Zawartość
Liczba całkowita wyników: 116

Art. 173 - Niezależność i niezawisłość sądów

Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz.

\

Data początkowa
np.: 09/2020
Data końcowa
np.: 09/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

RPO do Premiera: nadal nie mamy wyjaśnień rządu w sprawie naruszania postanowień TSUE przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego

Data: 2020-08-20
  • Mimo postanowienia TS UE o zawieszeniu Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, nadal są w niej wyznaczane sprawy o uchylenie immunitetu sędziów
  • Niezastosowanie się do środków zabezpieczających TS UE może oznaczać dla Polski karę pieniężną i dalsze podważenie zaufania do polskiego sądownictwa
  • Od 4 czerwca RPO czeka na odpowiedź premiera Mateuszowa Morawieckiego.
  • List z wyjaśnieniami z Ministerstwa Sprawiedliwości nie zawiera żadnych wyjaśnień. Zawiera natomiast nieuprawnione interpretacje prawne ograniczenia kompetencji RPO w działaniu na rzecz praw obywateli.

4 czerwca 2020 r. RPO zwrócił się do premiera w sprawie kontynuowania działalności orzeczniczej przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, pomimo wydania przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej postanowienia zawieszającego jej funkcjonowanie. Merytorycznej odpowiedzi nie ma, mimo że premier wydał taką dyspozycję Ministrowi Sprawiedliwości (pismo BPRM.181.4.8.2020.TI).

Dlatego RPO zwraca się do Mateusza Morawieckiego ponownie. Wyjaśnia mu też, że pismo z 17 lipca 2020 r. podpisane przez wiceministrę sprawiedliwości Annę Dalkowską (DLPC-VIII.8562.19.2020), choć pierwszym zdaniu sugerujące udzielenie wyjaśnień, żadnych wyjaśnień niestety nie zawiera. Jego faktyczną treścią jest zakwestionowanie ustawowych uprawnień Rzecznika, w tym do żądania złożenia wyjaśnień od organów administracji publicznej, określonych w art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2020 r. poz. 627; dalej jako: ustawa o RPO).

Rzecznik Praw Obywatelskich jest uprawniony do żądania wyjaśnień na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy w każdym przypadku, gdy na podstawie art. 12 pkt 1 ustawy o RPO decyduje się samodzielnie prowadzić postępowanie wyjaśniające. Takie postępowanie w niniejszej sprawie prowadzi właśnie Rzecznik Praw Obywatelskich.

Ustawa nie zawęża przedmiotu postępowania Rzecznika w sposób sugerowany w piśmie min. Dalkowskiej, w szczególności nie określa, że może ono dotyczyć jedynie konkretnych spraw indywidualnych osób. Rzecznik prowadzi wiele spraw o charakterze generalnym, w którym nie ma potrzeby precyzyjnego wskazywania ani nawet identyfikowania indywidualnych osób dotkniętych ewentualnym naruszeniem praw jednostek. Z natury rzeczy sprawy generalne mogą bowiem dotykać szerszego kręgu osób, także tych, które dopiero w przyszłości mogą ucierpieć w związku z naruszeniami przysługujących im praw i wolności.

Z taką sytuacją w istocie mamy do czynienia w sprawie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Okoliczności prawne i faktyczne umocowania i działalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego nie dają gwarancji, że jest to organ sądowy ustawiony na mocy prawa, ani gwarancji, że sama Izba oraz osoby mianowane do niej odpowiadają przymiotom niezależności, niezawisłości i bezstronności. W związku z tym wszelkie czynności i orzeczenia tej Izby obarczone są wadą prawną. Zachodzi więc obawa, że jej funkcjonowanie jest elementem reżimu dyscyplinarnego ukształtowanego w taki sposób, aby poddać orzecznictwo sądów polskich nieuprawnionej kontroli politycznej.

W ten sposób dochodzi do uzurpacji przez organy władzy politycznej uprawnień nieprzyznanych im przez prawo, naruszenia konstytucyjnej zasady podziału władz oraz zasady niezawisłości sądów i sędziów. W konsekwencji również zagrożone jest prawo jednostek do rzetelnego procesu sądowego.

Stanowisko przedstawione w piśmie Ministerstwa Sprawiedliwości prowadzi do nieuprawnionego ograniczania ustawowych kompetencji Rzecznika, kwestionuje możliwość samodzielnego prowadzenia spraw przez organ konstytucyjny i poddaje je recenzowaniu przez organ władzy wykonawczej. W ten sposób ogranicza się Rzecznikowi Praw Obywatelskich możliwość wypełniania jego konstytucyjnej roli stania na straży wolności i praw człowieka i obywatela (art. 208 ust. 1 Konstytucji RP) w pełnej niezawisłości i niezależności od innych organów państwowych (art. 210 Konstytucji RP).

Odpowiedź Ministerstwa Sprawiedliwości (aktualizacja 14 września 2020 r.) 

- Ustosunkowując się do Pańskiego pisma z dnia 4 czerwca 2020 r., w którym wzywa Pan Prezesa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do podjęcia wszelkich niezbędnych działań dla zapewnienia pełnej skuteczności postanowieniu Trybunału Sprawiedliwości z dnia 8 kwietnia 2020 r., należy podkreślić, że właściwe organy władzy sądowniczej, tj. Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny, podjęły czynności zmierzające do wykonania postanowienia zabezpieczającego - odpisała Anna Dalkowska, wiceministra sprawiedliwości.

VII.510.80.2020

Sprawa rzecznika Radzika: RPO prosi o wyjaśnienia jego działań wobec sędziego ze Szczecina

Data: 2020-08-10

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie stanowisko i działania Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych mogą, w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów, ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej poprzez wywołanie u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji za podejmowanie działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia spraw, co stanowi konieczny element pełnej realizacji prawa obywateli do sądu

Jednocześnie RPO zwraca uwagę, iż wątpliwości co do zgodności uregulowań dotyczących postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów z prawem unijnym powzięła Komisja Europejska. Komisja skierowała do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej skargę (sprawa C-719/20), a Trybunał 8 kwietnia 2020 r. wydał postanowienie w sprawie środków tymczasowych, w którym Rzeczpospolita Polska zostaje zobowiązana, natychmiast i do czasu wydania wyroku kończącego postępowanie do zawieszenia stosowania przepisów stanowiących podstawę właściwości Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji, w sprawach dyscyplinarnych sędziów oraz do powstrzymania się od przekazania spraw zawisłych przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego do rozpoznania przez skład, który nie spełnia wymogów niezależności.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się także z prośbą o przedstawienie uzasadnienia kwalifikacji czynu sędziego jako wypełniającego znamiona przestępstwa określonego w art. 231 Kodeksu karnego. Prosi zwłaszcza o wskazanie, na czym oparty jest pogląd, że sędzia jest związany aktami stosowania prawa, jakim niewątpliwie jest akt powołania na stanowisko sędziego. Z faktu, że w sprawie powołania na sędziego nie przysługuje skarga do sądu administracyjnego wcale nie wynika, że sąd w konkretnej sprawie nie może badać umocowania danej osoby do orzekania.

VII.510.107.2020

Czy sędziowie mają ujawniać udział w Forum Współpracy Sędziów? RPO nt. działań dyscyplinarnych wobec nich

Data: 2020-08-06
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę wszczęcia postępowań dyscyplinarnych przeciw 14 sędziom - członkom Stałego Prezydium Forum Współpracy Sędziów
  • Zdaniem Przemysława Radzika, zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych mieli oni obowiązek ujawnienia przynależności do FWS

Z komunikatu na stronie rzecznik.gov.pl wynika, że sędziom zarzuca się popełnienie przewinienia dyscyplinarnego. Miało to polegać na zatajeniu członkostwa w zrzeszeniu Forum Współpracy Sędziów i w jego organie o nazwie Stałe Prezydium. Według Przemysława Radzika do ujawnienia tego zobowiązywała ich ustawa z  20 grudnia 2019 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz innych ustaw (zwana „ustawą kagańcową”.

Adam Bodnar przekazał Przemysławowi Radzikowi swe uwagi w sprawie z nadzieją, że będą wzięte pod rozwagę. Jednocześnie zwrócił się o wyjaśnienia.

Zarówno RPO, środowiska prawnicze i organizacje pozarządowe, jak i Komisja Wenecka oraz Komisarz Praw Człowieka Rady Europy przedstawili wiele krytycznych uwag do ustawy z 20 grudnia 2019 r.

W ocenie Rzecznika obowiązek składania oświadczeń o przynależności do zrzeszeń oraz ich upublicznienie może wywołać „efekt mrożący”, który narusza chronione konstytucyjnie i konwencyjnie prawo do zrzeszania się sędziów i prokuratorów. Ponadto, wprowadzone rozwiązania ustawowe nie spełniają testu proporcjonalności. Nie można też ich uznać za niezbędne w demokratycznym państwie prawa.

Na mocy art. 178 ust. 3 Konstytucji sędziowie nie mogą należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W pozostałych aspektach sędziowie i prokuratorzy korzystają z takiej ochrony, jak pozostali obywatele, gwarantowanej art. 58 Konstytucji i art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Stowarzyszenia sędziowskie realizują cele publiczne, a przynależność do nich objęta jest ochroną danych osobowych. Obowiązujący w tym zakresie standard ochrony został określony przez Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Uznał on, że żądanie przez pracodawcę podania przez związek zbiorczej listy pracowników korzystających z ochrony związkowej jest niezgodne z ustawą o ochronie danych osobowych. Fakt przynależności do stowarzyszeń sędziowskich jest objęty ochroną danych osobowych na gruncie RODO.

Obowiązek składania przez sędziów i prokuratorów oświadczeń o członkostwie w zrzeszeniu będzie przedmiotem badania Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. RPO  zaskarżył bowiem do WSA decyzję Prezesa UODO z 6 kwietnia 2020 r. o umorzeniu postępowania w sprawie tego obowiązku. RPO wskazał, że decyzja PUODO narusza, m.in. przepisy RODO, Konstytucji, Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Wątpliwości co do zgodności uregulowań dotyczących postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów z prawem unijnym powzięła Komisja Europejska. Skierowała do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej skargę w sprawie nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce (sprawa C-719/20). Wskazała, że podważa on niezawisłość sędziów w Polsce i nie zapewnia koniecznych gwarancji prawnych chroniących sędziów krajowych przed kontrolą polityczną.

8 kwietnia 2020 r. TSUE wydał postanowienie w sprawie środków tymczasowych, w którym Polska została zobowiązana do:

  • zawieszenia stosowania przepisów ustawy z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym, stanowiących podstawę właściwości Izby Dyscyplinarnej SN w sprawach dyscyplinarnych sędziów; 
  • powstrzymania się od przekazania spraw zawisłych przed Izbą Dyscyplinarną SN do rozpoznania przez skład, który nie spełnia wymogów niezależności wskazanych w szczególności w wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r ( C 585/18, C 624/18 i C 625/18, EU:C:2019:982).

A 29 kwietnia 2020 r. Komisja Europejska skierowała do Polski wezwanie do usunięcia uchybienia w związku z uchwaleniem „ustawy kagańcowej”.

VII.510.99.2020

Piotr Schab podsumował działalność swoją i swych zastępców od 2018 r. Podjęto 152 sprawy sędziów

Data: 2020-07-27
  • Podjęcie czynności wyjaśniających w 152 sprawach;
  • Wszczęcie 68 postępowań dyscyplinarnych, z których dwa umorzono, a w trzech odmówiono wszczęcia postępowania
  • Skierowanie w 16 sprawach wniosków o rozpoznanie spraw dyscyplinarnych sędziów do sądów dyscyplinarnych
  • Taki bilans działań sędziowskiego rzecznika sądów powszechnych i jego dwóch zastępców przedstawił sędzia Piotr Schab – od czasu powołania w czerwcu 2018 r. przez Ministra Sprawiedliwości

O bilans poprosił Rzecznik Praw Obywatelskich  20 stycznia 2020 r. 17 stycznia RPO spytał Krajową Radę Sądownictwa, czy podjęła uchwałę w sprawie wyboru Piotra Schaba na rzecznika dyscyplinarnego przed powołaniem go w czerwcu 2018 r. przez Ministra Sprawiedliwości.

W ocenie RPO prawidłowe powołanie rzecznika dyscyplinarnego wymaga takiej uchwały KRS.  Zgodnie bowiem z art. 3 ust. 2 pkt. 4 ustawy z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa, Rada w szczególności m.in. "wybiera rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych". Etap drugi to powołanie rzecznika na podstawie uchwały KRS przez Ministra Sprawiedliwości. Art. 112 § 3 ustawy z 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych stanowi zaś: "Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz dwóch Zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych powołuje Minister Sprawiedliwości na czteroletnią kadencję".

Oznacza to najpierw wybór przez KRS, a dopiero potem powołanie przez ministra. W związku z tym RPO chce wiedzieć, czy wymagana przepisami uchwała KRS w przedmiocie wyboru rzecznika dyscyplinarnego została podjęta.

Jeśli uchwały KRS nie było, wszelkie czynności wyjaśniające i dyscyplinarne rzecznika i jego zastępców podjęto bez wymaganej podstawy prawnej – ocenia RPO.  A wtedy należałoby też uznać, że rzecznik i jego zastępcy przekraczają uprawnienia, a ich działania to nadużycie władzy.

RPO monitoruje postępowania dyscyplinarne, czynności wyjaśniające i inne czynności rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców. Adam Bodnar wiele razy wyrażał zaniepokojenie wszczynaniem przez nich postępowań w związku z działalnością orzeczniczą sędziów, ich publicznymi wypowiedziami dotyczącymi reformy wymiaru sprawiedliwości, udziałem sędziów w wydarzeniach związanych z edukacją prawną obywateli.

Kwestia postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów ma fundamentalne znaczenie z punktu widzenia realizacji konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz w art. 47 Karty Praw Podstawowych UE.

Nowy model postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów wprowadzono nowelizacją ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych (ustawa z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym. System odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów został poddany całkowitej kontroli Ministra Sprawiedliwości, który pełni jednocześnie funkcję Prokuratora Generalnego.

To minister  powierza obowiązki sędziego sądu dyscyplinarnego oraz powołuje i odwołuje Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego dwóch zastępców. Może wnioskować o wszczęcie postępowania przeciw wybranemu sędziemu i sprzeciwić się umorzeniu postępowania. Może także wyznaczyć do prowadzenia sprawy dyscyplinarnej przeciwko sędziemu specjalnego rzecznika dyscyplinarnego, którym może być prokurator.

Od powołania 4 czerwca 2018 r. na rzecznika dyscyplinarnego Piotr Schab podjął  działania, powołując się na kompetencje przysługujące z Prawa o ustroju sądów powszechnych.

W związku z tym Adam Bodnar poprosił o go bilansu dotychczasowych działań, a zwłaszcza o informacje:

  • Ile  postępowań dyscyplinarnych wszczęto wobec sędziów, a w ilu przypadkach stwierdzono brak podstaw do tego?
  • Ile takich spraw wszczęto z własnej inicjatywy, a ile na żądanie m.in. Ministra Sprawiedliwości, prezesów sądów czy Krajowej Rady Sądownictwa?
  • Ile spraw Pan i Pana zastępcy przejęli do prowadzenia od zastępców rzecznika dyscyplinarnego działających przy sądach apelacyjnych i sądach okręgowych oraz ile im przekazali do prowadzenia;
  • Jakie zarzuty były stawiane sędziom w ramach postępowań dyscyplinarnych; 
  • Ile spraw jest obecnie prowadzonych przez Pana i Pana zastępców;
  • Ile spraw dotychczas wszczętych w ramach postępowań dyscyplinarnych zakończyło się oraz jaki był wynik tych postępowań;
  • Jak ocenia Pan rezultaty podejmowanych przez Pana i Pana zastępców działań.

Odpowiedź Piotra Schaba

Przepraszam za opóźnienie w udzieleniu odpowiedzi - co było skutkiem wprowadzenia ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem C0VID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych

Rzecznik Dyscyplinarny z racji pełnionej funkcji nie prowadzi oficjalnej statystyki, która pozwoliłaby na udzielenie odpowiedzi w stopniu tak szczegółowym jak pytania zawarte w ww. pismach. Nie przetwarza też tak szczegółowych danych, koncentrując się nie na statystycznej, lecz na merytorycznej stronie zagadnień odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Poza tym Rzecznik Dyscyplinarny nie dysponuje biurem, które mogłoby dokonywać tak szczegółowych analiz.

Odpowiadając na przedstawione pytania, informuję, że Rzecznik Dyscyplinarny i Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych:

  • podjęli czynności wyjaśniające w 152 sprawach;
  • wszczęli 68 postępowań dyscyplinarnych (dwa postępowania zostały umorzone postanowieniem Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, w trzech odmówiono wszczęcia postępowania dyscyplinarnego);
  • w 16 sprawach skierowano wnioski o rozpoznanie spraw dyscyplinarnych sędziów do Sądów Dyscyplinarnych;
  • pozostałe sprawy są w toku.

Zarzuty stawiane sędziom są w dużej części przedstawiane w komunikatach zamieszczanych na stronie rzecznik.gov.pl, a ponadto informacje dotyczące podjętych czynności były przedstawiane Panu Rzecznikowi w licznych odpowiedziach na Pana wystąpienia i miały zawsze charakter szczegółowy i wyczerpujący.

Ponadto w odpowiedzi na zawartą w piśmie Pana Rzecznika z 13 maja 2020 roku prośbę udzielona została informacja dotycząca etapów, na jakich znajdują się sprawy będące przedmiotem wcześniejszego zainteresowania Pana Rzecznika. Natomiast ocena rezultatów działań podejmowanych przez Rzecznika i jego Zastępców jest na bieżąco dokonywana przez Sądy Dyscyplinarne, przed którymi toczą się postępowania i do których kierowane są pisma w ich toku.

VII.510.175.2019

Udział Rzecznika Praw Obywatelskich w rozprawie przed TSUE dotyczącej nominacji sędziów Sądu Najwyższego

Data: 2020-07-09
  • 6 lipca 2020 r. w Trybunale Sprawiedliwości w Luksemburgu odbyła się rozprawa przed Wielką Izbą dotycząca procesu powoływania sędziów Sądu Najwyższego (sprawa C-824/18 A.B. i in.).
  • Podstawowym pytaniem w tej sprawie jest to, czy ograniczenie skuteczności, a potem całkowite wyłączenie w 2018 r. możliwości zaskarżenia wniosków nominacyjnych nowej KRS, jest do pogodzenia z unijną zasadą skutecznej ochrony prawnej.

Postępowanie zostało zainicjowane pytaniami prejudycjalnymi Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawach z odwołań kandydatów na sędziów SN, którym nowa KRS omówiła rekomendacji. Mimo postanowień NSA wstrzymujących wykonanie uchwał KRS, zostały one przekazane Prezydentowi, a wskazani w nich kandydaci odebrali akty powołania na sędziów SN. Mianowania nastąpiły zatem z naruszeniem prawa, na podstawie nieprawomocnych i niewykonalnych wniosków KRS, a kandydatom zaopiniowanym negatywnie przez Radę uniemożliwiono realną kontrolę sądową procesu mianowania.

Najpierw – już w trakcie trwania procedury konkursowej – zmieniono reguły gry i radykalnie ograniczono skuteczność zaskarżenia i odwracalność sytuacji w przypadku jego uwzględnienia. Następnie całkowicie zniesiono możliwość odwołania od uchwał KRS rekomendujących nominatów do SN oraz nakazano umorzyć z mocy prawa postępowania odwoławcze już zawisłe przed NSA. Można odnieść wrażenie, że proces nominacji od 2018 r. intencjonalnie ukształtowano tak, aby sędziami SN zostały wyłącznie osoby popierane przez organy władzy politycznej.

Stroną postępowania prejudycjalnego przed Trybunałem Sprawiedliwości jest również Rzecznik Praw Obywatelskich, który przystąpił do sprawy krajowej przed NSA. Podczas rozprawy dyskusja dotyczyła zakresu objęcia postępowania kwalifikacyjnego do SN zasadą skutecznej ochrony prawnej (art. 19 ust 1 ak. 2 TUE) oraz wpływu braku kontroli sądowej na niezawisłość i bezstronność sędziów. Kluczową kwestią, na którą powinien odpowiedzieć TS jest wskazanie sądowi odsyłającemu sposobu dalszego postępowania, co z kolei wiąże się z przesądzeniem, czy i ewentualnie w jakim zakresie zasada skutecznej ochrony sądowej wywiera skutek bezpośredni.

W imieniu RPO stanowisko na rozprawie przestawił Maciej Taborowski, zastępca RPO. Podstawowe tezy wystąpienia (przedstawiamy je w załączniku poniżej)  to:

  • Nie twierdzimy, że art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE wymaga ustalenia jednolitego dla wszystkich państw członkowskich modelu sądowej kontroli procesu nominacji sędziów. Państwa jednak muszą w świetle art. 19 TUE zapewnić warunki, aby wykluczyć wszelkie uzasadnione wątpliwości co do niezależności powoływanych sędziów (formuła z wyroku TS z 19 listopada 2019 r. C-585/8, C824/18 i C-825/18 A.K. i in.). Mogą, ale nie muszą, w tym celu wprowadzić kontrolę sądową procedury powoływania sędziów.
  • Właściwości systemu prawnego konkretnego PC mogą powodować, że wyłączenie takiej kontroli może prowadzić do naruszenia art. 19 TUE. Prawo polskie kreuje generalne prawo do zaskarżania uchwał KRS (wyrok TK w sprawie SK 57/06). Nie jest ono konsekwencją wymogów samego art. 19 TUE, ale ma źródło krajowe.
  • Z naruszeniem standardów skutecznej ochrony prawnej, intencjonalnie i arbitralnie wyłączono kontrolę sądową jedynie w stosunku do wybranej kategorii postępowań nominacyjnych (do SN), na mocy orzeczenia TK derogującego taką kontrolę (wyrok TK w sprawie K 12/18) oraz nowelizacji ustawowej (26.04.2019) .
  • Sąd krajowy (NSA), na mocy zasady pierwszeństwa prawa Unii i w świetle zasady lojalnej współpracy, powinien mieć możliwość odstąpienia od krajowej praktyki legislacyjnej, administracyjnej lub sądowej uniemożliwiającej zachowanie standardów z art. 19 TUE.

Podczas rozprawy wypowiadali się również pełnomocnicy skarżących oraz przedstawiciele Krajowej Rady Sądownictwa, Prokuratury Generalnej, Polski (Ministerstwa Sprawiedliwości), a także Komisji Europejskiej.

Prokurator odwołany ze stanowiska - z prawem do sądu. RPO: przeciwny pogląd kierownictwa prokuratury narusza prawa człowieka

Data: 2020-06-22
  • Artur Barcella stracił stanowisko prokuratora rejonowego, bo nie wykonał polecenia, aby wnieść o wyłączenie sędziego, kwestionującego status sędziów powołanych na wniosek nowej Krajowej Rady Sądownictwa
  • Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski - który swej decyzji nie uzasadnił - twierdzi, że prokurator nie może odwołać się do sądu
  • Działania oparte na takim poglądzie naruszają wolności i praw człowieka i obywatela – wskazuje RPO
  • Odwołanie prokuratora ze stanowiska podlega bowiem ocenie sądu, zgodnie z Konstytucją, ustawą o prokuraturze, prawem Unii Europejskiej i europejską konwencją praw człowieka

Po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego Rzecznik Praw Obywatelskich stwierdził w tej sprawie naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela. Poprosił Prokuratora Krajowego o niezbędne działania w celu naprawienia tego naruszenia. Przedstawił mu obszerną analizę prawa polskiego i europejskiego w tej kwestii.

Prokurator odwołany, bo chronił niezależność sędziów

Jak pisały media, prok. Artur Barcella został odwołany ze stanowiska Prokuratora Rejonowego w Zgorzelcu, bo nie zastosował się do polecenia Prokuratora Krajowego z 16 grudnia 2019 r. Nakazywało ono wszystkim prokuratorom składanie wniosków o wyłączanie sędziów, którzy podważają status sędziów powołanych na wniosek KRS w nowym składzie.

Prok. Barcella miał wnieść o wyłączenie sędziego, który w grudniu 2019 r. w sądzie w Jeleniej Górze zadał pytanie prawne SN w sprawie sędziego powołanego przez nową KRS. Prokurator poprosił o podstawę prawną takiego polecenia. Odpowiedzi nie dostał - uruchomiono zaś wobec niego procedurę odwołania ze stanowiska. Zarzuty dyscyplinarne usłyszał zaś już sędzia, o którego wyłączenie nie wystąpił odwołany prokurator. 

Rzecznik podjął sprawę -zaniepokojony, że prawo do odwołania prokuratora z funkcji wykorzystano w celu represji za działania mające na celu zapewnienie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji).

Nie sposób uznać, że decyzja o odwołaniu prokuratora może być w pełni swobodna i arbitralna. Jej uzasadnienie jest niezbędne dla oddalenia podejrzeń o skorzystaniu przez Prokuratora Krajowego z jego uprawnień w sposób wskazujący na szykanowanie i chęć wywoływania efektu mrożącego wobec innych prokuratorów, sprzeciwiających się naruszaniu ich niezależności. Decyzja taka powinna być motywowana jedynie potrzebami kadrowymi i organizacją pracy prokuratury. A odwołanie może być poddane kontroli sądu pracy co do zgodności z prawem.

12 lutego 2020 r. RPO poprosił Prokuratora Krajowego o wyjaśnienia. Dostał odpowiedź z 26 marca 2020 r., że przepisy nie przewidują prawa do środka odwoławczego dla prokuratora odwołanego ze stanowiska. Odwołanie nie podlega zatem ani formalnej, ani merytorycznej ocenie i kontroli sądowej.

Uwagi RPO dla Prokuratora Krajowego

Stanowisko Prokuratora Krajowego nie może być uznane za zgodne z prawem, zwłaszcza  z przepisami Konstytucji (art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2) oraz europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (art. 6). Działania organów władzy publicznej oparte na takim poglądzie należy zakwalifikować jako poważne naruszenie praw człowieka.

RPO powołuje się m.in. na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 5 maja 2020 r. w sprawie Kövesi przeciwko Rumunii (nr skargi 3594/19). Do ETPC odwołała się prokurator generalna Narodowej Dyrekcji Antykorupcyjnej Rumunii – zwolniona na wniosek Minister Sprawiedliwości za wypowiedzi o reformach wymiaru sprawiedliwości. Rumuński sąd konstytucyjny uznał zaś, że żaden organ krajowy nie może badać motywów decyzji ministra.

ETPC ocenił, że krajowe przepisy uniemożliwiające merytoryczne rozpoznanie zasadności decyzji o odwołaniu prokuratora należy uznać za niezgodne z prawem do rzetelnego procesu sądowego, o którym mowa art. 6 ust. 1 EKPC.

- Stanowisko wyrażone przez Pana Prokuratora w piśmie z 26 marca 2020 r. stoi zatem w jawnej sprzeczności z treścią prawa do sądu, a podjęcie decyzji o odwołaniu prokuratora ze stanowiska bez podania odpowiedniego i zgodnego z prawem uzasadnienia stanowi poważne naruszenie praw jednostki. Jednocześnie, z racji swojego charakteru, stanowi także zagrożenie o charakterze systemowym dla realizacji zasady demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji) – napisał Adam Bondar do Prokuratora Krajowego.

Ponadto - zgodnie z art. 19 Traktatu o Unii Europejskiej - "Państwa Członkowskie ustanawiają środki zaskarżenia niezbędne do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii”. RPO powołuje się na orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w tym orzeczenie w sprawach C-508/18 OG (Prokuratura w Lubece) i C-82/19 PPU PI (Prokuratura w Zwickau) i wyrok w sprawie C-509/18 PF (Prokurator generalny Litwy).

Zgodnie z tymi orzeczeniami standard niezależności od władzy wykonawczej, także w ramach organizacyjnej podległości organom tej władzy właściwym ds. wymiaru sprawiedliwości, może się stosować także do prokuratorów w ramach wykonywania przez nich kompetencji wchodzących w zakres stosowania prawa Unii.

Przepisy krajowe powinny gwarantować nie tylko prawo do kontroli decyzji o odwołaniu prokuratora w przypadku podejrzenia naruszenia zasady praworządności, ale także, w szerszym zakresie, gwarantować prokuratorom możliwość swobodnego i niezależnego działania w oparciu o przepisy prawa w związku z art. 2 TUE. A sporną kwestią, która doprowadziła do odwołania prok. Barcelli, było stosowanie prawa Unii w związku z wyrokiem TS UE z 19 listopada 2019 r.

Także na gruncie polskiego prawa bezpodstawny jest pogląd, że odwołanie prokuratora nie podlega kontroli sądu. Według art. 101 § 1 Prawa o prokuraturze, w sprawach o roszczenia ze stosunku służbowego prokuratorowi przysługuje droga postępowania przed sądem pracy. Dotyczy to także roszczeń związanych z odwołaniem ze stanowiska. Według orzecznictwa Sądu Najwyższego dopuszczalne jest odwołanie do sądu pracy prokuratorów w przypadku przeniesienia ich na niższe stanowisko.

Opisana praktyka korzystania z uprawnienia do odwołania prokuratora nie tylko jest niezgodna z prawem, ale może także generować odpowiedzialność majątkową Skarbu Państwa. Niezależność prokuratury i poszczególnych prokuratorów jest ważnym elementem zachowania niezależności systemu wymiaru sprawiedliwości. Odwołanie prok. A. Barcelli wprost niweczy tę niezależność.

Decyzja o odwołaniu powinna zostać w sposób obiektywny i zgodny z prawem uzasadniona – tak, aby umożliwić jej kontrolę sądową i skuteczną realizacją prawa z art. 6 ust. 1 Konwencji oraz art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji.

RPO zwrócił się do Prokuratora Krajowego o naprawienie powstałego naruszenia oraz respektowanie przedstawionego standardu w innych takich sprawach w przyszłości.

Odpowiedź Prokuratora Krajowego (aktualizacja 23 lipca)

Bogdan Święczkowski podtrzymał swe stanowisko. Wskazał, że ustawodawca w przeciwieństwie do odwołania prokuratora ze stanowiska, nie określił przesłanek i kryteriów dopuszczających odwołanie prokuratora z pełnionej funkcji, poprzestając na określeniu podmiotu uprawnionego do wydania decyzji w tym przedmiocie. Jest to konsekwencją przyjętego ustroju prokuratury opartego na hierarchicznej strukturze i podległości służbowej prokuratorów. Decyzja o odwołaniu z funkcji prokuratora rejonowego mieści się w zakresie dyskrecjonalnej władzy Prokuratora Generalnego i jako należąca do spraw z zakresu podległości służbowej, nie podlega kontroli sądowej. Istnieje w tej materii utrwalone orzecznictwo. 

VII.511.8.2020

19 sędziowskich spraw dyscyplinarnych, o które pytał RPO. Piotr Schab informuje....

Data: 2020-06-15
  • Informację o stanie 19 postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, które monitoruje Rzecznik Praw Obywatelskich, przygotował na jego prośbę sędziowski rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab
  • To najgłośniejsze sędziowskie "dyscyplinarki”, w tym wobec Waldemara Żurka, Igora Tulei, Krystiana Markiewicza, Moniki Frąckowiak, Olimpii Barańskiej-Małuszek, Doroty Zabłudowskiej

RPo w ostatnich latach wielokrotnie interweniował w związku postępowaniami dyscyplinarnymi wszczynanymi wobec sędziów, m.in. w związku z ich działalnością orzeczniczą, publicznymi wypowiedziami dotyczącymi reformy wymiaru sprawiedliwości, udziałem w wydarzeniach związanych z edukacją prawną obywateli.

13 maja 2020 r. Adam Bodnar spytał sędziego Piotra Schaba o informacje o stanie postępowań dyscyplinarnych w prowadzonych przez niego sprawach, które uważnie monitoruje. 

Odpowiedź Piotra Schaba

W odpowiedzi Piotr Schab podkreślił, że możliwość udzielenia kolejnych informacji w zgodzie z życzeniem Rzecznika, jest ograniczona wyłącznie do przypadków, w których już po udzieleniu pierwotnej odpowiedzi, zmianie uległ etap, na jakim sprawa się obecnie znajduje.

Rozumie on przez to przekształcenie postępowania z fazy czynności wyjaśniających w fazę postępowania dyscyplinarnego z finalnym etapem w postaci złożenia do sądu dyscyplinarnego wniosku o rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej, alternatywnie - wydania postanowienia o umorzeniu postępowania dyscyplinarnego.

Uwzględniając powyższe, Piotr Schab informuje, że:

1.W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.61.2018), postanowieniem z 7 lutego 2019 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Sławomirowi Jęksie zarzuty dyscyplinarne. Przedmiotowe postanowienie uzupełniono o kolejne zarzuty postanowieniem z 7 października 2019 r. Postępowanie jest w toku.

2.W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.8.2019):

  • postanowieniem z 17 stycznia 2019 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Olimpii Barańskiej-Małuszek zarzuty dyscyplinarne. Postępowanie dyscyplinarne wszczęte wobec sędziego umorzono;
  • postanowieniem z 17 stycznia 2019 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Monice Frąckowiak zarzuty dyscyplinarne dotyczące przede wszystkim nieterminowości sporządzania uzasadnień wydawanych orzeczeń. W sprawie skierowano do sądu dyscyplinarnego wniosek o rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej. Postępowanie prowadzone jest przed Sądem Dyscyplinarnym przy Sądzie Apelacyjnym w Lublinie.

3.W sprawie sędzi Aliny Czubieniak, wobec której podjęto czynności wyjaśniające w związku z wypowiedziami medialnymi dotyczącymi wydanego przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego wyroku w jej sprawie, będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.564.26.2019), postanowieniem Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych z 25 maja 2019 r. sprawę przekazano do prowadzenia zastępcy rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Szczecinie.

4.W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.45.2019), postanowieniem z 18 kwietnia 2019 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Rafałowi Maciejewskiemu zarzuty dyscyplinarne. Postępowanie jest w toku.

5. Sprawa będąca przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.564.56.2018), dotycząca medialnych wypowiedzi sędziów: Igora Tuleyi, Bartłomieja Przymusińskiego oraz Krystiana Markiewicza, pozostaje nadal na etapie czynności wyjaśniających.

6. Sprawa będąca przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.1.2019), dotycząca wezwania sędziego Włodzimierza Brazewicza w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających, pozostaje nadal na etapie czynności wyjaśniających. Wobec sędziego Włodzimierza Brazewicza postanowieniem z  29 października 2019 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono mu zarzut dyscyplinarny dotyczący przedstawienia przedstawicielowi mediów twierdzeń i ocen związanych z pełnionym urzędem, a dotyczących wezwania w charakterze świadka w sprawie będącej w zainteresowaniu RPO.

7. W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.44.2019), postanowieniem z 16 kwietnia 2019 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Marioli Głowackiej zarzut dyscyplinarny. Postępowanie jest w toku.

8. W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.34.2019), postanowieniem z 8 czerwca 2019 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Dorocie Zabłudowskiej zarzut dyscyplinarny. Postępowanie jest w toku.

9. Sprawa będąca przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.561.12.2019), dotycząca medialnej wypowiedzi sędziego Dariusza Mazura, pozostaje nadal na etapie czynności wyjaśniających.

10. Sprawa będąca przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.118.2019), dotycząca wezwania sędziego Łukasza Bilińskiego w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających, pozostaje nadal na etapie czynności wyjaśniających.

11. W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.131.2019), postanowieniami z 8 i 30 sierpnia 2019 r. wszczęto postępowania dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Bartłomiejowi Staroście zarzuty dyscyplinarne dotyczące nieusprawiedliwionego niestawiennictwa na wezwanie Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych w charakterze świadka w sprawie RDSP 712-53/19. Postępowania są w toku.

12. W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.139.2019)

  • postanowieniem z 28 sierpnia 2019 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Olimpii Barańskiej-Małuszek zarzuty dyscyplinarne. W sprawie skierowano do sądu dyscyplinarnego wniosek o rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej. Postępowanie prowadzone jest przed Sądem Dyscyplinarnym przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu;
  • postanowieniem z 26 sierpnia 2019 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Waldemarowi Żurkowi zarzuty. W sprawie skierowano do sądu dyscyplinarnego wniosek o rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej. Postępowanie prowadzone jest przed Sądem Dyscyplinarnym przy Sądzie Apelacyjnym w Katowicach.

13. W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.144.2019), postanowieniem 6 grudnia 2019 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Annie Bator-Ciesielskiej zarzuty dyscyplinarne. Postępowanie jest w toku.

14. Czynności wyjaśniające podjęte w sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (VII.564.55.2018), dotyczącej skierowania przez sędziów Ewę Maciejewską i Igora Tuleyę pytań prejudycjalnych do TSUE, są kontynuowane.

15. W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.4.2020), postanowieniem z 14 lutego 2020 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Andrzejowi Żukowi zarzuty dyscyplinarne. Postępowanie jest w toku.

16. W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (VII.510.174.2019), postanowieniami z 16 grudnia 2019 r. wszczęto postępowania dyscyplinarne i przedstawiono zarzuty sędziom Sądu Apelacyjnego w Katowicach, którzy w sposób nieuprawniony zwrócili się do Sądu Najwyższego z pytaniem prawnym. Postępowania są w toku.

17. W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.164.2019), postanowieniami z 25 listopada 2019 r. wszczęto postępowania dyscyplinarne i przedstawiono zarzuty sędziom: Rafałowi Lisakowi, Wojciechowi Maczudze i Kazimierzowi Wilczkowi. Postępowania są w toku.

18. W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak VII.510.179.2019), postanowieniem z 16 grudnia 2019 r. wszczęto postępowanie dyscyplinarne i przedstawiono sędziemu Ewie Malinowskiej zarzut dyscyplinarny. Postępowanie jest w toku.

19. W sprawie będącej przedmiotem wystąpienia RPO (znak V1I.564.56.2018) dotyczącej podstaw prawnych przesłuchiwania sędziów (w tym sędziego Krystiana Markiewicza) w ramach czynności wyjaśniających, udzielono Panu Rzecznikowi szczegółowej i wyczerpującej odpowiedzi w piśmie z 30 października 2018 r., sygn. akt RDSP 712-27/18.

Odnosząc się natomiast do kwestii wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Krystiana Markiewicza, z oczywistych względów nie mogła być ona przedmiotem odpowiedzi, gdyż wzmiankowane przez Rzecznika postępowanie dyscyplinarne, w ramach którego przedstawiono sędziemu Krystianowi Markiewiczowi 55 zarzutów dyscyplinarnych, wszczęto postanowieniem Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych z 3 grudnia 2019 r. i jest ono w toku - dodał sędzia Piotr Schab.

VII.510.68.2020

I Prezes Sądu Najwyższego do RPO: Izba Dyscyplinarna może badać sprawy o uchylenie immunitetu

Data: 2020-06-15
  • Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego może badać sprawy o uchylenie immunitetu sędziów
  • Nie są to bowiem postępowania dyscyplinarne, do których odnosi się postanowienie Trybunału Sprawiedliwości UE z 8 kwietnia 2020 r. o zawieszeniu Izby
  • Tak I Prezes SN Małgorzata Manowska odpowiedziała Rzecznikowi Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar wskazywał, że decyzja TS UE oznacza zaprzestanie wszelkiej działalności orzeczniczej Izby Dyscyplinarnej

Rzecznik napisał 4 czerwca w tej sprawie do I Prezes SN, w związku z wyznaczeniem na 9 czerwca posiedzenia w sprawie zgody na ściganie karne sędziego Igora Tulei (której to zgody odmówiono).  

Adam Bodnar podkreślał, że mimo postanowienia TS UE o zawieszeniu Izby Dyscyplinarnej, nadal są w niej wyznaczane sprawy o uchylenie immunitetu sędziów. Tymczasem decyzja TS UE oznacza zaprzestanie wszelkiej działalności orzeczniczej Izby. Niezastosowanie się do środków zabezpieczających TS UE może oznaczać dla Polski karę pieniężną i dalsze podważenie zaufania do polskiego sądownictwa.

Takie pismo RPO wysłał też także premierowi Mateuszowi Morawieckiemu

Odpowiedź I Prezes SN

- Nie podzielam Pańskich zastrzeżeń co do działalności orzeczniczej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego – odpisała Małgorzata Manowska.

Przede wszystkim chciałabym zwrócić uwagę na ograniczenia przedmiotowe zastosowanego przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej środka tymczasowego, wynikające z samej treści postanowienia z dnia 8 kwietnia 2020 r. Odnosi się ono bowiem do złożonego 23 stycznia 2020 r. przez Komisję Europejską wniosku o zastosowanie, na podstawie art. 279 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz art. 160 § 2 regulaminu postępowania przed TS UE z 25 września 2012 r., środków tymczasowych sprowadzających się m.in. do:

„nakazania Rzeczypospolitej Polskiej, by do czasu wydania przez Trybunał wyroku rozstrzygającego sprawę co do istoty: zawiesiła stosowanie przepisów art, 3 pkt 5, art. 27 i art. 73 § 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym, stanowiących podstawę właściwości Izby Dyscyplinarnej -  zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji, w sprawach dyscyplinarnych sędziów; powstrzymała się od przekazania spraw zawisłych przed Izbą Dyscyplinarną do rozpoznania przez skład, który nie spełnia wymogów niezależności wskazanych w szczególności w wyroku z dnia 19 listopada 2019 r., A.K. i in. oraz powiadomiła Komisję, nie później niż w ciągu miesiąca od doręczenia postanowienia Trybunału zarządzającego wnioskowane środki tymczasowe, o wszystkich środkach, które przyjęła w celu pełnego zastosowania się do tego postanowienia".

Porównanie przedmiotu skargi o stwierdzenie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego oraz wniosku o zastosowanie środków tymczasowych jednoznacznie dowodzi, że wniosek ten miał za przedmiot wyłącznie właściwość Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych sędziów w pierwszej i drugiej instancji, wynikającą z art. 3 pkt 5, art. 27 i art. 73 § 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym.

Potwierdza to także treść orzeczenia TSUE. Uwzględniając wniosek o zastosowanie środków tymczasowych, Trybunał postanowił bowiem m.in., że:

„Rzeczpospolita Polska zostaje zobowiązana, natychmiast i do czasu wydania wyroku kończącego postępowanie w sprawie C-791/19, do: zawieszenia stosowania przepisów art. 3 pkt 5, art. 27 i art. 73 § 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sadzie Najwyższym, stanowiących podstawę właściwości Izby Dyscyplinarnej zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji, w sprawach dyscyplinarnych sędziów; powstrzymania się od przekazania spraw zawisłych przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego do rozpoznania przez skład, który nie spełnia wymogów niezależności wskazanych w szczególności w wyroku z dnia 19 listopada 2019 r., A.K. i in. (Niezależność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego) (C-585/18, C-624/18 i C-625/18, EU:C:2019:982); oraz powiadomienia Komisji Europejskiej, nie później niż w ciągu miesiąca od doręczenia postanowienia Trybunału zarządzającego wnioskowane środki tymczasowe, o wszystkich środkach, które przyjęła w celu pełnego zastosowania się do tego postanowienia".

Z uwagi na powyższe nie zasługuje na uwzględnienie prezentowany przez Pana pogląd, zgodnie z którym postanowienie TSUE z 8 kwietnia 2020 r. prowadzi do konieczności wstrzymania czynności Izby Dyscyplinarnej nie tylko w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, lecz również w odniesieniu do innych spraw przekazanych do właściwości Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, w tym w szczególności do spraw o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej lub tymczasowe aresztowanie sędziów, asesorów sądowych, prokuratorów i asesorów prokuratury.

Jak wskazano powyżej, pogląd wyrażony przez Pana Rzecznika całkowicie abstrahuje od treści sentencji postanowienia z dnia 8 kwietnia 2020 r., wniosku Komisji Europejskiej z dnia 23 stycznia 2020 r. oraz w szczególności treści skargi o stwierdzenie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego wniesionej na podstawie art. 258 TFUE przez Komisję Europejską w dniu 25 października 2019 r,

Zarówno orzeczenie, jak i skarga jednoznacznie odnoszą się bowiem wyłącznie do postępowań dyscyplinarnych {wyszczególnionych w art. 27 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym). Tym samym w sposób nieuprawniony i pozbawiony podstaw próbuje Pan w swoim stanowisku rozszerzyć zakres przedmiotowy powoływanego wyżej postanowienia, wniosku oraz skargi na inne niż dyscyplinarne rodzaje spraw należących do właściwości Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Dążenie do rozszerzenia skutków postanowienia zabezpieczającego na inne niż dyscyplinarne postępowania należące do właściwości Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, w tym zwłaszcza postępowanie o uchylenie immunitetu sędziowskiego, jest nie tylko nieuprawnione w świetle treści postanowienia TSUE z 8 kwietnia 2020 r., ale także nieuzasadnione z uwagi na odmienny charakter postępowań „immunitetowych".

Trzeba bowiem pamiętać, że postępowanie w sprawie wyrażenia zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej lub tymczasowe aresztowanie sędziów nie jest postępowaniem rozstrzygającym o odpowiedzialności karnej. Przedmiotem postępowania o zezwolenie na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej jest jedynie ustalenie czy wersja wydarzeń przedstawiona przez oskarżyciela we wniosku o zezwolenie na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej jest wystarczająco uprawdopodobniona.

Wina sędziego może być bowiem ustalona jedynie przez sąd powszechny w postępowaniu karnym prowadzonym według reguł określonych w Kodeksie postępowania karnego. Zatem natura postępowania w sprawach o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej lub tymczasowe aresztowanie sędziów, asesorów sądowych, prokuratorów i asesorów prokuratury jest fundamentalnie odmienna, niż w sprawach dyscyplinarnych. W sprawach „immunitetowych" sąd dyscyplinarny nie orzeka o winie i karze, a jego postanowienie uchylające formalny immunitet sędziego nie ma żadnego merytorycznego wpływu na orzeczenie sądu karnego.

W powyższym świetle, już tylko na marginesie należy wskazać, że krytycznie oceniane przez Pana Rzecznika postanowienie Sądu Najwyższego - Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych z 9 kwietnia 2020 r. (I DO 16/20), odnosi się do stanu faktycznego, w którym Prokurator Rejonowy wniósł do Sądu Najwyższego - Izby Dyscyplinarnej wniosek o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Rejonowego, któremu w prowadzonym śledztwie prokurator zamierza przedstawić zarzut popełnienia czynu z art. 178a § 1 k.k.

Nie jest to zatem postępowanie dyscyplinarne, do którego odnosi się postanowienie TSUE z 8 kwietnia 2020 r., lecz postępowanie o uchylenie immunitetu sędziowskiego przez wyrażenie zgody na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej, które reguluje art. 27 § 1 pkt la ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym – podsumowała Małgorzata Manowska .

(W załączniku poniżej przekazujemy pełną treść odpowiedzi I Prezes SN)

VII.510.80.2020

Sędzia Igor Tuleya zachował immunitet. RPO wyrażał wątpliwości co do jego ścigania

Data: 2020-06-09
  • Sędzia Igor Tuleya  nie będzie ścigany przez prokuraturę za rzekome przestępstwo nadużycia uprawnień w związku z ujawnieniem w 2017 r. informacji z umorzonego śledztwa ws. obrad Sejmu w Sali Kolumnowej
  • Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nieprawomocnie odmówiła 9 czerwca zgody na uchylenie jego immunitetu
  • RPO miał poważne wątpliwości, czy w ogóle można mówić o przestępstwie sędziego, który zgodnie z przepisami zarządził jawność posiedzenia

Jak wynika z komunikatu Sądu Najwyższego, SN stwierdził, że niemożlie było zakwalifikowanie czynu sędziego jako przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków, tj. jako tzw. „przestępstwa urzędniczego”  oraz jako ujawnienia wbrew przepisom ustawy informacji, z którą sędzia zapoznał się w związku z pełnioną funkcją. Sędzia był bowiem ustawowo uprawniony do wydania zarządzenia o jawności posiedzenia w przedmiocie rozpoznania zażalenia na postanowienie o umorzeniu śledztwa oraz do dopuszczenia do udziału w tym posiedzeniu przedstawicieli mediów. Uchwała nie jest prawomocna.

2 marca 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o informacje z związku z jego wnioskiem do Izby Dyscyplinarnej o zezwolenie na pociągnięcie sędziego Igora Tuleyi do odpowiedzialności karnej.  Ponadto RPO przedstawił Prokuratorowi Krajowemu wnioski zmierzające do zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela w tej sprawie.

RPO miał poważne wątpliwości, czy w ogóle można mówić o przestępstwie sędziego, który zgodnie z przepisami zarządził jawność posiedzenia. Kierował się on bowiem ważnym interesem publicznym i konstytucyjnymi prawami obywateli do informacji o przeniesieniu obrad.

A wobec podejrzenia fałszywych zeznań posłów, sędzia miał społeczny i moralny obowiązek, by ujawnić sprawę opinii publicznej.

Prokuratorskie postępowanie za ustne uzasadnienie decyzji sądu jest zaś niezgodne z podstawowymi obowiązkami sędziego i może wywołać tzw. „efekt mrożący”

Rzecznik zwracał ponadto uwagę, że w tej sprawie po raz pierwszy zastosowano tzw. "ustawę represyjną” z 20 grudnia 2019 r. Pominięto zaś uchwałę trzech izb Sądu Najwyższego, która 23 stycznia 2020 r. wskazała, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest niezależnym sądem.

A ewentualne uchylenie sędziemu Igorowi Tuleyi immunitetu i odsuniecie go od orzekania uniemożliwiłoby mu orzekanie w sprawach związanych z postępowaniami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w których zdecydował się zadać pytania prejudycjalne.

4 czerwca 2020 r. RPO napisał do Pierwszej Prezes SN Małgorzaty Manowskiej i premiera Mateusza Morawieckiego, że mimo postanowienia TS UE o zawieszeniu Izby Dyscyplinarnej, nadal są w niej wyznaczane sprawy o uchylenie immunitetu sędziów. 9 czerwca ma ona decydować m.in. o zgodzie na ściganie karne sędziego Igora Tulei.

Tymczasem decyzja TS UE oznacza zaprzestanie wszelkiej działalności orzeczniczej Izby. A niezastosowanie się do środków zabezpieczających TS UE może oznaczać dla Polski karę pieniężną i dalsze podważenie zaufania do polskiego sądownictwa.

Sędzia Igor Tuelya podziękował Adamowi Bodnarowi za jego zaangażowanie w obronę niezależności sądow i niezawisłości sędziów.

 

Zawieszona Izba Dysycyplinarna SN ma 9 czerwca decydować o immunitetach sędziów. RPO pisze do I Prezes SN i premiera

Data: 2020-06-04
  • Mimo postanowienia TS UE o zawieszeniu Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, nadal są w niej wyznaczane sprawy o uchylenie immunitetu sędziów
  • 9 czerwca ma ona decydować m.in. o zgodzie na ściganie karne sędziego Igora Tulei  
  • Tymczasem decyzja TS UE oznacza zaprzestanie wszelkiej działalności orzeczniczej Izby
  • Niezastosowanie się do środków zabezpieczających TS UE może oznaczać dla Polski karę pieniężną i dalsze podważenie zaufania do polskiego sądownictwa
  • RPO przypomina o tym Pierwszej Prezes SN Małgorzacie Manowskiej i premierowi Mateuszowi Morawieckiemu

Te wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich wiążą się z informacjami o kontynuowaniu działalności orzeczniczej przez Izbę Dyscyplinarną - mimo postanowienia Trybunału Sprawiedliwości UE z 8 kwietnia 2020 r. o jej zawieszeniu.

Co postanowił TS UE

Postanowienie zapadło w postępowaniu ze skargi o stwierdzenie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, wszczętym przez Komisję Europejską 25 października 2019 r. Zarzuty dotyczą naruszenia przez Polskę zasady skutecznej ochrony prawnej oraz uprawnienia sądów krajowych do występowania z wnioskami o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym.

Istotą tego postępowania jest ochrona niezawisłości i bezstronności sędziów przed wywieraniem na nich nacisku i wpływaniem na wydawane orzeczenia poprzez wykorzystywanie mechanizmu odpowiedzialności dyscyplinarnej. Taka ingerencja w niezawisłość sędziowską narusza wymogi zasady skutecznej ochrony prawnej, gwarantowanej przez prawo Unii. Narusza również zasady i gwarancje konstytucyjne (art. 2, art. 7, art. 10 ust. 1 i 2, art. 45 ust. 1, art. 173, art. 178 ust. 1 Konstytucji) i wymogi Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

TS UE postanowił zarówno o zawieszeniu stosowania przepisów ustawy SN ustanawiających ID, jak i o powstrzymaniu od przekazywania spraw zawisłych przed Izbą do rozpoznania przez skład niespełniający wymogów niezależności, wskazanych m.in. w wyroku TS z 19 listopada 2019 r.

- W mojej ocenie, każdy z dwu punktów postanowienia TS stanowi wystarczającą przesłankę do zaprzestania działalności orzeczniczej Izby Dyscyplinarnej SN w pełnym zakresie dotyczącym sędziów, do czasu wydania ostatecznego wyroku przez TS, względnie do czasu zmiany samego postanowienia zabezpieczającego – podkreśla Adam Bodnar.

TS zawiesił całość kompetencji Izby

Postanowienie TS należy interpretować jako zawieszenie działalności ID w odniesieniu do całości jej kompetencji orzeczniczej względem sędziów. Izba i jej członkowie nie mogą zatem podejmować żadnych działań judykacyjnych wobec sędziów. Zawieszenie nie może być obchodzone poprzez powoływanie się na kompetencje z innych ustaw, np. ustawy z 20 grudnia 2020 r. (tzw. ustawy represyjnej) czy też Prawa o ustroju sądów powszechnych.

W ocenie TS, którą podziela RPO, brak gwarancji niezależności ID może wyrządzić poważną i nieodwracalną szkodę unijnemu porządkowi prawnemu, polskiemu sądownictwu, zagrozić wartościom Unii, a także ochronie praw jednostek, na których straży Rzecznika stawia art. 208 ust. 1 Konstytucji.

Niezawisłość sędziowska jest gwarancją bezwzględną i niepodzielną. Nie można przyjąć, że organ - którego niezawisłość i bezstronność budzi zasadnicze wątpliwości z uwagi na okoliczności, w jakich został utworzony, jego cechy, a także sposób powołania jego członków - ma się powstrzymać od orzekania w sprawach sędziów w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej, a może orzekać w pozostałych sprawach dotyczących sędziów, np. w przedmiocie zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej.

Brak gwarancji niezależności, niezawisłości i bezstronności ID niesie zatem ze sobą zagrożenie dla niezależności, niezawisłości i bezstronności SN i sądów powszechnych, w całym zakresie orzekania ID. W konsekwencji postanowienie TS skutkuje koniecznością wstrzymania czynności ID nie tylko w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, lecz również w zakresie innych spraw dotyczących sędziów.

Tymczasem na wokandzie SN wciąż są rozpisywane są posiedzenia składów orzekających ID m.in. w takich właśnie sprawach.

Podstawową funkcją udzielenia przez TS środków tymczasowych było zabezpieczenie sędziów krajowych przed ingerencją ID w sferę ich niezawisłości i przed wykorzystywaniem systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej do politycznej kontroli orzeczeń sądowych.

Skoro takie ryzyko istnieje w przypadku postępowań dyscyplinarnych, to istnieje tym bardziej w odniesieniu do postępowań karnych. Decyzja ID - zezwalająca na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej - nie tylko wywołuje wobec niego skutki prawne, ale może być instrumentem naruszenia jego niezawisłości.

Otwiera też to drogę do wszczęcia czynności przez prokuraturę, która – z uwagi na podległość Prokuratorowi Generalnemu, a jednocześnie Ministrowi Sprawiedliwości, organowi władzy wykonawczej piastowanemu przez polityka – nie jest organem niezależnym. Zwiększa to ryzyko politycznego wpływu na niezawisłość sędziowską.

Postanowienie TS UE jest dla Polski wiążące

RPO przypomina, że w prawomocnym orzeczeniu z 5 grudnia 2019 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że ID nie jest sądem w rozumieniu ani art. 47 Karty Praw Podstawowych UE, ani art. 6 EKPC, ani art. 45 ust. 1 Konstytucji. Identyczna konkluzja -  rozszerzona jeszcze o brak zgodności ID z wymogami art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE oraz art. 175 ust. 2 Konstytucji - wynika również z uchwały połączonych izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r.

- Mimo wyrażanego przez Panią Prezes publicznie krytycznego stanowiska, wyrok ten oraz uchwała SN są wiążące i muszą być przestrzegane – podkreśla Adam Bodnar.

RPO zna wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 20 kwietnia 2020 r. i jego postanowienie z 21 kwietnia 2020 r. Jednak działania TK w tych sprawach budzą zasadnicze wątpliwości prawne. A zgodnie ze stanowiskiem TS opinie wyrażone w tych orzeczeniach TK muszą być pominięte przez sąd orzekający w konkretnej sprawie - jeżeli ich uwzględnienie prowadziłoby do ograniczenia możliwości stosowania wyroku TS z 19 listopada 2019 r.

Te orzeczenia TK nie wpływają zatem również na stosowanie uchwały SN z 23 stycznia 2020 r. oraz uprawnienia i obowiązki sadów krajowych wynikające z prawa Unii, a doprecyzowane uchwałą SN. Jednoznacznie przesądza o tym wyrok TS w sprawie C-416/10 (Križan i inni). Zgodnie z nim sąd krajowy nie powinien uwzględniać oceny sądu wyższej instancji, ani sądu konstytucyjnego, jeżeli uzna, że ocena ta nie jest zgodna z prawem Unii.

Postanowienie TS wiąże Polskę jako państwo, jako podmiot prawa międzynarodowego, a zarazem członka UE związanego zasadą lojalnej współpracy. Objęte jest ono unijną zasadą prymatu, ma pierwszeństwo przed niezgodnymi z nim krajowymi aktami prawnymi. Wiąże wszystkie organy krajowe w zakresie ich kompetencji, w tym SN, ID, wszystkie składy orzekające SN oraz organy administracyjne SN.

TK stracił zdolność do rzeczywistej kontroli konstytucyjności prawa

Z tego powodu RPO krytycznie ocenia wniesienie przez jednoosobowy skład ID SN pytania prawnego do TK (sygn. akt P 7/20), zmierzającego do pozbawienia skuteczności postanowienia zabezpieczającego TS. TK nie ma bowiem żadnych kompetencji do oceny orzeczeń TS. RPO przystąpił do tego postępowania w TK i wniósł o jego umorzenie z uwagi na niedopuszczalność orzeczenia.

- Pani Prezes, jako uznana procesualistka, jest niewątpliwie świadoma natury i skali naruszeń prawa przy obsadzaniu Trybunału Konstytucyjnego w 2015 r. oraz w latach kolejnych, a następnie przy kształtowaniu i obsadzaniu w 2018 r. nowej Krajowej Rady Sądownictwa, jak również w późniejszym procesie nominowania sędziów Sądu Najwyższego – pisze Adam Bodnar.

Zmiany wprowadzone w TK spowodowały bowiem, że organ ten faktycznie utracił zdolność przeprowadzania rzeczywistej kontroli konstytucyjności prawa. Intencją pytania nie jest w istocie ochrona Konstytucji, ale uzyskanie ochrony stanu niekonstytucyjnego, a jednocześnie naruszającego unijny porządek prawny.

Ignorowanie postanowienia TS UE może mieć poważne konsekwencje

Wobec niezastosowania się do środków zabezpieczających TS UE Polsce grożą poważne, negatywne konsekwencje. Komisja Europejska może wnieść do Trybunału wniosek dodatkowy o okresową karę pieniężną. TS może również z urzędu uzupełnić dotychczas zarządzone środki tymczasowe o kolejne. Brak wykonania środka tymczasowego może także być źródłem odpowiedzialności odszkodowawczej państwa względem podmiotów prywatnych, których prawa mogą doznać uszczerbku.

Niepodporządkowanie się postanowieniu zabezpieczającemu TS będzie dalej obniżać wiarygodność SN i podważać zaufanie do polskiego sądownictwa. To  będzie zaś mieć znaczenie dla uczestnictwa polskiego wymiaru sprawiedliwości w europejskiej przestrzeni prawnej i mechanizmów wzajemnego uznawania i wykonywania orzeczeń sądowych, co będzie bezpośrednio ujemnie wpływać na realizację praw jednostek.

W związku z tym Rzecznik przedstawił zarówno I Prezes SN, jak i Prezesowi Rady Ministrów te uwagi, zmierzające do zapewnienia skutecznej ochrony praw i wolności obywatelskich, w tym prawa do niezależnego, niezawisłego i bezstronnego sądu oraz zasady skutecznej ochrony prawnej.

W piśmie do premiera Mateusza Morawieckiego RPO wskazał, że członkowie rządu szereg razy podważali właściwość TS do orzekania w sprawach niezawisłości sędziów polskich. - Argumentacja ta jest fałszywa, i wielokrotnie była już merytorycznie odparta w orzecznictwie sądowym i literaturze, z czego Pan Premier, jako ekspert prawa europejskiego zdaje sobie sprawę – dodał Adam Bodnar.

Zwrócił się też do premiera o stanowisko w tej sprawie, a także o podjęcie wszelkich niezbędnych działań dla zapewnienia pełnej skuteczności postanowieniu Trybunału Sprawiedliwości oraz jego przyszłemu wyrokowi.

Rząd polski był zobowiązany do powiadomienia Komisji Europejskiej o środkach podjętych w celu pełnego zastosowania się do postanowienia TS UE. Informacje mediów wskazują, że ten obowiązek premier wykonał. Nie jest jednak znana treść tego powiadomienia. RPO poprosił zatem o jego przekazanie.

