Zawartość
Liczba całkowita wyników: 1244

WYSTĄPIENIA GENERALNE RPO

Zadaniem RPO jest sprawdzanie, czy przepisy nie uderzają w obywateli. Jeśli dojdzie do wniosku, że sprawa wymaga generalnego „poprawienia prawa”,  może m.in.: przedstawić problem władzom prezentując argumentację prawną  i standardy dotyczace praw człowieka. To ułatwia rozwiązanie problemu i przygotowanie projektów zmian. Tego typu wystąpienia noszą nazwę generalnych.

Data początkowa
np.: 04/2021
Data końcowa
np.: 04/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Zmienić zasady pobierania bilingów przez służby. Adam Bodnar do premiera po ważnym wyroku TS UE

Data: 2021-04-09
  • Policja i służby specjalne mogą w bardzo szerokim zakresie i bez kontroli sprawdzać, z kim obywatel rozmawiał  przez komórkę, poznawać lokalizację telefonu czy spis połączeń internetowych
  • Służby sięgają po takie dane, bo jest to po prostu dla nich najprostsze i najwygodniejsze - a dana osoba nie jest o tym informowana
  • RPO wiele razy wskazywał, że pobór danych powinien być ograniczony do zwalczania najważniejszych przestępstw i być kontrolowany przez niezależny organ; obywatel powinien zaś dowiadywać sie, że był tak inwigilowany
  • Dziś sądy faktycznie sprawdzają to post factum na podstawie ogólnych sprawozdań służb – w efekcie nie mogą rzetelnie ocenić zasadności, adekwatności i celowości tych działań

W związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 2 marca 2021 r. (sprawa C-746/18 Prokuratuur) Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego o zainicjowanie odpowiednich zmian legislacyjnych. Chodzi  o wyważanie między potrzebą ochrony bezpieczeństwa obywateli a ich prawem do prywatności.

RPO od dawna monitoruje kwestie zbierania i wykorzystywania przez policję i służby specjalne  danych telekomunikacyjnych, w tym spisów połączeń czy lokalizacji telefonów komórkowych obywateli. Wymogi bezpieczeństwa państwa nie oznaczają, że prowadzenie takiej inwigilacji ma nie podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności. A w tym zakresie jednostka ma bardzo ograniczone środki bezpośredniej ochrony prawnej.

Wskazuje na to najnowszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 2 marca 2021 r. wydany w sprawie C-746/18 Prokuratuur.

Wyrok TS UE

TSUE orzekł, że art. 15 ust. 1 dyrektywy 2002/58/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 12 lipca 2002 r. o prywatności i łączności elektronicznej  oraz art. 52 ust. 1 Karty praw podstawowych UE należy interpretować w ten sposób, że sprzeciwiają się przepisom krajowym umożliwiającym dostęp organów władzy publicznej do zbioru danych o ruchu lub danych o lokalizacji, które mogą dostarczyć informacji o połączeniach wykonywanych przez użytkownika środka łączności elektronicznej lub o lokalizacji używanego przez niego urządzenia końcowego oraz umożliwić wyciągnięcie precyzyjnych wniosków na temat jego życia prywatnego, do celów zapobiegania, dochodzenia, wykrywania i karania przestępstw - bez ograniczania takiego dostępu do postępowań mających na celu zwalczanie poważnej przestępczości lub zapobieganie poważnym zagrożeniom bezpieczeństwa publicznego, niezależnie od długości okresu, na jaki wniesiono o dostęp do danych oraz ich liczby i rodzaju.

TS przypomniał, że art. 15 ust. 1 dyrektywy o prywatności i łączności elektronicznej w związku z art. 7, 8 i 11 oraz art. 52 ust. 1 KPP stoi na przeszkodzie środkom ustawodawczym przewidującym w tych celach prewencyjne uogólnione i niezróżnicowane zatrzymywanie danych o ruchu i danych o lokalizacji. Jedynie walka z poważną przestępczością i zapobieganie poważnym zagrożeniom bezpieczeństwa publicznego mogą uzasadniać poważne ingerencje w prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego oraz prawo do ochrony danych osobowych, takie jak te związane z zatrzymywaniem danych o ruchu i danych o lokalizacji, które mogą dostarczyć informacji o połączeniach wykonywanych przez użytkownika środka łączności elektronicznej lub o lokalizacji używanych przez niego urządzeń końcowych i umożliwiają wyciągnięcie precyzyjnych wniosków na temat życia prywatnego.

Ingerencja w te prawa ma w każdym wypadku poważny charakter, niezależnie od długości okresu na jaki się wnosi o dostęp do wspomnianych danych. W każdym wypadku powinno dojść do spełnienia wymogu proporcjonalności a odstępstwa od poszanowania prywatności czy danych osobowych powinny być ograniczone do tego, co jest ściśle niezbędne do celów danego dochodzenia – podkreślił  TS.

Polskie przepisy - niezgodne z Konstytucją i prawem unijnym

Rzecznik wskazuje, że polskie prawo nie spełnia wymogów wynikających z prawa UE, które znalazły odzwierciedlenie w tym wyroku TS UE. Uchwalona 15 stycznia 2016 r. nowelizacja ustaw „policyjnych”  dała służbom prawo do uzyskiwania danych telekomunikacyjnych, internetowych i pocztowych oraz do przetwarzania tych danych bez wiedzy i zgody osoby, której dotyczą. Prawo to przyznane zostało w celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw albo w celu ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych lub ratowniczych.

Ustawa ta nie spełnia kryteriów uzasadniających ograniczenie praw i wolności obywatelskich, wynikających z Konstytucji. Podaje to w wątpliwość zgodność ustawy z art. 2, 30, 47, 49, 51 ust. 2 Konstytucji w zw. z art. 31 ust. 3 oraz art. 8 EKPC i art. 7 i 8 w zw. z art. 52 ust. 1 KPP UE.

Katalog przestępstw, w których przypadku dopuszczalne jest uzyskiwanie i przetwarzanie tych danych przez poszczególne służby jest nadmiernie szeroki, co wskazuje na przekroczenie granic, o których mowa w art. 31 ust. 3 Konstytucji, art. 8 ust. 2 EKPC oraz art. 52 ust. 1 KPP UE. Nie wskazano poszczególnych typów czynów zabronionych, które uzasadniałyby sięgnięcie po tego typu dane o obywatelach, lecz użyto ogólnego określenia „przestępstwa”. Oznacza to możliwość uzyskiwania danych w odniesieniu do wszystkich czynów spełniających znamiona jakiegokolwiek przestępstwa, w tym ściganego na wniosek lub z oskarżenia prywatnego. To nadmierna ingerencja w prawo do prywatności i w prawo do ochrony danych osobowych, a także naruszenie zasady autonomii informacyjnej, wyrażone w art. 47, 49 oraz 51 ust. 2 Konstytucji, przez co naruszona jest również zasada godności człowieka (art. 30 Konstytucji).

Daje to służbom możliwość uzyskiwania danych w postępowaniach w sprawie bliżej nieokreślonych czynów zabronionych, bez względu na ich szkodliwość społeczną. Otwiera to możliwość wykorzystywania danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych nie tylko wówczas, gdy jest to rzeczywiście konieczne do wykrywania lub zapobiegania przestępstwom, ale także wtedy, gdy jest to po prostu najprostsze i najwygodniejsze.

Na konieczność precyzyjnego uregulowania zakresu przestępstw, w których dopuszczalne jest sięganie po te dane, wskazywały Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) i TS UE.  Przepisy ustawy są zatem niezgodne także z art. 8 EKPC oraz 7 i 8 w zw. z art. 52 ust. 2 KPP UE.

Adam Bodnar podkreśla, że szeroki zakres informacji, do których mają dostęp służby, pozwala na szerokie i precyzyjne odtworzenie różnych aspektów życia prywatnego. Może również prowadzić do budowania profilu osobowego osób uczestniczących w procesie komunikacji, a co za tym idzie – do ustalenia ich trybu życia, przynależności do organizacji społecznych czy politycznych, osobistych upodobań czy skłonności osób poddanych obserwacji.

Potwierdzają to wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli „Uzyskiwanie i przetwarzanie przez uprawnione podmioty danych z bilingów, informacji o lokalizacji oraz innych danych, o których mowa w art. 180c i d ustawy Prawo telekomunikacyjne”. W ocenie NIK przepisy te nie chronią w stopniu wystarczającym praw i wolności obywatelskich przed nadmierną ingerencją ze strony państwa. System zbierania informacji o zakresie wykorzystania przez danych z bilingów, informacji o lokalizacji oraz innych danych nie pozwala na określenie rzeczywistej liczby sprawdzeń. Brak jest również mechanizmów kontroli o charakterze zewnętrznym, które pozwoliłyby na weryfikację zakresu wykorzystywania danych telekomunikacyjnych przez uprawnione podmioty, a w szczególności zasadności ich pozyskiwania i przetwarzania.

Wyrok TK z 2014 r. i jego następstwa

RPO zainicjował postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie K 23/11. W wyroku z 30 lipca 2014 r. TK stwierdził niekonstytucyjność części zaskarżonych przepisów, co miało doprowadzić do stworzenia systemu przetwarzania danych opartego na konstytucyjnym standardzie ochrony prywatności. Ustawodawca nie spełnił niestety tych nadziei. Mająca wykonywać wyrok nowelizacja z 5 stycznia 2016 r. znacząco poszerzyła możliwości ingerencji służb w sferę prywatności obywateli.

Znowelizowane przepisy nie tylko nie realizują wyroku TK, ale w poważnym zakresie naruszają konstytucyjne prawa i wolności człowieka oraz standardy międzynarodowe. Służby uzyskały np. dostęp do danych internetowych za pomocą stałego łącza. Pobieranie tych danych nie musi się wiązać z żadnym toczącym się postępowaniem. Służby nie muszą już - tak jak przedtem - składać pisemnych wniosków do dostawców usług internetowych i wykazywać, na potrzeby jakiego postępowania dane są im potrzebne.

Oznacza to, że dane te mogą być zbierane nie tylko wówczas, gdy jest to rzeczywiście konieczne do wykrywania lub zapobiegania najpoważniejszym przestępstwom, którym inaczej nie da się przeciwdziałać (jak wskazują standardy wynikające z Konstytucji i prawa europejskiego), ale także wtedy, gdy jest to dla służb po prostu wygodne. Oznacza to ryzyko poważnych nadużyć. Służby mogą na tej podstawie np. precyzyjnie odtwarzać różne aspekty życia prywatnego obywatela, zbierać dane o trybie życia, poglądach, upodobaniach czy skłonnościach.

Inny zarzut wobec nowelizacji to nieproporcjonalnie długi czasu trwania kontroli operacyjnej - do 18 miesięcy. Ponadto znowelizowane przepisy ograniczyły chronioną prawem tajemnicę zawodów zaufania publicznego, m.in. adwokatów, radców prawnych, lekarzy i dziennikarzy. Zdobyte podczas inwigilacji tajemnice mogą bowiem być wykorzystane w postępowaniu karnym, gdy „jest to niezbędne ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność ta nie może być ustalona na podstawie innego dowodu”.

W czerwcu 2016 r. Komisja Wenecka uznała, że nowelizacja nadaje służbom zbyt szerokie kompetencje, które mogą uderzać w prawo do prywatności obywateli. Oceniła m.in., że dostęp służb do najbardziej wrażliwych danych telekomunikacyjnych i internetowych powinien wymagać uprzedniej zgody sądu; nadzór nad zbieraniem mniej wrażliwych danych powinien sprawować niezależny organ, a jednostka powinna być informowana o ich pobraniu; system składania sądom ogólnych sprawozdań przez służby będzie zaś nieskuteczny. Komisja Wenecka zalecała m.in. by pozyskiwanie najważniejszych danych telekomunikacyjnych i internetowych ograniczyć do najgroźniejszych sytuacji; by skrócić czas przechowywania danych oraz zadbać o nienaruszanie tajemnicy adwokackiej.

Rozwiązania polskie są niezgodne z wyrokiem TSUE, który podkreślił, że dyrektywa o prywatności i łączności elektronicznej stoi na przeszkodzie środkom ustawodawczym nakładającym na dostawców usług łączności elektronicznej obowiązek prewencyjnego, uogólnionego i niezróżnicowanego zatrzymywania danych o ruchu i danych o lokalizacji. Są one też niezgodne z tą dyrektywą w zakresie w jakim pozwalają na korzystanie z tego typu danych w każdym postępowaniu, a nie jedynie w postępowaniu zmierzającym do zwalczania poważnej przestępczości lub zapobiegania poważnym zagrożeniom dla bezpieczeństwa publicznego.  Tylko bowiem to ostatnie może uzasadniać dostęp organów władzy publicznej do zbioru danych, które umożliwiają wyciągnięcie precyzyjnych wniosków na temat życia prywatnego osób, których dane dotyczą.

Niewystarczająca kontrola działań służb

Obecna forma kontroli jest niewystarczająca. Kontrola następcza nie powinna być stosowana domyślnie, lecz może być dopuszczalna jedynie wyjątkowo, w sytuacjach, w których zachodzi potrzeba natychmiastowego działania służb. Przepisy nie przewidują przeprowadzenia kontroli uprzedniej. A dzięki niej  sięganie po dane mogłoby podlegać rzetelnej ocenie pod względem spełniania kryteriów niezbędności, adekwatności i celowości. Zgodnie z art. 51 ust. 2 Konstytucji RP, władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach, niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Aktualna forma kontroli nie gwarantuje w sposób realny przestrzegania tych zasad.

Żadnej kontroli nie podlega uzyskiwanie danych, pozyskiwanych na podstawie art. 20cb ust. 1 ustawy o Policji. Ustawa o Policji i analogicznie pozostałe ustawy spod jakiejkolwiek kontroli wyłączają zatem pozyskiwanie danych nie tylko określonych w art. 179 ust. 9 Prawa telekomunikacyjnego, ale również całego art. 161 Prawa telekomunikacyjnego, co znacząco poszerza zakres dostępu do danych wyłączonych spod jakiejkolwiek kontroli. A ten artykuł Prawa telekomunikacyjnego odnosi się do bliżej nieokreślonych „innych danych”.

TSUE wskazał, że dyrektywa stoi na przeszkodzie przepisom krajowym przyznającym prokuraturze - której zadaniem jest kierowanie postępowaniem przygotowawczym oraz sprawowanie funkcji oskarżyciela publicznego w ramach późniejszego postepowania - kompetencję do udzielania zezwoleń na dostęp organu władzy publicznej do danych o ruchu i danych o lokalizacji do celów postępowania przygotowawczego. Istotne jest, aby sąd dokonujący uprzedniej kontroli dysponował wszelkimi uprawnieniami i gwarancjami niezbędnymi do pogodzenia poszczególnych wchodzących w grę interesów i praw. W postępowaniu przygotowawczym taka kontrola wymaga, aby sąd był w stanie zapewnić właściwą równowagę pomiędzy interesami związanymi z potrzebami dochodzenia w ramach zwalczania przestępczości oraz prawami podstawowymi do poszanowania życia prywatnego i ochrony danych osobowych osób, których dane są udostępniane.

Polskie regulacje nie przewidują jednak realnej kontroli pobierania danych obywateli. Sąd okręgowy ma wprawdzie prawo do kontroli, ale jedynie na podstawie ogólnych, zbiorczych półrocznych sprawozdań służb. Sąd nie musi, ale tylko może weryfikować, czy dane pobrano zasadnie.

Po kontroli sąd może jedynie poinformować daną służbę o jej wynikach, ale nie może zarządzić np. zniszczenia zgromadzonych danych lub innych działań naprawczych. W praktyce ta kontrola sądów ma zatem charakter iluzoryczny. Tajne sprawozdania służb nie są informacją publiczną, choć zawierają informacje dotyczące liczby pozyskanych danych telekomunikacyjnych, pocztowych lub internetowych i kwalifikacji prawnej czynów, w związku z którymi o nie wystąpiono.

„Owoce zatrutego drzewa”

Z wyroku TSUE wynika także konieczność wykluczenia informacji i dowodów uzyskanych z naruszeniem przepisów prawa Unii. Stwarza to zagrożenie dla zasady kontradyktoryjności, a tym samym prawa do rzetelnego procesu.

Tymczasem art. 168a Kodeksu postępowania karnego zachęca wręcz służby państwowe do pozyskiwania dowodów w drodze popełniania przestępstw i łamania procedur – z zapewnieniem, że będą mogły być wykorzystane w postępowaniu karnym. W istocie unieważnia to wszelkie - i tak szczątkowe - mechanizmy kontroli nad pozyskiwaniem danych o obywatelach.

Niezbędne jest zatem takie uregulowanie, aby nie mogły zostać wykorzystane dowody zgromadzone z naruszeniem prawa czy to krajowego, czy też unijnego. Powinny być one wyeliminowane z materiału dowodowego stanowiącego podstawę rozstrzygnięcia. Postulować należy zatem pilną zmianę  art. 168a k.p.k., przywracającą mu treść sprzed nowelizacji z 2016 r. W obecnym brzmieniu przepis ten jest bowiem jawnie i oczywiście niekonstytucyjny.

- Ponure świadectwo o Polsce stanowi utrzymywanie regulacji, która zachęca organy państwa do łamania prawa i zapewnia, że nielegalne działania zostaną usankcjonowane w procesie karnym – podkreśla Adam Bodnar.

II.519.109.2015

RPO o działaniach Policji przed TK i w pubie Piw Paw 10 marca. Wystąpienie do Komendanta Głównego Policji

Data: 2021-03-29
  • Policja nie zawsze może i powinna używac siły w odpowiedzi na zachowanie obywateli. 
  • Dlatego działania Policji 10 marca przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego i w warszawskim pubie Piw Paw budzą zaniepokojenie RPO
  • RPO wylicza komendantowi Jarosławowi Szymczykowi uchybienia.
  • Może to zrobić, gdyż interwencje Policji są nagrywane i dokumentowane w sieci przez obywateli.

Spontaniczny protest przez budynkiem Trybunału Konstytucyjnego

10 marca 2021 r. przed Trybunałem Konstytucyjnym odbył się spontaniczny protest, w którym uczestniczyły cztery osoby. Dwie z nich przykuły się klamrami do płotu okalającego budynek. Protestujący reprezentowali różne grupy aktywistyczne m. in. walczące o prawa kobiet oraz ochronę środowiska.

Interwencja Policji budzi tu następujące wątpliwości RPO:

  • Kilkudziesięciu funkcjonariuszy przeciw czterem obywatelom. W proteście brały udział tylko cztery osoby (trzy kobiety oraz mężczyzna), policjantów było kilkudziesięciu. Do tego wzdłuż ulicy utworzony został kordon z kolejnych kilkudziesięciu funkcjonariuszy, którzy uniemożliwiali dziennikarzom oraz innym obserwatorom relacjonowanie protestu oraz kontakt z protestującymi. Taka dysproporcja sił nie ma uzasadnienia.
  • Niepoinformowanie o prawach, procedurach i możliwości złożenia skargi. Policjanci jako podstawę prawną zatrzymania wskazali art. 51 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń („§ 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, środka odurzającego lub innej podobnie działającej substancji lub środka, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. § 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne”). Jedna z protestujących osób poprosiła o podanie także podstawy faktycznej zatrzymania. Legitymujący funkcjonariusz wskazał, że jest nią art. 15 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji. Nie potrafił jednak dokładnie podać, jakie konkretnie zdarzenie, zachowanie, czy sytuacja doprowadziły do zatrzymania.

Otrzymanie przez osobę pozbawioną wolności zrozumiałych i aktualnych informacji o istotnych kwestiach, np. przysługujących prawach, obowiązujących procedurach, sposobie składania skarg, zwiększa poczucie bezpieczeństwa, pozwala odgrywać aktywną rolę w zabezpieczaniu własnych praw, ułatwia dostęp do mechanizmów skargowych, przez co pełni rolę prewencyjną w zapobieganiu przemocy. Obowiązek zapewnienia, by tak się stało, spoczywa na funkcjonariuszach Policji.

  • Odgrodzenie protestujących od dziennikarzy za pomocą parawanu. Przez to protestu nie mogli sprawozdawać dziennikarze, a działalność policji nie była transparentna.
  • „Zadzwońcie sobie na 112”. Uniemożliwienie wykonywania obowiązków dziennikarzom. Zostali oni zepchnięci przez kordon policji i nie mogli słyszeć, co mówią protestujący oraz jak przebiega interwencja. Żaden z funkcjonariuszy nie udzielił dziennikarzom odpowiedzi na pytanie o cel i powód interwencji wobec manifestantów. Dowódca akcji przekazał, że jeżeli chcieliby się skontaktować z rzecznikiem prasowym KSP, a nie znają numeru telefonu, powinni skorzystać z numeru alarmowego 112. W rzeczywistości, korzystanie z tego numeru byłoby niczym innym aniżeli blokowaniem numeru alarmowego bez uzasadnionej przyczyny.

RPO przypomina, że Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał już nie raz wiodącą rolę prasy w demokratycznym państwie prawa. Na prasie spoczywa obowiązek przekazywania informacji w sprawach leżących w interesie publicznym. Członkowie społeczeństwa mają zaś pełne prawo do ich otrzymywania.

  • Kominy zamiast maseczek na twarzach policjantów. Niektórzy z funkcjonariuszy w niewłaściwy sposób zasłaniali usta i nos. Niektórzy jako zabezpieczenie nadal stosują tzw. kominy, wykonane z materiału przepuszczalnego.

Interwencja funkcjonariuszy Policji w pubie Piw Paw (ul. Parkingowa, Warszawa)

10 marca 2021 r. w godzinach wieczornych policjanci pojawili się w klubie w związku podejrzeniem sprzedaży alkoholu bez koncesji. Atmosfera była pełna emocji, niektórzy uczestnicy tego zdarzenia dyskutowali z policjantami, krzyczeli; nagrywali interwencję za komórkami.

Interwencja Policji budzi tu następujące wątpliwości RPO:

KMP.570.2.2021

Komornik ukarany dyscyplinarnie nie może wnosić o kasację. Wniosek Rzecznika o zmianę prawa

Data: 2021-03-25
  • W przeciwieństwie do przedstawicieli innych zawodów prawniczych, komornik w swej sprawie dyscyplinarnej nie może wnieść kasacji do Sądu Najwyższego
  • Takie ograniczenie jest niezrozumiałe i nie znajduje podstaw
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi Ministra Sprawiedliwości o rozważenie odpowiedniej zmiany prawa 

Zgodnie z art. 253 ustawy z  22 marca 2018 r. o komornikach sądowych, kasację do Sądu Najwyższego od orzeczenia dyscyplinarnego wydanego przez sąd apelacyjny może wnieść wyłącznie Prokurator Generalny i Rzecznik Praw Obywatelskich. Tym samym komornik, który ma status obwinionego w postępowaniu dyscyplinarnym - a także jego obrońca, pokrzywdzony czy Krajowa Rada Komornicza - zostali pozbawieni możliwości złożenia kasacji.

W ustawie o komornikach sądowych przyjęto zatem rozwiązanie inne niż w innych ustawach „korporacyjnych”, gdzie uprawnionymi do wniesienie kasacji są również strony. Prawo to przysługuje zatem radcom prawnym, adwokatom,  notariuszom.

Pozbawienie zwłaszcza obwinionego komornika możliwości wniesienia kasacji narusza gwarantowane konstytucyjnie prawo do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

A komornik legitymuje się wszak odpowiednią wiedzą prawniczą i nie ma przeszkód by pozbawiać go podstawowych uprawnień procesowych.

Swoboda ustawodawcy kształtowania procedur nie oznacza dopuszczalności wprowadzania rozwiązań arbitralnych, które bez istotnych racji ograniczają prawa procesowe strony, których realizacja stanowi przesłankę prawidłowego i sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy – wskazywał Trybunał Konstytucyjny.

VII.511.12.2021

Zmiany w ustawie o SN - niekonstytucyjne. Opinia Rzecznika dla Senatu

Data: 2021-03-24
  • Uchwalona przez Sejm zmiana ustawy o Sądzie Najwyższym jest niekonstytucyjna – wskazuje RPO w opinii dla Senatu, który zajmuje się tą nowelizacją
  • Prezesa danej izby Sądu Najwyższego mogłaby bowiem wybrać także mniejszość zgromadzenia sędziów tej izby
  • A Prezydent RP mógłby powierzać sędziemu SN wykonywanie obowiązków prezesa izby SN - tymczasem Konstytucja nie przewiduje takiej funkcji

W związku z rozpatrywaniem przez Senat uchwalonej przez Sejm 25 lutego 2021 r. nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym (druk senacki nr 330) RPO przedstawił marszałkowi Senatu uwagi dotyczące niektórych jej rozwiązań.

Przewidują one m.in., że wybór kandydatów na prezesa SN może nie mieć charakteru reprezentatywnego, skoro będzie mogła go dokonać także mniejszość zgromadzenia sędziów danej izby SN. Zakładają też powierzenie przez Prezydenta RP wykonywania obowiązków prezesa SN sędziemu SN.

W ocenie RPO oba te rozwiązania są niezgodne z konstytucyjną zasadą, że sądy, w tym także SN, są władzą odrębną i niezależną od innych władz (art. 173 Konstytucji). W ramach tej odrębności i niezależności od władzy wykonawczej udział sędziów w wyborze prezesa izby nie może mieć charakteru pozornego, zaś wyłonieni przez nich kandydaci nie powinni być kandydatami wyłonionymi przez mniejszość sędziów.

Tego zaś nie gwarantują proponowane zmiany. Przewidują bowiem, że kandydaci mogą być wyłonieni nawet przez 1/3 zgromadzenia sędziów izby SN - a zatem przez zdecydowaną mniejszość.

Ponadto przewiduje się powierzenie przez Prezydenta RP sędziemu SN wykonywania obowiązków prezesa SN. A w myśl art. 144 ust. 2 Konstytucji akty urzędowe Prezydenta wymagają podpisu Prezesa Rady Ministrów. Nie dotyczy to powoływania prezesów SN. Konstytucyjne uprawnienie Prezydenta dotyczy w związku z tym wyłącznie powoływania Prezesów SN.

Konstytucja nie przewiduje zaś funkcji sędziego wykonującego obowiązki prezesa SN. Już z tego powodu przyznawane nowelizacją uprawnienie dla Prezydenta wywołuje istotne wątpliwości konstytucyjne z punktu widzenia niezależności i odrębności SN.

W istocie więc, w wyniku zastosowania tego przepisu, to Prezes Rady Ministrów będzie decydował, komu powierzyć wykonywanie obowiązków prezesa SN. Dlatego rozwiązanie to jest niezgodne z art. 173 Konstytucji.

Ponadto nowela przewiduje wydłużenie o kolejne dwa lata możliwości wnoszenia skarg nadzwyczajnych od prawomocnych orzeczeń sądowych kończących postępowanie w sprawie, które uprawomocniły się po 17 października 1997 r.

Dlatego też RPO wskazuje aktualny stan rozpoznawania tych spraw przez RPO. Do Biura RRO dotychczas wpłynęło 8931 wniosków o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Dotychczas rozpatrzono  8258 spraw, z czego podjęto do dalszego prowadzenia (zwrócono się o akta) 2461 spraw i w 2049 takich sprawach Rzecznik zajął już stanowisko. Natomiast w 4611 sprawach przekazano wnioskodawcom ostateczne stanowisko RPO. W ponad 1000 sprawach poproszono wnioskodawców o uzupełnienie wniosku, nadesłanie dodatkowych dokumentów itp.

Do 23 marca 2021 r. RPO wniósł 58 skarg nadzwyczajnych - najwięcej dotyczy problematyki cywilnoprawnej. W kilkunastu sprawach projekty skarg, których termin wniesienia upływa 3 kwietnia 2021 r. , są wciąż przygotowywane.

W Biurze RPO wnioski o wniesienie skargi nadzwyczajnej, łącznie bada ok. 70 osób,  dla których rozpatrywanie takich wniosków jest obowiązkiem dodatkowym, podejmowanym obok obowiązków dotychczas już wykonywanych, a związanych z rozpoznawaniem spraw wpływających do Biura Rzecznika, których liczba nie uległa przecież zmniejszeniu. Obsada kadrowa Biura – w związku z wejściem w życie przepisów o skardze nadzwyczajnej – nie zwiększyła się.

RPO - mimo, że domagał się tego wielokrotnie zarówno na forum Parlamentu, jak też kierując korespondencję do organów rządowych - nie otrzymał jakiegokolwiek wsparcia finansowego w związku z powierzeniem mu nowego zadania, jakim jest rozpoznawanie wniosków o skargę nadzwyczajną. Przewidywane utworzenie w Biurze RPO nowych etatów związanych z badaniem spraw dotyczących skarg nadzwyczajnych -  co znajdowało swój wyraz w kolejnych projektach budżetu Rzecznika -  konsekwentnie nie uzyskiwało w poszczególnych latach budżetowych aprobaty Parlamentu.

Z jednej więc strony Parlament, uchwalając nową ustawę o Sądzie Najwyższym, wprowadził do systemu prawnego nowy nadzwyczajny środek zaskarżenia w postaci skargi nadzwyczajnej. Z drugiej zaś strony, ten sam Parlament nie przewidział żadnych dodatkowych środków finansowych na realizację tego zadania przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Stąd też to nowe zadanie jest wykonywane w ramach tych sił i środków, które dotychczas służyły także wykonywaniu innych konstytucyjnych i ustawowych obowiązków RPO.

IV.510.20.2021

ZUS może dostać zbyt szeroki dostęp do danych obywateli - wskazuje MRiPS Adam Bodnar

Data: 2021-03-24
  • ZUS miałby szerokie uprawnienia przy ustalaniu prawa do zasiłku - bez określenia granic ingerencji w prawo do prywatności i ochrony danych osobowych obywateli
  • Zastrzeżenia RPO budzi projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa
  • Przewiduje się m.in. możliwość pozyskiwania danych wrażliwych dotyczących konkretnej osoby ubiegającej się o zasiłek
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę z urzędu i zwrócił się o wyjaśnienia do Marleny Maląg, ministry rodziny i polityki społecznej

Proponowany przepis głosi: „Zakład Ubezpieczeń Społecznych może pozyskiwać dane i informacje, o których mowa w ust. 1, od ubezpieczonych, płatników składek, organizacji społecznych oraz innych podmiotów i osób, które są w posiadaniu tych danych i informacji, a wymienione osoby i podmioty są obowiązane je udostępnić na wniosek ZUS”.

Z uzasadnienia projektu wynika, że „zmiana ta nie będzie oznaczać zwiększenia obecnych obowiązków płatników składek, a korzyścią dla wszystkich, przede wszystkim dla ubezpieczonych będzie  usprawnienie procesu ustalenia prawa i wypłaty zasiłków. Obecnie, brak wypłaty świadczeń z ubezpieczenia chorobowego lub ich znacznie opóźniona wypłata wynika z braku pełnej i rzetelnej dokumentacji przekazywanej przez płatników składek”.

Propozycja przewiduje możliwość pozyskiwania danych i informacji, o których mowa w ust. 1, tj. niezbędnych do ustalenia prawa do zasiłków, ich wysokości, podstawy wymiaru oraz do ich wypłat - bez określenia zakresu ich żądania. Ponadto przyznaje możliwość pozyskiwania tych informacji od nieokreślonego kręgu podmiotów. Wskazuje bowiem bardzo ogólnie na organizacje społeczne, podmioty i osoby, które mają te dane i informacje.

Jak sygnalizują media, proponowany przepis mógłby  dotyczyć np. pozyskiwania informacji od sąsiadów, czy właścicieli mediów społecznościowych, a także adwokatów stanowiąc zagrożenie dla ochrony tajemnicy zawodowej. Możliwa jest też taka interpretacja, zgodnie z którą można byłoby gromadzić dane wrażliwe.

Tak szerokie uprawnienia do żądania udostępnienia danych osobowych przyznane są jedynie policji czy służbom. Ale ich działalność nie podlega regulacjom rozporządzenia RODO. Zgodnie z RODO przetwarzane dane powinny być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane. Prawodawca powinien więc wskazać zakres danych, jakie mogą być przetwarzane, a także ograniczyć zakres zbierania danych jedynie do tych, które są niezbędne.

Jak wynika z uzasadnienia projektu, celem przetwarzania danych wydaje się usprawnienie procesu ustalenia prawa i wypłaty zasiłków. Wątpliwości budzi jednak, czy nie wystarczają do tego aktualne uprawnienia ZUS względem pracodawcy i ubezpieczonego.

Standard konstytucyjny ochrony prawa do prywatności i ochrony danych osobowych wynikający z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego wskazuje, że zbieranie przez władze publiczne wyłącznie niezbędnych/koniecznych – a nie „wygodnych”  – informacji o osobie, gwarantuje ochronę prywatności. Art. 51 Konstytucji kładzie nacisk przede wszystkim na ochronę jednostki wobec władz publicznych. W świetle art. 47 Konstytucji nie ulega  wątpliwości, że ustawodawca ma konstytucyjny obowiązek zapewnić jednostce odpowiednią ochronę sfery prywatności - nie tylko przed ingerencją ze strony podmiotów publicznych, ale również przed ingerencją ze strony innych jednostek i podmiotów prywatnych.

Nowelizacja przewiduje możliwość pozyskiwania danych wrażliwych dotyczących konkretnej osoby ubiegającej się o zasiłek. Z punktu widzenia RODO istotne jest  zapewnienie odpowiedniego zabezpieczenia praw podstawowych i interesów osoby, której dane dotyczą. W projekcie nie ma jednak regulacji wskazujących na szczególne zabezpieczenia danych wrażliwych, jak np. określenie zakresu urzędników uzyskujących do nich dostęp, czy dotyczących bezpieczeństwem danych.

Proponowany przepis wprowadza też obowiązek udostępnienia żądanych przez ZUS informacji. Brak jest jednak gwarancji proceduralnych umożliwiających odwołanie się od takiej decyzji ZUS. W sytuacji zaś przekazania nieprawdziwych danych przez podmiot, mających wpływ na prawo do świadczeń lub na ich wysokość, co spowoduje wypłacenie nienależnych świadczeń, podmiot ten jest zobowiązany do zwrotu tych świadczeń z odsetkami za okres, za który je wypłacono.

Ponadto RPO zwraca uwagę, że projekt nie został przekazany do konsultacji Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych – mimo takiego  obowiązku.

VII.501.35.2021

Wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu trzem sędziom Sądu Najwyższego. Wątpliwości Rzecznika

Data: 2021-03-17
  • Izba Dyscyplinarna  Sądu Najwyższego została zawieszona przez Trybunał Sprawiedliwości i nie może decydować o uchyleniu immunitetów trzech sędziów Sądu Najwyższego
  • Kierowanie do niej takich wniosków prokuratury zmierza do tego, aby środek tymczasowy TS stał się bezskuteczny
  • To także obejście przepisów ustawy o SN o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów SN
  • RPO ma wątpliwości wobec tych wniosków i prosi prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o wyjaśnienie ich podstaw prawnych i faktycznych

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę wniosków o uchylenie immunitetów trzem sędziom Izby Karnej Sądu Najwyższego, którzy mieli doprowadzić do bezprawnego pobytu dwóch osób w zakładach karnych. Uczynił to z uwagi  na indywidualne prawa sędziów SN, jak i prawa obywateli do ochrony sądowej przed niezależnym sądem, w tym SN.

Komunikat prokuratury

16 marca 2021 r. na stronie Prokuratury Krajowej opublikowano komunikat o wystąpieniu Wydziału Spraw Wewnętrznych do Izby Dyscyplinarnej SN w tej sprawie. Prokuratura zamierza postawić sędziom SN zarzut nieumyślnego niedopełnienia obowiązku rozstrzygania spraw zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Według komunikatu 23 października 2019 r. SN wstrzymał wykonanie wyroku sądu  wobec mężczyzny skazanego na 3 lata i 3 miesiące pozbawienia wolności. Zdaniem prokuratury, mimo ciążącego na nim obowiązku sędzia SN Marek Pietruszyński nie podjął działań zmierzających do ustalenia, czy w momencie, gdy wydawał postanowienie o wstrzymaniu wykonania wyroku, skazany odbywa już karę. Tymczasem zaczął ją odbywać od 3 września 2019 r., a - jak podaje prokuratura -  dopiero 15 listopada 2019 r., wskutek interwencji obrońcy skazanego, wydano nakaz zwolnienia. W rezultacie mężczyzna był bezzasadnie przetrzymywany w zakładzie karnym niemal przez miesiąc.

Z kolei sędziowie SN Andrzej Stępka i prof. Włodzimierz Wróbel zasiadali w składzie SN, który 16 października 2019 r. uchylił wyrok sądu wobec mężczyzny skazanego na 2 lata pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Zdaniem prokuratury, wbrew obowiązkowi nie sprawdzili oni, czy kara jest już wykonywana. Kroki takie podjęto dopiero po telefonie funkcjonariusza Służby Więziennej z zakładu karnego, w którym skazany był osadzony. Nakaz zwolnienia wydano 18 listopada 2019 r.

Stanowisko RPO

Prezes Izby Karnej SN Michał Laskowski wskazał, że winę w tej sprawie ponosi sekretariat, który nie wykonał zwolnienia wskazanych osób z aresztu. Dodał, że winni zostali ukarani dyscyplinarnie, w tym kierowniczka sekretariatu, którą  dyscyplinarnie zwolniono z pracy.

Rzecznik przypomnina, że odpowiedzialność karna w demokratycznym państwie prawa jest odpowiedzialnością o charakterze ultima ratio. Ustawa o Sądzie Najwyższym zawiera zaś szczegółowe przepisy dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów SN. Zostały one przyjęte w celu dochodzenia odpowiedzialności względem sędziów SN, którzy m. in. przekroczyli uprawnienia bądź nie dopełnili obowiązków - co stanowi przewinienie służbowe.

Tymczasem zarzuty prokuratury są związane z działalnością zawodową sędziów. Nie dotyczą przestępstwa o charakterze pospolitym, co mogłoby usprawiedliwiać skierowanie wniosków o uchylenie immunitetów celem dochodzenia odpowiedzialności karnej. Z tego też względu powstaje istotna wątpliwość, czy te działania Prokuratury Krajowej nie stanowią obejścia przepisów ustawy o SN o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów SN.

Wątpliwości te są tym bardziej uprawdopodobnione, że wskutek zarządzenia środków tymczasowych 8 kwietnia 2020 r. przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-791/19 zawieszone zostało działanie Izby Dyscyplinarnej w odniesieniu do systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

W wielokrotnie już przedstawianej opinii RPO Izba ta nie może podejmować żadnych czynności orzeczniczych względem sędziów, a zwłaszcza nie jest uprawniona do decyzji o uchylaniu immunitetów. Izba jest zobowiązana do powtrzymania się od takiej aktywności do wydania przez TS ostatecznego orzeczenia w sprawie C-791/19.

Wykładnia środka tymczasowego TS prezentowana przez prokuraturę - zawężona jedynie do zawieszenia działalności IDSN w zakresie dochodzenia odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów - skłania jednak Prokuraturę Krajową do kierowania wniosków o uchylenie immunitetu sędziów.

Takie działanie stanowi więc nie tylko obejście polskich przepisów ustawowych, ale również zmierza bezpośrednio do uczynienia bezskutecznym  środka tymczasowego TS.  Działanie takie należy ocenić jako naruszające obowiązki państwa wynikające z członkostwa Polski w UE, a zwłaszcza zasady lojalnej współpracy.

Adam Bodnar prosi Bogdana Święczkowskiego, aby – w świetle informacji Prezesa Izby Karnej SN oraz decyzji TS o zawieszeniu IDSN - wyjaśnił podstawy prawne i faktyczne wniosków o uchylenie immunitetów sędziów SN.

Ponadto RPO wskazuje, że w mediach jednoznacznie ustalono tożsamość sędziów, którym prokurator stawia zarzuty. Ochrona danych osobowych sędziów, zapewniona przez prokuraturę, jest więc w praktyce fikcyjna. W powszechnym zaś odczuciu podawanie informacji z użyciem imienia i pierwszej litery nazwiska stawia zaś taką osobę w rzędzie przestępców. Takie postępowanie stanowić może nie tylko naruszenie dóbr osobistych danej osoby, lecz również naruszenie godności urzędu sędziego SN i nadszarpnięcie zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości. Dlatego Rzecznik prosi  o wyjaśnienia, czy przed publikacją komunikatu na stronie internetowej PK zwrócono się do sędziów o zgodę na publikację ich danych osobowych.

VII.510.16.2021

Jak poprawić los dzieci, które trafiają do pieczy zastępczej? Analiza Adama Bodnara dla MRiPS

Data: 2021-03-16
  • Co należy poprawić w systemie pieczy zastępczej rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wskazuje Ministrze Rodziny i Polityki Społecznej  
  • Przedstawia Marlenie Maląg kompleksowe uwagi, wskazując obszary wymagające zmiany prawa

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie wskazywał na niedostatki w systemie opieki nad dzieckiem pozbawionym czasowo lub trwale pieczy rodziców. Ostatnio w ramach opiniowania rządowego projektu noweli ustawy  o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej przedstawił kompleksowe uwagi, wskazując obszary wymagające zmiany prawa (przysposobienie, procedura usamodzielnienia, piecza zastępcza).

Adam Bodnar czuje się w obowiązku ponownie zwrócić się do ministry wobec nieprawidłowości w systemie, podnoszonych w wyemitowanym w Radiu TOK FM serialu dokumentalnym pt. „Piecza”.

Piecza zastępcza jest sprawowana w przypadku niemożności zapewnienia dziecku opieki i wychowania przez rodziców. Odebranie dziecka i umieszczenie w pieczy zastępczej następuje na podstawie orzeczenia sądu. Wyjątkiem są działania w trybie interwencyjnym, gdy dziecko jest w sytuacji kryzysowej i zagrożone jest jego życie lub zdrowie. Priorytetem powinno być umieszczanie dziecka w rodzinnopodobnych formach pieczy. Pobyt dziecka w pieczy zastępczej powinien mieć charakter tymczasowy, a w przypadku niemożności powrotu do rodziny biologicznej dziecku należy zagwarantować prawo do wychowywania się w nowej rodzinie.

Wskazywane w informacjach NIK zalecenia pokontrolne dotychczas nie zostały wykonane. W świetle tych raportów i wniosków z serialu „Piecza”, postulatów formułowanych przez środowisko opiekunów zastępczych, ustawa wymaga stosownej modyfikacji. Konsekwencje niespójnych systemowo rozwiązań dotkliwie uderzają w grupy najsłabsze i prowadzą do naruszeń praw dzieci.

Dlatego - podtrzymując postulaty zmiany prawa wskazane w wystąpieniu z 6 listopada 2020 r. – RPO zwraca uwagę ministry na najistotniejsze kwestie dotyczące organizacji i funkcjonowania systemu opieki oraz bariery w rozwoju rodzinnej pieczy zastępczej i deinstytucjonalizacji.

Organizacja i funkcjonowanie systemu opieki nad dzieckiem

Na koniec 2019 r. w pieczy zastępczej przebywało 72,1 tys. dzieci pozbawionych całkowicie lub częściowo opieki rodziny naturalnej, w tym 55,4 tys. w pieczy rodzinnej  oraz 16,7 tys. w pieczy instytucjonalnej. W ramach rodzinnej pieczy zastępczej funkcjonowało 36 006 rodzin zastępczych oraz 666 rodzinnych domów dziecka.

W  2019 r. rodzinną pieczę zastępczą opuściło 5850 dzieci w wieku do 18. roku życia. Najwięcej z nich (34,6%) powróciło do rodziny naturalnej. Do adopcji trafiło 1175 dzieci, natomiast do innej formy rodzinnej pieczy zastępczej 1346. 808 dzieci opuściło rodzinną pieczę zastępczą z powodu przeniesienia do instytucjonalnej pieczy zastępczej. W końcu 2019 r. działało w Polsce 1 166 placówek opiekuńczo-wychowawczych, 10 regionalnych placówek opiekuńczo-terapeutycznych oraz 2 interwencyjne ośrodki preadopcyjne.

W instytucjonalnej pieczy zastępczej przebywało 16 668 dzieci. Najliczniejszą grupę stanowili wychowankowie w wieku 14-17 lat (7410 dzieci). Druga co do wielkości zbiorowość (4058) to dzieci w wieku 10-13 lat. Najmniej liczna była grupa wiekowa poniżej roku życia (196).

W ciągu 2019 r. 4374 wychowanków do 18. roku życia opuściło placówki instytucjonalnej. Najliczniejsza grupa (36,0% wychowanków) to podopieczni, którzy powrócili do rodziny naturalnej. Powodem opuszczenia placówki przez 25,1% wychowanków było przeniesienie do innego typu instytucjonalnej pieczy. Do rodzin zastępczych odeszło 21,9% wychowanków. 8,1% dzieci znalazło nową rodzinę adopcyjną.

Piecza rodzinna

W Informacji „Opieka nad dziećmi w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych” kontrolerzy NIK wskazali, że zorganizowany przez powiaty system placówek pogotowia opiekuńczego i pieczy rodzinnej zapewniał doraźną pomoc dzieciom w sytuacji kryzysowej, jednak potrzeby dzieci były zaspokajane tylko w podstawowym zakresie i nie zawsze w sposób zgodny z wymogami ustawowymi i standardami opieki i wychowania. Sformułowano ocenę, że system opieki nad dziećmi w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych funkcjonuje  w sposób naruszający ustawowe prawo dzieci do stabilnego środowiska wychowawczego.  

Z powodu niedostatecznej liczby rodzin zastępczych nawet małe dzieci trafiły do placówek instytucjonalnych zamiast do rodzin zastępczych, a pobyty podopiecznych przedłużały się ponad granice określone prawem. Placówki pieczy instytucjonalnej nie są w stanie zaspokoić potrzeb emocjonalnych oraz społecznych dzieci, w tym zwłaszcza poczucia bezpieczeństwa.

Naukowcy zwracają uwagę na niestabilność tego środowiska wynikającą z fluktuacji wychowawców i samych podopiecznych. Podkreślają, że podopieczni często przywiązują się emocjonalnie do swoich opiekunów, a ich zmiana bądź utrata może na nowo uaktywniać nieprzepracowaną żałobę po utracie domu rodzinnego.

Niezwykle istotnym czynnikiem jest efektywność systemu pozyskiwania kandydatów na rodziców zastępczych. NIK wskazywała na niewydolność organizatorów pieczy. Powiaty, mimo podejmowanych działań, nie są w stanie wywiązać się z nałożonych obowiązków i zaspokoić potrzeby w zakresie rodzinnych form pieczy zastępczej. Wymaga to korekty dotychczasowych założeń ustawowych i wdrożenia rozwiązań systemowych. Warto dokonać systemowego przeglądu i promować na poziomie ogólnokrajowym pomysły i dobre praktyki. W kontekście niedoboru rodzin zastępczych niezbędne jest uregulowanie w ustawie kwestii związanych z umieszczaniem dzieci odebranych z rodzin biologicznych w odpowiedniej formie pieczy zastępczej, przede wszystkim w pieczy rodzinnej, w innych powiatach.

Częstą barierą w przeniesieniu do pieczy rodzinnej dzieci przebywających w pieczy instytucjonalnej z powodu braku rodzin zastępczych jest odmowa przyjmowania dzieci spoza swojego terenu przez inne powiaty.  Świadczy to o braku współpracy między nimi. Samorządy niechętnie przyjmują dzieci do prowadzonych przez siebie rodzin zastępczych funkcjonujących na ich terenie, trzymając wolne miejsca dla „swoich” dzieci.

Dochodzi zatem do naruszeń praw dzieci, a potencjał istniejących już rodzin nie jest w pełni wykorzystywany. W efekcie w perspektywie ogólnopolskiej są rodziny z wolnymi miejscami i dzieci, dla których nie ma rodzin. Należy rozważyć wdrożenie rozwiązań skutkujących poprawą współpracy między powiatami albo umożliwienie kierowania dzieci bez porozumienia między powiatami, bądź też nawet przeniesienie koordynacji i organizacji pieczy zastępczej na poziom województwa, co mogłoby wyeliminować te problemy.

Cieniem na funkcjonowaniu systemu pieczy zastępczej wciąż kładzie się niedostateczna współpraca instytucji ze szczebla powiatu i gminy. Zdarza się, że dzieci nie są odbierane z rodzin bez względu na sytuację samego dziecka. Dzieci pozostają w domu aż do momentu sytuacji krytycznej i interwencyjnego odbioru dziecka. Poza sporem pozostaje, że należy wykorzystać wszelkie narzędzia prowadzące do utrzymania dziecka w rodzinie, jednakże wszelkie sygnały o pozostawianiu dziecka w rodzinie w sytuacji, która zagrażała jego dobru, wskazują na konieczność przyjrzenia się procedurom i normom prawnym.

Piecza instytucjonalna

Mogą być w niej umieszczane dzieci powyżej 10. roku życia, wymagające szczególnej opieki lub mające trudności w przystosowaniu się do życia w rodzinie. Umieszczenie dziecka poniżej 10. roku życia  jest możliwe, gdy w danej placówce umieszczona jest matka lub ojciec tego dziecka oraz w innych wyjątkowych przypadkach, szczególnie gdy przemawia za tym stan zdrowia dziecka lub dotyczy to rodzeństwa. Niewystarczająca liczba rodzin zastępczych powoduje, że wbrew zapisom ustawy do placówek wciąż trafiają dzieci poniżej 10. roku życia.

Z Informacji Rady Ministrów wynika, ze na 31 grudnia 2019 r. w placówkach opiekuńczo-wychowawczych przebywało 1355 dzieci poniżej 7. roku życia. Ponadto było tam 1688 dzieci w wieku od 7 do 10 lat. Pokazuje to, że prawa dzieci są naruszane.

Za nietrafiony trzeba uznać kierunek działań, że w sytuacji, gdy dzieci do 10. roku życia mają  starsze rodzeństwo, stan ten usprawiedliwia i uzasadnia pobyt młodszych dzieci w pieczy instytucjonalnej. Z punktu widzenia praw dziecka generalna zasada nierozdzielania rodzeństw winna być bezwzględnie respektowana. Uzasadnienie dla nierozdzielania rodzeństwa w okolicznościach pieczy zastępczej jest oczywiste - wobec oddzielenia od rodziców biologicznych, brat lub siostra stają się symbolem trwałości więzów rodzinnych i naturalnym oparciem w kryzysowej sytuacji.

Więź emocjonalna między rodzeństwem zyskuje w takich okolicznościach szczególną rangę i pomaga przetrwać trudny dla dziecka czas oddzielenia od rodziców. W efekcie dochodzi do dyskryminacji młodszych dzieci, które mają starsze rodzeństwo i z tego powodu, w powołaniu na normy ustawowe, trafiają do pieczy instytucjonalnej. W sytuacji, gdy choć jedno dziecko z rodzeństwa ma poniżej 10 lat, całe rodzeństwo powinno zostać powierzone pieczy rodzinnej. Zapis ustawowy wymaga zmiany.

Adopcja

Zbyt długi pobyt dzieci w pieczy zastępczej nie służy ich dobru. Naukowcy wskazują jednoznacznie, że wpływa to na spowolnienie ich rozwoju fizycznego i emocjonalnego oraz powoduje deficyty umiejętności społecznych, w tym funkcjonowania w rodzinie. Każde dziecko z uregulowaną sytuacją prawną powinno znaleźć się w pieczy docelowej. Stosując ustawę, należy mieć na względzie podmiotowość dziecka i rodziny oraz prawo dziecka do stabilnego środowiska wychowawczego.

Piecza zastępcza jest swego rodzaju terminową usługą na rzecz dziecka, które nie może się wychowywać w swojej biologicznej rodzinie. Docelowo dziecko ma uzyskać stałą opiekę poprzez powrót do rodziców biologicznych, jeśli ich funkcjonowanie uległo poprawie i nie zagraża dziecku, albo poprzez adopcję.

W 2019 r. w rodzinnej pieczy zastępczej przebywało ogółem 55 458 dzieci. Do rodzin naturalnych powróciło 2165 dzieci, natomiast przysposobiono 1237. Liczba dzieci, które w 2019 r. powróciły do rodzin naturalnych nieznacznie wzrosła w porównaniu z 2018 r.

Dane dotyczące liczby dzieci i powrotów  z pieczy instytucjonalnej były następujące: w 2019 r. przebywało łącznie 19 992 dzieci  (o 59 mniej niż w roku 2018), do rodzin biologicznych powróciło 1549 dzieci (w roku 2018 1794), a przysposobionych zostało 391 dzieci (w roku 2018 r. 354).

Liczba dzieci opuszczających pieczę i trafiających do adopcji pozostaje w zasadzie na niezmienionym poziomie i w porównaniu do ogólnej liczby dzieci w pieczy fakt adopcji stanowi raczej wyjątek niż regułę. Należy dokonać analizy pod kątem efektywności podejmowanych działań, gdyż z danych wynika, iż w 2019 r. liczba dzieci oczekujących na adopcję wyniosła 2350, a liczba kandydatów na rodziców adopcyjnych - 2374.

Zdaniem NIK istniejące ramy prawne są niewystarczające dla zapewnienia spójnego funkcjonowania systemu adopcyjnego. Brak jest jednolitych wymogów jakościowych i kryteriów wykonywania zadań, co powoduje, że praktyka adopcyjna znacząco różni się w poszczególnych ośrodkach. Nie ma jednolitych zasad kojarzenia dzieci z kandydatami na rodziców i procedur odwoławczych od niekorzystnych rozstrzygnięć.

Zarządzanie systemem adopcyjnym utrudnia fakt, że Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej nie uruchomiło ogólnopolskiego systemu teleinformatycznego do obsługi procedur adopcyjnych. Pomimo ustawowej podstawy prawnej i poczynienia stosownych przygotowań przez ośrodki adopcyjne (zgłoszenie zbiorów danych osobowych, zakup sprzętu i oprogramowania, przeszkolenie pracowników) Ministerstwo nie wdrożyło systemu na poziomie ogólnopolskim.

Efektem tych zaniedbań jest sytuacja, że dane dotyczące adopcji są wprowadzane do różnych indywidualnie prowadzonych w ośrodkach adopcyjnych rejestrów - najczęściej w formie papierowej. Nie sprzyja to przejrzystości i spójności danych ani sprawności procedur adopcyjnych.

Stan ustalony w 2018 r. przez NIK nie zmienił się. Sprawia to, że wnioski pokontrolne, które RPO w całości podziela, nadal pozostają aktualne. A NIK wnioskowała o podjęcie przez MRiPS konkretnych działań.

Bariery w rozwoju rodzinnej pieczy zastępczej niesprzyjające deinstytucjonalizacji

Do tego, że deinstytucjonalizacja pieczy zastępczej jest kierunkiem właściwym nie trzeba dzisiaj nikogo przekonywać. RPO jest orędownikiem takiego kierunku przekształceń, który prowadzi do ograniczenia funkcjonowania placówek opiekuńczych typu zakładowego na rzecz rodzinnopodobnych form opieki.

Nie sposób oprzeć się jednak wrażeniu, że postępy w tej mierze są niewystarczające. Mimo upływu lat wciąż daleko jest do przełomu.

Obowiązujące od 2012 r. przepisy słusznie wprowadziły ograniczenie roli pieczy instytucjonalnej, a od stycznia 2021 r. w ramach dochodzenia do standardów w tego typu placówkach może przybywać do czternaściorga dzieci w wieku powyżej 10 lat.

Na 31 grudnia 2019 r. działało 1139 placówek opiekuńczowychowawczych, co oznacza zwiększenie liczby placówek w stosunku do 2018 r. o 14. Taki stan, wobec przyjętego kierunku deinstytucjonalizacji, musi budzić niepokój. Oznacza to bowiem, że niektóre powiaty decydują się na otwieranie nowych placówek instytucjonalnych.

Działanie takie jest odpowiedzią na konieczność wypełniania wymogów standaryzacyjnych i wynika z braku miejsc w pieczy rodzinnej. W konsekwencji jednak pozostaje w kolizji z przyjętym kierunkiem zmian systemowych i w dłuższej perspektywie stanowi barierę dla postępów deinstytucjonalizacji.

Zmniejszanie rozmiarów placówek lub ich całkowita likwidacja stanowią jeden z kluczowych aspektów tego procesu. Kwestia ta wymaga pogłębionej analizy i podjęcia działań zaradczych. Państwo powinno gwarantować rozwiązania stymulujące rodziny zastępcze do podejmowania się trudu wychowania dzieci, nad którymi rodzice nie mogą sprawować bezpośredniej pieczy.

Niektóre zapisy ustawy nie odpowiadają potrzebom. W sytuacji odebrania dziecka z rodziny to rodzice biologiczni stają się głównym beneficjentem pomocy i wsparcia. Poza szczególnym zindywidualizowanym zainteresowaniem pozostaje samo dziecko, a cały ciężar jego wsparcia spoczywa na barkach rodziców zastępczych. Służby odpowiedzialne za pracę z rodziną nie prowadzą odrębnej pracy z dzieckiem.

Ponadto opiekunowie wskazują na niewystarczające wsparcie w dostępie do specjalistycznych usług medycznych, terapeutycznych  rehabilitacyjnych. Należy wdrożyć rozwiązania umożliwiające dzieciom z pieczy zastępczej szybki dostęp do specjalistów oraz stosownej pomocy.

Jednym z najważniejszych kryteriów wpływających na decyzję o podejmowaniu zadania rodzica zastępczego jest bezpieczeństwo zawodowe i finansowe. W grupie rodziców zastępczych problem koncentruje się wokół braku stabilności zatrudnienia (zawieranie terminowych umów cywilnoprawnych) oraz nieadekwatnego do zadań poziomu wynagradzania.

Aktualnym i wielokrotnie zgłaszanym postulatem jest stworzenie możliwości zatrudniania rodzin zastępczych na umowy o pracę. Dochodzi bowiem do paradoksów, kiedy rodzic zastępczy jest zatrudniony na umowę cywilnoprawną, a osoba do pomocy przy sprawowaniu opieki nad dziećmi i przy pracach gospodarskich - w ramach stosunku pracy.

Określony ustawowo poziom wynagrodzeń 2000 zł dla rodziny zastępczej zawodowej i 2600 zł dla rodziny zastępczej zawodowej pełniącej funkcję pogotowia rodzinnego jest nieadekwatny do obecnych warunków. Wpływa to demotywująco i może prowadzić do uzasadnionych obaw o własną przyszłość i ryzyko niezaspokojenia podstawowych potrzeb bytowych.

Poziom wynagrodzeń i forma zatrudnienia stanowią barierę przy pozyskiwaniu nowych rodziców zastępczych zawodowych. Brak realnych działań systemowych w tej materii spowoduje, iż coraz trudniej będzie znaleźć chętnych do pracy po kilkanaście godzin dziennie przez wszystkie dni w roku za ok. 2000 zł miesięcznie i bez pewności zatrudnienia jakie daje umowa o pracę.

Rodzic zastępczy wobec takiego kształtu formy i warunków pracy w zasadzie jest pozbawiony możliwości rozwoju zawodowego. A ustawa zakazuje podejmowania przez rodzica zastępczego pobierającego wynagrodzenie dodatkowego zatrudnienia bez zgody starosty. Utrzymywanie tego zakazu, w sytuacji, gdy dodatkowe zajęcie nie wpływa na jakość sprawowanej nad dziećmi opieki, jest nieuzasadnione.

Wydaje się niezasadne utrzymywanie przepis, który pozwala na podpisanie umów z rodzinami niezawodowymi tylko w ramach limitu rodzin zastępczych zawodowych. W praktyce bowiem przepis ten jest często wykorzystywany w celu ominięcia obligatoryjnego zawarcia umowy o pełnienie funkcji rodziny zastępczej zawodowej, gdy rodzina spełnia wszystkie warunki do tego wymagane. Tym bardziej, że wykazywane  w powiatowych programach rozwoju pieczy zastępczej limity są najczęściej bardzo niskie.

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministrę Marlenę Maląg o stanowisko co  przedstawionych problemów oraz podjęcie stosownych działań na rzecz poprawy systemu opieki nad dzieckiem pozbawionym opieki rodziców.

Odpowiedź MRiPS (aktualizacja 31 marca 2021 r.)

Odpowiadając na pismo Pana Rzecznika z 16 marca 2021 r., pragnę serdecznie podziękować za zgłoszone przez Pana Rzecznika uwagi i sugestie - napisała Barbara Socha, podsekretarz stanu w MRiPS.

Obecnie trwają prace nad rządowym projektem ustawy o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej oraz niektórych innych ustaw (nr w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów - UD135). Jednocześnie w związku z dużą liczbą zgłoszonych przy jego okazji dodatkowych propozycji rozwiązań oraz uwag, resort rodziny rozpoczął analizę sugerowanych zmian kierunkowych w obszarze całej pieczy zastępczej.

Jednocześnie uprzejmie informuję, iż Zarządzeniem Ministra Rodziny i Polityki Społecznej z dnia 12 stycznia 2021 r. w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej powołano Zespół do spraw opracowania Strategii deinstytucjonalizacji usług społecznych w Polsce.
Do jego zadań należy opracowanie Strategii deinstytucjonalizacji usług społecznych w Polsce z uwzględnieniem potrzeb osób z niepełnosprawnościami, osób z zaburzeniami psychicznymi, osób starszych, rodzin, dzieci i młodzieży, w tym z pieczy zastępczej, a także osób bezdomnych.

III.554.2.2021

Minister Sprawiedliwości nie odpowiada na wystąpienia ws. praw osób pozbawionych wolności. Interwencja Rzecznika u premiera

Data: 2021-03-16
  • Minister Sprawiedliwości nie odpowiada na wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich m.in. w sprawie praw osób pozbawionych wolności
  • Adam Bodnar prosi premiera Mateusza Morawieckiego, by spowodował udzielenie odpowiedzi przez ministra

Rzecznik pisze, że 5 sierpnia 2020 r. zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w sprawie nieuprawnionego stosowania wobec osób pozbawionych wolności, przebywających w jednostkach penitencjarnych, procedur ochronnych, które w sposób nadmierny i nieuzasadniony ingerują w ich prawa. Mimo wagi problemu i pisma ponaglającego odpowiedzi nie ma.

 Taka sama jest sytuacja w przypadku innych wystąpień do Ministra Sprawiedliwości:

  • z 29 marca 2018 r. w sprawie prawa do obrony w postępowaniu rozpoznawczym i wykonawczym osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną;
  • z 2 czerwca 2020 r. oraz 19 października 2020 r. w sprawie podjęcia inicjatywy legislacyjnej celem określenia w przepisach Kodeksu karnego wykonawczego prawa skazanych do realizacji widzeń za pośrednictwem komunikatora internetowego;
  • z 18 grudnia 2020 r. w sprawie badań na obecność alkoholu, środków odurzających lub substancji psychotropowych w organizmie skazanego pozbawionego wolności, ich dokumentowania oraz weryfikacji

W poprzednim wystąpieniu do premiera w sprawie braku odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości co do zagwarantowania każdemu kontaktu z obrońcą już od chwili zatrzymania, Rzecznik wskazał 26 kwietnia 2018 r., że brak reakcji na liczne wystąpienia narusza ustawę o RPO, osłabia funkcjonowanie w praktyce zasady demokratycznego państwa prawnego i wpływa negatywnie na kształtowanie szacunku do konstytucyjnych organów państwa.

Zgodnie bowiem z art. 15 ust. 2 ustawy 3 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich  organ, organizacja lub instytucja, do których skierowano wystąpienie, obowiązane są bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 30 dni, poinformować Rzecznika o podjętych działaniach lub stanowisku. Jest to obowiązek prawny, a niedotrzymanie ustawowego terminu, z przyczyn nieuzasadnionych, nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym.

Kwestia braku odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na wystąpienia RPO była również przedmiotem interpelacji poselskich (Nr 23619 z 2 lipca 2018 r.). Problem nadal nie został jednak rozwiązany, mimo zapewnień podsekretarza stanu w MS Marcina Warchoła, że Minister Sprawiedliwości nie uchyla się od odpowiedzi na wystąpienia i postulaty legislacyjne RPO.

- Mając powyższe na uwadze, uprzejmie proszę Pana Premiera o osobiste zainteresowanie się sprawą oraz spowodowanie udzielenia odpowiedzi na moje wystąpienia kierowane do Ministra Sprawiedliwości – pisze Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego.

IX.517.632.2019

Procedury wyłaniania kandydata z Polski na sędziego TSUE. Adam Bodnar ponownie pisze do premiera

Data: 2021-03-12
  • RPO zwrócił się ponownie do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie wyboru kandydata z Polski na stanowisko sędziego w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W grudniu 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Prezesa Rady Ministrów w związku z upływem sędziowskiej kadencji prof. Marka Safjana w TSUE w październiku 2021 r. Prosił o przedstawienie kryteriów i procedury, zgodnie z którymi rząd polski wskaże osobę na jego miejsce.  

- Do tej pory nie uzyskałem odpowiedzi Pana Premiera na moje wystąpienie przekazane w trybie art. 16 ust. 1 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Zwracam się dlatego ponownie z uprzejmą prośbą o rozważanie moich uwag zawartych w nim, ustosunkowanie się do nich oraz poinformowanie mnie o kształcie i przebiegu procedury nominacji polskiej kandydatury do TSUE - pisze Adam Bodnar.

W korespondencji z premierem wskazywał, że najbardziej właściwą dla przeprowadzenia wyboru kandydata na stanowisko sędziowskie w TSUE wydaje się procedura konkursowa. Niemniej, aby mogła spełnić swoją rolę, wybór kandydata musi opierać się na jasnych, obiektywnych kryteriach merytorycznych oraz odbywać się według rzetelnych reguł proceduralnych. Wyłonienie kandydatury w tak przeprowadzonym konkursie będzie podstawą gwarancji niezawisłości i bezstronności przyszłego sędziego.

Rzecznik podkreślił kluczowe znaczenie rzetelności procesu nominacyjnego tak, aby wyłoniony został najlepszy możliwy kandydat. Umożliwi to uzyskanie pozytywnej opinii o kandydaturze ze strony unijnego komitetu oceniającego osoby zagłaszane przez państwa UE, a potem akceptację ze strony rządów pozostałych państw członkowskich Unii, którzy mianują sędziów TSUE za wspólnym porozumieniem.

Przede wszystkim jednak właściwie ukształtowana i przeprowadzona procedura konkursowa będzie stanowiła podstawę zaufania do pełnienia funkcji sędziego najważniejszego sądu w Europie przez osobę mianowaną w jej wyniku.

Sędziowie Trybunału Sprawiedliwości orzekają o prawach, które podmioty prywatne wywodzą z prawa Unii. Z kolei Konstytucja RP powierzyła Rzecznikowi Praw Obywatelskich rolę stania na straży praw i wolności jednostek. Pola działania TSUE i RPO w części zachodzą na siebie, stąd naturalne i uzasadnione jest zainteresowanie RPO, aby na stanowisko sędziego Polska wskazała osobę posiadającą autorytet niezbędny do pełnienia tej funkcji, spełniającą najwyższe wymogi osobiste, posiadającą dogłębną wiedzę o prawie Unii, konieczną do rozstrzygania skomplikowanych zagadnień prawnych.

Odpowiedź Konrada Szymańskiego, ministra ds. Unii Europejskiej (aktualizacja 19 marca 2021 r.)

Odpowiadając na pismo Pana Rzecznika, skierowane do Prezesa Rady Ministrów w przedmiocie wyboru kandydata na stanowisko sędziego Trybunału Sprawiedliwości UE uprzejmie informuję, że polski rząd ma świadomość znaczenia i roli Trybunału Sprawiedliwości w strukturze instytucjonalnej Unii Europejskiej, a także wymagań dotyczących niezależności i kwalifikacji, jakie powinien spełniać sędzia tego Trybunału.

Podzielam opinię Pana Rzecznika o wadze wyboru polskiego kandydata na sędziego Trybunału Sprawiedliwości.

Zasady wyłonienia kandydata na to stanowisko są obecnie przedmiotem uzgodnień w‍ ramach administracji rządowej. Z tego względu nie otrzymał Pan dotychczas informacji o‍ procedurze, jaka będzie miała zastosowanie w tym przypadku. Niezwłocznie po zakończeniu wspomnianych uzgodnień pozwolę sobie poinformować Pana Rzecznika o ich wynikach.

VII.070.14.2020

Czy Polski Język Migowy będzie uwzględniony w Narodowym Spisie Powszechnym? EDIT: GUS potwierdza

Data: 2021-03-11
  • Osoby głuche skarżą się na niemożliwość wskazania w ankiecie Narodowego Spisu Powszechnego planowanego na rok 2021 Polskiego Języka Migowego (PJM) jako języka kontaktów domowych
  • Tymczasem brakuje w pełni wiarygodnych statystyk, ile osób faktycznie posługuje się tym językiem, co utrudnia działania na ich rzecz – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar pyta prezesa Głównego Urzędu Statystycznego Dominika Rozkruta, czy PJM może być jeszcze uwzględniony w tym spisie

Konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych przewiduje obowiązek państwa podjęcia działań ułatwiających korzystanie przez osoby z niepełnosprawnościami w sprawach urzędowych z języków migowych. Nadal należą one do najbardziej wykluczonych grup społecznych. Dotyczy to zwłaszcza osób, które posługują się wyłącznie lub przede wszystkim PJM. A jest spora grupa głuchych znających słabo lub bardzo słabo język polski.

Niestety nadal brak świadomości, że polski język migowy i system językowo-migowy nie są tym samym językiem. Polski język migowy jest naturalnym językiem głuchych z własną gramatyką wizualno-przestrzenną odrębną od języka polskiego. Natomiast system językowo-migowy (SJM) jest sztucznym systemem porozumiewania się, który opiera się na języku polskim. Dla osoby posługującej się PJM tłumaczenie w SJM jest sporym problemem, a niestety w wielu urzędach jest to praktykowane z powodu niewiedzy.

Środowisko osób głuchych wielokrotnie wnosiło o uznanie PJM jako języka obcego. W rezolucji Parlamentu Europejskiego o języku migowym i profesjonalnych tłumaczach języka migowego podkreślono, że osoby niesłyszące i niedosłyszące, łącznie z osobami posługującymi się i nieposługującymi się językiem migowym, mają równe prawa.

A zapotrzebowanie na wykwalifikowanych tłumaczy można jedynie zaspokoić dzięki oficjalnemu uznawaniu krajowych i regionalnych języków migowych w państwach członkowskich i w instytucjach UE.

Takim uznaniem byłoby również wskazanie w ramach Narodowego Spisu Powszechnego, że dana osoba posługuje się polskim językiem migowym. W ramach narodowego spisu powszechnego w 2011 r. na pytanie o język używany w domu możliwe było wskazanie, że dana osoba posługuje się językiem polskim lub innymi językami. Wybór odpowiedzi dotyczącej języka obcego otwierał zaś dostęp do słownika języków oraz możliwość swobodnego zapisu określenia języka/języków w polu edycji.

W odpowiedzi na pytanie o język, jakim ankietowani posługują się w domu, wskazywano m.in. gwary pogranicza polskobiałoruskiego, góralską, czy białorusko-ukraińską. Dane te nie obejmują jednak osób posługujących się polskim językiem migowym.

W raporcie wydanym przez Biuro RPO pt. „Osoby głuche w Polsce 2020. Wyzwania i rekomendacje” wskazano na szczególną potrzebę uznania polskiego języka migowego za język mniejszości językowej głuchych w Polsce. Nie tylko podniosłoby to rangę tego języka, lecz także – a może przede wszystkim – umożliwiło podjęcie kroków prawnych w celu wprowadzenia go oficjalnie do szkół dla niesłyszących oraz zrównało status PJM w szkole ze statusem innych języków mniejszości

Dlatego Adam Bodnar pyta prezesa GUS, czy polski język migowy znajduje się na liście języków domowych uwzględnionych do wskazania w Narodowym Spisie Powszechnym 2021. W przypadku odpowiedzi negatywnej RPO prosi o wyjaśnienie przyczyn oraz ocenę, czy uzupełnienie listy języków jest jeszcze możliwe.

Odpowiedź prezesa GUS (aktualizacja 24 marca 2021 r.)

Uprzejmie informuję, że Polski Język Migowy został wprowadzony do słownika języków zastosowanych w aplikacji spisowej  - odpisał Dominik Rozkrut, prezes Głównego Urzędu Statystycznego . 

Respondenci, którzy będą chcieli zadeklarować PJM jako język używany w domu, w pytaniu "Jakim językiem(ami) zazwyczaj posługuje się Pan(i) w domu?" po zaznaczeniu odpowiedzi „polskim i innym(i) niż polski (podać jakim/i)” lub „wyłącznie innym(i) niż polski (podać jakim/i)” będą mieli możliwość wyboru pozycji „polski język migowy”. Inny sposobem będzie możliwość, po wybraniu ze słownika języków pozycji „inny (wpisać poniżej)”, wprowadzenia wybranego języka w polu tekstowym.  

Chciałbym dodać, że problematyka niepełnosprawności w NSP 2021 uwzględnia m.in. pozyskanie danych na temat posiadanych przez respondentów ograniczeń w wypełnianiu codziennych czynności (zarówno potwierdzonych orzeczeniami prawnymi jaki i deklarowanych), a także o grupach schorzeń powodujących te ograniczenia, w tym dotyczące uszkodzeń i chorób narządu słuchu. Zgromadzone dane pozwolą na dokonanie pełnej charakterystyki osób niepełnosprawnych, rozpoznanie skali i rozmiarów niepełnosprawności w Polski na możliwie najniższym poziomie podziału terytorialnego. 

Podkreślam, że zbierane podczas spisu dane odnoszące się do posiadanych ograniczeń w codziennym funkcjonowaniu, będą gromadzone na zasadzie dobrowolności. Podejście takie uwarunkowane jest przede wszystkim zapisami art. 51 Konstytucji RP, które nie dopuszczają pozyskiwania informacji o stanie zdrowia (w tym o niepełnosprawności) na zasadzie obowiązku. Zbieranie informacji tym zakresie, odbywać się będzie w oparciu o deklarację i subiektywną ocenę respondenta. 

XI.520.1.2021

Premier milczy ws. konsekwencji dla prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry za sprawę Romana Giertycha. Trzecie pismo Adama Bodnara do Mateusza Morawieckiego

Data: 2021-03-10
  • Po raz trzeci RPO pisze do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie politycznej odpowiedzialności Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego za naruszenia praw obywatelskich adw. Romana Giertycha
  • Wcześniejsze pismo Adama Bodnara premier przekazał "według kompetencji” Zbigniewowi Ziobrze, który w ten sposób staje się swego rodzaju sędzią we własnej sprawie 
  • Wszystkie prawa podejrzanego Romana G. w szczególności prawo do obrony były, są i będą w pełni respektowane - odpisał w lutym Prokurator Krajowy w ogólnej odpowiedzi

15 stycznia 2021 r. i ponownie 26 stycznia 2021 r. Rzecznik Praw Obywatelskich  zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego ws. nieprawidłowych i nielegalnych działań podjętych przez organy ścigania wobec adw. Romana Giertycha.

Adam Bodnar wymieniał takie naruszenia prawa, jak: 

  • przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne,
  • przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich,
  • zabezpieczenie w kancelarii przez prokuratora wszystkich materiałów dotyczących określonej grupy spraw i osób, w tym objętych tajemnicą adwokacką i obrończą.

Z tych działań wyłania się niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym. Konsekwentnie podkreślały to sądy, uwzględniając zażalenia adwokata na podjęte wobec niego czynności.

Mimo upływu niemal dwóch miesięcy RPO nie otrzymał dotychczas odpowiedzi premiera. Za odpowiedź taką niepodobna uznać pisma z 16 lutego 2021 r. przez Prokuratora Krajowego, bowiem to właśnie podległe jemu jednostki prokuratury dokonały naruszeń prawa. Ponadto pismo to stanowi w istocie polemikę z prawomocnym rozstrzygnięciem sądu i nie ustosunkowuje się w żaden sposób do podniesionych przeze mnie kwestii.

Zgodnie z art. 17 ust. 1 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich, organy i instytucje, do których zwróci się Rzecznik, obowiązane są z nim współdziałać i udzielać mu pomocy. Obowiązek ten obejmuje w szczególności udzielanie Rzecznikowi żądanych przez niego informacji i wyjaśnień.

Dlatego teraz Adam Bodnar ponownie prosi premiera Mateusza Morawieckiego o informacje, czy i ewentualnie jakie kroki prawne i organizacyjne podjął lub zamierza podjąć w tej sprawie. 

II.519.1871.2020

Obywatele mają problemy z dokumentacją płacową z dawnych lat. Rzecznik pisze do MRiPS

Data: 2021-03-10
  • Chodzi o trudności w udowodnieniu wysokości składników wynagrodzeń uzyskiwanych wiele lat temu, np. w zakładach pracy, które już nie istnieją lub gdy nie ma dokumentacji płacowej z danych lat
  • Dotyczy to zwłaszcza pracowników zlikwidowanych zakładów pracy, głównie małych niepublicznych podmiotów
  • Obecny system przechowywania dokumentacji osobowej i płacowej pracodawców nie zapewnia wszystkim realizacji prawa do zabezpieczenia społecznego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do ministry rodziny i polityki społecznej Marleny Maląg o stosowne działania prawodawcze

Obywatele skarżą się na problem udowodnienia wysokości składników wynagrodzeń uzyskiwanych w bardziej odległym czasie (np. w zakładach pracy, które już nie istnieją lub gdy nie ma dokumentacji płacowej z danych lat).

Wprowadzenie od 1 stycznia 1999 r. możliwości ustalania podstawy wymiaru emerytury lub renty w oparciu o dowolnie wybrane 20 lat z całego okresu podlegania ubezpieczeniom społecznym stworzyło obywatelom szansę korzystniejszego ukształtowania prawa do świadczeń.

Środkiem dowodowym w  postępowaniu przed organem rentowym mogą być m.in. poświadczone za zgodność z oryginałem kopie dokumentów dotyczących okresów składkowych i  nieskładkowych, a także wysokości wynagrodzenia, przychodu, dochodu i uposażenia przyjmowanego do ustalenia podstawy wymiaru świadczeń, wydawane przez jednostki upoważnione do przechowywania dokumentacji zlikwidowanych lub przekształconych zakładów pracy.

Przepis ten zawęża jednak krąg podmiotów uprawnionych do wydawania zaświadczeń wyłącznie do przechowawców dokumentacji. Budzi to zasadnicze wątpliwości konstytucyjne.

Szeroko omówił je prof. Andrzeja Bisztygi w artykule pt. „Problem zgodności unormowań dotyczących przechowywania dokumentacji płacowej i osobowej pracodawców z Konstytucją RP” .

Zdaniem autora rozporządzenie MPiPS w sprawie postępowania o  świadczenia emerytalno-rentowe przerzuca na obywateli powinności, z których powinny wywiązać się władze państwa. A to ono powinno zadbać o efektywność systemu przechowywania dokumentacji osobowej i płacowej pracodawców.

W ocenie autora, którą Rzecznik w całości podziela, redakcja § 28 ust. 1 rozporządzenia MPiPS w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno-rentowe, jak również praktyka instytucji, rodzi skutek w postaci nierównego traktowania różnych kategorii podmiotów uprawnionych do zabezpieczenia społecznego. Powoduje to podział uprawnionych na takich, którzy mają możliwość udokumentowania podstawy świadczenia, oraz na takich, którym możliwość ta została ograniczona albo wręcz została ona zlikwidowana.

Praktyka stosowania tego przepisu stawia w mniej korzystnej sytuacji byłych pracowników zlikwidowanych zakładów pracy, zwłaszcza małych niepublicznych podmiotów. Wobec nienależytego funkcjonowania systemu przechowywania dokumentacji płacowej i osobowej mają oni utrudnienia w ustaleniu miejsca przechowywania dokumentacji - w przeciwieństwie do pracowników podmiotów istniejących, a także nieistniejących już podmiotów  publicznych, w których przypadku uzyskanie kopii dokumentów nie stwarza problemów, nawet w razie likwidacji lub przekształcenia tych podmiotów.

Poszkodowani znaleźli się w takiej niekorzystnej sytuacji bez własnej winy. Problem dotyczy sytuacji społecznie wrażliwej, w której obywatel ma prawo oczekiwać od organów władzy publicznej należytej dbałości i staranności w działaniu na rzecz należytego zabezpieczenia przedmiotowej dokumentacji.

Taki obowiązek wynika już z preambuły Konstytucji RP, która stanowi o rzetelnym i sprawnym działaniu instytucji publicznych.

Autor wskazuje kierunek postulowanych zmian. „Otóż w obecnym brzmieniu przepis ten dopuszcza możliwość traktowania w  charakterze środka dowodowego kopii wymienionych w nim dokumentów wydanych wyłącznie przez jednostki upoważnione do przechowywania dokumentacji zlikwidowanych lub przekształconych zakładów pracy. Zważywszy na skalę i charakter przedstawionego problemu, uzasadnione wydaje się rozszerzenie katalogu dopuszczonych przepisem środków dowodowych – pod ściśle i precyzyjnie określonymi warunkami – o dokumentację pochodzącą od  przechowawców nieuprawnionych. Część dokumentacji osobowej i płacowej sprzed 1999 roku zapewne została już zniszczona, dlatego redukcja negatywnych skutków dotychczasowych zaniedbań może obecnie dotyczyć jedynie dokumentacji niezniszczonej, przechowywanej w większości przypadków przez przechowawców nieuprawnionych w rozumieniu § 28 rozporządzenia MPiPS w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno-rentowe. Stąd postulat wzbogacenia środków dowodowych właśnie o dokumentację pochodzącą od podmiotów nieuprawnionych. Dopełniająco można wskazać na potrzebę ustanowienia regulacji prawnej, na podstawie której archiwa państwowe mogłyby przejąć dokumentację od podmiotów, które weszły w jej posiadanie i przechowują ją bez tytułu prawnego”.

Zdaniem RPO sygnalizowana przez autora zmiana powinna zostać pozytywnie rozważona przez MRiPS. Zniesienie ograniczeń dowodowych zawartych w rozporządzeniu niewątpliwie może się przyczynić do odciążenia sądów od rozstrzygania sporów na tym tle.

Wysokość wynagrodzenia lub danego składnika wynagrodzenia musi być ustalana w sposób pewny, na podstawie konkretnego dokumentu bądź jego kopii, który zachował się w dokumentacji osobowej ubezpieczonego.

W przypadku braku dokumentacji płacowej istnieje możliwość ustalenia wysokości wynagrodzenia ubezpieczonego w oparciu o dokumentację zastępczą znajdującą się w jego aktach osobowych, tj. umowy o pracę czy angaże, w których zawarte są dane dotyczące wynagrodzenia.

Zdaniem Rzecznika obecnie funkcjonujący system przechowywania dokumentacji osobowej i płacowej pracodawców nie zapewnia wszystkim zaineresowanym prawidłowej realizacji prawa do zabezpieczenia społecznego obywatelom w związku z występującymi ograniczeniami możliwości dotarcia do dotyczącej ich dokumentacji osobowej i płacowej z okresu przed 1999 r.

RPO podziela także stanowisko Najwyższej Izby Kontroli w kwestii realizacji wniosków z kontroli skuteczności działania systemu przechowywania dokumentacji osobowej i płacowej.

III.7060.790.2020

Czy ABW może żądać dokumentacji leczenia psychiatrycznego na potrzeby swych sprawdzeń – Rzecznik pyta MSWiA

Data: 2021-03-09
  • Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego żąda od lekarzy psychiatrów kopii całości dokumentacji pacjentów leczonych psychiatrycznie - na potrzeby swych postępowań ws. dostępu do informacji niejawnych
  • W ocenie RPO wykracza to poza granice obowiązującego prawa
  • Funkcjonariusze ABW mogą bowiem żądać informacji o chorobie psychicznej czy o uzależnieniu od alkoholu lub środków odurzających
  • Według przepisów nie mają zaś dostępu do informacji dotyczących samego przebiegu procesu leczenia oraz metod stosowanych przez psychiatrę

W związku z rozbieżnościami w wykładni przepisów Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się o stanowisko  do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. 

Rzecznik prowadzi postepowanie wyjaśniające w sprawie udostępniania dokumentacji medycznej przez lekarzy psychiatrów na żądanie ABW w ramach prowadzonych postępowań sprawdzających. Przeprowadza się je w celu ustalenia, czy dana osoba daje rękojmię zachowania tajemnic.

RPO wystąpił do szefa ABW o ustosunkowanie się do wątpliwości zgłaszanych w tej sprawie przez psychiatrów. W ocenie Rzecznika szef ABW przyjął niewłaściwą interpretację przepisów ustawy z 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego oraz ustawy z 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych. Polegało to na uznaniu, że wszelkie informacje o zdrowiu psychicznym podlegają udostępnieniu w trybie ustawy o ochronie informacji niejawnych, co prowadzi do  naruszenia ochrony tajemnicy zawodowej lekarzy psychiatrów, a w konsekwencji prawa do prywatności osób, wobec których przeprowadza się postępowanie sprawdzające.

3 listopada 2020 r. Rzecznik wskazał szefowi ABW, że żądanie przez funkcjonariuszy ABW udostępnienia na potrzeby prowadzonego postępowania sprawdzającego kopii całości dokumentacji medycznej, dotyczącej pacjentów leczonych psychiatrycznie, nie znajduje żadnego uzasadnienia w  art. 50 ust. 2 pkt 4 uozp w związku z art. 24 ust. 3 pkt 2 i 3 uoin.

W ocenie RPO, przepisy te bowiem uprawniają pisemnie upoważnionych funkcjonariuszy ABW do żądania informacji o chorobie psychicznej wyłącznie w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia postępowania sprawdzającego, nie upoważniają one natomiast tych funkcjonariuszy do żądania udostępnienia całości dokumentacji medycznej, czy też informacji o przebiegu procesu leczenia oraz terapii. Zdaniem RPO, podejmowane w tym zakresie przez funkcjonariuszy ABW czynności wykraczają poza granice prawa.

W odpowiedzi z 12 listopada 2020 r. szef ABW wskazał, że takie działanie, w ocenie ABW, „ma nie tylko oparcie w przepisach prawa, ale także znajduje potwierdzenie
w przytoczonym orzecznictwie sądów administracyjnych”. Dodał, że postępowanie sprawdzające ma na celu ustalenie nie tylko, czy istnieją wątpliwości co do stanu zdrowia osoby sprawdzanej, ale również wyjaśnienie innych wątpliwości, o których mowa w art. 24 ust. 2 i 3 uion, w szczególności dotyczących ukrywania lub świadomego niezgodnego z prawdą podawania w ankiecie bezpieczeństwa osobowego lub postępowaniu sprawdzającym przez osobę sprawdzaną informacji mających znaczenie dla ochrony informacji niejawnych.

W ponownym wystąpieniu do szefa ABW 29 grudnia 2020 r. Rzecznik wskazał, że „zakresy danych niezbędnych do oceny zdrowia psychicznego osoby sprawdzanej, które udostępnia ona dobrowolnie, są zawarte w ankiecie bezpieczeństwa osobowego. Te dane są następnie weryfikowane przez funkcjonariuszy ABW w postępowaniu sprawdzającym, dlatego też dokumentacja medyczna, której oni żądają, powinna był ograniczona do danych wynikających właśnie z ankiety.” Ponadto Rzecznik zwrócił uwagę, że dokumentacja medyczna z leczenia psychiatrycznego może zawierać dane dotyczące życia osobistego pacjenta, w tym np. dane osób trzecich. Przetwarzanie tych danych wykracza jednak poza ustawowe uprawnienia ABW.

Rzecznik podkreślał, że normy konstytucyjne dotyczące prywatności (art. 47 Konstytucji RP) i autonomii informacyjnej (art. 51 Konstytucji RP) gwarantują każdemu ochronę przed pozyskiwaniem, przetwarzaniem, przechowywaniem i ujawnieniem informacji dotyczących jego osoby, w sposób naruszający reguły przydatności, niezbędności i proporcjonalności sensu stricto (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP). Przedmiotem dowodu staje się wówczas tylko to, czy pozyskiwanie informacji było konieczne, czy tylko „wygodne” lub „użyteczne” dla władzy. Dowodu wymaga, że złamanie autonomii informacyjnej było konieczne  w demokratycznym państwie prawnym.

Odpowiedź szefa ABW została przesłana jako informacja niejawna o klauzuli zastrzeżone.

- Mając na uwadze stanowiska Rzecznika i szefa ABW, pragnę zaznaczyć, że zakres udostępniania informacji o leczeniu psychiatrycznym przez lekarzy ma istotne znaczenie z punktu widzenia tajemnicy lekarskiej, którą są objęci psychiatrzy – napisał Adam Bodnar.

Przepisy nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w taki sposób, że funkcjonariusze ABW w ramach postępowań są uprawnieni do żądania od lekarzy psychiatrów wszelkich informacji, lecz powinien być rozumiany jako uprawniający do żądania wyłącznie tych informacji, które są niezbędne do oceny zdrowia psychicznego i uzależnienia osoby poddanej postępowaniu sprawdzającemu.

Zdaniem Rzecznika w przypadku przyjęcia odmiennej interpretacji, ochrona prawa do prywatności osób weryfikowanych w ramach postępowania sprawdzającego, którą gwarantuje na poziomie ustawy o ochronie zdrowia psychicznego tajemnica lekarska, staje się iluzoryczna. Standard tej ochrony prawnej wyznacza natomiast orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego wskazujące, że zbieranie przez władze publiczne wyłącznie niezbędnych/koniecznych – a nie „wygodnych”  – informacji o osobie gwarantuje ochronę prywatności.

VII.520.20.2018

Zmienić stereotypy o roli kobiet w życiu publicznym. Adam Bodnar pisze do pełnomocniczki rządu

Data: 2021-03-08
  • Kobiety nie są odpowiednio reprezentowane w ciałach przedstawicielskich. O ile system kwot nieco zwiększył udział kobiet w Sejmie, o tyle do Senatu, gdzie okręgi są jednomandatowe, w 63 okręgach na 100 nie kandydowała ani jedna kobieta.
  • RPO przypomina te dane pełnomocniczce rządu ds. równego traktowania Annie Schmidt
  • Sama zmiana przepisów nie poprawi sytuacji – potrzebne są działania na rzecz zmiany stereotypów o roli kobiet w życiu publicznym. Ich adresatami muszą też być partie polityczne

RPO dysponuje wiedzą o sytuacji kobiet w życiu dzięki wspólnemu projektowi badawczemu zrealizowanemu przez Biuro RPO oraz badaczy z Uniwersytetu SWPS. Wnioski z części z nich zostały przedstawione w raporcie Rzecznika Praw Obywatelskich pt. „Kwoty i co dalej? Udział kobiet w życiu politycznym w Polsce. Analiza i zalecenia”. RPO ma nadzieję, że ustalenia tej publikacji okażą się przydatne w dalszych działaniach Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania.

W odniesieniu do krajowych wyborów parlamentarnych w 2019 r. autorki raportu stwierdziły m.in., że przyniosły one ze sobą największy odsetek kobiet w Sejmie (28,7%) i w Senacie (24%) w całej potransformacyjnej historii Polski. Oceniono jednak, że tempo wspomnianego wzrostu trudno uznać za satysfakcjonujące. W odniesieniu do wyborów do Sejmu podkreślono ważną kwestię miejsc na listach wyborczych, jakie zajmują kobiety. Na pozycjach dających największą szansę sukcesu wyborczego kobiet jest nadal znacznie mniej niż mężczyzn: stanowią one niecałą 1/5 kandydatów (19,7%) na pierwszych miejscach list wyborczych i nieco ponad 1/4 na miejscach drugich (26,5%). Z badań wynika natomiast, że w praktyce to właśnie ten czynnik ma bardzo istotne znaczenie dla szans wyborczych kobiet.

W analizie dotyczącej wyborów do Senatu zwrócono natomiast uwagę na negatywne w perspektywie równości płci konsekwencje większościowego systemu wyborczego. Jego specyfika sprawiła, że aż w 63 okręgach wyborczych (na 100) nie kandydowała żadna kobieta, a obywatele wybierać mogli wyłącznie spośród mężczyzn. Z kolei tylko w jednym okręgu wyborczym nie startował żaden mężczyzna.

W wyborach do do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku kandydatki stanowiły  46,7% , a więc znacznie więcej, niż wymagają tego przepisy. Na podkreślenie zasługuje również fakt objęcia przez kandydatki na wielu listach wyborczych pierwszego miejsca – łącznie bowiem 32% tzw. wyborczych „jedynek” stanowiły kobiety (w porównaniu z 20% w wyborach do PE w 2014 roku). Ostatecznie wśród wybranych posłów do Parlamentu Europejskiego z Polski, 35% stanowiły kobiety, co jest bez wątpienia zauważalną zmianę (w 2014 roku – 24%, w 2009 roku – 22%, w 2004 roku – 15%), choć w ujęciu porównawczym wśród państw członkowskich UE pod tym względem Polska plasowała się na ósmej pozycji od końca.

Zjawisko niedoreprezentowania kobiet w życiu politycznym, a w szczególności w wyborach, jest niewątpliwie złożone i wielowątkowe.

Mając na uwadze ustalenia raportu, jak również wyniki wcześniejszych, prowadzonych od wielu lat analiz, RPO podtrzymuje stanowisko, że aby zjawisku temu przeciwdziałać, konieczne jest podjęcie równolegle różnorodnych, dobrze zaplanowanych i skoordynowanych działań. Zasadne jest przygotowywanie i wdrażanie rozbudowanych inicjatyw z jednej strony: w zakresie edukacji i promocji, z drugiej strony – poważne rozważenie podjęcia dalszych zmian prawnych.

Wiedza Polek i Polaków o mechanizmach wyborów, w tym podstawowych zasadach systemu wyborczego, jest niewielka. A to wpływa na decyzje o starcie w wyborach oraz powoływanie komitetów wyborczych.

Działania informacyjne  i promocyjne powinny być kierowane także do ugrupowań politycznych. A punkt 47(b) Rekomendacji ogólnej CEDAW nr 23 z 1997 r. zaleca, aby państwa-strony określiły, wdrożyły i monitorowały działania mające na celu „zachęcanie organizacji pozarządowych oraz stowarzyszeń publicznych i politycznych do przyjmowania strategii na rzecz zachęcania kobiet do udziału w ich działalności”. W okresie przedwyborczym działania powinny obejmować również (po ich rejestracji) komitety wyborcze. Powinny mieć na celu uwypuklenie problematyki równości płci w różnych wymiarach działalności tych podmiotów w odniesieniu do procedury wskazywania kandydatek i kandydatów jak również późniejszego planowania oraz praktycznego przeprowadzania kampanii wyborczych (również w mediach).

Jak zauważa w raporcie z monitorowania wyborów do Sejmu i  Senatu z 2019 r. Misja ODIHR Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, „żaden z komitetów wyborczych nie informował […] o dodatkowych wewnętrznych działaniach na rzecz wsparcia kandydatur kobiet”. Misja sformułowała rekomendację dotyczącą podejmowania działań zachęcających do zgłaszania kandydatur kobiet. Jak zauważono również: „Kandydatki i polityczki nie cieszyły się dużą uwagą mediów w trakcie kampanii. Choć kobiety stanowiły około 46% kandydujących do Sejmu i 16% do Senatu, media poświęciły im zaledwie 12-16% czasu relacji z kampanii wyborczej”.

Zdaniem RPO potrzebne są także zmiany prawne. Obecnie, na mocy Kodeksu wyborczego, w wyborach proporcjonalnych na każdej liście wyborczej zgłaszanej przez komitet wyborczy, nie może zostać umieszczonych mniej niż 35% przedstawicieli każdej z płci. Nie mamy jednak regulacji odnośnie kolejności umieszczania kandydatek oraz kandydatów na listach wyborczych. W wielu państwach wprowadzono tymczasem np. obowiązek naprzemiennego umieszczania na liście kandydatek i kandydatów ( „zamek błyskawiczny” lub „suwak”).

Takie rozwiązania rekomendowane są przez OBWE,  a z badań ankietowych wynika, że takie mechanizmy antydyskryminacyjne mają poparcie Polek i Polaków. Zwolennicy mechanizmu kwotowego stanowią ponad 50% (53-54%, w zależności od typów wyborów), z czego około 35% (34-38%) opowiada się za wprowadzeniem parytetu na listach, a więc silniejszego uregulowania niż obecnie obowiązujące.

RPO prosi pełnomocniczkę rządu o stanowisko w sprawie podjęcia działań odnoszących się do problematyki udziału kobiet w życiu politycznym, zwłaszcza korzystania przez nie z biernego prawa wyborczego.

VII.602.20.2015, XI.411.4.2020

Mieszkający z przedsiębiorcą jego bliscy, którzy z nim współpracują – z prawem do postojowego. RPO pisze do Jarosława Gowina

Data: 2021-03-05
  • Prawo do postojowego powinny mieć także tzw. osoby współpracujące, czyli małżonek, dzieci, czy rodzice przedsiębiorcy, którzy żyją z nim we wspólnym gospodarstwie i pomagają w prowadzeniu działalności
  • Sytuacja tych osób nie może zostać uznana za prawidłową z punktu widzenia zasady równości
  • RPO zwrócił się w tej sprawie do  wicepremiera, ministra rozwoju, pracy i technologii Jarosława Gowina

Od początku pandemii do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich trafiały skargi osób, które nie uzyskały świadczenia postojowego w ramach mechanizmów wsparcia wprowadzanych specustawami.

Według odpowiedzi na jedną ze skarg Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w lipcu 2020 r. wskazało, że osoby współpracujące - tj. małżonek, dzieci, dzieci drugiego małżonka, dzieci przysposobione, rodzice, macocha albo ojczym przedsiębiorcy, którzy pozostają z nim we wspólnym gospodarstwie domowym i pomagają w prowadzeniu działalności - nie ponoszą ryzyka związanego z załamaniem rynku na skutek obostrzeń w pandemii.

Uznano, że osoby te nie generują kosztów podatkowych i nie uznaje się wartości własnej ich pracy. To przedsiębiorca bowiem decyduje, czy i w jakim zakresie korzystać z pracy tych osób, które też nie odpowiadały za szkodę w związku z działaniem w granicach dopuszczalnego ryzyka.

W innej zaś sprawie MRPiPS przekazało Ministerstwu Rozwoju, Pracy i Technologii skargę osoby współpracującej, która nie uzyskała świadczenia postojowego na podstawie Tarczy antykryzysowej 6.0 - w celu udzielenia odpowiedzi dotyczącej możliwości jego uzyskania. Do dziś MRPiT nie odpowiedziało RPO.

Świadczenie postojowe pozostaje jednym z podstawowych instrumentów pomocowych dla przedsiębiorców poszkodowanych na skutek pandemii. Miało na celu wsparcie finansowe osób nie uzyskujących środków z innych źródeł. Warunkiem jego uzyskania było niepodleganie ubezpieczeniom społecznym z innego tytułu, chyba że dana osoba podlega ubezpieczeniom emerytalnym i rentowym z tytułu prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej.

Według RPO nie ma racjonalnych powodów do ograniczenia wsparcia z tytułu świadczenia postojowego dla osób, których wynagrodzenie podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym na takich samych zasadach, jak wynagrodzenie innych pracowników. A osoby współpracujące mogą być zatrudnione w przedsiębiorstwie zarówno na podstawie umowy o pracę czy umowę zlecenia; mogą też świadczyć pracę bez umowy pisemnej.

W każdym jednak przypadku przedsiębiorca jest zobowiązany do uiszczania składek na ubezpieczenie społeczne i innych składek pobieranych przez ZUS.  Wyjątek dotyczy sytuacji, w której osoba współpracująca jest zatrudniona na podstawie umowy o pracę w innych przedsiębiorstwie oraz otrzymuje co najmniej minimalne wynagrodzenie, a zatrudniający odprowadza za tego pracownika ww. składki.

RPO zwrócił się do Jarosława Gowina o rozważanie zmiany przepisów by  umożliwić wsparcie dla osoby współpracujące na takich samych zasadach jak w przypadku innych zatrudnionych, w tym zatrudnionych na podstawie umowy o pracę lub umowę zlecenia.

III.7040.133.2020

Skargi obywateli w sprawie przejmowania nieruchomości pod przyszły Centralny Port Komunikacyjny. RPO interweniuje

Data: 2021-03-04
  • Mieszkańcy gmin z obszaru planowanego Centralnego Portu Komunikacyjnego skarżą się na niepewność ws. swych nieruchomości, w oczekiwaniu na wyznaczenie szczegółowego obszaru wysiedleń
  • Nie wiedzą bowiem, jaki dokładnie obszar zostanie objęty wywłaszczeniem pod budowę przyszłego portu lotniczego i kiedy to nastąpi
  • Tymczasem rozpoczęło się już pozyskiwanie nieruchomości na podstawie umów cywilnoprawnych, zawieranych poza procedurą wywłaszczenia – w ramach tzw. Programu Dobrowolnych Nabyć
  • Umowy zawierane ze świadomością grożącego wywłaszczenia nie są jednak zawierane w sposób swobodny. A gdyby zamierzona inwestycja na takiej nieruchomości jednak nie powstała, to właściciel nie mógłby jej odzyskać

W związku z obawami mieszkańców terenów, które może objąć CPK,  Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Marcina Horały, pełnomocnika rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają bowiem liczne skargi zaniepokojonych mieszkańców Baranowa, Teresina, Wiskitek oraz gmin ościennych w sprawie planowanej budowy wielkiego portu lotniczego.

To jedna z największych planowanych przez rząd inwestycji. We wrześniu 2017 r. ogłoszono, że rekomendowaną lokalizacją CPK jest wieś Stanisławów w gminie Baranów. Ostateczna lokalizacja lotniska nie została jednak dotychczas potwierdzona decyzją administracyjną. Nie przeprowadzono też jeszcze analiz środowiskowych, w tym przede wszystkim ws. hałasu związanego z funkcjonowaniem ogromnego portu lotniczego.

Na co skarżą się mieszkańcy

Skarżący wskazują na iluzoryczny charakter przeprowadzanych konsultacji społecznych, jak i na niezapewnienie pełnej, wyczerpującej informacji dotyczącej planowanego procesu wywłaszczeń pod budowę inwestycji.

Podkreślają, że choć nie ma jeszcze ostatecznej lokalizacji lotniska, rozpoczęto  Program Dobrowolnych Nabyć gruntów pod jego budowę. Zatrzymuje to ruch na rynku nieruchomości, z uwagi na niepewność inwestorów co do objęcia danej nieruchomości późniejszym wywłaszczeniem pod budowę CPK. Jednocześnie zdezorientowani właściciele gruntów nie mają pewności, czy należące do nich nieruchomości znajdą się ostatecznie na terenie objętym CPK.

Ponieważ nie jest znany m.in. zasięg oddziaływania różnych uciążliwości związanych z planowanym lotniskiem, nie jest możliwe określenie terenów, gdzie możliwa będzie bezpieczna lokalizacja zabudowy mieszkaniowej.

Obywatele wskazują, że zdarza się, gdy na teren nieruchomości znajdujących się w obszarze wstępnie zapowiedzianych wywłaszczeń pod budowę CPK - bez zgody właścicieli - wchodzą przedstawiciele inwestora, aby przeprowadzić „inwentaryzacje przyrodnicze”. Wywołuje to uzasadnione obawy mieszkańców co do podstawy prawnej wejścia na ich grunt – zwłaszcza że bez zgody właścicieli sporządzana jest dokumentacja fotograficzna działek i zabudowań. 

Skarżący podnoszą, że konsultacje społeczne są prowadzone niezgodnie ze standardami wynikającymi z Konwencji o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska, podpisanej 25 czerwca 1998 r. w Aarhus.

Chodzi o to, że konsultacje formalnie się odbywają i są obwieszczane społeczności lokalnej, lecz inwestor nie uwzględnia zgłaszanych postulatów, forsując przyjęty przez siebie wariant realizacji inwestycji. Dodatkowym utrudnieniem jest także fakt prowadzenia konsultacji w okresie pandemii Covid-19.

O podejmowanych działaniach ludzie dowiadują się de facto ze strony internetowej inwestycji. W ten sposób okazało się m.in., że ostatnio spółka Centralny Port Komunikacyjny podpisała umowę z konsultantem ds. badań terenu na obszarze przyszłego portu lotniczego. Świadczy to o bardzo wstępnym etapie przygotowań do inwestycji. Umacnia też skarżących w przekonaniu, że jeszcze przez długi czas będą oczekiwać na wyznaczenie szczegółowego obszaru wysiedleń. Nie wiedzą, w jaki sposób ukształtować swoje sprawy w przyszłości.

Ze skarg wyłania się szerszy problem dotyczący zapewnienia obywatelom odpowiedniego mechanizmu zapewniającego ich prawa - jako właścicieli nieruchomości przeznaczonych na realizację celów publicznych, które dopiero mają zostać zrealizowane. Niepewność co do sytuacji prawnej właściciela wobec planowanej realizacji jest zjawiskiem niepożądanym.

Biorąc pod uwagę, że publiczne ogłoszenie, iż rekomendowaną lokalizacją  CPK jest wieś Stanisławów w gminie Baranów, nastąpiło we wrześniu 2017 r.,  trzeba stwierdzić, iż od tego momentu grunty położone w obszarze objętym przyszłą lokalizacją zostały na wiele lat inwestycyjnie „zamrożone”.

Nie odbywa się to w sposób formalny (decyzją administracyjną czy aktem prawa miejscowego), ale faktyczny. Informacja o położeniu gruntu na terenie potencjalnej lokalizacji lotniska znacząco utrudnia korzystanie z takiej nieruchomości (uzasadniając wstrzymanie się przez właścicieli z decyzjami inwestycyjnymi) czy też dysponowanie nią – skoro w rzeczywistości jej jedynym realnym nabywcą może być właściwie Skarb Państwa albo jednostka samorządowa.

Stanowi to dla właścicieli gruntów nadmierną, nieproporcjonalną uciążliwość w korzystaniu z ich praw, podlegających konstytucyjnej ochronie. Nieprzeprowadzenie prawidłowej procedury wywłaszczeniowej uniemożliwia wszak uzyskanie odszkodowania za odjęcie lub ograniczenie prawa własności.

Dopóki nie zostanie ustalona dokładna lokalizacja CPK, dopóty koszty perspektywy budowy tej inwestycji ponosić będą właściciele gruntów położnych w zasięgu zapowiedzianego oddziaływania inwestycji.

Wątpliwości RPO co do Programu Dobrowolnych Nabyć

W tym kontekście uzasadnione wydają się skargi obywateli na prowadzony obecnie sposób przejmowania tych nieruchomości, a polegający na zawieraniu umów sprzedaży nieruchomości na podstawie Programu Dobrowolnych Nabyć - w trybie cywilnoprawnym.

Taka forma nabywania nieruchomości - bez wszczynania procedury wywłaszczeniowej i w momencie, gdy nie ma dokładnej lokalizacji lotniska -  wydaje się stać w opozycji do konstytucyjnych zasad: legalizmu (art. 7 Konstytucji) oraz zaufania obywatela do władzy publicznej, stanowiących jeden z komponentów zasady demokratycznego państwa prawa, jaką wyraża art. 2 Konstytucji. Wobec terenów, na których ma zostać zrealizowany cel publiczny zasadą powinno być wszczęcie postępowania wywłaszczeniowego, aby możliwe było ustalenie odszkodowania - słusznego i odpowiadającego wartości nieruchomości.

Tymczasem przejęcie nieruchomości na podstawie umowy cywilnoprawnej, zawieranej całkowicie poza procedurą wywłaszczenia - a zatem wydawałoby się w pełni dobrowolne - dla właścicieli rodzi niekorzystne skutki (poza obawami co do niekorzystnych dla właścicieli różnic w cenach nieruchomości).

Gdyby bowiem okazało się, że na danej nieruchomości zamierzona inwestycja jednak nie powstanie – czego  w wielu sytuacjach, wobec braku jednoznacznego ustalenia jej lokalizacji, wykluczyć nie można – właściciele nie będą mogli skorzystać z uprawnień określonych w przepisach o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości.

Właściciel nieruchomości, co do której sformułowano choćby ogólne plany wysiedleń, polega na organach władzy publicznej, których obowiązkiem jest właściwe przeprowadzenie wywłaszczenia na koszt państwa. Brak precyzyjnego ustalenia lokalizacji CPK powoduje, że w konsekwencji część gruntów może zostać wykupiona po niższych cenach.

Dla właścicieli rodzi to dodatkowe utrudnienie, ponieważ nie będą mogli tych nieruchomości odzyskać w trybie przewidzianym w ustawie o gospodarce nieruchomościami.

