Zawartość
Liczba całkowita wyników: 128

Prawa osób LGBT+

Dyskryminacja osób LGBT+, problem edukacji antydyskryminacyjnej i realizacji prawa do wolności zgromadzeń

Data początkowa
np.: 12/2020
Data końcowa
np.: 12/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

​​​​​​​Potrzebne są działania na rzecz pełniejszego przestrzegania standardów praw człowieka – Memorandum Komisarz Praw Człowieka Rady Europy na temat stygmatyzacji osób LGBTI w Polsce

Data: 2020-12-04
  • 3 grudnia 2020 r. opublikowano Memorandum Komisarz Praw Człowieka Rady Europy dotyczące pewnych aspektów sytuacji lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych (LGBTI) w Polsce

Komisarz dokonała analizy i sformułowała wnioski na podstawie konsultacji z polskimi władzami, krajowymi instytucjami praw człowieka – Rzecznikiem Praw Obywatelskich – oraz organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz praw osób LGBTI, które odbyły się w dniach od 12 do 23 października 2020 r.

Wnioski i zalecenia Komisarz są zgodne z rekomendacjami Rzecznika Praw Obywatelskich, konsekwentnie przedstawianymi właściwym organom władzy publicznej.

Kluczowe wnioski i rekomendacje Komisarz Praw Człowieka Rady Europy

Przywołując odpowiednie zalecenia Komitetu Ministrów oraz ECRI, Komisarz wzywa polskie władze do pilnego podjęcia działań zmierzających do odpowiedniego karania – w prawie i w praktyce – mowy nienawiści i przestępstw motywowanych nienawiścią w związku z orientacją seksualną, tożsamością płciową i cechami płciowymi, co wymaga również uznania uprzedzeń wobec orientacji seksualnej i tożsamości płciowej za okoliczność obciążającą sprawców przestępstw motywowanych nienawiścią.

Komisarz wzywa Polskę do nowelizacji przepisów zabraniających dyskryminacji poprzez ich uzupełnienie o tożsamość płciową i cechy płciowe.

Komisarz wzywa Polskę do zakończenia w trybie pilnym prac nad nowym krajowym programem działań na rzecz równości w ścisłej konsultacji ze społeczeństwem obywatelskim, a w szczególności z organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz ochrony praw człowieka osób LGBTI. W ocenie Komisarz dla swojej skuteczności taki plan powinien obejmować zapisy bezpośrednio dotyczące dyskryminacji osób LGBTI.

Komisarz zachęca władze do wspierania i promowania kampanii edukacyjnych mających na celu podnoszenie świadomości publicznej na temat osób LGBTI oraz faktu, że przysługują im takie same prawa, jak wszystkim innym, jak na przykład inicjatywa edukacyjna „Tęczowy piątek”, a także do zapewnienia wszystkim dzieciom kompleksowej edukacji seksualnej.

Zważywszy, że brak prawnego uznania par osób tej samej płci narusza ich prawo do życia prywatnego i rodzinnego, a także stanowi formę dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, Komisarz zachęca Polskę do zapewnienia skutecznego i niedyskryminującego prawnego uznania par osób tej samej płci w postaci małżeństw osób tej samej płci, związków cywilnych lub związków rejestrowanych.

Komisarz zachęca Polskę do jak najszybszego przyjęcia odpowiedniej ustawy wprowadzającej szybką, przejrzystą procedurę uzgodnienia płci, wolną od patologizowania i szkodliwych wymogów.

Komisarz odrzuca – jako zasadniczo błędną, niebezpieczną i nieuczciwą – wszelką interpretację  pojęcia „LGBT” jako dotyczącego ideologii, a ponadto potępia celowo zniekształconą wykładnię tego terminu ze strony niektórych polityków i liderów opinii w Polsce.

Komisarz apeluje do wszystkich władz państwowych, polityków i liderów opinii w Polsce o nieposługiwanie się mową nienawiści ani żadnym innym dyskursem stygmatyzującym osoby LGBTI, a także o stanowcze potępienie i przeciwdziałanie takim narracjom i stygmatyzacji, również ze strony osób prywatnych.

Komisarz z zaniepokojeniem przyjęła informację o publicznym wsparciu dla otwarcie homofobicznych projektów i inicjatyw, w szczególności z wykorzystaniem „Funduszu Sprawiedliwości” przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Komisarz wzywa polskie władze do natychmiastowego wstrzymania takiego finansowania oraz do zapewnienia, by takie inicjatywy, bezpośrednio lub pośrednio promujące nienawiść i nietolerancję wobec osób LGBTI, nie otrzymywały wsparcia publicznego.

Komisarz wzywa wszystkie gminy, powiaty i województwa, które przyjęły deklaracje anty-LGBTI czy karty rodziny, do ich bezzwłocznego wycofania i do odrzucenia wszelkich przyszłych dyskryminacyjnych inicjatyw.

Komisarz wzywa również polski parlament do odrzucenia projektów ustaw pod nazwą „Stop pedofilii” i „Stop LGBT” oraz do wystrzegania się wszelkich innych inicjatyw mających na celu ograniczanie praw człowieka osób LGBTI lub stygmatyzowanie ich bądź też jakiejkolwiek innej grupy społecznej.

Komisarz przyłącza się do stanowiska urzędników najwyższego szczebla w Unii Europejskiej, którzy niedawno podjęli zobowiązanie na rzecz budowania Unii Równości, będącej przykładem do naśladowania we wspieraniu różnorodności i włączania społecznego.

W ocenie Komisarz dalsze funkcjonowanie ciężarówek anty-LGBT na ulicach polskich miast stanowi dobitny przykład luk w polskim systemie prawnym w aspekcie kryminalizacji mowy nienawiści. W ocenie Komisarz komunikaty upowszechniane przez takie ciężarówki wpisują się w podręcznikową definicję homofobicznej mowy nienawiści. Komisarz wzywa polskie władze do pilnego wstrzymania ich działalności.

Komisarz wzywa polskie władze państwowe do zajęcia stanowiska, zgodnie z którym przemoc wobec marszów równości nie będzie tolerowana, a uczestnicy i obserwatorzy będą z determinacją chronieni przed przemocą. Udzielenie oficjalnego patronatu marszom równości to dla urzędników lokalnych jedna z możliwości, by sygnały wsparcia ze strony państwa przełożyć na warunki bezpieczeństwa na miejscu.

Komisarz wzywa Polskę do pełnej ochrony osób stających w obronie praw osób LGBTI przed wrogością i agresją oraz do umożliwienia im swobodnej realizacji swoich działań.

Komisarz wzywa polskie władze do podjęcia pilnych i zdecydowanych kroków w związku z zaleceniami sformułowanymi w ostatnim raporcie na temat policyjnych izb zatrzymań, opublikowanym przez Europejski Komitet do spraw zapobiegania torturom oraz nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu (CPT). Ponadto Komisarz wzywa polskie władze, w tym policję, do pełnego wdrożenia rekomendacji zawartych w raporcie RPO „Raport KMPT z wizytacji jednostek policyjnych po zatrzymaniach w Warszawie 7.08.2020/8.08.2020”.

 

Tylko dzięki współpracy uda się nam zrealizować cel „Unii Równości” – komisarz Helena Dalli odpowiada RPO

Data: 2020-11-30
  • W związku z ogłoszeniem przez Komisję Europejską dnia 12 listopada 2020 r. „Strategii na rzecz równości osób LGBTIQ na lata 2020–2025” RPO Adam Bodnar skierował do wiceprzewodniczącej KE Věry Jourovej oraz do komisarz ds. równości, Heleny Dalli, listy z gratulacjami i podziękowaniami.
  • W odpowiedzi do RPO komisarz Helena Dalli podzieliła obawy co do obecnej sytuacji osób LGBTI w Polsce

Wskazał w nich, że Strategia stanowi ważny krok na drodze do równego traktowania wszystkich mieszkańców i mieszkanek UE, niezależnie od ich orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Podkreślił również, że działania Unii Europejskiej w tym obszarze mają szczególne znacznie dla osób LGBTI w Polsce, których prawa nie są wystarczająco przestrzegane, chronione i realizowane przez władze krajowe.

W odpowiedzi do RPO Komisarz Helena Dalli podzieliła obawy co do obecnej sytuacji osób LGBTI w Polsce, zaznaczając że wiedzę o ich problemach czerpie także z indywidualnych skarg kierowanych do Komisji Europejskiej przez społeczeństwo obywatelskie. Zapewniła, że najnowsza Strategia ma stać się narzędziem, dzięki któremu zarówno na poziomie unijnym jak i w państwach członkowskich uda się zagwarantować ochronę równego traktowania, bez względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

W związku z przyjęciem przez Komisję Europejską Strategii na rzecz równości osób LGBTIQ Rzecznik Praw Obywatelskich skierował także wystąpienie generalnie do Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania. Zwrócił w nim uwagę, że dokument KE powinien zostać uwzględniony w toku trwających prac na Krajowym Programem na rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030 i w działaniach urzędów pełniących funkcję organów ds. równego traktowania. Przedstawił także kluczowe problemy prawne osób LGBTI w Polsce, w świetle celów Strategii KE, rekomendując sposoby ich rozwiązania.

Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania nie przedstawiła jeszcze odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika.

Międzynarodowy Dzień Tolerancji. RPO: należy poprawić sytuację osób LGBTIQ, zgodnie ze Strategią KE

Data: 2020-11-16
  • Każdy może być kim chce i kochać kogo chce bez obawy przed przemocą i nierównym traktowaniem – w tym celu Komisja Europejska ogłosiła „Strategię na rzecz równości osób LGBTIQ na lata 2020–2025”
  • Ustawowy zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową powinien w Polsce dotyczyć nie tylko zatrudnienia, ale także edukacji i szkolnictwa wyższego, zabezpieczenia społecznego, opieki zdrowotnej i dostępu do usług publicznych
  • Dla ochrony przed nierównym traktowaniem dzieci i młodzieży niezbędne jest uzupełnienie podstawy programowej o treści dotyczące praw człowieka i edukacji antydyskryminacyjnej
  • Karalne powinno być nawoływanie do nienawiści i znieważeń z powodu rzeczywistej lub domniemanej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej
  • W Polsce nie ma też przepisów ws. uzgodnienia płci, sytuacji prawnej osób interpłciowych, zakazu terapii konwersyjnych czy legalizacji związków partnerskich osób tej samej płci

Trwają prace nad Krajowym Programem na rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030. W związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę Anny Schmidt, pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania, na „Strategię na rzecz równości osób LGBTIQ na lata 2020–2025”, ogłoszoną 12 listopada 2020 r. przez Komisję Europejską. Zdaniem Adama Bodnara, jej cele i założenia powinny znaleźć odzwierciedlenie w Krajowym Programie i w działaniach urzędów wykonujących zadania dotyczące realizacji zasady równego traktowania. 

Strategia to pierwszy w historii Unii Europejskiej dokument skoncentrowany na konkretnych planach na rzecz poprawy sytuacji osób LGBTIQ. Wyznacza on kluczowe cele, które mają zostać osiągnięte do 2025 r., a podzielone na cztery filary:

  • przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową;
  • zapewnienie bezpieczeństwa osób LGBTIQ;
  • budowanie społeczeństw włączających osoby LGBTIQ;
  • działanie na rzecz równości osób LGBTIQ na całym świecie.

Dane z Polski są alarmujące

Dokument zaleca, aby państwa rozważyły przyjęcie krajowych programów na rzecz ochrony praw osób LGBTIQ. Informacji o sytuacji społecznej osób LGBTIQ w całej Unii dostarczyły  badania Agencji Praw Podstawowych UE, opublikowane w maju 2020 r.

Dane na temat sytuacji w Polsce są alarmujące. Wskazują na wyższą niż średnia w UE skalę przemocy, dyskryminacji i wykluczenia osób LGBTIQ w niemalże wszystkich obszarach życia społecznego. Ponad 80% respondentów/tek z Polski wskazało, że boi się trzymać swojego partnera lub partnerkę za rękę w przestrzeni publicznej, a aż 51% zawsze lub często unika określonych miejsc z obawy przed przemocą motywowaną uprzedzeniami. Prawie połowa respondentów/tek w ciągu roku doświadczyła nierównego traktowania ze względu na swoją orientację seksualną lub tożsamość płciową, z czego 15% zaznaczyło, że była to agresja fizyczna lub seksualna.

Badania wyraźnie pokazały też, że szczególnie trudna jest sytuacja osób transpłciowych i interpłciowych, które z przemocą, dyskryminacją i trudnościami w życiu codziennym spotykają się wyraźnie częściej. Podobnie młodzież – respondenci/tki w wieku 15-17 lat doświadczyły molestowania w większej ilości przypadków niż osoby dorosłe, w związku z czym jedynie 6% nastolatków w Polsce jest zupełnie otwartych na temat swojej orientacji i tożsamości w środowisku szkolnym. 66% respondentów/tek wskazało przy tym, że przemoc i dyskryminacja wobec osób LGBTI wzrosły w Polsce na przestrzeni ostatnich 5 lat, a 96% odpowiedziało, że uprzedzenia wobec osób LGBTI nie są właściwie zwalczane przez organy władzy publicznej.

Dane te przeczą ocenie Pani Pełnomocnik w piśmie do RPO z 22 lipca 2020 r., że „przestrzeganie zasady niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową jest zapewnione w Polsce w daleko idącym zakresie – zarówno od strony materialnej, procesowej, jak i instytucjonalnej”.

Sam fakt obowiązywania pewnych przepisów prawa – w tym konstytucyjnej zasady równego traktowania i zakazu dyskryminacji – nie oznacza, że są one przestrzegane i realizowane. Ochrona prawna przed dyskryminacją, w tym wobec osób LGBTIQ, będzie iluzoryczna dopóty, dopóki nie będzie skutecznie zapobiegać nierównemu traktowaniu i umożliwiać dochodzenie roszczeń każdej osobie na równych zasadach.

Przepisy prawa cywilnego i karnego, które mają w ocenie Pani Pełnomocnik zapewniać uniwersalną i wystarczającą ochronę prawną wszystkim obywatelom, nie są przepisami antydyskryminacyjnymi. Nawet jeśli powództwo o ochronę dóbr osobistych może być wykorzystane w przypadku homo-, bi- lub transfobicznej mowy nienawiści, nie jest to argument uzasadniający brak penalizacji na gruncie prawa karnego

Dlatego RPO zwraca ponownie uwagę Pani Pełnomocnik na kluczowe problemy prawne osób LGBTIQ w Polsce przez pryzmat Strategii KE i sformułowanych w niej celów. A z założeniami dokumentu Komisji Europejskiej zbieżne są  rekomendacje opracowanego  przez Biuro RPO w 2019 r. raportu pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce”.

Przeciwdziałanie dyskryminacji osób LGBTIQ

Pierwszy filar Strategii dotyczy wzmocnienia i poprawy ochrony prawnej przed nierównym traktowaniem ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową we wszystkich obszarach życia społecznego – zwłaszcza w zatrudnieniu, edukacji, ochronie zdrowia, ale też kulturze i sporcie. Nawet w państwach członkowskich UE, w których ochrona ta jest w pełni zagwarantowana prawem, pandemia COVID-19 uwidoczniła istniejące nierówności, w tym m.in. wyższe wskaźniki bezrobocia i bezdomności wśród osób LGBTIQ oraz inne problemy społeczno-ekonomiczne, będące wynikiem dyskryminacji i wykluczenia.

Tymczasem polska ustawa o równym traktowaniu zapewnia ochronę przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną tylko w obszarze zatrudnienia, a ze względu na płeć - tylko w obszarach zatrudnienia, usług i zabezpieczenia społecznego. Niewyrażenie w ustawie wprost zakazu dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową może powodować trudności w dochodzeniu roszczeń przez osoby transpłciowe.

Liczne zastrzeżenia do ustawy - jak choćby brak wyrażenia wprost możliwości żądania zadośćuczynienia czy przeproszenia – powodują, że jest ona bardzo rzadko stosowana. Dlatego konieczna jest jej pilna nowelizacja - tak, aby zakazywała dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową nie tylko w obszarze zatrudnienia, ale także edukacji i szkolnictwa wyższego, warunków korzystania z zabezpieczenia społecznego, opieki zdrowotnej i dostępu do usług publicznych, w tym mieszkaniowych. 

Dla osiągnięcia podkreślonego w Strategii celu poprawy bezpieczeństwa i ochrony przed nierównym traktowaniem dzieci i młodzieży w szkołach niezbędne jest uzupełnienie podstawy programowej wszystkich typów szkół o treści dotyczące praw człowieka i edukacji antydyskryminacyjnej, zgodnej z międzynarodowymi standardami.  RPO ma nadzieję, że Pani Pełnomocnik,  dostrzegając problemy i zagrożenia, z którymi mierzą się uczniowie LGBTIQ w polskich szkołach, podejmie stosowne działania na rzecz poprawy ich sytuacji, zgodnie z założeniami Strategii KE.

Zapewnienie bezpieczeństwa osób LGBTIQ

Przeciwdziałanie zarówno agresji fizycznej ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, jak i mowie nienawiści, w tym w internecie, powinno być  priorytetem wszystkich państw członkowskich UE. A Komisja Europejska  zapowiedziała już działania na rzecz rozszerzenia katalogu szczególnie poważnych przestępstw ujętych w art. 83 Traktatu o Funkcjonowaniu UE, tak aby obejmował także przestępstwa z nienawiści i mowę nienawiści, w tym wobec osób LGBTIQ.

Tymczasem polski system prawny pozostaje daleki od tego międzynarodowego standardu ochrony. Przestępstwa znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej, jeśli zostały popełnione ze względu na rasę, narodowość, pochodzenie etniczne, wyznanie lub bezwyznaniowość, ścigane są z urzędu. A takie same czyny popełnione ze względu na orientację seksualną czy tożsamość płciową, podlegają ściganiu tylko na wniosek pokrzywdzonego.

Ponadto popełnienie przestępstwa z powodu rzeczywistej lub domniemanej orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej pokrzywdzonego nie nakłada na organy ścigania obowiązku ustalenia motywu sprawcy. Prowadzi to do systemowego „zamykania oczu” na specyfikę przestępstw motywowanych uprzedzeniami względem osób LGBTIQ i uniemożliwia prowadzenie rzetelnych statystyk.

Działania organów ścigania monitorowane przez RPO w postępowaniach wyjaśniających ws. przestępstw motywowanych uprzedzeniami wskazują, że w zdecydowanej większości homo-, bi- lub transfobiczna motywacja sprawcy nie jest uwzględniania w dochodzeniu lub śledztwie. Wiele postępowań umarza się ze względu na brak znamion czynu zabronionego. Policja i prokuratura uzasadnia to brakiem przepisów penalizujących przestępstwa z nienawiści wobec osób LGBTIQ.

Standard Strategii KE spełniałaby niezwłoczna nowelizacja Kodeksu karnego, która kryminalizowałaby nawoływanie do nienawiści i znieważeń z powodu rzeczywistej lub domniemanej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Zmiany powinny też uwzględniać motywację uprzedzeniami ze względu na te przesłanki. Dla poprawy ochrony osób LGBTIQ pokrzywdzonych przestępstwami z nienawiści, należy zapewnić im realny dostęp do środków ochrony przewidzianych
w ustawie o ochronie i pomocy dla pokrzywdzonego i świadka.

Budowanie społeczeństwa włączającego osoby LGBTIQ

Prawo do ochrony życia prywatnego i rodzinnego, niezależnie od orientacji seksualnej, tożsamości płciowej i wybranego modelu rodziny, przysługuje w Polsce każdemu na mocy art. 47 Konstytucji. Chociaż kształtowanie szczegółowych przepisów pozostaje w kompetencjach państw członkowskich UE, to obowiązek ochrony tych sfer życia każdej osoby wynika już z Karty Praw Podstawowych UE. Strategia KE dostrzega trudności, z jakimi mierzą się obecnie rodziny zakładane przez osoby tej samej płci, których związki małżeńskie lub partnerskie oraz relacje rodzicielskie nie są uznawane przez wszystkie państwa UE. W wielu przypadkach uniemożliwia to korzystanie ze swobody wyboru miejsca pobytu i zamieszkania.

Strategia podkreślono, że ochrona życia prywatnego musi oznaczać umożliwienie każdemu życia zgodnie z własną tożsamością płciową i orientacją seksualną. Z tego względu państwa członkowskie UE powinny zagwarantować prawną dostępność szybkiej i zgodnej z prawami człowieka procedury uzgodnienia płci, przeciwdziałać wszelkim „terapiom konwersyjnym”, opartym na założeniu, że orientację seksualną lub tożsamość płciową można wyleczyć, a także chronić zdrowie i prywatność osób interpłciowych poprzez wprowadzenie zakazu tzw. „operacji normalizujących płeć” przeprowadzanych bez świadomej zgody.

Również w tym obszarze sytuacja prawna w Polsce pozostaje daleka od realizacji celów Strategii. Problemem pozostaje przede wszystkim brak przepisów określających procedurę uzgodnienia płci, regulujących sytuację prawną osób interpłciowych, zakazujących terapii konwersyjnych, umożliwiających legalizację związków partnerskich osobom tej samej płci, a także zapewniających ochronę dzieciom rodziców tej samej płci w sytuacjach transgranicznych – np. małoletnim obywatelom polskim urodzonym za granicą, którzy ze względu na posiadanie jednopłciowych rodziców mierzą się z licznymi trudnościami w uzyskaniu polskich dokumentów tożsamości i numerów PESEL.

W konsekwencji tych luk prawnych Polska narusza konstytucyjne prawa obywateli, a także Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Rzecznik  wielokrotnie zwracał na to uwagę odpowiednim organom władzy publicznej, postulując przyjęcie niezbędnych przepisów.

- Wyrażam nadzieję, że cel ochrony prawa do życia prywatnego i rodzinnego bez dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową zostanie uwzględniony także w Krajowym Programie na rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030 – napisał Adam Bodnar.

W niektórych obszarach do poprawy sytuacji wystarczyłaby tylko zmiana przepisów wykonawczych, np. nowelizacja rozporządzenia MRPiPS z  30 grudnia 2016 r. w sprawie świadectwa pracy. Chodzi o to, aby można było otrzymać świadectwo pracy uwzględniające zmienione dane osobowe osób, które uzyskały orzeczenie sądu o ustaleniu płci zgodnej z ich tożsamością płciową. Organy gminy powinny zaś zmienić praktyki stosowania prawa np. poprzez poszanowanie wolności zgromadzeń.

Fundamentalną kwestią pozostaje przeciwdziałanie dyskryminacji osób LGBTIQ w przestrzeni publicznej – w tym ze strony organów władzy publicznej, budowanie społecznej świadomości – w tym poprzez włączający i wolny od uprzedzeń język, a także wsłuchiwanie się w głos i potrzeby społeczności, której problemy te dotyczą.

Strategia KE zakłada współpracę: instytucji UE, państw członkowskich, społeczeństwa obywatelskiego – wszystkich razem. Liczę, że Krajowy Program na rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030 zostanie oparty na tożsamych wartościach, co pozwoli nam zbudować Polskę, w której każdy może być kim chce, kochać kogo chce i korzystać z różnych praw na zasadzie równości z innymi – podsumował Adam Bodnar. Poprosił minister Annę Schmidt o stanowisko.

XI.503.3.2020 

Tęczowy Piątek

Data: 2020-10-30

70% respondentów uważa, że w szkołach powinna być prowadzona edukacja antydyskryminacyjna ucząca równego traktowania wszystkich ludzi – wynika z badania Kantar dla BRPO „Świadomość prawna w kontekście równego traktowania z lipca 2020”.

Dzisiaj obchodzimy „Tęczowy Piątek” – akcję edukacyjną, której celem jest promocja tolerancji i zapobieganie aktom przemocy wobec osób nieheteronormatywnych w środowisku szkolnym.

Rzecznik wielokrotnie podkreślał, że przeciwdziałanie akcjom antydyskryminacyjnym godzi w prawa uczniów – obowiązkiem szkół jest edukacja antydyskryminacyjna, a niecałe dwa tygodnie temu w liście przygotowanym na Dzień Edukacji Narodowej powiedział:

„Dzień Edukacji Narodowej obchodzimy w tym roku zaledwie dwa tygodnie po tragicznym wydarzeniu, które zmusza do refleksji nad rolą i skutecznością systemu oświaty w zapewnianiu bezpieczeństwa wszystkim uczniom […]. Samobójstwo 12-letniej Zuzi z Kozienic, która odebrała sobie życie najprawdopodobniej na skutek szykan rówieśników związanych z jej orientacją seksualną, nigdy nie powinno było się wydarzyć. Podobnie jak samobójcze śmierci Dominika, Michała, Kacpra, Wiktora, Milo i innych młodych osób, które doświadczyły i nie wytrzymały homo-, bi- i transfobicznej przemocy – dotykającej ich bezpośrednio, a także obecnej w sieci i przestrzeni publicznej – oraz nie otrzymały w swych trudnych sytuacjach odpowiedniego i niezbędnego wsparcia. […] Bezpieczeństwo i równe traktowanie wszystkich uczniów, niezależnie od ich pochodzenia etnicznego, koloru skóry, płci, wyznania, orientacji seksualnej, niepełnosprawności lub jakiekolwiek innej cechy szczególnej, postrzegam jako wartości nadrzędne, niezależne od różnic światopoglądowych lub jakichkolwiek innych podziałów.”

Mamy nadzieję, że akcja „Tęczowy Piątek” zainspiruje nauczycieli i uczniów do częstszego podejmowania tematu dyskryminacji i tolerancji – nie tylko w szkolnych ławkach.

Nieuregulowanie związków jednopłciowych w Polsce narusza ochronę prawa do życia prywatnego. Stanowisko RPO dla ETPC 

Data: 2020-10-27
  • Brak możliwości legalizacji w Polsce związków jednopłciowych narusza art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zobowiązuje on do zapewnienia wszystkim osobom ochrony prawa do życia prywatnego i rodzinnego
  • Partnerzy różnej płci mogą w Polsce korzystać ze szczególnych uprawnień po zawarciu małżeństwa - partnerzy tej samej płci nie mają takiej możliwości
  • W ocenie RPO stanowi to tzw. dyskryminację pośrednią ze względu na ich orientację seksualną
  • Rzecznik podkreśla, że Konstytucja nie stoi na przeszkodzie legalizacji związków jednopłciowych

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do trzech spraw przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, dotyczących sytuacji prawnej par tej samej płci w Polsce. Przedstawił stanowiska amicus curiae (tzw. przyjaciela sądu) w tych sprawach.

Czego dotyczą skargi

W czerwcu 2020 r. ETPC zakomunikował polskiemu rządowi 7 spraw (19 połączonych skarg).

We wszystkich trzech sprawach, do których przystąpił RPO, obywatele i obywatelki żyjący w związkach z osobami tej samej płci zarzucają Polsce naruszenie ich prawa do życia prywatnego i rodzinnego, poprzez uniemożliwienie im legalizacji ich relacji, a tym samym uznania jej przez państwo i zapewnienia jej prawnej ochrony.

W sprawie Przybyszewska i inni p. Polsce (10 skarg połączonych skarg) skarżącym odmówiono w Urzędach Stanu Cywilnego przyjęcia deklaracji o braku przeszkód do zawarcia małżeństwa w Polsce, a decyzje te były później podtrzymywane w postępowaniach sądowych.

W sprawie Formela p. Polsce skarżące, które zawarły za granicą związek partnerski  a później małżeństwo, próbowały skorzystać z przywilejów prawnych, które przysługują w Polsce małżonkom.

W postępowaniach administracyjnych i sądowych dotyczących prawa do wspólnego opodatkowania, prawa do zasiłku opiekuńczego w związku ze sprawowaniem opieki nad członkiem rodziny oraz prawa do objęcia małżonki ubezpieczeniem zdrowotnym, odmawiano im tych uprawnień. Wskazywano, że są one zastrzeżone tylko dla małżonków i członków najbliższej rodziny, którymi skarżące nie są w świetle polskiego prawa. Odmówiono im także transkrypcji („przeniesienia” do polskich ksiąg stanu cywilnego) ich aktu małżeństwa zawartego za granicą.

Z kolei w sprawie Szypuła i inni p. Polsce skarżący – obywatele RP chcieli zawrzeć małżeństwo w innym państwie z osobami tej samej płci, ale odmówiono im wydania zaświadczenia o możności zawarcia małżeństwa za granicą zgodnie z prawem polskim.

Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich

W przekazanych ETPC uwagach pisemnych Rzecznik przedstawił analizę przepisów prawa polskiego oraz sytuacji prawnej i społecznej osób żyjących w jednopłciowych związkach w Polsce, w kontekście standardu praw człowieka wynikającego z EKPC oraz orzecznictwa Trybunału.

W ocenie RPO nie ulega wątpliwości, że w związku z europejskim konsensusem oraz ugruntowanym orzecznictwem Trybunału państwa członkowskie Rady Europy są zobowiązane zapewnić parom tej samej płci możliwość legalizacji ich związków. Jeśli państwo nie decyduje się na otwarcie instytucji małżeństwa dla par jednopłciowych, musi wprowadzić alternatywną instytucję związków partnerskich.

Tymczasem polskie przepisy - mimo licznych inicjatyw legislacyjnych – nadal nie przewidują jakiejkolwiek formy instytucjonalizacji związków partnerskich (zarówno dla osób tej samej, jak i różnej płci). Jednocześnie instytucja małżeństwa pozostaje w Polsce dostępna tylko dla osób różnej płci.

W ocenie RPO taki stan prawny prowadzi do nieuzasadnionego względami konieczności naruszenia pozytywnego obowiązku państwa wynikającego z art. 8 EKP. W sposób nieuzasadniony różnicuje to sytuację prawną osób pozostających w trwałym związku jednopłciowym w stosunku do osób pozostających w związku różnej płci, dla których możliwość zawarcia małżeństwa i skorzystania ze związanych z nim uprawnień pozostaje otwarta.

Niezależnie od debaty na temat możliwości wprowadzenia w Polsce małżeństw jednopłciowych w świetle brzmienia art. 18 Konstytucji („Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”), w ocenie Rzecznika kwestią bezdyskusyjną jest, że Konstytucja nie stoi na przeszkodzie zapewnieniu możliwości prawnej instytucjonalizacji związków jednopłciowych.

Wręcz przeciwnie – zarówno art. 18 Konstytucji, wskazujący na szczególną ochronę rodziny, jak i art. 47 Konstytucji, gwarantujący każdemu ochronę prawną życia prywatnego i rodzinnego, zobowiązują państwo do zapewnienia tej ochrony także osobom żyjącym w jednopłciowych związkach. Ich legalizacja stanowiłaby więc realizację unormowań Konstytucji, a nie ich naruszenie. 

Ponadto poparcie społeczne dla legalizacji związków osób tej samej płci jest w Polsce wysokie i stale rośnie. Niezależnie od homofobicznych działań części społeczeństwa i niektórych osób publicznych, powielających uprzedzenia i stereotypy na temat osób nieheteroseksualnych, wyniki dwóch różnych badań z 2019 r. wskazują, że ponad połowa Polaków opowiada się za przyznaniem parom jednopłciowym prawa do zawierania związków partnerskich. Takiej odpowiedzi udzieliło 56% respondentów w badaniu IPSOS dla OKO.press z lutego 2019 r. i 57% w badaniu Kantar dla Wyborczej w listopadzie 2019 r.). Takie zmiany społeczne muszą być zauważane i uwzględniane przez państwo, na co wielokrotnie zwracał uwagę Trybunał w swym orzecznictwie.

Rzecznik podkreślił, że nieuzasadnione zróżnicowanie sytuacji prawnej par tej samej płci w stosunku do par różnej płci skutkuje ich dyskryminacją pośrednią ze względu na orientację seksualną. Omówił przywileje prawne zastrzeżone w Polsce wyłącznie dla małżonków lub członków najbliższej rodziny, z których osoby żyjące w związkach jednopłciowych nie mogą w żaden sposób skorzystać.

Jednocześnie Rzecznik zaznaczył, że choć zmiana odpowiednich przepisów - tak aby uprawnienia na gruncie prawa spadkowego, rodzinnego czy też ubezpieczeń społecznych były dostępne dla partnerów nieformalnych, w tym tej samej płci – wpłynęłaby pozytywnie na ich sytuację prawną i pozwoliła uniknąć dyskryminacji, niezmiennie nie stanowiłoby to realizacji obowiązku państwa do zapewnienia ochrony prawa do życia prywatnego i rodzinnego.

Ta ostatnia wymaga bowiem zapewnienia prawnego uznania związków jednopłciowych, np. poprzez instytucjonalizację związków partnerskich.

Szczególne znaczenie spraw

Wyroki Trybunału w tych sprawach mogą mieć fundamentalne znaczenie dla sytuacji prawnej osób homoseksualnych i biseksualnych w Polsce. Ich skutkiem może być bowiem zobowiązanie władz państwowych do zapewnienia ochrony i uznania prawnego związkom jednopłciowym, np. poprzez instytucjonalizację związków partnerskich.

Taki skutek miał dla Włoch wyrok z 2015 r. w słynnej sprawie Oliari i inni p. Włochom. Trybunał orzekł w nim, że nie zapewniając osobom tej samej płci żadnej możliwości legalizacji ich związków, Włochy naruszyły art. 8 EKPC. W efekcie do prawa krajowego wprowadzono instytucję związków partnerskich. Podobieństwo tej sprawy do przedstawionych spraw przeciw Polsce jest bardzo wyraźne, co podkreślił RPO w stanowiskach RPO dla ETPC.  

Wykreślenie z rejestru Reformowanego Kościoła Katolickiego narusza Konstytucję

Data: 2020-10-23
  • Reformowany Kościół Katolicki w Polsce został wykreślony przez MSWiA z rejestru kościołów i związków wyznaniowych - po sprzeciwie Prokuratora Generalnego od jego rejestracji
  • Wspólnota ta dopuszcza bowiem zawieranie małżeństw przez pary jednopłciowe, co - już po tym sprzeciwie - MSWiA uznało za naruszenie prawa
  • RPO podkreśla, że małżeństwo zawierane przed duchownym RKK nie wywiera skutków dla prawa cywilnego i reguluje stosunki jedynie pomiędzy członkami tej wspólnoty
  • A wykreślenie z rejestru narusza konstytucyjną autonomię związku wyznaniowego

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu administracyjnym toczącym się przed MSWiA w związku z wnioskiem Reformowanego Kościoła Katolickiego w Polsce o ponowne rozpatrzenie sprawy jego rejestracji. RPO wniósł o utrzymanie decyzji o rejestracji.

W ocenie RPO wykreślenie z rejestru narusza autonomię związku wyznaniowego, co jest niezgodne z art. 25 ust. 3 Konstytucji („Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego”). Przepisy nie dają bowiem pola do uznaniowości w sprawie wpisu kościoła do Rejestru. A kompetencje MSWiA jako organu rejestrowego są ograniczone do oceny wniosku jedynie w aspekcie zgodności z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa.

Historia sprawy

28 stycznia 2020 r. MSWiA wpisał RKK do Rejestru kościołów i innych związku wyznaniowych.  Zakończyło to trzyletnią procedurę wszczętą wnioskiem RKK.

Na tym etapie Prokurator Generalny nie brał udziału w postępowaniu administracyjnym. 14 lipca 2020 r. wniósł zaś do MSWIA sprzeciw od rejestracji. Ocenił, że rejestracja naraża potencjalnych członków RKK na podejmowanie działań w wyniku błędu co do rzeczywistych form życia religijnego, metod działania Kościoła, jego celów, źródeł i zasad doktrynalnych lub obrzędów religijnych.

15 września 2020 r. MSWiA wydał decyzję administracyjną o  nieważności rejestracji. Uznał, że decyzja ta naruszała przepisy w związku z art. 18 Konstytucji („Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”).

Według MSWIA przy rejestracji dokonano błędnej oceny zgodności informacji o podstawowych celach, źródłach i zasadach doktrynalnych RKK z przepisami ustaw chroniącymi bezpieczeństwo i porządek publiczny, zdrowie, moralność publiczną, władzę rodzicielską albo podstawowe prawa i wolności innych osób.

Powołując się na wypowiedzi medialne przedstawicieli RKK – już  po wpisaniu RKK do rejestru – minister wskazał, że dopiero po tej decyzji powziął informację z wniosku rejestracyjnego, iż „Małżeństwo jest przymierzem, które dwie wolne osoby zawierają między sobą na całe życie” RKK rozumie w ten sposób, że wspólnota dopuszcza zawieranie małżeństw przez pary jednopłciowe.

MSWiA wskazał, że na etapie procedury rejestracyjnej przyjął, że  zapis ten jest zgodny z art. 18 Konstytucji i wynika z niego możliwość zawierania małżeństwa jedynie jako związku kobiety i mężczyzny. Potem zaś ocenił, że w kwestii małżeństwa wniosek o zarejestrowanie zawierał informacje sprzeczne z przepisami ustaw chroniącymi bezpieczeństwo i porządek publiczny, zdrowie, moralność publiczną, władzę rodzicielską albo podstawowe prawa i wolności innych osób. Dlatego uznał, że decyzja o rejestracji zapadła z rażącym naruszeniem prawa.

RKK złożył do MSWiA wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy i uchylenie decyzji z 15 września. Zarzucił MSWiA naruszenie przepisów postępowania poprzez uniemożliwienie zajęcia stanowiska co do wypowiedzi medialnych, które organ potraktował jako dowód w sprawie. Ponadto zarzucił naruszenie art. 25 ust. 3 Konstytucji i innych przepisów - poprzez błędne przyjęcie, że błogosławienie przez RKK małżeństw pomiędzy osobami tej płci rażąco narusza prawo.

Argumenty RPO

Sprawa ma istotne znaczenie z punktu widzenia wolności sumienia i wyznania (art. 53 Konstytucji).  Budzi też poważne wątpliwości w kontekście równouprawnienia i poszanowania autonomii kościołów i innych związków wyznaniowych (art. 25 Konstytucji). Powodem jest precedensowa interwencja Prokuratora Generalnego - podjęta już po zakończeniu procedury rejestracyjnej. Oparta była głównie na informacjach medialnych dotyczących RKK. Nie była zaś związana z żadnym potwierdzonym przypadkiem naruszenia porządku publicznego.  

Rzecznik podziela pogląd RKK, że decyzja MSWiA narusza autonomię związku wyznaniowego, a tym samym jest niezgodna z art. 25 ust. 3 Konstytucji. Przepisy nie pozostawiają pola do uznaniowości w postępowaniu o wpis do Rejestru. Ograniczają bowiem kompetencje organu rejestrowego do oceny wniosku jedynie w aspekcie zgodności z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa.

Z uwagi na fakt, że małżeństwo zawierane przed duchownym RKK nie wywiera jakichkolwiek skutków na gruncie prawa cywilnego, instytucja ta nie powinna podlegać ocenie co do jej zgodności z art. 18 Konstytucji oraz przepisami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

W doktrynie wskazuje się, że autonomia oraz niezależność kościołów i związków wyznaniowych oznacza przede wszystkim zakaz ingerowania przez państwo w ich wewnętrzne sprawy. Oznacza ona również możliwość tworzenia norm wewnętrznych określających organizację i sposób działania wspólnot religijnych i ich członków.

A Państwo nie powinno ingerować w treść prawa wewnętrznego oraz działalność wspólnot religijnych. Prawo wewnętrzne kościołów i związków wyznaniowych nie stanowi prawa powszechnie obowiązującego w rozumieniu art. 87 ust. 1 Konstytucji. Jego normy nie mogą więc nakładać obowiązków na obywateli nienależących do wspólnoty religijnej ani być obwarowane państwowym przymusem.

Szczególne wątpliwości Rzecznika budzi twierdzenie z uzasadnienia decyzji MSWiA, że „małżeństwo i rodzina to instytucje, które należą do kategorii spraw interesujących zarówno państwo, jak i Kościół. Nie budzi zatem wątpliwości fakt, iż ochrona, z której powinny one korzystać, ma charakter dwuwymiarowy. Dlatego wg organu rejestrowego niezbędna jest zgodność w określaniu małżeństwa tymi samymi pojęciami zarówno w porządku prawnym jak i uregulowaniach Kościoła, której to zgodności zabrakło”.

 - Takie rozumowanie prowadzi de facto do przyznania organowi rejestrowemu prawa do oceny nauczania kościołów i związków wyznaniowych w zakresie zasad moralności – wskazuje zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Prowadzi to ponadto do zakwestionowania zgodności z prawem duszpasterstwa skierowanego do faktycznie istniejących nieformalnych związków jednopłciowych. A te - jak słusznie zwraca uwagę RKK we wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy - są dopuszczalne w polskim systemie prawa.

Zawarcie małżeństwa jest dopuszczalne, gdy mężczyzna i kobieta podlegający prawu wewnętrznemu kościoła albo innego związku wyznaniowego w obecności duchownego oświadczą wolę zawarcia małżeństwa podlegającego prawu polskiemu, a kierownik urzędu stanu cywilnego sporządzi akt małżeństwa.

Zgodnie jednak z art. 1 § 3 k.r.o. wywołanie skutków prawnych takiego małżeństwa na gruncie prawa powszechnie obowiązującego jest możliwe jedynie, gdy ratyfikowana umowa międzynarodowa lub ustawa regulująca stosunki między państwem a kościołem albo innym związkiem wyznaniowym przewiduje możliwość wywołania przez związek małżeński podlegający prawu wewnętrznemu tego kościoła albo innego związku wyznaniowego takich skutków, jakie pociąga za sobą zawarcie małżeństwa przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego.

W ocenie Rzecznika tylko w przypadku małżeństw zawieranych w formie religijnej w oparciu o te przepisy można mówić o konieczności zachowania tożsamości pojęcia małżeństwa z tym z art. 18 Konstytucji. RKK nie jest zaś objęty ustawą ani umową międzynarodową. Nie dotyczą go zatem wskazane regulacje k.r.o.

Sakrament małżeństwa zawierany przed duchownymi tego kościoła może być więc traktowany wyłączenie jako akt przynależny do sfery działań kościoła  o charakterze stricte religijnym i regulujący stosunki pomiędzy członkami tej wspólnoty.

Znaczenie autonomii wspólnot wyznaniowych jest podkreślane w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Wskazuje się, że prawo do wolności religii wyklucza jakąkolwiek ocenę państwa co do słuszności przekonań religijnych i sposobów ich wyrażania.

ETPC dostrzega również związek między poszanowaniem wolności sumienia i wyznania a zapewnieniem wspólnotom religijnym możliwości prawnego funkcjonowania. Gwarancje Europejskiej Konwencji Praw Człowieka zapewniają wszystkim grupom religijnym - tradycyjnym lub nowo powstałym - dostępność nabywania osobowości prawnej.

Z tych wszystkich powodów decyzja MSWiA z 15 września 2020 r. była nieuprawnioną ingerencją w sferę doktrynalną RKK i regulacje dotyczące stosunków pomiędzy członkami tej wspólnoty. To budzi zaś wątpliwości z punktu widzenia poszanowania praw zagwarantowanych w art. 9 EKPC.

VII.5600.4159.2020

Jak Minister Sprawiedliwości dysponuje Funduszem Sprawiedliwości? Niech NIK to skontroluje

Data: 2020-10-20
  • Jak Minister Sprawiedliwości dysponuje Funduszem Sprawiedliwości? O kontrolę w tej sprawie RPO prosi NIK po przyznaniu z tego Funduszu 250 tys. zł gminie Tuchów
  • Kilka tygodni wcześniej nie otrzymała ona dotacji Unii Europejskiej z powodu uchwały dyskryminującej osoby LGBT
  • Tymczasem pieniądze z Funduszu powinny być przeznaczane na pomoc pokrzywdzonym i świadkom, przeciwdziałanie przestępczości oraz pomoc postpenitencjarną

Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem przyjął informacje z konferencji prasowej Ministra Sprawiedliwości 18 sierpnia 2020 r. Minister Zbigniew Ziobro ogłosił, że gmina Tuchów (woj. małopolskie) otrzymała z Funduszu Sprawiedliwości wsparcie finansowe w wysokości 250 tys. zł - ze względu na to, że kilka tygodni wcześniej nie otrzymała dotacji UE w ramach programu „Partnerstwo Miast” . W opinii ministra gmina Tuchów "stała się przedmiotem szykan unijnej komisarz do spraw równości Heleny Dalli”, która ogłosiła, że przyczyną odmowy przyznania środków dla tego - i innych polskich samorządów – było przyjęcie przez nie uchwał dyskryminujących osoby nieheteronormatywne i transpłciowe. Minister zapowiedział, że na podobne wsparcie z Funduszu Sprawiedliwości – w ramach swoistej rekompensaty - mogą liczyć inne polskie gminy w takiej sytuacji.

Tymczasem w świetle przepisów określających zadania i cele Funduszu Sprawiedliwości, jest on ukierunkowany na pomoc pokrzywdzonym i świadkom, przeciwdziałanie przestępczości oraz pomoc postpenitencjarną. RPO miał już wcześniej wątpliwości co do wydatkowania środków z tego funduszu i bezskutecznie zwracał się o wyjaśnienia do ministra Zbigniewa Ziobry.

Aby wyjaśnić wątpliwości związane z przekazanymi gminie Tuchów środkami, Rzecznik poprosił Ministra Sprawiedliwości o wyjaśnienie jakie były podstawy, procedura oraz uzasadnienie przyznania tej dotacji.

RPO prosi NIK o podjęcie działań

Ponadto RPO wystąpił do prezesa NIK o zbadanie tej sprawy w trybie doraźnej kontroli sprawdzającej.

W kontroli przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli w 2018 r., sformułowano wnioski o dalece niewystarczającym wykorzystywaniu potencjału Funduszu na realizację celów, dla których został powołany, tj. zwłaszcza dla ochrony i wsparcia ofiar przestępstw. Stwierdzono m.in., że wydatki Funduszu na pomoc pokrzywdzonym były na niskim poziomie w stosunku do stanu zgromadzonych środków, co oznacza, że Ministerstwo Sprawiedliwości nierzetelnie planowało i realizowało wydatki na pomoc pokrzywdzonym.

NIK zwróciła wówczas uwagę także na brak zasadności przeznaczenia środków Funduszu na zakup sprzętu dla Ochotniczej Straży Pożarnej w całej Polsce, co - chociaż stanowi cel słuszny i pożądany społecznie - jest wspierane przez inne źródła finansowania i nie znajduje oparcia w ustawowym przeznaczeniu Funduszu Sprawiedliwości.

W świetle informacji o finansowaniu przekazanym gminie Tuchów, które zgodnie z doniesieniami medialnymi ma zostać wykorzystane na rozwój Ochotniczej Straży Pożarnej , wydaje się, że powyższe uwagi i wnioski NIK pozostają aktualne, a tym samym nie zostały odpowiednio wdrożone przez adresatów pokontrolnych zaleceń.

XI.518.55.2020

„Sytuacja osób LGBT+ w Polsce i w Europie” – seminarium Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce z udziałem RPO

Data: 2020-10-16
  • Co o swojej sytuacji, doświadczeniach, poczuciu szczęścia ale też zagrożenia mówią same osoby LGBT w Polsce i całej Unii ?
  • Jakie działania już podjęła, a jakie powinna podjąć Komisja Europejska w sprawie tzw. „stref wolnych od LGBT” i innych aspektów homo-bi-i-transfobii w Polsce?
  • Jak my wszyscy możemy włączyć się w poprawę obecnej sytuacji i wspierać osoby homoseksualne, biseksualne i transpłciowe?

Do udziału w seminarium pt. „Sytuacja osób LGBT+ w Polsce i w Europie” , na którym poruszone zostały m.in. powyższe tematy, Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce zaprosiło Komisarz UE ds. Równości Helenę Dalli, JE Marka Prawdę – dyrektora Przedstawicielstwa KE w Polsce, profesora Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich, dyrektora Agencji Praw Podstawowych UE Michaela O’Flaherty, Patrycję Pogodzińską z Agencji Praw Podstawowych, a także adw. Annę Mazurczak z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, Olę Kaczorek ze Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza, posłankę na Sejm RP Hannę Gill-Piątek, Anetę Dekowską – reprezentującą rodziców ze Stowarzyszenia Akceptacja oraz Pawła Kurka, radnego miasta Kraśnik.  Dyskusję prowadziła Karolina Zbytniewska, redaktorka naczelna EURACTIV Polska.

„Nie pozwólmy wmawiać Polakom, że ochrona przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową to coś obcego polskiej tradycji” – podkreślił Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim wystąpieniu w czasie panelu otwierającego seminarium. Zaznaczył także, że osoby zaangażowane obecnie w działania na rzecz poszanowania praw osób LGBT+ bywają postrzegane jako wrogowie publiczni, są atakowane i nie otrzymują wystarczającego wsparcia. Rzecznik apelował więc do wszystkich o solidarność oraz wzmocnienie osób indywidualnych i organizacji. Jednocześnie zwrócił się też do Komisji Europejskiej o podejmowanie konkretnych i stanowczych działań w sprawach samorządowych uchwał o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT”, które mają skutki prawne i realnie zagrażają dyskryminacją osób nieheteronormatywnych i transpłciowych.

Komisarz ds. Równości Hellena Dalli zapowiedziała, że już w listopadzie Komisja Europejska przedstawi unijną Strategię na rzecz równości osób LGBTI, która wyznaczy kierunek działań na lata 2020-2025 w tym obszarze.

JE Marek Prawda zwrócił natomiast uwagę, że mamy już w Polsce dość „trzeźwego realizmu”, a obecna sytuacja wymaga jasnego stwierdzenia, że „nie godzimy się na zło”.

W czasie dyskusji nad najnowszymi badaniami Agencji Praw Podstawowych UE dotyczącymi sytuacji osób LGBTI, przywołano bardzo niepokojące statystyki. Spośród 140 000 osób LGBTI z Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii, Serbii i Macedonii Północnej (w tym 14 000 respondentów z Polski) aż 58 % doświadczyło w ciągu ostatnich 5 lat jakiejś formy molestowania lub przemocy, a aż 43 % doświadczyło dyskryminacji, w tym w miejscu pracy i w przestrzeni publicznej. Michael O’Flaherty, komentując te ogólnoeuropejskie dane, wskazał na konieczność bardziej skutecznego przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści, lepszego raportowania i planowania strategicznego, a także włączania osób LGBTI do wszystkich podejmowanych w ich interesie działań.

Patrycja Pogodzińska z Agencji Praw Podstawowych zwróciła uwagę, że badania wyraźnie pokazały, że szczególnie trudna jest sytuacja osób transpłciowych i interpłciowych, a także nastolatków i nastolatek LGBTI. 2/3 wszystkich respondentów w wieku 15-18 wskazało, że doświadczyło negatywnych zachowań rówieśników w szkole. Jednocześnie stopień zadowolenia z życia młodych osób LGBTI w Polsce jest najniższy w całej Unii Europejskiej i niższy niż osób dorosłych – w sakli 1 do 10, wynosi średnio 4,1 (średnia w UE to 6,5).

Komentując kwestię zadowolenia z życia osób LGBTI, adw. Anna Mazurczak zauważyła, że zgodnie z wynikami badań Polska jest jedynym krajem, w którym osoby nieheteronormatywne i transpłciowe są zdecydowanie mniej szczęśliwe od reszty społeczeństwa. Jako przyczyny takiego stanu rzeczy wskazała homofobię w przestrzeni publicznej (w tym w mediach i wypowiedziach osób pełniących wysokie funkcje w państwie), która znacząco wpływa na postrzegali skali uprzedzeń i dyskryminacji.

Co zatem możemy zrobić, żeby sytuacja się poprawiła?

Zdaniem adw. Anny Mazurczak powinniśmy dostosować rekomendacje unijnych instytucji do Polskiego kontekstu i na poziomie publicznym zacząć od uchylenia dyskryminujących uchwał o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – a dopiero później rozmawiać o wdrażaniu pozytywnych polityk lokalnych. Jednocześnie z badań wynika, że osoby LGBTI widzą wsparcie w społeczeństwie obywatelskim, a zatem to nasza odpowiedzialności i rola, żeby to wsparcie zapewnić, nawet jeśli nie możemy spodziewać się obecnie pozytywnych zmian w prawie.

Również Ola Kaczorek podkreśliła potrzebę wspierania osób LGBTI w ich działaniach:  „Dopóki nie zmieni się władza musimy działać oddolnie, ale ze wsparciem z góry. To jest strategia na teraz.” – powiedziała.

O „wsparcie z góry”, w tym ze strony organów UE, apelowała też Aneta Dekowska, mama lesbijki, zaangażowana w walkę o prawa osób LGBTI w Polsce. Podkreśliła przy tym, że sojusznictwo musi uwzględniać same osoby LGBTI i ich potrzeby, a nie może przybierać formy wskazywania jak mają żyć i jak działać.

Psychiatria dziecięca to obszar, w którym w ocenie posłanki Hanny Gill-Piątek to wsparcie jest obecnie najbardziej potrzebne. Z kolei Paweł Kurek, radny miasta Kraśnik, działający w samorządzie na rzecz uchylenia homofobicznej uchwały o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” zaznaczył, że społeczności lokalne potrzebują środków na edukację antydyskryminacyjną, kształcenie i zwiększanie świadomości – w kontrze do kampanii nienawiści. „Zakręcanie kurka z pieniędzmi”, chociaż niektórym wydaje się dobrą strategią, w ocenie Radnego przynosi też wiele negatywnych skutków dla mieszkańców i mieszkanek.

 

 

 

KUL: ks. Wierzbicki ma odpowiadać za wypowiedzi odnoszące się do stanowiska Konferencji Episkopatu Polski lub nauczania Kościoła w kwestii „LGBT+”

Data: 2020-10-12
  • Analizie rzecznika dyscyplinarnego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II  powinny podlegać te publiczne oświadczenia ks. dr. hab. Alfreda Wierzbickiego, które odnoszą się do stanowiska Konferencji Episkopatu Polski lub nauczania Kościoła w kwestii tzw. „LGBT+”
  • Tak władze KUL odpowiedziały na pytania RPO, które wypowiedzi ks. dra hab. Alfreda Wierzbickiego mogły uchybiać obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności tego zawodu

Ks. Wierzbicki, kierujący Katedrą Etyki na tej uczelni, był jedną z kilkunastu osób, które złożyły poręczenie za aresztowaną na początku sierpnia 2020 r. niebinarną Margot.

Duchowny podkreślał, że nie podoba mu się "knajacki język Margot, pozowanie na Matkę Boską", ale to nie powód, żeby żałował decyzji o poręczeniu. Dodawał, że istotą jego poręczenia było to, że "sąd zastosował środki nieproporcjonalne do sytuacji, w jakiej znajdowała się Margot". "Każdy człowiek bez wyjątku zasługuje na szacunek nie ze względu na swoje poglądy, zasługi, bycie lub niebycie godnym pomocy innych. Prawdziwą świętością dla chrześcijan i niechrześcijan powinno być zawsze człowieczeństwo" – podkreślił ks. Wierzbicki.

Kolegium Rektorskie KUL skierowało wypowiedzi księdza do rzecznika dyscyplinarnego uczelni. Oficjalnie podano, że przyczyną tych działań jest przekonanie, że wypowiedzi medialne ks. dr. hab. A. Wierzbickiego szkodzą misji KUL.

RPO zwrócił się do rektora KUL ks. prof. dr hab. Mirosława Kalinowskiego o wyjaśnienia, a zwłaszcza o wskazanie, które wypowiedzi ks. dra hab. Alfreda Wierzbickiego zostały ocenione przez władze uczelni jako uzasadniające przypuszczenie zaistnienia przewinienia dyscyplinarnego stanowiącego czyn uchybiający obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności zawodu nauczyciela akademickiego.

Odpowiedź KUL

Jak przekazał z upoważnienia Rektora KUL przedstawiciel jego kancelarii, zgodnie z art. 282 pkt 3 ustawy z 20.07.2018 r.  - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, „Rektor, po otrzymaniu zawiadomienia o popełnieniu czynu mającego znamiona przewinienia dyscyplinarnego lub powzięciu w inny sposób informacji o możliwości popełnienia takiego czynu, może: (...) 3) polecić rzecznikowi dyscyplinarnemu rozpoczęcie prowadzenia sprawy”. Organem władnym rozpocząć prowadzenie sprawy jest rzecznik dyscyplinarny (art. 285 ust. 1 ustawy). Organ ten jest również umocowany do powzięcia decyzji o wszczęciu postępowania wyjaśniającego lub odmowie jego wszczęcia (art. 285 ust. 2 pkt 1 w zw. z art. 287 ustawy).

Przekazanie wypowiedzi ks. dr. hab. Alfreda Wierzbickiego w ocenie rzecznika dyscyplinarnego KUL nie ma związku z udzielonym poręczeniem, jak również nie wiąże się z osobistymi poglądami Księdza Adiunkta. Analizie rzecznika dyscyplinarnego podlegać natomiast powinny te publiczne oświadczenia, które odnoszą się do stanowiska Konferencji Episkopatu Polski lub nauczania Kościoła w kwestii tzw. „LGBT+”. Zważywszy zatem na powzięte informacje o stanowisku ks. dr. hab. Alfreda Wierzbickiego w przedmiotowych sprawach, Rektor zobowiązany jest do przekazania sprawy rzecznikowi dyscyplinarnemu.

Analizując sytuację trzeba mieć na względzie fakt, iż ks. dr hab. Alfred Wierzbicki jest osobą duchowną oraz nauczycielem akademickim wydziału kościelnego KUL. Stosownie do § 14 ust. 1 Statutu KUL „wydziały kościelne i instytuty kościelne istniejące na pozostałych wydziałach Uniwersytetu działają na podstawie przepisów prawa kanonicznego i posiadają odrębne własne statuty zatwierdzone przez Stolicę Apostolską. W przypadku rozbieżności pomiędzy przepisami prawa kanonicznego i prawa polskiego pierwszeństwo należy do przepisów prawa kanonicznego”. Zgodnie zaś z § 47 ust. 5 Statutu KUL „na wydziałach kościelnych Uniwersytetu mogą być zatrudnione jako nauczyciele akademiccy te osoby, które należą do Kościoła katolickiego i odznaczają się nieskazitelnością życia, czystością doktryny i pilnością w pełnieniu obowiązków. Nauczyciele akademiccy, którzy nauczają spraw dotyczących wiary lub moralności, zobowiązani są do wykonywania swoich zadań w pełnej wspólnocie z Nauczycielskim Urzędem Kościoła, Nauczycielom akademickim, którzy nie należą do Kościoła katolickiego, zezwolenia na nauczanie udziela Wielki Kanclerz”. Dodać można, że jeżeli chodzi o szeroko rozumiane postępowanie sprawdzające, wyjaśniające i dyscyplinarne, to na podstawie § 65 ust. 4 Statutu KUL „w stosunku do nauczycieli zatrudnionych na wydziałach kościelnych, a także w przypadku naruszenia czystości doktryny, postępowanie przeprowadza się również zgodnie z przepisami prawa kanonicznego”.

Na zakończenie poinformować należy, że zarówno ustawa, jak i rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie szczegółowego trybu prowadzenia mediacji, postępowania wyjaśniającego i postępowania dyscyplinarnego w sprawach odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli akademickich, a także sposobu wykonywania kar dyscyplinarnych i ich zatarcia z 25.09.2018 roku, nie przewidują „wniosku przekazywanego rzecznikowi dyscyplinarnemu”, o którym wspomina się w ostatnim zdaniu pisma Pana Dyrektora. Jeżeli zaś chodzi o „polecenie”,  o którym mowa w art. 282 pkt 3 ustawy, to nie wymaga się tu zachowania określonej formy, tym niemniej podczas spotkania z Rzecznikami dyscyplinarnymi KUL w dniu 08.10.2020 roku Rektor KUL wydał polecenie, o którym wyżej mowa.

VII.7033.78.2020

Terapie konwersyjne powinny być w Polsce zakazane. Wystąpienie RPO do premiera

Data: 2020-10-09
  • 30 lat temu homoseksualizm usunięto z klasyfikacji chorób Światowej Organizacji Zdrowia
  • A już wcześniej organizacje naukowe i eksperci wskazywali, że orientacji seksualnej i tożsamości płciowej nie można „wyleczyć”
  • Tymczasem w Polsce takie terapie konwersyjne są prowadzone - mimo ich sprzeczności z wiedzą medyczną
  • Naruszają one godność osób LGBT i pogłębiają szkodliwe uprzedzenia. Mogą też poważnie zagrażać zdrowiu psychicznemu osób poddanych tym praktykom

O podjęcie działań legislacyjnych w celu zakazu tych terapii Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego. 

Jednym z licznych problemów prawnych wpływających na sytuację osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce jest brak zakazu działań prowadzących do zmiany lub stłumienia orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej. 

Sprawa stała się przedmiotem debaty publicznej, zwłaszcza w kontekście przyjętego 28 sierpnia 2020 r. przez Konferencję Episkopatu Polski „Stanowiska w kwestii LGBT+”. Wskazano w nim m.in., że „konieczne jest tworzenie poradni (również z pomocą Kościoła, czy też przy jego strukturach) służących pomocą osobom pragnącym odzyskać zdrowie seksualne i naturalną orientację płciową”.

Adam Bodnar z niepokojem przyjął wypowiedź premiera, że zgadza się ze stanowiskiem KEP. - Taka wypowiedź Pana Premiera może być bowiem odczytana jako przyzwolenie dla prowadzenia praktyk konwersyjnych, opartych na sprzecznym z aktualną wiedzą naukową założeniu, że orientację seksualną i tożsamość płciową można „wyleczyć” – napisał.

Zwrócił uwagę Prezesa Rady Ministrów na sprzeczność tych terapii z wiedzą medyczną oraz standardem ochrony praw człowieka osób nieheteronormatywnych i transpłciowych.

Praktyki konwersyjne jako działania sprzeczne z wiedzą naukową

17 maja 1990 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) usunęła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD). Dotyczyło to wszystkich państw sygnatariuszy Konstytucji Światowej Organizacji Zdrowia, w tym i Polski. A w 2019 r. w najnowszej klasyfikacji również transpłciowość usunięto z listy chorób psychicznych. Ujęto ją w kategorii zdrowia seksualnego.

Tym samym społeczność międzynarodową jednoznacznie przyjęła stanowisko, wyrażane już wcześniej przez organizacje naukowe i ekspertów, że orientacji seksualnej i tożsamości płciowej nie można „wyleczyć”.

Polskie Towarzystwo Seksuologiczne podkreślało, że „orientacja seksualna nie podlega możliwości dowolnego kształtowania zgodnie z kulturowo - społecznymi oczekiwaniami, nie jest kwestią wyboru lub mody”. Wskazało, że propagowanie terapii polegających na korekcie, konwersji czy reparacji orientacji homo- czy biseksualnej w kierunku wyłącznie heteroseksualnej jest niezgodne ze współczesną wiedzą na temat seksualności człowieka i może rodzić poważne niekorzystne skutki psychologiczne dla osób ich poddawanych.

Oficjalne stanowiska co do bezpodstawności i szkodliwości tych praktyk wydało w ostatnich latach ponad 40 międzynarodowych instytucji i gremiów naukowych.

Również Minister Zdrowia odpowiedział RPO 1 lipca 2020 r., że „w oparciu o wiedzę naukową należy podkreślić, że homoseksualność nie jest zaburzeniem ani chorobą”.

Orientacje nieheteronormatywne i tożsamości transpłciowe nie mogą być więc w żadnym wypadku utożsamiane lub kojarzone z zaburzeniami zdrowia psychicznego lub fizycznego, a tym bardziej z patologiami uznawanymi za przestępstwa seksualne – jak pedofilia lub zoofilia. Należy to wyraźnie podkreślić, zwłaszcza ze względu na powielane w debacie publicznej – w tym przez osoby pełniące wysokie funkcje publiczne – wypowiedzi, porównujące homoseksualność z tymi patologiami.

Takie skojarzenia nie znajdują jakiegokolwiek oparcia w aktualnej wiedzy naukowej, a jednocześnie naruszają godność i dobre imię osób LGBT, pogłębiają szkodliwe uprzedzenia oraz przyczyniają się do wzrostu postaw nienawiści wobec tej grupy społecznej. Podobne skutki mogą wywoływać też terapie konwersyjne – oraz ich promowanie lub publiczne akceptowanie.

Jak wskazują przywołane organizacje i stowarzyszenia specjalistów, terapie konwersyjne mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia psychicznego osób, wobec których są lub miałyby być stosowane.

Sprzeczność praktyk konwersyjnych z prawami człowieka

Rzecznik zwraca uwagę na sprzeczność tych terapii z obowiązkiem ochrony praw człowieka oraz zakazem wszelkiej dyskryminacji, w tym ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Ich prowadzenie lub głoszenie poglądów o ich zasadności jest sprzeczne z wiążącym Polskę prawem międzynarodowym, z Konstytucją, a w zależności od okoliczności, także z odpowiednimi przepisami rangi ustawowej. Od profesjonalnego i rzetelnego wsparcia psychologicznego lub medycznego osób LGBT terapie te odróżnia cel - nakierowany na zmianę lub stłumienie orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej poszczególnych osób.

Stwarzając zagrożenie dla ich zdrowia i praw, mogą zostać uznane za sprzeczne z konstytucyjnym zakazem dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny (art. 32 ust. 2 Konstytucji). W zależności od stosowanych metod „leczenia”, terapie te mogą zagrażać zdrowiu psychicznemu, a nawet fizycznemu osób, naruszać konstytucyjne prawa do ochrony zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji i do ochrony życia prywatnego (art. 47 Konstytucji RP), a także prawo pacjenta do poszanowania godności i intymności (art. 20 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta).

Gdy terapię konwersyjną prowadzi, oferuje lub propaguje lekarz lub lekarka, może to być uznane za sprzeczne także z Kodeksem Etyki Lekarskiej.

W każdym bowiem wypadku, praktyki konwersyjne są wynikiem opartego na uprzedzeniach wobec osób LGBT przekonania o wyższości orientacji heteroseksualnej i tożsamości cispłciowej nad innymi. Jeśli prowadzenie tej terapii może naruszać prawa człowieka, to już samo głoszenie poglądu o ich słuszności godzi w dobre imię osób nieheteronormatywnych i transpłciowych¸ wzmacnia stereotypy na temat tej grupy, a w konsekwencji przyczynia się do pogłębiania podziałów społecznych i kształtowania postaw nienawiści.

- Jako Prezes Rady Ministrów jest więc Pan szczególnie zobowiązany do przeciwdziałania wskazanym negatywnym konsekwencjom, jakie wywołują praktyki konwersyjne oraz uprzedzenia będące podstawą poglądu o ich zasadności – pisze Adam Bodnar do premiera.

Komitet Ministrów Rady Europy, w memorandum wyjaśniającym do zaleceń CM/Rec (2010) w zakresie środków zwalczania dyskryminacji opartej na orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej, wskazał, że zadaniem państwa jest podjęcie niezbędnych środków, by nikt nie był zmuszany do poddania się̨ jakiejkolwiek formie leczenia, procedurze lub badaniu lekarskiemu lub psychologicznemu, lub nie był umieszczany w instytucji medycznej - z powodu jego orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej.

W 2018 r. stosowanie terapii konwersyjnych wobec osób LGBTI potępił Parlament Europejski.

Jednoznaczne stanowisko w sprawie zajmują organy ONZ. W Komentarzu Ogólnym nr 22 w sprawie prawa do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego Komitet Praw Ekonomicznych, Socjalnych i Kulturalnych wskazał, że naruszeniem prawa do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego jest traktowanie osób LGBTI jako pacjentów psychiatrycznych w celu „wyleczenia” ich w drodze „terapii”. Komitet Praw Dziecka, w Komentarzu Ogólnym nr 20 dotyczącym realizacji praw dziecka w okresie adolescencji, wprost potępił narzucanie tak zwanych „terapii mających na celu próbę zmiany orientacji seksualnej.

W rekomendacjach dla Polski w 2018 r. Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami wprost zalecił Polsce wprowadzenie zakazu praktyk konwersyjnych. Wskazał na konieczność respektowania orientacji seksualnej i tożsamości płciowej przy wdrażaniu wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami psychospołecznymi.

1 maja 2020 r. Niezależny Ekspert ds. orientacji seksualnej i tożsamości płciowej przedstawił Radzie Praw Człowieka ONZ raport na temat „tzw. terapii konwersyjnych”. Zgodnie z raportem praktyki konwersyjne są prowadzone w jakiejś formie co najmniej w 68 państwach świata, najczęściej przez osoby świadczące pomoc medyczną lub psychologiczną. W zdecydowanej większości – ok. 80% przypadków – terapie te są prowadzone wobec osób małoletnich.

Problem praktyk konwersyjnych w Polsce

Ze względu na brak oficjalnych danych dotyczących ośrodków oraz osób oferujących i prowadzących terapie konwersyjne, nie jest możliwe dokładne określenie skali tego zjawiska. Nie oznacza to jednak, że problemu nie ma, RPO dowiaduje się o nim z kierowanych skarg, z raportów organizacji pozarządowych i doniesień mediów.

Według dostępnych informacji praktyki konwersyjne są oferowane i prowadzone w Polsce przede wszystkim przez ośrodki o profilu religijnym – związane lub nie z kościołem katolickim oraz przez psychologów i terapeutów, w ramach publicznej lub niepublicznej służby zdrowia. Często są stosowane wobec osób, które zgłaszając się do psychologa z innym problemem, a w ramach terapeutycznego „wsparcia”, są poddawane praktykom konwersyjnym  ze względu na przeświadczenie „specjalisty”, że to orientacja seksualna lub tożsamość płciowa osoby stanowi „źródło problemu”.

Świadectwa osób, które dobrowolnie lub za namową rodziny skorzystały z praktyk  oferowanych przez instytucje religijne dostarczają niepokojących historii o stosowanych metodach „terapii” duchowej, pogłębiających poczucie winy i wstydu, a w konsekwencji zagrażających godności i zdrowiu psychicznemu. Z doniesień mediów dowiadujemy się także o metodach konwersyjnych niebezpiecznych dla życia i zdrowia fizycznego.

Niezbędne są zmiany legislacyjne

W świetle opisanych zagrożeń, a także stanowisk organów międzynarodowych, konieczne jest wprowadzenie jednoznacznego zakazu praktyk konwersyjnych. Rzecznik wystąpił o to do Ministra Zdrowia 14 maja 2020 r.

Choć w odpowiedzi minister przyznał, że homoseksualność nie jest chorobą, a terapie konwersyjne są działaniami sprzecznymi z aktualną wiedzą medyczną, jednocześnie stwierdził, że nie dostrzega obecnie podstaw do wprowadzenia ich  zakazu w regulacjach z zakresu ochrony zdrowia. Dostępne informacje wskazują bowiem, że są one prowadzone przede wszystkim przez ośrodki religijne i osoby reprezentujące zawody psychologa i psychoterapeuty, nad których wykonywaniem MZ nie sprawuje nadzoru.

Luka prawna w postaci braku należytego uregulowania zawodu psychologa nie może jednak uzasadniać niepodejmowania innych działań w celu eliminacji tych terapii – wskazuje RPO.

A działania legislacyjne, by zakazać tych praktyk, były już podejmowane. Do Sejmu VIII kadencji w lutym 2019 r. wpłynął poselski projekt ustawy o zakazie praktyk konwersyjnych, którego nie skierowano do dalszych prac przed końcem kadencji Sejmu. W ocenie RPO projekt i jego uzasadnienie mogą okazać się pomocne w analizie problemu przez premiera.

Ochronę prawną osób LGBT przed tymi praktykami wprowadzono w wielu państwach na świecie (np. w Niemczech (od 2019 r.), na Malcie (od 2016 r.) i w Ekwadorze prowadzenie, oferowanie i reklamowanie praktyk konwersyjnych zostało zabronione na gruncie przepisów karnych).  W USA (w 20 stanach) i Kanadzie (np. w prowincji Ontario i prowincji Nowa Szkocja) zakaz stosowania terapii konwersyjnych przez profesjonalistów udzielających świadczeń zdrowotnych został ujęty w przepisach z zakresu ochrony zdrowia.

W świetle przedstawionej analizy, dla zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw osób  nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce, konieczne jest podjęcie przez Radę Ministrów działań w celu wyeliminowania problemu praktyk konwersyjnych.

XI.812.225.2020

Tożsamość płciowa to zakazana przesłanka dyskryminacji. Sąd uwzględnił precedensowy pozew osoby transpłciowej o nierówne traktowanie w zatrudnieniu

Data: 2020-10-05
  • Osobie transpłciowej przyjętej na umowę do pracy w ochronie postawiono warunek pracy w męskim umundurowaniu - choć funkcjonowała i wyglądała zgodnie z żeńską płcią odczuwaną
  • Ponieważ jej proces o ustalenie płci był wtedy w toku, formalnie posługiwała się dokumentem tożsamości, wskazującym na płeć męską
  • Powódka odmówiła pracy w męskim uniformie. Pozwała zleceniodawcę za naruszenie zasady równego traktowania ze względu na tożsamość płciową
  • Sąd II instancji przychylił się do stanowiska powódki, reprezentowanej przez Kampanię Przeciw Homofobii, i RPO – który przyłączył się do procesu. Sąd uwzględnił powództwo, zmieniając zaskarżony wyrok I instancji  

To pierwsza sprawa, w której polskie sądy rozpatrywały zarzut naruszenia zasady równego traktowania ze względu na tożsamość płciową na podstawie tzw. ustawy o równym traktowaniu.

Ustawa z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania nie zakazuje wprost dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową. Na jej podstawie niedozwolone jest jednak nierówne traktowanie - m.in. w obszarze zatrudnienia, w tym niepracowniczego – ze względu na płeć.

Z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i opracowań soft law organizacji międzynarodowych wynika jednoznacznie, że zakaz dyskryminacji ze względu na płeć obejmuje także tożsamość płciową. Nie zostało to jednak potwierdzone wcześniej w orzecznictwie polskich sądów. W tym kontekście prawomocny wyrok Sąd Okręgowego ma charakter precedensowy.

Historia sprawy

Powództwo w sprawie dotyczącej dyskryminacji bezpośredniej i molestowania w zatrudnieniu niepracowniczym wniosła osoba transpłciowa, reprezentowana przez Kampanię Przeciw Homofobii. Została przyjęta do pracy na podstawie umowy cywilnoprawnej w firmie świadczącej usługi ochrony.

Ponieważ jej proces sądowy o ustalenie płci pozostawał wówczas w toku, formalnie posługiwała się dokumentem tożsamości wskazującym na płeć męską – funkcjonowała społeczne i wyglądała natomiast zgodnie z żeńską płcią odczuwaną.

Chociaż w toku rekrutacji zleceniodawca traktował powódkę jako kobietę, kiedy dowiedział się o jej tożsamości płciowej, w upokarzających okolicznościach uniemożliwił jej podjęcie obowiązków, wskazując jako warunek m.in. zgodę na pracę w męskim umundurowaniu.

Powódka skierowała więc do sądu pozew o odszkodowanie (a jednocześnie zadośćuczynienie) za naruszenie zasady równego traktowania ze względu na płeć (tożsamość płciową) poprzez dyskryminację bezpośrednią i molestowanie.

Sąd I instancji oddalił powództwo, a powódka wniosła apelację.

Przystąpienie RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed sądem II instancji. Argumentował, że sąd I instancji błędnie zastosował przepisy ustawy o równym traktowaniu.  Przyjął bowiem, że powódka powinna była udowodnić fakt naruszenia zasady równego traktowania, podczas gdy ustawa wyraźnie przenosi ciężar dowodu na pozwanego i wymaga od powoda jedynie uprawdopodobnienia zdarzenia.

Według RPO sąd dokonał błędnej wykładni i błędnie zastosował przepisy ustawy o równym traktowaniu. Wykazał się także brakiem zrozumienia istoty transpłciowości.

Rzecznik przedstawił także istotny dla sprawy kontekst sytuacji prawnej osób transpłciowych w Polsce, zwłaszcza w obszarze zatrudnienia, gdzie nierówne traktowanie spotyka je najczęściej. Podniósł także, że sąd I instancji zupełnie nie rozpatrzył zarzutu molestowania, a oceniając czy doszło do dyskryminacji bezpośredniej, nie przeprowadził kluczowej dla tej oceny analizy porównawczej. Gdyby to zrobił, doszedłby do wniosku, że powódka została potraktowana odmiennie w stosunku do kobiety, której płeć metrykalna i odczuwana są zgodne, a więc przesłanką tego odmiennego traktowania była tożsamość płciowa powódki.

Rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego

29 września 2020 r. Sąd Okręgowy zmienił wyrok sądu I instancji i uwzględnił powództwo w całości. Uznał za zasadne zarówno zarzuty naruszenia prawa procesowego, jak i materialnego, zgodnie z argumentacją powódki i Rzecznika Praw Obywatelskich.

W uzasadnieniu ustnym wyroku sąd  wskazał, że „chociaż w polskim porządku prawnym kwestia transseksualizmu nie doczekała się jeszcze uporządkowania i samodzielnej regulacji, to jednak częścią polskiego porządku prawnego jest zakaz dyskryminacji osób transseksualnych, bowiem zasada ta stanowi element prawa wspólnotowego. Zakaz dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową może być także wyprowadzony z konstytucyjnych zasad dotyczących ochrony godności każdego człowieka i równego traktowania.”

Podkreślił też, że „ustawa o równym traktowaniu wdraża przepisy UE. Należy więc dokonywać wykładni tych przepisów w sposób zgodny z zasadami prawa wspólnotowego i orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE.”

Sąd  uwzględnił powództwo w całości – w tym roszczenie o zadośćuczynienie za szkodę niemajątkową. To szczególnie istotne, ponieważ ustawa o równym traktowaniu wprost wskazuje jedynie na prawo osoby pokrzywdzonej nierównym traktowaniem do odszkodowania. RPO od lat podnosi, że niezależnie od dosłownego brzmienia przepisów ustawy, ze względu na treść i cele dyrektyw UE, które ustawa implementuje, odszkodowanie, o którym mowa w art. 13 ustawy, należy rozumieć nie tylko jako środek ochrony prawnej zmierzający do naprawienia szkody majątkowej, ale także - jako zadośćuczynienie za szkodę niemajątkową. Wyrok stanowi potwierdzenie takiej wykładni, na co sąd zwrócił uwagę w uzasadnieniu ustnym.    

XI.801.8.2019

Ksiądz złożył poręczenie za Margot i skomentował jej sprawę – ma mieć postępowanie dyscyplinarne na KUL

Data: 2020-10-02
  • Jakie wypowiedzi ks. dra hab. Alfreda Wierzbickiego mogły uchybiać obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności tego zawodu?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta o to rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II 

Ks. Wierzbicki, kierujący Katedrą Etyki na tej uczelni, był jedną z kilkunastu osób, które złożyły poręczenie za aresztowaną na początku sierpnia 2020 r. niebinarną Margot.

Duchowny podkreślał, że nie podoba mu się "knajacki język Margot, pozowanie na Matkę Boską", ale to nie powód, żeby żałował decyzji o poręczeniu. Dodawał, że istotą jego poręczenia było to, że "sąd zastosował środki nieproporcjonalne do sytuacji, w jakiej znajdowała się Margot". "Każdy człowiek bez wyjątku zasługuje na szacunek nie ze względu na swoje poglądy, zasługi, bycie lub niebycie godnym pomocy innych. Prawdziwą świętością dla chrześcijan i niechrześcijan powinno być zawsze człowieczeństwo" – podkreślił ks. Wierzbicki.

Kolegium Rektorskie KUL skierowało wypowiedzi księdza do rzecznika dyscyplinarnego uczelni. Oficjalnie podano, że przyczyną tych działań jest przekonanie, że wypowiedzi medialne ks. dr. hab. A. Wierzbickiego szkodzą misji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Rzecznik zwrócił się do rektora KUL ks. prof. dr hab. Mirosława Kalinowskiego o wyjaśnienia w tej sprawie, a zwłaszcza o wskazanie, które wypowiedzi ks. dra hab. Alfreda Wierzbickiego zostały ocenione przez władze uczelni jako uzasadniające przypuszczenie zaistnienia przewinienia dyscyplinarnego stanowiącego czyn uchybiający obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności zawodu nauczyciela akademickiego.

VII.7033.78.2020

 

Adam Bodnar i Anna Błaszczak-Banasiak - z nagrodami Korony Równości

Data: 2020-09-27
  • RPO Adam Bodnar został wyróżniony nagrodą specjalną Korony Równości, przyznawaną przez Kampanię Przeciw Homofobii
  • W tym roku KPH po raz pierwszy zdecydowała się przyznać w plebiscycie Korony Równości dwie nagrody specjalne
  • Oprócz Rzecznika, nagrodę otrzymał Krzysztof Gonciarz, wyróżniający się nieszablonowym podejściem do walki o równość
  • A laureatką Korony Wolności w dziedzinie Prawo została mec. Anna Błaszczak-Banasiak, dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania w Biurze RPO

Nagrody wręczono 27 września 2020 r. w Warszawie. Laureaci wybrani w plebiscycie internautek i internautów to osoby szczególnie zaangażowane w walkę o prawa społeczności LGBTQI. 

Adam Bodnar został wyróżniony nagrodą speacjalną za "niezłomność ducha, solidarne stawanie po stronie tych, których prawa są łamane. Adam Bodnar swoją postawą pokazał, że Rzecznik Praw Obywatelskich może, a nawet musi być blisko ludzi i ciągle wsłuchiwać się w głos społeczeństwa obywatelskiego. Przez cały okres trwania swojej kadencji niestrudzenie prowadził dialog z obywatelami i obywatelkami. Pokazywał, że prawa obywatelskie i prawa człowieka są nienegocjowalne, a ich obrona nie może być uzależniona od politycznych trendów czy nastrojów społecznych. Wytyczał nowe ścieżki i mimo ogromnej presji ze strony rządzących nie zrezygnował ze stawania po stronie osób LGBT, twardo broniąc ich praw. Stał się tym samym bastionem nadziei polskiej społeczności LGBT."

Odbierając nagrodę, Adam Bodnar mówił, że traktuję ją jako docenienie całego Biura RPO. A dyrektorką Zespołu ds. Równego Traktowania (który m.in. przygotował skargi RPO do sądów na samorządowe uchwały „anty-LGBT”) jest mec. Anna Błaszczak-Banasiak, którą zaprosił na scenę. Podkreśliła ona zaangażowanie w tę sprawę pozostałych pracownic zespołu: swej zastępczyni Magdaleny Kuruś oraz Mileny Adamczewskiej-Stachury.

Adam Bodnar wspominał, że jego pierwsze zawodowe kontakty z KPH sięgają 2005 r. i m.in. zakazu Parady Równości w Warszawie.

Ostatnie 5 lat było jednak szczególnie trudne, bo te prawa zostały zakwestionowane przez rządzących. Byliśmy w tej roli, aby przypominać, na czym polega standard Konstytucji i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W wielu wypadkach dzięki temu udało się doprowadzić do rzeczywistej ochrony praw.

Rzecznik przypomniał, że były próby odwołania go za zajmowanie się problematyką wsparcia osób LGBT. Cała kadencja w zasadzie upłynęła pod tym znakiem: dlaczego Rzecznik zajmuje się właśnie prawami osób LGBT. Gdy odpowiadałem: ponieważ są to obywatele RP i zasługują na ochronę konstytucyjną, to nie zawsze spotykało się to ze zrozumieniem  ale uważam że warto było. Udało nam się całkiem sporo zrobić przez tę kadencję.

Wszyscy musimy być konsekwentni.  Jak będziemy konsekwentnie bronić tego, co wynika z Konstytucji i EKPC, jak będziemy się upominali o standardy, to one zwyciężą. Jeśli prawa zostały dane, to nie można ich tak po prostu zabrać. Nawet, gdy zakończę kadencję, będę służył państwu wsparciem i pomocą - podsumował Adam Bodnar.

- Ostatnie miesiące pokazują, że niespecjalnie mamy co świętować – mówiła, odbierając nagrodę w kategorii Prawo, mec. Anna Błaszczak-Banasiak. Przytoczyła list do RPO od pani Justyny, która jako lesbijka musiała się wyprowadzić ze swego miasteczka, w którym przyjęto uchwałę „anty-LGBT”.

”Odbija się ona bardzo mocno na moim środowisku, które i tak od dawna jest wykluczone, a poziom homofobii w Polsce dzięki rządzącym i telewizji publicznej rośnie (…) Jedyne, czym się różnimy, to tym że kocham osobę tej samej płci. Nie chcę niszczyć niczyjej rodziny, nie chcę namawiać do bycia osobą LGBT, chcę tylko czuć się bezpiecznie w swoim własnym mieście i kraju” – pisała autorka listu. - Pani Justyno, jeśli pani nas ogląda, robimy wszystko, co w naszej mocy” – powiedziała Anna Błaszczak-Banasiak.

Korony Równości przyznano w sumie w pięciu kategoriach: Zaangażowanie społeczne (laureatka - Wanda Traczyk-Stawska), Równe traktowanie („Atlas Nienawiści”), Życie polityczne (posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk) oraz Media (Oko.press).

WSA uchylił odmowę ujawnienia przez TVP kosztów programu „Inwazja”. Wyrok zgodny z wnioskiem RPO

Data: 2020-09-24
  • TVP powinna ujawnić koszty programu „Inwazja”, który m.in. utożsamiał środowiska osób LGBT z pedofilią – wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
  • Wyrok jest zgodny z wnioskiem RPO, który przyłączył się do postępowania z wniosku Kampanii Przeciw Homofobii o udostępnienie takiej informacji publicznej
  • Powołując się na „tajemnicę przedsiębiorstwa”, TVP odmówiła ujawnienia kosztów
  • Wola przedsiębiorcy nie może decydować o utajnieniu informacji, zwłaszcza że chodzi o medium publiczne, dysponujące środkami publicznymi - podkreślał RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie z wniosku KPH przeciw TVP S.A. o udostępnienie informacji publicznej.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie i skarga KPH

10 października 2019 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi, TVP wyemitowała własny materiał pt. „Inwazja”. RPO krytycznie ocenił ten program. Nie tylko bowiem potęguje on społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza co do Marszów Równości. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i powinny cechować się programy TVP.

Adam Bodnar wystąpił wtedy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada oceniła, że „Inwazja” nie propagowała działań sprzecznych z prawem i nie nawoływała do nienawiści lub dyskryminacji. Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości „skrywanej przed opinią publiczną".

W listopadzie 2019 r. KPH wniosła by TVP ujawniła koszty programu. TVP odmówiła, twierdząc że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Uznała bowiem, że żądane informacje mają „istotną wartość gospodarczą, która wyklucza ich udostępnienie”. Według TVP uzyskanie ich przez konkurencję mogłaby ją wzmocnić, a zarazem osłabić pozycję rynkową TVP.

Wobec tego KPH wystąpiła do sądu administracyjnego, by nakazał TVP ujawnienie tej informacji. W skardze wskazano na błędne uznanie, że nie może ona podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

Argumenty RPO dla sądu

W stanowisku dla WSA Rzecznik zgodził się z argumentami skargi, że TVP w sposób nieuprawniony dokonała rozszerzającej wykładni wyjątku od zasady dostępu do informacji publicznej, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawie o dostępie do informacji publicznej. A wyjątek ten należy interpretować wąsko.

W konsekwencji doszło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Jest ono jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne z środków pochodzących od państwa.

W oddzielnym procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez KPH TVP Sąd Okręgowy 11 maja 2020 r. udzielił zabezpieczenia pozwu poprzez usunięcie na rok „Inwazji” z kanału internetowego TVP. Sąd wskazał m.in., że „dla przeciętnego odbiorcy  materiału wynika z niego jednoznaczny przekaz, iż organizacje LGBT, w tym także powódkę, należy wiązać z propagowaniem pedofilii”. „Celem i skutkiem wyemitowanego przez pozwaną materiału było przedstawienie KPH w jednoznacznie negatywnym, stygmatyzującym i obraźliwym kontekście” – podkreślił sąd.

- Dlatego za szczególnie istotne należy uznać zapewnienie obywatelom dostępu do informacji publicznej o sposobie wydatkowania środków publicznych przez media publiczne przy produkcji takich materiałów – napisał RPO do WSA.

A spółka nie wykazała w sposób przekonujący, że informacja o kosztach „Inwazji” jest tajemnicą przedsiębiorstwa. Konieczne do tego byłoby wykazanie, że dana informacja ma wartość gospodarczą. TVP jest zaś podmiotem wykonującym zadania publiczne, zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej. Wnioskowana informacja powinna podlegać udostępnieniu jako informacja o majątku, którym dysponuje ten podmiot.

Nie można też przyjąć, że to wyłącznie wola przedsiębiorcy miałaby decydować o utajnieniu określonej informacji publicznej. Czyniłoby to bowiem fikcyjnym konstytucyjne  prawo obywatela do informacji publicznej.

Uznanie przez TVP, że informacja przedstawia dla spółki wartość gospodarczą nosi znamiona dowolności. TVP nie podniosła argumentu, że środki na „Inwazję” nie pochodziły z opłat abonamentowych -  co mogłoby uzasadniać utajnienie informacji. W ocenie Rzecznika „Inwazja” mogła zostać sfinansowana ze środków abonamentowych, a informacja o wysokości tych środków powinna podlegać udostępnieniu.

A skoro ponad połowę przychodu TVP stanowią wpływy pochodzące ze środków publicznych, trudno uznać, że informacja o sposobie wydatkowania tych środków na produkcje wewnętrzne może mieć znaczenie z punktu widzenia podmiotów konkurencyjnych względem TVP, które przecież takimi środkami nie dysponują.

Jawność i przejrzystość finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli umożliwiającym społeczną kontrolę. W ocenie RPO zapewnienie poszanowania tej zasady w tej sprawie ma szczególne znaczenie z uwagi na  wzrost wysokości środków przeznaczanych na działalność TVP.

Wyrok WSA

24 września 2020 r. WSA uchylił decyzję odmowną TVP. W ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że nie była ona należycie uzasadniona. W szczególności TVP nie wykazała, aby żądane informacje miały „istotną wartość gospodarczą”, co uzasadniałoby odmowę ich udostępnienia.   

