postanowień prokuratora o zarządzeniu ekshumacji ani też mechanizmu kontroli proporcjonalności ingerencji w prawa skarżących. Ingerencja nie była więc zgodna z prawem.

Dlatego skarżące zostały pozbawione minimalnego stopnia ochrony, do którego były uprawnione w zakresie ich prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował w 2016 r. działania w sprawie dotyczącej ekshumacji w związku z wnioskiem osób (i reprezentującego te osoby pełnomocnika), których dotyczy wyrok ETPCz.

W korespondencji prowadzonej w październiku i listopadzie 2016 r. kierowanej do Prokuratora Generalnego, Rzecznik wyraził zaniepokojenie tym, że decyzja prokuratora nie podlega zewnętrznej kontroli.

Rzecznik nie podzielił stanowiska Prokuratora Generalnego wyrażonego w odpowiedzi, iż decyzja prokuratora o zarządzeniu ekshumacji nie podlega zaskarżeniu do sądu.

Podzielenie bowiem tego poglądu byłoby równoznaczne z uznaniem, że w sprawie tej naruszane są konstytucyjne standardy, tj. prawo do sądu, prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, prawo do zaskarżania decyzji. Rzecznik przypomniał również, że ochrona Konstytucji nie polega wyłącznie na badaniu hierarchicznej zgodności norm prawnych, ale także na wykładni ustaw w zgodzie z Konstytucją. Rzecznik podkreślał konieczność poszukiwania takiej wykładni przepisów Kodeksu postępowania karnego, która zapewni na poziomie stosowania prawa, zgodność tych przepisów z Konstytucją - a więc dopuści zażalenie na postanowienie prokuratora o ekshumacji.

Rzecznik powołał nadto stanowisko Sądu Najwyższego, zgodnie z którym poszanowanie zwłok jest istotnym elementem kultury europejskiej, a także jednym z fundamentów doktryny Kościoła katolickiego, głoszącej, że ciało zmarłego powinno być traktowane „z szacunkiem i miłością”. Dlatego status prawny zwłok jest wyjątkowy, a obowiązek poszanowania zwłok ludzkich wynika przede wszystkim z przepisów dotyczących ochrony dóbr osobistych w postaci kultu osoby zmarłej oraz prawa do grobu.

Nie powinno więc budzić wątpliwości to, że ekshumacja zwłok i szczątków ludzkich dokonywana na zarządzenie prokuratora stanowi władcze wkroczenie w sferę prawnie chronionych dóbr osobistych w postaci kultu osoby zmarłej. Dlatego osobom bliskim muszą służyć środki prawne w celu ustalenia, czy takie wkroczenie w chronioną sferę miało uzasadnienie (nie miało charakteru ekscesywnego).

Rzecznik informował osobę (której wniosek zainicjował działania RPO dotyczące wszystkich osób nie akceptujących arbitralnej decyzji o ekshumacji) o powyższych zapatrywaniach Chodziło o podstawy normatywne zaskarżenia decyzji prokuratora o ekshumacji, oparte na standardach konstytucyjnych i znajdujących oparcie w wyrokach Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego oraz w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Ponadto RPO wskazał, że bezpośrednią konsekwencją odrzucenia poglądu o dopuszczalności zażalenia do sądu na postanowienie o ekshumacji, jest otwarcie drogi do domagania się w procesie cywilnym ochrony dobra osobistego w postaci kultu pamięci osoby zmarłej. Konsekwencją tego jest więc również możliwość domagania się przed wszczęciem postępowania lub w jego toku udzielenia przez sąd zabezpieczenia roszczenia (art. 730 k. p. c.) poprzez wstrzymanie ekshumacji.

Zauważenia wymaga, że stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich prezentowane w wystąpieniach do Prokuratora Generalnego znalazło odzwierciedlenie w wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Rzecznik przystąpił również do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie pytania prawnego Sądu Okręgowego w Warszawie VIII Wydział Karny z 3 kwietnia 2017 r., (sygn. akt P 18/17). Zajął stanowisko, że art. 210 k.p.k. w zakresie, w jakim nie przewiduje możliwości zażalenia na zarządzenie wyjęcia zwłok z grobu, jest niezgodny z art. 45 ust. 1, art. 47 i art. 78 Konstytucji RP oraz z art. 8 i art. 13 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

RPO wspiera maturzystów z Ostrowca Św. przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka

Data: 2018-08-20
  • Maturzyści z Ostrowca Świętokrzyskiego, których wyniki egzaminów dojrzałości unieważniono w 2011 r., złożyli skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
  • Wcześniej przegrali oni sprawy przed sądami administracyjnymi, a ich skarg nie uwzględnił Trybunał Konstytucyjny
  • W opinii dla ETPC Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał na możliwe naruszenie praw skarżących - prawa do sądu, do poszanowania życia prywatnego oraz do nauki

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył za zgodą ETPC opinię amicus curiae (tzw. przyjaciela sądu) w sprawie Sypioła i 17 innych przeciwko Polsce (skarga nr 783/16 i 17 innych).

Chodzi o zdarzenia z maja 2011 r., kiedy Okręgowa Komisja Egzaminacyjna, ze względu na niesamodzielność unieważniła wyniki pisemnej matury z chemii ponad 50 absolwentom dwóch szkół w Ostrowcu Świętokrzyskim. Dostali tylko ogólną informację, bez wskazania, do których zadań były zastrzeżenia. Część absolwentów wezwała Dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej do uchylenia decyzji i merytorycznego sprawdzenia prac. Dyrektor odmówił wskazując, że unieważnienia nastąpiło zgodnie z przepisami oraz wewnętrznymi regulacjami Komisji. Decyzję tę zatwierdziła Centralna Komisja Egzaminacyjna.

Maturzyści odwołali się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. WSA odrzucił skargi, wskazując, że unieważnianie pisemnej matury nie jest czynnością z zakresu administracji publicznej. Unieważnienie, w ocenie sądu, jest skutkiem stwierdzenia przez właściwy organ stanu faktycznego - niesamodzielności przy rozwiązywaniu zadań egzaminacyjnych. Sąd powołał się na art. 9c ust. 2a ustawy o systemie oświaty, zgodnie z którym wyniki egzaminu są ostateczne i nie służy na nie skarga do sądu administracyjnego. Pogląd ten potwierdził NSA.  

Maturzyści wnieśli więc skargi konstytucyjne do Trybunału Konstytucyjnego. W wyroku z  22 czerwca 2015 r. (sygn. SK 29/13) Trybunał w pełnym składzie uznał, że brak możliwości zaskarżenia do sądu administracyjnego unieważnienia egzaminu maturalnego z powodu niesamodzielnego rozwiązywania zadań jest zgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP (prawo do sądu). W pozostałym TK postepowanie umorzył.

Po tym maturzyści złożyli skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Zarzucili w nich, że brak sądowej kontroli decyzji unieważnienia matur narusza art. 2 Protokołu Nr 1 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz art. 8 Konwencji (prawo do nauki), art. 2 Protokołu Nr 1 do Konwencji oraz art. 8 Konwencji w związku z art. 13 Konwencji (prawo do nauki oraz poszanowania życia prywatnego), a także art. 6 ust. 1 Konwencji (prawo do sądu).

Po zapoznaniu się ze skargami maturzystów Rzecznik Praw Obywatelskich złożył, za zgodą ETPC, opinię amicus curiae (opinię taką składa podmiot, który nie jest stroną postępowania, ale z własnej inicjatywy przedstawia swe stanowisko).

W opinii z 26 czerwca 2018 r. Rzecznik zwrócił przede wszystkim uwagę na fakt, iż do RPO stale kierowane są liczne wnioski z wątpliwościami związanymi z organizacją, przeprowadzaniem czy ocenianiem matur. Rzecznik wskazał też na swe liczne wystąpienia do władz z propozycjami podjęcia działań legislacyjnych. Według RPO mogą one świadczyć o tym, że ustawodawstwo polskie w tej kwestii jest niedoskonałe i wymaga stałej analizy oraz wprowadzenia jeszcze wielu gwarancji dla zdających egzaminy maturalne.

Rzecznik poinformował ETPC, że stoi na stanowisku, iż wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie zapewnił skarżącym skutecznej ochrony ich praw i wolności wynikających z Konstytucji RP i Konwencji.

RPO przedstawił ETPC wątpliwości co do możliwego naruszenia praw chronionych Konwencją tj.: art. 6 ust. 1 (prawo do sądu), art. 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego), a także ewentualną możliwość naruszenia praw skarżących gwarantowanych przez art. 2 Protokołu Nr 1 do Konwencji (prawo do nauki).

Ponadto RPO zwrócił uwagę, że Najwyższa Izba Kontroli w wystąpieniu pokontrolnym do Dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w 2011 r. potwierdziła nieprawidłowości w przebiegu procedury unieważnienia egzaminów maturalnych.

Wskazał także, że nowelizacja z 20 lutego 2015 r. ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw stanowiła m.in. próbę rozwiązania problemów zdających co do procedury unieważniania egzaminów maturalnych. Rzecznik z satysfakcją przyjął, iż dane statystyczne Centralnej Komisji Egzaminacyjnej wskazują na skuteczność funkcjonowania tych regulacji. Wyraźnie maleje bowiem liczba absolwentów, którym unieważniono egzamin maturalny.

VII.7031.3.2018

 

Spotkanie szkoleniowe dla tłumaczy zaangażowanych w projekt tłumaczenia orzeczeń ETPCz

Data: 2018-04-18

W Biurze RPO odbyło się spotkanie szkoleniowe dla tłumaczy zaangażowanych w projekt tłumaczenia orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 

Z tłumaczeń będą mogli korzystać obywatele, sędziowie wydając orzeczenia w konkretnych sprawach, adwokaci i radcowie przygotowując pisma procesowe czy naukowcy analizujący przestrzeganie europejskich standardów w Polsce.

Fachowe tłumaczenie jest potrzebne, ponieważ ETPCz posługuje się bardzo specyficznym  prawniczym językiem (prawniczą odmianą angielskiego), więc zdarza się, że nawet prawnicy dobrze znające język angielski nie potrafią zastosować orzeczenia w praktyce.

27 marca w siedzibie RPO porozumienie w tej sprawie podpisali: rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, przedstawiciele Naczelnej Rady Adwokackiej,Krajowej Izby Radców Prawnych, Instytutu Nauk Prawnych PAN oraz siedmiu kancelarii prawnych.

W dniu 3 kwietnia 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Danilczuk przeciwko Cyprowi (skarga nr 21318/12).

Data: 2018-04-18

Stan faktyczny

Pan Danilczuk, obywatel Polski, poskarżył się na nieodpowiednie warunki osadzenia w cypryjskim zakładzie karnym w Nikozji. Skarżący był skazany za kilka przestępstw: rozbój, kradzież, przestępstwa drogowe oraz nielegalny pobyt, za co otrzymał kary od 6 miesięcy do 2 lat pozbawienia wolności. Przebywał w cypryjskich zakładach karnych od września 2010 r. do maja 2012 na trzech różnych blokach. Skarżył się na warunki osadzenia, brak odpowiedniego oświetlenia, zimne cele oraz warunki sanitarne (brak toalety w celi, co po jej zamknięciu zmuszało go do sikania do butelki czy też wypróżniania się do plastikowej torebki na śmieci).

 

Stanowisko Trybunału

Trybunał, rozstrzygając niniejszą sprawę, oparł się na raportach Komitetu Prewencji Tortur oraz cypryjskiego Rzecznika Praw Obywatelskich w zakresie przeludnienia. Stwierdzały one okresowe przeludnienia w celach poniżej 3 m2 na więźnia, a nawet 1,8 m2 na osobę przez nawet 1,5 miesiąca. Nadto, jak wynika z raportów osadzeni nie mieli w nocy dostępu do toalety, z uwagi na to, że cele były zamykane na noc, a nie były wyposażone w toalety. Mając na uwadze powyższe Trybunał stwierdził, że warunki osadzenia skarżącego naraziły go na trudności przekraczające nieunikniony stopień cierpienia nieodłącznie związany z osadzeniem i w ten sposób stanowiły poniżające traktowanie w rozumieniu art. 3 Konwencji.

 

Oświadczenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

Kwestia zapewnienia odpowiedniej powierzchni w celi mieszkalnej przypadającej na skazanego jest również jednym z najważniejszych problemów dotyczących warunków bytowych panujących w polskich jednostkach penitencjarnych. Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami Kodeksu Karnego Wykonawczego (art. 110 § 2) powierzchnia w celi mieszkalnej, przypadająca na skazanego, wynosi nie mniej niż 3 m2.

Natomiast zgodnie z wypracowanymi standardami Europejskiego Komitetu do Spraw Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT) przedstawionymi w opracowaniu Living space per prisoner in prison establishments, minimalny standard normy powierzchniowej jaki państwo powinno zapewnić osobom pozbawionym wolności w zakresie warunków socjalnych uwięzienia wynosi 4 m2. Należy mieć to na względzie, gdyż Europejski Trybunał Praw Człowieka w swoim orzecznictwie powołuje się na standardy wypracowane przez CPT.

Wskazać również należy, że ETPC w sprawie MURŠIĆ v. CROATIA wskazał, iż ocena przez Trybunał, czy doszło do naruszenia art. 3 Konwencji, nie może być ograniczona do wyliczenia liczby metrów kwadratowych przypadających na osadzonego. Takie podejście ignorowałoby fakt, że w praktyce tylko całościowe podejście do konkretnych warunków pozbawienia wolności może zapewnić dokładny obraz rzeczywistej sytuacji więźniów. Gdy przestrzeń osobista na osadzonego wynosiła poniżej 3 m2 powierzchni podłogowej w wieloosobowych miejscach zakwaterowania w więzieniach, brak osobistej przestrzeni jest traktowany jako tak dotkliwy, że pojawia się silne domniemane naruszenia art. 3. Domniemanie te może być obalone co do zasady jedynie, jeśli wystąpiłyby łącznie następujące czynniki: okresy ograniczenia wymaganej minimalnej przestrzeni osobistej 3 m2 były krótkie, okazjonalne i nieznaczne, ograniczeniom takim towarzyszyła wystarczająca swoboda poruszania się i adekwatne zajęcia poza celą, skarżący umieszczony był w placówce penitencjarnej o ogólnym odpowiednim standardzie i nie zachodziły dodatkowe czynniki pogarszające warunki jego pozbawienia wolności

Ponadto, w sprawozdaniu z wizyty w 2004 r. CPT  wskazał na przeludnienie w więzieniach w Nikozji. CPT podkreśliło również, że zobowiązanie więźnia do załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych do wiadra lub innych pojemników w zamkniętej przestrzeni wykorzystywanej jako wspólna przestrzeń mieszkalna, jest poniżające, zarówno dla danego więźnia, jak i dla wszystkich innych osób znajdujących się w celi. Natomiast w trakcie wizyty w 2014 r. CPT ponowie stwierdziło przeludnienie więzienia oraz zaleciło podjęcie kroków w celu zapewnienia istnienia systemu za pomocą którego, więźniowie potrzebujący dostępu do urządzeń sanitarnych będą mogli z nich skorzystać w odpowiednim czasie.

Reasumując omawiany wyrok, nie ma wątpliwości, że ogólne warunki osadzenia nie mogły w sposób oczywisty zrekompensować skarżącemu przebywania na powierzchni mniejszej niż 3 m2. Szczególnie poniżającym i pogarszającym warunki pobytu w zakładzie karnym było niezapewnienie absolutnie minimum standardu higienicznego w postaci braku muszli ustępowej w celi lub możliwości sprawnego korzystania z toalety poza nią.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przypomina, iż w swoim orzecznictwie Trybunał podkreślał wielokrotnie, że zakaz tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania oraz karania, określony w art. 3 Konwencji,  ma charakter bezwzględny i nie zna wyjątków.

W dniu 10 kwietnia 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Bistieva i Inni przeciwko Polsce (skarga nr 75157/14).

Data: 2018-04-11

Stan faktyczny

Sprawa dotyczy rodziny z Czeczenii, rodziców z trójką dzieci urodzonych w latach 2006-2013, która złożyła do Urzędu do Spraw Cudzoziemców wniosek o nadanie statusu uchodźcy. Polskie władze odmówiły im jednak i zdecydowały o ich wydaleniu. Rodzina uciekła do Niemiec w 2013 r., gdzie urodziło się trzecie dziecko. W styczniu 2014 r. matka z dziećmi w ramach przekazania do Polski zostali umieszczeni w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Kętrzynie, gdzie mieli oczekiwać na wydalenie. Ostatecznie zostali wypuszczeni z ośrodka w czerwcu 2014 r., po tym jak wojewoda warmińsko-mazurski stwierdził, że pobyt dziecka urodzonego w Niemczech jest legalny i dlatego nie muszą opuszczać Polski.