Jednocześnie jakaś część gruntów może w ogóle nie zostać wykorzystana pod planowaną inwestycję - mimo początkowych zapewnień inwestora. Pewne jest zaś, że inwestycja niesie za sobą wysokie koszty społeczne w postaci m.in. przesiedleń mieszkańców z terenu planowanego lotniska i infrastruktury kolejowej. Już sama zapowiedź wywłaszczeń wywiera skutek na rynku sprzedaży nieruchomości, wpływając znacząco na obniżenie ich atrakcyjności.

Umowy sprzedaży zawierane w takich właśnie okolicznościach - ze świadomością grożącego wywłaszczenia na cele publicznoprawne - nie są zatem zawierane w sposób swobodny; istnieje tu swoisty przymus.

Dlatego w ocenie Rzecznika za wysoce niepożądaną należy uznać sytuację, w której obywatele nie mają pewności, jaki dokładnie obszar zostanie objęty wywłaszczeniem pod budowę CPK i kiedy to dokładnie nastąpi.

Nie ulega wątpliwości, że planowana inwestycja będzie oddziaływać nie tylko na nieruchomości w Baranowie, Teresinie i Wiskitkach, tj. gminach, co do których ogłoszono, że planowane są wysiedlenia obywateli, lecz zasięg ten będzie znacznie szerszy, z uwagi na konieczność realizacji infrastruktury towarzyszącej CPK, obejmującej m.in. węzeł kolejowy.

Mając na uwadze uzasadnione obawy mieszkańców zamieszkujących na terenie objętym zapowiedziami o powstaniu CPK, związane z niepewnością co do dalszego ukształtowania swych losów na dotychczas zamieszkiwanej nieruchomości, w tym m.in. wpływające na sytuację zawodową i rodzinną,  Rzecznik poprosił pełnomocnika o pełną informację w tej sprawie i ustosunkowanie się do skarg obywateli przesłanych RPO.

IV.7003.4.2021

Co z zapewnieniem dostępności stron internetowych podmiotów publicznych? Rzecznik pisze do premiera

Data: 2021-03-03
  • Obywatele z niepełnosprawnościami skarżą się na brak dostępności treści audiowizualnych na stronach internetowych m.in. Sejmu, kancelarii - prezydenta i premiera, resortów szkolnictwa wyższego czy cyfryzacji
  • Prawo nakazuje ministrowi cyfryzacji monitorowanie takiej dostępności, ale jego raport nie obejmuje tych zgłaszanych problemów
  • RPO zwraca się do premiera Mateusza Morawieckiego i zarazem ministra cyfryzacji o szczegółową informację nt. wyników monitorowania

Wykluczenie osób z różnymi niepełnosprawnościami z dostępu do informacji na stronach internetowych urzędów to poważny problem. Szczególnej wagi nabiera w kontekście postępującej cyfryzacji usług administracji publicznej oraz ograniczonego funkcjonowania urzędów w czasie epidemii COVID-19.

Rzecznik Praw Obywatelskich pełni w Polsce funkcję niezależnego mechanizmu monitorującego wdrażanie Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. Jedną z jej zasad  jest dostępność tych osób do środowiska fizycznego, środków transportu, informacji i komunikacji, w tym technologii i systemów informacyjno-komunikacyjnych, a także do innych urządzeń i usług. To warunek wstępny ich samodzielnego życia oraz pełnego uczestnictwa w życiu społecznym na zasadach równych z innymi.

Dla zapewnienia dostępności informacyjnej niezbędne jest uwzględnienie  informacji zamieszczanych na stronach internetowych i w aplikacjach mobilnych podmiotów publicznych. Reguluje to ustawa z 4 kwietnia 2019 r. o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych. Wdraża ona dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/2102 z 26 października 2016 r. w sprawie dostępności stron internetowych i mobilnych aplikacji organów sektora publicznego,

Celem tej regulacji jest, aby organy publiczne zwiększyly dostępność swoich stron internetowych i aplikacji mobilnych poprzez uczynienie ich bardziej postrzegalnymi, funkcjonalnymi, zrozumiałymi i rzetelnymi. Powinny uwzględniać trudności, z jakimi mierzą się osoby z różnymi niepełnosprawnościami.

Do 23 września 2020 r. podmioty publiczne (których strony www istniały przed  23 września 2018 r.), były zobowiązane do dostosowania ich do wymogów określonych ustawą o dostępności cyfrowej.

Tymczasem we wnioskach do RPO obywatele wskazują na brak dostępności treści audiowizualnych zamieszczanych na stronach internetowych najważniejszych instytucji władzy publicznej, w tym Kancelarii Prezydenta RP, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwa Cyfryzacji, czy Sejmu.

Co do zasady komunikaty na tych stronach zaopatrzone są w jedno z dwóch możliwych udogodnień: napisy bądź tłumacza polskiego języka migowego. Traktowanie tych udogodnień jako alternatyw wyklucza część osób zainteresowanych z dostępu do informacji. Jedynie łączne zamieszczenie obu udogodnień pozwala zapewnić dostępność wszystkim.

Rzecznik otrzymał również skargi co do braku dostępności stron internetowych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej dla osób z niepełnosprawnością wzroku.

Osoby niewidome zwracają uwagę, że wizyty w urzędach stanowią barierę w życiu codziennym, ponieważ wymagają mobilności i zaangażowania osób trzecich, dla których godziny pracy urzędów są najczęściej ich godzinami pracy. Zgodnie z deklaracją dostępności Platformy Usług Elektronicznych ZUS strona internetowa jest częściowo zgodna z ustawą o dostępności cyfrowej.

Według ustawy o dostępności cyfrowej minister ds. informatyzacji powinien sporządzić wykaz adresów stron internetowych podmiotów publicznych we współpracy z Naukową i Akademicką Siecią Komputerową – Państwowym Instytutem Badawczym, które mają zostać poddane monitoringowi. Wskazany wykaz został zamieszczony pod adresem: https://www.gov.pl/web/dostepnosc-cyfrowa/wykazstroninternetowych-do-monitoringu-w-2020.

Zgodnie z ustawą minister ds. informatyzacji przeprowadza monitorowanie dostępności cyfrowej stron internetowych podmiotów publicznych. Informacja o wynikach monitorowania jest publikowana na stronie Biuletynu Informacji Publicznej. Obecnie dostępny jest jedynie raport dotyczący przeprowadzonego audytu portalu www.dane.gov.pl pod kątem zgodności z wymaganiami ustawy o dostępności cyfrowej. Przedstawiony raport nie obejmuje zgłaszanych do Rzecznika trudności.

Dlatego Adam Bodnar zwraca się do premiera Mateusza Morawieckiego, jako ministra właściwego w sprawach cyfryzacji, o informacje nt. wyników przeprowadzonego monitorowania. Prosi zwłaszcza o wyjaśnienie, jakie trudności zidentyfikowano oraz czy wskazane podmioty podjęły działania niezbędne do likwidacji wykrytych barier co do dostępności cyfrowej.

XI.815.55.2020

Adam Bodnar pisze do MEiN o konieczności edukacji antydyskryminacyjnej

Data: 2021-03-02
  • Powołanie przez MEiN zespołu do przeglądu podstawy programowej oraz treści podręczników jest okazją do uzupełnienia podstawy programowej o edukację antydyskryminacyjną
  • To najskuteczniejsze narzędzie budowania nowoczesnego społeczeństwa opartego na niedyskryminacji i równości, tolerancji, sprawiedliwości oraz solidarności
  • 1 marca  - w Międzynarodowy Dzień Bez Dyskryminacji- RPO napisał do ministra Przemysława Czarnka o konieczności  wspólnego przeciwdziałania dyskryminacji
  • Zwraca też uwagę na niedopuszczanie do użytku szkolnego i eliminowania z niego podręczników naruszających zasadę równego traktowania

- Zachęcam Pana Ministra do wspólnego przeciwdziałania dyskryminacji, uprzedzeniom i związanej z nimi nietolerancji. Okazujmy szacunek, uczmy tolerancji, przekazujmy prawidłowe wzorce zachowań w trosce o dobro jednostki i całego społeczeństwa, ale przede wszystkim – podejmijmy konkretne działania w celu skutecznego zapobiegania dyskryminacji i przemocy nią motywowanej – podkreśla Adam Bodnar w wystąpieniu do szefa resortu.

Działania na rzecz propagowania i odpowiedniego rozwijania edukacji antydyskryminacyjnej w ramach edukacji szkolnej Rzecznik podejmował w całej swej kadencji. Edukacja antydyskryminacyjna w szkole powinna przyczyniać się do umacniania wśród uczennic i uczniów szacunku dla drugiego człowieka, uznania różnorodności i złożoności współczesnego świata. RPO wielokrotnie występował do ministerstwa o rozszerzenie a obowiązującej podstawy programowej o treści związane z przeciwdziałaniem dyskryminacji. Już w 2015 r., wspólnie z Rzecznikiem Praw Dziecka poprzedniej kadencji, zaoferował odpowiednie wsparcie.

Jak wynika z badań, ponad dwie trzecie Polaków (70%) jest zdania, że w szkołach powinna być prowadzona edukacja antydyskryminacyjna. Wskaźnik poparcia wśród samych uczniów i uczennic jest jeszcze wyższy - 81,5% uważa, że powinna ona być prowadzona.

Mimo oczekiwań społecznych, jak również rekomendacji instytucji monitorujących stopień poszanowania praw człowieka w Polsce, postulaty RPO pozostały bez adekwatnej reakcji resortu edukacji. Stał on na niezmiennym stanowisku, że dostatecznym gwarantem jej realizowania jest obowiązująca podstawa programowa.  

- Niezależnie od odmiennej oceny stopnia realizacji edukacji antydyskryminacyjnej w obecnie obowiązującej podstawie programowej wyrażam nadzieję, że zgadzamy się z Panem Ministrem co do konieczności zapewnienia wszystkim, w szczególności uczniom  i uczennicom, możliwości funkcjonowania w środowisku wolnym od przemocy – pisze Adam Bodnar.

Tymczasem badanie pn. „Równe traktowanie w szkole” wykazało, że kompetencje i wiedza w zakresie równego traktowania jest powiązana z nastawieniem do dyskryminacji oraz  dręczenia i przemocy rówieśniczej. Uczniowie i uczennice, którzy mają większą świadomość równego traktowania, wykazują mniejszą akceptację wobec takich zachowań. Nie pozostawia to wątpliwości co do nadrzędnego charakteru wartości, jaką jest przekazanie młodym ludziom wiedzy o prawach człowieka i równym traktowaniu.

Dlatego RPO z zainteresowaniem odnotował doniesienia o powołaniu przez ministra zespołu ekspertów mającego dokonać przeglądu podstawy programowej oraz treści podręczników. Może to być doskonała okazja do odpowiedniego uzupełnienia programu nauczania.

Według Prawa oświatowego do wychowawczych zadań szkoły należy bowiem rozwijanie wśród uczniów postaw tolerancji i otwartości światopoglądowej, a także zapewnienie każdemu uczniowi bezpieczeństwa i warunków do prawidłowego rozwoju.

Zgodnie z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka – swoistą konstytucją międzynarodowego systemu ochrony praw człowieka – „nauczanie winno mieć na względzie pełny rozwój osobowości ludzkiej oraz umacnianie poszanowania praw człowieka i podstawowych wolności. Powinno ono służyć popieraniu zrozumienia, tolerancji i przyjaźni między wszystkimi narodami oraz wszystkimi grupami rasowymi lub religijnymi”.

W celu pełnego wdrożenia tych założeń przyjęto 15 grudnia 1960 r. Konwencję w sprawie zwalczania dyskryminacji w dziedzinie oświaty. Odrzuca ona dyskryminację, rozumianą jako wszelkie wyróżnianie, wykluczanie, ograniczanie lub uprzywilejowanie ze względu na rasę, kolor skóry, płeć, język, wyznanie, przekonania polityczne lub jakiekolwiek inne, narodowość lub pochodzenie społeczne, sytuację materialną lub urodzenie, które ma na celu albo którego skutkiem jest przekreślenie lub naruszenie zasady jednakowego traktowania w dziedzinie oświaty, w tym zakazując m.in. stawiania jakiejkolwiek osoby lub grupy osób w sytuacji nie dającej się pogodzić z godnością człowieka.

Konieczność promowania równego traktowania w edukacji jest także obowiązkiem z Konwencji o prawach dziecka. Zgodnie z nią państwo zobowiązane jest do ukierunkowania nauki na rozwijanie w dziecku szacunku dla praw człowieka i podstawowych swobód.

Jednym z kluczowych kryteriów weryfikacji treści podręczników i podstawy programowej powinno być rozwijanie wśród młodych osób poszanowania dla godności i praw każdego człowieka. Dlatego RPO zwraca uwagę ministra na niedopuszczanie do użytku szkolnego i eliminowania z takiego użytku podręczników naruszających zasadę równego traktowania.

Podręczniki takie, w zakresie propagowanych przez nie dyskryminujących treści, są niezgodne z przepisami prawa – Konstytucją (art. 32 i 33), Konwencją ONZ w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet z 1979 r. czy Konwencją Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzona w Stambule  11 maja 2011 r.

Aktualna pozostaje zatem rekomendacja nowelizacji rozporządzenia MEN z 3 października 2019 r. w sprawie dopuszczania do użytku szkolnego podręczników - tak, by do istniejących rodzajów opinii wymaganych w celu dopuszczenia podręcznika do użytku szkolnego dodać opinię zawierającą szczegółową ocenę zgodności treści i materiału ilustracyjnego z zasadą równego traktowania i niedyskryminacji. Powinna ona także stanowić wyraźne kryterium cofnięcia dopuszczenia do użytku podręcznika szkolnego przez ministra.

RPO ma nadzieję, że efektem prac  zespołu ekspertów będzie uwzględnienie w większym stopniu w podstawie programowej oraz treściach podręczników szkolnych tematyki praw człowieka i równego traktowania.

Jako szczególnie cenne i godne poparcia RPO uznaje wszelkie inicjatywy realizowane w szkołach przez nauczycielki i nauczycieli, również we współpracy z ekspertami zewnętrznymi i organizacjami pozarządowymi, które pozwalają uczniom i uczennicom pogłębiać swoją wiedzę na temat praw człowieka  i obywatela, i podejmować dyskusję dotyczącą aktualnych problemów społecznych. Mam nadzieję, że taka aktywność będzie mogła być kontynuowana – brzmi konkluzja pisma Adama Bodnara.

XI.800.3.2017

Nie ma rządowego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie na 2021 r. Interwencja Rzecznika

Data: 2021-03-01
  • Zdecydowaną większość osób dotkniętych przemocą w rodzinie stanowią kobiety - w 2019 r. było ich ponad 227 tys. w porównaniu z 39 tys. mężczyzn  i 63 tys. dzieci
  • Większością zatrzymanych sprawców byli mężczyźni – 16,6 tys. wobec 606 kobiet
  • Zapewnienie najwyższego standardu ochrony i wsparcia osób doświadczających przemocy wymaga m.in. pilnego przyjęcia Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na 2021 r.
  • Tymczasem jego projekt  koncentruje się na przemocy w bliskich związkach; nie uwzględnia zaś innych form przemocy motywowanej płcią - doświadczanych przez kobiety w sferze prywatnej i publicznej

Rzecznik Praw Obywatelskich pisze w tej sprawie do pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania Anny Schmidt.

Nie negując, że sprawczyniami przemocy domowej i przemocy w bliskich związkach są także kobiety, nie można nie zauważać, że to negatywne zjawisko w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka właśnie ich. Według danych statystycznych zdecydowaną większość osób dotkniętych przemocą w rodzinie, których ogólna liczba w 2019 r. wyniosła 227 826, stanowiły kobiety (124 382 w porównaniu do 39 625 mężczyzn i 63 819 dzieci). Wśród zatrzymanych sprawców zdecydowaną większość stanowili mężczyźni (16 647 w porównaniu do 606 kobiet).

Skala przemocy doświadczanej przez kobiety, w szczególności w związkach bliskich - oraz wyraźnie określona płeć sprawców (męska) i osób doświadczających przemocy (żeńska) - potwierdzają, że przemoc w rodzinie jest zjawiskiem motywowanym płcią.

Założenie to jest podstawą wielu instrumentów przeciwdziałania przemocy domowej, w tym Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet z 18 grudnia 1979 r. oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule 11 maja 2011 r.

Prawidłowe wykonanie ciążących na ich mocy zobowiązań rządu co do zapewnienia  najwyższego standardu ochrony i wsparcia osób doświadczających przemocy (zwłaszcza kobiet - jako przejawu ich dyskryminacji ze względu na płeć) wymaga m.in. pilnego zakończenia prac i przyjęcia Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, o co RPO nieustannie apeluje.

Potrzeba przyjęcia całościowego podejścia do przeciwdziałania przemocy wobec kobiet ze względu na płeć

Projekt Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na rok 2021 powiela niedostatki ochrony przed przemocą wobec kobiet, wskazywane już co do ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Koncentruje się bowiem jedynie na zagadnieniu przemocy w bliskich związkach. Powoduje to nieuwzględnianie innych form przemocy motywowanej płcią, doświadczanych przez kobiety w sferze prywatnej i publicznej.

Jak podkreśla Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (tzw. Komitet CEDAW), przemoc wobec kobiet ze względu na płeć występuje we wszystkich przestrzeniach. Obejmuje rodzinę, społeczność lokalną, przestrzeń publiczną, miejsce pracy, czas wolny, politykę, sport, ochronę zdrowia czy sferę edukacji.

A Konwencja Stambulska pod pojęciem przemocy wobec kobiet rozumie „wszelkie akty przemocy ze względu na płeć (…) zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym”.

Na potrzebę zwalczanie innych rodzajów przemocy wobec kobiet niż przemoc domowa wskazuje także najnowszy raport Agencji Praw Podstawowych UE. Z danych dotyczących Polski wynika, że we własnym domu przemocy fizycznej doświadczyło 15% respondentek, w mieszkaniu innej osoby – 16%, w szkole – 18%, w pracy – 6%, w sklepie lub restauracji – 22%, na ulicy, z kolei w parku lub w innym miejscu publicznym – 12%.

Dlatego RPO ponawia rekomendację opracowania kompleksowej strategii przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć, odnoszącej się do wszystkich jej przejawów w sferze publicznej i prywatnej oraz uwzględniającej specyficzne uwarunkowania różnych grup kobiet (kobiet z niepełnosprawnościami, starszych, migrantek).

Brak aktualnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie

RPO niezmiennie domaga się, aby instytucje państwa wypełniały swe obowiązki w zakresie stworzenia skutecznych warunków przeciwdziałania i penalizowania przemocy domowej. Warunkiem tego jest przyjęcie dokumentu programującego politykę państwa w tej kwestii. Kształtowanie założeń tej polityki spoczywa na Radzie Ministrów, której ustawowym obowiązkiem jest opracowanie Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie.

Dlatego Rzecznik jest zaniepokojony, że mimo zakończenia Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie przyjętego na lata 2014-2020, program mający być jego kontynuacją nadal nie został przyjęty. Dlatego RPO rekomenduje niezwłoczne jego ustanowienie.

Należy zgodzić się z uzasadnieniem twórców projektu Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na rok 2021, że zmniejszenie skali przemocy domowej „jest procesem wymagającym czasu, wysiłku, nakładów finansowych, zaangażowania wszystkich służb, a także zmiany świadomości społecznej”.

W ocenie RPO ta charakterystyka działań wymaga ich zaplanowania w dłuższym horyzoncie czasowym niż jednego roku. Zmiana społecznych i kulturowych wzorców zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów czy innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet mężczyzn, wymaga kompleksowego i długookresowego programu działania.

Zespół Monitorujący do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie

Ważnym składnikiem systemu ochrony przed przemocą w rodzinie jest Zespół Monitorujący do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie (to organ opiniodawczo-doradczy ministra ds. zabezpieczenia społecznego). RPO jest zaniepokojony informacjami o braku transparentności wyboru członków Zespołu– przedstawicieli organizacji pozarządowych, związków i porozumień organizacji pozarządowych oraz kościołów i związków wyznaniowych.

Brak w aktualnym składzie Zespołu osób o wiedzy i doświadczeniu eksperckim z zakresu przeciwdziałania przemocy domowej (które w poprzednich kadencjach były jego członkami) wymaga upublicznienia uzasadnienia wyboru członków Zespołu z uwzględnieniem spełniania  przez nich kryteriów bycia wybranym.

Niezbędne jest też wykazanie, że powołano osoby reprezentujące organizacje rzeczywiście dysponujące odpowiednią wiedzą i doświadczeniem - w stopniu wyższym niż kandydaci, którzy nie zostali powołani do Zespołu.

Zasadne byłoby zatem przedstawienie listy rankingowej kandydatek i kandydatów zgłoszonych w odpowiedzi na ogłoszenie o naborze na członków Zespołu, zawierającej oceny osób reprezentujących stronę społeczną w świetle przyjętych kryteriów.

Adam Bodnar zwrócił się do minister Anny Schmidt - jako wykonującej także zadania Krajowego Koordynatora Realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie - o ustosunkowanie się do tych uwag oraz o odpowiednie działania realizujące rekomendacje.

XI.518.1.2019

Polskie dokumenty dla dzieci z zagranicznych związków osób jednej płci. RPO pisze do MSWiA

Data: 2021-03-01
  • Urodzeni za granicą i tam mieszkający małoletni obywatele RP - których polscy rodzice są tej samej płci - nie mają możliwości uzyskania polskich dokumentów
  • RPO apeluje do MSWiA o umożliwienie im tego przy okazji zmian przepisów 
  • Rzecznik przedstawił resortowi swą opinię o projekcie ustawy o dokumentach paszportowych
  • Konsekwentnie stoi bowiem na straży praw dzieci, którym odmówiono transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia tylko dlatego, że rodzice są tej samej płci

- Zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o uwzględnienie w toku prowadzonych prac legislacyjnych przedstawionych wyżej uwag i wypracowanie takich rozwiązań, które umożliwią uzyskiwanie polskich dokumentów tożsamości, w tym paszportów, także obywatelom polskim, w których zagranicznych aktach urodzenia wpisano jako rodziców osoby tej samej płci – napisał Adam Bodnar do wiceszefa MSWiA Pawła Szefernakera.

Poprosił o stanowisko w sprawie, zwłaszcza dlaczego przy ubieganiu się o paszport tymczasowy projekt zdaje się dopuszczać jako wystarczający odpis zagranicznego aktu urodzenia, ale nie przewiduje tego w przypadku ubiegania się o paszport stały.

Obywatele polscy mieszkający za granicą skarżą się, że ich dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego czy numeru PESEL. Podstawą jest bowiem tzw. transkrypcja zagranicznego aktu - czyli jego wierne przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego, tak by powstał polski akt urodzenia. Brak dokumentów podczas pobytu w Polsce może rodzić wiele problemów, np. dotyczących korzystania ze świadczeń medycznych.

Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego odmawiają transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwia to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Sądy administracyjne podtrzymywały takie odmowy. W jednej z takich spraw NSA w precedensowym wyroku z 10 października 2018 r. uznał (syg. II OSK 2552/16), że wobec obowiązku transkrypcji, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, nie może być mowy o „klauzuli porządku publicznego”. 

Jednak 2 grudnia 2019 r. NSA w składzie 7 sędziów wydał uchwałę, stwierdzajacą że polskie prawo nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodzicami są osoby tej samej płci. Zarazem wskazał, że organy administracji powinny tak stosować przepisy, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Ma on bowiem moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą odmawiać, można skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych – uznał NSA.

Opinia RPO

Adam Bodnar przede wszystkim zwraca uwagę na kwestię wymogów formalnych do uzyskania dokumentów paszportowych w kontekście zagwarantowania prawa do uzyskania paszportu wszystkim obywatelom i obywatelkom Polski.

W wystąpieniach z 24 sierpnia 2016 r., 11 marca 2019 r.,  9 marca 2020 r. i 22 sierpnia 2020 r. RPO informował MSWiA o naruszaniu praw małoletnich obywateli RP. Polega to na odmowie transkrypcji ich zagranicznych aktów urodzenia, wymaganej w świetle art. 104 ust. 5 p.a.s.c. jeśli obywatel polski ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL.

Taka praktyka organów administracji prowadzi do sytuacji, w której dzieci posiadające obywatelstwo polskie nie mają możliwości skutecznego ubiegania się o polskie dokumenty tożsamości, w tym dokumenty paszportowe. Nie otrzymują numerów PESEL, co w konsekwencji skutkuje naruszeniem ich praw obywatelskich, zasady dobra dziecka, a także wypełnia znamiona dyskryminacji ze względu na status prawny rodziców (pozostawanie w jednopłciowym związku).

Wobec wykładni NSA możliwość skutecznego wnioskowania o transkrypcję aktów urodzenia, w których jako rodziców wpisano osoby tej samej płci, jest niedostępna. Jedyną drogą uzyskania dla dziecka numeru PESEL i polskich dokumentów tożsamości pozostaje wydanie ich na podstawie zagranicznego aktu urodzenia.

Tymczasem z informacji RPO wynika, że uchwała NSA nie wpłynęła na praktykę stosowania przepisów prawa. Konsulowie niezmiennie wymagali przedstawienia odpisów polskich aktów urodzenia w toku postępowania o wydanie dokumentu paszportowego.

Z tego względu proponowaną w projekcie ustawy zmianę polegającą na zastąpieniu regulacji wynikającej z § 3 pkt 4 wspomnianego rozporządzenia przepisem art. 35 projektowanej ustawy, w zakresie, w jakim odstępuje się od wymogu załączenia do wniosku o wydanie paszportu polskiego aktu urodzenia, co do zasady należy uznać za pożądaną.

Zmiana wydaje się jednak dalece niewystarczająca. Zgodnie z art. 35 projektowanej ustawy, jednym z wymaganych dokumentów, który będzie należało przedłożyć w załączeniu do wniosku o wydanie paszportu są „odpisy zagranicznych aktów stanu cywilnego – w przypadku, o  którym mowa w art. 45 ust. 1 pkt 4, lub inne dokumenty potwierdzające stan cywilny”. Sugeruje to, że odpisem zagranicznego aktu stanu cywilnego można będzie posłużyć się wyłącznie w przypadku ubiegania się o paszport tymczasowy.

Zachodzi natomiast poważna wątpliwość, czy zagraniczny akt urodzenia będzie mógł stanowić podstawę wydania paszportu stałego. Przytoczone przepisy nie dają jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

Projekt przewiduje w takich przypadkach możliwość przedłożenia innego, niż odpis zagranicznego aktu stanu cywilnego, dokumentu potwierdzającego stan cywilny. Trudno jednak stwierdzić, co kryje się pod pojęciem innego dokumentu, i czy sam ten zapis pozbawia osoby ubiegające się o paszport stały możliwości przedłożenia zagranicznego aktu stanu cywilnego, czy też stwarza dla nich alternatywę.

Ponieważ przepis ten nie wspomina o tym, że musi to być dokument polski, nie można na jego podstawie domniemywać istnienia obowiązku transkrypcji aktu zagranicznego. Taka właśnie interpretacja omawianego przepisu byłaby zgodna ze stanowiskiem NSA.

Przyjęcie stanowiska odmiennego prowadzić zaś będzie do utrzymania sytuacji, w której – pomimo tej uchwały – wojewodowie lub konsulowie odmawiać będą wydania paszportu stałego osobom, które dysponują jedynie zagranicznym aktem urodzenia i nie mogą uzyskać jego transkrypcji do polskiego porządku prawnego.

Jakiekolwiek wątpliwości interpretacyjne, które otwierałyby organom administracji możliwość odmowy wydania paszportu stałego polskim obywatelom lub obywatelkom dysponującym zagranicznym aktem urodzenia, który nie może być przeniesiony do polskiego porządku prawnego, stanowią poważne zagrożenie dla ich praw i wolności.

Nie tylko byłoby to niezgodne z uchwałą NSA, ale też naruszałby prawo do obywatelstwa osób, w których zagranicznych aktach urodzenia wskazani są rodzice tej samej płci. A to stanowi przejaw dyskryminacji, zabronionej na gruncie art. 32 ust. 1 Konstytucji. Zagrażałoby też realizacji zasady prawa do paszportu każdego obywatela lub obywatelki RP, określonej w obecnej ustawie o dokumentach paszportowych.

O tym, że projektowane zmiany nie będą uwzględniać stanowiska NSA świadczy też proponowana zmiana art. 104 ust. 5 p.a.s.c. Do tego przepisu projekt ustawy wprowadza zmianę określoną jako redakcyjną, wskazującą  przypadki, w których transkrypcja jest obligatoryjna. Zastępuje się dotychczasowe pojęcie „dokument tożsamości” wyraźnym wskazaniem, że obligatoryjność transkrypcji dotyczy przypadku ubiegania się o dowód osobisty, paszport, paszport dyplomatyczny lub służbowy.

Pominięcie w tym katalogu paszportów tymczasowych wskazuje, że zgodnie z intencją projektodawcy, osoby ubiegające się o taki dokument nie będą zobligowane do dokonywania transkrypcji aktu stanu cywilnego, podczas gdy osoby wnioskujące o wydanie paszportu stałego będą musiały to uczynić.

Takie rozróżnienie sytuacji prawnej wnioskodawców nie znajduje uzasadnienia i wzmacnia jedynie możliwy dyskryminacyjny charakter projektowanych zmian.

Skutkiem nowego brzmienia art. 104 ust. 5 Prawa o aktach stanu cywilnego będzie prawdopodobnie odmowa wydania paszportu stałego osobom, które nie będą mogły dokonać transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, jak dzieje się to w przypadku osób, w których zagranicznych aktach urodzenia jako rodzice figurują osoby tej samej płci.  Odmowa taka nastąpi, mimo że art. 35 projektu ustawy wśród wymogów formalnych uzyskania paszportu stałego nie wymienia przedłożenia polskiego aktu urodzenia.

W ocenie RPO pożądanym kierunkiem zmian w projekcie ustawy jest wyraźne uregulowanie sytuacji osób, w których zagranicznych aktach urodzenia jako rodzice widnieją osoby tej samej płci, poprzez umożliwienie wydania polskiego paszportu stałego tym osobom na podstawie zagranicznego aktu urodzenia i odstąpienie od zasady obligatoryjnej transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia tych osób w przypadku ubiegania się o paszport stały.

RPO przypomina, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia dziecka, którego rodzice są tej samej płci, powinna być możliwa na gruncie polskiego prawa, o ile od tej czynności uzależniony jest de facto status obywatela.

Poza wskazanymi wyżej okolicznościami, należy także zwrócić uwagę na obowiązujące Polskę regulacje wynikające z prawa unijnego, w szczególności odnoszące się do prawa do swobodnego przemieszczania się obywateli UE, wynikającego z art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu UE. Niezbędne jest ich uwzględnienie w toku prac nad projektowaną ustawą.

XI.534.4.2016

Jak zapewnić prawo do edukacji w starszym wieku. RPO do premiera przed sesją grupy ONZ ds. starzenia się

Data: 2021-03-01
  • Seniorzy tak jak wszyscy obywatele mają prawo do edukacji i rozwoju. By je zrealizować, nie wystarczy jednak tylko zwalczać nieprawdziwe stereotypy, jakoby wiek przeszkadzał w opanowywaniu nowych informacji i umiejętności.
  • Wiele przeszkód systemowych kryje się w przepisach i politykach państwa. RPO zanalizował je dokładnie.
  • RPO przekazuje premierowi Mateuszowi Morawieckiemu informacje na temat 11. Sesji Grupy Roboczej ONZ ds. Starzenia się (OEWGA) w dniach 29 marca – 1 kwietnia 2021 r. Sesja poświęcona będzie prawu do edukacji osób starszych oraz jego realizacji w praktyce

Podstawowym i krzywdzącym stereotypem, stanowiącym przejaw ageizmu, czyli wrogiej postawy wobec osób starszych, jest przekonanie, że seniorzy nie są w stanie przyswajać wiedzy ze względu na swój wiek. Samo przełamanie tego stereotypu – choć niezwykle istotne – nie wystarczy jednak, aby uznać problem za rozwiązany.

Debata o starzeniu się toczy się na poziomie globalnym i Polska jest w niej równorzędnym partnerem. Naszym zadaniem jako państwa jest dzielenie się zarówno dobrymi praktykami, jak i stawianie pytań o wyzwania, z którymi mierzymy się jako społeczeństwo. Ważnym wkładem Polski byłoby zaproponowanie wspólnych celów, jakim mogłoby być upowszechnienie zrozumienia wagi i znaczenia edukacji w starszym wieku oraz uzyskanie większej spójności działań w powszechnej polityce edukacyjnej wobec osób starszych.

Dlatego RPO apeluje do premiera o wypracowanie spójnego modelu współpracy pomiędzy resortami, zwłaszcza Ministerstwem Rozwoju, Pracy i Technologii, w kompetencjach którego znajduje się koordynacja działań na rzecz zrównoważonego rozwoju, Ministerstwem Edukacji i Nauki, które koordynuje działania na rzecz uczenia się przez całe życie oraz Ministerstwem Rodziny i Polityki Społecznej. Efektem tego współdziałania powinna być powszechnie dostępna edukacja dla osób starszych o wysokiej jakości, zaprojektowana na miarę potrzeb, możliwości i aspiracji tej grupy społecznej, odpowiednio odzwierciedlona w raportach z realizacji celów zrównoważonego rozwoju. Biorąc pod uwagę demograficzne starzenie się społeczeństwa, a także szybko zmieniające się warunki otoczenia wydaje się, że znaczenie kontynuacji lub wznawiania nauki w starszym wieku będzie rosnąć.

RPO zanalizował polskie przepisy pod kątem zapewnienia osobom starszym prawa do edukacji i prawa do jej praktycznego wykorzystania, na zasadzie równości z młodszymi pokoleniami.

Formalnie nie mamy ograniczeń wiekowych w zakresie możliwości edukacji. Brakuje jednak systemowego podejścia do kształcenia osób starszych, odzwierciedlonego w odpowiednich regulacjach prawnych. Ponadto ustawodawca nie ustanowił środków ochrony prawnej przed dyskryminacją ze względu na wiek w dostępie do oświaty i szkolnictwa wyższego. Zakaz nierównego traktowania z powodu wieku, na gruncie tzw. ustawy równościowej, ograniczony jest wyłącznie do szeroko rozumianego kształcenia zawodowego.

RPO zanalizował też dokumenty i polityki rządowe dotyczących sytuacji osób starszych. To:

  1. Perspektywa uczenia się przez cale życie
  2. Rządowy Program na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2014-2020 (ASOS)
  3. Polityka społeczna wobec osób starszych 2030. Bezpieczeństwo – Uczestnictwo – Solidarność
  4. Informacja o sytuacji osób starszych za 2018 r.
  5. Informacja o sytuacji osób starszych w Polsce w 2019 r
  6. Realizacja Celów Zrównoważonego Rozwoju, Raport z 2018 r. przygotowany w ramach realizacji Agendy Zrównoważonego Rozwoju.
  7. Zintegrowana Strategia Umiejętności 2030 z 2020 r. (najnowszy dokument rządowy o charakterze strategicznym, poświęcony edukacji).

Analizy te wskazały m.in., że aktywność edukacyjna osób starszych jest słabo zbadana, zwłaszcza w najstarszych grupach wiekowych, a dostępnych danych, zwłaszcza zatrzymujących się na osobach w wieku 65 lat, nie można oceniać miernikami odnoszącymi się do edukacji przez całe życie. Ponadto zadanie wdrażania edukacji w starszym wieku pozostaje poza formalnymi zadaniami ministra ds. oświaty, które jedynie monitoruje dostępne dane, przygotowane w odniesieniu do edukacji ustawicznej i edukacji nieformalnej. Dostępne dane dotyczące znikomego uczestnictwa osób starszych w działaniach edukacyjnych stawiają istotne pytanie o to, czy w obecnej formule organizacji edukacji na poziomie krajowym zakres zadań odnoszących się do wspierania edukacji w starszym wieku, spoczywający na poszczególnych resortach, jest adekwatny do potrzeb osób starszych. Poddaję to w wątpliwość. Powstaje także pytanie o to, jak najlepiej zaprojektować systemowe podejście do edukacji w starszym wieku i zapewnić jej dostępność blisko miejsca zamieszkania.

Wskazane powyżej luki w prawie oraz braki w praktycznej realizacji polityki senioralnej na poziomie krajowym w zakresie edukacji, skłaniają do postawienia kolejnych wniosków i postulatów odnoszących się do działań rządu na rzecz osób starszych:

  1. Prawo do edukacji osób starszych nie jest traktowane na równi z innymi grupami wiekowymi.
  2. Brak jest ogólnie dostępnej oferty edukacyjnej, co przyczynia się do wykluczania, dyskryminacji i autodyskryminacji seniorów i seniorek.
  3. Działania rządu i samorządu nie mają charakteru systemowego, są na ogół działaniami o charakterze projektowym, o ograniczonych ramach czasowych.
  4. Przedstawione wskaźniki i mierniki odnoszą się jedynie do danych ilościowych, bez odniesienia do danych jakościowych dotyczących satysfakcji uczestników, efektywności nauczania, itp.
  5. W sprawozdawczości ogólnej konieczne jest umieszczanie danych o edukacji osób starszych obok danych dotyczących innych grup wiekowych. 
  6. Konieczne jest zaangażowanie Polski na rzecz opracowania i przyjęcia konwencji o prawach osób starszych obejmującej również prawo do edukacji. Przyjęcie konwencji oznaczałoby wzrost świadomości i doprecyzowanie zobowiązań państwa w tym obszarze. Pragnę przy tym zaznaczyć, że w raporcie ONZ opublikowanym w styczniu br., podsumowującym roczne konsultacje w 195 państwach w sprawie wyzwań stojących przed społecznością międzynarodową, wezwano rządy państw członkowskich do promocji opracowania konwencji o prawach osób starszych.
  7. Zasadne wydaje się wprowadzenie w prawie oświatowym zadania poświęconego edukacji osób starszych, tak aby umożliwić w praktyce realizację prawa do edukacji niezależnie od wieku, zgodnie z preferencjami  i możliwościami osób starszych.

XI.503.2.2016

Wprowadzić możliwość składania skarg z Polski na naruszanie Konwencji Praw Dziecka - Adam Bodnar do MRiPS

Data: 2021-02-26
  • Dziś obywatel polski nie może składać do Komitetu Praw Dziecka ONZ skarg na naruszenie praw dziecka 
  • Polska nie ratyfikowała bowiem dodatkowego protokołu do Konwencji o Prawach Dziecka – mimo jego podpisania przez nasz kraj w 2013 r.
  • A naruszeniami są np. zapaść pomocy psychicznej dla najmłodszych, nierówny dostęp do edukacji, sankcje za wyrażanie poglądów czy niemożnośc transkrypcji aktu urodzenia dziecka w związku jednopłciowym

- Skoro dzieci mają prawa człowieka zagwarantowane w akcie rangi międzynarodowej, to powinny mieć też możliwość ich dochodzenia – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar do ministry rodziny i polityki społecznej Marleny Maląg. 

Do RPO wpływają skargi w sprawie ratyfikacji III protokołu do Konwencji Praw Dziecka. Brak międzynarodowego organu kontrolnego, który może sprawdzać przestrzeganie Konwencji i jej prawidłową interpretację, uniemożliwia korzystanie w pełni z praw przez nią gwarantowanych.

Już wcześniej RPO zwracał władzom uwagę na potrzebę ratyfikacji III Protokołu fakultatywnego do Konwencji ws. procedury składania zawiadomień, przyjętego przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 19 grudnia 2011 r. Mimo podpisania Protokołu przez Polskę 30 września 2013 r., dotychczas nie nastąpiła jego ratyfikacja.

Konieczność taką sygnalizowały też organizacje pozarządowe, a także Rzecznik Praw Dziecka. A to Polska była inicjatorem Konwencji. Inicjatywa wyposażenia Komitetu ONZ w mechanizm skargowy została zgłoszona przez Rzecznika Praw Dziecka.

Wcześniej MRPiPS, odpowiadając na wystąpienie RPO z 25 listopada 2016 r., informowało, że „obecnie Polska nie planuje przystąpienia do tej umowy międzynarodowej”. Wskazano m.in., że „związanie się protokołem mogłoby prowadzić do zakwestionowania przez Komitet praw dziecka zapisów Konstytucji RP oraz podważenia kształtu obowiązującego prawa i realizowanej polityki, odzwierciedlających realne potrzeby, jak też polską kulturę i tradycję”.

RPO odniósł się do zastrzeżeń Ministerstwa dotyczących wątpliwości co do interpretacji Konwencji przez Komitet, że dzieci są podmiotami praw, a nie tylko przedmiotem ochrony Konwencji. Są beneficjentami wszystkich praw człowieka/praw podstawowych i podmiotami, które ze względu na swoje cechy szczególne podlegają przepisom szczególnym. Konwencja wskazuje przy tym, że obowiązki rodziców muszą być wykonywane przede wszystkim przy uwzględnieniu najlepszego interesu dziecka oraz w sposób spójny z rozwijającymi się zdolnościami dziecka.

Rzecznik wielokrotnie stawał w obronie praw dziecka, wskazując na standardy wynikające z Konwencji, przyjmowane w orzecznictwie polskich sądów powszechnych i administracyjnych.  W zeszłym roku w  stanowiskach dla organów państwa lub jako uczestnik postępowania sądowego RPO wskazywał na:

  • wolność wyrażania poglądów (nawet w sposób kontrowersyjny i nieodpowiadający obserwatorom), która nie powinna być traktowana przez państwo jako przejaw demoralizacji dzieci;
  • prawo adoptowanych dzieci do zachowania tożsamości, które naruszono z powodu zastosowania błędnych przepisów przez sąd orzekający o adopcji;
  • stosowanie przepisów dotyczących transkrypcji aktu urodzenia dziecka/konieczność wykładni przepisów prawa rodzinnego - zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka;
  • nadmierną represję wobec nieletniego i naruszenie prawa do ochrony jego życia prywatnego w postaci wpisu do rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym;
  • zasady równego dostępu do edukacji oraz  potrzebę pomocy psychicznej dzieci i młodzieży w szkołach.

- Skoro dzieci mają prawa człowieka zagwarantowane w akcie rangi międzynarodowej, to powinny mieć też możliwość ich dochodzenia. Z pewnością więc poddanie Komitetowi Praw Dziecka kontroli przestrzegania Konwencji Praw Dziecka przyczyni się do urealnienia ochrony praw dzieci w Polsce – pisze Adam Bodnar do ministry Marleny Maląg. Ocena postanowień Konwencji przez niezależny organ stojący na straży praw dziecka jest zatem niezbędna.

A Komitet Praw Dziecka ONZ w zaleceniach z 2015 r. (będących efektem rozpatrzenia sprawozdań Polski z realizacji Konwencji) zalecał, by nasz kraj ratyfikował Protokół Dodatkowy. Wzywał do tego także Parlament Europejski w rezolucji z 26 listopada 2019 r.

Rzecznik zwrócił się do MRiPS o stanowisko. Swe wystąpienie przesłał do wiadomości Mikołaja Pawlaka, rzecznika praw dziecka. 

VII.7021.1.2016

Obywatel będzie mógł dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia za niewątpliwie niesłuszny zarzut lub oskarżenie. Senat przyjął taką propozycję RPO

Data: 2021-02-23
  • Możliwość przyznania odszkodowania i zadośćuczynienia od państwa za niewątpliwie niesłuszny zarzut lub oskarżenie przewiduje senacki projekt zmiany prawa
  • Postulował ją Rzecznik Praw Obywatelskich

Projekt odpowiedniej zmiany Kodeksu postępowania karnego Senat przyjął 19 lutego 2021 r. Teraz trafi ona do Sejmu. W przypadku  jej uchwalenia będzie to istotny krok dla wzmocnienia ochrony praw człowieka i obywatela.

Projekt przewiduje wprowadzenie nowej instytucji - odszkodowania i zadośćuczynienia za szkodę i krzywdę wynikłą z niewątpliwie niesłusznego oskarżenia lub przedstawienia zarzutów (druk senacki nr 239). Obywatel mógłby zatem dochodzić od państwa w trybie karnym odszkodowania czy zadośćuczynienia już nie tylko za niełuszne zatrzymanie, aresztowanie czy skazanie – jak jest dziś.

RPO wskazywał, że możliwa jest wprawdzie droga cywilna, ale jest ona nieefektywna; trzeba w niej wykazać bezprawność niesłusznego zarzutu czy oskarżenia - co nie jest łatwe. A niemożność dochodzenia takich roszczeń w postępowaniu karnym jest niezgodna ze standardami konstytucyjnymi.

"Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw” – głosi art. 77 Konstytucji.W ocenie Rzecznika przepis ten daje szeroką podstawę do dochodzenia odszkodowania za taką szkodę.

Dlatego Adam Bodnar uznawał niemożność dochodzenia na gruncie Kpk roszczeń z tytułu niezasadnych zarzutów lub niesłusznego oskarżenia za niezgodną ze standardami konstytucyjnymi i zasadą demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji). Według nich każda szkoda wyrządzona przez funkcjonariusza publicznego powinna zostać naprawiona. A jednostka w relacji z władzą nie powinna ponosić na zasadzie ryzyka negatywnych konsekwencji jej niesłusznych lub niezgodnych z prawem działań.

Osoba, której zostały przedstawione zarzuty lub wobec której wniesiono akt oskarżenia, nawet jeśli nie została pozbawiona wolności, często ponosi dotkliwe straty. Mogą się one wiązać np. z utratą klientów lub zaufania społecznego koniecznego do pełnienia funkcji lub wykonywania zawodu.

11 stycznia 2019 r. Rzecznik wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o podjęcie inicjatywy legislacyjnej w tej sprawie - nie doczekał się odpowiedzi. Dlatego wystąpił do Senatu.

Projekt Senatu zakłada także przywrócenie 3-letniego terminu przedawniania roszczeń odszkodowawczych względem Skarbu Państwa wynikających z Kodeksu postępowania karnego. Obecnie, od kwietnia 2016 r., okres ten wynosi rok.

II.513.1.2016

Prawo do odszkodowań - także za poległych za Polskę na terenach II RP, które po wojnie weszły w skład ZSRR. Propozycja legislacyjna Senatu po wniosku RPO

Data: 2021-02-23
  • Prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia ma przysługiwać także bliskim osób poległych za Polskę na terenach II RP, które po wojnie stały się częścią ZSRR
  • Senat przyjął 19 lutego 2021 r. taką zmianę prawa, którą postulował Rzecznik Praw Obywatelskich (druk senacki nr 187). Teraz rozpatrzy ją Sejm

Chodzi o nowelizację ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, tzw. „ustawy lutowej”.

Zgodnie z nią, prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia mają osoby represjonowane przez organy radzieckie za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego lub z powodu takiej działalności, jeśli wskutek zmiany granic państwowych po II wojnie światowej zmarły poza terytorium Polski. Obecnie prawo to przysługuje tylko osobom mieszkającym obecnie lub w chwili śmierci w Polsce.

Jeśli zatem czyjś przodek zginął np. z rąk NKWD - walcząc o niepodległość na kresach wschodnich, które po II wojnie światowej weszły w skład ZSRR - to jego potomek nie ma prawa do odszkodowania.

Od 2014 r.  kolejni Rzecznicy występowali na rzecz prawa do odszkodowania dla rodzin obywateli Polski, którzy zginęli walcząc o niepodległość ojczyzny  i walkę tę rozpoczęli w latach II wojny na terytorium Polski, ale - wskutek przesunięcia granic - kontynuowali ją poza terytorium państwa polskiego.

Według RPO pominięcie osób, które zginęły poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej, jest nieracjonalne. Związek tych żołnierzy z Polską nie pozostawia żadnych wątpliwości. Ginęli za nią, a wcześniej często narażali nie tylko siebie, ale także na terror okupantów wobec bliskich.

Stosowanie w takich sprawach przesłanki miejsca zamieszkania (tzw. domicylu)  narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa. W efekcie rodziny partyzantów, którzy walczyli w jednym oddziale, są przez prawo różnie traktowane. 

Rzecznik prosił  ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o rozważenie zainicjowania odpowiednich prac legislacyjnych - bez skutku. Dlatego Adam Bodnar zwrócił się  do przewodniczącego senackiej Komisji  Ustawodawczej o rozważenie zainicjowania procesu legislacyjnego.

II.513.17.2014

Ofiary przestępstw z większymi szansami na kompensatę państwową. Senacki projekt realizuje postulaty Rzecznika

Data: 2021-02-23
  • Usprawnienie przyznawania kompensaty państwowej dla ofiar przestępstw zakłada projekt Senatu, o który wnosił Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Senat przyjął taką propozycję zmiany prawa 19 lutego 2021 r. (druk senacki nr 91). Teraz trafi ona do Sejmu

Ofiary niektórych przestępstw mają prawo do państwowej kompensaty. Nie ma ona charakteru zadośćuczynienia, służy jedynie pokryciu kosztów leczenia, rehabilitacji czy pogrzebu, utraconych zarobków i innych środków utrzymania.

Ustawę o państwowej kompensacie przysługującej ofiarom niektórych czynów zabronionych uchwalono 7 lipca 2005 r. Na podstawie sygnałów od obywateli RPO uznał, że instytucja ta jest wykorzystywana stosunkowo rzadko

W latach 2016-2017 liczba kompensat spadła  do 28 i 26 rocznie w skali kraju. Istotnym problemem jest ponadto bardzo niska świadomość istnienia tej instytucji, co przekłada się na małą liczbę wniosków o przyznanie kompensat.

Dlatego RPO wystąpił do Senatu o odpowiednie zmiany w ustawie.

Senacki projekt przewiduje sprawniejsze rozpoznawanie wniosków o przyznanie kompensaty (wprowadza 6-miesięczny termin dla sądu), szerszą możliwość dochodzenia „zaliczki” na poczet kompensaty (przyznawanej w formie zabezpieczenia powództwa), a także obowiązek pouczenia pokrzywdzonego, że w ogóle może domagać się wypłacenia kompensaty.

Projekt przewiduje także, że kompensaty wypłacane będą ze środków Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej (Funduszu Sprawiedliwości), nie zaś, jak obecnie, z ogólnych środków Skarbu Państwa.

II.518.15.2014

Kolejna sędzia pod lupą rzecznika dyscyplinarnego i resortu za swe działania orzecznicze

Data: 2021-02-18
  • Sędzia Alicja Karpus-Rutkowska ma zarzuty dyscyplinarne za odmowę aresztowania podejrzanego. MS chce także odwołania jej z funkcji wiceprezeski Sądu Rejonowego w Myśliborzu
  • Takie działania mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego” - zniechęcenia tej sędzi oraz innych do działań niezgodnych z wolą prokuratury oraz postępowania zgodnie z własnym przekonaniem
  • Niepokój budzi fakt, że to kolejna sprawa, w której sędziego spotykają represje za podjęte decyzje orzecznicze. A sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom – przypomina RPO

Na podstawie doniesień prasowych Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę działań podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Anny Dalkowskiej, zmierzających do zdymisjonowania wiceprezeski Sądu Rejonowego w Myśliborzu za decyzje, które nie znalazły aprobaty w oczach prokuratorów i  resortu.

Wniosek o odwołanie sędzi Alicji Karpus-Rutkowskiej trafił do Krajowej Rady Sądownictwa. Wniosek ten  negatywnie zaopiniowało kolegium sądu. Dymisji sprzeciwiają się także władze sądów ze Szczecina i okolicy, w tym wszyscy sędziowie i prezes sądu w Myśliborzu.

Przewinienia wiceprezeski miałyby  polegać na odmowie  aresztowania uczestnika Strajku Kobiet, który w trakcie manifestacji uderzył księdza, a  okazał się zakażonym koronawirusem. Ponadto wiceprezeska miała odmówić otwarcia  sądu w nocy, by prokurator mógł złożyć wniosek o areszt.

Tymczasem uczestnik strajku pojednał się z księdzem, a o zakażeniu dowiedział się już po zatrzymaniu. Sędzia oceniła, że w sprawie nie ma obawy utrudniania śledztwa, gdyż materiał dowodowy jednoznacznie potwierdza zachowanie uczestnika protestu. A sędzia Karpus-Rutkowska nie pełniła tamtej nocy dyżuru; wniosek rozpoznano następnego dnia. Mimo to zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, bez wysłuchania sędzi, postawił jej zarzuty dyscyplinarne, a podsekretarz stanu podjęła działania w celu odwołania jej z funkcji wiceprezeski.

W ocenie RPO działania podjęte przez Annę Dalkowską mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tej sędzi oraz innych do podejmowania działań niezgodnych z wolą prokuratury oraz postępowania zgodnie z własnym przekonaniem.

RPO przypomina, że artykuł 178 ust. 1 Konstytucji RP stanowi, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiąże się z konstytucyjną rolą sędziów jako gospodarzy postępowań sądowych. Sędziowie orzekający w sprawach karnych w szczególności muszą mieć na uwadze podstawowe prawa człowieka i zasady humanitaryzmu, albowiem stosowanie środków izolacyjnych jest   szczególnie dotkliwe i w znaczny sposób ingeruje w  prawa i wolności.

Sędzia Alicja Karpus-Rutkowska podjęła decyzję o odmowie to aresztu dla uczestnika protestu, kierując się zgromadzonym materiałem dowodowym. Uznała brak  podstaw do zastosowania najbardziej dolegliwego środka, a w jego miejsce zadecydowała o zastosowaniu dozoru policyjnego. Wydając to postanowienie, kierowała się własnymi przekonaniami - zgodnie z zasadą niezawisłości, która winna cechować każdego sędziego.

Ponadto trzeba mieć na uwadze, że w epidemii koronawirusa dostęp do sądów został znacznie ograniczony. Odpowiednie wytyczne wydało Ministerstwa Sprawiedliwości. W małych sądach otwieranie sądu w nocy wiąże się z dodatkowymi problemami, m.in. nieobecnością pracowników administracyjnych i koniecznością stosowania procedur bezpieczeństwa, których w sytuacji epidemiologicznej jest znacznie więcej.

Wobec tego wszystkiego  trudno zrozumieć motywację działania Ministerstwa Sprawiedliwości oraz organów dyscyplinarnych, jak i  szybkość z jaką podjęto działania zmierzające do ukarania sędzi Alicji Karpus-Rutkowskiej.  Niepokój budzi zwłaszcza fakt, że jest to już kolejna sprawa, w której sędziego spotykają represje za podjęte przez niego decyzje orzecznicze

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi Ministra Sprawiedliwości o wyjaśnienia w tej sprawie.

VII.510.4.2021

 

Wspólnicy jednoosobowych spółek - bez prawa do postojowego. Interwencja Rzecznika

Data: 2021-02-16
  • Wspólnicy jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, spółek jawnych, spółek komandytowych oraz spółek partnerskich są pozbawieni wsparcia państwa dla zmniejszenia skutków epidemii COVID-19  
  • RPO zwraca się w tej sprawie do Jarosława Gowina, wicepremiera, ministra rozwoju, pracy i technologii

Chodzi o rozważenie podjęcia przez MRPiT prac nad zmianą przepisów - tak, by katalog osób uprawnionych do dodatkowego świadczenia postojowego oraz jednorazowego dodatkowego świadczenia postojowego poszerzyć o wspólników jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, spółek jawnych, spółek komandytowych oraz spółek partnerskich jako osób prowadzących pozarolniczą działalność.

Świadczenie postojowe pozostaje jednym z podstawowych instrumentów pomocowych dla przedsiębiorców poszkodowanych na skutek pandemii. Miało na celu wsparcie finansowe osób nie uzyskujących środków z innych źródeł. W szczególności warunkiem uzyskania świadczenia było niepodleganie ubezpieczeniom społecznym z innego tytułu, chyba że dana osoba podlega ubezpieczeniom emerytalnym i rentowym z tytułu prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej.           

Wspólnicy spółek osobowych, jako osoby prowadzące pozarolniczą działalność w rozumieniu ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, nie są osobami prowadzącymi pozarolniczą działalność gospodarczą, o której mowa w art. 8 ust. 6 pkt 1 ustawy, z uwagi na wymienienie ich w oddzielnym punkcie.

Sposób sformułowania katalogu osób uprawnionych do świadczenia o którym mowa w art. 15zq ust. 1 pkt 1 zmienianej Tarczą antykryzysową 6.0 ustawy wyłącza te osoby z możliwości ubiegania się o uzyskanie pomocy, wobec niespełnienia przesłanki prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej zgodnie z art. 4 ustawy z 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców lub innych przepisów szczególnych.

Wykładnia nieuznająca art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych za przepis szczególny utrzymuje się w sądach powszechnych, rozpatrujących odwołania na decyzje Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w przedmiocie odmowy ustalenia prawa do świadczenia wspólnikom spółek osobowych.

W odpowiedzi na wystąpienia Rzecznika dotyczące przedstawienia stanowiska Ministerstwa w przedmiocie ewentualnej zmiany legislacyjnej, Departament Turystyki Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii skierował 12 stycznia 2021 r. odpowiednie zapytanie do ZUS. Wskazał, że udzielenie odpowiedzi będzie możliwe po otrzymaniu odpowiedzi.

Do dziś RPO nie przedstawiono ani stanowiska ZUS, ani Departamentu Turystyki.

Dlatego Rzecznik zwraca się do wicepremiera Jaosalwa Gowina  z wnioskiem o rozważanie zmiany przepisów specustawy o COVID-19 w kierunku umożliwiającym uzyskania wsparcia na podstawie obecnych (z Tarczy antykryzysowej 6.0 lub 7.0) lub przyszłych instrumentów pomocowych przez osoby nieuwzględnione do tej pory przez przepisy ustawy – Prawo przedsiębiorców lub inne ustawy szczególne, jakimi są wspólnicy jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, spółek jawnych, spółek komandytowych oraz spółek partnerskich, z uwagi na dotykające ich ekonomiczne skutki epidemii COVID-19 oraz pozbawienie ich wsparcia z przyczyn formalnych.

III.7040.126.2020

Za zgodą. RPO do premiera o zmianę przepisów w sprawie gwałtu

Data: 2021-02-15
  • Jeśli ofiara przemocy seksualnej nie stawiała oporu, nie została zmuszona do zbliżenia groźbą lub podstępem – polskie przepisy jej nie chronią.
  • Prawo nie działa, gdy do sytuacji intymnej dochodzi po prostu bez zgody jednej ze stron.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się do premiera Mateusza Morawieckiego o poprawę standardów ochrony przed przemocą seksualną.
  • Pokazuje, że istota zmiany polega na wycofaniu się z teorii wolności seksualnej (brak sprzeciwu oznacza zgodę) na rzecz autonomii seksualnej (relacja seksualna bez zgody jest gwałtem).
  • Zwraca uwagę, że na całym świecie w taki sposób zmienia się nastawienie do gwałtu.

- Przestępstwa o charakterze seksualnym, w szczególności zgwałcenie, należą do najbardziej drastycznych form przemocy i naruszeń praw człowieka – pisze RPO Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego. – Musimy wspólnie zgodzić się na to, że do zgwałcenia dochodzi zawsze, gdy brak jest pozytywnej, tj. świadomej, wolnej, autonomicznej i nieprzymuszonej zgody na zbliżenie.

Prawo musi się zmienić, aby chronić osoby doświadczające przemocy seksualnej

Ponieważ przemoc seksualna dotyczy w nieproporcjonalnie większym stopniu kobiet i dziewcząt, ogranicza to, a niekiedy uniemożliwia korzystanie przez kobiety z pełni praw człowieka gwarantowanych tak Konstytucją, jak i wiążącymi Polskę aktami prawa międzynarodowego (np. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet - CEDAW).

Przyjęta w polskim ustawodawstwie definicja zgwałcenia, a wraz z nią innych przestępstw seksualnych (art. 197 Kodeksu karnego), jest wyrazem teorii wolności seksualnej, która uwypukla konieczność wyrażenia sprzeciwu wobec niechcianych zachowań seksualnych. Współczesne standardy ochrony praw człowieka mówią natomiast w tym miejscu o teorii autonomii seksualnej, która kładzie nacisk na świadomą zgodę, wolną od przymusu, strachu i dezorientacji.

W świetle zastosowanej w Kodeksie karnym teorii wolności seksualnej działanie sprawcy nie jest przestępstwem, jeśli odmowa podjęcia czynności seksualnej była zbyt mało wyraźna lub oczywista, a więc wtedy, gdy nie ma widocznego oporu ofiary wobec zachowania sprawcy. Jeśli sprawca nie doprowadza ofiary do obcowania płciowego przemocą, groźbą lub podstępem, to nawet jeśli ofiara nie wyraziła zgody na obcowanie płciowe, czyn nie stanowi przestępstwa z art. 197 § 1 kk.

Tymczasem państwa są zobowiązane do skutecznego przeciwdziałania i penalizowania tego typu zachowań w oparciu o wymóg umieszczenia zgody w centrum normatywnej definicji przestępstwa zgwałcenia, na który wskazuje jasno prawo międzynarodowe m.in. ONZ, Rada Europy w Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (art. 36), Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (Komitet CEDAW) czy Europejski Trybunał Praw Człowieka. Swoje prawo zmieniły już: Belgia, Cypr, Grecja, Niemcy, Irlandia, Islandia, Luksemburg, Szwecja i Wielka Brytania. Zmiany są przygotowywane w Hiszpanii, Danii i Finlandii. Jako przykład modelowego rozwiązania można wskazać przepisy kodeksu karnego Szwecji, obowiązujące od 1 lipca 2018 r. W ich świetle podjęcie czynności seksualnej bez zgody drugiej osoby stanowi zgwałcenie, nawet jeśli nie występuje przemoc czy groźba jej użycia.

Zmiana definicji przestępstwa zgwałcenia zapewni odpowiednią ochronę osobom doświadczającym przemocy seksualnej. Należy podkreślić, że nadal osobie oskarżonej trzeba będzie udowodnić zarzucany czyn w ramach postępowania karnego. Zmieni się jednak optyka postępowania dowodowego w oparciu o teorię dobrowolnej i świadomej zgody wyrażonej przez strony aktu seksualnego („Only Yes means Yes Approach”). Takie podejście koncentruje się na sprawcy przemocy seksualnej (ustaleniu, czy uzyskał zgodę partnera/partnerki), a nie ofierze (czy wyraziła sprzeciw), jak ma to miejsce w przypadku definicji zgwałcenia opartej na sprzeciwie.

RPO zauważa też, że sama zmiana prawa nie wystarczy: właściwa realizacja prawnomiędzynarodowego obowiązku penalizacji i przeciwdziałania wszelkim formom przemocy seksualnej, w tym zgwałcenia, może być osiągnięta jedynie, gdy wysiłki ustawodawcze wsparte są prawidłowym działaniem organów ściągania. To zaś nie nastąpi, o ile nie wyeliminujemy stereotypowych wyobrażeń na temat zgwałcenia, w szczególności roli ofiary w jego popełnieniu.

ZA Zgodą - jak wygląda sytuacja osób doświadczających przemocy seksualnej w Polsce, na czym polega prawo oparte o koncepcję zgody? - dowiedź się więcej

Rzecznik Praw Obywatelskich w porozumieniu z organizacjami społecznymi przygotował opracowanie ZA Zgodą. Znajdą w nim Państwo proste odpowiedzi na pytania dotyczące zgody w relacjach intymnych, tego jak postulowana zmiana prawa miałaby funkcjonować w sytuacjach między ludźmi, statystyki na temat gwałtów czy sprostowanie szkodliwych stereotypów. Opracowanie ZA Zgodą znajdą Państwo pod tekstem.

XI.518.88.2020

Ujawnił nieprawidłowość w SW – przeniesiony gdzie indziej. Rzecznik pisze do dyrektora Służby Więziennej

Data: 2021-02-15
  • Kontroli 4-latka, który w więzieniu odwiedzał rodzica, dokonały dwie funkcjonariuszki  Służby Więziennej
  • Miało się to stać na polecenie dyrektora tego zakładu karnego
  • Tymczasem ustawa o SW jednoznacznie nakazuje, aby kontrole prowadzili funkcjonariusze tej samej płci, co osoba kontrolowana
  • A funkcjonariusz SW, który miał ujawnić takie złamanie ustawy przez dyrektora więzienia, został przeniesiony gdzie indziej, co oznaczało m.in. rozłąkę z rodziną

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich prowadzi postępowanie ws.  funkcjonariusza, który ujawnił naruszenie przez ówczesnego dyrektora jednego z zakładów karnych ustawy o Służbie Więziennej.

W ocenie wnioskodawcy dyrektor ZK polecił (wbrew art. 18 ust. 3b ustawy o Służbie Więziennej) dokonać kontroli osobistej chłopca w wielu przedszkolnym dwóm funkcjonariuszkom.

Za to ujawnienie został przeniesiony z wydziału ochrony ZK do jego działu  ewidencji w innym mieście. Według wnioskodawcy faktycznym powodem przeniesienia było zgłoszenie uwag do sposobu działania jednostki, a przede wszystkim ujawnienie złamania przepisów przez dyrektora ZK.

Z dokumentacji sprawy wynika, że funkcjonariusz informował o tym zdarzeniu i konsekwencjach wyższych przełożonych (w tym Dyrektora Generalnego SW). Jego skargi nie przyniosły skutku w postaci konsekwencji dyscyplinarnych w stosunku do dyrektora ZK oraz przeniesienia go z powrotem tam, gdzie mieszka jego rodzina.  

Zgodnie z ustawą o SW funkcjonariusz nakazujący przeprowadzenie kontroli osobistej 4-letniego chłopca przez dwie funkcjonariuszki naraża się na odpowiedzialność zawodową. A zażalenie miał wnieść osadzony ojciec dziecka.

Rozumiejąc intencje dyrektora ZK,  należy wskazać, że okoliczności sprawy wywołują wątpliwości Rzecznika, czy aktualne regulacje dotyczące przeprowadzania kontroli osobistej nie wymagają jednak doprecyzowania.

Rzecznik zwrócił się do gen. Jacka Kitlińskiego, dyrektora generalnego SW o zbadanie sprawy i poinformowanie o ustaleniach.

WZF.7043.28.2020

Ryzyko manipulowania składami sądów odwoławczych. Adam Bodnar o autopoprawce do projektu zmian w prawie karnym

Data: 2021-02-11
  • Umożliwienie manipulowania składami sądów odwoławczych m. in. w sprawach funkcjonariuszy publicznych naruszających prawo
  • Szersze  i dowolne stosowanie tymczasowego aresztowania w stosunku do osób, które chciałyby skorzystać z poręczenia majątkowego
  • Ograniczenie możliwości naprawienia szkody i wypłaty nawiązki na rzecz pokrzywdzonego

Takie zagrożenia widzi Rzecznik Praw Obywatelskich w propozycjach autopoprawki do projektu ustawy o zmianie Kodeksu karnego oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 867-A).

W stanowisku przesłanym Marszałek Sejmu Adam Bodnar zgłosił zastrzeżenia do niektórych propozycji.

Możliwość manipulacji składami sądów

Chodzi m.in. o dodanie do "ustawy covidowej" z 2 marca 2020 r. art. 14fa ust. 1, dotyczącego zmian w składach sądów odwoławczych. W niektórych sprawach, w których obecnie apelacje rozpoznaje 3 sędziów, orzekać będzie tylko jeden. Uzasadniono to koniecznością usprawnienia działań sądów i dbałością o zdrowie sędziów w stanie epidemii.

Tymczasem autopoprawkę złożono, gdy epidemia COVID-19 trwa już prawie rok, a liczba aktywnych przypadków zdaje się obniżać. Rozpoczęto także proces szczepień.

W uzasadnieniu nie ma  jakiejkolwiek rzetelnej i popartej merytoryczną argumentacją odpowiedzi na pytanie, skąd obecnie wynika potrzeba wprowadzenia art. 14fa ust. 1. Nasuwa się wniosek, że może chodzić o stworzenie systemu, który umożliwi manipulowanie składami sądów odwoławczych.

A grupa posłów składająca projekt pod drukiem sejmowym nr 867 oraz autopoprawkę (druk 867-A) jest w znacznej mierze zbieżna z grupą posłów, która złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 23/20 (22 z 33 posłów wnoszących projekt złożyło podpis także pod wnioskiem do TK w sprawie K 23/20). Żądają oni stwierdzenia niezgodności z Konstytucją przepisów przewidujących odpowiedzialność funkcjonariuszy publicznych za naruszenie prawa.

Trudno zatem oprzeć się wrażeniu chęci osiągnięcia podobnego celu przez projektodawców - bez oczekiwania na ewentualne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Można odnieść wrażenie, że rzeczywistym powodem tej propozycji legislacyjnej nie jest pandemia COVID-19, lecz wprowadzenie systemu, w którym łatwiej będzie wpływać na orzecznictwo sądów odwoławczych poprzez odpowiednie dobieranie składów orzekających.

Zmiany w zbiórkach publicznych 

Ponadto RPO wskazuje, że nowelizując art. 57 § 1 Kodeksu wykroczeń, projektodawcy chcą uczynić wykroczeniem m.in. sytuacje, w których organizuje się zbiórkę, aby naprawić szkodę wyrządzoną przestępstwem lub zapłacić nawiązkę. Umieszczenie terminu „naprawienie szkody” świadczy o nierozważeniu w pełni konsekwencji takiej regulacji.

Może się ona bowiem przyczynić do znacznego utrudnienia pokrzywdzonemu uzyskania naprawienia szkody wyrządzonej przestępstwem, jeśli sprawca nie będzie miał wystarczających, bieżących środków.

Utrudnienia w poręczeniach majątkowych

W projektowanym art. 266 § 1a Kodeksu postępowania karnego proponuje się wyłączenie możliwości zapłacenia poręczenia majątkowego z „przysporzenia” – który to  termin należy zasadniczo do prawa cywilnego. W prawie cywilnym oznacza jakiekolwiek świadczenie odpłatne albo bezpłatne wynikające ze zobowiązania mającego swe źródło w czynności prawnej, w tym w umowie. Propozycja wykluczy zatem możliwość uiszczenia poręczenia majątkowego ze środków uzyskanych ze sprzedaży składników majątku, np. samochodu lub innych ruchomości.

Konsekwencją będzie najpewniej zwiększenie stosowania tymczasowego aresztowania w związku ze znacznym ograniczeniem oskarżonemu możliwości zebrania funduszy na wpłatę poręczenia.

Zastrzeżenia budzi również zdanie drugie projektowanego art. 266 § 1a Kpk, które umożliwia nieprzyjęcie poręczenia, jeśli oskarżony nie wykaże, skąd je ma. Obowiązek wykazania pochodzenia poręczenia może w praktyce oznaczać nieskończoną pętlę: konieczność wykazania pochodzenia środków finansowych, za które kupiono składnik majątku, który następnie został sprzedany itd.

Takie uprawnienie sądu albo prokuratora daje zatem możliwość dowolnego decydowania o przyjęciu poręczenia majątkowego. Wobec braku poręczenia niewątpliwie częściej stosowane będzie tymczasowe aresztowanie.

(szczegółowa argumentacja RPO w załączniku poniżej).

II.510.61.2021

Dlaczego sylwetka tłumacza migowego na ekranie jest ważna? Rzecznik ponownie w sprawie osób głuchych do KRRiT

Data: 2021-02-11
  • Odpowiedniej wielkości sylwetka tłumacza na język migowy to znak, że wszyscy, a nie tylko osoby bez kłopotów ze słuchem, mogą korzystać z informacji.
  • RPO przekazuje swoje uwagi do wytycznych dla nadawców, jak zapewnić w pandemii dostęp do informacji wszystkim obywatelom.
  • To jego kolejne wystąpienie w obronie osób głuchych.
  • Warto wiedzieć, że RPO prowadzi też kierowaną do wszystkich obywateli kampanię „Pomóż głuchym”.

RPO wielokrotnie zwracał uwagę na sytuację osób z niepełnosprawnościami, w tym osób głuchych i niedosłyszących, które w okresie pandemii COVID-19 napotykały bariery w zakresie dostępności informacyjno-komunikacyjnej. Już 8 kwietnia 2020 r. zwracał uwagę na nieprawidłowości w zakresie czytelności komunikatów na temat epidemii (brak napisów, za mała sylwetka tłumacza języka migowego, by dało się jego przekaz zrozumieć).

Dostęp obywateli do informacji zależy nie tylko od różnorodność kanałów, ale też od dostosowywania samych informacji do potrzeb obywateli – w tym obywateli z niepełnosprawnościami.

Dlatego RPO z zadowoleniem odnotował inicjatywę sformułowania stanowiska w sprawie jakości i sposobu realizacji tłumaczenia na język migowy w utworach audiowizualnych. Przedstawienie nadawcom jasnych wytycznych w znaczący sposób mogłoby wpłynąć na poprawę jakości tego tłumaczenia, a przez to zapewnić praktyczną realizację prawa do informacji osób z niepełnosprawnością słuchu.

RPO dziękuje zwłaszcza za wskazanie nadawcom w tych wytycznych, że napisy dla niesłyszących nie stanowią alternatywnego rozwiązania wobec tłumaczenia na język migowy (dla części osób niesłyszących to Polski Język Migowy a nie język polski jest podstawowym narzędziem komunikacji. A są to różne języki). Należy jednak wprost podkreślić, że napisy i tłumaczenie na PJM są kierowane do różnych grup odbiorców.

W rekomendacjach dotyczących tłumaczenia na polski język migowy wskazano, że w każdym tłumaczonym utworze audiowizualnym, niezależnie od techniki przekazu, należy zapewnić wyraźną widoczność gestów, mimiki i zakresu ruchu tłumacza. Jednak zaproponowana wielkość tłumacza (1/12 ekranu o proporcjach 16:9) nie odpowiada oczekiwaniom osób głuchych. Wprowadzony wyjątek – 1/8 ekranu - tam, gdzie tłumaczenie w mniejszym stopniu wpływa na odbiór audycji przez pozostałych widzów oraz w audycjach dla dzieci, jest nieprecyzyjny. Osoby głuche w skargach do RPO wyraźnie wskazują, że tłumacz PJM powinien zajmować co najmniej 1/8 ekranu niezależnie od typu programu. W innym przypadku część z nich nie będzie mogła zapoznać się z przekazywanym komunikatem. W audycjach informacyjnych tłumacz nie może być zasłonięty przez paski informacyjne i inne elementy graficzne (mimo, że w sprzedaży są już telewizory z funkcją focus lub zoom, które umożliwiają powiększanie wielkości tłumacza języka migowego, to nie jest to usługa powszechnie dostępna).

Autorzy wytycznych wskazują też, że podczas przemówień i konferencji prasowych tłumacz języka migowego stał obok osoby przemawiającej. Zasada ta jest jak najbardziej godna poparcia. Nie zostały jednak uwzględnione okoliczności nadzwyczajne, gdy np. z uwagi na zagrożenie epidemiczne należy zachować odpowiedni dystans pomiędzy kolejnymi osobami. Warto przypomnieć, że po wprowadzeniu nadal obowiązujących obostrzeń związanych z odstępem pomiędzy kolejnymi osobami, tłumacz został wycofany z konferencji prasowych. Z tego względu należałoby zapisać, że w takich przypadkach zaleca się zamieszczenie tłumacza zajmującego odpowiednią część ekranu, taką jakby stał obok osoby przemawiającej.

RPO podkreśla konieczność kompleksowego określenia obowiązków nadawców w zakresie dostępności audiowizualnych usług medialnych w sytuacjach nadzwyczajnych. Muszą być one podawane do wiadomości publicznej za pomocą audiowizualnych usług medialnych były przekazywane w sposób dostępny dla osób z niepełnosprawnościami.

XI.812.10.2020

Kto ma ponosić koszty odwołania w pandemii sportowych imprez masowych? Adam Bodnar pisze do premiera

Data: 2021-02-10
  • Ludzie skarżą się Rzecznikowi, że nie dostali zwrotu wpisowego za udział w imprezach sportowych, które miały odbyć się w 2020 r., ale zostały odwołane z powodu koronawirusa
  • RPO zwraca uwagę premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, że specustawa covidowa z marca 2020 r. pominęła problem opłat startowych
  • Obywateli skazała na procesowanie się o pieniądze, a organizatorów imprez sportowych postawiła na skraju bankructwa

Skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczą imprez odwołanych przed 31 marca 2020 r. (wtedy weszły w życie przepisy zobowiązujące organizatorów do zwrotu opłat w 180 dni od skutecznego wypowiedzenia umowy), a także po tym terminie.

Rzecznika niepokoi, że państwo nie pomaga ludziom i przedsiębiorcom w takiej sytuacji. Tu nie chodzi tylko o koszty imprez sportowych odwołanych w lutym i marcu 2020 r.  Organizatorzy imprez sportowych – w przeciwieństwie np. do organizatorów turystyki – zostali w ogóle pominięci w planach pomocy państwa przewidzianych w specustawie covidowej.

Tymczasem ta branża ma swoją specyfikę: większość wydatków organizator ponosi przed wydarzeniem. Z informacji otrzymanych przez RPO z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta wynika, że ta sytuacja „implikuje konieczność angażowania posiadanych rezerw finansowych, czy kredytowania wydatków”. Większość dotacji sponsoringowych jest wypłacanych organizatorowi po wydarzeniu. Z kolei Urząd Miasta Gdyni informuje RPO, że „opłaty startowe pokrywają zazwyczaj od 30 do 70% kosztów, a ewentualne zyski organizatora są efektem środków pozyskanych od sponsorów lub wsparcia samorządów. Te jednak wypłacane są już po przeprowadzeniu imprezy”.

Rzecznik kieruje wystąpienie do premiera z uwagi na zakres problemów dotyczących sportu, rozporządzeń zakazowych Rady Ministrów i praw przedsiębiorców. Przyjęte rozwiązania prawne nie pozwolą zapobiec lawinowemu ogłaszaniu niewypłacalności przez organizatorów sportowych, a tym samym nie uchronią setek tysięcy poszkodowanych klientów. Ponadto powodują, że odpowiedzialność finansową za odwołane imprezy ponoszą głównie organizatorzy, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji z uwagi na wprowadzone obostrzenia.

- Przygotowany przez rząd pakiet rozwiązań powinien mieć na celu bezpośrednie wsparcie nie tylko dla przedsiębiorców z branży turystycznej, ale również dla organizatorów imprez sportowych, tak by mogli oni sprostać swoim zobowiązaniom względem swoich klientów, albowiem jest to warunek ich dalszego funkcjonowania. Brak regulacji zapewniających wsparcie dla organizatorów imprez sportowych może doprowadzić do upadłości firm, i w konsekwencji uniemożliwić uczestnikom dochodzenia roszczeń względem organizatorów – stwierdza Adam Bodnar.

Ponadto prosi Prezesa Rady Ministrów o wyjaśnienie:

  • czy obowiązek zwrotu przez przedsiębiorcę wpłaconych przez klienta środków w terminie 180 dni od dnia skutecznego rozwiązania umowy, wprowadzony przez art. 15zp ust. 1 specustawy covidowej (ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacjach kryzysowych), dotyczy całości wpłaconych środków, czy też uprawnia organizatora do zwrotu jedynie części opłaty z uwagi na pomniejszenie jej o poniesione koszty administracyjne;
  • na jakiej podstawie prawnej osoby które wpłaciły środki na poczet uczestnictwa w imprezie sportowej, która została odwołana przed 31 marca 2020 r. z powodu siły wyższej, tj. epidemii wirusa SARS-CoV-2, mogą skutecznie ubiegać się o zwrot całości wpłaconych środków.

RPO podkreśla, jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności obywateli, że art. 73 Konstytucji gwarantuje każdemu wolność korzystania z dóbr kultury. Jednym z aspektów realizacji prawa dostępu obywateli do dóbr kultury jest zaś dostęp do kultury fizycznej, która stanowi część szeroko pojętej kultury narodowej, chronionej przez prawo.

VII.715.13.2020

Co z zapowiadanymi przez władze działaniami na rzecz zapobiegania torturom w Policji? RPO pyta MSWiA o działania wskazane w odpowiedzi na raport Europejskiego Komitetu ds. Zapobiegania Torturom (CPT)

Data: 2021-02-08

W 2019 r. delegacja Europejskiego Komitetu ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT) przeprowadziła w Polsce specjalną wizytę poświęconą traktowaniu osób zatrzymanych przez Policję. Celem był przegląd realizacji wcześniejszych wieloletnich zaleceń Komitetu co do traktowania osób przebywających w policyjnych miejscach detencji.

28 października 2020 r. CPT opublikował raport z wizyty wraz z odpowiedzią polskiego rządu.

Raport CPT stwierdzał, że nie poprawia się sytuacja na polskich komisariatach. Osoby zatrzymane nadal narażone są na ryzyko złego traktowania, w szczególności w momencie zatrzymania. Chodzi zwłaszcza o dostęp do adwokata i do lekarza – a to podstawowe metody ochrony przed złym traktowaniem. Chodzi też o możliwość powiadomienia osoby trzeciej o zatrzymaniu oraz prawa do informacji o tych prawach. Komitet ponownie wezwał władze do zdecydowanego kontynuowania wysiłków na rzecz walki ze złym traktowaniem przez policję.

W odpowiedzi na raport, udzielonej CPT 23 czerwca 2020 r., sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Marcin Warchoł wskazał na szereg działań wdrożonych przez polskie władze w celu przeciwdziałania torturom:

  • powołanie policyjnej grupy roboczej, której celem było podjęcie prac analitycznych nad zjawiskiem środowiskowej zmowy milczenia oraz zaproponowanie rozwiązań w zakresie ochrony sygnalistów w Policji;
  • plany doposażenia funkcjonariuszy Policji w kamery noszone na mundurze - System Rejestracji Audio-Video (RAW);
  • rozpoczęcie prac nad projektem zarządzenia Komendanta Głównego Policji sprawie zasad, metod i form realizacji czynności służbowych związanych z obserwowaniem
    i rejestrowaniem obrazu oraz dźwięku za pomocą kamer nasobnych.

Z uwagi na zapobiegawcze znaczenie powyższych rozwiązań w systemie ochrony obywateli przed torturami, RPO prosi Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o:

  1. informację, czy wskazana w odpowiedzi przez Ministra Warchoła policyjna grupa robocza ds. działań w obszarze kształtowania postaw i zachowań w środowisku policyjnym zmierzających do przełamywania źle pojętej solidarności zawodowej, dokonała analizy środowiskowej zmowy milczenia w Policji i czy w związku z poczynionymi ustaleniami zaproponowała rozwiązania służące ochronie tzw. sygnalistów w tejże formacji;
  2. przekazanie danych dotyczących liczby zakupionych i przekazanych do dyspozycji policjantów kamer, w rozbiciu na lata 2019 i 2020 oraz na garnizony, do których trafiły te urządzenia jak również planów zakupu takich urządzeń w roku bieżącym;
  3. wskazanie na jakim etapie pozostają prace nad projektem zarządzenia Komendanta Głównego Policji w sprawie zasad, metod i form realizacji czynności służbowych związanych z obserwowaniem i rejestrowaniem obrazu oraz dźwięku za pomocą kamer nasobnych Systemu Rejestracji Audio-Video (RAW) lub innych urządzeń technicznych rejestrujących obraz i dźwięk w policyjnych środkach transportu, obiektach Policji lub wykonywanych niektórych zadań służbowych Policji;
  4. przekazanie danych statystycznych za rok 2020 dotyczących:
  • liczby skarg i wniosków załatwionych przez Policję we własnych zakresie, których przedmiotem było nieludzkie lub poniżające traktowanie;
  • liczby zarzutów dotyczących stosowania przez policjantów przemocy na służbie;
  • liczby prawomocnie zakończonych postępowań dyscyplinarnych, w których wobec policjantów sformułowano zarzuty dotyczące naruszenia praw człowieka oraz użycia broni palnej i środków przymusu bezpośredniego;
  • liczby postępowań karnych prowadzonych wobec funkcjonariuszy w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstw określonych w artykułach 231, 246 i 247 Kodeksu karnego. Proszę także o informacje dotyczące sposobu zakończenia tych postępowań.

KMP.571.7.2020

Adam Bodnar pyta premiera o dostęp do badań prenatalnych po zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego

Data: 2021-02-05
  • Jaka będzie przyszłość badań prenatalnych w Polsce po zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych przez Trybunał Konstytucyjny?
  • A systemowe problemy istniały już wcześniej, np. niedofinansowanie tych badań czy niewystarczające wsparcie państwa dla kobiet
  • Konstytucja nakazuje zaś władzom zapewnienie szczególnej opieki zdrowotnej kobietom ciężarnym
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi premiera Mateusza Morawieckiego o pilną poprawę dostępu do badań prenatalnych

W związku z wejściem w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. obecnie w Polsce nielegalne jest przerwanie ciąży, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.  

W tej sytuacji wiele gremiów eksperckich oraz organizacji społecznych zgłasza wątpliwości dotyczące przyszłości diagnostyki prenatalnej.

Prawo do badań prenatalnych

Prawo do badań prenatalnych stanowi element prawa pacjentki do uzyskania świadczeń zdrowotnych zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej oraz  prawa do informacji o stanie zdrowia. Zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 1 ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego są obowiązane do zapewnienia kobietom w ciąży opieki medycznej, socjalnej i prawnej – zwłaszcza poprzez opiekę prenatalną nad płodem oraz opiekę medyczną nad kobietą w ciąży. Mają też one obowiązek zapewnienia swobodnego dostępu do informacji i badań prenatalnych, szczególnie, gdy istnieje podwyższone ryzyko bądź podejrzenie wystąpienia wady genetycznej lub rozwojowej płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu płodu.

Przepisy te realizują wynikający z art. 68 ust. 3 Konstytucji obowiązek władz publicznych zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej kobietom ciężarnym.

Nadrzędnym celem badań prenatalnych (interwencji służących diagnostyce rozwijającego się w organizmie kobiety dziecka)  jest wykrycie zmian patologicznych płodu i następnie – o ile to możliwe – zastosowanie terapii jeszcze na etapie rozwoju prenatalnego człowieka bądź tuż po jego urodzeniu.

Dzięki odpowiedniej diagnostyce płodu możliwe jest wykrycie na wczesnym etapie jego rozwoju najczęstszej wady wrodzonej, jaką jest wada serca i wdrożenie interwencji medycznych służących zapobiegnięciu wcześniactwu, porodowi martwego dziecka czy dziecka w ciężkim stanie. Gdy choroba jest nieuleczalna, informacja o wadzie genetycznej lub rozwojowej płodu może pomóc rodzicom w przygotowaniu się, także psychicznym, na narodziny dziecka z niepełnosprawnością. Do niedawna Polki na podstawie wyników badań prenatalnych mogły także skorzystać z zabiegów legalnej aborcji. 

Rekomendacje ETPC

Zgodnie z rekomendacjami wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie R.R. przeciwko Polsce przyjęto, że na państwie ciąży obowiązek zagwarantowania dostępu do badań prenatalnych. Możliwość skorzystania z nich powinna zaś być niezależna od decyzji funkcjonariusza publicznego.

ETPCz zwrócił też uwagę na możliwość ograniczenia dostępu kobiet do diagnostyki prenatalnej ze względu na tzw. klauzulę sumienia. W ocenie Trybunału państwo powinno zmierzać do wprowadzenia gwarancji proceduralnych umożliwiających realizację prawa kobiety do informacji o stanie płodu przy jednoczesnym poszanowaniu wolności sumienia lekarzy.

Opinie ekspertów

Komitet Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej Polskiej Akademii Nauk w stanowisku z 29 października 2020 r. wskazał, że konsekwencją wyroku TK może być likwidacja możliwości korzystania z diagnostyki prenatalnej. Podkreślono, że diagnostyka przedurodzeniowa „stanowi działanie wybitnie prorodzinne, w efekcie przekładające się na tak pożądane zwiększenie dzietności”.

Polskie Towarzystwo Genetyki Człowieka wyraziło obawę, że wyrok TK „będzie oznaczał koniec prenatalnej diagnostyki genetycznej w Polsce”. Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników stwierdziło: „konsekwencją decyzji TK, z którą musimy się liczyć, może być znaczne ograniczenie wykonywania i rozwoju badań prenatalnych w naszym kraju, co cofnie nas wszystkich, nie tylko lekarzy, ale całe społeczeństwo do czasów, kiedy mogliśmy tylko z tajnego obiegu zachodnich pism naukowych przeczytać co się dzieje w światowej medycynie”.

Obawy te potwierdziły również ekspertki, które wzięły udział w zorganizowanym w listopadzie 2020 r. przez RPO webinarium „Dostęp do badań prenatalnych po wyroku TK z 22 października 2020 r. w sprawie K 1/20”. Wskazały na systemowe problemy, które istniały już przed wejściem w życie wyroku TK w zakresie dostępu do badań prenatalnych.

W szczególności zwrócono uwagę na niedofinansowanie badań prenatalnych oraz niewystarczające wsparcie, w tym materialne, ze strony państwa dla kobiet w przypadku, gdy istnieje ryzyko  wady płodu oraz dla matek i rodzin. A koszty wizyt u kolejnych specjalistów, wykonywania nierefundowanych badań czy rehabilitacji są bardzo wysokie. Ekspertki podkreśliły również szereg barier organizacyjnych i instytucjonalnych w dostępie do badań prenatalnych. Zdarza się, że lekarze odmawiają wystawienia pacjentce skierowania na badania prenatalne z powołaniem się na klauzulę sumienia bądź celowo opóźniają możliwość przeprowadzenia badania.

Z kolei przewidziana w ustawie z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjentai Rzecznik Praw Pacjenta instytucja sprzeciwu od orzeczenia lekarza w rzeczywistości jest instytucją nieskuteczną i niegwarantującą poszanowania praw pacjentek. Jednocześnie nie ma środków służących wyegzekwowaniu prawa do badań prenatalnych. Dostępne mechanizmy (np. powództwo o naruszenie dóbr osobistych czy odpowiedzialność kontraktowa podmiotu leczniczego) mają wyłącznie charakter następczy. Konieczna jest też pilna reforma programów nauczania na kierunkach lekarskich w tym zakresie.

Według RPO skuteczność zapewnienia dostępu do diagnostyki prenatalnej nie jest w sposób należyty monitorowana. W corocznych sprawozdaniach Rady Ministrów z wykonania "ustawy antyaborcyjnej” nie wskazuje się przyczyn, dla których w danym roku zlecano badania prenatalne. Brak np. informacji o liczbie badań przeprowadzonych z uwagi na stan zdrowia kobiety lub stan zdrowia nienarodzonego dziecka.

Sprawozdania nie zawierają też informacji o sposobie, w jaki pacjentkom zagwarantowano dostęp do informacji o możliwości skorzystania z badań prenatalnych. Jest to o tyle istotne, że możliwość skorzystania z gwarantowanych ustawowo badań diagnostycznych płodu uzależniona jest m.in. od wiedzy pacjentki. W przeciwnym razie decyzja o ich przeprowadzeniu w praktyce należy jedynie do lekarza.

Adam Bodnar zwrócił się do premiera o podjęcie pilnych działań systemowych dla poprawy dostępu do badań prenatalnych. W związku z zapowiedzią premiera dotyczącą planu poszerzenia dostępu do badań prenatalnych także dla kobiet poniżej 35. roku życia, Rzecznik prosi o wskazanie, jakie działania już podjęto.

Odpowiedź MZ (aktualizacja 24 lutego 2021 r.)

- Przywołane powyżej orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie wpływa na uregulowania w zakresie przeprowadzania badań prenatalnych i dostępności do nich - odpisał wiceminister Waldemar Kraska.

Należy wyraźnie podkreślić, że badania prenatalne są przede wszystkim badaniami o charakterze profilaktyczno-diagnostycznym, ich przeprowadzenie nie powinno być zatem i nie jest utożsamiane wyłącznie ze stwierdzeniem okoliczności dopuszczających możliwość przerwania ciąży. Błędnym jest założenie, zgodnie z którym wyłączną intencją przeprowadzania tychże badań jest każdorazowo skierowanie – na podstawie ich wyników – do przerwania ciąży.

Badania prenatalne mają na celu stwierdzenie bądź wykluczenie wady albo choroby płodu. Współczesna medycyna umożliwia leczenie niektórych wad rozwojowych już podczas ciąży, inne natomiast można leczyć bezpośrednio po urodzeniu dziecka. Wczesne wykrycie anomalii rozwojowych pozwala na lepsze przygotowanie się na przyjście dziecka, które z racji problemów zdrowotnych wymaga szczególnej opieki. Współczesna medycyna pozwala na dokładne, wczesne i zarazem bezpieczne diagnozowanie stanu zdrowia płodu, w tym ewentualnych wad rozwojowych. Rozwój i postęp zachodzą nie tylko w diagnostyce prenatalnej, ale również w zakresie możliwości wdrożenia wewnątrzmacicznej terapii płodu czy też zastosowania odpowiedniego leczenia bezpośrednio po urodzeniu dziecka. Wczesne wykrycie zaburzeń rozwojowych pozwala na wybór odpowiedniego miejsca porodu, w którym możliwe jest zapewnienie najlepszych warunków opieki i wczesnego leczenia jak również przygotowanie się rodziców do sprawowania opieki nad chorym dzieckiem.

Mając na uwadze powyższe, każda osoba sprawująca opiekę nad kobietą w ciąży ma obowiązek, zgodnie z przepisami rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 16 sierpnia 2018 r. w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej (Dz. U. poz. 1756), wykonania lub skierowania m.in. na nieinwazyjne badania prenatalne w postaci badań ultrasonograficznych, przeprowadzanych zgodnie z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników. Kobieta w okresie ciąży ma prawo skorzystać z badań ultrasonograficznych w następujących okresach ciąży: 11-14 tyg. ciąży, 18-22 tyg. ciąży, 27-32 tyg. ciąży, niezwłocznie po 40 tyg. ciąży. Badania te są jedną z podstaw do ewentualnego wykonania pogłębionej diagnostyki zgodnie z programem badań prenatalnych (...)

(całośc obszernej odpowiedzi wiceministra zdrowia poniżej w załączniku)

VII.5002.13.2017

RPO: uregulować możliwość wyrażenia woli pacjenta na czas, gdyby nie był do tego zdolny. EDIT: MZ informuje o pracach w tym kierunku

Data: 2021-02-05
  • Trzeba precyzyjnie uregulować sprawę oświadczeń woli pacjenta co do procedur medycznych, gdyby w przyszłości był niezdolny do jej wyrażenia
  • W takim przypadku każdy powinien też móc wskazać osobę, która podejmowałaby decyzje dotyczące jego zdrowia
  • Wzmocniłoby to ochronę praw pacjenta w kontekście prawa do decydowania o sobie
  • Umożliwiłoby też lekarzom kierowanie się faktyczną wolą pacjenta - bez obawy o odpowiedzialność za działania bez jego wyraźnej zgody

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o podjęcie działań w celu prawnego uregulowania oświadczeń pro futuro, w tym instytucji pełnomocnictwa medycznego.

W ostatnich tygodniach opinię publiczną poruszyła sprawa Polaka, który po ataku serca trafił do szpitala w Plymouth. Pacjent zapadł w śpiączkę. Brytyjscy lekarze za niesłużące dobru pacjenta uznali stosowanie procedur medycznych w celu podtrzymywania jego funkcji życiowych, w tym  nawadnianie i odżywianie. Sprzeciwiła się temu część rodziny pacjenta, sprawa dopuszczalności odłączenia od aparatury podtrzymującej życie i wstrzymania podawania pokarmu i wody stała się przedmiotem orzeczeń brytyjskich sądów. Jedną z podstawowych kwestii, z którymi zmierzyć musieli się sędziowie było ustalenie domniemanej woli samego pacjenta co do dalszego postępowania medycznego.

Sytuacja ta w szerszym wymiarze ilustruje złożony problem medyczny, etyczny i prawny, związany z granicami udzielania świadczeń zdrowotnych i sprawowania opieki nad pacjentem. Dotyczy on też poszanowania domniemanej woli pacjenta wyrażonej za życia.

Wcześniejsze działania RPO

RPO już wcześniej zwracał uwagę na konieczność prawnego uregulowania tej drugiej kwestii.

Także podczas organizowanych przez RPO konferencji zarówno przedstawiciele środowiska lekarzy i prawników, jak i pacjentów, zgodnie wskazywali na pilną potrzebę prawnego uregulowania oświadczeń pro futuro.

W marcu 2018 r. RPO wystąpił do Ministra Zdrowia (przy poparciu Naczelnej Rady Lekarskiej). W odpowiedzi resort wskazał na trudności praktyczne z wprowadzeniem takich zmian. Ostatecznie inicjatywy zmierzające do prawnego uregulowania problematyki oświadczeń pro futuro zakończyły się niepowodzeniem. Dlatego Adam Bodnar ponownie teraz pisze do MZ.

Obecne przepisy niewystarczająco bowiem chronią autonomię pacjentów niezdolnych do świadomego wyrażenia zgody, a jednocześnie niemających przedstawiciela ustawowego. Dlatego istotne jest podjęcie działań legislacyjnych w celu stworzenia rozwiązań sprzyjających ochronie woli tej grupy pacjentów.

Co dziś mówi prawo

Prawo nakazuje uzyskiwanie świadomej zgody pacjenta na każdą interwencję medyczną. Jego wola chroniona jest tak dalece, że lekarz powinien respektować jego wybory, nawet jeśli obiektywnie są nieracjonalne. Oczywiście pacjent nie może obligować lekarza do działań sprzecznych z aktualną wiedzą medyczną i prawem, np. żądać eutanazji.

Niemniej gdy pacjent z jakiś względów utraci faktyczną możliwość wyrażania zgody na zabieg, a jednocześnie nie ma przedstawiciela ustawowego, prawodawca wymaga co do zasady uzyskiwania zezwolenia sądu opiekuńczego na podjęcie każdej interwencji. Prawo nie bierze pod uwagę sytuacji, w których pacjent przed utratą kompetencji do wyrażenia zgody, wyraził dyspozycje co do postępowania medycznego. Nie wyposażył go też w instrumenty umożliwiające wskazanie osoby, która w sposób odpowiadający jego woli mogłaby podejmować decyzje dotyczące jego zdrowia.

Godność czy prawo do samostanowienia, w których zakorzeniona jest instytucja zgody na zabieg, przysługują człowiekowi bez względu na jego stan. Dlatego istotnym krokiem w kierunku poszerzenia ochrony autonomii pacjentów niekompetentnych i niemających przedstawiciela ustawowego jest prawne uregulowanie oświadczeń pro futuro. Wśród najczęściej spotykanych oświadczeń tego rodzaju wyróżnia się testament życia i pełnomocnictwo medyczne.

Rekomendacje europejskie i orzecznictwo

Przyjęta 19 listopada 1996 r. przez Komitet Ministrów Rady Europy Konwencja o ochronie praw człowieka i godności istoty ludzkiej w kontekście zastosowania biologii i medycyny (wciąż nie  ratyfikowania przez Polskę), stanowi, że należy brać pod uwagę wcześniej wyrażone życzenia pacjenta co do interwencji medycznej, jeżeli w chwili jej przeprowadzania nie jest on w stanie wyrazić swojej woli.

Kwestia pełnomocnictwa medycznego trafiła do Rekomendacji Rady Europy nr 11 z 2009 r. o zasadach dotyczących stałych pełnomocnictw i uprzednich oświadczeń na wypadek niezdolności wyrażenia woli. Wśród jej motywów wskazano na zmiany demograficzne będące przyczyną rosnącej liczby osób w podeszłym wieku, które mogą być niezdolne do ochrony swoich praw, a także konieczność ochrony prawa do samostanowienia, jako podstawowego prawa człowieka, mającego swe źródło w godności ludzkiej.

Problematyka oświadczeń pro futuro obecna jest w orzecznictwie. Zgodnie z postanowieniem Sądu Najwyższego z 27 października 2005 r., „oświadczenie pacjenta wyrażone na wypadek utraty przytomności, określające wolę dotyczącą postępowania lekarza w stosunku do niego w sytuacjach leczniczych, które mogą zaistnieć, jest dla lekarza – jeżeli zostało złożone w sposób wyraźny i jednoznaczny – wiążące”. Orzeczenie to, choć zmierza do poszerzenia respektowania autonomii pacjenta, rodzi wiele pytań dotyczących m.in. sposobu weryfikowania aktualności oświadczeń czy odtwarzania ich treści, na które próżno szukać odpowiedzi w obecnych przepisach.

Nierozstrzygnięcie tych wątpliwości sprawia, że obecnie to na lekarzach spoczywa obowiązek i odpowiedzialność za należyte zinterpretowanie oświadczeń pacjentów. Bywa to szczególnie problematyczne, gdy lekarz staje przed koniecznością rozstrzygnięcia tej kwestii w obliczu nagłej potrzeby.

Wśród zasługujących na poparcie prób stworzenia projektu dla pewnej grupy oświadczeń pro futuro wskazać warto na opracowane przez Polską Grupę Roboczą ds. Problemów Etycznych Końca Życia stanowisko w przedmiocie instytucji pełnomocnika medycznego. Poparła je Naczelna Rada Lekarska.

Większa ochrona praw pacjenta - pewność działań lekarza

Taka precyzyjna regulacja prawna wzmocniłaby ochronę praw pacjenta. Mógłby on formułować dyspozycje dotyczące postępowania medycznego na wypadek utraty możliwości wyrażania zgody, tym samym możliwie najpełniej korzystając z prawa do decydowania o sobie. Ponadto odpowiednia regulacja umożliwiłaby lekarzom kierowanie się faktyczną wolą pacjenta - bez obawy o odpowiedzialność za udzielanie świadczenia bez zgody.

- Uważam, że prawodawca projektując rozwiązania prawne w tym zakresie powinien także rozważyć wprowadzenie mechanizmów chroniących pacjenta przed potencjalnymi nadużyciami, np. dopuszczając w razie wątpliwości sądową weryfikację oświadczeń bądź decyzji podejmowanych przez pełnomocnika – podkreśla Adam Bodnar.

Niezależnie od tego, na uregulowanie jakich form oświadczeń zdecydowałby się prawodawca, powinien wziąć pod uwagę konieczność oceny autentyczności i aktualności składanych oświadczeń, a w przypadku pełnomocnictwa - zakresu umocowania. Jest to istotne w procesie odtwarzania treści oświadczenia oraz badania, czy pacjent był kompetentny, gdy je składał.

Odpowiednie uregulowanie zakresu, formy i odwołalności oświadczeń pro futuro przyczyni się zarówno do wzrostu pewności pacjenta, że jego wola będzie szanowana, jak i lekarza, który szybciej i precyzyjniej będzie mógł odtworzyć oświadczenia pacjenta.

Odpowiedź MZ (aktualizacja 25 lutego 2021 r.)

Odpowiadając w sprawie uregulowania w polskim systemie prawa instytucji pełnomocnictwa medycznego, uprzejmie informuję, iż tak jak wskazano w uprzednim wystąpieniu - Minister Zdrowia dostrzega potrzebę podjęcia prac nad nowymi rozwiązaniami legislacyjnymi w tym zmierzających do uregulowania rozwiązań sprzyjających ochronie woli pacjentów niezdolnych do świadomego jej wyrażenia.

Jednocześnie uprzejmie informuję, iż 9 lutego 2021 r. do Ministerstwa Zdrowia wpłynął zaktualizowany projekt ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta przesłany z biura Rzecznika Praw Pacjenta uwzględniający powyższe zagadnienia.

Aktualnie w Ministerstwie Zdrowia trwają wstępne pracę analityczne nad tym projektem. Informuję również, iż w przypadku decyzji dotyczącej nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, przedmiotowe zmiany będą poddane szerokim konsultacjom publicznym ze wszystkimi zainteresowanymi stronami, które pozwolą najlepiej ocenić zakładane cele przy jednoczesnym uwzględnieniu słusznego interesu pacjenta - odpisał Maciej Miłkowski, podsekretarz stanu w MZ.

VII.5002.13.2017

Edukacja w czasie pandemii dyskryminuje dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami – RPO wystąpił do MEiN

Data: 2021-02-05
  • Potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami nie są wystarczającym stopniu realizowane z powodu rozwiązań związanych z organizacją działalności placówek w okresie pandemii
  • RPO zwrócił się w tej sprawie do resortu edukacji
  • Zauważa m.in. brak realizacji zajęć rewalidacyjnych, w tym zajęć usprawniających oraz brak odpowiedniej pomocy psychologiczno-pedagogicznej

W związku z powrotem uczniów klas I-III do placówek oświatowych, Rzecznik zwraca uwagę na problemy, z którymi obecnie mierzą się uczniowie z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunowie.

Przyjmowane i wdrażane rozwiązania nadzwyczajne, związane z organizacją działalności placówek w okresie pandemii, nie zabezpieczyły w wystarczającym stopniu realizacji potrzeb uczniów z niepełnosprawnościami. Zadaniem systemu oświaty jest bowiem nie tylko zagwarantowanie dostępu do kształcenia, ale również wychowanie rozumiane jako wspieranie dziecka w rozwoju ku pełnej dojrzałości w sferze fizycznej, emocjonalnej, intelektualnej, duchowej i społecznej. Każdy z uczniów ma indywidualne potrzeby, które zgodnie z zaleceniami o potrzebie kształcenia specjalnego powinny być odpowiednio realizowane.

Niestety, z uwagi na ponowne wprowadzenie nauki zdalnej większości uczniów, część z nich pozostała wykluczona z systemu edukacji i wychowania. Obecnie znaczna część zajęć jest prowadzona w formie on-line, jednak z uwagi na ograniczenia w dostępie do internetu zajęcia są ograniczone do transmisji dźwięku, co znacznie utrudnia interakcję z nauczycielem i skupienie na prezentowanych treściach. Istnieje również szereg niepełnosprawności, które uniemożliwiają naukę w formie zdalnej, za pomocą urządzeń elektronicznych. Nie wszyscy uczniowie porozumiewają się też w sposób foniczny, co dodatkowo utrudnia porozumiewanie się na odległość.

Rzecznik z uznaniem podchodzi do wielu podejmowanych przez ministerstwo edukacji działań wspierających szkoły w prowadzeniu kształcenia zdalnego – w szczególności udostępnienia Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej www.epodreczniki.pl, gdzie zostały zamieszczone materiały edukacyjne, które dostosowano również do potrzeb uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Platforma spełnia warunki WCAG 2.0 na poziomie AA. Obecnie standard ten został rozszerzony o dodatkowe wymagania z myślą o użytkownikach słabowidzących (WCAG 2.1). Również strona internetowa powinna być dostosowana do potrzeb uczniów z niepełnosprawnościami.

Do 23 września 2020 r. podmioty publiczne były zobowiązane do zapewnienia dostępności cyfrowej stron internetowych zgodnie z ustawą o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych. Wskazana strona została również zamieszczona w wykazie stron internetowych, które miały zostać poddane monitoringowi przez ministra właściwego do spraw informatyzacji do 22 grudnia 2020 r. W związku z tym należy podjąć dodatkowe działania, aby zapewnić pełną dostępność zarówno strony internetowej, jak i zamieszczanych materiałów.

Ze skarg docierających do Biura RPO wynika, że w szczególnie trudnej sytuacji znajdują się uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami, na co dzień korzystający z pomocy specjalistów, m.in. logopedów, nauczycieli wspomagających, fizjoterapeutów. Placówki oświatowe prowadzą nie tylko zajęcia edukacyjne, ale również zajęcia usprawniające. Kształcenie w trybie zdalnym często uniemożliwia lub znacznie ogranicza możliwości korzystania ze wsparcia nauczycieli-specjalistów. Brak prowadzonych dodatkowych zajęć wielokrotnie skutkuje pogorszeniem ogólnego stanu zdrowia bądź ograniczenia prowadzonej terapii.

Problemem jest również brak realizacji zajęć rewalidacyjnych, w tym zajęć usprawniających. Placówki oświatowe dysponują odpowiednim sprzętem i pomocami dydaktycznymi do prowadzenia zajęć zgodnie z potrzebami każdego z uczniów. Z uwagi na ich zamknięcie, dostęp do niezbędnych sprzętów terapeutycznych został również ograniczony. Co oczywiste, nie wszyscy uczniowie posiadają wymagany sprzęt w swoim domu, a korzystanie z szerokiego zakresu terapii było możliwe wyłącznie w budynkach szkół i ośrodków. Wielokrotnie wymagany sprzęt do terapii zgodnej z zaleceniami zawartymi w orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego jest poza zasięgiem finansowym rodzin. Prowadzone zajęcia usprawniające w placówkach oświatowych były wobec tego jedyną formą wsparcia pełnego rozwoju uczniów.

W związku z czasowym ograniczeniem funkcjonowania placówek oświatowych, uczniowie zostali w wielu przypadkach odcięci również od pomocy psychologiczno-pedagogicznej, która może być im w obecnych warunkach szczególnie potrzebna. Rodzice uczniów z niepełnosprawnościami zwracają uwagę, że wielu z nich odczuwa ogromny niepokój związany z izolacją. To wszystko negatywnie wpływa na ich zdrowie psychiczne. Wskazana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej infolinia LINIA DZIECIOM jest rozwiązaniem niewystarczającym w przypadku osób z niepełnosprawnościami.