VII.510.80.2020

Diagnoza stanu polskiego sądownictwa. Materiał RPO dla sejmowego zespołu ekspertów "okrągłego stołu"

Data: 2020-06-02
  • Jakie są najważniejsze problemy polskiego sądownictwa, które utrudniają realizację konstytucyjnego prawa obywateli do sądu, wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Swą obszerną diagnozę w tej sprawie Adam Bodnar przekazał sejmowemu zespołowi ekspertów, powołanemu przez "okragly stół"
  • Materiał RPO opiera się głównie na skargach ludzi, wskazujących na niedoskonałości w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości
  • Głównym ich powodem wydaje się wzrost liczby spraw wpływających do sądów

Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski zaprosił Rzecznika do prac Zespołu Ekspertów ds. bieżących wydarzeń  w wymiarze sprawiedliwości. Celem tego „okrągłego stołu”  jest wypracowanie projektów ustaw dotyczących aktualnych problemów sądownictwa, związanych z Krajową Radą Sądownictwa, Sądem Najwyższym oraz sądami powszechnymi.

RPO przedstawił kierunkowe propozycje, które mogą pozwolić, aby planowane reformy sądownictwa były zgodne z konstytucyjną zasadą trójpodziału władz, niezależności sądownictwa oraz służyły lepszemu zagwarantowaniu obywatelom konstytucyjnego prawa do sądu.

Adam Bodnar podkreśla, że jego rolą nie jest proponowanie konkretnych rozwiązań legislacyjnych, ale przede wszystkim wskazywanie na problemy istotne z punktu widzenia praw człowieka. A chodzi głównie o zapewnienie każdemu prawa do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Przedstawiona lista postulatów zmian nie ma  wyczerpującego charakteru, ale może stanowić istotny wkład w dalszą dyskusję. Wskazane problemy wynikają ze skarg wpływających do Biura RPO. Odzwierciedlają one oczekiwania obywateli, którzy mieli styczność z sądownictwem i wskazują na niedoskonałości w jego funkcjonowaniu. Głównym ich powodem wydaje się wzrost liczby spraw wpływających do sądów. To nad tym problemem trzeba się pochylić i znaleźć takie rozwiązania, które dużą część tych spraw, bez uszczerbku dla ochrony praw jednostki, przekażą do rozstrzygnięć w trybie procedur pozasądowych.

Postulaty dotyczące usprawnienia procedur sądowych

Postulat implementacji dyrektyw UE dotyczących praw procesowych

Do polskiego porządku prawnego wciąż nie zostały wdrożone dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE z  22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym oraz 2016/1919 z 26 października 2016 r. w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym. RPO wielokrotnie zwracał się już w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości

Pierwsza dyrektywa wymaga m.in. zapewnienia, aby kontakt z adwokatem był możliwy przed dokonaniem pierwszych czynności procesowych z udziałem podejrzanego. Tymczasem polskie przepisy nie uzależniają możliwości przesłuchania od kontaktu z adwokatem, o którym mowa w dyrektywie, a wręcz dopuszczają prowadzenie przesłuchania pod nieobecność już ustanowionego obrońcy. Ponadto przepisy polskie nie zapewniają wymaganej dyrektywą bezwzględnej poufności kontaktów podejrzanego z adwokatem.

Druga dyrektywa gwarantuje podejrzanym dostęp do obrońcy z urzędu jeszcze przed pierwszym przesłuchaniem w postępowaniu przygotowawczym. Tymczasem żaden przepis k.p.k. nie przewiduje tego obowiązku w prawie polskim. Złożenie przez podejrzanego wniosku o przyznanie obrońcy z urzędu nie tamuje możliwości prowadzenia z nim czynności procesowych.

Postulat zapewnienia pokrzywdzonemu realnej możliwości odwołania się od wyroku nakazowego

Strony postępowania otrzymują odpis wyroku nakazowego i mogą wnieść od niego sprzeciw. Pokrzywdzony ma taką możliwość tylko wtedy, gdy zgłosi udział w postępowaniu w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Przepisy dopuszczają zakończenie sprawy bez informowania o tym pokrzywdzonego uniemożliwiając mu zakwestionowanie wyroku nakazowego. Przepisy powinny umożliwiać pokrzywdzonemu skuteczne wykonywanie jego uprawnień.

Postulat dostosowania sposobu doręczania pism procesowych oraz innej dokumentacji sądowej w postępowaniu karnym do obecnego poziomu rozwoju technologiczno-społecznego

Obecny system doręczeń dokumentacji sądowej jest anachroniczny. Nie wykorzystuje możliwości, jakie daje współczesny rozwój technologii cyfrowych. W polskim procesie karnym przekazywanie pism procesowych za pośrednictwem telefaksu lub poczty elektronicznej jest niewystarczająco wykorzystywane. W sądach i prokuraturach ze względu na brak bezpośredniego potwierdzenia otrzymania korespondencji korzystanie z poczty elektronicznej przy pismach procesowych traktowane jest wyłącznie pomocniczo.

Postulat wprowadzenia zażalenia na odmowę udziału pokrzywdzonego w charakterze oskarżyciela posiłkowego

Trybunał Konstytucyjny uznał, że na odmowę dopuszczenia do udziału w postępowaniu sądowym pokrzywdzonego w charakterze oskarżyciela posiłkowego ubocznego powinno przysługiwać zażalenie. Tymczasem w praktyce obywatele napotykają na problemy z przywróceniem terminu do dokonania danej czynności procesowej.

Postulat szerszej ochrony danych nieletnich w ramach przepisów o Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym danych nieletnich

Niezamierzonym skutkiem ujawnienia danych sprawcy w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym stała się wtórna wiktymizacja ofiar przestępstw seksualnych, a także stygmatyzacja rodzin sprawców. Problematyczny jest także fakt umieszczania w Rejestrze danych nieletnich, którzy dopuścili się czynów karalnych na tle seksualnym. Problemy te nadal pozostają nierozwiązane i zdaniem Rzecznika wymagają reakcji ustawodawcy.

Postulat pilnego upowszechnienia elektronicznych doręczeń w postępowaniu cywilnym

RPO negatywnie ocenia brak działań umożliwiających elektroniczne wnoszenie pism procesowych do sądu w sprawach cywilnych, jak również doręczenia elektroniczne – mimo że stosowne rozwiązania wprowadzały do Kodeksu postępowania cywilnego jego nowelizacje jeszcze z lat 2012-2015. Sytuacja ta jest szczególnie niekorzystna dla obywateli w okresie epidemii.  Obecnie więc w postępowaniu cywilnym (poza wyjątkiem w postaci elektronicznego postępowania uproszczonego) nadal nie ma żadnej możliwości składania pism procesowych za pośrednictwem systemów teleinformatycznych, nawet poprzez platformę ePUAP, w postaci pism podpisanych kwalifikowanym podpisem elektronicznym.

Postulat wprowadzenia informacji na zawiadomieniach o pozostawieniu przesyłki sądowej w placówce pocztowej (awizach) o nadawcy przesyłki

Nieodebranie przez adresata przesyłki pozostawionej w placówce pocztowej lub urzędzie gminy (po dwukrotnym pozostawieniu awizo
w skrzynce pocztowej) powoduje przyjęcie fikcji prawnej doręczenia przesyłki. Pociąga to za sobą wszelkie skutki doręczenia. Ewentualne terminy procesowe liczy się wówczas od ostatniego dnia, kiedy była możliwość odebrania przesyłki.

Postulat wywierania skutku przez pismo nadane do sądu za pośrednictwem dowolnego operatora pocztowego

W procedurze cywilnej (a także sądowoadministracyjnej, administracyjnej i podatkowej) skutek wniesienia pisma bezpośrednio do sądu może być osiągnięty tylko, jeżeli pismo to zostanie nadane za pośrednictwem operatora wyznaczonego, a nie innego operatora pocztowego. We wszystkich procedurach zasadą jest, że nadanie pisma procesowego pocztą przed upływem terminu na jego wniesienie skutkuje zachowaniem terminu – w takim przypadku „decyduje data stempla pocztowego”. Taki skutek osiąga się jednak tylko wówczas, gdy skorzysta się z usług operatora wyznaczonego, którym jest obecnie Poczta Polska S.A. Odmiennie jest w procedurze karnej, w której, dla zachowania terminu, wystarczy nadanie pisma „w placówce podmiotu zajmującego się doręczaniem korespondencji na terenie Unii Europejskiej”. Zdarza się że strona procesu nada pismo przed upływem terminu za pośrednictwem innego (w szczególności tańszego) operatora pocztowego i jeśli pismo to wpłynie do sądu po upływie terminu – jest odrzucane.

Postulat zwiększenia skuteczności instytucji pozwu zbiorowego

Obecne regulacje nie sprzyjają grupowemu dochodzeniu roszczeń. Pozwy zbiorowe są rzadko stosowane, procedowanie nad nimi jest długotrwałe, a większość z tych, które zostały w latach 2010-2015 rozpoznane, zostało odrzucone lub zwrócone bez merytorycznego badania., Rzecznik postulował kompleksową nowelizację procedury grupowego dochodzenia roszczeń. Minister Rozwoju poinformował, że prace nad zmianami legislacyjnymi, w szczególności w zakresie dochodzenia roszczeń przez małych i średnich przedsiębiorców, trwają.

Postulat likwidacji nowo wprowadzonej opłaty 100 zł od uzasadnienia każdego postanowienia lub zarządzenia sądu, jako warunku jego zaskarżenia

Ubiegłoroczna nowelizacja Kpc wprowadziła m.in. zasadę, że warunkiem zaskarżenia orzeczenia jest uprzednie złożenie wniosku o sporządzenie i doręczenie jego uzasadnienia; opłata wynosi 100 zł. Reguła ta dotyczy każdego orzeczenia i zarządzenia, nawet w drobnych sprawach. A to w sposób nieproporcjonalny ogranicza prawo do sądu. Taka opłata jest najbardziej dotkliwa dla osób niezamożnych, korzystających z pomocy państwa w postępowaniu cywilnym.

Niespójność konstrukcji zażalenia w znowelizowanym Kodeksie postępowania cywilnego

Nowelizacja Kpc zmieniła również tryb zaskarżania tzw. orzeczeń wpadkowych (incydentalnych). Poza koniecznością wcześniejszego złożenia wniosku o uzasadnienie, ustawodawca podzielił postanowienia na kilka grup, wprowadzając osobne regulacje dotyczące zażaleń od postanowień sądu pierwszej oraz drugiej instancji, a także wskazując, które z tych środków rozpoznaje sąd tej samej instancji (tzw. zażalenia poziome). W rezultacie strona nie wie, czy od danego orzeczenia w ogóle przysługuje zażalenie, a jeśli tak – w jakim trybie i który sąd (której instancji, w jakim składzie) ma je rozpoznać

Niemożność wyeliminowania przez stronę funkcjonujących równolegle w obrocie różnych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie

Nazbyt często zdarza się, że w obrocie funkcjonują dwa różne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. Blokuje to działania spadkobierców.  W takich sytuacjach jedynym rozwiązaniem pozostaje wniesienie przez Rzecznika skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego (lub jeśli jest jeszcze na to termin -skargi o wznowienie postępowania). Nie  jest to jednak prawidłowym rozwiązaniem problemu, który z istoty swojej ma charakter systemowy i wynika przede wszystkim z braku rozwiązań ustawowych

Postulat wprowadzenia do systemu prawa możliwości zaskarżenia do sądu administracyjnego bezczynności w rozpoznaniu skargi, wniosku oraz petycji

Częstym przedmiotem skarg kierowanych do RPO są przypadki bezczynności w rozpoznawaniu skarg, wniosków oraz petycji. W przypadku niedochowania przez organ właściwy do ich załatwienia ustawowych terminów, brak jest możliwości ich skutecznego dyscyplinowania. Nie ma bowiem możliwości zaskarżenia bezczynności w rozpoznaniu skargi, wniosku, bądź petycji.

Postulat wprowadzenia pouczeń o możliwości złożenia wniosku o umorzenie, odroczenie lub rozłożenie na raty opłaty kancelaryjnej od wniosku o wydanie odpisu wyroku z uzasadnieniem

Procedura sądowoadministracyjna przewiduje obowiązek uiszczenia opłaty od wniosku o wydanie odpisu wyroku z uzasadnieniem. Jego uzyskanie jest niezbędnym warunkiem złożenia skargi kasacyjnej. Osoby, których na to nie stać, mogą rezygnować ze złożenia wniosku o wydanie odpisu wyroku z uzasadnieniem i pozbawiać się w ten sposób możliwości jego zaskarżenia. Tymczasem, istnieje możliwość umorzenia, odroczenia lub rozłożenia na raty tej opłaty, o czym jednak zainteresowani nie są pouczani.

Zmiany dotyczące rozpoznawania spraw sądowoadministracyjnych na posiedzeniu niejawnym w związku z przeciwdziałaniem epidemii COVID-19

Istnieje problem rozpoznawania spraw sądowoadministracyjnych na posiedzeniu niejawnym. Gdy dany sąd administracyjny nie będzie dysponował odpowiednim wyposażeniem technicznym umożliwiającym przeprowadzenie rozprawy na odległość, przewodniczący będzie mógł skierować do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym każdą sprawę, jeżeli uzna, że istnieje konieczność jej rozpoznania, a zdrowie stron (uczestników) i składu orzekającego byłoby nadmiernie zagrożone w przypadku zarządzenia tradycyjnej rozprawy. Pozbawia przez to strony postępowania prawa do osobistego udziału w czynnościach procesowych, a także prawa do bycia wysłuchanym.

Konieczność uregulowania przepisów dotyczących uprawnień i obowiązków kuratorów sądowych, obecnych przy kontaktach rodziców z dzieckiem

Brak jest szczegółowego uregulowania praw i obowiązków kuratorów sądowych w postępowaniu wykonawczym, realizujących orzeczenia sądów regulujące kontakty rodziców z dzieckiem w obecności kuratora. Z przepisów wykonawczych wynika jedynie, że kurator ma stawić się w określonym przez sąd miejscu i terminie, być obecnym przez cały czas trwania kontaktu, a jego zadaniem jest dbałość o to, aby kontakt nie trwał dłużej niż postanowił sąd. Tak ogólnikowa regulacja jest niewystarczająca, o czym świadczy duża liczba skarg.

Nadzór nad kuratorską służbą sądową

Niedostateczny jest też system nadzoru nad kuratorską służbą sądową. Z ustawy wynika tylko ogólna kompetencja nadzorcza kuratora okręgowego, bez określenia szczegółów.  W ocenie NIK funkcjonowanie kuratorskiej służby sądowej jest obarczone licznymi, istotnymi mankamentami o charakterze systemowym, które nie zostały dotychczas w pełni wyeliminowane.

Regulacja badań DNA w sprawach o pochodzenie dziecka

Kolejni Rzecznicy Praw Obywatelskich wskazują na konieczność uregulowania procedury i standardów badań DNA dokonywanych w toku postępowań cywilnych. Początek korespondencji w tej sprawie, początkowo kierowanej do Ministra Sprawiedliwości, a później do Ministra Zdrowia, nastąpił w 2001 r. i mimo ponawianych wystąpień Rzecznika nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Według NIK w związku z brakiem kompleksowych regulacji oraz brakiem nadzoru nad obszarem genetyki, istnieje wysokie ryzyko pomyłek oraz błędnej interpretacji wyników, a także niewystarczającej ochrony danych genetycznych osób badanych. Wpływ, jaki wyniki badań DNA w cywilnych postępowaniach sądowych wywierają na losy rodzin, prawa dziecka oraz stan cywilny jednostek, powoduje, że niezbędne i konieczne jest szybkie opracowanie standardów medycznych ich przeprowadzania, pozwalających na  zagwarantowanie ich rzetelności.

Definicja opieki/pieczy naprzemiennej

Obecnie opieka czy piecza naprzemienna nie jest nigdzie zdefiniowana, zaś zwrot ten pojawia się jedynie w ustawie z 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, potocznie nazywanej ustawą 500+. Taka forma pieczy nie pojawia się zaś w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, ani  Kodeksie postępowania cywilnego.

Zmiany w postępowaniu o wykonywaniu kontaktów

Obywatele skarżą się na niejasność i długotrwałość nieskuteczność procedury w sprawach o wykonywanie kontaktów (art. 59815 i nast. KPC). W niektórych przypadkach uprawniony do kontaktów rodzic może zgłaszać skargi na wykonywanie kontaktów w celu uzyskania dla siebie kwoty pieniężnej i odzyskania w ten sposób płaconych na dziecko alimentów. Nie wykształciła się jednolita praktyka i linia orzecznicza sądów powszechnych, co wywołuje niepewność prawną obywateli. W przypadku niektórych rodziców, którzy pomimo zasądzania kolejnych kwot pieniężnych nadal uniemożliwiają uprawnionym wykonywanie kontaktów, zadłużenie urosło nawet do kilkudziesięciu tysięcy zł.

Alimenty natychmiastowe – tablice alimentacyjne

RPO uczestniczył w pracach parlamentarnych  w celu wprowadzenie do polskiego systemu prawnego tzw. tablic czy tabel alimentacyjnych. Nie zakończyły się one sukcesem. W uprzedniej kadencji Parlamentu pojawił się projekt tzw. „alimentów natychmiastowych” czy „podstawowych”, których idea podobna była do idei tablic alimentacyjnych: wprowadzenia zależnych od wieku dziecka i ustalanych w połączeniu z obiektywnymi wskaźnikami ekonomicznymi alimentów podstawowych. Dopiero gdy przedstawiciel ustawowy dziecka uznałby, że w konkretnej sytuacji procesowej dziecku należą się alimenty w innej, wyższej wysokości, występowałby do sądu, który prowadziłby – tak jak dotychczas – pełne postępowanie dowodowe.

W stanie epidemii rozwiązanie takie mogłoby skutecznie pomóc w szybkim dostosowaniu kwoty alimentów do zmienionych warunków gospodarczych, bez angażowania sądów. Niezależnie od ostatecznej formuły,  zdjęcie z sądów obowiązku ustalania możliwości zarobkowych zobowiązanej osoby i potrzeb dziecka umożliwiłoby znaczne odciążenie sądów rodzinnych.

Reprezentacja dziecka w postępowaniu sądowym i wysłuchanie go

Obowiązek wysłuchania dziecka znajduje się w Kpc, ale wysłuchanie to przyjmuje rozmaitą formę i nie jest dostatecznie rozpowszechnionym środkiem procesowym w sporach rodzinnych przed sądami. Wysłuchanie dziecka powinno być obowiązkowym elementem każdego postępowania, które może dotyczyć jego osoby czy majątku, zaś odstąpienie od tego obowiązku może być jedynie wyjątkiem. Wysłuchanie to powinno zostać sformalizowane.

RPO postuluje też, by w toku postępowań sądowych dotyczących osoby i interesów dziecka, miało ono własnego przedstawiciela procesowego, odrębnego od rodziców. Takie rozwiązanie pozwoliłoby na właściwą reprezentację interesów dziecka, które nie muszą i często nie są tożsame z interesem jego rodziców – czy jednego z rodziców.

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie

Niezwłoczna reakcja państwa musi następować już na jej pierwsze sygnały. Istotnym zagadnieniem, na które należy zwrócić uwagę, jest kwestia odpowiedniego uregulowania środków ochrony ofiary w ramach i poza toczącym się postępowaniem karnym. Niezależnie od dokonanych już zmian w tej kwestii, nadal zachodzi potrzeba usprawnienia procesu rozpatrywania wniosków o zobowiązanie osoby stosującej przemoc w rodzinie do opuszczenia mieszkania na podstawie art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. RPO z zadowoleniem przyjął uchwalenie ustawy z 30 kwietnia 2020 r., która wprowadza istotne zmiany w tym zakresie.

Implementacja dyrektywy o prawach ofiar 

Rzecznik nieustannie zwraca uwagę na pozycję pokrzywdzonego w postępowaniu karnym w kontekście standardów wynikających z dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw. Wzór pouczenia pokrzywdzonego nie jest sporządzony przystępnym językiem, zrozumiałym dla przeciętnej osoby, czego wymaga dyrektywa.  Należy także zapewnić ofiarom, zwłaszcza pokrzywdzonym przestępstwem o charakterze seksualnym, wolność od zbędnych pytań dotyczących ich życia prywatnego.

Postulaty dotyczące dostępu do wymiaru sprawiedliwości dla osób z niepełnosprawnościam

  • Konieczność zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia i wdrożenia modelu wspieranego podejmowania decyzji
  • Przyznanie wszystkim osobom z  niepełnosprawnościami zdolności procesowej, a także podjęcie odpowiednich środków w  celu zapewnienia tym osobom wsparcia, którego mogą potrzebować przy korzystaniu z tej zdolności.
  • Potrzeba nowelizacji k.p.c. w zakresie, w jakim nie przewiduje
    obligatoryjnego wysłuchania osoby ubezwłasnowolnionej przed wydaniem orzeczenia co do istoty sprawy.
  • Regulacje dotyczące zasad składania oświadczeń woli powinny przewidywać różne formy komunikacji z osobami z niepełnosprawnościami,
  • do udostępniania usług tłumacza migowego zobowiązane były wszystkie instytucje finansowane ze środków publicznych, w tym instytucje wymiaru sprawiedliwości.\

Sędziowie

Postulat umożliwienia wniesienia środka zaskarżenia od decyzji Ministra Sprawiedliwości w przedmiocie odwołania sędziego z delegacji do innego sądu oraz określenia przesłanek, jakimi powinien kierować się Minister Sprawiedliwości, odwołując sędziego z delegacji

Dziś Prawo o ustroju sądów powszechnych nie nakłada na Ministra Sprawiedliwości obowiązku uzasadniania decyzji w przedmiocie odwołania sędziego z delegacji do innego sądu. Brak jest również przesłanek, jakimi powinien kierować się Minister odwołując sędziego z delegacji. Mechanizm ten – w przypadkach delegacji sędziów do sądów wyższej instancji – może być wykorzystywany jako forma kary lub nacisku na delegowanego sędziego. Powinna też  być możliwość wniesienia przez sędziego środka zaskarżenia do sądu na decyzję ministra.

Postulat umożliwienia sędziom odwołania się od decyzji Ministra Sprawiedliwości odmawiającej przeniesienia na inne miejsce służbowe

Chodzi o umożliwienie sądowej, niezależnej kontroli decyzji Ministra Sprawiedliwości w przedmiocie przeniesienia sędziego na inne miejsce służbowe. Obecnie nie ma środków zaskarżenia w przypadku, gdy Minister Sprawiedliwości nie uwzględni jego wniosku o przeniesienie na inne miejsce służbowe.

Postulat pilnego przyjęcia kompleksowej ustawy o biegłych sądowych

Jednym z największych wyzwań dla wymiaru sprawiedliwości, który w znaczący sposób wpłynąłby na zwiększenie sprawności postępowań, jest pilne wprowadzenie kompleksowej ustawy o biegłych sądowych. Obecny model nie gwarantuje bowiem powoływania osób, które zapewniają prawidłowe merytorycznie, rzetelne i terminowe opinii. Niewystarczająca regulacja prawna instytucji biegłych sądowych i rozproszenie regulacji już istniejących powoduje szereg problemów prawnych i faktycznych.

Postulat zagwarantowania odpowiedniej liczby lekarzy sądowych

Brak jest sprawnego funkcjonowania instytucji lekarzy sądowych. A odrzucają wnioski obywateli o odroczenie rozprawy z uwagi na brak przedłożenia zaświadczenia od lekarza sądowego przez zobowiązaną do stawiennictwa  osobę, gdy dostęp do lekarza sądowego z przyczyn niezależnych od niej jest niemożliwy lub znacznie utrudniony. Nie gwarantuje to obywatelom prawa do rzetelnego procesu sądowego.

Postulat równego dostępu do stanowiska asesora sądowego

Zapewnienie równego dostępu do stanowisk w wymiarze sprawiedliwości poprzedzających dojście do zawodu sędziego, tj. referendarza sądowego, asystenta sędziego, a obecnie asesora sądowego, pozostaje w ciągłym zainteresowaniu RPO. Uprzywilejowanie aplikantów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w dostępie do zawodów poprzedzających objęcie stanowiska sędziego stanowi dyskryminację osób, które odbyły aplikację sędziowską na tzw. starych zasadach. 

Postulat ustawowego określenia uprawnień pracowników ochrony w budynkach sądowych

Z Prawa o sądach mnie sposób wyinterpretować uprawnienia pracowników ochrony do przeglądania bagażu osób wchodzących do sądów w przypadku podejrzenia wnoszenia przez nie niebezpiecznych przedmiotów. Nie jest dopuszczalne, aby kwestie te, jak ma to miejsce w praktyce, były regulowane w regulaminie sądu. Sprawa wymaga uregulowania na poziomie ustawowym.

Postulaty związane z dotychczasowymi zmianami w wymiarze sprawiedliwości i koniecznością zapewnienia prawa do niezależnego sądu

Mimo kilkunastu reform na przestrzeni ostatnich kilku lat kolejne rozwiązania budzą coraz więcej wątpliwości co do ich zgodności z Konstytucją i prawem europejskim. Ewentualna całościowa reforma wymiaru sprawiedliwości powinna usunąć nowe, kontrowersyjne rozwiązania prawne, których dalsze funkcjonowanie zagraża niezależności sądownictwa. Tym samym należy pochylić się nad zmianą przepisów dotyczących:

  • powoływania sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa;
  • odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, w szczególności kar dyscyplinarnych;
  • organizacji Sądu Najwyższego, wyboru I Prezesa SN, właściwości izb SN;
  • ochrony danych osobowych i prawa do prywatności sędziów;
  • udziału sędziów w życiu publicznym, mając na uwadze przysługujące im prawa podstawowe;
  • uprawnień Ministra Sprawiedliwości z zakresu nadzoru nad organizacją wymiaru sprawiedliwości;

Wskazane powyżej regulacje powinny zostać poddane rewizji pod kątem ich zgodności z Konstytucją, w szczególności - prawa do sądu i zasady podziału władz. Obecnie wprowadzane zmiany ze naruszenie wynikających z tych norm standardów, a także generują wiele problemów z zakresu pewności prawa w związku z nieprawidłowościami przy powoływaniu sędziów oraz członków organów władzy sądowniczej.

Postępowania w sprawach odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów

Obecny mechanizm odpowiedzialności dyscyplinarnej narusza zasadę niezawisłości sędziowskiej poprzez uzasadnione ryzyko sprawowania kontroli politycznej nad treścią orzeczeń sądowych. Ustawa z 20 grudnia 2019 r.  wprowadziła liczne zmiany dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Ustawodawca zamierza w istocie przekazać pełnię władzy w ręce organów dyscyplinarnych, które będą mogły w sposób niekontrolowany przez prawo, samodzielnie i bez ograniczeń ustawowych, ustalać, jakie zachowanie jest bądź nie jest deliktem dyscyplinarnym. Tak wysoki stopień niepewności prawnej należy uznać za  stan niedopuszczalny w demokratycznym państwie prawa. Wątpliwości budzi także brak odpowiednich gwarancji procesowych dla sędziów w związku z przysługującym im prawem obrony, szczególnie w związku z wątpliwościami co do  umocowania i zgodności obecnego kształtu Izby Dyscyplinarnej SN z zasadą niezależności sądownictwa.

Zgodność ustroju Sądu Najwyższego z wymogami prawa Unii Europejskiej

Palącym problemem jest konieczność zapewnienia zgodności polskiego ustroju sądownictwa z wymogami prawa Unii Europejskiej w związku m.in. z orzecznictwem w sprawach przeciwko Polsce przed Trybunałem Sprawiedliwości UE oraz z prowadzonym przez Komisję Europejską postępowaniem w sprawie naruszenia art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej. W świetle tych wymogów Izba Dyscyplinarna SN wymaga zniesienia lub znacznego przekształcenia. Podobne wątpliwości dotyczą Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Dotyczą one zarówno kwestii prawidłowego umocowania sędziów do orzekania w kontekście standardu niezależności sądownictwa, jak i zakresu kompetencji Izb.

Konieczność rewizji przepisów o ustroju sądów powszechnych pod kątem skuteczności instytucji wyłączenia sędziego

Sędzia może być wyłączony na swe żądanie lub na wniosek strony, w przypadku istnienia okoliczności stwarzających wątpliwość co do jego bezstronności w danej sprawie. Obecnie toczy się dyskusja nad dopuszczalnością wniosku o wyłączenie sędziego opartego o zarzut braku niezależności sędziego związany z wadliwością jego powołania przez Prezydenta RP na wniosek nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Katalog przyczyn mogących być podstawą wyłączenia sędziego powinien być w zasadzie nieograniczony.

Wątpliwości dotyczące Systemu Losowego Przydziału Spraw w sądach powszechnych

System Losowego Przydziału Spraw w sądach powszechnych budzi szereg wątpliwości dotyczących rzeczywistej bezstronności działania systemu. Algorytm stworzony na potrzeby losowania nie jest znany. Brak kodu źródłowego nie pozwala ustalić, w jaki sposób następuje dobór sędziów do konkretnych spraw. Wynik losowania budzi wątpliwości obywateli, którzy podnoszą wiele zastrzeżeń. A systemem losowania sędziów nie został objęty ani Trybunał Konstytucyjny, ani Sąd Najwyższy.

Pozostałe postulaty zmian w wymiarze sprawiedliwości

Koszty postępowania sądowego, które musi ponieść osoba niebędąca stroną postępowania

Obywatele wskazują, że w zakresie kosztów, które musi ponieść świadek, przepisy zarówno postępowania cywilnego, jak i karnego nie przystają do warunków społeczno-gospodarczych. Zwrot utraconego dochodu lub wynagrodzenia ograniczono, wskazując, że górną granicę  należności stanowi równowartość 4,6% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (w 2019 r. maksymalny pułap zwrotu był równy 82,31 zł). Taka kwota jest rażąco niska, jeśli weźmie się pod uwagę warunki gospodarcze i przepisy dotyczące wynagrodzenia minimalnego. Wymaga to pilnej interwencji ustawodawcy.

Realizacja obowiązków informacyjnych sądu (pouczenia)

Istotne jest uregulowanie i ujednolicenie treści pouczeń udzielanych stronom postępowania cywilnego i karnego. We wzorach pouczeń brak jest m.in. wskazania tego, kto, kiedy, jak i gdzie składa określone pismo procesowe lub  dokonuje określonej czynności prawnej.  Osoba nieposiadająca wykształcenia prawniczego nie dowie się o swojej sytuacji prawnej oraz o możliwościach działań, bez konieczności pomocy podmiotu profesjonalnego. Język wzorów nie jest językiem prostym i przystępnym; często stosuje się specjalistyczną, hermetyczną terminologię.

Inne

Do pozostałych zagadnień, które wymagają rozważenia należą także m.in.:

  • zmniejszenie zakresu kognicji sądów przy jednoczesnym zachowaniu standardów wynikających z prawa do sądu, o którym mowa w art. 45 Konstytucji RP;
  • potrzeba wsparcia sędziów poprzez zwiększenie liczby asystentów sędziów;
  • wprowadzenie polubownego dochodzenia należności w egzekucji komorniczej;
  • postulat wprowadzenia specjalizacji sędziów;
  • dofinansowanie i usprawnienie pracy sekretariatów sądowych;
  • wzmocnienie udziału czynnika społecznego w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości

VII.071.7.2020

RPO: sędziowie mogli wyrażać zaniepokojenie planowanymi na 10 maja wyborami korespondencyjnymi na prezydenta

Data: 2020-06-02
  • Trzynastu sędziów okręgu sądowego w Piotrkowie Trybunalskim sędziowski rzecznik dyscyplinarny wezwał do złożenia wyjaśnień
  • Podpisali oni bowiem list do Dyrektor Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, w którym wyrazili niepokój w związku z planowanymi na10 maja 2020 r. wyborami korespondencyjnymi na prezydenta RP
  • Według RPO trudno uznać, by wypełniało to przesłankę "działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę na podstawie informacji prasowych.

W ocenie rzecznika dyscyplinarnego zachowanie sędziów wypełnia przesłankę „prowadzenia działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów” określoną w Prawie o ustroju sądów powszechnych jako podstawę odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Według RPO takie działania mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu do wyrażania swoich opinii oraz postępowania zgodnie z własnym przekonaniem.

Swoboda wypowiedzi sędziego ograniczana jest z uwagi na obowiązki i status sędziego. Sędzia powinien strzec powagi stanowiska i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego i osłabiać zaufanie do jego bezstronności.

A sędziowie z całego kraju wyrazili niepokój w związku z planowanymi wyborami korespondencyjnymi, w czasie gdy epidemia koronawirusa nie wygasała, a przede wszystkim brak było jeszcze podstawy prawnej do przeprowadzenia wyborów w takiej formie. Takie działanie sędziów należy uznać za przejaw troski o dobro obywateli i próbę zwrócenia uwagi jak poważne skutki dla życia i zdrowia społecznego miałoby przeprowadzenie tych wyborów.

Trudno zatem uznać, by podpisanie listu do OBWE wypełniało przesłankę „działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Rzecznik przypomina, że 29 kwietnia 2020 r. Komisja Europejska skierowała do Polski wezwanie do usunięcia uchybienia w związku z uchwaleniem tzw. „ustawy kagańcowej” z  20 grudnia 2019 r. KE zwróciła uwagę, że zwiększa ona liczbę przypadków, w których treść orzeczenia sądowego może być uznana za przewinienie dyscyplinarne. W ocenie KE środki dyscyplinarne mogą być wykorzystywane jako system kontroli politycznej nad orzeczeniami sądowymi.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk prosi Annę Gąsior-Majchrowską, zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim, o wyjaśnienie, co przemawiało za wezwaniem trzynastu sędziów okręgu piotrkowskiego do złożenia wyjaśnień i jaki jest stan tych postępowań.

VII.510.73.2020

Śledztwo w sprawie afery hejterskiej w MS przedłużone do 21 sierpnia

Data: 2020-05-22

Śledztwo Prokuratury Regionalnej w Lublinie RP III Ds. 8.2019 dotyczy przekroczenia uprawnień w okresie bliżej nieustalonym, jednak nie później niż 20 sierpnia 2019 r. w Warszawie przez funkcjonariuszy publicznych pełniących funkcje w Ministerstwie Sprawiedliwości poprzez niedopuszczalne przetwarzanie danych osobowych, co stanowiło działanie na szkodę interesu publicznego i prywatnego, tj. o czyn z art. 231 § 1 kk w zb. z art. 107 ust. 1 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. poz. 1000 z późn. zm.) w zw. z art. 11 § 2 kk i inne

Prokurator regionalny w Lublinie Jerzy Ziarkiewicz informuje RPO, że postępowanie przygotowawcze w tej sprawie nadal pozostaje w fazie in rem (czyli prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom).

Trwające śledztwo, którego okres przedłużony został ostatnio do dnia 21 sierpnia 2020 r., pozwoliło na zgromadzenie obszernego materiału dowodowego, w szczególności o charakterze pozaosobowym. Materiał ten na bieżąco jest analizowany i systematycznie uzupełniany w celu zapewnienia prawidłowej realizacji kodeksowych celów postępowania przygotowawczego określonych w przepisach art. 297 § 1 kpk.

W ramach postępowania przesłuchiwani są także świadkowie, w tym pokrzywdzeni, korzystający z przysługujących im uprawnień procesowych strony.

VII.510.135.2019

RPO interweniuje w sprawie działań zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Michała Lasoty w sprawie sędziów z Olsztyna

Data: 2020-05-20
  • Rzecznicy dyscyplinarni wzywając sędziów do złożenia wyjaśnień, w związku ze skierowaniem przez nich pytania prawnego do Sądu Najwyższego, wkraczają w niezawisłość sędziowską.
  • Stanowi to poważne naruszenie zasad konstytucyjnych, w tym samodzielności jurysdykcyjnej sądu i może być postrzegane jako próba wpłynięcia na czynności urzędowe sądu – pisze RPO do zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Michała Lasoty.
  • Prosi o przedtsaiwenie wyjaśnień w sprawie działań wobec sędziów z Olsztyna  

RPO wystąpił do zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych o wyjaśnienia działań wobec sędziów Sądu Okręgowego w Olsztynie - Jacka Barczewskiego, Agnieszki Żegarskiej, Ewy Dobrzyńskiej-Murawki, Dorota Ciejek, Krystyny Skiepko, Mirosława Wieczorkiewicza, Pawła Juszczyszyna i Bożeny Charukiewicz.

Zastępca Rzecznika Michał Lasota wezwał ich do złożenia pisemnych wyjaśnień w sprawie czynności, jakie podjęli w ramach wykonywanych czynności orzeczniczych (zasiadają w składzie Sądu Okręgowego i uczestniczą w wydaniu postanowień w sprawach odwoławczych). Chodziło o to, że zakwestionowali skuteczność powołania sędziego, jak i istnienie stosunku służbowego sędziego.

Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych zwrócił się także do Prezesa Sądu Okręgowego w Olsztynie o rozważenie zarządzenia natychmiastowej przerwy w czynnościach służbowych siedmiorga z ww. sędziów.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych mogą, w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów, ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej poprzez wywołanie u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji za podejmowanie działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia spraw.

Artykuł 178 ust. 1 Konstytucji RP stanowi, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.

Tylko dzięki temu obywatel może liczyć na realizację prawa do sądu (art 45 Konstytucji), czyli „zapewnienie sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”. Powołani do stania na straży tego prawa są w szczególności sędziowie orzekający w ramach kontroli instancyjnej oraz innych środków zaskarżenia, w tym np. sędziowie orzekający w drugiej instancji, tak jak ma to miejsce w przedmiotowej sprawie. Za działania w celu zabezpieczenia realizacji tego prawa sędziowie, wypełniając swój prawny obowiązek, nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Należy mieć również na uwadze wyrok wydany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Agrokomplex przeciwko Ukrainie (skarga nr 23465/03).

W skardze do Trybunału spółka Agrokompleks zarzuciła nadmierną długość oraz brak rzetelności postępowania upadłościowego, twierdząc, że sądy nie były niezawisłe ani bezstronne z powodu wywieranej przez zainteresowane władze silnej presji politycznej.

Po zbadaniu sprawy Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że obowiązek zapewnienia przez państwo, aby proces toczył się przed sądem niezawisłym i bezstronnym, nie ogranicza się do samego sądownictwa. Wynika z niego również obowiązek władzy wykonawczej, ustawodawcy oraz wszystkich innych władz państwowych każdego szczebla, poszanowania i podporządkowania się wyrokom i innym decyzjom sądów, nawet jeśli się z nimi nie zgadzają. Poszanowanie przez państwo autorytetu sądów jest więc nieodzownym warunkiem publicznego zaufania do nich oraz – w kategoriach bardziej ogólnych – do rządów prawa. Trybunał podkreślił, że nie wystarczają do tego konstytucyjne gwarancje niezawisłości i bezstronności sądownictwa. Muszą one bowiem być poza tym skutecznie wpisane w codzienne postawy i praktyki organów administracji.

Należy również zwrócić uwagę, iż 29 kwietnia 2020 r. Komisja Europejska wezwała Polskę do usunięcia uchybienia w związku z uchwaleniem tzw. ustawy kagańcowej:, na którą teraz powołuje się Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego.

W ocenie Komisji przyjęty w Polsce system środków dyscyplinarnych może być wykorzystywany jako system kontroli politycznej nad treścią orzeczeń sądowych. Komisja zauważyła także, że ustawa uniemożliwia polskim sądom ocenę, w kontekście zawisłej przed nimi sprawy, umocowania innych sędziów do orzekania, co zaburza skuteczne stosowanie prawa UE i jest niezgodne z zasadą pierwszeństwa prawa Unii, z funkcjonowaniem mechanizmu odesłania prejudycjalnego oraz z wymogami dotyczącymi niezależności sądów.

Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie zauważyć, że postanowienia wydane przez Sędziów Sądu Okręgowego w Olsztynie jest realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej

RPO interweniuje w sprawie działań zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego w sprawie sędziów w Olsztyna

  • Rzecznicy dyscyplinarni wzywając sędziów do złożenia wyjaśnień, w związku ze skierowaniem przez nich pytania prawnego do Sądu Najwyższego, wkraczają w niezawisłość sędziowską.
  • Stanowi to poważne naruszenie zasad konstytucyjnych, w tym samodzielności jurysdykcyjnej sądu i może być postrzegane jako próba wpłynięcia na czynności urzędowe sądu – pisze RPO do zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Michała Lasoty.
  • Prosi o przedtsaiwenie wyjaśnień w sprawie działań wobec sędziów z Olsztyna  

RPO wystąpił do zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych o wyjaśnienia działań wobec sędziów Sądu Okręgowego w Olsztynie - Jacka Barczewskiego, Agnieszki Żegarskiej, Ewy Dobrzyńskiej-Murawki, Dorota Ciejek, Krystyny Skiepko, Mirosława Wieczorkiewicza, Pawła Juszczyszyna i Bożeny Charukiewicz.

Zastępca Rzecznika Michał Lasota wezwał ich do złożenia pisemnych wyjaśnień w sprawie czynności, jakie podjęli w ramach wykonywanych czynności orzeczniczych (zasiadają w składzie Sądu Okręgowego i uczestniczą w wydaniu postanowień w sprawach odwoławczych). Chodziło o to, że zakwestionowali skuteczność powołania sędziego, jak i istnienie stosunku służbowego sędziego.

Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych zwrócił się także do Prezesa Sądu Okręgowego w Olsztynie o rozważenie zarządzenia natychmiastowej przerwy w czynnościach służbowych siedmiorga z ww. sędziów.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych mogą, w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów, ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej poprzez wywołanie u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji za podejmowanie działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia spraw.

Artykuł 178 ust. 1 Konstytucji RP stanowi, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.

Tylko dzięki temu obywatel może liczyć na realizację prawa do sądu (art 45 Konstytucji), czyli „zapewnienie sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”. Powołani do stania na straży tego prawa są w szczególności sędziowie orzekający w ramach kontroli instancyjnej oraz innych środków zaskarżenia, w tym np. sędziowie orzekający w drugiej instancji, tak jak ma to miejsce w przedmiotowej sprawie. Za działania w celu zabezpieczenia realizacji tego prawa sędziowie, wypełniając swój prawny obowiązek, nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Należy mieć również na uwadze wyrok wydany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Agrokomplex przeciwko Ukrainie (skarga nr 23465/03).

W skardze do Trybunału spółka Agrokompleks zarzuciła nadmierną długość oraz brak rzetelności postępowania upadłościowego, twierdząc, że sądy nie były niezawisłe ani bezstronne z powodu wywieranej przez zainteresowane władze silnej presji politycznej.

Po zbadaniu sprawy Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że obowiązek zapewnienia przez państwo, aby proces toczył się przed sądem niezawisłym i bezstronnym, nie ogranicza się do samego sądownictwa. Wynika z niego również obowiązek władzy wykonawczej, ustawodawcy oraz wszystkich innych władz państwowych każdego szczebla, poszanowania i podporządkowania się wyrokom i innym decyzjom sądów, nawet jeśli się z nimi nie zgadzają. Poszanowanie przez państwo autorytetu sądów jest więc nieodzownym warunkiem publicznego zaufania do nich oraz – w kategoriach bardziej ogólnych – do rządów prawa. Trybunał podkreślił, że nie wystarczają do tego konstytucyjne gwarancje niezawisłości i bezstronności sądownictwa. Muszą one bowiem być poza tym skutecznie wpisane w codzienne postawy i praktyki organów administracji.

Należy również zwrócić uwagę, iż 29 kwietnia 2020 r. Komisja Europejska wezwała Polskę do usunięcia uchybienia w związku z uchwaleniem tzw. ustawy kagańcowej:, na którą teraz powołuje się Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego.

W ocenie Komisji przyjęty w Polsce system środków dyscyplinarnych może być wykorzystywany jako system kontroli politycznej nad treścią orzeczeń sądowych. Komisja zauważyła także, że ustawa uniemożliwia polskim sądom ocenę, w kontekście zawisłej przed nimi sprawy, umocowania innych sędziów do orzekania, co zaburza skuteczne stosowanie prawa UE i jest niezgodne z zasadą pierwszeństwa prawa Unii, z funkcjonowaniem mechanizmu odesłania prejudycjalnego oraz z wymogami dotyczącymi niezależności sądów.

Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie zauważyć, że postanowienia wydane przez Sędziów Sądu Okręgowego w Olsztynie jest realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli, zgodnie z treścią orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej

Trybunał Sprawiedliwości UE przypomniał w wyroku z dnia 19 listopada 2019 r. (w sprawach C-585/18, C-624/18 i C-625/18), że na podstawie art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej wymóg niezależności sądów wchodzi w zakres istoty prawa do skutecznej ochrony sądowej oraz prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego

Prawa te mają fundamentalne znaczenie jako gwarancje ochrony wszystkich praw wywodzonych przez jednostki z prawa Unii, oraz zachowania wartości wspólnych państwom członkowskim wyrażonych w art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej, w szczególności wartości państwa prawnego.

Dlatego działając na podstawie art. 17 ust. 2 ustawy o Rzeczniku RPO prosi o pisemne wyjaśnienia w terminie 7 dni od dnia otrzymania pisma.

VII.510.64.2020

RPO do Przemysława Radzika: nie da się bronić Kamila Zaradkiewicza ustawą kagańcową

Data: 2020-05-19
  • Ścigając sędziego Waldemara Żurka, rzecznik dyscyplinarny Przemysław Radzik stosuje niekonstytucyjne standardy ustawy „kagańcowej”. Nie widzi przy tym, że tu ustawa ta nie ma zastosowania.
  • Sędzia Żurek zakwestionował status zarządzającego Sądem Najwyższym Kamila Zaradkiewicza, ale nie w sprawie, w której Zaradkiewicz orzeka – tylko w swojej własnej, w której  po prostu jest obywatelem.
  • Podejmowanie czynności przez sędziego poza sprawowanym urzędem, w tym inicjowanie postępowań sądowych, nie powinno znajdować się w zainteresowaniu rzecznika dyscyplinarnego – stwierdza RPO.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że każdy obywatel ma prawo podejmować wszelkie środki niezbędne dla ustalenia, czy poszczególni sędziowie spełniają wymogu niezależności.

Sędzia Wojciech Żurek kwestionuje, czy kierujący obecnie Sądem Najwyższym Kamil Zaradkiewicz jest naprawdę jego sędzią. Nie zrobił tego jednak w sposób, którego zakazuje tzw. ustawa kagańcowa, czyli nie zakwestionował statusu Kamila Zaradkiewicza w prowadzonej przez niego sprawie.

Zamiast tego złożył pozew o skuteczność powołania Kamila Zaradkiewicza do pełnienia urzędu sędziego SN, kwestionując jego stosunek służbowy p.o. I Prezesa SN. W dalszej kolejności zakwestionował umocowanie prawne Krajowej Rady Sądownictwa. Według Przemysława Radzika przynosi to ujmę godności sędziego i podważają zaufanie do jego niezawisłości, niezależności i bezstronności, a zatem działań stanowiących uchybienie godności urzędu.

W 2019 r. wobec sędziego Żurka wszczęto postępowanie dyscyplinarne po wypowiedzi na temat Zaradkiewicza. Sędzia Żurek mówił m.in., że Zaradkiewicz funduje chaos prawny, kwestionował też legalność jego powołania na sędziego SN przez neo-KRS.  

A teraz rzecznik dyscyplinarny wszczął w sprawie sędziego Żurka kolejne postępowanie, właśnie na podstawie ustawy kagańcowej.

- Ta ustawa nie ma tu zastosowania. Waldemar Żurek jako osoba fizyczna może wytaczać powództwo przeciwko innym osobom, i w takim aspekcie nie jest to związane zajmowanym przez niego urzędem sędziego – tłumaczy rzecznikowi Radzikowi Rzecznik Praw Obywatelskich.

Przypomina, że rzecznik Radzik korzysta (źle) z przepisu, który pomija zarówno standardy konstytucyjne (zasady państwa prawa, art. 2; zasady legalności i praworządności, art. 7; prawa do rzetelnego procesu, art. 45 ust. 1; zasady niezależności sądów oraz bezstronności i niezawisłości sędziów, art. 45 ust. 1, art. 178 ust. 1 Konstytucji), jak i europejskie (w tym wynikające z prawa Unii Europejskiej i orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE.

RPO przypomina, że kryteria pozwalające na ocenę powołania sędziego wskazał wyrokiem wielkiej izby Trybunał Sprawiedliwości UE 19 listopada 2019 r. w sprawach połączonych C-585/18, C-624/18 i 625/18 A.K i inni. Trybunał wskazał kryteria i tryb oceny niezależności organu sądowego, jakim jest Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, a także Krajowej Rady Sądownictwa jako organu uczestniczącego w powołaniu sędziów zasiadających w tejże Izbie. Uwzględniając wiążące wskazówki TSUE skład orzekający Sądu Najwyższego wyrokiem z dnia 5 grudnia 2019 r. orzekł, że Krajowa Rada Sądownictwa nie jest organem bezstronnym i niezawisłym, a Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego i prawa Unii (sprawa o sygn. akt III PO 7/18).

Jak wynika z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, prawo do sądu i sprawiedliwego procesu zagwarantowane w art. 6 Europejskiej Konwencji może być zrealizowane tylko przy zapewnieniu niezależności i niezawisłości sędziów. Ponadto, postępowania dyscyplinarne wobec sędziów również muszą wypełniać standard europejski wynikający z art. 6 § 1 EKPC.

RPO zwrócił się Rzecznika Radzika o wyjaśnienia.

VII.510.67.2020

 

RPO pyta Piotra Schaba o stan postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów

Data: 2020-05-14
  • RPO pyta sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba o stan postępowań wobec 19 sędziów, które Rzecznik monitoruje
  • To najgłośniejsze sędziowskie "dyscyplinarki”, w tym wobec Waldemara Żurka, Igora Tulei, Krystiana Markiewicza, Moniki Frąckowiak, Olimpii Barańskiej-Małuszek, Doroty Zabłudowskiej

Rzecznik Praw Obywatelskich w ostatnich latach wielokrotnie interweniował w związku postępowaniami dyscyplinarnymi wszczynanymi wobec sędziów, m.in. w związku z ich działalnością orzeczniczą, publicznymi wypowiedziami dotyczącymi reformy wymiaru sprawiedliwości, udziałem w wydarzeniach związanych z edukacją prawną obywateli.

Teraz RPO pyta sędziego Piotra Schaba o informacje o stanie postępowań dyscyplinarnych w sprawach 19 sędziów, które uważnie monitoruje. 

  1. sędziego Sławomira Jęksy, który uniewinnił Joannę Jaśkowiak, która stanęła przed sądem za użycie w miejscu publicznym słów nieprzyzwoitych podczas demonstracji w Poznaniu. W uzasadnieniu orzeczenia sędzia Jęksa odniósł się również do aktualnej sytuacji dotyczącej sądownictwa, która miała bezpośredni związek z okolicznościami rozpatrywanej sprawy;
  2. sędzi Moniki Frąckowiak i sędzi Olimpii Barańskiej-Małuszek, które zdaniem rzecznika dyscyplinarnego przekroczyły ustawowe terminy do sporządzania uzasadnień w sprawach cywilnych. Jak wynikało jednak z doniesień prasowych obie sędzie brały w 2018 r. udział w festiwalu Pol’and’Rock i edukowały o prawie młodzież, w związku z czym były wobec nich prowadzone czynności wyjaśniające;
  3. sędzi Aliny Czubieniak, wobec której podjęto czynności wyjaśniające w związku z wypowiedziami medialnymi dotyczącymi wydanego przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego wyroku w Jej sprawie;
  4. sędziego Rafała Maciejewskiego, któremu przedstawiono dwa zarzuty dyscyplinarne za publikację artykułu na stronie informacyjnej łódzkich sędziów, w którym skrytykował działanie prezesa i politykę kadrową sądu oraz rzekomą odmowę wykonania polecenia prezesa sądu;
  5. sędziów Igora Tuleyi, Bartłomieja Przymusińskiego oraz Krystiana Markiewicza, których wezwano do złożenia wyjaśnień w związku z ich medialnymi wypowiedziami dotyczącymi wymiaru sprawiedliwości:
  6. sędziego Włodzimierza Brazewicza, którego wezwano w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających „w związku z pochodzącą z mediów informacją dotycząca udziału w dniu 28 września 2018 roku w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, sędziów w spotkaniu o charakterze politycznym z udziałem polityków, w tym polityków biorących udział w wyborach samorządowych”;
  7. sędzi Marioli Głowackiej, w sprawie której rzecznik dyscyplinarny złożył wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Sędzia Mariola Głowacka - zastępca rzecznika dyscyplinarnego w Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu - prowadziła czynności wyjaśniające wobec sędziego Sławomira Jęksy, który uniewinnił żonę prezydenta Poznania Joannę Jaśkowiak, która stanęła przed sądem za użycie w miejscu publicznym słów nieprzyzwoitych podczas demonstracji w Poznaniu. Badająca sprawę sędzia Mariola Głowacka nie znalazła podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Sławomira Jęksy;
  8. sędzi Doroty Zabłudowskiej, wobec której podjęto czynności w związku z przyjęciem przez nią Gdańskiej Nagrody Równości z rąk św. p. Prezydenta Gdańska;
  9. sędziego Dariusza Mazura, który został wezwany do złożenia pisemnego wyjaśnienia w związku z jego medialną wypowiedzią dotyczącą innego sędziego;
  10. sędziego Łukasza Bilińskiego, który został wezwany przez rzecznika dyscyplinarnego w charakterze świadka w związku z jego medialnymi wypowiedziami dotyczącymi przeniesienia go do innego wydziału;
  11. sędziego Bartłomieja Starosty, wobec którego wszczęto postępowanie dyscyplinarne za niestawiennictwo w ramach czynności wyjaśniających prowadzonych w innej sprawie dyscyplinarnej;
  12. sędziów Olimpii Barańskiej–Małuszek i Waldemara Żurka, wobec których wszczęto postępowanie dyscyplinarne za medialne wypowiedzi dotyczące sądownictwa oraz aktywność na portalach społecznościowych;
  13. sędzi Anny Bator-Ciesielskiej, wobec której wszczęto postępowanie dyscyplinarne za czynności podjęte w rozpatrywanej przez nią sprawie, za odmowę orzekania z zastępcami rzecznika dyscyplinarnego, za skierowanie pytania prejudycjalnego do TSUE oraz za wypowiedzi medialne;
  14. sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tuleyi, których wezwano do złożenia wyjaśnień w charakterze świadka, w związku ze skierowaniem przez nich pytań prejudycjalnych do TSUE;
  15. sędziego Andrzeja Żuka, wobec którego wszczęto postępowanie dyscyplinarne za zawrócenie się pytaniem prawnym do SN, czy udział w danym postępowaniu sędziego powołanego przy udziale obecnej KRS jest wystarczający do uznania wady postępowania cywilnego powodującej jego nieważność;
  16. sędziów Sądu Apelacyjnego w Katowicach, którzy zostali wezwani do złożenia wyjaśnień w związku ze zwróceniem się do Sądu Najwyższego z pytaniem prawnym dotyczącym wyboru nowej Krajowej Rady Sądownictwa;
  17. sędziów Rafała Lisaka, Wojciecha Maczugi i Kazimierza Wilczka, którym przedstawiono zarzuty dyscyplinarne w związku z wydaniem postanowienia o odroczeniu rozprawy w celu ustalenia, czy zachodziły okoliczności wskazujące na niewłaściwe powołanie asesora, który orzekał wcześniej w sprawie w I instancji;
  18. sędzi Ewy Malinowskiej, której przedstawiono zarzuty dyscyplinarne za za podważenie prawomocności KRS w opinii dotyczącej kandydatury na wolne stanowisko sędziowskie oraz krytykę postawy sędziów kandydujących na te stanowiska;
  19. sędziego Krystiana Markiewicza, wobec którego wszczęto postępowanie dyscyplinarne w ramach którego przedstawiono mu 55 zarzutów dyscyplinarnych polegających na tym, że działając jako prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, w upublicznionych pismach, skierowanych personalnie do prezesów i sędziów sądów dyscyplinarnych, przedstawił manifest polityczny, w którym kwestionował niezależność i legalność KRS oraz podważał konstytucyjność i apolityczność Izby Dyscyplinarnej SN.

VII.510.68.2020

Zdawkowa odpowiedź Bogdana Święczkowskiego ws. sędziego Tulei. Nawet nie wymienił jego nazwiska

Data: 2020-05-13
  • O sprawę dyscyplinarną sędziego Igora Tulei pytał prokuraturę Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski odpowiedział zdawkowo, nawet nie wymienił jego nazwiska
  • Odpowiedź niczego nie wyjaśnia; RPO ponowi wystąpienie w tej sprawie

Prokuratura Krajowa wystąpiła o uchylenie immunitetu sędziemu Igorowi Tulei za to, że w 2017 r. nakazał śledztwo w sprawie głosowania Sejmu  w Sali Kolumnowej Sejmu. Zastosowano wobec niego „ustawę kagańcową” z 20 grudnia 2019 r. O uchyleniu jego immunitetu ma  zdecydować Izba Dyscyplinarna SN, która została powołana niezgodnie z prawem, a TSUE ją zawiesił.

W obszernym piśmie RPO pisał w marcu 2020 r. do PK o swych wątpliwościach, czy w ogóle można mówić o przestępstwie sędziego, który zgodnie z przepisami zarządził jawność posiedzenia. Kierował się on bowiem ważnym interesem publicznym i konstytucyjnymi prawami obywateli do informacji o przeniesieniu obrad Sejmu. Wobec podejrzenia fałszywych zeznań posłów, sędzia miał społeczny i moralny obowiązek, by ujawnić sprawę opinii publicznej. A prokuratorskie postępowanie za ustne uzasadnienie decyzji sądu jest niezgodne z podstawowymi obowiązkami sędziego i może wywołać tzw. „efekt mrożący”.

Rzecznik prosił m.in. o wyjaśnienie podstaw prawnych skierowania do Izby Dyscyplinarnej SN wniosku o zezwolenie na pociągnięcie sędziego Igora Tuleyi do odpowiedzialności karnej w świetle wszystkich tych wątpliwości, a także w kontekście uchwały Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r.

Odpowiedź prok. Bogdana Święczkowskiego

- Uprzejmie informuję, że Wydział Spraw Wewnętrznych prowadzi śledztwo za sygnaturą PK XIV Ds 52.2017 w sprawie uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa przez sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie – odpisał Prokurator Krajowy.

Śledztwo w niniejszej sprawie zostało wszczęte w dniu 10 stycznia 2018 roku. W dniu 17 lutego 2020 roku do Sądu Najwyższego Izby Dyscyplinarnej Wydziału I został złożony wniosek o podjęcie uchwały w przedmiocie zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej.

Pragnę zapewnić, iż podstawą do skierowania powyższego wniosku był obszerny, rzetelnie zgromadzony i prawidłowo oceniony materiał dowodowy, który nie pozostawiał wątpliwości w zakresie faktu popełnienia przez sędziego czynu zabronionego.

Ponadto odnosząc się do zasygnalizowanego przez Pana stanowiska co do faktu, iż śledztwo dotyczyć miało jawności posiedzenia Sądu rozpoznającego zażalenie na postanowienie o umorzeniu śledztwa, uprzejmie informuję, iż kluczową kwestią w zakresie czynu zabronionego, którego miał się dopuścić sędzia nie jest ta okoliczność, a jest publiczne ujawnienie informacji z postępowania przygotowawczego - w tym treści zeznań świadków - bez zgody prokuratora po uchyleniu decyzji o umorzeniu śledztwa (a zatem ponownie będącego w toku).

Aktualnie z uwagi na dobro tego, nadal trwającego postępowania przygotowawczego, jak i tajemnicę ochraniającą to, jak i każde inne śledztwo, brak jest możliwości podania bliższych informacji co do szczegółów przedmiotowej sprawy.

Ponadto pozwalam sobie dodać, iż wniosek o podjęcie uchwały w przedmiocie zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej został wysłany do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego Wydziału I stosownie do obowiązujących uregulowań prawnych. Z tych względów brak jest podstaw do kwestionowania kompetencji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego do orzekania w sprawie rozpoznania przedmiotowego wniosku – brzmi odpowiedź.

VII.510.42.2020

Sędzia KRS zamieszczał antysemickie wpisy. Śledztwo trwa cztery lata  - KRS milczy

Data: 2020-05-13
  • Od 2015 r. trwa śledztwo ws. antysemickich wpisów sędziego Jarosława Dudzicza, obecnie członka Krajowej Rady Sądownictwa
  • Niepokój Rzecznika Praw Obywatelskich budzi, że przez ponad 4 lata właściwe organy nie mogą zakończyć tej sprawy
  • A takie wypowiedzi oznaczają utratę kwalifikacji do pełnienia urzędu sędziego.
  • Wobec bliskiego przedawnienia karalności RPO prosi prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o informację o stanie postępowania

W sierpniu 2015 r. na jednym z forów internetowych użytkownik posługujący się nickiem  „jorry123” zamieścił antysemicki wpis, w którym naród żydowski nazwał „podłym, parszywym narodem”. Pisał też np. o pogromie kieleckim, że „to była prowokacja ubecka, a jak wiadomo w UB przeważali wtedy żydzi, więc ci żydzi wystąpili przeciwko innym żydom, aby mieć usprawiedliwienie dla dalszej wojny przeciwko żołnierzom niezłomnym”.

Takie wypowiedzi mogą wypełniać znamiona przestępstwa publicznego znieważenia grupy ludności z powodu przynależności narodowej (art. 257 Kodeksu karnego).

Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia-Starego Miasta ustaliła, że pod tym pseudonimem krył się Jarosław Dudzicz  - wówczas sędzia Sądu Rejonowego w Słubicach, a obecnie prezes Sądu Okręgowego w Gorzowie Wlkp. i członek Krajowej Rady Sądownictwa. Według dziennikarzy Gazety Wyborczej, na przesłuchaniu sędzia miał się przyznać do zamieszczenia tego komentarza.

Jeszcze w 2015 r. sprawa trafiła do Wydziału Spraw Wewnętrznych w Prokuraturze Krajowej. Postępowanie dotychczas nie zostało jednak zakończone.

Na pytanie RPO o stan sprawy z 12 września 2019 r. Prokuratura Krajowa 18 października 2019 r. odpisała tylko, że śledztwo jest kontynuowane i zrealizowano „liczne czynności procesowe ukierunkowane na wszechstronne wyjaśnienie okoliczności zdarzenia”. Powołując się na dobro postępowania, odmówiono dalszych informacji. Tymczasem RPO ma ustawowe prawo żądać m.in. od prokuratury informacji o stanie prowadzonej sprawy.

Sędzia ma postępować zgodnie ze ślubowaniem sędziowskim, że powinien kierować się zasadami godności i uczciwości. Przypisanie sędziemu takich wypowiedzi, jak opisane, jest równoznaczne z zarzutem, że  nie kieruje się on ślubowaniem. A przestępstwo opisane w art. 257 Kk może pociągać za sobą daleko idące konsekwencje prawne rzutujące na możliwość dalszego pełnienia przez taką osobę urzędu sędziego.

Nakaz postępowania sędziego w sposób, który nie uchybia godności urzędu, zawiera także obowiązek nieskazitelnego charakteru. Popełnienie umyślnego przewinienia dyscyplinarnego, stanowiącego rażące naruszenie porządku prawnego, bez wątpienia skutkuje utratą kwalifikacji do sprawowania urzędu sędziego.

Jest to możliwe wyłącznie w warunkach zaufania publicznego. Traci je zaś osoba, która w sposób rażący narusza porządek prawny, popełniając przewinienie dyscyplinarne wyczerpujące znamiona umyślnego przestępstwa.

Dlatego szczególny niepokój Rzecznika Praw Obywatelskich budzi sytuacja, w której właściwe organy przez ponad 4 lata mają trudności z wyjaśnieniem sprawy i podjęciem przewidzianych prawem rozstrzygnięć.

Mając m.in. na uwadze zbliżający się termin przedawnienia karalności czynu, RPO zwrócił się do prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o informację o stanie postępowania, w tym przewidywanym terminie i sposobie jego zakończenia.

Pismo do Krajowej Rady Sądownictwa

Ponadto RPO napisał w tej sprawie do sędziego Leszka Mazura, przewodniczącego KRS.  Problem wpisów Jarosława Dudzicza Rzecznik sygnalizował w piśmie do KRS z 19 września 2019 r., na które nie dostał odpowiedzi.

Adam Bodnar podkreślił, że wobec nienawiści motywowanej uprzedzeniami władze, także sądownicza, nie mogą być obojętne. Spoczywa na nich odpowiedzialność zarówno co do przeciwdziałania temu zjawisku, jak i utrzymywania społeczeństwa w przekonaniu, że wszelkie zachowania motywowane uprzedzeniami na tle pochodzenia narodowego, rasowego, etnicznego czy wyznania, spotykają się z należnym potępieniem i są konsekwentnie zwalczane przez państwo.

A gdy oparta na uprzedzeniach nienawiść kierowała zachowaniem osoby sprawującej doniosłe funkcje publiczne, komunikat dla społeczeństwa winien być jednoznaczny: wśród osób, od których wymagać należy szczególnych kwalifikacji moralnych, nie ma miejsca na ksenofobię, uprzedzenia i nienawiść. Nie ma miejsca na antysemityzm, nawoływanie od nienawiści czy propagowanie tez zaczerpniętych z nazistowskiej czy innej, totalitarnej ideologii. Nie ma miejsca dla zachowań, które naruszają wartości konstytucyjne, a wśród nich niezbywalną godność człowieka.

Wydawać by się mogło, że ogrom Zbrodni Holocaustu sprawi, iż wszelkie idee i poglądy propagujące antysemityzm, rasizm czy ksenofobię, wzywające do nienawiści z powodu różnic narodowościowych, etnicznych i kulturowych, znikną z życia społeczeństw.

Niestety tak się nie stało. Biuro RPO każdego roku odnotowuje wiele spraw, w których dochodzi do nawoływania do nienawiści na tle przynależności narodowej, etnicznej, czy wyznaniowej lub publicznego znieważania osób właśnie z powodu tej przynależności.

Dlatego Adam Bodnar ponownie wyraził nadzieję, że KRS nie tylko wykaże się determinacją w prowadzeniu postępowania ws. ewentualnego naruszenia zasad etyki przez jednego z jej członków, ale też jednoznacznie potępi tego rodzaju wypowiedzi.

XI.518.84.2019

Rzecznik pyta o stan postępowań w sprawie hejtu wobec sędziów z 2019 r.

Data: 2020-05-11
  • Działania sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba są bardzo sprawne wobec tych sędziów, którzy krytykują zmiany w wymiarze sprawiedliwości
  • Szybkość ta jednak zawodzi, gdy chodzi o możliwość przewinień dyscyplinarnych sędziów z Ministerstwa Sprawiedliwości, którzy są łączeni z „aferą hejterską”
  • Dotychczas Piotr Schab nie wszczął w tej sprawie formalnego postępowania dyscyplinarnego
  • A opinii publicznej należą się stosowne wyjaśnienia

Rzecznik Praw Obywatelskich spytał sędziego Piotra Schaba, czy zakończył już badanie „afery hejterskiej” wobec sędziów. Z kolei Prokuratora Regionalnego w Lublinie Adam Bodnar poprosił o informację o śledztwie dotyczącej tej sprawy.

Chodzi o ujawnioną latem 2019 r. przez Onet.pl sprawę farmy trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości czyli o zorganizowany proceder szkalowania w mediach społecznościowych sędziów nieprzychylnych rządowej reformie wymiaru sprawiedliwości. Jak wynika z ujawnionych w mediach informacji, pracownicy Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym delegowani tam sędziowie, typowali do ataków poszczególnych sędziów i przekazywali te sugestie do zaprzyjaźnionych dziennikarzy i innych osób prowadzących konta w mediach społecznościowych. Osoby te następnie rozsiewały w sieci paszkwile na temat sędziów, których wskazał resort, korzystając przy tym z danych o życiu prywatnym, które Ministerstwo gromadzi w teczkach osobowych sędziów.

Konsekwencją była dymisja wiceministra sprawiedliwości sędziego Łukasza Piebiaka oraz utrata stanowisk i delegacji kilku sędziów zatrudnionych w resorcie i KRS.

Sędziowski rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab informował, że dotychczasowe czynności z udziałem świadków, w tym Łukasza Piebiaka, nie dostarczyły podstaw do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych i przedstawienia zarzutów dyscyplinarnych.

Synteza dotychczas zgromadzonych dowodów nie potwierdziła tezy wyrażanej w mediach o próbie medialnego zdyskredytowania sędziego Krystiana Markiewicza – pisał Piotr Schab do RPO 7 stycznia 2020 r. Jednocześnie wskazał, że ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie nie zapadło.

Adam Bodnar wskazuje, że z analizy komunikatów Piotra Schaba zwraca uwagę, że czynności wobec sędziów, którzy krytykują reformy wymiaru sprawiedliwości oraz zapewniają obywatelom pełną realizację prawa do sądu podejmuje on bardzo sprawnie, w ciągu kilku tygodni.

Rodzi to wątpliwości, dlaczego owa szybkość i sprawność działania zawodzi, gdy przedmiotem czynności jest możliwość popełnienia przewinień dyscyplinarnych przez sędziów zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości, a więc sędziów których nazwiska pojawiają się w kontekście tzw. „afery hejterskiej” w MS.

W pismach do Piotra Schaba z  27 sierpnia i 16 września 2019 r.  RPO wyrażał wątpliwości co do jego bezstronności w tej sprawie. Piotr Schab nie podzielił tych argumentów. - Fakty są jednak takie, że dotychczas, pomimo upływu wielu miesięcy, nic nie wiadomo o końcowych efektach czynności podejmowanych w tej sprawie – podkreśla Adam Bodnar.

Rzecznik ma świadomość, że przeprowadzenie odpowiednich czynności jest czasochłonne, a decyzję o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego z pewnością poprzedza wnikliwa analiza zgromadzonego materiału dowodowego.

Trzeba mieć jednak na uwadze, że w związku ze skalą ujawnionych przez portal onet.pl naruszeń i pozycją osób, które mogły być zamieszane w „aferę hejterską”, opinii publicznej należą się stosowne wyjaśnienia. A odpowiednie organy powinny prowadzić sprawne działania, by doprowadzić do wyczerpującego wyjaśnienia sprawy.

VII.510.135.2019

TSUE potwierdził niedopuszczalność "dyscyplinarek" sędziów za zadanie pytań prejudycjalnych

Data: 2020-03-26
  • Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał 26 marca 2020 r. ważny wyrok w sprawie zainicjowanej pytaniami polskich sądów
  • Potwierdził w nim niedopuszczalność prowadzenia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego krajowego w związku z wystąpieniem przez niego z pytaniem prejudycjalnym

Orzeczenie zapadło w sprawie odesłań prejudycjalnych dotyczących obaw sędziów o wykorzystywanie mechanizmu postępowań dyscyplinarnych do wpływania na nich i kontroli treści orzeczeń sądowych (połączone sprawy C-558/18 Miasto Łowicz i C-563/18 Prokuratura Okręgowa w Płocku).

We wnioskach do Trybunału Sąd Okręgowy w Łodzi oraz Sąd Okręgowy w Warszawie wskazywały, że wydanie przez nie orzeczeń nieodpowiadających oczekiwaniom organów władzy politycznej może narazić sędziów orzekających na podjęcie wobec nich postępowań dyscyplinarnych. Sądy uzasadniały takie obawy brakiem gwarancji obiektywności i bezstronności postępowań dyscyplinarnych na skutek różnorodnych zmian ustawowych wprowadzonych w Polsce, a dotyczących w szczególności składu Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, upolitycznienia Krajowej Rady Sądownictwie czyniącego z niej faktycznie organ quasi-dyscyplinarny, szerokimi i arbitralnymi uprawnieniami Ministra Sprawiedliwości w postępowaniach dyscyplinarnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że wyrok nie oznacza, iż Trybunał nie dostrzegł obaw dotyczących braku gwarancji niezawisłości sędziowskiej podnoszonych przez dwa sądy polskie. Wprost przeciwnie, uzasadnienie wyroku zawiera szereg elementów potwierdzających niezbędność zapewnienia sądom i sędziom odpowiednich gwarancji. Już to, że sprawa udzielenia odpowiedzi na pytania sądów polskich została przydzielona Wielkiej Izbie Trybunału i rozstrzygnięta wyrokiem, a nie postanowieniem, wskazuje, że była wielkiej wagi, pytania sądów odsyłających były istotne, wymagały pogłębionej analizy i przyjęcia konkluzji, które będą mieć znaczenie dla kolejnych spraw zawisłych przed Trybunałem.

Trybunał uznał wnioski dwóch sądów polskich za niedopuszczalne z powodów proceduralnych, wskazując, że konkretne spory w postępowaniach głównych (krajowych) zawisłe przed tymi sądami nie wykazują łącznika z prawem Unii, zaś sądy odsyłające w istocie rzeczy zwróciły się do Trybunału z pytaniem o zgodność przepisów prawa polskiego regulujących reżim odpowiedzialności dyscyplinarnej z prawem Unii Europejskiej. Takiej zaś kompetencji Trybunał w postępowaniu prejudycjalnym nie posiada, jego rola jest bowiem ograniczona do asystowania sądowi odsyłającemu w poszukiwaniu rozstrzygnięcia sporu zawisłego przed sądem.

Inną rolę pełni natomiast postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości ze skargi o stwierdzenie naruszenia prawa Unii. RPO przypomina, że przed Trybunałem toczy się obecnie sprawa w takim właśnie trybie, wniesiona przez Komisję Europejską, która dotyczy oceny zgodności polskiego reżimu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów z wymogami skutecznej ochrony sądowej gwarantowanej prawem Unii (C-791/19). W tym postępowaniu Trybunał będzie uprawniony do dokonania bezpośredniej oceny zgodności, czego nie mógł uczynić w dzisiejszym orzeczeniu.

W wyroku z 26 marca 2020 r. Trybunał wskazał natomiast szereg konkluzji, które mają istotne znaczenia dla gwarancji niezawisłości i bezstronności sędziów oraz ochrony ich przed nadużywaniem mechanizmu odpowiedzialności dyscyplinarnej:

Po pierwsze, TS potwierdził, że oba sądy polskie mogły zwrócić z pytaniami prejudycjalnymi, bowiem mogą orzekać w sprawach związanych ze stosowaniem lub wykładnią prawa Unii. Są one sądami europejskimi i muszą odpowiadać wymogom skutecznej ochrony sądowej, a państwo członkowskie, regulując organizację krajowego wymiaru sprawiedliwości, ma obowiązek te wymogi wypełnić.

Po drugie, Trybunał Sprawiedliwości nie zakwestionował dopuszczalności pytań prejudycjalnych z powodów, czy to braku podstawy w prawie UE, czy też nie wystarczających argumentów merytorycznych. Co więcej, Trybunał wskazał, ze oba sądy odsyłające spełniły wymagania stawiane odesłaniom prejudycjalnym, także w zakresie omówienia powodów, które skłoniły je do zwrócenia się z pytaniami, oraz związku między powoływaną przez nie zasadą skutecznej ochrony sądowej, a przepisami krajowymi, które w ich ocenie mogły mieć wpływ na krajowe postępowania sądowe.

Po trzecie, Trybunał potwierdził, że sądy krajowe mają jak najszersze uprawnienie do występowania z pytaniami do TS, jeżeli uznają to wskazane w zawisłej przed nimi sprawie, mają także swobodę w wykonywaniu tego uprawnienia na każdym etapie postępowania, który uznają za stosowny.

Po czwarte, Trybunał Sprawiedliwości w wyroku jednoznacznie podkreślił, że żaden przepis prawa krajowego nie może stanowić przeszkody dla skorzystania przez sąd krajowy z uprawnienia do wystąpienia z pytaniem do TS. Sędzia krajowy jest uprawniony do zainicjowania dialogu sądowego z Trybunałem Sprawiedliwości według własnej oceny. Ani prawo krajowe, ani działania innych organów państwa członkowskiego nie mogą tego prawa ograniczać. Ocena, czy odesłanie prejudycjalne jest dopuszczalne czy nie, należy wyłącznie do Trybunału, nie zaś do organów krajowych.

Po piąte, TS dobitnie wskazał, że nie jest również dopuszczalne, by przepisy krajowe narażały sędziów krajowych na ryzyko wszczęcia wobec nich postępowań dyscyplinarnych z powodu wystąpienia do Trybunału z pytaniami. W konsekwencji również, wystąpienie przez sędziego z odesłaniem prejudycjalnym, które w późniejszej ocenie TS okazało się niedopuszczalne, nie może prowadzić do wszczęcia wobec sędziego krajowego postępowania dyscyplinarnego. Sama bowiem wizja wszczęcia takiego postępowania mogłaby negatywnie wpłynąć na wykonywanie przez sędziów krajowych powierzonej im funkcji ochrony sądowej oraz przysługujących im na gruncie prawa Unii uprawnień.

Po szóste, jednoznaczne wykluczenie przez TS odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziego krajowego za wystąpienie z pytaniem prejudycjalnym, lub jego późniejsze podtrzymanie, przesądzają, iż Trybunał Sprawiedliwości uznaje siebie za uprawnionego do oceny krajowego systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej w zakresie, w jakim jego funkcjonowanie może ingerować w uprawnienia i gwarancje sędziego określone prawem Unii. Jest to szczególnie istotne w związku z trwającym postępowaniem naruszeniowym Komisja przeciwko Polsce (wspomniana sprawa C-791/19), a także spodziewanym w niedługim czasie rozstrzygnięciem TS w przedmiocie zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN.

RPO pragnie również przypomnieć, że w Trybunale Sprawiedliwości toczą się kolejne sprawy dotyczące europejskich gwarancji statusu sędziego, w których Trybunał podda ocenie m.in. kwestie umocowania sędziego krajowego powołanego do pełnienia urzędu z rażącym naruszeniem prawa (sprawy C-487/19 W.Ż., C-508/19 Prokurator Generalny). W kontekście tych spraw trzeba przywołać drugi wyrok wydany przez TS w dniu 26 marca 2020 r. (C-542 i 543/18 RX-II), w którym Trybunał potwierdził, że każda strona postępowania sądowego powinna co do zasady mieć możliwość powoływania się na naruszenie jej prawa do skutecznego środka prawnego przed niezawisłym i bezstronnym sądem ustanowionym uprzednio na mocy ustawy.

Zatem w tym wyroku TS potwierdził, po pierwsze, iż każdy sąd unijny jest uprawniony do weryfikowania, czy organ sądowy jest umocowany zgodnie z prawem, oraz czy jest organem niezawisłym i bezstronnym, a po drugie, sąd jest nie tylko uprawniony, ale i zobowiązany do sprawdzenia z urzędu, czy spełnia kryteria „sądu” w rozumieniu prawa Unii, w tym tego, czy jego skład jest prawidłowy.

W ocenie RPO, w świetle tego wyroku Trybunału Sprawiedliwości, ustawa z 20 grudnia 2019 r. nowelizująca ustawy sądowe narusza prawo Unii. Zarówno w zakresie, w którym zaostrza mechanizm odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, jak i w zakresie wyłączania rzeczywistej możliwości kontroli, czy sąd krajowy spełnia wymogi skutecznej ochrony prawnej.

VII.564.55.2018

RPO do sądu: odwołanie delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna – bezskuteczne

Data: 2020-03-26
  • Możliwość odwoływania sędziów z delegowania do innego sądu – bez zapewnienia kontroli sądowej takich decyzji Ministra Sprawiedliwości - należy uznać za niezgodną z Konstytucją
  • M.in. dlatego RPO wnosi, by sąd administracyjny stwierdził bezskuteczność odwołania sędziego Pawła Juszczyszyna z delegowania do Sądu Okręgowego w Olsztynie   
  • Dotychczas sądy odmawiały kontroli tych decyzji, ale należy odstąpić od takiego orzecznictwa - wobec poważnego zagrożenia konstytucyjnej zasady niezależności sądownictwa
  • A korzystanie przez ministra z prawa cofnięcia delegacji bardzo często - jak w tej sprawie - zbiega się z postępowaniami dyscyplinarnymi wobec sędziów

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie (sygn. akt VI Ko/Wa 10/20), zainicjowanym skargą sędziego Pawła Juszczyszyna na cofnięcie mu  delegacji. RPO wnosi, aby sąd uznał taką decyzję ministra Zbigniewa Ziobry za bezskuteczną.

- Taki, jak w sprawie sędziego Pawła Juszczyszyna sposób korzystania przez Ministra Sprawiedliwości z możliwości odwołania sędziego z delegacji powoduje naruszenie zasady równowagi władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji), niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173 Konstytucji)  oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd ustanowiony na mocy ustawy (art. 45 ust. 1 Konstytucji) - głosi pismo do sądu zastępcy RPO Stanisława Trociuka.

Skutki pytania sędziego Juszczyszyna o listy poparcia do KRS 

20 listopada 2019 r. sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej KRS (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione w 2019 r. decyzją PUODO, co w styczniu 2020 r. uchylił sąd). Sędzia badał apelację od orzeczenia sądu I instancji z udziałem sędziego, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r., że każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw przez sędziów nominowanych przez nową KRS.

Po tej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Został też zawieszony w czynnościach. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne - uchybienie godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości wyboru członków KRS.

Według MS powodem odwołania sędziego z delegacji na podstawie art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych było to, że "w toku postępowania w sposób nieuprawniony podważył on status powołanego przez Prezydenta RP sędziego, który w tej samej sprawie wydał wyrok w pierwszej instancji”.

Reakcja RPO – wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości

W wystąpieniu do ministra Zbigniewa Ziobry Adam Bodnar wyraził zaniepokojenie wykorzystaniem prawa do odwołania sędziego z delegacji z powodów czysto dyscyplinarnych. Niezależnie zaś od tego, działania sędziego Pawła Juszczyszyna nie mogą zostać uznane za przewinienie lub naruszenie prawa. Czynił on zadość obowiązkowi sędziów do zapewnienia skuteczności prawa do sądu.

Wątpliwości co do uprawnienia do odwoływania sędziów z delegacji RPO wyrażał już wcześniej, m.in. w wystąpieniu z 25 września 2015 r. do Borysa Budki, ówczesnego Ministra Sprawiedliwości. Sygnalizował konieczność zmiany art. 77 § 4 w zakresie, w jakim nie przewiduje on zaskarżenia decyzji o odwołaniu sędziego z delegacji oraz nie wskazuje przesłanek, jakimi  minister ma się przy tym kierować. Minister w odpowiedzi z 4 marca 2016 r. podzielił te wątpliwości i wyraził przekonanie o zasadności zmian legislacyjnych.

Adam Bodnar wskazywał, że nie ma wprawdzie ustawowych przesłanek takiej decyzji, ale nie oznacza to jednak, że może być ona w pełni swobodna i arbitralna. Korzystanie z tego uprawnienia nie powinno wykraczać poza cel polityki kadrowej i służyć, jak w tej sprawie, jako środek dyscyplinowania sędziów. Teraz minister odpisał, że skorzystał ze swego uprawnienia.

Przystąpienie RPO do sprawy w WSA

RPO przystąpił do sprawy w WSA, gdyż wystąpienie do MS nie było skuteczne z punktu widzenia ochrony naruszonych praw skarżącego oraz podstawowych zasad ustroju RP.

W wyroku z 15 stycznia 2009 r. (sygn. akt K 45/07) Trybunał Konstytucyjny uznał, że w razie delegowania sędziego bez zgody i braku możliwości odwołania się od tej decyzji do sądu dochodzi do naruszenia prawa do sądu, ponieważ sędzia nie ma proceduralnych gwarancji w związku z ochroną swojej sytuacji zawodowej.

Dlatego przepisy przewidujące dyskrecjonalne uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do delegowania sędziów bez ich zgody, wyłączające możliwość kontroli sądowej tej decyzji, uznać należy za niezgodne z Konstytucją. Odnosi się to też do uprawnienia odwołania sędziego z delegacji.

Dopuszczalność skargi w sprawie cofnięcia delegacji

Rzecznik ma świadomość, że dotychczas sądy odmawiały kontroli takich decyzji MS z uwagi na potrzebę zapewnienia prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Biorąc pod uwagę kontekst tej sprawy - poważne zagrożenie realizacji konstytucyjnej zasady niezależności sądownictwa - należy wskazać to jako nowy, precedensowy element. Z tego powodu należy odstąpić od dotychczasowego orzecznictwa.

Za dopuszczalnością drogi sądowej przemawiają także względy konstytucyjne, związane z koniecznością zapewnienia gwarancji poszanowania art. 45 ust. 1 Konstytucji. Nie sposób jest zaś racjonalnie uzasadnić takiego ograniczenia prawa do sądu.

Ponadto RPO powołuje się na prawo europejskie. W wyroku TSUE z 27 lutego 2018 r., w sprawie AssociaçãoSindical Dos JuízesPortugueses przeciwkoTribunal de Contas (C-64/16) wynika, że przepisy dotyczące organizacji wymiaru sprawiedliwości mogą być objęte wymogami prawa Unii, o ile dotykają sfery niezawisłości sędziowskiej. W związku z tym sąd powinien zastosować także przepisy Karty Praw Podstawowych UE), w tym przepis art. 47, zgodnie z którym „każdy, kogo prawa i wolności zagwarantowane przez prawo Unii zostały naruszone, ma prawo do skutecznego środka prawnego przed sądem”.

Ustawodawca powinien był zatem zagwarantować procedurę weryfikacji decyzji o odwołaniu sędziego z delegacji. A jej sądowa zaskarżalność pociągnęłaby za sobą konieczność jej uzasadniania.

Prawidłowość decyzji o odwołaniu z delegowania

Rzecznik nie neguje potrzeby znacznej swobody ministra w korzystaniu z uprawnień ws. organizacji sądownictwa z uwagi na interes publiczny w postaci prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Swoboda ta nie może jednak nigdy oznaczać arbitralności. Zgodnie bowiem z zasadą legalizmu działanie władz musi być oparte na prawie i odbywać się w jego granicach.

W ocenie RPO nie ma żadnej różnicy jakościowej pomiędzy delegowaniem a odwołaniem z delegowania, szczególnie z perspektywy delegowanego sędziego – w zakresie w jakim dochodzi do istotnej ingerencji w jego status zawodowy. W obu przypadkach bowiem decyzja taka wiąże się z koniecznością zmiany miejsca pracy/orzekania i możliwością wystąpienia naruszeń szeregu konstytucyjnych praw i wolności sędziego. Decyzja o odwołaniu z delegacji powinna zatem być odpowiednio uzasadniona względami związanymi z prawidłową organizacją wymiaru sprawiedliwości.

Naruszenie zasady niezależności sądów i  zasady niezawisłości sędziów

O nieprawidłowości decyzji MS przesądza fakt naruszenia zasady niezależności władzy sądowniczej. Zasada ta stanowi najistotniejszą granicę swobody w korzystaniu z tego uprawnienia ministra, jako klucz do wykładni wszelkich przepisów dotyczących relacji władzy wykonawczej z władzą sądowniczą. Minister jest zatem zobowiązany brać każdorazowo pod uwagę ocenę, czy w danej sprawie nie doszło do naruszenia zasady niezależności władzy sądowniczej.

W tej sprawie skorzystano zaś z uprawnienia z art. 77 § 4 w sposób odbiegający od celu, któremu ma on służyć. Decyzja kadrowa uzasadniona została brakiem akceptacji ministra  dla działalności orzeczniczej sędziego Pawła Juszczyszyna, który miał „podważyć status innych sędziów oraz fundamenty ustrojowe RP”. Jednak stosowanie przepisów o delegowaniu nie może być wykorzystywane w charakterze środka dyscyplinującego. Temu celowi służy postępowanie dyscyplinarne sędziów. Jednak nawet ono nie może wkraczać w sferę objętą niezawisłością sędziowską.

W sprawie sędziego Juszczyszyna chodzi także o konieczność zapewnienia realizacji konstytucyjnych praw obywateli. Z perspektywy gwarancji art. 45 ust. 1 Konstytucji wątpliwości wywołuje sytuacja, w której organ władzy wykonawczej może w sposób zupełnie dowolny wpływać na skład sądu, o ile w jego składzie zasiada sędzia delegowany oraz - pośrednio - na jego decyzje.

Sprawa budzi również poważne wątpliwości RPO w kontekście wymogów art. 6 § 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W wyroku ETPC Kinský przeciwko Czechom z 9 lutego 2012 r. uznano, że ingerencją w bezstronność sądu jest nie tylko wydawanie sądowi wyraźnych poleceń co do rozstrzygnięcia, jakie powinno zapaść, ale również tworzenie wokół sprawy, wskutek dostępnych Ministrowi Sprawiedliwości środków nadzoru administracyjnego, swoistego nacisku psychologicznego, który może mieć wpływ na bezstronność sędziego.

VII.510.167.2019

Sędziowie stwierdzili przewlekłość działań sędzi-członkini KRS. Interesuje się nimi rzecznik dyscyplinarny - dlaczego?

Data: 2020-03-24
  • Do RPO wpłynął wniosek ws. działań Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych wobec trzech sędziów Sądu Apelacyjnego w Gdańsku
  • Pozytywnie rozpatrzyli oni skargę na sprawę sędzi-członkini KRS o przewlekłość - czego efektem było zasądzenie za to odszkodowania od Skarbu Państwa
  • Michał Lasota zwrócił się do prezesów sądów o opinie służbowe i informacje z akt osobowych tych sędziów, w tym dane wrażliwe
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta o podstawę tych działań 

W trakcie Zgromadzenia Przedstawicieli Sędziów Apelacji Gdańskiej ujawniono, że zastępca rzecznika dyscyplinarnego w ramach postępowania wyjaśniającego zwrócił się do prezesa SA w Gdańsku o opinie służbowych o trzech sędziach. Byli oni członkami składu, który pozytywnie rozpatrzył skargę na sprawę prowadzaoną przez sędzię-członkinię Krajowej Rady Sądownictwa. Sędziowie ci orzekli, że sądy niższej instancji naruszyły prawa strony do  rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki i zasądzili odszkodowanie od Skarbu Państwa.

Choć trudno jednoznacznie stwierdzić, co było powodem zainteresowania się rzecznika dyscyplinarnego tymi sędziami, to okoliczności postępowania wyjaśniającego pozwalają przypuszczać, że przyczyną zainteresowania jest właśnie ta sprawa.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasoty o podanie podstaw jego działań.

RPO wskazał, że opinie służbowe, o które on wystąpił, przekazane wraz z aktami osobowymi sędziów, zawierają nie tylko opis ich pracy zawodowej, lecz także dane wrażliwe dotyczące małżonków, ich pracy czy ich pełnoletnich dzieci. Wątpliwe jest zatem, by informacje te były konieczne dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

Domaganie się opinii o sędziach od prezesów sądów nie jest wpisane w kontekst zwykłych, typowych czynności podejmowanych w ramach postępowania wyjaśniającego. Rodzi to zatem przypuszczenia, że działania rzecznika dyscyplinarnego mogą dotyczyć jednak sfery orzeczniczej, objętej zasadą niezawisłości sędziowskie.  Może to też być reakcja na dokonaną przez tych sędziów negatywną ocenę wykonywania obowiązków przez sędziego-członkinię KRS.

Zgodnie z art. 178 ust. 1 Konstytucji sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Stoją także na straży zapewnienia sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art.45 ust 1 Konstytucji). Zadanie to szczególnie dotyczy sędziów orzekających w ramach kontroli instancyjnej. Za wypełnianie tego prawnego obowiązku nie powinni być oni pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej.

VII.510.17.2020

 

RPO pyta o działania władz toruńskiego sądu wobec sędzi Aleksandry Marek-Ossowskiej

Data: 2020-03-23
  • Wiceprezes sądu w Toruniu próbował czterokrotnie przenieść sędzię Aleksandrę Marek-Ossowską z wydziału karnego do gospodarczego
  • Objął też nadzorem administracyjnym wszystkie jej postępowania oraz doprowadził do pogorszenia jej warunków pracy
  • Zdaniem RPO może to negatywnie wpływać na gwarancje niezależności i niezawisłości sędziów oraz wywoływać u sędziów tzw. "efekt mrożący"

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę działań podejmowanych wobec sędzi Aleksandry Marek-Ossowskiej przez władze Sądu Rejonowego w Toruniu. Oparł się na informacjach prasowych oraz raporcie Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia „Wymiar sprawiedliwości pod presją. Lata 2015-2019”.

Wynika z nich, że wiceprezes Sądu Rejonowego w Toruniu Krzysztof Dąbkiewicz próbował czterokrotnie przenieść sędzię Aleksandrę Marek-Ossowską z wydziału karnego do gospodarczego, objął nadzorem administracyjnym wszystkie jej postępowania (jest ich 140) oraz doprowadził do pogorszenia jej warunków pracy.

Działania te miały zostać podjęte w związku z przynależnością sędzi do zarządu oddziału Stowarzyszenia Iustitia. Zdaniem mediów mogą one mieć także związek z działalnością orzeczniczą sędzi. W przeszłości ukarała m.in. posłankę Annę Sobecką za bezprawne zapłacenie grzywny za o. Tadeusza Rydzyka.

W ocenie RPO działania te można postrzegać jako wpływające negatywnie na konstytucyjne i europejskie gwarancje niezależności i niezawisłości sędziów. Posłużenie się nimi w charakterze środka dyscyplinującego, wywołującego dolegliwość dla sędziego, w konsekwencji decyzji orzeczniczych, nie powinno mieć miejsca.

Mogą one prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego” polegającego na obawie rozstrzygania spraw oraz zabierania głosu w sprawach kluczowych dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości - wobec konsekwencji, jakie mogą ich spotkać ze strony przełożonych.

Art. 178 ust. 1 Konstytucji stanowi, iż sędziowie są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiążę się z konstytucyjną rolą sędziów - zgodnie z art. 45 Konstytucji -  „zapewnienia sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”. Istotą niezawisłości sędziowskiej jest samodzielność sędziego w interpretacji prawa oraz swoboda decyzji w toku postępowania i przy wyrokowaniu.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa sądu Ryszarda Reifa o wyjaśnienia, w tym o podanie merytorycznych przesłanek  opisanych czynności wobec sędzi Aleksandry Marek-Ossowskiej.

VII.510.47.2020

 

Rzecznik: KRRiT powinna sama zbadać, czy TVP uczestniczyła w nagonce na sędziów

Data: 2020-03-17
  • Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji powinna samodzielne zbadać, czy TVP uczestniczyła w akcji zniesławiania sędziów przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości
  • Rzecznik zwrócił się o to do Witolda Kołodziejskiego, przewodniczącego Rady, która wstrzymuje się z zajęciem stanowiska 
  • Tymczasem ma ona obowiązek kontroli programów, audycji i innych przekazów pod kątem ich zgodności z ustawą o rtv
  • Wymogu tego nie spełnia zaś poprzestanie na zapoznaniu się Rady z wyjaśnieniami nadawcy, bez samodzielnej analizy sprawy – wskazuje RPO

19 sierpnia 2019 r. portal onet.pl opublikował artykuł, z którego wynikało, że urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości na czele z byłym już wiceministrem Łukaszem Piebiakiem prowadzili działania dyskredytujące sędziów, którzy publicznie wypowiadali się przeciwko działaniom resortu. Elementem tych działań miał być m.in. atak w TVP na sędziego Piotra Gąciarka ze stowarzyszenia Iustitia. Reportaż, w którym przedstawiano bez weryfikacji informacje z osobistego życia sędziego, pokazano 25 maja 2018 r. w programie "Alarm!" w TVP.

Magazyn „Press” opisał jeszcze inne działania, w jakie mieli być zaangażowani dziennikarze TVP SA, w tym m.in. Michał Rachoń prowadzący "Minęła dwudziesta" w TVP Info, Jacek Łęski prowadzący „Alarm!” w TVP 1 i „Studio Polska” w TVP Info czy Michał Adamczyk prowadzący „Wiadomości” TVP.

- Jeżeli informacje te potwierdzą się, trudno będzie uznać, że TVP S.A. realizuje misję publiczną w kształcie wymaganym przez ustawę o radiofonii i telewizji – uznał Rzecznik Praw Obywatelskich. A ustawa zobowiązuje TVP do tworzenia programów cechujących się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością.

Działania podejmowane wobec sędziów, którzy nie zgadzają się ze zmianami w sądownictwie mogą bowiem nosić znamiona poważnych naruszeń prawa, prowadzących do podważenia podstawowych fundamentów zasad demokracji i państwa praworządnego

Dlatego 29 sierpnia 2019 r. Adam Bodnar zwrócił się do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o informację, co zrobiono dla dogłębnego i wszechstronnego wyjaśnienia zarzutów wobec TVP. Wystąpienie RPO skierował też do Prezesa Zarządu TVP SA.

Odpowiedź Jacka Kurskiego

- Reportaż dotyczący p. sędziego P. Gąciarka powstał w oparciu o zweryfikowane informacje. Przy jego tworzeniu zostały zachowane zasady rzetelności dziennikarskiej. Nie mogę podzielić Pańskiego poglądu, że był to atak medialny TVP – odpisał Jacek Kurski 16 stycznia 2020 r.

Poinformował, że obecnie toczy się spór prawny z powództwa sędziego Piotra Gąciarka, w związku z czym musi ograniczyć wyjaśnienia do niezbędnego minimum. Wszystkie argumenty w tej sprawie uzasadniające decyzję o emisji materiału zostaną przedstawione podczas procesu.

Odpowiedź KRRiT

- KRRiT zapoznała się z treścią wyjaśnień z dnia 16 stycznia 2020 r. udzielonych w tej sprawie Rzecznikowi przez prezesa TVP SA Jacka Kurskiego. Uwzględniając informację o toczącym się sporze prawnym pomiędzy sędzią Piotrem Gąciarkiem a Telewizją Polską SA, a także biorąc pod uwagę ograniczony z tego względu zakres wyjaśnień przedstawionych przez prezesa TVP SA, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie będzie na tym etapie zajmowała odrębnego stanowiska w tej sprawie – odpisał 31 stycznia 2020 r. przewodniczący Rady Witold Kołodziejski.

RPO: kontrole KRRiT mają być skuteczne

W związku z tą odpowiedzią RPO napisał ponownie do przewodniczącego Rady.

Przypomniał, że zgodnie z art. 213 ust. 1 Konstytucji KRRiT stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji. Według zaś ustawy o radiofonii i telewizji do zadań Rady należy m.in. sprawowanie kontroli działalności dostawców usług medialnych, w tym kontroli wyemitowanych programów, audycji i innych przekazów pod kątem ich zgodności z ustawą o rtv, postanowieniami koncesji i innymi regulacjami.

Kontrola ta powinna spełniać wymogi skuteczności, efektywności i adekwatności. Wątpliwe jest, by przesłanki rzetelnej, pełnej i niezależnej kontroli spełniało poprzestanie na zapoznaniu się z wyjaśnieniami nadawcy, bez samodzielnej analizy sprawy.

RPO podkreśla, że toczące się postępowanie sądowe (na które powołuje się Rada) nie ma wpływu na postępowanie wyjaśniające oraz zakres kontroli KRRiT.  

Przewodniczący KRRiT może wezwać nadawcę do zaniechania działań w zakresie tworzenia i rozpowszechniania programów - jeśli są one sprzeczne z przepisami ustawy, przyznaną koncesją lub uchwałami KRRiT. Na podstawie uchwały KRRiT może zaś wydać decyzję zakazującą takich działań. W razie niewykonania nałożonego obowiązku Przewodniczący KRRiT może, w ciągu dwóch lat od wydania decyzji, nałożyć karę na osobę kierującą nadawcą.

A według ustawy publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu.

W ocenie Rzecznika taki wysoki standard nie powinien dotyczyć jedynie końcowej wersji programu, ale również całego procesu jego powstawania i działań dziennikarzy. Należy bowiem pamiętać, że zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu. Dziennikarz ma obowiązek działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych prawem.

- Byłoby sytuacją wysoce niepokojącą, gdyby dziennikarze publicznej telewizji próbowali niedopuszczalnymi prawnie metodami zbierać informacje i wpływać na treści materiałów prasowych, a tym samym prowadzić do szerzenia dezinformacji – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do przewodniczącego KRRiT.

Zgodnie bowiem z art. 18 ust. 1 ustawy o rtv audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym. W szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość.

Na gruncie ustawy nadawca ponosi zatem odpowiedzialność za treść emitowanego przez niego programu.

Dlatego RPO zwrócił się o samodzielne zbadanie sprawy przez Radę, zgodnie z jej konstytucyjnymi i ustawowymi obowiązkami.

VII.564.65.2019

Senacki projekt ustawy naprawczej ws. sądownictwa. RPO popiera go z uwagami

Data: 2020-03-10
  • RPO ma nadzieję, że senacki projekt ustawy naprawczej rozpocznie wychodzenie Polski z kryzysu konstytucyjnego, odwróci niszczenie rządów prawa, burzenie podziału władz i podporządkowywanie sądownictwa woli politycznej
  • Wzmocni też ochronę niezawisłości sądów i niezależności sędziów, osłabi ingerencję władzy wykonawczej w bezstronność sędziowską i niezależne orzecznictwo 
  • Odbuduje niezależną Krajową Radę Sądownictwa, zlikwiduje nielegalną Izbę Dyscyplinarną SN i przywróci właściwą rolę mechanizmowi odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów
  • Choć projekt może nie zyskać przychylności większości sejmowej, to prace nad ustawami naprawczymi mają wielką wagę
  • Wskazują bowiem oczekiwaną drogę odrodzenia konstytucyjnego i europejskiego ustroju Polski, przywrócenia pojęciom i instytucjom prawnym ich właściwego znaczenia oraz nazwania prawa – prawem, a bezprawia – bezprawiem

17 stycznia 2020 r. grupa 45 senatorów wniosła projekt ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (druk senacki nr 50). Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Senatowi uwagi do procedowanego w Izbie Wyższej projektu.

Jak wskazuje Adam Bodnar, projekt jest pierwszą, ważną próbą reakcji legislacyjnej na głęboki kryzys konstytucyjny. Ma na celu uporządkowanie  systemu prawnego i sądowego oraz usunięcie skutków funkcjonowania nowej Krajowej Rady Sądownictwa - organu pozbawionego przymiotu niezależności, niezawisłości i bezstronności, ustanowionego niezgodnie z Konstytucją i  obsadzonego z naruszeniem wzorców konstytucyjnych oraz ustawodawstwa.

Niemal dwuletni okres funkcjonowania Rady w zmienionym składzie przyniósł kilkaset nominacji sędziowskich, które z powodu pierwotnej wadliwości samego organu oznaczają, że powołania rodzą wątpliwości co do legalności umocowania i niezależności składów z udziałem sędziów, których niezawisłość może być podważana. Wadą prawną mogą być dotknięte także orzeczenia, w których wydaniu uczestniczyli ci sędziowie. Wprowadza to stan niepewności prawnej, godzi w stabilność orzeczeń sądowych, zagraża interesom stron i uczestników postępowania, utrudnia ochronę praw i wolności jednostek.

Propozycje służą zatem uporządkowaniu chaosu prawnego, wywołanego i podtrzymywanego przez organy władzy politycznej na skutek faktycznej odmowy wykonywania wiążących orzeczeń sądów polskich i Trybunału Sprawiedliwości UE oraz przyjmowania rozwiązań niezgodnych z Konstytucją i wiążącymi Polskę zobowiązaniami międzynarodowymi. Projekt wniesiono jeszcze przed uchwałą połączonych Izb: Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r. i nie w pełni ją odzwierciedla.

Rzecznik Praw Obywatelskich docenia wysiłek projektodawców i projekt uważa za bardzo dobry punkt wyjścia do dalszych prac.

Wybór sędziów-członków KRS

Uwagi ogólne

Wskutek zmian ustawowych organy władzy ustawodawczej i wykonawczej przyznały sobie niemal monopol na kształtowanie składu Rady (dziś to 23 z 25 członków Rady - jedynie dwie osoby są wprost przedstawicielami środowiska sędziowskiego; z urzędu są nimi Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego i Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego). Władze zyskały nadmierny wpływ na obsadę stanowisk sędziowskich; uwidoczniła się też ich chęć wpływania na orzeczenia sądów. Doprowadziło to do skrajnego upolitycznienia składu Rady i uniemożliwia realizację jej konstytucyjnej roli strażnika niezależności i niezawisłości. Gdy jedna partia zdobywa większość w Sejmie, podporządkowuje to niemal w pełni skład KRS jej woli.

A ujawnienie list poparcia kandydatów do KRS - intencjonalnie opóźniane wbrew prawu i prawomocnemu orzeczeniu sądowemu - ostatecznie pogrzebało argumentację odwołującą się do realizacji postulatu demokratyzacji procesu wyboru sędziów-członków Rady. Kandydaci zgłoszeni w 2018 r. reprezentowali wąską grupę osób, w dużej części powiązanych ze środowiskiem pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości czy pełniących funkcje administracyjne w wymiarze sprawiedliwości z nominacji ministra. Poparcie zaś uzyskali w znacznej mierze ze strony sędziów delegowanych do MS Sprawiedliwości czy też sędziów, którzy liczyli na awans ze strony nowej  KRS.

Sam proces wyłaniania członków KRS, jej późniejsze funkcjonowanie i skutki jej działalności doprowadziły do głębokiej patologii w polskim wymiarze sprawiedliwości, wadliwości procesu powoływania sędziów, akceptacji represjonowania sędziów przez organy polityczne i związanych z nimi rzeczników dyscyplinarnych oraz Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego – co pozbawiło sędziów w Polsce realnej ochrony ze strony organu, który do zapewnienia takiej ochrony jest konstytucyjnie zobligowany.

Dlatego projekt słusznie odchodzi od niekonstytucyjnego modelu wyboru wszystkich sędziów-członków KRS przez Sejm RP jako organ władzy ustawodawczej - na rzecz wyłaniania reprezentacji sędziowskiej przez samych sędziów. Przywraca rozwiązania odpowiadające Konstytucji (art. 186), które nawiązują do wcześniejszego modelu, choć nie są jego prostym przywróceniem.

Zgodnie ze standardami europejskimi większość członków rad sądownictwa powinna być złożona z sędziów, którzy powinni być wyłaniani przez środowiska sędziowskie. W ten sposób gwarantuje się niezależność organu, wolnego od nadmiernego wpływu politycznego.

RPO z uznaniem przyjmuje zatem szeroką demokratyzację i transparentność  wyłaniania sędziów-członków Rady. Zapewni to reprezentatywność członków Rady i ich silną legitymację.

Zgłaszanie kandydatów na sędziów-członków KRS

Prawo zgłaszania kandydatów na sędziów-członków KRS miałoby być poszerzone. Przysługiwałoby nie tylko grupom sędziów, ale również grupom obywateli, a także: RPO, samorządom zawodów prawniczych i wydziałom  prawa.

Projekt trafnie ogranicza bierne prawa wyborcze sędziów, którzy są lub w okresie 5 lat przedtem byli delegowani do Ministerstwa Sprawiedliwości,  Kancelarii Prezydenta RP i MSZ. Według RPO karencja sędziów, którzy pełnili te funkcje urzędnicze, powinna być jednak krótsza i wynosić co najmniej rok.

Z uwagi na konstytucyjny wymóg niezależności względem wszystkich organów władzy publicznej, Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że nie powinien wskazywać kandydata na członka KRS. Gdyby taki kandydat został  członkiem Rady, to w przypadku oceny przez RPO działań KRS pod względem przestrzegania praw obywatelskich, mogłoby powstać wrażenie, że standardy niezależnej oceny nie zostają dochowane.

Wysłuchanie publiczne kandydatów

Projekt wprowadza możliwość publicznego, transmitowanego w internecie wysłuchania kandydatów. Nie tylko prezentowaliby swe kandydatury, byłaby też możliwość zadawania im pytań przez obywateli. Projekt ogranicza jednak prawo do pytań do osób z polskim obywatelstwem. Według RPO pytania powinna moć zadać każda osoba fizyczna - ale w języku polskim. Zasadne byłoby organizowanie wysłuchania publicznego z urzędu oraz umożliwienie udziału w nim wszystkim kandydatom. A to od ich woli zależałoby, czy z tej możliwości skorzystają.

Prawo wybierania sędziów-członków KRS

Projekt przewiduje wybór sędziowskich członków Rady w wyborach bezpośrednich, powszechnych dla środowiska sędziowskiego, w głosowaniu tajnym. Rzecznik popiera to rozwiązanie. Rozważenia wymaga zaś uznanie czynnego prawa wyborczego sędziego za obowiązek. W polskich rozwiązaniach ustrojowych nie ma tradycji obowiązku wyborczego.

Reprezentatywność składu KRS

RPO popiera propozycję  parytetu co do czynnego prawa wybierania członków KRS pomiędzy z jednej strony – wszystkie rodzaje sądów: sądy powszechne, sądy administracyjne, sądy wojskowe; a z drugiej strony – przez wszystkie szczeble sądownictwa: sądy rejonowe, okręgowe, apelacyjne, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny. Zapewni to właściwą reprezentacji wszystkich rodzajów i szczebli sądów, w zależności od ich liczebności.

Proces nominacji na urząd sędziego

RPO pozytywnie ocenia nowelizację zakresie procedury rozpatrywania i oceny kandydatów na urząd sędziego.

Rada Społeczna przy KRS

RPO z aprobatą odnosi się do powołania Rady Społecznej przy KRS i powierzenia jej opiniowania kandydatów na stanowiska sędziowskie. Rada obejmująca osoby reprezentujące inne zawody prawnicze - (adwokatów, radców prawnych, notariuszy, prokuratorów), środowisko akademickie, a także przedstawicieli organizacji pozarządowych - otwiera proces nominowania sędziów na środowiska zewnętrzne i podbudowuje legitymację sędziego wyłonionego w tym procesie. W skład Rady wchodziłaby także osoba wskazana przez RPO - Rzecznik nie uchyla się od tego obowiązku.

Inne zmiany wyboru przez KRS kandydatów na urząd sędziego

Minister Sprawiedliwości zyskał nadmierny, nieuzasadniony wpływ na  sądownictwo. Dlatego ograniczenie jego roli w procesie nominowania sędziów na etapie opiniowania kandydatur przez trzyosobowe zespoły KRS jest właściwe. Minister pozostawałby członkiem KRS - jego kompetencje pozostają niezmienione.

Zaskarżalność uchwał KRS

Pozytywnie należy przyjąć ustawowe przywrócenie drogi odwoławczej w postępowaniach dotyczących powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego SN. Przed lipcem 2018 r. prawo zaskarżenia było w ustawie przewidziane. Możliwość przeprowadzenia kontroli sądowej procesu nominacji sędziów przez zainteresowaną osobę wynika z Konstytucji i EKPC.

Zniesienie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i zmiany w mechanizmie odpowiedzialności dyscyplinarnej

Konieczność zniesienia Izby 

RPO podziela potrzebę likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN, która stała się instrumentem represjonowania sędziów i wpływania na czynności oraz treść decyzji orzeczniczych sądów. Obsadzono ją w dużej mierze osobami związanymi z Ministrem Sprawiedliwości. ID w istocie rzeczy ma odstraszać sędziów od podejmowania działań i orzeczeń nie odpowiadających przedstawicielom władzy i karcić tych, którzy nie realizują jej oczekiwań politycznych. Jej istnienie i działalność w rażący sposób ingeruje w sferę orzeczniczą sądów i sędziów, bezsprzecznie narusza niezawisłość sędziowską.

W świetle testu niezależności sądu wskazanego przez TSUE w wyroku z 19 listopada 2019 r. ID nie ma przymiotów sądu. Z kolei w uchwale z 23 stycznia 2020 r. trzech połączonych izb SN potwierdzono, że ID strukturalnie nie spełnia cech niezawisłego sądu i ma charakter sądu wyjątkowego, którego ustanowienie  jest zakazane w czasie pokoju. Mimo tego wiążącego rozstrzygnięcia ID manifestacyjnie kontynuuje działalność orzeczniczą. Ignoruje wiążące orzeczenia SN, naruszając Konstytucję. Odmawia także skuteczności wyrokowi TSUE, co jest jaskrawo sprzeczne z zasadami prawa Unii.  

Status osób powołanych do Izby Dyscyplinarnej 

Zniesienie ID powiązano w projekcie z wygaśnięciem stosunku służbowego jej sędziów. Ewentualne argumenty odwołujące się do konstytucyjnej zasady nieusuwalności sędziów nie miałyby tu zastosowania. Zgodnie z uchwałą SN z 23 stycznia 2020 r. ID była niekonstytucyjna od samego początku jej istnienia. Już to wystarcza do jej zniesienia i nierozciągania gwarancji ochrony sędziego na osoby do niej powołane. A proces ich powoływania przeprowadzono z rażącym naruszeniem prawa krajowego oraz wymogów UE.

Procedurę nominacji wszczęto na podstawie aktu niezgodnego z Konstytucją, tj. oświadczenia Prezydenta RP bez wymaganej kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów. Uniemożliwiono uprzednią kontrolę sądową aktu powołania, gdyż  KRS nie przekazała NSA odwołań kandydatów na sędziów. Przekazała zaś Prezydentowi RP swą uchwałę nr 317/2018 z 23 sierpnia 2018 r. w sprawie powołania do pełnienia urzędu sędziego w ID, zanim stała się ona prawomocna. Uniemożliwiono też podporządkowanie się wiążącemu orzeczeniu NSA, które zapadłoby w przedmiocie uchwały KRS nr 317/2018. A ostateczna decyzja ws. kontroli sądowej tej uchwały miała zapaść po uzyskaniu odpowiedzi na pytania prejudycjalne w sprawie C824/18, z którymi NSA zwrócił się do TSUE. 

Późniejszy ustawowy nakaz umorzenia tych postępowań w NSA, wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów inicjujących ocenę niezależności wskazaną przez TSUE i uchwalenie „ustawy represyjnej” z 20 grudnia 2019 r. (zakazującej prowadzenia takiej oceny) dowodzą, że organy władzy z premedytacją naruszały obowiązujące prawo. Chodziło o to by, najpierw  obsadzić ID według własnego arbitralnego wyboru, a potem by wybór ten wszelkimi sposobami zalegalizować. Zamiar obejścia lub naruszenia obowiązującego prawa przez organy władzy publicznej nie może być zatem wynagradzany poprzez akceptację tak ukształtowanej sytuacji.

W opinii RPO można rozważyć ustanowienie minimalnych gwarancji dla tych osób, np. czasowego prawa do powrotu na wcześniej zajmowane stanowisko. W opinii RPO przemawiać za tym mogą względy silnego demokratycznego państwa, zapewniającego minimalne gwarancje wszystkim, mimo wątpliwości etycznych i prawnych, w imię pokoju społecznego.

Unieważnienie orzeczeń Izby Dyscyplinarnej SN

Pierwotna niekonstytucyjność ustanowienia Izby Dyscyplinarnej SN uzasadnia odmowę uznania mocy prawnej jej orzeczeń z mocy prawa. Zasady pewności prawa i stabilności orzeczeń sądowych nie stoją temu na przeszkodzie – ocenia RPO.

Niemniej wątpliwości wzbudza brak określenia skutków prawnych tego. Część rozstrzygnięć ID dotyczyła bowiem odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów złożonych z urzędu za pospolity czyn, np. prowadzenie pojazdu po alkoholu. Za rozważeniem, czy automatyczna nieważność orzeczeń ID jest właściwa, przemawia ryzyko przedawnienia odpowiedzialności czy bezkarności za takie delikty dyscyplinarne. Uprawnione byłoby np. ustawowe wydłużenie okresu przedawnienia. Możliwe byłoby tez powierzenie Izbie Karnej SN w okresie przejściowym kompetencji do weryfikacji orzeczeń ID – a niepotwierdzone  przez Izbę Karną byłyby uznane za nieważne.

Dalsze zmiany w mechanizmie odpowiedzialności dyscyplinarnej

Projekt proponuje przeniesienie kompetencji powierzania obowiązków rzecznika dyscyplinarnego oraz sędziego sądu dyscyplinarnego od Ministra Sprawiedliwości na rzecz Pierwszego Prezesa SN. RPO popiera to rozwiązanie, które mechanizmowi odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów przywraca  jego właściwą rolę i wprowadza gwarancje nieużywania go do zaplanowanego i systematycznego represjonowania sędziów. Temu celowi służy także usunięcie funkcji specjalnego Rzecznika Dyscyplinarnego Ministra Sprawiedliwości.

Projekt zakłada też wygaszenie kadencji obecnych sędziów sądów dyscyplinarnych oraz kadencji obecnych rzeczników dyscyplinarnych.

Wygaśnięcie mandatu dotychczasowych sędziów-członków nowej KRS

Projekt przewiduje wygaśnięcie mandatu członków KRS wybranych na podstawie przepisów uchwalonych w grudniu 2017 r. Rzecznik uznaje to za dopuszczalne i uzasadnione. Osoby wybrane w niekonstytucyjnym trybie, z rażącym naruszeniem prawa, nie mogą odwoływać się do konstytucyjnej ochrony trwałości 4-letniej kadencji wybieralnego członka KRS.

Przyjęty model może budzić pewne wątpliwości, bo KRS ukształtowana i obsadzona w 2018 r. od początku nie spełniała standardów konstytucyjnych. Należałoby przyjąć, że obecny organ nazywany "Krajową Radą Sądownictwa" w istocie nią nie jest. W konsekwencji właściwą reakcją ustawodawczą mogłoby być nie wygaśnięcie mandatu, lecz sankcja nieważności, względnie nieistnienia oraz uznanie, że osoby wybrane do KRS nigdy jej członkami nie zostały.

Status osób powołanych do pełnienia urzędu sędziego z udziałem nowej KRS

Projekt przewiduje, że powołanie sędziego dokonane na wniosek nieprawidłowo obsadzonej KRS jest wadliwe. RPO wskazuje tu na pewną niekonsekwencję. Po pierwsze: projekt różnicuje skutki prawne w odniesieniu do obsady stanowisk  w sądach administracyjnych oraz innych sądach. Po drugie: zaproponowana formuła wskazuje, że projektodawcy jednocześnie osoby te jednak uważają za sędziów - dokonuje się bowiem częściowej legalizacji wadliwego powołania.

Przewiduje się możliwość dobrowolnego wycofania się wadliwie powołanych osób poprzez oświadczenia o zrzeczeniu się urzędu i zgłoszenie zamiaru powrotu na stanowisko wcześniejsze lub równorzędne. W opinii RPO jest to dopuszczalne. Wątpliwości budzi natomiast rozwiązanie wobec tych, którzy w terminie miesiąca nie złożą takiego oświadczenia. Projekt proponuje uznanie takiej kontynuacji zajmowania stanowiska za oczywistą i rażącą obrazę prawa, za którą sąd dyscyplinarny wymierza karę złożenia sędziego z urzędu.

Można rozważać, czy nie prowadzi do działania  prawa wstecz przez „karanie” kontynuacji stanu ukształtowanej przed uznaniem jej za delikt dyscyplinarny, względnie czy samym deliktem nie jest niezłożenie dobrowolnego oświadczenia. W ocenie RPO ustawowe związanie sądu nakazem wydania orzeczenia o określonej treści jest niezgodne z Konstytucją (art. 2 - zasada państwa prawa; art. 10 ust. 1 i 2 - zasada podziału władz, art. 42 ust. 2 - prawo do obrony, art. 45 ust. 1 - prawo do sprawiedliwego procesu,, art. 173 - niezależność sądów, art. 176 ust. 1 - dwuinstancyjność postępowania oraz art. 178 - niezawisłość sędziów sądów dyscyplinarnych. Rzecznik widzi tu potrzebę dalszych prac nad właściwymi rozwiązaniami.

Niezakończone postępowania przed KRS w sprawie powołania do pełnienia urzędu sędziego

Postępowania, dotyczące powołania do pełnienia urzędu sędziego zawisłe przed Radą w jej aktualnym składzie, nie będą kontynuowane z dniem wejścia w życie projektowanej ustawy. Dla RPO nie są jednak jasne powody, dla których postępowania dotyczące powołania do sądu administracyjnego miałyby być umarzane z mocy prawa, a pozostałe, dotyczące powołań do innych rodzajów sądów – jedynie  zawieszane do wyłonienia nowej KRS. Należy rozważyć rozwiązania, które nie wprowadzałyby nieuzasadnionego zróżnicowania kandydatów

Moc prawna orzeczeń sądowych wydanych z udziałem sędziów mianowanych z udziałem nowej KRS

Projekt zakłada, że orzeczenia sądów, w których składzie zasiadał sędzia wadliwie powołany pozostają w mocy, choć są wadliwe (nie dotyczy to orzeczeń z udziałem Izby Dyscyplinarnej SN, które z mocy prawa mają się stać nieważne).

Wadliwe orzeczenia można by zaś wzruszać przez wniesienie środka zaskarżenia, a także przez wznowienie postępowania - w ciągu roku od wejścia ustawy w życie. W ocenie RPO należałoby rozważyć, czy okres ten nie powinien być skrócony do 6 miesięcy.

Podsumowanie

Uchwalenie projektu, ze zmianami zasugerowanymi przez RPO, jest niezbędne. Należy mieć nadzieję, że rozpocznie to proces wychodzenia Polski z kryzysu konstytucyjnego, przywróci realne znaczenie gwarancjom zawartym w ustawie zasadniczej, odwróci proces niszczenia rządów prawa, burzenia podziału władz i podporządkowywania sądownictwa woli politycznej.

Ponadto wzmocni ochronę niezawisłości sądów i niezależności sędziów, osłabi ingerencję organów władzy wykonawczej w sferę bezstronności sędziowskiej i niezależnego wykonywania funkcji orzeczniczych, odtworzy niezależną KRS, umożliwi jej powrót do realizacji konstytucyjnej roli. Zlikwiduje nielegalną Izbę Dyscyplinarną SN, przywróci właściwą rolę mechanizmowi odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

Rzecznik zdaje sobie sprawę, że projekt może nie zyskać przychylności obecnej większości sejmowej.  Prace nad przygotowywaniem ustaw naprawczych mają jednak wielką wagę. Wskazują bowiem oczekiwaną drogę odrodzenia konstytucyjnego i europejskiego ustroju RP, przywrócenia pojęciom i instytucjom prawnym ich właściwego znaczenia oraz nazwania prawa – prawem, a bezprawia – bezprawiem.

VII.510.44.2020

Wątpliwości RPO ws. działań Prokuratury Krajowej wobec sędziego Igora Tuleyi

Data: 2020-03-02
  • Prokuratura chce zarzucić sędziemu Igorowi Tuleyi nadużycie uprawnień w związku z ujawnieniem w 2017 r. informacji z umorzonego śledztwa ws. obrad Sejmu w Sali Kolumnowej
  • RPO ma poważne wątpliwości, czy w ogóle można mówić o przestępstwie sędziego, który zgodnie z przepisami zarządził jawność posiedzenia
  • Kierował się on bowiem ważnym interesem publicznym i konstytucyjnymi prawami obywateli do informacji o przeniesieniu obrad
  • Wobec podejrzenia fałszywych zeznań posłów, sędzia miał społeczny i moralny obowiązek, by ujawnić sprawę opinii publicznej
  • A prokuratorskie postępowanie za ustne uzasadnienie decyzji sądu jest niezgodne z podstawowymi obowiązkami sędziego i może wywołać tzw. „efekt mrożący”

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o informacje z związku z jego wnioskiem do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o zezwolenie na pociągnięcie sędziego Igora Tuleyi do odpowiedzialności karnej.  Ponadto RPO przedstawił Prokuratorowi Krajowemu wnioski zmierzające do zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela w tej sprawie.