Wyrok nie jest prawomocny. TVP może złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

VII.6060.11.2020

Czwarta uchwała samorządu ”anty-LGBT” uchylona przez sąd ze skargi RPO

Data: 2020-09-11
  • W sposób nieuzasadniony zróżnicowała pozycję osób LGBT i naruszyła Konstytucję – tak uchwałę Rady Miejskiej w Osieku ocenił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach
  • Uwzględniając skargę Rzecznika Praw Obywatelskich, sąd unieważnił tę uchwałę
  • W całości podzielił argumentację RPO i Kampanii Przeciw Homofobii, że zawiera ona treści wykluczające osoby LGBT ze wspólnoty mieszkańców

11 września 2020 r. WSA w Kielcach rozpatrzył skargę RPO na uchwałę Rady Miejskiej w Osieku z  31 października 2019 r. w przedmiocie zobowiązania burmistrza o przeciwdziałanie szerzeniu ideologii „LGBT” w placówkach szkolno-wychowawczych na terenie gminy.

Sąd stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały. Uwzględnił wszystkie zarzuty skargi RPO.

W uzasadnieniu ustnym wyroku sąd wskazał, że skarga jest dopuszczalna, bo uchwała dotyczy spraw z zakresu administracji publicznej. Sąd przedstawił pogląd o szerokim rozumieniu pojęcia „spraw z zakresu administracji publicznej”.

Sąd nie podzielił argumentu, że uchwała nie ma charakteru władczego. Tak jak RPO uznał zaś, że jeżeli akt zawiera wytyczne pod adresem podmiotów, które wchodzą w aparat administracji publicznej, to ma charakter władczy. Świadczy o tym zwrot w uchwale, że „zobowiązuje się burmistrza”.

Według sądu wszelkie wątpliwości w zakresie dopuszczalności drogi sądowoadministracyjnej powinny być interpretowane na rzecz ochrony praw obywatelskich i szeroko również rozumianego prawa do sądu.

Kryterium oceny legalności aktu jest jego zgodność z prawem, a w tej sprawie naruszono zasadę legalizmu. Uchwała nie zawiera bowiem żadnego przepisu prawa materialnego, który mógłby stanowić podstawę dla wydania takiego aktu. Została zatem wydana bez właściwej podstawy prawnej

Ponadto uchwała dotyczy spraw ponadlokalnych. Już tylko z tego względu skarga zasługiwała na uwzględnienie.

Uchwałodawca nie sprecyzował zarazem, od czego gmina ma być wolna, nie zdefiniował pojęcia „ideologia LGBT”, więc trzeba odwołać się do pojęcia słownikowego. Społeczność LGBT wyróżnia cecha – orientacja seksualna lub tożsamość płciowa, a nie wyznawana ideologia.

Sąd w całości podziela argumentację Rzecznika i KPH, że uchwała zawiera treści wykluczające osoby LGBT ze wspólnoty mieszkańców. Gmina w sposób nieuzasadniony zróżnicowała pozycję osób LGBT w gminie i naruszyła Konstytucję.

Sfera nauki i nauczania do domena państwa, sfera wychowania dzieci należy do rodziców. Rada Gminy nie jest uprawniona do tego, żeby wchodzić w kompetencje państwa albo rodziców.

Działania RPO

To już kolejny taki wyrok. 14 lipca 2020 r. WSA w Gliwicach, 15 lipca WSA w Warszawie (wydział zamiejscowy w Radomiu), a 6 sierpnia WSA w Lublinie unieważniły trzy inne zaskarżone uchwały. Uwzględniając wszystkie zarzuty Rzecznika, oba sądy uznały, że akty te dotyczyły spraw z zakresu administracji publicznej i zawierały elementy władcze. Uznawały, że uchwały ingerują w prawa i wolności człowieka.

Z kolei Naczelny Sąd Administracyjny zbada trzy decyzje WSA z Krakowa i Rzeszowa  o  odrzuceniu skarg RPO – z pwodów formalnych, bez ich merytorycznego badania. Te sądy uznały, że uchwały nie zostały podjęte w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie mogą być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego.

Potwierdzeniem publicznego charakteru spraw, których dotyczą zaskarżone uchwały, są m.in. działania instytucji Unii Europejskiej. Komisja Europejska, wezwana przez Parlament Europejski, podjęła konkretne środki w celu weryfikacji, czy fundusze UE są wydatkowane zgodnie z horyzontalną zasadą niedyskryminacji w polskich samorządach, które przyjęły uchwały dyskryminujące osoby LGBT. Ogłoszono, że sześć polskich miast, które podjęły te uchwały, nie dostanie wsparcia w ramach unijnego partnerstwa.

W ocenie Rzecznika nawet w przypadku przyjęcia, że uchwały te nie zawierają elementów władczych, ale stanowią „deklarację ideową”, to i tak są niezgodne z prawem. Zawierają bowiem treści sprzeczne z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a także ograniczają prawa obywatelskie. Stoją więc w sprzeczności z Konstytucją RP oraz prawem UE.

Według RPO nie ma żadnego znaczenia, że uchwały posługują się pojęciem "ideologia LGBT", a nie samoistnym skrótem LGBT. W uzasadnieniu swego wyroku WSA w Gliwicach podkreślił, że termin „ideologia LGBT” de facto odnosi się również do osób LGBT, a tłumaczenie, że LGBT to ideologia a nie ludzie jest przymykaniem oczu na rzeczywistość.

XI.505.13.2019

Nie tylko poniżające traktowanie... Końcowy raport KMPT o zatrzymaniach 7 sierpnia w Warszawie. Są konkretne zalecenia dla MSWiA i policji

Data: 2020-09-09
  • Sposób traktowania osób zatrzymanych przez policję 7 sierpnia 2020 r. w Warszawie po aresztowaniu aktywistki grupy „Stop Bzdurom” stanowił poniżające traktowanie
  • W niektórych przypadkach kumulacja dolegliwości wypełniła znamiona nieludzkiego traktowania
  • Na podstawie przeprowadzonych czynności kontrolnych Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur wydał 25 zaleceń adresowanych do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministra Zdrowia i Komendanta Stołecznego Policji
  • Są one dostępne w załączonym raporcie, wraz z omówieniem stanu faktycznego i prawnego oraz standardami międzynarodowymi

KMPT - działający w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich - przygotował końcowy raport z  wizytacji „ad hoc” policyjnych miejsc zatrzymań podległych Komendzie Stołecznej Policji. 

8 sierpnia 2020 r. przedstawiciele KMPT przeprowadzili je w 6 Pomieszczeniach dla Osób Zatrzymanych (PdOZ) w Warszawie i Piasecznie. Rozmawiali z 33 spośród 48 osób zatrzymanych w związku z wydarzeniami, do których doszło 7 sierpnia 2020 r. w Warszawie po aresztowaniu aktywistki grupy „Stop Bzdurom”.

Celem wizytacji było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych. Weryfikacji poddano warunki osadzenia w kontekście realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowvch: dostępu do pomocy prawnej od momentu zatrzymania, możliwości powiadomienia wybranej osoby trzeciej, dostępu do badania lekarskiego, prawa do informacji i możliwości złożenia skargi, a także rzetelności sporządzanej dokumentacji i prowadzonych rejestrów. Dokonano także oceny traktowania osób zatrzymanych przez funkcjonariuszy.

Ujawnione nieprawidłowości

W następstwie przeprowadzonych indywidualnych rozmów z osobami zatrzymanymi, a także po analizie protokołów zatrzymań oraz nagrań z kamer monitoringu w PdOZ, Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur ujawnił szereg naruszeń praw osób pozbawionych wolności.

Traktowanie

Wśród zatrzymanych znalazły się m.in. osoby, które nie uczestniczyły czynnie w zgromadzeniu, a także osoby przypadkowe, które deklarowały, że akurat w danym momencie wyszły np. do sklepu i wracały z zakupami.

Przedstawiciele KMPT otrzymali informacje na temat brutalnego zachowania niektórych policjantów, w tym o pobiciu jednej z osób, z którymi rozmawiali, w radiowozie. Część osób zatrzymanych posiadała widoczne obrażenia na ciele.

Zatrzymani wskazywali na nieproporcjonalne, w stosunku do ich zachowań, stosowanie środków przymusu bezpośredniego, np. zakładanie kajdanek na ręce z tyłu w czasie transportu, rzucenie na ziemię w celu zakucia w kajdanki, itp.

Część funkcjonariuszy zwracała się do osób zatrzymanych w sposób niecenzuralny, wypowiadając homofobiczne i transfobiczne komentarze.

Analiza protokołów zatrzymania wykazała, iż czas między zatrzymaniem a rozpoczęciem czynności na komisariatach wynosił w niektórych przypadkach ponad 5 godzin.

Część zatrzymanych przesłuchiwanych było w nocy, co ze względu na ich fizyczne i emocjonalne wyczerpanie uznać należy za niehumanitarne traktowanie.

Wobec zatrzymanych w nadmiernym stopniu stosowano kajdanki (np. podczas transportu, czy badania lekarskiego, np. mierzenie ciśnienia z rękami skutymi z tyłu).

Większość osób zatrzymanych została poddana kontroli osobistej, polegającej na rozebraniu się do naga i wykonaniu przysiadu. Wbrew obowiązującym przepisom kontrole miały zwykle charakter jednoetapowy, tj. zatrzymany musiał zdjąć całą odzież jednocześnie i stać nago przed fiinkcjonariuszem. Kontrole z rozebraniem do naga były przeprowadzane po zatrzymaniu, jak i przed samych osadzeniem w PdOZ, mimo że osoby zatrzymane były przez cały czas pod nadzorem funkcjonariuszy.

W przypadku transpłciowej kobiety kontrolę osobistą przeprowadził funkcjonariusz płci męskiej.

Zatrzymani informowali o braku dostępu do wody pitnej na kilku komisariatach oraz 0 długim oczekiwaniu na możliwość skorzystania z toalety. W PdOZ w Piasecznie zatrzymani nie otrzymali posiłku, mimo że minęło ponad 12 godzin od zatrzymania.

Dostęp do pomocy prawnej od początku zatrzymania

W kilku przypadkach o możliwości skorzystania z pomocy prawnej zatrzymani dowiadywali się już po podpisaniu protokołu zatrzymania i złożeniu wyjaśnień.

Część zatrzymanych nie wiedziała, w jaki sposób uzyskać pomoc prawną. Inni zrezygnowali z kontaktu z adwokatem/radcą prawnym sądząc, że czynności zostaną zakończone niezwłocznie, a oni wrócą do domu.

Spotkania z pełnomocnikami, które doszły do skutku, trwały zazwyczaj kilka minut i odbywały się w warunkach niezapewniających poufności (np. na korytarzach, czy w pokojach służbowych funkcjonariuszy).

Prawo do poinformowania osoby trzeciej o zatrzymaniu

Powiadomienie wskazanej osoby następowało zwykle dopiero po 2-3 godzinach od zatrzymania, dokonywali go wyłącznie policjanci.

Części zatrzymanych uniemożliwiono sprawdzenie listy kontaktów w telefonie i przekazanie numeru do osoby bliskiej.

Większość osób zatrzymanych nie otrzymała informacji, czy udało się skontaktować ze wskazaną osobą trzecią.

Dostęp do badania lekarskiego

Nie wszyscy zostali zbadani przez lekarza, nawet jeśli taka konieczność wynikała z obowiązujących przepisów.

Trzy osoby, z którymi przedstawiciele KMPT przeprowadzili rozmowy, miały na ciele widoczne obrażenia jednak nie poddano ich badaniu.

Dostęp do lekarza zapewniony był w większości przypadków dopiero po kilku godzinach od zatrzymania.

Poza jedną osobą, zatrzymani informujący o zaburzeniach psychicznych i przyjmowaniu leków psychotropowych badani byli przez lekarzy innych specjalizacji, niż psychiatria.

Część osób pozbawiona została możliwości zażycia leków, które przyjmują na stałe.

Prawo do informacji i możliwość złożenia skargi

Większość zatrzymanych nie została pouczona w sposób zrozumiały o przysługujących im prawach.

Rzetelność sporządzanej dokumentacji i prowadzonych rejestrów.

Część pełnomocników nie mogła ustalić miejsca pobytu swoich klientów. Przed rozpoczęciem wizytacji KMPT otrzymał informację, iż w przypadku 16 osób nieznane było ich miejsce osadzenia.

Podsumowanie

W ocenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, sposób traktowania zatrzymanych przez Policję stanowił poniżające traktowanie, a w niektórych przypadkach kumulacja dolegliwości wypełniła znamiona nieludzkiego traktowania.

KMPT wydał łącznie 25 zaleceń adresowanych do MSWiA, Ministra Zdrowia i Komendanta Stołecznego Policji, które wraz z omówieniem stanu faktycznego i prawnego oraz standardami międzynarodowymi dostępne są w Raporcie.

Zalecenia

Przedstawiciele KMPT zalecają:  

Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji:

  1. wprowadzenie efektywnego systemu pomocy prawnej zapewniającego dostęp do adwokata od pierwszych chwil zatrzymania;
  2. wprowadzenie obowiązku przeprowadzania badań lekarskich każdej osoby zatrzymanej przez funkcjonariuszy Policji;
  3. wprowadzenie obowiązku badania osób zgłaszających zaburzenia psychiczne przez lekarzy psychiatrów;
  4. zapewnienie osobom transpłciowym odpowiedniego poziomu opieki medycznej po zatrzymaniu;
  5. zapewnienie osobom transpłciowym możliwości wyboru płci funkcjonariusza mającego przeprowadzić kontrolę osobistą; 
  6.  wprowadzenie elektronicznego rejestru osób zatrzymanych przez Policję, który funkcjonowałby na poziomie krajowym i uwzględniałby m.in. informacje dotyczące miejsca pobytu osób zatrzymanych, uwzględniające m.in. transporty pomiędzy jednostkami. Dane te powinny być niezwłocznie udostępniane pełnomocnikom osób zatrzymanych. 

Ministrowi Zdrowia:

  1. uwzględnienia w programie szkoleń zawodowych lekarzy tematyki poświęconej opisanym w Protokole Stambulskim metodom wykrywania i dokumentowania przypadków tortur  i innych form okrutnego, nieludzkiego i poniżającego traktowania. 
     

Komendantowi Stołecznemu Policji:

  1. zapewnienie odbywania spotkań osób zatrzymanych z obrońcą w warunkach poufności, poza zasięgiem słuchu i wzroku funkcjonariuszy Policji;
  2. sporządzenie listy adwokatów i radców prawnych, uprawnionych do pełnienia roli obrońcy, na terenie właściwości odpowiedniego samorządu prawniczego, informowanie o jej istnieniu osoby zatrzymane i udostępnianie jej, w przypadku zgłoszenia takiej chęci;
  3. zapewnienie faktycznej realizacji prawa do powiadomienia osoby trzeciej o fakcie zatrzymania;
  4. umożliwienie samodzielnego powiadomienia wybranej osoby o fakcie zatrzymania a tylko w sytuacjach szczególnych, uzasadnionych specyfiką danej sytuacji, realizację tego prawa za pośrednictwem funkcjonariusza Policji;
  5. bezwzględne przeprowadzanie badań lekarskich w sytuacjach, gdy zgodnie  z obowiązującymi przepisami jest ono obligatoryjne;
  6. staranne dokumentowanie obrażeń, które posiadają osoby zatrzymane;
  7. przeprowadzanie badań lekarskich poza zasięgiem wzroku i słuchu policjantów, chyba że lekarz poprosi o asystę;
  8. zapewnienie, by wszystkie osoby zatrzymane były informowane o przysługujących im prawach, od samego początku pozbawienia wolności. Pouczenie powinno nastąpić poprzez udzielenie w chwili zatrzymania jasnej, ustnej informacji, która następnie dopiero powinna być uzupełniona o informację pisemną; Policjanci powinni upewnić się, że zatrzymany zrozumiał swoje prawa. Powinien mieć też czas na przeczytanie protokołu przed jego podpisaniem. W razie konieczności funkcjonariusze powinni udzielić zatrzymanemu  dodatkowych, ustnych wyjaśnień oraz umożliwiać szczegółowe zapoznanie się regulaminem pobytu w PdOZ;
  9. rzetelne prowadzenie dokumentacji dotyczącej osób zatrzymanych;
  10. bezwzględne przestrzeganie przez funkcjonariuszy obowiązku traktowania osób zatrzymanych, w sposób respektujący ich godność;
  11. podjęcie działań edukacyjnych wśród funkcjonariuszy w zakresie traktowania zatrzymanych;
  12. stosowanie kajdanek tylko wtedy, gdy wyraźnie uzasadnia to ocena ryzyka w indywidualnym przypadku;
  13. zaprzestanie stosowania kajdanek podczas badań lekarskich;
  14. zaprzestanie praktyki rutynowej kontroli osobistej zatrzymanych. Kontrola osobista powinna być stosowana jedynie w wyjątkowym, uzasadnionym specyfiką sytuacji przypadku i po dokonaniu indywidualnej oceny ryzyka;
  15. zaprzestanie praktyki kontroli osobistej wszystkich zatrzymanych przed ich umieszczeniem w PdOZ, poprzestanie na sprawdzeniu prewencyjnym;
  16. w przypadkach gdy kontrola osobista jest niezbędna, jej realizację w sposób dwuetapowy (zatrzymany powinien mieć możliwość ubrania partii odzieży przed zdjęciem kolejnej);
  17. w przypadku, gdy osoba osadzona w PdOZ pozbawiona była możliwości snu, udostępnianie materaca, podgłówka, koca oraz pościeli w ciągu dnia;
  18. zapewnienie wszystkim osobom osadzonym w PdOZ posiłków odpowiednich do prowadzonej diety oraz udostepnienie śniadania w przypadku, gdy z protokołu zatrzymania wynika, że czynności z zatrzymanym były prowadzone całą noc.

KMPT wyraża nadzieję, że uwagi staną się przedmiotem głębokiej refleksji ze strony odpowiednich władz prowadzącej do podjęcia systemowych działań, które nie tylko wyeliminują wskazane nieprawidłowości, ale przede wszystkim doprowadzą do zmiany postaw funkcjonariuszy Policji, w duchu poszanowania praw człowieka.

KMP.570.5.2020

PESEL i polski dokument dla dzieci z zagranicznym aktem urodzenia ze związków osób jednej płci. Odpowiedź Ministra Cyfryzacji

Data: 2020-09-07
  • Odmowa przepisania do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia - w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci - nie uniemożliwia nadaniu takiemu dziecku numeru PESEL oraz wydania polskiego dokumentu tożsamości
  • Tak Minister Cyfryzacji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który wystąpił w sprawie problemów z uzyskaniem dokumentów tożsamości i numerów PESEL dla urodzonych za granicą dzieci obywateli i obywatelek RP w związkach jednopłciowych
  • Z odpowiedzi MC wynika, że organ gminy nie może odmówić wydania dowodu, lecz powinien z urzędu przeprowadzić postępowanie wyjaśniające, a w rejestrze wpisać np. matkę + brak danych ojca

Obywatele skarżą się, że dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego czy numeru PESEL. Podstawą jest bowiem tzw. transkrypcja zagranicznego aktu - czyli jego wierne przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego, tak by powstał polski akt urodzenia. Brak dokumentów podczas pobytu w Polsce może rodzić wiele problemów, np. dotyczących korzystania ze świadczeń medycznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie stoi na straży praw dzieci, którym odmówiono transkrypcji aktu urodzenia tylko dlatego, że rodzice są tej samej płci.

A okoliczności prawne zmieniły się po podjęciu 2 grudnia 2019 r. przez 7 sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego uchwały stwierdzającej, że transkrypcja aktu, w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, jest niedopuszczalna ze względu na „ochronę podstawowych zasad polskiego porządku prawnego”.

Z uzasadnienia uchwały wynika, że obligatoryjność transkrypcji stwarza jedynie „podwyższony standard dowodowy” w postępowaniach administracyjnych. Wymaganie przedłożenia polskiego aktu urodzenia nie wpływa przy tym na zasadę potwierdzoną uchwałą Sądu Najwyższego z 20 listopada 2012 r., że zagraniczne akty mają moc dowodową równą polskim aktom stanu cywilnego.

W ocenie NSA odmowa transkrypcji zagranicznego aktu nie może prowadzić do sytuacji, w której polski obywatel nie będzie mógł uzyskać polskiego paszportu, dowodu tożsamości lub numeru PESEL. Dlatego organy administracji powinny tak stosować przepisy, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia.

W konsekwencji możliwość skutecznego wnioskowania o transkrypcję wydaje się obecnie niedostępna. Jedyną drogą ich uzyskania pozostaje wydanie ich na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, zgodnie z wykładnią NSA.

Tymczasem zalecenia z uzasadnienia uchwały NSA nie mają odzwierciedlenia w jednolitej praktyce organów administracji. Konsulowie wymagają przedstawienia odpisów polskich aktów urodzenia w toku postępowania o wydanie paszportu. A kierownicy USC odmawiają transkrypcji aktów urodzenia, gdzie jako rodziców wskazano osoby tej samej płci.

Jeden z organów gminy argumentował, że nie jest możliwe uwzględnienie wniosku, w którym jako imię ojca wskazano imię żeńskie, a wnioskodawczyni nie odpowiedziała pozytywnie na wezwanie do zmiany wniosku poprzez wskazanie w rubryce „imię ojca” informacji „brak danych”.

W ocenie RPO wszysko to narusza dobro i prawa dzieci, w tym ich prawo do obywatelstwa, posiadania paszportu i dowodu osobistego oraz korzystania ze związanych z obywatelstwem uprawnień.

Ponieważ numer PESEL nadaje obywatelowi polskiemu minister właściwy ds. informatyzacji, RPO Adam Bodanr 22 sierpnia 2020 r. spytał ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego:

  • czy możliwe jest dostosowanie aplikacji służącej do nadawania numerów PESEL obywatelom polskim tak, aby obywatele, w których zagranicznych aktach urodzenia wskazano jako rodziców osoby tej samej płci mogli uzyskać numer PESEL przy uwzględnieniu w systemie informacji o obojgu rodziców;
  • czy rozważy przekazanie organom administracji generalnych wyjaśnień i zaleceń postępowania w tych sprawach, a jeśli tak – w jakim brzmieniu.

Odpowiedź Ministra Cyfryzacji

Udostępniona przez ministra właściwego ds. informatyzacji aplikacja ŹRÓDŁO jest narzędziem wspierającym realizację ustawowych zadań organów gmin. Do zadań tych należy m.in. prowadzenie spraw związanych z ewidencją ludności, w tym występowanie do ministra właściwego do spraw informatyzacji o nadanie numeru PESEL z urzędu albo na wniosek.

W celu nadania numeru PESEL organy przekazują ministrowi właściwemu do spraw informatyzacji, za pośrednictwem systemu teleinformatycznego odpowiednie dane. Samo nadanie numeru PESEL, zgodnie z art. 16 ust. 4 ustawy jest czynnością materialno-techniczną.

Jedną z wymienionych danych są imiona i nazwiska rodowe rodziców. Ich podanie jest obowiązkowe w przypadku nadawania numeru PESEL z urzędu obywatelom polskim. Można je natomiast pominąć, gdy nie są dostępne, w przypadku nadawania numeru PESEL z urzędu cudzoziemcom zamieszkującym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz nadawania numeru PESEL na wniosek (również obywatelom polskim).

Z technicznego punktu widzenia pola przeznaczone na wpisanie tych danych są po prostu polami tekstowymi, co umożliwia wpisanie dowolnej wartości. Ponieważ jednak zgodnie z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym za matkę dziecka uznaje się kobietę, która dziecko urodziła, a ojcem dziecka jest zawsze mężczyzna, pola wypełniane przy nadawaniu numeru PESEL, jak i widniejące w rekordzie osoby w rejestrze PESEL oznaczono jako „imię matki” oraz „imię ojca”.

Należy podkreślić, że poza właściwością Ministra Cyfryzacji leżą sprawy związane z wprowadzaniem zasad określających pochodzenie dziecka od danych osób. Dopiero ewentualne zmiany prawa w tym zakresie będą skutkowały zmianą opisu pól.

Jednocześnie, nawet w przypadku obligatoryjności podania danych rodziców w procesie nadawania numeru PESEL z urzędu, mając świadomość różnorodności zdarzeń (np. specyfiki danych cudzoziemców, którzy nabyli obywatelstwo polskie), przewidziano możliwość ich oznaczenia jako „brak danych”, co nie uniemożliwia nadania numeru PESEL. W zakresie nadawania numerów PESEL dzieciom rodziców, którzy zgodnie z zagranicznym aktem urodzenia są  tej samej płci, zasadne, w ocenie Ministerstwa Cyfryzacji, będzie przyjęcie działania zaproponowanego przez prokuratora Prokuratury Krajowej w toku rozpatrywania sprawy przez NSA.

Jak wskazał prokurator art. 104 ust. 5 i art. 107 pkt 3 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego w zw. z art. 7 ustawy Prawo prywatne międzynarodowe nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci - co nie stoi na przeszkodzie nadaniu dziecku numeru PESEL oraz wydaniu mu polskiego dokumentu tożsamości. Wyrażone przez prokuratora zdanie jest w tym zakresie zgodne z sentencją uchwały NSA.

Jednocześnie prokurator wskazał, że jeżeli zagraniczny akt urodzenia dziecka nie obejmuje danych ojca (mężczyzny) lub matki (kobiety) albo osób różnej płci, które je przysposobili, należy uzupełnić odpowiednie rubryki rejestru PESEL, Rejestru Dowodów Osobistych lub centralnej ewidencji wydanych i unieważnionych dokumentów paszportowych na podstawie odpowiednich (zagranicznych lub krajowych) dokumentów urzędowych, z których wynikają dane ojca lub matki dziecka, będących osobami różnych płci. Jeżeli zaś nie jest to możliwe, właściwy organ powinien uzyskać dowód, z którego wynika, że ojciec albo matka dziecka są nieznani, a równocześnie dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci.

W tym ostatnim przypadku polski organ administracyjny powinien nadać dziecku PESEL albo wydać dowód osobisty lub paszport, umieszczając wzmiankę we właściwym rejestrze (ewidencji), że ojciec lub matka dziecka nie są znani, a dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci. Okoliczność ta powinna wynikać z niebudzących wątpliwości dowodów zgromadzonych przez organ lub dostarczonych przez wnioskodawcę.

W ocenie Ministerstwa Cyfryzacji realizacją takiego podejścia może być oznaczenie „brak danych” w rekordzie osoby w rejestrze PESEL, jeżeli w wyniku postępowania wyjaśniającego okaże się, że ojciec lub matka dziecka nie są znani, a dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci.

Postępowanie wyjaśniające w przedmiocie ustalenia matki lub ojca dziecka powinno się jednakże odbywać na gruncie przepisów materialnych regulujących zdarzenia skutkujące nadaniem numeru PESEL, tj. ustawy o ewidencji ludności (meldunek), ustawy o dowodach osobistych lub ustawy o dokumentach paszportowych. To na gruncie tych przepisów rozstrzyga się zameldowanie oraz wydanie dokumentu tożsamości z określonymi danymi. Nie ma jednocześnie technicznych przeszkód, aby w rejestrze PESEL przy nadawaniu numeru PESEL wskazać numer zagranicznego aktu urodzenia dziecka.

Odpowiadając na pytanie, czy rozważy przekazanie organom administracji, uprawnionym generalnych wyjaśnień i zaleceń, minister Marek Zagórski wskazał, że ich przekazywanie w celu zapewnienia jednolitości postępowania w obszarze związanym z ewidencją ludności należy do kompetencji ministra właściwego do spraw wewnętrznych. Zwrócił uwagę, że zakres zadań ministra właściwego do spraw informatyzacji określa przede wszystkim art. 6 ust. 2 ustawy, zgodnie z którym minister zapewnia utrzymanie i rozwój rejestru PESEL.

XI.534.4.2016

Odpowiedź policji w sprawie zatrzymań osób, które udekorowały warszawskie pomniki tęczowymi flagami 

Data: 2020-09-04
  • Stołeczna policja odpowiedziała RPO na wystąpienie w sprawie zamocowania na warszawskich pomnikach tęczowych flag w nocy z 28 na 29 lipca 200 r. i reakcji  organów ścigania na to zdarzenie
  • W odpowiedzi policja używała sformułowania "Michał S." wobec niebinarnej Margot 

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął tę sprawę.

Media podawały, że poza figurą Chrystusa przed Kościołem św. Krzyża flagi pojawiły się na pomnikach: Mikołaja Kopernika, Jana Kilińskiego, Wincentego Witosa oraz Syrenki Warszawskiej.

19 sierpnia Prokuratura Okręgowa w Warszawie przysłała Rzecznikowi wyjaśnienia: prowadzi śledztwo przeciwko osobom podejrzanym o znieważenia pomników upamiętniających osoby i zdarzenia historyczne oraz znieważenie przedmiotu czci religijnej.

Wobec doniesień medialnych o zatrzymaniu przez policję osób podejrzanych o rozwieszenie flag, RPO 4 sierpnia wystąpił zaś do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja. Poprosił go o podanie podstawy prawnej zatrzymania osób, które miały brać udział w zdarzeniu, przesłanek uzasadniających zatrzymania oraz informacji o ich przebiegu.  

Odpowiedź Komendanta Stołecznego Policji

W dniach 3-4 sierpnia 2020 r. funkcjonariusze Komendy Rejonowej Policji Warszawa I realizowali czynności służbowe w ramach prowadzonego dochodzenia, nadzorowanego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie.

W toku  tych czynności policjanci dokonali zatrzymania trzech osób - Michała S. Zuzanny M. oraz Anny F., podejrzanych o popełnienie w dniu 28/29 lipca 2020 r. czynów z art. 261 kk oraz z art. 196 kk.

Michał S. został zatrzymany w dniu 3 sierpnia 2020 r., natomiast w dniu  4 sierpnia 2020 r. zatrzymano Zuzannę M. i Annę F. Osoby te zostały zatrzymane  na podstawie art. 244 §1 kpk - przy czym Michał S. i Zuzanna M. zostali zatrzymani  w związku z obawą zatarcia śladów oraz ukrycia się, natomiast Anna F. została zatrzymana  w związku z obawą zatarcia śladów.

Wszystkie z wymienionych osób zostały poinformowane o przyczynach zatrzymania i pouczone o przysługujących im uprawnieniach zatrzymanego w postępowaniu karnym.  O zatrzymaniu wymienionych osób poinformowano Prokuraturę.

Odnosząc się do kwestii przekazania kopii protokołów z czynności zatrzymania wymienionych osób informuję, że zgodnie z treścią art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich nie jest możliwe udostępnienie kopii protokołów, z uwagi  na fakt, że w powyższej sprawie wobec wymienionych osób prowadzone jest postępowanie przygotowawcze i dotychczas nie zapadły w nim rozstrzygnięcia.

XI.518.49.2020

Sejmowa komisja ws. zatrzymań 7 i 8 sierpnia w Warszawie. KMPT wskazuje na nieprawidłowości policji

Data: 2020-09-02
  • Brak pouczenia osób zatrzymanych o przysługujących im prawach; nadużywanie kontroli osobistych; brak badań medycznych mimo przesłanek  do tego; nieodnotowywanie  obrażeń u zatrzymanych
  • Na takie nieprawidłowości  wskazywał przedstawiciel Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur podczas obrad sejmowej komisji nt. interwencji policji i zatrzymań w Warszawie 7 i 8 sierpnia 2020 r.
  • Szczegółowe wnioski oraz rekomendacje znajdują się w raporcie przygotowywanym w całej sprawie przez KMPT, który działa w Biurze RPO

2 września 2020 r. sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych opiniowała wniosek Klubu Parlamentarnego Koalicja Obywatelska - Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni, dotyczący przedstawienie na posiedzeniu Sejmu Informacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji na temat interwencji policji i zatrzymań dokonanych na ul. Krakowskie Przedmieście oraz ul. Wilczej w Warszawie 7 i 8 sierpnia 2020 r. Chodzi o protesty związane z zatrzymaniem binarnej Margot.

Uzasadniając wniosek, posłanka KO Urszula Zielińska wskazywała na wstępne wnioski KMPT z wizytacji „ad hoc” policyjnych miejsc detencji; przedstawiła też relacje zatrzymanych. Posłanka, która sama uczestniczyła w demonstracji, mówiła o eskalacji ze strony policji, nieuzasadnionej brutalności, legitymowaniu aktywistów dopiero w radiowozie po zatrzymaniu, rozkazie, by zatrzymywać losowe osoby oraz o uniemożliwianiu kontaktu z adwokatem. Większość zatrzymanych otrzymała zarzut udziału w zbiegowisku, choć większość z nich zatrzymano już poza Krakowskim Przedmieściem. Posłanka pytała, dlaczego policja otrzymuje rozkazy, które wydają się wymuszać na niej nadużywanie środków przymusu bezpośredniego i eskalację podczas protestów, które zwykle są pokojowe?

Sekretarz  stanu w MSWiA Maciej Wąsik  przedstawił wersję wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu. Twierdził, że interwencja została przeprowadzona w prawidłowy sposób, a zastosowane środki przymusu bezpośredniego były adekwatne do sytuacji, bowiem policjanci spotykali się z agresją słowną. Również komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk wskazywał, że protestujący byli agresywni, pluli na mundury, wyzywali policjantów.

W pytaniach posłowie najczęściej podnosili kwestię utrudnionego dostępu zatrzymanych do adwokatów. Pytano również, dlaczego osoby zatrzymane legitymowane były dopiero w radiowozach oraz dlaczego funkcjonariusze nie informowali ich od razu o podstawie zatrzymania.

Zdaniem Macieja Wąsika  wszystkie osoby, które poprosiły o kontakt z obrońcą, ten kontakt otrzymały, ale „to nie jest tak, że ten kontakt musi być w ciągu 15 minut”. Nie było zaś odpowiedzi na powtarzane pytania posłów o komentarz do słów rzecznika prasowego KGP, który informował, że ograniczenia w dostępie zatrzymanych do adwokatów wynikały z obawy o bezpieczeństwo.

Odnosząc się do kwestii stosowania kajdanek zapinanych wyłącznie z tyłu, Maciej Wąsik mówił, że ich użycie uzasadniała agresja zatrzymanych. Komendant główny stwierdził zaś, że sam nakazał funkcjonariuszom, by kajdanki stosować właśnie na ręce trzymane z tyłu. Nie zmienił zdania nawet wtedy, gdy kilku posłów w swoich wypowiedziach wskazało, że taki sposób stosowania kajdanek, nie jest jedynym, który przewiduje ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

Minister wdawał się w polemiki z posłami opozycji, czyniąc liczne dygresje, co powodowało, że główny wątek wypowiedzi gubił się w innych wątkach., nie mających związku z pytaniami.

Komendant stwierdził że zgromadzono dużo materiałów dowodowych w formie nagrań wideo, ale nie może ich pokazać, bo są dowodami w sprawie, które przekazano prokuraturze. Analiza tego materiału, w jego ocenie, uprawnia go do sformułowania, że ciężko sformułować jakiekolwiek uwagi do działań policjantów.

Poinformował, że z uprawnienia do złożenia zażaleń na zatrzymanie skorzystało 38 spośród 48 zatrzymanych. Sąd jedno już rozpatrzył, orzekając, że zatrzymanie miało charakter legalny, aczkolwiek było niezasadne i nieprawidłowe. Powodem takiego orzeczenia było niezagwarantowanie zatrzymanemu kontaktu z adwokatem.

Posłanka PIS Magdalena Sroka podkreślała, że policjanci są  pokrzywdzonymi w zajściach. Spytała szefa KGP o straty policji. Generał poinformował, że wynoszą one ok. 6 tys. zł za uszkodzenia samochodu. Do tego dochodzą koszty wyprania oplutych policyjnych mundurów.

Posłanka Magdalena Filiks z KO pytała o zarzuty stawiane zatrzymanym aktywistom. Dodała, że po jej poselskiej interwencji, policja informowała te osoby (co ma nagrane), że powodem  zatrzymań był udział w nielegalnym zgromadzeniu. Według posłanki na komendzie osoby te otrzymywały zarzut nie tego wykroczenia, lecz zarzut karny polegający na czynnym udziale w zbiegowisku.

Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus przekonywała, że społeczność LGBT jest konsekwentnie odczłowieczana. Spytała komendanta, czy jeżeli wyjedzie na ulice z furgonetką, na której napisze „Zobacz związek pedofilii z księżmi”, to czy policja będzie ją chronić przed atakami.

Justyna Nakielska z Kampanii Przeciw Homofobii pytała, dlaczego uczestniczący w wydarzeniach byli zatrzymywani, a nie tylko legitymowani. Nie dostała jednak odpowiedzi. Minister Wąsik podziękował jej zaś, że „wskazała, iż policjanci wytrzymywali lżenia demonstrantów przez ok. 2 godziny”.

Jako ostatni głos zabrał dyrektor KMPT Przemysław Kazimirski. Zaprezentował najważniejsze wnioski z raportu powizytacyjnego KMPT, przeprowadzonego w jednostkach policji bezpośrednio po zatrzymaniach.

Wyraził przekonanie, że gdyby w polskim prawie spełniona była tylko jedna najważniejsza gwarancja antytorturowa - którą stanowi zagwarantowanie każdemu zatrzymanemu dostępu do bezpłatnej pomocy prawnej od początku zatrzymania - uniknęlibyśmy wielu wątpliwości związanych z zatrzymaniami. Rola adwokata bowiem polega na dbałości o transparentność czynności wykonywanych z osobą zatrzymaną. A to służy nie tylko pozbawionym wolności, lecz również organom państwa decydującym o zatrzymaniu.

Dyr. Kazimirski omówił najważniejsze wnioski z raportu. To m.in.:

  • brak właściwej realizacji obowiązku pouczenia zatrzymanych o przysługujących im prawach,
  • nadużywanie kontroli osobistych oraz ich 1-etapową realizację,
  • brak badań medycznych nawet w sytuacjach, w których zachodziły przesłanki do ich wykonania,
  • brak wskazywania w zaświadczeniach lekarskich obrażeń, mimo że badani je mieli.

Pozostałe wnioski oraz rekomendacje znajdują się w przygotowanym raporcie, który zostanie niebawem upubliczniony. Przewodniczący komisji  poprosił o przesłanie raportu także do niej.  

Posiedzenie zakończyło się głosowaniem nad wnioskiem stanowiącym przedmiot obrad komisji. Większością głosów (21:17) przyjęto stanowisko, w którym za wystarczającą uznano informację przedstawioną przez min. Maciej Wąsika. W związku z tym informacja ta nie będzie przedmiotem debaty posiedzenia plenarnego Sejmu.

Postępowania w sprawach o ustalenie płci. Przewodnik dla sędziów i pełnomocników

Data: 2020-09-02

Publikacja stanowi zestawienie aktualnego orzecznictwa sądów polskich i europejskich w sprawach dotyczących uzgodnienia płci, które kształtuje przyjęty standard ich prowadzenia. Omówienie orzecznictwa uzupełnione zostało stosownymi komentarzami, a także praktycznymi poradami, wskazującymi na najistotniejsze zasady, których respektowanie powinno zapewnić ochronę praw człowieka osób transpłciowych przechodzących tranzycję. Zawarte w ostatnim rozdziale rekomendacje sformułowane zostały w oparciu o analizę doświadczeń i obserwacji. Celem publikacji jest ułatwienie sędziom orzekania w postępowaniach o ustalenie płci, a także zapewnienie możliwie pełnej ochrony praw człowieka osób transpłciowych w toku tych postępowań.
 

Na czym polega problem ze „strefami wolnymi od…” Wyrok WSA w Gliwicach

Data: 2020-08-24
  • Stwierdzenie, że gmina będzie strefą wolną od ideologii LGBT rodzi proste pytanie, czyli od czego? - napisał w wyroku WSA w Gliwicach
  • Sąd uchylił uchwalę z Istebnej i przedstawił szeroką argumentację wyjaśniającą proble
  • RPO otrzymał właśnie odpis wyroku 

Oto fragmenty, całość – w załączniku

Trzeba jednak pamiętać o jeszcze jednej zasadniczej kwestii, otóż tak akt o charakterze władczym, jak i akt nieposiadający tej cechy, muszą mieścić się w granicach wyznaczonych gminie przepisem art. 6 ustawy o samorządzie gminnym, zgodnie z którym do zakresu działania gminy należą wszystkie sprawy publiczne o znaczeniu lokalnym, niezastrzeżone ustawami na rzecz innych podmiotów. Wymogi te dotyczą wszelkich działań gminy. Zakres jej działania został wyznaczony dwoma czynnikami po pierwsze - sprawy publiczne o znaczeniu lokalnym, po drugie – sprawy niezastrzeżone ustawami na rzecz innych podmiotów.(…)

Trafnie w takiej sytuacji stwierdził Rzecznik Paw Obywatelskich, że uchwałą swą Rada Gminy Istebna wykroczyła poza ustawowo określone granice działania Gminy, co jest równoznaczne z naruszeniem art. 7 Konstytucji i art. 6 ust. 1 u.s.g. Wskazane tu sprawy zostały zastrzeżone na rzecz innych podmiotów i, co wymaga mocnego podkreślenia, nie są to sprawy o znaczeniu lokalnym, a ogólnokrajowym. Takie kwestie jak program nauczania w szkołach, zasady realizacji zadań edukacyjnych, zasady działania przedsiębiorców nie mają charakteru lokalnego, gminnego. One muszą być jednolite dla wszystkich obywateli RP. To są sprawy ogólnokrajowe.(…)

Odpowiedź na pytanie, czy zaskarżona uchwała kogoś dyskryminuje w jakikolwiek sposób i z jakiejkolwiek przyczyny zależy od ustalenia, co jest jej przedmiotem i do kogo się odnosi. O ile Rzecznik Praw Obywatelskich utrzymuje, że uchwała odnosi się wprost do społeczności LGBT, zaliczanych do niej osób, o tyle Gmina, Instytut Ordo Iuris oraz Prokurator twierdzą, że uchwała w ogóle nie jest adresowana do tej grupy osób, a odnosi się do "ideologii LGBT" i jest wynikiem wywołanej przez niektórych polityków wojny ideologicznej. Znaczenie tej uchwały jest takie, że ustanawia ona strefę wolną od ideologii, a nie strefę wolną od osób z grona LGBT i nie jest jej celem ograniczenie praw tych osób.(…)

Sąd nie zgodził się z taką argumentacją z kilku względów. Po pierwsze owa ideologia LGBT w żaden sposób nie została dookreślona w uchwale. Nie jest to termin na tyle jasny i precyzyjny, a przynajmniej niekontrowersyjny, by można było posłużyć się nim w taki sposób, jak to zostało zrobione w zaskarżonej uchwale, czyli bez doprecyzowania. Stwierdzenie, że gmina będzie strefą wolną od ideologii LGBT rodzi proste pytanie, czyli od czego? (…)

Oczywiście są ideologie, których treść i identyfikacja nie nastręczają większych problemów, a przynajmniej są identyfikowalne w podstawowych założeniach (np. komunizm, faszyzm, anarchizm, feminizm itd.), ale nie należy do nich termin "ideologia LGBT", której istnienia wprost zaprzeczają uczestnicy postępowania Kampania przeciw Homofobii oraz Federacja Znaki Równości. Na obecnym etapie wszyscy są zgodni co do tego, że skrót LGBT to akronim, czyli słowo utworzone przez skrócenie wyrażenia złożonego z dwóch lub więcej słów, w tym przypadku, posługując się angielskim pierwowzorem; lesbian, gay, bisexual, transgender. Odnosi się zatem do osób o określonej preferencji seksualnej i identyfikacji płciowej. Poprzedzenie tego skrótu słowem "ideologia" oznaczałoby, że wszystkie te osoby mają jedną, wspólną ideologię, czyli system uporządkowanych poglądów, idei, pojęć. Nie ma podstaw do tego, by takie założenie przyjąć, tak jak nie ma podstaw do przyjęcia, że istnieje jedna ideologia właściwa wszystkim osobom heteroseksualnym. To natomiast, co jest dla wspólne dla osób z grona LGBT, to nieheteronormatywne życie seksualne i de facto do tego odnosi się zaskarżona uchwała, a więc do tego, co spaja tę grupę osób czyli nie ideologia, a ich życie seksualne.(…)

Po drugie, nawet gdyby przyjąć, że w uchwale chodzi o "ideologię", to trzeba mieć na względzie, że ideologia nie występuje w przyrodzie w stanie wolnym, w oderwaniu od ludzi. Zawsze jest związana z ludźmi, którzy ją głoszą, uznają za własną, kierują się nią w życiu, realizują. Jeśli przyjąć prostą definicję słownikową terminu ideologia, to uzyskamy taki rezultat, że jest to system poglądów, idei, pojęć jednostki lub grupy ludzi ("Wielki słownik języka polskiego" pod redakcją W. Doroszewskiego, Wydawnictwo PWN, rok 2018, dostępny w wersji elektronicznej na https://sjp.pwn.pl)). Termin "strefa wolna od ideologii LGBT" de facto odnosi się do ludzi z tego grona, bezpośrednio ich dotyka. Tłumaczenie, że LGBT to nie ludzie, a ideologia, jest przymykaniem oczu na rzeczywistość, kiedy nie chce się dostrzec pełnych konsekwencji takich słów. Zaskarżona uchwała jest analizowana przez Sąd nie tyko z punktu widzenia językowego, nie tylko z punktu widzenia intencji Rady Gminy Istebna, ale też z punktu widzenia jej realnych skutków ocenianych przez pryzmat postanowień Konstytucji i norm prawa międzynarodowego, o czym dalej będzie mowa.

Sąd w zupełności nie podziela argumentacji Instytutu Ordo Iuris przedstawionej w jego piśmie, którą można streścić następująco: słowo LGBT to akronim, skrótowiec, akronimy ulegają stopniowemu scalaniu znaczeniowemu, towarzyszy temu zatarcie poczucia jego złożoności morfologicznej, poszczególne elementy skrótowca tracą indywidualny sens, sprowadzone są do nic nieznaczących liter, głosek, czy grup głoskowych, stają się nową całością i w ten sposób akronim LGBT odrywa się znaczeniowo od osób identyfikowanych z uwagi na preferencje seksualne, oznaczając już ideologię, a nie kogoś.

Jest to typowy przykład argumentacji prawniczej, w której można utopić sens każdej rzeczy. Przechodząc od pojęcia akronim, przez jego złożoność morfologiczną, scalanie i utratę indywidulanego sensu dochodzi się do wniosku, że skrót oderwał się od osób – gejów, lesbijek, biseksualistów i osób transpłciowych. Każdy, kto śledzi debatę publiczną wie, że to nieprawda. Jeśli nawet prawdą jest to, jakim procesom ulegają akronimy, to z całą pewnością w naszych warunkach społecznych akronim LGBT nie oderwał swego znaczenia od ludzi: lesbijek, gejów, biseksualistów i osób transpłciowych i z nimi jest identyfikowany.

Wszystko to prowadzi do zasadniczego wniosku, w myśl którego tak sformułowana uchwała Rady Gminy Istebna dotyczy ludzi z grona LGBT i ma dla nich skutek dyskryminujący, a ta dyskryminacja polega na wykluczeniu ze wspólnoty. Art. 16. Konstytucji definiuje wspólnotę samorządową w sposób następujący: Ogół mieszkańców jednostek zasadniczego podziału terytorialnego stanowi z mocy prawa wspólnotę samorządową. W ślad za nim art. 1 ust. 1 i ust. 2 u.s.g. stanowi o tym, że Mieszkańcy gminy tworzą z mocy prawa wspólnotę samorządową. Ilekroć w ustawie jest mowa o gminie, należy przez to rozumieć wspólnotę samorządową oraz odpowiednie terytorium. Wspólnota wymaga więzi między jej członkami. Zakłada ich uczestnictwo we wspólnych sprawach, prawo decydowania o nich, jak również prawo funkcjonowania w przestrzeni publicznej. Oznacza także poczucie przynależności do wspólnoty ustanowionej mocą Konstytucji. Zaskarżona uchwała pozbawia osoby z grona LGBT tych atrybutów, jest dla nich dyskryminująca.

Postanowienia w drodze uchwały rady gminy, że gmina jest strefą wolną od ideologii LGBT nie da się odseparować od osób z tego grona, tak się po prostu nie dzieje, jest zatem przejawem ich dyskryminacji z uwagi na preferencje seksualne i tożsamość płciową. Stanowi naruszenie art. 32 Konstytucji, a także art. 14 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (w skrócie EKPCz, Dz.U.1993.61.284) Korzystanie z praw i wolności wymienionych w niniejszej konwencji powinno być zapewnione bez dyskryminacji wynikającej z takich powodów, jak płeć, rasa, kolor skóry, język, religia, przekonania polityczne i inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie bądź z jakichkolwiek innych przyczyn. Stanowi jednocześnie naruszenie art. 21 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej (Dz.Urz. UE C 2007 r., 303.1) - Zakazana jest wszelka dyskryminacja w szczególności ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub przekonania, poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną.

Słusznie podkreślił Rzecznik Praw Obywatelskich, że w ocenie tej uchwały nie można pominąć aktualnej sytuacji społecznej i nie dostrzec jej skutków, tego rodzaju uchwała przyczynia się do stygmatyzacji ludzi z grona LGBT, wzmaga ich poczucie zagrożenia, krzywdzi ich.(…)

Twierdzenie natomiast, że poczucie osób z grona LGBT wykluczenia ich ze wspólnoty ma charakter hipotetyczny, nie uwzględnia stanowiska przedstawionego przez organizację zajmującą się na co dzień sytuacją osób z grona LGBT - Kampanię Przeciw Homofobii i nie uwzględnia zjawisk zachodzących obecnie w naszym życiu społecznym, które można określić jako nasilenie wystąpień przeciwko społeczności LGBT i z drugiej strony dążenie osób z tego grona do równego traktowania i zaprzestania dyskryminacji. Są to fakty powszechnie znane, a twierdzenie, że to tylko hipotetyczna wypowiedź jest niestety znowu przymykaniem oczu na rzeczywistość. (…)

Tymczasem, czytając zaskarżoną uchwałę, Sąd doszedł do przekonania, że została ona napisana i podjęta w duchu sprzecznym z tą zasadą. Uważna lektura uchwały wskazuje na sposób podejścia jej autorów tak do społeczności LGBT, jak do poszczególnych osób z tego grona. Wynika z niej bowiem, że są to radykałowie, którzy atakują wolność słowa, niewinność dzieci (szczególnie czuły punkt w naszej świadomości społecznej), autorytet rodziny i szkoły oraz swobodę przedsiębiorców, że problemy tego środowiska są wyolbrzymione, a konflikty sztuczne. Mowa w tej uchwale o gorszycielach zainteresowanych wczesną seksualizacją dzieci i o szerzeniu "homopropagandy". Redakcja zaskarżonej uchwały narusza godność osób, które opisuje i do których się odnosi. Stawia im bez jakiegokolwiek uzasadnienia ciężkie zarzuty, posługując się sloganami i przypisując niegodne intencje i działania, co jest naruszeniem art. 30 Konstytucji.(…)

Nie jest to przy tym tłumienie dyskusji publicznej, a uwaga o sposobie jej prowadzenia i jej standardach. Nie można zaakceptować posługiwania się przez organ władzy publicznej w uchwale z zakresu administracji publicznej "zbitkami myślowymi" typu "ideologia LGBT" jako niosąca ze sobą "wczesną seksualizację dzieci", "homopropagandę", "atakowanie dzieci i rodziny" i kierowanie ich pod adresem obywateli lub grup obywateli, nawet jeśli w szerszej dyskusji społecznej jest to nagminne. Organowi władzy publicznej to nie przystoi.(….)

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, z którym Sąd się zgodził, jednym z najważniejszych przejawów tej zasady jest zakaz ingerencji władz publicznych w sferę życia prywatnego obywateli. Taką sferą bez wątpienia jest ich życie seksualne, orientacja seksualna, tożsamość płciowa. Właśnie z tych względów podjęto uchwałę podważającą pozycję osób LGBT we wspólnocie, co godzi w ich prawo do ochrony prywatności. To z uwagi na preferencje seksualne i tożsamość płciową organ władzy publicznej podjął swą uchwałę. Zawarte w uchwale stwierdzenie ... nie będziemy ingerować w życie polskich rodzin ...zupełnie nie przystaje do treści całej uchwały w całości zmierzającej do wskazania jaki typ seksualności i model rodziny będzie akceptowany, a jaki nie.(…)

Stanowienie o strefie wolnej od ideologii LGBT jest również bezpośrednim uderzeniem w wolność wypowiedzi wprowadzoną przez art. 54 ust.1 Konstytucji (Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji). (…)

Słuszny jest również zarzut Rzecznika Praw Obywatelskich o naruszeniu wynikającego z art. 70 ust. 1 Konstytucji prawa do nauki (Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa.). Każdy ma prawo do nauki, a zatem do dostępu do wiedzy naukowej. To jest, zdaniem Sądu, najbardziej bezpośrednie rozumienie tej konstytucyjnej zasady. W odniesieniu do osób poniżej 18 roku życia prawo to w sensie organizacyjnym przybrało formę obowiązku szkolnego, co nie oznacza, że zmieniła się jego istota rozumiana jako prawo dostępu do wiedzy naukowej. Seksualność człowieka jest przedmiotem badań naukowych, wielu dziedzin medycyny, dla przykładu anatomii człowieka, seksuologii, psychiatrii, ale też psychologii. Jest to wiedza naukowa, która nie może być a priori uznana za "niewłaściwą" dla programów nauczania i z nich wykluczona po wsze czasy.

Stanowienie strefy wolnej od "ideologii LGBT" przez wykluczenie pewnych treści z programu nauczania wskazuje wyraźnie na wolę ograniczenia tematów do nauki i równocześnie do nauczania i dlatego jest naruszeniem art. 70 ust. 1 oraz art. 73 Konstytucji. (…)

Prawo do nauki, rozumiane tak, jak to Sąd przedstawił, oznacza prawo dostępu do wiedzy naukowej, do otrzymania przekazu tej wiedzy. Natomiast rodzicielskie prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami zdefiniował Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 12 kwietnia 2011 r., sygn. akt SK 62/08, pkt 4.7, w następujący sposób: ... art. 48 ust. 1 Konstytucji, który określa sfery wychowywania dziecka przez rodziców, rozumianego jako zaszczepianie i umacnianie w dziecku określonego światopoglądu, przekonań, systemu wartości, jak i zasad obyczajowych, moralnych i etycznych. Owe sfery wychowywania dziecka, jak nazwał to Trybunał Konstytucyjny, nie dotyczą decydowania o tym, co jest nauką, a to, co nią jest, nie przekreśla prawa rodziców do objaśnienia dziecku, w jaki sposób przekazaną mu wiedzę interpretować z punktu widzenia ich przekonań religijnych i moralnych. W ten sposób można realizować zasadę z art. 25 ust. 2 Konstytucji - Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym (…) – stwierdzili w uzasadnieniu wyroku sędziowie: Krzysztof Wujek, Anna Apollo i Barbara Brandys-Kmiecik

Policja nie zapewniła zatrzymanym 7 sierpnia efektywnego prawa do obrony. Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie przedstawia swoje Stanowisko

Data: 2020-08-21

W związku z zatrzymaniem przez Policję 48 osób na skutek protestów do jakich doszło w nocy z 7 na 8 sierpnia, w Warszawie, po aresztowaniu aktywistki grupy „Stop Bzdurom” oraz sposobem traktowania przez Policję osób zatrzymanych, swoje Stanowisko przestawiła Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie (pełna treść stanowiska stanowi załącznik do niniejszego komunikatu).

W piśmie skierowanym do Rzecznika Praw Obywatelskich, przedstawiciele Okręgowej Rady Adwokackiej wyrazili stanowczy sprzeciw wobec działań Policji, które utrudniały lub uniemożliwiały dostęp obrońców do osób zatrzymanych 7 oraz 8 sierpnia. Wskazano, iż podstawowym elementem prawa do obrony jest prawo do pomocy prawnej już na wczesnym etapie zatrzymywania, a prawo to przysługuje każdej osobie i należy przez nie także rozumieć bieżące informowanie prawnika o sytuacji klienta.

Okręgowa Rada Adwokacka niewłaściwie oceniła, spoczywający nadal na osobie zatrzymanej, obowiązek znajomości numeru telefonu swojego pełnomocnika, co bezpośrednio przekłada się na nieefektywne zapewnienie dostępu do adwokata na tym etapie postępowania.

W Stanowisku, zwrócono także uwagę, na fakt, iż Polska w maju 2019 r. zobligowana była implementować do wewnętrznego porządku prawnego dyrektywę w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym oraz dla osób, których dotyczy europejski nakaz aresztowania. Zgodnie z jej brzmieniem osoba zatrzymana ma możliwość uzyskania pomocy obrońcy z urzędu jeszcze przed pierwszym przesłuchaniem, czy to przez Policję czy przez prokuratora. Dyrektywa nadal oczekuje na implementację.

Przedstawiciele Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie zaapelowali także do władz państwowych o niezwłoczne wprowadzenie odpowiednich regulacji prawnych w pełni realizujących prawo do obrony od momentu zatrzymywania osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa.

Również Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur, którego funkcję pełni Rzecznik Praw Obywatelskich, od lat zawraca uwagę na problem braku dostępu do obrońcy od początku zatrzymania. Był on sygnalizowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich w wystąpieniach generalnych kierowanych do Ministra Sprawiedliwości. Jednak od 2017 roku Minister nie udzielił Rzecznikowi Praw Obywatelskich odpowiedzi w przedmiotowej kwestii.

KMP.071.6.2020

Jak rząd pracuje nad Krajowym Programem na rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030? Informacje rządu dla RPO

Data: 2020-08-20

Aktualnie  Biuro Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania jest w trakcie prac nad przygotowaniem projektu Krajowego Programu na rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030. Na przełomie września i października bieżącego roku planowane jest przeprowadzenie konsultacji zewnętrznych oraz międzynarodowych. Przyjęcie Krajowego Programu na rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030 przez Radę Ministrów zgodnie z harmonogramem nastąpi do końca 2020 roku – napisała Rzecznikowi pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania, wiceministra pracy Anna Schmidt-Rodziewicz.

Zgodnie z ustawą z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii europejskiej w zakresie równego traktowania (Dz.U. z 2016 r. poz. 1219 z późn. zm.) zakres działań przewidzianych w projekcie Krajowego Programu na rzecz Równego Traktowania obejmuje w szczególności:

a) Podnoszenie świadomości społecznej w zakresie równego traktowania, w tym na temat przyczyn i skutków naruszenia zasady równego traktowania;
b) Przeciwdziałanie naruszeniom zasady równego traktowania;
c) Współpracę z partnerami społecznymi, organizacjami pozarządowymi i innymi podmiotami w zakresie równego traktowania.

Ponadto w projekcie Krajowego Programu na rzecz Równego Traktowania na lata 2021-2030 zawarte zostaną następujące priorytety

  • polityka antydyskryminacyjna,
  • praca i zabezpieczenia społeczne,
  • edukacja,
  • zdrowie,
  • dostęp do dóbr i usług,
  • budowanie świadomości,
  • gromadzenie danych
  • i badania, koordynacja.

XI.516.1.2018

Sprawa flag na pomnikach w Warszawie. Prokuratura ściga za znieważenie pomników postaci historycznych i przedmiotów kultu religijnego

Data: 2020-08-20
  • RPO prosił o wyjaśnienia w sprawie postępowań prokuratury w sprawie wieszanie tęczowych flag na warszawskich pomnikach
  • Media podawały, że poza figurą Chrystusa przed Kościołem św. Krzyża flagi pojawiły się na pomnikach: Mikołaja Kopernika, Jana Kilińskiego, Wincentego Witosa oraz Syrenki Warszawskiej.
  • 19 sierpnia Prokuratura Okręgowa w Warszawie przysłała Rzecznikowi wyjaśnienia: prowadzi śledztwo przeciwko osobom podejrzanym o znieważenia pomników upamiętniających osoby i zdarzenia historyczne oraz znieważenie przedmiotu czci religijnej.

"Przedmiotowe postępowanie jest w toku, w fazie ad personam. W dniu 30 lipca 2020r. zostało wszczęte dochodzenie w sprawie:

  1. znieważenia w dniach 28 -29 lipca 2020r. w Warszawie pomników upamiętniających zdarzenia historyczne i osoby poprzez umieszczenie na nich tęczowych flag i masek z symbolem anarchistycznym oraz naklejenie na cokołach kartek z treścią manifestu, tj. o czyn z art. 261 kk,
  2. obrazy w dniach 28- 29 lipca 2020r. w Warszawie uczuć religijnych poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej pomnika Jezusa Chrystusa pra Bazyliką św. Krzyża w Warszawie polegające na umieszczeniu na pomniku tęczom flagi i zakrycie twarzy figury maską z symbolem anarchistycznym, tj. o czyn z art. 196 kk.” –wyjaśniła zastępczyni Prokuratora Okręgowego Magdalena Kołodziej.

XI.518.49.2020

Senat o wydarzeniach 7 sierpnia w Warszawie – z udziałem zastępcy RPO Stanisława Trociuka

Data: 2020-08-12

Zastępca RPO Stanisław Trociuk wziął udział w posiedzeniu Senatu, na którym senatorowie wysłuchali  informacji ministra spraw wewnętrznych i administracji nt. działań i zatrzymań dokonywanych przez Policję podczas protestów w Warszawie 7–8 sierpnia 2020 r.. Przedstawil ją wiceminister SWiA Maciej Wąsik. Powodem zajść była decyzja sądu o tymczasowym areszcie dla aktywistki Margot Sz.. Senacka debata na ten temat trwała ok. trzech godzin.

Zdaniem MSWiA policja działała w pełni profesjonalnie i adekwatnie do sytuacji. Środki przymusu bezpośredniego zastosowano zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa – podkreślił wiceszef MSWiA. Przypomniał on, że o areszcie wobec Sz. zdecydował sąd w związku ze zdarzeniem kryminalnym. „Przynależność do żadnej mniejszości czy do żadnej większości nie może chronić przed odpowiedzialnością karną. Żadna przynależność do żadnej grupy nie może usprawiedliwiać agresji, nie może legitymizować hejtu, nie może dawać prawa do obrażania innych. Nie może być swoistego immunitetu na społeczność LGBT" – powiedział.

Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk podkreślił, że wobec łamania prawa dla policji nie ma znaczenia, kto jaką flagę nosi, jaki trzyma szalik czy jaką ma legitymację. Jak przyznał, po 7 sierpnia od policjantów słyszy słowa: „Panie komendancie, co jeszcze musimy znieść? Co jeszcze musimy wytrzymać, skoro się nas szarpie, skoro się nas wyzywa, skoro się na nas pluje?". Zaapelował on o szacunek dla policjantów.

Senatorowie  powoływali się na ustalenia Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur RPO, z których wynika, że wśród zatrzymanych znalazły się przypadkowe osoby, nieuczestniczące w zgromadzeniu. Wiceminister Wąsik i komendant Szymczyk podkreślali, że nie mają wiedzy i nie ma żadnych przesłanek, aby twierdzić, że zatrzymywane były osoby przypadkowe.

Wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica) pytała  o przewożenie zatrzymywanych od komisariatu do komisariatu i o ich problemy z pomocą prawną. Wiceminister Wąsik zaznaczył, że taką pomoc zapewniano, a przewożenie z komisariatów było spowodowane względami logistycznymi, np. dostępnością izb zatrzymań.

Głos zabrał także zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk, który wyrażał wątpliwości m.in. co do sposobu przeprowadzania kontroli osobistej. Większość zatrzymanych – mówił – miała zostać poddana tej procedurze poprzez rozebranie się do naga. O przeszukaniach wcześniej mówił komendant główny Policji, wskazując, że mają one na celu znalezienie niebezpiecznych przedmiotów i przeciwdziałanie samookaleczeniom. Zaznaczył przy tym, że nie otrzymał od Biura RPO raportu KMPT, a z jego fragmentami zapoznaje się za pośrednictwem mediów.

Zastępca RPO mówił ponadto, że wielu zatrzymanych wskazywało, że wbrew przepisom nie zostało natychmiast poinformowanych o przyczynach zatrzymania i przysługujących im prawach. Problemy były też z dostępem do adwokatów lub radców prawnych.

Źródło: senat.gov.pl

RPO do Komendanta Stołecznego Policji w sprawie wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu 7 sierpnia

Data: 2020-08-10
  • Jakie były przyczyny i podstawy prawne interwencji policji wobec protestujących w Warszawie? W jakich okolicznościach i z jakich przyczyn zatrzymano tak dużą liczbę osób? Czy zostały one natychmiast poinformowane o przyczynach zatrzymania? Jakie były powody użycia środków przymusu bezpośredniego? Jak zapewniono zatrzymanym dostęp do pomocy prawnej w czasie czynności policyjnych?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wysłał te pytania komendantowi stołecznemu Policji nadinspektorowi Pawłowi Dobrodziejowi.

Rzecznik Praw Obywatelskich z dużym niepokojem obserwował wydarzenia, do których doszło wieczorem dnia 7 sierpnia 2020 roku na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, i interwencje funkcjonariuszy Policji podejmowane wówczas wobec osób protestujących w związku z tymczasowym aresztowaniem aktywistki grupy „Stop Bzdurom”.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich w demokratycznym państwie prawnym  wszyscy obywatele – niezależnie od jakichkolwiek cech indywidualnych, w tym orientacji seksualnej i tożsamości płciowej – powinni korzystać z pełni swoich praw w poczuciu bezpieczeństwa i godności. Jednocześnie zaś Rzecznik wyraźnie zauważa i zaznacza, że ochrona tego bezpieczeństwa jest jednym z podstawowych zadań Policji.

Rzecznik Praw Obywatelskich, będąc odpowiedzialny za ochronę fundamentalnych praw i wolności człowieka i obywatela, zwłaszcza przed naruszeniami ze strony organów władzy publicznej, zdecydował o wszczęciu z urzędu postępowania wyjaśniającego w tej sprawie. Dostępne w mediach nagrania z miejsca zdarzenia oraz publiczne relacje świadków, w tym posłów i posłanek na Sejm RP, wskazują, że postępowanie funkcjonariuszy Policji wymaga wyjaśnienia pod kątem jego prawidłowości i zgodności z prawem, zwłaszcza, że wspomniane nagrania i relacje osób zatrzymanych wskazują też na to, iż funkcjonariusze Policji interweniowali także wobec osób, które nie uczestniczyły czynnie w zgromadzeniu na Krakowskim Przedmieściu czy ul. Wilczej, a przyglądały się zajściu, a niektóre z tych osób znalazły się tam przypadkowo i były to osoby, które akurat w danym momencie wyszły np. do sklepu lub wracały z zakupami.

W związku z tym, kierując się konstytucyjnymi powinnościami Rzecznika Praw Obywatelskich oraz troską o przestrzeganie prawa i praw obywatelskich, RPO prosi Komendanta o pisemne wyjaśnienie następujących kwestii:

  • przyczyn i podstaw prawnych interwencji Policji wobec protestujących;
  • okoliczności i przyczyn zatrzymania dużej liczby osób (z dostępnych obecnie informacji wynika, że było to ok. 50 osób),
  • natychmiastowego informowania osób zatrzymanych o przyczynach zatrzymania,
  • powodów użycia przez funkcjonariuszy Policji środków przymusu bezpośredniego w stosunku do poszczególnych osób protestujących, w tym tych którzy jedynie przypadkowo znaleźli się w rejonie omawianych wydarzeń,
  • realizacji praw poszczególnych osób zatrzymanych na posterunkach Policji, w tym zwłaszcza umożliwienia im dostępu do adwokata lub radcy prawnego w czasie czynności podejmowanych przez Policję.

Nadto Rzecznik prosi Komendanta o szczegółowe dane o wszystkich zainicjowanych przez Policję postępowaniach wobec osób zatrzymanych podczas omawianych wydarzeń z dnia 7 sierpnia 2020 roku i aktualnego stanu tych postępowań.

II.519.1093.2020

Wizytacja przedstawicielki RPO w Zakładzie Karnym w Płocku, gdzie przebywa tymczasowo aresztowana Margot

Data: 2020-08-09

9 sierpnia 2020 r. przedstawicielka Rzecznika Praw Obywatelskich dr Ewa Dawidziuk – dyrektor Zespołu do spraw Wykonywania Kar w Biurze RPO, zbadała na miejscu w Zakładzie Karnym w Płocku stan poszanowania praw tymczasowo aresztowanej Margot.

8 sierpnia 2020 r. próba spotkania z aresztowaną w Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka nie powiodła się, gdyż aresztowana została przetransportowana.

Do zbadania na miejscu takich spraw uprawnia Rzecznika art. 13 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Ponadto, na podstawie art. 8b §  1 k.k.w., Rzecznik Praw Obywatelskich lub osoba przez niego upoważniona ma prawo wstępu w każdym czasie, bez ograniczeń, do zakładów karnych, aresztów śledczych i innych miejsc, w których przebywają osoby pozbawione wolności, oraz poruszania się po ich terenie, przeglądania dokumentów i żądania wyjaśnień od administracji tych jednostek, a także do przeprowadzania podczas nieobecności innych osób rozmów z osobami pozbawionymi wolności oraz badania ich wniosków, skarg i próśb.

Tymczasowo aresztowana przebywa w pojedynczej celi przejściowej, gdzie zgodnie z przepisami kodeksu karnego wykonawczego może przebywać do 14 dni. Pobyt w tej celi związany jest także z zasadami przyjętymi w dobie pandemii koronawirusa. Nowoprzyjmowane osoby są izolowane celem obserwacji stanu zdrowia i zapobiegania tym samym ewentualnemu rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Rozmowa na osobności była prowadzona z tymczasowo aresztowaną w pomieszczeniu do czynności procesowych. Poinformowano ją o zasadach odbywania tymczasowego aresztowania, konieczności wystąpienia do dyrektora jednostki z prośbą m.in. o dietę wegańską, talon na paczkę odzieżową, czy możliwości wypożyczania książek z biblioteki i robienia zakupów w kantynie więziennej

Administracja jednostki penitencjarnej dba o zapewnienie aresztowanej bezpieczeństwa osobistego. Aresztowana po rozmowie z wychowawcą i psychologiem, przeprowadzonych w dniu przyjęcia do jednostki penitencjarnej, czuje się dobrze. Oczekuje na kontakt z obrońcami. Z perspektywy poszanowania prawa do obrony kontakt poprzez widzenia czy rozmowy telefoniczne z adwokatami jest bardzo ważny. Będzie jednak możliwy dopiero wtedy, gdy organ dysponujący wyda zarządzenie o wyrażeniu zgody na widzenie lub rozmowy telefoniczne z obrońcami. Należy oczekiwać, że organ dysponujący rozpozna wnioski adwokatów bez zbędnej zwłoki.

Weryfikację stanu poszanowania praw tymczasowo aresztowanej Margot zakończono krótką rozmową z dowódcą zmiany por. Krzysztofem Kwiatkowskim, który w dniu badania zastępował dyrektora jednostki.

KMPT wizytuje policyjne miejsca detencji po nocnych zatrzymaniach w Warszawie

Data: 2020-08-08
  • Przedstawiciele KMPT rozmawiali z 33 spośród 48 zatrzymanych w sprawie protestów po aresztowaniu aktywistki grupy „Stop Bzdurom”
  • Zatrzymani wskazywali na nieadekwatne działania podejmowane przez policję i chaos, jaki panował na komisariatach
  • Gdyby nie zaangażowanie adwokatów, wiele osób nie miałoby możliwości skorzystania z pomocy prawnej
  • Niektórzy byli przesłuchiwani w nocy, nie mieli dostępu do jedzenia i picia
  • Wśród zatrzymanych były też m.in. osoby wracające z zakupów

Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur rozmawiali z 33 osobami zatrzymanymi w związku z wydarzeniami, do których doszło 7 sierpnia 2020 r. w Warszawie po aresztowaniu aktywistki grupy „Stop Bzdurom”.  Przeprowadzili wizytacje ad hoc w sześciu pomieszczeniach dla osób zatrzymanych (PdOZ) w Warszawie i Piasecznie. Celem wizytacji było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych przez policję, warunków ich osadzenia w kontekście realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowych.

Zastępca dyrektora KMPT Marcin Kusy oraz Aleksandra Nowicka udali się do PdOZ przy ul. Nowolipie oraz na ul. Żeromskiego. Aleksandra Osińska i Michał Żłobecki przeprowadzili wizytacje w PdOZ przy ul. Żytniej oraz przy ul Janowskiego. Natomiast dr Justyna Jóźwiak i Justyna Zarecka rozmawiały z zatrzymanymi umieszczonymi w PdOZ przy ul. Jagiellońskiej oraz w Piasecznie. Łącznie przeprowadzono rozmowy z 33 spośród 48 zatrzymanych osób.

Jak wynika z obserwacji KMPT wśród zatrzymanych znalazły się m.in. osoby, które nie uczestniczyły czynnie w zgromadzeniu na Krakowskim Przedmieściu czy ul. Wilczej, a przyglądały się zajściu. Niektóre z tych osób miały tęczowe emblematy (torby, przypinki, flagi). Wśród zatrzymanych były jednak także osoby przypadkowe, które akurat w danym momencie wyszły np. do sklepu i wracały z zakupami.

Kilkoro rozmówców zwróciło uwagę na brutalność policji w chwili zatrzymania. Niektórzy mówili o pobiciu w policyjnych samochodach. Część osób posiadała widoczne obrażenia na ciele, które zostały udokumentowane przez przedstawicieli KMPT. Niektórzy zatrzymani wskazywali na nieadekwatne stosowanie środków przymusu bezpośredniego np. zakładanie kajdanek na ręce z tyłu w czasie transportu, rzucenie na ziemie w celu zakucia kajdanek.

Wszystkie osoby, które rozmawiały z przedstawicielami KMPT, zwracały uwagę na ogromny chaos panujący wśród funkcjonariuszy Policji. W momencie ujęcia nie podawano im powodów zatrzymania. W raz z upływem czasu jako przyczyny zatrzymania wskazywano na np. naruszenie tzw. ustawy covidowej. Ostatecznie większości z zatrzymanych zarzucono popełnienie czynu z art. 254 Kodeksu karnego, czyli udział w zbiegowisku ze świadomością, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie. Osoby zatrzymane nie miały informacji dokąd zostaną przetransportowane.

W wielu przypadkach przewożono te osoby z jednej komendy na drugą. A czas pomiędzy zatrzymaniem i osadzeniem w PdOZ wynosił nawet 12 godzin. Część rozmówców przesłuchiwanych było w nocy. Niektóre osoby trafiały do PdOZ rano, gdzie odsypiały na twardych pryczach, bez koca i materaca, bez jedzenia i wody.

Z informacji, jakie otrzymali przedstawiciele KMPT, wynika, że podejście funkcjonariuszy do osób zatrzymanych było bardzo różne. Zdarzały się opinie, że policjanci profesjonalnie wykonywali swoje zadania. Pojawiły się nawet zdania, że niektórym policjantom było wstyd podejmować czynności. Były jednak głosy wskazujące także na uszczypliwe, homofobiczne i transfobiczne komentarze: „aktywista z wielkopolski – ile ci płacą, że przyjechałeś?”; przy pytaniu o mydło w PdOZ – „zachciało się standardów hotelowych”, w przypadku transdziewczyny używano wyłącznie męskich zaimków.

Większość osób zatrzymanych została poddana kontroli osobistej, która polegała na rozebraniu się do naga i wykonaniu przysiadu. W przypadku transdziewczyny kontrolę tę przeprowadził funkcjonariusz płci męskiej.

W kwestii dostępu do pomocy prawnej, uwidocznił się problem od lat dostrzegany przez KMPT, czyli brak kontaktu z adwokatem/radcą prawnym już od pierwszych chwil zatrzymania. Gdyby nie poświęcenie adwokatów, którzy z własnej inicjatywy dotarli na teren komisariatów, zatrzymani nie mieliby de facto możliwości skorzystania z pomocy prawnej. Wiele osób nie miało bowiem nigdy wcześniej kontaktu z prawnikami. Niektórzy rozmówcy mówili, że adwokaci sami rozdawali wizytówki z danymi kontaktowymi przy wejściu do komendy. Zdarzały się sytuacje, że jeśli ktoś nie znał imienia i nazwiska, a posiadał sam numer telefonu do adwokata, to i tak nie mógł poprosić o kontakt z nim. W niektórych przypadkach o możliwości spotkania z adwokatem zatrzymani dowiadywali się już po tym jak złożyli wyjaśnienia. Jeśli już doszło do spotkania z obrońcą to odbywało się ono w warunkach niezapewniających poufności.

Rozmówcy wskazywali także na trudności w przekazaniu informacji o zatrzymaniu osobom bliskim. Mówili, że musieli znać numery ich telefonów na pamięć, bo niektórym z nich nie pozwolono na odszukanie kontaktów w telefonach komórkowych, w innych przypadkach pozwalano skontaktować się jedynie z rodzicami.

KMPT od dawna postuluje, aby wszyscy byli badani przez lekarzy już po zatrzymaniu, jednak w tym przypadku tylko niektóre osoby miały taką możliwość. Badanie odbywało się zawsze w obecności funkcjonariuszy, niektórzy zatrzymani byli skuci kajdankami nawet w trakcie badania. Część z osób, które stale przyjmują leki nie zostało przebadanych przez lekarzy. Osobę transpłciową pozbawiono dostępu do testosteronu, który zgodnie z zaleceniami swojego lekarza powinna przyjąć w dniu osadzenia w PdOZ.

Szczegółowe wnioski z przeprowadzonych wizytacji zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Podjąłem działania z urzędu. Oświadczenie RPO po wydarzeniach 7 sierpnia w Warszawie

Data: 2020-08-08

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich z dużym niepokojem obserwowałem wydarzenia, do których doszło wczorajszego wieczora (7 sierpnia 2020 r.) na Krakowskim Przedmieściu wobec osób protestujących w związku z tymczasowym aresztowaniem aktywistki grupy „Stop Bzdurom”. Będąc odpowiedzialny za ochronę fundamentalnych praw i wolności człowieka i obywatela, zwłaszcza przed naruszeniami ze strony organów władzy publicznej, zdecydowałem o wszczęciu postępowania wyjaśniającego w tej sprawie.

Dostępne w mediach nagrania z miejsca zdarzenia oraz publiczne relacje świadków, w tym posłów i posłanek na Sejm RP, wskazują, że postępowanie funkcjonariuszy Policji wymaga pilnego wyjaśnienia pod kątem jego prawidłowości i zgodności z prawem.

Z tego względu podjąłem już w tej sprawie działania z urzędu. W ich toku wyjaśnieniu będą podlegać: 

  • przyczyny i podstawy prawne interwencji Policji wobec protestujących,
  • okoliczności i przyczyny zatrzymania dużej ilości osób (z dostępnych obecnie informacji – ok. 50 osób),
  • użycie środków przymusu bezpośredniego w stosunku do protestujących,
  • poszanowanie praw zatrzymanych na posterunkach Policji, w tym dostęp do adwokata lub radcy prawnego w czasie czynności podejmowanych przez Policję wobec zatrzymanych.

Ponadto w dniu dzisiejszym przedstawiciele i przedstawicielki Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur – organu odpowiedzialnego za eliminowania ryzyka zaistnienia tortur lub nieludzkiego albo poniżającego traktowania – przeprowadzają kontrole na komisariatach Policji, na których przebywają osoby zatrzymane w toku wczorajszych wydarzeń.

W demokratycznym państwie prawnym  wszyscy obywatele – niezależnie od jakichkolwiek cech, w tym orientacji seksualnej i tożsamości płciowej – powinni korzystać z pełni swoich praw w poczuciu bezpieczeństwa i godności. Zaznaczam, że ochrona tego bezpieczeństwa jest jednym z podstawowych zadań Policji.

Adam Bodnar
Rzecznik Praw Obywatelskich

Homofobiczny napis na murze domu  w  Warszawie. RPO pyta prokuraturę

Data: 2020-08-07
  • Pod oknem pary jednopłciowej w Warszawie umieszczono homofobiczny wulgarny napis 
  • Policja umorzyła postępowanie z braku znamion czynu zabronionego, co zatwierdziła prokuratura 
  • W polskim prawie nie jest karalna „mowa nienawiści” ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową
  • RPO zwraca uwagę prokuraturze, że mogła uznać ten czyn za znieważenie – ścigane wprawdzie z oskarżenia prywatnego, ale prokuratura może sama objąć je ściganiem

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął opisaną w mediach sprawę, dotyczącą umieszczenia na ścianie warszawskiej kamienicy, pod oknem mieszkania pary jednopłciowej, wulgarnego napisu wraz ze strzałkami wskazującymi na okno.

10 lipca 2020 r. Rzecznik zwrócił się do Komendanta Rejonowego Policji  o podanie, jakie działania podjęto w  sprawie. W odpowiedzi Komendant poinformował, że prowadzone postępowanie w kierunku naruszenia art. 257 Kodeksu karnego (znieważenie grupy ludności albo poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości) oraz o czyn z art. 108 ust. 1 ustawy  o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Postępowanie umorzono z braku znamion czynu zabronionego, a 17 lipca 2020 r. zatwierdził to  Prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe.

RPO zwraca uwagę prokuratury na fakt, że zdarzenie może zostać uznane za przestępstwo motywowane uprzedzeniami ze względu na orientację seksualną i tożsamość  płciową. Użyta obelga oraz jej kontekst i okoliczności sugerują, że motywem sprawcy było znieważenie osób, pod których oknem została zamieszczona, z powodu ich nieheteronormatywności.

Przemoc motywowana uprzedzeniami stanowi jeden z najbardziej dotkliwych przejawów dyskryminacji, na którą narażone są osoby będące członkami różnych grup mniejszościowych i wymaga stanowczej reakcji ze strony państwa. Osoby LGBT są jedną z grup szczególnie narażonych w Polsce na mowę nienawiści i przestępstwa z nienawiści.

Choć na gruncie obecnie obowiązującego prawa przestępstwa związane z motywem uprzedzeniowym sprawcy nie obejmują czynów popełnionych ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową pokrzywdzonego, niezwykle istotnym jest, aby motyw ten był dostrzegany i uwzględniany w działaniach organów ścigania.

Stanowisko takie podziela również Komendant Główny Policji. W odpowiedzi z 19 maja 2020 r. na wystąpienie RPO poinformował, że mimo braku regulacji prawno-karnej wprost chroniącej osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, motyw homofobiczny lub transfobiczny, jest przez policję brany pod uwagę podczas oceny konkretnych zdarzeń.

Komendant dodał, że dla określenia przestępstwa motywowanego uprzedzeniami policja stosuje definicję Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR). Według niej przestępstwo z nienawiści to każde przestępstwo natury kryminalnej, włączając w to przestępstwa wymierzone w ludzi i ich mienie, w wyniku którego ofiara, lokal lub inny cel przestępstwa są dobierane ze względu na ich faktyczne bądź domniemane powiązanie, związek, przynależność, członkostwo lub udzielanie wsparcia grupie wyróżnionej na podstawie cech charakterystycznych wspólnych dla jej członków, w tym orientacji seksualnej.

Z kolei Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania napisała 22 lipca 2020 RPO, że polskie prawo karne posiada odpowiednie instrumenty reakcji karnoprawnej na przestępcze zachowania motywowane przesłankami dyskryminacyjnymi - bez względu na kryterium identyfikujące osobę pokrzywdzonego lub grupę osób pokrzywdzonych, w tym z uwagi na orientację seksualną lub tożsamość płciową.

W ocenie Rzecznika mimo że nawoływanie do nienawiści na tle orientacji seksualnej i tożsamości płciowej nie jest na gruncie polskiego prawa karnego przestępstwem szczególnym, publiczne prezentowanie homo-, bi- lub transfobicznych haseł czy symboli może być ścigane na podstawie innych przepisów karnych, a uprzedzeniowa motywacja sprawcy powinna zostać uwzględniona w toku postępowania przez organy ścigania.

Rzecznik spytał Prokuratora Rejonowego Warszawa-Praga Południe w Warszawie, czy rozważano uprzedzeniowy motyw sprawcy mający wpływ na społeczną szkodliwość czynu. Chce też wiedzieć, czy  prokuratura rozważyła objęcie ściganiem z urzędu sprawy w kierunku naruszenia art. 216 § 1 Kk.  Znieważenie innej osoby to przestępstwo ścigane wprawdzie z oskarżenia prywatnego, ale prokuratura może  objąć je ściganiem ze względu na szczególny interes publiczny).

XI.518.41.2020

Sprawa gminy Serniki. Trzeci sąd unieważnił samorządową uchwałę „anty-LGBT”

Data: 2020-08-06
  • Uchwała Rady Gminy Serniki o tym, że jest ona ”wolna od ideologii LGBT”, została unieważniona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie
  • W jego ocenie „nawoływania do ochrony przed LGBT” są niebezpieczne i naruszają prawa obywateli i obywatelek, osób LGBT. Sąd wyraził wątpliwość, by istniała „ideologia LGBT”
  • Uznał, że uchwała ma charakter dyskryminujący, przez co bezprawnie ingeruje  w prawa i wolności jednostek
  • To trzeci taki wyrok sądu w sprawie skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na tego rodzaju uchwały samorządów

6 sierpnia 2020 r. WSA w Lublinie rozpoznał na rozprawie skargę RPO na uchwałę Rady Gminy Serniki. Sąd zgodził się ze wszystkimi argumentami Rzecznika. Wyrok jest nieprawomocny.

Uzasadnienie ustne sądu 

Sąd nie miał żadnych wątpliwości, że zaskarżona uchwała jest aktem podjętym w sprawie z zakresu administracji publicznej w rozumieniu art. 3 par. 2 pkt. 6 p.p.s.a. a tym samym podlega kognicji sądów administracyjnych. Sąd nie zgodził się z tymi rozstrzygnięciami, w których skargi na analogiczne uchwały, zostały odrzucone.

Sąd podzielił w całości argumentację RPO, że ze względu na treść uchwała ma charakter władczy oraz ingeruje w prawa i wolności człowieka. Nie było więc żadnych podstaw do odrzucenia skargi. Należała do właściwości sądu administracyjnego i zasługiwała na jej merytoryczne rozstrzygnięcie.

Sąd administracyjny podkreślił, że nie jest "sądem ideologii, ale sądem prawa".

WSA stwierdził pięć kategorii naruszeń:

  • Brak podstawy prawnej do podjęcia aktu o charakterze władczym.
  • Rada Gminy przekroczyła swoje kompetencje.
  • Bezprawne ograniczyła konstytucyjne prawa i wolności.
  • Uchwała ma charakter dyskryminujący – poprzez wykluczenie ze wspólnoty samorządowej określonej grupy osób oraz przez naruszenie godności, prawa do życia prywatnego i wolności wypowiedzi ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.
  • Uchwała ogranicza prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, prawo do nauki oraz prawo do nauczania.

Z art. 7 Konstytucji wynika, że organ administracji może zrobić tylko to, na co mu prawo zezwala. Zasada legalizmu ma na celu ochronę obywateli przed nadużyciami ze strony organów publicznych, Jest to więc jedna z fundamentalnych reguł, na podstawie których organy administracji publicznej mogą działać.

Tymczasem zaskarżona uchwała w sposób ewidentny ma charakter władczy. Wskazano w niej, jak gmina ma traktować określone środowisko - osoby LGBT,  w samej uchwale określone pojęciem „ideologii LGBT”. Sąd w niniejszym składzie szczerze wątpi, że istnieje ideologia LGBT.

W ocenie sądu radni nie do końca zdają sobie sprawę, że skierowali wezwania do innych organów i jednostek, zwłaszcza związanych z prawem oświatowym, w taki sposób, że adresaci mogą opacznie zrozumieć przekazane zalecenia.

Zaskarżona uchwała, jako akt władczy, została wydana bez podstawy prawnej, a tym samym w sposób sprzeczny z zasadą legalizmu. Nastąpiło wykroczenie poza zakres zadań gminy i rady gminy.

Wykreowano pozaustawowe zadanie publiczne w postaci obrony przed „ideologią LGBT” (w ocenie sądu jest to twór nieistniejący).

W ocenie sądu tego typu wypowiedzi – jak nawoływanie do ochrony przed LGBT – są niebezpieczne i naruszają prawa obywateli i obywatelek tego kraju, osób LGBT.

Nastąpiła – niezależnie od tego czy organ to sobie uświadamiał czy nie –  bezprawna ingerencja w  prawa i wolności jednostek.

Zaskarżona uchwała nie mogła się ostać, jako akt naruszający prawa i wolności.

Stanowisko, że edukacja seksualna polega tak naprawdę na seksualizacji dzieci jest wielkim nieporozumieniem. Trzeba widzieć, skąd dzieci czerpią wiedzę – przede wszystkim z internetu – i jedynie rzetelna wiedza, przekazana w ramach rzetelnej edukacji, może służyć ochronie dzieci. Dlatego też sąd zgodził się z argumentacją Rzecznika o naruszeniu prawa do nauki i prawa do nauczania.

Działania RPO

To już kolejny taki wyrok. 14 lipca 2020 r. WSA w Gliwicach, a 15 lipca WSA w Warszawie (wydział zamiejscowy w Radomiu unieważniły dwie inne zaskarżone uchwały. Uwzględniając wszystkie zarzuty Rzecznika, oba sądy uznały, że akty te dotyczyły spraw z zakresu administracji publicznej i zawierały elementy władcze.

Z kolei Naczelny Sąd Administracyjny zbada dwie decyzje krakowskiego sądu administracyjnego o odrzuceniu skarg RPO.

Pod koniec czerwca 2020 r. WSA w Krakowie odrzucił na posiedzeniu dwie pierwsze takie skargi RPO - na uchwały Rady Gminy Lipinki oraz Rady Powiatu Tarnowskiego.

WSA stwierdził, że uchwały nie zostały podjęte w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie mogą być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego. Sąd nie badał zasadności skarg pod względem merytorycznym – nie oceniał postawionych w skardze zarzutów, nie wypowiadał się na temat dyskryminującego charakteru uchwały i nie stwierdził czy jest lub nie jest ona zgodna z prawem.

Adam Bodnar wyraził wtedy ubolewanie, że pierwsze orzeczenia w tak istotnej społecznie sprawie zapadły na posiedzeniu niejawnym, bez przeprowadzenia rozprawy i wysłuchania uczestników postępowania.

