Zawartość
Liczba całkowita wyników: 818

WYSTĄPIENIA GENERALNE

Zadaniem RPO jest sprawdzanie, czy przepisy nie uderzają w obywateli. Jeśli dojdzie do wniosku, że sprawa wymaga generalnego „poprawienia prawa”,  może m.in.: przedstawić problem władzom prezentując argumentację prawną  i standardy dotyczace praw człowieka. To ułatwia rozwiązanie problemu i przygotowanie projektów zmian. Tego typu wystąpienia noszą nazwę generalnych.

Data początkowa
np.: 04/2020
Data końcowa
np.: 04/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Koronawirus. Dzieci muszą być z rodzicem w szpitalu. RPO: sytuacja się pogarsza

Data: 2020-04-03
  • Dzieci podczas pobytu w szpitalu muszą mieć stały kontakt z rodzicem
  • RPO juz wcześniej uczulał resort zdrowia na ten problem   
  • Teraz sytuacja się pogorszyła - bliscy nie mają kontaktu nawet z umierającymi dziećmi

Rodzice skarżą się, że w czasie epidemii nie mogą przebywać wraz z dziećmi na oddziałach pediatrycznych. Praktyka w skali kraju jest niejednolita – niektóre placówki pozwalają na pobyt jednego rodzica z dzieckiem.

25 marca 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich pisał do Ministra Zdrowia, wskazując że obecność rodzica przy dziecku w szpitalu jest istotna, zarówno jeśli chodzi o zabezpieczenie potrzeb emocjonalnych, ale również może przyczynić się do procesu zdrowienia.

Z informacji w mediach wynika, że od tego czasu sytuacja się pogorszyła: bliscy nie mają kontaktu nawet z umierającymi dziećmi. RPO powołuje się na  informacje prasową że ,,z powodu koronawirusa nastolatka kilka dni konała w samotności. Zdruzgotana matka siedziała pod drzwiami”.

Dlatego RPO prosi MZ o pilną informacje, jak jest rozwiązywany problem kontaktu rodziców z dziećmi w szpitalach.

Z listów obywateli do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wynika również, że pozostawienie dzieci samych, bez ciągłego kontaktu z najbliższymi będzie miało fatalny wpływ na ich psychikę, poczucie bezpieczeństwa i w efekcie proces dochodzenia do zdrowia.

Rodzice przekazują RPO wątpliwości co do zgłaszania jakichkolwiek dolegliwości u swoich dzieci lekarzom  bądź szpitalom w obawie o rozdzielenie z dziećmi. Ponadto zwracają uwagę na opiekę sprawowaną przez rodzica, która w ogromnej mierze pomaga personelowi medycznemu w sprawowaniu pieczy nad małym pacjentem. 

V.7013.27.2020

Koronawirus. Dofinansowanie pensji pracownika - najwcześniej w maju. RPO interweniuje ws. błędu w przepisach

Data: 2020-04-03
  • Przedsiębiorca, który z powodu epidemii odnotował spadek obrotów, może wnosić o świadczenie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych na dofinansowanie wynagrodzenia pracowników
  • Media donoszą, że podczas przygotowania tych przepsiów nie dopracowano terminów - w konsekwencji wsparcie będzie możliwe dopiero w maju
  • RPO prosi ministrę pracy Marlenę Maląg o korektę przyjętych przepisów

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, które miały zabezpieczyć przedsiębiorców przed nadmiernymi skutkami finansowymi epidemii, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych może dofinansować wynagrodzenia pracowników.

Pracownikowi objętemu przestojem ekonomicznym pracodawca wypłaca wówczas wynagrodzenie obniżone nie więcej niż o 50% (nie niższe jednak niż w wysokości minimalnego wynagrodzenia). Funduszu dofinansowuje zaś pensję w wysokości 50% minimalnego wynagrodzenia.

Dofinansowanie takie jednak nie przysługuje pracownikom, których wynagrodzenie w miesiącu poprzedzającym miesiąc złożenia wniosku, było wyższe niż 300% przeciętnego miesięcznego.

Niestety kwotę przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim kwartale, do której odnoszą się nowe przepisy, GUS ogłasza w terminie do 7 roboczego dnia drugiego miesiąca każdego kwartału. Oznacza to, że ogłoszenie przeciętnego wynagrodzenia w pierwszym kwartale 2020 r. zostanie dokonane do 7 maja 2020 r. Dopiero zatem wtedy będzie możliwe uruchomienie całego mechanizmu dofinansowania wynagrodzeń pracowniczych.

Jak ustaliła Gazeta Wyborcza konsekwencją tego zapisu może być brak możliwości rozpatrzenia wniosku o dofinansowanie przez wojewódzki urząd pracy aż do czasu opublikowania pełnych danych o wynagrodzeniach. Dla przedsiębiorców oznacza to, że wnioski rozpatrzone będą dopiero w połowie maja 2020 r.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o stanowisko co do możliwości skorygowania tej błędnej regulacji.

III.7042.24.2020

Koronawirus. Rozporządzenie rządu z 31 marca o ograniczeniach poruszania się – krytyczna ocena RPO 

Data: 2020-04-03
  • Rada Ministrów nie mogła swym rozporządzeniem z 31 marca generalnie zakazać przemieszczania się osób - można to wprowadzić jedynie ustawą  
  • Tylko w ten sposób można też ograniczyć udział w obrzędach religijnych – wskazuje RPO
  • Wątpliwości budzi też limit 5 osób podczas sprawowania kultu religijnego, skoro więcej osób może przebywać np. w sklepach czy środkach transportu.
  • Z kolei niemożliwy do stosowania jest nakaz poruszania się pieszych w odległości 2 m od siebie. Jest on zaś zupełnie niezasadny co do małżeństw, partnerów czy rodzica z dzieckiem

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił premierowi Mateuszowi Morawieckiemu swe uwagi ws. rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

RPO rozumie wprowadzanie ograniczeń swobody przemieszczania się i kontaktów społecznych. Niemniej po raz kolejny podkreśla, że ograniczenia te - szczególnie z uwagi na obecną trudną sytuację - muszą być wprowadzone z poszanowaniem konstytucyjnych standardów ochrony podstawowych praw i wolności.

Ustawowa podstawa ograniczeń praw i wolności

Adam Bodnar ponownie zwraca uwagę, że nawet w stanach nadzwyczajnych, o których mowa w Konstytucji, zakres ograniczeń konstytucyjnych wolności i praw musi wynikać z ustawy. Mimo  przesłanek, o których mowa w art. 230 Konstytucji, w  zakresie zwalczania choroby zakaźnej wywołanej wirusem SARS-CoV-2 - a więc szczególnego zagrożenia dla bezpieczeństwa obywateli i porządku publicznego - nie zdecydowano się dotychczas  na wprowadzenie stanu nadzwyczajnego. Uchwalono zaś ustawę z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.  Na jej podstawie – w przypadku stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemiologicznego  - Rada Ministrów może określić rozporządzeniem:

  • zagrożony obszar wraz ze wskazaniem rodzaju strefy, na którym wystąpił stan epidemii lub stan zagrożenia epidemicznego,
  • rodzaj stosowanych rozwiązań.,

Zakaz przemieszczania się

Rada Ministrów nie ma uprawnienia do wprowadzenia generalnego zakazu przemieszczania się.  Mimo to, działając poza granicami  upoważnienia ustawowego, w § 5 rozporządzenia wskazała, że poza wyjątkami,  od 1 kwietnia 2020 r. do  11 kwietnia 2020 r. zakazuje się na obszarze RP  przemieszczania się osób. Narusza to m.in. art. 92 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w Konstytucji, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Stanowi to jednocześnie o naruszeniu art. 31 ust. 3 Konstytucji, wskazującym warunki ograniczenia w zakresie korzystania z praw i wolności, do których nieodzownie należy ustanowienie ograniczeń w drodze regulacji ustawowej.

§ 5 rozporządzenia nie został zatem wydany w celu wykonania ustawy, ta bowiem uprawnia Radę Ministrów wyłącznie do wprowadzenia ograniczeń określonego sposobu przemieszczania się. W ramach  tego upoważnienia można było wskazać jedynie sposób przemieszczania się oraz zakres jego ograniczenia. Niedopuszczalne było natomiast wprowadzenie generalnego zakazu przemieszczania się.

Oznacza to, że § 5 rozporządzenia jest także niezgodny z art. 52 ust. 1 i 3 Konstytucji przez to, że wyłącza wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej nie na podstawie ustawy, lecz na podstawie rozporządzenia nie mającego w tym zakresie żadnego umocowania w ustawie.

Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji ustawowe ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Czasowe zawieszenie możliwości korzystania z określonych konstytucyjnych praw jest więc możliwe jedynie po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego. Z uwagi na fakt, że go nie wprowadzono, dla oceny konstytucyjności wprowadzanych ograniczeń aktualne pozostają więc standardy wynikające z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Wątpliwości Rzecznika budzi również § 18 ust 2 rozporządzenia, zgodnie z którym od 1 kwietnia do 11 kwietnia 2020 r. przemieszczanie się osoby do ukończenia 18. roku życia jest możliwe wyłącznie pod opieką rodzica lub opiekuna. Przepis ten został umieszczony w rozdziale regulującym nakaz określonego sposobu przemieszczania się, jednak w ocenie Rzecznika wprowadza on de facto podmiotowy zakaz przemieszczania się dla określonej grupy obywateli. Tym samym również nie znajduje upoważnienia ustawowego.

Wątpliwości może również budzić wprowadzony w § 18 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia nakaz poruszania się pieszych w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie - chyba że zachowanie tej odległości nie jest możliwe ze względu na opiekę nad dzieckiem do ukończenia 13. roku życia, osobą z orzeczeniem o niepełnosprawności lub osobą z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego, lub osobą, która ze względu na stan zdrowia nie może poruszać się samodzielnie. Przepis ten wydaje się niemożliwy do zastosowania w praktyce i nie uwzględnia możliwości przemieszczania się z osobą najbliższą, w którym to przypadku przemieszczanie się w odległości 2 metrów nie wydaje się uzasadnione. Stanowienie norm prawnych, których stosowanie jest w praktyce wysoce utrudnione, należy uznać za niedopuszczalne z punktu widzenia art. 2 Konstytucji.

Ograniczenia uprawiania kultu religijnego

Rozporządzenie wprowadza czasowe ograniczenia w sprawowaniu kultu religijnego w miejscach publicznych. W trakcie sprawowania kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych, na danym terenie lub w danym obiekcie może znajdować się łącznie nie więcej niż:

  • 50 osób, wliczając w to uczestników i osoby sprawujące kult religijny lub osoby zatrudnione przez zakład pogrzebowy przypadku pogrzebu – w okresie od 20 marca do dnia 24 marca 2020 r. oraz w okresie od dnia 12 kwietnia do odwołania;
  • 5 uczestników, oprócz osób sprawujących kult religijny lub osób zatrudnionych przez zakład pogrzebowy w przypadku pogrzebu – w okresie od dnia 1 kwietnia 2020 r. do dnia 11 kwietnia 2020 r.

Przepisy te wkraczają w konstytucyjną sferę wolności religii (art. 53 ust. 1 Konstytucji). A wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób. Wolność religii została wymieniona w art. 233 Konstytucji jako jedna z wolności, które nie mogą podlegać ograniczeniom w stanach nadzwyczajnych.

A uczestniczenie w obrzędach religijnych może zostać ograniczone jedynie w ustawie. W konsekwencji żaden organ władzy wykonawczej, w tym Rada Ministrów, nie może  określać granic wolności uzewnętrzniania religii.

Poza tym wszelkie ograniczenia wolności uzewnętrzniania religii nie mogą mieć formy zakazu. Stanowi to bowiem ograniczenie istoty wolności z art. 53 Konstytucji.

We wnioskach kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich obywatele podnoszą również zarzut nieproporcjonalności tego ograniczenia, w kontekście innych wprowadzanych ograniczeń. Wątpliwości budzi wprowadzenie limitu obecności 5 osób w pomieszczeniach sprawowania kultu religijnego w sytuacji, gdy więcej osób może przebywać np. w sklepach czy środkach transportu.

Odpowiedzialność za wykroczenia

Opisany stan rzeczy może powodować, że  nie będzie możliwe pociągnięcie do odpowiedzialności za wykroczenie osób, które nie przestrzegają tak ustanowionych zakazów i nakazów, choć  taką odpowiedzialność niewątpliwie powinny ponieść. W przypadku rozporządzenia każdy sąd ma prawo odmówić jego zastosowania, jeśli stwierdzi, że wydano je z przekroczeniem granic upoważnienia ustawowego bądź pozostaje ono w hierarchicznej niezgodności z aktami wyższego rzędu. Sędziowie podlegają bowiem tylko Konstytucji i ustawom - nie aktom wykonawczym wydanym z naruszeniem ustawy lub Konstytucji.

Ponadto nie można wykluczyć, że osoby, które poniosą szkodę w wyniku zastosowania opisanych przepisów rozporządzeń, zechcą skorzystać z prawa określonego w art. 77 ust. 1 Konstytucji. Stanowi on, że każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej.

VII. 565.3.2020

Koronawirus. Sytuacja rodzinnej pieczy zastępczej wymaga wsparcia

Data: 2020-04-03
  • Do rodzin zastępczych, rodzinnych domów dziecka i placówek wciąż trafiają dzieci, także w trybie interwencyjnym 
  • Niestety, nie ma mechanizmów weryfikacji, czy przyjmowane dzieci nie miały wcześniej kontaktu z osobami z grupy ryzyka
  • Niepokój potęguje okoliczność, że realizatorzy pieczy zastępczej nie zostali objęci żadnymi dodatkowymi rozwiązaniami systemowymi
  • Nie ma też wytycznych co do postępowania w sytuacji pandemii oraz zabezpieczenia osób przebywających w pieczy

Sytuacja pandemii wymaga od rodzinnej i instytucjonalnej pieczy zastępczej oraz służb społecznych niestandardowych działań. Ustawa z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, a także innych aktów prawnych wydanych w związku z pandemią - nie wstrzymały realizacji orzeczeń o umieszczeniu dziecka w pieczy zastępczej.

Oznacza to, że do rodzin zastępczych, rodzinnych domów dziecka i placówek wciąż trafiają dzieci, także w trybie interwencyjnym. Jednostki pieczy realizują zadania w normalnym trybie - oczywiście dostosowanym do obecnych warunków. Wprowadzenie do odwołania stanu epidemii powoduje, że perspektywa ustabilizowania sytuacji jest niepewna.

Stan epidemii wywołuje niepokoje w środowisku opiekunów zastępczych, Mają oni obawy związane z przyjmowaniem „nowych” dzieci do rodzin i placówek, z uwagi na realne zagrożenie zdrowotne ich jako opiekunów oraz wychowanków. Brak jest bowiem jakichkolwiek mechanizmów pozwalających na weryfikację, czy przyjmowane dzieci nie miały wcześniej kontaktu z osobami z grupy ryzyka. Niepokój potęguje to, że realizatorzy pieczy zastępczej nie zostali objęci żadnymi dodatkowymi rozwiązaniami systemowymi. Nie sformułowano instrukcji oraz wytycznych dotyczących procedowania w sytuacji pandemii oraz zabezpieczenia osób przebywających w pieczy.

RPO zwrócił się do Minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej o niezwłoczne działania na rzecz wsparcia instytucji pieczy zastępczej i zapewnienia dobra dzieci.

III.554.5.2020

Koronawirus. Szkoły prowadzące rekrutację mogą udostępniać listy kandydatów w internecie. Apel RPO do MEN

Data: 2020-04-03
  • Zgodnie z rozporządzeniem MEN, w czasie ograniczenia funkcjonowania szkół i przedszkoli listy kandydatów wraz z wynikiem rekrutacji podaje się do publicznej wiadomości, także na stronach internetowych placówek
  • Epidemia i związane z nią ograniczenia nie mogą naruszać podstawowych praw konstytucyjnych  - wskazuje RPO
  • Wystąpił do ministra Dariusza Piontkowskiego o zmianę rozporządzenia, aby zagwarantować pełniejszą ochronę prawa do prywatności i ochrony danych osobowych

Dotychczas szkoły i inne placówki oświatowe były zobowiązane do podawania do publicznej wiadomości - przez umieszczenie w widocznym miejscu w swej siedzibie - listy kandydatów oraz informacji o przyjęciu bądź nieprzyjęciu. Pawodawca wprost zdecydował, w jakim zakresie oraz w jaki sposób powinny zostać opublikowane listy uczniów.

W związku z walką z koronawirusem MEN wydał rozporządzenie, które umożliwia placówkom podawanie wyników także w internecie, by ograniczyć konieczność odwiedzania szkół. Zapewnianie bezpieczeństwa nie może jednak narażać obywateli na łamanie ich praw do prywatności i ochrony ich danych, a to miałoby miejsce przy podaniu na ogólnodostępnej stronie szkoły informacji o przyjętych osobach.  

- Publikowanie wyników w takiej formie jest niedopuszczalne, niezależnie od tego, czy na taką publikację wyraził zgodę on sam lub opiekun prawny – podkreślił Adam Bodnar.

Zgodnie bowiem z art. 47 Konstytucji, każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego. Aart. 51 Konstytucji RP stanowi, że nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby. Władze nie mogą zaś pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Konstytucyjne prawo jednostki do nieujawniania informacji jest więc skorelowane z zasadą nieprzetwarzania przez władze publiczne informacji o obywatelach innych niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Także RODO, wprowadzając zasadę minimalizacji danych, (dane osobowe mają być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane) każe dobierać państwu środki tak, by realizować swoje zadania nie naruszać prywatności obywateli.

RPO zaproponował, że w wypadku rekrutacji do szkół odpowiednim rozwiązaniem, zapewniającym maksymalną ochronę prywatności, byłoby udostępnienie danych jedynie kandydatom (co wydaje się możliwe przy użyciu internetu, jednak bez upubliczniania danych).

Według Rzecznika można także rozważyć podanie ich do publicznej wiadomości po otwarciu szkół, jednak publikacja list w internecie wymagałaby wyraźnej podstawy ustawowej.

RPO zwrócił się z tymi uwagami do MEN, prosząc o wyjaśnienie przyczyn przyjęcia tego rozwiązania oraz dokonanie zmian gwarantujących uczniom praw do prywatności i ochrony ich danych osobowych.

VII.501.72.2020

Problemy żołnierzy zawodowych. Wizytacja RPO w jednostkach wojskowych

Data: 2020-04-03
  • Obawy żołnierzy zawodowych budzą pogłoski o rzekomej likwidacji odprawy mieszkaniowej i emerytalnej – powoduje to wnioski o odejście ze służby
  • Żołnierze krytycznie odnoszą się do tzw. szybkiej ścieżki awansowej dla wybranych osób, co pozwala zostać pułkownikiem w ciągu 6 lat
  • Wskazują na trudności w uzyskaniu skierowania na kurs oficerski. Ich zdaniem łatwiej zostać oficerem  po dwutygodniowym szkoleniu w WOT niż w służbie czynnej
  • Kandydaci na żołnierzy nie przechodzą badań lekarskich, które są wykonywane dopiero po wcieleniu. A to generuje zbędne koszty, gdy okazuje się, że nie spełniają norm zdrowia

O takich m.in. problemach mówili żołnierze podczas wizytacji ekspertów Biura RPO w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu oraz 1. pułku saperów w Brzegu 21-22 stycznia 2020 r.

Problemy poruszone przez żołnierzy rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przedstawił ministrowi obrony narodowej Mariuszowi Błaszczakowi. Pismo RPO trafilo też do Sztabu Generalnego WP.

Celem wizyty było sprawdzenie przestrzegania praw obywatelskich oraz zapoznanie się z warunkami służby i szkolenia, a także najistotniejszymi problemami żołnierzy.  Odbyły się spotkania z dowództwem, oficerami, podoficerami oraz szeregowymi zawodowymi.

Najważniejsze uwagi

Obawy środowiska żołnierzy zawodowych – skutkujące składaniem raportów o odejście ze służby – budzą pogłoski o projektowanej likwidacji odprawy mieszkaniowej i emerytalnej. Mimo dementowania tego przez dowódców, żołnierze nabywający prawo do odprawy mieszkaniowej składają raporty o zwolnienie ze służby. Przyznają, że po otrzymaniu pieniędzy z tego tytułu (a także innych należności związanych z odejściem ze służby), będą starali się wrócić.

Żołnierze bardzo krytycznie odnieśli się do tzw. szybkiej ścieżki awansowej dla wybranych osób pozwalającej awansować do stopnia pułkownika w ciągu np. 6 lat. Z ich obserwacji wynika, że osoby takie nie zawsze otrzymują awans z tytułu szczególnych osiągnięć w służbie. Brak doświadczenia może powodować błędne decyzje tak awansowanych dowódców.

Wskazywano na trudności w uzyskaniu skierowania na kurs oficerski. Łatwiej otrzymać patent oficerski po dwutygodniowym szkoleniu w Wojskach Obrony Terytorialnej niż pozostając w czynnej służbie zawodowej. Przy dużej liczbie wakatów w jednostce, możliwości pobrania odprawy mieszkaniowej i emerytalnej, wskazana ścieżka awansu wydaje się szczególnie atrakcyjna dla żołnierzy zawodowych.

Krytykę żołnierzy budzi także sposób kompletowania składu 18. Dywizji Zmechanizowanej w Siedlcach, do której żołnierze przenoszeni są rozkazem bez wcześniejszych rozmów – niektórzy z nich nie chcą wyjeżdżać i zwalniają się ze służby.

Kandydaci na żołnierzy zawodowych przed przyjęciem do służby przygotowawczej nie przechodzą podstawowych badań lekarskich. Badania te są wykonywane dopiero po wcieleniu - co generuje zbędne koszty w przypadku uznania, że nie spełniają oni norm zdrowia. Według rozmówców zdarza się, że do służby przygotowawczej przyjmowane są osoby np. z poważnymi wadami serca.

Z inicjatywy m.in. Komendanta Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu, we Wrocławiu wprowadzono udogodnienia dla weteranów, np. bezpłatne przejazdy komunikacją miejską czy wejścia na miejskie obiekty sportowe za 1 zł. Podkreślono także krótkie terminy wizyt lekarskich dla poszkodowanych i brak problemów z lekami, a także dostępność turnusów rehabilitacyjno-leczniczych.

WZF.7044.2.2020

Koronawirus. RPO do Sejmu: brak czasu na zmiany ws. głosowania korespondencyjnego

Data: 2020-04-02
  • Wątpliwa jest możliwość zapewnienia głosowania korespondencyjnego dla szerszej grupy wyborców w krótkim czasie, jaki pozostał do 10 maja 2020 r.
  • Nadanie zaś Państwowej Komisji Wyborczej prawa decydowania, które przepisy Kodeksu wyborczego mogłaby wyłączać, budzi wątpliwości konstytucyjne   
  • Taka jest opinia RPO dla Marszałkini Sejmu ws. projektu posłow PiS, by m.in. rozszerzyć możliwości głosowania korespondencyjnego
  • Gdy RPO przedstawiał tę opinię, media podawały już informację o kolejnej wersji projektu. Dlatego Rzecznik zastrzega, że może uzupełnić swe stanowisko

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Marszałkini Sejmu stanowisko wobec poselskiego  projektu ustawy ws. szczególnych zasad przeprowadzania głosowania korespondencyjnego w wyborach RP zarządzonych w 2020 r. (druk nr 314). Przewiduje on poważne zmiany w głosowaniu, które miałyby obowiązywać już w wyborach 10 maja 2020 r. Chodzi o rozszerzenie możliwości głosowania korespondencyjnego oraz o uprawnienie Państwowej Komisji Wyborczej do określania warunków powoływania obwodowych komisji wyborczych  - co dziś jest zadaniem samorządów.

- Pragnę podkreślić, że niniejsza opinia – także z uwagi na najnowsze informacje medialne o planowanym złożeniu poprawki do projektu, przewidującej wyłączność głosowania korespondencyjnego w wyborach Prezydenta w 2020 r. – może zostać uzupełniona i rozszerzona – napisał do Elżbiety Witek RPO Adam Bodnar.

Głosowanie korespondencyjne

Odnosząc się do propozycji wprowadzenia głosowania korespondencyjnego dla wszystkich wyborców, RPO podkreśla, że od wielu lat popiera to rozwiązanie. Jego właściwe zastosowanie ma pozytywny wpływ na gwarancję  powszechności wyborów.

Mechanizm powszechnego głosowania korespondencyjnego ma dotyczyć wyłącznie wyborów zarządzonych w 2020 r.  Autorzy projektu zdają sobie zatem sprawę z ogromnych trudności wyborców w dotarciu do lokali wyborczych w warunkach epidemii.

Głosowanie korespondencyjne wprowadzono do Kodeksu wyborczego w 2011 r. Od wyborów 2015 r. było to procedurą powszechną dla wszystkich wyborców w kraju i za granicą. Była ona w toku wdrażania– choć większość Polaków nie wiedziała o tej możliwości - kiedy w 2018 r. z niejasnych przyczyn została zlikwidowana.

Skierowanie obecnie procedury głosowania korespondencyjnego do szerszej grupy wyborców, w bardzo krótkim, kilkudziesięciodniowym okresie przed wyborami będzie niestety rozwiązaniem o ograniczonej skuteczności – wskazuje Adam Bodnar. Nie ma już bowiem czasu na właściwe, rzetelne poinformowanie wyborców o procedurze. Istotnym wymogiem jest bowiem konieczność zgłoszenia zamiaru głosowania korespondencyjnego odpowiednio wcześnie – do 15 dni przed dniem wyborów. Nowe rozwiązanie dotyczyć ma również wyborców poza Polską, których też  trzeba skutecznie o tym poinformować.

Jest także wiele kwestii organizacyjnych i technicznych związanych z realną możliwością głosowania korespondencyjnego dla szerszej grupy wyborców w tak krótkim czasie.

RPO zwraca uwagę na konieczność szczegółowej, wnikliwej analizy przepisów ws. głosowania korespondencyjnego pod kątem bezpieczeństwa epidemicznego wyborców. Chodzi np. o wyborców podlegających w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych. Analizy wymagają też kwestie bezpieczeństwa epidemicznego procesu przekazywania wyborcom z kwarantanny pakietu wyborczego oraz odbioru kopert zwrotnych przez przedstawiciela operatora.  Równie ważna jest kwestia odpowiedniego zabezpieczenia prac obwodowych komisji wyborczych dokonujących czynności związanych z głosowaniem korespondencyjnym.

W ocenie RPO możliwość głosowania korespondencyjnego powinna zostać przywróconea w Polsce nie tylko w 2020 r., ale na stałe. Powinno być ono dostępne dla wszystkimch wyborców, we wszystkich powszechnych wyborach, nie tylko w wyborach Prezydenta RP, ale i w wyborach do Sejmu i Senatu oraz do Parlamentu Europejskiego. Jednak przywrócenie tej formy głosowania powinno odbyć się w trybie respektującym postanowienia Konstytucji RP.

Powoływanie obwodowych komisji wyborczych

Projekt obejmuje również zmiany w innej  bardzo ważnej kwestii, jaką jest powoływanie obwodowych komisji wyborczych. Składając się z wyborców, biorą one aktywny udział w przeprowadzeniu wyborów w lokalach wyborczych. Liczą też oddane głosy. Kodeks wyborczy precyzyjnie określa m.in. tryb ich powoływania, w tym wskazywania kandydatów na jej członków przez pełnomocników komitetów wyborczych.

W tym kontekście bardzo poważne zastrzeżenia RPO wzbudza art. 7 projektu. Przewiduje on, że w wyborach Prezydenta RP w 2020 r. Państwowa Komisja Wyborcza może „określić inne warunki powoływania obwodowej komisji wyborczej” niż określone w Kodeksie wyborczym.

Przekazuje to PKW uprawnienie do wiążącego określenia, które przepisy Kodeksu wyborczego i w jakim zakresie nie zostaną zastosowane, oraz do wskazania w ich miejsce innej regulacji „warunków powoływania” komisji. Nie tylko nie  mieści się to w porządku prawa wyborczego, ale jest nie do przyjęcia z uwagi na przewidziany w Konstytucji katalog źródeł prawa. PKW nie jest bowiem organem, który może stanowić prawo. Przepis ten ma tzw. blankietowy charakter.

Tymczasem formalnie w toku jest już procedura powoływania obwodowych komisji wyborczych przed wyborami Prezydenta RP. Na podstawie obecnego Kodeksu wyborczego  do 10 kwietnia trwa zgłaszanie kandydatów do obwodowych komisji wyborczych.

Pilność projektu

RPO z dużym niepokojem przyjął sam tryb zgłoszenia projektu i określenia go jako pilny. Z art. 123 ust. 1 Konstytucji wynika, że Rada Ministrów może uznać uchwalony przez siebie projekt ustawy za pilny, z wyjątkiem projektów ustaw podatkowych, ustaw dotyczących wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej, Sejmu i Senatu oraz organów samorządu terytorialnego, ustaw regulujących ustrój i właściwość władz publicznych, a także kodeksów. Powinno to być wzięte pod uwagę także przy ocenie tempa prac nad tym projektem poselskim. Intencją ustrojodawcy było bowiem, aby prace parlamentarne nad projektami ustaw dotyczących fundamentalnych z punktu widzenia demokratycznego państwa prawa reguł były prowadzone w sposób zabezpieczający przed pochopnym uchwaleniem ustawy. RPO przypomina także wskazania Trybunału Konstytucyjnego, że zmian w prawie wyborczym powinno się dokonywać przyjnajmniej na pół roku przed nimi.

A w obliczu epidemii odpowiedzialne wprowadzanie procedur dotyczących udziału wielu obywateli w życiu publicznym – zwłaszcza wyborów - musi być poprzedzone rzetelną debatą i analizami proponowanych rozwiązań.

VII. 602.9.2020

Koronawirus. Pełnomocnik ds. Osób Niepełnosprawnych o działaniach na rzecz osób głuchych

Data: 2020-04-02
  • Natychmiastowe rozwiązanie problemów z dostępem osób głuchych do opieki zdrowotnej  i całodobowego ich dostępu do infolinii medycznych
  • Dostosowanie przekazu medialnego do możliwości i oczekiwań osób z różnymi ograniczeniami, w tym osób głuchych   
  • Dostosowanie stron internetowych instytucji rządowych do odbioru przez osoby głuche

M.in. o takich swych działaniach Paweł Wdówik, pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych, napisał Rzecznikowi Praw Obywatelskich. RPO pytał o działania ws. działań informacyjnych dotyczących rozprzestrzeniania się koronawirusa oraz możliwości uzyskania pomocy w przypadku zachorowania osób niepełnosprawnych, w tym osób głuchych.

Paweł Wdówik od 13 do 20 marca podejmował działania m.in. na podstawie sygnałów od Polskiego Związku Głuchych oraz Polskiej Rady Języka Migowego. Biuro pełnomocnika zwracało się o podjęcie odpowiednich działań, w szczególności do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Narodowego Funduszu Zdrowia.

Główne obszary interwencji dotyczyły:

  • dostosowania przekazu medialnego do możliwości i oczekiwań osób z różnymi ograniczeniami, w tym osób głuchych;
  • dostosowania stron internetowych instytucji rządowych do odbioru przez osoby głuche oraz natychmiastowego rozwiązania problemów z dostępem osób głuchych do POZ  i całodobowego ich dostępu do infolinii medycznych;
  • wprowadzenia jednolitych zasad dla ośrodków szkolno-wychowawczych.

W ostatnich dniach Biuro Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych przekazało także do PFRON pismo Centrum Edukacji i Wsparcia „RES GEST” dotyczące wniosku w sprawie wsparcia telewizji internetowej dla głuchych.

Pełnomocnik zwraca także uwagę na dostępność stron internetowych – Biura Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych: niepełnosprawni.gov.pl oraz Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej: https://www.gov.pl/web/rodzina.  Są tam zamieszczane bieżące komunikaty dla osób niepełnosprawnych, w tym filmy z tłumaczeniem najważniejszych informacji na język migowy.

W ramach Biura Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych działa infolinia, która odnotowuje wzrost zapytań ze strony osób niepełnosprawnych i podmiotów z nimi związanych w związku z zaistniałą sytuacją.

W ocenie Pawła Wdówika na podstawie obserwacji mediów społecznościowych wskazanych podmiotów, zwłaszcza ministerstw, widać znaczącą jakościową zmianę w zakresie zamieszczania materiałów zaopatrzonych w tłumaczenie na język migowy.

XI.812.1.2020

Koronawirus. MZ: ambulatoryjna opieka psychiatryczna i psychoterapeutyczna - możliwa w ramach pracy zdalnej

Data: 2020-04-02
  • W związku z epidemią koronawirusa RPO prosił o pilną nowelizację rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień
  • Chodziło o to, że świadczenia ambulatoryjne mogą być realizowane z wykorzystaniem systemów teleinformatycznych, przy jednoczesnym założeniu dostępności personelu wymaganego do ich realizacji w miejscu udzielania świadczeń
  • Według Ministerstwa Zdrowia nowelizacja rozporządzenia nie jest potrzebna, bo personel może realizować świadczenia za pomocą systemów teleinformatycznych pracując zdalnie.

Mając na uwadze obecną sytuację epidemiczną w Polsce, Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że wdrożyło szereg zaleceń i rozwiązań mających na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 zarówno u pacjentów dotkniętych zaburzeniami psychicznymi jak i personelu medycznego.

Ministerstwo popiera komunikat Narodowego Funduszu Zdrowia dotyczący możliwości realizowania i rozliczania świadczeń za pomocą systemów teleinformatycznych oraz zawierający informacje o zarekomendowaniu przerwy w udzielaniu świadczeń grupowych w oddziałach dziennych. Jest to uzasadniona praktyka w sytuacji dążenia do ograniczania kontaktów między obywatelami.

- Odnosząc się natomiast do stwierdzenia zawartego w § 3a w nowelizacji rozporządzenia koszykowego z dnia 16 marca 2020 r. -„..pod warunkiem zapewnienia dostępności personelu wymaganego do ich realizacji w miejscu udzielania świadczeń", Ministerstwo Zdrowia pragnie wyraźnie podkreślić, że definicja miejsca udzielania świadczeń jest zrozumiała, jednakże w związku z ogłoszonym stanem epidemii świadczenie pracy przez (pracowników) personel na rzecz (pracodawcy) i jednocześnie świadczeniodawcy realizującego świadczenie bardzo często odbywa się w warunkach pracy zdalnej czyli pracownika de facto nie ma w miejscu wykonywania pracy. W związku z tym personel wymagany do realizacji świadczenia w załączniku 6 i 7 - świadczenia ambulatoryjne może za pomocą systemów teleinformatycznych realizować świadczenie za pomocą pracy zdalnej – czytamy w odpowiedzi przesłanej RPO przez Józefę Szczurek-Żelazko, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

V.7016.26.2020

Koronawirus. Trzeba pilnie pomóc rodzinom z alimentami. Wsparcia wymagają kontakty z dzieckiem po rozwodzie rodziców – RPO do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2020-04-01
  • Rodzice zobowiązani do płacenia alimentów mogą stracić źródło zarobków – uczyni ich to automatycznie dłużnikami alimentacyjnymi, nawet jeśli robią wszystko, by zapewnić utrzymanie dziecka, bo nie zapłacą pełnej kwoty
  • Z drugiej strony – może też gwałtownie pogarszać się sytuacja dzieci, jeśli np. rodzic sprawujący opiekę traci pracę
  • Trzeba więc usprawnić rozpatrywanie sądowych spraw o alimenty  (ustanawianie, podwyższanie i obniżanie)
  • Państwo musi też znaleźć sposób, by dzieci mogły się kontaktować z rodzicem, z którym nie mieszkają, gdy zamknięto miejsca wskazane do kontaktów przez sądy - place zabaw, centra handlowe czy parki

RPO prosi Ministra Sprawiedliwości o włączenie do prac nad kolejną nowelizacją specustawy COVID-19 kwestii alimentów i ich egzekucji. Chodzi o to, by weszły one do katalogu spraw pilnych. Pozwoliłoby to sądom na rozpoznawanie w dalszym ciągu spraw alimentacyjnych. Inną możliwością jest tymczasowe włączenie orzeczonych już alimentów w zakres wsparcia, które może być pokrywane z przyjętego w procedowanej nowelizacji Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.

Wielu rodziców zobowiązanych do płacenia alimentów straciło w ostatnim czasie źródło zarobkowania albo ich zarobki spadły. Dotyczy to m.in. małych i średnich przedsiębiorców, przedstawicieli wolnych zawodów, rzemieślników, osób utrzymujących się z umów zlecenia i o dzieło, np. w sektorze kultury, rozrywki, sportu, turystyki. Bardzo istotnym efektem sytuacji jest zmniejszenie się możliwości sprawnego pokrywania zobowiązań finansowych, zwłaszcza w pełnej wysokości. Niestety, dotyczy to także alimentów.

Innym aspektem tej sytuacji jest to, że potrzeby finansowe dzieci, uprawnionych do świadczenia alimentacyjnego od rodzica, mogą w obecnym czasie wzrosnąć.

Jednocześnie sądy, jako jedyne organy uprawnione do zmiany wysokości świadczenia alimentacyjnego, nie są w stanie sprawnie rozpoznać powództw o obniżenie bądź podwyższenie obowiązku alimentacyjnego (na podstawie art. 138 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) w taki sposób, by z jednej strony wydać szybkie rozstrzygnięcie (w ciągu dni lub tygodni, a nie miesięcy), a z drugiej strony-  rzetelnie zbadać i ocenić potrzeby uprawnionego i możliwości zobowiązanego.

Co więcej, może się okazać, że niektóre, a może nawet liczne sądy zostaną niedługo pozbawione możliwości orzekania i będą zmuszone całkowicie zaprzestać swych czynności. Taką możliwość przewiduje nowelizacja ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Oczywiście, nie można doprowadzić do tego, że dzieci zostaną pozbawione należnych im alimentów. Dobro dziecka jest nadrzędną i pierwszoplanową zasadą wszystkich regulacji. Jednocześnie trzeba podjąć starania, by nie doprowadzić rodziców zobowiązanych do alimentów, a bez własnej winy nagle pozbawionych możliwości pełnego pokrywania swych należności, do statusu dłużnika alimentacyjnego. Grozi to bowiem nawet odpowiedzialnością karną tych osób czy wpisaniem do rejestru dłużników, a więc ma bardzo daleko idące, niekorzystne konsekwencje.

RPO przypomina Ministrowi Sprawiedliwości, że problem alimentów byłby dziś mniejszy, gdybyśmy stosowali już tablice alimentacyjne, czyli narzędzia do szybkiego ustalenia wysokości alimentów (rodzice mogliby się potem spierać o ich zmianę, ale nie o sam fakt ich ustanowienia). Rozwiązanie to - właśnie w sytuacji epidemii czy innej klęski żywiołowej - pozwoliłoby na szybką reakcję ministra i zmianę wysokości podstawowych alimentów w skali kraju drogą zmiany rozporządzenia. Taki projekt był w Polsce przygotowywany, ale prace nie zakończyły się w poprzedniej kadencji i trzeba je zaczynać od nowa.

Kolejną z kwestii dotyczących sfery życia rodzinnego w czasie epidemii jest sprawa wykonywania orzeczonych sądownie bądź ugodą kontaktów między dzieckiem a członkiem rodziny (najczęściej rodzicem)

W związku z ograniczeniami wprowadzonymi rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 24 marca 2020 r. oraz kolejnymi ograniczeniami wynikającymi z rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2020 r., niektóre orzeczone kontakty nie będą mogły się odbyć w sposób przewidziany w ugodzie bądź orzeczeniu (np. kontakty orzeczone w centrum handlowym, na placu zabaw, w kinie, w siedzibie organizacji pozarządowej).

Ponadto z uwagi na zagrożenie zakażeniem wielu rodziców będzie zapewne obawiało się kontaktów z drugim rodzicem (czy innym członkiem rodziny dziecka) i będzie odmawiało ich realizacji, nawet gdyby było to zgodne z prawem. Tymczasem za uniemożliwienie bądź utrudnianie kontaktów osobie naruszającej obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody ws. przedmiocie kontaktów z dzieckiem grozi zapłata oznaczonej sumy pieniężnej. Sankcja ta może dotyczyć tak osoby zobowiązanej do realizacji kontaktów z dzieckiem, jak i osoby do tych kontaktów uprawnionej. Obie te osoby są bowiem związane obowiązkami wynikającymi z orzeczenia albo z ugody.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają już pierwsze skargi, związane właśnie z odmową wykonywania kontaktów przez rodziców, mających pieczę nad dzieckiem. Liczba tych skarg będzie z pewnością wzrastać, także w związku z kolejnymi ograniczeniami w poruszaniu się i kontaktowaniu obywateli.

W związku z tym RPO prosi ministra o podjęcie kroków legislacyjnych. Nie jest to łatwe, ponieważ konieczne jest uwzględnienie prawa dziecka do kontaktu z obojgiem rodziców i członkami dalszej rodziny. Jednak z drugiej strony, w obecnej sytuacji bezwzględny prymat musi mieć prawo wszystkich zainteresowanych do ochrony życia i zdrowia, co z pewnością nie pozostanie bez wpływu na realną możliwość realizacji kontaktów z dzieckiem w niektórych wypadkach.

IV.510.9.2020

Koronawirus. Pracujący rodzice dzieci powyżej 8. roku życia także potrzebują wsparcia. Apel RPO do minister rodziny

Data: 2020-04-01
  • Mimo zapowiadanych zmian, prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego nadal przysługuje za opiekę nad dziećmi jedynie do lat 8, a nie jak proponowano - do 12
  • W szczególnie trudnym położeniu są osoby pracujące, samotnie wychowujące dzieci
  • Wątpliwości budzi przyjęta granica wieku uprawniająca do zasiłku, bo 8-latki same nie zadbają o swe bezpieczeństwo
  • Rowerem mogą zaś kierować dopiero 10-latki. A postępowania w sprawach nieletnich obejmują dzieci po ukończeniu 13 lat

Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o ponowną analizę i uwzględnienie potrzeb wszystkich pracujących rodziców i opiekunów.

Jak pokazują badania, większość dzieci wieku 9 lub 10 lat nie jest na tyle dojrzała lub samodzielna, by zorganizować sobie czas w domu, przygotować posiłek, poradzić sobie w razie nieprzewidzianych okoliczności. Obecnie do codziennych czynności domowych dochodzą obowiązki realizowane zazwyczaj w szkole. Uczniowie niezależnie od wieku otrzymują prace do samodzielnego wykonania, chociaż wielu nie potrafi jeszcze sprawnie i w pełni obsługiwać komputerów, skorzystać z drukarki lub rozwiązać trudniejszych ćwiczeń bez pomocy osoby dorosłej.

Rodzice, którzy nie otrzymali prawa do zasiłku opiekuńczego - nawet jeśli mogą pracować zdalnie - nie zawsze są w stanie łączyć obowiązki zawodowe ze stałą opieką nad dzieckiem, wsparciem go w realizacji zleconych prac szkolnych czy podstawowych czynnościach. Problem dotyka szczególnie rodziców lub opiekunów dzieci ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi, gdyż praca z nimi wymaga specjalnych kwalifikacji i umiejętności.

Rzecznik zwraca uwagę, że dalszy brak możliwości pogodzenia życia zawodowego i rodzinnego prowadzi do wzrostu poziomu stresu i powoduje konflikty, co może dodatkowo pogarszać stan psychiczny wielu osób.

- Sytuacja rodzin mogłaby ulec poprawie, gdyby rodzice i opiekunowie nieco starszych dzieci mieli możliwość skorzystania z zasiłku opiekuńczego na równi z innymi osobami w podobnej sytuacji, przez cały okres zawieszenia pracy szkół – proponuje Adam Bodnar.

Chociaż nie można jednoznacznie określić wieku dziecka, w którym może ono przebywać samo w domu, na podstawie obowiązującego prawa można wnioskować, że nie należy oczekiwać, iż dzieci po ukończeniu 8. roku życia będą mogły w sposób odpowiedni zadbać o swoje bezpieczeństwo.  W obecnej sytuacji, związanej z rosnącą liczbą zachorowań, potrzebują one dodatkowej troski i wsparcia ze strony bliskich

A według np. prawa o ruchu drogowym minimalny wiek do kierowania rowerem na drogach publicznych wynosi 10 lat. Z kolei przepisy o postępowaniu w sprawach nieletnich stosuje się wobec osób, które ukończyły 13 lat.

Rzecznik zwrócił się do minister Marleny Maląg z apelem o ponowną analizę przyjętych rozwiązań i podjęcie współpracy międzyresortowej w celu uwzględnienia potrzeb wszystkich pracujących rodziców i opiekunów oraz dzieci pozostających pod ich opieką.

VII.7037.52.2020

CBA do RPO: ujawnienie akt sprawy „willi w Kazimierzu” - w interesie publicznym

Data: 2020-03-31
  • Ujawnienie akt sprawy  „willi w Kazimierzu” było zgodne z prawem i interesem publicznym – odpowiedział RPO p.o. szef CBA Andrzej Stróżny   
  • Wskazał, że wobec podważania wiarygodności i legalności działań CBA i prokuratury, za niezbędne uznano umożliwienie społeczeństwu zapoznania się z całokształtem materiału
  • W ocenie RPO przy upublicznieniu materiałów tego śledztwa doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich

W lutym 2020 r. na stronie CBA opublikowano materiały ze śledztwa w sprawie "willi w Kazimierzu Dolnym”.

W specjalnym oświadczeniu z 20 lutego 2020 r. Adam Bodnar wskazał, że godzi to nie tylko w prawa osób, przeciwko którym toczy się postępowanie. Dotyczy wszystkich osób, które w ogóle nie miały związku z prowadzonym postępowaniem, a jedynie rozmawiały, często o sprawach prywatnym, z osobami będącymi w kręgu podejrzeń CBA. W ten sposób mogły zostać ujawnione informacje prywatne, w tym o charakterze wrażliwym.

Ujawnienie nastąpiło na podstawie postanowienia Prokuratora Regionalnego w Katowicach. RPO przypuszcza, że skorzystał on z wprowadzonego w 2016 r. do Prawa o prokuraturze art. 12, który informacje ze śledztwa pozwala udostępniać "innym osobom” oraz mediom. Przepis ten rezygnuje z pozostawienia takiej decyzji w gestii prowadzącego postępowanie. Uprawnienie to przysługuje Prokuratorowi Generalnemu lub innym upoważnionym prokuratorom. A Prokurator Generalny to czynnik polityczny.

Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Prokuraturę Regionalną w Katowicach i CBA, co było przesłanką ujawnienia. Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych poprosił zaś, by zbadał kwestię ochrony danych osobowych tych, których podsłuchane rozmowy ujawniono - z podaniem ich imion i nazwisk

Odpowiedź CBA

Art. 12 § 2 ustawy z 28 stycznia 2016 r. o Prokuraturze przyznaje Prokuratorowi Generalnemu oraz kierownikom jednostek organizacyjnych Prokuratury możliwość przekazania mediom osobiście, lub poprzez upoważnionego prokuratora, informacji z toczącego się postępowania przygotowawczego lub dotyczące działalności Prokuratury, z wyłączeniem informacji niejawnych. Odbywa się to z uwzględnieniem ważnego interesu publicznego. Przepis ten nie wyłącza jednocześnie ani nie ogranicza stosowania innych ustawowych obowiązków. Oznacza to, że przed podjęciem decyzji o przekazaniu informacji mediom dokonuje się szczegółowej analizy, przy czym. dla podjęcia najsłuszniejszego rozstrzygnięcia i wyboru dobra nadrzędnego, brane są pod uwagę różne kategorie tych dóbr i interesów prawnie chronionych.

Szef CBA nie jest podmiotem decydującym, czy ważny interes publiczny przemawia za udostępnieniem informacji. Art. 12 § 2 ustawy o Prokuraturze pozostawia w tej kwestii pełną autonomię Prokuratorowi Generalnemu oraz kierownikom jednostek organizacyjnych. Organ prowadzący postępowanie może się w tej sprawie do Prokuratora Generalnego zwrócić, jednak, co należy zauważyć,  ma to bardziej charakter sugestii, skoro przepisy nie przewidują takiego trybu. W niniejszej sprawie tak właśnie miało miejsce, gdyż pismo w tej sprawie zostało do Prokuratora Generalnego skierowane 7 lutego br.

Realizując swoje ustawowe uprawnienie, Prokurator Regionalny w Katowicach zarządzeniem z 10 lutego br. uznał, że można udostępnić mediom określone materiały z akt postępowania przygotowawczego o sygn. RP 1 Ds. 42.2016, ponieważ nie sprzeciwia się temu potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa, a nadto przemawia za tym ważny interes publiczny.

Stosownie do ww. okoliczności, wskazane materiały ze śledztwa zostały 11 lutego br. opublikowane na stronie www.cba.gov.pl. Dokumenty, które w przedmiotowej sprawie posiadały  klauzule tajności, były sukcesywnie na wniosek prokuratora nadzorującego postępowanie przygotowawcze znoszone w zależności od etapu prowadzonego postępowania.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że informacje nt. "willi w Kazimierzu Dolnym" pojawiły się w przestrzeni publicznej nie po raz pierwszy i można było je uznać za powszechnie znane. To istotne, gdyż sama sprawa jest przedmiotem zainteresowania opinii publicznej od dawna, a głosy, że materiał ze śledztwa powinien zostać upubliczniony, pojawiły się już w 2014 r.

Warto tutaj przytoczyć wyrok Sądu Najwyższego (II K 663/32 z 20 września 1932 r.), w którym wskazano, że rozpowszechnianie wiadomości pochodzących z postępowania nie jest karalne na gruncie art. 241 kk w zakresie, jakim te wiadomości są już powszechnie znane, nawet jeżeli nigdy nie wydano zezwolenia na ich rozpowszechnianie, jako że w takim wypadku nie sposób przyjąć, że dochodzi do zagrożenia prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.

- W sytuacji, gdy poprzez wyjęte z kontekstu i całości obrazu przytaczanie niektórych okoliczności i formułowanie niczym niepopartych twierdzeń podważana była wiarygodność i legalność podejmowanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuraturę działań, uznano za niezbędne umożliwienie społeczeństwu zapoznania się z całokształtem materiału – podkreślił szef CBA.

Pragnę jednocześnie przypomnieć, że w przedmiotowej sprawie odbyło się wiele dyskusji medialnych, w których opinia publiczna wręcz domagała się upublicznienia materiałów, a w szczególności zarejestrowanych rozmów w sprawie, co pozwoliłoby na obiektywną oraz rzetelną ocenę materiałów zebranych w toku postępowania przygotowawczego przez społeczeństwo.

Mając na względzie, że sposób ujawnienia materiału śledztwa winien być dostosowany do okoliczności, nie sposób nie twierdzić, że w niniejszej sprawie odpowiadał on interesowi publicznemu. Stosownie bowiem do ww. zarządzenia upublicznione materiały zostały poddane niezbędnej i adekwatnie do całości dokumentacji oraz okoliczności sprawy anonimizacji. Dla uzyskania przez opinię publiczną pełnego obrazu konieczne było zapoznanie jej z treścią także z pozoru nieistotnych rozmów. Trzeba podkreślić, że opublikowanie materiałów w sposób wyrywkowy byłoby sprzeczne z interesem publicznym, bowiem mogłoby prowadzić do przekonania, że udostępniony materiał został celowo zmanipulowany. Po zważeniu dobra publicznego i uzasadnionego interesu prywatnego, przy jednoczesnym uwzględnieniu pozostałych dóbr prawnie chronionych. dokonano publikacji treści w zaprezentowanym publicznie kształcie.

Mając powyższe na uwadze, należy uznać, że decyzja Prokuratury o udostępnieniu materiałów w takim właśnie zakresie była decyzją słuszną i zgodną z obowiązującym porządkiem prawnym – brzmi konkluzja p.o. szefa CBA.

Odpowiedź PUODO

Wcześniej prezes UODO Jan Nowak odpowiedział RPO, że nie jest uprawniony do zajęcia się sprawą. - Organ właściwy w sprawie ochrony danych osobowych nie jest uprawniony do ingerowania w określone ustawowo kompetencje innych organów i wkraczania w prowadzone w zakresie ich właściwości postępowania poprzez dokonywanie merytorycznej oceny poszczególnych czynności wykonywanych w ramach tych postępowań - napisał.

II.519.172.2020

Koronawirus. Uwagi RPO do specustawy o "tarczy antykryzysowej" dla Senatu

Data: 2020-03-30
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał Marszałkowi Senatu uwagi do przyjętej przez Sejm ustawy o "tarczy antykryzysowej" 
  • RPO powtarza swoje uwagi dla Sejmu, gdyż większość sejmowa ich nie uwzględniła (z jednym wyjątkiem – wycofania się z pomysłu aresztu domowego zarządzanego przez prokuratora  - „środka karnego w postaci zakazu opuszczania lokalu”)

Obszerne uwagi do rządowego projektu ogłoszonego formalnie 26 marca RPO zgłosił tego samego dnia. Sejm projekt przyjął w nocy z 27 na 28 marca przekazując go do Senatu.  Uwagi RPO w większości zignorował. Można o nich przeczytać – są podpięte pod tym tekstem.

Osobne wystąpienie RPO wystosował do Senatu w sprawie zmian w kodeksie wyborczym w trakcie kampanii wyborczej.

Jeśli chodzi o ustawę o "tarczy antykryzysowej", RPO informuje Marszałka Senatu o swej negatywnej ocenie usunięcia z ustawy rozwiązań dotyczących uelastycznień w elektronicznej komunikacji w ramach postępowań sądowych i administracyjnych (art. 15 zzu projektu ustawy, druk sejmowy nr 299). Uelastycznienie komunikacji z sądem i organem administracji publicznej, w sytuacji, gdy możliwość przemieszczania się została znacznie ograniczona, a godziny pracy Poczty Polskiej skrócone, było dobrym rozwiązaniem, zachęcającym do wykorzystania środków porozumiewania się na odległość. Usunięcie wskazanych przepisów wpłynie negatywnie na pracę sądów i urzędów po ustaniu stanu epidemii, kiedy strony i pełnomocnicy zaczną kierować do nich skumulowaną ilość korespondencji.

Zwraca też uwagę na to, że postulowane przez niego specjalne wytyczne Ministra Finansów dla podległych organów podatkowych precyzujące, w jaki sposób należy rozpoznawać wnioski o udzielenie ulg dla podatników z uwagi na stan epidemii COVID-19 (tak, aby w maksymalny sposób ograniczyć możliwość przekraczania przez organy granic uznania administracyjnego i zapobiec przenoszeniu się sporów na poziom sądowy), powstały w niedzielę. Treść dokumentu Ministerstwa Finansów nie została jednak udostępniona, z uwagi na to, że wytyczne mają charakter dokumentu wewnętrznego. RPO zwraca więc uwagę, że należałoby wnioskować o jego upublicznienie, tak aby podatnicy jak najszybciej mogli zapoznać się z jego treścią (nie tylko na podstawie opracowań). Poza tym, treść zasad wskazuje na to, że postępowania mają być odformalizowane, co na pewno należy uznać za pozytywny sygnał. Pozostaje jednak pytanie o to, jak w rzeczywistości zasady te będą stosowane.

RPO z niepokojem odnotowuje, że uchwalona przez Sejm ustawa nie przewiduje przepisów dotyczących możliwości zawieszenia kontroli podatkowych, czy celno-skarbowych. Początkowo taka regulacja zawarta była w projekcie z dnia 26 marca 2020 r. (projektowany art. 15zzh), ale także w uzasadnieniu do projektu przekazanego do Sejmu (pkt 2.59). Z powyższego wynika więc, że takie kontrole będą mogły się toczyć.

W sprawie używania paralizatorów RPO ostrzega senatorów, że "tarcza antykyzysowa" przyznaje uprawnienia do stosowania paralizatorów również do pokonania biernego oporu więźniów. Taka zmiana przepisów stoi w oczywistej sprzeczności z zasadami używania przedmiotów przeznaczonych do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej określonych w art. 25 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, które wyłączają używanie takich środków przymusu w celu pokonania biernego oporu.

Za naruszające prawo do sądu RPO uznaje też przyznanie prokuratorowi prawa do złożenia wiążącego sprzeciwu wobec wniosku dyrektora zakładu karnego o udzielenie albo przedłużenie skazanemu przerwy w karze.

V.7100.5.2020

Koronawirus. Sytuacja w Młodzieżowych Ośrodkach Wychowawczych staje się dramatyczna. Apel RPO do MEN i MZ

Data: 2020-03-30
  • Mimo stanu epidemicznego do Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczy stale kierowane są nowe osoby
  • Dalsze przyjęcia - bez możliwości wcześniejszego zweryfikowania ich stanu zdrowia - zagrażają innym wychowankom oraz personelowi
  • RPO popiera apel dyrektorów MOW o natychmiastowe wstrzymanie nowych skierowań oraz udzielenie urlopu tym wychowankom, którzy mogą być objęci opieką rodziny lub placówki opiekuńczej do ustania zagrożenia

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają informacje od dyrektorów Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych o poważnych problemach w warunkach pandemii COVID-19.

Nowe przepisy przyjęte na czas jej trwania nie wstrzymały realizacji postanowień sądów rodzinnych dotyczących stosowania środka wychowawczego w postaci umieszczenia w MOW. Choć w wielu miejscach pracy i nauki przyjęto nadzwyczajne rozwiązania, ośrodki te pracują w normalnym trybie.

Mimo wcześniejszych apeli do Ministra Edukacji Narodowej, system kierowania nowych wychowanków do MOW działa bez większych zmian. Część przyjmowanej młodzieży podczas wstępnego wywiadu odmawia udzielenia informacji o stanie zdrowia. Pracownicy nie są w stanie sprawdzić, czy dzieci miały wcześniej kontakt z osobami z grupy ryzyka. A nawet wobec stwierdzenia takiego ryzyka, MOW nie dysponują pomieszczeniami odpowiednimi do zastosowania izolacji lub kwarantanny.

W większości placówek znacząco spadła także liczba członków kadry gotowych do pracy. W razie dalszego pogorszenia się sytuacji dyrektorzy zmuszeni będą do zwiększenia liczby dzieci pozostających pod opieką jednego wychowawcy. Może to prowadzić do trudności z zachowaniem jakichkolwiek norm bezpieczeństwa.

Narastający niepokój i stres, potęgowany izolacją od rodziny i bliskich oraz rosnącym zagrożeniem zdrowia odczuwają także przebywający już w ośrodku wychowankowie. Z relacji pracowników wynika, że młodzież nie radzi sobie z emocjami, co prowadzi do licznych aktów agresji i autoagresji (np. samookaleczeń). Rośnie liczba konfliktów, dewastacji, buntów i ucieczek.

Dyrektorzy MOW zgłaszają także trudności z dostępem do leczenia specjalistycznego i doraźnego. W ośrodkach przebywają dzieci z chorobami przewlekłymi, wymagające stałego przyjmowania leków (w tym leków psychotropowych) oraz ciągłej pomocy specjalistycznej. Aktualnie lekarze udzielają głównie porad przez telefon, co oznacza, że wychowawcy stają się pierwszymi osobami dokonującymi wstępnej diagnozy medycznej, choć nie maja odpowiednich kwalifikacji.

Z powodu rosnących trudności dyrektorzy MOW postulowali wstrzymanie nowych przyjęć oraz udzielenie urlopu tym wychowankom, którzy mogą zostać objęci opieką rodziny lub placówki opiekuńczej do czasu ustania zagrożenia. Według dyrektorów MOW jedynie osoby, które bezwzględnie powinny pozostać w izolacji od środowiska, mogą być obecnie w ośrodkach.

MEN w odpowiedzi na apel wskazał, że nie ma możliwości wstrzymania nowych przyjęć. Nakazał ograniczenie opuszczania ośrodków przez wychowanków oraz zawieszenie urlopów i odwiedzin, a także polecił współpracować ze służbami sanitarnymi i zespołami kryzysowymi, co zostało wykonane.

Według rekomendacji MEN nowo przyjmowane osoby powinny być izolowane od grup wychowawczych i poddane kwarantannie, minimum przez 7 dni. Jeżeli brakuje pomieszczeń, MEN dopuszcza możliwość zwiększenia liczby wychowanków w pokojach mieszkalnych.

Rzecznik uznał, że proponowane przez ministra działania są niewystarczające, zaś niektóre z nich, takie jak zwiększenie liczby osób w pomieszczeniach, mogą przyczynić się do eskalacji problemów wychowawczych i zdrowotnych. W wystąpieniu do MEN zaapelował o podjęcie pilnych działań, które będą stanowiły realną odpowiedź na problemy opisywane przez dyrektorów MOW.

- Należy zgodzić się, że w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa, zdrowia i życia wychowanków MOW oraz ich pracowników zadania edukacyjne i wychowawcze w uzasadnionych przypadkach muszą ustąpić pierwszeństwa kwestiom bardziej istotnym – podkreślił RPO.

Zwracając się zaś do Ministra Zdrowia, Adam Bodnar poprosił o rozważenie możliwości wprowadzenia regulacji umożliwiających objęcie obowiązkowymi testami na obecność koronawirusa nowych wychowanków MOW oraz wychowanków, którzy powracają po ucieczce .

VII.7037.51.2020

Koronawirus. Wybory 10 maja nie do przeprowadzenia. Opinia RPO dla Senatu ws. zmian Kodeksu wyborczego

Data: 2020-03-30
  • Nie ma możliwości przeprowadzenia wyborów 10 maja – pisze RPO do Marszałka Senatu w krytycznej opinii o niedawnych zmianach Kodeksu wyborczego przez Sejm
  • Sam tryb ich uchwalenia budzi bardzo poważne wątpliwości
  • A nowe możliwości głosowania korespondencyjnego oraz przez pełnomocnika nie przystają do możliwości wyborców, przebywających w dniu głosowania w kwarantannie czy izolacji domowej

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Marszałkowi Senatu opinię w sprawie uchwalonych przez Sejm w nocy 28 marca 2020 r. zmian w Kodeksie wyborczym, przy okazji nowelizacji ustawy ws. COVID-19. Miałyby one obowiązywać już w wyborach Prezydenta RP zarządzonych na 10 maja 2020 r.

Z dużym niepokojem RPO Adam Bodnar przyjął tryb zgłoszenia i przyjęcia zmian, zwłaszcza w kontekście konstytucyjnych zasad legislacji (art. 119 ust. 1 oraz art. 123 ust. 1 Konstytucji), przepisów i Regulaminu Sejmu RP co do wymogów  zmian w kodeksach, a także wskazań Trybunału Konstytucyjnego dotyczących terminu dokonywania zmian w prawie wyborczym. Np. art. 123 ust. 1 Konstytucji w postępowaniu legislacyjnym prowadzonym z inicjatywy rządu  zabrania uchwalania w trybie pilnym ustaw regulujących materię wyborczą.

W obliczu pandemii odpowiedzialne wprowadzanie wszelkich procedur dotyczących udziału wielu obywateli w życiu publicznym - a zwłaszcza  wyborów - musi być poprzedzone rzetelną debatą i uważnymi analizami propozycji, także pod kątem ochrony zdrowia i życia obywateli.

Głosowanie korespondencyjne i przez pełnomocnika

Zmiana przewiduje rozszerzenie grupy wyborców uprawnionych do głosowania korespondencyjnego - obecnie dostępnego wyborcom z niepełnosprawnościami  Teraz mogliby z tego korzystać także wyborcy, którzy skończą 60 lat, a także podlegający w dniu głosowania kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych. Rozszerzono by też grupę wyborców uprawnionych do oddawania głosu przez pełnomocnika. Dziś mają do tego prawo wyborcy z niepełnosprawnościami oraz osoby po ukończeniu 75 lat. Teraz korzystałyby także osoby po  60 latach.

RPO przypomina, że procedura powszechnego głosowania korespondencyjnego była od 2015 r. jeszcze w toku zakorzeniania się w świadomości wyborców, kiedy w 2018 r., z niejasnych przyczyn, została zlikwidowana.

W tym świetle zakładane poszerzenie głosowania korespondencyjnego - w bardzo krótkim terminie przed wyborami - będzie bardzo mało skuteczne. Nie przełoży się też znacząco na zapewnienie gwarancji zasady powszechności praw wyborczych. Nie ma już bowiem wystarczającego czasu na właściwe poinformowanie wyborców o procedurze.

Procedura głosowania przez pełnomocnika w żadnym stopniu nie przystaje do możliwości wyborców podlegających w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych. Zakłada ona bowiem  m.in. urzędowe ustanowienie pełnomocnictwa w obecności przedstawiciela wójta.

RPO ma też wątpliwość co do możliwości zastosowania przez tę grupę wyborców procedury głosowania korespondencyjnego z pełnym zachowaniem zasad bezpieczeństwa epidemiologicznego. Szczególnej analizy wymagają kwestie bezpieczeństwa przekazania wyborcom w kwarantannie pakietu wyborczego oraz odbioru kopert zwrotnych  przez listonosza.

Bardzo istotna jest kwestia odpowiedniego zabezpieczenia prac członków obwodowych komisji wyborczych dokonujących czynności związanych z głosowaniem korespondencyjnym. Będzie to tym bardziej trudne, że zlikwidowane zostały osobne obwodowe komisje wyborcze właściwe do głosowania korespondencyjnego, a głosy korespondencyjne są obecnie przekazywane do „regularnych” obwodowych komisji wyborczych. 

Tryb prac legislacyjnych uniemożliwił uzasadnienie, dlaczego nowe procedury głosowania korespondencyjnego oraz przez pełnomocnika mają być skierowanie tylko  do wyborców, którzy skończą 60. rok życia.  W kontekście pandemii powstaje pytanie o inne grupy wyborców, szczególnie narażonych na zarażenie - m.in. osoby przewlekle chore, cierpiące na różnego rodzaju dolegliwości, które nie mają jednak orzeczenia o niepełnosprawności itp.

Ponadto RPO podkreśla brak objęcia procedurą głosowania korespondencyjnego wyborców spoza granic kraju.

Z tych wszystkich powodów RPO podtrzymuje opinię, którą przekazał 24 marca 2020 r. Państwowej Komisji Wyborczej o braku możliwości przeprowadzenia wyborów 10 maja. W piśmie do marszałka Senatu przypomniał szczegółowe argumenty z tego pisma.

Adam Bodnar podkreślił, że jego opinia może jeszcze zostać uzupełniona i rozszerzona.

VII.602.9.2020

 

Koronawirus. Osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w sytuacji zagrożenia życia – RPO wystąpił do minister rodziny

Data: 2020-03-30
  • W związku z ograniczeniami wolności przemieszczania się i wprowadzeniem dla części obywateli obowiązkowej kwarantanny osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w niezwykle trudnej sytuacji
  • W obecnych warunkach wzrasta zagrożenie ich życia i zdrowia
  • RPO zaapelował do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Komendanta Głównego Policji o zapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu wsparcia dla ofiar przemocy domowej

​​​​​Epidemia koronawirusa zmieniła rytm codziennego życia społeczeństwa i funkcjonowania większości instytucji państwowych i samorządowych. W ramach działań ograniczających rozprzestrzenianie się epidemii podjęto decyzje o ograniczeniu konstytucyjnej wolności przemieszczania się. Wprowadzono nadzwyczajne obostrzenia dotyczące wychodzenia z mieszkań, zaleca się pozostawanie w domu, w izolacji, zamknięto szkoły i część zakładów pracy, a spora grupa obywateli została skierowana na przymusową kwarantannę.

Ograniczenia, mające na celu ochronę zdrowia publicznego, spowodowały jednak, że osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Od ponad dwóch tygodni znajdują się w zamknięciu z osobami, które stosują przemoc, a standardowe środki wsparcia i działalność instytucji udzielających pomocy zostały znacznie ograniczone.

W ocenie rzecznika niezwykle istotne jest, aby wszystkie osoby, które przebywają teraz w izolacji społecznej miały pewność, że w razie potrzeby uzyskają niezbędne wsparcie, a sprawcy przemocy w rodzinie – w jakiejkolwiek jej formie: psychicznej, fizycznej, seksualnej, czy ekonomicznej – nie unikną odpowiedzialności za swoje zachowania wobec osób najbliższych. W obecnej sytuacji państwo musi zapewnić kompleksowe podejście gwarantujące bezpieczeństwo osobiste wszystkich obywateli.

Jak wygląda sytuacja?

DO RPO dotarło wiele alarmujących sygnałów na temat wpływu stosowanych środków zaradczych w walce z epidemią na sytuację osób doświadczających przemocy domowej.

Niezwykle niepokojące są dane o gwałtownym wzroście zgłoszeń przypadków przemocy domowej w państwach, które – podobnie jak Polska – podjęły próby ograniczania rozprzestrzeniania się wirusa zalecając zachowanie społecznego dystansu, pracę i naukę w domu, czy ograniczenie wyjść z domu do niezbędnego minimum. Jak wskazują np. doświadczenia chińskich organizacji pozarządowych w okresie obowiązkowej kwarantanny liczba zawiadomień o przypadkach przemocy wzrosła niemal trzykrotnie w porównaniu do danych dotyczących tego okresu w roku poprzednim.

Związek pomiędzy wprowadzeniem środków zaradczych w postaci kwarantanny a gwałtownym wzrostem raportowanych przypadków przemocy odnotowały także organizacje pozarządowe w Stanach Zjednoczonych, analizując przyczyny wyższej liczby połączeń z infoliniami dla pokrzywdzonych przemocą. Podobne obawy wyrazili także eksperci Federalnego Związku Niemieckich Śledczych, jak również brytyjskich organizacji non-profit.

Podkreślenia wymaga, że przewidywania dotyczące możliwości gwałtownego wzrostu liczby przypadków użycia przemocy wobec osób najbliższych w czasie epidemii są uzasadnione także czynnikami psychologicznymi – strach przed zakażeniem, poczucie braku kontroli nad biegiem wydarzeń, czy potencjalne pogorszenie sytuacji materialnej, mogą bowiem działać jako stresory prowadzące do wybuchów agresji wobec osób najbliższych.

Konieczność przeciwdziałania nasilającej się przemocy domowej w czasie epidemii została umieszczona na szczycie listy kluczowych zadań państw przy opracowywaniu strategii reakcji na wirusa SARS-CoV-2, przedstawionej przez Zastępczynię Dyrektora Wykonawczego UN Women Åsę Regnér. Przywołując przykłady epidemii wirusa Zika i Ebola podkreśliła ona, że ograniczenie możliwości przemieszczania się z jakiegokolwiek powodu jest szczególnie niebezpieczne dla kobiet, które w czasie kwarantanny są zmuszone do ciągłego przebywania z osobą stosującą przemoc. Obawy Organizacji Narodów Zjednoczonych w tym zakresie należy uznać za wysoce prawdopodobne, zwłaszcza jeśli zestawimy je z danymi zaczerpniętymi z „Informacji dotyczącej realizacji przez Policję procedury „Niebieskie Karty” w 2018 r.”, które od lat jasno wskazują, że osobami pokrzywdzonymi przemocą najczęściej są kobiety i małoletni.

Niezwykle trudne okoliczności, w jakich się obecnie znajdujemy, nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. Należy przypomnieć, że przemoc w rodzinie stanowi naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka, a zapewnienie osobom pokrzywdzonym pomocy jest zobowiązaniem wynikającym z szeregu aktów prawa międzynarodowego ratyfikowanych przez Polskę, m.in. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, czy Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.  

Rekomendacje RPO:

RPO zwrócił się do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o pełne zaangażowanie w tej niezwykle trudnej sytuacji. Rzecznik rekomenduje:

  • Stworzenie dokładnego i ogólnodostępnego spisu dostępnych świadczeń wspierających dla osób doświadczających przemocy domowej oraz uzupełnienie baz teleadresowych na stronie Ministerstwa o aktualne informacje.
  • Udostąpione dane powinny zawierać informację, czy dana jednostka wspierająca ma możliwość udzielenia schronienia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie osobom w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, i czy dysponuje procedurą mającą na celu zniwelowanie ryzyka rozprzestrzeniania się koronawirusa. Ważne jest czytelne oznaczenie, czy prowadzi ona poradnictwo psychologiczne, prawne, socjalne, zawodowe i rodzinne za pomocą środków komunikowania się na odległość, np. telefonicznie, mailowo, za pomocą komunikatorów internetowych; jeśli tak, to za pośrednictwem jakich kanałów, ze wskazaniem typu i godzin świadczenia określonej usługi i z uwzględnieniem form komunikacji dostępnych dla osób z niepełnosprawnościami, w szczególności osób głuchych i słabosłyszących.
  • Konieczne jest zapewnienie, aby usługi z zakresu poradnictwa medycznego, psychologicznego, prawnego, socjalnego, zawodowego i rodzinnego – mimo braku możliwości kontaktu osobistego – były świadczone w sposób nieprzerwany, w trybie telefonicznym lub zdalnym.
  • Należy utrzymać funkcjonowanie zespołów interdyscyplinarnych i grup roboczych, które zajmują się zwalczaniem przemocy domowej i pomocą osobom jej doświadczających – za pośrednictwem środków komunikowania się na odległość.
  • Szczególne znaczenie ma teraz obowiązek monitorowania sytuacji rodzin, w których przemoc wystąpiła, lub co do których istnieje takie podejrzenie. Należy wskazać, że konieczne może być poświęcenie uwagi także tym rodzinom, co do których nastąpiło zakończenie procedury „Niebieskiej Karty”. Jest to tym bardziej uzasadnione biorąc pod uwagę czasowe zawieszenie zajęć szkolnych, co znacznie ograniczyło możliwość szybkiego wykrycia przypadków krzywdzenia dzieci i młodzieży – warto zauważyć, że obowiązek zawiadomienia o przestępstwie z użyciem przemocy przez osoby, które w związku z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych lub zawodowych powzięły takie podejrzenie, tj. m.in. nauczycieli, stanowił ważny element całego systemu.
  • RPO rekomenduje także podjęcie analizy funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie w okresie epidemii i okazanie jednostkom realizującym zadania w tym obszarze wszelkiej możliwej pomocy w celu niezwłocznego zmodyfikowania dotychczasowego sposobu działania, w tym poprzez wydanie odpowiednich wytycznych lub zaleceń.

RPO przekazał także uwagi do specustawy na temat koronawirusa. Podkreślił, że brak ujęcia w katalogu tzw. „spraw pilnych”, rozpatrywanych podczas epidemii przez sądy, nakazania opróżnienia lokalu mieszkalnego przez sprawcę przemocy w rodzinie oraz wstrzymania wykonania tytułów wykonawczych dotyczących eksmisji sprawców przemocy domowej może przyczynić się do wzrostu zagrożenia życia i zdrowia osób doświadczających przemocy domowej.

O swoich obawach RPO poinformował również Komendanta Głównego Policji.

XI.518.13.2020

Koronawirus. Zadbać także o osoby pozbawione wolności. Wystąpienie RPO do premiera

Data: 2020-03-30
  • Co dzieje się za zamkniętymi drzwiami w miejscach odosobnienia w czasie pandemii COVID-19?
  • Czy ludzie przebywający w izolacji od społeczeństwa mogą czuć się bezpieczni  - gdy są narażeni na większe ryzyko zakażenia niż inni?
  • Czy nie zapomnieliśmy o tych, którzy przebywają w zamknięciu, a też odczuwają lęk i niepokój związany z pandemią?
  • Co możemy zrobić, aby ludzie pozbawieni wolności nie stali się ofiarą błędów i zaniedbań władz?

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił premierowi Mateuszowi Morawieckiemu wytyczne i rekomendacje, sformułowane przez instytucje i organizacje zajmujące się ochroną zdrowia i praw człowieka. W ocenie Adama Bodnara ich analiza pozwoli na wypracowanie skutecznych praktyk i procedur, zgodnych z prawami człowieka i międzynarodowymi standardami.

Potrzebna nowa solidarność

Rozprzestrzenianie się pandemii koronawirusa (COVID-19) stanowi wyzwanie dla całego społeczeństwa. Wszyscy powinniśmy wykazać się solidarnością, odpowiedzialnością i dyscypliną. Potrzeba nam również empatii i wrażliwości, w stosunku do tych wszystkich ludzi, którzy decyzją polskich władz są pozbawieni wolności, m.in. osób przebywających w kwarantannie, więzieniach, policyjnych i wojskowych izbach zatrzymań, strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców, zakładach poprawczych i innych placówkach dla nieletnich, instytucjach opieki psychiatrycznej i pomocy społecznej.

Wszyscy oni są częścią naszego społeczeństwa. Odczuwają lęk i niepokój związany z pandemią i potrzebują naszego wsparcia i wyrazów solidarności w tym trudnym dla nich momencie.

W zamknięciu większe ryzyko zakażenia niż na wolności

To oni przebywają w warunkach, które - jak wskazuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) - stwarzają o wiele większe ryzyko dla zakażenia COVID-19 niż życie na wolności. Miejsca detencji są bowiem zamkniętymi środowiskami, w których ludzie żyją obok siebie, w bliskiej odległości. Fizyczne zdystansowanie się i izolacja w takich warunkach są praktycznie niemożliwe. Osoby te mają też ograniczoną zdolność do podjęcia środków zapobiegających pandemii. Są bowiem uzależnieni od warunków, w których przebywają oraz od decyzji nadzorującego personelu.

Miejsca detencji mogą działać jako źródło zakażenia, nasilenia i rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych – zarówno w nich samych, jak i poza nimi. Dlatego kwestia zapewnienia właściwej opieki zdrowotnej w miejscach detencji jest ważna dla publicznej ochrony zdrowia.

Wśród osób pozbawionych wolności są także ludzie z grupy ryzyka – osoby starsze, chorujące na choroby przewlekłe, z osłabionym układem odpornościowym. To ludzie pozbawieni wolności i ich bliscy szczególnie odczuwają ograniczenia związane z pandemią (np. w przypadku wstrzymania odwiedzin).

To oni z uwagi na miejsce, w którym się znajdują, narażeni są na tortury, nieludzkie i poniżające traktowanie oraz karanie. Ryzyko to wzrasta w czasach niepewności, takich jak pandemia lub stan nadzwyczajny. Brak skutecznych rozwiązań, procedur i szkoleń personelu może wpływać na ludzkie zachowania, a instytucje nadzoru i kontroli mają ograniczone możliwości działania.

Komunikaty władz pomijają osoby pozbawione wolności

Tymczasem komunikaty władz i język publicznej debaty praktycznie pomijają ich istnienie. 

Czas to zmienić. Sposób, w jaki władze komunikują decyzje oraz język debaty publicznej, może wpływać na postawy osób przebywających w detencji, a tym samym na bezpieczeństwo innych osób, w tym personelu.

Zróbmy wszystko, by nie doszło w Polsce do sytuacji jakie miały miejsce we Włoszech (gdzie w zakładach karnych doszło do zamieszek w wyniku wprowadzenia zakazu odwiedzin) i w Hiszpanii (gdzie personel domów opieki dla osób starszych uciekł, pozostawiając podopiecznych w łóżkach na pewną śmierć).

Dobrym przykładem może być postawa włoskiego Prezydenta Sergio Mattarelli. Za pośrednictwem gazety wystosował do więźniów przebywających w weneckich zakładach karnych list, w którym podziękował za solidarność w obliczu epidemii. Prezydent podkreślił, że więźniowie, choć przebywają w trudnych warunkach, są częścią całej społeczności włoskiej. Wyraził też troskę o warunki odbywania kary i służby przez personel penitencjarny.

W obliczu pandemii władze państwowe stoją przed wieloma wyzwaniami. Z jednej strony muszą ochronić osoby pozbawione wolności przed torturami i innymi formami złego traktowania. Z drugiej zaś -  zadbać o to, by osoby te same nie padły ofiarą wirusa COVID-19. Ponadto należy zapewnić odpowiednią opiekę (w tym medyczną) i zadbać, by prawa tych osób były respektowane i nie ograniczane w sposób nadmierny i nieproporcjonalny. Wsparcia potrzebuje również personel miejsc detencji, by pracując w trudnych warunkach mógł wykazać się profesjonalizmem i wykorzystać pełen potencjał zawodowy. Są to wyzwania niezwykle trudne, jednak konieczne dla dobra nas wszystkich.

Apel RPO do premiera

Dlatego też, mając na względzie, że miejsca detencji pozostają w gestii wielu resortów, Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się 27 marca 2020 r. do Prezesa Rady Ministrów o dokonanie przez instytucje państwa przeglądu środków i procedur oraz posiadanych zasobów, w celu zapewnienia, że nie narażają one osób pozbawionych  wolności na ryzyko zarażenia COVID-19, nie ograniczają ich praw i gwarantują ochronę przed wszelkimi formami złego traktowania.

Rzecznik podkreśla, że należy podjąć zdecydowane i skuteczne działania w celu zwalczania koronawirusa i prewencji dalszych zachorowań. Jednak wszelkie stosowane środki i ograniczenia nie mogą naruszać zakazu tortur oraz okrutnego, nieludzkiego i poniżającego traktowania oraz karania, określonego w art. 40 Konstytucji i traktatach międzynarodowych. Zakaz ten ma bowiem charakter absolutny i nie może być zniesiony w żadnej sytuacji, w tym w czasie wojny, zagrożenia terrorystycznego, stanu wyjątkowego, braku stabilnej sytuacji politycznej, epidemii, czy innego niebezpieczeństwa publicznego zagrażającego życiu obywateli.

W ocenie Rzecznika działania powinny być zgodne z rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Podkomitetu ds. Prewencji Tortur ONZ (SPT) i Europejskiego Komitetu do Spraw Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT)  oraz odpowiadać innym, międzynarodowym standardom ochrony praw człowieka.

Rzecznik widzi też potrzebę zmiany sposobu formułowania komunikatów przez instytucje państwowe i w ogólnej debacie publicznej, tak by przekazywane informacje uwzględniały również osoby pozbawione wolności i personel miejsc detencji.

Przedstawione rekomendacje

RPO przywołał liczne wytyczne i rekomendacje, sformułowane przez instytucje i organizacje zajmujące się ochroną zdrowia i praw człowieka. To m.in. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), Podkomitet ds. Prewencji Tortur ONZ (SPT), Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT), Wysoka Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka Michelle Bachelet, Specjalna Sprawozdawczyni Narodów Zjednoczonych ds. Praw Osób Niepełnosprawnych Catalina Devandas, organizacje pozarządowe.

Wśród rekomendacji znalazły się m.in. postulaty:

  • uwzględnienia osób pozbawionych wolności w planach kryzysowych rządu;
  • pilnego przeprowadzenia oceny ryzyka, w celu identyfikacji osób najbardziej zagrożonych COVID-19 wśród osób zatrzymanych;
  • zmniejszenia liczby osób pozbawionych wolności i szersze stosowanie środków o charakterze nieizolacyjnym;
  • zapewnienia osobom pozbawionym wolności odpowiedniej opieki medycznej
    i psychologicznej;
  • zapewnienia osobom po zwolnieniu opieki medycznej i odpowiednich działań następczych (w tym monitorowanie stanu zdrowia);
  • wykonywania w jak najszerszym zakresie testów na obecność koronawirusa;
  • zapewnienia w każdym miejscu detencji planów awaryjnych dotyczących zarządzania ogniskami chorób zakaźnych;
  • zapewnienia osobom pozbawionych wolności dostępu do podstawowych zabezpieczeń przed złym traktowaniem (w tym prawa dostępu do niezależnego badania medycznego, pomocy prawnej oraz powiadomienia osób trzecich o zatrzymaniu), niezależnie od obowiązujących ograniczeń dostępu do zatrzymanego;
  • zapewnienia, że wszystkie mechanizmy składania skarg są sprawne i skuteczne;
  • poszerzenia możliwości komunikacji na odległość, m.in. za pośrednictwem rozmów telefonicznych, wideokonferencji, poczty elektronicznej.  

Zdaniem RPO analiza tych rekomendacji pozwoli premierowi i podległym służbom na wypracowanie skutecznych procedur, zgodnych z prawami człowieka i międzynarodowymi standardami.

KMP.571.2.2020

Koronawirus. Problemy w miejscach kwarantanny zbiorowej. Rzecznik przedstawia je Ministrowi Zdrowia

Data: 2020-03-30
  • Osoby przebywające w miejscach kwarantanny zbiorowej są faktycznie pozbawione wolności
  • A zgodnie z konwencją ONZ we wszelkich miejscach pozbawienia wolności mają być zagwarantowane minimalne standardy praw osób tam umieszczonych i warunków pobytu
  • Sprawdza to Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur, którego funkcje pełni Rzecznik Praw Obywatelskich – obecnie jednak wizytacje takich miejsc są zawieszone
  • Tymczasem media wskazują na problemy w miejscach kwarantanny zbiorowej. To np. zbyt wysoka oferta kosztów wyżywienia, piętrowe łóżka czy wspólne łazienki

RPO Adam Bodnar wystąpił do Ministra Zdrowia w kwestii tworzonych z dnia na dzień miejsc zbiorowej kwarantanny w związku z przeciwdziałaniem rozprzestrzenienia się koronawirusa. Media donoszą, co tam się dzieje. 

Jednym z takich miejsc jest akademik Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Od 22 marca decyzją Wojskowego Inspektoratu Sanitarnego w Modlinie przekształcono go w miejsce zbiorowej kwarantanny w związku z podejrzeniem zakażenia koronawirusem jednej ze studentek. Kwarantanną objęto 365 żołnierzy. Niepokój budzi fakt, że władze uczelni nie otrzymały żadnych zaleceń dotyczących np. standardów przygotowania obiektu na potrzeby określone w decyzji Inspektoratu.

W prywatnym Domu Akademickim Polonez w Poznaniu od 19 marca de facto pozbawiono wolności 200 studentów, w związku z zakażeniem jednego z nich. Studenci dostali propozycję korzystania z wyżywienia na swój koszt  - dla wielu z nich było za drogo. Tylko dzięki wsparciu okolicznych firm gastronomicznych zagwarantowano im bezpłatne posiłki.

Z kolei w miejscu kwarantanny zbiorowej we Włocławku pokoje nie są zamykane na klucz. Są tam też wspólne łazienki na korytarzach. W internacie we Włodawie - poza kwestią wspólnych łazienek - zgłaszany jest też problem śmieci, odpadów wysokiego ryzyka. Ośrodek dla osób w kwarantannie w Starej Dąbrowie ma zaś piętrowe łóżka.

Adam Bodnar jest także zaniepokojony zasadami tworzenia takich miejsc kwarantanny. Zgodnie z art. 33 ust. 5 ustawy z 5 grudnia 2008 r. w sprawie zapobiegania oraz zwalczania chorób zakaźnych u ludzi, taki obowiązek spoczywa na wojewodach, a starostwa powiatowe mają wskazywać jedynie obiekty na ich terenie, które mogłyby zostać wykorzystane. Tymczasem Prezes Zarządu Związku Powiatów Polskich wskazał na dość powszechne próby przerzucania przez wojewodów obowiązku tworzenia miejsc kwarantanny na powiaty.

W związku z wykonywaną od 2008 r. przez RPO funkcją Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, jego przedstawiciele prowadzą systematyczne wizytacje miejsc zatrzymań (tzw. detencji) w rozumieniu art. 4 Protokołu fakultatywnego do Konwencji Organizacji Narodów Zjednoczonych ws. zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

Zgodnie z Protokołem, za miejsce detencji uznaje się jakiekolwiek miejsce pozostające pod jurysdykcją i kontrolą państwa, gdzie przebywają lub mogą przebywać osoby pozbawione wolności na podstawie polecenia organu władzy publicznej bądź za jego namową, zgodą lub przyzwoleniem. Do takich miejsc zaliczają się także miejsca kwarantanny zbiorowej.

Jako takie, powinny gwarantować minimalne standardy warunków pobytu oraz praw osób w nich przebywających. Określają je zarówno przepisy krajowe, jak i  międzynarodowe. Ich realizacja jest weryfikowana przez  KMPT w trakcie wizytacji. Z powodu epidemii ten sposób monitorowania miejsc detencji zawieszono. Nie oznacza to jednak, że obowiązki wynikające z pełnienia przez RPO funkcji KMPT, nie są realizowane.

Dlatego RPO - kierując się potrzebą ochrony osób przebywających w miejscach kwarantanny zbiorowej, które są de facto pozbawione wolności – zwrócił się do ministra Łukasza Szumowskiego o listę wszystkich placówek kwarantanny zbiorowej (już utworzonych, jak i dopiero przygotowywanych).

KMP.071.4.2020

Koronawirus. Rzecznik: wsparcie w ramach opieki psychiatrycznej i psychoterapeutycznej – online z domu

Data: 2020-03-30
  • W czasie pandemii oddziały dzienne opieki psychiatrycznej i psychoterapeutycznej muszą pozostawać puste, ale ich pacjenci powinni mieć prawo do wsparcia online
  • Powinien go udzielać terapeuta także z domu, a nie tylko z miejsca pracy  
  • Niemożność kontynuowania terapii jest wyjątkowo dotkliwa dla dzieci i młodzieży
  • RPO poprosił Ministra Zdrowia o odpowiednią zmianę przepisów w trybie pilnym

Narodowy Fundusz Zdrowia 17 marca 2020 r. zarekomendował przerwę w udzielaniu świadczeń grupowych w oddziałach dziennych, w tym wobec dzieci i młodzieży. W efekcie pozbawiono pacjentów oddziałów dziennych możliwości uczestniczenia i kontynuowania terapii, co wyjątkowo dotkliwe jest właśnie dla najmłodszych.

Oddziały dzienne powinny zostać puste, ale ich pacjenci nie mogą zostać pozbawieni opieki psychiatrycznej i psychoterapeutycznej, szczególnie w tak trudnym okresie, jak obecnie. Można przecież wykonywać terapię w formie teleinformatycznej z miejsca zamieszkania osoby udzielajacej pomocy - co poprawi też ochronę pracowników oddziałów dziennych.

Dziś rozporządzenie Ministra Zdrowia z 19 czerwca 2019 r. ws. świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień stanowi, że tylko świadczenia ambulatoryjne mogą być realizowane z wykorzystaniem systemów teleinformatycznych, przy jednoczesnym założeniu dostępności personelu wymaganego do ich realizacji w miejscu udzielania świadczeń.

Pod rozwagę RPO poddaje zapis, który zobowiązuje świadczeniodawców do realizacji świadczeń w miejscu ich udzielania. Wydaje się on nieuzasadniony wobec wprowadzania kolejnych ograniczeń przemieszczania się.

W związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i  zwalczaniem COVID-19 Adam Bodnar zwraca się do ministra Łuksza Szumowskiego o pilną nowelizację rozporządzenia oraz zapewnienie finansowania porad teleinformatycznych w oddziałach dziennych.

V.7016.26.2020

Koronawirus. RPO apeluje o umożliwienie organizacjom pozarządowym podejmowania uchwał online

Data: 2020-03-30
  • Specustawa uchwalona w związku z pandemią wymienia podmioty uprawnione do podejmowania uchwał online
  • Jednak stowarzyszenia zostały w tym wyliczeniu pominięte
  • RPO zwraca się do Marszałka Senatu o nowelizację przepisów - tak, by stowarzyszenia w najbliższym czasie mogły zatwierdzić m.in. sprawozdania finansowe

W związku z apelem Erasmus Student Network Poland Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Marszałka Senatu o rozważenie wprowadzenia do nowelizacji specustawy zmiany przepisów dotyczących działalności organizacji pozarządowych (w szczególności stowarzyszeń).

Obecnie organizacje kontynuujące działalność muszą podejmować decyzje kolegialnie na tradycyjnych spotkaniach. Rzecznik postuluje, by - wzorem innych podmiotów wymienionych w ustawie - umożliwić im przyjmowanie uchwał online. Takie rozwiązanie wpłynęłoby na realizację konstytucyjnego prawa obywateli do zrzeszania się (art 58 Konstytucji).

VII.612.10.2020

MS popiera postulat RPO zmiany prawa ws. ojcostwa dziecka urodzonego do 300 dni od rozwodu

Data: 2020-03-30
  • Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem 300 dni od prawomocnego orzeczenia rozwodu, to zakłada się, że pochodzi ono od męża matki – mówi dziś prawo
  • Według RPO należy zmienić ten przepis, bo procesy rozwodowe trwają nawet latami – w tym czasie rozwodzący się zakładają nowe związki i rodzą im się dzieci
  • A biologiczny ojciec dziecka urodzonego przed upływem tych 300 dni nie może dziś go uznać i nadać swego nazwiska. Matka nie uzyska zaś „becikowego”
  • Minister Sprawiedliwości z aprobatą odniósł się do propozycji RPO

Art. 62 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi, że jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. Jeżeli małżeństwo ustało wskutek wyroku sądu, bieg tego terminu rozpoczyna się od uprawomocnienia się orzeczenia. Data wniesienia pozwu rozwodowego jest bez znaczenia.

Przepis ten nie uwzględnia faktu, że proces rozwodowy może trwać nawet kilka lat. W 2018 r. na ogólną liczbę 62 843 orzeczonych rozwodów, 2166 spraw trwało 2 lata i dłużej. A w tym czasie nie tylko postępuje rozkład pożycia małżonków - zakładają oni też nowe, nieformalne związki.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwracają się rodzice dzieci urodzonych już z takiego związku, ale przed upływem trzystu dni od prawomocnego orzeczenia rozwodu. Skutki takiego stanu rzeczy są dalekosiężne: biologiczny ojciec nie tylko nie może uznać dziecka i nadać mu swego nazwiska, ale nie może również zasięgać informacji o stanie zdrowia dziecka czy odwiedzać go w szpitalu. Matka dziecka nie mogła zaś uzyskać tzw. „becikowego”.

Obecny stan prawny stwarza zatem problemy z ustaleniem pochodzenia dziecka w sposób zgodny z rzeczywistością i rzutuje na sytuację prawną wszystkich członków rodziny. Przyczynia się też do większego obciążenia sądów rodzinnych, rozpoznających sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Dziś tylko takie powództwo pozwala bowiem na doprowadzenie do zgodności stanu cywilnego dziecka z prawdą biologiczną.

Dlatego RPO wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, by rozważył odpowiednie działania legislacyjne.

MS z aprobatą o postulacie RPO

- Należy podzielić pogląd, że instytucja domniemania prawnego, której założenie, że nie tylko dziecko urodzone w małżeństwie, lecz i to urodzone przed upływem trzystu dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, jest dzieckiem męża matki, nie spełnia dziś swego pierwotnego zadania, to jest ochrony dobra dziecka w aspekcie stabilizacji jego stanu cywilnego - odpisał wiceminister Marcin Romanowski.

W świetle ostatnich nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, przygotowanych w Ministerstwie Sprawiedliwości w związku z orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego w zakresie zagadnień filiacyjnych (Dz. U. z 2019 r. poz. 1146 i 2089), uznać należy, że dążenie do prawdy biologicznej wymusza rozwiązania sprzyjające dochodzeniu do niej.

W tym kontekście z aprobatą należy się odnieść do propozycji uregulowania problematyki domniemania pochodzenia dziecka. Wprowadzenie właściwej regulacji wymaga jednak dokładnej analizy i prześledzenia wzajemnych relacji spraw o rozwód do spraw o zaprzeczenie ojcostwa i w ich następstwie ustalenie ojcostwa. Jednocześnie powinno być to rozwiązanie kompleksowe.

- Jeżeli w najbliższym czasie będą podejmowane szersze prace nad nowelizacją Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zostanie wzięta pod uwagę także kwestia nowelizacji art. 62 tego Kodeksu w kierunku postulowanym w wystąpieniu - dodał Marcin Romanowski

IV.7020.2.2020

Koronawirus. RPO: rozporządzenia Ministra Zdrowia bez podstawy w specustawie o COVID-19. To łamanie Konstytucji

Data: 2020-03-27
  • Zakaz przemieszczania się po kraju, rozporządzanie o kwarantannie i ograniczenie praktyk religijnych są wydane niezgodnie z uchwaloną 3 tygodnie temu specustawą „koronawirusową”.
  • A to oznacza, że są niezgodne z Konstytucją, która pozwala na ograniczenie wolności obywateli, ale tylko wtedy, kiedy wynika to z ustawy.
  • Po to mamy ustawy o stanach nadzwyczajnych, by w sytuacji kryzysu posługiwać się nimi. One dają władzom jasne podstawy do działań.

W wystąpieniu do premiera Mateusza Morawieckiego Rzecznik Praw Obywatelskich pisze: - Nie kwestionuję wprowadzanych zakazów z punktu widzenia zwalczania epidemii COVID-19. Moim obowiązkiem jest jednak wskazanie, że powinno się to odbywać się w ramach porządku prawnego, do przestrzegania którego zobowiązani są nie tylko obywatele, lecz przedstawiciele władzy.

RPO przypomina, że państwo ma gotowe narzędzia do działania w stanach nadzwyczajnych. Konstytucja mówi, że w sytuacjach szczególnych zagrożeń można wprowadzić stan nadzwyczajny: wojenny, wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej. Dla każdego z tych stanów nadzwyczajnych jest już specjalna ustawa, na jej podstawie można wydać rozporządzenie, które podlega podaniu do publicznej wiadomości (art. 228 Konstytucji). W ten sposób Konstytucja zapewnia, że nawet w sytuacji nadzwyczajnej zachowany jasny porządek i prawa obywateli: jeśli trzeba je ograniczać, to tylko na podstawie ustaw.

Dziś zdaniem RPO są przesłanki do skorzystania z narzędzi dotyczących stanów nadzwyczajnych. Władze postanowiły jednak rozwiązać problem przy pomocy zwykłych narzędzi prawnych – przyjmując szybko całkiem nową ustawę. 2 marca Sejm przyjął specustawę „koronawirusową” (o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, Dz. U. poz. 374). Ta ustawa – zauważa jednak RPO w wystąpieniu do premiera – nie jest jednak teraz respektowana. Minister zdrowia wydaje rozporządzenia, do których nie ma prawa, bo posłowie mu go nie dali. Ogranicza więc prawa i wolności obywateli bez umocowania w ustawie i tym samym niestety łamie Konstytucję.

  • Minister Zdrowia nie może zakazać w rozporządzeniu poruszania się po kraju. Specustawa dala mu tylko prawo do czasowego ograniczania sposobu przemieszczania się. Sposobu – a nie przemieszczania się w ogóle.
  • Ten sam problem dotyczy kwarantanny, w tym kwarantanny dla powracających z zagranicy. Umieszczenie człowieka w izolacji na 14 dni jest ograniczeniem jego wolności, a tu Konstytucja mówi jasno: wolność można ograniczyć, ale na podstawie ustawy. A specustawa dala prawo do zarządzania kwarantanny – ALE całej Radzie Ministrów, a nie jednemu ministrowi.
  • Minister nie miał podstaw do ograniczenia praktyk religijnych i wskazywania, ilu członków może w danym momencie liczyć kongregacja religijna. Wolność praktyk religijnych można ograniczyć, ale znów – na podstawie ustawy. Specustawa mówi tylko o zakazywaniu organizowania zgromadzeń ludności, a to nie daje podstaw do wprowadzania ograniczeń w realizacji konstytucyjnej wolności uzewnętrzniania religii. Żaden organ władzy wykonawczej, w tym Minister Zdrowia, nie ma prawa regulowania granic wolności uzewnętrzniania religii.

W taki sposób, bez ustawowej podstawy, władze ograniczyły trzy ważne wolności obywateli – wolność (art. 30 Konstytucji), wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej (art. 52 Konstytucja) oraz wolność sumienia i wyznania (art. 53 Konstytucji). Konstytucja zaś mówi tu jasno: to zbyt ważne prawa, by decydowało o nich minister. 

Niekonstytucyjny zakaz przemieszczania się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej ma też bezpośredni wpływ na możliwość przeprowadzenia wyborów. Bowiem Minister Zdrowia decyduje faktycznie o tym, czy uzupełniające wybory lokalne mogą się odbyć, skoro osoba, która ma prawo wyborcze i chce głosować, została poddana kwarantannie albo nie może się przemieścić do miejsca głosowania.

Tak przyjęte przepisy nie pozwolą karać tych, którzy je łamią (chociaż taką odpowiedzialność za narażanie innych na odpowiedzialność niewątpliwie powinny ponieść). Bo odpowiedzialność można ponosić tylko na podstawie prawidłowo wydanych przepisów. Jeśli nie, kara nie ostoi się przed sądem. Sędziowie podlegają bowiem tylko Konstytucji i ustawom (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP), nie podlegają zaś aktom wykonawczym wydanym z naruszeniem ustawy lub Konstytucji.

Po drugie, nie można wykluczyć, że osoby, które poniosą szkodę w wyniku zastosowania tak wydanych rozporządzeń, zechcą skorzystać z konstytucyjnego prawa do odszkodowania za szkody wyrządzone przez niezgodne z prawem działanie władzy publicznej (art. 77 ust. 1 Konstytucji).

W końcu o przyjęciu regulacji nadzwyczajnych należy powiadomić Radę Europy. Szereg państw już to zrobiło: w dniach 16–23 marca notyfikacje przesłały w związku z COVID-19: Armenia, Estonia, Gruzja, Łotwa, Mołdowa i Rumunia. Brak odpowiedniego odwołania się do mechanizmu derogacji (uchylenia) na gruncie Konwencji Europejskiej, może prowadzić w przyszłości do stwierdzania przez Europejski Trybunał Praw Człowieka naruszenia przez Polskę praw i wolności gwarantowanych w Konwencji, jeśli wdrożyła ona środki przekraczające przepisy o możliwych ograniczeniach praw człowieka.

Zarówno ograniczania praw i wolności jednostki, jak i częściowe, jednocześnie czasowe zawieszenie niektórych z nich, z czym faktycznie mamy do czynienia aktualnie w Polsce, muszą spełniać kryterium proporcjonalności i ściśle odpowiadać wymogom sytuacji – podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich

VII.565.1.2020

Koronawirus. RPO do Ministra Zdrowia: trzeba podwyższyć podstawę zasiłku chorobowego dla pracowników służby zdrowia

Data: 2020-03-27
  • Pracownicy służby zdrowia nie mają zapewnionych świadczeń socjalnych na odpowiednim poziomie
  • Rzecznik zwraca się do Ministra Zdrowia o zwiększenie podstawy wymiaru zasiłku chorobowego pracowników służby zdrowia z 80 do 100% za okres choroby i przymusowej kwarantanny
  • RPO proponuje także skrócenie okresu karencji prawa do zasiłku z 90 do 30 dni dla osób samozatrudnionych w zawodach medycznych

Świadczenia socjalne pracowników służby zdrowia podlegają standardowym regulacjom - mimo ich bezpośredniego zaangażowania w zwalczanie wirusa Covid-19 i zwiększonego narażenia na zachorowanie z uwagi na kontakt z pacjentami.

Każdy, kto odprowadza składkę zdrowotną, w przypadku choroby otrzymuje świadczenie w wysokości 80% uposażenia podstawowego. Bez uwzględnienia dodatków. Ponadto osoby, które są samozatrudnione i decydują się opłacać dobrowolną składkę chorobową, obowiązuje 90-dniowy okres karencji, co szczególnie w okresie pandemii wydaje się być nadmiernym utrudnieniem. Obecnie, kiedy ryzyko zachorowań w związku z Covid-19 wzrasta, sytuacja finansowa pracowników służby zdrowia może ulec znacznemu pogorszeniu.

Rzecznik wskazał również, że postulatem podwyższenia podstawy zasiłku chorobowego w czasie zwalczania epidemii należy objąć cały personel medyczny tj. obok lekarzy, ratowników, pielęgniarki, laborantów, salowe, gońców oraz innych zaangażowanych pracowników.

RPO zwrócił się do Ministra Zdrowia o rozważenie zmian w tym zakresie.

BPK.7052.2.2020

 

Koronawirus. Uwagi RPO do projektu specustawy dla Sejmu

Data: 2020-03-26
  • Na ponad 30 stronach RPO przedstawia marszałkini Sejmu Elżbiecie Witek pierwsze uwagi do specustawy ułatwiającej walkę z konsekwencjami epidemii koronawirusa. Zwraca uwagę, ze względu na tempo prac nad projektem uwagi te nie mają charakteru kompleksowego, ale mogą ułatwić prace nad ustawą.
  • RPO analizuje ustawę dział po dziale i dziedzina po dziedzinie.
  • Zwraca m.in. uwagę, że ustawa, która nie wprowadza stanu nadzwyczajnego, nie powinna ograniczać (wyłączać) obywatelom ich praw w taki sposób, jak dzieje się to niekiedy w tym projekcie 

WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI

Nowelizacja art. 161 i 190a Kodeksu karnego: surowsze kary

Projekt przewiduje istotne zaostrzenie kar za narażenie na zakażenie (przestępstwo z art. 161 k.k.), a także wprowadza nowy typ kwalifikowany tego czynu wyróżniony ze względu na liczbę pokrzywdzonych (nowe brzmienie art. 161 par. 3 k.k.). Kara ma ulec podwyższeniu z 3 do 8 lat. Projektodawca w żaden sposób nie uzasadnia, dlaczego tak drastyczne zaostrzenie odpowiedzialności jest niezbędne.

Podobnie projekt całkowicie milczy w przedmiocie uzasadnienia zmian proponowanych do art. 190a k.k (stalking)., zarówno w zakresie podwyższenia sankcji karnej, jak i rozszerzenia zakresu czynów określonych w par. 1 i 2 tego przepisu. Tu też nie zostały przedstawione żadne analizy wskazujące na fakt, że obecne zagrożenie karą nie spełnia celów prewencji generalnej

Wykroczenie niezastosowania się do polecenia Policji lub Straży Granicznej

Za całkowicie nieuzasadnioną należy uznać propozycję dodania do Kodeksu wykroczeń nowego art. 65a o treści: „Kto umyślnie, nie stosując się do wydawanych przez funkcjonariusza Policji lub Straży Granicznej, na podstawie prawa, poleceń określonego zachowania się, uniemożliwia lub istotnie utrudnia wykonanie czynności służbowych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.” (art. 2 projektu).

Propozycja ta nie ma żadnego związku z epidemią, a stanowi jedynie realizację petycji Zarządu Głównego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów z 8 sierpnia 2019 r.

Tym bardziej za całkowicie nieproporcjonalną uznać należy proponowaną karę ograniczenia wolności lub aresztu. Pozbawianie wolności obywateli (do czego przecież kara aresztu się sprowadza) za niewykonanie dowolnego polecenia funkcjonariusza Policji lub Straży Granicznej, podczas gdy i tak dysponują oni środkami umożliwiającymi przymuszenie do jego wykonania, musi być postrzegane jako przejaw skrajnej represyjności prawa karnego i ocenione jednoznacznie negatywnie.

Wprowadzenie obligatoryjności zmiany środka zapobiegawczego

Projektowany art. 13 przewiduje dodanie do Kodeksu postępowania karnego nowego art. 258a, zgodnie z którym “jeżeli oskarżony uniemożliwia lub utrudnia wykonywanie zastosowanego wobec niego środka zapobiegawczego lub umyślnie naruszył obowiązek lub zakaz związany ze stosowaniem takiego środka, sąd lub prokurator jest zobowiązany zastosować środek zapobiegawczy gwarantujący skuteczną realizację celów jego stosowania”. To nie znajduje uzasadnienia. Szczególnie niepokojący jest pomysł, by sąd był obowiązany podejmować konkretna decyzję, niezależnie od oceny sędziego. Wprowadzenie obligatoryjności dziania prokuratora także winno być rzetelnie uzasadnione.

Nowe środki zapobiegawcze

Projektodawca proponuje wprowadzenie dwóch nowych rodzajów środka zapobiegawczego: zakaz zbliżania się, kontaktów i publikacji na temat „członka personelu medycznego” (proponowany art. 267a k.p.k.) oraz zakaz opuszczania lokalu (proponowany art. 274a k.p.k.) Projektodawca nie uzasadnił w żaden sposób, dlaczego niezbędne jest wprowadzenie tego nowego środka zapobiegawczego oraz dlaczego został on zaproponowany właśnie w takim kształcie. K.p.k. nie definiuje nigdzie “członka personelu medycznego” i nie jest jasne, dlaczego środek ten miałby być stosowany w przypadku przestępstw popełnionych na niekorzyść właśnie tej kategorii osób. Ponadto zakaz kontaktów i zbliżania się do lekarza w małych ośrodkach może w istocie całkowicie pozbawić oskarżonego dostępu do opieki medycznej.

Za całkowicie niezrozumiałą uznać należy propozycję wprowadzenia środka karnego w postaci zakazu opuszczania lokalu, który sprowadza się w istocie do aresztu domowego. Środek taki będzie w praktyce pozbawieniem wolności, jednakże nie znajdą doń zastosowania szczególne przesłanki stosowania tymczasowego aresztowania określone w art. 257 i 259 k.p.k. Ponadto środek ten ma móc stosować także prokurator, co poczytać należy jako obejście przepisów zastrzegających do wyłącznej kompetencji sądu stosowanie tymczasowego aresztowania (art. 250 par. 1 k.pk.).