Nie można też zapomnieć, że uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, bez odpowiedniego wsparcia, nie będą w stanie przygotować się do nadchodzących egzaminów tak dobrze, jak w trakcie nauki w trybie stacjonarnym.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki o wyjaśnienie, czy przedstawione okoliczności były wcześniej analizowane, a jeśli tak, to jakie rozwiązania zostały wprowadzone w celu zagwarantowania uczniom z niepełnosprawnościami dostępu do zajęć rewalidacyjno-usprawniających i wychowawczych oraz pomocy psychologicznej w trakcie pandemii. Zapytał również o aktualną sytuację związaną z realizacją zalecenia z orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego i orzeczeń o potrzebie indywidualnego nauczania.

XI.7036.3.2021

Ustawy o „koronerach" wciąż nie ma. Adam Bodnar spytał Ministra Zdrowia o przyczynę opóźnień projektu

Data: 2021-02-05
  • W Polsce wciąż nie ma urzędnika, który stwierdzałby zgon i sprawował pieczę nad zwłokami (nazywanego koronerem) – o co od dawna apeluje RPO
  • Podczas pandemii wojewodowie maja prawo powoływać lekarzy by stwierdzali zgony osób, które mogły umrzeć na koronawirusa, także poza szpitalem
  • Ale przepis taki nie ma zastosowania, gdy do śmieci doszło z innych przyczyn
  • Odpowiedni projekt resortu zdrowia wciąż nie jest zaś uchwalony - a miał wejść w życie w styczniu 2021 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o informacje o stanie prac legislacyjnych projektu ustawy o stwierdzeniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów.

W wielu państwach działa taka instytucja - koronera, który łączy potrzebną w takich przypadkach wiedzę prawniczą i medyczną. Aby tego typu funkcja mogła istnieć w Polsce, trzeba zmienić przepisy. Obecnie zagadnienia dotyczące stwierdzania zgonu i wydawania karty zgonu reguluje ustawa z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Jej przepisy nie uwzględniają m.in. przemian w systemie ochrony zdrowia.

W Biurze RPO prowadzona była np. bulwersująca sprawa mężczyzny - ofiary  wypadku drogowego. W drodze do szpitala zmarł, wobec czego załoga karetki pogotowia wróciła na miejsce wypadku i tam zostawiła zwłoki. Ratownik medyczny nie jest bowiem uprawniony do stwierdzania zgonu. Uprawnienie takie ma lekarz pogotowia ratunkowego, ale do wypadków często wysyłani są  sami ratownicy. 

Problem pojawia się również w przypadku rodzin, których bliscy zmarli w domu. Dyspozytor często odmawia przyjazdu lekarza pogotowia, by stwierdził zgon i wypisał niezbędne dokumenty. Lekarz rodzinny może być zaś trudno dostępny (np. w weekendy), a bez karty zgonu rodzina nie może rozpocząć formalności z organizacją pogrzebu. 

15 maja 2014 r. RPO wystąpił do Ministra Zdrowia o podjęcie działań legislacyjnych, które zapewniłyby sprawne działanie w zakresie stwierdzenia zgonu oraz pieczy nad zwłokami i szczątkami ludzkimi. Mimo ponawiania tego postulatu do kolejnych ministrów, ustawa nie została znowelizowana. RPO dostał zaś informację, że resort pracuje nad projektem  przewidującym instytucję koronera na poziomie województwa.

W grudniu 2019 r. RPO przekazał Ministrowi Zdrowia uwagi do projektu ustawy o stwierdzeniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów. Przygotowany przez MZ projekt został przedstawiony do zaopiniowania przez Rządowe Centrum Legislacji. Według projektu, ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2021 r. Tymczasem nadal nie została przyjęta. A Biuletyn Informacji Publicznej Rządowego Centrum Legislacji od 25 listopada 2019 r. wskazuje etap konsultacji publicznych, z uwagą „projekt zwolniony na podstawie Planu Prac Rządu”.

Art. 7g ust. 1 ustawy z  2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych przyznaje wojewodom uprawnienie powoływania lekarzy i lekarzy dentystów do stwierdzania zgonów osób podejrzanych o zakażenie wirusem SARS-CoV-2 albo zakażonych tym wirusem poza szpitalem.

Jednakże przepis ten wprost dotyczy tylko stwierdzania zgonów osób podejrzanych o zakażenie wirusem SARS-CoV-2 albo zakażonych tym wirusem poza szpitalem, i nie znajdzie zastosowania w sytuacjach, gdy do zgonu doszło z innych przyczyn. Nadto nie w każdym województwie powołano takich lekarzy na stałe.

Regulacja ta nie może zatem zostać uznana za rozwiązanie postulowanego  przez Rzecznika systemowego uregulowania problemu stwierdzania zgonu, przez co problem wciąż pozostaje aktualny.

BPK.519.89.2014

Rzecznik do MEiN: dlaczego obywatele Polski studiujący za granicą mają obowiązek kwarantanny przy wyjeździe do kraju

Data: 2021-02-05
  • Obywatele Polski, którzy studiują za granicą, skarżą się na obowiązek poddania się kwarantannie przy wjeździe do kraju
  • Nie podlegają zaś temu zagraniczni studenci i uczniowie pobierający naukę w Polsce
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka o stosowną zmianę przepisów

Osoby przekraczające granicę państwową w celu udania się do miejsca zamieszkania lub pobytu na terytorium RP są zobowiązane do kwarantanny. Stanowi tak rozporządzenie Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, Obowiązek ten nie dotyczy jednak m.in. studentów i uczniów pobierających naukę w Polsce.

W praktyce studenci-cudzoziemcy, w tym np. studenci z Ukrainy, pobierający naukę w Polsce, po przekroczeniu granicy nie są zobowiązani do kwarantanny. Tymczasem studenci będący Polakami kształcącymi się na uczelniach zagranicznych, w tym ukraińskich, którzy wracają do kraju – na stałe bądź w celu odbycia staży czy dokonania nostryfikacji dyplomu - muszą poddać się kwarantannie.

Podobny problem istniał na gruncie poprzeniego rozporządzenia Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. i był sygnalizowany Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego. 

Rzecznik pyta ministra o przyczyny odmiennego traktowania polskich studentów kształcących się za granicą w zakresie obowiązku poddania się kwarantannie po powrocie do Polski względem studentów będących cudzoziemcami pobierającymi naukę w Polsce. Prosi o rozważenie możliwości stosownych zmian w rozporządzeniu - tak aby z kwarantanny po powrocie do kraju zwolnieni byli także studenci będący obywatelami RP, kształcący się na uczelniach zagranicznych.

VII.7033.39.2020

Umierający w więzieniach. Spotkanie RPO o sytuacji osób w stanie paliatywnym w jednostkach penitencjarnych

Data: 2021-02-04
  • W polskich więzieniach karę pozbawienia wolności odbywają osoby ciężko chore, w stanie terminalnym. Niekiedy umierają w wieloosobowych celach, w brudnej pościeli, samotne,  na oczach współosadzonych. Czy tak ma być?
  • Ponad 40 osób, lekarzy, sędziów, prawników oraz dziennikarzy, spotkało się na webinarze poświęconym poszanowaniu życia i prawa do godnej śmierci w jednostkach penitencjarnych.
  • Mimo że każdy przypadek śmierci w więzieniu jest inny, zebranym udało się wskazać na problemy systemowe: niedostatki w organizacji służby więziennej, słabość i niedofinansowanie więziennej służby zdrowia, trudności z zapewnieniem bezpłatnych świadczeń medycznych wobec braku ubezpieczenia zdrowotnego w momencie zwolnienia z zakładu karnego czy trudności formalne w załatwieniu miejsca godnej śmierci w DPS i zmniejszająca się liczba udzielanych przerw w karze osobom w ciężkim stanie zdrowia.
  • Wnioski te zostaną przedstawione Służbie Więziennej, której przedstawiciel obecny był na spotkaniu.

Biuro RPO przeanalizowało szczegółowo 10 przypadków zgonów skazanych i tymczasowo aresztowanych. Prowadzi analizę kolejnych kilkudziesięciu spraw. Rzecznik Praw Obywatelskich chce rozpocząć poważną, niepolityczną debatę na ten temat.

Prawo do życia

- Opinia publiczna powinna poznać skalę problemy. Przygotujemy też szczegółowe rekomendacje i zrobimy wszystko, by podjąć debatę z Biurem Służby Zdrowia Centralnego Zarządu Służby Więziennej – powiedział RPO Adam Bodnar.

Przypomniał też, że śmierć w więzieniu z powodu zaniedbań państwa to nie jest temat nowy. Wyrzutem sumienia i ponurym memento dla Polski jest sprawa pana Dzieciaka, który zmarł w areszcie nie doczekawszy się właściwej pomocy medycznej. W 2008 r. ETPC stwierdził, że Polska naruszyła prawo do życia, czyli art. 2 EKPC.

Jak jest teraz?

Choć liczba więźniów w Polsce maleje (jest ich mniej niż 70 tys.), to rośnie liczba zgonów w jednostkach penitencjarnych: ze 125 w roku 2009 do 159 w roku 2019 (27% więcej). Śmierci z przyczyn naturalnych o 53% więcej, z 84 odnotowanych zgonów w 2009 r. do 129 w 2019 r.– powiedziała dr Ewa Dawidziuk, dyrektorka Zespołu ds. Wykonywania Kar w Biurze RPO.

Jeszcze lepiej problem ten widać po przeliczeniu danych na umowne 100 tys. więźniów: taki „współczynnik śmierci” wynosił w 2015 r. 140, a w 2018 r. – 230 (dane przedstawił reprezentant Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka).

Spada liczba świadectw lekarskich ze wskazaniem, że osadzony „nie może być leczony w zakładzie karnym”. Dyrektorzy zakładów karnych rzadziej występują z wnioskiem o zwolnienie, także sądy penitencjarne rzadziej udzielają ciężko chorym przerw w wykonywaniu kary.

Co to konkretnie znaczy?

Jolanta Nowakowska, zastępczyni Dyrektora Zespołu ds. Wykonywania Kar BRPO opowiedziała, jak wygląda śmierć w więzieniu – na podstawie akt, rozmów z umierającymi osadzonymi i współwięźniami.

Pan Antoni, tymczasowo aresztowany. Miał 70 lat, 180 cm wzrostu – a ważył ledwie czterdzieści parę kilo. Do aresztu trafił ciężko chory, trzeba było mu amputować nogę. Leżał w celi, bez pomocy. – „Oni [więźniowie] brzydzą się mną” – mówił dyr. Nowakowskiej. W tym czasie od czterech miesięcy leżał w niezmienianym ubraniu, w łaźni był tylko raz – bo nie mógł chodzić. Leżał w pościeli niezmienianej od miesiąca, a nie był w stanie się umyć. Zmarł po 2 miesiącach.

Pan Henryk – był sparaliżowany i leżał w celi wieloosobowej w stanie określanym przez lekarza jako „średniociężki”. Więźniowie nie mogą pomagać współosadzonemu w załatwianiu potrzeb fizjologicznych i w intymnych czynnościach higienicznych. Panu Henrykowi nie pomagał więc nikt. Współosadzeni mówili o nim: „Porzucono człowieka”. Skarżyli się, że miał brudną odzież, że śmierdział, że strasznie kaszlał w nocy.

Kiedy stan zdrowia ze średniociężkiego zamienił się w bardzo ciężki, pan Henryk trafił do szpitala więziennego i tam umarł

Pan Dariusz, młody człowiek chorujący na zaawansowanego chłoniaka. Leżał na łóżku w małej zaniedbanej celi, którą dzielił z dwoma innymi osobami. Z ran sączyła mu się krew, ale pościel zmieniano mu regulaminowo – co 2 tygodnie. Nie chodzi do łaźni, psychologa widział dwa razy, za to wychowawca próbował go zainteresować kursami zawodowymi. Tymczasem w tym samym momencie przerwano mu już standardową terapię onkologiczną i ograniczono się do pomocy paliatywnej.

Zwrot w tej sprawie był nieoczekiwany: sędzia penitencjarny nie wyraził zgody na przerwę w odbywaniu kary, ponieważ… lekarze znaleźli nowy sposób leczenia tego trudnego przypadku. Służba więzienna sfinansowała terapię – pan Dariusz wyszedł na wolność już w trakcie leczenia. Ale to nie zmienia faktu, że w więzieniu był traktowany w sposób niegodny.

Na zlecenie Biura Rzecznika Praw Obywatelskich dr Marzena Ksel szczegółowo zanalizowała przypadki zgonów 10 osób pozbawionych wolności. W większości to przypadki mężczyzn po 50-60-tce, z małymi wyrokami, za to bardzo schorowanych.

Jeden z tych osadzonych trafił do więzienia bardzo ciężko chory,  z zaawansowaną miażdżycą. W więzieniu musiał przejść amputację nogi, a transport do szpitala trwał 12 godzin. Zmarł trzy dni po operacji.

W kilku przypadkach chodziło o nieoperacyjnego raka płuc – chorzy umierali w celach, na oczach współosadzonych, bez pomocy pielęgniarskiej. Były też przypadki chorób otępiennych na tyle zaawansowanych, że osadzony wymagał stałej pomocy innych osób i słabo komunikował się z otoczeniem.

Dramatyczny przypadek dotyczył mężczyzny tymczasowo aresztowanego, który w areszcie schudł 26 kilo i w końcu zdiagnozowano mu nowotwór z przerzutami. Stan był już terminalny, więc w dokumentacji jest informacja, że nie może brać udziału w posiedzeniu sądu, poza oddziałem szpitalnym.

Umarł w szpitalu przywięziennym.

Powody takiego naruszania godności i zakazu poniżającego traktowania mogą być następujące:

  • Służby penitencjarne nie dbają o godne warunki pobytu ciężko chorych w zwykłych celach. Nie łagodzą cierpienia fizycznego i duchowego osób zakwalifikowanych do leczenia paliatywnego.
  • Brakuje miejsc na więziennych oddziałach szpitalnych  - oddział z prawdziwego zdarzenia jest w ZK w Czarnem (płk Włodzimierz Głuch, dyrektor Biura Penitencjarnego w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej uzupełnił, że Służba Więzienna ma 11 szpitali więziennych z prawie 800 łóżkami).
  • Kadra więzienna nie ma doświadczenia, jak pracować z osobą ciężko chorą. Dlatego porzuca je i oddaje więziennej służbie zdrowia.
  • Przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego, podał kolejne powody: więzienna służba zdrowia jest w stanie upadku. Z jednostki penitencjarnej do szpitala może być nawet kilkaset kilometrów (np. jedyny oddział chirurgiczny dla więźniów jest w Bydgoszczy). W jednostkach, w których nie ma szpitali, świadczona jest pomoc ambulatoryjna – a to oznacza, że lekarz jest tylko w ciągu dnia, a w nocy nie ma personelu medycznego. W sytuacjach nagłych wzywane jest wtedy pogotowie ratunkowe lub chory jest transportowany do publicznego podmiotu służby zdrowia.

    Pozostaje jednak pytanie, dlaczego umierający nie są zwalniani z więzień. Jak zaznaczyła dr Ksel, każdy z badanych przez nią przypadków kwalifikował się do udzielenia przerwy w karze, tak by osoby te mogły godnie umrzeć na wolności

    Dlaczego ludzie umierający trafiają do więzień i umierają tam?

    Powody tego stanu rzeczy podali w dyskusji eksperci, w tym sędziowie penitencjarni z kilku sądów, którzy przekonywali jednak, że starają się udzielać przerw w wykonywaniu kary, kiedy tylko to jest możliwe.

  • Lekarz wydający dla sądu penitencjarnego opinię, że stan zdrowia osadzonego nie pozwala na odbywanie kary, musi ustalić od razu, gdzie ten pacjent ma być leczony i na jakich warunkach.
  • Często jednostkę penitencjarną dzielą od miejsca zamieszkania setki kilometrów, często chory nie utrzymuje już kontaktów z rodziną (może być tak, że odbywa karę za przestępstwo na szkodę bliskich). Nie ma więc dokąd wrócić, by umrzeć na wolności.
  • Po wyjściu z więzienia chory nie jest automatycznie ubezpieczony w NFZ (o ile nie ma emerytury lub renty). Człowiek potrzebujący leczenia paliatywnego nie poradzi sobie aby zorganizować tę kwestię – nie przyjmie więc go hospicjum czy szpital.
  • Do rzeczników odpowiedzialności zawodowej izb lekarskich dosyć regularnie wpływają skargi na opiekę nad osadzonymi.

Podsumowując spotkanie zastępczyni RPO Hanna Machińska podkreśliła, że mamy do czynienia z problemem systemowym a nie jednostkowymi błędami. Nie mamy odpowiedniej opieki w więzieniach nad osobami w stanie paliatywnym, nie mamy miejsc do godnej śmierci, jest problem z systemem ubezpieczeń zdrowotnych, problem ze skierowaniem do DPS, a personel medyczny oraz wychowawcy w jednostkach penitencjarnych nie są przygotowani do niesienia pomocy umierającym osadzonym.

Dr Hanna Machińska zwróciła się do Służby Więziennej o przygotowanie kompleksowej analizy sytuacji. Płk Włodzimierz Głuch, dyrektor Biura Penitencjarnego w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej, zapewnił, że wnioski i informacje z debaty przedstawi Dyrektorowi Generalnemu Służby Więziennej.

IX.517.532.2019

Wzrastają koszty usług opiekuńczych. Trzeba ochronić przed tym uboższych - pisze RPO do MRiPS

Data: 2021-02-03
  • Osoby o najniższych dochodach nie są chronione przed skutkami wzrostu kosztów usług opiekuńczych
  • O wdrożenie odpowiedniego mechanizmu zabezpieczającego Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do Marleny Maląg, ministry rodziny i polityki społecznej
  • Są bowiem gminy, gdzie wzrost opłat za usługi opiekuńcze osób otrzymujących np. najniższą emeryturę i rentę wyniósł od 200% do 600%
  • A to może doprowadzić do rezygnacji z usług opiekuńczych i negatywnie wpłynąć na społeczny dobrostan osoby wymagającej wsparcia

Problem ustalania odpłatności za usługi opiekuńcze ujawnił się na tle jednej ze spraw skierowanych do RPO.

Zgodnie z ustawą o pomocy społecznej, osobie samotnej, która z powodu wieku, choroby lub innych przyczyn wymaga pomocy innych osób, a jest jej pozbawiona, przysługuje pomoc w formie usług opiekuńczych lub specjalistycznych usług opiekuńczych. Uprawnionymi mogą być również osoby, które wymagają pomocy, a rodzina, a także wspólnie niezamieszkujący małżonek czy bliscy nie mogą jej zapewnić.

Usługi opiekuńcze obejmują pomoc w zaspokajaniu codziennych potrzeb życiowych, opiekę higieniczną, zaleconą przez lekarza pielęgnację oraz, w miarę możliwości, zapewnienie kontaktów z otoczeniem. Specjalistyczne usługi opiekuńcze są dostosowane do szczególnych potrzeb wynikających z rodzaju schorzenia lub niepełnosprawności, świadczone przez osoby ze specjalistycznym przygotowaniem zawodowym.

Wydatki na usługi opiekuńcze podlegają zwrotowi w części lub całości, jeżeli dochód na osobę w rodzinie osoby zobowiązanej do zwrotu wydatków przekracza kwotę kryterium dochodowego określonego w ustawie.

Kompetencję do określenia szczegółowych warunków przyznawania i odpłatności za usługi opiekuńcze czy warunków zwolnienia od opłat ma rada gminy. Dla określenia wysokości odpłatności niezbędne jest ustalenie sytuacji dochodowej osoby potrzebującej wsparcia.

Za dochód uważa się sumę miesięcznych przychodów z miesiąca poprzedzającego złożenie wniosku lub w przypadku utraty dochodu z miesiąca, w którym wniosek został złożony, bez względu na tytuł i źródło ich uzyskania, jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, pomniejszoną o miesięczne obciążenie podatkiem dochodowym od osób fizycznych, składki na ubezpieczenie zdrowotne określone w przepisach o powszechnym ubezpieczeniu w NFZ oraz ubezpieczenia społeczne, a także kwotę alimentów.

Katalog obciążeń pomniejszających dochód, jak i przychodów odliczanych od dochodu, ma charakter zamknięty. Z tej przyczyny uznaje się, że nie ma znaczenia tytuł i źródło uzyskiwania środków finansowych, gdyż każdy przychód w okresie dysponowania określoną kwotą może stanowić źródło utrzymania.

Kształt przepisów nie pozostawia więc organom żadnego luzu decyzyjnego, w ramach którego mogłyby - uwzględniając wyjątkowe okoliczności - ustalać dochód osoby ubiegającej się o przyznanie świadczenia w formie usług opiekuńczych.

Zasadniczymi czynnikami wpływającymi na koszt usług opiekuńczych i wysokość ponoszonej odpłatności są:

  • miejsce zamieszkania, gdyż ustalenie kosztu usług opiekuńczych i zasad odpłatności należy wyłącznie do władz gminy;
  • wysokość progów dochodowych określonych w u.p.s i uzyskiwany dochód, ponieważ najczęściej gminy określają, iż nie ponosi odpłatności osoba, która uzyskuje dochody poniżej kryterium dochodowego - 528 zł na osobę w rodzinie i 701 zł dla osoby samotnie gospodarującej. W przypadku przekroczenia wskazanego kryterium pobierający usługi opiekuńcze ponosi częściową odpłatność - tym większą im większe przekroczenie aż do 100% określonej przez gminę ceny danej usługi;
  • wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę i wysokość minimalnej stawki godzinowej, gdyż gminy najczęściej przy określeniu kosztu jednej godziny usługi opiekuńczej i specjalistycznej usługi opiekuńczej bazują na minimalnej stawce godzinowej w danym roku kalendarzowym wskazywanej w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej.

Określone ustawą kwoty progów dochodowych - 701 zł dla osoby samotnie gospodarującej i 528 zł dla osoby w rodzinie - obowiązują od 1 października 2018 r.  Od tego czasu nie były modyfikowane. Od 1 stycznia 2021 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi zaś 2800 zł, a minimalna stawka godzinowa 18,30 zł.

Z uwagi na zasady ustalania dochodu od 1 października 2019 r. świadczenie uzupełniające dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji stanowi dochód osób ubiegających się o przyznanie usług opiekuńczych.

Stan ten powoduje drastyczny wzrost kosztów odpłatności za usługi opiekuńcze, co w konsekwencji minimalizuje finansowe korzyści płynące z otrzymania przez osoby z niepełnosprawnością nowego świadczenia. W niektórych przypadkach może wręcz doprowadzić do rezygnacji z usług opiekuńczych i negatywnie wpłynąć na społeczny dobrostan osoby wymagającej wsparcia.

Ciężar odpowiedzialności za warunki przyznawania i odpłatności za usługi opiekuńcze spoczywa na samorządzie gminnym, jednak gminy nie reagują adekwatnie do uwarunkowań.

Na przykładzie Gdańska można wskazać, że mimo wzrostu ceny 1 godziny usług od 2019 r. oraz zaliczenia do dochodu najuboższych osób z niepełnosprawnością świadczenia uzupełniającego, nie podniesiono kwoty kryterium dochodowego. Spowodowało to, że w przypadku osób otrzymujących np. najniższą emeryturę i rentę wzrost opłat za usługi opiekuńcze wyniósł od 200% do 600% .

Budzi to niepokój RPO. Sytuacja wymaga zwiększonego nadzoru i kontroli państwa nad rosnącymi kosztami opłat za usługi opiekuńcze. Konieczne jest wdrożenie mechanizmu zabezpieczającego osoby o najniższych dochodach przed skutkami wzrostu kosztów usług opiekuńczych.

Obserwowana tendencja wskazuje nie tylko na konieczność podjęcia działań interwencyjnych i osłonowych, ale przeprowadzenia ogólnokrajowej analizy potrzeb w zakresie usług opiekuńczych, efektywności ich udzielania oraz dostępności.

RPO prosi panią minister o stanowisko i o rozważenie podjęcia stosownych działań.

Odpowiedź MRiPS

- Obecnie nie są planowane zmiany legislacyjne w kierunku postulowanym w piśmie Rzecznika Praw Obywatelskich (tj. zwiększenia nadzoru i kontroli państwa nad kosztami opłat za usługi opiekuńcze).

Niemniej jednak Ministerstwo planuje dokonanie systemowej analizy odnoszącej się do realizacji usług opiekuńczych oraz funkcjonowania rozwiązań prawnych w tym obszarze w praktyce - odpisał Stanisław Szwed, sekretarz stanu.

(pełna treść odpowiedzi w załączniku poniżej)

III.7065.283.2020

Dzieci siedzą przed komputerami - a nie mogą amatorsko uprawiać sportu. Rzecznik pisze do ministra Piotra Glińskiego

Data: 2021-02-03
  • W dobie pandemii dzieci spędzają czas głównie przed komputerem
  • Ci zaś młodzi ludzie, którzy dotychczas uprawiali sport amatorsko, zostali tej możliwości pozbawieni
  • Wpływa to negatywnie na ich dobrostan fizyczny i psychiczny
  • Koncentrujac się na sporcie zawodowym, państwo nie powinno zapominać o ułatwianiu amatorskiej aktywności sportowej, zwłaszcza najmłodszym

W związku z przedłużeniem obostrzeń w obszarze sportu i wprowadzeniem uprzywilejowań dla  sportu zawodowego, Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się o wyjaśnienia do wicepremiera, ministra kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotra Glińskiego.

Do RPO wpływają skargi, że wskutek ograniczeń pandemicznych dzieci i młodzież pozbawiono dostępu do infrastruktury sportowej i zajęć sportowych. Prowadzi to do pogorszenia ich stanu zdrowia fizycznego i psychicznego. Niweczy też dotychczas osiągnięte wyniki w sporcie.

Chodzi o niepokój rodziców dzieci i młodych ludzi, którzy dotychczas uczęszczali na amatorskie zajęcia sportowe, a nie spełniają kryteriów z rozporządzenia Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. Zastrzeżenia RPO budzą kolejne takie rozporządzenia,  wprowadzające zakazy prowadzania - niezwiązanej ze sportem zawodowym - działalności w sferze sportu, rozrywki i rekreacji.

Art. 73 Konstytucji  gwarantuje każdemu wolność korzystania z dóbr kultury. Jednym z aspektów tego jest dostęp do kultury fizycznej. Często Skarb Państwa, czy też samorząd terytorialnego są właścicielami stadionów, boisk i innych obiektów sportowych. A sport sprzyja integracji i jedności społeczeństwa, pomaga walczyć z uprzedzeniami i stereotypami. Dlatego istotne jest,  aby wprowadzane przez rząd środki bezpieczeństwa i działania, które w rezultacie powodują ograniczenie dostępu obywateli do tych dóbr, były wprowadzane w oparciu i zgodnie z obowiązującym prawem.

Rozwój kultury fizycznej służy profilaktyce zdrowotnej, która ma znaczenie dla ogólnego poziomu zdrowia w społeczeństwie. Priorytetem państwa powinno być zatem stawianie sportu amatorskiego, zwłaszcza dzieci i młodzieży, ponad potrzeby sportu zawodowego. Zgodnie z art. 68 Konstytucji każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. Według art. 32 ust. 1 Konstytucji wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

W marcu 2020 r. po raz pierwszy zamknięto placówki oświatowe oraz wychowawcze i  wprowadzono zdalną edukację. Zajęcia wychowania fizycznego w szkole zastąpiono alternatywną formą uprawiania sportu w ramach zdalnego nauczania. Wskutek obostrzeń dzieci i młodzież uprawiająca sport amatorsko została pozbawiona możliwości uczestnictwa w pozalekcyjnych zajęciach sportowych przy wykorzystaniu infrastruktury sportowej. Jedyną możliwością aktywności fizycznej stał się udział w zajęciach sportowych przy pomocy środków porozumiewania się na odległość.

Z raportu „Zdalne nauczanie a adaptacja do warunków społecznych w czasie epidemii koronawirusa” wynika, że samopoczucie psychiczne oraz fizyczne uczniów jest gorsze niż przed pandemią. Wzrósł czas spędzony przed ekranem i w internecie w okresie zdalnego nauczania. Przemęczenie, przeładowanie informacjami, niechęć do korzystania z komputera i internetu oraz rozdrażnienie z powodu ciągłego używania technologii informacyjno-komunikacyjnych - to najczęściej występujące objawy zmęczenia cyfrowego.

Amerykańska Akademia Pediatrii zaleca zaś młodzieży spędzanie maksymalnie 2 godzin dziennie przed ekranem (i telewizora, i komputera).

Utrzymanie w roku pandemicznym jak najlepszych warunków treningowych dla  olimpijczyków jest dla Ministerstwa Sportu jednym z priorytetów. W 2021 r, zostanie przeznaczony rekordowy budżet na rozwój polskiego sportu.

Rzecznik popiera działania na rzecz  sportu zawodowego. Niemniej jednak wyraża zaniepokojenie brakiem informacji o planach wsparcia osób uprawiających sport amatorsko oraz przedłużających się obostrzeniach w zakresie dostępu do infrastruktury sportowej dla dzieci i młodzieży. Zapewnienie jak najlepszych warunków treningowych dla sportowców powinno być priorytetem nie tylko w odniesieniu do olimpijczyków ale również osób uprawiających sport  amatorsko.

Przedłużające się obostrzenia uniemożliwiają osobom dotychczas aktywnym fizycznie i jednocześnie nie spełniających kryteriów określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r.  korzystania z basenów, aquaparków, siłowni, klubów i centrów fitness, stoków narciarskich, pomieszczeń przeznaczonych do tańca w zamkniętej przestrzeni (oprócz sportowych klubów tanecznych).

Ponadto osoby nie uprawiające sportu w ramach współzawodnictwa sportowego tj. uprawiające sport rekreacyjny są obowiązane do zakrywania ust i nosa - chyba, że np. biegają w lasach, parkach, czy na plaży. Ale organizacja współzawodnictwa sportowego, zajęć sportowych i wydarzeń sportowych jest już dopuszczalna wyłącznie w przypadku sportu zawodowego.

Rzecznik prosi ministra o stanowisko w tych kwestiach. Zwraca się też o poinformowanie o planach działań w celu zapewnienia dzieciom i młodzieży nie spełniającym kryteriów określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. dostępu do infrastruktury sportowej.

VII.7037.3.2021

Zawieszanie biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych. Wniosek RPO o zmianę prawa

Data: 2021-02-01
  • Ludzie skarżą się, że skarbówka wszczyna postępowania karne skarbowe tylko po to, aby zawieszać bieg przedawnienia zobowiązań podatkowych
  • Skutkiem jest niepewność podatników, czy ich zobowiązanie podatkowe wygasło
  • Konstytucyjności tych przepisów Ordynacji podatkowej wciąż nie rozstrzygnął Trybunał Konstytucyjny, choć RPO złożył wniosek w tej sprawie już w 2014 r.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do ministra finansów Tadeusza Kościńskiego o działania w celu ich usunięcia 

Obywatele od dawna wskazuje RPO, że postępowania w sprawie przestępstwa lub wykroczenia skarbowego są wszczynane instrumentalnie. Potem są zaś zawieszane. Wszczęcie śledztwa wydłuża bowiem termin przedawnienia zobowiązania podatkowego, które normalnie wygasa po pięciu latach od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy.

RPO z ogromnym niepokojem obserwuje nieefektywność w rozwiązaniu problemu, który od wielu lat znajduje się w centrum jego zainteresowania.

Jeszcze 22 października 2014 r. RPO Irena Lipowicz zaskarżyła do TK (sygn. akt K 31/14) art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej - w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponadto zaskarżył art. 114a Kodeksu karnego  skarbowego.   Po jego wprowadzeniu w 2010 r. praktyka - już wcześniej stosowana - została bowiem usankcjonowana prawnie. 

Według Rzecznika zaskarżone przepisy są sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa (art. 2 Konstytucji). Nie zapewniają bowiem bezpieczeństwa prawnego jednostce, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe, a jednocześnie nie przyznając stosownych gwarancji procesowych. Art. 114a Kks pozwala zaś na rozciąganie ustawowych terminów dochodzenia roszczeń, co narusza pewność obrotu prawnego, a także sprzyja opieszałości organów państwa. To jest zaś sprzeczne z konstytucyjnym prawem do sądu (art. 45 Konstytucji).

Podatnik nie ma wprawdzie konstytucyjnego prawa do przedawnienia, ale ma prawo oczekiwać, że upływ terminu przedawnienia spowoduje wygaśnięcie ewentualnych nieuregulowanych zobowiązań. Zawieszenie biegu terminu przedawnienia wydłuża ten termin o okres zawieszenia. Powstaje wówczas stan niepewności podatnika, który nie wie, czy jego zobowiązanie podatkowe wygasło.

TK rozpoznał wniosek RPO 10 stycznia 2017 r. Przed wydaniem wyroku, postanowił jednak zamkniętą rozprawę otworzyć na nowo i odroczyć bez wyznaczania terminu. Do dziś nowy termin nie został wyznaczony.

W ostatnim czasie Rzecznik zgłosił udział w trzech postępowaniach TK, zainicjowanych skargami konstytucyjnymi w takich sprawach.

17 stycznia 2020 r. RPO zgłosił udział w postępowaniu TK ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 100/19) co do art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Wniósł o uznanie, że  jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji.

8 czerwca 2020 r. RPO przyłączył się do następnego postępowania TK ze skargi konstytucyjnej w takiej sprawie (sygn. akt SK 50/202). Złożył  podobny wniosek.

21 grudnia 2020 r. Rzecznik zgłosił udział w sprawie w TK z kolejnej skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 122/20). Także tu wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 70 § 6 pkt 1.

Niestety, żadna z tych spraw dotychczas nie doczekała się rozstrzygnięcia Trybunału. Tym samym art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej korzysta z domniemania konstytucyjności i nadal jest stosowany przez organy podatkowe.

Postulat ograniczenia instytucji zawieszania biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego przewiduje rządowy projekt nowej Ordynacji podatkowej (druk nr 3517). W uzasadnieniu wskazano, że możliwość wszczynania postępowania w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe może skutkować tym, że w skrajnych przypadkach zobowiązanie nigdy się nie przedawni. Dlatego zdaniem projektodawców zawieszenie biegu terminu przedawnienia powinno następować tylko z przyczyn obiektywnych, niezależnych od organu podatkowego. Niestety prace nad tym projektem wstrzymano.

A w ramach Komitetu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej „Przywróćmy podatkom przedawnienie” powstał obywatelski projekt nowelizacji Ordynacji podatkowej. Zakłada on uchylenie jej art. 70 § 6 pkt 1, art. 70 § 7 pkt 1 oraz art. 70c

V.511.128.2020

RPO przypomina premierowi o problemach Ślązaków i Wilamowian

Data: 2021-01-29
  • Konstytucja zapewnia w art. 35, że obywatele polscy należący do mniejszości narodowych i etnicznych mają prawo do zachowania i rozwoju własnego języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury.
  • Respektowaniu praw Ślązaków i Wilamowian przeszkadza jednak konstrukcja samej ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Wymienia ona, jakie cechy spełnić musi społeczność mniejszościowa, ale też wylicza te mniejszości. Ślązacy i Wilamowianie spełniają cechy z ustawy, ale nie ma ich w wyliczeniu.
  • W efekcie państwo nie uznaje tych wspólnot za mniejszości i nie wywiązuje się wobec nich z obowiązku finansowego i instytucjonalnego wsparcia. Nie daje im możliwości uczestniczenia w rozstrzyganiu wszelkich spraw dotyczących tej tożsamości.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca premierowi Mateuszowi Morawieckiemu uwagę na ten problem, podsumowując swoją kadencję i problemy, które pozostały niezałatwione – stanie przed nimi następca lub następczyni Adama Bodnara.

Ślązacy i Wilamowianie to społeczności, które posługują się własnym językiem. Ich przodkowie od pokoleń zamieszkiwali obecne terytorium RP. Mają poczucie odrębnej tożsamości kulturowej i wyrażają wolę jej zachowania, a mimo to nie korzystają z gwarancji prawnych przewidzianych dla mniejszości narodowych i etnicznych, czy społeczności posługującej się językiem regionalnym.

Śląską identyfikację narodowo-etniczną wskazało podczas Narodowego Spisu Powszechnego w 2011 r. 840 tysięcy osób, w tym 370 tysięcy jako jedyną, a pozostali jako współistniejącą z innymi identyfikacjami (w tym z polską). Państwo polskie zignorowało ten fakt, choć od spisu minęło 10 lat a jego wyniki zostały opublikowane pięć lat temu.

Wilamowianie mieszkają na swojej ziemi od XIII wieku. Są potomkami osadników niemieckich sprowadzonych po najeździe tatarskim. Stworzyli absolutnie unikalny język. Jeszcze niedawno posługiwało się nim tylko niewiele starszych osób, ale dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności język wilamowski został uratowany.

Tożsamość wilamowska również wymaga ochrony, a może ją utrzymać wyłącznie w ramach gwarancji ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym z 2005 r. Stanowi ona, że o byciu mniejszością nie decyduje tylko samoidentyfikacja kulturowa tej grupy, ale jej ustalone niejako odgórnie cechy obiektywne. Ustawa wylicza je, a następnie stwierdza, jakie grupy mniejszościowe spełniają te kryteria.

Status mniejszości narodowych mają więc w Polsce: Litwini, Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, Niemcy, Żydzi, Czesi, Ormianie i Słowacy. A status mniejszości etnicznych (czyli społeczności, które nie utożsamiające się z narodem zorganizowanym we własnym państwie) – Tatarzy, Romowie, Karaimi i Łemkowie. Język Kaszubów korzysta ze statusu języka regionalnego.

Na tej liście nie ma Ślązaków i Wilamowianom, więc aby mogli skorzystać z praw, jakie Konstytucja przyznaje w art. 35, należałoby zmienić ustawę. W ciągu piętnastu lat jej obowiązywania pod obrady parlamentu trafiło kilka poselskich lub obywatelskich projektów nowelizacji, ale prace nad nimi kończyły się niepowodzeniem.

Działo się tak, mimo że społeczność śląska ma cechy przypisane w ustawie mniejszościom etnicznym w art. 2 ust. 3 ustawy: w sposób istotny Ślązacy różnią się od pozostałych obywateli Rzeczypospolitej  językiem, kulturą i tradycją. Dążą do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji, mają świadomość własnej historycznej wspólnoty, a ich przodkowie mieszkali na obecnym terytorium Rzeczypospolitej co najmniej 100 lat.

Brak woli politycznej uznania Ślązaków za mniejszość etniczną przełożył się też na kwestię nadania językowi śląskiemu statusu języka regionalnego. I jest tak, mimo że język śląski spełnia ustawowe kryteria języka regionalnego: jest tradycyjnie używany przez obywateli stanowiących grupę liczebnie mniejszą od reszty ludności, różni się od oficjalnego języka i nie jest jego dialektem ani językiem migrantów.

Język śląski, podobnie jak wilamowski, coraz częściej pojawia się w przestrzeni publicznej, w kulturze i nauce – jednym z niezliczonych dowodów może być konferencja naukowa i panel młodych aktywistów, które odbyły się Biurze RPO 29 listopada 2019 r., jako wstęp do pierwszej edycji festiwalu filmowego poświęconego rdzennym kulturom i językom „Własnymi Słowami”, i które w znacznej części prowadzone były właśnie w języku śląskim i wilamowskim.

RPO w piśmie do premiera dodaje, że opisany problem został już zauważony przez Komitet Doradczy Rady Europy ds. Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych w IV Opinii w sprawie Polski z 6 listopada 2019 r. (ACFC/OP/IV(2019)003). Komitet odnotował rozczarowanie faktem, że mimo rosnącej popularności etnolektu śląskiego i postępów w jego ujednoliceniu, a także mimo podejmowanych prób nowelizacji ustawy o mniejszościach, nie osiągnięto ani uznania Ślązaków za mniejszość etniczną, ani etnolektu śląskiego za język regionalny. Podobne wnioski, jak zauważył Komitet, dotyczyły też języka wilamowskiego.

XI.816.20.2020

Zbigniew Ziobro staje się sędzią we własnej sprawie. Ponowne pismo RPO do premiera. EDIT: Ogólna odpowiedź Bogdana Święczkowskiego

Data: 2021-01-27
  • RPO ponownie pisze do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie politycznej odpowiedzialności Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego za naruszenia praw obywatelskich adw. Romana Giertycha
  • Wcześniejsze pismo Adama Bodnara premier przekazał "według kompetencji” Zbigniewowi Ziobrze
  • W ten sposób Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny staje się swego rodzaju sędzią we własnej sprawie 
  • Wszystkie prawa podejrzanego Romana G. w szczególności prawo do obrony były, są i będą w pełni respektowane - odpisał RPO Prokurator Krajowy w ogólnej odpowiedzi

Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zwraca się do premiera o osobiste ustosunkowanie się do całej sprawy i spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za naruszenia praw obywatelskich.

Wystąpienie ws. konsekwencji za działania wobec Romana Giertycha

15 stycznia 2021 r. Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do premiera Mateusza Morawieckiego o działaniach organów ścigania wobec adw. Romana Giertycha. Wskazał, że z ich całokształtu wyłania się niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Adam Bodnar wymienił takie naruszenia prawa, jak: 

  • przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne,
  • przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich,
  • zabezpieczenie w kancelarii przez prokuratora wszystkich materiałów dotyczących określonej grupy spraw i osób, w tym objętych tajemnicą adwokacką i obrończą.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosił wtedy premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreślał Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował Rzecznik. 

Reakcja premiera

25 stycznia do Biura RPO wpłynęła kopia pisma szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, skierowanego 19 stycznia do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.  

– W załączeniu przesyłam według kompetencji, skierowane do Prezesa Rady Ministrów, pismo Rzecznika Praw Obywatelskich z 15 stycznia 2021 r. dotyczące działań prokuratury wobec pana adw. Romana Giertycha – pisał Michał Dworczyk.

Kolejne wystąpienie RPO do premiera

W reakcji na to pismo Adam Bodnar przypomina premierowi, że w wystąpieniu z 15 stycznia pisał, iż stwierdzone przez sąd rażące uchybienia w działaniu organów ścigania - mające znamiona poważnego naruszenia praw obywatelskich zawartych w Konstytucji i wiążących Polskę aktach prawa międzynarodowego - powinny implikować poniesienie stosownych konsekwencji przez osoby odpowiedzialne za działania wobec adw. Romana Giertycha.

- Mając zatem na uwadze wagę naruszeń prawa oraz fakt, iż Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny ponosi ostateczną polityczną odpowiedzialność za działania podległych mu prokuratorów, zwróciłem się do Pana Premiera o spowodowanie wyciągnięcia niezbędnych konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za zaistniałą sytuację – podkreślił Adam Bodnar.

Dlatego też, w mojej ocenie, nie znajduje żadnego uzasadnienia w sferze normatywnej i aksjologicznej poddanie ocenie zaistniałego naruszenia prawa Ministrowi Sprawiedliwości-Prokuratorowi Generalnego, który - biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości - staje się sui generis sędzią we własnej sprawie.

- Zważywszy zatem na moje konstytucyjne powinności, zwracam się ponownie do Pana Premiera z uprzejmą prośbą o osobiste ustosunkowanie się do przedłożonych przeze mnie racji w powołanym na wstępie wystąpieniu i spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione tam naruszenia praw obywatelskich – podsumował Adam Bodnar.  

Odpowiedź Bogdana Święczkowskiego (aktualizacja 22 lutego 2021 r.)

W odpowiedzi na pismo z dnia 15 stycznia 2021 r., skierowane do Mateusza Morawieckiego, Prezesa Rady Ministrów, przekazanego następnie zgodnie z właściwością do Prokuratury Krajowej, którego wpływ odnotowano dnia 8 lutego 2021 r., uprzejmie informuję, co następuje.

Prokuratora Regionalna w Lublinie prowadzi postępowanie przygotowawcze o sygn. RP I Ds 1.2021. W toku prowadzenia tego śledztwa, dnia 8 października 2020 r., wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów przywłaszczenia mienia w wielkich rozmiarach i wyrządzenia szkody majątkowej spółce Polnord S.A., notowanej na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, tj. o czyn z art. 296 § 1, 2 i 3 k.k. i art. 284 § 2 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 21 § 2 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k., m.in. wobec Romana G. i wówczas stał się on jednym z 12 podejrzanych w sprawie.

Zgodnie z art. 71 § 1 k.p.k. za podejrzanego uważa się osobę, co do której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów, albo której bez wydania takiego postanowienia postawiono zarzut w związku z przystąpieniem do przesłuchania w charakterze podejrzanego. Bezspornie w dniu 8 października 2020 r., prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów popełnienia przestępstwa z art. 284 § 2 k.k. i inne wskazując, że postanowienie to dotyczy Romana G.

Postanowienie to zostało ogłoszone podejrzanemu przez prokuratora w dniu 16 października 2020 r., po zasięgnięciu opinii zespołu biegłych, którzy dwukrotnie, jednoznacznie stwierdzili, że w/w może uczestniczyć w czynnościach procesowych. Dwie opmie z dnia 16 października 2020 r. każdorazowo wydane bowiem zostały przez specjalistę z dziedziny chorób wewnętrznych i kardiologii, specjalistę z dziedziny neurologii oraz specjalistę z dziedziny medycyny sądowej.  Przedmiotowe opinie korespondują ze sobą i wskazują w sposób nie budzący wątpliwości, iż planowane czynności procesowe można przeprowadzić. Z ich opinii jedynie wynikało, że należy niezbędne czynności przeprowadzić na terenie szpitala, co też się stało. Biegli potwierdzili w opiniach, iż stan zdrowia podejrzanego był stabilny, wymagał jedynie przeprowadzenia dodatkowych badań.

Odnosząc się w tym miejscu do postanowienia Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto w Poznaniu, o sygn. III Kp 579/20, stwierdzić należy, iż co prawda sąd orzekający w tej sprawie na etapie postępowania przygotowawczego, był władny do podejmowania niektórych decyzji, np. związanych z rozpoznawaniem zażaleń na środki zapobiegawcze i inne środki przymusu, to nie był władny do decydowania o statusie osoby objętej śledztwem, gdyż zgodnie z kodeksem postępowania karnego o tym, kto jest podejrzanym w postępowaniu przygotowawczym decyduje prokurator.

Wszystkie przeprowadzone w tej sprawie czynności wynikały ze zgromadzonego w toku prowadzonego śledztwa materiału dowodowego. Czynności te były prowadzone w ramach, zagwarantowanego Konstytucją i innymi ustawami, demokratycznego porządku prawnego obowiązującego na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Wszystkie prawa podejrzanego Romana G., wykonującego zawód adwokata, w szczególności prawo do obrony były, są i będą w pełni respektowane.

II.519.1871.2020

Część żołnierzy obawia się konsekwencji niezaszczepienia się przeciw koronawirusowi. RPO występuje do MON  

Data: 2021-01-27
  • Żołnierze zawodowi wskazują, że w ich przypadku dobrowolność szczepień przeciwko koronawirusowi jest tylko pozorna
  • Obawiają się swoistej segregacji pod tym kątem, a cała kwestia może wpływać na ocenę służbową
  • RPO apeluje do MON o promocję szczepień przeciwko Covid-19 w wojsku, co zapobiegłoby poczuciu przymusu i niesprawiedliwości u autorów skarg

Żołnierze zawodowi skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich w sprawie pisma dyrektora Departamentu Kadr MON, skierowanego pod koniec grudnia 2020 r. do żołnierzy zawodowych w sprawie szczepień przeciwko COVID-19.  

Według Narodowego Programu Szczepień szczepienie jest dobrowolne. Tymczasem z pisma dyrektora Biura Kadr MON jednoznacznie wynika, że niezaszczepienie się będzie powodować negatywne konsekwencje dla indywidualnego przebiegu służby żołnierzy zawodowych.

W ocenie skarżących informacje z pisma świadczą, że w odniesieniu do nich  dobrowolność szczepień jest tylko pozorna. Uważają, że informacje z tego pisma są niedopuszczalną formą nacisku na kadrę zawodową WP. Obawiają się swoistej segregacji kadry na podstawie kryterium zaszczepienia. 

RPO ocenia, że w sytuacji pandemii logiczna wydaje się zapowiedź kierowania na kursy i szkolenia tych żołnierzy, którzy przyjęli szczepionkę. Szkolenia i kursy, w których udział bierze wiele osób z różnych stron kraju, mogą łatwo stać się ogniskiem masowych zakażeń. Nie dziwi również warunek szczepienia jako kryterium wyznaczania na stanowiska służbowe poza granicami państwa czy udział w misjach międzynarodowych.

Poważne wątpliwości RPO budzi jednak kwestia opiniowania służbowego i uzależnienie oceny od faktu, czy żołnierz poddał się szczepieniu. Takie działanie wydaje się sprzeczne z celem opiniowania służbowego żołnierzy zawodowych. Jest to szczególnie istotne, bo niedostateczna lub dostateczna ogólna ocena w opinii służbowej może być podstawą do rozwiązania stosunku służbowego.

Może do tego doprowadzić opinia służbowa wydana z uwzględnieniem zaleceń Departamentu Kadr MON. W takich okolicznościach rozkaz personalny zwalniający żołnierza ze służby może zostać wydany z naruszeniem art. 60 Konstytucji (Obywatele polscy korzystający z pełni praw publicznych mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach) w związku z art. 47 Konstytucji (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym).

Z kolei z komunikatu Wydziału Prasowego MON wynika, że osoba, która nie zdecyduje się zaszczepić, nie będzie miała obniżonej oceny. Natomiast ci, którzy na zaszczepienie się zdecydują, będą mieli podniesioną ocenę.

Także to może rodzić wątpliwości. Np. żołnierz słaby, który sprawia problemy dyscyplinarne i nie wywiązuje się z obowiązków w  wystarczającym stopniu - którego służba skłania przełożonego do wystawienia mu oceny umożliwiającej rozwiązanie stosunku służbowego - po zaszczepieniu pozostanie w służbie co najmniej na kolejny rok. Wtedy dowódca wystawiający opinię służbową może narazić się na zarzut nierównego traktowania (art. 32 Konstytucji).

Adam Bodnar zwrócił się do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka o skorygowanie opisanej praktyki w kierunku promocji szczepień przeciwko Covid-19 wśród żołnierzy. Zapobiegłoby to wyrażanemu w skargach poczuciu przymusu i niesprawiedliwości.

 WZF.7043.4.2021

Funkcjonariusze służb MSWiA - źle chronieni przed mobbingiem. Rzecznik prosi ministra Mariusza Kamińskiego o zmianę przepisów

Data: 2021-01-27
  • Policjanci, strażacy, funkcjonariusze Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa oraz służb specjalnych są niewystarczająco chronieni przed mobbingiem ze strony przełożonych
  • Ustawy dotyczące tych służb nie przewidują bowiem obowiązku przeciwdziałania mobbingowi – który jest np. w ustawie o Służbie Więziennej

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się do szefa MSWiA o rozważenie podjęcia inicjatywy ustawodawczej w celu wprowadzenia do poszczególnych ustaw obowiązku przeciwdziałania mobbingowi.

Funkcjonariusze służb podległych MSWiA od wielu lat zgłaszają do wnioski dotyczące mobbingu.  W 2018 r. ukazał się raport RPO pt. „Przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji w służbach mundurowych. Analiza i zalecenia.”. Jego celem było wypracowanie optymalnych rozwiązań prawnych pozwalających na zachowanie właściwych proporcji pomiędzy interesem służby (uwzględniającym specyfikę służb mundurowych) a interesem funkcjonariusza.

Jednym z zaleceń Rzecznika było wprowadzenie do poszczególnych ustaw przepisów o obowiązku przeciwdziałania mobbingowi. Przewiduje to już ustawa z 9 kwietnia 2010 r. o Służbie Więziennej.  Zgodnie z nią, przełożony jest obowiązany przeciwdziałać mobbingowi.

W rozumieniu tych przepisów mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące funkcjonariusza SW lub skierowane przeciwko funkcjonariuszowi SW, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie funkcjonariusza, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Funkcjonariusz, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy zadośćuczynienia pieniężnego.

Z doświadczenia Rzecznika wynika, że wiele spraw dotyczących mobbingu w służbie kończy się dla mobbingowanego funkcjonariusza SW zwolnieniem ze służby ze względu na stan zdrowia, upływu 12 miesięcy od zaprzestania służby z powodu choroby, albo z uwagi ważny interes służby (ze względu na długotrwałą nieobecność funkcjonariusza w służbie z powodów zdrowotnych). W takich przypadkach rozstrój zdrowia może wynikać ze stosowania wobec funkcjonariusza mobbingu.

W innych sprawach mobbingowani funkcjonariusze, znajdujący się w złej kondycji psychicznej, sami występują do przełożonych o zwolnienie ze służby. We wniosku tym funkcjonariusze SW mogą zawrzeć oświadczenie, że powodem odejścia jest mobbing, co umożliwi im w przyszłości dochodzenie odszkodowania lub zadośćuczynienia na podstawie Kodeksu pracy.

W sprawach dotyczących mobbingu w służbach mundurowych podległych MSWiA droga sądowa jest możliwa, jednak na zasadach ogólnych - w sprawach o ochronę dóbr osobistych. W ocenie RPO taka ochrona jest niewystarczająca i niepełna.

W postępowaniu sądowym z powództwa o naruszenie dóbr osobistych odpowiedzialność ponosi osoba, która dopuściła się takich naruszeń. W przypadku mobbingu odpowiedzialność ponosi pracodawca, co z kolei w odniesieniu do formacji mundurowych oznacza, że pozwanym jest np. Skarb Państwa - Komendant Wojewódzki Policji czy Skarb Państwa – Centralne Biuro Antykorupcyjne).

Odpowiedzialność formacji powinna zostać oparta na zasadzie tzw. ryzyka osobowego. Polega ono na tym, że odpowiada za niewłaściwy dobór funkcjonariuszy, np. takich, którzy dopuszczają się mobbingu wobec współpracowników. Aktualny stan prawny powoduje, że np. policja nie ponosi odpowiedzialności z tytułu mobbingu wobec swoich funkcjonariuszy (wyjątkiem są pracownicy cywilni).

W tym zakresie ochrona prawna policjantów, strażaków, funkcjonariuszy Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, a także funkcjonariuszy służb specjalnych jest niewystarczająca - wskazuje Adam Bodnar.

WZF.7043.113.2020

Tylko część przedsiębiorców uprawniona do wsparcia państwa. Adam Bodnar pisze do wicepremiera Jarosława Gowina

Data: 2021-01-27
  • Z pomocy państwa dla przedsiębiorców nie mogą skorzystać ci, którzy nie zaktualizowali kodu Polskiej Klasyfikacji Działalności
  • Narusza to konstytucyjne prawo do równego traktowania przez władze w kontekście pomocy dla przedsiębiorców

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi wiceprezesa Rady Ministrów, ministra rozwoju, pracy i technologii Jarosława Gowina o ustosunkowanie się do problemu oraz o informację, czy planuje się, a jeśli tak, to w jakim zakresie, poszerzenie katalogu branż, w szczególności poprzez uwzględnienie nowych PKD, które umożliwią przedsiębiorcom skorzystanie ze wsparcia państwa.

RPO z zadowoleniem przyjął rozporządzenie Rady Ministrów z 19 stycznia 2021 r. w sprawie wsparcia uczestników obrotu gospodarczego poszkodowanych wskutek pandemii COVID-19. Regulacja ta rozszerza pomoc na kolejne branże przedsiębiorców.

Niemniej jednak do Biura RPO cały czas wpływają skargi przedsiębiorców, których kody działalności Polskiej Klasyfikacji Działalności zostały pominięte zarówno w tzw. Tarczy 6.0 jak i w tym rozporządzeniu.

Chodzi zwłaszcza o przedsiębiorców, którzy są najemcami lokali w galeriach handlowych, a ich działalność gospodarcza jest wpisana w PKD jako kod - 47.19z (sprzedaż detaliczna prowadzona w niewyspecjalizowanych sklepach).

Inne kody, które pojawiają się w skargach to:

  • sprzedaż detaliczna zegarków, zegarów i biżuterii prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach - 47.77,
  • pozostała sprzedaż detaliczna prowadzona poza siecią sklepową, straganami i targowiskami – 47.99,
  • działalność maklerska związana z rynkiem papierów wartościowych i towarów giełdowych, w szczególności punkty wymiany walut – 66.12 z,
  • sprzedaż detaliczna wyrobów tekstylnych prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach – 47.51,
  • pozostałe doradztwo w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej i zarządzania – 70.22,
  • sprzedaż detaliczna sprzętu sportowego – 47.64z,
  • sprzedaż detaliczna kwiatów, roślin, nasion, nawozów, żywych zwierząt domowych, karmy dla zwierząt domowych prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach - 47.76,
  • naprawa zegarków, zegarów i biżuterii - 95.25z.

Na podstawie skarg obywateli można wyodrębnić jeszcze jedną grupę wykluczoną z programów pomocowych. Chodzi o osoby zatrudnione na umowy cywilnoprawne, zwłaszcza o instruktorów fitness współpracujących z klubami fitness.

RPO zwraca uwagę, że na wsparcie zarówno z Tarczy 6.0, jak i z nowego rozporządzenia mogą liczyć wyłącznie przedsiębiorcy z odpowiednim kodem wiodącym.

W Tarczy 6.0 znalazły się zapisy wskazujące na fakt, że ocena przeważającej działalności będzie dokonywana na podstawie wpisu w rejestrze REGON na 30 września 2020 r. Natomiast w rozporządzeniu z  19 stycznia 2021 r., oceny spełnienia warunku przyznania świadczenia, w zakresie oznaczenia prowadzonej działalności gospodarczej według PKD, dokonuje się na podstawie danych REGON w brzmieniu na 30 listopada 2020 r.

Tak skonstruowane przepisy sprawiają, że z pomocy będą wykluczeni liczni przedsiębiorcy, którzy nie dokonali aktualizacji PKD.

W ocenie RPO zarówno Tarcza 6.0, jak i  rozporządzenie, naruszają konstytucyjne prawo do równego traktowania przez organy władzy publicznej, wynikające z art. 32 Konstytucji. Jest to sprzeczne zwłaszcza z zasadą niedyskryminacji w zakresie przysługujących praw, w tym przypadku - do równego traktowania w kontekście pomocy udzielanej przez państwo przedsiębiorcom.

Składki na ubezpieczenia i "postojowe" 

Ponadto RPO oddzielnie wystąpił do MRPiT o rozważenie zmiany przepisów uprawniających do uzyskania zwolnienia z obowiązku opłacania należnych składek na ubezpieczenia społeczne, na ubezpieczenie zdrowotne, na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub Fundusz Emerytur Pomostowych za okres od 1 lipca 2020 r. do 30 września 2020 r. oraz dodatkowego świadczenia postojowego (wprowadzonych Tarczą antykryzysową 5.0 z 17 września 2020 r.).

Chodzi o umożliwienie ubiegania się o pomoc przez płatników lub osoby prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą, faktycznie wykonujące działalność określoną kodami Polskiej Klasyfikacji Działalności, o których mowa w art. 31zo ust. 8 i 9 oraz 15zs1 ust. 1 specustawy covidowej z 2 marca 2020 r.

W skargach do Rzecznika wskazuje się na niekorzystną sytuację podmiotów liczących na skorzystanie z instrumentów Tarczą 5.0, którzy nie dokonali w terminie zmiany w bazie CEIDG lub rejestrze przedsiębiorców KRS przedmiotu prowadzonej działalności gospodarczej. Warunkiem tych świadczeń jest prowadzenie działalności gospodarczej oznaczonej jednym z kodów PKD na dzień złożenia wniosku lub 30 września 2020 r.

W Tarczy 5.0 nie wprowadzono przepisu doprecyzowującego sposób i moment badania spełnienia warunku prowadzonej działalności gospodarczej wg określonej kodu PKD.

Dlatego RPO zwraca się o rozważanie wprowadzenia przepisów doprecyzowujących sposób badania przez organy rentowe na dzień złożenia wniosku warunków uzyskania tych świadczeń.

V.7108.96.2021, III.7040.4.2021

Najwyższy czas zlikwidować karalność żebrania. Rzecznik pisze do MS 

Data: 2021-01-26
  • W  Polsce karalne jest żebractwo osoby "mającej środki egzystencji i zdolnej do pracy”
  • Taki przepis Kodeksu wykroczeń to relikt PRL, który nie przystaje do obecnej rzeczywistości ekonomiczno-społecznej  
  • Karalność żebractwa nieproporcjonalnie ingeruje zaś w prawa i wolności jednostki
  • Najwyższy czas znieść ten przepis. A regulacje umożliwiające choć częściowe rozwiązanie problemu żebrania mogłyby znaleźć się w ustawie o pomocy społecznej

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o odpowiednie działania legislacyjne.

Art. 58 Kodeksu wykroczeń głosi: "§ 1. Kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 zł albo karze nagany. § 2. Kto żebrze w miejscu publicznym w sposób natarczywy lub oszukańczy, podlega karze aresztu albo ograniczenia wolności”.

Już 27 listopada 2017 r. RPO zwracał się do MS o analizę zasadności utrzymywania tego przepisu. Wskazywał, że nie tylko nie odpowiada on współczesnym zjawiskom społecznym, ale też nie jest w stanie skutecznie zapobiegać żebractwu. Ponadto jest sprzeczny z założeniami Konstytucji RP.

Art. 58 wprowadzono do polskiego prawa wraz z Kodeksem  wykroczeń w 1971 r. Od tego czasu nie był nigdy nowelizowany. Zarówno przepis ten, jak i cały Kodeks wykroczeń, wpisywały się w system wartości Konstytucji PRL z 1952 r. Stanowiła ona, że praca jest prawem, obowiązkiem i sprawą honoru każdego obywatela. Dziś Konstytucja nie zawiera zaś obowiązku pracy.

A przepis ten jest też sprzeczny z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Karalność żebractwa stanowi nieproporcjonalną ingerencję w prawa i wolności jednostki. Przepis ten poddano także gruntownej krytyce w literaturze prawa.

Rzecznik podtrzymuje swój wniosek z 2017 r. – na który reakcji ministra nie było.

Impulsem do ponownego wystąpienia jest wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Lăcătuş przeciwko Szwajcarii z 19 stycznia 2021 r. (skarga nr 14065/15). Chodziło o nałożenie na skarżącą 500 franków szwajcarskich grzywny za żebranie w miejscu publicznym w Genewie. Skarżąca utrzymywała się z żebractwa. Była analfabetką, nie miała pracy i nie korzystała z pomocy społecznej.

ETPCz uznał, że ogólny zakaz żebractwa jest środkiem radykalnym, który wymaga silnego uzasadnienia i poważnego ważenia przez sądy konkurujących interesów. Prawo szwajcarskie (podobnie jak polskie) bardzo ogólnie zakazuje żebractwa  -niezależnie od tego, kto dokonuje wykroczenia i z jakich powodów, od charakteru, formy i miejsca żebrania, czy  jego związku z przestępczością zorganizowaną.

Dlatego konieczna staje się analiza zasadności obowiązywania art. 58 § 1 Kw.  Argumentem za usunięciem jest jego anachroniczność. Fundamentalna zmiana ustroju politycznego Polski i towarzyszące jej przemiany ekonomiczno-społeczne sprawiły, że przepis ten stał się nieadekwatny do rzeczywistości. Nasuwa ponadto wiele wątpliwości interpretacyjnych.

Ciężko jest doszukać się celu tego przepisu wobec braku merytorycznego uzasadnienia oraz nieprzeprowadzenia badań społecznych czy statystycznych zjawiska żebractwa w  Polsce. Większość sprawców to osoby ubogie, samotne, bez środków do życia czy wsparcia rodziny. Ze statystyk wynika, że karą najczęściej orzekaną jest grzywna.  

W kontekście konstytucyjnej zasady proporcjonalności pod znakiem zapytania pozostaje zasadność uregulowania całej sprawy w prawie karnym. Są bowiem inne – mniej ingerujące w prawa i wolności jednostki – środki, za których pomocą  możliwe jest choćby częściowe rozwiązanie problemu. Prawo karne powinno wkraczać tylko tam, gdzie nie poradziły sobie inne mechanizmy społeczno-prawne. Jest pytanie, dlaczego odpowiednich regulacji nie wprowadzono np. w ustawie o pomocy społecznej.

Problemem jest także zgodność opisu czynu z konstytucyjną zasadą określoności. (art. 42 ust. 1 Konstytucji). Wymaga ona, aby przepisy karne były możliwie precyzyjne i jednoznaczne. Tymczasem oba znamiona wykroczenia z art. 58 § 1 - "posiadanie środków egzystencji” oraz "bycie zdolnym do pracy” – są wyjątkowo nieostre.

Realiom społeczno-gospodarczym z 1971 r., nieznane było zjawisko bezrobocia. Jeśli ktoś nie miał wtedy pracy, to raczej z powodów leżących po jego stronie. Powstaje więc pytanie, czy określenie „być niezdolnym do pracy” oznacza dziś to samo, co kilkadziesiąt lat temu. Trudno też pociągać do odpowiedzialności osoby potencjalnie zdolne do pracy, lecz niemogące jej znaleźć.

Wątpliwości nasuwa także zwrot „posiadanie środków egzystencji”.  Nie wiadomo, czy wystarczy do tego posiadanie środków, które zapewniałyby minimalną egzystencję przeciętnemu człowiekowi, czy też konieczne jest uwzględnienie indywidualnych potrzeb konkretnej osoby - a zależnych np. od stylu życia, stanu zdrowia, liczebności rodziny itd.

Kolejne wątpliwości rodzi też samo sformułowanie „żebrze”. Niewykluczone, że w pewnych przypadkach konotacje żebrania mogą się pokrywać z zachowaniami objętymi ustawą o zasadach prowadzenia zbiórek publicznych.

Ponieważ pomysł likwidacji karalności żebractwa nie spotkał się dotychczas z reakcją ministra, RPO ponownie prosi o rozważenie odpowiednich działań legislacyjnych.

II.501.7.2017

RPO do Służby Więziennej: kajdanki i więzienna odzież podczas transportów nie mogą być regułą

Data: 2021-01-26
  • Więzień nie musi być podczas każdego transportu zakuty w kajdanki i ubrany w odzież więzienną
  • RPO występuje w tej sprawie do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich badano wnioski osób pozbawionych wolności, które skarżyły się na sposób konwojowania przez funkcjonariuszy Służby Więziennej. Chodzi zwłaszcza o nakładanie na nich obowiązku korzystania w czasie konwojowania z odzieży więziennej oraz nieuzasadnione stosowanie kajdanek.

Ustalono, że administracja więzienna uzasadnia to zaleceniami z pisma zastępcy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej z 17 listopada 2016 do dyrektorów okręgowych SW. Analiza tych zaleceń wykazała, że niektóre z zaleceń budzą zasadnicze wątpliwości co do ich zgodności z przepisami ustawowymi.

Zastępca DG SW zalecił, aby „w przypadku domniemania wystąpienia jakichkolwiek zagrożeń dla bezpieczeństwa konwoju wykorzystywać możliwości wynikające z przepisu art. 111 § 2 k.k.w. (tj. konwojowanie osoby pozbawionej wolności w „umundurowaniu skarbowym")".

Materię korzystania przez osadzonych z własnej odzieży regulują przepisy art. 111 § 2 oraz art. 216a § 1 k.k.w. Stanowią one, że w czasie m.in. transportowania osadzony co do zasady korzysta z własnej odzieży, bielizny i obuwia. Odstępstwa od tej reguły mogą mieć miejsce, gdy rzeczy własne osadzonego są nieodpowiednie ze względu na porę roku lub zniszczone albo jeżeli przemawiają przeciwko temu względy bezpieczeństwa.

Zgodnie z zaleceniem ZDG SW odstępstwo od tej reguły powinno występować  w przypadku „domniemania wystąpienia jakichkolwiek zagrożeń dla bezpieczeństwa konwoju”. Może to być rozumiane jako uprawniające SW do stosowania odzieży skarbowej w każdym konwoju. Niewątpliwie każdy jest obarczony zagrożeniem.

Badanie skarg w BRPO wskazuje na takie właśnie rozumienie zalecenia przez funkcjonariuszy. Taka interpretacja  nie może być jednak zaakceptowana, ponieważ całkowicie odwraca przyjęte w ustawie zasady konwojowania osadzonych w odzieży własnej.

W piśmie ZDG SW sformułowano też zalecenie nakazujące „profilaktyczne stosowanie kajdan w trakcie wykonania każdego konwoju (w razie konieczności odstępstwa od niniejszej reguły, np. ze względu na stan zdrowia, sposób indywidualnego postępowania omawiać podczas prowadzonego instruktażu służby konwojowej, uwzględniając indywidualną specyfikę osadzonego uniemożliwiającą użycie tego środka)”.

Wskazano w nim, że jako regułę należy przyjąć stosowanie kajdan w każdym konwoju, z możliwością zastosowania odstępstw w szczególnych sytuacjach.

Tymczasem sposób stosowania środków przymusu bezpośredniego przez funkcjonariuszy SW określa ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej. Przepisem art. 13 ust. 1 tej ustawy ustawodawca dopuścił stosowanie prewencyjne środków przymusu bezpośredniego, o których mowa w art. 12 ust. 1 pkt 1 lit. a, pkt 2-4 i 6 ustawy, nie w reakcji na niepożądane zdarzenie, ale w celu zapobieżenia wystąpieniu takiemu zdarzeniu. W myśl tego przepisu, wymienione w nim środki (m. in. kajdanki) mogą zostać użyte prewencyjnie w celu zapobieżenia ucieczce osoby ujętej, doprowadzanej, zatrzymanej, konwojowanej lub umieszczonej w strzeżonym ośrodku, areszcie w celu wydalenia lub osoby pozbawionej wolności, a także w celu zapobieżenia objawom agresji lub autoagresji tych osób.

Aby środki mogły być zastosowane przez Służbę Więzienną wobec osadzonego konwojowanego musi zatem zachodzić w danym przypadku uzasadnione podejrzenie podjęcia przez konwojowanego próby ucieczki lub zachowań agresywnych.

Przepisy ustawy wskazują, że stosowanie środków przymusu bezpośredniego wobec osób konwojowanych nie może być regułą. Musi być uzasadnione występującym w danym przypadku zagrożeniem i dostosowane indywidualnie do okoliczności danego konwoju.

Sam fakt konwojowania osoby pozbawionej wolności nie jest okolicznością wystarczającą do zastosowania wobec niej środków przymusu bezpośredniego, w przeciwieństwie do tego, co przewidują zalecenia. Środki przymusu bezpośredniego mogą być zastosowane dopiero wówczas, gdy żadne inne środki nie są wystarczające dla realizacji pożądanego celu.

Postępowanie wbrew tym zasadom może powodować, że zastosowanie środków przymusu będzie naruszać prawo.

Wprowadzając klasyfikację więźniów, ustawodawca przesądził natomiast o potrzebie zindywidualizowanego oddziaływania na skazanych. Stosowanie do skazanych odbywających karę w zakładzie karnym typu otwartego rygorów konwojowania takich, jak wobec przebywających w zakładzie typu zamkniętego czy tymczasowo aresztowanych, jest zatem rażąco sprzeczne z zasadą indywidualizacji.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do gen. Jacka Kitlińskiego, dyrektora generalnego SW o analizę zaleceń ZDG SW z 17 listopada 2016 pod kątem ich zgodności z przepisami ustawy i wyeliminowanie treści z nimi sprzecznych.

 IX.517.1042.2017

O konsekwencjach dla prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry za sprawę Romana Giertycha wypowie się... minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Reakcja premiera na wniosek RPO

Data: 2021-01-25
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosił premiera Mateusza Morawieckiego o wyciągnięcie konsekwencji wobec odpowiedzialnych za naruszenia praw obywatelskich, których doznał adw. Roman Giertych
  • Działania prokuratury i CBA wobec niego - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących mu praw - zostały uznane za nielegalne przez sąd
  • Ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi zaś Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny – wskazał premierowi Adam Bodnar
  • Odpowiedzi na to pismo ma udzielić Zbigniew Ziobro – wynika z pisma KPRM przekazanego RPO

15 stycznia RPO Adam Bodnar napisał do premiera Mateusza Morawieckiego o działaniach organów ścigania wobec adw. Romana Giertycha. Wskazał, że z ich całokształtu wyłania się niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Rzecznik wymienił takie naruszenia prawa: 

  • przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne,
  • przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich,
  • zabezpieczenie w kancelarii przez prokuratora wszystkich materiałów dotyczących określonej grupy spraw i osób, w tym objętych tajemnicą adwokacką i obrończą.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosił premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreślał Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO swe pismo do premiera. 

Reakcja premiera

25 stycznia do Biura RPO wpłynęła kopia pisma szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, skierowanego 19 stycznia do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.  

– W załączeniu przesyłam według kompetencji, skierowane do Prezesa Rady Ministrów, pismo Rzecznika Praw Obywatelskich z 15 stycznia 2021 r. dotyczące działań prokuratury wobec pana adw. Romana Giertycha - głosi to pismo.

II.519.1871.2020

Żandarmeria Wojskowa nie może zakładać "Niebieskiej Karty”. RPO apeluje o wypełnienie takiej luki prawnej

Data: 2021-01-25
  • Choć Żandarmeria Wojskowa dostała uprawnienia do natychmiastowej izolacji sprawców przemocy domowej, to nie ma uprawnień do wdrażania procedury "Niebieskiej Karty”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich występuje do Ministra Sprawiedliwości o odpowiednią zmianę prawa

30 kwietnia 2020 r. do polskiego prawa wprowadzono m.in. nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy domowej.

Na tej podstawie Żandarmeria Wojskowa zyskała uprawnienie do wydania wobec żołnierza stosującego przemoc w rodzinie nakazu natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania lub zakazu zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia.

Ponadto przedstawiciel ŻW może być czynnym uczestnikiem gminnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz ochrony ofiar przemocy w rodzinie. Nie może jednak uruchomić procedury „Niebieskiej Karty”. Nie należy bowiem do podmiotów wymienionych w art. 9d ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Wyeliminowanie tej luki przyczyniłoby się do lepszej skuteczności przeciwdziałania i zwalczania przemocy domowej. A efektywna realizacja tego obowiązku przez Polskę jest wymogiem wynikającym z przepisów prawa międzynarodowego. Chodzi m.in. o Konwencję Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (Konwencję Stambulskę), Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencję w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet.

Konwencję Stambulską stosuje się w czasie pokoju i w trakcie konfliktów zbrojnych. Oznacza to, że szczególnym jej adresatem są Siły Zbrojne. Realizacja standardu ochrony tej Konwencji obowiązuje w relacjach pionowych - pomiędzy dowódcami a żołnierzami, relacjach poziomych - pomiędzy żołnierzami, a przede wszystkim - w rodzinach wojskowych,

Z tego względu konieczne jest wyposażenie ŻW w narzędzia prawne pozwalające na skuteczne wdrażanie „Niebieskiej karty”.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w sprawie podjęcia właściwej inicjatywy ustawodawczej. Pismo do MS Rzecznik przesłał do wiadomości Ministrowi Obrony Narodowej     

WZF.7044.24.2020

Ewaluacja działalności naukowej powinna też obejmować glosy i komentarze prawnicze

Data: 2021-01-25
  • Glosy i komentarze prawnicze powinny być uwzględniane przy ewaluacji działalności naukowej
  • Wiele z nich to fundamentalne dzieła naukowe w danej gałęzi prawa
  • Tymczasem nie są one punktowane, choć wymagają dużego nakładu pracy i wybitnej znajomości danej dziedziny

Środowiska akademickie proponują modyfikację w systemie ewaluacji działalności naukowej obejmującej lata 2017-2021.

Jej zasady określa rozporządzenie z 22 lutego 2019 r. Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Według niego oceny poziomu działalności naukowej dokonuje się z uwzględnieniem osiągnięć naukowych, w tym artykułów naukowych, monografii i patentów.

Tymczasem w naukach prawnych bardzo istotne są i inne formy pracy naukowej, takie jak: glosy, komentarze do ustaw i systemy prawa. Jednak obecne rozporządzenie ewaluacyjne nie odpowiada specyfice poszczególnych nauk, w tym nauk prawnych.

Autorzy glos – polemizując z sądami – przedstawiają często dorobek doktryny, odnoszą się do różnych prac naukowych. Mają one mają różny poziom merytoryczny – tak jak i artykuły naukowe. Trudno jednak automatycznie odbierać im przymiotu naukowości. Każda dyscyplina naukowa ma swoje specyficzne formy pracy naukowe – w naukach prawnych formą taką jest nie tylko monografia, ale też komentarze, glosy itd.

Wiele z komentarzy (np. do kodeksów) to fundamentalne dzieła naukowe w danej gałęzi prawa i główny punkt odniesienia innych autorów. Niezwykle prestiżową formą pracy naukowej w prawie są systemy prawa – zawierają one kompleksową wiedzę z zakresu nauki danej gałęzi prawa. System taki ma kilku lub kilkunastu autorów – jeżeli dana osoba jest autorem fragmentu systemu, to może poczuć się wyróżniona. Tymczasem, według zasad ww. ewaluacji – autorzy systemu prawa nie będą mieli przyznanej dużej liczby punktów, pomimo że systemowe publikacje mają wybitnie walor naukowy.

Ponadto naukowcy postulują, by w dyscyplinie nauki prawne zmienić proporcje w możliwości zaliczania do oceny publikacji w czasopismach naukowych i publikacji w formie monografii i rozdziałów w monografii na rzecz publikacji monografii i rozdziałów w monografiach na rzecz tych drugich.

Należy również podnieść wymiar punktów za monografie jedno- i wieloautorskie. Naukowcy w tej opinii postulują również uwzględnienie możliwości zaliczenia do oceny publikacji o charakterze glosy, komentarza do aktu normatywnego, opinii prawnej nauczyciela akademickiego.

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do prof. Włodzimierza Bernackiego, sekretarza stanu i pełnomocnika rządu ds. monitorowania wdrażania reformy szkolnictwa wyższego i nauki, o doprecyzowanie przepisów oraz praktyki w tym zakresie.

BPK.7033.1.2021

Jak planujecie rozwiązywać problemy służby zdrowia w pandemii? RPO ponownie pisze do Ministra Zdrowia (i od razu dostaje odpowiedź)

Data: 2021-01-20

Zagrożenie związane z pandemią koronawirusa staje się testem dla przygotowania instytucji państwowych do poradzenia sobie z tym kryzysem. Nie ulega wątpliwości, że polski system ochrony zdrowia przechodzi jedną z najtrudniejszych prób ostatnich lat.

Resort zdrowia odpowiada RPO.

V.7013.145.2020

RPO interweniuje ws prokuratorów oddelegowanych kilkaset kilometrów od domu i dzieci. Pyta prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę

Data: 2021-01-20
  • Prokuratorzy aktywni w stowarzyszeniu Lex Super Omnia (Prawo ponad Wszystko) dostali 18 stycznia półtora dnia na spakowanie się i przeprowadzkę o kilkaset kilometrów – na delegację do innych prokuratur.
  • Delegowanie prokuratora, czyli czasowe powierzenie mu czynności w innej jednostce organizacyjnej, jest prawnie dopuszczalne – stwierdza RPO.
  • Decyzja Prokuratora Generalnego nie może być jednak arbitralna, musi być podyktowana potrzebami kadrowymi danej jednostki, skorelowanymi ze szczególną koncentracją zadań oraz zgodna z kwalifikacjami danego prokuratora.

RPO prosi ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro o wyjaśnienia. Zwraca się również o kopie tych decyzji kadrowych wraz z uzasadnieniem.

W szczególności Adam Bodnar pyta:

  1. czy w toku podejmowania decyzji o delegacjach prokuratorów wzięto pod uwagę sytuację rodzinną danego prokuratora (z uwagi na art. 47 Konstytucji RP gwarantujący prawo do życia rodzinnego),
  2. czy w toku podejmowania decyzji o delegacjach prokuratorów wzięto pod uwagę szczególne kwestie zdrowotne związane z epidemią koronawirusa (z uwagi na art. 68 ust. 1 Konstytucji gwarantujący każdemu prawo do ochrony zdrowia),
  3. dlaczego udzielono delegacji właśnie tym, a nie innym prokuratorom (z uwagi na art. 32 ust. 1 gwarantujący każdemu równe traktowanie oraz art. 57 Konstytucji RP, statuujący wolność zrzeszania się).

Delegacja o kilkaset kilometrów

Prokurator Katarzynę Kwiatkowską, pracującą na co dzień w Prokuraturze Okręgowej Warszawa Praga, delegowano do Prokuratury w Golubiu Dobrzyniu – czyli ponad 180 km od stolicy.

Prokurator Jarosław Onyszczuk z Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów został delegowany do Prokuratury Rejonowej w Lidzbarku Warmińskim – 260 km od miejsca zamieszkania.

Prokurator Ewa Wrzosek z Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów została delegowana do Prokuratury Rejonowej w Śremie, miasta położonego 310 km od Warszawy.

Prokurator Katarzyna Szeska została delegowana z Warszawy do Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu – 324 km od miejsca zamieszkania.

Prokurator Daniel Drapała został delegowany z Wrocławia do Goleniowa – 411 km od miejsca zamieszkania.

Wydana została także kolejna delegacja dla prokuratora Mariusza Krasonia – do Prokuratury Rejonowej Kraków-Podgórze.

Powody delegowania

Rzecznik nie kwestionuje potrzeb kadrowych mniejszych jednostek prokuratury, Wątpliwość budzi jednak podjęcie tych decyzji nagle, bez umożliwienia prokuratorom przygotowania się do tych delegacji. A wymaga to przecież przeorganizowania ich dotychczasowego życia zawodowego i rodzinnego.

Należy mieć także na uwadze sytuacje epidemiologiczną panującą w kraju, która utrudnia podejmowanie podstawowych czynności, jak choćby poszukiwanie tymczasowego miejsca zamieszkania.

Stowarzyszenia zrzeszające prokuratorów wskazują, że delegacje te nie stanowiły reakcji na potrzeby kadrowe jednostek organizacyjnych, do której prokuratorzy zostali delegowani, lecz reakcję na działania prokuratorów w ramach stowarzyszenia Lex Super Omnia, w szczególności zaś reakcję na krytyczne wypowiedzi delegowanych prokuratorów.

Prawo polskie i międzynarodowe oraz wyroki trybunałów

Prokuratorzy, podobnie jak inni obywatele, mają prawo do swobody wypowiedzi. Gwarantuje im to art. 54 Konstytucji oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Także z wytycznych Organizacji Narodów Zjednoczonych wynika, że prokuratorzy mają w szczególności prawo do uczestniczenia w publicznej dyskusji nad sprawami dotyczącymi prawa, wymiaru sprawiedliwości oraz promocji i ochrony praw człowieka oraz do przystępowania do lokalnych, krajowych lub międzynarodowych organizacji i uczestniczenia w ich spotkaniach, bez ponoszenia odpowiedzialności w związku z ich legalną działalnością.

W tym kontekście decyzje Prokuratora Generalnego wobec członków i kierownictwa Stowarzyszenia Lex Super Omnia, wyrażającego krytyczne oceny w stosunku do kierownictwa prokuratury, budzą tym większe wątpliwości i mogą być postrzegane jako retorsje za prowadzenie legalnej działalności w stowarzyszeniu.

W czerwcu 2019 r. Specjalny Sprawozdawca ONZ ds. niezależności sędziów i prawników przedstawił Radzie Praw Człowieka ONZ sprawozdanie na temat wolności słowa, zrzeszania się i pokojowych zgromadzeń sędziów i prokuratorów. W swoim raporcie Diego Garcia-Sayan podkreślił, że wszelkie zarzuty lub skargi przeciwko sędziom lub prokuratorom związane z korzystaniem przez nich z podstawowych wolności powinny być wnoszone do niezależnego organu, takiego jak rada sądowa lub prokuratorska, lub do sądu.

Gwarancje wolności wypowiedzi w odniesieniu do osób pełniących funkcje w wymiarze sprawie sprawiedliwości wynikają także z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w tym w szczególności zawartych w wyroku Baka przeciwko Węgrom, a ostatnio w odniesieniu wprost do prokuratorów w wyroku w sprawie Kövesi przeciwko Rumunii.

Media zwracają uwagę, że instytucja delegacji została wykorzystana w celu zdyscyplinowania prokuratorów za podejmowanie działań mających na celu ochronę niezależności prokuratorów i prokuratury, wypowiadanie się krytycznie o zmianach do jakich doszło w ostatnich latach w prokuraturze, a także konkretne decyzje procesowe. W związku z tym, taka decyzja Prokuratora Generalnego może być postrzegana przede wszystkim jako chęć wywoływania efektu mrożącego wobec innych prokuratorów.

Odpowiedź prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego (aktualizacja z 7 kwietnia 2021 r.) 

Uprzejmie informuję, że decyzje o delegowaniu prokuratorów zostały podjęte w oparciu o przepis art. 106 § 2 ustawy z dnia 28 stycznia 2016 r. - Prawo o prokuraturze (Dz. U. z 2021 r. poz. 66). Przepis ten stanowi, że Prokurator Generalny lub Prokurator Krajowy może delegować prokuratora powszechnej jednostki organizacyjnej prokuratury do innej jednostki organizacyjnej prokuratury na okres do 6 miesięcy w ciągu roku bez zgody prokuratora. Decyzja o delegowaniu prokuratora należy do sfery władzy dyskrecjonalnej przełożonego służbowego i nie jest obwarowana jakimikolwiek warunkami oraz nie wymaga wskazania przyczyn jej podjęcia.

Takie ukształtowanie instytucji delegowania wynika z przyjętego modelu organizacji prokuratury, mającego na celu sprawne reagowanie na bieżące wyzwania, w kontekście konieczności skutecznego realizowania przez prokuraturę jej ustawowych zadań. Z uwagi na zasadniczą odmienność stosunku służbowego prokuratora względem stosunku pracy regulowanego przepisami kodeksu pracy, wyrażającą się w dyspozycyjności oraz podległości funkcjonariusza względem przełożonego, czynienie porównań i odniesień do tego ostatniego nie znajduje podstaw prawnych.

Decyzje o delegacji wobec wskazanych w piśmie prokuratorów uwzględniały wszystkie przewidziane prawem wymogi. Ich celem była konieczność zapewnienia niezakłóconego funkcjonowania jednostek organizacyjnych prokuratury, które zostały najbardziej dotknięte problemami kadrowymi, wynikającymi z trwającej pandemii wirusa SARS-COV-2.

O potrzebie podjęcia działań celem usprawnienia prowadzenia postępowań w najmniejszych i najbardziej obciążonych pracą jednostkach prokuratury w całej Polsce świadczą dane statystyczne. O ile średni miesięczny wpływ spraw ogółem na jednego prokuratora i asesora prokuratury w prokuraturach w skali kraju wynosi 27.04 sprawy, o tyle średni miesięczny wpływ nowych spraw przypadających na jednego prokuratora w jednostkach rejonowych, do których delegowano prokuratorów wymienionych w piśmie, był znacznie wyższy i wynosił od 60,5 sprawy do 34 spraw.

Odnosząc się do wniosku o przesłanie "kopii decyzji kadrowych w sprawie delegacji każdego z wymienionych prokuratorów wraz z uzasadnieniem", wskazuję, że powyższe żądanie nie ma podstaw zarówno w powołanym przepisie art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, jak i w pozostałych przepisach prawa i nie może być zrealizowane, albowiem decyzje te stanowią element akt osobowych prokuratora i podlegają udostępnieniu jedynie ściśle określonym organom władzy publicznej.

VII.519.1.2021

Jak certyfikować dostępność usług dla osób z niepełnosprawnościami. RPO do MF

Data: 2021-01-20
  • Należy unikać nadmiernie urzędowych zwrotów, a specjalistyczną terminologię ograniczyć do niezbędnego minimum.
  • Trzeba pamiętać o różnych formach niepełnosprawności. I nie zapominać o tym, że problem niedostępności przestrzeni publicznej, produktów i usług, dotyczy też seniorów

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił uwagi do rozporządzenia o wymogach wobec podmiotów certyfikujących dostępność dla osób z niepełnosprawnościami. Obowiązek zapewnienia tzw. dostępności, a więc doprowadzenie do tego, by z przestrzeni publicznej, produktów, usług i informacji mogły korzystać nie tylko osoby w pełni sił, ale też osoby z niepełnosprawnościami czy też borykające się z różnymi trudnościami, wynika ze standardów europejskich oraz polskiego prawa (ustawy z 19 lipca 2019 r. o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami, Dz.U. z 2020 r. poz. 1062).

Rzecznika Praw Obywatelskich tematyka ta interesuje szczególnie, bo do jego zadań należy też pilnowanie (monitorowanie) wdrażania w Polsce Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami. Państwa-strony konwencji zobowiązały się przyjmując ją do  zapewnienia osobom z niepełnosprawnościami, na zasadzie równości z innymi, dostępu do środowiska fizycznego, środków transportu, informacji i komunikacji, w tym technologii i systemów informacyjno-komunikacyjnych, a także do innych urządzeń i usług, powszechnie dostępnych lub powszechnie zapewnianych, zarówno na obszarach miejskich, jak i wiejskich.

- Dostępność stanowi dla osób z niepełnosprawnościami warunek wstępny prowadzenia samodzielnego życia oraz pełnego uczestnictwa w życiu społecznym na równych zasadach – podkreśla RPO. Zgadza się z Ministrem Finansów, że certyfikowanie usług i produktów jest ważne, dlatego potrzebna jest lista wymogów, jakie muszą spełniać podmioty dokonujące certyfikacji dostępności.

RPO przedstawia swoje uwagi do projektu licząc, że to ułatwi wdrażenie idei dostępności w Polsce.

  • Do instytucji certyfikującej trzeba zapraszać przedstawicieli nie tylko osób z niepełnosprawnością słuchu, wzroku oraz ruchu. Trzeba też brać pod uwagę potrzeby osób starszych, bo one też są osobami ze szczególnymi potrzebami (zgodnie z definicją w ustawie o dostępności osobami ze szczególnymi potrzebami są osoby, które ze względu na swoje cechy albo okoliczności, w których się znajdują, muszą podjąć dodatkowe działania lub zastosować dodatkowe środki w celu przezwyciężenia bariery, aby uczestniczyć w różnych sferach życia na zasadzie równości z innymi osobami).
  • Wybierając przedstawicieli do zespołu nie można ograniczać się do tego, czym zajmuje się dany podmiot, oraz wiedzy specjalistycznej. Należy rozważyć również, czy skład zespołu certyfikującego uwzględni potrzeby wszystkich osób i pozwoli na zniesienie wszystkich istniejących barier.
  • Zaproponowany wzór certyfikatu dostępności nie przewiduje możliwości stosowania jego alternatywnych form, które umożliwiłyby zapoznanie się z nim osobom z różnymi niepełnosprawnościami. Jednocześnie we wzorze są odwołania się do poszczególnych artykułów ustawy bez wyjaśnienia ich treści. To sprawi, że certyfikaty nie będą zrozumiałe dla każdego, a więc nie będą dostępne. Dla przykładu: we wzorze komunikatu pojawia się sformułowanie: „Po weryfikacji spełnienia minimalnych wymagań, o których mowa w art. 6 ustawy z dnia 19 lipca 2019 r. o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami (Dz. U. z 2020 r. poz. 1062)…”.

- Należy tu unikać nadmiernie urzędowych zwrotów, a specjalistyczną terminologię ograniczyć do niezbędnego minimum – podkreśla RPO.

  • Niestety, język projektu posługuje się pojęciami, które niepotrzebnie stereotypizują osoby z niepełnosprawnościami. Mowa tam np. o „osobach dotkniętych niepełnosprawnością”. W języku potocznym słowo „dotknięty” wiąże się głównie z nieszczęściem bądź chorobą. Takie sformułowania wiążą się z mówieniem o osobach z niepełnosprawnościami w ramach modelu charytatywnego, a nie modelu opartym na prawach człowieka.

XI.070.1.2021

Uwagi Rzecznika do poselskich zmian w prawie karnym – dla Marszałka Sejmu

Data: 2021-01-20
  • Na ponad 30 stronach pisma RPO zawarł swoje uwagi do „poselskiego” projektu nowelizacji Kodeksu karnego (druk sejmowy nr 867)
  • RPO wskazuje w swoim piśmie te fragmenty, które wymagają zmiany, dopracowania lub uzgodnienia z normami konstytucyjnymi i międzynarodowymi.

Zwraca uwagę na nowe problemy wynikające z nowych definicji przestępstw terrorystycznych, na umożliwienie aresztowania tymczasowego osoby, która ze względu na stan zdrowia nie jest w stanie pokwitować decyzji o aresztowaniu, na proponowane w projekcie ograniczenia w dostępie do akt umorzonych spraw, na zwiększenie uprawnień prokuratora przy zabezpieczaniu i zdejmowaniu treści pornograficznych, pedofilskich i terrorystycznych.

Wskazuje też luki -  np. w przypadku wydania przez prokuraturę listu żelaznego dla osoby, wobec której wystawiony jest Europejski Nakaz Aresztowania.

Pisze o też zmianie przepisów o przedawnieniu i o egzekucji kar pieniężnych, o problemie z instytucją posiedzenia wstępnego.

Całe pismo w załączeniu.

II.510.61.2021

Adam Bodnar: rząd nie miał podstaw do określenia kolejności szczepień przeciw koronawirusowi

Data: 2021-01-20
  • Rząd nie miał podstaw, aby swym rozporządzeniem wprowadzać kryteria kolejności szczepień przeciwko koronawirusowi – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Ustawa daje taką możliwość tylko w przypadku szczepień obowiązkowych, a szczepienia przeciwko COVID-19 nimi nie są  
  • Adam Bodnar przekazuje swe uwagi ministrowi zdrowia Adamowi Niedzielskiemu dla zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela

RPO ma nadzieję, że bezpieczne i skuteczne szczepionki zmniejszą ryzyko dla zdrowia i życia stwarzane przez COVID-19. To umożliwiłoby zaś stopniowe znoszenie obostrzeń. Dlatego priorytetem państwa jest przeprowadzenia szczepień w sposób jak najbardziej efektywny oraz z zapewnieniem równego do nich dostępu.

Adam Bodnar przedstawił Ministrowi Zdrowia krytyczne uwagi wobec rozporządzenia Rady Ministrów z 14 stycznia 2021 r., określającej kryteria kolejności szczepień.  Wydano je na podstawie ustawy 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Tymczasem nie daje ona upoważnienia ustawowego, aby w rozporządzeniu określać grupy osób podlegających szczepieniom, które nie są obowiązkowe. Przepisy rozporządzenia nie zostały zatem oparte na upoważnieniu ustawowym. W konsekwencji nie dają one podstaw do regulowania kolejności dostępu do szczepień o charakterze dobrowolnym – a takie są przecież szczepienia przeciw koronawirusowi.

Realizacja szczepień jest objęta gwarancjami wynikającymi z art. 68 ust. 2 Konstytucji. Stanowi on, że obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

Konstytucyjny wymóg określenia w ustawie warunków udzielania świadczeń zdrowotnych nie oznacza, że  nie mogą zostać uszczegółowione w  rozporządzeniu. Jest to możliwe, ale wyłącznie na podstawie wyraźnego upoważnienia w ustawie.

Ponadto obawy RPO budzi, że rozporządzenie reguluje wyłącznie to, że podmioty przeprowadzające szczepienia przeciwko COVID-19 mają obowiązek stosowania tych szczepień w odpowiedniej kolejności wobec wskazanych grup osób w etapie ,,O” oraz ,,I”. Brak jest natomiast regulacji dotyczącej etapów ,, II” i ,,III”, o których jest z kolei mowa w Narodowym Programie Szczepień przeciw COVID-19.

Rzecznik już wcześniej zgłaszał MZ wątpliwości co do statusu szczepień przeciwko COVID-19 oraz konieczności uzupełnienia grup osób priorytetowych w pierwszych etapach szczepień.

W skargach kierowanych do Biura RPO wskazywane są dalsze pominięte grupy, z prośbami o uwzględnienie ich w jednej z pierwszych grup szczepień. To np. osoby mające prawo do korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej poza kolejnością,  opiekunowie osób podlegających opiece paliatywnej, ale sprawowanej przez najbliższą rodzinę, czy pracownicy środowiskowych domów samopomocy.

Rzecznik widzi także potrzebę doprecyzowania rozporządzenia, które wobec ryzyka niewykorzystania szczepionki, dopuszcza szczepienie osób wchodzących w skład grup, w ramach jednego etapu lub osób wchodzących w skład różnych grup, w ramach różnych etapów.

- Biorąc pod uwagę emocje społeczne, które budzi dostęp do szczepień, pragnę zauważyć, że w powyższym brzmieniu przepis ten może budzić problemy interpretacyjne, a w konsekwencji wywoływać niepotrzebne niepokoje – wskazuje Adam Bodnar.

Komitet Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych ONZ 27 listopada 2020 r. wydał oświadczenie w sprawie powszechnego i sprawiedliwego dostępu do szczepionek przeciw COVID-19. Stwierdził m.in., że państwa członkowskie mają obowiązek podjęcia wszelkich niezbędnych środków w celu zagwarantowania wszystkim osobom dostępu do szczepionek, bez nieuzasadnionej dyskryminacji i nierówności. Wynika z tego, że każda osoba ma prawo dostępu do szczepionki przeciw COVID-19, która byłaby bezpieczna, skuteczna i oparta na stosowaniu najlepszych osiągnięć naukowych.

Zwalczanie epidemii powinno odbywać się w ramach porządku prawnego, do przestrzegania którego zobowiązani są nie tylko obywatele, lecz także organy władzy publicznej. Umożliwia to zwalczanie epidemii z zachowaniem poszanowania konstytucyjnych praw i wolności jednostki, o ile tylko władza publiczna sięga po adekwatne ku temu narzędzia. Zwalczanie epidemii COVID-19 wymaga niewątpliwie środków specjalnych, ale  muszą się one mieścić w granicach prawa.

Odpowiedź Ministra Zdrowia (aktualizacja 22 stycznia 2021 r.)

Uprzejmie informuję, że zgodnie z art. 46b pkt 3 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2020 r. poz. 1845, z późn. zm.) w rozporządzeniu, o którym mowa w art. 46a, można ustanowić czasową reglamentację zaopatrzenia w określonego rodzaju artykuły. Przepis § 28a rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 2316, z późn. zm.) realizuje ww. punkt upoważnienia ustawowego.

Z uwagi na konieczność reglamentacji artykułów jakimi są szczepionki przeciwko SARS-CoV-2 – co wynika z harmonogramu ich dostaw, zdecydowano o wprowadzeniu kolejności szczepień. Jednocześnie uprzejmie informuję, że kolejność szczepień przewidzianych w kolejnych etapach (po etapie 0 i I) zostanie ujęta w ww. rozporządzeniu Rady Ministrów po podjęciu decyzji o rozpoczęciu kolejnych etapów szczepień. Przy ustalaniu tej kolejności zostanie w szczególności wzięta pod uwagę treść uchwały Rady Ministrów nr 187/2020 z dnia 15 grudnia 2020 r. w sprawie przyjęcia Narodowego Programu Szczepień przeciwko COVID-19 - odpisał RPO minister Adam Niedzielski

V.7018.82.2021

Co się dzieje z 1% podatku dla rodzin z dziećmi z niepełnosprawnościami? RPO pyta Ministra Finansów

Data: 2021-01-20
  • Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami mają poważne problemy z otrzymaniem środków pochodzących z 1% podatku przekazywanego na rzecz organizacji pożytku publicznego
  • RPO pyta Ministra Finansów o powody odrzucenia prawie 400 tys. wniosków o przekazanie 1% 
  • A przepisy w tym względzie nie zmieniły się - pozwalają tylko nie uwzględniać wniosków błędnych formalnie
  • Dla rodziców dzieci z niepełnosprawnościami zmiana polityki fiskusa oznacza stratę od 30% do 80% wpłat. Istotnie utrudnia to także pokrywanie kosztów leczenia i rehabilitacji dzieci

Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami zastanawiają się, jaka jest przyczyna takiego stanu, zwłaszcza czy miała na to wpływ centralizacja obsługi rozliczeń 1% podatku, którą od 2020 r. powierzono Naczelnikowi Pierwszego Urzędu Skarbowego w Bydgoszczy, czy też sytuacja związana z pandemią COVID-19.

Z danych resortu finansów wynika, że w 2020 r. negatywnie zweryfikowano 398 225 wniosków o przekazanie 1% podatku za 2019 r.

RPO chciałby poznać szczegółowe powody – ilu podatników nie zapłaciło pełnych kwot podatku (wtedy można odmówić przekazania 1%), ile organizacji podało zły numer rachunku bankowego, ile skreślono z wykazu organizacji pożytku publicznego oraz ilu podatników podało zły numer KRS organizacji. A tylko z tych powodów ustawa o PIT pozwala na wstrzymanie przekazania 1%.

Rzecznik podkreśla, że z jego punktu widzenia jako organu stojącego na straży konstytucyjnych praw obywatelskich istotne jest, aby instytucja 1% podatku funkcjonowała prawidłowo, zapewniając osobom potrzebującym realną możliwość uzyskania środków niezbędnych do poprawy ich trudnej sytuacji życiowej.

Dlatego pyta, jaka jest - według resortu finansów - przyczyna znacznego obniżenia kwot uzyskanych przez beneficjentów w ramach 1% podatku za 2019 r.  Prosi też o dodatkowe informacje statystyczne na temat liczby negatywnie zweryfikowanych wniosków o przekazanie 1% w ostatnich 5 latach, z uwzględnieniem podziału na poszczególne ustawowe przyczyny odmowy.

V.511.39.2021

Powrót do szkół uczniów najmłodszych klas. Rzecznik wskazuje na problemy ministrowi Przemysławowi Czarnkowi

Data: 2021-01-19
  • 18 stycznia 2021 r. do nauki stacjonarnej wrócili uczniówie klas I-III szkół podstawowych oraz szkół specjalnych 
  • Nauczyciele to jedna z grup zawodowych najbardziej narażonych na zakażenie koronawirusem
  • Dlatego RPO popiera postulat szybkiego dostępu do szczepień dla pracowników systemu oświaty, w tym nauczycieli i pracowników żłobków i przedszkoli
  • Zwraca także ponownie uwagę na problem niedostępności nauki w trybie zdalnym oraz problemy psychiczne dzieci

Takie kwestie Rzecznik Praw Obywatelskich poruszył w wystąpieniu do Ministra Edukacji i Nauki.

Jak wynika z wcześniejszych wyjaśnień mnistra, decyzję o powrocie podjęto po konsultacjach, w których stwierdzono, że w grupie wiekowej dzieci z klas I-III ryzyko transmisji koronawirusa jest stosunkowo najmniejsze. Zdaniem ministra nauczanie zdalne w tych grupach jest najmniej efektywne, a także najbardziej uciążliwe dla uczniów, nauczycieli i rodziców. Przyjęte rozwiązanie jest tematem debaty publicznej, która dotyka kwestii ochrony podstawowych praw poszczególnych członków społeczności szkolnej. 

Jednym z najbardziej poważnych problemów jest uzasadniona obawa nauczycieli oraz innych pracowników szkół przed zakażeniem koronawirusem. Jak pokazują doświadczenia szkół, które stosowały się do wytycznych GIS, MEN i MZ, a nawet wypracowały bardziej restrykcyjne metody pracy, ryzyko zachorowania przez nauczycieli na covid jest większe niż w innych grupach zawodowych.

Ich powrót do pracy stacjonarnej jest ważnym interesem społecznym, dlatego Rzecznik popiera postulat zapewnienia szybkiego dostępu do szczepień dla pracowników systemu oświaty. Dotyczy to również nauczycieli i pracowników żłobków i przedszkoli.

Kwestia niedostępności nauki w trybie zdalnym

W dalszym ciągu RPO zwraca uwagę na sytuację uczniów i uczennic, dla których organizacja nauki wymuszona epidemią koronawirusa oznaczała wiele niekorzystnych zmian. Dotyczy to zwłaszcza uczniów, którzy przez ostatnie miesiące ponownie nie uczestniczyli w zdalnej edukacji.

Cennych informacji na ten temat dostarczyła m.in. publikacja „Edukacja zdalna – co się stało z uczniami, ich rodzicami i nauczycielami?”. Badacze ostrożnie szacowali, że w okresie przed letnimi wakacjami 5% nauczycieli i aż 10% uczniów miało trudności  w wywiązywaniu się ze swoich obowiązków lub mogło ich w ogólne nie realizować albo realizować w sposób niesystematyczny. Nie ulega wątpliwości, że badania takie warto powtórzyć po zakończeniu kolejnego semestru.

Duża część tego badania poświęcona była temu, jak zdalne nauczanie wpływa na dobrostan uczniów, rodziców i nauczycieli. Większość z nich twierdziła, że ich samopoczucie psychiczne oraz fizyczne było gorsze w porównaniu do czasu sprzed pandemii. Około 10% badanej młodzieży przejawiało wyraźne symptomy stanów depresyjnych.

Z uwagi na przedłużający się okres izolacji od szkoły i rówieśników dane te mogą być obecnie jeszcze bardziej niepokojące. Dlatego też konieczne było zapewnienie dzieciom i młodzieży możliwości spędzenia wolnego czasu poza domem w okresie ferii zimowych. Decyzję o zniesieniu zakazu samodzielnego wychodzenia na dwór w godzinach 8-16 RPO uznał zatem za słuszną.

Eksperci alarmują, że długofalowe skutki społeczne dla osiągnięć edukacyjnych uczniów, a także dla kondycji nauczycieli oraz rodziców mogą być odczuwalne przez lata. Wśród zadań, które będą wymagały zaangażowania osób odpowiedzialnych za organizację systemu oświaty, wymieniono na pierwszym miejscu problem „znikania uczniów z systemu”.

Według ostatnich badań Centrum Cyfrowego 48 proc. badanych nauczycieli szkół podstawowych, liceów i techników, a w szkołach branżowych aż 58 proc. badanych wskazało, że w edukacji zdalnej nie uczestniczy co najmniej jedno z ich uczniów i uczennic. Są także uczniowie, którzy logują się na lekcje, ale wcale w nich nie uczestniczą. Potrzebne są dalsze badania skali zjawiska wykluczenia uczniów z systemu oraz ocena działań podejmowanych w takich przypadkach przez szkoły i samorządy.

Negatywny wpływ izolacji na zdrowie psychiczne młodzieży

Kolejny problem wskazany przez organizacje społeczne to pogorszenie się stanu zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży (obniżenie nastroju, stany lękowe, myśli samobójcze, uzależnienie od sprzętu elektronicznego).

Szkoła w dużym stopniu straciła możliwość reagowania na niepokojące sygnały, dlatego też nadal aktualne pozostaje pytanie o działania podejmowane na szczeblu centralnym w celu udzielania uczniom potrzebnego wsparcia psychologicznego. Takiej pomocy mogą wymagać również nauczyciele i nauczycielki - od ich dobrego zdrowia i samopoczucia zależy powodzenie zdalnej edukacji.

Ponadto podstawa programowa jest nierealistyczna, nadmiernie rozbudowana i zbyt szczegółowa. Uczniowie i nauczyciele wciąż liczą na realizację wcześniejszych zapowiedzi MEiN ograniczenia podstawy programowej na wszystkich przedmiotach i w stosunku do wszystkich uczniów, nie tylko tych, którzy w 2021 r. podejdą do egzaminów.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra o informacje o planowanych działaniach, w tym o wskazanie priorytetów resortu. Spytał też o próbę oszacowania strat edukacyjnych, jakie mogły nastąpić w związku z epidemią koronawirusa.

VII.7037.45.2020

Rodziny dzieci z niepełnosprawnościami nadal mają kłopoty z dotarciem do szkół. RPO do MEN

Data: 2021-01-18

Dzieci z niepełnosprawnościami mają kłopoty z dotarciem do szkól. Ze skarg rodziców wynika, że w efekcie dzieci nie są w stanie realizować obowiązku szkolnego

Chodzi o problem sygnalizowany od lat: placówki specjalistyczne dla dzieci z niepełnosprawnościami często są daleko od domu. Często placówka, która jest w stanie pomóc danemu dziecku, leży poza granicami jego powiatu. Dowozić je tam musza rodzice – a obowiązkiem gminy jest zwrócić koszt tego dojazdu.