W skargach kasacyjnych zarzucił tym decyzjom błędną wykładnię przepisów przez uznanie, że nie chodzi o sprawy z zakresu administracji publicznej. Wniósł, aby NSA zwrócił obie sprawy do merytorycznego rozpatrzenia przez WSA – tak jak uczyniły dwa inne sądy.

Potwierdzeniem publicznego charakteru spraw, których dotyczą zaskarżone uchwały, są m.in. działania instytucji Unii Europejskiej. Komisja Europejska, wezwana przez Parlament Europejski, podjęła konkretne środki w celu weryfikacji, czy fundusze UE są wydatkowane zgodnie z horyzontalną zasadą niedyskryminacji w polskich samorządach, które przyjęły uchwały dyskryminujące osoby LGBT (kilka dni temu ogłoszono, że sześć polskich miast, które podjęły te uchwały, nie dostanie wsparcia w ramach unijnego partnerstwa).

W świetle działań podjętych przez Komisję Europejską i Parlament Europejski zaskarżone uchwały dotyczą kwestii zarządzania funduszami UE, a zarządzanie nimi jest sprawą z zakresu administracji publicznej.

W ocenie Rzecznika nawet w przypadku przyjęcia, że uchwały te nie zawierają elementów władczych, ale stanowią „deklarację ideową”, to i tak są niezgodne z prawem. Zawierają bowiem treści sprzeczne z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a także ograniczają prawa obywatelskie. Stoją więc w sprzeczności z Konstytucją RP oraz prawem UE.

Według RPO nie ma żadnego znaczenia, że uchwały posługują się pojęciem "ideologia LGBT", a nie samoistnym skrótem LGBT. W uzasadnieniu swego wyroku WSA w Gliwicach podkreślił, że termin „ideologia LGBT” de facto odnosi się również do osób LGBT, a tłumaczenie, że LGBT to ideologia a nie ludzie jest przymykaniem oczu na rzeczywistość.

XI.505.13.2019

Webinar Uniwersytetu SWPS na temat praw osób LGBT

Data: 2020-08-03

Na ile współcześnie obowiązujące standardy międzynarodowe oraz konstytucyjne ochrony praw osób LGBT+ są w rzeczywistości realizowane w przepisach polskiego prawa oraz w orzecznictwie sądowym.

Będzie to 3 sierpnia 2020 r. (godz. 17-18)  tematem webinaru z udziałem prof. Adama Bodnara – Rzecznika Praw Obywatelskich oraz wykładowcy na Uniwersytecie SWPS. Gośćmi będą: dr hab. Anna Śledzińska-Simon – ekspertka w zakresie praw człowieka oraz prawa antydyskryminacyjnego oraz Paweł Knut – członek Sekcji Praw Człowieka przy ORA w Warszawie. Punktem wyjścia do dyskusji będzie raport Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rozmówcy rozważą wpływ najnowszych spraw rozstrzygniętych przez Trybunał Sprawiedliwości UE na kształtowanie standardów związanych z prawami osób LGBT+. Zastanowią się także nad znaczeniem dla kształtowania polskiego ustawodawstwa w zakresie regulacji statusu związków osób tej samej płci 19 spraw, które zostały niedawno zakomunikowane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Spotkanie organizowane przez Uniwersytet SWPS jest realizowane na żywo – każdy może zadawać pytania!

Udział jest bezpłatny, obowiązują zapisy za pośrednictwem formularza zgłoszeniowego: https://bit.ly/320tCFb
 

Debata "Młodzież LGBT+ Jak stanąć po Waszej stronie?" 26. Pol'and'Rock Festival

Data: 2020-07-31
  • Opresja i dyskryminacja jest zawsze zła, ale uwalania też pozytywną energię i chęć działania. Mowa nienawiści obudziła osoby, które chcą działać.
  • Z Wami drogie młode osoby LGBT jest wszystko ok. To nie w Was jest problem, problem jest w braku edukacji. W edukacji widzę światło w tunelu. Ważne jest, żebyście Wy, jako młode osoby, nie były cicho. Musicie walczyć, bo budujecie swój świat, w którym będziecie żyć.
  • Nauczcie się na moich, a nie własnych błędach i proście o pomoc. Przesłanie do cichych sojuszników – bądźcie głośni.
  • Takie przesłanie wystosowały do młodzieży LGBT+ gościnie debaty. Rozmawiały także o tym, jak okazać solidarność, jak pomagać i tworzyć otwarte oraz wspierające otoczenie dla osób LGBT+.

Szkoła musi być bezpieczną przestrzenią dla wszystkich uczniów – niezależnie od ich orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej. To pozornie oczywiste stwierdzenie nie znajduje ostatnio odzwierciedlenia w rzeczywistości polskiego systemu oświaty. Młode osoby LGBT+, zamiast wsparcia i akceptacji, spotykają się w środowisku szkolnym z wykluczeniem, dyskryminacją, a nawet przemocą. Czasami nie mają gdzie szukać pomocy, czasami nie wiedzą jak jej szukać, a czasem nie znajdują jej tam, gdzie powinna być im zagwarantowana.

Z raportu „Długa droga do równości osób LGBT” opublikowanego w maju 2020 r. na podstawie najnowszych badań Agencji Praw Podstawowych UE wynika, że osoby młode doświadczają dyskryminacji i motywowanej uprzedzeniami przemocy częściej niż osoby dorosłe, a jedynie 6% nastolatków LGBT+ z Polski stwierdziło, że jest zupełnie otwarta w środowisku szkolnym na temat swojej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Przerażają też statystyki na temat zdrowia psychicznego młodzieży LGBT: około 70 % osób deklaruje, że miewa myśli samobójcze, ponad połowa ma objawy depresji.

Eliminacja tych niebezpiecznych zjawisk jest zadaniem nas wszystkich – tylko jak to zrobić? Jak stanąć po stronie młodzieży LGBT+?

Na te (i inne) pytania w czasie debaty spróbowały odpowiedzieć:

  • Marzanna Pogorzelska – przez wiele lat nauczycielka języka angielskiego i opiekunka Szkolnej Grupy Amnesty International w I LO w Kędzierzynie-Koźlu. Obecnie jako wykładowczyni, związana z anglistyką w Instytucie Językoznawstwa Uniwersytetu Opolskiego, w którym pełni także funkcję Pełnomocniczki ds. równego traktowania.  Realizatorka licznych projektów dotyczących przeciwdziałania dyskryminacji, w tym homofobii, adresowanych zarówno do środowiska szkolnego i akademickiego. Autorka publikacji z zakresu edukacji antydyskryminacyjnej. Polska laureatka Nagrody im. I. Sendlerowej „Za naprawianie świata” w 2010 roku, Europejskiej Nagrody Tolerancji oraz nagrody „Hiacynt” (2008).
  • Ewelina Słowińska - ze Stowarzyszenia „My, Rodzice”, aktywistka na rzecz dzieci wykluczanych, koordynatorka grupy rodziców w Fundacji Trans-Fuzja. Współpracuje z nauczycielami oraz poradniami w zakresie wspierania nauczycieli transpłciowych uczniów i uczennic. Prywatnie mama transpłciowego nastolatka.
  • Alicja Sienkiewicz – tegoroczna maturzystka, 19-latka, aktywistka od ponad dwóch lat, co zaczęło się od współorganizowania pierwszego Marszu Równości w Lublinie. Aktualnie jest członkinią zarządu stowarzyszenia Marsz Równości w Lublinie i aktywnie działa na rzecz praw osób nieheteronormatywnych i kobiet. 

Dyskusję moderowała Ola Kaczorek, osoba współprzewodnicząca w Stowarzyszeniu Miłość Nie Wyklucza.

W czasie pierwszej części spotkania każda z panelistek naświetliła problemy, z którymi z ich perspektywy boryka się młodzież LGBT+ w Polsce, zwłaszcza w środowisku szkolnym.

Alicja Sienkiewicz, która już w wieku 17 lat, jako licealistka, zaangażowała się w organizację Marszy Równości w Lublinie, opowiedziała o tym jak nauczyciele i rówieśnicy zareagowali na jej aktywizm. Podkreśliła, że dyrekcja szkoły i większość kadry pedagogicznej wiedziała o jej pozaszkolnych działaniach i starała się ją wspierać, chociaż pojawiało się też wiele negatywnych komentarzy. Mimo, że jedna z nauczycielek okazała Alicji wiele wsparcia, przyznała, że po czasie widzi jak bardzo brakowało jej profesjonalnej pomocy psychologicznej. Groźby i inne formy hejtu bardzo wpłynęły na jej psychikę, ale udawała sama przed sobą, że poradzi sobie sama i nie poprosiła o pomoc.

Ewelina Słowińska opowiedziała o tym z jakimi problemami musi mierzyć się w szkole jej nastoletni, transpłciowy syn. Podkreśliła, że mieli jako rodzina dużo szczęścia do szkoły, której dyrektorka zaraz po jego coming-oucie zorganizowała radę pedagogiczną, w czasie której psycholog szkolny wytłumaczył wszystkim nauczycielom jak ważne jest, żeby traktować Alka zgodnie z jego płcią odczuwaną. Mimo to wciąż brakowało w szkole osoby – np. tzw. latarnika – wyznaczonej specjalnie do wsparcia uczniów LGBT, do której mogliby się zwrócić z każdym problemem. Panelistka zauważyła, że szkoły muszą wypracować odpowiednie mechanizmy działania w takich sytuacjach, żeby pomóc dziecku i dostrzec w nim człowieka. Gdzie ma znaleźć się miejsce na edukację o akceptacji i szacunku dla drugiego człowieka jeśli nie w szkole?

Marzanna Pogorzelska opowiedziała o książce „Przecież jesteśmy”, którą napisali wspólnie z Pawłem Rudnickim, na podstawie wywiadów z uczniami i uczennicami LGBT+.

Opowiedziała, że w wywiadach z lesbijkami i gejami o ich doświadczeniach szkolnych wybrzmiewały bardzo różne nuty – złość, wciekłość, przerażenie, rezygnacja, smutek – nawet po kilku latach od zakończenia edukacji dominowały negatywne emocje. Wszystkich rozmówców homofobia w jakiś sposób dotknęła, nawet jeśli była to tylko agresja słowna, którą bagatelizowali, ciesząc się z tego, że nie spotkała ich przemoc fizyczna. W innych historiach oczywiście przemoc fizyczna też się pojawiała, czasami nawet na oczach nauczycieli. Autorka podkreśliła też, że problemem pojawiającym się w wielu wspomnieniach, którym należałoby się zająć systemowo, to lekcje religii, na których narracja o orientacjach seksualnych i tożsamościach płciowych jest daleka od wiedzy naukowej. Podkreśliła też, że na doświadczenia młodzieży LGBT+ wpływa wiele elementów, w tym typ szkoły w której się uczą i wielkość miasta, w którym żyją. W mniejszych społecznościach zdecydowanie trudniej jest poczuć, że nie jest się samym lub samą.

W drugiej części spotkania każda z panelistek odpowiedziała na pytanie „co powinno się zmienić żeby było lepiej”. Wnioski, które płyną z wypowiedzi to przede wszystkim potrzeba odpowiedniego szkolenia kadry pedagogicznej, wyczulania na potrzeby społeczności, ale też wyznaczenia osoby (nauczyciela, pedagoga lub psychologa szkolnego) wspierającej młodzież LGBT+, odpowiednio do tej roli przygotowanej i dobrze znającej temat.

W kontekście uczniów i uczennic transpłciowych, potrzeby są bardzo konkretne. Po pierwsze – możliwość posługiwania się w szkole imieniem preferowanym, w tym np. na sprawdzianach, na legitymacji szkolnej. Druga, pozornie banalna, a gwarantująca poszanowanie godności kwestia to możliwość korzystania z koedukacyjnej toalety lub z tej przeznaczonej dla płci zgodnej z odczuwaną. Zdarza się bowiem, że transpłciowe dzieci nie piją nic w szkole przez wiele godzin, żeby unikać korzystania z toalety. To proste, ludzkie sprawy, ale ich realizacja byłaby już wielkim krokiem na rzecz poprawy sytuacji transpłciowych nastolatków.

Marzanna Pogorzelska podsumowała, że propozycje jej przedmówczyń powinny być drogowskazami działania dla szkół. Zauważyła, że od nauczycieli zależy nieprawdopodobnie dużo, bo w 4 ścianach klasy nauczyciel może dokonać cudu. Zwróciła uwagę, że wychowywanie uczniów w duchu tolerancji i szacunku dla godności drugiej osoby to obowiązki szkoły wynikające z prawa oświatowego. Dlatego podkreśliła ogromną rolę dwóch grup: organizacji pozarządowych, prowadzących szkolenia dla nauczycieli oraz osób, które kształcą przyszłych nauczycieli.

Zapytane na koniec o jedno zdanie przesłania dla młodzieży LGBT+ w tych trudnych czasach odpowiedziały:

- Marzanna Pogorzelska: Opresja i dyskryminacja jest zawsze zła, ale uwalania też pozytywną energię i chęć działania. Mowa nienawiści obudziła osoby, które chcą działać.

- Ewelina Słowińska:  Z Wami drogie młode osoby LGBT jest wszystko ok. To nie w Was jest problem, problem jest w braku edukacji. W edukacji widzę światło w tunelu. Ważne jest, żebyście Wy, jako młode osoby, nie były cicho. Musicie walczyć, bo budujecie swój świat, w którym będziecie żyć.

- Alicja Sienkiewicz: Nauczcie się na moich, a nie własnych błędach i proście o pomoc. Przesłanie do cichych sojuszników – bądźcie głośni.

RPO zaskarżył decyzje sądu administracyjnego o odrzuceniu skarg na uchwały „anty-LGBT”

Data: 2020-07-31
  • Naczelny Sąd Administracyjny zbada dwie decyzje krakowskiego sądu administracyjnego o odrzuceniu skarg Rzecznika Praw Obywatelskich na samorządowe uchwały „anty-LGBT”
  • Adam Bondar zarzucił tym decyzjom błędną wykładnię przepisów przez uznanie, że nie chodzi o sprawy z zakresu administracji publicznej
  • Wniósł, aby NSA zwrócił obie sprawy do merytorycznego rozpatrzenia przez WSA – tak jak uczyniły dwa inne sądy
  • Uznały one, że są to sprawy z zakresu administracji i uwzględniły skargi RPO

Pod koniec czerwca 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie odrzucił na posiedzeniu dwie pierwsze takie skargi RPO - na uchwały Rady Gminy Lipinki oraz Rady Powiatu Tarnowskiego.

WSA stwierdził, że uchwały nie zostały podjęte w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie mogą być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego. Sąd nie badał  zasadności skarg pod względem merytorycznym – nie oceniał postawionych w skardze zarzutów, nie wypowiadał się na temat dyskryminującego charakteru uchwały i nie stwierdził czy jest lub nie jest ona zgodna z prawem.

Adam Bodnar wyraził wtedy ubolewanie, że pierwsze orzeczenia w tak istotnej społecznie sprawie zapadły na posiedzeniu niejawnym, bez przeprowadzenia rozprawy i wysłuchania uczestników postępowania.

Nie zgadzając się z tymi postanowieniami, Rzecznik zaskarżył je do NSA. Wniósł o uchylenie obu postanowień i przekazanie tych spraw do ponownego rozpoznania przez WSA.

Argumenty skarg kasacyjnych

RPO podtrzymał, że uchwały dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej, ponieważ zawierają władcze dyspozycje skierowane do samorządowych organów wykonawczych i podległych im jednostek organizacyjnych, np. dyrektorów szkół.

Zaskarżonym orzeczeniom RPO zarzucił naruszenie przepisów postępowania poprzez ich błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie mające istotny wpływ na wynik sprawy. Konsekwencją było odrzucenie skarg ze względu na błędne przyjęcie, że nie dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej, a przez to nie należą do właściwości sądu administracyjnego.

Inny argument RPO to błędne założenie sądu, że nie mogło dojść do naruszenia interesu prawnego lub uprawnienia wnoszącego skargę, podczas gdy kwestia ta nie ma wpływu na legitymację skargową Rzecznika Praw Obywatelskich, której podstawą jest wyłącznie konieczność ochrony praw i wolności człowieka i obywatela i który nie ma w związku z tym obowiązku wykazania naruszenia interesu prawnego jednostki bądź interesu społecznego.

Skargi kasacyjne podkreślają, że rozpatrując skargi RPO na inne uchwały „anty-LGBT”, WSA w Gliwicach 14 lipca 2020 r. oraz WSA w Warszawie (wydział zamiejscowy w Radomiu 15 lipca 2020 r.  unieważniły zaskarżone uchwały.  Uwzględniając wszystkie zarzuty Rzecznika, oba sądy uznały, że akty te dotyczyły spraw z zakresu administracji publicznej i zawierały elementy władcze.

A wnioski WSA w Gliwicach i WSA w Warszawie znajdują zastosowanie również w sprawie tożsamych treściowo uchwał Rady Gminy Lipinki i Rady Powiatu Tarnowskiego.

Potwierdzeniem publicznego charakteru spraw, których dotyczą zaskarżone uchwały, są także działania instytucji Unii Europejskiej. Komisja Europejska, wezwana przez Parlament Europejski, podjęła konkretne środki w celu weryfikacji, czy fundusze UE są wydatkowane zgodnie z horyzontalną zasadą niedyskryminacji w polskich samorządach, które przyjęły uchwały dyskryminujące osoby LGBT (kilka dni temu ogłoszono, że sześć polskich miast, które podjęły te uchwały, nie dostanie wsparcia w ramach unijnego partnerstwa).

W świetle działań podjętych przez Komisję Europejską i Parlament Europejski zaskarżone uchwały dotyczą kwestii zarządzania funduszami UE, a zarządzanie nimi jest sprawą z zakresu administracji publicznej.

W ocenie Rzecznika nawet w przypadku przyjęcia, że uchwały te nie zawierają elementów władczych, ale stanowią „deklarację ideową”, to i tak są niezgodne z prawem. Zawierają bowiem treści sprzeczne z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a także ograniczają prawa obywatelskie. Stoją więc w sprzeczności z Konstytucją RP oraz prawem UE.

Według RPO nie ma żadnego znaczenia, że uchwały posługują się pojęciem "ideologia LGBT", a nie samoistnym skrótem LGBT. W uzasadnieniu swego wyroku WSA w Gliwicach podkreślił, że termin „ideologia LGBT” de facto odnosi się również do osób LGBT, a tłumaczenie, że LGBT to ideologia a nie ludzie jest przymykaniem oczu na rzeczywistość.

Tym samym WSA w Gliwicach uznał, że uchwała tożsama z zaskarżonymi ma charakter dyskryminujący osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, gdyż wyklucza je ze wspólnoty samorządowej. Na takim stanowisku stanął też w wydanym dzień później wyroku WSA w Warszawie.

(bliższe szczegóły poniżej w załączonych skargach kasacyjnych) 

XI.505.32.2019, XI.505.1.2020

WSA w Gliwicach unieważnił uchwałę „anty-LGBT” Rady Gminy Istebna, Podobny wyrok ws gminy Klwów na Mazowszu

Data: 2020-07-14
  • Wyrokiem z dnia 14 lipca Sąd uwzględnił wszystkie zarzuty skargi Rzecznika na uchwałę Rady Gminy Istebna z 2 września 2019 r. o powstrzymaniu „ideologii LGBT” i stwierdził jej nieważność;
  • Uznał, że uchwała jest aktem z zakresu administracji publicznej i podlega w związku z tym kontroli sądu administracyjnego;
  • Ma też charakter władczy, a jako taka została więc wydana bez właściwej podstawy prawnej i z przekroczeniem kompetencji rady gminy;
  • Sąd podzielił też zarzuty Rzecznika o dyskryminującym charakterze uchwały i potwierdził, że narusza ona prawa obywatelskie, w tym prawo do ochrony czci i dobrego imienia, wolności wypowiedzi, prawa do nauki i do nauczania;

To pierwszy wyrok w sprawach ze skarg Rzecznika Praw Obywatelskich na dyskryminujące uchwały wybranych samorządów o przeciwdziałaniu tzw. „ideologii LGBT”. Dokonując merytorycznej oceny skargi i postawionych w niej zarzutów, Sąd uznał, że zaskarżona uchwała narusza prawo administracyjne i przepisy Konstytucji, w tym zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

W uzasadnieniu ustnym wyroku WSA w Gliwicach stwierdził, że „Ideologia jest zawsze związana z ludźmi. Wg definicji słownikowej, to system poglądów jednostek lub grupy ludzi. Termin „strefa wolna od ideologii LGBT” de facto odnosi się również do ludzi, a tłumaczenie, że LGBT to ideologia a nie ludzie jest przymykaniem oczu na rzeczywistość”.

Z tego względu Sąd uznał, że uchwała jest wymierzona w osoby LGBT i ma dla nich skutek dyskryminujący, poprzez wykluczenie ze wspólnoty samorządowej. Zwrócił też uwagę i uwzględnił społeczne skutki uchwały – podkreślił, że „krzywdzi osoby LGBT i wzmacnia ich poczucie zagrożenia”.

Ponadto w ocenie WSA Rada Gminy Istebna sformułowała w uchwale dyrektywy kierunków działania dla wójta oraz dla podległych gminie jednostek organizacyjnych, zwłaszcza szkół i innych placówek oświatowych. Wykroczyła w ten sposób poza granice swoich kompetencji, ingerując też w sprawy zastrzeżone dla organów centralnych, np. próbując wpływać na kształt podstawy programowej. Takie postanowienia nie mogą być, w ocenie Sądu, postrzegane jako ogólne deklaracje ideowe, ponieważ stanowią zapowiedź „konkretnych, praktycznych działań”.

Wyrok ten ma charakter precedensowy dla ochrony prawnej osób LGBT w Polsce. Rzecznik wyraża nadzieję, że wyznaczy kierunek orzecznictwa dla pozostałych sądów administracyjnych, przed którymi skargi Rzecznika na uchwały tożsame z unieważnionym aktem oczekują na rozpoznanie.

(Aktualizacja z 15 lipca) 

15 lipca 2020 r. Wojewodzki Sąd Administracyjny w Warszawie, Delagatura w Radomiu, uwzględnił kolejną skargę RPO - tym razem na analogiczną auchwałę Rady Gminy Klwów. 

XI.505.13.2019

Ustawa o rtv chroni przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną tylko w materiałach reklamowych

Data: 2020-07-07
  • Przekaz mediów publicznych nie może zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość - glosi ustawa o rtv
  • Tymczasem brak przesłanki orientacji seksualnej i tożsamości płciowej w tym przepisie utrudnia, a nawet uniemożliwia eliminację homobi- i transfobicznej mowy nienawiści z debaty publicznej  - uważa RPO
  • Ustawa o rtv zapewnia zaś ochronę przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną tylko w materiałach reklamowych – co wymaga odpowiedniej nowelizacji
  • KRRiT odpowiedziała, że generalny zakaz dyskryminacji należy rozumieć szeroko; Rada badała zaś już wiele skarg na treści o charakterze dyskryminującym ze względu na płeć, narodowość lub rasę

W maju 2020 r. - z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii - Adam Bodnar wystąpił do poszczególnych resortów i instytucji państwa. Jako niezależny organ ds. równego traktowania, RPO dokłada wszelkich starań, aby zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową był przestrzegany zarówno w prawie, jak i w praktyce. Podsumowaniem tych działań jest raport RPO pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce”. Rzecznik przekazał go urzędom, z rekomendacjami zmian prawnych.

Do KRRiT napisał, że art. 18 ust. 1 ustawy o rtv głosi, że przekazy mediów publicznych nie mogą zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość. Choć orientacji seksualnej i tożsamości płciowej nie wymieniono wprost jako przesłanek dyskryminacji, to są chronione prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji i umowy międzynarodowe. A ustawa o rtv  wprost przywołuje orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania, wskazując w art. 16 ust. 3 pkt 2, że przekazy handlowe nie mogą zawierać treści dyskryminujących m.in. ze względu na tę przesłankę.

Trudno zatem zrozumieć dlaczego orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie zostały wskazane wprost w art. 18 ust. 1 ustawy. To nieuzasadnione zróżnicowanie w konsekwencji utrudnia, a nawet uniemożliwia eliminację homobi- i transfobicznej mowy nienawiści z toczącej się w mediach debaty publicznej - wskazał Adam Bodnar.

Tymczasem w obliczu postępującej brutalizacji języka, radykalizacji opinii i niebezpiecznej tendencji do deprecjonowania faktów, przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno stanowić dla Krajowej Rady zadanie priorytetowe. Aby powinność ta mogła być skutecznie realizowana, konieczna jest nowelizacja art. 18 ustawy o rtv w celu zapewnienia ochrony przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną nie tylko w materiałach reklamowych, ale też audycjach i innych przekazach – napisał RPO do KRRiT.

Odpowiedź KRRiT

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji z uwagą zapoznała się z raportem RPO „Sytuacja prawna osób nieheteroseksualnych i transpłciowych w Polsce" opublikowanym w grudniu 2019 r., a także z postulatem zmiany art. 18 ust. 1 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji  - odpisał przewodniczący Rady Witold Kołodziejski.

Obecnie brzmienie przepisu art. 18 ust. 1 u.r.t. obejmuje szeroki zakres problemowy: propagowanie działań sprzecznych z prawem, polską racją stanu, a także postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym. Zakaz propagowania działań sprzecznych z prawem należy rozumieć szeroko, dotyczy on sprzeczności z wszelkimi normami prawnymi, w tym z generalnym zakazem dyskryminacji określonym w art. 32 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej („Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.").

Wyliczanie zawarte w treści art. 18 ust. 1 in fine u.r.t. ma charakter przykładowy i nie stanowi katalogu zamkniętego. Ustawodawca w brzemieniu przepisu oparł się na klauzulach generalnych, co pozwoliło objąć badaniem szereg różnych stanów faktycznych, uwzględniając całokształt okoliczności danej sprawy, w tym wpływ na realizację innych praw i wolności, takich jak wolność wyrażania poglądów.

Krajowa Rada w przeszłości rozpatrywała różne sprawy związane ze skargami wnoszonymi w związku z zarzucanymi naruszeniami przepisu art. 18 ust. 1 u.r.t. Wiele z nich dotyczyło treści o charakterze dyskryminującym ze względu na płeć, narodowość lub rasę, m.in. w 2018 r. sprawa paska z pozdrowieniami od widzów o charakterze dyskryminującym ze względu na rasę podczas transmisji z „Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu" w TVP S.A., czy emisja także 2018 r. treści dyskryminujących z uwagi na płeć w audycji „Ameryka Express" w programie TVN. Krajowa Rada każdą skargę poddaje wnikliwemu badaniu. .

Wskazać należy, iż w związku z przyjęciem dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1808 z dnia 14 listopada 2018 r. zmieniającej dyrektywę 2010/13AJE w sprawie koordynacji niektórych przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich dotyczących świadczenia audiowizualnych usług medialnych (dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych) ze względu na zmianę sytuacji na rynku, modyfikacji uległa treść art. 6 ust. 1 lit. a) dyrektywy. Wcześniejsza redakcja dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych' w art. 6, transponowanym do u.r.t. odnosiła się do węższego katalogu zakazanych w audiowizualnych usługach medialnych treści („Państwa członkowskie zapewniają w odpowiedni sposób, by audiowizualne usługi medialne świadczone przez dostawców usług medialnych podlegających ich jurysdykcji nie zawierały żadnych treści nawołujących do nienawiści ze względu na rasę, płeć, religię lub narodowość.")

To właśnie brzmienie przepisu znajduje odzwierciedlenie w treści art. 18 ust. 1 u.r.t. W 2018 r. prawodawca unijny poszerzył dyspozycję przywoływanej normy prawnej, określając w art. 6 ust. 1 lit.a) zmienionej dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych, iż: „Bez uszczerbku dla obowiązku respektowania i chronienia przez państwa członkowskie godności człowieka państwa członkowskie w odpowiedni sposób zapewniają, by audiowizualne usługi medialne świadczone przez dostawców usług medialnych podlegających ich jurysdykcji nie zawierały: a) nawoływania do przemocy lub nienawiści wobec grupy osób lub członka grupy ze względów, o których mowa w art. 21 Karty;".

Tym samym, dyrektywa odniosła się do szeroko ujętego w art. 21 Karty Praw Podstawowych zakazu wszelkich form dyskryminacji. Należy spodziewać się transpozycji dyrektywy do polskiego porządku prawnego w nieodległej przyszłości. Krajowa Rada, nie posiadając inicjatywy ustawodawczej, wspiera wiedzą ekspercką właściwe kompetencyjnie w tym obszarze Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – podsumował przewodniczący KRRiT.

XI.503.3.2020

 

Rzecznik nie zgadza się z odrzuceniem przez sąd skarg na uchwały o "przeciwdziałaniu ideologii LGBT” przed merytorycznym zbadaniem

Data: 2020-07-06
  • RPO nie zgadza się z postanowieniami Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie o odrzuceniu pierwszych dwóch z dziewięciu skarg RPO na uchwały o "przeciwdziałaniu ideologii LGBT”
  • Sąd nie badał zasadności skarg pod względem merytorycznym - nie stwierdził zatem, czy są one zgodne z prawem
  • Ocenił tylko, że sprawa nie może być przez niego badana, bo taki akt nie został podjęty w sprawie z zakresu administracji publicznej
  • RPO podtrzymuje, że takie uchwały dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarży postanowienia WSA w Krakowie do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Na posiedzeniu 23 czerwca 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, w pierwszej z dziewięciu spraw sądowych ze skarg RPO na uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”, postanowił odrzucić skargę na uchwałę Rady Gminy Lipinki. Stwierdził, że zaskarżona uchwała nie została podjęta w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie może być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego.

Sąd nie badał zatem zasadności skargi pod względem merytorycznym – nie oceniał postawionych w skardze zarzutów, nie wypowiadał się na temat dyskryminującego charakteru uchwały i nie stwierdził czy jest lub nie jest ona zgodna z prawem.

Identyczną decyzję ten sam sąd podjął 24 czerwca 2020 r. w sprawie skargi RPO na uchwałę Rady Powiatu Tarnowskiego.

W postępowaniu sądowoadministracyjnym merytoryczne rozpoznanie skargi jest poprzedzone badaniem dopuszczalności jej wniesienia. To na tym, pierwszym etapie WSA w Krakowie ocenił, że sprawa nie należy do właściwości sądu i nie może być przez niego badana, bo zaskarżony akt nie został podjęty w sprawie z zakresu administracji publicznej.

Rzecznik ubolewa, że pierwsze orzeczenie w tak istotnej społecznie sprawie zapadło na posiedzeniu niejawnym, bez możliwości przeprowadzenia rozprawy i wysłuchania uczestników postępowania.

RPO nie zgadza się z tymi postanowieniami. Podtrzymuje stanowisko, że zaskarżone uchwały dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej, ponieważ zawierają władcze dyspozycje skierowane do samorządowych organów wykonawczych i podległych im jednostek organizacyjnych, np. dyrektorów szkół.

Z orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego, Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego wynika, że pojęcie spraw z zakresu administracji publicznej musi być rozumiane szeroko, bo skarga na uchwały podjęte przez organy władzy w takich sprawach stanowi formę gwarancji realizacji zasady demokratycznego państwa prawnego i zasady praworządności.

W demokratycznym państwie prawnym w którym organy władzy publicznej – w tym samorządowe – są zobowiązane działać wyłącznie na podstawie i w granicach prawa, rolą sądów administracyjnych jest orzekanie co do zgodności uchwał tych organów z Konstytucją i ustawami

Pozostałe skargi RPO na uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” oczekują na rozpoznanie. Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności zaskarżenia tych aktów przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Instytucje unijne i inne państwa europejskie wyrażają zaniepokojenie sytuacją w Polsce w związku z przyjmowaniem przez jednostki samorządu terytorialnego uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Dyrektorzy Generalni Komisji Europejskiej skierowali w tej sprawie pismo do marszałków województw oraz Minister ds. Funduszy i Polityki Regionalnej prosząc o wyjaśnienia, czy fundusze UE są i będą wydatkowane zgodnie z zasadą niedyskryminacji w związku z faktem przyjęcia przez pięć sejmików województw oraz niektóre gminy i powiaty uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Wskazali, że takie działanie organów władzy publicznej jest sprzeczne z wartościami określonymi w art. 2 TUE oraz może naruszać zakaz dyskryminacji i molestowania ze względu na orientację seksualną w zatrudnieniu, zawarty w dyrektywie Rady 2000/78/WE. Wyrazem sprzeciwu wobec dyskryminujących działań polskich władz lokalnych są też decyzje o rozwiązywaniu współpracy przez ich partnerskie miasta i regiony z Francji oraz Niemiec.

MZ do RPO: "terapie konwersyjne” niezgodne z aktualną wiedzą medyczną

Data: 2020-07-03
  • Minister Zdrowia stanowczo potępia wszelkie przejawy dyskryminacji wobec pacjentów - zarówno ze względu na orientację seksualną, jak i niepełnosprawność, otyłość, zaburzenia rozwojowe i choroby psychicznie
  • Zakres kształcenia w zawodach medycznych zapewnia, że osoby je wykonujące uzyskały właściwe przygotowanie również w zakresie równego traktowania
  • "Terapie konwersyjne” nie są zaś zgodne z aktualną wiedzą medyczną; nie ma ich w ramach świadczeń gwarantowanych
  • Skoro terapie te nie odnoszą się do systemu ochrony zdrowia, to nie jest zasadne uregulowanie ich zakazu w przepisach dotyczących ochrony zdrowia

Tak wiceministra zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko odpowiedziała Rzecznikowi Praw Obywatelskich. W maju 2020 r. z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii Adam Bodnar wystąpił do poszczególnych resortów.

Jako niezależny organ ds. równego traktowania, RPO dokłada wszelkich starań, aby zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową był przestrzegany zarówno w prawie, jak i w praktyce. Podsumowaniem tych działań jest raport RPO pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce”. Rzecznik przekazał go ministrom i innym urzędom, zwracając uwagę na rekomendacje zmian prawnych.

Ministrowi Zdrowia wskazał m.in. na próby „leczenia” z orientacji seksualnej w ramach tzw. „praktyk konwersyjnych”. Mimo jednoznacznych regulacji międzynarodowych, które potwierdzają, że homoseksualizm nie jest chorobą, a praktyki dążące do jego leczenia powinny być zakazane, wciąż w Polsce prawo je dopuszcza. Problem ten zauważył również Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, który w rekomendacjach dla Polski z 2018 r. zalecił władzom ustanowienie zakazu stosowania wszelkich praktyk konwersyjnych opartych na założeniu, że homoseksualność można wyleczyć.

Rzecznik zarekomendował też uregulowanie sytuacji prawnej osób interpłciowych w Polsce, w tym wprowadzenie zakazu przeprowadzania operacji „normalizujących” płeć bez świadomej zgody, gdy taka interwencja nie jest konieczna ze względu na zagrożenie dla życia i zdrowia.

Odpowiedź MZ

Środowisko wyczulone na wszelkie przejawy nierównego traktowania

- W pierwszej kolejności wyraźnie należy podkreślić, iż Minister Zdrowia stanowczo potępia wszelkie przejawy dyskryminacji wobec pacjentów zarówno ze względu na orientację seksualną, jak i np. wszelkiego rodzaju niepełnosprawność, otyłość, zaburzenia rozwojowe i choroby psychicznie. Także szeroko pojęte środowisko medyczne jest wyczulone na wszelkie przejawy nierównego traktowania z jakiegokolwiek powodu – odpisała Józefa Szczurek-Żelazko.

Obowiązujący zakres kształcenia w zawodach medycznych zapewnia, że osoby dopuszczone do wykonywania tych zawodów, uzyskały właściwie przygotowanie, w tym również w zakresie równego traktowania.

Przedstawiciele zawodów medycznych posiadają wiedzę i umiejętności, jak uwzględniać w procesie postępowania terapeutycznego subiektywne potrzeby i oczekiwania pacjenta wynikające z uwarunkowań społeczno-kulturowych. Poznają także społeczny wymiar zdrowia i choroby, wpływ środowiska społecznego (rodziny, sieci relacji społecznych) i nierówności społecznych oraz społeczno-kulturowych różnic na stan zdrowia, a także rolę stresu społecznego w zachowaniach zdrowotnych i autodestrukcyjnych.

Ponadto podstawa programowa w zawodach szkolnictwa branżowego jak również standard kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu medycznego zawierają ww. efekty uczenia się, których osiągnięcie ma na celu respektowanie norm moralnych oraz niedyskryminowanie z jakichkolwiek przyczyn pacjentów, z którymi absolwenci mają kontakt w pracy zawodowej.

Jednocześnie informuję, że w ramach przekazywania danych do sprawozdania z Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania oraz wypełniając zapis celu 6 pn. „Podniesienie standardów nauczania lekarzy oraz pielęgniarek i położnych w kwestii dotyczącej LGBT” określonego w przedmiotowym dokumencie, podjęto działania polegające na wydaniu rektorom szkół pielęgniarskich i szkół położnych zalecenia dotyczącego wprowadzenia zapisów tematycznych dotyczących przedmiotowych kwestii w programach kształcenia i szczegółowych efektach kształcenia. Powyższe zalecenie było monitorowane przez Ministerstwo Zdrowia w 2016 r. Z przekazanych przez uczelnie informacji wynika, że jest ono realizowane.

W programach kształcenia podyplomowego dla pielęgniarek i położnych, w ramach każdego rodzaju kształcenia, tj.: specjalizacji, kursów kwalifikacyjnych i kursów specjalistycznych, ujęte są treści w zakresie kompetencji społecznych: "szanuję godność i autonomię pacjenta bez względu na jego wiek, płeć, niepełnosprawność, orientację seksualną oraz pochodzenie narodowe i etniczne".

Biorąc pod uwagę powyższe, w opinii Ministra Zdrowia standardy kształcenia w zawodach medycznych obejmują treści wskazane w wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich. Zauważyć należy również, iż ewentualne zachowania ze strony personelu medycznego dyskryminujące pacjentów ze względu na tożsamość płciową mogą mieć raczej źródło wypływające ze stereotypów i uprzedzeń niż zasadniczo z braku odpowiedniej wiedzy i przygotowania zawodowego w tym zakresie.

Sprawa "terapii konwersyjnych"

Odnośnie kwestii terapii konwersyjnych i rekomendacji dla Polski, wydanych we wrześniu 2018 r. przez Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, które zawierały zalecenie ustanowienia zakazu stosowania wszelkich praktyk konwersyjnych, (opartych na założeniu, że homoseksualność można wyleczyć) oraz zalecenia RPO, aby zrealizować ten warunek poprzez rekomendowane działania legislacyjne w oparciu o wiedzę naukową, należy podkreślić, że homoseksualność nie jest zaburzeniem ani chorobą.

MZ otrzymało rekomendacje Komitetu ds. Praw Osób Niepełnosprawnych ONZ, zawierające apel o zakończenie stosowania terapii konwersyjnych, wraz z uwagami dot. stosowania art. 17 Konwencji o Prawach Osób Niepełnosprawnych.

Ministerstwo Zdrowia, a także inne instytucje, nie posiadają informacji potwierdzających w sposób rzetelny skali występowania takich praktyk. Jedynym źródłem informacji o stosowaniu terapii konwersyjnych są publikacje w mediach oraz raporty czy opracowania, tworzone głównie przez fundacje i stowarzyszenia zajmujące się szeroko pojętą tematyką LGBTQ+.

Należy jednak podkreślić, że większość tych doniesień opisuje pojedyncze przypadki „terapii”, co nie pozwala jednoznacznie określić częstotliwości takich praktyk oraz wszystkich lub nawet większości podmiotów prowadzących takie działania. Sytuację tę potwierdza treść „Informacji Rzecznika Praw Obywatelskich o działaniach podjętych przez Rzeczpospolitą Polską w celu implementacji postanowień Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych z uwzględnieniem Listy kwestii (CRPD/C/POL-Q/1). Rekomendacje dalszych działań państwa”, w której RPO wskazał, że nie ma oficjalnych danych na temat liczby i sposobu funkcjonowania ośrodków prowadzących „terapie konwersyjne”.

Odnosząc się do informacji zawartych w publikacji „Intersections between disabilities and sexual orientation, gender identity and sex characteristics: The situation in Poland” - wydanej przez m.in. Kampanię Przeciw Homofobii, Stowarzyszenie Strefa Wenus z Milo i Stowarzyszenie Lambda Warszawa -  wskazać należy, że dążenia do prowadzenia szeroko pojętej terapii konwersyjnej, opisane w przywołanych historiach, były reprezentowane przez zawody, nad których wykonywaniem Minister Zdrowia nie sprawuje nadzoru (psycholog, psychoterapeuta). Udział w opisywanych historiach przedstawicieli zawodów medycznych nie jest wskazywany.

Mając na względzie brak konkretnych informacji o ośrodkach prowadzących takie „terapie” oraz o ich wykonywaniu, niezgodnie z obowiązującymi przepisami i aktualną wiedzą medyczną, w ramach systemu ochrony zdrowia czy też przez przedstawicieli zawodów medycznych, nadzorowanych przez Ministra Zdrowia, nie ma obecnie podstaw do wprowadzenia przedmiotowego zakazu w regulacjach z zakresu ochrony zdrowia.

Odnosząc się do opisów przeprowadzania terapii konwersyjnych, zawartych w powołanej publikacji „Intersections between disabilities …”, można podjąć przypuszczenie, że takie działania mogą charakteryzować się naruszaniem innych dóbr, które są już chronione przepisami prawa. Takie naruszenia powinny być zgłaszane do odpowiednich instytucji zajmujących się ochroną tych dóbr.

Celem działań Ministerstwa Zdrowia jest m.in. zapewnienie dostępu do świadczeń gwarantowanych, które zgodne są z aktualną wiedzą medyczną, międzynarodowymi klasyfikacjami, a także zaleceniami towarzystw naukowych.

„Terapie”, przywołane w ww. piśmie i raportach, nie są zgodne z aktualną wiedzą medyczną, dlatego też nie ma takich świadczeń w ramach świadczeń gwarantowanych. Tym samym – co już wielokrotnie podkreślano – nie są one finansowane z budżetu przeznaczonego na świadczenia zdrowotne przekazywanego w ramach umów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Zgodnie z ustawą z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych z środków publicznych zakres podmiotowy ustawy został określony w art. 2 i nie wynika z niego jakakolwiek forma dyskryminacji w zakresie prawa do ochrony  zdrowia w tym osób nieheteronormatywnych i transpłciowych.

Ponadto zgodnie z art. 15 ww. ustawy, który określa tzw. koszyk świadczeń gwarantowanych, świadczeniobiorcy mają na zasadach określonych w ustawie, prawo do świadczeń opieki zdrowotnej, których celem jest zachowanie zdrowia, zapobieganie chorobom i urazom, wczesne wykrywanie chorób, leczenie, pielęgnacja oraz zapobieganie niepełnosprawności i jej ograniczanie, z którego również nie wynika jakakolwiek forma dyskryminacji. Jednocześnie, pragnę podkreślić, że świadczenia gwarantowane udzielane są na równych prawach, zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej.

Podsumowując, należy wskazać, że formułowanie przepisu wprowadzającego zakaz pozamedycznych terapii konwersyjnych w regulacjach dotyczących systemu ochrony zdrowia uczyniłoby go najprawdopodobniej nieskutecznym, częściowo lub całkowicie martwym oraz nie rozwiązałoby w praktyce zgłaszanego problemu.

Załączony raport zawiera też pewną nieścisłość. Wskazuje bowiem, że „W opinii Ministerstwa Zdrowia zmiany prawne w tym zakresie nie są konieczne” powołując się na stanowisko przedstawiciela MZ zaprezentowane w Genewie w czasie prezentacji raportu rządowego przed Komitetem ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami.

Przedstawiciel MZ wskazał jedynie w swoim stanowisku, że zakres terapii konwersyjnych (oceniany na podstawie dostępnych informacji) nie odnosi się do systemu ochrony zdrowia i tym samym – na co wskazano także w niniejszym piśmie – brak jest zasadności uregulowania zakazu w przepisach dotyczących ochrony zdrowia.

Jednocześnie należy wskazać na możliwości wykorzystania obecnie dostępnych przepisów i środków interwencji wobec naruszenia praw osób nieheteronarmatywnych. Problemem jest nie tyle brak odpowiednich regulacji, ale nieumiejętne wykorzystanie tych istniejących obecnie oraz brak odpowiedniej wiedzy pod kątem stosowania tych rozwiązań.

Jednocześnie uprzejmie informuję, że postulaty dot. sytuacji osób interseksualnych zostaną przez Ministerstwo Zdrowia przeanalizowane – dodała Józefa Szczurek-Żelazko

XI.503.3.2020

RPO upomina się o prawa pacjentów nieheteronormatywnych i transpłciowych

Data: 2020-07-01
  • Osoby nieheteronormatywne oraz transpłciowe nadal są narażone w placówkach służby zdrowia na poniżające lub nierówne traktowanie
  • Kwestionowane są prawa pacjenta w odniesieniu do osób bliskich - partnerów tej samej płci
  • Zdarzają się też próby „leczenia” pacjentów z orientacji seksualnej. A choć homoseksualność nie jest chorobą, to tzw. „terapie konwersyjne” nie są w Polsce zabronione
  • Niezbędne jest zatem upowszechnienie wśród personelu medycznego wiedzy o przepisach w kontekście postępowania wobec tych pacjentów i  osób im bliskich – wskazuje RPO prezesowi Naczelnej Rady Lekarskiej

Ze skarg osób nieheteronormatywnych i transpłciowych wynika, że niestosowne komentarze oraz poniżające lub nierówne traktowanie mogą wynikać z uprzedzeń, ale też z niewiedzy i nieprzygotowania personelu medycznego.

Wcześniejsze dzialania Rzecznika 

RPO – który pełni funkcje organu ds. równego traktowania – w 2016 r. korespondował z ówczesnym prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej w kontekście raportu Biura RPO pt. „Równe traktowanie pacjentów – osoby nieheteroseksualne w opiece zdrowotnej. Analiza i zalecenia”.

Rzecznik wskazywał wówczas, że najistotniejszym problemem wynikającym z badań jest niższy standard opieki zdrowotnej oferowanej pacjentom nieheteroseksualnym, spowodowany  rozpowszechnionymi wśród personelu medycznego stereotypami dotyczących społeczności LGB (lesbijek, gejów i osób biseksualnych).

Wskazywał także, że pacjenci nieheteronormatywni są narażeni na niestosowne, czasem wulgarne komentarze i obraźliwe, poniżające traktowanie ze strony personelu medycznego oraz na inne formy dyskryminacji ze względu na  orientację seksualną.

Dlatego Rzecznik postulował, że niezbędne jest stałe poszerzanie wiedzy na temat specyfiki leczenia osób LGB wśród studentów medycyny i lekarzy.

W odpowiedzi prezes NRL zapewnił, że zasada równego traktowania pacjentów ma swój wyraz w programach szkoleń realizowanych przez samorząd lekarski, a zasady etyki lekarskiej zobowiązują lekarzy do przestrzegania praw człowieka i dbania o godność zawodu lekarskiego.

Problemy są nadal aktualne

- Niestety, po upływie 4 lat od wskazanej korespondencji podnoszone wówczas problemy pozostają aktualne – pisze Adam Bodnar. Ze skarg z ostatnich lat wynika, że osoby nieheteronormatywne, a także osoby transpłciowe – których nie obejmowały badania z 2016 r. – są nadal  narażone na niestosowne komentarze oraz poniżające lub nierówne traktowanie.

Jednym z problemów najczęściej zgłaszanych przez homoseksualnych pacjentów jest kwestionowanie ich praw pacjenta w odniesieniu do osób bliskich, partnerów tej samej płci. Tymczasem zgodnie z ustawą z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, osobą bliską -  uprawnioną do obecności przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych czy otrzymania informacji o stanie zdrowia pacjenta -  jest też osoba pozostająca we wspólnym pożyciu, a zatem również partner tej samej płci.

Skargi wskazują także na problem dyskwalifikowania homoseksualnych mężczyzn jako dawców krwi czy szpiku kostnego.  A takie działania nie znajdują podstaw w rozporządzeniach Ministra Zdrowia określających warunki dawstwa.

Niezbędne wydaje się zatem upowszechnienie wśród personelu medycznego wiedzy na temat obowiązujących przepisów prawa, w kontekście postępowania wobec pacjentów LGBT oraz osób im bliskich.

Inną istotną kwestią są zgłaszane w skargach próby lekarzy „leczenia” pacjentów z orientacji seksualnej, o których również dowiaduję się z indywidualnych skarg obywateli. Mimo jednoznacznych regulacji międzynarodowych wskazujących, że homoseksualność nie jest chorobą i zobowiązujących państwa do zakazania tzw. „terapii konwersyjnych”, nie są one w Polsce zabronione przez prawo.

Problem ten zauważył Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami. W rekomendacjach dla Polski z września 2018 r. zalecił on ustanowienie zakazu stosowania wszelkich praktyk konwersyjnych, opartych na założeniu, że homoseksualność można wyleczyć.

Szczególnie istotną kwestią jest też sytuacja transpłciowych i interpłciowych pacjentów. Przepisy nie regulują ani zasad specjalistycznej opieki dla tych grup, ani kwestii ustalenia płci metrykalnej. Zasady postępowania diagnostyczno-terapeutycznego wobec osób transpłciowych pozostają dalekie od aktualnych standardów określonych przez Światowe Stowarzyszenie Specjalistów(-tek) do spraw Zdrowia Osób Transpłciowych (WPATH). Wielu lekarzy nie ma świadomości specyficznych potrzeb tej grupy. Z kolei brak regulacji terapii zaburzeń rozwoju płci u osób interpłciowych budzi obawy o naruszenia praw tych osób przez niepotrzebne interwencje chirurgiczne.

A zarówno Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy w rezolucji z 12 października 2017 r., jak i Parlament Europejski w rezolucji z 14 lutego 2019 r., wezwały do zakazu przeprowadzania operacji „normalizujących” płeć, sterylizacji i innych procedur medycznych na osobach interpłciowych bez ich świadomej zgody.

Nierówne traktowanie w obszarze ochrony zdrowia ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową nie jest zakazane przepisami ustawy o równym traktowaniu. Jednocześnie nie każdy przypadek dyskryminacji, poniżającego traktowania lub innych naruszeń praw człowieka stanowi także naruszenie praw pacjenta. Dochodzenie zadośćuczynienia na podstawie ustawy o prawach pacjenta nie zawsze będzie więc dostępnym środkiem ochrony. Obecny stan prawny wymaga zatem nowelizacji, których postulaty RPO przekazał Ministrowi Zdrowia i Rzecznikowi Praw Pacjenta. 

Zostały one omówione także w najnowszym raporcie Biura RPO pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce”.

Niezależnie od rekomendacji niezbędnych zmian prawnych, dla poprawy sytuacji nieheteronormatywnych i transpłciowych pacjentów istotne jest przeciwdziałanie naruszeniom ich godności i innych praw poprzez odpowiednie przygotowanie personelu medycznego.  

A wiele problemów wynika z nieświadomości przedstawicieli i przedstawicielek służby zdrowia o specyficznych potrzebach osób LGBT w opiece zdrowotnej.

Adam Bodnar wystąpił do prof. Andrzeja Matyi, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej. Pyta, jaki działania podejmuje lub planuje się podjąć w celu zwiększenia wiedzy o specyfice leczenia osób LGBTI u studentów medycyny i lekarzy, a także dla zapewnienia równego traktowania pacjentów bez względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową.

XI.411.2.2016

Ujawnić koszty programu TVP pt. „Inwazja”. RPO przyłączył się do sprawy o udostępnienie informacji publicznej

Data: 2020-06-29
  • Powołując się na „tajemnicę przedsiębiorstwa”, TVP odmówiła ujawnienia kosztów programu „Inwazja”, który m.in. utożsamiał środowiska osób LGBT z pedofilią
  • Wobec odmowy Kampania Przeciw Homofobii wniosła, aby sąd administracyjny nakazał udostępnienie takiej informacji publicznej
  • Wola przedsiębiorcy nie może decydować o utajnieniu informacji, zwłaszcza że chodzi o medium publiczne, dysponujące środkami publicznymi –  podkreśla RPO
  • A jawność finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli, umożliwiającym społeczną kontrolę; jest to szczególnie ważne wobec wzrostu wysokości środków dla TVP

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie z wniosku KPH przeciw TVP S.A. o udostępnienie informacji publicznej.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie

10 października 2019 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi, TVP wyemitowała własny materiał pt. „Inwazja”. RPO krytycznie ocenił ten program. Nie tylko bowiem potęguje on społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza co do Marszów Równości. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i powinny cechować się programy TVP.

Adam Bodnar wystąpił wtedy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada oceniła, że „Inwazja” nie propagowała działań sprzecznych z prawem i nie nawoływała do nienawiści lub dyskryminacji. Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości „skrywanej przed opinią publiczną".

W listopadzie 2019 r. KPH wniosła by TVP ujawniła koszty programu. TVP odmówiła, twierdząc że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Uznała bowiem, że żądane informacje mają „istotną wartość gospodarczą, która wyklucza ich udostępnienie”. Według TVP uzyskanie ich przez konkurencję mogłaby ją wzmocnić, a zarazem osłabić pozycję rynkową TVP.

Wobec tego KPH wystąpiła do sądu administracyjnego, by nakazał TVP ujawnienie tej informacji. W skardze wskazano na błędne uznanie, że nie może ona podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

Argumenty RPO dla sądu

W stanowisku dla WSA Rzecznik zgadza się z argumentami skargi, że TVP w sposób nieuprawniony dokonała rozszerzającej wykładni wyjątku od zasady dostępu do informacji publicznej, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawie o dostępie do informacji publicznej. A wyjątek ten należy interpretować wąsko.

W konsekwencji doszło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Jest ono jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne z środków pochodzących od państwa.

W oddzielnym procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez KPH TVP Sąd Okręgowy 11 maja 2020 r. udzielił zabezpieczenia pozwu poprzez usunięcie na rok „Inwazji” z kanału internetowego TVP. Sąd wskazał w tym postanowieniu m.in., że „dla przeciętnego odbiorcy  materiału wynika z niego jednoznaczny przekaz, iż organizacje LGBT, w tym także powódkę, należy wiązać z propagowaniem pedofilii”. „Celem i skutkiem wyemitowanego przez pozwaną materiału było przedstawienie KPH w jednoznacznie negatywnym, stygmatyzującym i obraźliwym kontekście” – podkreślił sąd, według którego  wszystko to uprawdopodobnia, że naruszono dobra osobiste KPH.

- Dlatego za szczególnie istotne należy uznać zapewnienie obywatelom dostępu do informacji publicznej o sposobie wydatkowania środków publicznych przez media publiczne przy produkcji takich materiałów – napisał RPO do WSA.

A spółka nie wykazała w sposób przekonujący, że informacja o kosztach „Inwazji” stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa. Konieczne do tego byłoby wykazanie, że dana informacja ma wartość gospodarczą. TVP jest zaś podmiotem wykonującym zadania publiczne, zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej. Wnioskowana informacja powinna podlegać udostępnieniu jako informacja o majątku, którym dysponuje ten podmiot.

Nie można też przyjąć, że to wyłącznie wola przedsiębiorcy miałaby decydować o utajnieniu określonej informacji publicznej. Czyniłoby to bowiem fikcyjnym konstytucyjne  prawo obywatela do informacji publicznej.

Uznanie przez TVP, że informacja przedstawia dla spółki wartość gospodarczą nosi znamiona dowolności. TVP nie podniosła argumentu, że środki na „Inwazję” nie pochodziły z opłat abonamentowych -  co mogłoby uzasadniać utajnienie informacji. W ocenie Rzecznika „Inwazja” mogła zostać sfinansowana ze środków abonamentowych, a informacja o wysokości tych środków powinna podlegać udostępnieniu.

A skoro ponad połowę przychodu TVP stanowią wpływy pochodzące ze środków publicznych, trudno uznać, że informacja o sposobie wydatkowania tych środków na produkcje wewnętrzne może mieć znaczenie z punktu widzenia podmiotów konkurencyjnych względem TVP, które przecież takimi środkami nie dysponują.

Jawność i przejrzystość finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli umożliwiającym społeczną kontrolę. W ocenie RPO zapewnienie poszanowania tej zasady w tej sprawie ma szczególne znaczenie z uwagi na  wzrost wysokości środków przeznaczanych na działalność TVP.

VII.6060.11.2020

Autor „tęczowej” przeróbki herbu Jordanowa nie znieważył grupy ludności dopiskiem: „Precz z narodowcami"  

Data: 2020-06-26
  • Sąd dla nieletnich stwierdził brak znamion przestępstwa z art. 257 Kodeksu karnego i umorzył postępowanie wobec 16-latka  
  • Sprawa trafiła do sądu po tym, jak przerobił on w sieci herb miasta, dodając do niego tęczowe tło. Dopisał też komentarz: „Jordanów proLGBT, precz z narodowcami”

W lutym 2020 r. 16-latek z Jordanowa uczynił to, zabierając głos w debacie publicznej o sytuacji osób LGBT. Było to po tym, jak uchwałę "anty-LGBT" wydała m.in. Rada Gminy Jordanów.

Burmistrz publicznie go skrytykował i powiadomił organy ścigania.

Prokuratura po postępowaniu sprawdzającym doszła do wniosku, że 16-latek dopuścił się czynu zabronionego z art. 257 Kk - nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym - ponieważ opublikowany przez niego obrazek był opatrzony komentarzem "precz z narodowcami". Przekazała sprawę do sądu dla nieletnich.

Ten stwierdził, że nie doszło do popełnienia czynu karalnego ze względu na brak jego znamion w zachowaniu 16-latka.

Tym samym sąd postanowieniem z 21 maja 2020 r. o umorzeniu postępowania potwierdził zasadność argumentów Rzecznika Praw Obywatelskich, przedstawianych w wystąpieniach do burmistrza miasta w tej sprawie.

XI.519.1.2020

„Rok po agresji w Białymstoku – prawa osób LGBTI w Polsce” – wirtualny okrągły stół Intergrupy Parlamentu Europejskiego ds. praw osób LGBTI, z udziałem RPO

Data: 2020-06-23
  • Sytuacja osób LGBTI (lesbijek, gejów osób, biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych) w Polsce coraz częściej staje się przedmiotem dyskusji na arenie międzynarodowej
  • Instytucje UE – Komisja Europejska i Parlament Europejski – wyrażają obawy, czy zasada niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową jest w Polsce przestrzegana przez władze;  podejmują związane z tym działania
  • Okazją do dyskusji nt. obecnej sytuacji i możliwych drogach jej poprawy był wirtualny okrągły stół, w którym wzięli udział europosłowie i europosłanki, przedstawiciele i przedstawicielki Komisji Europejskiej, polskich organizacji pozarządowych oraz RPO Adam Bodnar 
  • Wskazał, że list Komisji Europejskiej do polskich władz ws. uchwał "anty-LGBT" podkreśla wartość normatywną uchwał, które nie mogą być postrzegane tylko jak deklaracje niewywierające żadnych skutków

Wydarzenie z 23 czerwca 2020 r. otworzyły przemówienia europosłanki Terry Reintke i Sophie in 't Veld, współprzewodniczące Intergrupy Parlamentu Europejskiego ds. praw osób LGBTI. Podkreśliły, że rok po brutalnej agresji kontrmanifestantów na I Marsz Równości w Białymstoku sytuacja w Polsce wciąż jest niepokojąca, zwłaszcza w kontekście problemu „stref wolnych od LGBT” oraz bieżących wydarzeń i niedawnych homofobicznych wypowiedzi polskich polityków.

Zauważyły, że nadziei dostarczają reakcje i ruchy sprzeciwu, zarówno ze strony społeczeństwa obywatelskiego, jak i instytucji, w tym UE. Wyraziły nadzieję, że dyskusja przyniesie pomysły co jeszcze możemy zrobić, aby we wszystkich państwach UE wszyscy obywatele mogli korzystać z bezpieczeństwa i pełni praw.

W czasie panelu Joanna Głuszek z organizacji Tęczowy Białystok, jedna z organizatorek I Marszu Równości w Białymstoku, podzieliła się relacją z wydarzeń, do których doszło w czasie Marszu rok temu. Mirosława Makuchowska, wicedyrektorka Kampanii Przeciw Homofobii, powiedziała o skali problemu przyjmowania przez polskie samorządy tzw. uchwał „anty-LGBT”, przywołując przy tym konkretne przykłady ich dyskryminujących skutków.

Adam Bodnar odniósł się zarówno do bieżących wydarzeń w czasie kampanii prezydenckiej – wskazując, że za niedopuszczalne uważa traktowanie osób LGBT jak obywateli drugiej kategorii – jak i do tematu „stref wolnych od LGBT, przedstawiając ich krytyczną ocenę prawną oraz informując o 9 skargach wniesionych przez Rzecznika do sądów administracyjnych na dyskryminujące uchwały i oczekujących obecnie na rozpoznanie. Rzecznik wyraził też aprobatę dla listu Komisji Europejskiej do władz samorządowych w Polsce, w którym Komisja podała w wątpliwość zgodność wydatkowania funduszy UE z zasadą niedyskryminacji.  A taka reakcja podkreśla wartość normatywną uchwał, które nie mogą być postrzegane tylko jak deklaracje niewywierające żadnych skutków.

Judit Rozsa, dyrektorka wydziału w Dyrekcji Generalnej ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Włączenia Społecznego w Komisji Europejskiej oraz Silvan Agius, ekspert w Gabinecie Komisarz ds. Równości Heleny Dalli, podkreślali w swoich wypowiedziach, że Komisja  jest zobowiązana zagwarantować, że fundusze UE są wydatkowane zgodnie z zasadą niedyskryminacji – list Komisji był więc pierwszym krokiem w kierunku przypomnienia polskim władzom o spoczywających na nich obowiązkach działania w zgodzie z unijnym prawem. 

Przedmiotem dalszej dyskusji były m.in. możliwości dalszych działań Komisji Europejskiej w sprawie „stref wolnych od LGBT” oraz ewentualności wykorzystania dostępnych mechanizmów pociągnięcia polskich władz do odpowiedzialności za ich przyjmowanie.

Przemówienie podsumowujące wygłosił europoseł Marc Angel, współprzewodniczący intergrupy ds. osób LGBTI. Zwrócił uwagę, że niezależnie od złej sytuacji obecnie, osoby, organizacje i instytucje działające na rzecz praw osób LGBTI w Polsce nie mogą tracić nadziei. Wskazując na przykład katolickiej Malty, gwarantującej jednocześnie pełnię praw osobom LGBTI, podkreślił, że zmiany są możliwe. Zobowiązał się też do pełnego wsparcia ze strony Parlamentu Europejskiego.

Wyjaśnienia burmistrza Tuszowa Narodowego w sprawie praw obywateli

Data: 2020-06-16

W odpowiedzi na otrzymaną od RPO korespondencję w sprawie podjęcia w dniu 29 maja 2019 roku uchwały dotyczącej powstrzymania ideologii LGBT+, wójt gminy Tuchów Narodowy przesyłał wyjaśnienia, które przedstawiamy w załączniku.

Sprawę wypowiedzi posła Przemysława Czarnka w TVP powinna zbadać Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji

Data: 2020-06-16
  • KRRiT powinna zająć się programem TVP, w którym poseł Przemysław Czarnek wypowiedział się o osobach LGBT, mówiąc m.in. „ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy z tą dyskusją”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że takie słowa mają znamiona „mowy nienawiści” ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową oraz naruszają godność i prawa osób nieheteronormatywnych i transpłciowych
  • Skoro nadawca ponosi odpowiedzialność za treść programu, zasadne jest także przeanalizowanie reakcji prowadzącego na tę wypowiedź
  • Regulacje ustawy o radiofonii i telewizji nie mogą bowiem pozostać pustymi deklaracjami

RPO zwrócił się w tej sprawie do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejskiego. Wskazał, że wypowiedź posła ocenia jako sprzeczną z powszechnie obowiązującym prawem i z zasadami współżycia społecznego.

Rzecznik już wcześniej kilkukrotnie zwracał się do przewodniczącego KRRiT w sprawie emitowania w mediach publicznych treści naruszających godność osób LGBT i nawołujących do nienawiści ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. - Niestety dotychczas nie podzielał Pan Przewodniczący mojej oceny co do konieczności interwencji we wskazywanych sprawach, nie dopatrując się naruszenia przez nadawców art. 18 ust. 1 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji – napisał Adam Bodnar.

Teraz wystąpił do KRRiT w sprawie programu publicystycznego „Studio Polska”, wyemitowanego w TVP Info 13 czerwca, a dotyczącego kampanii prezydenckiej. Poseł Przemysław Czarnek wypowiedział się na temat osób LGBT słowami: „Brońmy rodziny przed tego rodzaju zepsuciem, deprawacją, absolutnie niemoralnym postępowaniem. Brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy z tą dyskusją”.

RPO, który pełni także funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania, stanowczo sprzeciwia się takim wypowiedziom, jak ta. Uważa, że nosi ona znamiona mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a tym samym narusza godność i prawa osób nieheteronormatywnych i transpłciowych.

Przekonaniu temu Adam Bodnar dał wyraz w oświadczeniu z 15 czerwca, w którym odniósł się m.in. do tej wypowiedzi. Przypomniał, że nieprzekraczalną granicą wolności słowa jest godność drugiego człowieka i żadne okoliczności, w tym kampania wyborcza, nie mogą być uzasadnieniem dla dehumanizacji grupy społecznej oraz homofobicznej retoryki.

Mając na uwadze, że program wyemitowano w  Telewizji Polskiej, RPO czuje się w obowiązku zwrócić w tej sprawie także do przewodniczącego KRRiT.

Audycje i inne przekazy prezentowane w mediach publicznych, zgodnie z art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji, nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, moralnością i dobrem społecznym, w tym zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści. Choć orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie zostały wymienione wprost jako przesłanki objęte zakazem dyskryminacji z art. 18 ust. 1 u.r.t., niewątpliwie są one cechami chronionymi prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz przepisy umów międzynarodowych.

Również ustawa o radiofonii i telewizji wprost przywołuje orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania, wskazując że przekazy handlowe nie mogą zawierać treści dyskryminujących między innymi ze względu na tę przesłankę. Okoliczność, że orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie zostały wskazane expressis verbis w art. 18 ust. 1 u.r.t. nie może więc uzasadniać emitowania w mediach publicznych treści dyskryminujących i nawołujących do nienawiści ze względu na te cechy szczególne.

A nadawca ponosi odpowiedzialność za treść emitowanego przez niego programu. W związku z tym zasadne jest także przeanalizowanie sposobu reakcji prowadzącego na wspomnianą wypowiedź.

W obliczu postępującej brutalizacji języka i radykalizacji opinii media publiczne powinny wyjątkowo dbać o przeciwdziałanie mowie pogardy. Bezsprzecznie umacnia ona uprzedzenia, prowadzi do wykluczenia całej grupy społecznej, a w konsekwencji może stać się podstawą nienawiści i motywowanej nią przemocy.

Szczególna jest także rola mediów w toku kampanii wyborczej. Czas wyborów to moment, w którym wyjątkowego znaczenia nabiera obowiązek mediów kierowania się bezstronnością, pluralizmem, wyważeniem i niezależnością.

Zgodnie z zaleceniami skierowanymi do Polski po wyborach parlamentarnych w 2019 r. przez Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR), KRRiT powinna aktywnie monitorować media nadawcze pod kątem przestrzegania prawa w czasie kampanii wyborczej i niezwłocznego reagować na stwierdzone naruszenia. Zalecenie to było wynikiem oceny, że prowadzona wówczas kampania cechowała się wysoką polaryzacją, a niektórzy kandydaci nie stronili od retoryki nacjonalistycznej i homofobicznej.

Na powinności mediów w ramach relacjonowania i komentowania kampanii wyborczych zwrócono także uwagę w „Zaleceniach w Sprawie Zwalczania Dyskryminacji i Mowy Nienawiści w Kampaniach Wyborczych” Equinet – Europejskiej Sieci Organów ds. Równego Traktowania. Wskazano m.in., że media „muszą powstrzymywać się od używania lub popierania mowy nienawiści. Informowanie o stanowiącym mowę nienawiści języku kampanii wyborczych powinno być prowadzone w odpowiedzialny sposób, z odpowiednim wyjaśnieniem kontekstu i krytyczną refleksją na jego temat.”

W świetle tych przepisów i zaleceń regulacje ustawy o radiofonii i telewizji nie mogą pozostać pustymi deklaracjami. Muszą pójść za nimi konkretne działania, w tym sprzeciw wobec treści godzących w podstawowe wartości konstytucyjne polskiego systemu prawnego.

XI.505.12.2020

RPO kieruje wypowiedź posła Tomasza Rzymkowskiego do Komisji Etyki Poselskiej

Data: 2020-06-16
  • Komisja Etyki Poselskiej powinna ocenić słowa posła Tomasza Rzymkowskiego, który porównał relacje jednopłciowe między mężczyznami do relacji ludzi ze zwierzętami - zrównując tym samym homoseksualność z zoofilią
  • Wypowiedź tę RPO ocenia jako jednoznacznie homofobiczną, obraźliwą i naruszającą godność osób nieheteronormatywnych
  • Tym samym wypełnia ona znamiona „mowy nienawiści” ze względu na orientację seksualną

Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem obserwuje postępującą radykalizację języka debaty publicznej w Polsce. Niezmiennie apeluje o przeciwstawianie się wykluczającej i naruszającej godność człowieka mowie nienawiści. Jest szczególnie zobowiązany do reagowania na wszelkie przejawy dyskryminacji grup mniejszościowych, w tym osób LGBT, które narażone są w Polsce na nierówne traktowanie

Słowa posła T. Rzymkowskiego są sprzeczne z Konstytucją i innymi przepisami prawa oraz naruszają Zasady Etyki Poselskiej. Zakaz dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny – w tym ze względu na orientację seksualną – wynika wprost z art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz przepisów umów międzynarodowych,, znajduje też odzwierciedlenie w szeregu unormowań ustawowych.

A poseł jest obowiązany – na mocy ślubowania – kierować się obowiązującym porządkiem prawnym, a zatem również zakazem dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.  Według Zasad Etyki Poselskiej poseł powinien też unikać zachowań, które mogą godzić w dobre imię Sejmu oraz szanować godność innych osób.

Wypowiedź posła T. Rzymkowskiego nie może być uznana za mieszczącą się w granicach wolności wypowiedzi. Porównanie homoseksualności do zoofilii bezsprzecznie narusza bowiem godność i dobre imię osób nieheteronormatywnych i dehumanizuje tę grupę społeczną.

Jego wypowiedzi nie należy postrzegać jako satyry, a raczej jako wyraz homofobicznych poglądów i uprzedzeń.

Dlatego Adam Bodnar wystąpił do Przewodniczącej Komijsi Etyki Poselskiej o rozpatrzenie sprawy wypowiedzi posła przy uwzględnieniu przedstawionego stanowiska.

 XI.505.11.202

Sprzeciw wobec homofobicznej mowy wykluczenia i pogardy - stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2020-06-15

Wobec kolejnych - pojawiających się w toku kampanii wyborczej i związanej z nią debaty publicznej – wypowiedzi wymierzonych w osoby LGBT (lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowe), wzywam do powstrzymania się od mowy wykluczenia i pogardy. Nieprzekraczalną granicą wolności słowa jest godność drugiego człowieka. Żadne okoliczności, w tym kampania wyborcza, nie mogą być uzasadnieniem dla dehumanizacji grupy społecznej oraz homofobicznej retoryki.

Zasada równego traktowania i niedyskryminacji stanowi podstawę powszechnego systemu praw człowieka, fundamentalną wartość Rady Europy i Unii Europejskiej, a także doniosłą zasadę Konstytucji RP. Jest ona gwarantem tego, że jako wspólnota, świadomi tragicznych konsekwencji takiego działania, nigdy więcej nie dopuścimy do wykluczenia osób lub całych grup społecznych ze względu na ich cechy. W czasie II Wojny Światowej osoby nieheteronormatywne były pozbawiane wolności, oznaczane różowym trójkątem w obozach koncentracyjnych i eksterminowane. W okresie powojennym zmuszane do przymusowego „leczenia” z orientacji seksualnej, jak wybitny naukowiec Alan Turing, który popełnił z tego powodu samobójstwo. Zobowiązaliśmy się więc  – jako Polska i jako społeczeństwo – równo traktować i szanować przyrodzoną godność wszystkich ludzi, w tym osób LGBT. Skrót ten określa bowiem jedynie osoby o określonej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej, a nie jakąkolwiek „ideologię”. Zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową od wielu lat stanowi natomiast część polskiego systemu prawnego – wynika z art. 32 Konstytucji, jak i czterech różnych ustaw, które wprost wymieniają orientację seksualną jako niedopuszczalną przesłankę nierównego traktowania[1].

Dramatyczne doświadczenia historyczne przypominają nam również, że motywowane uprzedzeniami wobec określonych grup społecznych przemoc i agresja, są nieuchronnym następstwem języka wykluczenia i pogardy. Przypadki takich zdarzeń można zaobserwować również obecnie. Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku lub próba wniesienia ładunku wybuchowego na Drugi Marsz Równości w Lublinie[2] to jaskrawe przykłady niebezpiecznych konsekwencji eskalacji uprzedzeń wobec osób LGBT w debacie publicznej. Z bólem przyjmuję też wszystkie doniesienia o samobójczej śmierci osób nieheteronormatywnych i transpłciowych oraz przypadkach motywowanej homofobią i transfobią przemocy.

Wyrażam więc stanowczy sprzeciw wobec publicznych wypowiedzi osób pełniących wysokie funkcje w państwie, które w ostatnich dniach wskazywały, że „LGBT to nie ludzie, to ideologia” (tak Pan Poseł Jacek Żalek); „Ci ludzie nie są równi normalnym ludziom” (tak Pan Poseł Przemysław Czarnek);  „próbuje nam się wmówić, że to ludzie, a to jest ideologia” (tak Pan Prezydent RP i kandydat na Prezydenta RP Andrzej Duda); „Polska bez LGBT jest najpiękniejsza” (tak Pan Poseł do PE Joachim Brudziński); czy też porównywały związek dwóch mężczyzn do przestępstwa zoofilii (tak Pan Poseł Tomasz Rzymkowski). Przypominam, że taka mowa wykluczenia i pogardy jest w demokratycznym państwie niedopuszczalna – nie usprawiedliwiają jej żadne okoliczności, w tym trwająca kampania wyborcza.

Czas wyborów politycznych to moment szczególny, w którym zgodnie ze standardami Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie „prawo i porządek publiczny powinny pozwolić na przeprowadzanie kampanii politycznych w uczciwej i wolnej atmosferze”[3]. Chociaż wolność słowa jest dla tego procesu kluczowa, w zaleceniach OBWE podkreślono, że nie obejmuje ona wypowiedzi nawołujących do nienawiści lub przemocy[4]. Również w Zaleceniach w Sprawie Zwalczania Dyskryminacji i Mowy Nienawiści w Kampaniach Wyborczych Equinet – Europejskiej Sieci Organów ds. Równego Traktowania, wskazano, że „Partie polityczne i kandydaci, a także osoby pracujące na ich rzecz muszą w swoich programach i kampaniach powstrzymywać się od stosowania lub popierania języka stanowiącego mowę nienawiści” (zalecenie nr 6). Analogicznie powinny postępowań także relacjonujące kampanię wyborczą media (zalecenie nr 7)[5].

Warto też zwrócić uwagę, że w rekomendacjach sformułowanych bezpośrednio wobec Polski po wyborach parlamentarnych w 2019 r., Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR) OBWE wskazało, że: „Kandydaci powinni powstrzymać się od nietolerancyjnych wypowiedzi, a władze i partie polityczne powinny bezwzględnie potępiać wszelkie tego typu przypadki”.[6] Zalecenie to stanowiło wynik oceny, że prowadzona wówczas kampania cechowała się wysoką polaryzacją, a niektórzy kandydaci nie stronili od retoryki nacjonalistycznej i homofobicznej. W raporcie zwrócono uwagę, że taka narracja wywoływała poczucie zagrożenia i negatywne emocje społeczności LGBTI  i innych mniejszości. Zalecono więc władzom, że aby zapobiec rozprzestrzenianiu się nietolerancyjnej retoryki w czasie wyborczym, powinny dokonać przeglądu odpowiednich przepisów, w szczególności Kodeksu karnego, w celu zapewnienia zgodności z międzynarodowymi normami praw człowieka w zakresie „mowy nienawiści”. Taką rekomendację kieruję też jako Rzecznik Praw Obywatelskich od lat do właściwych organów[7], co niestety nie spotkało się dotychczas z odpowiednią reakcją.

Podkreślając raz jeszcze mój stanowczy sprzeciw wobec dehumanizacji osób LGBT, potęgowania uprzedzeń i ich instrumentalnego wykorzystywania w toku kampanii wyborczej, apeluję do wszystkich uczestników debaty publicznej o kierowanie się powyższymi standardami oraz szacunkiem dla godności i praw wszystkich ludzi.

dr hab. Adam Bodnar
Rzecznik Praw Obywatelskich

 

[1] Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz. U. z 2019 r., poz. 1040), ustawa z dnia 3 grudnia 2010 r.
o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (Dz. U. z 2016 r. poz. 1219), ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (Dz.U. z 2020 r., poz. 805), ustawa z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (Dz. U. z 2019 r., poz. 1482).

[2] W lutym br. Sąd Rejonowy Lublin-Zachód skazał sprawców tego czynu na rok pozbawienia wolności.

[3] Pkt 7.7. Dokumentu Spotkania Kopenhaskiego Konferencji w Sprawie Ludzkiego Wymiaru Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (KBWE) z 1990 r., dostęp elektroniczny: https://www.osce.org/odihr/elections/14304

[4] Guidelines for Reviewing a Legal Framework for Elections, ODIHR OBWE, 2013, str. 45., dostęp elektroniczny: https://www.osce.org/files/f/documents/f/8/104573.pdf

[5] Zalecenie Equinet w sprawie zwalczania dyskryminacji i mowy nienawiści w kampaniach wyborczych, 2019, dostęp elektroniczny: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/zalecenie-equinet-w-sprawie-zwalczania-dyskryminacji-i-mowy-nienawisci-w-kampaniach-wyborczych.

[6] Rzeczpospolita Polska, Wybory Parlamentarne 13 października 2019 - Krótkoterminowa misja obserwacji wyborów ODIHR - Sprawozdanie końcowe, Warszawa 14 lutego 2020 r., dostęp elektroniczny: https://www.osce.org/files/f/documents/8/8/448417.pdf

[7] Zob. Raport o działaniach RPO przeciwko mowie nienawiści w latach 2015-2019, dostęp elektroniczny: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-przeciw-mowie-nienawisci

RPO o sytuacji osób LGBTI w Polsce i działaniach władz, w tym samorządowych – webinar Rady Europy

Data: 2020-06-10
  • Co władze samorządowe robią, a co mogłyby i powinny robić na rzecz równego traktowania osób LGBTI? 
  • Jak chronić i realizować prawa tej grupy społecznej w obliczu kryzysu praworządności, eskalacji nienawiści w debacie publicznej i instrumentalnego wykorzystywania praw osób LGBTI w działaniach politycznych?
  • Czy pozytywne zmiany powoli zachodzą, czy też uchwały samorządów o "przeciwdziałaniu ideologii LGBT” cofnęły nas na drodze do urzeczywistnienia równego traktowania?

Przedstawiciele miast Warszawy i Wrocławia, aktywiści/tki z organizacji pozarządowych, reprezentanci/tki Rady Europy oraz RPO Adam Bodnar debatowali na te tematy 10 czerwca 2020 r., w czasie panelu on-line zorganizowanego przez Zespół ds. Orientacji Seksualnej i Tożsamości Płciowej (SOGI Unit) Rady Europy, przy współpracy z Zespołem ds. Równego Traktowania BRPO. Przemówienie w formie wideo przekazała Anna Schmidt-Rodziewicz, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania.

W wystąpieniu w panelu otwierającym Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił krótko obecną sytuację prawną i społeczną osób LGBTI w Polsce. Podsumował, że jest ona dramatyczna – m.in. ze względu na niewystarczającą ochronę prawną przed przestępstwami z nienawiści, brak przepisów regulujących prawną procedurę uzgodnienia płci oraz brak możliwości legalizacji związków partnerskich.

Adam Bodnar wskazał także na takie problemy, jak kryzys praworządności, instrumentalne traktowanie praw osób LGBTI w działaniach politycznych – czego przykładem są zakazy marszów równości wydawane przez prezydentów miast – oraz na obecną w debacie publicznej, w tym w wypowiedziach osób pełniących wysokie funkcje w państwie, homo-, bi- i transfobiczną mowę nienawiści.

W odniesieniu do działań władz samorządowych RPO podkreślił istniejące podziały: „Mamy niejako dwie Polski”. Podczas gdy część samorządów deklaruje, że będzie wolna od „ideologii LGBT”, inne próbują, mimo licznych ataków, podejmować działania pozytywne. Przymują np. takie polityki lokalne jak Warszawska Deklaracja LGBT+ lub Gdański Model na Rzecz Równego Traktowania.

Samorządowe uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” były wspomniane w wystąpieniu prawie każdego uczestnika/czki panelu.

Odniosła się też do nich Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania. Przekonywała, że rząd nie ma żadnego wpływu na działania niezależnych samorządów, a kontrolę nad nimi mogą sprawować jedynie niezawisłe sądy, które odrzuciły już skargi na uchwały tego typu w kilku sprawach.

Rzecznik sprostował tę wypowiedź, informując, że przywołane przez Panią Pełnomocnik wyroki dotyczyły skarg osób indywidualnych, które nie miały – w przeciwieństwie do Rzecznika – formalnej możliwości ich skutecznego wniesienia (skargi RPO czekają na rozpoznanie przez poszczególne sądy administracyjne).

Wskazał ponadto, że wojewodowie, jako organy administracji rządowej, mogą unieważnić bezprawne uchwały organów samorządowych. Tymczasem zamiast to zrobić przyznawali – jak były Wojewoda Lubelski – medale za przyjmowanie uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Bartłomiej Ciążyński – doradca prezydenta Wrocławia ds. równości i Marek Szolc – radny Miasta Warszawy, podzielili się w panelu przykładami dobrych praktyk na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji osób LGBTI na poziomie lokalnym, m.in. w obszarze edukacji, zwalczania mowy nienawiści i troski o przestrzeń miejską. Z kolei Julia Kata z fundacji Trans-fuzja oraz Hubert Sobecki z organizacji Miłość Nie Wyklucza podkreślili, że „miłe gesty” władz samorządowych nie wystarczą – potrzebne są konkretne działania, zwłaszcza w sprawie zapewnienia ochrony przed przemocą i bezpieczeństwa w szkołach. Zapewnili też o otwartości organizacji pozarządowych na współpracę z organami administracji, oferując pomoc we wdrożeniu opracowanych już rozwiązań.

Prawa człowieka niewiele kosztują, ale zapewnienie ich ochrony i realizacji wymaga woli politycznej oraz odwagi do pokonywania trudności – podsumowała debatę Irena Guidikova, dyrektorka programu antydyskryminacyjnego Rady Europy. Przedstawiła też gotowość reprezentowanej przez nią instytucji do wsparcia polskich samorządów, zainteresowanych stworzeniem wraz z organizacjami pozarządowymi koalicji na rzecz równego traktowania, w tym poprawy sytuacji osób LGBTI w Polsce. Działania Rady Europy w tym obszarze mają być też kontynuowane poprzez organizację kolejnego wydarzenia w Polsce, we wrześniu tego roku.

 

Uchwały „anty-LGBT” mogą grozić cofnięciem funduszy unijnych. RPO pisze do organów, które wydały te uchwały

Data: 2020-06-05
  • Komisja Europejska pyta, czy fundusze UE są i będą wydatkowane zgodnie z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową - w związku z przyjęciem przez pięć sejmików województw oraz niektóre gminy i powiaty z ich obszarów uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”
  • Dalsze obowiązywanie tych uchwał nie tylko zatem zagraża nierównym traktowaniem, ale tworzy ryzyko utraty lub ograniczenia wsparcia finansowego środków Unii Europejskiej
  • Dla dobra i ochrony praw osób nieheteronormatywnych i transpłciowych - lecz także i wszystkich mieszkańców - sejmiki województw oraz rady gmin i powiatów, które przyjęły dyskryminujące uchwały, powinny je uchylić
  • Postulat ten RPO przekazuje wszystkim samorządom, które wydały uchwały

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał w tej sprawie do wszystkich kilkudziesięciu organów, które wydały uchwały anty-LGBT (to sejmiki województw, rady powiatów oraz gmin) oraz do Minister ds. Funduszy i Polityki Regionalnej. W swych wystąpieniach RPO porusza kwestię zgodności wydatkowania funduszy UE z zasadą niedyskryminacji.

RPO pełni funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania i z wielką uwagą bada czy wszyscy obywatele, w tym przedstawiciele grup mniejszościowych, mogą korzystać w Polsce z pełni swych praw podstawowych, w poczuciu bezpieczeństwa i poszanowania godności. Priorytetem jest przeciwdziałanie dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny, w tym ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Prawo do równego traktowania i niedyskryminacji stanowi fundamentalną dla prawa UE zasadę, wynikającą z Traktatów i Karty Praw Podstawowych UE, oraz znajdującą odzwierciedlenie w przepisach prawa wtórnego.

Czy uchwały anty-LGBT mogą spowodować utratę unijnego wsparcia?

Rzecznik z obawą przyjął wiadomość o piśmie Komisji Europejskiej dotyczącym odpowiedzialności instytucji zarządzających i beneficjentów środków finansowych unijnej polityki spójności za przestrzeganie zasady niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Dyrektorzy Generalni Komisji Europejskiej zwrócili się o wyjaśnienia czy fundusze UE są i będą wydatkowane zgodnie z powyższą zasadą w związku z faktem przyjęcia przez pięć sejmików województw oraz niektóre gminy i powiaty uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”. Wskazali, że takie działanie organów władzy publicznej jest sprzeczne z wartościami określonymi w art. 2 TUE oraz może naruszać zakaz dyskryminacji i molestowania ze względu na orientację seksualną w zatrudnieniu, zawarty w dyrektywie Rady 2000/78/WE.

Wyrazili więc obawę co do ryzyka nierównego traktowania osób LGBTI (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych) przez beneficjentów funduszy unijnej polityki spójności, co może świadczyć o wydatkowaniu tych środków w sposób niezgodny z prawem unijnym.

RPO przypomina, że dzięki wielomiliardowym inwestycjom Unia przyczyniła się do skoku cywilizacyjnego naszego kraju. Polska pozostaje największym beneficjentem kolejnych budżetów unijnych - od początku członkostwa, w transferach unijnych środków finansowych kraj nasz uzyskał znacznie ponad 100 mld euro. Nasze uczestnictwo w Unii podniosło wiarygodność Polski w oczach inwestorów, znacząco wpłynęło na wzrost gospodarczy, nieporównanie zwiększyło możliwości Polaków, podniosło standard życia mieszkańców naszego kraju. Jest to odczuwalne i widoczne zwłaszcza na szczeblu lokalnym – jednostki samorządu terytorialnego w szerokim zakresie korzystają bowiem ze środków finansowych UE, realizując dzięki nim inwestycje i projekty przynoszące bezpośrednie korzyści mieszkańcom. 

Unia traci zaufanie do Polski z powodu dyskryminujących uchwał

RPO z troską i niepokojem przyjmuje kolejne informacje o ryzyku utraty zaufania instytucji Unii Europejskiej oraz innych państw członkowskich wobec polskich gmin, powiatów i województw, w związku z pojawiającymi się wątpliwościami czy zasada niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową jest w nich przestrzegana.

Parlament Europejski w rezolucji z 18 grudnia 2019 r. w sprawie dyskryminacji osób LGBTI i nawoływania do nienawiści do nich w sferze publicznej, w tym stref wolnych od LGBTI wprost potępił przyjmowanie przez polskie samorządy uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”, wskazując na ich dyskryminujący charakter.

Parlament wezwał także KE do monitorowania wykorzystania wszystkich unijnych źródeł finansowania, które nie mogą być w żadnym wypadku wykorzystywane do celów dyskryminacyjnych, a także do podjęcia konkretnych środków w celu wyeliminowania wyraźnych i bezpośrednich naruszeń przepisów antydyskryminacyjnych, dokonanych przez samorządy lokalne przyjmujące przepisy wymierzone w prawa osób LGBTI.

Pismo Dyrektorów Generalnych Komisji można więc uznać za krok w stronę realizacji tych sformułowanych przez Parlament zaleceń. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że konsekwencje przyjmowania przez wybrane samorządy uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” znalazły wymiar także w rozwiązywaniu współpracy przez ich partnerskie miasta i regiony z Francji oraz Niemiec, które wyraziły w ten sposób swój sprzeciw wobec dyskryminujących działań polskich władz lokalnych.

Wszystkie te zdarzenia niewątpliwie wpływają na pozycję i postrzeganie Polski na arenie Unii Europejskiej, a ich skutki są i będą odczuwalne także w wymiarze codziennego życia Polek i Polaków. Należy jednak wyraźnie podkreślić, że ich inicjatorami kierują słuszne i godne poparcia intencje ochrony fundamentalnej dla całej Unii – w tym Polski - zasady równego traktowania, która została zagrożona przez uchwały organów samorządowych dyskryminujące ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Działania RPO

Rzecznik również stoi na stanowisku, że takie działania organów władzy publicznej są sprzeczne z prawem polskim i europejski. Z tego względu skierował do sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Jednym z ich zarzutów jest dyskryminujący charakter uchwał, poprzez wykluczenie osób nieheteronormatywnych i transpłciowych z danej wspólnoty samorządowej. Nie ma znaczenia, że uchwały posługują się pojęciem „ideologia LGBT”, a nie samoistnym skrótem LGBT. Orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie stanowią bowiem ideologii - są elementem tożsamości i pozostają nierozerwalnie związane z każdą jednostką.