Projekt ponownie całkowicie milczy w zakresie uzasadnienia i powodów, dla których projektodawca zdecydował się zaproponować wskazane rozwiązania.

 „Przepadek” rzeczy zatrzymanych

Projekt przewiduje dodanie do Kodeksu postępowania karnego nowego przepisu art. 232b wprowadzającego możliwość nieodpłatnego przekazania zajętych przedmiotów, mających znaczenie dla zdrowia lub bezpieczeństwa publicznego. Następować to ma na podstawie postanowienia prokuratora. Rozwiązanie to nie jest zgodne z art. 46 Konstytucji, który stanowi, że przepadek rzeczy może nastąpić tylko na mocy prawomocnego orzeczenia sądu.

Sprawy pilne w sądach

Wśród spraw pilnych, które muszą być rozpatrzone przez sądy,  wymienione są m.in. wnioski o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Nie jest jasne, czy obejmuje on także rozpoznawanie odwołań od postanowień sądów w tych sprawach. Zażalenie na zastosowanie tymczasowego aresztowania nie jest bowiem „wnioskiem”, Z kolei projektowany art. 14a ust. 4 pkt 5 wymienia sprawy „w przedmiocie europejskiego nakazu aresztowania”. Sąd dysponuje pełną swobodą decyzyjną nie tylko w zakresie samego faktu wydania ENA, ale także czasu dokonania tej czynności.

Wątpliwości budzi brak w katalogu spraw pilnych spraw dotyczących:

  1. alimentów (w tym i spraw o ustalenie obowiązku alimentacyjnego, jak i spraw o zmianę ich wysokości);
  2. zagrożenia i orzeczenia zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej za utrudnianie i uniemożliwianie kontaktów (pod kątem zadłużenia powstałego wskutek uniemożliwienia kontaktów z obawy przed zakażeniem);
  3. kontaktów z dzieckiem - przedłużanie takich spraw może mieć bardzo poważne i nieodwracalne skutki w relacjach między rodzicem pozbawionym kontaktów a dzieckiem;
  4. nakazania opróżnienia lokalu mieszkalnego przez sprawcę przemocy w rodzinie.
  5. zakresu ochrony dłużnika przed egzekucją
  6. konieczne jest uwzględnienie, przynajmniej częściowo spraw rozpoznawanych w postępowaniach zabezpieczających, które stanowią jedyny środek ochrony praw przed niekorzystnymi działaniami innych osób, takich jak np.: wpis do księgi wieczystej, zakaz zbywania;
  7. konieczne jest dopisanie spraw, w których terminowe działanie sądu / komornika jest niezbędne, jak np. zabezpieczenie spadku czy spis inwentarza (w ustawie jako pilne jest przewidziane m.in. zabezpieczenie dowodu czy ‘zabezpieczenie zeznania świadka’).

Terminy procesowe, sądowe i materialne

Na aprobatę zasługuje kierunek zmian w zakresie wstrzymania biegu terminów sądowych, procesowych i materialnych, w tym terminów przedawnienia karalności (art. 15 projektu). Trzeba jednak mieć na uwadze, iż regulacje te są ustanawiane bez formalnego wprowadzenia jednego z konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych i w takim zakresie budzą wątpliwości.

Elektroniczne wnoszenie pism

Pozytywnie należy ocenić rozwiązania dotyczące uelastycznień w elektronicznej komunikacji w ramach postępowań sądowych i administracyjnych (art. 15). Rzecznik chciałby jednak wskazać na konieczność uzupełnienia projektu o podpis zaufany, który w polskim systemie prawnym ma moc równorzędną pod względem prawnym z e-podpisem kwalifikowanym, a którego uzyskanie np. za pośrednictwem bankowości elektronicznej możliwe jest z łatwością zdalnie.

POSTĘPOWANIE SĄDOWOADMINISTRACYJNE, USTRÓJ SAMORZĄDU TERYTORIALNEGO

Wyłączenie zaskarżenia bezczynności sądu administracyjnego

Ustawa przewiduje wyłączenie możliwości wnoszenia środków zwalczających przewlekłość lub bezczynność sądu. Tymczasem art. 45 ust. 1 Konstytucji gwarantuje obywatelom prawo do rozpoznania sprawy przez sąd bez nieuzasadnionej zwłoki. Ogłoszenie stanu epidemii nie jest okolicznością uzasadniająca zwłokę w rozpoznaniu każdej sprawy przez sąd.

Możliwość zdalnego obradowania przez organy stanowiące JST

Ustawa wprowadza możliwość obradowania przez organy stanowiące jednostek samorządu terytorialnego i podejmowania uchwał z wykorzystaniem środków porozumiewania się na odległość oraz korespondencyjnie. Jakkolwiek sam zamysł wydaje się słuszny, brak jest jednak przepisów określających zasady obradowania i głosowania w sposób zdalny. Standardowe zasady obrad na sesjach rad gmin, w tym sposób przeprowadzania glosowania, określa statut gminy. Projektowana ustawa nie reguluje szczegółowo tych kwestii, co może mieć wpływ na ocenę legalności uchwał podjętych przez organy stanowiące gmin w trybie zdalnym, w tym aktów prawa miejscowego określających prawa i obowiązki obywateli.

ZDROWIE

Finansowanie leczenia w związku z zakażeniem COVID- 19

Ustawa zakłada (art. 9 ustawy), że za leczenie i transport chorych z koronawirusem zapłaci budżet ale też NFZ (ze środków pochodzących z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19) to oznacza, że mniej pieniędzy pójdzie na leczenie innych chorób i może zabraknąć pieniędzy na to, by zapłacić szpitalom za wykonanie niezbędnych świadczeń ponad limit.

Uprawnienie Ministra Zdrowia do ustalania maksymalnych cen lub marż

Minister zdrowia ma dostać uprawnienia do ustalania maksymalnych cen i wysokości marż dla towarów lub usług mających istotne znaczenie dla ochrony zdrowia lub kosztów utrzymania gospodarstw domowych.  Ustawa wprawdzie wskazuje, że minister ma uwzględnić skalę sprzedaży i uwarunkowania regionalne, ale są to wytyczne bardzo ogólne, i nie wiadomo, na jak długo minister dostanie te uprawnienia. Poza tym Minister zdrowia nie jest właściwy do oceny kosztów utrzymania gospodarstw domowych.

Brak doposażenia wszystkich placówek medycznych w odpowiednie środki ochrony osobistej

Projektowany art. 6 ustawy przewiduje pewne uproszczenie w przetargach na usługi lub dostawy niezbędne do przeciwdziałania COVID-19. W ustawie nie ma jednak konkretnych postanowień co do doposażenia wszystkich placówek medycznych w odpowiednie środki ochrony osobistej. Nie ma więc gwarancji odpowiedniej ochronyb personelu medycznego.

Gospodarowanie odpadami

Wojewoda ma dostać prawo do decydowania o tym, co zrobić z odpadami medycznymi o właściwościach zakaźnych wytworzonych w związku z przeciwdziałaniem COVID-19. Przepisy napisane są na tyle nieprecyzyjnie, że nie dają gwarancji, odpady koronawirusowe nie trafią na nielegalne wysypiska. Inspekcja Ochrony Środowiska nie będzie mogła tego kontrolować, bo specustawa wyłącza odpowiednie przepisy ustawy o ochronie środowiska.

Wojewoda ma tez dostać prawo do zawieszania zasad sortowania odpadów. Będzie mógł również zmienić częstotliwość odbierania odpadów komunalnych oraz sposób świadczenia usług przez punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych. Nie wiadomo, jak długo będzie mogło obowiązywać takie zarządzenie. W specustawie brakuje przepisu o tym, jak te zarządzenia będą publikowane (wystarczające byłoby wskazanie, że zarządzenie to jest aktem prawa miejscowego, bo wtedy wiadomo, jak się je ogłasza).

Pojawia się też pytanie o pozbywanie się odpadów „medycznych” pochodzących od mieszkańców objętych kwarantanną – czy mieszkańcy mają je samodzielnie unieszkodliwiać?

PRAWO PRACY

Potrzeba regulacji systemowych w dłuższej perspektywie

Ustawa przewiduje wsparcie płynności i utrzymania miejsc pracy w perspektywie trzech miesięcy, od kwietnia do końca czerwca. Tymczasem epidemia koronawirusa grozi głębokim kryzysem na rynku pracy. Według szacunków Krajowej Izby Gospodarczej prace może stracić od 320 do 480 tys. osób (wariant optymistyczny obniżenia tegorocznego wzrostu PKB do 1 proc.) oraz od 1,12 mln do 1,28 mln w wariancie pesymistycznym zakładającym 5 proc. spadek PKB. Już teraz wiadomo, że w branżach najbardziej narażonych na skutki epidemii nastąpi znaczący ubytek miejsc pracy (np. w hotelarstwie, gastronomia i restauracje, pasażerski transport samochodowy, przemysł motoryzacyjny). Ponadto kryzys w Niemczech pogorszy sytuację firm eksportowych. Potrzebne jest zatem pilne usytuowanie w ramach struktur rządowych organu, który regularnie będzie analizował skutki działania rozwiązań przyjętych w ustawie oraz aktualną sytuację społeczno-gospodarczą kraju i na tej podstawie rekomendował zaradcze rozwiązania systemowe. Obecny kryzys pokazuje, że trzeba usprawnić i poprawić poziom działań regulacyjnych. Punktem wyjścia jest jednak rzetelne, adekwatne do sytuacji, oszacowanie kosztów walki z pandemią i możliwości ich poniesienia.

Ochrona zatrudnienia

Pieniędzy w Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych starczy dla 140 tys. pracowników. Projekt specustawy nie rozwiązuje problemu, że środki z Funduszu zostały w latach 2018-2019 wydane na inne cele (ponad 4 mld zł poszło na wypłatę zasiłków i świadczeń przedemerytalnych oraz staże i specjalizacje lekarzy). Konieczne jest zatem wsparcie Funduszu i to znaczącą dotacją budżetową.

Podniesienie kwoty zasiłku dla bezrobotnych

Konieczne jest podniesienie kwoty zasiłku dla bezrobotnych.

Skrócenie normy odpoczynku

Ponownej analizy wymaga wprowadzenie możliwości skrócenia normy dobowego odpoczynku z 11 do 8 godzin. Znaczenie tej normy wymaga bardzie rygorystycznej regulacji możliwości jej zastosowania. W praktyce oznacza to możliwość wydłużenia dobowego wymiaru czasu pracy do 16 godzin. Równoważny czas wolny trzeba będzie oddać pracownikowi w ciągu ośmiu tygodni.

Wydłużony czas pracy

Duże wątpliwości wzbudza także możliwość zastosowania wydłużenia dnia pracy do 12 godzin i oddawanie czasu wolnego poprzez odpowiednie skracanie dniówek w późniejszym czasie w ramach 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego. 

Na poparcie zasługują propozycje Senatu dotyczące:

  • doprecyzowania zasad wykonywania pracy zdalnej, poza miejscem stałego wykonywania pracy, a także możliwości jej kontrolowania;
  • przyznania prawa do dodatkowego zasiłku opiekuńczego również ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dzieckiem w wieku do ukończenia 15. roku życia.
Warunki pracy

Warunki i tryb wykonywania pracy w trakcie przestoju lub skróconego czasu pracy maja być negocjowane przez maksymalnie dwa dni, a w razie braku porozumienia - zasady samodzielnie określi pracodawca. Jeśli nie wydłuży się negocjacji do 7 dni, to praktycznie decyzje o warunkach przestoju i skróceniu czasu pracy podejmować będzie sam pracodawca.

PRZEDSIĘBIORCY

Kodeks spółek handlowych

Projekt przewiduje wprowadzenie w spółkach kapitałowych możliwości odbycia posiedzenia zarządu przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość lub na piśmie (teraz jest to możliwe tylko jeśli umowa spółki to przewiduje – zmiana polega na odwróceniu reguły: zarząd nie może decydować na odległość tylko jeśli jest to wprost wykluczone w umowie spółki). Zmiana jest wprowadzana na stałe, a jej konsekwencje nie są dobrze przemyślane.

Obniżenie czynszu dla najemcy w obiekcie handlowym o powierzchni sprzedaży powyżej 2000 m2

Pozytywne dla przedsiębiorcy (najemcy) jest obniżenie czynszu o 90%, lecz zauważyć trzeba, że koszt tego obniżenia ponosi inny przedsiębiorca. Wprawdzie wynajmujący będzie mógł dochodzić w sądzie większego świadczenia - czynszu (jak również odszkodowania), ale z zapowiedzi ustawodawcy wynika, że to państwo powinno udzielić pomocy w takiej sytuacji. Tymczasem wynika z tego, że koszt poniesienia pomocy najemcy został w całości (w 90% czynszu) przerzucony na innego przedsiębiorcę.

Projekt nie reguluje nadto sytuacji, w której wynajmujący, nie jest właścicielem obiektu handlowego, a jego dzierżawcą.

Zabezpieczenie pożyczek mikroprzedsiębiorcom

Ustawa przewiduje pomoc dla mikroprzedsiębiorców w postaci pożyczki udzielanej przez starostę ze środków Funduszu Pracy. Zabezpieczeniem mają być weksle in blanco lub inna forma zabezpieczenia ustalona przez strony umowy. Nie wiadomo dokładnie, co to może być, a mikroprzedsiębiorca będący w trudnej sytuacji i nie posiadający specjalistycznej wiedzy prawniczej może w chwili podpisywania umowy nie dostrzec postanowień umowy, które są dla niego niekorzystne. W projekcie powinny także zostać ujęte uregulowania w zakresie deklaracji wekslowej, które określą warunki wypełnienia weksla in blanco.

Zamówienia publiczne

Projekt pozwala na pomijanie Prawa zamówień publicznych, jeżeli zachodzi wysokie prawdopodobieństwo szybkiego i niekontrolowanego rozprzestrzeniania się choroby lub jeżeli wymaga tego ochrona zdrowia publicznego. To znaczy, że nie tylko zakupu poniżej 30 000 EURO [poprawka 27.03.2020] są zwolnione reguł wskazanych w ustawie. Jest to korzystne dla zamawiającego, bo ma wolny wybór, u kogo złoży zamówienie. Dla oferentów korzystne to już nie jest - zagrożona zostaje zasada konkurencji i równego traktowania.

PRAWO PODATKOWE

Podatek od nieruchomości

Ustawa przewiduje dla rady gminy fakultatywną możliwość zwolnienia, za część roku 2020, od podatku od nieruchomości: gruntów, budynków i budowli związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, wskazanym grupom przedsiębiorców, których płynność finansowa uległa pogorszeniu w związku z ponoszeniem negatywnych konsekwencji ekonomicznych z powodu COVID-19. W tym kontekście pojawiają się następujące wątpliwości.

Po pierwsze, regulacja nie stanowi dla podatników gwarancji zwolnienia z podatku od nieruchomości, przewiduje wyłącznie taką możliwość. Ponadto, określony w przepisie warunek pogorszenia płynności finansowej jest pojęciem nieostrym, a zatem może być różnie interpretowany.

Art. 15q przewiduje również fakultatywną możliwość przedłużenia, w drodze uchwały, wskazanym grupom przedsiębiorców, których płynność finansowa uległa pogorszeniu w związku z ponoszeniem negatywnych konsekwencji ekonomicznych z powodu COVID-19, terminów płatności rat podatku od nieruchomości, płatnych w kwietniu, maju i czerwcu 2020 r., nie dłużej niż do dnia 30 września 2020 r. Dlatego też należałoby wprowadzić wyraźne zobowiązanie dla rady gminy do przedłużenia terminów płatności rat za czas zagrożenia stanem epidemicznym, w trakcie stanu epidemicznego, a także w określonym okresie po ustaniu epidemii

Udzielanie ulg w spłacie zobowiązań podatkowych – uwagi ogólne oraz opłata prolongacyjna

Na podstawie obowiązujących przepisów podatnicy mogą już teraz ubiegać się o udzielenie ulgi w spłacie zobowiązania podatkowego (odroczenie, rozłożenie na raty, umorzenie). Przy czym, z dotychczasowych doświadczeń wynika, że organy podatkowe zazwyczaj odmawiają udzielania wnioskowanych przez podatników ulg, z uwagi na to, że mamy do czynienia z tzw. uznaniem administracyjnym (nawet po stwierdzeniu przesłanki ważnego interesu podatnika oraz interesu publicznego). Spory przenoszą się zazwyczaj na etap sądowy i trwają długie lata.

W związku z tym należy stworzyć specjalne wytyczne przez Ministerstwo Finansów dla podległych organów podatkowych precyzujące, w jaki sposób należy rozpoznawać wnioski o udzielenie ulg dla podatników z uwagi na stan epidemii COVID-19 (tak, aby w maksymalny sposób ograniczyć możliwość przekraczania przez organy granic uznania administracyjnego i zapobiec przenoszeniu się sporów na poziom sądowy).

Ponadto, w kontekście projektowanego art. 15za należy wydłużyć 30-dniowy termin, tak aby zagwarantować podatnikom realną możliwość skorzystania z zaniechania poboru opłaty prolongacyjnej, w szczególności w okresie po ustaniu epidemii. To właśnie wtedy podatnicy, będą chcieli skorzystać z odroczenia terminu płatności podatku lub rozłożenia zapłaty podatku na raty lub odroczenia lub rozłożenia na raty zapłaty zaległości podatkowej wraz z odsetkami.

Interpretacje indywidualne

Z projektowanej regulacji (art. 31g) wynika, że trzymiesięczny termin, o którym mowa w Ordynacji podatkowej dotyczący złożonych już, ale nierozpatrzonych wniosków o indywidualne interpretacje podatkowe, zostanie wydłużony aż o 3 miesiące. Jest to rozwiązanie bardzo korzystne dla administracji skarbowej. Dodatkowo zawiera możliwość kolejnego przedłużania tych okresów, co wynika z ust. 3.

Przepis ten powinien zostać całkowicie wyeliminowany, przy założeniu, że administracja skarbowa może pracować zdalnie. Podatnicy będą bowiem pozostawać w przedłużonym stanie niepewności.

PIT – rozliczenie straty

Przepis wprowadza kryterium uzyskania w 2020 r. łącznych przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej niższych o co najmniej 50% od łącznych przychodów uzyskanych w 2019 r. z tej działalności. Powstaje pytanie, czy nie obejmuje on zbyt wąskiej grupy podatników.

PIT – termin zapłaty podatku

Przepis w istocie przedłuża termin zapłaty podatku tylko do dnia 20 lipca 2020 r. w odniesieniu do miesięcy: marzec-maj 2020 r. W obliczu istotnego ograniczenia przychodów podatników, a także braku możliwości przewidzenia czasu trwania epidemii, należy odroczyć obowiązek zapłaty podatku do określonego czasu po ustaniu stanu epidemii (np.  końca 2020 r.).

ADMINISTRACYJNE KARY PIENIĘŻNE

Wymiar kar pieniężnych za stosowanie zbyt wysokich cen/marż:

Ustawa przewiduje karę w wysokości od 5 000 do 5 000 000 zł za zastosowanie ceny lub marży wyższej niż ustalona przez Ministra Zdrowia. Tego typu surowe kary winny zatem być nakładane przez sąd w postępowaniu karnym, z zachowaniem przynależnych oskarżonemu praw i gwarancji procesowych, nie zaś w postępowaniu administracyjnym.

Kara za naruszenie kwarantanny/izolacji

Ustawa ma wprowadzić karę do 30.000 zł za naruszenie obowiązku kwarantanny lub izolacji. Tymczasem osoby takie są już obecnie ścigane i karane na podstawie art. 116 kodeksu wykroczeń  i art. 161 kodeksu karnego. Nie można karać dwa razy za to samo

KOMUNIKACJA PUBLICZNA, KARTY PARKINGOWE

Projekt zakłada, że karty parkingowe osób z niepełnosprawnościami zachowują ważność do 60. dnia od odwołania stanu epidemii, „nie dłużej jednak niż do dnia wydania nowego orzeczenia o stopniu niepełnosprawności”. Tymczasem od uzyskania orzeczenia do wydania karty może minąć nawet 30 dni, więc sformułowanie należałoby poprawić

PRAWO MIESZKANIOWE

Ochrona najemców

Projekt przewiduje przedłużenie umowy najmu mieszkania, jednak stanowi także, że przedłużenie następuje na podstawie oświadczenia woli najemcy. Ale najemca może o tym nie wiedzieć - regulacja wymaga uzupełnienia poprzez nałożenie na wynajmującego obowiązku poinformowania najemcy o możliwości złożenia oświadczenia wyrażającego zgodę na przedłużeniu umowy najmu.

Prawo spółdzielcze, ustawa o własności lokali

Ustawa ma zmienić tryb obradowania zarządu i rady nadzorczej spółdzielni mieszkaniowych oraz podejmowania uchwał. To jest bardzo istotna zmiana, a nie jest ona bezpośrednio powiązana ze epidemią. Takiego zabiegu nie sposób zaakceptować. Zmiana ta powinna być zawarta w specustawie  na czas trwania sytuacji wyjątkowej.

PRAWO BUDOWLANE

O ile zasadne jest ułatwianie rozbudowy szpitali, placówek medycznych, budowy szpitali polowych itp., to wydaje się, że nawet w takim nadzwyczajnym stanie winno podlegać badaniu przez właściwy organ spełnienie podstawowych warunków, umożliwiających budowę lub rozbiórkę obiektu budowlanego. Absolutnym minimum powinno być wymaganie przedstawienia przez inwestora oświadczenia o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane, aby nie budował on na cudzym gruncie. Ustawa nie reguluje bowiem skutków prawnych dla zamierzeń budowlanych realizowanych w okresie obowiązywania specustawy.

W stanie nadzwyczajnym, takim jak pandemia C-19 (odpowiadająca w zasadzie stanowi nadzwyczajnemu, czyli stanowi najbardziej podobnemu do stanu klęski żywiołowej), zasadne jest złagodzenie rygorów występowania z wnioskiem o pozwolenie na budowę bądź poważne uproszczenie tego postępowania. Postępowanie takie winno się jednak odbywać z udziałem przedstawiciela organu administracji architektoniczno-budowlanej, z możliwością wydawania przez ten organ – w uproszczonym i pilnym trybie – wiążących wytycznych dla inwestora. W przeciwnym wypadku mogą wystąpić trudne do odwrócenia skutki w kontekście niezgodności wybudowanych obiektów z miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego itp., niezagwarantowaniem ochrony obiektom w rejestrze zabytków itp.

PRAWA OSÓB SKAZANYCH

Używanie paralizatorów przez Służbę Więzienną

Art. 28 projektu przewiduje nowelizację ustawy o Służbie Więziennej, która sprowadza się do dodania do katalogu środków przymusu bezpośredniego, z których korzystać mogą funkcjonariusze Służby Więziennej „przedmiotów przeznaczonych do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej”, czyli paralizatorów.

Wprowadzenie tej zmiany jest niezrozumiałe w kontekście celu i przedmiotu projektowanej ustawy, w szczególności, że w uzasadnieniu projektodawca sam przyznaje, że ma to być rozwiązanie stałe, niezwiązane ze stanem zagrożenia epidemicznego.

V.7100.5.2020

Koronawirus. Główny Inspektor Sanitarny powinien przygotować zalecenia dla miejsc zatrzymań

Data: 2020-03-26
  • Nie wydano zaleceń sanitarnych, jak przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się koronawirusa w takich miejscach, jak więzienia, poprawczaki, szpitale psychiatryczne, dpsy, ośrodki dla cudzoziemców,
  • O ich opracowanie Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego
  • Jego zastępczyni Izabela Kucharska odpisała Rzecznikowi, by sam zwrócił się o to do poszczególnych ministrów odpowiedzialnych za funkcjonowanie tych miejsc  
  • Propozycja ta jest sprzeczna z zakresem kompetencji RPO, który nie może wyręczać innych organów państwa w ich obowiązkach

RPO ponownie zwrócił się do szefa GIS Jarosława Pinkasa o opracowanie takich zaleceń.

W piśmie do niego Adam Bodnar pisze, że z ogromnym zdumieniem przyjął  odpowiedź na swe wystąpienie z 12 marca br.

Izabela Kucharska odpisała, że Główny Inspektorat Sanitarny - ze względu na nawał pracy - nie jest w stanie opracowywać wytycznych przeciwepidemicznych dla wszystkich instytucji. A z uwagi na ich odmienną specyfikę muszą być one dostosowane indywidualnie.

W związku z tym poprosiła ROO o zwrócenie się do poszczególnych ministrów odpowiedzialnych za funkcjonowanie miejsc detencji w Polsce, z prośbą o wydanie przez nich zaleceń sanitarnych, z uwzględnieniem specyfiki tych miejsc.

- Propozycja ta pozostaje w sprzeczności z zakresem moich kompetencji – pisze Adam Bodnar do Jarosława Pinkasa. Wykonując funkcję Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, RPO jest zobowiązany do ochrony praw osób pozbawionych wolności w najszerszym tego słowa znaczeniu. Nie oznacza to wszakże, że powinienem wyręczać inne organy państwa w realizacji spoczywających na nich obowiązków, wynikających wprost z aktów prawnych określających ich kompetencje.

W dotychczasowej debacie na temat walki z COVID19 całkowicie pomija się sprawę procedur związanych z przeciwdziałaniem rozprzestrzenianiu się koronawirusa w miejscach detencji. Takie wykluczenie osób pozbawionych wolności z kręgu tych, którym winniśmy jako państwo zagwarantować należytą ochronę, jest zupełnie niezrozumiałe.

W Polsce jest ponad 3000 miejsc wypełniających definicję miejsca pozbawienia wolności, określoną w art. 4 pkt 2 Protokołu fakultatywnego do Konwencji Organizacji Narodów Zjednoczonych w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. Protokół za miejsce detencji uznaje jakiekolwiek miejsce pozostające pod jurysdykcją i kontrolą państwa, gdzie przebywają lub mogą przebywać osoby pozbawione wolności na podstawie polecenia organu władzy publicznej bądź za jego namową, zgodą lub przyzwoleniem.

Są to: jednostki penitencjarne, szpitale psychiatryczne, domy pomocy społecznej, izby zatrzymań Policji, Straży Granicznej oraz Żandarmerii Wojskowej, ośrodki strzeżone dla cudzoziemców, areszty Straży Granicznej dla cudzoziemców, schroniska dla nieletnich, zakłady poprawcze, policyjne izby dziecka, młodzieżowe ośrodki wychowawcze, izby wytrzeźwień, zakłady opiekuńczo-lecznicze, jak również prywatne placówki całodobowej opieki świadczące pomoc dla osób z niepełnosprawnościami oraz przewlekle somatycznie chorych.

Takimi miejscami są również funkcjonujące obecnie oraz nowopowstające miejsca kwarantanny zbiorowej.

Tylko w więzieniach i aresztach przebywa ponad 75 000 osób. W placówkach pomocy społecznej (w tym także prywatnych) na koniec 2018 r. znajdowało się ponad 125 000 osób. W młodzieżowych ośrodkach wychowawczych liczba wychowanków w 2018 r. wyniosła ponad 4500.  Liczba osób pozbawionych wolności jedynie w tych trzech z piętnastu typów miejsc detencji w Polsce objętych monitoringiem KMPT świadczy, że nie jest to zjawisko marginalne.

- W dobie kryzysu spowodowanego koronawirusem, w jakim znalazł się nasz kraj, wszyscy obywatele oraz organy państwa stojące na straży ich bezpieczeństwa, muszą wykazać ponadprzeciętną aktywność, by skutecznie walczyć z rozprzestrzeniającym się zagrożeniem – podkreśla Adam Bodnar.

KMP.071.4.2020

Konieczne jest wprowadzenie definicji tortur do polskiego prawa - RPO pisze do premiera

Data: 2020-03-26
  • ​RPO zwrócił się do premiera w sprawie konieczności wprowadzenia do polskiego porządku prawnego definicji tortur
  • Problem stosowania tortur i nieludzkiego czy poniżającego traktowania nie jest odpowiednio w polskim prawie rozwiązany. Organizacje międzynarodowe i pozarządowe biją na alarm
  • Premier przekazał wystąpienie Ministrowi Sprawiedliwości, z prośbą o zajęcie stanowiska
  • Tymczasem Rzecznik wielokrotnie pisał już w tej sprawie do MS, ostatni raz w październiku 2018 r. -  wciaż nie otrzymał odpowiedzi

Czy w Polsce stosowane są tortury?

Tak, w Polsce dochodzi do stosowania tortur. Potwierdzają to raporty i zalecenia Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, a także organizacji międzynarodowych i pozarządowych. Problem stosowania tortur i nieludzkiego czy poniżającego traktowania nie jest jednak odpowiednio w polskim prawie rozwiązany. Brak odrębnego przestępstwa tortur w kodeksie karnym utrudnia lub wręcz uniemożliwia kwalifikację konkretnych czynów jako tortury w rozumieniu Konwencji ONZ. Nie pozwala też na szybkie i bezstronne dochodzenie oraz wymierzanie odpowiedniej kary sprawcom.

Tymczasem w Polsce zapadają wyroki za czyny wypełniające definicję tortur z art. 1 Konwencji ONZ. Ich sprawcy odpowiadają najczęściej na podstawie art. 231 kodeksu karnego, czyli nadużycie uprawnień, a także art. 246 kk. (wymuszanie zeznań) i art. 247 kk. (znęcanie się nad osobą pozbawioną wolności).

W latach 2008-2017 za przestępstwa z art. 246 kk., skazano w Polsce prawomocnie 45 policjantów. W 2018 roku zapadł prawomocny wyrok skazujący łącznie 3 funkcjonariuszy Policji za przestępstwo z art. 247 kk. W tym samym roku zapadł ponadto wyrok wobec 4 policjantów za popełnienie przestępstwa z art. 246 kk. Dodatkowo, w 2018 r. prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie znęcania się nad osobą zatrzymaną przez 3 funkcjonariuszy (art. 247 kk.), który to czyn został ujawniony przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur podczas rutynowej kontroli jednej z komend Policji (w 2019 r. wpłynął do odpowiedniego sądu rejonowego akt oskarżenia oraz rozpoczął proces w tej sprawie). Najczęściej ofiarami przemocy byli sprawcy drobnych przestępstw, w tym osoby bardzo młode.

Organizacje międzynarodowe nie pozostawiają złudzeń 

W 2018 r. Biuro ds. Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (dalej ODIHR) przedłożyło w Biurze Rzecznika opinię, w której znajduje się ocena polskiego ustawodawstwa pod kątem zakazu tortur oraz przykłady ustawodawstw innych krajów zawierających definicję takich czynów. Opinia odnosi się także do istotnych elementów dotyczących bezwzględnego zakazu tortur i innego złego traktowania wskazanych przez Komitet Przeciwko Torturom. Zwrócono w niej uwagę, że oprócz zdefiniowania tortur i innego złego traktowania jako poważnych przestępstw w ustawodawstwie krajowym, Polska ma obowiązek prowadzenia dochodzenia w sprawie wszelkich aktów tortur i innego złego traktowania, ich ścigania oraz karania, zapewnienia ofiarom tortur możliwego do wyegzekwowania zadośćuczynienia, w tym sprawiedliwego i adekwatnego odszkodowania, a także innych zasad prawa międzynarodowego w tym obszarze.

Komitet Przeciwko Torturom, który odpowiedzialny jest za monitorowanie wdrażania Konwencji ONZ przez Państwa Strony, wielokrotnie kierował zalecenia pod adresem Polski dotyczące podjęcia skutecznych działań legislacyjnych w celu włączenia do swojego prawa przestępstwa tortur jako odrębnego i szczególnego przestępstwa oraz w celu przyjęcia definicji tortur obejmującej wszystkie elementy określone w art. 1 Konwencji ONZ. Ponadto zauważył, że polskie przepisy nie odzwierciedlają wagi przestępstwa tortur i nie przewidują adekwatnej kary dla ich sprawców.

Podkomitet do spraw Zapobiegania Torturom i Innemu Okrutnemu, Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (The Subcommittee on Prevention of Torture and other Cruel, Inhuman or Degrading Treatment or Punishment, dalej SPT, Podkomitet), również wielokrotnie podkreślał konieczność wprowadzenia zmian w prawie krajowym państw członkowskich zgodnie ze standardami międzynarodowymi, w szczególności w zakresie art. 1 Konwencji ONZ. Podkomitet zwraca uwagę, że brak właściwej klasyfikacji przestępstwa tortur w ustawodawstwie krajowym może powodować bezkarność i akceptację społeczną takich czynów. Ponadto SPT podkreśla, że w celu zapobiegania i karania aktów tortur i znęcania się, ważne jest zbadanie wszystkich zarzutów za pomocą szybkich, bezstronnych i przejrzystych procesów sądowych. Osoby skazane za takie czyny należy ukarać sankcjami współmiernymi do wagi ich przestępstw. Podkomitet zaleca ponadto, aby państwa strony utworzyły i prowadziły krajowy rejestr wszystkich zarzutów dotyczących tortur i innego złego traktowania.

Wniosek do premiera ws. kryminalizacji tortur oi pełnego wdrożenia Konwencji ONZ

RPO zwrócił się do Premiera w sprawie konieczności wprowadzenia do polskiego porządku prawnego definicji tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

W odpowiedzi na pismo RPO, Premier poinformował o przekazaniu wystąpienia do Ministerstwa Sprawiedliwości, z prośbą o zajęcie stanowiska. Tymczasem Rzecznik od początku kadencji podkreśla potrzebę wprowadzenia do ustawodawstwa kompleksowej definicji tortur i określenia kar za ich stosowanie. Ostatni raz wystąpienie w tej sprawie RPO skierował do ministra Zbigniewa Ziobry  24 października 2018 r., jednak nie otrzymał odpowiedzi.

KMP.570.3.2018

Nadal za długo trwa ustalanie prawa do 500+ przy koordynacji świadczeń polskich i zagranicznych

Data: 2020-03-26
  • Obywatele nadal skarżą się na długotrwałość postepowań w sprawach prawo do świadczeń rodzinnych i wychowawczego - chodzi o koordynację świadczeń polskich i zagranicznych
  • Jeśli np. ojciec porzuci rodzinę i wyjedzie do pracy za granicę, a matka opiekuje się dziećmi w Polsce, rodzina nie dostaje 500+ - wobec domniemania, że wsparcie dla niej przychodzi z bogatszego kraju
  • Wyjaśnienie tych spraw trwa bardzo długo, co prowadzi do zaległości w wypłacaniu świadczeń
  • RPO po raz kolejny zwrócił się do minister rodziny Marleny Maląg

W dalszym ciągu Rzecznik Praw Obywatelskich jest adresatem skarg na długotrwałość postepowań w sprawach o ustalenie prawa do świadczeń rodzinnych oraz świadczenia wychowawczego, objętych koordynacją systemów zabezpieczenia społecznego.

Niewydolność samorządu województwa doprowadziła do przekazania tych zadań wojewodom 1stycznia 2018 r.  19 marca 2018 r. RPO wyraził obawę, że wprowadzone zmiany nie usuną szybko zaległości z okresu, gdy samorząd województwa realizował te zadania. 

W odpowiedzi Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej informowało o przedsięwzięciach  w celu usunięcia tych zaległości, a dotyczących m.in.:

  • zwiększenia środków finansowych na realizacje zadania przejętego przez urzędy wojewódzkie,
  • utworzenia specjalnych komórek organizacyjnych,
  • przeprowadzenia procesów rekrutacyjnych w celu uzupełnienia bądź zwiększenia kadry przejętej z urzędów marszałkowskich,
  • przeprowadzenia szkoleń z zakresu unijnych przepisów o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego dla nowo zatrudnionych, a także pogłębiających wiedzę osób, które zajmowały się realizacją zadania pod nadzorem marszałków.

15 stycznia 2019 r. RPO skierował do Ministerstwa kolejne, trzecie wystąpienie, w którym wyraził obawę wobec tworzenia się kolejnych zaległości. W odpowiedzi z 15 lutego 2019 r. MRPiPS poinformowało, że według danych urzędów wojewódzkich zakończono ok. 70% z zaległych spraw, przejętych od marszałków. Zgodnie z wytycznymi resortu w przypadku wniosków zaległych, dotyczących jednej rodziny rozpatrywane są one łącznie z wnioskami za okres bieżący. W związku z tym nie ma ryzyka, że wnioski bieżące będą rozpatrywane w dalszej kolejności.

W przypadku zaległości dłuższych niż dwa lata zwłoka w zakończeniu postępowań jest często skutkiem braku informacji z instytucji zagranicznej co do statusu osoby przebywającej poza krajem bądź jej ewentualnego uprawnienia do świadczeń zagranicznych, należnych z tytułu pierwszeństwa. W opinii resortu kluczowe znaczenie dla skrócenia procedur ma współpraca wnioskodawcy z urzędem, zarówno polskim, jak i zagranicznym, oraz dostarczenie wymaganych dokumentów, w tym decyzji instytucji zagranicznej.

Świadczenia rodzinne i świadczenia wychowawcze mają na celu wsparcie rodzica opiekującego się dzieckiem. W tym kontekście czas odgrywa istotną rolę. Długotrwałość procedowania skutkuje brakiem pomocy finansowej państwa. Przepisy nie przewidują zaś żadnych wyjątków, które pozwoliłyby na przyznanie tych świadczeń osobie nieaktywnej zawodowo i opiekującej się dzieckiem, o ile inny członek rodziny podlega systemowi zabezpieczenia społecznego w jednym lub kilku państwach członkowskich.

Jest wprawdzie możliwość ubiegania się o tymczasowe przyznanie świadczeń w Polsce za okres, w którym instytucja polska nie posiada wszelkich niezbędnych informacji dotyczących uprawnienia do świadczeń w innym państwie. Praktyka ta stosowana jest bardzo rzadko i nie rozwiązuje problemu. Wydana w tym trybie decyzja ma bowiem wyłącznie charakter czasowy i w przypadku otrzymania świadczeń rodzinnych za granicą, może zaistnieć konieczność zwrotu przyznanych w Polsce tymczasowo świadczeń wraz z odsetkami.

Dlatego Adam Bodnar po raz kolejny zwrócił się do Marleny Maląg o aktualną ocenę stanu przestrzegania praw osób ubiegających się o wypłatę świadczeń na zasadach unijnej koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego i rozważenie podjęcia dalszych działań w celu usprawnienia trybu ich wypłaty.

III.7064.33.2018

Ludzie za kilkaset zł długu tracą nieruchomości. Wystąpienie RPO do MS   

Data: 2020-03-26
  • Obywatele skarżą się, że za długi o wartości kilkuset zł tracili prawo własności nieruchomości, która służyła potrzebom mieszkaniowym całej rodziny
  • RPO już wcześniej wskazywał na konieczność zmiany prawa - by nie dochodziło do takich sytuacji
  • Pyta Ministra Sprawiedliwości, co z projektem, który miał na celu zapobieganie rażącym dysproporcjom między wysokością ściąganych długów a wartością nieruchomości podlegającej egzekucji

Skargi obywateli wskazują na problem znacznych dysproporcji pomiędzy wysokością długów egzekwowanych przez komornika a wartością nieruchomości, z której prowadzi egzekucję. Bardzo często dochodzi do sytuacji, gdy osoby w wyniku egzekucji długów o wartości kilkuset zł traciły prawo własności nieruchomości, która służyła potrzebom mieszkaniowym całej rodziny.

O konieczności zmiany przepisów w tym zakresie RPO pisał w wystąpieniu generalnym do Ministra Sprawiedliwości z 17 marca 2016 r. Postulował zmianę przepisów, aby możliwe było prowadzenie egzekucji z nieruchomości dopiero od określonej wysokości dochodzonej należności. Pozwoliłoby to na zrównoważenie interesów dłużnika, w tym jego potrzeb mieszkaniowych oraz potrzeb wierzyciela.

W odpowiedzi Ministerstwo Sprawiedliwości zgodziło się z RPO i zapowiedziało analizę problemu w ramach prac nad projektem ustawy i kosztach egzekucyjnych.

Rządowy projekt  nowelizacji niektórych ustaw w celu przeciwdziałania lichwie (druk sejmowy 3600/VIII kadencja) zakładał, że licytacja lokalu mieszkalnego lub nieruchomości z budynkiem mieszkalnym - które służą potrzebom mieszkaniowym dłużnika - możliwa byłaby, jeśli wysokość długu wyniesie co najmniej jedną dwudziestą kwoty oszacowania nieruchomości.

Niestety dotychczasowe prace legislacyjne nie doprowadziły do zmiany stanu prawnego.

Adam Bodnar prosi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o informację ws. obecnego etapu prac nad projektem. 

IV.512.25.2020

Skarga nadzwyczajna ograniczyła prawo obywateli do skargi na niezgodność z prawem prawomocnego orzeczenia

Data: 2020-03-26
  • Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej utrudniło obywatelom możliwość kwestionowania wyroku sądu cywilnego w drodze skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia
  • Aby bowiem obywatel mógł wnieść taką skargę do Sądu Najwyższego, musi najpierw wystąpić do uprawnionego podmiotu, aby ten złożył do SN skargę nadzwyczajną w jego sprawie
  • Taka sytuacja zagraża konstytucyjnemu prawu obywatela do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie organu władzy - ocenia RPO

Niemal dwa lata temu w życie weszła ustawa o Sądzie Najwyższym z 8 grudnia 2017 r., która wprowadziła szczególny środek zaskarżenia - skargę nadzwyczajną.

Przez ten czas do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła ogromna liczba wniosków obywateli o skorzystanie z takiej możliwości (do końca lutego 2020 r. było ich 6648, w tym 1904 w sprawach cywilnych). Zarazem obywatele zaczęli się skarżyć na wpływ nowej instytucji na realną możliwość skorzystania ze skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.

W myśl Kodeksu postępowania cywilnego należy ona do nadzwyczajnych środków zaskarżenia - tak jak skarga nadzwyczajna. A wszystkie one powinny tworzyć spójny system. Chodzi o to, że od konkretnego orzeczenia przysługuje jeden, ściśle określony środek zaskarżenia. Tymczasem obecne przepisy rodzą poważne wątpliwości co do relacji skargi nadzwyczajnej wobec skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.

Izba Cywilna SN uznaje, że wprowadzenie skargi nadzwyczajnej rodzi po stronie obywatela wnoszącego skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia obowiązek wykazania, że uchylenie zaskarżonego orzeczenia nie jest możliwe także w drodze skargi nadzwyczajnej. W efekcie skargi, w których obywatele tego nie uczynili, są odrzucane.

Odmienną praktykę przyjęła Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN. Skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem przyjmuje ona do rozpoznania, choć skarżący nie skorzystał ze ścieżki skargi nadzwyczajnej. Skoro jest ona dodatkową gwarancję zgodności z prawem orzeczeń sądowych (poza trybem skargi kasacyjnej i skargi o wznowienie), to skorzystanie z niej musi wyprzedzać dochodzenie ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej od Skarbu Państwa.

Przepisy w określonych wypadkach przewidują zaniechanie uchylenia lub zmiany orzeczenia przez SN rozpoznający skargę nadzwyczajną -  pomimo jego nieprawidłowości – i poprzestanie na stwierdzeniu wydania zaskarżonego orzeczenia z naruszeniem prawa. W tych przypadkach funkcje skargi nadzwyczajnej są zbieżne z funkcją skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem. Otwiera ona bowiem drogę do ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa, przy jednoczesnym zachowaniu kwestionowanego orzeczenia w obrocie prawnym.

Tym samym od czasu wejścia w życie przepisów o skardze nadzwyczajnej strona wnosząca skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia powinna wykazać, że uchylenie zaskarżonego orzeczenia nie było i nie jest możliwe również w drodze skargi nadzwyczajnej. W praktyce oznacza to konieczność wykazania przez stronę, że bezskutecznie zwróciła się do uprawnionego organu o wniesienie skargi nadzwyczajnej.

Na tym tle RPO widzi zagrożenia dla konstytucyjnych praw i wolności człowieka i obywatela - zwłaszcza prawa do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej (art. 77 ust. 1 Konstytucji).

Skargę nadzwyczajną wnosi się w terminie 5 lat od uprawomocnienia się zaskarżonego orzeczenia, a jeżeli od orzeczenia została wniesiona skarga kasacyjna - w terminie roku od dnia rozpoznania. Skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia wnosi się zaś w terminie dwóch lat od jego uprawomocnienia się. Oznacza to, że w czasie  oczekiwania przez obywatela na rozpoznanie wniosku o złożenie skargi nadzwyczajnej przez uprawniony do tego organ, może upłynąć termin na wniesienie skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. A termin ten nie podlega przywróceniu.

Obywatel, który chce skorzystać ze skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, nie może sam wnieść skargi nadzwyczajnej. Mogą ją złożyć: RPO, Prokurator Generalny oraz -  w zakresie swej właściwości -  Prezes Prokuratorii Generalnej RP, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Pacjenta, Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, Rzecznik Finansowy, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców i Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Skarga nadzwyczajna od prawomocnego orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie, które uprawomocniło się przed wejściem w życie ustawy, może być wniesiona tylko przez Prokuratora Generalnego lub RPO.

Wystąpienie obywatela do uprawnionego podmiotu nie obliguje go do wniesienia skargi nadzwyczajnej. Zgodnie jednak z linią orzeczniczą Izby Cywilnej SN wystąpienie takie jest nieodzowne.  Dopiero odmowa tego podmiotu złożenia skargi nadzwyczajnej na rzecz obywatela otwiera mu drogę do żądania stwierdzenia niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.

Długotrwałość rozpoznawania wniosków o wniesienie skargi nadzwyczajnej wynika z:

  • rozbudzonych oczekiwań społecznych generujących lawiny wniosków obywateli;
  • w przypadku RPO: z niedostosowania budżetu Biura RPO do zadań związanych ze skargą nadzwyczajną, co - niestety bezskutecznie - wielokrotnie sygnalizowano właściwym organom państwa.

W konsekwencji, wobec trudności z rozpoznawaniem wniosków o skargę nadzwyczajną w rozsądnym terminie, pogłębia się stan niepewności osoby zamierzającej skorzystać ze środka zaskarżenia, które otwiera drogę do dochodzenia odszkodowania od Skarbu Państwa za wadliwe orzeczenie.

Jest to sprzeczne z konstytucyjną zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 Konstytucji).

A uprawnienia organów mogących wnosić skargi nadzwyczajne są niezależne. Badanie danej sprawy przez jeden z nich nie wyklucza jej badania przez inny. Pojawia się zatem kolejna wątpliwość: czy wnosząc skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, można poprzestać na wniosku o skargę nadzwyczajną tylko do jednego z uprawnionych organów, czy też do każdego z nich. Teoretycznie mogą one wnieść skargę nadzwyczajną nawet bez wniosku strony.

Może także dojść do wniesienia skargi nadzwyczajnej, mimo że wcześniej inny lub ten sam organ stwierdził brak podstaw do tego. Jeżeli jednak w międzyczasie strona złożyła skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, pojawia się kolejna wątpliwość - przed SN nie mogą się bowiem toczyć równolegle dwa postępowania skargowe .

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o zainicjowanie odpowiednich zmian legislacyjnych, które zagwarantują obywatelom realną i efektywną ochronę.

IV.511.103.2020

Koronawirus. Osoby głuche nie mogą dowiedzieć się o epidemii wszystkiego, czego chcą

Data: 2020-03-25
  • Osoby głuche i słabosłyszące upominają się o lepszą dostępność informacji o aktualnej sytuacji epidemicznej
  • Przeznaczona dla nich infolinia Narodowego Funduszu Zdrowia działa jedynie w dni powszednie w określonych godzinach – pozostali obywatele mają do niej dostęp całą dobę przez cały tydzień
  • Ponadto nadal nie wszystkie konferencje prasowe władz są tłumaczone na język migowy

Do Biura RPO wciąż napływają sygnały o nieefektywności działań informacyjnych dotyczących rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 oraz możliwości uzyskania pomocy w przypadku zachorowania przez osoby głuche i niedosłyszące.

Chodzi głównie o brak dostępności infolinii  NFZ dla osób z dysfunkcją słuchu. Mogą oni bowiem korzystać z usług tłumaczy języka migowego jedynie w dni powszednie w określonych godzinach. Tymczasem inni obywatele mają możliwość skontaktowania się z infolinią przez całą dobę siedem dni w tygodniu. W ocenie osób głuchych i słabosłyszących należałoby rozszerzyć możliwość kontaktu przez infolinię z zapewnieniem wideoczatu z tłumaczem w formule 24/7.

RPO wskazuje na konieczność wdrożenia propozycji Polskiego Związku Głuchych, który zaproponował obsadę dyżurów tłumaczy języka migowego przez osoby, z którymi współpracuje.

Ponadto osoby głuche i słabosłyszące skarżą się na brak dostępności konferencji prasowych i komunikatów władz o aktualnej sytuacji epidemicznej. Wciąż nie wszystkie są tłumaczone na język migowy w czasie rzeczywistym. Okienko, w którym pojawia się tłumacz, jest zaś tak małe, że często utrudnia lub uniemożliwia zapoznanie się z informacją seniorom i osobom z jednoczesną dysfunkcją wzroku i słuchu.

Zgodnie z Konwencją o prawach osób niepełnosprawnych należy zapewnić jak najwyższy poziom bezpieczeństwa osobom szczególnie narażonych na wykluczenie. Jej art. 11 obliguje państwa-strony do wszelkich niezbędnych środków w celu zapewnienia ochrony i bezpieczeństwa osobom z niepełnosprawnościami w sytuacjach zagrożenia. Powinny mieć zapewniony dostęp do środków komunikacji, w tym technologii i systemów informacyjno-komunikacyjnych - zarówno na obszarach miejskich, jak i wiejskich, na zasadzie równości z innymi. Obejmuje to rozpoznanie i eliminację przeszkód i barier w dostępności informacji, komunikacji i innych usług, w tym usług elektronicznych i służb ratowniczych. Wprost wskazuje na to art.  9 Konwencji.

Rzecznik wystąpił do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o zagwarantowanie osobom głuchym i słabosłyszącym realizacji ich praw. Wniósł by infolinia była dostępna dla wszystkich osób chcących z niej skorzystać całodobowo przez cały tydzień. 

Wcześniej w tej sprawie RPO pisał do Pawła Wdówika, pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych oraz Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

 XI.812.4.2020

Koronawirus. Rodzic ma prawo być z dzieckiem w szpitalu – nawet podczas epidemii

Data: 2020-03-25
  • Rodzice skarżą się, że nie mogą przebywać wraz z dziećmi na oddziałach pediatrycznych
  • Praktyka w skali kraju jest niejednolita – niektóre placówki pozwalają na pobyt jednego rodzica z dzieckiem
  • Ograniczenia odwiedzin w szpitalach na czas epidemii nie mogą zagrażać więziom pacjentów i ich bliskich, zwłaszcza dzieci, które wymagają szczególnej opieki

Do Rzecznika Praw Obywatelskich napływają niepokojące sygnały o niemożliwości przebywania rodziców z małymi pacjentami na oddziałach pediatrycznych. Choć sytuacja epidemiczna wymaga środków nadzwyczajnych, to konieczne są działania wobec grup najsłabszych, wymagających zapewnienia szczególnej opieki. Jedną z takich grup są dzieci.

Szpitale mogą wprowadzać ograniczenia dla zabezpieczenia przed zakażeniem koronawirusem, ale przy braku wytycznych na poziomie krajowym są to działania niejednolite. A placówki medyczne stosują różnorodną praktykę. Niektóre - np. Wojewódzki Dziecięcy Szpital im. J. Brudzińskiego w Bydgoszczy - wprowadzają całkowity zakaz przebywania rodziców/opiekunów prawnych z nawet bardzo małymi dziećmi na oddziałach pediatrycznych.  Inne szpitale dziecięce – mimo różnych ograniczeń - umożliwiają jednak obecność jednego z rodziców przy dziecku.

Obecność rodzica podczas hospitalizacji dziecka jest istotna. Chodzi nie tylko o zapewnienie potrzeb emocjonalnych. Może to się również przyczynić się do procesu zdrowienia i skrócenia okresu terapii. 

Prawo pacjenta do obecności osoby bliskiej reguluje ustawa z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Według niej w przypadku wystąpienia zagrożenia epidemicznego lub ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne innych osób odwiedziny w szpitalach mogą zostać ograniczone. Nie może to jednak stwarzać rzeczywistego zagrożenia dla więzi pacjentów i ich bliskich.

Przepisy o ochronie życia rodzinnego dotyczą każdego pacjenta, a zatem również dzieci. Brak w tym zakresie szczególnej ochrony dzieci to niewypełnienie art. 68 ust. 3 Konstytucji („Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku”).

O zapewnienie dzieciom opieki rodziców podczas pobytu w szpitalu także w stanie epidemii apelowała Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

RPO Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Zdrowia o informację, jakie podjął działania w tej sprawie lub też je planuje.

V.7013.25.2020

Koronawirus. MRPiPS odpowiada RPO, co zrobiło dla wsparcia osób w kryzysie bezdomności

Data: 2020-03-25
  • W związku z epidemią koronawirusa gwałtownie pogorszyła się sytuacja schronisk dla osób w kryzysie bezdomności
  • Resort rodziny, pracy i polityki społecznej odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich, co zrobił w tej sprawie  

DO RPO docierały niepokojące sygnały od organizacji pozarządowych, które wskazują na potrzebę niezwłocznego wsparcia w czasie epidemii. Wynika z nich, że sytuacja schronisk dla osób w kryzysie bezdomności w związku z koronawirusem gwałtownie się pogorszyła. Zagraża to bezpieczeństwu osób przebywających w tych placówkach.

Brakuje w szczególności dodatkowych środków na materiały higieniczne, załamały się dotychczasowe procedury pozyskiwania taniej żywności. Pojawił się także problem z brakiem personelu. Wiąże się to z korzystaniem przez pracowników i wolontariuszy z uprawnień dotyczących opieki nad dziećmi po zamknięciu przedszkoli i szkół.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk wystąpił do Marleny Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, o podjęcie we współpracy z organizacjami pozarządowymi, pilnych działań wspierających ich działalność w tym obszarze.

Odpowiedź MRPiPS

Jak odpisała RPO wiceminister Iwona Michałek, w celu zapewnienia pomocy osobom w kryzysie bezdomności  w związku z wirusem SARS-CoV-2, Ministerstwo  14 marca  wydało wytyczne dla wojewodów dotyczące  działań w tym zakresie, we współpracy z poszczególnymi służbami. Obejmują one m.in.

  • koordynację współpracy służb patrolujących (Policji, PSP we współpracy z OSP, Straży Miejskiej) z właściwymi jednostkami pomocy społecznej oraz stacji sanitarno-epidemiologicznych polegającej w szczególności na przekazywaniu informacji o osobach bezdomnych z podejrzeniem zarażenia wirusem, w celu sprawnego przeprowadzenia działań związanych z diagnozą i ewentualnym leczeniem lub kwarantanną;
  • przygotowanie miejsc oraz personelu na potencjalne przypadki pojawienia się osób chorych lub  z podejrzeniem zachorowania;
  • współpracę właściwych jednostek organizacyjnych pomocy społecznej oraz stacji sanitarno-epidemiologicznych z organizacjami, które zadeklarowały pomoc żywnościową (Caritas, Federacją Polskich Banków Żywności, Polskim Komitetem Pomocy Społecznej, Polskim Czerwonym Krzyżem, Stowarzyszeniem Odra-Niemen) oraz PSP we współpracy z OSP, Strażą Miejską i Policją w celu zabezpieczenia osobom potrzebującym, będącym w kwarantannie, pomocy żywnościowej;
  • wskazanie przygotowanych przez starostów obiektów jako miejsc pełniących funkcję kwarantanny zbiorowej.

Jednocześnie do niniejszych wytycznych dołączone zostały opracowane w resorcie: 

  • Instrukcja dotycząca wsparcia osób w kryzysie bezdomności w związku  z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2;
  • Procedura dla podmiotów prowadzących placówki udzielające wsparcia osobom bezdomnym;
  • Instrukcja pomocy żywnościowej  dla osób potrzebujących objętych kwarantanną w celu przekazania właściwym podmiotom do wiadomości i stosowania.

Pismem z dnia 20 marca  wojewodowie otrzymali szereg rekomendacji dotyczących udzielania wsparcia w zakresie żywności dla poszczególnych grup beneficjentów w ramach różnych instrumentów, z prośbą o przekazanie wójtom, burmistrzom i prezydentom miast. Rekomendacje te odnosiły się również do pomocy żywnościowej dla osób bezdomnych, głównie w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Żywnościowa 2014-2020.

W związku z nadzwyczajną sytuacją spowodowaną zagrożeniem epidemicznym, jak również wejściem w życie ustawy z 2 marca 2020 r., MRPiPS - jako Instytucja Zarządzająca Programem Operacyjnym Pomoc Żywnościowa 2014-2020 - zaktualizowało 17 marca 2020 r. Wytyczne Instytucji Zarządzającej (MRPiPS) dla Instytucji Pośredniczącej i beneficjentów dotyczącymi działań realizowanych w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Żywnościowa 2014-2020 w Podprogramie 2019.

Zmiana Wytycznych umożliwia m.in. kwalifikowanie osób do Programu przez ośrodki pomocy społecznej na podstawie wywiadu telefonicznego lub za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej (poczta elektroniczna), udostępnienie osobom paczek żywnościowych osobom skierowanym do pomocy w formie posiłku. Inną ważną zmianą dotyczącą osób bezdomnych jest możliwość zwiększenia ilości wydawanych im artykułów spożywczych, jeśli dana organizacja posiada takie możliwości.

Kolejna zmiana Wytycznych z 23 marca umożliwiła kwalifikowanie osób bezdomnych do pomocy żywnościowej w ramach Programu przez pracowników placówek, w których przebywają osoby bezdomne, np. schronisk, noclegowni, hospicjów, a które nie należą do sieci organizacji uczestniczących w realizacji PO PŻ. 

Organizacje partnerskie uczestniczące w PO PŻ podejmują również działania mające na celu zapewnienie dodatkowej pomocy żywnościowej dla osób bezdomnych, w tym pozyskiwanej w ramach współpracy z dostawcami i sprzedawcami artykułów spożywczych. Caritas Polska np. podjął inicjatywę dostarczania osobom bezdomnym żywności pozyskanej  z hipermarketów (m.in. pieczywa, konserw) za pośrednictwem patroli, które cyklicznie będą monitorować potrzeby placówek w tym zakresie. Federacja Polskich Banków Żywności również intensyfikuje współpracę z dostawcami żywności i na bieżąco pozyskuje artykuły spożywcze przekazywane osobom potrzebującym. Polski Komitet Pomocy Społecznej,  w którego sieci organizacji jest obecnie wiele placówek dla osób bezdomnych, w szczególności jadłodajni, na bieżąco pozyskuje żywność spoza Programu.

Należy podkreślić, że organizacje te od lat uczestniczą w dystrybucji żywności, zatem dysponują doświadczeniem i zasobami niezbędnymi do świadczenia pomocy najbardziej potrzebującym, w szczególności w tym trudnym dla wszystkich okresie epidemii. 

Odnosząc się do kwestii niewystarczającego zaopatrzenia w środki higieniczne  i ochrony osobistej placówek udzielających tymczasowego schronienia osobom bezdomnym,  a tym samym konieczności wsparcia tych podmiotów w tym zakresie, uprzejmie informuję, że Ministerstwo również podjęło inicjatywę w tym obszarze. 

III.7065.60.2019

Kontrola wojewodów nad nielegalnymi placówkami opiekuńczymi nie działa. RPO wystąpił do MRPiPS

Data: 2020-03-25
  • Społeczeństwo się starzeje, a nielegalne placówki opieki całodobowej nadal pozostają poza efektywną kontrolą państwa - może w nich dochodzić do naruszeń praw człowieka, a nawet tortur
  • NIK wskazuje na nieskuteczność działań wojewodów wobec placówek, które bez zezwolenia świadczą usługi całodobowej opieki nad osobami z niepełnosprawnościami, przewlekle chorymi i seniorami 
  • RPO wystapił do minister Marleny Maląg o całościową zmianę przepisów, aby zapewnić efektywną kontrolę

Przypadki nieludzkiego traktowania pensjonariuszy oraz zagrożenia ich życia i zdrowia w prywatnych obiektach całodobowej opieki są znane z mediów. Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazuje, co zmienić w przepisach i organizacji pracy, by uchronić ludzi przed takim losem.

Do nadużyć, które ujawniali dziennikarze, dochodziło zarówno w placówkach prowadzonych bez odpowiedniego zezwolenia (Zgierz, Wolica), jak i w tych, które ją mają (Trzcianka). W październiku 2016 r. Rzecznik wystąpił do Prezesa Rady Ministrów o stworzenie systemu, który umożliwi zespołowi inspektorów wojewody kontrolę wszystkich takich prywatnych obiektów, niezależnie od ich nazwy i deklarowanego przeznaczenia.

Dialog z rządem znalazł wyraz w projekcie ustawy z 14 listopada 2017 r. o zmianie ustawy o  pomocy społecznej oraz ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. Ma on na celu m.in. ograniczenie skali nieprawidłowości, a tym samym zwiększenie poczucia bezpieczeństwa osób przebywających w takich placówkach. Skuteczniejsze mają też być sankcje nakładane na podmioty prowadzące placówki bez zezwolenia.

Rzecznik pozytywnie ocenił projekt nowelizacji. Gwarantuje on możliwość - w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia osób przebywających w placówce - jednoczesnego cofnięcia przez wojewodę zezwolenia na prowadzenie placówki oraz nakazania wstrzymania jej prowadzenia - z rygorem natychmiastowej wykonalności. Propozycje uwzględniają także postulat RPO co do zasad opuszczania terenu placówki przez mieszkańców domów pomocy społecznej, analogicznie jak w placówkach zapewniających całodobową opiekę. Dobrym rozwiązaniem jest także zaostrzenie odpowiedzialności podmiotu prowadzącego bez zezwolenia więcej niż jedną placówkę.

Ponieważ sytuacja mieszkańców domów opieki wymagała pilnej interwencji, RPO zdecydował, że prywatne placówki opiekuńcze obejmie swym działaniem Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur. To zespół ekspertów działających w ramach Biura RPO, których zadaniem jest nie tyle reagowanie na skargi, ale ich uprzedzanie i zapobieganie (prewencja) okrutnego i poniżającego traktowania oraz tortur w miejscach, których ludzie nie mogą sami opuścić (więzienia, szpitale psychiatryczne, państwowe DPS), Trzeba jednak pamiętać, że zespół KMPT jest mały, stale niedofinansowany, a placówek podlegających kontroli jest 3 tysiące.

Ostatecznie ustawa została przyjęta 19 lipca 2019 r.

W marcu 2020 r. RPO otrzymał informację Najwyższej Izby Kontroli o wynikach kontroli działań wojewodów wobec placówek udzielających całodobowej opieki bez wymaganego zezwolenia. Kontrola dotyczyła czterech urzędów wojewódzkich, w których zbadano skuteczność działań wobec tych placówek.

Rzecznik kierował już wcześniej podobny wniosek o kontrolę do NIK, ponieważ mimo przyjęcia nowelizacji RPO dalej był zaniepokojony stanem przestrzegania praw człowieka w placówkach opieki całodobowej, a szczególnie w tych, które działają bez wymaganego zezwolenia.

Co wykazał raport Najwyższej Izby Kontroli?

NIK przeprowadził kontrolę w celu sprawdzenia, czy działania wojewody wobec placówek, udzielających całodobowej opieki, działających bez zezwolenia osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub osobom w podeszłym wieku były skuteczne. Wnioski, przedstawione w informacji pokontrolnej przez NIK są jednoznacznie negatywne:

„Działania wojewodów wobec placówek, które bez wymaganego prawem zezwolenia świadczą usługi w zakresie całodobowej opieki nad osobami niepełnosprawnymi, przewlekle chorymi oraz osobami w podeszłym wieku, są nieskuteczne. Brak wystarczającego rozpoznania i kontroli ze strony urzędów wojewódzkich sprzyja powstawaniu szarej strefy w tak ważnej dla życia i zdrowia ludzkiego dziedzinie. Obowiązujące w tym zakresie przepisy mające na celu przeciwdziałanie powstawaniu i pro - wadzeniu nielegalnych placówek są nieadekwatne do potrzeb i nie sprawdzają się w praktyce. Brak jest precyzyjnych przepisów pozwalających skutecznie reagować w sytuacjach rażących zaniedbań lub też świadczenia opieki z naruszeniem przepisów i praw osób w nich przebywających. Wojewodowie zaniedbują także nadzór nad placówkami. Ich kontrole podejmowane były rzadko, najczęściej w reakcji na napływające skargi, niemal nigdy prewencyjnie. Tym samym nadzór państwa wykonywany w tym obszarze przez wojewodów jest iluzoryczny.”

Całą informację NIK znajdą Państwo pod tekstem.

RPO: obecna regulacja nie eliminuje możliwości zagrożenia życia i zdrowia osób w nielegalnych placówkach 

RPO jest zaniepokojony brakami efektywności kontroli nielegalnych placówek przez wojewodów, wykazanymi przez NIK. Kontrola potwierdziła także sygnalizowane w skargach do RPO zaniedbania dotyczące niewłaściwych warunków mieszkaniowych, braku odpowiedniej opieki, niezapewnienia usług zdrowotnych, nieprawidłowości przy zawieraniu umów dla osób przebywających w placówce, a nawet wyłudzania pieniędzy od pensjonariuszy.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o rozważenie możliwości wprowadzenia kompleksowej zmiany regulacji prawnej, stwarzającej podstawy do skutecznego podejmowania działań przez wojewodę wobec nielegalnie działającej placówki.

III.7065.64.2016

RPO: co i jak musi się zmienić, aby zwiększono liczbę testów na koronarwiusa?

Data: 2020-03-24
  • Co musiałoby się zmienić, aby radykalnie zwiększono liczbę testów na wykrycie koronawirusa – pyta RPO Ministra Zdrowia

Rzecznik Praw Obywatelskch z wielkim smutkiem przyjął informacje o rosnącej liczbie ofiar w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2. Jest głęboko zaniepokojony bezpieczeństwem obywateli, w szczególności pacjentów objętych kwarantanną domową oraz personelu medycznego wykazującego się heroiczną postawą.

Szczególne niepokojące są opisane w mediach okoliczności śmierci mieszkańca Głogowa, który przebywał w kwarantannie domowej. To pierwszy przypadek w Polsce, gdy zmarła osoba, która czekała na przeprowadzenie testu na obecność koronawirusa.

Starosta głogowski Jarosław Dudkowiak stwierdził, że „osoby w kwarantannach mają problem z wykonaniem testów. Sanepidy, nie tylko głogowski, zgłaszają zapotrzebowanie na testy […]. Jeżeli osoby, które podejrzewają u siebie koronawirusa, które poczują się źle, osobiście nie pojadą do szpitala zakaźnego, czas oczekiwania na testy to kilka dni”.

Nie jest jeszcze znana rzeczywista przyczyna śmierci mężczyzny. Nie jest pewne, czy poznamy powód zgonu, ponieważ być może nie zostanie przeprowadzona sekcja zwłok.

Na specjalną karetkę, której załoga może wykonać wymaz u osób z podejrzeniem koronawirusa, trzeba czekać długo. Wymazy od osób, które przebywają w kwarantannie i spełniają kryteria, są pobierane przez specjalistyczne zespoły pogotowia na zlecenie powiatowych inspektorów sanitarnych. Ze względu na bardzo dużą liczbę zleceń czas oczekiwania na pobór wymazu może być wydłużony, do dwóch, trzech dni.

12 marca 2020 r. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej zaapelowało do Ministra Zdrowia o radykalne zwiększenie dostępu do badań na wykrycie obecności koronawirusa SARS-Cov-2 pacjentom, którzy mają objawy wskazane w zaleceniach epidemiologicznych. Zdaniem NRL testy nie mogą obejmować tylko osób hospitalizowanych.

A testowanie jest kluczowe dla obniżenia tempa rozwoju epidemii. Osoba, która nie dowiedziała się, że jest zakażona, może nie przestrzegać zasady niewychodzenia z domu i zarażać innych. Objęci kwarantanną to często ludzie chorzy na przewlekłe choroby. Są one e same ze swoimi wątpliwościami, czy odczuwane dolegliwości to skutek zakażenia koronawirusem, czy innej choroby. Oprócz kontaktu telefonicznego z lekarzem nie mają praktycznie żadnej możliwości uzyskania pomocy. Możliwość wykluczenia zakażenia w toku kwarantanny mogłaby wpłynąć pozytywnie na ich stan zdrowia i realnie wpłynąć na skuteczność walki z epidemią.

RPO zwraca jednocześnie uwagę na zbyt małą liczbę laboratoriów oraz laborantów. Personel pracuje po godzinach, a placówki nie są w stanie przebadać wszystkich, którzy mają podejrzenia co do swojego stanu zdrowia.

Zawody medyczne apelowały do rządu 19 marca o zwiększenie dostępności do laboratoriów wykonujących diagnostykę koronawirusa poprzez uruchamianie diagnostyki w kolejnych placówkach, które pozostają w nadzorze Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego. Obecnie  działające mogą nie podołać dużej skali badań. Wsparciem mogą być ośrodki uniwersyteckie.

A na konieczność zwiększenia liczby testów na obecność koronowirusa zwraca uwagę Światowa Organizacja Zdrowia (WHO. Wszystkim krajom radzi, by zwiększyły liczbę testów. W ten sposób można zidentyfikować osoby, które były w bliskim kontakcie z tymi, których badania wypadły pozytywnie.

O zwiększenie liczby testów apelują również naukowcy. Na przykład naukowcy z Islandii podkreślają, że połowa pacjentów, u których diagnozuje się koronawirusa, nie ma żadnych objawów sugerujących zakażenie. Według lekarzy konieczne jest wprowadzenie szerszego zakresu testów, dzięki którym będzie można zidentyfikować nie tylko chorych na COVID-19, ale też nosicieli choroby.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do ministra zdrowia prof. Łukasza Szumowskiego o  stanowisko. Prosi też o wyjaśnienie prezentowanego stanowiska, zgodnie z którym liczba wykonywanych testów jest adekwatna do obecnej sytuacji epidemiologicznej. Powstaje bowiem pytanie, kiedy sytuacja i w jaki sposób musi się zmienić, aby radykalnie zwiększono liczbę testów? Obywatele oczekują od władz publicznych jasnych i precyzyjnych odpowiedzi.

V.7018.187.2020

Służba zdrowia walczy z koronawirusem i nie daje rady zapewnić właściwej opieki innym chorym. RPO pisze do Ministra Zdrowia

Data: 2020-03-24
  • RPO dostaje skargi, że w związku z epidemią koronawirusa nie jest w pełni zapewniona opieka zdrowotna osobom w stanie nagłym, w szczególności w przypadku problemów kardiologicznych, nadciśnienia, stomatologicznych, a także osób posiadających przewlekłe choroby i cierpiących onkologicznie oraz wymagających niezwłocznie rehabilitacji, np. po wypadku samochodowym
  • Pacjenci nie mają jasnej informacji, gdzie mogą otrzymać świadczenie zdrowotne w przypadku ograniczenia przyjęć w danej placówce medycznej. Sytuacja ta stanowi realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego
  • RPO prosi ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o podjęcie działań zmierzających do zapewnienia odpowiedniej opieki zdrowotnej pacjentom niezarażonym koronawirusem

RPO otrzymuje skargi wskazujące, że nie jest w pełni zapewniona opieka zdrowotna osobom w stanie nagłym, w szczególności w przypadku problemów kardiologicznych, nadciśnienia, stomatologicznych, a także osób posiadających przewlekłe choroby i cierpiących onkologicznie oraz wymagających niezwłocznie rehabilitacji, np. po wypadku samochodowym.

Realność niebezpieczeństwa dla pacjentów, związana z niedostatecznym zabezpieczeniem świadczeń zdrowotnych w stanie nagłym, potwierdzają również informacje ze środków masowego przekazu  Wskazuje to  na istotne ograniczenia w dostępie do świadczeń zdrowotnych, np. pacjenci onkologiczni mają problemy z uzyskaniem badań diagnostycznych, które są odwoływane.

Poradnie anulują wizyty kontrolne, odwoływane są również badania diagnostyczne dla kobiet w ciąży takie jak USG, zamykane są ginekologiczne gabinety lekarskie, odwoływane zajęcia szkoły rodzenia, występuje brak opieki położnej środowiskowej, jak i odwoływane są i przesuwane zabiegi kardiologiczne przy jednoczesnym braku wyznaczania nowych terminów – co może powodować w przyszłości kolejki do zabiegów kardiochirurgicznych.

Jednocześnie pacjenci nie mają jasnej informacji, gdzie mogą otrzymać świadczenie zdrowotne w przypadku ograniczenia przyjęć w danej placówce medycznej. Centrala NFZ zaleca ograniczenie do niezbędnego minimum lub czasowe zawieszenie udzielania świadczeń wykonywanych planowo lub zgodnie z przyjętym planem postępowania leczniczego. Według wytycznych NFZ pacjenci mogą korzystać z teleporad, które umożliwią zabezpieczenie dla części z nich świadczeń zdrowotnych bez konieczności wizyty lekarskiej. Takiej porady na odległość mogą udzielać specjaliści, np. z poradni onkologicznej, kardiologicznej, czy neurologicznej. Niestety w ten sposób można obsłużyć jedynie niewielki procent pacjentów, większość wypadków wymaga wizyty u lekarza.

RPO podkreśla, że sytuacja braku dostępu do lekarza stanowi bez wątpienia realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, a prawo do opieki zdrowotnej zapewnia Konstytucja w art. 68.
Mając na uwadze powyższe obawy, rzecznik zwrócił się do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie, w tym również o poinformowanie, jakie Ministerstwo Zdrowia przedsięwzięło, podejmuje i planuje podjąć działania we wskazanym zakresie, w celu ochrony życia i zdrowia pacjentów niezarażonych koronawirusem.

V.7010.38.2020

Koronawirus. RPO: nie można organizować wyborów 10 maja

Data: 2020-03-24
  • Nie wolno narażać zdrowia i życia ludzi – prawo przewiduje zresztą za to odpowiedzialność karną.
  • Sąd Najwyższy wskazał już, że w obecnych warunkach kandydaci nie są w stanie zbierać podpisów poparcia.
  • Do tego nie każdy, kto chce, będzie mógł głosować. A zasadą polskich wyborów jest ich powszechność.  Część wyborców będzie w kwarantannie, nie każdy będzie w stanie wydobyć zaświadczenie o prawie do głosowania
  • Nie mamy procedur bezpiecznego głosowania – ani dla wyborców, ani dla komisji wyborczych. Jak PKW wyobraża sobie organizację głosowania np. w szpitalach?

- Narażenie głosujących obywateli oraz członków komisji wyborczych na poważne zagrożenie zdrowia i życia może rodzić odpowiedzialność funkcjonariuszy publicznych, w tym funkcjonariuszy organów wyborczych, o charakterze cywilnoprawnym, a nawet karnym. W przekonaniu RPO równie istotna jest odpowiedzialność moralna za zdrowie i życie wszystkich polskich obywateli. Dlatego w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich według wiedzy na dzień dzisiejszy i według racjonalnych przewidywań na przyszłość, wybory planowane na dzień 10 maja 2020 r. nie powinny się w takich warunkach odbyć – napisał Adam Bodnar do przewodniczącego Państwowej  Komisji Wyborczej Sylwestra Marciniaka i poprosił o oficjalne stanowisko.

RPO z uwagą obserwuje decyzje podejmowane w innych państwach, w których wybory i referenda zaplanowane na najbliższy czas zostają odwołane i przesunięte na inne terminy. Przypomina Przewodniczącemu PKW, że odwołana została druga tura wyborów samorządowych we Francji (zaplanowana na 22 marca 2020 roku), wybory parlamentarne w Serbii (zaplanowane na 26 kwietnia 2020 roku), wybory samorządowe w Wielkiej Brytanii (zaplanowane na pierwszy tydzień maja 2020 roku), czy wybory w Szwajcarii (szereg wyborów, w tym lokalnych zaplanowanych na okres marzec-maj 2020 roku).

Dodatkowo RPO zwraca uwagę, że 23 marca 2020 r. Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (w składzie sędziów orzekających w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN: SSN Józef Iwulski, SSN Katarzyna Gonera, SSN Dawid Miąsik) skargi pełnomocnika wyborczego Komitetu Wyborczego Kandydata na Prezydenta RP Sławomira Grzywy uznał, że w obecnych warunkach kandydaci na nie są w stanie zebrać wymaganych podpisów.

Wiele osób nie będzie mogło wziąć udziału w wyborach

Nawet 100 tys. osób może być w momencie wyborów objęta kwarantanną. Nie rozwiąże ich problemu głosowanie korespondencyjne, bo od 2018 r. - wbrew ostrzeżeniom RPO - ograniczono je tylko do wyborców z orzeczeniem o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym lub znacznym. Pozostający w kwarantannie nie będą też mogli skorzystać z głosowania przez pełnomocnika. Bowiem pełnomocnictwo trzeba sporządzić urzędowo, a cała ta procedura jest skierowana wyłącznie do wyborców z niepełnosprawnością i w zaawansowanym wieku.

Znacząco utrudnione bądź niemożliwe będzie także pobieranie zaświadczenia o prawie do głosowania, jeśli ktoś w dniu wyborów będzie poza miejscem zamieszkania (w czasie poprzednich wyborów prezydenckich wydano 251 242 takich zaświadczeń. Wniosek o zaświadczenie można wysłać listem czy mailem, ale po odbiór trzeba się stawić w urzędzie osobiście.

Poważne wątpliwości może też budzić procedura dopisania wyborcy do spisu. To z kolei ważne zwłaszcza dla wyborców z dużych miast, którzy zameldowani są w innym miejscu. Do spisu można się dopisać za pośrednictwem platformy OBYWATEL.GOV.PL i ePUAP, ale trzeba mieć profil zaufany lub e-dowód. D wyrobienia potrzebna jest wizyta w urzędzie lub w banku. Do tego, jak pokazały poprzednie wybory, procedura e-dopisywania się do list nie jest skuteczna, urzędy nie nadążały z reakcją na wpływające wnioski. Teraz zaś wielu urzędników odesłano do domu i nie wiadomo, czy taką czynność jak dopisanie do spisu wyborców będą mogli wykonać zdalnie.

Zagrożenia zdrowotne

Nie mamy dziś regulacji mówiących o tym, jak można bezpiecznie oddać głos w warunkach zagrożenia epidemicznego. Nie wiadomo, jak wyborca korzystający z konstytucyjnej wolności wyboru miałby jednocześnie zastosować się do zaleceń Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego, którzy wskazują, jak zachowywać się bezpiecznie i nie ryzykować zdrowiem i życiem swoim i innych.

Poważnym wyzwaniem dla PKW będzie opracowanie trybu bezpiecznego głosowania, by zachowane zostały warunki bezpieczeństwa w tym m.in. kwestia bezpiecznego oddzielenia wyborców i członków obwodowej komisji wyborczej od siebie, dezynfekcji materiałów, sprzętów itp., reagowania na tworzące się w lokalu kolejki (wyborcy przychodzą do lokalu falami, a nie stale), zachowując bezpieczne odstępy).

Wątpliwości wzbudzać może m.in. kwestia prowadzenia skutecznych działań przez obwodowe komisje wyborcze w razie konieczności wezwania do lokalu służb medycznych lub sanitarnych – jak wtedy wyglądać będzie dalsze głosowanie?.

Wyzwaniem będzie zapewnienie możliwości bezpiecznego oddania głosu wyborcom z niepełnosprawnościami (oni korzystają m.in. z nakładek na karty do głosowania, czy też z pomocy innego wyborcy).

Jak ma wyglądać głosowanie w szpitalach i więzieniach? W 2015 r. utworzono 1422 obwody w szpitalach i zakładach pomocy społecznej oraz 194 obwody w zakładach karnych, aresztach śledczych.

Powstaje także pytanie o możliwość skutecznego przeprowadzenia głosowania dla polskich wyborców z zagranicy - wobec wprowadzonych w różnych państwach ograniczeń związanych z przeciwdziałaniem epidemii. W 2015 r. do spisów wyborców prowadzonych przez konsuli wpisało się ponad 250 tys. obywateli, z których kilkadziesiąt tys. zagłosowało korespondencyjnie. Obecnie głosowanie korespondencyjne nie jest możliwe.  

W tym kontekście bardzo trudno jest ocenić frekwencję wyborczą 10 maja 2020 r. Z pewnością znacznie wyższa będzie absencja „przymusowa” (wyborcy z przyczyn od nich niezależnych nie będą mogli wziąć udziału w głosowaniu). Wyniki badań opinii społecznej wskazują, że przeważająca większość ankietowanych widzi niebezpieczeństwo organizowania wyborów w tym terminie. 70 proc. postuluje, by termin wyborów został przesunięty na jesień.

Obawy związane z techniczną organizacją wyborów

Zgodnie z kalendarzem wyborczym w najbliższym czasie powinny zostać skompletowane składy obwodowych komisji wyborczych. W 2015 r. powołano 27 817 obwodowych komisji wyborczych, w których zasiadało ponad 220 tys. osób. Biorąc pod uwagę obecne przepisy Kodeksu wyborczego, określające skład komisji, konieczne będzie zaangażowanie do prac minimum ok. 150 tysięcy osób. Czy uda się to zrobić w terminie? Ogromnym wyzwaniem będzie zapewnienie członkom komisji pełnego bezpieczeństwa w kontekście zagrożenia koronawirusem.

Unia Metropolii Polskich oraz Związek Miast Polskich przekazały już PKW zastrzeżenia i obawy dotyczące organizowania pracy obwodowych komisji wyborczych. Najpoważniejszym wyzwaniem wydaje się zapewnienie bezpieczeństwa w dniu głosowania. Głosowanie odbywa się w godzinach 7- 21. Oznacza to konieczność zaangażowania się w prace od wczesnego rana do najprawdopodobniej późnych godzin nocnych (liczenie głosów).

Przedstawiciele samorządów mówią też o trudnościach w przygotowaniu lokali wyborczych w budynkach od dłuższego czasu zamkniętych (szkoły, przedszkola.). Może się to skończyć złą organizacją i nieprzygotowaniem lokali do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami, brakiem wyposażenia gwarantującego tajność głosowania itp. Nie bardzo też wiadomo, jak zapewnić tym pomieszczeniom bezpieczeństwo epidemiologiczne, gdyby miały zostać otwarte po wyborach.

Rzecznik Praw Obywatelskich bada też problematykę prowadzenia kampanii wyborczych przez kandydatów, m.in. pod kątem zasady równości szans. Dlatego możliwe są kolejne wystąpienia z uwzględnieniem nowych ustaleń. 

Kopia wystąpienia do PKW dla premiera

Kopię swego wystąpienia RPO przekazuje premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, do którego zwraca się o rozważenie tych uwag. 

Ze względu na konstytucyjne zadania i rolę Prezesa Rady Ministrów, Adam Bodnar podkreśla, że ewentualne stanowisko premiera w tej sprawie będzie miało kluczowe znaczenie dla decyzji zmierzających do ochrony praw obywateli. Premier mógłby również zainicjować działania w celu rozwiązania tego problemu. 

VII.602.9.2020 

Alimenty "natychmiastowe"- RPO pyta, czy Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad ich wprowadzeniem

Data: 2020-03-24
  • Wskutek dyskontynuacji prac poprzedniego parlamentu przepadł projekt wprowadzenia tzw. alimentów „natychmiastowych”
  • RPO wielokrotnie zwracał się do Ministerstwa Sprawiedliwości o wypracowanie efektywnych przepisów nakładania i egzekwowania alimentów
  • Mając na uwadze dobro dzieci, RPO spytał ministra Zbigniewa Ziobrę, czy w MS toczą się prace nad wznowieniem procesu legislacyjnego ws. alimentów „natychmiastowych”;
  • Jeśli nie, to Rzecznik wnosi o ich wszczęcie 

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie zwracał się do resortu sprawiedliwości w sprawach związanych z alimentami – ich egzekucją, karaniem za nierealizowanie obowiązku alimentacyjnego, wprowadzeniem tzw. tablic alimentacyjnych.

Elementem rozwiązania przynajmniej części problemów miało być wprowadzenie tzw. alimentów „natychmiastowych”. Ministerstwo zaprezentowało projekt zmian w marcu 2018 r. Chodziło o orzekanie o tzw. alimentach natychmiastowych w trybie uproszczonym (nawet w kilka dni - obecnie sprawy takie trwają miesiącami);

Niestety, wskutek dyskontynuacji prac parlamentu projekt ten nie stał się obowiązującym prawem. Według wiedzy Rzecznika ani ten, ani inny podobny projekt nie jest obecnie przedmiotem prac legislacyjnych - w Sejmie, Senacie czy też w rządzie.

Dlatego zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk, zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o informację, czy toczą się aktualnie prace nad wznowieniem procesu legislacyjnego w sprawie alimentów „natychmiastowych”. RPO zaznaczył, że jeśli żaden projekt nie jest przygotowywany, to prosi o ponowne podjęcie takich prac - tak by zapewniono środki utrzymania dzieci przez oboje rodziców. 

W Biurze RPO aktywnie działa Zespół ekspertów ds. Alimentów, którego następne spotkanie planowane jest na czerwiec.

Z uwagi na doniosłość zmian projekt będzie przedmiotem ponownego opracowania w Ministerstwie Sprawiedliwości. W Departamencie Spraw Rodzinnych i Nieletnich toczą się prace analityczne. Na obecnym etapie tych prac nie zostały podjęte decyzje o ostatecznym kształcie projektowanej regulacji - odpisał RPO wiceminister Marcin Romanowski. Po opracowaniu projektu i wpisaniu go do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów, będzie on poddany uzgodnieniom międzyresortowym, opiniowaniu i konsultacjom publicznym, a wówczas zostanie przedstawiony do zaopiniowania również Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

IV.7022.20.2016

Koronawirus. Nauczanie zdalne w szkołach – wystąpienie Rzecznika do MEN i MC

Data: 2020-03-23
  • Z powodu pandemii COVID-19 w szkołach wprowadza się nauczanie zdalne
  • RPO docenia mobilizację dyrektorów szkół i nauczycieli, aby w tych niezwykle trudnych warunkach zapewnić uczniom możliwość dalszej nauki
  • Jednocześnie pomimo stałego wzrostu stopnia informatyzacji w polskim społeczeństwie nie można założyć, że każdy uczeń ma w domu sprzęt pozwalający mu na wykonanie zadań zleconych przez nauczyciela
  • RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Edukacji Narodowej oraz Ministerstwa Cyfryzacji z apelem, aby żadne dziecko nie zostało pozostawione poza systemem oświaty

17 marca 2020 r. Minister Edukacji Narodowej skierował do dyrektorów informację w sprawie przygotowania szkół oraz placówek systemu oświaty do organizacji zajęć edukacyjnych i zajęć prowadzonych w ramach form pozaszkolnych kształcenia ustawicznego z wykorzystaniem metod, a także technik kształcenia na odległość. W ciągu dwóch kolejnych dni dyrektorzy szkół mieli za zadanie przygotowanie swoich pracowników i uczniów do pracy w wirtualnej szkole. Wśród zadań znalazły się m.in.: zbadanie możliwości zdalnej realizacji programów nauczania z wykorzystaniem komunikatorów, grup społecznościowych, poczty elektronicznej, platform edukacyjnych oraz dziennika elektronicznego, analiza możliwości zdalnej realizacji tygodniowego/semestralnego rozkładu zajęć dla poszczególnych klas i oddziałów z uwzględnieniem jego modyfikacji, uwzględnienie w pracy zdalnej różnych potrzeb edukacyjnych uczniów, w tym wynikających z niepełnosprawności, przygotowanie możliwości zdalnego monitorowania i oceniania postępów uczniów, modyfikacja wewnątrzszkolnych systemów oceniania.  

25 marca 2020 r. wejdzie w życie rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. W piśmie do Ministra Edukacji Narodowej RPO sygnalizuje wątpliwości dotyczące przede wszystkim dostępu do sprzętu komputerowego ze stosownym oprogramowaniem oraz szybkiego internetu. Większość nauczycieli nie dysponuje służbowymi komputerami, zaś te używane w szkołach są często przestarzałe.
W wielu przypadkach podjęcie przez nauczycieli nauczania na odległość nie jest możliwe bez uprzedniego przeszkolenia. Brakuje wsparcia technicznego w razie ewentualnego niepowodzenia w prowadzeniu lekcji przez Internet.  

Pomimo stałego wzrostu stopnia informatyzacji w polskim społeczeństwie nie można założyć, że każdy uczeń ma w domu sprzęt pozwalający mu na wykonanie zadań zleconych przez nauczyciela. Z informacji prasowych wynika, że np. wyniki ankiety przeprowadzonej w Szkole Podstawowej nr 11 w Puławach pokazały, że aż 53 procent uczniów nie ma możliwości uczestnictwa w lekcjach online. Trudna jest zwłaszcza sytuacja dzieci posiadających rodzeństwo, jeśli w domu jest tylko jeden komputer. Zdarza się, że nie jest on dostępny z uwagi na wymóg pracy zdalnej rodziców. Obawy dotyczą także uczniów ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi, gdyż nauczanie na odległość wyklucza stosowanie niektórych metod, które do tej pory okazywały się skuteczne. Wszystko to sprawia, że równość w dostępie do nauki nie zostanie zapewniona.

Wydaje się także, że na dyrektorów szkół zostały nałożone obowiązki, którym trudno będzie w obecnych warunkach sprostać, jak m.in. uwzględnienie zasad bezpiecznego i higienicznego korzystania przez uczniów z urządzeń umożliwiających komunikację elektroniczną.

Oprócz oczekiwanych problemów technicznych pojawia się także kwestia ochrony danych osobowych i prawa do prywatności. Na obecnym etapie nie ma jednoznacznych informacji, czy infrastruktura informatyczna zapewniana przez szkoły jest wystarczająca do przeprowadzenia lekcji. Część nauczyciel zdecyduje się zapewne korzystać z prywatnych adresów mailowych oraz kont w komunikatorach i portalach społecznościowych. Należy pamiętać, że proces edukacyjny może łączyć się z ujawnianiem wielu wrażliwych informacji o uczniach. Przeniesienie nauki do sieci powinno uwzględniać tę prawidłowość i zakładać wdrożenie środków technicznych i organizacyjnych mających zapewnić bezpieczeństwo przetwarzania danych osobowych uczniów.

 Chociaż wielu nauczycieli chętnie pozostawało dotąd w kontakcie z uczniami i ich rodzicami za pomocą prywatnych kont, konieczne jest zapewnienie pracownikom oświaty dostępu do służbowej poczty elektronicznej. Obecna sytuacja wymaga bowiem innego poziomu i częstotliwości komunikacji z uczniami. W ocenie RPO cenne byłoby uzyskanie pomocy Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz Ministra Cyfryzacji we wdrożeniu odpowiednich rozwiązań.

W trakcie pracy nad rozwiązaniami należy zadbać o to, aby żadne dziecko nie zostało pozostawione poza systemem oświaty. - Apeluję, aby przede wszystkim zatroszczyć się o dzieci, które nie mogą liczyć na pomoc i wsparcie rodzin. Pozbawienie części uczniów dostępu do edukacji może przyczynić się bowiem do powstania wielu zaległości w nauce i pogłębić już istniejące różnice społeczne – napisał rzecznik Adam Bodnar.

Według RPO zasadne wydaje się zatem uwzględnienie postulatu, aby przyjęte cele były realistyczne, a proponowane rozwiązania uwzględniały różne warunki, w jakich funkcjonują szkoły, uczniowie i ich rodziny. Jest to również dobry moment, aby pochylić się nad kwestią obecnych podstaw programowych, które uważane są za zbyt obszerne i oparte w za dużym stopniu na wiedzy teoretycznej. Zarówno nauczyciele, jak i uczniowie i ich rodzice nie powinni być obarczeni obowiązkami niemożliwymi do spełnienia.

RPO w piśmie z 23 marca pyta MEN również o efekty współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji w celu zapewnienia  sprawnego działania systemów informatycznych w szkołach oraz o rolę, jaka zostanie wyznaczona kuratorom oświaty.

VII.7037.45.2020

 

Koronawirus. RPO: brak aktualnego orzeczenia o niepełnosprawności podopiecznego może pozbawiać opiekunów środków do życia

Data: 2020-03-23
  • Opiekunowie osób z niepełnosprawnością obawiają się, że pozostaną bez środków do życia wobec nieuzyskania na czas orzeczenia o niepełnosprawności czy jej stopniu u podopiecznego
  • W związku z epidemią koronawirusa zawieszono bowiem posiedzenia Powiatowych Zespołów ds. Orzekania o Niepełnosprawności, które wydają takie orzeczenia
  • W najgorszej sytuacji są ci, których prawo do świadczeń ustało wobec upływu ważności orzeczenia i czekają na ostateczne rozstrzygnięcie
  • Dlatego RPO proponuje przedłużenie ważności aktualnych orzeczeń 

Chodzi o sytuację rodziców dzieci z niepełnosprawnością oraz osób z niepełnosprawnością i ich opiekunów, którzy korzystają ze świadczeń uzależnionych od posiadania aktualnego orzeczenia o niepełnosprawności (są to m.in. świadczenia i zasiłki pielęgnacyjne oraz zasiłki stałe). Są oni zaniepokojeni możliwością braku środków do życia w przypadku nieuzyskania na czas orzeczenia o niepełnosprawności osoby podlegającej opiece.

W związku z wprowadzeniem 20 marca 2020 r. stanu epidemicznego zawieszono posiedzenia Powiatowych Zespołów do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności. Perspektywa wznowienia ich pracy jest niepewna. Oczekiwanie na uzyskanie orzeczenia będzie się zatem przedłużało.

W tej sytuacji zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich niezbędne jest stworzenie rodzicom, opiekunom oraz osobom z niepełnosprawnością gwarancji ciągłości uzyskiwania świadczeń - poprzez przedłużenie ważności posiadanych aktualnie orzeczeń o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności.

Obecnie istotnego znaczenia nabiera także sytuacja osób, których prawo do świadczeń już ustało z uwagi na upływ terminu ważności orzeczenia o niepełnosprawności i pozostają w okresie oczekiwania na ostateczne rozstrzygnięcie ws. orzeczenia o niepełnosprawności (w toku postępowanie odwoławcze). A ryzyko długotrwałości postępowania obciąża w całości osobę ubiegającą się o świadczenie uzależnione od udokumentowania stanu niepełnosprawności.

Wprawdzie istnieją rozwiązania umożliwiające dochodzenie uprawnienia do świadczeń z mocą wsteczną - już po wydaniu orzeczenia o niepełnosprawności - to jednak nie rozwiązują one realnie problemu pozostawania bez jakichkolwiek środków utrzymania rodzica, opiekuna, osoby z niepełnosprawnością w okresie oczekiwania na ostateczne rozstrzygnięcie. Konieczne jest zatem wdrożenie regulacji systemowych.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił minister pracy, rodziny i polityki społecznej Marlenę Maląg o pilne działania prawodawcze w celu wyeliminowania lub ograniczenia skutków braku aktualnego orzeczenia o stopniu niepełnosprawności. Wobec stanu epidemicznego jest ono bowiem niemożliwe do uzyskania w dotychczasowym trybie.

III.7064.254.2018

Koronawirus. RPO o problemie ratowników, którym wygasają uprawnienia do udzielania pomocy   

Data: 2020-03-20
  • Ratownicy muszą zdawać specjalny egzamin, aby nie wygasło ich zaświadczenie o ukończeniu kursu pierwszej pomocy
  • Przeprowadzenie takich egzaminów uniemożliwia obecna sytuacja epidemiczna  
  • Spowoduje to utratę uprawnień przez część ratowników, co uniemożliwi im pracę w okresie epidemii
  • A jednostki współpracujące z Państwowym Ratownictwem Medycznym stracą pomoc wykwalifikowanych kadr

W sytuacji zagrożenia związanego z pandemią wirusa SARS-CoV-2 kluczowe dla bezpieczeństwa publicznego staje się zapewnienie maksymalnej liczby osób uprawnionych do udzielania kwalifikowanej pomocy medycznej.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia, aby  rozważył zmianę przepisów i wydłużył terminy ważności zaświadczeń ratowników,  które upływają po 1 marca 2020 r.

Wobec niewystarczającej liczby personelu medycznego do walki z koronawirusem pojawia się problem uprawnień ratowników jednostek współpracujących z systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego, ratowników wodnych i górskich, ochotniczych straży pożarnych, PCK itp. Chodzi o upływające terminy ważności ich zaświadczeń o ukończeniu kursu kwalifikowanej pierwszej pomocy i uzyskaniu tytułu ratownika.

Zaświadczenia są ważne przez 3 lata. Po tym okresie osoba traci status ratownika i uprawnienia do kwalifikowanej pierwszej pomocy. Aby zachować status ratownika, należy zdać kolejny egzamin (tożsamy z egzaminem kończącym kurs). Może do niego przystąpić osoba, której termin ważności zaświadczenia upływa nie później niż na 3 miesiące od poprzedniego egzaminu. Oznacza to, że ratownik ma czas na zdanie egzaminu w 3 miesiące przed upływem ważności zaświadczenia.

Sytuacja epidemiologiczna w kraju oraz obowiązujące przepisy prawne uniemożliwiają przeprowadzenie niezbędnych egzaminów – powoduje to utratę uprawnień przez ratowników i uniemożliwia im pracę. Jednostki współpracujące z systemem tracą pomoc wykwalifikowanej kadry z jednostek współpracujących z systemem PRM.

Zawieszenie szkoleń i egzaminów, a także zaangażowanie ratowników w działania państwa w walce z epidemią, spowoduje u części z nich utratę uprawnień oraz  możliwości podejścia do egzaminu bez konieczności uczestnictwa w kolejnym kursie.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił ministra Łukasza Szumowskiego, by tak zmienił rozporządzenie MZ z 19 marca 2007 r. w zakresie kursu kwalifikowanej pierwszej pomocy, aby wydłużyć termin ważności zaświadczeń, których ważność upływa po 1 marca 2020 r. Chodzi albo o przedłużenie ich ważności o pół roku po okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego, albo o zawieszenie upływu tego terminu o okres obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, przedłużonego o 3 miesiące.

Ratownicy zajmują się nie tylko pierwsza pomocą.

Mają uprawnienia do udzielania zaawansowanych medycznych czynności ratunkowych zgodnie z ustawą o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Chodzi o świadczenia diagnostyczne, lecznicze, zapobiegawcze i profilaktyczne, szczególnie w ostrych stanach zagrożenia życia lub zdrowia u noworodków, niemowląt, dzieci i dorosłych.

Zawód ratownika medycznego jest zawodem wymagającym obszernej i interdyscyplinarnej wiedzy medycznej i umiejętności praktycznych, ze względu na specyfikę i ciężkość stanów klinicznych, z którymi na co dzień spotykają się ratownicy medyczni. Profesja ta wymaga także ponadprzeciętnej odporności na stres i cierpienie ludzkie, a także trzeźwości umysłu w sytuacjach krytycznych.

Ratownik medyczny zobowiązany jest ustawowo do stałego doskonalenia zawodowego i rozwoju. Doskonalenie zawodowe ratownika medycznego jest realizowane w pięcioletnich okresach edukacyjnych. Doskonalenie zawodowe obejmuje kursy doskonalące, seminaria oraz szeroko pojęte samokształcenie.

BPK.7014.1.2020       

Problem przemęczenia w Służbie Więziennej może narastać

Data: 2020-03-20
  • Funkcjonariusze Służby Więziennej skarżą się na liczne nadgodziny. Nie mogą ich odbierać wobec stałego niedoboru kadr – wtedy jeszcze więcej pracy mają ich koledzy
  • Oczekiwana rekompensata pieniężna pozwoli zniwelować wieloletnie zaniedbania
  • Sama w sobie nie sprawi jednak, że funkcjonariusze będą zaczynać służbę wypoczęci
  • RPO wskazuje na niezbędne działania systemowe, które mogłyby być oparte także na wskazówkach przekazywanych Rzecznikowi przez samych zainteresowanych

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się w tej sprawie do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Gdy funkcjonariusz wnosi o odbiór godzin, nie ma możliwości, by mu na to zezwolić wobec braku odpowiedniej liczby funkcjonariuszy, pozwalających na zapewnienie ciągłości służby. Każda dodatkowa absencja funkcjonariusza powoduje, że pozostali funkcjonariusze pełnią służbę kosztem prawa do odpoczynku. W warunkach stałego niedoboru kadr normą staje się pełnienie służby w zwiększonym wymiarze czasu.

A jeżeli wyjątek staje się regułą, to w stanie realnego zagrożenia prawidłowa realizacja podstawowych zadań Służby Więziennej może zostać zagrożona. Oczekiwana przez środowisko zawodowe rekompensata pieniężna za nadgodziny pozwoli na zniwelowanie wieloletnich zaniedbań w tym zakresie (wielokrotnie sygnalizowanych również przez poprzednich Rzeczników). Nie spowoduje jednak, że funkcjonariusze będą przychodzić do służby wypoczęci. Do tego niezbędne jest podjęcie działań systemowych, być może w oparciu o wskazówki przekazywane Rzecznikowi przez samych zainteresowanych.

We wrześniu 2019 r. RPO sygnalizował Dyrektorowi Generalnemu Służby Więziennej problem m.in. nadgodzin w Areszcie Śledczym Warszawa - Grochów. Biuro Dyrektora Generalnego SW stwierdziło wtedy, że raport RPO jest nierzetelny, a jego publikacja na stronie internetowej Rzecznika ma na celu zdyskredytowanie Dyrekcji SW w oczach opinii publicznej.

Dlatego w styczniu 2020 r. Adam Bodnar samodzielnie zweryfikował sygnalizowane wcześniej problemy w trakcie spotkania z funkcjonariuszami Zakładu Karnego w Nowogardzie oraz Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Szczecinie.

Funkcjonariusze informowali, że liczba nadgodzin w ZK Nowogard wynosi prawie 110 000. Na jednego funkcjonariusza przypada średnio ok. 420-450 nadgodzin (o ok. 100 godzin więcej niż RPO wskazywał w wystąpieniu do MS we wrześniu 2019 r.)

Zgodnie z wytycznymi funkcjonariusze składają wnioski o wypłacenie nadgodzin, które zostały podzielone na okresy: do 30 czerwca 2019 r. i po 30 czerwca 2019 r. do 31 grudnia 2019 r. Za pierwszy okres nadgodziny będą zapłacone, natomiast za drugi okres to funkcjonariusz ma decydować, czy chce otrzymać wynagrodzenie czy odbiór godzin. Wybór jest jednak pozorny, albowiem w praktyce to braki kadrowe i obecny stan zagrożenia uniemożliwiają odbiór wolnego.

Co do zasady zgodnie z ustawą o Służbie Więziennej funkcjonariuszowi przysługuje w każdej dobie prawo do co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku. Wyjątek od tej reguły dotyczy przypadków konieczności wprowadzenia wzmocnionego systemu ochrony, sił wsparcia, odwodu oraz działań związanych z zapobieganiem klęskom żywiołowym lub likwidacją ich skutków. Pragmatyka służbowa określa także prawo każdego funkcjonariusza do nieprzerwanego tygodniowego odpoczynku. Czas służby funkcjonariusza może zostać przedłużony do 48 godzin tygodniowo.

Według RPO oczekiwane przez środowisko płatne nadgodziny rozwiążą problem jedynie częściowo. Zwiększony wymiar czasu służby oraz ograniczenie prawa do wypoczynku może powodować u funkcjonariuszy przeciążenie pracą, a w konsekwencji błędy i pogorszenie jakości służby. Możliwość przejścia na emeryturę po 25 latach służby nie jest już atrakcyjną ofertą dla potencjalnych kandydatów do służby, a niedogodności codziennej służby powodują dużą fluktuację kadr.

W ocenie kadry dobrym rozwiązaniem byłoby, by  to dyrektorzy poszczególnych jednostek mogliby indywidualnie przyjmować funkcjonariuszy. Wtedy szybciej i częściej następowałoby uzupełnianie niedoborów. Poprawie obecnej sytuacji nie pomaga wydłużony okres rekrutacji i centralny nabór.

Zdaniem RPO konieczność zachowania drogi służbowej w służbach mundurowych  nierzadko powoduje, że do najwyższych przełożonych trafiają zniekształcone meldunki o realiach codziennej służby. W takich okolicznościach informacje przekazywane przez RPO mogą stanowić dodatkowe źródło wiedzy o sytuacji w jednostkach niższego szczebla. Rzecznik może zastrzec do swojej wyłącznej wiadomości dane osobowe funkcjonariusza, który informuje RPO o istniejących w SW nieprawidłowościach.

WZF.7044.18.2019   

Koronawirus. Jak sądy mają działać podczas pandemii, by gwarantować prawa obywateli

Data: 2020-03-18
  • Przepisy na czas pandemii koronawirusa powinny gwarantować prawa obywateli, którzy mają teraz sprawy w sądach
  • Odwoływane są rozprawy i posiedzenia, ale sądy nadal pracują. Formalnie nie wstrzymano doręczeń pism procesowych, na których złożenie obowiązują nieprzekraczalne terminy
  • Dlatego RPO postuluje, by z mocy prawa zawiesić z mocy prawa terminy procesowe i sądowe na czas stanu zagrożenia epidemicznego

Fizyczny dostęp do sądów został bardzo ograniczony - strony i pełnomocnicy nie mają m.in. dostępu do akt. Rozprawy i posiedzenia jawne są odwoływane. Sądy nadal jednak pracują, zapadają orzeczenia na posiedzeniach niejawnych. Sekretariaty wykonują zarządzenia. Formalnie nie wstrzymano  doręczeń pism sądowych. Dla stron i dla pełnomocników oznacza to wizytę na poczcie - a godziny pracy poczty zostały skrócone.

Wprowadzenie ograniczeń przez sądy jest zrozumiałe. Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej, Prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych, Zarząd SSP „Iustitia” i Stowarzyszenie Adwokackie Defensor Iuris proponują więc odpowiednie uregulowanie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w okresie pandemiii wirusa SARS-CoV-2.

W ocenie RPO na uwagę zasługują postulaty zawieszenia z mocy prawa terminów procesowych i sądowych od dnia ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego aż do dnia jego zakończenia. Powinno objąć to postępowania sądowe i administracyjne. Zawieszony powinien być bieg terminów doręczenia korespondencji. Powinno się też wypracować katalog spraw pilnych, które winny być rozpoznawane w pierwszej kolejności.

Należałoby wprowadzić zaliczki dla prawników na ich koszty w sprawach prowadzonych z urzędu oraz opracować system pomocy finansowej  dla tych  pełnomocników procesowych i obrońców, którzy z racji podejmowanych już działań popadną w kłopoty finansowe.

Sytuacja wymaga też uelastycznienia form kontaktów z sądami i urzędami w postępowaniach sądowych i administracyjnych. W możliwie w największym zakresie powinny być wykorzystywane usługi/praca w formie zdalnej - przy zachowaniu najwyższych możliwych standardów świadczenia pomocy prawnej.

Prasa podaje, że Ministerstwo Sprawiedliwości opracowało już projekt zmian w ustawie z  2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych - dotyczących wymiaru sprawiedliwości.

Opracowano m.in. katalog spraw pilnych. Przewidziano także uprawnienia dla Prezesów Sądów Apelacyjnych lub Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego do wyznaczenia innego sądu do sprawy, jeśli sąd właściwy nie miałby możliwości funkcjonowania, np. z powodu kwarantanny. Jednocześnie resort miał wskazać, czy zawieszenie lub ograniczenie pracy sądów oraz wstrzymanie biegu terminów wymaga interwencji legislacyjnej.

W ocenie RPO brak rozwiązań ustawowych co do biegu postępowań sądowych w okresie zagrożenia epidemicznego może doprowadzić do naruszenia podstawowych praw człowieka i obywatela, chronionych przez Konstytucję,  takich jak prawo do życia, zdrowia oraz prawo do sądu. Może powstać wiele nowych spraw o przywrócenie terminu do dokonania czynności procesowych. A brak wsparcia profesjonalnych pełnomocników, pracowników wymiaru sprawiedliwości oraz sędziów niewątpliwie doprowadzi do utraty zaufania.

Adam Bodnar przedstawił te uwagi ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. Spytał go, czy planowana jest inicjatywa legislacyjna co do zawieszenia biegu terminów procesowych i materialnoprawnych.