Skarżący zarzucali, że ich umieszczenie w ośrodku strzeżonym nie było środkiem koniecznym w stosunku do poszukiwanego celu oraz że stanowiło nieproporcjonalną ingerencję w ich prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.

Stanowisko Trybunału

Trybunał wskazał, że w związku z wcześniejszą ucieczką skarżących do Niemiec, istniało ryzyko ponownej ucieczki. Dlatego ich umieszczenie w ośrodku może być uzasadnione silną presją społeczną. Dodatkowo warunki osadzenia w ośrodku w Kętrzynie były oceniane pozytywnie w porównaniu do innych tego typu jednostek. W ocenie Trybunału, najlepszy interes dziecka nie może ograniczać się do zamykania dzieci razem z rodzicami. Władze muszą podejmować wszelkie konieczne kroki mające na celu ograniczenie, jak tylko to możliwe, osadzania rodzin z dziećmi i skutecznie dbać o prawo do życia rodzinnego. Dlatego Trybunał nie jest przekonany, że polskie władze zrobiły wszystko co powinny umieszczając rodzinę w ośrodku, który jest krokiem ostatecznym. Polskie władze tym samym nie podjęły wysiłku znalezienia alternatywnych środków wolnościowych, ani w działaniu na rzecz najlepszego interesu dzieci, do czego zobowiązywały ich przepisy prawa międzynarodowego  (Konwencja praw dziecka ONZ czy Karta praw podstawowych UE).

W końcu, Trybunał uznał, że okres 5 miesięcy i 20 dni pozbawienia wolności był zbyt długi, w porównaniu z podobnymi sprawami, które toczyły się we Francji. Postępowania administracyjne w tym zakresie powinny być dużo sprawniejsze i bardziej staranne. Dlatego nawet w świetle zagrożenia ucieczką, władze nie podały odpowiednich przyczyn uzasadniających pozbawienie wolności na tak długi czas, w wyniku czego doszło do naruszenia Artykułu 8 Konwencji (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego).

Skarżącym przyznano 12.000 euro słusznego zadośćuczynienia.

Trybunał uznał również za niedopuszczalny zarzut naruszenia art. 5 ust. 1 i 4 Konwencji, z uwagi na fakt, że skarżący nie wyczerpali środków krajowych. Trybunał wskazał, iż mogli skorzystać z przepisu art. 407 ustawy o cudzoziemcach, pozwalającego na dochodzenie od Skarbu Państwa odszkodowania oraz zadośćuczynienia w przypadku niesłusznego zatrzymania lub niesłusznego umieszczenia go w strzeżonym ośrodku lub zastosowania wobec niego aresztu dla cudzoziemców.

Komentarz Marcin Sośniaka, Naczelnika Wydziału Praw Migrantów i Mniejszości Narodowych Zespołu do spraw Równego Traktowania BRPO

Rzecznicy Praw Obywatelskich kolejnych kadencji wiele uwagi poświęcali sytuacji cudzoziemców, którzy w związku z nieuregulowanym statusem na terytorium Polski trafiali do prowadzonych przez Straż Graniczną ośrodków strzeżonych, gdzie oczekiwali na decyzję co do ich dalszego pobytu lub wydalenia z tego terytorium. Seria wizytacji w ośrodkach strzeżonych, przeprowadzonych w latach 2012 - 2013, dała podstawy do zakwestionowania przepisów prawa oraz samej praktyki przewidującej bezwzględne stosowanie detencji wobec wszystkich cudzoziemców, także rodzin z dziećmi, którzy w związku z nieuregulowanym pobytem w Polsce byli zatrzymywani przez Straż Graniczną. Już wówczas, wśród postulatów zgłaszanych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji przez Rzecznika znalazło się wprowadzenie do ustawy o cudzoziemcach alternatywnych do detencji środków wolnościowych, zabezpieczających przebieg postępowania administracyjnego, w którym wobec cudzoziemca orzeczony może zostać nakaz opuszczenia terytorium Polski. Rzecznik sugerował przy tym, aby stosowanie środków alternatywnych, nie związanych z pozbawieniem wolności, było zasadą w postepowaniu wobec cudzoziemców spełniających przesłanki do ich zatrzymania, a umieszczenie w ośrodku stanowiło jedynie wyjątek i ograniczało się wyłącznie do przypadków uzasadnionych ochroną bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Postulat dotyczący wprowadzenia alternatywnych do detencji środków, które zabezpieczać będą prowadzone w stosunku do cudzoziemców postępowania zmierzające do zobowiązania ich do powrotu do kraju pochodzenia, został wkrótce częściowo spełniony. Ustawa z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach , która weszła w życie w dniu 1 maja 2014 r., takie środki ustanowiła. I tak, w wymienionych w ustawie przypadkach, cudzoziemca podlegającego zatrzymaniu można nie umieszczać w ośrodku strzeżonym, a zamiast tego zobowiązać go do zgłaszania się w określonych odstępach czasu do organu Straży Granicznej, wpłaty zabezpieczenia pieniężnego, przekazania dokumentu podróży do depozytu lub zamieszkiwania w wyznaczonym miejscu. Podobne regulacje znalazły się też w ustawie o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, której przepisy znajdują zastosowanie w sprawach cudzoziemców ubiegających się w Polsce o nadanie statusu uchodźcy. Niestety, wbrew sugestiom RPO, środki alternatywne do detencji nie zostały ujęte jako zasada w postępowaniu wobec zatrzymywanych cudzoziemców. Zostały wprowadzone do ustawy na zasadzie wyjątku, który może, ale nie musi, znaleźć zastosowanie w enumeratywnie wyliczonych przypadkach. Ostatnia nowelizacja ustawy o cudzoziemcach, która weszła w życie 12 lutego 2018 r., nie wprowadziła w tym zakresie istotnych zmian.  

Niezależnie od działań na rzecz stworzenia alternatywy dla stosowania detencji wobec cudzoziemców Rzecznik Praw Obywatelskich kierował też do resortu spraw wewnętrznych wnioski o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, zmierzającej do ustanowienia całkowitego zakazu umieszczania w ośrodkach strzeżonych dla cudzoziemców osób małoletnich oraz osób sprawujących nad nimi opiekę. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę, że warunki istniejące w ośrodkach strzeżonych, które zbliżone są do więziennych, nie są odpowiednie dla dzieci, przez co pobyt w takich placówkach może być dla nich przeżyciem traumatycznym i wpływać negatywnie na ich rozwój psychofizyczny. Ten postulat Rzecznika nie został jak dotąd spełniony.

W świetle powyższych działań Rzecznika Praw Obywatelskich wyrok Trybunału ma istotne znaczenie. Po pierwsze, Trybunał wprost stwierdził, że stosowanie detencji powinno być środkiem ostatecznym, możliwym tylko wówczas, gdy nie można zastosować innych alternatyw, pozwalających zabezpieczyć toczące się postępowanie. Po drugie, jakkolwiek Trybunał nie zakwestionował detencji małoletnich, to uznał, że władze, w sytuacji umieszczenia dzieci w ośrodkach strzeżonych, powinny szczególnie zbadać czy detencja nie naruszy  dobrego interesu  dziecka.  Trybunał zaznaczył przy tym, podobnie jak w wyroku Popov przeciwko Francji (skargi nr 39472/07 i 39474/07), że władze nie mogą się ograniczać tylko do stwierdzenia, że dobrym interesem dziecka jest umieszczenie je wspólnie z rodzicami w ośrodku strzeżonym. Tymczasem, w wielu badanych przez Rzecznika przypadkach, sądy w ten właśnie sposób definiowały interes dziecka i na takim, często jednozdaniowym stwierdzeniu opierały całe uzasadnienie zastosowania detencji wobec dzieci i ich opiekunów.  

ETPCz w sprawie Danilczuk przeciwko Cyprowi

Data: 2018-04-09

W dniu 3 kwietnia 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Danilczuk przeciwko Cyprowi (skarga nr 21318/12).

Stan faktyczny

Pan Danilczuk, obywatel Polski, poskarżył się na nieodpowiednie warunki osadzenia w cypryjskim zakładzie karnym w Nikozji. Skarżący był skazany za kilka przestępstw: rozbój, kradzież, przestępstwa drogowe oraz nielegalny pobyt, za co otrzymał kary od 6 miesięcy do 2 lat pozbawienia wolności. Przebywał w cypryjskich zakładach karnych od września 2010 r. do maja 2012 na trzech różnych blokach. Skarżył się na warunki osadzenia, brak odpowiedniego oświetlenia, zimne cele oraz warunki sanitarne (brak toalety w celi, co po jej zamknięciu zmuszało go do sikania do butelki czy też wypróżniania się do plastikowej torebki na śmieci).

Stanowisko Trybunału

Trybunał, rozstrzygając niniejszą sprawę, oparł się na raportach Komitetu Prewencji Tortur oraz cypryjskiego Rzecznika Praw Obywatelskich w zakresie przeludnienia. Stwierdzały one okresowe przeludnienia w celach poniżej 3 m2 na więźnia, a nawet 1,8 m2 na osobę przez nawet 1,5 miesiąca. Nadto, jak wynika z raportów osadzeni nie mieli w nocy dostępu do toalety, z uwagi na to, że cele były zamykane na noc, a nie były wyposażone w toalety. Mając na uwadze powyższe Trybunał stwierdził, że warunki osadzenia skarżącego naraziły go na trudności przekraczające nieunikniony stopień cierpienia nieodłącznie związany z osadzeniem i w ten sposób stanowiły poniżające traktowanie w rozumieniu art. 3 Konwencji.

Oświadczenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

Kwestia zapewnienia odpowiedniej powierzchni w celi mieszkalnej przypadającej na skazanego jest również jednym z najważniejszych problemów dotyczących warunków bytowych panujących w polskich jednostkach penitencjarnych. Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami Kodeksu Karnego Wykonawczego (art. 110 § 2) powierzchnia w celi mieszkalnej, przypadająca na skazanego, wynosi nie mniej niż 3 m2.

Natomiast zgodnie z wypracowanymi standardami Europejskiego Komitetu do Spraw Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT) przedstawionymi w opracowaniu Living space per prisoner in prison establishments, minimalny standard normy powierzchniowej jaki państwo powinno zapewnić osobom pozbawionym wolności w zakresie warunków socjalnych uwięzienia wynosi 4 m2. Należy mieć to na względzie, gdyż Europejski Trybunał Praw Człowieka w swoim orzecznictwie powołuje się na standardy wypracowane przez CPT.

Wskazać również należy, że ETPC w sprawie MURŠIĆ v. CROATIA wskazał, iż ocena przez Trybunał, czy doszło do naruszenia art. 3 Konwencji, nie może być ograniczona do wyliczenia liczby metrów kwadratowych przypadających na osadzonego. Takie podejście ignorowałoby fakt, że w praktyce tylko całościowe podejście do konkretnych warunków pozbawienia wolności może zapewnić dokładny obraz rzeczywistej sytuacji więźniów. Gdy przestrzeń osobista na osadzonego wynosiła poniżej 3 m2 powierzchni podłogowej w wieloosobowych miejscach zakwaterowania w więzieniach, brak osobistej przestrzeni jest traktowany jako tak dotkliwy, że pojawia się silne domniemane naruszenia art. 3. Domniemanie te może być obalone co do zasady jedynie, jeśli wystąpiłyby łącznie następujące czynniki: okresy ograniczenia wymaganej minimalnej przestrzeni osobistej 3 m2 były krótkie, okazjonalne i nieznaczne, ograniczeniom takim towarzyszyła wystarczająca swoboda poruszania się i adekwatne zajęcia poza celą, skarżący umieszczony był w placówce penitencjarnej o ogólnym odpowiednim standardzie i nie zachodziły dodatkowe czynniki pogarszające warunki jego pozbawienia wolności

Ponadto, w sprawozdaniu z wizyty w 2004 r. CPT  wskazał na przeludnienie w więzieniach w Nikozji. CPT podkreśliło również, że zobowiązanie więźnia do załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych do wiadra lub innych pojemników w zamkniętej przestrzeni wykorzystywanej jako wspólna przestrzeń mieszkalna, jest poniżające, zarówno dla danego więźnia, jak i dla wszystkich innych osób znajdujących się w celi. Natomiast w trakcie wizyty w 2014 r. CPT ponowie stwierdziło przeludnienie więzienia oraz zaleciło podjęcie kroków w celu zapewnienia istnienia systemu za pomocą którego, więźniowie potrzebujący dostępu do urządzeń sanitarnych będą mogli z nich skorzystać w odpowiednim czasie.

Reasumując omawiany wyrok, nie ma wątpliwości, że ogólne warunki osadzenia nie mogły w sposób oczywisty zrekompensować skarżącemu przebywania na powierzchni mniejszej niż 3 m2. Szczególnie poniżającym i pogarszającym warunki pobytu w zakładzie karnym było niezapewnienie absolutnie minimum standardu higienicznego w postaci braku muszli ustępowej w celi lub możliwości sprawnego korzystania z toalety poza nią.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przypomina, iż w swoim orzecznictwie Trybunał podkreślał wielokrotnie, że zakaz tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania oraz karania, określony w art. 3 Konwencji,  ma charakter bezwzględny i nie zna wyjątków.

W siedzibie RPO podpisano porozumienie w sprawie tłumaczeń wyroków ETPCz

Data: 2018-03-27

Więcej wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka będzie tłumaczonych na jęz. polski. We wtorek 27 marca w siedzibie RPO porozumienie w tej sprawie podpisali: rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, przedstawiciele Naczelnej Rady Adwokackiej,Krajowej Izby Radców Prawnych, Instytutu Nauk Prawnych PAN oraz siedmiu kancelarii prawnych.

Liczymy, że dzięki temu standardy strasburskie będą bardziej dostępne dla polskich obywateli – mówił przy podpisaniu porozumienia rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Obecny na uroczystości sędzia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej prof. Marek Safjan podkreślał, że zwiększy to także wiedzę sędziów, którzy stosują prawo w obronie obywateli.

Po uroczystości prof. Safjan wygłosił wykład pt. „Niezależność sądownictwa w świetle standardów orzecznictwa TSUE".

ZNACZENIE WYROKÓW ETPCz

Wyroki Trybunału w Strasburgu publikowane są po angielsku lub francusku. Oprócz tego są tłumaczenia, w językach krajów, którego wyrok dotyczy (np. po turecku lub grecku albo węgiersku). Dlatego wyroki dotyczące Polaków są już dostępne w bazie wyroków HUDOC.

Jednak dla Polaków ważne są nie tylko „polskie” wyroki. Wszystkie orzeczenia ETPCzzawierają szczegółową argumentacje prawną, która może być przydatna już w postępowaniu przed polskim sądem – nawet jeśli sama sprawa dotyczyła innego kraju. Trybunał w Strasburgu wyznacza bowiem standardy ochrony praw i wolności człowieka, zgodnie z Konwencją o Ochronie  Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Polski sąd jest obowiązany brać pod uwagęto orzecznictwo. Najlepiej jeśli stając przed sądem powołamy się na konkretny wyrok ETPCz. Wtedy nasz sąd odniesie się do niego.

IDEA INICJATYWY TŁUMACZEŃ WYROKÓW 

W wakacje 2017 r. obiegła media informacja, że Trybunał Konstytucyjny chce się wycofać z tłumaczenia europejskiego orzecznictwa (na szczęście do tego nie doszło). Adam Bodnar na swoim profilu facebookowym zaproponował wtedy oddolną społeczną inicjatywę, dzięki której chociaż część wyroków zostanie przetłumaczona.

Zarządzeniem premiera z 2015 r. wyroki przeciwko Polsce są tłumaczone przez właściwe ministerstwa. Zaś od 2014 r. obowiązuje porozumienie Trybunału Konstytucyjnego, Ministerstwa Sprawiedliwości,NSAi MSZ  w sprawie tłumaczenia wybranych orzeczeńprzeciw innym państwom.

Odzew na apel RPO przeszedł oczekiwania. Zgłosiło się bardzo wiele osób, a ostateczne formalne porozumienie podpisano między renomowanymi kancelariami prawnymi, NRA i KIRP, przy współpracy INP PAN.

Z tłumaczeń będą mogli korzystać obywatele, sędziowie wydając orzeczenia w konkretnych sprawach, adwokaci i radcowie przygotowując pisma procesowe czy naukowcy analizujący przestrzeganie europejskich standardów w Polsce.

Fachowe tłumaczenie jest potrzebne, ponieważ ETPCz posługuje się bardzo specyficznym  prawniczym językiem (prawniczą odmianą angielskiego), więc zdarza się, że nawet prawnicy dobrze znające język angielski nie potrafią zastosować orzeczenia w praktyce.