Z tego względu odmienne traktowanie w oparciu o te cechy stanowi przejaw bezprawnej dyskryminacji. Akty organów władzy publicznej dyskryminujące osoby LGBT w swej treści mogą być odczytywane jako legitymizacja poglądów o naturze dyskryminacyjnej  - to z kolei może prowadzić do dyskryminacji w praktyce stosowania prawa przez organy wykonawcze i inne jednostki podległe samorządowi. Obawy jakie będą skutki przedmiotowych uchwał dla osób LGBT mieszkających w danym samorządzie, znalazły już odzwierciedlenie w skargach kierowanych do Rzecznika przez obywatelki i obywateli.

Dla dobra i ochrony praw nie tylko osób nieheteronormatywnych i transpłciowych, ale wszystkich mieszkańców, sejmiki województw oraz rady gmin i powiatów, które również przyjęły dyskryminujące uchwały, powinny podjąć działania mające na celu uchylenie tych aktów.

Ich dalsze obowiązywanie zagraża bowiem zarówno nierównym traktowaniem na gruncie stosowania prawa, jak i stwarza ryzyko utraty lub ograniczenia wsparcia finansowego ze środków Unii Europejskiej.

Postulat ten RPO przekazał bezpośrednio do wszystkich samorządów, które przyjęły uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Niezależnie od decyzji tych organów, RPO za konieczne uznaje zaangażowanie  marszałków województw – jako odpowiedzialnych za zarządzanie funduszami UE - w dążenie do zagwarantowania ich wydatkowania w sposób zgodny z zasadą niedyskryminacji. - To instytucje zarządzające muszą bowiem zapewnić wolny od dyskryminacji dostęp do działań i projektów finansowanych w ramach unijnej polityki spójności, co podkreśliła również Komisja Europejska, we wskazanym wyżej piśmie Dyrektorów Generalnych – wskazuje Adam Bodnar.  

- Będę wdzięczny za wskazanie, w jaki sposób ustosunkowuje się Pani Minister do zaleceń Komisji Europejskiej oraz jakie działania kierowany przez Panią Minister resort podjął lub planuje podjąć w celu weryfikacji, czy środki finansowe unijnej polityki spójności są wydatkowane w sposób zgodny z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, w tym przez jednostki samorządu terytorialnego, które przyjęły uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” – pisze zaś RPO do Małgorzaty Jarosińskiej-Jedynak, ministry ds. funduszy i polityki regionalnej.

O to samo oraz o stanowiska w całej sprawie, RPO prosi pozostałych adresatów pisma o przedstawienie stanowisk.

XI.505.10.2020

Światowy Dzień Różnorodności Kulturowej

Data: 2020-05-21

Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Różnorodności Kulturowej.

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich mocno wierzymy, że różnorodność jest jednym ze źródeł piękna i sztuki, dlatego dzisiaj prezentujemy Państwu kilka inicjatyw i projektów: tworzonych przez ludzi w różnym wieku, z różnym doświadczeniem życiowym, z Polski i zagranicy, z niepełnosprawnościami, z małych i dużych miast…

Łączy je zaangażowanie twórców i twórczyń, artystów i artystek, wirtuozów i samouków: w sztukę i kulturę.

Mamy nadzieję, że ten wpis stanowić będzie miły przerywnik pomiędzy trudnymi tematami. Zachęcamy również do wspierania twórców i twórczyń, których sytuacja skomplikowała się w związku z epidemią koronawirusa.

Kuchnia Konfliktu

Mówimy, że przez żołądek do serca, a gotowanie to też sztuka.

Kuchnia Konfliktu to miejsce spotkania kultur i dialogu społecznego, które daje uchodźcom i uchodźczyniom to czego najbardziej im potrzeba czyli: bezpieczne zatrudnienie na godnych i legalnych warunkach, okazję do podzielenia się swoją kulturą i kuchnią oraz poczucie stabilności w nowej rzeczywistości.

Założeniem Kuchni jest łączenie gastronomii z działalnością społeczną i przełamywanie negatywnych i krzywdzących stereotypów.

Obecnie w pandemicznej rzeczywistości Kuchnia Konfliktu przygotowuje m.in. przetwory: łączy przepisy i smaki wielu kultur oraz regionów świata.

Integracja - zajrzyj, jak to się robi „od Kuchni”.

Spektakl Piotruś Punk

Spektakl Piotruś Punk to niezwykła przygoda, która połączyła trzy grupy uczestników: dzieci ze świetlicy socjoterapeutycznej Stowarzyszenia Serduszko dla Dzieci, dorosłych mieszkańców Ośrodka Tylko prowadzonego przez Caritas Archidiecezji Warszawskiej oraz młodzieży zagrożonej i doświadczającej bezdomności z Fundacji po DRUGIE. Przez kilka miesięcy udało się im stworzyć spektakl, który oparty był na historii Piotrusia Pana. Opowiadał o potrzebie posiadania domu, poczuciu bezpieczeństwa i niezbędnym, by dorastać, doświadczeniu dzieciństwa.

Fundacja po DRUGIE pracuje z młodzieżą, która znajduje się w trudnej sytuacji życiowej. Zdecydowana większość podopiecznych Fundacji to osoby opuszczające różnego typu instytucje: domy dziecka, młodzieżowe ośrodki wychowawcze, zakłady poprawcze, również zakłady karne i areszty śledcze. Fundacja pomaga w zakwaterowaniu i stawia na usamodzielnienie oraz aktywizację społeczną i zawodową młodych ludzi. 

Grupa na Górze

W skład grupy Na Górze wchodzą m.in. osoby, które przez wyrozumiałe społeczeństwo są uznawane za niepełnosprawne. Obok nich, równorzędnie występują muzycy traktowani przez powierzchowne społeczeństwo jako pełnosprawni. Dzięki wspólnej działalności scenicznej postawili pod znakiem zapytania wszelkie tego typu etykietki, dystansując się od nich. Twierdzą więc, że są ekipą półsprawną.

Co gra Na Górze? Niektórzy określają to jako free rock, inni jako punk and roll, a jeszcze inni jako neo punk. Natomiast samemu zespołowi najbardziej podoba się bezpretensjonalność określeń Jarka Szubrychta (Polityka, Gazeta Magnetofonowa) - ogniskowy punk i Jacka Świądera (Gazeta Wyborcza) - piosenkowy punk.

Najmocniejszą stroną Na Górze są koncerty, na których ujawnia się ekspresja, żywiołowość jego członków. Z ważniejszych występów warto wymienić koncert w Pradze na festiwalu poświęconym respektowaniu praw człowieka na świecie (dochód przeznaczony na pomoc dzieciom w Czeczenii oraz uchodźcom z różnych państw), a także koncert na Marszu Równości w Poznaniu (demonstracji przeciwko dyskryminacji ze względu na rasę, wyznanie, płeć, ubóstwo, niepełnosprawność, organizowanej przez Skłot Rozbrat). W 2016 grupa Na Górze otrzymała na okres roku Złotego Gołębia. Jest to przechodnia statuetka Organizacji Narodów Zjednoczonych, stworzona w 60. rocznicę podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. Otrzymują ją osoby, organizacje, grupy które poprzez swoją działalność zwracają publiczną uwagę na podstawowe prawa godności i szacunku dla każdego człowieka.

Krakofonia Chór LGBT

Krakofonia o sobie: jesteśmy chórem amatorskim, zrzeszającym osoby identyfikujące się̨ jako LGBTQ+ oraz przyjaciół. Jest to pierwszy tego rodzaju chór w Krakowie, a drugi w Polsce.

Tworzymy przestrzeń przyjazną każdemu, dlatego wśród nas są nie tylko osoby LGBTQ+, ale także ludzie szukający zrozumienia, empatii i dobra w dzisiejszym świecie. Jesteśmy podzieleni na 4 głosy: sopran, alt, tenor, bas. W naszym repertuarze posiadamy utwory z czasów renesansu po współczesną muzykę rozrywkową. Koncertujemy sami oraz z innymi chórami w Polsce i zagranicą.

Wierzymy, że każdy potrafi śpiewać i że każdemu z nas należy się szacunek, równość i zrozumienie.

Podczas pandemii próby odbywamy internetowo, ale na co dzień spotykamy się dwa razy w tygodniu i solidnie przygotowujemy repertuar.

Międzynarodowa Letnia Szkoła Muzyki Tradycyjnej

Niezwykłe spotkanie kultur: praktyczne i teoretyczne zajęcia poświęcone zagadnieniom związanym ze śpiewem tradycyjnym.

Międzynarodowa Letnia Szkoła Muzyki Tradycyjnej jest organizowana przez Fundację "Muzyka Kresów" od 1998 r. Praktyczne i teoretyczne zajęcia podczas Letniej Szkoły poświęcone są zagadnieniom związanym ze śpiewem tradycyjnym. W programie są również warsztaty instrumentalne, taneczne oraz wykłady i projekcje filmowe. Wykładowcami Letniej Szkoły są co roku, teoretycy i praktycy z Europy Środkowo-Wschodniej.

W programie zajęć Międzynarodowej Letniej Szkoły Muzyki Tradycyjnej znajduje się codziennie około pięciu godzin pracy nad samym śpiewem. Podczas tegorocznej, dwudziestej drugiej już edycji Szkoły zostaną utworzone grupy zajmujące się śpiewem polskim, białoruskim, litewskim, serbskim i ukraińskim.

W trakcie Letniej Szkoły prowadzone są zajęcia poświęcone tradycyjnej muzyce instrumentalnej oraz warsztaty taneczne. Umiejętności zdobyte podczas zajęć można wypróbować na wieczornych potańcówkach.
Zajęcia Letniej Szkoły adresowane są zarówno dla początkujących, jak i dla osób, które chcą kontynuować i pogłębiać zdobyte wcześniej doświadczenia, a także dla dzieci.

To piękne spotkanie różnych kultur z długoletnią tradycją.

Teatr Bomba Bomba

" Nigdy nie myślałem, że mnie coś takiego spotka, że będę w teatrze i będę siebie dawał ludziom"

Roman Słonina - aktor

Teatr Bomba Bomba powstał w Gryfinie, w ramach warsztatów arteterapeutycznych, w 2014 roku. Ze spontanicznych improwizacji powstały spektakle, a wraz z nimi zrodziło się poczucie bycia  grupą teatralną. Aktorami są osoby, które mają orzeczenie o niepełnosprawności. Od 2017 roku teatr działa w Gryfińskim Domu Kultury. 

Teatr Bomba Bomba ma na swoim koncie kilka premier: Spektakle: „ Tajemnicza walizka”, „ Wioska cudów”, „ Z życia wzięte”, bajkę afrykańską,  „Opowieści ptaka Dunga Malunga” i polsko niemiecki spektakl „ Mögen wir uns  – Można się lubić”.

W 2016 roku grupa otrzymała „Złotego Gołębia” - przechodnią statuetkę Organizacji Narodów Zjednoczonych, a w roku 2017 „Bociana” – nagrodę starosty gryfińskiego w dziedzinie kultury. Teatr występował w miastach Polski, Niemiec i Anglii. W czerwcu 2019 roku Teatr Bomba Bomba wystąpił na pierwszej edycji „Enrich Festival” w Watford/ Anglia.

Teatr 21

Teatr 21 zrodził się w 2005 r. z warsztatów w Zespole Społecznych Szkół Specjalnych „Dać Szansę” w Warszawie. Aktorami są przede wszystkim uczniowie oraz absolwenci szkoły – osoby z zespołem Downa i autyzmem. Ich dawna zabawa w teatr zmieniła się w pracę, za którą otrzymują wynagrodzenie.

Spektakle Teatru 21 można było oglądać w warszawskich teatrach (Dramatyczny, Studio, Powszechny, Nowy, Baj, Soho), Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN oraz Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego, który jest głównym miejscem aktywności zespołu. Grupa występowała również na festiwalach w kraju (Wrocław, Poznań, Węgajty, Gdańsk, Kalisz, Łódź, Kielce, Białystok, Pszczyna, Lublin) i za granicą (Praga, Neratov, Berlin, Helsinki, Freiburg). Z Teatrem 21 współpracują artyści, edukatorzy i badacze działający na co dzień w instytucjach kultury w całej Polsce. Grupę prowadzi Justyna Sobczyk.

Obecnie Teatr 21 pracuje nad stworzeniem niezwykłej przestrzeni Centrum Sztuki Włączającej – pierwszej społecznej instytucji kultury w Warszawie dedykowaną twórczości osób z niepełnosprawnościami.

Etnoliga

Od 2010 r. Fundacja dla Wolności organizuje w Warszawie bezpłatną amatorską ligę piłki nożnej dla kilkuset osób o różnym pochodzeniu etnicznym, statusie społecznym, wieku i płci. W cotygodniowych rozgrywkach uczestniczą Polacy i migranci ze wszystkich kontynentów. Drużyny są wielokulturowe, w każdej grają wspólnie kobiety i mężczyźni. Meczom towarzyszą konkursy, poczęstunki i prezentacje przygotowane przez drużyny. W każdej edycji odbywa się ok. 80-100 meczy oraz szereg wydarzeń o charakterze kulturalnym przygotowanych przez uczestników. Organizatorzy spodziewają się ok. 500 uczestników – dorosłych warszawiaków z ok. 80 krajów, w tym co najmniej kilkunastu uchodźców.

Etnoliga to jedyny tego rodzaju projekt społeczny w Polsce i jeden z niewielu o takiej skali w Europie. W 2017 roku Etnoliga znalazła się na krótkiej liście nominowanych do prestiżowej nagrody Beyond Sport Global Awards.

W kwietniu 2019 w Etnolidze zagrała drużyna BRPO. 28 kwietnia na Orliku przy ul. Przy Bażantarni 3 w Warszawie zagraliśmy mecz piłkarski między naszą drużyną (z Adamem Bodnarem jako kapitanem) a reprezentacją Etnoligi. Przegraliśmy, ale tylko 4:3 po bardzo zaciętej i dynamicznej walce, mimo chłodnej aury. Po meczu czekał na piłkarzy poczęstunek przygotowany przez członków Etnoligii z różnych krajów.

Długa droga do równego traktowania osób LGBTI. Prezentacja badań Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej

Data: 2020-05-20
  • Jak powszechna jest dyskryminacja ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową w Unii Europejskiej?
  • Jakie przybiera formy, gdzie do niej dochodzi i jak wpływa na codzienność osób LGBTI?
  • Przed którymi państwami UE najdłuższa droga do równości, bezpieczeństwa i ochrony wszystkich osób?
  • Co dominuje – poczucie wolności, strach czy nadzieja?

140 000 osób LGBTI z Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii, Serbii i Macedonii Północnej wzięło udział w pierwszym od 2012 r. i największym w historii europejskim badaniu na temat doświadczeń tej grupy, przeprowadzonym przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Wyniki badania, opublikowane 14 maja 2020 r. w raporcie pt. „Długa droga do równości osób LGBTI” („A long way to go for LGBTI equality”) obrazują sytuację osób LGBTI, naświetlając liczne problemy i naruszenia praw człowieka, do których dochodzi niezależnie od szerokości geograficznej. Jednocześnie szczegółowe zestawienie wyników z poszczególnych państw, których mieszkańcy wzięli udział w badaniu, pozwala na krytyczną analizę porównawczą – podczas gdy w Finlandii jedynie 13 % osób LGBTI boi się trzymać partnera/kę za rękę publicznie, w Polsce taką odpowiedź wskazało prawie 60 % respondentów.

Obawy przed otwartością co do swojej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej nie są bezpodstawne nie tylko w Polsce. Średnio 40 % osób spośród wszystkich badanych doświadczyło w ciągu ostatnich 5 lat jakieś formy molestowania lub przemocy – w 1 na 10 przypadków była to agresja fizyczna lub seksualna. 20 % wszystkich respondentów/ek wskazało, że czują się dyskryminowani/ne w miejscu pracy, a ponad 30 % doświadczyło nierównego traktowania w miejscach publicznych, w których spędzają czas wolny.

Badania wyraźnie pokazały też, że szczególnie trudna jest sytuacja osób transpłciowych i interpłciowych, które przemoc, dyskryminacja i trudności w życiu codziennym spotykają wyraźnie częściej. Podobnie młodzież – respondenci/tki w wieku 15-17 lat doświadczyły molestowania w większej ilości przypadków niż osoby dorosłe, w związku z czym jedynie 9 % nastolatków w całej UE (a jedynie 6 % w Polsce) jest zupełnie otwartych na temat swojej orientacji i tożsamości w środowisku szkolnym.

Podsumowanie sytuacji w Polsce, zwłaszcza na tle innych państw biorących udział w badaniu, pozwala stwierdzić, że strach zdecydowanie dominuje nad poczuciem bezpieczeństwa i wolności. 66 % respondentów wskazało przy tym, że przemoc i dyskryminacja wobec osób LGBTI wzrosły w Polsce na przestrzeni ostatnich 5 lat, a jako główną przyczynę  takiego stanu rzeczy wskazano negatywny stosunek i dyskurs polityków i rządzących. 96 % odpowiedziało, że uprzedzenia wobec osób LGBTI nie są zwalczane przez organy władzy publicznej.

Czy raport wskazuje, gdzie szukać nadziei? Biorące udział w badaniu osoby LGBTI podkreślały, że pozytywnie na ich codzienność wpływają zmiany w prawie i politykach oraz publicznie okazywane poparcie, zwłaszcza ze strony osób pełniących wysokie funkcje w państwie. Konsekwentne postulowanie niezbędnych zmian prawnych jest więc konieczne i ma szansę zbliżyć nas chociaż o krok do celu równego traktowania osób LGBTI – chociaż przed nami długa droga.

Najważniejsze postulaty Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące sytuacji prawnej osób LGBTI publikowaliśmy na nasze stronie 17 maja 2020 r. (artykuł widoczny w sekcji "Zobacz także").  Warto odnotować też, że aż 93 % badanych z Polski wskazało, że ma świadomość działalności RPO i wie, że może zwrócić się do Rzecznika o wsparcie. To wynik znacznie wyższy w stosunku do średniej UE, wynoszącej 61 %.

Link do raportu „Długa droga do równości osób LGBTI” („A long way to go for LGBTI equality”) znajduje się poniżej.

Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii

Data: 2020-05-17

17 maja corocznie obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. W tym dniu szczególnie wsłuchujemy się w głos osób LGBT+, które nadal narażone są na nierówne traktowanie, uprzedzenia oraz motywowaną nimi agresję i przemoc ze względu na to kim są.

W Polsce stoimy przed ogromnym wyzwaniem, ponieważ wciąż brakuje wielu regulacji zapewniających odpowiednią ochronę prawną.

Rzecznik Praw Obywatelskich jako niezależny organ ds. równego traktowania dokłada wszelkich starań, aby zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową był przestrzegany zarówno w prawie, jak i w praktyce. Podsumowaniem tych działań jest wydany raport pt. „Sytuacja prawna osób nieheteronormatywnych i transpłciowych w Polsce” (patrz załącznik).

Tegoroczne hasło Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii – Przełamując ciszę – wyraźnie wskazuje na potrzebę przerwania milczenia, podjęcia tematu i uznania potrzeby szerokiego dialogu. To konieczne wsparcie dla osób, które ze względu na swoją orientację seksualną lub tożsamość płciową muszą iść przez życie w poczuciu niepewności, niekiedy nawet wstydu. Dla organów władzy publicznej zaś to wyraźny sygnał do podjęcia działań, które zmienią obecną sytuację prawną i społeczną.

W ocenie RPO krajowy system ochrony prawnej osób LGBT jest nieefektywny i dalece odbiega od międzynarodowych standardów. Potwierdza to także najnowszy raport Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej, który opiera się o badanie przeprowadzone wśród 140 tysięcy osób LGBTI z Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii, Serbii i Macedonii Północnej. Wynika z nich między innymi, że 40 % badanych doświadczyło w ciągu ostatnich 5 lat molestowania lub przemocy – w 1 na 10 przypadków była to agresja fizyczna lub seksualna. 20 % wszystkich respondentów/ek wskazało, że czują się dyskryminowani/ne w miejscu pracy, a ponad 30 % doświadczyło nierównego traktowania w miejscach publicznych, w których spędzają czas wolny. Podsumowanie sytuacji w Polsce, zwłaszcza na tle innych państw biorących udział w badaniu, pozwala stwierdzić, że strach zdecydowanie dominuje nad poczuciem bezpieczeństwa i wolności. 66 % respondentów wskazało przy tym, że przemoc i dyskryminacja wobec osób LGBTI wzrosły w Polsce na przestrzeni ostatnich 5 lat, a jako główną przyczynę takiego stanu rzeczy wskazano negatywny stosunek i dyskurs polityków i rządzących. 96 % odpowiedziało, że uprzedzenia wobec osób LGBTI nie są zwalczane przez organy władzy publicznej.

Złą sytuację w Polsce w zakresie praw i wolności osób LGBTI potwierdza także ranking ILGA Europe mierzący poziom równouprawnienia osób LGBTI w Europie, według którego Polska spadła na ostatnie miejsce wśród krajów Unii Europejskiej. Dla porównania zwycięzcą rankingu po raz kolejny została katolicka Malta.

W ostatnim czasie widać niemal jak w soczewce, że brakuje przepisów chroniących przed homo-bi-i-transfobiczną mową nienawiści, przed przestępstwami motywowanymi uprzedzeniami wobec orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej oraz przed dyskryminacją ze względu na te cechy we wszystkich obszarach życia politycznego, społecznego i gospodarczego. W sytuacji, w której niebezpieczne napięcia społeczne stanowią realne zagrożenie dla godności i praw mniejszości, litera prawa oraz praktyka jego stosowania przez organy administracji i niezależne sądy powinny zapewnić ochronę przed negatywnymi konsekwencjami tych zjawisk.

Oceniając stan wdrożenia międzynarodowego standardu praw człowieka w krajowych przepisach, stosowania go praktyce oraz w orzecznictwie polskich sądów, Rzecznik sformułował szereg rekomendacji dla organów władzy publicznej. Z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii przekazał je wraz z książkową wersją raportu do Ministrów i innych urzędów zwracając uwagę na kluczowe rekomendacje zmian prawnych.

Zwrócił uwagę m.in. na próby „leczenia” z orientacji seksualnej w ramach tzw. „praktyk konwersyjnych”. Pomimo jednoznacznych regulacji międzynarodowych, które potwierdzają, że homoseksualizm nie jest chorobą, a praktyki dążące do jego leczenia powinny być zakazane, wciąż w Polsce prawo je dopuszcza. Problem ten zauważył również Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, który w wydanych we wrześniu 2018 r. rekomendacjach dla Polski wprost zalecił władzom ustanowienie zakazu stosowania wszelkich praktyk konwersyjnych opartych na założeniu, że homoseksualność można wyleczyć.

Rzecznik Praw Obywatelskich zarekomendował również uregulowanie sytuacji prawnej osób interpłciowych w Polsce, w tym wprowadzenie zakazu przeprowadzania operacji „normalizujących” płeć bez świadomej zgody, gdy taka interwencja nie jest konieczna ze względu na zagrożenie dla życia i zdrowia.

W piśmie do MSWiA RPO pokreślił natomiast postulat wyjaśnienia sytuacji prawnej małoletnich obywateli RP, których rodzice są tej samej płci. Obecnie jedyną drogą uzyskania dla dziecka numeru PESEL i polskich dokumentów tożsamości, niezbędnych w kontekście ochrony praw i dobra dziecka, pozostaje wydanie ich na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. NSA stwierdził natomiast w grudniu 2019 roku, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci jest niedopuszczalna ze względu na konieczność ochrony podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. W konsekwencji, możliwość skutecznego wnioskowania o transkrypcję takich aktów urodzenia wydaje się być obecnie niedostępna, co powoduje że dzieci z takich związków pozostają bez ochrony prawnej, należnej obywatelom.

Ponad to w wystąpieniach skierowanych do władz RPO przedstawił także rekomendacje dotyczące konieczności zwiększenia ochrony prawnej przed homo-bi-i-transfobią, instytucjonalizacji związków osób tej samej płci, zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony praw uczniów LGBT (m.in. poprzez prewencyjną edukację antydyskryminacyjną), przeciwdziałanie dyskryminacji i poniżającemu traktowaniu w obszarze opieki zdrowotnej oraz umożliwienie swobodnej organizacji marszów równości i bezpiecznego w nich uczestnictwa.

RPO pyta stołeczną policję o kampanię „STOP Pedofilii”

Data: 2020-05-05
  • W ramach kampanii „STOP Pedofilii” furgonetka jeżdżąca po miastach z urządzeń nagłaśniających nadaje komunikaty łączące osoby nieheteronormatywne z pedofilią, a edukację seksualną z demoralizacją dzieci
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta policję, jakie działania podejmuje w tej sprawie

W kwietniu 2020 r. furgonetka kampanii „STOP Pedofilii” ponownie pojawiła się w Warszawie. Szerzone przy jej pomocy przez megafon komunikaty nawoływały do ochrony dzieci przed osobami nieheteronormatywnymi. Sugerowano, że orientację homo- i biseksualną należy łączyć z pedofilią, chorobami i zagrożeniem oraz w inny sposób naruszały godność, dobre imię, a tym samym prawa człowieka osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych).

Z doniesień mediów wynika, że 25 kwietnia 2020 r. ciężarówka została zablokowana w Alei Komisji Edukacji Narodowej przez oburzonych kampanią obywateli. Interweniowali policjanci, którzy poinformowali obie strony o możliwości zgłoszenia sprawy.

Komenda Stołeczna Policji wskazała, że nie może zabronić wydawania takich komunikatów.

W ocenie RPO zdarzenie może wypełniać znamiona wykroczenia zakłócenia spokoju lub porządku publicznego (art. 51 Kodeksu wykroczeń), a ewentualnie również wykroczenia eksponowania nieobyczajnych treści (art. 141 Kw). Może także naruszać zakaz używania urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast.

Rzecznik zwraca uwagę, że w innych miastach Polski, gdzie kampanię „STOP Pedofilii” prowadzono w taki sam sposób, organy ścigania prowadzą lub prowadziły czynności pod kątem naruszenia tych przepisów kodeksu wykroczeń.

A w Gdańsku prokuratura objęła ściganiem z urzędu czyn prywatnoskargowy z art. 212 Kodeksu karnego, uznając, że wymaga tego interes społeczny. Z kolei w postępowaniu cywilnym Sąd Okręgowy w Gdańsku zabezpieczył roszczenia powoda (organizacji działającej na rzecz praw osób LGBT), zakazując dalszego rozpowszechniania tych homofobicznych treści, w tym na pojazdach i w formie komunikatu dźwiękowego.

Rzecznik spytał komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodziej, jakie czynności podjęto w związku ze zdarzeniem z 25 kwietnia. Prosi też o wskazanie, czy policja prowadziła lub prowadzi postępowania w związku z rozpowszechnianiem takich komunikatów z ciężarówki, a jeśli tak – o informacje o nich.

XI.518.58.2019

Przed zawiadomieniem o przestępstwie trzeba zbadać, czy w ogóle do niego doszło. RPO do burmistrza Jordanowa

Data: 2020-04-07
  • Nie można zgłaszać organom ścigania przestępstw bez analizy, czy rzeczywiście doszło do przestępstwa
  • Gdyby burmistrz Jordanowa to zrobił, zorientowałby się, że modyfikacja herbu miasta i towarzyszący temu komentarz nie mają cech przestępstwa – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Automatyczne powiadomienie w takiej sprawie policji - nawet w przekonaniu o swym obowiązku prawnym - mogło ingerować w konstytucyjną wolność wypowiedzi

W lutym 2020 r. 16-latek z Jordanowa przerobił w sieci herb miasta, dodając do niego tęczowe tło. Dopisał też komentarz: „Jordanów proLGBT, precz z narodowcami”. Zabrał w ten sposób głos w debacie publicznej o sytuacji osób LGBT, w tym w związku z uchwałą anty-LGBT, którą wydała m.in. Rada Gminy Jordanów.

Burmistrz publicznie go skrytykował i powiadomił organy ścigania. Prokuratura odmówiła śledztwa w sprawie i przekazała ją sądowi dla nieletnich (RPO będzie monitorował to postępowanie).

Artystyczne przetworzenie herbu Jordanowa przez dodanie tęczowego tła nie było jego znieważeniem – wskazał RPO Adam Bodnar w wystąpieniu z 5 marca do burmistrza Jordanowa Andrzeja Malczewskiego. Jego działania uznał za  nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i ekspresji artystycznej. Reakcja burmistrza potwierdza „efekt mrożący” uchwał anty-LGBT wobec obaw, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane

Pismo burmistrza do RPO

Burmistrz Andrzej Malczewski odpisał 18 marca, że „z ogromnym zdumieniem przyjął, iż RPO ocenił jego działania jako potencjalnie naruszające prawa i wolności obywatela”. A zawiadamiając o podejrzeniu przestępstwa w związku z przeróbką  herbu miasta i „hejterskim komentarzem”, spełnił tylko obowiązek z art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego. Stanowi on, że instytucje państwowe i samorządowe, które dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego, z urzędu są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję.

Zdaniem burmistrza samo w sobie nie stanowi to zatem jakiejkolwiek ingerencji w prawa i wolności obywatelskie. To do organów postępowania i sądu należy bowiem ostateczna ocena czynu.

- Dokonując powyższego zgłoszenia, nie dysponowałem szczegółową wiedzą o autorze przedmiotowej publikacji, stąd też uznaję za całkowicie nieuprawione twierdzenia, abym w swych działaniach miał celowo nękać osobę niepełnoletnią – wskazał burmistrz.

Nie zgodził się też, że taka publikacja herbu, zwłaszcza w kontekście komentarza zawierającego nawoływanie do nienawiści wobec osób o innych poglądach, jest realizacją prawa do wolności wypowiedzi.

Burmistrz podkreślił, że RPO bardzo dużo uwagi poświęcił uchwale z 30 maja 2019 r. ws. sprzeciwu wobec wprowadzenia ideologii „LGBT" do wspólnot samorządowych. -Uchwała, o której Pan Rzecznik wspomina w swym piśmie, została podjęta przez Radę Gminy Jordanów, która jest organem uchwałodawczym Gminy Jordanów, odrębnej od Miasta Jordanów jednostki samorządu terytorialnego – napisał.

Zaznaczył, że w efekcie przekazywanych przez media niepełnego, zniekształconego obrazu całej sytuacji, do urzędu miasta niemal codziennie wpływa korespondencja zawierająca obelgi, wyzwiska i oszczerstwa (załączył jej przykład).

Odpowiedź RPO

Adam Bodnar zgadza się, że każdy burmistrz ma obowiązek zawiadomienia organów ścigania, jeśli w związku z prowadzoną działalnością dowie się o przestępstwie.

Zgodnie jednak z orzecznictwem, jest to uzależnione od „świadomości, że przestępstwo rzeczywiście zostało popełnione”. A to wymaga wcześniejszej analizy, czy są uzasadnione powody by sądzić, że doszło do przestępstwa. W jej toku uwzględnione powinny zostać wszelkie okoliczności sprawy, w tym wpływ podjęcia działań na prawa jednostki, której dotyczą.

W świetle tego RPO z zaskoczeniem przyjął stanowcze stanowisko burmistrza, że miał on obowiązek zawiadomienia o przestępstwie.

Tymczasem w ocenie Rzecznika przeróbkę herbu trudno uznać za  czyn karalny. Takie przestępstwo dotyczy bowiem wyłącznie znieważenia godła, flagi lub innych symboli państwowych.  

Przestępstwem nie jest też komentarz nastolatka, choć może być on odczytywany jako obraźliwy wobec osób o określonych poglądach politycznych. Ale wpis ten - jako odnoszący się do grupy wyróżnionej ze względu na jej poglądy polityczne - nie ma znamion czynu zabronionego. Według art. 257 K.k. publiczne znieważenie grupy osób lub osoby z motywów uprzedzeniowych jest karane tylko wtedy, jeśli jego powodem jest przynależność narodowa, etniczna, rasowa, wyznaniowa lub bezwyznaniowość.

Poinformowanie policji i wydanie oświadczenia o sprawie, nawet jeśli towarzyszyło temu przeświadczenie o obowiązku prawnym, mogło zatem stanowić ingerencję w wolność wypowiedzi jednostki.

Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreśla, że naruszenie tej wolności może polegać także na takiej działalności organów publicznych, która powstrzymuje obywatela od swobodnego głoszenia poglądów ze względu na uzasadnioną obawę, że są one przez władze niepożądane. Ten tzw. efekt mrożący został uznany za naruszenie art. 10 EKPCz. Na jej gruncie za naruszenie wolności słowa można zatem  uznać złożenie przez organ władzy zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez jednostkę za jej wypowiedź.

Zarazem Rzecznik przeprosił za wskazanie, by uchwała „anty LGBT” została podjęta przez Radę Miasta Jordanów.  

Adam Bodnar z przykrością przyjął informację o obraźliwych słowach pod jego adresem, które budzą głęboki sprzeciw. Ale poza kompetencjami Rzecznika jest reagowanie na działania osób prywatnych.

XI.519.1.2020

Dzieci ze związków osób jednej płci wciąż bez prawa do polskich dokumentów. RPO pisze do MSWiA i MSZ

Data: 2020-03-18
  • 2 grudnia 2019 r. NSA orzekł, że zagraniczne akty urodzenia dziecka – gdy rodzicami są osoby tej samej płci – są podstawą uzyskania przez dziecko polskiego paszportu, dowodu tożsamości czy numeru PESEL
  • Ta uchwała NSA nie wpłynęła jednak na praktykę konsulów RP. Nadal wymagają oni odpisów polskiego aktu urodzenia do wydania paszportu
  • W efekcie urodzeni i mieszkający za granicą małoletni obywatele RP - których rodzice są tej samej płci - nie mają możliwości uzyskania polskich dokumentów
  • RPO wystąpił do władz o taką zmianę przepisów, by polski odpis aktu urodzenia nie był tego warunkiem  

Obywatele skarżą się, że dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego czy numeru PESEL. Podstawą jest bowiem tzw. transkrypcja zagranicznego aktu - czyli jego wierne przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego, tak by powstał polski akt urodzenia. Brak dokumentów podczas pobytu w Polsce może rodzić wiele problemów, np. dotyczących korzystania ze świadczeń medycznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie stoi na straży praw dzieci, którym odmówiono transkrypcji aktu urodzenia tylko dlatego, że rodzice są tej samej płci.

Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego odmawiają transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwia to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Sądy administracyjne podtrzymywały takie odmowy. W jednej z takich spraw NSA w precedensowym wyroku z 10 października 2018 r. uznał (syg. II OSK 2552/16), że wobec obowiązku transkrypcji, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, nie może być mowy o „klauzuli porządku publicznego”. 

Jednak 2 grudnia 2019 r. NSA w składzie 7 sędziów wydał uchwałę, stwierdzajacą że polskie prawo nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodzicami są osoby tej samej płci. Zarazem wskazał, że organy administracji powinny tak stosować przepisy, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Ma on bowiem moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą odmawiać, można skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych – uznał NSA.

Jak wynika z informacji RPO ta uchwała NSA nie wpłynęła dotychczas na praktykę organów administracji. Konsulowie - powołując się rozporządzenie MSWiA ws. dokumentów paszportowych - w toku postępowania o paszport  niezmiennie wymagają  odpisów polskich aktów urodzenia.

Kierownicy urzędów stanu cywilnego oraz organy gmin borykają się natomiast z problemami interpretacyjnymi ustawy o ewidencji ludności i Prawa o aktach stanu cywilnego co do nadawania dziecku numeru PESEL na podstawie jego zagranicznego aktu urodzenia.

Z kolei złożenie elektronicznego wniosku o dowód osobisty dla dziecka jest technicznie niemożliwe bez wpisania jego numeru PESEL.

W konsekwencji urodzeni i mieszkający za granicą małoletni obywatele RP, których rodzice są tej samej płci, nie mają w praktyce możliwości uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL. Jest to sprzeczne z prawem i wykładnią NSA.

W ocenie RPO taka sytuacja nie może być dłużej utrzymywana. Uniemożliwia bowiem korzystanie z podstawowych praw obywatelskich przez dzieci i istotnie rzutuje na sytuację ich opiekunów.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji  Mariusza Kamińskiego o stanowisko. Spytał, czy planuje podjąć działania zmierzające do:

  • zmiany rozporządzenia z 16 sierpnia 2010 r. ws. dokumentów paszportowych - tak aby odpis polskiego aktu urodzenia nie był dokumentem wymaganym przy ubieganiu się o dokument paszportowy za granicą przez osoby nieposiadające numeru PESEL;
  • zmiany rozporządzenia z 7 stycznia 2020 r. ws. wzoru dowodu osobistego, jego wydawania i odbioru oraz utraty, uszkodzenia, unieważnienia i zwrotu - tak, aby formularz wniosku o dowód osobisty nie wymagał wskazania numeru PESEL;
  • ujednolicenia praktyki organów administracji i wyjaśnienia wątpliwości w sprawach dotyczących wnioskowania o numer PESEL dla mieszkających za granicą małoletnich obywateli RP - poprzez wydanie odpowiednich zaleceń lub wytycznych.

Z kolei szefa MSZ Jacka Czaputowicza RPO zapytał, czy rozważa działania w celu ujednolicenie praktyki urzędów konsularnych, np. poprzez wydanie odpowiednich zaleceń lub wytycznych w celu zapewnienia praw małoletnich obywateli polskich.

XI.534.4.2016

Uchwały „anty-LGBT” – sprzeczne także z prawem europejskim. Nowe zarzuty skarg RPO do sądów i kolejne skargi

Data: 2020-03-11
  • Uchwały samorządów o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” są sprzeczne z prawem europejskim – wskazuje RPO w skargach do sądów administracyjnych
  • Naruszają bowiem prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolności wypowiedzi oraz zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową
  • Ponadto zniechęcają obywateli UE - którzy np. identyfikują się jako osoby LGBT - do przebywania na terenach, gdzie takie uchwały obowiązują  
  • Gdyby któryś sąd miał wątpliwości, RPO wnosi by spytał Trybunał Sprawiedliwości UE, czy prawo europejskie pozwala samorządowi  państwa członkowskiego na przyjmowanie uchwały deklarującej wolność od "ideologii LGBT”

Rzecznik Praw Obywatelskich rozszerzył pięć dotychczas złożonych skarg o argumentację z zakresu prawa europejskiego. Uchwały naruszają bowiem Kartę Praw Podstawowych UE i Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Ponadto RPO wniósł do sądów kilka nowych skarg – już nie tylko na uchwały rad gmin, ale także dwóch rad powiatów (tarnowskiego i ryckiego) oraz  sejmiku województwa (lubelskiego).

Uchwały anty-LGBT

W wielu gminach, powiatach, a także w niektórych województwach  samorządowych, obowiązują uchwały o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – liczba tych uchwał wciąż rośnie.

Stanowczo protestował przeciw nim Rzecznik Praw Obywatelskich. Jest bowiem przeciwny działaniom organów władzy publicznej, nakierowanym na piętnowanie i wykluczanie osób i grup z życia społecznego, a opartym na uprzedzeniach i stereotypach.

A każdy jest chroniony przed dyskryminacją. Każde nierówne traktowanie ze względu na cechy osobiste (jak m.in. płeć, orientacja seksualna) wymaga reakcji niezależnego organu ds. równego traktowania, jakim jest RPO. Jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności człowieka i obywatela,  ma on kompetencję do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie dotyczącej interesu ogólnego.

Dlatego pod koniec 2019 r. RPO Adam Bodnar skierował do pięciu wojewódzkich sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały rad gmin o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT”.  Wniósł o stwierdzenie ich nieważności - wobec sprzecznosci z Konstytucją oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności zaskarżenia przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Skargi dotyczyły uchwał gmin: Istebna (woj. śląskie), Lipinki (woj. małopolskie), Klwów (woj. mazowieckie), Serniki (woj. lubelskie), Niebylec (woj. podkarpackie).

W ocenie Rzecznika akty te:

  • są sprzeczne z konstytucyjną zasadą legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa;
  • stanowią władczą dyspozycję dla organów wykonawczych gminy i innych organów podległych, do której formułowania rady gmin nie miały prawa;
  • dyskryminują osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, wykluczając je ze wspólnoty samorządowej;
  • ograniczają prawa i wolności mieszkańców gminy – ich prawo do życia prywatnego i rodzinnego, wolność wypowiedzi, prawo do nauki, prawo do nauczania oraz prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – w sposób bezprawny, gdyż ograniczenia tych praw i wolności mogą nastąpić tylko w ustawie.

Wszystkie takie uchwały są w ocenie Rzecznika niezgodne z powszechnie obowiązującym prawem, ale nie ma on możliwości zaskarżenia ich wszystkich. Skargi dotyczyły wybranych uchwał rad gmin z obszaru właściwości różnych sądów administracyjnych. Poza kryterium terytorialnym, przy zaskarżaniu poszczególnych uchwał uwzględniono także kwestie proceduralne oraz poziom ingerencji w prawa i wolności człowieka.

Nowy zakres zaskarżenia

Ostatnio RPO uzupełnił złożone już skargi o zarzuty naruszenia prawa europejskiego. Zarzuty te zawarł także w nowych skargach, które dotyczą uchwał:

  • Rady Miejskiej w Osieku (do WSA w Kielcach),
  • Rady Powiatu Ryckiego  (do WSA w Lublinie),
  • Rady Powiatu Tarnowskiego (do WSA w Krakowie),
  • Sejmiku Województwa Lubelskiego (do WSA w Lublinie).

Uchwałom zarzucił zatem także naruszenie art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej poprzez ograniczenie swobody przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich. Polega to na nieuzasadnionym zniechęceniu obywateli UE - którzy identyfikują się jako osoby LGBT lub wyznają światopogląd inny niż ten narzucony przez uchwałę - do przebywania na terenach, gdzie obowiązują uchwały.   

Ponadto uchwały są sprzeczne z art. 7, art. 11 ust. 1, art. 21 ust. 1 i art. 45  Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Naruszają bowiem prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolności wypowiedzi, swobody przemieszczania się, a także  zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Gdyby dany sąd nabrał wątpliwości co do interpretacji prawa UE, RPO wnosi o skierowanie następującego pytania prejudycjalnego do TSUE:

„Czy art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w zw. z art. 7, art. 11 ust. 1, art. 21 ust. 1 i art. 45 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 1 Dyrektywy Rady 2000/78/WE, należy rozumieć w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie temu, by organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego państwa członkowskiego przyjął uchwałę, w której deklaruje, że samorząd ten będzie wolny od „ideologii LGBT” oraz wyznacza organowi wykonawczemu tej jednostki samorządu terytorialnego kierunek działania polegający na dyskryminującym ograniczaniu praw osób nieheteronormatywnych i transpłciowych?”

Argumentacja RPO

Adam Bodnar przypomina, że 18 grudnia 2019 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie dyskryminacji osób LGBTI i nawoływania do nienawiści do nich w sferze publicznej, w tym stref wolnych od LGBTI. Wprost potępił w niej  przyjmowanie przez polskie samorządy uchwał o przeciwdziałaniu ideologii LGBT,  wskazując na ich dyskryminujący charakter oraz ich skutek w postaci ograniczenia swobody przemieszczania się, gwarantowanej wszystkim obywatelom UE. PE wezwał Polskę, aby zgodnie z prawem krajowym oraz zobowiązaniami wynikającymi z prawa UE i prawa międzynarodowego zdecydowanie potępiła dyskryminację osób LGBT, w tym gdy ma ona miejsce z inicjatywy samorządów lokalnych, a także aby unieważniła takie uchwały samorządów.

Art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej bezpośrednio gwarantuje każdemu obywatelowi UE swobodę przemieszczania się i przebywania na terytorium państw członkowskich. Ograniczają ją zaś przepisy mogące powstrzymać w sposób nieuzasadniony obywatela Unii od przebywania w innych państwach członkowskich lub działać odstraszająco albo tez korzystanie z tej swobody czynić mniej atrakcyjnym.

TSUE uznawał już, że przepisy krajowe utrudniające tę swobodę mogą być dopuszczone - ale pod warunkiem, że służą celowi leżącemu w interesie ogólnym, są właściwe dla jego  realizacji oraz nie wykraczają poza to, co jest konieczne dla jego osiągnięcia.

Trybunał badał odmowę przyznania prawa pobytu w Rumunii obywatelowi USA, który zawarł w Belgii związek małżeński z obywatelem Rumunii. Prawo rumuńskie nie przewiduje zaś małżeństwa osób tej samej płci. TSUE podkreślił, że obowiązek zapewnienia skuteczności prawa do swobody przemieszczania się i pobytu należy rozumieć w ten sposób, że życie rodzinne, które obywatele UE prowadzili w innym państwie członkowskim, musi mieć możliwość toczyć się dalej w państwie, w którym planują przebywać.

Uchwały samorządów w sposób nieuzasadniony ograniczają zatem swobodę przemieszczania się, zwłaszcza wobec tych obywateli UE, którzy identyfikują się jako osoby LGBT. Dotyczy to jednak także i tych, którzy - niezależnie od orientacji seksualnej i tożsamości płciowej - nie zgadzają się ze światopoglądem wskazywanym w uchwałach jako jedyny akceptowany.

Za sprzeczne z prawem UE należy więc uznać przyjęcie przez samorządowy organ władzy publicznej uchwały ograniczającej prawo do poszanowania życia rodzinnego osób LGBT oraz naruszającej ich godność i inne prawa obywatelskie.

Ponadto nieheteronormatywni i transpłciowi obywatele UE mogą z uzasadnioną obawą stwierdzić, że region, w którym obowiązuje uchwała, nie jest miejscem, gdzie mogą przebywać swobodnie w poczuciu bezpieczeństwa oraz korzystać z pełni swoich praw. Uchwały odstraszają i zniechęcają ich od przyjazdu w ten obszar Polski lub powrotu do niego, jeśli są obywatelami polskimi mieszkającymi za granicą.

Mając na uwadze, że prawo do równego traktowania i niedyskryminacji jest zasadą fundamentalną dla prawa UE, RPO wskazuje, że organy administracji samorządowej są zobowiązane nie tylko do jej poszanowania i przestrzegania, ale też do zapewnienia jej pełnej  efektywności.

Uchwały naruszają również Dyrektywę Rady 2000/78/WE z 27 listopada 2000 r., która ustanawia ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy. Wymienia ona wprost orientację seksualną jako jedną z niedopuszczalnych przesłanek nierównego traktowania.

Każda wypowiedź organu władzy publicznej może być odebrana przez podporządkowane mu podmioty jako drogowskaz działania. Stanowisko rady naruszające godność i inne prawa osób LGBT może więc prowadzić do dalszych przypadków nierównego traktowania ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, w tym w obszarze zatrudnienia w organach samorządu i podległych mu jednostkach. Również w tym kontekście uchwały pozostają więc w sprzeczności z prawem UE, do którego przestrzegania organ samorządu jest zobowiązany.

Na takim stanowisku stanął także Parlament Europejski, który w rezolucji z 18 grudnia 2019 r. wezwał Komisję Europejską do wyeliminowania wyraźnych i bezpośrednich naruszeń przepisów antydyskryminacyjnych, w szczególności zakazu wydawania poleceń nakazujących dyskryminowanie zgodnie z dyrektywą 2000/78/WE, a dokonanych przez samorządy przyjmujące przepisy wymierzone w prawa osób LGBTI.

Gdyby dany WSA miał wątpliwości co do interpretacji prawa UE, może zwrócić się do TSUE z pytaniem w trybie prejudycjalnym. W ocenie RPO wskazane byłoby wówczas zadanie pytania o przytoczonej treści.

 

Adam Bodnar do burmistrza Jordanowa: tęczowe tło herbu miasta nie było znieważeniem

Data: 2020-03-09
  • Artystyczne przetworzenie herbu Jordanowa przez dodanie tęczowego tła nie było jego znieważeniem – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Za nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i ekspresji artystycznej można zaś uznać działania burmistrza, który publicznie skrytykował przeróbkę i powiadomił organy ścigania
  • Nastoletni autor przeróbki zabrał w ten sposób głos w debacie publicznej o sytuacji osób LGBT w Polsce. Była to też forma odpowiedzi na uchwałę „anty-LGBT”, którą przyjęto też w Jordanowie
  • Reakcja burmistrza potwierdza „efekt mrożący’ takich uchwał - wobec obaw, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane

RPO Adam Bodnar wystąpił do burmistrza Jordanowa Andrzeja Malczewskiego w sprawie opublikowania w mediach społecznościowych przez nastoletniego mieszkańca grafiki przedstawiającej herb miasta z tęczowym tłem.

W reakcji na tę przeróbkę burmistrz zawiadomił organy ścigania o naruszeniu art. 137 Kodeksu karnego (media informują o odmowie śledztwa w sprawie - ma się zaś nią zająć sąd dla nieletnich). Według tego artykułu, kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Ponadto w oświadczeniu z 25 lutego 2020 r. burmistrz uznał, że doszło do wykorzystania herbu miasta w sposób niezgodny z uchwałą Rady Miasta z 26 września 2013 r. w sprawie zasad jego używania.

Wobec możliwego naruszenia praw i wolności obywatela Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu podjął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Ocena RPO

Opublikowanie grafiki z herbem miasta na tęczowym tle stanowiło wypowiedź jej autora. Zabrał on w ten sposób głos w debacie publicznej na temat sytuacji prawnej i społecznej osób LGBT. Nastolatek chciał okazać solidarność wszystkim nieheteronormatywnym mieszkańcom Jordanowa, a także dać wyraz nadziei, że gmina nie będzie wykluczać obywateli ze względu na ich orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Była to zarazem forma odpowiedzi na uchwałę "przeciw ideologii LGBT",  przyjętej przez Radę Gminy Jordanów 30 maja 2019 r. RPO z zaskoczeniem stwierdza, że jej przyjęciu burmistrz zaprzeczył w oświadczeniu z 25 lutego.

Niezależnie od kwestii niezgodności takich uchwał z prawem (zwłaszcza z zakazem dyskryminacji – art. 32 Konstytucji), RPO podkreśla, że jednym z zagrożeń związanych z tymi uchwałami jest tzw. efekt mrożący, polegający właśnie na ograniczeniu wolności wypowiedzi i swobody debaty publicznej - wskutek uzasadnionej obawy, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane.

- Z niepokojem stwierdzam, że niniejsza sprawa wydaje się potwierdzać powyższą obawę co do skutków uchwał przyjmowanych przeciw ideologii LGBT – oświadczył Adam Bodnar (zaskarżył on już kilka takich uchwał do sądów administracyjnych).

Tymczasem uchwała Rady Miasta Jordanowa z 26 września 2013 r. ws. zasad używania herbu miasta dopuszcza jego stylizację w postaci dzieł artystycznych. Pozwala także na umieszczanie herbu w formie stylizowanej lub artystycznie przetworzonej na przedmiotach przeznaczonych do obrotu handlowego.

Podobny przepis w odniesieniu do symboli państwowych zawiera ustawa z 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej. Jej art. 16 ust. 2 zezwala na wykorzystywanie godła w formie stylizowanej i artystycznie przetworzonej na produktach handlowych – co jest powszechnie stosowane. 

Na ten właśnie przepis powołał się biegły, który sporządził opinię w postępowaniu prokuratorskim w 2018 r. w sprawie wykorzystania motywu tęczowego jako tła znaku państwowego (godła). Śledztwo to umorzono, bo tęczowe tło w  najmniejszym stopniu nie wskazywało na intencję świadomego znieważenia godła.

Orzecznictwo polskich sądów wskazuje bowiem na bardzo wąską interpretację znieważenie symbolu. Znieważaniem jest okazanie głęboko ujemnego stosunku do osoby lub przedmiotu, a intencją jest zachowanie stanowiące wyraz pogardy  - według zdeterminowanych kulturowo i powszechnie przyjętych ocen społecznych.

Odnosząc te oceny do opisywanej sprawy, nie sposób stwierdzić, że artystyczne przetworzenie herbu miasta Jordanów poprzez umieszczenie w jego tle kolorów tęczy może zostać uznane za jego znieważenie.

- Z tego względu działania  burmistrza, polegające na publicznej krytyce wypowiedzi autora oraz zawiadomieniu o sprawie organów ścigania, można w mojej ocenie uznać za nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i wolność ekspresji artystycznej obywatela – podkreśla Adam Bodnar.

Wolność wypowiedzi - standardy konstytucyjne i międzynarodowe

W piśmie do burmistrza RPO przypomina standard ochrony wolności wypowiedzi w kontekście takiej modyfikacji herbu miasta.

Swoboda wypowiedzi stanowi jeden z podstawowych fundamentów demokratycznego społeczeństwa i jeden z podstawowych warunków jego rozwoju oraz samorealizacji jednostek. Art. 54 ust. 1 Konstytucji zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji. Ponadto z art. 73 Konstytucji RP wywodzi się wolność ekspresji artystycznej, którą uznaje się za szczególną formę realizacji wolności wypowiedzi.

Ochronę tej wolności gwarantuje również prawo międzynarodowe, będące w Polsce powszechnie obowiązującym prawem, w tym art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Przepisy zarówno prawa polskiego, jak i  międzynarodowego obejmują ochroną nie tylko treść wypowiedzi, ale też jej formę. Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał w swym orzecznictwie na gruncie art. 10 Konwencji, że ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście udziału w debacie publicznej. Wypowiedzi o znaczeniu politycznym, dotyczące problemów społecznych i publicznych, są objęte szczególną ochroną, ponieważ nikt nie powinien powstrzymywać się od wyrażenia opinii w takich sprawach ze względu na obawę przed konsekwencjami.

Z tego względu w ocenie ETPC uczestnicy debaty publicznej mogą pozwolić sobie na pewien stopień nieumiarkowania oraz posługiwać się bardzo wyrazistymi, czy nawet przesadzonymi i prowokacyjnymi środkami ekspresji. Chodzi zwłaszcza o sytuacje, gdy wypowiedź ma charakter polemiczny lub sprzeczny z poglądami większości.

Uwarunkowanie wolności słowa mniejszości od akceptacji większości byłoby bowiem niezgodne z wartościami wynikającymi z Konwencji.  Gdyby tak czynić, prawo stałoby się teoretyczne, a nie skuteczne - jak wymaga Konwencja.

Orzekając naruszenie art. 10 Konwencji w sprawie rosyjskiego prawa zakazującego "promocji homoseksualności”, ETPC wskazał wprost, że ochroną moralności nie da się usprawiedliwić zakazu publicznej debaty w kwestiach dotyczących środowisk LGBT.

Prawa człowieka, w tym wolność słowa, przedstawicieli mniejszości seksualnych - jako szczególnie narażonych na wiktymizację -  wymagają zatem szczególnej ochrony ze strony państwa. Tym bardziej za niedopuszczalne należy uznać ograniczanie tej wolności przez działania organów władzy publicznej. Choć - jak większość praw i wolności - wolność słowa nie ma charakteru absolutnego, to jej ograniczenia muszą znajdować podstawę w ustawie, być konieczne w demokratycznym państwie oraz pozostawać w odpowiedniej proporcji do rangi interesu, któremu ograniczenie ma służyć.

Adam Bodnar poprosił burmistrza o stanowisko w sprawie. Spytał go też, jakie dokładnie działania oraz na jakiej podstawie prawnej podjął w  związku z modyfikacją herbu. 

XI.519.1.2020

Sytuacja prawna osób nieheteroseksualnych i transpłciowych w Polsce

Data: 2020-03-06

Polska zajmuje obecnie 39 miejsce na 49 państw w przygotowywanym co roku, z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią, Bifobią i Transfobią przez organizację ILGA Europe, przeglądzie stanu ochrony prawnej zapewnianej osobom LGBT
(lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym i transpłciowym) w państwach europejskich.

Jest to przedostatnie miejsce wśród wszystkich państw Unii Europejskiej. Najwyżej oceniony jest stan przestrzegania wolności stowarzyszania – od lat najgorzej ocenionym obszarem ochrony prawnej jest natomiast ochrona przed przestępstwami z nienawiści, prawo do poszanowania życia rodzinnego oraz ochrona przed dyskryminacją.

Pomimo tego, że standard ochrony prawnej osób LGBT nie zmienia się w przepisach prawa krajowego od lat, w orzecznictwie krajowym można zaobserwować powolny postęp spowodowany uwzględnianiem przez sądy przepisów prawa międzynarodowego i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

KRRiT pozytywnie o materiale TVP nt.  „Marszów Równości”, który kwestionował RPO

Data: 2020-02-18
  • Materiał filmowy TVP pt. „Inwazja” nie propagował działań sprzecznych z prawem ani nie nawoływal do nienawiści lub dyskryminacji – oceniła Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
  • Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości, która "była skrywana przed opinią publiczną"
  • RPO wskazywał, że materiał potęgował społeczną nienawiść wobec osób LGBT, naruszał ich godność i nieprawdziwie wiązał z pedofilią
  • Manipulował też faktami co do „Marszów Równości”, budując ich całkowicie jednostronny obraz i pomijając akty agresji wobec nich  

"Audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość’ - głosi art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie stwierdziła jego naruszenia przez wyemitowany 10 października 2019 r. materiał pt. „Inwazja” produkcji TVP.

W listopadzie 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o zbadanie sprawy przewodniczącego Rady, która stoi na straży otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji. Pytał m.in., czy w "Inwazji” nie zostały przekroczone granice wolności słowa i mediów.

Argumenty RPO

- "Inwazję” należy ocenić jednoznacznie krytycznie – pisał Adam Bodnar do Witolda Kołodziejskiego. Nie tylko bowiem powiela stereotypy i potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza na temat "Marszów Równości”. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i telewizji powinny cechować się programy mediów publicznych.

Zgodnie z ustawą o rtv media publiczne nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, moralnością i dobrem społecznym, zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści. Choć orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie są przesłankami zakazu dyskryminacji według ustawy o równym traktowaniu, to niewątpliwie są cechami chronionymi prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz wiążące Polskę umowy międzynarodowe. Ustawa o rtv  przywołuje zaś orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania.

Dlatego nie ma uzasadnienia dla emitowania w mediach publicznych treści dyskryminujących i nawołujących do nienawiści ze względu na te cechy. A audycje medialne nie mogą propagować działań sprzecznych z dobrem społecznym.

- Obraz osób nieheteronormatywnych, który buduje "Inwazja”, postrzegam jako jawnie naruszający przytoczone zasady – wskazywał RPO. Sformułowania (w tym sam tytuł materiału), porównania i skojarzenia (zwłaszcza wiążące osoby LGBT z pedofilią), a także sposób narracji (sensacyjny, śledczy ton), wskazują, że celem twórców materiału było obrażenie i wykluczenie grupy społecznej osób LGBT poprzez przedstawienie jej jako "innego” - wroga i źródło niebezpieczeństwa.

Taki przekaz może stanowić przyczynę dyskryminacji, buduje uprzedzenia i potęguje nienawiść, a nawet może być odczytany jako przyzwolenie na przemoc, w celu „ochrony przed wrogiem”. W konsekwencji można więc uznać, że program zarówno bezpośrednio narusza godność osób LGBT, jak i propaguje to.

Choć była wyemitowana jako reportaż, w "Inwazji” trudno się dopatrzeć typowej dla tego gatunku (i wymaganej od mediów publicznych) bezstronności w opisie rzeczywistości. "Marsze Równości” przedstawiono w bardzo negatywnym świetle, a jako źródło informacji wykorzystano fragmenty rozmów nagranych w ramach "prowokacji dziennikarskiej” i filmów z parad równości z zagranicy.

Nie uwzględniono zaś jakichkolwiek faktów na temat marszów. Jako zgłoszone zgromadzenia publiczne były one zabezpieczane i nadzorowane przez policję, która ma informacje o ich przebiegu i incydentach w ich trakcie. Rzecznik z niepokojem odnotowuje wzrastającą liczbę aktów przemocy ze strony ich  przeciwników. Tymczasem temat ten w "Inwazji” w ogóle się nie pojawił.

Niezgodne z prawdą, sugestywnie i naruszając godność osób nieheteronormatywnych powiązano ich środowisko z pedofilią. W wyjątkowo niebezpieczny sposób kształtuje to uprzedzenia. Do uzasadnienia tego twierdzenia wykorzystano ulotkę z hasłem „#pedopride”, która pojawiła się na paradzie równości w Amsterdamie. Pominięto jednak kluczową informację, że policja natychmiast zarekwirowała te ulotki. Organizacja, która je dystrybuowała, nie została dopuszczona do legalnego udziału w paradzie, a jej organizatorzy oficjalnie wyrazili sprzeciw co do jej postulatów.

Odpowiedź KRRiT

- Przeprowadzono postępowanie wyjaśniające, podczas którego Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji poddała analizie całość zgromadzonej dokumentacji, w tym nagranie filmu oraz wyjaśnienia przedstawione przez nadawcę – odpisał 14 lutego 2020 r. Witold Kołodziejski.

W przekazanym stanowisku nadawca podkreślił m.in., że dokument "Inwazja” jest ważnym głosem w toczącej się od wielu miesięcy debacie publicznej na temat roli, planów i metod działania środowisk LGBT, a jego istotnym elementem są sceny nagrywane ukrytymi kamerami przez dziennikarkę, która wniknęła do jednej z organizacji wspierających ideologię LGBT. W opinii nadawcy dzięki temu zabiegowi widzowie mieli sposobność spojrzenia na to środowisko od środka oraz poznania od kulis między innymi sposobu, w jaki organizowane były „marsze równości” w polskich miastach, gdyż do tej pory opinia publiczna była przekonana o ich spontanicznym, oddolnym charakterze.

W ocenie nadawcy podobną wartość miały fragmenty filmu dotyczące zajęć z edukacji seksualnej, jakie w szkołach prowadzą aktywiści organizacji wspierających ideologię LGBT. Ponadto nadawca wskazał, że twórcy dokumentu pokazali tę część rzeczywistości, która do tej pory była skrywana przed opinią publiczną, zatem za realizacją i emisją dokumentu "Inwazja” przemawiał ważny interes społeczny.

Przeprowadzona analiza, dokonana w kontekście przepisów ustawy z 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji pozwoliła KRRiT na przyjęcie przedstawionego przez nadawcę stanowiska. W szczególności KRRiT nie stwierdziła naruszenia przez TVP SA art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji. W związku z powyższym KRRiT nie będzie podejmowała w tej sprawie dodatkowych działań – brzmi konkluzja przewodniczącego Rady.

XI.505.27.2019

Rząd odpowiada RPO: nie zajmowaliśmy stanowiska w sprawie "Marszu Równości" w Białymstoku

Data: 2020-02-13
  • Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie "Marszu Równości” w Białymstoku z lipca 2019 r. Rząd szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń i uczestniczenia w nich
  • Taką odpowiedź dostał Rzecznik Praw Obywatelskich na wystąpienie z lipca 2019 r. do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Zaniepokojony agresją przeciwników marszu Adam Bodnar pisał wtedy, że brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej eskalacji napięć społecznych
  • Wskazywał też, że zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska służyłoby uspokojeniu nastrojów społecznych

Podczas "Marszu Równości” 20 lipca 2019 r. w Białymstoku doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego, legalnego zgromadzenia. Rzucano w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami. Wykrzykiwano też obraźliwe i nienawistne hasła.

22 lipca 2019 r. - RPO pyta premiera

22 lipca 2019 r. RPO napisał do premiera, przypominając standardy wolności zgromadzeń - według prawa polskiego, europejskiego i międzynarodowego.

Pytał też, czy stanowisko rządu wyrażają słowa szefa MEN Dariusza Piontkowskiego dla jednej z telewizji: "Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Wyrażanie takich poglądów wskazuje na rażącą nieznajomość konstytucyjnego standardu ochrony praw człowieka i związanych z nim obowiązków państwa. - W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, w interesie Rady Ministrów, władzy wykonawczej demokratycznego państwa prawa powinno leżeć jak najszybsze odniesienie się do tych wypowiedzi – pisał Adam Bodnar.

Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska – opartego na wartościach konstytucyjnych i sprzeciwiającego się przemocy – posłuży uspokojeniu nastrojów społecznych. Rzecznik ma bowiem obawy, że brak stanowczej reakcji władzy publicznej może w niedługim czasie doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

Wobec braku odpowiedzi RPO ponowił wystąpienie 20 stycznia 2020 r.

Odpowiedź KPRM - 7 lutego 2020 r.

- Uprzejmie informuję, że Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie zgromadzenia publicznego, które odbyło się w Białymstoku 20 lipca 2019 r. – odpisał 7 lutego 2020 r. Paweł Szrot, zastępcza Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

- Jednocześnie pragnę podkreślić, że Rząd kierowany przez Pana Premiera Mateusza Morawieckiego szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń oraz uczestniczenia w nich. Do podstawowych obowiązków władzy publicznej należy nie tylko umożliwienie przeprowadzenia zgromadzenia, ale i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Dlatego też kwestia zapewnienia porządku publicznego, w tym bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzeń, jest i pozostanie przedmiotem szczególnej troski właściwych organów rządowych – głosi odpowiedź.

Rzecznik pytał też wówczas policję o zabezpieczenie marszu, przyznając, że przeznaczyła do tego znaczne siły. W odpowiedzi białostocka policja poinformowała o 25 osobach zatrzymanych, zarzutach wobec kilku podejrzanych o różne przestępstwa, 75 nałożonych mandatach karnych oraz kilku wnioskach do sądu o ukaranie za wykroczenia. Komendant Wojewódzki Policji podkreślił, że nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń czy zablokowania tego legalnego zgromadzenia.

VII.613.43.2019

Parlament Europejski potępia dyskryminację i mowę nienawiści wobec osób LGBTI w sferze publicznej, w tym polskie „strefy wolne od LGBTI”

Data: 2019-12-19
  • 18 grudnia Parlament Europejski przyjął rezolucję „w sprawie dyskryminacji osób LGBTI i nawoływania do nienawiści do nich w sferze publicznej, w tym stref wolnych od LGBTI”
  • Przypomina w nim wszystkim państwom członkowskim, że są zobowiązane chronić osoby LGBTI przed nierównym traktowaniem, przemocą i innymi naruszeniami ich praw człowieka. Wzywa też do działania Komisję Europejską
  • Dokument w sposób bezpośredni odnosi się do sytuacji w Polsce – ataków na osoby LGBTI ze strony władz publicznych, w tym przyjmowania uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył wybrane uchwały rad gminnych do 5 Wojewódzkich Sądów Administracyjnych

Rzecznik Praw Obywatelskich jako niezależny organ ds. równego traktowania zwraca uwagę na rezolucję Parlamentu Europejskiego z 18 grudnia, będącą reakcją na eskalację uprzedzeń i agresji wobec osób LGBTI w państwach członkowskich UE, w tym ze strony organów publicznych i osób pełniących funkcje publiczne. W stanowisku tym Parlament kompleksowo odnosi się do skali dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową – porusza m.in. takie kwestie jak bezpieczeństwo przed homo- bi- i transfobiczną przemocą, sytuacja uczniów LGBTI w szkołach, czy zagrożenia związane z mową nienawiści w przestrzeni publicznej. Parlament podkreśla przy tym, że fala naruszeń praw człowieka osób LGBT, którą można zaobserwować w Europie, jest niezgodna z fundamentalnymi prawami Unii Europejskiej oraz wzywa państwa członkowskie i Komisję Europejską do jej powstrzymania.

W dokumencie przywołano bezpośrednio przykłady dyskryminujących działań władz publicznych różnych państw członkowskich, w tym Polski. Parlament Europejski wprost potępił m.in. przyjmowanie przez polskie samorządy uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”, uznając je za skrajnie dyskryminujące i ograniczające swobodę przemieszczania się przysługującą wszystkim obywatelom UE. Zaapelował przy tym do Komisji Europejskiej, by oceniła, czy utworzenie w Polsce „stref wolnych od LGBT” narusza prawo pierwotne UE oraz, aby wydała w tej sprawie uzasadnioną opinię.

Jeśli Komisja Europejska uzna, że na skutek działania władz samorządowych Polska uchybiła zobowiązaniom wynikającym z Traktatów i naruszyła prawo UE, powinna w tym kontekście ocenić też wykorzystywanie przez Polskę unijnych źródeł finansowania. Parlament Europejski przypomina w rezolucji, że unijne fundusze strukturalne i inwestycyjne nie mogą być wykorzystywane do celów dyskryminacyjnych, a warunkiem ich otrzymania  jest działanie zgodnie z zasadą równego traktowania. Wzywa więc Komisję do sprawdzenia, czy i jak polskie samorządy, które przyjęły uchwały naruszające prawa osób LGBTI wydatkują fundusze Unii Europejskiej.

Chociaż Rezolucja Parlamentu Europejskiego nie ma mocy wiążącej, jest niezwykle ważnym głosem sprzeciwu wobec rosnącej skali naruszeń praw człowieka osób LGBTI. Stanowi też wyraźny sygnał dla Polski, że w Unii Europejskiej nie ma miejsca na dyskryminację tej grupy społecznej, a nierówne traktowanie ze strony władz publicznych, takie jak przyjmowanie uchwał wyznaczających „strefy wolne of LGBT”, jest niedopuszczalne w świetle prawa unijnego.

Niezgodność samorządowych uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” z przepisami prawa stwierdził też Rzecznik Praw Obywatelskich. Z tego względu zaskarżył wybrane uchwały na drodze sądowo-administracyjnej – pierwsze pięć skarg wniesiono 9 grudnia 2019 r. do pięciu różnych wojewódzkich sądów administracyjnych, a prace nad kolejnymi są kontynuowane. W świetle wezwania skierowanego do Polski przez Parlament Europejski – aby zgodnie z prawem krajowym i zobowiązaniami międzynarodowymi unieważniła uchwały uderzające w prawa osób LGBTI – Rzecznik wyraża nadzieję, że rozstrzygnięcia sądów w zainicjowanych przez niego postępowaniach uwzględnią to stanowisko.

Jednym z największych zagrożeń związanych z naruszeniami praw człowieka osób LGBTI ze strony władz publicznych – w tym poprzez przyjmowanie uchwał o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – jest przekonanie o legalności i bezkarności takich działań. Z tego względu Rzecznik Praw Obywatelskich, realizując powierzone ustawą zadania, stanowczo reaguje na wszelkie przejawy dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową w sferze publicznej. Reakcja także ze strony Parlamentu Europejskiego to ważne wsparcie w przeciwdziałaniu eskalacji uprzedzeń wobec osób LGBTI i próbom wykluczenia tej grupy społecznej.

Prawa osób LGBT w Polsce. Raporty RPO na sesji 16 III KPO

Data: 2019-12-13
  • W obliczu eskalacji uprzedzeń wobec osób LGBT w 2019 r., spokojna rozmowa o ich sytuacji prawnej w Polsce jest jednocześnie trudna i konieczna
  • Paneliści rozmawiali o prawie do życia prywatnego i rodzinnego osób LGBT – obszarze prawnym ocenianym jako najgorzej realizowany i najsłabiej chroniony przez polskie prawo
  • W ostatnich latach ciężar poprawy sytuacji prawnej osób LGBT przesunął się z prawodawcy na sądy i urzędników. Przy braku woli politycznej do poprawy sytuacji przez niezbędne zmiany legislacyjne, rola administracji i sądownictwa w stosowaniu obecnie obowiązujących przepisów zyskuje na znaczeniu
  • Skargi wpływające do Biura RPO wskazują na główne problemy, z którymi musi się mierzyć społeczność LGBT. W obszarze prawa do ochrony życia prywatnego i rodzinnego, wnioski do Rzecznika wpływają przede wszystkim od osób transpłciowych – których prawa są regularnie naruszane ze względu na brak przepisów regulujących prawne uzgodnienie płci i jego skutki – a także od osób nieheteroseksualnych, żyjących w jednopłciowych związkach, które nie mogą uzyskać polskich dokumentów dla swoich urodzonych za granicą dzieci. Wiele skarg dotyczy także homo-bi-i-transfobicznej mowy nienawiści obecnej w przestrzeni publicznej.

Polska zajmuje obecnie 39. miejsce na 49 państw w przygotowywanym co roku, przez organizację ILGA Europe, przeglądzie stanu ochrony prawnej zapewnianej osobom LGBT w państwach europejskich . Jest to przedostatnie miejsce wśród wszystkich państw Unii Europejskiej. Według rankingu w Polsce najwyżej oceniany jest stan przestrzegania wolności stowarzyszania, a od lat najgorzej wypadamy pod względem ochrony przed przestępstwami z nienawiści i dyskryminacją oraz stopniem poszanowania prawa do życia rodzinnego.

Naruszenia prawa do życia prywatnego i rodzinnego osób wynikają w Polsce przede wszystkim z nieuregulowania sytuacji prawnej rodzin tworzonych przez pary tej samej płci. Brak jest jakiejkolwiek instytucjonalizacji związków partnerskich, regulacji określających sytuację prawną dzieci urodzonych za granicą, w których aktach urodzenia wskazano jako rodziców osoby tej samej płci) oraz przepisów określających procedurę uzgodnienia płci (ustawa o uzgodnieniu płci przyjęta w 2015 r. przez Sejm została zawetowana przez Prezydenta RP). Polska pozostaje w tych obszarach daleka od realizacji standardu międzynarodowego, wyznaczone m.in. przez orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich napływają skargi związane z długotrwałymi i naruszającymi godność osób transpłciowych postępowaniami w sprawie uzgodnienia płci, problemami, z którymi muszą mierzyć się w życiu codziennym transpłciowe osoby małoletnie (w tym trudnościami z administracyjną zmianą imienia, dyskryminacją w szkole), a także skargi od obywateli żyjących w związkach z osobami tej samej płci, których rodziny nie są w żaden sposób chronione i uznawane przez polskie prawo.

Rzecznik od początku kadencji podejmuje liczne działania w celu poprawienia sytuacji społeczności LGBT: przygotowuje wystąpienia generalne (w tym do poszczególnych ministrów), bierze udział w postępowaniach sądowych, a także prowadzi aktywności edukacyjne oraz przygotowuje badania i raporty (np. raporty dot. równego traktowania pacjentów nieheteroseksualnych, przestępstw motywowanych uprzedzeniami, m.in. względem osób homoseksualnych, a także równego traktowania w zatrudnieniu bez względu na tożsamość płciową).

W kontekście prawa do życia prywatnego i rodzinnego osób LGBT, o którym rozmawiali paneliści na III Kongresie Praw Obywatelskich, RPO wspiera obywateli przede wszystkim w formie przystępowania do postępowań sądowych (w tym do spraw o transkrypcję aktów urodzenia lub potwierdzenia obywatelstwa dzieci osób tej samej płci urodzonych za granicą – w 2018 r. dwukrotnie z sukcesem przed NSA).

Prawa osób LGBT w Polsce – „Zmiany nadejdą – nie poddawajcie się. Cierpliwie czekajcie działając tak, jak działacie i wierząc w słuszność sprawy” – prof. Robert Wintemute

 

W panelu rozmawiali: dr Paweł Marcisz – adwokat, pełnomocnik w sprawie zakończonej pozytywnym wyrokiem NSA o uznanie obywatelstwa polskiego 4 córek jednopłciowej pary (do której przystąpił RPO), a także w kilku sprawach o transkrypcje aktów urodzenia dzieci par jednopłciowych, które oczekują obecnie w NSA na wyznaczenie terminu; prof. Robert Wintemute – gość specjalny III KPO, profesor i pracownik naukowy King’s College Uniwersytetu w Londynie, ekspert w obszarach praw człowieka, prawa antydyskryminacyjnego i prawa Unii Europejskiej, autor licznych opinii przyjaciela sądu w sprawach przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka; dr Jakub Pawliczak – pracownik naukowy i wykładowca, pełnomocnik procesowy w sprawach rodzinnych osób LGBT, w szczególności w sprawach transkrypcji aktów małżeństwa par jednopłciowych i transkrypcji aktów urodzenia dzieci par jednopłciowych, którymi to tematami zajmuje się tez w ramach pracy naukowej; mec. Karolina Gierdal – adwokatka współpracująca z Kampanią Przeciw Homofobii jako koordynatorka działu prawnego organizacji, ze względu na bardzo duże doświadczenie w pomocy prawnej osobom LGBT w sprawach o różnorodnej tematyce, posiada świetne rozeznanie w obecnej sytuacji prawnej, zarówno z perspektywy prawnej jak i aktywistycznej, dr Paulina Pilch – radczyni prawna współpracująca z Fundacją Trans-fuzja, ekspertka w zakresie postępowań w sprawach o uzgodnienie płci, w których regularnie występuje jako pełnomocniczka; posiada praktyczną wiedzę na temat bieżącej praktyki sądów oraz organów administracji w sprawach osób transpłciowych.

Moderatorką panelu była mec. Anna Mazurczak -adwokatka, w latach 2012-2018 pracowała w Zespole ds. Równego Traktowania w BRPO, Wiceprzewodnicząca Sekcji Praw Człowieka przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie, członkini Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej; od lat współpracuje z organizacjami pozarządowymi. W latach 2012-2018 prawniczka w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, gdzie prowadziła sprawy z zakresu ochrony praw osób LGBT, co obecnie kontynuuje w ramach własnej działalności zawodowej.

Milena Adamczewska z Zespołu Równego Traktowania BRPO pokrótce przedstawiła wnioski płynące z najnowszego raportu. Autorzy badali jak standard międzynarodowy praw człowieka osób LGBT jest realizowany w Polsce – w prawie i praktyce jego stosowania. Uczestnicy panelu w swojej dyskusji na bieżąco odnosili się do naświetlonych w raporcie problemów, skupiając się na prawie do poszanowania życia rodzinnego i prywatnego osób LGBT.

Stan prawny ochrony praw osób LGBT bardzo szybko się zmienia, regularnie pojawiają się nowe orzeczenia, dosyć często na korzyść społeczności LGBT, chociaż oczywiście w wielu przypadkach na zmiany od lat nie można liczyć.

Brak jest jakichkolwiek regulacji dotyczących postępowań dotyczących ustalenia płci. Rodzi to niepewność proceduralną, mamy orzecznictwo na ten temat z lat 90. Te sprawy trwają długo, rok, dwa lata. Musimy pamiętać, że przecież taka osoba przechodziła wcześniej długotrwałą procedurę medyczną, więc przechodzenie przez proces sądowy jest psychicznie obciążające. Nie ma także procedur określających w jasny sposób udziału prokuratora w postępowaniu czy dokumentów, które należy przedstawić. Standardem jest wyznaczanie biegłego przez sąd. A przecież taka osoba przeszła całą wspominaną drogę medyczną, która jest udokumentowana i przedstawiona w aktach. Sam element pozywania rodziców jest bardzo stresujący. Niektórzy sędziowie wymagają stawiennictwa rodziców, co dodatkowo wzmacnia trudne przeżycia i obciążenie osoby transpłciowej.

Brakuje nam także właściwego przeszkolenia sędziów w tym obszarze. Pojawiają się prywatne pytania np. o preferencje seksualne. Sędziowie często są skonfundowani jak mają formułować pytania do osób transpłciowych, czy używać formy żeńskiej czy męskiej. A przecież wystarczyłoby zapytać. Jak widać brak jest przyjęcia jednolitej procedury oraz edukacji. Lepiej w takich sytuacjach odnajdują się Kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego. W Polsce nie wydaje się nowych aktów urodzenia po tranzycji. Wzmiankuje się tylko, że procedura została przeprowadzona. To prowadzi do naruszenia prywatności i właśnie taką sprawę zakomunikował Polsce Europejski Trybunał Praw Człowieka jesienią tego roku- opowiadała dr Paulina Pilch.

Kolejna terra incognita polskiego prawa to sytuacja rodzicielstwa osób transpłciowych. Status osoby, która po zmianie płci na męską rodzi dziecko dalej jest nie ustalony. Zdarzają się więc takie sytuacje – i będą się zdarzać – że osoba, która już ustaliła płeć jako męska, rodzi dziecko. To, co zdarzyło się w takiej sprawie, to nacisk na naprawdę biologiczną – mężczyznę wpisano w akcie urodzenia jako matkę dziecka.  Kolejnym problemem jest funkcjonowanie – szczególnie w środowisku szkolnym - dzieci i młodzieży, którzy nie identyfikują się ze swoją płcią biologiczną. Formalna zmiana imienia ucznia w może nastąpić tylko w wyniku decyzji administracyjnej lub wyroku sądu. Niektóre szkoły wychodzą jednak w tym przypadku uczniom naprzeciw, co może się zmienić już w przyszłym roku w związku ze zmianą przepisów. Pojawiają się jednak inne, mniej oczywiste problemy w życiu społeczności szkolnej: czy uczeń może wybrać swobodnie strój na studniówkę: sukienkę lub garnitur czy może zatańczyć z koleżanką jeśli identyfikuje się z płcią męską, czy nauczyciel może zwracać się do dziecka, które nie identyfikuje się ze swoją płcią biologiczną wybranym przez nie imieniem? W przypadku, gdy rodzice dziecka chcą mu pomóc poprzez administracyjną zmianę imienia, w większości przypadków jedyną furtką jest wybranie imienia nie przypisanego kulturowo do żadnej płci np. Maria albo Alex, co znacznie ogranicza przecież wybór i swobodę. Wszystko zależy więc od tego na jakich ludzi trafimy, na jaką szkołę, na jakiego Kierownika USC – to od ich dobrej woli i przychylności zależy często sytuacja i dobro transpłciowych dzieci i nastolatków – wskazała Karolina Gierdal.

Jeśli mówimy o związkach partnerskich lub małżeńskich osób tej samej płci to praktycznie nic się od lat zmieniło – przyznaje Jakub Pawliczak – a przecież ustawa duńska wprowadzająca pierwsze regulacje w tym obszarze weszła w życie 30 lat temu. Była to bardzo prosta ustawa, miała dosłownie kilka artykułów i odsyłała głównie do przepisów o małżeństwie. Nawet Tajwan przyjął niedawno regulacje w tym obszarze, w Europie większość państw reguluje związki partnerskie osób tej samej płci, a sporo dopuszcza też małżeństwa jednopłciowe. W Polsce tkwimy w braku przepisów, co jest też niezrozumiałe z cywilistycznej perspektywy, konieczność legalizacji związków partnerskich wynika przecież wprost ze społecznej potrzeby uregulowania relacji, które istnieją. Mam nadzieję, że kiedy  ustawa na ten temat się pojawi, będzie pomocnym i rozsądnym aktem normatywnym. Ochrona punktowa naraża na niepewność prawną.

Niepokojąca jest tendencja nowelizacji prawa rodzinnego – od dłuższego czasu ustawodawca idzie w kierunku prymatu rodzicielstwa biologicznego, genetycznego. Staje się to problemem dla rodziców dzieci żyjących w związku z osobą tej samej płci. W ten nurt wpisują się też sprawy, w których sądy i organy stwierdzają, że rodzicami w Polsce mogą być tylko matka i ojciec. Wszystkie te sprawy powinny być rozpatrywane przez sądy powszechne, niestety są rozpatrywane przez organy administracji i sądy administracyjne, które nie mają do tego kompetencji i narzędzi. Na przykład nie uwzględniają zasady dobra dziecka. – zauważył dr Jakub Pawliczak.

Dr Paweł Marcisz opowiadał o problemie transkrypcji aktu urodzenia dzieci urodzonych za granicą. Chociaż wydaje się on całkowicie abstrakcyjny to tak naprawdę nierozwiązany, blokuje możliwość wydania paszportu lub dowodu osobistego. 2 grudnia 2019 roku NSA wydał uchwałę, w której uznał, że w polskim porządku prawnym nie ma możliwości wpisania do ksiąg stanu cywilnego rodziców tej samej płci: dwóch matek dziecka lub dwóch ojców.

NSA uznał jednak, że można pominąć transkrypcję w przypadku starania się o dowód lub paszport – narusza to bowiem dobro dziecka. Tymczasem pytanie jak taką linię orzeczniczą przyjmą i wykonywać będą urzędnicy i Urzędy Stanu Cywilnego. Droga jest długa, bo organy administracji nie są związane tą uchwałą, nie mamy jeszcze jej pisemnego uzasadnienia, a wątek ten nie jest wymieniony w jej sentencji. Poza tym, w dowodzie osobistym również należy wpisać imiona rodziców, więc organy znowu staną przed podobnym problemem, dokonanie transkrypcji byłoby więc właściwie prostsze.

Kolejnym problemem jest zjawisko potwierdzenia obywatelstwa dzieci urodzonych ze związków jednopłciowych za granicą. Pozornie nie jest to zbyt problematyczne, ale w praktyce przysparzało wielu problemów już na etapie wydawania decyzji przez urzędników. Akurat w tym obszarze dr Marcisz uznaje, że pozytywna praktyka powoli się utrwala.

Zarówno pojęcie dobra dziecka i tzw. prawda biologiczna są w Polsce specyficznie interpretowane – zarówno na poziomie urzędów, jak i sądowym. Na pewno nie można jednak wskazać tutaj żadnej jednolitej praktyki orzeczniczej.

Profesor Robert Wintemute podkreślił podobieństwo obecnej sytuacji społeczności LGBT z sytuacją prawną dwadzieścia lat temu w Wielkiej Brytanii. Trudno było wprowadzać zmiany na poziomie krajowym, brak było chęci współpracy ze strony władz – dlatego podejmowaliśmy postępowania strategiczne przed ETPCz. Podobnie było w Hiszpanii, gdzie społeczeństwo starało się oddolnie wprowadzić korzystne dla społeczności LGBT prawo. Na tych przykładzie można uznać, że można zwracać się o pomoc do ETPCz lub TSUE. Że jest to skuteczny sposób na kształtowanie prawa, które nie dyskryminuje społeczności LGBT, które zapewnia jej realizację praw człowieka.

Odnosząc się do kwestii związków partnerskich – w momencie kiedy ETPCz ostatnio o tym decydował w sprawach włoskich, zaraz po tym jak równość małżeńską wprowadzono w USA, nie było co do tego europejskiego konsensusu, 51 % państw instytucjonalizowało związki partnerskie. Teraz mamy 28 państw, więc jestem przekonany, że w polskich sprawach, podobnych do Oliari p. Włochom, Trybunał dojdzie do takiego wniosku jak w tym wyroku. Przyzwyczajajcie powoli polski rząd do myśli, że jak te wyroki zostaną podjęte, jakaś forma instytucjonalizacji będzie musiała się pojawić.

Odnośnie uznania związków i małżeństw jednopłciowych to ETPCz nie ma jednak za dużego pola do działania. Co do transkrypcji aktów urodzenia i uznania, że dziecko ma dwóch ojców albo dwie matki – sytuacja przedstawia się w dużo jaśniejszych barwach, zmiana być może niedługo nadejdzie. Podobnie ETPCz wydaje orzeczenia odnośnie adopcji dziecka przez związki jednopłciowe. Mamy tutaj np. kilka spraw przeciwko Francji. Musimy tutaj brać pod uwagę najlepszy interes dziecka. Obecnie 21 krajów europejskich dopuszcza możliwość uznania za rodziców osoby LGBT. Parlament Europejski pracuje nad rekomendacjami dla międzynarodowego ustawodawca, które mogłoby stworzyć wytyczne dla omawianych obszarów. Jest więc duża szansa dla Polski na uzyskanie pomocy z poziomu europejskiego – podkreślił prof. Wintemute

Europejski standard praw osób LGBT niestety nie przyjmuje się za dobrze w polskim orzecznictwie. Nawet gdy staramy się przedstawić w sądach orzeczenia Europejskiego Trybunału, sądy niechętnie się na nich opierają - podkreśliła mecenas Mazurczak.

Moja hipoteza jest taka, że do sądów administracyjnych trafia argumentacja im bliska. Czyli oparta na prawie krajowym. Uważam więc, że nie jest najlepszą taktyką opieranie się w tych sprawach strategicznych na orzecznictwie europejskim, można posiłkować się nim tylko akcesoryjnie – zauważyła z sali Dorota Pudzianowska.

Ewa Hołuszko podkreśliła, że dla społeczności LGBT priorytetem są związki partnerskie oraz działania antydyskryminacyjne. - Nie mamy w Polsce przepisów o dyskryminacji osób LGBT, nie czujemy się bezpiecznie, nie czujemy się chronieni. Te dwie sprawy to nasze priorytety – powiedziała.

Jak rozwiązywać sprawy szybciej niż przez 5 lat? Tryb, w którym musimy skarżyć decyzje WSA do NSA jest niezwykle czasochłonny. Czy mamy jakiś pomysł jak to przyspieszyć?

Krzysztof Śmiszek pytał jak powinna być skonstruowana polska ustawa o związkach partnerskich? Co dokładnie powinno się w tej krótkiej, treściwej ustawie znaleźć.

Jestem optymistą, tak jak prof. Wintemute. Ale w żadnej z naszych polskich spraw Sądy nie zdecydowały się jeszcze na zadanie pytania prejudycjalnego – zauważył z sali prof. Urbanik.

Odpowiadając na pytania publiczności, dr Paulina Pilch zauważyła, że na pewno sposobem na ominięcie trudności związanych z pozywaniem rodziców przez osoby transpłciowe jest wprowadzenie trybu nieprocesowego. W obliczu braku ustawy na ten temat, można próbować testować inne sposoby w postępowaniach, ale najprawdopodobniej nie będzie to skuteczne. Obecnie wypracowany standard tez był w latach 90 szeroko dyskutowany, były testowane różne próby innych sposobów – postępowania administracyjnego, pozywania Kierownika USC. Z powodów jurydycznych, nie ideologicznych, uznano wtedy, że najwięcej sensu ma pozywanie rodziców, bo to oni deklarują jakie dziecko ma płeć.

Karolina Gierdal zauważyła, że nasza rzeczywistość się zmienia i prawo na to nie odpowiada. W uchwale NSA z 2 grudnia zlekceważono obywatela, Sąd postanowił wbrew prawnoczłowieczym standardom. Takie orzeczenia podcinają skrzydła w walce, podważają wiarę w rolę sądownictwa w poszerzaniu ochrony.

Jakub Pawliczak dostrzega dysonans – Sądy z jednej strony mówią wiele o respektowaniu prawa unijnego, ale w obszarze prawa rodzinnego praktyka pokazuje, że nie realizują tego w praktyce orzeczniczej. 

Odpowiadając na pytanie o to jaką strategię procesową przyjąć po uchwale 7 sędziów NSA Paweł Marcisz zasugerował, że należy poskładać wnioski do jak największej ilości urzędów, o wydanie paszportu i wydanie dowodu. Podejście ilościowe może pomóc w wykazaniu pewnych tendencji.