VII.511.16.2020

Dzieci ze związków osób jednej płci wciąż bez prawa do polskich dokumentów. RPO pisze do MSWiA i MSZ

Data: 2020-03-18
  • 2 grudnia 2019 r. NSA orzekł, że zagraniczne akty urodzenia dziecka – gdy rodzicami są osoby tej samej płci – są podstawą uzyskania przez dziecko polskiego paszportu, dowodu tożsamości czy numeru PESEL
  • Ta uchwała NSA nie wpłynęła jednak na praktykę konsulów RP. Nadal wymagają oni odpisów polskiego aktu urodzenia do wydania paszportu
  • W efekcie urodzeni i mieszkający za granicą małoletni obywatele RP - których rodzice są tej samej płci - nie mają możliwości uzyskania polskich dokumentów
  • RPO wystąpił do władz o taką zmianę przepisów, by polski odpis aktu urodzenia nie był tego warunkiem  

Obywatele skarżą się, że dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego czy numeru PESEL. Podstawą jest bowiem tzw. transkrypcja zagranicznego aktu - czyli jego wierne przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego, tak by powstał polski akt urodzenia. Brak dokumentów podczas pobytu w Polsce może rodzić wiele problemów, np. dotyczących korzystania ze świadczeń medycznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie stoi na straży praw dzieci, którym odmówiono transkrypcji aktu urodzenia tylko dlatego, że rodzice są tej samej płci.

Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego odmawiają transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwia to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Sądy administracyjne podtrzymywały takie odmowy. W jednej z takich spraw NSA w precedensowym wyroku z 10 października 2018 r. uznał (syg. II OSK 2552/16), że wobec obowiązku transkrypcji, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, nie może być mowy o „klauzuli porządku publicznego”. 

Jednak 2 grudnia 2019 r. NSA w składzie 7 sędziów wydał uchwałę, stwierdzajacą że polskie prawo nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodzicami są osoby tej samej płci. Zarazem wskazał, że organy administracji powinny tak stosować przepisy, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Ma on bowiem moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą odmawiać, można skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych – uznał NSA.

Jak wynika z informacji RPO ta uchwała NSA nie wpłynęła dotychczas na praktykę organów administracji. Konsulowie - powołując się rozporządzenie MSWiA ws. dokumentów paszportowych - w toku postępowania o paszport  niezmiennie wymagają  odpisów polskich aktów urodzenia.

Kierownicy urzędów stanu cywilnego oraz organy gmin borykają się natomiast z problemami interpretacyjnymi ustawy o ewidencji ludności i Prawa o aktach stanu cywilnego co do nadawania dziecku numeru PESEL na podstawie jego zagranicznego aktu urodzenia.

Z kolei złożenie elektronicznego wniosku o dowód osobisty dla dziecka jest technicznie niemożliwe bez wpisania jego numeru PESEL.

W konsekwencji urodzeni i mieszkający za granicą małoletni obywatele RP, których rodzice są tej samej płci, nie mają w praktyce możliwości uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL. Jest to sprzeczne z prawem i wykładnią NSA.

W ocenie RPO taka sytuacja nie może być dłużej utrzymywana. Uniemożliwia bowiem korzystanie z podstawowych praw obywatelskich przez dzieci i istotnie rzutuje na sytuację ich opiekunów.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji  Mariusza Kamińskiego o stanowisko. Spytał, czy planuje podjąć działania zmierzające do:

  • zmiany rozporządzenia z 16 sierpnia 2010 r. ws. dokumentów paszportowych - tak aby odpis polskiego aktu urodzenia nie był dokumentem wymaganym przy ubieganiu się o dokument paszportowy za granicą przez osoby nieposiadające numeru PESEL;
  • zmiany rozporządzenia z 7 stycznia 2020 r. ws. wzoru dowodu osobistego, jego wydawania i odbioru oraz utraty, uszkodzenia, unieważnienia i zwrotu - tak, aby formularz wniosku o dowód osobisty nie wymagał wskazania numeru PESEL;
  • ujednolicenia praktyki organów administracji i wyjaśnienia wątpliwości w sprawach dotyczących wnioskowania o numer PESEL dla mieszkających za granicą małoletnich obywateli RP - poprzez wydanie odpowiednich zaleceń lub wytycznych.

Z kolei szefa MSZ Jacka Czaputowicza RPO zapytał, czy rozważa działania w celu ujednolicenie praktyki urzędów konsularnych, np. poprzez wydanie odpowiednich zaleceń lub wytycznych w celu zapewnienia praw małoletnich obywateli polskich.

XI.534.4.2016

Gdy dziecko rodzi się do 300 dni od orzeczenia rozwodu, mogą być problemy z ojcostwem

Data: 2020-03-18
  • Prawo stanowi, że jeżeli dziecko urodziło się przed upływem 300 dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, to zakłada się, że pochodzi ono od męża matki
  • Termin ten liczy się m.in. od prawomocnego orzeczenia o rozwodzie; data wniesienia pozwu nie ma znaczenia 
  • Procesy rozwodowe trwają miesiącami, czy latami - w tym czasie rozwodzący się zakładają nowe związki i rodzą im się dzieci
  • A biologiczny ojciec dziecka urodzonego przed upływem tych 300 dni nie może go uznać i nadać swego nazwiska. Matka nie uzyska „becikowego”

Art. 62 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi, że jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem trzystu dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, lecz po zawarciu przez matkę drugiego małżeństwa, domniemywa się, że pochodzi ono od drugiego męża.

Bieg terminu zaczyna się od dnia, w którym małżeństwo ustało lub zostało unieważnione bądź w którym orzeczono separację. Jeżeli małżeństwo ustało wskutek wyroku sądu, bieg tego terminu rozpoczyna się od uprawomocnienia się orzeczenia. Chwila wniesienia pozwu rozwodowego jest bez znaczenia.

Przepis ten nie uwzględnia faktu, że proces rozwodowy może trwać nawet kilka lat, w trakcie których nie tylko postępuje rozkład pożycia małżonków, ale również zakładane są nowe związki faktyczne.

W 2018 r. na ogólną liczbę 62 843 orzeczonych rozwodów w 2166 sprawach postępowanie trwało 2 lata i dłużej, w 7224 – od roku do 2 lat, zaś w 15 347 - od 7 do 11 miesięcy. Oznacza to, że w więcej niż 1/3 wszystkich postępowań rozwodowych trwało mniej więcej tyle, co ciąża u człowieka bądź dłużej.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwracają się rodzice dzieci urodzonych już z nowego związku pozamałżeńskiego - lecz przed upływem trzystu dni od prawomocnego orzeczenia rozwodu. Skutki takiego stanu rzeczy są dalekosiężne: biologiczny ojciec nie tylko nie może uznać dziecka i nadać mu swego nazwiska, ale nie może również zasięgać informacji o stanie zdrowia dziecka czy odwiedzać go w szpitalu. Matka dziecka nie mogła zaś uzyskać tzw. „becikowego”.

Nie przewidziano takiej długotrwałości postępowań rozwodowych i o separację, wraz z postępowaniem odwoławczym. W normalnych okolicznościach - gdy rozpoznanie sprawy jest sprawne, a rozwód bądź separacja orzekane są niedługo po wystąpieniu zupełnego rozkładu pożycia - racjonalne jest przyjęcie, że dziecko narodzone w ciągu trzystu dni od prawomocnego orzeczenia o rozwodzie bądź separacji pochodzi jeszcze od męża matki.

Tymczasem w obecnej sytuacji bardziej prawdopodobne jest, że pochodzi ono od nowego partnera, z którym matka związała się po rozkładzie pożycia z mężem, a przed prawomocnym orzeczeniem rozwodu bądź separacji.

RPO podkreśla też sprzeczność między przesłankami orzeczenia rozwodu i separacji a domniemaniem pochodzenia dziecka od męża matki do trzystu dni po orzeczeniu rozwodu i separacji. Przesłanką separacji jest „zupełny rozkład pożycia”, a rozwodu - „zupełny i trwały rozkład pożycia”.  W przypadku urodzenia dziecka po rozwodzie albo separacji przyjmuje się zatem, że do współżycia między małżonkami mogło dojść nawet w przeddzień prawomocnego orzeczenia rozwodu czy separacji. A to powinno z kolei prowadzić do odmowy rozwodu czy separacji z uwagi na brak rozkładu pożycia (przy założeniu dobrowolności współżycia).

Obecny stan prawny stwarza problemy z ustaleniem pochodzenia dziecka w sposób zgodny z rzeczywistością i rzutuje na sytuację prawną wszystkich członków rodziny. Przyczynia się także do większego obciążenia sądów rodzinnych, rozpoznających sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Dziś tylko takie powództwo pozwala bowiem na doprowadzenie do zgodności stanu cywilnego dziecka z prawdą biologiczną.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, by rozważył odpowiednie działania legislacyjne. Chodził o uwzględnienie sytuacji rodziców i dzieci, narodzonych w toku długotrwałego postępowania w sprawie o rozwód czy separację bądź też unieważnienie małżeństwa.

IV.7020.2.2020

Koronawirus. RPO apeluje: zadbajmy o prawa głuchych

Data: 2020-03-17
  • Państwo za mało uwagi przykłada do informowania o koronawirusie osoby głuche. Trzeba to szybko poprawić

Na problem zwrócili uwagę Rzecznika przedstawiciele inicjatywy „Chcemy całego życia”. Jako społeczeństwo znaleźliśmy się w sytuacji, w której prawo do ochrony zdrowia musi uzyskać priorytet. Równe traktowanie, w tym przekazywanie informacji, wynika z międzynarodowych standardów (w tym Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych). RPO przekazał listę potrzebnych działań pełnomocnikowi rządu ds. osób niepełnosprawnych Pawła Wdówika

Wobec epidemii koronawirusa rekomendowane jest m.in.:

  • uruchomienie infolinii dla osób z niepełnosprawnościami oraz ich rodzin i opiekunów;
  • opracowanie instrukcji dla lekarzy i ratowników medycznych dotyczących postępowania z pacjentami z różnymi rodzajami niepełnosprawności;
  • stworzenie listy instytucji i osób (stowarzyszeń, fundacji, wolontariuszy) udzielających wsparcia w sytuacji epidemii i w innych sytuacjach kryzysowych
  • oraz opublikowanie tej listy publicznie na stronach internetowych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i innych właściwych instytucji.

Konferencje prasowe, na których przekazywane są informacje o sytuacji w kraju w kontekście zagrożenia koronawirusem, powinny być tłumaczone na Polski Język Migowy i mieć napisy (technika dziś na to pozwala). Trzeba również zadbać o to, aby spotkania, podczas których tłumacz jest obecny, były właściwie transmitowane, co oznacza umieszczanie w transmisji tłumacza w takim miejscu i takiej wielkości, aby przekazywany komunikat mógł być zrozumiany przez odbiorców.

Szczególnie trudna jest sytuacji osób głuchoniewidomych, gdyż alternatywne sposoby komunikowania się wydają się w ogóle nie funkcjonować w sytuacjach kryzysowych. W tym nadzwyczajnie trudnym okresie państwo powinno podjąć szczególne środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa tym osobom, które ze względu na swoją niepełnosprawność nie są w stanie zasięgać informacji oraz uzyskiwać wsparcia w sposób równie efektywny co członkowie społeczeństwa bez niepełnosprawności.

Odsyłanie osób głuchych i głuchoniewidomych do infolinii, gdzie można się komunikować wyłącznie głosem, może pozostawić je bez wsparcia. Należy wdrożyć korzystanie przez instytucje z dodatkowej usługi tłumaczenia na odległość bądź komunikacji pisemnej, co mimo trudnych warunków wydaje się możliwe i konieczne.

Również służby medyczne, ratownicze i podmioty je wspierające należy wyposażyć w wiedzę i podstawowe umiejętności, jak należy komunikować się z osobami z dysfunkcją słuchu.

XI.812.1.2020

Koronawirus. RPO: dać prawo do zasiłków opiekunom osób starszych, którym zamknięto domy dziennego pobytu

Data: 2020-03-17
  • Trzeba pomóc opiekunom osób niesamodzielnych (z niepełnosprawnością oraz starszych), które korzystały z pomocy placówek dziennego wsparcia. Ośrodki te zostały teraz zamknięte i cała opieka spadła na rodziny. Muszą mieć prawo do zwolnienia z pracy i do zasiłku.

Do senackiego projektu ustawy poprawiającej ustawę „koronawirusową” RPO proponuje poprawki. Przekazuje je w piśmie do marszałkini Sejmu Elżbiety Witek.

Z dnia na dzień opiekunowie zostali postawieni w sytuacji, w której pogodzenie pracy zawodowej z opieką nad niesamodzielnym bliskim, bez dodatkowych rozwiązań systemowych. Osoby z niepełnosprawnością i starsze - ze względu na wiek, stan zdrowia oraz inne okoliczności powodujące obniżenie odporności - są w szczególny sposób zagrożone zakażeniem oraz skutkami ewentualnego zachorowania. Stworzenie opiekunom możliwości przejęcia opieki, z jednoczesnym zabezpieczeniem rodzinie bezpieczeństwa i wsparcie, w tym nadzwyczajnym stanie jest koniecznością. Muszą też dostać prawo do zasiłku, tak jak opiekunowie dzieci.

III.7065.53.2020

Koronawirus. RPO pyta : jak rząd pomoże firmom zagrożonym niewypłacalnością?

Data: 2020-03-17
  • Epidemia koronawirusa grozi niewypłacalnością przedsiębiorców, których dotkną skutki gospodarcze kryzysowej sytuacji
  • RPO pyta władze, jakie działania planują, by zapewnić środki na pomoc zarówno pracownikom, jak i zagrożonym firmom
  • Rzecznik jest szczególnie zainteresowany dodatkowymi źródłami finansowania takiej pomocy

Zasady, zakres i tryb ochrony roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy reguluje ustawa z 13 lipca 2006 r. o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy. Przewiduje ich zaspokajanie ze specjalnie w tym celu tworzonego Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Dzięki temu pracownicy niewypłacalnego pracodawcy mogli szybko uzyskać część wynagrodzenia w wysokości pozwalającej na utrzymanie. 

Na najbliższym posiedzeniu Sejmu ma być rozpatrywana rządowa ustawa osłonowa dla firm, które ucierpiały w wyniku rozprzestrzeniania się koronawirusa. Miałaby ona wejść w życie 1 kwietnia 2020 r.  Ma obowiązywać do końca tego roku, z możliwością przedłużenia na kolejne dwa lata.

Głównym celem będzie odroczenie płatności zobowiązań nałożonych na przedsiębiorców. W kwestii ochrony miejsc pracy pomoc ma polegać na przekierowaniu do firm pieniędzy z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Złagodzone mają być warunki uprawniające firmy do ubiegania się o wsparcie z Funduszu, co umożliwi pracownikom uzyskanie świadczeń z Funduszu.

Oprócz tego każdy pracownik miałby zagwarantowaną wypłatę przez pracodawcę co najmniej pensji minimalnej. Istnieją jednak obawy, że w przypadku przedłużającego się kryzysu Funduszowi może zabraknąć środków. Dziś ma on na koncie ok. 750 mln zł.

W przeszłości, w okresie dobrej koniunktury i niskiego bezrobocia, Fundusz zgromadził na koncie niemal 5 mld zł. W 2018 r. podjęto jednak decyzje o przeznaczeniu środków Funduszu na wypłatę zasiłków i świadczeń przedemerytalnych, co kosztowało ok. 2 mld zł. W 2019 r. wydatkowano zaś z niego 2,2 mld na staże i specjalizacje lekarzy.

Może to zrodzić konieczność poszukiwania dodatkowych źródeł sfinansowania pomocy dla firm zagrożonych kryzysem w związku z koronawirusem.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił Marlenę Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, o informację nt. planowanych działań w celu zapewnienia  odpowiednich środków na pomoc pracownikom i wsparcie zagrożonych firm w wyniku pogorszenia ich sytuacji ekonomicznej w związku z koronawirusem.

III.7045.5.2020

Koronawirus - pogarsza się sytuacja schronisk dla bezdomnych. Apel RPO do MRPiPS

Data: 2020-03-17
  • W związku z epidemią koronawirusa gwałtownie pogorszyła się sytuacja schronisk dla osób w kryzysie bezdomności
  • Brakuje dodatkowych środków na materiały higieniczne, załamały się dotychczasowe procedury pozyskiwania taniej żywności
  • Wielu pracowników i wolontariuszy korzysta z prawa do opieki nad dziećmi po zamknięciu przedszkoli i szkół
  • Organizacje pozarządowe wspierające osoby zagrożone bezdomnością nie zostały zaś objęte żadnymi dodatkowymi rozwiązaniami

Do Rzecznika Praw Obywatelskich docierają niepokojące sygnały od organizacji pozarządowych, które wskazują na potrzebę niezwłocznego wsparcia w czasie epidemii. Wynika z nich, że sytuacja schronisk dla osób w kryzysie bezdomności w związku z koronawirusem gwałtownie się pogorszyła. Zagraża to bezpieczeństwu osób przebywających w tych placówkach.

Brakuje w szczególności dodatkowych środków na materiały higieniczne, załamały się dotychczasowe procedury pozyskiwania taniej żywności.

W związku z interwencją premiera Mateusza Morawieckiego z 13 marca, większe środki mają zostać przekazane bankom żywności; usprawnione mają też być procedury wydawania żywności.

Nie wydaje się jednak, aby rozwiązało to wszystkie narastające problemy z dostępem do żywności. A osoby przebywające w schroniskach znajdują się w grupie szczególnie zagrożonej koronawirusem - ze względu na starszy wiek i słabszy stan zdrowia.

Tymczasem organizacje pozarządowe udzielające wsparcia tym osobom nie zostały objęte żadnymi dodatkowymi rozwiązaniami systemowymi. Nie sformułowano żadnych instrukcji ani wytycznych dotyczących podniesienia stopnia bezpieczeństwa osób przebywających w schroniskach - zwłaszcza w sytuacji zarażenia koronawirusem.

Pojawił się także problem z brakiem personelu. Wiąże się to z korzystaniem przez pracowników i wolontariuszy z uprawnień dotyczących opieki nad dziećmi po zamknięciu przedszkoli i szkół.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk wystąpił do Marleny Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, o podjęcie we współpracy z organizacjami pozarządowymi, pilnych działań wspierających ich działalność w tym obszarze.

III.7065.60.2019

RPO: doprecyzować przepisy o nabywaniu członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej

Data: 2020-03-17
  • Przed zmianą prawa z 2017 r. członkami spółdzielni mieszkaniowej mogli być oboje małżonkowie - choćby tylko jednemu przysługiwało spółdzielcze prawo do lokalu albo do odrębnej własności lokalu
  • Po zmianie pojawił się problem, na jakiej podstawie członkostwo może nabyć małżonek, który ma wspólne prawo odrębnej własności lokalu, a który wcześniej nie był członkiem spółdzielni
  • W praktyce powstają rozbieżności, czy małżonek nabył członkostwo z mocy prawa wraz z wejściem noweli, czy też musi się o to ubiegać 

- Należy zatem doprecyzować przepisy o nabywaniu członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej – pisze zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk do Minister Rozwoju.

Problem pojawił się w skargach wpływających do RPO. Przed wejściem w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 20 lipca 2017 r. członkami spółdzielni mogli być oboje małżonkowie, choćby spółdzielcze prawo do lokalu albo prawo odrębnej własności lokalu przysługiwało tylko jednemu z nich. Małżonkowi członka przysługiwało roszczenie o przyjęcie w poczet członków spółdzielni.

Zgodnie z zasadami sprzed wejścia noweli w życie, każda osoba chcąca zostać członkiem spółdzielni, musiała złożyć deklarację członkowską. Decyzja w kwestii uzyskania członkostwa przybierała formę uchwały właściwego organu spółdzielni

Po wejściu w życie noweli pojawił się problem, na jakiej podstawie członkostwo może nabyć małżonek członka spółdzielni, któremu wspólnie z nim przysługuje prawo odrębnej własności lokalu, a który w poprzednim stanie prawnym nie był członkiem spółdzielni.

Zgodnie z ustawą, członkiem spółdzielni jest osoba fizyczna (choćby nie miała zdolności do czynności prawnych albo miała ją ograniczoną):

  • której przysługuje spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego;
  • której przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu;
  • której przysługuje roszczenie o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego;
  • której przysługuje roszczenie o ustanowienie odrębnej własności lokalu, tzw. ekspektatywa własności"
  • będąca założycielem spółdzielni.

Członkami spółdzielni są oboje małżonkowie, jeżeli prawo do lokalu przysługuje im wspólnie, albo jeżeli wspólnie ubiegają się o zawarcie umowy o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego albo prawa odrębnej własności lokalu.

W ustawie jest mowa o nabyciu członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej z mocy samej ustawy (bez konieczności składania deklaracji członkowskiej i podejmowania jakichkolwiek rozstrzygnięć przez organy spółdzielni) przez małżonków, którym „prawo do lokalu przysługuje wspólnie”. W przepisie tym mowa jest ogólnie o „prawie do lokalu”, bez rozróżnienia czy chodzi tu wyłącznie o prawa spółdzielcze czy także o prawo własności lokalu.

Mogłoby to zatem wskazywać na to, że małżonek członka spółdzielni, któremu wspólnie z nim przysługuje odrębna własność lokalu, stał się z dniem wejścia w życie nowelizacji członkiem spółdzielni z mocy samego prawa. Tym bardziej, że w myśl tego przepisu członkami z mocy prawa stają się oboje małżonkowie ubiegający się o zawarcie umowy o ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu.

Konkluzja taka budzi jednak wątpliwości z uwagi na systematykę ustawy.  Dopiero bowiem ust. 31 art. 3 mówi o sytuacji osób, które są właścicielami lokali. Zgodnie z tym unormowaniem członkiem spółdzielni może być osoba, która nabyła prawo odrębnej własności lokalu. Właścicielowi lokalu, który nie jest członkiem spółdzielni, przysługuje roszczenie o przyjęcie w poczet członków spółdzielni.

W praktyce przepis ten interpretowany jest w ten sposób, że małżonek członka, któremu wspólnie z nim służy odrębna własność lokalu, nie nabył członkostwa z mocy samego prawa z dniem wejścia w życie nowelizacji, lecz może zostać członkiem spółdzielni po złożeniu deklaracji członkowskiej.

W taki sposób przepis jest również wykładany w praktyce sądowej. W piśmiennictwie prawniczym problem nie został szerzej dostrzeżony i omówiony.

Z kolei na stronie internetowej Ministerstwa Rozwoju wskazano, że „osoby posiadające spółdzielcze własnościowe prawa do lokali, które nie były członkami spółdzielni a także współmałżonkowie członków spółdzielni jeżeli tytuł prawny do lokalu przysługiwał im wspólnie z dniem wejścia w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych tj. od 9 września 2017 r. uzyskują członkostwo z mocy prawa. Nie składają deklaracji ani nie wnoszą udziałów i wpisowego”.

Takie stwierdzenie zdaje się sugerować, że w ocenie resortu, małżonek członka nabywa członkostwo z mocy prawa także wtedy, gdy służy mu wspólnie z członkiem spółdzielni odrębna własność lokalu.

Z doświadczeń RPO wynika, że w spółdzielniach mieszkaniowych istnieje rozbieżna praktyka w tej sprawie. A jej rozstrzygnięcie ma istotne znaczenie. Wiąże się bowiem z możliwością zagwarantowania danej osobie realizacji praw wynikających z członkostwa w spółdzielni, jak i pośrednio praw związanych z faktem posiadania prawa odrębnej własności lokalu. Od bycia członkiem spółdzielni zależy np. podstawa prawna oraz zakres uprawnień do zaskarżania uchwał organów spółdzielni.

Cała kwestia powinna być zatem jednoznacznie rozstrzygnięta w przepisach. Dlatego też RPO wystąpił do minister rozwoju Jadwigi Emilewicz o rozważenie zasadności podjęcia prac legislacyjnych nad doprecyzowaniem przepisów.

IV.612.4.2019

Psycholog w każdej szkole? RPO pisze do MEN w sprawie takiego apelu NGO

Data: 2020-03-17
  • O wprowadzenie obowiązku zatrudniania psychologa w każdej szkole apeluje do MEN jedna z organizacji porządowych
  • Wysoki poziom prób samobójczych dzieci i młodzieży wskazuje na ich poważne problemy
  • Mogą je powodować m.in. presja szkolna, niepowodzenia w nauce, konflikty z rówieśnikami,  nauczycielami i rodzicami
  • RPO pyta ministra edukacji o postęp prac w oddziaływaniach placówek systemu oświaty na zdrowie psychiczne najmłodszych 

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło pismo Fundacji na rzecz Praw Ucznia, skierowane do Ministra Edukacji Narodowej. Zawiera ono apel o:

  • wprowadzenie obowiązku zatrudniania psychologa w każdej szkole,
  • przeprowadzenie wśród uczniów badania dotyczącego zaufania do szkolnych psychologów,
  • zorganizowanie szkoleń dla nauczycieli w zakresie udzielania uczniom wymaganego wsparcia.

RPO interesuje się całym problemem z uwagi na ochronę prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia. Wiele problemów ze zdrowiem psychicznym objawia w okresie dojrzewania lub wcześniej. Jednym ze wskaźników kondycji psychicznej dzieci i młodzieży jest niestety liczba prób samobójczych, która utrzymuje się na wysokim poziomie. Mogą one być powodowane wieloma różnymi czynnikami, wśród których - w odniesieniu do najmłodszych - wymienia się presję szkolną, niepowodzenia w nauce, konflikty z rówieśnikami, nauczycielami i rodzicami.

Dlatego też jednym z najważniejszych zadań systemu oświaty powinno być towarzyszenie uczniom w poszukiwaniu rozwiązań wobec napotykanych wyzwań i trudności.

Wcześniejsze komunikaty Ministerstwa Edukacji Narodowej świadczyły, że resort dążył do tego, aby od 1 września 2019 r. w każdej szkole byli obecni specjaliści z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Jak wynika z odpowiedzi na interpelację z 13 sierpnia 2019 r., w ramach prowadzonych działań MEN rozpoczęło m. in. prace nad projektem wdrożenia do szkół mediacji szkolnych i mediacji rówieśniczych, jako metody rozwiązywania konfliktów i sporów oraz zapobiegania agresji i przemocy w relacjach społecznych. Rozpoczęło także prace nad zbudowaniem platformy do prowadzenia badań ankietowych online diagnozujących czynniki chroniące i czynniki ryzyka w szkołach i placówkach oświatowych.

MEN podkreślało konieczność zapewnienia współpracy różnych resortów oraz instytucji, które lokalnie zapewniają wsparcie dziecku i rodzinie, udzielając pomocy w specyficznych, właściwych dla siebie obszarach.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do Ministra Edukacji Narodowej o informacje co do postępu prac nad wyższą jakością oddziaływań placówek systemu oświaty w kwestii opieki zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży.

VII.7037.18.2020

 

Niewystarczający dostęp chorujących urologicznie do cewników hydrofilowych

Data: 2020-03-17
  • Osoby cierpiące na choroby urologiczne mają zbyt mały limit dofinansowywanych cewników hydrofilowych
  • Mają dostęp zaledwie do 20 takich cewników miesięcznie – a dziennie zużywa się ich średnio pięć
  • W niezbędnej liczbie 180 sztuk zapewnia się im zaś tzw. cewniki suche

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Zdrowia o działania na rzecz pacjentów. Chodzi o osoby cierpiące na rozszczepienie kręgosłupa i pęcherz neurogenny. Jednym z głównych ich problemów jest niewystarczający dostęp do hydrofilowych cewników.

Osoby chorujące nie mogą samodzielnie oddawać moczu. Konieczne jest opróżnianie pęcherza poprzez cewnikowanie, które musi być wykonywane co 3 godziny z 8-godzinną przerwą nocną. Podstawą opieki urologicznej jest przerywane cewnikowanie. Nie ma wtedy konieczności noszenia cewnika stałego, a chory cewnikuje się 5-6 razy na dobę. Redukuje to ryzyko uszkodzenia nerek i poprawia komfort życia chorych.

Od wielu lat możliwe jest korzystanie z nawilżanych i gotowych do użycia cewników. Cewniki hydrofilowe redukują ryzyko urazów cewki i zakażeń układu moczowego. Ze względu na łatwość stosowania pozwalają one pacjentom uniezależnić się od opiekunów. Mogą sami wykonywać cewnikowanie w prosty sposób poza domem.

Zgodnie z załącznikiem do rozporządzenia Ministra Zdrowia z 29 maja 2017 r.  cewniki jednorazowe urologiczne do 180 sztuk miesięcznie lub w równowartości ich kosztu – jednorazowe hydrofilowe cewniki urologiczne - podlegają limitowi finasowania ze środków publicznych w wysokości 0,80 zł za sztukę u pacjentów wymagających wielokrotnego cewnikowania.

Oznacza to, że limit finasowania cewników hydrofilowych jest wyznaczany na podstawie  kosztu cewnika jednorazowego. Niestety dofinansowanie jest niewystarczające oraz nie wychodzi naprzeciw potrzebom pacjentów. W konsekwencji mają oni dostęp zaledwie do 20 cewników hydrofilowych na miesiąc. Zakładając, że chory cewnikuje się 5 razy dziennie, przyznane cewniki wystarczają na cztery dni. Natomiast w niezbędnej liczbie - tj. 180 sztuk zapewniane są wyłącznie cewniki suche.

Pacjenci z rozszczepieniem kręgosłupa powinni mieć dostęp do takiej liczby cewników hydrofilowych miesięcznie, która pozwoli w pełni zaspokoić ich potrzeby – podkreśla RPO.

Pacjenci i ich opiekunowie powinni mieć możliwość wyboru oraz podjęcia decyzji, ile cewników hydrofilowych i suchych jest im niezbędne na miesiąc. To przyczyni się do podniesienia komfortu i jakości życia pacjentów potrzebujących opieki urologicznej.

V.7010.24.2020

Rzecznik: co z rozliczaniem kosztów ciepła w budynkach wielolokalowych

Data: 2020-03-13
  • Do RPO wciąż napływają skargi dotyczące nieprawidłowości w rozliczeniach za ciepło przy zastosowaniu nagrzejnikowych podzielników kosztów ciepła w budynkach wielolokalowych
  • Dlatego po raz kolejny Rzecznik występuje do Ministerstwa Aktywów Państwowych
  • Tym razem - o informacje o efektach pracy Grupy Roboczej ds. określenia wytycznych dla indywidualnego rozliczania kosztów zakupu ciepła w budynkach wielolokalowych

Zastosowanie podzielników kosztów ciepła w założeniu miało dostosować rachunki za ciepło do indywidualnego zużycia i stymulować zachowania energooszczędne. Urządzenia te umożliwiają ustalenie udziału zużycia ciepła przez lokal w całkowitym zużyciu ciepła przez budynek, a tym samym służą do podziału kosztów energii cieplnej pomiędzy poszczególnych użytkowników lokali.

Podzielniki - w odróżnieniu od ciepłomierzy - nie są jednak przyrządami pomiarowymi. Oznacza to, że nie podlegają żadnej formie prawnej kontroli metrologicznej przewidzianej przez przepisy.

Na co skarżą się ludzie

Problem rozliczeń kosztów ciepła przy wykorzystaniu podzielników jest stale poruszany jest w licznych skargach od obywateli wpływających do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Skarżący zwracają uwagę na krzywdzące nieprawidłowości w rozliczeniach za ciepło, których efektem są wysokie dopłaty do kosztów ogrzewania, wynoszące nawet kilka tysięcy zł w okresie rozliczeniowym. Wskazują również, że są zmuszani do ponoszenia kosztów ciepła, którego teoretycznie, w fizycznej postaci, nie ma możliwości dostarczenia do zajmowanego lokalu. Często wysokość tych dopłat kilkakrotnie przewyższa koszty ogrzania lokalu przy wykorzystaniu energii elektrycznej lub węgla. W efekcie część użytkowników lokali, niemogących podołać nadmiernym kosztom, rezygnuje z ogrzewania lokalu (zakręca grzejniki). A to przyczynia się do zawilgocenia i zagrzybienia lokali.

Z analizy skarg wynika, że stosowane przez właścicieli i zarządców zasobów lokalowych wewnętrzne systemy rozliczeń kosztów ciepła, oparte na wskazaniach podzielników kosztów ciepła, nie dają użytkownikom mieszkań poczucia rzetelnego i sprawiedliwego rozliczania kosztów ciepła na użytkowników lokali. Wskazują też na wady zastosowanych przez właściciela i zarządcę podzielników (np. rejestrowanie zużycia ciepła także w okresie letnim).

Zdaniem skarżących nieprawidłowości często są wynikiem wadliwie skonstruowanych regulaminów rozliczeń kosztów dostawy ciepła, w tym dowolnie ustalonych przez właściciela lub zarządcę współczynników wyrównawczych zużycia ciepła na ogrzewanie wynikających z położenia lokalu w bryle budynku, a także niewłaściwie ustalonej relacji tzw. kosztów stałych ciepła do kosztów zmiennych.

Skarżący sygnalizują również, że właściciele i zarządcy często stosują ten system rozliczania kosztów bez uprzedniego przeprowadzenia w budynku koniecznych robót w celu zminimalizowania strat ciepła (termomodernizacji). Zwracają też uwagę na trudności związane z możliwością weryfikacji rozliczeń kosztów ciepła dokonywanych przez podmioty, którym właściciel lub zarządca zasobów lokalowych zlecił prowadzenie takich rozliczeń.

RPO: skargi są zasadne

W ocenie Rzecznika zarzuty skarg zasługują na rozważenie. Zwracają bowiem uwagę na brak wystarczających regulacji prawnych określających sposób funkcjonowania i użytkowania w lokalach mieszkalnych podzielników kosztów ciepła, jak również zasad dokonywania rozliczeń kosztów ciepła dostarczanego do lokali w budynkach wielolokalowych.

Musi to rodzić pytanie o wiarygodność dokonywanych rozliczeń. Jest to o tyle istotne, że dotyczy zobowiązań finansowych znaczącej części społeczeństwa. Z uwagi zarówno na skalę problemu, długotrwałość jego występowania, jak i fakt, że ma on bezpośredni związek ze sferą praw obywatelskich (dotyka najbardziej podstawowych potrzeb bytowych) wprowadzenie stosownych regulacji jest obowiązkiem państwa.

W piśmie z 30 listopada 2017 r. Minister Energii poinformował Rzecznika, że jest świadomy złożoności problematyki i konieczności wprowadzenia niezbędnych regulacji. Dlatego też w Ministerstwie została utworzona Grupa Robocza ds. określenia wytycznych dla indywidualnego rozliczania kosztów zakupu ciepła w budynkach wielolokalowych.

7 listopada 2018 r. Rzecznik po raz kolejny zwrócił się do Ministra Energii o informacje, na jakim etapie znajdują się prace Grupy oraz czy określono wytyczne dla indywidualnego rozliczania kosztów ciepła w budynkach wielolokalowych.

29 listopada 2018 r. Minister wskazał, że członkowie Grupy ze względu na szeroki zakres zadań oi w celu usprawnienia pracy utworzyli dwa zespoły. Pierwszy przygotowuje zbiór zaleceń do metodyki rozliczania kosztów ciepła, ułatwiających prawidłowe jego rozliczanie na poszczególne lokale. Zalecenia te będą określały: optymalny sposób opomiarowania instalacji w budynku, kwestie, które powinien normować wewnętrzny regulamin rozliczeń danego budynku oraz zalecane metodologie podziału kosztów ciepła, dla opisanych metod opomiarowania budynku wraz ze wzorami do obliczeń. Drugi zespół pracuje nad techniczną stroną pomiarów ciepła zużytego przez dany budynek/lokal oraz nad opiniowaniem przepisów.   

W kolejnym piśmie z 18 lipca 2019 r. Minister Energii poinformował, że praca zespołu zajmującego się przygotowaniem zbioru zaleceń do metodyki rozliczania kosztów została zakończona, a opracowany materiał zostanie opublikowany na stronie internetowej resortu. Natomiast praca zespołu opiniującego przepisy prawa została wstrzymana w związku z wejściem w życie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2018/2002 z 11 grudnia 2018 r. zmieniającej dyrektywę 2012/27/UE w sprawie efektywności energetycznej. Resort analizuje warianty implementacji dyrektywy,  na których podstawie możliwa będzie dalsza praca zespołu.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Aktywów Państwowych o informację o efektach pracy Grupy Roboczej.  Pyta, czy materiał opracowany przez zespół ds. zbioru zaleceń do metodyki rozliczania kosztów ciepła będzie opublikowany na stronie internetowej resortu. Prosi też o nformacje, czy kontynuowane są prace zespołu opiniującego przepisy prawa, a jeżeli tak, to na jakim są etapie. 

IV.7215.186.2016

RPO: Nie ma systemu nadzoru nad promieniowaniem elektromagnetycznym od urządzeń telefonii komórkowej

Data: 2020-03-12
  • Obywatele i różne podmioty skarżą się na normy promieniowania elektromagnetycznego od urządzeń telefonii komórkowej
  • Minister Zdrowia stukrotnie zwiększył bowiem dopuszczalne natężenie promieniowania
  • Tymczasem ani Inspekcja Ochrony Środowiska, ani Państwowa Inspekcja Sanitarna nie są przygotowane do kontroli - wskazuje NIK
  • RPO wnosi do ministrów środowiska i zdrowia o wypracowanie skutecznego systemu kontroli

1 stycznia 2020 r. weszło w życie rozporządzenie Ministra Zdrowia z 17 grudnia 2019 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych w środowisku. Określiło ono dla częstotliwości z zakresu 2-300 GHz dopuszczalne natężenie pola elektromagnetycznego (PEM) do 10 W/m2 (gęstość mocy) i 61 V/m (składowa elektryczna). Dotychczas dopuszczalny poziom pola elektromagnetycznego, dotyczący częstotliwości od 300 MHz do 300 GHz, a obejmujący sieci komórkowe, wynosił 0,1 W/m2. Oznacza to zatem stukrotne zwiększenie dopuszczalnego natężenia PEM.

Do Biura RPO zwróciło się wiele osób i podmiotów sprzeciwiających się podniesieniu dopuszczalnych poziomów PEM. Obawy skarżących dotyczą przede wszystkim negatywnego wpływu PEM na zdrowie i życie ludzkie. Jakkolwiek Rzecznik nie ma podstaw, by rozstrzygać o zasadności twierdzeń o niekorzystnych konsekwencjach dla zdrowia ekspozycji w polu elektromagnetycznym - a w konsekwencji formułować ewentualne zalecenia dotyczące ograniczenia narażenia ludzi na PEM -  to jednak niepokój budzą wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli oceniającej stopień przygotowania organów administracji publicznej ws. ochrony przed promieniowaniem urządzeń telefonii komórkowej.

Co zawiera raport Najwyższej Izby Kontroli

NIK stwierdziła, że zarówno organy Inspekcji Ochrony Środowiska, jak i Państwowej Inspekcji Sanitarnej, nie są przygotowane ani organizacyjnie, ani technicznie do kontroli pola elektromagnetycznego. Ich kompetencje nakładają się, a przepisy nie określają jednoznacznie roli, jaką mają odgrywać w systemie ochrony przed promieniowaniem.

W aktualnym stanie prawnym dokonywanie pomiarów kontrolnych PEM w otoczeniu stacji bazowych telefonii komórkowych (SBTK) stanowi w zasadzie jedyny sposób oceny dotrzymania dopuszczalnego poziomu PEM. Prowadzenie takich pomiarów należy do zadań IOŚ i PIS. Od 15 listopada 2008 r. obowiązek przekazywania IOŚ i PIS wyników pomiarów, wykonywanych przez akredytowane laboratoria badawcze, został nałożony także na przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Ogromne znaczenie ma więc rzetelność i miarodajność takich pomiarów.

Z raportu NIK wyłania się natomiast niepokojący obraz stanu funkcjonowania władzy publicznej w tym zakresie. Ani inspektorzy OŚ, ani inspektorzy sanitarni nie prowadzili należytej kontroli dotrzymywania dopuszczalnego poziomu PEM w otoczeniu SBTK. Nieliczne pomiary PEM prowadzono właściwie tylko na wniosek osób prywatnych lub jednostek samorządu terytorialnego. Nie dokonywano ich z urzędu. W kilku województwach pomiarów PEM w ogóle nie wykonano. Nie istniała koncepcja prowadzenia kontroli PEM w miejscach najbardziej narażonych na przekroczenia limitu PEM ani rzetelna analiza ryzyka pozwalająca na identyfikację takich miejsc. Często nie dotrzymywano również prawnego wymogu mierzenia PEM w miejscach szczególnie wystawionych na oddziaływanie promieniowania w dużym natężeniu. W IOŚ i PIS pomiarom kontrolnym PEM przypisywano niski priorytet.

W tej drugiej Inspekcji przyjęto pogląd, że ochrona przed PEM nie dotyczy SBTK, lecz urządzeń przemysłowych. Stwierdzono też brak "twardych dowodów na negatywny wpływ PEM na zdrowie”. Aż 6 wojewódzkich inspektoratów OŚ i 6 wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych nie miało kompetencji do pomiarów PEM potwierdzonych przez Polskie Centrum Akredytacji. W IOŚ z racji finansowych występowała wysoka płynność kadr. W PIS w ogóle nie analizowano, czy obsada kadrowa jest adekwatna do zadań.

Pracownicy obydwu Inspekcji nie byli należycie szkoleni w zakresie metodyki pomiarów PEM. Nie dysponowali też sprzętem, który umożliwiałby te pomiary z uwzględnieniem najbardziej niekorzystnych parametrów pracy SBTK. Pomiarów dokonywano w zakresie chwilowych wartości, bez uwzględnienia fluktuacji i tendencji w szerszym wymiarze czasowym. Po godz. 16.00 (koniec pracy w obydwu Inspekcjach) pomiarów w ogóle nie prowadzono.

Obie inspekcje nie przeprowadzały również gruntownej analizy nadsyłanych przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych dokumentów i sprawozdań z pomiarów PEM. Nie zdołały wypracować metod sprawdzania poprawności tych pomiarów ani zasad postępowania w przypadku zastrzeżeń do wyników - choć to one winny nadzorować ich rzetelność. Weryfikacja wyników była utrudniona wskutek braku odniesienia ich do obowiązującej metodyki referencyjnej. Brakowało też szczegółowych wymagań co do formy i układu wyników pomiarów. Wyniki pomiarów zlecanych przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych i przekazywanych do IOŚ i PIS nie uwzględniały najbardziej niekorzystnych warunków pracy SBTK, choć stanowi to jeden z wymogów obowiązującej metodyki referencyjnej. Niejednokrotnie nie spełniały też obowiązku dokonania pomiaru w oknach i na balkonach budynków mieszkalnych.

Wcześniejsze limity były restrykcyjne

Jak wynika z uzasadnienia projektu rozporządzenia z 17 grudnia 2019 r., limity PEM dotychczas obowiązujące w Polsce były jednymi z najbardziej restrykcyjnych w Europie – zarówno w zakresie poziomu pól, jak i sposobu ich pomiaru. Nie jest to jednak argument wyjaśniający wszelkie obawy.

W literaturze przedmiotu podnosi się, że miarodajność porównań samych poziomów dopuszczalnych pozostaje ograniczona, gdyż pomija sposób prawnego uregulowania w poszczególnych krajach zasad lokalizacji SBTK, metody weryfikacji dotrzymywania dopuszczalnego poziomu PEM, a także zakres stosowania w systemach prawnych innych państw tzw. zasady ALARA (zasady minimalizowania oddziaływania PEM na tyle, na ile jest to rozsądnie możliwe). Fakt, że w innych krajach obowiązują wyższe limity PEM, nie oznacza, że w tych krajach rejestrowane są wyższe wartości PEM. Jak zauważa NIK, w innych krajach Europy nie są notowane lub notowane są incydentalnie poziomy PEM przekraczające te dotychczas dopuszczalne w Polsce.

Rzecznik zwrócił się zarówno do ministra klimatu jak i ministra zdrowia o stanowiska w celu wypracowania skutecznego systemu kontroli dotrzymywania dopuszczalnego poziomu pola elektromagnetycznego w otoczeniu stacji bazowych telefonii komórkowej oraz o objęcie nadzorem działań Inspekcji Ochrony Środowiska oraz Państwowej Inspekcji Sanitarnej w tym zakresie.

V.7200.1.2020

 

Rzecznik pyta MKiDN o ochronę prawną grobów i pomników ważnych dla mniejszości ukraińskiej w Polsce

Data: 2020-03-12
  • Do RPO zgłaszane są przypadki dewastacji miejsc pamięci ważnych dla mniejszości ukraińskiej w Polsce, w tym upamiętnień określanych mianem nielegalnych
  • Ostatnio zniszczono grób członków Ukraińskiej Powstańczej Armii, poległych w marcu 1945 r. w walce z NKWD w Monasterzu (woj. podkarpackie)
  • Adam Bodnar zwrócił się do ministra kultury prof. Piotra Glińskiego o działania w celu uregulowania  ochrony prawnej grobów i pomników ważnych dla mniejszości ukraińskiej w Polsce
  • Spytał też o możliwość utworzenia specjalnego zespołu - tak by zapewnić instytucjonalne wsparcie organizacji promujących tożsamość kulturową mniejszości narodowych i etnicznych

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na głosy mniejszości ukraińskiej, wskazujące na brak dialogu Instytutu Pamięci Narodowej i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z obywatelami Polski narodowości ukraińskiej w kwestii miejsc pamięci – grobów i pomników upamiętniających postaci i wydarzenia historyczne związane z losami tej społeczności.

Przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma poinformował RPO o dewastacjach miejsc pamięci, w tym także upamiętnień określanych mianem nielegalnych, które z powodu braku jakiegokolwiek statusu prawnego nie są obecnie odpowiednio chronione.   

Przykładem braku należytej ochrony prawnej miejsc pamięci obywateli polskich narodowości ukraińskiej jest kolejny przypadek zniszczenia i profanacji ukraińskiego grobu w Monasterzu - ustanowionego w 1999 r.  przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Jest to mogiła członków Ukraińskiej Powstańczej Armii, poległych 2-3 marca 1945 r. w walce z oddziałami NKWD.

Pierwszy raz pomnik nagrobny zniszczono w 2015 r. Na początku stycznia 2020 r. tablica z nazwiskami poległych (bez wskazania formacji, której byli członkami i jakiejkolwiek symboliki militarnej) ponownie została rozbita. Zniszczono też tradycyjne "ruszniki", zawieszone na mogile 11 listopada 2019 r. przez polskich i ukraińskich aktywistów.

Grób ten nie został wpisany do ewidencji grobów i pomników wojennych, co w praktyce oznacza, że nie podlega ochronie państwa polskiego. Negatywną opinię w sprawie wydał Wojewoda Podkarpacki. Negatywne stanowisko co do odbudowy pomnika-grobu przedstawił Sekretarz Stanu w MKiDN 23 października 2019 r., podczas posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych.

RPO z zaniepokojeniem przyjął informację mniejszości ukraińskiej o braku prawnego uregulowania statusu upamiętnień ukraińskiej historii. Dotychczas nie zostały sporządzone wykazy miejsc pamięci i spoczynku, do czego strony polska i ukraińska zobowiązały się w dwustronnej umowie z 21 marca 1994 r. w sprawie ochrony miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych. Już choćby z tego wynika brak możliwości sprawowania przez państwo polskie skutecznej i kompleksowej opieki nad wszystkimi wzniesionymi na terenie Polski obiektami tego rodzaju.

Niezwykle istotne wydaje się zatem, aby MKiDN zaangażowało się w realizację zadań wynikających z tej umowy. Chodziłoby zwłaszcza o wszelkie możliwe kroki, które mogłyby doprowadzić do opracowania - we współpracy z przedstawicielami mniejszości ukraińskiej w Polsce - kompletnego wykazu miejsc pamięci i spoczynku, co prowadziłoby do ich skutecznej ochrony.  

Zapewnienie należytej ochrony upamiętnieniom ważnym dla mniejszości ukraińskiej w Polsce może się stać przyczynkiem do przepracowania wspólnej, polsko-ukraińskiej historii, w tym wynikających z niej traum. To zaś nie będzie możliwe bez zrozumienia wzajemnych potrzeb i zbudowania wspólnej świadomości poprzez działania edukacyjne oraz aktywizację obywateli obu narodowości, pozwalające na poznanie i wzajemne zrozumienie swoich kultur.

Za cenny w tym kontekście RPO uznaje zgłaszany od lat przez mniejszości narodowe i etniczne postulat powołania tzw. instytucji kultury mniejszości. O ile bowiem polska kultura rozwijana jest dzięki instytucjom publicznym dotowanym z budżetu, o tyle kulturą mniejszości zajmują się zwykle organizacje pozarządowe. Mają one niewspółmiernie mniejsze możliwości organizacyjne i finansowe, działają głównie dzięki grantom i dotacjom. Te z kolei pozwalają jedynie na okresowe wsparcie finansowe dla poszczególnych organizacji, co wyklucza budowanie długofalowej strategii działań na rzecz rozwoju i promowania kultury mniejszościowej.

XI.814.3.2020

RPO: nagrywanie czynności ze śledztwa i procesu karnego powinno być obligatoryjne

Data: 2020-03-12
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się o obligatoryjne nagrywanie czynności protokołowanych w postępowaniu karnym - i podczas śledztwa, i procesu 
  • Nagrywanie przesłuchań ze śledztwa ograniczałoby ryzyko naruszania praw osób przesłuchiwanych, zwłaszcza gdy nie mają obrońcy
  • Chroniłoby zarazem policjantów i prokuratorów przed pomówieniami o nadużycie uprawnień
  • Nagrania byłyby jedynie załącznikiem do tradycyjnego protokołu, pozwalającym na rozwianie ewentualnych wątpliwości co do jego zgodności z faktycznym przebiegiem czynności

Skargi obywateli  wskazują, że ten problem jest cały czas aktualny. Tymczasem od ponad dwóch lat RPO nie otrzymuje odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości w tej sprawie.

24 października 2017 r. i 30 listopada 2017 r. Adam Bodnar zwracał się do ministra z postulatami rozszerzenia zakresu obowiązku nagrywania toku czynności protokołowanych w postępowaniu karnym. Chodzi o zapewnienie prawidłowego toku postępowania karnego oraz zagwarantowanie, że orzeczenie sądu wydano na podstawie prawidłowych ustaleń.

Dziś Kodeks postępowania karnego dopuszcza możliwość utrwalania  za pomocą urządzenia rejestrującego obraz lub dźwięk protokołowanych czynności - o czym należy uprzedzić osoby w nich uczestniczące. Przesłuchanie świadka lub biegłego nagrywa się w przypadku obawy, że  w dalszym postępowaniu nie będzie to możliwe. Nagrywa się też przesłuchanie pokrzywdzonego w sprawach o przestępstwo na tle seksualnym.

Z kolei art. 147 § 2b Kpk  stanowi, że przebieg rozprawy utrwala się za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk albo obraz i dźwięk - chyba że jest to niemożliwe ze względów technicznych. 

W ocenie RPO  wprowadzenie obligatoryjności nagrywania dźwięku czynności protokołowanych doprowadziłoby do możliwości pełnego odtworzenia wypowiedzi świadków na dalszym etapie postępowania karnego - gdyby była taka potrzeba.

Nagrywanie przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym pozwoliłoby na ograniczenie ryzyka naruszania praw procesowych osób przesłuchiwanych (zwłaszcza tych występujących bez obrońcy lub pełnomocnika), np. poprzez ograniczenie możliwości wywierania niedozwolonego wpływu na ich treść. Chroniłoby to także funkcjonariuszy publicznych - policjantów i prokuratorów - przed pomówieniami o nadużycie uprawnień lub niedochowanie obowiązków.

Z kolei nagrywanie rozpraw apelacyjnych i kasacyjnych - w toku których co do zasady nie prowadzi się postępowania dowodowego - umożliwiałoby wierne odtworzenie wypowiedzi, stanowisk i wniosków stron.

Choć art. 147 § 2b Kpk  przewiduje, że zasadą jest nagrywanie rozprawy, szeroko zakreślony wyjątek od tej zasady („niemożliwośc ze względów technicznych”) powoduje, że często nagrywanie nie jest dokonywane. Sąd Najwyższy przyjął nienagrywanie rozpraw jako formę zasady; w 2018 r. żadna rozprawa kasacyjna nie była rejestrowana.

Intencją RPO nie jest zastąpienie w postępowaniu karnym protokołu tradycyjnego protokołem elektronicznym - na wzór postępowania cywilnego czy wykroczeniowego. Nagranie dźwięku stanowiłoby jedynie załącznik do protokołu, pozwalający na rozwianie ewentualnych wątpliwości co do jego zgodności z faktycznym tokiem czynności procesowej.

Od ponad 2 lat RPO nie otrzymał odpowiedzi MS w tej sprawie. Tymczasem zgodnie z ustawą  o Rzeczniku Praw Obywatelskich, organy państwa, do których zwróci się RPO, są obowiązane ustosunkowywać się do jego ogólnych ocen, uwag i opinii.

A od 2017 r. problem nie utracił na aktualności. Tymczasem przeprowadzone od tego czasu zmiany Kpk całkowicie pomijały tę kwestię.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się ponownie do ministra Zbigniewa Ziobry o ustosunkowanie się do tych postulatów.

II.519.1039.2017

RPO prosi Senat o poprawki do ustawy lustracyjnej

Data: 2020-03-11
  • Sądy miesiącami czekają na stanowisko IPN w procesach autolustracyjnych, inicjowanych przez osoby pomówione o związki ze służbami specjalnymi PRL
  • A w tym czasie dana osoba pozostaje napiętnowana jako współpracownik służb
  • Dziś prawo nie określa żadnego terminu na zajęcie stanowiska przez IPN. Jeszcze w 2007 r. zakwestionował to Trybunał Konstytucyjny
  • W ustawie trzeba też wprost zapisać prawo każdej osoby lustrowanej do złożenia kasacji w swojej sprawie – taki brak TK także uznał wtedy za niekonstytucyjny

W obu tych kwestiach Rzecznik Praw Obywatelskich występował wcześniej do Ministra Sprawiedliwości oraz premiera Mateusza Morawieckiego o niezwłoczne prace legislacyjne w celu wykonania wyroku TK z 11 maja 2007 r. (sygn. akt K 2/07). Efektu nie było.

Dlatego teraz Adam Bodnar wystąpił do Marszałka Senatu o inicjatywę legislacyjną Izby Wyższej. - Pełne wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego jest bowiem nieodzowne dla zagwarantowania konstytucyjnych praw osób uczestniczących w postępowaniach lustracyjnych – napisał RPO do marszałka Tomasza Grodzkiego.

Chcesz się oczyścić – poczekasz na akta i stanowisko IPN

Skargi od obywateli wskazują na braki legislacyjne ustawy z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów – czyli tzw. ustawy lustracyjnej.

Wątpliwości budzi praktyka pionu lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej w przypadku tzw. autolustracji. Mają do niej prawo osoby, które z mocy ustawy lustracji nie podlegają, a zostaną publicznie pomówione o współpracę z tajnymi służbami PRL. Mogą wtedy same skierować sprawę do sądu – by się oczyścić.

Sąd przekazuje złożone przez daną osobę oświadczenie lustracyjne o braku związków ze służbami PRL do IPN w celu przedstawienia stanowiska co do jego zgodności z prawdą. IPN musi też złożyć sądowi odpowiednie dokumenty archiwalne. Ustawa nie przewiduje żadnego terminu dla IPN na wykonanie tego obowiązku.

W praktyce zajęcie stanowiska przez IPN może trwać wiele miesięcy. Powoduje to konieczność zawieszenia postępowań przed sądami i prowadzi do przewlekłości. Rodzi też negatywne konsekwencje dla osoby lustrowanej, która została publicznie pomówiona o związki ze służbami PRL, lecz brak sprawnego działania IPN uniemożliwia jej wykazanie nieprawdziwości tego pomówienia.

Zapisać wprost prawo osoby lustrowanej do kasacji

W tym samym wyroku z 2007 r. TK stwierdził niekonstytucyjność art. 21b ust. 6 ustawy lustracyjnej - w zakresie, w jakim pozbawia on osobę lustrowaną (niezależnie, czy na wniosek IPN, czy w drodze autolustracji) prawa do wniesienia kasacji do Sądu Najwyższego od prawomocnego orzeczenia sądu w jej sprawie. TK uznał to za arbitralne naruszenie zasad rzetelnej procedury.

Przed tym orzeczeniem prawo wniesienia kasacji w sprawie lustracyjnej przysługiwało wyłącznie Prokuratorowi Generalnemu oraz Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Obecnie, w świetle wyroku Trybunału, prawo wniesienia kasacji przysługuje też osobie lustrowanej.

Niemniej jednak, konieczna jest odpowiednia zmiana legislacyjna. Jak bowiem wynika z wniosków wpływających do RPO, sądy orzekające pouczają osoby lustrowane o treści artykułu ustawy w jego dotychczasowym, niekonstytucyjnym brzmieniu.

A uczestnik postępowania nie znający wyroku TK (zwłaszcza  niekorzystający z pomocy pełnomocnika profesjonalnego) może w ogóle nie wiedzieć o swoim uprawnieniu do wniesienia kasacji lub też dowiedzieć się o nim już po upływie terminu na złożenie tego nadzwyczajnego środka zaskarżenia.

Zdarzyło się nawet, że sąd apelacyjny odmówił przyjęcia kasacji i przekazania jej do SN, powołując się właśnie na brak legitymacji osoby lustrowanej. Takie postanowienie uchylił później SN.

II.510.1321.2018

Jak poprawić sytuację hospicjów domowych na terenach wiejskich

Data: 2020-03-11
  • Hospicja domowe gwarantują pacjentom w terminalnej fazie choroby możliwość przebywania tam, gdzie czują się najlepiej - w domu, wśród najbliższych
  • Tymczasem mieszkańcy terenów wiejskich mają ograniczony dostęp do opieki paliatywnej i hospicyjnej
  • RPO wskazuje propozycje ulepszenia ich sytuacji. Wymaga to zmian systemowych, m.in. wypracowania nowego modelu opieki

Opieka nad pacjentami w terminalnej fazie choroby jest wyzwaniem dla systemu ochrony zdrowia, opieki społecznej,  a także osób bliskich. Dynamicznie postępujące starzenie się społeczeństwa wymaga zwiększenia nakładów na opiekę hospicyjną oraz zmiany systemu. Liczba osób wymagających opieki będzie wzrastać - przy malejącej liczbie osób, które będą mogły ją sprawować.

Hospicja domowe - nierówne traktowanie części pacjentów

Hospicja domowe gwarantują pacjentom w terminalnej fazie choroby możliwość przebywania tam, gdzie czują się najlepiej - w domu, wśród najbliższych. Niestety, nie wszyscy chorujący mają dostęp do takich świadczeń opieki paliatywnej i hospicyjnej. Analiza NIK wykazała bowiem, że korzystało z nich o ponad 30% mniej pacjentów z gmin wiejskich niż miejskich. A obszary wiejskie to 93% powierzchni Polski, na których mieszka niemal 40% obywateli. A mają oni poważny problem z dostępem do opieki paliatywnej i hospicyjnej.

Obawy RPO budzi, że dostęp do opieki u kresu życia nie jest zapewniony wszystkim potrzebującym. Obecny stan jest źródłem nierównego traktowania pacjentów znajdujących w podobnej sytuacji oraz ich rodzin.

Samo hospicjum domowe także boryka się z wieloma problemami. Jednym z nich jest ograniczona liczba miejsc w kontraktach, co uniemożliwia przyjęcie wszystkich potrzebujących. Przyjęcie zaś ponad limit z kontraktu oznacza brak finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Problem stanowi również niewystarczająca stawka za tzw. ”osobodzień” oraz brak wystarczającego dofinansowania za dojazdy do pacjenta. Zespół hospicyjny ma trudności związane z brakiem możliwości wystawiania recept dla rodziny pacjenta. Niewystarczająca jest współpraca z lekarzem rodzinnym, onkologiem. Istnieje także potrzeba rozszerzenia programu onkologicznego na fazy po zakończeniu leczenia. Niezbędna jest również edukacja pacjenta oraz jego rodziny.

Sytuacji pacjentów w hospicjum domowym nie poprawiają przepisy rozporządzenia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki hospicyjnej i paliatywnej. Przewidują wąską listę chorób kwalifikujących się do opieki hospicyjnej i paliatywnej. W konsekwencji część pacjentów cierpiących na choroby nieuwzględnione w rozporządzeniu jest z góry skazana na brak domowej opieki hospicyjnej.

Co więcej, zgodnie z rozporządzeniem chory w hospicjum domowym może otrzymać poradę lekarską nie rzadziej niż 2 razy w miesiącu; wizyty pielęgniarki są możliwe nie rzadziej niż 2 razy w tygodniu. Nie wychodzi to naprzeciw potrzebom i oczekiwaniom pacjentów.

W skład zespołu hospicyjnego wchodzą - oprócz lekarza i pielęgniarki - również, w miarę potrzeb pacjenta, psycholog, fizjoterapeuta, pracownik socjalny, wolontariusze. A to wolontariusze są siłą napędową wielu hospicjów. Dlatego powinni mieć zapewnione finansowanie odpowiedniego przeszkolenia oraz zwrot kosztów dojazdu do pacjenta.

Zespół hospicyjny dostosowuje się do potrzeb pacjenta i możliwości jego rodziny. Ważne, że pacjent przebywający w domu nie jest świadkiem umierania innych osób - jest chroniony jest od negatywnych przeżyć z tym związanych.

Możliwość chorowania w domu zwiększa poczucie bezpieczeństwa, daje możliwość uczestniczenia w życiu rodzinnym. Dodatkowo zespół hospicyjny oprócz profesjonalnej opieki udziela również pomocy w czynnościach dnia codziennego, jak  przygotowanie posiłku, nakarmienie, podanie leków, zmiana opatrunków. W związku z tym rola zespołu jest niewyobrażalnie istotna, w szczególności z punktu widzenia pacjenta oraz jego rodziny.

Wypracować model opieki

Sytuacja opieki hospicyjnej na terenach wiejskich wymaga wypracowania modelu opieki medycznej oraz opieki społecznej wobec pacjenta.

Innowacyjny model hospicjum domowego jest skierowany do chorych, samotnych, zależnych przebywających w swoich domach na terenach wiejskich. Innowacja polega na uelastycznieniu modelu opieki i rozszerzeniu zakresu wskazań do objęcia opieką hospicyjną osób chorych. Odpowiada na problemy, które szczególnie dotykają mieszkańców wsi, tj. niewydolność i niewspółmierność do potrzeb systemu opieki zdrowotnej oraz trudności w organizacji dobrej opieki nad osobami starszymi, chorymi i zależnymi.

Placówek medycznych na terenach wiejskich jest o wiele mniej niż w miastach. Ponadto tereny wiejskie dotykają skutki wyludnienia. W efekcie osoby przebywające w domach często nie mają żadnej bliskiej osoby, która mogłaby im pomóc w chorobie i w codziennej opiece.

Wskazana innowacja ma zapobiec pojawianiu się i pogłębianiu niepełnosprawności - poprzez stworzenie elastycznego modelu opieki nad osobami zależnymi. Np. Hospicjum Proroka Eliasza w Michałowie usprawniło obecny system opieki. Tak wypracowany model hospicjum opiera się przede wszystkim na dostosowaniu usług hospicyjnych do realnych potrzeb osób chorych na terenach wiejskich oraz na włączeniu do zespołu hospicyjnego opiekunek, które mogłyby wyręczać specjalistów w opiece oraz zapewnić pomoc dla opiekunów osób chorych.

Wsparcie opiekunek to oszczędności dla hospicjum oraz w dalszej perspektywie dla całego systemu. Obecnie brak jest ustawowych zapisów o współpracy opiekuna z członkami zespołu opieki.

Ponadto hospicja wiejskie wypracowały model ścisłej współpracy z instytucjami i specjalistami działającymi na tym samym terenie, np. w obrębie gmin (m.in. GOPS, lekarze, pielęgniarki środowiskowe). Według harmonogramu indywidualnie opracowanego dla każdego podopiecznego odwiedzają oni pacjentów w ich domach. Tworzy to tzw. opiekę szytą na miarę czyli pomoc dopasowaną do realnych potrzeb pacjentów, która powinna być finansowana ze środków publicznych.

Opieka paliatywna i hospicyjna jest ukierunkowana na łagodzenie cierpień psychicznych, duchowych i socjalnych. Nie została jednak skoordynowana z opieką długoterminową, podstawową opieką zdrowotną oraz opieką społeczną. W konsekwencji pacjenci są zmuszeni w celu uzyskania pomocy samodzielnie występować do kilku podmiotów, tj. hospicjów, ośrodków pomocy społecznej oraz świadczeniodawców podstawowej opieki zdrowotnej.

Brak właściwej koordynacji ogranicza efektywność i skuteczność opieki paliatywnej i hospicyjnej. Istotne wydaje się wprowadzenie opieki wyręczającej – np. opiekunki z urzędu, jako dodatkowe świadczenia socjalne oraz zwiększenie świadczenia pielęgnacyjnego dla opiekuna osoby starszej.

Patrzenie na problem choroby przewlekłej, zależności, nieuleczalnej choroby i kresu życia przez pryzmat jednego resortu zawęża prawidłowe widzenie tematu i nie pozwala na znalezienie skutecznych sposobów pomocy. Dlatego ważne jest nie tylko wdrożenie licznych zmian systemowych, ale również wypracowanie modelu opieki medycznej i opieki społecznej oraz stworzenie spójnej polityki społeczno-zdrowotnej.

Problemy dostępu do opieki hospicyjnej omawiano podczas konferencji w Biurze RPO  9 października 2019 r. pt.  "Jak zapewnić godne starzenie się, chorowanie i umieranie na wsi”.

Rekomendacje RPO

Konieczne jest:

  • wypracowanie nowego modelu hospicjum na terenie wiejskim,
  • zwiększenie liczby chorób kwalifikujących do leczenia hospicyjnego,
  • wzrost finansowania domowej opieki hospicyjnej oraz wzrost jakości tych usług,
  • wzrost stawki za tzw. „osobodzień”,
  • dofinansowanie dojazdów do pacjenta,
  • zwiększenie finansowania więcej niż dwóch wizyt pielęgniarskich,
  • zwiększenie środków na edukację dla personelu oraz dla pacjenta i jego rodziny,
  • zwiększenie świadczenia pielęgnacyjnego dla opiekuna osoby starszej,
  • włączenie w wolontariat sąsiadów,
  • zniesienie limitowania świadczeń przez NFZ,
  • wdrożenie indywidualnego planu opieki nad pacjentem zgodnie z wytycznymi WHO,
  • zwiększenie elastyczności kontraktowania świadczeń,
  • stworzenie preferencji specjalizacyjnych,
  • przyspieszenie płatności za nadwykonania,
  • umożliwienie wystawiania recept dla rodziny,
  • wprowadzenie opieki wyręczającej – np. opiekunka z urzędu jako dodatkowe świadczenia socjalne,
  • rozszerzenie programu onkologicznego na fazy po zakończeniu leczenia,
  • rozszerzenie zadań opieki paliatywnej,
  • włączenie specjalizacji z medycyny paliatywnej w pakiet onkologiczny, nie w opiekę długoterminową,
  • zapewnienie zastępowalności pokoleń wśród lekarzy opieki paliatywnej,
  • dopasowanie świadczeń hospicyjnych do potrzeb pacjenta,
  • ocenę jakości świadczeń jako wyznacznika w kontraktowaniu,
  • opracowanie standardu organizacyjnego dla opieki w hospicjum.

Rzecznik zwrócił się o stanowisko w sprawie do ministrów - Zdrowia oraz Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a także do Prezesa Narodowego  Funduszu Zdrowia. 

V.7010.140.2019

Zagwarantować prawa wyborców z niepełnosprawnościami w wyborach prezydenckich. RPO pisze do PKW

Data: 2020-03-10
  • Wszystkie lokale wyborcze powinny być w pełni dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Podczas ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych eksperci RPO stwierdzili zaś uchybienia w 78 proc. tych wizytowanych lokali, które mają status dostosowanych
  • Uchybienia są podobne przy każdych wyborach - to np. brak oznaczeń schodów i szyb, czy zbyt wąskie drzwi dla wózka inwalidzkiego 
  • Rzecznik wystąpił do Państwowej Komisji Wyborczej w sprawie zapewnienia skutecznej ochrony praw wyborczych osób z niepełnosprawnościami podczas wyborów prezydenckich

Rzecznik zaprezentował wyniki kontroli lokali obwodowych komisji wyborczych, przeprowadzonej 11 i 12 października 2019 r. - bezpośrednio przed wyborami do Sejmu i Senatu. Takie kontrole RPO prowadzi przed każdymi wyborami ogólnokrajowymi. 

Pracownicy Biura RPO wizytowali w 23 miejscowościach 155 lokali wyborczych, mających status dostosowanych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Oceniali warunki techniczne tych lokali, które określa rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 29 lipca 2011 r. w sprawie lokali obwodowych komisji wyborczych dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych.

Uchybienia stwierdzono w 121 lokalach (78% ogółu wizytowanych).  Niemal w co trzecim (30 %) lokalu stwierdzono trzy i więcej uchybień.

Najczęstsze uchybienia:

  • brak oznakowania krawędzi stopni schodów (70 proc. wizytowanych lokali),
  • brak oznakowania przegród szklanych (42 proc. lokali). Chodzi np. o budynki z przegrodami szklanymi - gdzie trzeba je oznaczać czy budynki ze  schodami - gdzie trzeba wyróżniać ich krawędzie itp.,
  • niedostosowane miejsce zapewniające tajność głosowania (niewłaściwa wysokość blatów – 37 proc. lokali oraz niewłaściwe wymiary: szerokość, głębokość – 24 proc. lokali),
  • brak dodatkowego oświetlenia w miejscu zapewniającym tajność głosowania (26 proc. lokali),
  • zbyt wysokie progi drzwi wejściowych (16 proc. lokali),
  • niewłaściwe rozmieszczenie informacji i obwieszczeń PKW (14 proc. lokali),
  • śliska posadzka - bez właściwości przeciwpoślizgowych (10 proc. lokali).

W wielu przypadkach członkowie obwodowych komisji wyborczych nie znali wymogów wynikających z przepisów rozporządzenia z 2011 r. Często nie mieli również wiedzy o obowiązkach wynikających z wytycznych Państwowej Komisji Wyborczej, w szczególności w odniesieniu do obowiązku sprawdzenia, czy lokal i elementy jego wyposażenia bezwzględnie spełniają warunki rozporządzenia, a także konieczności zawiadomienia przez komisję wójta i urzędnika wyborczego o stwierdzonych nieprawidłowościach.

Niestety, miało to wpływ na przygotowanie lokali wyborczych (m.in. członkowie obwodowej komisji wyborczej nie znali zastosowania dostarczonego, dodatkowego oświetlenia dla miejsca zapewniającego tajność głosowania i pozostawało ono niezainstalowane itp.).  Kontrolujący starali się, w razie takiej potrzeby, przekazywać członkom komisji tekst rozporządzenia, a także wyciąg z wytycznych PKW. Można zatem przyjąć, że po kontroli w części z lokali wyborczych niektóre uchybienia mogły zostać usunięte. 

Z satysfakcją należy odnotować szereg dodatkowych działań mających na celu lepsze dostosowanie lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Wśród takich dobrych praktyk należy wskazać m.in. wyposażanie lokali wyborczych w szkła powiększające do użytku wyborców, czy też przygotowanie i oznaczenie toalet przystosowanych dla osób z niepełnosprawnościami.

Otoczenie lokalu też ma znaczenie

Wizytujący zwracali też uwagę na bezpośrednią okolicę lokali. Nierzadko bowiem nawet najlepiej dostosowane lokale są w praktyce trudno dostępne dla osób z niepełnosprawnościami z powodu występowania przeszkód w otoczeniu budynku. Kwestii tych rozporządzenie nie reguluje.

W  bliskim otoczeniu lokali wyborczych odnotowano zatem takie bariery, jak:

  • uszkodzone chodniki,
  • trakty o nawierzchni piaskowo-żwirowej lub trawiastej prowadzące do wejścia do lokali wyborczych,
  • wysokie krawężniki.

Były również utrudnienia wynikające z prowadzanych prac remontowo-budowlanych (np. wykopy).  Zauważono ponadto bariery o charakterze organizacyjnym, np. brak oznaczeń windy dla osób z niepełnosprawnościami.

Raport RPO z wyborów samorządowych w 2018 r. 

W kontekście zbliżających się wyborów na Prezydenta RP aktualne pozostają wnioski i rekomendacje z publikacji pt. „Dostosowanie lokali obwodowych komisji wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Raport Rzecznika Praw Obywatelskich z wyborów samorządowych 2018 roku, Warszawa 2019”.

RPO przywołał jego zalecenia, takie jak:

  • zwiększenie zaangażowania we właściwe przygotowanie lokali mających status dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych przez wójtów (burmistrzów, prezydentów miast),
  • zwrócenie szczególnej uwagi na problematykę dostosowania lokali  do  potrzeb  wyborców niepełnosprawnych w toku szkoleń  dla  członków obwodowych komisji wyborczych (w tym zwrócenie uwagi na działania kontrolne i możliwości interwencji wynikające z wytycznych PKW),
  • wyposażenie członków komisji, których lokale mają status dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych, w tekst rozporządzenia Ministra  Infrastruktury,
  • zwiększenie aktywności urzędników wyborczych (członków Korpusu Urzędników Wyborczych) w  szeroko  pojętej  procedurze nadzoru właściwego przygotowywania lokali mających status dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych.

Poważne zaniepokojenie RPO wciąż budzi występowanie barier w bezpośrednim otoczeniu lokali wyborczych ze statusem dostosowanych. Dlatego  konsekwentnie zgłasza postulat zmiany upoważnienia ustawowego do wydania rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać lokale dostosowane do potrzeb wyborców niepełnosprawnych - tak aby  rozporządzenie uwzględniało również te wymogi.

Rzecznik ma świadomość, że zmiana taka może być z różnych względów (m.in. finansowych, na co zwracała uwagę PKW w 2019 r.) trudna do przeprowadzenia w najbliższym czasie. Dlatego poddaje pod rozwagę również inne działania dotyczące sfery praktycznej, które mogą w pewnym zakresie przyczynić się do minimalizowania problemu.

Mogłyby one dotyczyć np. zwrócenia w toku szkoleń uwagi członków obwodowych komisji wyborczych również na kwestie przygotowania dla potrzeb osób z niepełnosprawnościami najbliższego otoczenia budynku (aby uniknąć barier czysto organizacyjnych – np. zamkniętej bramy przy otwarciu wyłącznie wąskiej furtki itp.).

Ustalenia kontroli misji OBWE 

Podczas ostatnich wyborów do Sejmu i Senatu tożsame spostrzeżenia odnotowała Krótkoterminowa Misja Obserwacji Wyborów Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE. W swym raporcie z 14 lutego 2020 r. wskazała, że zarówno układ, jak i sąsiedztwo wielu odwiedzonych lokali wyborczych, nie były dostępne dla osób o ograniczonej sprawności ruchowej. Np., mimo że część lokali wyborczych znajdowała się w dostępnych budynkach, drzwi prowadzące do lokalu stanowiły poważna przeszkodę, a sposób umieszczenia kabin do głosowania uniemożliwiał oddanie głosu przez wyborców poruszających się na wózkach inwalidzkich.

Wśród  rekomendacji misja wskazała m.in. na konieczność przekazywania w toku szkoleń wszystkim członkom obwodowych komisji wyborczych wskazówek dotyczących zapewniania większej dostępności do lokali wyborczych, przygotowania lokali oraz ułatwiania głosowania wyborcom z różnymi rodzajami niepełnosprawności.

Konkluzje RPO

- W moim przekonaniu konieczne jest dążenie do stanu, w którym wszystkie lokale wyborcze będą w pełni dostosowane  do  potrzeb  wyborców  z niepełnosprawnościami –  podkreśla Adam Bodnar.

Do tego czasu należy rozważyć zwiększenie wymogów przygotowania  lokali  wyborczych  innych  niż  posiadające  formalnie  status  dostosowanych  do  potrzeb  wyborów  wyborców  niepełnosprawnych. Obecnie regulacje są bowiem niewystarczające.

Tymczasem z lokali takich wciąż korzysta część wyborców z niepełnosprawnościami czy w zaawansowanym wieku. RPO planuje wystąpienie w sprawie koniecznych zmian prawa w tym zakresie.

Niezmiernie istotne pozostaje też organizowanie przez władze samorządowe dowozu wyborców z niepełnosprawnościami i w zaawansowanym wieku do lokali wyborczych. Stanowi to ważne ułatwienie i zasługuje na wsparcie. 

Adam Bodnar zwrócił się do Sylwestra Marciniaka, przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej  o rozważenie podjęcia działań zmierzających do zapewnienia skutecznej ochrony praw wyborczych wyborców z niepełnosprawnościami.

W tej sprawie RPO wystąpił także do Pełnomocnika Rządu ds. Osób z Niepełnosprawnościami Pawła Wdówika. 

VII.602.6.2014

Jak ulepszyć procedury adopcji zagranicznej. Rekomendacje RPO dla MRPiPS 

Data: 2020-03-10
  • Trzeba poprawić procedury poprzedzające decyzję sądu o zgodzie na adopcję dziecka przez osoby spoza Polski
  • Niezbędne jest skuteczniejsze zapewnienie trzech generalnych zasad: dobra dziecka, nierozdzielania rodzeństwa i pierwszeństwa adopcji krajowej
  • RPO wskazuje MRPiPS przepisy wymagające korekty w celu zmiany praktyki, która budzi zastrzeżenia – nie tylko Rzecznika, ale i NIK
  • A brak zmian grozi niezgodnym z prawem rozdzielaniem rodzeństwa i łamaniem zasady pierwszeństwa adopcji krajowej

Skargi dotyczące  procedury adopcji zagranicznej skłoniły Rzecznika Praw Obywatelskich do wspólnego z Rzecznikiem Praw Dziecka wystąpienia z 8 maja 2017 r. do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Podjęte przez resort działania legislacyjne dawały nadzieję na poprawę sytuacji. Tak się jednak nie stało. W związku z upływem kadencji Sejmu w 2019 r. nie zakończono bowiem prac nad rządowym projektem noweli ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Odpowiadał on częściowo postulatom Rzeczników.

Kodeks rodzinny i opiekuńczy pozwala na przysposobienie dziecka w innym państwie, jeśli tylko w ten sposób można mu zapewnić odpowiednie zastępcze środowisko rodzinne. Zasada pierwszeństwa adopcji krajowej wynika również z Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego.

Według ustawy z 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i  systemie pieczy zastępczej, warunkiem zakwalifikowania dziecka do adopcji zagranicznej jest wyczerpanie wszystkich możliwości znalezienia kandydata na rodziców zastępczych w Polsce. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy między przysposabiającym a przysposabianym dzieckiem istnieje stosunek pokrewieństwa lub powinowactwa albo gdy dani rodzice zastępczy adoptowali już siostrę lub brata przysposabianego dziecka. Adopcja zagraniczna musi też się zawsze odbywać z poszanowaniem generalnych zasad: dobra dziecka, nierozdzielania rodzeństw i  pierwszeństwa adopcji krajowej.

Kluczowe znaczenie mają tu  przepisy regulujące działania różnych organów w ramach procedury przedsądowej. Dlatego RPO wskazuje minister Marlenie Maląg, co wymaga korekty.

Realizacja zasady nierozdzielania rodzeństw

Wobec rodzeństwa dziecka pozbawionego pieczy biologicznych rodziców ustawa nakłada na powiatowe centrum pomocy rodzinie oraz organizatora rodzinnej pieczy zastępczej obowiązek gromadzenia i przekazywania wszelkich informacji, w tym  m.in. o rodzeństwie. Nie sprecyzowano jednak zakresu tych informacji oraz obowiązku i terminu ich aktualizacji.

Obowiązkowi przekazywanie informacji nie towarzyszą też formalne sankcje za jego zaniechanie. Nie ma też instrumentów pozwalających na domaganie się jego realizacji. Szczególnie niekorzystne będzie to wtedy, gdy powiat nadzorujący podmioty, które nie przekazują tych informacji, będzie takie zachowania aprobował.

Może to prowadzić do istotnych braków w dokumentacji dziecka. A to stwarza poważne zagrożenie rozdzielenia rodzeństwa, szczególnie gdy dzieci w różnym czasie trafiają do pieczy zastępczej oraz gdy dzieli je spora różnica wieku.

Podobny problem dotyczy przekazywania właściwemu ośrodkowi adopcyjnemu informacji i dokumentacji nt. dziecka W tym przypadku istotne dane o rodzeństwie dziecka mogą nie zostać zgromadzone i wpisane do Karty Dziecka. Powinna ona zawierać informacje o jego sytuacji prawnej, aktualnym miejsca pobytu rodzeństwa dziecka oraz czy rodzeństwo zgłoszono do adopcji. Ustawodawca nie wskazał, czy ośrodek adopcyjny sporządzając Kartę Dziecka bazuje wyłącznie na dotychczas zgromadzonych i przekazanych danych, czy też ma czynić samodzielne ustalenia.

Kwalifikacja dziecka do adopcji zagranicznej

Sporządzanie opinii o zasadności adopcji zagranicznej dziecka - mającej na celu stwierdzenie, że leży to w jego najlepszym interesie – jest zadaniem organizatora rodzinnej pieczy zastępczej, zespołu ds. okresowej oceny sytuacji dziecka umieszczonego w instytucjonalnej pieczy zastępczej oraz dyrektora placówki opiekuńczo-wychowawczej typu rodzinnego. Przy sporządzaniu opinii trzeba brać pod uwagę możliwość zapewnienia dziecku rodziny zastępczej w Polsce.

Ten przepis ustawy wymaga doprecyzowania – uważa Rzecznik. Nie wynika bowiem z  niego, aby przed wydaniem opinii o zasadności adopcji zagranicznej dany organ był zobowiązany do uzyskania formalnego rozstrzygnięcia (lub informacji) o tym, że nie ma możliwości adopcji dziecka w kraju.

Brak obowiązku uzyskania jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego wyczerpanie możliwości poszukiwania dla dziecka rodziny w Polsce powoduje, że wydawana opinia nie jest poparta żadnym materiałem dowodowym gwarantującym realizację zasady prymatu adopcji krajowej.

Wydaje się konieczne określenie standardów działań podejmowanych przez ośrodki adopcyjne na rzecz poszukiwania kandydatów na rodziców adopcyjnych dziecka. Bierność ośrodka czy skupienie się tylko na przeglądzie zarejestrowanych kandydatów jest nie do zaakceptowania z punktu widzenia ochrony praw dziecka i realizacji obowiązku zapewnienia opieki i pomocy władz publicznych.

A w przedsądowym postępowaniu adopcyjnym nie stosuje się Kodeksu postępowania administracyjnego. Nie można zatem postawić ośrodkowi adopcyjnemu zarzutu niedopełnienia obowiązków czy niewłaściwego dokumentowania postępowania adopcyjnego.

Wszystko to powoduje, że opinia, która ma na celu stwierdzenie, że adopcja zagraniczna leży w najlepszym interesie dziecka, przybiera charakter uznaniowy i może budzić wątpliwości co do jej rzetelności.

Realizacja zadań przez MRPiPS

Gdy miejscem zamieszkania kandydata do przysposobienia dziecka jest państwo - strona Konwencji o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego, ośrodek adopcyjny przekazuje całą dokumentację kwalifikacyjną MRPiPS (jako tzw. organowi centralnemu w myśl Konwencji).

Organ ten wydaje rozstrzygnięcie co do zgody na prowadzenie postępowania o takie przysposobienie. Może być ona podjęta jedynie wówczas, gdy:

  • organ centralny upewnił się, że przyszli rodzice zastępczy wyrazili zgodę,
  • organ centralny państwa przyjmującego zaaprobował tę decyzję, a organy centralne obu państw zgodziły się na prowadzenie postępowania o przysposobienie,
  • zgodnie z Konwencją stwierdzono, że przyszli rodzice zastępczy są odpowiedni i właściwi, a dziecko ma lub będzie miało pozwolenie na wjazd i stały pobyt w danym państwie.

Organ centralny nie wydaje zaś zgody, gdy uzna, że adopcja międzynarodowa nie leży w nadrzędnym interesie dziecka lub gdy w czasie postępowania w całej sprawie naruszono przepisy.

W ocenie RPO w tej procedurze trudno dopatrzyć choćby minimalnych standardów wyrażania zgody przez organ centralny. Niewystarczająca jest zaś jedynie formalna analiza dokumentów adopcyjnych pod kątem ich zgodności z Konwencją i polskim prawem. A zgoda na dalsze postępowanie co do adopcji zagranicznej nie jest decyzją administracyjną, którą można zaskarżyć.

Monitorowanie losów dziecka po adopcji zagranicznej

Adopcja zagraniczna to nie tylko oddanie dziecka pod władzę rodzicielską osób z innego państwa, ale również we władztwo tego państwa. Państwo pochodzenia dziecka jest odpowiedzialne, aby na adopcji zagranicznej nie ucierpiał interes dziecka. Dlatego należy wprowadzić przepis umożliwiający uzyskanie wiedzy o polskich dzieciach adoptowanych za granicę – postuluje Rzecznik.

Dziś nie ma bowiem podstaw do śledzenia losów takich dzieci. Istniejąca dobra praktyka polega na przesyłaniu przez zagraniczne organizacje adopcyjne i organy innych państw raportów postadopcyjnych, opisujących adaptację dziecka. Wątpliwości może jednak budzić, czy ta formuła jest zawsze bezwzględnie realizowana.

Brak mechanizmów by wymagać, aby taka praktyka była zawsze realizowana oznacza, że wobec braku dobrowolnej informacji zwrotnej z zagranicy państwo polskie traci dziecko z pola widzenia.

Rekomendacje NIK

Z opublikowanej w 2018 r. kontroli Najwyższej Izba Kontroli „Wykonywanie zadań przez ośrodki adopcyjne” wynika, że realizacja zadań ws. krajowych i międzynarodowych postępowań adopcyjnych nie w pełni przebiegała zgodnie z przepisami. Nieprawidłowości stwierdzono w 11 z 15 kontrolowanych placówek - zarówno w kwalifikowaniu dzieci do adopcji, jak i doborze rodziców. Obecne przepisy NIK oceniła jako niewystarczające dla zapewnienia spójnego funkcjonowania systemu adopcyjnego. Brak jednolitych wymogów jakościowych oraz kryteriów wykonywania zadań powoduje, że poszczególne ośrodki adopcyjne ustalają własne zasady, które niejednokrotnie wykraczają poza zapisy ustawy.

NIK wnioskowała do MRPiPS o działania zmierzające m.in. do:

1. wypracowania standardów prowadzenia procesów adopcyjnych, zapewniających jednolitość zasad, kryteriów, terminów i działań ośrodków adopcyjnych;

2. nowelizacji przepisów dotyczących funkcjonowania procedur adopcyjnych z uwzględnieniem:

  • wprowadzenia jednolitych standardów pracy ośrodków adopcyjnych,
  • obowiązkowego udziału pracowników urzędów marszałkowskich w posiedzeniach komisji kwalifikacyjnych w ośrodkach adopcyjnych – by wyeliminować podejmowanie decyzji wyłącznie przez pracowników ośrodków i zwiększyć nadzór marszałka województwa,
  • wprowadzenia obowiązku pisemnych opinii dla kandydatów na rodziców adopcyjnych; obowiązku uzasadnienia negatywnej opinii oraz określenia drogi odwoławczej od niekorzystnych rozstrzygnięć ośrodków adopcyjnych wobec kandydatów,
  • uregulowania uznawalności świadectw ze szkoleń na rodziców adopcyjnych i opinii kwalifikacyjnych ośrodków adopcyjnych,
  • wprowadzenia obowiązku upubliczniania danych dotyczących pracy ośrodków adopcyjnych, w tym liczby dzieci zgłoszonych do adopcji oraz liczby oczekujących kandydatów na rodziców,

3. uruchomienia ogólnopolskiego systemu teleinformatycznego i wymiany między ośrodkami informacji nt. dzieci i rodziców adopcyjnych, którego część (poufna) byłaby dostępna dla  ubiegających się o adopcję,

4. przeprowadzenia przez resort ewaluacji systemu adopcyjnego,

5. podjęcia działań, aby sądy rodzinne były zobowiązane ustawowo  do przesyłania ośrodkom adopcyjnym prawomocnych postanowień o przysposobieniu dziecka czy rozwiązaniu przysposobienia.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił minister Marlenę Maląg o informację, jakie ma plany legislacyjne na rzecz poprawy funkcjonowania systemu adopcyjnego oraz skuteczniejszego zabezpieczenia praw dzieci w procedurze adopcyjnej.

III.552.4.2017

Oświadczenia sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń. RPO wnosi do PUODO o środki zabezpieczające

Data: 2020-03-09
  • Tzw. ustawa „kagańcowa”, która weszła w życie 14 lutego 2020 r., zobowiązuje sędziów i prokuratorów do złożenia oświadczenia o członkostwie m.in. w stowarzyszeniach. Informacje mają być publicznie dostępne
  • RPO uważa, że obowiązek ten zagraża prawu do prywatności sędziów i prokuratorów; jest też sprzeczny z prawem do ochrony danych osobowych
  • Jest to wręcz sposób na powszechną "lustrację" aktywności publicznej sędziów i prokuratorów
  • W związku z możliwością poważnego naruszenia praw tych grup Rzecznik zwraca się do PUODO o podjęcie środków zabezpieczających

Przepisy ustawy z 20 grudnia 2019 r. przewidują obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów w 30 dni oświadczenia o tym, do jakich zrzeszeń i stowarzyszeń należą. Informacje te mają być publicznie dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej. Termin na złożenie pierwszych oświadczeń przez sędziów i prokuratorów minie 14 marca.  

Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił wystąpić do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, do którego kompetencji należy podejmowanie działań w sprawach ochrony danych osobowych. Rzecznik wyraża  szereg wątpliwości co do zgodności wspomnianego obowiązku z prawami i wolnościami zawartymi w Konstytucji. Wątpliwości te Rzecznik wyrażał już wcześniej na forum Sejmu i Senatu w trakcie prac nad ustawą, w tym w obszernej opinii przedstawionej Marszałkowi Senatu.

Celem ustawodawcy było wzmocnienie transparentności działania sądownictwa. Zdaniem RPO jest to jednak środek powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich.

W wielu przypadkach upublicznienie informacji ich dotyczących może prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT). Tymczasem Konstytucja wyraźnie zakazuje zobowiązywania obywateli do ujawniania tego typu danych (art. 53 ust. 7).

Obowiązek ten może także ograniczać działania sędziów i prokuratorów w korzystaniu z wolności zrzeszania się (art. 58 Konstytucji). A zgodnie z przepisami i uznanymi standardami prawa międzynarodowego, opracowanymi m.in. przez organy Rady Europy i ONZ, sędziowie mają prawo korzystania z wolności zrzeszania się. Stanowi to nie tylko narzędzie realizacji ich interesów osobistych, ale wiąże się z istotnym interesem publicznym, jakim jest praca środowisk sędziowskich na rzecz wspierania działania wymiaru sprawiedliwości w społeczeństwie demokratycznym.

Jak podkreślił Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku Baka przeciwko Węgrom z 23 czerwca 2016 r., sędziowie mają szczególne prawo do brania udziału w debacie publicznej dotyczącej niezależności sądownictwa, odgrywając w tym zakresie kluczową rolę dla prawidłowego funkcjonowania demokracji opartej na praworządności.

Po wprowadzeniu wspomnianego obowiązku sędziowie i prokuratorzy - w porównaniu z innymi funkcjonariuszami publicznymi, np. posłami czy senatorami - będą mieli najwęższą sferę prywatności. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy na gruncie prawa, w tym Konstytucji. Polskie prawo przewiduje podobny obowiązek wobec funkcjonariuszyh służb mundurowych, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu Służby Kontrwywiadu Wojskowego i żołnierzy zawodowych. Ich dane nie są jednak upubliczniane.

W ocenie Rzecznika należy zatem podjąć niezwłoczne działania w celu zabezpieczenia wskazanych  praw obywatelskich, mające na celu ograniczenie możliwości przetwarzania danych osobowych sędziów i prokuratorów, zwłaszcza co do konieczności ujawnienia informacji o przynależności do zrzeszeń, które pozwoliłyby na zidentyfikowanie przekonań światopoglądowych lub religijnych danego sędziego lub prokuratora.

Orzecznictwo sądów administracyjnych podkreśla wyraźnie, że przepisy o dostępie do informacji publicznej nie są bezwzględne i powinny być stosowane z uwzględnieniem prawa do prywatności i ochrony danych osobowych -  przysługującego także tym obywatelom, którzy pełnią funkcje publiczne.

W sprawie postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z 29 lipca 2019 r., w którym czasowo zawiesił on możliwość opublikowania list poparcia dla kandydatów do KRS, Wojewódzki Sąd Administracyjny 24 stycznia 2020 r. orzekł wyraźnie, że jeżeli żądane informacje nie mają związku z pełnioną funkcją publiczną, funkcjonariuszom publicznym, takim jak sędziowie i prokuratorzy, przysługuje ochrona prywatności oraz ochrony ich danych osobowych. Zdaniem RPO dane, które mają być ujawnione w oświadczeniu i opublikowane, nie spełniają tego warunku, ponieważ dotyczą działań sędziów i prokuratorów niezwiązanych z wykonywaną przez nich pracą.

Rzecznik stoi na stanowisku, że konieczność zapewnienia proporcjonalności ograniczenia ochrony danych osobowych, zgodnie z prawem europejskim (przepisy RODO) nie może zostać całkowicie wyłączona i należy wykazać, że dane osobowe będą zbierane w konkretnych, wyraźnych i prawnie uzasadnionych celach. W ocenie RPO wprowadzony obowiązek jest niezgodny z tymi przepisami i - z uwagi na zasadę pierwszeństwa prawa UE - nie powinien być egzekwowany.

Szczególne naruszenie praw sędziów i prokuratorów w tym wypadku stanowić będzie publikacja zgromadzonych danych, przy jednoczesnym braku wyraźnego wskazania przez ustawodawcę celu tego przetwarzania, który umożliwiałby jego sądową kontrolę. Wspomniano o tym  w wyroku WSA w Warszawie z 24 stycznia 2020 r. Sprawa ta dotyczyła skargi na decyzję PUODO, który skorzystał z przysługującego mu uprawnienia do wydania decyzji o czasowym ograniczeniu przetwarzania danych osobowych sędziów z list poparcia do KRS. Mające podlegać publikacji dane osobowe sędziów ograniczały się w tamtej sprawie jedynie do imienia i nazwiska, miejsca służbowego oraz podpisu.

Tymczasem obowiązek złożenia oświadczenia, o którym mowa, przewiduje publikację o wiele szerszego zakresu danych osobowych niż w przypadku sędziów z list poparcia do KRS. Dlatego w sposób oczywisty interwencja Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest tym bardziej zasadna i konieczna.

Rzecznik Praw Obywatelskich wezwał zatem Prezesa  Urzędu Ochrony Danych Osobowych do zastosowania podobnego poziomu ochrony także w tej sprawie i rozważenie podjęcia decyzji o czasowym ograniczeniu przetwarzania danych osobowych i zawieszenia obowiązku złożenia oświadczeń przez sędziów i prokuratorów. Z analizy RPO wynika jednoznacznie, że przetwarzanie tych danych oraz ich publikacja w BIP może spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki, a zatem spełnione są przesłanki zastosowania tego typu środka.

RPO przypomniał, że zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych wszczęcie postępowania administracyjnego przez organ ochrony danych osobowych następuje z dniem doręczenia tego żądania RPO organowi.

VII.501.53.2020

RPO pisze do premiera w sprawie ochrony obywateli przed hałaśliwymi imprezami masowymi

Data: 2020-03-09
  • Ludzie mieszkający w sąsiedztwie miejsc, gdzie odbywają się "rozrywkowe" imprezy, skarżą się na nadmierny hałas
  • Wciąż bowiem nie ma odpowiedniej ochrony praw tych osób 
  • RPO od 5 lat koresponduje w tej sprawie z Ministerstwem Środowiska (Klimatu) i MSWiA - które prezentują rozbieżne stanowiska
  • Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o skooordynowanie działań obu resortów

Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje liczne skargi od osób mieszkających w sąsiedztwie terenów lub obiektów (przede wszystkim stadionów), gdzie organizowane są różnego rodzaju wydarzenia o charakterze rozrywkowym.  Analizując przepisy związane z ochroną przed nadmiernym hałasem, RPO zwrócił uwagę, że nie są one dostosowane do realiów związanych z organizacją imprez masowych.

Wystąpił w tej sprawie do Ministerstwa Środowiska, które podzieliło pogląd, że należy wprowadzić przepisy pozwalające na ochronę przed nadmiernym hałasem imprez masowych. Rozwiązaniem mogłoby być jednoznaczne wskazanie, że w procedurze wydawania zezwolenia na organizację imprezy masowej właściwy organ zobligowany jest brać pod uwagę konieczność minimalizacji uciążliwości dla okolicznych mieszkańców.

Niestety, inne było stanowisko Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Uznało ono, że ustawa z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych (będąca w kompetencjach tego resortu) nie powinna obejmować regulacji związanych z przeciwdziałaniem nadmiernej emisji hałasu.

W związku ze stanowiskiem MSWiA Ministerstwo Klimatu poinformowało RPO, że zmiany legislacyjne nie zostaną przeprowadzone, a rozwiązywać problem powinny właściwe organy samorządu terytorialnego. Jednak zdaniem RPO bez wyraźnej, ustawowej podstawy nie sposób spodziewać się, że organy administracji odpowiedzialne za wydawanie zezwoleń będą brały pod uwagę interes osób mieszkających w sąsiedztwie miejsca organizacji imprezy.

- Odmowa wydania zezwolenia ze względu na spodziewaną nadmierną emisję hałasu jest zaś wprost wykluczona (art. 29 ust. 4 ustawy wymienia zamkniety katalog podstaw odmowy wydania zezwolenia) - wskazuje Adam Bodnar.

Przekazując te informacje premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, RPO zwrócił się z prośbą doprowadzenie do koordynacji działań obu zaangażowanych w sprawę ministerstw.

- Z punktu widzenia strażnika konstytucyjnych wolności i praw jednostki nie mogę bowiem zaakceptować sytuacji, w której dostrzegany przez nie problem nie jest rozwiązywany z uwagi na istniejący między nimi „spór” - napisał Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego.

V.7200.8.2015

Spory o kwotę należną po wygaśnięciu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu. RPO pisze do Minister Rozwoju

Data: 2020-03-06
  • Po wygaśnięciu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu dana osoba dostaje od spółdzielni zwrot jego wartości rynkowej. Nie może to być więcej od kwoty, jaką spółdzielnia uzyska za ten lokal w wyniku przetargu
  • Zdarza się jednak, że wartość ustalona przez rzeczoznawcę jest nawet o kilkadziesiąt tysięcy zł niższa niż kwota uzyskana w przetargu
  • Dochodzi wtedy do sporu między spółdzielnią a osobą, czy należy się jej kwota z operatu rzeczoznawcy, czy też uzyskana w wyniku przetargu
  • Sądy wydają rozbieżne wyroki w tych sprawach, co budzi rozgoryczenie obywateli

Ludzie skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na zasady rozliczeń spółdzielni mieszkaniowej z osobami uprawnionymi - po wygaśnięciu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

Główną przyczyną sporów jest nieprecyzyjny stan prawny, a zwłaszcza art. 11 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Zgodnie z jej art. 11 ust. 21 wobec wygaśnięcia spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego spółdzielnia wypłaca osobie uprawnionej wartość rynkową lokalu. Nie może być ona wyższa od kwoty, jaką spółdzielnia uzyska od osoby obejmującej lokal w wyniku przetargu.

W zgłoszonej Rzecznikowi sprawie wartość rynkowa lokalu - ustalona w operacie szacunkowym sporządzonym przez rzeczoznawcę majątkowego na zlecenie spółdzielni - była o kilkadziesiąt tysięcy niższa niż kwota uzyskana następnie w wyniku przetargu na zbycie prawa własności tego lokalu, przeprowadzonego przez spółdzielnię kilka miesięcy później. Powstał zatem spór, czy "wartość rynkową” stanowi kwota określona przez rzeczoznawcę w operacie szacunkowym, czy też kwota uzyskana w wyniku przetargu.

Spór zakończył Sąd Najwyższy, który stwierdził, że z przepisu ustawy nie wynika konieczność odróżnienia wartości rynkowej lokalu od kwoty uzyskanej w wyniku przetargu. SN uznał, że wprawdzie wypłacana wartość rynkowa nie może być wyższa od kwoty uzyskanej w wyniku przetargu - ale może być od niej niższa.

Jednak sądy powszechne dokonują również odmiennej wykładni ustawy. Jeden z sądów okręgowych uznał za uzasadnione żądanie powoda, aby podstawę rozliczeń stanowiła kwota uzyskana w drodze przetargu. 

Sąd wskazał, że obecna definicja wartości rynkowej mówi, że jest to szacunkowa kwota, jaką w dniu wyceny można uzyskać za nieruchomość w transakcji sprzedaży zawieranej na warunkach rynkowych pomiędzy kupującym a sprzedającym, którzy mają stanowczy zamiar zawarcia umowy, działają z rozeznaniem i postępują rozważnie oraz nie znajdują się w sytuacji przymusowej.

Za "wartość rynkową" nie należy zatem przyjmować najbardziej prawdopodobnej ceny możliwej do uzyskania na rynku, lecz szacunkową kwotę, jaką według osoby dokonującej wyceny można uzyskać za nieruchomość w transakcji rynkowej zawieranej w konkretnym dniu - uznał sąd.

W literaturze przedmiotu zdaje się dominować pogląd, że "wartością rynkową" jest kwota uzyskana w wyniku przetargu.

W świetle rozważań Trybunału Konstytucyjnego należy zaś przyjąć, że spółdzielnia mieszkaniowa ma obowiązek rozliczyć się z osobą uprawnioną na podstawie operatu szacunkowego - co może zostać skorygowane stosownie do wyniku przetargu.  

Praktyka wskazuje, że spółdzielnie rozliczają sie po przetargu. Przed uzyskaniem wylicytowanej kwoty rzadko która spółdzielnia dysponuje bowiem kwotą, którą mogłaby zadysponować na rzecz osoby uprawnionej. 

Obecny stan prawny rodzi zatem istotne spory między spółdzielnią mieszkaniową a osobą uprawnioną do uzyskania rozliczenia. Wymagają one rozstrzygnięcia na drodze sądowej, a orzeczenia nie są jednolite. Wywołuje to krytykę zainteresowanych obywateli. Nie rozumieją oni bardzo skomplikowanych zabiegów interpretacyjnych, które sądy są zmuszone stosować z uwagi na brak precyzji przepisu ustawy.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił minister rozwoju Jadwigę Emilewicz o podjęcie prac legislacyjnych w celu doprecyzowania przepisów. Pyta też o wykładnię pojęcia "wartości rynkowej lokalu" oraz wpływu wyniku przetargu na jej określenie.

IV.511.342.2019

Czy opłaty za egzamin do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury są zgodne z Konstytucją?

Data: 2020-03-06
  • Obywatele skarżą się w sprawie opłaty za egzamin wstępny na aplikację sędziowską i prokuratorską do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury
  • Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości określiło tę opłatę na najwyższym możliwym poziomie - połowy minimalnego wynagrodzenia za pracę
  • W minionym roku 1125 zł zapłacili zarówno ci, którzy przeszli do drugiego etapu egzaminu, jak i ci, którym się to nie udało - a jest to 4/5 zdających
  • Według RPO mogło dojśc do naruszenia konstytucyjnych zasad równego traktowania i reguł wydawania rozporządzeń

Według ustawy o KSSiP wysokość opłaty za egzamin wstępny dla kandydatów na aplikację sędziowską i prokuratorską określa rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości. Nie może ona być wyższa niż równowartość 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę w danym roku. Zgodnie zaś z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z 20 października 2015 r. ws. wysokości opłaty za udział w konkursie na aplikację sędziowską i prokuratorską, opłata ta jest równa 50% minimalnego wynagrodzenia.

Minister określił zatem wysokość opłaty na najwyższym możliwym poziomie. Minimalne wynagrodzenie za pracę wzrasta z roku na rok (zgodnie z zapowiedziami rządu w następnych latach ma osiągnąć kwotę 4 tys. zł). W związku z tym wysokość opłaty za egzamin wstępny w KSSiP wzrastała - od 875 zł w 2015 r. do 1125 zł w 2019 r.

Zgodnie z  art. 92 ust. 1 Konstytucji rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Zakres swobody ministra jest jednak zbyt ogólny z punktu widzenia ustalania wysokości opłaty – ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich. A delegacja ustawy o KSSiP nie wiąże kosztu (na jedną osobę) przeprowadzenia naboru z wysokością opłaty jednostkowej.

Egzamin wstępny do KSSiP składa się z dwóch etapów. Pierwszy to test wiedzy, a drugi to praca pisemna. Do drugiego etapu przechodzą tylko ci, którzy najlepiej rozwiązali test. Statystyki wykazują, że zaledwie co piąta osoba przechodzi do drugiego etapu.

Mimo to wszyscy kandydaci uiszczają opłatę w pełnej wysokości. Płacą zatem również i za drugą część - do której nie przystąpili wskutek niezdobycia wymaganej liczby punktów. A żadna część opłaty nie jest im zwracana.

Art. 217 Konstytucji RP stanowi, że nakładanie podatków czy innych danin publicznych następuje w drodze ustawy. Coroczne podwyższanie opłat za wzrostem minimalnego wynagrodzenia -  nie pozostające w związku z kosztami zorganizowania egzaminu - jest sprzeczne z tym artykułem. Oznacza bowiem uregulowanie przez akt wykonawczy materii zastrzeżonej dla ustawy. 

A opłata stanowi – ze względu na niewspółmierność do rzeczywistych kosztów usługi – daninę publiczną o charakterze podatkowym.

Ukształtowanie opłaty za egzamin może naruszać również zasadę równego traktowania wyrażoną w art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Zasadą przy rożnych egzaminach państwowych jest wnoszenie kolejnych opłat w ramach zdawania kolejnych etapów. Przykładem jest np. egzamin na prawo jazdy, gdzie osobno można wnosić opłatę za część testową, a dopiero w momencie, gdy jednostka wie, ze zdała pierwszą część - ma możliwość zapłaty za część następną.

W ocenie RPO opłaty za egzaminy wstępne powinny liczyć się z realnymi możliwościami finansowymi młodych ludzi, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy. Powinny też uwzględniać rzeczywisty koszt egzaminu - zwłaszcza jego drugiej części, do której przechodzi zaledwie co piąty kandydat.

Dlatego z punktu widzenia wadliwości delegacji ustawowej oraz niewspółmierności opłaty, a także naruszenia elementarnej równości wobec prawa, ukształtowanie opłaty za egzamin do KSSiP wymaga zmiany przepisów.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska wystąpiła do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o odpowiednią inicjatywę legislacyjną.

VII.511.66.2019

Rzecznik po raz kolejny występuje do resortu pracy w sprawie emerytur "czerwcowych"

Data: 2020-03-05
  • Osoba składająca wniosek o emeryturę w czerwcu otrzymuje niższe świadczenie niż ci, którzy wnieśli o to w pozostałych miesiącach 
  • Jest to nie do zaakceptowania z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do zabezpieczenia społecznego
  • Bez racjonalnego uzasadnienia prowadzi bowiem do obniżenia świadczeń emerytalnych
  • RPO po raz kolejny występuje w tej sprawie do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Problem zróżnicowanych zasad ustalania wysokości emerytury w zależności od miesiąca, w którym został złożony wniosek o to świadczenie (podjęto jego wypłatę) był przedmiotem wielokrotnych wystąpień Rzecznika Praw Obywatelskich. Na ostatnie z 2 października 2019 r. odpowiedź nie wpłynęła do dziś.

Zróżnicowanie zasad ustalania wysokości emerytury jest ściśle powiązane ze sposobem waloryzacji składek na ubezpieczenie emerytalne i kapitału początkowego, stanowiących podstawę obliczenia emerytury. Złożenie wniosku o emeryturę (ustalenie jej wysokości) w czerwcu skutkuje niższym wymiarem emerytury w porównaniu z wnioskami złożonymi w pozostałych jedenastu miesiącach. W przypadku ustalania wysokości emerytury w czerwcu danego roku, kwota składek poddana ostatniej waloryzacji rocznej nie podlega dodatkowym waloryzacjom kwartalnym, gdyż została już zwaloryzowana rocznie za poprzedni rok od dnia 1 czerwca roku, w którym został zgłoszony wniosek o emeryturę.