Sygnatariusze porozumienia z 27 marca podkreślają, że zadbają o wysoką jakość tłumaczeń (bo nawet teraz w bazie HUDOC można znaleźć źle przetłumaczone wyroki):zanalizują je pod kątem merytorycznym prawnicy i prawniczki z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka, Instytutu Nauk Prawnych PAN i Biura RPO. Tłumaczenia będą dostępnew bazach prawniczych (NRA, KIRP) i na stronach sygnatariuszy, a także w bazie HUDOC.

POLACY OD 25 LAT SKŁADAJĄ SKARGI DO STRASBURGA

Powołany w 1959 r. ETPCz  z siedzibą w Strasburgu orzeka w kwestii praw obywatelskich i politycznych, gwarantowanych w Konwencji. Rozpatruje on skargi wobec państw członkowskich Rady Europy, które ją ratyfikowały. Polska uczyniła to w 1993 r.

Każdy, kto uważa że jego prawa – zarówno te wynikające z Konstytucji RP, jak i z Konwencji – są łamane, może złożyć skargę do ETPCz. Warunkiem złożenia skargi jest skorzystanie z przewidywanych przez prawo krajowe środków odwoławczych.

Pod koniec 2017 r. Polska zajmowała 10. miejsce, jeśli brać pod uwagę skargi zawisłe w ETPCz.W 2017 r. do ETPCz trafiło 2066 nowych skarg przeciw Polsce (ok. 350 mniej niż w 2016 r.). W 2017 r. Trybunał wydał 20 wyroków wobec Polski (o 6 mniej niż w 2016 r.). 

Europejski Trybunał Praw Człowieka: Kara za tortury powinna być odpowiednia do czynu i mieć efekt odstraszający

Data: 2018-02-02

25 stycznia 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok w sprawie Sidiropoulos i Papakostas przeciwko Grecji (skarga nr 33349/10).

Skarżący zostali zatrzymani przez grecką policję (jeden z powodu kierowania motocyklem bez prawa jazdy i ubezpieczenia, drugi za niezatrzymanie się do kontroli) i poddani torturom. Zatrzymani byli skuci kajdankami, bici pałką policyjną oraz rażeni paralizatorem.

Greckie prawo karne przewiduje przestępstwo tortur. Wymienia też metody jakimi nie mogą posługiwać się funkcjonariusze podczas przesłuchań, takie jak uderzanie w podeszwy stóp (tzw. falaka), rażenie prądem, symulowanie egzekucji, długotrwała izolacja, używanie wykrywacza kłamstw, chemikaliów lub innych środków farmakologicznych, naruszania godności seksualnej zatrzymanego.

Kary za tortury wynoszą w Grecji co najmniej 3 lata więzienia. W przypadku metod takich jak bicie w podeszwy stóp lub rażenie prądem, jest to co najmniej 10 lat pozbawienia wolności. Ustawa karna przewiduje też automatyczne pozbawienie sprawcy praw politycznych.

W niniejszej sprawie funkcjonariusz policji został początkowo skazany za tortury na 5 lat pozbawienia wolności. Sąd apelacyjny zmienił jednak wyrok i zamienił karę na grzywnę w wysokości 5 euro za każdy dzień pozbawienia wolności, płatną w 36 ratach przez 3 lata.

Trybunał uznał, że grecki system karny i dyscyplinarny wykazał się brakiem surowości i nie był w stanie skutecznie odstraszać i zapobiegać torturom. W ocenie Trybunału Państwo ma obowiązek zapewnienia odpowiedniej odstraszającej ochrony przed naruszeniem art. 3 Konwencji. Aby było to skuteczne należy wprowadzić przepisy prawa karnego, które sankcjonują tortury.  Kara powinna być odpowiednia do czynu i mieć efekt prewencyjny.

Trybunał zgodził się z argumentem rządu greckiego, że zamiana kar pieniężnych na kary finansowe może być korzystna dla systemu penitencjarnego, a w szczególności może zapobiegać lub zwalczać przeludnienie. Uznał jednak, że nie zwalnia to władz od spełnienia ich obowiązku zapewnienia odpowiedniego i odstraszającego charakteru kary nałożonej we wszystkich przypadkach złego traktowania ze strony funkcjonariuszy państwowych.

Trybunał wskazał również, że długość postępowania karnego (osiem lat w jednej instancji) nie była rozsądna (naruszenie artykułu 6 ust. 1 Konwencji), a skarżący nie mieli środka krajowego, na podstawie którego mogliby sformułować swoją skargę (naruszenie Artykułu 13 Konwencji).

Oświadczenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur podkreśla, że zakaz tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania oraz karania, ma charakter bezwzględny i nie zna wyjątków. Państwo ma obowiązek zapewnienia osobom pozbawionym wolności odpowiedniej odstraszającej ochrony przed torturami.  Aby było to skuteczne należy wprowadzić do kodeksu karnego przestępstwo tortur.

Jednak samo wprowadzenie przepisów karnych to za mało, by spełnić cel prewencyjny. Jeśli reakcja organów państwa na tortury ma mieć walor zapobiegawczy, zarówno śledztwo, jak i postępowanie sądowe powinny być dokładne i szybkie, zaś kara nieuchronna i odpowiednio surowa.

W polskim kodeksie karnym przestępstwo wymuszania zeznań, określone art. 246 jest występkiem zagrożonym karą od roku do lat 10. Sądy orzekają jednak karę w granicach dolnego zagrożenia ustawowego. Średnio jest to rok - 1,5 roku pozbawienia wolności, w zawieszeniu. Rzadkością jest też wymierzanie środków karnych (np. zakazu wykonywania zawodu).

Na gruncie niniejszego wyroku Trybunału, zachodzą więc uzasadnione wątpliwości czy istniejący stan prawny i praktyka sądowa nie stwarzają ryzyka uznania przez Trybunał, w przyszłości, naruszenia przez Polskę art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z 1950 r. (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284).

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur apeluje do władz o wprowadzenie do kodeksu karnego przestępstwa tortur i określenie sankcji, adekwatnej do charakteru czynu. Konieczna jest też edukacja sędziów w kierunku ochrony praw człowieka i zapobiegania torturom, tak by byli oni świadomi wagi przestępstwa będącego przedmiotem procesu oraz znaczenia prewencyjnego takiego orzeczenia i całego postepowania sądowego.

KMPT przypomina także, że zgodnie z Konwencją ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur i Protokołem dodatkowym do Konwencji (Dz. U. z 2007 r. Nr 30, poz. 192) skuteczne działania zapobiegawcze wymagają edukacji i połączenia szeregu środków legislacyjnych, administracyjnych, sądowych i innych. Niniejsze orzeczenie Trybunału powinno stanowić więc przedmiot refleksji i skutecznych działań.

ETPCz: Wyrok przeciwko Polsce - postępowanie dotyczące powrotu dziecka nie było sprawne - wyrok ETPCz z 18.1.2018 r. w sprawie Oller Kamińska przeciwko Polsce (skarga nr 28481/12)

Data: 2018-01-29

Skarżąca jest obywatelką Irlandii, która miała dziecko pochodzące ze związku małżeńskiego z Polakiem. Para rozstała się w 2009 r. Kiedy były mąż skarżącej chciał zabrać ich dziecko na wakacje do Polski, skarżąca, by mieć pewność, że dziecko wróci do Irlandii, uzyskała orzeczenie sądu irlandzkiego, że dziecko może wyjechać do Polski na 1,5 miesiąca oraz że miejscem pobytu dziecka jest Irlandia. Ponieważ dziecko nie wróciło z wakacji w Polsce, we wrześniu 2009 r. sąd nadał orzeczeniu klauzulę wykonalności. We wrześniu również zapadło kolejne orzeczenie irlandzkiego sądu rodzinnego, zgodnie z którym całkowitą opiekę nad dzieckiem powierzono jego matce, ustalając miejsce pobytu dziecka przy niej – w Irlandii.

Skarżąca wystąpiła z wnioskiem o powrót dziecka na podstawie Konwencji haskiej. Sądy polskie nie uwzględniły jednak jej wniosku, wskazując, iż istniało poważne ryzyko, że powrót dziecka naraziłby je na szkodę fizyczną lub psychiczną albo w jakikolwiek inny sposób postawiłby je w sytuacji nie do zniesienia. Sądy wskazały, iż zgodnie z ustaleniami RODK, dziecko chciało zostać w Polsce i było bardziej związane z ojcem dziecka.

Sądy polskie odmówiły również wykonania orzeczeń irlandzkiego sądu z uwagi na fakt, iż dotyczyły one władzy rodzicielskiej i nie dało się ich pogodzić z postanowieniem o odmowie powrotu dziecka na podstawie Konwencji Haskiej.

Skarżąca odzyskała dziecko w 2012 r. dopiero po wytoczeniu kolejnego postępowania o wykonanie orzeczenia sądu irlandzkiego, które trwało siedem miesięcy.

Skarżąca zarzuciła polskim sądom niezapewnienie sprawnego powrotu jej córki po jej uprowadzeniu, pomimo wydania przez irlandzkie sądy dwóch orzeczeń korzystnych dla skarżącej., że polskie sądy nie uczyniły wszystkiego, co możliwe, aby wyegzekwować orzeczenia irlandzkich sądów.

Trybunał wskazał, iż pozytywnym obowiązkiem państwa jest zapewnienie rodzicom prawa do posiadania środków mających na celu odzyskanie dziecka oraz podjęcie kroków w następstwie skorzystania z tych środków przez rodziców. Ocenie podlegało, czy polskie władze podjęły wszystkie możliwe środki, jakich można było od nich oczekiwać celem wykonania praw rodzinnych skarżącej stwierdzonych orzeczeniami sądowymi.

Trybunał uznał, iż przez siedem miesięcy nie wykonano wyroku sądu irlandzkiego, a polskim władzom zajęło ponad rok podjęcie decyzji, że irlandzki tytuł egzekucyjny był ważny i wykonalny. W tym czasie skarżąca nie miała kontaktu z dzieckiem. Ponadto, sądy irlandzkie i polskie, dokonując oceny sytuacji rodzinnej, doszły do odmiennych wniosków w zakresie najlepszego interesu dziecka w dwóch toczących się równolegle postępowaniach w Irlandii i Polsce. Skutkowały one sprzecznymi decyzjami. Dla przykładu, jedno z orzeczeń sądu polskiego z 2011 r. przyznawało ojcu dziecka opiekę oraz ustaliło miejsce pobytu dziecka w Polsce. Powyższe postanowienie pozostawało w mocy aż do 2013 r.

W ocenie Trybunału problemy z wykonaniem wyroków irlandzkich wynikały częściowo z oporu ojca przed powrotem dziecka do Irlandii. Trybunał mając świadomość, że spory odnośnie kontaktów oraz pobytu dziecka mają bardzo delikatny charakter dla obu stron i nie jest łatwym zadaniem dla władz krajowych zapewnienie wykonania orzeczenia sądu w sytuacji, gdy zachowanie obu rodziców jest dalekie od konstruktywnego.

Trybunał zaznaczył wagę sprawności postępowania przy wykonywaniu orzeczeń dotyczących Konwencji Haskiej czy też Rozporządzenia Bruksela II bis, podkreślając że naturą takiego postępowania jest okoliczność, że upływ czasu zagraża nieodwracalnie sytuacji rodzica nie będącego rezydentem państwa, w którym przebywa dziecko. Dodatkowo, jak długo postanowienie o powrocie dziecka pozostaje w mocy, istnieje domniemanie, że powrót następuje w najlepszym interesie dziecka. Podsumowując, Trybunał uznał, że polskie władze nie działały sprawnie w celu wykonania wyroków sądów irlandzkich, jak tego wymaga prawo unijne. Trybunał nie był przekonany argumentem rządu, że długość postępowania wynikała z jego trudności. Ponadto, sądy wydawały czasami sprzeczne decyzje. To wszystko skutkowało naruszeniem prawa skarżącej do poszanowania jej życia rodzinnego (artykuł 8 Konwencji).

Komentarz Michała Kubalskiego, naczelnika Wydziału Prawa Rodzinnego Zespołu Prawa Cywilnego BRPO:

W omawianej sprawie Trybunał stanął na podobnym stanowisku, co we wcześniejszej sprawie K.J. przeciwko Polsce (30813/14, orzeczenie z 1 marca 2016 r.), w której matka dziecka nie chciała powrócić do Wielkiej Brytanii, zaś sądy polskie traktowały taką postawę matki jako uniemożliwiającą powrót dziecka. Sądy polskie mają systemowy problem z długotrwałością postępowań, zaś w postępowaniach rodzinnych, w tym toczących się w trybie Konwencji haskiej, problem ten jest tym bardziej widoczny, jako że Konwencja haska przewiduje termin sześciu tygodni na rozpoznanie wniosku o powrót dziecka. Podstawową kwestią jest konflikt między zasadą szybkości postępowania a zasadą wszechstronnego rozważenia zebranego materiału, która w wielu wypadkach wymaga zasięgnięcia informacji specjalnych, a tym samym sporządzenia opinii przez biegłych sądowych bądź przez opiniodawczy zespół sądowych specjalistów. Wyznaczane terminy badań, a następnie czas sporządzania opinii powoduje, że trudno jest sądowi polskiemu nie przekroczyć postulowanego sześciotygodniowego okresu trwania postępowania. Dodatkowym problemem jest kulejąca egzekucja postanowień – podobnie zresztą jak w krajowych sprawach o kontakty czy odebranie dziecka.

10 stycznia 2018 r. została uchwalona przez Sejm ustawa regulująca dokładniej tryb postępowania w sprawach z Konwencji haskiej (obecnie Senat zaproponował poprawki, procedura legislacyjna nie została zakończona). Uchwalone przepisy przewidują specjalizację sądów rozpatrujących te sprawy, określają terminy obowiązujące w tym specyficznym postępowaniu, a także wprowadzają skargę kasacyjną dla niektórych podmiotów, w tym Rzecznika Praw Obywatelskich. Ponadto sąd będzie miał prawo zarządzić przeszukanie pomieszczeń, w których może przebywać dziecko, którego dotyczy postanowienie o powrocie, zaś o terminie odebrania dziecka nie będzie wcześniej informowany zobowiązany do jego wydania. Pozostaje obserwować, czy nowe przepisy pomogą w sprawniejszej i szybszej realizacji postanowień Konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę.

Europejski Trybunał Praw Człowieka: Kara za tortury powinna być odpowiednia do czynu i mieć efekt odstraszający - Oświadczenia Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

Data: 2018-01-26

25 stycznia 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok w sprawie Sidiropoulos i Papakostas przeciwko Grecji (skarga nr 33349/10).

Skarżący zostali zatrzymani przez grecką policję (jeden z powodu kierowania motocyklem bez prawa jazdy i ubezpieczenia, drugi za niezatrzymanie się do kontroli) i poddani torturom. Zatrzymani byli skuci kajdankami, bici pałką policyjną oraz rażeni paralizatorem.

Greckie prawo karne przewiduje przestępstwo tortur. Wymienia też metody jakimi nie mogą posługiwać się funkcjonariusze podczas przesłuchań, takie jak uderzanie w podeszwy stóp (tzw. falaka), rażenie prądem, symulowanie egzekucji, długotrwała izolacja, używanie wykrywacza kłamstw, chemikaliów lub innych środków farmakologicznych, naruszania godności seksualnej zatrzymanego.

Kary za tortury wynoszą w Grecji co najmniej 3 lata więzienia. W przypadku metod takich jak bicie
w podeszwy stóp lub rażenie prądem, jest to co najmniej 10 lat pozbawienia wolności. Ustawa karna przewiduje też automatyczne pozbawienie sprawcy praw politycznych.

W niniejszej sprawie funkcjonariusz policji został początkowo skazany za tortury na 5 lat pozbawienia wolności. Sąd apelacyjny zmienił jednak wyrok i zamienił karę na grzywnę w wysokości 5 euro za każdy dzień pozbawienia wolności, płatną w 36 ratach przez 3 lata.

Trybunał uznał, że grecki system karny i dyscyplinarny wykazał się brakiem surowości i nie był
w stanie skutecznie odstraszać i zapobiegać torturom. W ocenie Trybunału Państwo ma obowiązek zapewnienia odpowiedniej odstraszającej ochrony przed naruszeniem art. 3 Konwencji. Aby było to skuteczne należy wprowadzić przepisy prawa karnego, które sankcjonują tortury.  Kara powinna być odpowiednia do czynu i mieć efekt prewencyjny.