Paneliści zakończyli dyskusję zastanawiając się nad pytaniem „co dalej?”. Czy sądy są krok za społeczeństwem czy może za bardzo próbują je wyprzedzać? Paweł Marcisz zauważył, że elity polityczne są bardzo konserwatyne, więc nie można oczekiwać od sądów, że będą 100 kroków przed nimi. Prof. Wintemute dodał na koniec: „Nigdy się nie poddawajcie. Zmiana się zdarzy. Czekajcie cierpliwie, sądy polskie prędzej czy później zaczną stosować i akceptować międzynarodowe orzecznictwo. Pamiętajcie o tym, że sprawa jest słuszna i wygrana przyjdzie z czasem.”

Prawo do życia prywatnego i rodzinnego osób LGBT- jakie zmiany powinniśmy wprowadzić?

Osoby LGBT muszą mieć zapewnione pełne prawo do poszanowania życia rodzinnego i osobistego. Jakie działania powinny zostać podjęte żeby realizować międzynarodowe standardy praw człowieka?

  • Po pierwsze – należy pracować nad nowoczesnymi regulacjami prawnymi dotyczącymi uzgodnienia płci zgodnymi ze standardami międzynarodowymi. Procedury powinny być szybkie, przejrzyste i przystępne; uwzględniające konieczność posiadania dokumentu tymczasowego do posługiwania się nim w czasie tranzycji oraz zapewniające realizację obowiązku pełnego uznania nowej tożsamości osoby transpłciowej we wszystkich dziedzinach życia, z uwzględnieniem kwestii zmiany wszelkich dokumentów wydanych przed tranzycją.
  • Po drugie – bardzo ważnym postulatem jest zapewnienie faktycznej realizacji prawa do poszanowania życia rodzinnego osób LGBT poprzez stworzenie możliwości zawierania związków osób tej samej płci w celu zapewnienia realizacji zasady równego traktowania bez względu na orientację (zgodnie ze standardem europejskiego konsensusu wyznaczonym przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w orzeczeniu w sprawie Oliari i inni p. Włochom).
  • Po trzecie – poważnym problemem społeczny, który znajduje finał w licznych sprawach sądowych w ramach postępowań strategicznych jest uregulowanie sytuacji prawnej dzieci pochodzących ze związków osób tej samej płci, urodzonych za granicą, w których aktach urodzenia jako rodziców wskazano dwie matki lub dwóch ojców oraz uregulowanie sytuacji prawnej dzieci urodzonych po uzgodnieniu płci przez ich transpłciowych rodziców.

Co jeszcze możemy zrobić dla osób LGBT w innych obszarach prawa?

Autorzy raportu „Sytuacja prawna osób nieheteroseksualnych i transpłciowych w Polsce, Międzynarodowy standard ochrony praw człowieka osób LGBT i stan jego przestrzegania z perspektywy Rzecznika Praw Obywatelskich” wskazywali także na inne obszary prawa wymagające zmian:

  • Ważnym postulatem jest rozszerzenie prawnego zakresu ochrony przed dyskryminacją poza obszar zatrudnienia.  Postulowana jest nowelizacja ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, tak żeby zakazywała dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową we wszystkich wskazanych w niej obszarach, w tym: edukacji, zabezpieczenia społecznego, opieki zdrowotnej, dostępu do usług (np. mieszkaniowych). Należy również doprowadzić do ratyfikacji Protokołu nr 12 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ustanawiającego ogólny zakaz dyskryminacji, zgodnie z którym korzystanie z każdego prawa przewidzianego w prawie powinno być zapewnione bez dyskryminacji wynikającej z takich powodów, jak płeć, rasa, kolor skóry, język, religia, przekonania polityczne lub inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie lub z jakichkolwiek innych przyczyn.
  • Niezbędne jest zwiększenie ochrony osób pokrzywdzonych przestępstwami motywowanymi homofobią, bifobią i transfobią. Po pierwsze nawoływanie do nienawiści do poszczególnych grup z powodu rzeczywistej lub domniemanej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej powinno być kryminalizowane (ścigane z urzędu i karane). Po drugie – równie istotne jest zapewnienie osobom pokrzywdzonym faktycznego dostępu do środków ochrony przewidzianych w ustawie o ochronie i pomocy dla pokrzywdzonego i świadka. Po trzecie – w związku z narastającym negatywnym zjawiskiem mowy nienawiści w mediach i internecie potrzeba odpowiednich zmian w ustawie o radiofonii i telewizji,
    w celu zapewnia ochrony przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną nie tylko w materiałach reklamowych, ale tez audycjach i innych przekazach.
  • Ochrona praw osób LGBT wymaga zapewnienia organizacjom broniącym ich praw możliwości niezakłóconego działania w poczuciu bezpieczeństwa poprzez zwiększenie ochrony osób pokrzywdzonych przestępstwami motywowanymi homofobią, bifobią i transfobią.
  • Konieczne jest też umożliwienie swobodnej realizacji wolności zgromadzeń poprzez jej poszanowanie w procesie stosowanie prawa przez organy administracji, tj. wydawanie decyzji o zakazie odbycia zgromadzenia tylko w wyjątkowych przypadkach i w oparciu o realne zagrożenie ze strony uczestników tego zgromadzenia, a nie ze strony jego przeciwników. Istotny problemem polskiej rzeczywistości jest zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom wszystkich marszów równości i innych pokojowych zgromadzeń społeczności LGBT, poprzez właściwe i profesjonalne działania lokalnych jednostek Policji.
  • W obszarze praw człowieka związanych z prawem do pracy należy przeprowadzić nowelizację przepisów pozwalających na umożliwienie otrzymania świadectwa pracy uwzględniającego zmienione dane osobowe osób, które uzyskały orzeczenie sądu o ustaleniu płci zgodnej z ich tożsamością płciową oraz wyeliminowanie „transseksualizmu” z listy chorób uniemożliwiających czynną służbę wojskową.
  • Zmiany legislacyjne są niezbędne dla wprowadzenia pełnej ochrony i równego traktowania społeczności LGBT, ale równie niezbędna jest edukacja. Należy uzupełnić  podstawy programowe dla wszystkich typów szkół o treści dotyczące praw człowieka i edukacji antydyskryminacyjnej, zgodnej z międzynarodowymi standardami oraz zapewnienia możliwości dochodzenia odszkodowania i zadośćuczynienia w przypadku naruszenia zasady równego traktowania w obszarze edukacji ze względu na orientację seksualną i płeć (a w tym tożsamość płciową).
  • Osoby LGBT spotykają się z dyskryminacją także w służbie zdrowia, dlatego należy wprowadzić rozwiązania prawne, które będą kwalifikować każdą dyskryminację, w tym ze względu na orientację seksualną, za naruszenie praw pacjenta. Taka kwalifikacja otwiera drogę do dochodzenia zadośćuczynienia. Jednym z podstawowych, ale jednocześnie kluczowych postulatów jest ustanowienie zakazu wszelkich praktyk opartych na założeniu, że osoby LGBT można wyleczyć (zgodnie z uwagami końcowymi Komitetu ds. Osób z Niepełnosprawnościami z 21 października 2018 r).
  • Tak samo istotne jest uregulowanie sytuacji prawnej osób interpłciowych. Interpłciowość to cecha, która nie dotyczy ani orientacji seksualnej ani tożsamości płciowej, ale tego jak jest zbudowane i jak funkcjonuje ciało. To termin, który stosuje się do opisania szerokiej gamy naturalnie zróżnicowanych cech płciowych np.  chromosomów, układu hormonalnego, wewnętrznych i zewnętrznych narządów płciowych. Konieczne jest zakazanie przeprowadzania operacji „normalizujących” płeć bez świadomej zgody, gdy taka interwencja nie jest konieczna ze względu na zagrożenie dla życia i zdrowia.
  • Należy wprowadzić ochronę w równym dostępie do usług, w tym mieszkaniowych i zapewnienie gwarancji realizacji prawa do wnioskowania o ochronę międzynarodową przez osoby prześladowane ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, poprzez odpowiednie szkolenia funkcjonariuszy Straży Granicznej.

 

Uchwały o przeciwdziałaniu "ideologii LGBT" sprzeczne z zasadą legalizmu i prawami człowieka. Pierwsze sądowe skargi RPO

Data: 2019-12-10
  • W ponad 50 gminach, powiatach, a także w niektórych województwach samorządowych, obowiązują uchwały o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – liczba tych uchwał wciąż rośnie
  • RPO wyrażał przeciw temu stanowczy protest. Teraz wniósł pierwsze skargi na wybrane uchwały do pięciu różnych wojewódzkich sądów administracyjnych
  • Jest bowiem przeciwny działaniom organów władzy publicznej, nakierowanym na piętnowanie i wykluczanie osób i grup z życia społecznego, a opartym na uprzedzeniach i stereotypach

Rzecznik Praw Obywatelskich ma ustawowy obowiązek działania na rzecz równego traktowania. Ma też odpowiednie uprawnienia - jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności człowieka i obywatela  ma kompetencję do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie dotyczącej interesu ogólnego.

Korzystając z tego uprawnienia, Rzecznik skierował do pięciu wojewódzkich sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały rad gmin o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT”.  Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności ich zaskarżenia przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Skargi dotyczą uchwał gmin: Istebna (woj. śląskie), Lipinki (woj. małopolskie), Klwów (woj. mazowieckie), Serniki (woj. lubelskie), Niebylec (woj. podkarpackie).

W ocenie Rzecznika akty te:

  • są sprzeczne z konstytucyjną zasadą legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa;
  • stanowią władczą dyspozycję dla organów wykonawczych gminy i innych organów podległych, do której formułowania rady gmin nie miały prawa;
  • dyskryminują osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, wykluczając je ze wspólnoty samorządowej;
  • ograniczają prawa i wolności mieszkańców gminy – ich prawo do życia prywatnego i rodzinnego, wolność wypowiedzi, prawo do nauki, prawo do nauczania oraz prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – w sposób bezprawny, gdyż ograniczenia tych praw i wolności mogą nastąpić tylko w ustawie.

Wszystkie uchwały (w tym określane jako stanowiska, deklaracje i inne formy wypowiedzi) organów władzy publicznej, które ingerują w prawa i wolności człowieka zapowiadając „przeciwdziałanie ideologii LGBT”, są w ocenie Rzecznika niezgodne z powszechnie obowiązującym prawem. Jednak nawet przy najlepszym wykorzystaniu dostępnych zasobów Rzecznik nie ma możliwości zaskarżenia wszystkich, przyjętych dotychczas uchwał tego typu.

Z tego względu podjęte działania objęły wniesienie skarg na wybrane uchwały rad gmin z obszaru właściwości różnych wojewódzkich sądów administracyjnych. Poza kryterium terytorialnym w toku oceny zaskarżalności poszczególnych uchwał uwzględniono także kwestie proceduralne oraz poziom ingerencji treści aktów w prawa i wolności człowieka.

Prace nad kolejnymi skargami do sądów administracyjnych, w tym na uchwały organów stanowiących jednostek samorządowych innych szczebli (powiatu, województwa), są kontynuowane.

Jednym z największych zagrożeń związanych z uchwałami o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” wydaje się skala zjawiska ich podejmowania, wynikająca z przekonania o legalności takich działań. Rzecznik wyraża nadzieję, że jeśli sądy uwzględnią jego skargi i rozstrzygną o nieważności wybranych uchwał, będzie to wyraźny sygnał dla pozostałych organów władzy, że w polskim porządku prawnym nie ma przyzwolenia na akty naruszające podstawowe prawa i wolności człowieka.

Rzecznik stanowczo sprzeciwia się podejmowaniu działań, zwłaszcza przez organy władzy publicznej, nakierowanych na piętnowanie i wykluczanie osób i tworzonych przez nie grup z życia społecznego, opartych na głęboko zakorzenionych uprzedzeniach i stereotypach. Każdy jest chroniony przed dyskryminacją, a więc każde nierówne traktowanie ze względu na cechy osobiste (jak m.in. płeć, orientacja seksualna) wymaga odpowiedniej reakcji niezależnego organu ds. równego traktowania, jakim w Polsce jest Rzecznik Praw Obywatelskich.

XI.505.13.2019

 

Transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia dziecka rodziców tej samej płci jest niedopuszczalna – uchwała 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r.

Data: 2019-12-02
  • Przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia (transkrypcja), w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, w ocenie NSA, zagraża podstawowym zasadom polskiego porządku prawnego.  
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania argumentując przeciwnie – transkrypcja jest niezbędna do zapewnienia skutecznej ochrony praw dziecka. Bez polskiego aktu urodzenia obywatel nie ma praktycznej możliwości otrzymania polskich dokumentów tożsamości.
  • NSA stwierdził, że dokumenty i numer PESEL powinny być wydawane na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Praktyka pokazuje jednak, że jest inaczej.

NIE PRZEGAP. O prawach osób LGBT będziemy rozmawiać w czasie III Kongresu Praw Obywatelskich na panelu 16: Prawa osób LGBT w Polsce, a o problemach rodzin przed sądami rodzinnymi - na panelu 24: Efektywność sądownictwa i prawa rodzicielskie.

AKTUALIZACJA 20.12.2019: dodany załącznik z uchwałą NSA z uzasanieniem

Przepis art. 104 ust. 5 i art. 107 pkt 3 ustawy z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz. U. 2014 r. poz. 1741 ze zm.) w związku z art. 7 ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. Prawo prywatne międzynarodowe (Dz. U. z 2015 r. poz. 1792) nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci.

Uchwałę o takiej treści podjął NSA w składzie 7 sędziów, rozpoznając zagadnienie prawne przedstawione mu 17 kwietnia 2019 r. w toku postępowania ze skargi kasacyjnej obywatelki. To jedna z wielu spraw, w których RPO stanął po stronie praw dziecka, któremu odmówiono transkrypcji jego aktu urodzenia tylko dlatego, że jego rodzice są osobami tej samej płci. W wyniku transkrypcji zagranicznego aktu, czyli jego wiernego i literalnego przepisania do polskiego rejestru stanu cywilnego, powstaje polski akt urodzenia, niezbędny do uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL. Wcześniej, w 2018 r., NSA przychylił się do argumentacji RPO, że transkrypcja aktu jest obligatoryjna, ze względu na konieczność ochrony dobra i praw dziecka.

Tym razem powiększony skład 7 sędziów NSA uznał, że transkrypcja jest niedopuszczalna, ze względu na konieczność ochrony podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. W uzasadnieniu ustnym wskazano, że ponieważ skutkiem transkrypcji jest powstanie polskiego aktu stanu cywilnego, niezgodne z porządkiem publicznym jest przepisanie do polskiego rejestru aktu, w którym jako rodziców wskazano dwie matki. Zgodnie z polskimi przepisami, rodzicami są zawsze matka i ojciec – osoby różnej płci.

W ustnym uzasadnieniu uchwały podkreślono przy tym, że odmowa transkrypcji nie może doprowadzić do sytuacji, w której polski obywatel nie będzie mógł uzyskać polskiego paszportu, dowodu tożsamości lub numeru PESEL. W ocenie NSA, organy administracji powinny tak stosować przepisy prawa, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać obywatelowi numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, który zgodnie z art. 1138 kodeksu postępowania cywilnego, ma moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą postępować niezgodnie z tą wykładnią i odmawiać wydania paszportu lub dowodu, obywatele i obywatelki powinni skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych.

Skład 7 sędziów nie przychylił się też do wniosku o zwrócenie się w sprawie z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. NSA uznał, że skoro decyzja o odmowie transkrypcji nie powinna ograniczać prawa do uzyskania dokumentu tożsamości, to nie ogranicza także unijnej swobody przepływu osób. Dopiero w postępowaniu ze skargi na odmowę wydania paszportu lub dowodu możliwe byłoby podnoszenie argumentu, że doszło do naruszenia prawa do przemieszczania się po terytorium UE i wyboru miejsca zamieszkania.

Jako uczestnicy postępowania, w posiedzeniu 7 sędziów NSA, wzięli udział: Rzecznik Praw Dziecka i przedstawiciel Prokuratury Krajowej – którzy opowiedzieli się za niedopuszczalnością transkrypcji, a także przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Rzecznika Praw Obywatelskich, argumentujący przeciwnie.

Podjęta uchwała 7 sędziów NSA, na mocy art. 115 § 1 pkt. 3 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, wiąże jedynie skład orzekający w przedmiocie skargi kasacyjnej w tym konkretnym postępowaniu. Należy jednak przewidywać, że zgodnie z przyjętym zwyczajem, wpłynie ona znacząco na kierunek orzecznictwa sądów administracyjnych i praktykę organów administracji.

Komentarz Mileny Adamczewskiej-Stachura z Zespołu ds. Równego Traktowania, reprezentującej RPO w tej sprawie:

„NSA miał możliwość znacząco poprawić sytuację prawną wielu polskich obywateli i obywatelek, których prawa są w praktyce ograniczane wyłącznie dlatego, że w ich zagranicznych aktach urodzenia jako rodziców wskazano osoby tej samej płci. Tymczasem podjęta uchwała nie traktuje priorytetowo najlepszego interesu i praw dziecka, ale przenosi na obywatela ciężar domagania się ochrony tych dóbr.

Chociaż NSA wskazał w ustnym uzasadnieniu uchwały, że decyzje o odmowie transkrypcji nie powinny uniemożliwiać obywatelom uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numerów PESEL, dotychczasowa praktyka organów administracji pozostaje odmienna. Ze skarg kierowanych do RPO i prowadzonych w ich przedmiocie postępowań wyjaśniających wynika, że dla skutecznego rozpatrzenia wniosku o paszport lub dowód osobisty, konsulowie i prezydenci miast wymagają przedłożenia odpisu polskiego aktu urodzenia. W jednej ze spraw, do których przystąpił RPO, WSA odrzucił natomiast skargę obywatelki na pozostawienie jej wniosku o paszport dla dziecka bez rozpoznania, stwierdzając, że skarga administracyjna na taką czynność organu nie przysługuje.

Niezależnie od powyższych przykładów, zasugerowana przez skład 7 sędziów droga wydaje się obecnie jedyną możliwą dla zapewnienia ochrony praw obywateli, którzy urodzili się za granicą i jako rodziców w swoich aktach urodzenia mają wskazane osoby tej samej płci. Skuteczne uzyskanie dla nich polskich dokumentów tożsamości będzie jednak wymagało zmiany dotychczasowej praktyki organów administracji. Rzecznik Praw Obywatelskich podejmie odpowiednie działania generalne, dążąc do tego, aby wykładnia przepisów prawa przedstawiona przez NSA znalazła odzwierciedlenie w realiach stosowania prawa. Jest to niezbędne dla ochrony podstawowych praw dzieci – obywateli RP”.

sygn. akt II OPS 1/19

sygn. BRPO XI.534.3.2016

Czy materiał TVP pt. „Inwazja„ nie przekroczył granic swobody wypowiedzi. Rzecznik pyta KRRiT

Data: 2019-11-21
  • Materiał filmowy TVP pt. „Inwazja” potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, narusza ich godność i nieprawdziwie wiąże z pedofilią
  • Manipuluje też faktami co do „Marszów Równości”; buduje ich całkowicie jednostronny obraz i pomija akty agresji wobec nich  
  • Program ten można odczytywać jako przyzwolenie na przemoc w celu „ochrony przed wrogiem”
  • Wszystko to jest sprzeczne z ustawowymi wymogami pluralizmu, bezstronności i wyważenia wobec mediów publicznych

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o zbadanie sprawy przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada stoi na straży otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji.

Rzecznik z wielkim niepokojem obserwuje postępującą radykalizację języka debaty publicznej. Niezmiennie apeluje o szacunek dla godności drugiego człowieka, która jest nieprzekraczalną granicą wolności wypowiedzi.

Media publiczne nie mogą nawoływać do nienawiści 

- W tym kontekście wyemitowany 10 października 2019 r. materiał pt. „Inwazja” produkcji TVP S.A. należy ocenić jednoznacznie krytycznie – podkreśla Adam Bodnar. Nie tylko powiela on stereotypy i potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza na temat „Marszów Równości”. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i telewizji powinny cechować się programy mediów publicznych.

Zgodnie z ustawą o rtv media publiczne nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, moralnością i dobrem społecznym, zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści. Choć orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie są przesłankami zakazu dyskryminacji według ustawy o równym traktowaniu, to niewątpliwie są cechami chronionymi prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz wiążące Polskę umowy międzynarodowe. Ustawa o rtv  przywołuje zaś orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania. Wskazuje ona, że przekazy handlowe nie mogą zawierać treści dyskryminujących m.in. z tego względu.

Dlatego nie ma uzasadnienia dla emitowania w mediach publicznych treści dyskryminujących i nawołujących do nienawiści ze względu na te cechy. A audycje medialne nie mogą propagować działań sprzecznych z dobrem społecznym.

Chodziło o obrażenie i wykluczenie osób LGBT

- Obraz osób nieheteronormatywnych, który buduje „Inwazja”, postrzegam jako jawnie naruszający przytoczone zasady – wskazuje Adam Bodnar. Użyte sformułowania (w tym sam tytuł materiału), porównania i skojarzenia (zwłaszcza wiążące osoby LGBT z pedofilią), a także sposób narracji (sensacyjny, śledczy ton), wskazują, że celem twórców materiału było obrażenie i wykluczenie grupy społecznej osób LGBT poprzez przedstawienie jej jako „innego” - wroga i źródło niebezpieczeństwa.

Taki przekaz może stanowić przyczynę dyskryminacji, buduje uprzedzenia i potęguje nienawiść, a nawet może być odczytany jako przyzwolenie na przemoc, w celu „ochrony przed wrogiem”. W konsekwencji można więc uznać, że program zarówno bezpośrednio narusza godność osób LGBT, jak i propaguje to.

Choć była wyemitowana jako reportaż, w „Inwazji” trudno się dopatrzeć typowej dla tego gatunku (i wymaganej od mediów publicznych) bezstronności w opisie rzeczywistości. „Marsze Równości” przedstawiono w bardzo negatywnym świetle, a jako źródło informacji wykorzystano fragmenty rozmów nagranych w ramach „prowokacji dziennikarskiej” i filmów z parad równości z zagranicy.

Nie uwzględniono zaś jakichkolwiek faktów na temat marszów. Jako zgłoszone zgromadzenia publiczne były one zabezpieczane i nadzorowane przez policję, która ma informacje o ich przebiegu i incydentach w ich trakcie. Rzecznik z niepokojem odnotowuje wzrastającą liczbę aktów przemocy ze strony ich przeciwników. Tymczasem temat ten w „Inwazji” w ogóle się nie pojawił.

Nieprawdziwe powiązanie LGBT z pedofilią 

Podkreślenia wymaga niezgodne z prawdą, sugestywne i naruszające godność osób nieheteronormatywnych powiązanie środowiska LGBT z pedofilią. W wyjątkowo niebezpieczny sposób kształtuje to uprzedzenia i wywołuje szczególny sprzeciw. Do uzasadnienia tego twierdzenia wykorzystano ulotkę z hasłem „#pedopride”, która pojawiła się na paradzie równości w Amsterdamie. Pominięto jednak kluczową informację, że policja natychmiast zarekwirowała te ulotki. Organizacja, która je dystrybuowała, nie została dopuszczona do legalnego udziału w paradzie, a jej organizatorzy oficjalnie wyrazili sprzeciw co do jej postulatów.

„Inwazję” wyemitowano w toku kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu. W tym kontekście RPO przywołał rekomendacje EQUINET (europejskiej sieci organów ds. równego traktowania – w Polsce jest nim właśnie Rzecznik). Organy te, działające w poszczególnych państwach, zauważyły z niepokojem doniesienia o rosnącej w Europie mowie nienawiści wobec grup mniejszościowych, w tym „rosnącą liczbę kampanii wyborczych, których negatywną cechą są oskarżenia, dyskryminujący język, często uzasadniane jako wyrażające własne opinie, a czasem nawet obawy o prawa człowieka”. Część zaleceń odnosi się do mediów.

Media publiczne mają szczególne obowiązki w budowaniu świadomości społecznej i kształtowaniu postaw i opinii. Ich programy powinny sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu. Mają się też cechować bezstronnością, pluralizmem, wyważeniem i niezależnością. Zgodnie zaś z Prawem prasowym każdy dziennikarz jest obowiązany do szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych.

Czy przekroczono granice wolności wypowiedzi? 

Zachowanie tych wymogów to próg graniczny dla ochrony swobody wypowiedzi. Wolność słowa i wolność mediów (art. 14 i art. 54 Konstytucji RP), mimo fundamentalnej roli jaką pełnią w demokratycznym państwie, nie mają charakteru absolutnego. W tym kontekście uzasadnione są podstawy, by dążyć do zbadania, czy w „Inwazji” granice tych wolności nie zostały przekroczone.

W obliczu postępującej brutalizacji języka, radykalizacji opinii i niebezpiecznej tendencji do deprecjonowania faktów, przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno stanowić dla KRRiT zadanie priorytetowe. - Przepisy ustawy o rtv  nie mogą pozostać pustymi deklaracjami. Muszą pójść za nimi konkretne działania, w tym sprzeciw wobec treści godzących w podstawowe wartości, które  Rada ma chronić – podkreśla Adam Bodnar w wystąpieniu do Witolda Kołodziejskiego.

XI.505.27.2019

Kolejne polskie dziecko ze związku jednopłciowego bez prawa do dokumentu tożsamości. Skarga RPO do sądu

Data: 2019-11-05
  • Pani Katarzynie odmówiono wpisania do polskich akt stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia jej córki z małżeństwa jednopłciowego w Irlandii
  • W efekcie dziewczynka-obywatelka RP faktycznie jest bezpaństwowcem i nie żadnego dokumentu tożsamości - nie może opuścić państwa, w którym się urodziła  
  • RPO wystąpił do sądu, aby zapewnił ochronę jej praw
  • Naczelny Sąd Administracyjny uznał w 2018 r. odmowę wpisu w takiej sytuacji za dyskryminację dziecka-obywatela RP

Obywatele skarżyli się RPO, że dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego (art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego odmawiają transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwia to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL.

Sądy administracyjne podtrzymywały takie odmowy. W jednej z takich spraw z Krakowa NSA w precedensowym wyroku z 10 października 2018 r. uznał (syg. II OSK 2552/16), że wobec obowiązku transkrypcji, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, nie może być mowy o „klauzuli porządku publicznego”. - Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia. Powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na Kartę Praw Podstawowych UE.

W konsekwencji wyroku NSA Kierownik krakowskiego USC wpisał dziecko do ksiąg. Wypełnił rubrykę „matka”, a rubrykę „ojciec” pozostawił pustą, wpisując drugą matkę w rubryce „adnotacje”.

Sprawa pani Katarzyny i jej dziecka

Mimo tego wyroku i takiego wpisu, wciąż zdarzają się odmowy transkrypcji. Taki był właśnie los dziecka pani Katarzyny.

Związała się ona z obywatelką Irlandii. Po urodzeniu w 2018 r. córki, zwróciła się do Kierownika USC w Krakowie o transkrypcję jej zagranicznego aktu urodzenia. W kwietniu 2019 r. spotkała się z odmową. Uzasadniono to tym, że transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bo w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety.

Pani Katarzyna nie odwołała się od tej decyzji. Wystąpiła zaś o pomoc do RPO. Argumentowała, że jej dziecko od urodzenia nie ma żadnego dokumentu tożsamości. Irlandzki urząd paszportowy uznał bowiem, że dziecku nie przysługuje irlandzkie obywatelstwo, a tym samym – paszport tego państwa. Wskutek decyzji Kierownika USC nie może też skutecznie wnioskować o polski paszport, gdyż do złożenia wniosku niezbędne jest dołączenie odpisu polskiego aktu urodzenia. 

Argumenty Rzecznika 

W konsekwencji małoletnia obywatelka Polski funkcjonuje de facto jako bezpaństwowiec i nie może opuścić terytorium innego państwa, w którym przebywa od chwili urodzenia – napisał RPO Adam Bodnar w skardze do WSA. Wskazał na niezgodność zaksarżonej decyzji z Konstytucją, Konwencją o prawach dziecka i prawem europejskim. 

Polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – to dyskryminacja zakazana przez Konwencję o prawach dziecka. Odmowa narusza też prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - głosi stanowisko RPO dla WSA.

Wniósł o uchylenie odmowy transkrypcji. Alternatywnie wnosi, aby WSA zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy art. 21 ust. 1 w zw. z art. 20 ust. 2 lit. a Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w zw. z art. 7, art. 21 ust. 1 i art. 24 ust. 2 Karty praw podstawowych UE należy rozumieć tak, że stoi na przeszkodzie, by organy państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada małoletni, odmówiły transkrypcji aktu urodzenia wydanego przez inne państwo członkowskie, niezbędnej do uzyskania dokumentu tożsamości państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada - z tego powodu, że prawo krajowe tego państwa nie przewiduje rodzicielstwa par jednopłciowych, a w akcie tym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci?

Zgodnie z ustawą z 2 kwietnia 2009 r. o obywatelstwie polskim, małoletni nabywa obywatelstwo polskie przez urodzenie w przypadku gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim.

Według Konwencji o prawach dziecka, państwa-strony mają respektować i gwarantować prawa każdego dziecka, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, niezależnie m.in. od cenzusu urodzenia czy statusu prawnego rodziców dziecka, w tym ich pozostawania w małżeństwie albo poza małżeństwem, w związku różnopłciowym lub jednopłciowym.

Kierownik USC nie ocenił zaś, jaki wpływ odmowa transkrypcji będzie miała na dobro dziecka, co powinien był uczynić z urzędu. W ogóle nie uwzględnił on faktu, że sprawa dotyczy dziecka. Wziął pod uwagę tylko jeden z wchodzących w grę interesów (klauzulę porządku publicznego), nie wyjaśnił zaś wszechstronnie kontekstu sprawy i pominął kluczowe okoliczności faktyczne i prawne, a tym samym naruszył wymogi praworządności. 

Tymczasem w sprawie o identycznym stanie faktycznym i prawnym ten sam organ dokonał transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodziców wskazano dwie kobiety - podkreślił RPO.  A zatem to  odmowa przeniesienia aktu urodzenia małoletniej obywatelki RP do polskiego rejestru stanu cywilnego narusza podstawowe zasady porządku prawnego RP, zwłaszcza zasadę priorytetu najlepszych interesów dziecka. 

Fakt, że polskie przepisy nie znają instytucji rodzicielstwa osób tej samej płci nie ma znaczenia w sytuacji, w której chodzi jedynie o przeniesienie do polskiego rejestru zagranicznego aktu stanu cywilnego, wydanego na podstawie prawa, które takie rodzicielstwo uznaje.

Odmowa transkrypcji jest bezpośrednio związana ze statusem prawnym rodziców dziecka – ich pozostawaniu w jednopłciowym małżeństwie. Gdyby rodzice byli heteroseksualnym małżeństwem lub stanowili nieformalny związek dwóch osób różnej płci, niewątpliwie dokonano by transkrypcji. Odmowę można więc uznać za przejaw sprzecznej z prawem dyskryminacji dziecka ze względu na status prawny rodziców.

A odmowa prowadzi także do ograniczenia prawa do obywatelstwa i zachowania tożsamości, prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego oraz do uniemożliwienia jej swobodnego korzystania z innych praw dziecka i praw obywatela, wymagających poświadczenia tożsamości i obywatelstwa. Np. wskazanie numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku lub klubie dziecięcym. Numerem PESEL lub numerem dokumentu posługuje się cały system świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Brak dokumentu i może powodować również problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce, a także uniemożliwić korzystanie ze swobody przepływu osób na terytorium Unii Europejskiej oraz podróżowanie po państwach trzecich.

Za przeszkodę w wykonywaniu prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich należy uznać odmowę transkrypcji, a tym samym uniemożliwienie wydania paszportu.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednoznacznie wskazuje, że we wszelkich sytuacjach dotyczących dziecka, poszanowanie jego praw powinno stanowić główną wytyczną decyzji. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka – w tym jego prawa do obywatelstwa i prawa do równego traktowania.

Interwencja RPO w MSWiA

Po wyroku NSA z 2018 r. RPO zwracał uwagę MSWiA, że urzędy stanu cywilnego mają problemy z wykonaniem wyroku NSA. Nie wiedzą bowiem m.in., jak prawidłowo wypełnić formularz aktu urodzenia, gdzie figurują rubryki „ojciec” i ”matka”. Rzecznik wyraził zaniepokojenie faktem, że MSWiA nie szuka rozwiązania tych trudności. A przecież chodzi o dobro dzieci, które nie mogą być nierówno traktowane ze względu na status prawny rodziców – pisał 11 marca 2019 r. Adam Bodnar do ówczesnego ministra Joachima Brudzińskiego. Wskazywał, że transkrypcji aktu urodzenia nie powinny zakłócać organizacyjno-techniczne problemy formularza.

Minister odpisał, że propozycja sprowadza się de facto do zastąpienia w akcie urodzenia nazw obecnych rubryk dotyczących rodziców oznaczonych jako „matka" i „ojciec" - sformułowaniami typu „rodzic 1" i „rodzic 2". Uznał, że byłoby to sprzeczne z polskimi zasadami ustalającymi pochodzenie dziecka, uregulowanymi Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Z regulacji tej wynika jednoznacznie, że matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. Natomiast przepisy dotyczące ojcostwa, niezależnie od sposobu jego ustalenia, zawsze jako ojca dziecka wymieniają mężczyznę. Dlatego minister nie będzie podejmował działań zmierzających do zmiany przepisów.

XI.534.5.2019

800 080 222  - całodobowa, bezpłatna infolinia dla dzieci i młodzieży oraz ich opiekunów

Data: 2019-10-25
  • Na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej, ze środków z Narodowego Programu Zdrowia, od 1 października br. została uruchomiona całodobowa, bezpłatna, ogólnopolska infolinia dla dzieci i młodzieży oraz ich opiekunów.
  • Pod numerem telefonu 800 080 222 dzieci i młodzież, ale także rodzice, nauczyciele i pedagodzy będą mogli uzyskać profesjonalną pomoc doświadczonych psychologów, pedagogów i prawników. Dzięki nowej infolinii będą mogli skontaktować się ze specjalistami - 24 godziny na dobę i otrzymać fachowe wsparcie w najtrudniejszych sytuacjach.
  • MEN poinformował o tym Rzecznika Praw Obywatelskich prosząc o rozpowszechnianie tej informacji.

- Dynamicznie rozwijający się świat, przemoc w internecie, zmiany społeczne, których nie rozumieją nawet dorośli, mogą wydawać się przytłaczające dla młodych ludzi. Wiele negatywnych zjawisk społecznych – cyberprzemoc, zaburzenia odżywiania, zażywanie substancji psychoaktywnych, samookaleczanie to całkiem realne problemy, które wymagają interwencji specjalisty. Jak pokazują statystyki młodzi ludzie coraz częściej zapadają na depresje i nerwice. Wielu z nich pada ofiarą przemocy i agresji – słownej i fizycznej ze strony rówieśników
i dorosłych, są coraz bardziej samotni, często nie mają z kim porozmawiać o swoich problemach – wyjaśnia MEN.

W załączeniu - plakat informacyjny przygotowany przez MEN o następującej treści:

www.infolinia.dzieciom 800 080 222

Zadzwoń na całodobową, bezpłatną infolinię dla dzieci i młodzieży oraz skorzystaj z pomocy!

Konsultanci odpowiedzą na twoje pytania, doradzą, co możesz zrobić w swojej sytuacji.

Nie musisz się przedstawiać, masz zapewnioną dyskrecję.

Jeżeli nie chcesz rozmawiać przez telefon - wejdź na stronę telefonu www.liniadzieciom.pl i opisz swój problem w wiadomości. Możesz też porozmawiać na czacie.

PAMIĘTAJ! INFOLINIA JEST BEZPŁATNA I CAŁODOBOWA

Prawniczka stowarzyszenia przeciwnego Marszowi Równości naruszyła godność osób LGBT

Data: 2019-10-08
  • Prawniczka stowarzyszenia przeciwnemu Marszowi Równości twierdziła, że środowiska osób homoseksualnych szerzą takie poglądy, jakie były podstawą planów szefa SS Heinricha Himmlera wobec Żydów czy Polaków
  • Sugerowała też, że organizatorzy Marszu popełnili przestępstwo publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa
  • Takie naruszenie godności osób LGBT jest przekroczeniem granic wolności słowa, przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu zawodu - ocenił RPO
  • Postępowanie dyscyplinarne w sprawie tych wypowiedzi wszczęto w Okręgowej Izbie Radców Prawnych

W lipcu 2019 r. Prezydent Kielc zakazał organizacji Marszu Równości. Organizatorzy oraz Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżyli tę decyzję do Sądu Okręgowego jako naruszającą konstytucyjną wolność zgromadzeń. Do postępowania w tej sprawie przystąpiło również Stowarzyszenie Liga Świętokrzyskich Rodzin, które zaprezentowało odmienne stanowisko.

RPO z zaniepokojeniem przyjął argumentację z pism procesowych radcy prawnej-pełnomocniczki Stowarzyszenia, którą powtórzyła potem na rozprawie. Znalazły się tam stereotypowe twierdzenia dotyczące osób homoseksualnych niepoparte jakimkolwiek materiałem dowodowym i nie mające znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy zakazu Marszu.

Oburzenie Rzecznika wzbudziła argumentacja pełnomocniczki, która wydawała się przypisywać obywatelom uczestniczącym w legalnych zgromadzeniach w obronie praw osób LGBT zarzut szerzenia poglądów nazistowskich i pośrednio - realizowania przez nich polityki depopulacyjnej ludności żydowskiej, polskiej, rosyjskiej i ukraińskiej podczas II wojny światowej.

Taki wniosek wydaje się płynąć z fragmentu pisma pełnomocniczki: „Środowiska homoseksualne w sposób świadomy lub nieświadomy szerzą dzisiaj poglądy takie, jak opisane w planie Himmlera mającego na celu wyniszczenie Żydów, Polaków, Rosjan i Ukraińców”. Wskazywała, że promocja homoseksualizmu oraz aborcji była treścią planu Heinricha Himmlera wobec tych narodów. Przytoczyła jego słowa z 1940 r: „Wszystkie środki, które służą ograniczeniom rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. (...) Homoseksualizm należy uznać za niekaralny".

Ponadto prawniczka sugerowała, że organizatorzy Marszu popełnili czyn zabroniony z art. 256 § 1 Kodeksu karnego - publiczne propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa. Przypomniała też, że za publiczne i wbrew faktom zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim grozi grzywna lub kara do 3 lat pozbawienia wolności. Swą argumentację uzupełniła obszernymi fragmentami Pisma Świętego, dotyczącymi m.in. obcowania płciowego mężczyzn.

Tożsama argumentacja została zaprezentowana w zażaleniu przed Sądem Apelacyjnym.

Rzecznik Praw Obywatelskich z wielkim szacunkiem odnosi się do wolności wypowiedzi przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu czynności zawodowych. Realizując prawo do obrony oraz do rzetelnego i sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy przez sąd, korzystają oni z ochrony przewidzianej przez Konstytucję i Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

To fundamentalne uprawnienie ma jednak ograniczenia. Normy prawne ustawy z 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych jednoznacznie wskazują, że wolność ekspresji radcy prawnego ograniczają przepisy prawa i „rzeczowa potrzeba”. Kodeks Etyki Radcy Prawnego wymaga zaś zachowania taktu i umiaru w wystąpieniach, jak również działania taktownego i pozbawionego uprzedzeń do strony przeciwnej, bez podejmowania działań zmierzających do zaostrzenia konfliktu.

W ocenie Rzecznika pełnomocniczka Stowarzyszenia wykroczyła poza wspomnianą w ustawie „rzeczową potrzebę”. A jej twierdzenia wydawały się realizować inny cel niż należyta obrona interesów mandanta i prezentowanie sądowi okoliczności istotnych dla sprawy.

- Stoję również na stanowisku, że ekspresja osobistych i kontrowersyjnych przekonań pełnomocnika dotyczących osób homoseksualnych, które naruszają godność osób LGBT, stanowi przekroczenie granic wolności słowa i pisma przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu czynności zawodowych i - jako taka - nie zasługuje na ochronę prawną - podkreślił Adam Bodnar.

Uznał to za uchybienie szczególnej odpowiedzialności radcy prawnego za słowo, jak również - obowiązkom etycznego postępowania i zachowania taktu, umiaru w wystąpieniach. A to wymaga oceny organów dyscyplinarnych korporacji.

We wrześniu 2019 r. Rzecznik zwrócił się do Dziekana Okręgowej Izby Radców Prawnych o zbadanie sprawy.

W początkach października RPO dostał informację o wszczęciu przez Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Izby Radców Prawnych w Kielcach dwóch postępowań dyscyplinarnych w tej sprawie. 

XI.613.3.2019

STOP homofobicznej i transfobicznej przemocy! Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich – niezależnego organu ds. równego traktowania

Data: 2019-10-03

Wobec informacji o zatrzymaniu osób, które pojawiły się w pobliżu trasy II Marszu Równości w Lublinie z ładunkami wybuchowymi, wzywam do zaprzestania działań, które prowadzą do realnego zagrożenia osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) w Polsce.

Nie możemy nadal tolerować wykluczania ze wspólnoty tworzonej przez wszystkich mieszkańców naszego kraju całej grupy społecznej.

Pamiętajmy też, że nieprzekraczalną granicą wolności słowa jest godność drugiego człowieka. Jest ona źródłem wszelkich praw, a organy państwowe zobowiązane są do odpowiedniej ich ochrony.

Z doniesień medialnych, a także wypowiedzi przedstawicieli organów ścigania wynika, że zabezpieczone przez Policję ładunki były groźne dla życia zgromadzonych osób. W przypadku ich zdetonowania mogło zatem dojść do niewyobrażalnej w swej skali tragedii.

Stojąc na straży praw i wolności wszystkich obywateli, w tym grup szczególnie narażonych na dyskryminację, z wielkim niepokojem obserwuję narastanie uprzedzeń, nienawiści, a także słownej i fizycznej agresji wobec osób LGBT. Moje obawy i stanowczy sprzeciw tym bardziej wzbudza fakt, że te niebezpieczne napięcia społeczne nie tylko nie są postrzegane jako wymagające reakcji i eliminacji zagrożenia, ale zdają się być podsycane i potęgowane w toku debaty publicznej – w tym również przez osoby pełniące wysokie funkcje publiczne.

Język nienawiści i wykluczenia skierowany wobec społeczności LGBT niejednokrotnie znalazł już wyraz w homo- bi- i transfobicznych wypowiedziach, rozpowszechnianych przez media publiczne oraz w mediach społecznościowych. Przejawiał się pod postacią obraźliwych kampanii, bezpodstawnie wiążących orientację seksualną z pedofilią, naklejek wyznaczających „strefy wolne od LGBT”, czy też porównań osób nieheteronormatywnych do szkodników, które należy wyeliminować poprzez dezynfekcję. Znalazł także swoje miejsce w uchwałach kilkudziesięciu organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego, które zadeklarowały swój sprzeciw wobec „ideologii LGBT”. Wszystkie te działania jawnie naruszają konstytucyjny zakaz dyskryminacji obywateli z jakiejkolwiek przyczyny.

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie sprzeciwiałem się tym działaniom, podkreślając że mowa nienawiści ma znaczący wpływ na kształtowanie nastrojów i norm społecznych. Przyzwolenie na język pogardy i wykluczenia zawsze stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa i fundamentalnych praw człowieka. Prowadzi do eskalacji nienawiści, agresji fizycznej i społecznej zgody na zachowania bezsprzecznie nieakceptowalne i przekraczające przyjęte normy.

Wydarzenia w czasie I Marszu Równości w Białymstoku stały się jaskrawym przykładem negatywnych konsekwencji nasilającej się agresji wobec osób nieheteronormatywnych. Przemoc – już nie tylko słowna, ale też fizyczna – ze strony przeciwników tego pokojowego zgromadzenia publicznego, stanowiła realne zagrożenie dla życia i zdrowia jego uczestników. Mogło wydawać się, że będzie to dla społeczeństwa sygnał ostrzegawczy, który powstrzyma falę nienawiści. Niestety, wydarzenia związane z II Marszem Równości w Lublinie pokazały, że zagrożenie dla bezpieczeństwa i podstawowych praw człowieka wzrasta, zamiast maleć. Zabezpieczone przez Policję ładunki wybuchowe mogły bowiem pozbawić życia lub zdrowia osoby uczestniczące w zgromadzeniu. Zdarzenie to powinno skłonić nas wszystkich do głębokiej refleksji i pozytywnej reakcji.

Pragnę przy tym przekazać wyrazy uznania dla prewencyjnych działań Policji w Lublinie, która zidentyfikowała zagrożenie i zatrzymała osoby będące w posiadaniu ładunków. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich od lat monitoruję przebieg, a także sposoby zabezpieczania marszów równości oraz dostrzegam i doceniam podejmowane przez właściwe służby działania. Te podjęte przed i podczas zgromadzeń muszą być konsekwentnie kontynuowane przez organy ścigania, w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń oraz pociągnięcia ich do odpowiedzialności.

Podkreślając raz jeszcze moje obawy i sprzeciw wobec aktów nienawiści i dyskryminacji osób nieheteronormatywnych, chciałbym zachęcić wszystkich, którym bliski jest szacunek dla godności i praw każdego człowieka, do otwartego i odważnego przeciwstawiania się wszelkim działaniom, które mogą tym podstawowym wartościom zagrażać.

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich

RPO przystąpił do sprawy zakazu marszu równości  w Nowym Sączu

Data: 2019-09-27
  • Decyzji prezydenta Miasta zarzuca naruszenie Prawa o zgromadzeniach.
  • Zdaniem RPO Prezydent błędnie uznał, że do zakazania marszu wystarczy to, że w zbliżonym miejscu i czasie odbędzie się procesja różańcowa i „Marsz dla Życia i Rodziny” i że może dojść do konfrontacji.
  • Takie stanowisko prezydenta według RPO narusza też Konstytucję, która gwarantuje wolność zgromadzeń.
  • Władza ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo wszystkim obywatelom korzystającym z wolności zgromadzeń

Obok prawa do wolności wypowiedzi i prawa do zrzeszania się, wolność zgromadzeń stanowi dla obywatela gwarancję faktycznego udziału w życiu politycznym i społecznym, a jej zapewnienie jest nieodzowne dla wyrażania w sferze publicznej przekonań i poglądów oraz dla rzeczywistego oddziaływania na otoczenie społeczne i polityczne lub dla okazywania przynależności do pewnych wspólnot. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym – podkreśla RPO.

Podobne stanowisko Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił w sprawie zakazu Marszu Równości w Lublinie. Sąd w I instancji przychylił się do nich i zakaz marszu zniósł.

XI.613.7.2019

Sąd uchylił decyzję prezydenta miasta Lublina w sprawie Marszu Równości

Data: 2019-09-26
  • Prezydent Lublina po raz kolejny zakazał organizacji Marszu Równości.
  • Tak jak w zeszłym roku RPO przystąpił do tej sprawy przed Sądem Okręgowym w Lublinie.
  • RPO podkreślił: zagrożenie ze strony kontrmanifestantów nie może być powodem do uniemożliwiania obywatelom korzystania z wolności zgromadzeń, która jest prawem zagwarantowanym w Konstytucji.
  • Sąd w całości podzielił argumentację Rzecznika Praw Obywatelskich i uchylił decyzję Prezydenta Lublina.
  • Postanowienie nie jest prawomocne – Prezydent Lublina może złożyć zażalenie do Sądu Apelacyjnego

26 września 2019 r. Sąd Okręgowy w Lublinie uchylił decyzję o zakazie, wydaną przez prezydenta miasta. Do sądu zaskarżył ją organizator marszu, a Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania, wnosząc o  uchylenie zakazu.

Rzecznik przedstawił obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe. W ocenie RPO prezydent miasta ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony oraz nieodpowiadający testowi niezbędności i proporcjonalności. RPO zarzucił decyzji błędne przyjęcie, że kolizja miejsca i czasu planowanego zgromadzenia z innymi jest wystarczającą podstawą wydania decyzji o zakazie zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. Rzecznik wskazał. Że oceny ewentualnych zagrożeń należy dokonać w oparciu o przesłanki wymienione w ustawie Prawo o zgromadzeniach, zaś stosowanie w drodze analogii wymogów dotyczących bezpieczeństwa imprez masowych jest niedopuszczalne. Organ pominął także okoliczność, że uczestnicy zgromadzenia „Marsz Równości” należą do mniejszości narażonej na dyskryminację, a celem ich zgromadzenia jest zwrócenie uwagi na konieczność przestrzegania konstytucyjnego zakazu dyskryminacji ze względu na jakiekolwiek przyczyny i obowiązku poszanowania przez władze publiczne godności ludzkiej.

Sąd Okręgowy w całości przychylił się do argumentacji Rzecznika. Zdaniem SSO Jolanty Szymanowskiej Prezydent nie wykazał, że marsz i zachowanie jego uczestniczek i uczestników będzie jakimkolwiek zagrożeniem dla życia, zdrowia ludzi i mienia w znacznych rozmiarach. Ponadto, rozpatrując zgłoszone zgromadzenie publiczne pod kątem ewentualnych zagrożeń organ błędnie wziął pod uwagę okoliczności niezależne od organizatorów i uczestników II Marszu Równości – zagęszczenie placu czy możliwe akty agresji ze strony kontrdemonstrantów. Sąd przypomniał, że wolność zgromadzeń jest chroniona na gruncie Konstytucji RP, a zatem ewentualne ingerencje władzy publicznej w wolność zgromadzeń są możliwe tylko w wyjątkowych, ściśle określonych przez ustawę sytuacjach.  

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Wtedy Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia.

AKTUALIZACJA: 27 września sąd okręgowy w Lublinie oddalił zażalenie Prezydenta Lublina

RPO przystępuje do sprawy Marszu Równości w Lublinie

Data: 2019-09-25
  • Prezydent Lublina po raz kolejny zakazał organizacji Marszu Równości.
  • Tak jak w zeszłym roku RPO przystąpił do tej sprawy przed Sądem Okręgowym w Lublinie.
  • Powtarza argument, że zagrożenie ze strony kontrmanifestantów nie może być powodem do uniemożliwiania obywatelom korzystania z wolności zgromadzeń, która jest prawem zagwarantowanym w Konstytucji.

Marsz Równości ma się odbyć w Lublinie 28 września 2019 r.  Rzecznik Praw Obywatelskich wytyka Prezydentowi Lublina błędne zastosowanie przepisów o prawie o zgromadzeniach. Wskazuje, że czas i miejsce planowanego zgromadzenia oraz fakt organizacji w zbliżonym miejscu i czasie plenerowej ekspozycji historycznych pojazdów wojskowych, a także przypuszczenia wynikające z przebiegu innych marszów równości w Polsce, w tym zeszłorocznego I Marszu Równości w Lublinie, nie stanowią wystarczającej podstawy do wydania decyzji o zakazie zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. RPO zauważa, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie daje podstaw do takiego rozstrzygnięcia, a przyjęte kryteria nie znajdują oparcia w ustawie.

Zgodnie z art. 57 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, a ograniczenia tej wolności może określać ustawa. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej związanym z wolnością zgromadzeń publicznych jest zatem umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu.

Obok prawa do wolności wypowiedzi i prawa do zrzeszania się, wolność zgromadzeń stanowi dla obywatela gwarancję faktycznego udziału w życiu politycznym i społecznym, a jej zapewnienie jest nieodzowne dla wyrażania w sferze publicznej przekonań i poglądów oraz dla rzeczywistego oddziaływania na otoczenie społeczne i polityczne lub dla okazywania przynależności do pewnych wspólnot. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym.

Stosownie natomiast do treści art. 32 Konstytucji wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do organizowania zgromadzeń i manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli poglądy te mogą budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te zostały również szeroko opisane w aktach prawa międzynarodowego oraz orzecznictwie międzynarodowych organów ochrony praw człowieka. Już w art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych w dniu 10 grudnia 1948 r. w Paryżu, zapewniono, że „każdy człowiek ma prawo do wolności pokojowego zgromadzania się”.

Kolejnym aktem określającym w sposób wiążący podstawowe prawa i wolności człowieka oraz zobowiązania państw wobec swych obywateli był Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych będący w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Zgodnie z jego art. 21: „uznaje się prawo do spokojnego gromadzenia się. Na wykonywanie tego prawa nie mogą być nałożone ograniczenia inne niż ustalone zgodnie  z ustawą i konieczne w demokratycznym społeczeństwie w interesie bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, porządku publicznego bądź dla ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób. Art. 21 MPPOiP ma zastosowanie w szczególności do zgromadzeń, w ramach których prezentowane są opinie i idee odnoszące się do istotnych problemów społecznych i publicznych. Obserwacja celów, dla których odbywa się większość zgromadzeń publicznych oraz umiejscowienie przepisu o wolności zgromadzeń w bezpośrednim sąsiedztwie przepisu o wolności słowa pozwala pojmować wolność zgromadzeń jako szczególnego rodzaju postać swobody wypowiedzi. Wolność zgromadzeń jest zagwarantowana także w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, będącej również ratyfikowaną przez Polskę umową międzynarodową, a zatem prawem powszechnie obowiązującym w Polsce. Treść art. 11 EKPC ma na celu nie tylko ochronę jednostki przed arbitralną ingerencją władz publicznych, lecz także nałożenie na władze publiczne obowiązku pozytywnego w zakresie podjęcia działań koniecznych do zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, przy czym dopuszczalne ograniczenia wolności zgromadzania się muszą być „wąsko interpretowane i mogą je usprawiedliwiać jedynie ważne i przekonujące powody”.

Reasumując, standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek;
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji;
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu odbycia zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

XI.613.6.2019

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie planowanych działań homofobicznych w Szczecinie

Data: 2019-09-13

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, konstytucyjny organ stojący na straży wolności i praw człowieka i obywatela, z oburzeniem przyjmuję doniesienia medialne o zamiarze zorganizowania w Szczecinie happeningu zakładającego przeprowadzenie „dezynfekcji” placu, z którego pierwotnie wyruszyć miało zgromadzenie pn. Marsz Równości.

Będąc odpowiedzialnym za monitorowanie przestrzegania zasady równego traktowania w naszym państwie uznaję wskazaną inicjatywę, nawiązującą swoją symboliką i językiem do ideologii, która doprowadziła do prześladowań milionów ludzi, za skrajny przykład homofobii i bezprecedensowy atak na godność osób nieheteroseksualnych i transpłciowych. Porównywanie osób lub całych grup społecznych do szkodników czy insektów, które należy zniszczyć, sprzątnąć lub dokonać ich dezynfekcji budzi najgorsze skojarzenia z czasami, gdy światem rządziły nienawiść i pogarda do drugiego człowieka.

Należy z całą mocą podkreślić, że organizacja wydarzeń, których celem jest wyłącznie sianie nienawiści wobec osób nieheteronormatywnych i ich dehumanizacja, godzi w fundamenty Polski jako demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa, opartego na zasadzie wolności, solidarności i dialogu. Dowodzi ona także ignorancji organizatorów i – wbrew ich deklaracjom – stanowi wyraz całkowitego wypaczenia idei patriotyzmu rozumianego także jako dążenie do dbałości o dobro wspólne.

Jednocześnie chciałbym zachęcić wszystkich, którym bliska jest konstytucyjna zasada równości, do odrzucenia języka nienawiści i okazywania wsparcia tym inicjatywom, które zmierzają do budowania demokratycznego państwa i społeczeństwa szanującego podstawowe prawa człowieka.

RPO skarży zakaz Marszu Równości w Gorzowie Wlkp. Sąd uchyla tę decyzję prezydenta miasta AKTUALIZACJA

Data: 2019-08-21
  • Prezydent Gorzowa Wlkp. zakazał planowanego 24 sierpnia 2019 r. Marszu Równości, powołując się na zagrożenie związane z kolizją miejsca i czasu marszu z innymi zgromadzeniami
  • W ocenie RPO, który zaskarżył tę decyzję, prezydent ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony oraz nieodpowiadający testowi niezbędności i proporcjonalności
  • Nie wykazał bowiem, że marsz będzie w jakikolwiek sposób zagrażał życiu, zdrowiu ludzi czy mieniu w znacznych rozmiarach
  • Z tą argumentacją zgodził się gorzowski sąd 

21 sierpnia 2019 r. Sąd Okręgowy w Gorzowie Wlkp. uchylił decyzję o zakazie, wydaną przez prezydenta miasta Jacka Wójcickiego 19 sierpnia. Do sądu zaskarżył ją organizator marszu, a Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania, wnosząc o  uchylenie zakazu. 

Zarzucił decyzji błędne przyjęcie, że kolizja miejsca i czasu planowanego zgromadzenia z innymi jest wystarczającą podstawą wydania decyzji o zakazie zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. Innym zarzutem jest naruszenie art. 57 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji (wolność zgromadzeń) oraz art. 11 ust. 1 i 2 i art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. 

Rzecznik przedstawił obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony oraz nieodpowiadający testowi niezbędności i proporcjonalności. Nie wykazał, że marsz będzie jakimkolwiek zagrożeniem dla życia, zdrowia ludzi i mienia w znacznych rozmiarach.

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Wtedy Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia. 

Zgłoszenie marszu, zakaz, odwołanie

O godz. 0:00 25 lipca 2019 r. do urzędu miasta płynęło elektroniczne zawiadomienie o zamiarze zorganizowania 24 sierpnia zgromadzenia pn. "Informacja o współczesnych zagrożeniach” (10-godzinny przemarsz). O godz. 0:01 wpłynęło zawiadomienie o zorganizowaniu tego dnia w godz. 13-17 Marszu Równości, z trasą częściowo pokrywającą się z wcześniej zgłoszonym zgromadzeniem. 

Łącznie urząd odnotował 25 zawiadomień o zgromadzeniach na ten dzień. 30 lipca urząd poprosił organizatorów zgromadzeń o rozważenie zmiany terminów zgromadzenia, wskazując, że ich daty i trasy częściowo pokrywają się. Przeprowadzono też rozprawę administracyjną, na której stawili się organizatorzy „Informacji o współczesnych zagrożeniach” i Marszu Równości. Rozprawa nie doprowadziła do usunięcia kolizji czasowej i przestrzennej. 

19 sierpnia 2019 r. prezydent miasta zakazał Marszu Równości na podstawie art. 14 pkt 2 ustawy - Prawo o zgromadzeniach. W uzasadnieniu wskazał m.in. na brak możliwości ustalenia trasy marszu w taki sposób, aby nie pokrywała się z przemarszem „Informacji o współczesnych zagrożeniach”. Zakaz Marszu Równości uzasadnił także cykliczną imprezą „Koniec lata party”. Uznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu zgromadzeń, co może zagrażać życiu i zdrowiu ludzi oraz mieniu w znacznych rozmiarach. 

Standardy prawne wolności  zgromadzeń

Jak przypomina RPO, zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te szeroko opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz.

Standard ochrony wolności zgromadzeń sprowadza się zatem do kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek;
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji;
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego;
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny;
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Taki standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie w 2018 r. (uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości ws. decyzji sądu okręgowego co do odwołania od zakazu marszu). Podobnie sądy oceniły zakazy Marszów Równości, wydane w 2019 r. przez prezydentów Gniezna, Rzeszowa i Kielc.

Analiza decyzji prezydenta miasta z pisma RPO

Z powyższej argumentacji wynika, że prezydent Gorzowa Wlkp. zastosował art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach błędnie, nie uwzględnił wartości i norm wyższego rzędu oraz ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony, niespełniający testu niezbędności i proporcjonalności.

Uzasadnienie zakazu nie wskazuje żadnych okoliczności pozwalających przyjąć, że Marsz Równości, a także działania jego organizatorów i uczestników będą stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla życia, zdrowia ludzi i mieniu w znacznych rozmiarach. Ograniczono się do stwierdzenia, że „istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu zgromadzeń”, ale nie wskazuje podstawy tego.

Uzasadnienie nie wskazuje, jakie czynności prezydent podjął, aby obiektywnie ocenić ewentualne zagrożenie ani też jakie dowody przemawiają za tym, że źródeł zagrożenia należy upatrywać w Marszu Równości. Ocena ma zatem charakter czysto hipotetyczny. Prezydent posłużył się de facto zasadą  odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za liczbę kontrmanifestacji i potencjalne agresywne zachowanie osób, na które organizatorzy Marszu Równości nie mogą mieć wpływu. 

Tymczasem, oceniając, czy zgromadzenie stanowi zagrożenie, organ powinien był odnieść się wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników tego zgromadzenia. Wydaje się zatem, że źródeł potencjalnych zagrożeń prezydent miasta dopatruje się w tym, że trasy i czas zgromadzeń pokrywają się, a jeden z organizatorów nie wyraża zgody na trasę przemarszu. 

Rzecznik docenia wysiłki prezydenta w postaci organizacji rozprawy administracyjnej w celu uzgodnienia pierwszeństwa i tras przemarszu. Podaje jednak w wątpliwość, czy w jej trakcie podjęto próbę rozstrzygnięcia sporu między organizatorami poprzez zaproponowanie organizatorom odmiennych tras - zgodnie z art. 13 ust. 3 Prawa o zgromadzeniach.  

- Zmiana trasy zgromadzenia jest ograniczeniem daleko mniej ingerującym w wolność zgromadzeń, a zakaz zgromadzenia powinien być w takich sytuacjach działaniem ostatecznym jako najdotkliwiej ograniczający konstytucyjną wolność – podkreśla RPO. Należało przy tym również uwzględnić, że swobodne korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminację jako grupie wykluczonej i mniejszościowej powinno podlegać szczególnej ochronie władz publicznych. 

Korzystanie z wolności zgromadzeń prawie zawsze wpływa na codzienne życie miasta i jego mieszkańców, a samo istnienie ryzyka, że pochód publiczny doprowadzi do naruszenia porządku publicznego na skutek zdarzeń, na które organizatorzy nie mają wpływu, nie uzasadnia wystarczająco ograniczenia tej wolności.

Mając na uwadze, iż organ nie wskazał nawet, jakie konkretne negatywne skutki organizacja Marszu Równości miałaby wywrzeć na życiu miasta, przyjęcie tej argumentacji prowadziłoby do konkluzji, że sam fakt zaplanowania zgromadzenia w centrum miasta i w czasie wydarzenia kulturalnego, uzasadnia zakazanie tego zgromadzenia. Taki wniosek jest oczywiście sprzeczny z wymogiem proporcjonalności.

W sprawie nie sposób również stwierdzić, że zakaz pokojowego zgromadzenia był środkiem koniecznym dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia w znacznych rozmiarach. Nawet jeśli w ocenie prezydenta istniała realna i uzasadniona obawa, że wartości te będą zagrożone przez organizację Marszu Równości, zagrożenie należało wyeliminować w inny sposób. 

Ponadto prezydent ma środki, przy których pomocy mógł i powinien był zapewnić bezpieczeństwo i porządek publiczny. Na ich straży stoi bowiem działalność policji czy straży gminnej. Tymczasem w uzasadnieniu decyzji prezydent w ogóle nie odniósł się do jakichkolwiek możliwych działań policji lub straży miejskiej. Nie wyjaśnił też, dlaczego uznał, że jedynym środkiem zaradczym jest zakaz marszu. Tym samym nie został spełniony również test niezbędności.

- W konsekwencji decyzji prezydenta organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka, zostali pozbawieni możliwości skorzystania z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki - brzmi konkluzja pisma do sądu, podpisanego przez zastępcę RPO Stanisława Trociuka.

Uzasadnienie sądu 

W pisemnym uzasadnieniu postanowienia sąd przypomniał, że możliwość zakazu zgromadzenia na podstawie art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach sprowadza się do wykazania przesłanki zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi lub mieniu w znacznych rozmiarach. Zaskarżone decyzje nie zawierają żadnej argumentacji w tej kwestii, mimo tak głębokiej, ze względu na swój przedmiot, ingerencji w prawa i swobody obywatelskie.

Obowiązkiem organów administracji publicznej jest nie tylko formułowanie przypuszczeń co do ewentualnych zagrożeń wynikających z planowanego zgromadzenia, ale wskazanie i wnikliwa identyfikacja negatywnych aspektów zgromadzenia na tle konkretnych okoliczności sprawy. Wymaga to wykazania, iż w okolicznościach konkretnej sprawy zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego albo mienia w znacznych rozmiarach ma charakter realny.

W demokratycznym państwie prawa wolność należy do podstawowych wartości. Jej zasadniczy atrybut stanowi swoboda publicznego wyrażania poglądów, a także gromadzenia się w tym celu. Stwarza ona obywatelom możliwość uczestniczenia w życiu publicznym, pozwala na realizację innych wolności i praw.

W ocenie sądu prezydent miasta nie dokonał szczegółowej analizy ryzyka zagrożenia. Nie wykazał np. że brak jest możliwości wzmocnienia służb mundurowych w celu zabezpieczenia przedmiotowych zgromadzeń. Nie wskazał w jakimkolwiek stopniu w uzasadnieniach zaskarżonych decyzji na występowanie zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach. Nie występuje więc przesłanka określona w art. 14 pkt 2 ustawy Prawo o zgromadzeniach. 

Pozostałe przytoczone powody zakazu zgromadzeń sąd uznał za irrelewantne (mniej istotne) dla oceny w oparciu o art. 14 ustawy. Dotyczą bowiem rozwiązań komunikacyjnych w mieście, jak również bezpodstawnego w rozumieniu art. 26a ustawy nadania cech imprezy cyklicznej wydarzeniu pod nazwą "Koniec Lata Party"

W sądzie obecna była przedstawicielka RPO Sylwia Zimoch. Autorką pisma procesowego była mec. Agata Szypulska z Biura RPO.

XI. 613.4.2019

Opinia w sprawie dopuszczalności zaskarżenia przez Rzecznika Praw Obywatelskich uchwał rad niektórych jednostek samorządu terytorialnego w sprawie „powstrzymywania ideologii LGBT”

Data: 2019-08-20

Zasadniczym celem opinii jest ocena legalności uchwał podejmowanych przez organów stanowiące niektórych jednostek samorządu terytorialnego w sprawie „powstrzymywania ideologii LGBT”. Analiza skoncentrowana jest na naturze prawnej tych aktów oraz ich skutków prawnych w kontekście legitymacji Rzecznika Praw Obywatelskich do wnoszenia skarg do sądów administracyjnych zapisanej w art. 8 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Opinia nie stanowi szczegółowej analizy każdej uchwały podjętej w omawianej sprawie przez organy jednostek samorządu terytorialnego. Z uwagi na ich zbliżoną treść, większość przedstawionej argumentacji znajdzie zastosowanie do każdej z rzeczonych uchwał.

Autorem opinii jest dr hab. Dawid Sześciło, kierownik Zakładu Nauki Administracji Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Policja o „Marszu Równości” w Białymstoku: nie dopuściliśmy do zablokowania tego legalnego zgromadzenia

Data: 2019-08-08
  • 25 zatrzymanych, zarzuty wobec kilku podejrzanych o różne przestępstwa, 75 nałożonych mandatów karnych oraz kilka wniosków do sądu o ukaranie za wykroczenia
  • Takie dane o efektach działań policji wobec ataków na "Marsz Równości" w Białymstoku otrzymał RPO
  • Komendant Wojewódzki Policji podkreśla, że dzięki jej zaangażowaniu nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń czy zablokowania tego legalnego zgromadzenia

20 lipca 2019 r., podczas „Marszu Równości” doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego zgromadzenia. Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zabezpieczenia marszu przez policję. Wskazał że brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

W piśmie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku Rzecznik wyraził zaniepokojenie poziomem agresji osób usiłujących zablokować marsz. Chodzi o przypadki bicia uczestników marszu, rzucania w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami, wykrzykiwania obraźliwych i nienawistnych haseł.

Rzecznik dostrzegł, że policja  przeznaczyła znaczne siły do zabezpieczenia tego legalnego zgromadzenia. W ocenie RPO działania podjęte przed i podczas „Marszu Równości" powinny być konsekwentnie kontynuowane w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń.

Odpowiedzi nadinsp. Daniela Kołnierowicza, komendanta wojewódzkiego policji, na poszczególne pytania pisma RPO

Jak przeprowadzono zabezpieczenie „Marszu Równości”

20 lipca w godz. 14.00-17.00 zaplanowano zgromadzenie w formie przemarszu pn. „Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku”. Organizator deklarował udział ok 1500 osób. W tym dniu w różnych przedziałach czasowych zaplanowano też  52 inne zgromadzenia, w tym 17 w formie przemarszu. Dwa zgromadzenia zostały zgłoszone przez osoby utożsamiane ze środowiskiem kibicowskim, w tym jedno jako „Ogólnopolski zjazd kibiców”. Planowana liczba uczestników tych zgromadzeń wynosiła ok. 10 tys. 

Mając na uwadze ochronę życia i zdrowia ludzi oraz mienia, w tym zapewnienia spokoju w miejscach publicznych. Komendant Wojewódzki Policji  zarządził operację policyjną (najwyższa forma organizacyjna działań policyjnych). W jej ramach m.in. wnioskowano o przydzielenie wsparcia z innych komend wojewódzkich policji w kraju oraz sił pozapolicyjnych. Wypracowano wielowariantową taktykę działania w celu zapobieżenia zakłóceniom porządku publicznego, a w przypadku ich zaistnienia - czynności przeciwdziałających. 

Celem oddzielenia uczestników marszu - ok. 800 osób - od kontrmanifestantów osoby biorące w przemarszu objęto asystą kroczącą.

Czy dokonano analizy zabezpieczenia z punktu widzenia zrealizowania założeń

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu policjantów nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń, w tym do całkowitego zablokowania legalnego zgromadzenia lub jego rozwiązania przed planowanym zakończeniem. Po zakończeniu operacji  działania policji zostały ukierunkowane na identyfikację osób, które wyczerpały znamiona czynów zabronionych jako przestępstwa lub wykroczenia, w tym analizę zgromadzonego materiału foto i wideo. Wstępnie przebieg działań zabezpieczających oceniam bardzo wysoko i zostały one zrealizowane w sposób profesjonalny.

Ile osób zatrzymano podczas zabezpieczenia i za jakie czyny 

1) Sprawcy przestępstw - 4 osoby:

  • art. 13 § 1 kk w zw z art. 222 § 1 Kodeksu karnego; 
  • art. 224 § 2 kk; 
  • art. 13 § 1 kk w zw z 222 § 1; 
  • art. 158 § 1 kk w zw z art. 57a § 1 kk; 

2) Sprawcy wykroczeń 21 osób:

  • wnioski o ukaranie do sądu  - 2 osoby, z art. 54 Kodeksu wykroczeń i art. 90 kw;
  • art. 51 § 1 kw - 4 osoby ukarane mandatami na kwotę 1600 zł
  • art. 51 §2 kw - 1 osoba  ukarana mandantem 100 zł;
  • art. 52§2 kw - 10 osób ukaranych mandatami na kwotę 5000 zł;
  • art. 140 kw - 2 osoby ukarane mandatami na kwotę 200 zł; 
  • art. 145 kw - 2 osoby ukarane mandatami na kwotę 500 zł.

Ile osób wylegitymowano i w jakim kontekście

W trakcie działań w ramach operacji policyjnej wylegitymowano łącznie 49 osób - sprawców przestępstw i wykroczeń oraz świadków.

Czy zidentyfikowano sprawców napaści ( napaść na dziewczynę i młodego chłopaka)

Na podstawie materiałów uzyskanych z internetu, materiałów operacyjnych i zabezpieczonych nagrań monitoringu miejskiego zidentyfikowano sprawców napaści, w tym na dziewczynę oraz młodego chłopaka.

Ile było aktów przemocy wobec policjantów

W sprawie przemocy wobec policjantów ustalono sprawców: 

  • art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § 1 kk - zatrzymany Piotr Sz. (usiłowanie naruszenia nietykalności funkcjonariuszki); 
  • art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § 1 kk - zatrzymany Krzysztof D. (usiłowanie naruszenia nietykalności funkcjonariusza);
  •  art. 224 § 2 kk - zatrzymany Sebastian Ł. (stosowanie groźby oraz przemocy wobec insp. Jacka A. i nadkom. Roberta K.). 

Ponadto ustalono i zatrzymano sprawców innych przestępstw: 

  • dwa czyny z  art. 158 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk - ustalony sprawca Łukasz W. (tymczasowo aresztowany); 
  • art. 160 § 2 kk - ustalony sprawca Krzysztof C. (narażenie 11-miesięcznego syna na niebezpieczeństwo); 
  • art. 43 Prawo Prasowe, art. 216 § 1 kk, art. 217 § 1 kk - ustalony sprawca Piotr P.; 
  • art. 157 § 2 kk - uszkodzenie ciała nieletniej Wiktorii Z. - materiały przesłano do prokuratury z wnioskiem o objęciem ścigania czynu z urzędu. Prokurator objął to ściganiem z urzędu, na podstawie monitoringu ustalono wizerunek sprawcy. 

30.07.2019 r. zatrzymano Mariusza J., podejrzanego o uszkodzenia ciała  pokrzywdzonego Michała P. (czynności w kierunku art. 157 § l kk w zw. z art. 57a § 1 kk).

Czy złożono zawiadomienia ws.  niewłaściwego zachowania policjantów

Na chwilę obecną do KMP w Białymstoku nie wpłynęły zawiadomienia dotyczące niewłaściwego zachowania policjantów przez uczestników marszu lub inne osoby.

Czy policja dysponuje nagraniami z monitoringu

Policja dysponuje zabezpieczonymi nagraniami monitoringu miejskimi, materiałami operacyjnymi, na bieżąco zabezpieczane są nagrania z internetu.

Jakie działania podjęto w związku z poszukiwaniem sprawców

Wizerunki sprawców - zarówno przestępstw, jak  i wykroczeń - opublikowano na stronach internetowych. Skutkowało to uzyskaniem szeregu informacji o ich danych osobowych. Na prośbę policji społeczeństwo samo informuje i przesyła wizerunki sprawców.

Jaki był cel użycia helikoptera krążącego na bardzo niskiej wysokości 

W ramach operacji policyjnej śmigłowiec Straży Granicznej realizował zadania: 

  • monitorowania głównych ciągów komunikacyjnych oraz miejsc w Białymstoku, w tym na trasie przemarszu; 
  • rejestracji zachowań niezgodnych z prawem osób, które usiłowały zakłócić przebieg legalnego zgromadzenia, celem utrwalenia i zabezpieczenia materiału dowodowego;
  • współpracy z patrolami policji i przekazywaniu informacji o bieżącej sytuacji operacyjnej oraz pojawiających się zagrożeniach.

Lot wykonywany był przez funkcjonariuszy SG, którzy realizowali go w oparciu o obowiązujące ich unormowania prawne.

Ponadto na 30 lipca 2019 r. na podstawie zebranych różnego rodzaju materiałów ukarano sprawców różnego rodzaju wykroczeń: 

  • nałożono 75 mandatów karnych;
  • skierowano 4 wnioski o ukaranie; 
  • poinformowano w jednym przypadku Sąd Rodzinny.

W przypadku 30 zarejestrowanych zdarzeń trwają nadal ustalenia operacyjne.

II.519.889.2019

Debata "Być sobą - porozmawiajmy o transpłciowości"

Data: 2019-08-01
  • Osoby transpłciowe cierpią z powodu klimatu społecznego, który obecnie panuje – często stają się ofiarami przemocy czy pogardy
  • Ponadto skarżą się na skomplikowane procedury prawne, w których muszą pozywać swoich rodziców
  • O transpłciowości i problemach z nią związanych dyskutowano podczas debaty zorganizowanej przez Biuro RPO na Festiwalu Pol’and’Rock

Temat transpłciowości jako pierwszy w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich zapoczątkował poprzednik Adama Bodnara dr Janusz Kochanowski. To bardzo ważne, bo to on jako pierwszy Rzecznik był obecny na Festiwalu Pol’and’Rock.

W debacie wzięli udział:

  • dr n.md. Bartosz Grabski  – psychiatra, seksuolog; jako jeden z kilku lekarzy w Polsce posiada europejski tytuł specjalisty medycyny seksualnej – FECSM (Fellow of the European Committee of Sexual Medicine); Zaangażowany w praktykę zawodową oraz działalność naukową (Kierownik Pracowni Seksuologii Katedry Psychiatrii Wydziału Lekarskiego UJ CM), w tym w szkolenia, warsztaty i sympozja krajowe i zagraniczne. Autor i współautor wielu książek i publikacji, w tym dotyczących psychologii osób LGBT. Jeden z nielicznych ekspertów w Polsce zakresie zdrowia medycznego osób transpłciowych. Zaangażowany obecnie m.in. w tłumaczenie na język polski Standardów Opieki WPATH (World Professional Association for Transgender Health):
  • prof. Danuta Uryga - doktor habilitowana nauk społecznych w zakresie pedagogiki (2014), Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej; mama osoby transpłciowej, aktywna członkini Stowarzyszenia My Rodzice zrzeszającego rodziców osób LGBT działających na rzecz ich równych praw.
  • Agnieszka Frączek - terapeutka z dużym doświadczeniem w pracy terapeutycznej i rozwojowej z osobami LGBTQ+. Związana z poznańskim Stowarzyszeniem Grupa Stonewall, gdzie prowadzi grupy wsparcia oraz grupę rozwojową. W Wielkopolskiej Szkole Psychoterapii Gestalt w Poznaniu prowadzi warsztaty dla psychoterapeutów/tek  w obszarze pracy z osobami LGBTQ+.
  • Marek Urbaniak – prawnik, absolwent Wydziału Prawa i Administracji UMK w Toruniu (w Katedrze Prawa Cywilnego i Międzynarodowego Obrotu Gospodarczego). Był członkiem organizacji pozarządowych zajmujących się edukacją prawniczą, edukacją ekonomiczną oraz współpracą wymiaru sprawiedliwości z samorządem terytorialnym. Niezrzeszony działacz na rzecz osób transpłciowych.

Problem wybrzmiewa  coraz bardziej ze względu na coraz większe trudności jakie napotykają osoby transpłciowe.

Dr Bartosz Grabski - Problemy z jakimi zgłaszają się osoby transpłciowe są bardzo różne. Identyfikuję ich kilka: dysforia płciowa – czyli jak czuję się wewnętrznie, jak moje ciało się prezentuje, a jaki jest mój status prawny. Konieczna jest więc zmiana (tranzycja) medyczna i prawna – czyli proces przejścia z jednej roli np. męskiej do roli kobiety lub do roli niebinarnej – ale nie tylko w formie medycznej. 

Druga grupa problemów to bardzo poważny stres mniejszościowy,  kontekst społeczno-kulturowy. Atmosfera, która obecnie panuje, przekłada się na samopoczucie psychiczne tych osób. Bycie ofiarą, świadkiem aktów przemocy wpływa bardzo mocno na samopoczucie osób, których to dotyczy.

Marek Urbaniak - Osoby transpłciowe nie mają żadnego zabezpieczenia prawnego, nie mamy w Polsce żadnych regulacji. Żeby osoba transpłciowa mogła zmienić status prawny, musi złożyć pozew przeciw swoim rodzicom. To bardzo skomplikowana konstrukcja prawna. Osoba ta musi udowodnić swój transseksualizm, ale jednocześnie przejść procedurę medyczną.

Przykład: Młoda dziewczyna transpłciowa Elena chciała uzgodnić płeć i zmienić dokumenty. Po przejściu półrocznej procedury medycznej musi przedstawić sądowi całą dokumentację. Obejmuje to m.in.: badanie chromosomów płciowych, badania hormonów we krwi, opinię psychologa i  jeszcze badanie dna oka. Dopiero wtedy mogła wnieść pozew, po wpłaceniu opłaty – 600 zł. I potem musi czekać.

Podczas przesłuchania przedstawiła jak się czuje, kim jest, ale jej rodzice zgłosili odmienną opinię – twierdząc że jest mężczyzną. Sąd powołał biegłego seksuologa. Biegły zaprosił Elenę na badanie. Pojawił się problem – bo przygotowanie opinii bardzo mocno ingeruje w prywatność: relacje między rodzicami, kontakty seksualne, masturbację. Opinia taka zostaje przesłana również do rodziców. Wszyscy dostali wgląd w tę opinię.

Rodzice zaczęli podważać to, co zapisano w opinii. Powołali więc świadków, którzy mogli poprzeć ich tezy, więc musieli odnosić się do pewnych zapisów. To wszystko trwa przynajmniej kilka, kilkanaście miesięcy, a mogło ciągnąć się nawet latami.

Biegli uznali ostatecznie, że Elena jest kobietą. Tak też orzekł sąd, choć rodzice oczywiście mają prawo do apelacji.

Adam Bodnar - Orzeczenie Sądu Najwyższego ze stycznia tego roku wskazuje, że nie trzeba już w ramach procedury pozywać swoich dzieci. Właśnie po to są niezależne sądy.

- Mam dziecko 22-letnie. Jest osobą transpłciową, młodą kobietą, którą bardzo wspieram, a pomagają mi w tym organizacje pozarządowe – mówiła prof. Danuta Uryga.  W problem transpłciowości swoich dzieci angażują się właściwie same kobiety, matki. To wszystko, co się dzieje wobec takich osób, dotyczy całych rodzin. Rodziny cierpią razem z dzieckiem z powodu dyskryminacji w szkole czy otoczeniu. Największe problemy to:

  • funkcjonowanie w środowisku. Szkoła i postawy pedagogów są najważniejsze, bo kształtują ogólną atmosferę wobec takich dzieci. Są szkoły, które respektują takie osoby i ich tożsamość, ale są też i takie, które niestety mają z tym ogromny problem;
  • możliwość zmiany imienia na imię używane. Niektóre urzędy robią z tego problem, w innych jest to możliwe;
  • koszty procedury medycznej to ogromny problem rodzin, bo to one właściwie  je ponoszą a wsparcie państwa jest znikome. Refundacja trwa stanowczo za długo, a przecież czas przedłuża cierpienie dzieci. Rodzice są też oskarżani, że problemy dziecka to ich wina, złego wychowania, problemów rodzinnych, złego modelu funkcjonującego w domu.

- Transpłciowość nie jest wskazaniem do psychoterapii. Nie z tego powodu. To trudności, z którymi te osoby się borykają, powodują że potrzebują takiej terapii. Klimat społeczny jest wysoce niesprzyjający. Po takich wydarzeniach, jak majowe w związku z samobójstwem Milo, potrzeba terapii się zwiększa – mówiła Agnieszka Frączek.

Bardzo często podważa się osobowość osób transpłciowych. Wystarczy, że nosi trampki, a nie buty na obcasie. Dlatego wsparcie rodziców jest szczególnie ważne. Im jest łatwiej przejść procedurę.

Pytania i głosi publiczności

- Jak te problemy, o których mówiliście, wyglądają w różnych miejscach w Polsce? Może wystarczy przeprowadzić się ze wsi do miasta albo z mniejszego miasta do większego? A jak to wygląda za granicą?

Prof. Grabski – rzeczywiście, w moim gabinecie w Krakowie spotykam pacjentów z całej Polski. Ludzie jeżdżą po kraju, żeby znaleźć odpowiedniego specjalistę. Jeśli chodzi o zagranicę, daleko nam do tego, co jest na przykład w Wielkiej Brytanii - do profesjonalnych ośrodków, specjalistycznego wsparcia.

Prof. Uryga – sytuacja wygląda bardzo różnie w różnych miejscach Polski, zależy czasami na jaki urząd się trafi, na jaką szkołę.

Marek Urbaniak – z sądami też bywa różnie, postępowania potrafią być bardzo krótkie albo bardzo się ciągnąć. Zależy to też od stosunku rodziców i tego, jak zachowują się w czasie postępowania.

- Jak możemy okazywać wsparcie osobom transpłciowym w naszym otoczeniu?

Zwracać się do nich takim imieniem i takimi końcówkami, jakie preferują, Być serdecznym, dobrym i pomocnym. Okazywać pozytywne emocje. Mądrze głosować na polityków gotowych na zmiany. Zgodzić się być świadkiem w postępowaniu o ustalenie płci. Sprzeciwiać się takim działaniom, jak samorządowe uchwały anty-LGBT. Nie trzeba być osobą transpłciową, żeby być transaktywistą.

Głoś zabrała też Dorota Świercz, mama transpłciowego 5-letniego Bartka, którego sprawę nagłośniły media. Opowiedziała o sytuacji swojej i swojego syna. Mówiła, że chce walczyć o jego szczęście i dobro - została nagrodzona gromkimi brawami.

– Jak wygląda postępowanie medyczne wobec transpłciowego dziecka?

Dr Bartosz Grabski – Są na to różne modele. To temat, który wymaga jeszcze wielu badań i wielkiego zaangażowania naukowców i lekarzy, żeby go dobrze dopracować. Najlepszy wydaje się model mieszany, w którym pozwala się dziecku rozwijać w takiej płci, jak chce, zwraca się do niego takim imieniem jak chce, ale nie podejmuje się żadnego leczenia, tak żeby w okresie dojrzewania, jeśli sytuacja się zmieni, mógł lub mogła wrócić do płci metrykalnej.

W podsumowaniu debaty Milena Adamczewska z BRPO wskazała, że każdy z nas może zrobić coś dla osób transpłciowych w naszym otoczeniu, każdy z nas może dołożyć cegiełkę do zmian społecznych, które potem pociągną za sobą niezbędne zmiany procedur medycznych i prawnych.

 

RPO zaniepokojony atakami na „Marsz Równości” w Białymstoku; pyta też premiera o wypowiedź szefa MEN

Data: 2019-07-22
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony agresją przeciwników „Marszu Równości” w Białymstoku
  • Brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych
  • Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska służyłoby uspokojeniu nastrojów społecznych
  • Rzecznik pyta premiera, czy stanowisko rządu wyrażają słowa szefa MEN Dariusza Piontkowskiego, że „Marsze Równości’ budzą „ogromny opór” wobec czego „warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”

Podczas „Marszu Równości” 20 lipca 2019 r. w Białymstoku doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego, legalnego zgromadzenia. 

RPO pyta policję o zabezpieczenie marszu

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zabezpieczenia marszu przez policję. W piśmie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku Rzecznik wyraził zaniepokojenie widocznym na nagraniach poziomem agresji osób usiłujących zablokować „Marsz Równości”. Chodzi o przypadki pobicia uczestników marszu, rzucania w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami, wykrzykiwania haseł obraźliwych i nienawistnych.

Rzecznik dostrzega, że policja  przeznaczyła znaczne siły do zabezpieczenia tego legalnego zgromadzenia. W ocenie RPO działania podjęte przed i podczas „Marszu Równości" powinny być konsekwentnie kontynuowane w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń.

Rzecznik zwrócił się do komendanta o następujące informacje:

  • jak  zabezpieczano „Marsz Równości’, zwłaszcza w kontekście oddzielenia manifestacji i kontrmanifestacji oraz czy dokonano analizy przebiegu zabezpieczenia;
  • ile osób zatrzymano (w kontekście jakich przestępstw i zarzutów) a ile  wylegitymowano (i w jakim kontekście);
  • czy zidentyfikowani zostali sprawy napaści (w internecie są nagrania  napaści na dziewczynę oraz na młodego chłopaka);
  • ile było aktów przemocy w stosunku do policjantów; czy ustalono sprawców;
  • czy uczestnicy marszu lub inne osoby złożyły zawiadomienia dotyczące niewłaściwego zachowania policjantów;
  • czy policja dysponuje nagraniami z monitoringu;
  • jakie działania podjęto w związku z poszukiwaniem sprawców;
  • jaki był cel użycia przez policję krążącego na bardzo niskiej wysokości helikoptera, czy w tym zakresie dochowano standardów bezpieczeństwa.

W przypadku zainicjowania przez policję postępowań karnych lub wykroczeniowych Rzecznik prosi o przekazanie szczegółów.

Rzecznik pyta premiera o słowa ministra Dariusza Piontkowskiego

W wystąpieniu do premiera Mateusza Morawieckiego Adam Bodnar napisał, że jego poważne zaniepokojenie wzbudził komentarz nowego ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego. W wywiadzie dla  TVN24 stwierdził on: „Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Według Rzecznika wyrażanie takich poglądów wskazuje na rażącą nieznajomość konstytucyjnego standardu ochrony praw człowieka i związanych z nim obowiązków państwa. - W ocenieRzecznika Praw Obywatelskich, w interesie Rady Ministrów, władzy wykonawczej demokratycznego państwa prawa powinno leżeć jak najszybsze odniesienie się do tych wypowiedzi – napisał Adam Bodnar.

Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska – opartego na wartościach konstytucyjnych i sprzeciwiającego się przemocy – posłuży uspokojeniu nastrojów społecznych. Rzecznik ma bowiem obawy, że brak stanowczej reakcji władzy publicznej może w niedługim czasie doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do premiera o wyjaśnienia, w szczególności o odniesienie się do wypowiedzi Ministra Edukacji Narodowej. - W szczególności proszę o wyjaśnienie, czy wypowiedź Ministra Edukacji Narodowej wyraża stanowisko Rady Ministrów w przedmiocie ochrony wolności zgromadzeń w Rzeczypospolitej Polskiej - głosi pismo RPO.

Standardy wolności zgromadzeń 

Rzecznik przypomniał też standardy wolności zgromadzeń - według prawa polskiego, europejskiego i międzynarodowego.

Zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, a ograniczenia tej wolności może określać ustawa. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym.

Stosownie do art. 32 Konstytucji wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do organizowania zgromadzeń i manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli poglądy te mogą budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te są również chronione przez akty prawa międzynarodowego oraz orzecznictwo międzynarodowych organów ochrony praw człowieka. W art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych 10 grudnia 1948 r.  zapewniono, że „każdy człowiek ma prawo do wolności pokojowego zgromadzania się”.

Kolejnym aktem określającym w sposób wiążący podstawowe prawa i wolności człowieka oraz zobowiązania państw wobec obywateli był Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, otwarty do podpisu w Nowym Jorku 19 grudnia 1966 r. Jest on w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Zgodnie z art. 21 MPPOiP: uznaje się prawo do spokojnego gromadzenia się. Na wykonywanie tego prawa nie mogą być nałożone ograniczenia inne niż ustalone zgodnie z ustawą i konieczne w demokratycznym społeczeństwie w interesie bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, porządku publicznego bądź dla ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób.