W odpowiedzi na pierwsze wystąpienie RPO resort pracy podzielił stanowisko Rzecznika o konieczności rozwiązania problemu korektą przepisów. W kolejnej odpowiedzi wskazano, że ostateczna decyzja w tej sprawie nie została jeszcze podjęta, ponieważ w dalszym ciągu poszukiwane jest rozwiązanie optymalne. Chodzi o likwidację negatywnych skutków przejścia na emeryturę w czerwcu, a zarazem - o neutralne znaczenie zmian dla osób przechodzących na emeryturę w pozostałych miesiącach.

W ostatniej odpowiedzi z 18 kwietnia 2019 r. wskazano, że Ministerstwo oczekuje na decyzje Zespołu ds. Programowania Prac Rządu w kwestii podjęcia prac legislacyjnych. Wskazano, że zainicjowano działania mające na celu zapewnienie ubezpieczonym rzetelnych informacji.

Rzecznik Praw Obywatelskich jest adresatem skarg dotyczących tego problemu. Szczególnie dotkliwy brak możliwości wyboru momentu złożenia wniosku o emeryturę dotyczy osób, którym przyznana została (będzie) emerytura z urzędu - w miejsce dotychczas pobieranej renty z tytułu niezdolności do pracy, a wiek emerytalny ukończą w czerwcu. Negatywne skutki mogą dotyczyć również osób pobierających świadczenie przedemerytalne czy emeryturę pomostową, do których prawo ustaje z dniem osiągnięcia wieku emerytalnego, w przypadku ukończenia tego wieku w czerwcu.

Ze skarg wynika, że nie wszyscy ubezpieczeni mają świadomość konsekwencji złożenia wniosku o emeryturę w czerwcu. Nie uzyskują oni od organu rentowego pełnych informacji co do możliwości wstrzymania się ze złożeniem wniosku, wycofania już złożonego wniosku do czasu uprawomocnia się decyzji organu rentowego, czy też informacji o tym, że wysokość emerytury ustalana jest w istocie w dacie podjęcia jej wypłaty.

Rzecznik konsekwentnie podtrzymuje, że możliwa jest wykładna pozwalająca, przy ustalaniu wysokości emerytury w czerwcu, na stosowanie regulacji odnoszącej się do pozostałych miesięcy II kwartału (kwiecień, maj). Z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do zabezpieczenia społecznego niemożliwe jest akceptowanie rozwiązania, które bez racjonalnego uzasadnienia prowadzi do obniżenia świadczeń emerytalnych.

III.7060.122.2016

MRPiPS zapowiada prace nad strategią przeciwdziałania bezdomności osób młodych

Data: 2020-03-04
  • Kwestia strategii na rzecz przeciwdziałania bezdomności osób młodych będzie tematem rozpoczynających się prac nad nowym Krajowym Programem Przeciwdziałania Ubóstwu i Wykluczeniu Społecznemu – informuje MRPiPS
  • Resort popiera postulaty RPO co do usamodzielniania pełnoletnich wychowanków pieczy zastępczej
  • Ich część uwzględniono w rządowym projekcie nowelizacji ustawy, ale prace nad nim przerwano wraz z zakończeniem poprzedniej kadencji Sejmu
  • Dlatego konieczne będzie ponowne podjęcie prac legislacyjnych nad ustawą o wspieraniu rodziny i systemu pieczy zastępczej – zapewnia Ministerstwo   

Zjawisko bezdomności godzi w fundamentalną wartość konstytucyjną, jaką jest przyrodzona i niezbywalna godność człowieka. Zagraża też życiu i zdrowiu ludzkiemu. Gdy zaś dotyka ludzi młodych, negatywnie rzutuje na całą ich przyszłość.

Jak zapobiegać bezdomności młodych ludzi opuszczających pieczę zastępczą, młodzieżowe ośrodki wychowawcze czy zakłady dla nieletnich? Bo noclegownia czy schronisko dla osób bezdomnych nie są dobrym miejscem na "start w dorosłość". Cały ten problem wymaga przyjęcia i wdrożenia ogólnopolskiej strategii.

Komisja Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności przy RPO pod koniec 2019 r. zajęła się zagrożeniem bezdomnością usamodzielnianych wychowanków pieczy zastępczej, opuszczających placówki resocjalizacyjne i wychowawcze oraz objętych opieką i wychowaniem w placówkach wsparcia dziennego.

Jej wnioski oraz debaty z III Kongresu Praw Obywatelskich skłoniły Adama Bodnara do zwrócenia uwagi minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marleny Maląg na ten wyjątkowo ważny problem. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał konkretne propozycje w wystąpieniu do MRPiPS z 3 lutego 2020 r. Poprosił o stosowne działania prawodawcze.

Najważniejsze rekomendacje RPO

  • Konieczna jest rzetelna diagnoza bezdomności i wykluczenia mieszkaniowego osób młodych prowadząca do identyfikacji skali oraz charakteru problemów i potrzeb, a także wskazująca bariery przy wychodzeniu z bezdomności. W badaniach socjodemograficznych należy wyodrębnić kategorię „młodych dorosłych” (18-25 lat).
  • Pomoc udzielana osobom w kryzysie bezdomności w noclegowniach czy schroniskach nie jest ukierunkowana na zindywidualizowane wsparcie osób młodych. Oddziaływania powinny mieć charakter prewencyjny (zapobieganie bezdomności poprzez wzmocnienie systemu wsparcia i tworzenie finansowanej z budżetu bazy mieszkań chronionych) oraz interwencyjny  (zintensyfikowanie procesu wychodzenia z bezdomności poprzez wyodrębnienie modelu pomocy młodzieży w kryzysie bezdomności).
  • Termin rozpoczęcia procedury usamodzielnienia poprzez wybranie opiekuna usamodzielnienia zależy od charakteru placówki - od dwóch miesięcy do roku przed ukończeniem pełnoletniości. Zróżnicowanie to wydaje się niezasadne. Konieczne jest nie tylko ujednolicenie daty początkowej pierwszego etapu usamodzielnienia wychowanka, ale wydłużenie tego okresu.
  • Instytucja opiekuna usamodzielnienia wymaga korekty poprzez wprowadzenie profesjonalnej asystentury usamodzielnienia, dookreślenie minimalnych wymagań formalnych asystenta, standardów jego działania oraz trybu nadzoru i możliwości weryfikacji oraz egzekwowania realizacji zadań.
  • Zmodyfikowany powinien zostać tryb opracowania Indywidualnego Programu Usamodzielnienia, zwłaszcza co do daty początkowej planowania i obowiązku skorelowania planu z dokonywanymi przez wychowanka wyborami np. kierunkiem kształcenia.
  • Wskazane jest dookreślenie udzielanej usamodzielnianemu wychowankowi pomocy w uzyskaniu odpowiednich warunków mieszkaniowych i rozszerzenie udzielanej pomocy finansowej o środki na przystosowanie lokalu do zamieszkania.
  • Udział osób usamodzielnianych w rynku pracy wymaga przeglądu oraz przyjęcia rozwiązań systemowych w postaci programów aktywizacji zawodowej dedykowanych tej grupie osób.

Odpowiedź MRPiPS

W związku z postulatem opracowania strategii na rzecz przeciwdziałania bezdomności osób młodych informuję, że niniejsza kwestia będzie przedmiotem analizy podczas rozpoczynających się obecnie prac nad nowym Krajowym Programem Przeciwdziałania Ubóstwu i Wykluczeniu Społecznemu – odpisała RPO Barbara Socha, podsekretarz stanu w MRPiPS.

Przypomniała, że przyznawanie pomocy pieniężnej na usamodzielnienie i na kontynuowanie nauki, na zagospodarowanie, sposób przygotowania i realizacji indywidualnego programu usamodzielnienia itp. określa szczegółowo rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 3 sierpnia 2012 r. w sprawie udzielania pomocy na usamodzielnienie, kontynuowanie nauki oraz zagospodarowanie.

W ocenie resortu przepisy tego rozporządzenia dają możliwość sprawnego przeprowadzenia usamodzielnienia wychowanków opuszczających dom pomocy społecznej dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych intelektualnie, dom dla matek z małymi dziećmi  i kobiet w ciąży, schronisko dla nieletnich, zakład poprawczy, specjalny ośrodek szkolnowychowawczy, specjalny ośrodek wychowawczy, młodzieżowy ośrodek socjoterapii zapewniający całodobową opiekę i młodzieżowy ośrodek wychowawczy.

Najczęstsze błędy  i uchybienia usamodzielniających placówek i jednostek dotyczą m.in.:

  1. nieterminowego powiadomienia starosty powiatu właściwego ze względu na miejsce zamieszkania dziecka przed skierowaniem do placówki o zamiarze usamodzielnienia się wychowanka,
  2. nieterminowego sporządzanie planu usamodzielnienia,
  3. nieterminowego złożenie wniosku o przyznanie pomocy na usamodzielnienie,
  4. niezachowania właściwości miejscowej organu przyznającego pomoc  na usamodzielnienie,
  5. niezachowania właściwości miejscowej powiatu zobowiązanego do finansowania pomocy na usamodzielnienie,
  6. realizacji planu usamodzielnienia:
  • braku współpracy z urzędami pracy w celu udzielenia pomocy związanej  z zatrudnianiem czy podnoszeniem kwalifikacji;
  • braku współpracy z urzędami gmin/ miasta w celu zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych – uzyskanie mieszkania socjalnego, mieszkania chronionego, pomoc w wynajmie pokoju lub mieszkania;
  • braku sporządzania oceny końcowej programu usamodzielnienia – zrealizowanie planu usamodzielnienia.

Odnosząc się do kwestii usamodzielniania pełnoletnich wychowanków pieczy zastępczej, Ministerstwo popiera postulaty przedstawione w piśmie RPO. Część z nich uwzględniono w rządowym projekcie ustawy  o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej oraz niektórych innych ustaw z 2018 r.

Prace nad tym projektem uległy jednak dyskontynuacji ze względu na zakończenie poprzedniej kadencji Sejmu RP. W związku z tym wdrożenie zmian w zakresie rozwiązań dotyczących procesu usamodzielniania się pełnoletnich wychowanków rodzinnej i instytucjonalnej pieczy zastępczej będzie wymagało ponownego podjęcia prac legislacyjnych nad ustawą o wspieraniu rodziny i systemu pieczy zastępczej.

III.7065.250.2019

MEN odpowiada RPO: rodzic ma prawo do zastrzeżeń wobec działalności szkoły

Data: 2020-03-03
  • Kolportowane wzory oświadczeń dla rodziców o wypisywaniu dziecka z zajęć antydyskryminacyjnych niepokoją Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Odpowiedź MEN nie odnosi się jednak bezpośrednio do kwestii, czy oświadczenia te są wiążące dla dyrektora szkoły
  • Rodzic niepełnoletniego ucznia decyduje o jego udziale w zajęciach z zakresu edukacji seksualnej, a uczeń pełnoletni podejmuje decyzję sam - napisała zaś Marzena Machałek, sekretarz stanu w MEN  
  • Podkreśliła, że rodzic ma prawo wyrazić zastrzeżenia wobec działalności szkoły, a obawy zgłosić jej dyrektorowi 

RPO dostaje skargi rodziców i nauczycieli zaniepokojonych tym, że niektóre dzieci nie mogą uczestniczyć w obowiązkowych zajęciach. Obywatele proszą Rzecznika o wyjaśnienie, jak daleko sięga prawo rodziców do wpływania na system edukacji, wynikające z prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji).

RPO: przekroczenie granic uprawnień rodziców

Jedna z organizacji zachęca rodziców do wypisywania dzieci z zajęć nawiązujących do „zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”.

- Przywołane fragmenty oświadczenia budzą wątpliwości co do jego skuteczności, w świetle przepisów o systemie oświaty i obowiązkowej podstawie programowej – pisał RPO Adam Bodnar w wystąpieniu do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego z 20 stycznia 2020 r.

Przypominał, że zgodnie ze stanowiskiem MEN przedmioty obowiązkowe w sposób wystarczający obejmują treści z obszaru edukacji antydyskryminacyjnej. Zaznajamiają uczniów z takimi tematami jak równość, tolerancja, przeciwdziałanie przemocy i okazywanie szacunku wobec odmienności.

Kolportowane oświadczenie skonstruowane jest tak, że dziecko musiałoby zrezygnować także z niektórych zajęć obowiązkowych. Niejasne pozostaje więc, w jaki sposób nauczyciele i dyrektorzy szkół powinni postępować w obliczu takich – i im podobnych – deklaracji rodziców.

- Niezależnie od odmiennej oceny stopnia realizacji edukacji antydyskryminacyjnej w obecnie obowiązującej podstawie programowej, wydaje się, że zgadzamy się co do nadrzędnego charakteru wartości, jaką jest przekazanie młodym obywatelom wiedzy o prawach człowieka i równym traktowaniu – pisał RPO do ministra. - Podzielamy też zatem pogląd o konieczności kształtowania wśród dzieci i młodzieży postaw tolerancji i szacunku dla godności drugiego człowieka, niezależnie od prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich, potencjalnie odmiennymi w tym zakresie, przekonaniami.

Adam Bodnar wyraził nadzieję, że również w ocenie ministra żądanie zwolnienia dziecka z lekcji - obejmujących m.in. takie zagadnienia jak „równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy” - należy uznać za przekraczające granice uprawnień rodziców, a w konsekwencji za takie oświadczenie, które nie może wywołać oczekiwanego skutku.

Odpowiedź MEN

W odpowiedzi Marzena Machałek, sekretarz stanu w MEN, podtrzymała wcześniejsze stanowisko resortu.

Wskazała, że najważniejszym zadaniem Ministra Edukacji Narodowej, ale także istotą wychowania i  kształcenia, jest troska o dobro dzieci i uczniów. Od 1 września 2019 r. do przepisów dodano obowiązek diagnozy potrzeb rozwojowych uczniów, w tym czynników chroniących i czynników ryzyka.

Odnosząc się do roli rady rodziców, stwierdziła, że działalność tego organu nie ogranicza prawa rodziców do komunikowania się z dyrektorem szkoły i  kadrą pedagogiczną w indywidualnych sprawach własnego dziecka.

Marzena Machałek zaznaczyła, że szkoła realizuje obowiązkowe zajęcia edukacyjne zgodnie z ustaloną w przepisach prawa podstawą programową kształcenia ogólnego i ramowym planem nauczania. Szkoła może także realizować dodatkowe zajęcia edukacyjne, dla których nie została ustalona podstawa programowa, ale program nauczania tych zajęć musi zostać włączony przez dyrektora szkoły do szkolnego zestawu programów nauczania.

W kwestii wątpliwości RPO co do zagrożenia możliwością zwalniania uczniów przez ich rodziców z obowiązkowych zajęć edukacyjnych, na których realizowana jest podstawa programowa, Marzena Machałek napisała, że przepisy szczegółowo określają przedmioty, z których i na jakich warunkach może się to odbywać.

Wyjątek stanowi tematyka z zakresu edukacji seksualnej, dla której ściśle określono podstawę programową oraz warunki udziału uczniów w  zajęciach wychowanie do życia w rodzinie. Tu rodzic niepełnoletniego ucznia decyduje o  jego udziale, a uczeń pełnoletni podejmuje decyzję samodzielnie.

Podsumowując, każdy rodzic mimo swojej reprezentacji w postaci rady rodziców ma prawo do niewyrażenia zgody na udział jego dziecka w proponowanych dodatkowych projektach. Ma prawo też wyrazić swoje zastrzeżenia do działalności szkoły, a swoje obawy zgłosić do dyrektora szkoły, który sprawuje bezpośredni nadzór pedagogiczny – głosi odpowiedź.

Ponownie, mimo powtórnego pytania RPO na ten temat, bez komentarza ze strony MEN pozostały uwagi RPO co do sposobu przeprowadzenia kontroli przez kuratorów oświaty w szkołach, które w 2018 r. przyłączyły się do akcji Tęczowy Piątek. Resort nie odniósł się też w żaden sposób do wątpliwości RPO związanych z wnioskami i zaleceniami formułowanymi przez kuratorów po przeprowadzonych kontrolach.

XI.800.3.2017

Ochrona przez molestowaniem seksualnym na uczelniach. Minister Zdrowia zgadza się z RPO

Data: 2020-03-03
  • Przepisy o równym traktowaniu nie chronią przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na takie przesłanki, jak płeć czy orientacja seksualna – przyznaje resort zdrowia
  • Podziela opinię RPO co do niskiej efektywności środków wobec tych negatywnych zjawisk społecznych
  • Zgadza się też, że mała jest świadomość, iż molestowanie jest formą nierównego traktowania
  • Resort za konieczne w tej sytuacji uznaje bezzwłoczne działania dla upowszechnienia wiedzy, prawidłowego zidentyfikowania zjawiska oraz odpowiedniej na nie reakcji

- Jako minister nadzorujący dziewięć uniwersytetów medycznych, czuję odpowiedzialność za zapewnienie przez poszczególne uczelnie właściwych warunków pracy nauczycielom akademickim, ale także za zapewnienie bezpiecznych warunków nauki studentkom i studentom – brzmi odpowiedź resortu dla Rzecznika Praw Obywatelskich, podpisana przez sekretarz stanu Józefę Szczurek-Żelazko.

Poinformowała, że raport RPO ws. dyskryminacji ze względu na płeć w uczelniach przekazano Przewodniczącemu Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych. Resort poprosił go o zidentyfikowanie  zjawiska molestowania i molestowania seksualnego w społeczności akademickiej i o pilne wdrożenie opisanych w nim rekomendacji lub podjęcie działań zmierzających do wspólnego wypracowania metod przeciwdziałania temu niepokojącemu zjawisku.

RPO: uczelnie powinny skuteczniej walczyć z molestowaniem

RPO jest niezależnym organem ds. równego traktowania na mocy ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Ustawa ta przewiduje zróżnicowany poziom ochrony w poszczególnych obszarach ze względu na wskazane w niej przesłanki, tj. płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W odniesieniu do szkolnictwa wyższego zakazuje ona bowiem nierównego traktowania osób wyłącznie ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie przyznaje zaś ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na płeć czy orientację seksualną.

Tymczasem badania RPO wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce - molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów. Molestowania seksualnego doświadczyły zaś średnio cztery na dziesięć badanych osób (w przeważającej większości były to kobiety). Co druga studentka wskazywała płeć jako przesłankę nękania. Wśród mężczyzn najczęściej wymienianą przesłanką była orientacja seksualna. Alarmujące jest, że sprawcą co trzeciego incydentu  był wykładowca akademicki/wykładowczyni akademicka oraz, że dwie trzecie z nich miało miejsce na terenie uczelni.

W październiku 2019 r. Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrów: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Przekazał im raport z badań RPO pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Poprosił tez o ustosunkowanie się do zawartych w raporcie rekomendacji i o stanowiska co do możliwości ich wdrożenia.

Wskazał, że na każdej uczelni w Polsce - a nie tylko na nielicznych, jak dziś - powinny działać wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym. Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów. Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce.

Zależność tę dostrzegły najbardziej prestiżowe uczelnie wyższe na świecie.  Dlatego już dawno wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i  systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Również w Polsce zauważono potrzebę ustanowienia odpowiednich regulacji. Jak jednak wskazuje raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, tylko 14 uczelni powołało organy, których zadaniem jest przeciwdziałanie dyskryminacji.

Nieliczne uczelnie zdecydowały się również podjąć działania na rzecz wsparcia pokrzywdzonych dyskryminacją studentów i studentek. Powstał np. projekt aplikacji mobilnej z praktycznymi poradami, jak postępować w trudnych sytuacjach. Są też skrzynki na anonimowe skargi, w tym na molestowanie seksualne.

Odpowiedź Ministra Zdrowia  

O dyskryminacji mówi się szeroko w szczególności w kontekście rynku pracy – odpisała Józefa Szczurek-Żelazko. Jednakże należy pamiętać, że zjawisko to może występować w różnych relacjach i obszarach życia społecznego.

Przejawem dyskryminowania jest każde nieakceptowane zachowanie o różnym charakterze, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo upokorzenie drugiej osoby. Dotyczy to również molestowania i molestowania seksualnego, które może wyrażać się w konkretnych czynach, słowach, czy też tworzeniu nieprzyjemnej atmosfery niejednokrotnie o podtekście seksualnym. Molestować seksualnie mogą zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Jednak zarówno ze względu na stereotypy (według których to mężczyzna jest stroną inicjującą kontakty seksualne), jak i strukturę władzy (molestującym jest zazwyczaj ktoś na wyższym stanowisku), o wiele częściej jego ofiarą padają kobiety. Molestowanie przybiera czasem formę lekceważenia lub nadmiernej poufałości.

Pomimo że występowanie zjawiska molestowania, molestowania seksualnego i przemocy seksualnej stwierdza się w różnych sferach życia społecznego, to w odniesieniu do uczelni wyższych skala tego zjawiska nie była dotychczas przedmiotem analiz.

Należy jednak stwierdzić, że dane, przedstawione w wystąpieniu Pana Rzecznika oraz w dokumencie „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”, są mocno niepokojące. Zwłaszcza te, z których wynika, że skala molestowania na uczelniach, szczególnie kobiet, jest bardzo duża, bowiem ponad 40% przebadanych studentów i studentek doświadczyło jakiegoś typu molestowania od momentu rozpoczęcia studiów.

Trzeba przy tym zgodzić się, że przepisy prawa o równym traktowaniu nie chronią przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na takie przesłanki jak płeć, czy orientacja seksualna, jeśli do tego rodzajów czynów doszło w związku z realizacją studiów wyższych. Oznacza to, że pracownicy uczelni, których główną rolą powinno być wspieranie studentów w procesie dydaktycznym, i którzy pozostają ze studentami w zależności zawodowej, są sprawcami molestowania podobnie często jak osoby, z którymi tej zależności nie ma, bez względu na to, czy ofiarą była kobieta czy mężczyzna.

Należy też zgodzić się z krytyczną oceną dotyczącą poziomu świadomości na temat molestowania i molestowania seksualnego jako formy nierównego traktowania i niskiej efektywności możliwych do zastosowania środków w przypadku jej zaistnienia.

Dlatego całkowicie się zgadzam, że problem wymaga pilnej interwencji i konieczne jest podjęcie bezzwłocznych działań mających na celu pogłębienie i upowszechnienie wiedzy na ten temat, prawidłowe zidentyfikowanie i zdiagnozowanie tych negatywnych zjawisk społecznych oraz odpowiednie na nie reagowanie.

Jako minister nadzorujący dziewięć uniwersytetów medycznych czuję odpowiedzialność za zapewnienie przez poszczególne uczelnie właściwych warunków pracy nauczycielom akademickim, ale także za zapewnienie bezpiecznych warunków nauki studentkom i studentom na wszystkich kierunkach studiów.

Uprzejmie informuję, że materiał analityczny przedstawiony w raporcie, wnioski i rekomendacje zostały przekazane na ręce Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych z prośbą o zidentyfikowanie występowania zjawiska molestowania i molestowania seksualnego wśród społeczności akademickiej w poszczególnych uczelniach, określenie skali tego zjawiska, jak również o pilne wdrożenie rekomendacji lub podjęcie działań zmierzających do wspólnego wypracowania metod przeciwdziałania temu niepokojącemu zjawisku i dobrania właściwych środków zaradczych – poinformowała wiceminister zdrowia.

16 marca - konferencja RPO i UW na ten temat

16 marca 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski organizują konferencję pn. "Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”. Odbędzie się ona w budynku dawnej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Krakowskie Przedmieście 26/28 w godz. 10:00-17:00. 

By wziąć w niej udział, trzeba się zarejestrować pod adresem: https://www.rpo.gov.pl/formularz/konferencja-przeciwdzialanie-molestowaniu-seksualnemu-w-srodowisku-akademickim

XI.420.4.2018

Rzecznik do MZ: doprecyzować przepisy dotyczące niepożądanych odczynów poszczepiennych

Data: 2020-03-03
  • Należy doprecyzować przepisy związanych z niepożądanymi odczynami poszczepiennymi - wskazuje RPO
  • Obecny sposób przekazywania informacji o takim odczynie  – listowny, bez wcześniejszej np. telefonicznej informacji - jest przeszkodą w wypełnieniu obowiązku poinformowania o nim przez lekarza w 24 godziny  
  • A zwłoka w przekazaniu informacji o ciężkich niepożądanych odczynach może zagrażać życiu

Zgodnie z ustawą o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, lekarz lub felczer, który podejrzewa lub rozpoznaje wystąpienie niepożądanego odczynu poszczepiennego, ma obowiązek w ciągu 24 godzin od podejrzenia jego wystąpienia zgłosić to właściwemu inspektorowi sanitarnemu. Ten uzupełnia zgłoszenie o informacje zebrane w miejscu szczepienia; prowadzi też rejestr takich zgłoszeń.

Według rozporządzenia Ministra Zdrowia z 21 grudnia 2010 r., zgłoszenie niepożądanego odczynu lekarz lub felczer przesyła listem poleconym  albo pocztą elektroniczną, albo przekazuje bezpośrednio osobie upoważnionej. W przypadku ciężkiego lub poważnego niepożądanego odczynu poszczepiennego właściwy powiatowy inspektor sanitarny - nie później niż po godzinie po powzięciu wiadomości - informuje o tym właściwego wojewódzkiego inspektora sanitarnego. Wojewódzki inspektor, nie później niż po godzinie, informuje o tym Głównego Inspektora Sanitarnego i inspektora farmaceutycznego.

Obawy RPO budzi czas oraz sposób, w jaki lekarz lub felczer jest obowiązany poinformować o tym przypadku inspektora sanitarnego. Obecnie  sposób ten -  listowny, bez wcześniejszej np. telefonicznej informacji - stanowi przeszkodę w wypełnieniu obowiązku poinformowania przez lekarza w czasie 24 godzin o jego wystąpieniu. Może to doprowadzić do zwłoki w przekazywaniu informacji.

Jest to o tyle istotne, że zgodnie z załącznikiem do rozporządzenia MZ ciężki niepożądany odczyn poszczepienny, który zagraża życiu może: wymagać hospitalizacji w celu ratowania zdrowia, prowadzić do trwałego ubytku sprawności fizycznej lub umysłowej albo kończyć się śmiercią.

Konieczne jest zatem stworzenie świadczeniodawcom prawnej możliwości jak najszybszego informowania o niepożądanym odczynie poszczepiennym - tym bardziej, że taki obowiązek, tj. nie później niż po upływie godziny, został nałożony na państwową inspekcję sanitarną. Na konieczność doprecyzowania zwrociła uwagę Najwyższa Izba Kontroli

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Zdrowia o podjęcie prac legislacyjnych w tej sprawie.

V.7018.18.2020

Prawa pozbawionych wolności są niedopuszczalnie różnicowane. MS nie reaguje na przedstawiane problemy

Data: 2020-02-28
  • Więźniowie nie mogą kontaktować się telefonicznie z obrońcami, jeśli w danym dniu rozmawiali już np. z rodziną czy urzędem
  • Oskarżeni nie biorą udziału w rozprawie sądu II instancji – mimo że chcą. Sądy uznają bowiem, że wystarczy udział samego obrońcy 
  • Osoby zwalniane z internacji w zakładzie psychiatrycznym nie mają prawa do pomocy z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej – co przysługuje przy pozbawieniu wolności

To tylko niektóre z problemów, które w ostatnich trzech latach Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawiał Ministrowi Sprawiedliwości w związku z wykonywaniem kary pozbawienia wolności. Na większość z nich nie otrzymał  merytorycznej odpowiedzi.

Każdorazowo był zaś informowany, że dane zagadnienie przedstawiono Zespołowi do opracowania projektu zmian prawa karnego wykonawczego - powołanemu przez Ministra Sprawiedliwości 17 lipca 2017 r.

W żadnej z tych spraw RPO nie uzyskał jednak informacji, jakie propozycje wypracował ten zespół. Zakończył on zaś funkcjonowanie 29 stycznia 2019 r. na mocy zarządzenia Ministra.

A do dziś nie zrealizowano żadnych działań, postulowanych przez Rzecznika dla rozwiązania problemów wskazanych w wystąpieniach:

  • z  7 marca 2017 r.  - ws. niemożności korzystania z pomocy ze środków Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej przez osoby zwalniane z zakładów psychiatrycznych po stosowaniu środka zabezpieczającego. Oznacza to nieuzasadnione zróżnicowanie sytuacji tych osób w stosunku do osób pozbawionych wolności w zakładach karnych i aresztach śledczych. (IX.517.908.2016).
  • z  14 listopada 2017 r. - ws. niemożności prowadzenia przez osoby pozbawione wolności rozmów telefonicznych z obrońcami lub pełnomocnikami, jeśli w danym dniu rozmawiali już np. z rodziną czy urzędem (IX.517.1268.2017).
  • z  14 listopada 2017 r. -  ws. realizacji prawa osoby pozbawionej wolności do udziału w posiedzeniu sądu odwoławczego, rozstrzygającego w postępowaniu wykonawczym - gdy o to wnosiła. Sądy nie uwzględniają takich wniosków, bo uznają, że udział obrońcy wystarczająco zapewnia interesy oskarżonego  (IX.517.1031.2016).
  • z  24 listopada 2017 r. - ws. usunięcia niezgodności regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonywania tymczasowego aresztowania, zawężającego krąg osób, z którymi aresztowany może kontaktować się telefonicznie, z Kodeksem karnym wykonawczym, który takich ograniczeń nie przewiduje wobec osoby odbywającej karę  (IX.517.1801.2017).
  • z  4 lipca 2018 r. - ws. zmiany zróżnicowanych dziś zasad widzeń aresztowanych i skazanych z dziećmi. 15-letnie dziecko może spotkać się z aresztowanym rodzicem bez udziału innych osób. Ale po jego skazaniu będzie mogło go w więzieniu odwiedzać - do uzyskania pełnoletniości - tylko pod opieką dorosłego  (IX.517.1842.2017).

Dlatego RPO pyta Ministra Sprawiedliwości o stanowisko we wszystkich tych kwestiach lub też o ewentualnie planowane działania.

 IX.517.1268.2017

RPO do MKiDN: niejasne kryteria przyznawania dotacji dla czasopism kulturalnych

Data: 2020-02-26
  • Udzielając dotacji dla czasopism kulturalnych, resort kultury po raz kolejny pominął kluczowe tytuły
  • Wsparcia nie dostaną m.in. "Tygodnik Powszechny", "Przegląd Polityczny”, "Dwutygodnik” czy "Pismo”
  • Nie jest jasny system przydzielania punktów dla danych publikacji
  • RPO zwrócił się do wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego o stanowisko

Z doniesień mediów Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o wątpliwościach związanych z udzieleniem przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego dotacji dla czasopism kulturalnych na lata 2020-2022. Celem tego programu jest "wspieranie najbardziej znaczących ogólnopolskich czasopism kulturalnych, zarówno tych o wieloletnim dorobku i ugruntowanej pozycji, jak i tych, które uzyskały status opiniotwórczych w ostatnich latach”.

Tymczasem - jak wskazują dziennikarze - wśród czasopism, którym nie udzielono dotacji, znalazły się tytuły kluczowe dla debaty publicznej w kontekście rozwoju szeroko rozumianej kultury oraz o uznanej pozycji. Są to m.in.: "Tygodnik Powszechny”, "Przegląd Polityczny”, "Krytyka Polityczna”, "Liberté!”, "Dwutygodnik” oraz "Pismo”. Dotacji nie przyznano także Fundacji Szansa dla Niewidomych.

Sytuacja taka powtarza się od kilku lat. W 2017 r. pisma mniejszości – żydowski „Midrasz” oraz romski „Dialog Pheniben” – również nie otrzymały wsparcia finansowego MKiDN.

Zadaniem władz publicznych na gruncie art. 6 Konstytucji jest stwarzanie warunków upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury, będącej źródłem tożsamości narodu polskiego, jego trwania i rozwoju. Art. 73 Konstytucji gwarantuje każdemu wolność twórczości artystycznej, a także wolność korzystania z dóbr kultury. Z kolei z art. 2 Konstytucji wynika obowiązek władz publicznych działania w taki sposób, by zapewnić realizację zasady zaufania obywateli do państwa. Wsparcie prasy specjalistycznej, w tym poświęconej tematyce kulturalnej, ma również kluczowe znaczenie dla realizacji praw obywateli do wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji zagwarantowanych w art. 54 Konstytucji.

Kryteria przyznawania punków w ramach opisanego programu są niejasne, co stoi w sprzeczności obowiązującymi standardami. W ocenie Rzecznika decyzje w tym zakresie powinny być podejmowane na podstawie przejrzystych zasad. Dobrą praktyką było publikowanie składu komisji ekspertów oceniających wnioski. Obecnie jednak informacje te nie są dostępne.

W postępowaniu o charakterze administracyjnoprawnym organ administracji publicznej powinien stanowić przejrzyste, jednoznaczne zasady postępowania i oceny zgłoszonych ofert. W szczególności kryteria kwalifikacji ofert do postępowania konkursowego oraz kryteria ich wyboru powinny być jasne, precyzyjne i zrozumiałe dla wszystkich uczestników postępowania. Zapisy niejednoznaczne, niejasne bądź stosowanie przez organ kryteriów oceny nie wynikających z istniejących regulacji, narusza zasadę jawnego i transparentnego działania przez organy władzy publicznej, która stanowi jeden z podstawowych standardów demokratycznego państwa prawnego, mających służyć pogłębianiu zaufania obywateli do państwa i jego organów.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego o stanowisko w tej sprawie.

VII.564.20.2020

Nadal nie ma Narodowego Planu dla Chorób Rzadkich - skarżą się pacjenci. Rzecznik pyta o to MZ

Data: 2020-02-25
  • Pacjenci wciąż nie mogą się doczekać Narodowego Planu dla Chorób Rzadkich
  • Świadczą o tym skargi chorych i ich opiekunów wpływające do RRO
  • A chodzi o systemowe rozwiązania problemów zdrowotnych i socjalnych dla tej grupy chorych
  • Mają oni prawo liczyć na ukierunkowanie polityki zdrowotnej na ich potrzeby

Pojęcie "choroby rzadkie” dotyczy kilku tysięcy schorzeń. Ich liczba stale rośnie. Na wiele z nich nauka nie znalazła jeszcze leków. Nie mogąc zagwarantować pacjentom pomocy farmakologicznej, władze powinny wspierać obywateli w życiu z taką chorobą.

Od wielu lat Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się w Ministerstwie Zdrowia o narodowy plan dla tych chorób. Kompleksowa strategia państwa - obejmująca m. in. pomoc medyczną, rehabilitację, pomoc społeczną - mogłaby zwiększyć poczucie bezpieczeństwa chorujących i ich rodzin.

Na potrzebę przyjęcia takiego planu Rada Unii Europejskiej wskazała w zaleceniu z 8 czerwca 2009 r. w sprawie działań w dziedzinie chorób rzadkich. Zaleciła państwom członkowskim jak najszybsze – nie później niż przed końcem 2013 r. – opracowanie i przyjęcie planu lub strategii ukierunkowanej na podjęcie konkretnych działań.

Mimo wielu zapewnień strony rządowej o postępach prac nad tym dokumentem, nie został on dotychczas opracowany i przyjęty.

W kwietniu 2019 r. Minister Zdrowia informował RPO, że realizując zalecenie Rady UE, 5 grudnia 2018 r. powołał Zespół ds. chorób rzadkich. Zespół ten opracował projekt Narodowego Planu dla Chorób Rzadkich. Uzyskał on aprobatę kierownictwa resortu zdrowia i został zgłoszony do wykazu prac programowych Rady Ministrów. Zapowiedziano też skierowanie go do konsultacji publicznych.

W związku z tym Adam Bodnar spytał ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o stanu zaawansowania prac legislacyjnych w tej sprawie.

- Pacjenci i ich opiekunowie od dłuższego czasu z wielką nadzieją oraz rosnącą niecierpliwością oczekują na ten dokument – napisał RPO. Podkreślił, że jest on tematem zarówno skarg kierowanych do RPO, jak i wystąpień podczas spotkań z obywatelami. Dlatego poprosił ministra o poinformowanie, kiedy spodziewane jest wdrożenie planu.

V.7013.63.2014

Sprawa „willi w Kazimierzu”. RPO pisze do prokuratury, CBA i UODO

Data: 2020-02-21
  • Przy upublicznieniu materiałów śledztwa dotyczącego "willi w Kazimierzu Dolnym” doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Prokuraturę Regionalną w Katowicach i CBA, co było przesłanką opublikowania tych materiałów
  • Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych prosi zaś, by zbadał kwestię ochrony danych osobowych tych, których podsłuchane rozmowy ujawniono - z podaniem ich imion i nazwisk

W specjalnym oświadczeniu rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar 20 lutego 2020 r. odniósł się do opublikowanych na stronie Centralnego Biura Antykorupcyjnego materiałów ze śledztwa w sprawie "willi w Kazimierzu Dolnym”.

Nastąpiło to na podstawie postanowienia Prokuratora Regionalnego w Katowicach. RPO przypuszcza, że skorzystał on z wprowadzonego w 2016 r. do Prawa o prokuraturze art. 12, który informacje ze śledztwa pozwala udostępniać "innym osobom” oraz mediom. 

Przepis ten rezygnuje z pozostawienia takiej decyzji w gestii prowadzącego postępowanie. Uprawnienie to przysługuje Prokuratorowi Generalnemu oraz Prokuratorowi Krajowemu lub innym upoważnionych przez nich prokuratorom. A Prokurator Generalny to czynnik polityczny, dla którego nie zawsze priorytetem musi być dobro toczącego się postępowania.

Upublicznienie m.in. zapisu podsłuchanych w toku śledztwa rozmów telefonicznych godzi nie tylko w prawa osób, przeciwko którym toczy się postępowanie. Dotyczy to bowiem wszystkich osób, które w ogóle nie miały związku z prowadzonym postępowaniem, a jedynie rozmawiały, często o sprawach prywatnym, z osobami będącymi w kręgu podejrzeń CBA. W ten sposób mogły zostać ujawnione informacje prywatne, w tym o charakterze wrażliwym.

Narusza to dobra osobiste tych osób poprzez ujawnienie szerokiej publiczności informacji osobistych i wrażliwych. Informacje takie przez organy państwa są traktowane jako informacje niejawne.

RPO uznał, że sam sposób upublicznienia informacji przez CBA naruszał prawa i wolności obywatelskie.

Publiczne udostępnianie informacji z toczącego się postępowania wchodzi w kolizję z art. 47 Konstytucji (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia) i z art. 51 ust. 2 Konstytucji (zakaz pozyskiwania przez władze oraz gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym). Prowadzi też do naruszenia art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Zgodnie zaś z art. 77 ust. 1 Konstytucji, każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Upublicznienie materiałów ze śledztwa należy postrzegać w kontekście podstaw do takiej odpowiedzialności.

W związku z całą sprawą Adam Bodnar - tak jak zapowiadał w oświadczeniu - wystąpił do:

  • Prokuratora Regionalnego w Katowicach – m.in. o wyjaśnienie przesłanek i okoliczności prowadzących do opublikowania materiałów CBA, a także o szczegółowe informacje o aktualnym stanie postępowania.
  • Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego – o wyjaśnienie przesłanek i okoliczności opublikowania materiałów oraz poinformowanie, czy pozyskane uprzednio informacje były niejawne - a jeśli tak, to czy i kiedy zdjęto z nich klauzulę niejawności.
  • Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych – o zbadanie sprawy w kontekście ochrony danych osobowych osób, których rozmowy zostały ujawnione, wraz z podaniem ich imion i nazwisk. - Niewątpliwie bowiem, w przypadku stwierdzenia naruszeń w tym względzie, stosowna i niezwłoczna reakcja na nie leży w ustawowych kompetencjach Pana Prezesa – napisał Adam Bodnar do Jana Nowaka.

II.519.172.2020

Uczeń mniejszości narodowej nie może wybrać tego języka jako nowożytnego. RPO pisze do MEN

Data: 2020-02-20
  • Uczeń z mniejszości narodowej - który w szkole uczy się jej języka - nie może wybrać jego nauki na lekcjach języka nowożytnego
  • Na problem skarżą się przede wszystkim organizacje mniejszości niemieckiej w Polsce
  • Konieczność porozumienia podkreśla Komitet Doradczy Rady Europy ds. Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych
  • RPO wystąpił do ministra edukacji, aby zapewnił dzieciom z mniejszości niemieckiej pełną realizację ich prawa do nauki języka mniejszości

Chodzi o problem nauczania języka niemieckiego - jako języka mniejszości -  oraz równolegle jako języka obcego nowożytnego (jednego z dwóch obowiązkowych w klasach VII i VIII szkoły podstawowej). W 2018 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej na nowo zinterpretowało przepisy prawa oświatowego, która zobowiązała szkoły do rozdzielenia obu form nauczania języka niemieckiego. Interpretacja obowiązuje od roku szkolnego 2019/2020.

Przepisy gwarantują prawo do nauki własnego języka mniejszości narodowej lub etnicznej. W ocenie MEN uczeń, który uczestniczy w nauce własnego języka mniejszości narodowej, nie może uczyć się równolegle tego samego języka jako obcego nowożytnego. Aby zatem zrealizować obowiązek nauki języka obcego nowożytnego, uczeń musi wybrać język nowożytny inny niż język, którego uczy się jako języka mniejszości.

Według resortu traktowanie języka mniejszości narodowej jako języka obcego nowożytnego pozbawiałoby uczniów deklarujących chęć nauki języka mniejszości prawa do nauki na II etapie edukacyjnym (klasy VII-VIII) dwóch języków obcych.

Przeciwną interpretację niż MEN przedstawia opinia Biura Analiz Sejmowych z 16 maja 2018 r. Według niej żaden przepis nie wyłącza możliwości jednoczesnego nauczania języka niemieckiego jako języka mniejszości i języka obcego nowożytnego.  Jedyne ograniczenie dotyczy egzaminu maturalnego. Absolwent, który uczył się języka danej mniejszości narodowej, nie może wybrać języka tej mniejszości na maturze z języka obcego nowożytnego.

Na interpretację przepisów przez MEN zwrócił uwagę Komitet Doradczy Rady Europy ds. Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych w IV opinii w sprawie Polski z 6 listopada 2019 r. Odniósł się do argumentów polskich władz, które w równoległym nauczaniu języka niemieckiego jako mniejszościowego i obcego dopatrywały się dyskryminacji uczniów nienależących do mniejszości - zobowiązanych do nauki i zaliczenia na II etapie edukacyjnym dwóch języków obcych, a nie, jak uczniowie z mniejszości, języka obcego i języka własnego.

Komitet wykazał zrozumienie, że uczniowie nienależący do mniejszości mogą czuć, że są w gorszym położeniu ze względu na obowiązek nauki dwóch języków obcych i konieczność przystąpienia do tych samych egzaminów z uczniami należącymi do mniejszości niemieckiej, którzy dzięki nauce języka niemieckiego jako mniejszościowego uzyskali swego rodzaju przewagę.

Jednocześnie jednak Komitet wyraził ubolewanie, że w obecnej sytuacji dzieci z mniejszości niemieckiej będą miały mniej możliwości, aby osiągnąć wysoki poziom znajomości własnego języka. A to właśnie ten cel Komitet uznał za nadrzędny. Wezwał on władze do znalezienia, w porozumieniu z przedstawicielami mniejszości niemieckiej, rozwiązania problemu, które zapewni uczniom tej mniejszości możliwość wystarczającej znajomości języka mniejszości.

W ocenie Adama Bodnara porozumienie takie jest szczególnie istotne z uwagi na rzeczywiste zagrożenie dla skutecznej realizacji prawa mniejszości niemieckiej do nauki własnego języka, jakie wiąże się z interpretacją przepisów przez MEN.

Po wdrożeniu tej zmiany uczniom, którzy korzystają z prawa do nauki języka niemieckiego jako mniejszości i tym samym podtrzymują swoją tożsamość kulturową, ogranicza się de facto możliwość wyboru obowiązkowego języka obcego nowożytnego.

Jak zwracają uwagę przedstawiciele mniejszości niemieckiej, po ukończeniu VI klasy szkoły podstawowej uczniowie i ich rodzice stają przed decyzją o kontynuacji nauki języka niemieckiego jako języka mniejszości, uwzględniając perspektywę czasu i możliwości edukacyjnych dzieci. Może to doprowadzić do sytuacji, w której na ostatnim etapie edukacji w szkole podstawowej uczniowie będą zmuszeni do rezygnacji z formy podtrzymywania swej tożsamości kulturowej, jaką jest nauka języka mniejszości.

Adam Bodnar zwraca się do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego o ponowną analizę sprawy - także pod kątem ewentualnej zmiany przyjętej interpretacji przepisów - w celu zapewnienia dzieciom z mniejszości niemieckiej pełnej i skutecznej realizacji przysługującego im prawa do nauki języka tej mniejszości.

XI.813.14.2019

Zespół roboczy MS pracuje nad zmianami ustawy dotyczącej Ośrodka w Gostyninie

Data: 2020-02-20
  • Zespół roboczy w Ministerstwie Sprawiedliwości pracuje nad propozycjami dotyczącymi m.in. tymczasowego izolowania osób z zaburzeniami stwarzającymi zagrożenie dla życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób
  • Od czterech lat RPO występuje z propozycjami zmian ustawy regulującej umieszczanie tych osób w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie
  • Dopiero teraz Ministerstwo Sprawiedliwości - które wcześniej nie odpowiadało RPO - poinformowało o powołaniu takiego zespołu   
  • Rzecznik nie kwestionuje istnienia takich miejsc, jak KOZZD, ale zasady ich organizacji muszą respektować prawa i wolności osób tam przebywających

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował dotychczas do różnych organów państwa ponad 30 wystąpień z informacjami o lukach prawnych i wątpliwościach w praktycznym stosowaniu ustawy z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób.

Szczególnie niepokojący był brak aktywności w tej kwestii Ministerstwa Sprawiedliwości. Kierowane do ministra Zbigniewa Ziobry pisma z postulatami zmian legislacyjnych nie tylko nie były czynnikiem mobilizującym do działań, ale  nie doczekały się pisemnych odpowiedzi. Chodzi o wystąpienia generalne z 15 marca 2016 r., 2 marca 2017 r., 28 grudnia 2017 r., 7 maja 2018 r., 31 lipca 2018 r., 3 grudnia 2018 r. oraz 22 listopada 2019 r.

Na to ostatnie wystąpienie MS odpowiedział pismem, które do RPO wpłynęło w połowie lutego 2020 r. Wiceminister Marcin Warchoł poinformował w nim, że Minister Sprawiedliwości wydał zarządzenie o powołaniu Zespołu do spraw uregulowania możliwości tymczasowego izolowania osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. W skład zespołu wchodzą – oprócz przedstawicieli właściwych komórek MS -  Sprawiedliwości - również przedstawiciele Prokuratury Krajowej i Centralnego Zarządu Służby Więziennej.

Do zadań zespołu należy analiza rozwiązań mających na celu uregulowanie możliwości tymczasowego izolowania w KOZZD osób, których dotyczy postępowanie prowadzone w trybie ustawy z 2013 r. - przed prawomocnym zakończeniem tego postępowania, oraz wypracowanie propozycji legislacyjnych dotyczących izolowania tych osób w Ośrodku.

- Zagadnienia, które były przedmiotem pisma Rzecznika, zostaną objęte zakresem działania tego zespołu – podkreślił Marcin Warchoł. Wyniki prac będą stanowiły asumpt w kwestii podjęcia przez Ministra Sprawiedliwości prac legislacyjnych.

MS wskazuje zaś, że kwestie związane z warunkami bytowymi Ośrodka dotyczą ochrony zdrowia i zasad organizacji opieki zdrowotnej - jako takie pozostają w zakresie kompetencji Ministra Zdrowia.

Argumenty RPO

Na podstawie ustawy z 2013 r. już niemal 80 osób pozbawiono wolności w KOZZD, choć miejsc jest tam 60. Resort sprawiedliwości, który odpowiada za nowelizację ustawy, nie może nie dostrzegać problemów. O ich skali świadczyć mogą m.in. pozwy pacjentów KOZZD o zadośćuczynienie lub odszkodowanie. Kierują oni również skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Rzecznik nie kwestionuje konieczności istnienia takich miejsc jak KOZZD, które funkcjonują również w innych krajach (Niemcy czy Holandia). Zasady ich organizacji respektują jednak prawa i wolności osób w nich przebywających. Są nakierowane na indywidualne postępowania terapeutyczne z pacjentem i przygotowania go do życia w społeczeństwie.

Tymczasem w Polsce ogrom braków legislacyjnych ustawy, które dotyczą zupełnie podstawowych kwestii, świadczy o tym, że ustawę uchwalono w pośpiechu, bez refleksji nad filozofią postępowania wobec pacjentów Ośrodka.

23 listopada 2019 r. w Biurze RPO odbyło się seminarium poświęcone praktycznym problemom ustawy z 2013 r. Uczestniczyli w nim m.in. specjaliści z zakresu psychologii, psychiatrii i seksuologii, sędziowie stosujący ustawę, przedstawiciele Służby Więziennej. Zgodzili się oni co do potrzeby kompleksowych zmian legislacyjnych.

Uczestnikami tego spotkania byli również przedstawiciele MS. - Liczę więc, że inspirująca seminaryjna dyskusja będzie asumptem do podjęcia realnych działań ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości w kontekście prac legislacyjnych nad kompleksową nowelizacją ustawy – stwierdził Adma Bodnar w piśmie do ministra Zbigniewa Ziobry. 

Podobne pismo RPO wysłał Ministrowi Zdrowia. Spytał ministra Łukasza Szumowskiego:

  • Kiedy powołano zespół roboczy resortu zdrowia i resortu sprawiedliwości, który ma wypracować koncepcję nowelizacji ustawy i jakie są efekty tych prac?
  • Czy rozważano wprowadzenie rozwiązań, które pozwolą oddzielić kobiety przebywające w KOZZD od umieszczonych tam mężczyzn?
  • Czy przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia wizytował w roku 2019 KOZZD i jakie wnioski płyną z tej wizytacji?

Luki prawne ustawy według RPO

  • Do dziś nie wykonano wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 23 listopada 2016 r. ws. ustawy z 2013 r. Za niekonstytucyjne uznał przepis, że opinię w sprawie zwolnienia z KOZZD sporządza tylko jeden psychiatra, a powinno być ich dwóch – tak, jak przy kierowaniu do niego. Pacjent  Ośrodka powinien mieć prawa do bycia wysłuchanym przez sąd w takiej sprawie.
  • Sądy nadal niedopuszczalnie stosują instytucję zabezpieczenia cywilnego, polegającą na pozbawieniu wolności w ośrodku osoby, wobec której trwa sądowa procedura, czy uznać ją za stwarzającą zagrożenie. 30 stycznia 2019 r.  trzyosobowy skład Sądu Najwyższego uznał, że niedopuszczalne jest zabezpieczenie w postaci umieszczenia danej osoby w ośrodku.
  • Należy uregulować sytuację osób, wobec których zapadła prawomocna decyzja o umieszczeniu w ośrodku – następnie uchylona przez Sąd Najwyższy, który po kasacji zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania. W efekcie nie ma wtedy podstawy do dalszego pobytu takiej osoby w KOZZD. 
  • Ustawa nie reguluje praw tych osób, podstaw ich ograniczenia oraz zasad życia w ośrodku. Zgodnie z Konstytucją ograniczenie praw i wolności musi wynikać z ustawy. Dziś stanowi zaś o tym regulamin wydawany przez dyrektora ośrodka - do czego ustawa go nie upoważnia. Pacjenci muszą zaś mieć jasność, jakie prawa im przysługują - począwszy od możliwości posiadania określonych przedmiotów, a skończywszy na braku procedury uzyskania zgody np. na udział w pogrzebie członka rodziny.
  • Ośrodek jest od dawna przeludniony. Liczba pacjentów zbliża się do 80, co przekracza jego pojemność określoną w rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Ośrodek nie zapewnia też odpowiednich warunków lokalowych, które gwarantowałyby godny, długoletni, a w wielu przypadkach - dożywotni, pobyt  (piętrowe łóżka, wieloosobowe sale). Dotychczas z KOZZD wypisano tylko jednego pacjenta.
  • Pilnej regulacji ustawowej wymaga kwestia pobytu w KOZZD osób chorujących psychicznie KOZZD nie leczy osób chorujących psychicznie.
  • Nie ma też przepisów regulujących konieczność leczenia pacjenta KOZZD wymagającego skomplikowanych procedur medycznych.
  • Ustawa nie precyzuje, czy wobec osoby stwarzającej zagrożenie pierwszeństwo wykonania ma kara pobawienia wolności na mocy decyzji sądu karnego, czy też terapia orzeczona przez sąd cywilny (to przypadek Mariusza T. przeniesionego niedawno z Gostynina do zakładu karnego wobec orzeczonej wobec niego nowej kary więzienia).
  • Ustawa powinna przewidywać możliwość zastosowania Systemu Dozoru Elektronicznego (tzw. elektronicznych obroży) wobec osoby uznanej za stwarzającą zagrożenie, której sąd nie kieruje do KOZZD, ale orzeka wobec niej nadzór prewencyjny. Sądy mają jednak problem ze znalezieniem podmiotów leczniczych prowadzących terapię zaburzeń preferencji seksualnych. Zakontraktowano ją bowiem tylko w kilku województwach.

IX.517.1702.2017

Czy będzie pełnomocnik rządu ds. przeciwdziałania bezdomności? Odpowiedź na apel RPO

Data: 2020-02-19
  • Przeciwdziałanie kryzysowi bezdomności obejmuje rożne sektory, m.in. mieszkalnictwo, zdrowie, zatrudnienie, edukację - działalność ta jest jednak słabo skoordynowana
  • Dlatego RPO proponuje powołanie pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów ds. przeciwdziałania bezdomności, który koordynowałby pracę różnych resortów
  • Ewentualne zmiany w celu lepszej koordynacji działań powinny być poprzedzone stosownymi analizami – odpowiada rząd

Przeciwdziałanie bezdomności jest jednym z najistotniejszych priorytetów Rzecznika Praw Obywatelskich. Od 4 lat upomina się on o skoordynowanie prac na szczeblu rządowym. Sytuacja osób w kryzysie bezdomności nie poprawia się – więc postulat Rzecznika pozostaje w mocy.

RPO: potrzebny pełnomocnik ds. bezdomności 

- Bezdomność jest powszechnie uznawana za najcięższą formę wykluczenia społecznego, gdyż wiąże się nie tylko z brakiem miejsca do zamieszkania, ale uniemożliwia normalne funkcjonowania w społeczeństwie i wiąże się ze społeczną i medialną stygmatyzacją - napisał Adam Bodnar przed Świętami, 18 grudnia 2019 r. do premiera Mateusza Morawieckiego.

Dlatego przeciwdziałanie bezdomności jest niezwykle wysoko umieszczone w hierarchii obowiązków władz publicznych. Świadczą o tym m.in. art. 75 Konstytucji art. 25 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ, art. 11 Międzynarodowego Paktu Praw Ekonomicznych, Społecznych i Gospodarczych ONZ oraz art. 30 i 31 Europejskiej Karty Społecznej.

Władze publiczne są zatem prawnie zobligowane do przeciwdziałania bezdomności. Rozwiązywanie problemu to nie tylko zapewnienie odpowiednich miejsc do zamieszkania. Nie mniej ważne jest zapewnienie osobom bezdomnym możliwości korzystania z praw i wolności obywatelskich, w tym m.in.

  • dostępu do usług publicznych, zwłaszcza do opieki medycznej,
  • pomocy prawnej,
  • publicznej edukacji.

To także kwestia zapewnienia podstawowych warunków godnego życia;

  • odpowiedniego odżywiania,
  • podstawowego ubioru,
  • możliwości zadbania o higienę osobistą.

Przeciwdziałanie bezdomności nie jest  możliwe bez podejmowania działań prewencyjnych. Chodzi o zapobieganie powstawaniu samego zjawiska bezdomności przez ograniczanie czynników je wywołujących (ubóstwo, bezrobocie, przemoc domowa, uzależnienia od substancji odurzających, zaburzenia psychiczne, nadmierne zadłużenie, brak odpowiedniej liczby miejsc w szpitalach i zakładach opiekuńczych). Równie ważne są działania terapeutyczne, wspierające wychodzenie z bezdomności.

Wszystkie te zagadnienia pozostają we właściwości wielu działów administracji rządowej, takich jak administracja publiczna, budownictwo, lokalne planowanie i zagospodarowanie przestrzenne, budżet i finanse publiczne, oświata i wychowanie, praca, sprawiedliwość, zabezpieczenia społeczne czy zdrowie. W tej sytuacji uzasadnione jest powołanie pełnomocnika ds. przeciwdziałania bezdomności, który koordynowałby pracę różnych resortów w tym zakresie.

RPO występował w tej sprawie do premier Beaty Szydło (pismo z 17 listopada 2015 r.). W 2016 r. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów odpowiedziała, że powoływanie odrębnego organu w strukturze administracji rządowej zajmującego się wyłącznie koordynacją działań na rzecz osób bezdomnych jest niecelowe. Tymczasem na potrzebę koordynacji działań państwa wskazywała NIK. Zalecenia takie wynikają także z rządowego Krajowego Programu Przeciwdziałania Ubóstwu i Wykluczeniu Społecznemu 2020.

Odpowiedź rządu

- Pragnę zapewnić, że kwestia bezdomności jest przedmiotem troski i zainteresowania właściwych organów administracji państwowej – odpisał Rzecznikowi 6 lutego 2020 r. Paweł Szrot, sekretarz stanu, wiceszef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Biorąc pod uwagę złożoność problemu oraz zaangażowanie wielu resortów, którym ustawowo przypisane są zadania w obszarze wsparcia osób bezdomnych, przygotowanie ewentualnych zmian systemowych mających na celu lepszą koordynację tego zagadnienia powinno być poprzedzone stosownymi analizami.

Warto w tym miejscu nadmienić, że w ramach Rady Działalności Pożytku Publicznego funkcjonuje Zespół ds. Partycypacji Społecznej Osób Starszych, którego zakres działalności obejmuje aktywność na rzecz poprawy sytuacji osób doświadczających bezdomności. W ramach Zespołu przedstawiciele organizacji pozarządowych oraz poszczególnych resortów analizują bieżące potrzeby dotyczące przeciwdziałania bezdomności oraz opracowują rozwiązania, które w istotny sposób wpłyną na zwiększenie efektywności wsparcia osób bezdomnych.

IV.7217.89.2019

Jak się przygotować na szybkie starzenie się społeczeństwa. Adam Bodnar pisze do MRPiPS

Data: 2020-02-19
  • Polska jest jednym z państw Unii Europejskiej, przed którymi stoją największe wyzwania w kontekście starzenia się społeczeństw
  • Dlatego niezbędne jest wyraźne stanowisko naszego kraju na rzecz seniorów - zarówno na forum UE, jak i ONZ  
  • Według RPO już teraz warto myśleć nad innowacyjnymi rozwiązaniami, np. subwencjami senioralnymi kierowanymi bezpośrednio do gmin
  • Należałoby też rozważyć koordynację działań nie tylko wobec osób starszych, ale i młodszych, na których zmiana demograficzna również wpływa

Seniorów na świecie jest coraz więcej. To zjawisko bez precedensu w historii ludzkości. Rodzi to nowe wyzwania dotyczące m.in. usług opiekuńczych, transportu publicznego, rynku pracy czy systemów emerytalnych.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich chce omówić z Marleną Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, stan praw osób starszych oraz planowane działania w celu przygotowania naszego państwa na wyzwania związane ze starzeniem się społeczeństwa.

Adam Bodnar chciałby m.in. poruszyć temat nowej konwencji o prawach osób starszych oraz znaczenia udziału delegacji rządowej w 11. sesji grupy roboczej OEWGA 6-9 kwietnia w Nowym Jorku w tej sprawie. Uczestnictwo w debacie umożliwi wpływanie na kształt dokumentu, który może być przyjęty przez wspólnotę międzynarodową. Przykładem dla Polski mogą być Niemcy, które - zdystansowane wobec nowej konwencji - aktywnie uczestniczą w debacie, zgodnie z zasadą "nic o nas bez nas”.

W tym kontekście RPO przywołał rezolucję Trzeciego Komitetu Zgromadzenia Ogólnego ONZ ws. starzenia się. Podkreślono w niej, że spora część świata nie wie nawet o rozwiązaniach dotyczących polityki senioralnej przyjętych w Madryckim Planie Działania z 2002 r., co drastycznie ogranicza jego efektywność. 

Nowością ustaloną przez rezolucję jest przyjmowanie po każdej sesji OEWGA rekomendacji, które będą przedstawiane Zgromadzeniu Ogólnemu ONZ. Ustalenia z kolejnych sesji będą zatem przyjmowane w formie pisemnej, co zwiększy ich oddziaływanie. - Nie może zabraknąć aktywnego, pozytywnego udziału Polski w wypracowywaniu tych dokumentów – zaznacza Adam Bodnar.

Przypomniał, że w UE sytuacja osób starszych różni się w zależności od kraju. Obrazuje to wskaźnik tzw. Aktywnego Starzenia się (AAI). Powinno to dodatkowo motywować państwa członkowskie UE, w tym Polskę – w której ten wskaźnik należy do najniższych w UE – do refleksji nt. sytuacji osób starszych.

W ocenie RPO potrzebny jest zatem wyraźny głos Polski w UE jako przedstawiciela państw, które mają stosunkowo najwięcej wyzwań.

Zgodnie z wnioskami sformułowanymi na podstawie wskaźnika AAI postuluje się zbudowanie koalicji państw o niższym jego poziomie (Bułgaria, Chorwacja, Grecja, Hiszpania, Węgry, Włochy, Polska, Słowacja, Słowenia, Rumunia).  Chodziłoby o wspólne zastanowienie się, jak te państwa mogą efektywniej odpowiedzieć na potrzeby związane ze starzeniem się ludności.

RPO uważa, że warto podjąć refleksję nad innowacyjnymi rozwiązaniami systemowymi w kontekście transferów społecznych kierowanych bezpośrednio do gmin. Mogłaby to być np. subwencja senioralna, analogiczna do subwencji edukacyjnej, wspierająca kompleksowe działania na rzecz aktywnego starzenia się, zgodnie z lokalną diagnozą sytuacji i potrzebami osób starszych.

Powinno się natomiast odchodzić od projektowego podejścia, w które wpisana jest tymczasowość i zależność od środków unijnych - w kierunku zrównoważonego, systemowego rozwoju, funkcjonującego zgodnie z zasadą niepomijania nikogo.

Rzecznik przypomniał, że w Komisji Europejskiej powołano Dubravkę Šuica na stanowisko Komisarz ds. Demografii i Demokracji. Wyposażono ją w kompetencje wyznaczające nowy kierunek polityki demograficznej w UE. Komisarz ma się zmierzyć z całym spectrum wyzwań wynikających ze zmiany demograficznej, odnoszących się do wszystkich pokoleń.

Takie całościowe podejście do demografii, zawarte w misji pani komisarz, jest także szansą dla Polski, aby zawczasu przejrzeć prowadzone analizy i uzupełnić je o aspekty, które będą stanowiły o spójnym podejściu do życia obywateli Polski i UE - od dzieciństwa aż po starość.

Zdaniem RPO w Polsce potrzebny jest także mechanizm koordynujący realizację działań odnoszących się nie tylko do osób starszych, ale także do młodszych grup wiekowych, które równiez odczują konsekwencję zmian demograficznych. Dzięki temu można byłoby całościowo odnieść się do starzenia jako zjawiska społecznego.

Za niezbędną w tym kontekście Adam Bodnar uznaje nowelizację ustawy o osobach starszych. Chodziłoby o zwiększenie efektywności polityki senioralnej oraz lepsza koordynację prowadzonych działań.

- Liczę na otwartość Pani Minister na rozmowę mającą na celu systemową poprawę sytuacji osób starszych - napisał Adam Bodnar do minister Marleny Maląg.

XI.503.2.2016

KRRiT pozytywnie o materiale TVP nt.  „Marszów Równości”, który kwestionował RPO

Data: 2020-02-18
  • Materiał filmowy TVP pt. „Inwazja” nie propagował działań sprzecznych z prawem ani nie nawoływal do nienawiści lub dyskryminacji – oceniła Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
  • Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości, która "była skrywana przed opinią publiczną"
  • RPO wskazywał, że materiał potęgował społeczną nienawiść wobec osób LGBT, naruszał ich godność i nieprawdziwie wiązał z pedofilią
  • Manipulował też faktami co do „Marszów Równości”, budując ich całkowicie jednostronny obraz i pomijając akty agresji wobec nich  

"Audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość’ - głosi art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie stwierdziła jego naruszenia przez wyemitowany 10 października 2019 r. materiał pt. „Inwazja” produkcji TVP.

W listopadzie 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o zbadanie sprawy przewodniczącego Rady, która stoi na straży otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji. Pytał m.in., czy w "Inwazji” nie zostały przekroczone granice wolności słowa i mediów.

Argumenty RPO

- "Inwazję” należy ocenić jednoznacznie krytycznie – pisał Adam Bodnar do Witolda Kołodziejskiego. Nie tylko bowiem powiela stereotypy i potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza na temat "Marszów Równości”. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i telewizji powinny cechować się programy mediów publicznych.

Zgodnie z ustawą o rtv media publiczne nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, moralnością i dobrem społecznym, zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści. Choć orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie są przesłankami zakazu dyskryminacji według ustawy o równym traktowaniu, to niewątpliwie są cechami chronionymi prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz wiążące Polskę umowy międzynarodowe. Ustawa o rtv  przywołuje zaś orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania.

Dlatego nie ma uzasadnienia dla emitowania w mediach publicznych treści dyskryminujących i nawołujących do nienawiści ze względu na te cechy. A audycje medialne nie mogą propagować działań sprzecznych z dobrem społecznym.

- Obraz osób nieheteronormatywnych, który buduje "Inwazja”, postrzegam jako jawnie naruszający przytoczone zasady – wskazywał RPO. Sformułowania (w tym sam tytuł materiału), porównania i skojarzenia (zwłaszcza wiążące osoby LGBT z pedofilią), a także sposób narracji (sensacyjny, śledczy ton), wskazują, że celem twórców materiału było obrażenie i wykluczenie grupy społecznej osób LGBT poprzez przedstawienie jej jako "innego” - wroga i źródło niebezpieczeństwa.

Taki przekaz może stanowić przyczynę dyskryminacji, buduje uprzedzenia i potęguje nienawiść, a nawet może być odczytany jako przyzwolenie na przemoc, w celu „ochrony przed wrogiem”. W konsekwencji można więc uznać, że program zarówno bezpośrednio narusza godność osób LGBT, jak i propaguje to.

Choć była wyemitowana jako reportaż, w "Inwazji” trudno się dopatrzeć typowej dla tego gatunku (i wymaganej od mediów publicznych) bezstronności w opisie rzeczywistości. "Marsze Równości” przedstawiono w bardzo negatywnym świetle, a jako źródło informacji wykorzystano fragmenty rozmów nagranych w ramach "prowokacji dziennikarskiej” i filmów z parad równości z zagranicy.

Nie uwzględniono zaś jakichkolwiek faktów na temat marszów. Jako zgłoszone zgromadzenia publiczne były one zabezpieczane i nadzorowane przez policję, która ma informacje o ich przebiegu i incydentach w ich trakcie. Rzecznik z niepokojem odnotowuje wzrastającą liczbę aktów przemocy ze strony ich  przeciwników. Tymczasem temat ten w "Inwazji” w ogóle się nie pojawił.

Niezgodne z prawdą, sugestywnie i naruszając godność osób nieheteronormatywnych powiązano ich środowisko z pedofilią. W wyjątkowo niebezpieczny sposób kształtuje to uprzedzenia. Do uzasadnienia tego twierdzenia wykorzystano ulotkę z hasłem „#pedopride”, która pojawiła się na paradzie równości w Amsterdamie. Pominięto jednak kluczową informację, że policja natychmiast zarekwirowała te ulotki. Organizacja, która je dystrybuowała, nie została dopuszczona do legalnego udziału w paradzie, a jej organizatorzy oficjalnie wyrazili sprzeciw co do jej postulatów.

Odpowiedź KRRiT

- Przeprowadzono postępowanie wyjaśniające, podczas którego Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji poddała analizie całość zgromadzonej dokumentacji, w tym nagranie filmu oraz wyjaśnienia przedstawione przez nadawcę – odpisał 14 lutego 2020 r. Witold Kołodziejski.

W przekazanym stanowisku nadawca podkreślił m.in., że dokument "Inwazja” jest ważnym głosem w toczącej się od wielu miesięcy debacie publicznej na temat roli, planów i metod działania środowisk LGBT, a jego istotnym elementem są sceny nagrywane ukrytymi kamerami przez dziennikarkę, która wniknęła do jednej z organizacji wspierających ideologię LGBT. W opinii nadawcy dzięki temu zabiegowi widzowie mieli sposobność spojrzenia na to środowisko od środka oraz poznania od kulis między innymi sposobu, w jaki organizowane były „marsze równości” w polskich miastach, gdyż do tej pory opinia publiczna była przekonana o ich spontanicznym, oddolnym charakterze.

W ocenie nadawcy podobną wartość miały fragmenty filmu dotyczące zajęć z edukacji seksualnej, jakie w szkołach prowadzą aktywiści organizacji wspierających ideologię LGBT. Ponadto nadawca wskazał, że twórcy dokumentu pokazali tę część rzeczywistości, która do tej pory była skrywana przed opinią publiczną, zatem za realizacją i emisją dokumentu "Inwazja” przemawiał ważny interes społeczny.

Przeprowadzona analiza, dokonana w kontekście przepisów ustawy z 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji pozwoliła KRRiT na przyjęcie przedstawionego przez nadawcę stanowiska. W szczególności KRRiT nie stwierdziła naruszenia przez TVP SA art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji. W związku z powyższym KRRiT nie będzie podejmowała w tej sprawie dodatkowych działań – brzmi konkluzja przewodniczącego Rady.

XI.505.27.2019

MRPiPS zapowiada 8 nowych środowiskowych domów samopomocy dla osób w kryzysie zdrowia psychicznego

Data: 2020-02-18
  • Nie wszystkie osoby w kryzysie zdrowia psychicznego mogą liczyć na wsparcie w środowiskowych domach samopomocy - w 32 powiatach nie ma ani jednego
  • Tymczasem resort polityki społecznej ustalił wskaźnik co najmniej jednego domu w każdym powiecie
  • Likwidacja takich „białych plam” to priorytet resortu – zapewnia ministerstwo, według którego 8 ośrodków ma powstać tam, gdzie ich jeszcze nie ma
  • Resort przyznaje zarazem, że pieniądze na ten cel są ograniczone, a muszą starczyć nie tylko na nowe domy, ale i standaryzację czy remonty istniejących

Powszechna jest wiedza o zapaści opieki psychiatrycznej w Polsce nad dziećmi i młodzieżą. Szwankuje jednak także pomoc państwa, udzielana osobom z zaburzeniami psychicznymi w formie środowiskowych domów samopomocy.

Są one szansą dla osób w kryzysie psychicznym na lepsze funkcjonowanie. Zajęcia w nich prowadzone zapobiegają także izolacji tych osób. W domach mogą się uczyć,  rozwijać lub podtrzymywać umiejętności w zakresie czynności dnia codziennego i funkcjonowania w życiu społecznym.

Uwagi RPO 

Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony sygnałami o poważnych niedostatkach tego systemu. Wynika to z analizy przedstawionych 2019 r. przez Najwyższą Izbę Kontroli wyników kontroli „Pomoc państwa realizowana w formie środowiskowych domów samopomocy udzielana osobom z zaburzeniami psychicznymi”.

Nie osiągnięto ustalonego przez Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej  wskaźnika co najmniej jednego domu samopomocy w każdym powiecie. Na koniec 2018 r. blisko 8,5% powiatów stanowiło  „białe plamy” -  w 32 powiatach nie funkcjonowała żadna tego typu placówka.  A liczbę osób kwalifikujących się do pomocy państwa w tej formie szacuje się na 37 tys. – a w tych placówkach brakuje niemal 7 tys. miejsc.

Rozpoznanie przez wojewodów i samorządy potrzeb w tym zakresie było niepełne. Diagnozy potrzeb dokonywano bowiem głównie na podstawie informacji od samorządów, składanych przy okazji wnioskowania o środki finansowe, oraz ośrodków pomocy społecznej. Rzadko korzystano z dostępnych źródeł danych, w tym np. danych medycznych z Narodowego Funduszu Zdrowia, powiatowych zespołów ds. orzekania o niepełnosprawności, powiatowych urzędów pracy, lokalnych poradni zdrowia psychicznego, poradni psychologiczno-pedagogicznych.

W ocenie RPO poprawa sytuacji wymaga działań ustawodawczych oraz ujednolicenia modelu szacowania skali potrzeb co do dostępu do tych domów. Są one ostatnim ogniwem dziennego wsparcia systemu opieki społecznej. - Nie powinna istnieć sytuacja, gdy osoba potrzebująca jest takiego wsparcia pozbawiona – wskazuje RPO.

Szacowanie potrzeb ma zatem niebagatelne znaczenie, gdyż kompleksowo przeprowadzone pozwala na wyeliminowanie ryzyka pominięcia, już na etapie identyfikacji, grupy osób potencjalnie zainteresowanych tą formą pomocy.

Zasadne wydaje się więc dokonanie ogólnokrajowej analizy, zarówno w aspekcie dostępności środowiskowych domów, jak i oszacowania skali potrzeb. Do tego jest zaś konieczne wskazanie przez MRPiPS ujednoliconego katalogu źródeł danych, z których będą korzystały jednostki szacujące potrzeby.

Odpowiedź MRPiPS

- Minister jako jeden z priorytetów w zakresie zadania związanego z rozwojem sieci oparcia społecznego dla osób z zaburzeniami psychicznymi wyznaczył likwidację tzw. „białych plam" czyli powiatów, na terenie których nie funkcjonują te jednostki – napisała w odpowiedzi sekretarz stanu Iwona Michałek. Jest to jeden z priorytetów, którymi mają kierować się wojewodowie przy rozpatrywaniu wniosków o przyznanie dotacji na rozwój ośrodków wsparcia zaburzeniami psychicznymi.

Nie jest to cel możliwy do osiągnięcia w perspektywie roku. Liczba „białych plam” spada systematycznie. Wśród 30 nowych ośrodków wparcia zaplanowanych do uruchomienia ze środków rezerwy celowej na rozwój sieci ośrodków wsparcia w 2019 r., 8 znajdowało się w powiatach stanowiących „białe plamy". Jeżeli zatem wszystkie jednostki samorządu terytorialnego zrealizują planowane zadanie, pozostaną 24 powiaty bez infrastruktury tego typu.

Zadanie prowadzenia i rozwoju infrastruktury środowiskowych domów samopomocy jest zadaniem zleconym z zakresu administracji rządowej i ma charakter fakultatywny, a nie obligatoryjny. Samorząd terytorialny może w uzgodnieniu z wojewodą utworzyć ośrodek wsparcia lub uruchomić nowe miejsca z uwzględnieniem możliwości ich finansowania z budżetu państwa.

Środki rezerwy celowej w dyspozycji Ministra są ograniczone. Corocznie na ten cel przeznaczane jest ok. 30 mln zł. Dodatkowo od 2017 r. w ramach programu kompleksowego wsparcia rodzin „Za życiem", planowane są także środki z rezerwy celowej budżetu państwa przeznaczonej na rozwój sieci ŚDS dla osób ze spektrum autyzmu oraz niepełnosprawnościami sprzężonymi.

Na liczbę powstawania nowych domów wpływa fakt, że ze środków rezerwy finansowane są nie tylko nowe domy i nowe miejsca w już istniejących placówkach, ale także wydatki związane ze standaryzacją istniejących placówek, inwestycjami, remontami itp.

W  podziale rezerwy zaplanowano:

  • utworzenie 1.135 miejsc, w tym 450 miejsc kwalifikujących się do podwyższonej dotacji w ramach Działania 3.2 Programu "Za życiem";
  • wśród 1.135 nowych miejsc utworzenie 777 miejsc zaplanowano w 30 nowych ośrodkach wsparcia (w tej liczbie jest 5 miejsc w 1 klubie samopomocy), wśród nich jest 251 miejsc kwalifikujących się do podwyższonej dotacji w ramach Działania 3.2 Programu "Za życiem". Pozostałe 358 miejsc powinno powstać w ramach rozszerzania oferty istniejących ŚDS.

Można odnotować zatem duży wzrost zarówno liczby samych ośrodków, jak i liczby nowych miejsc w placówkach już istniejących. Rosną także nakłady finansowe z budżetu państwa na finansowanie ośrodków wsparcia dla osób z zaburzeniami psychicznymi w okresie od roku 2015 do 2018 wzrosły aż o ponad 44% (w roku 2015 wynosiły 404.866 tys. zł, zaś w roku 2018 - 583.170 tys. zł.).

Przy tworzeniu nowych środowiskowych domów samopomocy, oprócz stwierdzenia potrzeb, jednostka samorządu terytorialnego musi wyrazić także gotowość realizacji. Zdarzają się niestety sytuacje, w których, mimo uprzedniej deklaracji i złożenia stosownego wniosku, który skutkował przyznaniem środków z rezerwy celowej, samorządy gminne lub powiatowe - także te zaliczane do tzw. „białych plam" - wycofują się z realizacji przedmiotowego zadania, na co Minister nie ma wpływu.

Dodatkowo należy mieć na uwadze fakt, iż gminy mogą zawierać porozumienia międzygminne w sprawie powierzenia jednej z nich określonych przez nie zadań publicznych. Powiat może zawierać zaś porozumienia w sprawie powierzenia prowadzenia zadań publicznych z jednostkami lokalnego samorządu terytorialnego (czyli gminami lub powiatami). Zatem może wystąpić sytuacja, w której mimo braku realizowania zadania w formie prowadzenia ośrodka wsparcia dla osób z zaburzeniami psychicznymi przez dany powiat lub gminę, potrzeby osób z zaburzeniami psychicznymi są zaspokojone, gdyż jednostki samorządu terytorialnego podpisały w tej sprawie stosowne porozumienia.

Odnosząc się do wniosku dotyczącego określenia przez Ministra, z jakich źródeł danych powinni korzystać wojewodowie w procesie dokonywania rozpoznania potrzeb, Iwona Michałek zwróciła uwagę, że na wojewodach spoczywa obowiązek monitorowania realizacji zadań na swoim terenie, rozpoznawania i dokonywania analizy potrzeb m.in. w zakresie rozwoju ośrodków wsparcia, a co za tym idzie określenie sposobu i źródeł gromadzenia niezbędnych do tego informacji.

Ministerstwo na swoim poziomie analizuje wnioski wojewodów, które powinny być dokonywane rzetelnie, na podstawie faktycznego zapotrzebowania będącego skutkiem przeprowadzonych analiz.

Podsumowując, warto także podkreślić fakt, że pomoc w formie usług świadczonych w środowiskowych domach samopomocy z całą pewnością stanowi ważny element wsparcia osób z zaburzeniami psychicznymi w środowisku lokalnym. Jednakże jest to tylko jeden z elementów wsparcia środowiskowego oferowanego tej grupie osób, pomoc społeczna nie może więc ponosić konsekwencji problemów spowodowanych brakiem dostępności do usług organizowanych w ramach innych systemów – głosi odpowiedź.

III.7065.279.2019

Członkowie rad dyscyplin naukowych kwestionują swą lustrację

Data: 2020-02-17
  • Niektórzy naukowcy chcą brać udział w pracach rad dyscyplin naukowych swoich uczelni, ale kwestionują obowiązek składania oświadczeń lustracyjnych z tego tytułu
  • Argumentują, że w części uczelni do rad dyscyplin wchodzi tylko reprezentacja samodzielnych pracowników naukowych, a w innych - wszyscy tacy pracownicy
  • W tym drugim przypadku obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego mają zatem wszyscy - bez względu, czy chcieli pełnić funkcje w radach

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga profesorów dwóch uczelni dotycząca wprowadzenia wymogu lustracji osób wchodzących w skład rad dyscyplin naukowych. Te gremia eksperckie decydują o istotnych kwestiach mających znaczenie dla rozwoju danej dyscypliny.

Zgodnie z art. 4 pkt 18 ustawy z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów, osobami pełniącymi funkcje publiczne, które mają obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego, są m.in. osoby będące członkami organu w rozumieniu Prawa o szkolnictwie wyższym (rada uczelni, rektor i senat).  Statut uczelni może przewidywać również inne organy. Takimi organami są rady dyscyplin, uprawnione do nadawania stopni naukowych bądź stopni w zakresie sztuki.

Skarżący podnoszą, że kwestia składu i zasad powoływania członków rad dyscyplin nie jest jednolicie regulowana przez uczelnie. Część przyjęła, że wchodzi do nich jedynie reprezentacja samodzielnych pracowników naukowych.  Inne zaś postanowiły, że w ich skład wchodzić będą wszyscy samodzielni pracownicy naukowi.  W tym drugim przypadku, obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego spoczywa zatem na wszystkich samodzielnych pracownikach naukowych, bez względu na to, czy wyrazili oni wolę pełnienia funkcji organu uczelni.

Skarżący chcą brać udział w pracach rad, nie chcą jednak poddać się lustracji. Argumentują m.in., że "lustracji poddaje się osoba, która będzie pełniła ważną funkcję kierowniczą i czyni to z wyboru, a także ponosi osobistą odpowiedzialność za swe działania”. Rada dyscypliny jest zaś organem kolegialnym, gdzie odpowiedzialność nie jest "ściśle personalna, lecz demokratycznie rozproszona”. Zwracają też uwagę, że obecnie "represji ustawowej podlega fakt ewentualnej współpracy agenturalnej”.

Wcześniej resort nauki i szkolnictwa wyższego informował, że kwestia lustracji członków rad dyscyplin naukowych jest mu znana. Zgodnie ze stanowiskiem dyrektora Departamentu Szkolnictwa Wyższego MNiSW z 26 listopada 2019 r., wszelkie postulaty zmian ws. oświadczeń lustracyjnych są analizowane, także pod kątem ich ewentualnego wykorzystania w procesie legislacyjnym.

RPO Adam Bondar zwrócił się do Jarosława Gowina, wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego o stanowisko w tej sprawie. Spytał też, czy planuje podjęcie działań legislacyjnych.

VII.7033.56.2019

Długotrwałość aresztów znów jest w Polsce problemem systemowym

Data: 2020-02-14
  • W latach 2015-2019 liczba osób przebywających w aresztach wzrosła o 100%. Sądy akceptują bowiem ponad 90% takich wniosków prokuratury
  • Wciąż nie wykonano wyroku TK z 2012 r., kwestionującego brak przesłanek przedłużenia aresztu po wydaniu w I instancji pierwszego wyroku
  • Nie zmieniono także zasad aresztowania ze względu na wysokość kary grożącej oskarżonemu
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o zainicjowanie zmian do senackiej Komisji Ustawodawczej

Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją niektórych przepisów regulujących zasady orzekania i  przedłużania tymczasowego aresztowania Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał, badając sprawy osób aresztowanych, m.in.  Macieja Dobrowolskiego, kibica, który w areszcie tymczasowym spędził 40 miesięcy. RPO zwracał uwagę na stosunkowo wysoką liczbę tymczasowych aresztowań trwających powyżej 2 lat.

Z badań Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka – oraz z analiz w Biurze RPO – wynika, że przewlekłość stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce stała się znów problemem systemowym. Świadczy o tym fakt, że aresztowani stanowią 10% wszystkich osób przebywających w aresztach i więzieniach

Według Fundacji Court Watch w latach 2015-2019 liczba osób przebywających w  aresztach śledczych wzrosła o 100%. Wzrasta także długość tymczasowych aresztowań. Średnio oskarżeni czekają w areszcie na prawomocny wyrok 9 miesięcy (w większości krajów UE średnia nie przekracza 6 miesięcy).

Wzrasta też liczba wniosków prokuratorów o stosowanie aresztu przez sądy. Datuje się to od 2016 r. – gdy ponownie połączono urzędy Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Sądy wciąż akceptują ponad 90% takich wniosków.

Fundacja Court Watch wskazuje, że argumenty prokuratorów sądy przyjmują często bezkrytycznie. Najważniejszą wadą tych decyzji sądów są lakoniczne, wręcz pozorne uzasadnienia. Ani oskarżony, ani jego obrońca często nie są w stanie dowiedzieć się, dlaczego sąd zdecydował się na areszt. Wbrew przepisom, z treści uzasadnień często nie wynika, aby rozważano alternatywy dla aresztu, jak kaucja, czy dozór policji.

Z raportów obu organizacji wynika, że niektóre nieprawidłowości w stosowaniu tymczasowego aresztowania wskazywane wcześniej przez Europejski Trybunał Praw Człowieka są powszechnie powielane. To kolejny dowód, że mamy do czynienia z problemem o charakterze systemowym.

Wyrok ETPC z 18 października 2018 r. w sprawie Burża przeciwko Polsce  dowodzi, że powróciliśmy do sytuacji, w której przewlekłość aresztowania stanowi poważny problem strukturalny. ETPC wskazał. że „we wszystkich postanowieniach przedłużających pozbawienie wolności skarżącego nie pojawił się żaden inny konkretny dowód na to, że skarżący będzie mataczył, skłaniał inne osoby do składania zeznań na jego korzyść, ucieknie lub w inny sposób będzie zakłócał przebieg postępowania”. ETPC uznał, że powody podane przez władze nie mogły uzasadnić całego okresu pozbawienia wolności wobec skarżącego.

Tymczasem już w wyroku z 20 listopada 2012 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł niekonstytucyjność art. 263 § 7 Kodeksu postępowania karnego w zakresie, w jakim nie określa jednoznacznie przesłanek przedłużenia aresztu  po wydaniu przez sąd I instancji pierwszego wyroku w sprawie.

Mimo upływu ponad 7 lat ustawodawca nie wywiązał się z obowiązku wykonania tego wyroku. Praktyka jego stosowania nie tylko nie została ograniczona, ale wręcz coraz bardziej ma na celu ukaranie, np. ze względu na podwyższanie zagrożenia karą pozbawienia wolności za przestępstwa.

W postanowieniu z 17 lipca 2019 r. TK zasygnalizował Sejmowi uchybienia w prawie dotyczące: 

  • stosowania tymczasowego aresztowania ze względu na surowość kary grożącej oskarżonemu; 
  • braku jednoznacznych przesłanek przedłużenia tymczasowego aresztowania po wydaniu przez sąd I instancji pierwszego wyroku w sprawie.

Także Komitet ONZ Przeciwko Torturom (CAT) 9 sierpnia 2019 r. w uwagach końcowych wyraził zaniepokojenie zakresem stosowania i trwania tymczasowego aresztowania oraz tym, że polskie prawo nie przewiduje maksymalnego terminu aresztu.

RPO zwrócił się do Krzysztofa Kwiatkowskiego, przewodniczącego Komisji Ustawodawczej Senatu, o zainicjowanie wykonania orzeczeń Trybunału oraz zastosowanie zaleceń CAT.

II.510.1292.2015

Ewaluacja działań naukowych - od 2023 r., a nie 2021. Prośba RPO do ministra Jarosława Gowina

Data: 2020-02-14
  • O przesunięcie ewaluacji jakości działalności naukowej z 2021 r. na 2023 r. RPO wystąpił do ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina
  • Powołał się na opinie środowiska, wskazujące na zbyt późne przedstawienie zasad ewaluacji przez resort
  • A może to „być albo nie być” - dla danej uczelni, konkretnej dyscypliny naukowej i dla poszczególnych naukowców

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje sygnały o problemach, jakie mogą się pojawić w związku z pierwszą ewaluacją (oceną) jakości pracy naukowej. Ma się ona zacząć 1 stycznia 2021 r. i objąć lata 2017-2018. Od wyników zależy, jaką kategorię naukową otrzyma dana uczelnia. A to będzie mieć wpływ m.in. na: pełnię praw akademickich, wysokość przyznanej subwencji, możliwość prowadzenia kierunków studiów itd.

Jeśli dyscyplina naukowa na danej uczelni zostanie oceniona nisko – dostanie kategorię C – może się to skończyć restrukturyzacją a więc zwolnieniami pracowników. Dlatego ważne jest, by uczelnie mogły starannie przygotować się do ewaluacji. A jej podstawowe reguły środowisko akademickie poznało zbyt późno - dopiero w połowie 2019 r.

W ewaluacji dużą rolę odgrywają artykuły naukowe publikowane w czasopismach z ministerialnego wykazu. Biorąc pod uwagę cykl wydawniczy, a także niewielką liczbę czasopism w poszczególnych dyscyplinach, artykuły mogą się ukazać po roku 2020.

RPO miał wątpliwości wobec zasad ustalania tej listy. Pominęła ona większość najpoważniejszych pism prawniczych, w tym pisma o uznanej pozycji, ugruntowanym wpływie na doktrynę i orzecznictwo.

Zastrzeżenia wyrażało też wiele środowisk naukowych. Za nie do przyjęcia uznano np. nakaz stosowania nowego wykazu czasopism do publikacji ogłoszonych przed jego przyjęciem. Apelowano też o podwyższenie punktacji zasłużonych czasopism naukowych.

W ocenie Rzecznika trudno w tej sytuacji mówić o realizacji zasady pewności prawa. W tym celu należy bowiem zapewnić jasność, precyzyjność, jednoznaczność regulacji prawnej i nie zaskakiwać adresatów norm prawnych. Podmioty stosujące prawo powinny podejmować działania zgodnie z zasadą przewidywalności.

Dlatego RPO poprosił ministra o rozważenie możliwości nowelizacji przepisów tak, aby ewaluacja rozpoczęła się 1 stycznia 2023 r. i objęła lata 2019-2020. Ewentualnie wnosi o ewaluację dotyczącą lat 2017-2018 na dotychczasowych zasadach.

Przesunięcie ewaluacji pozwoliłoby wziąć pod uwagę okres, w którym wszyscy zainteresowani znają wszystkie jej kryteria. Umożliwiłoby to również dokładne i racjonalne przygotowanie się oraz zaplanowanie działań w celu uzyskania jak najlepszej oceny. Zapobiegłoby to także ocenie na podstawie przypadkowego dorobku.

Skargi na zasady recenzowania prac naukowych

Do RPO wpływają skargi na zasady recenzowania artykułów naukowych publikowanych w prawniczych czasopismach naukowych. Zarzuty mogą mieć zastosowanie również w innych dziedzinach nauki. O opinie w tej sprawie Rzecznik wystąpił do Komisji ds. Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk oraz do Rady Doskonałości Naukowej.

Skarżący wskazują, że powszechną praktyką wydawnictw czasopism jest nieprzesyłanie recenzji wydawniczych autorom artykułów. Poprzestaje się na informowaniu ich, że są one pozytywne bądź negatywne. Wyjątkowo są przesyłane lakoniczne fragmenty recenzji. Tym samym autorzy w praktyce nie mogą poznać przyczyn, dla których ich materiał nie został opublikowany.

Zapoznanie się z uwagami recenzenta mogłoby zaś służyć zmianie artykułu bądź przygotowaniu kolejnego z uwzględnieniem uwag recenzenta - ewentualnie krytycznemu odniesieniu się do recenzji, np. gdy recenzja w ocenie autora jest rażąco nierzetelna. Sprzyjałoby to też transparentności procesu wydawniczego. Skarżący podnoszą także, że wydawnictwa nie publikują nazwisk osób recenzujących, co pozbawia autorów możliwości wnioskowania o zmianę recenzenta wobec wątpliwości co do jego bezstronności.

10 lat temu problem uwzględniono w Dobrych praktykach w procedurach recenzyjnych w nauce opracowanych przez MNiSW. Postuluje się w nich dążenie do zapewnienia jak najszerszej publicznej dostępności recenzji. Podkreślono też konieczność zapobiegania sytuacjom, w których recenzent i autor pozostają w konflikcie interesów.

BPK.7033.4.2019, VII.7033.3.2020

Rząd odpowiada RPO: nie zajmowaliśmy stanowiska w sprawie "Marszu Równości" w Białymstoku

Data: 2020-02-13
  • Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie "Marszu Równości” w Białymstoku z lipca 2019 r. Rząd szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń i uczestniczenia w nich
  • Taką odpowiedź dostał Rzecznik Praw Obywatelskich na wystąpienie z lipca 2019 r. do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Zaniepokojony agresją przeciwników marszu Adam Bodnar pisał wtedy, że brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej eskalacji napięć społecznych
  • Wskazywał też, że zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska służyłoby uspokojeniu nastrojów społecznych

Podczas "Marszu Równości” 20 lipca 2019 r. w Białymstoku doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego, legalnego zgromadzenia. Rzucano w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami. Wykrzykiwano też obraźliwe i nienawistne hasła.

22 lipca 2019 r. - RPO pyta premiera

22 lipca 2019 r. RPO napisał do premiera, przypominając standardy wolności zgromadzeń - według prawa polskiego, europejskiego i międzynarodowego.

Pytał też, czy stanowisko rządu wyrażają słowa szefa MEN Dariusza Piontkowskiego dla jednej z telewizji: "Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Wyrażanie takich poglądów wskazuje na rażącą nieznajomość konstytucyjnego standardu ochrony praw człowieka i związanych z nim obowiązków państwa. - W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, w interesie Rady Ministrów, władzy wykonawczej demokratycznego państwa prawa powinno leżeć jak najszybsze odniesienie się do tych wypowiedzi – pisał Adam Bodnar.

Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska – opartego na wartościach konstytucyjnych i sprzeciwiającego się przemocy – posłuży uspokojeniu nastrojów społecznych. Rzecznik ma bowiem obawy, że brak stanowczej reakcji władzy publicznej może w niedługim czasie doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

Wobec braku odpowiedzi RPO ponowił wystąpienie 20 stycznia 2020 r.

Odpowiedź KPRM - 7 lutego 2020 r.

- Uprzejmie informuję, że Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie zgromadzenia publicznego, które odbyło się w Białymstoku 20 lipca 2019 r. – odpisał 7 lutego 2020 r. Paweł Szrot, zastępcza Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

- Jednocześnie pragnę podkreślić, że Rząd kierowany przez Pana Premiera Mateusza Morawieckiego szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń oraz uczestniczenia w nich. Do podstawowych obowiązków władzy publicznej należy nie tylko umożliwienie przeprowadzenia zgromadzenia, ale i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Dlatego też kwestia zapewnienia porządku publicznego, w tym bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzeń, jest i pozostanie przedmiotem szczególnej troski właściwych organów rządowych – głosi odpowiedź.

Rzecznik pytał też wówczas policję o zabezpieczenie marszu, przyznając, że przeznaczyła do tego znaczne siły. W odpowiedzi białostocka policja poinformowała o 25 osobach zatrzymanych, zarzutach wobec kilku podejrzanych o różne przestępstwa, 75 nałożonych mandatach karnych oraz kilku wnioskach do sądu o ukaranie za wykroczenia. Komendant Wojewódzki Policji podkreślił, że nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń czy zablokowania tego legalnego zgromadzenia.

VII.613.43.2019

Jak zapobiegać bezdomności młodych po usamodzielnieniu. Rekomendacje Rzecznika dla MRPiPS

Data: 2020-02-12
  • Jak zapobiegać bezdomności młodych ludzi opuszczających pieczę zastępczą, młodzieżowe ośrodki wychowawcze czy zakłady dla nieletnich?
  • Noclegownia czy schronisko dla osób bezdomnych nie są dobrym miejscem na "start w dorosłość"
  • Cały ten problem wymaga przyjęcia i wdrożenia ogólnopolskiej strategii
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje konkretne propozycje Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Zjawisko bezdomności godzi w fundamentalną wartość konstytucyjną, jaką jest przyrodzona i niezbywalna godność człowieka. Zagraża też życiu i zdrowiu ludzkiemu. Gdy zaś dotyka ludzi młodych, negatywnie rzutuje na całą ich przyszłość.

Komisja Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności przy RPO pod koniec 2019 r. zajęła się zagrożeniem bezdomnością usamodzielnianych wychowanków pieczy zastępczej, opuszczających placówki resocjalizacyjne i wychowawcze oraz objętych opieką i wychowaniem w placówkach wsparcia dziennego.

Jej wnioski oraz debaty z III Kongresu Praw Obywatelskich skłoniły Adama Bodnara do zwrócenia uwagi minister Marleny Maląg na ten wyjątkowo ważny problem.

Skuteczność działań na rzecz przeciwdziałania bezdomności ludzi młodych

Brak szczegółowych informacji o młodych osobach doświadczających bezdomności powoduje, że jest to grupa niedostrzegana przez system na początku kryzysu.  

Prawo do schronienia, jako jedna z form świadczeń z zakresu pomocy społecznej, obejmuje przyznanie tymczasowego miejsca noclegowego. Chodzi o noclegownię, schronisko dla osób bezdomnych oraz schronisko dla osób bezdomnych z usługami opiekuńczymi. Żadna z tych form nie jest jednak ukierunkowana na pomoc osobom w wieku 18-25 lat, wymagającym podejścia zindywidualizowanego i dostosowanego do wieku i potrzeb.

Noclegownia czy schronisko dla osób bezdomnych nie jest miejscem odpowiednim na "start w dorosłość". Fakt, że trafiają tam osoby młode po pobycie w różnego typu placówkach oraz pochodzące z rodzin dotkniętych przemocą, problemem alkoholowym czy skrajnym  ubóstwem,  wymaga pilnej interwencji poprzez opracowanie i wdrożenie ogólnopolskiej strategii na rzecz przeciwdziałania ich bezdomności.

Strategiczne oddziaływania powinny mieć charakter kompleksowy i wieloaspektowy. Ustawa o pomocy społecznej przewiduje wprawdzie możliwość uzyskania skierowania do mieszkania chronionego ale jest to fakultatywna forma pomocy. Niedostateczna liczba tych mieszkań ogranicza młodym dostęp do tego wsparcia - mimo że w ramach programu usamodzielnienia powinni być nim objęci.

Działania strategiczne wymagają koordynacji działań kilku resortów. Jednak to MRPiPS powinno zainicjować wypracowanie systemowych rozwiązań.

NIK podważył efektywność przepisów

Oceny skuteczności systemu wsparcia młodych ludzi opuszczających placówki należy dokonywać przez pryzmat efektywności rozwiązań prawnych dotyczących procesu usamodzielnienia.

Ustalenia Najwyższej Izby Kontroli wskazują na liczne wątpliwości i zastrzeżenia co do procedury usamodzielnienia. NIK podkreśliła nieskuteczność regulacji prawnych, fiasko misji opiekunów usamodzielnienia oraz brak efektywności indywidualnych programów usamodzielnienia. Wnioski z kontroli wzbudzają najwyższe zaniepokojenie, gdyż niedostatki i zaniedbania mogą oznaczać wysokie koszty społeczne w przyszłości.

Przygotowanie do samodzielności

Wychowankowie instytucji opiekuńczo-wychowawczych odznaczają się niezaspokojeniem poczucia bezpieczeństwa, niskimi kompetencjami społecznymi, niskim poziomem zaufania do innych osób i brakiem elementarnej wiedzy o świecie. Wejście w proces usamodzielnienia bez stopniowego przygotowywania może być dla nich dużym szokiem. Tylko odpowiednio wcześnie rozpoczęty proces usamodzielnienia pozwala na skuteczne przygotowanie wychowanków do nowej roli. Konieczne jest nie tylko ujednolicenie daty początkowej pierwszego etapu usamodzielnienia wychowanków, ale wydłużenie tego okresu ze względu m.in. na czas oczekiwania na przydział mieszkań socjalnych. Odpowiednio wczesne zgłoszenie wychowanka daje nadzieję, że w momencie usamodzielnienia będzie mieć on szansę na taki lokal.

Misja opiekuna usamodzielnienia

Uregulowania wymagają kwestie związane z opiekunem usamodzielnienia. Brak ustawowo określonych wymagań w odniesieniu do kandydatów do tej roli niesie ryzyko, że z wychowankiem będzie współpracować osoba bez  kwalifikacji i kompetencji. Rzeczywistymi opiekunami usamodzielnienia często zostają osoby przypadkowe. Dziś ich rola ogranicza się najczęściej do opiniowania wniosków np. o przydział mieszkania lub pomoc pieniężną. W przypadku pojawiających się problemów rezygnują z tej funkcji.

Dlatego ta instytucja wymaga pilnej korekty. Warto rozważyć wprowadzenie profesjonalnej asystentury usamodzielnienia i dookreślenie minimalnych wymagań formalnych, jakie powinien spełniać kandydat, standardów jego działania oraz trybu nadzoru i możliwości weryfikacji oraz egzekwowania realizacji zadań.

Indywidualny Program Usamodzielnienia

W procesie usamodzielnienia wychowanek wspólnie z opiekunem określa plan swej drogi życiowej przez wskazanie w Indywidualnym Programie Usamodzielnienia m.in. sposobu zdobywania kwalifikacji zawodowych, podjęcia pracy i uzyskania odpowiednich warunków mieszkaniowych. Według NIK plany te jednak nie spełniają żadnej roli - oprócz dopełnienia administracyjnego obowiązku uzyskania pomocy finansowej. Przyczyn należy upatrywać w zbyt późnym ich opracowywaniu - najpóźniej na miesiąc przed uzyskaniem pełnoletności. Z danych NIK wynika, iż 25,9% wychowanków nie realizowało Indywidualnego Programu Usamodzielnienia zgodnie z planem, a 14,4 % zaprzestało jego realizacji.

Pomoc w uzyskaniu mieszkania i zatrudnienia 

Kwestia ta nie została przez ustawodawcę dookreślona. Tak naprawdę nie wiadomo, na czym ma polegać pomoc w tym zakresie i kto jest za nią odpowiedzialny. Rola powiatowego centrum pomocy rodziny często sprowadza się do poparcia starań wychowanka o przydział lokalu z zasobów gminy. A mieszkania socjalne i komunalne, jeśli wychowanek je otrzyma, z reguły wymagają gruntownego przystosowania do zamieszkania. Pomoc na ten cel nie jest przewidziana. Skuteczną formą pomocy, wykorzystywaną jednak w niewielkim stopniu, jest możliwość zamieszkania w mieszkaniu chronionym. Takich mieszkań jednak brakuje.

Przeglądu wymaga też udział osób usamodzielniających się w rynku pracy. Pomoc w uzyskaniu zatrudnienia pozostaje postulatem do spełnienia. Z badań wynika, że większość wychowanków pracuje dorywczo lub nie pracuje i kontynuuje naukę (40%). Drugą dużą grupą są osoby zupełnie nieaktywne na polach edukacyjnym i zawodowym (29%), a tylko 20% wychowanków wybiera stałą pracę zawodową bez kontynuowania nauki. Najmniej liczna grupa to wychowankowie pracujący na stałej umowie i uczący się (11%). Przyjęcie rozwiązań systemowych w postaci programów aktywizacji zawodowej mogłoby poprawić sytuację.

Rekomendacje i wnioski

Obecny system usamodzielniania wychowanków nasuwa wiele zastrzeżeń. Nie chodzi wyłącznie o zapewnienie warunków materialnych, bo nawet wtedy usamodzielnieniu towarzyszy poczucie lęku, odrzucenia i osamotnienia. Dlatego potrzebne jest stworzenie systemu, który zapewniałby również wsparcie emocjonalne i społeczne.

Adam Bodnar przedstawił minister Marlenie Maląg następujące postulaty:

  • Konieczna jest rzetelna diagnoza bezdomności i wykluczenia mieszkaniowego osób młodych prowadząca do identyfikacji skali oraz charakteru problemów i potrzeb, a także wskazująca bariery przy wychodzeniu z bezdomności. W badaniach socjodemograficznych należy wyodrębnić kategorię „młodych dorosłych” (18-25 lat).
  • Pomoc udzielana osobom w kryzysie bezdomności w noclegowniach czy schroniskach nie jest ukierunkowana na zindywidualizowane wsparcie osób młodych. Oddziaływania powinny mieć charakter prewencyjny (zapobieganie bezdomności poprzez wzmocnienie systemu wsparcia i tworzenie finansowanej z budżetu bazy mieszkań chronionych) oraz interwencyjny  (zintensyfikowanie procesu wychodzenia z bezdomności poprzez wyodrębnienie modelu pomocy młodzieży w kryzysie bezdomności).
  • Termin rozpoczęcia procedury usamodzielnienia poprzez wybranie opiekuna usamodzielnienia zależy od charakteru placówki - od dwóch miesięcy do roku przed ukończeniem pełnoletniości. Zróżnicowanie to wydaje się niezasadne. Konieczne jest nie tylko ujednolicenie daty początkowej pierwszego etapu usamodzielnienia wychowanka, ale wydłużenie tego okresu.
  • Instytucja opiekuna usamodzielnienia wymaga korekty poprzez wprowadzenie profesjonalnej asystentury usamodzielnienia, dookreślenie minimalnych wymagań formalnych asystenta, standardów jego działania oraz trybu nadzoru i możliwości weryfikacji oraz egzekwowania realizacji zadań.
  • Zmodyfikowany powinien zostać tryb opracowania Indywidualnego Programu Usamodzielnienia, zwłaszcza  co do daty początkowej planowania i obowiązku skorelowania planu z dokonywanymi przez wychowanka wyborami np. kierunkiem kształcenia.
  • Wskazane jest dookreślenie udzielanej usamodzielnianemu wychowankowi pomocy w uzyskaniu odpowiednich warunków mieszkaniowych i rozszerzenie udzielanej pomocy finansowej o środki na przystosowanie lokalu do zamieszkania.
  • Udział osób usamodzielnianych w rynku pracy wymaga przeglądu oraz przyjęcia rozwiązań systemowych w postaci programów aktywizacji zawodowej dedykowanych tej grupie osób.

Rzecznik poprosił panią minister o stosowne działania prawodawcze.

III.7065.250.2019

Państwowa kompensata dla ofiar przestępstw - wciąż za mało znana i wykorzystywana. Propozycje RPO dla Senatu

Data: 2020-02-11
  • Ofiary niektórych przestępstw mają prawo do państwowej kompensaty
  • Instytucja ta jest jednak wykorzystywana stosunkowo rzadko
  • RPO proponuje Senatowi zmiany, które usprawniłyby jej przyznawanie
  • Chodzi też o zwiększenie świadomości takiego uprawnienia dla pokrzywdzonych przestępstwem

O rozważenie inicjatywy ustawodawczej przez Senat Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do marszałka Tomasza Grodzkiego.

Ustawę o państwowej kompensacie przysługującej ofiarom niektórych czynów zabronionych uchwalono 7 lipca 2005 r. Jest ona świadczeniem pieniężnym przyznawanym ofiarom niektórych przestępstw lub ich bliskim. Nie ma ona charakteru zadośćuczynienia, służy jedynie pokryciu kosztów leczenia, rehabilitacji czy pogrzebu, utraconych zarobków i innych środków utrzymania.

Na podstawie sygnałów od obywateli i z publikacji prasowych Adam Bodnar wysuwa wniosek, że instytucja kompensaty jest wykorzystywana stosunkowo rzadko. W 2015 r. - m. in. po wystąpieniach prof. Ireny Lipowicz, ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich, ustawę znowelizowano. Podniesiono górną granicę kwoty kompensaty, wykreślono zapisy wykluczające jej przyznanie w niektórych przypadkach umorzenia postępowania, ponadto umożliwiono jej przyznanie w razie niewykrycia sprawcy przestępstwa. Pokrzywdzony został zwolniony od kosztów postępowania przed sądem cywilnym.

W ocenie RPO zmiany niestety nie przyczyniły się znacząco do zwiększenia liczby przyznawanych kompensat ani do też podwyższenia ich łącznej wysokości. Po nowelizacji, w latach 206-2017 liczba kompensat spadła  do 28 i 26 rocznie w skali kraju.  Od 2018 r. następuje powolny wzrost, lecz wciąż jest ich mniej niż w latach 2014-2015, gdy przyznano ich po 47.

Istotnym problemem jest bardzo niska świadomość istnienia tej instytucji, co przekłada się na małą liczbę wniosków o przyznanie kompensat. W tej sytuacji Rzecznik widzi potrzebę wprowadzenia zmian, które usprawniłyby ich przyznawanie i zwiększyły świadomość tej możliwości.