Dla rodzin mieszkających poza wielkimi miastami to ogromny problem. Na wielu spotkaniach regionalnych RPO Adama Bodnara rodzice opowiadali o tym, jak trudno uzyskać zwrot kosztów, zwłaszcza że rodziny muszą pokonywać ogromne odległości, by dotrzeć do placówki, która naprawdę może pomóc dziecku.

W mijającej VII kadencji Rzecznikowi udało się już doprowadzić do zmiany przepisów tak, by zwrot kosztów dojazdu obejmował nie tylko drogę, jaką rodzic pokonuje razem z dzieckiem – ale też powrót rodzica do domu i ponowną jazdę po dziecko. Jednak nadal sposób szacowania kosztów dowozu a także uzależnienie zwrotu tego kosztu od typu placówki, do jakiej uczęszcza dziecko z niepełnosprawnością, odcina je wiele z nich od nauki, terapii i rehabilitacji

W wystąpieniu generalnym do Ministra Edukacji i Nauki RPO przedstawia kompleksowo, co należy zmienić w prawie i w funkcjonowaniu państwa, by prawo tych dzieci do nauki było realizowane.

  1. Kryteria ustalania kwoty refundacji kosztów dowozu dziecka i opiekuna

Zdecydowanie najliczniejszą grupę kierowanych do Rzecznika skarg stanowią te dotyczące sposobu obliczania zwrotu kosztów podróży do szkoły.

Wątpliwości wywołuje m.in. sposób ustalania „średniej ceny jednostki paliwa w danej gminie”. Przepisy nie mówią, jakiego okresu mają dotyczyć te średnie ceny, więc gminy liczą je tak, było to najbardziej korzystne dla budżetu samorządu, na czy tracą rodziny dzieci z niepełnoisprawnościami.

Rodzice skarżą się też, że gminy nie uznają długości trasy pokonywanej z miejsca zamieszkania do wybranej placówki oświatowej. Brakuje wyraźnych kryteriów weryfikacji takich danych. Weryfikacja przez organ gminy powinna następować jedynie w przypadku znacznej rozbieżności wskazanej wartości w stosunku do obliczanej przez gminy.

  1. Kryterium wieku w przypadku osób z niepełnosprawnościami

Kolejnym problemem jest to, że dofinansowanie transportu ucznia z niepełnosprawnością jest możliwe tylko do końca roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym uczeń kończy 21 lat (w przypadku uczniów szkół ponadpodstawowych, do ukończenia 24 lat).

W opinii RPO takie ograniczenie obowiązku organizowania bezpłatnego transportu i opieki dla uczniów z niepełnosprawnościami ma charakter dyskryminujący oraz pogłębia nierówności pomiędzy uczniami pełnosprawnymi a niepełnosprawnymi.

  1. Wprowadzenie terminu „ośrodek rewalidacyjno-wychowawczy”

Środowiska osób z niepełnosprawnością wskazują, że z uwagi na znaczną liczbę wniosków gminy nie są w stanie sfinansować bezpłatnego przewozu do placówek oświatowych, które nie są ośrodkiem rewalidacyjno-wychowawczym, a brak wyraźnego obowiązku określonego w ustawie uniemożliwia realizację takiego zadania ponad dostępne środki w budżecie gminy. Wówczas uczniowie kształcący się w ramach zajęć rewalidacyjno-wychowawczych zmuszeni są korzystać z dowozu i opieki obciążonych opłatą abonamentową. W mojej opinii takie ukształtowanie wskazanego obowiązku pogłębia poczucie nierówności pomiędzy uczniami z niepełnosprawnościami z uwagi na uzyskane skierowanie do wybranej placówki oświatowej.

Z drugiej strony należy zauważyć, że gmina może zorganizować dzieciom i młodzieży z niepełnosprawnościami, których kształcenie i wychowanie odbywa się w ramach kształcenia specjalnego bądź indywidualnego nauczania, bezpłatny transport i opiekę w czasie przewozu do szkoły ponadpodstawowej oraz specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych również w przypadkach, w których nie ma takiego obowiązku. RPO z przykrością muszę stwierdza, że wielokrotnie w takich sytuacjach przeważa interes finansowy gminy, a nie prawo dziecka do edukacji.

XI.7036.61.2017

Prokuratura w sprawie mec. Romana Giertycha rażąco naruszyła prawo. RPO pyta premiera o konsekwencje wobec odpowiedzialnych

Data: 2021-01-15
  • Przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne
  • A przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich
  • W kancelarii prokurator zabezpieczył zaś wszystkie materiały dotyczące określonej grupy spraw i osób, w tym objęte tajemnicą adwokacką i obrończą
  • Takie działanie organów ścigania - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących obywatelowi praw - zostało uznane za nielegalne przez sąd
  • Ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi premiera Mateusza Morawieckiego, by spowodował wyciągnięcie konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za takie naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreśla Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO pismo do premiera.

Niebezpieczne nadużywanie prawa przez instytucje państwowe

Okoliczności przeprowadzenia przeszukania w mieszkaniu i siedzibie kancelarii adwokackiej adw. Romana Giertycha ukazują niezmiernie niebezpieczny i niepokojący sposób nadużywania prawa przez instytucje państwowe – co w żadnym wypadku nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym.

Przeszukanie w domu adwokata odbyło się 15 października 2020 r. W tym samym czasie przeszukano też jego kancelarię adwokacką. Czynności tak zaplanowano, aby obydwa przeszukania przeprowadzić równocześnie. Z góry powziętym zamiarem prokuratora było zatem uniemożliwienie Romanowi Giertychowi uczestnictwa w jednym z nich.

Takie działanie organów ścigania - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących obywatelowi praw - zostało uznane za nielegalne przez sąd. Rozpoznając bowiem zażalenie obrońców na przeszukania, Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto stwierdził: „Niedopuszczalne, bo niezgodne z prawem, jest świadome takie planowanie czynności, że z góry wiadomo, iż osoba uprawniona nie będzie mogła w nich uczestniczyć i to z przyczyn od siebie niezależnych, a w całości wynikających z działań organów ścigania”.

Jak wynika z postanowienia sądu, prokurator zabezpieczył wszystkie materiały dotyczące określonej grupy spraw i osób znajdujące się w kancelarii, w tym objęte tajemnicą adwokacką i obrończą. Uniemożliwiając adw. Romanowi Giertychowi uczestnictwo w tym przeszukaniu, pozbawił go jednocześnie prawa do jednoznacznego wskazania, które materiały są objęte tajemniczą obrończą.

Oświadczenia w tym zakresie innych obecnych osób (w tym przedstawicielki Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie) uznał za niewiarygodne, nie uzasadniając tego. Te działania sąd również uznał za sprzeczne z prawem.

Przesłuchanie nieprzytomnego - nieprawidłowe i bezskuteczne

Nie można pominąć ogólniejszego kontekstu działań organów ścigania skierowanych przeciwko adw. Romanowi Giertychowi. Jeszcze tego samego dnia stracił on przytomność i został przewieziony do szpitala. Tam też, pomimo braku świadomości, prokurator podejmował próby przesłuchania go i postawienia zarzutów.

Przedstawianie zarzutów osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu jest w sposób całkowicie oczywisty nieprawidłowe i bezskuteczne. Potwierdził to jednoznacznie Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto, rozpoznając zażalenie na zastosowane środki zapobiegawcze.

W postanowieniu z 3 grudnia 2020 r. sąd stwierdził, że takie ogłaszanie zarzutów adw. Romanowi Giertychowi „nie tylko naruszało standardy obowiązujące w państwie prawa, poprzez pozbawienie go przysługujących mu uprawnień procesowych, w tym prawa do obrony, ale było wręcz nieetyczne”. Jak wskazał sąd, „wobec Romana Giertycha nie wydano skutecznie postanowienia o przedstawieniu zarzutów, a tym samym w ogóle nie uzyskał on statusu podejrzanego”.

Prokuratura ma działać w granicach i na podstawie prawa

Z całokształtu czynności organów ścigania podjętych przeciwko adw. Romanowi Giertychowi wyłania się więc niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Tymczasem organy Państwa Polskiego, w tym prokurator i inne organy ścigania, są zobowiązane, zgodnie z unormowaniem zawartym w art. 7 Konstytucji RP, do podejmowania działań w granicach i na podstawie obowiązującego prawa.

Prokuratura ma zaś stać na straży praworządności (art. 2 ustawy Prawo o prokuraturze), a prokuratorzy kierować mają się bezstronnością i równo traktować wszystkich obywateli (art. 6 Prawa o prokuraturze).

Dlatego też za szczególnie niebezpieczne i naganne z perspektywy konieczności respektowania wskazanych powinności uznać należy takie działania prokuratury, które są ukierunkowane a priori na pozbawienie obywateli przysługujących im praw. Stanowią one niebezpieczny precedens mogący zostać odczytany – także w opinii publicznej – jako sui generis usankcjonowanie naruszania standardów wytyczonych przez normy Konstytucji RP, ustaw zwykłych, ale i wiążących Rzeczpospolitą Polską postanowień zawartych w aktach prawa międzynarodowego.

Przepis art. 31 ust. 3 Konstytucji RP stwarza wprawdzie organom państwa możliwość ograniczania praw obywateli, ale wyłącznie w ściśle określonych i wyjątkowych przypadkach. Są one także wyeksplikowane w bogatym dorobku orzeczniczym Trybunału Konstytucyjnego i doktrynie prawniczej.

Naruszone standardy europejskie

Należy mieć także na uwadze art. 18 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi: „Ograniczenia praw i wolności, na które zezwala niniejsza Konwencja, nie mogą być stosowane w innych celach, niż te, dla których je wprowadzono”. Zakazane jest zatem instrumentalne posługiwanie się określonymi instytucjami prawnymi, nawet jeśli ich zastosowanie byłoby formalnie dopuszczalne, w celu obejścia prawa i pośredniego osiągnięcia innych, ukrytych skutków.

Artykuł 18 EKPC był podstawą wydania szeregu doniosłych wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który doprecyzował, jak zakaz ten należy rozumieć. Orzecznictwo ETPC jednoznacznie wskazuje, że niezgodne z art. 18 EKPC jest zarówno działanie państw dokonane wyłącznie w celu obejścia prawa, jak i działania, w których jest to tylko jeden z kilku, acz dominujący, motyw podjęcia danych czynności.

ETPC zaznaczył, że ten faktyczny motyw nie musi być wypowiedziany wprost przez władze, lecz można go domniemywać z całokształtu okoliczności sprawy. W ocenie Trybunału, znaczenie ma także istotność naruszanych praw oraz fakt, czy mają wpływ jedynie na osobę skarżącego, czy też na całokształt systemu demokratycznego w danym państwie.

Trybunał orzekał m.in. w sprawach, w których organy państwa, pod pretekstem prowadzenia postępowania karnego, pozbawiały wolności aktywistów występujących w obronie praw człowieka w celu ich uciszenia i pozasądowego ukarania albo oponentów politycznych w celu stłamszenia pluralizmu politycznego.

Na szczególną uwagę zasługują jednak okoliczności sprawy Aliyev p-ko Azerbejdżanowi ze względu na istotne podobieństwo do sprawy adw. Romana Giertycha. W tamtej sprawie również doszło do przeszukania domu i biura skarżącego, który także był adwokatem. Podobnie organy państwa zajęły dokumentację objętą tajemnicą adwokacką. Podkreślić jednak należy, że przeszukania zostały przeprowadzone w następujących po sobie dniach, zatem skarżący mógł osobiście uczestniczyć w obu z nich.

Pomimo to ETPC stwierdził, że doszło do naruszenia art. 18 w zw. z art. 8 EKPC, biorąc pod uwagę całokształt okoliczności sprawy, w tym wcześniejsze działania władz kierowane przeciwko skarżącemu, m.in. dyskredytowanie go w prorządowych mediach. W ocenie Trybunału rzeczywistym motywem działania władz było uciszenie skarżącego, uniemożliwienie mu dalszego reprezentowania klientów i zniechęcenie innych do podejmowania podobnej działalności.

W tym kontekście nie można pominąć faktu, że adw. Roman Giertych wykonuje zawód adwokata i ciążą na nim szczególne obowiązki wynikające z przyjętego w Polsce modelu sytemu prawnego oraz charakteru tego szczególnego zawodu zaufania publicznego,  w szczególności obowiązek zachowania tajemnicy adwokackiej i obrończej.

Tymczasem, organy ścigania przez podjęte działania a priori uniemożliwiły skuteczną ochronę tych tajemnic. Zauważenia i podkreślenia wymaga, iż sąd orzekający w sprawie nielegalności przeszukania kancelarii stwierdził, iż to adwokat jest jedynym dysponentem tajemnicy i tylko on może w przesądzający sposób wskazać które informacje są nią objęte.

Poprzez zorganizowanie czynności w siedzibie kancelarii adwokackiej w sposób powodujący, iż adw. Roman Giertych nie mógł w nich uczestniczyć, prokurator próbował dokonać obejścia prawa także w ten sposób, że zabezpieczył wszystkie dokumenty i materiały, pomimo sprzeciwu obecnych na miejscu współpracowników i obrońców reprezentujących adw. Romana Giertycha, a także przedstawicielki ORA w Warszawie.

Takie zaplanowane naruszenie tajemnicy adwokackiej i obrończej, jak słusznie zaznaczył sąd orzekający w tej sprawie, jest niedopuszczalne w państwie prawnym. Klienci adwokata powierzają mu istotne i poufne informacje, zaś tajemnica obrończa ma charakter bezwzględny. Jej naruszenie godzi nie tylko w interesy samego adwokata i jego klientów, lecz w cały system, który na tej tajemnicy się opiera – obywatele nie mogą bowiem swobodnie korzystać z zagwarantowanego w art. 42 ust. 2 Konstytucji RP prawa do obrony, jeśli muszą się liczyć z okolicznością, że organy ścigania z premedytacją będą naruszać tajemnicę obrończą.

Także ETPC podkreśla, że tajemnica związana z wykonywaniem zawodu adwokata znajduje się pod ochroną art. 8 EKPC, zaś prześladowanie i nękanie adwokatów uderza w same podwaliny systemu EKPC.

Należy zatem wprost stwierdzić, że w związku z przeszukaniem przeprowadzonym w domu i kancelarii adwokackiej adw. Romana Giertycha naruszone zostały nie tyko określone przepisy procedury karnej wymienione w postanowieniu sądu, ale także, co niezwykle istotne, podstawowe zasady regulujące pozycję jednostki w relacji do organów władzy w demokratycznym państwie, przede wszystkim art. 2, 7 i 42 Konstytucji RP, a także art. 8 i 18 EKPC.

Oceny sądu nie rozwiązują problemu

Nie jest wystarczające stwierdzenie, że opisywany problem został rozwiązany, bowiem sąd uznał nielegalność działania organów ścigania w tej sprawie i zarządził zwrot zatrzymanych materiałów. Problemem jest bowiem przede wszystkim to, że do takich działań w ogóle doszło. Nie chodzi tu bowiem o błąd, który mógł się potencjalnie przydarzyć, lecz o podejrzenie, że mogło dojść do celowego i zaplanowanego działania skierowanego przeciwko obywatelowi.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosi premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreśla Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO swe pismo do premiera. 

 II.519.1871.2020

Koronawirus. Kolejna interwencja Rzecznika ws. sytuacji w szpitalnych oddziałach psychiatrii sądowej

Data: 2021-01-15
  • Nadal nie wiadomo, gdzie mają być leczeni przebywający w szpitalnych oddziałach psychiatrii sądowej pacjenci ciężko chorzy na Covid-19, ale nie będący w stanie zagrożenia życia
  • Gdzie maja być umieszczani chorzy, którzy nie mają nasilonych objawów  i wskazań do pobytu w szpitalu
  • Jak zapobiegać rozszerzaniu się koronawirusa, gdy liczba pacjentów oraz warunki bytowe nie pozwalają na wyodrębnienie miejsc do izolacji czy kwarantanny
  • Czy można kontynuować w takich okolicznościach leczenie niezarażonych pacjentów, ale wymagających intensywnej terapii z powodu złego stanu zdrowia psychicznego

Takie pytania Rzecznik Praw Obywatelskich zadaje Ministrowi Zdrowia.

W grudniu 2020 r. RPO wskazywał, że nie wyznaczono żadnego szpitala w kraju, do którego można by kierować pacjentów tych oddziałów z potwierdzonym zakażeniem

A dyrektor Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim pytał Ministerstwo, jak postępować z pacjentami oddziałów psychiatrii sądowej, którzy są zarażeni koronawirusem.  Występują tam ogniska zakażeń. A chorzy na Covid-19 przebywają tam razem z innymi pacjentami, u których nie zdiagnozowano zakażenia.

Dzieje się tak z powodu braku rozwiązań systemowych - nie został bowiem wyznaczony żaden podmiot leczniczy, dysponujący odpowiednią infrastrukturą, do którego można kierować pacjentów oddziałów psychiatrii sądowej z potwierdzonym zakażeniem.

Trudną sytuację pogarszają warunki bytowe w oddziałach psychiatrii sądowej. Ogromne zagęszczenie pacjentów uniemożliwia umieszczenie ich w małych salach. To efekt wieloletnich zaniedbań finansowania leczenia psychiatrycznego.

Ministerstwo Zdrowia odpowiedziało RPO, że zaktualizowano zalecenia dotyczące procedur bezpieczeństwa i postępowania w związku z ryzykiem wystąpienia COVID-19 u pacjentów oddziałów psychiatrycznych.

RPO cieszy, że dostrzeżono potrzebę wprowadzenia bardziej szczegółowych rozwiązań tam, gdzie przestrzeganie ogólnych zaleceń jest niewystarczające. 

Rzecznik ma jednak obawy, czy MZ przyszło z pomocą w rozwiązaniu problemu szpitala w Starogardzie Gdańskim, skoro w piśmie ministra jest uwaga, że  „pacjenci winni być przeniesieni jedynie do odpowiednich szpitali, gdy znajdą się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia”.

Stąd kolejne pytania zastępczyni RPO Hanna Machińska do wiceministra zdrowia Macieja Miłkowskiego, stawiane za głosem personelu wszystkich oddziałów psychiatrycznych:

  • gdzie mają być leczeni pacjenci ciężko chorzy na Covid-19, ale nie będący w stanie zagrożenia życia oraz w jakich placówkach mają być umieszczani chorzy, którzy nie mają nasilonych objawów somatycznych i wskazań do pobytu w szpitalu?
  • jak zapobiegać rozszerzaniu się wirusa SARS-CoV-2, gdy liczba pacjentów oraz warunki bytowe nie pozwalają na wyodrębnienie miejsc do izolacji/kwarantanny?
  • czy jest możliwe kontynuowanie w takich okolicznościach leczenia wobec niezarażonych pacjentów, ale wymagających intensywnego oddziaływania terapeutycznego z powodu złego stanu zdrowia psychicznego?

Od 27 grudnia 2020 r. trwa Narodowy Program Szczepień przeciw Covid-19. Jako grupy podlegające szczepieniu nie zostały w niej uwzględnione osoby pozbawione wolności przebywające w oddziałach psychiatrii sądowej oraz w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. Dlatego Hanna Machińska pyta, kiedy i na jakich zasadach planowane jest objęcie szczepieniami tych osób.

Odpowiedź MZ (aktualizacja 4 lutego 2021 r.)

W odpowiedzi z 4 lutego 2021 r. resort przekazał zalecenia zalecenia Ministerstwa Zdrowia z 26 października 2020 r. w zakresie postępowania w związku z ryzykiem zakażenia SARS-CoV-2 w opiece psychiatrycznej (dokument w załączniku poniżej) 

IX.517.2363.2020

Nie ma równości bez wrażliwości. RPO na dziesięciolecie ustawy równościowej

Data: 2021-01-13
  • Gwarancją równego traktowania każdego jest wspólne dbanie o to, by nikt nie był gorzej traktowany z powodu tego, kim jest. Nie wystarczy troszczyć się o swoje prawa, musimy się nauczyć uważności i wrażliwości, bo bez tego nie da się poprawić sytuacji tych, którzy mają trudniej od nas.
  • Narzędziem pozwalającym na budowanie tej wrażliwości jest ustawa o równym traktowaniu („o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania z 3 grudnia 2010 r.”).
  • 1 stycznia minęło dziesięć lat od jej wejścia w życie. Jaki jest jej bilans? Co należy zmienić?

RPO podsumowuje działanie ustawy o równym traktowaniu i w specjalnym wystąpieniu do samorządowców i do Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania pokazuje, co można zrobić, by idea równości miała się w Polsce lepiej.

- Pandemia może być dla nas szansą, by poprawić sytuację. Wspólnym celem nie powinno być tylko proste przywrócenie sytuacji sprzed kryzysu, ale wyeliminowanie systemowych problemów nierówności, budowanie równych, opartych na solidarności społeczności lokalnych i całego społeczeństwa – pisze Adam Bodnar (patrz załączniki).

Ustawa o równym traktowaniu, przyjęta w celu wdrożenia do polskiego prawa dyrektyw równościowych Unii Europejskiej, uszczegóławia klauzulę antydyskryminacyjną z artykułu 32 naszej Konstytucji. Ustawa stwierdza, że dyskryminacja to szczególna forma nierównego traktowania. Oznacza gorsze traktowanie człowieka ze względu na jego cechy osobiste: płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. .

Ustawa ta nakłada szczególne obowiązki na Rzecznika Praw Obywatelskich czyniąc go niezależnym organem do spraw równego traktowania.

Nasze podsumowanie 10 lat obowiązywania tej ustawy opiera się na doświadczeniu z rozpatrywania skarg, które wpłynęły do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz badań i analiz, do których przeprowadzenia zobowiązała ona Rzecznika.

Niewrażliwi na równość

Zdaniem RPO polskie przepisy antydyskryminacyjne są nieprecyzyjne, co utrudnia ich stosowanie w praktyce, tym samym  - dochodzenie praw przez osoby doświadczające nierównego traktowania jest znaczne utrudnione (patrz analiza dr. Macieja Kułaka przygotowana na zlecenie RPO).

Poważnym problemem jest też to, że jako społeczeństwo nie rozumiemy zasady równości, w związku z czym nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że ktoś naruszył nasze prawo do równego traktowania. Nie reagujemy także, kiedy inni doświadczają dyskryminacji, bowiem nie rozpoznajemy jej przejawów.

Jak to wygląda w praktyce, pokazały badania przeprowadzonego na zlecenie RPO przez Kantar Public  Dość powiedzieć, że dla 2/3 badanych dyskryminacją jest nieobsłużenie w barze osoby pod wpływem alkoholu, za to co trzeci Polak nie widzi niczego złego w tym, że osoba głucha musi przyjść do lekarza ze swoim tłumaczem.

Zachęcamy do lektury i przemyślenia tych danych:

  • Dla osób przyzwyczajonych do bardziej graficznych form komunikatów mamy tu specjalną wizualizację – pozwala naprawdę zobaczyć, jak widzimy równość jako społeczeństwo.
  • A dla prawników, akademików i przedstawicieli administracji – publikację Biura RPO

Bez równości nie ma ochrony praw jednostki

Zasada równości i zakaz dyskryminacji nie są tylko teoretycznymi wartościami, postulowanymi ideałami społecznymi, czy czysto symboliczną deklaracją konstytucyjną – przypomina RPO Adam Bodnar. - To normy prawne szczególnego rodzaju, zapewniające każdemu, bez względu na cechy indywidualne, udział w różnych obszarach życia na zasadzie równości z innymi. Są jednym z najważniejszych wyznaczników rozwoju społecznego i kondycji demokratycznego państwa prawa – pisze RPO w liście do Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania oraz w liście otwartym do władz samorządowych w całej Polsce.

RPO zwraca uwagę, że pandemia COVID-19 nie tylko zagraża naszemu zdrowiu i życiu, ale uwypukla istniejące nierówności i pogłębia problemy grup szczególnie narażonych na dyskryminację. Warto jednak pamiętać, że to może być szansą na aktualizację priorytetów polityki społecznej. Naszym celem nie powinno być bowiem proste przywrócenie sytuacji sprzed kryzysu, ale wyeliminowanie systemowych problemów nierówności, budowanie uczciwych i równych, opartych na solidarności społeczności lokalnych i całego społeczeństwa. Założenie to powinno z kolei obejmować promowanie równości, w tym w edukacji, jako kluczowej wartości i zasady. Rzecznik wyraża też głębokie przekonanie, że rola nie tylko rządu, ale i samorządu terytorialnego w realizacji tych celów jest szczególna.  Działając na podstawie i w granicach prawa winny one korzystać ze wszystkich, dostępnych im narzędzi, aby poprawiać sytuację grup szczególnie narażonych na dyskryminację. Dlatego też Rzecznik skierował także specjalne wystąpienie do samorządowców, jako tych, którzy są odpowiedzialni za wdrażanie rozwiązań służących włączeniu wszystkich mieszkańców do wspólnoty.

Odpowiedź Anny Schmidt, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania (aktualizacja 19 lutego 2021 r.)

W piśmie porusza Pan szereg zagadnień, które pozostają równie ważne dla Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania: zapewnienie odpowiedniego zakresu i środków ochrony przed dyskryminacją, podniesienie świadomości społecznej w zakresie dyskryminacji i mechanizmu ochrony prawnej, zapewnienie skutecznej ochrony instytucjonalnej przed dyskryminacją.

Zapewniam Pana, iż zgodnie z założeniami poczynionymi w projekcie Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030 (dalej: „Krajowy Program”) wszystkie te zagadnienia stanowią priorytety kierunkowe rządu. 

W ramach planowanych konsultacji, związanych z koniecznością weryfikacji obecnego kształtu zapisów „ustawy o równym traktowaniu”, chciałabym zaprosić do dyskusji szerokie grono podmiotów m.in. przedstawicieli ministerstw, urzędów centralnych, instytucji naukowych i badawczych, organizacji pozarządowych, partnerów społecznych oraz przedstawicieli Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Pogłębiona analiza pozwoli wypracować rozwiązania, które dostosują polskie prawodawstwo do aktualnych potrzeb życia społecznego. 

Należy jednak mieć na uwadze, że realizacja konstytucyjnych zasad równości wobec prawa i zakazu dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym nie może ograniczać się do jednej ustawy. Z tego względu przeprowadzone zostaną również analizy ustawodawstwa o charakterze antydyskryminacyjnym, aby zapewnić egzekwowanie zasady równego traktowania na wszystkich płaszczyznach życia publicznego. 

Zgodnie z konstytucyjnym trójpodziałem władzy, zadanie zapewnienia skutecznej ochrony tych praw spoczywa również na niezależnych sądach. Dlatego też w projekcie Krajowego Programu zawarto konieczność corocznego sporządzenia analiz orzeczeń dotyczących problematyki równego traktowania. Pozwolą one na monitorowanie skuteczności przepisów i opracowywanie ewentualnych rozwiązań legislacyjnych.  

Znaczącym priorytetem dla urzędu Pełnomocnika pozostaje również podnoszenie świadomości społecznej w zakresie równego traktowania, dlatego Krajowy Program zawiera szereg działań dążących do realizacji tego celu. 

XI.801.9.2020, XI.816.21.2020

4 proc. Polaków szczepi się przeciw grypie. Wyjaśnienia Ministra Zdrowia dla RPO ws. dostępu do szczepionek

Data: 2021-01-13
  • Przeciw grypie zaszczepiło się 4% społeczeństwa; w związku z małym zainteresowaniem firmy farmaceutyczne musiały zutylizować ok. 200 tys. szczepionek
  • Szczepienia przeciw grypie nie są obowiązkowe, lecz jedynie zalecane. Dlatego resort zdrowia nie składa zamówień na szczepionki, nie kupuje ich ani też nie prowadzi dystrybucji
  • Minister Zdrowia podejmował zaś działania w celu zwiększenia dostaw szczepionek, m.in. wydawał zgody na ich import interwencyjny i polecał utworzenie dodatkowych rezerw

Resort odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich na pismo z 26 października 2020 r. Z całego kraju dochodziły wtedy sygnały o braku szczepionek przeciw grypie w czasie pandemii COVID -19.

Pacjenci uzyskiwali w aptekach informacje, że lista chętnych na szczepionkę jest wyczerpana. Ludzie próbowali rezerwować szczepionki poprzez portal internetowy „KtoMaLek.pl”. Nawet jednak w aptekach, co do których w portalu była adnotacja ,,dostępne”, zakup szczepionki był niemożliwy.

Zwiększone zapotrzebowanie to konsekwencja pandemii oraz apeli autorytetów medycznych - w tym płynących do niedawna z Ministerstwa Zdrowia - o szczepienie się przeciwko grypie, szczególnie w grupach ryzyka (osoby po 65 roku życia, chorujące przewlekłe, dzieci).

Zastępca RPO Maciej Taborowski pytał ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, jak zamierza poprawić dostępność do szczepień przeciwko grypie, zwłaszcza w grupach podwyższonego ryzyka. Szczególne obawy RPO dotyczyły sygnałów obywateli, którzy znajdują się w grupie ryzyka zachorowania i cierpią na inne choroby przewlekłe.

Odpowiedź wiceministra zdrowia Macieja Miłkowskiego

Szczepienie przeciw grypie nie jest szczepieniem obowiązkowym, lecz jedynie zalecanym. W związku z tym Ministerstwo Zdrowia nie składa zamówień, nie dokonuje ich zakupu i nie prowadzi ich produkcji ani dystrybucji. Jest to rynek komercyjny, ograniczony jedynie w obszarze dopuszczania do obrotu i refundacji.

Należy wskazać, że łańcuch dystrybucyjny produktów leczniczych jest ściśle określony przez ustawę Prawo farmaceutyczne – tj. od podmiotu odpowiedzialnego, przez hurtownie farmaceutyczne do aptek. Firmy prognozują wielkość dostaw szczepionki przeciw grypie na nadchodzący sezon grypowy na podstawie wskaźnika wyszczepialności oraz popytu na szczepionkę w latach ubiegłych w danym kraju, a dostępność rynkowa szczepionek przeciw grypie uzależniona jest od możliwości produkcyjnych producentów szczepionek.

Proces produkcyjny szczepionki trwa i jest planowany z rocznym wyprzedzeniem, a hurtownie farmaceutyczne i apteki nie zgłosiły dodatkowego zapotrzebowania w październiku w zeszłym roku, gdy jeszcze nie było epidemii wirusa SARS-CoV-2.

Pomimo podejmowanych przez Ministerstwo Zdrowia różnych akcji promujących szczepienia, na przestrzeni ostatnich dziesięciu sezonów grypowych stan zaszczepienia (a tym samym zapotrzebowania na szczepionkę) przeciw grypie w całej populacji w Polsce utrzymywał się na niskim poziomie (w zakresie 3,26 - 4,12%). W ubiegłym roku zaszczepiło się ponad 4% społeczeństwa, z czego 300 tys. osób skorzystało ze szczepionek refundowanych.

Dodatkowo należy wskazać, że w ubiegłym roku w związku z małym zainteresowaniem szczepionkami przeciw grypie przez pacjentów, firmy farmaceutyczne musiały zutylizować ok. 200 000 szczepionek – co przełożyło się na straty finansowe dla nich.

Zgodnie z zapowiedziami firm farmaceutycznych w sezonie 2020/2021 na polskim rynku dostępne są następujące szczepionki:

  • Influvac Tetra firmy Mylan IRE Healthcare Ltd.,
  • VaxigripTetra firmy Sanofi Pasteur,
  • Fluenz Tetra firmy AstraZeneca AB.

Firmy farmaceutyczne przeznaczyły na polski rynek farmaceutyczny ok. 1,8 mln szczepionek przeciw grypie, z czego 650 000 stanowią szczepionki refundowane. Łącznie na rzecz szczepionek refundowanych zadekretowano 218% tego, co się sprzedało w ubiegłym roku. W tym roku spodziewając się większego zainteresowania szczepionkami przeciw grypie, objęto dodatkowo refundacją szczepionki dwóch innych producentów.

Ponadto Minister Zdrowia podjął szereg działań zgodnie z posiadanymi ustawowymi narzędziami, które miały na celu zwiększenie dostaw do Polski szczepionek przeciw grypie. Wydawano zgody na sprowadzenie z zagranicy szczepionek przeciw grypie w trybie tzw. „importu interwencyjnego” (art. 4 ust. 8 ustawy z 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne) wszystkim hurtowniom farmaceutycznym, które spełniły wymogi formalne i zadeklarowały możliwość sprowadzenia tych szczepionek z zagranicy. Co istotne – wydanie takiej zgody przez Ministra Zdrowia nie jest równoznaczne z samym fizycznym sprowadzeniem przez hurtownie przedmiotowych produktów leczniczych z zagranicy.

Dodatkowo Minister Zdrowia zlecił Prezesowi Agencji Rezerw Materiałowych utworzenie dodatkowych rezerw na szczepionki przeciw grypie. Dostawy przedmiotowych szczepionek pochodzą z różnych rynków farmaceutycznych (m.in. z europejskiego).

Szczepionki pozyskane przez Agencję Rezerw Materiałowych są wykorzystywane do przeprowadzenia zorganizowanej po raz pierwszy przez Ministra Zdrowia akcji szczepień przeciw grypie m.in. dla: personelu medycznego (lekarzy, pielęgniarek, farmaceutów itd.), Policji, pracowników i podopiecznych DPS, pacjentów i pracowników ZOL, pracowników laboratoriów wykonujących testy na SARSCoV-2, a także seniorów 75+.

Właśnie dlatego Minister Zdrowia, mając na uwadze, że populacją szczególnie narażoną na wirusa grypy są pracownicy uczestniczący w udzielaniu świadczeń opieki zdrowotnej, jak również farmaceuci i technicy farmaceutyczni wykonujący zawód w aptece lub w punkcie aptecznym, którzy podczas swojej pracy mają bezpośredni kontakt z pacjentami chorymi na grypę, podjął decyzję o zabezpieczeniu w pierwszej kolejności potrzeb tych grup zawodowych w zakresie dostępu do bezpłatnej szczepionki. Co istotne – szczepionki te pochodzą spoza puli szczepionek przeznaczonych na rynek apteczny.

W dniach 1 do 16 października 2020 r. Ministerstwo Zdrowia zbierało zamówienia na szczepionki dla personelu medycznego. Do 18 grudnia 2020 r. zrealizowano wszystkie zamówienia na szczepionki przeciw grypie dla personelu medycznego. Po zebraniu zamówień dla personelu medycznego zbierano zamówienia dla pacjentów 75+ (za pomocą POZ), pracowników i podopiecznych DPS, pacjentów i pracowników ZOL, Policji, GOPR, którzy również znajdują się w grupie wysokiego narażenia na wirusa grypy. Dystrybucja szczepionek przeciw grypie i w tym przypadku została zakończona.

Portal KtoMaLek.pl, GdziePoLek.pl jest portalem komercyjnym, a nie państwowym. Portal KtoMaLek.pl, GdziePoLek.pl nie zrzesza wszystkich aptek ogólnodostępnych i punktów aptecznych ani tym bardziej hurtowni farmaceutycznych czy podmiotów odpowiedzialnych, które prowadzą działalność na terenie RP. Posługując się portalami komercyjnymi, które bazują na niekompletnych danych z polskiego rynku farmaceutycznego, zostaje zaburzony realny obraz dostępności do leków. Organy państwowe korzystają ze Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi, do którego ustawowy obowiązek raportowania danych mają wszyscy uczestnicy łańcucha dystrybucyjnego leków i nad obsługą którą czuwa Centrum e-Zdrowia – jednostka podległa Ministrowi Zdrowia.

V.7018.903.2020

RPO nie zgadza się z rządem: pojęcia „gender” i „gender equality" są jasno zdefiniowane

Data: 2021-01-11
  • „Gender” i „gender equality” to pojęcia, które w dyskursie politycznym w Polsce budzą wiele emocji. Część środowisk podważa ich znaczenie, tworząc pułapkę językową otwierającą dyskusję o znaczeniu płci
  • Tymczasem zwroty te były już wielokrotnie tłumaczone i powinny być stosowane przez Polskę w znaczeniu unijnym – jasnym i niebudzącym wątpliwości
  • Odmienna ocena władz RP stawia pod znakiem zapytania determinację Polski w zwalczaniu dyskryminacji ze względu na płeć i zapewnieniu równości kobiet i mężczyzn
  • Kobiety mogą to odczytywać jako niepokojący komunikat, że poziom ich ochrony zostanie obniżony
  • Podważa to także zaufanie państw UE, że Polska wywiąże się ze swych zobowiązań traktatowych w sposób właściwy, bez czego efektywna współpraca w UE nie jest możliwa

Rzecznik Praw Obywatelskich pisze do premiera Mateusza Morawieckiego w związku ze stanowiskiem rządu, że pojęcie „gender equality” jest niejasne znaczeniowo.

- Z zaniepokojeniem przyjąłem, po raz kolejny już, wiadomość o wątpliwościach interpretacyjnych, jakie wywołuje wśród przedstawicieli władz Rzeczypospolitej Polskiej szczebla ministerialnego pojęcie „gender”, a w ślad za tym także „gender equality”- podkreśla Adam Bodnar. Pojęciem tym, na określenie „równości/równouprawnienia płci”, a więc synonimu „równości kobiet i mężczyzn”, posługują się źródła prawa unijnego.

Pojęcie „gender” w unijnym języku prawnym i prawniczym stosowane jest dla określenia zestawu odmiennych atrybutów (zachowań i postaw) przypisywanych kobietom i mężczyznom w danym społeczeństwie - w uzupełnieniu do pojęcia „sex”, a więc płci biologicznej, determinowanej genetycznie i dotyczącej biologicznych różnic między przedstawicielami płci męskiej i żeńskiej. Wskazuje to na szerokie ujęcie płci w systemie prawa UE, uwzględniające nie tylko biologiczne różnice między kobietami i mężczyznami, ale także warunkowaną nimi odmienność ich pozycji społecznej, niezbędne dla zapewnienia rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn. 

Kwestionowanie zatem jasnego pojęcia „gender” - kluczowego dla prawidłowego wypełnienia przez państwo polskie zobowiązań w zakresie przestrzegania zasady równego traktowania - pozostaje niezrozumiałe i wywołuje niepokój RPO jako niezależnego organu ds. równego traktowania.

Rzecznik przedstawia premierowi swe uwagi, z prośbą o przyjęcie i stosowanie przez administrację rządową takiej interpretacji pojęć „gender” i „gender equality”, która będzie uwzględniać znaczenie nadane temu pojęciu w wiążących Polskę przepisach prawa.

Wcześniejsza interwencja RPO

W październiku 2020 r. - ze względu na sformułowanie „gender equality” - przedstawiciel Polski w Radzie UE nie poparł konkluzji prezydencji dotyczących „Karty praw podstawowych w kontekście sztucznej inteligencji i zmian cyfrowych”. Uzasadniono to niewystępowaniem pojęcia „gender” ani na gruncie traktatów stanowiących podstawę Unii, ani Karty praw podstawowych UE oraz jego oceną jako znaczeniowo niejasnego.

RPO przyjął to ze zdziwieniem. Wskazał, że pojęcie „gender”, a wraz z nim „gender equality”, jest powszechnie stosowane zarówno w języku prawnym, jak i prawniczym. Pojęciem tym, na określenie „równości/równouprawnienia płci”, a więc synonimu „równości kobiet i mężczyzn”, posługują się źródła prawa unijnego. 

5 listopada 2020 r.  Adam Bodnar spytał o sprawę ministra ds. Unii Europejskiej Konrada Szymańskiego.

Odpowiedź ministra Konrada Szymańskiego

Zgodnie ze stanowiskiem, rząd RP sprzeciwił się stosowaniu w punkcie 2 projektu Konkluzji wyrażenia „gender equality”, ponieważ pojęcie to jest niejasne znaczeniowo. Brak jego definicji i jednoznacznego rozumienia dla wszystkich państw członkowskich może sprawiać, że pojęcie będzie podlegać ewolucji, implikując dalsze problemy semantyczne.

RP stoi na stanowisku, że dokumenty unijne powinny opierać się na terminologii przyjętej w prawie pierwotnym, takim jak „equality between women and men”. Ani Traktaty, ani Karta praw podstawowych UE nie posługują się pojęciem „gender”. Art. 2 i 3 ust. 3 TUE wprost odwołują się do równości kobiet i mężczyzn („equality between women and men”), podobnie jak art. 23 Karty Praw Podstawowych.

Pismo do premiera Mateusza Morawieckiego

Problematyka równouprawnienia płci - w tym dążenie do wyeliminowania różnych form dyskryminacji kobiet lub mężczyzn ze względu na płeć - od dawna znajduje się w regulacjach krajowych i międzynarodowych (m.in. w Statucie Międzynarodowego Trybunału Karnego, sporządzonym w Rzymie 17 lipca 1998 r., a ratyfikowanym przez RP w 2001 r.).

Na jego gruncie „pojęcie „płeć” („gender”) odnosi się do dwóch płci: męskiej i żeńskiej w kontekście społecznym”. Wąsko i wyraźnie zarysowany zakres znaczeniowy tego pojęcia – a stronami Statutu Rzymskiego jest ponad 120 państw o odmiennych systemach i tradycjach prawnych – uzasadnia twierdzenie, że „gender” nie jest terminem nowym, nacechowanym ideologicznie, czy niejednoznacznym.

Taką ocenę potwierdza także niezgłoszenie przez Polskę deklaracji interpretacyjnych. Wskazuje to na brak wątpliwości strony polskiej co do rozumienia pojęcia „płci” na gruncie Statutu Rzymskiego.

Działania UE wpisują się zatem w utrwalony kierunek rozwoju prawa międzynarodowego publicznego.

Pojęcie „gender” w unijnym języku prawnym i prawniczym stosowane jest dla określenia zestawu odmiennych atrybutów (zachowań i postaw) przypisywanych kobietom i mężczyznom w danym społeczeństwie - w uzupełnieniu do pojęcia „sex”, a więc płci biologicznej, determinowanej genetycznie i dotyczącej biologicznych różnic między przedstawicielami płci męskiej i żeńskiej. Wskazuje to na szerokie ujęcie płci w systemie prawa UE, uwzględniające nie tylko biologiczne różnice między kobietami i mężczyznami, ale także warunkowaną nimi odmienność ich pozycji społecznej, niezbędne dla zapewnienia rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn. 

W takim rozumieniu pojęciem „gender”, a wraz z nim „gender equality”, posługuje się unijny prawodawca oraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej na określenie „równości/równouprawnienia płci”, a więc synonimu „równości kobiet i mężczyzn”.

W takim rozumieniu pojęcia te wprowadzono też do ustawy z 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy i ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania.  Była to implementacja dyrektywy 2006/54/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 5 lipca 2006 r. w sprawie wprowadzenia w życie zasady równości szans oraz równego traktowania kobiet i mężczyzn w dziedzinie zatrudnienia i pracy.

Konstytucyjne klauzule antydyskryminacyjne - art. 32 i 33 Konstytucji -  koncentrują się nie na biologicznych aspektach płci, lecz na rolach pełnionych przez kobiety i mężczyzn w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. Gwarantuje to ich równe traktowanie.

Element definiujący pojęcia „gender” miał zatem odzwierciedlenie w krajowej aksjologii konstytucyjnej jeszcze przed przyjęciem przez RP dostosowania do dorobku UE oraz innych zobowiązań międzynarodowych posługujących się tym pojęciem, w tym Konwencji Stambulskiej.

Definiując termin „gender” jako „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn”, Konwencja ta nie kreuje odmiennego niż przyjęte w polskim porządku prawnym oraz w prawie międzynarodowym publicznym rozumienia pojęcia „płci”, ale podtrzymuje znaczenie nadane mu w innych, wcześniejszych dokumentach - także tych, których Polska jest stroną (Statut Rzymski).

Pojęcie „gender”/„płci” oraz „gender equality”/„równości/równouprawnienia płci” są zatem pojęciami ugruntowanymi w wieloskładnikowej polskiej przestrzeni prawnej, której istotną częścią pozostają normy pochodzące od legislatora unijnego. Ze względu na to terminy te, jako semantycznie dookreślone, powinny być stosowane przez Polskę – państwo członkowskie UE w nadanym im unijnym – jasnym i niebudzącym wątpliwości – znaczeniu. Dotyczy to nie tylko procesu stanowienia prawa, ale także jego wykładni.

W ocenie RPO odmienna ocena pojęcia „gender”, prezentowana przez stronę polską także podczas prac unijnych instytucji, stawia pod znakiem zapytania determinację władz RP w zwalczaniu dyskryminacji ze względu na płeć i kreowaniu polityk zapewniających równość kobiet i mężczyzn.

A to negatywnie rzutuje na wizerunek Polski jako państwa ceniącego standard równości płci i podważa zaufanie pozostałych państw  UE co do tego, że Polska wywiąże się ze swych zobowiązań traktatowych w sposób właściwy, bez czego efektywna współpracy w ramach Unii Europejskie nie jest możliwa.

Stanowisko władz RP może być także odczytywane przez osoby, których te działania mają dotyczyć, a więc w szczególności przez kobiety, jako niepokojący komunikat, że poziom przyznanej im ochrony zostanie obniżony – pisze Adam Bodnar do premiera.

Odpowiedź rządu (aktualizacja 27 stycznia 2021 r.) 

Chciałbym zauważyć, iż ani Traktaty, ani Karta Praw Podstawowych UE nie posługują się pojęciem „gender”. Art. 2 i art. 3 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej odwołują się do równości kobiet i mężczyzn, używając w języku angielskim sformułowania „equality between women and men”. Podobnie kwestia ta jest ujęta w art. 23 Karty Praw Podstawowych. Ponadto Karta Praw Podstawowych w odniesieniu do dyskryminacji ze względu na płeć posługuje się w wersji angielskojęzycznej słowem „sex”. Pojęcie „gender” nie posiada definicji w prawie podstawowym UE i tym samym pozostaje niejasne semantycznie.

Wobec tego jego stosowanie w prawie pochodnym, orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz dokumentach pozalegislacyjnych UE i związane z tym używanie jego odpowiedników w językach oficjalnych UE powoduje, że jest niejednoznacznie rozumiane w poszczególnych państwach członkowskich UE.   

Mając powyższe na uwadze pragnę podkreślić, że Rząd RP stoi na stanowisku, iż w kwestii stosowania pojęcia „gender” dokumenty unijne powinny opierać się na terminologii przyjętej w prawie pierwotnym UE, w celu zapewnienia jednoznaczności i precyzji zapisów - odpisał Konrad Szymański, minister ds. Unii Europejskiej .

XI.815.52.2020

Rzecznik broni prawa komorników do pracy po 65. roku życia

Data: 2021-01-11
  • Prawo nakazuje, aby komornik sądowy zaprzestał wykonywania zawodu po ukończeniu 65. roku życia
  • Naczelny Sąd Administracyjny uznał ten przepis za dyskryminujący ze względu na wiek
  • Komornicy są bowiem pod tym względem gorzej traktowani niż notariusze, sędziowie, czy prokuratorzy
  • Po wyroku NSA nie ma zatem podstaw do dalszego utrzymywania wobec komorników ustawowego limitu wieku wykonywania zawodu

- Konieczne jest zatem uchylenie przepisu ustawy pozbawiającego komorników powyżej 65. roku życia możliwości dalszego wykonywania zawodu wyłącznie z powodu osiągnięcia określonego wieku - napisał Adam Bodnar do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje system prawa pod kątem eliminowania z niego przepisów wskazujących na dyskryminację obywateli, w tym także ze względu na wiek. Jeszcze 1 lipca 2014 r. przedstawił ówczesnemu Ministrowi Sprawiedliwości wątpliwości co do kwestii ponownego wprowadzenia do ustawy o komornikach sądowych i egzekucji limitu wieku 70 lat, po którego osiągnięciu komornicy muszą zaprzestać wykonywania zawodu. Minister Sprawiedliwości nie podzielił tych zastrzeżeń.

Obecnie obowiązująca ustawa z 22 marca 2018 r. o komornikach sądowych przewiduje, że Minister Sprawiedliwości odwołuje komornika, jeżeli ukończył on 65. rok życia.

Tymczasem Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 25 sierpnia 2020 r. (sygn. akt II GSK 560/20), uznał, że przepis ten stanowi przejaw dyskryminacji bezpośredniej w rozumieniu art. 2 ust. 2 (a) dyrektywy 2000/78/WE. W konsekwencji art. 19 ust. 1 pkt 2 ustawy o komornikach sądowych - jako niezgodny z wymogami prawa unijnego - nie może być zastosowany.

Wyrok NSA zapadł po zaskarżeniu przez komornika decyzji ministra o odwołaniu go ze stanowiska w związku z ukończeniem 65. roku życia.

NSA odwołał się do bogatego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczącego zasady niedyskryminacji ze względu na wiek – będącej zasadą ogólną prawa Unii. Doszedł do przekonania, że samo osiągnięcie wieku emerytalnego przez komornika nie może uzasadniać jego odwołania, gdyż ani szybkość ani sprawność postępowania nie jest warunkowana wiekiem, lecz charakterem i celem czynności egzekucyjnych. Żadna z czynności egzekucyjnych nie wymaga szczególnej sprawności fizycznej, która wyróżniałaby komorników na tle innych zawodów prawniczych.

Odwołanie komornika z chwilą ukończenia 65. roku życia powoduje traktowanie komorników mniej korzystnie w porównaniu z innymi osobami wykonującymi prawniczą działalność zawodową, jak notariusze, sędziowie, czy prokuratorzy.

NSA podzielił także stanowisko z wyroku z 9 lipca 2013 r. (sygn. akt II GSK 391/12). W tym orzeczeniu NSA stwierdził, że ustawodawca polski - wprowadzając dyrektywę 2000/78/WE ustawą z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania - poprzestał na przyjęciu nowych rozwiązań prawnych. Nie podjął zaś czynności związanych z obowiązującymi już aktami prawa krajowego, których dostosowanie było niezbędne do pełnej implementacji dyrektywy.

Przepisy ustawy o wdrożeniu nie objęły zatem wszystkich dziedzin życia, w których mógł wystąpić problem dyskryminacji ze względu na wiek. W konsekwencji przepisy ustawy o wdrożeniu nie usuwają wątpliwości, jakie mogą się pojawiać w związku z brakiem przepisów dostosowujących prawo krajowe do dyrektywy 2000/78/WE. NSA doszedł do słusznego wniosku, że skutki takiego zaniechania ustawodawcy nie mogą obciążać obywatela.

RPO wskazuje, że inkryminowany przepis budzi także wątpliwości w świetle konstytucyjnej zasady równości (art. 32 ust. 1 Konstytucji). W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego przyjmuje się, że zróżnicowanie podmiotów podobnych jest dopuszczalne, jeżeli zostanie dokonane według kryterium, które spełnia następujące warunki:

  • musi ono mieć charakter relewantny, czyli musi pozostawać w bezpośrednim związku z celem i zasadniczą treścią przepisów, w których zawarta jest kontrolowana norma, oraz ma służyć realizacji tego celu i treści; wprowadzone zróżnicowania muszą być racjonalnie uzasadnione;
  • musi mieć charakter proporcjonalny; waga interesu, któremu ma służyć różnicowanie sytuacji adresatów normy, musi pozostawać w odpowiedniej proporcji do wagi interesów, które zostaną naruszone w wyniku nierównego potraktowania podmiotów podobnych;
  • musi pozostawać w związku z zasadami, wartościami i normami konstytucyjnymi, uzasadniającymi odmienne traktowanie podmiotów podobnych.

Z art. 32 ust. 2 Konstytucji wynika zaś niedopuszczalność wprowadzania regulacji różnicujących sytuację prawną adresatów norm wyłącznie ze względu na indywidualne cechy, takie jak m.in. płeć, wiek bądź pochodzenie społeczne. Dyskryminacja stanowi zatem kwalifikowany przejaw nierównego traktowania. Jest ona bezwzględnie niedopuszczalna.

Wobec wyroku NSA brak jest podstaw do dalszego utrzymywania wobec komorników sądowych ustawowego limitu wieku wykonywania zawodu. Konieczne jest zatem uchylenie przepisu ustawy pozbawiającego komorników powyżej 65. roku życia możliwości dalszego wykonywania zawodu wyłącznie z powodu osiągnięcia określonego wieku.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra o podjęcie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej.

Odpowiedź MS (aktualizacja 28 stycznia 2021 r.)

Aktualnie trwają prace nad nowelizacją  ustawy o komornikach sądowych. Projekt został wpisany do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów pod nr UD169.

Jeżeli zaś chodzi o wyrażane przez Pana wątpliwości odnośnie do zgodności z prawem unijnym oraz z Konstytucją regulacji wyrażonej w art. 19 ust. 1 pkt 2 tej ustawy, zgodnie z którym Minister Sprawiedliwości z urzędu odwołuje, w drodze decyzji, komornika z zajmowanego stanowiska, w razie ukończeniu przez komornika 65. roku życia, pragnę wskazać, że zostaną one poddane analizie w toku dalszych prac legislacyjnych - odpisała wiceministra Anna Dalkowska.

VII.801.3.2014

Koronawirus. Pracodawcy mogą wypowiadać umowy o zakazie konkurencji. Zyskują niewiele – a byli pracownicy tracą dużo. RPO do MRPiT

Data: 2021-01-08
  • RPO zwraca się do wicepremiera Jarosława Gowina o zmianę przepisów o zakazie konkurencji.
  • W pandemii, na podstawie nowelizacji specustawy covidowej, pracodawcy dostali od 24 czerwca 2020 r. prawo do ich wypowiadania.

Jeśli pracodawca i specjalista rozstają się, mogą związać się umową o zakazie konkurencji: w zamian za świadczenie ze strony pracodawcy specjalista zobowiązuje się nie wykorzystywać swojej wiedzy dla przedsiębiorstwa konkurencyjnego. Są to często umowy wielomiesięczne a nawet wieloletnie. Specustawa pozwoliła je jednak wypowiedzieć w siedem dni.

Rzecznik dostaje w tej sprawie wiele skarg: przepis specustawy ułatwia życie przedsiębiorcom (choć dla dużych przedsiębiorstw są to oszczędności śladowe), ale przerzuca koszty na osoby fizyczne, które praktycznie z dnia na dzień zostają pozbawione świadczenia pieniężnego wynikającego z zawartej umowy.

RPO prosi więc wicepremiera i ministra rozwoju, pracy i technologii o podjęcie zmian nad zmianą tych przepisów.

III.7040.121.2020

To co błahe dla prawnika nie jest błahe dla ludzi. RPO do MS ws zażaleń poziomych w procedurze cywilnej

Data: 2021-01-07
  • Usprawnienia w procedurze cywilnej, które miały odciążyć sądy drugiej instancji od spraw błahych, w niektórych przypadkach uderzają w ludzi.
  • Chodzi o sprawy dotyczące m.in. kwestii opłat, które muszą ponieść ci, którzy chcą, by sąd rozstrzygnął spór między nimi. Choć sprawa opłat prawniczo nie jest zawiła, to jednak może zdecydować o tym, czy człowiek skorzysta ze swego prawa do sądu.
  • Dlatego RPO przedstawia ten problem pod rozwagę Ministra Sprawiedliwości, który cały czas zajmuje się zmianami w sądownictwie.

RPO zwraca uwagę ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro na problem tzw. zażaleń poziomych w sprawach cywilnych, czyli takich zażaleń, które są kierowane do innego składu sędziowskiego w tym samym sądzie, a nie do sądu drugiej instancji.

Instytucja takich zażaleń  została wprowadzona w sprawach cywilnych po to, by odciążyć sądy drugiej instancji od poprawiania drobnych błędów w orzeczeniach. Taka możliwość została wprowadzona ustawą z 4 lipca 2019 r.( Dz. U. poz. 1469, ze zm.). Instytucja zażaleń poziomych (horyzontalnych) obowiązywała w kodeksie postępowania cywilnego od 2011 r., ale dotyczyła przede wszystkim postępowań przed sądem drugiej instancji.

Rzecznik nie kwestionuje takiego rozwiązania. Ze skarg od obywateli, jakie do niego trafiają, wynika jednak, że... 

...jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.... 

Dlatego RPO przedstawia Ministrowi Sprawiedliwości wątpliwości dotyczące zakresu postanowień oraz zarządzeń przewodniczącego, które mogą zostać poddane kontroli w drodze zażaleń poziomych. Chodzi o to, by próbując usprawnić pracę sądów nie ograniczyć konstytucyjnych praw obywateli do sądu, w tym prawa do rozstrzygnięcia sprawy w dwóch instancjach (art. 45 i art. 77 Konstytucji). Z punktu widzenia skomplikowanych problemów prawnych, jakie ma rozstrzygnąć sąd, kwestia zwolnienia z kosztów sądowych, opłaty sądowej albo z ponoszenia kosztów ekspertyzy biegłych może być błaha – ale nie jest to rzecz błaha dla obywateli stających przed sądami.

RPO przedstawia w swoim piśmie szeroką argumentację prawną i pokazuje, na czym konkretnie polegają problemy proceduralne, które mogą dotknąć obywateli w sądach.

Z uwagi na podniesione wątpliwości, a także mając na względzie informacje dotyczące prowadzenia w Ministerstwie Sprawiedliwości prac legislacyjnych nad dalszymi zmianami w procedurze cywilnej RPO wnosi o rozważenie tych wątpliwości i o odpowiedź

Prosi też o wskazanie kierunku, a także zakresu projektowanych zmian w procedurze cywilnej.

Odpowiedź MS (aktualizacja 29 stycznia 2021 r.)

Przedstawiony wywód zawiera szereg ważkich argumentów, które zasługują na rozważenie. Podnoszone wątpliwości dotyczące zakresu postanowień oraz zarządzeń przewodniczącego, które mogą zostać poddane kontroli w drodze zażaleń poziomych, zostaną przeanalizowane w ramach prac nad projektem zmiany ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (UD156).

W przypadku ich podzielenia, odpowiednie regulacje znajdą się w rzeczonym projekcie, zaś zgłoszenie dalszych ewentualnych uwag ze strony Rzecznika Praw Obywatelskich będzie możliwe w ramach planowanych konsultacji publicznych oraz opiniowania. 
- odpisała wiceministra Anna Dalkowska.

IV.511.351.2020

Koronawirus. Rzecznik pyta resort zdrowia i NFZ o sprawę szczepień

Data: 2021-01-05
  • Nieuprawnione preferencje w dostępie do szczepień przeciw koronawirusowi mogą godzić w konstytucyjną zasadę równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi NFZ o informacje nt. kontroli sprawy szczepień w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym osób spoza grup priorytetowych 
  • Ministra Zdrowia pyta zaś, co jest podstawą uznania szczepień przeciw SARS-CoV-2 za świadczenie finansowane ze środków publicznych

RPO bada z urzędu sprawę ewentualnych nieuprawnionych preferencji w dostępie do szczepień w WUM.

Wystąpił do Narodowego Funduszu Zdrowia o informacje o wynikach kontroli w WUM, w tym ewentualnie nałożonych sankcjach.

Z uwagi zaś na pojawiające się wątpliwości prawne dotyczące statusu szczepień przeciwko koronawirusowi, RPO prosi Ministra Zdrowia o wyjaśnienie, co jest podstawą uznania ich za świadczenie finansowane ze środków publicznych.  

Nie zostały one bowiem uwzględnione jako szczepienia zalecane na podstawie art. 19 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi. Nie dokonano także odpowiedniej nowelizacji koszyka świadczeń gwarantowanych.

RPO chce także wiedzieć, czy Narodowy Program Szczepień jest programem polityki zdrowotnej, o którym mowa w art. 48a ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Jeżeli zaś samoistną podstawą wdrożenia  Programu jest uchwała Rady Ministrów z 15 grudnia 2020 r., to Rzecznik prosi o przekazanie jej kopii.  W publicznych zasobach dostępny jest bowiem tylko sam Program, który – jak należy się domyślać – jest załącznikiem do uchwały.

Rzecznik przypomina także ministrowi o swym wystąpieniu z 30 grudnia 2020 r. w sprawie ewentualnego uzupełnienia grup „0” i „1” Programu.

Wskazał wtedy, że osoby z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunowie skarżą się, że nie są przewidziani do szczepień w pierwszej kolejności. A w grupie podwyższonego ryzyka są ci, których przyczyną niepełnosprawności są schorzenia układu krążeniowo-oddechowego.

Nie jest też jednoznaczne, czy w grupach priorytetowych są pracownicy i pensjonariusze izb wytrzeźwień, noclegowni i schronisk dla bezdomnych. A ich zagrożenie wydaje się bowiem porównywalne np. z placówkami ochrony zdrowia

A w kolejnych skargach napływających do RPO wskazywane są także dalsze grupy pominięte w pierwszych etapach szczepień. Chodzi np. o funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej, a także o osoby mające - zgodnie z art. 47c ustawy o świadczeniach - prawo do korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej poza kolejnością. A są nimi m.in.:

  • kobiety w ciąży;
  • osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności;
  • honorowi dawcy krwi i  przeszczepów,;
  • inwalidzi wojenni i wojskowi;
  • żołnierze zastępczej służby wojskowej;
  • kombatanci, działacze opozycji antykomunistycznej i represjonowani;
  • osoby deportowane do pracy przymusowej;
  • uprawnieni żołnierze lub pracownicy, których uszczerbek na zdrowiu wynosi co najmniej 30%;

Rzecznik wskazywał też, że Program nie zawiera szczegółow co do m.in. wyboru szczepionki przez pacjenta, jednolitego kwestionariusza kwalifikacji pacjenta do szczepienia, zasad szczepień tzw. ozdrowieńców, systemu dystrybucji szczepionek oraz zabezpieczenia ich przed kradzieżą.

Odpowiedź NFZ (aktualizacja 21 stycznia 2021 r.)

Uprzejmie informuję, że „Narodowy program szczepień” przyjęty w drodze uchwały przez Radę Ministrów w dniu 15 grudnia 2020 r., jest dokumentem rządowym realizującym cel strategiczny jakim jest osiągnięcie poziomu zaszczepienia społeczeństwa umożliwiającego zapanowanie nad pandemią COVID-19 do końca 2021 roku, przy jednoczesnym zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa.

Pierwszy etap naboru podmiotów do Narodowego Programu Szczepień przeciwko COVID-19 zakończył się 11 grudnia 2020 r. Placówki medyczne, które chciały wziąć udział w ww. Programie, mogły składać wnioski (elektroniczne formularze), a te które pozytywnie przeszły kwalifikację, otrzymały elektroniczne potwierdzenie dołączenia do ww. Programu. Od 18 do 22 grudnia 2020 r. trwały dodatkowe nabory lokalne, a ocena wniosków została zakończona 24 grudnia 2020 r. Zgodnie z art. 7 ust. 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374 , z późn. zm.) zakwalifikowane do ww. Programu placówki medyczne są umieszczane w wykazie podmiotów wykonujących działalność leczniczą w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, opracowywanym przez właściwego miejscowo dyrektora oddziału wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia w porozumieniu z wojewodą. Wykaz ten podlega ogłoszeniu w wojewódzkim dzienniku urzędowym w drodze obwieszczenia wojewody oraz w Biuletynie Informacji Publicznej Narodowego Funduszu Zdrowia (art. 7 ust. 3 ww. ustawy).

Za udział w ww. Programie świadczeniodawcy przysługuje wynagrodzenie, którego stawki zostały ujęte w zarządzeniu Nr 187/2020/DSOZ Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia 25 listopada 2020 r. w sprawie zasad sprawozdawania oraz warunków rozliczania świadczeń opieki zdrowotnej związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (ze zm.).

Narodowy program szczepień w cz. VI określa kolejność szczepień. Obecnie realizowany jest etap „0”, tj. szczepienia pracowników sektora ochrony zdrowia (w tym wykonujących indywidualną praktykę), pracowników Domów Pomocy Społecznej i pracowników Miejskich Ośrodków Pomocy Społecznej oraz personelu pomocniczego i administracyjnego placówek medycznych, w tym stacji sanitarno-epidemiologicznych. Etapy szczepień przyjęte w ww. Programie wskazują na pierwszeństwo osób należących do danej grupy, jednak w przypadku dostępności szczepionek ponad zainteresowanie, ze szczepienia będą mogły korzystać osoby z kolejnych grup.

Odpowiadając na apel Naczelnej Izby Lekarskiej o jak najefektywniejsze wykorzystanie szczepionek dostarczonych do szpitali w okresie świąteczno-noworocznym, do 6 stycznia 2021 r., oprócz szczepienia pracowników szpitali, zostało dopuszczone szczepienie członków ich rodzin oraz pacjentów, którzy w tym czasie przebywali w szpitalu, a których stan zdrowia na to pozwalał. Szczepienia tych osób mogły być jednak realizowane tylko i wyłącznie w przypadku ryzyka zmarnowania szczepionki, przy czym Narodowy Fundusz Zdrowia w swoim komunikacie wyraźnie informował, że zażąda pilnych wyjaśnień od podmiotów, w których pojawiły się uzasadnione wątpliwości co do złamania tych zasad (Centrala NFZ - Aktualności / Aktualności / Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) – finansujemy zdrowie Polaków ).

W związku z pojawieniem się informacji o możliwości naruszenia zasad szczepień przedstawionych w ww. Programie, Narodowy Fundusz Zdrowia na polecenie Ministra Zdrowia, w oparciu o przepis art. 61a ust. 2a ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2020 r., poz. 1398, z późn. zm.) przeprowadził kontrolę realizacji szczepień między innymi w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W wyniku kontroli w UCK Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego stwierdzono złamanie zasad zawartych w ww. Programie.

W trakcie organizacji szczepień już 28 grudnia 2020 r. został przesłany plik z danymi osób spoza grupy „0”, gdy tymczasem dopiero 29 grudnia 2020 r. pojawiły się informacje Narodowego Funduszu Zdrowia, zgodnie z którymi w przypadku, kiedy była potencjalna sytuacja, że szczepionka się zmarnuje, można było doprosić pacjenta szpitala i ewentualnie rodzinę personelu medycznego lub niemedycznego zatrudnionego w szpitalu. Kontrolerzy z Narodowego Funduszu Zdrowia w trakcie trwającego postępowania kontrolnego sprawdzali m.in. czy personel uprawniony, zgłoszony do szczepień i przebywający w szpitalu w dniu, w którym przekazano szczepionkę osobom spoza grupy, został zaszczepiony.

Przedstawiając powyższe uprzejmie informuję, że wystąpienie pokontrolne zostało skierowane do podmiotu kontrolowanego - odpisał Bernard Waśko z NFZ.

Odpowiedź MZ (aktualizacja 25 lutego 20201 r.)

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 31 grudnia 2020 r. w sprawie metody zapobiegania COVID-19 (Dz. U. 2021 poz.10),  szczepieniami są objęte osoby, które najpóźniej w dniu przeprowadzenia szczepienia ukończyły 18. rok życia, nieszczepione lub niemające udokumentowanego zakończonego szczepienia. Nie nałożony został jednak obowiązek szczepienia na obywateli.

Szczepienia przeciwko Covid-19 nie są realizowane w ramach programu polityki zdrowotnej. Szczepienie nie zostało uwzględnione jako szczepienie zalecane na podstawie art. 19 Ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz.U. z 2020 r. poz. 1845), gdyż aktualnie nie należy do szczepień, które mogą być realizowane na zasadach określonych w niniejszym art. 19, ze względu na dostęp i finasowanie szczepień, które w całości jest  finansowane, wraz z zakupem szczepionki, ze środków budżetu państwa. Nieodpłatnym szczepieniom podlegają również osoby nieubezpieczone.

Podstawą uznania tych szczepień za świadczenie profilaktyczne finansowane ze środków publicznych jest art. 9 Ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 1842). W zakresie możliwości stosowania uprawnień osób mających zgodnie z art. 47c Ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz.U. z 2020 r. poz. 1398) prawo do korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej poza kolejnością, wskazuję, że przepis ten nie ma w tym przypadku zastosowania - odpisała Anna Goławska, podsekretarz stanu w MZ. 

V.7018.3.2021

Jak zapewnić głuchym dostęp do ważnych informacji i programów. Uwagi RPO do rządowego projektu zmiany ustawy o RTV

Data: 2021-01-04
  • Osoby głuche i niedosłyszące nadal nie będą miały dostępu do ważnych informacji i programów nadawanych przez telewizje i platformy streamingowe.
  • Projektowane przepisy są niespójne tam, gdzie mowa o przeciwdziałaniu mowie nienawiści i dyskryminacji.
  • Będzie tak, o ile nie zostanie zmieniony projekt ustawy wdrażającej unijne przepisy o dostępności usług audiowizualnych.
  • RPO po raz kolejny zwraca się do rządzących, by wypełnili swe obowiązki wobec niesłyszących obywateli.

Wielu głuchych w Polsce nie zna biegle języka polskiego. Na co dzień posługują się innym językiem – PJM, czyli polskim językiem migowym. Dlatego tak ważne jest tłumaczenie ważnych informacji na PJM. Osoby niedosłyszące potrzebują z kolei napisów, zaś osoby niesłyszące, ale znające język polski, potrzebują audiodeksrypcji, a więc informacji nie tylko o tym, co kto mówi, ale jakie inne dźwięki są elementem komunikatu.

Zapewnienie osobom z niepełnosprawnościami, na zasadzie równości z innymi, dostępu do informacji i komunikacji, jest obowiązkiem państwa. Jego realizacja ma przede wszystkim umożliwić im samodzielne funkcjonowanie i pełny udział we wszystkich sferach życia.

Obowiązek ten wynika nie tylko z praw człowieka, ale jest też elementem szerszej zmiany cywilizacyjnej, która każe przy komunikatach wszelkiego rodzaju zwracać większą uwagę na potrzeby odbiorcy i uwzględniać jego indywidualną sytuację. Stąd coraz większe znaczenie, jakie m.in. w Unii Europejskiej przykładane jest do dostępności produktów, usług i informacji.

W przypadku usług audiowizualnych, a więc programów „zwykłych” stacji telewizyjnych, platform streamingowych, czy telewizji na żądanie, szczegółowe obowiązki nadawców opisuje unijna dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych (Dz. U. UE. L. z 2018 r. Nr 303, str. 69). Jej postanowienia każde państwo członkowskie wdraża swoją własną ustawą. Powinno to nastąpić do 20 września 2020 r. – polska ustawa ciągle nie jest gotowa. Na razie projekt zmiany prawa (ustawy o RTV) jest w fazie konsultacji.

Dlatego RPO przedstawia swoje uwagi w wystąpieniu do wicepremiera Piotra Glińskiego, ministra kultury, dziedzictwa narodowego i sportu. Dzięki skargom od obywateli i współpracy z ekspertami zajmującymi się sprawami osób z niepełnosprawnościami RPO dokładnie wie, jak wyglądają realia, gdzie prawo nie działa i dlaczego – mimo prawnych zobowiązań – programy audiowizualne nie są  dostępne dla osób z niepełnosprawnością słuchu.

Jest tak dlatego, że polskie prawo skupiło się na ilości zamieszczanych udogodnień, a nie ich jakości (czyli temu, czy ktoś realnie może z nich skorzystać). Przewodniczący KRRiT może zobowiązać nadawców, by pewna część programów była dostępna (dziś to 22% napisów dla niesłyszących oraz 3% tłumaczenia na polski język migowy , mierzone kwartalnie), może też wskazać, jakie są metody czynienia programów dostępnymi (tłumaczenie na PJM, napisy, audiodeskrypcja i inne). W praktyce wystarczy opatrzyć samymi napisami program w czasie najniższej oglądalności, by formalnie spełnić wymogi. Jeśli chodzi o napisy w transmisjach z konferencji prasowych przedstawicieli rządu – to nie ma żadnych podstaw, by tego wymagać od stacji telewizyjnych. Nadawcy muszą spełniać wymogi dostępności jedynie w wymaganej części programów.

Tymczasem osoby głuche i niedosłyszące nie będą w stanie dowiedzieć się tego, co dla nich ważne. Dopiero ustawa wdrażająca (implementująca) unijną dyrektywę audiowizualną mogłaby dać taką podstawę.

Co mówi dyrektywa?

Dyrektywa unijna, której przepisy Polska ma wdrożyć, mówi wprost o potrzebach osób z niepełnosprawnościami i do tych potrzeb się odwołuje. W szczególności zwraca uwagę na potrzeby osób z niepełnosprawnością wzroku lub słuchu. Zobowiązuje kraje członkowskie, by tak zmieniały prawo, by krok za krokiem – STOPNIOWO –dostępność programów przygotowywanych przez różnych prywatnych nadawców rosła. Jest jednak jeden wyjątek od tej stopniowości: programy audiowizualne nadawane w sytuacjach nadzwyczajnych muszą być dostępne dla wszystkich już teraz (a więc w przypadku osób głuchych - być co najmniej tłumaczone na Polski Język Migowy, mieć napisy dla osób niesłyszących i niedosłyszących, napisy mówione i audiodeskrypcję). Stanowi tak art. 7 ust. 5 dyrektywy.

Jakie luki są w polskim projekcie?

Trzeba wprowadzić wymogu dostępności komunikatów w sytuacjach nadzwyczajnych. Wdrożenie tej dyspozycji od razu zmieniłoby sytuację w Polsce - niestety w konsultowanym projekcie ustawy takiego przepisu w ogóle nie ma!

Zdaniem RPO trzeba to zmienić– wtedy wszyscy nadawcy musieliby te najważniejsze komunikaty czynić dostępnymi (dziś, co warto wiedzieć, obowiązek ten stara się wypełniać tylko TVP, co praktycznie uzależnia osoby głuche od przekazu tej rządowej stacji).

RPO zwraca też uwagę, że projektowana ustawa wprowadziłaby obowiązki nadawców w zakresie usług audiowizualnych na niższym poziomie niż w przypadku programów telewizyjnych. Tylko 30% audycji umieszczonych w udostępnianym publicznie katalogu musiałoby mieć udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami. Brakuje przy tym przepisów o regularnym przedstawianiu stosownych sprawozdań przez nadawców i dostawców usług medialnych mających w celu pomiaru postępu w stopniowym udostępnianiu usług.

Niespójność przepisów o zakazie nienawiści

RPO zwraca też uwagę na lukę w przepisach dotyczących zakazu dyskryminacji i szerzenia nienawiści. Przygotowany projekt stwierdza, że programy nie mogłyby zawierać treści nawołujących do nienawiści lub przemocy lub dyskryminujących ze względu na :

  1. rasę,
  2. niepełnosprawność,
  3. płeć,
  4. wyznanie
  5. narodowość
  6. lub nawołujących do popełnienia przestępstw o charakterze terrorystycznym.

Ale już przepisy projektu dotyczące samych platform udostępniających programy od różnych użytkowników, nie będą mogły zawierać treści zawierających nawoływanie do przemocy lub nienawiści wobec grupy osób ze względu na następujące przesłanki:

  1. płeć,
  2. rasę,
  3. kolor skóry,
  4. pochodzenie etniczne lub społeczne,
  5. cechy genetyczne,
  6. język,
  7. religię lub przekonania,
  8. poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy,
  9. przynależność do mniejszości narodowej,
  10. majątek,
  11. urodzenie,
  12. niepełnosprawność,
  13. wiek
  14. lub orientację seksualną.

Wprowadzenie różnych uregulowań w zakresie przesłanek dyskryminujących może być potraktowane jako próba różnicowania sytuacji prawnej poszczególnych grup osób ze względu na posiadaną cechę oraz miejsce zamieszczanych treści – nie mające uzasadnienia. A przepisy te mają ogromne znaczenie, ponieważ w polskim systemie prawa karnego jest luka: nie ma kary za nawoływanie do nienawiści ze względu na przesłanki inne niż rasa, pochodzenie narodowe i etniczne oraz wyznanie.

XI.812.10.2020

Jak MEiN zapewnia bezpieczeństwo uczniom podczas zajęć na strzelnicach szkolnych?

Data: 2020-12-31
  • Nie ma przepisów dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć dodatkowych na tzw. strzelnicach szkolnych
  • Żadnych działań co do tworzenia i funkcjonowania tych strzelnic nie podejmowali ani kuratorzy oświaty, ani policja – wykazała kontrola NIK
  • Podjęto ją po tym, jak kilka lat temu uczeń stracił wzrok w jednym oku wskutek wypadku na takiej strzelnicy
  • O bezpieczeństwo uczniów podczas tych zajęć dodatkowych Rzecznik Praw Obywatelskich pyta ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka

W maju 2016 r. doszło do wypadku podczas zajęć dodatkowych ze strzelectwa sportowego, prowadzonych na strzelnicy w szkole w Stalowej Woli. Uczeń stracił wzrok w jednym oku.

Z tego m.in. powodu Najwyższa Izba Kontroli postanowiła sprawdzić, jak zapewnia się uczniom bezpieczeństwo podczas zajęć z nauki strzelania w szkołach.

Jak wynika z raportu NIK z 2018 r. pt. „Zapewnienie bezpieczeństwa uczniów na strzelnicach szkolnych”, bezpieczeństwo uczniów podczas zajęć nauki strzelania sportowego nie jest dostatecznie zapewnione.

Przepisy nie określają bowiem szczegółowych regulacji funkcjonowania strzelnic szkolnych, wymogów dla pomieszczeń wykorzystywanych w tym celu, jak i ich wyposażenia.

W większości skontrolowanych szkół zajęcia strzeleckie prowadzono w obiektach niebędących strzelnicami w rozumieniu przepisów, lecz jedynie pomieszczeniami adaptowanymi (np. strych, magazyn, piwnica).

NIK zwrócił uwagę, że było to możliwe, ponieważ w przepisach w ogóle nie ma pojęcia "strzelnicy szkolnej". Co za tym idzie, nie ma także szczegółowych regulacji i zasad ich funkcjonowania. 

Dyrektorzy szkół próbowali zapewnić bezpieczeństwo uczestników, tworząc własne zasady funkcjonowania strzelnic szkolnych oraz wizytując zajęcia. A ze względu na brak regulacji, żadnych działań dotyczących tworzenia i funkcjonowania strzelnic szkolnych nie podejmowali ani kuratorzy oświaty, ani policja.

Kontrolę przeprowadzono w województwie podkarpackim. Zidentyfikowane przez NIK problemy - zwłaszcza brak regulacji co do zapewnienia bezpieczeństwa - dotyczą jednak całego kraju.

W związku z wynikami tej kontroli RPO poprosił szefa resortu o stanowisko w sprawie. Pyta też, czy ministerstwo podejmowało działania w celu zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć na strzelnicach szkolnych.

Pismo przekazano też do wiadomości Rzecznika Praw Dziecka.

Odpowiedź wiceministry Marzeny Machałek (aktualizacja 21 stycznia 2021 r.)

Minister Edukacji Narodowej 6 lipca 2017 r. w podstawowych kierunkach realizacji polityki oświatowej państwa na rok szkolny 2017/2018 ustalił do monitorowania obszar dotyczący zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć na strzelnicach funkcjonujących w szkołach.  Badanie zaplanowano w 100% szkół, w których zorganizowano strzelnice i przeprowadzono od stycznia do marca 2018 r.

Liczba strzelnic zorganizowanych na terenie szkół, wg stanu na 16 marca 2018 r., wynosiła 255, w tym 67 w samodzielnych szkołach i 188 w zespołach szkół. Najwięcej – 103 strzelnice zorganizowano w liceach ogólnokształcących, najmniej w szkołach podstawowych – 43.

Po analizie arkuszy monitoringu przekazanych przez kuratorów oświaty, sprawujących nadzór pedagogiczny nad publicznymi  i niepublicznymi szkołami na obszarze danego województwa, stwierdzono, że z powodu braku szczegółowych uregulowań prawnych dotyczących organizowania strzelnic dyrektorzy szkół stosowali ogólne przepisy zawarte w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej i Sportu  z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny  w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach.

Rozpatrując kwestie bezpieczeństwa na terenie placówek oświatowych, należy mieć na względzie, że organ prowadzący szkołę lub placówkę odpowiada za jej działalność. Do zadań organu prowadzącego szkołę lub placówkę należy zapewnienie warunków działania szkoły lub placówki, w tym bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, wychowania i opieki. Zatem zaplanowanie organizacji strzelnicy na terenie szkoły wiąże się z dodatkowymi wymogami dotyczącymi spełnienia określonych warunków bezpieczeństwa.

W ramach monitoringu weryfikowano funkcjonowanie strzelnic pod względem bezpieczeństwa, m.in. w zakresie: − posiadania wyposażenia i sprzętu z wymaganymi atestami  lub certyfikatami,  − sprawności i zabezpieczenia sprzętu;  − oznakowania i zabezpieczenia stanowisk; − wyposażenia w apteczkę i instrukcję pierwszej pomocy.

Mając na względzie przekazane dane przez kuratorów oświaty  oraz wzmocnienie bezpieczeństwa uczniów na terenie szkół i placówek, Minister Edukacji Narodowej w listopadzie 2018 r. znowelizował rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych  i niepublicznych szkołach i placówkach. Wprowadzono m.in. regulacje dotyczące organizowania strzelnic na terenie placówek oświatowych oraz obowiązek przeszkolenia pracowników szkoły lub placówki w zakresie udzielania pierwszej pomocy. Określono warunki, które muszą spełniać strzelnice organizowane  w szkołach i placówkach odwołując się do ustawy z dnia 21 maja 1999 r.  o broni i amunicji.

Zgodnie z art. 45 tej ustawy broń palna oraz inna broń zdolna do rażenia celów na odległość może być używana w celach szkoleniowych i sportowych tylko na strzelnicach, a regulaminy strzelnic  i kwalifikacje osób prowadzących na nich zajęcia muszą spełniać warunki określone na podstawie art. 46 wymienionej ustawy. Ponadto,  w § 38 ww. rozporządzenia wprowadzono obowiązek zaznajomienia uczniów z zasadami korzystania ze strzelnicy i bezpiecznego obchodzenia się z bronią przed przystąpieniem do strzelania z broni sportowej.

Obecnie, aby zwiększyć bezpieczeństwo dzieci podczas pobytu  w szkole, także pozostali jej pracownicy powinni być przygotowani  do udzielania pierwszej pomocy. Dotychczas przepisy rozporządzenia wymieniały jedynie nauczycieli, w tym m.in. prowadzących zajęcia  w warsztatach i laboratoriach lub zajęcia wychowania fizycznego. Podkreślono także konieczność wyposażenia pomieszczeń szkoły  w apteczkę zaopatrzoną w środki niezbędne do udzielania pierwszej pomocy wraz z instrukcją jej udzielania. 

 VII.071.17.2018

Dlaczego osoby z niepełnosprawnościami i ich opiekunowie nie mają szczepień w pierwszej kolejności? RPO pisze do Ministra Zdrowia

Data: 2020-12-30
  • Osoby z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunowie skarżą się, że nie są przewidziani do szczepień w pierwszej kolejności
  • A w grupie podwyższonego ryzyka są ci, których przyczyną niepełnosprawności są schorzenia układu krążeniowo-oddechowego
  • Nie jest też jednoznaczne, czy w grupach priorytetowych są pracownicy i pensjonariusze izb wytrzeźwień, noclegowni i schronisk dla bezdomnych
  • Ich zagrożenie wydaje się bowiem porównywalne np. z placówkami ochrony zdrowia

Musimy rozmawiać o tym, kto ma prawo do pierwszeństwa przy szczepieniach na koronawirusa. Ludzie mają bowiem wątpliwości co do określenia grup priorytetowych. A sposób określenia takich grup rodzi wątpliwości, czy uwzględnione będą wszystkie osoby znajdujące się w podobnej sytuacji.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

Zgodnie z Narodowym Programem Szczepień przeciw SARS-CoV-2, na początku szczepienia są przeznaczone dla osób najbardziej narażonych na zakażenie:

  • pracowników ochrony zdrowia,
  • pracowników Domów Pomocy Społecznej i Miejskich Ośrodków Pomocy Społecznej,
  • personelu pomocniczego i administracyjnego w placówkach medycznych, w tym stacjach sanitarno-epidemiologicznych.

W następnym etapie ze szczepień skorzystają:

  • pensjonariusze Domów Pomocy Społecznej oraz Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych, pielęgnacyjno-opiekuńczych i innych miejsc stacjonarnego pobytu,
  • osoby powyżej 60. roku życia,
  • służby mundurowe,
  • nauczyciele.

Rzecznik wyraża zadowolenie z szybkiego wdrażania Programu. Ma jednak wątpliwości co do określenia grup priorytetowych, które mają zostać zaszczepione w pierwszych etapach szczepień. Chodzi zwłaszcza o nieuwzględnienie osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów.

Tymczasem osoby z niepełnosprawnościami są w grupie podwyższonego ryzyka zakażeniem koronawirusem i jego skutkami. To w szczególności osoby, u których przyczyną niepełnosprawności są schorzenia układu krążeniowo-oddechowego, współwystępujące schorzenia różnych układów organizmu, czyli osoby z tzw. niepełnosprawnością sprzężoną oraz ze schorzeniami powodującymi znaczące osłabienie odporności, a także osoby, które z uwagi na trudności poznawcze mają obniżoną zdolność do dbania o higienę i profilaktykę.

Do Rzecznika napływają sygnały zaniepokojonych obywateli z niepełnosprawnościami. W przeciwieństwie do osób pełnosprawnych, które mogą funkcjonować w życiu społecznym (z uwzględnieniem pewnych ograniczeń) osoby z niepełnosprawnościami mają obawy, że jeszcze długo nie będą mogły uczestniczyć w życiu społecznym.

Dodatkowo obawy te potęgują prognozy, według których szczepienie dla późniejszej grupy, w której się znajdują, ma się odbywać pod koniec 2021 r. Taka perspektywa dla tych osób oznacza kolejny rok życia w zamknięciu oraz pozbawia je prawa do normalnego życia i godnego traktowania.

A w pierwszych etapach Programu nie uwzględniono opiekunów osób z niepełnosprawnościami. Może to utrudniać opiekę nad osobą z niepełnosprawnościami w przypadku np. zakażenia SARSCoV-2 lub śmierci jej jedynego opiekuna. Gdy u jedynego opiekuna stwierdzi się zakażenie, jego podopieczny automatycznie idzie na kwarantannę. W przypadku śmierci jedynego opiekuna podopieczny może zaś pozostać bez opieki.

Ponadto powstaje np. pytanie, czy użyte w Programie sformułowanie "nauczyciele” oznacza również opiekunów i opiekunki w żłobkach. Literalnie nimi nie są, ale stopień ich zagrożenia jest co najmniej taki jak nauczycieli.

Nie da się także jednoznacznie stwierdzić, czy wśród grup priorytetowych są pracownicy i pensjonariusze izb wytrzeźwień, noclegowni i schronisk dla bezdomnych. A ich zagrożenie wydaje się porównywalne np. z placówkami ochrony zdrowia.

Kolejną kwestią jest uwzględnienie w którymś z pierwszych etapów szczepień pracowników centrów pomocy rodzinie.

Brak także szczegółów co do liczebności osób w poszczególnych grupach priorytetowych, które mają zostać zaszczepione w każdym z etapów. Nie ma też jednoznacznych informacji co do samych grup osób do zaszczepienia.

Ponadto Program nie zawiera szczegółow co do m.in. wyboru szczepionki przez pacjenta, jednolitego kwestionariusza kwalifikacji pacjenta do szczepienia, zasad szczepień tzw. ozdrowieńców, systemu dystrybucji szczepionek oraz zabezpieczenia ich przed kradzieżą.

V.7018.1033.2020

Cudzoziemcy coraz dłużej czekają na legalizację pobytu w Polsce. Adam Bodnar interweniuje u premiera

Data: 2020-12-30
  • Nawet ponad 2 lata mogą czekać cudzoziemcy na ostateczną decyzję w sprawie zezwolenia na pobyt w Polsce
  • Tymczasem według przepisów załatwienie sprawy powinno nastąpić w miesiąc
  • A podczas oczekiwania na koniec procedury nie można nawet na krótko opuścić Polski, by np. odwiedzić rodzinę
  • Bezczynność organów administracji narusza zatem prawo cudzoziemców do ochrony przed ingerencją w życie rodzinne i prywatne
  • Przewlekłość w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców kosztowała budżet państwa ok. 2 mln zł

Wobec faktu, że dotychczasowe działania MSWiA nie przyniosły realnej poprawy, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o wdrożenie kompleksowych i skutecznych rozwiązań usprawniających postępowania i skracających oczekiwanie na wydanie pozwoleń na pobyt i pracę.

Problemy cudzoziemców wobec długotrwałych postępowań   

Od kilku lat cudzoziemcy przebywający w Polsce skarżą się na przewlekłość postępowań prowadzonych przez wojewodów i Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców w sprawach legalizacji ich pobytu. Liczne skargi napływające do Biura RPO – zgłaszane także przez pracodawców - wskazują, że na zezwolenie na pobyt czasowy, pobyt stały lub na pobyt i pracę trzeba czekać nawet kilkanaście miesięcy.

Tymczasem według przepisów załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej - dwóch miesięcy.

Konsekwencją przewlekłości są problemy finansowe wobec braku możliwości pracy zarobkowej, a także zniechęcenie pracodawcy i odstąpienie od zamiaru powierzenia cudzoziemcowi pracy. Z kolei studenci, którzy wnoszą o pobyt czasowy przed rozpoczęciem roku akademickiego, często uzyskują kartę pobytu dopiero przed końcem roku akademickiego. Uniemożliwia im to wyjazd do kraju pochodzenia w czasie przerw semestralnych.

W ocenie skarżących przewlekłości towarzyszy chaos organizacyjny w urzędach wojewódzkich. Chodzi m.in. o brak kontaktu z inspektorem prowadzącym postępowanie czy niemożność wypowiedzenia się co do zebranych materiałów.

Raport NIK nie zmienił sytuacji

Na nieprzygotowanie administracji publicznej do obsługi migrantów wskazuje  Informacja Najwyższej Izby Kontroli „Przygotowanie administracji publicznej do obsługi cudzoziemców”. Potwierdza ona, że wojewodowie i Szef Urzędu ds. Cudzoziemców nie przestrzegają terminów załatwienia sprawy.

RPO sprawdził, czy po raporcie NIK usprawniono pracę urzędów. Z uzyskanych wyjaśnień wynika, że sytuacja w latach 2018-2019 znacząco nie poprawiła się. W Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim, mimo zwiększenia liczby etatów, w 2019 r. na jednego inspektora przypadało średnio 535 postępowań legalizacyjnych. W Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim spraw tych było 686.

Nie poprawił się też średni czas rozpatrywania wniosków o legalizację pobytu. W Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim średni czas postępowania w 2019 r. wzrósł do 397 dni, a w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim - do 363 dni.

Zatrważa fakt, że w 2019 r. średni czas rozpatrywania odwołania od decyzji negatywnej dla cudzoziemca do Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców wynosił 419 dni.

Przed końcem procedury nie można odwiedzić rodziny za granicą

Oznacza to, że cudzoziemcy mogą czekać na ostateczną decyzję nawet ponad 2 lata. A w tym czasie ich sytuacja życiowa może się diametralnie zmienić. Np. kończą studia; muszą zmienić pracodawcę zniechęconego przedłużającym się postępowaniem; tracą albo zmieniają podstawy prawne pobytu, co wymaga  rozpoczęcia nowej procedury.

Niepewność terminu wydania decyzji powoduje, że migranci nie mogą budować i rozwijać życia rodzinnego i prywatnego w Polsce. Zgodnie z przepisami stempel potwierdzający złożenie wniosku o zezwolenie na pobyt nie upoważnia cudzoziemca do ponownego wjazdu do Polski. Podczas wieloletniego oczekiwania na zakończenie procedury nie może on nawet na krótko opuścić Polski. A to godzi w jego więzi rodzinne w kraju pochodzenia.

W ten sposób bezczynność organów administracji narusza prawo cudzoziemców do ochrony przed ingerencją w życie rodzinne i prywatne, które zagwarantowane jest każdemu na gruncie art. 47 Konstytucji oraz art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Sądy wskazują na naruszanie Konstytucji 

Przewlekłość procedur ma swe odzwierciedlenie w kwotach zasądzanych w latach 2018-2019 przez wojewódzkie sądy administracyjne tytułem przyznania skarżącemu kwoty pieniężnej, grzywny nałożonej na organ, a także zwrotu kosztów postępowania. Z informacji RPO wynika, że przewlekłość w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców kosztowała budżet państwa ok. 2 mln zł.

Sądy podkreślają, że przewlekłe prowadzenie spraw przez urzędy wojewódzkie narusza nie tylko Kodeks postępowania administracyjnego, ale też i Konstytucję. Obowiązek organu działania zgodnego z prawem wynika z prawa do dobrej administracji wywodzonego z zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji), zasady sprawności i rzetelności działań instytucji publicznych (preambuła do Konstytucji) czy zasady dobra wspólnego (art. 1 Konstytucji).  

Pomimo wielu działań podejmowanych przez urzędy wojewódzkie w celu zwiększenia liczby etatów i przeciwdziałania nadmiernemu obciążeniu pracowników urzędów, zachowanie wynikających z przepisów prawa terminów załatwienia sprawy w tej kategorii w zasadzie nie jest możliwe.

Rekomendacje RPO

W opinii RPO niezbędne jest kompleksowe podejście do problemu: uwzględnienie tematu przewlekłości w planowaniu polityki budżetowej państwa, jak i informatyzacja postępowań legalizacyjnych jako zasady.

Aby zminimalizować negatywne skutki niewydolności urzędów warto rozważyć wprowadzenie udogodnień dla stron postępowań, w zakresie np. przyznania wszystkim cudzoziemcom prawa do pracy od momentu złożenia wniosku, czy udzielania zezwoleń na pobyt i pracę w ramach określonej branży, a nie - jak dotychczas - na pracę u konkretnego pracodawcy.

Dużym ułatwieniem w przypadkach przedłużania ważności już udzielonych zezwoleń na pobyt byłoby też zmniejszenie liczby dokumentów wymaganych od cudzoziemców w kolejnych postępowaniach.

XI.540.10.2018

UOKiK oceni kupno Polska Press przez PKN Orlen pod kątem zachowania warunków konkurencji

Data: 2020-12-29
  • Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie może oceniać kupna koncernu medialnego Polska Press przez PKN Orlen pod względem wpływu transakcji na pluralizm mediów
  • Planowaną koncentrację może oceniać wyłącznie pod kątem zachowania warunków konkurencji
  • Prezes UOKiK opiera się wyłącznie na kryteriach merytorycznych i nie ulega jakiejkolwiek presji politycznej czy społecznej

Tak prezes UOKiK Tomasz Chróstny odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

Chodzi o kupno koncernu medialnego Polska Press przez koncern paliwowy PKN Orlen (spółkę, w której Skarb Państwa sprawuje faktyczną kontrolę korporacyjną, mimo posiadania jedynie mniejszościowych udziałów).  Do tego wydawnictwa należy 20 spośród 24 lokalnych dzienników wydawanych w Polsce, a także 120 tygodników lokalnych oraz 500 witryn internetowych.

Sfinalizowanie transakcji zależy od pozytywnej decyzji UOKiK. Dlatego Adam Bodnar przedstawił 16 grudnia 2020 r. swe uwagi prezesowi Urzędu - dla zapewnienia w tym postępowaniu skutecznej ochrony zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym.

Odbiorcy informacji prasy lokalnej i lokalnych witryn internetowych odpowiadają definicji konsumenta. Pod ochroną prawa pozostaje zatem ich oczekiwanie, że prasa, zgodnie z Konstytucją, będzie korzystała z wolności wypowiedzi i będzie urzeczywistniała ich prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. 

W ocenie RPO zakup przez PKN Orlen prywatnego koncernu medialnego rodzi zagrożeń. Trudno się spodziewać, aby media kontrolowane przez państwo prawidłowo wykonywały swą kontrolną funkcję.

Konstytucyjna zasada wolności prasy wyklucza jej prawne podporządkowanie władzom politycznym - choćby pośrednie. Inaczej wolna prasa, której cechą jest krytycyzm wobec władzy, może się przekształcić w zależne od niej biuletyny informacyjne i propagandowe. A koncentracja w jednym koncernie druku prasy, jej wydawania i kolportażu to próba powrotu do niechlubnych tradycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” z PRL.

Ponadto PKN Orlen przejmuje funkcje nie tylko wydawcy prasy. Będzie odpowiadać również za druk - kupiono bowiem także sześć drukarni. Oznacza to, że spółka będzie miała wpływ na druk także konkurencyjnych, lokalnych  tytułów prasowych. Wymaga to dodatkowego zbadania, jak przełoży się to na niezakłóconą konkurencję na lokalnych rynkach prasowych.

Odpowiedź UOKiK

Prezes UOKiK, działając na podstawie przepisów ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów, ocenia każdą koncentrację pod kątem zachowania warunków konkurencji na rynku działania uczestników koncentracji.

Ocena dopuszczalności dokonania koncentracji wymaga wyznaczenia rynku właściwego w sprawie, a następnie ustalenia, czy na tak wyznaczonym rynku w wyniku zrealizowania zamierzonej transakcji dojdzie do istotnego ograniczenia konkurencji, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej, przez którą rozumie się zgodnie z art. 4 pkt 10 ww. ustawy pozycję przedsiębiorcy, która umożliwia mu zapobieganie skutecznej konkurencji na rynku właściwym przez stworzenie mu możliwości działania w znacznym zakresie niezależnie od konkurentów, kontrahentów oraz konsumentów.

Domniemywa się, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, jeżeli jego udział w rynku przekracza 40%. Przy ocenie tej brane są pod uwagę w szczególności takie czynniki, jak udział uczestników koncentracji w rynku właściwym, struktura tego rynku po dokonaniu koncentracji, bariery wejścia na rynek oraz wpływ koncentracji na rynek (rynki) w układzie horyzontalnym, wertykalnym i konglomeratowym.

Ocena dopuszczalności koncentracji wymaga zatem wyznaczenia rynku właściwego w sprawie (lub szeregu rynków), a następnie ustalenia, czy na wyznaczonym rynku w wyniku zrealizowania zamierzonej transakcji dojdzie do istotnego ograniczenia konkurencji, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej.

Ustawa jednoznacznie określa kompetencje Prezesa Urzędu przy ocenie zamiaru koncentracji, która to ocena może zakończyć się zgodą bezwarunkową lub warunkową na dokonanie koncentracji albo jej zakazaniem, przy czym rodzaj decyzji zależy od tego, czy w wyniku koncentracji dochodzi do istotnego ograniczenia konkurencji na rynku właściwym.

Jeżeli w toku postępowania antymonopolowego okaże się, że konkurencja na rynku właściwym nie zostanie istotnie ograniczona, zgodnie z art. 18 ustawy Prezes Urzędu kończy postępowanie decyzją wyrażającą zgodę na dokonanie koncentracji.

Zgoda warunkowa w myśl art. 19 ustawy wydawana jest wówczas, gdy do istotnego ograniczenia konkurencji nie dochodzi w wyniku spełnienia przez przedsiębiorcę określonych warunków.

Warunkami tymi, zgodnie z art. 19 ust. 2 ustawy, są w szczególności:

  • zbycie całości lub części majątku jednego lub kilku przedsiębiorców,
  • wyzbycie się kontroli nad określonym przedsiębiorcą lub przedsiębiorcami, w szczególności przez zbycie określonego pakietu akcji lub udziałów, lub odwołania z funkcji członka organu zarządzającego lub nadzorczego jednego lub kilku przedsiębiorców,
  • udzielenie licencji praw wyłącznych konkurentowi.

Wskazane wyżej czynności mają na celu przede wszystkim zredukowanie siły rynkowej przedsiębiorców objętych koncentracją i przez to utrzymanie efektywnej konkurencji, która byłaby zakłócona w wyniku koncentracji dokonanej bez wprowadzenia i wykonania warunków modyfikujących.

Warunki, które mogą być nałożone na przedsiębiorcę lub przedsiębiorców w decyzji wyrażającej zgodę na dokonanie koncentracji, nie są w treści art. 19 ustawy wymienione w sposób wyczerpujący, co wyraźnie wynika z użytego przez ustawodawcę zwrotu „w szczególności”.

Wskazane w tym przepisie warunki są jedynie przykładowe, co oznacza, że stosownie do okoliczności mogą one przyjmować różną treść. W każdym jednak przypadku realizacja ich powinna doprowadzić do stanu, w którym koncentracja nie będzie źródłem istotnego ograniczenia konkurencji na rynku.

Nadmienić w tym miejscu również należy, że jeśli w wyniku zamierzonej koncentracji nie dochodzi do istotnego ograniczenia konkurencji, Prezes Urzędu nie ma podstaw do nałożenia warunków, o których mowa powyżej.

Trzecim możliwym rozstrzygnięciem jest zakazanie dokonania koncentracji, które następuje w przypadku stwierdzenia, że jej zrealizowanie spowodowałoby istotne ograniczenie konkurencji, a nie ma możliwości nałożenia odpowiednich warunków lub warunki takie nie zostają zaakceptowane przez zgłaszającego (art. 20 ust. 1 ustawy).

Wyjątkiem od zasady, zgodnie z którą Prezes Urzędu wydaje decyzję zakazującą dokonania koncentracji w przypadku uznania, że konkurencja na rynku właściwym zostanie istotnie ograniczona, jest przepis art. 20 ust 2 ustawy. Warunkiem zastosowania tego wyjątku jest wystąpienie okoliczności uzasadniających odstąpienie od zakazu, w tym przyczynienie się koncentracji do rozwoju ekonomicznego lub postępu technicznego, możliwość wywarcia pozytywnego wpływu na gospodarkę narodową.

Wskazać zatem należy, iż decyzje organu antymonopolowego w sprawach dotyczących koncentracji mają na celu ocenę planowanych koncentracji wyłącznie pod kątem zachowania warunków konkurencji, bowiem tylko takie uprawnienia ustawa przyznaje Prezesowi Urzędu.

Oznacza to, że Prezes Urzędu nie ma możliwości oceny innych aspektów projektowanej transakcji w tym np. oceny wpływu koncentracji na pluralizm mediów.

Zgłoszenie zamiaru koncentracji, polegającej na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy ORLEN S. A. z siedzibą w Płocku kontroli nad Polska Press sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, wpłynęło do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w dniu 10 grudnia 2020 r.

Jednocześnie chciałbym zapewnić, że postępowanie w tej sprawie, podobnie jak w każdej innej, toczy się z zachowaniem obowiązującej procedury, a decyzja zostanie podjęta po przeprowadzeniu gruntownej analizy w zakresie skutków, jakie koncentracja może spowodować dla stanu konkurencji.

Prezes Urzędu oceniając każdą koncentrację w zakresie jej wpływu na rynek opiera się wyłącznie na kryteriach merytorycznych wyznaczonych przepisami ustawy i przy wykorzystaniu narzędzi analitycznych stosowanych w prawie konkurencji, nie ulegając w swoich działaniach jakiejkolwiek presji politycznej, społecznej czy emocjom - podsumował Tomasz Chróstny.

VII.716.26.2020

Zawieszać w czynnościach podejrzanego adwokata powinien sąd. Wniosek RPO o zmianę prawa

Data: 2020-12-28
  • To sąd powinien decydować o zawieszeniu w czynnościach podejrzanego adwokata lub radcy prawnego
  • Dziś w śledztwie decyduje o tym prokurator, a sąd tylko wtedy, gdy już trwa proces  
  • Rzetelnie ocenić potrzebę takiego zawieszenia może tylko organ niezależny – obecnie jest nim nie prokuratura, lecz tylko sąd
  • Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny może bowiem ingerować w to, kto będzie wykonywał zawód adwokata, pozbywając się obrońców swych politycznych konkurentów w toczących się postępowaniach

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do senackiej Komisji Ustawodawczej o odpowiednią zmianę prawa.

Sprawa mec. Romana Giertycha (którego prokuratura zawiesiła w czynnościach, co uchylił potem sąd) pokazuje możliwość instrumentalnego stosowania przepisów o zawieszeniu w sprawach mających kontekst polityczny.

Obecnie środek zapobiegawczy w postaci zakazu wykonywania danego zawodu wykonuje w postępowaniu jurysdykcyjnym sąd, a w fazie śledztwa – prokurator (od jego decyzji przysługuje odwołanie do sądu).

Zawieszony adwokat czy radca prawny nie może m.in. prowadzić spraw swych klientów przed sądem czy prokuraturą. Pozbawia to ich (na czas zawieszenia) możliwości uzyskania pomocy prawnej. A to zaś oznacza niemożność realizacji konstytucyjnego prawa do obrony za pośrednictwem adwokata czy radcy prawnego, który zna ich sprawę i któremu powierzyli w tajemnicy informacje.

Stosowanie tego środka w ramach śledztwa przez prokuratora budzi zastrzeżenia. Daje mu to bowiem możliwość instrumentalnego wykorzystania tej instytucji w celu pozbawienia podejrzanego możliwości skutecznej obrony.

Prokurator jest zarazem "gospodarzem” postępowania, jak i jego stroną zainteresowaną osiągnięciem konkretnego rezultatu: skazania podejrzanego. A w obecnym kształcie ustrojowym nie sposób uznać, że prokuratura cechuje się niezależnością od władzy wykonawczej.

O silnych związkach prokuratury z władzą wykonawczą świadczy, że na jej czele stoi Minister Sprawiedliwości, kóry pełniąc zarazem funkcję Prokuratora Generalnego może:

  • wydawać prokuratorom polecenia dotyczące czynności procesowej,
  • zmieniać lub uchylać decyzje prokuratorów,
  • przejmować sprawy prowadzone przez prokuratorów i wykonywać ich czynności,
  • zwrócić się o przeprowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych, jeżeli pozostawałyby one w bezpośrednim związku z toczącym się postępowaniem.

Sąd Najwyższy w uzasadnieniu uchwały siedmiu sędziów z 18 czerwca 2019 r. zwrócił uwagę, że obecnie prokuratura jest organem „ulokowanym nie tylko poza władzą sądowniczą, ale także poza szeroko rozumianym wymiarem sprawiedliwości, a więc pozbawionym gwarancji konstytucyjnych oraz – co już akcentowano – skonstruowanym na zasadzie zależności i podporządkowania, współcześnie także szerokim zakresie podporządkowania zewnętrznego (politycznego)”.

Stosując zawieszenie w trakcie śledztwa, Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny może zatem ingerować realnie w to, kto będzie wykonywał zawód adwokata lub radcy prawnego, pozbywając się obrońców swoich politycznych konkurentów w toczących się postępowaniach.

Do rzetelnej oceny tego środka potrzebny jest zatem organ niezależny. W obecnym kształcie ustrojowym nie jest nim prokuratura, lecz wyłącznie sąd.

A sama możliwość zażalenia do sądu nie jest wystarczająca, bo nie wstrzymuje to zawieszenia, które jest natychmiast wykonalne. Rozpoznanie zażalenia może trwać zaś kilka tygodni. Nawet jeśli sąd je uzna, to mogą już wystąpić negatywne konsekwencje, zarówno dla danego adwokata lub radcy prawnego, jak również dla ich klientów.

- To sąd, zarówno w postępowaniu przygotowawczym jak i w postępowaniu jurysdykcyjnym, powinien być uprawniony do zastosowania tego środka zapobiegawczego wobec adwokata lub radcy prawnego - podkreśla Adam Bodnar.

Niezależny sąd i niezawisły sędzia, niezaangażowany w ściganie i oskarżanie, zapewnią wyższy standard ochrony pomocy prawnej, współdziałania w ochronie praw i wolności obywatelskich oraz w kształtowaniu i stosowaniu prawa, do którego została powołana adwokatura.

II.519.1789.2020

To akt bezprawia legislacyjnego. Adam Bodnar do MZ o rozporządzeniu rządu z 21 grudnia

Data: 2020-12-23
  • To akt bezprawia legislacyjnego – tak Rzecznik Praw Obywatelskich określa rozporządzenie rządu o całkowitym ograniczeniu konstytucyjnej wolności przemieszczania się bez właściwej podstawy ustawowej
  • Nakaz pobytu w domu dla wszystkich - niezależnie od stanu zdrowia, sytuacji rodzinnej i życiowej - idzie zbyt daleko
  • Takie decyzje rządu mogą być niezrozumiałe dla obywateli. Po wielu miesiącach obostrzeń potrafią oni bowiem przemieszczać się z zachowaniem środków bezpieczeństwa
  • Transmisja wirusa na zewnątrz jest zaś dużo rzadsza niż w pomieszczeniach zamkniętych
  • RPO przekazał swoje formalne stanowisko Ministrowi Zdrowia i oczekuje odpowiedzi

Ludzie skarżą się Rzecznikowi na obostrzenia tzw. kwarantanny narodowej od 28 grudnia 2020 r. Szczególne wątpliwości budzi całkowity zakaz wychodzenia z domu d godz. 19.00 w Sylwestra do godz. 6.00  w Nowy Rok.