Rzecznik zwraca uwagę, że w tej sprawie po raz pierwszy zastosowano tzw. "ustawę represyjną” z 20 grudnia 2019 r. Pominięto zaś uchwałę trzech izb Sądu Najwyższego, która 23 stycznia 2020 r. wskazała, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest niezależnym sądem.

A ewentualne uchylenie sędziemu Igorowi Tuleyi immunitetu i odsuniecie go od orzekania uniemożliwiłoby mu orzekanie w sprawach związanych z postępowaniami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w których zdecydował się zadać pytania prejudycjalne.

Igor Tuleya ujawnia sprawę obrad Sejmu w Sali Kolumnowej

18 grudnia 2017 r. sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Igor Tuleya rozpoznawał zażalenie posłów opozycji na umorzenie przez prokuratora postępowania ws. przeniesienia w grudniu 2016 r. obrad Sejmu do Sali Kolumnowej. Taką decyzję podjął Marszałek Sejmu w reakcji na okupację mównicy przez opozycję, protestującą  przeciw bezpodstawnemu wykluczeniu przez marszałka z obrad posła Michała Szczerby. W Sali Kolumnowej przegłosowano m.in. budżet państwa.

Sędzia zarządził jawność posiedzenia – czemu nie sprzeciwił się prokurator. Sąd uchylił  decyzję o umorzeniu śledztwa  i zwrócił sprawę prokuraturze. W uzasadnieniu tej decyzji sędzia ujawnił szczegóły rozbieżnych zeznań posłów PiS w całej sprawie. Potem  zawiadomił też prokuraturę o przestępstwie złożenia przez nich fałszywych zeznań.

Ostatecznie prokuratora ponownie umorzyła śledztwo ws. przeniesienia obrad Sejmu. Odmówiła także wszczęcia postępowania z zawiadomienia sędziego ws. fałszywych zeznań posłów.

Prokuratorski wniosek o uchylenie immunitetu

W komunikacie z 27 lutego 2020 r. Prokuratura Krajowa podała, że zwróciła się do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o zgodę na pociągnięcie sędziego Igora Tuleyi do odpowiedzialności karnej (czyli o uchylenie jego immunitetu - bez czego sędzia nie może odpowiadać karnie). Wniosek ten skierowano 14 lutego 2020 r. – tego samego dnia, którego weszła w życie „ustawa represyjna” z 20 grudnia 2019 r. Zaostrzyła ona zasada odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

Powodem wniosku do Izby Dyscyplinarnej miało być wypełnienie przez sędziego znamion przestępstw z art. 231 § 1 Kodeksu karnego (nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego), w związku z art. 266 § 2 (ujawnienie informacji osobie nieuprawnionej) oraz art. 241 § 1 (naruszenie tajemnicy śledztwa).

Miało to polegać na dopuszczeniu do udziału reporterów w posiedzeniu sądu 18 grudnia 2017 r., które - według Prokuratury Krajowej - miało charakter niejawny. Zdaniem prokuratury, cytując w ustnym uzasadnieniu zeznania świadków z postępowania przygotowawczego - bez wymaganej zgody prokuratora na ich ujawnienie - sędzia Igor Tuleya miał narazić prawidłowy bieg dalszego śledztwa w sprawie.

Ocena RPO

Przedstawione we wniosku do Izby Dyscyplinarnej uzasadnienie nie pozwala na rzetelną ocenę prawidłowości działania Prokuratury Krajowej. Rzecznik już na tym etapie wyraża jednak wątpliwości dotyczące zgodności wniosku z prawem.

Wydaje się wątpliwe, aby zarzucany sędziemu czyn wypełniał znamiona czynów przywołanych przez Prokuraturę Krajową. Miał on polegać głównie na niezgodnym z prawem naruszeniu niejawności posiedzenia sądu, przez dopuszczenie do udziału w nim przedstawicieli mediów.

- Posiedzenie sądu ws. rozpoznania zażalenia na postanowienie prokuratora o umorzeniu postępowania było w tym wypadku jawne, ponieważ sąd wydał zarządzenie o przeprowadzeniu posiedzenia w takim trybie. Sąd zdecydował o jawności posiedzenia w związku z wnioskiem złożonym przez obecnych na sali dziennikarzy o zgodę na nagrywanie posiedzenia i udział w nim - podkreśla RPO.

Wcześniej sędzia Igor Tuleya pytał o stanowisko pełnomocników stron - w tym obecnego na sali prokuratora. Strony nie wyraziły sprzeciwu, pozostawiając zarządzenie jawności do uznania sądu. Należy podkreślić brak sprzeciwu prokuratora, np. poprzez powołanie się na dobro śledztwa czy też na zgromadzone w aktach materiały.

Zgodnie z art. 95b Kodeksu postępowania karnego posiedzenia, na których rozpoznaje się zażalenia, odbywają się co do zasady z wyłączeniem jawności. Art. 95b § 1 Kpk stanowi też zarazem, że sędzia może zdecydować o jawności posiedzenia. W tej sprawie powinien mieć jednak zastosowanie art. 339 § 3 Kpk. Zgodnie z nim tajność posiedzenia podlega wyłączeniu m.in., jeżeli jego przedmiotem jest umorzenie postępowania z uwagi na brak znamion czynu zabronionego.

Nie można zatem uznać, że postępowanie to było niejawne. Wątpliwe zatem jest, by doszło do przekroczenia uprawnień polegających na złamaniu tajemnicy postępowania i bezpodstawnym złamaniu zasady braku jawności posiedzeń.

W ocenie Rzecznika z uwagi na to, że przedmiot postępowania jest istotny dla debaty publicznej - w związku z podejrzeniem popełnienia czynów zabronionych przez osoby sprawujące mandat poselski - zagwarantowanie pełnej jawności posiedzenia w niniejszej sprawie było istotne z uwagi na ważny interes publiczny i konstytucyjne prawa obywateli.  

A chodzi m.in. o prawo do sądu (art. 45 Konstytucji), zasadę jawności działania organów państwowych wynikającą z ogólnej zasady demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji), wolność słowa i prawo do pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji) oraz prawo obywateli do informacji (art. 61 Konstytucji).

- Dlatego też sędzia miał społeczny i moralny obowiązek, by ujawnić postępowanie w celu zagwarantowania informacji o nim opinii publicznej. Jest to szczególnie istotne w kontekście protestów społeczeństwa związanych z przedmiotem postępowania, tj. przeniesieniem obrad do Sali Kolumnowej Sejmu RP – wskazuje Rzecznik.

Standardy europejskie

Opisane zasady Konstytucji są zaś bardziej restrykcyjne w odniesieniu do postępowań o charakterze karnym, co do których społeczeństwo ma szersze prawo do uzyskiwania informacji. Standard ten wynika z regulacji i międzynarodowych: Rekomendacji Komitetu Ministrów Rady Europy dotyczących przekazywania informacji za pośrednictwem mediów w związku z postępowaniami karnymi oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Informowanie o toczących się postępowaniach, zwłaszcza karnych, jest jednym z obowiązków dziennikarzy. Jak wynika z Rekomendacji: "Społeczeństwo musi być w stanie otrzymywać informacje o działalności organów sądowych i policji w mediach. Dlatego dziennikarze muszą mieć możliwość swobodnego komentowania funkcjonowania systemu wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych”.

Potwierdzał to w swych wyrokach Europejski Trybunał Praw Człowieka. W odniesieniu do spraw o istotnym znaczeniu publicznym ETPC podkreślał, że "na mediach ciąży obowiązek informowania opinii publicznej o przebiegu postępowań sądowych dotyczących czynów, których dokonanie przypisuje się urzędnikom państwowym wysokiego szczebla w ramach sprawowanych przez nich funkcji. Związane jest to z realizacją prawa społeczeństwa do sprawowania kontroli funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych”.

Według ETPC bezwzględny zakaz publikowania wszelkiego rodzaju informacji w tego typu sprawach trudno pogodzić z prawem do wolności słowa.

Zeznania świadkow nie były niejawne

Rzecznik wskazuje, że wszczynanie postępowania za treść ustnych motywów postanowienia sądu jest niezgodne z podstawowymi obowiązkami sędziego. W sprawie zażaleniowej sędzia miał dwa podstawowe obowiązki wynikające z przepisów prawa:

  • rozpoznać zażalenie na postanowienie prokuratora i wydać rozstrzygnięcie,
  • uzasadnić swe postanowienie.

W trakcie podawania motywów, które skłoniły sąd do uwzględnienia zażalenia, sędzia Igor Tuleya nie użył informacji określonych jako niejawne, a jedynie przytoczył fragmenty (złożonych w zwykłym trybie) zeznań świadków, do czego miał pełne prawo.

Oczekiwanie, że treść ustnych motywów uzasadnienia postanowienia sąd miałby wcześniej uzgodnić z prokuratorem i uzyskać jego formalną zgodę – prowadzi do wniosków ad absurdum. W sposób nieakceptowalny ograniczałoby to sędziego w jego kompetencjach.

Precedensowa sytuacja, która była przedmiotem postępowania, ma oczywisty wymiar polityczny i publiczny. Tym bardziej niepokojące są wszelkiego rodzaju naciski ze strony organów władzy państwowej na bezstronny i niezawisły sąd orzekający w tej sprawie.

W świetle oczywistego interesu społecznego do uzyskania informacji dotyczących opisywanego postępowania, perspektywy sankcji karnych dotyczących sędziów w powszechnym odczuciu są odczytywane jako nieproporcjonalne. Mogą one wywoływać „efekt mrożący” - skłaniać pozostałych sędziów do niewydawania decyzji niekorzystnych dla organów władzy.

Zastosowano "ustawę represyjną" - pominięto uchwałę SN z 23 stycznia 2020

Należy zwrócić szczególną uwagę na precedens zastosowania po raz pierwszy w tej sprawie przepisów ustawy z 20 grudnia 2019 r. Weszła ona w życie 14 lutego 2020 r. i tego dnia Prokuratura Krajowa skierowała pismo do Izby Dyscyplinarnej - mimo że zarzucane sędziemu Igorowi Tuleyi przestępstwo miało mieć miejsce 18 grudnia 2017 r.

Ponadto należy też wskazać na potencjalne konsekwencje ewentualnego wyrażenia zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Igora Tuleyi i odsunięcia go od orzekania w świetle prawa Unii Europejskiej. Sędzia nie mógłby bowiem orzec w sprawach związanych z postępowaniami toczącymi się przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w których zdecydował się zadać pytania wstępne, co mogłoby pozbawić skuteczności procedurę prejudycjalną.

Przed 14 lutego 2020 r. wnioski o zezwoleniu na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego rozpoznawało trzech sędziów sądu dyscyplinarnego przy sądzie apelacyjnym. Obecnie zezwolenie takie wydaje Izba Dyscyplinarna SN w składzie jednoosobowym.

W trakcie procesu legislacyjnego RPO podkreślał, że centralizacja procedury dyscyplinowania sędziów i uchylania immunitetu budzi poważne wątpliwości prawne. Znalazły one potwierdzenie w uchwale SN z 23 stycznia 2020 r. w składzie trzech izb.

W świetle przedstawionych wątpliwości oraz tej uchwały SN zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił Bogdana Święczkowskiego o wszelkie informacje w sprawie, zwłaszcza o wyjaśnienie podstaw prawnych wniosku do Izby Dyscyplinarnej.

VII.510.42.2020

Śledztwo wobec sędziów ze spraw prok. Mariusza Krasonia budzi zaniepokojenie RPO

Data: 2020-03-02
  • Prokuratura wszczęła postępowanie ws. przekroczenia uprawnień przez sędziów, którzy wstrzymali delegację prok. Mariusza Krasonia z Krakowa do Wrocławia
  • Możliwe naruszenie w ten sposób niezależności władzy sądowniczej oznacza ryzyko przekroczenia uprawnień przez samą prokuraturę
  • Sprawa budzi poważne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich w związku z konstytucyjnymi prawem do sądu, a także z zasadami niezależności sądów oraz niezawisłości sędziów
  • Wykonywali oni bowiem funkcje orzecznicze w ramach swych konstytucyjnych i ustawowych obowiązków

Media poinformowały, że Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej wszczął postępowanie karne ws. przekroczenia uprawnień przez sędziów sądów rejonowego i okręgowego w Krakowie. Orzekali oni w sprawie delegacji prok. Mariusza Krasonia z Prokuratury Regionalnej w Krakowie do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki (uwzględnili jego wniosek o wstrzymanie delegacji oraz przywrócili do pracy w Krakowie).

Sprawę przeniesienia prokuratora Rzecznik Praw Obywatelskich podjął wcześniej z własnej inicjatywy. Przyłączył się też do powództwa Mariusza Krasonia przeciw Prokuraturze Regionalnej w Krakowie (sygn. akt VII P 45/19).

Informacje o działaniach Prokuratury Krajowej wobec wskazanych sędziów budzą poważne zaniepokojenie RPO w związku z:

  • prawem każdego obywatela do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji), 
  • zasadami autonomii i niezależności sądów (art. 173 Konstytucji),
  • zasadą niezawisłości sędziów (art.178 ust. 1 Konstytucji).

Szczególne zaniepokojenie budzi możliwość wszczęcia postępowania w związku z wykonywaniem funkcji orzeczniczych przez sędziów, w ramach ich konstytucyjnych i ustawowych obowiązków.

- Możliwość naruszenia niezależności władzy sądowniczej – odrębnej od innych władz (art. 10 Konstytucji) – nasuwa wątpliwość dotyczącą ryzyka przekroczenia uprawnień przez organy prokuratury w niniejszej sprawie (art. 231 Kodeksu karnego) - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do  prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego.

Poprosił go o informacje dotyczące postępowania w tej sprawie, zwłaszcza - o wskazanie przyczyn i podstaw jego podjęcia.

Wsparcie procesowe RPO dla prok. Mariusza Krasonia

W lipcu 2019 r. Prokurator Krajowy podjął decyzję o delegowaniu prok. Krasonia. Art.  106 § 2 Prawa o prokuraturze pozwala na oddelegowanie prokuratora do innej jednostki na czas do 6 miesięcy w ciągu roku. Nie wymaga to zgody samego prokuratora. W ocenie RPO jednak sposób podjęcia decyzji, jej nagły charakter oraz nieuwzględnienie sytuacji osobistej delegowanego (opiekuje się w Krakowie rodzicami) mogą wskazywać, że nie była ona motywowana wyłącznie potrzebami prokuratury.

Pytany o powody decyzji, prok. Święczkowski twierdził, że ma prawo przenosić prokuratorów tam, gdzie wymaga tego interes prokuratury i nie musi tego  szczegółowo uzasadniać. RPO stanął na stanowisku przeciwnym, bo taka koncepcja zaprzecza podstawowym zasadom prawa pracy, które odnoszą się również do prokuratorów. W ich myśl pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika. A decyzja musi być podyktowana potrzebami kadrowymi danej jednostki.

Prok. Krasoń zaskarżył decyzję zwierzchników do sądu. 5 listopada 2019 r. Sąd Okręgowy w Krakowie - do czasu rozstrzygnięcia sprawy - wstrzymał delegację prok. Mariusza Krasonia do Wrocławia (w styczniu 2020 r. został on ponownie delegowany, tym razem do prokuratury rejonowej w samym Krakowie).  W grudniu 2019 r. Sąd Rejonowy w Krakowie przywrócił zaś Krasonia do pracy w Krakowie, nakazując prokuraturze wpłatę 1000 zł za każdy dzień zwłoki na konto prokuratora. Prokuratura nie wykonała tego. 

Wstrzymując delegację, sąd okręgowy uwzględnił argumenty, że uprawnienie do oddelegowania nie jest uznaniowe. Musi być uzasadnione, a uzasadnienie podlega ocenie sądu.

RPO zgłosił udział w tym postępowaniu o ustalenie stosunku służbowego. Wniósł o uwzględnienie powództwa prokuratora. 

- Powództwo nie kwestionuje instytucji delegowania przewidzianej w Prawie o prokuraturze, lecz wskazuje na niewłaściwy sposób jej zastosowania, prowadzący do naruszenia obowiązku szanowania godności pracownika oraz mechanizmów równościowych – napisał RPO do sądu. 

Według Rzecznika nie można twierdzić, że powód nie uprawdopodobnił, iż przyczyną nagłego oddelegowania prokuratora mogła być jego aktywność w kierowaniu pracą Stowarzyszenia Prokuratorów "Lex super omnia” lub też sygnalizowanie nieprawidłowości w działalności prokuratury.

RPO wskazał, że przy decyzji o delegowaniu prokuratora konieczne jest wzięcie pod uwagę jego słusznego interesu. Tylko tak można bowiem uniknąć sytuacji, gdy człowiek pozostaje wyłącznie przedmiotem podejmowanych wobec niego działań. Pełna swobody takich decyzji oznacza zaś przyzwolenie na zakazane prawem praktyki nierównościowe i dyskryminacyjne.

VII.510.43.2020

Stanowisko RPO dla Trybunału Sprawiedliwości UE ws. represji wobec sędziów w Polsce

Data: 2020-03-02
  • Problem postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów ma w Polsce charakter systemowy - pisze RPO do Trybunału Sprawiedliwości UE
  • Podaje przykłady represji za ich działania w sferze orzekania
  • Sędziowie, którzy wnieśli pytania prejudycjalne do TSUE, mogą realnie obawiać się naruszenia niezawisłości
  • A ustawa "represyjna" z 20 grudnia 2019 r. wprowadziła mechanizm faktycznie uniemożliwiający wykonywanie niektórych orzeczeń TSUE

W związku z represjami stosowanymi wobec sędziów w Polsce Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu ze stanowiskiem prawnym w połączonych sprawach dotyczących wykorzystywania postępowań dyscyplinarnych dla wywierania wpływu na sędziów i sprawowania politycznej kontroli nad treścią orzeczeń sądowych. Z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału, na podstawie art. 267 TFUE, wystąpiły: Sąd Okręgowy w Łodzi (sprawa C-558/18) oraz Sąd Okręgowy w Warszawie (sprawa C-563/18).

Pierwsza ze spraw, prowadzona przez sędzię Ewę Maciejewską, zrodziła się na kanwie sporu między Miastem Łowicz a Skarbem Państwa o środki finansowe na realizację przez gminę zadań zleconych przez administrację rządową. Gmina Łowicz uważała, że przekazane jej finansowanie jest zbyt niskie w stosunku do zadań, które jej powierzono. Zdecydowała się dochodzić wyrównania poniesionych kosztów na drodze sądowej. Sąd obawiał się, że w przypadku niekorzystnego dla administracji rządowej wyroku, może zostać wszczęte postępowanie dyscyplinarne. Dlatego zwrócił się do TSUE z pytaniem, czy sędziowie krajowi w takiej sytuacji są uprawnieni do ochrony unijnej przed spodziewanymi represjami.

W drugiej ze spraw, prowadzonej przez sędziego Igora Tuleyę, toczy się postępowanie karne, w którym trzy osoby zostały oskarżone o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Z uwagi na okoliczności sprawy, w przypadku uznania winy oskarżonych, sąd musiałby rozważyć nadzwyczajne złagodzenie kary, bowiem oskarżeni przyznali się do postawionych zarzutów, współpracowali z organami ścigania oraz wystąpili o status "małego świadka koronnego”. Sąd obawiał się, że – w obliczu politycznej retoryki szermującej surowością represji karnej – złagodzenie kar sprawcom może narazić sędziów orzekających na postępowanie dyscyplinarne. Sąd zwrócił się zatem do TSUE z pytaniem o dostępność unijnej ochrony przed nadużyciem reżimu odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Istotą obu spraw jest pytanie o istnienie unijnej gwarancji niezawisłości sędziowskiej w pełnym zakresie aktywności orzeczniczej sędziów krajowych, czyli także w zakresie spraw, które same nie są objęte prawem Unii. Sądy, kierując pytania prejudycjalne do Trybunału, wskazywały, że są sądami europejskimi, ponieważ do ich jurysdykcji należą również sprawy objęte prawem Unii. Rzecznik Praw Obywatelskich przystępując do postępowania przed Trybunałem poparł stanowisko polskich sądów.

18 czerwca 2019 r. w Trybunale odbyła rozprawa z udziałem przedstawicieli RPO. 24 września 2019 r. rzecznik generalny E. Tanchev przedstawił zaś opinię poprzedzającą wydanie wyroku. W opinii rzecznik generalny zaproponował uznanie pytań sądów odsyłających za nazbyt ogólne i hipotetyczne, a przedstawione przez sądy uzasadnienia za niezawierające wystarczających wyjaśnień potrzeby uzyskania odpowiedzi od Trybunału. Rzecznik Tanchev opowiedział się w konsekwencji za uznaniem odesłań prejudycjalnych za niedopuszczalne.

Sprawa nadal jest w toku, nie zapadł wyrok, nie wskazano także terminu jego ogłoszenia mimo, że od przedstawienia opinii rzecznika generalnego minęło niemal pół roku. RPO zwrócił się do Trybunału, przedstawiając nowe okoliczności w związku z rozwojem sytuacji w Polsce, a w szczególności:

  • uchwalenie i wejście w życie ustawy z 20 grudnia 2019 r. – określanej mianem ustawy „kagańcowej” lub „represyjnej” – radykalnie zaostrzającej odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów oraz zabraniającej im weryfikowania niezależności sądu i niezawisłości sędziego,
  • wzmożoną akcję wszczynania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, a także stosowanie środków o charakterze administracyjnym,
  • grożenie podjęcia lub inicjowanie postępowań karnych wobec sędziów, w tym także wobec sędziego Tuleyi, w oparciu o wątpliwe zarzuty.

Rzecznik w kolejnych pismach szczegółowo przedstawił te okoliczności oraz argumentację prawną. Proponował dalsze, głębsze zbadanie kwestii faktycznych i zagadnień prawnych w sprawie toczącej się przed TSUE. Wskazał także, że uczestnicy postępowania przed TSUE nie mieli możliwości ustosunkowania się do pełnej argumentacji rzecznika generalnego. Zdaniem RPO przesłanki te przemawiają za otwarciem na nowo ustnego etapu postępowania przed Trybunałem i za przeprowadzaniem kolejnej rozprawy. Decyzję w tej sprawie podejmie sam Trybunał .

W piśmie Rzecznik Praw Obywatelskich podtrzymał stanowisko, że sędziowie są uprawnieni do występowania z pytaniami prejudycjalnymi dotyczącymi ich statusu jako sędziów, w szczególności dotyczącymi niezawisłości sędziowskiej, niezależnie od tego, czy sprawa krajowa, w ramach której otwierają dialog sądowy z TSUE, jest  "sprawą unijną”, czy wyłącznie "sprawą krajową”. Niezawisłość sędziowska jest bowiem niepodzielna, nie może przysługiwać sędziemu jedynie w odniesieniu do części spraw, które rozpatruje; nie może być fragmentaryczna. Tak zdaniem RPO należy odczytywać wyrok TSUE z lutego 2018 r. w sprawie sędziów portugalskich (C-64/16 ASJP).

Odnosząc się do działań podjętych przez rzecznika dyscyplinarnego wobec sędziów, którzy zwrócili się w niniejszej sprawie z pytaniami do Trybunału, RPO wskazał, że działania te wchodzą w zakres postępowania dyscyplinarnego, ponieważ czynności wyjaśniające podejmowane przez rzecznika, w tym zwracanie się do sędziów o złożenie wyjaśnień lub wyzwanie ich w charakterze świadka, stanowią część postępowania dyscyplinarnego sensu largo. RPO podkreślił jednocześnie, że działania wobec nich zostały podjęte w związku z wystosowaniem pytań prejudycjalnych, tj. spotkały ich negatywne konsekwencje wykorzystania przysługującego sądom na mocy prawa Unii uprawnienia do nawiązania dialogu sądowego z TSUE. RPO wskazał, że problem postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów ma w Polsce charakter systemowy, nie zaś incydentalny, a sędziowie, którzy wnieśli pytania prejudycjalne, mogą obawiać się naruszenia swojej niezawisłości realnie, a nie tylko hipotetycznie.

W ocenie RPO każdy sędzia w Polsce może obawiać się surowych następstw działań podejmowanych w poczuciu wewnętrznej niezawisłości, w oparciu o prawo Unii i orzecznictwo TSUE, lecz niezgodnych z wolą władzy politycznej. Użycie postępowań dyscyplinarnych w celu przymuszania sędziów do postępowania oczekiwanego przez organy polityczne uległo nasileniu po wydaniu przez Trybunał Sprawiedliwości wyroku z 19 listopada 2019 r. w sprawie A.K. i inni (C-585/18, C-624/18 i C-625/18).

W piśmie RPO przytoczył szereg przykładów działań represyjnych wobec sędziów w związku z działaniami podejmowanymi przez nich w sferze orzekania.

Wobec sędziego Igora Tuleyi Prokuratura Krajowa – w pierwszym dniu obowiązywania "ustawy represyjnej” – wystąpiła do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o uchylenie immunitetu sędziowskiego i zgodę na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej. Sprawa dotyczy uwzględnienia zażalenia na umorzenie przez prokuraturę śledztwa w sprawie wydarzeń sejmowych w grudniu 2016, gdy przeniesiono obrady do Sali Kolumnowej Sejmu, utrudniając posłom opozycji parlamentarnej wzięcie w nich udziału. Uzasadniając nakazanie prokuraturze podjęcia śledztwa, sędzia przytoczył fragmenty zeznań posłów rządzącej partii, stawiające jej poczynania w niekorzystnym świetle. Postępowanie karne grozi zatem sędziemu za treść wydanego orzeczenia i ustne motywy jego uzasadnienia, a kontekst polityczny sprawy podjętej przez prokuraturę jest oczywisty.

Przeciwko sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi wszczęto postępowanie dyscyplinarne, cofnięto delegację do sądu wyższego szczebla, a także odsunięto od wykonywania czynności służbowych, ponieważ zażądał od Kancelarii Sejmu udostępnienia list poparcia kandydatów do KRS. Następnie sędzia został zawieszony uchwałą Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, mimo że sam Sąd Najwyższy uznał, że Izba ta nie jest "sądem” i nakazał jej powstrzymanie się od działań orzeczniczych.

Sędzia Alina Czubieniak została uznana przez Izbę Dyscyplinarną SN za winną przewinienia dyscyplinarnego i ukarana upomnieniem za uchylenie aresztu wbrew woli prokuratury.

Trzem sędziom Sądu Okręgowego w Krakowie postawiono zarzuty dyscyplinarne, ponieważ postanowili ocenić prawidłowość powołania asesora. Rzecznik dyscyplinarny zawnioskował także o ich zawieszenie i obniżenie wynagrodzenia. Podobnie dwóm sędziom Sądu Apelacyjnego w Katowicach postawiono zarzuty za zwrócenie się do Sądu Najwyższego z pytaniem prawnym dotyczącym prawidłowości uformowania składu orzekającego. W podobnej sprawie postępowanie dyscyplinarne wszczęto także przeciwko ośmiu sędziom Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Sędzi Annie Bator-Ciesielskiej postawiono zarzuty w następstwie sformułowania pytań prejudycjalnych do TSUE oraz odmowy orzekania w składzie z udziałem jednego z rzeczników dyscyplinarnych, a jednocześnie członka grupy hejterskiej @KastaWatch.

Sędziemu Krystianowi Markiewiczowi, prezesowi „Iustitii”, rzecznik dyscyplinarny postawił kilkadziesiąt zarzutów w związku z wypowiedziami kwestionującymi legalność działania i niezależność obecnej KRS oraz Izby Dyscyplinarnej SN.

Postępowanie dyscyplinarne grozi każdemu sędziemu w Polsce, który wyrazi krytyczną opinię – do czego jest uprawniony – o zmianach wprowadzanych w systemie wymiaru sprawiedliwości. Sędzi Sądu Rejonowego w Gorzowie Olimpii Barańskiej-Małuszek rzecznik dyscyplinarny postawił zarzuty w związku z krytycznymi wpisami sędzi o podporządkowywaniu sobie sądownictwa przez partię rządzącą, które zamieściła w mediach społecznościowych.

Represje mogą spotkać samych rzeczników dyscyplinarnych – przeciwko sędzi Marioli Głowackiej wszczęto postępowanie dyscyplinarne, ponieważ jako rzecznik dyscyplinarny odmówiła wszczęcia postępowania wobec innego sędziego, oceniając, że nie ma ku temu podstaw.

Zdaniem RPO system odpowiedzialności dyscyplinarnej jest obecnie stosowany z zamiarem łamania niezawisłości sędziowskiej, zaś wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów występujących z pytaniami prawnymi do TSUE lub kierujących się jego orzeczeniami stało się zwykłą praktyką rzeczników dyscyplinarnych, jest rutynowo używane jako instrument zastraszania sędziów. W konsekwencji RPO stwierdził, że organy państwa wywierają zaplanowany, systematyczny, nieuprawniony nacisk na sędziów i w skali kraju chcą wzmocnić efekt mrożący nastawiony na udaremnienie wykonania wydanego przez TSUE orzeczenia prejudycjalnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał także Trybunałowi opinię o uchwalonej 20 grudnia 2019 r. ustawie wprowadzającej mechanizm faktycznie uniemożliwiający wykonywanie niektórych orzeczeń TSUE, zwłaszcza tych dotyczących gwarancji niezawisłości sędziowskiej. RPO wskazał, że polski ustawodawca wyłącza spod kontroli sądowej legalność powołania i działania organów sądowych, a także legalności powołania do pełnienia urzędu sędziego, mimo że dopuszczalność takiej oceny wynika tak z polskiej Konstytucji, jak z wiążących Polskę standardów europejskich. RPO podkreślił, że ustawa zaostrzyła reżim odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, rozbudowując definicję deliktu dyscyplinarnego i wprowadzając w niej jeszcze wyższy niż poprzednio stopień arbitralności. Deliktem dyscyplinarnym jest przeprowadzanie przez sąd oceny, o której wprost mówi Trybunał Sprawiedliwości w wyroku z 19 listopada 2019 r.

W konkluzji pisma Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że - biorąc pod uwagę okoliczności spraw, w których sądy polskie zwróciły się z pytaniami do Trybunału Sprawiedliwości, a także uwzględniając dalszy rozwój sytuacji w Polsce – pytania prejudycjalne należy uznać za dopuszczalne. Istnieje bowiem konieczność zapewnienia skutecznej ochrony prawnej przez sąd krajowy działający w warunkach gwarantujących mu bezstronność i niezawisłość.

VII.564.55.2018

Nie ma żadnego "sporu kompetencyjnego". Adam Bodnar do TK: umorzyć sprawę z wniosku Marszałek Sejmu

Data: 2020-02-28
  • Marszałek Sejmu chce rozstrzygnięcia nieistniejącego i pozornego sporu kompetencyjnego między Sądem Najwyższym a Sejmem oraz SN a Prezydentem RP – ocenia RPO
  • SN i Sejm nie uznały się bowiem za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy lub wydały w niej rozstrzygnięcia – co jest warunkiem faktycznego sporu 
  • Trudno sobie wręcz wyobrazić, aby SN mógł wejść w spór z Sejmem czy Prezydentem RP, bo te organy państwa nie sprawują wymiaru sprawiedliwości
  • Prawdziwym celem wniosku Marszałek Sejmu jest zaś uniemożliwienie SN wykonywania jego konstytucyjnej i ustawowej roli, a także wykonania wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.

Takie są konkluzje stanowiska Adama Bodnara dla Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wniosku marszałek Sejmu Elżbiety Witek z 22 stycznia 2020 r. o rozstrzygnięcie sporów kompetencyjnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu TK (sygn. akt Kpt 1/20). Wniósł, by TK umorzył je z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia. Rozprawa TK w pełnym składzie ma się odbyć 3 marca 2019 r.

RPO złożył wniosek o wyłączenie ze składu osób nieuprawnionych do orzekania w TK -  Jarosława Wyrembaka, Justyna Piskorskiego oraz Mariusza Muszyńskiego. 

Ponadto Rzecznik wystąpił o wyłączenie ze składu sędziów Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. Ich wypowiedzi oraz zaangażowanie jako posłów w proces ustawodawczy związany z reformą sądownictwa należy traktować jako okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do ich bezstronności. A to jest przesłanką wyłączenia sędziego, zgodnie z art. 39 ust. 2 pkt 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK.

W swym wniosku Marszałek Sejmu żąda, by TK orzekł, czy SN jest uprawniony - w drodze uchwały podejmowanej w związku z orzeczeniem sądu międzynarodowego - do zmian stanu normatywnego ustroju i organizacji wymiaru sprawiedliwości, czy też jest to wyłączna kompetencja ustawodawcy. Ponadto marszałek chce uznania, czy kompetencja Prezydenta RP do powoływania sędziów może być rozumiana tak, że dozwolone jest przyznanie SN lub innemu sądowi kompetencji do oceny skuteczności powołania sędziego. Kwestia dotyczy też tego, czy SN może określać, jakie są warunki skuteczności powołania sędziego.

W ocenie RPO zarzuty te opierają się na błędnym rozumieniu roli i pozycji ustrojowej centralnych organów konstytucyjnych. Konsekwencją było przedstawienie mylnych wniosków co do zakresu kompetencji każdego z nich, co pozwoliło na wykreowanie pozoru "sporu kompetencyjnego". Rzecznik podziela stanowisko Sądu Najwyższego z 27 stycznia 2020 r. w tej sprawie, zgodnie z którym wniosek złożono w złej wierze. Jego celem jest bowiem rozstrzygnięcie realnego sporu kompetencyjnego, ale uniemożliwienie SN realizacji ustawowych uprawnień.

Kiedy występuje spór kompetencyjny

Zgodnie z art. 85 ustawy o TK, rozstrzyga on spory kompetencyjne – czyli sytuacje, gdy co najmniej dwa centralne konstytucyjne organy państwa uznają się za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy lub wydały w niej rozstrzygnięcia albo też gdy uznają się one za niewłaściwe do jej rozstrzygnięcia. Jak wskazywał wcześniej TK, aby możliwe było rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego, musi zaistnieć realny spór, nie zaś jedynie potencjalna wątpliwość interpretacyjna.

W  doktrynie uważa się, że spór kompetencyjny przy rozstrzyganiu tej samej sprawy jest możliwy w zasadzie tylko w obrębie tych samych władz (czyli albo ustawodawczej, albo wykonawczej, albo też sądowniczej). A w przypadku SN trudno sobie wyobrazić, aby mógł on wejść w spór z innymi centralnymi konstytucyjnymi organami państwa, ponieważ nie sprawują one wymiaru sprawiedliwości. Nie sposób zatem stwierdzić, aby Sejm i SN uznały się za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy lub wydały w niej rozstrzygnięcia.

Jak piszą przedstawiciele doktryny, "spór kompetencyjny pozytywny i rzeczywisty nie powstaje, gdy zapadło rozstrzygnięcie tylko jednego organu lub części z nich, a inne dały jedynie wyraz temu, że nastąpiło w ten sposób naruszenie ich kompetencji (np. przez upublicznienie swojego protestu)”.

SN nie wydał aktu normatywnego, a Sejm – decyzji procesowej

Marszałek Sejmu próbuje zbudować pozory sporu kompetencyjnego. Tymczasem należy zgodzić się z poglądem SN, że nie został spełniony warunek sporu, jakim jest tożsamość rozstrzyganej sprawy.  Byłby on spełniony, gdyby SN  wydał akt zawierający normy o charakterze generalnym i abstrakcyjnym (co jest rolą Sejmu) lub też gdyby Sejm wydał rozstrzygnięcie procesowe co do wykładni przepisów (co jest kompetencją SN).

Uchwała SN z 23 stycznia 2020 r. mieści się zaś w wykonywaniu funkcji orzeczniczej. Sejm nie może w drodze aktów normatywnych rozstrzygać indywidualnych spraw z zakresu niezależności sądów oraz niezawisłości i bezstronności sędziów. Czynić to mogą, a nawet muszą, sądy. Służy temu właśnie uchwała  SN z 23 stycznia 2020 r. A podejmowanie przez SN uchwał z mocą zasady prawnej przewiduje ustawa o SN.

W ocenie Rzecznika nie istnieje również realny spór kompetencyjny między SN a Prezydentem RP. Kompetencja głowy państwa do powołania sędziów nie może być bowiem utożsamiana z kompetencjami sądów co do prawidłowego kształtowania składów orzekających.

Nietrafny jest zatem zarzut Marszałek Sejmu, jakoby SN zmierzał do kontroli wykonywania prerogatyw przez Prezydenta RP w zakresie aktów powołania na urząd sędziego. Wniosek I Prezes SN i podjęta w jego wyniku uchwała SN z 23 stycznia 2019 r. nie ingerują w akt powołania na urząd sędziego - który istotnie jest konstytucyjną prerogatywą głowy państwa - ale wskazują elementy wykładni przepisów dotyczących oceny niezależności, niezawisłości i bezstronności składu orzekającego.

Nawet negatywna ocena braku takich gwarancji w przypadku składu orzekającego w konkretnej sprawie nie podważa samego aktu powołania osoby. Wniosek I Prezes SN i uchwała SN dotyczą zatem innej sfery (ocena niezależności sądu jako organu) niż prerogatywa Prezydenta RP (akt powołania sędziego jako osoby).

Spór pozorny – sprawa do umorzenia

Postępowanie w sprawie podlega zatem umorzeniu z powodu pozorności rzekomego sporu kompetencyjnego, który został w istocie wykreowany wnioskiem Marszałek Sejmu.

- Nie mające oparcia w rzeczywistości wyobrażenie wnioskodawczyni oraz jej subiektywne przekonanie o istnieniu takiego sporu nie stanowi przesłanki wystarczającej do wydania orzeczenia przez TK – napisał Adam Bodnar.

Intencją Marszałek Sejmu jest w istocie nie dążenie do rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego, lecz osiągnięcie innego celu - zawieszenia postępowań przed organami, które rzekomo prowadzą spór.

Ponadto wnioskodawczyni powinna wykazać interes prawny w uruchomieniu tej procedury przed Trybunałem. Tymczasem nie przedstawiła za tym przekonujących argumentów. Powstaje zatem istotna wątpliwość, czy Marszałek Sejmu jest podmiotem legitymowanym do żądania rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego między Prezydentem RP a SN.

Kontekst prawa Unii Europejskiej

Marszałek wskazuje, że działania podjęte przez SN, a także przez nią samą, wiążą się z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r. W swym wniosku nie powołuje jednak art. 9 Konstytucji ("Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego"). Art. 9, w związku z art. 90 ust. 1 (przekazanie kompetencji na rzecz organizacji międzynarodowej), art. 91 (bezpośrednie stosowanie i pierwszeństwo prawa unijnego), a także art. 8 ust. 2 (bezpośrednie stosowanie Konstytucji) przesądzają, że wykładnia prawa Unii ustanowiona w tym wyroku TSUE jest wiążąca dla organów władzy w Polsce.

O ile orzeczenie TSUE z 19 listopada 2019 r. zawiera wykładnię prawa Unii – w szczególności wskazuje test niezależności sądu jako konieczny element zagwarantowania zasady skutecznej ochrony sądowej oraz prawa do rzetelnego procesu  – o tyle wyroki SN stanowią jego implementację na gruncie prawa krajowego i w okolicznościach konkretnego sporu rozstrzygają o istnieniu niezależności sędziowskiej  bądź jej braku.

Na tym etapie stosowania prawa przez sądy krajowe europejski standard ochrony, wynikający z przepisów art. 19 TFUE w związku z art. 47 KPP, odpowiada konstytucyjnemu standardowi z 45 ust. 1 Konstytucji. Sądy krajowe nie mogą tego testu pominąć, bo naruszyłyby tym samym moc wiążącą prawa pierwotnego UE, wiążący charakter wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, ale także i postanowienia Konstytucji.

Wbrew twierdzeniom wnioskodawczyni, uchwała SN z 23 stycznia 2020 r. nie zmieniła stanu normatywnego – wskazała natomiast sposób interpretacji istniejących przepisów ustawowych w związku z pojawieniem się wątpliwości, ujawnionych w odmiennych stanowiskach składów orzekających SN.

Doprowadzenie przepisów ustaw do stanu zgodności z Konstytucją oraz wymogami prawa Unii, wskazanymi także w orzeczeniu TSUE z 19 listopada 2019 r. pozostaje nadal niezrealizowanym zadaniem polskiego parlamentu.

Chodzi o uniemożliwienie wykonania wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r.

Wniosek Marszałek Sejmu do TK należy wiązać z działaniami podjętymi na rzecz uniemożliwienia wykonania wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r.  W ocenie Rzecznika taki też jest zasadniczy cel ustawy z 20 grudnia 2019 r. (tzw. „ustawy kagańcowej”). Tak jak ta ustawa, również wniosek Marszałek Sejmu zmierza do intencjonalnego wyłączenia możliwości oceny niezależności sądu. Jest to niezgodne z Konstytucją (art. 45 ust. 1), a także wymogami prawa Unii wynikającymi ze przepisów prawa UE oraz wyroku TSUE.

Uniemożliwienie realizacji wyroku TS oraz pozbawienie sądów polskich możliwości badania niezależności organu sądowego orzekającego w indywidualnej sprawie, będzie prowadziło do zakwestionowania przez Polskę zasady wzajemnego zaufania oraz funkcjonowania mechanizmu wzajemnego uznawania orzeczeń sądowych. Może to mieć katastrofalne skutki dla europejskiego obrotu prawnego orzeczeń sądowych. Może także oznaczać faktyczne ograniczenie lub wykluczenie udziału RP w unijnej przestrzeni sądowej.

Wniosek Marszałek Sejmu jest zatem próbą zablokowania implementacji wyroku TSUE  przez polskie sądy. Należy zaś podkreślić, ze TK nie ma kompetencji do oceny wyroków TSUE; nie może też zanegować kompetencji sądów polskich do kierowania się wyrokami TSUE. Gdyby tak uczynił, naruszyłby zasadę jednolitości i zasadę skuteczności prawa UE – podstawowe zasady unijnego porządku prawnego.

W konsekwencji - w sposób nie mający oparcia w prawie - wkroczyłby w sferę autonomii prawa Unii. Konsekwencją tego mogłoby być narażenie Polski na kolejne postępowanie sądowe o naruszenie zobowiązań traktatowych. Nie pozostałoby  to bez znaczenia dla trwającej przed Radą UE procedury o ochronę wartości Unii.

Jeśli Trybunał Konstytucyjny nabrałby wątpliwości co do treści i znaczenia wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. - a także obowiązków spoczywających na sądach krajowych ­w zakresie jego implementacji – jest uprawniony, a jako organ ostatniej instancji także zobowiązany na gruncie art. 267 TFUE, do wystąpienia z pytaniem prejudycjalnym do TSUE celem rozstrzygnięcia tych wątpliwości – podsumowuje Adam Bodnar.

VII.510.35.2020

Prokurator odwołany, bo nie wniósł o wyłączenie sędziego. Sam sędzia ma już zarzuty

Data: 2020-02-17
  • Prokurator Rejonowy w Zgorzelcu stracił stanowisko, bo nie wykonał polecenia, by wnosić o wyłączenie sędziów, którzy podważają status sędziów powołanych na wniosek nowej Krajowej Rady Sądownictwa
  • W ocenie RPO może to być represją za działania dla zapewnienia zasady legalizmu 
  • Rzecznik prosi prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o wyjaśnienia, zwłaszcza o podanie podstawy prawnej jego polecenia 
  • Tymczasem zarzuty dyscyplinarne usłyszał już sędzia, o którego wyłączenie nie wystąpił odwołany prokurator 

Media podały, że prok. Artur Barcella został odwołany ze stanowiska Prokuratora Rejonowego w Zgorzelcu. Decyzja miała być konsekwencją niezastosowania się do polecenia Prokuratora Krajowego z 16 grudnia 2019 r. Nakazywało ono wszystkim prokuratorom składanie wniosków o wyłączanie sędziów, którzy podważają status sędziów powołanych na wniosek KRS, ukształtowanej w trybie ustawy z 8 grudnia 2017 r. o KRS.

Prok. Artur Barcella dostał polecenie wyłączenia sędziego - który 17 grudnia 2019 r. w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze zadał pytanie prawne SN w sprawie sędziego powołanego przez nową KRS - poprosił o podstawę prawną tego polecenia. Odpowiedzi nie dostał, uruchomiono zaś wobec niego procedurę odwołania ze stanowiska.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z własnej inicjatywy. Jest zaniepokojony wydawaniem poleceń, nakazujących prokuratorom składanie wniosków o wyłączenie sędziów, którzy podważają status sędziów powołanych przez nową KRS.

Podejrzenie, że prawo odwołania prokuratora z funkcji wykorzystano w celu represji za podejmowanie działań mających na celu zapewnienie poszanowania zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji), budzi zastrzeżenia z punktu widzenia ochrony konstytucyjnych praw i wolności jednostek oraz interesu publicznego - prawidłowego działania wymiaru sprawiedliwości z poszanowaniem zasad praworządności.

Nie sposób uznać, że decyzja o odwołaniu prokuratora może być w pełni swobodna i arbitralna. Jej uzasadnienie jest niezbędne dla oddalenia podejrzeń o skorzystaniu przez Prokuratora Krajowego z przysługujących mu uprawnień w sposób wskazujący na szykanowanie i chęć wywoływania efektu mrożącego wobec innych prokuratorów, sprzeciwiających się naruszaniu ich niezależności.

Decyzja taka powinna być motywowana jedynie względami związanymi z potrzebami kadrowymi i organizacją pracy prokuratury. A odwołanie może być poddane kontroli sądu pracy co do zgodności z prawem.

Dlatego zastępczyni RPO Hanna Machińska poprosiła Bogdana Święczkowskiego o wyjaśnienia co do prawidłowości tej decyzji - w perspektywie ewentualnego podniesienia zarzutów o roszczenia mogące obciążyć budżet państwa. Zwróciła się też o podanie podstawy prawnej takich poleceń, z uwzględnieniem norm prawa konstytucyjnego oraz prawa Unii Europejskiej.

"Dyscyplinarka” sędziego, którego nie chciał wyłączyć prokurator

Sędziowski rzecznik dyscyplinarny wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego Andrzeja Żuka z Jeleniej Góry, o którego wyłączenie nie wystąpił prok. Artur Barcella.

Według zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika, sędzia przekroczył swe uprawnienia, bo - przyznając sobie kompetencje do ustalania i oceny sposobu działania konstytucyjnych organów państwa w zakresie sposobu wyboru części członków KRS - wydał postanowienie o przedstawieniu Sądowi Najwyższemu pytania prawnego, którego treść stanowiła bezprawną ingerencję w ustawowy sposób powołania sędziów.

Tym samym sędzia miał wyczerpać też znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 Kodeksu karnego, co stanowiło działanie na szkodę interesu publicznego w postaci prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości – napisał Przemysław Radzik do RPO.

Z komunikatu Przemysława Radzika ogłoszonego 17 lutego wynika zaś, że sędzia usłyszał w sumie trzy zarzuty dyscyplinarne. Przemysław Radzik wystąpi też do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o zawieszenie obwinionego sędziego w czynnościach służbowych. 

VII.511.8.2020, VII.510.4.2020

 

Czy TVP uczestniczyła w nagonce na sędziów - KRRiT bez stanowiska, bo trwa proces

Data: 2020-02-10
  • Czy TVP uczestniczyła w akcji zniesławiania sędziów przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości? Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wstrzymuje się z zajęciem stanowiska 
  • Wystąpił o to w 2019 r. RPO, zaniepokojony atakiem TVP na sędziego Piotra Gąciarka, w którym przedstawiono bez weryfikacji informacje o jego życiu osobistym
  • Przewodniczący KRRiT tłumaczy się sporem prawnym między sędzią a TVP oraz ograniczonymi z tego powodu wyjaśnieniami prezesa Jacka Kurskiego
  • On sam odpowiada RPO, że materiał o sędzim Piotrze Gąciarku „nie był atakiem”, a przy jego tworzeniu dochowano rzetelności dziennikarskiej

19 sierpnia 2019 r. portal onet.pl opublikował artykuł, z którego wynikało, że urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości na czele z byłym już wiceministrem Łukaszem Piebiakiem prowadzili działania dyskredytujące sędziów, którzy publicznie wypowiadali się przeciwko działaniom resortu. Elementem tych działań miał być m.in. atak w TVP na sędziego Piotra Gąciarka ze stowarzyszenia Iustitia. Reportaż, w którym przedstawiano bez weryfikacji informacje z osobistego życia sędziego, pokazano 25 maja 2018 r. w programie "Alarm!" w TVP 1.

Magazyn „Press” opisał jeszcze inne działania, w jakie mieli być zaangażowani dziennikarze TVP SA, w tym m.in. Michał Rachoń prowadzący "Minęła dwudziesta" w TVP Info, Jacek Łęski prowadzący „Alarm!” w TVP 1 i „Studio Polska” w TVP Info czy Michał Adamczyk prowadzący „Wiadomości” TVP.

- Jeżeli informacje te potwierdzą się, trudno będzie uznać, że TVP S.A. realizuje misję publiczną w kształcie wymaganym przez ustawę o radiofonii i telewizji – uznał Rzecznik Praw Obywatelskich. A ustawa zobowiązuje TVP do tworzenia programów cechujących się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością.

Działania podejmowane wobec sędziów, którzy nie zgadzają się ze zmianami w sądownictwie mogą bowiem nosić znamiona poważnych naruszeń prawa, prowadzących do podważenia podstawowych fundamentów zasad demokracji i państwa praworządnego

Dlatego 29 sierpnia 2019 r. Adam Bodnar zwrócił się do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o informację, co zrobiono dla dogłębnego i wszechstronnego wyjaśnienia zarzutów wobec TVP i jakie są rezultaty tych badań. Wystąpienie w tej sprawie RPO skierował też do Prezesa Zarządu TVP SA.

Odpowiedź Jacka Kurskiego

- Reportaż dotyczący p. sędziego P. Gąciarka powstał w oparciu o zweryfikowane informacje. Przy jego tworzeniu zostały zachowane zasady rzetelności dziennikarskiej. Nie mogę podzielić Pańskiego poglądu, że był to atak medialny TVP – odpisał Jacek Kurski Rzecznikowi 16 stycznia 2020 r.

Poinformował, że obecnie toczy się spór prawny z powództwa sędziego Piotra Gąciarka, w związku z czym musi ograniczyć wyjaśnienia do niezbędnego minimum. Wszystkie argumenty w tej sprawie uzasadniające decyzję o emisji materiału zostaną przedstawione podczas procesu.

Odnosząc się do materiałów onet.pl oraz magazynu „Press", Jacek Kurski podkreślił, że red. Przemysław Wenerski, kierujący programem „Alarm!” ma prawo korespondować z osobami, które są dla niego źródłem informacji. Tego typu postępowanie jest podstawą dziennikarstwa interwencyjnego.  

- Problematyczne natomiast jest ujawnianie takiej korespondencji przez podmioty trzecie. Ze względów procesowych nie mogę niestety przytoczyć pozostałej części argumentacji w tej sprawie – dodał Jacek Kurski.

Odpowiedź KRRiT

- KRRiT zapoznała się z treścią wyjaśnień z dnia 16 stycznia 2020 r. udzielonych w tej sprawie Rzecznikowi przez prezesa TVP SA Jacka Kurskiego. Uwzględniając informację o toczącym się sporze prawnym pomiędzy sędzią Piotrem Gąciarkiem a Telewizją Polską SA, a także biorąc pod uwagę ograniczony z tego względu zakres wyjaśnień przedstawionych przez prezesa TVP SA, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie będzie na tym etapie zajmowała odrębnego stanowiska w tej sprawie – napisał RPO 31 stycznia 2020 r. przewodniczący Rady Witold Kołodziejski.

VII.564.65.2019

Ustawa represyjna podpisana przez Andrzeja Dudę. Jak zmieni się sytuacja sędziów? Analiza Adama Bodnara dla Magazynu TVN 24

Data: 2020-02-09

Spotykając się z ludźmi w całej Polsce widzę, że psucie sądownictwa przez władzę nie powoduje gwałtownego sprzeciwu. To są sprawy skomplikowane, sędziowie to jakaś "elita", z którą mało kto się identyfikuje, a w ogóle, po co cały ten alarm, przecież nic takiego się nie dzieje. To popularne, obiegowe opinie.

Moją rolą jest tłumaczenie, że prawda jest zupełnie inna. Że na wymiarze sprawiedliwości dokonywana jest zbrodnia, której efekty wcześniej czy później dotkną każdego; i edukowanie, jak można zapobiegać tego typu procesom.

W ostatni wtorek prezydent podpisał "ustawę sądową". Pomimo licznych protestów Andrzej Duda zdecydował, że ustawa wejdzie w życie i zacznie wywierać skutki prawne, międzynarodowe i społeczne. W sondażach poprzedzających podpisanie ustawy większość badanych była temu przeciwna. Ale nie była to większość przytłaczająca. Wystarczy spojrzeń na badanie Kantara dla "Faktów" TVN i TVN24. Na pytanie "Czy Pana(i) zdaniem Andrzej Duda powinien podpisać tę ustawę?" negatywnej odpowiedzi udzieliła niemal połowa uczestników badania (49 procent), a pozytywnej w sumie 35 procent badanych.

Wycofywanie poparcia dla kandydata do KRS - opinie dla Kancelarii Sejmu sprzed dwóch lat

Data: 2020-02-06

W związku z ostatnim zainteresowaniem opinii publicznej problemem list poparcia do nowej Krajowej Rady Sądownictwa RPO przedstawia ekspertyzę z  Kancelarii Sejmu (Biura Analiz Sejmowych i eksperta z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego), jakie otrzymał w toku korespondencji prowadzonej w ostatnich latach

W sierpniu 2019 r. w "Dzienniku-Gazecie Prawnej" opublikowano artykuł, w którym podniesiono wątpliwości co do prawidłowości przebiegu procedury konkursowej do Krajowej Rady Sądownictwa, w zakresie dotyczącym poparcia dla kandydata Macieja Nawackiego. Autorzy artykułu napisali, że aż sześciu sędziów przestało popierać jego kandydaturę i w tej sprawie przekazali stosowną informację do Kancelarii Sejmu. Właściwe informacje miały być przesłane do Kancelarii Sejmu faksem 25 stycznia 2018 r. i 26 stycznia 2018 r.

Tymczasem, jak podaje autorka artykułu, w ocenie Marszałka Sejmu przepisy ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa nie przewidują możliwości wycofania poparcia sędziego - kandydata na jej członka. Jednocześnie jednak w artykule cytowane są poglądy specjalistów z zakresu prawa konstytucyjnego, którzy mają zupełnie odmienny pogląd.

Opisana w artykule sytuacja wbudziła największe zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich. Jak bowiem wskazywał w wielu wcześniejszych wystąpieniach i stanowiskach, sprawa prawidłowego powołania Krajowej Rady Sądownictwa, w zgodzie z przepisami, w tym Konstytucji, jest jednym z najbardziej podstawowych fundamentów państwa prawa i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Dlatego RPO zwrócił się do Kancelarii Sejmu z pytaniem, czy na okoliczność przedstawionego problemu zasięgano dodatkowych opinii prawnych. Jednocześnie prosił o informację, czy w Kancelarii Sejmu rozważano i w jakim zakresie problem związany z przestrzeganiem przepisów regulujących zasady ochrony danych osobowych sędziów, o których mowa w artykule (i ewentualnie innych, których problem dotyczy).  Czy uwzględniono, że sędziowie, którzy poinformowali o wycofaniu poparcia dla kandydata, w ten sposób mogli zażądać usunięcia ich danych czy też sprzeciwić się dalszemu przetwarzaniu ich danych osobowych do celów związanych z procedurą konkursową do KRS.

Szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska odpisała 30 sierpnia 2019 r., że jej zdaniem ustawa o nowej KRS nie przewiduje skutków prawnych "dla faktycznego wycofania poparcia dla kandydata na członka Krajowej Rady Sądownictwa". Składających takie oświadczenie nie chroniło też prawo, bo RODO weszło w życie już po zakończeniu procedury wyboru sędziów do KRS.  Natomiast obecnie zebrane podpisy są już chronione przez RODO.

Poniżej można znaleźć pismo min. Kaczmarskiej, stanowisko Biura Analiz Sejmowych z 1 lutego 2018 r.  dotyczące możliwości wycofania podpisu po formalnym zgłoszeniu Marszałkowi Sejmu kandydatury do KRS, a także opinię dr. hab. Marka Dobrowolskiego z KUL ws konsekwencji luki prawnej w ustawie o KRS w kwestii wycofywania poparcia dla kandydatur.

VII.521.4.2019

RPO o sytuacji w sądach i prawach obywateli do sądu - rozmowa w gazeta.pl

Data: 2020-01-29

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar skomentował swoje spotkanie z wiceszefową Komisji Europejskiej, Verą Jourovą, która przyjechała do Polski, by przyjrzeć się kwestii praworządności w naszym kraju. - Ucieszyło mnie przywiązanie pani przewodniczącej Jourovej do procedur prawnych. Ona wierzy, że rolą Komisji Europejskiej jest bycie strażnikiem traktatów - mówił.

Adam Bodnar odniósł się także do spotkania wiceszefowej KE ze Zbigniewem Ziobrą, który stwierdził, że - "w geście dobrej woli zaproponował pani komisarz kompromis możliwy do przeprowadzenia w ramach wyłaniania sędziów w Polsce". Przypomnijmy, że Jourova skwitowała zapewnienia Ziobry słowami: - Nie postrzegałam niczego jako propozycji kompromisu: - Pytanie czy to jest kompromis, czy to jest kompromitacja. (...) On doskonale wie, że te rozwiązania są nieadekwatne do naszej sytuacji - mówiłAdam Bodnar.

KRS nie wydała uchwały o wyborze rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych

Data: 2020-01-27
  • Krajowa Rada Sądownictwa nie podejmowała w 2018 r. uchwały w przedmiocie wyboru rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych i jego zastępców
  • Taką odpowiedź dostał z KRS Rzecznik Praw Obywatelskich, który wskazał, że prawidłowe powołanie rzecznika dyscyplinarnego wymaga takiej uchwały
  • Według RPO, jeśli uchwały nie było, należy uznać, że wszelkie czynności wyjaśniające i dyscyplinarne rzecznika i jego zastępców podjęto bez wymaganej podstawy prawnej
  • Wtedy należałoby też uznać, że rzecznik i jego zastępcy przekraczają uprawnienia, a ich działania to nadużycie władzy

17 stycznia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich spytał KRS, czy taką uchwałę podjęto przed powołaniem rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba w czerwcu 2018 r. przez Ministra Sprawiedliwości. Wystąpił do Szefa Biura KRS o niezwłoczne przesłanie jej kopii bądź też o informację o jej braku.

RPO monitoruje postępowania dyscyplinarne, czynności wyjaśniające i inne czynności rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców. RPO Adam Bodnar wiele razy wyrażał zaniepokojenie wszczynaniem przez nich postępowań i stawianiem zarzutów dyscyplinarnych sędziom np. za czynności orzecznicze lub za korzystanie z wolności słowa.

RPO podkreśał, że sposób wyłaniania rzeczników dyscyplinarnych w obowiązujących przepisach skonstruowano dwuetapowo. Pierwszy obejmuje wybór przez Krajową Radę Sądownictwa. Zgodnie z art. 3 ust. 2 pkt. 4 ustawy z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa, Rada m.in. "wybiera rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych".

Etap drugi to powołanie na podstawie uchwały KRS przez Ministra Sprawiedliwości. Art. 112 § 3 ustawy z 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych stanowi: "Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz dwóch Zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych powołuje  Minister Sprawiedliwości na czteroletnią kadencję".

Mimo zmiany art. 112 § 3 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (sposobu powoływania rzecznika dyscyplinarnego) dokonanej ustawą z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym - w ustawie z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa nie dokonano żadnych zmian w zakresie wyboru rzecznika przez Radę. Trzeba zatem uznać, że do prawidłowego powołania rzecznika dyscyplinarnego w dalszym ciągu wymagana jest stosowna uchwała KRS.

RPO kieruje się troską o sędziów, wobec których rzecznik dyscyplinarny i jego zastępcy podejmują postępowania dyscyplinarne oraz czynności wyjaśniające. Działa również w interesie samego rzecznika i jego zastępców, którzy podejmują aktywne działania w związku z powierzonymi im stanowiskami.

Jeśli bowiem rzecznicy dyscyplinarni podejmują czynności bez właściwego powołania, to należy uznać, iż działają z przekroczeniem uprawnień, a podejmowane przez nich działania stanowią nadużycie władzy.

Gdyby rzecznik dyscyplinarny został powołany bez uchwały KRS, wówczas należałoby uznać, że powołanie to było wadliwe prawnie, zaś powołany na stanowisko sędzia podejmuje czynności wyjaśniające i dyscyplinarne bez wymaganej podstawy prawnej. Co za tym idzie, wszelkie te czynności będą obciążone wadą prawną, która w sposób nieuchronny zagraża prawidłowości prowadzonych i zakończonych dotychczas postępowań.

Budzi to poważny niepokój RPO z uwagi na ochronę praw obywatelskich i poszanowanie podstawowych reguł demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji).

