Zawartość
Liczba całkowita wyników: 2

Art. 37 - Jurysdykcja państwa polskiego

  1. Kto znajduje się pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności i praw zapewnionych w Konstytucji.
  2. Wyjątki od tej zasady, odnoszące się do cudzoziemców, określa ustawa.

CO TO ZNACZY?

Rozwój międzynarodowych regulacji praw człowieka w II połowie XX wieku doprowadził do uznania, że pewne prawa przysługują jednostkom niezależnie od ich przynależności państwowej. Różnicowanie sytuacji obywateli danego państwa i cudzoziemców może być dopuszczalne tylko w uzasadnionych przypadkach.

Dlatego wszystkie prawa i wolności, których Konstytucja nie zastrzega dla obywateli, przysługują także cudzoziemcom.

Pod władzą RP znajdują się przede wszystkim osoby, które przebywają na terytorium Polski (w rozumieniu regulacji prawa międzynarodowego) lub są poddane polskim regulacjom prawnym.

Wyjątki od zasady uniwersalności mogą odnosić się jedynie do cudzoziemców i muszą zostać ustanowione w ustawie. Dopuszczalny zakres wyjątków należy ustalić w relacji z art. 31 ust. 3, art. 32 (zasada równości) oraz art. 30 Konstytucji (zasada godności).

Data początkowa
np.: 01/2020
Data końcowa
np.: 01/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

RPO upomina się u władz Gdańska o prawa rodzin romskich, którym grozi eksmisja

Data: 2019-12-23
  • Kilku rodzinom romskim z dziećmi grozi w Gdańsku eksmisja, bo zajmują dom na dziko.
  • Właściciel domu ma prawo upominać się o swoją własność. RPO zwraca jednak uwagę prezydentce Gdańska Aleksandrze Dulkiewicz, że dramatycznej sytuacji Romów nie rozwiąże się stosując tylko przepisy o własności.
  • Brak środków utrzymania skazuje tę społeczność na życie w warunkach urągających godności ludzkiej, często na samowolnie zajętych posesjach, z ograniczonym dostępem do wody czy energii elektrycznej, za to z ciągłym zagrożeniem eksmisją.
  • Potrzebne są szersze działania społeczne, dzięki którym rodziny zagrożone skrajnym ubóstwem będą mogły stanąć na nogi.
  • RPO podaje przykład Wrocławia: tam działający od trzech lat „Program na rzecz Romów rumuńskich - mieszkańców Wrocławia” i wspólne działania samorządu i organizacji pozarządowych przyniosły efekty.

Do Biura RPO dotarły informacje o postępowaniu eksmisyjnym toczącym się przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Północ (sygn. akt I C 1011/19), w którym właściciele budynku przy ul. Wenus 63 domagają się od kilku rodzin romskich z Rumunii, ale od wielu lat żyjących w Polsce, opuszczenia bezprawnie użytkowanej nieruchomości.

RPO nie kwestionuje, że właściciele mają prawo do upominania się o swój dom. Pytanie jednak, jaką pomoc otrzymają Romowie od miasta.

Pozew o eksmisję obejmuje obecnie dwie rodziny: czworo dorosłych i ośmioro dzieci. Wiadomo jednak, że przy ul. Wenus 63 mieszka znacznie więcej osób. Akta postępowania eksmisyjnego zawierają listę aż 12 rodzin, łącznie 67 osób (26 dorosłych i 41 dzieci), które prawdopodobnie, w razie rozszerzenia powództwa i orzeczenia przez sąd eksmisji, będą zdane wyłącznie na pomoc miasta.

Warto przy tym odnotować, że miasto Gdańsk przystąpiło do postępowania eksmisyjnego jako interwenient uboczny po stronie właściciela domu (powoda). Miasto zakwestionowało już prawo dwojga pozwanych do lokalu socjalnego.

Jak pomóc Romom?