Trybunał zgodził się z argumentem rządu greckiego, że zamiana kar pieniężnych na kary finansowe może być korzystna dla systemu penitencjarnego, a w szczególności może zapobiegać lub zwalczać przeludnienie. Uznał jednak, że nie zwalnia to władz od spełnienia ich obowiązku zapewnienia odpowiedniego i odstraszającego charakteru kary nałożonej we wszystkich przypadkach złego traktowania ze strony funkcjonariuszy państwowych.

Trybunał wskazał również, że długość postępowania karnego (osiem lat w jednej instancji) nie była rozsądna (naruszenie artykułu 6 ust. 1 Konwencji), a skarżący nie mieli środka krajowego, na podstawie którego mogliby sformułować swoją skargę (naruszenie Artykułu 13 Konwencji).

Oświadczenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur podkreśla, że zakaz tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania oraz karania, ma charakter bezwzględny i nie zna wyjątków. Państwo ma obowiązek zapewnienia osobom pozbawionym wolności odpowiedniej odstraszającej ochrony przed torturami.  Aby było to skuteczne należy wprowadzić do kodeksu karnego przestępstwo tortur.

Jednak samo wprowadzenie przepisów karnych to za mało, by spełnić cel prewencyjny. Jeśli reakcja organów państwa na tortury ma mieć walor zapobiegawczy, zarówno śledztwo, jak i postępowanie sądowe powinny być dokładne i szybkie, zaś kara nieuchronna i odpowiednio surowa.

W polskim kodeksie karnym przestępstwo wymuszania zeznań, określone art. 246 jest występkiem zagrożonym karą od roku do lat 10. Sądy orzekają jednak karę w granicach dolnego zagrożenia ustawowego. Średnio jest to rok - 1,5 roku pozbawienia wolności, w zawieszeniu. Rzadkością jest też wymierzanie środków karnych (np. zakazu wykonywania zawodu).

Na gruncie niniejszego wyroku Trybunału, zachodzą więc uzasadnione wątpliwości
czy istniejący stan prawny i praktyka sądowa nie stwarzają ryzyka uznania przez Trybunał,
w przyszłości, naruszenia przez Polskę art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka
i Podstawowych Wolności z 1950 r. (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284).

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur apeluje do władz o wprowadzenie do kodeksu karnego przestępstwa tortur i określenie sankcji, adekwatnej do charakteru czynu. Konieczna jest też edukacja sędziów w kierunku ochrony praw człowieka i zapobiegania torturom, tak by byli oni świadomi wagi przestępstwa będącego przedmiotem procesu oraz znaczenia prewencyjnego takiego orzeczenia i całego postepowania sądowego.

KMPT przypomina także, że zgodnie z Konwencją ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur
i Protokołem dodatkowym do Konwencji (Dz. U. z 2007 r. Nr 30, poz. 192) skuteczne działania zapobiegawcze wymagają edukacji i połączenia szeregu środków legislacyjnych, administracyjnych, sądowych i innych. Niniejsze orzeczenie Trybunału powinno stanowić więc przedmiot refleksji
i skutecznych działań.

25. rocznica ratyfikowania przez Polskę Europejskiej Konwencji Praw Człowieka

Data: 2018-01-19

19 stycznia 2018 r.  mija 25 lat  od momentu ratyfikacji przez Polskę Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zwrócenie uwagi na znaczenie Konwencji to jeden z postulatów I Kongresu Praw Obywatelskich organizowanego przez RPO 8-9 grudnia 2017 r. Taka szczególna rocznica ratyfikowania Konwencji to dobry moment, by z nową energią podjąć się realizacji tego postulatu.

Konwencja to nasze, polskie prawo. Zgodnie z polską Konstytucją ma pierwszeństwo przed ustawami. Powinniśmy ją zatem stosować w kraju, już przed polskimi sądami – a nie odkładać wynikające z niej argumenty dopiero na koniec, kiedy już droga krajowa zostanie wyczerpana.

Tak jak wskazali uczestnicy Kongresu Praw Obywatelskich, w zakresie stosowania Konwencji i wykorzystywania jej w kraju każdy z nas ma pracę do wykonania: sądy, pełnomocnicy prawni, nauczyciele akademiccy.

Konwencja ma zastosowanie w niemal wszystkich dziedzinach życia – nie tylko w sporach dotyczących np. rodziny, czy zdrowia. Także np. spraw z zakresu ochrony środowiska i uciążliwych inwestycji.

Polskie sądy mogą – i powinny – odwoływać się do Konwencji w swoim orzecznictwie.

Konwencja poprawia system prawa i funkcjonowania państwa. To dzięki realizacji jej postanowień  państwo staje się lepsze, a jego przedstawiciele (w tym urzędnicy) zmieniają swoje postępowanie. Przykładem są sprawy dotyczące praw więźniów. Wyroki Trybunału w Strasburgu zwracają uwagę na te niedociągnięcia polskiego państwa, które prowadzą do nieludzkiego i poniżającego traktowania osób pozbawionych wolności.

Jeśli zaś państwo zwleka z wprowadzaniem rekomendacji  wynikających z Konwencji i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wszyscy to odczuwamy. Przykładowo, Trybunał w Strasburgu już w 2009 roku zobowiązał Polskę do uregulowania kwestii reprywatyzacji (Plechanow przeciwko Polsce). Nie zrobiliśmy tego i efekty widać dziś bardzo wyraźnie. Są też dużo bardziej dotkliwe przykłady – Agnieszka Pysz mogłaby żyć, gdyby Polska wykonała wyrok w sprawie Dzieciak przeciwko Polsce, w sprawie innego więźnia, który wiele lat temu zmarł w polskim więzieniu nie otrzymawszy właściwej pomocy lekarskiej. Agnieszka Pysz zmarła w czerwcu zeszłego roku w podobnych okolicznościach…

Bardzo ważne jest też uwzględnianie postanowień w procesie stanowienia polskiego prawa. Konwencja jest częścią polskiego porządku prawnego.

Wspierając stosowanie Konwencji wspieramy nasze państwo. Dlatego tak ważne jest organizowanie się środowisk prawniczych, w celu jak najszerszego tłumaczenia orzeczeń Trybunału w Strasburgu.

Najnowszy raport Polski z wykonywania wyroków ETPCz (za rok 2016) dostępny jest pod adresem: http://www.msz.gov.pl/resource/3893f8dd-ce69-4152-bbbb-a6bde05f9e24:JCR

Zobacz też: http://www.msz.gov.pl/pl/polityka_zagraniczna/europejski_trybunal_praw_czlowieka/linki/przydatne_linki_

25. rocznica ratyfikacji EKPCz. Informacje dodatkowe

Europejski Trybunał Praw Człowieka jest organem sądownictwa międzynarodowego właściwym do orzekania w sprawach dotyczących skarg na naruszenie praw zawartych w Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz jej Protokołach dodatkowych. Został utworzony w 1959 roku, a jego siedziba mieści się w Strasburgu.

W skład Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wchodzą sędziowie w liczbie równej liczbie państw członkowskich Rady Europy. 

25. rocznica ratyfikacji Konwencji to dobry moment na podsumowanie i odpowiedź na pytanie, co nam dała Konwencja, zarówno w wymiarze indywidualnym jak i instytucjonalnym. W jaki sposób Konwencja i orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz) wpłynęło na system prawa, wymiar sprawiedliwości, ale również funkcjonowanie państwa? Nie można również zapomnieć o wpływie Konwencji i wyroków Trybunału na społeczną świadomość dotyczącą korzystania z praw gwarantowanych przez Konwencję.

Katalog praw zawarty w Konwencji stanowi fundament każdego demokratycznego państwa, członka Rady Europy. Przystąpienie do tej Organizacji wiąże się z przystąpieniem do Konwencji i realizacją jej przepisów, jak również pełnym wywiązywaniem się z obowiązków wynikających z orzecznictwa Trybunału. Dynamika Konwencji świadcząca o tym, że jest to żywy instrument, nakłada na państwa liczne nowe obowiązki wynikające z przyjętych protokołów do Konwencji, albo wręcz nowej interpretacji przepisów. Wystarczy przytoczyć jako przykład Protokół nr 6 o zakazie kary śmierci w czasie pokoju i Protokół nr 13 o całkowitym zakazie kary śmierci (także w czasie wojny), albo Protokół nr 12 mówiący o ogólnym zakazie dyskryminacji. Oba Protokoły dotyczące kary śmierci zostały ratyfikowane przez Polskę. Protokół 12 nie doczekał się jednak ratyfikacji, mimo licznych rekomendacji organów Rady Europy.

Obowiązkiem każdego państwa, w tym również Polski, jest pełne wdrożenie przepisów Konwencji. Obowiązkiem jest ponadto stosowanie standardów orzeczniczych przez wszystkie instytucje państwa włączając wymiar sprawiedliwości. Wynika to z miejsca Konwencji w porządku prawnym w Polsce, określonego w Konstytucji. Art. 91 Konstytucji stanowi bowiem, że ratyfikowana umowa międzynarodowa po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw jest częścią porządku wewnętrznego i jest bezpośrednio stosowana. Konwencja obowiązuje na terytorium państwa, ale również poza jego terytorium, gdy władza państwa tam się rozciąga. Ochroną są objęci obywatele polscy, ale również osoby nie posiadające obywatelstwa, lub osoby posiadające inne obywatelstwo. Ogromną wartością Konwencji jest jej mechanizm skargowy, a więc możliwość złożenia skargi indywidualnej albo międzypaństwowej do ETPCz.

Należy podkreślić, że sięgaliśmy w Polsce do Konwencji bardzo często, traktując Trybunał jako tzw. IV instancję. Tysiące skarg, które płynęły z Polski, wskazywały na problemy dotyczące naruszeń prawa np. w odniesieniu do przewlekłości postępowań, nierzetelnego procesu, sytuacji osób pozbawionych wolności, prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, prawa do życia, zakazu tortur, prawa do zawarcia związku małżeńskiego czy do wolności słowa i prawa do zrzeszania się, etc. Naruszenia dotyczyły również niewłaściwej praktyki, czy też braku regulacji prawnych. Należy jednak podkreślić, że nader często skargi dotyczyły kwestii pozostających poza zakresem przedmiotowym Konwencji. Zawierały one również uchybienia natury formalnej, co powodowało liczne decyzje ETPCz o ich niedopuszczalności.

W wymiarze indywidualnym Konwencja przyniosła w Polsce wiele pozytywnych zmian. Począwszy od społecznego poczucia, iż instrument ten w postaci skargi indywidualnej może znacząco zmienić sytuację prawną jednostki i poczucia, że dostęp do europejskiego wymiaru sprawiedliwości nie jest iluzoryczny, aż po wymiar instytucjonalny pokazujący na naruszenia prawa i naruszenia praktyki działania instytucji i jej funkcjonariuszy. Szczególnie ważne jest wykonywanie orzeczeń, które trwa często wiele lat. Odbywa się ono pod nadzorem Komitetu Ministrów Rady Europy. Wymaga ono od państwa działań naprawczych w sferze prawa i funkcjonowania instytucji, jak również działań upowszechniających Konwencję wśród sędziów, prokuratorów i wszystkich innych grup, instytucji publicznych, podmiotów prywatnych etc.

Kwestia powołania właściwej podkomisji w Sejmie

Osobnym problemem, na który warto zwrócić uwagę, jest kwestia powołania właściwej podkomisji w Sejmie, zajmującej się wykonywaniem wyroków ETPC.

W piśmie skierowanym w 2016 r. do Przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Rzecznik poparł postulat Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka powołania podkomisji ds. wykonywania przez Polskę wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Celem wystąpienia było zwrócenie uwagi na konieczność wypracowania systemowego rozwiązania w celu należytego wykonywania orzeczeń ETPC. Rzecznik zauważył, że z faktu, iż Polska od 1993 r. jest stroną  EKPCZ oraz uznania przez nią jurysdykcji ETPC do przyjmowania skarg indywidualnych, wynika nie tylko zobowiązanie do wprowadzania rozwiązań legislacyjnych pozostających w zgodzie z konwencyjnymi standardami, ale także zapewnienia wykonywania orzeczeń ETPC. Na kluczową rolę, jaką w procesie wykonywania wyroków Trybunału odgrywa zaangażowanie krajowych parlamentów oraz istnienie regularnej i rygorystycznej kontroli nad tym procesem wielokrotnie zwracało uwagę Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy. Kwestia ta była również przedmiotem raportów międzynarodowych, w  których zalecano powołanie takiej podkomisji.

W związku z nieuzyskaniem odpowiedzi na wystąpienie, Rzecznik ponowił wystąpienie, przedstawiając w nim dodatkowe argumenty na poparcie inicjatywy powołania podkomisji. Rzecznik podkreślił, że utworzenie przez Prezesa Rady Ministrów międzyresortowego Zespołu do spraw ETPC doprowadziło do znaczącego zmniejszenia się liczby niewykonanych przez Polskę wyroków. Jednak charakter Zespołu i jego pozycja wyraźnie wskazuje, że jest to organ rządowy, z niewielkim udziałem przedstawicieli parlamentu czy sądownictwa.

Rzecznik wskazał, że to do państwa należy decyzja o kształcie krajowych mechanizmów odpowiedzialnych za wykonywanie orzeczeń. Podkreślono jednak, że bez względu na wybrany model, sposób wypłacania rekompensat powinien być efektywny, zaś usprawiedliwieniem dla niewykonywania orzeczeń ETPC nie może być brak środków finansowych w budżecie państwa.

W każdym przypadku zainteresowane podmioty, a w szczególności posłowie jako przedstawiciele Narodu oraz Sejm jako organ sprawujący funkcję kontrolną wobec władzy wykonawczej, powinny móc zapoznać się z aktualnymi problemami w tym obszarze. Prace podkomisji mogłyby wpisać się w rolę kontrolną sprawowaną przez Sejm i umożliwić posłom jeszcze pełniejsze wykonywanie ich mandatu. Wyjątkowym aspektem sprzyjającym należytemu wykonywaniu wyroków Trybunału, a także zapobieganiu przyszłym naruszeniom Konwencji jest bowiem stała analiza orzeczeń ETPC i  wdrażanie standardów w  nich wyrażonych. Nierzadko należyte wdrożenie orzeczenia Trybunału, ze względu na jego przedmiot, wymaga współdziałania resortów, a właściwa dyskusja mogłaby być przedmiotem debaty na forum podkomisji. Również to wystąpienie pozostało bez odpowiedzi. Do chwili obecnej podkomisja nie została utworzona.

 

W ostatnim czasie, w związku z brakiem reakcji ze strony Przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, Rzecznik skierował wystąpienie do Marszałka Sejmu. 

 

ETPC: Ukryty monitoring kasjerek w supermarkecie skutkował naruszeniem ich prywatności

Data: 2018-01-15

9 stycznia 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie López Ribalda przeciwko Hiszpanii (skarga nr 1874/13)

Stan faktyczny

Skarżące były kasjerkami w sieci supermarketów w Hiszpanii. Sprawa dotyczyła ukrytego monitoringu wideo pracowników w hiszpańskiej sieci supermarketów z uwagi na podejrzenie kradzieży.

Pracodawca odkrył pewne nieprawidłowości, tj. różnicę między stanem magazynu a wartością dziennej sprzedaży. W celu położenia kresu ekonomicznym stratom zainstalował kamery: widoczne jak i ukryte. Celem widocznych było przeciwdziałanie kradzieżom przez klientów. Kasjerki zostały o nich poinformowane. Nikt jednak ich nie zawiadomił o ukrytym monitoringu.

Kamery ukryte zarejestrowały, że kasjerki pomagały w kradzieży i same kradły (skanowały towary z koszyków konsumentów i współpracowników a następnie anulowały sprzedaż albo pozwalały im przejść obok kasy nie płacąc za towar). Kasjerki te zostały zwolnione dyscyplinarnie.

Nastąpiło to głównie na podstawie materiału wideo.

Kasjerki broniły się, że niejawny monitoring naruszał ich prawa do prywatności. Hiszpańskie sądy uwzględniły jednak materiał dowodowy w postaci nagrań z monitoringu i uznały zwolnienie za zgodne z prawem. Zdaniem sądów monitoring był proporcjonalny, ponieważ nie istniał inny bardziej skuteczny środek mogący chronić własność pracodawcy, który ingerowałby mniej w prawo do prywatności skarżących. 

Stanowisko Trybunału

Trybunał zauważył, że ukryty monitoring pracowników w miejscu pracy stanowi ingerencję w ich prawo do poszanowania życia prywatnego. Przypomniał również, iż państwo ma pozytywny obowiązek wprowadzenia środków zmierzających do ochrony życia prywatnego nawet w sferze stosunków między jednostkami - a nie tylko w relacji jednostka-państwo.

Trybunał uznał w szczególności, że zgodnie z hiszpańskim prawem odnośnie ochrony danych osobowych, skarżące powinny były zostać poinformowane, że będzie prowadzony monitoring, powinny też być informowane o jego celu i sposobie przeprowadzenia. To nie zostało zrobione.