Propozycje RPO

  • Przyspieszenie postępowań dotyczących przyznania kompensaty. Ważne jest, aby była ona przyznawana możliwie szybko. Służyłoby temu wprowadzenie maksymalnego terminu rozpoznania sprawy o jej przyznanie. Zwróciłoby to uwagę sądów na konieczność priorytetowego rozpoznawania takich spraw.
  • Modyfikacja systemu przyznawania zaliczki na poczet kompensaty jako zabezpieczenia roszczenia według Kodeksu postępowania cywilnego. Zaliczka obejmuje tylko tę część kompensaty, która dotyczy pokrycia niezbędnych kosztów leczenia, rehabilitacji lub pogrzebu – wyłączona jest zaś utrata zarobków. Tymczasem szkoda na zdrowiu wskutek przestępstwa osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą lub utrzymujących się z pracy dorywczej może oznaczać nagłą utratę źródła dochodu.
  • Wprowadzenie do ustawy odwołania do przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o zabezpieczeniu. Z legislacyjnego punktu widzenia takie uregulowanie zaliczki nie budzi zastrzeżeń, ale może przyczyniać się do niewielkiej świadomości istnienia samej kompensaty. Zasadne jest zatem kompleksowe uregulowanie wszystkich aspektów kompensaty w ustawie, tym bardziej, że wzór pouczenia dla pokrzywdzonego odsyła jedynie do niej - nie wskazuje, że część uregulowań umieszczono w Kpc.

II.518.15.2014

Rzecznik: KRRiT niewystarczająco zbadała materiały TVP nt. Gdańska i prezydent Aleksandry Dulkiewicz  

Data: 2020-02-10
  • Działania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji są niewystarczające, aby rzetelnie i obiektywnie zbadać materiały TVP nt. prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz – ocenia RPO
  • Rada poprzestała bowiem jedynie na zwróceniu się o wyjaśnienia do TVP
  • Potem je przyjęła i zakończyła postępowanie w całej sprawie
  • A według TVP nie można twierdzić, by jej materiały mogły doprowadzić do natężenia obelg i gróźb wobec Aleksandry Dulkiewicz

Rzecznika Praw Obywatelskich zaniepokoiły informacje, że Aleksandra Dulkiewicz - następczyni zamordowanego w styczniu 2019 r. prezydenta Pawła Adamowicza - dostaje coraz więcej nienawistnych listów, gróźb i obelg. W części tych listów znajdują się wprost odniesienia do treści publikowanych m.in. w „Wiadomościach TVP”.

W części materiałów TVP podnoszono zarzut, że polityka władz miasta ma charakter proniemiecki, bagatelizuje tragedię II wojny światowej i prowadzi do zatarcia granic pomiędzy sprawcami i ofiarami. Przykładem może być materiał pt. "Specustawa z podpisem Prezydenta” z 2 sierpnia 2018 r. W opublikowanym 24 lipca 2019 r. materiale pt. "Atak na Kościół po zajściu w Białymstoku” sformułowano nawet pogląd, że "władze Gdańska otwarcie gloryfikują nazistowską kartę w historii Gdańska”.

W sierpniu 2019 r. Adam Bodnar napisał do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z prośbą o sprawdzenie tych działań publicznego nadawcy.

Jak sprawę widzi TVP, a za nią – KRRiT

3 stycznia 2020 r. RPO dostał odpowiedź, z której wynika, że w reakcji na pytanie RPO KRRiT przesłała pytanie do TVP, ta zaś zapytała o zdanie dyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Jarosława Olechowskiego. Jego odpowiedź z 6 września 2019 r. władze TVP przekazały KRRiT, a ta odesłała ją Rzecznikowi 31 grudnia 2019 r. Towarzyszyła temu informacja przewodniczącego Rady Witolda Kołodziejskiego, że "przeprowadzona analiza pozwoliła KRRiT na przyjęcie przedstawionego przez nadawcę stanowiska”.

W stanowisku tym Jarosław Olechowski wykazywał m.in., że:

  • materiały dotyczące polityki władz Gdańska wpisują się w realizację misji publicznej Telewizji Polskiej, która oferuje, na zasadach określonych w ustawie, o radiofonii i telewizji całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu;
  • telewizja publiczna nie może ignorować sygnałów opinii społecznej, która jest niezadowolona z proniemieckiej polityki, jaką realizują obecne władze Gdańska;
  • dziennikarze Telewizji Polskiej dochowują należytej staranności w tworzeniu materiałów telewizyjnych, w tym przestrzegają wszystkich obowiązujących ich norm etycznych i prawnych, a emitowane w TVP materiały telewizyjne również tworzone są zgodnie z przepisami i literą prawa;
  • do TVP nie nadeszły żadne sygnały dotyczące listów z groźbami czy też obelgami kierowanymi pod adresem prezydent Gdańska. Informacje podane przez innych dziennikarzy to za mało, żeby uznać, że taki fakt miał miejsce;
  • nie sposób zgodzić się z tezą, iż materiały emitowane w TVP dotyczące polityki prowadzonej przez władze Gdańska przyczyniły się do grożenia i obrażania władz Miasta Gdańska lub miały jakikolwiek związek z tymi groźbami. Tego typu oceny dokonywane przez Rzecznika Praw Obywatelskich uznać należy za zbyt daleko idące.

RPO wnosi o ponowne zbadanie sprawy 

- Ponownie zwracam się do Pana Przewodniczącego z uprzejmą prośbą o zbadanie treści emitowanych przez nadawcę publicznego – napisał Rzecznik do przewodniczącego KRRiT Witolda Kołodziejskiego.

Wskazał, że badając sprawę, Rada poprzestała na zwróceniu się z prośbą o wyjaśnienia do TVP.  Zdaniem Rzecznika działania te są niewystarczające, by rzetelnie i obiektywnie zbadać treść materiałów prasowych.

- Ocena materiału przez Telewizyjną Agencję Informacyjną, a zatem podmiot bezpośrednio zależny od Telewizji Polskiej, może być kwestionowana pod kątem jej potencjalnej subiektywności – podkreślił Adam Bodnar.

Dlatego też zasadne jest by w toku prowadzenia postępowania wyjaśniającego zwrócić się również o ekspertyzę do profesjonalnych podmiotów niezależnych od nadawcy.

VII.564.61.2019

 

Każdy może w sieci poznać dane osobowe z ksiąg wieczystych. RPO chce by PUODO zajął się sprawą

Data: 2020-02-10
  • Obywatele skarżą się, że z dostępnych w internecie ksiąg wieczystych każdy może poznać m.in. numer PESEL i imiona rodziców właściciela oraz osób mających prawa czy roszczenia do nieruchomości
  • Nie tylko narusza to prawo do prywatności tych osób, ale może też ułatwiać kradzież tożsamości
  • RPO już 6 lat temu miał wątpliwości co do takiego zakresu ujawniania tych danych, ale nie podzielił ich resort sprawiedliwości
  • Teraz Rzecznik zwraca uwagę Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych, że problem należy oceniać w kontekście RODO

Od początku funkcjonowania systemu elektronicznych ksiąg wieczystych do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące zakresu zamieszczanych w księgach szczegółowych danych osobowych. Każdy, kto przez internet przejrzy księgę wieczystą danej nieruchomości, zapozna się bowiem z numerem PESEL i z imionami rodziców właściciela, a także innych osób, których prawa czy roszczenia ujawnia księga.

Wnioskodawcy podkreślają, że powszechny dostęp do tak szczegółowych danych osób, którym przysługują jakiekolwiek prawa czy roszczenia zabezpieczone na nieruchomości, nie wydaje się celowy. Wskazują, że np. znajomość numeru księgi wieczystej, prowadzonej dla nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste, pozwala na ustalenie danych osobowych wszystkich współużytkowników wieczystych, np. właścicieli lokali w budynku posadowionym na tej nieruchomości, a więc w praktyce – wszystkich sąsiadów.

Problemem jest tu nie tylko potrzeba ochrony prywatności jako takiej. Dostęp do tak szczegółowych danych osobowych może ułatwiać kradzież tożsamości, i wykorzystanie danych w sposób sprzeczny z prawem.

Wnioski kierowane do Rzecznika dotyczą przepisów rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 15 lutego 2016 r. w sprawie zakładania i prowadzenia ksiąg wieczystych w systemie teleinformatycznym.

Na problem Rzecznik wskazywał już w 2014 r. 

Tymczasem już w czerwcu 2014 r. Rzecznik zgłaszał Ministrowi  Sprawiedliwości wątpliwości co do zgodności z Konstytucją zapisów  obowiązującego wówczas rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 21 listopada 2013 r. w sprawie zakładania i prowadzenia ksiąg wieczystych w systemie informatycznym (zawierało analogiczne regulacje do obecnego rozporządzenia). 

W wystąpieniu tym RPO wskazywał, że rozporządzenie istotne ograniczyło autonomię informacyjną jednostki, zagwarantowaną przez art. 51 ust. 2 Konstytucji. Zgodnie z nim władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Dla RPO nie jest zaś oczywiste, że to ograniczenie jest rzeczywiście konieczne z uwagi na bezpieczeństwo obrotu prawnego.

Innym problemem zgłoszonym wtedy ministrowi były bardzo ogólne wytyczne do wydania rozporządzenia, określone w ustawie z 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych. Nie odpowiadały one wymogom art. 92 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym upoważnienie do rozporządzenia powinno być szczegółowe. Na podstawie ustawy o księgach wieczystych nie można bowiem określić zakresu danych osobowych, których ujawnienie byłoby możliwe na podstawie rozporządzenia. 

8 lipca 2014 r. resort odpowiedział, że nie podziela wątpliwości RPO. Zaprezentowano stanowisko, że umieszczanie w księdze wieczystej numeru PESEL, a także imion rodziców osób, których prawa są ujawnianie, pozwala na jednoznaczną identyfikację osób fizycznych ujawnionych w księdze wieczystej, co ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa obrotu nieruchomościami.

Podkreślono także, że niezbędność danych osobowych dla prawidłowego funkcjonowania ksiąg wieczystych uzasadnia ich gromadzenie w księgach. Według MS ma to przesądzać o zgodności regulacji z art. 51 ust. 2 Konstytucji.

Ponadto wskazano, że w toku prac legislacyjnych ówczesny Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie kwestionował tych rozwiązań.

Resort nie podjął zatem żadnych kroków dla ograniczenia zakresu danych osobowych ujawnianych w elektronicznych księgach wieczystych.

RPO: zbadać sprawę pod kątem RODO

Rzecznik uważa, że cały problem należy rozważyć ponownie w kontekście przepisów RODO - ogólnego rozporządzenia o ochronie danych Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. W maju 2018 r. wprowadziło ono zasadę minimalizacji danych - w swej istocie tożsamą z konstytucyjną zasadą niezbędności udostępniania danych.

Ponadto, wcześniej przez lata zakres informacji ujawnianych w księgach wieczystych nie był aż tak szeroki, jak dziś - a nie rodziło to istotnych problemów w obrocie prawnym.

Zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk poprosił prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka o stanowisko w tej sprawie.

IV.520.1.2020

Jak przyspieszyć wpłatę zasądzonej grzywny? Propozycja Rzecznika

Data: 2020-02-06
  • Jak rozwiązać problem, gdy obywatel chce bezzwłocznie wykonać prawomocną karę grzywny orzeczoną przez sąd - a nie może?
  • Im szybciej bowiem wpłaci zasądzoną kwotę, tym szybciej minie roczny termin na zatarcie jego skazania 
  • Jeśli jednak sąd działa przewlekle, to prawa publiczne obywatela po skazaniu są dłużej ograniczone 
  • RPO zgłasza konkretną propozycję w tej sprawie Ministrowi Sprawiedliwości

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę, aby nie dochodziło do różnicowania prawa dostępu obywateli do sądu - czyli naruszenia art. 45 ust. 1 Konstytucji w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Obywatel chce szybko zapłacić grzywnę, ale nie może…

Obywatel prowadzący działalność gospodarczą został skazany na karę grzywny za opóźnienia płatności zaliczek na podatek dochodowy zatrudnianych pracowników. Wyrok utrzymał sąd II instancji. Skazany wniósł o pisemne uzasadnienie tego orzeczenia. Jednocześnie podjął działania, aby wpłacić grzywnę w kasie sądu I instancji.

Nie było to jednak możliwe. Po wymianie korespondencji z sądem odwoławczym mężczyzna dostał informację, że akt sprawy nie zwrócono dotychczas sądowi I instancji. Powołano się na fakt, że wnioskodawca wystąpił o uzasadnienie wyroku II instancji i został wezwany do uzupełnienia braków formalnych wniosku. 

Jak obywatel pisał w skardze do Rzecznika Praw Obywatelskich, naruszyło to jego prawa, bo o ten dodatkowy okres będzie dłużej figurował w rejestrze jako osoba skazana. A jest to dla niego istotne, bo zakończył prowadzenie biznesu wskutek całej sprawy.  Skarżący nie mógł zrozumieć, dlaczego sąd nie może przyjąć płatności od razu, a skazany nie ma prawa dobrowolnie wykonać wyroku, nie czekając na ponaglenia sądu. 

Ocena RPO

W ocenie Rzecznika pokazuje to problem systemowy. Dopóki bowiem akta  sprawy pozostają w sądzie odwoławczym (do chwili sporządzenia pisemnego uzasadnienia jego wyroku), to prawomocny wyrok nie może być wykonany. Zanim akta nie wrócą do sądu I instancji, obywatel nie może zatem uiścić grzywny. 

W tym okresie nie może się zacząć bieg okresu zatarcia skazania - tym samym następuje jego przedłużenie (w razie skazania tylko na grzywnę zatarcie skazania następuje z upływem roku od wykonania lub darowania kary albo od przedawnienia jej wykonania).

Tymczasem zgodnie z art. 9 § 1 Kodeksu karnego wykonawczego postępowanie wykonawcze wszczyna się „bezzwłocznie”, gdy orzeczenie stało się wykonalne.  Czynności techniczne są wykonywane w sądzie I instancji.

Rozpoczęcie biegu terminu na zatarcie skazania determinuje moment uiszczenia kwoty grzywny w kasie sądu lub wpłaty na jego rachunek bankowy. Musi to być poprzedzone wpisaniem grzywny do dziennika należności sądowych. Oznacza to, że od sprawności czynności procesowych (konieczność odpowiedniego zarządzenia) oraz czynności technicznych (konieczność wpisu grzywny do dziennika należności) zależy  moment, w którym prawomocnie skazany może wykonać karę grzywny.

RPO poprosił Ministra Sprawiedliwości o rozważenie zmiany przepisów.

Minister nie widzi potrzeby zmian

W odpowiedzi sekretarz  stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Sebastian Kaleta zgodził się, że w przypadku grzywny samoistnej sąd I instancji nie może przystąpić do wykonania wyroku bez akt postępowania.

Nie podzielił jednak  tezy, że w przypadku wniosku skazanego o uzasadnienie prawomocny wyrok nie może być niezwłocznie wykonany, ponieważ akta pozostaną do dyspozycji sądu odwoławczego aż do sporządzenia uzasadnienia. W ocenie resortu sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku sądu II instancji nie może być uznane za "zbędną zwłokę” w wykonywaniu orzeczenia.

W konkluzji Sebastian Kaleta wskazał, że rozwiązania prawne mają racjonalny charakter i ugruntowaną tradycję oraz nie uzasadniają twierdzenia o problemie proceduralnym w postaci bezpodstawnego wydłużenia zatarcia skazania. Dlatego resort nie dostrzega potrzeby interwencji legislacyjnej.

Propozycja Rzecznika

Rzecznik nie podziela stanowiska MS. Problem wymaga szerszego spojrzenia niż tylko przez pryzmat kwestii „zbędnej zwłoki” w wykonywaniu orzeczenia.  

Sytuacja obywateli, którzy chcą skorzystać z rocznego terminu zatarcia skazania, nie może bowiem być różnicowana pod względem tego tylko, czy skorzystają ze swych uprawnień i wniosą o uzasadnienie sądu II instancji. Przepisy powinny być tak ukształtowane, aby nie dochodziło do zróżnicowania dostępu obywateli do sądu.

W ocenie RPO dobrym rozwiązaniem problemu byłaby zmiana § 406 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 18 czerwca 2019 r. - Regulamin urzędowania sądów powszechnych.  

Zgodnie z propozycją Rzecznika, na wniosek skazanego osoba funkcyjna w sądzie I instancji miałaby obowiązek bezzwłocznego wystąpienia do sądu, w którym znajdują się akta sprawy, o ich  udostępnienie na czas potrzebny do wykonania kary grzywny (czyli zarządzenia wpisania grzywny do dziennika należności sądowych i wezwania skazanego do jej uiszczenia). Zaraz potem akta wracałyby do sądu II instancji. Biorąc pod uwagę, że czynności te mają jedynie charakter techniczny, okres pozostawania akt w dyspozycji sądu I instancji byłby bardzo krótki. Zwykle byłby to jeden dzień.

Pozwoliłoby to jednak skazanemu na niezwłoczne uiszczenie grzywny i tym samym rozpoczęcie biegu terminu zatarcia skazania.  Dobrowolny charakter wniosku sprawiałby, że skazany mógłby w pełni zważyć, czy godzi się na takie nieznaczne opóźnienie sporządzenia uzasadnienia sądu II instancji.

Zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie odpowiedniej zmiany przepisów.

II.511.451.2019

Rzecznik pyta o konsekwencje likwidacji Urzędu Morskiego w Słupsku

Data: 2020-02-05
  • Czy pracownicy Urzędu Morskiego w Słupsku muszą się liczyć z utratą zatrudnienia w związku z jego likwidacją?
  • Czy utrudni ona załatwianie spraw związanych z korzystaniem z morza i ochroną środowiska morskiego?
  • Czy efektem likwidacji Urzędu nie będzie obniżenie znaczenia regionu?

Rzecznik Praw Obywatelskich pyta o to Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej w związku z likwidacją 1 kwietnia 2020 r. Urzędu Morskiego w Słupsku. RPO podjął tę sprawę z urzędu.

Zgodnie z rozporządzeniem MGMiŻŚ z 15 stycznia 2020 r. w sprawie zniesienia Urzędu Morskiego w Słupsku, jego pracownicy pracujący na terenie woj. zachodniopomorskiego stali się pracownikami Urzędu Morskiego w Szczecinie, a na terenie woj. pomorskiego - Urzędu Morskiego w Gdyni.

Głównym powodem tej decyzji ma być konieczność ujednolicenia właściwości organów terenowej administracji morskiej z zasadniczym podziałem terytorialnym państwa i granicami województw.

Do Rzecznika docierają sygnały, że likwidacja urzędu utrudni załatwianie spraw związanych z korzystaniem z morza oraz gospodarką morską, a także ochroną środowiska morskiego. Może skutkować będzie obniżeniem znaczenia regionu.

Szczególny niepokój pracowników i działaczy związkowych wywołuje obawa przed możliwą utratą zatrudnienia w trakcie procesu przejmowania pracowników znoszonego Urzędu lub pogorszenia dotychczasowych warunków pracy i płacy.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił ministra Marka Gróbarczyka o informacje o planowanych działaniach ograniczających negatywne skutki zniesienia Urzędu w zakresie realizacji zadań terenowej administracji morskiej oraz dla społeczności lokalnej, a także dotyczących utrzymania dotychczasowych warunków zatrudnienia przez pracowników.

III.7044.9.2020

RPO prosi Senat o nowelizację, która przywróci konstytucyjną rolę KRRiT w nadzorze nad mediami publicznymi

Data: 2020-02-04
  • Rada Mediów Narodowych wciąż decyduje o obsadzie kierowniczych stanowisk w TVP i Polskim Radiu - z pominięciem konstytucyjnego organu, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
  • Nadal bowiem nie wykonano wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który w 2016 r. uznał za niekonstytucyjne pozbawienie KRRiT udziału w obsadzaniu władz mediów publicznych 
  • Od tego czasu RPO upomina się o nowelizację ustaw o rtv i o Radzie Mediów Narodowych, zgodnie z wytycznymi Trybunału – ale bez efektu
  • A chodzi również o przepisy, które pozwolą KRRiT czuwać nad poszanowaniem konstytucyjnego prawa obywateli do wolności słowa oraz do informacji

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, by to izba wyższa przygotowała odpowiednią nowelizację, zgodnie z wyrokiem TK z 13 grudnia 2016 r.

Co powiedział  TK w wyroku z 13 grudnia 2016 r.

Z wniosku RPO i grupy posłów Trybunał - pod przewodnictwem ówczesnego prezesa Andrzeja Rzeplińskiego - orzekł (sygn. akt  K13/16) niekonstytucyjność tzw. małej ustawy medialnej z 30 grudnia 2015 r. Wyłączyła ona KRRiT z procesu odwoływania i powoływania władz TVP i Polskiego Radia. Na jej mocy minister Skarbu Państwa skrócił kadencje władz mediów publicznych i powołał nowe władze.

TK uznał niekonstytucyjność tych przepisów małej ustawy medialnej.  Została ona 22 czerwca 2016 r. zastąpiona ustawą o Radzie Mediów Narodowych. Rada ta uzyskała kompetencje obsadzania władz mediów publicznych (także w jej procedurach nie przewidziano żadnego udziału KRRiT).

Tymczasem Trybunał potwierdził, że KRRiT  - jako organ konstytucyjny stojący na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji (art. 213 Konstytucji) - ponosi odpowiedzialność za funkcjonowanie określonego modelu radiofonii i telewizji. Ma się on opierać na równoważeniu wolności i praw jednostek do wyrażania własnych poglądów i pozyskiwania informacji. Wykonywanie konstytucyjnych zadań  KRRiT, zwłaszcza czuwanie nad realizacją misji publicznej, nie jest zaś możliwe bez zapewnienia niezależności Rady, głównie od władzy wykonawczej.

Według TK ustawodawca nie może dowolnie kształtować kompetencji KRRiT, która musi efektywnie wykonywać swe zadania. Zdaniem TK należy zatem wprowadzić przepisy, które pozwolą KRRiT "czuwać nad poszanowaniem wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji”. Przekazanie kompetencji KRRiT innym podmiotom nie może zatem podważać jej pozycji, której podstawą są normy o randze konstytucyjnej.

Ponadto TK doprecyzował, że niedopuszczalne jest nie tylko całkowite pozbawienie KRRiT skutecznych instrumentów wykonywania jej zadań, ale i utworzenie takiego modelu, w którym Radzie pozostawia się tylko pewne kompetencje, a rozstrzyganie o zasadniczych sprawach radiofonii i telewizji przekazano innemu organowi.

Argumenty RPO

Konieczna jest zmiana ustawy o rtv oraz włączenie KRRiT w procedury powoływania i odwoływania władz mediów publicznych.  Pomimo wyroku TK, który wskazywał konieczność udziału w tym procesie także KRRiT, o obsadzie kierowniczych stanowisk w TVP wciąż decyduje Rada Mediów Narodowych z pominięciem konstytucyjnego organu, jakim jest KRRiT – wskazuje Adam Bodnar.

W związku z brakiem działań legislacyjnych Rzecznik zwracał się w tej sprawie do Prezesa Rady Ministrów (16 lipca 2018 r.) oraz Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (9 lutego 2017 r., 4 maja 2017 r. i 21 stycznia 2019 r.)  13 lipca 2018 r. Rzecznika poinformowano, że minister kultury, we współpracy z KRRiT, rozważa możliwe rozwiązania dotyczące powoływania i odwoływania władz mediów publicznych, które zapewnią zgodność ustawy o rtv oraz ustawy o RMN z Konstytucją.  Według ministra Piotra Glińskiego rozwiązania miały zostać przygotowane do końca 2018 r. Projekt nowelizacji nie został jednak opracowany.

W swym wyroku TK wskazał na szereg kwestii dotyczących wolności wypowiedzi (art. 54 Konstytucji), w związku z konstytucyjną zasadą wolności mediów (art. 14 Konstytucji). Z uzasadnienia wyroku TK może wynikać wniosek o niezgodności z Konstytucją niektórych przepisów ustawy o RMN (której konstytucyjności TK dotychczas nie badał). Jej przepisy - w analogiczny sposób jak w małej ustawie medialnej - ingerują bowiem w model funkcjonowania mediów publicznych i nie spełniają standardów wyznaczonych przez orzecznictwo TK.

Przepisem, który powinien być poddany ocenie pod tym kątem, powinien być szczególnie art. 17 ust. 1 pkt 1 ustawy o RMN, który przewiduje powoływanie przez nią członków władz mediów publicznych. A ustawa o rtv - w wersji sprzed małej nowelizacji - przyznawała te kompetencje KRRiT.

Odebranie KRRiT rozstrzygania o tym, kto i jak długo będzie członkiem zarządu spółek publicznej radiofonii i telewizji, czy też członkiem rady nadzorczej, wyklucza możliwość efektywnego wykonywania zadań przypisanych KRRiT w Konstytucji i wymaga działań legislacyjnych w celu wykonania wyroku TK.

W związku z tym Adam Bodnar zwrócił się do marszałka Tomasza Grodzkiego o rozważenie przez Senat RP działań zmierzających do nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy o Radzie Mediów Narodowych, zgodnie ze wskazaniami Trybunału Konstytucyjnego.

- Praprzyczyną problemów wokół mediów publicznych jest zignorowanie wyroku Trybunału z 13 grudnia 2016 r. – mówił Adam Bodnar. 3 lutego 2020 r. wziął on udział w posiedzeniu senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu, którego tematem było ”prawo do rzetelnej informacji a media publiczne”. - Dziwi mnie, że to ja muszę się upominać o wykonanie tego wyroku, a nie sama Krajowa Rada – dodał. Wyraził nadzieję, że być może Senat weźmie na siebie przygotowanie odpowiedniego projektu.

VII.603.1.2016

RPO: zapewnić pełnię praw osobie pokrzywdzonej przestępstwem  

Data: 2020-01-31
  • Osoba pokrzywdzona przestępstwem nie ma zapewnionych w pełni praw w procesie karnym w postępowaniu odwoławczym - wskazuje RPO
  • Jeśli pełnomocnik takiej osoby lub prokurator nie zarzuci w apelacji sądowi I instancji, że pominął jedno ze znamion przestępstwa w opisie czynu sprawcy, to sąd apelacyjny będzie musiał wydać wyrok uniewinniający
  • Taki jest efekt zmiany przepisów Kodeksu postępowania karnego obowiązującej od 2016 r.  
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się Ministra Sprawiedliwości, by rozważył zainicjowanie zmiany przepisów

Załóżmy, że zostałeś pobity na ulicy i okradziony (zabrano ci portfel). To jest rozbój. Jeśli jednak sąd w I instancji wymierzy karę za rozbój, ale w opisie sytuacji pominie sprawę portfela – skupiając się na pobiciu, utrzymanie tej kary zależy tylko od tego, co zostanie napisane w apelacji. Jeśli twój prawnik złoży apelację, w której nie będzie mowy o złym opisie czynu, to sąd II instancji będzie MUSIAŁ sprawcę uniewinnić -  i to mimo zgromadzenia wszystkich dowodów jego winy.

Tak działa zmodyfikowany art. 434 § l Kpk. Wynika z niego, że jeśli sąd I instancji w opisie przestępstwa,  które przypisał oskarżonemu, pominie jedno z ustawowych znamion tegoż czynu, to sąd II instancji nie może poprawić opisu czynu na niekorzyść oskarżonego. A jeśli opis czynu nie wypełnia przestępstwa, to oskarżonego trzeba uniewinnić.

Według RPO taki kształt przepisów nie zapewnia w wystarczającym stopniu praw pokrzywdzonego. Bo jego prawnik nie może po prostu złożyć apelacji, zakładając, że jeśli się myli, to sąd II instancji ją po prostu oddali. W tym przypadku błąd w apelacji (niewskazanie błędu w opisie czynu) powoduje uniewinnienia człowieka, który spowodował krzywdę.

W ocenie Rzecznika sąd odwoławczy, badając obrazę przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu, winien brać pod uwagę rzeczywiście dokonany czyn przypisany sprawcy, nie zaś jedynie sformułowany w tymże wyroku opis czynu.

Rzecznik przyłączył się do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie pytania prawnego Sądu Okręgowego w Szczecinie (sygn. akt P 15/19)  w takiej sprawie.

Zaprezentował stanowisko w przeważającej części zbieżne z poglądem sądu. Uznał, że art. 434 § l Kpk jest niezgodny z art. 2 i art. 45 ust. 1 Konstytucji.

W ocenie RPO problem podniesiony w pytaniu prawnym wymaga podjęcia inicjatywy ustawodawczej. Zasygnalizowany przez sąd problem budzi istotne wątpliwości co do zasadności utrzymywania w mocy obecnych rozwiązań.  Zarazem problem ten można rozwiązać bez konieczności oczekiwania na orzeczenie TK - na drodze legislacyjnej.

II.510.857.2019 

 

Jak ścigać za poważne zniszczenia roślin i zwierząt? Propozycja Rzecznika

Data: 2020-01-30
  • W Polsce karalne jest niszczenie roślin i zwierząt „w znacznych rozmiarach” oraz takie ich niszczenie lub uszkodzenie, które wyrządza „istotną szkodę”
  • Kodeks karny nie precyzuje jednak, co to znaczy. Nie ma też miernika oceny tych przestępstw wobec poszczególnych gatunków lub też w zależności od danego terenu 
  • Powoduje to rozbieżności w orzecznictwie sądów. Dlatego RPO opowiada się za określeniem ilościowych i jakościowych kryteriów takich czynów
  • Argumentuje, że np. zabicie już choć jednego rysia wyrządza „istotną szkodę” temu bardzo rzadkiemu w Polsce gatunkowi

Sprawy badane w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich wskazują na wątpliwości co do pojęć „zniszczenia w znacznych rozmiarach” i „istotnej szkody” w świecie roślinnym lub zwierzęcym, odnoszących się do przestępstw przeciwko środowisku.

Art. 181 § 1 Kodeksu karnego stanowi, że kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Według art. 181 § 2 kto, wbrew przepisom obowiązującym na terenie objętym ochroną, niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta powodując istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Karze tej podlega także ten, kto niezależnie od miejsca czynu niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta pozostające pod ochroną gatunkową, powodując istotną szkodę.

Zgodnie z zasadą praworządności (art. 2 Konstytucji) oraz zasadą jednoznaczności prawa (art. 42 ust. 1 Konstytucji) przepisy karne powinny być kształtowane według łacińskiej paremii nullum crimen sine lege certa. Nakazuje ona zachowanie precyzji i pełnej określoności przepisu dotyczącego danego przestępstwa.

Tymczasem określając odpowiedzialność z art. 181 Kk, ustawodawca posłużył się znamionami ocennymi. Ustalenie że doszło do zniszczenia w „znacznych rozmiarach” czy „istotnej szkody” wymaga wiedzy specjalnej co do ostoi, siedlisk przyrodniczych, gatunków roślin i zwierząt oraz wpływu na nie zachowania sprawcy.

W Kodeksie karnym nie ma jednak definicji legalnej „istotnej szkody”. Nie sposób ustalić, czy pojęcie to sprowadza się do wartości majątkowej szkody czy też do stopnia negatywnego wpływu sprawcy na stan określonego gatunku roślin lub zwierząt (jako takiego lub też w określonym miejscu).

Ustalenie, czy doszło do zniszczenia „w znacznych rozmiarach” czy „istotnej szkody” wymaga zatem przyjęcia określonego miernika oceny. Pojęcia te nie zostały przez ustawodawcę zrelatywizowane pod względem gatunków roślin lub zwierząt podlegających ochronie gatunkowej i obszarowej.

Tymczasem analiza orzecznictwa sądowego wykazuje znaczną rozbieżność co do kwalifikowania czynów z art. 181 Kk. Jego obecne brzmienie może uniemożliwiać organom ścigania i sądom prawidłowe jego stosowanie.

W ocenie Rzecznika czyny z tego artykułu wymagają takiego przebudowania, aby pojęcia „zniszczenia w znacznych rozmiarach” i „istotnej szkody” wskazywały zarówno na kryterium ilościowe, jak i na jakościowe (na obszarze całego kraju lub też inaczej określonego).

- Zabicie np. jednego przedstawiciela określonego gatunku (np. wilka czy rysia), gdy gatunek ten jest zagrożony, powinno pozwolić przyjąć, że tak wywołana szkoda ma charakter istotny – wskazuje RPO.

Rzecznik poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o zainicjowanie odpowiedniej nowelizacji Kodeksu karnego.

II.510.1017.2019

Prezes NIK odmówił skontrolowania działań służb specjalnych pod kątem przestrzegania praw obywateli

Data: 2020-01-29
  • Najwyższa Izba Kontroli nie sprawdzi zakresu ingerencji służb specjalnych w sferę konstytucyjnych praw i wolności obywateli – o co wnosił RPO
  • Zakazy informowania o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych służb specjalnych znacząco utrudniają, a wręcz uniemożliwiają, kontrolę i ocenę prawidłowości ich zadań – tłumaczy Marian Banaś
  • Zarazem przyznaje, że działania służb pozostają praktycznie poza zewnętrzną kontrolą. Wskazuje też na niedoskonałość takiej kontroli sprawowanej przez sądy i prokuratury
  • Rzecznik wystąpi zatem do Sejmu, by zlecił NIK kontrolę służb 

Zbieranie przez służby specjalne informacji o obywatelach nie podlega realnej kontroli, a obywatele nie mają szansy dowiedzieć się, co i dlaczego zbiera o nich władza (nawet już po fakcie). W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich wymogi bezpieczeństwa państwa nie oznaczają, że zasady inwigilacji nie mają podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności.

Rzecznik zgadza się z prezesem NIK, że obecne przepisy znacząco utrudniają mu kontrolę służb specjalnych, ale jej jednak nie uniemożliwiają. Skoro w Polsce nie ma  (jak w innych państwach) niezależnego organu kontrolujacego służby - którego powołanie RPO wiele razy postulował - to NIK jest tu jedyną instytucją.     

Adam Bodnar zapowiada, że w związku z decyzją prezesa Izby, wystąpi do Sejmu w trybie art. 12 pkt. 3 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r. Stanowi on, że Rzecznik może m.in. "zwrócić się do Sejmu o zlecenie Najwyższej Izbie Kontroli przeprowadzenia kontroli dla zbadania określonej sprawy lub jej części".

Rzecznik poprosi też Europejski Trybunał Praw Człowieka o zgodę na złożenie przez RPO opinii tzw. przyjaciela sądu (amicus curiae) w jednej ze spraw przed ETPCz. W 2019 r. Trybunał  zwrócił się do polskiego rządu o wyjaśnienia w sprawie inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne. To efekt skarg Fundacji Panoptykon i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz adwokata Mikołaja Pietrzaka, które trafiły do ETPCz na przełomie 2017 i 2018 r. Adwokat podkreśla, że niekontrolowana inwigilacja nie tylko narusza jego prywatność, ale przede wszystkim - prawa i wolności jego klientów. Aktywiści wskazywali zaś, że jako aktywni obywatele są szczególnie narażeni na działania służb. HFPC i Panoptykon od lat krytykują brak kontroli nad działaniami służb.

Wystąpienie RPO o kontrolę NIK

W wystąpieniu do prezesa NIK z 18 grudnia 2019 r. Adam Bodnar przypomniał, że co najmniej od sześciu lat Rzecznik i sama Izba alarmują w sprawie przepisów pozwalających służbom specjalnym na zbieranie informacji o obywatelach.

Sytuacja pogorszyła się od 2016 r, gdy zwiększono uprawnienia służb. Mogą m.in. pozyskiwać dane o obywatelach przy pomocy stałych łączy internetowych, bez konieczności składania wniosków do dostawców usług telekomunikacyjnych. Mogą więc zbierać dane nie tylko wówczas, gdy jest to konieczne do wykrywania najpoważniejszych przestępstw, ale także wtedy, gdy jest to dla służb po prostu wygodne.

Czas, jaki minął od wejścia w życie tych przepisów, pozwala już na przeprowadzenie kontroli funkcjonowania wprowadzonych przez nią zmian.

Rzecznik zwracał uwagę prezesowi NIK, że jednostka ma bardzo ograniczone środki bezpośredniej ochrony prawnej wobec działań służb specjalnych. Dlatego obywatele muszą polegać na organach takich jak RPO i NIK. A kontrole NIK i publikowane po nich raporty stanowią niezwykle cenny materiał, który powinien stanowić podstawę do działań, w tym podejmowania prac legislacyjnych, dla organów państwa.

Odpowiedź prezesa NIK

- Problematyka dotycząca współmierności i niezbędnej konieczności wkraczania organów państwa w sferę konstytucyjnych praw i wolności człowieka i obywatela jest stale obecna w działalności kontrolnej NIK – odpisał 27 stycznia 2020 r. Marian Banaś.

Niestety, nie zawsze zakres kompetencji kontrolnych przysługujących Izbie pozwala na poczynienie ustaleń pozwalających na dokonanie odpowiedzialnej, obiektywnej oceny czy ingerencja państwa dokonywana jest w sposób prawidłowy, uzasadniony i w niezbędnym zakresie.

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że wszystkie ustawy kompetencyjne dotyczące służb specjalnych oraz Policji, zawierają przepisy zakazujące udzielania informacji pewnych kategorii. Dotyczy to zakazu udzielania informacji o osobie, jeżeli zostały uzyskane w wyniku czynności operacyjno-rozpoznawczych, szczegółowych formach i zasadach przeprowadzania czynności operacyjno-rozpoznawczych oraz stosowanych w związku z ich prowadzeniem środkach i metodach. Ustawodawca przesądził, iż zakaz udostępniania tych informacji nie dotyczy jedynie sądów i prokuratora, i to w ściśle określonych przypadkach.

Wprawdzie, zgodnie z Konstytucją i ustawą o Najwyższej Izbie Kontroli, Izbie przysługują uprawnienia kontrolne wobec służb specjalnych, to jednak ustanowione zakazy udostępniania informacji związanych z prowadzonymi czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi znacząco utrudniają lub wręcz uniemożliwiają kontrolę i ocenę prawidłowości oraz zasadności wykonywania zadań służb specjalnych. Zakazy te, na co wskazują doświadczenia kontrolne NIK, są dodatkowo często nadużywane i stanowią pretekst do nieujawniania także innych informacji.

Identyfikowane przez kontrole NIK problemy i mankamenty w ukształtowaniu i funkcjonowaniu nadzoru nad służbami specjalnymi dodatkowo utrudniają możliwość oceny prawidłowości działania służb przy wykorzystywaniu czynności operacyjno-rozpoznawczych. Analiza obowiązujących przepisów wskazuje, iż zadania wykonywane przez służby specjalne z wykorzystaniem takich czynności pozostają praktycznie poza zewnętrzną kontrolą. Jedyną formą kontroli zewnętrznej jest kontrola wykonywana przez sądy i prokuratora.

Niestety kontrola taka nie obejmuje wszystkich typów czynności podejmowanych w procedurze operacyjno-rozpoznawczej lub też ukształtowana jest w sposób dalece niedoskonały, np. oparty o materiały zbiorcze i to przedstawiane po upływie znaczącego czasu od dokonania tego rodzaju czynności. Równocześnie, konstytucyjnie i ustawowo ukształtowane zasady niezależności i niezawisłości sędziowskiej nie pozwalają NIK na badanie prawidłowości i rzetelności wykonywanej przez te organy kontroli.

Pragnę przy tym zwrócić uwagę, że już od 2013 r. Najwyższa Izba Kontroli, dostrzegając potrzebę zreformowania systemu służb specjalnych i zapewnienia właściwego, zgodnego ze standardami europejskimi, skutecznego mechanizmu nadzoru i kontroli nad działalnością podejmowaną z wykorzystaniem czynności operacyjnych, wielokrotnie przedstawiała swoje uwagi w trwającym już wówczas procesie legislacyjnym.

Wprowadzone ustawą z 5 stycznia 2016 r. o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw rozwiązania nie pozwoliły jednak na usunięcie istniejących ograniczeń w systemie nadzoru i kontroli nad zadaniami wykonywanymi z użyciem czynności operacyjno-rozpoznawczych.

- Tym samym, wobec wskazanego ograniczenia kompetencji kontrolnych NIK, i to zarówno wobec służb specjalnych, Policji jak i sądów oraz prokuratury, przeprowadzenie skutecznej, efektywnej kontroli w postulowanym przez Pana zakresie uważam za niemożliwy – konkluduje Marian Banaś

NIK ostrzegała już w 2013 roku

Przykładem jest kontrola nr P/12/191 – „Uzyskiwanie i przetwarzanie przez uprawnione podmioty danych z bilingów, informacji o lokalizacji oraz innych danych, o których mowa w art. 180c i d ustawy Prawo telekomunikacyjne” z 2013 r.

NIK punktowała w niej, że

  • Przepisy w zakresie pozyskiwania przez uprawnione podmioty danych telekomunikacyjnych nie chronią w stopniu wystarczającym praw i wolności obywatelskich przed nadmierną ingerencją ze strony państwa.
  • Niejednolitość i ogólnikowość przepisów uprawniających do pozyskiwania danych telekomunikacyjnych, może nasuwać wątpliwości, co do współmierności stosowanych ograniczeń praw i wolności obywatelskich w sferze wolności komunikacji z zasadami określonymi w Konstytucji RP.
  • Obowiązujący system zbierania informacji o zakresie wykorzystania przez organy państwa danych z bilingów, informacji o lokalizacji oraz innych danych nie pozwala na określenie rzeczywistej liczby dokonywanych sprawdzeń.
  • Brak jest również mechanizmów kontroli o charakterze zewnętrznym, które pozwoliłyby na weryfikację zakresu wykorzystywania danych telekomunikacyjnych przez uprawnione podmioty, a w szczególności zasadności ich pozyskiwania i przetwarzania.

Jak zauważa RPO, są to wnioski spójne z poglądami ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich, jednak fakt, że zostały one zaprezentowane w wyniku kontroli NIK nadaje im nowy ciężar.

Trybunał Konstytucyjny nakazał poprawić prawo w 2014 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował także działania związane z ochroną informacji o jednostce przetwarzanych w działaniach operacyjnych. Zainicjował m.in. postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym ( K 23/). 30 lipca 2014 r. TK stwierdził niekonstytucyjność części zaskarżonych przepisów.

Niestety, w 2016 r. służby dostały więcej uprawnień, a obywatele – mniej praw. Zaś TK już nie działa.

Mająca wykonać jego wyrok ustawa z 5 stycznia 2016 r. o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw znacząco poszerzyła możliwości ingerencji formacji i służby specjalnych w prywatność obywateli.

Służby uzyskały dostęp do danych internetowych za pomocą stałego łącza. Pobieranie danych nie musi się wiązać z żadnym toczącym się postępowaniem. Służby nie muszą już - tak jak przedtem - składać pisemnych wniosków do dostawców usług internetowych i wykazywać, na potrzeby jakiego postępowania dane są im potrzebne. Oznacza to, że dane te mogą być zbierane nie tylko wówczas, gdy jest to rzeczywiście konieczne do wykrywania lub zapobiegania najpoważniejszym przestępstwom, którym inaczej nie da się przeciwdziałać (jak wskazują standardy wynikające z Konstytucji i prawa europejskiego), ale także wtedy, gdy jest to dla służb wygodne.

A to oznacza ryzyko poważnych nadużyć. Służby mogą na tej podstawie np. precyzyjnie odtwarzać różne aspekty życia prywatnego obywatela, zbierać dane o trybie życia, poglądach, upodobaniach czy skłonnościach.

Nie ma też realnej kontroli pobierania danych obywateli. Sąd okręgowy ma wprawdzie prawo do kontroli, ale jedynie na podstawie zbiorczych półrocznych sprawozdań służb. Sąd nie musi, ale tylko może weryfikować, czy dane pobrano zasadnie. Tajne sprawozdania służb nie są informacją publiczną, choć zawierają informacje dotyczące liczby pozyskanych danych telekomunikacyjnych, pocztowych lub internetowych i kwalifikacji prawnej czynów, w związku z którymi o nie wystąpiono.

Kolejnym zarzutem wobec znowelizowanych przepisów był nieproporcjonalnie długi czasu trwania kontroli operacyjnej - do 18 miesięcy. Ponadto znowelizowane przepisy ograniczyły chronioną prawem tajemnicę zawodów zaufania publicznego, m.in. adwokatów, radców prawnych, lekarzy i dziennikarzy. Zdobyte podczas inwigilacji tajemnice mogą być wykorzystane w postępowaniu karnym, gdy „jest to niezbędne ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność ta nie może być ustalona na podstawie innego dowodu”.

W lutym 2016 r. RPO zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego znowelizowane przepisy. Uznał, że poważnie naruszają one konstytucyjne prawa i wolności człowieka oraz standardy międzynarodowe.

Był jednak zmuszony wycofać wniosek, ponieważ w składzie orzekającym znalazły się osoby, których nie tylko status sędziowski, ale i bezstronność w sprawie uprawnień służb była kwestionowana. Rzecznik zaznaczył, że wycofując wniosek nie rezygnuje z działań, mających doprowadzić do tego aby zasady inwigilacji odpowiadały standardom konstytucji i prawa europejskiego.

VII.562.1.2019

Jak chronić prawa seniorów przy umowach przekazania mieszkań w zamian za renty? RPO pyta MS

Data: 2020-01-29
  • Coraz więcej seniorów oddaje swe mieszkania w zamian za dożywotnią rentę
  • Działa już tzw. odwrócona hipoteka – kiedy jest jasne, że mieszkanie przechodzi na rzecz banku po śmierci właściciela 
  • Formuła ta dotychczas nie spotkała się jednak z zainteresowaniem rynku
  • Pojawia się zaś na nim coraz więcej „funduszów hipotecznych”, oferujących ryzykowne produkty finansowe

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Ministra Sprawiedliwości, czy rozpoczęto już prace w sprawie problemu przekazywania przez seniorów nieruchomości na rzecz podmiotów rynkowych w zamian za wypłatę dożywotniego świadczenia pieniężnego.

Żyjemy dłużej. Już wiadomo, że świadczenia emerytalne nie będą rosły. Coraz więcej osób będzie zatem szukało nowych źródeł dochodu. Jednym z nich jest umowa świadczeń dożywotnich.

A nie chodzi tu o tzw. odwróconą hipotekę, która już jest ustawowo uregulowana. W tym przypadku wiadomo, że mieszkanie przechodzi na rzecz banku po śmierci właściciela. Działają jednak przedsiębiorcy, których oferty przewidują przejście już z chwilą zawarcia umowy mieszkania na ich własność, z jednoczesną wypłatą świadczenia.

Przedsiębiorcy ci nie podlegają takiemu nadzorowi jak banki. Do tego wycena mieszkania w dużej mierze  jest uznaniowa. W efekcie osoby, które podpisują takie umowy, są stroną słabszą, a prawo odpowiednio ich nie wspiera. Często są to osoby starsze, mniej zamożne i bez specjalistycznej wiedzy co do prawa i finansów. Łatwo im pomylić tę ofertę z bezpieczniejszą odwróconą hipoteką.

Jak wskazuje RPO, obecnie na rynku usług skierowanych do seniorów oferowane są w zasadzie jedynie umowy renty dożywotniej w zamian za przeniesienie własności nieruchomości. Uchwalenie ustawy o odwróconym kredycie hipotecznym stworzyło ramy prawne dla oferowania przez banki właściwej formy hipoteki odwróconej, jednak dotychczas formuła ta nie spotkała się z zainteresowaniem rynku.

Tam zaś, gdzie już wypracowano praktyki rynkowe, nadal brak ram prawnych, które zwiększyłyby bezpieczeństwo konsumentów - seniorów. W związku z tendencjami demograficznymi grupa społeczna dotknięta ewentualnymi nieuczciwymi praktykami będzie rosnąć.

A na rynku pojawiają się kolejne podmioty z określeniem „fundusz hipoteczny” w nazwie. Oferują one jednak nie tyle rentę dożywotnią związaną z przekazaniem nieruchomości, ile ryzykowne produkty finansowe.

RPO uznaje za niezbędne rozpoczęcie prac związanych z analizą zagadnienia oferty takich komercyjnych podmiotów.

Problem ten został umieszczony jako wymagający analizy w latach 2019-2022 w rządowym dokumencie  „Polityka społeczna wobec osób starszych do roku 2030. Bezpieczeństwo. Uczestnictwo. Solidarność”. Działania te ma koordynować Minister Sprawiedliwości.

Adam Bodnar zwrócił się zatem w tej sprawie do Zbigniewa Ziobry. Chodzi o to, aby w perspektywie czasowej określonej w tym rządowym dokumencie możliwe było stworzenie rozwiązań prawnych zapewniających prawa konsumentów – seniorów. 

A wymaga to współpracy: Ministerstwa Rozwoju, Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwa Finansów, Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i Komisji Nadzoru Finansowego. 

V.7224.263.2014

Rodzice nie mogą zwalniać dzieci z zajęć obowiązkowych, np. o przeciwdziałaniu dyskryminacji i przemocy. RPO pisze do MEN

Data: 2020-01-27
  • Edukacja antydyskryminacyjna jest w polskiej szkole obowiązkowa i jest elementem podstawy programowej.
  • Dlatego kolportowane w Polsce wzory oświadczeń dla rodziców o wypisaniu dziecka z zajęć antydyskryminacyjnych nie mogą mieć skutku prawnego.
  • Wzory te są przekazywane przez jedną z organizacji, by zachęcać rodziców do „wypisywania” dzieci z zajęć nawiązujących do „zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”

RPO dostaje skargi rodziców i nauczycieli zaniepokojonych tym, że niektóre dzieci nie mogą uczestniczyć w obowiązkowych zajęciach. Obywatele proszą Rzecznika o wyjaśnienie, jak daleko sięga prawo rodziców do wpływania na system edukacji, wynikające z prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji).

W wystąpieniu do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wyraził nadzieję, że podzieli on jego opinię w tej sprawie.

Oświadczenia rodziców o niezgodzie na....

Część rodziców przynosi do szkół oświadczenia, że nie wyrażają zgody na udział dziecka w jakichkolwiek lekcjach, zajęciach czy wydarzeniach, których: „program w całości lub częściowo nawiązuje do [...] zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”.

Wzór oświadczenia został opracowany przez organizację społeczną i jest dystrybuowany wśród rodziców z informacją o bezwzględnym charakterze wskazanych, przysługujących im uprawnień.

Znajduje się w nim także zobowiązanie do „zawiadomienia odpowiednich instytucji państwowych (kuratorów oświaty i Ministra Edukacji Narodowej) o przypadkach lub próbach organizacji tego typu wydarzeń na terenie szkoły".

RPO: przekroczenie granic uprawnień rodziców

- Przywołane fragmenty oświadczenia budzą wątpliwości co do jego skuteczności, w świetle przepisów o systemie oświaty i obowiązkowej podstawie programowej – podkreśla Adam Bodnar. Przypomina, że zgodnie ze stanowiskiem MEN przedmioty obowiązkowe w sposób wystarczający obejmują treści z obszaru edukacji antydyskryminacyjnej. Zaznajamiają uczniów z takimi tematami jak równość, tolerancja, przeciwdziałanie przemocy i okazywanie szacunku wobec odmienności.

Oświadczenie skonstruowane jest tak, że dziecko musiałoby zrezygnować także z niektórych zajęć obowiązkowych. Niejasnym pozostaje więc, w jaki sposób nauczyciele i dyrektorzy szkół powinni postępować w obliczu takich – i im podobnych – deklaracji rodziców.

- Niezależnie od odmiennej oceny stopnia realizacji edukacji antydyskryminacyjnej w obecnie obowiązującej podstawie programowej, wydaje się, że zgadzamy się co do nadrzędnego charakteru wartości, jaką jest przekazanie młodym obywatelom wiedzy o prawach człowieka i równym traktowaniu – pisze Rzecznik  do ministra. - Podzielamy też zatem pogląd o konieczności kształtowania wśród dzieci i młodzieży postaw tolerancji i szacunku dla godności drugiego człowieka, niezależnie od prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich, potencjalnie odmiennymi w tym zakresie, przekonaniami.

Mając to na uwadze, Adam Bodnar wyraził nadzieję, że również w ocenie ministra żądanie zwolnienia dziecka z lekcji - obejmujących m.in. takie zagadnienia jak „równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy” - należy uznać za przekraczające granice uprawnień rodziców, a w konsekwencji za takie oświadczenie, które nie może wywołać oczekiwanego skutku.

Uwagi RPO do kontroli "Tęczowego piątku"

RPO nawiązał też do wcześniejszej odpowiedzi ministra Dariusza Piontkowskiego w sprawie kontroli, przeprowadzonych przez kuratorów oświaty w szkołach, które wzięły udział w akcji „Tęczowy Piątek”.

Rzecznik z żalem przyjął wyjaśnienia, z których wynika, że resort oświaty niezmiennie stoi na stanowisku, że edukacja antydyskryminacyjna jest obecnie w sposób satysfakcjonujący realizowana w polskich szkołach. Według RPO nie jest to pogląd uzasadniony. Analiza realizacji zasady równego traktowania oraz zapewnienia bezpieczeństwa i warunków właściwego rozwoju wszystkim uczniom prowadzi do wniosku, że przeciwdziałanie dyskryminacji poprzez edukację jest w polskich placówkach oświatowych niezbędne.

W odpowiedzi MEN ustosunkował się wyłącznie do jednej z poruszonych przez RPO kwestii - podstaw przeprowadzenia kontroli. - Ze zrozumieniem przyjmuję, że były one wynikiem skarg i interwencji zgłaszanych do kuratorów oświaty przez rodziców uczniów. Podtrzymuję jednak również w tym kontekście stanowisko, że sama informacja o udziale szkoły w akcji na rzecz równego traktowania nie powinna stanowić podstawy kontroli – napisał Adam Bodnar.

Bez komentarza pozostały zaś uwagi co do sposobu przeprowadzenia kontroli przez kuratorów, a także wniosków i zaleceń formułowanych w ich wyniku.

Zagadnieniem, które MEN rozwinął w swej odpowiedzi jest rola rodziców w procesie kształcenia i wychowania, związana bezpośrednio z prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, gwarantowanym przez art. 48 Konstytucji.

- Z satysfakcją przyjąłem, że zgadzamy się co do tego, że prawo to nie ma charakteru absolutnego, a formą jego ograniczenia, wynikającego z konieczności ochrony interesu nadrzędnego, jest funkcjonowanie publicznego systemu oświaty, opartego na obowiązkowej podstawie programowej. Z moim pełnym poparciem spotyka się także teza, że niekwestionowanym uprawnieniem każdego rodzica jest zwolnienie dziecka z zajęć i aktywności nieobowiązkowych. Nie sposób jednak zgodzić się z wnioskiem, że art. 86 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. - Prawo oświatowe, określający warunki podjęcia przez szkołę współpracy z organizacją społeczną, należy interpretować w świetle „niewzruszalnych praw podmiotowych każdego rodzica w stosunku do swojego dziecka” – uznał RPO.

Podczas gdy bezsprzecznie każdy rodzic ma prawo zwolnić dziecko z dodatkowych zajęć zorganizowanych w ramach takiej współpracy, nie ma jednak podstaw do stwierdzenia, że dla jej podjęcia konieczne jest uzyskanie zgody każdego rodzica.

Taka rozszerzająca wykładnia art. 86 ust. 2 u.p.o. ma negatywne skutki dla korzystnego dla uczniów rozwijania oferty edukacyjno-wychowawczej szkoły poprzez współpracę z podmiotami zewnętrznymi. Tymczasem kuratorzy oświaty w zaleceniach pokontrolnych stwierdzali naruszenie powyższego przepisu właśnie na skutek braku uzyskania zgody wszystkich rodziców na współpracę szkoły z organizacją – wskazał Adam Bodnar.

Interpretacja taka oznacza nie tylko wyłączenie poszczególnych uczniów z określonych zajęć, ale też ograniczenie oferty edukacyjnej również wobec tych dzieci, których rodzice życzyliby sobie, by była ona realizowana przez szkołę, mieszcząc się w wartościach, jakie w procesie nauczania mają być upowszechniane zgodnie z obowiązującym prawem.

XI.800.3.2017

 

Kryzys klimatyczny ma związek z prawami człowieka - przyznaje resort edukacji

Data: 2020-01-24
  • MEN podziela opinię RPO, że istnieje związek między kryzysem klimatycznym a prawami człowieka  
  • Zgadza się także co do potrzeby kształtowania właściwych postaw dzieci i młodzieży wobec zagrożeń klimatycznych
  • Zagadnienia ochrony klimatu, jakości powietrza oraz odpowiedzialnej postawy obywatelskiej są elementem edukacji o zrównoważonym rozwoju, obecnej w szkołach od wielu lat
  • Zadania promujące tę edukację są jednak w wystarczającym zakresie realizowane w formalnym i pozaformalnym systemie edukacji – twierdzi MEN

Rzecznik Praw Obywatelskich 13 stycznia 2020 r. wystąpił do Ministra Edukacji Narodowej o wprowadzenie do szkół specjalnego programu zajęć na temat zmian klimatycznych i sposobów przeciwdziałania ich skutkom. Napisał do ministra Dariusza Piontkowskiego w związku z licznymi wystąpieniami naukowymi na temat zagrożeń wynikających z postępujących zmian klimatu (np. prof. Philipa Alstona, specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. Praw Człowieka i Skrajnego Ubóstwa). 

RPO: sama edukacja ekologiczna to za mało

RPO dostrzega silny związek pomiędzy kryzysem klimatycznym a prawami człowieka i obywatela, do których ochrony został powołany. Na uwagę zasługuje zwłaszcza przyszła sytuacja dzieci i osób starszych, które mogą zostać szczególnie dotknięte skutkami podwyższenia średniej temperatury i pogorszenia stanu środowiska naturalnego.

W podnoszeniu świadomości i szerzeniu wiedzy najważniejszą rolę spełniają szkoły. Analiza obecnych podstaw programowych wykazała, że uczniowie na wszystkich etapach edukacyjnych realizują zagadnienia z zakresu edukacji ekologicznej. W wielu szkołach wdrażane są innowacje i projekty dotyczące ekologii oraz rozwijana jest odpowiedzialności uczniów za wspólne dobro.

Jednak w ocenie RPO rozproszenie treści po kilku przedmiotach, a także brak czasu na ich szczegółowe omówienie i praktyczne zastosowanie. nie pozwala uczniom na wystarczające zapoznanie się z tematem. Nie daje również możliwości kształcenia kompetencji, które pozwalałyby na sprostanie obecnym i przyszłym wyzwaniom.

Dlatego przekazanie młodym ludziom wiedzy na temat sposobów zahamowania negatywnych zmian klimatycznych powinno być potraktowane przez szkoły jako jedno z najpilniejszych zadań. Specjalny program powinien być zaś oparty na najnowszych ustaleniach naukowych oraz skonstruowany w sposób zachęcający nauczycieli i uczniów do innowacyjności.

Wobec narażenia uczniów na kontakt z wieloma nieprawdziwymi informacjami w internecie, Rzecznik widzi tu szczególnie istotną rolę nauczycieli, którzy mogliby pomóc uczniom dotrzeć do rzetelnych i sprawdzonych materiałów.

Przykłady aktywności młodych ludzi, jak np. Młodzieży Strajk Klimatyczny dowodzą, że jest to dla nich temat ważny. Ich działania pokazują, że nie chcą biernie czekać na rozwój scenariusza, który przewiduje dotkliwe klęski żywiołowe, niedobory wody i żywności, wymuszone migracje oraz poważne konflikty. Wzywają rządzących do okazania odpowiedzialności, odwagi i ambicji, by wprowadzili  rozwiązania, mogące zapewnić przyszłym pokoleniom dobre warunki do życia i rozwoju. Uważam, że odpowiadając na te potrzeby, szkoła mogłaby w większym stopniu stanowić platformę do prowadzenia debaty, poszerzania wiedzy i poszukiwania rozwiązań.

MEN: edukacja zrównoważonego rozwoju wystarczy  

- Zgadzam się z Panem co do kwestii kształtowania właściwych postaw dzieci i młodzieży wobec zagrożeń klimatycznych -  odpisał Maciej Kopeć, podsekretarz stanu w MEN Resort uważnie obserwuje wzrastającą rolę i znaczenie edukacji o zrównoważonym rozwoju, a szerzej edukacji globalnej. Edukacja globalna stanowi tę część kształcenia obywatelskiego oraz wychowania, która pomaga w procesie uświadamiania uczniom istnienia zjawisk i współzależności globalnych. Jej głównym celem jest przygotowanie dzieci i młodzieży do stawiania czoła wyzwaniom dotyczącym całej ludzkości.

- Można przychylić się do Pana opinii, że istnieje związek między kryzysem klimatycznym, a prawami człowieka – głosi pismo. Z tego właśnie względu zagadnienia ochrony klimatu, jakości powietrza oraz odpowiedzialnej postawy obywatelskiej stanowią elementy edukacji o zrównoważonym rozwoju, obecnej w polskich szkołach od wielu lat w wyniku realizowania wielu równoległych działań.

Najważniejszym z nich jest realizowanie treści podstawy programowej na różnych etapach kształcenia, w przedmiotach takich jak przyroda, technika, biologia, chemia, geografia, wiedza o społeczeństwie. Wsparcie dla szkół  i nauczycieli w przekazywaniu ww. treści stanowi implementacja projektów Ośrodka Rozwoju Edukacji, ostatnio pn. „Edukacja globalna. Liderzy zrównoważonego rozwoju”. Działania projektowe angażują szkoły, nauczycieli  i uczniów, a także dostarczają im innowacyjnych narzędzi i materiałów dydaktycznych (np. grywalizacja).

Wspieranie nauczycieli w doskonaleniu zawodowym i poszerzaniu wiedzy na temat zjawisk klimatycznych jest jednym  z priorytetów. W wyniku działań projektowych zaczęła funkcjonować sieć regionalnych liderów edukacji globalnej, koordynujących inicjatywy w danym województwie, a także promowane są obchody Tygodnia Edukacji Globalnej w listopadzie każdego roku. Projekt ORE stanowi flagowy przykład działań edukacyjnych, wpisuje się w realizację unijnej strategii edukacyjnej, a także celów Agendy ONZ 2030.

Resort za ważne uznaje kontynuowanie dobrych praktyk w planowanym na 2020 r. projekcie ORE pn. „Młodzieżowi Liderzy na rzecz Edukacji i Globalnego Rozwoju”. Ma on służyć zwiększeniu świadomości na temat globalnych wyzwań i współzależności między nimi, a także inicjowaniu aktywnej postawy obywatelskiej w tym zakresie.

Działania MEN są komplementarne wobec inicjatyw i przedsięwzięć proponowanych przez Ministerstwo Klimatu, NFOŚiGW oraz inne podmioty zajmujące się edukacją ekologiczną lub środowiskową. Ministerstwo Edukacji Narodowej współpracuje międzysektorowo w obszarze promowania edukacji globalnej  (w tym edukacji o zrównoważonym rozwoju) z MSZ, MNiSW oraz Grupą Zagranica. Uczestniczymy systematycznie w konsultacjach międzyresortowych dotyczących działań edukacyjnych w zakresie ochrony jakości powietrza  i ubóstwa energetycznego.

Na poziomie międzynarodowym bierzemy udział w inicjatywach Global Education Network  Europe (GENE), North-South Centre of the Council of Europe, Carpathian Convention, agend ONZ, które finansują innowacyjne działania edukacyjne. Ministerstwo popiera działania organizacji pozarządowych nakierowane na podnoszenie świadomości klimatycznej oraz przygotowuje także rekomendacje dla polskich organizacji pozarządowych starających się o uzyskanie unijnej dotacji DEAR (Development Education and Awareness Raising) dla prowadzenia projektów z zakresu ww. tematyki.

- W moim przekonaniu zadania promujące edukację o zrównoważonym rozwoju realizowane są obecnie w wystarczającym zakresie zarówno w formalnym jak i pozaformalnym systemie edukacji – brzmi konkluzja odpowiedzi resortu.

VII.7037.211.2019

System środowiskowego wsparcia osób z zaburzeniami psychicznymi wymaga zmian

Data: 2020-01-24
  • Nie wszystkie osoby w kryzysie zdrowia psychicznego mogą otrzymać wsparcie w środowiskowych domach samopomocy
  • W 8,5% powiatów w Polsce na koniec 2018 r. nie było ani jednego takiego domu  – mimo ustalonego przez resort polityki społecznej wskaźnika co najmniej jednego w każdym powiecie
  • Liczbę osób kwalifikujących się do pomocy państwa w tej formie szacuje się na 37 tys. – a w tych placówkach brakuje niemal 7 tys. miejsc
  • RPO apeluje m.in. o ujednolicenie modelu szacowania skali potrzeb środowiskowych domów samopomocy

Powszechna jest wiedza o zapaści opieki psychiatrycznej w Polsce nad dziećmi i młodzieżą. Szwankuje jednak także pomoc państwa, udzielana osobom z zaburzeniami psychicznymi w formie środowiskowych domów samopomocy.

Są one szansą dla osób w kryzysie psychicznym na lepsze funkcjonowanie. Zajęcia w nich prowadzone zapobiegają także izolacji tych osób. Domy te świadczą usługi w ramach indywidualnych lub zespołowych treningów samoobsługi i treningów umiejętności społecznych. Polega to na na nauce, rozwijaniu lub podtrzymywaniu umiejętności w zakresie czynności dnia codziennego i funkcjonowania w życiu społecznym.

Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony sygnałami o poważnych niedostatkach tego systemu. Wynika to z analizy przedstawionych pod koniec 2019 r. przez Najwyższą Izbę Kontroli wyników kontroli „Pomoc państwa realizowana w formie środowiskowych domów samopomocy udzielana osobom z zaburzeniami psychicznymi”.

Zaburzenia te są poważnym, a wręcz narastającym problemem. Wyniki badań w losowo dobranej próbie 10 tys. respondentów w wieku od 18 do 64 lat wykazały, że u 23,4% w ciągu ich życia rozpoznano przynajmniej jedno takie zaburzenie. 

Ustalenia Najwyższej Izby Kontroli

NIK wskazała, że rozwój tych placówek jest wciąż niewystarczający, mimo wzrostu ich liczby (z 779 w 2016 r. do 809 w 2018 r.), liczby dostępnych w nich miejsc (z 28 579 w 2016 r. do 30 165 w 2018 r), a także wydanych na ten cel środków (z 451 772,8 tys. zł w 2016 r. do 578 449,9 tys. zł  w 2018 r.).

Nie osiągnięto ustalonego przez Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej  wskaźnika co najmniej jednego środowiskowego domu samopomocy w każdym powiecie. Na koniec 2018 r. blisko 8,5% powiatów stanowiło  „białe plamy” -  w 32 powiatach nie funkcjonowała żadna tego typu placówka.

Przybyło wprawdzie ośrodków dysponujących miejscami całodobowymi (wzrost z 28 w 2016 r. do 33 a w 2018 r.),  ale rozwój bazy miejsc należy uznać za niewystarczający i nierównomierny. W województwach: lubelskim, kujawsko-pomorskim, opolskim, podkarpackim, pomorskim i zachodniopomorskim nie było w ogóle miejsc całodobowych. Obniżył się też, liczony dla całego kraju, stopień zaspokojenia potrzeb w zakresie korzystania z usług środowiskowych domów samopomocy. Na koniec 2018 r. wyniósł on 73,4%  - w 2016 r.  79,2%.

Liczba osób korzystających ze środowiskowych domów samopomocy zwiększyła się z 31 345 w 2016 r. do 33 716 w 2018 r. Wobec oszacowanej przez MRPiPS liczby 37 tys. osób kwalifikujących się do wsparcia, w całej Polsce brakuje 6835 miejsc. Rozpoznanie przez wojewodów i samorządy potrzeb w tym zakresie było niepełne.

Diagnozy potrzeb dokonywano bowiem głównie na podstawie informacji od samorządów, składanych przy okazji wnioskowania o środki finansowe, oraz ośrodków pomocy społecznej. Rzadko korzystano z dostępnych źródeł danych, w tym np. danych medycznych z Narodowego Funduszu Zdrowia, powiatowych zespołów ds. orzekania o niepełnosprawności, powiatowych urzędów pracy, lokalnych poradni zdrowia psychicznego, poradni psychologiczno-pedagogicznych, placówek oświatowych.

Wnioski RPO

W ocenie RPO poprawa sytuacji wymaga działań ustawodawczych oraz ujednolicenia modelu szacowania skali potrzeb co do dostępu do środowiskowych domów samopomocy.

Są one ostatnim ogniwem dziennego wsparcia systemu opieki społecznej. - Nie powinna istnieć sytuacja, gdy osoba potrzebująca jest takiego wsparcia pozbawiona – wskazuje RPO.

Szacowanie potrzeb ma zatem niebagatelne znaczenie, gdyż kompleksowo przeprowadzone pozwala na wyeliminowanie ryzyka pominięcia, już na etapie identyfikacji, grupy osób potencjalnie zainteresowanych tą formą pomocy.

Zasadne wydaje się więc dokonanie ogólnokrajowej analizy, zarówno w aspekcie dostępności środowiskowych domów, jak i oszacowania skali potrzeb. Do tego jest zaś konieczne wskazanie przez MRPiPS ujednoliconego katalogu źródeł danych, z których będą korzystały jednostki szacujące potrzeby.

Z danych NIK wynika, że wojewodowie w sposób niejednolity ustalali aktualną liczbę osób korzystających z usług w środowiskowych domach samopomocy - od czego zależy wysokość dotacji  z budżetu państwa na bieżące koszty placówek. Rozbieżność polegała na tym, że część wojewodów uzależniała kwotę dotacji nie tylko od liczby osób mających aktualne skierowanie, ale również od rzeczywistego uczestnictwa tych osób w oferowanych zajęciach.

W 2010 r. resort polityki społecznej zdefiniował, że przez „aktualną liczbę osób korzystających z usług w ośrodkach” rozumie się tych, którzy mają decyzje kierujące do domu samopomocy według stanu na koniec miesiąca poprzedzającego miesiąc, na który ustalana jest dotacja. Nie doprecyzowano jednak, czy korzystanie z ośrodka musi być uzależnione od faktycznego uczestnictwa w zajęciach.

W celu ujednolicenia zasad dotacji z budżetu na funkcjonowanie środowiskowych domów samopomocy konieczne wydaje się dookreślenie pojęcia „aktualna liczba osób korzystających z usług w ośrodkach”. 

RPO przypomina, że ratyfikowana przez Polskę Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami daje im wszystkim prawo do życia w społeczności i do dokonywania wyborów na równi z innymi obywatelami. Państwa-strony podejmą zaś skuteczne i stosowne działania, aby ułatwić osobom z niepełnosprawnością korzystanie z tego o prawa oraz ich pełną integrację i uczestnictwo w życiu społecznym.

Konwencja gwarantuje im dostęp do szerokiego zakresu usług wspierających funkcjonowanie w środowisku domowym, lokalnym i innym, w tym indywidualnej opieki koniecznej do życia i integracji w społeczeństwie i zapobiegającej izolacji i segregacji, a ogólnie dostępne usługi i obiekty będą dostępne na równych zasadach i dostosowane do ich potrzeb.

W myśl Konwencji dyskryminacja ze względu na niepełnosprawność oznacza wszelkie formy różnicowania, wykluczania lub ograniczania ze względu na niepełnosprawność, których celem lub wynikiem jest utrudnienie lub uniemożliwienie uznania, korzystania lub egzekwowania wszelkich praw człowieka i fundamentalnych swobód, na równych zasadach z innymi obywatelami, w sferze politycznej, gospodarczej, społecznej, kulturowej, obywatelskiej i innej.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlenę Maląg o podjęcie stosownych działań prawodawczych.

III.7065.279.2019

"Kajdanki to nie ułatwienie dla policji". O ich nadużywaniu w konwojach i na komisariatach RPO pisze do MSWiA

Data: 2020-01-22
  • Policja nadużywa prewencyjnego stosowania kajdanek wobec zatrzymanych, zarówno podczas ich konwojowania jak i przesłuchań – alarmuje RPO
  • Niemal wszystkie osoby doprowadzane do jednostek policji mają ręce skute z tyłu – tymczasem prewencyjnie kajdanki można zakładać tylko z przodu
  • Wątpliwości budzi także zakładanie tzw. kajdanek zespolonych (na ręce i nogi) nieletnim konwojowanym do placówek wychowawczych
  • Rzecznik zna takie przypadki wobec nieletniej w 3. miesiącu ciąży. Inna nieletnia miała je przez 9 godzin  

Przepisy upoważniają policjantów do stosowania środków przymusu bezpośredniego, w tym kajdanek. Zanim jednak funkcjonariusze po nie sięgną, powinni użyć innych metod osiągnięcia właściwej reakcji osób, które mimo wezwania nie stosują się do przepisów prawa. Dlatego kajdanki nie powinny być stosowane przez policję jako ułatwienie i stosowane rutynowo czy „na wszelki wypadek”.  Decyzję o ich użyciu zawsze powinna poprzedzać zindywidualizowana ocena zasadności tego środka wobec danej osoby.

Inne zachowanie policjantów można interpretować jako przykład manifestacji siły państwa wobec jednostki, do czego nie powinno dochodzić w demokratycznym państwie prawa.

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2008 r. sprawuje funkcję krajowego mechanizmu prewencji tortur. To instytucja przeciwdziałająca torturom w rozumieniu Protokołu fakultatywnego do Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. KMPT podejmuje działania w celu eliminacji ryzyka tortur lub nieludzkiego albo poniżającego traktowania. 

KMPT jest uprawniony do regularnego sprawdzania sposobu traktowania osób pozbawionych wolności w miejscach zatrzymań. Wizytując je, eksperci KMPT od dłuższego czasu obserwują niepokojącą praktykę, polegającą na nadużywaniu przez funkcjonariuszy policji prewencyjnego stosowania kajdanek wobec osób zatrzymanych. Odnosi się to zarówno do ich konwojowania, jak i prowadzenia w komisariatach przesłuchań lub tzw. wstępnych rozpytań.

Założenie kajdanek - co mówi prawo?

Zarówno ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, jak i ustawa o Policji, upoważniają funkcjonariuszy do stosowania środków przymusu bezpośredniego, w tym kajdanek. Muszą jednak być przy tym spełnione trzy podstawowe zasady ich użycia:. 

  • Zasada subsydiarności wyznacza granicę stosowania tych środków, którą powinno być osiągnięcie zamierzonego celu. Przymus powinien być  obligatoryjnie poprzedzony użyciem innych metod wyegzekwowania pożądanej reakcji osób nie stosujących się do przepisów, mimo wezwania funkcjonariuszy. Ma to tez zapobiegać zbyt długiemu i nieuzasadnionemu stosowaniu tych środków.
  • Zasada proporcjonalności każdorazowo obliguje funkcjonariuszy do oceny okoliczności oraz dynamiki danego zdarzenia. Ich decyzje i zachowania  powinny cechować się racjonalnością, obiektywizmem i indywidualnym podejściem do każdej osoby. Ma to powstrzymywać przed schematycznym i rutynowym stosowaniem tych środków.
  • Zasada minimalizacji szkód odnosi się do najważniejszych wartości: poszanowania ludzkiego życia, zdrowia oraz przyrodzonej i niezbywalnej godności osobistej. Jeżeli środki przymusu okażą się niezbędne, winny być dostosowane do okoliczności zdarzenia oraz osoby (wiek, płeć, stan zdrowia). Ustawa nakazuje, że wobec kobiety w widocznej ciąży, małoletnich do 13. roku życia oraz osoby o widocznej niepełnosprawności można użyć wyłącznie siły fizycznej w postaci technik obezwładnienia.

Stosowanie kajdanek wobec nieletnich

Ustalenia KMPT wskazują jednak, że te zasady nie są w praktyce przestrzegane. Z raportów powizytacyjnych KMPT w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych z dwóch ostatnich lat wynika, że zasadą jest konwojowanie nieletnich do tych placówek w kajdankach. A ustawa o środkach przymusu mówi jedynie o możliwości - a nie obowiązku - ich użycia. Stosowanie kajdanek wobec nieletnich jest w praktyce uzasadniane głównie aspektem prewencyjnym. W większości przypadków jednak nieletni, wobec których stosowane były kajdanki, nie byli agresywni i wykonywali polecenia policji.

W ocenie RPO rutynowe stosowanie kajdanek wobec nieletnich, których zachowanie nie uzasadnia prewencyjnego ich użycia, jest nie tylko nadużyciem, ale także poniżającym traktowaniem takich osób, w rozumieniu artykułu 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Nieletni informowali bowiem pracowników KMPT, że policjanci odmawiali im odstąpienia od stosowania kajdanek lub też ich rozluźnienia. Funkcjonariusze rozkuwali ich przeważnie nie zaraz po przybyciu do placówki, lecz dopiero na wyraźny apel wychowawcy ośrodka.

Pracownicy KMPT znają przypadki, gdy wychowankom zakładano kajdanki zespolone na czas transportu, mimo że znajdowali się w policyjnych furgonetkach i pod nadzorem funkcjonariuszy. Stosowano je np.  wobec nieletniej w 3. miesiącu ciąży. W przypadku innej nieletniej kajdanki stosowano przez 9 godzin. Kolejny nieletni musiał - zakuty w kajdanki zespolone - wejść na piętro w budynku, dodatkowo trzymając dwie torby z ubraniami.

- Czy nieletni doprowadzani do młodzieżowych ośrodków wychowawczych powinni być stawiani przez funkcjonariuszy na równi z członkami zorganizowanych grup przestępczych, wobec których oddziały antyterrorystyczne policji stosują zazwyczaj ten właśnie środek przymusu bezpośredniego? Czy kajdanki zespolone są środkiem współmiernym zarówno do okoliczności w których realizowany jest konwój, jak i uwarunkowań psychiczno-fizycznych osoby doprowadzanej do ośrodka wychowawczego? – pyta Adam Bodnar.

Według niego użycie kajdanek zespolonych wobec nieletnich jest nie tylko nieproporcjonalne, lecz przede wszystkim stygmatyzujące, a wręcz traumatyzujące dla młodego człowieka.

Profilaktyczne stosowanie kajdanek w czasie transportu krytykuje również Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT). W jego ocenie kajdanki nie powinny być stosowane jako zasada w czasie transportu - najlepiej, by konwojowani byli przewożeni w bezpiecznych furgonetkach.

Kajdanki podczas konwojów i przesłuchań 

Do podobnych wniosków prowadzi też analiza raportów KMPT z wizytacji komisariatów i pomieszczeń dla zatrzymanych w całej Polsce. Większość konwojów i doprowadzeń odbywa się przy użyciu kajdanek stosowanych prewencyjnie. Niemal wszystkie osoby doprowadzane do miejsc zatrzymań mają jednak ręce skute z tyłu.

Eksperci KMPT byli świadkami, gdy kajdanki takie miała osoba zatrzymana, do której na wniosek KMPT wezwano karetkę pogotowia ze względu na złe samopoczucie. Mimo dyskomfortu, a nawet zagrożenia zdrowia lub życia, funkcjonariusze podjęli decyzję o założeniu jej kajdanek z tyłu.

Jest to wprawdzie zgodne z ustawą o środkach przymusu, ale co do prewencyjnego użycia kajdanek ustawodawca wskazał wyraźnie, że kajdanki można założyć na ręce trzymane z przodu. W zdecydowanej większości przypadków zapinania kajdanek z tyłu środek ten nie jest już zatem prewencyjny.

Inną niepokojącą praktyką są przypadki zakładania kajdanek podczas rozpytań czy przesłuchań w komisariatach. Rodzi się ponownie pytanie, czy przebywanie w placówce policji i pod nadzorem funkcjonariuszy wymaga każdorazowo stosowania dodatkowej opresji w postaci kajdanek – podkreśla RPO.

Standardy międzynarodowe i zasady etyki

Zarówno Reguły Mandeli, jak i Europejskie Reguły Więzienne, jasno wskazują, że zabronione jest stosowanie łańcuchów, kajdan lub innych środków przymusu, które są z natury poniżające lub bolesne. Inne środki przymusu będą stosowane wyłącznie, gdy zezwala na to prawo oraz w konkretnych okolicznościach, m.in. jako zabezpieczenie przed ucieczką w czasie transportu, pod warunkiem, że zostaną one usunięte na czas, gdy więzień (w tym wypadku zatrzymany) staje przed organami sądowymi lub administracyjnymi.

Także CPT zwraca uwagę, że nie ma usprawiedliwienia dla stosowania kajdanek, gdy podejrzany jest przesłuchiwany. Kajdanki nie powinny być stosowane jako ułatwienie dla funkcjonariuszy. Tego typu zachowanie policjantów można interpretować jako przykład manifestacji siły państwa wobec jednostki, do którego nie powinno dochodzić w demokratycznym państwie prawa.

Podane argumenty co do zindywidualizowanej oceny stosowania kajdanek wobec zatrzymanych KMPT podnosi w swych raportach powizytacyjnych. W odpowiedzi policjanci informują, że skoro przepisy zezwalają na używanie tego typu środków, to nie widzą oni potrzeby zmiany stosowanej praktyki. - W mojej ocenie zgadzają się tym samym na brak indywidualnego podejścia do osoby zatrzymanej – ocenia Adam Bodnar.

Postawa funkcjonariuszy w opisanych przypadkach jest tym bardziej niezrozumiała, że zgodnie z ustawą o Policji mają oni obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka. Zarządzenie Komendanta Głównego Policji w sprawie zasad etyki zawodowej policjanta wskazuje zaś, że we wszystkich swoich działaniach ma on obowiązek poszanowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka. Wyrażają się to w szczególności respektowaniem prawa każdego człowieka do życia oraz zakazem inicjowania, stosowania i tolerowania tortur bądź nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

O odniesienie się do całego problemu Adam Bodnar zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego.

KMP.570.29.2019

 

Nie ma wzorów pouczeń dla obywateli w nowej procedurze cywilnej. Wystąpienie Rzecznika do MS

Data: 2020-01-16
  • 7 listopada 2019 r. weszła w życie obszerna nowelizacja procedury cywilnej. Obywatele nie dostali jednak nowych wzorów pouczeń, choć większość ich spraw toczy się według nowych przepisów
  • RPO ma wątpliwości co do odległego terminu przygotowania przez resort sprawiedliwości wzoru tych pouczeń  
  • Do tego czasu będą one uzależnione od praktyki danego sądu. To zaś wiąże się z istotnymi rozbieżnościami i może negatywnie wpływać na prawa obywateli
  • A Polska przegrywała już procesy przed Trybunałem w Strasburgu, bo sądy nie udzielały obywatelom odpowiednich pouczeń

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o jak najszybsze zakończenie prac nad rozporządzeniem w sprawie określenia wzorów tych pouczeń co do czynności procesowych, udzielanych  stronom i uczestnikom postępowania sądowego.

Nowelizacja a wzory pouczeń

Nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw z 4 lipca 2019 r. ma fundamentalne znaczenie dla praw i wolności obywatelskich. Dookreśla bowiem na poziomie ustawy sposób realizacji konstytucyjnego prawa do sądu. Jednym z jej założeń jest ustandaryzowanie pouczeń. Co do zasady jest to zgodne ze standardami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i wcześniejszymi postulatami Rzecznika wobec resortu.

W poprzednim stanie prawnym RPO zwracał ministrowi uwagę, że Polska przegrywa sprawy przed ETPC, bo sądy nie udzielały odpowiednich pouczeń obywatelom, którzy wytoczyli procesy cywilne - a nie mieli adwokata.

Obywatele ci zostali wezwani przez sąd do uzupełnienia braków apelacji – przez złożenie ich odpisów. Nie zachowali jednak ich kopii, a nie byli w stanie odtworzyć tego z pamięci. W efekcie apelacje odrzucono. A wszystko dlatego, że pouczając ich wcześniej o terminie i sposobie wniesienia apelacji, sąd nie poinformował, że należy je złożyć w dwóch odpisach.

Udzielanie prawidłowo sformułowanych pouczeń - przy zapewnieniu komunikatywności przekazu - jest zatem wyjątkowo istotne z punktu widzenia gwarancji procesowych i konstytucyjnego prawa do sądu.

Dlatego Rzecznik z uznaniem przyjął deklarację z pisma z sierpnia 2019 r. wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła o przygotowaniu wzorów takich pouczeń w sposób zrozumiały, szczególnie dla osób niebędących prawnikami i przy współpracy z naukowcami zajmującymi się dostosowaniem języków fachowych do języka powszechnie stosowanego i rozumianego.

RPO: mogą ucierpieć obywatele

Rzecznik jest jednak zaniepokojony informacjami o zaledwie wstępnym etapie prac nad rozporządzeniem, w którym minister określi wzory tych pouczeń. Nowelizacja przewiduje dla tego aktu dwunastomiesięczną vacatio legis. Oznacza to, że rozporządzenie może zostać wydane dopiero w sierpniu 2020 r.

- Zważywszy na wyjątkową obszerność nowelizacji i jej gruntowny charakter, optymalnym rozwiązaniem byłaby sytuacja, gdyby wzory pouczeń były gotowe już w dniu wejścia w życie pierwszych zmienianych przepisów – uważa RPO.

Jest to tym bardziej istotne, że nowe przepisy stosuje się do większości spraw wszczętych jeszcze przed 7 listopada 2019 r. Strony i uczestnicy postępowań cywilnych znaleźli się zatem w nowej rzeczywistości proceduralnej. Nie otrzymali jednak pouczeń przewidzianych w założeniach nowelizacji, gwarantujących odpowiednią ochronę ich praw procesowych.

Oznacza to, że treść, zakres oraz forma pouczeń - do czasu wydania rozporządzenia - uzależniona będzie od praktyki w danym sądzie. A to niestety wiąże się z powstawaniem istotnych rozbieżności i może negatywnie wpływać na sytuację procesową stron.

Niestety, zakres i charakter nowelizacji oraz rozwiązania przejściowe powodują  omyłki w udzielanych stronom pouczeniach – co Rzecznik dostrzega już w prowadzonych przez siebie sprawach.

Największe trudności w stosowaniu nowego prawa zawsze uwidaczniają się w pierwszych miesiącach jego obowiązywania. Odpowiednie pouczenia (bądź wytyczne dla ich sporządzenia) są więc najbardziej potrzebne właśnie wtedy. A to przede wszystkim resort sprawiedliwości – jako inicjator całej nowelizacji - powinien był opracować na czas wzory pouczeń do wykorzystania przez sądy i samych obywateli. Realizacja tego obowiązku nie może polegać na oczekiwaniu, aż wzory pouczeń ukształtują się w praktyce poszczególnych sądów, a dopiero po tym zostaną ujednolicone w rozporządzeniu.

Problem niewłaściwej realizacji obowiązków informacyjnych sądu był widoczny już na gruncie poprzednich przepisów. Potwierdziły to wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który stwierdził naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (wyrok z 28 marca 2019 r. w sprawie Adamkowski przeciwko Polsce, skarga nr 57814/12, wyrok z 11 października 2018 r. w sprawie Parol przeciwko Polsce, skarga nr 65379/13).

Nowelizacja procedury cywilnej może zatem przyczynić się do pogłębienia tego problemu - jeśli opracowanie wzorów pouczeń nastąpi dopiero po wielu miesiącach obowiązywania nowych przepisów.

Co istotne także sama nowelizacja kładzie nacisk na udzielanie pouczeń. W jednym z przepisów przesądza nawet, że określone wady w doręczeniu pouczenia oznaczają pozbawienie strony możności obrony praw - co może skutkować nieważnością postępowania. Oznacza to, że skutki nieprawidłowych pouczeń w obecnym stanie prawnym mogą być bardzo daleko idące.

Dlatego Rzecznik za konieczne uznaje jak najszybsze zakończenie prac nad rozporządzeniem w sprawie określenia wzorów pouczeń. Jednocześnie niezbędne byłoby skrócenie 12-miesięcznego okresu vacatio legis.

Zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk zwrócił się w tej sprawie do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

IV.510.50.2019

Uczmy porządnie o sprawach klimatu: RPO pisze do MEN

Data: 2020-01-13
  • RPO wystąpił do MEN o wprowadzenia do szkół specjalnego programu zajęć na temat zmian klimatycznych i sposobów przeciwdziałania ich skutkom.
  • Program ten powinien być oparty na najnowszych ustaleniach naukowych oraz skonstruowany w sposób zachęcający nauczycieli i uczniów do innowacyjności.
  • Przekazanie młodym ludziom wiedzy na temat sposobów zahamowania negatywnych zmian klimatycznych powinno być potraktowane przez szkoły jako jedno z najpilniejszych zadań.
  • RPO przypomina aktywność młodych ludzi w obronie klimatu i ustalenia grudniowego Kongresu Praw Obywatelskich, w którym uczestniczył światowej sławy ekspert prof. Philip Alston, specjalny sprawozdawca ONZ ds. Praw Człowieka i Skrajnego Ubóstwa, autor raportu klimatycznego i sformułowania „klimatyczny apartheid”.

Adam Bodnar napisał do ministra Dariusza Piontkowskiego w związku z licznymi wystąpieniami naukowymi na temat zagrożeń wynikających z postępujących zmian klimatu.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega silny związek pomiędzy kryzysem klimatycznym a prawami człowieka i obywatela, do ochrony których został powołany. Na uwagę zasługuje zwłaszcza przyszła sytuacja dzieci i osób starszych, które mogą zostać szczególnie dotknięte skutkami podwyższenia średniej temperatury na ziemi i pogorszenia się stanu środowiska naturalnego.

W podnoszeniu świadomości i szerzeniu wiedzy najważniejszą rolę spełniają szkoły. Analiza obecnych podstaw programowych wykazała, że uczniowie na wszystkich etapach edukacyjnych realizują zagadnienia z zakresu edukacji ekologicznej. W wielu szkołach wdrażane są innowacje i projekty dotyczące ekologii oraz rozwijana jest odpowiedzialności uczniów za wspólne dobro.

Wydaje się jednak, że rozproszenie treści po kilku przedmiotach, a także brak czasu na ich szczegółowe omówienie i praktyczne zastosowanie nie pozwala uczniom na wystarczające zapoznanie się z tematem. Nie daje również możliwości kształcenia kompetencji, które pozwalałyby na sprostanie obecnym i przyszłym wyzwaniom.

Przykłady aktywności ludzi młodych, takich jak powstanie Młodzieżowego Strajku Klimatycznego dowodzą, że jest to dla nich temat ważny. Podejmowane przez nich działania pokazują, że młodzi ludzie nie chcą biernie oczekiwać na rozwój scenariusza, który przewiduje dotkliwe klęski żywiołowe, niedobory wody i żywności, wymuszone migracje oraz poważne konflikty. Wzywają rządzących do okazania odpowiedzialności, odwagi i ambicji, by wprowadzili w życie stosowne rozwiązania, mogące zapewnić przyszłym pokoleniom dobre warunki do życia i rozwoju. Uważam, że odpowiadając na te potrzeby, szkoła mogłaby w większym stopniu stanowić platformę do prowadzenia debaty, poszerzania wiedzy i poszukiwania rozwiązań.

Profesor Philip Alston, specjalny sprawozdawca ONZ ds. Praw Człowieka i Skrajnego Ubóstwa, sformułował pogląd, że możemy stać się świadkami tzw. apartheidu klimatycznego - wykluczenia biedniejszych mieszkańców planety z możliwości uchronienia się przed konsekwencjami zmiany klimatu. Zagrożone jest nie tylko prawo człowieka do czystego środowiska, ale wręcz jego przeżycie. Katastrofa klimatyczna to także ogromne ryzyko dla porządku demokratycznego z uwagi na wzrost biedy i nierówności. Konieczne jest zatem ciągłe podkreślanie potrzeby solidarności z ludźmi mieszkającymi w innych regionach świata. Wobec narażenia uczniów na kontakt z wieloma nieprawdziwymi informacjami w internecie, dostrzegam tu szczególnie istotną rolę nauczycieli, którzy mogliby pomóc uczniom dotrzeć do rzetelnych i sprawdzonych materiałów.

VII.7037.211.2019

RPO kwestionuje niejasne przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii

Data: 2020-01-10
  • Obywatele skarżą się na niejasne sformułowania ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii
  • Chodzi o zwrot „konsumpcja środków odurzających” oraz pojęcia „naczynie” i „przyrządy” służące do nielegalnego wytwarzania narkotyków
  • RPO podkreśla, że przepisy powodujące odpowiedzialność karną muszą być klarowne i precyzyjne
  • Tymczasem niejasności te prowadzą do rozbieżnych interpretacji prawa przez sądy - w efekcie czego dochodzi do nierównego traktowania obywateli

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego w sprawie budzących niejasności sformułowań ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. A sprawy narkotykowe często dotyczą bardzo młodych ludzi.

Zaniepokojenie RPO wywołał artykuł 54 ust. 1 i 2 pkt 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Stanowi on, że:

1. Kto wyrabia, posiada, przechowuje, zbywa lub nabywa przyrządy, jeżeli z okoliczności wynika, że służą one lub są przeznaczone do niedozwolonego wytwarzania, przetwarzania lub przerobu środków odurzających, substancji psychotropowych lub nowych substancji psychoaktywnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

2. Tej samej karze podlega, kto:

1) przystosowuje do niedozwolonego wytwarzania, przetwarzania, przerobu lub konsumpcji środków odurzających, substancji psychotropowych lub nowych substancji psychoaktywnych naczynia i przyrządy, choćby były wytworzone w innym celu.

„Konsumpcja środków odurzających” – co ustawodawca miał na myśli?

RPO zwraca uwagę, że pojęcie „konsumpcji środków odurzających” nie jest nigdzie w ustawie zdefiniowane. Doktryna prawa uznaje, że pojęcie to należy uznać za równoznaczne ze zdefiniowanym w art. 4 pkt 31 "używaniem" środka odurzającego. W ocenie Rzecznika jest to jednak nadmierne uproszczenie: nie należy utożsamiać "konsumpcji" z "używaniem". Zgodnie z zasadami tworzenia przepisów prawa, do oznaczenia jednakowych pojęć używa się jednakowych określeń, a zatem różnym terminom należy nadawać różne znaczenia.

Stwierdzenie, jakie czynności mieszczą się w "nielegalnej konsumpcji" może więc nastręczać znaczne trudności. Tymczasem jako element przepisu determinującego odpowiedzialność karną jednostki termin ten powinien cechować się szczególną klarownością i precyzyjnością, zgodnie z konstytucyjną zasadą nullum crimen sine lege certa (art. 42 ust. 1 Konstytucji).

Nawet, jeśliby przyjąć interpretację, że konsumpcja to synonim używania narkotyków, trzeba zauważyć, że nie istnieje przepis prawa, który by tego zakazywał. Ukarać można za posiadanie narkotyków (art. 62 i 62b ustawy) - nie zaś za ich używanie.

Zazwyczaj posiadanie będzie konieczne dla możliwości używania, jeśli sprawca posiada narkotyki na własny użytek. Możliwe są  jednak także sytuacje, gdy ktoś używa narkotyku, lecz go nie posiada. Następuje to np., gdy posiadacz narkotyku częstuje inną osobę. Częstujący nie zawsze robi to z zamiarem wyzbycia się władztwa nad porcją narkotyku (np. pozwala innej osobie zaciągnąć się tzw. „skrętem” lub ze swojej fajki wodnej), a zatem nie musi jednocześnie tracić posiadania.

Dlatego RPO wnosi o wykreślenie z tego artykułu ustawy odwołania do "konsumpcji" jako tzw. pustej normy.

„Przyrządy” i „naczynia” – kolejna niejasność ustawy

Definicja „naczynia” jest kolejnym problematycznym aspektem art. 54. Jego ustęp pierwszy penalizuje „wyrabianie, posiadanie, przechowywanie, zbywanie lub nabywanie przyrządów”, a ustęp drugi wprowadza karalność odnoszącą się do „naczyń i przyrządów”. Ustawodawca rozróżnił więc „naczynia” i „przyrządy”. Zrobił to jednak tylko w jednym ustępie tego samego artykułu.

Dochodzi zatem do paradoksalnej sytuacji, w której przystosowanie do niedozwolonego wytwarzania, przetwarzania lub przerobu narkotyków naczyń codziennego użytku podlega karze. Chodzi o sytuacje np. domowego wytwarzania fajki wodnej z butelki z dziurą. Tymczasem wyrabianie naczyń szczególnie przeznaczonych do używania narkotyków nie jest karalne (art. 54 ust. 1 nie wymienia naczyń).

Wątpliwości interpretacyjne pogłębia spójnik „i” („naczynia i przyrządy”). Zgodnie z zasadami logiki prawniczej, oznaczać to powinno, że aby podlegać odpowiedzialności karnej z tego przepisu, sprawca musi przystosowywać i przyrządy, i naczynia. Gdyby zamiarem ustawodawcy była karalność jedynie przystosowania naczynia albo jedynie przyrządów, powinien był posłużyć się spójnikiem „lub”.

Wszystko to powoduje istotne wątpliwości i problemy interpretacyjne. A to musi prowadzić do różnego rozumienia zakresu penalizacji przez sądy, a w konsekwencji - nierównego traktowania obywateli.

Takie rozbieżności nie znajdują uzasadnienia z punktu widzenia celowości prawa. Wydaje się to konsekwencją wadliwej redakcji normy prawnej. 

Dlatego Rzecznik za wskazane uznaje zmianę przepisu, tak aby penalizacja na podstawie obu norm obejmowała czyny zarówno związane z "naczyniami", jak i "przyrządami".

RPO zwrócił się do resortu zdrowia o rozważenie podjęcia inicjatywy ustawodawczej zmierzającej do nowelizacji ustawy w opisywanym zakresie.

II.510.1332.2019

Prokuratorka chce wrócić do służby po wyroku TSUE. Interwencja Rzecznika w MS

Data: 2020-01-09
  • Prokuratorka, przeniesiona według wcześniejszych przepisów w stan spoczynku po ukończeniu 60. roku życia, chce wrócić do służby
  • Powołuje się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 5 listopada 2019 r., kwestionujący przepisy, na których podstawie przeszła w stan spoczynku
  • W ocenie Rzecznika przy wykonaniu wyroku TSUE należy uwzględnić taką sprawę - aby uniknąć ryzyka odpowiedzialności odszkodowawczej   

Prokuratorka poskarżyła się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na niemożność powrotu do służby. 22 maja 2018 r. została ona przeniesiona w stan spoczynku w związku z ukończeniem 60. roku życia.

Jednym ze stosowanych w jej sprawie ówczesnych przepisów była regulacja, że prokurator może nadal zajmować stanowisko po ukończeniu 60. roku życia – kobieta, a 65. roku - mężczyzna, jeżeli Prokurator Generalny się na to zgodzi. Kobieta złożyła jednak odpowiedni wniosek zbyt późno (trzeba było go składać pół roku przed ukończeniem 60 roku życia). Wobec braku decyzji Prokuratora Generalnego odwołanie skarżącej zostało odrzucone przez Sąd Najwyższy w styczniu 2019 r.

Skarżąca zakładała, że obowiązujący od 23 maja 2018 r. (następnego dnia po ukończeniu przez nią 60. roku życia) nowy przepis - zgodnie z którym i kobieta, i mężczyzna przechodzą w stan spoczynku z ukończeniem 65. roku życia - ureguluje w przepisach przejściowych możliwość jej powrotu do czynnej służby.

Wprowadzająca tę zmianę nowela kilku ustaw z 12 kwietnia 2018 r. nie zawierała jednak żadnych przepisów przejściowych dotyczących kwestii powrotu do obowiązków prokuratora lub sędziego przez kobiety, które przeszły w stan spoczynku z powodu ukończenia 60. roku życia i z różnych przyczyn nie skorzystały z możliwości kontynuowania aktywności zawodowej na podstawie odrębnej procedury. Przepisy dostosowano wtedy do jednolicie określonego dla kobiet i mężczyzn wieku przechodzenia przez prokuratorów w stan spoczynku w dniu ukończenia 65. roku życia.

Ostatecznie skarżąca upatruje możliwość powrotu do pełnienia obowiązków  w związku z wyrokiem TSUE z 5 listopada 2019 r. (sprawa C-192/18). Trybunał w składzie Wielkiej Izby uwzględnił wówczas skargę o stwierdzenie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego wniesioną przez Komisję Europejską przeciwko Polsce.

TSUE stwierdził, że nasze państwo uchybiło zobowiązaniom ciążącym na nim na mocy prawa Unii Europejskiej. Polegało to z jednej strony na wprowadzeniu odmiennego wieku przejścia w stan spoczynku dla kobiet i mężczyzn zajmujących stanowiska sędziów i prokuratorów, z drugiej - na obniżeniu wieku przejścia w stan spoczynku mającego zastosowanie do sędziów, z jednoczesnym przyznaniem ministrowi sprawiedliwości uprawnienia do decydowania o przedłużeniu okresu czynnej służby tych sędziów. TSUE odrzucił argument Polski, że przewidziane w ten sposób różnice między sędziami obu płci co do wieku przejścia w stan spoczynku stanowią środek pozytywnej dyskryminacji.

- W ramach analizy sposobu wykonania przez Polskę tego wyroku konieczne wydaje się także rozważenie wyżej przedstawionego problemu w celu uniknięcia możliwości odpowiedzialności odszkodowawczej za wprowadzenie stanu prawnego niezgodnego z prawem unijnym – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Zastępca RPO spytał o analizę sposobu uregulowania tej kwestii z uwzględnieniem skutków wyroku TSUE. Poprosił także o informacje, czy z podobnymi skargami występowały inne osoby zajmujące stanowiska sędziów i prokuratorów.

III.7060.155.2019

Szef TAI i szef KRRiT o materiałach TVP o Gdańsku i prezydent Dulkiewicz

Data: 2020-01-03
  • Wiadomości TVP nic nie wiedzą o tym, jakoby ich materiały mogły doprowadzić do wzrostu nienawistnych listów i obelg pod adresem prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz – poinformował szef programu Jarosław Olechowski.
  • Do TVP nie nadeszły żadne sygnały dotyczące listów z takimi groźbami czy też obelgami a informacje podane przez innych dziennikarzy to za mało, żeby uznać, że taki fakt miał miejsce.
  • Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyjęła jego stanowisko i na tym zakończyła postępowanie zapoczątkowane wnioskiem Rzecznika Praw Obywatelskich.

RPO zaniepokoiły informacje w mediach, że prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, następczyni zamordowanego w styczniu 2019 r. prezydenta Pawła Adamowicza, dostaje coraz więcej nienawistnych listów, gróźb i obelg, i że ma to związek za każdym razem z materiałami emitowanymi na temat władz Gdańska przez Wiadomości TVP. W sierpniu napisał do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z prośbą o sprawdzenie działania publicznego nadawcy.

Odpowiedź przyszła do Biura RPO 3 stycznia 2020 r. Wynika z niej, że reagując na pytanie RPO Krajowa Rada przesłała pytanie do TVP, ta zaś zapytała o zdanie dyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Jarosława Olechowskiego. Jego odpowiedź z 6 września władze TVP przekazały następnie do KRRiT, a ta odesłała ją Rzecznikowi 31 grudnia z informacją przewodniczącego Rady Witolda Kołodziejskiego, że „przeprowadzona analiza pozwoliła KRRiT na przyjęcie przedstawionego przez nadawcę stanowiska”.

W stanowisku tym Jarosław Olechowski wykazuje, że

  • materiały telewizyjne dotyczące polityki władz miasta Gdańska wpisują się w realizację misji publicznej Telewizji Polskiej, która oferuje, na zasadach określonych w ustawie, o radiofonii i telewizji całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu.
  • Telewizja publiczna nie może ignorować sygnałów opinii społecznej, która jest niezadowolona z proniemieckiej polityki, jaką realizują obecne władze Gdańska.
  • Dziennikarze Telewizji Polskiej SA dochowują należytej staranności w tworzeniu materiałów telewizyjnych, w tym przestrzegają wszystkich obowiązujących ich norm etycznych i prawnych, a emitowane w TVP materiały telewizyjne również tworzone są zgodnie z przepisami i literą prawa.

Jeśli zaś chodzi o szczegóły, które niepokoiły Rzecznika Praw Obywatelskich, Jarosław Olechowski wyjaśnił, iż:

  • Do TVP nie nadeszły żadne sygnały dotyczące listów z groźbami czy też obelgami kierowanymi pod adresem prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz. Informacje podane przez innych dziennikarzy to za mało, żeby uznać, że taki fakt miał miejsce („RPO powołując się na rzekomą treść takich listów nie powołał w piśmie żadnego przykładu potwierdzającego jego twierdzenia powołując się jedynie na doniesienia prasowe” – napisał red. Olechowski)
  • Nie sposób zgodzić się z tezą, iż materiały emitowane w TVP dotyczące polityki prowadzonej przez władze Gdańska przyczyniły się do grożenia i obrażania władz Miasta Gdańska lub miały jakikolwiek związek z tymi groźbami. Tego typu oceny dokonywane przez Rzecznika Praw Obywatelskich uznać należy za zbyt daleko idące.
  • Nie można mówić o szeregu informacji, skoro RPO podaje jedynie dwa przykłady publikacji telewizyjnych odnoszących się do proniemieckiej polityki władz Gdańska
  • Ponadto przykłady materiałów podawanych przez RPO dotyczyły faktów. Jak objaśnia Jarosław Olechowski:
  1. Wyemitowany 24 lipca 2019 r. w materiał „Ataki na kościół po zajściach w Białymstoku" dotyczył [pisownia oryginalna]  „m.in. wykorzystywania przez opozycję tematyki wydarzeń, jakie miały miejsce w ostatnim czasie w Białymstoku, do walki z politykami i kościołem oraz oskarżeń Kościoła Katolickiego w Polsce ze strony zwolenników opozycji o sprzyjanie nazizmowi. W spornym materiale wskazano, jakie reakcje na chuligańskie wybryki podczas marszu w Białymstoku podjął polski rząd oraz przedstawiciele kościoła, jak również wskazano, iż opozycja próbuje stworzyć fałszywy obraz sprzyjania przez polskie władze oraz Kościół Katolicki neofaszyzmowi. który rzekomo rozwija się w Polsce.
    Celem zobrazowania nieprawdziwości powyższych sugestii wskazano na powiązania z Miasta Gdańska, które odwołują się do tradycji państwowości niemieckiej, poprzez symbolikę idei Wolnego Miasta Gdańsk, a które to miasto obecnie zarządzane jest przez przedstawicieli opozycji i których poczynania są akceptowane przez tą opozycję”. Audycja przedstawiała „fakty, które wywołują sprzeciw i odzew społeczny w szczególności w środowiskach narodowych. Przede wszystkim w spornym materiale prasowym zaprezentowano oceny oraz fakty dotyczące dalszego powiązania pomiędzy Gdańskiem a jego historyczną przeszłością, która niewątpliwie ma również związek z neonazistowskimi Niemcami. Opinia publiczna negatywnie ocenia kontynuowanie polityki zarządzania Gdańskiem polegającej na ignorowaniu tych powiązań i nieusuwanie ich z obecnej historii miasta
    ” – pisze red. Olechowski.
  2. Natomiast materiał telewizyjny z 2 sierpnia „dotyczył specustawy podpisanej przez prezydenta Andrzeja Dudę, dzięki której na historycznym półwyspie Westerplatte, który przez lata był zaniedbany, będzie można postawić obiekty przypominające legendarną obronę półwyspu przed Niemcami. Specustawa zakłada, że tereny Westerplatte przejdą pod zarząd Skarb Państwa spod zarządu Miasta Gdańska, dzięki czemu powstanie Muzeum Westerplatte i wojny 1939 r. 
    W spornym materiale wskazano, iż władze Gdańska z decyzji są niezadowolone i zapowiadają walkę o w/w tereny. W audycji zaprezentowano także wypowiedź Pani Prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz odnoszącą się do zapowiadanych zmian. Ponadto zaprezentowano krytyczne wypowiedzi opinii społecznej odnoszące się do programu obchodów II wojny światowej, w tym o konferencji polsko - niemieckiej przyjaźni, która ma odbyć się w Gdańsku pod patronatem władz tegoż miasta jako jeden z elementów tychże obchodów (…).
    Również opinia publiczna negatywnie reaguje na zaniedbania terenów historycznych, którymi zarządzają władze Gdańska, w tym terenem półwyspu Westerplatte
    ” – stwierdza Olechowski.

30 przykładów spraw motywowanych nienawiścią. RPO upomina się u Zbigniewa Ziobry o ocenę postępowań prokuratorów

Data: 2020-01-03
  • RPO wystąpił do Prokuratora Generalnego o informacje statystyczne dotyczące spraw o przestępstwa popełnione z pobudek rasistowskich, antysemickich lub ksenofobicznych prowadzonych w 2018 roku oraz w I połowie roku 2019. Poprosił też o wskazanie, czy i kiedy wyciąg z takiej informacji statystycznej zostanie podany do wiadomości publicznej.
  • RPO przypomina, że od roku nie doczekał się precyzyjnej odpowiedzi na pytania, jak Prokuratura Generalne ocenia działania podległych jednostek w 30 konkretnych sprawach dotyczących przestępstw motywowanych nienawiścią i uprzedzeniami.
  • Ponawia więc pytanie o to stanowisko, przypominając, że nie chodzi mu o dane ogólne, ale o szczegółowe, dotyczące każdej ze wskazanych spraw.