Rządowe rozporządzenie z 21 grudnia 2020 r. (opublikowane w nocy z 21 na 22 grudnia) pozwala tylko na wychodzenie z domu w celach służbowych lub zawodowych albo działalności gospodarczej i zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego.

RPO zgadza się z obywatelami

Uwagi obywateli wpisują się w formułowane od początku pandemii zastrzeżenia RPO co do sposobu wprowadzania ograniczeń w przemieszczaniu się. Adam Bodnar wielokrotnie zwracał uwagę, że przepisy ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi pozwalają jedynie na czasowe ograniczenia SPOSOBU przemieszczania. Nie mogą być one natomiast podstawą do wprowadzenia całkowitego ZAKAZU poruszania się.

Konstytucja gwarantuje bowiem wolność poruszania się (art. 52 Konstytucji), a taką wolność można ograniczyć w czasie  stanu nadzwyczajnego, którego jednak nie zdecydowano się wprowadzić. Zgodnie z wyrażoną w art. 7 Konstytucji zasadą legalizmu organy publiczne zobowiązane są do działania w granicach prawa. Całkowite ograniczenie konstytucyjnej wolności przemieszczania się bez właściwej podstawy ustawowej (§26 rozporządzenia Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r.) należy więc uznać za akt bezprawia legislacyjnego.

Rzecznik ostatnio sygnalizował ten problem w kontekście zakazu poruszania się dla osób powyżej 70. roku życia w wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów z 26 października 2020 r.  Premier przekazał je Ministrowi Zdrowia, ale ten do dziś nie przygotował odpowiedzi. A brak stanowiska co do sposobu ograniczania konstytucyjnych praw i wolności może obniżać społeczne zaufanie do wprowadzanych zakazów i nakazów.

Decyzje rządu mogą być niezrozumiałe

RPO zwraca uwagę, że narodowa kwarantanna zostaje wprowadzona na podstawie innych kryteriów niż te zapowiadane wcześniej przez premiera - choćby podczas konferencji prasowej 4 listopada 2020 r. - oraz w  sytuacji, gdy liczba oficjalnie odnotowywanych nowych zakażeń koronawirusem jest mniejsza niż miesiąc temu. Wobec tego decyzje rządu w tym zakresie mogą być niezrozumiałe dla obywateli.

Negatywnie należy również ocenić fakt, że ogłoszeniu planowanych ograniczeń nie towarzyszyło ogłoszenie w Dzienniku Ustaw odpowiednich aktów prawnych. Stosowne rozporządzenie Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii opublikowano dopiero po paru dniach od konferencji prasowej.

Taka sytuacja powoduje stan niepewności prawnej i otwiera pole do spekulacji co do zakresu zakazów i nakazów.

Obywatele we wnioskach do RPO  formułują wiele wątpliwości co do dopuszczalności konkretnych zachowań, np. podróży powrotnych do domu w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia. Takie wątpliwości dyskutowane są również w mediach. Świadczy to, że obywatele mają realny problem z układaniem swoich planów życiowych w związku z zapowiedzianymi ograniczeniami. Tym samym naruszona zostaje zasada zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 Konstytucji).

Zrozumiałe jest dążenie do zminimalizowania społecznych kontaktów 31 grudnia 2020 r., który jest tradycyjnym dniem spotkań i imprez okolicznościowych.  Uzasadnione są więc ograniczenia dotyczące liczby osób mogących się spotykać.

Nakazywanie przebywania w domach wszystkim obywatelom - niezależnie od ich stanu zdrowia, miejsca zamieszkania i sytuacji rodzinnej i życiowej - jest jednak środkiem zbyt daleko idącym. Ustawa o chorobach zakaźnych przewiduje izolację w warunkach domowych osób chorych i kwarantannę osób narażonych na zarażenie. Nie reguluje ona natomiast przymusowej izolacji osób zdrowych. Po miesiącach obowiązywania obostrzeń sanitarnych obywatele potrafią się bowiem przemieszczać z zachowaniem środków bezpieczeństwa.

A badania wskazują, że transmisja wirusa na zewnątrz jest dużo rzadsza niż w pomieszczeniach zamkniętych. Czasowe zawężenie całkowitego zakazu poruszania się sugeruje, że ma ono na celu wymuszenie przestrzegania zakazu organizowania spotkań. Należy postawić więc pytanie, czy takie rozwiązanie, w sposób najdalej idący ingerujące w konstytucyjną wolność przemieszczania się, jest konieczne i czy spełnia ono wymogi zasady proporcjonalności.

Ograniczenia wobec najmłodszych

RPO ponawia też swe wątpliwości dotyczące zakazu przemieszczania się osób poniżej 16. roku życia bez opieki rodzica lub prawnego opiekuna od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-16:00, który należy ocenić jako nieżyciowy.

Szczególnie wątpliwe wydaje się utrzymywanie tego obowiązku podczas  ferii zimowych, kiedy to uczniowie nie będą realizowali zadań wynikających z obowiązku szkolnego. Obostrzenie to utrudnia osobom niepełnoletnim samodzielne załatwianie spraw życiowych, takich jak np. zakupy i może mieć negatywny wpływ na ich dobrostan psychiczny, który również powinien by uwzględniany w strategiach ochrony zdrowia obywateli.

Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Zdrowia o możliwie szybkie zajęcie stanowiska.

Odpowiedź Ministra Zdrowia (aktualizacja z 21 stycznia 2021 r.)

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 2316, z późn. zm.) nie wprowadziło w dniach: 31 grudnia 2020 r. - 1 stycznia 2021 r. zakazu przemieszczenia się, a wyłącznie ograniczenie w tym zakresie. Zgodnie z przepisem § 26 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii od dnia 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do dnia 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00 na obszarze  Rzeczypospolitej Polskiej przemieszczanie się osób przebywających na tym obszarze było możliwe wyłącznie w celu:

1) wykonywania czynności służbowych lub zawodowych lub wykonywania działalności gospodarczej;

2) zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego.

Zatem nie był to bezwzględny zakaz przemieszczana się, a regulacja, która ograniczała cele w jakich można się przemieszczać w określonym w rozporządzeniu okresie czasu. Ww. rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. zostało wydane na podstawie art. 46a i art. 46b pkt 1–6 i 8–13 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2020 r. poz. 1845, z późn. zm.). Zgodnie z przepisami ww. ustawy, rozporządzenie to m.in. może określać nakaz lub zakaz przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach oraz zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności.

Czasowe ograniczenie przemieszczania się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej jest immanentnie związane z nakazem pozostawania w miejscu zamieszkania lub pobytu na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej. Opuszczenie zamieszkania lub pobytu na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej w okresie od dnia 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do dnia 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00 było możliwe tylko i wyłącznie w określonych w rozporządzeniu sytuacjach, co czyniło zadość wytycznej do wydania ww. rozporządzenia zawartej w art. 46a ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, gdyż obecny stan epidemii ma taki charakter i rozmiary, którego zwalczenie przekracza możliwości lokalne, a wymaga podejmowania działań na poziomie centralnym, w tym wprowadzania ograniczeń na poziomie ogólnym, nawet takich, które mogą dotyczyć ogółu społeczeństwa. Nie ulega także wątpliwości, że w ww. dniach i godzinach mogłoby następować gromadzenie się ludności w związku z zabawami sylwestrowymi oraz obchodami Nowego Roku.

Tym samym czasowe ograniczenie przemieszczania się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej było związane z zakazem organizowania innych zgromadzeń ludności. Wobec powyższego kwestionowana przez Pana regulacja zawiera się w zakresie upoważnienia ustawowego, a tym samym jest zgodna z art. 92 ust. 1 Konstytucji RP, a materia kwestionowanego rozporządzenia jest nieodłącznie związana z ustawą oraz zwalczaniem epidemii COVID-19. Jednocześnie nie ulega żadnej wątpliwości, że zgodnie z art. 87 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, źródłami powszechnie  obowiązującego prawa w Rzeczypospolitej Polskiej są m.in. ww. ustawa i rozporządzenie.

Odnosząc się natomiast od rekomendacji zawartych z Pana wystąpieniu z dnia 26 października 2020 r., znak BPRM.2326.8.81.2020.DS, które zostało skierowane do Prezesa Rady Ministrów i przekazane z upoważnienia Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Ministra Zdrowia w dniu 28 października 2020 r., z uwagi na treść i charakter tych rekomendacji (wymagają one m.in. zmian ustawowych), są one przedmiotem dalszej analizy na poziomie Rady Ministrów, gdyż to ona jest organem wydającym rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii oraz posiada inicjatywę ustawodawczą - odpisał minister Adam Niedzielski. 

VII.565.498.2020

Adam Bodnar: zakaz poruszania się w noc sylwestrową byłby bezprawny

Data: 2020-12-21
  • Całkowity zakaz przemieszczania się w noc sylwestrową byłby bezprawny
  • Obecnie zgodne z prawem możliwe jest bowiem tylko wprowadzenie określonego sposobu poruszania się, czyli np. z zachowaniem dystansu  
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich ma nadzieję, że rząd nie zakaże poruszania się w noc sylwestrową 

RPO Adam Bodnar mówił o tym  21 grudnia 2020 r. podczas konferencji prasowej w Biurze RPO; wydał też oświadczenie.

- Pozbawianie nas istoty praw obywatelskich na podstawie rozporządzeń nie powinno następować. Jeżeli rząd wymyśla nowe mechanizmy ograniczania naszych praw na wątłych podstawach prawnych, to moim obowiązkiem jest sformułowanie zastrzeżeń i wydanie odpowiedniego stanowiska - dodał.

Ewentualne wprowadzenie na mocy rozporządzenia zakazu przemieszczania się stanowi szczególnie rażące naruszenie Konstytucji, która zapewnia każdemu wolność poruszania się do terytorium RP oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji). Wolność ta może podlegać ograniczeniom określonym w ustawie, ale poza stanami nadzwyczajnymi korzystanie z niej nie może zostać zakazane (stanu nadzwyczajnego zaś nie wprowadzono).  

Podstawą nie może zaś być ustawa z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych. Nie upoważnia ona bowiem do uregulowania w rozporządzeniu zakazu przemieszczania się obywateli. Na jej mocy rząd może wyłącznie ograniczyć określony sposób przemieszczania się - ale nie zakazać go całkowicie.

Działania takie nie są podejmowane na podstawie i w granicach prawa, dlatego stanowią akty bezprawia legislacyjnego. Tymczasem organy władzy publicznej mogą działać wyłącznie na podstawie prawa i w jego granicach. By działania były legalne, należałoby np. zmienić odpowiednio ustawę z 2008 r.

A ukaranym obywatelom przysługuje prawo odwołania się do sądu, który może Konstytucję stosować bezpośrednio.

- Wprowadzenie rozwiązania, które polegałoby na zatrzymaniu wszystkich mieszkańców w domach w czasie nocy sylwestrowej byłoby bezprawne, ponieważ nie ma ku temu odpowiednich przepisów ustawowych, które by tego typu regulacje pozwalały wprowadzić - podkreślił RPO.

Nie wyobraża też sobie, aby policjanci w noc wigilijną chodzili po mieszkaniach i sprawdzali liczbę świętujących osób. Nie można zaś wykluczyć legitymowania na ulicy.

Adam Bodnar przypomniał, że 4 czerwca 2020 r. w piśmie do Prezesa Rady Ministrów przedstawił szczegółową analizę przepisów kolejnych rozporządzeń wprowadzających ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw. Swe krytyczne uwagi  podtrzymał w kolejnym wystąpieniu z 26 października.

Rzecznik podkreśla, że wspiera rząd w walce z pandemią. Dopiero niedawno poprawnie uregulowano prawny obowiązek noszenia maseczek w miejscach publicznych. Ale już wcześniej RPO wskazywał, że - niezależnie od wątpliwości legislacyjnych -  jest to obowiązek moralny obywateli.

Jeżeli zaś chodzi o szczepienie na koronawirusa, Adam Bodnar zadeklarował, że chciałby się zaszczepić najszybciej , jak będzie to możliwe.

Oświadczenie RPO

W związku z zapowiedzianym wprowadzeniem w noc sylwestrową zakazu przemieszczania się (tzw. godzina policyjna) wykonując mandat konstytucyjnego organu stojącego na straży praw człowieka pragnę przypomnieć, że organy władzy publicznej mogą działać wyłącznie na podstawie prawa i w jego granicach.

Po wprowadzeniu w Polsce stanu epidemii nastąpiło ograniczenie szeregu podstawowych wolności lub praw człowieka. Wprowadzając te ograniczenia władza publiczna uznała jednak równocześnie, że zwalczając epidemię posługiwać się będzie w tym zakresie opisanymi szczegółowo w Konstytucji RP metodami właściwymi dla zwykłego funkcjonowania państwa i jego organów, bez potrzeby sięgania po rozwiązania właściwe dla konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych. W związku z tym z całą mocą należy podkreślić, że postępując w zgodzie z Konstytucją władza publiczna nie może wprowadzić zakazu korzystania z konstytucyjnych wolności lub praw nawet, jeśli zakaz ten w sposób efektywny przyczynia się do zwalczania epidemii. Polska Konstytucja poza stanami nadzwyczajnymi wyklucza bowiem wkroczenie przez władzę publiczną (w tym nawet przez władzę ustawodawczą) w istotę konstytucyjnych wolności i praw (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).

Wprowadzenie przepisem rozporządzenia zakazu przemieszczania się stanowi szczególnie rażące naruszenie Konstytucji, która zapewnia każdemu wolność poruszania się do terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji RP). Wolność ta może podlegać ograniczeniom określonym w ustawie (art. 52 ust. 3 Konstytucji RP), ale poza stanami nadzwyczajnymi korzystanie z niej nie może zostać zakazane. Dlatego też ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2020 r. poz. 1845 ze zm.) stanowiąca podstawę dla wydawanych kolejnych rozporządzeń Rady Ministrów określających ograniczenia, nakazy i zakazy w związku ze stanem epidemii, respektując te postanowienia Konstytucji, nie zawiera upoważnienia do uregulowania w rozporządzeniu zakazu przemieszczania się.

Zawarte w tej ustawie upoważnienia uprawniają Radę Ministrów (art. 46a i art. 46b ustawy) wyłącznie do wprowadzenia: czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się oraz nakazu określonego sposobu przemieszczania się. Stąd też wszelkie działania legislacyjne wykraczające poza ten zakres, a więc wprowadzające zakaz przemieszczania się, a nie ograniczenie sposobu przemieszczania się, są działaniami podejmowanymi poza granicami upoważnienia ustawowego i bezpośrednio godzą w konstytucyjną wolność poruszania się po terytorium Polski oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu. Działania takie nie są podejmowane na podstawie i w granicach prawa, w związku z tym stanowią akty bezprawia legislacyjnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich w piśmie z dnia 4 czerwca 2020 r. skierowanym do Prezesa Rady Ministrów (sygn. RPO VII.565.461.2020) przedstawił szczegółową analizę przepisów kolejnych rozporządzeń Ministra Zdrowia oraz Rady Ministrów wprowadzających ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności lub praw. Zawarte w tym wystąpieniu krytyczne uwagi, podtrzymane następnie w kolejnym wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów z dnia 26 października 2020 r. (sygn. RPO V.7018.910.2020) dotyczące naruszenia przez legislację epidemiczną konstytucyjnych wolności poruszania się, wolności uzewnętrzniania religii, wolności osobistej, wolności zgromadzeń, wolności działalności gospodarczej, oraz autonomii informacyjnej jednostki w pełni zachowują aktualność.

Koronawirus. Zła sytuacja w szpitalnych oddziałach psychiatrii sądowej. Interwencja RPO

Data: 2020-12-21
  • W szpitalnych oddziałach psychiatrii sądowej chorzy na Covid-19 przebywają razem z pacjentami, u których zakażenia nie zdiagnozowano
  • Nie wyznaczono bowiem żadnego szpitala w kraju, do którego można by kierować pacjentów tych oddziałów z potwierdzonym zakażeniem
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony brakiem systemu, który skutecznie zapewniałby bezpieczeństwo zdrowotne takim pacjentom

Dyrektor Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. St. Kryzana w Starogardzie Gdańskim skierował niedawno do Ministerstwa Zdrowia pismo w sprawie sposobu postępowania z pacjentami oddziałów psychiatrii sądowej, którzy są zarażeni koronawirusem.

Informował, że w oddziałach tych występują ogniska zakażeń. Chorzy, wymagający bezwzględnej hospitalizacji, muszą mieć zapewnioną adekwatną opiekę lekarską w oddziale zakaźnym/internistycznym. Pozostali, którzy nie mają nasilonych objawów somatycznych i wskazań do pobytu w szpitalu, winni być kierowani do izolatorium.

Tymczasem chorzy na Covid-19 przebywają w oddziałach psychiatrycznych razem z innymi pacjentami, u których nie zdiagnozowano zakażenia. Dzieje się tak z powodu braku rozwiązań systemowych - nie został bowiem wyznaczony żaden podmiot leczniczy, dysponujący odpowiednią infrastrukturą, do którego można kierować pacjentów oddziałów psychiatrii sądowej z potwierdzonym zakażeniem.

A szpital w Starogardzie Gdańskim nie jest przeznaczony do leczenia pacjentów z Covid-19. Nie spełnia wymogów placówki leczenia chorób zakaźnych oraz nie zatrudnia personelu specjalizującego się w tym.

Trudną sytuację pogarszają warunki bytowe w oddziałach psychiatrii sądowej. Ogromne zagęszczenie pacjentów uniemożliwia umieszczenie ich w małych salach. To efekt wieloletnich zaniedbań finansowania leczenia psychiatrycznego.

Dyrektor szpitala apeluje o wsparcie w niezwłocznym rozwiązaniu problemu i opracowaniu procedur, które pozwolą przekazać chorych pacjentów do miejsca, gdzie otrzymają adekwatną pomoc.

A jest to grupa osób wymagająca szczególnego traktowania z uwagi na zaburzenia psychiczne o różnym stopniu nasilenia. Wśród nich są osoby, wobec których wykonywany jest środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym o wzmocnionym poziomie zabezpieczenia. Są też osoby aresztowane, wobec których prowadzona jest na zlecenie sądów i prokuratur  obserwacja sądowo-psychiatryczna oraz osoby tymczasowo aresztowane na podstawie art. 260 Kodeksu postępowania karnego.

Charakterystyka kliniczna tej grupy osób oraz niejednorodność pod względem sytuacji prawnej pacjentów – według dyrektora Szpitala w Starogardzie Gdańskim - bardzo komplikuje właściwe leczenie. Pacjenci aresztowani pozostają do dyspozycji sądów i prokuratur całego kraju. A nadzór nad wykonywaniem środka zabezpieczającego pełni Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim i Sąd Okręgowy w Gdańsku.

Przetransportowanie chorych do innych szpitali wymaga zaś konwojów policyjnych. Tymczasem policjanci obawiają się kontaktu z zakażonymi, a karetki „covidowe” nie mogą transportować osób aresztowanych.

Ponadto dyrektor jest również zatroskany sytuacją pacjentów nieletnich. Wobec ognisk koronawirusa oddziały psychiatryczne dla dzieci i młodzieży w szpitalu w Starogardzie Gdańskim oraz w Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku wyłączono z udzielania świadczeń lekarskich. Tym samym w woj. pomorskim  nie ma możliwości uzyskania stacjonarnej opieki psychiatrycznej dla dzieci poniżej 16 roku życia. Stanowi to zagrożenie dla życia i zdrowia tych pacjentów.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska poprosiła wiceministra zdrowia Macieja Miłkowskiego o poinformowanie, czy resort podjął działania w celu opracowania systemowych rozwiązań pozwalających na organizację leczenia zakażonych koronawirusem pacjentów oddziałów psychiatrii sądowej i oddziału psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży. Powołała się nie tylko na sytuację szpitalu w Starogardzie Gdańskim, ale i niewątpliwie podobne realia w tego typu placówkach w całej Polsce oraz aktualną sytuację epidemiczną w kraju.

IX.517.2363.2020

Zakup Polska Press przez PKN Orlen. Rzecznik o zagrożeniach dla wolności słowa

Data: 2020-12-17
  • Zakup przez PKN Orlen prywatnego koncernu medialnego Polska Press rodzi wiele zagrożeń 
  • Trudno się spodziewać, aby media kontrolowane przez państwo prawidłowo wykonywały swą kontrolną funkcję
  • Konstytucyjna zasada wolności prasy wyklucza zaś jej prawne podporządkowanie władzom politycznym - choćby pośrednie 
  • Inaczej wolna prasa, której cechą jest krytycyzm wobec władzy, może się przekształcić w zależne od niej biuletyny informacyjne i propagandowe
  • A koncentracja w jednym koncernie druku prasy, jej wydawania i kolportażu to próba powrotu do niechlubnych tradycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” z PRL

Sfinalizowanie transakcji zależy od pozytywnej decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawia swe uwagi prezesowi UOKiK Tomaszowi Chróstnemu - w  celu zapewnienia w tym postępowania skutecznej ochrony zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym.

Obywatele - jako konsumenci na rynku prasowym - mają bowiem prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej, a także wolności prasy (art. 14 Konstytucji) oraz wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji).

Koncern paliwowy PKN Orlen (spółka, w której Skarb Państwa sprawuje faktyczną kontrolę korporacyjną, mimo posiadania jedynie mniejszościowych udziałów) złożył do UOKiK wniosek o zgodę na kupno koncernu medialnego Polska Press.  Do tego wydawnictwa należy 20 spośród 24 lokalnych dzienników wydawanych w Polsce, a także 120 tygodników lokalnych oraz 500 witryn internetowych.

Odbiorcy informacji prasy lokalnej i lokalnych witryn internetowych odpowiadają definicji konsumenta. Pod ochroną prawa pozostaje zatem ich oczekiwanie, że prasa, zgodnie z Konstytucją, będzie korzystała z wolności wypowiedzi i będzie urzeczywistniała ich prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. 

Obowiązkiem organów państwa jest zaś stwarzanie prasie warunków niezbędnych do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym umożliwienie działalności redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw.

Obowiązki informacyjne państwa pełni PAP

Obowiązki informacyjne państwa wobec społeczeństwa realizuje na rynku prasowym Polska Agencja Prasowa. Zgodnie z ustawą o PAP, uzyskuje i przekazuje ona rzetelne, obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. Umożliwia także organom państwa prezentowanie stanowisk w ważnych sprawach państwowych.

Powstaje uzasadnione pytanie, czy i w jakim zakresie państwo - poprzez kontrolowane przez siebie podmioty gospodarcze, w tym spółki Skarbu Państwa - może wykonywać inne podstawowe funkcje prasy, skoro ustawa o PAP już realizuje prawo obywateli do rzetelnego informowania.

Jest to także pytanie o to, na ile państwo - realizując swe uprawnienia właścicielskie - jest w stanie urzeczywistnić poprzez te spółki, działające jako wydawcy prasy, prawo obywateli do jawności życia publicznego, kontroli i krytyki społecznej.

Ten, kto jest zależny, nie może być w pełni wolny

Doświadczenie życiowe oparte na obserwacji rzeczywistości społecznej wskazuje, że nie jest to możliwe. Z reguły bowiem politycy, pod których władztwem pozostają spółki kontrolowane przez Skarb Państwa, nie są zainteresowani tym, aby ujawniać społeczeństwu często niewygodne dla nich fakty dotyczące ich działalności publicznej i prywatnej.

Z całą pewnością nie będą także zainteresowani tym, aby ich działalność podlegała kontroli i krytyce społecznej w tytułach prasowych wydawanych przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa. 

Z punktu widzenia konsumenta, jakim jest czytelnik prasy, może to oznaczać, że prasa wydawana przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa nie będzie dostarczała produktu o cechach wymaganych przez obowiązujące prawo, a więc określonych w art. 1 Prawa prasowego.

Czytelnicy mogą zostać wprowadzeni w błąd, nie wiedząc, że pod z pozoru komercyjną nazwą wydawcy danego tytułu prasowego (sugerującą pełną niezależność od władzy politycznej) w praktyce kryje się podmiot gospodarczy poddany całkowicie kontroli politycznej.

Zastrzeżenia powoduje także i to, że zgodnie z zasadą ustrojową wynikającą z art. 14 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.

Konstytucyjna wolność prasy musi być pojmowana jako przeciwieństwo zależności, także zależności od władzy politycznej. Ten, kto jest zależny, nie może być bowiem w pełni wolny. Tak rozumiana zasada wolności prasy wyklucza zatem prawne podporządkowanie prasy władzom politycznym i podmiotom kontrolowanym bezpośrednio bądź pośrednio przez władze polityczne.  

Tymczasem spółka kontrolowana przez Skarb Państwa - a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę - mogą uzyskać łatwy wpływ na decyzje o całokształcie działalności poszczególnych redakcji. W ten sposób mogą przekształcić wolną prasę, której nieodłączną cechą jest rzetelny i oparty na faktach krytycyzm wobec władzy i osób sprawujących funkcje publiczne, w zależne od tej władzy biuletyny informacyjne i propagandowe.

Zagrożenia wynikające z koncentracji druku i kolportażu prasy

PKN Orlen przejmuje funkcje nie tylko wydawcy prasy. Będzie odpowiadać również za druk - kupiono bowiem także sześć drukarni. Oznacza to, że spółka będzie miała wpływ na druk także konkurencyjnych, lokalnych  tytułów prasowych. Wymaga to dodatkowego zbadania, jak przełoży się to na niezakłóconą konkurencję na lokalnych rynkach prasowych.

Należy to analizować w kontekście informacji z listopada 2020 r., gdy PKN Orlen ogłosił przejęcie kontrolnego pakietu 65 proc. akcji Ruch S.A. -  właściciela sieci kiosków z prasą i drobną galanterią. Tym samym spółka ta kontroluje już znaczną część rynku kolportażu prasy.

A dzięki nowej inwestycji PKN Orlen będzie miał znaczący wpływ na dystrybucję prasy w Polsce, tym bardziej, że jest ona sprzedawana także na jej stacjach benzynowych. Poprzez taką sieć kolportażu spółka będzie dystrybuowała zarówno własną prasę, jak też prasę swoich konkurentów na lokalnym rynku prasowym. Już samo w sobie nasuwa to wątpliwości z punktu widzenia zasad konkurencji na rynku wydawniczym. 

Wpływ transakcji na rynek reklam

Zakup przez PKN Orlen Polska Press wymaga ponadto analizy z punktu widzenia wpływu na rynek reklamowy. W mediach pojawiają się informacje, że wydając środki na reklamę, PKN Orlen nie kieruje się względami ekonomicznymi (np. zasięgiem poszczególnych mediów, w których wykupuje reklamę), lecz sympatiami politycznymi swojego kierownictwa.

Dane firmy Kantar wskazują, że najbardziej wydatki w prorządowej prasie zwiększył właśnie PKN Orlen. Procesowe potwierdzenie tych informacji w trakcie postępowania prowadzonego Prezesa UOKiK prowadziłoby do wniosku, że zakup ten mógłby doprowadzić do dalszych, nieuzasadnionych względami ekonomicznymi zakłóceń na rynku reklamy.

W konsekwencji  transakcja taka mogłaby doprowadzić do istotnego ograniczenia konkurencji na rynku reklam. Spółki kontrolowane przez Skarb Państwa, kierując się wskazaniami właścicielskimi i politycznymi, będą bowiem prowadziły kampanie reklamowe poprzez podmioty zależne od Skarbu Państwa bądź poprzez podmioty otwarcie wyrażające sympatię dla władzy politycznej.

Powrót RSW „Prasa-Książka-Ruch”?

Koncentracja funkcji wydawcy, druku oraz kolportażu w rękach spółki, w której faktyczną kontrolę sprawuje Skarbu Państwa - w połączeniu z funkcjonowaniem regionalnych publicznych spółek rtv Skarbu Państwa, prowadzących także witryny internetowe - rodzi poważne konsekwencje dla poszczególnych lokalnych rynków medialnych. A to stwarza szereg sygnalizowanych już zagrożeń dla wolności prasy.

Trudno się bowiem spodziewać, aby wszystkie te podmioty medialne całkowicie kontrolowane przez państwo w prawidłowy sposób realizowały w wymiarze lokalnym funkcję kontrolną prasy, zasadę jawności życia publicznego i funkcję krytyki społecznej.

W tym kontekście trzeba wskazać, że podjęty przez spółkę zależną od państwa proces koncentracji w ramach jednego koncernu funkcji druku prasy, jej wydawania oraz kolportażu stanowi próbę powrotu do niechlubnych tradycji wydawniczych przerwanych ustawą z 22 marca 1990 r. o likwidacji Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch”. A jest to tradycja motywowanego politycznie sterowania środkami przekazu i komunikowania celem wywierania wpływu na społeczeństwo.

Adam Bodnar przedstawia prezesowi UOKiK te uwagi w celu zapewnienia skutecznej ochrony w toku prowadzonego postępowania zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym, prawa obywateli jako konsumentów na rynku prasowym do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej, a także wolności prasy, wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 

- Będę wdzięczny za stanowisko Pana Prezesa w tym zakresie – brzmi konkluzja pisma RPO.  

VII.716.26.2020

Adam Bodnar pisze do premiera w sprawie uregulowania badań kodu DNA

Data: 2020-12-17
  • Niemal od 20 lat kolejni Rzecznicy Praw Obywatelskich zgłaszają rządzącym konieczność uregulowania badań kodu genetycznego DNA, wykonywanych w toku postępowań sądowych
  • Nie mamy przepisów wskazujących, jakie warunki muszą spełniać badania oraz placówki, które je wykonują - by wyniki były pewne, rzetelne i nie do podważenia
  • A obywatele nie wiedzą, że wyniki badań komercyjnych w wielu przypadkach nie będą dowodami dla sądów, np. w sprawach o ustalenie czy zaprzeczenie ojcostwa lub macierzyństwa
  • Od dwóch lat Minister Zdrowia nie odpowiada na pisma w tej sprawie, wobec czego RPO zwrócił się do Prezesa Rady Ministrów

Dotychczas nie ma ogólnie wiążących przepisów, wskazujących, jakie warunki muszą spełniać badania oraz placówki, które je wykonują, by ich wyniki były pewne, rzetelne i nie do podważenia.

A przepisy nadal w ogóle nie wymieniają badań kodu genetycznego DNA jako jednego ze środków dowodowych, stosowanych w postępowaniach cywilnych i rodzinnych. Sądy powołują ten dowód jedynie w drodze analogii z badaniami grupowymi krwi – to pokazuje, jak bardzo archaiczne są w tej dziedzinie polskie przepisy.

Jednocześnie cały czas rozwija się rynek komercyjnych badań DNA. Obywatele często nie wiedzą, że wyniki takich komercyjnych badań nie mogą w wielu przypadkach być powoływane w postępowaniach sądowych. A mogą to być postępowania o bardzo dużym, wręcz podstawowym znaczeniu, np. w sprawach o ustalenie albo zaprzeczenie ojcostwa czy macierzyństwa.

Ustalone w drodze postępowania sądowego pochodzenie dziecka od konkretnego mężczyzny czy kobiety jest niemal niemożliwe do późniejszego podważenia.

Jedni obywatele mogą się zatem czuć rozczarowani i rozgoryczeni, że wykonane dużym kosztem badania nie są traktowane poważnie przez sądy i prokuratury. Inni zaś mogą podważać takie badania, wskazując, że nie zostały wykonane zgodnie z ustalonymi, powszechnie obowiązującymi regułami.

Dodatkowo kod genetyczny DNA pozwala jednoznacznie zidentyfikować osobę, od której pochodzi. A to znaczy, że kod jest wrażliwą daną osobową. Powinien być zatem bardzo mocno chroniony przez prawo.

Dotyczy to nie tylko zapisu kodu genetycznego, ale również próbek, pobieranych i składowanych przez różne instytucje, w tym prywatne.

Tymczasem np. pobieranie próbek DNA bez wiedzy osoby, od której to DNA pochodzi, nie jest w żaden sposób uregulowane w przepisach - nie jest ani zakazane, ani obwarowane regułami i zasadami.

Do takich samych wniosków, jak Rzecznik, dochodziły na przestrzeni lat różne instytucje – na przykład Konsultant Krajowy w dziedzinie Genetyki Klinicznej czy Komitet Bioetyki przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk.

W 2018 r. Najwyższa Izba Kontroli wskazała zaś w swym raporcie: „W Polsce, mimo dynamicznego rozwoju genetyki, nie ma regulacji prawnych, które określałyby kompleksowo zasady wykonywania poradnictwa genetycznego, bankowania materiału oraz bezpieczeństwa danych genetycznych. Minister Zdrowia nie zorganizował systemu opieki genetycznej i nie stworzył stosownych rozwiązań prawnych w tym zakresie. Raport NIK wskazuje, że kontrolowane jednostki nie zapewniły adekwatnych do zagrożeń rozwiązań techniczno-organizacyjnych, gwarantujących pełne bezpieczeństwo danych genetycznych na każdym etapie wykonywania badania. W związku z brakiem kompleksowych regulacji oraz brakiem nadzoru nad obszarem genetyki, istnieje wysokie ryzyko pomyłek oraz błędnej interpretacji wyników, a także niewystarczającej ochrony danych genetycznych osób badanych”.

Niestety, ostatnia odpowiedź, jaką Rzecznikowi udało się uzyskać od Ministra Zdrowia w sprawie DNA, pochodzi z lipca 2018 r. Od tego czasu kolejne pisma Rzecznika, z lipca 2019 r. oraz z lutego 2020 r., nie spotkały się z żadną reakcją resortu.

W tej sytuacji RPO 16 grudnia 2020 r. zwrócił się do Prezesa Rady Ministrów. Poprosił o zmotywowanie ministrów rządu do sprawniejszego udzielania Rzecznikowi żądanych informacji i dokumentacji. Wskazał, jak bardzo wrażliwych dla obywateli kwestii dotyczy ta sprawa. A na mocy art. 17 ustawy o RPO organy, organizacje i instytucje, do których zwróci się Rzecznik, zobowiązane są do współdziałania z nim i udzielania pomocy. 

IV.7020.4.2014

Co z prawami ofiar przestępstw w kontekście unijnej dyrektywy? Adam Bodnar pisze do premiera

Data: 2020-12-16
  • Polskie prawo nie zapewnia ofiarom przestępstw takiego wsparcia i ochrony, jakie przewiduje unijna dyrektywa z 25 października 2012 r.
  • Na brak pełnego wprowadzenia jej standardów Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał już kilka razy Ministrowi Sprawiedliwości – bez odpowiedzi
  • Dlatego teraz Adam Bodnar zwraca się do premiera Mateusza Morawieckiego

Chodzi o dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej z 25 października 2012 r. (2012/29/UE) "w sprawie wdrożenia dyrektywy w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw ustanawiającej normy minimalne oraz zastępującą decyzję ramową Rady 2001/220/WSiSW. Miała zostać wdrożona przez państwa członkowskie do 16 listopada 2015 r.

Dyrektywa „ofiarowa” miała we wszystkich krajach członkowskich poprawić sytuację ofiar przestępstw. Chodzi o wprowadzenie takich przepisów, które pozwolą reagować na indywidualne potrzeby ofiar i które sprawią, że każda ofiara przestępstwa będzie chroniona, wspierana, informowana i będzie miała dostęp do wymiaru sprawiedliwości niezależnie od narodowości i miejsca zamieszkania w UE.

Szczególną uwagę dyrektywa poświęca wsparciu i ochronie tych ofiar, które szczególnie narażone są na wtórną i ponowną wiktymizację, zastraszenie oraz odwet ze strony sprawcy (np. ofiarom przemocy ze względu na płeć, czy ofiarom przemocy w bliskich związkach).

RPO wskazuje, że polskie prawo nie gwarantuje ofiarom przestępstw takiego wsparcia, jakie rekomendowała dyrektywa. W kilku wystąpieniach z 2019 r. i 2020 r. zwracał się do Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego o analizę pozycji pokrzywdzonego w postępowaniu karnym w kontekście standardów wynikających z dyrektywy.

Celem tych wystąpień było zwrócenie uwagi na brak pełnej implementacji dyrektywy, pomimo upływu terminu na jej wdrożenie.

- Pomimo wagi przedstawionego problemu i wystąpień skierowanych w tym przedmiocie do Ministra Sprawiedliwości do chwili obecnej nie otrzymałem odpowiedzi w tej sprawie – pisze Adam Bodnar do premiera.

Przypomina, że zgodnie z art. 15 ust. 2 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich organ, organizacja lub instytucja, do których zostało skierowane wystąpienie, obowiązane są bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 30 dni, poinformować Rzecznika o podjętych działaniach lub zajętym stanowisku.

Udzielenie Rzecznikowi tych informacji jest obowiązkiem prawnym i niedotrzymanie ustawowego terminu z przyczyn nieuzasadnionych nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym.

Dlatego Adam Bodnar z ubolewaniem przyjmuje brak reakcji Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego na wystąpienia. W związku z tym  zwraca się do premiera o zadysponowanie ustosunkowania się do racji przedłożonych wystąpieniu RPO z 28 marca 2019 r. i podjęcia odpowiednich zmian legislacyjnych.

Co budzi wątpliwości

Dyrektywa wskazuje, że żeby ocenić potrzeby osoby pokrzywdzonej przestępstwem, należy brać pod uwagę

  • cechy osobowe ofiary (wiek, płeć oraz tożsamość płciowa, pochodzenie etniczne, rasa, religia, orientacja seksualna, stan zdrowia, niepełnosprawność)
  • status pobytowy, problemy z komunikacją, związek ze sprawcą lub zależność od niego i to, czy doświadczyła przestępstwa w przeszłości
  • zobowiązuje też państwa członkowskie do szczególnego, zintegrowanego wsparcia dla ofiar przemocy seksualnej, przemocy na tle płciowym i ofiary przemocy w bliskich związkach.

Niestety, w polskich przepisach wdrażających dyrektywę nie mówi się wprost o cechach osobowych pokrzywdzonego, które należy każdorazowo uwzględnić, oceniając szczególne potrzeby tej osoby związane m.in. z udziałem w postępowaniu.

Dyrektywa wymaga, by państwo udzielało pomocy ofiarom przestępstw w rozumieniu i byciu rozumianym od momentu pierwszego kontaktu z właściwym organem.

Kłopoty z komunikacją mogą mieć nie tylko cudzoziemcy, ale np. osoby niewidzące, z niepełnosprawnością intelektualną, czy niepełnoletnie.

Polska nadal nie gwarantuje właściwego przesłuchiwania ofiar przestępstw. Dyrektywa wskazuje, jakie rozwiązania powinny być stosowane wobec ofiar przestępstw. Należą do nich:

  • przesłuchanie w zaprojektowanych lub przystosowanych do tego celu pomieszczeniach;
  • prowadzenie przesłuchania przez lub z udziałem odpowiednio przeszkolonych specjalistów;
  • prowadzenie wszelkich przesłuchań ofiar przez te same osoby;
  • zapewnienie podczas postępowania sądowego środków umożliwiających unikanie kontaktu wzrokowego między ofiarami a sprawcami, również w trakcie składania zeznań;
  • możliwość przesłuchania ofiary pod jej nieobecność na sali sądowej,
  • unikanie zbędnych pytań dotyczących życia prywatnego ofiary, niezwiązanych z przestępstwem;
  • oraz umożliwienie przeprowadzenia przesłuchania bez obecności publiczności.

Tymczasem polska procedura karna przewiduje możliwość przesłuchania ofiar w specjalnych pomieszczeniach jedynie w kilku przypadkach. Chodzi o przestępstwa popełnione z użyciem przemocy lub groźby bezprawnej, przestępstwa przeciwko wolności, wolności seksualnej i obyczajności oraz przeciwko rodzinie i opiece w stosunku do pokrzywdzonych małoletnich, a także przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności (należałoby dodatkowo podkreślić szczególną pozycję ofiar przemocy domowej i seksualnej, a także przestępstw z nienawiści).

Szczególnej uwagi wymaga także zapewnienie ofiarom, w szczególności pokrzywdzonym przestępstwem o charakterze seksualnym, wolności od zbędnych pytań dotyczących ich życia prywatnego, w tym zwłaszcza podczas rozprawy sądowej.

II.518.1.2019

Wybrane Wystąpienia Generalne Rzecznika Praw Obywatelskich 2015–2020

Data: 2020-12-15

Wystąpienia generalne są dla Rzecznika Praw Obywatelskich jednym z najważniejszych narzędzi w rozwiazywaniu problemów prawnych i społecznych sygnalizowanych w skargach od obywateli. Dzięki nim Rzecznik, na podstawie konkretnych przypadków, może przestawić odpowiednim władzom swoje ogólne stanowisko i postulaty, co należy zmienić w prawie lub działaniu instytucji publicznych, aby poprawić jakość działania państwa. Jest to również dobra okazja do przypomnienia o obowiązujących w Polsce i na świecie standardach dotyczących praw człowieka.

Dziś prezentujemy publikację przedstawiającą wybór najważniejszych, naszym zdaniem, wystąpień generalnych w latach 2015–2020, czyli w czasie VII kadencji RPO. Dokonali go dyrektorzy poszczególnych zespołów Biura RPO, po naradzie i konsultacji z pracownikami. To jest ważne, ponieważ każde takie wystąpienie poprzedzone jest naprawdę głębokim namysłem i analizą, a w jego przygotowaniu często bierze udział wiele osób. Dzięki temu powstaje bardzo zaawansowana argumentacja prawna oraz rodzą się praktyczne sugestie i postulaty, jak można rozwiązać dany problem. Mamy nieskromną nadzieję, że ta nasza wytężona praca intelektualna przyczyniła się w jakimś stopniu do usprawnienia działania państwa, samorządów, instytucji publicznych.

Koronawirus. Przepisy dotyczące kwarantanny wciąż niejasne

Data: 2020-12-15
  • Z przepisów wciąż nie wynika jednoznacznie, kiedy obowiązek kwarantanny obejmuje osobę, która nie została skierowana do wykonania testu ani nie jest  domownikiem osoby zakażonej
  • Nie wiadomo zatem, czy następuje to z dniem kontaktu z osobą zakażoną, czy też z dniem kontaktu ze strony służb sanitarnych
  • Nierozstrzygnięta pozostaje też kwestia, jak obywatele mogą kwestionować obowiązek kwarantanny - a brak takich decyzji sanepidu uniemożliwia podważanie tego w drodze administracyjnej

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił 29 listopada 2020 r. do Ministra Zdrowia w związku z licznymi skargami obywateli na obowiązek i warunki odbywania kwarantanny w związku ze stwierdzeniem narażenia na zakażenie koronawirusem.

Jak wskazał Adam Bodnar, odpowiedź MZ nie zawiera odpowiedzi na pytania i nie rozwiewa wątpliwości. Składa się bowiem niemal w całości z zacytowanych przepisów prawa.

A o tym, że wyjaśnienie wątpliwości ma istotną wagę, świadczą skargi wciąż napływające do Biura RPO. Sytuacji w tym względzie nie poprawiły niestety nowelizacje z listopada i początku grudnia.

RPO przypomina, że w wystąpieniu z 29 listopada 2020 r. zwrócił się o zainicjowanie prac legislacyjnych, bądź też przedstawienie stanowiska co do:

  • ustalenia punktu czasowego, w którym powstaje obowiązek poddania się kwarantannie – obowiązek ten powstaje z momentem świadomej styczności obywatela z osobą zakażoną czy też z momentem nałożenia tego obowiązku przez inspektora sanitarnego;
  • formy nałożenia obowiązku kwarantanny (w razie, gdyby powstawał on z momentem nałożenia go przez inspektora sanitarnego) – obowiązek ten nakładany jest w drodze wydania decyzji administracyjnej czy też czynnością materialno-techniczną przekazania informacji o obowiązku kwarantanny;
  • istnienia po stronie obywateli możliwości zakwestionowania obowiązku kwarantanny na drodze prawnej.

Część wątpliwości rozstrzygnięto 

Od tego wystąpienia przepisy dotyczące obowiązkowej kwarantanny zmieniły się na mocy kolejnych rozporządzeń Rady Ministrów oraz Ministra Zdrowia. Obecnie jest to uregulowanie w przepisach rozdziału 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 1 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, a także w przepisach § 5 ust. 1 – 6 znowelizowanego rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 6 kwietnia 2020 r. w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych oraz obowiązku kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego. Można przyjąć, iż niektóre z nich przyczyniły się do usunięcia części niejasności RPO sygnalizowanych wystąpieniu.

Chodzi o regulację dotyczącą odbywania kwarantanny przez osoby, które zostały skierowane do diagnostyki laboratoryjnej w kierunku wirusa SARS-CoV-2 oraz przez osoby zamieszkujące wspólnie z osobą zakażoną. Obecnie wiadomo, że osoby z pierwszej grupy rozpoczynają kwarantannę od dnia wystawienia skierowania do wykonania testu, a osoby z drugiej grupy - od dnia uzyskania przez osobę zakażoną pozytywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2.

Osoby z obydwu grup nie otrzymają jednak decyzji administracyjnej potwierdzającej ten obowiązek, gdyż w takich przypadkach „Decyzji organu inspekcji sanitarnej nie wydaje się”. 

Wyjaśnione zostały zatem dwie pierwsze z trzech wątpliwości RPO. Nadal jednak w przepisach brak precyzyjnego wskazania, z którym momentem powstaje obowiązek kwarantanny w stosunku do innych osób z tzw. „kontaktu” ze źródłem zakażenia – tych, które nie zostały skierowane do wykonania testu, ani też nie są domownikami osoby zakażonej.

Przepisy § 5 rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r., prawdopodobnie odnoszącego się do tychże osób, zasadniczo powielają niejasne brzmienie przepisów § 3b rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w zakresie kwarantanny, które RPO krytykował  w poprzednim wystąpieniu. Uwagi tam zawarte pozostają  aktualne.

§ 5 rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r. nie pozwala stwierdzić z całą pewnością, z którą chwilą dana osoba jest objęta obowiązkiem kwarantanny – z dniem kontaktu z osobą zakażoną czy z dniem kontaktu ze strony służb sanitarnych.

Jeżeli zatem zamysł twórców tej regulacji był taki, by obowiązek ten powstawał z chwilą przekazania przez służby sanitarne informacji o kwarantannie oraz aby w żadnym przypadku nie wymagało to wydania decyzji administracyjnej, to konieczne jest doprecyzowanie tego przepisu.

Jak obywatele mogą skarżyć kwarantannę?

Ponadto wciąż nierozstrzygnięta pozostaje kwestia narzędzi prawnych, jakie mają  obywatele by zakwestionować nałożony na nich obowiązek kwarantanny. Rezygnacja z wydawania przez sanepid decyzji administracyjnej w tej sprawie oznacza brak możliwości podważenia tego w drodze administracyjne.

Oznacza to że:

  • obywatele nie mają prawnej, realnej możliwości domagania się zakończenia czy skrócenia okresu obowiązkowej kwarantanny,
  • utrudnione będzie dla nich w przyszłości uzyskanie rekompensaty na drodze cywilnoprawnej za ewentualne szkody poniesione w rezultacie przymusowego (i bezzasadnego) pozostawania w odosobnieniu.

O tym, że realne narzędzie prawne do podważenia obowiązku kwarantanny jest obywatelom potrzebne, świadczą skargi wpływające do Biura RPO. Skarżący sprzeciwiają się wyznaczonym datom odbywania obowiązkowej kwarantanny, gdyż np. rozpoczęli samodzielną kwarantannę jeszcze przed reakcją służb sanitarnych albo wręcz obowiązkowi jej odbycia w ogóle. Ich zdaniem nie byli narażeni na zakażenie lub wykonali test prywatnie i uzyskali wynik ujemny.

A co do tego, czy ujemny wynik testu powoduje automatyczne zakończenie kwarantanny, istnieją rozbieżności. W świetle obecnego brzmienia rozporządzenia Ministra Zdrowia z 4 kwietnia 2020 r., okres kwarantanny jest sztywno określony i wynosi 10 dni (a w przypadku domowników osób zakażonych minimum 17 dni poza szczególnymi przypadkami). Przepisy nie wspominają o możliwości jego skrócenia w razie otrzymania ujemnego wyniku testu.

W odpowiedzi z 18 listopada 2020 r. MZ podał, że osoba narażona na zakażenie z wynikiem negatywnym testu w dalszym ciągu kwalifikuje się do kwarantanny. Tymczasem, na stronie internetowej Serwisu Rzeczpospolitej, Koronawirus: informacje i zalecenia, w odpowiedzi na pytanie: „Mam ujemny wynik testu – czy mogę wychodzić z domu?” czytamy, że: „Jeśli wynik twojego badania jest negatywny, oznacza to, że nie masz koronawirusa i nie musisz przebywać już na kwarantannie. Zachowaj jednak dotychczasowe środki ostrożności i higienę”, a w odpowiedzi na pytanie: „Otrzymałem skierowanie na test, ale mogę go zrobić za kilka dni. Co w tym czasie mam robić? Czy obowiązuje mnie kwarantanna?” czytamy, że: „(…) Kwarantanna co do zasady trwa 10 dni, jeśli nie masz objawów koronawirusa. (…) Jeżeli wynik testu będzie negatywny, zostaniesz automatycznie zwolniony z kwarantanny”.

Obecnie jedynym podmiotem, który może skrócić i zwolnić z kwarantanny jest inspektor sanitarny. Obowiązujące przepisy nie wyposażają obywateli wprost w uprawnienie do złożenia wniosku i domagania się jego rozpatrzenia w rozsądnym terminie. Nie podają też konkretnych przesłanek wcześniejszego zwolnienia z kwarantanny.

- Uregulowanie środka prawnego, który mógłby służyć obywatelom do zakwestionowania obowiązku kwarantanny, jest konieczne. Zwracam uwagę, że chodzi tu o umożliwienie obywatelom obrony jednej z podstawowych wolności konstytucyjnych, jaką jest wolność poruszania się. Nie może być tak, by obywatel został pozbawiony jakiegokolwiek wpływu na ograniczenie tej wolności ani nawet wykazania, że to ograniczenie było bezprawne. Dlatego też, apeluję do Pana Ministra, o podjęcie działań mających na celu stworzenie odpowiedniej regulacji – napisał Adam Bodnar do ministra.

Problemy także z izolacją domową

Ponadto RPO poruszył też problem obowiązku izolacji i izolacji w warunkach domowych. Obywatele donoszą o omyłkach w systemie w zakresie dat izolacji, czy bezzasadnym – ich zdaniem – przedłużaniem izolacji. Zastrzeżenia co do braku środka prawnego do podważenia zasadności obowiązkowej kwarantanny, odnoszą się zatem na równi do izolacji.

Jak wynika z przepisów rozporządzenia, okres obowiązkowej izolacji wynosi, co do zasady, minimum 13 dni w przypadku pacjenta objawowego, liczonych od dnia wystąpienia objawów i minimum 10 dni w przypadku pacjenta bezobjawowego, liczonych od dnia otrzymania wyniku testu.

Równocześnie, w „wyjątkowych przypadkach” okres ten może ulec skróceniu, pod warunkiem otrzymania 2 ujemnych wyników testów, wykonanych w odstępie 24 godzin. RPO zwraca uwagę, że nie sposób stwierdzić z całą pewnością, który podmiot jest uprawniony do skrócenia izolacji.

Dlatego Adam Bodnar poprosił ministra Adama Niedzielskiego o rozważenie poprawy przepisów regulujących obowiązek kwarantanny oraz izolacji bądź też o przedstawienie ich wykładni w sposób pozwalający na udzielenie jednoznacznej odpowiedzi.

V.565.273.2020

Policjanci podczas demonstracji - z widocznym numerem służbowym. Aby nie dochodziło do tortur, RPO proponuje MSWiA zmianę przepisów

Data: 2020-12-14
  • Obecne przepisy sprzyjają anonimowości policjantów i kulturze bezkarności; mogą też utrudniać identyfikację tych, którzy przekraczają uprawnienia i dopuszczają się przemocy
  • Dla nieumundurowanych funkcjonariuszy brak oznaczeń może być niebezpieczny - manifestanci mogą być bowiem przekonani o ataku bojówek i stosować obronę konieczną
  • Dlatego podczas stosowania środków przymusu bezpośredniego powinni oni mieć widoczne oznaczenie „Policja” oraz widoczny znak identyfikacji, np. numer służbowy
  • Także funkcjonariusze pododdziałów zwartych powinni mieć dobrze widoczne indywidualne znaki identyfikacyjne, np. numer służbowy na hełmie

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się o odpowiednią zmianę przepisów do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego.

Zaostrzający prawo aborcyjne rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. wywołało bezprecedensową falę pokojowych manifestacji w całym kraju. Protesty nie ustają. W ostatnich tygodniach manifestanci byli narażeni na nadmierne użycie siły przez policjantów i arbitralne zatrzymania. Sytuacja zdaje się eskalować. Policja coraz częściej stosuje wobec demonstrantów rozwiązania siłowe, używając m.in. gazu pieprzowego i pałek.

18 listopada 2020 r. w Warszawie grupa nieumundurowanych funkcjonariuszy zaatakowała demonstrantów, używając pałek teleskopowych. W momencie interwencji funkcjonariusze nie mieli indywidualnych znaków identyfikacyjnych oraz oznaczeń wskazujących, że są policjantami. Część manifestantów była przekonana, że napadły  na nich nielegalne bojówki.

23 listopada 2020 r. w Warszawie zatrzymano fotoreporterkę w czasie wykonywania obowiązków służbowych, mimo że funkcjonariusze wiedzieli o jej zawodowym statusie.

Eskalacja rozwiązań siłowych policji

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża głębokie zaniepokojenie trwającą od miesięcy eskalacją rozwiązań siłowych stosowaną przez funkcjonariuszy wobec demonstrantów. Wyraża też przekonanie, że obecne przepisy dotyczące identyfikacji policjantów wymagają zmiany, w celu ochrony manifestantów przed nieuzasadnionym użyciem siły przez funkcjonariuszy oraz aktami tortur i innych form okrutnego traktowania.

Rzecznik wykonuje funkcję krajowego mechanizmu prewencji tortur, tj. organu ustanowionego Protokołem fakultatywnym do Konwencji ONZ ws. zakazu stosowania tortur. Jego zadaniem jest wskazywanie zagrożeń i propozycji ulepszeń, tak by wyeliminować ryzyko zaistnienia tortur oraz innych form okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

Zgodnie z § 28 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z  20 maja 2009 r. w sprawie umundurowania policjantów, funkcjonariusze policji obecni na demonstracjach (występujący w pododdziale zwartym) nie posiadają znaków identyfikacji imiennej i indywidualnej. W przypadku nieumundurowanych funkcjonariuszy ustawa  o Policji (art. 61 ust. 2) oraz rozporządzenie Rady Ministrów z 4 lutego 2020 r. w sprawie postępowania przy wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów (§ 2 ust. 2)  wymagają jedynie, by okazał on legitymację służbową, umożliwił odczytanie numeru służbowego i jego zanotowanie.

Dlaczego oznaczenia są konieczne 

Nie zawsze będzie to jednak możliwe, szczególnie podczas manifestacji, gdy do interwencji dochodzi podczas specyficznych, zmieniających się warunków otoczenia. Często ma ona charakter dynamiczny, a reakcje tłumu są nieprzewidywalne.

W ocenie RPO obecne przepisy sprzyjają anonimowości policjantów i kulturze bezkarności oraz mogą utrudnić identyfikację tych z nich, którzy przekraczają swoje uprawnienia i dopuszczają się przemocy. Może to mieć wpływ na skuteczność prowadzonych postępowań karnych. Taka sytuacja nie spełni też kryterium dokładności postępowania karnego, co należy uznać za naruszenie zakazu tortur w aspekcie proceduralnym.

W przypadku nieumundurowanych funkcjonariuszy brak oznaczeń może być też dla nich niebezpieczny. Manifestanci mogą być bowiem przekonani, że zostali zaatakowani przez nielegalne bojówki i próbować stosować obronę konieczną w celu odparcia bezprawnego zamachu. Taka sytuacja może również doprowadzić do sytuacji konfliktowej i zamiast łagodzić towarzyszące zgromadzeniu napięcie między uczestnikami, a policją, może ono niepotrzebnie eskalować.

A znak identyfikacji indywidualnej to ważny środek zapobiegawczy służący ochronie praw człowieka, dyscyplinowaniu funkcjonariuszy oraz cenne narzędzie szkoleniowe.

Propozycje zmian

Zdaniem RPO funkcjonariusze pododdziałów zwartych powinni mieć dobrze widoczne dla osób postronnych indywidualne znaki identyfikacyjne, umożliwiające ustalenie tożsamości funkcjonariusza przez odpowiednie organy. Może to być np. indywidualny numer służbowy znajdujący się w widocznym miejscu (np. na mundurze czy hełmie).

Z kolei nieumundurowani policjanci, realizujący swoje zadania w formie niejawnej w momencie ujawnienia, że są funkcjonariuszami (np. w czasie dokonania zatrzymania lub stosowania środków przymusu bezpośredniego) powinni posiadać widoczne oznaczenie POLICJA (znajdujące się np. na odblaskowej opasce, kamizelce czy identyfikatorze) oraz widoczny znak identyfikacji indywidualnej (np. numer służbowy).

Te środki identyfikacji powinny zostać założone przez nieumundurowanego funkcjonariusza niezwłocznie po podjęciu przez niego decyzji o ujawnieniu swojego statusu i zakomunikowaniu faktu, że jest on policjantem.

Gdyby sytuacja na miejscu nie pozwalała na takie rozwiązanie, oznaczenie POLICJA i indywidualny znak identyfikacyjny powinien zostać założony w najbliższym momencie, gdy będzie to możliwe oraz bezpieczne dla funkcjonariusza. 

Adam Bodnar rekomenduje, by praktyki te określić w przepisach rangi ustawy lub rozporządzenia. Pozwoli to na ujednolicenie praktyki policji i uniknięcie ewentualnych błędów i ich konsekwencji.

W wystąpieniu RPO przytacza standardy wypracowane przez ekspertów i instytucje międzynarodowe oraz organizacje pozarządowe, działające w obszarze ochrony praw człowieka i prewencji tortur oraz przykłady rozwiązań stosowane przez policje innych państw.

KMP.570.12.2020 

Polacy liczą, że dzięki środkom UE uporają się ze skutkami pandemii. Pismo RPO do premiera w sprawie weta

Data: 2020-12-09
  • Polacy czekają na przyjęcie przez Unię Europejską programu naprawczego i siedmioletniego budżetu
  • Jako obywatele UE liczą, że umożliwią one uporanie się z gospodarczymi i społecznymi konsekwencjami pandemii
  • A weto rządu może całkowicie zamknąć drogę do środków unijnych
  • Adam Bodnar prosi premiera Mateusza Morawieckiego o należne uwzględnienie praw mieszkańców naszego kraju

Rzecznik Praw Obywatelskich z troską obserwuje proces przyjmowania europejskiego funduszu odbudowy i wieloletnich ram finansowych Unii Europejskiej. Szczególnie niepokoi zapowiedź premiera zawetowania obu instrumentów wraz ze skutkami takiego zablokowania pomocy gospodarczej dla mieszkańców Polski.

W tym roku RPO dwukrotnie zwracał się już do premiera o rzetelne informacje o działaniach podejmowanych przez UE na rzecz zwalczania epidemii i jej skutków (pisma z 21 maja i 8 czerwca 2020 r.). Na żadne z tych pism nie było odpowiedzi. 

Konstytucja powierza RPO zadanie ochrony praw i wolności człowieka i obywatela, a zwłaszcza prawo do otrzymywania od władz krajowych rzetelnych informacji (art. 54 i art. 61 Konstytucji).

W ostatnich dniach premier wielokrotnie mówił o zablokowaniu uchwalenia przez UE budżetu wieloletniego oraz funduszu odbudowy - choć wcześniej potwierdzał podstawowe znaczenie UE w przeciwdziałaniu negatywnym skutkom pandemii. Apelował o europejską solidarność i ambitny budżet Unii, wspierający ożywienie gospodarcze  w Europie. Premier z nadzieją wypowiadał się też o unijnym planie odbudowy, przedstawiał korzyści, które przyniesie Polsce.

W wystąpieniu z 8 czerwca 2020 r. RPO zwracał uwagę, że wykorzystanie środków unijnych będzie warunkowane poszanowaniem praw podstawowych i wartości Unii. Respektowanie zasad państwa prawa i oparcie odbudowy na prawach podstawowych było bowiem częścią programu Komisji Europejskiej. Trwały wtedy również prace nad unijnym rozporządzeniem  o  ogólnym systemie warunkowości dla ochrony budżetu Unii, którego projekt został przedstawiony przez Komisję Europejską już w 2018 r.

Rzecznik prosił w tamtym wystąpieniu, aby informacje rządu w sprawie funduszy przeznaczanych przez UE na zwalczenie konsekwencji epidemii były rzetelne, pełne i dokładne, a zatem obejmowały również zasadnicze warunki i kryteria korzystania z tych funduszy przez państwa Unii. Takich informacji ani premier, ani członkowie rządu nie przekazywali. Tworzyli zaś mylne wrażenie, że środki te są dla Polski zagwarantowane bezwarunkowo.

Ówczesne obawy ziściły się. Przygotowany został ostateczny projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE ustanawiający mechanizm warunkowości. Wprowadza on rozwiązania chroniące unijne środki budżetowe w przypadku naruszenia przez państwo członkowskie zasad praworządności. Ma on dotyczyć zarówno  budżetu Unii na lata 2021–2027, jak i programu odbudowy po pandemii. Może wydatnie wpłynąć na ograniczenie środków dla naszego kraju.

Zagrożenie dostępu do środków unijnych stało się bardziej realne niż kiedykolwiek. Weto rządu może całkowicie zamknąć do nich drogę. Zablokowanie przyjęcia przez Unię budżetu wieloletniego oraz funduszu odbudowy nie jest alternatywą. A premier zapowiadał, że planowany podział środków z obu instrumentów jest bardzo korzystny dla Polski. Przyrównywał je nawet do Planu Marshalla.

Epidemia COVID-19 stała się powodem wielu wyrzeczeń Polaków ze względu na epidemię. Ograniczono  możliwości zarobkowania, przemieszczania się, utrzymywania kontaktów rodzinnych i społecznych, korzystania z obiektów edukacji, kultury, handlu, gastronomii, sportu i turystyki, uprawiania kultu religijnego itp. Nie mogą w pełni korzystać z przysługujących im praw i wolności.

Teraz czekają na przyjęcie przez Unię programu naprawczego i siedmioletniego budżetu. Jako obywatele UE liczą, że środki unijne umożliwią uporanie się z gospodarczymi i społecznymi konsekwencjami pandemii i środków podjętych dla jej zwalczania.

Adam Bodnar poprosił premiera Mateusza Morawieckiego o wzięcie pod uwagę tego stanowiska i  należne uwzględnienie praw mieszkańców naszego kraju.

VII.7010.2.2020

Dlaczego strażnik więzienny nie może używać prywatnej „komórki” podczas służby. Odpowiedź dla RPO

Data: 2020-12-08
  • Używanie przez funkcjonariuszy i pracowników Służby Więziennej prywatnych telefonów komórkowych podczas służby w więzieniach i aresztach niesie ze sobą konkretne zagrożenia - wyjaśnia dyrektor generalny SW
  • Więzień może bowiem np. przejąć zagubiony lub skradziony telefon i użyć go w nielegalnym kontakcie ze światem zewnętrznym
  • A dopuszczenie korzystania z telefonów przez wszystkich funkcjonariuszy i pracowników SW zakłócałoby działanie wykrywaczy „komórek”, działających w więzieniach i aresztach

Tak dyrektor generalny SW  gen. Jacek Kitliński odpisał Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który interweniował ws. skarg funkcjonariuszy SW na zakaz korzystania z prywatnych telefonów komórkowych na terenie więzienia czy aresztu.  

Jest to uzasadniane względami bezpieczeństwa. Ale – jak podkreślał RPO - nie ma jednak przepisów ustawowych dotyczących wprost takiego zakazu. A Konstytucja zapewnia wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się

A pracownicy i funkcjonariusze SW podczas pracy i służby są pozbawieni prawa do kontaktu ze światem zewnętrznym, w tym z rodzinami.  Zdaniem skarżących,  zakaz  posiadania telefonów przez funkcjonariuszy i pracowników opiera się na założeniu braku zaufania do podwładnych.

Zdaniem funkcjonariuszy, osadzeni w zakładach karnych typu półotwartego i otwartego mają nieskrępowany dostęp do samoinkasujących aparatów telefonicznych, z których mogą dzwonić na numery komórkowe i stacjonarne,  bez kontroli. A funkcjonariusze tylko w niektórych jednostkach mają dostęp do telefonów stacjonarnych, z kilkoma często zajętymi wyjściami telefonicznymi na zewnątrz, z których mogą dzwonić wyłącznie na numery stacjonarne.

- Skazani są zatem obdarzeni większym zaufaniem i poszanowaniem praw obywatelskich niż funkcjonariusze SW i pracownicy więziennictwa – podkreśla skarżący. A zgodę na korzystanie z telefonów komórkowych ma  kierownictwo jednostek penitencjarnych, które odmawia tego podwładnym.

Odpowiedź SW

Zgodnie z art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 9 kwietnia 2010 r. o Służbie Więziennej (Dz. U. z 2020 r. poz. 848, z późn. zm.), realizuje ona zadania w zakresie wykonywania tymczasowego aresztowania oraz kar pozbawienia wolności i środków przymusu skutkujących pozbawieniem wolności na zasadach określonych w ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny wykonawczy (Dz. U. z 2020 r. poz. 523, z późn. zm.). Do jej podstawowych zadań należy między innymi:

  1. wykonywanie tymczasowego aresztowania w sposób zabezpieczający prawidłowy tok postępowania karnego o przestępstwo lub przestępstwo skarbowe;
  2. ochrona społeczeństwa przed sprawcami przestępstw lub przestępstw skarbowych osadzonymi w zakładach karnych i aresztach śledczych;
  3. zapewnienie w zakładach karnych i aresztach śledczych porządku i bezpieczeństwa;
  4. wykonywanie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej tymczasowego aresztowania oraz kar pozbawienia wolności i środków przymusu skutkujących pozbawieniem wolności, jeżeli mają być wykonywane w zakładach karnych i aresztach śledczych i jeżeli wynikają z realizacji orzeczenia wydanego przez właściwy organ.

Zauważenia przy tym wymaga, iż ustawodawca, definiując zadania Służby Więziennej, pierwszoplanowo traktuje zagadnienie zapewnienia bezpieczeństwa wewnątrz jednostek penitencjarnych i związanej z tym skutecznej ochrony społeczeństwa przed sprawcami przestępstw w nich przebywającymi.

Stwierdzić należy, iż ewentualne dopuszczenie nieograniczonego posługiwania się przez funkcjonariuszy i pracowników Służby Więziennej prywatnymi telefonami komórkowymi wiązać się będzie ze znaczącym zagrożeniem dla bezpieczeństwa jednostek penitencjarnych i poważnie utrudni realizację zadań postawionych przed Służbą przez ustawodawcę.

Wśród tych zagrożeń należy w szczególności wyróżnić możliwość wejścia przez osadzonego w posiadanie telefonu komórkowego poprzez przejęcie sprzętu np. zagubionego przez funkcjonariusza lub pracownika, lub mu skradzionego.

Zauważenia również wymaga, iż zakłady karne i areszty śledcze wyposażone są w wykrywacze telefonów komórkowych, a dopuszczenie nieograniczonego z nich korzystania przez wszystkich funkcjonariuszy i pracowników Służby Więziennej przebywających na terenie jednostki penitencjarnej zakłócałoby ich działanie, uniemożliwiając lub znacząco utrudniając ich wykorzystanie.

Należy także nadmienić, iż w opinii Centralnego Zarządu Służby Więziennej sytuacja, w której znajdują się osadzeni w jednostkach penitencjarnych jest nie do porównania z sytuacją personelu więziennictwa.

Osoba pozbawiona wolności przebywa w zakładzie karnym lub areszcie śledczym na podstawie wyroku sądu i muszą jej być zapewnione określone w Kodeksie karnym wykonawczym prawa, w tym możliwość utrzymywania kontaktu z rodziną za pomocą samoinkasujących aparatów telefonicznych.

Funkcjonariusz lub pracownik Służby Więziennej po zakończeniu dnia służby lub pracy może zaś dowolnie korzystać ze swoich praw, obejmujących również kwestie prywatne i rodzinne.

Dodać również należy, iż funkcjonariusze i pracownicy Służby Więziennej mają dostęp zarówno do telefonów służbowych, jak i samoinkasujących aparatów telefonicznych i mogą z nich korzystać o ile nie zakłóca to toku wykonywania obowiązków służbowych, a zgodnie z art. 18 ust. 3 ustawy pragmatycznej Służby Więziennej w szczególnie uzasadnionych przypadkach, np. wydarzeniami o charakterze losowym, kierownik jednostki organizacyjnej Służby Więziennej może zwolnić funkcjonariusza lub pracownika z obowiązku deponowania prywatnego telefonu komórkowego.

Pragnę jednocześnie poinformować, iż podzielam pogląd Pana Rzecznika w kwestii braku klarownych przepisów rangi ustawowej, które nakładałyby na funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa całkowity zakaz korzystania w czasie służby lub pracy z prywatnych telefonów komórkowych na terenie jednostek penitencjarnych.

Mając to na uwadze, podczas prac nad aktualnie procedowanym projektem zmian w prawie karnym wykonawczym i w ustawie o Służbie Więziennej Centralny Zarząd Służby Więziennej przygotował projekt przepisów, których ewentualne wejście w życie skutkować będzie nadaniem części zagadnień związanych z ochroną jednostek organizacyjnych SW, obecnie regulowanych rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości w sprawie ochrony jednostek organizacyjnych Służby Więziennej, rangi ustawowej.

Zakłada się, iż definicja przedmiotów niedozwolonych i niebezpiecznych znajdzie się w Kodeksie karnym wykonawczym, a nakaz ich deponowania przed wejściem na teren jednostek penitencjarnych wynikać będzie z ustawy o Służbie Więziennej. Przewiduje się również utrzymanie obecnie obowiązującej regulacji dającej możliwość kierownikowi jednostki organizacyjnej Służby Więziennej zwolnienia funkcjonariuszy i pracowników Służby Więziennej w szczególnie uzasadnionych sytuacjach od obowiązku deponowania przedmiotów niedozwolonych i niebezpiecznych (w tym prywatnych telefonów komórkowych).

Mam nadzieję, iż powyższe wyjaśnienia uzna Pan Rzecznik za wystarczające. Jeszcze raz podkreślam, iż w opinii Centralnego Zarządu Służby Więziennej umożliwienie funkcjonariuszom i pracownikom więziennictwa powszechnego i nieograniczonego korzystania z prywatnych telefonów komórkowych na terenie jednostek organizacyjnych Służby Więziennej co najmniej znacząco utrudni przeciwdziałanie próbom nawiązywania nielegalnych kontaktów ze światem zewnętrznym przez osadzonych, a nawet może przyczynić się do uniemożliwienia skutecznego podejmowania takich działań, co niesie ze sobą poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, a w szczególności dla bezpieczeństwa jednostek penitencjarnych.

WZF.562.1.2018

Brak kobiet w senackim zespole doradców gospodarczych. Adam Bodnar pisze do marszałka Tomasza Grodzkiego

Data: 2020-12-07
  • Nieobecność kobiet w Zespole Doradców ds. Gospodarczych przy Marszałku Senatu RP utrwala stereotypowe przekonania na temat ról społecznych pełnionych przez kobiety i mężczyzn
  • Nie jest zaś trudno znaleźć wybitne ekspertki i znawczynie tematyki Zespołu, które mogłyby w nim zająć należne im miejsce

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem przyjął wiadomość o braku reprezentacji kobiet w powołanym przez marszałka Tomasza Grodzkiego Zespole Doradców ds. Gospodarczych przy Marszałku Senatu RP.

W piśmie do Marszałka Senatu Adam Bodnar przypomina zobowiązania Polski w krajowym i międzynarodowym porządku prawnym do przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć oraz zapewnienia równouprawnienia kobiet i mężczyzn.

Nieobecność kobiet w składzie Zespołu utrwala stereotypowe przekonania na temat ról społecznych pełnionych przez kobiety i mężczyzn. Brak ten jest tym bardziej widoczny i niewytłumaczalny, że w życiu publicznym i naukowym nie jest trudno znaleźć wybitne ekspertki i znawczynie tematyki pozostającej w zainteresowaniu Zespołu, które mogłyby zająć należne im miejsce w tym gremium.

Przestrzeganie konstytucyjnej zasady równouprawnienia płci w tym obszarze (art. 33 Konstytucji) jest zagadnieniem, które RPO obserwuje ze szczególną uwagą. Wiele razy występował do organów władzy publicznej co do niesatysfakcjonującej reprezentacji kobiet w procesach decyzyjnych w przestrzeni publicznej.

Kwestia równego traktowania kobiet i mężczyzn, obejmująca bez wątpienia eliminację szkodliwych stereotypów płci, powinna stanowić priorytetowe zadanie władzy publicznej.

Adam Bodnar zwrócił się do Marszałka Senatu  o rozważenie przedstawionych uwag, z uwzględnieniem zobowiązań Polski w krajowym i międzynarodowym porządku prawnym do przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć oraz zapewnienia równouprawnienia kobiet i mężczyzn.

- Jeśli Pan Marszałek chciałby zainicjować kompleksowe działania, prowadzące do realizacji wartości wynikających z art. 33 Konstytucji RP w sferze życia gospodarczego, służę moją radą i pomocą – dodał RPO.

XI.801.10.2020

Koronawirus. "Dążymy do maksymalizacji wydajności krajowych zasobów” - MZ odpowiada RPO ws. oferty pomocy Niemiec

Data: 2020-12-07
  • Ministerstwo Zdrowia i inne podmioty starają się, aby jak najbardziej zwiększyć możliwości polskiego systemu ochrony zdrowia, dążąc w pierwszej kolejności do maksymalizacji wydajności krajowych zasobów
  • Rząd wprowadził szereg rozwiązań zaradczych, których skutki już zaczynają być odczuwalne w postaci stabilizacji liczby nowych zakażeń
  • Na skutek tych działań liczba łóżek dla pacjentów oraz respiratorów z COVID-19 jest obecnie w pełni zabezpieczona – zapewnia resort
  • Taka jest odpowiedź rządu na wystąpienie RPO do premiera w sprawie oferty pomocy Niemiec w walce z koronawirusem

6 listopada 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie możliwości przyjęcia pomocy od strony niemieckiej w walce z COVID-19.

Adam Bodnar pisał, że ochrona życia i zdrowia, zapewnienie równego dostępu do opieki zdrowotnej i zwalczanie chorób epidemicznych to konstytucyjny obowiązek władz. A trudno jest dziś się z niego wywiązać wyłącznie dzięki krajowym możliwościom. Prawnym i moralnym obowiązkiem polskich władz jest skorzystanie z tej pomocy. Z ubolewaniem stwierdził, że dotychczas się na to nie zdecydowano mimo gwałtownie pogarszającej się sytuacji epidemicznej 

Skala zakażeń w Polsce wzrasta w zatrważającym tempie. Dobowy wzrost  liczby osób zakażonych wirusem SARS-CoV-2 w Polsce przekroczył 27 tys. Wszystko wskazuje, że mamy do czynienia z poważnym kryzysem w polskiej służbie zdrowia.

W szpitalach brakuje miejsc dla nowych chorych, wymagających pilnej hospitalizacji. Brakuje niezbędnego sprzętu medycznego i zmniejszającej się gwałtownie liczbie wolnych respiratorów. A liczba personelu medycznego odpowiednio wykwalifikowanego do niesienia pomocy chorym na Covid–19, w tym do obsługi urządzeń wspomagających oddychanie, jest niewystarczająca.

Takie informacje mediów znajdują potwierdzenie w licznych skargach obywateli do RPO. A chodzi nie tylko o chorych czy podejrzanych o zachorowanie na Covid -19, ale także o osoby cierpiące na inne schorzenia. Mają one obecnie bardzo utrudniony dostęp do leczenia.

Odpowiedź MZ

Dwustronna polsko-niemiecka współpraca w zakresie walki z pandemią jest prowadzona, czego przykładem jest niemiecka inicjatywa z czerwca br. – odpisała 4 grudnia wiceminister zdrowia Anna Goławska.

Federalne Ministerstwo Zdrowia Niemiec, na znak solidarności europejskiej oraz dobrej i przyjaznej współpracy sąsiedzkiej, zainicjowało, na podstawie umowy darowizny pomiędzy ministerstwami zdrowia RP i RFN, przekazanie na rzecz strony polskiej materiałów do osłony twarzy – maseczek higienicznych. MZ otrzymało w ramach pomocy ok. 133 palet (prawie 3 mln) takich maseczek.

Ponadto w zakresie zwalczania pandemii COVID-19 Polska od początku działa w ramach gremiów międzynarodowych, w tym przede wszystkim Unii Europejskiej. Zakres tej współpracy jest na ten moment z punktu widzenia MZ wystarczający, jeśli chodzi o zabezpieczenie Polski w kontekście walki z pandemią. Współpraca Ministerstwa Zdrowia z Komisją Europejską i innymi instytucjami UE obejmuje zarówno działania bezpośrednio nakierowane na zwalczanie pandemii, jak również działania przyszłościowe w celu lepszego reagowania na podobne epidemie i ich skutki.

Polska realizuje także prace na forum Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Grupy Wyszehradzkiej (V4). Od 1 lipca br. Polska przewodniczy V4, a wymiana informacji co do badań nad koronawirusem, możliwości wynalezienia szczepionki, organizacji służby zdrowia, a także dobrych praktyk stosowanych w poszczególnych krajach mających na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się choroby stanowią obecnie główną oś prac Polski w ramach V4.

Ministerstwo Zdrowia wraz z innymi podmiotami administracji publicznej czyni najwyższe starania, aby w jak największym stopniu zwiększyć możliwości polskiego systemu ochrony zdrowia, dążąc w pierwszej kolejności do maksymalizacji wydajności krajowych zasobów.

Na ten moment rząd polski wprowadził szereg rozwiązań zaradczych, których skutki już zaczynają być odczuwalne w postaci stabilizacji liczby nowych zakażeń. Na skutek tych działań liczba łóżek dla pacjentów oraz respiratorów z COVID-19 jest obecnie w pełni zabezpieczona.

Należy dodatkowo zauważyć, że jeśli chodzi o zasoby sprzętowe Polska w ramach przygotowania do jesiennej fali zachorowań zakupiła sprzęt medyczny, środki ochrony indywidualnej, środki do dezynfekcji etc. Stosownie do potrzeb uruchamiane są kolejne asortymenty rezerw strategicznych: butle tlenowe, pompy infuzyjne oraz inne zasoby stanowiące infrastrukturę do przygotowania kolejnych miejsc hospitalizacji pacjentów.

W celu usprawnienia pracy służb medycznych Polska wprowadziła szereg rozwiązań motywujących personel medyczny do walki z COVID-19 rozpoczynając od zachęt finansowych, a skończywszy na ułatwieniach w kwestii zwolnienia z kwarantanny. Ponadto trwają prace nad ułatwieniem dostępu do zawodu lekarza Polsce dla medyków spoza UE.

V.7010.228.2020

Nakaz kwarantanny granicznej – bez podstawy prawnej. Skarbowi Państwa grozi zalew spraw o odszkodowania. Pismo RPO do premiera

Data: 2020-12-04
  • Sądy administracyjne uznają, że Minister Zdrowia bez podstawy prawnej wprowadził obowiązek poddania się kwarantannie dla wracających do kraju
  • A nie był on ustawowo uprawniony do ustanowienia takiej kwarantanny - efektem było bezprawne pozbawianie wolności
  • Nakaz takiej kwarantanny mogła wprowadzić Rada Ministrów, ale i tak mógł on dotyczyć tylko osoby zdrowej, która była narażona na zakażenie, a nie każdej przekraczającej granicę
  • Skoro bezprawne pozbawienie wolności objęło tysiące osób, to mają one prawo do żądania odszkodowania od Skarbu Państwa

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o stanowisko w tej sprawie premiera Mateusza Morawieckiego.

Ludzie od początku skarżyli się na kwarantannę graniczną.  Uniemożliwiała im powrót do pracy czy kontakty z bliskimi. Sprzeciwiali się bezpodstawnemu przedłużaniu kwarantanny, gdy testy na obecność koronawirusa wyszły im ujemne. Zdarzało się, że ktoś wskutek niezgodnego z prawem nałożenia kwarantanny stracił pracę.

Już wcześniej (m.in. w wystąpieniu z 4 czerwca 2020 r. do Prezesa Rady Ministrów) RPO wskazywał, że wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami - najpierw rozporządzeniami Ministra Zdrowia, a następnie rozporządzeniami Rady Ministrów - obowiązek poddania się kwarantannie po przekroczeniu granicy narusza wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej (art. 52 ust. 1 Konstytucji) oraz wolność osobistą (art. 41 ust. 1 Konstytucji). Ograniczenie tych wolności może nastąpić bowiem tylko w ustawie.

W zakresie dotyczącym rozporządzenia Ministra Zdrowia z 13 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze RP stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie rozporządzenia Ministra Zdrowia 20 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii -  nakładających na osoby przekraczające granicę państwową obowiązek poddania się kwarantannie - Rzecznik wskazywał również, że minister (niezależnie od tego, że materia regulowana rozporządzeniem jest materią ustawową) w ogóle nie miał upoważnienia do uregulowania tego zagadnienia w rozporządzeniu.

Minister działał więc bez jakiejkolwiek podstawy prawnej. Samoistnie pozbawił liczną grupę obywateli polskich wolności osobistej oraz wolności przemieszczania się. Cechy pozbawienia wolności osobistej z pewnością spełnia kwarantanna będąca odosobnieniem osoby zdrowej.

Rozporządzenia Ministra Zdrowia wydano na podstawie art. 46 ust. 2 i 4 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Nawet dla osoby nie będącej prawnikiem jest oczywiste, że żaden z tych przepisów nie dawał ministrowi uprawnienia do wprowadzenia obowiązku kwarantanny w stosunku jakichkolwiek osób, w tym - przekraczających granicę.

W obowiązującym w dacie wydania tych rozporządzeń stanie prawnym obowiązek poddania się kwarantannie mogła wprowadzić wyłącznie Rada Ministrów. Podstawę do wprowadzenia takiego obowiązku stanowił art. 46b pkt 5 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. W przypadku Rady Ministrów zakres podmiotowy kwarantanny wyznacza jej ustawowa definicja z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń oraz chorób zakaźnych u ludzi. Legalnie może ona dotyczyć osoby zdrowej, która była narażona na zakażenie, a nie osoby, której jedyną cechą jest przekroczenie granicy państwowej.

Nie może być zatem wątpliwości, że Minister Zdrowia, działając bez podstawy prawnej, w sposób samoistny pozbawił liczną grupę obywateli wolności osobistej oraz swobody poruszania się po terytorium RP. Bezprawność działań Ministra Zdrowia w tym zakresie potwierdza kształtujące się już orzecznictwo sądów administracyjnych.

W prawomocnym wyroku z  27 lipca 2020 r. (sygn. akt III SA/Gl 319/20) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach - w wyniku rozpoznania skargi RPO - sąd podzielił zarzut, że przepisy rozporządzenia MZ, wprowadzające obowiązek poddania się kwarantannie po przekroczeniu granicy, zostały wydane bez podstawy prawnej. Taki pogląd prawny wyrażono także w nieprawomocnym wyroku tego sądu z 20 października 2020 r. (sygn. akt III SA/Gl 540/20), a także w prawomocnych wyrokach Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 23 września 2020 r. (sygn. akt II SA/Go 332/20, sygn. akt II SA/Go 331/20).

Zgodnie z art. 7 Konstytucji organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Dlatego za działania wykraczające poza te granice - a więc za działania bezprawne - władza powinna ponosić odpowiedzialność wobec społeczeństwa i poszczególnych obywateli, których prawa lub wolności naruszyła.

Kierując wystąpienia do MZ i premiera, RPO od początku stanu zagrożenia epidemicznego oraz po ogłoszeniu stanu epidemii, wskazywał, że:

  • Minister Zdrowia w ogóle nie ma jakichkolwiek uprawnień do regulowania w rozporządzeniu materii obowiązku poddania się kwarantannie;
  • legalnie, a więc zgodnie z ustawą, obowiązek ten może obejmować wyłącznie odosobnienie osoby zdrowej, która była narażona na zakażenie. Nie można więc poddać kwarantannie - tak jak to czyni także obecnie w swoich rozporządzeniach Rada Ministrów - osoby, której jedyną cechą istotną jest przekroczenie granicy państwowej.

- Niestety, co stwierdzam z przykrością, wystąpienia te nie doprowadziły do zmiany sytuacji prawnej w tym zakresie. W związku z tym obecnie za bezprawne naruszenie chronionych konstytucyjnie praw władza publiczna powinna wziąć na siebie odpowiedzialność. Z art. 41 ust. 5 Konstytucji RP wynika, że każdy bezprawnie pozbawiony wolności ma prawo do odszkodowania – pisze Adam Bodnar.   

Ponieważ takie bezprawne pozbawienie wolności dotyczy z dużym prawdopodobieństwem tysięcy osób, które po przekroczeniu granicy zmuszono do poddania się kwarantannie zarządzonej bez podstawy prawnej, problem realizacji prawa tych osób, wynikającego z art. 41 ust. 5 Konstytucji, wymaga systemowego rozwiązania. Dlatego RPO poprosił o stanowisko premiera Mateusza Morawieckiego.

Odpowiedź Ministra Zdrowia (aktualizacja 13 stycznia 2021 r.)

Minsiter Zdrowia nie podziela stanowiska dotyczącego niezgodności przepisów rozporządzenia Ministra Zdrowia z 13 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie rozporządzenia Ministra Zdrowia z 20 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii  - nakładających na osoby przekraczające granicę państwową obowiązek poddania się kwarantannie, z przepisami upoważnienia ustawowego zawartego w art. 46 ust. 2 i 4 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zgodnie z przepisami ww. ustawy Minister Zdrowia w ramach upoważnienia mógł wprowadzić czasowe ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się.

Przepisy ww. rozporządzeń takie ograniczenie wprowadziły poprzez wskazanie, że osoby przyjeżdzające z zagranicy będą musiały odbyć kwarantannę – czyli przebywać w odosobnieniu przez określony czas. Ograniczeniem w przemieszczaniu był brak możliwości opuszczania miejsca kwarantanny. 

W ocenie Ministra Zdrowia brak wyraźnego wskazania w przepisie upoważniającym „kwarantanny” jako środka ograniczającego możliwość przemieszczania się nie oznacza, że w ramach wprowadzania ograniczeń w zakresie przemieszczania się nie można było tego środka wykorzystać.

W związku z powyższym Minister Zdrowia nie podziela poglądu o bezpodstawnym pozbawieniu wolności i w konsekwencji nie widzi potrzeby wprowadzania systemowych rozwiązań związanych z realizacją praw wynikających z art. 41 ust. 5 Konstytucji RP w zakresie prawa do odszkodowania dla osób, wobec których zastosowanie miały przepisy ww. rozporządzeń - podsumował min. Adam Niedzielski. 

VII.565.492.2020

Sędzia TSUE - niezależny od ugrupowań politycznych i rządu. Rzecznik do premiera o wyłanianiu kandydata z Polski

Data: 2020-12-04
  • Polski kandydat na sędziego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej powinien być wybrany w trybie konkursowym
  • A konkurs właśnie odbywa się przy wyłanianiu polskich kandydatów do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
  • Sędziowie TS muszą być odporni na ingerencje i naciski – co oznacza niezależność od ugrupowań politycznych, ale i rządu państwa, który ich wskazał  
  • Nie reprezentują oni państw, które je wybrały, ale sposób pełnienia funkcji sędziowskiej współtworzy opinię o kraju pochodzenia

Rzetelnie przeprowadzony proces nominacyjny wzbudzi zaufanie do wybranego kandydata i jest podstawą gwarancji niezawisłości i bezstronności przyszłego sędziego. Z kolei kandydat wskazany w nieprzejrzysty sposób, bez wyraźnie określonych kryteriów merytorycznych i reguł proceduralnych - w istocie więc wskazany arbitralnie - może budzić wątpliwości co do spełniania wymogów traktatowych.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o przedstawienie kryteriów wyboru i procedury, według których rząd wskaże kandydata.

W październiku 2021 r. upływa kadencja prof. Marka Safjana, sędziego TS wybranego z ramienia Polski. Nasz kraj powinien wkrótce zgłosić kandydata na to stanowisko. Zgodnie z Traktatem o funkcjonowaniu UE mianowania sędziów TS powinny zostać uzgodnione za wspólnym porozumieniem przez rządy państw członkowskich.  

Sędzia TS  będzie orzekał o prawach, które obywatele polscy wywodzą z prawa Unii. Dlatego RPO - stojący  na straży praw i wolności człowieka i obywatela -  jest w najwyższym stopniu zainteresowany, aby proces wyboru sędziego do TS  w Luksemburgu mógł gwarantować wskazanie najlepszego kandydata.

TS zajmuje ważne miejsce wśród instytucji UE. Jego członkowie muszą spełniać najwyższe kryteria personalne i zawodowe oraz mieć autorytet niezbędny dla zapewnienia prawidłowego funkcjonowania sądownictwa unijnego.

Traktat o funkcjonowaniu UE wskazuje, że sędziowie wybierani są spośród osób o niekwestionowanej niezależności i mających kwalifikacje wymagane w ich państwach do zajmowania najwyższych stanowisk sądowych lub są prawnikami o uznanej kompetencji. Traktat na pierwszym miejscu wymienia kwalifikacje osobiste (moralne) kandydatów, z wymogiem  by dawali gwarancję pełnej niezależności.

Sędziowie Trybunału muszą być odporni na ingerencje i naciski z zewnątrz, które mogłyby zagrozić niezależności ich osądu i wpływać na treść rozstrzygnięcia. Oznacza to zwłaszcza niezależność od wszelkich ugrupowań politycznych, jak też od rządu państwa członkowskiego, który dokonał wskazania. 

Sędziowie zasiadają w Trybunale we własnym imieniu i nie reprezentują państw, z których zostali wybrani. Niemniej z uwagi na wysoką pozycję członków Trybunału, sposób pełnienia funkcji sędziowskiej współtworzy opinię o kraju, z którego pochodzą.

Traktat wysoko stawia również poprzeczkę wobec kompetencji zawodowych kandydatów. W Polsce jest wielu wybitnych specjalistów z zakresu prawa Unii Europejskiej, o uznanym dorobku w kraju i za granicą. Celowe byłoby dlatego, aby tryb wyboru polskiego kandydata został ukształtowany w taki sposób, aby zachęcał ich do ubiegania się o to stanowisko.

Nominowany przez Polskę kandydat będzie opiniowany przez siedmioosobowy Komitet, obejmujący byłych członków TS, sędziów najwyższych krajowych organów sądowych, wybitnych prawników. Ocena Komitetu pełni rolę swoistego „sita”, mającego zapewnić, by kandydaci na sędziów odpowiadali wymogom Traktatu.

W trwającej obecnie procedurze wyboru nowego polskiego sędziego do ETPCz prowadzony jest konkurs, w którym wyłonionych zostanie trzech kandydatów przedstawionych następnie organom Rady Europy: Komitetowi Ministrów i Zgromadzeniu Parlamentarnemu. Do tamtej procedury RPO zgłosił pewne wątpliwości.  

Niemniej jednak formuła konkursu jest najbardziej właściwą dla przeprowadzenia wyboru kandydata na tak ważny urząd, gdyż: 

  • przy ustanowieniu jasnych, obiektywnych kryteriów merytorycznych oraz rzetelnych reguł proceduralnych wyboru, otwiera drogę do ubiegania się o nominację przez osoby, które oceniają, że względy merytoryczne upoważniają do bycia sędzią TS;
  • wybór konkursowej ścieżki realizuje wartości związane z prawem obywateli równego dostępu do służby publicznej;
  • proces, w którym zostanie dokonana rzetelna ocena kandydatur, tak pod względem formalnym, jak merytorycznym, umożliwi wskazanie najlepszego kandydata spośród osób, które się zgłoszą;
  • rzetelna, obiektywna procedura nominacyjna znajdzie uznanie w oczach członków Komitetu opiniującego i ułatwi uzyskanie pozytywnej opinii o polskim kandydacie.

Ogłoszenie o konkursie powinno być upublicznione i przewidywać rozsądny termin na zgłaszanie kandydatów. Komisja konkursowa powinna zaś być ukształtowana i obsadzona w sposób gwarantujący obiektywizm oceny i rzetelność wyniku procedury.

Wszystko to jednoznacznie przemawia za przeprowadzeniem konkursu. Skoro odbywa się on  w przypadku kandydatów do ETPCz, to powinien także być formułą dla wskazania kandydata do TS. Trudno byłoby racjonalnie uzasadnić przyjęcie diametralnie odmiennych mechanizmów wyboru polskich kandydatów na dwa najbardziej prestiżowe stanowiska sędziowskie w Europie.

Wobec podstawowego znaczenia potrzeby wyłonienia najlepszego  kandydata na sędziego TS, Adam Bodnar przedstawia premierowi te uwagi, z  prośbą o ich uwzględnienie w procesie nominowania przyszłego sędziego.

VII.070.14.2020

Rzecznik pyta MEiN o krytyczną ocenę NIK sytuacji dzieci cudzoziemców w szkołach  

Data: 2020-12-04
  • Polska szkoła nie zapewnia w pełni prawa do nauki dzieciom cudzoziemców, a także obywateli polskich powracających do kraju
  • Brakowało m.in. podręczników do nauki języka polskiego jako języka obcego
  • Uczniowie napotykali liczne problemy adaptacyjne i integracyjne
  • Dochodziło do przypadków dyskryminacji dzieci ze względu na pochodzenie narodowe i etniczne
  • Takie są m.in. wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli 

Rzecznik Praw Obywatelskich odniósł się do tego dokumentu, dotyczącego lat szkolnych 2017/18 do 2019/20, który ocenia m.in. działania Ministra Edukacji Narodowej  w zakresie kształtowania polityki oświatowej. A mogą one budzić niepokój w odniesieniu do realizacji prawa do nauki osób przybywających z zagranicy.

Według NIK dzieci cudzoziemców oraz obywateli polskich powracających z zagranicy (których liczba wzrasta w ostatnich latach) mają zapewnione możliwości kształcenia. Ich rodzice w większości pozytywnie oceniają proces przystosowania i włączenia dziecka do środowiska szkolnego.

NIK wykazał jednak brak zainteresowania tą kwestią Ministra Edukacji Narodowej, odpowiadającego za koordynację i realizację polityki oświatowej. Tak podsumowano działania MEN: „Resort nie monitoruje sytuacji, nie wykonuje odpowiednich analiz, praktycznie nie ma na ten temat żadnej wiedzy i nie uczynił nic, aby ją uzyskać”. Dobre wyniki kształcenia uzyskiwane są głównie dzięki zaangażowaniu nauczycieli, którzy odczuwają brak instytucjonalnego wsparcia.

Jak wynika z informacji NIK, nauczyciele spotykają się z wieloma  wyzwaniami w pracy z uczniami z zagranicy. Podstawowe utrudnienie to zróżnicowany poziom znajomości języka polskiego. Wśród innych problemów wymieniono:

  • brak podręczników do nauki języka polskiego jako języka obcego oraz odpowiednich materiałów dydaktycznych,
  • nikłe wsparcie pracy nauczycieli przez szkołę,
  • różnice programowe wynikające z nauki w innych systemach edukacyjnych,
  • problemy adaptacyjne i integracyjne,
  • utrudniony kontakt z rodzicami uczniów lub jego brak,
  • niską motywację uczniów do uczenia się.

Jedynie 4% nauczycieli  nie zauważa żadnych problemów w pracy z uczniami przybywającymi z zagranicy.

Powszechnym zjawiskiem było nieudzielanie uczniom przybywającym z zagranicy odpowiedniego do ich potrzeb wsparcia psychologiczno-pedagogicznego w postaci zajęć edukacyjnych i specjalistycznych. Pozostałe nieprawidłowości polegały na:

  • zaniżaniu tygodniowego wymiaru godzin zajęć z języka polskiego,
  • nieprowadzeniu zajęć wyrównawczych z innych przedmiotów,
  • nierzetelnym prowadzeniu dokumentacji przebiegu nauczania,
  • nieprzestrzeganiu procedur dostosowania warunków lub formy zdawania egzaminów zewnętrznych do potrzeb uczniów przybywających z zagranicy.

NIK wskazał również na nieprawidłowości dotyczące organizacji oddziałów przygotowawczych w szkołach. W niektórych szkołach nie podejmowano prób wzmocnienia integracji uczniów cudzoziemców, uwzględniających ich specyficzne potrzeby kulturowe.

Natychmiastowej reakcji wymagają udokumentowane przypadki dyskryminacji dzieci ze względu na ich pochodzenie narodowe i etniczne. W trakcie kontroli 23% rodziców uczniów cudzoziemców podało, że ich dzieci doświadczają zachowania nietolerancyjnego w szkole sporadycznie (raz/dwa razy do roku), natomiast 4% respondentów stwierdziło, że są one częste (raz dwa razy na kwartał/półrocze). Zaniedbania w tym obszarze prowadzą do wzmocnienia poczucia marginalizacji wśród dzieci migranckich i w niekorzystny sposób wpływają na ich rozwój psychofizyczny oraz proces integracji.

RPO przypomina ministrowi obowiązujące Polskę postanowienia Konwencji w sprawie zwalczania dyskryminacji w dziedzinie oświaty. Stanowi ona, że państwa-strony powinny przedsięwziąć wszelkie niezbędne środki, aby oświata sprzyjała wzajemnemu zrozumieniu, tolerancji i przyjaźni między wszystkimi narodami, grupami rasowymi i wyznaniowymi. Podobne obowiązki stawia też Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych. Również ratyfikując Konwencję o prawach dziecka Polska zobowiązała się do respektowania prawa dziecka do nauki na zasadzie równych szans oraz do takiego ukierunkowania nauki dziecka, aby przygotować je do odpowiedniego życia w wolnym społeczeństwie, w duchu zrozumienia, pokoju, tolerancji, równości płci oraz przyjaźni pomiędzy wszystkimi narodami, grupami etnicznymi, narodowymi i religijnymi.

Ze skarg do RPO wynika, że problemy tych uczniów pogłębiły się z powodu ograniczenia funkcjonowania szkół i innych placówek oświatowych podczas pandemii koronawirusa.

W ocenie NIK, mimo rosnącej skali zjawiska, Minister Edukacji Narodowej w zasadzie nie planował i nie organizował działań związanych z kształceniem dzieci przybywających z zagranicy. Nie dysponował żadnymi danymi dotyczącymi takich uczniów, nie monitorował i nie analizował tych kwestii, chociaż miał do dyspozycji dane zawarte w bazie Systemu Informacji Oświatowej.

Nie jest nawet znana liczba uczniów - obywateli polskich powracających do kraju, bo minister nie gromadził odpowiednich danych. Nie miał też wiedzy na temat efektywności kształcenia tych uczniów, ponieważ nie podejmował czynności nadzoru nad organizacją i warunkami ich kształcenia. Nie dokonywał kontroli nadzoru pedagogicznego przez kuratorów oświaty.

Jako pozytywny wyjątek NIK wskazał realizowane od 2015 r. zadanie publiczne „Wspieranie inicjatyw edukacyjnych w szkolnym środowisku wielokulturowym”. Minister przyznał beneficjentom środki dotacji, jednakże nie dokonał rzetelnej kontroli prawidłowości wykonania oraz uzyskanych efektów.

Minister nie analizował też potrzeb związanych z doskonaleniem zawodowym nauczycieli pracujących z uczniami oraz z ukierunkowanym na ich rzecz doradztwem metodycznym. Tymczasem w latach 2009-2019 liczba szkół dla dzieci i młodzieży, w których uczyli się uczniowie cudzoziemcy, wzrosła z 1571 do 7318. Tym samym wzrosła liczba nauczycieli, którzy mogliby być zainteresowani podnoszeniem  kwalifikacji. W związku z tym szczególny niepokój Rzecznika budzą nagłośnione w ostatnim czasie wypowiedzi ministra edukacji o braku konieczności stałego dokształcania nauczycieli.

NIK przedstawiła istotne wnioski MEN, kuratorom oświaty, organom prowadzącym szkoły i dyrektorom szkół. Wśród rekomendacji dla MEN wymieniono:

  • lepsze wykorzystanie środków wyodrębnianych corocznie w budżecie na centralne programy dokształcania i doskonalenia zawodowego nauczycieli prowadzących zajęcia z uczniami przybywającymi z zagranicy;
  • uwzględnienie obszaru kształcenia dzieci przybywających z zagranicy w ramach zadań
    z zakresu nadzoru pedagogicznego sprawowanego przez kuratorów oświaty;
  • zainicjowanie współpracy z instytucjami i organami centralnymi w obszarze kształcenia dzieci przybywających z zagranicy w ramach koordynacji i realizacji polityki oświatowej państwa:
  • wzmocnienie nadzoru nad realizacją projektów dotowanych w ramach realizowanych zadań publicznych poprzez prowadzenie bezpośrednich kontroli oraz żądania od beneficjentów stosownych dokumentów przy rozliczaniu zadania.

RPO zwrócił się do ministra Przemysława Czarnka o informacje na temat działań dla  wdrożenia rekomendacji NIK.

VII.7037.234.2020, XI.7036.13.2020

Obniżanie wymiaru czasu pracy przy urlopie wychowawczym. Pismo RPO do wicepremiera Jarosława Gowina

Data: 2020-12-04

Stosownie do art. 1867 § 1 Kodeksu pracy pracownik uprawniony do urlopu wychowawczego może złożyć pracodawcy pisemny wniosek o obniżenie wymiaru czasu pracy do wymiaru nie niższego niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy w okresie, w którym mógłby korzystać z takiego urlopu. Pracodawca ma obowiązek uwzględnienia takiego wniosku pracownika.

Z kolei prawo do urlopu wychowawczego reguluje art. 186 k.p. Stanowi on, że pracownik zatrudniony co najmniej przez sześć miesięcy ma prawo do urlopu wychowawczego w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem. Do tego sześciomiesięcznego okresu wlicza się poprzednie okresy zatrudnienia. Wymiar tego urlopu wynosi do 36 miesięcy. Urlop jest udzielany na okres nie dłuższy niż do zakończenia roku kalendarzowego, w którym dziecko kończy szósty rok życia. Zgodnie z art. 186 § 8 k.p. urlopu wychowawczego udziela się nie więcej niż w pięciu częściach, a liczbę części urlopu ustala się w oparciu o liczbę złożonych wniosków o udzielenie urlopu.

Wzajemna relacja tych przepisów poprzez odwołanie się do instytucji urlopu wychowawczego prowadzi do prezentowanego w literaturze przedmiotu poglądu, że skorzystanie z obniżenia wymiaru czasu pracy pomniejsza dotąd niewykorzystany wymiar urlopu wychowawczego.

Sformułowanie użyte w przepisie powołanym na wstępie - "w okresie, w którym mógłby korzystać" można bowiem rozumieć w taki sposób, iż skutkiem skorzystania z prawa do obniżenia wymiaru jest utrata tej części urlopu, która została alternatywnie "wykorzystana" na pracę w niższym wymiarze.

Odmienny pogląd w tej sprawie wyraził resort pracy w stanowisku z 29 października 2014 r. w odpowiedzi na pytanie jednego z wydawnictw.  W świetle tego poglądu „prawo do obniżenia wymiaru czasu pracy na podstawie art. 1867 k.p. jest odrębnym i niezależnym uprawnieniem wobec urlopu wychowawczego aczkolwiek z tym urlopem funkcjonalnie powiązanym z tego względu, że przysługującym pracownikowi uprawnionemu do urlopu wychowawczego. Tym samym okres pracy w obniżonym wymiarze czasu pracy przez pracownika uprawnionego do urlopu wychowawczego nie wpływa na wymiar urlopu wychowawczego. Natomiast z prawa do pracy w obniżonym wymiarze czasu pracy na podstawie art. 1867 K.p. pracownik będzie korzystał przez okres, w którym będzie spełniał ustawowe warunki uprawniające go do urlopu wychowawczego.".

Pracownik może zatem skorzystać z obniżenia wymiaru w dłuższym okresie, a nawet przez cały czas do zakończenia roku kalendarzowego, w którym dziecko kończy 6. rok życia. Dopiero wówczas straci prawo do pozostałego urlopu wychowawczego. Przyjęcie tego stanowiska oznacza, że te dwa uprawnienia są niezależne.

Jest to pogląd korzystny dla pracownika, uwzgledniający dobro rodziny, niezwykle przydatny w trudnej sytuacji, w jakiej znalazło się wiele rodzin z powodu pandemii. Takie stanowisko, pozostające w zgodzie z konstytucyjnymi i europejskimi standardami ochrony rodziny i rodzicielstwa, zasługuje w opinii RPO na pełną aprobatę.

Z tego też względu powstaje potrzeba wprowadzenia odpowiedniego uściślenia regulacji z Kodeksu pracy.

Rzecznik prosi wicepremiera, ministra rozwoju, pracy i technologii Jarosława Gowina o stanowisko co do podjęcia stosownych działań prawodawczych

III.7044.105.2020

Uwagi RPO do projektu Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030

Data: 2020-12-03
  • Program nie odnosi się m.in. do problemów osób nieheteronormatywnych i transpłciowych, które wymagają rozwiązania
  • Należy też opracować kompleksową strategię przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć
  • W urzędach powinna obowiązywać kompleksowa polityka równościowa
  • Powszechna edukacja antydyskryminacyjna powinna trafić do podstawy programowej
  • Należy wprowadzić karalność przemocy i nienawiści ze względu na orientację seksualną i tożsamośc płciową oraz płeć, wiek i niepełnosprawność 

Rzecznik Praw Obywatelskich obszernie ustosunkował się do projektu Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030, przygotowanego przez Annę Schmidt, pełnomocniczkę rządu ds. równego traktowania.

Adam Bodnar poprosił ją o uwzględnienie swych licznych uwag w dalszych pracach nad Programem.

Podkreślił, że sytuacja pandemii powinna być postrzegana jako szansa na aktualizację priorytetów polityki społecznej. Naszym celem nie powinno być bowiem proste przywrócenie sytuacji sprzed kryzysu. Działania powinny mieć na celu wyeliminowanie systemowych problemów nierówności, przyjęcie rozwiązań opartych na solidarności i sprawiedliwości społecznej

Uwagi generalne

Udział społeczeństwa obywatelskiego w projektowaniu i konsultowaniu Programu

Projekt Programu nie został dotychczas ogłoszony w Biuletynie Informacji Publicznej MRiPS, a konsultacje mają trwać dwa tygodnie. Tak krótki termin na przedstawienie uwag nie może zostać uznany za racjonalny. Mając na uwadze szczególne znaczenie  dokumentu, który ma szansę wyznaczyć kierunki realizacji zasady równego traktowania w Polsce na najbliższe dziesięciolecie, trudno przyjąć za właściwe, aby powstał de facto bez znaczącego udziału społeczeństwa obywatelskiego i organizacji reprezentujących wszystkie grupy osób szczególnie narażonych na dyskryminację. Przedstawiciele i przedstawicielki narażonych na dyskryminację grup mniejszościowych muszą mieć możliwość zabrania głosu w sprawach, które dotyczą ich bezpośrednio.

Niewielki stopień uwzględnienia dotychczasowych doświadczeń, analiz i rekomendacji

Aby odpowiadał na rzeczywiste i bieżące problemy w obszarze równego traktowania, Program powinien uwzględniać aktualny stan prawny i najnowsze informacje o sytuacji społecznej. Punkt wyjścia prac nad Programem powinny stanowić też sformułowane dla Polski rekomendacje międzynarodowych komitetów, a także analizy i zalecenia RPO.

Z satysfakcją RPO odnotował, że w Programie uwzględniono w pewnym zakresie standard międzynarodowy ochrony i zobowiązania wynikające z prawa UE. Właściwe wdrożenie programu ma zatem szansę przybliżyć Polskę do ich pełniejszej realizacji.

Jednocześnie jednak dokument niemal zupełnie nie uwzględnia dotychczasowych doświadczeń i rekomendacji RPO. Przywołuje tylko wyniki dwóch przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika badań, a pomija inne, np. wskazujące na problemy prawne osób nieheteronormatywnych i transpłciowych, do których Program nie odnosi się wprost w żadnym punkcie.

Konieczność nowelizacji ustawy o równym traktowaniu 

Poważne wątpliwości budzi  pominięcie fundamentalnych dla Programu  przekazywanych przez RPO Pełmomocnikowi  – generalnych uwag dotyczących sposobu ukształtowania i skuteczności prawnej ochrony przed dyskryminacją, w tym zapisów ustawy o równym traktowaniu. Program przywołuje ustawę wielokrotnie, z zupełnym pominięciem jej mankamentów.