Ponadto w odróżnieniu od sprawy Köpke przeciwko Niemcom (decyzja z 5 października 2010 r. w sprawie nr 420/07), monitoring nie był uzasadniony podejrzeniem wobec konkretnych pracownic, ani ograniczony podmiotowo czy czasowo.

Prawa pracodawcy mogły zostać zabezpieczone innymi mniej inwazyjnymi środkami. Przede wszystkim pracodawca miał obowiązek udzielenia pracownicom ogólnej informacji o monitoringu przed jego zastosowaniem. Biorąc to pod uwagę Trybunał stwierdził, iż sądy krajowe nie wyważyły odpowiednio między prawem skarżących do prywatności oraz prawem własności pracodawcy. Doszło więc do naruszenia Artykułu 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego) Konwencji.

Dokonując oceny naruszenia art. 6 ust. 1 Konwencji (prawo do rzetelngo procesu sądowego), Trybunał uznał, że postępowanie było rzetelne, ponieważ monitoring video nie był jedynym materiałem dowodowym, na którym sądy oparły się uznając wypowiedzenia za zgodne z prawem a skarżące mogły kwestionować przedmiotowe nagrania w sądzie. 

Komentarz Lesława Nawackiego, dyrektora Zespołu Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego RPO

Trybunał odwołując się do art. 8 Konwencji opowiada się konsekwentnie przeciwko nieograniczonemu i nieproporcjonalnemu monitoringowi pracowników w miejscu pracy uznając, że stanowi to naruszenie ich prawa do poszanowania prywatności. Wskazuje także na pozytywny obowiązek państwa dotyczący wprowadzenia środków zmierzających do ochrony życia prywatnego w procesie pracy, a nie tylko w relacjach państwo - obywatel.

Tymczasem polski ustawodawca wciąż zwleka z wprowadzeniem odpowiednich regulacji prawnych w tym zakresie. Oczywiście szczegółowa regulacja procedur kontroli na poziomie ustawy nie jest możliwa. Z drugiej strony mamy jednak do czynienia z wykorzystywaniem przez pracodawców wysoko rozwiniętych technologii, często o inwazyjnym charakterze, coraz lepiej chroniących ich komercyjne interesy.

Potrzebne są zatem działania zapewniające pracownikom należyty poziom ochrony przed nadmierną ingerencją ze strony pracodawcy. Regulacja zawarta w art. 111 kodeksu pracy, zgodnie z którym pracodawca ma obowiązek poszanowania godności i innych dóbr osobistych pracownika, wymaga rozwinięcia w szczególności poprzez wprowadzenie podstawowych zasad kontroli pracownika w miejscu pracy, w tym przy użyciu kamer.

Chodzi o odwołanie się do takich kryteriów,  jak jawność i proporcjonalność. Warte rozważenia jest także zdefiniowanie celu, jakiemu służyć może taka forma kontroli pracowników. Tym samym wytyczone zostałyby ustawowe granice, których przekroczenie oznaczałoby naruszenie sprawiedliwej równowagi między sprzecznymi interesami w sprawie i stanowiłoby nadmierną ingerencję w sferę prywatności pracownika.

ETPCz o kluczowej roli prawa do pokojowego demonstrowania

Data: 2017-12-22

19 grudnia 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Öğrü I Inni przeciwko Turcji (skarga nr 60087/10).

Fakty

Sprawa dotyczyła grzywien nałożonych na skarżących za udział w kilku demonstracjach w Adanie po wydaniu dekretu ograniczającego czas, miejsca oraz organizację demonstracji. Skarżący brali udział w kilku demonstracjach dotyczących m.in. wpierających ruchy pracownicze, z okazji światowego dnia kobiet pracujących, rocznicy wydarzeń w Kızıldere, przeciwko płatnej edukacji i konkursom na uniwersytety. Za udział w nielegalnych demonstracjach skarżący byli karani każdorazowo grzywnami w wysokości ok. 70 euro.

Stanowisko Trybunału

Trybunał uznał w szczególności, że kontrola przeprowadzona przez sądy krajowe w następstwie odwołań skarżących była niezgodna z zasadami wyrażonymi w Artykule 11 Konwencji. Trybunał zauważył, że sądy nie wyważyły konkurujących interesów w sprawie (zachowanie porządku publicznego oraz wolność zgromadzeń), ograniczając się do sprawdzenia prawdziwości zarzutów przeciwko skarżącym, tj. uczestnictwa w niezgodnej z dekretem demonstracji. Sądy krajowe powinny były dokonać analizy proporcjonalności przedmiotowej ingerencji w prawo skarżących do demonstrowania. Tymczasem zatwierdziły grzywny wymierzone skarżącym bez brania pod uwagę pokojowego charakteru manifestacji czy też okoliczności każdej z nich. Argumenty skarżących w ogóle nie zostały wzięte pod uwagę. Trybunał podkreślił szczególne znaczenie jakości sądowej kontroli konieczności zastosowanego środka. Przy braku oceny proporcjonalności ingerencji, władze krajowe nie wskazały przekonujących i wystarczających przyczyn leżących za ukaraniem skarżących, co przesądziło o uznaniu, że ingerencja nie była konieczna w demokratycznym społeczeństwie. Trybunał również stwierdził, że pomimo relatywnej niskiej wysokości grzywien, nie mógł uznać, że skarżący nie ponieśli większej szkody, w szczególności z uwagi na ich status – aktywistów praw człowieka oraz kluczową wagę prawa do pokojowego demonstrowania w demokratycznym państwie prawa. 

Z powyższych przyczyn, jednomyślnie uznał, iż doszło do naruszenia Artykułu 11 (wolność zgromadzeń i stowarzyszeń) Konwencji.

Europejska Konwencja Praw Człowieka w rękach obywateli

Data: 2017-12-08

"Europejski Trybunał Praw Człowieka padł ofiarą własnego sukcesu.”, mówił prof. Ireneusz Kamiński. „Jedną z funkcji Trybunału jest funkcja ściany płaczu, systemu terapii społecznej. W Polsce mieliśmy do czynienia z bardzo wieloma takimi skargami”, dodała Magda Mierzewska-Krzyżanowska.

Europejska Konwencja Praw Człowieka postrzegana jest często jako „prawo ostatniej szansy”. Poważne naruszenia dotyczące prawa i dysfunkcje instytucjonalne w Polsce powodują jednak masowy napływ skarg kierowanych do Europejskiego Trybunału, co znacząco wpływa na skuteczność jego działania. 

Konwencja stanowi naczelny akt prawny o charakterze międzynarodowym odnoszący się do tej materii na Starym Kontynencie. Chociaż poszczególne państwa samodzielnie regulują problematykę praw i wolności człowieka, to EKPC zawiera postanowienia, które mają stanowić wzorzec dla ustawodawstw sygnatariuszy umowy. Przykładowo, wywodząc środki zaskarżenia w rodzimym procesie karnym, można powoływać się na naruszenia konkretnych postanowień Konwencji. Głównym tematem dyskusji było jednak nie tyle jej zastosowanie, co problemy i wyzwania, jakie pojawiły się przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w procesie przemian historyczno-politycznych.

O znaczeniu Konwencji, skuteczności skargi indywidualnej do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, jego orzecznictwie, a także o tym czy zmiany dotyczące poprawy skuteczności działania Trybunału mają wpływ na dostęp jednostki do europejskiego wymiaru sprawiedliwości dyskutowali uczestnicy panelu. Wzięli w nim udział: r. pr. Mirosław Wróblewski – dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w BRPO, członek zarządu Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (EU Fundamental Rights Agency) na kadencję w latach 2012-2017; prof. dr hab. Ireneusz Kamiński – prawnik i socjolog specjalizujący się w zakresie praw człowieka, zwłaszcza w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, sędzia ad hoc w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu (kadencja 2014-2016); ekspert HFPCz; r. pr. Magdalena Krzyżanowska-Mierzewska – prawnik w Kancelarii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (od 1998 r.), autorka licznych publikacji o orzecznictwie Trybunału, ochronie praw człowieka i wymiarze sprawiedliwości, prowadząca liczne szkolenia w tym zakresie. Moderatorką była dr Hanna Machińska – zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich.

„Im gorzej w państwie, tym więcej skarg. Im bardziej zapada się wymiar sprawiedliwości, tym więcej europejski Trybunał będzie miał  kłopotów. Im głębsza erozja standardów, tym większe są nasze oczekiwania wobec Konwencji. Ale musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Trybunał sprosta naszym oczekiwaniom?”. Takie pytanie przed gośćmi panelu postawiła moderatorka, dr Machińska.

Mirosław Wróblewski: „System konwencyjny jest systemem subsydialnym, funkcjonuje dobrze, gdy większość naruszeń praw człowieka może być skorygowana już na poziomie krajowym. Na tym poziomie wyróżniłbym trzy funkcje orzecznictwa europejskiego Trybunału na przykładzie Konwencji: po pierwsze, uzupełniania luk prawnych braku ochrony, gdy chodzi o prawo konstytucyjne. Druga funkcja to funkcja wzorca i kontroli krajowego ustawodawstwa oraz działania organów państwowych oraz wreszcie funkcja impulsu, wpływu na prawodawstwo krajowe”. 

Czy jednak polskie sądy rzeczywiście wykorzystują Konwencję? Według Wróblewskiego w sądach powszechnych zapadło tylko 13 wyroków, w których wpisano Konwencję jako podstawę prawną wyroku, a tylko w czterech przypadkach rzeczywiście była podstawą i coś zmieniła - m.in. w przypadku ochrony sygnalistów [ang. whistleblowers] i prawa do renty. „Moja analiza jest niedoskonała, ale potwierdza, że [...] Konwencja jest wzorcem i może kształtować pewien standard, które polskie sądy mogłyby wykorzystywać w sposób szerszy. W kontekście Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik często wspiera się, czasem jako dodatkową argumentacją, orzecznictwem europejskiego Trybunału i Konwencją. W przypadku sądów jest to dziś dyskusja związana z kwestią tak zwanej rozproszonej kontroli konstytucyjności prawa”.

Wróblewski zwrócił także uwagę, że orzeczenia europejskiego Trybunału bywają wykorzystywane w zaskakującym kontekście. „Dziś mamy do czynienia z wyrokami Trybunału Konstytucyjnego, które obficie cytują wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ale starając się udowadniać zupełnie coś innego. Po ostatnim wyroku Trybunału [Konstytucyjnego; przyp. red.] w sprawie zgromadzeń można mieć poczucie, że jego orzecznictwo posłużyło ograniczeniu prawa do kontrmanifestacji. Ten wyrok zasługuje na bardzo krytyczne traktowanie. Nie można abstrahować od skomplikowanej sytuacji związanej z Trybunałem Konstytucyjnym, ale rola Konwencji w polskim porządku prawnym powinna rosnąć i będzie nadal rosnąć.”

Hanna Machińska zwróciła uwagę, że na zainteresowanie zasługują warunki dopuszczalności skargi – procedury związanej z protokołem 14. Konwencji. Goście nie mieli wątpliwości, że na przestrzeni lat funkcjonowania Trybunału zostały one drastycznie zaostrzone, a ich obecny kształt jest tak rygorystyczny, że praktycznie uniemożliwia obywatelowi bez profesjonalnego zaplecza prawniczego wniesienie skargi. Jak komentuje prof. Ireneusz Kamiński, „Trybunał jest ofiarą swojego sukcesu. Zaczęły do niego masowo napływać skargi, bo zaczął orzekać bardzo mocno. Bardzo silna linia orzecznicza w latach 80., kreacja szeregu obowiązków państwa, których literalnie w konwencji nie ma, odbierana przychylnie przez skarżących, doprowadziła do tego, że dziś Trybunał ma do rozpatrzenia 160 000 skarg”.

Jak dodał, Trybunał nie może zreformować się, zwiększyć swojego budżetu czy personelu orzekającego, ponieważ nie ma woli wszystkich państw członkowskich. „Z punktu widzenia osób skarżących - wcześniej pisały po omacku, a Kancelaria pomagała w napisaniu skargi. Kiedy skarg zaczęło być bardzo wiele, proces zaczął być bardziej rygorystyczny i dziś skarga musi zostać wysłana w sposób kompetentny w ciągu sześć miesięcy” Skutek? „Skarga musi być wnoszona przez osobę, która obraca się w Konwencji, a najlepiej jest prawnikiem”.

Podobnego zdania była Magda Mierzewska-Krzyżanowska: „Jedną z funkcji Trybunału jest funkcja ściany płaczu, systemu terapii społecznej. W Polsce mieliśmy do czynienia z bardzo wieloma takimi skargami. To był rodzaj odreagowania tego, że nareszcie można gdzieś się poskarżyć, nie przebierając w słowach na sąd, urząd, zakład karny. Spraw jest teraz mniej, bo Trybunał bardzo rygorystycznie kontroluje skargi pod względem formalnym. Powstaje pytanie, czy i jakie możliwości i obowiązki rodzi to po stronie społeczeństwa obywatelskiego?”

Dyrektor Wróblewski podkreślał również, że wysoka liczba skarg potwierdza tezę, że poziom krajowy jest bardzo ważny. Odniósł się też do kwestii skargi nadzwyczajnej i zwracał uwagę, że ustawodawca w przewidzianym projekcie ustawy wprowadzającym tą instytucję, nie przewidział żadnych mechanizmów koordynacyjnych, co stwarza niebezpieczeństwo, że wiele postępowań może toczyć się jednocześnie. Problemem może być również kwestia odżycia prawa do złożenia skargi do ETPCZ w sytuacji gdy będzie nowe orzeczenie w sprawie wcześniej już zakończonej.

Jedną z konkluzji debaty był postulat przybliżenia Konwencji oraz Trybunału obywatelom poprzez edukację. Według sędzi Anny Ślęzy z Sądu Okręgowego we Wrocławiu, „Konwencja i orzecznictwo nie były należycie promowane. Jako państwo powinniśmy to bardziej przybliżyć obywatelom”. Należy publikować i pokrótce omawiać orzecznictwo Trybunału, skrótowo objaśniając obywatelom, o co w nim chodzi i do jakich wyroków będzie użyteczne.

Jak zwracała uwagę Magda Mierzewska-Krzyżanowska, potrzebny jest blog informacyjny, komunikatywny typu „Strasburg Watch” w którym wskazywano by, jakie nowe standardy zostały tam wprowadzone i jak to się przekłada na Polską sytuację. Zauważała, przy tym że należy wypracować formę komunikowania się skarżących z prawnikami. Sygnalizowała także, że należy obserwować co się dzieje w dziedzinie wykonywania przez Polskę wyroków ETPCz.

Dr Hanna Machińska dziękując za udział w panelu, podkreślała że dzisiejsze spotkanie jest formą upowszechnienia Konwencji, dlatego udział w tym spotkaniu jest niezwykle ważny.Jagoda Grondecka „Kultura Liberalna”

 

Kolejny wyrok ETPC przeciwko Polsce: Zaburzenie psychiczne skarżącego nie uzasadniało przedłużania jego pobytu w szpitalu psychiatrycznym

Data: 2017-10-23

19 października 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Nawrot przeciwko Polsce (skarga nr 77850/12).

Fakty

Sprawa dotyczy skarżącego, któremu zarzucono popełnienie morderstwa w sierpniu 2005 r., jednak z uwagi na przewlekłe psychotyczne zaburzenia psychiczne o obrazie zespołu urojeniowego u osoby ze zmianami organicznymi o.u.n. oraz zaburzenia rozwoju osobowości postępowanie karne zostało umorzone a wobec skarżącego zastosowano środek zabezpieczający w postaci umieszczenia go w szpitalu psychiatrycznym.

Przebywał w nim od 13 maja 2008 r. do 30 maja 2014 r. Kolejne opinie biegłych potwierdzały konieczność dalszej hospitalizacji skarżącego. Jednakże diagnoza zmieniła się w 2012 r., gdy biegli uznali, że skarżący cierpiał jedynie na zaburzenia rozwoju osobowości w 2005 r., tj. w okresie kiedy również dokonał morderstwa. W ich ocenie zaburzenie cechowało się brakiem poszanowania praw i uczuć innych oraz norm społecznych, nieuczeniem się ze swoich błędów, powtarzalnym dysfunkcjonalnym zachowaniem, tendencją do manipulowania oraz dominowania nad innymi oraz byciem egocentrykiem. Nie stwierdzili natomiast syndromów psychotycznych. Z innej opinii biegłych z 2013 r. wynikało, że skarżący w czasie popełnienia czynu cierpiał jedynie na poważne zaburzenie osobowości dysocjacyjnej, a dalsze przetrzymywanie w zakładzie psychiatrycznym nie stanowiło kwestii medycznej lecz prawnej. Mimo to skarżący do maja 2014 r. przebywał w szpitalu psychiatrycznych.