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił Prokuratorowi Generalnemu 30 postępowań prowadzonych przez prokuratury w latach 2015-2019 w sprawach o przestępstwa motywowane nienawiścią. Zdaniem RPO w sprawach tych można było mieć wątpliwość, czy działania organów ścigania były zgodne z zasadą obiektywizmu i obowiązkiem dochowania szczególnej staranności w ujawnianiu nienawistnej motywacji po stronie sprawców. RPO poprosił prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę, by sprawdził, czy postępowania te prowadzone były prawidłowo, i czy wydawane przez prokuratorów postanowienia o umorzeniu, ewentualnie o odmowie wszczęcia śledztwa, znajdują uzasadnienie w przepisach i materiale dowodowym.

Sprawy te dotyczyły przypadków publicznego propagowania rasizmu, ustroju faszystowskiego lub innych ustrojów totalitarnych, publicznego nawoływania do nienawiści i znieważania osób lub całych społeczności z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej bądź wyznaniowej, a także gróźb karanych, kierowanych publicznie wobec określonych osób z powodu ich przynależności politycznej.

Z odpowiedzi z listopada 2019 r. wynika, że w zdecydowanej większości przypadków działania prokuratorów, a także wydawane przez nich postanowienia o umorzeniu bądź odmowie wszczęcia śledztwa, były zdaniem Prokuratora Generalnego prawidłowe. Tylko w niektórych sprawach decyzja merytoryczna kończąca postępowanie podjęta została przedwcześnie. Niestety – zauważa RPO - w odpowiedzi brak jest uzasadnienia dla prezentowanego przez Prokuraturę stanowiska.

Zdaniem RPO Prokurator Generalny nie tylko nie odniósł się merytorycznie do wątpliwości sygnalizowanych przez RPO, ale nawet nie wyjaśnił, czy w ogóle zostały one uwzględnione przy ocenie prawidłowości prowadzonych postępowań. Nie ujawnił również, w których sprawach decyzje prokuratorów okazały się przedwczesne i nie doprecyzował, na czym ich przedwczesność polegała.

Stąd ponowne wystąpienie RPO – tym razem o SZCZEGÓŁOWE informacje o ustaleniach poczynionych przez Prokuraturę podczas analizy KAŻDEJ ze wskazanych w wystąpieniu spraw.

RPO prosi również Prokuraturę o:

  • odniesienie się do jego uwag dotyczących poszczególnych postępowań przygotowawczych,
  • wskazanie, jakie kryteria zostały uwzględnione podczas analizy tych spraw, a w szczególności, czy i jak oceniane było stosowanie przez prokuratorów zasady obiektywizmu i szczególnej staranności w badaniu okoliczności sprawy, a zwłaszcza motywacji działania sprawców.
  • wskazanie, w których konkretnie sprawach decyzje prokuratorów uznane zostały za przedwczesne i co przesądziło o takiej ocenie.

Prawo RPO do występowania do prokuratury o zajęcie się sprawą

RPO polemizuje też z poglądem Prokuratury Generalnej, jakoby prokuratorzy nie byli zobowiązani do wszczynania postępowań przygotowawczych, jeśli wystąpi o to RPO powołując się na art. 14 pkt 5 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich.

RPO z przykrością zauważa, że opinia Prokuratury pozostaje w oczywistej sprzeczności zarówno z doktryną jak i orzecznictwem sądów powszechnych. Jest też niezgodna ze stanowiskiem Komitetu ONZ ds. Eliminacji Dyskryminacji Rasowej (CERD), który w przyjętych w dniu 24 września 2019 r.  

Brzmienie art. 14 pkt 5 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich nie pozostawia wątpliwości, że z przepisu tego wynika możliwość żądania wszczęcia przez uprawnionego do tego oskarżyciela postępowania przygotowawczego w sprawach o przestępstwa ścigane z urzędu. Z tego środka prawnego Rzecznik korzysta zarówno wówczas, gdy zamierza przełamać bezczynność organu powołanego do ścigania przestępstw, jak również wtedy, gdy w toku prowadzonego postępowania wyjaśniającego uzna, że w badanej sprawie mogło dojść do popełnienia przestępstwa.

Organ ścigania, do którego Rzecznik kieruje żądanie na podstawie art. 14 pkt 5 ustawy, obowiązany jest niezwłocznie wszcząć postępowanie przygotowawcze we wskazanej przez Rzecznika sprawie o przestępstwo ścigane z urzędu. Żądanie Rzecznika ma bowiem charakter zawiadomienia kwalifikowanego, które nie podlega kontroli prokuratury i weryfikacji w ramach przedprocesowych czynności sprawdzających i którego bezpośrednim skutkiem powinno być wszczęcie wspomnianego postępowania.

XI.518.7.2019

 

Emerytury kobiet' 53. Uwagi RPO do projektu rządowego

Data: 2020-01-02
  • RPO zgłosił uwagi do rządowego projektu w sprawie emerytur kobiet z rocznika 1953, które przeszły na wcześniejszą emeryturę
  • Kobiety te, dziś 66-letnie, mają emerytury niższe o nawet 30 proc. od kobiet o rok starszych lub młodszych, które pracowały tyle samo na podobnych stanowiskach
  • Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepisy, na podstawie których tak się dzieje, ale Sejm poprzedniej kadencji nie zdążył ich zmienić.
  • Teraz w rządzie trwają prace nad nowym projektem, w tym konsultacje i uzgodnienia.

Rzecznik Praw Obywatelskich zdaje sobie sprawę, jak ważny społecznie jest to problem – pytania o emerytury rocznika 1953 powtarzają się na niemal każdym spotkaniu z RPO, zaś komunikaty o działaniu Rzecznika w tym zakresie są jednymi z najbardziej popularnych w serwisie RPO.gov.pl.

Do 2012 r. przejście na wcześniejszą emeryturę nie powodowało obniżenia pełnej emerytury w momencie, gdy zainteresowany/a osiągał/a pełny wiek emerytalny. Wprowadzona wtedy zmiana dotknęła właśnie kobiety z rocznika 1953. To one w 2013 r. osiągały 60 lat i zyskiwały prawo do przeliczenia wcześniejszej emerytury na pełną (powszechną). Mężczyźni, którzy w 2013 r. osiągali pełną emeryturę (65 lat), nie byli objęci tym przepisem – bo jako urodzonych przed 1949 r. nie objęła reforma emerytalna uzależniająca wysokość emerytury od wypracowanego kapitału.

W 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, w postępowaniu z udziałem RPO (sprawa P 20/16), stwierdził, że było to niekonstytucyjne, bo kobiety podejmując decyzję o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie mogły wiedzieć, że w efekcie ich pełna (powszechna) emerytura będzie niższa.

Zgodnie z Konstytucją (art. 190 ust. 4) wyrok TK powinien być podstawą do wznowienia postępowania i zmiany decyzji ZUS. Jednak ponieważ analiza problemu zajęła Trybunałowi prawie ponad trzy lata, minął czas na występowanie do ZUS z wnioskami o zmianę decyzji. Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego (art. 146) nie można uchylać decyzji, jeśli od jej wydania minęło pięć lat (to generalna zasada prawa, dzięki której obywatel można polegać na prawomocnych decyzjach i podejmować na ich podstawie dalsze wiążące kroki).

W razie przekroczenia pięcioletniego terminu państwo może naprawić swój błąd ustawą. Nie udało się tego zrobić w poprzedniej kadencji, mimo inicjatywy senackiej. W ostatniej chwili, na wniosek premiera, projekt spadł z porządku obrad ostatniego posiedzenia Sejmu (tego, które zaczęło się przed wyborami a skończyło już po).

Informacyjnie warto wskazać, że w niektórych sądach zapadają nieprawomocne jeszcze wyroki korzystne dla ubezpieczonych, dopuszczające wznowienie postępowanie w  związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego: np. wyroki: Sądu Okręgowego w Łomży z 18 października 2019 r., III U 428/19; Sądu Okręgowego w Legnicy z 7 października 2019 r., V U 317/19;  Sądu Okręgowego w Gliwicach z 18 września 2019 r. IX U 809/19; Sądu Okręgowego w Łodzi z 14 października 2019 r., VIII U 1476/19; Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z 31 października 2019 r., IV U 1046/19). Nie jest to jednak reguła, a poza tym ZUS skarży te wyroki w apelacji. Dlatego zmiana prawa jest potrzebna.

W nowej kadencji zmianami prawa zajął się od nowa Senat (druk senacki nr 12 S), a jednocześnie ruszyły prace na szczeblu rządowym (nr w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów  - UB1).

RPO w piśmie do sekretarza stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Stanisława Szweda zwraca uwagę na kilka problemów w projekcie. Ma przy tym nadzieję, że usuwanie usterek nie spowoduje spowolnienia prac nad projektem:

  • projekt obejmuje swoim zakresem osoby, które prawo do emerytury mają ustalone na podstawie wniosku złożonego przed dniem 6 czerwca 2012 r.  Jest to data publikacji zakwestionowanej teraz przez TK nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach. Ustawa ta weszła jednak w życie z dniem 1 stycznia 2013 r. i taka powinna być data graniczna.
  • pozytywnie należy ocenić to, że ustawą mają zostać objęte także te osoby, których prawo do wcześniejszej emerytury wynika z innej podstawy prawnej niż objęty zakresem wyroku Trybunału Konstytucyjnego art. 46 ustawy emerytalnej.
  • z drugiej strony projekt ogranicza krąg ubezpieczonych do tych urodzonych jedynie w 1953 r., w odróżnieniu od senackiego projektu ustawy. Wydaje się, że słuszniejszym będzie określenie zakresu podmiotowego ustawy bez ograniczenia wynikającego z odwołania się jedynie do rocznika 1953.
  • w projektowanym art. 194j przewidziano, że ponowne ustalenie emerytury powszechnej nastąpi z urzędu. Z kolei w art. 2 mowa jest o konieczności złożenia wniosku o ponowne ustalenia podstawy obliczenia emerytury, co jest niespójnością.

III.7060.993.2019

Prawa rodziców dzieci martwo urodzonych, których płci nie da się ustalić. RPO do Senatu o podjęcie inicjatywy ustawodawczej

Data: 2020-01-02

Rodzice dzieci, które urodziły się martwe i nie da się określić ich płci, nie mogą otrzymać ani zasiłku pogrzebowego ani macierzyńskiego, ani też skorzystać ze skróconego okresu urlopu macierzyńskiego.

RPO interweniuje w tej sprawie od wielu lat – polskie przepisy pozwalają uruchomić procedurę wsparcia dla rodziny dopiero po wydaniu aktu urodzenia i zgonu, a tych nie można stworzyć, jeśli płeć narodzonego i zmarłego dziecka nie jest znana.

Teraz rzecznik praw obywatelskich zwraca się do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego o podjęcie inicjatywy ustawodawczej naprawiającej krzywdę tych rodzin. W poprzedniej kadencji senatorowie opowiedzieli się za podjęciem takich prac, projekt trafił do Sejmu – ale nie został uchwalony.

VII.534.18.2015

RPO prosi prezesa NIK o skontrolowanie, co służby specjalne robią z danymi internetowymi o obywatelach

Data: 2019-12-31
  • W piśmie do prezesa NIK Mariana Banasia RPO przypomina, że co najmniej od sześciu lat RPO oraz NIK alarmują w sprawie przepisów pozwalających służbom specjalnym na zbieranie informacji o obywatelach.
  • Działania te nie podlegają realnej kontroli, obywatele nie mają szansy dowiedzieć się, co i dlaczego zbiera o nich władza.
  • Od 2016 r. sytuacja pogorszyła się, a uprawnienia służb zwiększyły. Mogą m.in. pozyskiwać dane przy pomocy stałych łączy, bez konieczności składania wniosków do dostawców usług telekomunikacyjnych. Mogą więc pozyskiwać dane nie tylko wówczas, gdy jest to konieczne do wykrywania lub zapobiegania najpoważniejszych przestępstw, ale także wtedy, gdy jest to dla służb po prostu wygodne.
  • Czas, jaki minął od wejścia w życie tych przepisów, pozwala już na przeprowadzenie kontroli funkcjonowania wprowadzonych przez nią zmian.

W wystąpieniu do Prezesa NIK RPO przypomina wspólne działania obu instytucji w kontekście inwigilacji obywateli i znaczenie tej współpracy w sytuacji, gdy szanse jednostki na obronę jej praw są iluzoryczne.

RPO przypomina też, że zapewnienie bezpieczeństwa publicznego oraz wpływ podejmowanych w tym celu działań na sferę praw i wolności człowieka i obywatela jest jednym z ważnych obszarów zainteresowania Rzecznika Praw Obywatelskich. Wymogi bezpieczeństwa państwa nie oznaczają bowiem, że zasady inwigilacji nie mają podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności.

Dziś – jak pisze RPO -  jednostka ma bardzo ograniczone środki bezpośredniej ochrony prawnej wobec działań służb specjalnych. Dlatego obywatele muszą polegać na organach takich jak Rzecznik Praw Obywatelskich i Najwyższa Izba Kontroli.

W ocenie RPO kontrole NIK i publikowane po nich raporty stanowią niezwykle cenny materiał, który powinien stanowić podstawę do działań, w tym podejmowania prac legislacyjnych, dla organów państwa w tym obszarze.

NIK ostrzegała już w 2013 roku

Przykładem jest kontrola nr P/12/191 – „Uzyskiwanie i przetwarzanie przez uprawnione podmioty danych z bilingów, informacji o lokalizacji oraz innych danych, o których mowa w art. 180c i d ustawy Prawo telekomunikacyjne” z 2013 r.

NIK punktowała w niej, że

  • Przepisy w zakresie pozyskiwania przez uprawnione podmioty danych telekomunikacyjnych nie chronią w stopniu wystarczającym praw i wolności obywatelskich przed nadmierną ingerencją ze strony państwa.
  • Niejednolitość i ogólnikowość przepisów uprawniających do pozyskiwania danych telekomunikacyjnych, może nasuwać wątpliwości, co do współmierności stosowanych ograniczeń praw i wolności obywatelskich w sferze wolności komunikacji z zasadami określonymi w Konstytucji RP.
  • Obowiązujący system zbierania informacji o zakresie wykorzystania przez organy państwa danych z bilingów, informacji o lokalizacji oraz innych danych nie pozwala na określenie rzeczywistej liczby dokonywanych sprawdzeń.
  • Brak jest również mechanizmów kontroli o charakterze zewnętrznym, które pozwoliłyby na weryfikację zakresu wykorzystywania danych telekomunikacyjnych przez uprawnione podmioty, a w szczególności zasadności ich pozyskiwania i przetwarzania.

Jak zauważa RPO, są to wnioski spójne z poglądami ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich, jednak fakt, że zostały one zaprezentowane w wyniku przeprowadzonej kontroli NIK nadaje im nowy ciężar.

Trybunał Konstytucyjny nakazał poprawić prawo w 2014 roku

Rzecznik Praw Obywatelskich również podejmował działania związane z ochroną informacji o jednostce przetwarzanych w działaniach operacyjnych. Zainicjował m.in. postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym (w sprawie K 23/), w wyniku którego 30 lipca 2014 r. Trybunał stwierdził niekonstytucyjność części zaskarżonych przepisów.

Niestety, w 2016 r. służby dostały więcej uprawnień, a obywatele – mniej praw. Zaś TK już nie działa

Niestety, mająca wykonywać wyrok ustawa z 5 stycznia 2016 r. o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw znacząco poszerzyła możliwości ingerencji formacji i służby specjalnych w sferę prywatności obywateli.

Służby uzyskały dostęp do danych internetowych za pomocą stałego łącza. Pobieranie danych nie musi się wiązać z żadnym toczącym się postępowaniem. Służby nie muszą już - tak jak przedtem - składać pisemnych wniosków do dostawców usług internetowych i wykazywać, na potrzeby jakiego postępowania dane są im potrzebne. Oznacza to, że dane te mogą być zbierane nie tylko wówczas, gdy jest to rzeczywiście konieczne do wykrywania lub zapobiegania najpoważniejszym przestępstwom, którym inaczej nie da się przeciwdziałać (jak wskazują standardy wynikające z Konstytucji i prawa europejskiego), ale także wtedy, gdy jest to dla służb wygodne.

A to oznacza ryzyko poważnych nadużyć. Służby mogą na tej podstawie np. precyzyjnie odtwarzać różne aspekty życia prywatnego obywatela, zbierać dane o trybie życia, poglądach, upodobaniach czy skłonnościach.

Nie ma też realnej kontroli pobierania danych obywateli. Sąd okręgowy ma wprawdzie prawo do kontroli, ale jedynie na podstawie zbiorczych półrocznych sprawozdań służb. Sąd nie musi, ale tylko może weryfikować, czy dane pobrano zasadnie. Tajne sprawozdania służb nie są informacją publiczną, choć zawierają informacje dotyczące liczby pozyskanych danych telekomunikacyjnych, pocztowych lub internetowych i kwalifikacji prawnej czynów, w związku z którymi o nie wystąpiono.

Kolejnym zarzutem wobec znowelizowanych przepisów był nieproporcjonalnie długi czasu trwania kontroli operacyjnej - do 18 miesięcy. Ponadto znowelizowane przepisy ograniczyły chronioną prawem tajemnicę zawodów zaufania publicznego, m.in. adwokatów, radców prawnych, lekarzy i dziennikarzy. Zdobyte podczas inwigilacji tajemnice mogą być wykorzystane w postępowaniu karnym, gdy „jest to niezbędne ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność ta nie może być ustalona na podstawie innego dowodu”.

W lutym 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego znowelizowane przepisy, które „w poważnym zakresie naruszają konstytucyjne prawa i wolności człowieka oraz standardy wyznaczone w prawie międzynarodowym”.

Był jednak zmuszony wycofać wniosek, ponieważ w składzie orzekającym znalazły się osoby, których nie tylko status sędziowski, ale i bezstronność w sprawie uprawnień służb była kwestionowana. Przy tym Rzecznik mocno podkreślił, że wycofując wniosek nie rezygnuje z działań, mających doprowadzić do tego aby zasady inwigilacji odpowiadały standardom konstytucji oraz prawa europejskiego.

Należy jednak wskazać, że od wejścia w życie obecnie obowiązujących przepisów regulujących omawianą materię minęło już kilka lat i niezwykle cenne byłoby przeprowadzenie kontroli funkcjonowania wprowadzonych przez nie zmian, szczególnie w zakresie dostępu służb do danych dotyczących obywateli.

Byłoby to szczególnie istotne w świetle wniosków i rekomendacji z kontroli NIK w 2013 r.

VII.562.1.2019

Brat to nie rodzina? RPO w sprawie przepisów o zasiłkach pogrzebowych w policji i służbach mundurowych

Data: 2019-12-30
  • Policjant nie ma prawa do zasiłku pogrzebowego, jeśli organizuje pogrzeb brata lub siostry.
  • Błąd jest też w przepisach dotyczących innych służb, ale nie wszystkich.
  • RPO zwrócił na to uwagę Szefowi Kancelarii Prezesa Rady Ministrów a ten przekazał pismo do MSWiA.

Po śmierci członka rodziny osoba organizująca pogrzeb dostaje prawo do zasiłku. Problem w tym, że przepisy szczególne dotyczące policjantów za członków rodziny uznały współmałżonka, dzieci oraz rodziców i teściów. Rodzeństwo zostało pominięte. Podobne regulacje dotyczą żołnierzy zawodowych, strażaków, agentów ABW i CBA, Służby Więziennej, wywiadu i kontrwywiadu wojskowego.

Inaczej jest w Służbie Ochrony Państwa, Straży Granicznej oraz w Służbie Celno- Skarbowej. Tu przepisy uznają rodzeństwo za rodzinę funkcjonariusza.

O niespójności przepisów Rzecznik dowiedział się ze skarg od obywateli. Wystąpienie przekazał 10 grudnia szefowi Kancelarii Premiera min. Michałowi Dworczykowi a ten 13 grudnia przekazał je szefowi MSWiA min. Mariuszowi Kamińskiemu.

Bezdomność. RPO ponownie apeluje o skoordynowanie pomocy państwa dla osób w kryzysie bezdomności

Data: 2019-12-24
  • Przeciwdziałanie bezdomności jest dla Rzecznika Praw Obywatelskich jednym z najistotniejszych priorytetów.
  • Naszym celem jest skuteczne przeciwstawienie się temu zjawisku m.in. poprzez identyfikowanie przyczyn bezdomności, uwzględnienie ich w działaniach państw i  taką zmianę prawa, która ułatwi organizacjom pozarządowym pracę na rzecz osób w kryzysie bezdomności.
  • Od 4 lat RPO upomina się o skoordynowanie prac w sprawie bezdomności na szczeblu rządowym. Sytuacja osób w kryzysie bezdomności nie poprawia się – więc postulat Rzecznika pozostaje w mocy.

Bezdomność jest powszechnie uznawana za najcięższą formę wykluczenia społecznego, gdyż wiąże się nie tylko z brakiem miejsca do zamieszkania, ale uniemożliwia normalne funkcjonowania w społeczeństwie i wiąże się ze społeczną i medialną stygmatyzacją – pisze RPO Adam Bodnar w wystąpieniu skierowanym przed Świętami do premiera Mateusza Morawieckiego.

- Z tej przyczyny przeciwdziałanie bezdomności jest niezwykle wysoko umieszczone w hierarchii obowiązków władz publicznych, o czym świadczy szereg norm odnoszących się do tej problematyki, zawartych m.in. w art. 75 Konstytucji art. 25 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ, art. 11 Międzynarodowego Paktu Praw Ekonomicznych, Społecznych i Gospodarczych ONZ oraz w art. 30 i 31 Europejskiej Karty Społecznej.

Władze publiczne są więc prawnie zobligowane do tego, aby stale podejmować działania zmierzające do przeciwdziałania bezdomności. Rozwiązywanie problemu bezdomności to nie tylko zapewnienie odpowiednich miejsc do zamieszkania. Nie mniej ważne jest zapewnienie osobom bezdomnym możliwości korzystania z praw i wolności obywatelskich zagwarantowanych w aktach prawa międzynarodowego, Konstytucji oraz przepisach prawa powszechnego, w tym m.in.

  • dostępu do usług publicznych, zwłaszcza do opieki medycznej,
  • pomocy prawnej
  • czy publicznej edukacji.

Jest to także kwestia zapewnienia im podstawowych warunków godnego życia, a więc

  • odpowiedniego odżywiania,
  • zapewnienia podstawowego ubioru
  • i możliwości zadbania o higienę osobistą.

Nie jest wreszcie możliwe przeciwdziałanie bezdomności bez podejmowania działań o charakterze prewencyjnym, które zapobiegałyby powstawaniu samego zjawiska bezdomności przez ograniczanie czynników je wywołujących (takich jak ubóstwo, bezrobocie, przemoc domowa, rozmaite uzależnienia od substancji odurzających, zaburzenia, psychiczne, nadmierne zadłużenie, brak odpowiedniej liczby miejsc w szpitalach i zakładach opiekuńczych), a także działań o charakterze terapeutycznym, wspierającym w procesie wychodzenia z bezdomności. W kontekście tych wszystkich wyzwań dla władzy publicznej, niezwykle istotne jest również rzetelne zdiagnozowanie zjawiska, w tym także w odniesieniu do poszczególnych grup społecznych takich jak osoby starsze, osoby z niepełnosprawnościami, kobiety czy młodzież.

Wszystkie te zagadnienia pozostają „we właściwości” wielu działów administracji rządowej, takich jak chociażby administracja publiczna, budownictwo, lokalne planowanie i zagospodarowanie przestrzenne, budżet i finanse publiczne, oświata i wychowanie, praca, sprawiedliwość, zabezpieczenia społeczne czy zdrowie. W tej sytuacji uzasadnione jest powołanie pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów do spraw przeciwdziałania bezdomności, który koordynowałby pracę różnych resortów w tym zakresie.

RPO występował w tej sprawie do premier Beaty Szydło (pismo z 17 listopada 2015 r.)

Na potrzebę koordynacji działań państwa w tym zakresie wskazywała NIK, zalecenia takie wynikają także z rządowego Krajowego Programu Przeciwdziałania Ubóstwu i Wykluczeniu Społecznemu 2020. Podkreśla się w nim, iż do tej pory nie zaprojektowano całościowej polityki społecznej wobec bezdomności – z uwzględnieniem wszystkich instytucji polityki społecznej. Bezdomność traktowana jest jako problem polityki społecznej, w którym różne jednostki, instytucje i organizacje prowadzą działalność w zakresie pomocy społecznej, mieszkalnictwa, zdrowia, zatrudnienia, edukacji, jednakże działalność ta jest słabo skoordynowana. W dokumencie tym podkreśla się interwencyjny i akcyjny charakter istniejących regulacji prawnych, które służą raczej „radzeniu sobie z problemem bezdomności”, a nie jego systemowemu rozwiązywaniu.

W 2016 r. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów poinformowała Rzecznika Praw Obywatelskich, że powoływanie odrębnego organu w strukturze administracji rządowej zajmującego się wyłącznie koordynacją działań na rzecz osób bezdomnych jest niecelowe, jednak fakt, że mimo upływu czasu tylu problemów nie udało się rozwiązać, każe RPO ponowić apel o lepsze skoordynowanie pomocy na rzecz osób w kryzysie bezdomności.

IV.7217.89.2019

Śmierć z powodu odry jest już tylko kwestią czasu. RPO po raz kolejny podejmuje problem szczepień

Data: 2019-12-23
  • Odra to jedna z najbardziej zaraźliwych chorób w populacji – chora osoba może zakazić od 12 do 19 osób z najbliższego otoczenia
  • Na odrę choruje już dziesięć razy więcej osób niż przed rokiem
  • Od początku 2019 r. zgłoszono 1368 przypadków odry, w tym samym czasie rok temu – 126 zachorowań.

Zgodnie z informacjami Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego obserwowany w 2019 roku wzrost zachorowań na odrę wystąpił po blisko 10-letnim okresie, w którym choroba była bardzo dobrze kontrolowana, bliska eliminacji. Jak wynika z danych przekazanych przez GIS na łamach informacji prasowej, do zachorowań na odrę dochodzi najczęściej w województwie mazowieckim, śląskim i małopolskim – przypomina RPO w kolejnym wystąpieniu w sprawie zagrożenia chorobami zakaźnymi.

Już przed rokiem RPO alarmował Ministra Zdrowia, że sytuacja robi się poważna. RPO pytał wtedy o  stanowiska organów władzy publicznej dotyczącej aktualnej skali zjawiska, monitoringu sytuacji, a także działań i zamierzeń w kierunku zapewnienia profilaktyki chorób epidemicznych. Wskazał, że obowiązek poddania się szczepieniom ochronnym w ramach Programu Szczepień Ochronnych wynika z mocy ustawy, wyrażonej w art. 5 ust. 1 pkt 1b i art. 17 ust. 1 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2018 r. poz. 151 z późn. zm.). Obowiązek ten tylko przez ustawodawcę oraz Ministra Zdrowia

Tymczasem problem szczepień ochronnych jest nadal aktualny, a wręcz się nasilił. Konstytucja zobowiązuje władze publiczne do zwalczania chorób epidemicznych (art. 68 ust. 4). Art. 68 Konstytucji stanowi, że każdy ma prawo do ochrony zdrowia (ust.1) oraz nakłada na władze publiczne obowiązek zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku (ust. 3). Prawo do ochrony zdrowia jest konstytucyjnie gwarantowane i to nie tylko jako prawo, które nadane zostaje jego adresatom przez władzę państwową, ale jest to prawo podstawowe wynikające z przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, którego przestrzeganie władza państwowa jest zobowiązana ochraniać.

V.7010.134.2019

RPO w Sejmie: ten projekt dewastuje procedury sądowe i grozi Polexitem

Data: 2019-12-20
  • Ten projekt do droga do prawnego Polexitu – mówił w Sejmie RPO Adam Bodnar. - Chcąc rozwiązać doraźny problem wyroku TSUE ustawa dewastuje procedury sądowe w Polsce.
  • Rzecznik praw obywatelskich zabrał głos w debacie podczas drugiego czytania sędziowskiej ustawy represyjnej.
  • Pierwsze czytanie projektu odbyło się poprzedniego dnia, a komisja sejmowa pracowała nad poprawkami do godz. 5 rano.
  • Zdaniem RPO pogorszyły one projekt i zwiększają zagrożenia dla praw obywateli.

- Jako RPO mam obowiązek stać na straży praw i wolności obywateli. Prawo do sądu - do niezależnego sądu - jest określone w artykule 45 Konstytucji i umowach międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę – mówił Adam Bodnar w Sejmie.

Przypomniał, że prawo do niezależnego sądu jest w Polsce podważane od co najmniej czterech lat, krytykują to instytucje międzynarodowe, OBWE, Komisja Europejska, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz organy ONZ. Przed Trybunałem tym toczy się przeciwko Polsce postępowanie w sprawie wniosku Komisji Europejskiej w sprawie mechanizmu dyscyplinującego sędziów, jest też kilka pytań prejudycjalnych. Obywatele protestują na zgromadzeniach publicznych, głos zabierają prawnicy, naukowcy.

Zdaniem RPO w obliczu tych zagrożeń dla polskiego systemu prawnego powinniśmy spodziewać się inicjatyw, które przywrócą porządek konstytucyjny. Zamiast tego są represje wobec sędziów. A teraz trwa debata nad ustawą, która pogłębi kryzys praworządności.

Kryzys praworządności nie jest neutralny ani dla obywateli ani dla gospodarki – przypomniał Adam Bodnar - To, co się teraz dzieje, będzie miało wpływ na zaufanie do polskiego systemu sprawiedliwości, doprowadzi do tego, że orzeczenia polskich sądów nie będą uznawane – w prawach rodzinnych czy w zakresie ochrony inwestycji – ostrzegał Rzecznik.

Mówił też, że mimo błyskawicznego tempa prac nad projektem o jego wadach wypowiedział się już nie tylko RPO, ale i Sąd Najwyższy oraz Biuro Analiz Sejmowych. Przyjęte nocą poprawki pogarszają sytuację – na pewno nie były konsultowane z zainteresowanymi instytucjami, którym zmieniają tryb działania (choćby z Kancelarią Prezydenta), bo tego nie da się zrobić między 2 a 5 nad rano.

Projekt zwiększa uprawnienia dwóch nowych izb Sądu Najwyższego – tych dwóch izb w całości obsadzonych przez nową KRS, czyli izb, których sposób obsadzenia – w kontekście wyroku TS UE – może budzić wątpliwości. Zdaniem RPO musi więc budzić wątpliwości i zaniepokojenie, dlaczego akurat te izby mają dostać nowe kompetencje. - Jakie za tym stoją intencje? – pytał Bodnar

Projekt, jak przypomniał RPO, wprowadza negatywne klauzule- czyli takie, które nie pozwalają na weryfikowanie, czy dany organ jest sądem a orzekająca osoba sędzią. To ma – zdaniem RPO - powstrzymać sędziów przed stosowaniem wyroku TSUE i wydanego na jego podstawie wyroku Sądu Najwyższego.

- Chciałbym podkreślić, że odkąd pamiętam, sędziowie mieli prawo weryfikowania składów sędziowskich – zdarzało się przecież, że sędziowie byli delegowani do sądu przez nieuprawnioną osobę albo sądy były niewłaściwie obsadzone. Możliwość wskazania takiego błędu jest zdaniem RPO bardzo ważne dla sprawiedliwości – i dla ochrony praw obywateli.

Bardzo niebezpieczne są postanowienia dotyczące wolności słowa sędziów. Sędzia nie może angażować się w działalność publiczną i wypowiadać się o polityce rządu. Ale czym innym jest wypowiadanie się o istocie własnego zawodu czy ustroju sądownictwa – mają sędziowie mają obowiązek zabierać głos. Są specjalistami, znają się na tym, odebrali specjalistyczne wykształcenie w tej dziedzinie. Zatem ich aktywność nie jest działalnością polityczną, ale występowaniem w obronie praw konstytucyjnych.

Po raz kolejny sięgnięto po tryb pracy (projekt poselski), który pozwala na uniknięcie konsultacji i uzgodnień. Nie wiadomo, co dokładnie jest w projekcie, jakie są konsekwencje przyjętych rozwiązań (dowiemy się zapewne po dogłębnych studiach, w najbliższych tygodniach).

Dziś jedno jest pewne. Zdaniem RPO projekt łamie Konstytucję i kwestionuje udział Polski w wymiarze prawnym w Unii Europejskiej i Radzie Europy, ostatecznie podda polskie sądy i polskich sędziów politycznej kontroli organów władzy ustawodawczej i wykonawczej, a co najważniejsze - drastycznie obniży poziom sądowej ochrony praw jednostek.

Zapis stenograficzny wystąpienia Adama Bodnara:

Szanowny Panie Marszałku! Szanowny Panie Ministrze! Szanowne Panie Posłanki i Szanowni Panowie Posłowie!

Jako rzecznik praw obywatelskich mam obowiązek stać na straży praw i wolności człowieka i obywatela. Prawo do sądu, a w szczególności prawo do niezależnego sądu, to jedno z praw określonych w konstytucji w art. 45 oraz w umowach międzynarodowych, które Polska ratyfikowała. Z różnych powodów oraz za pomocą różnych środków prawnych prawo do niezależnego sądu jest w Polsce podważane co najmniej od 4 lat.

(Głos z sali: Nie 30?)

W tym czasie doczekaliśmy się jako państwo licznych krytycznych uwag ze strony organów ONZ, Rady Europy, OBWE czy Unii Europejskiej. Czterokrotnie w sprawie różnych reform, które dotyczyły naszego sądownictwa, wypowiadał się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ostatnio 19 listopada 2019 r. Obecnie toczy się postępowanie w sprawie wniosku złożonego przez Komisję Europejską, dotyczącego mechanizmu dyscyplinarnego w stosunku do sędziów. Jest także zawisłych kilka pytań prejudycjalnych zadanych przez polskie sądy.

Zaniepokojenie sytuacją w Polsce, jeżeli chodzi o sądownictwo, wyrażają obywatele w ramach protestów na ulicach, organizacje pozarządowe, dziekani wydziałów prawa, samorządy prawnicze, i wszystkie osoby, którym na sercu leży przestrzeganie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

(Głos z sali: Nie wszystkie.)

W obliczu tych zagrożeń systemu prawnego moim zdaniem powinniśmy się spodziewać podjęcia działań służących naprawieniu stanu prawnego. Powinniśmy spodziewać się podjęcia inicjatyw, szczególnie legislacyjnych, które sprowadzą Polskę na drogę praworządności, przestrzegania Konstytucji Rzeczypospolitej oraz prawa europejskiego. Powinniśmy się spodziewać działań podejmowanych w pełnej odpowiedzialności za porządek konstytucyjny.

Niestety zamiast tego obserwujemy represje w stosunku do sędziów, polegające na wszczynaniu postępowań wyjaśniających i dyscyplinarnych, odwoływanie z delegacji sędziowskich czy wręcz zawieszanie ich w wykonywaniu obowiązków. Obserwujemy także dyskredytowanie przedstawicieli władzy sądowniczej przez przedstawicieli innych władz. No i wreszcie obserwujemy debatę nad ustawą, która moim zdaniem pogłębi stan kryzysu praworządności.

Chciałbym podkreślić, że kryzys praworządności nie jest neutralny dla obywateli oraz dla gospodarki. Wszelkie zakłócenia, jeżeli chodzi o gwarancje prawa do niezależnego sądu, będą miały wpływ na respektowanie zasady wzajemnego zaufania, jeżeli chodzi o funkcjonowanie systemów sądowych państw członkowskich Unii Europejskiej. Braku możliwości rozwiązania, zażegnania aktualnego kryzysu będzie oznaczać brak możliwości uznawania orzeczeń sądów polskich przez sądy innych państw członkowskich, a także brak możliwości współpracy z polskimi sądami. To będzie wpływało na działalność naszych sądów w kontekście spraw karnych, rodzinnych oraz cywilnych, w tym także w kontekście ochrony inwestycji.

Wiemy dobrze, że procedowana ustawa ma wiele wad. Jeszcze w środę przedstawiłem kompleksową opinię na jej temat. Krytyczną opinię przedstawił także Sąd Najwyższy, jak również Biuro Analiz Sejmowych. Moim zdaniem wprowadzone w nocy poprawki nie naprawiają ustawy, co więcej, wręcz pogarszają sytuację.

Chciałbym podkreślić, że mam wrażenie, że niektóre z nich w ogóle nie były konsultowane nawet z zainteresowanymi podmiotami, bo trudno się tego spodziewać między godz. 22 a godz. 5 nad ranem. Przykładowo: powołanie nadzwyczajnego rzecznika dyscyplinarnego dla sądów administracyjnych. Ma on być powoływany przez prezydenta. Również uprawnienie prezydenta do wskazywania osoby prowadzącej posiedzenie zgromadzenia ogólnego Sądu Najwyższego czy osoby pełniącej funkcję pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Mam wrażenie… Przynajmniej nie widziałem dokumentu, który by wskazywał na konsultacje tych poprawek z Kancelarią Prezydenta czy z sądami administracyjnymi.

Już od kilku lat niestety obserwujemy ten tryb procedowania ustaw. Najpierw pojawia się projekt poselski, który omija etap konsultacji społecznych, następnie następuje szybki tryb procedowania w ramach prac komisji, zgłaszanie poprawek w ramach tych prac, brak możliwości rzetelnej dyskusji, wielki pośpiech.

Natomiast efektem jest to, że na podstawie tej ustawy, która jest procedowana, zwiększa się znacząco uprawnienia dwóch izb Sądu Najwyższego: Izby Dyscyplinarnej oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. To właśnie te dwie izby zostały stworzone i obsadzone w 2018 r. przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na podstawie rekomendacji wydanych przez Krajową Radę Sądownictwa w nowym składzie i to w stosunku do tych izb można mieć poważne zastrzeżenia w świetle wyroku Trybunały Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada tego roku, a także wyroku Sądu Najwyższego z 5 grudnia tego roku w sprawie pana sędziego Andrzeja Kuby.

Dlatego można sobie zadać pytanie: Jakie są faktyczne intencje projektodawców? Dlaczego akurat te dwie izby są wzmacniane o nowe kompetencje? Dlaczego Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych ma mieć prawo weryfikacji innych wyroków Sądu Najwyższego, które dotyczyłyby obsady sądów? Czy to ma być kolejna izba, która ma się stać super izbą oceniającą inne izby Sądu Najwyższego?

Chciałbym podkreślić, że ustawa wprowadza negatywne klauzule, które nie pozwalają na weryfikowanie, czy organ jest sądem lub czy osoba jest sędzią. I projekt w ten sposób w istocie zmierza do intencjonalnego wyłączenia spod kontroli sądowej legalności powołania i działania organów sądowych, a także legalności powołania do pełnienia urzędu sędziego. Moim zdaniem jego celem jest powstrzymanie sądów przed bezpośrednim stosowaniem zarówno wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak również wyroków Sądu Najwyższego, tego który już został wydany 5 grudnia, jak również tych które są zaplanowane w następstwie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i które zgodnie z zapowiedziami mają być wydane w styczniu 2020 r.

Chciałbym podkreślić, że odkąd pamiętam sędziowie posiadali autonomiczną możliwość weryfikowania składów sędziowskich. Swego czasu była taka sytuacja, kiedy sędziowie byli nieprawidłowo delegowani do sądów przez wiceministrów sprawiedliwości i to podlegało weryfikacji. Były też sytuacje, kiedy orzekali nie w tych sądach, co powinni, źle była ustawiona ich właściwość. Pojawiały się problemy z czynnościami orzeczniczymi asesorów. Chodzi o to, że weryfikowanie składów to jest coś oczywistego i naturalnego. Każdy sędzia powinien mieć taką możliwość, a ustawa de facto taką możliwość wyłączy i będzie w ten sposób krępowała obywateli w realizacji ich praw.

Obywatele nawet nie będą mogli się dopominać o weryfikację składów, skoro będą wiedzieli, że z tego tytułu będzie sędziom groziła odpowiedzialność dyscyplinarna, jeśli tylko podejmą jakiekolwiek decyzje sprzeczne z intencją ustawodawcy.

Dlatego, chcąc rozwiązać doraźny problem wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Sądu Najwyższego, de facto dewastuje się procedury sądowe. Chciałbym także zauważyć, że tego typu rozwiązanie zmierza do pominięcia standardów konstytucyjnych oraz standardów europejskich, zmierza także do pominięcia standardów wynikających z europejskiej konwekcji praw człowieka. Co więcej, tak jak wspomniałem, jest to potwierdzane przez rozszerzenie i zaostrzenie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, które projektodawcy proponują. W tym kontekście bardzo niebezpieczne są te postanowienia ustawy, które odnoszą się do sfery wolności słowa oraz wolności zrzeszania się sędziów.

Dla mnie jest oczywiste, że sędziowie nie mogą angażować się w działalność publiczną, której nie można pogodzić z godnością urzędu sędziego. O tym mówi konstytucja. Oczywiście sędziowie nie powinni wypowiadać się na takie tematy, jak programy socjalne rządu, obronność, polityka zagraniczna, system edukacji. A jeżeli już się wypowiadają, to tylko i wyłącznie wtedy, kiedy trafia do nich aktualna sprawa, która tego dotyczy, i kiedy w inny sposób, niż poprzez orzeczenie, nie mogą się wypowiedzieć. Natomiast czym innym jest wypowiadanie się na temat istoty własnego zawodu oraz niezależności sądownictwa,

(Oklaski)

 bo sędziowie mają nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek wypowiadać się na tematy dotyczące ustroju sądownictwa, niezależności sądów, niezawisłości sędziów. Dlaczego?

(Poseł Teresa Wargocka: Jest obowiązek stosować…)

Ponieważ są specjalistami. Po to zostali wykształceni, aby na ten temat się wypowiadać, bo rozumieją, jak działa system prawny, ale także po to, aby czasami się bronić przed próbami ograniczenia ich statusu przez przedstawicieli innych władz. To nie jest polityka, to nie jest działalność publiczna niedająca się pogodzić z godnością urzędu. To jest działalność, która służy obronie praw obywatelskich, a w szczególności prawu do niezależnego sądu wyrażonego w konstytucji.

(Oklaski)

(Poseł Janusz Korwin-Mikke: Sędzia nie powinien być na ulicy.)

Szanowny Panie Marszałku! Szanowne Panie Posłanki! Szanowni Panowie Posłowie! W ustawie znajdziemy szereg różnych rozwiązań, które są nowe, których nawet nie sposób było przeanalizować przez te kilka godzin od godz. 5 rano. Takie rzeczy np. jak zmiany dotyczące trybu uchylania immunitetu i uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Cały czas się zastanawiam, czemu służy art. 8 ustawy, który pozwala być może na zatwierdzanie różnych sytuacji, kiedy właśnie wyroki były wydawane przez składy nie do końca odpowiadające dotychczasowym ustawom.

Prawdopodobnie z biegiem czasu dowiemy się, co tak naprawdę w tej ustawie się jeszcze znajduje. Oczywiście jako rzecznik praw obywatelskich będę szerzej projekt analizował także w kontekście poprawek, które zostały zgłoszone. Natomiast już na tym etapie uważam, że projekt ustawy narusza ustawę zasadniczą, łamie podstawowe zasady porządku prawnego. Moim zdaniem uchwalenie projektu w proponowanym kształcie zakwestionuje w istocie uczestnictwo Polski w wymiarze prawnym Unii Europejskiej i w Radzie Europy.

(Oklaski)

Ostatecznie podda polskie sądy i polskich sędziów politycznej kontroli organów władzy ustawodawczej i wykonawczej, a co najważniejsze, drastycznie obniży poziom sądowej ochrony praw jednostek. Uważam, że przyjęcie tej ustawy to droga do prawniczego polexitu – wyjścia Polski z Unii Europejskiej w zakresie respektowania podstawowych reguł dotyczących praworządności, wydrążenia naszego członkostwa z istoty, jaką jest budowanie systemu prawnego opartego na zasadzie współpracy, wzajemnego zaufania oraz respektowania podobnych standardów dotyczących praworządności. Dziękuję.

(Głos z sali: Brawo!)

(Część posłów wstaje, oklaski)

RPO wystąpił o opinię w sprawie kolejnej nowelizacji ustaw sądowych do Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE

Data: 2019-12-19
  • 19 grudnia RPO wystąpił Ingibjörg Sólrún Gísladóttir, dyrektorki Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODiHR) OBWE o opinię w sprawie procedowanej w błyskawicznym tempie przez Sejm kolejnej nowelizacji ustaw sądowych.
  • Po dwudniowych pracach w Sejmie przyjęta ustawa trafi do Senatu, gdzie z godnie z zapowiedziami marszałka, ma się odbyć normalna debata, z pełną analizą konsekwencji przyjmowanych rozwiązań. Senat ma na to 30 dni

Projekt wniesiony przez 32 posłów wprowadza daleko idące zmiany w ustawach sądowych, obejmujących sądy powszechne, Sąd Najwyższy, sądy wojskowe, sądy administracyjne, a także Krajową Radę Sądownictwa oraz prokuraturę.

Zaostrzeniu ulec ma reżim odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, wprowadzając jeszcze wyższy stopień arbitralności, umożliwiający prowadzenie postępowań nastawionych nie na poprawę funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, lecz na dyscyplinowanie sędziów, które przełamie ich opór wobec forsowanych rozwiązań prawnych naruszających zasady niezawisłości sędziów i niezależności sądów.

Projekt dalej zmniejsza udział sędziów, samorządu sędziowskiego i sądowych organów kolegialnych we współdecydowaniu o funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości, przekazując kolejne kompetencje w gestię prezesów sadów, zwiększając tym samym zakres wpływu Ministra Sprawiedliwości na sądownictwo.

RPO zwraca się o opinię prawną OBWE na podstawie uprawnień, jakie daje mu ustawa o RPO (art. 17 a: „Rzecznik współdziała ze stowarzyszeniami, ruchami obywatelskimi, innymi dobrowolnymi zrzeszeniami i fundacjami oraz z zagranicznymi i międzynarodowymi organami i organizacjami na rzecz ochrony wolności i praw człowieka i obywatela, także w zakresie równego traktowania”).

ODIHR jest instytucją praw człowieka należącą do Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). OBWE, do której należy 57 państw członkowskich, wspólnie obejmujących region od Vancouver po Władywostok, jest największą na świecie organizacją bezpieczeństwa.  Biuro współpracuje z organizacjami międzyrządowymi i pozarządowymi. Wysłannicy ODIHR są obserwatorami wyborów, organizują szkolenia dotyczące praw człowieka. ODIHR współpracuje z rządami krajów wprowadzających w życie normy OBWE, wskazując na możliwości ustawowego zapisu konkretnych rozwiązań.

ODIHR powstało w 1991 roku jako Biuro Wolnych Wyborów OBWE. Na jego siedzibę wybrano Warszawę. Nazwa biura została zmieniona na obecną po rozszerzeniu mandatu ODIHR przez państwa uczestniczące OBWE w 1992 roku. Przez ostatnie 26 lat istnienia ODIHR stało się flagową instytucją praw człowieka OBWE, która pomaga rządom oraz społeczeństwu obywatelskiemu w realizacji zobowiązań dotyczących wymiaru ludzkiego, do których zobowiązało się 57 państw uczestniczących OBWE. Nowy status Biuro ODIHR uzyskało na mocy umowy podpisanej w czerwcu 2017 r. przez ministra spraw zagranicznych Polski Witolda Waszczykowskiego i ówczesnego dyrektora ODiHR Michaela Georga Linka.

„Polska bardzo docenia wybitne osiągnięcia ODIHR i jej znaczącą rolę w umacnianiu demokracji i popieraniu praw człowieka w całym regionie OBWE. Mamy nadzieję, że to kluczowe porozumienie umocni również ramy prawne samej Organizacji" - powiedział wówczas minister Waszczykowski. 

VII.070.5.2019

RPO o nowej ustawie sądowej: Jej przyjęcie zakwestionuje udział Polski w wymiarze prawnym Unii Europejskiej

Data: 2019-12-18
  • Retoryka ustawy typowa jest dla okresów konfliktów zbrojnych i stanu wojennego.
  • Uchwalenie projektu zakwestionuje w istocie uczestnictwo Polski w wymiarze prawnym w Unii Europejskiej i Radzie Europy, ostatecznie podda polskie sądy i polskich sędziów politycznej kontroli organów władzy ustawodawczej i wykonawczej, a co najważniejsze - drastycznie obniży poziom sądowej ochrony praw jednostek – alarmuje RPO Adam Bodnar marszałkinię Sejmu Elżbietę Witek
  • Na kilkudziesięciu stronach opinii prawnej RPO wskazuje błędy, usterki i zagrożenia. Pisze, że projekt zakłada rozwiązania nieakceptowalne z perspektywy prawa konstytucyjnego, międzynarodowego i europejskiego, instrumenty ingerowania w niezawisłość sędziowską oraz wolność słowa i zrzeszania się sędziów.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ocenia przedłożony projekt jednoznacznie negatywnie, jako naruszający ustawę zasadniczą i łamiący podstawowe zasady polskiego porządku prawnego, stojący w sprzeczności ze zobowiązaniami Polski wobec Unii Europejskiej, godzący w ochronę gwarantowaną Europejską Konwencją Praw Człowieka.

Projekt ustawy wniesiony przez 32 posłów wprowadza daleko idące zmiany w ustawach sądowych, obejmujących sądy powszechne, Sąd Najwyższy, sądy wojskowe, sądy administracyjne, a także Krajową Radę Sądownictwa oraz prokuraturę.

Zaostrzeniu ulec ma reżim odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, wprowadzając jeszcze wyższy stopień arbitralności, umożliwiający prowadzenie postępowań nastawionych nie na poprawę funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, lecz na dyscyplinowanie sędziów, które przełamie ich opór wobec forsowanych rozwiązań prawnych naruszających zasady niezawisłości sędziów i niezależności sądów.

Projekt dalej zmniejsza udział sędziów, samorządu sędziowskiego i sądowych organów kolegialnych we współdecydowaniu o funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości, przekazując kolejne kompetencje w gestię prezesów sadów, zwiększając tym samym zakres wpływu Ministra Sprawiedliwości na sądownictwo.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich projekt ustawy wprost narusza szereg konstytucyjnie chronionych zasad, w tym: zasadę państwa prawa (art. 2); zasadę legalizmu i praworządności (art. 7); nadrzędności Konstytucji RP (art. 8 ust. 1); bezpośredniego stosowania przepisów Konstytucji RP (art. 8 ust. 2); przestrzegania prawa międzynarodowego (art. 9); podziału i równowagi władz (art. 10 ust. 1); prawa do rzetelnego procesu przed niezależnym, bezstronnym i  niezawisłym sądem (art. 45 ust. 1); zasady pierwszeństwa prawa Unii Europejskiej przed ustawami krajowymi (art. 91 ust. 2 i 3); zasady bezpośredniego stosowania prawa Unii Europejskiej (art. 91 ust. 1 i 3.); autonomii i niezależności sądów (art. 173), niezawisłości sędziów (art. 178 ust. 1).

Projekt zmierza do intencjonalnego wyłączenia spod kontroli sądowej legalności powołania i działania organów sądowych, a także legalności powołania do pełnienia urzędu sędziego. Tymczasem prawo do takiej kontroli wynika z aktów wyższej rangi niż ustawa: z Konstytucji, Traktatu o Unii Europejskiej i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

RPO na kilkudziesięciu stronach wylicza błędy w usterki ustawy. Zauważa na przykład, że:

  • proces nominacji sędziów, jak każde inne działanie organów władzy publicznej, musi odbywać się na podstawie i w granicach prawa, a przestrzeganie tych reguł powinno w każdym przypadku podlegać ocenie niezależnego sądu.
  • projektodawcy, wprowadzając niejasną kategorię „wyrażenia wrogości” względem władz publicznych, powołują się na regulację obowiązującą we francuskim porządku prawnym. Jednakże termin „wroga władzy”, państwa czy ludu nie jest nowością w polskim systemie prawnym, istniał bowiem na gruncie Konstytucji Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej z 1952 roku. Co więcej, „przejście na stronę wroga” uznawane było za zdradę Ojczyzny i karane było „z całą surowością prawa jako najcięższa zbrodnia” (art. 79 ust. 2 Konstytucji PRL).
  • dodatkowo zakaz „krytyki zasad ustroju” również zdecydowanie wykracza za dopuszczalne ograniczenia wolności wypowiedzi.
  • celem zmian nie jest wzmocnienie transparentności i apolityczności, lecz w istocie dokonanie powszechnej lustracji aktywności społecznej i publicznej sędziów i prokuratorów.
  • pomysł, by sędziowie mieli obowiązek informowania przełożonych o przynależności do stowarzyszeń i fundacji, jest ograniczeniem silniejszym niż w przypadku agentów ABW, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, tudzież żołnierzy zawodowych. Ci bowiem mają obowiązek informowania o przynależności, ale informacje te nie są upubliczniane… Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że obowiązek składania oświadczeń o przynależności do organizacji społecznych oraz ich upublicznienie może wywołać efekt mrożący, który naruszy chronione konstytucyjnie i konwencyjnie prawo do zrzeszania się sędziów i prokuratorów.
  • Także zmiana dotycząca wyboru Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego nie może zostać oceniona pozytywnie. Proponowana zmiana de facto rozszerza uprawnienia Prezydenta RP w tym zakresie i pozwala na obejście przepisów Konstytucji RP.

VII.510.176.2019

RPO w sprawie zmiany ustawy o Solidarnościowym Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych

Data: 2019-12-18
  • Ustawa o Solidarnościowym Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych została uchwalona w związku z protestem osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin, który odbywał się w Sejmie w kwietniu i maju 2018 r.
  • Premier zaproponował wtedy powołanie Funduszu zapewniającego odpowiednie finasowanie usług wpierających osoby z niepełnosprawnościami. Dawało to nadzieję na stworzenie systemowych rozwiązań wdrażających postanowienia Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych
  • Programy uruchomione w 2019 r. ze środków Funduszu miały charakter pilotażowy: realizowane były w nich usługi będące podstawą systemu wsparcia niezależnego życia osób z niepełnosprawnościami (asystencja osobista oraz opieka wytchnieniowa), a także inne formy wsparcia (np. centra opiekuńczo-mieszkaniowe)
  • Obecnie procedowana – już przez Senat - ustawa przewiduje dodanie kolejnych zadań Funduszu w postaci finasowania tzw. trzynastych emerytur, rent socjalnych oraz zasiłków pogrzebowych.
  • RPO podkreśla, że bez legislacyjnych gwarancji finansowania pierwotnych zadań Funduszu budowanie systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami będzie utrudnione i niepewne

3 grudnia, w Międzynarodowy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami, RPO wystąpił do minister rodziny, pracy i polityki społecznej w sprawie wyzwań, które powinny być rozwiązane za pomocą państwowego systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami. Główne postulaty to: podjęcie aktywnych starań w celu wdrożenia rekomendacji dla Polski Komitetu ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, poprawa sytuacji kobiet z niepełnosprawnościami, deinstytucjonalizacja systemu wsparcia, zmiana modelu funkcjonowania asystencji osobistej i opieki wytchnieniowej.

W celu finansowania takich programów utworzony został Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Ustawa o Solidarnościowym Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych została uchwalona w związku z protestem osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin, który odbywał się w Sejmie RP w kwietniu i maju 2018 roku. Prezes Rady Ministrów zaproponował wówczas powołanie Funduszu zapewniającego odpowiednie finasowanie usług wpierających osoby z niepełnosprawnościami. Dawało to nadzieję na stworzenie systemowych rozwiązań wdrażających postanowienia Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych.

Dodatkowe zadania finansowane z Funduszu mogą utrudnić rozwijanie programów wspierających niezależne życie osób z niepełnosprawnościami

RPO zwrócił się do marszałka senatu Tomasza Grodzkiego w związku z pracami Senatu nad ustawą o zmianie ustawy o Solidarnościowym Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych oraz niektórych innych ustaw.

Zakres zadań Funduszu, którego pierwotnym celem było finansowanie systemu wsparcia niezależnego życia osób z niepełnosprawnościami został rozszerzony w 2019 roku przez dwie ustawy: o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami oraz o świadczeniu uzupełniającym dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Na ich podstawie środki z Funduszu są przeznaczone na wsparcie udzielane w ramach Funduszu Dostępności oraz na wypłaty świadczenia uzupełniającego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Wprowadzono też nowe przychody Funduszu w postaci nieoprocentowanych pożyczek z Funduszu Pracy oraz dotacji celowej z budżetu państwa na dofinasowanie wypłaty świadczenia uzupełniającego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji.

Obecnie procedowana przez Senat ustawa przewiduje dodanie kolejnych zadań Funduszu tzw. trzynastych emerytur, rent socjalnych oraz zasiłków pogrzebowych. Wskazano w niej także nowe przychody Funduszu, którymi miałyby być pożyczka z Funduszu Rezerwy Demograficznej oraz następna dotacja celowa z budżetu państwa. W roku 2019 przychody Funduszu stanowiła jedynie część składki na Fundusz Pracy w wysokości 0,15% składki, w związku z tym zgodnie z zapowiedziami Rady Ministrów programy uruchomione w 2019 r. ze środków Funduszu miały mieć charakter pilotażowy. W 2020 r. Fundusz zasilić ma drugi z zawartych w pierwotnym brzmieniu ustawy składnik przychodów w postaci daniny solidarnościowej.

W środowisku osób z niepełnosprawnościami powstało zatem uzasadnione stworzenia trwałego państwowego systemu gwarantowanych usług społecznych, co stanowiłoby jednocześnie realizację celów Funduszu.

W piśmie do Marszałka Senatu RPO podkreśla, że konieczne jest przyjęcia rozwiązań legislacyjnych gwarantujących odpowiedni poziom finasowania pierwotnych zadań Funduszu. Bez takich gwarancji znacznie utrudnione będzie budowanie innowacyjnego, trwałego i skutecznego systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami. Szczególnie zasadnym wydaje się wprowadzenie przepisów, które zapewnią realizację podstawowych usług wymienionych w Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, wspierających niezależne życie osób z niepełnosprawnościami: asystencji osobistej i opieki wytchnieniowej. Warto przy tym zauważyć, że w bieżącym roku na finasowanie asystentury osobistej przeznaczono z Funduszu 30 mln zł, w 2020 r. – według planu finansowego Funduszu – ma to być 80 mln zł. Taka kwota spowoduje, że usługa asystenta osobistego będzie nadal dostępna jedynie w wybranych gminach na zasadach projektowych. Wprowadzenie zaś dodatkowych celów, jakie miałyby być realizowane ze środków Funduszu, stanowi istotne zagrożenie dla jej wdrożenia nawet w takim ograniczonym wymiarze.

Rada Ministrów zapowiadała także finansowanie z Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych zatrudnienia wspomaganego. Do tej pory nie podjęto działań w realizacji tej usługi, a kilkukrotnie zapowiadane przyjęcie ustawy o zatrudnieniu wspomaganym nie zostało nawet przedstawione na etapie projektu.

RPO podkreślił, że zdaje sobie sprawę, że w obecnie procedowanym projekcie nie jest możliwe systemowe uregulowanie tych usług. Jednak ważnym krokiem w tę stronę byłoby zabezpieczenie odpowiedniego ich finasowania, do czego zmierzają poprawki przedstawione w Sprawozdaniu Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej Senatu RP (druk senacki nr 13A). Opierają się one na postulatach środowiska osób z niepełnosprawnościami wyrażanych w trakcie prac nad projektem.

XI.022.1.2019

Adopcja wyjątkowo także wobec osób pełnoletnich. RPO reaguje na skargi obywateli

Data: 2019-12-12
  • Polskie prawo powinno w uzasadnionych przypadkach przewidywać adopcję osób pełnoletnich - uważa RPO
  • Mogłoby to być alternatywą wobec instytucji ubezwłasnowolnienia  
  • Umożliwiłoby też właściwe wsparcie osób z niepełnosprawnościami przez dotychczasowych opiekunów

Dziś polskie prawo nie przewiduje adopcji osoby, która ukończyła 18 lat. Media donoszą o przypadkach, gdy ojczym czy macocha lub dziadkowie, wychowujący  dziecko, nie mogą go adoptować po osiągnięciu przez nie tego wieku. Inny przykład to sprawa 22-letniej dziewczyny, porzuconej i przez rodziców biologicznych, i adopcyjnych. 18-letni wychowankowie domów dziecka muszą zaś opuścić te placówki i radzić sobie sami, bez wsparcia państwa (chyba że się uczą). W efekcie 80 proc. z nich  wraca wtedy do rodzin biologicznych, często patologicznych.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają wnioski obywateli o podjęcie działań, aby możliwość przysposobienia rozszerzyć także na osoby pełnoletnie.

Skargi pochodzą od rodzin zastępczych, od lat zajmujących się osobami z niepełnosprawnościami, najpierw dziećmi, a następnie dorosłymi. Podkreślano, że osoby te osiągnęły pełnoletność jedynie kalendarzowo - nie są one w stanie podjąć samodzielnej egzystencji i pozostają na mentalnym poziomie dziecka.

Zgodnie z polskim prawem (art. 114 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) adoptować można jedynie osobę małoletnią i tylko dla jej dobra. Wymóg małoletności powinien być spełniony w dniu złożenia wniosku o przysposobienie.

Tymczasem wnioski rodzin zastępczych o adopcję były spóźnione wobec osiągnięcia przez podopiecznych 18 lat. A termin na złożenie wniosku nie mógł być przywrócony - sądy musiały odrzucać takie wnioski.

Rzecznik zwraca uwagę, że u źródeł współczesnego przysposobienia leży wywodząca się ze starożytnego Rzymu instytucja adopcji, w której nie było wymogu małoletności.  Również obecnie nie tylko w obcych kulturach prawnych (np. w japońskiej), ale także w Republice Federalnej Niemiec czy w niektórych stanach USA, możliwe jest przysposobienie osób dorosłych.

Także wcześniejsze przepisy polskie nie zawierały wymogu małoletności adoptowanej osoby. Do lipca 1939 r. obowiązywał przepis Kodeksu cywilnego Królestwa Polskiego, który wręcz stanowił: „Przysposobienie nie może mieć mieysca przed pełnoletnością przysposobić się maiącego” (czyli przysposabianego).  Ustawa z 13 lipca 1939 r. o ułatwieniu przysposobienia małoletnich nie ograniczała zaś możliwości adopcji tylko do dzieci. Zmienił to Kodeks rodzinny z 27 czerwca 1950 r. I taki stan prawny trwa do dziś.

Zarazem ważne znaczenie ma orzeczenie Sądu Najwyższego z 2 czerwca 1980 r., że art. 114 Kro "nie jest wyrazem podstawowych zasad naszego porządku prawnego w dziedzinie ochrony rodziny przez Państwo". Możliwe jest zatem uznanie w Polsce zagranicznego orzeczenia o adopcji osoby pełnoletniej.

W opinii Rzecznika idea rozszerzenia instytucji przysposobienia w szczególnych wypadkach na osoby pełnoletnie warta jest rozważenia. Nie trzeba byłoby wykreślać przymiotnika „małoletnia” z art. 114 Kro. Wystarczyłoby dodać, że w wyjątkowych okolicznościach przysposobić można osobę pełnoletnią - jeśli przemawiają za tym zasady współżycia społecznego.

Regulacja taka mogłaby stanowić alternatywę dla systemu ubezwłasnowolnienia oraz opieki lub kurateli prawnej - gdy adoptowana osoba jest niezdolna do samodzielnej egzystencji lub wymaga wsparcia. RPO od dawna domaga się zastąpienia instytucji ubezwłasnowolnienia innymi formami wsparcia (o co walczą środowiska osób z niepełnosprawnościami i co Polsce rekomenduje Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami).

Odpowiednią formą faktycznego wsparcia osoby wymagającej pomocy i opieki byłoby wtedy jej przysposobienie przez dotychczasowych opiekunów. To ważne, zwłaszcza w kontekście braku wystarczającej liczby kandydatów na opiekunów czy kuratorów.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o rozważenie podjęcia odpowiednich kroków legislacyjnych.

IV.7023.11.2019

RPO powtórnie wystąpił do MS w sprawie zmiany przepisów dot. kuratorów sądowych

Data: 2019-12-06

W styczniu 2019 roku RPO zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości w sprawie niedoskonałości przepisów regulujących postępowanie kuratorów w sprawach rodzinnych i opiekuńczych, a w szczególności w przypadku udziału w kontaktach rodziców (rodzica) z dzieckiem w obecności kuratora. Obecna regulacja jest bardzo ogólnikowa, w opinii RPO jest niewystarczająca, a co więcej, niedostosowana do współczesnych realiów. Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości w sprawie szczegółowego sposobu wykonywania uprawnień i obowiązków kuratorów sądowych stanowi tylko, że:

  • kurator ma stawić się w określonym przez sąd miejscu i terminie spotkania rodzica z dzieckiem,
  • ma być obecny przez cały czas trwania kontaktu,
  • ma dbać, aby kontakt  ten nie trwał dłużej niż postanowił sąd,
  • z każdej obecności przy kontaktach kurator niezwłocznie składa sądowi pisemną notatkę.

Braki w przepisach uwypukla duża liczba skarg kierowanych do Biura RPO. Wiele z nich odnosi się do przebiegu spotkania rodzica z dzieckiem. Z jednej strony skarżący wskazują nadmiernie - w ich ocenie - aktywną postawę kuratora. W innych skargach podnoszona jest z kolei  bierność kuratorów - w których niektórzy rodzice chcieliby  upatrywać swoistego „rozjemcy” i „strażnika” dbającego o prawidłowy przebieg kontaktów z dzieckiem.

W odpowiedzi na styczniowe wystąpienie rzecznika, Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że trwają prace nad projektem ustawy o kuratorskiej służbie sądowej.

RPO powtórnie wystąpił do MS w sprawie projektu ustawy o służbie kuratorskiej

W odpowiedzi RPO zauważa, że projekt ustawy o kuratorskiej służbie sądowej zamieszczony na stronach Rządowego Centrum Legislacji pod koniec poprzedniej kadencji Sejmu RP, zawierający propozycję nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego, mającą na celu m.in. rozszerzenie obowiązków kuratorów sądowych obecnych przy kontaktach rodziców z dzieckiem wprowadza jedynie minimalne zmiany. Niewielkie przekształcenie przepisów nie rozwiąże problemów, jakie napotykają kuratorzy sądowi przy wykonywaniu orzeczeń sądowych, a które z kolei przekładają się na dobro i bezpieczeństwo przede wszystkim małoletnich dzieci.

Obowiązkiem kuratora jest uczestnictwo przez cały czas trwania kontaktu, jednakże przepis w żaden sposób nie obejmuje problematyki, którą poruszył rzecznik w swoim pierwszym wystąpieniu. Problematyka ta, dotycząca najbardziej „życiowych” kwestii (wizyty w toalecie, posiłków, zakupu biletów wstępu), nadal pozostaje nierozwiązana. Zgłaszane przez samych kuratorów problemy związane z wielogodzinnym kontaktem, przemieszczaniem się czy miejscem spotkania na basenie, w parku rozrywki, stwarzają niestety dość szerokie pole do interpretacji, nie zawsze zgodnej z intencjami sądu, który określił sposób realizacji kontaktów.

Rzecznik przedstawił także rekomendacje wypracowane przez Krajową Radę Kuratorów. Rada postulowała żeby uzupełnić projekt przepisów o uregulowania dotyczące niezbędnych elementów orzeczenia sądu, zakreślenia jasnych ram czasowych, w których kontakty osoby uprawnionej z dzieckiem mają odbywać się w obecności kuratora, jak również uprawnień samego kuratora biorącego udział w wykonaniu orzeczenia, w tym w prawo do występowania z wnioskami takimi jak: podjęcia decyzji o przerwaniu kontaktu w przypadku wystąpienia okoliczności mogących zagrażać dziecku czy o zmianę orzeczenia sądu o kontaktach rodzica z dzieckiem.

Niektóre zapisy projektu ustawy o kuratorskiej służbie sądowej budzą wątpliwości RPO

Rzecznik przedstawił wątpliwości odnośnie proponowanej treści ustawy o kuratorskiej służbie sądowej, a konkretniej zapisu według którego kuratorem będzie mogła zostać jedynie osoba posiadająca wyłącznie obywatelstwo polskie. Uzasadnienie projektu lakonicznie wiąże ten wymóg z analogicznym obostrzeniem stosowanym wobec kandydatów na sędziów. Ten argument nie przekłada się na sytuację kuratora sądowego, jako że nie sprawuje on wymiaru sprawiedliwości, nie wydaje orzeczeń w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, jedynie je wykonuje. Jeszcze mniejszą zasadność ma wprowadzenie wymogu wyłącznego obywatelstwa polskiego wobec kuratorów społecznych. Konsekwencje posiadania dodatkowego, innego niż polskie obywatelstwa są zaś poważne - na mocy art. 129 projektu niezrzeczenie się obcego obywatelstwa w określonym terminie powoduje wygaśnięcie stosunku pracy kuratora zawodowego i aplikanta kuratorskiego oraz odwołanie kuratora społecznego z pełnionej funkcji.

Kolejną kwestią, która może budzić wątpliwości jest propozycja przepisu formułującego fakultatywność okresowego wysłuchiwania przez sąd osób poddanych opiece lub kurateli. Zdaniem rzecznika, sądy opiekuńcze powinny mieć obowiązek okresowego wysłuchiwania takich osób (chyba że ich stan psychiczny lub umysłowy sprawia, że byłoby to oczywiście niecelowe), bo jest to niezbędnym elementem faktycznego wykonywania nadzoru nad sprawowaniem opieki i kurateli. Opiekunowie i kuratorzy osób ubezwłasnowolnionych powinni być osobami działającymi na rzecz i w interesie swoich podopiecznych, jednak w praktyce nie zawsze tak się dzieje. Stąd instytucja nadzoru sądów nad sprawowaniem opieki i kurateli. Nadzór ten nie jest jednak pełny i efektywny, jeśli pozbawiony jest informacji od samych podopiecznych, a opiera się na informacjach od tych osób, które mają być nadzorowane, zawartych w ich zaledwie corocznych sprawozdaniach.

Podobnie uzasadniona jest zmiana projektowanego przepisu, który zakazuje zlecania kuratorom czynności w domach pomocy społecznej albo placówkach zapewniających całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub osobom w podeszłym wieku. W mediach co jakiś czas pojawiają się doniesienia o nieprawidłowościach w takich placówkach, w których opiekunowie czy kuratorzy umieszczają swoich podopiecznych na zasadach komercyjnych. Nieprawidłowości nie muszą polegać na drastycznych naruszeniach nietykalności cielesnej i godności; mogą także dotyczyć zakazu kontaktów z określonymi osobami, zakazu wychodzenia z placówki czy dysponowania swoją własnością. Kary nakładane przez wojewodów na placówki działające bez stosownego pozwolenia i nadzoru nie wydają się być skuteczne, co RPO zgłaszał już w poprzednich latach. W tym stanie rzeczy zasadne jest upoważnienie kuratorów sądowych do dokonywania czynności w placówkach całodobowej opieki, niezależnie od ich statusu prawnego i podmiotu właścicielskiego - właśnie w celu zapewnienia pełnego i efektywnego nadzoru sądów opiekuńczych nad sytuacją osoby poddanej opiece lub kurateli. W przypadku niektórych osób kontakt z niezależnym pracownikiem kuratorskiej służby sądowej może być jedyną okazją przekazania do sądu informacji o swojej sytuacji i ewentualnych skarg czy to na opiekuna, kuratora, czy kierownictwo i personel placówki, w której przebywa.

IV.7021.28.2019

 

RPO do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ws. systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami

Data: 2019-12-03
  • 3 grudnia to Międzynarodowy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami. Ustanowiono go, aby promować zrozumienie problemów związanych z niepełnosprawnością i mobilizować do działań na rzecz poszanowania godności i praw osób z niepełnosprawnościami
  • RPO wystąpił do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marleny Maląg w sprawie wyzwań, które powinny być rozwiązane za pomocą państwowego systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami
  • Główne postulaty Rzecznika to: podjęcie aktywnych starań w celu wdrożenia rekomendacji dla Polski Komitetu ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, poprawa sytuacji kobiet z niepełnosprawnościami, deinstytucjonalizacja systemu wsparcia, zmiana modelu funkcjonowania asystencji osobistej i opieki wytchnieniowej,
  • O systemie prawnym, dostępności, przydatnych nowych technologiach, rynku pracy, samodzielności i potrzebach osób z niepełnosprawnościami będziemy rozmawiać na III Kongresie Praw Obywatelskich

Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych ustanowiło w 1992 r. dzień 3 grudnia Międzynarodowym Dniem Osób z Niepełnosprawnościami. Co roku data ta ma przypominać o potrzebie społecznego wspierania osób z niepełnosprawnościami. RPO napisał do Minister Rodziny Marleny Maląg pismo, w którym przedstawił obszary działalności resortu istotne z punktu widzenia poszanowania godności i praw osób z niepełnosprawnościami.

Debata na temat praw osób z niepełnosprawnościami będzie kontynuowana na III Kongresie Praw Obywatelskich, który odbędzie się 13-14 grudnia 2019 roku w Warszawie. Będziemy rozmawiać o nowych technologiach wspomagających osoby z niepełnosprawnościami, sytuacji osób z niepełnosprawnościami na rynku pracy, niezależności życia i systemie orzekania o potrzebie wsparcia, dostępności, a także roli sportu w życiu osób z niepełnosprawnościami.

RPO: niezbędne jest podjęcie aktywnych starań w celu wdrożenia rekomendacji Komitetu Praw Osób z Niepełnosprawnościami dla Polski

Rzecznik ocenia obecnie podejmowane działania jako niewystarczające. Przypomniał, że we wrześniu 2018 r. Komitet Praw Osób z Niepełnosprawnościami dokonał pierwszego przeglądu wdrażania Konwencji w Polsce i wydał swoje rekomendacje.

Pomimo zapowiedzi resortu nie zostało do tej pory przygotowane tłumaczenie rekomendacji na język polski oraz na polski język migowy, ani ich opracowanie w języku łatwym do czytania i zrozumienia. Tym samym dokument nie został udostępniony w sposób zgodny z zasadami dostępności, to znaczy umożliwiający zapoznanie się z nim przez różne podmioty zainteresowane.

Poprawa sytuacji kobiet z niepełnosprawnościami – ważny obszar ochrony praw człowieka pomijany w debacie publicznej

RPO wskazuje na problem barier w dostępie do opieki ginekologicznej oraz zapewniania odpowiedniego wsparcia dla kobiet-ofiar przemocy. Sytuacja kobiet z niepełnosprawnościami jest w przypadku przemocy podwójnie dramatyczna, a zjawisko przemocy wobec tej grupy jest o wiele bardziej nasilone. Dlatego konieczne jest, aby urzędnicy, przedstawiciele służb oraz organizacji pozarządowych pracujący z ofiarami przemocy odbywali specjalne szkolenia dotyczące specyfiki pracy z osobami z niepełnosprawnościami. Programy w obszarze zapobiegania i zwalczania przemocy ze względu na płeć powinny uwzględniać odpowiednio czynnik niepełnosprawności. Szczególna dbałość o zapewnienie efektywności dostępnych środków ochrony prawnej powinna dotyczyć także domów pomocy społecznej i innych instytucji opiekuńczo-rehabilitacyjno-leczniczych. Co więcej, jak zostało zbadane, miejsca, w których można uzyskać wsparcie informacyjne czy schronienie, w zasadzie nie są dostępne dla osób z niepełnosprawnościami.

Rzecznik po raz kolejny postuluje o deinstytucjonalizację systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami

RPO ponawia apel o reformowanie systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami tak, aby opierał się on o działania podejmowane lokalnie, a nie odgórnie, państwowo. W 2017 roku RPO wraz z 54 organizacjami społecznymi wystosował do Prezesa Rady Ministrów apel w sprawie deinstytucjonalizacji systemu wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami i osób starszych.

Dlaczego deinstytucjonalizacja jest ważna? Osoby z niepełnosprawnościami i osoby starsze powinny mieć możliwość niezależnego życia. Chodzi o to, aby w pełni i w sposób równy z innymi mogły one korzystać ze wszystkich praw człowieka i podstawowych wolności. Muszą mieć możliwość decydowania co do tego, gdzie i z kim będą mieszkać. Nie można ich odgórnie zobowiązywać do mieszkania w szczególnych warunkach (domach pomocy społecznej, domach seniora itp.). Cel ten można osiągnąć dzięki deinstytucjonalizacji, czyli przejściu do wsparcia na poziomie społeczności lokalnych. Założeniem jest zastąpienie oferowania miejsc w dużych instytucjach, jak DPS-y, wsparciem w postaci mieszkania chronionego lub korzystania z usług asystenta osobistego.

RPO poprosił resort o informacje czy planowane są zmiany legislacyjne w ustawie o pomocy społecznej w zakresie mieszkalnictwa chronionego, które jest kameralną forma wsparcia. Aby to narzędzie efektywnie wspierało osoby z niepełnosprawnościami należy równolegle wprowadzić przepisy zabezpieczające przed wypaczeniami tej formuły, np. poprzez ustanowienie zakazu tworzenia licznych mieszkań tego typu w ramach jednego budynku (by nie doprowadzić do tzw. gettoizacji). Wskazane byłoby też zawarcie w regulacjach ustawowych postanowienia o włączeniu mieszkańców w społeczność lokalną, jako jednego z zadań mieszkań zarówno docelowych, jak i treningowych. Nie mniej istotnym elementem jest dopuszczenie do korzystania z mieszkań chronionych osób potrzebujących całodobowego wsparcia.

Asystencja osobista i opieka wytchnieniowa – działania na rzecz godnego życia osób z niepełnosprawnościami i ich bliskich

W swoim wystąpieniu RPO odniósł się do dwóch rodzajów działań podnoszących jakość życia osób z niepełnosprawnościami: asystencji osobistej i opieki wytchnieniowej.

Asystencja osobista to towarzyszenie osobie z niepełnosprawnościami w jej codziennym życiu, przez co może samodzielnie podejmować decyzje, uczestniczyć w życiu społecznym i prowadzić niezależne życie. Obecnie asystentura osobista finansowana jest ze środków Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. RPO ocenia, że finasowanie to ma charakter projektowy a nie systemowy. W bieżącym roku pójdzie na to 30 mln zł, w 2020 r. – według planu finansowego Funduszu –80 mln zł. Taka kwota spowoduje, że usługa asystenta osobistego będzie nadal dostępna jedynie w wybranych gminach. Należy przy tym zauważyć, że obecnie procedowany jest w Sejmie poselski projekt nowelizacji ustawy o Funduszu, który w znaczący sposób rozszerza zakres zadań Funduszu, przez co rozwój asystencji osobistej może zostać zmarginalizowany.

W związku z tym RPO  postuluje stworzenie systemowego modelu asystentury osobistej. Biuro RPO przygotowało na ten temat specjalny raport „Asystent osobisty osoby z niepełnosprawnością – zapotrzebowanie na miarę Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami”, w którym omówiony został aktualny stan wdrożenia tej instytucji oraz sformułowane zostały rekomendacje.

RPO zauważył, że konieczne jest też przyjęcie regulacji prawnych odnoszących się do opieki wytchnieniowej. Podobnie jak asystencja osobista jest ona obecnie finansowana z Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych w niewystarczający sposób.

Opieka wytchnieniowa pozwala wspierać rodziny i opiekunów osób z niepełnosprawnościami w codziennym życiu. Korzystając z opieki wytchnieniowej mogą odpocząć, załatwić codzienne sprawy, realizować swoje pasje, zadbać o zdrowie… - mając jednocześnie pewność, że osoba, którą opiekują się na co dzień ma zapewnioną dobrą opiekę i jest bezpieczna.

W kierunku nowego systemu orzekania o niepełnosprawności

Podstawą wprowadzenia kompleksowego systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami powinien być nowy system orzekania o niepełnosprawności. Należy tu postawić pytanie, w jaki sposób ta reforma ma być skonstruowana. Jest to tym bardziej zasadne w kontekście zapowiedzi i opracowań pojawiających się w poprzedniej kadencji Parlamentu. Niepokój RPO budzi fakt, że zgodnie z Konwencją o prawach osób niepełnosprawnych, system orzekania powinien określać sposoby udzielania wsparcia osobom z niepełnosprawnościami przez organy publiczne, bez określania danej osoby jako „niezdolnej”, czy „niesamodzielnej”. Określenia te mają pejoratywne i stygmatyzujące brzmienie. Należałoby je zastąpić pojęciem „osoby wymagające bardziej intensywnego wsparcia”, które pozwala na określenie osób z niepełnosprawnościami, którym – ze względu na rodzaj i stopień niepełnosprawności – należy zapewnić możliwość dostępu do zróżnicowanych form wsparcia.

Inne działania, które mogą przyczynić się do polepszenia sytuacji osób z niepełnosprawnościami

Rzecznik zapytał jakie działania zostały podjęte dla wdrażania systemu zatrudnienia wspomaganego. Zgodnie z zapowiedziami premiera Mateusza Morawieckiego usługa ta miała być finansowana z Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Dotychczas tak się jednak nie stało. Kilkukrotnie zapowiadano przyjęcie ustawy o zatrudnieniu wspomaganym, jednak jej projekt nie został skierowany do Parlamentu. Rzecznik prosi resort o informacje jakie działania są planowane i w jaki sposób będą wprowadzane.

Rzecznik zgłosił także postulat przeglądu polskiego systemu prawnego. RPO zwrócił uwagę na funkcjonowanie w nim określeń przestarzałych, nierzadko pejoratywnych i stygmatyzujących osoby z niepełnosprawnościami. Język, jakim opisujemy różne zjawiska i osoby ma ogromne znaczenie w kontekście poszanowania ich godności, a także kształtowania odpowiednich postaw społecznych i niwelowania negatywnych stereotypów. Tym bardziej zatem powinniśmy zachować staranność i poprawność języka prawnego opisującego nowe, bazowe rozwiązania.

Aby efektywnie wspierać osoby z niepełnosprawnościami, należy koordynować działania między resortami

Wiele istotnych kwestii dotyczących niepełnosprawności znajduje się w kompetencji różnych resortów i organów państwowych. Jako najważniejsze RPO wskazuje zagadnienia związane z zdolnością do czynności prawnych, prawem do zawierania małżeństwa, dostępnością czy edukacją. Dlatego działania na rzecz osób z niepełnosprawnościami powinny być oparte o kompleksową strategię. RPO poprosił o przedstawienie informacji czy Ministerstwo Rodziny podejmuje współpracę z innymi resortami i jeśli tak, to jak dotychczas taka kooperacja przebiegała.

RPO: uporządkować problem opodatkowania umarzanych kredytów frankowych

Data: 2019-12-02
  • Człowiek, któremu bank umarza część kredytu hipotecznego, może dostać od państwa wezwanie do zapłaty podatku.
  • Urzędy skarbowe uznają takie umorzenia, wynikające np. z oddania niespłaconego mieszkania bankowi, za przychód.
  • Tymczasem chodzi o osoby, które znalazły się w skrajnie trudnej sytuacji życiowej. Niepłacenie kredytu może przecież wynikać z utraty pracy, choroby czy rozpadu rodziny.
  • To, że ludzie ci rozwiązali problem długu wobec banku, nie oznacza, że mają przychody.
  • RPO występuje do Ministra Finansów o wprowadzenie przepisów, by chronić kredytobiorców, w przypadku których doszło do restrukturyzacji zadłużenia.

NIE PRZEGAP! Sprawami "frankowiczów" zajmuje się III Kongres Praw Obywatelskich, 14 grudnia na panelu 40: TSUE jako nasz sąd – nas obywateli /Sprawa państwa Dziubak – co robić z “kredytem frankowym” 

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar od początku kadencji podejmuje szereg działań zarówno o charakterze systemowym, jak i procesowym, mających na celu wzmocnienie sytuacji frankowiczów (konsumentów, którzy zawarli kredyty hipoteczne indeksowane lub denominowane we franku szwajcarskim).

W ich sytuacji mogą zajść teraz zmiany – ze względu na niedawny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Państwa Dziubaków przeciwko Raiffeisen Bank International AG (sygn. C-260/18). Być może nawet nie będzie dochodziło do spraw przed sądami, gdyż banki będą bardziej chętne do zawierania ugód.

W jakiej sytuacji znajdą się wtedy kredytobiorcy?

Ponieważ z punktu widzenia podatkowego jeśli dochodzi do umorzenia długu, to powstaje podlegający opodatkowaniu przychód, Minister Finansów wydawał już rozporządzenia o odstąpieniu od takiego opodatkowania. Zrobił to dwukrotnie, ale nigdy w sposób systemowy. Rozporządzenia objęły więc czas od 1 stycznia 2015 r. do 31 grudnia 2018 r. Zatem nie dotyczą ani kogoś, kto ma kredyt umorzony przed 2015 r. (i teraz może dostawać wezwania do zapłacenia nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych zaległego podatku), ani tych, którzy teraz zawrą ugodę z bankiem.

W demokratycznym państwie prawa nie powinno dochodzić do sytuacji, w których skutkiem restrukturyzacji umowy kredytowej jest przekształcenie się zobowiązania cywilnoprawnego w zobowiązanie o charakterze publicznoprawnym – pisze RPO w wystąpieniu do ministra finansów Tadeusza Kościńskiego. Podkreśla, że obowiązek zapłacenia podatku od umorzonej przez bank należności, może stanowić skuteczną blokadę dla czynności restrukturyzacyjnych.

V.511.272.2016

RPO: czy pierwszeństwo ma terapia w Gostyninie, czy wykonanie kary więzienia?

Data: 2019-11-28
  • Jeden z pacjentów ośrodka w Gostyninie został przeniesiony do więzienia, gdzie ma odbyć karę pozbawienia wolności
  • Nie będzie więc już poddawany terapii w Gostyninie. Tymczasem sąd cywilny nie wypisał tej osoby z ośrodka.
  • Przepisy nie wskazują zaś, czy pierwszeństwo wykonania ma kara pobawienia wolności na mocy decyzji sądu karnego, czy też terapia orzeczona przez sąd cywilny

Wobec tej luki prawnej oraz kolizji przepisów i praktyki sądów Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o zmianę przepisów.

Chodzi o ustawę z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Przewiduje ona bezterminowe pozbawianie wolności w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie osób, które odbyły kary więzienia, ale zostały uznane za stwarzające zagrożenie dla życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Pozwala też na orzeczenie środka ograniczającego wolność - nadzoru prewencyjnego (bez umieszczania w ośrodku).

O tym, który środek wybrać, decyduje sąd cywilny.

Ośrodek funkcjonuje jako podmiot leczniczy podlegający Ministrowi Zdrowia, gdzie osoby te – już jako pacjenci - są poddawane terapii zaburzeń osobowości czy preferencji seksualnych.

Rzecznik już wcześniej wskazywał, że ustawę trzeba porządnie poprawić Tymczasem pojawiają się kolejne problemy z jej stosowaniem.

Jeden z pacjentów ośrodka został bowiem skierowany przez sąd karny do odbycia kary 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Od 3 lat postępowanie wykonawcze w tej sprawie było zawieszone. Podjął je w tym roku sąd rejonowy; decyzję utrzymał sąd okręgowy. Oznaczała ona przerwanie prowadzonej terapii i przeniesienie pacjenta do zakładu karnego.

To orzeczenie sądu karnego stoi w opozycji do stanowiska sądu cywilnego. Zainteresowany kierował do niego sygnały o możliwym podjęciu wobec niego zawieszonego postępowania wykonawczego. W odpowiedzi sąd cywilny wskazał, że obecnie nie ma podstaw, by stwierdzić, iż dalszy jego pobyt w ośrodku nie jest już konieczny.

Sąd informował zainteresowanego, że nie wydał postanowienia o wypisaniu go z KOZZD. Zgodnie z ustawą sąd może to uczynić - jeżeli wyniki postępowania terapeutycznego i zachowanie danej osoby uzasadniają przypuszczenie, że jej dalszy tam pobyt nie jest już konieczny. Zdaniem sądu wobec zainteresowanego nie zachodzi żadna z tych przesłanek.

Jak wskazuje RPO, doszło tym samym do kolizji środków oddziaływania wobec pacjenta, wyrażonych w ustawie z 22 listopada 2013 r. oraz wymienionych w przepisach prawach karnego. Rozstrzygnięcie sądu karnego miało charakter precedensowy. Dziś żadne przepisy prawa nie regulują, który środek skutkujący pozbawieniem wolności ma pierwszeństwo wykonania: kara pobawienia wolności czy terapia w KOZZD.

Nie istnieją także przepisy regulujące sytuację osób umieszczonych w KOZZD, wobec których w innej sprawie zastosowano np. areszt czy orzeczono środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym.

- Nie wiadomo więc, które z zapadłych orzeczeń miałoby pierwszeństwo wykonania i czy każdorazowo wiązałoby się z opuszczeniem ośrodka przez pacjenta – podkreśla Adam Bodnar.

Ponadto Rzecznik ponownie upomniał się o osoby, które w trakcie pobytu w ośrodku zachorowały psychicznie, wobec czego ich dalszy tam pobyt jawi się jako niedopuszczalny. Prowadzenie bowiem oddziaływań terapeutycznych, które są zasadniczym celem ośrodka, jest wobec osób chorujących psychicznie niemal niemożliwe. Ta luka prawna była już zgłaszana ministrowi sprawiedliwości i Prezesowi Rady Ministrów, ale bez rezultatu.

Kolejną luką prawną ustawy jest  niemożność uchylenia przez sąd cywilny nadzoru prewencyjnego, orzeczonego wobec osoby, którą decyzją sądu karnego osadzono w zakładzie karnym lub zakładzie psychiatrycznym. Efektem jest dwoistość orzeczonych środków, z czego jeden ma jedynie pozorny charakter.

Adam Bodnar poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o podjęcie niezbędnej inicjatywy legislacyjnej w celu wyeliminowania przedstawionych luk prawnych.

IX.517.1702.2017

Czy materiał TVP pt. „Inwazja„ nie przekroczył granic swobody wypowiedzi. Rzecznik pyta KRRiT

Data: 2019-11-21
  • Materiał filmowy TVP pt. „Inwazja” potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, narusza ich godność i nieprawdziwie wiąże z pedofilią
  • Manipuluje też faktami co do „Marszów Równości”; buduje ich całkowicie jednostronny obraz i pomija akty agresji wobec nich  
  • Program ten można odczytywać jako przyzwolenie na przemoc w celu „ochrony przed wrogiem”
  • Wszystko to jest sprzeczne z ustawowymi wymogami pluralizmu, bezstronności i wyważenia wobec mediów publicznych

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o zbadanie sprawy przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada stoi na straży otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji.

Rzecznik z wielkim niepokojem obserwuje postępującą radykalizację języka debaty publicznej. Niezmiennie apeluje o szacunek dla godności drugiego człowieka, która jest nieprzekraczalną granicą wolności wypowiedzi.

Media publiczne nie mogą nawoływać do nienawiści 

- W tym kontekście wyemitowany 10 października 2019 r. materiał pt. „Inwazja” produkcji TVP S.A. należy ocenić jednoznacznie krytycznie – podkreśla Adam Bodnar. Nie tylko powiela on stereotypy i potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza na temat „Marszów Równości”. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i telewizji powinny cechować się programy mediów publicznych.

Zgodnie z ustawą o rtv media publiczne nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, moralnością i dobrem społecznym, zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści. Choć orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie są przesłankami zakazu dyskryminacji według ustawy o równym traktowaniu, to niewątpliwie są cechami chronionymi prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz wiążące Polskę umowy międzynarodowe. Ustawa o rtv  przywołuje zaś orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania. Wskazuje ona, że przekazy handlowe nie mogą zawierać treści dyskryminujących m.in. z tego względu.

Dlatego nie ma uzasadnienia dla emitowania w mediach publicznych treści dyskryminujących i nawołujących do nienawiści ze względu na te cechy. A audycje medialne nie mogą propagować działań sprzecznych z dobrem społecznym.

Chodziło o obrażenie i wykluczenie osób LGBT

- Obraz osób nieheteronormatywnych, który buduje „Inwazja”, postrzegam jako jawnie naruszający przytoczone zasady – wskazuje Adam Bodnar. Użyte sformułowania (w tym sam tytuł materiału), porównania i skojarzenia (zwłaszcza wiążące osoby LGBT z pedofilią), a także sposób narracji (sensacyjny, śledczy ton), wskazują, że celem twórców materiału było obrażenie i wykluczenie grupy społecznej osób LGBT poprzez przedstawienie jej jako „innego” - wroga i źródło niebezpieczeństwa.

Taki przekaz może stanowić przyczynę dyskryminacji, buduje uprzedzenia i potęguje nienawiść, a nawet może być odczytany jako przyzwolenie na przemoc, w celu „ochrony przed wrogiem”. W konsekwencji można więc uznać, że program zarówno bezpośrednio narusza godność osób LGBT, jak i propaguje to.

Choć była wyemitowana jako reportaż, w „Inwazji” trudno się dopatrzeć typowej dla tego gatunku (i wymaganej od mediów publicznych) bezstronności w opisie rzeczywistości. „Marsze Równości” przedstawiono w bardzo negatywnym świetle, a jako źródło informacji wykorzystano fragmenty rozmów nagranych w ramach „prowokacji dziennikarskiej” i filmów z parad równości z zagranicy.

Nie uwzględniono zaś jakichkolwiek faktów na temat marszów. Jako zgłoszone zgromadzenia publiczne były one zabezpieczane i nadzorowane przez policję, która ma informacje o ich przebiegu i incydentach w ich trakcie. Rzecznik z niepokojem odnotowuje wzrastającą liczbę aktów przemocy ze strony ich przeciwników. Tymczasem temat ten w „Inwazji” w ogóle się nie pojawił.

Nieprawdziwe powiązanie LGBT z pedofilią 

Podkreślenia wymaga niezgodne z prawdą, sugestywne i naruszające godność osób nieheteronormatywnych powiązanie środowiska LGBT z pedofilią. W wyjątkowo niebezpieczny sposób kształtuje to uprzedzenia i wywołuje szczególny sprzeciw. Do uzasadnienia tego twierdzenia wykorzystano ulotkę z hasłem „#pedopride”, która pojawiła się na paradzie równości w Amsterdamie. Pominięto jednak kluczową informację, że policja natychmiast zarekwirowała te ulotki. Organizacja, która je dystrybuowała, nie została dopuszczona do legalnego udziału w paradzie, a jej organizatorzy oficjalnie wyrazili sprzeciw co do jej postulatów.

„Inwazję” wyemitowano w toku kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu. W tym kontekście RPO przywołał rekomendacje EQUINET (europejskiej sieci organów ds. równego traktowania – w Polsce jest nim właśnie Rzecznik). Organy te, działające w poszczególnych państwach, zauważyły z niepokojem doniesienia o rosnącej w Europie mowie nienawiści wobec grup mniejszościowych, w tym „rosnącą liczbę kampanii wyborczych, których negatywną cechą są oskarżenia, dyskryminujący język, często uzasadniane jako wyrażające własne opinie, a czasem nawet obawy o prawa człowieka”. Część zaleceń odnosi się do mediów.

Media publiczne mają szczególne obowiązki w budowaniu świadomości społecznej i kształtowaniu postaw i opinii. Ich programy powinny sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu. Mają się też cechować bezstronnością, pluralizmem, wyważeniem i niezależnością. Zgodnie zaś z Prawem prasowym każdy dziennikarz jest obowiązany do szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych.

Czy przekroczono granice wolności wypowiedzi? 

Zachowanie tych wymogów to próg graniczny dla ochrony swobody wypowiedzi. Wolność słowa i wolność mediów (art. 14 i art. 54 Konstytucji RP), mimo fundamentalnej roli jaką pełnią w demokratycznym państwie, nie mają charakteru absolutnego. W tym kontekście uzasadnione są podstawy, by dążyć do zbadania, czy w „Inwazji” granice tych wolności nie zostały przekroczone.

W obliczu postępującej brutalizacji języka, radykalizacji opinii i niebezpiecznej tendencji do deprecjonowania faktów, przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno stanowić dla KRRiT zadanie priorytetowe. - Przepisy ustawy o rtv  nie mogą pozostać pustymi deklaracjami. Muszą pójść za nimi konkretne działania, w tym sprzeciw wobec treści godzących w podstawowe wartości, które  Rada ma chronić – podkreśla Adam Bodnar w wystąpieniu do Witolda Kołodziejskiego.

XI.505.27.2019

Kto pomoże uczniowi w nagłej sytuacji? RPO pyta Ministra Zdrowia

Data: 2019-11-08
  • Nadal nie rozwiązano problemu dzieci, które muszą dostać w szkole insulinę albo trzeba im zmierzyć poziom cukru. Dotyczy to także dzieci cierpiących na inne przewlekłe choroby
  • W szkole może nie być osób gotowych tym dzieciom pomóc, gdy nie ma pielęgniarki albo higienistki
  • Zgodnie z prawem w takiej sytuacji nauczyciele czy pracownicy szkół mogą podawać leki wyłącznie po swej pisemnej zgodzie
  • RPO kolejny raz interweniuje u Ministra Zdrowia, by doprecyzować obowiązki pracowników szkół w tym zakresie

Ogólnopolska Federacja Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę zwróciła uwagę na problemy dzieci, które wymagają przyjmowania insuliny i pomiaru cukru podczas pobytu w szkole. W przypadku nieobecności w szkole pielęgniarki środowiska nauczania i wychowania albo higienistki szkolnej uczniowie nie znajdują osób, które byłyby gotowe im pomóc.

Zgodnie bowiem z ustawą z 12 kwietnia 2019 r. o opiece zdrowotnej nad uczniami, podawanie leków lub wykonywanie innych czynności podczas pobytu ucznia w szkole przez pracowników szkoły może odbywać się wyłącznie za ich pisemną zgodą. Mogą zatem zgodnie z prawem odmówić takiej zgody. 

Rzecznik Praw Obywatelskich już wcześniej sygnalizował problem ministrom zdrowia oraz edukacji.

RPO pisał ostatnio w tej sprawie do Ministra Zdrowia w marcu 2019 r. Apelował o przyjęcie rozwiązań przedstawionych przez Rzecznika Praw Dziecka w 2018 r. Proponował on przyjęcie za punkt wyjścia w tej sprawie potrzeb uczniów, a nie obaw nauczycieli. Zarazem ze zrozumieniem trzeba podchodzić do zastrzeżeń pracowników instytucji oświatowych i udzielić im wszelkiego możliwego wsparcia.

Wiceminister Zbigniew Król odpisał, że podawanie leków  dziecku przewlekle choremu, bez względu na rodzaj schorzenia, jest elementem opieki nad dzieckiem. W ocenie resortu można zatem przyjąć, że działania nauczycieli i wychowawców w placówkach oświatowych (w przedszkolach i w szkołach) mogą być analogiczne do tych, jakie w podobnych sytuacjach podejmowaliby rodzice lub prawni opiekunowie dziecka.

Opieka nad uczniami jest wymieniona jako jeden z ustawowych celów systemu oświaty. Karta Nauczyciela stanowi zaś, że nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować powierzone mu zadania - zgodnie z podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą - w tym związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć.

Uwzględniając argumentację Ministra Zdrowia, należałoby doprecyzować obowiązki pracowników szkół w zakresie czuwania nad zdrowiem dzieci, które pozostają pod ich opieką – podkreśla Adam Bodnar.

Niestety, w dalszym ciągu sytuacja zarówno młodszych, jak i starszych dzieci z chorobami przewlekłymi nie jest zadowalająca. Zaproponowane rozwiązania (w tym udzielanie szkole upoważnienia do podawania leków) nie spełniają oczekiwań rodziców i ich dzieci w sytuacji, kiedy nie ma pracowników zatrudnionych do sprawowania opieki zdrowotnej nad uczniami lub innych osób, które mogą im pomóc.

Rzecznik poprosił ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o stanowisko w sprawie.

Na częste u dzieci do 14. roku życia przewlekłe problemy ze zdrowiem wskazuje raport Głównego Urzędu Statystycznego „Stan zdrowia ludności Polski w 2014 r.” Zgłaszali je rodzice niemal 26 % badanych dzieci (o 10 punktów procentowych więcej niż w 2009 r.). Wśród dzieci do 4. roku życia odsetek ten wynosił 19 %, a wśród 5-9 letnich – 28 %. Długotrwałe problemy zdrowotne dotykają ogółem 29 % chłopców i 23 % dziewczynek. 15 % dzieci choruje na różnego rodzaju alergie, a 4% na astmę.

VII.7037.167.2019

Dlaczego student medycyny traci prawo do stypendium, jeśli przedłuży studia z powodu choroby, a student prawa - nie?

Data: 2019-11-07
  • Prawo do stypendiów zależy w praktyce od tego, czy studia trwają pięć czy sześć lat (co jest normą na uczelniach medycznych)
  • Student medycyny straci zatem prawo do stypendium, jeśli np. z powodu choroby wydłuży czas nauki. Student prawa wydłużający naukę o rok - prawo do stypendium zachowa
  • RPO nie podważa zasady powiązania prawa do stypendium ze studiowaniem w terminie. Przepisy w nieuzasadniony sposób odmiennie traktują jednak studentów w zależności od kierunku studiów

Studenci skarżą się na zasady przyznawania stypendiów (ich podstawą jest Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce). O stypendia (socjalne, dla osób z niepełnosprawnościami, stypendium rektora lub ministra), oraz zapomogi może się ubiegać tylko ktoś, kto studiuje nie dłużej niż 6 lat. Celem przepisu jest premiowanie także za terminowe kończenie studiów.

Zastępca Dyrektora Departamentu Szkolnictwa Wyższego w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego wyjaśnił, że skoro przepisy stosuje się wobec wszystkich studentów, to nie może być mowy o dyskryminacji. RPO ma jednak wątpliwości: bo tu istotne jest nie to, że się jest studentem, ale to, że studia są w Polsce różne: jedne trwają 3 lata, inne 5, są w końcu i studia sześcioletnie. Dlatego równa reguła przyniesie nierówny skutek: ktoś, kto jest na trzyletnich studiach licencjackich, może je wydłużać do trzech lat nie tracąc prawa ubiegania się o stypendium. Student medycyny nie może mieć nawet rocznej, najbardziej zasadnej przerwy w nauce.

Rzecznik zwrócił się o stanowisko w tej sprawie do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

VII.7033.43.2019

Brak ważnego specyfiku przy operacji nowotworowej - ubocznym efektem walki z mafią lekową

Data: 2019-11-04
  • W polskich szpitalach brakuje znacznika, który podczas operacji onkologicznych pozwala wykryć przerzuty do węzłów chłonnych
  • Zamknięto bowiem największą hurtownię, która zaopatrywała szpitale w produkowane za granicą takie znaczniki 
  • To efekt noweli Prawa farmaceutycznego z 2018 r., która zabroniła łączenia działalności leczniczej z prowadzeniem hurtowni farmaceutycznej
  • Zakaz miał służyć walce z tzw. mafią lekową wywożącą leki za granicę - uderzył zaś w pacjentów

W trosce o życie i zdrowie pacjentów onkologicznych rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar poprosił ministra o pilne zajęcie stanowiska w sprawie.

„Rzeczpospolita” poinformowała o niemożliwości podejmowania przez lekarzy operacji nowotworów. W szpitalach brakuje bowiem znacznika, który podczas operacji onkologicznych pozwala wykryć przerzuty do węzłów chłonnych. Tam, gdzie skończyły się zapasy znaczników, musiano przesuwać planowe zabiegi mastektomii. Inne szpitale, gdzie znaczników w ogóle zabrakło, decydowały się na przeprowadzanie operacji w mniejszym standardzie - bez oznaczenia węzłów chłonnych znajdujących się najbliżej guza nowotworowego, gdzie najczęściej pojawiają się przerzuty. Oprócz znaczników do operacji piersi, brakuje także samaru – 153 stosowanego przy bolesnych przerzutach do kości.

Braki wynikają z zapisów nowelizacji Prawa farmaceutycznego, które zabraniają łączyć działalność leczniczą z prowadzeniem hurtowni farmaceutycznej.  Podmioty, które łączyły obie te działalności, miały do 1 sierpnia 2019 r. zrezygnować z jednej z nich.

Przepis ten doprowadził do zamknięcia największej hurtowni, która zaopatrywała szpitale w znaczniki do przerzutów nowotworowych piersi (wytwarzanych w Europie Zachodniej). Hurtownia, która przez ostatnie 30 lat dostarczała największe ilości znacznika i innych radioizotopów do większości szpitali w Polsce, została zamknięta 1 sierpnia 2019 r. przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny - zgodnie z nowelizacją.

Intencją zakazu było przeciwdziałanie tzw. mafii lekowej, która wywoziła leki za granicę. Jednak zamiast ukrócić wywóz leków za granicę, ustawodawca naraził pacjentów na utratę życia i zdrowia.

W wypowiedzi medialnej prof. Andrzej Zoll (były Rzecznik Praw Obywatelskich, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku) wskazał,  że z zakazu łączenia działalności leczniczej z prowadzeniem hurtowni, powinno zostać wyłączone prowadzenie hurtowni radiofarmaceutyków (choćby dlatego, że nie są przedmiotem wywozu).  Dodał, że brak takiego wyłączenia naraża życie i zdrowie pacjentów. 

V.7013.71.2019

Prezes PKO BP wyjaśnia: liczenie uśmiechów nie służy ocenie pracowników, lecz dobroczynności i życzliwości

Data: 2019-11-04
  • Liczenie uśmiechów pracowników PKO BP nie ma na celu ich oceny; każdy uśmiech to jeden grosz na cele dobroczynne – przekonuje Zbigniew Jagiełło, prezes banku
  • Udział w akcji jest dobrowolny; każdy może zrezygnować bez jakichkolwiek konsekwencji, a liczone uśmiechy są anonimowe
  • Nie narusza to również przepisów RODO, bo używane sensory nie pozwalają na zapis obrazu, a tym samym na identyfikację osób
  • Rozwiązanie to służy także pozytywnemu wpływaniu na atmosferę w oddziałach Banku i szerzeniu życzliwości w lokalnych społecznościach

Jak pisały media, specjalny sensor, ustawiony np. na biurku pracownika PKO BP, reaguje i zlicza uśmiechy doradcy podczas rozmowy z klientem. Według mediów, pracownik ma być motywowany do uśmiechania się poprzez system nagród, bo im więcej się  uśmiecha, tym bardziej zadowolony jest klient. Udział w tym programie jest dobrowolny.

W związku z niepokojącymi sygnałami co do technologii stosowanych w PKO BP, Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Głównego Inspektora Pracy o zbadanie sprawy.

Rzecznik podkreślał, że prywatność jednostki jest chroniona konstytucyjnie w art. 47. Z kolei art. 51 Konstytucji odnosi się do przetwarzania informacji o jednostce. Ochrona prywatności wynika także z art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Ochrona prywatności jednostki wiąże się z jej godnością (art. 30 Konstytucji). Poszanowanie godności jest też podstawową zasadą prawa pracy. Zgodnie z art. 111 Kodeksu pracy, pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika.

Ponadto RPO przypominał, że dane biometryczne zaliczono do kategorii danych objętych szczególną ochroną po wejściu w życie RODO. Art. 9 RODO wprowadza generalny zakaz przetwarzania danych biometrycznych w celu jednoznacznego zidentyfikowania osoby fizycznej. Określone w RODO cechy fizyczne i fizjologiczne mogą obejmować m.in. linie papilarne, wygląd siatkówki lub tęczówki oka, owal twarzy, kształt małżowiny usznej, geometrię ręki, układ naczyń krwionośnych dłoni, głos i jego barwę. W tej sytuacji dane przetwarzane w banku PKO BP należy uznać za dane objęte szczególną ochroną.

Wyjaśnienia prezesa PKO BP

- Podstawowym celem pilotażowego wdrożenia rozwiązania Ouantum CX w Banku jest zachęcenie pracowników i klientów oddziałów Banku do dzielenia się uśmiechem – napisał do Rzecznika prezes PKO Banku Polskiego Zbigniew Jagiełło. Zaprzeczył, aby chodziło o ocenę pracowników i ich monitoring, jak błędnie przedstawiają to media.

Mając przekonanie, że bank to miejsce, gdzie relacje mają znaczenie, zdecydowaliśmy się nawiązać w tym projekcie współpracę z polska firmą technologiczną Ouantum CX. Służy to pozytywnemu wpływaniu na atmosferę w oddziałach Banku oraz szerzeniu życzliwości w lokalnych społecznościach. Każdy uśmiech to jeden grosz z funduszu Fundacji PKO Banku Polskiego przeznaczony na lokalny cel dobroczynny.