VII.510.14.2020

Resort sprawiedliwości do RPO o cofnięciu delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna - "wykroczył poza Konstytucję"

Data: 2020-01-27
  • Kwestionując akt urzędowy Prezydenta RP o powołaniu na urząd sędziego, Paweł Juszczyszyn jaskrawie wykroczył poza Konstytucję – twierdzi resort sprawiedliwości
  • Decyzja Ministra Sprawiedliwości o odwołaniu delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna znajduje zaś umocowanie w Konstytucji  
  • Ministerstwo nie widzi też analogii między cofnięciem delegacji dla sędziego a postępowaniem dyscyplinarnym
  • Odwołanie sędziego z delegowania uznaje bowiem za konsekwencję tymczasowego charakteru tej instytucji

Rzecznik Praw Obywatelskich wyrażał zaniepokojenie cofnięciem przez ministra Zbigniewa Ziobrę delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Takie swe prawo minister wykorzystał bowiem z powodów czysto dyscyplinarnych, niezwiązanych z polityką kadrową – co jest nadużyciem prawa.

Na kanwie tej sprawy RPO Adam Bodnar uznał, że zarówno sam mechanizm odwoływania sędziego z delegacji do sądu wyższej instancji, jak i sposób korzystania z niego przez ministra, powoduje naruszenie zasady równowagi władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji), niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173) oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd (art. 45 ust.1). Rzecznik wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o wyjaśnienia.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje wyrok TSUE

20 listopada 2019 r.  olsztyński sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO).  Swe żądanie sędzia Juszczyszyn skierował,  rozpatrując apelację sprawy sądu I instancji. Orzekał bowiem w nim sędzia, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób Paweł Juszczyszyn zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z kolei prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc. 

Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne, polegające na wydaniu bez podstawy prawnej postanowienia nakazującego Szefowi Kancelarii Sejmu RP przekazanie list poparcia kandydatów do KRS. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS.

RPO: cofnięcie delegacji nie może być w pełni swobodne i arbitralne

Rzecznik przyznaje, że nie ma żadnych przesłanek, na których podstawie Minister Sprawiedliwości odwołuje delegację  sędziego. Nie oznacza to jednak, że może być ona w pełni swobodna i arbitralna. Korzystanie z tego uprawnienia ustawowego nie powinno wykraczać poza wskazany cel polityki kadrowej i służyć - jak w sprawie Pawła Juszczyszyna  jako środek dyscyplinowania sędziów.

Wątpliwości co do możliwości wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów z delegacji RPO wyrażał już wielokrotnie, m.in. w wystąpieniu z 25 września 2015 r. do Borysa Budki, ówczesnego Ministra Sprawiedliwości. Sygnalizował wtedy konieczność zmiany art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim nie przewiduje zaskarżenia decyzji ministra w przedmiocie odwołania sędziego z delegacji oraz w jakim nie wskazuje ministrowi przesłanek, jakimi powinien się przy tym kierować. 

Pismo w tej sprawie ponowiono do Ministra Sprawiedliwości 19 stycznia 2019 r. Co istotne minister w odpowiedzi dla RPO z 4 marca 2016 r. podzielił te wątpliwości i wyraził przekonanie o zasadności przeprowadzenia odpowiednich zmian legislacyjnych.

Szczególne zastrzeżenia budzi możliwość wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów jako formy kary lub nacisku na delegowanego sędziego. A sposób skorzystania przez ministra z uprawnienia do odwołania sędziego Pawła Juszczyszyna miał charakter właściwy postępowaniu dyscyplinarnemu. Skorzystanie z tego uprawnienia w sposób niezwiązany z polityką kadrową stanowi nadużycie prawa.

Chodzi też o realizację konstytucyjnych praw obywateli. Z perspektywy gwarancji art. 45 ust. 1 Konstytucji – m.in. prawa do rozpatrzenia sprawy przez niezależny i niezawisły sąd – wątpliwości wywołuje sytuacja, w której organ władzy wykonawczej może w sposób zupełnie dowolny wpływać na skład sądu, o ile w jego składzie zasiada sędzia delegowany, oraz pośrednio na jego decyzje.

Nagłe - bez zachowania okresu uprzedzenia - odwołanie z delegacji sędziego, który ma już swój referat, uniemożliwia też zakończenie spraw przez niego prowadzonych. Może to powodować opóźnienie w ich rozpoznaniu. A upływ czasu może powodować bezprzedmiotowość kontynuowania postępowania w innym składzie osobowym - np. z powodu przedawnienia karalności.

- Istnienie zagrożenia odwołania z delegacji, oparte na rzeczywistej praktyce Ministra Sprawiedliwości, może wywołać u sędziów delegowanych do sądów wyższej instancji tzw. „efekt mrożący" czyli może skłaniać, przynajmniej niektórych z nich, do unikania podejmowania takich decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej – wskazał Adam Bodnar.

Odpowiedź MS

Jak odpisała RPO wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska, zgodnie z art. 77 § 4  Prawa o ustroju sądów powszechnych sędzia delegowany do pełnienia czynności sędziowskich w sądzie wyższego rzędu może w każdym czasie ustąpić z delegowania lub jego delegowanie może zostać odwołane bez zachowania okresu uprzedzenia.

Należy odnotować, że Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 15 stycznia 2019 r. (K 45/07) stwierdził, że "z analizy istoty [instytucji] delegowania wynika, że nie odnosi się ona do zasady nieusuwalności i nieprzenoszalności sędziów. Jest to konstrukcja inna niż przenoszenie sędziów i nie powoduje utraty przez sędziego stanowiska, nie pozbawia go również jego siedziby. Delegowanie ma bowiem charakter czasowy i jest instytucją wyjątkową".

Trybunał wskazał, że podstawową przesłanką wprowadzenia przepisów o delegowaniu sędziów była potrzeba zapewnienia sprawności postępowań sądowych. Delegowanie sędziego za jego zgodą do wykonywania obowiązków sędziego w innym sądzie umożliwiać ma szybką odpowiedź organu władzy wykonawczej (zobowiązanego ustrojowo do wykonania budżetu w zakresie funkcjonowania sądownictwa) na potrzeby kadrowe sądów, które można tymczasowo zaspokoić w drodze delegowania sędziów. Decyzje Ministra Sprawiedliwości związane z delegowaniem sędziów mają związek z aspektem sprawności i rzetelności funkcjonowania sądów, które objęte są gwarancjami konstytucyjnymi.

Należy w tym miejscu przypomnieć, że zgodnie z art. 7 Konstytucji organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

O ile decyzja Ministra Sprawiedliwości o odwołaniu z delegowania pana sędziego Pawła Juszczyszyna znajduje swoje umocowanie w treści powołanego wyżej unormowania konstytucyjnego, o tyle czynności podjęte przez pana sędziego jako piastuna władzy sądowniczej, sprowadzające się do zakwestionowania aktu urzędowego Prezydenta RP o powołaniu do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, w jaskrawy sposób wykraczają poza granice wyznaczone przez art. 7 Konstytucji.

Należy przypomnieć, że zgodnie z art. 179 Konstytucji sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony. Akt urzędowy Prezydenta RP podjęty w tym zakresie stanowi prerogatywę urzędu prezydenckiego wymienioną w art. 144 Konstytucji i nie podlega weryfikacji w ramach postępowania prowadzonego przed sądem powszechnym.

Odnosząc się do uwag Pana Rzecznika dotyczących zagadnień de lege ferenda w kwestii potrzeby ustawowego unormowania przesłanek odwołania sędziego z delegowania, powoływane w piśmie Pana Rzecznika stanowisko Ministra Sprawiedliwości z 4 marca 2016 roku pozostaje aktualne. Trzeba jednak zwrócić uwagę na trudności związane z adekwatnym do porządkowej i organizacyjnej natury aktu delegowania sędziego na podstawie art. 77 u.s.p., jak również respektującym dyskrecjonalny charakter tego aktu, sformułowaniem przesłanek odwołania sędziego z delegowania.

Minister Sprawiedliwości nie dostrzega również w żadnej mierze sugerowanej w treści wystąpienia Pana Rzecznika analogii między odwołaniem sędziego z delegowania na podstawie art. 77 § 4 u.s.p. a postępowaniem dyscyplinarnym. Określanie powyższego aktu mianem nagłego nie znajduje rzeczowego umocowania w przepisach ustawy, które nie przewidując żadnej procedury czy czynności poprzedzających odwołanie nie dają podstaw do wprowadzania rozróżnień na odwołania z delegowania „nagłe” i odwołania pozbawione cechy nagłości.

Drugą z przyczyn nietrafności tej analogii jest radykalna odmienność względów leżących u podstaw odwołania sędziego z delegowania od przesłanek wdrożenia w stosunku do sędziego postępowania dyscyplinarnego.

Po trzecie odwołanie sędziego z delegowania jest konsekwencją tymczasowego charakteru powyższej instytucji, która nawet w przypadku delegowania na czas nieokreślony nie stanowi w aspekcie statusu sędziego na płaszczyźnie normatywnej ani substytutu, ani etapu wstępnego jego awansu zawodowego, i której zakończenie z tej racji nie pociąga dla tegoż statusu żadnych negatywnych konsekwencji.

Nie można też podzielić poglądu Pana Rzecznika co do tego, że "w przypadku nagłego odwołania z delegacji sędziego, który ma już stworzony referat, istnieje możliwość wystąpienia wpływu władzy wykonawczej na skład sądu rozstrzygającego określone sprawy, albowiem odwołanie takie (bez zachowania okresu uprzedzenia), uniemożliwia zakończenie spraw prowadzonych przez sędziego".

Z treści art. 47b § 4 u.s.p. wynika dość jednoznacznie, że "(...) zakończenie delegowania nie stanowi przeszkody do podejmowania czynności w sprawach przydzielonych w dotychczasowym miejscu służbowym albo miejscu pełnienia służby, aż do ich zakończenia”. Zatem odwołanie sędziego z delegowania pozostaje bez wpływu na zakres władzy jurysdykcyjnej w sprawach, które zostały mu przydzielone – brzmi konkluzja Anny Dalkowskiej.

VII.510.167.2019

Adam Bodnar pyta Piotra Schaba o bilans jego działań od 2018 r.

Data: 2020-01-21
  • Ile  postępowań dyscyplinarnych wszczęto wobec sędziów, a w ilu przypadkach stwierdzono brak podstaw do tego?
  • Ile takich spraw wszczęto z własnej inicjatywy, a ile na żądanie m.in. Ministra Sprawiedliwości, prezesów sądów czy Krajowej Rady Sądownictwa?
  • Jakie zarzuty stawiano sędziom w ramach postępowań dyscyplinarnych?
  • Ile spraw jest obecnie prowadzonych, a ile się zakończyło i w jaki sposób?
  • Jak ocenia Pan rezultaty działań podejmowanych przez Pana i zastępców?

Z takimi pytaniami Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił 20 stycznia 2020 r. do rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Piotra Schaba.

17 stycznia RPO spytał Krajową Radę Sądownictwa, czy podjęła uchwałę w sprawie wyboru Piotra Schaba na rzecznika dyscyplinarnego przed powołaniem go w czerwcu 2018 r. przez Ministra Sprawiedliwości.

W ocenie RPO prawidłowe powołanie rzecznika dyscyplinarnego wymaga takiej uchwały KRS.  Zgodnie bowiem z art. 3 ust. 2 pkt. 4 ustawy z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa, Rada w szczególności m.in. "wybiera rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych". Etap drugi to powołanie rzecznika na podstawie uchwały KRS przez Ministra Sprawiedliwości. Art. 112 § 3 ustawy z 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych stanowi zaś: "Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz dwóch Zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych powołuje Minister Sprawiedliwości na czteroletnią kadencję".

Oznacza to najpierw wybór przez KRS, a dopiero potem powołanie przez ministra. W związku z tym RPO chce wiedzieć, czy wymagana przepisami uchwała KRS w przedmiocie wyboru rzecznika dyscyplinarnego została podjęta.

Jeśli uchwały KRS nie było, wszelkie czynności wyjaśniające i dyscyplinarne rzecznika i jego zastępców podjęto bez wymaganej podstawy prawnej – ocenia RPO.  A wtedy należałoby też uznać, że rzecznik i jego zastępcy przekraczają uprawnienia, a ich działania to nadużycie władzy.

Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje postępowania dyscyplinarne, czynności wyjaśniające i inne czynności rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców. Adam Bodnar wiele razy wyrażał zaniepokojenie wszczynaniem przez nich postępowań w związku z działalnością orzeczniczą sędziów, ich publicznymi wypowiedziami dotyczącymi reformy wymiaru sprawiedliwości, udziałem sędziów w wydarzeniach związanych z edukacją prawną obywateli.

Kwestia postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów ma zaś fundamentalne znaczenie z punktu widzenia realizacji konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz w art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Nowy model postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów wprowadzono nowelizacją ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych (ustawa z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (Dz. U. z 2018 r. poz. 5). System odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów został poddany całkowitej kontroli Ministra Sprawiedliwości, który pełni jednocześnie funkcję Prokuratora Generalnego.

To minister  powierza obowiązki sędziego sądu dyscyplinarnego oraz powołuje i odwołuje Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego dwóch zastępców. Może wnioskować o wszczęcie postępowania przeciw wybranemu sędziemu i sprzeciwić się umorzeniu postępowania. Może także wyznaczyć do prowadzenia sprawy dyscyplinarnej przeciwko sędziemu specjalnego rzecznika dyscyplinarnego, którym może być prokurator.

Od powołania 4 czerwca 2018 r. na rzecznika dyscyplinarnego Piotr Schab podjął szereg działań, powołując się na kompetencje przysługujące na mocy Prawa o ustroju sądów powszechnych.

W związku z tym Adam Bodnar zwrócił się do niego o przedstawienie bilansu dotychczasowych działań, a zwłaszcza o udzielenie informacji:

  • o liczbie podjętych na podstawie art. 114 § 1 p.u.s.p. czynności wyjaśniających wobec sędziów oraz wskazanie jaka część z nich zakończyła się brakiem podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, a ile z nich skutkowało wszczęciem postepowania dyscyplinarnego;
  • ile spraw zostało podjętych z własnej inicjatywy Pana i Pana zastępców, a ile zostało podjętych na żądanie organów wymienionych w art. 114 § 1 p.u.s.p., wraz z wyszczególnieniem tych organów;
  • ile spraw Pan i Pana zastępcy przejęli do prowadzenia od zastępców rzecznika dyscyplinarnego działających przy sądach apelacyjnych i sądach okręgowych oraz ile im przekazali do prowadzenia;
  • jakie zarzuty były stawiane sędziom w ramach postępowań dyscyplinarnych;
  • ile spraw jest obecnie prowadzonych przez Pana i Pana zastępców;
  • ile spraw dotychczas wszczętych w ramach postępowań dyscyplinarnych zakończyło się oraz jaki był wynik tych postępowań;
  • jak ocenia Pan rezultaty podejmowanych przez Pana i Pana zastępców działań.

21 stycznia 2020 r. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zwróciła się do Krajowej Rady Sądownictwa o przekazanie informacji w sprawie trybu powołania rzecznika dyscyplinarnego. Powstała bowiem niejasność, czy obecny rzecznik  jest prawidłowo powołany. Rzecznik Izby powołał się na wątpliwości RPO, które sędziom Izby Dyscyplinarnej są znane. Dlatego Izba odroczyła posiedzenie dotyczące wniosku zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika o zawieszenie w czynnościach sędzi Sądu Apelacyjnego w Katowicach Ireny Piotrowskiej.

VII.510.175.2019

Czy sędziowski rzecznik dyscyplinarny został powołany zgodnie z prawem? RPO pyta KRS o uchwałę w sprawie jego wyboru

Data: 2020-01-20
  • Prawidłowe powołanie Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych wymaga uchwały Krajowej Rady Sądownictwa o jego wyborze - wskazuje RPO
  • Czy taką uchwałę podjęto przed powołaniem Piotra Schaba w czerwcu 2018 r. przez Ministra Sprawiedliwości? - pyta RPO i prosi o przesłanie kopii 
  • Jeśli jej nie było, wszelkie czynności wyjaśniające i dyscyplinarne rzecznika i jego zastępców podjęto bez wymaganej podstawy prawnej
  • Wtedy należałoby też uznać, że rzecznik i jego zastępcy przekraczają uprawnienia, a ich działania to nadużycie władzy

Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje postępowania dyscyplinarne, czynności wyjaśniające i inne czynności Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego zastępców. RPO Adam Bodnar wiele razy wyrażał zaniepokojenie wszczynaniem przez nich postępowań i stawianiem zarzutów dyscyplinarnych sędziom np. za czynności orzecznicze lub za korzystanie z wolności słowa.

Piotr Schab został powołany na stanowisko Rzecznika przez Ministra Sprawiedliwości 4 czerwca 2018 r., a jego zastępcy Michał Lasota i Przemysław Radzik - 18 czerwca 2018 r.

RPO: dwa etapy powołania rzecznika dyscyplinarnego

Sposób wyłaniania rzeczników dyscyplinarnych w obowiązujących przepisach skonstruowano dwuetapowo. Pierwszy obejmuje wybór przez Krajową Radę Sądownictwa. Zgodnie z art. 3 ust. 2 pkt. 4 ustawy z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz.U. 2019 poz. 84 ze zm.), Rada w szczególności m.in. "wybiera rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych".

Etap drugi to powołanie na podstawie uchwały KRS przez Ministra Sprawiedliwości. Art. 112 § 3 ustawy z 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych ( Dz.U. 2019 poz. 52 ze zm.) stanowi: "Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz dwóch Zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych powołuje Minister Sprawiedliwości na czteroletnią kadencję".

Mimo zmiany art. 112 § 3 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (sposobu powoływania rzecznika dyscyplinarnego) dokonanej ustawą z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym - w ustawie z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa nie dokonano żadnych zmian w zakresie wyboru rzecznika przez Radę.

Trzeba zatem uznać, że do prawidłowego powołania rzecznika dyscyplinarnego w dalszym ciągu wymagana jest stosowna uchwała KRS.

Model wyboru rzecznika dyscyplinarnego skonstruowano na wzór procesu wyłaniania sędziów sądów powszechnych. Są oni powoływani przez Prezydenta RP na podstawie wniosku przedstawionego przez KRS.

W związku z tym RPO chciałby wiedzieć, czy wymagana przepisami powszechnie obowiązującego prawa uchwała KRS w przedmiocie wyboru rzecznika dyscyplinarnego została podjęta.

Bez uchwały KRS - powołanie wadliwe prawnie

RPO kieruje się troską o sędziów, wobec których rzecznik dyscyplinarny i jego zastępcy podejmują postępowania dyscyplinarne oraz czynności wyjaśniające. Działa również w interesie samego rzecznika i jego zastępców, którzy podejmują aktywne działania w związku z powierzonymi im stanowiskami.

Jeśli bowiem rzecznicy dyscyplinarni podejmują czynności bez właściwego powołania, to należy uznać, iż działają z przekroczeniem uprawnień, a podejmowane przez nich działania stanowią nadużycie władzy.

Gdyby rzecznik dyscyplinarny został powołany bez uchwały KRS, wówczas należałoby uznać, że powołanie to było wadliwe prawnie, zaś powołany na stanowisko sędzia podejmuje czynności wyjaśniające i dyscyplinarne bez wymaganej podstawy prawnej. Co za tym idzie, wszelkie te czynności będą obciążone wadą prawną, która w sposób nieuchronny zagraża prawidłowości prowadzonych i zakończonych dotychczas postępowań.

Budzi to poważny niepokój Rzecznika Praw Obywatelskich z uwagi na ochronę praw obywatelskich i poszanowanie podstawowych reguł demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji).

Kwestia postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów ma bowiem fundamentalne znaczenie z punktu widzenia realizacji konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz w art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do Szefa Biura KRS o niezwłoczne przesłanie kopii uchwały KRS w przedmiocie wyboru rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców - bądź też o informację o jej braku.

VII.510.14.2020

Sędzia odmówił aresztowania podejrzanego - odwołany z delegacji. RPO interweniuje u Ministra Sprawiedliwości

Data: 2020-01-20
  • Sędzia, który odmówił aresztowania podejrzanego, został błyskawicznie odwołany z delegacji do Sądu Okręgowego w Warszawie - podały media
  • Budzi to poważne zastrzeżenia RPO, który poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o wyjaśnienia
  • W sprawach aresztowych pełna niezależność sądu jest konieczna ze względu na szczególne gwarancje nietykalności osobistej podejrzanych 
  • Sam mechanizm odwoływania sędziego z delegacji, jak i sposób korzystania z niego przez ministra, powoduje naruszenie zasady równowagi władz, niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy przez niezawisły sąd  

„Rzeczpospolita” podała w grudniu 2019 r., że decyzją ministra sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Krzysztofa Ptasiewicz został odwołany z delegacji w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Sędzia ten od sześciu lat orzekał w wydziale karnym sądu okręgowego.

Według gazety decyzja wpłynęła do sądu mailem w niecałą godzinę od podjęcia przez sędziego postanowienia o nieuwzględnieniu wniosku prokuratora zastosowanie tymczasowego aresztowania w sprawie karnej.

- Potwierdzenie doniesień prasowych w tej sprawie powodowałoby, że taka decyzja budziłaby poważne zastrzeżenia – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do ministra Zbigniewa Ziobry. Postanowienie dotyczyło sprawy tymczasowego aresztowania, w której zgodnie ze standardami konstytucyjnymi i międzynarodowymi, zapewnienie niezależności sądu jest konieczne ze względu na szczególne gwarancje nietykalności osobistej podejrzanych i oskarżonych.

Konieczność efektywnej kontroli niezawisłego i bezstronnego sądu w przypadku ingerencji w fundamentalne prawo człowieka, jakim jest wolność osobista, wyraźnie podkreśla Europejski Trybunał Praw Człowieka (wyrok z 26 listopada 1997 r. w sprawie Sakik i inni przeciwko Turcji, nr skargi 23878/94). ETPC stwierdzał także, że organ orzekający o tymczasowym aresztowaniu powinien mieć atrybuty instytucji sądowej, a zwłaszcza być niezależny od władzy wykonawczej i mieć bezwzględną swobodę w orzekaniu (wyrok z 4 grudnia 1979 r. w sprawie Schiesser przeciwko Szwajcarii, seria A nr 34).

Rzecznik zwrócił się do ministra o wyjaśnienia, zwłaszcza o podanie dokładnych okoliczności faktycznych związanych z odwołaniem sędziego z delegacji.

RPO od dawna krytycznie ocenia odwoływanie sędziów z delegacji

Możliwość odwołania sędziów z delegacji przez Ministra Sprawiedliwości może wywoływać „efekt mrożący" - skłaniać do unikania decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej. Taką opinię RPO wyraził w grudniu 2019 r. na kanwie sprawy sędziego Pawła Juszczyszyna. Został on odwołany przez ministra z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie po swym wystąpieniu do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa).

W ocenie Adama Bodnara zarówno sam mechanizm odwoływania sędziego z delegacji do sądu wyższej instancji, jak i sposób korzystania z niego przez ministra, powoduje naruszenie zasady równowagi władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji), niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173) oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd (art. 45 ust.1). 

Faktem jest, że nie ma żadnych przesłanek, na których podstawie minister podejmuje taką decyzję. Nie oznacza to jednak, że może być ona w pełni swobodna i arbitralna. Korzystanie z tego uprawnienia ustawowego nie powinno wykraczać poza wskazany cel polityki kadrowej i służyć, jako środek dyscyplinowania sędziów.

Wątpliwości co do możliwości wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów z delegacji RPO wyrażał już wielokrotnie, m.in. w wystąpieniu z 25 września 2015 r. do Borysa Budki, ówczesnego Ministra Sprawiedliwości. Sygnalizował wtedy konieczność zmiany art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim nie przewiduje on zaskarżenia decyzji ministra w przedmiocie odwołania sędziego z delegacji oraz w jakim nie wskazuje ministrowi przesłanek, jakimi powinien się przy tym kierować. 

Pismo w tej sprawie ponowiono do Ministra Sprawiedliwości 19 stycznia 2019 r. Co istotne minister w odpowiedzi dla RPO z 4 marca 2016 r. podzielił te wątpliwości i wyraził przekonanie o zasadności przeprowadzenia odpowiednich zmian legislacyjnych. Do zmian jednak nie doszło.

Szczególne zastrzeżenia budzi możliwość wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów jako formy kary lub nacisku na delegowanego sędziego. Z perspektywy gwarancji art. 45 ust. 1 Konstytucji wątpliwości wywołuje sytuacja, w której organ władzy wykonawczej może w sposób zupełnie dowolny wpływać na skład sądu, o ile w jego składzie zasiada sędzia delegowany, oraz pośrednio na jego decyzje.

Nagłe - bez zachowania okresu uprzedzenia - odwołanie z delegacji sędziego, który ma już swój referat, uniemożliwia zakończenie spraw przez niego prowadzonych. Może to powodować opóźnienie w ich rozpoznaniu. A upływ czasu może powodować bezprzedmiotowość kontynuowania postępowania w innym składzie osobowym - np. z powodu przedawnienie karalności.

- Istnienie zagrożenia odwołania z delegacji, oparte na rzeczywistej praktyce Ministra Sprawiedliwości, może wywołać u sędziów delegowanych do sądów wyższej instancji tzw. „efekt mrożący" czyli może skłaniać, przynajmniej niektórych z nich, do unikania podejmowania takich decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej – wskazuje Adam Bodnar.

Takie odwołanie budzi również poważne wątpliwości z punktu widzenia wymogów wynikających z art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kinský vs. Czechy (skarga nr 42856/06) ETPCz uznał, że ingerencją w bezstronność sądu jest nie tylko wydawanie sądowi wyraźnych poleceń co do rozstrzygnięcia, ale również tworzenie wokół sprawy, wskutek dostępnych Ministrowi Sprawiedliwości środków nadzoru administracyjnego, swoistego nacisku psychologicznego, który może mieć wpływ na bezstronność sędziego.

VII.510.180.2019

Adam Bodnar w TVN24 o sprawie obrony praworządności i nagonce na Pawła Adamowicza i marszałka Grodzkiego

Data: 2020-01-16

Konieczna będzie zmiana ustawowej i naprawienie funkcjonowania systemu dyscyplinarnego sędziów. Ale zanim pojawi się zmiana ustawowa, nastąpi takie faktyczne wymuszenie tego, że Izba Dyscyplinarna przestanie funkcjonować - mówił w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Odniósł się w ten sposób do wniosku Komisji Europejskiej o zawieszenie prac Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Komisja Europejska zdecydowała we wtorek w Strasburgu, że wystąpi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) o zablokowanie prac polskiej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Jeśli TSUE przyjmie ten wniosek, Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zostanie zawieszona.

RPO pytany przez dziennikarza, co w związku z tym wnioskiem powinny zrobić polskie władze, odpowiedział, że Polska już dawno powinna zawiesić funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej.

- Zanim doszło do wniosku o zabezpieczenie ze strony Komisji Europejskiej, mieliśmy do czynienia z wnioskiem Komisji w sprawie naruszenia prawa unijnego przez polski mechanizm dyscyplinarny, który pełni funkcję politycznej kontroli dla sędziów. Chodzi o to, że obecny system nie zapewnia niezależności i bezstronności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, w skład której wchodzą wyłącznie sędziowie wybrani przez nową Krajową Radę Sądownictwa, którą z kolei powołuje Sejm w procedurze o charakterze politycznym.

Polska została o tym zawiadomiona, odpowiedziała, że się z tym nie zgadza, później była jeszcze kolejna procedura i dopiero wtedy sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości UE. Był czas na refleksję, że coś jest nie tak, ale Polska nic z tym nie zrobiła.

Rzecznik praw obywatelskich odniósł się także do zarzutów o przyjmowanie łapówek, jakie padają pod adresem marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Centralne Biuro Antykorupcyjne wraz z Prokuraturą Regionalną w Szczecinie prowadzi od początku grudnia śledztwo dotyczące przyjęcia korzyści majątkowych przez "osobę pełniącą funkcję publiczną" w szpitalu w szczecińskim Zdunowie. Z kolei 9 stycznia CBA wydało komunikat, w którym zaapelowało do osób, "które dały się uwikłać w korupcyjny proceder i wręczyły korzyść majątkową, o zgłaszanie się do szczecińskiej delegatury Biura".

Adam Bodnar ocenił działania służb jako "bardzo niecodzienne". - Zamieszczanie ogłoszenia na stronie internetowej, później powielanie tego w mediach społecznościowych, wypowiedzi zmierzające do poszukiwania osób, które oferowały korzyść majątkową, to jest coś bardzo niestandardowego.

Nie przypominam sobie, żeby tego typu ogłoszenia były w taki sposób dystrybuowane i co więcej, żeby dotyczyły osób, które pełnią najważniejsze funkcje w państwie.

- Prokuratura musi się zainteresować wtedy, kiedy wpływa rzeczywiste zawiadomienie, które jest oparte na uzasadnionych podstawach. Natomiast w wielu z tych spraw, które były zgłaszane, mam wrażeniem że mieliśmy problem z wiarygodnością, bo często zeznania były zmieniane, zmieniały swoje wypowiedzi publiczne, a mieliśmy do czynienia z nadaktywnością prokuratury.

Co więcej prokuratura to nie organ w pełni niezależnych, pełni takie odpowiedzialne strażnik ochrony naszych praw i praworządności, tylko ono działa także w pewnych sytuacjach na zamówienie polityczne ze względu na bezpośrednie podporządkowanie prokuratora generalnego ministrowi sprawiedliwości bo to jest ta sama osoba

Konrad Piasecki: W tej sprawie Rzecznik Praw Obywatelskich jest bardziej po stronie obywatela Grodzkiego niż po stronie tych obywateli, którzy opowiadają o wręczaniu pieniędzy?

Muszę dostrzegać kontekst. Akurat zrobiliśmy w BRPO bardzo szczegółową analizę postępowań, które były prowadzone w stosunku do śp. Pawła Adamowicza. Wczoraj przedstawiałem te ustalenia na konferencji w Gdańsku. Było to takie nagromadzenie różnych spraw, gdzie prokuratura wprawdzie formalnie podejmowała działania, ale później się nagle okazywało, że jednak te sprawy były nieuzasadnione, że muszę się zastanawiać czy nie stał jednak za tym kontekst polityczny

Powiedziałby pan że w sprawie Adamowicza to była od początku do końca motywowana politycznie nagonka na uczciwego prezydenta Gdańska?

- Nie, tam były postępowania dotyczące oświadczeń majątkowych z lat 2010-13,  jedno z nich skończyło się zresztą warunkowym umorzeniem postępowania, ale później pojawiły się zawiadomienia dotyczące zawierania umów na obsługę prawną zorganizowania obchodów trzydziestolecia Trybunału Konstytucyjnego, zaproszenia na takie spotkania takie targi do Madrytu, każda sprawa powodowała zawiadomienie i później bardzo intensywne działania ze strony prokuratury

Mówi Pan, że prokuratura w sprawie Adamowicza prowadziła działania ponadstandardowe i podobnie ponad standardowo działa w sprawie Grodzkiego?

- Spójrzmy na jeden prosty fakt: prokuratura badała 165 umów na obsługę prawną zlecaną poza urzędem Miasta Gdańska twierdzą, że być może były wydatkowane nadmiernie środki publiczne, podczas gdy wcześniej Regionalna izba Obrachunkowa nie miała żadnych zastrzeżeń co do dyscypliny finansów publicznych, cała sprawa skończyła się umorzeniem - za jednym wyjątkiem zlecenia obsługi jednej sprawy, która dotyczyła sprawy prywatnego oskarżenia o zniesławienie wytoczonego przez jedną osobę przeciwko Pawłowi Adamowiczowi. Pozostałych 164  przypadkach prokuratura uznała, że nie było problemu,  że umowy były zasadne, ale każda ta sprawa, każdy zarzut produkował konieczność wzywania świadków, sprawdzania, zabezpieczenia dokumentacji.

Dodatkowo okoliczności, bo to występuje zarówno w przypadku marszałka Grodzkiego jak i przypadku pana prezydenta Adamowicza, to jest akie zwiększone nadmierne zainteresowanie mediów publicznych,  bieżące informowanie o każdej sprawie i wręcz podkręcanie atmosfery. Powstaje pytanie o apolityczność takich działań. Myślę że rola RPO to po prostu mówić „Sprawdzam”, dopytywać się, dokumentować to – powiedział Adam Bodnar.

Adam Bodnar był także pytany o ewentualne konsekwencje dla przedstawicieli zawodów prawniczych, którzy 11 stycznia wzięli udział w warszawskim "Marszu Tysiąca Tóg" zorganizowanym w sprzeciwie wobec ustawy dyscyplinującej sędziów. Wprowadza ona odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego oraz za "działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów".

Pytany, czy fakt, że protestujący byli ubrani w togi, jest zgodny z przepisami ustawy o ustroju sądów powszechnych, mówił, że trzeba brać pod uwagę, że w niektórych sytuacjach mogą występować okoliczności nadzwyczajne. - Nie żyjemy w momencie, w którym nic się nie dzieje. Mamy fundamentalny frontowy, dywanowy atak na wymiar sprawiedliwości, który zmierza do podważenia wiarygodności całego sądownictwa, do zniszczenia tego DNA. Powstaje pytanie, w jaki sposób sędziowie mają zaprezentować, że się temu sprzeciwiają - podkreślił. Stwierdził, że w tym przypadku protestujący mieli prawo założyć togi.

- Musimy się zastanawiać nad funkcją przepisów zakazujących używania togi poza sądem. Chodzi w nich o to, aby nie podważać powagi togi. Powaga togi byłaby podważona wtedy, kiedy (...) sędzia wziąłby sobie togę z biura i przebrał się za sędziego i się w niej bawił - to wtedy absolutnie ma delikt dyscyplinarny. Natomiast jeżeli bierze ją na manifestację, która służy obronie praworządności i niezależności sądownictwa, to wręcz wzmacnia powagę tej togi - stwierdził Adam Bodnar.

RPO: sprawa islandzka przed ETPC może być pomocna dla naprawy polskiego sądownictwa

Data: 2020-01-13
  • Dlaczego niepewność co do statusu sędziego jest groźna dla obywateli? 
  • Obywatel musi być pewny, że w jego sprawie orzeka sędzia powołany zgodnie z prawem - osoba bezstronna, która nie faworyzuje żadnej ze stron procesu i nie kieruje się żadnymi względami pozaprawnymi 
  • Sędzia musi być pewny, że został mianowany z powodu kwalifikacji merytorycznych, i nie zależy do polityków 
  • Rażące naruszenie prawa podczas powoływania sędziego uniemożliwia zasiadanie w składzie orzekającym sądu 

- Jednym z głównych wyzwań stojących dziś przed polskimi władzami jest wypracowanie kryteriów i mechanizmów, które pozwolą na naprawienie obecnej sytuacji - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich. Wyraził oczekiwanie, że pomocne w tym procesie będzie właśnie orzeczenie ETPC, jednoznacznie potwierdzające i doprecyzowujące europejskie standardy mianowania sędziów. 

Dlatego RPO przystąpił do sprawy Ástráðsson przeciwko Islandii toczącej się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Sprawa została przyjęta do rozpoznania przez Wielką Izbę (17 sędziów) ETPC w wyniku zakwestionowania przez Islandię wyroku ETPC w składzie izby (7 sędziów). Jest to rodzaj nadzwyczajnego odwołania, które rozpoznawane jest tylko w sprawach najważniejszych dla ochrony praw człowieka. 

Sprawa islandzka: czy wyrok jest ważny, jeśli sędzia był powołany w sposób wadliwy? 

Obywatel Islandii pan Ástráðsson poskarżył się najpierw do swojego Sądu Najwyższego, a potem do ETPCz, że jego sprawę w sądzie rozpatrywał skład, w którym była osoba powołana niezgodnie z zasadami islandzkiego prawa. A zatem nie zagwarantowano mu rzetelnego procesu przed niezawisłym i bezstronnym sądem, tak jak to gwarantuje Europejska Konwencja Praw Człowieka w art. 6 ust. 1. 

Sędzia powołany niewłaściwie nie może być niezależny.  Bo to nie od niego zależy uznanie, czy błąd w powołaniu jest wystarczająco błahy, by był on prawdziwym sędzią.  

Islandczyk mierzył się więc z podobnym problemem, jak polscy obywatele, których sprawy trafiają teraz do rozpatrywania przez osoby powołane na stanowiska sędziowskie w sposób sprzeczny z Konstytucją RP – a mianowicie wskazane na stanowiska przez Krajową Radę Sądownictwa obsadzoną przez polityków, a do tego być może powołaną z usterką proceduralną (nie wiadomo, czy kandydaci do KRS mieli wymagane w ustawie poparcie innych sędziów, bo listy poparcia mimo wyroku NSA nie zostały ujawnione).  

Islandzka sprawa dotyczy zatem zagadnień, które są niezwykle ważne i aktualne w Polsce, zwłaszcza w świetle wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r. w polskiej sprawie A.K. i inni (C-585, 624 i 625/18), kolejnych orzeczeń Sądu Najwyższego oraz czynności podejmowanych przez sądy powszechne, a także reakcji organów władzy ustawodawczej i wykonawczej (wzmożenie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, procedowanie ustawy uniemożliwiającej realizację wyroku TSUE). 

Sąd islandzki: sędzia powołany źle nadal jest sędzią 

Kiedy obywatel Islandii zakwestionował sposób prowadzenia jego sprawy, jego Sąd Najwyższy przyznał mu rację tylko częściowo: orzekający w sprawie sędzia nie był powołany właściwie, ale stwierdzenie tego faktu nie pozbawia go stanowiska sędziego. 

ETPC:  sędzia powołany wadliwie nie jest sędzią, a wyrok nie jest wyrokiem 

Islandczyk przedstawił sprawę Trybunałowi w Strasburgu, a ten (12 marca 2019 r.) nie zgodził się z islandzkim Sądem Najwyższym: sąd, w którego składzie zasiada osoba powołana z rażącym naruszeniem prawa, nie spełnia wymogów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i nie jest sądem ustanowionym na mocy ustawy. A zadem w przypadku pana Ástráðssona doszło do naruszenia Konwencji. Konsekwencje wyroku mogą być jednak dużo dalej idące i dotyczyć setek obywateli Islandii. Stwierdzenie, że osoba powołana z rażącym naruszeniem prawa nie jest sędzią oznaczać będzie, że wszystkie wydane przez nią wyroki będą mogły zostać zakwestionowane, a sprawy te powinny być rozpoznane ponownie.  

Islandia zakwestionowała ten wyrok, dlatego sprawa będzie rozpatrywana przez ETPC ponownie, ale już nie w składzie siedmioosobowym, ale przez Wielką Izbę. Ma to kluczowe znaczenie dla funkcjonowania sądów w Europie. 

RPO o znaczeniu wyroku dla sytuacji w polskim sądownictwie 

Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że sprawa ta ma niezwykle ważne znaczenie dla obywateli Polski i ich prawa do sądu. Dlatego, mimo że nie jest stroną tego postępowania, przekazał Trybunałowi w Strasburgu swoje uwagi w formie zwanej „opinią przyjaciela sądu” (łac. amicus curiae). Ma ona ułatwić Trybunałowi dostrzeżenie wszystkich aspektów sprawy, a także zbadanie jak wyrok wpłynie na inne kraje Rady Europy. Standard wyznaczony przez Europejski Trybunał musi być przestrzegany przez każdy kraj europejski, niezależnie wobec którego państwa zostanie wydany wyrok. 

Polski Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że wyrok ETPC może mieć zasadnicze znaczenie dla funkcjonowania całego systemu sądownictwa w Polsce, a przez to - dla możliwości korzystania z ochrony sądowej przez jednostki. Będzie miał zatem znaczenie precedensowe i będzie punktem odniesienia dla oceny spraw dotyczących nieprawidłowości w polskim wymiarze sprawiedliwości, które już zostały lub będą wniesione do ETPC. 

W Polsce istnieje bowiem coraz większe ryzyko chaosu prawnego zagrażającego stabilności orzeczeń sądowych i podważającego pewność obrotu prawnego.  

Aby temu przeciwdziałać, trzeba precyzyjnie wskazać, kiedy ktoś naprawdę jest sędzią i ma prawo orzekać, a kiedy nie, ze względu na wady samego procesu powołania. Jeśli bowiem taka w wątpliwy sposób powołana osoba znajdzie się w składzie orzekającym, to i sam wyrok może być podważany, a więc człowiek nie będzie miał już pewności, że sąd rozstrzygnął jego problem w sposób ostateczny i wiążący. Trzeba temu zapobiec, bo inaczej system sądowy przestaje działać, zaś obywatele stracą szansę, by ich sprawy były rozstrzygane zgodnie z prawem i bez niepotrzebnej zwłoki. 

Polscy sędziowie pytali już o to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu, a ten odpowiedział, że każdy sędzia musi – badając daną sprawę – sprawdzić także, czy w niższej instancji była ona oceniana przez właściwie powołany niezawisły sąd. Jednocześnie posłowie rządzącej większości zgłosili projekt ustawy, która zakazuje sędziom kwestionowania statusu innych sędziów. Ustawa, przyjęta prze Sejm w ekspresowym tempie przed świętami jest obecnie badana przez Senat. W toku prac senackich padły argumenty, że ustawa tak pomyślana nie rozwiąże problemu wadliwości powoływania sędziów przez obecną KRS. Bowiem kwestionować wydawane przez tych sędziów wyroki mogą także sądy w innych krajach Europy. 

Sprawa islandzka dobrze to pokazuje. 

Kiedy sędzia jest sędzią? 

Wymóg ustanowienia sądu na mocy ustawy obejmuje nie tylko podstawę prawną jego istnienia lecz również skład sądu w każdej sprawie, którą rozpatruje.  

RPO wskazał, że podobny wymóg można odczytać z orzecznictwa polskiego Trybunału Konstytucyjnego (wyrok z 24.10.2007 r., SK 7/06). Prawo krajowe powinno określać kryteria i tryb mianowania na stanowiska sędziowskie, a sędziowie istotnie muszą być mianowani zgodnie z ustanowionymi regułami. Wymogi te mają na celu ograniczenie arbitralnego wpływu władzy wykonawczej na sądownictwo i ochronę niezawisłości sędziowskiej przed ingerencją polityków. 

Wymóg ścisłego przestrzegania prawa w procesie wyboru i mianowania sędziów jest kamieniem węgielnym ich niezawisłości i bezstronności. Sędzia ma mieć pewność, że został mianowany z powodu kwalifikacji merytorycznych, na podstawie obiektywnych kryteriów i we właściwie przeprowadzonej procedurze. Zapobiega to tworzeniu się relacji zależności między osobą mianowaną a innymi osobami, zwłaszcza politykami, którzy wpływaliby na proces selekcji kandydatów, aby została mianowana osoba, którą popierają. Sędzia nie może zawdzięczać kariery zawodowej innym osobom, bo w przyszłości mogłyby one liczyć, że sprawę, która do niego trafi, będzie rozstrzygać kierując się ich oczekiwaniami. 

Ścisłe przestrzeganie reguł mianowania sędziów ma także budować zaufania do wymiaru sprawiedliwości, wzmacniać legitymację demokratyczną sądownictwa, podwyższać poziom akceptacji wyroków sądowych, a przez to zwiększać skuteczność mechanizmów sądowych. Strony postępowań powinny móc ufać, że o ich interesach rozstrzyga osoba bezstronna, nie faworyzująca żadnej z nich, niekierująca się pozaprawnymi uwarunkowaniami. 

RPO uznał, że rażące naruszenie prawa przy powoływaniu sędziów uniemożliwia, by tak powołana osoba była dopuszczona do wykonywania funkcji sądowych i zasiadała w składzie orzekającym. Trybunał musi jednak określić co jest, a co nie jest „rażącym” naruszeniem w tym wypadku. 

W piśmie do Trybunału Rzecznik scharakteryzował kryterium „rażącego naruszenia prawa”. Wskazał, iż skutkiem takich naruszeń jest zniweczenie rezultatu procesu mianowania i pozbawienie osoby mianowanej koniecznej legitymacji prawnej do działania. RPO opowiedział się za przyjęciem domniemania, że rażącym naruszeniem prawa będzie naruszenie przepisów Konstytucji, standardów EKPC, lub zasad prawa Unii Europejskiej. Takie domniemanie będzie szczególnie uzasadnione, gdy naruszenie zostało już stwierdzone prawomocnym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, ETPC lub TSUE. 

Rzecznik zauważył, że we wcześniejszym wyroku izby Trybunał nie zajął się konsekwencjami wzruszenia powołania sędziego i obsady składu orzekającego dla pewności prawa i stabilności orzeczeń sądowych. Kwestie te zostały poruszone jedynie w zdaniu odrębnym sędziów Lemmensa i Griţco. W opinii RPO zagadnienie to należy do najważniejszych kwestii, a Trybunał powinien się do niego wyraźnie odnieść. 

W sytuacjach, w których sąd lub sędzia może zostać zakwestionowany, strony postępowania sądowego mogą ucierpieć zarówno, jeżeli orzeczenie w ich sprawie nie zostało (jeszcze) uchylone z tego powodu – ponieważ nie są pewne, czy nie zmieni się to w przyszłości; jak i wtedy, gdy orzeczenie zostanie uchylone – ponieważ znajdą się w sytuacji sprzed wydania orzeczenia i muszą się liczyć z ponownym postępowaniem sądowym. RPO uznał, że zasada domniemania legalności nie zapewnia w takiej sytuacji wystarczającej ochrony, a problem może zostać rozwiązany w dwu podstawowych mechanizmach. 

Po pierwsze, z zasady skuteczności (effet utile) praw i wolności gwarantowanych przez EKPC wynika dopuszczalność badania statusu sędziów i sądów w ramach dostępnych środków prawnych. Jeżeli zaś w trakcie kontroli potwierdzony zostanie zarzut, że organ lub osoba nie spełnia wymogów konwencji, sąd dokonujący kontroli musiałby mieć możliwość odmowy uznania organu za sąd lub osoby za sędziego, z prawem do określenia dalszych konsekwencji prawnych, takich jak uchylenie wadliwego orzeczenia organu. Po drugie, w braku dostępnych środków prawnych – istnieje uznawana w wielu krajach jak również w prawie Unii Europejskiej możliwość powołania się na koncepcję aktu nieistniejącego (sententia non existens) i odmowie zastosowania takiego aktu w konkretnym przypadku. 

W piśmie do ETPC Rzecznik rozważył także kwestię intencjonalności działań organów władzy publicznej. RPO uznał, że umyślna ingerencja władzy wykonawczej (a także ustawodawcy, w zależności od przypadku) w status sędziego lub sądu w sposób niezgodny z Konwencją powinna wykluczać późniejsze argumenty odwołujące się do zasady nieusuwalności sędziów oraz zasady pewności prawa, zwłaszcza jeśli nie istniał skuteczny mechanizm kontroli zgodności z prawem mianowania osoby na stanowisko sędziowskie przed dokonaniem owego aktu. Zamiar obejścia lub naruszenia obowiązującego prawa nie może być bowiem nagradzany akceptacją powstałej w ten sposób sytuacji (ex iniuria ius non oritur). 

Odnosząc się do kwestii związanych z zasadą subsydiarności i marginesem uznania państw-stron EKPC, RPO wskazał, że ochrona konwencyjna jest autonomiczna, niezależna od norm krajowych. W związku z tym ETPC nie jest związany oceną naruszenia dokonaną przez organ krajowy i może samodzielnie weryfikować spełnienie standardów europejskich w państwie. Nie przeczy to standardowi subsydiarności, ponieważ wskazuje on jedynie, że w pierwszej kolejności oceny przestrzegania Konwencji ma dokonać organ krajowy, ale nie wyłącza to kompetencji kontrolnej Trybunału. Gdyby tak było, to w istocie ochrona konwencyjna mogłaby się stać iluzoryczna. Formą samoograniczenia się Trybunału w wykonywaniu funkcji kontrolnej jest jednak przyjęcie, że aby przesądzić o naruszeniu prawa do sądu, zarzucane naruszenie musi przyjąć charakter rażący, tj. przekraczający zwykłe nieprawidłowości lub niedociągnięcia w działaniach organów państwa. 

W końcowej części uwag skierowanych do ETPC Rzecznik przywołał wskazówki udzielone przez Trybunał Sprawiedliwości w niedawnym wyroku w sprawie A.K. i inni dla oceny prawidłowości powołania na stanowisko sędziego oraz niezależności sądów, a także zarysował kontekst polski związany z zagadnieniami rozważanymi w sprawie Ástráðsson. Rzecznik wskazał, że zmiany wprowadzone w systemie sądowym w ostatnich latach zrodziły szereg bardzo istotnych problemów. Zaliczył do nich przede wszystkim: 

  • faktyczne zniesienie realnej kontroli konstytucyjnej i rezygnację Trybunału Konstytucyjnego z roli strażnika Konstytucji - proces ten rozpoczął się  uniemożliwieniem trzem sędziom powołanym zgodnie z prawem objęcia funkcji w TK i zastąpieniem ich trzema innymi osobami mianowanymi niezgodnie z prawem; 
  • zrzeczenie się przez Krajową Radę Sądownictwa jej konstytucyjnego zadania ochrony niezawisłości sędziów i niezależności sądów – wskutek upolitycznienia procesu wyboru sędziów-członków Rady, uczynienia go nieprzejrzystym i obsadzenia tego organu w dużej mierze osobami związanymi z Ministrem Sprawiedliwości; 
  • częściowe zawładnięcie Sądem Najwyższym – poprzez utworzenie dwóch nowych izb, w których skład wchodzą wyłącznie sędziowie wybrani w wyniku wadliwej procedury mianowania spośród kandydatów wskazanych przez czynniki polityczne; 
  • przeprowadzenie motywowanego politycznie zastąpienia prezesów i wiceprezesów wielu sądów powszechnych; 
  • wykorzystywanie mechanizmu dyscyplinarnego dla sędziów do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych. 

VII.510.150.2019 

 

Piotr Schab: działania sędziego Krystiana Markiewicza, wspieranego przez RPO, wiodą do „anarchizacji życia publicznego”

Data: 2020-01-13
  • Skutkiem działań sędziego Krystiana Markiewicza, wspieranego przez RPO, może być "otwarcie drogi do destabilizacji polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji - anarchizacja życia publicznego godząca w fundamentalne prawa obywatelskie"
  • Tak sędziowski rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab odpowiedział na wystąpienie RPO w sprawie sędziego, któremu postawiono 55 zarzutów dyscyplinarnych
  • Piotr Schab twierdzi, że RPO błędnie utożsamia konstytucyjne granice swobody wypowiedzi z aktywnością sędziego Krystiana Markiewicza, polegającą na "otwartej negacji" działania organów państwa przy powoływaniu sędziów
  • Rzecznik dyscyplinarny odniósł się także do zarzutów dla sędziów z Krakowa, którzy – zgodnie z wyrokiem TSUE – postanowili sprawdzić, czy asesor wydający wyrok w I instancji był właściwie powołany do orzekania

W grudniu 2019 r. zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław Radzik przedstawił sędziemu Sądu Okręgowego w Katowicach Krystianowi Markiewiczowi 55 zarzutów przewinień dyscyplinarnych. Miało to polegać na tym, że 29 maja 2019 r., jako prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, w pismach do prezesów i sędziów sądów dyscyplinarnych „przedstawił manifest polityczny, w którym kwestionuje niezależność i legalność działania Krajowej Rady Sądownictwa – oraz podważa konstytucyjność i apolityczność Izby Dyscyplinarnej SN”.

RPO napisał do Przemysława Radzika, że takie działania mogą sprawić, iż sędziowie będą się bali wydawać orzeczenia nie po myśli przedstawicieli władzy wykonawczej.  W ocenie RPO działania te zagrażają realizacji konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy m.in. przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 Konstytucji) i prawa do wolności wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).

Wobec interpretacji prawa, dokonanej przez TSUE w wyroku z 19 listopada 2019 r. oraz przez Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 5 grudnia 2019 r., a także wobec skierowania przez Komisję Europejską skargi przeciwko Polsce do TSUE, istnieją przesłanki do powstrzymania się przez Izbę Dyscyplinarną SN od podejmowania działań – wskazał RPO.

Piotr Schab: anarchizacja życia publicznego godząca w fundamentalne prawa obywatelskie

W odpowiedzi Piotr Schab napisał, że nie podziela tezy Rzecznika dotyczącej „wywołania efektu mrożącego” jako następstwa zarzutów dla sędziego Krystiana Markiewicza.

- Pragnę bowiem podkreślić fakt znany Panu, iż Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych nie pełni władzy wykonawczej, zaś jego funkcja jest całkowicie niezależna od cechującej tę władzę sfery nadrzędności i podporządkowania administracyjnego. Zważywszy, że w wystąpieniu z dnia 11 grudnia 2019 roku najzupełniej błędnie utożsamiono granice swobody wypowiedzi, gwarantowanej w art. 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z aktywnością sędziego Krystiana Markiewicza polegającą na otwartej negacji działania organów Państwa dokonywanych w procesie powoływania sędziów, niezbędnym jest zaś przypomnienie Panu Rzecznikowi, że zgodnie z art. 179 Konstytucji sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony. W myśl natomiast art. 180 ust. 1 Konstytucji sędziowie są nieusuwalni.

Publiczne wezwanie do postępowania przeczącego tym normom, stanowiące istotę zarzutów dyscyplinarnych skierowanych wobec Krystiana Markiewicza nie może być zatem, wbrew przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich, uznane za realizację swobody wypowiedzi gwarantowanej ustrojowo.

Nie odpowiada bowiem prawdzie stwierdzenie zawarte na stronie 4 wystąpienia z dnia 11 grudnia 2019 roku, iż akcja sędziego Krystiana Markiewicza stanowiła „wypowiedź w sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości”. Apel, sednem którego było otwarte podważenie regulacji konstytucyjnych warunkujących funkcjonowanie sądownictwa, nie jest więc tożsamy udziałowi w publicznej dyskusji, sankcjonowanemu - jak chce Rzecznik Praw Obywatelskich - „wolnością ekspresji sędziego”. Akceptacja tych zachowań, otwarcie prezentowana w wystąpieniu Pana Rzecznika z 11 grudnia 2019 roku jest w istocie rzeczy aprobatą dla łamania norm prawnych o charakterze zasadniczym, przybierającą postać wystąpienia przewidzianego w art. 13 ust. 1 pkt 2 i 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2018 r., poz. 2179 z późn. zm.).

Stanowisko, iż działania sędziego Krystiana Markiewicza, które ocenić trzeba jako publiczne zakwestionowanie regulacji konstytucyjnych, znajduje wsparcie w wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 19 listopada 2019 roku, wydanym w połączonych sprawach o sygnaturach: C-585/18; C-624/18 i C-625/18 jaskrawo przeczy treści tego wyroku. W punkcie 67 powyższego orzeczenia stwierdzono wszak: „w niniejszych sprawach należy jednak mieć na uwadze fakt, że po wydaniu postanowień odsyłających w sprawach C-624/18 i C-625/18 Prezydent RP powołał sędziów Izby Dyscyplinarnej, która w konsekwencji została ukonstytuowana”. Punkt 145 wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. zawiera zaś stanowczy zapis: „decyzje Prezydenta RP w sprawach powołania sędziów nie mogą być przedmiotem kontroli sadowej”. Głębokie zdumienie budzi pominięcie przez Rzecznika Praw Obywatelskich werdyktu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w odniesieniu do realizacji przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prerogatywy ujętej w art. 179 Konstytucji RP, w którym podkreślono konieczność respektowania aktu nominacji sędziowskiej.

Zachowania sędziego Krystiana Markiewicza objęte zarzutami przewinień dyscyplinarnych, wspierane w wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 11 grudnia 2019 roku uznać należy więc za całkowicie sprzeczne z ustawą zasadniczą oraz cytowanym wyżej wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada 2019 roku. Ich skutkiem może być otwarcie drogi do destabilizacji polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji - anarchizacja życia publicznego godząca w fundamentalne prawa obywatelskie, strzeżenie których jest założeniem urzędu Szanownego Pana Rzecznika – brzmi konkluzja pisma Piotra Schaba.

Piotr Schab: obwinieni sędziowie kwestionowali prawidłowość działania organów konstytucyjnych

W listopadzie 2019 r. trzej sędziowie Sądu Okręgowego w Krakowie usłyszeli zarzuty dyscyplinarne po tym, jak – zgodnie z wyrokiem TSUE – postanowili sprawdzić, czy asesor, który wydał wyrok w I instancji, w ogóle mógł orzekać. W ocenie RPO działali oni  zgodnie ze wskazaniami TSUE, który odpowiadając na pytanie prejudycjalne Sądu Najwyższego wskazał, od czego zależy, czy sędzia jest powołany w sposób właściwy.

Według RPO to, co robi rzecznik dyscyplinarny, może w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej. Może bowiem powodować u nich obawy o konsekwencje, jakie na nich spadną w przypadku wyjaśniania wszystkich okoliczności osądzanych spraw – zgodnie z obowiązkiem nakładanym na nich przez art. 45 Konstytucji (gwarantującym obywatelom prawo do sądu), art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

- Wyrażam przekonanie, że nie odpowiada stanowi prawnemu dokonana przez Pana Rzecznika interpretacja przepisów art. 45 i 175 Konstytucji RP oraz przywołanych w niej przepisów prawa europejskiego, w zakresie w jakim uzasadnia ona podejmowanie przez sędziów w ramach prowadzonych postępowań sądowych działań mających rzekomo służyć zapewnieniu prawa do sądu i niezawisłości sędziów oraz zapewnienia obywatelom skutecznej ochrony sądowej ich praw z poszanowaniem zasady praworządności, w sytuacji gdy Pan Rzecznik przypisuje sędziom prawo podejmowania, w ramach prowadzonych postępowań sądowych wszelkich środków niezbędnych dla ustalenia, czy ww. wymogi są spełnione, bez równoczesnego zastrzeżenia, że zastosowane środki winny mieścić się w ramach obowiązującego w Polsce porządku prawnego – odpisał RPO Piotr Schab.

Działania podjęte przez wymienionych przez Pana Rzecznika sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie w ramach postępowania w sprawie o sygn. akt. IV Ka 194/14 w sposób oczywisty wykraczały poza granice ustawowe. Sędziowie, członkowie składu orzekającego w ww. sprawie, będący funkcjonariuszami publicznymi, rażąco przekroczyli swoje uprawnienia przyznając sobie kompetencje do oceny prawidłowości działania organów konstytucyjnych w zakresie powołania orzekającego w pierwszej instancji asesora sądowego w Sądzie Rejonowym w Chrzanowie i podważając tym samym przepis art. 106i § 1 u.s.p wydali postanowienie o odroczeniu rozprawy celem ustalenia czy zachodzi okoliczność, która mogłaby wskazywać na niewłaściwe powołanie asesora sądowego, co stanowiło bezprawną ingerencję w ustawowy tryb powoływania sędziów i asesorów sądowych do składów orzekających określony w art. 47a § 1 i art. 47b § 1 u.s.p. oraz mogło prowadzić do naruszenia przepisu art. 178 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej a także godziło w przepis art. 89 § 1 u.s.p., stanowiło zatem działanie na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

Obowiązujące w Polsce prawo nie daje sędziom uprawnień do decydowania o statusie innego sędziego lub asesora sądowego, jak też możliwości wykonywania obowiązków powierzonych im przez uprawniony do tego organ konstytucyjny. W zaistniałej sytuacji moim obowiązkiem jako Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych było przedstawienie sędziom naruszającym prawo, w szczególności gdy zarzucany im czyn wyczerpywał również znamiona umyślnego, ściganego z urzędu przestępstwa z art. 231 § 1 Kk., zarzutu popełnienia przewinienia dyscyplinarnego z art. 107 § 1 u.s.p.

Co więcej, mając na uwadze fakt, iż obwinieni sędziowie kwestionując prawidłowość działania organów konstytucyjnych, tak w zakresie ich umocowania jak i w zakresie wykonywania przez nich swoich kompetencji, podważyli autorytet, prestiż i powagę sądu oraz zaufanie do sądów jako organów obiektywnie i bezstronnie wymierzających sprawiedliwość, wniosłem również do Sądu Najwyższego Izby Dyscyplinarnej o zawieszenie w czynnościach służbowych obwinionych sędziów z obniżeniem wysokości ich wynagrodzenia na czas trwania tego zawieszenia uznając, że rażące lekceważenie porządku prawnego, spełniające cechy umyślnego przestępstwa, jest zachowaniem niegodnym sędziego, którego ze względu na pełnioną funkcję powinien cechować nieskazitelny charakter i który jest w szczególny sposób zobowiązany do przestrzegania jego zasad – napisał Piotr Schab.

VII.564.56.2018, VII.510.164.2019

 

Akcja sędziego Pawła Juszczyszyna to "zdeterminowane działanie przeciw strukturom państwowym" - twierdzi Piotr Schab

Data: 2020-01-10
  • Akcja sędziego Pawła Juszczyszyna musi być oceniona jako szczególnie szkodliwa społecznie, skoro jest "zdeterminowanym działaniem przeciw strukturom państwowym"
  • Tak sędziowski rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab uzasadnia zarzuty dyscyplinarne wobec tego sędziego
  • Według Piotra Schaba konstytucyjnej ochronie nie podlega „dążenie do wykluczenia od niezawisłego orzekania innego sędziego, powołanego zgodnie z art. 179 Konstytucji”
  • Ochronie, także ze strony RPO, podlegać winien tytuł do niezawisłej pracy sędziego, bezprawnie zanegowany przez sędziego Pawła Juszczyszyna – twierdzi sędziowski rzecznik dyscyplinarny

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych o wyjaśnienia w sprawie zarzutów wobec sędziego Pawła Juszczyszyna. Spytał, na czym dokładnie miałoby polegać naruszenie przez niego prawa.