W 2010 r. w toku kolejnego postępowania karnego przeciwko skarżącemu okazało się, że to nie on dopuścił się morderstwa. Przypisano mu kilka rozbojów i kradzieży. Postępowanie karne zostało jednak umorzone z uwagi na jego niepoczytalność.

Skarżący zarzucał, że w czasie postępowania karnego przeciwko niemu symulował chorobę psychiczną, co stanowiło linię jego obrony. Mimo że w czerwcu 2012 r. biegli z Pruszkowa potwierdzili, że nie cierpiał na żadną chorobę psychiczną w czasie popełnienia czynu, sądy krajowe odmówiły zwolnienia go ze szpitala psychiatrycznego.

Stanowisko Trybunału

W ocenie Trybunału ze względu na sposób, w jaki przejawiało się zaburzenie skarżącego, wątpliwym jest, aby sąd krajowy ustalił, iż był „osobą umysłowo chorą” w rozumieniu art. 5 ust. 1 (e) Konwencji. Nawet gdyby uznać, że jednak był taką osobą, to nie sposób przyjąć, iż jego zaburzenie było tego rodzaju czy stopnia, że wymagało pozbawienia wolności.

Trybunał przypomniał, że dopuszczalne podstawy pozbawienia wolności wymienione w Artykule 5 ust. 1 Konwencji powinny być interpretowane wąsko.

Dodatkowo, choroba psychiczna powinna być tak poważna by skutkować koniecznością leczenia w szpitalu psychiatrycznym.

Trybunał wyraził wątpliwość, aby zaburzenie rozwoju osobowości mogło samo być uznane za wystarczająco poważną chorobę umysłową, by być zakwalifikowana jako „prawdziwe” zaburzenie umysłowe dla celów art. 5 ust. 1 Konwencji. Wątpliwe jest również by w niniejszej sprawie stan skarżącego po 17 czerwca 2012 r. (kiedy biegli stwierdzili brak syndromów psychotycznych) uzasadniał przymusowe pozbawienie wolności.

Trybunał zauważył, że sądy krajowe oparły się na założeniu, że wypuszczenie skarżącego mogłoby skutkować popełnieniem kolejnego podobnego przestępstwa o dużej społecznej szkodliwości. Z upływem jednak czasu, gdy okazało się, że kto inny dokonał morderstwa, a jemu przypisano jedynie kilka rozbojów i kradzieży, możliwe ryzyko ponownego popełnienia przestępstwo wydawało się coraz mniej znaczące.

W ocenie Trybunału, przedłużając stosowanie środka zabezpieczającego po 17 czerwca 2012 r., nie pochylono się odpowiednio nad kwestią stałego zagrożenia skarżącego dla innych i jego samego, a uzasadnienie sądów w tym zakresie niedostatecznie wskazywało przyczyny jego  dalszego stosowania. Samo utrzymywanie się zaburzenia tego stopnia i o tym charakterze nie było więc wystarczające, by pozbawić skarżącego wolności między 17 czerwca 2012 r. a 30 maja 2014 r. i dlatego doszło do naruszenia art. 5 ust. 1 (e) Konwencji.

 

Monitorowanie korespondencji elektronicznej pracownika stanowiło naruszenie jego prawa do poszanowania życia prywatnego i korespondencji

Data: 2017-09-07

5 września 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka - Wielka Izba - wydał wyrok w sprawie Bărbulescu przeciwko Rumunii (61496/08)

Fakty

Sprawa dotyczy zwolnienia skarżącego z pracy w prywatnym przedsiębiorstwie po skontrolowaniu prywatnej korespondencji mailowej oraz poznaniu jej treści przez pracodawcę. Chodziło o używanie w pracy internetu do celów niezwiązanych z pracą w czasie godzin pracy. Skarżący zarzucał, że decyzja pracodawcy o zakończeniu z nim współpracy wynikała z wcześniejszego naruszenia jego prawa do poszanowania życia prywatnego.

Wyrok Izby Trybunału z 12 stycznia 2016 r.

Rok temu Trybunał w składzie 7-osobowym, stwierdzając brak naruszenia Artykułu 8, nie uznał za nieusprawiedliwione działania pracodawcy polegającego na sprawdzeniu, czy pracownicy wypełniali swoje obowiązki w czasie godzin pracy oraz wejściu na konto pracownika w przekonaniu, że zawiera jedynie korespondencję zawodową z klientami.

Wskazał dodatkowo, że skarżący mógł podnieść zarzuty odnośnie naruszenia jego prawa do życia prywatnego oraz korespondencji przed sądami krajowymi i nie wspomniano w żadnej z decyzji o treści wiadomości. Ponadto w ocenie Trybunału, sądy krajowe użyły transkrypcji z korespondencji skarżącego jedynie w zakresie zmierzającym do udowodnienia, że używał firmowego komputera do prywatnych celów w czasie godzin pracy oraz że tożsamość osób, z którymi się komunikował nie został ujawniona.

W związku z tym rok temu Trybunał uznał, iż sądy krajowe odpowiednio wyważyły z jednej strony prawo skarżącego do poszanowania jego życia prywatnego, a z drugiej interesy pracodawcy. W związku z tym nie doszło do naruszenia Artykułu 8 Konwencji. 

Wyrok Wielkiej Izby Trybunału

Wielka Izba Trybunału zajęła odmienne stanowisko. Trybunał uznał, że władze krajowe nie zagwarantowały skarżącemu odpowiedniej ochrony prawa do poszanowania życia prywatnego i korespondencji. W konsekwencji nie wyważyły w sposób odpowiedni konkurujących interesów.

W szczególności, sądy krajowe nie ustaliły, czy pan Bărbulescu został uprzednio zawiadomiony przez pracodawcę o możliwości monitorowania jego korespondencji.  Sądy nie wzięły również pod uwagę okoliczności, że skarżący nie został poinformowany ani o charakterze, ani o zakresie monitoringu, czy też o stopniu ingerencji w jego życie prywatne i korespondencję. Dodatkowo, sądy krajowe nie ustaliły, po pierwsze, szczególnych przyczyn uzasadniających zastosowanie monitoringu; po drugie, czy pracodawca mógł użyć środków mniej inwazyjnych w prywatne życie i korespondencję skarżącego; po trzecie, czy dostęp do jego korespondencji mógł zostać zrealizowany bez jego wiedzy.

Dlatego 11 głosami do 6 Trybunał stwierdził naruszenie Artykułu 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego, rodzinnego, mieszkania i korespondencji) Konwencji.

Wyrok ETPCz przeciwko Polsce: warunkowe umorzenie postępowania karnego o zniesławienie naruszyło prawo dziennikarza do wolności wyrażania opinii

Data: 2017-07-10

W dniu 4 lipca 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Kącki przeciwko Polsce (skarga nr 10947/11).

Fakty

A.R. - członek Samoobrony, wysłała maila do „Gazety Wyborczej”. Następnego dnia skarżący, dziennikarz „Gazety Wyborczej”, skontaktował się z A.R. telefonicznie. Po zakończeniu rozmowy poinformował ją, że rozmowa została nagrana a jej transkrypcja zostanie opublikowana.

W dniu 6 grudnia 2006 r. w Gazecie Wyborczej ukazał się wywiad z A.R. zatytułowany „Płaca za seks, wybór należy do pani”, dotyczący tzw. seksafery.

A.R. twierdziła, że po rozpoczęciu pracy w Samoobronie nie płacono jej, a kiedy zwróciła się o zapłatę, jeden z polityków zaproponował, że zapłaci jej, jeśli pójdzie z nim do łóżka. A.R. wskazała też, że otrzymała propozycję pracy w kole poselskim jednego z posłów Samoobrony w zamian za usługi seksualne. Dziennikarz zapytał: „Czy dostała pani tę pracę?”. A.R. odparła: „Nie, otrzymała ją córka „MC”. Problem polegał na tym, że „MC” nie miał córki.

Przeciwko dziennikarzowi został wniesiony prywatny akt oskarżenia o zniesławienie. Sąd I instancji warunkowo umorzył postępowanie na okres 1 roku i nakazał skarżącemu zapłatę 1000 zł na cele społeczne. W ocenie sądu dziennikarz nie dołożył należytej staranności nie sprawdzając prawdziwości zarzutu nepotyzmu, w szczególności, czy w rzeczywistości pracę zaoferowano córce „MC”, a co za tym idzie nie ustalił, czy „MC” w ogóle córkę miał.

Zdaniem sądu, sama autoryzacja – potwierdzenie i zaakceptowanie treści udzielonego wywiadu, nie stanowiło o dołożeniu należytej staranności przez dziennikarza.

Stanowisko Trybunału

Trybunał jednomyślnie stwierdził naruszenie Artykułu 10 (wolność wyrażania opinii) Konwencji.  

Zdaniem Trybunału, profesjonalne dziennikarstwo wymaga od dziennikarza sprawdzenia publikowanych informacji tylko do pewnego stopnia. Zachowanie należytej staranności jest uzależnione od charakteru publikacji, w tym wypadku wywiadu. W ocenie Trybunału, nie można zawsze wymagać od dziennikarza sprawdzenia wszystkich informacji zawartych w wywiadzie.

Trybunał przypomniał, iż sąd odwoławczy dokonywał oceny apelacji skarżącego pod kątem art. 10 Konwencji wskazując, iż przepis ten nie jest nieograniczony, a Konwencja nie chroni tych, którzy korzystając z wolności naruszają dobre imię i reputację innych osób. Trybunał zwrócił jednak uwagę na fakt, iż sąd odwoławczy nie wyważył konkurujących interesów w sprawie, zgodnie z wymogami art. 10 Konwencji. Uznając ingerencję za nieproporcjonalną, Trybunał wziął pod uwagę fakt, iż pomimo jedynie warunkowego umorzenia postępowania, powyższa informacja widnieć będzie w Krajowym Rejestrze Karnym.

Zdaniem Trybunału, podjęte przez sądy środki oraz uzasadniony cel ingerencji nie były proporcjonalne. Nie wyważono bowiem prawidłowo konkurujących interesów: ochrony prawa polityka do zachowania reputacji oraz prawa dziennikarza do wolności wyrażania opinii, zwłaszcza w sprawach o szczególnym zainteresowaniu publicznym. Stąd, ingerencja w prawo dziennikarza do wolności wyrażania opinii nie była konieczna w demokratycznym społeczeństwie w rozumieniu art. 10 Konwencji. 

Ustawodawstwo rosyjskie zakazujące promowania homoseksualizmu narusza wolność wyrażania opinii i jest dyskryminujące

Data: 2017-06-28

20 czerwca 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Bayev i Inni przeciwko Rosji (skargi nr 67667/09, 44092/12 i 56717/12).

Fakty

Sprawa dotyczyła skargi złożonej przez trzech gejowskich aktywistów na rosyjskie prawo zakazujące promocji homoseksualizmu znane jako „prawo dotyczące gejowskiej propagandy”.

W kilku aktach prawnych - ostatni z 2013 r. – zakazano publicznego promowania homoseksualizmu wśród nieletnich poprzez m.in. wprowadzenie nowego typu wykroczenia polegającego na publicznym promowaniu homoseksualizmu wśród nieletnich.

Czyny „promujące nietradycyjne związki seksualne” wśród nieletnich zagrożone zostały karą grzywny. W proteście przeciwko tym aktom prawnym, aktywiści organizowali demonstracje w latach 2009-2012 przed szkołami, w czasie których trzymali banery z hasłami m.in. „Homoseksualizm jest normalny”, „Jestem dumny z bycia homoseksualistą”, „Dzieci mają prawo wiedzieć. Wielkimi tego świata są również geje; są również wspaniali geje. Homoseksualizm jest zgodny z naturą i normalny”, „Homoseksualizm nie jest perwersją w przeciwieństwie do hokeja na trawie czy baletu na lodzie”. W konsekwencji skarżący zostali ukarani grzywnami za popełnienie wykroczeń polegających na publicznym promowaniu homoseksualizmu wśród nieletnich.

Stanowisko Trybunału

Trybunał analizując sprawę powołał się m.in. na Rezolucję 1948 (2013) Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy zatytułowaną „Zwalczanie dyskryminacji na podstawie orientacji seksualnej oraz tożsamości płciowej”, opinii Komisji Weneckiej w sprawie wprowadzonego w Rosji zakazu tzw. „Propagandy Homoseksualizmu” oraz Zalecenia Komitetu Ministrów Rady Europu CM/Rec(2010)5 w zakresie środków zwalczania dyskryminacji na podstawie orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Wszystkie powyższe dokumenty potępiały zmiany legislacyjne w Rosji jako dyskryminujące.

Trybunał stwierdził, iż niezgodne z wartościami wynikającymi z Konwencji byłoby uwarunkowanie praw mniejszości od akceptacji większości. Gdyby to uczynić prawa mniejszości do wolności wyznania, słowa i zgromadzeń stałyby się teoretyczne a nie skuteczne, jak tego wymaga Konwencja. Dlatego nie da się usprawiedliwić zakazu publicznej debaty w kwestiach dotyczących środowisk LGBT ochroną moralności.

Trybunał uznał w szczególności, że pomimo że przedmiotowe akty prawne miały początkowo na celu ochronę nieletnich, to granice tych praw nie zostały jasno wytyczone a ich zastosowanie było arbitralne. Dodatkowo prawdziwym celem tych aktów prawnych, biorąc pod uwagę sposób ich sformułowania i zastosowania w sprawie skarżących, była dyskryminacja, która koniec końców nie służyła żadnemu uzasadnionemu publicznemu celowi. Istotnie, dokonując zmian legislacyjnych władze rosyjskie wzmocniły stygmatyzm oraz uprzedzenia, zachęcając do homofobii, która jest niezgodna z wartościami demokratycznego społeczeństwa. 

W związku z powyższym Trybunał sześcioma głosami do jednego stwierdził naruszenie Artykułu 10 (wolność wyrażania opinii) Konwencji oraz Artykułu 14 (zakaz dyskryminacji) w związku z Artykułem 10 Konwencji. 

Bardziej szczegółowe uzasadnienia decyzji o niedopuszczalności skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Data: 2017-06-14

Od lipca 2017 r. Trybunał zmieni sposób doręczania decyzji wydawanych w składzie jednego sędziego. Zamiast listu-decyzji skarżący otrzymają decyzję Trybunału zasiadającego w składzie jednego sędziego w jednym z oficjalnych języków Trybunału (angielski, francuski) podpisaną przez sędziego wraz z listem w odpowiednim języku krajowym. Decyzja będzie zawierać, w wielu wypadkach, odniesienie się do poszczególnych podstaw niedopuszczalności. Mimo to, Trybunał wciąż będzie dokonywał tzw. ogólnego odrzucenia w niektórych sprawach, tam gdzie dla przykładu, skargi będą zawierały bezpodstawne, niezrozumiałe albo obraźliwe zarzuty.

Przypomnijmy, że w wyniku wejścia w życie Protokołu 14 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (dalej „Konwencja”) w 2010 r. wprowadzającego możliwość wydawania decyzji o niedopuszczalności skargi przez Trybunał zasiadający w składzie jednego sędziego, Trybunał wdrożył nowe metody pracy mające na celu zwalczanie masowych zaległości dotyczących skarg oczywiście niedopuszczalnych.  

W 2011 r. ponad 100 tysięcy spraw toczyło się przed Trybunałem. Aby się z nimi uporać, Trybunał nie miał innego wyboru jak przyjąć procedurę przyspieszoną ich rozpoznawania. W efekcie do tej pory, skarżący otrzymywali list-decyzję odrzucającą ich skargi zawierający jedynie ogólne uzasadnienie bez odnoszenia się do indywidualnej sprawy skarżącego. Uporawszy się z zaległościami, na podstawie Deklaracji z Brukseli z marca 2015 r., Trybunał przyjął nową procedurę pozwalającą na doręczanie decyzji z bardziej szczegółowym uzasadnieniem. Trybunał musiał jednak wyważyć z jednej strony uzasadnione wątpliwości co do braku zindywidualizowanego uzasadnienia oraz utrzymanie skutecznej procedury rozpoznawania spraw niedopuszczalnych.

Nowa procedura zacznie obowiązywać od 1 lipca 2017 r.

 

Europejski Trybunał Praw Człowieka: Naruszenie wolności politycznej debaty w Polsce w sprawie z listopada 2010 r.

Data: 2017-06-07

1 czerwca 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Kość przeciwko Polsce (skarga nr 34598/12).