Wobec pilnej potrzeby poprawy prawnej ochrony przed dyskryminacją wszystkich osób i we wszystkich obszarach objętych ustawą o równym traktowaniu - tak aby właściwie konkretyzowała normę z art. 32 Konstytucji - działania w kierunku jej nowelizacji powinny zostać określone w Programie jako priorytetowe.

Podstawowym zarzutem było i jest zróżnicowanie sytuacji prawnej osób nierówno traktowanych ze względu na ich cechę osobistą, będącą jednocześnie przesłanką dyskryminacji. W konsekwencji gwarancje jednakowej dla wszystkich i skutecznej ochrony przed dyskryminacją nie są zapewnione w wystarczającym stopniu.

Słabością polskich norm antydyskryminacyjnych pozostaje też ich wielość i  rozproszenie, utrudniające ich wykorzystanie w praktyce.

Nieuzasadnione pominięcie szczególnych potrzeb niektórych grup społecznych

W projekcie zaznaczono, że przyjmuje on nowe podejście do kwestii równości – polityka równościowa nie jest bowiem definiowana w nim jako polityka odnosząca się do odrębnych grup społecznych, ale do wszystkich obywateli i obywatelek, co ma zapewnić każdemu prawo do równych możliwości i rozwoju.

Tymczasem projekt uwzględnia konkretne problemy tylko w niektórych obszarach, w nieuzasadniony, wybiórczy sposób. Posługuje się przy tym, także na poziomie szczegółowych zadań, nieostrymi pojęciami – np. osoby zagrożone wykluczeniem, grupy narażone na dyskryminację, dzieci o szczególnych potrzebach edukacyjnych.

Choć przywołuje on ogólny obowiązek przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, nie odnosi się w żadnym z konkretnych zadań do poprawy sytuacji prawnej i społecznej osób nieheteronormatywnych. Zupełnie nieuwzględnione zostały też w programie szczególne problemy i potrzeby osób transpłciowych i interpłciowych – zarówno w obszarze zatrudnienia, ochrony zdrowia, edukacji, dostępu do dóbr i usług, jak i podnoszenia świadomości społecznej na temat równego traktowania tych szczególnie narażonych na dyskryminację grup.

Zastanawia też brak odniesienia do sytuacji mniejszości narodowych i etnicznych. Program jest dokumentem właściwym do wyznaczenia  strategii podejścia państwa  do takich kwestii, jak realizacja prawa mniejszości do nauki języka i w języku mniejszości, w tym organizacja szkół i dostęp do podręczników, dostęp do programów adresowanych do mniejszości w mediach publicznych, czy możliwość powołania własnej, mniejszościowej instytucji kultury finansowanej z budżetu państwa.

W Programie wskazano na działania, których celem ma być wspieranie grup narażonych na dyskryminację na rynku pracy ze względu na wiek, niepełnosprawność, rasę, narodowość, pochodzenie etniczne, religię, wyznanie i orientację seksualną oraz status rodzinny.

Należy zaznaczyć, że enumeratywne wyliczenie cech prawnie chronionych nie koresponduje z art. 32 Konstytucji i Kodeksem pracy, a wyłączenie przesłanki światopoglądu – z katalogiem cech prawnie chronionych na gruncie ustawy o równym traktowaniu i art. 19 ust. 1 TFUE. A wśród planowanych zadań brakuje tych dotyczących dyskryminacji na rynku pracy ze względu na wyznanie.

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez RPO „Równe traktowanie w pracy ze względu na wyznanie”, dyskryminacja ze względu na wyznanie w miejscu pracy może dotyczyć zarówno przedstawicieli mniejszości religijnych, jak i dominującej większości.

Co do przeciwdziałania przemocy wobec kobiet – działania edukacyjne i uświadamiające są niezbędne, ale nie mogą zastąpić niezbędnych zmian prawnych, które nie zostały uwzględnione w Programie.

Niemal każde sformułowane zadanie wskazuje jako źródło finansowania budżet własny zaangażowanych podmiotów, a zatem – w zależności od zadania – Ministrów, innych organów administracji rządowej, jednostek samorządu terytorialnego lub innych organów. Oznacza to, że Program przygotowano z założeniem, że podmioty odpowiedzialne za realizację nowych zadań samodzielnie wygospodarują na nie niezbędne środki. Takie założenie jest nie tylko chybione, ale stawia pod znakiem zapytania wiarygodność całego dokumentu.

RPO wskazuje na potrzebę stosowania w Programie języka z uwzględnieniem perspektywy równości. Założenia tego nie spełnia zwłaszcza ta część dokumentu, która odnosi się do aspektów dotyczących nierównego podziału obowiązków rodzinnych i opiekuńczych między kobiety i mężczyzn, będącego w znacznym stopniu wynikiem stereotypowego postrzegania pełnionych przez nich ról.

W Programie niekonsekwentnie używane są zamiennie określenia osoby z niepełnosprawnościami oraz osoby niepełnosprawne. Należy postulować ujednolicenie terminologii, na rzecz równościowego i preferowanego przez społeczność, której dotyczy, a więc przyjęcie określenia osoby z niepełnosprawnościami.

Istotne zastrzeżenia budzi teza, jakoby to zachodzące współcześnie w Polsce zjawiska migracyjne, w szczególności te o charakterze międzykulturowym, powodowały w społeczeństwie eskalację nastrojów radykalnych i ekstremistycznych. Rozumiem, że może to być użyte przez autorów uproszczenie. Tym niemniej w dokumencie takiej rangi należałoby raczej podkreślić, że u źródeł eskalacji radykalizmów i postaw ekstremistycznych nie leży zjawisko migracji jako takie, ale ksenofobia, tkwiąca nadal w świadomości części społeczeństwa polskiego i podsycana, celowo lub w sposób nieuświadomiony, przez pojawiające się w debacie publicznej narracje przedstawiające migrację i migrantów wyłącznie jako zagrożenie dla bezpieczeństwa i ładu społecznego. 

Komentarza wymaga również wzmianka o zjawisku wczesnego zamążpójścia i przedwczesnego macierzyństwa, która pojawia się w kontekście perspektyw edukacyjnych dziewcząt romskich. Nie mam wątpliwości, że zjawiskom takim należy przeciwdziałać i że konieczne jest wyrównywanie szans edukacyjnych i zawodowych dziewcząt romskich. Zastanawia, czy autorzy Programu dysponują wiedzą na temat rzeczywistej skali zjawiska. Bez takiej wiedzy wspominanie o wczesnym zamążpójściu i przedwczesnym macierzyństwie dziewcząt romskich, w miejsce rzetelnej analizy faktycznych barier w dostępie do edukacji, może stanowić powielanie negatywnego stereotypu.

Uwagi szczegółowe

Przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność

Proponowane działania powinny być zgodne z projektowaną aktualnie Strategią na rzecz osób z niepełnosprawnościami na lata 2020-2030. Zgodnie z Konwencją o prawach osób niepełnosprawnych jedną z  podstawowych zasad jest poszanowanie przyrodzonej godności, autonomii osoby, w tym swobody dokonywania wyborów, a także poszanowanie niezależności osoby. Należy mieć na względzie dążenie do zapewnienia warunków niezależnego życia, na zasadzie równości z innymi.

Środowiska osób z niepełnosprawnościami nieprzerwanie wskazują na bardzo ograniczony zakres przedstawianych ofert pracy. Niezbędne są działania systemowe, które ułatwią aktywizację na rynku pracy, a  może się on zmienić wobec epidemii COVID-19.

Dotychczas dostosowania wprowadzono jedynie w ramach zawodu adwokata, radcy prawnego i notariusza, a obecnie prowadzone są prace nad ich wprowadzeniem do zawodu biegłego rewidenta.

Wprowadzenie w toku nauczania treści cyfrowych oraz komunikacji cyfrowej nie może wykluczać osób z niepełnosprawnościami – wszelkie materiały powinny być dostosowane do potrzeb uczniów z niepełnosprawnościami. Niestety, czas pandemii ujawnił duże braki w tym zakresie.

Wprowadzenie podczas pandemii konsultacji w postaci teleporady ujawniło szereg problemów związanych z dostępnością takiej usługi dla osób z niepełnosprawnością słuchu.

Nierozwiązanym problemem pozostaje ograniczona dostępność bazy internetowej Krajowego Rejestru Sądowego. Zasadny jest przegląd dostępności zasobów publicznych dla osób z niepełnosprawnością.

Przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na wiek

W Programie pominięto problem niskiej dostępności usług opiekuńczych w gminach. Osoby bliskie rezygnują z pracy zarobkowej na rzecz podjęcia opieki nad osobą starszą. Przyczynia się to do ubóstwa opiekunów, co przekłada się też na gorszą sytuację ekonomiczną seniorów. A to jest traktowane jako usprawiedliwienie braku realizacji usług opiekuńczych na poziomie lokalnym. Należy dostrzec w tym przejaw dyskryminacji w dostępie do pracy ze względu na role społeczne.

Jednym z zadań Programu powinno być też stworzenie systemowych ram dla edukacji w starszym wieku. Brak takiej możliwości, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach i na wsiach, również jest formą dyskryminacji. Edukacja przez całe życie powinna być traktowana przez państwo jako realizacja podstawowych praw, a nie jedynie jako instrument zapobiegania ubóstwu.

Dyskryminacja ze względu na płeć

Program powinien doprowadzić do wprowadzenia kompleksowej polityki równościowej w ministerstwach, organach administracji, urzędach wojewódzkich, której trzonem powinien być regulamin antydyskryminacyjny. W dalszej kolejności należy wypromować to rozwiązanie, jako dobrą praktykę, wśród pracodawców prywatnych oraz organów jednostek samorządu terytorialnego.

Edukacja antydyskryminacyjna powinna przyczyniać się do umacniania wśród uczennic i uczniów postaw takich jak: szacunek dla drugiego człowieka, uznanie różnorodności i złożoności świata, a także socjalizować dziewczęta i chłopców do pełnienia różnych ról społecznych.

Program powinien więcej uwagi poświęcać zwiększaniu świadomości społecznej co do niedoreprezentowania kobiet w sferze politycznej, przyczyn i konsekwencji takiego stanu rzeczy oraz mechanizmów wspierających obecność kobiet w polityce. Zaplanowanie i przeprowadzenie w ramach Programu kampanii społecznej zwiększającej widoczność kobiet w polityce stanowiłoby wyraźny sygnał poparcia dla takiej aktywności kobiet. Program powinien dążyć do sformułowania wymogów przekazu medialnego tak, aby był wolny od seksizmu, przemocy, stereotypów,  uprzedzeń i dyskryminacji motywowanej płcią.

Przeciwdziałanie przemocy domowej i przemocy wobec kobiet

Przemoc domowa należy do najbardziej jaskrawych naruszeń praw człowieka motywowanych płcią. W związku z tym organy władzy publicznej są zobowiązane do podejmowania działań prewencyjnych, w tym edukacyjnych,  niwelujących negatywne stereotypy dotyczące płci, zapewniających ochronę i wsparcie osobom doświadczającym przemocy oraz zmierzających do skutecznego egzekwowania odpowiedzialności sprawców i zapewniających oddziaływania korekcyjnoedukacyjne wobec stosujących przemoc.

A skala przemocy domowej jest ogromna - liczba osób nią dotkniętych w 2018 r. wyniosła 224 251. Zdecydowaną większość  stanowiły kobiety - 122 372 w porównaniu do 36 148 mężczyzn.

Problemem pozostaje faktyczna realizacja praw gwarantowanych Konwencją Stambulską. Działania w tej mierze należy poszerzyć o:

  • opracowanie kompleksowej strategii przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć, odnoszącej się do wszystkich jej przejawów w sferze publicznej i prywatnej oraz uwzględniającej specyficzne uwarunkowania różnych grup (kobiet z niepełnosprawnościami, starszych, migrantek);
  • zintensyfikowanie działań edukacyjnych zwiększających świadomość społeczną co do identyfikowania i przeciwdziałania przemocy wobec kobiet jako formy dyskryminacji ze względu na płeć;
  • promowanie znaczenia Konwencji Stambulskiej jako kamienia milowego w zapewnieniu ochrony fundamentalnych praw i wolności kobietom i dziewczętom doświadczającym przemocy ze względu na płeć.

Przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową

Cel włączenia polityki antydyskryminacyjnej i zasady równego traktowania do strategii i programów opracowywanych na potrzeby społeczności lokalnych należy ocenić pozytywnie.

Nie sposób nie wspomnieć o obowiązku wypełnienia przez wojewodów funkcji organów nadzoru w kontekście oceny zgodności z prawem uchwał przyjmowanych przez organy samorządowe. Ich uchwały o przeciwdziałaniu tzw. „ideologii LGBT” to najbardziej jaskrawy przejaw dyskryminacji w działaniach organów władzy publicznej, który wymaga pilnego rozwiązania. Zgodnie z założeniem Programu, zadaniem wojewodów ma stać się aktywne działanie na rzecz równego traktowania na poziomie lokalnym. A to powinno obejmować także dążenie do eliminacji uchwał naruszających prawa osób LGBT.

W Programie pominięto problematykę dyskryminacji w obszarze zatrudnienia ze względu na tożsamość płciową. RPO kilka razy zwracał na to uwagę Pełnomocnikowi, przekazując  m.in. swój raport na ten temat. Jego rekomendacje i zalecenia pozostają aktualne i powinny zostać uwzględnione w Programie.

Rzecznik od lat zwraca uwagę, że dla zapewnienia bezpieczeństwa i równego traktowania wszystkim uczniom niezbędne jest wprowadzenie prewencyjnej, obowiązkowej edukacji antydyskryminacyjnej. Należy jasno wskazać na konieczność wprowadzenia powszechnej edukacji antydyskryminacyjnej do podstawy programowej.

Wśród uczniów o szczególnych potrzebach są uczniowie LGBTI. Specyficzne są problemy uczniów transpłciowych, którzy wobec rozbieżności między płcią odczuwaną a metrykalną potrzebują szczególnego wsparcia kadry i akceptacji społeczności szkolnej, m.in. poprzez zwracanie się do nich wybranym imieniem i przy użyciu preferowanych form gramatycznych. Program nie uwzględnia jednak rekomendacji raportu RPO pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce”.

Zapisany w Programie cel eliminacji nierówności w ochronie zdrowia nie może dotyczyć wyłącznie ograniczeń wynikających z sytuacji społeczno-ekonomicznej. Niezbędne jest też określenie zadań  poprawy sytuacji osób LGBTI. Chodzi m.in. o:

  • konieczność zakazu wszelkich praktyk konwersyjnych opartych na założeniu, że osoby LGBTI można wyleczyć;
  • uregulowanie sytuacji prawnej osób interpłciowych, w tym wprowadzenie zakazu przeprowadzania operacji „normalizujących” płeć bez świadomej zgody, gdy taka interwencja nie jest konieczna ze względu na zagrożenie dla życia i zdrowia;
  • uregulowanie sytuacji prawnej osób transpłciowych, tak aby przejście tranzycji prawnej i medycznej było szybkie i dostępne dla wszystkich, zgodnie ze standardem międzynarodowym; 
  • podniesienie kompetencji pracowników ochrony zdrowia wobec niższego standardu opieki zdrowotnej oferowanej pacjentom nieheteroseksualnym, spowodowanego stereotypami dotyczącymi społeczności LGB. Pacjenci nieheteronormatywni są narażeni na niestosowne, czasem wulgarne komentarze i obraźliwe, poniżające traktowanie  ze strony personelu oraz na inne formy dyskryminacji.

Dyskryminacja migrantek i migrantów

RPO z aprobatą przyjmuje planowane zadania na rzecz polepszenia sytuacji migrantów i migrantek. Ważną kwestią zasygnalizowaną w Programie jest problem przewlekłości postępowań legalizacyjnych. Do Biura RPO wpływają liczne skargi dotyczące przewlekłości postępowań prowadzonych przez wojewodów i Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców. Czas oczekiwania na zezwolenie na pobyt czasowy, pobyt stały lub na pobyt i pracę wynosi nawet kilkanaście miesięcy.

Odformalizowanie procedur, wprowadzenie informatyzacji postępowań legalizacyjnych jako zasady, przyznanie cudzoziemcom prawa do pracy od momentu złożenia wniosku, ułatwienie przedłużenia ważności wcześniejszych zezwoleń na pobyt - to rozwiązania, które w znacznym stopniu ułatwią sytuację migrantów, usprawnią pracę urzędów oraz mogą okazać się korzystne dla gospodarki.

Program pomija działania na rzecz uchodźców i uchodźczyń. Od 2015 r. RPO otrzymuje liczne skargi od cudzoziemców, którzy bezskutecznie próbują wjechać do  Polski przez przejścia graniczne w Terespolu i Medyce z zamiarem złożenia wniosku o ochronę międzynarodową. W wielu przypadkach funkcjonariusze Straży Granicznej nie dopuszczają do złożenia przez nich takiego wniosku i odmawiają prawa wjazdu do Polski. W efekcie migranci i migrantki nie mają zapewnionego skutecznego dostępu do procedury uchodźczej w Polsce.

Przeciwdziałanie przestępczości motywowanej nienawiścią

Zaskakujące jest, jak niewiele konkretnych rozwiązań zwalczania przestępstw motywowanych nienawiścią proponuje się w Programie. Skala tych przestępstw jest obecnie właściwie niemożliwa do zmierzenia. Organy ścigania nie są bowiem zobowiązane do uwzględniania uprzedzeniowej motywacji sprawcy. Przestępstwa związane z orientacją seksualną i tożsamością płciową, płcią, wiekiem lub niepełnosprawnością pokrzywdzonego w zdecydowanej większości przypadków nie są rejestrowane jako przestępstwa z nienawiści. A liczne postępowania są umarzane ze względu na brak znamion czynu zabronionego.

Przemoc motywowana tymi uprzedzeniami, jak i samo nawoływanie do nienawiści, musi być zabroniona i ścigana z urzędu. Takie zmiany prawne są niezbędne, aby zwalczanie przestępczości motywowanej nienawiścią było skuteczniejsze, a grupy doświadczające dyskryminacji jednakowo chroniono.

RPO dwa razy kierował do premiera 20 rekomendacji dotyczących  zwalczania przestępstw z nienawiści. Nie zostały one wzięte pod uwagę przy tworzeniu Programu. A żadna z nich nie straciła na aktualności i powinny być uwzględnione w Programie. 

Jak wynika z badań, jedynie 5% takich przestępstw jest zgłaszanych na policję. Dlatego Program powinien przewidywać mechanizm badania ciemnej liczby przestępstw motywowanych nienawiścią.

XI.070.8.2020

Kontrole trzeźwości pracowników przez pracodawców. Rzecznik pyta ministra Jarosława Gowina, kiedy powstaną regulacje prawne

Data: 2020-12-02
  • Pracodawcy powinni mieć możliwość samodzielnej kontroli pracowników na obecność alkoholu czy substancji psychotropowych – z przestrzeganiem ich prawa do prywatności 
  • Szczególnie ważne jest to w przypadku kierowców autobusów, lekarzy, czy obsługi ruchu lotniczego
  • RPO pyta wicepremiera Jarosława Gowina o stan prac nad taką ustawową propozycją

Pracodawcy mają problemy wobec nieuregulowania procedury prewencyjnej kontroli trzeźwości pracownika. Dlatego Rzecznik zwrócił się do ministra rozwoju, pracy i  technologii Jarosława Gowina o przyspieszenie prac nad wprowadzeniem kompleksowej regulacji umożliwiającej przeprowadzanie takiej samodzielnej kontroli pracowników na obecność alkoholu, a także innych środków psychoaktywnych i odurzających.

Kontrowersje związane ze sprawdzaniem trzeźwości pracowników

Sąd Najwyższy w jednym z wyroków dopuścił stosowanie wyrywkowych kontroli trzeźwości. Możliwe to jest w sytuacjach, w których z uwagi na charakter pracy lub zakładu pracy istnieje ryzyko zagrożenia dla życia i zdrowia. Wskazał zarazem, że poddanie się profilaktycznym badaniom na trzeźwość należy zakwalifikować do podstawowych obowiązków pracownika, a uchylenie się od tego należy traktować jako ich naruszenie.

Tymczasem Urząd Ochrony Danych Osobowych stoi na stanowisku, że w obecnym stanie prawnym pracodawcy nie mogą samodzielnie kontrolować stanu trzeźwości pracowników, nawet wyrywkowo. Rozwiązania tego problemu nie znajdziemy również w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

W efekcie kwestia ta nie znajduje jednoznacznego rozwiązania w orzecznictwie sądów powszechnych, które wydają różne wyroki. Do Rzecznika wpływają skargi pracowników, kwestionujące uprawnienia pracodawców do przeprowadzania kontroli.

Interwencja RPO: niezbędne jest szybkie stworzenie podstaw prawnych do przeprowadzania kontroli trzeźwości przez pracodawcę

Rzecznik dostrzega, że stworzenie skutecznego prawa regulującego problem wyrywkowych kontroli trzeźwości jest skomplikowane i wymaga wielu analiz oraz zbadania sytuacji prawnej i faktycznej różnych grup zawodowych, a także zapewnienia ochrony prywatności pracowników.

Z drugiej strony, aby chronić życie i zdrowie obywatelek oraz obywateli niezbędne jest szybkie stworzenie podstaw prawnych do weryfikowania przez pracodawcę stanu, w jakim znajduje się pracownik. Dotyczy to wielu zawodów i branż, newralgicznych dla ochrony życia i zdrowia, także bezpieczeństwa publicznego. W bardzo wielu sytuacjach stan trzeźwości pracowników ma decydujący wpływ na bezpieczeństwo innych osób, jak choćby w przypadku kierowców komunikacji miejskiej, czy w przewozach pasażerskich. Podobnie, gdy chodzi o lekarzy, pracowników zatrudnionych przy obsłudze maszyn i urządzeń budowlanych, czy przy też obsłudze ruchu lotniczego.

Z tego względu potrzebne jest stworzenie regulacji prawnej usuwającej wątpliwości co do podstaw prawnych badania prewencyjnego trzeźwości pracownika i zażywania przez niego substancji psychotropowych oraz respektującej jego prawo do prywatności podkreśla RPO.

Zapowiedź podjęcia działań nad przygotowaniem odpowiedniej regulacji prawnej zawarto w odpowiedzi z 24 września 2020 r., udzielonej RPO przez departament prawa pracy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. RPO poprosił ministra  Jarosława Gowina o przedstawienie informacji o stanie prac nad przygotowaniem odpowiedniej regulacji ustawowej i przewidywanym terminie ich zakończenia.

III.7044.65.2020

Mechanizmy zgody na dodatkowe zajęcia zarobkowe policjantów – do poprawy

Data: 2020-12-02
  • Policjanci skarżą się, ze o zgodzie przełożonych na dodatkowe zajęcia zarobkowe, decydują argumenty pozamerytoryczne - jak np. relacje towarzyskie z nimi
  • A nie ma procedur odwoławczych ani kontrolnych dla tych rozstrzygnięć

O stanowisko do ministra spraw wewnętrznych i administracji  Mariusza Kamińskiego w tej sprawie wystąpił zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk.

Od wielu lat do Biura RPO wpływają skargi policjantów, którym odmówiono zgody na dodatkowe zajęcie zarobkowe lub też bez podania przyczyny cofnięto ją lub nie przedłużono

Skarżący wskazują, że są nierówno traktowani przez przełożonych. O tym, kto otrzyma (czy też utraci) zgodę na dodatkowe zajęcie, decydują argumenty pozamerytoryczne. Chodzi np. o relacje towarzyskie z przełożonymi, czy przebywanie na zwolnieniach lekarskich (np. w związku z wypadkiem na służbie). A w policji nie istnieją procedury odwoławcze ani kontrolne dla tych rozstrzygnięć.

Problem był przedmiotem zainteresowania GRECO (organu Rady Europy ds. przeciwdziałania korupcji). W jej raporcie z 2018 r. wskazano m.in. że zarówno w policji, jak i w Straży Granicznej, zazwyczaj do przełożonego lub kierownika jednostki należy wydanie zgody lub odmowa możliwości wykonywania dodatkowej działalności. System jest zatem silnie zdecentralizowany, a żaden centralny organ zarządzający lub administracyjny nie przechowuje takich informacji. Nie jest również jasne, jaka jest praktyka w przypadku zakwestionowania odmowy. GRECO zalecało opracowanie usprawnionego systemu wydawania zezwoleń, który obejmowałby skuteczne działania następcze po wydaniu zezwolenia.

Analiza skarg skłania do wniosku, że w policji nie zostały wypracowane jednolite i czytelne dla funkcjonariuszy zasady postępowania w sprawach wydawania i cofania zgody na dodatkowe zajęcie zarobkowe, a także skuteczne mechanizmy kontroli nad wydanymi zgodami. Okres, na jaki zgoda jest wydawana jest kształtowany przez przełożonych bez jakiejkolwiek podstawy prawnej.

A szczątkowe regulacje ustawowe nie są ze sobą spójne. Może to powodować, że kontrola nad wykonywaniem zajęć zarobkowych np. osób przebywających na zwolnieniu lekarskim jest niezupełna.

Zgoda na dodatkowe zajęcie zarobkowe obwarowana jest dwoma warunkami:

1. niekolidowania z obowiązkami wynikającymi z ustawy

2. niepodważania zaufania do Policji.

Celem tego przepisu jest prawidłowe wykonywanie obowiązków służbowych oraz ochrona dobrego imienia służby, przy czym spełnienie przynajmniej jednego z tych warunków umożliwia przełożonemu odmowę wydania zgody.

Zakres znaczeniowy pojęcia „zajęcie zarobkowe” był przedmiotem wielu ekspertyz prawnych, artykułów naukowych, orzeczeń sądowych, a także interpretacji poselskich.

Art. 62 ust. 1 ustawy o Policji co do obowiązku uzyskania pisemnej zgody przełożonego posługuje się pojęciem „zajęcie zarobkowe”. A  art. 121e ust. 7 i ust. 10 ustawy o Policji odnoszący się do kontroli prawidłowości wykorzystania zwolnień lekarskich używa pojęcia „pracy zarobkowej”.

Określenie „zajęcie zarobkowe” ma znacznie szerszy zakres znaczeniowy od zwrotu „praca zarobkowa”, który wskazuje raczej na konkretne formy zatrudnienia. W rezultacie utrata prawa do uposażenia w wyniku kontroli prawidłowości wykorzystania zwolnienia lekarskiego może dotyczyć węższej grupy osób, niż obowiązek uzyskania zgody na dodatkowe zajęcie zarobkowe.

Wynika z tego konieczność uzyskania zgody właściwego przełożonego na pełnienie np. funkcji biegłego sądowego. Jednak gdyby w trakcie trwania zwolnienia lekarskiego taki policjant sporządzał opinie eksperckie, to kontrola jego prawidłowości może okazać się niedopuszczalna, gdyż takie „zajęcie zarobkowe” trudno uznać za „pracę zarobkową”.

Jeżeli zatem ustawodawca na gruncie tej samej ustawy wyraźnie odróżnił oba pojęcia, to ewentualne doszukiwanie się „zajęcia zarobkowego” w „innych sposobach wykorzystania zwolnienia lekarskiego niezgodnie z jego celem” o których mowa w art. 121e ust. 10 ustawy o Policji jest nieuprawnione.

WZF.7043.17.2018

MC zapewnia: aplikacja mobilna „Kwarantanna Domowa” - zgodna z wymogami  RODO

Data: 2020-11-30
  • Model przetwarzania danych w aplikacji mobilnej „Kwarantanna Domowa” jest zgodny z wymaganiami RODO – zapewnia resort cyfryzacji
  • Aplikacja korzysta z dostępu do lokalizacji na podstawie GPS, sieci komórkowej i WiFi. Aplikacja nie rejestruje tych danych
  • Zgoda na dostęp do robienia i nagrywania filmów jest niezbędna do wykonywania zdjęć, potwierdzających przebywanie na kwarantannie
  • Lokalizacja jest zaś konieczna do prawidłowego odczytu danych lokalizacyjnych pobytu osoby objętej kwarantanną

Obywatele mają wątpliwości wobec zakresu informacji, do jakich ma dostęp aplikacja „Kwarantanna Domowa”. Dla prawidłowego działania wymaga ona, aby urządzenie mobilne umożliwiało jej dostęp do: internetu, aparatu, zdjęć, lokalizacji, a nawet i mikrofonu.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje obowiązku przestrzegania kwarantanny oraz innych działań dla zapobiegania koronawirusowi. Trzeba jednak zapewnić, aby narzędzia wykorzystywane  przez państwo mieściły się w konstytucyjnym standardzie ochrony prywatności i autonomii informacyjnej jednostki,  a także spełniały wymogi RODO.

400 tys. obywateli na kwarantannie należą się jasne, zrozumiałe i wyczerpujące informacje co do wpływu aplikacji na ich prywatność

Dlatego Rzecznik zwrócił się do premiera i zarazem ministra cyfryzacji Mateusza Morawieckiego  o ocenę działania aplikacji.

Odpowiedź wiceministra cyfryzacji Marka Zagórskiego

Aplikacja została udostępnioną głównie w celu wsparcia służb w monitoringu osób odbywających obowiązkową kwarantannę. Rozwiązanie umożliwia, wykorzystując technikę weryfikacji twarzy i koordynatów lokalizacji, na zdalne potwierdzanie przebywania danej osoby w zadeklarowanym miejscu odbywania kwarantanny. Dodatkowo aplikacja zawiera usługi, które przydatne są dla osób przebywających na kwarantannie, a mianowicie:

  • usługę wysłania formularza z zapotrzebowaniem do ośrodka pomocy społecznej (posiłek, artykuły spożywcze, pomoc psychologiczna, kontakt),
  • usługę dostępu do komunikatów informujących o aktualnej sytuacji dotyczącej koronawirusa SARS-CoV-2,
  • usługę bezpośredniego kontaktu ze służbami odpowiedzialnymi za nadzór nad użytkownikami poddanymi kwarantannie,
  • usługę korekty numeru telefonu dostępnej dla użytkowników, których numer telefonu przypisany jest również innym osobom odbywającym kwarantannę.

Aplikacja udostępnia również usługę zewnętrzną pn. „Sprawdź, czy masz objawy COVID-19”, która umożliwia użytkownikowi aplikacji sprawdzenie jakie objawy chorobowe mogą oznaczać zakażenie koronawirusem. Korzystanie z tej usługi jest dobrowolne i odbywa się na odrębnych zasadach.

Reasumując, udostępnienie aplikacji ma istotny wpływ na przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się koronawirusa SARS-CoV-2 – głównie dzięki możliwości prowadzenia zdalnego monitoringu osób objętych kwarantanną, a także dzięki umożliwieniu tym osobom zdalnego załatwiania niezbędnych, zważywszy na ich sytuację, W efekcie zmniejsza to liczbę bezpośrednich kontaktów, co w sytuacji zagrożenia lub stanu epidemicznego ma zasadnicze znaczenie.

W kwestii przetwarzania i ochrony danych osobowych należy poinformować, że Minister Cyfryzacji jako administrator danych osobowych użytkowników aplikacji „Kwarantanna Domowa” - projektując aplikację - dołożył wszelkich starań w celu zapewnienia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych, aby przetwarzane były wyłącznie te dane osobowe użytkowników, które są niezbędne dla osiągnięcia celu przetwarzania, jakim jest monitoring realizacji kwarantanny osób, co do których istnieje podejrzenie, że mogą być nosicielami wirusa SARS-CoV-2 wywołującego chorobę COVID-19.

W zakresie technicznym zastosowano szyfrowanie danych, jak też szyfrowanie komunikacji pomiędzy aplikacją a środowiskiem, na którym dane są przechowywane. Dostęp administracyjny do aplikacji jest ograniczony tylko do niezbędnych osób technicznych, które łączą się bezpiecznymi połączeniami z ograniczonej listy IP. Aplikacja poddana została także m. in. procedurom Privacy by design (art. 25 ust. 1 RODO2) i Privacy by default (art. 25 ust. 2 RODO) oraz DPIA (art. 35 RODO), a ich wyniki skonsultowane zostały z Inspektorem Ochrony Danych byłego Ministerstwa Cyfryzacji.

Podsumowując – wdrożony w aplikacji model przetwarzania danych jest zgodny z wymaganiami przetwarzania danych określonymi w art. 5 RODO.

Odnosząc się natomiast do przedstawionej w Pana piśmie kwestii „(…) że konieczność pozostawania w stałej gotowości do wykonania zadania jest wyzwaniem dla osób pracujących zawodowo oraz chorych” należy podkreślić, że obowiązek instalacji aplikacji „Kwarantanna Domowa” wynika z zapisów wymienionej wcześniej ustawy i dotyczy wyłącznie osób przebywających na kwarantannie, a oznacza to, że zgodnie z art. 2 pkt 18 u.z.z.l3 są to osoby zdrowe, które były tylko narażone na zakażenie.

Natomiast osoby chore – zgodnie z art. 2 pkt 11a u.z.z.l. – przebywają, z uwagi na przebieg choroby niewymagającej bezwzględnej hospitalizacji ze względów medycznych, w „izolacji w warunkach domowych”. Osoby takie nie są objęte obowiązkiem instalacji i stosowania aplikacji „Kwarantanna Domowa” i z takimi osobami aplikacja nie komunikuje się. Natomiast osoby pracujące podczas kwarantanny muszą niestety pogodzić oba te uwarunkowania. Wysyłanie przez aplikację zadań do wykonania (zdjęcie typu „selfie”) w nieregularnych odstępach czasowych wynika z głównego założenia jakim jest możliwość zdalnej weryfikacji i potwierdzenia, że dana osoba wypełnia warunki kwarantanny – to znaczy, że przez cały czas nie opuszcza zadeklarowanego miejsca pobytu, co jest bezwzględnym wymogiem kwarantanny.

Jednocześnie należy poinformować, że aplikacja jest stale rozwijana i ulepszana, aby jak najbardziej odpowiadała na potrzeby jej użytkowników. Staramy się również reagować na wszystkie sygnały przez nich zgłaszane, niemniej jednak niektóre z nich nie mają w wielu przypadkach uzasadnienia.

Dotyczy to głównie tych zagadnień, które są kwestionowane, a wynikają z wymagań systemowych, jak np. udzielenie dostępu do zdjęć czy lokalizacji. Bez uzyskania zgody na dostęp do tych zasobów nie byłoby możliwe wykorzystanie tej aplikacji zgodnie z założonym celem jakiemu ma służyć, tj. prowadzenie zdalnego monitoringu.

Aplikacja do prawidłowego działania wymaga, aby urządzenie mobilne umożliwiało jej w określonych sytuacjach dostęp do:

1) internetu – aplikacja korzysta z dostępu do lokalizacji na podstawie GPS, sieci komórkowej i WiFi. Aplikacja nie rejestruje tych danych, tj. nie odnotowuje z jakiej sieci korzysta obywatel;

2) aparatu – podczas wykonywania pierwszego zadania widoczne jest pytanie o zgodę na dostęp do robienia i nagrywania filmów.  Zgoda jest niezbędna do wykonywania zdjęć, czyli realizowania zadań potwierdzających przebywanie na kwarantannie;

3) lokalizacji – jest to niezbędne do prawidłowego odczytu danych lokalizacyjnych pobytu osoby objętej kwarantanną;

4) zdjęć, zapisu, odczytu – jest to wykorzystywane do zapisania wykonanego zdjęcia oraz jego odczytania w celu przesłania do automatycznej weryfikacji.

Aplikacja nie odczytuje, nie przetwarza, nie korzysta z innych zasobów. Uprawnienia do zasobów są wywoływane dopiero w momencie ich użycia.

Należy również podkreślić, że sam system operacyjny smartfonów wymaga udzielania pewnych zgód w celu korzystania z wielu innych, oferowanych przez wydawców aplikacji oraz funkcji. Osoby korzystające ze smartfonów z systemem Android samoistnie stają się „klientami” Google Play, gdzie ich dane są przetwarzane i nie wynika to z faktu nałożenia ustawowego obowiązku stosowania aplikacji „Kwarantanna Domowa”.

Ustawa uwzględnia też sytuację, że nie wszystkie osoby objęte kwarantanną posiadają odpowiednie telefony, jak też nie wymusza nabycia tych urządzeń w celu jej instalacji. Zgodnie z art. 7e ust. 2 ww. ustawy z obowiązku instalacji aplikacji zwolnione są osoby z dysfunkcją wzroku (niewidzące lub niedowidzące) a także osoby, które właściwym służbom złożyły oświadczenie, że nie są abonentami lub użytkownikami sieci telekomunikacyjnej lub nie posiadają urządzenia mobilnego umożliwiającego zainstalowanie tego oprogramowania.

Pakiet szczegółowych informacji na temat aplikacji „Kwarantanna Domowa” i jej działania, regulamin usługi jak też informacje o zmianach w zakresie jej funkcjonowania udostępniony jest na stronie gov.pl. Dodatkowo, w zakładce Materiały; Pytania i odpowiedzi – umieszczone są odpowiedzi na pytania, które najczęściej pojawiają się w przestrzeni publicznej. Jednocześnie, w celu wsparcia użytkowników aplikacji w sytuacjach dla nich problematycznych, związanych z posługiwaniem się aplikacją, została uruchomiona dedykowana infolinia pod numerem 22 165 57 44. Konsultanci na bieżąco udzielają  informacji, a w przypadku kłopotów technicznych zgłoszenia przekierowywane są do pomocy technicznej.

VII.501.75.2020

Rzecznik do MRiPS o świadczeniu pielęgnacyjnym dla opiekunów z rentą lub emeryturą

Data: 2020-11-30
  • Konieczne jest kompleksowe uregulowanie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego opiekunów osób bliskich z niepełnosprawnością, którzy są uprawnieni do świadczeń emerytalno-rentowych – wskazuje RPO
  • Wciąż nie wykonano też wyroku TK z 2019 r., który zakwestionował przepis, że świadczenie nie przysługuje, jeżeli opiekun ma rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy
  • NSA uznał zaś, że odmowa świadczenia pielęgnacyjnego dla osób z prawem do  emerytury była uzasadniona kiedyś, gdy ówczesne świadczenie było niższe od najniższej emerytury
  • Odwrócenie zaś relacji ekonomicznych świadczenia pielęgnacyjnego i emerytury nie może pogarszać sytuacji osoby z emeryturą

Obecna sytuacja powoduje liczne rozbieżności w sposobie rozpoznawania wniosków o świadczenie pielęgnacyjne opiekunów z prawem do renty lub emerytury – podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich. Dlatego wystąpił do minister rodziny i polityki społecznej Marleny Maląg o podjęcie pilnych działań ustawodawczych.

Środowisko opiekunów bliskich osób z niepełnosprawnościami jest  niezadowolone ze zbyt długiego oczekiwania na opracowanie projektu ustawy eliminującego stan niekonstytucyjności wynikający z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 26 czerwca 2019 r.

Uznał on, że art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych - w zakresie, w jakim stanowi, że świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje, jeżeli osoba sprawująca opiekę ma ustalone prawo do renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy –jest niezgodny z art. 71 ust. 1 zdanie drugie w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Przepis ten utracił moc 9 stycznia 2020 r. Dotychczas nie podjęto jednak działań legislacyjnych eliminujących niekonstytucyjność art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a ustawy – podkreśla RPO.

A zdaniem Trybunału ograniczenie możliwości pobierania świadczenia pielęgnacyjnego przez opiekuna, który ma ustalone prawo do renty  z tytułu częściowej niezdolności do pracy, ale jednocześnie pracy tej nie podejmuje z uwagi na sprawowanie opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem, stanowi przejaw niewłaściwego zinterpretowania przez ustawodawcę konstytucyjnego obowiązku wsparcia osób i rodzin w wysiłkach zmierzających do zaspokojenia niezbędnych potrzeb i umożliwienia im życia w warunkach odpowiadających godności człowieka.

Według TK prawo do szczególnej pomocy musi być tak ukształtowane, aby znajdujące się w trudnej sytuacji rodziny, których członkami są niepełnosprawne dzieci, miały możliwość otrzymywania świadczeń pielęgnacyjnych w sytuacji, kiedy to osoba sprawująca opiekę w celu jej wykonywania rezygnuje z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej - zwłaszcza, jeśli minimalne świadczenie rentowe jest niższe niż świadczenie pielęgnacyjne.

Wyrok TK nie odnosi się do ustalania wysokości świadczenia pielęgnacyjnego w sytuacji zbiegu z prawem do renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy i nie zawiera żadnych wskazówek co do przyznawania świadczenia pielęgnacyjnego.

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z  28 czerwca 2019 r. uznał, że zasadę równości narusza  taka wykładnia art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a, która pozbawia w całości prawa do świadczenia pielęgnacyjnego osoby mające ustalone prawo do emerytury (renty) w wysokości niższej niż to świadczenie.

Według NSA wyłączenie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego dla osób mających ustalone do emerytury w chwili wejścia w życie ustawy z 2003 r. było uzasadnione, gdyż ówczesna wysokość tego świadczenia była niższa od najniższej emerytury. Tym samym osoba pobierająca emeryturę nie ponosiła straty finansowej, pobierając emeryturę. Odwrócenie natomiast relacji ekonomicznych świadczenia pielęgnacyjnego i emerytury musi wiązać się z realizacją celu tego przepisu  i nie może stawiać osoby pobierającej emeryturę w sytuacji ekonomicznie gorszej niż byłaby wówczas, gdyby nie miała ustalonego prawa do emerytury.

Natomiast w aspekcie wysokości świadczenia pielęgnacyjnego innych osób uprawnionych do świadczeń emerytalno-rentowych w części orzeczeń sądów administracyjnych prezentowany jest pogląd, iż w takiej sytuacji należy przyznać świadczenie pielęgnacyjne w wysokości stanowiącej różnicę pomiędzy kwotą aktualnie obowiązującego świadczenia pielęgnacyjnego, a kwotą pobieranej renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy. W innej grupie wyroków podkreśla się zaś, że dokonywanie wypłaty świadczenia pielęgnacyjnego stanowiącego tę różnicę nie jest prawidłowe.

III.7064.35.2018

Zespół Delecji 22q11 – problemy diagnozy i dostępności do leczenia. RPO pisze do MZ

Data: 2020-11-27
  • 22 listopada 2020 r. obchodzono Międzynarodowy Dzień Świadomości o Zespole Delecji 22q11 - wady genetycznej, z którą corocznie rodzi się ok. 380 dzieci
  • Tego dnia wiele budynków w Europie i na świecie podświetlono na czerwono. Do akcji dołączył także Rzecznik Praw Obywatelskich
  • RPO zwraca uwagę Ministra Zdrowia na problemy dostępności do leczenia oraz diagnozy osób z tym zespołem
  • Kluczowe są badania prenatalne. Dzięki najnowszym technikom diagnostycznym u części dzieci, zespół udaje się wykryć jeszcze przed urodzeniem

Częstość występowania tego zespołu wynosi 1:1000-1:2000. Mimo to jest praktycznie nieznany w społeczeństwie, także w środowisku medycznym.

Różnorodność objawów i ich niespecyficzny charakter utrudniają postawienie trafnej diagnozy. Wielu pacjentów pozostaje niezdiagnozowanych nawet w wieku nastoletnim i dorosłym. Chorzy z diagnozą borykają się zaś z wieloma problemami wynikającymi z obecnej organizacji służby zdrowia.

Delecja 22q11 często powoduje wiele wad i zaburzeń rozwojowych, które mogą  dotyczyć każdego układu lub narządu. A chorujący wymaga wielospecjalistycznej i skoordynowanej opieki lekarzy z różnych dziedzin m.in. genetyka, kardiologa, kardiochirurga, immunologa, endokrynologa, otolaryngologa, okulisty, ortodonty, neurologa.

Niezwykle ważna jest również opieka lekarza psychiatry, gdyż z tą wadą genetyczną skorelowane jest większe ryzyko zaburzeń psychicznych i to od najmłodszych lat.

Jedną z kluczowych kwestii są badania prenatalne. Rodzicom oczekującym narodzin dziecka z 22q11 wczesna diagnoza pozwala przygotować się na wyzwania i trudności oraz uzyskać fachową pomoc od pierwszych chwil życia dziecka.

Choroby rzadkie, jaką jest m.in. Zespół Delecji 22q11.2, często są utożsamiane z drogimi farmakoterapiami. Natomiast w przypadku tej wady genetycznej nie chodzi o leki, ponieważ leczenie dotyczy zespołu objawów, które manifestują się u konkretnego pacjenta. Istotne jest wprowadzenie zmian w całościowej opiece nad tymi chorymi.

Główne problemy chorych z  Delecją to:

  • brak ośrodków zajmujących się tyko opieką nad tymi pacjentami. Rodzice z dziećmi jeżdżą po ośrodkach medycznych w całej Polsce w poszukiwaniu specjalistów, którzy choć słyszeli o 22q11;
  • brak wymiany informacji pomiędzy ośrodkami medycznymi i lekarzami. Przyczynia się to do znacznego wydłużania  ścieżki diagnostycznej;
  • brak wiodącego lekarza-koordynatora, który miałby odpowiednią wiedzę i kompetencje, by kierować chorych do odpowiednich specjalistów;
  • brak możliwości kontynuowania leczenia u lekarza specjalisty po ukończeniu przez dziecko 18 roku życia. W wieku nastoletnim u większości osób pojawiają się zaburzenia psychotyczne. Przerwanie leczenia przez dziecko w tym krytycznym momencie pogłębia zaburzenia psychiczne, powoduje izolację społeczną i brak samodzielności. Młode dorosłe osoby niezaopiekowane psychiatrycznie często nie są w stanie wyjść z domu i pozostają pod stałą opieką rodziny. Przerwanie leczenia u specjalistów pediatrycznych innych dziedzin i długie lata oczekiwania na lekarzy w placówkach dla osób dorosłych, powodują, że stan zdrowia młodej osoby znacznie się pogarsza;
  • brak możliwości przebywania rodzica osoby dorosłej z Delecją 22q11 na oddziale szpitalnym. W przypadku osób tą wadą genetyczną ich niepełnosprawność często pozostaje niewidoczna dla otoczenia, z wyjątkiem cech dysmorfii twarzy. Jednak wiąże się ona z niepełnosprawnością intelektualną, dużymi trudnościami adaptacyjnymi i możliwością pogłębienia się zaburzeń psychotycznych.

Przełomem w opiece zdrowotnej nad pacjentami byłoby stworzenie odpowiedniej struktury organizacyjnej oraz objęcie tych chorych opieką koordynatora mającego odpowiednie doświadczenie i wiedzę. Takie rozwiązanie znacząco poprawiłoby efektywność diagnostyki oraz jakość leczenia chorych.

RPO prosi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o ustosunkowanie się do opisanych problemów.

V.7010.250.2020

Sieci kin wielosalowych – bez wsparcia państwa? Rzecznik pyta ministra kultury

Data: 2020-11-27
  • Czy państwo nie powinno pomóc sieciom prowadzącym kina wielosalowe? -  Rzecznik Praw Obywatelskich pyta wicepremiera, ministra kultury Piotra Glińskiego

Z mediów RPO dowiedział się, że sieci prowadzące kina wielosalowe nie zostaną objęte wsparciem dla branży filmowej po zamknięciu kin, wypłacanym przez Polski Instytut Sztuki Filmowej ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Zrzeszające duże sieci kinowe Polskie Stowarzyszenie Nowe Kina apelowało w tej sprawie do Ministerstwa. Z informacji mediów wynika, że dotychczas MKDNiS nie podjęło rozmów z przedstawicielami tej branży.

Rzecznik zdaje sobie sprawę, że możliwości pomocy finansowej państwa podmiotom prowadzącym działalność gospodarczą są ograniczone, zwłaszcza w trudnej sytuacji pandemii. Zrozumiałe jest również przyznanie wsparcia w pierwszej kolejności małym kinom studyjnym - z uwagi na ich istotną rolę w krzewieniu kultury filmowej i ograniczone możliwości finansowe.

Należy jednak zwrócić uwagę, że sieci kin wielosalowych również mają ogromne znaczenie dla dostępności kultury, choćby z uwagi na ich procentowy udział w rynku kinowym i zasilanie budżetu PISF. Są również jedną z branż najbardziej dotkniętych skutkami pandemii, które  będą odczuwalne zapewne jeszcze w kolejnych miesiącach.

Adam Bodnar podkreśla uzależnienie tych placówek od premier filmów zagranicznych i częste powiązanie z działalnością galerii handlowych. Zasadne wydaje się zatem stworzenie długofalowej strategii wsparcia dla tej branży, która będzie uwzględniać zarówno problemy dotyczące z dostępnością repertuaru, jak i zmiany praktyk konsumenckich widzów.

RPO pozytywnie ocenia kampanię społeczną #ChodźDoKina!, wspieraną przez resort kultury i Polski Instytut Sztuki Filmowej, która obejmowała całą branżę kinową z uwzględnieniem sieci kin wielosalowych.

Rzecznik zwrócił się o stanowisko do Piotra Glińskiego, wicepremiera, ministra kultury, dziedzictwa narodowego i sportu.

VII.715.26.2020                                             

RPO: policja w dniu wyroku TK naruszała prawo. Powinna wycofać z sądu wnioski o ukaranie manifestantów

Data: 2020-11-26
  • Ponad 100 osób protestujących 22 października 2020 r. przeciw zaostrzeniu przepisów aborcyjnych przez Trybunał Konstytucyjny wylegitymowano; 28 ukarano mandatami za wykroczenia; wobec 84 skierowano wnioski do sądu o ukaranie
  • Działania te nie miały podstaw prawnych, gdyż sprawcą takich wykroczeń może być tylko osoba chora na chorobę zakaźną lub o to podejrzana; stykająca się z takimi osobami lub będąca nosicielem zarazków chorób zakaźnych czy o to podejrzana
  • W efekcie naruszono wolność osobistą (art. 41 ust. 1 Konstytucji) i ukarano mandatami osoby, które nie dopuściły się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (art. 42 ust. 1 Konstytucji)
  • RPO wzywa policję, by usunęła skutki tych naruszeń i m.in. wycofała z sądów wnioski o ukaranie za wykroczenia

Komendant Stołeczny Policji odpowiedział w sprawie działań policji z 22 na 23 października 2020 r. wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w proteście wobec wyroku TK.

- Wyjaśnienia te niestety wskazują, w mojej ocenie, na to, że istotna część tych działań policji była podejmowana z naruszeniem prawa – pisze Adam Bodnar do nadinsp. Pawła Dobrodzieja.

Policja podała, że „wylegitymowano 134 osoby, z czego w 121 przypadkach podstawą faktyczną legitymowania było popełnienie wykroczenia z art. 54 Kodeksu wykroczeń w zw. z § 28 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii”. Ponadto „wobec 84 osób, które dopuściły się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 54 kw w zw. z § 28 cytowanego rozporządzenia sporządzono wnioski o ukaranie do sądu”, zaś „wobec 9 osób zastosowano środek oddziaływania wychowawczego z art. 41 kw w postaci pouczenia”. 28 osób dostało zaś mandaty karne.

Zastosowana przez funkcjonariuszy kwalifikacja prawna czynów nie znajduje uzasadnienia w obowiązującym prawie. A organy władzy są zobowiązane działać na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Zgodnie z art. 54 Kodeksu wykroczeń, kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscu publicznym, podlega karze grzywny do 500 zł lub karze nagany. Czynności policji byłyby  uzasadnione tylko wówczas, gdyby przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. były przepisami porządkowymi, o których mowa w art. 54 kw. Tak jednak nie jest.

Rozporządzenie wydano w celu wykonania ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.  Akty wykonawcze wydawane na jej podstawie służą realizacji ustawowego celu w postaci zapobiegania oraz zwalczania zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Ich celem jest ochrona zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji) w ramach realizacji obowiązku zwalczania chorób epidemicznych (art. 68 ust. 4 Konstytucji).

Nie stanowią one więc przepisów porządkowych w rozumieniu art. 54 kw. W przypadku takich  przepisów przedmiotem ochrony jest porządek i spokój w miejscach publicznych

RPO przyznaje, że naruszenie rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października może być wykroczeniem. Będzie to wówczas wykroczenie przeciwko zdrowiu.  Z art. 116 § 1 kw wynika bowiem, że kto, wiedząc o tym, iż:

  • jest chory na gruźlicę, chorobę weneryczną lub inną chorobę zakaźną albo podejrzany o tę chorobę,
  • styka z chorym na chorobę określoną w punkcie 1 lub podejrzanym o to, że jest chory na gruźlicę lub inną chorobę zakaźną,
  • jest nosicielem zarazków choroby określonej w punkcie 1 lub podejrzanym o nosicielstwo

- nie przestrzega nakazów lub zakazów zawartych w przepisach o zapobieganiu tym chorobom lub o ich zwalczaniu albo nie przestrzega wskazań lub zarządzeń leczniczych wydanych na podstawie tych przepisów przez organy służby zdrowia, podlega karze grzywny albo karze nagany.

Sprawcą wykroczenia musi być jednak tylko osoba chora na chorobę zakaźną lub o to podejrzana.; stykająca się z takimi osobami lub będąca nosicielem zarazków chorób zakaźnych i podejrzana o nosicielstwo. Jedynie przy spełnieniu tych warunków naruszenie zakazów i nakazów zawartych w rozporządzeniu Rady Ministrów stanowi wykroczenie.

Prowadzi to do wniosku, że działania funkcjonariuszy wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z dnia 22 na 23 października 2020 r. -  polegające na ich legitymowaniu, zatrzymywaniu, nakładaniu mandatów w związku  z popełnieniem wykroczenia z art. 54 kw w związku z § 28 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z  9 października 2020 r. - zostały oparte na nie znajdującym uzasadnienia w obowiązującym prawie przekonaniu, iż zachowania tych uczestników wyczerpują znamiona wykroczenia opisanego w tych przepisach.

W efekcie doszło do naruszenia sfery wolności osobistej wskazanych osób (art. 41 ust. 1 Konstytucji). Doprowadziło to też do ukarania mandatami osób, które nie dopuściły się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (art. 42 ust. 1 Konstytucji).

W związku z tym RPO w trybie art. 14 pkt 2 ustawy o RPO stwierdził naruszenie konstytucyjnych praw jednostki. Zwrócił się do Komendanta Stołecznego Policji o usunięcie wskazanych naruszeń prawa, w tym o wycofanie skierowanych do sądu wniosków o ukaranie, które nie znajdują oparcia w obowiązującym prawie.

VII.613.112.2020

GDDKiA o postępowaniach scaleniowych gruntów podczas budowy autostrad

Data: 2020-11-26
  • GDDKiA współpracuje z samorządami województw przy pracach scaleniowo-wymiennych, związanych w budową autostrad lub tras szybkiego ruchu  
  • Postępowania takie wszczynane są głównie na południu Polski, gdzie działki rolne są przeważnie wąskie i długie, co utrudnia ich efektywne wykorzystanie
  • Scalenia i wymiany gruntów często rodzą konflikty społeczne i opór - przyznaje p.o. generalny dyrektor DKIA Tomasz Żuchowski

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odpowiedziała RPO w sprawie skarg właścicieli gospodarstw rolnych przecinanych nowo powstającymi autostradami na zbyt rzadkie postępowania scaleniowe gruntów.

Jak pisał 9 października 2020 r. do GDDKiA zastępca RPO Stanisław Trociuk, zasadą staje się wywłaszczanie poszczególnych działek rolnych, z pominięciem uwzględnienia zmiany funkcjonowania gospodarstwa rolnego jako całości. W efekcie pozostała część działek nie nadaje się do prawidłowego wykorzystania. Występują także problemy z dojazdem do „poszatkowanego” autostradą gospodarstwa

Obok bezdyskusyjnych korzyści i zalet gospodarczo-ekonomicznych płynących z budowy infrastruktury drogowej, negatywnie oddziałuje ona na otaczające tereny rolne i leśne. Dla gospodarstw, których siedliska i pola uprawne znalazły się w pasie drogowym autostrady bądź w jej bezpośrednim sąsiedztwie, oznacza to dezorganizację dotychczasowej struktury gospodarowania.  

Polega to na:

  • pozbawieniu działek rolnych dostępu do sieci drogowej,
  • wyłączeniu gruntów z produkcji rolnej lub leśnej,
  • zmianie w strukturze zagospodarowania gruntów,
  • zaburzeniu stosunków wodnych,
  • „szachownicy gruntów” – nadmiernym rozdrobnieniu, rozproszeniu i wydłużeniu gruntów w gospodarstwie,
  • powstawaniu tzw. resztówek.

W przypadku scalania gruntów w związku z budową autostrady, koszty wykonania scalenia i wymiany gruntów oraz poscaleniowego zagospodarowania gruntów pokrywa GDDKiA. Otrzymuje ona środki z budżetu na koszty projektu scalenia. Obejmują one zarówno koszty sporządzenia dokumentacji geodezyjno-prawnej, jak i zagospodarowania poscaleniowego. Ma to na celu odtworzenie dotychczasowych warunków gospodarowania czy funkcjonalności dróg transportu rolnego. 

Z sygnałów napływających do BRPO zdaje się niestety wynikać, że w takich przypadkach postępowania scaleniowe wszczynane są stosunkowo rzadko. Zasadą staje się zaś wywłaszczanie poszczególnych działek rolnych, z pominięciem uwzględnienia zmiany funkcjonowania gospodarstwa rolnego jako całości.

Skargi osób wywłaszczonych potwierdzają powtarzający się problem związany z przejmowaniem przez GDDKiA tylko części nieruchomości - w sytuacji, gdy na skutek budowy drogi pozostała część działek często nie nadaje się do prawidłowego wykorzystania. Występują także problemy z dojazdem do „poszatkowanego” autostradą gospodarstwa, nie wspominając o zaburzeniu dotychczasowych stosunków wodnych na gruncie.

Odpowiedź p.o. generalnego dyrektora DKIA Tomasza Żuchowskiego

Kwestie związane z przedmiotową problematyką reguluje ustawa z dnia 26 marca 1982 r. o scalaniu i wymianie gruntów. Nie ulega wątpliwości, że celem wprowadzenia ww. ustawy było stworzenie poprawnej struktury obszarowej gospodarstw, racjonalne ukształtowanie rozłogów gruntów, dostosowanie granic nieruchomości do systemu urządzeń melioracji wodnych, dróg oraz rzeźby terenu. Zgodnie z zapisami znajdującymi się w rzeczonym akcie prawnym postępowanie scaleniowe prowadzi właściwy starosta. Postępowanie tego rodzaju może zostać wszczęte na wniosek, a także z urzędu.

Ustawodawca wprowadził wymóg, aby wszczęcie postępowania scaleniowego z urzędu było poprzedzone uzyskaniem opinii rady sołeckiej, jak również działających na terenie danej wsi Społeczno-Zawodowych organizacji rolników, jeżeli zostały spełnione ustawowe przesłanki zawarte w art. 4 ww. ustawy.

Zgodnie z ust. 1 pkt 4 rzeczonego przepisu o scalenie może wystąpić inwestor, którego działalność spowodowała lub może spowodować skutki w ukształtowaniu rozłogów gruntów w skutek przebiegu istniejących lub budowanych dróg publicznych. Nie budzi zatem wątpliwości, że ustawodawca dał inwestorowi możliwość wystąpienia z tego rodzaju wnioskiem do właściwego starosty, nie nakładając na niego w tym zakresie obowiązku. Oznacza to, że ostateczna decyzja czy skorzystać z tego rodzaju uprawnienia została pozostawiona uznaniu danego inwestora.

GDDKIA nie występuje jako inwestor z wnioskami o wszczęcie z urzędu przez właściwego starostę postępowań scaleniowych i wymiennych. Jednakże zdając sobie sprawę z konieczności przeciwdziałania dezorganizacji rolniczej przestrzeni produkcyjnej związanej z realizowanymi inwestycjami drogowymi, na które zwrócił Pan uwagę w swoim piśmie, GDDKiA zawiera porozumienia z samorządami województw dotyczące współpracy w zakresie realizacji prac scaleniowo-wymiennych związanych w budową autostrad lub tras szybkiego ruchu na obszarze danego województwa.

Kolejnym krokiem jest przygotowywanie „Programu prac scaleniowowymiennych umożiiwiających wszczynanie i prowadzenie przez właściwych miejscowo starostów postępowania scaleniowo i/lub wymiennego na podstawie przepisów ustawy z dnia 26 marca 1982 r. o scalaniu i wymianie gruntów".

W ramach zawartych porozumień wykonywane są prace przygotowawcze, gdzie w poszczególnych obrębach ewidencyjnych określony zostaje obszar koniecznych scaleń i/lub wymiany gruntów mający związek z realizacją danej inwestycji wraz ze sporządzeniem materiałów niezbędnych do wydania przez właściwych miejscowo starostów postanowień o wszczęciu postępowań scaleniowo wymiennych. Na podstawie przygotowanego opracowania, starosta wszczyna postępowanie z urzędu, po uprzednim uzyskaniu jak już zasygnalizowano to powyżej, opinii rady sołeckiej, jak również działających na terenie danej wsi Społeczno-Zawodowych organizacji rolników.

Co istotne ustawodawca zobligował GDDKIA jedynie do pokrywania kosztów wykonania scalenia i wymiany gruntów oraz poscaleniowego zagospodarowania gruntów, w przypadku scalania gruntów w związku z budową autostrad (art. 4 ust. 2 ustawy z dnia 26 marca 1982 r.), a nie np. tras szybkiego ruchu. Należy w tym miejscu zauważyć, że koszty scaleń wykonywanych w związku z budową autostrad pokrywane są ze środków inwestycyjnych do czasu zamknięcia inwestycji są zaliczane do kosztów budowy autostrad, a w konsekwencji stanowią koszt , realizacji całego Programu Budowy Dróg Krajowych.

Dokonanie płatności przez GDDKiA za wykonane w tym zakresie prace jest uzależnione od tego czy miały one rzeczywisty związek z budową danej autostrady. Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na to, że wykazanie czy wykonane prace dotyczące scalenia i zagospodarowania poscaleniowego mają bezpośredni związek z realizowaną w tym zakresie inwestycją drogową jest bardzo trudne, a co za tym Idzie Ich ocena jest dość uznaniowa.

W związku z tym GDDKIA, aby nie narazić się na zarzuty dotyczące niegospodarności, przyjęła w praktyce zasadę zgodnie z którą ustalenia odnośnie rozmiaru i rodzaju prac i czynności przewidywanych do wykonania, które mają decydujący wpływ na wysokość kosztów ponoszonych przez GDDKIA w tym zakresie, powinny być z nią ustalane przed zleceniem ich do wykonania.

W szczególności dotyczy to:

1. określenia wielkości obszaru objętego scaleniem, przed wydaniem przez właściwego starostę postanowienia o wszczęciu postępowania scaleniowego,

2. określenia rozmiaru i zakresu niezbędnych prac do wykonywania w ramach zagospodarowania poscaleniowego, które podlegają zatwierdzeniu przez starostę w decyzji o zatwierdzenie podziału.

W praktyce postępowania scaleniowo-wymienne wszczynane są na obszarach, w których struktura agrarna wskazuje na taką potrzebę. Taka sytuacja dotyczy głównie województw położonych na południu Polski (województwo podkarpackie, małopolskie i część śląskiego). To właśnie przede wszystkim te rejony wykazują największą potrzebę dokonywania tego rodzaju prac, z uwagi na to że działki rolne które się tam znajdują charakteryzują się małą powierzchnią oraz są przeważnie wąskie i długie, co utrudnia ich efektywne wykorzystanie.

Z przeprowadzonych do chwili obecnej postępowań scaleniowo - wymiennych, w których aktywnie uczestniczyła GDDKiA wynika, że zainteresowanie ww. działaniami różni się w zależności od regionu Polski. Nie bez znaczenia pozostaje przy tym to, że scalenia i wymiany gruntów to działania trudne, które w praktyce nierzadko generują konflikty społeczne i opór, z uwagi na to że mają bezpośredni wpływ na prawo własności osób, co do nieruchomości które są nim objęte.

Na przykład w związku z realizacją autostrady A4 na terenie województwa małopolskiego na 35 opracowań, które były zakwalifikowane do przeprowadzenia prac mających na celu poprawę ukształtowania rozłogów gruntowych związanych z realizacją budowy ww. autostrady, wszystkie zostały uwzględnione przez właściwych miejscowo starostów.

Z kolei w województwie podkarpackim opracowano założenia do projektu scaleń dla wszystkich obrębów (63), przez które przebiegała autostrada A4, z czego do realizacji przyjęto jedynie 19 obrębów. Brak przyjęcia do realizacji projektu scaleń dla pozostałych 44 obrębów spowodowany był negatywnymi opiniami rad sołeckich albo brakiem zainteresowania ze strony właścicieli gruntów rolnych. Szczegółowe informacje, co do przyczyn dla których w poszczególnych obrębach nie zostały zrealizowane scalenia, znajdują się w posiadaniu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego, z uwagi na to że na mocy zawartego porozumienia Marszałek Województwa Podkarpackiego był odpowiedzialny za koordynacje prowadzonych w tym zakresie prac.

W chwili obecnej GDDKiA aktywnie współpracuje ze Starostą Częstochowskim w postępowaniach scaleniowych w obrębie powiatu częstochowskiego, tj. w gminie Mykanów i gminie Lelów, uzgadniając zasięg pasów drogowych autostrady Al i drogi krajowej nr 46 wraz z obsługą komunikacyjną terenów sąsiadujących z tymi drogami, w tym o charakterze i użytkowaniu rolnym.

GDDKiA w ciągu ostatnich dziesięciu lat poniosła koszty wykonania scalenia i wymiany gruntów oraz poscaleniowego zagospodarowania gruntów związane z budową autostrad na poziomie przekraczającym 69 mln zł.

Jednocześnie należy wskazać, że z posiadanej przeze mnie wiedzy, nie wynika aby GDDKiA była adresatem wniosków o spowodowanie wszczęcia z urzędu postępowań scaleniowych.

IV.7006.225.2020

Koronawirus. Sanepidy nie podadzą już danych o liczbie zakażonych

Data: 2020-11-25
  • Scentralizowanie podawania danych o liczbie zakażeń koronawirusem jest sprzeczne z konstytucyjnym prawem do informacji publicznej, które zakłada jak najszerszy i jak najłatwiejszy dostęp do publicznych danych  
  • Dotychczas dane te podawały lokalne sanepidy
  • Zmiana modelu raportowania może jednak dodatkowo je obciążyć - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Będą one bowiem musiały udzielać informacji publicznej o liczbie zakażeń na każdy wniosek obywatela

Jak informują media, od 24 listopada 2020 r. sanepidy zaprzestają publikowania na swoich stronach internetowych danych nt. koronawirusa. Mają być one teraz być prezentowane na szczeblu centralnym.

Według 19-letniego Michała Rogalskiego, który stworzył i wraz z wolontariuszami prowadził taką obywatelską bazę danych o koronawirusie, to odcinanie obywateli od podstawowych danych. A baza ta wskazywała na rozbieżności między danymi sanepidów i MZ.

Z dużym zaniepokojeniem RPO przyjął informację mediów o wprowadzeniu przez Głównego Inspektora Sanitarnego swoistego zakazu publikowania przez wojewódzkie i powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne danych o liczbie zakażeń wirusem SARS-CoV-2, potwierdzonych w danym województwie i powiecie.

Jak wynika z informacji MZ w serwisach społecznościowych, ma to związek ze scentralizowaniem podawania tych danych (mają być publikowane "do poziomu powiatu" na stronach rządowych).

Inicjatywa podawania tego rodzaju danych w jednym miejscu jest niezwykle cenna. Jako strażnik konstytucyjnych wolności i praw jednostki, RPO nie może jednak przejść do porządku dziennego nad tą sprawą.

Zakaz taki jest bowiem nie do pogodzenia z aksjologią konstytucyjnego prawa do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Zakłada ono jak najszerszy i jak najłatwiejszy dostęp do publicznych danych.  Jest to jeden z najistotniejszych środków sprawowania przez obywateli kontroli nad sposobem wykonywania władzy publicznej. W odniesieniu do danych na temat liczby zakażeń okazał on skuteczność, skoro pozwolił na identyfikację i naprawnienie nieprawidłowości, które – biorąc pod uwagę okoliczności – mogą mieć miejsce.

Adam Bodnar obawia się również, że przyjęty model raportowania może spowodować dodatkowe obciążenie pracowników poszczególnych powiatowych i wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych.

Informacja sanepidu o liczbie zakażeń w danym powiecie (województwie) stanowi bowiem informację publiczną w rozumieniu ustawy z 6 września 2001 r. Nieudostępnienie jej przez dany podmiot na stronach BIP - czego  będziemy świadkami – zrodzi obowiązek udostępniania jej indywidualnie na każdy wniosek (art. 10 ust. 1 ustawy). W obecnych, powszechnie znanych warunkach funkcjonowania sanepidu, wydaje się to zbędnym, acz wymaganym przez prawo, obciążeniem.

Dlatego Adam Bodnar zwraca się do ministra zdrowia Adam Niedzielskiego o stanowisko. Prosi też o podanie szczegółów zapowiadanej centralizacji informowania o liczbie zakażeń koronawirusem.

V.7018.1009.2020

Koronawirus. Dramatyczna sytuacja na oddziałach covidowych. Jak MZ chce ją poprawić?

Data: 2020-11-25
  • Oddział covidowy staje się nim jedynie z nazwy - bez faktycznego przekształcenia, przygotowania i wyposażenia w sprzęt i obsługę
  • Są tam wyłącznie łóżka covidowe, ale bez dostępu do tlenu, sprzętu pomiarowego oraz bez wykwalifikowanego personelu
  • Problemu tego nie ma szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym, który jednak nie przyjmuje chorych z przepełnionych innych placówek
  • Wszystko to świadczy o chaosie w służbie zdrowia i braku organizacji, a przede wszystkim zaś utrudnia ratowanie życia pacjentom

Dochodzi do dramatycznych sytuacji, w których pacjent niewydolny oddechowo trafia do szpitala na OIOM, jest pod respiratorem do czasu, gdy kończy się zapas tlenu i umiera. To właśnie konsekwencja braku personelu medycznego, który mógłby stale nadzorować stan pacjenta oraz niedobór odpowiedniego sprzętu przy którego pomocy ratowane jest życie pacjentów ciężko chorych na COVID-19.

Rzecznik Praw Obywatelskich pyta ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, jak zamierza poprawić funkcjonowanie oddziałów covidowych.

Z dużym niepokojem RPO odbiera sygnały z portali społecznościowych i doniesień mediów o funkcjonowaniu oddziałów covidowych, gdzie znajdują się pacjenci z koronawirusem. Wynika z nich, że mimo przekształcenia oddziałów szpitalnych w oddziały covidowe, nie są one wyposażane w niezbędny sprzęt (np. respiratory) czy w personel medyczny.

Oddział covidowy - tylko z nazwy

Adam Bodnar obawia się, że oddziałem covidowym staje się oddział jedynie technicznie - poprzez nazwanie go takim, bez faktycznego przekształcenia oraz przygotowania. Jak wynika z informacji mediów, statystycznie tylko 60 proc. łóżek covidowych jest zajętych, przy  657 wolnych respiratorach. A liczba zgonów nadal niepokojąco wzrasta.

Z uwagi na braki kadrowe personel medyczny musi pracować na kilku oddziałach jednocześnie. Dochodzi do sytuacji, w których personel ma przeświadczenie, że byłby w stanie pomóc większej liczbie pacjentów, a z uwagi na braki kadrowe jest to niemożliwe. Powoduje to nadmierne obciążenie przedstawicieli zawodów medycznych, którzy nie są w stanie jednocześnie zaopiekować się wszystkimi pacjentami.

Personel medyczny zmuszony jest używać tlenu w butlach, ponieważ występują jego braki w instalacji szpitalnej.

Z informacji mediów wynika, że oddziały covidowe są nazywane ,,umieralniami, które są po to, żeby ludzie nie schodzili na ulicy”.

Chaos i bezsilność personelu

Personel medyczny wskazuje na liczne reorganizacje podmiotów leczniczych. Najpierw pacjenci covidowi znajdowali się w wydzielonym budynku, później zostały tworzone miejsca covidowe na poszczególnych oddziałach, a następnie zostały one przeniesione do innego skrzydła szpitala. W konsekwencji na laryngologii jest oddział covidowy, laryngologia jest tam, gdzie okulistyka, a okulistyka tam gdzie chirurgia dziecięca, która z kolei znajduje się na miejscu pediatrii. 

Świadczy to o chaosie w służbie zdrowia, braku organizacji A przede wszystkim utrudnia to udzielanie świadczeń zdrowotnym pacjentom i ratowanie ich życia.

Przedstawiciele zawodów medycznych stają się bezsilni nie tylko wobec braków kadrowych w opiece nad pacjentem z cięższym przebiegiem  choroby, ale również nad pozostałymi pacjentami.

W konsekwencji brakuje  anestezjologów, lekarzy medycyny ratunkowej oraz dostrzegalny jest wyraźny niedobór odpowiedniego sprzętu. Prowadzi to do dramatycznych zdarzeń, gdy oddział jest wyposażony jedynie w jeden monitor i dwa pulsoksymetry. Sytuacja taka prowadzi do trudności, a wręcz niemożliwości, prawidłowego i należytego zdiagnozowania stanu zdrowia pacjenta.

Podczas znacznego pogorszenia stanu zdrowia pacjenta konieczne jest wezwanie lekarzy z innego oddziału wraz z niezbędną aparaturą m.in. respiratorem, monitorem z funkcją defibrylacji czy lekami. Wskutek tego pacjenci często umierają, bo pomoc jest spóźniona. W oddziałach takich znajdują się wyłącznie łóżka covidowe, ale bez dostępu do tlenu, bez sprzętu pomiarowego i bez wykwalifikowanego personelu.

Sytuacja w szpitalu na Stadionie Narodowym

A problemu tego zdaje się nie ma szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym przyjmujący pacjentów z lekkim przebiegiem choroby. Placówka ta jest bardzo dobrze wyposażona m.in. w respiratory, zaawansowaną instalację tlenową.

Według doniesień, szpital ten nie przyjmuje jednak chorych z  innych przepełnionych placówek. A jest tam 500 gotowych łóżek, w których przebywa jedynie 33 pacjentów.

Wszystko to świadczy o niewystarczającym przygotowaniu systemu ochrony zdrowia na pogłębiającą się pandemię.

V.7018.1008.2020

Funkcjonariusz SW nie użyje prywatnej „komórki” w więzieniu. Rzecznik ma wątpliwości

Data: 2020-11-24
  • Funkcjonariusze Służby Więziennej skarżą się na zakaz korzystania z prywatnych telefonów komórkowych na terenie więzienia czy aresztu
  • Jest to uzasadniane względami bezpieczeństwa
  • Nie ma jednak przepisów ustawowych dotyczących wprost takiego zakazu - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • A Konstytucja zapewnia wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się

Do RPO zwrócił się funkcjonariusz SW w sprawie zakazu korzystania przez funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa z prywatnych telefonów komórkowych na terenie jednostek penitencjarnych. Zakaz ma być uzasadniany względami bezpieczeństwa jednostek, a konkretnie przepisem, że na ich terenie nie wolno posiadać „przedmiotów niedozwolonych”.

W efekcie pracownicy i funkcjonariusze SW podczas pracy i służby są pozbawieni prawa do kontaktu ze światem zewnętrznym, w tym z rodzinami.

W ocenie wnioskodawcy zakaz wynika z interpretacji przepisów, że telefony są środkami łączności i nie mogą być dostępne dla skazanych. Zakaz ich posiadania przez funkcjonariuszy i pracowników opiera się na założeniu braku zaufania do podwładnych

Zdaniem funkcjonariusza osadzeni w zakładach karnych typu półotwartego i otwartego mają nieskrępowany dostęp do samoinkasujących aparatów telefonicznych, z których mogą dzwonić na numery komórkowe i stacjonarne,  bez kontroli. A funkcjonariusze tylko w niektórych jednostkach mają dostęp do telefonów stacjonarnych, z kilkoma często zajętymi wyjściami telefonicznymi na zewnątrz, z których mogą dzwonić wyłącznie na numery stacjonarne.

- Skazani są zatem obdarzeni większym zaufaniem i poszanowaniem praw obywatelskich niż funkcjonariusze SW i pracownicy więziennictwa – podkreśla funkcjonariusz. A zgodę na korzystanie z telefonów komórkowych ma  kierownictwo jednostek penitencjarnych, które odmawia tego podwładnym.

W ocenie RPO argumenty wnioskodawcy nie są pozbawione podstaw prawnych i nasuwają wątpliwości interpretacyjne.

Przepisy dotyczące korzystania z samoinkasujących aparatów telefonicznych dotyczą tylko osadzonych. Nie istnieją natomiast przepisy rangi ustawowej bezpośrednio zakazujące używania telefonów komórkowych przez funkcjonariuszy SW i  pracowników więziennictwa.

Zakaz ten wynika zatem z interpretacji pojęcia przedmiotu niedozwolonego, które jest pojemne i niedookreślone, gdyż nie istnieją przepisy, które enumeratywnie wymieniają przedmioty niedozwolone. Ich katalog jest otwarty. Zamieszczona w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości w sprawie sposobu ochrony jednostek definicja przedmiotu niedozwolonego jest szeroka i nie jest skierowana wprost do funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa.

Tymczasem art. 49 Konstytucji zapewnia wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony. Zgodnie zaś z art. 47 Konstytucji, każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

Rzecznik dostrzega brak klarownych przepisów rangi ustawowej, które nakładałyby na funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa całkowity zakaz korzystania z prywatnych telefonów komórkowych na terenie jednostek.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił gen. Jacka Kitlińskiego, dyrektora generalnego SW o zbadanie zagadnienia i ustosunkowanie się do przedstawionych argumentów.

WZF.562.1.2018

Koronawirus. Poprawić dostępność komunikatów władz dla niesłyszących - Adam Bodnar pisze do KRRiT

Data: 2020-11-23
  • Osoby niesłyszące skarżą się, że komunikaty władz w telewizji o walce z koronawirusem nie są dla nich w pełni dostępne
  • Sylwetka tłumacza na Polski Język Migowy na ekranie jest za mała; zakrywają go też tzw. paski informacyjne
  • A przekaz telewizyjny konferencji prasowych premiera czy ministra zdrowia nie jest opatrzony napisami  

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejskiego o zagwarantowanie osobom z niepełnosprawnościami realizacji ich praw. Chodzi o zwrócenie uwagi nadawcom na realizację tłumaczeń programów na język migowy tak, by były   w pełni dostępne dla wszystkich odbiorców z dysfunkcją słuchu.

Dla bezpieczeństwa zdrowotnego całego społeczeństwa w dobie pandemii kluczowe jest zapewnienie dostępu do informacji o działaniach władz oraz możliwości uzyskania pomocy wobec zagrożenia zachorowaniem na COVID19.  Tylko gdy wszyscy obywatele uzyskają dostępną dla nich informację mamy szansę zminimalizować ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirus.

W wystąpieniu z 8 kwietnia 2020 r. RPO wskazywał na nieprawidłowości co do dostępności komunikatów nt. epidemii w przekazie telewizyjnym. Mimo zapewnienia tłumaczenia na język migowy, przekaz pozostawał nieczytelny dla adresatów ze względu na niewystarczającą wielkość tłumacza PJM, a także zakrywanie go przez tzw. paski informacyjne. A ponadto społeczność osób głuchych jest bardzo zróżnicowana. Nie wszyscy posługują się polskim językiem migowym.

Osoby słabosłyszące zwracają też uwagę na brak napisów z konferencji prasowych Prezesa Rady Ministrów oraz Ministra Zdrowia, co pozbawia ich dostępu do kluczowych informacji.

W odpowiedzi z 21 kwietnia 2020 r. Przewodniczący KRRiT zapewniał, że planowane jest wydanie stanowiska rekomendacyjnego w zakresie sposobu realizacji i jakości tłumaczenia na język migowy w utworach audiowizualnych.  - Niestety, według mojej wiedzy, do dziś takie stanowisko nie zostało przedstawione – wskazuje Adam Bodnar.

Podtrzymał apel osób indywidualnych i organizacji osób głuchych i niesłyszących o przedstawienie stanowiska KRRiT co do wytycznych. Jasny przekaz organu kontroli państwowej, jakim jest Rada w znaczący sposób wpłynie na poprawę jakości tłumaczenia, a przez to może zapewnić praktyczną realizację prawa do informacji osób z niepełnosprawnością słuchu.

Wytyczne, o których upowszechnienie apelują osoby głuche i niesłyszące, zostały opracowane w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. Stanowią przystępne źródło wiedzy na temat tłumaczeń na język migowy oraz materiał do bezpośredniego wykorzystania dla nadawców.

RPO podkreśla, że do dziś nie wprowadzono do polskiego prawa dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1808 z 14 listopada 2018 r. zmieniającej dyrektywę 2010/13/UE w sprawie koordynacji niektórych przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich dotyczących świadczenia audiowizualnych usług medialnych (dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych). Zgodnie z nią państwa członkowskie powinny bez nieuzasadnionej zwłoki zapewnić, by dostawcy usług medialnych aktywnie poszukiwali sposobów udostępniania treści osobom z niepełnosprawnościami, w szczególności z dysfunkcją wzroku lub słuchu.

Wprowadzenie dyrektywy do polskiego prawa miało nastąpić do 20 września 2020 r. Tymczasem prace legislacyjne w tym zakresie pozostają w toku.

XI.812.10.2020

Koronawirus. Dramatyczna sytuacja pacjentów w niektórych szpitalach. RPO prosi NFZ o kontrole

Data: 2020-11-20
  • Narodowy Fundusz Zdrowia powinien skontrolować szpitale „covidowe”, czy nie dochodzi w nich do naruszania praw pacjentów
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony doniesieniami medialnymi o wręcz nieludzkim ich traktowaniu w niektórych placówkach
  • Brak opieki nocą, bezskuteczne wołania o pomoc, pacjenci leżący na podłodze – o takich m.in. sytuacjach informują media

16 listopada 2020 r. w TVN wyemitowano wstrząsający materiał o braku opieki nad pacjentami w Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu. Z relacji pacjentów wyłonia się obraz nieludzkiego ich traktowania. Trudno uwierzyć, że w podmiocie medycznym, gdzie przebywają osoby ciężko chore, często niesamodzielne, w godzinach nocnych nie ma personelu medycznego. Chorzy których stan zdrowia nagle się pogorszył, nie mają żadnych szans na pomoc, która mogłaby uratować im życie.

Celowo wycisza się sygnalizację dźwiękową aparatury medycznej, więc nawet jeśli personel jest obecny, pacjent nie otrzymuje  pomocy. Wołanie o pomoc, pacjenci leżący w zanieczyszczonej pościeli, pacjent leżący na podłodze -  to obraz szpitala, który przez  chorych nazywany jest umieralnią. Dochodzi do tego wulgarny język czy brak empatii.

Podobną skalę zaniechań ukazał materiał TVN z 12 listopada o Powiatowym Szpitalu im. Władysława Biegańskiego w Iławie. Zdarzyło się tam, że osoba w stanie zagrożenia życia nie otrzymuje żadnej pomocy, co  prowadzi do jej zgonu. Z relacji pacjentów wynika też, że personel medyczny oczekuje, że pacjenci lżej chorzy będą sprawować opiekę nad tymi ciężko chorymi. W tej sprawie RPO wystąpił już do Wojewody Warmińsko-Mazurskiego.

Adam Bodnar poprosił prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Filipa Nowaka o przesłanie wyników kontroli w Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu.

Według RPO monitorowania wymaga sytuacja w innych szpitalach "covidowych”, do których dziennikarze jeszcze nie dotarli, a gdzie również może dochodzić do podobnej skali zaniedbań, mogących wyczerpywać znamiona tortur i nieludzkiego traktowania. RPP pyta czy NFZ rozważa takie stałe kontrole.

V.7010.238.2020

RPO do MEiN: student medycyny traci prawo do stypendium, gdy przedłuży studia, a student prawa - nie

Data: 2020-11-20
  • Od tego, czy studia trwają pięć czy sześć lat (a jest to normą na uczelniach medycznych) zależy w praktyce prawo do stypendiów
  • Student medycyny straci zatem prawo do stypendium, jeśli np. z powodu choroby wydłuży naukę o rok. A student prawa w takiej sytuacji to prawo zachowa
  • RPO nie kwestionuje powiązania prawa do stypendium z terminowym  ukończeniem studiów
  • Przepisy w nieuzasadniony sposób odmiennie traktują jednak studentów w zależności od kierunku studiów

Studenci skarżą się na zasady przyznawania stypendiów (ich podstawą jest Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce). O stypendia (socjalne, dla osób z niepełnosprawnościami, stypendium rektora lub ministra), oraz zapomogi może się ubiegać tylko ktoś, kto studiuje nie dłużej niż 6 lat. Celem przepisu jest premiowanie terminowego kończenia studiów.

Rzecznik zwracał się już w 2019 r,  o stanowisko w tej sprawie do ówczesnego wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

W 2019 r. Departament Szkolnictwa Wyższego w MNiSzW wyjaśniał, że skoro przepisy stosuje się wobec wszystkich studentów, to nie może być mowy o dyskryminacji.

RPO ma jednak wątpliwości. Istotne jest nie to, że się jest studentem, ale to, że studia są w Polsce różne: jedne trwają 3 lata, inne 5, są też i studia sześcioletnie. Dlatego równa reguła przyniesie nierówny skutek: ktoś, kto jest na trzyletnich studiach licencjackich, może je wydłużać do trzech lat, nie tracąc prawa ubiegania się o stypendium. Student medycyny nie może mieć nawet rocznej, najbardziej zasadnej przerwy w nauce.

Ówczesny minister informował RPO, że "wsłuchując się (…) w głos środowiska akademickiego oraz wychodząc naprzeciw (…) postulatom i oczekiwaniom, przy okazji nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce wprowadzone zostanie rozwiązanie uwzględniające potrzebę wydłużenia okresu przysługiwania świadczeń studentom korzystającym z urlopu od zajęć". Niestety, dotychczas kwestionowanego przepisu nie zmieniono.

Dlatego teraz RPO Adam Bodnar wystąpił do ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. Pyta go, czy w resorcie trwają prace nad wprowadzeniem postulowanej zmiany.

Odpowiedź ministra (aktualizacja 18 grudnia) 

W resorcie przygotowywana jest nowelizacja ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, w ramach której planuje się zmianę omawianego artykułu z uwzględnieniem uwag Rzecznika Praw Obywatelskich, a także postulatów środowiska akademickiego, w szczególności reprezentantów środowiska uczelni medycznych - odpisał min. Przemysław Czarnek.

Wypracowywana obecnie koncepcja zakłada zróżnicowanie okresu przysługiwania świadczeń w zależności od długości trwania studiów na poszczególnych poziomach kształcenia (tj. na studiach pierwszego stopnia, studiach drugiego stopnia i jednolitych studiach magisterskich), uwzględniając także przypadki, gdy kształcenie trwa 11 lub 12 semestrów (np. na kierunkach medycznych).

W mojej ocenie, precyzyjne wskazanie okresu przyznawania świadczeń na poszczególnych poziomach studiów (tj. na studiach pierwszego stopnia, studiach drugiego stopnia i jednolitych studiach magisterskich), spójnego z długością trwania kształcenia na tych studiach, wyeliminuje wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące równego dostępu studentów do wsparcia z systemu świadczeń dla studentów.  

Warto także nadmienić, że w związku ze szczególnymi okolicznościami związanymi z wprowadzeniem na terenie kraju stanu epidemii, w tym przede wszystkim znaczącym ograniczeniem funkcjonowania pracodawców w początkowym okresie pandemii, wskutek którego wiele rodzin znalazło się w trudnej sytuacji materialnej i życiowej, wyłączono mocą ustawy z dnia 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz. U. poz. 695, z późn. zm.) stosowanie art. 93 ust. 2 pkt 1 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce w zakresie stypendium socjalnego, stypendium dla osób niepełnosprawnych i zapomogi w drugim semestrze roku akademickiego 2019/2020. Dzięki temu rozwiązaniu możliwe było wsparcie większej grupy studentów potrzebujących pomocy finansowej w okresie największych obostrzeń spowodowanych wprowadzonym stanem epidemii - dodał minister.

VII.7033.43.2019

 

Stołeczna policja bezzasadnie zatrzymuje manifestantów. Rzecznik do Marszałka Senatu

Data: 2020-11-19
  • Stołeczna policja bezzasadnie stosuje wobec uczestników demonstracji środek przymusu, jakim jest zatrzymanie – a to narusza prawa i wolności obywatelskie
  • Świadczy o tym fakt, że sąd uwzględnił zażalenia zatrzymanych podczas protestów przedsiębiorców w maju 2020 r.
  • Zatrzymania te sąd uznawał przeważnie za niezasadne, a w niektórych przypadkach – wręcz za nielegalne
  • Skala naruszeń konstytucyjnego prawa do wolności osobistej podczas działań policji 8, 23, a zwłaszcza 16 maja 2020 r. była zatrważająca
  • A zatrzymani mogą teraz skutecznie domagać się odszkodowania i zadośćuczynienia - co obciąży budżet państwa

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w piśmie do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego poddał pod rozwagę zwołanie posiedzenia odpowiedniej komisji senackiej w celu przeanalizowania tych działań policji pod kątem orzecznictwa sądowego.

RPO zbadał interwencje policji wobec uczestników protestów przedsiębiorców, które odbywały się w Warszawie 8, 16 i 23 maja 2020 r.  

W odpowiedzi na pisma RPO Komendant Stołecznym Policji podał, że 8 maja w trakcie likwidacji „miasteczka przedsiębiorców” funkcjonariusze zatrzymali 62 osoby (w tym 58 osób na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o policji - tzw. zatrzymanie prewencyjne). W rejonie  stacji metra „Centrum” i ul. Emilii Plater zatrzymali kolejne 62 osoby.

16 maja w rejonie Placu Zamkowego zatrzymano 386 osób (w tym 381 – na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy). Osoby zatrzymane, z uwagi na ich znaczną liczbę, przetransportowano do różnych jednostek.

23 maja 2020 r. m.in. na Placu Defilad policjanci ponownie używali środków przymusu bezpośredniego. Wylegitymowali 347 osób, a 5 zatrzymali.

We wszystkich przypadkach powodem podjęcia działań było uznanie, że protesty  jako zgromadzenia publiczne były nielegalne, bo zorganizowano je wbrew obostrzeniom z rozporządzeń Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Komendant Stołeczny Policji otrzymał z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia dane dotyczące rozpoznania 79 zażaleń na zatrzymania, dotyczących zdarzeń z 8 maja (4 przypadki), 16 maja (74 przypadki) i 23 maja (1 przypadek).

Sąd uwzględnił te zażalenia, uznając zatrzymania za niezasadne. W części przypadków sąd uznał zatrzymania także za nielegalne lub nieprawidłowe. W jednym przypadku uznano je za legalne, zasadne i prawidłowe (co do lidera protestów).

Sądowa kontrola zasadności zatrzymania polega na ocenie jego celowości, przy uwzględnieniu okoliczności faktycznych konkretnej sprawy, a także przestrzegania zasady proporcjonalności. Niezależnie zatem, czy zatrzymanie następuje na podstawie art. 244 Kpk (tzw. zatrzymanie procesowe), czy art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji (tzw. zatrzymanie prewencyjne) musi mieć ono podstawę faktyczną.  Zachowanie osoby zatrzymanej musi się kwalifikować jako co najmniej podejrzenie popełnienia czynu zabronionego lub stwarzanie w sposób oczywisty bezpośredniego zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzkiego, czy mienia.

Orzeczenia sądu budzą niepokój. Oznaczają bowiem, że podczas działań policji 8, 23 a zwłaszcza 16 maja  doszło do naruszeń jednego z fundamentalnych praw obywatelskich - prawa do wolności osobistej (art. 41 ust. 1 Konstytucji) - przy czym skala tych naruszeń była zatrważająca.

Orzeczenia sądu rodzą zarazem konsekwencje w postaci prawa osób zatrzymanych do skutecznego domagania się odszkodowania i zadośćuczynienia za niewątpliwie niesłuszne zatrzymanie. Odszkodowania te obciążą budżet państwa – wszystkich podatników.

Zaniepokojenie RPO jest tym większe, że do podobnej sytuacji, gdzie jednak skala naruszeń była znacząco mniejsza, doszło 11 listopada 2017 r., kiedy przy ul. Smolnej w Warszawie policja zatrzymała 43 osoby. W przeważającej większości zażalenia sąd uwzględnił.

W sprawie tej RPO skierował wystąpienie do KGP, prosząc o podjęcie działań, mających na celu ustalenie osób odpowiedzialnych za opisany stan rzeczy i wyciągnięcia wobec nich konsekwencji.   Komendant odpisał, że nie stwierdzono, by policjanci mogli naruszyć dyscyplinę służbową lub nie przestrzegać zasad etyki zawodowej.

Jedyną czynnością było wydanie przez Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I polecenia omówienia treści uzasadnień sądu podczas szkoleń i odpraw służbowych.

- Opisane powyżej okoliczności świadczą, w mojej ocenie, o występowaniu w policji – a przynajmniej w garnizonie stołecznym - problemu polegającego na bezzasadnym stosowaniu przez policjantów środków przymusu, jakim jest zatrzymanie, a przez to naruszanie w istotnym zakresie praw i wolności obywatelskich – podkreśla Adam Bodnar.

W uchwale Senatu z 4 czerwca 2020 r., wzywającej do przestrzegania zasady równości wobec prawa, Senat zwracał uwagę, że policja z całą surowością, a nawet brutalnością, potraktowała demonstracje organizowane w ramach tzw. „strajku przedsiębiorców”.

Nawiązując do tej uchwały, RPO poddał pod rozwagę Marszałka Senatu zwołanie posiedzenia odpowiedniej komisji senackiej w celu przeanalizowania oceny działań policji z perspektywy kształtującego się w tym zakresie orzecznictwa sądowego.

II.519.549.2020

Koronawirus. Rzecznik do MZ: zwiększyć możliwości testowania w całodobowych placówkach opiekuńczych

Data: 2020-11-18
  • Osoby przyjmowane do zakładów opiekuńczo-leczniczych, pielęgnacyjno-opiekuńczych, hospicjów i dps-ów są obowiązkowo testowane na COVID-19
  • Takich regulacji nie wprowadzono jednak wobec pacjentów już znajdujących się w tych placówkach. A przecież chodzi o osoby z grupy najwyższego ryzyka – seniorów, osoby z chorobami towarzyszącymi i z osłabioną odpornością
  • Jeśli placówk robi im takie testy, to z powodu tych przepisów musi je rozliczać poza kontraktem z NFZ. 

Dlatego zastępca RPO Maciej Taborowski spytał ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, jak zamierza poprawić dofinansowanie do testów diagnostycznych w całodobowych placówkach opiekuńczych.

Niepokojące są sygnały o niewystarczającym dofinansowaniu tych placówek w zakresie wykonywanych testów diagnostycznych. Zgodnie z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych oraz jej aktami wykonawczymi świadczenia zdrowotne o charakterze opiekuńczym są udzielane przez placówki takie jak: zakłady opiekuńczo-lecznicze, zakłady pielęgnacyjno–opiekuńcze (ZPO) czy hospicja. Potrzebujący całodobowej opieki przebywają też w domach pomocy społecznej.

Większość pacjentów tam przebywających to przewlekle chorzy seniorzy w wieku 70. lat i powyżej. Z uwagi na wiek, liczne choroby towarzyszące oraz długotrwałe przyjmowanie leków mają osłabioną odporność.  To grupa najwyższego ryzyka zachorowania na COVID-19 oraz szczególnie narażona na ciężki przebieg i skutki wirusa.

Wobec zakażenia w tych placówkach, dla zmniejszenie ryzyka transmisji koronawirusa, należy wykonać test PCR ich pensjonariuszom. W przypadku pojawienia się ogniska epidemicznego umożliwi to oddzielenie osób zakażonych od zdrowych na podstawie wiarygodnego testu.

Tymczasem brak wystarczającej refundacji testów jest jednym z problemów, z jakimi borykają się te placówki. Otrzymują jedynie środki w formie kontraktów z NFZ w oparciu o ustaloną stawkę za osobodzień. Testy na PCR nie są dodatkowo refundowane świadczeniobiorcom. Dlatego wykonanie testów przekracza możliwości tych podmiotów (powyżej 300 zł za test).

Rzecznika niepokoi, że takie nieodpowiadające potrzebom zasady finansowania - a także wymogi stawiane świadczeniodawcom w zakresie finansowania testów PCR jedynie w ramach kontraktu z NFZ - mogą doprowadzić do zapaści finansowej zakładów opiekuńczo – leczniczych czy hospicjów, a samych pacjentów pozbawić dostępu do świadczeń zdrowotnych.

16 września wprowadzono obowiązek przeprowadzenia testów diagnostycznych w kierunku COVID-19 pacjentom przyjmowanym do zakładów opiekuńczo-leczniczych, zakładów pielęgnacyjno-opiekuńczych, hospicjów oraz domów pomocy społecznej. Natomiast takich regulacji nie wprowadzono wobec pacjentów już znajdujących się w tych placówkach.

Może to być problemem, gdy pacjent z podejrzeniem zakażenia SARS-CoV-2 powinien mieć przeprowadzony test PCR lub w celu dalszego leczenia jest przewieziony do innego podmiotu leczniczego.

Wszystko to wskazuje na potrzebę wprowadzenia nowych rozwiązań: każdorazowego refundowania kosztów testów diagnostycznych w kierunku COVID-19 poza kontraktem. Brak dodatkowych środków na testy uniemożliwia bowiem  realizację „Zalecenia dotyczące organizacji procesu udzielania świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych w ramach opieki długoterminowej w związku ze stanem epidemii i ryzykiem zakażeń SARS-CoV-2 i zachorowań na COVID-19”.

V.7018.999.2020

Koronawirus. Młodzieżowe ośrodki wychowawcze potrzebują wsparcia. Rzecznik pisze do ministra edukacji i nauki

Data: 2020-11-18
  • Nie ma szczegółowych wytycznych MEiN co do zasad kwarantanny w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych
  • Praktyka w 94 MOW-ach w Polsce jest bardzo zróżnicowana, a w niektórych przypadkach odbywa się kosztem praw wychowanków
  • Są oni umieszczani na kwarantannie w zaimprowizowanych pomieszczeniach, z których sami nie mogą wychodzić; wychowawcy obserwują ich co pewien czas przez szybę
  • Posiłki zostawia się im na tacach pod pokojami. By skorzystać z toalet, muszą czekać aż wypuści ich wychowawca
  • W ocenie RPO zagraża to ich zdrowiu i życiu - jeśli ktoś będzie wymagał nagłej pomocy lub wybuchnie pożar, co raz się już zdarzyło

Od początku pandemii COVID-19 Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje sytuację osób w miejscach pozbawienia wolności. Są nimi m.in. podlegające MEN młodzieżowe ośrodki wychowawcze. Ich dyrektorzy i pracownicy w obliczu zwiększonego ryzyka utraty zdrowia i trudnych warunkach pracy mają dbać o bezpieczeństwo podopiecznych.  

30 marca 2020 r. RPO przedstawił ówczesnemu ministrowi edukacji główne problemy MOW na początku epidemii. W większości placówek znacznie spadła liczba pracowników gotowych do pracy (korzystali ze zwolnień lekarskich, opiekowali się swymi dziećmi, byli na kwarantannie lub samoizolacji).

Wytyczne MEN m.in.: ograniczyły opuszczanie placówki przez wychowanków, zawiesiły urlopy i odwiedziny i nakazały współpracę dyrektorów MOW ze służbami sanitarnymi i zespołami kryzysowymi. Wychowankowie po przyjęciu powinni przejść 7-dniową kwarantannę. Wobec pojawienia się osoby zarażonej, placówka  i wychowankowie winni zostać poddani 14-dniowej kwarantannie.

W czerwcu przekazano dyrektorom MOW, że w związku z poprawą sytuacji epidemicznej możliwe jest złagodzenie obostrzeń. Izolowanie wychowanków nowych i po ucieczkach powinno być rozwiązaniem stosowanym fakultatywnie. Możliwe było urlopowanie wychowanków w okresie wakacji.

MEN wystąpił do MZ o wprowadzenie przepisów umożliwiających obowiązkowe testy na koronawirusa wobec wychowanków, którzy powracają do placówki lub są przyjmowani. Resort odmówił.

Monitoring zdalny prowadzony przez przedstawicieli Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur pozwala stwierdzić, że  MOW-y wymagają większego wsparcia rządu, organów prowadzących i nadzorujących ich funkcjonowanie.

KMPT zidentyfikował kilka obszarów ryzyka, które mogą zagrażać bezpieczeństwu wychowanków, a nawet ich zdrowiu i życiu. W związku z brakiem szczegółowych wytycznych dotyczących kwarantann w MOW, dyrektorzy poszczególnych placówek samodzielnie opracowywali procedury i instrukcje. Wizytacje KMPT ujawniły, że praktyka jest bardzo zróżnicowana, a w niektórych przypadkach odbywa się kosztem praw wychowanków.

KMPT przekazuje ministrowi najważniejsze problemy, które wymagają zainteresowania i pilnego wsparcia. 

Wykonywanie testów na obecność koronawirusa

Dyrektorzy MOW zabiegali, aby każdy nowy wychowanek został poddany testowi. Tylko w jednej z wizytowanych placówek udało się taką praktykę wypracować. W dwóch innych MOW-ach dyrektorzy kupili tzw. testy kasetkowe, którym poddawani byli nowi wychowankowie. W pozostałych MOW-ach wykonywano testy tym nieletnim, którzy przebywali wcześniej w „ryzykownym” otoczeniu.

Dyrektorzy MOW, którzy pytali sanepidy o możliwość testowania nowo przyjmowanych wychowanków, spotykali się często z odmową. Uzasadniano to tym, że testy zleca lekarz. Takie stanowisko przedstawił też resort zdrowia.

W ocenie RPO postawa dyrektorów MOW zabiegających o testy jest jak najbardziej zrozumiała. Przedostanie się wirusa do placówki jest równoznaczne z narażeniem zdrowia wychowanków i pracowników. A zachowanie dystansu społecznego nie jest tam możliwe. Przykładem jest rozprzestrzenienie się koronawirusa w MOW w Kwidzynie, gdzie zakażonych było 45 podopiecznych. 

Brak jasnych wytycznych dotyczących warunków organizowania kwarantanny w MOW

Wytyczne MEN zawierają jedynie ogólne informację o konieczności poddania 7-dniowej kwarantannie wychowanków przyjmowanych z wolności. Dyrektorzy umieszczali ich w izolatkach dla chorych lub wyodrębniali tzw. grupy kwarantannowe. Niekiedy nieletni już po trzech czy pięciu dniach trafiali do grupy wychowawczej. W dwóch wizytowanych MOW-ach nowo przyjmowani wychowankowie wprowadzani byli osobnym wejściem. Monitoring zdalny prowadzony przez KMPT odbywał się od lipca do października, a zatem już po komunikacie MEN informującym o tym, że izolowanie nowych wychowanków i wychowanków po ucieczkach powinno być stosowane fakultatywnie. Mimo to w większości MOW kwarantannie poddawano wszystkich powracających.

Nadzór i opieka nad nieletnimi przebywającymi na kwarantannie

W niektórych MOW-ach zastosowano praktykę zdalnego nadzoru nad nieletnimi przebywającymi w grupach kwarantannowych. W dwóch placówkach grupę taką utworzono na wyodrębnionym, monitorowanym korytarzu, na którym rozstawiono łóżka, telewizor, stolik z krzesełkami. Wychowawca nie wchodził do pomieszczeń - miał obowiązek czuwać nad bezpieczeństwem wychowanków, obserwując kamery, zaglądając przez oszklone drzwi. W razie potrzeby wychowankowie pukali w drzwi i wzywali wychowawcę. Pojawiały się jednak sytuacje, gdy nieletni czekali ponad godzinę na to, aż ktoś się pojawi. Szczególnie kłopotliwe było to, gdy chcieli skorzystać z toalety.

W innym MOW-ie nieletni w grupie kwarantannowej umieszczani byli w 3, 4–osobowych pokojach, których nie mogli opuszczać. Pracownik również do nich nie wchodził, nadzór sprawował przez okienka w drzwiach. Pokoje miały sygnalizację przyzywową, np.  dla skorzystania z toalety. Posiłki zostawiano na tacy pod pokojami.

Dyrektorzy MOW-ów decydowali się na takie praktyki, aby przed zakażeniem chronić  pracowników. W ocenie RPO tego typu nadzór nie zapewnia jednak bezpieczeństwa nieletnim - stwarza ryzyko zagrożenia ich zdrowia i życia.

Pomijając już dłuższe czekanie na możliwość wyjścia do toalety, trudno wyobrazić sobie, jakie skutki miałaby spóźniona reakcja w przypadku pogorszenia stanu zdrowia nieletniego (np. omdlenia, urazu), konfliktu między podopiecznymi, agresji rówieśniczej itp.

Tego typu nadzoru może skutkować nawet tak skrajnymi przypadkami, jak śmierć nieletniego. Doszło do tego w wizytowanym MOW w wrześniu. Wychowankowie wracający z wakacji umieszczani byli w pokojach, których nie mogli samodzielnie opuszczać. Wychowawca podczas dyżuru nocnego przeprowadzał zdalny nadzór przez szybę w drzwiach. Na drugi dzień rano ujawniono, że jeden z wychowanków nie żyje. Inna niepokojąca sytuacja miała miejsce w maju. Nowo przyjęty wychowanek umieszczony został na czas kwarantanny w jednoosobowej izolatce. Doszło tam do pożaru. Nieletni wzywał pomocy, ale nikt go nie słyszał. Ostatecznie wyważył drzwi i uciekł na korytarz.

Ograniczanie praw wychowanków w czasie pandemii

W niektórych MOW-ach nieletni na kwarantannie mieli bardzo ograniczone wszelkie aktywności, nie wychodzili na dwór, na świetlicę, nie mieli komputerów czy telewizji. Otrzymali jedynie gry planszowe oraz karty do gry.    W NMOW wszystkie paczki, które nieletni otrzymują od bliskich, poddawane są 24-godzinnej kwarantannie. W innym MOW-ie wszystkie osobiste rzeczy nieletnich poddawane były przynajmniej 48-godzinnej kwarantannie.

Każda placówka inaczej reguluje możliwość korzystania z telefonów. Co do zasady możliwość korzystania z własnego telefonu komórkowego jest przywilejem i zależy od zachowania nieletniego. W niektórych ośrodkach nieletni mogą mieć telefony przez cały dzień (do ciszy nocnej), w innych zaś są one wydawane tylko na 2 lub 3 godziny w ciągu dnia. W jednym z MOW  wychowankowie mogą korzystać tylko z telefonu służbowego. W większości placówek nie praktykuje się widzeń przez Skype. W zależności od placówki, wychowankowie mogą też korzystać z komputerów i kontaktować się przez messengera (kilka razy w tygodniu).

Personel MOW w czasie pandemii

Wraz z narastającą liczbą zakażeń, zmniejszają się możliwości kadrowe ośrodków. W niektórych placówkach absencja pracowników wynosiła około 35%. Zdarzają się odmowy wykonywania pracy w grupach kwarantannowych. Aby zapewnić odpowiednią liczbę personelu na dyżurze, niektórzy dyrektorzy musieli wspierać się personelem niepedagogicznym. Bywały dyżury, w których jeden pracownik opiekował się 64 wychowankami.

Dyrektorzy MOW wymagają pilnego wsparcia, zwłaszcza że sytuacja stale się pogarsza. Personel powołany do wykonywania tego zadania powinien być starannie dobrany pod względem dojrzałości, rzetelności zawodowej i zdolności do radzenia sobie z wyzwaniami. Niewystarczająca liczba wykwalifikowanego personelu nie zapewnia warunków bezpiecznego pobytu wychowanków w MOW i stwarza ryzyko zagrożenia życia i zdrowia.

Wsparcie i współpraca z instytucjami nadzorującymi MOW

Dyrektorzy i pracownicy ośrodków wyrażali potrzebę większego wsparcia MEN. Wytyczne kierowane do dyrektorów w pismach MEN były pomocne, lecz niewystarczające. Szczególnym problemem było organizowanie kwarantann dla większej liczby podopiecznych. Dyrektorzy obawiają się sytuacji, kiedy w MOW pojawi się osoba zakażona koronawirusem. Nie ma bowiem żadnych wytycznych, jak odpowiednio przeorganizować pracę w Ośrodku.