Rzecznik wskazywał, że sędziowie mają prawo podejmować wszelkie środki, by rozstrzygnąć wątpliwości co do niezawisłości sędziów, którzy orzekali wcześniej w danej sprawie. Dlatego za realizowanie konstytucyjnego prawa każdego do sądu nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Tymczasem zarzuty rzecznika dyscyplinarnego wobec sędziego Pawła Juszczyszyna mogą naruszać zasadę niezawisłości sędziów i wywoływać u nich „efekt mrożący”.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje wyrok TSUE

20 listopada 2019 r.  olsztyński sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO). Nowe przepisy o KRS przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

Sędzia Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia, rozpatrując apelację sprawy sądu I instancji. Orzekał bowiem w nim sędzia, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób Paweł Juszczyszyn zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  Orzekł on, że Izba Pracy SN musi ocenić m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego. Ponadto chodzi także o status nowej KRS. Zgodnie w orzeczeniem TSUE każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez KRS.

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z kolei prezes sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne.

Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne z art. 107 Prawa o ustroju sądów powszechnych, polegające na wydaniu bez podstawy prawnej postanowienia nakazującego Szefowi Kancelarii Sejmu RP przekazanie list poparcia kandydatów do KRS. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

RPO: to ingerencja w sprawowanie władzy sędziowskiej

- Działania rzecznika dyscyplinarnego mogą w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej - oceniał Rzecznik Praw Obywatelskich. Mogą bowiem wywołać u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji podejmowania działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia spraw - co stanowi konieczny element pełnej realizacji prawa do sądu, o którym mowa w art. 45 Konstytucji, art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Zgodnie z art. 178 Konstytucji sędziowie w sprawowaniu urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiążę się zaś z konstytucyjną rolą sędziów jako gospodarzy postępowań sądowych, jaką jest realizacja prawa do sądu. Według  art. 45 Konstytucji jest nim „zapewnienie sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”.

- Powołani do stania na straży tego prawa są w szczególności sędziowie orzekający w ramach kontroli instancyjnej oraz innych środków zaskarżenia, w tym np. sędzia orzekający w drugiej instancji, tak jak ma to miejsce w tej sprawie. Za działania w celu zabezpieczenia realizacji tego prawa sędziowie, wypełniając swój prawny obowiązek, nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej – pisał 4 grudnia 2019 r. zastępca RPO Stanisław Trociuk do Piotra Schaba.

Wątpliwości co do zgodności uregulowań postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów z prawem unijnym ma Komisja Europejska. 10 października 2019 r. skierowała ona do TSUE skargę w sprawie nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce. Komisja wskazała, że polskie prawo umożliwia objęcie sędziów procedurami dyscyplinarnymi oraz nakładanie na nich kar dyscyplinarnych z uwagi na treść ich orzeczeń, w tym w związku z przysługującym im uprawnieniem do wystąpienia do TSUE o wydanie orzeczenia prejudycjalnego.

W ocenie RPO postanowienie sędziego Pawła Juszczyszyna było realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli - zgodnie z orzeczeniem TSUE z 19 listopada 2019 r.

Działanie w celu zapewnienia realizacji prawa do ochrony sądowej przez niezależny i bezstronny sąd - w tym przeprowadzenie odpowiedniego postępowania wyjaśniającego lub dowodowego - stanowi zatem zobowiązanie wynikające z prawa Unii Europejskiej. Korzysta z ochrony na mocy zasady pierwszeństwa prawa europejskiego i nie może być uznane za rażącą obrazę przepisów prawa lub uchybienie godności urzędu.

Rzecznik pytał, czy przekroczeniem uprawnień jest żądanie przekazania sądowi informacji o sędziach zgłaszających Marszałkowi Sejmu kandydatów na członka KRS. Informacja ta - w świetle prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z  28 czerwca 2019 r. (sygn. akt I OSK 4282/18) - ma status informacji publicznej. Interes publiczny wymaga więc jej ujawnienia nie tylko na żądanie sądu, ale na żądanie każdego, kto się o taką informację zwróci.

Piotr Schab podtrzymuje zarzuty

- Pozwalam sobie stwierdzić, że zastrzeżenia Pana Rzecznika dotyczące zarzutów przewinień dyscyplinarnych sformułowanych wobec Pawła Juszczyszyna, sędziego Sądu Rejonowego w Olsztynie są bezzasadne – głosi odpowiedź Piotra Schaba z 8 stycznia 2020 r.  

Wbrew treści Pańskiego wystąpienia kluczowym elementem zarzutu, odnoszącego się do działania sędziego Pawła Juszczyszyna podjętego dnia 28 listopada 2019 r. w sprawie Sądu Okręgowego w Olsztynie o sygn. akt IX Ca 1302/19 jest okoliczność, iż - wedle treści tego zarzutu - obwiniony sędzia przyznał sobie kompetencję do oceny prawidłowości, w tym legalności wykonywania przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prerogatywy powoływania sędziów, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości, czym uchybił godności urzędu.

Pominięcie przez Pana Rzecznika tego aspektu zachowania SSR Pawła Juszczyszyna uważam za znamienne dla wymowy wystąpienia z dnia 4 grudnia 2019 r. Jest najzupełniej oczywiste, że zanegowanie przez sędziego P. Juszczyszyna przepisu art. 179 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w myśl którego sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa oraz przepisu art. 180 ust. 1 Konstytucji, zawierającego gwarancję nieusuwalności sędziów nie jest działaniem „mającym na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia sprawy", jak postuluje Pan Rzecznik na str. 2 swego wystąpienia. Zachowanie to stanowi zaś zaprzeczenie fundamentów porządku prawnego. Ich respektowanie jest zasadniczym obowiązkiem sędziego, wynikającym z art. 178, ust. 1 Konstytucji.

Doszukiwanie się przez Rzecznika Praw Obywatelskich racji postępowania sędziego Pawła Juszczyszyna wbrew Konstytucji w niezawisłości sędziowskiej podważa w sposób niebudzący wątpliwości definicję tej zasady ujętą we wskazanym wyżej przepisie. Nie jest bowiem działaniem niezawisłym, podlegającym ochronie zgodnie z art. 178, ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej dążenie do wykluczenia od niezawisłego orzekania innego sędziego, powołanego zgodnie z art. 179 Konstytucji. Akcja o tym charakterze musi być oceniona jako szczególnie szkodliwa społecznie, skoro jest zdeterminowanym działaniem przeciw strukturom państwowym.

W tych okolicznościach pozwalam sobie zauważyć, że ochronie, także w razie potrzeby - ze strony Rzecznika Praw Obywatelskich - podlegać winien tytuł do niezawisłej pracy orzeczniczej sędziego Sądu Rejonowego w Lidzbarku Warmińskim Dariusza Idzikowskiego, bezprawnie zanegowany przez SSR Pawła Juszczyszyna.

Jaskrawo przeczy prawdzie stwierdzenie Pana Rzecznika, zawarte na str. 3 wystąpienia z dnia 4 grudnia 2019 roku, że postanowienie wydane przez sędziego P. Juszczyszyna w dniu 20 listopada 2019 roku, jest realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli zgodnie z treścią orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 19 listopada 2019 roku w sprawach: C-585/18, C-624/18 i C-625/18".

Szczególnej uwadze Pana Rzecznika polecić należy wszak punkt 145 powyższego wyroku, gdzie stanowczo stwierdzono, iż „decyzje Prezydenta RP w sprawach powołania sędziów nie mogą być przedmiotem kontroli sądowej". W punkcie 67 cytowanego wyroku wskazano natomiast, że prezydencki akt powołania sędziego do pełnienia urzędu nadaje służbie sędziowskiej walor konstytucyjny. Zachowanie sędziego Pawła Juszczyszyna, objęte zarzutem przewinień dyscyplinarnych jest więc zasadniczo niezgodne ze stanowiskiem TSUE, wskazanym w wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 4 grudnia 2019 roku.

Podtrzymuję w całej rozciągłości stanowisko Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych wyrażone w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów z dnia 28 listopada 2019 roku, iż przyznanie sobie przez SSR P. Juszczyszyna kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności wykonywania przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prerogatywy powoływania sędziów oceniać należy jako przekroczenie uprawnień sędziego, będące działaniem podjętym na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

Wyjaśniając wątpliwości Szanownego Pana Rzecznika informuję, że sędzia Paweł Juszczyszyn przekroczył przepis art. 89 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku - Prawo o ustroju sądów powszechnych przedstawiając dnia 26 listopada 2019 roku przedstawicielom środków masowego komunikowania twierdzenia i oceny związane z pełnionym urzędem, dotyczące delegowania do pełnienia obowiązków orzeczniczych w Sądzie Okręgowym w Olsztynie i odwołania z delegowania – brzmi konkluzja pisma Piotra Schaba.

VII.510.167.2019

Piotr Schab pisze RPO, że nie znalazł podstaw do zarzutów dyscyplinarnych dla pracowników MS za hejt wobec sędziów

Data: 2020-01-09
  • Dotychczasowe czynności z udziałem świadków, w tym sędziego Łukasza Piebiaka, nie dostarczyły podstaw do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych i przedstawienia zarzutów dyscyplinarnych
  • Tak sędziowski rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab odpowiedział RPO na pytania o sprawę oczerniania sędziów przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości
  • Synteza dotychczas zgromadzonych dowodów nie potwierdziła tezy wyrażanej w mediach o próbie medialnego zdyskredytowania sędziego Krystiana Markiewicza – napisał Piotr Schab
  • Dodał, że jeśli RPO dysponuje nieznanymi mu dowodami w sprawie, to prosi o ich zaprezentowanie

Chodzi o ujawnioną latem przez Onet.pl sprawę farmy trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości czyli o zorganizowany proceder szkalowania w mediach społecznościowych sędziów nieprzychylnych rządowej reformie wymiaru sprawiedliwości. Sprawa zakończyła się na razie dymisją wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka i utratą stanowisk i delegacji kilku sędziów zatrudnionych w resorcie i KRS. Jak wynika z ujawnionych w mediach informacji, konkretni pracownicy Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym delegowani tam sędziowie, typowali do ataków konktrenych sędziów i przekazywali te sugestie do zaprzyjaźnionych dziennikarzy i innych osób prowadzących konta w mediach społecznościowych. Osoby te następnie rozsiewały w sieci paszkwile na temat sędziów, których wskazał resort, korzystając przy tym z danych o życiu prywatnym, które Ministerstwo grmadzi w teczkach osobowych sędziów.

W komunikacie z 25 października 2019 r. Piotr Schab poinformował, że dotychczasowe czynności procesowe z udziałem przesłuchanych świadków, w tym sędziego Łukasza Piebiaka, byłego podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, nie dostarczyły faktycznych i prawnych podstaw do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych i przedstawienia zarzutów dyscyplinarnych.

W związku z tym RPO w listopadzie 2019 r. poprosił o wskazanie powodów, które sprawiły, że Piotr Schab uznał, iż nie nadal zachodzą podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów wymienionych w publikacjach medialnych.

W odpowiedzi z 9 stycznia 2019 r. Piotr Schab podtrzymał swą informację z  25 października 2019 r.  - W trakcie prowadzenia wstępnych czynności wyjaśniających Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych dążył do ustalenia, czy doszło do wyczerpania znamion deliktu dyscyplinarnego z art. 107 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych, polegającego na uchybieniu przez sędziów godności urzędu, w tym czy ziściły się przesłanki do uznania, że doszło do próby medialnego zdyskredytowania Prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich „lustitia" sędziego Krystiana Markiewicza – napisał Piotr Schab.

Istotą wstępnych czynności wyjaśniających było przesłuchanie szeregu świadków. W efekcie tak przeprowadzonego badania pozostaję na stanowisku, że na obecnym etapie postępowania przedstawienie zarzutów dyscyplinarnych nie znajduje oparcia w zgromadzonym i ocenionym następnie przeze mnie materiale dowodowym.

Synteza dotychczas zgromadzonych w sprawie dowodów, dokonana przez pryzmat obowiązującej w polskim procesie karnym zasady domniemania niewinności - nakazującej każdą osobę pozostającą w kręgu zainteresowania organów ścigania, podejrzaną po przedstawieniu zarzutów, czy też oskarżoną uznać za niewinną, dopóki wina nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem skazującym, co gwarantuje Konstytucja RP, Kodeks karny i Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka - nie potwierdziła tezy, wyrażonej w środkach masowego przekazu, o próbie medialnego zdyskredytowania sędziego Krystiana Markiewicza.

Pragnę zauważyć, że o ile Pan Rzecznik dysponuje nieznanymi mi dotychczas dowodami, które po obiektywnym zweryfikowaniu ich, będą mogły stanowić podstawę do przeprowadzenia przeze mnie kolejnych czynności wyjaśniających, niezbędnych dla ochrony praw osób pokrzywdzonych, uprzejmie proszę o ich zaprezentowanie, albowiem dotychczas zgromadzony przeze mnie materiał dowodowy nie dał podstaw do odmiennej, niż wskazana na wstępie, oceny materiału dowodowego, a ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie nie zapadło – brzmi konkluzja pisma Piotra Schaba.

Sędzia Juszczyszyn z zarzutem dyscyplinarnym za wykonanie wyroku TSUE

20 listopada 2019 r.  olsztyński sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO). Nowe przepisy o KRS przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

Sędzia Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia, rozpatrując apelację sprawy sądu I instancji. Orzekał bowiem w nim sędzia, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób Paweł Juszczyszyn zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  Orzekł on, że Izba Pracy SN musi ocenić m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego. Ponadto chodzi także o status nowej KRS. Zgodnie w orzeczeniem TSUE każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez KRS.

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne z art. 107 Prawa o ustroju sądów powszechnych, polegające na wydaniu bez podstawy prawnej postanowienia nakazującego Szefowi Kancelarii Sejmu RP przekazanie list poparcia kandydatów do KRS. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

- Działania rzecznika dyscyplinarnego mogą w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej - oceniał RPO. Mogą bowiem wywołać u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji podejmowania działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia spraw - co stanowi konieczny element pełnej realizacji prawa do sądu, o którym mowa w art. 45 Konstytucji, art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

W ocenie RPO postanowienie sędziego Pawła Juszczyszyna było realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli - zgodnie z orzeczeniem TSUE z 19 listopada 2019 r.  RPO zwrócił się do Piotra Schaba o wskazanie, na czym miało dokładnie polegać naruszenie prawa przez sędziego Juszczyszyna.

VII.510.135.2019

RPO ostrzega sędziego- rzecznika dyscyplinarnego Radzika przed konsekwencjami postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Markiewicza

Data: 2019-12-31
  • Komunikat opublikowany w serwisie internetowym Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych skłonił Rzecznika Praw Obywatelskich do zainteresowania się sprawą działania Przemysława Radzika, zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych wobec sędziego Sądu Okręgowego w Katowicach Krystiana Markiewicza
  • Z treści tego komunikatu wynika, że sędziemu Krystianowi Markiewiczowi przedstawiono 55 zarzutów przewinień dyscyplinarnych polegających na tym, że 29 maja 2019 r., jako prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” w pismach, skierowanych do prezesów i sędziów sądów dyscyplinarnych, przedstawił manifest polityczny, w którym kwestionuje niezależność i legalność działania Krajowej Rady Sądownictwa – oraz podważa konstytucyjność i apolityczność Izby Dyscyplinarnej SN
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie działania sędziego Radzika mogą sprawić, że sędziowie będą się bali wydawać orzeczenia nie po myśli przedstawicieli władzy wykonawczej, a jest to zjawisko groźne. RPO wywodzi w swym piśmie, dlaczego sędzia Radzik może przekraczać granice wytyczone przez prawo.

Wolność ekspresji sędziego powinna być wykładana w taki sposób, aby zapewnić odpowiednią równowagę pomiędzy prawnymi obowiązkami i ograniczeniami sędziów, wynikającymi z Prawa o ustroju sądów powszechnych, a potrzebą ich uczestnictwa w życiu publicznym i społecznym – przypomina Rzecznik Praw Obywatelskich.

W ocenie RPO działania sędziego-rzecznika Radzika zagrażają realizacji konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy m.in. przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) oraz prawa do wolności wypowiedzi (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP).

Nie można uznać za demokratyczne państwo prawa takiego państwa, które wobec sędziów działających w stowarzyszeniach sędziowskich, wszczynane są postępowania dyscyplinarne za to, że apelują o przestrzeganie praworządności.

Wobec dokonanej przez TSUE interpretacji prawa w wyroku z dnia 19 listopada 2019 r. oraz przez Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 5 grudnia 2019 r., a także wobec skierowania przez Komisję Europejską skargi przeciwko Polsce do TSUE, istnieją przesłanki do powstrzymania się przez Izbę Dyscyplinarną SN od podejmowania działań.

Granice, jakie wytycza prawo

Doktryna i nauka prawa precyzują, co konkretnie wynika z ograniczenia swobody wypowiedzi sędziego, które określa art. 66 oraz 82 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Niezwykle istotne jest tu orzecznictwo dyscyplinarne Sądu Najwyższego. Czyn sędziego może zostać uznany za delikt dyscyplinarny tylko wówczas, gdy jest bezprawny w stopniu kwalifikowanym (czyli w sposób oczywisty i rażący obraża przepisy prawa) bądź, gdy jest rażąco sprzeczny z zasadami etyki zawodowej sędziów.

Zdaniem Sądu Najwyższego uchybienie godności urzędu sędziego, o której mowa w  art. 178 ust. 2 Konstytucji RP, której strzec zobowiązuje się sędzia składając ślubowanie przed Prezydentem RP, stanowi podstawę do pociągnięcia sędziego do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Sąd Najwyższy wskazuje, że z pojęcia godności urzędu sędziego wynika „nie tylko poczucie własnej wartości i dumy ze sprawowania urzędu oraz oczekiwanie szacunku ze strony innych osób, ale wiąże się to z podwyższonymi wymaganiami i  ograniczeniami wobec sędziów”. Wymagania etyczne stawiane sędziom, także w zakresie treści, zakresu i formy ich ekspresji i wypowiedzi, są bardzo wysokie i wynikają z wzorców, których podstawą są takie pojęcia, jak godność urzędu sędziego, niezawisłość sędziego i niezależność sądownictwa, bezstronność w pełnieniu swoich obowiązków oraz nieskazitelność charakteru. Istnieje jednak kategoria publicznych wypowiedzi sędziów, które należy zakwalifikować i potraktować zdecydowanie w inny sposób, przyznając sędziom znaczny margines swobody wypowiedzi, warunkowany potrzebą ochrony interesu publicznego i społecznego w zakresie ochrony niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173 oraz art. 178 ust. 1 Konstytucji RP) oraz zasady podziału władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji RP).

W kontekście orzecznictwa Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka uznać należy, że sędziom przysługuje znacznie szersza swoboda wypowiedzi w sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ponieważ kwestie te dotyczą spraw zainteresowania publicznego, a debata na ich temat korzysta z ochrony przewidzianej w art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Trybunał uznaje, że nawet jeżeli dyskutowana kwestia ma implikacje polityczne, to fakt ten sam w sobie nie wystarcza, by sędzia nie mógł się wypowiadać w takiej sprawie. W takim zatem przypadku należałoby uznać, że nawet jeśli „sędzia zdradza swoje przekonania” w jakiejś sprawie dotyczącej funkcjonowania sądownictwa, to mieści się to w granicach swobody jego, konwencyjnie chronionej, wolności wypowiedzi.

Ostrzeżenia z Europy

Warto nadmienić, że również Komisja Wenecka zwróciła uwagę na niepożądany tzw. efekt mrożący (chilling effect), kiedy to obawa przed sankcjami dyscyplinarnymi powstrzymuje sędziego od korzystania z prawa do swobody wypowiedzi. Komisja rozważała tę kwestię w przypadku nałożenia sankcji dyscyplinarnej na sędziego za wypowiedzi dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, gdy wypowiedzi takie traktowano jako mające charakter polityczny. Komisja stwierdziła, że grożąca za nie sankcja dyscyplinarna jest nieproporcjonalna. Wprawdzie sędzia musi ważyć swoje ewentualne zaangażowanie publiczne i unikać wypowiedzi lub zachowań wiążących się ze sferą polityki. Wyjątkiem są sytuacje wypowiadania się o  sprawach, „które są politycznie kontrowersyjne”, a które bezpośrednio wpływają na działalność sądów, niezależność sądownictwa, administrację systemem sądownictwa lub integralność osobistą sędziego.

Zaniepokojenie z powodu wszczynania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za ich publiczne wypowiedzi dotyczące reform sądownictwa wyraziła również komisarz praw człowieka Rady Europy - Dunja Mijatović. W raporcie opublikowanym po odbyciu wizyty w Polsce podkreśliła, że postępowania dyscyplinarne nie mogą być wykorzystywane do uciszania krytyki lub ograniczania niezależności sądów.

VII.564.56.2018

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie i jednocześnie członek nowej Krajowej Rady Sądownictwa Maciej Nawacki podaje powody swoich działań wobec sędziego Pawła Juszczyszyna

Data: 2019-12-30
  • Wyjaśnia, że zawiesił sędziego w czynnościach, bo miał takie prawo (przepisy pozwalają odsunąć sędziego od wykonywania obowiązków służbowych, jeśli wymagają tego „powaga sądu lub istotne interesy służby”).
  • A co do postępowania dyscyplinarnego, to nie zna szczegółów.

Sędzia Nawacki napisał te wyjaśnienia 19 grudnia. 23 grudnia Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego (nowa izba SN powołana w całości przez Prezydenta RP na wniosek nowej KRS) uchyliła decyzję prezesa Nawackiego. Stwierdziła, że choć działanie sędziego Juszczyszyna było niezasadne i błędne, to zawieszenie sędziego „wymaga wielkiej ostrożności i rozwagi oraz powinno być uznane za czynność nadzwyczajną, za dokonaniem której przemawia wzgląd na dużą szkodliwość czynu i stopień zawinienia, albo wzgląd na wyjątkowo negatywny odbiór społeczny zachowania sędziego". Tymczasem takich podstaw nie było.

Powodem tych działań jest postanowienie sędziego Pawła Juszczyszyna z 20 listopada 2019 r.  Dzień po ogłoszeniu tego wyroku TSUE w sprawie niezależności polskich sądów wystąpił on do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (w tym listy poparcia dla sędziego M. Nawackiego). Rozpatrywał bowiem apelację w sprawie, w której w I instancji orzekał prawnik wskazany Prezydentowi na stanowisko przez nową KRS. Musiał więc ustalić – wobec pojawiających się wątpliwości - czy orzekający w sprawie prawnik był sędzią.

19 listopada 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości UE odpowiedział na pytanie Sądu Najwyższego, stwierdzając, że badanie statusu sędziów, w których powołaniu brała udział nowa KRS, należy do każdego sądu w Polsce (w tej konkretnej sprawie prejudycjalnej Izba Pracy SN musiała ocenić, czy nowa Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego). W wyroku z 5 grudnia 2019 r. Sąd Najwyższy uznał, że Izba Dyscyplinarna nie jest organem spełniającym kryteria „sądu” w rozumieniu prawa Unii Europejskiej i prawa krajowego.

W sprawie sędziego Juszczyszyna chodzi przede wszystkim jednak o status nowej Krajowej Rady Sądownictwa czyli instytucji, która zgodnie z Konstytucją RP wskazuje kandydatów na sędziów, których powołuje Prezydent RP. Ustawa, której konstytucyjność była szeroko krytykowana, przerwała w 2017 r. kadencję członków Rady wskazanych przez środowisko sędziowskie i pozwoliła na to miejsce wprowadzić osoby wybrane przez rządzącą większość (co może naruszać niezawisłość sędziowską). Niewielu sędziów chciało kandydować do takiej Rady, pojawiły się też informacje, że ci, co zechcieli kandydować, mieli kłopoty z zebraniem właściwej liczby popisów na listach poparcia. Gdyby tak było, to wybór całej KRS (a zatem także jej późniejsze decyzje) można by zakwestionować. Jednak listy poparcia nie zostały ujawnione i to mimo wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kancelaria Sejmu RP nie chce tych list upublicznić, powołując się na postępowanie wszczęte przez Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z urzędu. Drugie postępowanie Prezesa UODO toczy się na wniosek sędziego, który zawiesił Pawła Juszczyszyna - prezesa olsztyńskiego sądu i członka nowej KRS Macieja Nawackiego. Uważa on, że ujawnianie list poparcia naruszyłoby przepisy o ochronie danych osobowych. Jednocześnie ten sam sędzia ujawnił, że sam podpisał listę z poparciem swojej kandydatury. Równocześnie trzej sędziowie, którzy się na jego liście podpisali, ogłosili, że podpisy wycofali. Nie wiadomo więc, czy sędzia Nawacki zebrał odpowiednią liczbę podpisów. A jeśli tak – to czy cała KRS (która powoływane jest w jednym głosowaniu) – jest organem należycie obsadzonym..

Po tym, jak sędzia Juszczyszyn zapytał o podstawy działania KRS, jego przełożony Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc, a Minister Sprawiedliwości odwołał z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec sędziego Juszczyszyna niego postępowanie dyscyplinarne. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

RPO poprosił o pisemne wyjaśnienie podstaw tych działań.

Sędzia Nawacki odpowiedział mu tak:

W nawiązaniu do pisma z 9 grudnia 2019 r. (data wpływu do Sądu) sygn. akt VII.510.167.2019.PKR uprzejmie informuję, iż podstawą wydania zarządzenia był art. 130 §1 ustawy o sądach powszechnych. Zarządzanie (pisownia oryg.) zostało wydane po analizie treści zarzutów dyscyplinarnych postawionych sędziemu. Nie jestem dysponentem informacji z postępowania dyscyplinarnego, po bliższe informacje proszę się zwracać do Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.

RPO przedstawił TSUE uwagi do pytania prejudycjalnego w sprawie statusu Izby Dyscyplinarnej SN oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (C-487/19 i C-508/19)

Data: 2019-12-24
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej pisemne stanowiska w dwóch sprawach toczących się w trybie prejudycjalnym, wszczętych pytaniami prawnymi Sądu Najwyższego.
  • Obie sprawy powstały na tle środków użytych wobec sędziów sądów powszechnych, które rodziły wątpliwości, czy instrumenty odpowiedzialności dyscyplinarnej lub administracyjnego przydziału zadań nie zostały użyte jako formy represji wobec sędziów wyrażających krytyczną oceną zmian przeprowadzonych w sądownictwie w ostatnich latach.
  • Obie sprawy łączy to, że na pewnym etapie postępowania czynności orzecznicze dokonali w nich sędziowie Sądu Najwyższego wchodzący w skład nowo powołanych izb SN: Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izby Dyscyplinarnej.
  • Procedura powołania sędziego Sądu Najwyższego objęta jest unijną zasadą skutecznej ochrony sądowej i tym samym podlega kontroli sądowej.

Podstawowe pytania w obu sprawach dotyczą zatem prawidłowości powołania osób jako sędziów SN, w tym istnienia rzeczywistej drogi odwoławczej, która umożliwiałaby zbadanie tak materialnych jak formalnych aspektów powołania na urząd sędziego. Ustalenie, że unijne wymogi nie zostały spełnione, rodzi z kolei pytania o prawne następstwa takiej sytuacji dla statusu powołanych osób i wydanych przez nich orzeczeń sądowych.

Pierwsza ze spraw krajowych (C-487/19 W.Ż.) dotyczy sędziego, który decyzją prezesa sądu został przeniesiony do innego wydziału sądu.

Odwołał się od tej decyzji do Krajowej Rady Sądownictwa, a gdy KRS odwołania nie uwzględniła, jej uchwałę o umorzeniu postępowania zaskarżył do Sądu Najwyższego.

Powstały wątpliwości co do tego, czy nowo powołana izba SN (Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych), na której właściwość wskazywały przepisy ustawowe, spełniają definicję sądu w rozumieniu prawa Unii, a także czy osoby, którymi ta izba została obsadzona, zostały powołane prawidłowo. Rozpatrujący owe zagadnienia skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego zdecydował się wystąpić z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości dotyczącym uznania za sąd w rozumieniu prawa Unii organu, w którego jednoosobowym składzie zasiada osoba powołana na urząd sędziego z rażącym naruszeniem prawa krajowego.

Druga ze spraw (C-508/19 Prokurator Generalny) została wszczęta przed Sądem Najwyższym przez sędzię, której postawiono zarzuty dyscyplinarne.

Sędzia wniosła powództwo  o ustalenie braku stosunku służbowego sędziego SN, który pełniąc obowiązki Prezesa Izby Dyscyplinarnej SN wyznaczył w jej sprawie sąd dyscyplinarny pierwszej instancji. Ustalenie braku takiego stosunku służbowego prowadziłoby do podważenia samego aktu wyznaczenia sądu dyscyplinarnego. Rozpoznający powództwo skład Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych postanowił wystąpić do Trybunału Sprawiedliwości UE z pięcioma pytaniami prejudycjalnymi dotyczącymi dopuszczalności, przesłanek, i mechanizmów badania statusu sędziego powołanego z rażącym naruszeniem prawa, a także skutków wadliwego powołania sędziego dla mocy wiążącej wydanych przez niego orzeczeń.

Do obu spraw toczących się przed Sądem Najwyższym przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, zgodnie z przysługującymi mu uprawnieniami ustawowymi, tym samym uzyskał prawo uczestniczenia w postępowaniu prejudycjalnym przed TSUE.

Uwagi RPO do TSUE

W pisemnych uwagach Rzecznik zwrócił uwagę, że pytania dotyczą krajowych organów sądowych, które mogą potencjalnie orzekać w sprawach objętych prawem Unii, zatem zgodnie ze standardem europejskim muszą spełniać wymogi skutecznej ochrony sądowej, w tym być organami niezależnymi od władzy ustawodawczej i wykonawczej, ustanowionymi na mocy ustawy i obsadzonymi osobami powołanymi zgodnie z prawem krajowym i unijnym. W obu sprawach czynności orzecznicze, dokonane przez osoby powołane do pełnienia urzędu sędziego SN, mogły ingerować w status sędziego sądu powszechnego oraz wpływać na niezawisłość sędziowską gwarantowaną przez prawo UE.

Rzecznik podkreślił, że nie można uznawać za sąd organu ustanowionego z rażącym naruszeniem prawa. Krajowy proces mianowania sędziego powinien być bowiem ukształtowany tak, aby gwarantować niezawisłość i bezstronność powoływanych osób oraz niezależność organu sądowego, w składzie którego będą orzekać. Społeczeństwo, a zwłaszcza strony postępowania sądowego muszą mieć zaufanie, że w ich sprawach orzekają sądy niezależne od czynników zewnętrznych, w których skład wchodzą sędziowie bezstronni i niezawiśli. Nieprzestrzeganie reguł formowania składu orzekającego i mianowania sędziów powoduje, że postępowanie sądowe przed takim składem jest wadliwe. Europejski Trybunał Praw Człowieka jednoznacznie wskazał, że rażące naruszenie prawa krajowego w tym względzie stanowi odmowę prawa do sądu, a to prowadzi do pozbawienia jednostek skutecznej ochrony prawnej.

Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że w procesie mianowania sędziów nowo powołanych izb Sądu Najwyższego doszło do sytuacji rażącego naruszenia prawa.

  • Po pierwsze, procedurę wszczęto na podstawie oświadczenia Prezydenta RP bez wymaganej kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów, w zatem inicjował ją akt niezgodny z Konstytucją.
  • Po drugie, w procesie nominowania kandydatów udział brała Krajowa Rada Sądownictwa, obsadzona w niekonstytucyjny sposób i niedająca rękojmi niezawisłości i niezależności.
  • Po trzecie, intencjonalnie uniemożliwiano kontrolę sądową aktu powołania. Rzecznik wskazywał na praktykę KRS, która przekazywała Prezydentowi RP uchwały-wnioski o powołanie na urząd sędziego przed upływem ustawowego terminu do wniesienia środka zaskarżenia od takiej uchwały. Krajowa Rada Sądownictwa blokowała także przekazywanie odwołań do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który był organem właściwym do ich rozpatrzenia.
  • Po czwarte, orzeczone przez NSA środki zabezpieczające w postaci wstrzymania wykonania uchwały KRS do czasu wydania wyroku przez NSA nie były honorowane ani przez KRS ani przez Prezydenta RP. Wiążące orzeczenia sądowe były zatem zignorowane w trakcie procedury mianowania sędziów.

Ukształtowanie procedury odwoławczej w przepisach prawa oraz działania faktyczne podejmowane przez organy władzy publicznej spowodowały, że istniejący w prawie polskim środek zaskarżenia był iluzoryczny i nie zapewniał skutecznej ochrony sądowej. Istniał zresztą do pewnego czasu, ponieważ najpierw Trybunał Konstytucyjny w składzie nieprawidłowo obsadzonym uznał za niezgodny z Konstytucją przepis umożliwiający wniesienie do NSA odwołania od uchwały-wniosku KRS (wyrok z 25 marca 2019 r., sprawa K 12/18); a następnie w drodze ustawy nakazano umorzenie z mocy prawa trwających postępowań odwoławczych w takich sprawach. Uniemożliwiono zatem jakąkolwiek sądową kontrolę procesu powoływania sędziów SN. W konsekwencji Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że powołanie do pełnienia urzędu sędziego dokonane w tak wadliwej procedurze powinno pozostać bezskuteczne na mocy prawa unijnego.

Rzecznik wskazał, że prawo unijne wymaga, aby w krajowym porządku prawnym istniała droga badania statusu prawnego osoby powołanej jako sędzia i określania konsekwencji prawnych uznania, że nominowanie nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa. W pierwszym rzędzie – w oparciu zasadę pełnej skuteczności prawa UE (effet utile) – powinno to być możliwe poprzez istniejące środki zaskarżenia, w których sąd badający powyższe zagadnienia miałby możliwość odmowy uznania osoby za sędziego, ze skutkiem niedopuszczenia jej do orzekania w sprawach objętych prawem Unii, w tym sprawach dotyczących statusu innego sędziego. W drugim rzędzie, zwłaszcza gdyby wcześniejsza droga nie istniała, była utrudniona lub nieskuteczna, wtedy – w oparciu o zasadę pierwszeństwa prawa UE – należy odmówić skuteczności powołaniu osoby jako sędziego oraz dokonanym przez nią czynnościom i wydanym aktom. Zarówno taki sędzia jak i dokonane przez niego czynności orzecznicze stają się „niewidoczne” z punktu widzenia prawa Unii. W konsekwencji, akty wydane przez osobę nie spełniającą standardu sędziego europejskiego nie wywierają skutków prawnych w prawie Unii, są niewykonalne, stają się aktami nieistniejącymi (sententiae non existens).

Ważnym aspektem poruszonym w wystąpieniach Rzecznika było również ograniczanie skuteczności procedury prejudycjalnej i orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości w kontekście działań ustawodawczych i faktycznych podejmowanych przez władze polskie.

Rzecznik wskazał, iż próbuje się wywołać efekt mrożący i odstraszyć sędziów od zwracania się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi, a później także od uwzględniania wyroków Trybunału unijnego w orzeczeniach krajowych. Działania te nasiliły się po wydaniu wyroku z 19 listopada 2019 r., w którym TSUE wskazał kryteria i tryb przeprowadzenia oceny niezależności KRS i Izby Dyscyplinarnej SN. Władze publiczne podjęły działania represyjne wobec sędziów kierujących się wskazówkami TSUE, próbują również drogą zmian ustawowych uniemożliwić stosowanie prawa unijnego i orzeczeń Trybunału w Polsce. Działania te są sprzeczne z przyjętymi przez Polskę zobowiązaniami unijnymi, ingerują w niedozwolony sposób w prawo Unii, naruszają niezawisłość sędziów i niezależność sądów, ograniczają skuteczność sądowej ochrony praw jednostek.

RPO wystąpił o opinię w sprawie kolejnej nowelizacji ustaw sądowych do Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE

Data: 2019-12-19
  • 19 grudnia RPO wystąpił Ingibjörg Sólrún Gísladóttir, dyrektorki Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODiHR) OBWE o opinię w sprawie procedowanej w błyskawicznym tempie przez Sejm kolejnej nowelizacji ustaw sądowych.
  • Po dwudniowych pracach w Sejmie przyjęta ustawa trafi do Senatu, gdzie z godnie z zapowiedziami marszałka, ma się odbyć normalna debata, z pełną analizą konsekwencji przyjmowanych rozwiązań. Senat ma na to 30 dni

Projekt wniesiony przez 32 posłów wprowadza daleko idące zmiany w ustawach sądowych, obejmujących sądy powszechne, Sąd Najwyższy, sądy wojskowe, sądy administracyjne, a także Krajową Radę Sądownictwa oraz prokuraturę.

Zaostrzeniu ulec ma reżim odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, wprowadzając jeszcze wyższy stopień arbitralności, umożliwiający prowadzenie postępowań nastawionych nie na poprawę funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, lecz na dyscyplinowanie sędziów, które przełamie ich opór wobec forsowanych rozwiązań prawnych naruszających zasady niezawisłości sędziów i niezależności sądów.

Projekt dalej zmniejsza udział sędziów, samorządu sędziowskiego i sądowych organów kolegialnych we współdecydowaniu o funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości, przekazując kolejne kompetencje w gestię prezesów sadów, zwiększając tym samym zakres wpływu Ministra Sprawiedliwości na sądownictwo.

RPO zwraca się o opinię prawną OBWE na podstawie uprawnień, jakie daje mu ustawa o RPO (art. 17 a: „Rzecznik współdziała ze stowarzyszeniami, ruchami obywatelskimi, innymi dobrowolnymi zrzeszeniami i fundacjami oraz z zagranicznymi i międzynarodowymi organami i organizacjami na rzecz ochrony wolności i praw człowieka i obywatela, także w zakresie równego traktowania”).

ODIHR jest instytucją praw człowieka należącą do Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). OBWE, do której należy 57 państw członkowskich, wspólnie obejmujących region od Vancouver po Władywostok, jest największą na świecie organizacją bezpieczeństwa.  Biuro współpracuje z organizacjami międzyrządowymi i pozarządowymi. Wysłannicy ODIHR są obserwatorami wyborów, organizują szkolenia dotyczące praw człowieka. ODIHR współpracuje z rządami krajów wprowadzających w życie normy OBWE, wskazując na możliwości ustawowego zapisu konkretnych rozwiązań.

ODIHR powstało w 1991 roku jako Biuro Wolnych Wyborów OBWE. Na jego siedzibę wybrano Warszawę. Nazwa biura została zmieniona na obecną po rozszerzeniu mandatu ODIHR przez państwa uczestniczące OBWE w 1992 roku. Przez ostatnie 26 lat istnienia ODIHR stało się flagową instytucją praw człowieka OBWE, która pomaga rządom oraz społeczeństwu obywatelskiemu w realizacji zobowiązań dotyczących wymiaru ludzkiego, do których zobowiązało się 57 państw uczestniczących OBWE. Nowy status Biuro ODIHR uzyskało na mocy umowy podpisanej w czerwcu 2017 r. przez ministra spraw zagranicznych Polski Witolda Waszczykowskiego i ówczesnego dyrektora ODiHR Michaela Georga Linka.

„Polska bardzo docenia wybitne osiągnięcia ODIHR i jej znaczącą rolę w umacnianiu demokracji i popieraniu praw człowieka w całym regionie OBWE. Mamy nadzieję, że to kluczowe porozumienie umocni również ramy prawne samej Organizacji" - powiedział wówczas minister Waszczykowski. 

VII.070.5.2019

Odwołanie sędziego z delegacji w celach dyscyplinarnych to nadużycie prawa. RPO do MS na kanwie sprawy Pawła Juszczyszyna

Data: 2019-12-16
  • Możliwość odwołania sędziów z delegacji przez Ministra Sprawiedliwości może wywoływać „efekt mrożący" - skłaniać do unikania decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony cofnięciem przez ministra Zbigniewa Ziobrę delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna do Sądu Okręgowego w Olsztynie
  • Takie swe prawo minister wykorzystał bowiem z powodów czysto dyscyplinarnych, niezwiązanych z polityką kadrową – co jest nadużyciem prawa
  • W ocenie Rzecznika nie sposób też uznać zasadności zarzutu uchybienia godności urzędu przez sędziego Pawła Juszczyszyna

Na kanwie jego sprawy RPO Adam Bodnar uznał, że zarówno sam mechanizm odwoływania sędziego z delegacji do sądu wyższej instancji, jak i sposób korzystania z niego przez ministra, powoduje naruszenie zasady równowagi władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji), niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173) oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd (art. 45 ust.1). Rzecznik wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o wyjaśnienia w tej sprawie.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje wyrok TSUE

20 listopada 2019 r. sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO). Decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

Rozpatrując apelację od orzeczenia sądu I instancji z udziałem sędziego, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS, sędzia Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu tych list poparcia. W ten sposób zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  Orzekł on m.in., że każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez nową Krajową Radę Sądownictwa.

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z kolei prezes sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne z art. 107 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS.

RPO: cofnięcie delegacji nie może być w pełni swobodne i arbitralne

Według komunikatu Ministerstwa Sprawiedliwości powodem odwołania sędziego z delegacji było to, że "w toku postępowania w sposób nieuprawniony podważył on status powołanego przez Prezydenta RP sędziego, który w tej samej sprawie wydał wyrok w pierwszej instancji”. W ocenie resortu takie działanie stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do chaosu i anarchii.  

Taki sposób uzasadnienia decyzji budzi zastrzeżenia Rzecznika. Jest on dalece zaniepokojony wykorzystaniem przez Ministra Sprawiedliwości prawa do odwołania sędziego z delegacji z powodów czysto dyscyplinarnych.

Co prawda nie ma żadnych przesłanek, na których podstawie Minister Sprawiedliwości podejmuje taką decyzję. Nie oznacza to jednak, że może być ona w pełni swobodna i arbitralna. Korzystanie z tego uprawnienia ustawowego nie powinno wykraczać poza wskazany cel polityki kadrowej i służyć, jak w tej sprawie, jako środek dyscyplinowania sędziów.

Wątpliwości co do możliwości wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów z delegacji RPO wyrażał już wielokrotnie, m.in. w wystąpieniu z 25 września 2015 r. do Borysa Budki, ówczesnego Ministra Sprawiedliwości. Sygnalizował wtedy konieczność zmiany art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim nie przewiduje on zaskarżenia decyzji ministra w przedmiocie odwołania sędziego z delegacji oraz w jakim nie wskazuje ministrowi przesłanek, jakimi powinien się przy tym kierować. Regulacja taka budzi poważne wątpliwości RPO z punktu widzenia art. 45 ust. 1 w związku z art. 78 oraz z art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji.

Pismo w tej sprawie ponowiono do Ministra Sprawiedliwości 19 stycznia 2019 r. Co istotne minister  w odpowiedzi dla RPO z 4 marca 2016 r. podzielił te wątpliwości i wyraził przekonanie o zasadności przeprowadzenia odpowiednich zmian legislacyjnych.

Szczególne zastrzeżenia budzi możliwość wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów jako formy kary lub nacisku na delegowanego sędziego. A sposób skorzystania przez ministra z uprawnienia do odwołania sędziego Pawła Juszczyszyna miał charakter właściwy postępowaniu dyscyplinarnemu. Zgodnie z wykładnią celowościową art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych należy uznać, że skorzystanie z tego uprawnienia w sposób niezwiązany z polityką kadrową stanowi nadużycie prawa.

Przemawia za tym także konieczność zapewnienia realizacji konstytucyjnych praw obywateli. Z perspektywy gwarancji art. 45 ust. 1 Konstytucji – m.in. prawa do rozpatrzenia sprawy przez niezależny i niezawisły sąd – wątpliwości wywołuje sytuacja, w której organ władzy wykonawczej może w sposób zupełnie dowolny wpływać na skład sądu, o ile w jego składzie zasiada sędzia delegowany, oraz pośrednio na jego decyzje.

Nagłe - bez zachowania okresu uprzedzenia - odwołanie z delegacji sędziego, który ma już swój referat, uniemożliwia zakończenie spraw przez niego prowadzonych. Może to powodować opóźnienie w ich rozpoznaniu. A upływ czasu może powodować bezprzedmiotowość kontynuowania postępowania w innym składzie osobowym - np. z powodu przedawnienie karalności.

- Istnienie zagrożenia odwołania z delegacji, oparte na rzeczywistej praktyce Ministra Sprawiedliwości, może wywołać u sędziów delegowanych do sądów wyższej instancji tzw. „efekt mrożący" czyli może skłaniać, przynajmniej niektórych z nich, do unikania podejmowania takich decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej – wskazuje Adam Bodnar.

Jego zdaniem taki mechanizm odwoływania oraz sposób korzystania z niego powoduje naruszenie zasady równowagi władz, niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd.

Takie odwołanie budzi również poważne wątpliwości z punktu widzenia wymogów wynikających z art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kinský vs. Czechy (skarga nr 42856/06) ETPCz uznał, że ingerencją w bezstronność sądu jest nie tylko wydawanie sądowi wyraźnych poleceń co do rozstrzygnięcia, ale również tworzenie wokół sprawy, wskutek dostępnych Ministrowi Sprawiedliwości środków nadzoru administracyjnego, swoistego nacisku psychologicznego, który może mieć wpływ na bezstronność sędziego.

Sędzia Paweł Juszczyszyn nie naruszył prawa

Niezależnie od zasadności wykorzystania instytucji odwołania sędziów z delegacji jako środka dyscyplinarnego, działania sędziego Pawła Juszczyszyna nie mogą zostać uznane za przewinienie lub naruszenie prawa. Czynił on zadość obowiązkowi sędziów do zapewnienia skuteczności prawa do sądu.

W wyroku z 19 listopada 2019 r. TSUE stwierdził bowiem, że zagwarantowane w art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej prawo do skutecznego środka prawnego sprzeciwia się temu, by spory dotyczące stosowania prawa Unii mogły należeć do wyłącznej właściwości organu niestanowiącego niezawisłego i bezstronnego sądu. Sąd rozpoznający sprawę powinien ocenić, czy obiektywne okoliczności, w jakich został utworzony dany organ, oraz jego cechy, a także sposób, w jaki zostali powołani jego członkowie, mogą wzbudzić w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych, w szczególności od bezpośrednich lub pośrednich wpływów władzy ustawodawczej i wykonawczej, oraz jego neutralności. Jeśli zatem wymaga tego w danej sytuacji ochrona zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości, sędzia powinien podjąć odpowiednie środki dostępne mu w ramach rozpoznawania sprawy dla ustalenia, czy prawo do sądu jest realizowane oraz dla zapewnienia jego skuteczności.

RPO przyznaje, że wymagania etyczne wobec sędziów, m.in. co do treści, zakresu i formy ich  wypowiedzi, są bardzo wysokie. Obejmują takie pojęcia, jak godność urzędu sędziego, niezawisłość sędziego i niezależność sądownictwa, bezstronność w pełnieniu obowiązków i nieskazitelność charakteru.

- Istnieje jednak taka kategoria publicznych wypowiedzi sędziów, które należy traktować zdecydowanie w inny sposób, przyznając im znaczny margines swobody wypowiedzi – ocenia Adam Bodnar. Warunkowany jest on potrzebą ochrony interesu publicznego i społecznego w zakresie ochrony niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz zasady podziału władz. Tym samym nie sposób uznać, że zarzut uchybienia godności urzędu sędziego przez sędziego Pawła Juszczyszyna jest zasadny. Podjął on bowiem kwestie dotyczące fundamentalnych kwestii wymiaru sprawiedliwości, pozostając jednak w granicach prawa oraz przedłożonego mu sporu.

Posłużenie się w tym postępowaniu odwołaniem z delegacji w charakterze środka dyscyplinarnego przekraczało zatem granice dopuszczalności tego środka, które wyznacza cel, jakim kierował się ustawodawca przy uchwalaniu Prawa o ustroju sądów powszechnych.

VII.510.167.2019

Niezależność sądownictwa przed Trybunałem Sprawiedliwości UE i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka - sesja 6 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Spółka produkująca trawniki z rolki przegrała sprawę o odszkodowanie przed polskim sądem, który był związany ustawą o ochronie środowiska. Spółka złożyła więc skargę na te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego. A ten sprawę umorzył.
  • Z tym że w składzie, który taką decyzję podjął, był Mariusz Muszyński, co do którego są wątpliwości, czy rzeczywiście jest sędzią TK. I teraz sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. On ma zdecydować, czy postanowienie TK rzeczywiście kończy sprawę odszkodowania.
  • Bo jeśli głos zabrała tu osoba nieuprawniona, to spółka może walczyć o swoje dalej.
  • Dyskusja na panelu dotyczyła nie tylko stosowania rozwiązań prawnych, ale i przedstawionego kilka godzin wcześniej przez większość rządzącą kolejnego projektu „reformującego” polskie sądy.

Kryzys praworządności w Polsce spowodował uruchomienie w Unii Europejskiej procedur, które dotychczas były martwe. Tak zwana opcja atomowa, czyli artykuł 7 Traktatu o Unii Europejskiej został po raz pierwszy wykorzystany w procedurze przeciwko Polsce. W wyniku tego stwierdzono wobec kraju europejskiego ryzyko poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości Unii, takich jak praworządność, demokracja i prawa człowieka.

Wdrażane w Polsce zmiany dotyczące w głównej mierze sądownictwa – zaczynając od kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego, poprzez powołanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa, a kończąc na reformach sądów powszechnych i Sądu Najwyższego – wciąż wywołują ogromne zaniepokojenie instytucji międzynarodowych. Stosunkowo nowe zjawisko wszczynania kolejnych postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów również nie pozostaje niezauważone.

Zarówno Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka mogą odgrywać bardzo ważne role w badaniu i przywracaniu niezależności sądownictwa w Polsce. 

Pytania prejudycjalne przed TSUE. O co chodzi?

W ostatnich kilku latach okazało się, jak ważnym narzędziem dla obrony praworządności oraz  niezależności polskich sądów są tzw. pytania prejudycjalne kierowane do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Mechanizm taki stworzono po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do TSUE o wykładnię prawa obowiązującego wszystkich członków UE, a następnie zastosować ją do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem Unii.

Postępowania przed TS UE wynikają przede wszystkim z Konstytucji RP, a także ze zobowiązań międzynarodowych Polski, mających podstawę m.in. w traktatach stanowiących podstawę funkcjonowania UE - nie mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Dlatego pytania do TSUE nie mogą być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów je kierujących.

Pytanie prejudycjalne może mieć ogromne znaczenie. Ma bowiem wpływ nie tylko na polski system prawa, ale także na cały system europejski. Wyrok TSUE wyznacza bowiem standard dla wszystkich krajów Unii. Może to  doprowadzić do lepszych efektów niż czekanie na wyrok Trybunału Konstytucyjnego czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

TSUE. Niezależność polskiego sądownictwa. Znaczenie wyroku portugalskiego

Kilkanaście pytań zadanych przez polskie sądy dotyczy właśnie niezależności sądownictwa jako kwestii systemowych. Jest grupa pytań dotyczących statusu Krajowej Rady Sądownictwa oraz grupa pytań dotyczących postępowań  dyscyplinarnych wobec sędziów.

TSUE - w sprawie portugalskiej - (C-64/16) podjął przełomowe rozstrzygnięcie. Dało ono podstawę do zadawania pytań o status sędziego także w sytuacji, gdy prawo unijne będzie jedynie potencjalnie stosowane. Trybunał uznał wtedy, że sądy krajowe muszą spełniać unijny standard niezawisłości. I że Trybunałowi wolno to oceniać.

Najważniejsze „polskie” sprawy już rozstrzygnięte przez TSUE:

  • 24 czerwca 2019 r.  TSUE - wskutek skargi Komisji Europejskiej – orzekł, ze sprzeczne z prawem UE są przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym z 2017 r., obniżające wiek przechodzenia sędziów SN i NSA w stan spoczynku – z 70 do 65 lat. W ustawie tej chodziło m.in. o przejście w stan spoczynku I prezes  SN oraz prezesów Izby Karnej i Izby Pracy. Przepisy te zmieniono jeszcze przed wyrokiem TSUE. TSUE wydając decyzję o zablokowaniu tej reformy w postępowaniu zabezpieczającym doprowadził do tego, że niezależność sędziów Sądu Najwyższego została w dużej mierze ochroniona.;
  • 5 listopada 2019 r. (po skardze Komisji Europejskiej) TSUE uznał za niezgodne z prawem UE polskie przepisy z 2017 r. dotyczące wieku przechodzenia w stan spoczynku przez sędziów sądów powszechnych i prokuratorów. Został on obniżony z 67 lat do 60 lat – dla kobiet – i do 65 – dla mężczyzn. Jeszcze przed wyrokiem przepisy te zostały zmienione. TSUE podkreślił, że zasady uprawniające ministra sprawiedliwości do przedłużania zajmowania urzędu sędziego po ukończeniu odpowiedniego wieku  mogą budzić wątpliwości co do niezależności takiego sędziego od „czynników zewnętrznych”;
  • 19 listopada 2019 r. TSUE orzekł po pytaniach prejudycjalnych polskich sędziów, że Sąd Najwyższy może badać, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezależna by rozpoznawać sprawy przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku. Jeśli uznałby, że Izba nie spełnia wymogu niezależności, powinien zaniechać stosowania polskich przepisów w tej sprawie. Ponadto TSUE orzekł, że Krajowa Rada Sądownictwa może proponować kandydatów na sędziów jeśli by uznać, że jest  ona niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Po tym wyroku Sąd Najwyższy orzekł, że Izba Dyscyplinarna nie spełnia wymogów niezawisłości. SN w uzasadnieniu wyroku wskazał, że nowa KRS nie daje wystarczających gwarancji niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej i jest to punkt wyjścia do oceny, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezawisła.

Najważniejsze sprawy w TSUE oczekujące na rozstrzygnięcie:

  • skarga Komisji Europejskiej z 10 października 2019 r. w sprawie nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce. Komisja wszczęła postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, ponieważ system środków dyscyplinarnych podważa niezawisłość sędziów w Polsce i nie zapewnia koniecznych gwarancji chroniących sędziów przed kontrolą polityczną. Niestety według opinii Rzecznika TSUE, Trybunał nie może orzec o interpretacji prawa unijnego w zakresie niezależności postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce ponieważ obawy sądów są jedynie subiektywne. TSUE nie jest jednak związany opinią Rzecznika.
  • w toku jest także kilkadziesiąt pytań prejudycjalnych z Polski, dotyczących postępowań dyscyplinarnych wytaczanych polskim sędziom, nie tylko w zakresie abstrakcyjnym, ale w kontekście konkretnych postępowań dyscyplinarnych, czynności dyscyplinarnych podjętych wobec sędziów, degradacji czy przeniesień. RPO przyłączył się do części tych spraw. Można zakładać, ze właściwie każde postępowanie dyscyplinarne, jeśli będzie rozpatrywane przez sąd powszechny gotowy zadać pytanie prejudycjalne, trafi ostatecznie do TSUE.

Europejski Trybunał Praw Człowieka i polskie sądy

Również Europejski Trybunał Praw Człowieka dostrzegł problemy związane z niezawisłością w polskich sądach i zdecydował się rozpatrzyć kilka spraw w tym zakresie. Warto podkreślić, że ETPCz uznaje, że ma kompetencje by wypowiadać się tych kwestiach w związku z ich bezpośrednim wpływem na prawa zagwarantowane w Europejskiej Konwencji, w szczególności na prawo obywateli do sądu i sprawiedliwego procesu (art. 6 EKPCz). Prawo to może być naruszone jeśli w sprawie obywatela wypowiada się sędzia który nie jest niezawisły lub nie został odpowiednio powołany.

Najważniejsze sprawy przed ETPCz, które czekają na rozpatrzenie w tym zakresie to:

  • Broda przeciwko Polsce i Bojara przeciwko Polsce. Sędziowie Bojara i Broda skarżą Polskę za to, że w styczniu 2018 roku minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, korzystając z wyjątkowych uprawnień, odwołał ich ze stanowisk wiceprezesów Sądu Okręgowego w Kielcach bez podania przyczyn. Nie mogli się odwołać od tej decyzji do sądu.
  • Grzęda przeciwko Polsce. Skargę złożył sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego,  który był członkiem poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa. Jego czteroletnia kadencji w Radzie została skrócona w wyniku zmiany ustawy o KRS z 2017 r. Wybór 15 członków Rady-sędziów powierzyła ona Sejmowi, a nie środowiskom sędziowskim. Skarżący argumentuje, że wygaszenie  jego kadencji w 2018 r. po wyborze nowych członków KRS przez Sejm było niezgodne z EKPCz, bo ustawa nie zapewniła mu prawa do odwołania;
  • Wzmiankowana na wstępie sprawa Xero Flor przeciwko Polsce. Spółka produkująca trawę w rolkach poskarżyła się na postanowienie Trybunału  Konstytucyjnego umarzające postępowanie z jej skargi na przepisy dotyczące szkód wyrządzonych przez dzikie zwierzęta. W składzie TK, który podjął taką decyzję, zasiadał Mariusz Muszyński. Spółka wskazała, że został on wybrany do TK ze złamaniem przepisów konstytucyjnych. Narusza to art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do rzetelnego procesu sądowego.

Dodatkowo, kluczową w kwestii niezależności sądownictwa sprawą przed ETPCz jest sprawa islandzka Gudmundur Andri Astradsson v. Iceland (nr sprawy 26374/18). Sprawa jest nietypowa, ponieważ odwołanie od wyroku izby zwykłej zostało przyjęte. Teraz Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ponownie zbada czy naruszenia procedury powoływania sędziów na stanowiska sędziowskie prowadzi do łamania prawa do sądu w rozumieniu art. 6 §1 EKPCz. Sprawa może mieć ogromny wpływ na kreowanie linii orzeczniczej kluczowej w kontekście praworządności w Polsce.

Dyskusja: jak poradzimy sobie ze „stanem wojennym” ogłoszonym wobec sędziów

Sędzia Sądu Najwyższego Michał Laskowski przypomniał, że 5 grudnia SN wydał wyrok, w którym kategorycznie i dobitnie zakwestionował status Izby Dyscyplinarnej (ID) jako sądu i przedstawił wątpliwości co do prawidłowości powołania KRS. I prezes SN zaapelowała do sędziów w ID o powstrzymanie się od orzekania, lecz ci nie zareagowali. KRS także uznała, że może dalej działać. A tymczasem już 15 stycznia 2020 r. w Izbie Pracy mają być rozpoznane dalsze sprawy, których bezpośrednio dotyczy orzeczenie TSUE.

W dalszej przyszłości na pewno będą udzielone odpowiedzi na kolejne pytania, które zostały przedstawione TSUE, a których jest łącznie kilkanaście, w tym pytania WSA i sądów okręgowych w Łodzi i Warszawie, a także 3 skargi Komisji Europejskiej. Sądy kierują także pytania do SN, tak jak uczynili to Pan Sędzi Juszczyszyn i sędziowie sądu apelacyjnego w Katowicach. Za to spotkały ich represje. Prawdopodobnie powstanie zatem stan niestabilności, w którym istnieć będą dwie równoległe rzeczywistości prawne.

Wydaje się, ze sposobem wybrnięcia z tej sytuacji może być tylko nowa ustawa zmieniająca skład KRS poprzez dostosowanie go do standardów określonych w wyroku TSUE oraz reformująca lub likwidująca Izbę Dyscyplinarną. Działania w tym zakresie prowadzi Senat. Nawet jeśli ewentualny projekt zmian nie ma szansy na uchwalenie z uwagi na stanowisko Sejmu, warto przedstawić go społeczeństwu w tej formie w celu zwiększania świadomości prawnej.

Sylwia Gregorczyk-Abram („Wolne sądy”) zauważyła: zainicjowanie postępowań w sprawach dotyczących przeniesienia w stan spoczynku sędziów to taka „piłka” wystawiona Sądowi Najwyższemu, aby mógł rozstrzygnąć sytuację sędziów pod rządami nowych przepisów. Precedensowa jest sprawa sędziego Kuby, który dostał negatywną rekomendację od nowej KRS. Uzasadniało to wniesienie odwołań do Izby Pracy SN. Zostały one złożone za pośrednictwem KRS, lecz ta odmówiła nadania im trybu. Koniczne więc było złożenie go bezpośrednio do Izby Pracy SN.

Argumentacja polskiego rządu przedstawiona przed TSUE zmierzała do wskazania, że Trybunał w ogóle nie ma kompetencji do oceny stanu niezależności sędziowskiej w państwach członkowskich oraz że KRS funkcjonuje poprawnie.

Wyrok TSUE jest skuteczny wobec wszystkich spraw ( erga omnes), jako zawierający wykładnię art. 47 Karty Praw Podstawowych UE. TSUE odniósł się w nim do wszystkich zarzutów związanych z wadliwością wyboru i umocowania KRS, w tym utajnienia list poparcia kandydatów do niej.

Niestety, jak się okazuje, wykonanie orzeczenia TSUE pociąga za sobą negatywne konsekwencje dla sędziów. Z kolei brak wykonania wyroku przez władze państwowe otwiera pełnomocnikom procesowym możliwość podejmowania działań zmierzających do wzruszenia wyroków wydanych m.in. przez sędziów wadliwie powołanych. Dotyczy to także pełnomocników działających w innych państwach.

Praworządność sama się nie obroni. Bez niezależnych sądów nie jesteśmy wolni.

Maria Ejchart-Dubois (prawniczka związana z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, prezeska Stowarzyszenia im. Profesora Zbigniewa Hołdy) powiedziała, że skoro 12 grudnia wieczorem złożono projekty ustaw wprowadzające „stan wojny” z sędziami, musi mieć to wpływ na nasze dyskusje.