Fakty

Sprawa dotyczyła wniosku podpisanego przez czterech mieszkańców Jadwigowa (w tym skarżącego) do starosty powiatowego Tomaszowa Mazowieckiego z prośbą o wyjaśnienie działań sołtysa Z.M. związanych z wydawaniem publicznych pieniędzy, braku komunikacji z mieszkańcami, niejasnych powiązań między prowadzoną przez niego firmą VFB oraz publicznymi wydatkami, o których jako sołtys decydował (VFB wynajmowało wsi lokale), braku dostępu dla mieszkańców do świetlicy odnowionej za publiczne pieniądze.

Wniosek został wysłany tuż przed wyborami samorządowymi w listopadzie 2010 r.

W odpowiedzi powołano komisję audytową, która nie potwierdziła żadnych wątpliwości mieszkańców Jadwigowa. W związku z tym sołtys Z.M. wytoczył sprawę o ochronę dóbr osobistych żądając przeprosin. Jego powództwo zostało uwzględnione przez sądy obu instancji, które wskazały, że skarżący nie udowodnił prawdziwości swoich zarzutów.

Stanowisko Trybunału

Trybunał podkreślił, że celem wniosku było wyjaśnienie spraw finansowych oraz uzyskanie informacji, w jaki sposób wydano publiczne pieniądze.

Trybunał zwrócił uwagę, że sądy krajowe przyjęły, że zapłaty za czynsz od wsi mogły być przyjmowane przez powoda jako prezesa VFB, które było właścicielem wynajmowanych budynków. Ponadto, sądy krajowe w uzasadnieniach wyroków nie rozróżniły, czy oświadczenie skarżącego stanowiło ocenę czy fakt.

W ocenie Trybunału, oświadczenie skarżącego nie było bezinteresownym oraz pozbawionym faktycznych podstaw atakiem na sołtysa Z.M. Ponadto oświadczenie zostało złożone w formie listu nieprzeznaczonego do publicznej wiadomości. Zarówno skarżący jak i Z.M. były osobami publicznymi (kandydatami w wyborach), więc granice dozwolonej krytyki były szersze w tym wypadku. Mimo to, sądy krajowe ograniczyły się jedynie do badania wykazania prawdziwości swoich twierdzeń przez skarżącego, nie biorąc pod uwagę żadnej z wyżej wymienionych okoliczności.

Trybunał podkreślił, że zarówno wolne wybory jak i wolność wyrażania opinii, w szczególności wolność politycznej debaty stanowią razem sedno każdego systemu demokratycznego. Oba te prawa są współzależne i wzajemnie się wzmacniają. Dlatego jest istotnym, aby w okresie przed wyborami opinie i informacje mogły przepływać swobodnie. Mając to na uwadze, niezależnie od faktu, iż skarżącego zobowiązano jedynie do przeproszenia Z.M., ingerencja państwa została uznana za nieproporcjonalną do poszukiwanego celu (ochrona reputacji Z.M.).

Dlatego Trybunał stwierdził naruszenie Artykułu 10 (wolność wyrażania opinii) Konwencji. 

Europejski Trybunał Praw Człowieka powołuje się na stanowisko RPO: Polska ma problem strukturalny – nie ma u nas środka odwoławczego do sądu na kontrolę osobistą osadzonych

Data: 2017-06-07

1 czerwca 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Dejnek przeciwko Polsce (skarga nr 9635/13).

Fakty

Skarżącego, który jest osadzony w zakładzie karnym, poddano kilkakrotnie kontroli osobistej polegającej na zdjęciu całego ubrania, zrobieniu przysiadu, pokazaniu penisa i otworzeniu ust.

Kontrole były przeprowadzane po każdej wizycie rodziny. Uzasadniano to zaangażowaniem skarżącego w więzienną subkulturę, statusem więźnia niebezpiecznego w przeszłości oraz jednym incydentem związanym z usiłowaniem przekazania nielegalnej wiadomości członkom rodziny w czasie wizyty.

Stanowisko Trybunału

Trybunał rozpoznał dwa zarzuty skarżącego.

  • Po pierwsze, stwierdził, iż nie doszło do naruszenia Artykułu 3 (zakaz nieludzkiego lub poniżającego traktowania) Konwencji z uwagi na fakt, iż dwie kontrole osobiste to za mało by mówić o osiągnięciu minimalnego stopnia uciążliwości koniecznego dla zastosowania Artykułu 3.
  • Po drugie, Trybunał badał, czy mimo wszystko, kontrole te nie naruszyły prawa do życia prywatnego, o którym mowa w Artykule 8 Konwencji. Trybunał wskazał, iż jest świadomy konieczności zapewnienia bezpieczeństwa w jednostkach penitencjarnych. Mimo to niezwykle inwazyjne oraz potencjalnie poniżające środki jak przeszukanie osobiste połączone z rozebraniem się wymagają odpowiedniego uzasadnienia, a w sytuacji skarżącego to nie miało miejsca.

Trybunał zwrócił również uwagę na fakt, iż Rzecznik Praw Obywatelskich w wystąpieniu generalnym do Ministra Sprawiedliwości z 23 grudnia 2014 r. (znak KMP.571.83.2014) w sprawie zasadności i częstotliwości dokonywania kontroli osobistych w jednostkach penitencjarnych, rekomendował przyznanie osobie, wobec której miano przeprowadzić kontrolę osobistą, prawa odwołania się do sądu. W braku takiego środka, Trybunał uznał za niezwykle trudne spełnienie wymogu wystarczającego uzasadnienia dla przeszukania osobistego. Dlatego stwierdził naruszenie Artykułu 8 Konwencji. 

ETPCz: Brak zaangażowania Rumunii w walkę z przemocą domową

Data: 2017-05-26

23 maja 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Bălșan przeciwko Rumunii (skarga nr 49645/09).

Fakty

Pani Bălșan, skarżąca, zarzucała władzom niezapewnienie jej ochrony przed przemocą i agresywnym zachowaniem jej męża, a także niezatrzymanie go mimo składania wielu skarg.

Skarżąca była kilkakrotnie przez niego pobita, dysponowała obdukcjami lekarskimi. Raz interweniowało pogotowie i policja. Pomimo złożenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, prokuratura nie zdecydowała się na wniesienia aktu oskarżenia przeciwko mężowi skarżącej, nakładając na niego grzywnę za wykroczenie w wysokości odpowiadającej 200 zł.

W ocenie prokuratury skarżąca sprowokowała kłótnię po spożyciu alkoholu oraz nie udowodniła gróźb karalnych. Konkludując, prokuratura wskazała, że mimo iż mąż skarżącej dopuścił się czynu spowodowania uszczerbku na zdrowiu, to jego działanie nie było społecznie szkodliwe, ponieważ został sprowokowany przez ofiarę, nie był wcześniej karany oraz był emerytem.

Sprawa była ostatecznie rozpoznawana przez sąd, który uniewinnił męża skarżącej, wskazując, iż nie udowodniła stawianych mu zarzutów spowodowania uszczerbku na zdrowiu. Sąd wskazał również, że obrażenia skarżącej powstały w wyniku konsumpcji alkoholu oraz dlatego, że niewłaściwie zajmowała się swoimi dziećmi. W konsekwencji czyn uznano za mający nieznaczną społeczną szkodliwość i wymierzono grzywnę w wysokości odpowiadającej 500 zł.

Kolejnych pięć zgłoszeń o stosowaniu przemocy domowej w 2008 r. zakończyło się wymierzeniem skarżącemu grzywny za wykroczenie w wysokości odpowiadającej 100 zł.

Stanowisko Trybunału

W ocenie Trybunału złe traktowanie skarżącej, której trzykrotnie spowodowano uszczerbek na zdrowiu, połączone z poczuciem bezradności, było wystarczająco poważne by osiągnąć wymagany stopień dolegliwości, o którym mowa w art. 3 Konwencji, co wiąże się z pozytywnym obowiązkiem działania ze strony państwa. Trybunał podkreślił, że władze krajowe musiały być świadome przemocy domowej stosowanej wobec skarżącej, biorąc pod uwagę powtarzające się skargi kierowane do policji i do sądów. Miały więc obowiązek działać na podstawie złożonych skarg. Tymczasem, pomimo istnienia podstaw prawnych w Rumunii, w ramach których można się skarżyć na przemoc domową i zwracać się o ochronę władz (prawo karne przewidywało kwalifikowaną formę przestępstwa spowodowania uszczerbku na zdrowiu wobec członka rodziny), z czego w pełni korzystała skarżąca, władze nie zastosowały odpowiednich przepisów prawnych w jej sprawie. Co więcej, władze uznały, że skarżąca sprowokowała przemoc domową przeciwko sobie oraz że nie była ona na tyle poważna, by wchodziła w zakres prawa karnego (wykroczenie). Dlatego, Trybunał stwierdził jednomyślnie naruszenie Artykułu 3 (zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania) Konwencji, z uwagi na niezapewnienie skarżącej odpowiedniej ochrony przed przemocą ze strony jej męża.

Trybunał podkreślił również, że niezapewnienie ochrony kobietom przeciwko przemocy domowej narusza ich prawo do równego traktowania oraz że powyższy brak nie musi być umyślny. Trybunał podkreślił, że tego typu podejście rumuńskich władz pozbawiło krajowy system prawny możliwości sprawnej reakcji oraz było niezgodne z międzynarodowymi standardami w zakresie zwalczania przemocy wobec kobiet. Trybunał odniósł się również do statystyk, wskazując, że tego typu rodzaj przemocy jest tolerowany w Rumunii oraz postrzegany jako coś normalnego przez większość społeczeństwa oraz że niewielki procent skarg skutkuje wszczęciem postępowania karnego. Liczba ofiar przemocy domowej (w przeważającej większości kobiet) rośnie w Rumunii z roku na rok. Towarzyszy temu zbyt mała ilość schronisk dla ofiar przemocy domowej oraz ich niska świadomość prawna. Dlatego, pasywna postawa władz w niniejszej sprawie skutkowała dyskryminacyjnym podejściem w stosunku do skarżącej jako kobiety oraz ukazała brak zaangażowania Rumunii w zwalczanie przemocy domowej w kraju.

Konkludując, Trybunał stwierdził naruszenie Artykułu 14 (zakaz dyskryminacji) w związku z Artykułem 3 Konwencji z uwagi na przemoc opartą na płci.

Tortury na komisariatach w Rosji stanowią problem strukturalny

Data: 2017-05-24

2 maja 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Olisov i Inni przeciwko Rosji (skargi nr 10825/09, 12412/14 i 35192/14).

Fakty

Skargi zostały wniesione przez trójkę Rosjan. Wszyscy skarżyli się, że zostali zatrzymani przez policję, a następnie - zanim dokonano formalnych czynności zatrzymania - zostali poddani fizycznej przemocy w celu wymuszenia od nich przyznania się do winy.

Pan Olisov wskazał, że został spięty przez przesłuchujących go policjantów kajdankami, uderzany oraz duszony plastikową torebką. Zemdlał kilka razy. Był podwieszany za ręce związane za plecami, deptany po głowie. Został wypuszczony dopiero po tym, jak się przyznał.

Pan Danishkin był przesłuchiwany przez czterech oficerów policji, którzy chcieli wymusić na nim przyznanie się do przygotowania zamachu terrorystycznego. W tym celu bili go uderzając pięściami i kopiąc. Również był podwieszany za ręce skute za plecami liną na wysokość dwóch metrów, podduszany liną poprzez wieszanie go za szyję. Gdy luzowano linę, skarżący uderzał o ziemię.

Pan Zontov w celu wymuszenia przyznania się do winy został dwukrotnie uderzony w klatkę piersiową, następnie bity pałką policyjną przez czterdzieści minut po piętach, w czasie gdy inny policjant trzymał jego ręce i nogi. Deptano mu po stopach i podduszano plastikową torebką przez 3-4 godziny. Kilka razy zemdlał. W wyniku „przesłuchania” skarżący przyznał się do winy, by uniknąć dalszych tortur.

Pomimo wniosków skarżących, odmówiono wszczęcia postępowań karnych w ich sprawach, opierając się na zeznaniach funkcjonariuszy policji, którzy twierdzili, iż obrażenia powstały w czasie użycia siły mającego na celu uniemożliwienie ucieczki.

Stanowisko Trybunału:

Trybunał uznał, że zarzuty skarżących odnośnie złego traktowania były wiarygodne, co skutkowało domniemaniem prawdziwości ich wersji zdarzeń: spędzili na komisariatach od 10 do 16 godzin i opuścili je z udokumentowanymi medycznie obrażeniami.

Trybunał podkreślił, iż opóźnienie w udokumentowaniu zatrzymania oraz statusu podejrzanych, w celu nieformalnego przesłuchania ich bez dostępu do adwokata oraz praw przysługujących podejrzanemu oraz policyjna przemoc stanowią problem strukturalny w Rosji. Postawienie skarżących w tej sytuacji spowodowało, iż stali się osobami szczególnie wrażliwymi w zderzeniu z przesłuchującymi ich policjantami. Dodatkowo nie zostało wszczęte żadne postępowanie karne mające na celu wyjaśnienie postawionych zarzutów, a było to konieczne, aby spełnić standardy wynikające z art. 3 Konwencji.

W ocenie Trybunału w odróżnieniu od nieludzkiego lub poniżającego traktowania, tortury wiążą się z umyślnym nieludzkim traktowaniem, które powoduje bardzo poważne i okrutne cierpienie.

Przypomniano, że zgodnie z art. 1 Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zakazu stosowania tortur, określenie "tortury" oznacza każde działanie, którym jakiejkolwiek osobie umyślnie zadaje się ostry ból lub cierpienie, fizyczne bądź psychiczne, w celu uzyskania od niej lub od osoby trzeciej informacji lub przyznania się.

Mając na uwadze powyższe, Trybunał jednomyślnie uznał, że doszło do naruszenia art. 3 Konwencji (zakaz tortur), z uwagi na to, że skarżący zostali poddani torturom.

ETPCz: Brak dostępu do adwokata w policyjnej izbie zatrzymań nie naruszył nieodwracalnie rzetelności postępowania karnego

Data: 2017-05-17

12 maja 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Simeonovi przeciwko Bułgarii (skarga nr 21980/04). Sprawa została rozpoznana przez Wielką Izbę Trybunału.

Fakty

Sprawa dotyczyła braku dostępu do adwokata w ciągu pierwszych 3 dni od zatrzymania skarżącego, podejrzanego, a następnie skazanego na dożywocie za rozbój z użyciem broni palnej oraz zabójstwo dwóch osób. Sprawa dotyczyła również warunków i reżimu jego osadzenia w zakładzie karnym.

Cztery wnioski zatrzymanego o zapewnienie mu dostępu do adwokata nie zostały uwzględnione. W tym czasie, jak twierdzi, został przesłuchany i przyznał się do rozboju, jednak już nie do zabójstw. W aktach sprawy nie znajduje się jednak protokół z przesłuchanie, jedynie jego pisemne oświadczenie potwierdzające udział w rozboju.

Dopiero czwartego dnia skarżącemu został ustanowiony adwokat, który towarzyszył mu w czasie przesłuchania, w czasie którego zostały mu przedstawione zarzuty.

Skarżący był również osadzony w celi bez okien, gdzie światło dzienne dostawało się jedynie przez dziury w metalowych płytach przymocowanych do drzwi. Nie było tam tzw. spacerniaka i była jedna dla całego zakładu łazienka. Na wyposażeniu celi znajdowała się jedynie ławka.

1) Warunki i reżim osadzenia. 

Trybunał jednomyślnie uznał naruszenie Artykułu 3 Konwencji (zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania).

Trybunał uznał w szczególności, że warunki osadzenia w połączeniu z surowym reżimem odbywania kary oraz jego długotrwałość, począwszy od 1999 roku, naraziły go na doświadczenia przekraczające cierpienie nieodłącznie związane z odbywaniem kary, które stanowiły nieludzkie i poniżające traktowanie. Powtarzając swoje wytyczne z § 280 w sprawie Harakchiev i Tolumov przeciwko Bułgarii, Trybunał zachęcił Bułgarię do zmiany reżimu odbywania kary dla osób skazanych na dożywocie poprzez:

a) usunięcie automatycznego zastosowania bardzo restrykcyjnego reżimu więziennego dla osób odbywające te kary w ciągu pierwszych pięciu lat oraz

b) wprowadzenie przepisów pozwalających na to by szczególny reżim mógł być nakładany i przedłużany na podstawie oceny indywidualnego ryzyka każdego dożywotnio skazanego oraz stosowanego na nie dłużej niż to konieczne.

2) Prawo zatrzymanego dostępu do adwokata. 

Trybunał uznał, że prawo skarżącego do dostępu do adwokata zostało ograniczone w ciągu pierwszych trzech dni zatrzymania w policyjnej izbie zatrzymań, ale to ograniczenie nie naruszyło nieodwracalnie postępowania karnego w całości.