Rzecznik od wielu lat z niepokojem obserwuje sytuację Romów pochodzących głównie z Rumunii i Bułgarii, którzy zdecydowali się osiedlić w Polsce, w Gdańsku, Wrocławiu czy Poznaniu. Wielokrotnie podejmował interwencje na rzecz tych społeczności. Celem było zwykle przekonanie samorządów o potrzebie udzielenia Romom pomocy niezbędnej do poprawy warunków ich egzystencji. Nie ma bowiem wątpliwości, że w zdecydowanej większości Romowie nie są w stanie samodzielnie poprawić swojej sytuacji. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, ale dominujące znaczenie ma skrajne i chroniczne ubóstwo, które jest jednocześnie skutkiem i przyczyną całkowitego wykluczenia Romów z życia ekonomicznego i społecznego.

Brak środków utrzymania skazuje tę społeczność na życie w warunkach urągających godności ludzkiej, często na samowolnie zajętych posesjach, z ograniczonym dostępem do wody czy energii elektrycznej, za to z ciągłym zagrożeniem eksmisją. Kolejne eksmisje czy likwidacje samowolnie budowanych osiedli, nawet jeśli odbywają się zgodnie z obowiązującym prawem i z zachowaniem procedur administracyjnych czy sądowych, nie stanowią żadnego rozwiązania. Pogłębiają tylko poczucie wykluczenia i nieufności wobec władz lokalnych, pozostawiając jednocześnie Romów na marginesie życia społecznego. 

Jedyną nadzieją na poprawę sytuacji Romów jest kompleksowa i wielopłaszczyznowa pomoc ze strony samorządów, obejmująca nie tylko pomoc mieszkaniową, ale też aktywizację zawodową, wsparcie w dziedzinie edukacji, poprawę dostępu do świadczeń zdrowotnych, a także działania integracyjne, pozwalające na włączenie Romów do lokalnej społeczności.

Przykład Wrocławia

Przykładem takiej strategii bez wątpienia może być funkcjonujący od 2016 r. we Wrocławiu Program na rzecz Romów rumuńskich - mieszkańców Wrocławia. W kolejnych etapach Program ten przewidywał m.in. utrzymywanie tzw. mieszkań treningowych dla rodzin romskich, zapewnienie dzieciom i młodzieży dostępu do edukacji powszechnej, a osobom dorosłym do edukacji zawodowej, uregulowanie niezbędnych kwestii prawnych związanych m.in. z pobytem i pracą Romów, jako cudzoziemców, w Polsce, a także pomoc asystencką, zmierzającą do usamodzielnienia się beneficjentów, a zwłaszcza do ich niezależności finansowej. Wiele z tych działań, przy wsparciu ze strony miasta i organizacji pozarządowych, wpłynęło na poprawę sytuacji Romów.

Obecnie większość osób mieszkających we Wrocławiu ma dokumenty poświadczające rejestrację pobytu na terenie Polski, dzięki czemu mogą korzystać z usług publicznych i mają dostęp do opieki zdrowotnej. Dzieci uczęszczają do szkół, a część osób dorosłych znalazła zatrudnienie zapewniające stały dochód. Niestety, pewna część rodzin romskich we Wrocławiu nadal mierzy się z problemami mieszkaniowymi – bez wątpienia jest to największe wyzwanie dla samorządu. Mimo pewnych trudności w realizacji wspomnianego Programu warto sięgnąć do przewidzianych w nim rozwiązań, a także odwołać się do doświadczeń wrocławskiego samorządu i tamtejszych organizacji pozarządowych.

Czy Gdańsk ma taką strategię jak Wrocław? Jaka pomoc zostanie udzielona rodzinom romskim po eksmisji z Wenus 63?

XI.816.15.2019

Ekstradycja obywatela Ukrainy do Rosji. Sąd Najwyższy po kasacji RPO uchylił zgodę na to

Data: 2018-11-07
  • Sąd Najwyższy uchylił prawomocną zgodę polskich sądów na ekstradycję do Rosji obywatela Ukrainy podejrzanego o przestępstwo kryminalne
  • Yaroslav K. miał je popełnić w 2005 r., ale Rosja zaczęła jego poszukiwania międzynarodowe dopiero w 2017 r.  W 2015 r. brał on zaś w budowie konstrukcji obronnych na wschodzie Ukrainy w rejonie działań wojennych
  • Zbadania tych okoliczności chciała wcześniej obrona, ale sady uznały, że nie mają one znaczenia dla sprawy
  • Kasację do SN złożył Rzecznik Praw Obywatelskich, argumentując że sądy nie wyjaśniły, czy skutkiem ekstradycji może być naruszenie wolności i praw ściganego

Uwzględniając kasację RPO, 6 listopada 2018 r. SN zwrócił sprawę Sądowi Apelacyjnemu, aby zbadał m.in. czy wydanie mężczyzny może rodzić poważne ryzyko zagrożenia praw człowieka. Na posiedzeniu SN przedstawiciel Prokuratury Krajowej wnosił o oddalenie kasacji Rzecznika jako „oczywiście bezzasadnej”.