Niektórzy dyrektorzy zwracali się o pomoc do lokalnych instytucji, tj. centrum zarządzania kryzysowego, czy Powiatowych Inspekcji Sanitarnych. Jednak ich pytania i prośby pozostawały bez odpowiedzi. Oczekiwali pomocy i współpracy, a pozostawali z wrażeniem, że są zbędni i tylko przeszkadzają.

Problemem było także, szczególnie w początkowej fazie trwania pandemii, zaopatrzenie placówek w środki ochrony. W wielu placówkach udało się je zdobyć jedynie dzięki zaangażowaniu organizacji pozarządowych i prywatnym kontaktom dyrekcji. W późniejszym okresie do placówek docierały dary, ale   początkowo dyrektorzy mieli poczucie, że placówki pozostawiono same z problemami.

Pracownicy jednego z MOW sami szyli maseczki, a płyn odkażający produkowali domowymi sposobami. Dopiero w wakacje Ośrodek otrzymał pieniądze na maseczki i płyn.

Oceny i wnioski

Adam Bodnar apeluje do ministra Przemysława Czarnka o zwrócenie uwagi na sytuację nieletnich w MOW-ach. Ma nadzieję, że opisane problemy będą pomocne w przygotowaniu strategii umożliwiającej zabezpieczenie przed rozprzestrzenieniem się w nich COVID-19, a także zapobieżenie zdarzeń niebezpiecznych.

Osoby w placówkach zamkniętych, zwłaszcza dzieci, są narażone na nadużycia, a zapobieganie pandemii nie może odbywać się kosztem naruszania ich podstawowych praw. Wychowankowie MOW są w izolacji od bliskich i świata zewnętrznego. Dodatkowe restrykcje (np. wstrzymanie odwiedzin czy uniemożliwienie przebywania na powietrzu w ciągu dnia) mogą negatywnie wpływać na ich stan fizyczny i psychiczny. Ważne jest, by ograniczenia były tymczasowe i były zrównoważone działaniami kompensacyjnymi.  

Duże znaczenie ma także odpowiednia współpraca dyrektorów MOW z  instytucjami odpowiedzialnymi za ich funkcjonowanie. Chodzi zarówno o MEiN, jak i instytucje lokalne (np. inspekcje pracy, powiaty, centra zarządzania kryzysowego).

RPO poprosił ministra Przemysława Czarnka o stanowisko i informację o podjętych działaniach.

KMP.573.11.2020

Koronawirus. Wojewoda może wysłać lekarza na specjalizację daleko od miejsca zamieszkania

Data: 2020-11-17
  • Lekarze nie będą mieć żadnego wpływu na to, gdzie będą odbywać specjalizację przez następnych 5 lat
  • Może dochodzić do rozdzielania członków rodzin - gdy oboje partnerzy pracują jako lekarze
  • A koszty przesiedlenia poniosą oni sami
  • Reakcją na takie przepisy może być dalszy odpływ wykształconych medyków za granicę

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o stanowisko w sprawie  rozporządzenia z 30 października 2020 r., zmieniającego rozporządzenie w sprawie specjalizacji lekarzy i lekarzy dentystów.

W rozporządzeniu MZ z 31 sierpnia 2020 r. w sprawie specjalizacji lekarzy i lekarzy dentystów  w § 7 po ust. 1 został dodany ust. 1a i 1b: „W okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii wojewoda może skierować lekarza do odbywania szkolenia specjalizacyjnego w jednostce akredytowanej, w której występuje szczególnie duże zapotrzebowanie na udzielanie świadczeń zdrowotnych przez lekarzy, z pominięciem kryteriów kierowania do odbywania szkolenia specjalizacyjnego określonych w ust. 1. 1b. W przypadku, o którym mowa w ust. 1a, wojewoda bierze pod uwagę miejsce zamieszkania kierowanego lekarza”.

Oznacza to, że wojewoda może skierować lekarza na specjalizację z pominięciem wyników postępowania kwalifikacyjnego. Wojewoda może wybrać jednostkę akredytowaną bliską miejsca zamieszkania danego lekarza. Wymóg ten może być niezrealizowany w przypadku, gdy placówka, w której występuje szczególnie duże zapotrzebowanie na udzielenie świadczeń, jest oddalona o wiele kilometrów od miejsca zamieszkania lekarza.

Przepis ten nie tylko może ingerować w sytuację rodzinną danego lekarza, ale także i w ideę wolności osobistej i zawodowej lekarzy oraz lekarzy dentystów. W przestrzeni publicznej pojawiają się niepokojące sygnały od lekarzy, że odbiera się im prawo do stanowienia o sobie, a nawet prawo do wolności. W mediach społecznościowych znajdują się porównania cytowanych rozwiązań do nakazów pracy lub wręcz niewolnictwa. Lekarze nie będą mieć bowiem żadnego wpływu na to, gdzie będą odbywać specjalizację przez kolejnych 5 lat.

A niepokojem - zwłaszcza w czasie pandemii  i przy wzmożonym zapotrzebowaniu na personel medyczny - napawa informacja, że z tego powodu lekarze rozważają wyjazd za granicę. Taka migracja jest podwójnie szkodliwa:  państwo polskie szkoli wykwalifikowany personel, który nie wykorzystuje swoich umiejętności w Polsce, a pacjenci mają utrudniony dostęp do opieki medycznej.

Rozporządzeniu sprzeciwia się samorząd lekarski. Należy zgodzić się z Prezydium Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, że brak precyzyjnych przepisów w tym zakresie stawia pod znakiem zapytania m.in. bezpieczeństwo członków rodzin, w których oboje partnerzy pracują zawodowo jako lekarze/lekarze dentyści. Powstaje bowiem realne ryzyko skierowania obojga do dwóch różnych miast, gmin lub nawet powiatów.

Wskazano również na niejasność w rozporządzeniu co do ewentualnych kosztów przesiedlenia poniesionych przez lekarzy (dojazdy do miejsca pracy,  konieczność wynajmu mieszkania, zmiany szkół dzieci itp.).

Nieuregulowany został również tryb odwoławczy od decyzji wojewody lub możliwość automatycznego kontynuowania szkolenia specjalizacyjnego w pierwotnie wybranym ośrodku, do którego lekarz został zakwalifikowany.

Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji ustawowe ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Czasowe zawieszenie możliwości korzystania z określonych konstytucyjnych praw jest możliwe jedynie po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego. Ustanawia on szczególnie złagodzone warunki ograniczania praw i wolności jednostki w porównaniu z  wynikającymi z art. 31 ust. 3.

Można zatem ograniczać prawa i wolności jednostki, o ile tylko ograniczenia  odpowiadają stopniowi zagrożenia i zmierzają do jak najszybszego przywrócenia normalnego funkcjonowania państwa.

Zgodnie z art. 233 ust. 3 Konstytucji ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w stanie klęski żywiołowej może ograniczać wolności oraz prawa określone w art. 65 ust. 1 (wolność pracy). Skoro jednak stanu nadzwyczajnego nie wprowadzono, to dla oceny konstytucyjności omawianych ograniczeń aktualne pozostają standardy art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Tymczasem w rozporządzeniu z 30 października warunki te nie zostały zachowane – zwłaszcza co do ustawowej formy ograniczenia  konstytucyjnych wolności i praw.

V.7014.46.2020

Międzynarodowy Dzień Tolerancji. RPO: należy poprawić sytuację osób LGBTIQ, zgodnie ze Strategią KE

Data: 2020-11-16
  • Każdy może być kim chce i kochać kogo chce bez obawy przed przemocą i nierównym traktowaniem – w tym celu Komisja Europejska ogłosiła „Strategię na rzecz równości osób LGBTIQ na lata 2020–2025”
  • Ustawowy zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową powinien w Polsce dotyczyć nie tylko zatrudnienia, ale także edukacji i szkolnictwa wyższego, zabezpieczenia społecznego, opieki zdrowotnej i dostępu do usług publicznych
  • Dla ochrony przed nierównym traktowaniem dzieci i młodzieży niezbędne jest uzupełnienie podstawy programowej o treści dotyczące praw człowieka i edukacji antydyskryminacyjnej
  • Karalne powinno być nawoływanie do nienawiści i znieważeń z powodu rzeczywistej lub domniemanej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej
  • W Polsce nie ma też przepisów ws. uzgodnienia płci, sytuacji prawnej osób interpłciowych, zakazu terapii konwersyjnych czy legalizacji związków partnerskich osób tej samej płci

Trwają prace nad Krajowym Programem na rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030. W związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę Anny Schmidt, pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania, na „Strategię na rzecz równości osób LGBTIQ na lata 2020–2025”, ogłoszoną 12 listopada 2020 r. przez Komisję Europejską. Zdaniem Adama Bodnara, jej cele i założenia powinny znaleźć odzwierciedlenie w Krajowym Programie i w działaniach urzędów wykonujących zadania dotyczące realizacji zasady równego traktowania. 

Strategia to pierwszy w historii Unii Europejskiej dokument skoncentrowany na konkretnych planach na rzecz poprawy sytuacji osób LGBTIQ. Wyznacza on kluczowe cele, które mają zostać osiągnięte do 2025 r., a podzielone na cztery filary:

  • przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową;
  • zapewnienie bezpieczeństwa osób LGBTIQ;
  • budowanie społeczeństw włączających osoby LGBTIQ;
  • działanie na rzecz równości osób LGBTIQ na całym świecie.

Dane z Polski są alarmujące

Dokument zaleca, aby państwa rozważyły przyjęcie krajowych programów na rzecz ochrony praw osób LGBTIQ. Informacji o sytuacji społecznej osób LGBTIQ w całej Unii dostarczyły  badania Agencji Praw Podstawowych UE, opublikowane w maju 2020 r.

Dane na temat sytuacji w Polsce są alarmujące. Wskazują na wyższą niż średnia w UE skalę przemocy, dyskryminacji i wykluczenia osób LGBTIQ w niemalże wszystkich obszarach życia społecznego. Ponad 80% respondentów/tek z Polski wskazało, że boi się trzymać swojego partnera lub partnerkę za rękę w przestrzeni publicznej, a aż 51% zawsze lub często unika określonych miejsc z obawy przed przemocą motywowaną uprzedzeniami. Prawie połowa respondentów/tek w ciągu roku doświadczyła nierównego traktowania ze względu na swoją orientację seksualną lub tożsamość płciową, z czego 15% zaznaczyło, że była to agresja fizyczna lub seksualna.

Badania wyraźnie pokazały też, że szczególnie trudna jest sytuacja osób transpłciowych i interpłciowych, które z przemocą, dyskryminacją i trudnościami w życiu codziennym spotykają się wyraźnie częściej. Podobnie młodzież – respondenci/tki w wieku 15-17 lat doświadczyły molestowania w większej ilości przypadków niż osoby dorosłe, w związku z czym jedynie 6% nastolatków w Polsce jest zupełnie otwartych na temat swojej orientacji i tożsamości w środowisku szkolnym. 66% respondentów/tek wskazało przy tym, że przemoc i dyskryminacja wobec osób LGBTI wzrosły w Polsce na przestrzeni ostatnich 5 lat, a 96% odpowiedziało, że uprzedzenia wobec osób LGBTI nie są właściwie zwalczane przez organy władzy publicznej.

Dane te przeczą ocenie Pani Pełnomocnik w piśmie do RPO z 22 lipca 2020 r., że „przestrzeganie zasady niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową jest zapewnione w Polsce w daleko idącym zakresie – zarówno od strony materialnej, procesowej, jak i instytucjonalnej”.

Sam fakt obowiązywania pewnych przepisów prawa – w tym konstytucyjnej zasady równego traktowania i zakazu dyskryminacji – nie oznacza, że są one przestrzegane i realizowane. Ochrona prawna przed dyskryminacją, w tym wobec osób LGBTIQ, będzie iluzoryczna dopóty, dopóki nie będzie skutecznie zapobiegać nierównemu traktowaniu i umożliwiać dochodzenie roszczeń każdej osobie na równych zasadach.

Przepisy prawa cywilnego i karnego, które mają w ocenie Pani Pełnomocnik zapewniać uniwersalną i wystarczającą ochronę prawną wszystkim obywatelom, nie są przepisami antydyskryminacyjnymi. Nawet jeśli powództwo o ochronę dóbr osobistych może być wykorzystane w przypadku homo-, bi- lub transfobicznej mowy nienawiści, nie jest to argument uzasadniający brak penalizacji na gruncie prawa karnego

Dlatego RPO zwraca ponownie uwagę Pani Pełnomocnik na kluczowe problemy prawne osób LGBTIQ w Polsce przez pryzmat Strategii KE i sformułowanych w niej celów. A z założeniami dokumentu Komisji Europejskiej zbieżne są  rekomendacje opracowanego  przez Biuro RPO w 2019 r. raportu pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce”.

Przeciwdziałanie dyskryminacji osób LGBTIQ

Pierwszy filar Strategii dotyczy wzmocnienia i poprawy ochrony prawnej przed nierównym traktowaniem ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową we wszystkich obszarach życia społecznego – zwłaszcza w zatrudnieniu, edukacji, ochronie zdrowia, ale też kulturze i sporcie. Nawet w państwach członkowskich UE, w których ochrona ta jest w pełni zagwarantowana prawem, pandemia COVID-19 uwidoczniła istniejące nierówności, w tym m.in. wyższe wskaźniki bezrobocia i bezdomności wśród osób LGBTIQ oraz inne problemy społeczno-ekonomiczne, będące wynikiem dyskryminacji i wykluczenia.

Tymczasem polska ustawa o równym traktowaniu zapewnia ochronę przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną tylko w obszarze zatrudnienia, a ze względu na płeć - tylko w obszarach zatrudnienia, usług i zabezpieczenia społecznego. Niewyrażenie w ustawie wprost zakazu dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową może powodować trudności w dochodzeniu roszczeń przez osoby transpłciowe.

Liczne zastrzeżenia do ustawy - jak choćby brak wyrażenia wprost możliwości żądania zadośćuczynienia czy przeproszenia – powodują, że jest ona bardzo rzadko stosowana. Dlatego konieczna jest jej pilna nowelizacja - tak, aby zakazywała dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową nie tylko w obszarze zatrudnienia, ale także edukacji i szkolnictwa wyższego, warunków korzystania z zabezpieczenia społecznego, opieki zdrowotnej i dostępu do usług publicznych, w tym mieszkaniowych. 

Dla osiągnięcia podkreślonego w Strategii celu poprawy bezpieczeństwa i ochrony przed nierównym traktowaniem dzieci i młodzieży w szkołach niezbędne jest uzupełnienie podstawy programowej wszystkich typów szkół o treści dotyczące praw człowieka i edukacji antydyskryminacyjnej, zgodnej z międzynarodowymi standardami.  RPO ma nadzieję, że Pani Pełnomocnik,  dostrzegając problemy i zagrożenia, z którymi mierzą się uczniowie LGBTIQ w polskich szkołach, podejmie stosowne działania na rzecz poprawy ich sytuacji, zgodnie z założeniami Strategii KE.

Zapewnienie bezpieczeństwa osób LGBTIQ

Przeciwdziałanie zarówno agresji fizycznej ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, jak i mowie nienawiści, w tym w internecie, powinno być  priorytetem wszystkich państw członkowskich UE. A Komisja Europejska  zapowiedziała już działania na rzecz rozszerzenia katalogu szczególnie poważnych przestępstw ujętych w art. 83 Traktatu o Funkcjonowaniu UE, tak aby obejmował także przestępstwa z nienawiści i mowę nienawiści, w tym wobec osób LGBTIQ.

Tymczasem polski system prawny pozostaje daleki od tego międzynarodowego standardu ochrony. Przestępstwa znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej, jeśli zostały popełnione ze względu na rasę, narodowość, pochodzenie etniczne, wyznanie lub bezwyznaniowość, ścigane są z urzędu. A takie same czyny popełnione ze względu na orientację seksualną czy tożsamość płciową, podlegają ściganiu tylko na wniosek pokrzywdzonego.

Ponadto popełnienie przestępstwa z powodu rzeczywistej lub domniemanej orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej pokrzywdzonego nie nakłada na organy ścigania obowiązku ustalenia motywu sprawcy. Prowadzi to do systemowego „zamykania oczu” na specyfikę przestępstw motywowanych uprzedzeniami względem osób LGBTIQ i uniemożliwia prowadzenie rzetelnych statystyk.

Działania organów ścigania monitorowane przez RPO w postępowaniach wyjaśniających ws. przestępstw motywowanych uprzedzeniami wskazują, że w zdecydowanej większości homo-, bi- lub transfobiczna motywacja sprawcy nie jest uwzględniania w dochodzeniu lub śledztwie. Wiele postępowań umarza się ze względu na brak znamion czynu zabronionego. Policja i prokuratura uzasadnia to brakiem przepisów penalizujących przestępstwa z nienawiści wobec osób LGBTIQ.

Standard Strategii KE spełniałaby niezwłoczna nowelizacja Kodeksu karnego, która kryminalizowałaby nawoływanie do nienawiści i znieważeń z powodu rzeczywistej lub domniemanej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Zmiany powinny też uwzględniać motywację uprzedzeniami ze względu na te przesłanki. Dla poprawy ochrony osób LGBTIQ pokrzywdzonych przestępstwami z nienawiści, należy zapewnić im realny dostęp do środków ochrony przewidzianych
w ustawie o ochronie i pomocy dla pokrzywdzonego i świadka.

Budowanie społeczeństwa włączającego osoby LGBTIQ

Prawo do ochrony życia prywatnego i rodzinnego, niezależnie od orientacji seksualnej, tożsamości płciowej i wybranego modelu rodziny, przysługuje w Polsce każdemu na mocy art. 47 Konstytucji. Chociaż kształtowanie szczegółowych przepisów pozostaje w kompetencjach państw członkowskich UE, to obowiązek ochrony tych sfer życia każdej osoby wynika już z Karty Praw Podstawowych UE. Strategia KE dostrzega trudności, z jakimi mierzą się obecnie rodziny zakładane przez osoby tej samej płci, których związki małżeńskie lub partnerskie oraz relacje rodzicielskie nie są uznawane przez wszystkie państwa UE. W wielu przypadkach uniemożliwia to korzystanie ze swobody wyboru miejsca pobytu i zamieszkania.

Strategia podkreślono, że ochrona życia prywatnego musi oznaczać umożliwienie każdemu życia zgodnie z własną tożsamością płciową i orientacją seksualną. Z tego względu państwa członkowskie UE powinny zagwarantować prawną dostępność szybkiej i zgodnej z prawami człowieka procedury uzgodnienia płci, przeciwdziałać wszelkim „terapiom konwersyjnym”, opartym na założeniu, że orientację seksualną lub tożsamość płciową można wyleczyć, a także chronić zdrowie i prywatność osób interpłciowych poprzez wprowadzenie zakazu tzw. „operacji normalizujących płeć” przeprowadzanych bez świadomej zgody.

Również w tym obszarze sytuacja prawna w Polsce pozostaje daleka od realizacji celów Strategii. Problemem pozostaje przede wszystkim brak przepisów określających procedurę uzgodnienia płci, regulujących sytuację prawną osób interpłciowych, zakazujących terapii konwersyjnych, umożliwiających legalizację związków partnerskich osobom tej samej płci, a także zapewniających ochronę dzieciom rodziców tej samej płci w sytuacjach transgranicznych – np. małoletnim obywatelom polskim urodzonym za granicą, którzy ze względu na posiadanie jednopłciowych rodziców mierzą się z licznymi trudnościami w uzyskaniu polskich dokumentów tożsamości i numerów PESEL.

W konsekwencji tych luk prawnych Polska narusza konstytucyjne prawa obywateli, a także Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Rzecznik  wielokrotnie zwracał na to uwagę odpowiednim organom władzy publicznej, postulując przyjęcie niezbędnych przepisów.

- Wyrażam nadzieję, że cel ochrony prawa do życia prywatnego i rodzinnego bez dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową zostanie uwzględniony także w Krajowym Programie na rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030 – napisał Adam Bodnar.

W niektórych obszarach do poprawy sytuacji wystarczyłaby tylko zmiana przepisów wykonawczych, np. nowelizacja rozporządzenia MRPiPS z  30 grudnia 2016 r. w sprawie świadectwa pracy. Chodzi o to, aby można było otrzymać świadectwo pracy uwzględniające zmienione dane osobowe osób, które uzyskały orzeczenie sądu o ustaleniu płci zgodnej z ich tożsamością płciową. Organy gminy powinny zaś zmienić praktyki stosowania prawa np. poprzez poszanowanie wolności zgromadzeń.

Fundamentalną kwestią pozostaje przeciwdziałanie dyskryminacji osób LGBTIQ w przestrzeni publicznej – w tym ze strony organów władzy publicznej, budowanie społecznej świadomości – w tym poprzez włączający i wolny od uprzedzeń język, a także wsłuchiwanie się w głos i potrzeby społeczności, której problemy te dotyczą.

Strategia KE zakłada współpracę: instytucji UE, państw członkowskich, społeczeństwa obywatelskiego – wszystkich razem. Liczę, że Krajowy Program na rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030 zostanie oparty na tożsamych wartościach, co pozwoli nam zbudować Polskę, w której każdy może być kim chce, kochać kogo chce i korzystać z różnych praw na zasadzie równości z innymi – podsumował Adam Bodnar. Poprosił minister Annę Schmidt o stanowisko.

XI.503.3.2020 

Koronawirus. Rzecznik wskazuje MZ najważniejsze problemy systemu ochrony zdrowia do rozwiązania

Data: 2020-11-16

  • Pandemia to jedna z najtrudniejszych prób dla naszego systemu ochrony zdrowia
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawia Ministrowi Zdrowia najważniejsze problemy do rozwiązania   
  • Jest to niezbędne, by zapewnić obywatelom realizację konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia

Zagrożenie związane z pandemią staje się testem dla przygotowania instytucji państwowych do poradzenia sobie z tym kryzysem. Polski system ochrony zdrowia przechodzi jedną z najtrudniejszych prób. Rodzą się obawy, czy jest on w stanie sprostać tej sytuacji, która jeszcze bardziej uwidoczniła obszary wymagające natychmiastowej naprawy. A budzi to poważny niepokój o wspólne bezpieczeństwo.

Rzecznik zdaje sobie sprawę z wysiłku instytucji publicznych w tym zakresie. Wydaje się jednak, że pozostaje jeszcze wiele do zrobienia. Ważną rolę odgrywają rozwiązania systemowe.

Dlatego RPO zwraca uwagę ministra na naruszenia i zagrożenia praw pacjentów w okresie pandemii, stwierdzone na podstawie skarg, doniesień medialnych, jak i sygnałów z mediów społecznościowych.

Dramatyczna sytuacja w szpitalach w czasie pandemii

Z narastającym niepokojem RPO odbiera skargi obywateli, doniesienia mediów i  portali społecznościowych o dramatycznej sytuacji w szpitalach. Chodzi m.in. o informacje o: braku wolnych miejsc w szpitalach dla pacjentów covidowych oraz cierpiących na inne choroby, braku sprzętu medycznego (respiratorów), niewystarczającej liczbie stanowisk intensywnej terapii i personelu, zdolnego do leczenia najciężej chorych, brakach środków ochrony osobistej, tj. kombinezonów czy maseczek. Nierozwiązana pozostaje również kwestia znacznych braków kadrowych.

Brak efektywnej koordynacji pogotowia ratunkowego

Zaniepokojenie budzą doniesienia o kolejkach karetek przed szpitalami, zgonach pacjentów w karetkach, wyłączaniu oddziałów i szpitali z dedykowanej działalności leczniczej i tworzeniu oddziałów covidowych - niejednokrotnie bez sprawdzenia, czy  dane miejsce ma właściwe warunki techniczne (np. wymóg systemu wentylacji, instalacji śluz, wydajność instalacji tlenowej). Widać brak koordynacji działań między pogotowiem a szpitalem. Np.  we Włoszczowie zmarł 26-letni pacjent, który czekał 8 godzin na przyjęcie do szpitala. Rodzi to obawę obywateli, że jesteśmy o krok od ,,narodowego umierania”. 

Brak miejsc w szpitalach

Szpitale są przepełnione, a ratownicy wobec braku miejsc w placówkach bezsilni. Dochodzi do niepokojących sytuacji, w których pacjent nie zostaje przyjęty nawet w czterech kolejnych szpitalach, a gdy w końcu to następuje, na ratunek jest już za późno. Niezbędne jest: tworzenie nowych miejsc dla pacjentów z COVID-19 w szpitalach – bez ograniczania dostępu do opieki zdrowotnej dla pacjentów niezakażonych koronawirusem oraz koordynacja pracy ratowników medycznych, przy efektywniejszym funkcjonowaniu systemu informacji o dostępnych miejscach.

Brak tlenu w szpitalach i karetkach dla pacjentów chorych na COVID-19

Z niepokojących informacji RPO wynika, że w szpitalach i karetkach pogotowia występują braki tlenu dla pacjentów zakażonych koronawirusem, a w szpitalach gdzie go jeszcze nie brakuje, instalacje są przeciążone i może dojść do ich uszkodzenia. Wówczas grupa pacjentów nagle zostanie pozbawiona dostępu do tlenu. Dochodzi do dramatycznych sytuacji, w których załogi karetek „podrzucają” chorych pacjentów i odjeżdżają, pomimo odmowy przyjęcia przez szpital z uwagi na brak tlenu - de facto jednego z podstawowych elementów, by utrzymać chorego przy życiu. Niezbędne jest zapewnienie na poziomie centralnym ciągłości dostaw tlenu dla szpitali w całym kraju.

Ograniczenie dokumentacji medycznej w szpitalach tymczasowych do niezbędnego minimum

Personel medyczny nie powinien skupiać się na wypełnianiu nadmiernej dokumentacji medycznej, ale na pomocy zarażonym. Tymczasem projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia ws. rodzajów, zakresu i wzorów dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania, utrzymuje niemal cały zakres szczegółowości dokumentacji medycznej.

Status żołnierzy w szpitalach

W niektórych szpitalach do pomocy zaangażowano żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Mają pomagać w aktualizacji danych o wolnych łóżkach, transporcie pacjentów, mierzeniu temperatury pacjentom przed wejściem. Pacjenci są zmuszeni do podporządkowania się rygorowi obsługi żołnierzy WOT w danej placówce. Odgórne narzucenie zadań WOT w szpitalach podważa kompetencje dyrektorów, którzy kierują szpitalami oraz biorą odpowiedzialność za ich prowadzenie. Może to wpływać na zaufanie pacjentów do lekarzy poprzez ingerencję osób nieudzielających świadczeń zdrowotnych bez zgody dyrektora. Nie ma też informacji o jednolitych wytycznych oraz wyszkoleniu żołnierzy w tym zakresie.

Niewystarczające szkolenia oraz brak personelu medycznego do obsługi respiratorów

Szpitale borykają się również z brakami kadrowymi do obsługi respiratorów oraz niewystarczającymi szkoleniami. Szefowie szpitali na własną rękę szukają lekarzy do dodatkowych urządzeń oraz proszą o zgłaszanie się chętnych do nauki podstawowej obsługi respiratorów. Są szpitale, gdzie szkolenia  trwają zaledwie jeden dzień. Tymczasem Związek Zawodowy Anestezjologów ostrzega, że tego nie da się nauczyć w tydzień.

Uzależnienie przyjęcia na zabieg operacyjny od wykazania przez pacjenta bezobjawowego negatywnego wyniku testu

Szpitale w momencie planowanego zabiegu wymagają przeprowadzenia przez pacjenta testu na COVID-19 u osoby zdrowej, nie mającej objawów. Warunkuje to przyjęcie do szpitala oraz przeprowadzenie niezbędnej operacji planowej. Może to godzić w prawa pacjenta. Nie ma zaś jednolitych wytycznych dotyczących tej procedury.

Zapewnienie opieki zdrowotnej pacjentom „niecovidowych”

Liczne są problemy pacjentów cierpiących na inne choroby lub dolegliwości w dostępie do świadczeń zdrowotnych. Nie jest w pełni zapewniona opieka osobom w stanie nagłym, w przypadku problemów kardiologicznych, nadciśnienia, stomatologicznych, a także osób posiadających przewlekłe choroby i cierpiących onkologicznie oraz wymagających niezwłocznie rehabilitacji, np. po wypadku samochodowym. Chaos w pogłębia odwoływanie planowych wizyt i operacji. Poradnie anulują wizyty kontrolne, odwoływane są również badania diagnostyczne dla kobiet w ciąży takie jak USG, zamykane są ginekologiczne gabinety lekarskie, odwoływane zajęcia szkoły rodzenia, występuje brak opieki położnej środowiskowej, odwoływane są i przesuwane zabiegi kardiologiczne przy niewyznaczaniu nowych terminów – co w przyszłości spowoduje drastyczne wydłużenie kolejki do zabiegów kardiochirurgicznych. Pacjenci nie mają jasnej informacji, gdzie mogą otrzymać świadczenie zdrowotne.

Sytuacja ta realnie zagraża życiu i zdrowiu ludzkiem. Występują sytuacje, w których teleporada oraz odwołanie czy przesunięcie wizyty są niemożliwe. Jest zatem realne niebezpieczeństwo, że pacjenci, którzy potrzebują świadczenia w podmiocie leczniczym podczas fizycznej wizyty w gabinecie lekarskim, nie uzyskają jej w sposób rzeczywisty. Mimo upływu ponad 7 miesięcy od początku pandemii sytuacja nie tylko nie uległa poprawie, lecz dramatycznie pogorszyła się.

Ograniczony dostęp seniorów do świadczeń zdrowotnych

Ze skarg obywateli wyłania się obraz, w którym seniorzy mają znaczne trudności z dostępem do świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej. Teleporady są  niewystarczające, a często niemożliwe z uwagi na trudności w kontaktach z daną placówką medyczną za pomocą środków komunikowania się na odległość czy z uwagi na brak umiejętności w posługiwaniu się nimi. Zapewnienie seniorom dostępu do skutecznego leczenia musi pozostać jednym z najwyższych priorytetów systemu ochrony zdrowia w dobie pandemii.

Dostęp pacjentów cierpiących na stwardnienie rozsiane (SM) do świadczeń zdrowotnych 

Szczególnie dotkniętą grupą pacjentów „niecovidowych” są osoby cierpiące na stwardnienie rozsiane. Pandemia pogłębiła to, co do tej pory z ich perspektywy nie było dobrze dopracowane, czyli dostęp do kontynuowania opieki nad pacjentem przewlekle chorym. Szczególną uwagę należy zwrócić na pacjentów z chorobami neurologicznymi, którzy wymagają regularnej rehabilitacji, żeby ich stan chorobowy się nie pogłębił. Niestety wizyty są odkładane. Brak dostępu do rehabilitacji może spowodować zwiększone wydatki na leczenie w późniejszym okresie, a także cofnięcie tych rezultatów, które zostały osiągnięte. Problemem jest także odbiór leków w szpitalu - gdy pacjent z różnych powodów nie może odebrać leków osobiście oraz upoważnić kogoś do odbioru. Lekarze w szpitalu nie są zaś przygotowani, żeby np. wysłać leki kurierem.

Sytuacja pacjentów onkologicznych

Utrudniony jest dostęp do świadczeń osób cierpiących na nowotwory.  21 października 2020 r. odbyło się spotkanie eksperckie w tej sprawie. Pacjenci i ich rodziny apelują m.in. o zapewnienie zgodnej ze standardami, pełnej, dobrej jakości diagnostyki oraz dostępu do innowacyjnego, skutecznego leczenia zgodnego ze standardami i postępem nauki, a także jak najszybsze wprowadzenie zmian systemowych – takich jak prewencja pierwotna, badania przesiewowe, tzw. Lung Cancer Units, koordynacja procesu leczenia, ale też proste usprawnienia w placówkach medycznych, jak np. kierowanie na kompleksowe badania patomorfologiczne i immunohistochemiczne, pozwalające na skrócenie ścieżki pacjenta.

Sytuacja szkolnych gabinetów stomatologicznych oraz ograniczenia tych świadczeń

W okresie pandemii szkolne gabinety stomatologiczne utraciły płynność finansową. A wiele z nich powstało dzięki zaangażowaniu dentystów, którzy niejednokrotnie wyłożyli swe oszczędności, aby kupić wyposażenie w ramach działalności gospodarczej. Może to spowodować całkowitą likwidację szkolnych gabinetów stomatologicznych.

Alarmująca jest również sytuacja pozostałych dentystów realizujących umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Wytyczne nałożyły na nich znaczny reżim sanitarny – musieli sami kupić drogi sprzęt i środki podwyższonej ochrony osobistej. Szacują, że nastąpił kilkusetkrotny wzrost ich kosztów. Ograniczono bowiem częstotliwość przyjęć, a ceny środków ochrony wzrosły. Obywatele mogą być pozbawieni świadczeń stomatologicznych.

Dostęp obywateli do testów na SARS-CoV-2

Od początku pandemii problemem pozostaje dostęp do testów na obecność koronawirusa. 12 marca 2020 r. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej apelowało do MZ o radykalne zwiększenie dostępu do testów. Jednakże dopiero rozporządzenie z 8 października 2020 r. przyjęło zasadę, że lekarz samodzielnie ocenia zasadność wskazań do zlecenia testu. Problemem pozostaje dostęp do testów. Skarżący wskazują brak możliwości wykonania testu bezpłatnie, kolejki do jego wykonania, długi czas oczekiwania na wynik czy brak procedury powtórzenia pozytywnego testu.

Zwiększenie diagnostyki zakażeń SARS-CoV-2

Niepokojąca jest ocena prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, że doszliśmy do granicy wydolności laboratoriów wykonujących testy genowe wykrywające kwas nukleinowy wirusa SARS-CoV-2. NRL dostrzega niedostatki obecnej strategii i postuluje zwiększenie dostępu do diagnostyki molekularnej poprzez wsparcie i ułatwienie procedur rejestracji dodatkowych punktów pobrań wymazów w dużych miastach i w mniejszych miejscowościach. Obecnie procedura rejestracji zakładu opieki zdrowotnej prowadzącego punkt wymazowy w urzędach wojewódzkich może trwać nawet miesiąc.

Testy i kwarantanna dla personelu medycznego

Gdy ktoś z personelu medycznego ma wynik dodatni, pozostali nie są wysyłani na kwarantannę. Testy są u nich wykonywane dopiero, gdy rozwiną się objawy. W takiej sytuacji lekarze, pielęgniarki, czy technicy sprawują opiekę nad pacjentem bez pewności, czy sami nie staną się źródłem zakażenia. Ta budząca obawy praktyka stała się zgodna z prawem po wejściu w życie rozporządzenia Rady Ministrów z  2 listopada 2020 r., które wyłączyło obowiązek kwarantanny wobec osoby wykonującej zawód medyczny. Stanowi to zagrożenie nie tylko zdrowia i życia personelu, ale i pacjentów.

Dostęp do szczepionek na grypę

Z całego kraju dochodzą sygnały o braku szczepionek przeciw grypie. Niepewność obywateli potęguje fakt, że nie mają informacji, kiedy szczepionka na grypę będzie  dostępna. Pacjenci uzyskują w aptekach informacje, że lista chętnych na szczepionkę jest wyczerpana. Szczególne obawy dotyczą obywateli z grupy ryzyka i cierpiących na inne choroby przewlekłe. Obecna sytuacja jest konsekwencją nie tylko pandemii, ale przede wszystkim apeli autorytetów medycznych - w tym płynących do niedawna z MZ - o szczepienie się przeciwko grypie, szczególnie w grupach ryzyka.

Wynagrodzenie personelu medycznego

Personel medyczny nie jest jedynie dostarczycielem usług, ale stanowi część etycznego systemu tworzącego solidarność społeczną i poczucie wspólnoty. Wobec tego bez przywrócenia im należytego znaczenia oraz wynagrodzenia nawet usunięcie wad systemu nie doprowadzi do oczekiwanych rezultatów. Tymczasem kilkanaście procent personelu medycznego deklaruje, że chce odejść z pracy po pandemii. Wpływ na to mają niskie i niewystarczające zarobki oraz konieczność pracy na wielu etatach. Przedstawiciele zawodów medycznych zauważają, że w medycynie panuje ogromna presja na długą pracę, bo personelu jest za mało. Utrzymujące się od wielu lat niskie płace wymuszają wiele godzin pracy dla pokrycia braków kadrowych. Gdyby medycy zaczęli pracować po osiem godzin, system ochrony zdrowia by się załamał.

Pracowników i pracownic brakuje na wszystkich szczeblach. Lekarzy mamy 2,4 na 100 tys. mieszkańców - najmniej w całej Europie. Problem jest też z diagnostami medycznymi oraz pielęgniarkami. Średni  wiek pielęgniarki to 52 lata. W Polsce brakuje ich 200 tys. Tymczasem przedstawiciele zawodów medycznych, tj. lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, fizjoterapeuci, opiekunowie medyczni oraz diagności laboratoryjni, którzy decydują się na wykonywanie swojego zawodu otrzymują niewystarczające wynagrodzenie.

Prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego pacjenta

Prawo pacjenta do obecności osoby bliskiej przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych uregulowano w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. W przypadku epidemii mogą zostać ograniczone odwiedziny w szpitalach. Niemniej jednak, nie może to stwarzać rzeczywistego zagrożenia dla więzi pacjentów i ich bliskich.

Brak możliwości przebywania rodziców z dziećmi na oddziałach pediatrycznych

Szpitale mogą wprowadzać ograniczenia dla zabezpieczenia przed zakażeniem koronawirusem. Przy braku wytycznych na poziomie krajowym wydaje się to jednak  działaniem chaotycznym i niejednolitym - placówki medyczne stosują różną praktykę. Obecność rodzica przy dziecku podczas hospitalizacji jest istotna, jeśli chodzi o zapewnienie potrzeb emocjonalnych; może też przyczynić się do skrócenia okresu terapii.

Zawieszenie porodów rodzinnych 

Pacjentki wskazują na chaos i dezinformację co do porodów z osobą towarzyszącą. Tym samym zarówno ochrona praw kobiet oraz ich ograniczenia  mogą być na nierównym poziomie. W niektórych szpitalach  ojciec nie może przebywać podczas zabiegu cesarskiego cięcia, jeśli nie okaże negatywnego testu na SARS-COV-2 - gdyby poród odbył się bez cesarskiego cięcia, to ojciec może być, a test nie jest wymagany. Niezbędne jest pilne uporządkowanie zaleceń w tej sprawie.

Postępowanie ze zwłokami osób zmarłych w związku z COVID-19

Rodziny osób zmarłych z powodu COVID-19 wskazują, że procedury przed pochówkiem uniemożliwiają bliskim identyfikację. Rodziny nie mają zatem pewności, że podczas pogrzebu żegnają bliską osobę. Zasady postępowania ze zwłokami osób zmarłych na tę chorobę muszą zawierać pewne rygory gwarantujące bezpieczeństwo sanitarne. Należałoby jednak wprowadzić choćby namiastkę standardowej identyfikacji zwłok. Można by np. dopuścić możliwość wykonania zdjęcia zwłok w trumnie przed jej zamknięciem.

Możliwość pożegnania się z osobą odchodzącą

Obecność rodzica przy dziecku podczas jego hospitalizacji jest kluczowa. Dochodzi zaś do sytuacji, w których z powodu koronawirusa obywatele nie mogą pożegnać się ze swoimi hospitalizowanymi bliskimi – nastolatka kilka dni konała w samotności, a zdruzgotana matka siedziała pod drzwiami. Zdarza się, że gdy obywatele nie mogą się pożegnać też z dorosłą osobą odchodzącą. Dochodzi też do sytuacji, że bliscy mają błędne przekonanie o chorym, który zmarł już kilka dni wcześniej.

 

                                                                                                                                               *                 *                *

 

Rzecznik prosi o wskazanie, jakie dokładnie podjęto i planuje się podjąć działania dla  poprawy sytuacji w każdym z przedstawionych problemów. Wyraża nadzieję, że przedstawione przykładowe problemy doczekają się pozytywnego rozwiązania. Ich część była sygnalizowana resortowi na bieżąco od początku pandemii.

V.7013.145.2020

RPO do Rady Etyki Mediów o stygmatyzowaniu Romów w mediach

Data: 2020-11-13
  • Stowarzyszenia Romów w Polsce poskarżyło się Rzecznikowi na praktykę niektórych mediów, które podają narodowość sprawców przestępstw i wykroczeń, o ile są one pochodzenia romskiego.
  • RPO zwraca uwagę przewodniczącemu Rady Etyki Mediów, że podawanie tego typu informacji przy opisie zdarzeń, których okoliczności nie mają żadnego związku z narodowością czy pochodzeniem etnicznym uczestników, przyczynia się wyłącznie do stygmatyzacji członków społeczności mniejszościowych.
  • Utrwala niekorzystny wizerunek mniejszości, jaki i tak funkcjonuje już w świadomości społecznej. Taki wizerunek natomiast bardzo często tkwi u podłoża obserwowanych wśród części społeczeństwa polskiego postaw ksenofobicznych, przejawów nietolerancji, a w skrajnych przypadkach aktów fizycznej agresji motywowanych nienawiścią.

Rzecznik Praw Obywatelskich pełni  również funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania, dlatego od lat podejmuje interwencje w sprawach wszelkich przejawów dyskryminacji ze względu na pochodzenie etniczne i narodowe wobec członków grup mniejszościowych.

Szczególną uwagę zwraca na przykłady stygmatyzacji osób pochodzenia romskiego w debacie publicznej. Jest to szczególny rodzaj dyskryminacji, polegający na powielaniu, często nawet nieuświadomionym, negatywnych stereotypów na temat Romów, które utwierdzają błędne i krzywdzące przekonanie, że społeczność romska, jako taka, jest nośnikiem pewnych negatywnych cech.

RPO z niepokojem przyjął zatem skargę Stowarzyszenia Romów w Polsce, że niektóre media podają informacji o narodowości sprawców czynów zabronionych lub osób podejrzanych o popełnienie takich czynów, gdy osoby te były pochodzenia romskiego. Stowarzyszenie Romów w Polsce podaje przykład artykułu „W centrum handlowym King Cross Romowie pobili mężczyznę, który zwrócił im uwagę, że nie noszą maseczek?”. Kilkakrotnie razy padają stwierdzenia sugerujące romskie pochodzenie domniemanych sprawców, przy czym informacja ta nie ma żadnego związku z okolicznościami zdarzenia. Informacje o incydencie w taki sam sposób powtórzyło za portalem www.poznan.naszemiasto.pl kilkanaście mediów o zasięgu lokalnym i ogólnopolskim.

RPO zwracał Radzie Etyki Mediów uwagę na problem już w 2012 r. W odpowiedzi na to wystąpienie Rada podzieliła zaniepokojenie publikacjami wskazującymi Romów jako sprawców przestępstw lub wykroczeń oraz podkreśliła, że zamieszczanie tego typu informacji łamie zasady etycznego dziennikarstwa. Wydaje się, że jednoznaczne stanowisko Rady przynosiło wymierny skutek – jak wynika z prowadzonych w Biurze RPO obserwacji, liczba publikacji zawierających krytykowane przez Rzecznika informacje spadła, przynajmniej w wiodących mediach i portalach informacyjnych. Niestety, na co wskazuje skarga Stowarzyszenia Romów w Polsce, praktyka ta nie została całkowicie wyeliminowana.

Oświadczenie REM z 20 listopada (aktualizacja z 2 grudnda)

Określanie narodowości lub pochodzenia etnicznego sprawców czynów przestępczych powiela negatywne stereotypy, utwierdza błędne i krzywdzące przekonanie, że obywatele polscy o innym pochodzeniu etnicznym, albo zamieszkali w Polsce obcokrajowcy, są zbiorowo nośnikami negatywnych cech. Zdaniem Rady Etyki Mediów informowanie w mediach o narodowości lub pochodzeniu etnicznym sprawców przestępstw i czynów zabronionych, gdy okoliczności opisywanych zdarzeń nie mają nic wspólnego z narodowością lub pochodzeniem uczestniczących w nich osób, przyczynia się do ich dyskryminacji i utrwala niekorzystny wizerunek tych mniejszości, funkcjonujący w świadomości społecznej. Wizerunek ten stanowi często podłoże postaw ksenofobicznych, przejawów nietolerancji, a w skrajnych przypadkach aktów fizycznej agresji motywowanych nienawiścią

(całość oświadczenia w załączniku poniżej). 

XI.816.16.2020

RPO do premiera w sprawie niepublikowanej ustawy z 28 października o pomocy dla służby zdrowia

Data: 2020-11-13
  • RPO z dużym zaniepokojeniem obserwuje zwłokę w publikacji w Dzienniku Ustaw ustawy z 28 października 2020 r.
  • Prezydent podpisał ją 3 listopada 2020 r., jednak dotychczas nie została opublikowana, więc nie obowiązuje i medycy nie mogą korzystać z pomocy, jaką przewiduje
  • Stan taki utrzymuje się mimo jednoznacznego art. 3 ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych - zgodnie z którą „akty normatywne ogłasza się niezwłocznie”

W piśmie do premiera Mateusza Morawieckiego Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina, że przedstawiciele rządu (m.in. rzecznik rządu) wprost przyznają w mediach, że zwłoka w publikacji ustawy jest celowa. Wynika, jak jest to określane, z „pomyłki”, czy „błędu” w ustawie, polegających na omyłkowym oddaniu przez część posłów głosu za przyjęciem jednej z senackich poprawek do tej ustawy, dotyczącej dodatku dla personelu medycznego. Promulgacja ustawy ma zostać wstrzymana do czasu przyjęcia przez Parlament ustawy poprawiającej ten „błąd”.

Tego rodzaju stwierdzenia budzą zasadnicze wątpliwości, czy podejmowane przez rząd działania mieszczą się w granicach wyznaczonych przez art. 7 Konstytucji RP. Przepisy prawa nie przyznają bowiem premierowi, czy Rządowemu Centrum Legislacji kompetencji do swoistej kontroli przyjętych w przewidzianym Konstytucją trybie ustaw.

Dużo bardziej martwią Rzecznika skutki zwłoki w publikacji ustawy z 28 października. Już w toku procesu legislacyjnego przedstawiciele rządu podkreślali konieczność pilnego przyjęcia tej ustawy. W rezultacie została ona uchwalona bardzo szybko[1]. Zawiera ona przepisy, które mają w sposób istotny ułatwić wykonywanie w Polsce zawodu przez lekarzy zza naszej wschodniej granicy i dostarczyć w ten sposób naszej służbie zdrowia tak potrzebnego teraz personelu. Ustawa z 28 października 2020 r. doda bowiem do art. 7 ustawy  o zawodach lekarza i lekarza dentysty ustępy 2a-2k wprowadzające uproszczoną procedurę umożliwiającą wykonywanie w Polsce zawodu lekarza przez osoby, które wykształcenie medyczne uzyskały poza Unią Europejską. RPO postulował taką zmianę od kilku lat, bo może ona przynajmniej częściowo rozwiązać jeden z większych problemów polskiej służby zdrowia, jakim jest deficyt lekarzy.

Ustawa z 28 października rozwiązuje także palący problem, jakim jest kwestia upoważnienia Rady Ministrów do wprowadzania obostrzeń związanych z trwającą epidemią. W szczególności dotyczy to obowiązku zakrywania ust i nosa, który obecnie nie jest należycie umocowany w ustawie, o czym kilkukrotnie RPO informował premiera. Dla funkcjonariuszy i pracowników służb biorących udział w walce z epidemią, a także dla bezpieczeństwa ekonomicznego ich rodzin, niezwykle istotne są również przepisy ustawy z 28 października dotyczące wysokości uposażenia za okres zwolnienia lekarskiego.

V.7018.992.2020

 

[1] 19 października jej projekt wpłynął do Sejmu, 22 października została w pierwotnym brzmieniu przyjęta przez Sejm zdecydowaną większością głosów, 27 października przyjął ją Senat, którego poprawki zostały przez Sejm rozpatrzone 28 października. Prezydent RP nie skorzystał zaś w pełni z przysługującego mu konstytucyjnego terminu na ocenę przedłożonej mu ustawy i złożył pod nią podpis już 3 listopada

Aplikacja „Kwarantanna domowa” budzi wątpliwości obywateli. Rzecznik pisze do premiera

Data: 2020-11-13
  • Obywatele mają wątpliwości wobec zakresu informacji, do jakich ma dostęp aplikacja „Kwarantanna Domowa”
  • Do prawidłowego działania wymaga ona, aby urządzenie mobilne umożliwiało jej dostęp do: internetu, aparatu, zdjęć, lokalizacji, a nawet i mikrofonu
  • 400 tys. obywateli na kwarantannie należą się jasne, zrozumiałe i wyczerpujące informacje co do wpływu aplikacji na ich prywatność

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do premiera i zarazem ministra cyfryzacji Mateusza Morawieckiego  o ocenę działania aplikacji. Poprosił też o odpowiedzi na wątpliwości podnoszone przez obywateli i ich upublicznienie.

Od początku epidemii do Biura RPO wpływają sygnały obywateli dotyczące stosowania aplikacji przygotowanych przez Ministerstwo Cyfryzacji w celu walki z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2.

W kwietniu 2020 r.  RPO przedstawił wstępne wątpliwości Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Poprosił o zbadanie tych aplikacji pod kątem ich zgodności z prawem ochrony danych osobowych.

Rzecznik nie kwestionuje obowiązku przestrzegania kwarantanny oraz innych działań dla zapobiegania koronawirusowi. Trzeba jednak zapewnić, aby narzędzia wykorzystywane  przez państwo mieściły się
w konstytucyjnym standardzie ochrony prywatności i autonomii informacyjnej jednostki,  a także spełniały wymogi RODO.

Art. 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności. Art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Prawo do prywatności obywateli może podlegać ograniczeniom, ale na konstytucyjnie określonych zasadach. Ograniczając prawa konstytucyjne w tak trudnej i wzbudzającej niepokój sytuacji jak pandemia, władze publiczne powinny podjąć szczególne środki zmierzające do budowania zaufania społecznego dla swoich działań – podkreślał RPO.

Prezes UODO odpowiedział 19 czerwca 2020 r., że nie widzi potrzeby podejmowania dodatkowych działań ani informowania Rzecznika o podejmowanych działaniach. W ocenie RPO istotne było wyjaśnienie wątpliwości obywateli, co przyczyniłoby się do większej społecznej akceptacji społecznej tych aplikacji.

Tymczasem do RPO nadal zwracają się osoby obawiające się o swoją prywatność. Podkreślane jest zwłaszcza poczucie naruszenia autonomii informacyjnej osób poddanych kwarantannie. Niepokój budzi brak dostatecznych i przystępnych informacji o działaniu aplikacji.

Główne wątpliwości obywateli wiążą się z zakresem informacji, do jakich ma dostęp aplikacja „Kwarantanna Domowa”. W jej regulaminie wskazano, że do prawidłowego działania wymaga ona, aby urządzenie mobilne umożliwiało jej w określonych sytuacjach dostęp do: internetu, aparatu, lokalizacji, zdjęć. Jednak przy pobieraniu aplikacji wskazany jest o wiele szerszy zakres uprawnień (np. dostęp do mikrofonu). Na ten problem już w marcu 2020 r. zwracała uwagę Fundacja Panoptykon.

We wnioskach skierowanych do RPO pojawiła się również kwestia samego korzystania z usługi Google Play, w ramach której, niezależnie od samej aplikacji „Kwarantanna Domowa”, przetwarzane są dane użytkowników. W ocenie RPO obywatelom powinny zostać udostępnione jasne, zrozumiałe i wyczerpujące informacje na temat procesu działania aplikacji, tak aby nie było wątpliwości co do zakresu i sposobu przetwarzania informacji dotyczących jednostek.

Skoro kwarantanną jest w Polsce objęte ponad 400 tys. osób, niezwykle istotne jest udostępnienie społeczeństwu kompleksowej informacji, jakie działania podjął rząd, aby minimalizować wpływ na prywatność środków technologicznych użytych do walki z pandemią.

A problemem dla osób zgłaszających się do RPO jest również techniczna strona działania aplikacji (nieuznawanie wykonanych zadań, problemy z zainstalowaniem i uruchomieniem aplikacji).

VII.501.75.2020

Koronawrius. RPO pyta o zakażenia w więzieniach, aresztach, zakładach poprawczych

Data: 2020-11-13
  • Ile dotychczas było przypadków koronawirusa wśród skazanych, tymczasowo aresztowanych oraz funkcjonariuszy Służby Więziennej – pyta Ministra Sprawiedliwości Rzecznik Praw Obywatelskich  
  • Chce też znać liczbę zarażonych nieletnich z zakładów poprawczych i schronisk dla nieletnich oraz wśród personelu tych placówek

Sytuacja epidemiologiczna w kraju pogarsza się, co rzutuje także na funkcjonowanie miejsc pozbawienia wolności. Do Biura RPO docierają informacje o ogniskach zakaźnych w zakładach psychiatrycznych, w których wykonywane są środki zabezpieczające, czy w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

Skargi kierowane RPO przez skazanych lub tymczasowo aresztowanych odnoszą się do obaw dotyczących możliwości rozprzestrzeniania się koronawirusa pomiędzy osadzonymi i funkcjonariuszami Służby Więziennej. Na transmisję zakażenia ma wpływ zwłaszcza mała przestrzeń mieszkalna na jednego osadzonego i konieczność ciągłego przemieszczania osadzonych - zarówno w obrębie jednostki, jak i pomiędzy różnymi zakładami karnymi i aresztami śledczymi.

Do Biura RPO nie wpływają natomiast wnioski wychowanków zakładów poprawczych i schronisk dla nieletnich. Umieszczeni tam  nieletni bardzo rzadko zgłaszają problemy czy występują o ochronę swoich praw. Nie zmienia to jednak faktu, że państwo odpowiada za życie i zdrowie wszystkich osób pozbawionych wolności, w tym tych najmłodszych.

RPO – który monitoruje stan poszanowania praw osób pozbawionych wolności - poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o informacje co do:

  • Liczby dotychczas stwierdzonych przypadków koronawirusa wśród skazanych, tymczasowo aresztowanych oraz funkcjonariuszy SW (w tym -  czy w którejkolwiek jednostce penitencjarnej doszło do zachorowania większej grupy osadzonych, a tym samym powstało tzw. ognisko koronawirusa.).
  • Liczby zarażonych nieletnich przebywających w zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich oraz zatrudnionej tam kadry.
  • Liczby osób hospitalizowanych w szpitalu przy Zakładzie Karnym w Potulicach, który został przeznaczony dla chorych na COVID-19, jak również tych, którzy ze względu na stan zdrowia zostali przetransportowani do szpitali publicznej służby zdrowia.

Ponadto Adam Bodnar wystąpił do ministra o informacje ws. aktualnie wdrożonych obostrzeń mających na celu zapobieganie rozprzestrzeniania się koronawirusa w obrębie zarówno jednostek penitencjarnych, jak i placówek dla nieletnich.

IX.517.664.2020

RPO ws niesprawiedliwie i szybko rosnących opłat śmieciowych – WG do Ministra Klimatu i Środowiska

Data: 2020-11-09
  • Ludzie skarżą się Rzecznikowi na gwałtownie rosnące koszty wywozu śmieci, a także na to, że gminy ustalają opłaty śmieciowe w różny sposób. Osoby w podobnej sytuacji mogą raz płacić więcej a raz mniej – zależy to tylko od miejsca zamieszkania.
  • RPO pyta ministra klimatu i środowiska Michała Kurtykę, co robi, by przeciwdziałać podwyżkom za wywóz śmieci.
  • Po zbadaniu uchwał rad gmin Rzecznik dochodzi też do wniosku, że zostały one przyjęte z naruszeniem konstytucyjnej zasady równości podatkowej, a także prawa unijnego.
  • RPO występuje do min. Kurtyki o zmianę przepisów. Pozwoliły one na taką liczbę kombinacji parametrów w opłatach śmieciowych, że trudno się w tym poruszać. Jednocześnie umknęła wszystkim ogólna zasada konstytucyjna i unijna, że podatki są równe, a daniny publiczne ponosimy powszechnie.
  • Szczególnie niesprawiedliwa jest opłata uzależniona od wielkości lokalu, bo nieproporcjonalnie obciąża ona osoby samotne. W Unii Europejskiej za odpady ma płacić ten, kto je naprawdę wytworzył – przypomina RPO.

O sposobie obliczania opłat za śmieci decydują same gminy (Ustawa 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, Dz.U. z 2020 r. poz. 1439, z późn. zm.). Ustawa daje im tylko ogólną ramę. Opłatę można uzależnić od

  • liczby osób w domu/mieszkaniu,
  • ilości zużywanej wody zużywanej,
  • powierzchni lokalu mieszkalnego.
  • może też być opłata „od gospodarstwa domowego”.

Ale to nie koniec, bo niezależnie od wyboru metody, wysokość opłat może zostać zróżnicowana w zależności od: powierzchni lokalu mieszkalnego, liczby mieszkańców zamieszkujących nieruchomość, odbierania odpadów z terenów wiejskich lub miejskich, a także od rodzaju zabudowy. Do tego takie kryteria można łączyć.

Ustawodawca nie wskazał wytycznych, czy wskazań, jakimi rady gmin mają się kierować przy wyborze metody (metod) określania wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Nie oznacza to wszakże, że rady gmin dysponują pełną dowolnością w wyborze metody. Przeciwnie, jest ona ograniczona przepisami prawa unijnego, a także konstytucyjną zasadą równości daninowej, które są wszakże – jak pokazuje praktyka – powszechnie pomijane przez gminy, które koncentrują się na zapewnieniu stabilnego finansowania systemowi gospodarowania odpadami komunalnymi.

Powszechny obowiązek ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych określonych w ustawie, ma podstawę w art. 84 Konstytucji RP. Wywodzona jest z niego zasada powszechności ponoszenia danin publicznych i równości opodatkowania, która oznacza, że wszyscy na równych zasadach powinni przyczyniać się do pokrywania wspólnych potrzeb.

Sprawiedliwość daninowa oznacza, że nie można różnicować zasad opodatkowania obywateli znajdujących się w tej samej sytuacji faktycznej. Daniny mogą być różne, jeśli różna jest sytuacja obciążonych nimi obywateli. - Zasada ta – podkreśla RPO – nabiera szczególnego znaczenia w odniesieniu do danin publicznych o charakterze ekwiwalentnym, stanowiących swoistą „zapłatę” za świadczoną „usługę publiczną”, a taką daniną jest opłata za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

Z kolei jedną z naczelnych zasad ochrony środowiska na terenie całej Unii Europejskiej jest zasada „zanieczyszczający płaci”. W unijnym prawodawstwie dotyczącym gospodarki odpadami została ona rozwinięta i uszczegółowiona. W świetle dyrektywy 2008/98/WE (art. 14 ust. 1) oznacza ona, że koszty gospodarowania odpadami, w tym koszty związane z niezbędną infrastrukturą i jej eksploatacją, ponosi pierwotny wytwórca odpadów lub obecny lub poprzedni posiadacz odpadów.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-254/08 wskazał, że choć podatek za odpady może być obliczany na podstawie oceny objętości odpadów potencjalnie wytwarzanych, a nie na podstawie ilości odpadów rzeczywiście wytworzonych, to do sądów krajowych należy jednak kontrola, czy podatek od odpadów nie prowadzi do obciążenia niektórych „posiadaczy” odpadów oczywiście nieproporcjonalnymi kosztami.

W ocenie Rzecznika, stosowanie przez część samorządów w sposób samoistny (bez przywołanych wyżej kryteriów różnicujących) metoda obliczania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi uzależniona od powierzchni lokalu, narusza konstytucyjną zasadę równości daninowej, a także unijną zasadę zanieczyszczający płaci. Prowadzi bowiem w sposób oczywisty do nieproporcjonalnie wysokiego obciążenia kosztami funkcjonowania systemu gospodarowania odpadami komunalnymi osób samotnych.

RPO prosi też o informacje o podejmowanych przez resort działaniach dotyczących powstrzymania znaczącego wzrostu kosztów zagospodarowania odpadów, które są zasadniczym źródłem podwyżek dotykających mieszkańców.

V.7204.35.2015

Koronawirus. Dalsze problemy rodziców z kontaktami z dziećmi i z alimentami

Data: 2020-11-09
  • Jeśli kontakty rodzica z dzieckiem po rozwodzie zostały orzeczone w miejscu - które wskutek ograniczeń epidemicznych jest zamknięte – to rodzic nie może ani ich zrealizować, ani wystąpić do sądu o szybką reakcję
  • Jeśli zaś rodzic płaci alimenty, a jego możliwości zarobkowania zmniejszyły się lub znikły, to nie może zwrócić się do sądu o  zmniejszenie wysokości alimentów dla dziecka  
  • Z powodu pandemii sądy odwołują kolejne terminy; możliwe  wydaje się nawet odgórne ograniczenie działalności całego wymiaru sprawiedliwości

Wobec braku odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na poprzednie pisma (z 1 i 28 kwietnia 2020 r.), dotyczące realizacji kontaktów i alimentów w czasie epidemii, Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie wskazuje, że sprawy te są bardzo ważne dla najsłabszych obywateli – dzieci – oraz dla sprawujących nad nimi pieczę rodziców i opiekunów.

Brak możliwości rozpatrywania tych spraw przez sądy także w czasie epidemii oznacza brak możliwości reagowania na zmiany, wywołane koronawirusem.

Jeśli zatem kontakty zostały orzeczone w miejscu - które wskutek ograniczeń epidemicznych jest obecnie zamknięte - rodzic uprawniony do kontaktu nie może go zrealizować, nie może także wystąpić do sądu o szybką reakcję.

Gdy rodzic dziecka boryka się ze zwiększonymi potrzebami dziecka w czasie pandemii, albo przeciwnie – powinien płacić alimenty, a możliwości zarobkowania zmniejszyły się lub znikły - nie może zwrócić się do sądu z pozwem o stosowne zmniejszenie lub zwiększenie wysokości alimentów dla dziecka.

Przy tej okazji Rzecznik przypomina o zasadności powrotu do koncepcji tabel czy tablic alimentacyjnych. Taka regulacja prawna pozwoliłaby na jednorazowe, szybkie i sprawne regulowanie prostych spraw alimentacyjnych drogą nowelizacji rozporządzenia czy załącznika do rozporządzenia, bez konieczności angażowania wymiaru sprawiedliwości.

Rzecznik podkreśla także, na podstawie skarg, które do niego trafiały, że regulacji na wypadek dalszych ograniczeń wymagają sprawy kontaktów transgranicznych rodziców z dziećmi – takie kontakty, zdaniem Rzecznika, powinny być wyłączone z obowiązku kwarantanny, związanej z przekraczaniem granicy RP.

Ponadto RPO wskazał, że zasadne wydaje się również objęcie katalogiem spraw pilnych spraw o przysposobienie, w których postępowanie jest już w fazie końcowej i do jego zakończenia wystarczy przeprowadzenie jednej czy dwóch rozpraw.

W takim wypadku, w razie kolejnych ograniczeń działania wymiaru sprawiedliwości, dzieci będą mogły trafić do swoich nowych rodzin, zamiast oczekiwać w czasie epidemii na adopcję w rodzinach zastępczych czy w placówkach opiekuńczych.

Rzecznik ponownie poprosił o rozważenie zasadności podjęcia kroków legislacyjnych w opisanych powyżej sprawach oraz o poinformowanie o zajętym stanowisku, mając nadzieję, że mimo niewątpliwego obciążenia pracami i projektami, podejmowanymi w Ministerstwie Sprawiedliwości, uzyska odpowiedź na to wystąpienie.

 IV.510.9.2020

Koronawirus. MZ odpowiada ws. KOZZD. RPO wnosi do Marszałka Senatu o nowelizację ustawy

Data: 2020-11-09
  • Koronawirusa stwierdzono u 22 pacjentów Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie; 24 jego pracowników przebywa na  kwarantannie – informuje wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski 
  • Zapewnia o podejmowaniu wszelkich działań dla zapobieżenia dalszego rozszerzenia się zakażeń 
  • RPO wskazuje zaś, że zmarł już jeden pacjent, a sytuacja w Ośrodku stale się pogarsza 
  • Dlatego wnosi do Marszałka Senatu o kompleksową nowelizację ustawy dotyczącej KOZZD

Od wielu dni Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę władz na trudną sytuację epidemiologicznę w KOZZD, gdzie przebywają osoby uznane za niebezpieczne dla społeczeństwa).

Ani Minister Zdrowia, ani Minister Sprawiedliwości nie odpowiedzieli. 3 listopada 2020 r. RPO poprosił zatem o interwencję premiera Mateusza Morawieckiego.  Wskazał, że sprawa wymaga podjęcia pilnych, wspólnych działań MZ i MS przy współudziale inspekcji sanitarnej.

29 października 2020 r. RPO dowiedział się, że trzech pacjentów KOZZD z  Covid-19 przetransportowano do szpitali publicznej służby zdrowia, a 21 innych pacjentów zarażonych koronawirusem przebywa w Ośrodku.

Pacjenci KOZZD są bardziej podatni na wystąpienie cięższych objawów choroby w przypadk uzakażenia koronawriusem. Mają za sobą wiele lat pobytu w zakładach karnych, co mogło wpłynąć na obniżenie odporności. Niektórzy są  w grupie podwyższonego ryzyka jako osoby starsze i z przewlekłymi chorobami.

Rozlokowanie 92 pacjentów w obrębie budynku w Gostyninie nie jest możliwe wobec braku wolnej przestrzeni mieszkalnej, przeznaczonej w świetle przepisów dla 60 osób. Pacjenci przebywają w pokojach 8-osobowych, wyposażonych w piętrowe łóżka. Wietrzenie tych pomieszczeń jest niewykonalne ze względu na konstrukcję okien.

Mimo tej sytuacji epidemiologicznej do Ośrodka właśnie trafiły kolejne dwie osoby.  A zatem do ogniska koronawirusa w KOZZD są i prawdopodobnie będą przywożeni zdrowi pacjenci. Personel nie ma możliwości, aby przeciwdziałać takiej sytuacji i chronić ich życie i zdrowie, odmawiając przyjęcia nowej osoby ze względu na ognisko Covid-19.

Obecnie na równi zagrożone jest życie i zdrowie zarówno pacjentów, jak i personelu. Z otrzymanych informacji wynika, że już kilku pracowników jest zarażonych koronawirusem. W Ośrodku zatrudnionych jest ponad 200 osób.

W przypadku KOZZD nie ma możliwości przeniesienia pacjentów zdrowych do innej placówki, czy też umieszczenia nowo kierowanych osób w przestrzeni bezpiecznej pod kątem epidemiologicznym.  Nie pozwalają na to przepisy.

To konsekwencja niepodejmowania przez lata działań co do nowelizacji ustawy z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób oraz zmiany sposobu funkcjonowania KOZZ. A RPO wielokrotnie o to przez lata apelował.

- Wyrażam ogromne zaniepokojenie realnym zagrożeniem bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów i pracowników KOZZD.  Wobec takiej sytuacji, zwracam się zatem z uprzejmą prośbą do Pana Premiera o podjęcie niezwłocznych działań w tej sprawie – pisał Adam Bodnar do premiera.

Odpowiedź MZ z 7 listopada

Ministerstwo Zdrowia na bieżąco monitoruje sytuacje epidemiczną, zdrowotną i bytową osób przebywających w Ośrodku, podejmując działania w zakresie pozostającym we właściwości merytorycznej, przy uwzględnieniu przepisów i ograniczeniach instrumentalnych. Szczególna uwaga ministerstwa zwrócona jest obecnie na stan zdrowia pacjentów i personelu Ośrodka, w którym stwierdzone zostały zakażenia wirusem SARS-CoV-2, zwłaszcza, iż nastąpiły przyjęcia kolejnych dwóch pacjentów do Ośrodka.

Na podstawie aktualnych informacji według stanu na dzień 4 listopada 2020 r. liczba pacjentów, u których potwierdzono zakażenie wirusem SARS-CoV-2 nie uległa zmianie i wynosi 22 pacjentów oddziału IV Ośrodka.

Należy zauważyć, iż w dniu 2 listopada 2020 r. 10 pacjentów z oddziału II Ośrodka poddanych zostało wymazowi i oczekuje się na ich wyniki.

W przedmiocie izolacji zakażonych pacjentów, przebywają oni w oddziale nr IV Ośrodka.

Ponadto trzej pacjenci Ośrodka, z powodu pogorszenia stanu somatycznego przebywają w oddziałach zakaźnych w szpitalu w Płocku, Kutnie i Pułtusku. 

W odniesieniu do personelu medycznego, według stanu na dzień 4 listopada 2020 r. na podstawie informacji zawartych na Platformie Usług Elektronicznych ZUS w izolacji przebywa 13 pracowników a 24 odbywa kwarantannę.

Obecnie nie zostały wydane żadne nowe zalecenia odnoszące się do zasad postępowania w obrębie Ośrodka, w tym m.in. przez Państwową Inspekcję Sanitarną.

Dodatkowo w związku z sytuacją epidemiczną w Ośrodku, przeorganizowana została praca personelu w taki sposób aby zapewnić opiekę medyczną pacjentom, jak również bezpieczeństwo i porządek w Ośrodku oraz podejmowane są wszelkie działania celem zapobieżenia dalszego szerzenia się zakażeń. 

Wniosek RPO do Senatu o nowelizację ustawy 

W związku z pandemią Covid-19  sytuacja w KOZZD jest krytyczna – pisze Adam Bodnar do marszałka Tomasza Grodzkiego.

Przypomniał, że o realiach powiadomił wcześniej premiera,  ministrów zdrowia i sprawiedliwości oraz inspekcję sanitarną. Jeżeli nie zostaną podjęte natychmiastowe działania, może dojść do zdarzeń nieprzewidzianych i dramatycznych, mając na uwadze charakter tego miejsca.

- Gdy kierowałem do nich te słowa, nie przypuszczałem, że za kilka dni w Ośrodku będzie pierwsza ofiara koronawirusa – to mężczyzna, przebywający w KOZZD od 2018 r., umieszczony w 8-osobowym pokoju, wśród innych chorych.

Na 4 listopada 2020 r. w Ośrodku było 33 pacjentów zarażonych koronawirusem, a trzech chorych, u których stwierdzono Covid-19, zostało przetransportowanych do szpitali publicznej służby zdrowia.

Zaniedbania infrastrukturalne, ale również brak systemowych rozwiązań zawartych w ustawie powoduje, iż obecnie na równi zagrożone jest życie i zdrowie pacjentów, co pracującego tam personelu. 17 pracowników jest zarażonych koronawirusem, a 24 osoby są objęte kwarantanną.

W Ośrodku zatrudnionych jest ponad 200 osób. Codziennie, przez 24 godziny, sprawują oni nadzór nad pacjentami umieszczonymi w placówce. Są również zobowiązani do bezpośredniego dozoru tych osób, uznanych przecież za niebezpiecznych dla społeczeństwa, które z uwagi na ciężki stan zdrowia znajdują się w publicznych szpitalach przeznaczonych do leczenia chorych na Covid-19.

Pracownicy ochrony nie mogą jednak realizować swoich obowiązków w tym zakresie zgodnie zobowiązującymi przepisami. Pozostają w takich przypadkach poza budynkiem szpitala, niekiedy w pobliżu sali chorych, a innym razem w pojedynczej sali chorych, w której przebywa pacjent. To niewątpliwie wyjątkowa sytuacja, wpływająca na dezorganizację pracy personelu szpitali, ale również stanowiąca zagrożenie dla zdrowia pracowników KOZZD.

Do Biura RPO wpłynęła informacja, że pracownicy ochrony, nadzorujący pacjentów leczonych w publicznych szpitalach, nie są wyposażani w środki do dezynfekcji. Otrzymują wyłącznie jeden kombinezon na 12-godzinny dyżur. Po zakończeniu pracy odzież ochronną muszą spakować do worka na śmieci i dostarczyć do Ośrodka. W takiej sytuacji mają prawo obawiać się o swoje życie i zdrowie.

Ośrodek boryka się z kłopotami finansowymi. Testy na obecność koronawirusa nie są pokrywane ze środków NFZ, ale z budżetu Ośrodka. KOZZD sam musi także finansować zakup środków ochrony osobistej, których zapasy właśnie się kończą. Podejmowane przez kierownictwo KOZZD działania zaradcze w tym zakresie, jak dotychczas nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.

A reakcje emocjonalne i zachowania osób przebywających w miejscach pozbawienia wolności mogą różnić się od reakcji pozostałej części społeczeństwa na pojawiające się zagrożenia oraz na ograniczenia wynikające z tych okoliczności. O tym niech świadczy zbiorowy protest głodowy pacjentów Ośrodka, podjęty w czerwcu bieżącego roku, z trudem zażegnany przy udziale mediatora. Atmosfera wśród pacjentów jest coraz bardziej napięta.

4 listopada 2020 r. skierowali oni pismo do Ministra Zdrowia. Sygnatariusze tego oświadczenia używają mocnych słów – mówią o ich upodleniu, odebraniu im godności, uprzedmiotowieniu, pozbawieniu konstytucyjnych praw. Dostrzegają stan bezprawia trwający przez 8 lat i twierdzą, że dłużej nie będą milczeć. Wiele podniesionych żądań jest uzasadnionych.

Jako pierwsze wymieniają podjęcie prac legislacyjnych, mających na celu uregulowanie statusu pacjentów KOZZD. Ponadto, domagają się stałego, bezpośredniego nadzoru Ministerstwa Zdrowia, w oparciu o wizytacje w Ośrodku co najmniej raz na kwartał oraz przywrócenia stanowiska Rzecznika Praw Pacjentów Szpitala Psychiatrycznego.

- Mając na uwadze obecną sytuacje w KOZZD, wyrażam ogromne zaniepokojenie realnym zagrożeniem bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów i pracowników Ośrodka – pisze RPO. Dotychczasowe moje doświadczenie braku oczekiwanej współpracy z przedstawicielami Ministra Zdrowia i Ministra Sprawiedliwości w omawianym zakresie oraz niespełnione zapowiedzi „naprawy” ustawy, składane przez kierownictwo ww. resortów, każą mi zwrócić się z kolejnym pismem do Pana Marszałka.

Apeluję zatem o podjęcie pilnych działań, których efektem będzie zmiana ustawy z  22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, w wielokrotnie postulowanym przeze mnie zakresie, i praworządne funkcjonowanie KOZZD - podsumowuje RPO.

IX.517.1702.2017  

Wyjaśnienia MZ ws. oddziału psychiatrii dziecięcej Szpitala Klinicznego WUM

Data: 2020-11-09
  • Oddział Kliniczny Psychiatrii Wieku Rozwojowego w Szpitalu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego nie zostaje zamknięty – wyjaśnia resort zdrowia
  • Został on zaś wyznaczony jako oddział przeznaczony do hospitalizacji pacjentów poniżej 16. roku życia, którzy wymagają hospitalizacji psychiatrycznej  z podejrzeniem lub potwierdzeniem zakażenia koronawirusem

Tak wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich w sprawie oddziału psychiatrii dziecięcej Szpitala Klinicznego WUM. Według mediów, dzieci będą musiały opuścić oddział, by zrobić miejsce chorym na COVID-19.

Według MZ konieczność wyznaczenia takiego oddziału wynikała z zwiększającej się liczby przypadków występowania zakażeń wirusem SARS-CoV-2 na oddziałach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży. Nie zawsze w takich przypadkach możliwa jest izolacja pacjenta na oddziale.

Dlatego ze względu na bezpieczeństwo pozostałych pacjentów na oddziałach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży oraz personelu medycznego konieczne jest umożliwienie przeniesienia tych pacjentów do oddziału psychiatrycznego dedykowanego osobom z zakażeniem.

Działanie takie ma na celu uniknięcie sytuacji, w których oddziały  psychiatryczne dziecięce muszą wstrzymywać przyjmowanie pacjentów (lub w najgorszym przypadku mogłoby dojść do zawieszenia działalności oddziałów – np. w przypadku masowego zakażenia personelu szpitalnego).

W związku z powyższym Ministerstwo Zdrowia wraz z ekspertami (w tym krajowym konsultantem w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży) opracowało zalecenia dotyczące sposobu kierowania pacjentów małoletnich z zaburzeniami psychicznymi wymagających hospitalizacji w związku z podejrzeniem lub potwierdzeniem zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 oraz zwróciło się do wojewody mazowieckiego z prośbą o wyznaczenie oddziału psychiatrycznego dla pacjentów poniżej 16 r.ż. z podejrzeniem lub potwierdzeniem zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2, wymagających pilnej hospitalizacji ze względu na zaburzenia psychiczne, których stan wskazuje iż mogą stanowić zagrożenie życia lub zdrowia własnego lub życia i zdrowia innych osób. Oddział ten ma pełnić ww. funkcję od 9 listopada 2020 r. do 31 maja 2021 r.

Należy także podkreślić, że wyznaczenie oddziału w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie zostało na roboczo ustalone z kierownikiem Oddziału Klinicznego Psychiatrii Wieku Rozwojowego prof. dr hab. n. med. Tomaszem Wolańczykiem. Oddział pełnił już podobną funkcję na wiosnę tego roku. Ponadto z kierownikami innych podmiotów medycznych ustalone zostało umożliwienie przeniesienia pacjentów, którzy wymagają dalszej hospitalizacji.

V.7016.104.2020

Koronawirus. RPO apeluje do premiera o przyjęcie niemieckiej pomocy

Data: 2020-11-06
  • O przyjęcie wsparcia Republiki Federalnej Niemiec w walce z koronawirusem Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Ochrona życia i zdrowia, zapewnienie równego dostępu do opieki zdrowotnej i zwalczanie chorób epidemicznych to konstytucyjny obowiązek władz  
  • A trudno jest dziś się z niego wywiązać wyłącznie dzięki krajowym możliwościom. Prawnym i moralnym obowiązkiem polskich władz jest skorzystanie z tej pomocy – wskazuje Adam Bodnar
  • Z ubolewaniem stwierdza, że dotychczas się na to nie zdecydowano mimo gwałtownie pogarszającej się sytuacji epidemicznej 

Skala zakażeń w Polsce wzrasta w zatrważającym tempie. Dobowy wzrost  liczby osób zakażonych wirusem SARS-CoV-2 w Polsce przekroczył 27 tys. Wszystko wskazuje, że mamy do czynienia z poważnym kryzysem w polskiej służbie zdrowia.

W szpitalach brakuje miejsc dla nowych chorych, wymagających pilnej hospitalizacji. Brakuje niezbędnego sprzętu medycznego i zmniejszającej się gwałtownie liczbie wolnych respiratorów. A liczba personelu medycznego odpowiednio wykwalifikowanego do niesienia pomocy chorym na Covid–19, w tym do obsługi urządzeń wspomagających oddychanie, jest niewystarczająca.

Takie informacje mediów znajdują potwierdzenie w licznych skargach obywateli do RPO. A chodzi nie tylko o chorych czy podejrzanych o zachorowanie na Covid -19, ale także o osoby cierpiące na inne schorzenia. Mają one obecnie bardzo utrudniony dostęp do leczenia.

- Ponieważ dobro naszych obywateli, ich zdrowie i bezpieczeństwo szczególnie leżą mi na sercu, nie tylko z racji pełnionego urzędu, czuję się w obowiązku, aby zaapelować do Pana Premiera o rozważenie uzyskania wsparcia w walce z epidemią z zagranicy, zaoferowanego przez władze Republiki Federalnej Niemiec – pisze Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego.

Już w pierwszej fazie epidemii na wiosnę władze Niemiec zwracały się do państw Unii Europejskiej z propozycją udzielenia szerokiego zakresu pomocy – od sprzętu medycznego, przez personel medyczny, do miejsc w szpitalach.

Republika Federalna Niemiec dysponuje dobrze zorganizowaną służbą zdrowia, również w aspekcie finansowym, dużą liczbą specjalistów, rozbudowanym zapleczem szpitalnym i nadwyżką sprzętu potrzebnego do ratowania życia, takiego jak np. respiratory. Ma to bezspornie przełożenie na stopień opanowania epidemii Covid-19 i efektywność opieki medycznej w tym kraju.

A według mediów w szpitalach niemieckich - w tym we wschodnich landach - nadal jest dużo wolnych miejsc, gotowych na przyjęcie pacjentów z Polski. Nadwyżki dotyczą też sprzętu, nie ma ponadto problemu z obsadą personelu medycznego.

Z oferty Niemiec złożonej wiosną skorzystały m.in. Francja, Hiszpania i Włochy. Oferta została ponowiona na jesieni. A po pomoc sięgnęły już Czechy, które  wysyłały pacjentów do Bawarii i przyjęły 100 respiratorów.

Rzecznik z ubolewaniem stwierdza, że mimo gwałtownie pogarszającej się sytuacji epidemicznej, jak dotychczas polskie władze nie zdecydowały się na przyjęcie wsparcia. Dzieje się tak mimo, że 21 października minister stanu ds. Europy w MSZ Niemiec Michael Roth zwrócił się z dodatkową propozycją pomocy już bezpośrednio do Polski, powołując się na poczucie europejskiej solidarności.

Propozycja ta została powtórzona w liście prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera do prezydenta Andrzeja Dudy z 28 października 2020 r. Prezydent RFN pisał: "Tam, gdzie krajowe możliwości medyczne sięgają swoich granic, powinniśmy zrobić wszystko, żeby sobie nawzajem pomagać. Daj mi proszę znać czy są rzeczy, które możemy zrobić dla Polski w obecnej sytuacji".

Wydaje się, że nasze możliwości medyczne niebezpiecznie zbliżyły się do swoich granic już wiele tygodni temu. Nie podano jednak do publicznej wiadomości, czy tym razem polskie władze postanowiły pomoc przyjąć.

Nie wynika to niestety także z odpowiedzi Prezydenta RP z 4 listopada 2020 r. Prezydent RP podziękował za propozycję ewentualnej pomocy i zarazem zapewnił o gotowości jej udzielenia ze strony Polski. Wspomniał także o bliskiej współpracy rządów Polski i Niemiec w zakresie walki z koronawirusem.

Ponieważ opinii publicznej nie informowano o przyjęciu pomocy od Niemiec,  RPO nie ma podstaw aby sądzić, że ta współpraca rządowa sięga dalej niż wymiana danych epidemicznych oraz koordynacja działań w zakresie ruchu granicznego i wprowadzanych w obu krajach obostrzeń. - Jeśli się mylę, będę zobowiązany za udzielenie mi przez Pana Premiera stosownych wyjaśnień – głosi pismo Adama Bodnara.

Ochrona życia i zdrowia, zapewnienie równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych a także zwalczanie chorób epidemicznych, to konstytucyjny obowiązek władzy publicznej (art. 38 i art. 68 Konstytucji).

RPO ma świadomość, jak trudno jest się dziś wywiązać z tego obowiązku władzom w oparciu o krajowe możliwości. Z pomocą niemieckiego sąsiada będzie to dalece łatwiejsze.

- Sądzę też, że Pan Premier zgodzi się ze mną, iż jest to odpowiedni moment, aby Polska stała się beneficjentem europejskiej solidarności, o której wspomina minister Michael Roth – pisze RPO.

- Dlatego gorąco apeluję do Pana Premiera o podjęcie niezwłocznych działań w celu nawiązania porozumienia z władzami Niemiec w zakresie oferowanego wsparcia. Proszę o to tym usilniej, że nie można wykluczyć pogorszenia sytuacji epidemicznej u naszego zachodniego sąsiada, co niewątpliwie będzie miało wpływ na płynącą od niego gotowość pomocy innym krajom. Dopóki zatem ta pomoc jest możliwa, uważam, że obowiązkiem prawnym i moralnym polskich władz jest skorzystanie z niej – podsumowuje Adam Bodnar.

V.7010.228.2020

Adam Bodnar pisze do prezydenta RP ws. ochrony upamiętnień ukraińskich w Polsce

Data: 2020-11-06
  • RPO zwraca uwagę prezydenta RP na problem świadomej i celowej dewastacji ukraińskich miejsc pamięci w Polsce
  • Adam Bodnar z zadowoleniem przyjął deklarację prezydentów Polski i Ukrainy o potrzebie uczczenia ofiar konfliktów i represji XX wieku oraz zadośćuczynienia ich pamięci w duchu poszanowania prawdy historycznej
  • Równie istotne jest potępienie przez prezydentów aktów wandalizmu, często motywowanych nienawiścią, dokonywanych wobec pomników kultury i miejsc pamięci mniejszości
  • Ograniczenie zainteresowania państwa wyłącznie do upamiętnień postawionych „legalnie” sprawia, że ochrona prawa mniejszości do pamięci o ofiarach nie będzie skuteczna

W piśmie do prezydenta Andrzeja Dudy Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że od lat z niepokojem wsłuchuje się w głosy przedstawicieli mniejszości ukraińskiej w Polsce dotyczące poszanowania prawa tej mniejszości do upamiętniania ważnych dla niej postaci i wydarzeń historycznych, zwłaszcza tragicznych epizodów wspólnej, ale i trudnej historii polsko-ukraińskiej.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom mniejszości, w Biurze RPO stworzono przestrzeń do rzetelnej dyskusji nad historią Polski. Chodzi o to, aby pamięć historyczna mniejszości - często różniąca się od dominującej w debacie publicznej i jednoznacznie polocentrycznej narracji - znalazła należne jej miejsce. Prawo mniejszości do własnej pamięci historycznej RPO  traktuje jako integralny element prawa do zachowania i rozwoju tożsamości kulturowej, gwarantowanego mniejszościom w art. 35 Konstytucji.

Zaangażowanie RPO w tę tematykę wynikało również z faktu, że organizacje mniejszości ukraińskiej, o czym świadczyły liczne skargi kierowane do mojego Biura, nie znajdowały partnera do dialogu ani w Instytucie Pamięci Narodowej, ani w ówczesnym Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.  

Dlatego też z dużym zadowoleniem Adam Bodnar przyjął informację o podpisanej 12 października 2020 r. wspólnej deklaracji prezydentów Polski i  Ukrainy. Podkreślili potrzebę uczczenia ofiar konfliktów i represji XX wieku oraz zadośćuczynienia ich pamięci w duchu poszanowania prawdy historycznej. W tym kontekście wspominano też o potrzebie poszukiwania i ekshumacji ofiar. W ocenie RPO należy to odczytywać jako zobowiązanie obu państw do odnajdywania nieznanych dotąd miejsc pochówku, ale też otoczenia szacunkiem i powagą miejsc zapomnianych czy porzuconych.

Równie istotne jest potępienie przez prezydentów aktów wandalizmu, często motywowanych nienawiścią, dokonywanych wobec pomników kultury i miejsc pamięci mniejszości.

- Jako Rzecznik Praw Obywatelskich - w którego kompetencjach leży ochrona praw mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce - wiem, jak poważny jest problem świadomej i celowej dewastacji ukraińskich miejsc pamięci, jak istotny jest wyrażony publicznie sprzeciw wobec tak manifestowanej nienawiści, i jak potrzebny jest apel do władz lokalnych, ale też organów ścigania, o należytą ochronę takich miejsc – pisze RPO.

Bez wątpienia w dziedzinie, której dotyczy ten fragment apelu prezydentów, przed państwem polskim stoi jeszcze wiele wyzwań.

Jednym z pilniejszych zadań - wymagającym zdecydowanie większego niż dotychczas zaangażowania organów i instytucji publicznych - jest choćby przygotowanie pełnego wykazu miejsc pamięci i spoczynku. Strona polska, podobnie jak i ukraińska, zobowiązała się do tego już w dwustronnej umowie obu rządów ws. ochrony miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych, sporządzonej w Warszawie 21 marca 1994 r.  

Brak takiego kompleksowego wykazu, podobnie jak ograniczenie zainteresowania państwa wyłącznie do upamiętnień postawionych „legalnie” sprawiają, że opieka nad takimi miejscami, a co za tym idzie ochrona prawa mniejszości do pamięci o ofiarach nie będzie skuteczna.

- Mam wobec tego nadzieję, że wspomniany wyżej apel, a przede wszystkim osobiste zaangażowanie Pana Prezydenta w sprawę godnego upamiętnienia losów społeczności ukraińskiej w Polsce stanowić będzie dodatkową gwarancję poszanowania praw przynależnych tej mniejszości – podsumował Adam Bodnar.

 XI.814.3.2020

Koronawirus. Dramatyczny stan psychiatrii dziecięcej jeszcze bardziej się pogarsza - RPO do Ministra Zdrowia

Data: 2020-11-05
  • Coraz bardziej pogarsza się i tak dramatyczna sytuacja pacjentów oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży 
  • Dzieci w kryzysie psychicznym, np. po próbach samobójczych, muszą opuszczać oddziały psychiatrii dziecięcej, by zrobić miejsce chorym na COVID-19
  • Tymczasem leczenie jednych pacjentów nie może odbywać się kosztem innych - i to najsłabszych, którzy nie upomną się o swe prawa 
  • A wypis do domu lub nieoczekiwana zmiana oddziału w trakcie terapii oznacza utratę dotychczasowych wyników terapeutycznych

Z zaniepokojeniem Rzecznik Praw Obywatelskich przyjmuje informacje o zamykaniu oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży. Najmłodsi pacjenci są wypisywani do domu, a tylko najcięższe przypadki kierowane do innych, przepełnionych szpitali.

Według sygnałów mediów dzieci po próbach samobójczych, z depresją, lękiem, traumą czy wygłodzone przez anoreksję będą musiały opuścić np. oddział psychiatrii dziecięcej Szpitala Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, by zrobić miejsce chorym na COVID-19.

Psychiatria dzieci i młodzieży od lat znajduje się w stanie zapaści - to przepełnione szpitale, brak personelu medycznego, za niska wycena świadczeń medycznych. Odpowiedzią na tę dramatyczną sytuację miała być reforma - powstanie tzw. placówek pierwszego poziomu referencyjnego, które miały stanowić podstawę nowego systemu opieki.

Niestety, początek reformy przypadł na czas pandemii, kiedy praca środowiskowa w zasadzie nie mogła być realizowana. Dodatkowo liczba zakontraktowanych przez NFZ placówek w żaden sposób nie zaspakajała potrzeb dzieci i młodzieży, zwłaszcza że ich działalność w dobie pandemii sprowadza do udzielania teleporad.

Tworzący się w ten sposób system nie mógł zatem odciążyć przepełnionych oddziałów psychiatrycznych, gdzie widok dzieci leżących na rozłożonych w korytarzach materacach nie należy do rzadkości.

A teraz nadchodzą informacje o zamykaniu oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży. Pacjenci są wypisywani do domu, a tylko najcięższe przypadki trafiają do innych, przepełnionych szpitali. Tam zaś leczenie już teraz jest znacznie utrudnione. Dodatkowe ich obciążenie spowoduje, że nie będzie możliwe już nie tylko leczenie, ale wręcz zapewnienie tam bezpieczeństwa.

Nie można też pominąć specyfiki tych oddziałów, gdzie istotna jest nie tylko realizacja świadczeń medycznych, ale również nawiązanie więzi z pacjentem, skłonienie go do współpracy z terapeutą. Nieoczekiwana zmiana oddziału czy wypis do domu w trakcie trwania terapii spowoduje, że osiągnięte wyniki terapeutyczne zostaną utracone.

RPO ma świadomość, że obecnie sytuacja jest bardzo trudna, a potrzeby związane z leczeniem osób chorych na COVID-19 są ogromne. Leczenie jednych pacjentów nie może jednak odbywać się kosztem innych i to tych, którzy są najsłabsi i nie upominają się o swoje prawa. 

Zaniedbania z dziś mogą być zaś trudne do nadrobienia w przyszłości. A Polska już teraz jest w niechlubnej czołówce europejskiej pod względem liczby skutecznych prób samobójczych u dzieci i młodzieży.  Nieleczone zaburzenia psychiczne wieku dojrzewania mają zazwyczaj swoją kontynuację w wieku dorosłym.

Adam Bodnar pyta ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, czy i jakie działania planuje podjąć dla zapewnienia właściwej opieki medycznej tej grupie pacjentów.

V.7016.104.2020

RPO pyta premiera o zakup aut dla administracji ze środków UE na pomoc migrantom

Data: 2020-11-05
  • Zakup aut dla administracji nie powinien być finansowany z Funduszu Azylu, Migracji i Integracji UE – pisze Adam Bodar do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Fundusz ma gwarantować migrantom i migrantkom pomoc materialną, m.in. na kształcenie, opiekę zdrowotną czy pomoc w zakwaterowaniu
  • Właściwe przeznaczenie tych pieniędzy jest konieczne dla poszanowania praw cudzoziemców

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Prezesa Rady Ministrów o uzasadnienie finansowania tego projektu w ramach FAMI.

RPO jest zaniepokojony i zdziwiony doniesieniami mediów, z których - jeśli się potwierdzą - wynika, że rząd planuje zakup samochodów dla administracji publicznej, czego koszty mają być pokryte ze środków Funduszu Azylu, Migracji i Integracji UE.

Zgodnie rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 516/2014 z 16 kwietnia 2014 r. - ustanawiającym Fundusz Azylu, Migracji i Integracji -  jego celem jest „przyczynianie się do skutecznego zarządzania przepływami migracyjnymi oraz do realizacji, wzmacniania i rozwoju wspólnej polityki w zakresie azylu, ochrony uzupełniającej i ochrony czasowej oraz wspólnej polityki imigracyjnej z pełnym poszanowaniem praw i zasad zapisanych w Karcie praw podstawowych UE”.

Fundusz ma za zadanie wspierać działania skierowane na zagwarantowanie migrantom i migrantkom pomocy materialnej, w tym pomocy na granicy, kształcenia, opieki zdrowotnej i psychologicznej, doradztwa i pomocy w zakwaterowaniu, środków utrzymania, poradnictwa w kwestiach administracyjnych i prawnych.

Planu zakupu ponad 300 samochodów nie sposób uznać za realizację tych zadań, nawet jeśli docelowo przynajmniej część pojazdów miałaby trafić do urzędów i instytucji publicznych zajmujących się szeroko rozumianą problematyką migracji.

Samochody mają m.in. być przekazane do dyspozycji instytucji, które – jak wynika z wiedzy RPO – dotychczas nie realizowały działań z zakresu wsparcia integracji migrantów i migrantek. Mają trafić np. do Głównego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Urzędu Miar czy Wyższego Urzędu Górniczego. 

 - Wydaje się, że organy administracji publicznej, właściwe w sprawach dotyczących wspomnianej problematyki, stoją dzisiaj przed poważniejszymi wyzwaniami, niż brak środków transportu – podkreśla Adam Bodnar.

Przypomina o przewlekłościach w toczących się przed wojewodami oraz Urzędem ds. Cudzoziemców postępowaniach o udzielanie cudzoziemcom zezwoleń na pobyt w Polsce. W woj. dolnośląskim średni czas oczekiwania cudzoziemca na wydanie zezwolenia na pobyt czasowy to 397 dni. W woj. wielkopolskim na uzyskanie zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego UE cudzoziemiec musi oczekiwać średnio  489 dni.

A środki FAMI trafiały już do wojewodów i jakkolwiek nie rozwiązały problemu przewlekłości, to z pewnością przyczyniły się do usprawnienia obsługi interesantów.

Właściwe lokowanie środków FAMI jest zatem konieczne dla poszanowania praw cudzoziemców i ich rodzin, w tym prawa do dobrej administracji.

- Trudno zatem stwierdzić, dlaczego w obecnej sytuacji, w dobie kolejnych kryzysów humanitarnych na świecie i rosnącej skali migracji, okresowo tylko zatrzymanej przez pandemię, podejmowane są decyzje, które prowadzić mogą de facto do zarządzania środkami Funduszu niezgodnie z jego celem – wskazuje RPO.

A od wielu lat organizacje pozarządowe w Polsce, które udzielają migrantom wsparcia, podnoszą, że nie mogą liczyć na skuteczną pomoc ze środków FAMI. Wstrzymanie środków z FAMI w latach 2016-2017 czy też przekierowanie ich wyłącznie do wojewodów, powoduje m.in.:

  • znaczne ograniczenie wsparcia prawnego i integracyjnego dla cudzoziemców,
  • ograniczenie możliwości prowadzenia monitoringów przestrzegania praw cudzoziemców i litygacji strategicznej w sprawach o kluczowym znaczeniu dla ochrony ich praw,
  • brak ciągłości i stabilności działań integracyjnych prowadzonych przez organizacje społeczne oraz samorządy oraz rozpad wykwalifikowanych zespołów składających się m. in. z prawników, adwokatów, psychologów, doradców integracyjnych, tłumaczy.

Wszystkie te zadania, odpowiadające przeznaczeniu FAMI, są zdecydowanie bardziej potrzebne niż wyposażenie urzędów w nowe samochody. Zadanie to nie powinno być finansowane ze środków FAMI jako niezgodne - co najmniej – z kryterium celowości.

Adam Bodnar zwrócił się do premiera o uzasadnienie finansowania tego projektu w ramach FAMI. Jeśli doniesienia medialne się potwierdzą, RPO prosi premiera o rozważenie, czy środki FAMI nie powinny zostać przekazane na działania zmierzające do rzeczywistej poprawy sytuacji migrantów i migrantek w Polsce. Rzecznik pyta też, czy w latach 2015-2020 z Funduszu finansowano  inne zakupy dla administracji publicznej.

Odpowiedź KPRM (aktualizacja 19 listopada 2020)

W postępowaniu centralnym na dostawę pojazdów zaplanowano w zakresie części nr XV (samochody hybrydowe segment C kompakt kombi) zakup trzech pojazdów dla Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Zostanie on zrealizowany w ramach projektu o roboczym tytule „Wsparcie logistyczne w zakresie udzielania pomocy socjalnej II” współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji - odpisał Rafał Siemianowski, zastępca Szefa KPRM.

Podkreślił, że jedynie ten urząd wskazał takie źródło współfinansowania.

Zakup pojazdów objętych postępowaniem centralnym i przeznaczonych dla innych podmiotów zostanie sfinansowany ze środków krajowych.

Odpowiedź MSWiA (aktualizacja 3 lutego 2021 r.)

Jak odpisał wiceminister Błażej Poboży, w ramach przetargu ogłoszonego przez Centrum Obsługi Administracji Rządowej (COAR) ze środków Unii Europejskiej (UE) z Programu Krajowego Fundusz Azylu, Migracji i Integracji (FAMI) jest planowane dofinansowanie zakupu jedynie trzech pojazdów dla Urzędu do Spraw Cudzoziemców (UdSC)[1]. Podkreślam, że nie będą to limuzyny, lecz samochody osobowe typu kombi (segment C) o napędzie hybrydowym[2].

Urząd do Spraw Cudzoziemców planuje realizację projektu współfinansowanego z FAMI o roboczym tytule „Wsparcie logistyczne w zakresie udzielania pomocy socjalnej II”. Zakłada się, że jego realizacja będzie skutkować usprawnieniem systemu azylu i recepcji w Polsce poprzez ulepszenie floty transportowej wykorzystywanej na rzecz przebywających w Polsce osób ubiegających się o ochronę międzynarodową. Szef UdSC, zgodnie z przepisami ustawy z dnia 13 czerwca 2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej[3] jest organem odpowiedzialnym za rozpatrzenie wniosku o udzielenie cudzoziemcowi ochrony międzynarodowej w Polsce, a także zapewnienie mu opieki socjalnej i medycznej. Samochody mają służyć bieżącemu wsparciu działania UdSC zajmującego się administrowaniem dziesięcioma ośrodkami dla cudzoziemców zlokalizowanymi w różnych częściach Polski[4].

Środki FAMI są rozdysponowane w ramach celów szczegółowych: Azyl, Integracja/Legalna migracja, Powroty i mogą zostać przyznane w ramach otwartego lub ograniczonego naboru wniosków, bądź też w ramach bezpośredniego przyznania dofinansowania, w przypadku, gdy beneficjent posiada monopol de iure lub de facto w zakresie realizowanego działania. Projekt UdSC jest w fazie przygotowywania i nie uzyskał dotychczas dofinansowania. W przypadku podjęcia decyzji o przyznaniu dofinansowania w ramach FAMI, zostanie zastosowana procedura bezpośredniego jego przyznania, co wynika z faktu, że UdSC posiada monopol de iure w zakresie funkcjonowania ośrodków dla cudzoziemców. W przypadku, gdy projekt otrzyma dofinansowanie z FAMI, samochody zostaną sfinansowane w proporcji: 75% wkład UE/25% środki budżetowe.

Jednocześnie wyjaśniam, że decyzja o przyłączeniu się UdSC do przetargu COAR wynikała z możliwości uzyskania korzystniejszej oferty cenowej w ramach wspólnego zamówienia. W związku ze specyfiką zamówień unijnych, dokumentacja przetargowa została oznaczona przez COAR logotypami UE oraz informacją o dofinansowaniu zamówienia ze środków FAMI, mimo, że planowane dofinansowanie dotyczy jedynie trzech pojazdów.

Oficjalne sprostowanie Centrum Informacyjnego Rządu odnoszące się m. in. do sposobu finansowania ww. zamówienia zostało zamieszczone 2 listopada 2020 r. na stronie internetowej CIR[5].

Jednocześnie informuję, że w ramach Programu Krajowego FAMI nie zakupiono żadnych pojazdów dla instytucji i podmiotów nie związanych z zadaniami Funduszu. W 2018 r. UdSC zakupił z dofinansowaniem FAMI dwa samochody marki Mercedes Sprinter przystosowane m.in. do przewozu osób niepełnosprawnych[6].

Należy podkreślić, że celowość i prawidłowość wydatkowania środków FAMI jest regularnie kontrolowana przez audytorów Ministerstwa Finansów i Izb Administracji Skarbowej, Komisję Europejską oraz Europejski Trybunał Obrachunkowy. W trakcie tych kontroli jest badana m.in. zgodność realizowanych projektów z celami FAMI. Żadna z nich nie wykazała nieprawidłowości w tym zakresie. Ponadto, są prowadzone również audyty systemu wdrażania FAMI, które jednoznacznie wskazują, że system działa prawidłowo.

Odnosząc się do stwierdzenia Pana Rzecznika, że „od wielu lat organizacje pozarządowe w Polsce, udzielające migrantom wsparcia prawnego, psychologicznego i integracyjnego, podnoszą, że nie mogą liczyć na skuteczną pomoc ze środków FAMI”, pragnę zauważyć, że ogółem w ramach FAMI w latach 2014-2020 dofinansowano 171 projektów. W 8 konkursowych naborach wniosków 141 projektów otrzymało dofinansowanie, w tym 79 z nich złożyły organizacje pozarządowe, Caritas Polska, szkoły wyższe, jednostki samorządu terytorialnego oraz Międzynarodowa organizacja do spraw Migracji, a pozostałe 62 wojewodowie, w części w partnerstwie z organizacjami pozarządowymi. Jeden projekt, realizowany przez Fundację Instytut Spraw Publicznych, dofinansowano w ramach działań szczególnych Komisji Europejskiej. Ponadto zostało dofinansowanych 29 projektów realizowanych przez Komendę Główną Straży Granicznej[7], UdSC[8] oraz ówczesne Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Projekty te były/są realizowane w procedurze pozakonkursowej z uwagi na istniejący monopol de iure. Informacje dotyczące projektów dofinansowanych ze środków FAMI są dostępne na stronie internetowej Departamentu Funduszy Europejskich MSWiA.[9] Ponadto listy Beneficjentów oraz projektów FAMI, wraz z kwotą dofinansowania, są ogólnie dostępne na portalu otwarte dane[10].

 


[1] Większość taboru samochodowego pozostającego w dyspozycji UdSC wykazuje wysoki poziom zużycia, a część pojazdów na przestrzeni ostatnich kliku lat musiała zostać wycofana z użytkowania ze względu na wysokie koszty utrzymania i napraw oraz brak możliwości zapewnienia należytego poziomu bezpieczeństwa dla kierowcy i pasażerów

[2] Segment C to niższa, średnia klasa samochodów osobowych, które cechuje zwarta, kompaktowa budowa zapewniająca względny komfort jazdy dla 4 dorosłych osób i umiarkowanie duża przestrzeń na bagaż, klasa ta zwana jest także samochodami kompaktowymi. Wymienione samochody z uwagi na swoje gabaryty i przeznaczenie charakteryzują się niskimi mocami silników.

[3] Dz.U. z 2019 r. poz. 1666, z późn. zm.

[4] Zapewnienie pracownikom tych ośrodków możliwości wykorzystywania pojazdów jest niezbędne do realizacji wielu zadań świadczonych na rzecz cudzoziemców. Pracownicy UdSC m.in. reprezentują interesy podopiecznych przed jednostkami administracji centralnej
i samorządowej, placówkami edukacyjnymi (przedszkola, szkoły podstawowe, ponadpodstawowe). Zakup nowych środków transportu przyczyni się również do usprawnienia organizacji opieki socjalnej i zdrowotnej, a także umożliwi transport zaopatrzenia niezbędnego do funkcjonowania ośrodków dla cudzoziemców prowadzonych przez UdSC.

[6] Urząd zakupił dwa busy w celu zwiększenia możliwości transportowych do realizacji ustawowych zadań, tj. zapewnienie cudzoziemcom przewozu: z ośrodków recepcyjnych do pobytowych; z ośrodków do placówek o charakterze medycznym (ze szczególnym uwzględnieniem osób o ograniczonej mobilności); z ośrodków do siedziby UdSC w związku z postępowaniami o udzielenie ochrony międzynarodowej oraz w celu uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych organizowanych przez instytucje współpracujące z Urzędem, a także w przypadkach nagłych, takich jak jednorazowe przeniesienia dużych grup cudzoziemców. Zakupione pojazdy służą do realizacji zadań wykonywanych w ośrodkach recepcyjnych, głównie w ośrodku w Podkowie Leśnej-Dębaku.

[7] Straż Graniczna (SG) prowadziła działania zmierzające do poprawy warunków przyjmowania i pobytu cudzoziemców ubiegających się o ochronę międzynarodową w obiektach SG: doposażono punkty administracyjne, w których prowadzone są czynności wobec cudzoziemców (pomoc medyczna, psychologiczna, tłumaczeniowa), udzielano wsparcia materialnego cudzoziemcom najbardziej potrzebującym (m.in. wyprawki, zestawy higieniczne, odzież, itp.). Cudzoziemcom zobowiązanym do powrotu (powroty przymusowe) było możliwe udzielenie pomocy prawnej w ramach projektów realizowanych przez organizacje pozarządowe.

[8] Urząd do Spraw Cudzoziemców realizował projekty, dzięki którym m.in. remontowano pomieszczenia, w których mieszkają cudzoziemcy oraz świetlice edukacyjne i inne pomieszczenia ogólnodostępne, a także udzielano wsparcia materialnego cudzoziemcom (np. wyprawki, pakiety edukacyjne, materiały medyczno-higieniczne).

XI.543.40.2020

Koronawirus. NFZ informuje, jak walczy z epidemią

Data: 2020-11-05
  • Narodowy Fundusz Zdrowia odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich, jakie działania podejmuje wobec epidemii koronawirusa
  • Zdarzają się sytuacje trudne i frustrujące, a nawet mogące stanowić zagrożenie zdrowia i życia pacjenta - przyznał Filip Nowak, p.o. prezes NFZ
  • Zarazem wskazuje na rosnącą liczbę punktów pobrań na obecność wirusa oraz dobową liczbę testów
  • Wypracowano też sposób przekazywania dodatkowych środków finansowych dla personelu medycznego „na pierwszej linii frontu”

15 października 2020 r. RPO spytał Ministra Zdrowia i prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia o planowane i podjęte działania dla poprawy funkcjonowania systemu ochrony zdrowia.

Wskazywał m,in. na

  • brak wolnych miejsc w szpitalach dla pacjentów z koronawirusem oraz tych cierpiących na inne choroby
  • niedostatki sprzętu medycznego, zwłaszcza respiratorów oraz niewystarczająca liczba stanowisk intensywnej terapii wraz z personelem  
  • doniesienia o kolejkach karetek przed szpitalami i o zgonach pacjentów w karetkach
  • informacje, że gdy ktoś z personelu medycznego ma dodatni wynik testu, to pozostali nie są wysyłani na kwarantannę, a testy przechodzą, gdy mają objawy

- Takie sygnały świadczą o niewystarczającym przygotowaniu systemu ochrony zdrowia na pogłębiającą się pandemię – pisał Rzecznik. Z narastającym niepokojem odbiera bowiem sygnały napływające w skargach obywateli, z doniesień medialnych, jak i portali społecznościowych o dramatycznej sytuacji w publicznej służbie zdrowia, zwłaszcza w szpitalach w czasie pandemii COVID -19.