Rozwiązanie jest analogiczne do powszechnie prowadzonych akcji pracowniczych motywujących do aktywności fizycznej, gdzie każdy krok czy kilometr to datek na cel charytatywny. Kierowaliśmy się przede wszystkim tym, jaki wpływ na relacje międzyludzkie ma uśmiech. Uśmiech pomaga przełamywać bariery międzyludzkie i pozytywnie wpływa na zdrowie (dotlenia organizm, pobudza krążenie krwi, wzmacnia odporność serca na stres).

Decydując się na pilotaż, poddaliśmy analizie wszelkie aspekty prawne. Sensory Ouantum CX umożliwiają w czasie rzeczywistym określenie emocji. Nie należy ich stawiać na równi z kamerami rejestrującymi obraz. Nie stanowią one narzędzia do monitoringu i oceny pracowników, jak błędnie przedstawiają je media.

Liczone uśmiechy są anonimowe i nie mają wpływu na przyjęty w Banku system premiowy. Indywidualne wyniki są dostępne wyłącznie dla pracowników biorących udział w testach. Każdy bierze udział w projekcie dobrowolnie. Nie ma też obowiązku uruchamiania rozwiązania na co dzień. Przełożeni nie otrzymują informacji, kiedy pracownicy korzystają z aplikacji. Każdy pracownik w dowolnym momencie, bez podania przyczyny i bez jakichkolwiek konsekwencji ze strony Banku, ma prawo zrezygnować z udziału w projekcie oraz usunąć wszystkie dane dotyczące jego aktywności mierzonej sensorem z platformy dostawcy. Bank gwarantuje uczestnikom anonimowość w przypadku rezygnacji. Na dziś nie było jednak takiej sytuacji.

Technologia w żaden sposób nie narusza przepisów RODO. Dane zbierane za pośrednictwem Ouantum CX są wynikiem analizy sensorów, których budowa nie pozwala na zapis obrazu i dźwięku, a tym samym na identyfikację osób. Sensory nie są połączone z systemami Banku, przez co nie ma możliwości scalania żadnych danych. Na serwer przesyłana jest jedynie końcowa liczba uśmiechów w formie zakodowanego ciągu znaków.

Rozwiązanie Ouantum CX nie służy do gromadzenia żadnych danych biometrycznych. Zgodnie z art. 4 pkt 14 RODO są nimi „dane osobowe, które wynikają ze specjalnego przetwarzania technicznego, dotyczą cech fizycznych, fizjologicznych lub behawioralnych osoby fizycznej oraz umożliwiają lub potwierdzają jednoznaczną identyfikację tej osoby, takie jak wizerunek twarzy lub dane daktyloskopijne”. Informacje przetwarzane w związku ze stosowaniem tego rozwiązania nie są danymi biometrycznymi.

Dziś, po ponad 10 miesiącach trwania projektu i ponad 312 000 interakcjach naszych klientów i pracowników z rozwiązaniem Ouantum CX, możemy powiedzieć, że technologia może mieć wymiar społeczny. Wszystkie strony biorące udział w projekcie wygrywają. Budując pozytywny nawyk uśmiechu wśród pracowników, oprócz poprawy atmosfery w oddziale, wpływamy pozytywnie na stan zdrowia fizycznego i psychicznego pracowników. 

VII.501.166.2019

Nierówne traktowanie kandydatów na oficerów. Wystąpienie Rzecznika do MON

Data: 2019-10-31
  • Trzem absolwentkom Akademii Marynarki Wojennej wstrzymano nominacje oficerskie. Dwie odwołują się w procesie o ściąganie na egzaminach językowych; sprawę trzeciej sąd prawomocnie umorzył 
  • Tymczasem oficerami zostali już inni podchorążowie, których sprawy warunkowo umorzono. W przeciwieństwie do tych koleżanek przyznali się do winy
  • Skoro przyznanie się do ściągania nie narusza niezbędnej do promocji nieposzlakowanej opinii, to czemu nominacji nie dostają też te trzy kobiety?
  • Według RPO doszło do nierównego traktowania kandydatów na żołnierzy zawodowych ze względu na kryterium „nieposzlakowanej opinii”

Powoływanie do zawodowej służby wojskowej żołnierzy, których wina została stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu, przy jednoczesnym blokowaniu osób, które uważając się za niewinne korzystają z przysługujących przepisami prawa narzędzi odwoławczych, jest w mojej ocenie głęboko niesprawiedliwe i narusza zasady współżycia społecznego – ocenił Adam Bodnar.

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, aby rozważył możliwość wystąpienia do prezydenta RP o mianowanie także tych trzech kobiet-podchorążych na pierwszy stopień oficerski.

Podchorążowie oskarżeni o ściąganie na egzaminie

W 2015 r. podchorążowie Akademii Marynarki Wojennej (AMW) w Gdyni mieli korzystać z niedozwolonej pomocy podczas egzaminów z języka angielskiego. Odpowiedzi dostawali na telefony w czasie rzeczywistym, przy użyciu specjalnego sprzętu elektronicznego. Zostali oskarżeni o "wyłudzenie poświadczenia nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego upoważnionego do wystawienia dokumentu" lub o nakłanianie do tego. Kodeks karny przewiduje za to karę do 3 lat pozbawienia wolności.

Znaczna część podchorążych i podchorążyn, którym postawiono zarzuty, przyznała się do winy. Ich sprawy Wojskowy Sąd Garnizonowy (na wniosek prokuratury wojskowej) warunkowo umorzył tytułem próby na okres od roku do dwóch lat, stwierdzając jednocześnie ich winę. Ta grupa otrzymała już patenty oficerskie, co zarazem oznacza powołanie do zawodowej służby wojskowej. Przyznanie się do winy i szybkie zakończenie postępowania umożliwiło im zatem rozpoczęcie kariery zawodowej w wojsku.

W gorszym położeniu znalazły się zaś osoby, które - uważając się za niewinne -postanowiły skorzystać z przysługujących im środków ochrony. Ich kariera zawodowa została wstrzymana do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Tak uczyniły trzy absolwentki AMW, które nie przyznały się do zarzutów. Były one planowane do promocji oficerskiej zgodnie ze swym rocznikiem (w 2016 – jedna i w 2017 r. – dwie). Jednak to nie nastąpiło.  

W maju 2019 r. Wojskowy Sąd Garnizonowy warunkowo umorzył postępowanie karne wobec nich, wyznaczając okres próby na rok. Dwie odwołały się do sądu II instancji, który w początkach października 2019 r. zwrócił ich sprawy sądowi I instancji. Wobec trzeciej wyrok I instancji uprawomocnił się w czerwcu 2019 r.

Pełnomocnicy tych absolwentek zwrócili się do RPO. Rzecznik poprosił o wyjaśnienia dyrektora Departamentu Kadr MON. Ponadto jego przedstawiciel  dokonał kontroli przestrzegania praw i wolności obywatelskich w AMW i w wydziale Żandarmerii Wojskowej.

Pod jakimi warunkami można zostać oficerem

Z wyjaśnień dyrektora Departamentu Kadr wynika, że przeszkodą w otrzymaniu nominacji oficerskich przez absolwentki są niezakończone postępowania karne. W ocenie dyrektora sam fakt popełnienia przestępstwa negatywnie wpływa na ocenę kandydata na żołnierza zawodowego. Należy jednak ocenić charakter przestępstwa i postawę oskarżonego, dlatego sprawę każdego podchorążego należy rozpatrywać „stosownie do zaistniałych okoliczności”.

– Prawomocne zakończenie postępowania umożliwi analizę wyroku, a także okoliczności każdej ze spraw i podjęcie przez Ministra Obrony Narodowej decyzji o ewentualnym wystąpieniu do prezydenta RP z wnioskiem o mianowanie podchorążych na  stopień oficerski – wskazał dyrektor.

Warunkiem powołania do zawodowej służby wojskowej żołnierza służby kandydackiej jest ukończenie uczelni wojskowej i mianowanie na stopień podporucznika. Na pierwszy stopień oficerski mianuje prezydent RP na wniosek Ministra Obrony Narodowej. Postępowanie określa rozporządzenie prezydenta RP. Umożliwia ono głowie państwa zwrócenie wniosku w celu uzupełnienia i wycofanie wniosku przez  MON – gdy po jego przedstawieniu będą ujawnione fakty podważające zasadność mianowania. Przedstawiając prezydentowi RP wniosek o mianowanie na oficera, minister ocenia, czy podchorąży spełnia wymagania.  Jednym z nich jest nieposzlakowana opinia kandydata.

Wnioski RPO

Znaczna część podchorążych, którym zarzucono przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy, przyznała się do winy. Otrzymali patent oficerski oraz powołanie do zawodowej służby wojskowej. W gorszym położeniu znalazły się osoby, które uważając się za niewinne, skorzystały ze swych praw. Ich karierę wstrzymano do prawomocnego zakończenia postępowania.

Niezależnie od oceny takiego postępowania z punktu widzenia art. 42 ust. 3 Konstytucji („Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu”), RPO wskazuje, że do zawodowej służby wojskowej powołano podchorążych – niektórych jeszcze w okresie próby –  których winę co do przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy stwierdzono prawomocnym wyrokiem.

Wynika z tego, że korzystanie/udzielanie niedozwolonej pomocy w trakcie egzaminów zawodowych nie narusza kryterium nieposzlakowanej opinii. W ocenie resortu obrony dopiero pozytywne i prawomocne zakończenie postępowania spowoduje, że znikają przeszkody podważające zasadność mianowania na pierwszy stopień oficerski – podkreśla Adam Bodnar.

Zgodnie z prawem, po zwrocie sprawy I instancji orzeczenie surowsze niż uchylone można wydać, jeśli wyrok zaskarżono na niekorzyść oskarżonego. Tymczasem apelacje wniesiono na korzyść dwu podchorążych. W najgorszym wypadku zapadnie zatem taki sam wyrok, jak wobec pozostałych podchorążych.

A dwie z trzech podchorążyn w sprawie niedozwolonej pomocy przy egzaminie zostały uniewinnione w postępowaniu dyscyplinarnym w 2016 r. Wobec tego ich postawa etyczna z punktu widzenia Kodeksu Honorowego Podchorążego Akademii Marynarki Wojennej nie budzi wątpliwości.

W sprawie doszło zatem do nierównego traktowania (art. 32 ust. 1 w związku  z art. 42 ust. 3 Konstytucji) kandydatów na żołnierzy zawodowych pod kątem kryterium „nieposzlakowanej opinii”.

Wątpliwości Rzecznika wzbudził także status prawny trzech podchorążyn. Dwie z nich od dwóch lat (a trzecia – od trzech) pozostają w służbie kandydackiej. A zdały one wszystkie egzaminy, spełniając warunki promocji na pierwszy stopień oficerski. Ponadto etaty w jednostkach wojskowych, na które zainteresowane otrzymały przydział, są zablokowane.  

Z relacji tych podchorążyn wynika, że oddają honory młodszym rocznikom, które wcześniej były przez nie służbowo nadzorowane i kontrolowane w ramach służb wewnętrznych, a były promowane w latach ubiegłych. Podlegają też one służbie dyżurnej młodszych roczników, które weryfikują ich wyjścia i powroty z przepustek.

W ocenie trzech podchorążyn ich obecny status żołnierek służby kandydackiej spowodował, że stały się obiektem plotek. Sytuacja ta jest interpretowana w sposób karykaturalny, co uznają one za ingerencję w godność żołnierki. Kadra odbiera to zaś jako przejaw głębokiej niesprawiedliwości i nadinterpretacji przepisów.

RPO jest świadomy, że przesłanki zwolnienia żołnierza lub żołnierki w służbie kandydackiej są bardziej rygorystyczne niż wobec żołnierza i żołnierki zawodowej. Jednak oszukiwanie na egzaminie, poza kwalifikacją i oceną prawnokarną, narusza także standardy etyczne wynikające zarówno z Kodeksu Honorowego Podchorążego Akademii Marynarki Wojennej, jak i Kodeksu Honorowego Żołnierza Zawodowego Wojska Polskiego.

– Powoływanie do zawodowej służby wojskowej żołnierzy,  których wina została stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu, przy jednoczesnym blokowaniu osób, które uważając się za niewinne korzystają z przysługujących przepisami prawa narzędzi odwoławczych, jest w mojej ocenie głęboko niesprawiedliwe i narusza zasady współżycia społecznego – podkreślił Adam Bodnar.

WZF.7043.61.2019

Co uczyni wojewoda, aby Zakopane wreszcie chroniło ofiary przemocy domowej - pyta RPO

Data: 2019-10-28
  • Zakopane to jedyna gmina w Polsce, która nie uchwaliła programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie
  • Narusza to ustawę o przeciwdziałaniu tej przemocy, Konstytucję i normy prawa międzynarodowego. Świadczy też o lekceważeniu ofiar 
  • RPO spytał Wojewodę Małopolskiego, jakie działania podjął, bądź je planuje, aby wyegzekwować od gminy jej obowiązek
  • W opinii MRPiPS cała sytuacja może być nawet powodem rozwiązania rady i odwołania wójta lub zawieszenia tych organów gminy i ustanowienia zarządu komisarycznego

Zakopane jest jedyną gminą w Polsce, która nie wdrożyła ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu w rodzinie. Przewiduje ona m.in. obowiązek uchwalenia programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez radę gminy oraz powołanie zespołu interdyscyplinarnego w tej sprawie. Sprawą tą RPO razem z resortem rodziny zajmuje się od 2015 r.

13 marca 2019 r. radni Zakopanego po raz dziesiąty odmówili podjęcia uchwały o uchwaleniu Gminnego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy w Rodzinie dla Miasta Zakopane na lata 2019-2020.

W ocenie RPO takie zaniechanie narusza przepisy ustawy, Konstytucji oraz normy prawa międzynarodowego, m.in. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej  (tzw. konwencji stambulskiej).

- Za nieakceptowalną uznaję sytuację, w której Zakopane w dalszym ciągu pozostaje gminą, w której osoby pokrzywdzone przemocą są pozbawione kompleksowego wsparcia - podkreśla Adam Bodnar. Jego głęboki sprzeciw budzi, że sytuacja ta pozostaje bez zmian, mimo że realizacja przez gminę zadań ustawy jest obligatoryjna.

- Moje stanowisko wydaje się również podzielać Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które w odpowiedzi na moje wystąpienie pismem z 11 września br. poinformowało mnie, że wieloletnie nierealizowanie przez miasto Zakopane zadań publicznych w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie resort uznaje za podstawę do wszczęcia wobec Rady Miasta Zakopanego działań w trybie art. 96 lub 97 ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym – napisał Rzecznik w piśmie do wojewody małopolskiego Piotra Ćwika.

Art. 96. ustawy o samorządzie gminnym głosi: „1. W razie powtarzającego się naruszenia przez radę gminy Konstytucji lub ustaw, Sejm, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, może w drodze uchwały rozwiązać radę gminy. W przypadku rozwiązania rady gminy Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru rady gminy pełni jej funkcję. 2. Jeżeli powtarzającego się naruszenia Konstytucji lub ustaw dopuszcza się wójt, wojewoda wzywa wójta do zaprzestania naruszeń, a jeżeli wezwanie to nie odnosi skutku – występuje z wnioskiem do Prezesa Rady Ministrów o odwołanie wójta. W przypadku odwołania wójta Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru wójta pełni jego funkcję”.

Art. 97 stanowi zaś: ”1. W razie nierokującego nadziei na szybką poprawę i przedłużającego się braku skuteczności w wykonywaniu zadań publicznych przez organy gminy, Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, może zawiesić organy gminy i ustanowić zarząd komisaryczny na okres do dwóch lat, nie dłużej jednak niż do wyboru rady oraz wójta na kolejną kadencję. 2. Ustanowienie zarządu komisarycznego może nastąpić po uprzednim przedstawieniu zarzutów organom gminy i wezwaniu ich do niezwłocznego przedłożenia programu poprawy sytuacji gminy. 3. Komisarza rządowego powołuje Prezes Rady Ministrów na wniosek wojewody, zgłoszony za pośrednictwem ministra właściwego do spraw administracji publicznej. 4. Komisarz rządowy przejmuje wykonywanie zadań i kompetencji organów gminy z dniem powołania”.

- Zwracam się do Pana Wojewody o przedstawienie o przedstawienie informacji dotyczącej podjętych lub planowanych działań wobec Rady Miasta Zakopane w celu wyegzekwowania obowiązku wynikającego z art. 6 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, a także zaniechania przez Radę Miasta Zakopane naruszania przepisów Konstytucji i wiążących Polskę umów międzynarodowych – głosi pismo RPO do wojewody.

Rzecznik konsekwentnie stoi na stanowisku, że przemoc w rodzinie nie jest prywatną sprawą rodziny, lecz stanowi zagadnienie z zakresu zdrowia publicznego. Zadania władz publicznych są jasno określone. Obejmują one obowiązki zapobiegania przemocy, niezwłocznego reagowania na sygnały jej stosowania, udzielania specjalistycznego wsparcia osobom doznającym przemocy i adekwatnego oddziaływania na osoby odpowiedzialne za przemoc.

Statystyki Komendy Głównej Policji wskazują, że w 2018 r.  stwierdzono niemal 160 tys. przypadków przemocy w rodzinie, w których krzywdy doznało ponad 88 tys. osób. A pokrzywdzonych może być jeszcze więcej - wiele przypadków, z różnych względów, nie zostaje bowiem ujawnionych.

XI.816.1.2015

RPO wskazuje, jak skutecznie zwalczać nielegalny wywóz leków za granicę

Data: 2019-10-28
  • Jedną z przyczyn braku leków jest ich nielegalny wywóz z Polski przez nieuczciwych przedsiębiorców
  • Obchodzili oni prawo, tak aby z aptek leki trafiały do hurtowni je eksportujących; róznice cen leków w Polską i za granicą dawały duże zyski
  • Procederu tego nie ukróciły zmiany prawa farmaceutycznego po 2015 r.
  • By skutecznie z nim walczyć, RPO rekomenduje m.in. kompleksowy monitoring obrotu deficytowymi produktami leczniczymi; wysokie ceny urzędowe leków na eksport i lepszą współpracę odpowiedzialnych służb

Rzecznik wystąpił do Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora  Farmaceutycznego w sprawie procederu, który spowodował  niezagwarantowanie pełnego, nieprzerwanego dostępu do leków ratujących zdrowie i życie pacjentów. Trudności te są przyczyną niepokoju pacjentów o ich zdrowie i życie. W efekcie dochodzi m.in. do przesuwania terminów operacji.

Przyczyny procederu   

Ustawa z 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych wprowadziła nowe zasady dotyczące refundacji, urzędowe ceny i marże na leki finansowane ze środków publicznych.  Po wprowadzeniu urzędowych cen produktów  refundowanych, oraz ich znacznej obniżki w Polsce, ich eksport stał się zyskownym przedsięwzięciem.

Chodzi o tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji produktów. To nielegalna praktyka przedsiębiorców w celu niezgodnego z prawem pozyskania produktów leczniczych w celach eksportowych. W efekcie leki pozyskane przez apteki i hurtownie nie trafiają do polskich pacjentów, ale do sieci eksportujących je za granicę. Polega to m.in. na tym, że apteka, zamiast sprzedawać leki pacjentom, odsprzedaje je hurtowniom farmaceutycznym.

Dla realizacji swego celu nieuczciwi przedsiębiorcy symulowali konieczność utylizacji leków przechowywanych w niewłaściwych warunkach lub błędy w zamówieniach, powodujące „cofnięcie” towaru do hurtowni; ponadto wysyłali „podstawionych” pacjentów by realizowali recepty. Szczególnie niebezpieczne jest tworzenie podmiotów leczniczych, których celem jest wystawianie zapotrzebowania na produkty lecznicze, a nie przyjmowanie pacjentów.

Pierwsze sygnały o tym zjawisku zaczęły się pojawiać, gdy - pomimo zwiększonych dostaw leków (określonego przez producentów na podstawie dotychczasowego zapotrzebowania)  - znacznie obniżyła się dostępność wybranych leków. Z biegiem lat proceder ewoluował do coraz bardziej skomplikowanych form w celu obejścia  przepisów, które zmierzały do ograniczenia skali zjawiska. Obecnie w mechanizm ten zaangażowane są nie tylko apteki oraz hurtownie,  ale wszystkie inne podmioty stanowiące ogniwa pośrednie. Chodzi o hurtownie pozyskujące leki z rynku detalicznego, prowadzące dalszy nimi obrót oraz wywożące je za granicę, a także wszelkie podmioty uprawnione do nabycia produktów leczniczych np. szpitale.

Jak zaczęto go zwalczać 

Nowelizacja Prawa farmaceutycznego z 12 lipca 2015 r. wprowadziła karę administracyjną w wysokości do 500 000 zł dla tego, kto bez zezwolenia lub wbrew jego warunkom prowadzi hurtownie farmaceutyczne, apteki ogólnopolskie lub punkty apteczne.  Inspekcji farmaceutycznej nie dano jednak ani narzędzi, ani środków, by tę odpowiedzialność egzekwować.

Taki zapis zawierał pierwotnie projekt Prawa farmaceutycznego z 2001 r., ale wypadł on podczas  prac parlamentarnych. Brak odpowiedzialności za naruszenie warunków tej działalności mógł zatem przyczyniać się do wzrostu niepożądanych zjawisk.

Nowelizacja z 2015 r.  wprowadziła też nowy przepis karny. Stanowi on,  że grzywnie, karze ograniczenia wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności podlega ten, kto narusza zakaz zbycia produktów leczniczych z apteki ogólnodostępnej lub punktu aptecznego do hurtowni farmaceutycznej, innej apteki ogólnodostępnej lub innego punktu aptecznego. Odnosiło się to jednak wyłącznie do podmiotów zbywających produkty lecznicze - a  nie do podmiotów nabywających je, czyli hurtowni farmaceutycznych.

Nie był zatem karalny zakup przez hurtownie farmaceutyczne produktów leczniczych od apteki – co było  charakterystyczne dla „odwróconego łańcucha dystrybucji”. Karze finansowej nie podlega też przedsiębiorca, który w ogóle nie ma  zezwolenia na działalność.

Nowelizacja z 26 kwietnia 2019 r. wprowadziła zaś karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 lat dla tego, kto zbywa produkt leczniczy z naruszeniem warunków dotyczących podmiotów, którym apteki mogą zbyć produkty lecznicze lub z naruszeniem zakazu. Tej samej karze podlega ten, kto nabywa lub zbywa, wywozi poza terytorium RPj, przewozi, przechowuje produkt leczniczy uzyskany za pomocą takiego czynu.

Oznaczało to rozszerzenie karalności „odwróconego łańcuchem dystrybucji”. Dotychczas odpowiedzialności podlegało naruszenie skierowanego do aptek i punktów aptecznych zakazu zbywania produktów leczniczych. Te rozwiązania nie uwzględniały jednak zakazu, który dotyczyłby nabywcy biorącego udział w transakcji.

Dodatkowo wprowadzono wtedy  Zintegrowany System Monitorowania Produktami Leczniczymi (ZSMOPL). Miały w nim się znaleźć m.in. dane o obrocie produktami leczniczymi, stanach magazynowych, o transakcjach magazynowych i przesunięciach do innych hurtowni, aptek, punktów aptecznych, czy działów farmacji szpitalnej. Termin rozpoczęcia pełnego raportowania do ZSMOPL wydłużono do 1 kwietnia 2019 r. Tym samym do systemu podłączono tylko 48,3% podmiotów raportujących oraz 100% podmiotów instytucjonalnych.

Wnioski...

Mimo wdrażania od 2015 r. w Prawie farmaceutycznym  zmian dla przeciwdziałania nielegalnemu „odwróconemu łańcuchowi dystrybucji”, proceder wywozu deficytowych leków za granicę nie został wyeliminowany. W konsekwencji nie nastąpiła poprawa w dostępie do leków, a wręcz się pogorszyła. W marcu 2018 r. w wykazie leków zagrożonych brakiem dostępności było 177 produktów leczniczych, we wrześniu 2018 r. - 266, a w lipcu 2019 r. - aż 324.

W sprawie braków leków w aptekach RPO zwracał się w lipcu 2019 r. do Ministra Zdrowia, ale dotychczas nie otrzymał odpowiedzi.

- Można stwierdzić, że pacjentom nie zapewniono pełnego dostępu do leków ratujących ich zdrowie oraz życie. Pragnę wskazać, że to na władzy publicznej spoczywa konstytucyjny obowiązek rzeczywistego zapewnienia warunków realizacji prawa do ochrony zdrowia, które nie może być traktowane jako uprawnienie iluzoryczne – napisał Adam Bodnar.

Wskazał, że Najwyższa Izba Kontroli zwróciła uwagę na nieprawidłowości w  zapewnieniu dostępności produktów leczniczych. Uznała, że działania Ministra Zdrowia oraz Inspekcję Farmaceutyczną na rzecz poprawy dostępności nie były skuteczne. Organy nierzetelnie sprawowały nadzór nad obrotem produktami leczniczymi. GIF nie zrealizował bowiem ustawowego nakazu sprawdzenia spełniania przez przedsiębiorców prowadzących hurtownie farmaceutyczne obowiązków ustawowych. Mimo stwierdzenia naruszeń prawa, GIF nie nakładał kar pieniężnych za prowadzenie apteki ogólnodostępnej bez zezwolenia oraz zbyciem deficytowych produktów leczniczych bez wymaganego zgłoszenia do GIF ich zbycia.

Ponadto NIK wykazał, że współpraca z organami administracji skarbowej, wojewodami oraz organami ścigania była nieskuteczna. Izba ustaliła też,  że GIF nie wywiązał się z ustawowego obowiązku sprawdzenia (nie rzadziej niż raz na trzy lata), czy przedsiębiorca prowadzący hurtownię farmaceutyczną spełnia ustawowe obowiązki. Średniorocznie skontrolowano tylko około 10-12% hurtowni.

Zgodnie z Prawem farmaceutycznym przedsiębiorca zgłasza GIF zamiar wywozu produktów leczniczych poza Polskę. GIF  może wnieść sprzeciw wobec tego zamiaru. Do końca 2016 r. GIF wydał 1630 takich sprzeciwów - w 2017 r. nie wydał ani jednego.

... i rekomendacje RPO

W związku z tym Rzecznik uznaje za celowe:

  1. Zapewnienie kompleksowego monitorowania obrotu deficytowymi produktami leczniczymi.
  2. Skoordynowanie działań nadzorczych wojewodów w zakresie nadzoru nad podmiotami prowadzącymi działalność leczniczą, które skupują duże ilości produktów leczniczych zagrożone brakiem dostępności - w sytuacji podejrzenia, że nie są one wykorzystywane do udzielania świadczeń zdrowotnych.
  3. Wprowadzenie niskich cen efektywnych uzyskanych za pomocą instrumentów dzielonego ryzyka, natomiast dla eksportu - wysokich cen urzędowych.
  4. Wzmocnienie kadrowe i finansowe Inspekcji Farmaceutycznej.
  5. Podjęcie ścisłej współpracy z policją w celu wyeliminowania lub ograniczenia zgłaszanych przez Inspekcję Farmaceutyczną utrudnień w wykrywaniu nielegalnego obrotu lekami (ukrywanie i fałszowanie dokumentów, niewpuszczanie inspektorów do kontrolowanych placówek).
  6. Zintensyfikowanie współpracy Inspekcji Farmaceutycznej oraz Krajowej Administracji Skarbowej, w szczególności co do ujawniania dokumentów (faktur) dotyczących obrotu lekami oraz ustalania faktycznego obrotu nielegalnie zbytych leków w celu nałożenia kary pieniężnej.

V.7013.66.2019

Więzień pokrzywdzony przez adwokata jest pozbawiony dostępu do akt jego „dyscyplinarki”

Data: 2019-10-25
  • Osoby pozbawione wolności, które mogły być pokrzywdzone działaniami adwokata, nie mają dostępu do akt postępowania dyscyplinarnego
  • Nie mogą przeglądać tych akt ani sporządzać czy otrzymywać odpisów lub kserokopii - do czego prawo ma każdy pokrzywdzony na wolności 
  • Oznacza to naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu oraz niedopuszczalne różnicowanie praw pokrzywdzonych
  • O wypełnienie takiej luki prawnej Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości

Sprawę zgłosił skazany ze statusem pokrzywdzonego w postępowaniu dyscyplinarnym wobec adwokata. Zarzucił on temu prawnikowi, że  nie przesłał mu opinii o braku podstaw do złożenia wniosku o wznowienie postępowania. Adwokat ten  - obrońca osadzonego z urzędu, ustanowiony do sporządzenia wniosku o wznowienie postępowania – wcześniej informował sąd, że prześle tę opinię skazanemu. Adwokacki sąd dyscyplinarny ukarał prawnika upomnieniem.

Na kanwie tej sprawy ujawnił się problem systemowy. Skarżący nie miał bowiem w zakładzie karnym możliwości dostępu do akt tej sprawy dyscyplinarnej. Kodeks postępowania karnego daje pokrzywdzonemu prawo do przeglądania akt postępowania oraz sporządzania i otrzymywania ich odpisów lub kopii. Zgodnie z Regulaminem urzędowania sądów powszechnych (jest to rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości), przeglądanie akt w zakładzie karnym lub areszcie śledczym odbywa się w oddzielnym pomieszczeniu pod nadzorem funkcjonariusza Służby Więziennej.

Rozporządzenie to wydano na podstawie ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych – nie zaś na podstawie Kodeksu postępowania karnego. A to uniemożliwia jego odpowiednie stosowanie poprzez przepisy Prawa o adwokaturze. Stanowi ono bowiem, że w sprawach w niej nieuregulowanych do postępowania dyscyplinarnego stosuje się odpowiednio przepisy Kpk.

Jak podkreśla Rzecznik, oznacza to, że osoby, które mają status pokrzywdzonego w postępowaniu dyscyplinarnym, a są pozbawione wolności, nie mają żadnej możliwości wglądu do akt czy sporządzania i otrzymywania odpisów i kserokopii z akt. Nie mogą zatem w pełni ocenić, jakie wnioski dowodowe z ich strony byłyby niezbędne w prowadzonym postępowaniu dyscyplinarnym. Z drugiej zaś strony nie mogą ustosunkować się do dowodów już zgromadzonych.

Zdaniem Rzecznika stanowi to naruszenie zagwarantowanego konstytucyjnie prawa do sądu (art. 45 Konstytucji). Niezapewnienie osadzonemu pokrzywdzonemu dostępu do akt sprawy narusza bowiem  jego gwarancje procesowe.

Żaden przepis ustawowy expressis verbis nie zabrania pokrzywdzonemu przebywającemu za kratami dostępu do akt sprawy. Jednocześnie jednak brak jest przepisu, który by na to zezwalał. To  luka w prawie, która nie ma żadnego uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych.

W ocenie RPO należałoby zatem prawo do przeglądania akt spraw dyscyplinarnych rozciągnąć  także na  pokrzywdzonych pozbawionych wolności. Niedopuszczalne jest bowiem różnicowanie praw pokrzywdzonych ze względu na ich status (w tym przypadku - zależnie od tego, czy są pozbawieni wolności). A prawo do sądu jest elementarnym standardem demokratycznego państwa prawnego.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych.

Problem dotyczy nie  tylko „dyscyplinarek” adwokatów, ale także i innych zawodów zaufania publicznego. 

VII.5151.2.2016

Czy podatnicy i fiskus doczekają się nowej definicji „budowli”? RPO piąty raz pyta o to Ministra Finansów

Data: 2019-10-24
  • Nie widać końca prac legislacyjnych nad stworzeniem jasnej definicji pojęcia „budowli” dla celów podatkowych - na taką potrzebę w 2011 r. wskazał Trybunał Konstytucyjny  
  • Jej brak powoduje, że zarówno podatnicy, jak i organy podatkowe, nie mają pewności, co należy opodatkować
  • Efektem są liczne spory podatników - przedsiębiorców różnych branż - z fiskusem o to, jakie obiekty mogą być uznane za „budowle”
  • A chodzi o opodatkowanie m.in. stacji transformatorowych, stacji telefonii komórkowej, sieci telekomunikacyjnych i energetycznych, elektrowni wiatrowych i wyrobisk górniczych

Niejasna definicja „budowli” utrudnia działalność przedsiębiorców z takich branż, jak górnicza, telekomunikacyjna czy energetyczna. Ich spory z organami podatkowymi na tym tle trafiają do sądów administracyjnych. Takich spraw jest coraz więcej. Sprawa dotyczy zwłaszcza gmin górniczych, które stanęły przed koniecznością zwrotu wielomilionowych kwot podatku od nieruchomości, wraz z odsetkami.

Problem był sygnalizowany w korespondencji kierowanej od 2013 r. przez kolejnych Rzeczników Praw Obywatelskich do resortu finansów i premiera. Mimo upływu ośmiu lat nadal nie wypracowano jednak nowej definicji pojęcia „budowli”, zgodnie z wymogami Trybunału Konstytucyjnego. Zaniepokojony wieloletnią nieefektywnością legislacyjną w tej sprawie, RPO już po raz piąty zwrócił się do Ministra Finansów. 

W wyroku z 13 września 2011 r. Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt P 33/09) wskazał na liczne i poważne mankamenty legislacyjne przepisów ustawy o podatkach i opłatach lokalnych z 12 stycznia 1991 r. Jednocześnie zasygnalizował konieczność opracowania nowej definicji „budowli” dla celów podatkowych.

Definicja „budowli” z ustawy podatkowej odwołuje się do pojęć funkcjonujących na gruncie Prawa budowlanego - „obiekt budowlany” oraz „urządzenie budowlane”. W ocenie Trybunału definicje te nie są tak precyzyjne, aby można je było zawsze stosować na gruncie prawa podatkowego. Jest to bowiem dziedzina prawa, w której obowiązują podwyższone standardy jednoznaczności i określoności przepisów. Dlatego TK wskazał na konieczność stworzenia autonomicznej i precyzyjnej konstrukcji pojęcia „budowla” na gruncie podatkowym.

Po tym wyroku Ministerstwo Finansów dostrzegło konieczność zmiany przepisów. Kolejno rozważano pięć propozycji rozwiązań, ale bez skutku:

  • doprecyzowanie definicji „budowli”, przy odniesieniu się do pojęć zawartych w Prawie budowlanym i przy jednoczesnym wyszczególnieniu obiektów podlegających opodatkowaniu zgodnie z Klasyfikacją Środków Trwałych (propozycja z 2013 r.);
  • doprecyzowanie definicji „budowli” dla celów podatkowych bez odwoływania się do pojęć z Prawa budowalnego, z wyszczególnieniem obiektów podlegających opodatkowaniu zgodnie z Klasyfikacją Środków Trwałych (propozycja z 2015 r.);
  • odstąpienie od definiowania „budowli” dla celów podatkowych i opodatkowanie majątku przedsiębiorcy stanowiącego określone środki trwałe;
  • stworzenie autonomicznej zamkniętej definicji pojęcia „budowla” bez tworzenia wykazu obiektów podlegających opodatkowaniu zgodnie z Klasyfikacją Środków Trwałych;
  • uznanie – w związku z pracami nad tzw. Kodeksem urbanistycznobudowlanym - że zdefiniowanie „budowli” w ustawie podatkowej nie może być całkowicie oderwane od Prawa budowlanego. Zakładano zmianę ustawy podatkowej także w zakresie definicji „budowli”.

Tymczasem w 2017 r. zapadł kolejny wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Za niekonstytucyjną uznano taką interpretację art. 1a ust. 1 pkt 2 ustawy podatkowej, która umożliwia kwalifikowanie jako budowli obiektu budowlanego spełniającego kryteria do bycia budynkiem. TK  podtrzymał  stanowisko z wyroku z  2011 r.

- Pomimo kolejnego rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego opodatkowania podatkiem od nieruchomości budowli, ustawodawca nie dąży do sfinalizowania prac legislacyjnych w tym obszarze – wskazuje RPO.

Z odpowiedzi Ministerstwa Finansów z 18 kwietnia 2019 r. na interpelację poselską wynika bowiem, że z uwagi na złożoność problemu i brak wersji projektu Kodeksu urbanistycznobudowlanego -  uwzględniającej uwagi zgłoszone w trakcie uzgodnień i konsultacji publicznych - w najbliższym czasie nie przewiduje się skierowania do rządu projektu zmiany definicji „budowli”.

Rzecznik przypomina, że sprawa nadal jest przedmiotem licznych sporów sądowych. Brak jasnej definicji wywołuje negatywne konsekwencje - nie tylko po stronie podatników, ale także organów podatkowych. Z jednej strony zdecydowanie utrudnia to prowadzenie działalności gospodarczej. Z drugiej strony brak możliwości jednoznacznego określenia przedmiotu opodatkowania dotyka organy podatkowe. 

- Po raz piąty zwracam się z uprzejmą prośbą o podjęcie skutecznych działań, mających na celu stworzenie precyzyjnej definicji „budowli” dla celów opodatkowania podatkiem od nieruchomości - napisał Adam Bodnar do ministra finansów Jerzego Kwiecińskiego.

V.511.185.2014

Dzieci są pytane w szkolnych ankietach o sytuację rodzinną i udział w nabożeństwach. Co z ochroną prywatności? - pyta RPO

Data: 2019-10-23
  • W szkolnych ankietach uczniowie i ich rodzice są pytani o sytuację rodzinną i częstotliwość uczęszczania na nabożeństwa
  • Nie można przetwarzać danych szczególnie wrażliwych i intymnych, jeśli nie jest to uzasadnione konstytucyjnie – wskazuje RPO
  • Przypomina, że zgodnie z Konstytucją nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania
  • Chroniona konstytucyjnie jest także prywatność każdej osoby  

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego.

Rzecznik z zaniepokojeniem przyjął informacje prasowe o zakresie zbieranych danych osobowych w kontekście przeprowadzanych w szkołach ankiet. Wynika z nich, że „dzieci i ich rodzice są pytani o sytuację rodzinną, a także o częstotliwość uczęszczania na nabożeństwa lub przynależność do oazy”. Ma się to odbywać przy okazji dorocznej diagnozy potrzeb rozwojowych uczniów, w tym czynników chroniących i czynników ryzyka - koniecznej dla opracowania programu wychowawczo-profilaktycznego (przewiduje to art. 26 ustawy z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe).

Prywatność jednostki jest wartością chronioną konstytucyjnie – przypomina RPO. Artykuł 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności ("Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym"). Art. 51 odnosi się zaś do ochrony prywatności w związku z przetwarzaniem informacji o jednostce. Ochrona prywatności wynika również z art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Prywatność może podlegać ograniczeniom zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenia te muszą jednak być określone w ustawie, nie mogą naruszać istoty prawa do prywatności oraz muszą być konieczne w demokratycznym państwie prawnym dla ochrony takich wartości, jak bezpieczeństwo, porządek publiczny, ochrona środowiska, zdrowia, moralności publicznej czy też wolności i praw innych osób.

- Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania – głosi zaś art. 53 ust. 7 Konstytucji.

Oznacza to, że dane na temat światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania podlegają szczególnej ochronie konstytucyjnej. Jest to spójne z ogólnym kształtem zasady wolności sumienia i religii (art. 53 Konstytucji). Rzecznik przypomniał też, że lekcje religii w szkołach są organizowane na życzenie rodziców.

Zgodnie z art. 9 RODO, do danych szczególnie chronionych należą dane ujawniające przekonania religijne lub światopoglądowe. Z kolei art. 16 ust. 1 ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ z 20 listopada 1989 r. o prawach dziecka głosi: „Żadne dziecko nie będzie podlegało arbitralnej lub bezprawnej ingerencji w sferę jego życia prywatnego, rodzinnego lub domowego czy w korespondencję ani bezprawnym zamachom na jego honor i reputację”.

Szczególna ostrożność powinna być zachowana również w przypadku danych dotyczących relacji rodzinnych - jeśli ryzyko ich ujawnienia mogło wpłynąć negatywnie na sytuację uczniów.

Rzecznik wielokrotnie zwracał uwagę na konieczność ochrony prywatności dzieci. Informacje ujawnione w dzieciństwie w dobie nowoczesnych technologii mogą mieć wpływ na całe przyszłe życie. W tym zakresie obowiązki państwa, obejmujące zapewnienie prawidłowego obiegu informacji o jednostce (art. 51 Konstytucji), powinny być traktowane szczególnie poważnie. Istotne jest, aby nie przetwarzać danych szczególnie wrażliwych i intymnych, jeśli nie jest to uzasadnione konstytucyjnie.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra edukacji o uzasadnienie przeprowadzania tych ankiet w szkołach, zwłaszcza co do zakresu uzyskiwania danych dotyczących praktyk religijnych oraz wrażliwych danych o sytuacji rodzinnej. Nie jest to bowiem oczywiste wobec celu wskazanego w ustawie, czyli opracowania programu wychowawczo-profilaktycznego.

Poprosił też o ocenę faktycznej i organizacyjnej możliwości przeprowadzenia takich ankiet przy zapewnieniu pełnej anonimowości uczniów i rodziców.

VII.501.158.2019

 

Przed „Tęczowym Piątkiem” Rzecznik przypomina MEN, jak przestrzegać praw uczniów i rodziców oraz dlaczego ważna jest edukacja antydyskryminacyjna

Data: 2019-10-22
  • Kuratorzy mogą kontrolować szkoły, ale nie mogą tropić „Tęczowych Piątków”
  • Szkoła może zaprosić do udziału w akcji wychowawczej organizację pozarządową za zgodą rady rodziców. Nie jest wymagana zgoda wszystkich rodziców
  • Przeciwdziałanie akcjom antydyskryminacyjnym godzi w prawa uczniów – obowiązkiem szkół jest edukacja antydyskryminacyjna, a udział rodziców w wychowaniu dzieci należy wspierać poprzez większy udział rad rodziców w życiu szkoły
  • To kolejne wystąpienie RPO do MEN w tej sprawie, ale pierwsze do obecnego szefa resortu Dariusza Piontkowskiego

Jak stanowi Prawo oświatowe, do wychowawczych zadań szkoły należy rozwijanie wśród uczniów postaw tolerancji i otwartości światopoglądowej, a także zapewnienie każdemu uczniowi bezpieczeństwa i warunków do prawidłowego rozwoju – przypomina RPO Adam Bodnar na wstępie wystąpienia do szefa MEN przed kolejnym „Tęczowym Piątkiem” (25 października 2019 r.).

Zwraca uwagę, że dzieci nie będą bezpieczne i nie zrealizują swego prawa do edukacji, jeśli nie wyeliminujemy ze środowiska szkolnego dyskryminacji, uprzedzeń i motywowanej nimi przemocy. Jedynym sensownym narzędziem jest tu edukacja antydyskryminacyjna.

- Kwestii wychowawczej roli szkoły nie sposób rozpatrywać jednak bez uwzględniania prawa rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami – dodaje RPO. - Prawo to wynika zarówno z Konstytucji, jak i wiążącego Polskę Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.  

Jak zauważa RPO, musimy zatem zrównoważyć prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami oraz prawo dziecka do otrzymania edukacji. Dlatego w szkole potrzebna jest rada rodziców, bo to ona gwarantuje rodzicom realny wpływ na działania wychowawcze szkoły. A zatem MEN – jeśli naprawdę chce wspierać prawa rodziców – powinien przede wszystkim zachęcać szkoły do tworzenia takich rad.

Analiza działań kuratorów po Tęczowym Piątku 2018

RPO wyjaśnia, dlaczego zwalczanie przez MEN akcji „Tęczowy Piątek” budzi jego poważne zastrzeżenia. Po zeszłorocznej akcji RPO prosił resort edukacji o wyjaśnienia działań podjętych wobec szkół. Nie doczekawszy się zadawalających odpowiedzi, zaczął sam zbierać informacje w kuratoriach. Odpowiedzi wzbudziły wątpliwości, więc RPO chce je zawczasu przypomnieć szefowi MEN :

  1. Prawdą jest, że kuratorzy oświaty mogą prowadzić kontrole doraźne w szkołach, np. po skargach rodziców. Jeśli jednak takich kontroli nie robi się przez 18 miesięcy poprzedzających „Tęczowy Piątek”, to może to świadczyć, że zdaniem kuratorów samo zaangażowanie szkoły w akcję stanowi naruszenie prawa. A takie działanie nie ma uzasadnienia.
  2. Wizytatorzy nie mogą też przychodzić do szkoły z założoną tezą; mają działać bezstronnie. Nie mogą sprawdzać, czy szkoła w jakikolwiek sposób przyłączyła się do inicjatywy „Tęczowy Piątek” (np. przez tęczowy ubiór uczniów), ale co się działo.

Jeśli działają inaczej, to ma to poważne konsekwencje:

Po pierwsze – bez sprawdzenia faktów uznają za godną potępienia i powstrzymania akcję, która ma na celu promowanie wśród dzieci i młodzieży tolerancji, otwartości i szacunku dla godności wszystkich ludzi.

Po drugie – ignorują realne problemy uczniów, choć rolą kuratora jest dbanie o przestrzeganie praw dziecka i ucznia. Sposób przeprowadzenia kontroli w zeszłym roku nie pozwolił np. kuratorom na zauważenie opisywanych w mediach i w skargach do RPO zjawisk takich jak, groźby dyrektorów wobec uczniów biorących udział w „Tęczowym Piątku” (co jest szczególnie niepokojące w przypadku uczniów już narażonych w szkole na dyskryminację i przemoc) albo blokowanie przez dyrektorów uczniowskich inicjatyw na rzecz równego traktowania.

Po trzecie – tropiąc „Tęczowy Piątek”, kuratorzy zaczęli od zeszłego roku rozszerzająco interpretować Prawo oświatowe. Ustawa wymaga, by szkoła uzyskała na współpracę z organizacją pozarządową zgodę rady rodziców. Kuratorzy zalecali tymczasem uzyskiwanie zgody wszystkich rodziców. Nie dość, że godzi to wprost w funkcję rady rodziców, ale praktycznie uniemożliwia szkole współpracę z jakąkolwiek organizacją pozarządową.

XI.800.3.2017

Władze Warszawy chcą wyrównać szanse dziewcząt i chłopców w dostępie do sportu

Data: 2019-10-21
  • Dołożymy wszelkich starań, aby wyrównać szanse dziewczynek i chłopców w dostępie do miejskich obiektów sportowych i zachęcić dziewczynki do większego zaangażowania w zajęcia sportowe – deklarują władze Warszawy
  • To odpowiedź dla RPO, zaniepokojonego dyskryminacją ze względu na płeć w sporcie. Dowodem tego jest spór o dostęp do boiska Orlik na Mokotowie dla dziewczęcej drużyny piłki nożnej 
  • Miasto pracuje nad ujednoliceniem zasad korzystania z tych boisk – by uwzględniały one interesy i potrzeby wszystkich grup
  • Będzie też pilotażowy projekt popularyzujący wśród dziewczynek i kobiet piłkę nożną, zdominowaną dotychczas przez chłopców i mężczyzn

W sprawie systemowego wsparcia aktywności sportowej dziewcząt i kobiet Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się w lipcu 2019 r. do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Wskazywał, że dziewczęta i kobiety zdecydowanie rzadziej niż chłopcy i mężczyźni podejmują aktywność sportową. Z badań wynika, że dominująca pozycja mężczyzn w sporcie uwarunkowana jest kulturowo. Aktywność taka jest tradycyjnie wiązana z cechami postrzeganymi jako „męskie” - siłą fizyczną, odpornością, szybkością, gotowością do współzawodnictwa i konfrontacji. 

Te stereotypowe przekonania wciąż negatywnie oddziałują na sytuację dziewcząt i kobiet w sporcie. Np. chłopcy i mężczyźni stanowią 94,2% ćwiczących piłkę nożną w Polsce; dziewcząt i kobiet jest tylko 5,8%. Stanowią zaś one 53,8% ćwiczących piłkę siatkową i ponad 40% ćwiczących sporty zimowe i wodne.

Wiele jest przyczyn wykluczenia i samowykluczenia dziewcząt i kobiet z aktywności sportowej. Oprócz utożsamienia sportu z męskością, są wśród nich także: niewystarczający dostęp do infrastruktury sportowej, systemów wsparcia sportu kobiecego, czy nierówności w nagradzaniu osiągnięć sportowych.  

Skarga klubu  

Do Rzecznika wpłynęła skarga klubu sportowego, który prowadzi treningi piłkarskie dla dziewczynek w wieku od 4 do 16 lat, z wykorzystaniem boisk Orlik podległych miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji na Mokotowie. Zarzucono w niej dyskryminację drużyny dziewczęcej w dostępie do obiektu OSiR, z którego korzysta kilka klubów. Pojawiły się bowiem wątpliwości,  jak rozdysponować jednostki treningowe pomiędzy drużyny. Dotychczasowy sposób przydzielania ich na podstawie wniosków trenerów i ustalany w drodze nieformalnego porozumienia pomiędzy klubami i Dyrektorem OSiR nie pozwolił na porozumienie.

Wprowadzono zatem parytet przyznający 50% jednostek treningowych dla dziewcząt. Spotkało się to jednak ze sprzeciwem pozostałych klubów. Po kilku dniach pomysł ten wycofano. Spór pogłębiał brak czytelnych zasad przyznawania boisk piłkarskich, np. w postaci regulaminu, który wskazywałby kryteria rozstrzygania ewentualnych wątpliwości klubów. Obawy klubu, który złożył skargę, należy uznać za zrozumiałe w świetle ogólnej tendencji, że olbrzymia większość zajęć organizowanych na Orlikach w Polsce jest skierowana do chłopców (93%).

Dyrektor OSiR zwrócił się do Biura Sportu i Rekreacji Urzędu m. st. Warszawy o rekomendacje dotyczące rozwiązania konfliktu i przedstawienie projektu regulaminu uwzględniającego potrzebę wspierania partycypacji dziewcząt.  RPO z zaskoczeniem stwierdził, że projekt regulaminu, opracowany przez Biuro Sportu i Rekreacji, nie zawiera zapisu o działaniach wyrównawczych wobec grup tradycyjnie marginalizowanych w sporcie. Nie ma też w nim odpowiednich kryteriów rozstrzygania ewentualnych sytuacji konfliktowych - nakazuje jedynie spotkania, gdy więcej niż jeden klub zgłosi rezerwację tego samego terminu. Takie działania są jednak niewystarczające.

Adam Bodnar wystąpił do prezydenta o analizę dostępności miejskich obiektów sportowych pod kątem potrzeb grup tradycyjnie marginalizowanych i - w razie potrzeby - opracowanie lokalnej polityki wspierania ich partycypacji.  Poprosił też o rozważenie monitorowania działań OSiR w dzielnicach - zwłaszcza na Mokotowie  - w zakresie ich udostępniania podmiotom szkolącym dzieci i młodzież, a przede wszystkim wprowadzania mechanizmów wyrównujących szanse dziewcząt i kobiet oraz innych grup dyskryminowanych.

Opowiedź Prezydenta Warszawy

- Problem dyskryminacji kobiet w sporcie leży w obszarze zainteresowań prezydenta Warszawy - odpisała RPO zastępczyni prezydenta Renata Kaznowska.

W ramach programu „Warszawa dla wszystkich” powstał opracowany przez Pełnomocniczkę Prezydenta ds. kobiet pakiet „Warszawa dla kobiet”. Chodzi w nim m.in. o wspieranie aktywności sportowej kobiet poprzez wyrównanie szans na czynne uczestniczenie w sporcie.

Nie ulega wątpliwości, że należy zapewnić dziewczynkom i kobietom równe szanse w zakresie możliwości aktywnego uczestnictwa w sporcie oraz realizacji ich pasji czy aspiracji zawodowych związanych ze sportem. Tym samym zrealizowany zostanie postulat RPO dotyczący opracowania lokalnej polityki wspierania kobiet, marginalizowanych czy narażonych na dyskryminację w niektórych dziedzinach sportu.

Urząd m.st. Warszawy planuje przeprowadzić w przyszłym roku pogłębione badania społeczne w zakresie barier, które ograniczają aktywność sportową dziewczynek i kobiet.  Badanie z 2018 r. „Aktywność sportowa warszawiaków w 2018 r." wykazało, że większą aktywnością fizyczną wykazują się mężczyźni - 55% z nich podejmuje aktywność fizyczną przekraczającą 30 minut. Wśród kobiet odsetek ten wynosi 38%.

W związku z rosnącym zainteresowaniem różnych grup społecznych ofertą bezpłatnych boisk wybudowanych w ramach programu „Moje Boisko - Orlik 2012”, Urząd m.st. Warszawy pracuje nad ujednoliceniem zasad korzystania z tych boisk. Celem jest, aby przygotowywane zasady korzystania z miejskich obiektów sportowych uwzględniały interesy i potrzeby wszystkich grup.

- Dołożymy wszelkich starań, aby wyrównać szanse dziewczynek i chłopców w dostępie do miejskich obiektów sportowych oraz zachęcić dziewczynki do większego zaangażowania w zajęcia sportowe. Mamy nadzieję, że wypracowane rozwiązania przyczynią się do wyeliminowania sytuacji jaka miała miejsce w Ośrodku Sportu i Rekreacji m.st. Warszawy w Dzielnicy Mokotów – podkreśliła Renata Kaznowska.

Ponadto w przyszłym roku planowane jest wdrożenie pilotażu projektu, który miałby na celu popularyzację wśród dziewczynek i kobiet, zdominowanej przez chłopców i mężczyzn, dyscypliny sportu, jaką jest piłka nożna.

XI.518.33.2019

Liczenie uśmiechów pracowników banku PKO BP budzi wątpliwości RPO

Data: 2019-10-21
  • Pracowników PKO BP ocenia system monitorujący liczbę uśmiechów podczas rozmowy z klientem
  • W ocenie RPO wkracza to w ich prywatność i godność - zwłaszcza jeśli uznać, że system zakłada zmianę naturalnych zachowań pracownika
  • Tymczasem Kodeks pracy nie dopuszcza wykorzystywania przez pracodawcę monitoringu do oceny pracowników
  • Ponadto generalny zakaz przetwarzania danych biometrycznych wprowadziło RODO

W związku z niepokojącymi sygnałami co do technologii, stosowanych do oceny pracowników przez kontrolowany przez Skarb Państwa PKO Bank Polski, Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Głównego Inspektora Pracy o zbadanie sprawy.

Jak pisały media, specjalny sensor, ustawiony np. na biurku pracownika, reaguje i zlicza uśmiechy doradcy podczas rozmowy z klientem. „Pracownik banku ma być motywowany do uśmiechania się poprzez system nagród, bo im więcej się w pracy uśmiecha, tym bardziej zadowolony jest klient” - podawała "Gazeta Wyborcza". Udział w tym programie jest dobrowolny.

W ocenie Rzecznika na tę ciągłą obserwacę i nagradzanie  pracownika za uśmiech trzeba popatrzeć z perspektywy prawa do prywatności i godności jednostki. To szczególnie istotne, jeśli uznamy ten system za zakładający zmianę naturalnych cech i zachowań pracownika.

A prywatność jednostki jest chroniona konstytucyjnie w art. 47. Natomiast art. 51 Konstytucji odnosi się do przetwarzania informacji o jednostce („Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby”). Ochrona prywatności wynika także z art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Prawo do prywatności może być ograniczone zgodnie z zasadami z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenia muszą być jednak określone w ustawie, nie mogą naruszać istoty prawa do prywatności oraz muszą być konieczne w demokratycznym państwie prawnym dla ochrony: bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej czy wolności i praw innych osób. Muszą też spełniać wymóg proporcjonalności.

Ochrona prywatności jednostki wiąże się z jej godnością (art. 30 Konstytucji). Poszanowanie godności jest też podstawową zasadą prawa pracy. Zgodnie z art. 111 Kodeksu pracy, pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika.

Z kolei według art. 222 Kodeksu pracy korzystanie przez pracodawcę z monitoringu jest dopuszczalne, gdy jest to niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa pracowników, ochrony mienia, kontroli produkcji lub zachowania w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę. Przepis ten nie przewiduje celów, dla których monitoring został wprowadzony w omawianym przypadku - podkreśla Adam Bodnar.

Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka działalność zawodowa jednostki ma swój prywatny wymiar. Ingerencja w tę sferę wymaga wyraźnej podstawy prawnej i musi realizować konkretne, określone w prawie cele.

Dane biometryczne zaliczono do kategorii danych objętych szczególną ochroną po wejściu w życie RODO. Artykuł 9 RODO wprowadza generalny zakaz przetwarzania danych biometrycznych w celu jednoznacznego zidentyfikowania osoby fizycznej oraz wskazuje wyjątki od tego zakazu.

Zgodnie z RODO dane biometryczne oznaczają „dane osobowe, które wynikają ze specjalnego przetwarzania technicznego, dotyczą cech fizycznych, fizjologicznych lub behawioralnych osoby fizycznej oraz umożliwiają lub potwierdzają jednoznaczną identyfikację tej osoby, takie jak wizerunek twarzy lub dane daktyloskopijne”. Określone w RODO cechy fizyczne i fizjologiczne mogą obejmować m.in. linie papilarne, wygląd siatkówki lub tęczówki oka, owal twarzy, kształt małżowiny usznej, geometrię ręki, układ naczyń krwionośnych dłoni, głos i jego barwę. Cechy behawioralne to np. charakter pisma, dynamika pisania i sposób poruszania się.

W tej sytuacji dane przetwarzane w banku PKO BP należy uznać za dane objęte szczególną ochroną. Wraz z rozwojem nowych technologii dane biometryczne mogą ujawniać coraz więcej informacji (np. techniki rozpoznawania twarzy stosuje się do monitoringu pacjentów, dzięki czemu możliwe jest uzyskanie danych o ich stanie zdrowia).

Warto więc z dużą ostrożnością podchodzić do zbierania takich danych, biorąc pod uwagę również etyczne aspekty stosowania omawianych technologii – podkreśla Rzecznik.

VII.501.166.2019

MEN odpowiedział na pytanie RPO o skutki reformy nauczania indywidualnego

Data: 2019-10-18
  • Zgłaszane niekorzystne skutki reformy nauczania indywidualnego wzbudziły niepokój RPO. We wrześniu poprosił Ministerstwo Edukacji Narodowej o ocenę skutków zmian
  • Zmiany obejmują dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami, które dotychczas miały możliwość nauki w trybie indywidualnym w szkole
  • W odpowiedzi resort wymienia podjęte działania i wnioski z przeprowadzonej kontroli
  • Podkreśla, że niepełnosprawność ucznia nie jest powodem do obejmowania go indywidualnym nauczaniem

Reforma systemu nauczania indywidualnego- dlaczego budzi niepokój?

Minister Edukacji Narodowej wprowadził zmiany w organizacji nauczania indywidualnego dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi rozporządzeniem (w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym) . Podjęto decyzję o rezygnacji z organizowania indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego oraz nauczania indywidualnego na terenie przedszkoli i szkół. Co to znaczy dla uczniów? Od 1 września 2017 r. dzieci i młodzież mogą korzystać z nauczania indywidualnego tylko w domu.

RPO otrzymał wiele sygnałów, że wprowadzane zmiany mogą niekorzystnie odbić się na sytuacji uczniów i ich rodzin. Dzieci z niepełnosprawnościami pozbawiane są kontaktu z rówieśnikami i możliwości uczestniczenia w życiu szkoły. Tego rodzaju izolacja może wpłynąć niekorzystnie na ich stan zdrowia. Z kolei rodzice postawieni w takiej sytuacji muszą zapewnić dziecku opiekę w miejscu zamieszkania. W praktyce stoją przed koniecznością ograniczenia aktywności zawodowej. Istnieje również obawa, że rodzice i opiekunowie nie otrzymują kompleksowych informacji odnośnie alternatywnych form nauczania. Wskazywano również, że nie w każdym domu warunki sprzyjają nauczaniu i przyswajaniu wiedzy.

Rzecznik zwrócił się do ministra o informacje, czy przeprowadzono analizę zmian dotyczących nauczania indywidualnego i nowych form pomocy psychologiczno-pedagogicznej oraz jakie ewentualne z niej płyną wnioski.

Odpowiedź Ministerstwa Edukacji Narodowej

MEN podkreśla, że „priorytetem działań szkoły powinno być dążenie do pełnego, rzeczywistego włączenia i integracji z rówieśnikami ucznia ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, zarówno poprzez wspomaganie rozwoju samego ucznia, indywidualizację i wspieranie go podczas zajęć z klasą, jak i likwidowanie barier i ograniczeń utrudniających funkcjonowanie ucznia w grupie rówieśniczej i uczestnictwie w życiu szkoły”.

Ważne jest także, aby ograniczać prowadzenie zajęć w formie indywidualnej jedynie do sytuacji, gdy ich stosowanie jest usprawiedliwione potrzebami dziecka. Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy nauczanie indywidualne jest wprowadzane z powodów występowania barier po stronie szkoły, np. wynikających z niemożności zapewnienia właściwej opieki, niedostosowanych metod nauczania, barier architektonicznych, nieodpowiedniego zachowania rówieśników.  

Podkreślono, że „niepełnosprawność ucznia nie jest powodem do obejmowania go indywidualnym nauczaniem”. MEN zdaje sobie sprawę, że długotrwałe wyłączenie dziecka z grupy rówieśniczej zwiększa ryzyko wykluczenia społecznego. Nie jest też obojętne dla rozwoju jego osobowości i kompetencji emocjonalno-społecznych.

Reforma z 2017 r. wprowadza elastyczne i korzystne dla uczniów rozwiązania. Mają one na celu dostosowanie procesu kształcenia do ucznia oraz jego integrację z rówieśnikami. „Wprowadzone przepisy prawa umożliwiają organizację zajęć edukacyjnych w grupie liczącej do 5 uczniów lub w formie indywidualnej na terenie szkoły dla uczniów posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Taka forma organizacji zajęć powinna zostać określona w indywidualnym programie edukacyjno-terapeutycznym (IPET) konkretnego ucznia.” W działaniach tych mogą brać udział rodzice, dyrektor szkoły ma obowiązek ich o tym poinformować.

W piśmie wymieniono działania podjęte przez resort zmierzające do kontroli i analizy przeprowadzanej reformy.

  • W kuratoriach oświaty zostali powołani wizytatorzy ds. specjalnych potrzeb edukacyjnych. Spotykają się oni z dyrektorami przedszkoli, szkół i placówek w celu bieżącego rozwiązywania problemów związanych z organizacją kształcenia i wsparcia uczniów w przedszkolu, szkole i placówce.
  • Przeprowadzone zostały warsztaty, szkolenia oraz konferencja naukowa „Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi a zmiany w prawie”. Wzięło w niej udział 119 dyrektorów przedszkoli, szkół i placówek. Przebieg konferencji był transmitowany on-line.
  • W roku szkolnym 2017/2018 Ośrodek Rozwoju Edukacji zorganizował i przeprowadził 14 form doskonalenia w zakresie regulacji prawnych dotyczących kształcenia dzieci i uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi dla dyrekcji, przedstawicieli kuratorów oświaty, nauczycieli konsultantów, doradców metodycznych oraz specjalistów ze szkół.
  • Wydano publikację dla dyrektorów „Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnym w systemie edukacji w świetle nowych przepisów prawa oświatowego”. Zaprezentowano w niej nowe rozwiązania prawne oraz przykłady organizowania i udzielania pomocy psychologiczno-pedagogicznej i organizowania kształcenia specjalnego.
  • W ramach nadzoru pedagogicznego, w roku szkolnym 2017/2018 dokonano kontroli zapewnienia warunków i organizacji kształcenia uczniów niepełnosprawnych w publicznych i niepublicznych szkołach ogólnodostępnych: szkołach podstawowych, gimnazjach, szkołach ponadgimnazjalnych oraz branżowych szkołach I stopnia. Kontrolą objęto łącznie 5% nadzorowanych publicznych i niepublicznych szkół, w liczbie 1990 placówek.
  • W sierpniu 2018 r. kuratorzy zostali zobowiązani do kontynuacji prowadzonych działań w zakresie wspierania przedszkoli i szkół w organizacji kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami i zobowiązali do takich działań dyrektorów przedszkoli i szkół ogólnodostępnych. Z przekazanych przez nich danych wynika, że we wrześniu 2018 r. dyrektorzy przedszkoli i szkół zorganizowali 34 101 spotkań z rodzicami uczniów niepełnosprawnych dotyczących możliwości organizacji kształcenia specjalnego ich dzieci. W spotkaniach uczestniczyło 163 644 rodziców.

MEN poinformowało, że w Systemie Informacji Oświatowej brak jest danych szacujących liczbę uczniów, którzy korzystali z kształcenia indywidualnego z podziałem na uczących się w szkole i w miejscu zamieszkania. Badając dostępne statystyki, można jednak zaobserwować, że o prawie połowę zmniejszyła się liczba wydawanych przez publiczne poradnie psychologiczno-pedagogiczne orzeczeń o potrzebie indywidualnego nauczania. W 2016 r. liczba takich orzeczeń wyniosła 43 627, rok później 45 863. W 2018 r. spadła ona do 26 180.

Ministerstwo zapewnia, że wprowadzone reformą rozwiązania są nadal monitorowane i kontrolowane w trybie nadzoru pedagogicznego.

XI.7036.12.2017

Komitet ONZ upomina się o europejską dyrektywę gwarantującą realne prawo do obrony

Data: 2019-10-17
  • W Polsce nadal nie istnieje system zapewniający obrońcę każdemu od samego momentu zatrzymania. Od lat upomina się o to Rzecznik Praw Obywatelskich
  • O realizacji tego prawa mówi dyrektywa 2013/48/UE, która powinna była zostać wprowadzona do polskiego prawa do 2016 r. 
  • Resort sprawiedliwości uznał jednak, że polskie przepisy są z nią zgodne, a żadne zmiany nie są potrzebne 
  • Tymczasem Komitet ONZ Przeciwko Torturom wskazał niedawno, że Polska powinna zapewnić zgodność swego prawa i praktyki z tą dyrektywą

Jak wskazuje Rzecznik, powołując się na rekomendacje Komitetu wobec Polski, rezultatem niedostosowania polskiego prawa do dyrektywy może być np. skierowanie przez Komisję Europejską tej sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości.

O zagwarantowanie - zgodne ze standardami europejskimi - każdemu podejrzanemu prawa do efektywnego i swobodnego kontaktu z adwokatem na jak najwcześniejszym etapie postępowania RPO apeluje od dawna. Gwarancja kontaktu takiej osoby zatrzymanej z obrońcą już od  chwili zatrzymania skutecznie chroniłaby ją przed torturami i nieludzkim traktowaniem ze strony funkcjonariuszy (wskazuje na to m.in. sprawa Tomasza Komendy).

18 kwietnia 2017 r. Rzecznik przedstawił szczegółową analizę przypadków tortur przez policję i wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, aby zapewnić każdemu adwokata od razu po zatrzymaniu. Mimo ponaglenia do premiera, dotychczas nie dostał odpowiedzi MS.

Czego dotyczy dyrektywa 

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE generalnie dotyczy prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym. Powinna była zostać wprowadzona do krajowego porządku prawnego do 27 listopada 2016 r. Nie przyjęto jednak żadnych aktów w celu wykonania tego obowiązku.

Stosuje się ją do podejrzanych lub oskarżonych od chwili poinformowania ich o tym przez właściwe organy. Status podejrzanego i związane z nim prawo do adwokata przysługuje również świadkowi, który w toku przesłuchania zaczyna dostarczać informacji obciążających siebie. Wtedy należy przesłuchanie zawiesić, aby dana osoba mogła skorzystać z pomocy adwokata.

Przepisy Kodeksu postępowania karnego w ogóle nie regulują kwestii obecności adwokata osoby podejrzanej podczas czynności z jej udziałem. Wątpliwości RPO budził m.in. brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem. Konieczność niezwłocznego przesłuchania podejrzanego po ogłoszeniu mu postanowienia o  zarzutach - przy braku podstaw prawnych umożliwiających odbycie wcześniej konsultacji z obrońcą -  narusza wynikające z dyrektywy prawa dostępu do adwokata "przed przesłuchaniem”.

Dyrektywa gwarantuje poufność kontaktów podejrzanego lub oskarżonego z adwokatem zarówno w czasie spotkań, prowadzenia korespondencji, rozmów telefonicznych. Czasowe odstępstwa od tego możliwe są tylko z ważnych powodów. Kpk przewiduje zaś możliwość zastrzeżenia nadzoru porozumiewania się osoby podejrzanej lub oskarżonego z obrońcą.

Rzecznik za konieczne uznawał określenie, że przesłuchanie bez udziału obrońcy następuje na mocy postanowienia prokuratora, na które podejrzanemu przysługuje zażalenie do sądu. Należałoby też określić konsekwencje uznania przez sąd  niezasadnego ograniczenia prawo podejrzanego do obrońcy. Byłaby to przede wszystkim niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych pod nieobecność obrońcy – proponował RPO. 

Zwracał też uwagę na brak sądowej kontroli postanowień prokuratora o zastrzeżeniu kontroli korespondencji, o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem oraz decyzji zatrzymującego o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem.

- W wyniku przeprowadzonej przez Ministerstwo Sprawiedliwości analizy obowiązujących przepisów uznano, że są one zgodne z postanowieniami dyrektywy - napisał w 2018 r. do RPO ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak. MSZ, które odpowiada za przekazanie Komisji Europejskiej informacji na temat stanu wdrożenia aktów unijnych do prawa polskiego, potwierdziło zgodność prawa polskiego z dyrektywą. W związku z tym nie zachodziła potrzeba wprowadzania jakichkolwiek zmian w ustawodawstwie krajowym – dodawał wiceminister.

RPO powołuje się na rekomendacje Komitetu ONZ

W związku z tym stanowiskiem resortu RPO wskazał ministrowi Zbigniewowi Ziobrze na rekomendacje Komitetu ONZ Przeciwko Torturom (CAT) z  9 sierpnia 2019 r. wobec Polski. Komitet ten nadzoruje realizację Konwencji ws. zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. przez jej strony. Podczas 67. sesji CAT 22-24 lipca 2019 r. w Genewie rozpatrywano okresowe sprawozdanie Polski z realizacji Konwencji. 

Komitet podkreślił, że Polska powinna podjąć skuteczne działania, aby zapewnić zgodność polskiego prawa i praktyki z instrumentami międzynarodowymi, których jest stroną, a zwłaszcza z dyrektywą 2013/48.

Niepokój Komitetu budzi fakt, że osoby pozbawione wolności nadal nie mogą w praktyce korzystać z możliwości kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym przed pierwszym przesłuchaniem już od chwili zatrzymania.

Jak podkreślił Komitet, policjanci nie są świadomi swej odpowiedzialności za dostarczenie listy adwokatów i radców prawnych dostępnych z urzędu osobom, które takiej pomocy wymagają.

Opóźnienia w uzyskaniu pomocy prawnej mogą prowadzić do sytuacji, w której obrońca nie będzie uczestniczył w pierwszym przesłuchaniu osoby zatrzymanej. Wyznaczenie prawnika z urzędu może zaś zająć od kilku dni do kilku tygodni. Nie jest on zatem w stanie wziąć udziału w pierwszym przesłuchaniu.

Komitet zwrócił uwagę, że w niektórych komisariatach brakuje pokoi gwarantujących poufność rozmowy z adwokatem - niektóre spotkania odbywają się na korytarzach i w obecności funkcjonariuszy.

Wątpliwości CAT budzą również przepisy Kpk, które ograniczają poufność komunikacji zatrzymanego z adwokatem, zwłaszcza że tego typu ograniczenia mogą trwać do 14 dni i nie podlegają kontroli sądu.

Komitet ma zastrzeżenia wobec faktu, że prokuratorzy mogą decydować o tym, iż podejrzany może zostać przesłuchany bez udziału obrońcy.

W ocenie Rzecznika niepodjęcie działań, na których mówi Komitet, może wywołać takie konsekwencje, jak:

  • w sytuacji uznania przez Komisję Europejską, że Polska uchybiła swym zobowiązaniom poprzez niedostosowanie swego prawa do dyrektywy 2013/48, może ona wydać uzasadnioną opinię w sprawie, a sprawę skierować do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej;
  • niewdrożenie dyrektywy będzie rodzić odpowiedzialność odszkodowawczą państwa członkowskiego;
  • niewdrożenie dyrektywy w praktyce może oznaczać bezpośrednie jej stosowanie przez sądy w miejsce sprzecznych z nią przepisów, a także możliwe podważanie legalności czynności procesowych sprzecznych z jej wymogami.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości rozważenie podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych.

II. 5150.9.2014

Minister Sprawiedliwości nie wykonuje wyroków ETPCz ws. kar porządkowych w sądach

Data: 2019-10-17
  • Kara pozbawienia wolności za naruszenie powagi sądu czy jego obrażanie może być zbyt dotkliwą ingerencją w życie osoby ukaranej
  • Sąd - dotknięty takimi działaniami osoby, który potem sam ją karze - nie może być uznany za obiektywny wobec niej
  • Po wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wobec Polski system kar porządkowych wymaga pilnej zmiany - wskazuje RPO
  • Tymczasem Minister Sprawiedliwości nie odpowiada, czy podjął jakieś działania w tej sprawie

Art.  49 Prawa o ustroju sądów powszechnych stanowi, że w przypadku naruszenia powagi, spokoju lub porządku czynności sądowych albo ubliżenia sądowi, innemu organowi państwowemu lub osobom biorącym udział w sprawie, sąd może ukarać winnego karą porządkową grzywny w wysokości do 3 tys. zł lub karą do 14 dni pozbawienia wolności.

W związku z wyrokami ETPCz w tej sprawie Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się 29 stycznia 2019 r. do  Ministra Sprawiedliwości o zainicjowanie odpowiednich zmian prawa. Do dziś nie otrzymał odpowiedzi.

ETPCz uznał skargi na Polskę

6 grudnia 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł w sprawie Słomka przeciwko Polsce (skarga nr 68924/12), że prawo do wolności wyrażania opinii naruszyła kara porządkowa 14 dni pozbawienia wolności dla Adama Słomki za naruszenie powagi sądu podczas ogłaszania wyroku (chodziło o wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 12 stycznia 2012 r. w sprawie wprowadzenia stanu wojennego w Polsce w 1981 r.).  ETPCZ podkreślił, że karę wymierzył ten sam skład, którego powadze skarżący miał wcześniej uchybić. Nie było w tej sprawie odrębnego postępowania, a skarżący nie miał możliwości przedstawienia swych argumentów. Ponadto wymierzono mu najwyższy wymiar kary, a jego zażalenie rozpatrzono już po odbyciu kary.

Zaniepokojenie ETPCz wzbudził fakt, że ten sam sąd działał i jako podmiot oskarżający, i rozstrzygający o naruszeniu powagi. Mogło to wzbudzić wątpliwości co do braku bezstronności sądu w świetle orzecznictwa Trybunału i standardów rzetelnego procesu.  Dlatego w ocenie ETPCz Polska naruszyła art. 6 i 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. 

Zbliżone stanowisko zajął ETPCz w wyroku z 3 lipca 2012 r. w sprawie Lewandowski przeciwko Polsce (skarga nr 66484/09). Dotyczyła ona braku bezstronności sądu rozpatrującego obrazę sądu oraz naruszenia wolności wyrażania opinii. Ukaranie spowodowała krytyka pod adresem sędziego w sprawie przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności przez skarżącego. Decyzja o karze porządkowej zapadła bezpośrednio po wniesieniu przez skarżącego zażalenia zawierającego sporne treści. Nie miał on możliwości wyjaśnienia swego stanowiska. Według ETPCz sytuacja taka była sprzeczna z właściwym podziałem ról procesowych oraz zasadą, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.

Trybunał zwrócił uwagę, że decyzja o ukaraniu skarżącego umieszczeniem w celi izolacyjnej podlegała natychmiastowemu wykonaniu. Jego zażalenie, choć uwzględnione przez Sąd Apelacyjny, nie miało praktycznego znaczenia. Dlatego ETPCz uznał naruszenie wymogu bezstronności sądu i art. 6 ust. 1 Konwencji.

RPO: potrzebna pilna zmiana prawa

W ocenie Rzecznika wyroki ETPCz jednoznacznie wskazują, że ukształtowanie mechanizmu wymierzania kar porządkowych przez sądy jest problemem strukturalnym i wymaga pilnej zmiany art. 49 Prawa o ustroju sądów powszechnych.

O potrzebie zapewnienia wolności wypowiedzi w tym kontekście wypowiadał się także Sąd Najwyższy. W postanowieniu z 27 marca 2014 r. (sygn. akt WZ 28/13) SN stwierdził: „Sędzia jako przedstawiciel władzy sądowniczej pełni służbę publiczną i orzekając w wielu sprawach o różnym, często znacznym stopniu skomplikowania stanu faktycznego i prawnego, musi liczyć się z krytycznymi uwagami, bywa, że niezasadnymi, wypowiadanymi pod jego adresem przez osoby niezadowolone z decyzji procesowych podejmowanych w toku rozpoznania sprawy”.

Według Rzecznika przewidziane prawem kary mogą stanowić dotkliwą ingerencję w życie osoby ukaranej. Szczególnie dotyczy to kary pozbawienia wolności, ingerującej w jedną z najważniejszych wartości, jaką jest wolność (art. 41 ust. 1 Konstytucji). Surowość możliwych kar porządkowych należy też skonfrontować z zasadami wynikającymi z europejskiej Konwencji Praw Człowieka, z których wynika, że sąd, który zostaje dotknięty działaniami naruszającymi jego cześć, nie jest sądem obiektywnym.

Dlatego Adam Bodnar ponownie zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o podjęcie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej.

VII.510.80.2018

Rzecznik pyta PKW o skargi na kampanię wyborczą w mediach publicznych

Data: 2019-10-16
  • Czy Państwowa Komisja Wyborcza dostała skargi na sposób przedstawiania przez nadawców publicznych kampanii  wyborczej w wyborach do Sejmu i Senatu?
  • RPO spytał o to przewodniczącego PKW, ponieważ Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie prowadziła stałego monitoringu pod tym względem
  • Telewizji publicznej zarzucano ostatnio brak bezstronności w kampaniach wyborczych
  • Czyniły tak m.in. Towarzystwo Dziennikarskie ws. majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego oraz Konfederacja - przy wyborach do Sejmu i Senatu  

Przed wyborami do Sejmu i Senatu 13 października 2019 r. Towarzystwo Dziennikarskie uznało, że propaganda partii rządzącej w publicznej telewizji znosi wymaganą przez prawo równość szans partii uczestniczących w wyborach. Taki był wniosek cząstkowego raportu z monitoringu wyborczego mediów, prowadzonego przez Towarzystwo Dziennikarskie. Wcześniej Towarzystwo Dziennikarskie i Fundacja im. Stefana Batorego przygotowały raport ws. postawy mediów publicznych w kampanii do PE w maju 2019 r. Wynikało z niego, że w kampanii wyborczej "Wiadomości" TVP prowadziły agitację na rzecz partii rządzącej, a informacje dla niej niekorzystne były pomijane.

Zdaniem Konfederacji podczas kampanii do Sejmu i Senatu telewizja publiczna dopuściła się licznych manipulacji i złamania prawa wyborczego. Ugrupowanie skieruje do Sądu Najwyższego protest wyborczy, domagając się unieważnienia wyników wyborów do parlamentu, bo TVP nie wykonała prawomocnej decyzji sądu ws. opublikowania przed wyborami sondaży dotyczących ugrupowania.

Działania RPO

W lipcu 2019 r. RPO wysłał do KRRiT raport przygotowany przez Towarzystwo Dziennikarskie i Fundację im. Stefana Batorego ws. kampaniii do PE. Poprosił przewodniczącego KRRiT o ustosunkowanie się do niego oraz o informację, jak zostanie on wykorzystany przez Radę.

W ocenie RPO raport może być ważnym materiałem dla oceny zachowania przez media publiczne ustawowych zasad pluralizmu, bezstronności, wyważenia i niezależności, a także wypełniania międzynarodowych standardów w tym zakresie.

Ponadto Rzecznik pytał, czy Rada przewiduje prowadzenie stałego monitoringu sposobu przedstawiania przez nadawców publicznych kampanii wyborczej w wyborach do Sejmu i do Senatu (w tym komitetów wyborczych i kandydatów).

We wrześniu 2019 r. przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski odpisał RPO, że Rada nie będzie prowadzić stałego monitoringu kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu w mediach publicznych, lecz tylko interwencyjny.

Podtrzymał on stanowisko Rady sprzed kampanii do PE w maju 2019 r. o tym, że stały monitoring wyborczy powinien uwzględniać analizę jakościową oferty programowej, ale nie powinien się ograniczać tylko do programów mediów publicznych. A przeprowadzenie takiej analizy byłoby możliwe wyłącznie po wyłonieniu w przetargu (co trwa ok. czterech miesięcy) podmiotu zewnętrznego o odpowiedniej wiedzy i doświadczeniu. Na rynku brakuje zaś takich ofert, a koszty takich badań są wysokie.

Według szefa KRRiT na przeszkodzie efektywności takiego monitoringu  mogą również stanąć strategie podmiotów uczestniczących w wyborach.  Przywołał decyzje Zarządu Krajowego Platformy Obywatelskiej o  powstrzymanie się od udziału w programach TVP do czasu odwołania Zarządu Spółki.

Ponadto szef KRRiT przypomniał, że podczas rozpatrywania sprawozdania z działalności KRRiT w lipcu 2019 r. przez Sejm zwracał uwagę na "braki metodologiczne" raportu Towarzystwa Dziennikarskiego.

- Wobec odmowy Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przeprowadzenia opartego na metodologii, stałego monitoringu wyborczego, to sygnały od wyborców i innych podmiotów biorących udział w kampanii wyborczej, jak również opracowania i raporty organizacji społecznych, wydają się stanowić obecnie szczególnie istotne źródło wiedzy dotyczącej problematyki funkcjonowania mediów w okresie kampanii wyborczych - napisał 8 października 2019 r. Adam Bodnar do przewodniczącego PKW Wiesława Kozielewicza.

RPO poprosił przewodniczącego PKW o informację o ewentualnych skargach co do kampanii wyborczej w mediach publicznych, wpływających do Państwowej Komisji Wyborczej.

VII.602.66.2019

Czy „czerwcowi” emeryci naprawdę muszą dostawać niższe świadczenia? Kolejna interwencja RPO

Data: 2019-10-16
  • Nadal nie wszyscy przechodzący na emeryturę wiedzą, że złożenie wniosku o emeryturę w czerwcu oznacza niższe świadczenie
  • Tymczasem sądy uznają, że taka "pułapka prawna" może prowadzić do niedopuszczalnego zróżnicowania zasad ustalania wysokości emerytury - wskazuje Rzecznik
  • Z punktu widzenia prawa do zabezpieczenia społecznego (at. 67 Konstytucji) nie można akceptować rozwiązania, które obniża świadczenie bez racjonalnego uzasadnienia

Rzecznik Praw Obywatelskich po raz kolejny zwrócił się do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o działania w tej sprawie.

Wnosisz o emeryturę w czerwcu - dostajesz niższą niż inni 

Ludzie skarzą się na różne zasady ustalania wysokości emerytury w zależności od miesiąca, w którym złożyli wniosek. Zróżnicowanie to wynika ze sposobu przeprowadzenia waloryzacji składek na ubezpieczenie emerytalne i kapitału początkowego będących podstawą obliczenia emerytury przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych (art. 25 i 25a ustawy z 17 grudnia 1998 r. ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych). 

Osoba składająca wniosek o emeryturę w czerwcu dostanie niższe  świadczenie (od 50 do 300 zł) niż ci, którzy wniosek złożyli w pozostałych miesiącach. Zgodnie bowiem z praktyką ZUS, w przypadku ustalania wysokości emerytury w okresie do stycznia do maja i od lipca do grudnia danego roku, składki zapisane na koncie ubezpieczonego po 31 stycznia roku, za który przeprowadzono ostatnią waloryzację roczną, podlegają dodatkowo również waloryzacjom kwartalnym. Natomiast w przypadku ustalania wysokości emerytury w czerwcu danego roku kwota składek poddana ostatniej waloryzacji rocznej nie podlega dodatkowym waloryzacjom kwartalnym, gdyż została już zwaloryzowana rocznie za poprzedni rok od 1 czerwca roku, w którym zgłoszono wniosek o emeryturę.

Rzecznik podejmował interwencje w tej sprawie 15 września 2017 r., 11 stycznia 2018 r., 26 kwietnia 2018 r. i 8 listopada 2018 r.

Odpowiedzi MRPiPS

Już w odpowiedzi na pierwsze wystąpienie wiceminister Marcin Zieleniecki podzielił stanowisko Rzecznika o niezbędności stosownej korekty przepisów. W kolejnej odpowiedzi z 25 kwietnia 2018 r. wskazano, że ostatecznej decyzji nie podjęto, bo poszukiwane jest rozwiązanie najbardziej optymalne, które zlikwiduje negatywne skutki przejścia na emeryturę w czerwcu, a jednocześnie będzie neutralne dla osób przechodzących na emeryturę w pozostałych miesiącach.

W ostatniej odpowiedzi z 18 kwietnia 2019 r. napisano zaś, że  Ministerstwo oczekuje na decyzje Zespołu ds. Programowania Prac Rządu w kwestii podjęcia prac legislacyjnych dotyczących sprawy. Podkreślono, że zostały „zainicjowane działania mające na celu zapewnienie ubezpieczonym uzyskanie rzetelnych informacji w tym zakresie. Przede wszystkim doradcy emerytalni oraz pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przyjmujący wnioski o świadczenia emerytalne informują każdą osobę zgłaszającą wniosek w czerwcu, że jeśli przejdzie na emeryturę chociażby o jeden miesiąc później, to uzyska wyższą kwotę emerytury. Przyszli emeryci mają też możliwość skorzystania z kalkulatora emerytalnego zamieszczonego na stronie internetowej ZUS w celu porównania wysokości kwot emerytury obliczonych dla poszczególnych miesięcy roku. w którym planują zakończyć pracę i przejść na emeryturę”.

Zdaniem resortu, akcja informacyjna ZUS przynosi efekty. - Na wzrost świadomości ubezpieczonych o znaczeniu daty przejścia na emeryturę wskazuje to, że do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wpływa znacznie mniej korespondencji w tej sprawie – głosiła odpowiedź MRPiPS.

Wciaż nie wszyscy wiedzą o problemie

- Tymczasem z kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich skarg wynika, że nie wszyscy ubezpieczeni mają świadomość konsekwencji złożenia wniosku o emeryturę w czerwcu – napisał Rzecznik w wystąpieniu z 2 października 2019 r. do minister Bożeny Borys-Szopy.

Ludzie nie uzyskują bowiem z ZUS pełnych informacji o możliwości wstrzymania się ze złożeniem wniosku, wycofania wniosku już złożonego do czasu uprawomocnia się decyzji oraz wiadomości o tym, że wysokość emerytury ustalana jest w istocie w dacie podjęcia jej wypłaty.

Ponadto ZUS - według skarżących - prezentuje stanowisko, że organy rentowe zobowiązane są do udzielania informacji, w tym wskazówek i wyjaśnień, w zakresie dotyczącym warunków i dowodów wymaganych do uzyskania świadczeń. Przez prawo do uzyskania informacji należy rozumieć możliwość zwrócenia się do ZUS z żądaniem udzielenia informacji oraz obowiązek ZUS  jej udzielenia. Obowiązek informacyjny organu rentowego nie może być jednak interpretowany jako obowiązek udzielenia z urzędu informacji, jak złożenie wniosku o przyznanie emerytury lub podjęcie jej wypłaty  w konkretnym miesiącu wpłynie na wysokość emerytury. A w pouczeniu do decyzji przyznającej prawo do emerytury brak jest informacji o możliwości wycofania wniosku.

RPO powołuje się na orzeczenia sądów

RPO zwraca uwagę, że cały problem wzbudza kontrowersje w orzecznictwie. Przykładem rozbieżności było zadanie w 2015 r. Sądowi Najwyższemu pytań prawnych na gruncie art. 25a ustawy emerytalnej przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku i Sąd Apelacyjny w Łodzi. SN odmówił wprawdzie podjęcia uchwał, ale w motywach swych postanowień z 6 października 2015 r. (III UZP 9/15) i z 3 listopada 2015 r. (III UZP 12/15) wyłożył, jak stosować mechanizm waloryzacji rocznej i kwartalnej do emerytur obliczanych w poszczególnych okresach.

SN uznał, że w przypadku ustalania wysokości emerytury w czerwcu składki zewidencjonowane na koncie ubezpieczonego oraz kapitał początkowy podlegają jedynie rocznej waloryzacji. Dodano, że zaprezentowany mechanizm od przyjętego przez ZUS różni liczba przeprowadzanych waloryzacji kwartalnych oraz definicja zwrotów „kwota składek zewidencjonowanych na koncie ubezpieczonego na dzień 31 stycznia roku, za który jest przeprowadzana waloryzacja” (art. 25 ust 4) oraz „kwota składek na ubezpieczenie emerytalne zewidencjonowanych na koncie ubezpieczonego po dniu 31 stycznia roku, za który przeprowadzono ostatnią waloryzację” (art. 25a ust 1).

Analiza orzecznictwa wskazuje, że wykładnia przyjęta przez SN, dotycząca jedynie rocznej waloryzacji w przypadku ustalania emerytury w czerwcu, znajduje odzwierciedlenie w linii orzeczniczej sądów. W wyroku z 9 marca 2017 r. (III AUa 406/16) Sąd Apelacyjny w Szczecinie uznał, że gdyby do wniosków z czerwca stosować inny sposób ustalania emerytury, to prowadziłoby to do niedopuszczalnego zróżnicowania sposobu ustalania wysokości emerytury w trakcie jednego kwartału, co skutkowałoby jednocześnie nierównym traktowaniem ubezpieczonych.

- Zgodzić się należy ze stanowiskiem tego sądu, że stanowiłoby to swoistą pułapkę prawną, ponieważ wyłącznie w zależności od miesiąca złożenia wniosku, w ramach tego samego kwartału, świadczeniobiorca ponosiłby negatywne konsekwencje z tytułu odprowadzenia kolejnych składek, otrzymując wbrew oczekiwaniom niższe świadczenie - wskazuje RPO.

Art. 25 i art. 25a ustawy o emeryturach i rentach z FUS nie naruszają konstytucyjnych zasad równości wobec prawa oraz państwa prawa, o ile różnicują sytuację prawną osób pobierających świadczenia w zależności od długości opłacania składek na te ubezpieczenia, a nie uzależniają ich wysokości od miesiąca złożenia wniosku o świadczenie w ramach jednego kwartału.

Szczególnie dotkliwie brak możliwości wyboru momentu złożenia wniosku o emeryturę dotyczy osób, które rozpoczynają pobieranie emerytury z urzędu w miejsce pobieranej renty z tytułu niezdolności do pracy, a wiek emerytalny ukończą w czerwcu. W podobnej sytuacji znajdują się pobierający świadczenie przedemerytalne czy emeryturę pomostową, do których prawo ustaje z dniem osiągnięcia wieku emerytalnego, w przypadku ukończenia tego wieku w czerwcu.

Rzecznik konsekwentnie podtrzymuje stanowisko, że możliwe jest przyjęcie wykładni pozwalającej przy ustalaniu wysokości emerytury w czerwcu na stosowanie regulacji odnoszącej się do pozostałych miesięcy II kwartału (kwiecień i maj). Z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do zabezpieczenia społecznego niemożliwa wydaje się akceptacja rozwiązania, które bez racjonalnego uzasadnienia prowadzi do obniżenia świadczeń emerytalnych.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do minister Bożeny Borys-Szopy o stanowisko w kwestii rozwiązania problemu.

III.7060.122.2016

Nie pracujemy nad powołaniem Rady ds. Leczenia Niepłodności - resort zdrowia odpowiada Rzecznikowi

Data: 2019-10-15
  • Nie są prowadzone prace zmierzające do powołania Rady ds. Leczenia Niepłodności
  • Tym jednym zdaniem Ministerstwo Zdrowia odpowiedziało Rzecznikowi Praw Obywatelskich, zaniepokojonemu niepowołaniem Rady
  • Tymczasem taki obowiązek wynika z ustawy o leczeniu niepłodności z 2015 r. 

Art. 72 ustawy przewiduje utworzenie Rady ds. Leczenia Niepłodności jako organu opiniodawczo-doradczego ministra zdrowia. Ma się ona składać z ekspertów z różnych dyscyplin naukowych, zwłaszcza prawa i medycyny, oraz filozofii w zakresie etyki. Zgodnie z ustawą to właśnie minister powołuje członków Rady i w określonych ustawowo przypadkach może ich odwołać.

Do zadań Rady należy m.in. opracowywanie i opiniowanie projektów aktów normatywnych i innych dokumentów w zakresie leczenia niepłodności. Ponadto ma ona podejmować działania informacyjne dotyczące m.in. czynników wpływających na potencjał rozrodczy człowieka czy metod leczenia niepłodności. Ponadto Rada ma za zadanie upowszechniać standardy postępowania oraz zasady deontologiczne w zakresie leczenia niepłodności, w tym stosowania procedur medycznie wspomaganej prokreacji.

Rzecznik od lat zajmuje się problematyką leczenia niepłodności i podejmuje działania dotyczące m.in. dostępu do aktualnych metod leczniczych czy finansowania metody in vitro. Dlatego w sprawie niepowołania Rady interweniował już w 2017 r. Zgodnie z ówczesną informacją resortu zdrowia, nie planowano jej powołania.

We wrześniu 2019 r. RPO ponowił pytanie w tej sprawie. W jego ocenie brak Rady pozbawia skuteczności przepisów ustawy jej dotyczących. To zaś prowadzi do osłabienia przestrzegania praw obywatelskich.

Istnienie takiego gremium ma istotne znaczenie z perspektywy zapewnienia odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych i upowszechniania wiedzy wśród społeczeństwa oraz dobrych zasad postępowania pośród lekarzy w zakresie leczenia niepłodności. Dlatego celowo jest powołanie Rady, która kompleksowo i w sposób ciągły zajęłaby się tą problematyką.

- W odpowiedzi na pismo z dnia 17 września 2019 r.  w sprawie utworzenia zgodnie z art. 72 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności (Dz. U. z 2017 r. poz. 865, z późn. zm.) Rady do spraw Leczenia Niepłodności, jako organu opiniodawczo-doradczego ministra właściwego do spraw zdrowia, uprzejmie informuję, iż obecnie nie są prowadzone prace zmierzające do jej powołania – głosi odpowiedź Macieja Miłkowskiego, podsekretarza stanu w MZ. Pismo nie zawiera żadnego uzasadnienia.

VII.5002.6.2015

Polskie uczelnie powinny skuteczniej walczyć z molestowaniem

Data: 2019-10-14
  • Na każdej uczelni w Polsce - a nie tylko na nielicznych, jak dziś - powinny działać wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym
  • Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów
  • Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce 
  • Tymczasem badania RPO wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce: molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów  

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrów: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Przekazał im raport z badań RPO pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Poprosił o ustosunkowanie się do zawartych w raporcie rekomendacji i o stanowiska co do możliwości ich wdrożenia.

W 2018 r. Rzecznik przeprowadził badania w środowisku akademickim, by zdiagnozować zjawiska molestowania i molestowania seksualnego oraz zapewnić wsparcie osobom doświadczającym dyskryminacji. Obowiązujące przepisy nie zapewniają bowiem pokrzywdzonym skutecznej ochrony w przypadku molestowania w obszarze edukacji, zwłaszcza w relacjach pozapracowniczych czyli pomiędzy studentami czy w relacji wykładowca-studentka/student.

RPO jest w Polsce niezależnym organem ds. równego traktowania na mocy ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Ustawa ta przewiduje zróżnicowany poziom ochrony w poszczególnych obszarach ze względu na wskazane w niej przesłanki, tj. płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W odniesieniu do szkolnictwa wyższego zakazuje ona bowiem nierównego traktowania osób wyłącznie ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie przyznaje zaś ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na płeć czy orientację seksualną.

Obowiązki władz w tym zakresie wynikają głównie z art. 32 Konstytucji, zgodnie z którym wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a wszelkie przejawy dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny są zakazane. Ponadto art. 70 Konstytucji ustanawia obowiązek zapewnienia przez władze publiczne powszechnego i równego dostępu do wykształcenia.

Zobowiązania płyną także z ratyfikowanych umów międzynarodowych, m.in. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. , Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych Społecznych i Kulturalnych  Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej czy Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, a także – w odniesieniu do dyskryminacji ze względu na płeć - Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Wyniki badań RPO

Wyniki badań RPO niepokojące: wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce. Molestowania seksualnego doświadczyły średnio cztery na dziesięć badanych osób (w przeważającej większości były to kobiety). Spośród ankietowanych molestowania doświadczyła prawie połowa studentek i jedna trzecia studentów. Co druga studentka wskazywała płeć jako przesłankę nękania. Wśród mężczyzn najczęściej wymienianą przesłanką była orientacja seksualna.

Alarmujące jest, że sprawcą co trzeciego incydentu  był wykładowca akademicki/wykładowczyni akademicka oraz, że dwie trzecie z nich miało miejsce na terenie uczelni.

Molestowanie seksualne ma poważne następstwa. Dla ponad 75%  uczestniczek badania wskazało, że miała to negatywne konsekwencje dla ich funkcjonowania. 70% kobiet, które znalazły się w takiej sytuacji, poczuło się w jakimś stopniu zagrożone. Dla jednej piątek kobiet, które doświadczyły molestowania seksualnego, miało to zaś bezpośredni wpływ na dalszy przebieg studiów. Wskaźnik ten wzrastał znacząco w przypadku kobiet, które doświadczyły tego na terenie uczelni - wpływ tego na swoje studia dostrzegła prawie jedna trzecia kobiet.

Osoby, które doświadczyły molestowania na uczelni, czuły się znacznie bardziej zagrożone niż te, które doznały tego poza nią. Jest to ważne dla szkoły wyższej, gdyż badania światowe pokazują, że poczucie bezpieczeństwa jest silnie związane z wynikami w nauce. Osoby, które nie czują się bezpiecznie w szkole, osiągają znacznie gorsze wyniki.

Zależność tę dostrzegły najbardziej prestiżowe uczelnie wyższe na świecie.  Dlatego już dawno wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i  systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Najlepszym przykładem są przepisy federalnej ustawy Education Amendments Act z 23 czerwca 1972 r. (tzw.  „ustawa Title IX”). Wraz z przepisami wykonawczymi i zaleceniami Departamentu Edukacji USA stworzyły one podwaliny systemu przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć i przemocy seksualnej w środowisku akademickim. Miały one przełomowy charakter jako przykład kompleksowego podejścia do tej problematyki. RPO przekazał je ministrom.

Śladem uniwersytetów amerykańskich podążają uczelnie europejskie. Przyjęcie strategii przeciwdziałania molestowaniu i dyskryminacji już od kilku lat jest ich standardem.

Również w Polsce zauważono potrzebę ustanowienia odpowiednich regulacji. Jak jednak wskazuje raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, tylko 14 uczelni powołało organy, których zadaniem jest przeciwdziałanie dyskryminacji.

Działa m.in. Komisja Rektorska ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Uniwersytetu Warszawskiego. Podobne ciała powołano w Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i  w Uniwersytecie Wrocławskim. W Uniwersytecie Jagiellońskim powołano zaś  Pełnomocnika Rektora ds. bezpieczeństwa studentów i doktorantów, odpowiedzialnego m.in. za opracowanie procedur reagowania na zdarzenia stanowiące naruszenie wolności seksualnej studentów i doktorantów oraz przeciwdziałanie wszelkim przejawom dyskryminacji ze względu na płeć.

Nieliczne uczelnie zdecydowały się również podjąć działania na rzecz wsparcia pokrzywdzonych dyskryminacją studentów i studentek. Powstał np. projekt aplikacji mobilnej z praktycznymi poradami, jak postępować w trudnych sytuacjach. Są też skrzynki na anonimowe skargi, w tym na molestowanie seksualne.

W ocenie RPO takie inicjatywy są krokiem w dobrym kierunku. - Tego typu instytucje powinny jednak działać na każdej uczelni wyższej w Polsce i dysponować odpowiednimi zasobami osobowymi i finansowymi - podkreśla Adam Bodnar.

Kluczowe jest, aby nie tylko pracować nad ograniczeniem liczby takich incydentów, ale także by wykreować kulturę organizacyjną, która zaoferuje osobie pokrzywdzonej niezbędne wsparcie. Równie ważne jest też stworzenie procedury antydyskryminacyjnej, która byłaby stosowana w przypadkach molestowania i molestowania seksualnego.

RPO ma nadzieję, że zebrane dane i sformułowane rekomendacje pozwolą skutecznie przeciwdziałać wszelkim przejawom nierównego traktowania na uczelniach. Służyć temu może też ocena skali zjawiska molestowania i molestowania seksualnego na poszczególnych uczelniach i dobrania właściwych środków zaradczych, przy wykorzystaniu opracowanego na zlecenie RPO narzędzia badawczego. 

XI.420.4.2018

Kwestionariusz badania jest udostępniany na zasadzie otwartej licencji Creatives Commons - Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Unported (CC BY-SA 3.0). Zasady licencji CC BY-SA 3.0 dostępne są  pod adresem: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Korzystając z kwestionariusza należy wskazać źródło jej pozyskania, stosując w całości poniższy akapit.

 

Kwestionariusz pochodzi z badania pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentów i studentek” zrealizowanego na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich w 2017 r. przez PBS Spółka z o.o. Wyniki badania zostały opracowane przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW i opublikowane w formie raportu Rzecznika w 2018 r. Raport i kwestionariusz są dostępne w formie załączników na stronie https://www.rpo.gov.pl/pl/content/molestowanie-wsrod-studentek-i-studentow-analiza-i-zalecenia-rpo. W badaniu Rzecznika zaadaptowano kwestionariusz przygotowany w międzynarodowym projekcie Gender-Based Violence, Stalking and Fear of Crime (EU Project 2009 – 2011, JLS/2007/ISEC/415). Polska część tego badania została przeprowadzona przez Katedrę Socjologii Prawa UJ pod kierownictwem dr hab. Janiny Czapskiej, prof. UJ. Raport z tej części pt. „Przemoc seksualna wobec kobiet. Nękanie i strach przed przestępczością” ukazał się w 2012 r. (Informacje o projekcie: www.gendercrime.eu).

Polonia krytycznie przyjęła likwidację głosowania korespondencyjnego. MSZ odpowiedział RPO w sprawie wyborów za granicą

Data: 2019-10-11
  • Likwidacja w 2018 r. możliwości głosowania korespondencyjnego dla osób zamieszkałych za granicą nie została dobrze przyjęta przez środowiska polonijne
  • Tak minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz odpowiedział RPO, zaniepokojonemu kwestią zagwarantowania pełni praw wyborcom poza Polską
  • Minister przyznał, że wielu obywateli polskich z zagranicy uznało tę zmianę za istotne ograniczenie praw wyborczych
  • Dlatego w wyborach 13 października 2019 r. zwiększono liczbę obwodów głosowania za granicą do 320 - w porównaniu z 250 w wyborach parlamentarnych w 2015 r.

- Pozwalam sobie wyrazić nadzieję, że krytyczne uwagi wyborców dotyczące zniesienia korespondencyjnej formy głosowania za granicą zostaną zauważone przez odpowiedzialnych za stanowienie prawa parlamentarzystów. Rząd tradycyjnie bowiem stara się nie inicjować zasadniczych zmian w prawie wyborczym, pozostawiając te kwestie w gestii parlamentu - napisał minister Jacek Czaputowicz do RPO 10 października 2019 r.

Skargi wyborców z zagranicy – zaniepokojenie RPO

Do RPO cały czas zgłaszają się wyborcy mieszkający za granicą i praktycznie pozbawieni prawa głosu przez zmiany w Kodeksie wyborczym. Oto przyklad:

„Szanowny Panie Rzeczniku Praw Obywatelskich

Mieszkam w małej miejscowości we Francji, mam 91 lat i poważne ograniczenia ruchowe, co uniemożliwia mi osobiste udanie się do lokalu wyborczego. Udział w wyborach uważam od dawna za prawo i obowiązek; w ostatnich wyborach głosowałam korespondencyjnie. Dzisiaj dowiedziałam się, że uchwałą Sejmu RP zostałam pozbawiona – niezbywalnego, jak mi się dotąd wydawało z mocy Konstytucji – prawa obywatelskiego, jakim jest udział w wyborach. Pragnę stanowczo przeciwko temu zaprotestować. […]”.

W połowie września 2019 r. i w początkach października Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał się do MSZ, zaniepokojony skargami i sygnałami od obywateli Polski związanymi z możliwością głosowania w wyborach do Sejmu i Senatu 13 października. Zgłaszali oni obawy, czy lokale wyborcze zostaną zorganizowane w dogodnych lokalizacjach, czy w praktyce będą w stanie do nich dotrzeć.  Problem dotyczył braku lokali wyborczych na południu Szwecji, Malcie, w Ekwadorze, Boliwii i Ghanie i szerzej – w państwach zachodniej Afryki. Były też informacje o trudnościach z dostępnością lokali we Francji.

Kwestia ta ma szczególnie ważne znaczenie wobec likwidacji w 2018 r. możliwości głosowania korespondencyjnego przez wyborców z zagranicy. RPO był temu przeciwny, gdyż poważnie osłabiło to gwarancje zasady powszechności wyborów.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do MSZ o uwzględnienie tych uwag przy przygotowywaniu rozporządzenia MSZ ws. utworzenia obwodów głosowania za granicą w wyborach 13 października.

Odpowiedź MSZ

- Zmiany w Kodeksie wyborczym. które były wdrożone ustawą z 11 stycznia 2018 r. , zostały wprowadzone na podstawie inicjatywy poselskiej (nie podlega ona konsultacjom społecznym ani opiniowaniu przez ministerstwa). To w ich wyniku ustawodawca "zrezygnował z możliwości głosowania korespondencyjnego dla osób zamieszkałych za granicą" – odpisał Jacek Czaputowicz.

Zmiana ta nie została dobrze przyjęta przez środowiska polonijne; konsulowie otrzymali i wciąż otrzymują bardzo dużo krytycznych opinii na ten temat. W wielu przypadkach, obywatele polscy zamieszkali za granicą poza tradycyjnymi skupiskami Polonii, traktują te zmiany, jako istotne ograniczenie przysługujących im praw wyborczych.

Dlatego, uwzględniając powyższe zmiany prawne, w nadchodzących wyborach do Sejmu RP i do Senatu RP zdecydowano o znaczącym zwiększeniu liczby obwodów głosowania. Dla porównania w roku 2015 w wyborach do Sejmu RP  i do Senatu RP Minister Spraw Zagranicznych powołał 250 obwodów głosowania, a w 2019 r. - 320 obwodów.

Pisma RPO w tej sprawie z 16 września  oraz 4 października 2019 r. wpłynęły do MSZ już po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw rozporządzenia Ministra Spraw Zagranicznych z 12 września 2019 r. w sprawie utworzenia obwodów głosowania w wyborach do Sejmu i do Senatu w 2019 roku dla obywateli polskich przebywających za granicą (Dz. U. 1767).

Niektóre z sygnalizowanych przez RPO potrzeb utworzenia obwodów głosowania za granicą - w tym w Republice Malty, czy też w Las Palmas de Grand Canaria - zostały już zrealizowane. Jeżeli chodzi zaś o obwody głosowania w Republice Francuskiej, to na potrzeby najbliższych wyborów zostało utworzone w tym kraju trzynaście obwodów, tj. o cztery więcej niż w poprzednich wyborach do Sejmu i Senatu i o dziewięć więcej niż w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

W Królestwie Szwecji utworzono trzy obwody głosowania  (w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego był tylko jeden obwód), w tym obwód nr 245 utworzony z myślą o obsłudze wyborców przebywających na południu Szwecji, którego siedziba będzie znajdować się w Goeteborgu.

Konsul w Abudża (nigeria) izna za nielecowe utworzenie obwodów wyborczych w Republice Ghany i w państwach zachodnich Afryki (polskich wyborców jest tam niewielu, a zapwenienie im bezpieczeństwa byłoby bardzo trudne). Konsulat w Abudży obejmuje poza Federalną Republiką Nigerii takie państwa jak: Republika Beninu, Republika Ghany, Republika Kamerunu, Republika Liberii, Republika Sierra Leone oraz Republika Togijska. 

Mimo podjęcia w ostatnich latach działań na rzecz rozwoju sieci polskich przedstawicielstw dyplomatycznych w Afryce (utworzenie Ambasad RP w Dar es Salaam i Dakarze w 2016 r.) okręgi konsularne nadal pozostają bardzo rozległe r obecna obsada konsularna (dwóch urzędników konsularnych w Nigerii - w tym konsul RP) również nie pozwala na zapewnienie możliwości głosowania we wszystkich miejscach, gdzie wnioskują o to obywatele polscy. Konsulowie dokładają jednak wszelkich starań, by udzielić zainteresowanym obywatelom informacji na temat możliwości głosowania w utworzonym obwodzie głosowania w Abudży.