Mówił też o tym sędzia Laskowski: Wczoraj wieczorem został przedstawiony projekt ustawy dotyczącej „spraw sądowych”. Przewiduje on zmiany w ustroju sądów powszechnych, m.in. wprowadza art. 9d, zgodnie z którym przedmiotem obrad organów samorządu sędziowskiego nie mogą być sprawy polityczne, w tym krytyka albo wrogość wobec innych organów państwa. Z kolei na podstawie art. 42a niedopuszczalne ma być kwestionowanie umocowania sądów, trybunałów i innych organów, a także ocena zgodności z prawem powołania sędziego. Nowe podstawy odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów obejmują: odmowę stosowania ustawy, której nie zakwestionował TK; działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości; działania o charakterze politycznym; działania kwestionujące stosunek służbowy lub powołanie sędziego.

Zmiany planuje się także w ustawie o Sądzie Najwyższym: kandydaci na stanowisko I Prezesa SN mają być zgłaszani przez grupę jedynie 30 sędziów. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych ma rozstrzygać wszystkie wątpliwości dotyczące wyłączenia sędziów, niezawisłości, itd. SN także ma nie mieć prawa kwestionowania ważności powołania sędziów i innych organów. Jedyna kara przewidziana za naruszenie tych zakazów to złożenie z urzędu. To koniec samorządu sędziowskiego, uciszenie sędziów we wszystkich wymiarach, nawet internetowym, i uniemożliwienie SN wypowiedzenia się w istotnych sprawach.

Dr hab. Krystian Markiewicz (prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”) mówił: Ten projekt zmian w ustroju sądownictwa przyjęty został w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Tak jak stan wojenny, pozbawia on Polaków ich praw – prawa do sądu. Jeśli sędziowie mieliby się podporządkować, staliby sędziami tylko z nazwy. Niemożliwe do zaakceptowania jest odbieranie im prawa do orzekania zgodnie z prawem.

Wyrok TSUE dotyczy pryncypiów, podstawowego prawa do sądu  a nie akademickich rozważań, „czy jest skuteczny erga omnes” i „czy dotyczy tylko spraw, w których występuje wątek unijny”. Nasuwa się pytanie, czy mamy żyć w systemie średniowiecznym, gdzie prezydent jest królem i imperatorem, zaś jego słowo (w tym wypadku powołanie osoby na stanowisko) jest absolutne? Nie może tak być we współczesnym państwie – sędzia musi być powołany na podstawie prawa.

Obecny projekt ma za zadanie jedynie zastraszyć sędziów, podobnie zresztą jak wiele wcześniejszych zmian w prawie. Sędziowie dotąd obronili swoją niezawisłość, wspólnie z innymi obywatelami, i teraz też jest to problem wszystkich – adwokatów, sędziów wszystkich szczebli i wszystkich obywateli. Sytuacja stoi na ostrzu noża, bo sędziom zarzuca się przestępstwa za to tylko, że stosowali orzeczenie TSUE i skierowali pytania prawne do SN. Po to właśnie jest ten nowy projekt – żeby pozbyć się niepokornych.

Obronimy niezależność sądów jeśli będziemy solidarni, jak w 1981 r. Po to właśnie, żeby nie było więcej chaosu.

Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówił, że sprawy zawisłe przed ETPC także mają wpływ na sytuację w Polsce. Powstaje pytanie, czy wymogi wypływające z art. 6 EKPC mają zastosowanie spraw toczących się przed TK? Czy taką sprawę można uznać za sprawę cywilną w rozumieniu art. 6 EKPC?

W Polsce jest możliwość wznowienia postępowania po orzeczeniu TK. W sprawie Xero Flor ewentualny wyrok ETPC będzie musiał być wykonany przez polskie władze, a  przynajmniej będą one musiały się do niego się odnieść. Sposób wykonania wyroku będzie kontrolowany przez Komitet Ministrów Rady Europy. Wyroki TK wydawane przez skład wadliwy będą ponadto mniej respektowane przez organy międzynarodowe.

W sprawie Grzęda p-ko Polsce ETPC zbada z kolei czy art. 6 odnosi się do wygaszenia kadencji członka dawnej KRS.

Z art. 6 EKPC wynik nie tylko to, że sąd musi być niezależny, ale także że musi być to sąd ustanowiony ustawą. ETPC stosował tę zasadę np. do przypadków, gdy orzekała osoba, której kadencja wygasła, albo skład był źle wyznaczony. W sprawie Ástráðsson p-ko Islandii, ETPC uznał, że nastąpiło naruszenie EKPC pomimo tego, że wadliwość powołania sędziów nie skutkowała nieważnością orzekania. Stwierdził jednak, że miało miejsce rażące naruszenie prasa krajowego. Wyrok ten wywołał liczne kontrowersje.

Rząd islandzki odwołał się od tego orzeczenie – w lutym 2020 r. oczekiwany jest wyrok Wielkiej Izby, który ostatecznie sprawę tę rozstrzygnie. Jeśli wyrok się utrzyma, będzie miał wielkie znaczenie dla Polski.

Póki co nie występuje konsekwentna linia orzecznicza wskazująca, że sędziowie powołani przez nową KRS są powołani wadliwie, ale prawdopodobnie taka powstanie.

Pewne kwestie związane z niezależnością musimy rozstrzygnąć na poziomie krajowym – tu stoi istotne zadanie przed sądami krajowymi.

Michał Ziółkowski (Akademia im. Leona Koźmińskiego): Obecnie występuje zjawisko, które można określić jako ustawowy antykonstytucjonalizm – zmiana systemu bez zmiany Konstytucji. Prawo konstytucyjne uczy, że transformacja w Polsce dopiero się rozpoczęła, zaś jej efekt może być różny – może się nawet skończyć gorzej, niż na Węgrzech.

Wyrok TSUE ma ograniczony zakres stosowalności. Tym niemniej, wspólnie z wyrokiem SN przesądzają o braku niezależności KRS, Izby Dyscyplinarnej i nawet Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Nie przesądzają one jednak o braku niezależności poszczególnych sędziów. Podstawą stwierdzenia braku niezależności są normy krajowe, TSUE nie wyręczy w tym zakresie sądów polskich.

TSUE dokonał jedynie wykładni Traktatów i nakazał organom krajowym dokonanie oceny,  którego to zadania SN wywiązał się idealnie. Gdyby bowiem TSUE sam rozstrzygnął, czy organy polskie są niezależne, orzeczenie takie byłoby adresowane do ustawodawcy. SN musiałby czekać na działania legislacyjne, lecz nie mógłby działać sam. Zaletą tak skonstruowanego wyroku TSUE jest to, że nie rozbija spójności prawa UE i umożliwia przeprowadzenie testu niezależności odwołując się wyłącznie do prawa krajowego.

Dlatego sądy mają konstytucyjny obowiązek sprawdzania niezależności własnej i innych sądów (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP). Projektowana ustawa nie może zatem wyłączać sędziom prawa do dokonania takiej oceny.

Pojawiły się dwie ścieżki praworządności. 1. wznawianie postępowań i 2. Składanie pozwów odszkodowawczych. Wydanie wyroku przez nie-sędziego stanowi bowiem naruszenie prawa, a za naruszenie prawa przez władze publiczne przysługuje odszkodowanie (art. 77 ust. 1 Konstytucji RP).

Wyroki TSUE i SN przesądzają tyko status Izby Dyscyplinarnej i KRS, nie zaś poszczególnych sędziów. Ponadto nie mają on tak silnego bezpośredniego skutku, jak np. wyroki TK. Ich konsekwencją nie jest niestety nieważność decyzji ID, czy KRS. Aby wyznaczyć wspólny standard w tym zakresie SN powinien wydać uchwałę, z klarownym sygnałem jak należy stosować prawo w zaistniałym stanie prawnym. Jest to konieczne aby  ochronić sędziów niższych instancji oraz uniknąć różnić i rozbieżności w poszczególnych sprawach.

Dr hab. Piotr Bogdanowicz (Uniwersytet Warszawski): Skutki wyroku TSUE z perspektywy prawa UE są wiążące dla innych sądów – to nowość w orzecznictwie TSUE. Można to określić jako „względny skutek erga omnes” wiążący sądy, od których orzeczeń nie ma już odwołania. Takie sądy z kolei, jeśli mają wątpliwości co do prawa UE, muszą wystosować pytanie prejudycjalne do TSUE. 

Podstawa do dokonania testu niezależności ma charakter krajowy, ale także europejski, wynikający z art. 19 TUE. Jest to przepis bezpośrednio skuteczny.

Wobec wyroku TSUE podnosi się czasem różnorakie zarzuty:

  1. „Orzecznictwo TK wskazuje, że to właśnie TK jest ostatnią instancją uprawnioną do oceny zgodności przepisów polskich z prawem UE” (tak wynika z wyroków np. w sprawie ENA, czy Traktatu Akcesyjnego). TK uznał się właściwy do oceny zgodności rozporządzenia UE z Konstytucją, ale dotyczy innej kwestii – wykładni przepisów Traktatów i Karty Paw Podstawowych.
  2. „Przykłady pochodzące z innych państw (np. Niemiec, Hiszpanii), pokazują, że sędziowie powoływani są podobnie, jak w Polsce”. TSUE sam jednak podkreślał, że przypadki w innych państwach nie mają wpływu na ocenę danego państwa członkowskiego i bierze pod uwagę zagadnienia systemowe.
  3. „TSUE nie ma kompetencji do oceny składu Izby Dyscyplinarnej, KRS, czy organizacji wymiaru sprawiedliwości”. Orzecznictwo TSUE stanowi coś dokładnie przeciwnego. Należy podkreślić, że w sprawach dotyczących Polski TSUE odwołuje się do własnego wcześniejszego orzecznictwa z częstotliwością wcześniej niespotykaną..

To prawda, że TSUE orzekł w sprawie indywidualnej. Ale wskazał też wprost, że ocena niezależności organu wymiaru sprawiedliwości jest elementem prawa UE.

Dyskusja i rekomendacje

Prof. Ewa Łętowska - Nie ma potrzeby rozróżniania, czy podstawa badania niezależności jest krajowa (konstytucyjna), czy europejska. Można stosować obie podstawy jednocześnie. Wyroki TSUE i SN nie kończą sprawy, bo nie wiadomo jeszcze, co zrobić z już wdanymi wyrokami w sprawach wątpliwych i z sędziami wadliwie powołanymi. SN powinien wskazać metodę rozstrzygania, którą będą mogły stosować sądy niższych instancji.

Patrick Penninckx (Rada Europy, Information Society Department) - Polska przetarła drogę do demokracji dla innych państw Europy wschodniej. Konieczne jest wyjście poza konsekwencje stricte prawne, bo sprawa niezależności sądownictwa ma aspekt polityczny i społeczny, nie tylko dla Polski, ale dla całej Europy.

Petr Janyska (Czechy) - Czesi śledzą, co się dzieje w Polsce i solidaryzują się  z polskimi sędziami, czego wyrazem był niedawny list sędziów czeskiego TK do sędziów polskich.

RPO w obronie sędziego Pawła Juszczyszyna

Data: 2019-12-09
  • Sędziowie mają prawo podejmować wszelkie środki, by rozstrzygnąć wątpliwości co do niezawisłości sędziów, którzy orzekali wcześniej w danej sprawie
  • Dlatego za realizowanie konstytucyjnego prawa każdego do sądu nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej 
  • Tymczasem zarzuty rzecznika dyscyplinarnego wobec sędziego Pawła Juszczyszyna mogą naruszać zasadę niezawisłości sędziów i wywoływać u nich „efekt mrożący”

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych o wyjaśnienia w tej sprawie. Spytał, na czym dokładnie miałoby polegać naruszenie prawa przez sędziego Pawła Juszczyszyna oraz co uzasadnia zakwalifikowanie jego działań jako przestępstwa przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego. Ponadto RPO bada sprawę zawieszenia sędziego w czynnościach.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje wyrok TSUE

20 listopada 2019 r.  olsztyński sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO). Nowe przepisy o KRS przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

Sędzia Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia, rozpatrując apelację sprawy sądu I instancji. Orzekał bowiem w nim sędzia, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób Paweł Juszczyszyn zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  Orzekł on, że Izba Pracy SN musi ocenić m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego. Ponadto chodzi także o status nowej KRS. Zgodnie w orzeczeniem TSUE każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez KRS.

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z kolei prezes sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne.

Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne z art. 107 Prawa o ustroju sądów powszechnych, polegające na wydaniu bez podstawy prawnej postanowienia nakazującego Szefowi Kancelarii Sejmu RP przekazanie list poparcia kandydatów do KRS. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

RPO mówi o ingerencji w sprawowanie władzy sędziowskiej

- Działania rzecznika dyscyplinarnego mogą w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej - ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich. Mogą bowiem wywołać u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji podejmowania działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia spraw - co stanowi konieczny element pełnej realizacji prawa do sądu, o którym mowa w art. 45 Konstytucji, art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Zgodnie z art. 178 Konstytucji sędziowie w sprawowaniu urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiążę się zaś z konstytucyjną rolą sędziów jako gospodarzy postępowań sądowych, jaką jest realizacja prawa do sądu. Według  art. 45 Konstytucji jest nim „zapewnienie sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”.

- Powołani do stania na straży tego prawa są w szczególności sędziowie orzekający w ramach kontroli instancyjnej oraz innych środków zaskarżenia, w tym np. sędzia orzekający w drugiej instancji, tak jak ma to miejsce w tej sprawie. Za działania w celu zabezpieczenia realizacji tego prawa sędziowie, wypełniając swój prawny obowiązek, nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej – głosi pismo zastępcy RPO Stanisława Trociuka do Piotra Schaba, rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych.

Wątpliwości co do zgodności uregulowań postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów z prawem unijnym ma Komisja Europejska. 10 października 2019 r. skierowała ona do TSUE skargę w sprawie nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce. Komisja wskazała, że podważa on niezawisłość sędziów i nie zapewnia koniecznych gwarancji prawnych chroniących ich przed kontrolą polityczną. Zwróciła uwagę, że polskie prawo umożliwia objęcie sędziów procedurami dyscyplinarnymi oraz nakładanie na nich kar dyscyplinarnych z uwagi na treść wydanych przez nich orzeczeń, w tym w związku z przysługującym im uprawnieniem do wystąpienia do TSUE o wydanie orzeczenia prejudycjalnego.

W ocenie RPO postanowienie sędziego Pawła Juszczyszyna było realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli - zgodnie z orzeczeniem TSUE z 19 listopada 2019 r.

Orzekł on, że zagwarantowane w art. 47 Karty Praw Podstawowych prawo do skutecznego środka prawnego sprzeciwia się temu, by spory dotyczące stosowania prawa Unii mogły należeć do wyłącznej właściwości organu niestanowiącego niezawisłego i bezstronnego sądu. Sąd rozpoznający sprawę powinien zaś ocenić, czy obiektywne okoliczności, w jakich został utworzony dany organ, oraz jego cechy, a także sposób, w jaki zostali powołani jego członkowie, mogą wzbudzić w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych, w szczególności od bezpośrednich lub pośrednich wpływów władzy ustawodawczej i wykonawczej. Mogłoby to zaś podważyć zaufanie, jakie sądownictwo powinno budzić w społeczeństwie demokratycznym.

Rozumowanie to zastosować można do zweryfikowania prawidłowości powołania sędziego, jeśli wymaga tego w danej sytuacji ochrona zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości jako konieczny warunek realizacji prawa do sądu.

Zgodnie z wyrokiem TS UE (sprawa C-64/16 Associacao Sindical dos Juízes Portugueses przeciwko Tribunal de Contas), na mocy art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej wszystkie państwa członkowskie są zobowiązane ustanowić środki odwoławcze niezbędne do zapewnienia skutecznej  ochrony sądowej. Jako że nie istnieje w ramach prawa polskiego oddzielny system przeznaczony do rozstrzygania spraw z zakresu prawa unijnego, zobowiązania te są skuteczne wobec wszystkich organów polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, które można uznać za sąd w rozumieniu prawa Unii.

Działanie w celu zapewnienia realizacji prawa do ochrony sądowej przez niezależny i bezstronny sąd - w tym przeprowadzenie odpowiedniego postępowania wyjaśniającego lub dowodowego - stanowi zatem zobowiązanie wynikające z prawa Unii Europejskiej. Korzysta z ochrony na mocy zasady pierwszeństwa prawa europejskiego i nie może być uznane za rażącą obrazę przepisów prawa lub uchybienie godności urzędu.

Interes publiczny w postaci prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości nie jest i nie może być wartością absolutną. Podlega on ograniczeniom, uzasadnionym zwłaszcza wtedy, gdy za zmianami przemawia inna zasada konstytucyjna albo gdy z racjonalnie uzasadnionych względów zachodzi potrzeba dania pierwszeństwa innej konstytucyjnie chronionej wartości. Jest nią właśnie prawo do sądu.

Biorąc pod uwagę wymogi stawiane przez normy polskiego prawa konstytucyjnego, w szczególności prawo do sądu i zasadę niezawisłości sędziów - oraz przewidziane prawem europejskim zobowiązania związane z zapewnieniem obywatelom skutecznej ochrony sądowej ich praw oraz z poszanowaniem zasady praworządności - Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że sędziowie mają prawo podejmować, w ramach prowadzonych postępowań sądowych, wszelkie środki niezbędne dla ustalenia, czy wymogi te są w nich spełniane, oraz dla zapewnienia ich ostatecznej realizacji - o ile tylko pojawią się uzasadnione okolicznościami wątpliwości co do niezawisłości sędziów, którzy orzekali wcześniej w przedłożonej im sprawie.

RPO zwrócił się do Piotra Schaba o wyjaśnienia co do zarzutu postawionego sędziemu i wskazanie, na czym miało dokładnie polegać naruszenie przez niego prawa.

Poprosił także o uzasadnienie kwalifikacji czynu sędziego jako wypełniającego znamiona przestępstwa z art. 231 Kodeksu karnego. Chodzi zwłaszcza o wskazanie, czy przekroczeniem uprawnień jest żądanie przekazania sądowi informacji o sędziach zgłaszających Marszałkowi Sejmu kandydatów na członka KRS, która to informacja w świetle prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z  28 czerwca 2019 r. (sygn., akt I OSK 4282/18) ma status informacji publicznej. Interes publiczny wymaga więc jej ujawnienia nie tylko na żądanie sądu, ale na żądanie każdego, kto się o taką informację zwróci.

Prośbę o wyjaśnienia w tej sprawie RPO wysłał także Maciejowi Nawackiemu, prezesowi Sądu Rejonowego w Olsztynie. 

VII.510.167.2019

RPO pyta Europejski Trybunał Praw Człowieka o możliwość przystąpienia do sprawy islandzkich sędziów

Data: 2019-12-04
  • Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie islandzkiej ponownie zbada czy naruszenia procedury powoływania sędziów na stanowiska sędziowskie prowadzi do łamania prawa do sądu w rozumieniu art. 6 §1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka
  • Sprawa może mieć ogromny wpływ na kreowanie linii orzeczniczej kluczowej w kontekście praworządności w Polsce
  • RPO włączył się w sprawę i poprosił o możliwość przedstawienia opinii

Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie islandzkiej (Gudmundur Andri Astradsson v. Iceland, nr sprawy 26374/18) ponownie zbada, czy naruszenia procedury powoływania sędziów na stanowiska sędziowskie prowadzą do łamania prawa do sądu gwarantowanego przez art. 6 §1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Islandzka sprawa przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości budzi nadzieję również w Polsce

W sprawie tej chodzi o przypadek ingerowania islandzkiej władzy wykonawczej w procedurę wyboru sędziów. W islandzkim systemie sądowniczym funkcjonowały do 2018 roku sądy rejonowe i Sąd Najwyższy. W styczniu 2018 roku w wyniku reformy systemu sprawiedliwości powstał sąd drugiej instancji (apelacyjny). Sędziowie na Islandii powoływani są przez Ministra Sprawiedliwości, który jest związany bezwzględnie rekomendacjami specjalnej Komisji ds. Powoływania Sędziów. Ma ona za zadanie bronić niezależności i apolityczności sędziów i bada wnioski pod kątem merytorycznym. Głównym czynnikiem przesądzającym o wyborze kandydata na sędziego jest jego wykształcenie. W uzasadnionych okolicznościach Minister Sprawiedliwości może odstąpić od listy kandydatów przygotowanej przez komisję i przedstawić, wraz z uzasadnieniem, swoich kandydatów. W rozpatrywanej przez Europejski Trybunał Praw Człowieka sprawie doszło do naruszenia procedury powoływania sędziów przez minister sprawiedliwości Islandii. Podważyła ona kwalifikacje i odpowiednie doświadczenie zawodowe czwórki kandydatów przedstawionych przez Komisję ds. Powoływania Sędziów i w efekcie zastąpiła ich zgłoszenia kandydatami przedstawionymi przez resort sprawiedliwości. Dwóch kandydatów, którzy zostali rekomendowani przez Komisję, a odrzuceni przez Minister, wytoczyło proces przeciwko państwu. Sąd Najwyższy Islandii rozpatrzył sprawę na ich korzyść uznając działania Ministra Sprawiedliwości za bezprawne. Otrzymali oni również zadośćuczynienie za naruszoną reputację.

Jednocześnie w jednej ze spraw karnych w Sądzie Apelacyjnym, oskarżony podważył legalność składu sędziowskiego, w którym występował jeden z sędziów wskazanych przez ministrę. Powoływał się on na opisane wyżej orzeczenie Sądu Najwyższego i argumentował, że zasiadanie w składzie sądu osoby nieuprawnionej narusza jego prawa konstytucyjne i prawo do procesu przez niezależnym sądem gwarantowane przez art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W związku z negatywnym rozpatrzeniem jego spraw przez sądy islandzkie, a tym samym wyczerpaniem ścieżki krajowej sprawa znalazła finał przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

RPO włączył się w sprawę i poprosił o możliwość przedstawienia opinii przyjaciela sądu

Opinia przyjaciela sądu (łac. Amicus curiae) ma wesprzeć sąd w rozstrzygnięciu rozpatrywanej sprawy, który jednak nie jest zobowiązany do uwzględnienia takiej opinii. Sąd ma prawo także odrzucuć ofertę przedstawienia samej opinii. Rzecznik w piśmie oferującym opinię w sprawie Islandii argumentuje, że wyrok ten może mieć ogromny wpływ na kreowanie linii orzeczniczej ETPCz kluczowej w kontekście praworządności w Polsce, w szczególności dla kwestii ważności wyroków Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego oraz sądów powszechnych w związku z nieprawidłowościami w wyborze trzech sędziów Trybunału (tzw. „dublerów”), niezgodnością z Konstytucją składu Krajowej Rady Sądownictwa, jak i możliwym naruszeniem prawa w procesie powołań sędziów do Sądu Najwyższego.

Analogiczne do sprawy islandzkiej elementy można znaleźć w sprawie polskiej.Tym samym postępowanie w opisywanej sprawie może mieć charakter precedensowy i ukształtować standard orzeczniczy w kontekście praworządności i niezależności systemu sądownictwa.

VII.510.150.2019

Czy Policja ma prawo legitymować sędziego w sądzie? Nie. Sądowi należą się przeprosiny – pisze do RPO poznańska policja

Data: 2019-12-03
  • Policjanci nie mieli prawa legitymować sędzi na sali rozpraw Sądu Okręgowego. Na wszelkie konflikty na terenie sądu powinna reagować Policja Sądowa.
  • Zachowanie policjantów, którzy weszli do sądu, mogło godzić w dobre obyczaje oraz szczególny szacunek wobec składu orzekającego w imieniu Rzeczypospolitej – przyznaje poznańska Policja.
  • Przyjęta przez interweniujących taktyka przeprowadzenia interwencji była nieadekwatna do okoliczności, a dane personalne składu sędziowskiego można było ustalić w inny sposób – pisze komendant komisariatu.

Chodzi o opisane przez media zdarzenie z 22 października 2019 r., w sprawie którego interweniował potem RPO. Zaczęło się od tego, że do poznańskiego komisariatu zadzwonił mężczyzna, który zgłosił awanturę pod salą rozpraw w Sądzie Okręgowym. Oznajmił, że chce znać personalia sędzi, bo go znieważyła. Dyżurny dał się przekonać, choć nazwiska sędziów podawane są na wokandzie, i wysłał do sądu patrol, a ten na sali rozpraw zażądał od sędzi okazania dowodu osobistego.

Sprawa zaniepokoiła RPO, bo przecież policja nie powinna podejmować interwencji bez refleksji oraz tam, gdzie co do zasady o bezpieczeństwo dba policja sądowa.

Komendant Miejski Policji przyznał Rzecznikowi rację.

Nie spotkali się wcześniej z taką sytuacją

Stwierdził, że rzeczywiście miało miejsce „zbyt szablonowe podejście do zgłoszenia”, co doprowadziło do powstania nietaktownej sytuacji, sprzecznej z ogólnie przyjętymi zasadami współżycia społecznego. Zdaniem komendanta winę za całą sytuację ponosi najprawdopodobniej brak doświadczenia ze strony policjantów. Są młodzi, nigdy wcześniej nie spotkali się z taką sytuacją, więc nie wiedzieli do końca, co robić. Ponadto zostali oni wprowadzeni w błąd przez zgłaszającego, który oświadczył, iż „konsultował sprawę z prezesem sądu”.

 „Niemniej jednak ich zachowanie naruszyło społeczny wizerunek poznańskiej Policji, jako formacji, w której obaj funkcjonariusze służą”. Policjanci ponieśli konsekwencje dyscyplinarne, a do sądu zostały wystosowane przeprosiny – napisał komendant.

Na komendę dzwoni mężczyzna

Komendant przedstawił też w piśmie do RPO, jak przebiegły wydarzenia. Z tego oficjalnego opisu wynika, że 22 października 2019 r. o godz. 11:25 na stanowisko kierowania Komisariatu Policji Poznań-Stare Miasto zadzwonił mężczyzna z prośbą o interwencję w Sądzie Okręgowym. Wskazał, iż chodzi mu o spisanie przez Policję danych personalnych sędziów, którzy odmówili mu udzielenia informacji na swój temat, a w jego ocenie dopuścili się „znieważenia, naruszenia, pomówienia i dyskryminacji jego osoby”. Danych tych, jak oświadczył, będzie potrzebował do postępowania karnego przeciwko sędziom.

Dyżurny jednostki zapytał mężczyznę, czy na miejscu nie ma policji sądowej. Zgłaszający oświadczył, iż policja sądowa nie dokona spisania i sporządzenia notatki i dlatego jest potrzebny patrol interwencyjny. Dyżurny poinformował rozmówcę, że skieruje na miejsce patrol. Zgłoszenie zostało udokumentowane i zarejestrowane w Systemie Wspomagania Dowodzenia - aplikacji służącej m. in do kierowania bieżącymi działaniami Policji i przekazana do realizacji dyspozytorowi KMP.

Do interwencji została zadysponowany patrol składający się z dwóch funkcjonariuszy. Zgłoszenie zostało im przekazane o godz. 12.50. Na miejsce dotarli o godz. 12.56 zgłaszając ten fakt dyżurnemu.

Policja jedzie na miejsce bez koguta

Z materiałów jak i zabezpieczonych nagrań monitoringu wizyjnego wynika, iż patrol podjechał pod budynek sądu bez sygnałów uprzywilejowania. Dopiero po zaparkowaniu radiowozu na ulicy przed budynkiem policjanci pozostawili go z włączonymi sygnałami świetlnymi, co wynikało z potrzeby oznaczenia zajętego przez radiowóz miejsca. Następnie udali się do budynku sądu.

Policjanci dowiadują się, że sprawa była „konsultowana z prezesem”

W holu głównym spotkali funkcjonariusza Sekcji Policji Sądowej Wydziału Konwojowego KWP w Poznaniu, który pełnił służbę przy punkcie kontroli osób wchodzących. Zapytał on członków patrolu interwencyjneg o cel przybycia do sądu. Funkcjonariusze odpowiedzieli, że mają zgłoszenie zakłócenia porządku w sali rozpraw 0220. W pewnym momencie do policjantów podszedł mężczyzna, który po wylegitymowaniu okazał się być zgłaszającym i oświadczył, iż to on wzywał patrol, ponieważ został znieważony przez jednego z sędziów orzekających na rozprawie i chciał ustalić jego dane personalne.

Zgłaszający został poinformowany, że dane sędziego znajdują się w aktach sprawy oraz na wokandzie. Człowiek ten nadal nalegał na wykonanie czynności powołując się na przypadek z innej sprawy, gdzie zapis audio-wideo z rozprawy miał zaginąć, podobnie jak dokumentacja dotycząca składu sędziów. Ponadto miał konsultować się z prezesem gabinetu prezesa sądu. Przed salą oznaczoną numerem 0220 wskazaną przez zgłaszającego nie było żadnej osoby. Policjanci nie wiedząc, czy ktoś jest w środku, otworzyli drzwi i weszli do środka.

W sali toczyła się rozprawa.

Policjanci domagają się od sędzi na sali rozpraw dowodu osobistego

Przewodnicząca składu sędziowskiego, jak wynika z dokumentacji służbowej, zapytała policjantów, czy są z Policji Sądowej oraz jaki jest powód przyjścia na salę. Po wyjaśnieniu, że zostali wezwani przez zgłaszającego, a przyjechali z Komisariatu Policji Poznań - Stare Miasto na polecenie Dyżurnego KMP, zapytali, czy będą mogli porozmawiać.

Sędzia miała oświadczyć, że wezwie ich na salę po zakończeniu rozprawy.

Po chwili z sali wyszły strony postępowania, a protokolantka poprosiła policjantów do środka.

Policjanci podeszli do składu sędziowskiego i poinformowali sędzię, że zostali wezwani przez zgłaszającego, który twierdził, że został znieważony na sali sądowej przez jej osobę. Zaprzeczyła znieważeniu i oświadczyła że rozprawa jest nagrywana a zgłaszający może złożyć stosowne zawiadomienie.

Policjanci przeprosili za zaistniałą sytuację i zapytali, czy mogą potwierdzić jej dane osobowe. Przewodnicząca miała oświadczyć, że to chyba jakieś żarty, że ubrana jest w togę sędziowską i znajduje się w budynku sądu, a jej dane znajdują się w aktach sprawy oraz na wizytówkach znajdujących się na stole za którym zasiadają.

Policjanci po raz kolejny przeprosili za zaistniałą sytuacje tłumacząc, iż pierwszy raz przeprowadzają interwencję w budynku sądu i, że nie chcieli w żaden sposób urazić jej osoby – kończy opis Komendant Komisariatu Poznań-Stare Miasto.

RPO interweniuje w sprawie działań Rzecznika Dyscyplinarnego Piotra Schaba, który ściga trzech krakowskich sędziów

Data: 2019-12-02
  • Trzej sędziowie mają sprawy dyscyplinarne po tym, jak – zgodnie z wyrokiem TSUE – postanowili sprawdzić, czy asesor wydający wyrok w pierwszej instancji był powołany do orzekania w sposób właściwy – czyli czy mógł orzekać.
  • Działali zgodnie z wskazaniami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który odpowiadając na pytanie prejudycjalne polskiego Sądu Najwyższego wskazał, od czego zależy, czy sędzia jest powołany w sposób właściwy.
  • Wątpliwości SN budziło to, że w tej chwili uprawnienia do orzekania zależą od decyzji Krajowej Rady Sądownictwa, którą w całości obsadzili politycy.
  • Działania sędziowskiego Rzecznika Dyscyplinarnego budzą poważne wątpliwości RPO. Wskazuje on, jakie przepisy i standardy prawa mogły zostać przez niego naruszone.

Na podstawie komunikatu opublikowanego na stronie Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę dotyczącą przedstawienia w dniu 25 listopada 2019 r. zarzutów przewinień dyscyplinarnych wobec trzech sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie.

Sędziowie ci w ramach prowadzonego postępowania wydali postanowienie o odroczeniu rozprawy w celu ustalenia, czy nie doszło do niewłaściwego powołania asesora, który orzekał w tej sprawie w I instancji. Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego mieli tym samym uchybić godności urzędu oraz przekroczyć przysługujące im uprawnienia.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich to, co robi Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych, może w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej. Może bowiem powodować u nich obawy o konsekwencje, jakie na nich spadną w przypadku wyjaśniania wszystkich okoliczności osądzanych spraw – zgodnie z obowiązkiem nakładanym na nich przez art. 45 Konstytucji (gwarantującym obywatelom prawo do sądu), art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

VII.510.164.2019

Wyrok TSUE – i co dalej? Spotkanie sędziów w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2019-11-19
  • Sędziowie, prawnicy i aktywiści spotkali się w Biurze RPO, żeby porozmawiać o wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada w sprawie KRS i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego
  • Dyskutowano na temat znaczenia wyroku, procedury wdrażania jego zaleceń w życie oraz zmian jakie przyniesie dla polskiego sądownictwa

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się spotkanie poświęcone wyrokowi Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącemu Krajowej Rady Sądownictwa i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Poruszona została kwestie roli Sądu Najwyższego, powoływania i składu Krajowej Rady Sądownictwa, nominacji sędziowskich. Starano się odpowiedzieć na pojawiające się wątpliwości.

Sędziowie podkreślali, że pełna niezależność i niezawisłość sądownictwa jest kluczowa dla budowania społeczeństwa demokratycznego. Sytuacja chaosu prawnego narusza prawa obywateli i należy jak najszybciej wprowadzić zgodne z prawem polskim i międzynarodowym rozwiązania.

Spotkanie współorganizowały: Stowarzyszenie Sędziów Apelacji Warszawskiej, warszawski oddział Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, Stowarzyszenie Sędziów „Themis” oraz #Wolne Sądy. Rozmowę prowadzili sędzia Krystian Markiewicz – prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda – prezeska Oddziału Warszawskiego Iustitia oraz dr Hanna Machińska – zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzeczniczka Machińska podkreśliła, że „prawo Unii Europejskiej stoi na straży bezstronności i niezawisłości sądownictwa. W sytuacji, gdy dochodzi do wątpliwości na temat obiektywnych okoliczności w jakich został utworzony dany organ, a także sposobu w jaki zostali powołani jego członkowie, mogą powstać uzasadnione wątpliwości co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych. W szczególności od bezpośredniego i pośredniego wpływu władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz możliwości zachowania neutralności względem ścierających się interesów. Taka sytuacja może prowadzić do braku zachowania przez organ niezawisłości lub bezstronności co podważa zaufanie jakie powinien on budzić w jednostkach w społeczeństwie demokratycznym”.

Zastępca RPO dla GW: Rząd będzie musiał naprawić KRS. Inaczej wskazani przez nią sędziowie staną się dla UE niewidzialni

Data: 2019-11-19

KRS musi spełniać wymogi podane w wyroku TSUE: musi być niezależna od władzy, jej uchwały powinny podlegać kontroli sądowej. Znalezienie rozwiązania tego problemu będzie zadaniem rządu - mówi dr Maciej Taborowski, zastępca RPO w wywiadze dla Gazety Wyborczej.

TSUE nie ocenił bezpośrednio, czy Izba Dyscyplinarna jest w rozumieniu prawa unijnego niezależnym sądem. Jakie więc znaczenie ma ten wyrok? - pytał red. Łukasz Woźnicki.

Dr Maciej Taborowski: TSUE nie mógł dokonać takiej oceny, co wynika z właściwości procedury prejudycjalnej – czyli gdy sąd krajowy zdaje pytanie. W tej procedurze ostatecznej oceny dokonuje sąd zadający pytanie. Natomiast Trybunał wskazał SN kryteria, którymi ma się kierować przy ocenie niezależności Izby Dyscyplinarnej. Wymienił wiele wątpliwości dotyczących procedury nominacji sędziów związanych z niezależnością KRS. Dotyczą one skrócenia kadencji poprzedniej KRS, zwiększenia liczby członków KRS - sędziów z nadania sił politycznych, nieprawidłowości przy powoływaniu niektórych członków KRS. TSUE stwierdził, że całokształt zmian dotyczących KRS i Izby Dyscyplinarnej może prowadzić do wątpliwości co do niezależności tych organów.

TSUE otwiera w ten sposób przestrzeń do sformułowania wniosku, że niezależność nie jest zachowana. To jest wyrok instrukcyjny, ale jest w nim wskazówka, czy kryteria niezależności są spełnione, czy nie. (...)

Spotkanie Rzeczniczki Machińskiej z delegacją European Network of the Council of the Judiciary (ENCJ)

Data: 2019-11-07

W związku z kolejnymi postępowaniami dyscyplinarnymi prowadzonymi wobec sędziów, informacjami o ostatniej tzw. „aferze hejterskiej” w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz stałymi wątpliwościami związanymi z konstytucyjnością nowo powołanej Krajowej rady Sądownictwa Polskę, po raz kolejny, odwiedziła delegacja Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa (ENCJ).

Delegacji przewodniczył prezydent ENCJ Kees Sterk, a towarzyszyli mu sędziowie z Włoch (Filippo Donati) oraz Węgier (Viktor Vadasz). ENCJ zrzesza 24 rady sądownictwa państw Unii Europejskiej.

Podczas spotkania poruszono przede wszystkim tematy dotyczące niezależności sądownictwa oraz szeroko rozumianej praworządności w Polsce. Rozmawiano głównie o aferze hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości, postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów, oczekiwaniach związanych w kolejnymi wyrokami Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, o sprawach przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w których RPO planuje przedstawić opinie przyjaciela sądu oraz o sytuacji  Polskim Trybunale Konstytucyjnym.

Goście byli zainteresowani także tym, czy RPO spodziewa się jakichkolwiek zmian w związku z nowym Sejmem i Senatem oraz kształtowaniem się nowego rządu, a w dalszej perspektywie w związku z wyborami prezydenckimi. Pytali również o koniec kadencji RPO.

Następna wizyta delegacji ENCJ planowana jest na kwiecień 2020.

Piotr Schab zaprzeczał, że może nie być bezstronny ws. akcji zniesławiania sędziów

Data: 2019-10-31
  • Rzecznik dyscyplinarny może nie wyjaśnić bezstronnie sprawy oczerniania sędziów przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości, skoro blisko współpracuje z osobami, których działania ujawniły media – przestrzegał RPO
  • Ocena ta jest całkowicie bezpodstawna - replikował Piotr Schab, rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych
  • Za nieuprawnione uznał zaliczenie siebie i swych zastępców do „najbliższych współpracowników” sędziów, którzy uczestniczyli w hejcie
  • Kwestionowanie rzetelności i obiektywizmu to nadużycie, które prowadzi do niedopuszczalnego podważania moich kwalifikacji - podkreślał Piotr Schab

19 sierpnia 2019 r. sędzia Piotr Schab poinformował w komunikacie, że podjął czynności wyjaśniające w związku z publikacją mediów dotyczącą „domniemanej próby zdyskredytowania przewodniczącego SPP „Iustitia” sędziego Krystiana Markiewicza i innych czynów stanowiących uchybienie godności urzędu”.

Celem czynności miało być ustalenie, czy doszło do uchybienia „godności urzędu przez sędziów zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości” oraz wstępne ustalenie, czy zachowanie jednego z sędziów będących ofiarami akcji pomówień mogło stanowić „delikt dyscyplinarny, wyczerpujący znamiona występku z art. 18 § 2 kk w zw. z art. 157a § 1 kk” (to znaczy czy kolportowane wobec tego sędziego pomówienia były prawdziwe).

RPO wskazuje na możliwość braku bezstroności Piotra Schaba

- Już sama treść komunikatu rzecznika dyscyplinarnego budzi istotne wątpliwości - pisał 27 sierpnia 2019 r. rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar do sędziego Piotra Schaba w sprawie jego komunikatu. Stawiał on na równi sprawę zorganizowanego przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości procederu zniesławiania sędziów oraz sprawdzenia, czy kolportowane przez nich pomówienia są prawdziwe.

Z komunikatu wynika  bowiem, że po stronie sędziów zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości mogło wystąpić wyłącznie uchybienie godności urzędu sędziego - a nie naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych (art. 231 kodeksu karnego i art. 107 ust. 1 ustawy z 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych). Powiązano to z tym, że pokrzywdzony sam potencjalnie mógł dopuścić się przestępstwa. W ten sposób to, co miało służyć zniesławieniu sędziego, stało się w świetle komunikatu „ustaleniem okoliczności koniecznej dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego”.

Zredagowany w ten sposób komunikat rodzi wątpliwości, czy postępowania dyscyplinarne prowadzone w tej sprawie przez Rzecznika Dyscyplinarnego będą bezstronne. Wątpliwości te pogłębia fakt, że zarówno Rzecznik Dyscyplinarny, jak i jego zastępcy, wchodzą w skład Zespołu ds. czynności Ministra Sprawiedliwości podejmowanych w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych. Zespołem tym do złożenia dymisji kierował podsekretarz stanu  Łukasz Piebiak, a w jego skład wchodził sędzia Arkadiusz Cichocki. Osoby te opisano w mediach jako odpowiedzialne za akcję zniesławiania sędziów.

- Nie można więc przyjąć, że czynności dyscyplinarne prowadzone przez najbliższych współpracowników osób, których dotyczą, z pewnością będą się charakteryzowały bezstronnością - brzmiała konkluzja pisma RPO.

Piotr Schab odpowiada RPO 24 października...

- Fakt pracy w ministerialnym zespole w żaden sposób nie wpływa na rzetelność i obiektywizm rzecznika dyscyplinarnego badającego ewentualne przewinienia innych sędziów pracujących w tym zespole – odpisał Piotr Schab 29 sierpnia 2019 r. Ocenił, że to Rzecznik Praw Obywatelskich działa pochopnie i bez obiektywizmu.

16 września 2019 r. RPO podtrzymał swe wątpliwości.

W odpowiedzi z 24 października 2019 r. rzecznik dyscyplinarny napisał, że z formalnego punktu widzenia RPO trafnie wskazał, iż w piśmie z 27 sierpnia nie przypisał sędziom Łukaszowi Piebiakowi i Arkadiuszowi Cichockiemu odpowiedzialności za akcję zniesławiającą sędziów, lecz przywołał jedynie pogląd wyrażony w publikacjach portalu Onet pl. i Gazety Wyborczej. - Tym niemniej wymowa przedmiotowego wystąpienia, ujawnione w nim poglądy, jak też użyte w nim zwroty, w moim przekonaniu wystarczały do sformułowania konstatacji tego rodzaju - uznał Piotr Schab.

Zaliczenie rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców do kręgu „najbliższych współpracowników” wymienionych sędziów - wyłącznie z uwagi na wspólne z nimi członkostwo w Zespole ds.  czynności Ministra Sprawiedliwości podejmowanych w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych - jest całkowicie nieuprawnione.

"Dokonana na tej podstawie kategoryczna ocena odnośnie braku możliwości przyjęcia, że czynności dyscyplinarne podjęte wobec wymienionych sędziów będą się charakteryzowały bezstronnością, jest całkowicie bezpodstawna. Kwestionowanie rzetelności i obiektywizmu Rzecznika Dyscyplinarnego z powodu wykonywania przez niego służbowego obowiązku uczestnictwa w tym Zespole uważam za jaskrawe, oczywiste nadużycie, które prowadzi do bezzasadnego, a zatem niedopuszczalnego podważania moich kwalifikacji.

Podtrzymywanie tego rodzaju twierdzeń, w połączeniu z przywołanym przez Pana Rzecznika rzekomo istniejącym powiązaniem hierarchicznym Rzecznika Dyscyplinarnego i jego zastępców z Ministrem Sprawiedliwości, wynikającym z ich uczestnictwa w pracach wymienionego Zespołu, wskazuje na odejście przez RPO od zasad obiektywizmu, który winien charakteryzować działalność Rzecznika Praw Obywatelskich.

Ja i moi zastępcy jesteśmy sędziami z wieloletnim stażem. Złożone ślubowanie sędziowskie zobowiązuje nas w pierwszym rzędzie do wiernej służby Rzeczypospolitej Polskiej. Uczestnictwo w Zespole powołanym przez Ministra Sprawiedliwości dla funkcji określonych przez samego Pana Rzecznika jako „doradcze”, było wypełnieniem tego obowiązku. Wbrew twierdzeniom Pana Rzecznika, nie wiązało się to z pełnieniem jakichkolwiek czynności administracyjnych w rozumieniu art. 77 § 2b ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Nie można bowiem z samego faktu utworzenia przez Ministra Sprawiedliwości Zespołu będącego jego organem pomocniczym, wywieść zasadnego twierdzenia, co do możliwości władczego oddziaływania tegoż Ministra na jego członków wyłącznie z tytułu samego uczestnictwa w jego pracach, w szczególności gdy zadaniem powołanego Zespołu było wykonywanie czynności pomocniczych w postaci analiz i przedstawiania Ministrowi Sprawiedliwości rekomendacji w zakresie odnoszącym się do wykonywania uprawnień Ministra Sprawiedliwości w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych, o których mowa w dziale II, rozdziale 3 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Minister Sprawiedliwości jako Członek Rady Ministrów powołał nie tylko Zespół ds. czynności Ministra Sprawiedliwości podejmowanych w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych, lecz również liczne rady i zespoły działające jako jego organy pomocnicze. W ich składzie znaleźli się w charakterze członków powołanych gremiów, względnie ekspertów, sędziowie, z czego niemała ich część - czynnie orzekających.

Powyższe pozostawiam Panu Rzecznikowi do rozważenia, w załączeniu przedkładając wydruki przykładowych zarządzeń Ministra Sprawiedliwości w przedmiocie powołania organów pomocniczych ( zespołów), których członkami, względnie ekspertami, byli sędziowie" – podsumował Piotr Schab.

...a 25 października ogłasza komunikat 

Następnego dnia po wysłaniu pisma do RPO na stronie internetowej Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych ukazał się następujący komunikat:

W związku z zainteresowaniem opinii publicznej przebiegiem czynności wyjaśniających dotyczących publikacji portalu Onet.pl i innych mediów w sprawie domniemanej próby medialnego zdyskredytowania Prezesa SSP „Iustitia” sędziego Krystiana Markiewicza i innych czynów stanowiących uchybienie godności przez wymienionych w tych publikacjach sędziów, zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości informuję, że dotychczasowe czynności procesowe z udziałem przesłuchanych świadków, w tym sędziego Łukasza Piebiaka, nie dostarczyły faktycznych i prawnych podstaw do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych i przedstawienia zarzutów dyscyplinarnych dotyczących przedmiotu czynności wyjaśniających.

Informuję również, że w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przewinień dyscyplinarnych z art. 107 § 1 ustawy z 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. z 2019 r, poz. 52), polegających na świadomym ignorowaniu przez kilku sędziów ustawowego obowiązku stawiennictwa na wezwanie i złożenia zeznań w charakterze świadków, zdecydowałem o wyłączeniu materiałów w tej sprawie do odrębnych czynności wyjaśniających.

(-) SSO Piotr Schab, Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych

VII.510.135.2019

RPO: Trybunał luksemburski powinien stać się „bezpieczną przystanią” dla sądów krajowych

Data: 2019-10-11

Stanowisko RPO dotyczące opinii Rzecznika Generalnego TS Evgenija Tancheva w sprawach pytań prejudycjalnych w sprawach C-558/18 (Miasto Łowicz) i C-563/18 (Prokuratura Okręgowa w Płocku)

  • Sprawa rozpatrywana przez Trybunał pozwala Trybunałowi odpowiedzieć na pytanie, czy prawo unijne chroni niezależność sędziów zawsze, czy tylko w sprawach bezpośrednio związanych z materią europejską
  • Ze stanowiska Rzecznika Generalnego wynika, że polscy sędziowie mieli prawo zwrócić się z pytaniami prejudycjalnymi do TSUE, mimo że ich sprawy nie dotyczyły zagadnień unijnych. To, że wnioski te Rzecznik Generalny uznał za niedopuszczalne, wynika z błędów proceduralnych – a nie istoty rzeczy
  • RPO zwraca uwagę, że to drugie rozwiązanie byłoby szalenie niebezpieczne: rządy krajowe mogłyby naciskać na sędziów w sprawach „nieeuropejskich” w taki sposób, że faktycznie sądy pozbawione zostałyby niezawisłości
  • Dlatego RPO argumentuje na rzecz powstania „bezpiecznej przystani” dla sądów krajowych przed Trybunałem luksemburskim
  • Nawet jeżeli Trybunał uzna argumenty Rzecznika Generalnego, będzie rozpatrywał prawidłowość systemu dyscyplinarnego ze względu na skargę Komisji do Trybunału wniesioną 10 października

Rzecznik Generalny przedstawił to stanowisko w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie Wielkiej Izby TSUE w sprawie pytań polskich sędziów. RPO przystąpił do tej sprawy i przedstawił swoje argumenty przed TSUE w Luksemburgu. Było to w czerwcu 2019 r.

Chodzi w niej o dwa połączone wnioski - sprawę sporu sądowego samorządu Łowicza z rządem (reprezentowanym przez wojewodę) o wypłatę dotacji na zadania zlecone, a oraz sprawy trzech osób w Płocku, których prokuratura (podległa ministrowi sprawiedliwości) oskarżyła o udział w uprowadzeniach.

Sędziowie, którzy mieli rozstrzygnąć te sprawy, zwrócili się do TSUE z pytaniami, czy można mówić o niezawisłym orzekaniu w sytuacji, gdy sędzia może się obawiać postępowania dyscyplinarnego, jeśli wyda wyrok, który nie podoba się rządzącym (tak się zresztą stało – sędziowie mają dyscyplinarne postępowania wyjaśniające).

Dwa polskie pytania prejudycjalne – o niezawisłość sądów

Sąd Okręgowy w Łodzi, I Wydział Cywilny (sprawa C‑558/18) i Sąd Okręgowy w Warszawie, VIII Wydział Karny (C‑563/18) argumentowały, że system postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów uległ w Polsce głębokim zmianom, które mogą wpłynąć na niezawisłość sędziowską. Sędziowie wskazywali postanowienia Traktatu o Unii Europejskiej (art. 19 ust. 1 akapit drugi), w którym państwa-sygnatariusze zobowiązały się państw członkowskich do ustanowienia środków niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii. Ich zdaniem zobowiązanie to stoi w sprzeczności z tym przepisami krajowymi, które uzależniają sędziów od władzy wykonawczej np. poprzez wpływ polityczny na prowadzenie postępowań dyscyplinarnych.

Stanowisko Rzecznika Generalnego TS UE

24 września 2019 r. Rzecznik Generalny TS Evgeni Tanchev wydał opinię w tych dwóch sprawach (to element procedury przed TSUE: zadaniem rzecznika jest sporządzanie opinii w przedmiocie sposobu rozpoznawania sprawy). Nie jest ona wiążąca dla sędziów Trybunału ani dla sądów krajowych, jednak wnioski rzeczników bywają często uwzględniane w wydawanych orzeczeniach).

Rzecznik Generalny zaproponował, aby Trybunał orzekł, że wnioski o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym są niedopuszczalne. RPO zwraca jednak uwagę na argumentację Rzecznika Generalnego: nie kwestionuje on prawa do pytania prejudycjalnego w takiej sprawie tylko zwraca uwagę, że źle zostało sformułowane. W opinii RPO jest to więc stanowisko przełomowe. Istnieje bowiem także prawny pogląd, że do TSUE można się zwracać tylko w sprawach, które wprost dotyczą prawa unijnego (sprawy z Łowicza i z Płocka niewątpliwie takie nie są).

Podkreślenia wymaga – argumentuje RPO - że Rzecznik Generalny zgodził się w tym względzie z argumentami RPO i nie przyjął argumentów rządu polskiego i Prokuratora Generalnego: w sprawach takich możliwa jest ochrona niezawisłości sędziego krajowego na mocy prawa unijnego. Do zastosowania gwarancji niezawisłości sędziowskiej z art. 19 ust. 1 TUE, wystarczające jest to, że sędzia krajowy tylko potencjalnie stosuje prawo UE (bo jest sędzią Unii Europejskiej i taka sprawa może do niego wpłynąć – por. wyrok TSUE C-64/16 w sprawie ASJP). Nie musi wykazywać w swoim wniosku, że przedmiotem rozstrzygnięcia w konkretnej, budzącej wątpliwości sprawie będzie prawo UE. To zaś znaczy, że sprawy z Łowicza i z Płocka mogły trafić do TS UE

Na czym zdaniem Rzecznika Generalnego polega usterka w pytaniach prejudycjalnych polskich sądów?

Zdaniem Rzecznika Generalnego pytania polskich sądów w sprawie z Łowicza i Płocka powinny zostać uznane za niedopuszczalne nie ze względu na materię sprawy, ale na sposób zadania pytania: zostały one sformułowane w sposób hipotetyczny i ogólny. Także akta sprawy nie zawierają wystarczających wyjaśnień dotyczących związku między rozpatrywanymi przepisami polskimi a właściwymi przepisami prawa Unii.

Innymi słowy, Rzecznik Generalny stoi na stanowisku, że pytania polskich sądów zawierają niedociągnięcia proceduralne i z tego względu nie pozwalają na ocenę naruszenia niezawisłości sędziowskiej w tych konkretnych sprawach.

Waga zbliżającego się rozstrzygnięcia TSUE

Wobec takiego stanowiska Rzecznika Generalnego kluczowe jest pytanie, jak Wielka Izba TSUE zinterpretuje przesłanki dopuszczalności pytań prejudycjalnych oraz zakres ochrony niezawisłości sędziowskiej (przyznany na mocy art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE oraz art. 94 Regulaminu TS).

Czy zrobi to uwzględniając najnowsze tendencje orzecznicze (sprawa C-64/16 ASJP)?

Widać bowiem, że TSUE zaczyna w orzecznictwie zmieniać swoje podejście do problemu. Według dotychczasowego orzecznictwa TSUE (w szczególności najczęściej przytaczanego wyroku w sprawie C-286/88 Falciola) sprawy takie jak łowicka i płocka należałoby bowiem uznać najprawdopodobniej za niedopuszczalne z powodu samej materii tych spraw. W tym duchu argumentowała również Komisja Europejska (zob. pkt 57 opinii). Natomiast RPO oraz Urząd Nadzorczy EFTA przedstawili na czerwcowej rozprawie argumentację za tym, by TSUE rozwinął swoje najnowsze orzecznictwo odnoszące się do kwestii interpretacji gwarancji niezawisłości sądów krajowych i dopuszczalności pytań prejudycjalnych.

Gdyby uznać, że także  w tego typu sprawach, jak łowicka i płocka, art. 19 ust. 1 Traktatu o UE daje samodzielną możliwość badania standardów krajowych w każdej sprawie, to zmiana podejścia będzie fundamentalna. Jedynym łącznikiem danej sprawy wskazanym artykułem Traktatu byłby po prostu orzekający w tej sprawie sąd – sąd Unii Europejskiej -  bez żadnego związku z toczącą się przed tym sądem sprawą. Wtedy art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE mógłby znaleźć zastosowanie w sytuacji, w której wobec sędziego krajowego wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Trybunał Sprawiedliwości UE stałby się wówczas bezpieczną „przystanią” dla sądów krajowych poszukujących ochrony przed działaniami godzącymi w niezawisłość sędziowską.

Argumenty RPO

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, ustanowiona na mocy art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu UE ochrona niezawisłości sędziowskiej w dziedzinach objętych prawem UE nie może być podzielna i fragmentaryczna.

By zapewnić skuteczność tej ochronie, powinna ona rozciągać się na całokształt działalności orzeczniczej sędziego krajowego, tj. zarówno na sprawy mające związek z elementem unijnym, jak i na sprawy, które takiego związku nie posiadają. Przyjęcie innego stanowiska sprawiałoby, że ochrona niezawisłości przyznana sędziom krajowym mogłaby by się okazać nieskuteczna, przez co zagrożona byłaby praktyczna skuteczność (effet utile) art. 19 ust. 1 TUE.

Państwo członkowskie mogłoby bowiem wpływać na niezawisłość tego sędziego, np. poprzez inicjowanie postępowań dyscyplinarnych (pozbawionych odpowiednich gwarancji wynikających z art. 19 ust. 1 TUE) w sprawach leżących poza zakresem prawa UE. Nie ulega wątpliwości, że takie działanie państwa nie pozostałoby bez wpływu na zachowanie sędziego w równoważnych sprawach leżących w zakresie zastosowania prawa UE, do których rozstrzygania sędzia ten został również powołany.

Skarga Komisji w sprawie dyscyplinarek

RPO przypomniał również, odpowiedź lub brak odpowiedzi na pytanie prejudycjalne nie stanowią „zwycięstwa” strony. Nie jest to skarga, w której stroną pozwaną jest Rzeczpospolita Polska reprezentowana przez rząd. Efektem procedury prejudycjalnej jest wyrok dokonujący wykładni prawa UE. Jeżeli TSUE uzna pytania za niedopuszczalne, sąd krajowy będzie zobowiązany procedować bez orzeczenia Trybunału.

RPO podkreśla jednaj, że przepisy dyscyplinarne, które mogą mieć zastosowanie do sędziów rozpatrujących potencjalnie spory z elementem unijnym, będą i tak przedmiotem orzeczenia TSUE w wyniku wniesionej w dniu 10.10.2019 r. skargi Komisji Europejskiej. W tej skardze Komisja zarzuca Rzeczypospolitej, że system środków dyscyplinarnych podważa niezawisłość polskich sędziów, ponieważ nie zapewnia gwarancji pozwalających chronić ich przed polityczną kontrolą, wymaganych przez art. 19 ust. 1 TUE i art. 47 Karty Praw Podstawowych UE.

RPO zwraca się do Michała Lasoty, by swe czynności dostosował do przepisów prawa

Data: 2019-10-04
  • Sędzia Bartłomiej Starosta nie stawił się jako świadek przed sędziowskim rzecznikiem dyscyplinarnym, bo wezwanie było nieprawidłowe
  • Ma za to postępowanie dyscyplinarne - sprawę tę podjął Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Rzecznik dyscyplinarny nie może wzywać sędziów na świadków w ramach czynności wyjaśniających - podkreśla RPO
  • Zwraca się do zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasoty o dostosowanie podejmowanych czynności do przepisów powszechnie obowiązującego prawa

Media podały, że sędzia Bartłomiej Starosta, działacz Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustita”, został wezwany w lipcu 2019 r. w charakterze świadka w innej sprawie dyscyplinarnej przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasotę.

Sędzia nie stawił się, bo wezwanie nie spełniało wymogów określonych w art. 129 Kodeksu postępowania karnego. Nie podano w nim, do jakiej sprawy został wezwany; nie było także wymaganych przez Kpk pouczeń  o prawach świadka oraz o sankcji za nieusprawiedliwione niestawiennictwo.

W sierpniu Michał Lasota wszczął wobec Bartłomieja Starosty postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie polegające na uchybieniu godności sędziego - niestawienie się na przesłuchanie bez wymaganego usprawiedliwienia.

RPO podjął sprawę wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Bartłomieja Starosty.

W piśmie do Michała Lasoty RPO przypomniał, że w  myśl art. 177 § 1 Kpk każda osoba wezwana w charakterze świadka ma obowiązek stawić się i złożyć zeznania. Zgodnie zaś z art. 129 § 1 Kpk w wezwaniu należy oznaczyć organ wysyłający oraz podać m.in. w jakiej sprawie ma się stawić adresat i czy jego stawiennictwo jest obowiązkowe, a także uprzedzić o skutkach niestawiennictwa.

Jak podkreślił RPO, brak takiego pouczenia nie może wywoływać ujemnych skutków procesowych dla uczestnika postępowania. Nie może on ponosić konsekwencji zaniechań organu. Nawet jeśli osoba wezwana ma wykształcenie prawnicze, to nie zwalnia to organu z obowiązku stosowania powszechnie obowiązujących przepisów prawa i wykonywania ustawowych obowiązków.

Ponadto RPO wskazał, że z przepisów Prawa o ustroju sądów powszechnych nie wynika kompetencja rzecznika dyscyplinarnego do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego bez przeprowadzenia czynności wyjaśniających. Pominięcie etapu procedury, która została wprost przewidziana w przepisach ustawy może stanowić naruszenie konstytucyjnie zagwarantowanego prawa do sądu (art. 45 Konstytucji).

Ani z u.s.p., ani z przepisów  postępowania karnego nie można też wywieść uprawnienia rzecznika dyscyplinarnego do wzywania sędziów jako świadków w ramach czynności wyjaśniających.

Przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym przewinieniu. W związku z tym nie mogą się one przerodzić się w czynności procesowe, jak np. przesłuchanie świadków. W roli świadka może na tym etapie zostać przesłuchana wyłącznie osoba zgłaszająca delikt dyscyplinarny.

- Zwracam się do Pana Rzecznika o dostosowanie podejmowanych czynności do przepisów powszechnie obowiązującego prawa – głosi konkluzja pisma zastępcy RPO Stanisława Trociuka do Michała Lasoty. Został on także poproszony o wyjaśnienie motywów, którymi kierował się, wszczynając postępowanie dyscyplinarnego wobec sędziego Bartłomieja Starosty.

VII.510.131.2019

Rzecznik Piotr Schab do RPO: reaguję w przypadku niemoralnych zachowań sędziów

Data: 2019-09-26

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął w lipcu z sprawę rozliczania sędziego Dariusza Mazura z jego medialnej wypowiedzi o innym sędzi. Z wezwaniem o wyjaśnienia wystąpił do sędziego Mazura zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Michał Lasota. W ocenie RPO działania te mogą prowadzić do nieuzasadnionego konstytucyjnie ograniczenia wolności słowa sędziów.

Do tego, zdaniem RPO, w przypadku sędziego Mazura – jeśli już ktoś ma się nią zajmować, to powinien to być rzecznik dyscyplinarny działający przy danym sądzie okręgowym, a nie Rzecznik Dyscyplinarny wszystkich sędziów sądów powszechnych.

Rzecznik dyscyplinarny sędzia Piotr Schab w odpowiedzi stwierdził, że wbrew twierdzeniom RPO Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych może podjąć czynności wyjaśniające z własnej inicjatywy.