Odpowiedź Filipa Nowaka, p.o. prezesa NFZ

W chwili obecnej, jak zgodnie oceniają specjaliści z dziedziny epidemiologii oraz zdrowia publicznego, Polska znajduje się w szczycie epidemii wirusa SARS-CoV-2. Pomimo heroicznych starań personelu medycznego, zarówno w szpitalach, jak i w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej, pomimo zaangażowania urzędników, w tym również pracowników Narodowego Funduszu Zdrowia, zdarzają się sytuacje trudne i frustrujące, a nawet mogące stanowić zagrożenie zdrowia i życia pacjenta.

Narodowy Fundusz Zdrowia stale monitoruje sytuację dostępności do świadczeń opieki zdrowotnej dla pacjentów, a na wszelkie przejawy istnienia nieprawidłowości czy ograniczenia tej dostępności, stara się reagować bez zbędnej zwłoki.

Ponadto Narodowy Fundusz Zdrowia dokłada wszelkich starań, by liczbę takich sytuacji zredukować do minimum. W tym celu dyrektorzy oddziałów wojewódzkich NFZ stale monitorują sytuację na swoim terenie, będąc w stałym kontakcie z Urzędami Wojewódzkimi, Wojewódzkimi Inspektorami Sanitarnymi oraz dyrektorami szpitali. Codziennie zbierają informacje dotyczącą dostępności łóżek oraz respiratorów w szpitalach dedykowanych pacjentom zakażonym wirusem SARS-CoV-2.

W Narodowym Funduszu Zdrowia, zarządzeniem Nr 28/2020/GPF Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z 1 marca 2020 r. w sprawie powołania Zespołu do spraw monitorowania prawidłowości postępowania w przypadkach podejrzenia lub zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 (z późn. zm.) powołano zespół celem którego jest m,in. monitorowanie i reagowanie na obecną sytuację w systemie ochrony zdrowia. Zespół prowadzi prace 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu w formie dyżurów.

Celem zespołu było i jest m.in.:

1. monitorowanie spraw związanych z postępowaniem świadczeniodawców w przypadkach podejrzenia lub zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2.

Zarządzający podmiotami leczniczymi w obecnej sytuacji epidemiologicznej, podejmują decyzje dotyczące udzielania świadczeń opieki zdrowotnej, w oparciu o wydawane akty prawne, zalecenia Ministerstwa Zdrowia i Konsultantów w danych dziedzinach medycyny oraz Głównego Inspektora Sanitarnego. Oddziały Wojewódzkie Narodowego Funduszu Zdrowia na bieżąco monitorują sytuację i reagują w przypadku jakichkolwiek trudności z dostępem pacjentów do świadczeń medycznych. W sytuacji rażącego naruszenia warunków realizacji umów, w szczególności związanego z nieuzasadnionym ograniczeniem dostępu do świadczeń dla pacjentów pilnie potrzebujących pomocy, Dyrektorzy Oddziałów Wojewódzkich oraz pracownicy Terenowych Oddziałów Kontroli niezwłocznie reagują zgodnie z dostępnymi procedurami.

2. wypracowanie i wdrażanie rozwiązań o charakterze organizacyjno - prawnym i operacyjnym.

Centrala NFZ zarządzeniem Prezesa NFZ z 8 marca 2020 r. w sprawie zasad sprawozdawania oraz warunków rozliczania świadczeń opieki zdrowotnej związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19  na bieżąco reagowała na zmiany dotyczące sposobu organizacji świadczeń przez świadczeniodawców w związku z wprowadzanymi przez Ministerstwo Zdrowia aktami prawnymi jak również wdrażanymi rekomendacjami.

Wprowadzono m.in. wycenę świadczeń dla pacjentów hospitalizowanych i leczonych w związku z leczeniem COVID-19, opłatę ryczałtową za gotowość do transportu sanitarnego, zasady finansowania testów na obecność wirusa SARS-CoV-2, finansowanie wstępnej kwalifikacji pacjenta typu pretriage czy opłatę za pobyt pacjentów w izolatorium jak również wycenę świadczeń za gotowość punktu pobrań materiału biologicznego do przeprowadzenia testu na obecność wirusa SARSCoV-2. Dodatkowo wprowadzono opłatę ryczałtową za utrzymanie stanu gotowości do udzielania świadczeń w reżimie sanitarnym uwzględniającym wprowadzenie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie stanu epidemii dla poszczególnych rodzajów świadczeń o wartość 3% świadczeń wynikających z rachunku za dany okres sprawozdawczy.

15 września 2020 r. weszło w życie nowe zarządzenie Nr 140/DSOZ/2020 Prezesa NFZ z 10 września 2020 r. w sprawie zasad sprawozdawania oraz warunków rozliczania świadczeń opieki zdrowotnej związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID19 (z późn. zm. ), które jest zgodne z aktualną strategią walki z pandemia COVID-19 opracowaną przez Ministerstwo Zdrowia. Wprowadzono m. in. wycenę porad i teleporad udzielanych przez lekarzy na rzecz pacjentów z dodatnim wynikiem testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2, wprowadzono zróżnicowane opłaty za gotowość do wykonywania testów na obecność wirusa SARS-CoV-2.

Umożliwiono kierowanie na wykonanie testów diagnostycznych w kierunku SARS-CoV-2 przez lekarzy rodzinnych. Efektem tych zmian jest rosnąca liczba punktów pobrań (ponad 530) na obecność wirusa jak również wykonywana dobowa liczba testów. Należy podkreślić, że Zespół wypracował m. in. sposób przekazywania dodatkowych środków finansowych dla personelu medycznego walczącego na pierwszej linii frontu z pandemią.

3. prowadzenie i monitorowanie polityki informacyjnej.

Na stronach NFZ zamieszczane są aktualne informacje zarówno dla pacjentów jak i dla świadczeniodawców odnośnie sytuacji, w tym wykaz podmiotów leczniczych, w których można uzyskać pomoc medyczną w czasie pandemii. Dodatkowo intensywnie działa Telefoniczna Informacja Pacjenta, gdzie nasi konsultanci odpowiadają na wszelkie pytania pacjentów. Jednocześnie NFZ rozpoczął emisję cyklu filmów edukacyjnych „Bezpieczni w czasie epidemii”. Każdy z 10 odcinków dotyczy właściwych zachowań w różnych obszarach codziennego życia w dobie pandemii. Zaproszeni do projektu eksperci odpowiadają na najczęściej zadawane pytania. Prowadzimy akcję promującą zasłanie nosa i ust w przestrzeni publicznej pod hasłem „Maskuj się”.

4. współpraca z podmiotami leczniczymi oraz właściwymi organami i podmiotami mająca na celu optymalizację postępowania związanego z przypadkami podejrzenia lub zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Zespół ściśle współpracuje z Ministerstwem Zdrowia, Głównym Inspektoratem Sanitarnym a także z Urzędami Wojewódzkimi

Jednocześnie zarządzeniem Nr 103/2020/GPF Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z 7 lipca 2020 r. powołano Zespół do spraw opracowania planu przywracania pełnej dostępności do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych ograniczonej w związku z wprowadzeniem stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

W odniesieniu do funkcjonowania szpitalnych oddziałów ratunkowych wskazać należy, że zgodnie z przepisami prawa powszechnie obowiązującego, szpitalny oddział ratunkowy udziela świadczeń opieki zdrowotnej polegających na wstępnej diagnostyce oraz podjęciu leczenia w zakresie niezbędnym dla stabilizacji funkcji życiowych osób, które znajdują się wstanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.

W związku z nieocenioną rolą jaką szpitalne oddziały ratunkowe pełnią w systemie Państwowe Ratownictwo Medycznego, podstawowym zadaniem i jednocześnie celem personelu tam pracującego jest dążenie do stabilizacji stanu klinicznego pacjenta w SOR i jak najszybszego przekazania go na właściwy oddział, celem kontynuowania specjalistycznej terapii, bez przedłużania czasu pobytu pacjenta w SOR, gdy nie ma do tego wskazań. Zatem, sytuacja dotycząca dostępności wolnych łóżek w szpitalnych oddziałach ratunkowych jest bardzo dynamiczna, szczególnie obecnie, gdy mamy do czynienia z wykładniczą eskalacją pandemii zakażeń wirusem SARS-CoV-2.

V.7010.199.2020

Koronawirus. Sądy odwołują listopadowe rozprawy. Co zamierza MS?

Data: 2020-11-05
  • Wobec rosnącej liczby zakażeń koronawirusem sądy powszechne odwołują rozprawy wyznaczone na listopad
  • Sygnalizują też stronom i ich pełnomocnikom, że przyszłe terminy rozpraw  pozostają niepewne
  • A przecież ”tarcza antykryzysowa” daje możliwość przeprowadzania rozpraw lub posiedzeń w trybie zdalnym  
  • Czy Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło działania w celu zapewnienia obywatelom prawa do sądu, gwarantowanego przez Konstytucję – pyta zatem RPO

Ze skarg które wpływają do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz z doniesień medialnych wynika, że w związku z rosnącą liczbą zakażeń koronawirusem sądy powszechne decydują się na odwoływanie terminów rozpraw, które zostały wyznaczone w listopadzie. Ponadto sygnalizują stronom i ich pełnomocnikom, że przyszłe terminy rozpraw również pozostają niepewne.

Tymczasem w „tarczy antykryzysowej” z 2 marca 2020 r. przewidziano środki pozwalające funkcjonować sądom w czasie epidemii. Chodzi o możliwość przeprowadzania rozpraw lub posiedzeń jawnych w trybie zdalnym czy rozpoznawanie spraw oraz apelacji na posiedzeniu niejawnym.

W wystąpieniu z 17 kwietnia 2020 r. do MS (które wciąż pozostaje bez odpowiedzi), RPO wskazywał ministrowi  Zbigniewowi Ziobrze, że na gruncie obowiązujących procedur sądy mają możliwość rozpoznawania wielu spraw na posiedzeniach niejawnych.

A w wystąpieniu z 8 czerwca 2020 r. Rzecznik zwracał uwagę ministra na potrzebę elektronizacji postępowań sądowych i przeprowadzenia realnej reformy wymiaru sprawiedliwości w tym kierunku. W wystąpieniu z 1 czerwca 2020 r. sygnalizował zaś konieczność jawności postępowań i nieproporcjonalności wprowadzanych w sądach ograniczeń.

Zrozumiałe jest, że epidemia koronawirusa wymaga zmian w dotychczasowym funkcjonowaniu wielu instytucji publicznych, wprowadzania ograniczeń, celem ochrony życia i zdrowia obywateli. Jednakże epidemia trwa już od kilku miesięcy.

- Wydaje się zatem, że organy władzy publicznej miały czas, aby ocenić dotychczasowe funkcjonowanie sądów powszechnych w czasie epidemii i zweryfikować, czy podjęte działania są wystarczające celem przeciwdziałania sytuacjom, które miały miejsce w ramach tzw. wiosennego lockdownu. Stwierdzenie to jest uprawnione w kontekście tego, że eksperci już kilka miesięcy temu ostrzegali, iż jesienią fala epidemii koronawirusa będzie silniejsza – wskazuje Adam Bodnar.

Zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie przedstawionych uwag i wskazanie czy resort podjął działania celem zapewnienia obywatelom prawa do sądu zagwarantowanego im na gruncie art. 45 ust. 1 Konstytucji.

Odpowiedź MS (aktualizacja z 15 grudnia)

Przedstawiając szeroko swe stanowisko, resort podał,  że zalecenia dotychczas przekazywane do prezesów sądów powszechnych i wojskowych nie mają charakteru wiążącego, lecz w zamierzeniu swym mają służyć sądom jako wsparcie w rozwiązaniu problemów, które wynikły z zagrożenia epidemicznego.

O ich zastosowaniu decyduje wyłącznie prezes sądu, w oparciu o ocenę aktualnej sytuacji na obszarze właściwości podległego mu sądu oraz w sposób najbardziej efektywny dla swojej jednostki.

W miarę potrzeby zarządzenia te winny być zmieniane lub uzupełniane, zależnie od rozwoju sytuacji epidemicznej, z zachowaniem priorytetów w postaci ochrony bezpieczeństwa i higieny pracy oraz zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2.

(...)

W okresie od 6 do 20 listopada 2020 r. w sądach powszechnych i wojskowych odwołano w sumie 21 880 spraw. Powody odwołania leżały zarówno po stronie sądu, jak również po stronie stron postępowania. W okresie od 13 do 20 listopada 2020 r. odwołano w sumie 13 682 rozpraw i posiedzeń, w tym 2356 z przyczyn procesowych, 4790 z powodu COVID-19 po stronie sądu, 2540 inne powody po stronie sądów i 3979 spraw z pozostałych przyczyn.

(pełny tekst odpowiedzi w załączniku poniżej) 

VII.514.7.2020

Rzecznik przypomina policji konstytucyjne standardy wolności zgromadzeń

Data: 2020-11-05
  • Działania policji wobec trwających protestów społecznych powinny mieścić się w granicach standardu konstytucyjnego
  • A zgodnie z Konstytucją wolność zgromadzeń może zostać ograniczona tylko ustawą, a nie rozporządzeniem rządu – przypomina RPO Komendantowi Głównemu Policji
  • Tymczasem działania funkcjonariuszy wobec demonstrujących mogą prowadzić do naruszenia tej konstytucyjnie chronionej wolności

Rzecznik Praw Obywatelskich na wnioski obywateli oraz z własnej inicjatywy podejmuje czynności w sprawie działań policji wobec uczestników zgromadzeń spontanicznych, które są reakcją społeczną na zaostrzające przepisy aborcyjne rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października.

W świetle kolejnych doniesień mediów oraz informacji z mediów  społecznościowych o działaniach funkcjonariuszy wobec demonstrujących, które mogą prowadzić do naruszenia ich konstytucyjnie chronionej wolności zgromadzeń, Adam Bodnar zwraca się do gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka  o podejmowanie takich środków i działań, które mieszczą się w granicach obowiązującego standardu konstytucyjnego.

Jednym z jego elementów jest wolność zgromadzeń. Zarówno w świetle art. 31 ust. 3 Konstytucji, jak też jej art. 57 zdanie drugie, nie budzi  wątpliwości, że legalnie może zostać ona ograniczona tylko w ustawie. 

Art. 57 Konstytucji zapewnia  wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Tymczasem zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych wprowadzono rozporządzeniami. A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń. 

Motywem działań funkcjonariuszy jest obowiązek ochrony porządku publicznego oraz zdrowia i mienia obywateli. Jednakże są oni przy tym   zobowiązani respektować godność jednostki. Zobowiązani są do przestrzegania i ochrony praw człowieka (art. 14 ust. 3 ustaw o Policji). Mają również chronić wolność zgromadzeń, jeśli nie została ograniczona ustawą.

Rzecznik nie kwestionuje tych działań policji - także z użyciem adekwatnych środków przymusu bezpośredniego -  wobec osób dopuszczających się naruszeń prawa podczas protestów.

Zwraca jednak uwagę, że sam pokojowy udział w proteście stanowi korzystanie z konstytucyjnej wolności, która nie może zostać ograniczona aktem normatywnym wydanym przez władzę wykonawczą. Ten formalny aspekt wolności zgromadzeń powinien być brany pod uwagę także pod kątem  obowiązków wynikających z art. 14 ust. 3 ustawy o Policji, podczas podejmowania przez funkcjonariuszy czynności w stosunku do osób pokojowo wyrażających swoje poglądy i swój stosunek do rozstrzygnięcia TK.

VII.613.112.2020

RPO Adam Bodnar do pracodawców: równość i różnorodność jest kluczowa, także teraz

Data: 2020-11-03
  • Zasada równego traktowania może stanowić element przewagi konkurencyjnej – zespoły charakteryzujące się różnorodnością działają lepiej i lepiej reagują na trudności
  • Adam Bodnar przypomina tę prawdę na podsumowanie swojej kadencji i u progu kryzysu, z którym muszą się zmierzyć także przedsiębiorcy

Choć o kwestiach równego traktowania w zatrudnieniu mówi się w Polsce coraz więcej, mamy też antydyskryminacyjne przepisy, nadal do wielu z nas nie dociera, jak ważna jest różnorodność w procesie budowania nowoczesnej organizacji, zdolnej także do innowacyjnych rozwiązań w obliczu nieuchronnie pojawiających się wyzwań.

Stereotypy na temat wiedzy, kompetencji i umiejętności związanych z określonymi cechami jednostkowymi – wiekiem, płcią, pochodzeniem etnicznym czy orientacją seksualną, powodują że realizacja ambicji zawodowych wciąż wymaga od przedstawicieli wielu grup społecznych ogromnej determinacji.

RPO w wystąpieniu do prezesa Krajowej Izby Gospodarczej Andrzeja Arendarskiego, prezesa Związku Rzemiosła Polskiego Jana Gogolewskiego, prezesa Business Center Club Marka Goliszewskiego, prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezarego Kaźmierczaka, prezydenta Pracodawców Andrzeja Malinowskiego i prezesa Konfederacji Lewiatan Macieja Wituckiego, przypomina, że przeciwdziałanie dyskryminacji w zatrudnieniu należy do podstawowych obowiązków  pracodawców.

  • Przejawy ageizmu, utrudniające pracownikom z długim stażem zawodowym kontynuowanie kariery zawodowej , a osobom młodym – nabywanie wiedzy i umiejętności od kolegów i koleżanek z większym doświadczeniem, można wyeliminować przez dobrą praktykę wprowadzenia do zespołów „mentorów”, którzy mogą przyczynić się do efektywniejszego rozwoju i szybszego wdrożenia się młodszych pracowników.
  • Jawność wynagrodzeń na szczeblach kierowniczych oraz „widełki płacowe” na niższych szczeblach to z kolei instrumenty minimalizacji luki płacowej, stanowiącej widoczny przejaw dyskryminacji ze względu na płeć.
  • Kształtowanie polityki płacowej wolnej od dyskryminacji pozwoli wyeliminować nie tylko negatywne społeczne konsekwencje nierówności wynagrodzeń, ale przyciągnie do organizacji nowe talenty. Natomiast zwiększenie udziału kobiet na stanowiskach kierowniczych może nastąpić przez stosowanie kwot płci. Pomimo lepszego wykształcenia kobietom wciąż trudniej jest osiągać najwyższe szczeble kariery. W konsekwencji, kobiety stanowią jedynie 15,8% członków rad nadzorczych, 13% członków zarządów i zaledwie 6% prezesów zarządów spółek notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.
  • Zmiana tego trendu poprawi jakość zarządzania i współpracy w organizacji. Niewątpliwie korzyści wynikające z przyciągnięcia do organizacji nowych talentów zapewni także otwarcie się w większym stopniu przez pracodawców na osoby z niepełnosprawnościami, których poziom aktywności zawodowej jest w dalszym ciągu niższy niż dla ludności ogółem.

Włączenie zasady równego traktowania do ładu korporacyjnego to nie tylko realizacja tego obowiązku czy przejaw społecznej odpowiedzialności biznesu, ale także efektywne narzędzie osiągania sukcesu biznesowego. Zorientowanie kultury organizacyjnej na równe traktowanie umożliwia pełne wykorzystanie potencjału wszystkich członków zespołu, przekładając się na jego sukces biznesowy. I choć skala korzyści z tego płynących jest zależna od wielu czynników, różnorodny zespół stanowi niezaprzeczalnie wartość dodaną, na której pominięcie pracodawcy, szczególnie w niełatwej obecnie sytuacji społeczno-gospodarczej, nie mogą sobie pozwolić.

Problematyka dotycząca równości w zatrudnieniu jest stale obecna w działalności Rzecznika Praw Obywatelskich – podnoszona jest w kierowanych do Rzecznika skargach, w realizowanych badaniach antydyskryminacyjnych i wystąpieniach. W swych działaniach na rzecz wspierania równego traktowania wszystkich osób i przeciwdziałania dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny Rzecznik Praw Obywatelskich docenia każde jednostkowe działanie pracodawców na rzecz wsparcia grup dyskryminowanych jako istotny krok na drodze do osiągnięcia  rzeczywistej równości w zatrudnieniu. Szczególnie gorąco rekomenduje jednak podejście horyzontalne – wprowadzenie kompleksowej polityki równościowej. Jej trzonem powinien być regulamin antydyskryminacyjny, który jako narzędzie komunikowania polityki równego traktowania stanowi wyraźny sygnał, że najcenniejszym zasobem organizacji są pracownicy, a najważniejszą wartością – stworzenie otwartego środowiska pracy, w którym indywidualność i odmienność to nie zagrożenie, a szansa.

XI.801.8.2020

Pogarsza się sytuacja epidemiologiczna w KOZZD. Adam Bodnar pisze do premiera

Data: 2020-11-03
  • 21 pacjentów Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie ma koronawirsa; trzech innych trafiło już do szpitali - mimo to do KOZZD właśnie trafiły kolejne dwie osoby
  • Wobec przepełnienia KOZZD (92 pacjentów osób na 60 miejsc) trudno będzie zapobiec rozprzestrzenieniu się wirusa
  • A nie ma prawnej możliwości przeniesienia zdrowych pacjentów KOZZD gdzie indziej  - a zatem do ogniska koronawirusa są i prawdopodobnie będą przywożeni zdrowi pacjenci
  • Ponadto klku pracowników jest już zarażonych koronawirusem

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o interwencję w tej sprawie premiera Mateusza Morawieckiego.

Adam Bodnar zwraca uwagę premiera, że sytuacja epidemiologiczna w KOZZD jest tak trudna, że może dojść do dramatycznych zdarzeń, biorąc pod uwagę charakter tego miejsca (przebywają tam osoby uznane za niebezpieczne dla społeczeństwa).

Sprawa wymaga podjęcia pilnych, wspólnych działań Ministra Zdrowia i Ministra Sprawiedliwości przy współudziale inspekcji sanitarnej.

Kierownictwo tych resortów zna realia Ośrodka. Jednak dotychczasowe doświadczenie RPO o braku współpracy przedstawicieli tych resortów dla poprawy funkcjonowania KOZZD, każe zwrócić się w tej sprawie do premiera, z nadzieją na jak najszybszą interwencję.

29 października 2020 r. RPO dowiedział się, że trzech pacjentów KOZZD z  Covid-19 przetransportowano do szpitali publicznej służby zdrowia, a 21 innych pacjentów zarażonych koronawirusem przebywa w Ośrodku.

Pacjenci KOZZD są bardziej podatni na wystąpienie cięższych objawów choroby w przypadk uzakażenia koronawriusem. Mają za sobą wiele lat pobytu w zakładach karnych, co mogło wpłynąć na obniżenie odporności. Nie można też pominąć takich czynników, jak podwyższony poziom stresu, zmniejszona aktywność fizyczna czy dieta nie wzmacniająca układu immunologicznego. Niektórzy pacjenci znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka jako osoby starsze i z przewlekłymi chorobami.

Rozlokowanie 92 pacjentów w obrębie budynku w Gostyninie (w tym 8 osób umieszczonych tam na podstawie przepisów o zabezpieczeniu cywilnym) nie jest możliwe wobec braku wolnej przestrzeni mieszkalnej, przeznaczonej w świetle przepisów dla 60 osób.

Pacjenci przebywają w pokojach 8-osobowych, wyposażonych w piętrowe łóżka. Wietrzenie tych pomieszczeń jest niewykonalne ze względu na konstrukcję okien.

Mimo tej sytuacji epidemiologicznej do Ośrodka właśnie trafiły kolejne dwie osoby.  A zatem do ogniska koronawirusa w KOZZD są i prawdopodobnie będą przywożeni zdrowi pacjenci. Personel nie ma możliwości, aby przeciwdziałać takiej sytuacji i chronić ich życie i zdrowie, odmawiając przyjęcia nowej osoby ze względu na ognisko Covid-19.

Tym samym postępujemy wbrew wyrażonej w art. 2 EKPC zasadzie, zgodnie z którą Państwo odpowiada za życie i zdrowie każdej osoby pozbawionej wolności.

Obecnie na równi zagrożone jest życie i zdrowie zarówno pacjentów, jak i personelu. Z otrzymanych informacji wynika, że już kilku pracowników jest zarażonych koronawirusem. W Ośrodku zatrudnionych jest ponad 200 osób.

RPO zwraca uwagę, że Komisja Psychiatryczna ds. Środków Zabezpieczających przy Ministrze Zdrowia wstrzymuje aktualnie skierowania do zakładów, w których wystąpiło ognisko zakażenia koronawirusem. Internowanego umieszcza się w takim oddziale psychiatrii sądowej, gdzie nie odnotowano stwierdzonych przypadków zakażenia Covid-19.

A w przypadku KOZZD nie ma możliwości przeniesienia pacjentów zdrowych do innej placówki, czy też umieszczenia nowo kierowanych osób w przestrzeni bezpiecznej pod kątem epidemiologicznym.  Nie pozwalają na to przepisy.

To konsekwencja niepodejmowania przez lata działań co do nowelizacji ustawy z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób oraz zmiany sposobu funkcjonowania KOZZ. A RPO wielokrotnie o to przez lata apelował.

Reakcje emocjonalne i zachowania osób w miejscach pozbawienia wolności mogą różnić się od reakcji pozostałej części społeczeństwa na  zagrożenia.  Świadczy o tym zbiorowy protest głodowy pacjentów Ośrodka z czerwca 2020 r. -  z trudem zażegnany przy udziale mediatora.

- Wyrażam ogromne zaniepokojenie realnym zagrożeniem bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów i pracowników KOZZD.  Wobec takiej sytuacji, zwracam się zatem z uprzejmą prośbą do Pana Premiera o podjęcie niezwłocznych działań w tej sprawie – napisał Adam Bodnar do premiera.

Odpowiedź KPRM

Pismo skierowane do Prezesa Rady Ministrów min. Rafał Siemianowski z kancelarii premiera przekazał - według kompetencji - Ministrowi Sprawiedliwosci z prośbą o udzielenie odpowiedzi RPO, ewentualnie
w porozumieniu z innymi właściwymi organami, z kopią do wiadomości Prezesa Rady Ministrów.

IX.517.1702.2017

ABW nie może żądać dokumentacji leczenia psychiatrycznego na potrzeby swych sprawdzeń

Data: 2020-11-03
  • Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego żąda od lekarzy psychiatrów kopii całości dokumentacji pacjentów leczonych psychiatrycznie - na potrzeby swych postępowań ws. dostępu do informacji niejawnych
  • Wykracza to poza granice zakreślone przez obowiązujące prawo – podkreśla RPO
  • Funkcjonariusze ABW mogą bowiem żądać informacji o chorobie psychicznej lub innych zakłóceniach czy o uzależnieniu od alkoholu, środków odurzających lub substancji psychotropowych
  • Według przepisów nie mają zaś dostępu do informacji dotyczących samego przebiegu procesu leczenia oraz metod leczenia stosowanych przez psychiatrę

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwracają się lekarze psychiatrzy w sprawie żądania od nich informacji o pacjentach na potrzeby postępowań sprawdzającech, prowadzonych przez ABW w trybie ustawy z 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych. Przeprowadza się je w celu ustalenia, czy dana osoba daje rękojmię zachowania tajemnicy prawnie chronionej.

W toku poszerzonego postępowania sprawdzającego ustala się (art. 24 ust. 3 pkt 2 i 3 ustawy o ochronie informacji niejawnych), czy istnieją wątpliwości dotyczące informacji o chorobie psychicznej lub innych zakłóceniach czynności psychicznych ograniczających sprawność umysłową i mogących negatywnie wpłynąć na zdolność osoby sprawdzanej do wykonywania prac związanych z dostępem do informacji niejawnych, a także czy są wątpliwości dotyczące uzależnienia od alkoholu, środków odurzających lub substancji psychotropowych.

Z art. 50 ust. 1 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego wynika, że osoby wykonujące czynności wynikające z tej ustawy są obowiązane do zachowania w tajemnicy wszystkiego, o czym powezmą wiadomość w związku z wykonywaniem tych czynności.

Przepis ten jest ściśle związany z art. 13 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, stanowiącym, że pacjent ma prawo do zachowania w tajemnicy przez osoby wykonujące zawód medyczny, w tym udzielające mu świadczenia zdrowotnego, informacji z nim związanych, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu medycznego.

Jednakże według art. 50 ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego od obowiązku zachowania tej tajemnicy osoby takie są zwolnione w stosunku do ABW i jej pisemnie upoważnionych funkcjonariuszy w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia postępowania sprawdzającego.

Funkcjonariusze ABW są zatem uprawnieni na podstawie pisemnego upoważnienia do żądania w toku postępowania sprawdzającego informacji niezbędnych do zweryfikowania czy istnieją wątpliwości obejmujące informacje o chorobie psychicznej  lub innych zakłóceniach czynności psychicznych ograniczających sprawność umysłową, a także dotyczące uzależnienia od alkoholu, środków odurzających lub substancji psychotropowych.

Ustawowe upoważnienie zawarte w art. 50 ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego nie obejmuje natomiast dostępu do informacji dotyczących samego przebiegu procesu leczenia oraz stosowanych przez psychiatrę metod leczenia.

Pomimo to – jak wynika z przekazywanych RPO informacji  – funkcjonariusze ABW żądają udostępnienia na potrzeby prowadzonego postępowania sprawdzającego kopii całości dokumentacji medycznej dotyczącej pacjentów leczonych psychiatrycznie.

Żądanie to nie znajduje uzasadnienia w art. 50 ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego w związku z art. 24 ust. 3 pkt 2 i 3 ustawy o ochronie informacji niejawnych.

Stąd też podejmowane w tym zakresie przez funkcjonariuszy ABW czynności wykraczają poza granice zakreślone przez obowiązujące prawo.

Rzecznik poprosił szefa ABW płk. Krzysztofa Wacławka o stanowisko w tej sprawie.

Odpowiedź ABW (aktualizacja 17 listopada 2020)

Żądania ABW oraz ewentualnie innych organów uprawnionych do realizacji poszerzonych postępowań sprawdzających udostępniania przez lekarzy psychiatrów dokumentacji medycznej (wyłącznie w zakresie leczenia psychiatrycznego i uzależnień) osoby sprawdzanej ma nie tylko oparcie w przepisach prawa, ale także znajduje potwierdzenie w orzecznictwie sądów administracyjnych, w tym Naczelnego Sądu Administracyjnego - odpisał zastępca szefa ABW płk Norbert Loba.

W obszernym piśmie wskazał szczegółowe argumenty przemawiajacy za tym, że zarzut wykraczania przez funkcjonariuszy ABW, realizujących postępowania sprawdzające, poza granice zakreślone przez obowiązujące przepisy prawa, wydaje się być nieuzasadniony i oparty na niewłaściwej interpretacji tych przepisów.  

(...) Interes publiczny utożsamiany w tym przypadku z interesem ochrony informacji niejawnych, winien mieć pierwszeństwo przed innymi, prawnie chronionymi interesami. Natomiast przepisy prawa, na podstawie których funkcjonariusze ABW wykonują czynności w ramach prowadzonych postępowań sprawdzających, są powszechnie dostępne i zapewne znane osobom sprawdzanym, bez których zgody żadne postępowanie sprawdzające nie może być prowadzone, a po ewentualnym wycofaniu takiej zgody - jest ono niezwłocznie umarzane. 

(całość odpowiedzi ABW wraz z załącznikami -  poniżej)

VII.520.20.2018

Usprawnić system środków zabezpieczających - Adam Bodnar do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2020-11-03
  • RPO proponuje zmiany dotyczące środków zabezpieczających - orzekanych wobec sprawców, u których występują różnego rodzaju zakłócenia czynności psychicznych, choroby psychiczne albo upośledzenie umysłowe
  • Gdy  wobec sprawcy zastosowano któryś z wolnościowych środków zabezpieczających, sąd powinien móc to zmienić i orzec o umieszczeniu w zakładzie psychiatrycznym – co dziś nie jest możliwe
  • Należałoby też wprowadzić możliwość warunkowego zawieszenia wykonania pobytu w zakładzie psychiatrycznym oraz warunkowego zwolnienia z  niego
  • A posiedzenia sądu ws. przedłużenia pobytu w zakładzie psychiatrycznym powinny się odbywać właśnie tam – by zapewnić wypowiedzenie się samego  zainteresowanego

Adam Bodnar napisał  w tej sprawie obszerne pismo do Ministra Sprawiedliwości.

Czym są środki zabezpieczające

Sąd stosuje środki zabezpieczające – głównie w postaci umieszczenia w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym - gdy sprawca nie podlega odpowiedzialności karnej z powodu niepoczytalności lub znikomej społecznej szkodliwości  czynu lub jeśli orzeczenie kary byłoby niecelowe z uwagi na zaburzenia psychiczne, które wpłynęły na popełnienie przestępstwa.

Przy orzekaniu  środka zabezpieczającego w postaci pobytu w szpitalu psychiatrycznym sąd nie określa terminu jego obowiązywania. Podlega on uchyleniu, jeśli ustaje przyczyna jego stosowania. Może być on nawet wykonywany do końca życia sprawcy.

Środki te mogą też towarzyszyć karze. Według art. 93a Kodeksu karnego,  izolacyjno-lecznicze środki zabezpieczające to

  1. elektroniczna kontrola miejsca pobytu
  2. terapia
  3. terapia uzależnień
  4. pobyt w zakładzie psychiatrycznym

RPO podejmował wcześniej sprawy, gdy za stosunkowo drobne przestępstwo ludzie trafiali do zamkniętego zakładu na nawet kilkanaście lat  (dłużej niż wynosiłaby maksymalna kara, gdyby za swój czyn trafili do zakładu karnego).  Najgłośniejszy był przypadek pana Feliksa, który w zakładzie spędził 11 lat w związku z groźbami karalnymi wobec sąsiadów. Po kasacji Rzecznika w 2015 r. Sąd Najwyższy nakazał zwolnienie go ze szpitala. W przypadku innej osoby chodziło o kradzież 7 paczek kawy.  SN uznał zaś kasację RPO w sprawie pana Lucjana, który spędził 10 lat w zakładzie psychiatrycznym, dokąd trafił po kradzieży roweru wartości 400 zł.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego

20 sierpnia 2020 r. Trybunał Konstytucyjny z wniosku RPO uznał za niekonstytucyjne przepisy niezapewniające obowiązkowego udziału podejrzanego w rozprawie, na której decyduje się o zastosowaniu wobec niego środków zabezpieczających. Za zgodny z konstytucją uznano zaś  inny zaskarżony przepis, zgodnie z którym osoba, która nie stosuje się do obowiązków związanych z orzeczonymi wobec niej środkami zabezpieczającymi, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności albo karze do 2 lat pozbawienia wolności.

Umorzono z kolei postępowanie co do  przepisów dopuszczających wykonywanie środków zabezpieczających także po odbyciu przez sprawcę kary więzienia oraz stanowiących, że środki te powinny odpowiadać ewentualnemu prawdopodobieństwu popełnienia czynu.w przyszłości.

Problem sprawców niepoczytalnych, wobec których sąd umorzył postępowanie karne i nie zastosował izolacyjnego środka zabezpieczającego 

W obecnym stanie prawnym w przypadku umorzenia postępowania i zastosowania wobec sprawcy jednego z wolnościowych środków zabezpieczających z art. 93a § 1 pkt 1-3 k.k., brak jest podstawy prawnej, aby sąd w postępowaniu wykonawczym mógł skorygować orzeczenie zapadłe w fazie rozpoznawczej i zastosować wobec takiego sprawcy środek izolacyjny w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym.

Ta ewidentna luka prowadzi w praktyce do nadużyć związanych ze stosowaniem art. 244b § 1 Kodeksu karnego, który konstytuuje przestępstwo polegające na niestosowaniu się do określonych w ustawie obowiązków związanych z orzeczonym środkiem zabezpieczającym.

Dlatego niezbędne jest uelastycznienia systemu środków zabezpieczających poprzez wprowadzenie dwóch instytucji prawnych wzorowanych na środkach probacyjnych - warunkowego zawieszenia wykonania pobytu w zakładzie psychiatrycznym oraz warunkowego zwolnienia z wykonania pobytu w zakładzie psychiatrycznym.

Problem sprawców, który zdrowie psychiczne pogorszyło się w stopniu, który uniemożliwia dalsze wykonywanie kary pozbawienia wolności

Gdy sąd penitencjarny dojdzie do przekonania, że brak jest podstaw do przyjęcia, że stan zdrowia skazanego ulegnie w przyszłości poprawie w takim stopniu, że możliwe i celowe stanie się wykonanie wobec niego kary pozbawienia wolności, postępowanie karne w fazie wykonawczej winno ulec zawieszeniu na podstawie art. 15 § 2 k.k.w. i de lege ferenda winny znaleźć zastosowanie przepisy ustawy o ochronie zdrowia psychicznego.

Kodeks karny wykonawczy wymaga nadto rozbudowania przesłanek odpowiednio obligatoryjnego odroczenia kary z art. 150 § 1 k.k.w. i obligatoryjnej przerwy w karze z art. 153 § 1 k.k.w. Sąd, de lege ferenda, odraczając wykonanie kary pozbawienia wolności na podstawie art. 150 § 1 k.k.w. albo udzielając przerwy w karze pozbawienia wolności na podstawie art. 153 § 1 k.k.w., gdy dotychczasowe zachowanie skazanego wskazuje, że na skutek zaburzeń psychicznych, w tym choroby psychicznej, zagraża on bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, winien mieć możliwość orzeczenia wobec skazanego środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym z art. 93a § 1 pkt 4 k.k.

Problem wykonywania tymczasowego aresztowania wobec osób dotkniętych chorobą psychiczną i upośledzeniem umysłowym

W postępowaniu w przedmiocie wykonania izolacyjnego środka zapobiegawczego, jeśli brak jest możliwości wykonania tymczasowego aresztowania w zakładzie psychiatrycznym znajdującym się w systemie więziennictwa, po ustaleniu dostępności miejsca i możliwości wykonania tymczasowego aresztowania w określonym szpitalu psychiatrycznym znajdującym się poza systemem więziennictwa, to sąd winien decydować o miejscu jego wykonywania w stosunku do osoby dotkniętej chorobą psychiczną lub osoby upośledzonej umysłowo, na podstawie wykazu zawierającego wskazanie zarówno szpitali psychiatrycznych więziennych jak i szpitali psychiatrycznych pozawięziennych.

Problem regulaminu wykonywania środków zabezpieczających

Konieczne jest rozbudowanie art. 201 § 5 k.k.w. o delegację ustawową dla ministra właściwego ds. zdrowia i Ministra Sprawiedliwości działających w porozumieniu, aby byli oni zobowiązani do wydania w formie rozporządzenia regulaminu organizacyjno-porządkowego do wykonywania środków zabezpieczających, przy czym ograniczenia praw i wolności określonych w Konstytucji powinny być regulowane ustawowo na wzór Rozdziału X k.k.w. „Kara pozbawienia wolności”. Ewentualne bardziej szczegółowe regulaminy wydawane przez dyrektorów, a dostosowane do konkretnego zakładu psychiatrycznego, nie powinny zawierać unormowań mniej korzystnych dla osób detencjonowanych niż k.k.w. oraz rozporządzenie zawierające regulamin organizacyjno-porządkowy do wykonywania środków zabezpieczających.

Art. 201 § 5 k.k.w. powinien zostać rozbudowany o delegację ustawową dla ministra właściwego ds. zdrowia i Ministra Sprawiedliwości działających w porozumieniu, aby byli oni zobowiązani do wydania w formie rozporządzenia wykazu podmiotów leczniczych przeznaczonych do wykonywania terapii wobec sprawców określonych w art. 93c k.k. w zakresie działalności stacjonarnej, a także wykazu podmiotów leczniczych wykonujących terapię w warunkach ambulatoryjnych z uwzględnieniem terapii specjalistycznych.

Zachodzi również potrzeba stworzenia przez ministra właściwego ds. zdrowia wykazu podmiotów, w których możliwe jest wykonywanie ambulatoryjnych środków zabezpieczających w postaci terapii określonej w art. 93 § 1 pkt 2 k.k. oraz terapii uzależnień określonej w art. 93 § 1 pkt 3 k.k.

Problem umieszczania sprawców w domach pomocy społecznej

W stosunku do sprawców, wobec których zastosowano izolacyjny środek zabezpieczający w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym zachodzi potrzeba rozbudowania unormowań o możliwość szczególnej formy instytucji warunkowego zwolnienia z pobytu w zakładzie psychiatrycznym oraz o umieszczeniu w domu pomocy społecznej. Orzekać o tym powinien w fazie wykonawczej postępowania karnego sąd wykonujący środek zabezpieczający.

Okres warunkowego zwolnienia winien wynosić 3 lata. Jeśli w tym okresie nie dojdzie do zrealizowania się przesłanek zarządzenia wykonania pobytu w zakładzie psychiatrycznym, sąd nie będzie miał już możliwości jego zastosowania. Postępowanie karne ulegnie zakończeniu, a sprawa ewentualnej hospitalizacji psychiatrycznej osoby umieszczonej w domu pomocy społecznej stanie się sprawą cywilną.

Właściwość sądu w sprawach dotyczących wykonywania środka zabezpieczającego

Właściwym miejscem, w którym powinny się odbywać posiedzenia sądu w sprawie przedłużenia pobytu w zakładzie psychiatrycznym, jest przygotowana odpowiednio sala w zakładzie psychiatrycznym.

Chodzi o zapewnienie  obecności w posiedzeniu samego  zainteresowanego i wypowiedzenie się. Wykonywałoby to w pełni wyrok Trybunał Konstytucyjnego, który uznał, że taka osoba powinna móc uczestniczyć w posiedzeniu sądu. Dlatego należałoby znowelizować art. 199a § 2 k.k.w. 

Postulaty i rekomendacje RPO składają się na obszerną reformę systemu stosowania środków zabezpieczających w Polsce. Adam Bodnar poprosił ministra Zbigniewa Ziobrę o stanowisko.

(Więcej szczegółów w załączniku poniżej)

II.510.1061.2019

Adam Bodnar o bezprawnej ingerencji ministra w autonomię uczelni. RPO broni też praw uczniów

Data: 2020-11-02
  • To przykład bezprawnej ingerencji w autonomię uczelni wyższych – tak Rzecznik Praw Obywatelskich ocenia zapowiedzi działań ministra edukacji i nauki
  • Przemysław Czarnek mówił m.in. o pociągnięciu do odpowiedzialności władz uczelni za sposób organizacji zajęć 28 października
  • Minister zamierza też uzależnić rozdzielania środków inwestycyjnych dla uczelni, środków na badania oraz na granty od zachowania władz uczelni w kontekście protestów społecznych  
  • Tymczasem przepisy nie dopuszczają odmowy finansowania z uwagi na krytyczną ocenę działań władz uczelni, które mieszczą się w granicach ich autonomii
  • A uczniowie biorący udział w protestach korzystają z wolności gwarantowanych konstytucyjnie

RPO Adam Bodnar odniósł się do publicznych zapowiedzi podjęcia przez ministra działań względem uczelni wyższych, które w dniu Strajku Kobiet 28 października 2020 r. ogłosiły godziny rektorskie i zaangażowały się w protesty po zaostrzeniu prawa aborcyjnego wskutek decyzji Trybunału Konstytucyjnego.

Minister dodał w wywiadzie dla TVP Info, że zachowanie władz uczelni w kontekście trwających protestów będzie brał od uwagę podczas rozdzielania środków inwestycyjnych dla uczelni, środków na badania oraz na granty.         

Minister podjął także interwencję u Rektora Uniwersytetu Adama Mickiewiczu w Poznaniu w związku z faktem, że pracownicy Zakładu Prawa Karnego zwrócili się do jego kierownika prof. dra hab. Justyna Piskorskiego, który był sprawozdawcą TK, z prośbą o rezygnację z kierowania tą jednostką.

Konstytucja zapewnia autonomię uczelni

RPO zwraca uwagę ministra, że z art. 70 ust. 5 Konstytucji zapewnia  autonomię szkół wyższych na zasadach określonych w ustawie”. Nakłada to na władze obowiązek poszanowania autonomii i nieingerowania w działalność szkół wyższych. Z drugiej strony, autonomia umożliwia nieskrępowany rozwój badań naukowych i twórczości artystycznej oraz realizację prawa do nauki.

Przejawem autonomii jest m.in. określanie zasad polityki kadrowej, co pozostaje w bezpośrednim związku z wolnością prowadzenia badań naukowych i ich rzetelnością. Oznacza to m.in., że niezgodne z prawem jest wywieranie wpływu przez podmioty zewnętrzne względem uczelni, w tym też przez organy nadzoru nad uczelnią, na to, kto winien być jej pracownikiem.

Autonomia szkół wyższych oznacza również prawo do samodzielnego kształtowania zasad funkcjonowania, m.in. poprzez wydawanie aktów wewnętrznych regulujących prawa i obowiązki studentów, takich jak zarządzenia Rektora.

A konieczność zapewnienia szkołom wyższym autonomii finansowej oznacza potrzebę zagwarantowania im niezbędnych środków umożliwiających realizację ich celów, ale również możliwość samodzielnego dysponowania posiadanymi środkami.

Przepisy precyzyjnie określają kryteria, jakimi należy się kierować podczas podziału środków publicznych i nie dopuszczają odmowy finansowania z uwagi na krytyczną ocenę mieszczących się w granicach autonomii szkół wyższych działań władz uczelni.

- Mając na uwadze powyższe, pragnę wskazać, że w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania względem uczelni wyższych, o których wspominał Pan na antenie TVP Info, tj. pociągnięcie do odpowiedzialności władz uczelni za sposób organizacji zajęć w dniu 28 października br., zapowiedź ograniczenia finansowania uczelni ze środków publicznych czy ingerowanie w kwestię zatrudnienia jednego z pracowników UAM, stanowią przykład bezprawnej ingerencji w autonomię uczelni wyższych – napisał Adam Bodnar do ministra Przemysława Czarnka.

A uczelnie mają obowiązek nie tylko kształcenia studentów i prowadzenia badań naukowych, ale także kształtowania postaw obywatelskich, m.in. dbania o rozwój odpowiedzialnych, świadomych społecznie, zaangażowanych i myślących samodzielnie studentów.

Uczniom także przysługują prawa i wolności

28 października minister krytycznie odniósł się także do udziału uczniów w protestach. Wskazał, że w pewnych przypadkach jest to wynikiem zachęty ze strony nauczycieli.

Rzecznik zwraca uwagę ministra, że pomimo iż do ukończenia 18. roku życia uczniowie pozostają pod władzą rodzicielską, to konstytucyjne wolności i prawa przysługują także im. Wynika to z poszanowania godności człowieka, o której stanowi art. 30 Konstytucji.

Uczniowie biorący udział w protestach korzystają z wolności wyrażania swoich poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji )oraz z wolności zgromadzeń (art. 57 Konstytucji).

A zgodnie z art. 12 Konwencji o prawach dziecka, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 r. Państwa-Strony zapewniają dziecku, które jest zdolne do kształtowania swych własnych poglądów, prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka, przyjmując je z należytą wagą, stosownie do wieku oraz dojrzałość dziecka. Art. 15 wskazuje, że Państwa-Strony uznają prawa dziecka do swobodnego zrzeszania się oraz wolności pokojowych zgromadzeń.

Wśród celów systemu  Prawo oświatowe wymienia także kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, w tym poprzez możliwość udziału w działaniach z zakresu wolontariatu, sprzyjających aktywnemu uczestnictwu uczniów w życiu społecznym, upowszechnianie wśród dzieci i młodzieży wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz kształtowanie postaw sprzyjających jego wdrażaniu w skali lokalnej, krajowej i globalnej, a także tworzenie warunków do rozwoju zainteresowań i uzdolnień uczniów przez organizowanie zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych oraz kształtowanie aktywności społecznej i umiejętności spędzania czasu wolnego.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich uczniowie, biorąc udział w trwających protestach, nie tylko korzystają z gwarantowanych konstytucyjnie wolności, ale także prezentują postawy prospołeczne angażując się we wspomniane protesty i dyskusje zgodnie z własnymi przekonaniami.

Adam Bodnar poprosił ministra o stanowisko. Chodzi zwłaszcza o wskazanie, jakie działania podjął wobec uczelni w związku z ich postawą wobec protestów oraz o podanie, na jakiej podstawie formułuje twierdzenie, że udział uczniów w protestach bywa inspirowany przez nauczycieli.

VII.7033.86.2020

Nie można ścigać kobiet za to, że korzystają z konstytucyjnych wolności. RPO do Prokuratora Krajowego

Data: 2020-10-30
  • Nie można ścigać ludzi za to, że korzystają z konstytucyjnych wolności
  • Te wolności można ograniczać tylko ustawą i władze wiedziały o tym co najmniej od pięciu miesięcy. A jednak zarządzają sytuacją kryzysową przy pomocy rozporządzeń
  • Wszystko to prowadzi do wniosku, że władza publiczna nie może zakładać, że organizowanie lub udział w zgromadzeniach spontanicznych będzie wypełniać znamiona czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk.
  • Takie jest stanowisko RPO dla prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego.

29 października pojawiły się niepokojące doniesienia o pismach skierowanych przez Pana Prokuratora do prokuratur w całej Polsce w sprawie protestów będących reakcją społeczną na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. dotyczącego aborcji – pisze RPO.

Dziennikarze przytaczają fragment Prokuratora Krajowego z 28 października 2020 r., że: „każde zachowanie osoby organizującej nielegalną demonstrację albo podżegające lub nawołującej do udziału w niej winno być przede wszystkim oceniane w kontekście wyczerpywania znamion czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk w zakresie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego”.

Zgodnie z tym przepisem kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach, powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Podstawowe wątpliwości w ocenie Rzecznika budzi to, czy możliwe jest wypełnienie znamion czynu zabronionego określonego w tym przepisie poprzez realizację konstytucyjnej wolności, która – jak wielokrotnie Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę – nie została skutecznie ograniczona w obecnym stanie prawnym.

Już w czerwcu, rozumiejąc, że pandemia może uderzyć ponownie jesienią, RPO pisał do premiera (VII.565.461.2020), że ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, nie w rozporządzeniu. Po drugie, akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszeniem ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie. Umożliwi to uniknięcie stanu niepewności prawnej. Po trzecie, ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.

Rzecznik Praw Obywatelskich, w związku z ostatnimi protestami, zwracał już uwagę (zob. wystąpienie do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 23 października 2020 r.), że zgodnie z art. 57 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich.

Ograniczenie tej wolności może określać wyłącznie ustawa

Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenie może zostać więc ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy jest konieczne w demokratycznym państwie m. in. dla ochrony zdrowia. Ograniczenie to nie może jednak naruszać istoty wolności. Z punktu widzenia zakazów zgromadzeń publicznych wprowadzanych kolejnymi rozporządzeniami istotne jest także to, że w stanie klęski żywiołowej wolność zgromadzeń publicznych również podlega ograniczeniom na warunkach określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (art. 233 ust. 3 Konstytucji RP). Jedynie w stanie wojennym i wyjątkowym wolność zgromadzeń publicznych może podlegać dalej idącym ograniczeniom (art. 233 ust. 1 i art. 228 ust. 3 Konstytucji) określonym w ustawie, włącznie z naruszeniem istoty tej konstytucyjnej wolności.

Oceniając z perspektywy konstytucyjnej bezwzględny zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych określonych w art. 3 ust. 2 Prawa o zgromadzeniach, wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami, Rzecznik postawił mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu, a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. poz. 1845). Rada Ministrów została więc upoważniona (art. 46a i art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, chociaż w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, chociaż art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wymaga ograniczenia konstytucyjnej wolności „tylko w ustawie”.

Nie powinno też ulegać wątpliwości, że wprowadzenie zakazu organizowania zgromadzeń spontanicznych nastąpiło z naruszeniem zasady proporcjonalności. Z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wynika, że ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności mogą być ustanawiane tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie. Przesłanka konieczności ograniczenia jest zaś merytorycznie tożsama z zasadą proporcjonalności. O tym, że wprowadzenie takiego zakazu nie było konieczne przesądził sam autor kolejnych rozporządzeń umożliwiając w stanie epidemii odbywanie nieograniczonych co do liczby uczestników spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub działalności gospodarczej. Z punktu widzenia zagrożenia epidemicznego nie było, jak z tego wynika, konieczne – zdaniem organu wydającego rozporządzenia - zakazanie takich zgromadzeń czy choćby ich ograniczenie. Prawodawca postanowił także w ten szczególny sposób chronić zgromadzenia, które albo w ogóle nie mają rangi wolności konstytucyjnej (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem zadań służbowych) albo których intensywność ochrony w świetle Konstytucji RP jest mniejsza niż intensywność ochrony zgromadzeń, o których mowa w art. 3 Prawa o zgromadzeniach (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem czynności zawodowych lub działalności gospodarczej).

W ocenie Rzecznika wszystko to prowadzi do wniosku, że władza publiczna nie może zakładać, że organizowanie lub udział w zgromadzeniach spontanicznych będzie wypełniać znamiona czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk. Wiążą się one bowiem z realizacją konstytucyjnie zagwarantowanych wolności i jako takie nie różnią się od udziału w lekcjach prowadzonych w szkołach czy uczestnictwa sprawowaniu kultu religijnego. Jak zauważają przedstawiciele doktryny prawa karnego: „Nie stanowią […] karalnego zagrożenia epidemicznego uczestnicy manifestacji, którzy mają maseczki i maszerują zachowując dystans, specjalnie zajmują większą powierzchnię, by zminimalizować ryzyko". Nie można z tych powodów przyjąć, by obywatelki i obywatele, korzystający ze swoich wolności i praw zagwarantowanych w Konstytucji RP, podlegali w tym kontekście odpowiedzialności karnej.

VII.613.117.2020

Koronawirus w KOZZD - jak zapobiec dalszym zarażeniom. RPO do MS i GIS

Data: 2020-10-30
  • Koronawirus dotarł do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie – choruje ponad 20 pacjentów i część personelu, w tym dyrektor Ośrodka
  • Wobec przepełnienia KOZZD (90 osób na 60 miejsc) trudno będzie zapobiec rozprzestrzenieniu się wirusa
  • Tymczasem nie ma prawnej możliwości przeniesienia zdrowych pacjentów KOZZD gdzie indziej
  • W tej sytuacji RPO prosi resort sprawiedliwości o pilną zmianę prawa, by można ich było umieszczać w innej placówce leczniczej

Zdiagnozowana przez RPO sytuacja w KOZZD pokazuje, że potrzebne są natychmiastowe działania. Jest tam 90 osób pozbawionych wolności, przy ponad 200 pracownikach. To bardzo duże skupisko osób w małej, zamkniętej przestrzeni. Rozlokowanie pacjentów w obrębie budynku nie jest możliwe, konstrukcja okien uniemożliwia wywietrzenia pokoi czy przestrzeni wspólnych.

22 spośród 24 pacjentów oddziału IV KOZZD jest zarażonych koronawirusem. Dwóch pacjentów oddziału I, u których go też stwierdzono, zostało już przetransportowanych do szpitali publicznej służby zdrowia. Pracownicy ochrony nie mogą tam realizować swoich obowiązków zgodnie z przepisami. Pozostają w takich przypadkach poza budynkiem szpitala lub otrzymują zezwolenie jedynie na obecność pod salą chorych.

A zarażeni są także dyrektor KOZZD i pracownicy Ośrodka (RPO nie zna dokładnej liczby).

Mimo powstania ogniska koronawirusa KOZZD  otrzymał informację o kolejnych dwóch pacjentach, którzy mają zostać tam przetransportowani w przyszłym tygodniu. Próby prowadzenia rozmów z sądem kierującym, nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Nie można pozostawić dyrekcji KOZZD, jak również pracowników i pacjentów z problemem wystąpienia ogniska koronawirusa bez wsparcia. Zastępczyni RPO Hanna Machińska wystąpiła już w tej sprawie do MZ.

Teraz napisała do Marcina Warchoła, sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Do KOZZD trafiają bowiem wciąż nowe osoby, kierowane przez sądy- również osoby na podstawie przepisów o zabezpieczeniu cywilnym.

Tymczasem na podstawie orzeczonego środka zabezpieczającego Komisja Psychiatryczna do spraw Środków Zabezpieczających funkcjonująca przy Ministrze Zdrowia wstrzymuje aktualnie skierowania do zakładów, w których wystąpiło ognisko zakażenia koronawirusem. Internowanego umieszcza się w takim oddziale psychiatrii sądowej, gdzie nie odnotowano stwierdzonych przypadków zakażenia Covid-19.

Tymczasem w przypadku KOZZD nie ma obecnie żadnej możliwości przeniesienia pacjentów zdrowych do innej placówki, czy też umieszczenia nowo kierowanych osób w bezpiecznej pod kątem epidemiologicznym przestrzeni. Nie pozwalają na to obowiązujące przepisy. Ponosimy też w tym momencie konsekwencje niepodejmowania przez lata działań w kierunku otwarcia drugiego budynku KOZZD, czy to w Gostyninie czy w innej części Polski. RPO apelował o to wielokrotnie.

Pandemia koronawirusa jest sytuacją absolutnie wyjątkową, która wymaga działań natychmiastowych w stosunku do ognisk zakaźnych. Dlatego Hanna Machińska zwróciła się do MS o podjęcie pilnych działań legislacyjnych, które stworzą podstawę prawną do umieszczania osób uznanych na mocy ustawy za stwarzających zagrożenie dla społeczeństwa  w innej placówce leczniczej, wobec aktualnej, bardzo trudnej sytuacji KOZZD związanej z powstałym ogniskiem koronawirusa.

Ponadto ZRPO wystąpiła do Głównego Inspektoratu Sanitarnego o  pilne działania w celu udzielenia wymiernej i oczekiwanej pomocy kierownictwu KOZZD.

IX.517.1702.2017

Koronawirus. Co z osobami, które nie mają objawów, a idą na izolację

Data: 2020-10-30
  • Osoby, które nie mają objawów koronawirusa, z powodu potencjalnego zagrożenia, jakie mogą stwarzać, powinny pozostać w izolacji do otrzymania wyniku testu
  • Lekarze POZ mają problem, jaki kod choroby wpisać w rozpoznaniu, stanowiącym podstawę  zwolnienia od pracy.
  • Obawiają się zaś zakwestionowania zasadności jego wystawienia pacjentom, którzy nie zgłaszają żadnych objawów
  • A jest to niekorzystne także dla osób zatrudnionych, które nie otrzymały zwolnienia lekarskiego ani nie zostały skierowane na izolację - nie mogą uzasadnić pracodawcy powodu nieobecności w pracy

Na kanwie sprawy prowadzonej przez Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach ujawnił się problem, dotyczący obowiązku izolacji dla osób skąpo objawowych, kierowanych przez lekarzy rodzinnych na badania testowe na obecność wirusa SARS-CoV-2.

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 8 kwietnia 2020 r. w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych oraz obowiązku kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego zakłada, że lekarz lub felczer, który podejrzewa lub rozpoznaje zakażenie lub chorobę zakaźną powodującą powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych danej osoby, kieruje osobę do wskazanego szpitala oraz niezwłocznie informuje ten szpital o tym fakcie, chyba że po dokonaniu oceny stanu klinicznego tej osoby kieruje ją do leczenia lub diagnostyki laboratoryjnej w kierunku wirusa SARS-CoV-2, do miejsca izolacji lub izolacji w warunkach domowych.

Problem dotyczy zaś osób, które nie mają żadnych objawów infekcji, ale z powodu potencjalnego zagrożenia epidemiologicznego jakie mogą stwarzać, do czasu otrzymania wyniku testu, powinny pozostać w izolacji. Jak wynika z medialnej wypowiedzi Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Rzeszowie,  sytuacja ta dotyczy pacjentów, którzy zgłaszają się do lekarza po kontakcie z chorym na COVID-19, podejrzewając u siebie zakażenie i są kierowani na test.

Lekarze POZ mają problem, z tym jaki kod choroby wpisać w rozpoznaniu, stanowiącym podstawę wystawienia zwolnienia od pracy. Z uwagi na dużą liczbę takich przypadków w stanie epidemii, obawiają się zaś kontroli, która mogłaby zakwestionować zasadność wystawiania zwolnień lekarskich pacjentom, którzy nie zgłaszają żadnych objawów.

Sytuacja ta jest niekorzystna również dla osób zatrudnionych, które nie otrzymały zwolnienia lekarskiego ani nie zostały skierowane na izolację. W takim przypadku nie mogą formalnie uzasadnić pracodawcy przyczyny absencji w pracy.

Rzecznik zwrócił się do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o stanowisko w tej sprawie.

BPK.7013.186.2020

Problemy z kwarantanną: czasem jej trwania, kontaktami z sanepidem. Wystąpienie Rzecznika do Ministra Zdrowia

Data: 2020-10-29
  • Obywatele mają wiele problemów z kwarantanną, m.in. wobec braku jednoznacznej informacji, kiedy zaczyna się jej obowiązek i kiedy się kończy
  • Wobec trudności w kontaktach z sanepidem zdarza się, że obywatel dostaje informację o tym obowiązku dopiero po kilku dniach od ustalenia źródła zakażenia
  • A wtedy - skoro okres kwarantanny jest liczony od dnia kontaktu - czas zamknięcia staje się dłuższy niż przepisowe 10 dni; zwłaszcza gdy ktoś sam się wcześniej izolował
  • Przekłada się to nie tylko na samopoczucie obywateli. Rodzi też problemy w związku z ich obowiązkami zawodowym. Stawia także pod znakiem zapytania wypłatę świadczeń z tytułu niezdolności do pracy

Coraz więcej obywateli skarży się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na obowiązek i warunki odbywania kwarantanny w związku ze stwierdzeniem narażenia na zakażenie koronawirusem.

Dużym problemem jest brak jednoznacznej informacji o tym, od którego momentu zaczyna się ten obowiązek oraz kiedy się kończy. Powtarzają się bowiem przypadki opóźnionego kontaktu sanepidu z obywatelem w sprawie objęcia kwarantanną. Często następuje on dopiero po kilku dniach od ustalenia źródła zakażenia.

Rzecznik zdaje sobie sprawę z obciążenia pracowników  Inspekcji Sanitarnej. Nie można jednak ignorować faktu, że powoduje to niepokój, dezorientację i brak poczucia bezpieczeństwa u obywateli, a przede wszystkim - konkretne komplikacje dla ich życia zawodowego i rodzinnego.

Kiedy powstaje obowiązek kwarantanny

Konieczne jest jednoznaczne wyjaśnienie, czy obowiązek kwarantanny powstaje z mocy prawa - gdy dana osoba dowiaduje się o styczności z osobą zakażoną - czy też z mocy nakazu odpowiednich służb.

Według ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, powstanie tego obowiązku uzależnione jest od reakcji  służb sanitarnych i medycznych oraz wydania urzędowego aktu potwierdzającego ten obowiązek.  Z  ustawy wynika zatem że:

  • do objęcia obowiązkową kwarantanną konieczne jest wydanie decyzji administracyjnej przez Inspekcję Sanitarną;
  • o wydaniu decyzji o obowiązku kwarantanny pracownik Inspekcji Sanitarnej może zawiadomić m.in. w formie „ustnej” (np. przez telefon);
  • z chwilą takiego zawiadomienia o decyzji  osoba jest objęta obowiązkiem kwarantanny;
  • osoba taka ma fizycznie otrzymać dokument decyzji, kiedy to tylko będzie możliwe.

Przeczyć temu wydaje się zaś rozporządzenie Rady Ministrów z 23 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Wynika z niego, że do obowiązku kwarantanny nie jest potrzebne wydanie przez Inspekcję Sanitarną decyzji administracyjnej, nawet w formie ustnej. Jeżeli zamysł twórców tego przepisu zmierzał do zwolnienia inspekcji sanitarnej z wydawania decyzji administracyjnych w tej sprawie, to RPO jest zaniepokojony tą zmianą.

W rozporządzeniu nie ma bowiem mowy o możliwości zakwestionowania prawidłowości nałożenia obowiązku kwarantanny. Skoro obowiązek ten nie miałby być od 24 października nakładany decyzją administracyjną (nawet ustną), to nie można by się od niego odwoływać.

Tymczasem nie można wykluczyć błędnego skierowania na kwarantannę (gdy osoba nie miała styczności z zakażonym) lub też nieuzasadnionego jej przedłużania. Z ustaleń RPO wynika zaś, że nie są uwzględniane wnioski osób objętych kwarantanną (jeśli już im się uda skontaktować z inspekcją sanitarną) - o jej odwołanie czy skrócenie jej nawet o jeden czy dwa dni.

Czas trwania kwarantanny

Według ustawy kwarantanna może trwać nie dłużej niż 21 dni, licząc od dnia następującego po ostatnim dniu narażenia albo styczności. Z kolei według  rozporządzenia Ministra Zdrowia z 6 kwietnia 2020 r. „okres obowiązkowej kwarantanny z powodu narażenia na zakażenie SARS-CoV-2 u osób, u których nie wystąpiły objawy choroby COVID-19, albo styczności ze źródłem zakażenia, ulega zakończeniu po 10 dniach licząc od dnia następującego po ostatnim dniu odpowiednio narażenia albo styczności. Państwowy powiatowy inspektor sanitarny, w uzasadnionych przypadkach, decyduje o skróceniu albo zwolnieniu z obowiązku odbycia obowiązkowej kwarantanny”.

Tym samym okres kwarantanny może obecnie trwać maksymalnie do 10 dni od ostatniego dnia narażenia lub styczności. Okres ten w każdym przypadku wyznacza inspektor sanitarny, dostosowując go do indywidualnych okoliczności. A wyznaczony okres  kwarantanny inspektor sanitarny może następnie skrócić.

Jak wynika ze skarg obywateli, są oni generalnie przekonani, że na mocy rozporządzenia mogą zostać zamknięci w domach nie dłużej niż na 10 dni od momentu zetknięcia się ze źródłem zakażenia -  nie tylko bez konieczności uzyskania decyzji inspektora sanitarnego o odwołaniu kwarantanny, ale także – o jej rozpoczęciu. Tym samym, otrzymując urzędową informację o kwarantannie z opóźnieniem, nie mogą się pogodzić z wyznaczonymi datami jej obowiązywania.

Bardzo często jest bowiem tak, że kierując się poczuciem odpowiedzialności społecznej, obywatele w chwili uzyskania wiedzy o styczności z osobą zakażoną samodzielnie sami udają się na kwarantannę. Chodzi głównie o bliskich osoby zamieszkujących z nią, ale też uczestnikach wycieczek szkolnych i turystycznych czy wyjazdów lub spotkań służbowych.

W takiej sytuacji obywatele za naturalny pierwszy dzień kwarantanny uznają dzień samodzielnego udania się do miejsca odosobnienia. Zakładają, że zakończy się ona po przepisowych 10 dniach (pod warunkiem braku objawów choroby). Informują o absencji swoich pracodawców, czekając na niezwłoczne urzędowe potwierdzenie tego przez sanepid.

Tymczasem kontakt z jego strony często ma miejsce dopiero po kilku dniach, a nawet po tygodniu. W sytuacji, gdy okres kwarantanny jest liczony od dnia tego kontaktu, czas zamknięcia w domu staje się dłuższy niż przepisane 10 dni. Ma to nie tylko przełożenie na samopoczucie obywateli, ale też rodzi problemy w związku z realizacją ich zobowiązań, np. w pracy. A wnioskowanie o skrócenie okresu kwarantanny kończy się przeważnie niepowodzeniem.

Ponadto zdarza się, że jeden z członków rodziny zostaje objęty obowiązkiem kwarantanny, a reszta - nawet wspólnie mieszkająca - jest całkowicie lub czasowo „zapomniana” przez Inspekcję Sanitarną. Objęcie kwarantanną wszystkich domowników nie następuje zatem automatycznie - czasem w ogóle, a czasem z kilkudniowym opóźnieniem.

Często dotyczy to nawet rodziców dziecka wysłanego na kwarantannę w związku ze stwierdzeniem ogniska zakażenia w szkole. Rodzice mogą wtedy słusznie obawiać się, że ich nieobecność w pracy z powodu konieczności opieki nad dziećmi w kwarantannie nie zostanie uznana przez pracodawcę za usprawiedliwioną.

Ponadto trudność ustalenia ram czasowych obowiązku kwarantanny stawia pod znakiem zapytania wypłatę świadczeń z tytułu niezdolności do pracy. Obywatele udający się na kwarantannę - jeszcze przed uzyskaniem informacji od Inspekcji Sanitarnej potwierdzającej ten obowiązek - nie mają pewności, czy pracodawca nie zakwestionuje ich prawa do zasiłku z tego tytułu.

Prowadzi to do sytuacji konfliktowych. Zniechęca to obywateli do samodzielnego udawania się w miejsce odosobnienia w oczekiwaniu na kontakt ze strony pracowników inspekcji.

Z drugiej strony zdarzają się też sytuacje, kiedy obywatele nie kierują się poczuciem odpowiedzialności społecznej i choć mają świadomość możliwości zakażenia, to zaczynają kwarantannę dopiero od  uzyskania urzędowej informacji o takim obowiązku - a więc po jakimś czasie od momentu styczności.

Bywa jednak też i tak, że obywatele nie są świadomi konieczności odosobnienia w związku ze stycznością z osobą zakażoną, a następnie dowiadują się o obowiązku kwarantanny z mocą wsteczną.

Ostatnie dwie z opisanych sytuacji w oczywisty sposób stwarzają zagrożenie w kontekście rozprzestrzeniania się wirusa. W obecnym stanie prawnym trudno przesądzać o ich konsekwencjach prawnych. W świetle przepisów nie jest bowiem całkowicie jasne, czy prawny obowiązek kwarantanny należy wiązać z nakazem przekazanym osobom narażonym na zakażenie przez Inspekcję Sanitarną lub lekarza, czy też ze świadomością danej osoby o styczności ze źródłem zakażenia.

Jednoznaczne określenie momentu, od którego obywatel ma obowiązek udania się na kwarantannę, ma zatem kardynalne znaczenie. A z narażaniem innych osób na zakażenie wiąże się przecież odpowiedzialność karna oraz administracyjna w postaci dolegliwych kar pieniężnych.

Dlatego RPO zwrócił się do Ministra Zdrowia o zainicjowanie prac legislacyjnych w celu uchwalenia przepisów, z których będzie wynikało:

  • kiedy powstaje obowiązek poddania się kwarantannie: z momentem świadomej styczności obywatela z osobą zakażoną czy też z momentem nałożenia tego obowiązku przez inspektora sanitarnego;
  • w jakiej formie jest nakładany obowiązek kwarantanny: decyzji administracyjnej (ustnej lub pisemnej) czy też czynności materialno-technicznej „przekazania informacji o obowiązku kwarantanny”;
  • czy jest możliwość zaskarżenia obowiązku kwarantanny.

V.565.273.2020

Zła sytuacja epidemiologiczna w KOZZD w Gostyninie. Interwencja RPO w resorcie zdrowia

Data: 2020-10-29
  • Pojawiają się doniesienia o zarażonych ponad 20 pacjentach Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie
  • Dwóch chorych pacjentów trafiło już do szpitala publicznej służby zdrowia
  • Choruje też część personelu Ośrodka, a część jest na kwarantannie 
  • RPO prosi resort zdrowia o szczegółowe informacje w tej sprawie i o wsparcie KOZZD

Pacjenci KOZZD wydają się być bardziej podatni na wystąpienie cięższych objawów choroby w przypadku zakażenia koronawriusem. Mają za sobą wiele lat pobytu w zakładach karnych, co mogło wpłynąć na obniżenie odporności. Nie można też pominąć takich czynników, jak podwyższony poziom stresu, zmniejszona aktywność fizyczna czy dieta nie wzmacniająca układu immunologicznego.

Niektórzy pacjenci znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka jako osoby starsze i z przewlekłymi chorobami.

A trudne warunki bytowe KOZZD, jego ogromne zagęszczenie (90 pacjentów), niemożność otwierania okien w wieloosobowych pokojach pacjentów i przestrzeniach wspólnych nie sprzyjają powstrzymania rozprzestrzeniania się koronawirusa pomiędzy pacjentami i personelem Ośrodka.

Wygaszenie takiego ogniska zakażenia może okazać się bardzo trudne i wiązać się z bezpośrednim zagrożeniem życia i zdrowia zarówno osób umieszczonych w KOZZD, jak i tam pracujących.

27 października 2020 r. zastępczyni RPO Hanna Machińska poprosiła wiceministra zdrowia Waldemara Kraskię o odpowiedź na następujące pytania:

  • Jaka jest obecnie liczba pacjentów KOZZD, u których testy wykazały zakażenie koronawirusem?
  • Jakie przyjęto zasady odbywania przez zarażonych pacjentów izolacji, w sytuacji bardzo trudnych warunków lokalowych Ośrodka?
  • Czy stwierdzono zakażenie koronawirusem u pracowników KOZZD, a jeśli nie, to ilu z nich przebywa obecnie na kwarantannie?
  • Czy Ministerstwo Zdrowia ustaliło zasady postępowania w przypadku, gdy stan zdrowia pacjenta KOZZD, z powodu zakażenia Covid-19 będzie wymagał hospitalizacji, w tym podłączenia do respiratora?
  • Czy będzie to szpital powszechnej służby zdrowia czy szpital przywięzienny, a jeśli ten ostatni, to czy kwestia ta została uzgodniona z organami Służby Więziennej?
  • Czy Państwowa Inspekcja Sanitarna wydała w ostatnim czasie jakiekolwiek nowe zalecenia odnoszące się do zasad postępowania w obrębie KOZZD?
  • Czy personel Ośrodka na bieżąco monitoruje atmosferę panującą wśród pacjentów i jak ją ocenia z perspektywy zapewnienia bezpieczeństwa i porządku w KOZZD?

W kolejnym piśmie z 29 października Hanna Machńska podkreśliła, że aktualnie 22 spośród 24 pacjentów oddziału IV KOZZD jest zarażonych koronawirusem.

Dwóch pacjentów oddziału I, u których go też stwierdzono, zostało już przetransportowanych do szpitali publicznej służby zdrowia. Pracownicy ochrony nie mogą tam realizować swoich obowiązków zgodnie z przepisami. Pozostają w takich przypadkach poza budynkiem szpitala lub otrzymują zezwolenie jedynie na obecność pod salą chorych.

A zarażeni są także Dyrektor KOZZD i pracownicy Ośrodka (RPO nie zna dokładnej liczby).

W Ośrodku kończą się zapasy środków ochrony osobistej. Wydaje się, że konieczność wsparcia – materialnego lub rzeczowego - ze strony resortu zdrowia jest oczywista.

A mimo powstania ogniska koronawirusa KOZZD  otrzymał informację o kolejnych dwóch pacjentach, którzy mają zostać tam przetransportowani w przyszłym tygodniu. Próby prowadzenia rozmów z sądem kierującym, nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Nie można pozostawić dyrekcji KOZZD, jak również pracowników i pacjentów z problemem wystąpienia ogniska koronawirusa bez wsparcia resortu zdrowia. Dynamizm sytuacji wymaga jednak działań natychmiastowych, o co zwracam się do Pana Ministra. Bardzo również proszę o poinformowanie Rzecznika o podjętych w tym przedmiocie

IX.517.1702.2017

Rzecznik o ustaleniach NIK ws. pomocy dla osób opuszczających więzienia  

Data: 2020-10-28
  • Szacunkowe koszty społeczne przestępczości wynoszą pomiędzy 4% a 12% PKB . Troską całego społeczeństwa powinna być zatem pomoc osobom opuszczającym zakłady karne po odbyciu kary
  • Z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli wynika, że pracę znajduje 12,5% zwolnionych z zakładów karnych
  • Ośrodki opieki społecznej powinny być bardziej aktywne w umożliwianiu tym osobom pełnej reintegracji społecznej
  • Konieczne jest też zwiększenie współpracy jednostek penitencjarnych z ośrodkami pomocy społecznej

Rzecznik Praw Obywatelskich powołuje się na wyniki kontroli NIK „Pomoc społeczna świadczona osobom opuszczającym zakłady karne”. Celem kontroli, przeprowadzonej w okresie 2015-I półrocze 2018 r., było ustalenie, czy gminy zapewniają skuteczną pomoc osobom opuszczającym zakłady karne.

Z raportu wynika, że co roku z zakładów karnych zwalnianych jest ok. 80 tys. osadzonych, w tym ok. 50 tys., którzy po raz pierwszy odbyli karę lub dostali zwolnienie warunkowe. Około 40% osób po raz pierwszy zwolnionych ponownie popełnia przestępstwo w ciągu najbliższych 5 lat. Prawie 45% ponownych przestępstw popełniana jest w pierwszym roku po opuszczeniu jednostki penitencjarnej. Najczęstszymi przyczynami powrotu do przestępstwa są: trudności w znalezieniu pracy, brak jakiegokolwiek miejsca zakwaterowania i powrót do środowiska przestępczego, niedostateczne warunki materialne, niechęć ze strony otoczenia.

Szacunkowe koszty społeczne przestępczości wynoszą pomiędzy 4% a 12% PKB – podkreśla NIK.  Pomoc dla osób opuszczających zakłady karne, umożliwiająca pełną reintegrację społeczną, powinna więc stanowić troskę całego społeczeństwa.

Osoby te należą do najbardziej zagrożonych wykluczeniem społecznym. Wsparcia osobom mającym trudności adaptacyjne po zwolnieniu z zakładu karnego udzielają m.in. ośrodki pomocy społecznej.

W latach 2015-2017 ze wsparcia ośrodków pomocy społecznej skorzystało 39 745 osób mających trudności w przystosowaniu się do życia po zwolnieniu (ok. 17% byłych osadzonych). Osoby zwolnione stanowiły około 1% korzystających z tej pomocy. Większość tych osób nie ma rodziny, nie może więc liczyć na wsparcie najbliższych.

Z badań przeprowadzonych wśród osób odbywających karę pozbawienia wolności wynikało, że według 39,9% badanych, najważniejszym problemem po wyjściu z zakładu karnego jest znalezienie pracy. W skontrolowanych gminach pracę otrzymało 12,5% osób zwolnionych z zakładów karnych.

Według NIK coraz więcej byłych osadzonych, którzy skorzystali z pomocy społecznej, podejmuje zatrudnienie. Wszystkie ośrodki współpracowały z urzędami pracy na rzecz osób, które po opuszczeniu zakładów karnych pozostawały bez zatrudnienia, jednak współpraca przeważnie sprowadzała się do uzyskania informacji o okresach zarejestrowania i ubezpieczenia danej osoby. Pracownicy ośrodków opieki społecznej sporadycznie nawiązywali też kontakty z potencjalnymi pracodawcami i w ten sposób ułatwiali osobom karanym podjęcie zatrudnienia.

W ocenie NIK takie działania powinny być prowadzone przez wszystkie ośrodki pomocy społecznej. Należałoby też położyć większy akcent na aktywizację zawodową byłych więźniów, a także powiązanie udzielania pomocy finansowej z podjęciem przez te osoby szkolenia zawodowego, terapii, szukania pracy.

NIK zarekomendowała

  • rozważenie przez Ministra Sprawiedliwości wprowadzenia, finansowanego z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej – Funduszu Sprawiedliwości, specjalnego programu, adresowanego do byłych więźniów poszukujących pracy, uzupełniającego pomoc świadczoną osobom mającym trudności adaptacyjne po zwolnieniu z zakładów karnych, którego celem byłoby wsparcie w pozyskaniu zatrudnienia.
  • określenie, np. w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości, wzoru świadectwa zwolnienia z jednostek penitencjarnych wraz z określeniem jakie dane obligatoryjnie powinny być tam ujmowane, tj. pełne i rzetelne informacje o sytuacji osób opuszczających te jednostki oraz działaniach (kursach, szkoleniach, terapiach), jakie dana osoba zrealizowała w czasie uwięzienia, a także o ewentualnych potrzebach zgłoszonych przez te osoby.
  • NIK wskazała, że skontrolowane ośrodki pomocy społecznej nie zasięgały informacji na temat działań realizowanych wobec osadzonych podczas odbywania kary pozbawienia wolności (szkoleń, kursów, terapii) uznając, że są one zawarte w świadectwach zwolnienia okazywanych przez osoby zwracające się o wsparcie. Jeżeli brak było odpowiedniej adnotacji, niekiedy sami zainteresowani przekazywali pracownikom ośrodków pomocy społecznej istotne informacje uławiające dostosowanie pomocy do ich potrzeb.
  • Zdaniem NIK pełne informacje o sytuacji osoby zwolnionej z zakładu karnego umożliwiłyby szybsze i precyzyjne określenie jej rzeczywistych potrzeb.

Rzecznik zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o informację, jakie działania resort podjął dla realizacji wniosków pokontrolnych NIK.

Do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej RPO napisał zaś, że konieczne jest zwiększenie współpracy jednostek penitencjarnych z ośrodkami pomocy społecznej w udzielaniu wsparcia byłym więźniom w powrocie do społeczeństwa.

Kwestię readaptacji społecznej skazanych określają także standardy międzynarodowe zawarte w Europejskich Regułach Więziennych. W dokumencie tym wskazano, że odbywającym karę, we właściwym czasie przed zwolnieniem, pomaga się poprzez odpowiednie procedury i specjalne programy umożliwiające im przejście z życia w więzieniu do funkcjonowania w społeczności przestrzegającej prawa. Zwłaszcza w przypadku więźniów odbywających dłuższe kary, podejmuje się kroki w celu zapewnienia stopniowego powrotu skazanych do życia w wolnym społeczeństwie.

Władze więzienne ściśle współpracują ze służbami i instytucjami nadzorującymi i pomagającymi zwolnionym więźniom w umożliwieniu im wszystkim ponownego odnalezienia się we wspólnocie, a w szczególności w środowisku rodzinnym oraz zatrudnieniu. Przedstawiciele takich służb i instytucji mają zapewniony wszelki niezbędny dostęp do zakładu i więźniów po to, aby ci mogli uczestniczyć w przygotowaniach do ich zwolnienia i opracowania programów wspomagających już po zwolnieniu.

Potrzebne byłoby także utworzenie ogólnopolskiej readaptacyjnej bazy danych, zawierającej praktyczne informacje o aktualnych możliwościach otrzymania lokalnego wsparcia readaptacyjnego. Informacje zawarte w bazie danych powinny być udostępniane osadzonym. Przykładem istniejącej już internetowej bazy informacji o placówkach świadczących pomoc dla byłych więźniów jest stworzony przez kuratorów sądowych Portal Pomocy Penitencjarnej „CO DALEJ ?”.

IX.517.2715.2019

Jak zapewnić ludziom dostęp do szczepionek na grypę? Rzecznik pyta Ministra Zdrowia

Data: 2020-10-27
  • Codziennie ludzie w aptekach pytają o szczepionki przeciw grypie
  • Większość aptek nie ma jednak pojęcia, kiedy może spodziewać się dostaw
  • Są zaś obawy, że nie wystarczy ich dla wszystkich potrzebujących
  • RPO pyta Ministra Zdrowia, jak zamierza poprawić dostępność do szczepień, zwłaszcza dla grup podwyższonego ryzyka

Z całego kraju dochodzą sygnały o braku szczepionek przeciw grypie w czasie pandemii COVID -19.

Niepewność obywateli potęguje fakt, że nie mają informacji, kiedy szczepionka na grypę będzie rzeczywiście dostępna. Pacjenci uzyskują w aptekach informacje, że lista chętnych na szczepionkę jest wyczerpana. Dotyczy to aptek w regionie, czy nawet oddalonych nawet o 150 km od ich miejsca zamieszkania.

Ludzie próbują zarezerwować szczepionki poprzez portal internetowy „KtoMaLek.pl”. Nawet jednak w aptekach, co do których w portalu jest adnotacja ,,dostępne”, zakup szczepionki jest niemożliwy.

Szczególne obawy RPO są związane z sygnałami obywateli, którzy znajdują się w grupie ryzyka zachorowania i cierpią na inne choroby przewlekłe, a nie mają możliwości zaszczepienia się wobec braku szczepionek.

Jest to bardzo trudna sytuacja zarówno dla pacjentów, którzy mają problem z nabyciem szczepionek w aptekach, jak również dla farmaceutów, którzy nie mogą zamówić tych preparatów w hurtowniach lub otrzymują jedynie niewielką część zamówienia, niewystarczającą do zapotrzebowania pacjentów.

Zwiększone zapotrzebowanie jest konsekwencją pandemii COVID-19 oraz apeli autorytetów medycznych - w tym płynących do niedawna z Ministerstwa Zdrowia - o szczepienie się przeciwko grypie, szczególnie w grupach ryzyka (osoby po 65 roku życia, chorujące przewlekłe, dzieci).

A szczepienia ochronne przeciw grypie są skuteczną i społecznie akceptowalną metodą zapobiegania zachorowaniom.

Ważnym zadaniem władz publicznych odpowiedzialnych za politykę zdrowotną powinno być nie tylko uświadomienie społeczeństwa o zagrożeniach zdrowotnych oraz skutkach społecznoekonomicznych spowodowanych przez infekcję grypowe, ale również popularyzacja i dostępność działań profilaktycznych – szczepień.

Zastępca RPO Maciej Taborowski spytał ministra zdrowia Adama Niedzielskiego,  jak zamierza realnie poprawić dostępność do szczepień przeciwko grypie, zwłaszcza w grupach podwyższonego ryzyka.

V.7018.903.2020

Adam Bodnar do premiera: najnowsze nakazy i zakazy nadal sprzeczne z Konstytucją  

Data: 2020-10-26
  • Najnowsze rozporządzenie rządu z 23 października 2020 r. dotyczące zakazów i nakazów w okresie pandemii nadal jest sprzeczne z Konstytucją – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich premierowi Mateuszowi Morawieckiemu
  • Z rozporządzeniem tym obywatele mogli się zapoznać dopiero wraz z publikacją w Dzienniku Ustaw, co nastąpiło niecałą godzinę przed jego wejściem w życie
  • W dalszym ciągu ograniczenia wolności i praw jednostki są wprowadzane rozporządzeniem, a nie ustawą – np. zakaz poruszania się przez osoby po 70. roku życia

W związku z wprowadzonymi kolejnymi ograniczeniami wolności i praw jednostki, zwłaszcza rozporządzeniem Rady Ministrów z 23 października 2020 r., RPO po raz kolejny jest zmuszony krytycznie odnieść się do działań rządu.

- Przy pełnym zrozumieniu powagi sytuacji epidemicznej i konieczności podejmowania często drastycznych w odbiorze społecznym kroków, jako organ stojący na straży konstytucyjnych wolności i praw jednostki, nie mogę zaakceptować formy i treści wprowadzanych ograniczeń – napisał Adam Bodnar.

Swe uwagi skierował do premiera z nadzieją na podjęcie przez niego działań naprawczych.

Rekomendacje RPO z czerwca 2020 r.

4 czerwca 2020 r. RPO przedstawił premierowi kompleksową, wielostronicową ocenę sposobu tworzenia prawa w dobie epidemii. Z pozycji strażnika konstytucyjnych wolności i praw jednostki – a „mając na uwadze możliwość wystąpienia ponownego szczytu zachorowań, np. jesienią” - sformułował wtedy pięć rekomendacji:

„1.Ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, co zapewni poszanowanie standardów wynikających z Konstytucji RP i uniemożliwi organom władzy wykonawczej nadużywanie przysługujących im kompetencji.

2.Akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszeniem ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie. Umożliwi to uniknięcie stanu niepewności prawnej. 

3.Ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.

4.Należy unikać wprowadzania nieżyciowych i trudnych do faktycznej realizacji zakazów i ograniczeń, takich jak zakaz samodzielnego poruszania się przez osoby, które nie ukończyły 18 roku życia, zakaz wstępu do lasów czy nakaz poruszania się w odstępie 2 metrów przez osoby najbliższe. Obniża to bowiem zaufanie obywateli do celowości pozostałych ograniczeń i zakazów i wpływa negatywnie na ich efektywność, a co za tym idzie nie przyczynia się do realizacji ich celu, tj. ochrony życia i zdrowia obywateli.

5.Wysokość ewentualnych kar administracyjnych nakładanych za nieprzestrzeganie zakazów i ograniczeń powinna być proporcjonalna do możliwości finansowych większości obywateli, co oznacza stosowanie, a nie pomijanie, przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego. Dotychczasowe kary nałożone w oparciu o przepisy rozporządzeń wykraczających poza upoważnienia ustawowe powinny zostać uchylone”.

- Z przykrością stwierdzam, że żadna z tych rekomendacji nie została w pełni zrealizowana. Co więcej, w kilku spośród wskazanych obszarów nastąpiło wręcz pogorszenie standardu ochrony praw jednostki – podkreśla RPO. Świadczy o tym dokonana 23 października 2020 r. nowelizacja rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Forma wprowadzania ograniczeń wolności i praw jednostki

W dalszym ciągu Rada Ministrów przekracza swe kompetencje, wprowadzając ograniczenia wolności i praw jednostki w formie sprzecznej z Konstytucją. Przykładem jest wprowadzenie zakazu poruszania się przez osoby, które ukończyły 70. rok życia. Zakaz ten, w sposób jednoznaczny stanowi ingerencję w wolność poruszania się po terytorium RP oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji), która podlegać może ograniczeniu wyłącznie w drodze ustawy (art. 52 ust. 2 Konstytucji RP).

Ponownie zwracam uwagę, że upatrywany przez Radę Ministrów jako podstawa wprowadzenia zakazów art. 46 ust. 4 pkt 1 w związku z art. 46b pkt 1 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie daje Radzie Ministrów kompetencji do wprowadzania zakazu przemieszczania się, a jedynie ograniczenia sposobu przemieszczania się.

Na podobnej zasadzie, za prawidłową podstawę wprowadzonych zakazów nie może zostać uznany art. 46b pkt 10 ustawy z dnia 8 grudnia 2008 r., przewidujący kompetencję do wprowadzenia przez Radę Ministrów „nakazu lub zakazu przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach”. Bezsprzecznie bowiem nie można utożsamiać „zakazu przebywania” z „zakazem poruszania się”, który wprowadziła Rada Ministrów rozporządzeniem 23 października 2020 r.

Szczególnego znaczenia – z perspektywy konstytucyjnej swobody prowadzenia działalności gospodarczej – nabiera natomiast wykroczenie przez Radę Ministrów poza granice upoważnienia przyznanego jej w art. 46b pkt 2 ustawy z  8 grudnia 2008 r. Już rozporządzeniem z 16 października 2020 r. doszło do znacznego rozszerzenia zakazów i ograniczeń w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej. Rozporządzeniem z 23 października 2020 r. nastąpiło dalsze rozwinięcie poprzednich uregulowań.

Jakkolwiek ustawa z dnia 8 grudnia 2008 r. dopuszcza wprowadzenie przez Radę Ministrów „ograniczenia określonych zakresów działalności przedsiębiorców”, to należy podkreślić, że ograniczenie nie jest tożsame z zakazem prowadzenia określonej działalności w danym zakresie (a wprowadzone przez Radę Ministrów zakazy obejmują m.in. branżę fitness).

Ustawodawca, konstruując upoważnienie ustawowe posługuje się bowiem zarówno pojęciami „ograniczenia”, jak i „zakazu”, co wyklucza, by obie te formy ingerencji w wolności i prawa jednostki ze sobą utożsamiać. Dodatkowo, upoważnienie ustawowe wymaga, aby wprowadzone ograniczenie było „czasowe”, a kryterium tego nie spełnia używane w rozporządzeniu sformułowanie „do odwołania”. Nie zakreśla ono bowiem żadnego horyzontu czasowego wprowadzanych ograniczeń i zakazów. 

Na gruncie Konstytucji nie jest dopuszczalna rozszerzająca i pozajęzykowa wykładnia przepisów upoważniających do wydania aktu wykonawczego do ustawy. Brak jednoznacznego stanowiska ustawodawcy w danej kwestii musi być rozumiany nie inaczej, jak nieudzielenie upoważnienia do uregulowania jej w akcie podustawowym.

Tryb wprowadzania ograniczeń wolności i praw jednostki

Tryb, w jakim wydawano „październikowe” rozporządzenia Rady Ministrów narusza konstytucyjny standard stanowienia prawa. Szczególnie widoczne jest to w przypadku rozporządzenia z 23 października 2020 r. Wchodziło ono w życie generalnie 24 października 2020 r. Jego projektu nie upubliczniono jednak na stronach Rządowego Centrum Legislacji (choć, jak wynika z metadanych dokumentów, które zamieszczone na stronach RCL 26 października, projekt w formie, w której został przyjęty, istniał co najmniej od około godz. 15  23 października). Tymczasem, obywatele - na których sferę prawną wpływa przyjęte rozporządzenie - mogli się z nim zapoznać dopiero wraz z publikacją w Dzienniku Ustaw, która nastąpiła na niecałą godzinę przed jego wejściem w życie.

Informowanie w trakcie konferencji prasowej na kilka/kilkanaście godzin przed opublikowaniem rozporządzenia w Dzienniku Ustaw o jego (potencjalnej wciąż) treści nie jest środkiem, który można uznać za niwelujący wskazaną niewątpliwą i rażącą nieprawidłowość. A ponadto między przekazywanym na konferencji komunikatem, a ostateczną treścią przepisów mogą  występować - i niestety występują -  różnice.

Przy zrozumieniu dla powagi sytuacji, w jakiej się znajdujemy, nie mogę uznać, by Rada Ministrów czyniła wszystko co w danych warunkach możliwe dla zapewnienia bezpieczeństwa prawnego obywateli w związku z przyjmowanymi ograniczeniami.

Ingerencja w istotę konstytucyjnych wolności i praw jednostki

Art. 31 ust. 3 zd. drugie Konstytucji przewiduje, że ograniczenia wolności i praw jednostki nie mogą naruszać ich istoty. Co do realizacji tej normy w praktyce Rady Ministrów związanej z wprowadzaniem ograniczeń w czasie stanu epidemii istotnie nastąpiła poprawa (m.in. w zakresie wolności uzewnętrzniania religii). Na polu korzystania zaś z wolności zgromadzeń problem nadal istnieje. Przede wszystkim wciąż  utrzymywany jest zakaz zgromadzeń spontanicznych.

Rozporządzenie z 9 października 2020 r. (w brzmieniu obowiązującym od 24 października 2020 r.) przewiduje, że „do odwołania” zakazuje się organizowania zgromadzeń „w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach” (a zatem także zgromadzeń spontanicznych). Wyjątkowo, mogą być organizowane zgromadzenia w oparciu zawiadomienie, o którym mowa w art. 7 ust. 1, art. 22 ust. 1 albo decyzję, o której mowa w art. 26b ust. 1 tej ustawy, przy czym maksymalna liczba uczestników tych zgromadzeń nie może być większa niż 5, a odległość pomiędzy zgromadzeniami nie może być mniejsza niż 100 m.

RPO ma wątpliwości co do racjonalności takich regulacji w kontekście innych przepisów rozporządzenia. Nadal utrzymano wyłączenie z zakazu organizacji zgromadzeń w stosunku „do spotkań lub zebrań służbowych i zawodowych”. Rozporządzenie – choć zakazuje zgromadzeń publicznych o liczbie uczestników (stosujących środki ochronne w postaci dystansu społecznego i zakrywających usta i nos) większej niż 5 osób – pozwala na organizację spotkań w przestrzeniach zamkniętych (w których nie stosuje się żadnych rygorów sanitarnych) o liczbie uczestników wynoszącej nawet 20 osób.

Wady przyjmowanych regulacji a zaufanie obywateli do celowości wprowadzania ograniczeń

Sposób skonstruowania części spośród wprowadzanych ograniczeń nadal pozostawia wiele do życzenia. Sprawia to, że zamierzone przez autora projektu cele tych ograniczeń nie zostaną zrealizowane, zaś ich wprowadzenie podważa zaufanie obywateli do racjonalności innych ograniczeń. Obok regulacji dotyczących organizowania zgromadzeń, o których mowa jest wyżej, ewidentnym przykładem tego rodzaju ograniczenia jest ograniczenie poruszania się przez małoletnich do ukończenia 16. roku życia.

Intencją projektu było to, że „osoby poniżej 16. roku życia będą mogły przemieszczać, co do zasady, wyłącznie pod opieką osoby sprawującej władzę rodzicielską, opiekuna prawnego albo innej osoby dorosłej), chyba że przemieszczanie się będzie miało na celu dotarcie do szkoły lub placówki oświatowej albo powrót z nich do miejsca zamieszkania”.

Tymczasem z wprowadzonego do rozporządzenia przepisu wynika, że małoletni mają ograniczoną możliwość samodzielnego poruszania się jedynie w godzinach 8.00-16.00 od poniedziałku do piątku. W pozostałym zakresie  mogą poruszać się w sposób nieskrępowany.

Wprowadzenie tej normy do systemu prawa trudno jest racjonalnie wyjaśnić. Jedyne w zasadzie logiczne wytłumaczenie jest takie, że przyjmowany środek nie ma de facto związku z przeciwdziałaniem epidemii, a służyć ma realizacji przez małoletnich obowiązku szkolnego w realiach zdalnego nauczania pod nieobecność rodziców w domu.

Sankcje za nieprzestrzeganie wprowadzonych ograniczeń

Przedstawiona w wystąpieniu z 4 czerwca 2020 r. rekomendacja dotycząca sankcji administracyjnych pozostaje nadal aktualna. Inspekcja Sanitarna przeważnie  nie zaprzestała egzekwowania od obywateli kar nałożonych w oparciu o wykraczające poza ustawowe upoważnienie regulacji rozporządzeń Rady Ministrów. Jakkolwiek źródłem problemów obywateli są wadliwie przyjmowane przepisy prawa, to organy Inspekcji Sanitarnej w dalszym ciągu kierują się w dużej mierze automatyzmem w wymierzaniu kar administracyjnych.

Wyraźnie widoczne są również problemy ze stosowaniem przepisów ogólnych Kodeksu postępowania administracyjnego, w tym dotyczących wymierzania administracyjnych kar pieniężnych. Dotyczą one tak istotnych kwestii, jak obliczanie terminów zaskarżenia wydawanych decyzji, czy rozumienia zasad ogólnych procedury administracyjnej. W jednej ze  spraw organ odwoławczy stwierdził m.in., że z art. 7 Kodeksu postępowania administracyjnego wynika „bezwzględny prymat” interesu publicznego nad indywidualnym interesem jednostki.

- Obawiam się, że istniejący w tym względzie problem może się pogłębić w związku z ponownym zwiększeniem skali obowiązujących ograniczeń, a także zapowiadaną polityką „zero tolerancji” – podkreśla RPO.

V.7018.910.2020

Złożenie oświadczenia o uznaniu ojcostwa dziecka - bardziej uciążliwe dla obywateli

Data: 2020-10-26
  • Osoby składające oświadczenie o uznaniu ojcostwa dziecka - gdy nie urodziło się ono w małżeństwie - będą dłużej załatwiać taką sprawę
  • Pracownicy urzędów stanu cywilnego nie mogą już bowiem drukować projektów protokołów uznań ojcostwa. Czynią to już tylko kierownik usc i jego zastępcy
  • A przez 5 lat umożliwiało to szybkie przygotowanie protokołów, które po złożeniu przed kierownikiem urzędu stanu odpowiednich oświadczeń były podpisywane przez mężczyznę i kobietę
  • Ta forma ustalenia pochodzenia dziecka jest najbardziej dostępna, szybka i nieskomplikowana - dlatego obywatele najczęściej ją wybierają

Od 24 września 2020 r. decyzją Ministra Cyfryzacji drukować te projekty mogą już tylko kierownicy usc i jego zastępcy, a nie pracownicy - jak było przez 5 lat.

- Rozwiązanie to było znaczącym ułatwieniem dla obywateli,  szczególnie w sytuacji pandemii – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich do Mateusza Morawieckiego, premiera i zarazem ministra cyfryzacji. Poprosił go o stanowisko co do zasadności wprowadzonego rozwiązania.

Do RPO wpłynął apel w tej sprawie Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych

Jak wskazują samorządowcy, w ostatnich latach dynamicznie wzrasta liczba rejestracji urodzenia dziecka w sytuacji, gdy jego rodzice nie są małżeństwem. Odnotowuje się też bardzo dużą liczbę realizowanych przez kierownika urzędu stanu cywilnego czynności związanych z przyjęciem oświadczeń o uznaniu ojcostwa.

To jedna w kilku możliwości prawnych umożliwiających ustalenie pochodzenia dziecka od danego mężczyzny. Takie oświadczenie można także złożyć przed sądem. Jednak możliwość jego złożenia przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego jest rozwiązaniem najbardziej dostępnym, szybkim i nieskomplikowanym. Z tego właśnie powodu jest najczęściej wybierane przez obywateli.

Od 1 marca 2015 r. ustawodawca wprowadził rejestr uznań, gdzie gromadzi się informację o oświadczeniach złożonych przez mężczyznę i kobietę, a koniecznych do uznania ojcostwa. Zostało to przygotowane i wdrożone przez resort cyfryzacji. Za pomocą rejestrów pracownicy usc mieli możliwość w szybkim czasie przygotować projekty protokołów, które po złożeniu oświadczeń przez mężczyznę i kobietę były podpisywane.

W znaczący sposób usprawniało to pracę urzędów co do czynności dotyczących uznania ojcostwa.

Przygotowany przez pracownika projekt protokołu nabywa cech dokumentu urzędowego w chwili złożenia na nim podpisów przez uprawnione osoby. Pogląd taki jest ugruntowany zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie sądów. Podjęcie zatem  przez ministra decyzji o wyłączeniu możliwości przygotowania i wydrukowania projektu protokołów uznania ojcostwa przez pracowników usc nie znajduje prawnego i racjonalnego uzasadnienia.

Decyzji tej nie skonsultowano z podmiotami odpowiedzialnymi, choć przy ministrze działa grupa robocza do rozwoju funkcjonowania rejestru stanu cywilnego. W jej skład wchodzą  przedstawiciele samorządów.

Nie uwzględniono też społecznych skutków tej decyzji. Dezorganizuje ona pracę urzędów stanu cywilnego i bardzo negatywnie wpływa na sprawną i terminową realizację zadań z zakresu rejestracji stanu cywilnego.

Najbardziej jednak ucierpią obywatele. Najwięcej uznań ojcostwa następuje w chwili zgłoszenia urodzenia dziecka, czyli klika dni po porodzie. Aby uznanie ojcostwa mogło być skuteczne, oświadczenia muszą złożyć mężczyzna i matka dziecka. W tym celu do usc zgłaszają się mężczyzna i matka dziecka. A z uwagi na fakt, że niedawno rodziła, jest w nie najlepszej dyspozycji, osłabiona i przez to bardziej narażona na infekcję lub inne dolegliwości spowodowane przebywaniem w zamkniętych pomieszczeniach publicznych.

Bardzo często z rodzicami obecny w usc jest i noworodek, który również jest narażony na kontakt z czynnikami chorobotwórczymi, występującym w miejscach publicznych. A matka jest narażona na konieczność karmienia dziecka w urzędzie.

Ograniczenie możliwości wydrukowania projektów protokołów tylko do kierownika usc i jego zastępcy powoduje, że czas oczekiwania na załatwienie sprawy drastycznie się wydłuża. A to drastycznie zwiększa czas przebywania matki i dziecka w środowisku niebezpiecznym.

Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych wniosło o niezwłoczne przywrócenie poprzedniej funkcjonalności w rejestrze uznań. Proponuje też, by zmiany uzgadniano ze stroną samorządową w ramach grupy roboczej.

Odpowiedź Wiceministra Cyfryzacji (aktualizacja 3 listopada 2020)

Uprzejmie informuję, że w związku z pogarszającą się sytuacją epidemiczną przywrócone zostaną uprawnienia pracowników urzędu stanu cywilnego w tym zakresie - odpisał Marek Zagórski ,sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Jednocześnie wyjaśniam, że podstawą podjęcia decyzji o ograniczeniu uprawnień pracowników usc w obszarze uznania ojcostwa stanowiły przepisy art. 73 § 1-3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego1, z których wynika, że złożenie oświadczeń koniecznych do uznania ojcostwa wymaga osobistego stawiennictwa przed organem jakim jest kierownik urzędu stanu cywilnego (zastępca kierownika urzędu stanu cywilnego). Z punktu widzenia kierownika usc przyjmowanie oświadczeń nie jest czynnością o charakterze rejestracyjnym jak np.: rejestracja urodzenia, zgonu, dołączenie do aktu wzmianki na podstawie wyroku sądu a ma skutki w sferze prawa rodzinnego. Dodatkowo, zgodnie z dokumentacją techniczną jaka została opracowana w 2015 roku przy wdrożeniu rejestru stanu cywilnego przez ówczesne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, proces w systemie został zaprojektowany tylko dla roli kierownika urzędu stanu cywilnego, a więc nie zostały rozdzielone czynności przygotowawcze (sporządzenie projektów protokołów) od czynności mających charakter potwierdzających złożenie oświadczeń niezbędnych do uznania ojcostwa.

Jednocześnie uprzejmie informuję, że wbrew zarzutom OPOS dotyczących braku konsultacji z podmiotami odpowiedzialnymi za realizację zadania, sprawa była przedmiotem dyskusji na spotkaniu wspomnianej przez OPOS grupy roboczej przy udziale przedstawiciela kierowników usc oraz przedstawiciela MSWiA, i nie budziła kontrowersji. 

Niezależnie od powyższego, w związku z rosnącą liczbą zachorowań na COVID-19, zasadnym jest upraszczanie procedur również technicznych. Niemniej jednak, odpowiedzialność za prawidłowe przyjęcie oświadczeń niezbędnych do uznania ojcostwa spoczywa w tym przypadku na kierowniku urzędu stanu cywilnego. Biorąc pod uwagę, że system teleinformatyczny z jednej strony powinien wspomagać pracę urzędników, ale jednocześnie powinien być zgodny z przepisami prawa, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów wraz z przedstawicielami kierowników usc, w ramach wspomnianej grupy roboczej, rozpocznie prace nad zmianami w funkcjonowaniu Systemu Rejestrów Państwowych w obszarze rejestru stanu cywilnego tak, aby spełnione były przesłanki wynikające z przepisów prawa o aktach stanu cywilnego i jednocześnie nie wprowadzało zakłócenia pracy w urzędach stanu cywilnego.

VII.534.46.2020

Skazani na karę więzienia w Polsce skarżą się, że nie mogą być przekazani do innego państwa UE. Interwencja RPO

Data: 2020-10-26
  • Przekazywanie skazanych między Polską a państwami UE jest możliwe tylko, jeśli dany wyrok wydano po 5 grudnia 2011 r.
  • Takie oświadczenie ograniczające stosowanie przez Polskę unijnej decyzji ramowej ws. przekazywania skazanych władze polskie złożyły dopiero w 2011 r.
  • Tymczasem, zgodnie z decyzją ramową, państwa UE mogły złożyć takie oświadczenie przy przyjęciu jej przez Radę – co nastąpiło 27 listopada 2008 r.
  • Tym samym oświadczenie Polski z 2011 r. jest nieważne, a odpowiednie polskie przepisy należy zmienić

Skargi wpływające do Rzecznika Praw Obywatelskich potwierdzają, że nie jest to problem teoretyczny. Osoby odbywające karę pozbawienia wolności wskazują, że nie mogą skorzystać z instytucji przekazania do innego państwa członkowskiego z powodu arbitralnie przyjętego terminu.

Dlatego RPO wystąpił do resortu sprawiedliwości o zainicjowanie prac zmierzających do uchylenia przepisów Kodeksu postępowania karnego, które wyłączają stosowanie umowy ramowej co do orzeczeń sprzed 5 grudnia 2011 r.

Co mówi decyzja ramowa

Chodzi o funkcjonowanie w polskim prawie postanowień decyzji ramowej Rady 2008/909/WSiSW z 27 listopada 2008 r. o stosowaniu zasady wzajemnego uznawania do wyroków skazujących na karę pozbawienia wolności lub inny środek polegający na pozbawieniu wolności – w celu wykonania tych wyroków w Unii Europejskiej.

Przewiduje ona wzajemne uznawanie prawomocnych kar pozbawienia wolności przez państwa członkowskie UE. Przekazywanie skazanych pomiędzy państwami winno następować, jeśli w państwie wykonującym karę łatwiejsza będzie resocjalizacja skazanego.

Implementację decyzji ramowej do prawa polskiego stanowią rozdz. 66f i 66g Kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z art. 611t § 1 k.p.k., sąd okręgowy może wystąpić do odpowiedniego organu państwa obcego o przejęcie kary do wykonania, „jeżeli przekazanie orzeczenia do wykonania pozwoli w większym stopniu zrealizować wychowawcze i zapobiegawcze cele kary”. Wystąpienie takie może nastąpić z urzędu, na wniosek organu państwa wykonującego, Ministra Sprawiedliwości lub skazanego.

Możliwości zastosowania tych przepisów ogranicza jednak ustawa z 16 września 2011 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego, ustawy o prokuraturze oraz ustawy o Krajowym Rejestrze Karnym. Na jej mocy do k.p.k. dodano rozdz. 66f i 66g k.p.