Efektywne i rzeczywiste poszanowanie wolności zgromadzeń nie może się ograniczać wyłącznie do obowiązku władz publicznych powstrzymania się od ingerencji w organizację lub przebieg pokojowego zgromadzenia. Istnieją bowiem także pozytywne zobowiązania państwa do zagwarantowania bezpiecznego korzystania z tej wolności. Organy władzy mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji.

Wolność zgromadzeń jest zagwarantowana także w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach, sprzeciwiających się głoszonym przez uczestników manifestacji hasłom. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz, a wszelkie ograniczenia swobody demonstrujących muszą być zgodne z treścią art. 11 ust. 2 EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że to na władzach państwowych ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu.  Obejmuje to również obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, co ma szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i narażonych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce ETPCz rozpatrywał zakaz Prezydenta Warszawy na Paradę Równości w 2005 r. Głównym powodem odmowy było to, że organizator nie przedstawił projektu organizacji ruchu, choć żaden oficjalny dokument takiego wymogu nie zawierał. W ocenie ETPCz naruszono art. 11, 13 i 14 EKPCz. Według Trybunału można przypuszczać, że rzeczywistą przyczyną odmowy była niechęć lokalnych władz do środowiska osób homoseksualnych.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władz wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację.  ETPCz pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony.

W bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Ograniczanie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako absolutny wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego i pokojowego zgromadzania się, a każdy zakaz odbycia zgromadzenia musi być w sposób przekonujący uzasadniony. Ograniczenia wolności zgromadzeń nigdy też nie powinny opierać się na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach. Zakaz zgromadzenia nie powinien być wydany bez oceny stopnia zagrożenia, zakończonej wnioskiem o wysokim prawdopodobieństwie jego wystąpienia. 

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r.  uznano, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa (wolności zgromadzeń) nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego zgromadzenia”. TK podkreślił, że na władzy ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, bez względu na stopień kontrowersyjności ich poglądów, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów  (np. wzywających do nienawiści rasowej czy propagujących ideologię faszystowską).

VII.613.43.2019, II.519.889.2019

Przeczytaj ten tekst, zanim zakażesz marszu równości - pisze Anna Błaszczak-Banasiak z BRPO w "Rzeczpospolitej"

Data: 2019-07-16

Z opublikowanych niedawno badań CBOS wynika, że po powolnym – jednak obserwowanym – wzroście aprobaty dla praw osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) nastąpiło wyhamowanie tego trendu. Z perspektywy rzecznika praw obywatelskich zmiana ta jest dobrze widoczna na ulicach polskich miast. I to dosłownie, bo w ciągu kilku ostatnich miesięcy czterech lokalnych prezydentów wydało administracyjny zakaz organizacji tzw. marszu równości - pisze Anna Błaszczak-Banasiak, adwokatka, dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.  

Skoro standardy prawne są jasne, a orzecznictwo sądowe spójne i konsekwentne to skąd nagła zmiana postawy niektórych samorządowców? W trwającej nieustannie kampanii wyborczej, przy wzrastających nastrojach homofobicznych, trudno jest podjąć niepopularną dla własnych wyborców decyzję. Dlatego wszystkie dotychczasowe zakazy upadły dopiero w postępowaniu sądowym. Można to zrozumieć. Często chcielibyśmy, żeby trudne decyzje podejmował za nas ktoś inny. Tylko czy nie taka jest właśnie rola prezydenta miasta?

 

Kielecki sąd uchylił zakaz Marszu Równości. Podzielił stanowisko RPO

Data: 2019-07-05
  • Zakaz Marszu Równości przez prezydenta Kielc nie odpowiadał przesłankom ustawowym - uznał Sąd Okręgowy w Kielcach, uchylając ten zakaz
  • Bogdan Wenta twierdził, że marsz może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu - zgłoszono bowiem kilkanaście kontrmanifestacji
  • RPO zaskarżył do sądu decyzję prezydenta, bo naruszała ona Prawo o zgromadzeniach, Konstytucję i Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności
  • Korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminację powinno skłonić władze do skrupulatnego zabezpieczenia trasy marszu, a nie do wydania zakazu - uznał sąd

5 lipca 2019 r. Sąd Okręgowy w Kielcach uchylił decyzję prezydenta miasta. Do sądu zaskarżył ją organizator marszu, a Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania.

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Gdyby prezydent Kielc się na to zdecydował, Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia. Odwołanie zapowiada organizacja społeczna, która przystąpiła do sprawy po stronie miasta.

Wnosząc o uchylenie zakazu, Rzecznik przedstawił obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta błędnie i bezpodstawnie przyjął, że wystarczającą podstawą zakazu może być organizacja w tym samym dniu innych zgromadzeń grup różniących się przekonaniami społeczno-politycznymi - ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. A to nie ze strony organizatorów i uczestników marszu miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia. 

Zgłoszenie marszu, zakaz, odwołanie

13 czerwca 2019 r. do Urzędu Miasta Kielce wpłynęło zawiadomienie o zamiarze zorganizowania 13 lipca „Marszu Równości” dla poparcia równouprawnienia osób LGBT+ . Wpłynęło również kilkanaście innych zawiadomień o zgromadzeniach w tym samym dniu.

Komendant Miejski Policji w Kielcach wskazał, że marsz  poparcia dla równouprawnienia osób LGBT+ budzi bardzo negatywne emocje i kontrowersje. ”Istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu przedmiotowego marszu przez grupy osób o poglądach prawicowych i konserwatywnych, w tym pseudokibiców klubów piłkarskich” - napisał.

3 lipca 2019 r. prezydent Kielc Bogdan Wenta zakazał marszu, powołując się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach (art.  14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach). Organizator odwołał się do sądu. RPO przyłączył się do tego postępowania. Decyzji prezydenta zarzucił naruszenie:

  • art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach poprzez bezpodstawne przyjęcie, że czas i miejsce zgromadzenia oraz fakt organizacji w tym samym dniu innych zgromadzeń grup reprezentujących różniące się przekonania społeczno-polityczne oraz Międzynarodowego Harcerskiego Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej są wystarczającą podstawą do zakazu zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach - podczas gdy to nie ze strony organizatorów i uczestników zgromadzenia miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia;
  • art. 57 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 11 ust. 1 i 2 i art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności poprzez nieuzasadnione i nieproporcjonalne naruszenie prawa do wolności zgromadzeń.

Uzasadnienie sądu

Sąd wskazał, że jak słusznie podnosili uczestnicy postępowania, konstytucyjna wolność zgromadzeń nie jest absolutna, ale jej ograniczenie powinno być traktowane jako wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego, pokojowego zgromadzania się. W orzecznictwie sądów krajowych, Trybunału Konstytucyjnego jak i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazuje się, że ograniczenia wolności zgromadzeń nie powinny opierać się na przypuszczeniach bądź spekulacjach, a ewentualny zakaz podejmowany bez uprzedniej oceny stopnia zagrożenia.

Sąd w całości podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, że standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu odbycia zgromadzenia nie mogą być
  • interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji RP i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich próbujących udaremnić przeprowadzenie demonstracji.

Prezydent Kielc wydając zakaz przyjął, że spełniono przesłanki określone w art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach, polegające na zagrożeniu życiu lub zdrowia ludzi, jak i mienia w znacznych rozmiarach. Jego zdaniem w Marszu Równości mogą wziąć udział grupy osób o przeciwstawnych poglądach i ideach , co doprowadzić może do eskalacji konfliktu i stworzenia realnego zagrożenia nie tylko dla uczestników przemarszu, ale i dla mieszkańców Kielc. Zagrożenie to potęguje okoliczność, że zgłoszono odbycie 12 zgromadzeń przez uczestników o poglądach przeciwstawnych do prezentowanych przez uczestników przemarszu.

Twierdzeń tych sąd nie podziela. W piśmiennictwie wręcz akcentuje się, że możliwość zagrożenia winna być prawdopodobna w stopniu znacznym, a nie hipotetyczna i oparta na przypuszczeniach. Ocena, czy odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, albo mieniu w znacznych rozmiarach musi być oparta na zebranych w postępowaniu dowodach odnoszących się do skonkretyzowanych okoliczności, a nie tylko przypuszczeń, czy założeń, a następnie uzasadniona w sposób przekonywający w uzasadnieniu decyzji. Dowodem takim nie jest pismo Komendanta Miejskiego Policji w Kielcach, który poinformował, że z doniesień medialnych dotyczących marszy o takim samym charakterze, które odbyły się w innych miastach Polski wynika, że zgromadzenia wyrażające poparcie dla równouprawnienia osób LGTB+ budzą wśród lokalnych społeczności bardzo negatywne emocje i kontrowersje.

Źródło potencjalnego zagrożenia życia czy zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach tkwić musi w samym zgromadzeniu, a nie w okolicznościach pochodnych, np. w planowanym działaniu jakiejś grupy osób mających na celu utrudnienie odbycia zgromadzenia publicznego.

Faktem powszechnie znanym jest, że Marsze Równości odbywają się w wielu miastach Polski, a w Warszawie mają miejsce od wielu lat. Ich uczestnicy domagają się równouprawnienia dla osób LGBT, promują idee akceptacji dla mniejszości seksualnych. Nie sposób uznać, że zagrożenie dla bezpieczeństwa tkwi w samym zgromadzeniu - z uwagi na przeciwstawność poglądów jego uczestników.

Odnosząc się do argumentu o możliwości konfrontacji z innymi zgromadzeniami, sąd uznał go za nietrafny, oparty o niewłaściwą wykładnie art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach. Niedopuszczalne jest uzależnienie możliwości realizacji wolności zgromadzeń od  reakcji przeciwników zgromadzenia. Wykładnia przeciwna prowadziłaby do sytuacji, że wystarczającym dla uniemożliwienia zgromadzenia byłoby nawoływanie do przemocy wobec jego uczestników.

Orzecznictwo ETPC, sądów powszechnych jak również Trybunału Konstytucyjnego potwierdza, że to na władzach państwowych ciąży obowiązek zapewnienia pokojowego charakteru zgromadzenia i zagwarantowania ochrony jego uczestnikom, bez względu na stopień kontrowersyjności przedstawianych poglądów. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 18 stycznia 2006 r. podkreślił, że na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony grupom organizującym demonstracje i biorącym w nich udział, bo tylko w ten sposób można realnie gwarantować wolność zgromadzeń, bez względu na stopień kontrowersyjności (ale nie przekraczając prawnie ustalonych zakazów głoszenia określonych poglądów, np. wzywających do nienawiści rasowej, czy propagujących ideologię faszystowską) przedstawianych publicznie poglądów i opinii.

Obowiązkiem władzy publicznej jest stworzenie skutecznych przesłanek odbycia zgłoszonego zgromadzenia w sytuacji, gdy poprzez zachowania innych uczestników życia publicznego zagrożone byłoby zrealizowanie wolności zgromadzeń.

Podkreślenia wymaga, że swobodne korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminacje powinno skłonić władze publiczne do skrupulatnego zabezpieczenia trasy przemarszu, nie zaś do wydania zakazu zgromadzenia.

Za okoliczność uzasadniającą wydanie zakazu Marszu Równości nie może być uznane to, że w tym samym czasie odbywać się będzie 46 Harcerski Festiwal Kultury Młodzieży Szkolnej Kielce 2019. Brak jest podstaw do przyjęcia, że źródło zagrożenia tkwi w samym zgromadzeniu. Dla uczestników Festiwalu 13 lipca 2019 r. zaplanowano warsztaty m.in. w Kieleckim Centrum Kultury, które mieści się w pobliżu trasy marszu. Warsztaty te odbywać się będą wewnątrz budynku, a nie przed nim, stąd też nie sposób przyjąć, że i w tym przypadku zagrożenie jest wysoce prawdopodobne.

Stowarzyszenie Liga Świętokrzyskich Rodzin w Kielcach podniosło, że zgoda na Marsz Równości stanowić będzie akceptację nieobyczajnego zachowania uczestników parady LGTB, publiczne promowanie  homoseksualizmu, a przez to obrażanie uczuć religijnych wielu obywateli Kielc. 

Twierdzenia te nie mają znaczenia w aspekcie wystąpienia przesłanki z art. 14 u.z.p Zakaz zgromadzeń w żadnym razie nie może wynikać z tego, że organ władzy publicznej nie akceptuje stanowiska osób biorących udział w zgromadzeniu. Zadaniem organów władzy publicznej jak i sądów nie jest analizowanie haseł, idei i treści, które nie naruszają przepisów obowiązującego prawa, a którym służyć ma zgromadzenie. Przy ocenie zachowania uczestników zgromadzenia na gruncie tego przepisu ma natomiast znaczenie cel zgromadzenia. Jak wynika  ze zgłoszenia, celem Marszu Równości jest wyrażenie poparcia dla równouprawnienia osób LGBT+ w Polsce, promowanie idei tolerancji i akceptacji dla mniejszości, promowanie szacunku oraz przeciwdziałanie dyskryminacji. 

Stan prawny

Jak przypomniał RPO, art. 57 Konstytucji zapewnia każdemu wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Obowiązkiem władz jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Według art. 32 Konstytucji wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że na władzach ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu. Faktyczne poszanowanie wolności zgromadzeń obejmuje również pozytywny obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności. Ma to szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i podatnych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Analiza RPO decyzji Prezydenta Kielc

Prezydent zastosował art. 14 pkt 2 ustawy błędnie, nie uwzględnił wartości i norm wyższego rzędu oraz ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony, niespełniający testu niezbędności i proporcjonalności.

Źródła zagrożeń dopatruje się głównie w kontrmanifestacjach i możliwym zachowaniu ich uczestników, a także innych osób o konserwatywnych poglądach czy pseudokibiców. Tymczasem prezydent powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników marszu. Posłużył się de facto zasadą odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za liczbę kontrmanifestacji i potencjalne agresywne zachowanie osób, na które organizatorzy marszu nie mogą mieć wpływu.

Ponadto za potencjalne źródło zagrożeń prezydent uznał także fakt, że okazywanie poparcia dla osób LGBT+ budzi w niektórych kręgach społecznych silne emocje czy kontrowersje. Pominął jednak okoliczność, że uczestnicy marszu należą do mniejszości narażonej na dyskryminację, a ich celem jest zwrócenie uwagi na konieczność przestrzegania konstytucyjnego zakazu dyskryminacji ze względu na jakiekolwiek przyczyny i obowiązku poszanowania przez władze publiczne godności ludzkiej.

Swobodne korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminację powinno podlegać szczególnej ochronie władz publicznych i skłonić je do szczególnie skrupulatnego zabezpieczenia trasy przemarszu, nie zaś do ograniczenia wolności zgromadzeń tym osobom.

Zakazu nie może również usprawiedliwiać fakt, że część społeczności lokalnej negatywnie odbiera żądania osób LGBT+ do równego traktowania. Sytuacja, w której władze publiczne pod presją osób prezentujących postawy dyskryminacyjne zakazują pokojowego zgromadzenia, jest nie do pogodzenia z obowiązkami władz do poszanowania przyrodzonej godności każdego człowieka i równego traktowania (art. 30 i art. 32 Konstytucji).

Zakaz marszu ma również uzasadniać fakt, że w tym samym czasie odbywa się  Harcerski Festiwal Kultury Młodzieży Szkolnej Kielce oraz to, iż trasa marszu prowadzi przez ścisłe  centrum miasta, gdzie mogą przebywać goście festiwalu, mieszkańcy i turyści. Tymczasem korzystanie z wolności zgromadzeń prawie zawsze wpływa na codzienne życie miasta i jego mieszkańców. Argumentacja prezydenta prowadziłaby do konkluzji, że sam fakt zgromadzenia w centrum miasta i w czasie wydarzenia kulturalnego uzasadnia jego zakazanie. Byłoby to oczywiście sprzeczne z wymogiem proporcjonalności, stanowiącym jedno z podstawowych kryteriów dopuszczalności ograniczenia konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń.

Nie sposób również stwierdzić, by zakaz ten był środkiem koniecznym dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia. Nawet jeśli w ocenie prezydenta  istniała taka realna i uzasadniona obawa, to należało wyeliminować to w inny sposób. Prezydent nie skorzystał bowiem z możliwości przeprowadzenia rozprawy administracyjnej, mającej na celu uzgodnienie zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń. Zakaz zgromadzenia, który powinien być działaniem ostatecznym jako najdotkliwiej ograniczający konstytucyjną wolność, nie był tym samym konieczny, lecz zastosowany z naruszeniem przepisów prawa. 

Ponadto prezydent dysponował innymi środkami, które pozwoliłyby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom zgromadzenia i chronić porządek publiczny. Jest to zadanie policji czy straży gminnej. Prezydent w ogóle nie odniósł się do możliwych działań policji lub straży miejskiej, które powinny zapewnić bezpieczeństwo.

Prezydent nie wyjaśnił też, z jakich powodów uznaje, że jedynym środkiem jest zakaz zgromadzenia. Nie próbował wykazać, że przepisy prawa są niewystarczające dla zapewnienia porządku i bezpieczeństwa podczas zgromadzenia i że poza zakazem nie miał innych możliwości działania.

- W konsekwencji decyzji Prezydenta Miasta Kielce organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka, zostali pozbawieni możliwości skorzystania z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki - głosi konkluzja pisma procesowego RPO.

XI.613.3.2019

Kielce. Kolejny zakaz Marszu Równości - kolejne odwołanie Rzecznika do sądu

Data: 2019-07-04
  • Prezydent Kielc zakazał Marszu Równości, twierdząc że może on zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu - zgłoszono bowiem kilkanaście kontrmanifestacji
  • RPO zaskarżył do sądu decyzję Bogdana Wenty, bo narusza Prawo o zgromadzeniach, Konstytucję i Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności
  • Prezydent obciążył uczestników pokojowego marszu odpowiedzialnością za potencjalne zachowania kontrmanifestantów
  • Tymczasem władze są obowiązane zapewnić bezpieczeństwo pokojowych demonstracji, zwłaszcza obywatelom należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Sądu Okręgowego w Kielcach, wnosząc o uchylenie decyzji prezydenta.  

Zgłoszenie marszu, zakaz, odwołanie

13 czerwca 2019 r. do Urzędu Miasta Kielce wpłynęło zawiadomienie o zamiarze zorganizowania 13 lipca „Marszu Równości” dla poparcia równouprawnienia osób LGBT+ . Wpłynęło również 19 innych zawiadomień o zgromadzeniach w tym samym dniu.

W swej opinii Komendant Miejski Policji w Kielcach wskazał, że marsz  poparcia dla równouprawnienia osób LGBT+ budzi bardzo negatywne emocje i kontrowersje. ”Istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu przedmiotowego marszu przez grupy osób o poglądach prawicowych i konserwatywnych, w tym pseudokibiców klubów piłkarskich” - napisał.

3 lipca 2019 r. prezydent Kielc Bogdan Wenta zakazał marszu, powołując się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach (art.  14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach). Organizator odwołał się do sądu.

RPO przyłączył się do tego postępowania przed Sądem Okręgowym w Kielcach, wnosząc o uchylenie decyzji prezydenta. Zarzucił jej naruszenie:

  • art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach poprzez bezpodstawne przyjęcie, że czas i miejsce zgromadzenia oraz fakt organizacji w tym samym dniu innych zgromadzeń grup reprezentujących różniące się przekonania społeczno-polityczne oraz Międzynarodowego Harcerskiego Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej są wystarczającą podstawą do zakazu zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach - podczas gdy to nie ze strony organizatorów i uczestników zgromadzenia miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia;
  • art. 57 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 11 ust. 1 i 2 i art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności poprzez nieuzasadnione i nieproporcjonalne naruszenie prawa do wolności zgromadzeń.

Sąd okręgowy ma 24 godzin na rozpoznanie odwołania. Od jego decyzji można odwołać się do sądu apelacyjnego, który też musiałby rozpoznać sprawę w 24 godziny. 

Stan prawny

Jak przypomniał RPO, zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji RP wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że na władzach ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu. Faktyczne poszanowanie wolności zgromadzeń nie może sprowadzać się wyłącznie do powstrzymania się od ingerencji, lecz obejmuje również pozytywny obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności. Ma to szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i podatnych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce ETPCz rozpatrywał zakaz Prezydenta Warszawy na Paradę Równości w 2005 r. Głównym powodem odmowy było to, że organizator nie przedstawił projektu organizacji ruchu, choć żaden oficjalny dokument takiego wymogu nie zawierał. W ocenie ETPCz naruszono art. 11, 13 i 14 EKPCz. Według Trybunału można przypuszczać, że rzeczywistą przyczyną odmowy była niechęć lokalnych władz do środowiska osób homoseksualnych.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władz wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację.  ETPCz pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony.

W bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Ograniczanie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako absolutny wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego i pokojowego zgromadzania się, a każdy zakaz odbycia zgromadzenia musi być w sposób przekonujący uzasadniony. Ograniczenia wolności zgromadzeń nigdy też nie powinny opierać się na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach. Zakaz zgromadzenia nie powinien być wydany bez oceny stopnia zagrożenia, zakończonej wnioskiem o wysokim prawdopodobieństwie jego wystąpienia. W przypadku konfliktu konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń z innymi prawami, takimi jak bezpieczeństwo czy porządek publiczny, wolność zajmuje pozycję równorzędną.

Ocena, czy odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, musi odnosić się do organizatorów i uczestników zgromadzenia, a nie do osób niechętnych zgromadzeniu. Przy dokonywaniu tej oceny zachowania uczestników zgromadzenia w świetle art. 14 pkt. 2 Prawa o zgromadzeniach, cel zgromadzenia może być istotny. Niedopuszczalne jest uzależnienie możliwości realizacji wolności zgromadzeń od reakcji przeciwników zgromadzenia.

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r.  uznano, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa (wolności zgromadzeń) nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego zgromadzenia”. TK podkreślił, że na władzy ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, bez względu na stopień kontrowersyjności ich poglądów, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Reasumując, standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Taki standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie. W październiku 2018 r. uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości na postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie ws. odwołania od zakazu. Podobnie sądy oceniły zakazy Marszów Równości, wydane 8 kwietnia 2019 r. przez prezydenta Gniezna i 5 czerwca 2019 r. przez prezydenta Rzeszowa.

Analiza decyzji Prezydenta Kielc

Prezydent zastosował art. 14 pkt 2 ustawy błędnie, nie uwzględnił wartości i norm wyższego rzędu oraz ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony, niespełniający testu niezbędności i proporcjonalności.

Źródła zagrożeń dopatruje się głównie w znacznej liczbie zawiadomień o kontrmanifestacjach i możliwym zachowaniu ich uczestników, a także innych osób o konserwatywnych poglądach, czy pseudokibiców. Tymczasem oceniając, czy marsz zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, prezydent powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników tego zgromadzenia.

Prezydent posłużył się de facto zasadą odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za liczbę kontrmanifestacji i potencjalne agresywne zachowanie osób, na które organizatorzy Marszu Równości nie mogą mieć wpływu.

Ponadto za potencjalne źródło zagrożeń prezydent uznał także fakt, że okazywanie poparcia dla osób LGBT+ budzi w niektórych kręgach społecznych silne emocje czy kontrowersje. Pominął jednak okoliczność, że uczestnicy marszu należą do mniejszości narażonej na dyskryminację, a ich celem jest zwrócenie uwagi na konieczność przestrzegania konstytucyjnego zakazu dyskryminacji ze względu na jakiekolwiek przyczyny i obowiązku poszanowania przez władze publiczne godności ludzkiej. Swobodne korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminację powinno podlegać szczególnej ochronie władz publicznych i skłonić je do szczególnie skrupulatnego zabezpieczenia trasy przemarszu, nie zaś do ograniczenia wolności zgromadzeń tym osobom.

Zakazu nie może również usprawiedliwiać fakt, że część społeczności lokalnej negatywnie odbiera żądania osób LGBT+ do równego traktowania. Sytuacja, w której władze publiczne pod presją osób prezentujących postawy dyskryminacyjne zakazują pokojowego zgromadzenia, jest nie do pogodzenia z obowiązkami władz do poszanowania przyrodzonej godności każdego człowieka i równego traktowania (art. 30 i art. 32 Konstytucji RP).

Zakaz marszu ma również uzasadniać fakt, że w tym samym czasie odbywa się  Harcerski Festiwal Kultury Młodzieży Szkolnej Kielce oraz to, iż trasa  marszu prowadzi przez ścisłe  centrum miasta, gdzie mogą przebywać goście festiwalu, mieszkańcy i turyści. Tymczasem korzystanie z wolności zgromadzeń prawie zawsze wpływa na codzienne życie miasta i jego mieszkańców. Argumentacja prezydenta prowadziłaby do konkluzji, że sam fakt zgromadzenia w centrum miasta i w czasie wydarzenia kulturalnego uzasadnia jego zakazanie. Byłoby to oczywiście sprzeczne z wymogiem proporcjonalności, stanowiącym jedno z podstawowych kryteriów dopuszczalności ograniczenia konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń.

Nie sposób również stwierdzić, by zakaz ten był środkiem koniecznym dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia w znacznych rozmiarach. Nawet jeśli w ocenie prezydenta Kielc istniała taka realna i uzasadniona obawa, to należało wyeliminować to w inny sposób. Prezydent nie skorzystał bowiem z możliwości przeprowadzenia rozprawy administracyjnej, mającej na celu uzgodnienie zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń. Zakaz zgromadzenia, który powinien być działaniem ostatecznym jako najdotkliwiej ograniczający konstytucyjną wolność, nie był tym samym konieczny i został zastosowany z naruszeniem przepisów prawa. 

Ponadto prezydent dysponował też innymi środkami, które pozwoliłyby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom zgromadzenia i osobom postronnym, a także należycie chronić porządek publiczny. Jest to zadanie policji czy straży gminnej. Tymczasem w uzasadnieniu swej decyzji prezydent w ogóle nie odniósł się do możliwych działań policji lub straży miejskiej, które powinny zapewnić bezpieczeństwo.

Prezydent nie wyjaśnił też, z jakich powodów uznaje, że jedynym środkiem jest zakaz zgromadzenia. Nie próbował nawet wykazać, że przepisy prawa są niewystarczające dla zapewnienia porządku i bezpieczeństwa publicznego podczas zgromadzenia i że poza zakazem faktycznie nie miał innych możliwości działania.

- W konsekwencji decyzji Prezydenta Miasta Kielce organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka, zostali pozbawieni możliwości skorzystania z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki - głosi konkluzja pisma procesowego RPO.

XI.613.3.2019

Przepis prawa, który zapobiegał dyskryminacji uznany za niekonstytucyjny. Jaka teraz będzie ochrona?

Data: 2019-06-26
  • Niezgodny z Konstytucją jest artykuł Kodeksu wykroczeń przewidujący karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi - uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Artykuł zaskarżył Prokurator Generalny po uznaniu na jego podstawie  winy drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT
  • Artykuł ten zapobiegał dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny - podkreśla RPO
  • Teraz parlament powinien tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na rynku usług ze względu na cechę osobistą, jak płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność czy orientacja seksualna

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewidywał grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chronił tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK w 2017 r. na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd w Łodzi za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

W 2018 r.  Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego  w tej sprawie. - Kiedy przekonania religijne pozostają w oczywistej sprzeczności z cechami i charakterem usługi, to wolno odmówić wykonania takiego świadczenia, nawet jeśli pozostaje to w konflikcie z innymi wartościami, w tym także konstytucyjnymi, takimi jak zakaz dyskryminacji. Natomiast odmowy nie mogą uzasadniać indywidualne przymioty osób, na rzecz których ta usługa ma być wykonana, np. wyznanie religijne, manifestowane poglądy czy preferencje seksualne – uzasadnił SN.

RPO: art. 138 Kw chroni przed dyskryminacją

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw jest ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionował stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazywał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki na wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);
  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);
  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);
  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);
  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. - Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis - ocenił Rzecznik.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał w uzasadnieniu wyroku, że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wniósł zatem o uznanie przez TK, że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom. Nie może ona jednak całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis chroni bowiem przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Jest to także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak uzasadnionej jej przyczyny.

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu M. Muszyńskiego i Jarosława Wyrembaka (który wcześniej też był w składzie) - jako osób nieuprawionych do orzekania, co powoduje że skład jest sprzeczny z Konstytucją. TK odmówił wyłączenia M. Muszyńskiego.

J. Wyrembak został zaś wyłączony na swoją prośbę, co uzasadnił koniecznością zachowania najwyższych standardów bezstronności  (zajął wcześniej stanowisko ws. drukarza jako  autor ekspertyzy Biura Analiz Sejmowych z 13 lutego 2017 r.).

Rozstrzygnięcie TK

Po posiedzeniu niejawnym TK (sygn. akt K16/17) uznał art. 138 Kw za niezgodny z art. 2 Konstytucji. Umorzył postępowanie w pozostałej części. Sprawę rozstrzygnął Trybunał w składzie: Andrzej Zielonacki (przewodniczący), Mariusz Muszyński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres i Wojciech Sych. Dwaj ostatni złożyli zdania odrębne.

Uzasadnienie TK podkreślało, że zaskarżony artykuł to nadmierna regulacja w sferę wolności jednostki. Istnienie tego artykułu nie jest konieczne dla ochrony konsumentów czy ochrony przed dyskryminacją. Zdaniem TK może to być realizowane np. przez prawo cywilne lub prawo publiczne gospodarcze.

L. Kieres ocenił, ze art. 138 jest zgodny z konstytucyjną zasadą proporcjonalności. Wskazał na zagrożenia wynikające z jego uchylenia. Zmniejszy to bowiem poziom ochrony przed dyskryminacją, a środki cywilnoprawne są niewystarczające. Sędzia podzielił stanowisko Rzecznika w sprawie.

Także W. Sych kwestionował w części niezgodność zaskarżonego artykułu z  Konstytucją. Wskazał, że teraz powstanie możliwość składania wniosków o wznawianie postępowań z art. 138, które już zakończono. Sędzia podkreślił, że artykuł ten dotyczył nie tylko dyskryminacji, ale każdej nieracjonalnej odmowy usługi.

Zdania odrębne podkreślały, że art. 138 nie można rozpatrywać tylko pod kątem sprawy drukarza z Łodzi.

Komentarz Anny Błaszczak-Banasiak, dyrektorki Zespołu ds. Równego Traktowania Biura RPO

Uchylony dziś przepis art. 138 Kodeksu wykroczeń pełnił w polskim systemie prawnym ważną rolę antydyskryminacyjną. Do Biura Rzecznika trafia bowiem wiele sygnałów o nierównym traktowaniu konsumentów w zakresie dostępu do usług.

Wolność działalności gospodarczej jest istotną wartością konstytucyjną, jednak zgodnie z prawem może podlegać ograniczeniom. W ocenie Rzecznika swoboda zawierania umów przez przedsiębiorców nie może uderzać w godność ich potencjalnych klientów, ani naruszać prawa do równego traktowania.

Oznacza to, że przedsiębiorca nie może odmówić realizacji usługi z uwagi na cechę osobistą klienta taką jak: płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność, czy orientacja seksualna. Spróbujmy sobie wyobrazić, jakie mogą być praktyczne skutki tego orzeczenia. Czy będziemy akceptowali faktyczną segregację klientów na rynku usług? Czy restauratorzy lub właściciele sklepów będą mogli legalnie odmówić obsługi klienta z uwagi na kolor jego skóry lub wyznanie?

Dzisiejsze orzeczenie Trybunału stawia przed polskim ustawodawcą poważne wyzwanie. To polski Parlament powinien teraz tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na polskim rynku usług.

XI.815.6.2018

Mity na temat edukacji seksualnej w szkołach

Data: 2019-06-12
  • Badania dowodzą, że profesjonalna edukacja seksualna w szkołach nie powoduje wcześniejszego rozpoczęcia współżycia
  • Jej pozytywnymi skutkami są zaś: mniejsza liczba ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową, mniejsza homofobia i spadek liczby przestępstw na tle seksualnym

W związku z wypowiedzią Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka przedstawiamy mity propagowane przez przeciwnikiów edukacji seksualnej w szkołach.

MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić:

  • obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek,
  • spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat,
  • spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata,
  • zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy,
  • spadek liczby przestępstw na tle seksualnym.

Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej  pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki.

MIT:  Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami.

W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności.

W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”, jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi.

Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.  

MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach.

Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i  kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”.

Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie.

Zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO.

MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym.

Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciw prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami, nie znajduje pokrycia w rzeczywistym stanie rzeczy.

Jak wskazuje dr Paloma Cuchi z WHO: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”.

Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje we własnym zakresie. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu.

MIT: Debata o edukacji seksualnej rozpoczęło podpisanie przez Prezydenta m.st. Warszawy Deklaracji LGBT +.

Pojawiające się w debacie publicznej komentarze mogą sugerować, że „Deklaracja LGBT+”, zakładająca prowadzenie w warszawskich szkołach zajęć z edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, zainicjowała nieznany wcześniej w Polsce koncept. W rzeczywistości, pewna forma edukacji seksualnej jest obecna w polskim programie nauczania (jako przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”), a obowiązek dostosowania jej do prawnych zobowiązań i międzynarodowych standardów od lat postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich.

Konieczność prowadzenia rzetelnej edukacji seksualnej wynika wprost z prawa młodych osób do jej otrzymania. Na to to prawo wskazuje natomiast zarówno Konstytucja RP, jak i ratyfikowane przez Polskę (a tym samym stanowiące w Polsce prawo powszechnie obowiązuję) umowy międzynarodowe – w tym m.in. Konwencja o prawach dziecka, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencja Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywanie niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. W polskich przepisach ustawowych (ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) także wskazano na obowiązek wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Konieczność dostosowania takich zajęć do międzynarodowych standardów wielokrotnie zalecały Polsce organy ochrony praw człowieka, które na przestrzeni swojej działalności sformułowały podstawowe założenia, które edukacja seksualna powinna spełniać dla realizacji prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia.

Warszawska Deklaracja LGBT + z pewnością nie jest więc dokumentem wprowadzającym w Polsce edukację seksualną - prowadzenie takich zajęć przewidują bowiem polskie przepisy prawa i wiążące Polskę zobowiązania międzynarodowe.

 

RPO zaskarżył zakaz Marszu Równości w Rzeszowie. Sąd uchylił zakaz AKTUALIZACJA

Data: 2019-06-07
  • Wydany przez prezydenta Rzeszowa zakaz II Marszu Równości narusza Prawo o zgromadzeniach, Konstytucję i Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do sądu decyzję Tadeusza Ferenca, który uzasadnił ją zagrożeniem życia lub zdrowia ludzi albo mienia - zgłoszono bowiem 29 kontrmanifestacji
  • Organizatorów i uczestników Marszu Równości obarczono zatem odpowiedzialnością za potencjalne zachowanie kontrmanifestantów
  • Tymczasem władze są obowiązane zapewnić bezpieczeństwo pokojowych demonstracji, zwłaszcza obywatelom należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację

RPO Adam Bodnar przyłączył się do odwołania organizatora marszu. Wniósł, aby Sąd Okręgowy w Rzeszowie uchylił decyzję o zakazie manifestacji. Przedstawił obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję, prawo międzynarodowe oraz europejskie. 

8 czerwca 2019 r. sąd uchylił zakaz, uwzględniając m.in. argumentację Rzecznika. Prezydent Rzeszowa nie skorzystał z prawa odwołania się od tego postanowienia. 

Zgłoszenie marszu, zakaz, odwołania

23 maja 2019 r. do Urzędu Miasta Rzeszowa wpłynęło zawiadomienie o zamiarze zorganizowania 22 czerwca przemarszu 500 osób dla zwrócenia uwagi na dyskryminację osób LGBTQ (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i queer). Wpłynęło też 29 zawiadomień o innych zgromadzeniach w tym dniu. 12 z nich zaplanowano na trasie marszu, pozostałe - w miejscach z nim sąsiadujących.

Na wniosek władz miasta Komendant Miejski Policji ocenił, że „organizowanie w jednym miejscu i czasie imprez, w których może wziąć udział kilka - kilkanaście tysięcy osób o różnych poglądach i ideałach stanowi ryzyko zakłócenia bezpieczeństwa dla ich uczestników oraz osób postronnych”. Powołał się też na fakt, że w ub.r. uczestnicy zgromadzeń ze środowisk skrajnie prawicowych skupieni byli na trasie I Marszu Równości oraz że „doszło do zakłóceń ładu i porządku publicznego”.

5 czerwca Prezydent Rzeszowa zakazał marszu, powołując się na zapisaną w Prawie o zgromadzeniach możliwość „zagrożenia życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach”. 7 czerwca organizator odwołał się do sądu.

Sąd okręgowy ma 24 godzin na rozpoznanie odwołania. Od jego decyzji można odwołać się do sądu apelacyjnego, który też musiałby rozpoznać sprawę w 24 godziny. 

Także 7 czerwca RPO przyłączył się do postępowania zainicjowanego tym odwołaniem. Decyzji prezydenta zarzucił naruszenie:

  • art. 14 pkt 2 ustawy z 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach poprzez jego błędne zastosowanie i bezpodstawne przyjęcie, że czas i miejsce planowanego zgromadzenia oraz fakt organizacji w tym samym dniu 29 innych zgromadzeń grup społecznych reprezentujących przede wszystkim różniące się przekonania społeczno-polityczne stanowią wystarczającą podstawę do zakazu zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach - podczas gdy to nie ze strony organizatorów i uczestników zgromadzenia miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia;
  • art. 57 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji oraz art. 11 ust. 1 i 2 i art. 14 europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności poprzez nieuzasadnione i nieproporcjonalne naruszenie prawa do wolności zgromadzeń

Stan prawny

Jak przypomina RPO, zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji RP wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te szeroko opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że na władzach ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu. Faktyczne poszanowanie wolności zgromadzeń nie może sprowadzać się wyłącznie do powstrzymania się od ingerencji, lecz obejmuje również pozytywny obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności. Ma to szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i podatnych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce ETPCz rozpatrywał zakaz Prezydenta Warszawy na Paradę Równości w 2005 r. Głównym powodem odmowy było to, że organizator nie przedstawił projektu organizacji ruchu, choć żadne oficjalny dokument takiego wymogu nie zawierał. W ocenie ETPCz naruszono art. 11, 13 i 14 EKPCz. Uznał, że można przypuszczać, że rzeczywistą przyczyną odmowy była niechęć lokalnych władz do środowiska osób homoseksualnych.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władzy publicznej wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację.  ETPCz pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony.

W bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Przesłanek wydania zakazu organizacji zgromadzeń zawartych w art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach nie można interpretować rozszerzająco. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 ustawy - Prawo o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Ograniczanie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako absolutny wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego i pokojowego zgromadzania się, a każdy zakaz odbycia zgromadzenia musi być w sposób przekonywujący uzasadniony. Ograniczenia wolności zgromadzeń nigdy też nie powinny opierać się na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach. Ewentualny zakaz organizacji zgromadzenia nie powinien być podejmowany bez oceny stopnia zagrożenia, zakończonej wnioskiem o wysokim prawdopodobieństwie jego wystąpienia. W przypadku konfliktu konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń z innymi prawami, takimi jak bezpieczeństwo czy porządek publiczny, wolność zajmuje pozycję równorzędną.

Ocena, czy odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, musi odnosić się do organizatorów i uczestników zgromadzenia, a nie do osób niechętnych zgromadzeniu. Przy dokonywaniu tej oceny zachowania uczestników zgromadzenia w świetle art. 14 pkt. 2 ustawy - Prawo o zgromadzeniach, cel zgromadzenia może być istotny. Niedopuszczalne jest uzależnienie możliwości realizacji wolności zgromadzeń od reakcji przeciwników zgromadzenia.

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r.  uznano, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa (wolności zgromadzeń) nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego  zgromadzenia”. TK podkreślił, że na władzy ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, bez względu na stopień kontrowersyjności ich poglądów, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Reasumując, standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Taki standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie. W październiku 2018 r. uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości na postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie ws. odwołania od decyzji prezydenta miasta zakazującej tego zgromadzenia. Podobnie sądy oceniły zakaz Marszu Równości, wydany 8 kwietnia 2019 r. przez prezydenta Gniezna.

Analiza decyzji o zakazie marszu

Z powyższej argumentacji wynika, że prezydent Rzeszowa zastosował art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach błędnie, nie uwzględnił wartości i norm wyższego rzędu oraz ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony, niespełniający testu niezbędności i proporcjonalności.

Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników marszu, a nie do przewidywanego zachowania uczestników zgromadzeń planowanych na ten sam dzień, o skrajnie odmiennych poglądach. Prezydent zakazał zaś wszystkich zgromadzeń,  posługując się tą samą argumentacją bez wskazania, które zarzuty odnoszą się do poszczególnych organizatorów lub uczestników.

Źródła zagrożeń prezydent dopatruje się głównie w znacznej liczbie uczestników wszystkich zgromadzeń (ma to być ok. 12 tys. osób) - podczas gdy przewidywana liczba uczestników marszu to 500 osób. To tę liczbę organ powinien był wziąć pod uwagę, dokonując oceny stopnia zagrożenia. - Oznacza to, że prezydent posłużył się de facto zasadą tzw. odpowiedzialności zbiorowej obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za liczbę uczestników kontrmanifestacji i ich potencjalne zachowanie, na które organizatorzy II Marszu Równości nie mogą mieć wpływu - głosi pismo procesowe RPO.

W świetle wykładni przepisu art. 57 Konstytucji RP oraz 14 pkt 2 Prawo o zgromadzeniach takie uzasadnienie zakazu zgromadzenia jest prawnie niedopuszczalne.

Ponadto prezydent podkreślał, że w zgromadzeniach wezmą udział osoby „mocno ze sobą antagonizujące”. W opinii policji jako źródło zagrożenia również wskazano jedynie organizację w tym samym miejscu i czasie wielu zgromadzeń grup o różnych poglądach i ideałach. W odniesieniu do marszu chodzi jednak o zwrócenie uwagi na dyskryminację osób nieheteronormatywnych, a tym samym rozpowszechnianie fundamentalnych zasad równości i poszanowania godności.

Prezydent nie tylko nie uwzględnił zatem ważnego faktu, że uczestnicy marszu należą do mniejszości narażonej na dyskryminację, a ich swobodne korzystanie z wolności zgromadzeń powinno podlegać szczególnej ochronie. Nie wziął też pod uwagę istotnego dla sprawy celu zgromadzenia, dokonując jednocześnie oceny stopnia zagrożenia na podstawie negatywnego nastawienia do tego celu przez skłonne do agresji osoby trzecie.

Taką argumentację należy uznać za chybioną. Na podstawie właściwie przeprowadzonej oceny - odnoszącej się wyłącznie do przewidywanego zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia oraz celu, którym jest przeciwdziałanie dyskryminacji - nie sposób bowiem stwierdzić, że marsz zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach.

Jako powody zakazu prezydent wymienił także odbywający się w tym samym czasie Festiwal Wschód Kultury-Europejski Stadion Kultury oraz fakt, że planowana trasa zgromadzenia prowadzi przez centrum miasta, gdzie mogą przebywać mieszkańcy i turyści. Jednak korzystanie z wolności zgromadzeń prawie zawsze wpływa na codzienne życie miasta i jego mieszkańców, a samo istnienie realnego ryzyka, że pochód doprowadzi do naruszenia porządku publicznego na skutek zdarzeń, na które organizatorzy nie mają wpływu, nie uzasadnia wystarczająco ograniczenia tej wolności.

Wobec niewskazania, jakie konkretne negatywne skutki marsz miałby wywrzeć na życiu miasta, przyjęcie argumentacji prezydenta prowadziłoby do konkluzji, że samo zaplanowanie zgromadzenia w centrum miasta i w czasie wydarzenia kulturalnego uzasadnia zakazanie tego zgromadzenia. Taki wniosek jest oczywiście sprzeczny z wymogiem proporcjonalności, stanowiącym jedno z podstawowych kryteriów dopuszczalności ograniczenia konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń.

Nie sposób również stwierdzić, że zakaz był środkiem koniecznym dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia w znacznych rozmiarach. Nawet jeśli w ocenie prezydenta istniała realna i uzasadniona obawa, że będzie to zagrożone przez organizację marszu, wszystkie wskazane w uzasadnieniu decyzji okoliczności były ściśle związane z czasem i miejscem planowanego zgromadzenia, a zatem zagrożenie mogło zostać wyeliminowane przez ich zmianę. Zgodnie z Prawem o zgromadzeniach organ gminy ma kompetencję do przeprowadzenia rozprawy administracyjnej w celu uzgodnienia zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń. Prezydent nie skorzystał z tego prawa, rezygnując tym samym z proporcjonalnego i mniej dotkliwego środka uniknięcia potencjalnego zagrożenia.

Ponadto prezydent ma środki, przy których pomocy mógł i powinien był zapewnić bezpieczeństwo i porządek publiczny, w tym życie i zdrowie ludzi oraz mienie. Na ich straży stoi bowiem działalność policji czy straży gminnej. Tymczasem w uzasadnieniu decyzji prezydent w ogóle nie odniósł się do jakichkolwiek możliwych działań policji lub straży miejskiej, którzy powinni zabezpieczyć miejsce zgromadzenia. Nie wyjaśnił też, dlaczego uznał, że jedynym środkiem zaradczym jest zakaz marszu. Tym samym nie został spełniony również test niezbędności.

- W konsekwencji decyzji prezydenta Rzeszowa organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka nie mogą swobodnie korzystać z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki – brzmi konkluzja pisma procesowego RPO do sądu.

Sąd uchylił zakaz

Uchylając zakaz, Sąd Okręgowy w Rzeszowie stwierdził, że ustalenia faktyczne nie pozwalają na ocenę, że uczestnicy zgromadzeń stanowią zagrożenie dla życia i  zdrowia innych osób albo mienia w znacznych rozmiarach. Okolicznością, która  wyklucza możliwość odbycia zgromadzeń nie może być fakt, że inne osoby „potencjalnie" mogą przejawić chęć zakłócenia marszu.

Mając na uwadze zaprezentowaną wykładnię art. 14 pkt 2 ustawy Prawo o  zgromadzeniach, sąd stwierdził, że w przypadku zgromadzenia organizowanego przez wnioskodawców nie wystąpiła przesłanka określona w  tym przepisie.

W ocenie sądu Prezydent Miasta Rzeszowa nie rozważył możliwości przeprowadzenia rozprawy administracyjnej, nie dokonał  szczegółowej analizy ryzyka zagrożenia, nie wykazał że brak jest możliwości  wzmocnienia służb mundurowych w celu zabezpieczenia  zgromadzeń. Powołanie się przez prezydenta jedynie na stanowisko Komendanta Miejskiego Policji  uznać należy za niewystarczające.
 
Sąd powołał się też na orzecznictwo ETPC i Trybunału Konstytucyjnego. Potwierdza ono, że to na władzach państwowych ciąży obowiązek, zapewnienia pokojowego charakteru zgromadzenia i zagwarantowania ochrony jego uczestnikom, bez względu na stopień kontrowersyjności przedstawianych poglądów.
 
XI.613.2.2019

RPO odpowiada Rzecznikowi Praw Dziecka ws. standardów WHO co do edukacji seksualnej

Data: 2019-06-05
  • W najnowszych standardach WHO nie ma mowy o przekazywaniu wiedzy o masturbacji dzieciom w przedszkolach
  • Takie zarzuty przeciwników edukacji seksualnej oparto na błędnych streszczeniach publikacji Biura Regionalnego WHO dla Europy i niemieckiego Federalnego Centrum Edukacji Zdrowotnej z 2010 r.
  • Badania dowodzą, że profesjonalna edukacja seksualna w szkołach nie powoduje wcześniejszego rozpoczęcia współżycia
  • Jej pozytywnymi skutkami są zaś: mniejsza liczba ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową, mniejsza homofobia i spadek liczby przestępstw na tle seksualnym

Tak Rzecznik Praw Obywatelskich odpowiedział Rzecznikowi Praw Dziecka.  Mikołaj Pawlak 7 marca 2019 r. skierował do RPO „Wezwanie do podjęcia czynności w sprawie naruszenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

W ocenie RPD przyjęta przez Prezydenta Warszawy deklaracja LGBT+ może naruszać konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami ze względu na zawarty w niej cel wprowadzenia do szkół edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). RPD twierdził, że realizacja opisanej przez WHO „matrycy edukacji seksualnej" grozi wprowadzeniem do szkół, a nawet przedszkoli, edukatorów seksualnych związanych ze środowiskiem LGBT.  Mieliby oni najmłodszym dzieciom, w grupach wiekowych 0-4 i 4-6 lat, przekazywać m.in. informacje na temat „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa".

Pierwsza odpowiedź RPO dla RPD

18 marca 2019 r. RPO Adam Bodnar odpowiedział RPD, wskazując że dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami zagraża bezpieczeństwu uczniów, więc przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno być ważne także dla Rzecznika Praw Dziecka. RPO  podtrzymał poparcie dla Deklaracji LGBT+, gdyż jest ona zgodna z polskim prawem. Wskazał, że należy się zastanowić, co zrobić by prawo lepiej chroniło dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją.

Adam Bodnar podkreślał, że argumentacja z pisma Mikołaja Pawlaka zdaje się opierać na rozpowszechnianych w internecie i mediach uproszczeniach, nie zaś na rzetelnych materiałach źródłowych. Oficjalna strona Światowej Organizacji Zdrowia jako najnowsze opracowanie dotyczące edukacji seksualnej prezentuje publikację z 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”, przygotowaną przez UNESCO przy współpracy z WHO. Nie zawiera ona cytowanych przez RPD treści.

Ponieważ kwestia ta wzbudziła  kontrowersje i niejasności, RPO zwrócił się do WHO o wyjaśnienie co, w świetle dostępnych obecnie informacji i materiałów źródłowych, należy uznać za aktualne standardy i wytyczne Organizacji w obszarze edukacji seksualnej).

W kwietniu 2019 r. RPO otrzymał wyjaśnienia Palomy Cuchi, dyrektorki Przedstawicielstwa WHO w Polsce. Wskazała, że najnowszą międzynarodową publikacją zawierającą rekomendacje dotyczące edukacji seksualnej jest dokument opracowany przez UNESCO i WHO w 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”.

Druga odpowiedź RPO dla RPD

27 maja 2019 r. RPO odpisał RPD po raz kolejny, prezentując wnioski wynikające z odpowiedzi Palomy Cuchi. Odwołała się ona do licznych publikacji i raportów, które zbierają i podsumowują dostępną wiedzę ekspercką oraz dobre praktyki i doświadczenia międzynarodowe. - Ich analiza pozwala na stwierdzenie, że argumenty przeciwko edukacji seksualnej, powtarzające się w debacie publicznej, a także przywołane przez Pana Rzecznika w skierowanym do mnie wezwaniu, są oparte na uproszczeniach i domniemaniach, nie zaś na danych i faktach - głosi pismo Adam Bodnara.

MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić:

  • obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek,
  • spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat,
  • spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata,
  • zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy,
  • spadek liczby przestępstw na tle seksualnym.

Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej  pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki.

MIT:  Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami.

W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności.

W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”, jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi.

Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.  

MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach.

Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i  kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”.

Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie.

Zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO.

MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym.

Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciw prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami, nie znajduje pokrycia w rzeczywistym stanie rzeczy.

Jak wskazuje dr Paloma Cuchi: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”.

Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje we własnym zakresie. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu.

- Pragnę wyrazić nadzieję, że stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia oraz powyższe podsumowanie kluczowych wniosków z jego analizy, będą dla Pana Rzecznika pomocnym uzupełnieniem argumentacji, którą przedstawiłem w mojej poprzedniej odpowiedzi na skierowane przez Pana Rzecznika wezwanie – brzmi konkluzja pisma RPO do RPD.

XI.800.5.2019

Sąd potwierdził wpis do akt stanu cywilnego dziecka z zagranicznego związku dwóch kobiet

Data: 2019-06-04
  • Prokuratura bezzasadnie kwestionowała wpis do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia dziecka z małżeństwa jednopłciowego w Wlk.Brytanii
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargę prokuratury na taką decyzję Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego
  • Kierownik wykonał tylko precedensowy wyrok z 2018 r. Naczelnego Sądu Administracyjnego, który uznał, że odmowa wpisu to dyskryminacja dziecka-obywatela RP i zwrócił sprawę do USC 
  • Skargę prokuratury RPO ocenił jako nadużycie prawa procesowego, podkreślając zasadę dobra dziecka

Według Prokuratury Okręgowej w Krakowie wpis do polskiego rejestru stanu cywilnego takiego brytyjskiego aktu urodzenia był sprzeczny z  „podstawowymi zasadami porządku prawnego RP”. - Sprzeczna z przepisami prawa, m.in. Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka, byłaby odmowa wpisu, a więc niewykonanie wyroku NSA - replikował Rzecznik Praw Obywatelskich. 4 czerwca 2019 r. WSA (sygn. akt III SA/Kr 233/19) oddalił skargę prokuratury. Wyrok jest nieprawomocny.

Historia sprawy pani Igi i jej dziecka

Obywatele skarżyli się RPO, że dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego (art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy USC odmawiali transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Tym samym uniemożliwiało to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

Taki był m.in. przypadek pani Igi, która wystąpiła o transkrypcję aktu urodzenia synka urodzonego w 2014 r. w Londynie z małżeństwa jednopłciowego. Zwróciła się o to do Kierownika USC w Krakowie. Odmówił, uznając że  "transkrypcja taka byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bowiem w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety". Kobieta złożyła skargę do WSA w Krakowie. Do postępowania przyłączył się RPO. W 2016 r.  WSA oddalił skargę, powołując się na klauzulę porządku publicznego. Uznał, że wpisując w polskiej księdze urodzeń brytyjski akt, kierownik USC w rubryce ojciec musiałby wskazać kobietę. Zdaniem sądu pojęcie „rodziców” zawsze odnosi się do rodziców różnej płci.

W stanowisku dla NSA RPO podkreślał, że polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – to dyskryminacja zakazana przez Konwencję o prawach dziecka. Odmowa narusza też prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą.

10 października 2018 r. NSA uznał (syg. II OSK 2552/16), że skoro obecnie istnieje obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, to nie może być tu mowy o klauzuli „porządku publicznego”. - Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia. Powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych.

Wykonując wyrok NSA, w grudniu 2018 r. kierownik USC wpisał akt urodzenia do polskiego rejestru stanu cywilnego. W styczniu 2019 r. prokurator wniósł do WSA skargę na tę czynność. Rzecznik przystąpił do postępowania WSA.

Argumentacja RPO

Skargę należy uznać za oczywiście bezzasadną a jej wniesienie przez Prokuratora Prokuratury Okręgowej za nadużycie prawa procesowego - głosi stanowisko Adama Bodnara dla WSA. Sprzeczna z przepisami prawa - w tym z przepisami Konstytucji, Konwencji o prawach dziecka, Prawa o aktach stanu cywilnego, a także z Prawem o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - byłaby bowiem odmowa transkrypcji, a więc niewykonanie wyroku NSA.

W myśl art. 153 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi ocena prawna i wskazania sądu co do dalszego postępowania wiążą organy ponownie orzekające w sprawie. NSA wyłączył zaś możliwość odmowy transkrypcji tego aktu urodzenia ze względu na klauzulę porządku publicznego. Podkreślił, że w tym wypadku transkrypcja ma charakter obligatoryjny. Zarzut prokuratora, że Kierownik USC powinien był odmówić transkrypcji, jest więc oczywiście bezzasadny.

Prokurator zarzuca Kierownikowi USC, że naruszył podstawowe zasady polskiego porządku prawnego. - Sam przywołuje jednak dominujący w orzecznictwie pogląd, że klauzula porządku publicznego powinna być interpretowana w sposób wąski i stosowana tylko w skrajnych przypadkach – głosi pismo RPO. Nie ulega wątpliwości, że polski ustawodawca nie uregulował w sposób bezpośredni zasad postępowania, gdy w zagranicznym akcie urodzenia dziecka jako rodzice ustalone są dwie kobiety. Nie jest jednak zasadne powołanie się na klauzulę porządku publicznego, skoro sytuacja ta uregulowana jest w prawodawstwie Wlk. Brytanii, a nie jest rozpoznana przez polski porządek prawny.

Rzecznik zgadza się z prokuratorem, że przez podstawowe zasady porządku prawnego należy rozumieć zasady konstytucyjne oraz fundamentalne zasady ustroju społeczno-politycznego. Bezsprzecznie należy do nich natomiast zasada priorytetu dobra dziecka, będąca kwestią nadrzędną w tej sprawie. Obowiązek transkrypcji zagranicznego aktu stanu cywilnego, prowadzący do poświadczenia tożsamości dziecka, wpisuje się w szeroki system ochrony praw dziecka, ustanowiony przez Konstytucję, Konwencję o prawach dziecka, a także Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednoznacznie wskazuje, że we wszelkich sytuacjach dotyczących dziecka, poszanowanie jego praw powinno stanowić główną wytyczną decyzji. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka – w tym jego prawa do obywatelstwa i prawa do równego traktowania.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, państwa-strony mają respektować i gwarantować prawa każdego dziecka, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, niezależnie m.in. od cenzusu urodzenia czy statusu prawnego rodziców dziecka, w tym ich pozostawania w małżeństwie albo poza małżeństwem, w związku różnopłciowym lub jednopłciowym.

Transkrypcja brytyjskiego aktu urodzenia synka pani Igi była warunkiem koniecznym uzyskania przez niego dokumentu tożsamości potwierdzającego jego polskie obywatelstwo, nabyte z mocy prawa. Jej odmowa pozostawiłaby go w stanie niepewności co do własnej tożsamości i sytuacji prawnej, a także uniemożliwiła swobodne korzystanie z jego praw, bez dyskryminacji ze względu na status prawny rodziców. Dlatego zaskarżona czynność nie może być uznana za sprzeczną z podstawowymi zasadami porządku prawnego  RP.

Argumentacja ta dowodzi bezsprzecznej bezzasadności skargi prokuratora, której wniesienie należy ocenić jako nadużycie prawa procesowego. Prokurator wnosi bowiem skargi do sądu administracyjnego w celu ochrony praworządności. Nadużyciem prawa jest zaś wykorzystywanie instytucji prawnej wbrew jej celowi i funkcji, którym jest ochrona obiektywnego porządku prawnego. W tej sprawie nie sposób uznać, że skarga prokuratora ten cel realizuje - brzmi konkluzja Adama Bodnara.

Interwencja RPO w MSWiA

Po wyroku NSA z 10 października 2018 r. RPO w wystąpieniu do MSWiA (XI.534.4.2016zwracał uwagę, że urzędy stanu cywilnego mają problemy z wykonaniem wyroku NSA.

Nie wiedzą bowiem m.in., jak prawidłowo wypełnić formularz aktu urodzenia, gdzie figurują rubryki „ojciec” i ”matka”. Rzecznik wyraził zaniepokojenie faktem, że MSWiA nie szuka rozwiązania tych trudności. A przecież chodzi o dobro dzieci, które nie mogą być nierówno traktowane ze względu na status prawny rodziców – pisał 11 marca 2019 r. Adam Bodnar do ministra Joachima Brudzińskiego.

Podkreślał, że w najlepszym interesie dziecka jest dokonanie transkrypcji aktu urodzenia i umożliwienie wydania dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Realizacja tego interesu nie powinna zostać zakłócona przez organizacyjno-techniczne problemy związane z używaniem wzoru formularza aktu urodzenia.

RPO spytał ministra Joachima Brudzińskiego, czy planowana jest zmiana rozporządzenia MSWA z 29 stycznia 2015 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, tak aby wzór formularza aktu urodzenia umożliwiał transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej. Jeśli nie jest to planowane, RPO chciałby wiedzieć, jakie inne działania prawne, techniczne i organizacyjne zostały lub zostaną podjęte w celu umożliwienia tych transkrypcji.

Odpowiedź ministra Joachima Brudzińskiego

W odpowiedzi z 3 czerwca 2019 r. minister Joachim Brudziński napisał, że  wskazana propozycja sprowadza się de facto do zastąpienia w akcie urodzenia oraz jego odpisach nazw obecnych rubryk dotyczących rodziców oznaczonych jako „matka" i „ojciec" - sformułowaniami typu „rodzic 1" i „rodzic 2".

Według ministra, byłoby to sprzeczne z polskimi zasadami ustalającymi pochodzenie dziecka, uregulowanymi w ustawie z dnia 25 lutego 1964 r. - Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Z regulacji tej wynika jednoznacznie, że matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. Natomiast przepisy dotyczące ojcostwa, niezależnie od sposobu jego ustalenia, zawsze jako ojca dziecka wymieniają mężczyznę. Konsekwencją ww. ustawowych rozwiązań są wzory odpisów aktu urodzenia (zupełne i skrócone), które zostały określone w przywołanym rozporządzeniu w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego.

Nie bez znaczenia pozostaje również konstytucyjna zasada ustrojowa dotycząca opieki Państwa nad małżeństwem i rodziną. Zgodnie z art. 18 Konstytucji RP małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

W tej sytuacji Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji nie będzie podejmował oraz inicjował działań legislacyjnych zmierzających do zmiany przepisów przywołanego rozporządzenia.

XI.534.1.2016

Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich wobec przyjmowania przez organy władzy publicznej deklaracji „przeciw ideologii LGBT"

Data: 2019-05-17
  • Rzecznik Praw Obywatelskich z wielkim niepokojem przyjął informacje o deklaracjach „przeciw ideologii LGBT”, uchwalonych w ostatnim czasie przez Radę Powiatu w Świdniku[1], Sejmik Województwa Lubelskiego[2] oraz Sejmik Województwa Małopolskiego[3]
  • Ich założenia, cele i treści budzą poważne wątpliwości co do zgodności z prawami człowieka i obywatela, w szczególności z zasadą równego traktowania
  • Sytuacja prawna osób LGBT plasuje Polskę na przedostatnim miejscu wśród państw Unii Europejskiej pod kątem ochrony gwarantowanej tej mniejszościowej grupie

17 maja przypada Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii i Transfobii. Tego dnia cały świat jednoczy się w celu zapewnienia sprawiedliwości i ochrony wszystkim – niezależnie od orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Tematem przewodnim w tym roku jest Sprawiedliwość i Ochrona dla Wszystkich (Justice and Protection for All).

Zapewnienie sprawiedliwego i równego traktowania, a w tym bezpieczeństwa i ochrony osobom LGBT+ (lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym i transpłciowym), jest jednym z kluczowych obowiązków Rzecznika Praw Obywatelskich jako organu ds. równego traktowania. Zadanie to stało się priorytetowe w obliczu obecnej sytuacji społeczno-politycznej, w której osoby nieheteronormatywne są nieustannie atakowane i dyskryminowane w debacie publicznej. 

Zakaz dyskryminacji stanowi jedną z fundamentalnych zasad polskiego porządku prawnego. Art. 32 ust. 2 Konstytucji RP wskazuje wprost, że nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiekolwiek przyczyny, a więc także ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Z tego względu zakaz dyskryminacji i obowiązek jej przeciwdziałania znajdują również odzwierciedlenie w szeregu unormowań ustawowych, m.in. w przepisach Kodeksu Pracy[4], czy w ustawie o radiofonii i telewizji[5]. Zakaz ten wynika też z przepisów umów międzynarodowych, będących w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego, w tym z art. 21 ust. 1 Karty Praw Podstawowych UE[6], art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności[7] oraz art. 26 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych[8].

"Stanowczy sprzeciw" RPO 

Jako organ stojący na straży tych praw, Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża więc stanowczy sprzeciw wobec działań organów samorządu terytorialnego, które godzą w grupę społeczną osób nieheteronormatywnych i mogą prowadzić do naruszenia prawnego zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Zaniepokojenie Rzecznika budzi również stanowisko Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej[9], w którym wyrażono sprzeciw wobec przeciwdziałania dyskryminacji osób nieheteronormatywnych przez władze samorządowe, a także postulat wycofania Deklaracji „Warszawska Polityka Miejska na Rzecz Społeczności LGBT+” i podobnych dokumentów przyjętych w innych miastach.

Dążąc do ochrony wszystkich narażonych na dyskryminację grup społecznych przed nierównym traktowaniem, uprzedzeniami i motywowaną nimi przemocą oraz mową nienawiści, Rzecznik z uwagą obserwuje toczącą się debatę publiczną i jej wpływ na nastroje społeczne. Nie ulega bowiem wątpliwości, że język debaty publicznej ma niebagatelny wpływ na kształtowanie norm społecznych, wyznaczanie wzorców zachowań i budowanie społecznej świadomości. Nie sposób nie zauważyć, że w ostatnich tygodniach osoby nieheteronormatywne (czyli lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowej - w skrócie „LGBT”) stały się celem wielu obraźliwych i naruszających ich godność wypowiedzi.

Nie utożsamiać homoseksualizmu z pedofilią

Wśród pojawiających się w dyskusji głosów dominują niezgodne z prawdą komentarze utożsamiające homoseksualizm z pedofilią, używana w niezrozumiały sposób terminologia „ideologia LGBT”, a także stanowiska bezpodstawnie sugerujące, że równe traktowanie osób LGBT prowadzi do demoralizacji dzieci i zagraża wartościom rodziny. W przypadkach, w których tego typu stwierdzenia pojawiały się w wypowiedziach osób pełniących funkcje publiczne[10] lub programach emitowanych przez media publiczne[11], Rzecznik Praw Obywatelskich reagował w odpowiedni sposób, w ramach swych ustawowych kompetencji.

Deklaracje władz samorządowych, w których wyrażono „sprzeciw wobec ideologii LGBT” lub wskazano, że „powiat [Świdnicki] będzie wolny od ideologii LGBT”, a także stanowisko Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej, wydają się jedynie powielać wskazane wyżej uproszczenia i stereotypy. Szczególny niepokój wzbudza natomiast fakt, iż te oparte na uprzedzeniach poglądy, wyrażane wcześniej w wypowiedziach indywidualnych polityków, znalazły tym razem odzwierciedlenie w deklaracjach organów stanowiących samorządu terytorialnego.

Organy władzy powinny jednoczyć, a nie dzielić

Chociaż niejasnym pozostaje, jak oceniać skutki prawne przedmiotowych deklaracji, w opinii Rzecznika Praw Obywatelskich każde stanowisko organu władzy publicznej powinno być postrzegane przez pryzmat zgodności z prawami człowieka i obywatela. Z racji powierzonych im kompetencji, opartych na przepisach prawa i społecznym zaufaniu, organy te są bowiem zobowiązane nie tylko do przestrzegania, ale też realizacji praw i wolności człowieka, w tym zasady równego traktowania. Organy jednostek samorządu terytorialnego, których podstawowym zadaniem jest zaspokajanie potrzeb wspólnoty samorządowej, obowiązane są przykładać szczególną wagę do realizacji tego zadania bez dyskryminacji mieszkańców z jakiejkolwiek przyczyny. Powinny więc włączać, a nie wykluczać - jednoczyć, a nie dzielić. Poza obowiązkiem działania w graniach prawa, muszą postępować także ze świadomością, że kształtują normy zachowań właściwych społecznie.

Ze skarg otrzymywanych przez Rzecznika Praw Obywatelskich od obywateli wyraźnie wynika, że osoby LGBT nieustannie spotykają się w Polsce ze stereotypami, odrzuceniem, dyskryminacją w większości obszarów życia, a także przemocą motywowaną uprzedzeniami. Podczas gdy Konstytucja RP gwarantuje wszystkim równe traktowanie, rzeczywista sytuacja prawna osób LGBT plasuje Polskę na przedostatnim miejscu wśród państw Unii Europejskiej pod kątem ochrony gwarantowanej tej grupie mniejszościowej[12]. Rzecznik stoi więc na stanowisku, że w świetle obecnej sytuacji prawnej i społecznej, władze samorządowe powinny korzystać ze wszystkich dostępnych im w granicach kompetencji narzędzi, aby poprawiać sytuację osób narażonych na dyskryminację ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Z tego względu Rzecznik pogratulował Prezydentowi m.st. Warszawy przyjęcia „Deklaracji LGBT+”[13] i z tych samych powodów wyraża sprzeciw wobec deklaracji władz samorządowych wykluczających tę grupę społeczną. Należy przy tym jeszcze raz podkreślić, że równe traktowanie osób nieheteronormatywnych oraz działania mające na celu poprawę sytuacji tych osób nie są ideologią ani politycznym stanowiskiem, ale realizacją podstawowych praw człowieka gwarantowanych przez Konstytucję RP i prawo międzynarodowe. Działania władzy publicznej jawnie oparte na niechęci wobec określonej grupy społecznej stanowią natomiast realne zagrożenie dla fundamentów demokracji, a w związku z tym wymagają stanowczego sprzeciwu. 

 

 

[2] Deklaracja Sejmiku Województwa Lubelskiego z dnia 25 kwietnia 2019 r., nieopublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej.

[4] Dz. U. z 2018 r., poz. 917, z późn. zm.

[5] Dz.U. z 2019 r., poz. 361, z późn. zm.

[6] Dz. Urz. z 2016 r. C 202, s.389.

[7] Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284.

[8] Dz. U. z 1977 r. nr 38 poz. 167.

[12] Statystyki „Rainbow Europe” organizacji ILGA Europe, dostępne na stronie: https://www.ilga-europe.org/rainboweurope

 

Czy zaczniemy reagować na przemoc wobec osób LGBT? Rusza nowa kampania Lambdy Warszawa z wsparciem RPO

Data: 2019-05-13
  • Jak wychodzę z domu, z mojej bezpiecznej przestrzeni, to mam poczucie, że wychodzę na ring. Oczekuję reagowania, jakiegokolwiek  - mówiły osoby LGBT na spotkaniu w Biurze RPO
  • Reakcja ma ogromną moc WWW.poprostureaguj.pl – podkreślali organizatorzy akcji.
  • Politycy w Polsce grają homofobią, by zdobywać głosy. Ale społeczeństwo jest mądrzejsze, bardziej tolerancyjne – mówił RPO Adam Bodnar.

Na szczęście tylko co czwarta osoba w Polsce nie pozostaje bierna, gdy widzi przemocowe zachowania wobec pary gejów. Chcąc zachęcić do wspierania osób doświadczających przemocy Stowarzyszenie Lambda Warszawa i Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza rozpoczęły 13 maja kampanię społeczną „Po prostu reaguj”.  Dzięki kampanii osoby, które wiedzą, że przemoc wobec osób LGBT nie powinna się zdarzać, będą mogły się dowiedzieć, jak mogą reagować.

Kampanię zaczęło spotkanie w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich w Warszawie.

- To zaszczyt, że mogę tu być i występować w tej roli i mówić, dlaczego kampania jest ważna – powiedział Adam Bodnar. Większość przestępstw motywowanych uprzedzeniami nie jest zgłaszana organom ścigania. Powodami mogą być obojętność, strach, obawa, że zgłoszenie nic nie zmieni, ale też niewiedza jak zareagować. Wskazuje to na silną potrzebę prowadzenia społecznych działań edukacyjno-informacyjnych, które mają szansę zachęcić świadków przemocy do działania i wyjaśnić jak reagować skutecznie i bezpiecznie. Przestępstwami motywowanymi uprzedzeniami zajmujemy się w Biurze RPO do dawna. W 2017 przygotowaliśmy raport „Przestępstwa motywowane uprzedzeniami”. Na jego podstawie apelowaliśmy o zmiany w działaniu organów państwa.

Powtarzamy, że trzeba wzmocnić ochronić przez przestępstwami motywowanym nienawiścią dodając do katalogu przesłanek, na jakie trzeba zwracać uwagę, orientację płciową. Bo teraz prawo zauważa, że czymś szczególnym są przestępstwa motywowane np. uprzedzeniami rasowymi, narodowymi czy wyznaniowymi, ale  jeśli działanie sprawcy motywowane było nienawiścią wobec osób LGBT, to jest to przestępczość „zwykła”.

Adam Bodnar zauważył, że ma to istotne przełożenie na praw ofiar, które nie dostają wtedy pomocy w ściganiu przejawów mowy nienawiści – a samodzielnie nie mogą np. ustalić zidentyfikować sprawcy .

- Kolejna ważna rzecz to to, że ofiary takich przestępstw mają w Polsce poczucie osamotnienia. Jedyne, co mogą zrobić, to ukrywać się, nie chodzić niektórymi ulicami - żyć tak, jakby nie byli w swoim państwie. Tak być nie powinno – podkreślił Adam Bodnar.

To ma oczywiście związek z obecną sytuację polityczną, z bezwzględnym i cynicznym wykorzystaniem problematyki LGBT do walki o głosy. Jest to niedopuszczalne z punktu widzenia gwarantowanych przez Konstytucję każdemu człowiekowi godności i równości. To się przyczynia do pogłębiania homofobii, dlatego będziemy przeciwko temu protestować.

- Na szczęście – dodał Adam Bodnar - w coraz większej liczbie polskich miast są parady równości, sportowcy angażują się w akcje przeciw homofobii, to zmienia świadomość.

Kampania „Po prostu reaguj”.

Stowarzyszenie Lambda Warszawa zleciło przeprowadzenie badań na temat empatii wobec osób LGBT w Polsce. Wyniki sondażu przeprowadzonego przez Kantar Polska w lipcu 2018 r. wskazują na to, że wiele osób mieszkających w Polsce sprzyja osobom LGBT, ale jednocześnie akceptuje skierowane przeciw nim zachowania przemocowe.

Większość, bo aż siedem na dziesięć, Polek i Polaków chciałoby, aby osoby LGBT żyły życiem, jakiego pragną. Jednocześnie dwie trzecie z nas uważa, że lesbijki, geje i osoby biseksualne powstrzymują się w miejscach publicznych przed trzymaniem za rękę partnera/partnerkę tej samej płci, gdyż obawiają się ataku.

- Analiza badania uświadomiła nam, że Polacy w większości są pozytywnie nastawieni do osób LGBT+, ale kiedy spotyka je przemoc fizyczna, nie reagują. Wielu z nas będąc świadkiem przemocowej sytuacji w tramwaju, w kinie czy na siłowni czuje wewnętrzny opór przed podjęciem zdecydowanych kroków. W naszej nowej kampanii będziemy zachęcali, by nie bać się pomagać osobom pokrzywdzonym- wyjaśnia dr Piotr Godzisz ze Stowarzyszenia Lambda Warszawa.

 

Mity i fakty na temat edukacji seksualnej z perspektywy RPO

Data: 2019-05-02
  • O tym jak uczyć o seksualności możemy dowiedzieć się z najnowszej publikacji dotyczącej edukacji seksualnej opracowanej przez UNESCO i WHO w 2018 r.
  • RPO zapytał o najnowsze rekomendacje po tym, jak przeciwnicy warszawskiej „Deklaracji LGBT+” zaczęli się odwoływać w debacie do wcześniejszych dokumentów WHO
  • Przy okazji WHO przesłało Polsce zestaw materiałów na temat sposobów prowadzenia edukacji seksualnej w różnych państwach świata oraz aktualne dane potwierdzające pozytywne skutki tych działań

Wobec licznych kontrowersji, które narosły w toku debaty wokół edukacji seksualnej i standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do dr Palomy Cuchi, dyrektorki Przedstawicielstwa WHO w Polsce, z prośbą o wyjaśnienie, jakie standardy WHO należy uznać za aktualne i jak powinno się je interpretować. Pytanie to Rzecznik skierował w związku z wezwaniem otrzymanym od Rzecznika Praw Dziecka w sprawie „Deklaracji LGBT+”[1].

W odpowiedzi wskazano, że najnowszą międzynarodową publikacją zawierającą rekomendacje dotyczące edukacji seksualnej jest dokument opracowany przez UNESCO i WHO w 2018 r., który zawiera też informacje na temat sposobów prowadzenia edukacji seksualnej w różnych państwach świata oraz aktualne dane potwierdzające pozytywne skutki tych działań.

Do pisma do Rzecznika Praw Obywatelskich WHO dołączyła także dokumenty podsumowujące najistotniejsze aspekty stanowiska i wytycznych WHO w obszarze edukacji seksualnej.

Na ich podstawie, a także w oparciu o analizę przebiegu debaty publicznej na ten temat, opracowaliśmy fakty i mity dotyczące edukacji seksualnej w Polsce, z perspektywy Rzecznika Praw Obywatelskich.

Poniżej przedstawiamy także polskie tłumaczenie pełnej odpowiedzi Przedstawicielki WHO w Polsce oraz anglojęzyczne wersje publikacji i dokumentów załączonych do skierowanego do RPO pisma.

MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić:

  • obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek,
  • spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat,
  • spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata,
  • zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy,
  • spadek liczby przestępstw na tle seksualnym.

Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej  pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki. (zob. Policy Brief no. 2 - Sexuality education: What is its impact?) 

MIT:  Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami.

W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać wcześniej zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności.

W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”[2], jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi (zob. Policy Brief no. 4 - Why should sexuality education be delivered in school-based settings?) .

Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do otrzymania rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka[3]). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.  

MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach.

Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i  kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”.

Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie.

Przy tym wszystkim natomiast, zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO, nie na „naukę masturbacji w przedszkolach” (zob. Policy Brief no. 3  -Introducing sexuality education: key steps).

MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym.

Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciwko prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami wydaje się być natomiast oderwany od rzeczywistości.

Jak wskazuje dr Paloma Cuchi: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”[4].

Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje na własną rękę w domu. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu (zob. Policy Brief no. 1 – Sexuality Education – what it is?).

MIT: Debata o edukacji seksualnej rozpoczęło podpisanie przez Prezydenta m.st. Warszawy Deklaracji LGBT +.

Pojawiające się w debacie publicznej komentarze mogą sugerować, że „Deklaracja LGBT+”, zakładająca prowadzenie w warszawskich szkołach zajęć z edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, zainicjowała nieznany wcześniej w Polsce koncept. W rzeczywistości, pewna forma edukacji seksualnej jest obecna w polskim programie nauczania (jako przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”), a obowiązek dostosowania jej do prawnych zobowiązań i międzynarodowych standardów od lat postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich[5].

Konieczność prowadzenia rzetelnej edukacji seksualnej wynika wprost z prawa młodych osób do jej otrzymania. Na to to prawo wskazuje natomiast zarówno Konstytucja RP, jak i ratyfikowane przez Polskę (a tym samym stanowiące w Polsce prawo powszechnie obowiązuję) umowy międzynarodowe – w tym m.in. Konwencja o prawach dziecka, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencja Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywanie niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. W polskich przepisach ustawowych (ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) także wskazano na obowiązek wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Konieczność dostosowania takich zajęć do międzynarodowych standardów wielokrotnie zalecały Polsce organy ochrony praw człowieka, które na przestrzeni swojej działalności sformułowały podstawowe założenia, które edukacja seksualna powinna spełniać dla realizacji prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia[6].

Warszawska Deklaracja LGBT + z pewnością nie jest więc dokumentem wprowadzającym w Polsce edukację seksualną - prowadzenie takich zajęć przewidują bowiem polskie przepisy prawa i wiążące Polskę zobowiązania międzynarodowe.

 

[2] Prof. dr hab. Zbigniew Izdebski, Dr Krzysztof Wąż, „Ekspertyza podręczników do wychowania do życia w rodzinie dopuszczonych do użytku szkolnego, uwzględniających nową podstawę programową kształcenia ogólnego w gimnazjum”, Zielona Góra, 12 grudnia 2013 r.; Dr hab. prof. UW Barbara Fatyga, „Ekspertyza dotycząca podręczników do wychowania do życia w rodzinie dla gimnazjum”, Warszawa, 10 grudnia 2013 r.

[3] Więcej na ten temat w odpowiedzi RPO na wezwanie Rzecznika Praw Dziecka, dostępnej na stronie: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/warszawska-deklaracja-lgbt-pomoze-chronic-dzieci-przed-wykorzystywaniem-seksualnym-RPO-do-RPD

[4] Wywiad dla Newsweek Polska, 25 marca 2019 r., dostępny w wersji elektronicznej na stronie:  https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/tylko-w-newsweeku-przedstawicielka-who-w-polsce-wyjasnia-jak-wlasciwie-rozumiec/7xme6ep.

[5] Zob. m.in. Zob. m.in. Wystąpienia Generalne Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 marca 2019 r., z dnia 3 grudnia 2018 r., z dnia 25 sierpnia 2017 r., z dnia 20 marca 2017 r.

[6] Zob. m.in. Raport Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. prawa do nauki dotyczący edukacji seksualnej (A/65/162, 2010), dostępny w wersji anglojęzycznej na stronie: https://www.right-to-education.org/sites/right-to-education.org/files/resource-attachments/UNSR_Sexual_Education_2010.pdf

 

Osoby homoseksualne utożsamiono w TVP Info z pedofilami. Interwencja RPO w KRRiT

Data: 2019-04-15
  • Deklarację o prawach osób LGBT+ przyjętą przez prezydenta Warszawy określono w programie TVP Info m.in. jako „promocję pedofilii i zachowań zaburzonych”
  • Taki przekaz, mający znamiona mowy nienawiści wobec osób nieheteroseksualnych, nie może być obecny w mediach publicznych
  • To wypowiedzi homofobiczne i naruszające godność osób LGBT - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich w skardze do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
  • A kojarzenie homoseksualności z pedofilią jest i nieprawdziwe, i krzywdzące dla osób nieheteronormatywnych 

RPO z wielkim niepokojem zapoznał się z programem „Salon Dziennikarski” TVP Info z 23 lutego 2019 r. Prowadzący program Jacek Karnowski i jego goście rozmawiali o Deklaracji „Warszawska Polityka Miejska na Rzecz Społeczności LGBT+”, przyjętej przez Rafała Trzaskowskiego.

Dokument określono jako program deprawacji i molestowania dzieci za publiczne pieniądze, a także promocję pedofilii i zachowań zaburzonych. W odniesieniu do osób LGBT używano sformułowań „dziwaki” i „osoby zaburzone”, a homoseksualność nazwano „wampiryzmem” i „zawłaszczaniem bezbronnych dzieci”. Prowadzący program ostrzegał widzów, że przewidziane w Deklaracji działania z obszaru edukacji antydyskryminacyjnej będą wydaniem ich dzieci na "łup aktywistów". Postawił również bez podania źródeł tezę, że przekaz proponowany przez lewicę wpływa na zaburzenie tożsamości u dużej grupy młodzieży.

RPO: to słowa obraźliwe i poniżające

- Wskazane wypowiedzi i określenia należy ocenić jako jednoznacznie homofobiczne i naruszające godność osób LGBT - wskazuje Adam Bodnar. Miały one charakter obraźliwy i poniżający, sprzyjający utrwalaniu negatywnych stereotypów na temat tej społeczności i wynikających z nich uprzedzeń. Tego rodzaju przekaz, noszący znamiona mowy nienawiści wobec osób nieheteroseksualnych, nie może być obecny w mediach, w szczególności publicznych.

Realizując szczególną misję społeczną, media te powinny dokładać wszelkich starań aby wyeliminować język pogardy z debaty publicznej. Jego obecność może mieć bowiem tragiczne konsekwencje i godzić w fundamenty demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa.

Zgodnie z art. 18 ust. 1 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, a zwłaszcza nie mogą zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści. W myśl art. 21 ust. 2 pkt 5a ustawy, programy emitowane w mediach publicznych powinny sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu.

- W obliczu postępującej brutalizacji języka i niebezpiecznej tendencji do porzucania konstruktywnego dialogu na rzecz radykalnych opinii, przeciwdziałanie mowie nienawiści w przekazach medialnych powinno stanowić dla Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zadanie priorytetowe – ocenia Rzecznik. Samo obowiązywanie art. 18 ustawy nie wyeliminuje języka uprzedzeń z przestrzeni medialnej. Muszą pójść za nią konkretne działania, w tym reakcja i sprzeciw wobec jawnie dyskryminujących treści.

Łączenie homoseksualizmu i pedofilii - nieprawdziwe i krzywdzące

Przedstawione w programie TVP Info tezy - sformułowane w sposób sugerujący, że są oparte na faktach - nie tylko nie zostały poparte żadnymi obiektywnymi argumentami lub danymi, ale w świetle dostępnej wiedzy są oczywiście sprzeczne z prawdą. Światowa Organizacja Zdrowia już w 1990 r. usunęła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. Wiele razy podkreślała później, że orientacja homoseksualna jest zdrową i naturalną formą ekspresji ludzkiej seksualności.

Warto również przypomnieć Stanowisko Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego w sprawie rozróżnienia dwóch odrębnych, lecz nagminnie mylonych pojęć: homoseksualizm i pedofilia - opublikowanym w związku z szerzącą się dezinformacją łączącą te zjawiska. Wskazano w nim, że przypisywanie osobom homoseksualnym szczególnej - w porównaniu do heteroseksualnych - skłonności do seksualnego wykorzystania dzieci stanowi nieuprawnione nadużycie. Rozpowszechnianie skojarzenia między homoseksualnością a pedofilią jest domeną ludzi nieświadomych i niekompetentnych bądź też uprzedzonych do ludzi homoseksualnych i sprzeciwiających się prawom obywatelskim tych osób. Podtrzymywanie  przekonania o szczególnej skłonności osób homoseksualnych do seksualnego wykorzystywania dzieci jest krzywdzące dla homoseksualnej części społeczeństwa, przyczynia się do niezwykłej trwałości uprzedzeń wobec tych osób i utrudnia pełne funkcjonowanie psychologiczne homoseksualnych obywatelek i obywateli.

TVP naruszyła normy etyczne

Rzecznik uznaje opisane treści programu TVP Info za naruszenie norm etycznych przez twórców materiału. Zgodnie z art. 12 ust. 1 pkt 1 ustawy z 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe, dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło. Zachowanie wymogów dobrej sztuki i etyki zawodowej, w tym rzetelności dziennikarskiej przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów, to ponadto próg graniczny dla ochrony swobody wypowiedzi dziennikarskiej.

Wolność słowa i wolność mediów wyrażone w art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji, mimo fundamentalnej roli jaką pełnią w demokratycznym państwie, nie mają charakteru absolutnego. Dlatego są uzasadnione podstawy, aby dążyć do zbadania, czy w przedmiotowym programie telewizyjnym granice tych wolności nie zostały przekroczone.

Adam Bodnar zwrócił się do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witolda Kołodziejskiego o zbadanie sprawy.

Warszawska deklaracja jest potrzebna

Warszawska deklaracja formułuje cele i kierunki dla działania władz samorządowych w obszarze ochrony praw osób LGBT+ i przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, w zakresie kompetencji samorządu terytorialnego. Stanowi ważny krok w stronę zapewnienia równego traktowania wszystkim obywatelom, a także wyraz wsparcia dla osób, w tym dzieci, które codziennie muszą mierzyć się z falą nienawiści i dyskryminacją ze względu na swoją orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Jak podkreśla RPO, dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami zagraża bezpieczeństwu uczniów, więc przeciwdziałanie tym zjawiskom jest bardzo ważne. Dlatego Rzecznik popiera podpisaną przez Prezydenta Warszawy Deklarację LGBT+. Jest ona zgodna z polskim prawem. Należy przy tym zastanowić się, co zrobić by prawo lepiej chroniło dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją.

XI.505.4.2019

Zakaz marszu równości w Gnieźnie – prawomocnie uchylony

Data: 2019-04-12
  • Sąd Apelacyjny w Poznaniu prawomocnie utrzymał uchylenie zakazu marszu równości 13 kwietnia 2019 r. w Gnieźnie, wydanego przez prezydenta miasta
  • Powołał się on na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia, bo na ten dzień zgłoszono także 17 innych zgromadzeń, w tym przeciwników marszu
  • RPO wnosił o uchylenie zakazu jako niedopuszczalnego w świetle Konstytucji i Prawa o zgromadzeniach 
  • Sądy dwóch instancji podzieliły tę ocenę. Obowiązkiem władz jest bowiem zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzenia 

11 kwietnia 2019 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił decyzję prezydenta Gniezna Tomasza Budasza o zakazie marszu, którą zaskarżył organizator marszu, w czym poparł go Rzecznik Praw Obywatelskich. 12 kwietnia 2019 r. decyzję sądu okręgowego podtrzymał prawomocnie Sąd Apelacyjny w Poznaniu, do którego odwołał się Tomasz Budasz. 

Adam Bodnar wniósł o uchylenie zakazu, przedstawiając obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta błędnie i bezpodstawnie przyjął, że wystarczającą podstawą zakazu może być fakt organizacji w tym samym dniu 17 innych zgromadzeń grup różniących się przekonaniami społeczno-politycznymi - ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. A to nie ze strony organizatorów i uczestników marszu miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia. 

Uzasadnienie sądu 

Sąd okręgowy uznał, że decyzje o zakazie są nieprawidłowe i zostały wydane z naruszeniem art. 14 ust. 2 Praw o zgromadzeniach, art. 57 Konstytucji oraz art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. – Prezydent niewątpliwie ograniczył prawo wolności zgromadzeń - głosi uzasadnienie sądu. A ograniczenia te nigdy nie powinny się opierać na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach.

Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu  ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, prezydent Gniezna powinien był się odnieść wyłącznie do organizatorów i uczestników tegoż zgromadzenia, a nie do przewidywanego zachowania osób trzecich. Tymczasem zakazał wszystkich zgłoszonych zgromadzeń o różnych celach, posługując się tą samą argumentacją do każdego z nich – uznał sąd.  

W jego ocenie, zarówno organizatorzy zgromadzeń premiujących tradycyjne wartości, jak i tych, których celem była ochrona praw człowieka, zostali potraktowani według zasady odpowiedzialności zbiorowej. Takie uzasadnienie zakazu, w świetle art. 57 Konstytucji i art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach, jest prawnie niedopuszczalne. Według sądu, decyzja prezydenta Gniezna prowadziła do naruszenia konstytucyjnej wolności wszystkich wnioskujących o zgromadzenia tego dnia.

Sąd podkreślił, że obowiązkiem władz jest zapewnienie bezpieczeństwa osobom uczestniczącym w zgromadzeniu, przy czym nie są istotne jak kontrowersyjne w odbiorze społecznym mają być manifestowane poglądy, o ile nie są sprzeczne z prawem.