Podobne utrudnienia spowodowały brak możliwości utworzenia oddzielnych obwodów do głosowania w Boliwii i Ekwadorze. Nieliczne sygnały do Konsula RP w Limie o zainteresowaniu głosowaniem w innych miastach niż stolica Peru oraz trudności ze zorganizowaniem lokalu oraz brak osób chętnych do bycia członkami Komisji spowodowały, że utworzenie dodatkowych obwodów zostało uznane w tych okoliczność za niecelowe.

Rozmieszczenie obwodów głosowania uwzględnia z jednej strony rzeczywiste potrzeby wyborców, oceniane na podstawie liczby obywateli polskich zamieszkujących lub przebywających na obszarze okręgu konsularnego, z drugiej zaś - realne możliwości zorganizowania i zapewnienia obsługi przez konsulów obwodowych komisji wyborczych.

Konsulowie RP, którzy zgłaszają propozycje utworzenia obwodów głosowania, każdorazowo przed wyborami starają się skonsultować sprawę powołania obwodów głosowania z przedstawicielami środowisk polonijnych, aby jak największa liczba obywateli polskich mogła skorzystać z czynnego prawa wyborczego.

Należy mieć jednak na uwadze, że utworzenie dodatkowych obwodów głosowania poza przedstawicielstwami dyplomatycznymi wiąże się często z koniecznością uzyskania zgód państwa przyjmującego na utworzenie dodatkowych siedzib komisji, znalezienia odpowiednio dużych, dostosowanych do potrzeb wyborców, lokali wyborczych w celu przeprowadzenia sprawnego głosowania oraz zapewnienia odpowiedniej liczby osób chętnych do udziału w pracach komisji.

Głosowanie za granicą przeprowadzane jest bardzo często w obiektach należących do władz miejscowych (np. szkoły, świetlice). Lokal taki nie może być zwolniony do czasu ustalenia wyników głosowania. W sytuacji przedłużającego się liczenia głosów i sporządzania protokołu zrodzić to może problem związany ze zwolnieniem lokalu, by mógł pełnić swoje podstawowe funkcje. Niejednokrotnie problemy z dostępnością lokali spełniających niezbędne kryteria dotyczące ich usytuowania i zabezpieczenia, stanowią istotne ograniczenie dla możliwości tworzenia dodatkowych siedzib dla obwodowych komisji wyborczych.

- Kończąc, chcę zapewnić Pana Rzecznika, że wszystkie napływające opinie i wnioski zostaną z całą wnikliwością rozważone i w miarę możliwości wykorzystane podczas organizacji przyszłorocznych wyborów Prezydenta  Rzeczypospolitej Polskiej - zaznaczył minister.

Służba konsularna stara się reagować na każdy sygnał o potrzebie utworzenia obwodów do głosowania za granicą oraz podejmuje wszelkie starania, by umożliwić jak największej liczbie obywateli polskich możliwość zagłosowania za granicą. Każdy z sygnałów jest oceniany pod względem racjonalności i proporcjonalności, ze względu na potencjalną liczbę głosujących, istniejące możliwości kadrowe oraz kwestie dotyczące warunków lokalowych i bezpieczeństwa. Z przykrością należy stwierdzić, że mimo najlepszej woli niemożliwym jest pozytywne załatwienie każdego sygnału co do utworzenia obwodu głosowania za granicą.

VII.602.13.2014

Policjanci bez ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Rzecznik prosi MSWiA o wyjaśnienia

Data: 2019-10-10

W świecie jest dużo zmiennych, dużo więcej, niż zdoła pomieścić moja wyobraźnia. Olga Tokarczuk – Gra na wielu bębenkach

  • Funkcjonariusze Policji, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Służby Ochrony Państwa skarżą się, że nie otrzymują ekwiwalentu pieniężnego za niewykorzystany urlop
  • Taka sytuacja jest wynikiem niewykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 30 października 2018 r.
  • Narusza to prawa i wolności obywatelskie funkcjonariuszy, którzy wytaczają z tego tytułu procesy - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich

30 października 2018 r. TK (sygn. akt K 7/15)  zakwestionował niekorzystne dla policjantów zasady naliczania ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. TK orzekł, że artykuł art. 115a ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji  - w zakresie, w jakim ustala wysokość ekwiwalentu pieniężnego za pierwszy dzień niewykorzystanego urlopu wypoczynkowego lub dodatkowego w wymiarze 1/30 części miesięcznego uposażenia - jest niezgodny z art. 66 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 zdanie drugie Konstytucji. Wyrok wszedł w życie  6 listopada 2018 r.

Z informacji Rzecznika wynika, że wyrok ten do dziś nie został wykonany. Co do zasady - zgodnie z art. 114 ust. 1 pkt 2 ustawy o Policji - policjant zwalniany ze służby otrzymuje ekwiwalent pieniężny za niewykorzystane urlopy wypoczynkowe lub dodatkowe. 

Wyrok oznaczał wyeliminowanie pewnego zakresu znaczeniowego art. 115a ustawy. Jak głosi uzasadnienie wyroku, „przyjęcie w art. 115a ustawy o Policji wskaźnika 1/30 części miesięcznego uposażenia policjanta oznacza, że wypłacanej policjantowi należności za jeden dzień niewykorzystanego urlopu nie można nazwać rekompensatą ekwiwalentną, co prowadzi do naruszenia istoty corocznego płatnego urlopu chronionego przez art. 66 ust. 2 Konstytucji”. Głosi on: "Pracownik ma prawo do określonych w ustawie dni wolnych od pracy i corocznych płatnych urlopów; maksymalne normy czasu pracy określa ustawa".

W takim zakresie Trybunał uznał normę wynikającą z art. 115a za niezgodną z Konstytucją. Możliwe pozostaje zastosowanie ekwiwalentnego mechanizmu wypłaty policjantowi rekompensaty za niewykorzystany urlop wypoczynkowy proporcjonalnie do wymiaru urlopu wypoczynkowego, wynikającego z art. 82 ustawy o Policji. Z obiegu prawnego wyeliminowana została określona, niekonstytucyjna norma prawna. Przepis pozostał w mocy.

Zaniechaniu ustawodawcy w wykonaniu wyroku Trybunału towarzyszy wstrzymanie wypłat ekwiwalentu policjantom zwolnionym ze służby po 6 listopada 2018 r.

- W mojej ocenia praktyka taka, w zakresie, w jakim uniemożliwia skorzystanie z prawa do ekwiwalentu za niewykorzystane urlopy wypoczynkowe odchodzącym ze służby policjantom, narusza ich prawa i wolności obywatelskie, w tym w szczególności art. 66 ust. 2 Konstytucji – podkreśla RPO. 

Identyczne przepisy istnieją w ustawie o Służbie Ochrony oraz w rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów w sprawie urlopów funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Rzecznik zwrócił się do Mariusza Kamińskiego - ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz koordynatora służb specjalnych - o wyjaśnienie zwłoki w podjęciu inicjatywy ustawodawczej dla wykonania wyroku Trybunału.

Poprosił też o podanie powodów wstrzymania wypłaty ekwiwalentu funkcjonariuszom odchodzącym z policji po 6 listopada 2018 r. RPO chce też wiedzieć, ile postępowań sądowych o wypłatę ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wytoczyli policjanci zwolnieni po 6 listopada 2018 r.

WZF.7043.68.201

PS. Motta w komunikatach dajemy tylko dziś (i zawsze wtedy, gdy Polak lub Polka dostanie literackiego Nobla)

RPO upomina się o dostępność lokali wyborczych dla osób z niepełnosprawnościami

Data: 2019-10-09
  • Wszystkie lokale wyborcze powinny być w pełni dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zanim to nastąpi, należy poprawić przygotowanie lokali, które nie mają formalnego statusu dostosowanych  
  • Obecnie regulacje są niewystarczające, a z takich lokali wciąż korzysta część wyborców z niepełnosprawnościami czy osób starszych

W związku z wyborami do Sejmu i Senatu 13 października 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych w sprawie konieczności dostosowania lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. To kwestia niezmiernie istotna w obliczu zbliżających się wyborów.

Pracownicy Biura RPO w maju 2019 r. - bezpośrednio przed wyborami do Parlamentu Europejskiego - przeprowadzili w 26 miejscowościach wizytacje 137 lokali obwodowych komisji wyborczych, które mają status dostosowanych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. W wyniku  kontroli stwierdzono uchybienia w 103 lokalach (75%  wizytowanych).

Najczęściej występującymi uchybieniami były:

  • brak oznakowania krawędzi stopni schodów,
  • brak dodatkowego oświetlenia w miejscu zapewniającym tajność głosowania,
  • niedostosowane miejsca zapewniające tajność głosowania,
  • brak oznakowania przegród szklanych w lokalu,
  • niewłaściwe rozmieszczenie informacji i obwieszczeń PKW,
  • zbyt wysokie progi drzwi wejściowych.

Pracownicy Biura RPO zwracali uwagę również na bezpośrednią okolicę lokali. Ustalenia z poprzednich kontroli wskazują, że nierzadko nawet najlepiej dostosowane lokale są w praktyce trudno dostępne dla osób z niepełnosprawnościami z powodu  przeszkód w otoczeniu budynku. Odnotowano zatem takie bariery, jak m.in. uszkodzone chodniki, wysokie krawężniki czy nawierzchnia piaskowo-żwirowa.

Przed zbliżającymi się wyborami do Sejmu i do Senatu aktualne zatem pozostają wnioski i rekomendacje z przygotowanej przez Biuro RPO na początku 2019 r. publikacji pt. „Dostosowanie lokali obwodowych komisji wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Raport Rzecznika Praw Obywatelskich z wyborów samorządowych 2019 roku”.

W przekonaniu Rzecznika konieczne jest dążenie do stanu, w którym wszystkie lokale wyborcze będą w pełni dostosowane do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Do tego czasu należy rozważyć potrzebę zwiększenia wymogów przygotowania lokali wyborczych innych niż posiadające formalnie status dostosowanych do potrzeb wyborów wyborców niepełnosprawnych. Obecnie regulacje w tym zakresie są niewystarczające. Tymczasem z lokali takich wciąż korzysta część wyborców z niepełnosprawnościami, czy w zaawansowanym wieku.

Rzecznik podkreślił również kwestię organizowania przez władze samorządowe dowozu wyborców z niepełnosprawnościami i w zaawansowanym wieku do lokali wyborczych

VII.602.6.2014

 

Jak prezes ARiMR usprawni działania na rzecz rolników - docieka RPO po głośnym nagraniu ministra rolnictwa

Data: 2019-10-09
  • Rolnicy skarżą się RPO na niekompetencję oraz przewlekłe załatwianie dofinasowania i wypłaty środków unijnych przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa
  • Opieszałość działań ARiMR może realnie zagrażać utratą funduszy unijnych - przestrzega Rzecznik
  • Dlatego pyta prezesa Agencji, jak zamierza usprawnić jej działalność na rzecz rolników
  • Wystąpienie to wiąże się z krytyczną wobec działalności ARMiR wypowiedzią ministra rolnictwa Jan Krzysztofa Ardanowskiego  

Sprawność rozpatrywania przez ARiMR wniosków rolników ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia zasady zaufania obywateli do państwa, prawa do dobrej administracji oraz zasady równości. Wszyscy rolnicy powinni bowiem mieć możliwość korzystania z należnych im środków bez opóźnień i na równych zasadach.

Rzecznik Praw Obywatelskich z uwagą zapoznał się z nagraniem ze spotkania Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z kierownictwem ARiMR, w którym zwrócił on uwagę na istotne problemy działalności Agencji.

- Skandalem jest to, że tysiące wniosków na modernizację leżą i nie są obrobione. (...) Przyjęliście wnioski, około czterystu w lutym i żaden nie został rozpatrzony. To jest absolutny skandal – mówił Jan Krzysztof Ardanowski na nagraniu opublikowanym w początkach października 2019 r. przez Niezależne Media Podlasia.

Rolnicy często kierują do RPO skargi na niekompetentne i przewlekłe załatwianie spraw przez pracowników ARiMR. Szczególnie niepokoi wydawanie decyzji o konieczności zwrotu nienależnie przyznanych dopłat wiele lat po wypłaceniu środków, kiedy zostały już one wydane przez rolników zgodnie z przeznaczeniem. Powtarzającym się problemem jest też obsługa zaliczek wypłacanych dorocznie rolnikom. - Opieszałość działań Agencji może skutkować realnym zagrożeniem utraty funduszy unijnych - podkreśla Rzecznik.

Wątpliwości ministra wzbudziło także częste kierowanie przez pracowników ARiMR do wnioskodawców pism o przedłużeniu terminu, uzasadnianych koniecznością zajęcia stanowiska przez prawnika. Minister zwrócił również uwagę na nadmierny formalizm działań, w tym nadużywanie drogi sądowej i prowadzenie windykacji w sprawach beznadziejnych.

Ponadto minister wskazał na kilka szczegółowych problemów, jak:

  • nierozpatrzenie wielu wniosków o dofinasowanie modernizacji rolnictwa,
  • nierozpatrzenie od lutego 2019 roku 400 wniosków o dofinansowanie na rolniczy handel detaliczny,
  • zagrożenie utraty funduszy z programu RYBY,
  • nieutworzenie mieszanej grupy roboczej mającej na celu znalezienie nowych rozwiązań poprawiających sytuację wsi i rolnictwa.

Rzecznikowi znany jest problem funkcjonowania systemu informatycznego do obsługi wniosków o płatności bezpośrednie dla rolników. W piśmie z 23 listopada 2018 r. o wynikach kontroli „Zapewnienie systemu informatycznego do prawidłowej realizacji płatności bezpośrednich dla rolników” prezes Najwyższej Izby Kontroli informował RPO że niezbędna jest intensyfikacja działań ARiMR na rzecz ograniczenia zależności od wykonawcy systemu - w tym budowy własnych kompetencji co do utrzymania i rozwoju systemów informatycznych.

W związku z wypowiedzią ministra Rzecznik wystąpił do p.o. prezesa ARiMR Tomasza Nowakowskiego o szczegółowe wyjaśnienia. - Proszę również o informację, jakie działania zostaną podjęte przez ARiMR w celu usprawnienia działalności na rzecz rolników - głosi pismo. 

VII.7202.20.201

Emerytury kobiet z rocznika ’53. RPO prosi premiera o zmianę niekorzystnej dla nich decyzji

Data: 2019-10-07
  • Proszę zmienić decyzję w sprawie kobiet z rocznika’53 - apeluje RPO do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Na wniosek premiera z porządku obrad ostatniego posiedzenia Sejmu tej kadencji spadł projekt naprawiający niekonstytucyjną ustawę.
  • Oznacza to, że przez kolejne miesiące kobiety te będą dostawać niższe niż powinny świadczenia

Rzecznik Praw Obywatelskich z głębokim niepokojem przyjął informację o wycofaniu z porządku obrad Sejmu – na wniosek Premiera – senackiego projektu ustawy naprawiającej sytuację kobiet z rocznika 1953, które przeszły na wcześniejszą emeryturę (druk nr 3720). Sejm tej kadencji miał się nim zająć na swoim ostatnim posiedzeniu w tej kadencji, w części przesuniętej na tydzień po wyborach, 15 i 16 października.

Projekt ten miał naprawić sytuację tej grupy kilkudziesięciu tysięcy kobiet zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 6 marca 2019 r. (w sprawie P 20/16).

Do 2012 r. przejście na wcześniejszą emeryturę nie powodowało obniżenia pełnej emerytury w momencie, gdy zainteresowany/a osiągał/a pełny wiek emerytalny. Wprowadzona wtedy zmiana dotknęła właśnie kobiety z rocznika 1953. To one w 2013 r. osiągały 60 lat i zyskiwały prawo do przeliczenia wcześniejszej emerytury na pełną (powszechną). Mężczyźni, którzy w 2013 r. osiągali pełną emeryturę (65 lat), nie byli objęci tym przepisem – bo jako urodzonych przed 1949 r. nie objęła reforma emerytalna uzależniająca wysokość emerytury od wypracowanego kapitału

W 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, w postępowaniu z udziałem RPO, stwierdził, że było to niekonstytucyjne, bo kobiety podejmując decyzję o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie mogły wiedzieć, że w efekcie ich pełna (powszechna) emerytura będzie niższa.

Zgodnie z Konstytucją (art. 190 ust. 4) wyrok TK powinien być podstawą do wznowienia postępowania i zmiany decyzji ZUS. Jednak ponieważ analiza problemu zajęła Trybunałowi prawie ponad trzy lata, w międzyczasie minął czas na występowanie do ZUS w wnioskami o zmianę decyzji. Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego (art. 146) nie można uchylać decyzji, jeśli od jej wydania minęło pięć lat (to generalna zasada prawa, dzięki której obywatel można polegać na prawomocnych decyzjach i podejmować na ich podstawie dalsze wiążące kroki).

A w razie przekroczenia pięcioletniego terminu państwo może naprawić swój błąd ustawą.

Z inicjatywą takiej ustawy wystąpił w 2019 r. Senat, a RPO przywitał jego projekt z dużą nadzieją. Projekt miał być przedmiotem obrad ostatniego przed wyborami posiedzenia Sejmu. Porządek obrad został już ogłoszony, ale – nieoczekiwanie – Marszałek Sejmu postanowił przerwać to posiedzenie i dokończyć je już po wyborach. Projekt emerytalny miał być rozpatrzony właśnie wtedy.

Teraz jednak okazało się, że porządek obrad tego posiedzenia został zmieniony i Sejm tej kadencji w ogóle się sprawą nie zajmie. A to oznacza, że pracę projektem trzeba będzie zacząć od nowa – inicjatywa ustawodawcza niesfinalizowana w danej kadencji przestaje istnieć zgodnie z tzw. zasadą dyskontynuacji. Emerytki z rocznika ’53 przez kolejne miesiące pobierać będą niższe świadczenia, mimo że Trybunał Konstytucyjny uznał to za niewłaściwe. Nie będą miały możliwości przeliczenia świadczeń bez zastosowania mechanizmu pomniejszania podstawy o kwoty pobranych emerytur. Nie będzie także podstawy do zwrócenia emerytce różnicy pomiędzy pobieraną dotychczas emeryturą a emeryturą w wysokości zgodnej z orzeczeniem TK (a może być to kilkaset złotych różnicy co miesiąc).

W tej sytuacji, działając na podstawie ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich Adam Bodnar zwraca się do Premiera o przedstawienie przyczyn wycofania projektu z porządku obrad najbliższego posiedzenia Sejmu.

Zwraca się też do Premiera z gorącym apelem o zweryfikowanie decyzji.

III.7060.796.2016

Czy wszyscy wyborcy z zagranicy będą mogli głosować 13 października? Kolejne pismo Rzecznika do MSZ

Data: 2019-10-07
  • Wyborcy z zagranicy obawiają się, czy lokale wyborcze na 13 października zorganizowano w dogodnych lokalizacjach
  • Sygnalizują oni RPO problem braku lokali wyborczych na południu Szwecji, Malcie, w Ekwadorze, Boliwii i Ghanie. Są też informacje o trudnościach z dostępnością lokali we Francji
  • Rzecznik napisał do MSZ, by jeszcze w tych ostatnich dniach rozważyć działania w celu pełnego zagwarantowania praw wyborczych obywatelom przebywającym za granicą

Do Rzecznika Praw Obywatelskich nadal wpływają skargi i sygnały związane z możliwością głosowania polskich wyborców przebywających za granicą.

Zgłaszali oni obawy, czy lokale wyborcze w wyborach do Sejmu i Senatu 13 października 2019 r. zostaną zorganizowane w dogodnych lokalizacjach, czy w praktyce będą w stanie do nich dotrzeć i skutecznie zagłosować. Wątpliwości dotyczyły organizacji lokali wyborczych m.in. na Malcie, w Boliwii, czy Republice Ghany (i szerzej – w państwach zachodniej Afryki). 

W połowie września 2019 r. Rzecznik zwrócił się do Ministra Spraw Zagranicznych o uwzględnienie tych uwag przy przygotowywaniu rozporządzenia MSZ ws. utworzenia obwodów głosowania za granicą w wyborach 13 października.

Kwestia ta ma szczególne znaczenie zwłaszcza wobec likwidacji w 2018 r. możliwości głosowania korespondencyjnego. RPO był temu przeciwny, gdyż poważnie osłabiło to gwarancje zasady powszechności wyborów.

W kolejnym piśmie w tej sprawie do MSZ z 4 października 2019 r. Rzecznik uzupełnił, że do Biura RPO w ostatnich dwóch tygodniach dotarły następne sygnały wyborców. Dodatkowo zgłosili problem braku lokali wyborczych w Ekwadorze i na południu Szwecji. Ponadto wpłynęły informacje o trudnościach związanych z dostępnością lokali wyborczych również we Francji.

- Uprzejmie proszę o wzięcie powyższych informacji pod uwagę i rozważenie możliwych do podjęcia, jeszcze w tych ostatnich dniach przed wyborami, odpowiednich działań mających na celu pełne zagwarantowanie praw wyborczych polskim wyborcom przebywającym poza granicami naszego kraju - głosi pismo Rzecznika do ministra Jacka Czaputowicza.

VII.602.13.2014

Dlaczego doktorat można robić tylko na jednej uczelni? Resort nauki odpowiada Rzecznikowi

Data: 2019-10-04
  • Doktoranci skarżą się, że nie mogą w tym samym czasie kształcić się w więcej niż jednej szkole doktorskiej
  • To arbitralna ingerencja w konstytucyjne prawo do nauki - ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Resort nauki odpiera ten zarzut, bo każdy może ubiegać się o rekrutację do większej liczby szkół doktorskich, ale musi wybrać tylko jedną
  • Ministerstwo uzasadnia to koniecznością wyższej jakości i skuteczności kształcenia doktorantów, zwiększeniem liczby doktorów i racjonalnością wydawania publicznych pieniędzy 

"Jednocześnie można być doktorantem tylko w jednej szkole doktorskiej" - stanowi art. 200 ust. 7 ustawy z 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Nie wyklucza to studiowania w kolejnej szkole doktorskiej po ukończeniu pierwszej. Wtedy jednak doktorant, mający już stopień doktora, nie może otrzymywać stypendium doktoranckiego. Ponadto ustawa przewiduje możliwość przygotowania rozprawy doktorskiej w odpłatnym trybie eksternistycznym. Ograniczeń nie ma zaś co do możliwości jednoczesnego przygotowywania kilku rozpraw doktorskich w więcej niż jednym trybie eksternistycznym.

Argumenty RPO

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi w tej sprawie. Zwrócił on uwagę, że uzasadnienie projektu ustawy nie zawierało przyczyn tej regulacji. A ograniczeń nie było w poprzedniej ustawie. 

Przyjęte rozwiązanie budzi wątpliwości RPO, bo ogranicza prawo do nauki (art. 70 ust. 1 Konstytucji). Z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 5 czerwca 2014 r. wynika, że państwo może ograniczyć dostęp do kształcenia, ale musi to czynić na podstawie kryteriów merytorycznych, a zwłaszcza osiągnięć kandydatów. 

Tymczasem przepis ustawy arbitralnie ingeruje w możliwość dostępu do szkół osobom, które kształcą się już w innej szkole doktorskiej. Kandydaci - bez względu na osiągnięcia - będący już doktorantami w szkołach doktorskich, nie mogą podjąć kształcenia w innej szkole. Może to zatem oznaczać, że do szkoły doktorskiej dostanie się osoba o niższych osiągnięciach, a nie o wyższych - jedynie z powodu bycia już doktorantem. 

W ocenie RPO wykluczenie możliwości nieodpłatnego pobierania nauki przez doktorantów nie znajduje uzasadnienia, ponieważ:

1. Nie może nim być konieczność ochrony finansów państwa. Umożliwienie doktorantom jednoczesnego kształcenia się w więcej niż jednej szkole nie musi bowiem oznaczać dodatkowych kosztów, związanych z koniecznością wypłaty stypendium (doktorant mógłby je uzyskiwać tylko w jednej szkole).

2. Trudno uznać, że celem ograniczenia jest zagwarantowanie dostępu do studiów jak największej liczbie osób - przez eliminację np. nieodpowiedzialnego korzystania z prawa do bezpłatnego studiowania. Przepisy nie uzależniają bowiem możliwości kształcenia w kolejnej szkole doktorskiej od osiągnięć w trakcie studiów.

3. Przepis nie zapewnia wysokiej jakości pracy naukowej doktorantów. Nie jest bowiem trafne założenie, że doktorant kształcący się w dwóch szkołach nie będzie w stanie prowadzić badań na odpowiednim poziomie.

Rzecznik wystąpił w tej sprawie do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

Odpowiedź MNiSzW

W odpowiedzi wiceminister nauki dr Sebastian Skuza napisał, że szkoła doktorska to nowa forma kształcenia doktorantów. To odejście od modelu studiów doktoranckich (tzw. studiów trzeciego stopnia), który miał liczne wady. Były wśród nich m.in. coraz większe upodabnianie się studiów doktoranckich do studiów wyższych, ale z pominięciem zewnętrznej oceny jakości kształcenia, niska skuteczność kształcenia oraz brak adekwatnego wsparcia finansowego dla doktorantów.

Ustawa z 20 lipca 2018 r. dopuszcza możliwość nadania stopnia doktora w dziedzinie np. doktora nauk humanistycznych bez wyszczególniania dyscypliny. Wprowadza zatem nowe możliwości interdyscyplinarnych rozpraw doktorskich na styku różnych zainteresowań badawczych kandydatów. Brak takich możliwości w poprzednim stanie prawnym mógł skłaniać niektóre osoby do podejmowania prób uzyskania stopnia doktora w dwóch (lub więcej) różnych dyscyplinach i w ramach równolegle podejmowanych studiów doktoranckich.

W ocenie wiceministra założenia systemu szkół doktorskich uwzględniają potrzebę radykalnego podniesienia skuteczności kształcenia doktorantów. Koreluje to z koniecznością realizacji innego celu - zmierzenia się z problemem relatywnie niskiej liczby osób uzyskujących w Polsce stopień doktora. W ostatnim rankingu European Innovation Scorehoard Polska plasuje się na trzecim od końca miejscu pod względem nowo wypromowanych doktorów (w relacji do liczby osób w wieku 25-34).

Celem nowego systemu powinno być uzyskanie stopnia doktora przez jak największą liczbę uczestników tego kształcenia w możliwie najkrótszym czasie. Także dlatego konieczne są rozwiązania pozwalające na skoncentrowanie wysiłku kandydata, jak również wysiłku organizacyjnego i finansowego po stronie systemu.

Wprowadzenie nowego systemu jest przejawem polityki państwa nakierowanej na instytucjonalne i finansowe wspieranie młodych naukowców. Jest to widoczne zwłaszcza w kontekście uzyskania przez doktoranta obligatoryjnego wsparcia w postaci stypendium doktoranckiego. Każdy doktorant niemajacy stopnia doktora będzie otrzymywał co miesiąc stypendium doktoranckie, którego wysokość w pierwszym okresie kształcenia będzie wynosiła co najmniej 37% wynagrodzenia profesora (dziś jest to 6410 zł), a po miesiącu, w którym zostanie przeprowadzona ocena śródokresowa - co najmniej 57%. Skala tego wsparcia jest tak duża i wyjątkowa, że uzasadnia wprowadzenie regulacji racjonalizujących korzystanie z niej.

Prawo o szkolnictwie wyższym nie ustanawia generalnego zakazu ubiegania się o więcej niż jeden stopień naukowy doktora w jednym czasie - wskazuje Sebastian Skuza. Ustawa przewiduje bowiem dwa tryby: kształcenie w szkole doktorskiej i tryb eksternistyczny. Ustawa nie przewiduje zakazu łączenia tych trybów. Nie ogranicza również możliwości wyboru szkoły doktorskiej. Nie ma zakazu wzięcia udziału w rekrutacji do większej liczby szkół doktorskich. Oznacza natomiast konieczność wyboru tylko jednej z nich, w przypadku pozytywnego zakończenia przez kandydata więcej niż jednego procesu rekrutacji.

Nieuprawniony jest zarzut naruszenia konstytucyjnego prawa do nauki (art. 70 ust. 1 Konstytucji RP). Obowiązująca regulacja w pełni respektuje prawo każdego, kto spełnia określone prawem warunki, do nauki w szkole doktorskiej. W szczególności ustawa nie wyłącza żadnej arbitralnie określonej kategorii osób spod jej regulacji, wskazuje jedynie, że określony tryb kształcenia jest dostępny w zracjonalizowanym zakresie.

- Jest to uzasadnione wymogami związanymi z zapewnianiem wysokiej jakości i skuteczności kształcenia doktorantów, potrzebą zwiększenia liczby osób posiadających stopień doktora, a także koniecznością racjonalnego gospodarowania środkami publicznymi przeznaczonymi na naukę – podkreślił wiceminister Sebastian Skuza.

VII.7033.36.2019

Odpowiedź rządu na wystąpienie RPO milczy nt. Pegasusa

Data: 2019-10-03
  • Koordynator Służb Specjalnych nie udzielił RPO merytorycznej odpowiedzi na wątpliwości dotyczące domniemanego zakupu systemu inwigilującego Pegasus przez Centralne Biuro Antykorupcyjne
  • Rzecznik postulował także, by zapewnić niezależny, efektywny system kontroli nad służbami specjalnymi
  • Minister Maciej Wąsik odpisał, że w Polsce istnieje wieloskładnikowy system nadzoru i kontroli nad działalnością służb
  • Zapewnił też, że kontrolę operacyjną prowadzą one zgodnie z przepisami prawa

9 września 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Prezesa Rady Ministrów i Przewodniczącego Sejmowej Komisji ds. służb specjalnych. Tematem była opisana przez TVN sprawa domniemanego posiadania przez CBA od dwóch lat systemu Pegasus. Umożliwia on pozyskanie wszelkich informacji z każdego smartfona - po przełamaniu zabezpieczeń i zainstalowaniu niewykrywalnego w praktyce oprogramowania, które pozwala przejąć kontrolę nad urządzeniem.

Sprawa budzi najwyższe obawy Rzecznika i rodzi potrzebę natychmiastowego wyjaśnienia. W ocenie Adama Bodnara, jeżeli ustalenia dziennikarzy potwierdziłyby się, to istnieje niemal pewność, że zasada legalizmu (art. 7 w związku z art. 2 Konstytucji RP) została naruszona. 

- Żaden bowiem przepis prawa nie pozwala żadnemu organowi państwowemu na przełamywanie zabezpieczeń i przechwytywanie, a także wykorzystywanie, w ten sposób treści przekazów komunikacyjnych oraz uzyskiwanie dostępu do wszelkich informacji i danych z urządzenia mobilnego – wskazał. Nie zezwalają na to również przepisy regulujące zasady kontroli operacyjnej.

Rzecznik nigdy nie kwestionował potrzeby stosowania kontroli operacyjnej. W przypadku działania systemu Pegasus problemem jest jednak nie tylko nieproporcjonalne wykorzystanie zasadniczo dopuszczalnych środków, lecz w ogóle działanie służb bez żadnej podstawy prawnej, co wyklucza badanie proporcjonalności.

Zasada legalizmu wymaga, by wykreowany został mechanizm, który z jednej strony umożliwiłby służbom efektywną walkę z zagrożeniami, ale i zapewniał niezależny nadzór nad działalnością służb. Na taką potrzebę RPO wielokrotnie wskazywał w wystąpieniach do różnych organów państwa. W ocenie Rzecznika obecnie taki system nie funkcjonuje. Tymczasem zarówno z orzecznictwa sądów międzynarodowych (w szczególności ETPCz, ale również TSUE) jasno wynika, jak taki system powinien wyglądać i jakie kryteria powinien spełniać.

Dlatego RPO zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o pilne wyjaśnienie sprawy systemu Pegasus, o przedstawienie wszelkich analiz i wyników kontroli oraz o stanowisko w sprawach problemów systemowych. Do przewodniczącego speckomisji wystąpił o stanowisko Komisji w tej sprawie.

Odpowiedź Macieja Wąsika

- Minister Koordynator informuje, że służby specjalne prowadzą swoje działania w oparciu o przepisy polskiego prawa. Kontrola operacyjna jest prowadzona w uzasadnionych i opisanych prawem przypadkach, po uzyskaniu zgody Prokuratura Generalnego i wydaniu postanowienia przez sąd. Z uwagi na ograniczenia prawne Minister Koordynator nie odnosi się do szczegółowych pytań dotyczących technik, metod i form pracy operacyjnej, ani nie komentuje doniesień medialnych we wskazanym zakresie - odpisał 27 września 2019 r. RPO minister Maciej Wąsik, sekretarz stanu i sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych.  

Zaznaczył, że RPO formułuje opinie, iż „istnieje niemal pewność” naruszenia zasady legalizmu przez służby specjalne, opierając się wyłącznie na założeniu, iż ustalenia dziennikarzy TVN mają poparcie w faktach.

Oceniając, że pismo Rzecznika zawiera zarzuty, oceny i opinie nie mające należytego umocowania w przepisach prawa oraz faktach, Maciej Wąsik przypomniał szczegółowe regulacje prawa odnoszące się do możliwości stosowania kontroli operacyjnej.

- Formułowanie zarzutów o działania bezprawne w zakresie stosowania kontroli operacyjnej należy poprzedzić analizą konkretnego przypadku. zaś w szczególności weryfikacją czy opisana prawem procedura została zachowana. Tymczasem Rzecznik Praw Obywatelskich formułuje zarzuty bez informowania o przeprowadzonej analizie, wydając swoją opinię bez uzasadnienia i argumentów - napisał Maciej Wąsik.

W jego ocenie RPO w żaden sposób nie wykazał również, aby przytoczony w jego piśmie standard dopuszczalności ingerencji organów państwowych w informacje przekazywane przez obywateli i treść komunikacji, wypracowany w orzecznictwie ETPCz i TSUE został naruszony przez polskie przepisy regulujące przesłanki i sposób prowadzenia kontroli operacyjnej.

Zdaniem ministra bezpodstawne (bez przytoczenia jakichkolwiek faktów) formułowanie przez RPO ogólnikowego zarzutu jakoby „organy państwowe korzystają z systemów, które pozwalają na pozyskanie informacji mogących stanowić dowód w postępowaniu, czyniąc to wbrew obowiązującym przepisom” podważa wiarygodność RPO jako organu państwa, który stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela.

Odnosząc się do argumentu RPO o braku niezależnego, efektywnego systemu kontroli nad służbami, Maciej Wąsik uznał go za całkowicie niezrozumiały, bez dokonania choćby próby analizy stanu prawnego.

- Należy przede wszystkim zauważyć, że już aktualny system nadzoru nad działalnością służb specjalnych spełnia cytowany postulat łączenia w sobie kontroli wykonawczej, nadzoru parlamentarnego, uwzględnienia roli organów eksperckich i kontroli sądowej - uznał.

Przypomniał, że:

  • służby specjalne są poddane bieżącemu nadzorowi konstytucyjnych organów administracji rządowej tj. Prezesa Rady Ministrów oraz właściwych ministrów, a Minister Koordynator Służb Specjalnych z upoważnienia Prezesa Rady Ministrów wykonuje zadania w zakresie nadzoru, kontroli i koordynacji służb specjalnych;
  • dodatkową ścieżką kontroli działalności służb specjalnych jest działalność Kolegium do Spraw Służb Specjalnych, utworzonego przy Radzie Ministrów;
  • parlament sprawuje kontrolę nad działalnością służb specjalnych za pomocą stałej sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych;
  • bardzo istotną rolę w procesie kontroli nad działalnością służb sprawują organy wymiaru sprawiedliwości oraz prokuratura.

Według Macieja Wąsika przedstawiony przez niego szczegółowy opis stanu prawnego jasno wykazuje istnienie i funkcjonowanie wieloskładnikowego systemu nadzoru i kontroli nad działalnością służb, ukształtowanego zgodnie z przytoczonymi między narodowymi standardami.

- W związku z tym zarzut RPO o braku istnienia efektywnego systemu kontroli nad działalnością służb należy uznać za bezzasadny. Stanowczo podkreślam, że kontrola operacyjna w służbach specjalnych, które nadzoruje Minister Koordynator, prowadzona jest zgodnie z przepisami prawa, ma charakter subsydiarny i jest zarządzana za zgodą Prokuratora Generalnego i po wydaniu odpowiedniego postanowienia przez sąd.

- Mając na uwadze rolę i znaczenie Rzecznika Praw Obywatelskich, Minister Koordynator przekazuje powyższe informacje, mając nadzieję, że pomogą one Panu Rzecznikowi w sposób lepszy zrozumieć system prawny, który reguluje działalność służb specjalnych, w szczególności zaś sposób prowadzenia kontroli operacyjnej w Polsce. Liczę na to, że niniejsza korespondencja pomoże również w rzetelnej ocenie pojawiających się w mediach doniesień, często mających charakter spekulacji i insynuacji – brzmi konkluzja odpowiedzi Macieja Wąsika.

VII.519.2.2019

Czy pomoc psychologiczna dla weteranów misji wojskowych poza Polską jest wystarczająca?

Data: 2019-10-03
  • System opieki psychologicznej dla żołnierzy - weteranów misji poza Polską - rodzi wątpliwości 
  • RPO powołuje się na tragiczne zdarzenie z września, gdy żołnierz, który wrócił z misji, zaatakował żonę w ciąży - dziecko zginęło; kobieta odniosła ciężkie obrażenia
  • Wcześniej resort odpowiedział Rzecznikowi, że trwają analizy skuteczności systemu pomocy dla weteranów misji

Brakiem odpowiedniej opieki psychologicznej nad żołnierzami Rzecznik Praw Obywatelskich interesuje się od kilku lat. Problem zgłaszano ekspertom Biura RPO podczas wizytacji jednostek wojskowych.

Z rozmów z żołnierzami wynikało, że istniejący system diagnozowania i leczenia skutków zespołu stresu pourazowego (Posttraumatic Stress Disorder - PTSD), jest nieskuteczny. Po ujawnieniu zaburzenia żołnierz może bowiem zostać skierowany na wojskową komisję lekarską, która może orzec o jego nieprzydatności do czynnej służby wojskowej. W obawie przed zwolnieniem ze służby żołnierze mogą więc ukrywać objawy stresu skutkujące nieporozumieniami, agresją w rodzinach czy trudnościami w przystosowaniu się do dalszej służby wojskowej.

Rozwiązaniem tego problemu mogłoby być wprowadzenie wobec psychologów wojskowych (co sami podnosili) uprawnień, które pozwoliłyby im na samodzielne kierowanie żołnierzy - bez pośrednictwa ich przełożonych - do konsultacji i weryfikacji postawionych diagnoz, włącznie z konsultacją psychiatryczną umożliwiającą wypracowanie właściwego postępowania leczniczego. Dopiero w sytuacjach uzasadnionych medycznie, dowódca byłby informowany o stanie zdrowia żołnierza i uruchamiałby procedury określające jego zdolność do dalszej służby. Brak obaw żołnierzy przed automatycznym wdrożeniem tych procedur przełożyłby się na ich większą otwartość, co mogłoby ograniczyć występowanie skutków PTSD.

Ponadto wsparcie psychologiczne żołnierzom udzielają organizacje pozarządowe weteranów (w tym Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju). W lutym 2019 r. media podały, że resort obrony narodowej przestał wspierać warsztaty psychologiczne dla weteranów organizowane przez to Stowarzyszenie.

RPO zwrócił się wtedy do Ministra Obrony Narodowej o zbadanie skuteczności systemu pomocy psychologicznej.

W odpowiedzi dyrektor Biura Ministra wskazał, że w resorcie prowadzone są analizy skuteczności funkcjonowania istniejącego systemu pomocy.  Stanowisko ministra miało być przekazane do Biura RPO niezwłocznie po zakończeniu tych analiz.

19 września 2019 r. radomski dodatek do „Gazety Wyborczej” zamieścił artykuł pt. „Żołnierz zaatakował żonę w ciąży. Dziecko nie żyje, kobieta w stanie ciężkim”. Z artykułu wynikało, że sprawcą był żołnierz, który wrócił z misji wojskowej.

Rzecznik poprosił ministra Mariusza Błaszczaka o informację na temat pomocy udzielonej temu żołnierzowi po powrocie z misji. Ponowił zarazem prośbę o przybliżenie wyników analizy skuteczności systemu pomocy psychologicznej dla wteranów.

WZF.7040.7.2016

Rzecznik w obronie praw funkcjonariuszki ABW w ciąży

Data: 2019-10-01
  • Funkcjonariuszka ABW w zaawansowanej i zagrożonej ciąży nie mogła skorzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem
  • Odmowę ABW uzasadniła m.in. tym, że kobieta byla na zwolnieniu lekarskim, którego nie można łączyć z takim urlopem
  • Dzięki tej interpretacji kobieta została zwolniona ze służby - na urlopie macierzyńskim byłaby przed tym chroniona  
  • Tymczasem prawo do urlopu macierzyńskiego przysługuje z mocy prawa, a pracodawca ma obowiązek jego udzielenia, niezależnie czy kobieta jest na zwolnieniu lekarskim
  • Stanowisko ABW narusza prawa i wolności funkcjonariuszki i może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem – uznał RPO

O pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się funkcjonariuszka Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, będąca w zaawansowanej i zagrożonej ciąży. Została zwolniona ze służby miesiąc przed porodem ze względu na „ważny interes służby”.

Niezależnie od zasadności jej zwolnienia (postępowanie pozostaje w toku), powstał problem prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem. Funkcjonariuszka, przebywając na zwolnieniu lekarskim, poinformowała Dyrektora Biura Kadr ABW o tym, że zaczyna korzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Na to Dyrektor Biura Kadr odpisał, że „celem urlopu macierzyńskiego udzielanego przed porodem jest zapewnienie kobiecie możliwości odpoczynku i przygotowania się do porodu w ostatnim okresie ciąży”. W jego ocenie  wyklucza to możliwość jednoczesnego korzystania ze zwolnienia lekarskiego oraz urlopu macierzyńskiego, czy też możliwość swoistego przekształcenia   zwolnienia lekarskiego na urlop macierzyńskiego. „Bieg zwolnienia lekarskiego przypadającego w okresie ciąży przerywa jedynie poród, od którego z mocy prawa liczy się termin urlopu macierzyńskiego” - dodał dyrektor.

Ponadto stwierdził, że pierwszym dniem urlopu macierzyńskiego mógłby być dziń, gdy kończy się zwolnienie lekarskie. A tak się złożyło, że dzień ten przypadał już po po dniu zwolnienia jej ze służby. „W związku z powyższym brak jest podstaw do uwzględnienia Pani wniosku o udzielenie urlopu macierzyńskiego przed porodem, bowiem pierwszy dzień tego urlopu będzie przypadał w okresie kiedy nie będzie Pani posiadała statusu funkcjonariusza ABW” – głosiła odpowiedź Dyrektora Biura Kadr ABW.

Zdaniem Rzecznika nie sposób podzielić takiego stanowiska. Przepisy Kodeksu pracy (art. 180 § 2 ) w sprawie urlopu macierzyńskiego dają jedno ogranicznie: przed przewidywaną datą porodu pracownica może z niego wykorzystać nie więcej niż 6 tygodni urlopu. A poza tym prawo do urlopu macierzyńskiego jest prawem podmiotowym, które przysługujące z mocy prawa, z chwilą urodzenia dziecka. Oznacza to, że funkcjonariuszka nie musi składać pracodawcy wniosku o urlop. Temu prawu podmiotowemu odpowiada po stronie pracodawcy obowiązek jego udzielenia. Funkcjonariuszka może się zrzec tego prawa dopiero po 14 tygodniach od porodu (art. 180 § 4 Kodeksu pracy).

Również w przypadku korzystania z tego urlopu na nie więcej niż 6 tygodni przed porodem prawu funkcjonariuszki do urlopu macierzyńskiego odpowiada obowiązek jego udzielenia. 

Przebywanie zaś na zwolnieniu lekarskim (szczególnie przypadku ciąży zagrożonej) nie może uniemożliwiać skorzystania z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Taki warunek nie wynika bowiem z  przepisów prawa.

Do takiego wniosku prowadzi także odwołanie się do art. 71 ust. 2 Konstytucji, który przyznaje matce przed i po urodzeniu dziecka prawo do szczególnej pomocy władz publicznych. Gdyby przyjąć, że funkcjonariuszkę w ciąży pozbawia się prawa do urlopu macierzyńskiego przed urodzeniem dziecka, to władze publiczne nie tylko nie świadczyłyby szczególnej pomocy, lecz destabilizowałyby sytuację takiej osoby, pozbawiając ją środków utrzymania. Taka wykładnia przepisów jest nie do pogodzenia z art. 71 ust. 2 w związku z art. 32 i art. 7 Konstytucji.

Dlatego w ocenie Rzecznika stanowisko Biura Kadr ABW - w zakresie, w jakim odmawia funkcjonariuszce prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem – narusza jej prawa i wolności oraz może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem.

Rzecznik zwrócił się do szefa ABW prof. Piotra Pogonowskiego o zweryfikowanie stanowiska w tej sprawie.

WZF.7043.66.2019

Zagwarantować udział osadzonych w wyborach. RPO pisze do Służby Więziennej

Data: 2019-10-01
  • Osoby przebywające w więzieniach i aresztach skarżyli się na trudności w głosowaniu w wyborach samorządowych w 2018 r. i do Parlamentu Europejskiego w 2019 r.
  • Osadzeni nie czują się dostatecznie poinformowani o tym kto, kiedy i na jakich zasadach może brać udział w wyborach
  • Wskazują m.in. na  brak wiedzy co do możliwości doprowadzenia do lokalu wyborczego, co w praktyce uniemożliwiało im uczestniczenie w wyborach
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do gen. Jacka Kitlińskiego, dyrektora generalnego Służby Więziennej, w sprawie konieczności zagwarantowania osadzonym praw wyborczych

Do Rzecznika wpłynęły w ostatnim czasie liczne skargi  od osób osadzonych na różnego rodzaju trudności w wyborach. W większości skarżyły się osoby pozbawione wolności ale mające pełnię praw publicznych, w tym czynne prawo wyborcze.

W każdej z tych spraw RPO podjął postępowanie wyjaśniające. Zgodnie z konstytucyjną zasadą powszechności wyborów instytucje państwa mają obowiązek umożliwienia udziału w głosowaniu wszystkim uprawnionym.

Na podstawie skarg oraz materiału zebranego w wyniku korespondencji z zakładami karnymi i aresztami śledczymi, można stwierdzić, że jednym z najpoważniejszych problemów jest brak przystępnej, jasnej i wyczerpującej informacji skierowanej do osadzonych.

Mimo starań i licznych działań Służby Więziennej osadzeni - podobnie jak w latach ubiegłych - wciąż nie czują się skutecznie i wyczerpująco informowani o tym kto, kiedy i na jakich zasadach może brać udział w wyborach. Wiele skarg wskazywało na  brak wiedzy o istotnych kwestiach organizacyjnych, m.in. w zakresie możliwości doprowadzenia osadzonych do lokalu wyborczego. W  praktyce uniemożliwiało im uczestniczenie w wyborach.

Innym ważnym powodem barier w głosowaniu osadzonych jest niedostosowany system prawa wyborczego, w tym m.in. niedoskonałe procedury związane z funkcjonowaniem rejestrów i spisów wyborców, a także dotyczące technicznych aspektów oddawania głosu wyborczego (m.in. brak tzw. „alternatywnych procedur głosowania”).

Szczególnie w wyborach samorządowych liczni osadzeni byli przez to w praktyce pozbawieni możliwości wyboru swoich przedstawicieli, co stanowi w przekonaniu Rzecznika naruszenie ich konstytucyjnych praw politycznych.

Mając na uwadze zbliżające się wybory do Sejmu i Senatu 13 października, Rzecznik zwrócił się do Dyrektora Generalnego SW o rozważenie podjęcia  dodatkowych działań informacyjnych co do skutecznego korzystania z praw wyborczych przez osadzonych, w tym w zakresie kwestii technicznych oraz organizacyjnych.

VII.602.72.2015

Rzecznik w sprawie procedury głosowania polskich wyborców przebywających za granicą

Data: 2019-09-26
  • Wyborcy przebywający za granicą skarżą się Rzecznikowi, że zostali pozbawieni możliwości głosowania korespondencyjnego
  • Wielu z nich zgłasza obawy, czy lokale wyborcze zostaną zorganizowane w dogodnych lokalizacjach
  • RPO zwrócił się w tej sprawie do Ministra Spraw Zagranicznych

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich dociera wiele skarg i sygnałów związanych z głosowaniem polskich wyborców przebywających za granicą. Można w tym zakresie wyodrębnić dwie zasadnicze kwestie, na którą zwracają uwagę obywatele. Pierwszą, podobnie jak przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, jest brak zdalnej procedury oddawania głosu. W związku ze zmianami w prawie wyborczym wprowadzonymi na mocy ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych, grupa wyborców przebywających za granicą została pozbawiona możliwości głosowania korespondencyjnego. Zmiany te wprowadzono wbrew jednoznacznemu sprzeciwowi Rzecznika Praw Obywatelskich, który stoi na stanowisku, że stanowią one poważne osłabienie gwarancji zasady powszechności wyborów. Co istotne, procedura głosowania korespondencyjnego stosowana od 2011 r. cieszyła się uznaniem i popularnością, szczególnie wśród wyborców przebywających za granicą.

Drugą kwestią jest odpowiednie przygotowanie lokali wyborczych w obwodach głosowania w wyborach do Sejmu RP i do Senatu RP dla obywateli polskich przebywających za granicą. Wielu wyborców zgłasza obawy, czy lokale takie zostaną zorganizowane w dogodnych lokalizacjach, czy w praktyce będą w stanie do nich dotrzeć i skutecznie zagłosować (w obliczu braku możliwości głosowania korespondencyjnego).

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o uwzględnienie swoich uwag m.in. w toku przygotowywania rozporządzenia Ministra Spraw Zagranicznych w sprawie utworzenia obwodów głosowania w wyborach do Sejmu RP i do Senatu RP w 2019 r. dla obywateli polskich przebywających za granicą, a także o opinię na temat konieczności podjęcia dodatkowych działań mających na celu pełne zagwarantowanie praw wyborczych polskim wyborcom przebywającym poza granicami.

VII.602.13.2014

RPO w sprawie konieczności powołania Rady do spraw Leczenia Niepłodności

Data: 2019-09-24
  • Ministerstwo Zdrowia nie powołało Rady do spraw Leczenia Niepłodności, mimo że taki obowiązek wynika z ustawy o leczeniu niepłodności
  • W przekonaniu Rzecznika powołanie takiego gremium eksperckiego jest niezwykle istotne
  • Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w tej sprawie

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat zajmuje się problematyką leczenia niepłodności i podejmuje szereg działań w tym obszarze, dotyczących m.in. dostępu do aktualnych metod leczniczych czy finansowania metody in vitro. W przeszłości Rzecznik interweniował również w sprawie niepowołania przez Ministra Zdrowia Rady ds. Leczenia Niepłodności. Zgodnie z informacją przedstawioną przez resort zdrowia w piśmie z 2017 r., Ministerstwo nie planowało powołania Rady, mimo że taki obowiązek wynika z ustawy o leczeniu niepłodności. W ocenie Rzecznika brak inicjatywy w tym zakresie prowadzi do pozbawienia skuteczności przepisów zamieszczonych w rozdziale 11 ustawy, dotyczących działalności Rady, a co za tym idzie do osłabienia przestrzegania praw obywatelskich.

Art. 72 ustawy przewiduje utworzenie Rady do spraw Leczenia Niepłodności, jako organu opiniodawczo-doradczego ministra zdrowia, składającego się z ekspertów z różnych dyscyplin naukowych, w szczególności prawa i medycyny, oraz filozofii w zakresie etyki. Zgodnie z ustawą to właśnie minister powołuje członków Rady i, w określonych ustawowo przypadkach, może ich odwołać.

Istnienie takiego gremium eksperckiego, jakim jest Rada ma istotne znaczenie z perspektywy zapewnienia odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych i upowszechniania wiedzy wśród społeczeństwa oraz dobrych zasad postępowania pośród lekarzy w zakresie leczenia niepłodności. W związku z tym, celowe wydaje się podjęcie działań zmierzających do powołania Rady, która kompleksowo i w sposób ciągły zajęłaby się tą problematyką.

O konieczności dostosowania lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami

Data: 2019-09-19
  • 75% wszystkich wizytowanych przez pracowników BRPO lokali wyborczych bezpośrednio przed wyborami do Parlamentu Europejskiego było niedostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami
  • Rzecznik zwrócił się do Państwowej Komisji Wyborczej w sprawie działań zmierzających do zapewnienia skutecznej ochrony praw wyborczych wyborców z niepełnosprawnościami

Pracownicy Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w dniach 24 i 25 maja 2019 r., tj. bezpośrednio przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, przeprowadzili wizytacje 137 lokali obwodowych komisji wyborczych, mających status dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych, znajdujących się w 26 miejscowościach. W wyniku tej kontroli stwierdzono uchybienia w 103 lokalach, co stanowiło 75% wszystkich wizytowanych lokali wyborczych.

Wśród występujących najczęściej uchybień znalazły się: brak oznakowania krawędzi stopni schodów, brak dodatkowego oświetlenia w miejscu zapewniającym tajność głosowania, niedostosowane miejsca zapewniające tajność głosowania, brak oznakowania przegród szklanych w lokalu, niewłaściwe rozmieszczenie informacji i obwieszczeń PKW oraz zbyt wysokie progi drzwi wejściowych. Pracownicy Biura RPO zwracali uwagę również na bezpośrednią okolicę lokali obwodowych komisji wyborczych mających status dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych. Ustalenia z poprzednich kontroli przed wyborami i referendum wskazują, że nierzadko nawet najlepiej dostosowane lokale są w praktyce trudno dostępne dla osób z niepełnosprawnościami z powodu występowania przeszkód w otoczeniu budynku, np. uszkodzonych chodników, wysokich krawężników czy nawierzchni piaskowo-żwirową.

Nadal aktualne pozostają wnioski i rekomendacje sformułowane w przygotowanej przez Biuro RPO na początku bieżącego roku publikacji pt. „Dostosowanie lokali obwodowych komisji wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Raport Rzecznika Praw Obywatelskich z wyborów samorządowych 2019 roku”.

W opinii Rzecznika konieczne jest dążenie do stanu, w którym wszystkie lokale wyborcze będą w pełni dostosowane do potrzeb wyborców niepełnosprawnych. Do tego czasu należy rozważyć również potrzebę zwiększenia wymogów przygotowania lokali wyborczych innych niż posiadające formalnie status dostosowanych do potrzeb wyborów wyborców niepełnosprawnych. Obecnie regulacje w tym zakresie są niewystarczające. Tymczasem z lokali takich wciąż korzysta część wyborców z niepełnosprawnościami, czy w zaawansowanym wieku.

Rzecznik podkreślił także istotną kwestię organizowania przez władze samorządowe dowozu wyborców z niepełnosprawnościami i w zaawansowanym wieku do lokali wyborczych.

Rzecznik zwrócił się do Państwowej Komisji Wyborczej o rozważenie możliwości podjęcia działań, w zakresie przysługujących Komisji kompetencji, zmierzających do zapewnienia skutecznej ochrony praw wyborczych wyborców z niepełnosprawnościami.

VII.602.6.2014

Pomoc dla osób represjonowanych w stanie wojennym dzięki inicjatywie RPO

Data: 2019-09-16
  • Ludzie, którzy w stanie wojennym w 1981-82 r. skutecznie ukryli się przed internowaniem przez władze komunistyczne, zyskają prawo do odszkodowania.
  • Do tej pory nie mieścili się w kategorii osób represjonowanych, choć ukrywali się (nie mogli więc pracować, utrzymywać rodzin, ponosili emocjonalne koszty rozłąki z rodziną) i dziś mogą pozostawać bez środków do życia
  • Dzięki inicjatywie RPO Sejm zmienił ustawę naprawiając krzywdę tych osób. Ustawę musi jeszcze poprzeć Senat i podpisać Prezydent

Do tej pory odszkodowanie przysługiwało tylko tym, wobec których  nie tylko wydano decyzję o internowaniu ale ją wykonano. Zdaniem RPO takie zróżnicowanie uprawnień osób represjonowanych nie miało żadnego uzasadnienia. Osoby represjonowane przez sam fakt wydania wobec nich orzeczenia lub decyzji o internowaniu musiały ukrywać się, traciły pracę, a więc źródło utrzymania siebie i swych rodzin. Konsekwencje represji w większości przypadków odczuwają do dziś, znajdując się w trudnej sytuacji materialnej. Nie można też zapominać o kosztach emocjonalnych poniesionych przez osoby represjonowane i ich rodziny.

Obecna regulacja wyłączająca spoza zakresu odszkodowania lub zadośćuczynienia szkodę wynikłą

Dlatego w 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Senatu zwraca się z prośbą o rozważenie podjęcia stosownych prac legislacyjnych. Efektem jest przyjęta przez Sejm 30 sierpnia 2019 r. ustawa o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (druk sejmowy nr 665).

Znowelizowana ustawa przewiduje, że prawo do ubiegania się o odszkodowanie i zadośćuczynienie przysługuje osobie, wobec której stwierdzono nieważność orzeczenia albo wydano decyzję o internowaniu w związku z wprowadzeniem w 13 grudnia 1981 r. w Polsce stanu wojennego, za szkody i krzywdy wynikłe z wydania lub wykonania tego orzeczenia lub decyzji. Dotychczas możliwość taką miały tylko osoby, w przypadku których szkoda lub krzywda wynikała z wykonania decyzji, a zatem poza zakresem uprawnionych do odszkodowania o zadośćuczynienia były wszystkie te osoby, wobec których wydane orzeczenia nie zostały wykonane. Działo się tak najczęściej dlatego, że osoba ta uciekła lub ukrywała się, a to mogło wiązać się np. z porzuceniem pracy, rozłąką z rodziną i bliskimi, czy koniecznością wyprowadzenia się z rodzinnej miejscowości. Po wejściu w życie nowelizacji, również takie osoby będą mogły dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia.

Nowelizacja wydłuża ponadto okres przedawnienia tego typu roszczeń. Po wejściu ustawy w życie będzie to 10 lat do momentu uprawomocnienia się wyroku, który stwierdza nieważność orzeczenia lub decyzji. Okres ten powinien być wystarczający, aby wszystkie pokrzywdzone osoby mogły wystąpić ze stosownym roszczeniem.

Przyjęte zmiany stanowią realizację postulatu Rzecznika Praw Obywatelskich z zgłaszanego od kilku lat. Zrównują one sytuacje osób, które doznały szkody i krzywdy na skutek działań władz państwowych w okresie stanu wojennego, rozszerzając krąg osób uprawnionych do odszkodowania i zadośćuczynienia.

RPO ma wątpliwości dotyczące zakupu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne systemu Pegasus

Data: 2019-09-13
  • Jak donosi TVN24 w posiadaniu CBA od dwóch lat jest system Pegasus służący do inwigilowania i niejawnego nadzoru.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich nigdy nie kwestionował potrzeby stosowania kontroli operacyjnej.
  • Jednak zasada legalizmu wymaga, by wykreowany został mechanizm, który z jednej strony umożliwiłby służbom efektywną walkę z zagrożeniami, ale i zapewniał nadzór nad działalnością służb.
  • Obecnie taki system kontroli nad działalnością służb nie istnieje, dlatego RPO zwrócił się do Prezesa Rady Ministrów oraz Przewodniczącego Komisji do spraw Służb Specjalnych.

Jedna ze stacji telewizyjnych (TVN24) przeprowadziła dochodzenie dziennikarskie, z którego wynika, że w posiadaniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego od dwóch lat jest system o nazwie Pegasus. System ten ma być obecnie najdoskonalszym narzędziem inwigilacji i niejawnego nadzoru wycelowanym w konkretne osoby poprzez program operacyjny instalowany na urządzeniach mobilnych, wykorzystywanym również przez służby specjalne innych państw. Istota tego systemu polega na możliwości pozyskania wszelkich informacji z każdego telefonu komórkowego typu smartfon, po dokonaniu przełamania zabezpieczeń i zainstalowaniu niewykrywalnego w praktyce oprogramowania, pozwalającego przejąć kontrolę nad urządzeniem.

Materiał ujawniony przez dziennikarzy budzi najwyższe obawy Rzecznika Praw Obywatelskich i rodzi potrzebę natychmiastowego wyjaśnienia przedstawionych informacji. Zarówno w kontekście dopuszczalności inwigilowania obywateli przez służby, jak i w związku z nadal nieistniejącym systemem niezależnego nadzoru nad niejawnymi działaniami organów państwowych oraz ze sposobem wydatkowania środków publicznych z funduszy, które miały służyć zupełnie innym celom.

Kontrola operacyjna jest narzędziem stosowanym przez organy ścigania i służby specjalne na całym świecie. Umożliwia ona realne prowadzenie czynności, do których te służby zostały powołane. Trudne, jeżeli nie niemożliwe, byłoby zapewnienie bezpieczeństwa państwu i jego obywatelom, bez dopuszczenia do korzystania z niejawnych technik operacyjnych. Jednak nie można zapominać, że czynności operacyjno-rozpoznawcze w swojej istocie w sposób poważny ingerują w fundamentalne wolności i prawa człowieka, w prawo do prywatności czy wolność komunikowania się. Rzecznik podkreślił, że działania nakierowane na ochronę bezpieczeństwa obywateli nie mogą w sposób nieograniczony ingerować w inne dobra prawne – zbyt duży zakres dopuszczalnej ingerencji prowadziłby niewątpliwie do ryzyka poważnych nadużyć polegających na wykorzystywaniu szerokich uprawnień przez organy państwa w celu realizacji dobra nie tyle wspólnego, co bardziej partykularnego interesu służb.

Rzecznik zwrócił uwagę, że w przypadku działania systemu Pegasus problemem jest jednak nie tylko nieproporcjonalne wykorzystanie zasadniczo dopuszczalnych środków, lecz w ogóle działanie służb bez żadnej podstawy prawnej, co wyklucza badanie proporcjonalności. W kontekście domniemanego zakupu systemu i użytkowania go przez polskie służby państwowe – jeżeli potwierdzą się ustalenia dziennikarzy – istnieje niemal pewność, że konstytucyjna zasada legalizmu została naruszona. Żaden bowiem przepis prawa nie pozwala żadnemu organowi państwowemu na przełamywanie zabezpieczeń i przechwytywanie, a także wykorzystywanie, w ten sposób treści przekazów komunikacyjnych oraz uzyskiwanie dostępu do wszelkich informacji i danych z urządzenia mobilnego. Również przepisy prawa regulujące zasady stosowania kontroli operacyjnej na to nie zezwalają. Nie dopuszczają tego nawet przepisy ustawy o działaniach antyterrorystycznych, ani żadne inne przepisy regulujące działania poszczególnych służb, w tym w szczególności przepisy ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.

Wielokrotnie w swoich wystąpieniach kierowanych do różnych organów państwowych Rzecznik wskazywał także na istotę zapewnienia niezależnego systemu kontroli na działalnością służb. W ocenie Rzecznika, w chwili obecnej taki system nie funkcjonuje. Tymczasem zarówno z orzecznictwa sądów międzynarodowych (w szczególności ETPCz, ale również TSUE) jasno wynika, jak taki system powinien wyglądać i jakie kryteria powinien spełniać.

Wreszcie, Rzecznik odniósł się do źródła sfinansowania zakupu systemu Pegasus. W raporcie ogłoszonym w czerwcu 2018 r. Najwyższa Izba Kontroli wyraźnie wskazywała, że 29 września 2017 r. zawarto umowę z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym na kwotę 25 mln zł (umowa objęta jest klauzulą niejawności), w ramach realizacji przez jednostki sektora finansów publicznych zadań ustawowych związanych z ochroną interesów osób pokrzywdzonych i świadków, a także wykrywaniem i zapobieganiem przestępczości. W ocenie NIK, Ministerstwo Sprawiedliwości złamało prawo przekazując CBA te środki, co mogło stanowić naruszenie dyscypliny finansów publicznych. W efekcie tych działań, miliony złotych przeznaczone dla ofiar przestępstw popłynęły na zakup środków techniki specjalnej dla CBA, która to służba może wykorzystać je wbrew przepisom i zasadom obowiązującym w demokratycznym państwie prawnym.

Rzecznik zwrócił się do Premiera o pilne wyjaśnienie sprawy, o której mowa w doniesieniach dziennikarskich, dotyczących zakupu systemu Pegasus i przedstawienie wszelkich analiz i wyników przeprowadzonej kontroli, a także stanowisko w sprawach problemów systemowych podniesionych w niniejszym piśmie. Do Przewodniczącego sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych Rzecznik zwrócił się z prośbą o poinformowanie o stanowisku Komisji w tej sprawie.

VII.519.2.2019

Jakie są skutki reformy nauczania indywidualnego? Rzecznik prosi Ministra Edukacji o ocenę

Data: 2019-09-13
  • Do Biura RPO wciąż docierają niepokojące sygnały o niekorzystnych skutkach reformy nauczania indywidualnego.
  • Rezygnacja z możliwości realizowania tej formy kształcenia na terenie szkoły dla wielu uczniów oznacza zamknięcie w domu i brak kontaktu z rówieśnikami, co może mieć niekorzystny wpływ na ich stan zdrowia oraz organizację życia całej rodziny.
  • Rzecznik prosi Ministra Edukacji o ocenę skutków wprowadzonych zmian.

Zmiany w organizacji nauczania indywidualnego dla dzieci i uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi zostały wprowadzone rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym. Zrezygnowano wtedy z możliwości organizowania indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego oraz indywidualnego nauczania na terenie, odpowiednio, przedszkola lub szkoły. Od 1 września 2017 r. uczniowie z niepełnosprawnościami mogą korzystać z tej formy edukacji jedynie w miejscu swojego zamieszkania.

Do Biura RPO wciąż docierają niepokojące sygnały o niekorzystnych skutkach wprowadzonej reformy. Rezygnacja z możliwości realizowania nauczania indywidualnego na terenie szkoły dla wielu uczniów oznacza zamknięcie w domu i brak kontaktu z rówieśnikami, co ma również wpływ na życie ich rodzin - zazwyczaj jeden z rodziców jest zmuszony do ograniczenia aktywności zawodowej w celu zapewnienia opieki dziecku w miejscu zamieszkania. Rodzice wciąż są zdezorientowani, jeśli chodzi o alternatywy wobec nauczania indywidualnego. Często jedynym wyborem, jaki otrzymują są indywidualne zajęcia w domu albo nauka w placówce, jednak pozbawiona częściowo lub całkowicie potrzebnego ich dzieciom wsparcia. Rodzi to uzasadnione obawy o jakość edukacji tej grupy uczniów i prowadzi do wniosku, że przynajmniej część dyrektorów placówek i pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych nie przekazuje informacji o innych możliwościach kształcenia i wsparcia (np. zindywidualizowanej ścieżce kształcenia) w sposób efektywny.

Z uzyskanych przez Rzecznika informacji wynika, że konsekwencje reformy odczuwają najdotkliwiej dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami, w tym z niepełnosprawnością psychiczną które do tej pory miały możliwość nauki w trybie indywidualnym w szkole - w związku z odizolowaniem od środowiska szkolnego ich stan zdrowia pogarsza się. Liczne wątpliwości dotyczą m.in. również tego, w jaki sposób realizować nauczanie indywidulane w domu, w którym nie ma do tego warunków. Wydaje się zatem, że wprowadzone zmiany, choć mające na celu zapewnienie edukacji włączającej, w rezultacie odbierane są jako niekorzystne zarówno przez uczniów, jak i ich rodziców.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do Ministra Edukacji z prośbą o udzielenie informacji, czy w resorcie przeprowadzono ewaluację zmian legislacyjnych dotyczących nauczania indywidualnego i nowych form pomocy psychologicznopedagogicznych oraz jaki był ewentualnie wynik tej analizy.

XI.7036.12.2017

Pomoc dla niesłusznie obwinionych policjantów nadal ma luki. RPO do MSWiA

Data: 2019-09-12
  • Nowelizacja ustawy o Policji z dnia 16 maja 2019 r. nie rozwiązała wszystkich problemów policjantów niesłusznie wydalonych ze służby – pisze RPO do ministra spraw wewnętrznych Mariusza Kamińskiego.
  • Chodzi o przypadki zwolnienia za czyn wypełniający jednocześnie znamiona przestępstwa i przewinienia dyscyplinarnego (art. 41 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji). Takie sprawy ciągną się latami, oparte są często na trudnych do wyjaśnienia pomówieniach.
  • W takich sytuacjach policjant nie ma w zasadzie prawa do pomocy prawnej, a jeśli sprawa w końcu zostanie wyjaśniona, nie dostanie właściwej rekompensaty za czas spędzony poza służbą.

RPO w wystąpieniu do MSWiA zwraca uwagę, że mimo nowelizacji ustawy o Policji problemy te nie zostały rozwiązane, choć Rzecznik zwracał na nie uwagę w trakcie procesu legislacyjnego. Wtedy rozwiązanie ich było prostsze, bo nie wymagało podejmowania wszystkich działań potrzebnych do wszczęcia procedury zmiany prawa.

Chodzi przede wszystkim o sytuację policjantów, którzy niesłusznie zostali wydaleni ze służby. Mają oni prawo do świadczenia w wysokości swego uposażenia – ale nie może ona przekroczyć uposażenia sześciomiesięcznego. Tymczasem są sprawy, w których proces oczyszczenia policjanta zajmował lata, w jednym przypadku było to nawet 12 lat. Jasne jest, że półroczne uposażenie nie naprawia wtedy krzywdy.

Kolejny problem dotyczy braku pomocy prawnej dla policjantów pomówionych o popełnienie czynu zabronionego w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych. Przepisy o pomocy prawnej nie obejmują takich przypadków – są stosowane tylko w sytuacji, gdy w wyniku użycia broni lub przymusu bezpośredniego ktoś zginął lub odniósł obrażenia. Wtedy policjant – o ile zostanie uniewinniony lub jego sprawa zostanie umorzona – ma prawo do zwrotu kosztów obrońcy. Funkcjonariusz pomówiony ma szansę na pomoc prawną tylko, jeżeli płacił składki na Fundusz Ochrony Prawnej prowadzony przez NSZZ Policjantów, może też dostać pomoc od przełożonego z funduszu socjalnego.

WZF.037.1.2017

RPO po raz kolejny pisze do Ministra Sprawiedliwości ws. braku odpowiedzi na wystąpienia w sprawach karnych

Data: 2019-09-10
  • Rzecznik skierował kolejne wystąpienie do Zbigniewa Ziobry w sprawie braku odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego na wystąpienia RPO.
  • Pisma dotyczą spraw, w których jedynie Minister Sprawiedliwości może podjąć właściwe działania inicjujące niezbędne zmiany w obowiązującym prawie.
  • Nawet jeżeli Minister nie zgadza się z argumentacją Rzecznika, to interes obywateli oraz rzetelność dyskursu publicznego wymagają udzielenia odpowiedzi.

9 września 2019 roku Rzecznik Praw Obywatelskich skierował kolejne wystąpienie do Zbigniewa Ziobry dotyczące braku odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego na wystąpienia RPO.

Rzecznik podkreślił, że brak stanowiska Ministra w sprawach ważnych dla obywateli może wpłynąć negatywnie na postrzeganie instytucji państwowych w ich oczach i doprowadzić do zmniejszenia poziomu zaufania do skuteczności prawa w Polsce.

Ponadto, zgodnie z art. 17 ust. 1 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, organy i instytucje, do których Rzecznik się zwraca mają obowiązek m. in. udzielać Rzecznikowi żądanych przez niego informacji i wyjaśnień, udzielać wyjaśnień dotyczących podstawy faktycznej i prawnej swoich rozstrzygnięć oraz ustosunkowywać się do ogólnych ocen, uwag i opinii Rzecznika.

W piśmie RPO przekazał listę wystąpień z zakresu prawa karnego, skierowanych do Ministra Sprawiedliwości, które pozostają bez odpowiedzi przez okres przynajmniej 6 miesięcy, licząc od daty ich wystosowania:

II.514.4.2019

Trudna sytuacja Służby Więziennej na przykładzie Aresztu na Grochowie

Data: 2019-09-04
  • Dwaj funkcjonariusze Służby Więziennej w Areszcie Śledczym Warszawa-Grochów mają 892 nadgodziny, a średnio na każdego funkcjonariusza przypada tam 357 nadgodzin (w sumie jest ich 46 166). Brakuje środków czystości, a nawet długopisów.
  • Problemem dla więzienników w Warszawie jest też brak szpitala dla osadzonych po tym, jak w Areszcie Śledczym przy ulicy Rakowieckiej powstało Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Teraz najbliższy szpital więzienny jest w Łodzi.
  • Takie są efekty kontroli RPO przeprowadzonej 17 lipca 2019 r.

Kontrola przestrzegania praw funkcjonariuszy służb mundurowych jest jednym z zadań RPO. Problemy ujawnione w czasie tej kontroli pokazują generalnie trudną sytuację Służby Więziennej, dlatego RPO przekazuje raport z wizytacji Dyrektorowi Generalnemu Służby Więziennej.

Z danych o nadgodzinach wynika, że funkcjonariusze działu ochrony są przepracowani. A funkcjonariusze z innych działów muszą brać za nich dyżury – jeśli dotyczy to np. wychowawców, to mają wtedy mniej czasu na pracę z osadzonymi. Dyrektor Aresztu podkreśla, że musi sobie radzić w związku z brakami kadrowymi i wskazuje podstawy prawne swych działań. Jest to jednak sytuacja na tyle trudna, że powinno się szukać rozwiązań na wyższym szczeblu.

Funkcjonariusze podnosili ponadto problem braku w Warszawie w jednostkach penitencjarnych szpitali dla osadzonych. Problem ten powstał w związku z likwidacją Aresztu Śledczego Warszawa-Mokotów przy ulicy Rakowieckiej, gdzie poprzednio był szpital, a obecnie zostało utworzone Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. W rezultacie funkcjonariusze muszą aktualnie transportować w konwojach chorych osadzonych do Aresztu Śledczego w Łodzi albo do innych miast.

We wszystkich działach wskazywano na braki w środkach czystości. Funkcjonariusze twierdzili, że w rzeczywistości sami kupują środki higieny osobistej (mydło, papier toaletowy, płyny do zmywania naczyń, środki chemiczne do mycia okien, toalet, podłóg i biurek), bo to, co kupuje sam Areszt, nie spełnia podstawowych standardów. Niedostateczna jest także ilość materiałów biurowych, gdyż funkcjonariusze długopisy i inne materiały piśmiennicze kupują także z własnych środków.

Rozmowa z kadrą jednostki wykazała, że część funkcjonariuszy jest niezadowolona z nowych zasad dotyczących zdawania do szkoły oficerskiej Służby Więziennej (studia podyplomowe w Wyższej Szkole Kryminologii i Penitencjarystyki). Chodziło o to, że o tym, kto się dostanie, w dużej mierze decydują punkty przyznawane przez Dyrekcję Generalną SW, a to w praktyce oznacza, że na studia dostają się osoby, które „cieszą się poparciem”.

WZF.7044.18.2019

Sposób oceny przeprowadzenia kontroli osobistej więźnia: dodatkowa opinia RPO do nowelizacji Kodeksu karnego wykonawczego

Data: 2019-08-27
  • Proponowane zmiany w Kodeksie karnym wykonawczym nie tylko zmierzają do ograniczenia uprawnień osób pozbawionych wolności, ale wręcz są krokiem wstecz w stosunku do obowiązujących rozwiązań
  • Źle wdrażają też wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2017 r. w sprawie zażaleń na kontrole osobiste osób pozbawionych wolności
  • RPO przekazał kolejne uwagi do proponowanych zmian Kodeksu karnego wykonawczego

Pierwsze uwagi skierował 12 lipca 2019 r. do Przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która zajmuje się projektem (druk sejmowy 3386-A -patrz załącznik). Kolejne pismo w tej sprawie zostało wysłane 23 sierpnia.

Projekt przewiduje m.in., że w przypadku kontroli osobistej osoby pozbawionej wolności przysługuje jej zażalenie do właściwego sędziego penitencjarnego, w terminie 7 dni (art. 241c § 7 k.k.w.). Ten przepis zdaniem RPO nie odpowiada konstytucyjnemu standardowi prawa do sądu. Przepis byłby konstytucyjny, gdyby wprost wskazywał, że rozstrzygnięcie sędziego penitencjarnego w przedmiocie zasadności, legalności oraz prawidłowości kontroli osobistej kończy się wydaniem przez sędziego decyzji, a ta podlega zaskarżeniu do sądu penitencjarnego. Tymczasem projektowane przepisy wskazują jedynie, jak ma postąpić sędzia penitencjarny w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości: zawiadomić prokuraturę oraz właściwego dyrektora okręgowego SW.

RPO odwołuje się do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 14 grudnia 2017 r. (K 17/14), który stwierdza, że przepisy dotyczące kontroli osobistej przeprowadzanej przez Policję, Straż Graniczną, straż gminną, ABW, CBA są niezgodne z Konstytucją w zakresie, w jakim nie określają granic tej kontroli oraz nie przewidują możliwości zaskarżenia jej do sądu. Wyrok TK nie uwzględniał co prawda kontroli przeprowadzanych przez Służbę Więzienną (wniosek do Trybunału nie dotyczył tej formacji), niemniej stanowisko Trybunału należy odnieść także do kontroli osobistych osób pozbawionych wolności przeprowadzanych przez funkcjonariuszy SW. Trybunał podkreślił bowiem, że brak środka zaskarżenia kontroli osobistej stanowi oczywiste naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu.

IX.517.1623.2019

Natychmiastowy nakaz opuszczenia mieszkania dla sprawcy przemocy. RPO pozytywnie o projekcie rządu

Data: 2019-08-22
  • Rząd proponuje, by policja mogła nakazywać sprawcy przemocy w rodzinie, który zagraża życiu lub zdrowiu ofiary, natychmiastowe opuszczenie wspólnego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia, a także - zakazywać zbliżania się do niego 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna się tego domagał w imię szybkiej i skutecznej ochrony praw ofiar
  • Obecne procedury, umożliwiające sądowy nakaz opuszczenia lokalu, są bowiem zbyt długotrwałe; nie przewidują też zakazu zbliżania się do mieszkania
  • Zarazem RPO zgłasza uwagi do projektu. Wnosi, by sprawcy przemocy można było zakazywać również kontaktów z jego ofiarą 
  • Jest też przeciwny propozycji, by osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, musiała ponosić bieżące opłaty za lokal

Dziś sąd może orzec opuszczenie lokalu wobec sprawcy przemocy domowej w toku postępowania karnego. Jest to możliwe także niezależnie od tego postępowania. Zmieniona w 2010 r. ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przewiduje, że na wniosek osoby dotkniętej przemocą sąd cywilny może zobowiązać sprawcę - członka rodziny zajmującego wspólne mieszkanie - do jego opuszczenia. Procedury te trwają jednak za długo. Tymczasem wobec bezpośredniego zagrożenia musi być możliwość niezwłocznej izolacji ofiary i sprawcy przemocy.

Dlatego jeszcze w grudniu 2015 r. Rzecznik proponował, by policjanci mogli nakazywać sprawcy natychmiastowe opuszczenie mieszkania - już w chwili interwencji domowej. Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy, gdy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłby to również sygnał całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Sprawniejsze postępowania sądowe o zobowiązanie sprawcy przemocy do opuszczenia lokalu

Teraz Rzecznik zgłosił  Ministrowi Sprawiedliwości uwagi do rządowego projektu nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (ogłoszonego na stronie RCL pod nr UD536). Przewiduje on wprowadzenie środków o charakterze cywilnoprawnym (Kpc) orzekanych na wniosek złożony na podstawie art. 11a ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, karnoprawnym (Kodeks wykroczeń) oraz administracyjnoprawnym (ustawa o Policji).

Projekt jest zgodny z postulatami Rzecznika. Wiele razy wskazywał on, że sądom trudno jest dotrzymać zapisanego w art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie miesięcznego terminu rozprawy od wpływu wniosku o nakazanie sprawy przemocy opuszczenia mieszkania. Także szybkie zakończenie postępowania napotyka trudności, zwłaszcza gdy strony korzystają z uprawnień procesowych i np. wnoszą o przesłuchanie świadków. Z analiz RPO wynika, że średni czas rozpatrzenia wniosku to 153 dni. Rzecznik proponował, by  sprawy te badały wydziały rodzinne sądów.

Dlatego RPO z uznaniem przyjmuje znaczne skrócenie terminów rozpoznania wniosku o zobowiązaniu osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia oraz zakazaniu zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Według projektu sąd ma o tym orzekać w miesiąc od wpływu wniosku, a decyzja sądu ma być wykonana w 24 godziny. Z kolei wniosek o zabezpieczenie sąd ma rozstrzygać w 48 godzin od dnia jego wpływu - decyzja sądu powinna być wykonana w 24 godziny. 

Co do zasady RPO pozytywnie ocenia wprowadzenie trybu administracyjnego, w którego ramach policjant będzie uprawniony do nakazania osobie stosującej przemoc opuszczenie wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia oraz zakazu zbliżania się niego. Decyzja ta jest skuteczna niemal natychmiastowo. Osoba pokrzywdzona przemocą miałaby dwa tygodnie na dopełnienie formalności związanych z wnioskiem o zabezpieczenie co do zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub zakazania zbliżania się do niego. 

Projekt gwarantuje także prawa osoby, wobec której policjant wyda taki nakaz lub zakaz. Będzie jej przysługiwać zażalenie do sądu - w terminie trzech dni od dnia doręczenia nakazu lub zakazu. Sąd ma je rozpoznać nie później niż w trzy dni od daty wpływu.

W ocenie Rzecznika projekt ma jednak kilka wad, które mogą rodzić kontrowersje przy jego stosowaniu. 

Nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego

Sformułowanie o rozpoznaniu wniosku o zabezpieczenie w ciągu 48 godzin od dnia jego wniesienia może rodzić rozbieżności interpretacyjne. Termin ten może bowiem być liczony albo od godziny wpłynięcia wniosku, albo od początku doby następującej po tej, w której wpłynął. Skoro według drugiego z tych sposobów liczenia termin skończy się o północy, decyzja będzie mogła być wydana i dostarczona stronom dopiero w godzinach urzędowania sądu - czyli o ósmej rano dnia następnego. Może to zatem nawet o 24 godziny wydłużyć czas wydania decyzji wobec osoby, która złożyła wniosek o godz. 8 rano. Na rozbieżności nie pozwoliłaby zmiana proponowanego zwrotu „w ciągu 48 godzin od dnia wniesienia wniosku” na zwrot „w ciągu 48 godzin od chwili wniesienia wniosku”. 

Dziś według art. 11a ustawy sąd orzeka tylko w kwestii żądania zobowiązania członka rodziny stosującego przemoc do opuszczenia mieszkania. Projekt przewiduje, że sąd będzie orzekał w dwóch rodzajach spraw: o zobowiązaniu osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub o zakazaniu zbliżania się do niego. W kontekście wniosku złożonego tylko co do jednego z tych rozstrzygnięć projekt może rodzić problem interpretacyjny: czy wydanie drugiego z tych rozstrzygnięć - którego wcześniejszy wniosek nie dotyczył - jest możliwe przez sąd z urzędu, czy też wymaga nowego wniosku strony.

Ponadto projekt w tym kontekście niekonsekwentnie używa spójników „oraz” i „lub”. W efekcie nie wynika z niego jednoznacznie, czy nowy wniosek zawiera dwa odrębne żądania, które strona może swobodnie wybrać i domagać się ich łącznie bądź osobno (zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego orzeczenia lub zakazania zbliżania się do niego), czy też przedmiotem wniosku jest jedno żądanie (zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego orzeczenia oraz zakazania zbliżania się do niego).  Zarówno uzasadnienie projektu, jak i jego przepisy, używają zwrotów „oraz” i „lub” zamiennie. A powinno być to jednoznacznie uregulowane.

Nowelizacja Kodeksu wykroczeń

Według projektu niezastosowanie się sprawcy przemocy do nałożonego nakazu lub zakazu będzie wykroczeniem, zagrożonym karą aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. W opinii Rzecznika unormowanie tego w Kodeksie wykroczeń, a nie w Kodeksie karnym wystarczająco chroni prawa osoby pokrzywdzonej przemocą. Jednocześnie nie jest nadmierną ingerencją państwa w prawa i wolności konstytucyjne i spełnia wymogi zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 1 Konstytucji) i zasady ultima ratio prawa karnego (art. 2 Konstytucji).

Jednocześnie Rzecznik ocenia, że użyte w projektowanym art. 66b Kw sformułowanie „bezpośrednie otoczenie mieszkania” wymaga bardziej precyzyjnego określenia. Nie wiadomo bowiem, co rozumieć pod tym nieostrym pojęciem. Może ono rodzić problemy interpretacyjne, zwłaszcza w perspektywie miejsca przeprowadzki sprawcy przemocy. Dlatego warto rozważyć dodanie przepisu, który - przy wydawaniu odpowiedniego nakazu lub zakazu przez policjanta czy sąd - nakładałby obowiązek dokładnego określenia, co sprawca przemocy ma rozumieć przez „bezpośrednie otoczenie mieszkania”.

Nowelizacja ustawy o Policji

Projekt upoważnia policjanta do wydania wobec osoby stosującej w rodzinie przemoc, która stwarza zagrożenie życia lub zdrowia osoby nią dotkniętej, nakazu natychmiastowego opuszczenia wspólnego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub zakazu zbliżania do niego. Osobie, wobec której wydano taki nakaz lub zakaz, przysługuje prawo złożenia zażalenia do sądu w terminie 3 dni od dnia doręczenia tej decyzji. W razie zmiany okoliczności sprawy sąd miałby prawo do zmiany lub uchylenia postanowienia. Nie miałby jednak do tego prawa policjant. RPO wnosi, aby w razie zmiany okoliczności także i funkcjonariusz miał takie uprawnienie, komplementarne do uprawnienia sądu.

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie

Wątpliwości Rzecznika budzi propozycja projektu, by osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, musiała ponosić bieżące opłaty na jego użytkowanie. Z uwagi na różne tytuły prawne do lokalu nie sposób jednoznacznie ustalić, czy osoba pozostająca w lokalu ma przejąć całość należności (a sprawca przemocy został zwolniony z wszelkich opłat), czy też chodzi tylko o opłaty eksploatacyjne. Uzasadnienie projektu zdaje się sugerować, że cały ciężar utrzymania lokalu spoczywałby na osobie, która w nim pozostała. 

W ocenie RPO brak jest racjonalnych powodów, aby zmieniać ogólne reguły obowiązku ponoszenia opłat z różnych tytułów prawnych za lokale. Czasowe opuszczenie lokalu nie pozbawia przecież tytułu prawnego do niego osoby stosującej przemoc. Nie powinno to także mieć znaczenia dla jej odpowiedzialności za opłaty, zwłaszcza gdy w lokalu pozostaną jej przedmioty. Jeżeli celem tego przepisu byłoby zwolnienie sprawcy z obowiązku opłat, to istotne jest doprecyzowanie tego, na jaki czas oraz jak to się ma do obowiązku alimentacyjnego wobec dzieci, realizowanego m.in. w formie zapewnienia mieszkania.

Osoba stosująca przemoc uzyskałaby zatem zupełnie nieuzasadniony przywilej - w sytuacji, gdy to jej przysługuje tytuł prawny do lokalu i ma obowiązek opłat. A w lokalach zajmowanych na zasadzie najmu czy w spółdzielczych osoba pełnoletnia i tak jest odpowiedzialna solidarnie za opłaty.  

Bardzo często ofiary przemocy domowej są uzależnione ekonomicznie od sprawcy. Dlatego perspektywa obowiązku utrzymania mieszkania może zniechęcić do występowania do sądu o nakaz opuszczenia wspólnego mieszkania przez sprawcę przemocy. 

Pominięcia ustawowe

W ocenie Rzecznika rozważenia wymaga wprowadzenie kilku przepisów, których zabrakło w projekcie.

1. Zgodnie z projektem członkiem rodziny, która może podlegać nakazowi opuszczenia mieszkania, jest osoba najbliższa w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego (małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu), a także inna osoba wspólnie zamieszkująca lub gospodarująca. Definicja ta nie obejmuje jednak osób stosujących przemoc - okresowo lub nieregularnie przebywających w mieszkaniu z osobą pokrzywdzoną (np. kuzynów/kuzynek czy konkubentów/konkubentek) - które mają własne mieszkania. Zasadne jest zatem takie ujęcie definicji „członka rodziny”, aby osoby pokrzywdzone także i w takich sytuacjach mogły uzyskać ochronę prawną. Inaczej dojdzie do naruszenia zasady prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) w perspektywie zasady równości (art. 32 Konstytucji) - poprzez nieuzasadnione zróżnicowanie sytuacji prawnej obywateli.

2. Wobec specyfiki spraw, których dotyczy projekt,  zasadne jest ustanowienie reguł kolizyjnych pomiędzy środkami, które mogą być stosowane na podstawie projektowanych rozwiązań a środkami, które mogą być stosowane w postępowaniu karnym na podstawie Kodeksu postępowania karnego, Kodeksu karnego czy Kodeksu karnego wykonawczego. 

3. Rozważenia wymaga przyznanie policjantom kompetencji do wydawania zakazu zbliżania się/kontaktowania się z osobą pokrzywdzoną. Projekt zapewnia bowiem ochronę wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Poza jego regulacją pozostaje zakład pracy i miejsca często odwiedzane (miejsca zamieszkania członków rodziny, poradnie, przychodnie itp.). Tymczasem Konwencja Stambulska stanowi, że wobec sprawcy przemocy domowej przyjmuje się nakaz opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary, zakaz sprawcy wchodzenia do lokalu zajmowanego przez ofiarę lub kontaktowania się z nią. Przedstawiony w styczniu 2019 r. przez MRPiPS (a później wycofany) projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przewidywał możliwość żądania przez osobę pokrzywdzoną przemocą orzeczenia natychmiastowego zakazu zbliżania się/kontaktowania. W ocenie RPO warto rozważyć wprowadzenie zbliżonej regulacji do obecnego projektu. 

Ponadto Rzecznik zwraca uwagę, że uzasadnienie projektu nie odnosi się do międzynarodowych standardów w zakresie ochrony ofiar przemocy domowej, wynikających m.in. z europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności; orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Konwencji ONZ o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, Konwencji Rady Europy z 11 maja 2011 r. o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (Konwencji Stambulskiej) oraz dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw. Uzasadnienie powinno się również odnosić do rekomendacji Dunji Mijatović, Komisarza Praw Człowieka Rady Europy z jej raportu po wizycie w Polsce w czerwcu 2019 r. 

RPO poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o stanowisko w sprawie.

Wcześniejsze działania RPO

Rzecznik wiele razy podnosił problem przemocy w rodzinie w wystąpieniach m.in. do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Prezesa Rady Ministrów. 

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił swe rekomendacje w tej sprawie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Przygotował je po tym, jak na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go MRPiPS. Rzecznik wskazywał m.in, że trzeba lepiej pomagać ofiarom przemocy; sprawca przemocy musi natychmiast dostawać nakaz opuszczenia mieszkania, które dzieli z ofiarą; definicja przemocy powinna obejmować wszelkie jej formy, także ekonomiczną, a państwo musi zapewnić ochronę również ofiarom jednorazowego aktu przemocy. 

W piśmie do ministra Adama Lipińskiego Rzecznik wskazał, że  konieczne jest rozszerzenie kręgu osób uprawnionych do wsparcia przewidzianego przez ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie o osoby, które doznają przemocy ze strony byłego małżonka lub partnera. Zobowiązanie takie wynika z definicji „przemocy domowej” określonej w Konwencji Stambulskiej. Pod tym pojęciem rozumie ona „wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej zdarzające się w rodzinie lub gospodarstwie domowym, lub między byłymi, lub obecnymi małżonkami, lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą lub dzielili miejsce zamieszkania, czy nie”.

Przyjęcie takiego zakresu przemocy w bliskich związkach rekomenduje również Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), który definiuje ją jako  „wszystkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychicznej lub ekonomicznej, która występuje między byłymi bądź obecnymi małżonkami lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca zamieszkuje lub nie zamieszkuje wspólnie z ofiarą”.

Ponadto z analizy ekspertów Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn wynika konieczność efektywnego gromadzenia danych statystycznych dotyczących zjawiska przemocy wobec kobiet w bliskich związkach. 

II.502.3.2019

Grzywna szybko wpłacona do sądu, to szybsze zatarcie skazania. Ale są opóźnienia

Data: 2019-08-22
  • Obywatele skarżą się na problemy, gdy chcą bezzwłocznie wykonać prawomocną karę grzywny orzeczoną przez sąd 
  • Od sprawności sądu zależy bowiem moment, w którym będzie już można wpłacić zasądzoną kwotę 
  • A im szybciej można to uczynić, tym szybciej minie roczny termin na zatarcie skazania 
  • Jeśli jednak sąd działa przewlekle, to obywatel ma dłużej ograniczone prawa publiczne wynikające ze skazania  

Obywatel prowadzący działalność gospodarczą został skazany na samoistną karę łączną grzywny za opóźnienia płatności zaliczek na podatek dochodowy zatrudnianych pracowników. Wyrok utrzymał sąd II instancji. Obywatel wniósł o pisemne uzasadnienie jego orzeczenia. Jednocześnie podjął działania, aby wpłacić grzywnę w kasie sądu I instancji. Nie było to jednak możliwe. 

Po wymianie korespondencji z sądem odwoławczym i upływie półtora miesiąca mężczyzna dostał informację, że akt sprawy nie zwrócono dotychczas sądowi I instancji. Powołano się na fakt, że wnioskodawca złożył wniosek o uzasadnienie wyroku II instancji i został wezwany do uzupełnienia braków formalnych wniosku. 

Jak obywatel pisał w skardze do Rzecznika Praw Obywatelskich, naruszyło to jego prawa, bo o ten dodatkowy okres będzie dłużej figurował w rejestrze jako osoba skazana. A jest to dla niego istotne, bo zakończył prowadzenie biznesu wskutek całej sprawy. 

Skarżący nie mógł zrozumieć, dlaczego sąd nie może przyjąć płatności od razu, a skazany nie ma prawa dobrowolnie wykonać wyroku, nie czekając na ponaglenia sądu. 

W ocenie Rzecznika sprawa ta pokazuje systemowy problem. Dopóki bowiem akta takiej sprawy pozostają w sądzie odwoławczym (do chwili sporządzenia pisemnego uzasadnienia jego wyroku), to prawomocny wyrok nie może być wykonany. A zanim akta nie wrócą do sądu I instancji, obywatel nie może uiścić grzywny. 

Jednocześnie w tym okresie nie może się zacząć bieg okresu zatarcia skazania - tym samym następuje jego przedłużenie (w razie skazania tylko na grzywnę zatarcie skazania następuje z mocy prawa z upływem roku od wykonania lub darowania kary albo od przedawnienia jej wykonania).

Tymczasem zgodnie z art. 9 § 1 Kodeksu karnego wykonawczego postępowanie wykonawcze wszczyna się „bezzwłocznie”, gdy orzeczenie stało się wykonalne - przypomina RPO. Czynności techniczne są wykonywane w sądzie I instancji.

Rozpoczęcie biegu terminu na zatarcie skazania determinuje moment uiszczenia kwoty grzywny w kasie sądu lub wpłaty na jego rachunek bankowy. Musi to być poprzedzone wpisaniem grzywny do dziennika należności sądowych. Oznacza to, że od sprawności czynności procesowych (konieczność odpowiedniego zarządzenia) oraz czynności technicznych (konieczność wpisu grzywny do dziennika należności) zależy  moment, w którym prawomocnie skazany może wykonać karę grzywny.

W ocenie RPO problem może mieć szerszy charakter. Dlatego poprosił Ministra Sprawiedliwości o ocenę jego skali oraz rozważenie zmiany stanu prawnego w tym zakresie.

II.511.451.2019

Doktorantem można być tylko na jednej uczelni. RPO pyta o powody takiego ograniczenia

Data: 2019-08-21
  • Doktoranci skarżą się, że nie mogą w tym samym czasie kształcić się w więcej niż jednej szkole doktorskiej
  • To arbitralna ingerencja w konstytucyjne prawo do nauki - ocenia RPO
  • Ograniczyć dostęp do kształcenia można, ale na podstawie kryteriów merytorycznych, a zwłaszcza osiągnięć kandydatów
  • Tymczasem do szkoły doktorskiej może się dostać ktoś o niższych osiągnięciach, niż inny o wyższych, który gdzieś już jest doktorantem

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące wykluczenia możliwości jednoczesnego kształcenia się w więcej niż jednej szkole doktorskiej. Rzecznik spytał o to wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

"Jednocześnie można być doktorantem tylko w jednej szkole doktorskiej" - stanowi art. 200 ust. 7 ustawy z 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Nie wyklucza to studiowania w kolejnej szkole doktorskiej po ukończeniu pierwszej. Wtedy jednak doktorant, mający stopień doktora, nie może otrzymywać stypendium doktoranckiego.

Ponadto ustawa przewiduje możliwość przygotowania rozprawy doktorskiej w odpłatnym trybie eksternistycznym. Ograniczeń nie ma zaś co do możliwości jednoczesnego przygotowywania kilku rozpraw doktorskich w więcej niż jednym trybie eksternistycznym bądź w trybie eksternistycznym i jednocześnie w szkole doktorskiej.

Uzasadnienie projektu ustawy nie zawiera przyczyn wprowadzenia tej regulacji. A  ograniczeń możliwości wyboru szkoły doktorskiej nie było w poprzedniej ustawie. 

Przyjęte rozwiązanie budzi wątpliwości bo ogranicza prawo do nauki - art. 70 ust. 1 Konstytucji.  Zapis ten interpretowany jest jako zobowiązujący państwo do zapewnienia nieskrępowanej możliwości dostępu do wykształcenia dla możliwie dużej liczby osób.

Nie oznacza to jednak, że państwo ma obowiązek zapewnienia możliwości kształcenia się na studiach, w tym też studiach trzeciego stopnia, wszystkim deklarującym taką chęć i mającym maturę. Z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 5 czerwca 2014 r. wynika, że państwo może ograniczyć dostęp do kształcenia, ale musi to czynić na podstawie kryteriów merytorycznych, a zwłaszcza osiągnięć kandydatów. 

Tymczasem rozwiązanie wobec szkół doktorskich arbitralnie ingeruje w możliwość dostępu do szkół osobom, które kształcą się już w innej szkole doktorskiej. Kandydaci - bez względu na posiadane osiągnięcia - będący już doktorantami w szkołach doktorskich, nie mogą podjąć kształcenia w innej szkole. W praktyce może to oznaczać, że do szkoły doktorskiej dostanie się osoba o niższych osiągnięciach, a nie o wyższych - jedynie z powodu bycia już doktorantem. 

Ci, którzy będą chcieli podjąć kształcenie w innej szkole doktorskiej, będą musieli wstrzymać się z tym do ukończenia studiów. Wtedy będą mogli podjąć nieodpłatne kształcenie w innej szkole - ale bez możliwości uzyskania stypendium. Ponadto będą mogli się kształcić w ramach płatnego trybu eksternistycznego. 

W ocenie Rzecznika czasowe wykluczenie możliwości nieodpłatnego pobierania nauki przez doktorantów nie znajduje uzasadnienia, gdyż:

1. Nie może nim być konieczność ochrony finansów państwa. Umożliwienie doktorantom jednoczesnego kształcenia się w więcej niż jednej szkole nie musi bowiem oznaczać dodatkowych kosztów, związanych z koniecznością wypłaty stypendium (doktorant mógłby je uzyskiwać tylko w jednej szkole).

2. Trudno uznać, że celem tego ograniczenia jest zagwarantowanie dostępu do studiów jak największej liczbie osób - przez eliminację zachowań patologicznych (nieodpowiedzialnego korzystania z prawa do bezpłatnego studiowania). Przepisy nie uzależniają bowiem możliwości kształcenia w kolejnej szkole doktorskiej od określonych osiągnięć w trakcie studiów bądź pozytywnego ich ukończenia w szkole doktorskiej, lecz jedynie od formalnego zakończenia kształcenia w jednej z nich.

3. Przepisy te nie służą też zapewnieniu wysokiej jakości pracy naukowej doktorantów. Nie jest bowiem trafne założenie, że doktorant kształcący się w dwóch szkołach nie będzie w stanie prowadzić badań na odpowiednim poziomie. Niektórzy już dziś z powodzeniem przygotowują rozprawy doktorskie z różnych dziedzin na tych samych lub różnych uczelniach. A możliwość wywiązania się przez doktoranta z obowiązków podczas pracy nad więcej niż jednym doktoratem powinna być oceniana na etapie rekrutacji do szkół doktorskich. 

VII.7033.36.2019

RPO do Ministra Infrastruktury: ulgowe bilety ZTM także dla studentów spoza UE

Data: 2019-08-16
  • Nie wszyscy studenci i doktoranci są w Polsce równo traktowani w kwestii ulg na przejazdy środkami transportu publicznego 
  • Takiego prawa pozbawieni są studenci spoza Unii Europejskiej, doktoranci-obywatele RP z uczelni zagranicznych oraz wszyscy studenci uczelni z zagranicy, którzy nie studiują w Polsce
  • Różnicowanie prawa do ulgi w zależności od obywatelstwa czy miejsca nauki jest sprzeczne nie tylko z polską ustawą, ale i z normami UE - podkreśla RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje skargi  na nierówne traktowaniu studentów i doktorantów w dostępie do ulg na przejazdy środkami publicznego transportu zbiorowego.  

Co mówią przepisy?

Zgodnie z ustawą z 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego, studenci do ukończenia 26. roku życia oraz doktoranci mają prawo do ulgi na przejazdy na podstawie biletów jednorazowych, imiennych biletów miesięcznych oraz przy przejazdach środkami publicznego transportu zbiorowego autobusowego.

Ustawa stanowi, że minister właściwy do spraw transportu, w porozumieniu z ministrami pracy, oświaty i wychowania oraz szkolnictwa wyższego, określi w rozporządzeniu rodzaje dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulg. W upoważnieniu do wydania rozporządzenia wskazano, że ma ono określać jedynie rodzaje dokumentów poświadczających uprawnienia do ulg, nie zaś zawężać grono podmiotów mogących z nich korzystać.

Kto jest wykluczony?

Tymczasem rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z 20 kwietnia 2017 r. w sprawie rodzajów dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulgowych przejazdów zawiera regulacje, które w sposób nieuprawniony i dyskryminujący ograniczają uprawnienie do ulg. Wyklucza ono bowiem taką możliwość wobec:

  • studentów spoza Unii Europejskiej,
  • studentów będących obywatelami UE bądź członkami rodziny obywateli UE, którzy nie posiadają dokumentu potwierdzającego prawo stałego pobytu w Polsce,
  • doktorantów będących obywatelami Polski i studiujących za granicą,
  • wszystkich studentów uczelni zagranicznych, którzy nie są studentami uczelni polskich.

Sprzeczność z ustawą; wątpliwość pod kątem norm UE 

W ocenie Rzecznika takie przepisy rozporządzenia pozostają w sprzeczności z ustawą o uprawnieniach do ulgowych przejazdów - w związku z art. 92 ust. 1 Konstytucji. Ustawa przyznaje bowiem studentom oraz doktorantom możliwość skorzystania z ulgowego przejazdu - bez względu na obywatelstwo czy miejsce pobierania nauki. 

Zgodnie zaś z art. 92 ust. 1 Konstytucji, rozporządzenia są wydawane przez organy w niej wskazane, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Według RPO rozporządzenie przekracza zatem upoważnienie ustawowe. Wprowadza bowiem dodatkowe kryteria, nieprzewidziane w ustawie, odnoszące się do możliwości skorzystania z ulgi.

Ponadto z uwagi na fakt, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej, przepisy rozporządzenia - w zakresie, w jakim różnicują możliwość skorzystania z ulgi w zależności od obywatelstwa czy miejsca zamieszkania - mogą budzić wątpliwości co do zgodności z normami UE.

Rzecznik zwrócił też uwagę, że obecne rozwiązania w kwestii ulg na przejazdy nie sprzyjają mobilności studentów i doktorantów.  Wręcz przeciwnie - premiują postawy osób, które z możliwości pobierania nauki zagranicą nie skorzystały. Ponadto takie regulacje nie przyczyniają się do optymalnych warunków studiowania i prowadzenia badań w Polsce dla studentów i doktorantów pochodzących z innych krajów.

Działania RPO 

W marcu 2019 r. Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Wicepremier, minister Jarosław Gowin odpowiedział, że po wystąpieniu Komisji Europejskiej polskie władze zobowiązały się do zmiany rozporządzenia. Prawo do ulgi ma przysługiwać również studentom-obywatelom UE, mającym prawo stałego pobytu w Polsce, którzy studiują za granicą. 

Zarazem Jarosław Gowin uznał za zasadne rozważenie poszerzenia katalogu dokumentów uprawniających do ulg, tak by umożliwić wykorzystywanie w Polsce przez doktorantów legitymacji ISIC (International  Student Identity Card - międzynarodowej karty studenckiej dla uczniów i studentów całego świata).

Dodał, że nie posiada kompetencji co do ustalania ulg na przejazdy transportem zbiorowym, a adresatem uwag w tym zakresie powinien być minister właściwy do spraw transportu. Poszerzenie katalogu osób objętych tym wsparciem spowodowałoby zwiększenie obciążeń budżetu państwa, co winno uzyskać aprobatę ministra właściwego do spraw finansów publicznych. A organem właściwym do przeprowadzenia procesu legislacyjnego w tej sprawie jest Minister Infrastruktury.

Teraz RPO napisał do ministra Andrzeja Adamczyka. Zwrócił się do niego o podjęcie działań w celu odpowiednich zmian legislacyjnych. 

Inny wątek sprawy ulg zbada TK

W lipcu 2019 r. Rzecznik przyłączył się do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (sygn. akt SK 42/19) w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela w sprawie tych ulg. 

RPO wniósł, by TK uznał niekonstytucyjność zaskarżonego przepisu rozporządzenia MI z 25 października 2002 r. - w zakresie, w jakim nakazuje on obywatelom polskim, studentom w wieku do lat 26., studiującym za granicą, którzy chcą skorzystać z ulgi komunikacyjnej, posiadanie międzynarodowej legitymacji studenckiej ISIC.

W ocenie RPO jest to niezgodne z art. 58 ust. 1 (wolność zrzeszania się), w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz z art. 51 ust. 1 (nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby), w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  (wolność i jej dopuszczalne ograniczenia). 

VII.7033.8.2015

Kiedy wnieść do sądu, że więzień stwarza zagrożenie? Zdaniem SW 8 miesięcy wystarczy

Data: 2019-08-14
  • Służba Więzienna jest przeciwna wydłużeniu do półtora roku terminu na złożenie wniosku o uznanie więźnia kończącego karę za stwarzającego zagrożenie dla innych osób
  • Dziś daje się na to osiem miesięcy. Według sędziów i RPO to nie wystarczy, aby biegli uzgodnili opinię w tak trudnej kwestii 
  • Zdaniem SW na 8 miesięcy przed końcem kary dalsze oddziaływania terapeutyczne nie przyniosą już efektów
  • Osadzony traci zaś motywację do dalszej pracy nad sobą, gdy dowiaduje się o złożeniu wniosku o uznanie go za mogącego stwarzać zagrożenie

- Służba Więzienna stoi na stanowisku, że niehumanitarnym byłoby pozbawiać skazanych motywacji do pracy nad sobą już na 1,5 roku przed zakończeniem odbywania kary – napisał do Rzecznika Praw Obywatelskich zastępca dyrektora generalnego SW płk Grzegorz Fedorowicz. 

Procedury uznawania za osobę stwarzającą zagrożenie 

Na mocy ustawy z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych, dana osoba (która odbyła karę więzienia), może zostać bezterminowo umieszczona w  Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. Nie jest to jednak jedyny środek przewidziany w prawie, bowiem ustawa pozwala także na orzeczenie nadzoru prewencyjnego (bez umieszczania w Ośrodku).  Jeśli zatem sąd cywilny uznaje więźnia za stwarzającego zagrożenie, decyduje, co wybrać.

A do takiego uznania wystarczy, że przez jakiś czas odbywało się karę w systemie terapeutycznym dla osób z zaburzeniami preferencji seksualnych. Wcześniej konieczny jest zaś wniosek do sądu dyrektora właściwego więzienia czy aresztu. Najwięcej wniosków w takich sprawach wpływa do Sądu Okręgowego w Gdańsku. Na jego obszarze są dwie jednostki penitencjarne, gdzie funkcjonują oddziały terapeutyczne dla sprawców przestępstw popełnionych w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych (Zakład Karny w Sztumie i Areszt Śledczy w Starogardzie Gdańskim).