Trybunał zauważył, że w czasie, gdy zatrzymany nie miał dostępu do adwokata, nie zebrano ani też później nie wykorzystano żadnych dowodów przeciwko skarżącemu. Duże znaczenie dla oceny sytuacji miały następujące okoliczności: skarżący korzystał z obrońcy z wyboru; dobrowolnie przyznał się do winy dwa tygodnie później; został poinformowany o swoich prawach procesowych, łącznie z prawem do odmowy składania wyjaśnień; skarżący aktywnie uczestniczył we wszystkich stadiach postępowania karnego; jego skazanie nie zostało oparte jedynie na przyznaniu się do winy, ale również na szerokim materiale dowodowym; sprawa została poddana ocenie przez trzy sądowe instancje i sądy krajowe w sposób odpowiedni uzasadniły swoje orzeczenia w zakresie faktycznym i prawnym oraz właściwie oceniły kwestię poszanowania praw procesowych skarżącego.

Dlatego Trybunał 12 głosami do 5 stwierdził brak naruszenia Artykułu 6 § 1 i 3(c) Konwencji (prawo do rzetelnego procesu sądowego oraz dostępu do adwokata). 

ETPCz: Osadzenie więźniów tysiące kilometrów od ich bliskich naruszyło prawo do poszanowania ich życia rodzinnego

Data: 2017-05-10

7 marca 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Polyakova i Inni przeciwko Rosji (skargi nr 35090/09, 35845/11, 45694/13 i 59747/14).

Fakty

Skarżący są albo osadzonymi albo członkami rodzin osadzonych, którzy zostali wzajemnie dotknięci decyzjami Rosyjskich Federalnych Władz Penitencjarnych (RFWP) o osadzeniu więźniów tysiące kilometrów od ich rodzin.

Skarżący zarzucali, że decyzje o umieszczeniu więźniów w odległych zakładach karnych oraz następnie niezdolność do uzyskania zgody na przeniesienie, naruszyły ich prawo do poszanowania życia rodzinnego.

Stanowisko Trybunału

Trybunał jednomyślnie stwierdził naruszenie Artykułu 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego) Konwencji w stosunku do każdego skarżącego oraz naruszenie Artykułu 6 (prawo do rzetelnego procesu sądowego) Konwencji w stosunku do jednego ze skarżących.

Trybunał uznał, że odległość pomiędzy zakładami karnymi a domami rodzinnymi osadzonych, wahająca się między 2 i 8 tysięcy kilometrów, była tak duża, że stanowiła przeszkodę dla skarżących. W szczególności, jeden ze skarżących (osadzony) nie mógł zobaczyć swojej matki przed jej śmiercią; podczas, gdy druga ze skarżących (młode dziecko urodzone przed osadzeniem swojego ojca) nie widziała nigdy swojego ojca. Miejsce osadzenia stanowiło więc ingerencję w prawo skarżących do poszanowania ich życia rodzinnego. Ponadto, ta ingerencja nie była zgodna z prawem. Jakość standardów prawnych wymaga, aby prawo krajowe przyznawało ochronę przeciwko arbitralności w wykonywaniu władzy dyskrecjonalnej pozostawionej władzy wykonawczej. Mimo to, rosyjskie prawo nie zawierało żadnych wymogów zobowiązujących władze penitencjarne do rozważenia  możliwego wpływu geograficznego miejsca osadzenia na życie rodzinne więźniów oraz ich bliskich. Dodatkowo, rosyjskie prawo nie przyznawało osadzonym rzeczywistej możliwości uzyskania przeniesienia do innego zakładu karnego poprzez powołanie się na prawo do poszanowania życia rodzinnego. Jednostka nie mogła również uzyskać kontroli proporcjonalności decyzji władz penitencjarnych biorąc pod uwagę prywatny interes w utrzymaniu więzi rodzinnych – ani przez skargę do RFWP, ani w drodze sądowej kontroli tych decyzji. Skoro zatem rosyjskie prawo nie spełnia wymogów związanych z jakością prawa, to ingerencja w prawo skarżących do poszanowania ich życia rodzinnego nie była zgodna z prawem w rozumieniu Artykułu 8 § 2 Konwencji.

Znaczenie dla prawa polskiego

Obecnie art. 100 k.k.w. nie przewiduje, że skazany odbywa karę pozbawienia wolności najbliżej swego miejsca zamieszkania. Ustawa wskazuje na konieczność wykonywania kary pozbawienia wolności w zakładzie odpowiednim ze względu na rodzaj, typ, system wykonywania kary i zabezpieczenie. Tym samym ustawodawca daje pierwszeństwo zasadzie indywidualizacji wykonywania kary pozbawienia wolności przed regułą, zgodnie z którą skazany powinien odbywać taką karę najbliżej miejsca swego zamieszkania.  Przepis nie określa, który z zakładów karnych (o określonym typie i rodzaju) jest miejscowo właściwy dla osadzenia skazanego. Możliwe jest zatem wykonywanie kary pozbawienia wolności w jakimkolwiek zakładzie odpowiednim z uwagi na te kryteria, nawet w znacznej odległości od miejsca zamieszkania skazanego oraz miejsca zamieszkania jego bliskich. Wyjątkiem jest tu jedynie art. 87a § 1 k.k.w., który dotyczy tylko skazanych sprawujących stałą pieczę nad dzieckiem do lat 15.

Potrzeba utrzymywania ścisłych kontaktów z rodziną jest brana pod uwagę dopiero przy przeniesieniu do innego właściwego zakładu karnego (art. 100 § 1 pkt 6 k.k.w.). Podstawą przeniesienia może być zatem fakt zamieszkiwania dzieci skazanego w znacznej odległości od miejsca osadzenia, a także podeszły wiek rodziców skazanego, którzy takiej odległości nie są w stanie pokonać, aby zobaczyć się z nim (zob. J. Lachowski, Kodeks karny wykonawczy, Komentarz do art. 100 k.k.w., Warszawa 2016).

Należy przypomnieć, że przed zmianą art. 100 k.k.w. zakład karny miał być położony w "miarę możliwości"  najbliżej miejsca zamieszkania skazanego. Celem takiego rozwiązania miała być realizacja jednego ze środków oddziaływania na skazanych - podtrzymywanie kontaktów z rodziną i światem zewnętrznym (art. 67 § 3 k.k.w.). W doktrynie podaje się również, iż zmiana została wywołana przeludnieniem zakładów karnych (zob. S. Lelental, Kodeks karny wykonawczy, Komentarz do art. 100, Warszawa 2017).

W związku z powyższym, biorąc pod uwagę standardy wynikające z przywołanego orzeczenia Trybunału strasburskiego należałoby rozważyć możliwość przywrócenia regulacji zobowiązujących władze penitencjarne do rozważenia  przy wyborze właściwego zakładu karnego (a nie dopiero rozpatrując wniosek o przeniesienie) możliwego wpływu geograficznego miejsca osadzenia na życie rodzinne więźniów oraz ich bliskich. Zasadne byłoby w tym celu przywrócenie poprzedniego brzmienia przepisu art. 100 k.k.w.

http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/pdf/2007/07/563445/1531117.pdf

 

Kolejny wyrok Trybunału w Strasburgu w sprawie przemocy domowej i dyskryminacji kobiet

Data: 2017-04-25

W dniu 2 marca 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Talpis przeciwko Włochom (skarga nr 41237/14).

Fakty

Skarżąca miała razem ze swym mężem A.T. dwoje dzieci: syna i córkę. Sprawa dotyczyła przemocy domowej, której ofiarą była skarżąca i jej 10-letnia córka. Po pierwszym pobiciu, zarówno jej jak i córki oraz po tym jak następnie A.T. ją uderzył i groził jej nożem, skarżąca schroniła się w ośrodku prowadzonym przez stowarzyszenie ochrony kobiet - ofiar przemocy. Skarżąca złożyła zawiadomienie o przestępstwie i zażądała ochrony. W konsekwencji, wszczęto dochodzenie w sprawie znęcania się, uszkodzenia ciała oraz gróźb karalnych. Skarżąca została przesłucha po raz pierwszy dopiero siedem miesięcy po złożeniu skargi. Wówczas złagodziła swoje zeznania, co skutkowało umorzeniem dochodzenia o znęcanie się i groźby karalne. Postępowanie w sprawie uszkodzenia ciała toczyło się dalej.

W międzyczasie doszło do trzeciego aktu przemocy. Po interwencji skarżącej policjanci zawieźli pijanego A.T. do szpitala, który wróciwszy do domu o 5 nad ranem zaatakował skarżącą nożem. W jej obronie stanął jej syn, który zginął na miejscu, a skarżąca została raniona nożem w klatkę piersiową. Postępowanie o uszkodzenia ciała zakończyło się dwa lata później wymierzeniem grzywny 2000 euro. A.T. został skazany na dożywocie za zamordowanie swojego syna i usiłowanie zabójstwa skarżącej, posiadanie broni bez zezwolenia oraz znęcanie się nad skarżącą i jej córką.

Stanowisko Trybunału

Trybunał 6 głosami do 1 stwierdził naruszenie Artykułu 2 (prawo do życia) Konwencji w związku z zabójstwem syna skarżącej oraz usiłowaniem zabójstwa skarżącej; jednomyślnie ustalił naruszenie Artykułu 3 (zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania) w związku z niewykonaniem przez władze obowiązku ochrony skarżącej przed aktami przemocy domowej oraz 5 głosami do 2, stwierdził naruszenie Artykułu 14 (zakaz dyskryminacji) w związku z Artykułem 2 i 3 Konwencji.

Zdaniem Trybunału, przez brak podjęcia odpowiednich działań na podstawie skargi złożonej przez skarżącą, władze krajowe pozbawiły skargę skuteczności, tworząc sytuację bezprawności sprzyjającą powtarzaniu się aktów przemocy, która doprowadziła do usiłowania zabójstwa skarżącej oraz śmierci jej syna. Mąż skarżącej mógł zaatakować swoją żonę i syna z uwagi na to, że włoskie władze nie odpowiedziały niezwłocznie na skargi dotyczące przemocy domowej. W konsekwencji, władze nie wywiązały się z obowiązku ochrony życia skarżącej i jej syna. Trybunał stwierdził, że skarżąca żyła ze swoimi dziećmi w atmosferze przemocy, na tyle poważnej, iż należało ją zakwalifikować jako złe traktowanie, a sposób w jaki władze prowadziły postępowanie karne wskazywał na sądową bezwładność, która skutkowała naruszeniem art. 3 Konwencji.

Powołując się na raport Komitetu ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (CEDAW) oraz włoskiego urzędu statystycznego, Trybunał doszedł do wniosku, że dostępne dane potwierdzają istnienie problemu przemocy domowej we Włoszech oraz dyskryminacji kobiet w tym zakresie. Trybunał podkreślił, że przemoc domowa we Włoszech dotyczy głównie kobiet, wciąż duża ilość kobiet ginie z rąk ich aktualnych lub byłych partnerów oraz oraz istnieje społeczno-kulturowe przyzwolenie na przemoc domową. W rezultacie, Trybunał zauważył, że przemoc, której ofiarą była skarżąca, była przemocą ze względu na płeć i stanowiła w konsekwencji formę dyskryminacji kobiet. 

Przedstawiciele Rzecznika o wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na spotkaniu w MSZ

Data: 2017-03-30

30 marca 2017 przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich  uczestniczyli w kwartalnym posiedzeniu Zespołu ds. Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W posiedzeniu oprócz strony rządowej i innych organów centralnych, uczestniczył również pełnomocnik rządu Ukrainy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka wraz z pracownikami swojego biura.

Podczas spotkania omówiono wykonanie po stronie polskiej kilku wyroków ETPC zapadłych przeciwko państwu polskiemu. Były to wyroki:

- Rutkowski i inni p. Polsce, wyrok z dnia 7 lipca 2015 r. (skarga nr 72287/10), w zakresie zmiany Ustawy o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki,

- z grupy Kędzior p. Polsce, wyrok z dnia 16 października 2012 r. (skarga nr 45026/07), w zakresie przeprowadzenia nowelizacji Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego oraz Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi,

- Grabowski p. Polsce, wyrok z dnia 30 czerwca 2015 r. (skarga nr 57722/12), w kontekście wyeliminowania błędnej praktyki stosowania art. 27 Ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich,

- Potomska i Potomski p. Polsce, wyrok z dnia 29 marca 2011 r. (skarga nr 33949/05), w zakresie przeprowadzenia nowelizacji Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami,

- Frasik p. Polsce, wyrok z dnia 5 stycznia 2010 r. (skarga nr 22933/02), w kontekście prawa osób osadzonych do zawarcia związku małżeńskiego.

Przedstawiciele Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwa Finansów przestawili informację na temat działań podejmowanych przez resorty w celu upowszechniania standardów Trybunału. Następnie przedstawiono informacje o najnowszych rozstrzygnięciach ETPC przeciwko Polsce.

Z ramienia RPO w spotkaniu wzięli dział Krzysztof Olkowicz - Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich, Justyna Lewandowska – Dyrektor Zespołu Krajowy Mechanizm Prewencji, Małgorzata Świętczak – Zastępca Dyrektora Zespołu Cywilnego, Marcin Mazur – Zastępca Dyrektora Zespołu ds. Wykonywania Kar, Marcin Malecko – referent prawny w Zespole Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego. Przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich wyrazili stanowisko w omawianych sprawach ETPC przeciwko państwu polskiemu.

O wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Spotkanie z przedstawicielem Rady Europy

Data: 2017-03-20

Pierre-Yves Le Borgn członek Komisji Zagadnień Prawnych i Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy spotkał się z zastępcą RPO Krzysztofem Olkowiczem. Głównym tematem rozmowy były zagadnienia dotyczące wdrażania wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele poszczególnych zespołów w Biurze RPO, którzy omówili najważniejsze wyroki ETPCz dotyczące Polski. Wskazywali m.in. na orzeczenia w sprawie przewlekłości postępowań cywilnych, karnych i administracyjnych, wyroki ETPCz dotyczące warunków w więzieniach, czy stosowania tymczasowego aresztu. Chodzi o 170 spraw dotyczących nadmiernej długości tymczasowego aresztowania, niedostatecznego uzasadniania przez sądy potrzeby przedłużania aresztu oraz niedostatecznego stosowania innych środków zapobiegawczych. We wszystkich tych sprawach ETPCz przyznał zadośćuczynienie i Polska je wypłaciła.

Poruszona została również kwestia wykonania wyroków w sprawie Tysiąc przeciwko Polsce (skarga nr 5410/03) oraz R.R. przeciwko Polsce (skarga nr 27617/04) w zakresie przeprowadzenia nowelizacji Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Zdaniem ETPCz, który badał sprawę Tysiąc przeciw Polsce, powinny istnieć ramy proceduralne umożliwiające rozstrzygnięcie sporu pomiędzy kobietą w ciąży a lekarzami, dotyczącego dostępności badań prenatalnych i legalnego przerwania ciąży w indywidualnym przypadku. Obecne procedury są skomplikowane i długotrwałe, a przez to nieskuteczne. Niestety, wniesiony do parlamentu projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i RPP nie przewidywał nowelizacji art. 31 ustawy. RPO skierował do Marszałka Sejmu wystąpienie w tej sprawie. Druga kwestia dotyczy trudności, jakie napotyka pacjent, którego lekarz powoła się na klauzule sumienia. Zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r. lekarz powołujący się na klauzulę sumienia nie musi wskazywać pacjentowi innego lekarza. Zdaniem TK problem ten należy rozwiązać w inny sposób. Niestety, Minister Zdrowia nie dostrzega potrzeby uregulowania sytuacji pacjentów, którym lekarz odmówił udzielenia świadczenia zdrowotnego niezgodnego z jego sumieniem.

Omówione zostały również wyroki w sprawach osób przetrzymywanych przez CIA na terenie Polski bez postawienia zarzutów zatrzymanym cudzoziemcom. Sprawa objęta jest intensywnym nadzorem Komitetu Ministrów. Na posiedzeniu w grudniu 206 r., Komitet wytknął Polsce, że nie wprowadziła zapowiadanych zmian mających ograniczyć samowolę służb specjalnych, lecz wręcz przeciwnie – ustawa o działaniach antyterrorystycznych znacznie poszerzyła ich kompetencje.

Pierre-Yves Le Borgn przebywa w Polsce z dwudniową wizytą w związku z przygotowywanym raportem na temat wdrażania wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W spotkaniu wzięły także udział: Agnieszka Szklanna - sekretarz Komisji Zagadnień Prawnych i Praw Człowieka ZPRE oraz Anna Trębaczkiewicz z Biura Spraw Międzynarodowych Kancelarii Sejmu.