Zdaniem sądu słusznie RPO zwrócił uwagę, że władze samorządowe dysponują środkami prawnymi, które mogłyby zapobiec zagrożeniom. Tymczasem prezydent wskazał jedynie, że znaczne siły policyjne zostaną 13 kwietnia skierowane do ochrony meczu piłki nożnej, przez co należyte zabezpieczenie zgromadzenia może zostać utrudnione. Nie odniósł się zaś do innych możliwości, np. zaangażowania straży miejskiej  i nie wyjaśnił, dlaczego jedynym środkiem zaradczym jest zakaz zgromadzenia.

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Gdyby np. Prezydent Miasta Gniezna się na to zdecydował, to Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia.

Zgłoszenie zgromadzenia 

Organizator marszu 14 marca 2019 r. zawiadomił władze Gniezna o zamiarze zorganizowania 13 kwietnia przemarszu przez miasto 1000 osób w celu promocji praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości  (z udziałem 10 wolontariuszy służby porządkowej). Tego samego dnia wpłynęło również 17 innych zawiadomień o zgromadzeniach na 13 kwietnia. 16 z nich deklarowało cele odmienne od marszu - zaplanowano je na jego trasie.

Komendant Powiatowy Policji w Gnieźnie wskazał, że organizacja zgromadzeń „potencjalnie niesie za sobą zagrożenie uszkodzenia lub zniszczenia mienia”, powołując się na udział w nich przedstawicieli grup społecznych o odmiennych światopoglądach. 4 kwietnia rozprawa administracyjna w Urzędzie Miejskim w Gnieźnie nie doprowadziła do zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń.

Decyzją z 8 kwietnia prezydent Gniezna zakazał wszystkich zgromadzeń. Powołał się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach.

Analiza decyzji prezydenta Gniezna

W ocenie Rzecznika prezydent Gniezna w nieuzasadniony sposób naruszył prawo do wolności zgromadzeń. Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników tego marszu, nie zaś do przewidywanego zachowania osób trzecich, o skrajnie odmiennych poglądach.

Prezydent zakazał organizacji wszystkich zgromadzeń 13 kwietnia, posługując się tą samą argumentacją, bez wskazania, które zrzuty odnoszą się do poszczególnych organizatorów lub uczestników. - Oznacza to, że prezydent posłużył się de facto zasadą tzw. odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za potencjalne zachowanie kontrmanifestantów - głosi pismo Adama Bodnara do sądu.

W świetle wykładni art. 57 Konstytucji i art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach takie uzasadnienie jest prawnie niedopuszczalne. Prezydent wskazał, że źródłem zagrożenia jest „eskalacja napięcia pomiędzy stronami konfliktu ideologicznego” pomiędzy uczestnikami wszystkich planowanych zgromadzeń. Jako jeden z powodów podał także odbywające się w czasie planowanych zgromadzeń mecze piłki nożnej, których uczestników ocenił jako agresywnych i “wypowiadających się w sposób negatywny o celach i ideach wyrażanych na jednym ze zgłoszonych zgromadzeń”.

Prezydent niesłusznie uznał, że dla sprawy nie ma znaczenia cel zgromadzenia - rozpowszechnianie praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości oraz fundamentalnych zasad równości i poszanowania godności każdej osoby. Cel  może być istotny przy ocenie zachowania jego uczestników, zwłaszcza jeśli jest nim  promocja praw człowieka i ochrona przed dyskryminacją – podkreślił Rzecznik.

Według niego nie sposób uznać, by  zakaz był proporcjonalny i konieczny dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia. Władze samorządowe dysponują bowiem środkami prawnymi, które w razie potrzeby pozwoliłyby zapobiec zagrożeniom dla tych wartości. Tymczasem w uzasadnieniu prezydent wskazał, że znaczne siły policji będą skierowane w dniu zgromadzenia do ochrony meczu piłki nożnej w Poznaniu, przez co należyte zabezpieczenie zgromadzenia może zostać utrudnione.

Prezydent argumentował też, że organizatorzy marszu nie przewidzieli żadnej profesjonalnej ochrony, a jedynie 10 wolontariuszy, którzy nie zapewnią bezpieczeństwa w obliczu konfrontacji z wrogo nastawionymi osobami. Tymczasem to na władzach państwowych ciąży obowiązek zapewnienia ochrony i bezpieczeństwa uczestnikom pokojowych demonstracji, w szczególności obywatelom wyrażającym poglądy niepopularne, należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację. Zagwarantowanie prawa do wolności zgromadzeń wiąże się zaś z aktywnością policji, która powinna zapewnić bezpieczeństwo. Organizatorzy marszu mogą odpowiadać wyłącznie za zachowanie uczestników swego zgromadzenia, a nie za ochronę uczestników przed zachowaniem kontrmanifestantów, kibiców piłki nożnej albo innych osób.

- W konsekwencji decyzji prezydenta Gniezna organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka nie mogą swobodnie korzystać z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki – brzmi konkluzja pisma RPO do sądu.

Argumentacja prawna RPO

Zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji RP wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te szeroko opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.  W orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego jej ograniczanie powinno być traktowane jako absolutny wyjątek.

Standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne sprowadza się do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Tak zdefiniowany standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie. W październiku 2018 r. uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości w Lublinie na postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie ws. odwołania od decyzji prezydenta miasta zakazującej tego zgromadzenia.

XI.613.1.2019

TK wyłączył Jarosława Wyrembaka ze sprawy bezzasadnej odmowy usługi. Wnosił o to RPO

Data: 2019-04-12
  • Jarosław Wyrembak został wyłączony przez Trybunał Konstytucyjny ze składu badającego konstytucyjność karania bezzasadnej odmowy usługi 
  • Wnosił o to RPO, podkreślając jego brak bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo wcześniej zajął już w niej stanowisko
  • Sam Jarosław Wyrembak uznał, że dla zachowania najwyższych standardów bezstronności powinien zostać wyłączony

30 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o wyłączenie z udziału w rozpoznawaniu sprawy Jarosława Wyrembaka. W związku z tym TK odwołał planowane na 10 kwietnia ogłoszenie orzeczenia w tej sprawie (sygn. akt K 16/17). O nowym terminie posiedzenia niejawnego i ogłoszenia orzeczenia uczestnicy postępowania zostaną powiadomieni. 

Wniosek o wyłączenie M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka 

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie nie tylko Jarosława Wyrembaka, ale także Mariusza Muszyńskiego - jako osób nieuprawnionych do orzekania. Wskazał ich Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK.

Niezależnie zaś od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia dodatkowo także brak jego bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych z 13 lutego 2017 r.  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

Wyłączenie J. Wyrembaka

10 kwietnia 2019 r. Trybunał, na podstawie art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy z 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, wyłączył Jarosława Wyrembaka z tej sprawy. Postanowienie wydano w składzie: Grzegorz Jędrejek, Julia Przyłębska, Michał Warciński.

Trybunał przywołał postanowienie TK z 17 listopada 2011 r. (sygn. SK 37/08, OTK ZU nr 9/A/2011, poz. 100) oraz postanowienie TK z 20 kwietnia 2017 r., (sygn. U 1/17, niepubl.). TK stwierdził w nich, że wypowiedzenie opinii prawnej w formie publikacji naukowej czy w innej formie w kwestiach, które stały się później przedmiotem sprawy w Trybunale, nie uzasadnia wyłączenia sędziego z udziału w rozpoznawaniu sprawy.

Według TK opinia prawna z 13 lutego 2017 r. nie była opinią wydaną w procesie legislacyjnym, dotyczącym przedmiotu kontroli TK. Uwaga J. Wyrembaka, że Rzecznik mógł sprzeniewierzyć się ślubowaniu, nie musi bezwzględnie podważać jego bezstronności i obiektywizmu w kwestii oceny zgodności z Konstytucją przedmiotu kontroli – głosi postanowienie.

Trybunał wziął jednak pod uwagę stanowisko J. Wyrembaka z pisma do Prezesa TK z 9 kwietnia 2019 r. Odnosząc się do zarzutów Rzecznika, stwierdził on, że dla zachowania najwyższych standardów bezstronności powinien zostać wyłączony ze sprawy.

Zważywszy na uzasadnienie wniosku o wyłączenie, ale także stanowisko  J.  Wyrembaka w kontekście całokształtu okoliczności sprawy K 16/17, Trybunał uznał wniosek o wyłączenie za uzasadniony. Pismo J. Wyrembaka Trybunał potraktował jako stanowisko w sprawie, a nie jako czynność procesową wszczynającą postępowanie o wyłączenie sędziego.

Ponadto w postanowieniu podkreślono, że Trybunał wypowiedział się co do statusu sędziów TK wybranych przez Sejm 2 grudnia 2015 r. w szeregu postanowieniach oddalających wnioski o wyłączenie ich z orzekania (począwszy od 15 lutego 2017 r.). W orzeczeniach tych stwierdzono, że TK nie orzekł o prawidłowości wyboru osób wymienionych w uchwałach Sejmu z 8 października 2015 r. w sprawie wyboru sędziów TK. W niniejszej sprawie TK podtrzymał swe stanowisko z tych postanowień.

Co bada Trybunał

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

RPO, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją. Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

XI.815.6.2018

MEN aprobuje homofobiczną wypowiedź małopolskiej kurator oświaty

Data: 2019-04-12
  • Małopolska kurator oświaty Barbary Nowak uważa, że działalność na rzecz praw osób LGBT jest „propagowaniem pedofilii”
  • Ta homofobiczna wypowiedź naruszała godność osób nieheteronormatywnych; spełniała też przesłanki mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną
  • Adam Bodnar wystąpił do minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej o stanowisko i zastosowanie środków dyscyplinarnych wobec kurator
  • Minister nie widzi podstaw do stwierdzenia zaniedbania lub nienależytego wykonywania zadań ustawowych przez Małopolskiego Kuratora Oświaty - głosi odpowiedź MEN

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraził sprzeciw wobec słów Małopolskiej Kurator Oświaty Barbary Nowak, która 20 lutego 2019 r. opublikowała na Twitterze wypowiedź jednoznacznie określającą działalność na rzecz praw osób nieheteronormatywnych (LGBT) jako „propagowanie pedofilii”. Komentując w przyjęcie przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego Deklaracji „Warszawska Polityka Miejska na Rzecz Społeczności LGBT+” 2, pytała też: „Dlaczego godzicie się na krzywdzenie własnych dzieci?”. Sugerowała tym samym, że przeciwdziałanie dyskryminacji osób LGBT jest działaniem krzywdzącym dla społeczeństwa.

Pismo RPO do minister Anny Zalewskiej

- Powyższa wypowiedź ma w mojej opinii wymiar homofobiczny, a użyte przez panią kurator porównania i sugestie są obraźliwe i wymierzone w godność osób LGBT - napisał RPO do minister Anny Zalewskiej 11 marca 2019 r. Uznał, że istnieją przesłanki by ocenić tę wypowiedź jako przejaw mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną.

Stanowiąc w każdym przypadku niedopuszczalne naruszenie praw człowieka, a używana w debacie publicznej, może ona prowadzić do szczególnie niebezpiecznych konsekwencji. Brutalizacja języka, a także tendencja do porzucenia dialogu na rzecz radykalnych opinii opartych na stereotypach, mogą wywoływać i potęgować u odbiorców uczucie wrogości i nienawiści wobec określonych grup mniejszościowych. Szerzone w ten sposób uprzedzenia stanowią  realne zagrożenie dla fundamentów demokracji i wymagają stanowczej reakcji.

RPO nie ma wątpliwości, że język debaty publicznej ma niebagatelny wpływ na kształtowanie norm społecznych, wyznaczanie wzorców zachowań i budowanie społecznej świadomości. Dlatego osoby pełniące funkcje publiczne mają w tym zakresie szczególne powinności - powinny włączać, a nie wykluczać - jednoczyć, a nie dzielić.

W piśmie do MEN Adam Bodnar podkreślał, że zakaz dyskryminacji obywateli m.in. ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, dotyczy także ujawniania osobistych poglądów w sferze publicznej, do której należy internet. Osoby pełniące wysokie funkcje w organach administracji, w tym kuratorzy oświaty, powinni w sposób rozważny korzystać z prawa do wolności wypowiedzi, pamiętając że prawo to nie ma charakteru absolutnego.

Stanowisko to znajduje oparcie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka Strasburgu. Wskazał on m.in., że wypowiedzi osób pełniących funkcje publiczne mogą w sposób nadmierny kolidować z wykonywaniem innych praw zagwarantowanych Europejską Konwencją Praw Człowieka. Korzystając zatem z wolności słowa, osoby te powinny wykazywać się powściągliwością, świadome tego, że ich wypowiedzi mogą zostać uznane przez podległych im urzędników państwowych jako drogowskazy kierunków działania.

W świetle stanowiska ETPCz, kuratorzy powinni reprezentować wartości stanowiące fundament demokratycznego społeczeństwa. Polska polityka oświatowa i zawarte w niej cele kształcenia kładą szczególny nacisk na kształtowanie wśród uczniów postaw otwartości i tolerancji, a także na budowanie szacunku dla ludzkiej godności. Dlatego w ocenie Rzecznika kuratorzy oświaty są zobowiązani przeciwdziałać dyskryminacji i dawać przykład działania na rzecz praw człowieka.

Rzecznik przypomniał, że uczniowie LGBT są w polskich szkołach szczególnie narażeni na dyskryminację i przemoc motywowaną uprzedzeniami, a jednym z podstawowych zadań kuratorów oświaty jest zapewnienie, aby polskie placówki edukacyjne były wolne od homofobii i transfobii.

RPO zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o zajęcie stanowiska i zastosowanie przewidzianych prawem środków dyscyplinarnych wobec Barbary Nowak.

Odpowiedź MEN

- Minister Edukacji Narodowej nie znajduje podstaw do stwierdzenia zaniedbania lub nienależytego wykonywania zadań ustawowych przez Małopolskiego Kuratora Oświaty - napisał 8 kwietnia w odpowiedzi RPO wiceminister edukacji Maciej Kopeć.

Tę konkluzję pisma poprzedziło przytoczenie na dwóch jego stronach zadań i kompetencji kuratorów oświaty, których działalność nadzoruje minister właściwy do sprawy oświaty i wychowania.

Pismo Macieja Kopcia nie zawiera żadnego odniesienia do słów Barbary Nowak.

XI.505.2.2019

Sąd uchylił zakaz marszu równości w Gnieźnie. Odwołania organizatora i RPO zasadne

Data: 2019-04-11
  • Sąd uchylił zakaz marszu równości 13 kwietnia 2019 r. w Gnieźnie, wydany przez prezydenta miasta
  • Powołał się on na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia, bo na ten dzień zgłoszono także 17 innych zgromadzeń, w tym przeciwników marszu
  • RPO wnosił o uchylenie zakazu jako niedopuszczalnego w świetle Konstytucji i Prawa o zgromadzeniach 
  • Sąd podzielił tę ocenę. Wskazał, że obowiązkiem władz jest zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzenia 
  • Nie jest przy tym istotne, jak kontrowersyjne w odbiorze społecznym mają być manifestowane poglądy, o ile nie są sprzeczne z prawem

11 kwietnia 2019 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił decyzję prezydenta Gniezna Tomasza Budasza. Do sądu zaskarżył ją organizator marszu.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania. Adam Bodnar wniósł o uchylenie zakazu, przedstawiając obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta błędnie i bezpodstawnie przyjął, że wystarczającą podstawą zakazu może być fakt organizacji w tym samym dniu 17 innych zgromadzeń grup różniących się przekonaniami społeczno-politycznymi - ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. A to nie ze strony organizatorów i uczestników marszu miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia. 

Uzasadnienie sądu 

Sąd uznał, że decyzje o zakazie są nieprawidłowe i zostały wydane z naruszeniem art. 14 ust. 2 Praw o zgromadzeniach, art. 57 Konstytucji oraz art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. – Prezydent niewątpliwie ograniczył prawo wolności zgromadzeń - głosi uzasadnienie sądu. A ograniczenia te nigdy nie powinny się opierać na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach.

Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu  ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, prezydent Gniezna powinien był się odnieść wyłącznie do organizatorów i uczestników tegoż zgromadzenia, a nie do przewidywanego zachowania osób trzecich. Tymczasem zakazał wszystkich zgłoszonych zgromadzeń o różnych celach, posługując się tą samą argumentacją do każdego z nich – uznał sąd.  

W jego ocenie, zarówno organizatorzy zgromadzeń premiujących tradycyjne wartości, jak i tych, których celem była ochrona praw człowieka, zostali potraktowani według zasady odpowiedzialności zbiorowej. Takie uzasadnienie zakazu, w świetle art. 57 Konstytucji i art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach, jest prawnie niedopuszczalne. Według sądu, decyzja prezydenta Gniezna prowadziła do naruszenia konstytucyjnej wolności wszystkich wnioskujących o zgromadzenia tego dnia.

Sąd podkreślił, że obowiązkiem władz jest zapewnienie bezpieczeństwa osobom uczestniczącym w zgromadzeniu, przy czym nie są istotne jak kontrowersyjne w odbiorze społecznym mają być manifestowane poglądy, o ile nie są sprzeczne z prawem.

Zdaniem sądu słusznie RPO zwrócił uwagę, że władze samorządowe dysponują środkami prawnymi, które mogłyby zapobiec zagrożeniom. Tymczasem prezydent wskazał jedynie, że znaczne siły policyjne zostaną 13 kwietnia skierowane do ochrony meczu piłki nożnej, przez co należyte zabezpieczenie zgromadzenia może zostać utrudnione. Nie odniósł się zaś do innych możliwości, np. zaangażowania straży miejskiej  i nie wyjaśnił, dlaczego jedynym środkiem zaradczym jest zakaz zgromadzenia.

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Gdyby np. Prezydent Miasta Gniezna się na to zdecydował, to Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia.

Zgłoszenie zgromadzenia 

Organizator marszu 14 marca 2019 r. zawiadomił władze Gniezna o zamiarze zorganizowania 13 kwietnia przemarszu przez miasto 1000 osób w celu promocji praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości  (z udziałem 10 wolontariuszy służby porządkowej). Tego samego dnia wpłynęło również 17 innych zawiadomień o zgromadzeniach na 13 kwietnia. 16 z nich deklarowało cele odmienne od marszu - zaplanowano je na jego trasie.

Komendant Powiatowy Policji w Gnieźnie wskazał, że organizacja zgromadzeń „potencjalnie niesie za sobą zagrożenie uszkodzenia lub zniszczenia mienia”, powołując się na udział w nich przedstawicieli grup społecznych o odmiennych światopoglądach. 4 kwietnia rozprawa administracyjna w Urzędzie Miejskim w Gnieźnie nie doprowadziła do zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń.

Decyzją z 8 kwietnia prezydent Gniezna zakazał wszystkich zgromadzeń. Powołał się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach.

Analiza decyzji prezydenta Gniezna

W ocenie Rzecznika prezydent Gniezna w nieuzasadniony sposób naruszył prawo do wolności zgromadzeń. Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników tego marszu, nie zaś do przewidywanego zachowania osób trzecich, o skrajnie odmiennych poglądach.

Prezydent zakazał organizacji wszystkich zgromadzeń 13 kwietnia, posługując się tą samą argumentacją, bez wskazania, które zrzuty odnoszą się do poszczególnych organizatorów lub uczestników. - Oznacza to, że prezydent posłużył się de facto zasadą tzw. odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za potencjalne zachowanie kontrmanifestantów - głosi pismo Adama Bodnara do sądu.

W świetle wykładni art. 57 Konstytucji i art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach takie uzasadnienie jest prawnie niedopuszczalne. Prezydent wskazał, że źródłem zagrożenia jest „eskalacja napięcia pomiędzy stronami konfliktu ideologicznego” pomiędzy uczestnikami wszystkich planowanych zgromadzeń. Jako jeden z powodów podał także odbywające się w czasie planowanych zgromadzeń mecze piłki nożnej, których uczestników ocenił jako agresywnych i “wypowiadających się w sposób negatywny o celach i ideach wyrażanych na jednym ze zgłoszonych zgromadzeń”.

Prezydent niesłusznie uznał, że dla sprawy nie ma znaczenia cel zgromadzenia - rozpowszechnianie praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości oraz fundamentalnych zasad równości i poszanowania godności każdej osoby. Cel  może być istotny przy ocenie zachowania jego uczestników, zwłaszcza jeśli jest nim  promocja praw człowieka i ochrona przed dyskryminacją – podkreślił Rzecznik.

Według niego nie sposób uznać, by  zakaz był proporcjonalny i konieczny dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia. Władze samorządowe dysponują bowiem środkami prawnymi, które w razie potrzeby pozwoliłyby zapobiec zagrożeniom dla tych wartości. Tymczasem w uzasadnieniu prezydent wskazał, że znaczne siły policji będą skierowane w dniu zgromadzenia do ochrony meczu piłki nożnej w Poznaniu, przez co należyte zabezpieczenie zgromadzenia może zostać utrudnione.

Prezydent argumentował też, że organizatorzy marszu nie przewidzieli żadnej profesjonalnej ochrony, a jedynie 10 wolontariuszy, którzy nie zapewnią bezpieczeństwa w obliczu konfrontacji z wrogo nastawionymi osobami. Tymczasem to na władzach państwowych ciąży obowiązek zapewnienia ochrony i bezpieczeństwa uczestnikom pokojowych demonstracji, w szczególności obywatelom wyrażającym poglądy niepopularne, należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację. Zagwarantowanie prawa do wolności zgromadzeń wiąże się zaś z aktywnością policji, która powinna zapewnić bezpieczeństwo. Organizatorzy marszu mogą odpowiadać wyłącznie za zachowanie uczestników swego zgromadzenia, a nie za ochronę uczestników przed zachowaniem kontrmanifestantów, kibiców piłki nożnej albo innych osób.

- W konsekwencji decyzji prezydenta Gniezna organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka nie mogą swobodnie korzystać z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki – brzmi konkluzja pisma RPO do sądu.

Argumentacja prawna RPO

Zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji RP wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te szeroko opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że poszanowanie wolności zgromadzeń nie może sprowadzać się wyłącznie do powstrzymania się od ingerencji, lecz obejmuje również pozytywny obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, co ma szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i podatnych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego jej ograniczanie powinno być traktowane jako absolutny wyjątek.

Standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne sprowadza się do następujących kwestiiZ:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Tak zdefiniowany standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie. W październiku 2018 r. uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości w Lublinie na postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie ws. odwołania od decyzji prezydenta miasta zakazującej tego zgromadzenia.

XI.613.1.2019

Zakaz marszu równości w Gnieźnie – niedopuszczalny. RPO przyłącza się do skargi organizatora

Data: 2019-04-09
  • Decyzja prezydenta Gniezna o zakazie marszu równości 13 kwietnia 2019 r. jest niedopuszczalna w świetle Konstytucji i Prawa o zgromadzeniach
  • Prezydent powołał się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia, bo na ten dzień zgłoszono także 17 innych zgromadzeń, w tym przeciwników marszu
  • W ten sposób obarczył jego organizatorów i uczestników odpowiedzialnością za potencjalne zachowanie kontrmanifestantów – uznał RPO
  • A to władze są obowiązane zapewnić bezpieczeństwo pokojowych demonstracji, zwłaszcza obywatelom należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed Sądem Okręgowym w Poznaniu. Organizator marszu 9 kwietnia 2019 r. zaskarżył zakaz wydany przez prezydenta Gniezna Tomasza Budasza. Sąd ma 24 godzin na rozpoznanie odwołania. Od jego decyzji można byłoby się odwołać do Sądu Apelacyjnego, który też musiałby rozpoznać sprawę w 24 godziny. 

Adam Bodnar wniósł o uchylenie zakazu, przedstawiając obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta błędnie i bezpodstawnie przyjął, że wystarczającą podstawą zakazu może być fakt organizacji w tym samym dniu 17 innych zgromadzeń grup różniących się przekonaniami społeczno-politycznymi - ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. A to nie ze strony organizatorów i uczestników marszu miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia.

Zgłoszenie zgromadzenia 

Organizator marszu 14 marca 2019 r. zawiadomił władze Gniezna o zamiarze zorganizowania 13 kwietnia przemarszu przez miasto 1000 osób w celu promocji praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości  (z udziałem 10 wolontariuszy służby porządkowej). Tego samego dnia wpłynęło również 17 innych zawiadomień o zgromadzeniach na 13 kwietnia. 16 z nich deklarowało cele odmienne od marszu - zaplanowano je na jego trasie.

Komendant Powiatowy Policji w Gnieźnie wskazał, że organizacja zgromadzeń „potencjalnie niesie za sobą zagrożenie uszkodzenia lub zniszczenia mienia”, powołując się na udział w nich przedstawicieli grup społecznych o odmiennych światopoglądach. 4 kwietnia rozprawa administracyjna w Urzędzie Miejskim w Gnieźnie nie doprowadziła do zmiany miejsca lub czasu zgromadzeń.

Decyzją z 8 kwietnia prezydent Gniezna zakazał wszystkich zgromadzeń. Powołał się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach,

Analiza decyzji Prezydenta Miasta Gniezna

W ocenie Rzecznika prezydent Gniezna w nieuzasadniony sposób naruszył prawo do wolności zgromadzeń. Oceniając, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinien był się odnieść wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników tego marszu, nie zaś do przewidywanego zachowania osób trzecich, o skrajnie odmiennych poglądach.

Prezydent zakazał organizacji wszystkich zgromadzeń 13 kwietnia, posługując się tą samą argumentacją, bez wskazania, które zrzuty odnoszą się do poszczególnych organizatorów lub uczestników. - Oznacza to, że prezydent posłużył się de facto zasadą tzw. odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za potencjalne zachowanie kontrmanifestantów - głosi pismo Adama Bodnara do sądu.

W świetle wykładni art. 57 Konstytucji i art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach takie uzasadnienie jest prawnie niedopuszczalne. Prezydent wskazał, że źródłem zagrożenia jest „eskalacja napięcia pomiędzy stronami konfliktu ideologicznego” pomiędzy uczestnikami wszystkich planowanych zgromadzeń. Jako jeden z powodów podał także odbywające się w czasie planowanych zgromadzeń mecze piłki nożnej, których uczestników ocenił jako agresywnych i “wypowiadających się w sposób negatywny o celach i ideach wyrażanych na jednym ze zgłoszonych zgromadzeń”.

Prezydent niesłusznie uznał, że dla sprawy nie ma znaczenia cel zgromadzenia - rozpowszechnianie praw człowieka, w tym praw osób nieheteronormatywnych i innych mniejszości oraz fundamentalnych zasad równości i poszanowania godności każdej osoby. Cel  może być istotny przy ocenie zachowania jego uczestników, zwłaszcza jeśli jest nim  promocja praw człowieka i ochrona przed dyskryminacją – podkreślił Rzecznik.

Według niego nie sposób uznać, by  zakaz był proporcjonalny i konieczny dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia. Władze samorządowe dysponują bowiem środkami prawnymi, które w razie potrzeby pozwoliłyby zapobiec zagrożeniom dla tych wartości. Tymczasem w uzasadnieniu prezydent wskazał, że znaczne siły policji będą skierowane w dniu zgromadzenia do ochrony meczu piłki nożnej w Poznaniu, przez co należyte zabezpieczenie zgromadzenia może zostać utrudnione.

Prezydent argumentował też, że organizatorzy marszu nie przewidzieli żadnej profesjonalnej ochrony, a jedynie 10 wolontariuszy, którzy nie zapewnią bezpieczeństwa w obliczu konfrontacji z wrogo nastawionymi osobami. Tymczasem to na władzach państwowych ciąży obowiązek zapewnienia ochrony i bezpieczeństwa uczestnikom pokojowych demonstracji, w szczególności obywatelom wyrażającym poglądy niepopularne, należącym do mniejszości i podatnym na dyskryminację. Zagwarantowanie prawa do wolności zgromadzeń wiąże się zaś z aktywnością policji, która powinna zapewnić bezpieczeństwo. Organizatorzy marszu mogą odpowiadać wyłącznie za zachowanie uczestników swego zgromadzenia, a nie za ochronę uczestników przed zachowaniem kontrmanifestantów, kibiców piłki nożnej albo innych osób.

- W konsekwencji decyzji prezydenta Gniezna organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka nie mogą swobodnie korzystać z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki – brzmi konkluzja pisam RPO do sądu.

Stan prawny

Jak przypomina Rzecznik, zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji RP wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te szeroko opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że na władzach ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu. Faktyczne poszanowanie wolności zgromadzeń nie może sprowadzać się wyłącznie do powstrzymania się od ingerencji, lecz obejmuje również pozytywny obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, co ma szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i podatnych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce ETPCz rozpatrywał zakaz Prezydenta Warszawy na Paradę Równości w 2005 r. Głównym powodem odmowy było to, że organizator nie przedstawił projektu organizacji ruchu, choć żadne oficjalny dokument takiego wymogu nie zawierał. W ocenie ETPCz naruszono art. 11, 13 i 14 EKPCz. Uznł, że można przypuszczać, że rzeczywistą przyczyną odmowy była niechęć lokalnych władz do środowiska osób homoseksualnych.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władzy publicznej wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację. ETPCz pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony.

W bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Przesłanek wydania zakazu organizacji zgromadzeń zawartych w art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach nie można interpretować rozszerzająco. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 ustawy - Prawo o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Ograniczanie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako absolutny wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego i pokojowego zgromadzania się, a każdy zakaz odbycia zgromadzenia musi być w sposób przekonywujący uzasadniony. Ograniczenia wolności zgromadzeń nigdy też nie powinny opierać się na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach. Ewentualny zakaz organizacji zgromadzenia nie powinien być podejmowany bez oceny stopnia zagrożenia, zakończonej wnioskiem o wysokim prawdopodobieństwie jego wystąpienia. W przypadku konfliktu konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń z innymi prawami, takimi jak bezpieczeństwo czy porządek publiczny, wolność zajmuje pozycję równorzędną.

Ocena, czy odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, musi odnosić się do organizatorów i uczestników zgromadzenia, a nie do osób niechętnych zgromadzeniu. Przy dokonywaniu tej oceny zachowania uczestników zgromadzenia w świetle art. 14 pkt. 2 ustawy - Prawo o zgromadzeniach, cel zgromadzenia może być istotny. Niedopuszczalne jest uzależnienie możliwości realizacji wolności zgromadzeń od reakcji przeciwników zgromadzenia.

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r.  uznano, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa (wolności zgromadzeń) nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego  zgromadzenia”. TK podkreślił, że na władzy ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, bez względu na stopień kontrowersyjności przedstawianych przez nich poglądów, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Reasumując, standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Tak zdefiniowany standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie. W październiku 2018 r. uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości w Lublinie na postanowienie Sądu Okręgowego w Lublinie ws. odwołania od decyzji prezydenta miasta zakazującej tego zgromadzenia.

XI.613.1.2019

TK odwołał orzeczenie w sprawie konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi

Data: 2019-04-09
  • W związku z wnioskiem RPO o wyłączenie ze składu orzekającego Jarosława Wyrembaka, Trybunał Konstytucyjny odwołał planowane na 10 kwietnia orzeczenie co do konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi 
  • Tłem wniosku Prokuratora Generalnego jest sprawa drukarza, uznanego za winnego bezzasadnej odmowy druku plakatu fundacji LGBT
  • Według RPO nie mógł on powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu

Jak poinformował w piśmie do Rzecznika Praw Obywatelskich przewodniczący składu TK Andrzej Zielonacki, z uwagi na wniosek Rzecznika z 30 marca 2019 r. o wyłączenie z udziału w rozpoznawaniu sprawy Jarosława Wyrembaka, odwołał on terminy posiedzenia niejawnego oraz ogłoszenia orzeczenia w sprawie wniosku Prokuratora Generalnego (sygn. akt K 16/17), wyznaczone na 10 kwietnia 2019 r. O nowym terminie posiedzenia niejawnego i ogłoszenia orzeczenia uczestnicy postępowania zostaną powiadomieni.

Wniosek o wyłączenie M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka 

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie nie tylko Jarosława Wyrembaka, ale także Mariusza Muszyńskiego - jako osób nieuprawnionych do orzekania. Wskazał ich Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK. O wniosku RPO dotyczącym M. Muszyńskiego nie ma mowy w piśmie Andrzeja Zielonackiego.

Niezależnie zaś od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia dodatkowo także brak jego bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

Co bada Trybunał

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.
 
Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.
 
Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.
 
RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją. Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.
 
XI.815.6.2018

Prokurator nadużył prawa, kwestionując wyrok NSA ws. aktu urodzenia dziecka w związku dwóch kobiet

Data: 2019-04-09
  • Pani Idze odmówiono wpisania do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia jej synka z małżeństwa jednopłciowego w Wlk.Brytanii; do sprawy przyłączył się RPO
  • W precedensowym wyroku z 2018 r. Naczelny Sad Administracyjny uznał, że doszło do dyskryminacji dziecka-obywatela RP i zwrócił sprawę do USC  
  • Wykonując wyrok, Kierownik USC wpisał ten akt urodzenia do rejestru, co do sądu administracyjnego zaskarżył prokurator
  • To nadużycie prawa procesowego - ocenił RPO, który wniósł, by sąd oddalił skargę prokuratora jako bezzasadną

12 kwietnia 2019 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie rozpozna skargę Prokuratury Okręgowej w Krakowie na wpis do polskiego rejestru stanu cywilnego takiego brytyjskiego aktu urodzenia. Według prokuratury było to sprzeczne z  „podstawowymi zasadami porządku prawnego RP”. - Sprzeczna z przepisami prawa, m.in. Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka, byłaby odmowa wpisu, a więc niewykonanie wyroku NSA - replikuje Rzecznik Praw Obywatelskich.

Historia sprawy pani Igi i jej dziecka

Obywatele skarżyli się RPO, że dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego (art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy USC odmawiali transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Tym samym uniemożliwiało to wydanie polskiego dokumentu tożsamości. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

Taki był m.in. przypadek pani Igi, która wystąpiła o transkrypcję aktu urodzenia synka urodzonego w 2014 r. w Londynie z małżeństwa jednopłciowego. Zwróciła się o to do Kierownika USC w Krakowie. Odmówił, uznając że  "transkrypcja taka byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bowiem w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety". Kobieta złożyła skargę do WSA w Krakowie. Do postępowania przyłączył się RPO. W 2016 r.  WSA oddalił skargę, powołując się na klauzulę porządku publicznego. Uznał, że wpisując w polskiej księdze urodzeń brytyjski akt, kierownik USC w rubryce ojciec musiałby wskazać kobietę. Zdaniem sądu pojęcie „rodziców” zawsze odnosi się do rodziców różnej płci.

W stanowisku dla NSA RPO podkreślał, że polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – to dyskryminacja zakazana przez Konwencję o prawach dziecka. Odmowa narusza tez prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą.

10 października 2018 r. NSA uznał (syg. II OSK 2552/16), że skoro obecnie istnieje obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, to nie może być tu mowy o klauzuli „porządku publicznego”. - Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia. Powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych.

Wykonując wyrok NSA, w grudniu 2018 r. kierownik USC wpisał akt urodzenia do polskiego rejestru stanu cywilnego. W styczniu 2019 r. prokurator wniósł do WSA skargę na tę czynność. Rzecznik przystąpił do postępowania WSA.

Argumentacja RPO

- Skargę należy uznać za oczywiście bezzasadną a jej wniesienie przez Prokuratora Prokuratury Okręgowej za nadużycie prawa procesowego - głosi stanowisko Adama Bodnara dla WSA. Sprzeczna z przepisami prawa - w tym z przepisami Konstytucji RP, Konwencji o prawach dziecka, Prawa o aktach stanu cywilnego, a także z Prawem o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - byłaby bowiem odmowa transkrypcji, a więc niewykonanie wyroku NSA

W myśl art. 153 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi ocena prawna i wskazania sądu co do dalszego postępowania wiążą organy ponownie orzekające w sprawie. NSA wyłączył zaś możliwość odmowy transkrypcji tego aktu urodzenia ze względu na klauzulę porządku publicznego. Podkreślił, że w tym wypadku transkrypcja ma charakter obligatoryjny. Zarzut prokuratora, że Kierownik USC powinien był odmówić transkrypcji, jest więc oczywiście bezzasadny.

Prokurator zarzuca Kierownikowi USC, że naruszył podstawowe zasady polskiego porządku prawnego. - Sam przywołuje jednak dominujący w orzecznictwie pogląd, że klauzula porządku publicznego powinna być interpretowana w sposób wąski i stosowana tylko w skrajnych przypadkach – głosi pismo RPO. Nie ulega wątpliwości, że polski ustawodawca nie uregulował w sposób bezpośredni zasad postępowania, gdy w zagranicznym akcie urodzenia dziecka jako rodzice ustalone są dwie kobiety. Nie jest jednak zasadne powołanie się na klauzulę porządku publicznego, skoro sytuacja ta uregulowana jest w prawodawstwie Wlk. Brytanii, a nie jest rozpoznana przez polski porządek prawny.

Rzecznik zgadza się z prokuratorem, że przez podstawowe zasady porządku prawnego należy rozumieć zasady konstytucyjne oraz fundamentalne zasady ustroju społeczno-politycznego. Bezsprzecznie należy do nich natomiast zasada priorytetu dobra dziecka, będąca kwestią nadrzędną w tej sprawie. Obowiązek transkrypcji zagranicznego aktu stanu cywilnego, prowadzący do poświadczenia tożsamości dziecka, wpisuje się w szeroki system ochrony praw dziecka, ustanowiony przez Konstytucję, Konwencję o prawach dziecka, a także Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednoznacznie wskazuje, że we wszelkich sytuacjach dotyczących dziecka, poszanowanie jego praw powinno stanowić główną wytyczną decyzji. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka – w tym jego prawa do obywatelstwa i prawa do równego traktowania.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, państwa-strony mają respektować i gwarantować prawa każdego dziecka, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, niezależnie m.in. od cenzusu urodzenia czy statusu prawnego rodziców dziecka, w tym ich pozostawania w małżeństwie albo poza małżeństwem, w związku różnopłciowym lub jednopłciowym.

Transkrypcja brytyjskiego aktu urodzenia synka pani Igi była warunkiem koniecznym uzyskania przez niego dokumentu tożsamości potwierdzającego jego polskie obywatelstwo, nabyte z mocy prawa. Jej odmowa pozostawiłaby go w stanie niepewności co do własnej tożsamości i sytuacji prawnej, a także uniemożliwiła swobodne korzystanie z jego praw, bez dyskryminacji ze względu na status prawny rodziców. Dlatego zaskarżona czynność nie może być uznana za sprzeczną z podstawowymi zasadami porządku prawnego  RP.

Argumentacja ta dowodzi bezsprzecznej bezzasadności skargi prokuratora, której wniesienie należy ocenić jako nadużycie prawa procesowego. Prokurator wnosi bowiem skargi do sądu administracyjnego w celu ochrony praworządności. Nadużyciem prawa jest zaś wykorzystywanie instytucji prawnej wbrew jej celowi i funkcji, którym jest ochrona obiektywnego porządku prawnego. W tej sprawie nie sposób uznać, że skarga prokuratora ten cel realizuje - brzmi konkluzja Adama Bodnara.

XI.534.1.2016

10 kwietnia TK wypowie się ws. konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi

Data: 2019-04-05
  • Karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi jest zgodne z Konstytucją, bo zapobiega dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny
  • To stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który 10 kwietnia wypowie się w sprawie zaskarżonego przez Prokuratora Generalnego artykułu Kodeksu wykroczeń
  • Na jego podstawie uznano winę drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT
  • Według RPO nie mógł on powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu
  • Rzecznik wniósł o wyłączenie ze składu TK Mariusza Muszyńskiego i Jarosława Wyrembaka jako osób nieuprawnionych do orzekania

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

Zaskarżony artykuł chroni przed dyskryminacją

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki na wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);
  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);
  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);
  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);
  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. - Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis - ocenił  Rzecznik.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do  ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Zdaniem RPO wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego według Adama Bondara brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał  w uzasadnieniu wyroku,  że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wnosi zatem o uznanie przez TK,  że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa ETPCz

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom. Nie może ona jednak całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób - uważa RPO. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Zdaniem Rzecznika ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis realizuje bowiem ochronę przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Jest to także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak uzasadnionej jej przyczyny.

Wniosek o wyłączenie  M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka

10 kwietnia po posiedzeniu niejawnym sprawę ma rozstrzygnąć Trybunał w składzie: Andrzej Zielonacki (przewodniczący), Mariusz Muszyński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres, Jarosław Wyrembak.

Rzecznik wniósł o wyłączenie ze składu M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka. Podkreślił, że zgodnie z art. 379 pkt 4 Kodeksu postępowania cywilnego, nieważność postępowania zachodzi, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa. Ma to miejsce także wtedy,  gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona. A taka okoliczność zachodzi w tej sprawie, gdyż skład jest sprzeczny z Konstytucją.

W świetle art. 194 ust. 1 Konstytucji kompetencja Sejmu do wyboru sędziego aktualizuje się bowiem jedynie wówczas, gdy istnieje wolne stanowisko sędziowskie wymagające obsadzenia. Tymczasem M. Muszyński i J. Wyrembak zostali wskazani przez Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK. Prawidłowość wyboru przez Sejm 8 października 2015 r. trzech sędziów TK kilkukrotnie potwierdziło orzecznictwo Trybunału (wyrok z 3 grudnia 2015 r., z 9 marca 2016 r., z 11 sierpnia 2016 r., postanowienie z 7 stycznia 2016 r.).

 Jak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego, w takich sytuacjach zachodzi przypadek orzeczenia nieistniejącego. Taka sytuacja może też powodować chaos prawny, a wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron także w procesach przed sądami europejskimi - skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej. 

Niezależnie od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia także brak jego bezstronności w tej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

XI.815.6.2018

Adam Bodnar o sytuacji w szkołach i edukacji seksualnej w RMF w rozmowie z Marcinem Zaborski

Data: 2019-03-20

Marcin Zaborski, RMF FM: Pukają do pana zaniepokojeni uczniowie albo rodzice prosząc o pomoc? No bo słyszą, że nauczyciele szykują strajk w przedszkolach i szkołach? 

Adam Bodnar:  Musiałbym sprawdzić, czy dostajemy jakieś indywidualne skargi. Raczej mam wrażenie, to jest głównie zainteresowanie dziennikarzy, pytanie o mój pogląd na sprawę.

No to pytamy - złapał pan się za głowę, słysząc ostatnie wypowiedzi prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego, te o potężnym orężu, jaki nauczyciele mają w ręku? No bo przecież wystawiają ocenę, sprawiają, że uczeń przechodzi z klasy do klasy, a wszyscy wiemy, co się stanie, kiedy to się nie stanie. 

To odnoszenie się do tzw. opcji nuklearnych czy takich najdalej idących opcji jest zawsze czymś bardzo - wydaje mi się - delikatnym...

Rząd mówi, że to jest szantaż. Że to jest szantażowanie uczniów, rodziców, moralny szantaż.

Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji negocjacji między de facto rządem a nauczycielami.

Negocjacji, które w zależności od tego, jaki będą miały efekt, mogą się skończyć tym, że jednak czyjeś interesy bądź czyjeś prawa mogą być naruszane w postaci tych, którzy padną ofiarą akcji strajkowej, czyli rodziców oraz dzieci. Natomiast po to mamy ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, po to ona jest rozpisywana na wiele poszczególnych etapów, negocjacje, referendum, być może mediacje, protokoły rozbieżności, żeby nie doprowadzić do ostatecznej sytuacji. W tych negocjacjach pojawia się sporo nerwów i wydaje mi się, że trzeba cały czas pamiętać o co chodzi, czyli że chodzi o zrealizowanie z jednej strony postulatów płacowych, z drugiej strony o podniesienie jakości edukacji w Polsce, ale też doprowadzenie do tego, by jak najmniej naruszyć interesy innych osób. 

No tak, ale z jednej strony mamy prawo do strajku gwarantowane w konstytucji. Z drugiej strony także gwarantowane w konstytucji prawo dziecka do nauki. Pytanie, gdzie jest granica protestu nauczycieli. Strajk w czasie egzaminów?

Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Natomiast musimy pamiętać o tym, że strajki mają zawsze to do siebie, że powodują naruszenie czyichś uprawnień, bo gdybyśmy używali tego typu porównania, które pan redaktor zaproponował, to też moglibyśmy powiedzieć: piloci nie mogą strajkować, bo to narusza moje prawo, wolność poruszania się po terytorium Rzeczpospolitej albo po świecie. W związku z tym nie powinni, bo wtedy ja nie będę mógł się przemieszczać.

To nie ja proponuję. Politycy PiS-u na przykład namawiają rodziców, żeby szykowali wobec związków zawodowych pozwy cywilne za narażanie na konkretne koszty życiowe i społeczne, a także utracone szanse ich dzieci. No bo jeśli będzie strajk, to nie będzie nauki. 

I  powstaje pytanie, o co w tym chodzi - czy chodzi o to, żeby faktycznie te pozwy kierować, czy chodzi być może o to, aby podkręcić atmosferę w taki sposób, aby przeciwstawiać postulaty nauczycieli postulatom czy oczekiwaniom rodziców i dzieci.

No bo jeśli przeciwstawimy te dwie strony, to rząd na tym wychodzi najlepiej - czyli może rozgrywać ten konflikt w taki sposób, żeby nie rozwiązać problemu płacowego, z którym zgłaszają się nauczyciele. 

Ala pana zdaniem, zdaniem rzecznika praw obywatelskich, ten strajk - jeśli będzie i przypadnie na czas egzaminów - to jest to prawo nauczycieli, z którego mogą skorzystać?

Ja bym chciał, żebyśmy przede wszystkim wykorzystali te wszystkie etapy, które są do tej pory i nie rozmawiajmy o hipotetycznych scenariuszach...

To się już dzieje - jest referendum strajkowe, zapowiedziany termin.

Panie Redaktorze, dobrze Pan wie, że jeszcze nie mamy wyniku referendum i jeszcze mamy kilka tygodni do tego momentu, kiedy być może dojdzie do tych dramatycznych decyzji.

Z tego co mówi szef ZNP wynika, że ten strajk po prostu będzie, że zdecydowana większość nauczycieli jest "za" - tam, gdzie głosują.

Myślę, że zwycięży rozsądek i myślę, że na końcu nie dojdzie do tych najbardziej dramatycznych sytuacji, że jednak gdzieś wszyscy się spotkają w połowie drogi.

Rzecznik praw dziecka wezwał pana do podjęcia czynności w sprawie deklaracji LGBT+, tej podpisanej między innymi przez prezydenta Warszawy, a pan mu odpisał, że ten podpis prezydenta jak najbardziej popiera.  

Pan rzecznik nie tylko mnie wezwał, ale skorzystał po raz pierwszy chyba w historii współpracy urzędów z tego szczególnego trybu, gdzie rzecznik występuje w charakterze wnioskodawcy, czyli nie zaprasza do rozmowy, nie prosi o jakąś dyskusję. Co więcej, co było dość takie nietypowe w tym liście, to pan rzecznik mi przypomniał treść mojego ślubowania, że mam wypełniać swoje obowiązki z należytą rzetelnością oraz sumiennością.

W tym swoim piśmie do pana rzecznik praw dziecka przywołuje na przykład artykuł 48 konstytucji. Chodzi o prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Według Rzecznika Praw Dziecka jest tu problem z deklaracją, która przewiduje m.in. edukację seksualną według standardów Światowej Organizacji Zdrowia.

No właśnie. Tutaj wchodzimy w pewien poziom niezrozumienia i charakteru tego prawa, i także tego, co wynika z przepisów prawa.

Rzecznik praw dziecka nie rozumie tego, co jest w deklaracji?

Chodzi mi o to, że artykuł 48. konstytucji nie ma charakteru bezwzględnego.

Każde prawo konstytucyjne, poza zakazem tortur, prawem do życia oraz zakazem eksperymentów naukowych podlega ograniczeniom. Ograniczenia te mogą być przewidziane ustawą i w sytuacji, kiedy są proporcjonalne i służą realizacji innego dobra.

To prawo rodziców już teraz podlega ograniczeniom. Mamy chociażby ustawę o wychowaniu do życia w rodzinie, która przewiduje różnego rodzaju zajęcia z zakresu tego, co można by nazwać nawet edukacją seksualną, czyli wychowanie do życia w rodzinie.

Ale wychowanie do życia w rodzinie w szkole jako zajęcia to są zajęcia nieobowiązkowe. Dzieci biorą w nich udział za zgodą rodziców.

Tak jest.

Po pierwsze, to wynika z rozporządzenia z 1999 roku, że musi być zgoda rodziców.

Po drugie - prawo oświatowe przewiduje, że jeżeli nawet jakieś zajęcia były organizowane w szkole przez jakąś inną na przykład organizację czy osobę, to musi podlegać to zgodzie dyrekcji szkoły za zgodą rady rodziców.

I to jest pytanie, które mi się ciśnie na usta. Z jednej strony są zajęcia, na które rodzice muszą wyrazić zgodę. Ale czy edukatorzy seksualni mogą się pojawić w szkole poza tymi zajęciami? I to nie jest zagrożenie dla tych rodziców, którzy nie chcą takich edukatorów seksualnych w szkole?

Właśnie mówię: Mogą się pojawić, ale na tych samych zasadach, które wynikają z  rozporządzenia i przepisów prawa oświatowego. Czyli za zgodą dyrekcji oraz rady rodziców.

Czyli żeby pojawił się edukator seksualny na jakiejkolwiek lekcji w szkole - musi być zgoda rodziców?

Moim zdaniem tak. Rodzice muszą wyrazić zgodę. Może niekoniecznie za każdym razem, ale musi być ta wcześniejsza zgoda.

Co więcej - jest nawet taki tryb, który przewiduje zorganizowanie takiego wcześniejszego spotkania, gdzie będzie przedstawiana osoba - kto mógłby być tym edukatorem i w jakim zakresie to powinno być prowadzone.

Pan pisze do Rzecznika Praw Dziecka, że jeżeli chodzi o edukację antydyskryminacyjną i seksualną, mamy rozwiązania niezgodne z międzynarodowymi standardami. Zastanawiam się, czy Pana zdaniem edukacja seksualna powinna być w Polsce obowiązkowa?

Jeżeli już dyskutujemy o standardach, to bardzo często organizacje, które się tym zajmują, wskazują, że nasza edukacja seksualna jest nie do końca zgodna z najlepszymi standardami dotyczącymi wiedzy.

To jest ich opinia. A Pana? Pana zdaniem edukacja seksualna w Polsce powinna być obowiązkowa?

Nie powinniśmy teraz, w tym momencie, tworzyć innych ram niż te, które wynikają z przepisów prawa oświatowego.

Natomiast musimy też zważać na to, co wynika z konwencji międzynarodowych. Bo chociażby konwencja Rady Europy o zakazie wykorzystywania dzieci zawiera postanowienia, na które się zgodziliśmy, że powinniśmy chronić dzieci chociażby przed przemocą na tle seksualnym. 

Czytaj więcej na https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/popoludniowa-rozmowa/news-bodnar-eduk...

RPO w Polsacie o Karcie LBGT+ i korespondencji z Rzecznikiem Praw Dziecka

Data: 2019-03-18

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przypomniał w „Wydarzeniach i Opiniach" w rozmowie z Dorotą Gawryluk że „na gruncie konstytucji osoby homoseksualne nie mogą być dyskryminowane, mają prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, do poszanowania godności".

Zauważył też, że krytycy warszawskiej Karty LGBT+ posługują się cytatami, których nie ma w dokumentach WHO, na które się powoływał.  

Pytany o to, po co wprowadzać kartę LGBT+, Rzecznik Praw Obywatelskich odpowiedział, że "jeżeli porozmawiamy z działaczami organizacji LGBT+, czy z osobami, które są szykanowane, to one mówią, że w edukacji nie jest najlepiej - dochodzi do szykanowania dzieci i młodzieży z powodu orientacji, bądź, być może, postrzegania kogoś jako osoby homoseksualnej. Dochodzi do zagrożenia poczucia bezpieczeństwa".

Dorota Gawryluk pytała, jak to możliwe, że dziś takiemu dziecku nie zapewniamy bezpieczeństwa i wsparcia.

Adam Bodnar tłumaczył, że właśnie o tym jest karta: w sytuacji, kiedy takie osoby uciekają z domu, potrzebna jest dla nich ochrona. - I temu służy karta LGBT+, że ona reguluje te różne kwestie, w jaki sposób sobie poradzić - dodał.

- Uważam, że karta LGBT i to, że prezydent Trzaskowski zdecydował się na takie działanie, jest bardzo ważne z punktu widzenia respektowania praw osób LGBT. Pozostałe miasta, tak jak Gdańsk, powinny pójść tym tropem – powiedział Adam Bodnar.

Warszawska deklaracja LGBT+ pomoże chronić dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją. RPO odpowiada nowemu rzecznikowi praw dziecka

Data: 2019-03-18
  • Dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami zagraża bezpieczeństwu uczniów, więc przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno być ważne także dla Rzecznika Praw Dziecka
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich podtrzymuję poparcie dla podpisania przez Prezydenta Warszawy Deklaracji LGBT+
  • Warszawska deklaracja zgodna jest z polskim prawem. Należy raczej zastanowić się, co zrobić by prawo lepiej chroniło dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją

Taka jest odpowiedź rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara dla rzecznika praw dziecka Mikołaja Pawlaka. Zawiera kompleksową analizę prawa polskiego i międzynarodowego. - Edukacja antydyskryminacyjna jest narzędziem bardzo potrzebnym, co po tragicznej samobójczej śmierci Dominika S. z Bieżunia w 2015 r. podkreślał RPO i ówczesny RPD w wystąpieniu do MEN – przypomina Adam Bodnar.

Nowy Rzecznik Praw Dziecka MikołaJ Pawlak skierował do RPO 7 marca „Wezwanie do podjęcia czynności w sprawie naruszenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

W ocenie RPD przyjęta przez Prezydenta Warszawy deklaracja LGBT+ może naruszać konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami ze względu na zawarty w niej cel wprowadzenia do szkół edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Skąd się wzięły cytaty z pisma RPD?

Rzecznik praw obywatelskich zauważa na wstępie, że zawarta w piśmie argumentacja zdaje się opierać na rozpowszechnianych w internecie i mediach uproszczeniach, nie zaś na rzetelnych materiałach źródłowych.

  • Oficjalna strona Światowej Organizacji Zdrowia jako najnowsze opracowanie dotyczące edukacji seksualnej prezentuje publikację z 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”, przygotowaną przez UNESCO przy współpracy z WHO. Nie zawiera ona cytowanych przez RPD treści.
  • Standardy te nie zastępują przepisów prawa ani gotowego planu zajęć lekcyjnych, ale mają stanowić wskazówki dla decydentów oraz wymagają odpowiedniej i przemyślanej implementacji (ponieważ kwestia ta wzbudziła liczne kontrowersje i niejasności RPO zwrócił się do WHO o wyjaśnienie co, w świetle dostępnych obecnie informacji i materiałów źródłowych, należy uznać za aktualne standardy i wytyczne tej Organizacji w obszarze edukacji seksualnej).

Czy rodzicom wolno wszystko?

W pełni szanując prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, należy zauważyć, że prawo to nie ma charakteru absolutnego i może ulegać ograniczeniom, zarówno na gruncie Konstytucji, jak i Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Granice tego prawa, tak jak i pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy:

  • m.in. art. 70 ust. 1 Konstytucji określający prawo do nauki i obowiązek nauki do 18. roku życia,
  • przepisy zobowiązujące państwo do realizacji edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej.

Jak prawo chroni dzieci przed krzywdą i wykorzystywaniem seksualnym?

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka (art. 29 ust. 1(b)) nauka dziecka ma być ukierunkowana m.in. na rozwijanie szacunku dla praw człowieka i podstawowych swobód oraz dla zasad zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych.

Stosownie do Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych (art. 6) konieczne jest doprowadzenie do tego, aby dzieci otrzymywały w szkole informacje o zagrożeniach związanych z seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych oraz o środkach ochrony przed tymi zagrożeniami.

Wreszcie ustawa o planowaniu rodziny (art. 4 ust. 1 ustawy z 7 stycznia 1993 r.) wprowadza do programów nauczania szkolnego wiedzę o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji.

Warto przywołać w tym miejscu stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, który w wyroku z 27 maja 2003 r. stwierdził że Konstytucja nie może gwarantować i nie gwarantuje, że wiedza przekazywana w szkole będzie zgodna z przekonaniami rodziców. Podobną interpretację art. 2 Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zobowiązującego państwa do realizacji prawa do nauki przy uwzględnieniu prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, przedstawiał też Europejski Trybunał Praw Człowieka (orzeczenie w skargach na obowiązkowy charakter zajęć edukacji seksualnej Dojan i inni przeciwko Niemcom oraz Kjeldsen Busk Madsen i Pedersen przeciwko Danii)

W Polsce rodzice mają prawo nie posyłać dzieci na edukację seksualną (i warszawska deklaracja tego nie zmienia)

Zarzuty o naruszeniu konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami wydają się o tyle chybione, że w obecnym stanie prawnym to rodzice decydują, czy ich niepełnoletnie dzieci będą uczestniczyły w zajęciach edukacji seksualnej – zauważa RPO. Warszawska Deklaracja LGBT+ nie zmieniła tego stanu rzeczy.

Jak wynika z rozporządzenia MEN z 12 sierpnia 1999 r. „w sprawie sposobu nauczania szkolnego oraz zakresu treści dotyczących wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji zawartych w podstawie programowej kształcenia ogólnego”, treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”. A z zajęć tych, na podstawie §4 rozporządzenia, rodzice mogą dziecko zwolnić. Zaś organizacje pozarządowe, które chciałyby współprowadzić takie zajęcia, muszą mieć pozytywną opinię rady rodziców (art. 86 Prawa oświatowego).

Prezydent Warszawy miasta nie ma kompetencji (nawet, gdyby takie były jego intencje) do zmiany swoją deklaracją przepisów prawa powszechnie obowiązującego. A zatem niezależnie od Deklaracji LGBT+, warszawskie placówki oświatowe będą zobowiązane działać zgodnie z tym rozporządzeniem.

Prawa dzieci nie są w Polsce dostatecznie chronione – nie ma gwarancji, że dowiedzą się, jak się bronić przed nadużyciami i dyskryminacją

Fakultatywny charakter edukacji seksualnej jest w ocenie RPO rozwiązaniem niesatysfakcjonującym, a także niezgodnym z międzynarodowymi standardami. Z prawa do nauki (którego ochrona leży niewątpliwie w obowiązkach Rzecznika Praw Dziecka), wynika przecież także prawo do otrzymania rzetelnej edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podkreślał, że polski system oświaty niewystarczająco uwzględnia konieczność edukowania młodych osób na tematy dotyczące praw człowieka, równego traktowania i rozwoju seksualnego. Wątpliwości budzi m.in. fakultatywny charakter „Wychowania do życia w rodzinie”, wykorzystywane przy jego realizacji podręczniki[1], a także brak rzetelnych danych wskazujących, jakie treści są przekazywane w czasie tych zajęć i czy odpowiadają one wymogom stawianym przez ustawę o planowaniu rodziny i ratyfikowane przez Polskę umowy międzynarodowe.

Zwiększenie wysiłków w obszarze edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej zalecają Polsce od lat międzynarodowe organy ochrony praw człowieka.

Edukacja antydyskryminacyjna pełni też szczególną rolę w przeciwdziałaniu przemocy motywowanej uprzedzeniami. Ze skarg które wpływają do Biura RPO od obywateli, wynika że uczniowie LGBT+ są w polskich szkołach szczególnie narażeni na dyskryminację i przemoc ze strony rówieśników. Potwierdzają to także dostępne opracowania wyników badań. Według Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej 69 % uczniów z Polski, biorących udział w badaniu, “zawsze” albo “często” doświadczyło albo było świadkiem negatywnych komentarzy albo czynów wobec osób LGBT w środowisku szkolnym[2].

Z innych badań wynika, że blisko 30 % przypadków agresji motywowanej homofobią zdarza się na terenie szkoły, a w prawie 50 % osobami stosującymi przemoc na tle homofobicznym są koledzy i koleżanki ze szkoły[3].

Zjawiska te mogą powodować u młodych osób LGBT+ poczucie wykluczenia oraz problemy z rozwojem i nauką, a nawet prowadzić do tak tragicznych konsekwencji jak samobójstwo. Problem ten dostrzegło także Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, stwierdzając, że wyższy wskaźnik samobójstw wśród osób LGBT w porównaniu do innych młodych osób nie jest efektem ich orientacji seksualnej, ale stygmatyzacji, marginalizacji i dyskryminacji, których doświadczają[4].

Warszawska deklaracja jest potrzebna

Warszawska deklaracja formułuje cele i kierunki dla działania władz samorządowych w obszarze ochrony praw osób LGBT+ i przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, w zakresie kompetencji samorządu terytorialnego.

Deklaracja LGBT+ stanowi ważny krok w stronę zapewnienia równego traktowania wszystkim obywatelom, a także wyraz wsparcia dla osób, w tym dzieci, które codziennie muszą mierzyć się z falą nienawiści i dyskryminacją ze względu na swoją orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Dlatego RPO z niepokojem przyjął, że te podstawowe dla demokratycznego państwa cele i założenia są w opinii Rzecznika Praw Dziecka „ideologią afirmowaną jedynie przez wąską grupę społeczną”, którą Deklaracja „narzuca ogółowi rodziców”.

- W odniesieniu natomiast do podniesionego przez Pana Rzecznika argumentu, iż Deklaracja LGBT+ narusza art. 18 Konstytucji RP poprzez „promowanie różnych rodzajów związków”, pragnę zauważyć, że przepis ten stanowi, iż małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Wyznacza on więc zadania władzy publicznej w zakresie regulacji i ochrony związków małżeńskich, ale nie odnosi się w żaden sposób do kwestii samego istnienia związków jednopłciowych. Nie zabrania więc edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej o różnych rodzajach związków – tłumaczy rzecznik praw obywatelskich.

- Wyrażam nadzieję, że powyższe wyjaśnienia będą dla Pana Rzecznika satysfakcjonujące – pisze Adam Bodnar. Przypominając trwającą współpracę obu instytucji, dodaje: - Z przykrością przyjąłem pismo Pana Rzecznika, w którym zajmuje Pan stanowisko wnioskodawcy a nie partnera działającego we wspólnym celu. Trudno mi także zrozumieć przyczyny powoływania się przez Pana Rzecznika na ślubowanie, które złożyłem obejmując funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich. Pragnę zapewnić, że znam jego treść i działam w jego duchu, wypełniając powierzone mi obowiązki.

XI.800.5.2019




[1] Prof. dr hab. Zbigniew Izdebski, Dr Krzysztof Wąż, Ekspertyza podręczników do wychowania do życia w rodzinie dopuszczonych do użytku szkolnego, uwzględniających nową podstawę programową kształcenia ogólnego w gimnazjum, Zielona Góra, 12 grudnia 2013 r.

[2] Raport “Safe at school: Education sector responses to violence based on sexual orientation, gender identity/expression or sex characteristics in Europe”, Rada Europy, Strasburg, 2018, str. 62.

[3] M. Makuchowska (red.), Przemoc motywowana homofobią. Raport 2011, Kampania Przeciw Homofobii, Warszawa 2011, s. 82; dostępny w wersji elektronicznej pod adresem: https://kph.org.pl/publikacje/raport_przemoc.pdf (dostęp 11.03.2019).

[4] Rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy nr 1608(2008) w sprawie samobójstw dzieci i młodzieży w Europie, stanowiących poważny problem zdrowia publicznego, pkt 10.

 

Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich. Także o roli TS UE

Data: 2019-03-15

15 marca 2019 r. w Poznaniu zorganizowana została konferencja prasowa rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który w dniach 12-15 marca spotykał się z mieszkańcami Wielkopolski (Turku, Konina, Ostrowa, Wrześni, Śremu, Nowego Tomyśla i Poznania). Ogłosił na niej Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich.

Drugi Kongres Praw Obywatelskich odbył się w Warszawie w dniach 14 i 15 grudnia 2018 r. Podczas 43 sesji dyskusyjnych, z udziałem 200 panelistów i ok. 1500 uczestników z całego kraju, rozmawiano o ważnych problemach dotyczących ochrony praw człowieka i wolności obywatelskich w Polsce. Kongres jest wynikiem wysiłku uczestników spotkań regionalnych Rzecznika w całym kraju. To ich zaangażowanie (a także ich udział w Kongresie) pozwala na wypracowanie rekomendacji.  - Wyjazdy służą temu, by jak najlepiej zrozumieć, jakie są problemy obywateli i wydobyć się z wielkomiejskiej bańki - powiedział dziennikarzom w Poznaniu Adam Bodnar.

Program Kongresu skupiał się wokół czterech bloków tematycznych: Kryzys praworządności w Polsce; Równość – lekcja z historii; Biorąc prawo poważnie; Efektywność wymiaru sprawiedliwości.

O ile pierwszy Kongres, w 2017 roku, miał charakter diagnostyczny, służył rozpoznaniu wielu istotnych zjawisk społecznych i prawnych, to II Kongres zmierzał do programowania przyszłości, szukania rozwiązań i wskazywania działań, które wydają się niezbędne dla ochrony praw obywatelskich. 

Jedną z najważniejszych konkluzji kongresowych dyskusji jest potrzebarozbudzania świadomości konstytucyjnej obywateli. W tym również wśród sędziów, ludzi nauki i mediów, środowisk opiniotwórczych. Związane jest to z aktualnym kryzysem ustrojowym i zaburzeniami ładu konstytucyjnego w kraju, a co za tym idzie, rosnącym zamętem i niepewnością co do roli i kompetencji niektórych organów państwa. Zahamowanie i odwrócenie tej tendencji zależy w głównej mierze od aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Od tego, czy na co dzień obywatele będą dostrzegać zagrożenia, utożsamiać się z wartościami konstytucyjnymi oraz czy w relacjach z władzą będą potrafili bronić swoich konstytucyjnych praw i wolności.

Ogromnie ważna jest również świadomość prawna na poziomie europejskim. Zwłaszcza obecnie, gdy nasilają się spory dotyczące sposobu funkcjonowania Unii Europejskiej oraz jakości uczestnictwa naszego kraju w tej wspólnocie. Musimy umacniać wśród obywateli przekonanie, że europejskie prawo i europejskie instytucje – takie jak np. Trybunał Sprawiedliwości UE czy Europejski Trybunał Praw Człowieka – dobrze służą Polakom. Każdy obywatel może z nich korzystać, każdy może dochodzić przed nimi sprawiedliwości i bronić swoich interesów.

Uczestnicy Kongresu wskazali też na konieczność zmian w edukacji historycznej i obywatelskiej, tak aby dopuszczała ona dialog i różnorodność punktów widzenia, prowadzona była w sposób pogłębiony i z większym poczuciem odpowiedzialności. Nie można dostosowywać procesu edukacji do chwilowych potrzeb czy doraźnych celów politycznych. Po 100 latach od odzyskania niepodległości Polacy zasługują na poważną i pogłębioną debatę o tym, co jest rzeczywistym źródłem siły państwa i społeczeństwa oraz jaką rolę w umacnianiu niepodległości odgrywają społeczna solidarność i budowanie wspólnoty, która nie pomija i nie wyklucza nikogo? Warto pamiętać, że nasi przodkowie tracili niepodległość m.in. na skutek wewnętrznych swarów, my mamy szansę być mądrzejsi, jeśli wyciągniemy właściwe wnioski i będziemy potrafili przekonać do nich zwłaszcza młode pokolenie.

Kolejne wyzwanie dotyczy szeroko rozumianej komunikacji społecznej. Musimy ją udrożnić i uczynić bardziej użyteczną dla obywateli. Każda jednostka, środowisko czy grupa zawodowa powinny mieć pełną wiedzę o swoich prawach i realną możliwość ich ochrony. Potrzebna jest lepsza samoorganizacja, sprawniejsze komunikowanie się ze sobą i bliższa współpraca, a gdy trzeba, wspólne występowanie na zewnątrz. Nie można, na przykład, godzić się na występujące obecnie próby ograniczania przestrzeni publicznej dla społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych, nie można też lekceważyć przypadków nieuzasadnionej odmowy dostępu do informacji publicznej. W relacjach jednostka – państwo powinna być przywrócona względna równowaga, komunikacja powinna być dwukierunkowa. Odnosi się to również do samorządów i wszystkich instytucji publicznych. Wiele zależy tu od codziennej odwagi i konsekwencji w postawach obywateli.

Wreszcie, istotnym wątkiem przewijającym się podczas całego Kongresu był postulat, aby za wszelką cenę odpolitycznić przynajmniej część naszego życia społecznego. Istnieje ogromny obszar spraw obywateli, zwłaszcza tych najbiedniejszych i najsłabszych, które wymagają współdziałania ponad podziałami, gdzie potrzebna jest elementarna wrażliwość i praktyczne podejście, a nie partyjne rozgrywki. Tam, gdzie np. chcemy pomóc osobom z niepełnosprawnością, gdzie szukamy rozwiązań dla bezdomnych, czy gdy pochylamy się nad problemami ofiar przestępstw, tam nie powinno być miejsca na polityczne czy ideowe uprzedzenia. W tej części naszego życia powinny występować tylko dwie strony: ci, którzy potrzebują pomocy i ci, którzy mogą, chcą i potrafią jej udzielić.

Rekomendacje szczegółowe

Blok A - Kryzys praworządności w Polsce

  1. Dbajmy o zróżnicowany charakter organizacji społecznych poprzez budowę niedyskryminującego systemu podziału środków publicznych przeznaczonych na realizację ich celów statutowych. Dystrybucja wsparcia powinna opierać się na sprawiedliwym, przejrzystym, otwartym i konkurencyjnym procesie selekcji. Rozwój NGO-sów jest drogą do rozszerzenia przestrzeni dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
  2. Reagujmy też na każdą próbę stygmatyzowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego działających na rzecz demokracji i praw człowieka. Należy w tym zakresie domagać się od organów państwa przestrzegania zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego i rekomendacji Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA). W swoim ostatnim raporcie Agencja wręcz zaleca gromadzenie i publikowanie danych na temat przestępstw z nienawiści skierowanych przeciwko organizacjom działającym w obszarze praw człowieka.
  3. Zaangażujmy się w proces tworzenia prawa – upominając się o przestrzeganie naszych praw do powszechnych i efektywnych konsultacji społecznych. Coraz częściej bowiem mamy do czynienia z unikaniem takich konsultacji lub ich obchodzeniem, czego przykładem może być nadużywanie możliwości zgłaszania inicjatyw poselskich zamiast projektów rządowych (inicjatywy poselskie nie wymagają konsultacji). Zgłaszajmy także projekty obywatelskie.
  4. Rozwijajmy współpracę z organami międzynarodowymi poprzez przekazywanie im informacji istotnych dla podjęcia obiektywnych ocen dotyczących praworządności w Polsce. Z tego punktu widzenia, najważniejszą decyzją Trybunału Sprawiedliwości w 2018 r. było postanowienie Wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości z 19 października 2018 r. w sprawie C-619/18R (skarga Komisji p. Polsce, dotycząca ustawy o Sądzie Najwyższym).  Efektem tego postanowienia (potwierdzonego następnie postanowieniem z 17 grudnia 2018 r.) stała się siódma już nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym z 21 listopada 2018 r. To tylko dowodzi, że kierunek działań jest prawidłowy i należy go kontynuować.
  5. Z całą stanowczością należy przeciwstawiać się retoryce, że postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (zarówno te z inicjatywy Komisji Europejskiej, jak i pytania prejudycjalne dotyczące interpretacji przepisów TUE w kontekście praworządności w Polsce) mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Warto przypominać, że takie postępowania sądowe mają podstawę nie tylko w zaciągniętych przez Polskę zobowiązaniach międzynarodowych, ale również w Konstytucji RP.
  6. Brońmy sędziów, którzy decydują się kierować pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości. Mają takie prawo, a niekiedy wręcz obowiązek wynikający bezpośrednio z prawa UE. Sędziowie nie mogą być ograniczani w możliwości zwracania się do TSUE z wnioskiem o wykładnię lub ocenę ważności prawa UE i tylko TSUE może oceniać, czy pytania są sformułowane prawidłowo i w granicach kompetencji tego sądu. Pytania kierowane przez sędziów w żadnym wypadku nie mogą być oceniane jako „eksces orzeczniczy” i nie powinny być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych.

Blok B - Równość – lekcja z historii

  1. Jeśli chcemy umacniać naszą niepodległość, to układajmy nasze stosunki społeczne i międzyludzkie na zasadzie współodpowiedzialności a nie rywalizacji, dopuszczajmy możliwość różnych perspektyw i punktów widzenia. Mamy dziś nowe pokolenie wychowane już w wolnej Polsce, ale istnieją też całe środowiska, które niekoniecznie się z tym nowym modelem państwa identyfikują. Kluczem jest komunikacja – wielostronna, wykorzystująca nowe możliwości technologiczne, znosząca tradycyjny jednokierunkowy przekaz idący od elit do społeczeństwa.
  2. Dbajmy o rzeczywistą równość praw i podmiotowość mniejszości. Przynależność do mniejszości narodowych czy innych nie może być postrzegana jako zagrożenie. Osoby doświadczające „mowy nienawiści” muszą mieć zawsze wsparcie państwa. Historia Polski – państwa przez stulecia współtworzonego przez mniejszości – jest pełna dobrych wzorów i przykładów. Każda ksenofobiczna wypowiedź czy zachowanie w przestrzeni publicznej powinna spotkać się z napiętnowaniem.
  3. Należy zabiegać o reformę charakteru, składu i zasad działania Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych lub o powołanie nowej instytucji, która zapewniłaby przedstawicielom mniejszości realny wpływ na kształt polityki państwa w tym obszarze.
  4. Powinniśmy też dążyć do tego, aby w podstawie programowej kształcenia ogólnego oraz w programach edukacyjnych prowadzonych w szkołach i placówkach oświatowych znalazło się podkreślenie znaczenia mniejszości narodowych i etnicznych w historii Polski. Jak również lekcje o nowoczesnym patriotyzmie i międzykulturowej współpracy, nawiązujące wprost do idei i dziedzictwa Rzeczpospolitej Wielu Narodów.
  5. Apelujmy do władz samorządowych o ich większe zaangażowanie w promowanie zakazu dyskryminacji, w tym zakazu dyskryminacji osób LGBT, na przykład poprzez przyjmowanie lokalnych programów na rzecz równego traktowania.
  6. Należy dążyć do tego, aby konsekwentnie stosowany był w działaniach prokuratury i orzecznictwie sądowym art. 13 Konstytucji (zakazujący istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz dopuszczających taką nienawiść i stosowanie przemocy), a nie służył tylko jako papierowa groźba.
  7. Wspierajmy organizacje pozarządowe w działaniach przeciwko przestępstwom
    z nienawiści, przeciwko przemocy i nierównemu traktowaniu
    . Cenna jest każda inicjatywa, szczególnie oddolna, która niesie pomoc osobom słabszym, dyskryminowanym, pokrzywdzonym przestępstwem, w tym zwłaszcza narażonym na przemoc.
  8. Musimy stworzyć prosty i przyjazny dla ofiary system zgłaszania przestępstw z nienawiści, m.in. poprzez rzetelne wdrożenie postanowień tzw. dyrektywy ofiarowej (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw oraz zastępującej decyzję ramową Rady 2001/220/WSiSW).
  9. Należy zapewnić bezpieczeństwo ofiarom przemocy w rodzinie poprzez wprowadzenie natychmiastowej izolacji sprawcy od ofiary, niezależne od faktu wszczęcia postępowania i etapu tego postępowania.
  10. Niezbędne wydaje się być uzupełnienie przepisów prawnych zakazujących molestowania seksualnego w różnych obszarach życia społecznego, w szczególności w obszarze szkolnictwa wyższego.
  11. Inicjujmy szkolenia dla pracowników Policji, prokuratury, sędziów i lekarzy na temat przemocy w rodzinie i przemocy seksualnej, ponieważ walka z tymi zjawiskami wymaga szczególnej wiedzy i wrażliwości. Powinniśmy uczyć się, jak przyjmować zawiadomienia o takich przestępstwach i jak rozmawiać z ofiarami, by nie dochodziło do wtórnej wiktymizacji. Warto zwrócić uwagę na wyjątkową sytuację kobiet-migrantek, kobiet z niepełnosprawnościami, osób starszych czy mieszkających na wsi.
  12. Dążmy do zmiany definicji przestępstwa zgwałcenia tak, aby w sposób wyraźny penalizowany był każdy akt seksualny, na który jedna z osób w nim uczestniczących nie wyraziła wprost swojej zgody.
  13. Podejmujmy rozmowę o tym, jakie problemy życiowe napotykają osoby LGBT na skutek nieuznawania ich praw w istniejącym porządku prawnym. Dobrą okazją do tego mogą być obowiązkowe zajęcia szkolne na temat praw człowieka (np. wiedza o społeczeństwie, wychowanie do życia w rodzinie).
  14. Niezbędne jest również rozwinięcie aktywności w zakresie litygacji strategicznej w sprawach ochrony praw osób LGBT, prowadzonych przez profesjonalnych pełnomocników oraz organizacje pozarządowe, w celu upowszechnienia standardów międzynarodowych w praktyce sądowej.
  15. Niezbędne jest również wprowadzenie regulacji prawnych dotyczących uniwersalnego projektowania oraz poszerzenie zakresu stosowania tzw. racjonalnych dostosowań.

Blok C - Biorąc prawo poważnie

  1. Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji. Edukacja ta jest też częścią edukacji zdrowotnej, wiąże się więc z prawem do ochrony zdrowia. Niestety, młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą podejmować tematu oraz nie mają do tego narzędzi i możliwości. Dlatego powinniśmy domagać się od państwa, aby wywiązywało się ze swoich obowiązków, m.in. wprowadzając obowiązkowe zajęcia z edukacji seksualnej, z uwzględnieniem współczesnej wiedzy i wyników badań naukowych. Wskazane jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zwłaszcza w zakresie współfinansowania i organizowania dodatkowych zajęć.
  2. Powinniśmy dążyć do wzmocnienia nadzoru ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz kuratorów oświaty nad praktyką organizowania zajęć w ramach przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, tak aby była ona również zgodna  ze współczesną wiedzą oraz zachowywała neutralny światopoglądowo charakter.
  3. Potrzebna jest lepsza edukacja i informowanie społeczeństwa, co do szans i zagrożeń płynących z rozwoju nowych technologii. Zwłaszcza jeśli chodzi o zasady i konsekwencje działania samouczących się systemów. Musimy "patrzeć na ręce algorytmom", by uchronić się od utraty kontroli i możliwości niewłaściwego wykorzystywania naszych danych.
  4. Musimy podejmować bardziej efektywne działania na rzecz wyegzekwowania od państwa jego odpowiedzialności za ochronę środowiska. Tylko państwo ma narzędzia (lub możliwość ich ustanowienia) do realizacji tego celu. Konstytucja RP w art. 68 gwarantuje obywatelom prawo do ochrony zdrowia. Realizacja tego prawa jest możliwa w szczególności wtedy, gdy władze państwowe wywiązują się z obowiązku dbałości o środowisko (art. 74 Konstytucji). Zapewnienie równowagi przyrodniczej można zatem traktować jako równoznaczne z ochroną zdrowia obywateli. Skuteczna ochrona środowiska to nie tylko przeciwdziałanie zanieczyszczeniom, ale również ochrona bioróżnorodności i stabilnego klimatu.
  5. Powinniśmy też korzystać częściej z praw wynikających z Konwencji Aarhus, która gwarantuje prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostęp do wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska. Dzięki temu można egzekwować od władzy realizację jej obowiązków w tym zakresie na drodze sądowej.
  6. Istnieje również możliwość stosowania art 364 p.o.ś. (wstrzymanie działalności z powodu zagrożenia dla zdrowia ludzkiego). Na przykład w przypadku problemu uciążliwości zapachowych i wystąpienia zagrożenia dla zdrowia psychicznego ludzi. W ujęciu holistycznym bowiem zdrowie człowieka obejmuje nie tylko jego fizyczność, ale i psychikę, której podstawą jest dobre samopoczucie. Taka wykładnia może pozwolić organom Inspekcji Ochrony Środowiska na ograniczenie legalnej, lecz uciążliwej działalności, jako zagrażającej życiu lub zdrowiu człowieka.
  7. Należy ponadto dążyć do wprowadzenia prawa podmiotowego do czystego środowiska. Dawałoby to większe możliwości, na przykład w zakresie zanieczyszczenia powietrza, korzystania z prawa do nieskażonego środowiska jako dobra osobistego człowieka. A co za tym idzie – poszukiwania ochrony w trybie powództwa o naruszenie dóbr osobistych.
  8. Podejmujmy działania, aby przekonać jak największą liczbę samorządów do stosowania Karty Praw Osób Doświadczających Bezdomności. Stwarza ona możliwość na systemowe i kompleksowe rozwiązywanie problemu.  
  9. Musimy dążyć do tego, aby ograniczyć postępujące wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miast i wsi, którzy mają problemy z dojazdem publicznym transportem do miejsc pracy, ośrodków zdrowia czy placówek kulturalno-oświatowych. W tym celu można m.in. udostępnić dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących czy wprowadzić autobusy na telefon. Niezbędne jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zarówno na poziomie gminy, jak i województwa.

Blok D - Efektywność wymiaru sprawiedliwości

  1. Działanie sądów trzeba poprawiać. Gwarancję sprawiedliwego wyroku daje tylko sąd, który jest niezależny, kompetentny, rozliczalny i efektywny. Dlatego rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów, czy struktury i organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce, nie wolno nam się nigdy zgodzić na utratę podstawowych wartości konstytucyjnych tych instytucji: sądy muszą być niezależne, a sędziowie niezawiśli.
  2. Należy popierać kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości, dzięki temu duża część dokumentacji w postępowaniu będzie dostępna w wersji elektronicznej i zgodna ze standardami WCAG 2.0, uwzględniającymi specyficzne potrzeby osób z niepełnosprawnościami.
  3. Musimy dążyć do tego, aby wszystkie osoby pracujące w wymiarze sprawiedliwości, bez względu na stanowisko i pełnioną funkcję, przeszły przeszkolenie w zakresie szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz działań antydyskryminacyjnych. Tę wiedzę należy także włączyć do programu studiów prawniczych, w tym szkoleń aplikantów oraz Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
  4. Podejmujmy działania na rzecz zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie, jako niezgodnej z postanowieniami Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W to miejsce wprowadzajmy różnorodne formy pomocy oparte na modelu wspieranego podejmowania decyzji.
  5. Potrzebny jest też plan na poziomie centralnym dotyczący całościowej deinstytucjonalizacji opieki nad osobami z niepełnosprawnościami. Apelujmy do władz i parlamentarzystów o podjęcie inicjatywy w tym zakresie i wdrożenie Krajowego Programu Deinstytucjonalizacji.
  6. Musimy dążyć do zmiany obecnego sądowego systemu kontroli inwigilacji jednostki przez służby specjalne. Po zakończeniu postępowania w sprawie osoba, której rozmowy nagrano, powinna być o tym informowana. Pozwoliłoby to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności podsłuchów. Sądom należy zaś zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe w tym zakresie. Warto także rozważyć, czy nie wprowadzić systemu znanego z Niemiec czy Wlk. Brytanii, gdzie zasadność inwigilacji badają pozasądowe, niezależne organy.
  7. Jedną z bolączek polskiego sądownictwa jest nieefektywny system korzystania z biegłych sądowych. Tymczasem ich rola w procedurze sądowej jest niezwykle ważna, często bezpośrednio wpływająca na orzeczenie. Dlatego potrzebna jest weryfikacja sposobu ich doboru  oraz stworzenie centralnego rejestru biegłych sądowych.
  8. Niezbędne są zmiany w stosowaniu języka urzędowego w sądach oraz poprawa komunikatywności uzasadnień wyroków. Obywatelowi, który nie rozumie wyroku sądu, trudno zaufać wymiarowi sprawiedliwości. Warto w tym zakresie lepiej wykorzystywać nowe technologie. Zaufanie mogłoby umocnić także wprowadzenie jawności algorytmów przyznawania spraw sędziom. Ponadto ważne jest, aby obywatele mieli poczucie, że samym sędziom zależy na większej otwartości i wprowadzaniu koniecznych zmian.
  9. Należy zadbać o wykorzystywanie nowoczesnych form edukacji prawnej obywateli. Niezwykle skutecznym narzędziem w tym zakresie jest symulacja procesu sądowego. Uczy nie tylko podstaw postępowania przed sądem, ale także widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych ocen i zachowania szacunku dla innych. W tym kontekście musi niepokoić wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za udział w takich formach przybliżania i objaśniania pracy sądów obywatelom.   
  10. Żeby reforma wymiaru sprawiedliwości przynosiła oczekiwane rezultaty, konieczne jest zastosowanie właściwych metod do pomiaru efektywności pracy sądów. Musimy dążyć do tego, aby w tym zakresie były brane pod uwagę zarówno czynniki ilościowe, jak i jakościowe. Ogromnie ważne jest również to, aby system ten był czytelny dla obywateli.

Rzecznik do MEN: homofobiczna wypowiedź małopolskiej kurator oświaty

Data: 2019-03-14
  • Słowa małopolskiej kurator oświaty, że działalność na rzecz praw osób LGBT jest „propagowaniem pedofilii”, mają wymiar homofobiczny 
  • Według RPO są przesłanki by tę wypowiedź ocenić jako przejaw mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną
  • Narusza to również godność osób nieheteronormatywnych
  • Adam Bodnar wystąpił do minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej o stanowisko i zastosowanie środków dyscyplinarnych wobec kurator

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraził sprzeciw wobec słów Małopolskiej Kurator Oświaty Barbary Nowak, która 20 lutego 2019 r. opublikowała na Twitterze wypowiedź jednoznacznie określającą działalność na rzecz praw osób nieheteronormatywnych (LGBT) jako „propagowanie pedofilii”. Komentując w swym wpisie przyjęcie przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego Deklaracji „Warszawska Polityka Miejska na Rzecz Społeczności LGBT+” 2 , spytała też: „Dlaczego godzicie się na krzywdzenie własnych dzieci?”. Sugerowała tym samym, że przeciwdziałanie dyskryminacji osób LGBT jest działaniem krzywdzącym dla społeczeństwa.

- Powyższa wypowiedź ma w mojej opinii wymiar homofobiczny, a użyte przez panią kurator porównania i sugestie są obraźliwe i wymierzone w godność osób LGBT - napisał RPO. Uznał, że istnieją przesłanki by ocenić tę wypowiedź jako przejaw mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną. Stanowiąc w każdym przypadku niedopuszczalne naruszenie praw człowieka, a używana w debacie publicznej, może ona prowadzić do szczególnie niebezpiecznych konsekwencji. Brutalizacja języka, a także tendencja do porzucenia dialogu na rzecz radykalnych opinii opartych na stereotypach, mogą wywoływać i potęgować u odbiorców uczucie wrogości i nienawiści wobec określonych grup mniejszościowych. Szerzone w ten sposób uprzedzenia stanowią  realne zagrożenie dla fundamentów demokracji i wymagają stanowczej reakcji.

Nie pozostawia wątpliwości, że język debaty publicznej ma niebagatelny wpływ na kształtowanie norm społecznych, wyznaczanie wzorców zachowań i budowanie społecznej świadomości. Dlatego osoby pełniące funkcje publiczne mają w tym zakresie szczególne powinności - powinny włączać, a nie wykluczać - jednoczyć, a nie dzielić.

W piśmie do minister Anny Zalewskiej Adam Bodnar zauważa, że zakaz dyskryminacji obywateli m.in. ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, dotyczy także ujawniania osobistych poglądów w sferze publicznej, do której należy internet. Osoby pełniące wysokie funkcje w organach administracji, w tym kuratorzy oświaty, powinni w sposób rozważny korzystać z prawa do wolności wypowiedzi, pamiętając że prawo to nie ma charakteru absolutnego.

Stanowisko to znajduje oparcie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka Strasburgu. Trybunał wskazał m.in., że wypowiedzi osób pełniących funkcje publiczne mogą w sposób nadmierny kolidować z wykonywaniem innych praw zagwarantowanych Konwencją, a zatem korzystając wolności słowa, osoby te powinny wykazywać się powściągliwością, świadome tego, że ich wypowiedzi mogą zostać uznane przez podległych im urzędników państwowych jako drogowskazy kierunków działania.

W świetle stanowiska ETPCz, kuratorzy powinni reprezentować wartości stanowiące fundament demokratycznego społeczeństwa. Polska polityka oświatowa i zawarte w niej cele kształcenia kładą szczególny nacisk na kształtowanie wśród uczniów postaw otwartości i tolerancji, a także na budowanie szacunku dla ludzkiej godności. Dlatego w ocenie Rzecznika kuratorzy oświaty są zobowiązani przeciwdziałać dyskryminacji i dawać przykład działania na rzecz praw człowieka.

Rzecznik w piśmie do Minister Edukacji Narodowej podkreślił, że uczniowie LGBT są w polskich szkołach szczególnie narażeni na dyskryminację i przemoc motywowaną uprzedzeniami, a jednym z podstawowych zadań kuratorów oświaty jest zapewnienie, aby polskie placówki edukacyjne były wolne od homofobii i transfobii.

RPO zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o zabranie stanowiska i zastosowanie przewidzianych prawem środków dyscyplinarnych wobec Barbary Nowak.

XI.505.2.2019

RPO gratuluje Warszawie „Polityki Miejskiej Na Rzecz Społeczności LGBT+”

Data: 2019-02-25
  • Rzecznik praw obywatelskich pogratulował prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu przyjęcia deklaracji o prawach społeczności LGBT+
  • Podkreślił znaczenie działań oddolnych i lokalnych w sytuacji, gdy postawy radykalne i otwarcie naruszające prawa człowieka są w znacznym stopniu akceptowane, a mowa nienawiści obecna w przestrzeni publicznej często pozostaje bezkarna

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, pełniący także rolę niezależnego organu do spraw równego traktowania, z wielką radością przyjąłem informację o podpisaniu przez Pana Prezydenta Deklaracji „Warszawska Polityka Miejska Na Rzecz Społeczności LGBT+” – napisał do Rafała Trzaskowskiego rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Pragnę serdecznie pogratulować Panu Prezydentowi podjętych działań, okazać swoje poparcie dla wskazanej inicjatywy, a także wyrazić nadzieję, że założenia i cele Deklaracji oraz zawarte w niej rozwiązania będą skutecznie realizowane.