Stan sprawy

17 stycznia 2018 r. Sąd Okręgowy w P. stwierdził dopuszczalność prawną wydania obywatela Ukrainy Yaroslava K. Federacji Rosyjskiej. Ma tam stanąć przed sądem za przestępstwo udziału w pobiciu ze skutkiem śmiertelnym. Sąd uznał, że nie zachodzi uzasadniona obawa naruszenia w Rosji jego wolności i praw.

Obrona wniosła zażalenie do Sądu Apelacyjnego w R. Argumentowała, że ekstradycja jest niedopuszczalna, bo jest pewne, iż po wydaniu K. jego prawa nie będą respektowane. Wskazywano m.in. na oddalenie wniosków dowodowych obrony, by sąd zwrócił się do strony rosyjskiej o uzupełnienie wniosku o wydanie. Chodziło o ustalenie, dlaczego dopiero w 2017 r. w Rosji zdecydowano o pociągnięciu K. do odpowiedzialności, skoro do zarzucanego mu czynu doszło w 2005 r. Sąd Okręgowy uznał, że nie jest to istotne dla sprawy, skoro jego działania przeciwko Rosji dotyczyły roku 2015, a zarzucany czyn popełniono w 2005 r.

Według obrony prawa K. w Rosji byłyby naruszane w związku z jego zaangażowaniem się w konflikt zbrojny z Rosją. Podkreślano też brak możliwości skorzystania przez niego z prawa do opieki dyplomatyczno-konsularnej swojego kraju w sytuacji wojny. Strona rosyjska zapewniała, że jakiekolwiek jego prześladowania nie będą miały miejsca. 

1 lutego 2018 r. Sąd Apelacyjny utrzymał postanowienie SO. Także ten sąd podkreślił, że czyn, za który K. jest ścigany, był popełniony na długo przed jego udziałem w działaniach wojennych. Zdaniem SA uznanie ekstradycji za niedopuszczalną jest możliwe tylko wówczas, gdy istnieją dowody rażącego i systematycznego pozbawiania praw do rzetelnego procesu w danym państwie.

Argumenty kasacji RPO

RPO złożył kasację do Sądu Najwyzszego, uznając że orzeczenie Sądu Apelacyjnego zapadło z rażącym naruszeniem prawa.

Według Rzecznika sąd nie rozważył wszystkich okoliczności sprawy i uznał w sposób dowolny, że nie zachodzą podstawy do odmowy wydania - przewidziane w art. 604 § 1 pkt 7 Kodeksu postępowania karnego oraz art. 3 ust. 2 Europejskiej Konwencji o Ekstradycji, a także art. 3 i 6 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

W ocenie RPO sąd odwoławczy przeszedł do porządku nad kwestią, czy w Rosji nie dojdzie do istotnego naruszenia praw i wolności ściganego, mając na uwadze jego udział w wojnie z Rosją. Sąd pominął też zarzut obrony naruszenia art. 3 ust. 2 Europejskiej Konwencji o Ekstradycji, a powołał się tylko na polsko-rosyjską umowę z  1996 r. o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych i karnych.

- Postanowienia Europejskiej Konwencji o Ekstradycji mają pierwszeństwo przed postanowieniami tej umowy międzynarodowej – napisał w kasacji zastępca RPO Stanisław Trociuk. Art. 3 ust. 2 Konwencji stanowi, iż zgoda na wydanie nie zostanie udzielona, jeżeli strona wezwana ma poważne podstawy do przypuszczenia, że wniosek o wydanie za przestępstwo pospolite został złożony w celu ścigania lub ukarania osoby ze względu na je j rasę, wyznanie, narodowość lub poglądy polityczne albo że jej sytuacja może ulec pogorszeniu z jednej z tych przyczyn.