Polska zajmuje obecnie 38 miejsce na 49 państw w przygotowywanym co roku, z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią i Transfobią przez organizację ILGA Europe, przeglądzie stanu ochrony prawnej zapewnianej osobom LGBT w państwach europejskich. Jest to przedostatnie miejsce wśród wszystkich państw Unii Europejskiej. Od lat najgorzej ocenianym obszarem ochrony prawnej jest ochrona przed przestępstwami z nienawiści, prawo do poszanowania życia rodzinnego oraz ochrona przed dyskryminacją.

Jak słusznie wskazał Pan Prezydent w tekście otwierającym Deklarację, w świetle obecnej sytuacji społecznej, w której postawy radykalne i otwarcie naruszające prawa człowieka są w znacznym stopniu akceptowane, a mowa nienawiści obecna w przestrzeni publicznej często pozostaje bezkarna, aktywne przeciwdziałanie dyskryminacji na poziomie lokalnym jest konieczne dla zapewnienia skutecznej ochrony praw osób LGBT+ oraz realizacji zasady równego traktowania w sferach codziennych relacji społeczno-gospodarczych.

Samorządy powinny więc korzystać ze wszystkich, dostępnych im w granicach kompetencji narzędzi, aby poprawiać sytuację grup szczególnie narażonych na dyskryminację, w tym osób LGBT+. Wskazane w podpisanej przez Pana Prezydenta Deklaracji obszary działania, tj. bezpieczeństwo, edukacja, kultura i sport, praca oraz administracja, wydają się w pożądany i godny naśladowania przez inne samorządy terytorialne sposób, wyznaczać kierunki potrzebnych, realnych i osiągalnych zmian.

Fakt, iż określenie założeń i przygotowanie treści dokumentu nastąpiło przy ścisłej współpracy z organizacjami i osobami reprezentującymi interesy społeczności LGBT+ gwarantuje też, że Deklaracja odzwierciedla rzeczywiste potrzeby grupy, której dotyczy, co również zasługuje na szczególne uznanie.

XI.071.5.2019

Jak konkretnie wyglądała kontrola w szkołach, które wzięły udział w „Tęczowym piątku”?

Data: 2019-01-22
  • Czy kontrolerzy zareagowali na skargi uczniów straszonych np. obniżeniem stopnia z zachowania, jeśli wezmą udział w "Tęczowym piątku"?
  • Jakie są zalecenia pokontrolne?
  • Czy kuratoria kontrolują też działania innych organizacji pozarządowych, które wkraczają na teren szkoły?

Takie pytania Rzecznik Praw Obywatelskich zadał  Minister Edukacji Narodowej.

7 stycznia 2019 r. RPO dostał odpowiedź na pytania dotyczące kontroli szkół, które 26 października 2018 r. uczestniczyły w „Tęczowym piątku”. Celem akcji była promocja tolerancji i zapobieganie aktom przemocy wobec osób nieheteronormatywnych w środowisku szkolnym.

Z odpowiedzi wynikało, że kontrole kuratoriów były wywołane wnioskami rodziców, reagujących na akcję organizacji pozarządowych, na którą nie wyrazili zgody wobec swoich dzieci. Poza tym MEN podkreślał, że polska szkoła dba o standardy praw człowieka. Rzecznik odnotował to z satysfakcją, bo wartości, na jakie powołało się Ministerstwo, są kluczowe dla kształtowania charakterów i postaw młodych obywateli.

Rzecznik zauważa jednak, że na część postawionych pytań nie dostał odpowiedzi.

Ministerstwo powołało się na Prawo oświatowe a działania kuratorów w związku z „Tęczowym piątkiem” nazwało formą doraźnego nadzoru pedagogicznego, uregulowanego rozporządzeniem MEN z 25 sierpnia 2017 r. w sprawie nadzoru pedagogicznego.

MEN w piśmie do Rzecznika nie wyjaśniło jednak, jakie dokładnie czynności kontrolne w ramach nadzoru pedagogicznego zostały już podjęte i jakie są planowane. Rzecznik nie dostał też kopii wewnętrznej dokumentacji dotyczącej przeprowadzonych kontroli. A waga tych informacji rośnie w związku z publicznymi zapowiedziami co do zamiaru przeprowadzenia czynności kontrolnych we wszystkich szkołach, które uczestniczyły w „Tęczowym piątku” oraz zastosowania sankcji dyscyplinarnych wobec pracowników tych szkół.

Mając na uwadze incydenty opisane w skardze do RPO: zastraszanie uczniów, którzy wzięli udział w akcji (np. groźby obniżenia ocen z zachowania, kontrolowanie ubioru, konfiskowanie przedmiotów związanych z akcją lub zbieranie oświadczeń o uczestnictwie w akcji), Rzecznik powziął wątpliwość, czy w kontrolach przeprowadzonych w szkołach przez nadzór pedagogiczny wzięto pod uwagę również te niepokojące zdarzenia.

Wskazał na art. 55 ust. 2 pkt. 5 Prawa oświatowego, w myśl którego nadzorowi pedagogicznemu podlega w szczególności przestrzeganie praw dziecka i praw ucznia oraz upowszechnianie wiedzy o tych prawach. W opinii RPO opisane w skargach zachowania nauczycieli i dyrektorów szkół mogły stanowić naruszenie praw dziecka i praw ucznia, a tym samym powinny były stać się również przedmiotem kontroli.

Dlatego RPO zwraca się do minister edukacji Anny Zalewskiej o:

  • szczegółowe zestawienia zrealizowanych już oraz planowanych czynności nadzoru pedagogicznego w szkołach uczestniczących w akcji „Tęczowy piątek”,
  • kopie wewnętrznej dokumentacji z kontroli, w szczególności kopii zaleceń pokontrolnych.
  • informację, czy działalność innych organizacji pozarządowych na terenach szkół i innych placówek oświatowych była przedmiotem planowych lub doraźnych kontroli organów nadzoru pedagogicznego w ostatnich 16 miesiącach, a jeżeli tak -  działalności jakich organizacji dotyczyły te kontrole i jakie były ich wyniki.

XI.800.3.2017

Odpowiedź MEN w sprawie „Tęczowego piątku”: to rodzice byli przeciw

Data: 2019-01-16
  • Kuratorzy oświaty podjęli działania dotyczące organizacji akcji „Tęczowy piątek" w związku ze zgłoszeniami rodziców, którzy nie wyrazili zgody na udział ich dzieci w akcji
  • Poza tym akcja była całkiem marginalna, w wielu województwach w ogóle się nie odbyła - twierdzi MEN
  • Tam, gdzie się odbyła, kuratoria zrobiły kontrolę

„Tęczowy piątek” organizowany był w szkołach 26 października 2018 r. Celem akcji była promocja tolerancji i zapobieganie aktom przemocy wobec osób nieheteronormatywnych w środowisku szkolnym.

Rzecznik Praw Obywatelskich, który uważa, że brak edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach wpływa na postępującą nietolerancję dla ‘inności”, był zaniepokojony sygnałami o zniechęcaniu uczniów i nauczycieli do takich przedsięwzięć oraz zapowiedziami sankcji dyscyplinarnych. Powoływał się na blokowanie edukacji antydyskryminacyjnej. Tymczasem jej obowiązek wynika z wielu wiążących Polskę konwencji – podkreśla Rzecznik.

Zdaniem MEN polska szkoła uczy tego, co trzeba, a kuratoria interweniowały w sprawie „Tęczowego piątku”  tylko dlatego, że przeciwko wystąpili rodzice. Poza tym „Tęczowy piątek" miał charakter marginalny i nie został przeprowadzony na taką skalę, o jakiej informowali organizatorzy. W niektórych województwach żadna ze szkół nie przystąpiła do akcji.

W szkołach, w których „Tęczowy piątek” się odbył, kontrole kuratorium dotyczyły prawidłowości prowadzonych działań pod względem zgodności z przepisami prawa oświatowego. Wszystko to działo się – zapewnia MEN - po informacjach od rodziców. Kuratorzy oświaty zwracali się do dyrektorów tych placówek o wyjaśnienia lub przeprowadzali kontrole w trybie doraźnym.

MEN: Jak rodzice mogą wpływać na działania szkoły?

Z przepisów wynika, że rodzice mają prawo do decydowania o tym, jakie treści wychowawcze są przekazywane ich dzieciom w szkole, a z uwagi na dobro dziecka i przepisy organizacje pozarządowe mogą prowadzić działalność w szkołach tylko za zgodą dyrektora szkoły, po uzyskaniu pozytywnej opinii rady rodziców.

Treści wychowawcze zawarte są w programie wychowawczo-profilaktycznym uchwalanym przez radę rodziców w porozumieniu z radą pedagogiczną. Wszystkie inne projekty i inicjatywy edukacyjne zawierające treści wychowawcze powinny uwzględniać kierunki interwencji przewidziane w tym programie, w tym realizować wyniki wspólnych ustaleń z rodzicami i nauczycielami.

MEN: Polska szkoła uczy tego, co trzeba

Prowadzona polityka oświatowa w Polsce stwarza równe szanse dzieciom i młodzieży, zapewnia poszanowanie drugiego człowieka oraz kształtowanie postaw społecznych i obywatelskich.

Preambuła ustawy Prawo oświatowe stanowi, że oświata w Rzeczypospolitej Polskiej jest wspólnym dobrem całego społeczeństwa, kieruje się zasadami zawartymi w Konstytucji, a także wskazaniami zawartymi w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Konwencji o Prawach Dziecka.

Od 1 września 2017 r. nowa podstawa programowa kładzie nacisk na kształtowanie oraz wzmacnianie kompetencji społecznych i obywatelskich uczniów, jak również wprowadzanie ich w świat wartości. Wskazano wartości takie, jak ofiarność, współpraca, solidarność, altruizm, budowanie relacji społecznych sprzyjających bezpiecznemu rozwojowi ucznia.

Cele kształcenia akcentują ponadto wzmacnianie u uczniów poczucia tożsamości indywidualnej, formowanie poczucia godności własnej osoby i szacunku dla godności innych osób, jak też kształtowanie postawy otwartej wobec świata i innych ludzi. 

O stereotypach uczymy na lekcji wychowania do życia w rodzinie. Zagadnienia dotyczące ról kobiet i mężczyzn w kontekście stereotypów, a ponadto funkcji rodziny, pełnienia ról małżeńskich i rodzicielskich, ról społecznych, lepszego rozumienia siebie i najbliższego otoczenia zostały zawarte w podstawie programowej wychowania do życia w rodzinie.

XI.800.3.2017

Sesja 27: Prawa osób LGBT w Polsce. Ostatnie zmiany i strategia na przyszłość (BLOK B)

Data: 2018-12-15
  • Od początku kryzysu konstytucyjnego prawa osób LGBT zostały włączone w główny nurt działań na rzecz praw obywatelskich.
  • W wielu miastach widać pozytywny klimat dla różnorodności.
  • Problemem jest determinacja organizacji skrajnie prawicowych do torpedowania inicjatyw LGBT 

Podczas panelu zostały omówione wyzwania stojące przed społecznością LGBT. Podkreślano pogorszenie klimatu wokół praw osób LGBT – rośnie skala mowy nienawiści w dyskursie publicznym – oraz ataki na organizacje pozarządowe i wydarzenia organizowane przez społeczność osób LGBT (marsze równości, pikniki tęczowych rodzin, tęczowy piątek w szkołach.) Obserwuje się równocześnie zahamowanie wzrostu akceptacji dla związków partnerskich w badaniach społecznych (m.in. prowadzonych przez Miłość nie wyklucza). W ostatnim sondażu nie osiągnęło ono pułapu 50%, który był już obserwowany we wcześniejszych badaniach. Należy jednak zauważyć, że zmniejszyła się równocześnie liczba osób, deklarujących się jako zdecydowani przeciwnicy instytucjonalizacji związków partnerskich, co powala sądzić, że zwiększa się grupa osób, z którymi można podjąć pozytywny dialog na rzecz realizacji praw osób nieheteroseksualnych.

Zdarzają się sytuacje, kiedy w rozmowie z osobami przeciwnymi związkom partnerskim i równości małżeńskiej, po przedstawieniu konkretnych przykładów praw (np. możliwość pochówku partnera, odebrania dziecka ze szkoły itp.) brak możliwości ich realizacji przez osoby pozostające w związkach jednopłciowych spotkał się z oburzeniem rozmówców. Wyzwaniem więc pozostaje brak upowszechnienia wiedzy i świadomości społecznej, na czym polegają prawa osób LGBT w praktyce.  Sam skrót LGBT również nie jest czytelny dla wszystkich.

Wyzwaniem albo raczej trudnością jest dobrze zorganizowana aktywność skrajnie prawicowych organizacji przygotowanych merytorycznie, taktycznie i finansowo do torpedowania inicjatyw organizacji działających na rzecz osób LGBT.

Ataki na niezależność sądownictwa również mogą przełożyć się na trudności w prowadzeniu działalności na rzecz osób LGBT. W szczególności w kontekście ochrony praw osób transpłciowych obserwuje się w ostatnim czasie niepokojące zjawisko przystępowania do postepowań sądowych o uzgodnienie płci prokuratorów, którzy niekiedy utrudniają postępowanie.

Brak odniesień do sytuacji osób transpłciowych w prawie, sprawiający, że są one niewidoczne dla systemu, stanowi problem, którego rozwiązanie nie wydaje się możliwe w najbliższym czasie. Utrzymywać się będzie sytuacja, w której postępowania w spawie uzgodnienia płci będą prowadzone jedynie po rozpoczęciu procedury medycznej (nie ma obecnie możliwości prawnego uzgodnienia płci w dokumentach bez uruchomienia fizycznej korekty), również osoby pozostające w związku małżeńskim są zmuszone wystąpić o rozwód (niezależnie od tego, czy dana para odczuwa taką potrzebę, czy nie).

Uczestnicy spotkania wymienili jednak również szereg szans, które mogą wzmocnić działania na rzecz praw osób LGBT. Od początku kryzysu konstytucyjnego prawa osób LGBT zostały włączone do głównego nurtu działań na rzecz praw obywatelskich. Obserwowany jest również pozytywny klimat dla różnorodności na poziomie lokalnym. Mocnymi ośrodkami w tym kontekście są duże miasta, takie jak Warszawa lub Gdańsk, ale również w małych miejscowościach spotyka się urzędników, nauczycieli i lekarzy sprzyjających i pomagających osobom LGBT w ich codziennych sprawach.

"Tęczowy piątek". Rzecznik w obronie edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach

Data: 2018-12-11
  • Brak edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach wpływa na postępującą nietolerancję dla ‘inności”
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony zniechęcaniem uczniów i nauczycieli do takich przedsięwzięć oraz zapowiedziami sankcji dyscyplinarnych
  • Powołuje się na blokowanie edukacji antydyskryminacyjnej w związku z organizacją 26 października 2018 r.  „Tęczowego piątku” w szkołach
  • Obowiązek edukacji antydyskryminacyjnej wynika z wielu wiążących Polskę konwencji – podkreśla Rzecznik

Adam Bodnar wystąpił do minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej w związku z zapowiedziami kontroli w szkołach, które podjęły ten temat oraz wyciągnięcia sankcji dyscyplinarnych wobec ich pracowników. Poprosił o wskazanie podstawy prawnej kontroli szkół uczestniczących w akcji „Tęczowy Piątek”, przedstawienie zestawienia planowanych i zrealizowanych już czynności oraz przesłanie dokumentacji kontroli.

Do Biura RPO wpłynęły skargi w związku z organizacją tzw. „Tęczowego piątku” - akcji, której celem jest promocja tolerancji i zapobieganie aktom przemocy wobec osób nieheteronormatywnych w środowisku szkolnym. W liceum w Tarnowskich Górach zajęcia odwołano ze względu na kierowane wobec organizatorów ataki słowne, pochwały stosowania przemocy wobec przedstawicieli mniejszości seksualnych w reżimach nazistowskich i komunistycznych oraz groźby przeprowadzenia agresywnych działań w otoczeniu szkoły.

Sprzeciw Rzecznika budzi budowana wobec tej inicjatywy zastraszająca atmosfera, obejmująca m.in. incydenty polegające na wzywaniu uczniów na indywidualne rozmowy z dyrektorem szkoły, zbieraniu od nich oświadczeń o uczestnictwie w akcji, kontrolowaniu ich ubioru, konfiskowaniu przedmiotów związanych z akcją (np. przypinek), czy stosowaniu wobec uczniów i uczennic gróźb obniżenia ocen z zachowania.

- W mojej ocenie takie zachowania stanowią rażące naruszenie praw uczniów i uczennic oraz godzą w ich poczucie bezpieczeństwa w szkole - napisał Adam Bodnar. Uznał, że uderza to szczególnie w prawa uczniów nieheteroseksualnych, może obniżyć ich zaufanie do kadry nauczycielskiej i zniechęcić do szukania wsparcia z ich strony w przypadkach przemocy rówieśniczej motywowanej homofobią.

Rzecznik - który pełni także funkcję niezależnego organu do spraw  równego traktowania – za szczególnie cenne uznaje wszelkie inicjatywy, które pozwalają młodzieży pogłębiać wiedzę na temat praw człowieka i obywatela i podejmować dyskusję dotyczącą istotnych problemów społecznych. Z tego względu z zaniepokojeniem przyjmuje informacje o próbach zniechęcania uczniów i nauczycieli do tego typu przedsięwzięć lub wprowadzania przez władze szkolne zakazów organizowania takich wydarzeń, które nasiliły się w ostatnich latach.

Inicjatywa „Tęczowego piątku” wywoływała obawy, że jej rzeczywistym, a jednocześnie ukrytym celem, ma być  „promocja” wśród uczniów zachowań i postaw stereotypowo przypisywanych środowisku osób LGBT. - Jakkolwiek trudno odnosić się do takich zarzutów, to należy przypomnieć, jaki jest realny skutek braku prowadzenia edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach. Jest nim postępująca nietolerancja dla „inności” i nieprzystawania do przyjętej „normy” – zaznaczył Adam Bodnar.

Przypomniał o opisywanych w mediach samobójczych śmierciach dwóch chłopców – Dominika i Kacpra. Prześladowanie, z jakim spotkali się w swoich szkołach z powodu przypisywanej im homoseksualnej orientacji, miało wpływ na decyzję o takim dramatycznym kroku. Należy uczynić co w naszej mocy, aby podobne przypadki już nigdy się nie zdarzyły, a społeczność szkolna – tworzona przez wychowawców, nauczycieli i rówieśników – była bezpiecznym środowiskiem rozwoju dla każdego młodego człowieka.

W ocenie Rzecznika wszelkie osoby i podmioty prowadzące zajęcia edukacyjno-wychowawcze na terenie szkoły winny działać z poszanowaniem konstytucyjnych wartości. Mając na względzie art. 48 Konstytucji RP, który stanowi o prawie rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, należy brać pod uwagę, że granice tego prawa wyznaczają także inne normy konstytucyjne. Jedną z nich jest art. 70 ust. 1 Konstytucji RP, który formułuje obowiązek nauki do 18. roku życia. Odnosząc się do art. 70 Trybunał Konstytucyjny wyraził zaś pogląd, że Konstytucja nie może gwarantować i nie gwarantuje, że wiedza przekazywana w szkole będzie zgodna z przekonaniami rodziców. Podobne stanowisko wyraził Europejski Trybunał Praw Człowieka.

- W mojej ocenie należy uznać, że treści przekazywane w ramach zajęć organizowanych na terenie szkoły, mające na celu kształtowanie postaw tolerancji i szacunku wobec każdego człowieka, czy pogłębianie wiedzy o różnych grupach mniejszościowych, bezsprzecznie mieszczą się w ramach wartości kształtujących prawo oświatowe i przyjętej podstawy programowej nauczania szkolnego. Jako takie nie mogą zatem być uznawane jako naruszające prawo rodziców wyrażone w art. 48 Konstytucji  - uznał Rzecznik.

Obowiązek prowadzenia edukacji antydyskryminacyjnej wynika z wielu wiążących, ratyfikowanych przez Polskę aktów prawa międzynarodowego, m.in. Konwencji o prawach dziecka, Konwencji w sprawie zwalczania dyskryminacji w dziedzinie oświaty, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej ccy Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych.

Rzecznik podkreśla, że brak właściwie realizowanej edukacji antydyskryminacyjnej negatywnie rzutuje na stan bezpieczeństwa w szkołach i występowanie negatywnych zjawisk motywowanych uprzedzeniami i negatywnymi stereotypami. Blisko 30% przypadków agresji motywowanej homofobią zdarza się na terenie szkoły, a w prawie 50% osobami stosującymi przemoc na tle homofobicznym są koledzy i koleżanki ze szkoły.  Dlatego tak istotne jest przykładanie większej wagi do podnoszenia kompetencji nauczycieli i nauczycielek w zakresie przeciwdziałania i reagowania na dyskryminację i przemoc motywowaną uprzedzeniami, w tym homofobią. Warto korzystać z eksperckiej wiedzy i doświadczeń organizacji pozarządowych, w szczególności tych, które od lat specjalizują się w działaniach na rzecz równego traktowania w obszarze edukacji.

XI.800.3.2017

JUŻ 14 i 15 GRUDNIA KONGRES PRAW OBYWATELSKICH, A NA NIM PANELE

Sesja 13: Warsztat: jak uczyć o historii i prawach człowieka (BLOK B).

Sesja 27: Prawa osób LGBT w Polsce (BLOK B) 

 

Podręcznik „W kierunku skutecznej ochrony osób LGBTI pozbawionych wolności"

Data: 2018-12-04

Genewskie Stowarzyszenie Przeciwko Torturom (APT) opublikowało podręcznik na temat monitorowania sytuacji osób LGBTI w detencji „W kierunku skutecznej ochrony osób LGBTI pozbawionych wolności".

W podręczniku omówione zostały standardy w zakresie ochrony z uwagi na orientację seksualną lub tożsamość płciową, które wynikają z Zasad Yogakarty oraz kwestie, które należy sprawdzać podczas monitorowania sytuacji osób LGBTI pozbawionych wolności.

Podręcznik, w wersji anglojęzycznej, dostępny jest na stronie internetowej Stowarzyszenia Przeciwko Torturom (patrz link z lewej)

NSA: dzieci z matki zastępczej w związku jednopłciowym z USA - z prawem do obywatelstwa RP

Data: 2018-10-30
  • Dzieci urodzone w USA z matki zastępczej i w związku dwóch mężczyzn - z których jeden to obywatel RP - mają prawo do  potwierdzenia polskiego obywatelstwa
  • Orzekł tak Naczelny Sąd Administracyjny, który uchylił decyzje odmawiające potwierdzenia obywatelstwa dzieci. NSA odwołał się m.in. do zasady priorytetu dobra dziecka
  • RPO, który przyłączył się do sprawy, uznał za dyskryminację odmowę potwierdzenia obywatelstwa dziecka wyłącznie z powodu statusu jego rodziców - pary jednopłciowej

NSA prawomocnie uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie oraz decyzje wojewody i Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o odmowie potwierdzenia obywatelstwa czterech dziewczynek (sygn. akt:  II OSK 1868/16,  II OSK 1869/16,  II OSK 1870/16, II OSK 1871/16 ). Sprawa wraca do wojewody z wytycznymi NSA.

Historia sprawy

W 2016 r. WSA oddalił skargę na decyzję MSWiA utrzymującą odmowę Wojewody Mazowieckiego o odmowie potwierdzenia obywatelstwa tych dzieci. WSA za niewystarczający dowód ojcostwa uznał akt urodzenia z USA. Zasada, że moc dowodowa zagranicznego aktu stanu cywilnego jest równa mocy polskiego aktu, doznaje ograniczeń, o ile skutki prawne wynikające z zagranicznego aktu są nie do pogodzenia z polskim porządkiem prawnym  - ocenił WSA.

WSA szeroko odniósł się w uzasadnieniu do dopuszczalności i legalności macierzyństwa zastępczego, adopcji dzieci przez pary jednopłciowe i możliwości zawierania przez nie małżeństw. Uznał, że dziecko nie jest obywatelem Polski, ponieważ nie jest możliwe ustalenie jego pochodzenia od polskich rodziców, zgodnie z przepisami polskiego Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, w którym nie ma mowy o rodzicach jednopłciowych czy macierzyństwie zastępczym. Zdaniem WSA, matką - w rozumieniu prawa polskiego - jest matka zastępcza, która dziecko urodziła. Niezbędne do ustalenia ojcostwa, a tym samym nabycia obywatelstwa, są zatem szczegółowe dane matki zastępczej, których brak.

Odnosząc się do zarzutu naruszenia zakazu dyskryminacji, WSA przyjął, że stosowanie przepisów prawa powszechnie obowiązującego nie może stanowić przejawu dyskryminacji przez władzę publiczną. Skoro  obowiązujący w Polsce porządek prawny nie akceptuje skutków prawnych zerwania powiązania między biologią a prawem rodzinnym, nie doszło do nierównego traktowania wobec prawa - uznał.

Argumenty RPO

Według RPO, który przyłączył się do skargi kasacyjnej, dzieci są niewątpliwie córkami obywatela polskiego, wobec czego nabyły obywatelstwo polskie z mocy prawa. Ich pochodzenie zostało bowiem ustalone - na podstawie przepisów prawa amerykańskiego.

Rzecznik podkreślił, że prawem właściwym dla ustalenia pochodzenia dziecka jest prawo amerykańskie, nie zaś polskie. Prawo amerykańskie pozwala sprawniej ustalić pochodzenie dziecka, ponieważ szczegółowo reguluje ono ustalenie pochodzenia dziecka urodzonego przez matkę zastępczą. Skoro właściwe jest prawo amerykańskie, bezprzedmiotowe są rozważania WSA co do  dopuszczalności w systemie prawa polskiego przysposobienia dziecka przez parę jednopłciową czy możliwości zawierania małżeństw przez pary tej samej płci. Nie ma także znaczenia dopuszczalność w Polsce zawierania umów o zastępcze macierzyństwo - bo to nie w Polsce doszło do zawarcia tego rodzaju umowy i nie w Polsce urodziło się dziecko poczęte dzięki niej.

Badając sprawę, organy nie oceniły jej z uwzględnieniem najlepszego interesu dziecka - co powinny były uczynić, zgodnie z Konwencją o prawach dziecka. Zgodnie z Konwencją, zakazana jest zatem wszelka dyskryminacja ze względu na status dziecka - w tym urodzenie w małżeństwie albo poza nim. Zakazana jest także dyskryminacja ze względu na status jego rodziców lub opiekunów. Odmowa potwierdzenia obywatelstwa wyłącznie z powodu statusu prawnego jego rodziców - pary jednopłciowej - stanowi przejaw dyskryminacji zakazanej przez Konwencję – wskazywał RPO. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka.

Rzecznik podkreślał, że bez potwierdzenia obywatelstwa polskiego nie jest możliwa transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, bez czego nie jest z kolei możliwe nadanie numeru PESEL czy wydanie dokumentu tożsamości potwierdzającego obywatelstwo polskie. Odmowa potwierdzenia obywatelstwa prowadzi zatem do ograniczenia dalszych praw przysługujących na mocy Konwencji, które to prawa powinny być dzieciom zapewnione na równych zasadach.

Zastosowanie w sprawie klauzuli porządku publicznego prowadzi także do naruszenia  prawa tych dzieci do poszanowania życia rodzinnego, gwarantowanego art. 8 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Jak wynika z utrwalonego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, naruszeniem art. 8 Konwencji jest odmowa uznania zagranicznego aktu urodzenia, a w konsekwencji kwestionowanie nabycia obywatelstwa i więzi z rodzicami socjologicznymi wyłącznie z tego powodu, że dziecko zostało urodzone przez matkę zastępczą.

Wyrok NSA

W uzasadnieniu wyroku NSA podkreślał, że w sprawie chodzi tylko i wyłącznie o potwierdzenie obywatelstwa czwórki dzieci. A obywatelstwo to „szczególna więź miedzy jednostka a państwem”. Zwracając uwagę, że  „jesteśmy na gruncie prawa publicznego i Konstytucji”, NSA wskazał, że można mówić o prawie do  obywatelstwa.

Za decydujący uznano moment przyjścia na świat dziecka pochodzącego od obywatela RP. Matka była nieznana. Ale nic nie stoi na przeszkodzie aby takie dziecko posiadało obywatelstwo RP, zgodnie z polskim porządkiem prawnym i Konstytucją - stwierdził NSA.

Podkreślił, że zgodnie z Konstytucją Konwencja o prawach dziecka ma pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawą. Dziecko  nie może być zaś dyskryminowane, ani ze względu na sposób przyjścia na świat, ani status jego rodziców.

- Nie chodzi o  to, czy dziecko pochodzi z surogacji, ale o to, że rodzi się istota ludzka obdarzona godnością, która ma prawo do obywatelstwa, jeśli jej rodzic jest Polakiem – podkreślono w ustnym uzasadnieniu.

XI.534.1.2018

Państwo nie może odmawiać obywatelom prawa do zgromadzenia pod pretekstem ochrony bezpieczeństwa. RPO przeciw zakazowi Marszu Równości w Lublinie

Data: 2018-10-10

RPO wnosi o uchylenie decyzji o zakazie. Zarzuca jej naruszenie przepisów:

  • Prawa o zgromadzeniach (art. 14 pkt 2) poprzez jego błędne zastosowanie. Prezydent powołuje się na ewentualne zagrożenia ze strony kontrmanifestantów. Tymczasem ten przepis dotyczy zagrożenia ze strony samych organizatorów zgromadzenia,
  • Konstytucji (art. 57 i art. w zw. z art. 32 ust. 1) oraz Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (art. 11 ust. 1 i 2 i art. 14) - poprzez nieuzasadnione naruszenie prawa do wolności zgromadzeń.

Przekonania moralne władzy publicznej, w momencie, kiedy są przyczyną instrumentalizacja prawa, prowadzą do zakwestionowania wewnętrznej moralności prawa, co z kolei stanowi bezpośrednie niebezpieczeństwo dla demokratycznego państwa prawnego – przypomina RPO.

Sprawa z Lublina

Organizatorzy „I Marszu Równości w Lublinie. Promocja Praw Człowieka” zawiadomili we wrześniu prezydenta Lublina, że chcą poprzez demonstrację zwrócić uwagę na kwestie dyskryminacji osób LGBT+, mniejszości narodowych i etnicznych oraz innych osób zagrożonych ryzykiem wykluczenia.

Pytany o opinie Komendant Miejski Policji w Lublinie napisał, że „należy domniemywać, iż istnieje prawdopodobieństwo” udziału w zgromadzeniu „różnych grup społecznych o przeciwstawnych poglądach, których spotkanie w jednym miejscu może doprowadzić do konfliktu i może być jednocześnie zagrożeniem dla mieszkańców Lublina”. Jednak policjanci będą w stanie zapewnić ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnić spokój w miejscach publicznych.

Dopiero 8 października na rozprawie administracyjnej, która miała doprowadzić do ustalenia zasad i ewentualnej zmiany lokalizacji Marszu i zgłoszonej do niego kontrdemonstracji, prezydent wydał zakaz dla obu zgromadzeń. Organizatorzy tych zgromadzeń nie osiągnęli bowiem porozumienia.

Swoją decyzję prezydent Lublina oparł na wnioskach z rozmów z policją i przedstawicielami służb miejskich, jak również na informacjach z Facebooka, że uczestnicy kontrmanifestacji użyją przemocy wobec uczestników Marszu Równości.

Konstytucyjna wolność zgromadzeń: co to oznacza dla obywateli i dla władz?

Zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń. Obowiązkiem władzy publicznej jest zatem umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu – pisze RPO Adam Bodnar w swoim wniosku.

Obok prawa do wolności wypowiedzi i prawa do zrzeszania się, wolność zgromadzeń stanowi dla obywatela gwarancję faktycznego udziału w życiu politycznym i społecznym. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym.

Konstytucyjna zasada równości (art. 32) zapewnia zaś wszystkim prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym - do organizowania zgromadzeń i manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli poglądy te mogą budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Standardy międzynarodowe

Wartości te zostały również szeroko opisane w aktach prawa międzynarodowego oraz orzecznictwie międzynarodowych organów ochrony praw człowieka.

  • Już w art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka zapewniono, że „każdy człowiek ma prawo do wolności pokojowego zgromadzania się”.
  • Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych stwierdza, że „uznaje się prawo do spokojnego gromadzenia się. Na wykonywanie tego prawa nie mogą być nałożone ograniczenia inne niż ustalone zgodnie z ustawą i konieczne w demokratycznym społeczeństwie w interesie bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, porządku publicznego bądź dla ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób”.
  • Wolność zgromadzeń jest zagwarantowana także w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Prezydent Lublina nie może zatem uzasadniać zakazu demonstracji tym, że mogłaby ona wywołać kontrakcję z użyciem przemocy ze strony przeciwników lub grup ekstremistycznych – podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich.

Z prawa do swobodnego, pokojowego zgromadzania się korzysta bowiem każdy, kto ma zamiar zorganizować pokojową demonstrację lub w niej uczestniczyć. Ewentualność kontrmanifestacji z użyciem przemocy lub przyłączenia się ekstremistów skłonnych do agresji, nie może doprowadzić do odebrania tego prawa.

To na władzach państwowych ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu, a zatem faktyczne poszanowanie wolności zgromadzania się nie może sprowadzać się wyłącznie do powstrzymania się od ingerencji, lecz obejmuje również pozytywny obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności. To zatem Prezydent Lublina oraz podległe mu służby mają obowiązek zagwarantowania pokojowego przebiegu wszelkich legalnych manifestacji, a także bezpieczeństwa ich uczestników i organizatorów.

Orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz)

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce (skarga nr 1543/06) Europejski Trybunał Praw Człowieka rozpatrywał sprawę odmowy wydania zgody przez Prezydenta Miasta na organizację Parady Równości w Warszawie w 2005 r.

Głównym powodem odmowy było to, że organizator zgromadzenia nie przedstawił projektu organizacji ruchu w czasie wydarzenia, choć w żadnym oficjalnym dokumencie taki wymóg nie był zawarty.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władzy publicznej wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację. Trybunał pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony. Przywiązywanie szczególnej wagi do korzystania z wolności zgromadzeń może zatem oznaczać, że władze państwowe powinny zachować ostrożność w przypadku organizowania demonstracji przez organizacje działające na rzecz osób nieheteroseksualnych i zapewnić im ochronę przed atakami ze strony kontrdemonstrantów.  Zasada ta znajduje w całości zastosowanie w niniejszej sprawie.

Podobna linia orzecznicza Trybunału była kontynuowana  w wyroku z dnia 21 października 2010 r. Alekseyev przeciwko Rosji, w 2012 r. w wyroku Genderdoc-M przeciwko Mołdawii (skarga nr 9106/06), w  2015 r. w wyroku Identoba i inni przeciwko Gruzji. Nadmierne utrudnienia w organizacji pokojowych zgromadzeń, bez odpowiedniego uzasadnienia, zostały zarzucane władzom lokalnym również przez skarżących w sprawie Lashmankin i inni przeciwko Rosji.

Także w bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności.

Orzeczenia polskich sądów

W przypadku konfliktu konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń z innymi prawami, takimi jak bezpieczeństwo czy porządek publiczny, wolność zajmuje pozycję równorzędną.

Warto przywołać w tym miejscu wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r., w którym Trybunał uznał, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa [wolności zgromadzeń – przyp. RPO] nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego zgromadzenia”.

W literaturze zwraca się uwagę, że przekonania moralne władzy publicznej, w momencie, kiedy są przyczyną instrumentalizacja prawa, prowadzą do zakwestionowania wewnętrznej moralności prawa, co z kolei stanowi bezpośrednie niebezpieczeństwo dla demokratycznego państwa prawnego.

Zadanie zapobiegania rozbieżnościom pomiędzy prawem a sposobem jego stosowania spoczywa natomiast na sądownictwie. Mając to na uwadze, warto podkreślić, jak istotne znaczenie ma rozstrzygnięcie niniejszej sprawy w duchu poszanowania wolności pokojowego zgromadzania się oraz zasady równego traktowania przez władze publiczne.

XI.613.8.2018

Spotkanie z przedstawicielami ukraińskich organizacji pozarządowych broniących praw mniejszości

Data: 2018-09-11

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się 11 września 2018 r. z przedstawicielami organizacji pozarządowych z Ukrainy, zaangażowanych w obronę praw człowieka. Spotkanie zostało zorganizowane za pośrednictwem Amerykańskiej Agencji ds. Rozwoju Międzynarodowego.

Tematem przewodnim wizyty było wsparcie zaangażowania politycznego mniejszości, w tym osób LGBT oraz zwiększenie ich świadomego uczestnictwa w życiu społecznym.

Na początku spotkania rzecznika praw obywatelskich opowiedział o swojej roli ze szczególnym uwzględnieniem funkcji organu do spraw równego traktowania.

Obecni zwracali uwagę na pozytywną zmianę społecznego nastawienia do osób LGBT w ciągu ostatnich lat, o czym świadczy między innymi rosnąca liczba organizacji społecznych działających na rzecz praw osób nieheteronormatywnych, również lokalnie, a także ,co zostało podkreślone przez Rzecznika, powstawanie organizacji wspierających rodziców dzieci LGBT.

Wzmiankowane zostały jednak liczne wyzwania na drodze ochrony praw człowieka, w tym praw osób LGBT, z których najważniejsze to postępujący kryzys rządów prawa, w tym w szczególności problem braku współpracy z Trybunałem Konstytucyjnym. Nie bez znaczenia jest również fakt ciągłych ataków na społeczności osób LGBT ze strony partii rządzącej.

To, co można uznać za niewątpliwy sukces urzędu, to fakt, że instytucja RPO cieszy się dużym  zaufaniem osób LGBT. Rzecznik stał się organem, który regularnie podejmuje sprawy osób, dyskryminowanych ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową – m.in. sytuacji prawnej dzieci pochodzących ze związków osób tej samej płci czy postępowań sądowych w sprawach o ustalenie płci.

Jak podkreślono,  podstawowe problemy to nadal homofobiczna i transfobiczna mowa nienawiści, dyskryminacja w miejscu pracy i brak kompleksowej ustawy regulującej ustalanie płci.

Liczne pytania dotyczyły między innymi współpracy urzędu z organizacjami pozarządowymi, oraz skalę problemu dyskryminacji, w przełożeniu na liczbę spraw wpływających do Biura, czy rolę edukacji antydyskryminacyjnej.

Rzecznik na prośbę zgromadzonych gości zgodził się przekazać doświadczenie w zakresie praktyk antydyskryminacyjnych zebrane przez Biuro Ombudsman Ukrainy podczas najbliższego spotkania.

Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec słów ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka użytych wobec uczestników Marszu Równości 11 sierpnia w Poznaniu. Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich – niezależnego organu ds. równego traktowania

Data: 2018-08-16
  • Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec słów użytych przez pana Mariusza Błaszczaka, ministra obrony narodowej, w toku rozmowy wyemitowanej przez jedną z telewizji, odnoszących się do uczestników Marszu Równości, który 11 sierpnia 2018 r. przeszedł ulicami Poznania.
  • Jego wypowiedź może zostać bowiem oceniona jako przejaw mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną wobec osób LGBT.

Należy zwrócić uwagę, że na pełną realizację prawa do życia bez dyskryminacji – w tym ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową – niebagatelny wpływ ma język debaty publicznej. Istotnym wyzwaniem pozostaje wyeliminowanie z tej debaty języka nienawiści, agresji i pogardy, co powinno być przedmiotem wspólnej troski wszystkich organów i instytucji publicznych. Język lekceważenia, czy wręcz poniżenia, odmowy uznania równoprawnego statusu określonej grupy, nie może pozostać bez naszej reakcji. Dbanie o odpowiedni poziom debaty publicznej, w której priorytetem będzie poszanowanie godności każdego człowieka, stanowi naszą wspólną odpowiedzialność. Szacunek dla każdej osoby, okazywany w przestrzeni publicznej, jest bezwzględnym wymogiem zachowania standardów w ramach zróżnicowanego, demokratycznego społeczeństwa. 

Brak stanowczej reakcji ze strony aktorów życia publicznego na wypowiedzi podobne do słów Ministra Błaszczaka może być odbierany jako milcząca akceptacja dla przejawów dyskryminacji i legitymizacja mowy nienawiści przeciwko przedstawicielom różnych grup mniejszościowych. Z tego powodu wszelkie przypadki ataków słownych na takie zgromadzenia, jak Marsz Równości, powinny zostać jednoznacznie potępione. Ma to również na celu budowanie w ofiarach mowy nienawiści motywowanej uprzedzeniami przekonania o tym, że przypadki naruszeń ich praw podstawowych nie są władzy publicznej obojętneZadaniem organów władzy publicznej jest włączanie, a nie wykluczanie

dr Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich

dr Sylwia Spurek, zastępczyni RPO ds. Równego Traktowania

 

 

Spotkanie Rzecznika Praw Obywatelskich z rodzicami osób LGBT

Data: 2018-07-04

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar i jego zastępczyni Sylwia Spurek oraz pracowniczki Zespołu ds. Równego Traktowania Biura RPO spotkali się z rodzicami osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) - przedstawicielami stowarzyszenia "My, Rodzice" i "Akceptacja".

Podczas spotkania rodzice przedstawili Rzecznikowi działalność swoich stowarzyszeń i podejmowane przez nich inicjatywy, mające na celu m.in. zwiększenie wiedzy na temat tożsamości i orientacji seksualnych młodzieży oraz przeciwdziałanie dyskryminacji i przemocy w obszarze edukacji. Rzecznik poinformował rodziców o swojej działalności w obszarze równego traktowania i zachęcił do współpracy w tej sferze z Biurem RPO.
 

NSA prawomocnie utrzymał odmowę uznania brytyjskiego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodziców wpisano dwie kobiety

Data: 2018-06-20
  • Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał odmowę uznania aktu urodzenia dziecka z Wlk. Brytanii w związku dwóch Polek
  • Sąd I instancji uznał, że brytyjski akt urodzenia jest sprzeczny z polskim prawem, które nie przewiduje wpisania dwóch kobiet jako rodziców
  • Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, który przyłączył się do sprawy, z uwagi na dobro dziecka, akt urodzenia powinien być wpisany do polskich akt stanu cywilnego
  • RPO wskazywał, że bez takiego wpisu dziecko nie ma potwierdzenia, że jest obywatelem polskim; nie dostanie numeru  PESEL i nie będzie mogło korzystać z pełni praw obywatela RP

W 2015 r. obywatelka polska zwróciła się do Urzędu Stanu Cywilnego o wpisanie do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu urodzenia syna urodzonego w 2014 r. w Londynie. Jako rodziców w brytyjskim akcie wpisano dwie kobiety. Kierownik USC odmówił takiej transkrypcji aktu urodzenia, co podtrzymał potem wojewoda. W 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę kobiety na decyzję wojewody.

WSA: to by łamało zasady porządku prawnego

WSA uznał, że wpisanie takiego aktu urodzenia byłoby pogwałceniem podstawowych zasad porządku prawnego. Ocenił, że w Polsce nie jest możliwe ustalenie, że rodzicami są osoby tej samej płci. Powołał się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy, w którym pojęcie „rodziców” odnosi się do osób różnej płci; o rodzicach różnej płci jest także mowa w art. 18 Konstytucji. W ocenie WSA dziecko i jego opiekunka prawna mają możliwość skutecznego powoływania się na zagraniczny akt stanu cywilnego przed polskimi organami i sądami.

Kobieta złożyła skargę kasacyjną do NSA. Podkreślono w niej, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia jest obowiązkowa w przypadku ubiegania się o polski dokument tożsamości lub numer PESEL.

Do postępowania w NSA przyłączył się RPO. Adam Bodnar wniósł o uchylenie wyroku WSA.

NSA oddalił skargę kasacyjną skarżącej z przyczyn formalnych. W ustnych motywach sąd podtrzymał zasadę, że zagraniczny akt urodzenia ma takie same znacznie prawne, jak i polski. 

Argumenty RPO

W swym stanowisku Rzecznik podkreślał, że obecne przepisy umożliwiają transkrypcje aktu urodzenia tego dziecka - o ile będą stosowane zgodnie z Konstytucją RP i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. WSA nie ocenił zaś, jaki wpływ odmowa będzie miała na dobro dziecka, co powinien był uczynić z urzędu.  W uzasadnieniu WSA szeroko rozwodzi się o dopuszczalności związków partnerskich czy małżeństw tej samej płci, ale ani jednym zdaniem nie odnosi się do dobra dziecka, którego postępowanie dotyczy - wskazywał Adam  Bodnar.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, sprawą nadrzędną ma być najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka. Obowiązek ochrony praw dziecka nakłada na państwo art. 72 ust. 1 Konstytucji RP. Dlatego odmawiając transkrypcji z uwagi na sprzeczność z podstawowymi zasadami porządku prawnego, organ jest zobowiązany wziąć pod uwagę nie tylko przepisy rangi ustawowej - Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, ale przede wszystkim przepisy Konstytucji i prawa międzynarodowego, tj. Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Konwencja o prawach dziecka zakazuje wszelkiej dyskryminacji ze względu na status dziecka lub jego rodziców lub opiekunów.  Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci stanowi przejaw takiej dyskryminacji.

Prawo o aktach stanu cywilnego wprowadza obowiązek transkrypcji aktu urodzenia osoby, która ubiega się o polski dokument tożsamości. Dziecko, o które chodzi, nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zgodnie z art. 34 ust. 1 Konstytucji obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Ustawa o obywatelstwie polskim precyzuje, że małoletni nabywa obywatelstwo polskie z mocy prawa przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Każdemu obywatelowi przysługuje zaś prawo do otrzymania paszportu i dowodu osobistego.

RPO podkreślał, że polski obywatel, który tych dokumentów nie posiada, o ile nie jest obywatelem innego państwa, funkcjonuje de facto jako bezpaństwowiec, nie ma także możliwości korzystania ze swobody przepływu osób ani nie może podróżować po innych państw.

Dokonanie transkrypcji aktu urodzenia, w którym jako rodzice wskazane są dwie osoby tej samej płci, nie oznacza, że państwo członkowskie zobowiązane jest do wprowadzenia takiej możliwości w swym prawie krajowym.  Chodzi o uznanie rodzicielstwa osób tej samej płci jedynie dla wykonywania praw zagwarantowanych przez prawo UE. Zdaniem RPO dlatego NSA powinien dokonać wykładni Prawa o aktach stanu cywilnego w sposób umożliwiający dokonanie transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia w celu zapewnienia swobody przemieszczania się.

Odmowa prowadzi do ograniczenia dalszych praw przysługujących na mocy Konwencji na równych zasadach. Np. podanie  numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku.

Brak dokumentu tożsamości może też powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach dziecko to może zostać uznane za przebywające na terenie Polski  bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku – przestrzegał rzecznik.

Może zatem prowadzić to do naruszenia  jego prawa do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności, bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo polskie, dziecko nie będzie mogło korzystać z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji RP dla obywateli polskich - prawa do dostępu do służby publicznej, do udziału w wyborach, do zabezpieczenia społecznego, do opieki zdrowotnej, do wykształcenia.

Odmowa narusza prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje  art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - przypomniał RPO. Powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunał Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Rzecznik wnosił - jeśli NSA uznałby, że są wątpliwości co do interpretacji prawa UE - aby zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy w sytuacji, w której obywatel Unii korzysta ze swobody przemieszczania się - przebywając w państwie członkowskim innym niż to, którego obywatelstwo posiada, gdzie rozwinął i umocnił życie rodzinne - prawo Unii Europejskiej stoi na przeszkodzie odmowie dokonania transkrypcji jego aktu urodzenia - wyłącznie z tego powodu, że prawo tego państwa członkowskiego nie przewiduje możliwości wskazania w akcie urodzenia jako rodziców dwóch osób tej samej płci, co w konsekwencji pozbawia go możliwości ubiegania się o wydanie dokumentu tożsamości?

NSA odmówił wystąpienia z takim pytaniem.

XI.534.2.2018

Oświadczenie w sprawie orzeczenia Sądu Najwyższego dotyczącego łódzkiego drukarza

Data: 2018-06-15

Z satysfakcją przyjęliśmy orzeczenie Sądu Najwyższego z 14 czerwca 2018 r. oddalające skargę kasacyjną Prokuratora Generalnego w sprawie odmowy świadczenia usługi druku dla Fundacji LGBT Business Forum (sygn. II KK 333/17).

W tej sprawie, po otrzymaniu skargi Fundacji, Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Komendanta Stołecznego Policji, zgodnie z przysługującymi RPO kompetencjami, z prośbą o zbadanie sprawy odmowy wykonania materiałów reklamowych – w postaci roll-upu z logotypem Fundacji – i o rozważenie skierowania do właściwego sądu wniosku o ukaranie. Odmowa wykonania publicznie oferowanej usługi ze względu na związek treści zamawianych materiałów reklamowych z działaniami na rzecz osób LGBT stanowiła bowiem naruszający godność przejaw dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, a odmowa świadczenia usługi mogła wyczerpywać znamiona wykroczenia z art. 138 Kw. Zgodnie z tym przepisem, kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny. Po przeprowadzonym postępowaniu Policja skierowała w tej sprawie do sądu wniosek o ukaranie.

Sprawa ta od początku budziła wiele kontrowersji, a wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi uznający drukarza za winnego popełnienia wykroczenia z art. 138 Kw został skomentowany na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości jako „niebezpieczny precedens”. Prokurator Generalny skierował następnie skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego (sygn. II KK 333/17), a także wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją art. 138 Kodeksu wykroczeń (sygn. K 16/17).  

Wydane wczoraj orzeczenie Sądu Najwyższego potwierdza, że usługodawca nie ma prawa kategoryzowania czy selekcjonowania klientów wyłącznie w oparciu o ich cechę osobistą. W wyjątkowych przypadkach wolność sumienia i wyznania uzasadnia odmowę świadczenia usługi, ale wydrukowanie roll-upu z logotypem Fundacji nie jest takim wyjątkowym przypadkiem. Przedsiębiorca, zawodowo zajmujący się świadczeniem usług, jest zobowiązany do ich świadczenia, jeżeli są one oferowane publicznie. Sąd Najwyższy przyznał, że przepis art. 138 Kodeksu wykroczeń pełni obecnie funkcję przepisu prawa antydyskryminacyjnego. Uzasadnienie ustne orzeczenia jest spójne ze stanowiskiem Rzecznika Praw Obywatelskich prezentowanym także w toczącym się przed Trybunałem Konstytucyjnym postępowaniu w sprawie z wniosku Prokuratora Generalnego.

Warto odnotować, że antydyskryminacyjna funkcja ochronna przepisu art. 138 Kw została potwierdzona także w innych rozstrzyganych przez sądy sprawach, którymi Rzecznik Praw Obywatelskich również zainteresował właściwe organy ścigania – za winnego popełnienia wykroczenia z art. 138 Kw sądy uznały właściciela sklepu obuwniczego, który odmówił obsłużenia klientki poruszającej się na wózku; właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia do sklepu osobom z wózkami dziecięcymi; właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie poruszającej się na wózku; czy trenera, który odmówił przeprowadzenia szkolenia z samoobrony członkom organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Należy przy tym zwrócić uwagę, że w tych postępowaniach na usługodawców zostały nałożone niewielkie kary – sąd w ogóle odstępował od wymierzenia kary, bądź wymierzał karę grzywny w kwocie od 20 do 500 zł.

Stosowanie w takich przypadkach art. 138 Kw jest również istotne z uwagi na niewystarczającą efektywność środków ochrony prawnej dostępnych na gruncie prawa cywilnego – Kodeksu cywilnego (ochrona dóbr osobistych) czy ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Środki te, także ze względu na bardziej obciążający ofiarę dyskryminacji tryb postępowania, nie zapewniają skutecznej i pełnej ochrony przed dyskryminacją w dostępie do świadczonych publicznie usług.

Konstytucja gwarantuje wolność sumienia i religii czy wolność działalności gospodarczej – zakaz dyskryminacji i ochrona przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka stanowią jednak granice tych wolności, których przedsiębiorca nie może przekraczać. Swoboda zawierania umów nie ma w polskim prawie charakteru bezwzględnego i może być ograniczona ochroną praw konsumentów – w celu wzmocnienia pozycji konsumenta jako słabszej strony stosunku zobowiązaniowego. Podobnie, ta wolność może być ograniczona koniecznością przeciwdziałania dyskryminacji i ochrony przed nierównym traktowaniem.

W tym kontekście z niepokojem przyjmujemy publiczne wypowiedzi Ministra Sprawiedliwości, które podają w wątpliwość niezależność sądów w tej sprawie.

dr Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich

dr Sylwia Spurek, Zastępczyni RPO ds. równego traktowania

Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego w sprawie drukarza z Łodzi

Data: 2018-06-14
  • Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego w sprawie drukarza z Łodzi
  • Uznano go za winnego wykroczenia polegającego na bezzasadnej odmowie wydrukowania rolll-upu fundacji LGBT
  • W sprawie interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich; według niego odmowa była niezgodną z prawem dyskryminacją ze względu na orientację seksualną

Drukarz odmówił fundacji wykonania roll-upu z otrzymanej grafiki. "Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą”- głosił mejl od pracownika drukarni. Drukarz został obwiniony przez policję na podstawie z art. 138 Kodeksu wykroczeń, który stanowi: "kto umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny". 

Sąd Rejonowy uznał w 2016 r. Adama J. za winnego wykroczenia, ale  odstąpił od wymierzenia mu kary.  Sąd uznał, że przekonania obwinionego nie oznaczały, że mógł on odmówić  usługi. W 2017 r. Sąd Okręgowy prawomocnie utrzymał ten wyrok, nie uwzględniając apelacji prokuratora i obwinionego, którzy wnieśli o uniewinnienie. Oba sądy nie uznały, aby wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu.

14 czerwca Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego, który wniósł o uchylenie wyroku i uniewinnienie drukarza.

SN ocenił, że w sprawie nie doszło do konfliktu sumienia ani też naruszenia zasady swobody umów. Wskazał, że przedsiębiorca jest zobowiązany do świadczenia usług, dlatego że oferuje je publicznie. Wykroczenie z art. 138 kw może zatem popełnić usługodawca także wtedy, gdy do zawarcia umowy jeszcze nie doszło, bo usługodawca odmówił jej zawarcia. Zdaniem SN przepis ten pełni obecnie funkcję antydyskryminacyjną.

Sprawa drukarza z Łodzi

Data: 2018-06-14

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował w sprawie odmowy wydrukowania rolll-upu fundacji LGBT. Według RPO odmowa była niezgodną z prawem dyskryminacją ze względu na orientację seksualną.

Stan faktyczny:

Fundacja zwróciła się do drukarni o wykonanie roll-upu z otrzymanej grafiki. Spotkała się z odmową. „Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą”- głosił mejl od pracownika drukarni.  Drukarz został obwiniony przez policję na podstawie z art. 138 Kodeksu wykroczeń, który stanowi: "kto umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny".

Orzeczenia sądów:

Sąd Rejonowy uznał w 2016 r. Adama J. za winnego wykroczenia, ale  odstąpił od wymierzenia mu kary.  Sąd uznał, że przekonania obwinionego nie oznaczały, że mógł on odmówić  usługi. W 2017 r. Sąd Okręgowy prawomocnie utrzymał ten wyrok, nie uwzględniając apelacji prokuratora i obwinionego, którzy wnieśli o uniewinnienie. Sąd ocenił całą sprawę w kategoriach błędnego pojmowania wolności sumienia. Wskazał  też nadrzędność zasady równości wobec prawa. Oba sądy nie uznały, aby wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu.

W czerwcu 2018 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego, który wniósł o uchylenie wyroku i uniewinnienie drukarza. SN ocenił, że w sprawie nie doszło do konfliktu sumienia ani też naruszenia zasady swobody umów. Wskazał, że przedsiębiorca jest zobowiązany do świadczenia usług, dlatego że oferuje je publicznie. Wykroczenie z art. 138 kw może zatem popełnić usługodawca także wtedy, gdy do zawarcia umowy jeszcze nie doszło, bo usługodawca odmówił jej zawarcia. Zdaniem SN przepis ten pełni obecnie funkcję antydyskryminacyjną.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Zgodnie z art. 32 ust. 2 Konstytucji RP  "nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny". Oznacza to, że niezgodna z prawem jest dyskryminacja w dostępie do dóbr i usług oferowanych publicznie -  ze względu na cechy osobiste (to, kim się jest, a nie to, co sie robi). Ustawa "o równym traktowaniu" wymienia takie osobiste cechy jak płeć, wiek, niepełnosprawność, religia, światopogląd, rasa, narodowość, pochodzenie etniczne, a także orientacja seksualna. Odmowa świadczenia usługi wyłącznie z uwagi na jedną z tych cech klienta stanowi wykroczenie umyślnej, bez uzasadnionej przyczyny, odmowy świadczenia, do którego jest się obowiązanym.

Usługodawca nie ma prawa kategoryzowania, czy selekcjonowania klientów wyłącznie w oparciu o ich cechę osobistą, która pozostaje bez wpływu na stosunki handlowe.  Do Biura RPO wpływa wiele skarg dotyczących naruszenia zasady równego traktowania w dostępie do usług, np. odmowy wynajmu mieszkania kobiecie, która samodzielnie wychowywała dzieci; wyproszenia z restauracji kobiety, która karmiła piersią niemowlę; odwołania wizyty lekarskiej osoby niewidomej poruszającej się z psem przewodnikiem; odmowy właściciela sklepu obuwniczego obsłużenia klientki poruszającej się na wózku..

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek organizacji pozarządowej

Argumenty prawne RPO

Na kanwie tej sprawy pod koniec 2017 r. Prokurator Generalny złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie art. 138 Kw za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej.

RPO, który przyłączył się do postępowania w tej sprawie, wniósł, aby TK stwierdził, że art. 138 jest zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są właściwymi wzorcami kontroli w tej sprawie.

Według Rzecznika podstawową funkcją art. 138 Kw jest ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług . Wdraża on dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne.  Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. 

Adam Bodnar kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Zdaniem RPO wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że  Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez  farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Numer sprawy:

XI.815.6.2018

17 maja - Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii i Transfobii

Data: 2018-05-17

Tematem tegorocznego Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii i Transfobii jest SOJUSZNICTWO – w celu podkreślenia, że dla zapewnienia bezpieczeństwa, przeciwdziałania przemocy, zwiększania ochrony prawnej i świadomości społecznej, kluczowe jest budowanie sojuszy i solidarność.

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2011 roku wykonuje zadania niezależnego organu do spraw równego traktowania. W zakresie jego ustawowych obowiązków pozostaje zatem również stanie na straży równego traktowania wszystkich osób, w tym bez względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Przejawy homofobii i transfobii znajdują odzwierciedlenie we wnioskach kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich. Rzecznik odnotowuje wzrost liczby skarg odnoszących się do procedury sądowej w sprawach o ustalenie płci, czy dyskryminacji w obszarze opieki zdrowotnej ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową. Istotnym problemem pozostaje przemoc wobec osób LGBT.

Jak wynika z opublikowanego przez Rzecznika w 2017 roku raportu pt. „Przestępstwa motywowane uprzedzeniami. Analiza i zalecenia”, konsekwencje psychologiczne i społeczne dla osób badanych – zwłaszcza osób LGBT – które doświadczyły przestępstw motywowanych uprzedzeniami, są znacząco bardziej poważne, niż konsekwencje podobnych przestępstw niemotywowanych uprzedzeniami. Zaobserwowane różnice to przede wszystkim większe nasilenie symptomów PTSD, niższe wsparcie otrzymywane przez osoby pokrzywdzone i mniejsze uznanie ze strony społeczeństwa krzywd doznanych przez pokrzywdzonych przestępstwami motywowanymi uprzedzeniami. Zdaniem Rzecznika istnieje zatem potrzeba wzmocnienia ochrony prawnej i wsparcia osób pokrzywdzonych przestępstwami motywowanymi uprzedzeniami, a także monitorowania ciemnej liczby i stałego podnoszenia w tym zakresie kompetencji funkcjonariuszy Policji, prokuratorów i sędziów.

Przy okazji Międzynarodowego Dnia Przeciwko Homofobii i Transfobii, organizacja ILGA-Europe, jak co roku, zaprezentowała przegląd stanu ochrony prawnej osób LGBT w państwach europejskich. Polska po raz kolejny zajęła przedostatnie miejsce wśród wszystkich państw Unii Europejskiej w rankingu (18/100 punktów, https://rainbow-europe.org/country-ranking). Na ocenę Polski wpływ ma krytyczna ocena ograniczania wolności działalności organizacji pozarządowych i możliwości ich finansowania, brak odpowiedniego przeszkolenia personelu medycznego i standardów postępowania w celu zaspokojenia potrzeb osób transpłciowych, brak procedury umożliwiającej uzgodnienie płci uwzględniającej prawo do samostanowienia, przemoc wobec osób LGBT, niewystarczająca ochrona przed przestępstwami motywowanymi homofobią i transofobią w prawie karnym, brak instytucjonalizacji związków osób tej samej płci.

 

 

RPO do TK: karanie za bezzasadną odmowę usługi jest zgodne z Konstytucją

Data: 2018-04-03
  • Karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi jest zgodne z Konstytucją, bo zapobiega dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny
  • To stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dla Trybunału Konstytucyjnego wobec zaskarżonego przez Prokuratora Generalnego artykułu Kodeksu wykroczeń
  • Na podstawie tego artykułu sądy uznały winę drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT. Drukarz nie mógł powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu - podkreśla Adam Bodnar

Zbigniew Ziobro złożył wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kodeksu wykroczeń (sąd odstąpił od wymierzenia mu kary). Artykuł ten przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym.

Prokurator generalny chce, by TK uznał art. 138 za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej.

RPO, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK stwierdził, że art. 138 jest za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są właściwymi wzorcami kontroli w tej sprawie.

Zaskarżony artykuł chroni przed dyskryminacją

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK.  Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającej w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

Adam Bodnar kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);

  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);

  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);

  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);

  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany.  „Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis”- głosi stanowisko Rzecznika.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane na sprawców, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do  ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Zdaniem RPO wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego według Adama Bondara brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał  w uzasadnieniu wyroku,  że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wnosi zatem o uznanie przez TK,  że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa ETPCz

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom - napisał RPO. W zakresie jej uzewnętrzniania, nie może ona bowiem całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez  farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób - uważa RPO. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Zdaniem Adama Bodnara ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis realizuje bowiem ochronę przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Ograniczenie to jest także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak jest uzasadnionej jej przyczyny.

Działania na rzecz równego traktowania. Obecne wyzwania. Budowanie sojuszy z samorządami prawniczymi

Data: 2017-12-08

- Dyskryminacyjne traktowanie niedługo może dotyczyć nie tylko grup mniejszościowych, ale nas wszystkich -  mówiła Karolina Kędziora z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, które było współorganizatorem panelu „Działania na rzecz równego traktowania. Obecne wyzwania. Budowanie sojuszy z samorządami prawniczymi.”

Opowiedziała o działalności PTPA – organizacji skupiającej prawniczki i prawników działających pro bono na rzecz równego traktowania. Podkreślała, że PTPA przykłada ogromną wagę do różnego rodzaju współpracy, zawiązywanej na rzecz skutecznego działania w obronie praw człowieka, w tym w ramach koordynowanego przez siebie programu Pro Bono – Prawnicy dla równości, który łączy podnad 70 pełnomocniczek i pełnomocników z całego kraju. W ramach programu działają adwokaci, radcy prawni oraz aplikanci. Prawnicy działający w ramach Pro Bono prowadzą obecnie kilkadziesiąt postępowań w całej Polsce.

Marta Rawłuszko – socjolożka i badaczka społeczna, opowiedziała o zjawisku przemocy wobec osób LGBT oraz przemocy wobec kobiet. Przedstawiła też działalność Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej.

- Przez długi czas nasza działalność nie kojarzyła nam się ze współpracą z prawnikami. Skupialiśmy się raczej na dyskryminacji występującej w relacjach społecznych np. między uczniami. Prowadzimy badania, piszemy raporty  o powszechnym zjawisku dyskryminacji w szkołach. Staramy się również proponować rozwiązania, prowadzimy szkolenia. Chcemy wyobrazić sobie szkołę, która rozpoznaje i reaguje na dyskryminację. Skład TEA to głównie edukatorzy, szkoleniowcy, nauczyciele. Nie mamy żadnego prawnika. Do niedawna wydawało nam się, że my skupiamy na zupełnie czym innym niż prawnicy – na kształtowaniu postaw społecznych – mówiła Marta Rawłuszko.

W trakcie dyskusji przedstawiła kilka przykładów dyskryminacji:

  1. Rodzice 10 letniego ucznia zaprotestowali, ponieważ na początku każdej lekcji odmawiano modlitwę. Każde dziecko, bez względu na wyznanie było do tego zobowiązane. Sprawą zainteresowali się dziennikarze, ostatecznie trafiła do kuratorium oświaty. Rodzic zainteresował też całą sprawą TEA. Kuratorium wystąpiło do szkoły, by zaprzestano modlitwy do czasu wyjaśnienia sprawy, szkoła przesunęła jedynie modlitwę o jedną minutę przed każdą lekcją. I jednocześnie skierowała sprawę do sądu rodzinnego i pozwała rodziców o demoralizację. -  Zwróciliśmy się do PTPA. Okazało się, że osoby, które do nas się  zwracają potrzebują wsparcia prawnego – wtedy po raz pierwszy skorzystaliśmy z sieci programu Pro Bono. Sprawa zakończyła się sukcesem – zaznaczyła Marta Rawłuszko. Karolina Kędziora zwróciła uwagę, że rodzice i dziecko ponieśli wysokie koszty społeczne, m.in. alienacji w lokalnej społeczności.
  2. Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza rozesłało do szkół pismo, w którym wymienia kila organizacji, m.in. TEA, oraz konkretnych edukatorów. To swoistego rodzaju ostrzeżenie. W piśmie podkreślano, że Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej demoralizuje i seksualizuje dzieci, narusza  prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoim sumieniem. -  W tej sprawie też zwróciliśmy się do PTPA i obecnie znajdujemy się na etapie działań przedsądowych. To jest przykład niespodziewanego sojuszu, który jest bardzo potrzebny – podkreślała Marta Rawłuszko.

Karolina Kędziora zaznaczyła, że budowanie tego typu sojuszy to tak naprawdę element budowania społeczeństwa obywatelskiego.

Mec. Sylwia Gregorczyk-Abram – pełnomocniczka dziekana Warszawskiej Izby Adwokackiej ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi opowiedziała o doświadczeniach współpracy samorządu adwokackiego z trzecim sektorem. To m.in.:

  1. Projekt szkoleń dla organizacji pozarządowych m.in. z prawa pracy.
  2. Szkolenie, którego inicjatorem było PTPA, dotyczące zasad przeprowadzania zatrzymań i przesłuchań przez organy ścigania.

- Centrum Praw Kobiet – po przeszukaniu, które się u nich odbyło zadzwoniło właśnie do mnie. Ja i dwie moje koleżanki pojechałyśmy na to przeszukanie, aby wesprzeć organizację. Pokazało to skuteczność tego szkolenia – podkreślała mec. Gregorczyk-Abram.

- Robiliśmy również symulacje obrad z organizacjami pozarządowymi m.in. z Centrum Praw Kobiet, Autonomią. Współpracujemy z Sądem Okręgowym w Warszawie, który wynajmuje nam sale, a organizacje wśród swoich podopiecznych rozsyłają informacje o przygotowywanej symulacji rozprawy sądowej, która w pełni oddaje charakter posiedzenia. Organizacje dzięki temu mogą zaoferować swoim podopiecznym „coś ekstra”. Ostatnią symulację przeprowadziliśmy w związku z akcją 16 dni przeciw przemocy – przypominała przedstawicielka warszawskiej ORA.

Opowiedziała także o inicjatywie adwokatów, którzy pojechali na granicę do Terespola, by pomóc osobom, które ubiegały się o ochronę międzynarodową i chciały przekroczyć granicę. - Nie wpuszczono nas. Nie dopuszczono do klientów. Ale informacja  o sytuacji Terespolu poszła w świat. W ramach współpracy złożyliśmy interim measures. To było bardzo ważne doświadczenie dla adwokatów. Pokazało, że pracownicy organizacji pozarządowych mogą nam wiele dać w związku ze swoim ogromnym doświadczeniem. Nie byłoby tego gdyby organizacje pozarządowe nie przyszły do ORA w Warszawie – podkreślała mec. Gregorczyk-Abram.

Organizacje są również niezwykle przydatne dla adwokatów m.in. poprzez sporządzanie opinii przyjaciela sądu – amicus curiae lub wysyłania obserwatorów na rozprawy.

- Zależy nam, by profesjonalni pełnomocnicy dostrzegali  trzeci sektor. Dlatego też informujemy o naszej działalności i wiedzy w środowisku prawniczym – wskazywała Karolina Kędziora.

Mirosława Makuchowska – wiceprezeska Kampanii przeciw Homofobii opowiadała o początkach KPH, m.in. o pierwszych Marszach Równości, które spotykały się z ogromną dozą agresji. Sprawy i pogróżki były zgłaszane policji, z prośbą o ochronę. Prośby o prewencyjne interwencje były pozostawiane bez odzewu. Spotykano się również z niechęcią ze strony miasta. Działacze KPH, jako nie-prawnicy, w przeważającej mierze nie do końca wiedzieli, jak i czy mogą reagować w takich sytuacjach. Mirosława Makuchowska zwróciła uwagę na konieczność istnienia wsparcia prawnego na poziomie lokalnym – co m.in. daje program Pro Bono koordynowany przez PTPA.

- Ludzie nie będą korzystać ze swoich praw, jeżeli nie będą wiedzieli, że mogą. Zmiana prawna musi iść w parze ze zmianą społeczną – podkreśliła przedstawicielka KPH.

 - Jest bardzo ważne, by o prawa osób LGBT dopominały się nie tylko te osoby, ale również heteroseksualni sojusznicy i sojuszniczki. Pierwszą taką grupą, do której się zwróciliśmy o takie wsparcie, byli rodzice osób LGBT – mówiła Mirosława Makuchowska opowiadając o kampanii „Odważcie się mówić.”

KPH współpracuje też z osobami publicznymi, które są sojuszniczkami i sojusznikami osób LGBT. Sylwia Gregorczyk Abram zwróciła uwagę, na to jak ważne jest wykorzystywanie osób publicznych przy kampanii Wolne Sądy (podobnie jak w przypadku wsparcia KPH przez osoby publiczne).

O zaangażowaniu  na poziomie międzynarodowym w działania pro bono opowiedziała  mec. Agnieszka Wardak z kancelarii Dentons.

- Moja działalność pro bono wzięła się z edukacji i współpracy z trzecim sektorem. Po pierwsze jestem stypendystką Open Society Institute- prowadziłam badania na temat zakazu zbliżania się, kiedy jeszcze takiego przepisu w polskim prawie nie było. To ziarno, które zasiano we mnie podczas tego stypendium, wyrosło. Wierzę, że adwokat, jest rzemieślnikiem, który ma za zadanie podchodzić do każdego klienta bez względu na to, jakie ten ma przekonania lub kim jest – podkreślała mec. Agnieszka Wardak.

 

Problem odmowy potwierdzenia posiadania obywatelstwa polskiego

Data: 2017-08-14

Ojciec, działając w imieniu swojego syna, zwrócił się do wojewody o potwierdzenie, że dziecko jest obywatelem polskim. Wojewoda odmówił, bo amerykański akt urodzenia chłopca wskazywał jako matkę anonimową matkę zastępczą. Rzecznik przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym i jego argumenty pomogły rozstrzygnąć sprawę na korzyść tej rodziny.

Wojewoda powoływał się na to, że treść aktu urodzenia chłopca jest sprzeczna z polskim prawem, bo nie przewiduje ono wpisania jako matki – matki zastępczej.

Rzecznik Praw Obywatelskich zauważył, że zgodnie z art. 14 ustawy o obywatelstwie polskim małoletni nabywa obywatelstwo polskie przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Nie ma też potrzeby ustalania pochodzenia dziecka (co – zgodnie z art. 55 ust. 1 ustawy Prawo Prywatne międzynarodowe – podlega prawu ojczystemu dziecka): dowodem pochodzenia chłopca jest jego amerykański akt urodzenia. Dziecko niewątpliwie jest synem obywatela polskiego i niewątpliwie nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zdaniem Rzecznika z uwagi na najlepszy interes dziecka, organy administracji powinny poprzestać na ustaleniu, że zgodnie z prawem amerykańskim ojcem dziecka jest wnioskodawca.

Stanowisko RPO zostało uwzględnione.

yrok z

Ustawodawstwo rosyjskie zakazujące promowania homoseksualizmu narusza wolność wyrażania opinii i jest dyskryminujące

Data: 2017-06-28

20 czerwca 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Bayev i Inni przeciwko Rosji (skargi nr 67667/09, 44092/12 i 56717/12).

Fakty

Sprawa dotyczyła skargi złożonej przez trzech gejowskich aktywistów na rosyjskie prawo zakazujące promocji homoseksualizmu znane jako „prawo dotyczące gejowskiej propagandy”.

W kilku aktach prawnych - ostatni z 2013 r. – zakazano publicznego promowania homoseksualizmu wśród nieletnich poprzez m.in. wprowadzenie nowego typu wykroczenia polegającego na publicznym promowaniu homoseksualizmu wśród nieletnich.

Czyny „promujące nietradycyjne związki seksualne” wśród nieletnich zagrożone zostały karą grzywny. W proteście przeciwko tym aktom prawnym, aktywiści organizowali demonstracje w latach 2009-2012 przed szkołami, w czasie których trzymali banery z hasłami m.in. „Homoseksualizm jest normalny”, „Jestem dumny z bycia homoseksualistą”, „Dzieci mają prawo wiedzieć. Wielkimi tego świata są również geje; są również wspaniali geje. Homoseksualizm jest zgodny z naturą i normalny”, „Homoseksualizm nie jest perwersją w przeciwieństwie do hokeja na trawie czy baletu na lodzie”. W konsekwencji skarżący zostali ukarani grzywnami za popełnienie wykroczeń polegających na publicznym promowaniu homoseksualizmu wśród nieletnich.

Stanowisko Trybunału

Trybunał analizując sprawę powołał się m.in. na Rezolucję 1948 (2013) Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy zatytułowaną „Zwalczanie dyskryminacji na podstawie orientacji seksualnej oraz tożsamości płciowej”, opinii Komisji Weneckiej w sprawie wprowadzonego w Rosji zakazu tzw. „Propagandy Homoseksualizmu” oraz Zalecenia Komitetu Ministrów Rady Europu CM/Rec(2010)5 w zakresie środków zwalczania dyskryminacji na podstawie orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Wszystkie powyższe dokumenty potępiały zmiany legislacyjne w Rosji jako dyskryminujące.

Trybunał stwierdził, iż niezgodne z wartościami wynikającymi z Konwencji byłoby uwarunkowanie praw mniejszości od akceptacji większości. Gdyby to uczynić prawa mniejszości do wolności wyznania, słowa i zgromadzeń stałyby się teoretyczne a nie skuteczne, jak tego wymaga Konwencja. Dlatego nie da się usprawiedliwić zakazu publicznej debaty w kwestiach dotyczących środowisk LGBT ochroną moralności.

Trybunał uznał w szczególności, że pomimo że przedmiotowe akty prawne miały początkowo na celu ochronę nieletnich, to granice tych praw nie zostały jasno wytyczone a ich zastosowanie było arbitralne. Dodatkowo prawdziwym celem tych aktów prawnych, biorąc pod uwagę sposób ich sformułowania i zastosowania w sprawie skarżących, była dyskryminacja, która koniec końców nie służyła żadnemu uzasadnionemu publicznemu celowi. Istotnie, dokonując zmian legislacyjnych władze rosyjskie wzmocniły stygmatyzm oraz uprzedzenia, zachęcając do homofobii, która jest niezgodna z wartościami demokratycznego społeczeństwa. 

W związku z powyższym Trybunał sześcioma głosami do jednego stwierdził naruszenie Artykułu 10 (wolność wyrażania opinii) Konwencji oraz Artykułu 14 (zakaz dyskryminacji) w związku z Artykułem 10 Konwencji. 

Kolejny atak na siedzibę organizacji pozarządowej działającej na rzecz praw osób LGBT

Data: 2017-06-13

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy postępowanie w sprawie kolejnego ataku na siedzibę organizacji pozarządowej działającej na rzecz praw osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych). Jak wynika z informacji przekazanych przez media 9 czerwca br. dokonano włamania do  siedziby Grupy Stonewall, z której skradziono tęczowe flagi. Rzecznik będzie monitorował prowadzone w tej sprawie postępowanie przygotowawcze.

Atak na siedzibę Grupy Stonewall może stanowić kolejny przejaw narastającej fali homofobii i transfobii w przestrzeni publicznej, a także przemocy motywowanej uprzedzeniami względem osób homoseksualnych i transpłciowych. W roku 2016 i 2017 doszło do kilku ataków także na siedzibę Kampanii Przeciw Homofobii i Stowarzyszenia Lambda Warszawa.

Kampania społeczna dot. przemocy domowej wobec osób LGBT pod Honorowym Patronatem RPO

Data: 2017-05-17

Kampania społeczna na rzecz przeciwdziałania przemocy domowej dotyczącej gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transpłciowych (LGBT) na terenie Miasta Warszawy jest realizowana przez Stowarzyszenie Lambda Warszawa w ramach zadania publicznego zleconego i współfinansowanego przez Biuro Pomocy i Projektów Społecznych Urzędu Miasta Stołecznego Warszawa.

Głównym celem kampanii jest zwiększenie widoczności problemu przemocy domowej wobec osób LGBT. Cele szczegółowe: kampania ma informować ofiary i sprawców o źródłach informacji na temat problemu przemocy i możliwości uzyskania pomocy, promować postawy wspierania osób LGBT, które doznają przemocy domowej, uświadamiać o prawach osób pokrzywdzonych przestępstwami oraz zachęcać do reagowania i zgłaszania przypadków przemocy.

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie kolejnego ataku na siedzibę Kampanii Przeciw Homofobii

Data: 2017-05-09

Z niepokojem przyjąłem doniesienia o kolejnym ataku na siedzibę Kampanii Przeciw Homofobii. W roku 2016 w Warszawie kilkakrotnie miały miejsce ataki na siedziby organizacji pozarządowych działających na rzecz praw osób LGBT. Narastająca fala homofobii i transfobii w przestrzeni publicznej, a także przemocy motywowanej uprzedzeniami względem osób homoseksualnych i transpłciowych, może wzbudzać poczucie zagrożenia i przekonanie o niedostatecznej reakcji państwa na przypadki naruszenia praw człowieka osób LGBT.

Postępowania karne w sprawach zeszłorocznych ataków na siedziby organizacji pozarządowych działających na rzecz osób LGBT zakończyły się umorzeniem z powodu niewykrycia sprawców. Do wzmacniania wysiłków na rzecz zapobiegania i zwalczania wszelkich aktów homofobii, m.in. poprzez dokładne badanie zarzutów o przestępstwa z nienawiści, pociąganie sprawców do odpowiedzialności oraz jeżeli sprawcy zostaną uznani za winnych – karanie sprawców i zapewnienie ofiarom odpowiedniego odszkodowania, wezwał Polskę kilka miesięcy temu Komitet Praw Człowieka (pkt 16c uwag końcowych z dnia 4 listopada 2016 r.). Ponownie wzywam więc organy ścigania do dołożenia wszelkich starań w celu wykrycia sprawców i ich właściwego ukarania. Przeprowadzenie skutecznego śledztwa wzmacnia w społeczeństwie przekonanie o konieczności potępienia homofobii i transfobii oraz wzbudza zaufanie w osobach homoseksualnych i transpłciowych, że władze potrafią chronić je przed zagrożeniem przemocą motywowaną uprzedzeniami (por. wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 31 maja 2007 r. w sprawie Šečić przeciwko Chorwacji, skarga nr 40116/02). Przestępstwa motywowane homofobią i dyskryminację ze względu na orientację seksualną należy traktować równie poważnie, co dyskryminację ze względu na rasę, narodowość i pochodzenie etniczne (por. wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 9 lutego 2012 r. w sprawie Vejdeland i inni przeciwko Szwecji, skarga nr 1813/07).

W szczególnej sytuacji znajdują się przy tym osoby i organizacje pozarządowe podejmujące działania na rzecz ochrony praw człowieka i podstawowych wolności oraz przeciwstawiające się nienawiści. Jak wynika z przekazanego w listopadzie 2016 r. przez organizacje pozarządowe Specjalnemu Sprawozdawcy ONZ ds. obrońców praw człowieka raportu o sytuacji w Polsce[1], postępowania w sprawach fizycznych ataków na aktywistów i mienie organizacji pozarządowych działających na rzecz osób LGBT nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Obserwacje organizacji pozarządowych znajdują potwierdzenie w raporcie Specjalnego Sprawozdawcy z dnia 23 stycznia 2017 r. o sytuacji obrońców praw człowieka przedłożonym Radzie Praw Człowieka[2]. Skala dyskryminacji i ataków skierowanych w obrońców praw lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych w jego ocenie wzrosła w alarmującym stopniu (pkt 26).

Zapewnienie wsparcia osobom i organizacjom działającym na rzecz ochrony praw człowieka i podstawowych wolności, w tym praw osób LGBT, umożliwiającego im niezakłócaną działalność w poczuciu bezpieczeństwa, jest obowiązkiem państwa, zgodnie z rezolucją Rady Praw Człowieka w sprawie obrońców praw człowieka z dnia 12 kwietnia 2013 r.[3]. Wobec powyższego, ponownie wzywam do potępienia przez przedstawicieli władzy publicznej wszelkich ataków na tego rodzaju organizacje w celu budowania w ofiarach przestępstw motywowanych uprzedzeniami przekonania o tym, że zasługują na skuteczną ochronę, a przypadki naruszeń ich praw podstawowych nie są władzy publicznej obojętne (por. Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie ataków na osoby i organizacje działające na rzecz promowania i ochrony praw człowieka z dnia 4 marca 2016 r.[4]).




[1] Information on the recent challenges faced by human rights defenders and civil society in Poland Prepared for the United Nations Special Rapporteur on the situation of human rights defenders, http://www.hfhr.pl/wp-content/uploads/2016/11/HRD-report-30112016-FIN.pdf.

[2] Report of the Special Rapporteur on the situation of human rights defenders, https://daccess-ods.un.org/TMP/2874885.20145416.html

[3] Rezolucja Rady Praw Człowieka w sprawie obrońców praw człowieka z dnia 12 kwietnia 2013 r., A/HRC/RES/22/6, https://documents-dds-ny.un.org/doc/UNDOC/GEN/G13/129/29/PDF/G1312929.pd...

[4] Oświadczenie w sprawie ataków na osoby i organizacje działające na rzecz promowania i ochrony praw człowieka, https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rzecznik-w-sprawie-atakow-na-osoby-i-o....

 

Rzecznik w sprawie ochrony międzynarodowej dla homoseksualnych mężczyzn prześladowanych w Czeczenii

Data: 2017-04-13

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Komendanta Straży Granicznej w sprawie trwających od kilkunastu dni w Czeczenii zatrzymań homoseksualnych mężczyzn.

 Jak wynika z doniesień medialnych oraz relacji działającej na rzecz praw osób LGBT organizacji LGBT Russian Network, do tej pory udokumentowano zatrzymania ok. 160 mężczyzn poddawanych torturom i zmuszanych do ujawniania danych osobowych kolejnych ofiar. Potwierdzono trzy ofiary śmiertelne. Niektórzy z zagrożonych zatrzymaniami i torturami mężczyzn są obecnie ewakuowani z Rosji.

Mając na uwadze, że od lat najliczniejszą grupą cudzoziemców wnioskujących o ochronę międzynarodową w Polsce pozostają obywatele Federacji Rosyjskiej deklarujący narodowość czeczeńską, zdaniem RPO niektóre z ofiar trwających obecnie prześladowań mogą ubiegać się o nadanie statusu uchodźcy w Polsce.

Status uchodźcy nadaje się bowiem m.in. cudzoziemcom zagrożonym prześladowaniami - w tym zatrzymaniami i torturami - z powodu orientacji seksualnej.

RPO zwrócił się o przekazanie funkcjonariuszom Straży Granicznej informacji o obecnym zagrożeniu oraz o uwrażliwienie na szczególne potrzeby cudzoziemców ubiegających się o udzielenie ochrony na podstawie prześladowań związanych z ich homoseksualną orientacją i zapewnienie im poufności i poczucia bezpieczeństwa.

 

 

Sąd uznał za winnego drukarza, który odmówił wykonania usługi organizacji LGBT

Data: 2017-04-04

Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa w Łodzi uznał, że przedsiębiorca, który odmówił wydrukowania materiałów reklamowych organizacji pozarządowej działającej na rzecz praw osób LGBT, popełnił wykroczenie z art. 138 Kodeksu wykroczeń.

Przedsiębiorca odmowę wydrukowania materiałów reklamowych uzasadnił niechęcią do przyczyniania się do "promocji ruchów LGBT" (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) pracą firmy. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, odmowa wykonania publicznie oferowanej usługi wyłącznie ze względu na związek treści zamawianych materiałów reklamowych z organizacjami działającymi na rzecz praw osób LGBT stanowi naruszający godność przejaw dyskryminacji ze względu na orientację seksualną w obszarze dostępu do usług. Rzecznik przekazał sprawę do Komendanta Miejskiego Policji w Łodzi, który skierował wniosek o ukaranie w sprawie umyślnego, bez uzasadnionej przyczyny, odmówienia świadczenia usługi, tj. popełnienia wykroczenia z art. 138 Kodeksu wykroczeń. W dniu 31 marca 2017 r. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa uznał, że przedsiębiorca jest winny popełnienia tego wykroczenia i wskazał, że jego przekonania nie uzasadniają odmowy wykonania usługi. Sąd odstąpił od wymierzenia kary.

Dyskryminacja w dostępie do usług - w tym odmowa świadczenia usługi wyłącznie ze względu na orientację seksualną - jest niezgodna z prawem. Informacja o wystąpieniu skierowanym do Ministra Sprawiedliwości w sprawie środków ochrony prawnej w sprawach dyskryminacji w dostępie do usług.

Jak wynika z przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich badań, zaledwie 25% Polaków wie, że dyskryminacja w dostępie do usług jest zakazana przez prawo.

Związek pary jednopłciowej jako dopuszczalna okoliczność świadcząca o związku z Polską na gruncie ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców

Data: 2017-03-14

Sprawa Fernando G.

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę kasacyjną w sprawie dotyczącej możliwości udowodnienia związku z Polską na gruncie ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców poprzez wykazanie pozostawania w długoletnim związku homoseksualnym z Polakiem.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Cywilnego

Stan faktyczny:

Pan G. pozostawał w związku partnerskim zawartym pod prawem brytyjskim z obywatelem polskim. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji odmówił panu G. wydania zezwolenia na nabycie nieruchomości w Gdańsku wskazując, że zawarcie związku partnerskiego z Polakiem pod prawem brytyjskim nie może być równoznaczne z zawarciem małżeństwa. Aczkolwiek organ wskazał, że katalog okoliczności świadczących o więzi z Polską, wymieniony w art. 1a ust. 2 ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców ma charakter przykładowy, na co wskazują słowa „w szczególności”, przesłanki te mają „określony ciężar gatunkowy”. Minister stwierdził, że po stronie cudzoziemca istnieje więź o charakterze subiektywnym z obywatelem Polski, nie zaś więź z krajem. Powyższa ocena została podzielona przez WSA w Warszawie. Rzecznik Praw Obywatelskich w skardze kasacyjnej wskazał, że nie można uznać, że ustawodawca przyjął związek małżeński za jedyną okoliczność o charakterze osobistym przesądzającą o więzi z Polską, skoro zdecydował o jedynie przykładowym wymienieniu przesłanek w art. 1a ust. 2 ustawy. W zależności od okoliczności faktycznych, o takiej więzi może świadczyć zarówno związek partnerski pary jednopłciowej, jak i fakt bycia rodzicem dziecka posiadającego obywatelstwo polskie lub pozostawanie z obywatelem polskim w konkubinacie. W ocenie Rzecznika, celem przepisu jest ochrona doniosłych więzi rodzinnych jednostki – a takie kryterium spełnia fakt długoletniego pożycia dwóch osób, niezależnie od ich orientacji seksualnej.

Wyrok sądu:

W wyroku z 14 września 2016 r. Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. II OSK 2982/14)uchylił zarówno zaskarżony wyrok jak i decyzję Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Naczelny Sąd Administracyjny jednoznacznie stwierdził, że pozostawanie we wspólnym pożyciu przez wiele lat, istnienie więzi uczuciowej, fizycznej oraz gospodarczej, niezalegalizowanej małżeństwem może doprowadzić do związków z krajem pochodzenia partnera. Aczkolwiek więź ta nie ma charakteru prawnego, może mieć znaczenie dla oceny związku z Polską. Wspólne pożycie, również par jednopłciowych, może mieć charakter życia rodzinnego, podlegającego ochronie na podstawie art. 47 Konstytucji i art. 8 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Organ powinien był wyjaśnić powyższe okoliczności, a nie apriorycznie wykluczyć możliwość nabycia nieruchomości przez cudzoziemca.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Jest to kolejny przełomowy wyrok w sprawie uprawnień związków jednopłciowych. Po uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z lutego 2016 r., uznającej partnera lub partnerkę tej samej płci za osobę najbliższą w rozumieniu prawa karnego, przyszła kolej na ustalenie, czy wieloletni związek osób tej samej płci może świadczyć o związkach z Polską.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Argumenty prawner RPO

Patrz - załączony dokument

Numer sprawy:

IV.816.2.2014