Sąd Apelacyjny nie odniósł się też do zarzutów obrony, że SO nie uzupełnił materiału dowodowego w celu ustalenia w sposób nie budzący wątpliwości, iż sytuacja ściganego z uwagi na jego narodowość i udział w konflikcie zbrojnym z Rosją, nie może ulec pogorszeniu w razie wydania. Nie odniósł się też do sytuacji, iż ścigany po jego wydaniu byłby pozbawiony opieki konsularnej, co również wpływa na pogorszenie jego sytuacji.

Rzecznik przypomniał, że zgodnie ze stanowiskiem SN, gwarancje przewidziane w art. 604 § 1 pkt 5 i 7 k.p.k. oraz art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności obowiązują niezależnie od charakteru przestępstw popełnianych przez osobę ściganą w państwie wzywającym (przestępstwo kryminalne czy tzw. przestępstwa polityczne).

W kasacji RPO podkreślał, że organom Federacji Rosyjskiej znany był fakt, że ścigany przebywał od 2005 r. na Ukrainie, a mimo to podjęcie poszukiwań za granicą nastąpiło dopiero w 2017 r., czyli już po jego zaangażowaniu w konflikt zbrojny. - Nie sposób wyjaśnić, dlaczego organy Federacji Rosyjskiej przez 12 lat, mimo wiedzy na temat narodowości i pochodzenia ściganego nie zwróciły się do Ukrainy o jego zatrzymanie i wydanie – napisał Stanisław Trociuk.

Według RPO wybiórcze analizowanie dokumentacji przez SA w tym zakresie nie może być podstawą stwierdzenia, iż ściganie nie ma związku z jego udziałem w działaniach wojennych. Dopiero analiza całości akt sprawy mogłaby wyjaśnić, dlaczego  ściganie podjęto dopiero w 2017 r. i czy miało to związek z jego udziałem w konflikcie zbrojnym z Rosją.

Sąd odwoławczy nie wziął też pod uwagę okoliczności podawanych przez kierownika oddziału konsularnego Ambasady Ukrainy w RP, że w Federacji Rosyjskiej jest obecnie więzionych 22 obywateli Ukrainy, którym stawia się nieuzasadnione zarzuty. Nie mają też oni zapewnionej opieki prawnej, medycznej itp. Ponadto Konsul Generalny Ukrainy w Lublinie wskazał, iż ścigany, z uwagi na jego udział w budowie instalacji wojskowych na wschodzie Ukrainy, z chwilą wydania stanie się więźniem politycznym, albowiem władze Federacji Rosyjskiej na terenie różnych państw starają się ścigać tego rodzaju osoby.

W ocenie RPO sąd pominął również sytuację polityczną, nakazującą wobec konfliktu we wschodniej części Ukrainy, traktować ze szczególną ostrożnością wnioski Federacji Rosyjskiej o ekstradycję obywateli Ukrainy.

Rozważenie tych okoliczności przez SA mogłoby doprowadzić sąd do wydania odmiennego co do istoty rozstrzygnięcia - napisał w kasacji Stanisław Trociuk.

Z tych względów postanowienie SA powinno zostać uchylone w celu wszechstronnego zbadania - również po uzupełnieniu materiału dowodowego - czy nie zachodzą podstawy do odmowy wydania ściganego organom Federacji Rosyjskiej.

Decyzja SN

Przedstawiciel Prokuratury Krajowej wniósł o oddalenie kasacji RPO jako „oczywiście bezzasadnej”. Przeciwstawiła się temu przedstawicielka Rzecznika. Obrona poparła kasację.

6 listopada 2018 r. trzyosobowy skład SN (sygn. akt IV KK 190/18) uwzględnił kasację. Uchylił postanowienie SA i przekazał mu sprawę do ponownego rozpatrzenia.

W ustnym uzasadnieniu SN podkreślił, że oba sądy nie zbadały przesłanek z art. 3 Konwencji o Ekstradycji. Strona rosyjska nie przedłożyła zaś pełnej dokumenatcji zarzutów wobec osoby ściganej. Dlatego SN wskazał, aby przy ponownym rozpatrzeniu całej sprawy rozważono wystąpienie do strony rosyjskiej  o uzupełnienie materiału dowodowego.

II.510.125.2018