Niezależnie zaś od tego zdaniem rzecznika Schaba zachowanie sędziego Dariusza Mazura, polegające na publicznym, z pominięciem drogi służbowej, dopuszczeniu się wypowiedzi, w tym również ubliżających, uznać należy za godzące nie tylko w fundamentalne normy moralne i etyczne, w tym etyki zawodowej.

Sędzia Mazur jest członkiem stowarzyszenia  sędziowskiego Themis. Zarzut rzecznika Piotra Schaba dotyczy m.in. wypowiedzi sędziego Mazura w sprawie sędziego z Lublina, który został formalnie przeniesiony do Siedlec, a następnie stamtąd delegowany z powrotem do sądu w Lublinie. W ten sposób zyskał prawo do ponad 3 tys. dodatku za „pracę poza miejscem zamieszkania”. Sprawę wykryły media, a pytany o komentarz sędzia Mazur powiedział, że takie zachowanie może mieć znamiona wyłudzenia, więc sprawę należałoby zbadać.

PUODO nie zmienia stanowiska ws. ujawnienia list poparcia do KRS

Data: 2019-09-20
  • PUODO odmówił wstrzymania wykonania postanowienia zabezpieczającego w sprawie wyroku NSA o ujawnieniu list sędziów popierających kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.
  • To na podstawie tego postanowienia lista poparcia dla KRS nadal nie jest ujawniana.
  • RPO zakwestionował taki sposób wstrzymywania wykonania wyroku sądu, złożył skargę na to do WSA i wniosek do PUODO o zmianę decyzji, ale PUODO swoje stanowisko podtrzymał.

Sędziowie wybrani przez posłów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa musieli przedstawić listy poparcia co najmniej 25 innych sędziów. Procedura wyboru przez Sejm odbyła się, ale samych list nigdy nie ujawniono. W debacie publicznej pojawiły się głosy, że być może wśród popierających są sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości (a więc służbowo zależni od ministra-czynnego polityka, przez co zyskał on wpływ na to, kto kandyduje do KRS). Pojawiły się też podejrzenia, że niektórzy członkowie nowej KRS zostali wybrani, choć nie uzbierali potrzebnych 25 podpisów sędziowskich.

Rozwiązaniem mogło być tylko ujawnienie list, stąd wniosek obywatela o dostęp do informacji publicznej skierowany do Kancelarii Sejmu. Kancelaria wydała decyzję odmowną, a ta została zaskarżona do sądu administracyjnego. Najpierw sąd wojewódzki a następnie Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku stwierdziły, że listy mają zostać ujawnione.

Kancelaria Sejmu wyroku jednak nie wykonała, a jeden z członków KRS przedstawił Prezesowi UODO swoje wątpliwości, że ujawnienie list będzie się wiązało z ujawnieniem danych osobowych.

Prezes UODO Jan Nowak na czas rozpatrywania sprawy wydał postanowienie zabezpieczające: wyrok NSA nie może zostać wykonany, dopóki UODO nie rozważy kwestii ochrony danych osobowych.

To stanowisko podważył RPO wskazując, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. UODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.

Latem grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA. 9 września 2019 r. RPO przystąpił do tego postępowania w Trybunale - wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).

POSTANOWIENIE Prezesa UODO (fragmenty)

Na podstawie art. 61 § 2 pkt 1 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi  po rozpoznaniu wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. wydanego w postępowaniu z urzędu prowadzonym wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazie sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych postanawia odmówić wstrzymania wykonania postanowienia.

Uzasadnienie (fragmenty)

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wszczął z urzędu postępowanie wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

Postanowieniem z dnia 29 lipca 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zobowiązał Kancelarię Sejmu do ograniczenia przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, poprzez nakazanie powstrzymania się od ich upubliczniania oraz udostępniania w jakiejkolwiek formie innym podmiotom do czasu wydania decyzji kończącej postępowanie w niniejszej sprawie.

Za pismem z dnia 30 lipca 2019 r. skierowanym do organu Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w niniejszym postępowaniu.

Następnie, w dniu 21 sierpnia 2019 r. do Urzędu Ochrony Danych Osobowych wpłynęło pismo Rzecznika Praw Obywatelskich stanowiące wniosek o wstrzymanie wykonania ww. postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. w całości.

W treści wniosku RPO wskazał, iż działając na podstawie art. 70 ust. 3 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazując na powyższe RPO wniósł o wstrzymanie wykonania postanowienia PUODO. W ocenie RPO, wskazane postanowienie narusza szereg przepisów prawa materialnego i postępowania, w szczególności zaś art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w związku z art. 184 Konstytucji. Podważyło ono bowiem zasadę związania prawomocnym wyrokiem sądu nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe i spowodowało, że doszło do sytuacji, w której to organ administracji publicznej de facto sprawuje kontrolę działalności sądów administracyjnych.

RPO dodał, iż Prezes UODO nie uwzględnił ustaleń Naczelnego Sądu Administracyjnego zawartych w wyroku z dnia 28 czerwca 2019 r. w sprawie o sygn. I OSK 4282/18, dokonując własnej interpretacji przepisów, wbrew wykładni dokonanej przez NSA w tej konkretnej sprawie. W ocenie RPO, utrzymywanie zaskarżonego ww. postanowienia prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny, stanowi w istocie wkroczenie organu administracji publicznej (władzy wykonawczej) w wymiar sprawiedliwości, co jest jaskrawym naruszeniem konstytucyjnych zasad podziału władzy (art. 10 Konstytucji) oraz zasady działania organów władzy publicznej wyraźnie na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Po przeanalizowaniu wniosku RPO Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zważył, co następuje: zgodnie z art. 61 § 2 pkt 1 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w razie wniesienia skargi na decyzję lub postanowienie - organ, który wydał decyzję lub postanowienie, może wstrzymać, z urzędu lub na wniosek skarżącego, ich wykonanie w całości lub w części, chyba że zachodzą przesłanki, od których w postępowaniu administracyjnym uzależnione jest nadanie decyzji lub postanowieniu rygoru natychmiastowej wykonalności albo, gdy ustawa szczególna wyłącza wstrzymanie ich wykonania.

Wskazania wymaga, iż powołany przepis nie wskazuje przesłanek warunkujących wydanie postanowienia w przedmiocie wstrzymania wykonania wydanego postanowienia. W art. 61 § 2 pkt 1 p.p.s.a. ustawodawca nie określił bowiem szczegółowo pozytywnych przesłanek będących podstawą wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu lub czynności. Ograniczył się jedynie do wskazania przypadków, w których wstrzymanie jest niedopuszczalne. Oznacza to, że wnioskodawca może powoływać się na każdą okoliczność, która uzasadnia wstrzymanie, jak również organ nie jest związany, poza wymienionymi w powyższym przepisie wyjątkami, żadnymi warunkami.

Dlatego też w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych uzasadnione jest, aby organ administracji publicznej przy rozstrzyganiu tej kwestii kierował się przesłankami określonymi w art. 61 § 3 p.p.s.a., tj. badał, czy na skutek wykonania ww. postanowienia z dnia 29 lipca 2019 r. zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

Przesłanki w postaci wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, o których mowa we wskazanym przepisie, należy wiązać z sytuacją, która może powstać, gdy zaskarżony do sądu akt administracyjny zostanie wykonany, a następnie na skutek uwzględnienia skargi akt ten zostanie wzruszony.

O takim potencjalnym niebezpieczeństwie jest mowa w art. 61 § 3 p.p.s.a. i z tą sytuacją należy wiązać możliwość wyrządzenia szkody lub trudnych do odwrócenia skutków.

W orzecznictwie sądowoadministracyjnym przyjmuje się, iż ciężar dowodu w zakresie wykazania powyższych okoliczności, stanowiących podstawę do wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu spoczywa na wnioskodawcy i sprowadza się do przedstawienia konkretnych zdarzeń, które mogłyby uprawdopodobnić, że wykonanie kontrolowanego aktu faktycznie spowoduje w stosunku do wnioskodawcy znaczną szkodę lub powstanie trudnych do odwrócenia skutków.

Rozstrzygając o wstrzymaniu wykonania aktu na podstawie ww. przepisu organ związany jest zamkniętym katalogiem przesłanek pozytywnych. Instytucja wstrzymania wykonania ma charakter wyjątkowy i jej zastosowanie może mieć miejsce wyłącznie w sytuacji stwierdzenia, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, gdyby akt lub czynność zostały wykonane. Użycie przez ustawodawcę w art. 61 § 3 p.p.s.a. zwrotów nieostrych wiąże się z koniecznością konkretyzacji zawartej w nich normy ogólnej.

Podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku okoliczności świadczących o niebezpieczeństwie wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Podkreślenia zatem wymaga, że podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Z brzmienia zacytowanego przepisu wynika, iż do wykazania, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, nie jest wystarczający sam wniosek strony wnoszącej o taką tymczasową ochronę. Uzasadnienie takiego wniosku powinno bowiem odnosić się do konkretnych okoliczności pozwalających wywieść, że wstrzymanie zaskarżonego aktu lub czynności jest zasadne w stosunku do wnioskodawcy. Przy czym przez "wykonanie aktu administracyjnego" należy rozumieć spowodowanie w sposób dowolny stanu rzeczy lub doprowadzenie w trybie egzekucji do takiego, który jest zgodny z rozstrzygnięciem zawartym w danym akcie.

Mając na uwadze ww. przesłanki uznać należy, iż RPO w żaden sposób nie wykazał, aby wykonanie zaskarżonego postanowienia mogło spowodować następstwa, o których mowa powyżej.

Dodać również należy, iż w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych okoliczności sprawy nie wskazują na zaistnienie przesłanek z tego przepisu.

Postanowienie jest ostateczne. Odmowa wstrzymania wykonania aktu lub czynności przez organ nie pozbawia skarżącego złożenia wniosku do sądu.

 

Wniosek posłów do TK ws. list poparcia do KRS – Rzecznik wnosi o umorzenie postępowania

Data: 2019-09-12
  • RPO przystąpił do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym ws. ujawnienia list poparcia do KRS i wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).
  • Zdaniem Rzecznika, możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, który ma zostać zbadany w postępowaniu, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.
  • Ponadto dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej i jako takie powinno podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej.

W piśmie RPO podkreśla, że sposób powoływania członków KRS, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją RP oraz wymogami wynikającymi z prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela i człowieka pozostającego pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej. Stąd też istotne jest zapewnienie skutecznego korzystania z mechanizmów społecznej kontroli nad procesem wyłaniania kandydatów do KRS. Niewątpliwie jednym z takich mechanizmów jest prawo dostępu do informacji publicznych dotyczących procedury powoływania kandydatów.

Historia sprawy

Kwestia odmowy udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS w oparciu o art. 11c ustawy o KRS od samego początku była przedmiotem działań Rzecznika. Rzecznik przystąpił m.in. do postępowania sądowoadministracyjnego przed WSA w Warszawie, obecnie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w związku z wniesioną przez Kancelarię Sejmu skargą kasacyjną. Wniósł również skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z 29 lipca 2019 r. nakazujące Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS. W efekcie - mimo wyroku NSA z 28 czerwca 2019 r., który nakazał ujawnienie list poparcia z danymi sędziów - Kancelaria Sejmu nie udostępniła obywatelowi tej informacji publicznej. Ze szczegółami wszystkich spraw można zapoznać się w dołączonych poniżej artykułach.

Dlaczego postępowanie powinno być umorzone

W ocenie Rzecznika, wskazany przez wnioskodawcę art. 11c ustawy o KRS jest nieadekwatnym przedmiotem kontroli w niniejszej sprawie. Przepis ten reguluje bowiem tryb postępowania w związku z dokonanymi zgłoszeniami kandydatów do KRS, a nie kompetencje dotyczące rozstrzygania sprawy dostępu do informacji publicznej.

Możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wniosek złożony w niniejszej sprawie zmierza więc de facto do nadania art. 11c ustawy o KRS, treści normatywnej, której przepis ten nie posiada, a nie do wyeliminowania naruszającej standardy konstytucyjne wykładni. Wnioskodawca kwestionuje bowiem niedopatrzenie się przez sądy administracyjne w art. 11c ustawy o KRS normy, której przepis ten w rzeczywistości nie zawiera. Dokonanie kontroli zgodnie z treścią wniosku wymagałoby od Trybunału Konstytucyjnego wykroczenia poza przyznane mu przepisami prawa kompetencje. Wydanie wyroku interpretacyjnego zgodnie z treścią wniosku należy więc uznać za niedopuszczalne – podkreśla we wniosku RPO.

Ocena wniosku o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów K.p.c.

Rzecznik wniósł również o odrzucenie wniosku posłów o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego poprzez wstrzymanie wykonania wyroków oraz wstrzymanie toczących się w tej sprawie postępowań. Przepisy te mogą być bowiem stosowane jedynie w sytuacjach nieuregulowanych w ustawie o organizacji i trybie postępowania przed TK. Tymczasem ustawodawca wyraźnie wskazał w tej ustawie konkretne przypadki, w których dopuszczalne jest zabezpieczenie postępowania poprzez zawieszenie czynności innych organów.

Stanowisko RPO ws. możliwości udostępnienia danych sędziów

W przypadku nieuwzględnienia wniosku o umorzenie postępowania RPO przedstawił swoje stanowisko i wskazał, że udostępnienie danych sędziów popierających kandydatury do KRS zostało przed sądy administracyjne uznane za dopuszczalne nie na podstawie badanego artykułu ustawy o KRS, lecz przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Przypomnijmy, że kandydata do KRS mogą zgłosić dwie grupy podmiotów uprawnionych do zgłoszenia kandydata do KRS:

  • grupa dwóch tysięcy obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy ukończyli osiemnaście lat, mają pełną zdolność do czynności prawnych i korzystają z pełni praw publicznych.
  • dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem sędziów w stanie spoczynku.

Rzecznik wskazał, że w zakresie ochrony prywatności obie te grupy należy traktować w sposób odmienny. Bezsporne jest na gruncie utrwalonego już orzecznictwa sądów administracyjnych, że ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych nie jest możliwe udostępnienie jako informacji publicznej nazwisk obywateli, którzy dokonali zgłoszenia kandydata do KRS.

W ocenie RPO nie można jednak uznać, że w identycznym zakresie z ochrony prywatności korzystają sędziowie. Legitymizują oni bowiem dokonywane przez siebie zgłoszenie autorytetem wynikającym z pełnionej funkcji publicznej. Sam akt zgłoszenia wiąże się natomiast z korzystaniem z kompetencji przyznanych sędziom przepisami prawa powszechnie obowiązującego. Nie jest on uzewnętrznieniem poglądów politycznych ani światopoglądu, co mogłoby uzasadniać objęcie go ochroną prywatności. Należy więc uznać, że dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej. Dlatego RPO podziela wyrażany przez sądy administracyjne pogląd, że zawarte w załącznikach do wniosku informacje w postaci imion, nazwisk i miejsc służbowych sędziów stanowią informację publiczną, która powinna podlegać udostępnieniu w trybie przewidzianym w ustawie o dostępie do informacji publicznej.

VII.6060.43.2019

Rzecznik Dyscyplinarny Sądów Powszechnych nie ma problemu z tym, że pracuje w zespole powołanym przez Ministra Sprawiedliwości

Data: 2019-09-06
  • Fakt pracy w ministerialnym zespole w żaden sposób nie wpływa na rzetelność i obiektywizm Rzecznika Dyscyplinarnego badającego ewentualne przewinienia innych sędziów pracujących w tym zespole – pisze rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab.
  • Uważa, że to Rzecznik Praw Obywatelskich, który wyraził w tej sprawie wątpliwości, działa pochopnie i bez obiektywizmu

Zapowiadając postępowanie wyjaśniające w sprawie pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości (jednocześnie sędziów) oraz w sprawie prawdziwości zarzutu wobec sędziego, którego ci pracownicy pomówili, Rzecznik Dyscyplinarny nie opierał się tylko na publikacjach Onetu.

Wziął bowiem pod uwagę „całokształt dostępnych w tym czasie informacji”.

Rzecznik dyscyplinarny w odpowiedzi na pismo RPO podające w wątpliwość, czy Rzecznik Dyscyplinarny współpracujący stale z zatrudnionymi w Ministerstwie Sprawiedliwowości sędziami, jest w stanie wyjaśnić ich sprawę i sprawę zorganizowanej akcji pomówień, pisze też:

„Nie jest możliwy do zaaprobowania przyjęty przez Pana Rzecznika pogląd, iż publikacja portalu Onet.pl rozstrzyga o przypisaniu sędziom określonych przewinień dyscyplinarnych, bądź czynów zabronionych przez ustawę karną”.

Zdaniem Piotra Schaba pogląd wyrażony w piśmie Rzecznika Praw Obywatelskich razi pochopnością i brakiem obiektywizmu. „Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych ma wszak obowiązek wszechstronnego wyjaśnienia wszelkich okoliczności sprawy i nie jest ograniczony do materiału prasowego, jako przesłanki ustaleń faktycznych”.

Wątpliwości RPO budził zwłaszcza fakt, że rzecznik Schab zasiada w tym samym zespole ministerialnym, co pracownicy resortu, którzy mieli uczestniczyć w zorganizowanej akcji pomówień wobec sędziów.

- Informuję, że Zespół do spraw czynności Ministra Sprawiedliwości podejmowanych w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych został rozwiązany. Sędzia Arkadiusz Cichocki (jeden z bohaterów ministerialnej afery opisanej przez Onet) nie uczestniczył zaś w żadnym z posiedzeń tego Zespołu. Kwestionowanie rzetelności i obiektywizmu Rzecznika Dyscyplinarnego z powodu wykonywania przez niego służbowego obowiązku uczestnictwa w tym Zespole uważam za jaskrawe, oczywiste nadużycie, które prowadzi do bezzasadnego, a zatem - niedopuszczalnego podważenia moich kwalifikacji- stwierdza Piotr Schab.

VII.510.135.2019

Czy TVP uczestniczyła w akcji zniesławiania sędziów przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości?

Data: 2019-09-02
  • Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji powinna dogłębnie wyjaśnić sprawę powiązań pracowników TVP z resortem sprawiedliwości i ustalić, czy dochodziło do publikowania niesprawdzonych informacji przekazywanych przez osoby powiązane z Ministerstwem
  • Gdyby taki proceder miał miejsce, stanowiłoby to naruszenie ustawy o radiofonii i telewizji, która zobowiązuje TVP do tworzenia programów cechujących się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością.

19 sierpnia 2019 r. portal onet.pl opublikował artykuł, z którego wynikało, że urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości na czele z byłym już wiceministrem Łukaszem Piebiakiem prowadzili działania dyskredytujące sędziów, którzy publicznie wypowiadali się przeciwko działaniom resortu. Elementem tych działań miał być atak w TVP na sędziego Piotra Gąciarka ze stowarzyszenia Iustitia. Reportaż, w którym przedstawiano bez weryfikacji informacje z osobistego życia sędziego, pokazano 25 maja 2018 roku w programie "Alarm!" w TVP 1.

23 sierpnia 2019 r. magazyn „Press” opisał jeszcze inne działania, w jakie mieli być zaangażowani dziennikarze TVP SA, w tym m.in. Michał Rachoń prowadzący "Minęła dwudziesta" w TVP Info, Jacek Łęski prowadzący „Alarm!” w TVP 1 i „Studio Polska” w TVP Info czy Michał Adamczyk prowadzący „Wiadomości” TVP.

Jeżeli informacje te potwierdzą się, trudno będzie uznać, że TVP S.A. realizuje misję publiczną w kształcie wymaganym przez ustawę o radiofonii i telewizji. Stąd wezwanie RPO do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o podjęcie działań. RPO prosi KRRiT o informację, co zostało zrobione w celu wyjaśnienia zarzutów wobec TVP i jakie są tego rezultaty. Analogiczne wystąpienie RPO skierował do prezesa Zarządu TVP SA Jacka Kurskiego.

VII.564.65.2019

Czy Rzecznik Dyscyplinarny jest w stanie bezstronnie zbadać sprawę pomawiania sędziów przez pracowników MS?

Data: 2019-09-02
  • Sprawy oczerniania polskich sędziów przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości nie wyjaśni rzecznik dyscyplinarny, skoro blisko współpracuje z osobami, których działania zostały ujawnione przez media
  • Widać to już z samego komunikatu Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.
  • Na równi stawia on sprawę zorganizowanego przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości procederu zniesławiania sędziów i sprawdzenia, czy kolportowane przez pracowników MS pomówienia są prawdziwe.

Z komunikatu Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych z 19 sierpnia wynika, że w związku z publikacją portalu onet.pl dotyczącą „domniemanej próby zdyskredytowania przewodniczącego SPP „Iustitia” sędziego Krystiana Markiewicza i innych czynów stanowiących uchybienie godności urzędu” Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych podjął czynności wyjaśniające. Celem ma być ustalenie, czy 1. doszło do uchybienia „godności urzędu przez sędziów zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości”, oraz 2. wstępne ustalenie, czy zachowanie jednego z sędziów będących ofiarami akcji pomówień mogło stanowić „delikt dyscyplinarny, wyczerpujący znamiona występku z art. 18 § 2 kk w zw. z art. 157a § 1 kk” (to znaczy czy kolportowane wobec sędziego pomówienia były prawdziwe).

Już sama treść komunikatu budzi istotne wątpliwości – zauważa rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w piśmie do sędziego Piotra Schaba, rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych. - Wynika z niej bowiem, że po stronie sędziów zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości mogło wystąpić wyłącznie uchybienie godności urzędu sędziego (a nie naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych, czyli art. 231 kodeksu karnego i art. 107 ust. 1 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych). Te możliwe i bliżej niesprecyzowane uchybienia godności urzędu sędziego zostały powiązane z tym, że pokrzywdzony sam potencjalnie mógł dopuścić się czynu karalnego. W ten sposób to, co miało służyć zniesławieniu sędziego, stało się w świetle komunikatu sędziego Schaba „ustaleniem okoliczności koniecznej dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego”.

Zredagowany w ten sposób komunikat rodzi wątpliwości, czy postępowania dyscyplinarne prowadzone w tej sprawie przez Rzecznika Dyscyplinarnego będą bezstronne. Wątpliwości te pogłębia fakt, że zarówno sam rzecznik dyscyplinarny jak i jego zastępcy wchodzą w skład Zespołu do spraw czynności Ministra Sprawiedliwości podejmowanych w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych, którym to Zespołem do dnia złożenia dymisji kierował podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Łukasz Piebiak, zaś w jego skład wchodził sędzia Arkadiusz Cichocki. Osoby te opisane zostały w mediach jako osoby odpowiedzialne za akcję zniesławiającą sędziów.

Nie można więc przyjąć, że czynności dyscyplinarne prowadzone przez najbliższych współpracowników osób, których dotyczą, będą się charakteryzowały bezstronnością.

VII.510.135.2019

Rzecznik za umorzeniem przez TK sprawy pytań prawnych sędziego SN Kamila Zaradkiewicza 

Data: 2019-08-08
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł by Trybunał Konstytucyjny umorzył sprawę pytań prawnych ws. skuteczności powołań sędziów Sądu Najwyższego z lat 2000-2018 
  • Skierował je Kamil Zaradkiewicz, sędzia Izby Cywilnej SN. Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w Trybunale
  • Wniósł o umorzenie sprawy z powodu niedopuszczalności wyroku, a w przypadku odmowy - o stwierdzenie konstytucyjności badanych przepisów
  • Odmienna ocena groziłaby destabilizacją sądownictwa w Polsce: można byłoby bowiem kwestionować powołania sędziów nie tylko do SN, ale i do innych sądów

1 lipca 2019 r. sędzia SN Kamil Zaradkiewicz wystosował cztery pytania prawne do TK (sygn. akt IV CSK 176/19). Dotyczą one skuteczności powołań sędziów do SN od 14 lutego 2000 r. do 6 marca 2018 r. na podstawie uchwał poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa, w składzie ustalonym przepisami ustawy, których niekonstytucyjność stwierdził TK w wyroku z 20 czerwca 2017 r.

TK zakwestionował wówczas indywidualne kadencje członków KRS-sędziów, odmienne procedury wyboru członków KRS spośród sędziów sądów powszechnych oraz innych sądów (SN, sądów administracyjnych i wojskowych) oraz odrębne drogi wyłaniania członków KRS spośród sędziów sądów apelacyjnych oraz  okręgowych i rejonowych. 

Pytania dotyczą również oceny prawnej czynności tak powołanych sędziów w kontekście wyroku TK z 2017 r. oraz ich uprawnień do pełnienia funkcji I prezesa SN oraz prezesów poszczególnych izb. 

Ponadto sędzia Kamil Zaradkiewicz wniósł też,  by TK w drodze zabezpieczenia wstrzymał do czasu swego rozstrzygnięcia trwające postępowania w kwestii powołania w 2018 r. sędziów do SN. 

Chodzi m.in. o pytania prejudycjalne, jakie SN zadał w 2018 r. Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej  (połączone sprawy C-585/18, C-624/18 i C-625/18). W czerwcu 2019 r. Rzecznik Generalny TS UE uznał, że Izba Dyscyplinarna SN nie spełnia wymogów prawa unijnego, a sposób powoływania członków Krajowej Rady Sądownictwa, która wyłoniła kandydatów, ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności. Wyrok ma być ogłoszony jesienią.

Swe pytania sędzia Kamil Zaradkiewicz zadał na kanwie rozpatrywanej w SN w jednoosobowym składzie na posiedzeniu niejawnym sprawy o usuniecie niezgodności między stanem prawnym ujawnionym w księdze wieczystej, a rzeczywistym stanem prawnym. 

Stanowisko RPO

Rzecznik przystąpił do postępowania TK w tej sprawie (sygn. akt P 17/19). Wniósł o umorzenie postępowania, z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia. W razie nieuwzględnienia tego wniosku, RPO wystąpił o stwierdzenie że zaskarżone przepisy są zgodne z odpowiednimi artykułami Konstytucji RP,  Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

RPO wystąpił też o odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia. Gdyby TK uznał  dopuszczalność jego  merytorycznego rozpoznania, Rzecznik wnosi o oddalenie tego wniosku. 

Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji - zgodnej z Konstytucją oraz wymogami wynikającymi z prawa UE  i innych standardów międzynarodowych - ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela. To sędzia jest ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem. Jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa – sędziowie często rozstrzygają w sprawach dotyczących praw podstawowych, wyznaczając granice między prawami i wolnością czy proponując ich hierarchię. Obywatel musi mieć pewność, że sędzia powołany do rozstrzygania jego spraw, został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji. 

Uzasadnienie wniosku o umorzenie 

Warunkiem wystąpienia z pytaniem prawnym do TK jest wątpliwość co do zgodności przepisu prawa z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub ustawą oraz by od odpowiedzi zależało rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem. Ocena konstytucyjności przepisu prawnego lub normy prawnej nie jest zaś dopuszczalna, jeśli sądowi nie jest ona potrzebna do rozstrzygnięcia sprawy.  Tymczasem z uzasadnienia postanowienia SN z 1 lipca 2019 r. nie wynikają okoliczności, które przemawiałyby za uznaniem, że od odpowiedzi na zadane pytania zależy rozstrzygnięcie sprawy zawisłej przed SN.

W ocenie RPO takiej zależności nie można wyprowadzić z tezy pytań, powołującej się na znaczenie wyroku TK z 20 czerwca 2017 r.  dla oceny prawidłowości wyroku SN z 6 kwietnia 2017 r. (w sprawie, na kanwie której zadano pytania do TK). SN uwzględnił wtedy skargę kasacyjną, uchylił orzeczenie Sądu Okręgowego, któremu zwrócił sprawę. W składzie SN było dwóch sędziów SN, Mirosław Bączyk i Krzysztof Strzelczyk, których powołanie do SN sędzia Kamil Zaradkiewicz uznaje za wadliwe w myśl wyroku TK z 20 czerwca 2017 r. TK nie odroczył wtedy utraty mocy przepisu ustawy o KRS o tym, że kadencja członków KRS wybieranych spośród sędziów sądów powszechnych ma charakter indywidualny (stracił moc 21 czerwca 2017 r.). 

W ocenie RPO wyrok ten miał znaczenie tylko na przyszłość. Ustawy, do których odsyła Konstytucja, restryktywnie zakreślają bowiem pole dopuszczalnego wznowienia postępowania - wprowadzają miesięczny termin (od wejścia w życie orzeczenia TK) na zainicjowanie postępowania. Ustawodawca zakłada więc, że w systemie prawnym pozostaną trwałe konsekwencje prawne (prawomocne rozstrzygnięcia, które nie mogą być podważane ze względu na upływ terminu) wywołane przez przepisy, które jako niekonstytucyjne utraciły swoją moc obowiązującą. Poszerzanie retroaktywności poza granice określone w Konstytucji byłoby naruszaniem zasad prawa.

Pogląd taki znajduje oparcie w orzecznictwie TK. 24 października 2007 r. Trybunał wskazał, że niekonstytucyjność przepisów o charakterze ustrojowym nie powinna prowadzić do wznawiania postepowań sądowych w sprawach zakończonych wydaniem rozstrzygnięć przez składy orzekające z udziałem asesora sądowego. 

SN mógł zatem poczynić we własnym zakresie ustalenia co do kwestii wpływu wyroku TK z 20 czerwca 2017 r.  na skuteczność orzeczenia wydanego 6 kwietnia 2017 r. Ocena powołania do SN sędziów Mirosława Bączyka i Krzysztofa Strzelczyka mogłaby zostać dokonana jedynie na podstawie skargi o wznowienie postępowania. Tymczasem skarżący nie formułowali zarzutu nieprawidłowego składu SN rozpoznającego ich sprawę. Oznacza to, że rozpoznania skargi kasacyjnej nie można uzależniać od odpowiedzi TK na pytania prawne.

Uzasadnienie stanowiska RPO o odrzucenie wniosku o zabezpieczenie 

Nie można udzielić zabezpieczenia w sprawie, w której niedopuszczalne jest orzekanie. Brak też jest uzasadnienia dla twierdzenia, że dla właściwego rozpoznania pytań przez TK koniecznie jest wstrzymanie postępowań prowadzonych przez SN co do skuteczności powołań w 2018 r. nowych sędziów do SN oraz wstrzymanie wszelkich podjętych czynności. 

Rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie doprowadziłoby też do nieuprawnionej ingerencji TK  w postępowania przed SN.  Mogłoby to przyczynić się do powstania nowej praktyki wstrzymywania postępowań prowadzonych przed SN, a także innymi sądami, zarówno powszechnymi, jak i administracyjnymi, w przypadku uznania przez Trybunał, iż treść wydanego przez niego rozstrzygnięcia może mieć wpływ na sprawę zawisłą przed sądem. Tak daleko posunięta ingerencja TK w działalność orzeczniczą sądów mogłaby budzić poważne zastrzeżenia w demokratycznym państwie prawa. W związku z tym należy przyjąć iż jest ona w takim zakresie niedopuszczalna.

Uwzględnienie wniosku o zabezpieczenie wiązałoby się również z naruszeniem zasady efektywności/skuteczności prawa Unii Europejskiej. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w ramach kierowanych do niego przez sądy krajowe państw członkowskich UE pytań prejudycjalnych jest zobowiązany do weryfikacji zgodności norm krajowych z prawem UE i nadania im takiej treści, która usunie powstałe wątpliwości i pozwoli na dokonywanie interpretacji prawa krajowego w zgodzie z prawem unijnym. Obowiązkiem TK jest zatem zapewnienie skuteczności rozstrzygnięciom wydawanym przez TS UE w sprawach: C-585/18, C-624/18 oraz C-625/18 (pytania prejudycjalne skierowane przez SN) i w sprawie C-842/18 (pytania prejudycjalne skierowane przez Naczelny Sąd Administracyjny).

Prawidłowość obsady składu SN 

Występujący z pytaniem prawnym powziął wątpliwość, czy skład wyznaczony do rozpoznania skargi kasacyjnej w sprawie IV CSK 426/16, był sądem należycie obsadzonym.

Nawet gdyby uznać, że sąd ten był obsadzony przez sędziów powołanych nieprawidłowo, to - w świetle przywołanego wcześniej orzeczenia TK z 24 października 2007 r. - dokonane przez sąd czynności pozostają w mocy i dla zapewnienia stabilności orzecznictwa nie powinny być wzruszane. Przyjęcie odmiennej oceny doprowadziłoby w istocie do destabilizacji sądownictwa w Polsce, albowiem na tożsamej podstawie mogłoby dojść również do zakwestionowania innych powołań sędziowskich.

A wyroku z 20 czerwca 2017 r. sam TK nie dostrzegł zagrożeń przedstawianych w  pytaniu prawnym. Uznał bowiem, że nieodsunięcie w czasie utraty mocy przepisu nie będzie miało doniosłego wpływu na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i nie stanowi zagrożenia dla zagwarantowanych w Konstytucji wolności i praw człowieka i obywatela.

SN wybrał skład do sprawy IV CSK 426/16 zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ani sąd, ani strony nie miały wątpliwości co do konstytucyjności składu. W momencie orzekania nie był również znany wyrok TK, który zapadł dwa miesiące później.

W ocenie RPO trudno zakładać, by wobec braku wcześniejszego kwestionowania przez uprawnione podmioty indywidualnej kadencji członków KRS, kandydat na sędziego mógł przypuszczać, że jego kandydatura w przyszłości może być kwestionowana. Taka interpretacja przepisów na gruncie wyroku TK z 20 czerwca 2017 r. może podważać zaufanie obywatela do państwa. Brak jest bowiem pewności, czy na gruncie wydanego przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia, nie pojawi się możliwość kwestionowania zapadłych w przeszłości wyroków sądów powszechnych i administracyjnych, wobec wątpliwości co do prawidłowości powołanych sędziów.

Powołanie I Prezesa SN i prezesów izb SN

Do zadań Pierwszego Prezesa SN oraz Prezesa kierującego pracą danej izby należy m.in. przydzielanie spraw i wyznaczenie składów. Te ich czynności administracyjne mają jedynie usprawniać funkcjonowanie sądu. Po wydaniu zarządzenia związanego z przydziałem sprawy składowi orzekającemu, nie mają oni wpływu na dalsze merytoryczne rozpoznawanie sprawy.

RPO nie podziela także i tych wątpliwości pytania prawnego. Za bezzasadne należy zatem uznać rozpatrywanie kwestii powołań tych sędziów do pełnienia funkcji organów SN. 

VII.510.125.2019

RPO pyta sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego o wezwanie sędziego Łukasza Bilińskiego

Data: 2019-08-02
  • Sędziowski rzecznik dyscyplinarny wezwał na przesłuchanie jako świadka sędziego Łukasza Bilińskiego, bo wypowiadał się w mediach o przeniesieniu go z wydziału karnego do wydziału rodzinnego
  • Wzywanie sędziów w związku z ich wypowiedziami w mediach może wywoływać wśród nich „efekt mrożący” - wskazuje RPO
  • Podkreśla, że w ramach czynności wyjaśniających jako świadka można przesłuchać wyłącznie osobę zgłaszającą przewinienie dyscyplinarne danego sędziego

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Piotra Schaba o wyjaśnienia, na jakiej podstawie wezwał sędziego Łukasza Bilińskiego i jakie przesłanki za tym przemawiały.  Spytał też o to, na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

Sędzia Łukasz Biliński z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia orzekał m.in. w procesach obywateli za protesty pod Sejmem, sprzeciw wobec marszów narodowców czy kontrmanifestacje wobec oficjalnych uroczystości ws. katastrofy smoleńskiej. Wydawał liczne wyroki uniewinniające, z powołaniem się na Konstytucję.

W czerwcu 2019 r. prezes Maciej Mitera zdecydował o przeniesieniu sędziego – bez jego zgody - z wydziału karnego do wydziału rodzinnego i nieletnich tego samego sądu. Uzasadnił to brakami kadrowymi w wydziale cywilnym i likwidacją wydziału karnego, w którym sędzia dotychczas orzekał.

Jednak sędziowie z tego wydziału mają trafić do innych wydziałów karnych. Jedynym wyjątkiem jest sędzia Łukasz Biliński, który miałby orzekać w materii zupełnie dla niego nowej. Jego zdaniem przeniesienie może mieć związek z jego działalnością orzeczniczą – czemu zaprzeczył prezes Mitera. Według części mediów zmiany organizacyjne były tylko pretekstem, by sędziego odsunąć od spraw karnych. 

Sędzia Łukasz Biliński odwołał się do Krajowej Rady Sądownictwa, która 25 lipca 2019 r. oddaliła jego odwołanie.

W związku ze swoimi wypowiedziami w mediach na temat tej sprawy sędzia Biliński został wezwany przez Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych do stawienia się w charakterze świadka.

Według Adama Bodnara taka praktyka rodzi poważne wątpliwości co do prawidłowości postępowania.

Zgodnie z przepisami, rzecznik  dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości,  prezesa sądu apelacyjnego lub prezesa sądu okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub  kolegium sądu okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy.

Z art. 114 Prawa o ustroju sądów powszechnych nie wynika jednak kompetencja rzecznika  dyscyplinarnego do przesłuchiwania w charakterze świadka sędziów w ramach czynności  wyjaśniających. W charakterze świadka może zostać  przesłuchana  wyłącznie osoba zgłaszająca delikt dyscyplinarny.

W ocenie Adama Bodnara wzywanie sędziów w charakterze świadków w związku z ich wypowiedziami medialnymi może prowadzić do wywołania wśród nich „efektu mrożącego”. Polegałby on na zniechęceniu sędziów do udziału w jakiejkolwiek debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych ze zmianami kadrowymi i z zapewnieniem niezależności sądów.

VII.510.118.2019

Prezes sądu: przeniesienie sędziego Bilińskiego – bez związku z jego orzecznictwem

Data: 2019-08-01
  • Przeniesienie sędziego Łukasza Bilińskiego z wydziału karnego do wydziału rodzinnego stołecznego sądu nie było związane z jego działalnością orzeczniczą
  • Tak twierdzi prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Maciej Mitera, który podjął tę decyzję
  • Pytany przez RPO o jej przyczyny, odpowiedział, że wymagały tego potrzeby wydziału rodzinnego

Sędzia Łukasz Biliński orzekał m.in. w procesach obywateli za protesty pod Sejmem, sprzeciw wobec marszów narodowców czy kontrmanifestacje wobec oficjalnych uroczystości ws. katastrofy smoleńskiej. Wydawał liczne wyroki uniewinniające, z powołaniem się na Konstytucję.

W czerwcu 2019 r. prezes Maciej Mitera zdecydował o przeniesieniu sędziego Bilińskiego z wydziału karnego do wydziału rodzinnego i nieletnich tego samego sądu. Uzasadnił to brakami kadrowymi w wydziale cywilnym i likwidacją wydziału karnego, w którym sędzia dotychczas orzekał.

Jednak sędziowie z tego wydziału mają trafić do innych wydziałów karnych. Jedynym wyjątkiem jest sędzia Łukasz Biliński, który miałby orzekać w materii zupełnie dla niego nowej. Jego zdaniem przeniesienie może mieć związek z jego działalnością orzeczniczą. Według części mediów zmiany organizacyjne były tylko pretekstem, by sędziego odsunąć od spraw karnych. 

22 lipca 2019 r. prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Joanna Bitner uchyliła decyzję o przeniesieniu sędziego Bilińskiego.  

Interwencja RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich, który podjął tę sprawę,  w piśmie do prezesa Mitery z 18 lipca 2019 r. przypominał, że zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych przy przeniesieniu sędziego do innego wydziału bez jego zgody, bierze się pod uwagę w szczególności staż pracy sędziów w wydziale, z którego następuje przeniesienie. Sędzia Łukasz Biliński podkreślał, że inni sędziowie z likwidowanego wydziału mają krótszy staż pracy niż on, jednak nie zostali oddelegowani do wydziału rodzinnego.

RPO zwracał też uwagę, że według obecnych przepisów u.s.p odwołanie sędziego, którego przeniesiono do innego wydziału, rozpatruje Krajowa Rada Sądownictwa. Przed zmianą ustawy o KRS w 2017 r. było to kompetencją kolegium sądu apelacyjnego, którego rolą jest m.in. wyrażanie opinii w sprawach osobowych sędziów.

Wcześniej Rzecznik wskazywał na zagrożenia związane z przekazaniem tych kompetencji kolegium na rzecz KRS. Podkreślał, że podporządkowanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa czynnikom politycznym umożliwia przedstawicielom władzy ustawodawczej i wykonawczej pośredni wpływ na decyzje odnoszące się do spraw związanych z wewnętrznym funkcjonowaniem sądownictwa. Prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS (jej rzecznikiem prasowym jest sędzia Maciej Mitera). 

Odpowiedź prezesa Macieja Mitery  

- Uprzejmie informuję, iż przeniesienie pana sędziego Łukasza Bilińskiego było niezależne od decyzji Ministra Sprawiedliwości co do likwidacji ówczesnego XI Wydziału Karnego – napisał prezes sądu w odpowiedzi Rzecznikowi.

Początkowo wszyscy sędziowie z XI Wydziału Karnego mieli otrzymać przydziały do wydziałów karnych - jednakże sytuacja kadrowa, która zaistniała w III Wydziale Rodzinnym tutejszego sądu zmusiła mnie do podjęcia decyzji o skierowanie pana sędziego Łukasza Bilińskiego do tego wydziału. W żaden sposób decyzja ta nie była związana z działalnością orzeczniczą sędziego Łukasza Bilińskiego. Chciałbym zaznaczyć, że żaden z sędziów tutejszego sądu nie wyraził zgody na przeniesienie do III Wydziału Rodzinnego.

Podejmując decyzje o przeniesieniu Pana sędziego Łukasza Bilińskiego miałem na względzie m.in. jego staż pracy w tutejszemu sądzie. Analiza m.in. stażu pracy, ilości spraw które musiałby zostać prowadzone od początku - a przede wszystkim potrzeby III Wydziału utwierdzały mnie w przekonaniu o słuszności i potrzebie tej decyzji.

Pan sędzia Łukasz Biliński nie zgodził się z takim rozstrzygnięciem i odwołał się do Krajowej Rady Sądownictwa, która 25 lipca 2019 r. oddaliła jego odwołanie – głosi pismo prezesa Macieja Mitery.

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał zaś w marcu 2018 r. Sejm. RPO wskazywał na  niekonstytucyjność nowych przepisów.

VII.510.118.2019

Sędzia Łukasz Biliński nie trafi do wydziału rodzinnego. W jego sprawie interweniował RPO

Data: 2019-07-24
  • Sędzia Łukasz Biliński nie trafi do wydziału rodzinnego sądu rejonowego na warszawskim Śródmieściu, gdzie orzeka w wydziale karnym - zdecydowała prezes Sądu Okręgowego w Warszawie
  • Wcześniej decyzję o takim przeniesieniu podjął prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Maciej Mitera
  • Sprawę podjął RPO, który spytał prezesa Miterę o merytoryczne przesłanki przeniesienia sędziego - wbrew jego woli  

Sędzia Łukasz Biliński orzekał m.in. w procesach obywateli za protesty pod Sejmem, sprzeciw wobec marszów narodowców czy kontrmanifestacje wobec oficjalnych uroczystości ws. katastrofy smoleńskiej. Wydawał liczne wyroki uniewinniające, z powołaniem się na Konstytucję.

Jak podawały media, w czerwcu 2019 r. prezes Maciej Mitera zdecydował o przeniesieniu sędziego Bilińskiego do wydziału rodzinnego i nieletnich sądu rejonowego na Śródmieściu. Uzasadnił to brakami kadrowymi w wydziale cywilnym i likwidacją wydziału karnego, w którym sędzia dotychczas orzekał.

Jednak sędziowie z tego wydziału mają trafić do innych wydziałów karnych. Jedynym wyjątkiem jest sędzia Łukasz Biliński, który miałby orzekać w materii zupełnie dla niego nowej. Jego zdaniem przeniesienie może mieć związek z jego działalnością orzeczniczą. Według części mediów zmiany organizacyjne były tylko pretekstem, by sędziego odsunąć od spraw karnych. 

Jak podały media, 22 lipca 2019 r. prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Joanna Bitner uchyliła decyzję o przeniesieniu sędziego Bilińskiego.  

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy tę sprawę.

W piśmie do prezesa Mitery z 18 lipca 2019 r. przypominał, że zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych przy przeniesieniu sędziego do innego wydziału bez jego zgody, bierze się pod uwagę w szczególności staż pracy sędziów w wydziale, z którego następuje przeniesienie. Sędzia Łukasz Biliński podkreślał, że inni sędziowie z likwidowanego wydziału mają krótszy staż pracy niż on, jednak nie zostali oddelegowani do wydziału rodzinnego.

RPO zwracał też uwagę, że według obecnych przepisów u.s.p odwołanie sędziego, którego przeniesiono do innego wydziału, rozpatruje Krajowa Rada Sądownictwa. Przed zmianą ustawy o KRS w 2017 r. było to kompetencją kolegium sądu apelacyjnego, którego rolą jest m.in. wyrażanie opinii w sprawach osobowych sędziów.

W piśmie z 26 lipca 2018 r. do Prezydenta RP Rzecznik wskazywał na zagrożenia związane z przekazaniem kompetencji kolegium sądu apelacyjnego na rzecz KRS. Podkreślał, że podporządkowanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa czynnikom politycznym umożliwia przedstawicielom władzy ustawodawczej i wykonawczej pośredni wpływ na decyzje odnoszące się do spraw związanych z wewnętrznym funkcjonowaniem sądownictwa. Prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS (jej rzecznikiem prasowym jest sędzia Mitera). 

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał zaś w marcu 2018 r. Sejm. RPO wskazywał na  niekonstytucyjność nowych przepisów.

VII.510.118.2019

Sprawa zasad odpowiedzialności dyscyplinarnej polskich sędziów przed TS UE. RPO przedstawia argumenty przed Wielką Izbą

Data: 2019-06-25
  • RPO przedstawia argumenty w sprawie polskich sędziów przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu
  • Przystąpił do jednej ze spraw, w której polscy sędziowie zwrócili się do Trybunału z wątpliwościami, tzw. pytaniami prejudycjalnymi
  • Spytali, jak mają orzekać, skoro za wydanie wyroków nie po myśli władzy grożą  teraz postępowania dyscyplinarne
  • Opinia rzecznika generalnego w tej sprawie spodziewana jest 24 września 2019 r.

Stanowisko RPO w Luksemburgu przedstawili 18 czerwca 2019 r. dr Maciej Taborowski, zastępca RPO oraz Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Europejskiego, Międzynarodowego i Konstytucyjnego w BRPO, w czasie rozprawy przed Wielką Izbą (złożonej z 15 sędziów oraz rzecznika generalnego TS) w połączonych sprawach C‑558/18 (Miasto Łowicz) i C‑563/18 (Prokuratura Okręgowa w Płocku).

Sędziowie pytają Trybunał w Luksemburgu

Zaczęło się od sporu sądowego samorządu Łowicza z rządem (reprezentowanym przez wojewodę) o wypłatę dotacji na zadania zlecone, a także sprawy trzech osób w Płocku, których prokuratura (podległa ministrowi sprawiedliwości) oskarżyła o udział w uprowadzeniach.

Sędziowie, którzy mieli rozstrzygnąć te sprawy, zwrócili się do TS z pytaniami, czy można mówić o niezawisłym orzekaniu w sytuacji, gdy sędzia może się obawiać postępowania dyscyplinarnego, jeśli wyda wyrok, który nie podoba się rządzącym.

Sąd Okręgowy w Łodzi, I Wydział Cywilny (sprawa C‑558/18) i Sąd Okręgowy w Warszawie, VIII Wydział Karny (C‑563/18) wskazały, że po zmianach prawa system postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów uległ głębokim zmianom, które mogą wpłynąć na niezawisłość sędziowską. Istotą tych spraw jest kwestia oceny przez europejski Trybunał Sprawiedliwości polskich regulacji dotyczących odpowiedzialności dyscyplinarnej polskich sędziów.

Co więcej, wobec sędziów, którzy zwrócili się z tymi pytaniami do Trybunału, rzeczywiście wszczęto z tego powodu postępowania wyjaśniające.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy łowickiej i stał się tym samym również uczestnikiem postępowania przed Trybunałem.

Czy sprawa nie dotycząca prawa unijnego może być przedmiotem pytania prejudycjalnego?

Problem obu spraw polega na tym, że przedmiot żadnego z postępowań sądowych nie dotyczy bezpośrednio prawa unijnego. Trybunał musi więc przede wszystkim ustalić, czy w sprawie bez wątku unijnego sędzia może zwrócić się do niego z pytaniem o przestrzeganie przez państwo członkowskie standardu niezawisłości sędziów wymaganego  przez Traktat o Unii Europejskiej (zgodnie z art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu państwa członkowskie Unii Europejskiej zobowiązane są zapewnić skuteczną ochronę sądową „w dziedzinach objętych prawem Unii”).

Zdaniem RPO jest to dopuszczalne.

Na możliwość przyjęcia tych pytań wskazuje już wyrok w sprawie sędziów portugalskich (C-64/16, ASJP). Warto też pamiętać, że powoływane w tym kontekście orzeczenie z 1990 r. w sprawie C-296/88 Falciola nie jest adekwatne, ponieważ wydane zostało długo przed tym, zanim wprowadzono obecny art. 19 ust. 1 Traktatu o UE, stanowiący podstawę orzeczenia portugalskiego. W sprawie tej sąd krajowy przedstawił Trybunałowi jedynie wątpliwości co do możliwych obaw niektórych sędziów włoskich związanych z przyjęciem regulacji przewidujących osobistą odpowiedzialność odszkodowawczą sędziego za wydawane orzeczenia, a TS uznał takie pytanie w związku z tym za niedopuszczalne. Zdaniem RPO nie można jednak przenieść tego wyroku wprost na zawisłe przed TS obecnie sprawy dotyczące postępowania dyscyplinarnego.

W przekonaniu RPO o dopuszczalności rozpatrzenia tych spraw przesądzają dwa elementy. Po pierwsze, konieczność zapewnienia skuteczności ochronie niezależności sądów krajowych oraz niezawisłości sędziów przyznanej im na mocy art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE (w świetle pkt 40 wyroku C-64/16 ASJP). Ta niezależność i niezawisłość nie może być podzielna i działać tylko w sprawach z elementem unijnym. By chronić skuteczność niezawisłości sędziowskiej w sprawach z elementem unijnym, konieczna jest ochrona całej działalności orzeczniczej sędziego krajowego. Po drugie, kompetencja TS do rozpatrzenia spraw wynika z konieczności zapewnienia skuteczności procedurze prejudycjalnej (w świetle art. 267 TFUE i art. 47 akapit drugi Karty Praw Podstawowych UE) oraz kompetencji Trybunału do zapewnienia poszanowania prawa w wykładni i stosowaniu traktatów (art. 19 ust. 1 akapit 1 zd. 2 TUE). Każdy sędzia krajowy powinien mieć bowiem możliwość bezpiecznego zwrócenia się do TS z pytaniem prejudycjalnym bez konieczności narażania się na postępowanie dyscyplinarne. Zawisłe przed TS sprawy ujawniły bowiem w systemie polskim brak wystarczających gwarancji pozwalających na uniknięcie ryzyka wykorzystania  środków dyscyplinarnych do kontroli orzeczeń.

Problem sposobu dyscyplinowania sędziów

Przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich podkreślili, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów jest niezbędny. Powinien on służyć zapobieganiu i zwalczaniu przewinień zawodowych (nie zawsze polegają one na naruszeniu przepisów prawa, lecz także na niedochowaniu standardów etycznych, w tym dotyczących ochrony godności ludzkiej). System odpowiedzialności dyscyplinarnej nie może jednak prowadzić do zagrożenia i naruszenia podstawowych zasad prawa UE oraz gwarancji niezawisłości sędziowskiej.

Argumenty stron w sprawie

Podczas rozprawy stanowisko RPO co do dopuszczalności pytań poparł Urząd Nadzorczy EFTA (Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu). Na etapie pisemnym stanowisko to wsparła Łotwa i Królestwo Niderlandów. Inne stanowisko zajmowała Komisja Europejska oraz pozostali przedstawiciele władz polskich. 

W odniesieniu do sprzeczności reżimu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów ze standardami UE zarówno Komisja Europejska, EFTA, jak i przedstawiciele RPO byli zgodni co do tego, że reżim ten nie spełnia wymogów unijnych. Odmienne stanowisko zajął rząd polski i przedstawiciele prokuratury.

Opinia rzecznika generalnego w tej sprawie spodziewana jest 24 września 2019 r.

 

Nie wszczęła „dyscyplinarki” sędziego – może ją mieć sama. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-05-24
  • Sędziowski rzecznik dyscyplinarny wniósł o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędzi Marioli Głowackiej
  • Jako zastępca rzecznika dyscyplinarnego poznańskiego sądu, nie znalazła ona podstaw by wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego Sławomira Jęksy, który uniewinnił żonę prezydenta Poznania za użycie nieprzyzwoitych słów podczas demonstracji
  • Państwo, w którym wobec badających przewinienia dyscyplinarne wszczynane są postępowania dyscyplinarne za podejmowanie decyzji, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa – ocenia RPO

Na podstawie informacji prasowych Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę złożenia przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędzi Marioli Głowackiej.

Jako zastępca rzecznika dyscyplinarnego w Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu prowadziła ona czynności wyjaśniające wobec sędziego Sławomira Jęksy, który uniewinnił żonę prezydenta Poznania panią Joannę Jaśkowiak. Stanęła ona przed sądem za użycie w miejscu publicznym słów nieprzyzwoitych słów podczas demonstracji w Poznaniu. Sędzia Mariola Głowacka nie znalazła podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Sławomira Jęksy1.

W ocenie Rzecznika takie działania zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych mogą prowadzić do wywołania wśród przedstawicieli zawodów prawniczych tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na obawie wydawania orzeczeń czy podejmowania decyzji będących nie po myśli przedstawicieli władzy wykonawczej.

Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub prezesa sądu okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub kolegium sądu okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy.

Jeżeli rzecznik nie znajduje podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, na żądanie uprawnionego organu, wydaje postanowienie o odmowie jego wszczęcia. Odpis postanowienia doręcza się organowi, który złożył wniosek o wszczęcie postępowania, kolegium odpowiednio sądu okręgowego lub apelacyjnego i obwinionemu. Odpis postanowienia doręcza się również Ministrowi Sprawiedliwości, który w terminie 30 dni może złożyć sprzeciw. Jego wniesienie jest równoznaczne z obowiązkiem wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Wskazania ministra co do dalszego toku postępowania są zaś wiążące dla rzecznika dyscyplinarnego.

Rzecznik dyscyplinarny jest organem niezależnym, nikomu niepodporządkowanym. Prowadzi czynności wyjaśniające samodzielnie. Jedynie od niego zależy, jakie czynności podejmie by ustalić, czy doszło do wypełnienia znamion przewinienia dyscyplinarnego. 

Jak wskazuje RPO, niezależność organu prowadzącego czynności wyjaśniające w postępowaniu dyscyplinarnym jest wartością dla każdego obywatela. To gwarancja rzetelnego prowadzenia postępowania.

- Państwo, w którym wobec organów badających przewinienia dyscyplinarne wszczynane są postępowania dyscyplinarne za podejmowanie określonych decyzji, mimo dopuszczenia przez ustawodawcę ich kontroli przez Ministra Sprawiedliwości, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich sprawa będzie toczyła się z zachowaniem podstawowych gwarancji procesowych – podkreśla Adam Bodnar.

Rzecznik zwrócił się do Piotra Schaba, rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych, o wyjaśnienie, jakie przesłanki przemawiały za wszczęciem postępowania dyscyplinarnego wobec sędzi Marioli Głowackiej.

VII.510.44.2019

1 https://archiwumosiatynskiego.pl/wpis-w-debacie/to-juz-inkwizycja-rzeczn... dyscyplinarnego/

Kolejna sędzia pod lupą rzecznika dyscyplinarnego. RPO pyta o powód

Data: 2019-05-21
  • Sędzia Dorota Zabłudowska, która przyjęła Gdańską Nagrodę Równości od śp. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, ma postępowanie wyjaśniające sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego
  • RPO poprosił go o informacje o przyczynach tych działań  
  • W ocenie Rzecznika ich skutkiem może być „efekt mrożący”, który zniechęci sędziów do udziału w debacie publicznej nt. sądownictwa

Na podstawie informacji prasowych Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę wszczęcia postępowania wyjaśniającego wobec sędzi Doroty Zabłudowskiej. Została ona wyróżniona przez kapitułę Nagrody Równości za sprzeciwianie się niekorzystnym dla praworządności zmianom w ustawach o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa i sądach powszechnych. W ocenie rzecznika dyscyplinarnego w ten sposób sędzia miała dopuścić się przewinienia dyscyplinarnego w postaci uchybienia godności urzędu.

Według Adama Bodnara negatywnym skutkiem wezwania sędzi do wyjaśnień w ramach postępowania może być wywołanie „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.

Rzecznik wskazał, że w tym omawianym kontekście należy mieć na uwadze wyrok z  23 czerwca 2016 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom, wydany przez Wielką Izbę Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Skarżący,  jako prezes Sądu Najwyższego, skrytykował publicznie rządowe reformy sądownictwa. W reakcji rząd skrócił mu kadencję prezesa SN. ETPCz stwierdził, że naruszyło to prawo do sądu oraz wolność słowa sędziego Baki.

ETPCz stwierdził naruszenie art. 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Uznał, że była to swoista retorsja za publiczne wypowiedzi sędziego, mogąca wpływać mrożąco na debatę, a zwłaszcza na swobodę wypowiedzi środowiska sędziowskiego. ETPC odwołał się przy tym do dokumentów Rady Europy, które uznają że każdy sędzia jest odpowiedzialny za promowanie i ochronę niezawisłości sędziowskiej, a sędziowie i sądownictwo powinni być konsultowani i zaangażowani w prace nad ustawodawstwem dotyczącym ich statusu oraz - bardziej ogólnie - funkcjonowania systemu sądowniczego.

Z analizy tego orzeczenia ETPC płynie wniosek, że znaczenie zakresu swobody wypowiedzi sędziów wykracza poza ścisłe pojęcie korzystania z wolności słowa i zyskuje rangę ustrojową w kontekście ochrony pozycji wymiaru sprawiedliwości.

RPO zwrócił się do Michał Lasoty, zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych o wskazanie, jakie przesłanki przemawiały za wszczęciem i prowadzeniem czynności wobec sędzi Doroty Zabłudowskiej.

VII.510.34.2019

Rzecznik dyscyplinarny Schab bada sprawę sędzi Czubieniak, by nie dopuścić do kwestionowania kompetencji nowych sędziów SN

Data: 2019-05-06
  • Sędzia Alina Czubieniak uchyliła areszt 19-latkowi z niepełnosprawnością intelektualną, bo nie miał obrońcy ani w prokuraturze, ani w sądzie I instancji.
  • Nowo powołana Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ukarała ją za to upomnieniem. Za skomentowanie tej decyzji sędzia Czubieniak ma zaś kolejne postępowanie sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego.
  • RPO ostrzegał, że takie działanie rzecznika dyscyplinarnego może prowadzić do nieuzasadnionego konstytucyjnie ograniczenia wolności słowa sędziów, ale Rzecznik Dyscyplinarny zapewnił go, że nie ma takiego zamiaru.

Sprawa 19-latka z niepełnosprawnością sięga 2016 roku. Wówczas sędzia Alina Czubieniak zdecydowała o uchyleniu mu aresztu. Wrocławski rzecznik dyscyplinarny nie widział podstaw do ukarania sędzi, ale innego zdania był Minister Sprawiedliwoścui i rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych Piotr Schab.  Odwołali się do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, a ta 22 marca 2019 r. upomniała sędzię. Po jej komentarzu w tej sprawie kolejne postępowanie wszczął zastępca rzecznika Schaba i wtedy na zagrożenia z tym związane dla niezawisłości sędziowskiej zwrócił uwagę RPO Adam Bodnar. Teraz dostał odpowiedź.

- Nie jest intencją Rzecznika Dyscyplinarnego ograniczanie konstytucyjnej wolności słowa sędziów, która jednakowoż nie może być utożsamiana z publicz­nym ubliżaniem sędziom i wyrażaniem nieprawdziwych i subiektywnych opinii – podkreśla rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab. Zauważa też, że „należy oczekiwać od sędziego powściągliwości, a przede wszystkim rzetelności przekazu w swobodnie wyrażonej opinii na temat toczącego się postępowania dyscyplinarnego”.

Dodaje, że „znieważające opinie i oceny, dotyczące członków składu orzekającego, wyrażane przez innego sędziego, mogą stanowić precedens, prowadzący do zagrożenia porządku publicznego oraz kwestionowania kompetencji legalnie wybranych sędziów Sądu Najwyższego, zaś jego skutkiem może być relatywizacja kompetencji składu sądu w zależności od postrzegania przez sędziego dotychczas wykonywanego zawodu sędziego SN, oraz dalej idąc kwestionowanie niezawisłości sędziego”.

- Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych jak i jego Zastępcy w żadnej mierze nie dążą do ograniczenia konstytucyjnej wolności słowa sędziów – zapewnia sędzia Schab. - Przedmiotem czynności jest wyłącznie wyrażony przez SSO Alinę Czubieniak otwarcie prezentowany, negatywny osąd, dotyczący członków składu orzekającego.

Jego zdaniem wbrew twierdzeniom Rzecznika wypowiedzi sędzi Czubieniak nie spełniają wymagań etycznych w zakresie treści i formy ekspresji, gdyż do takich nie należy wypowiedź oceniająca przebieg procesu, jako „tragifarsa”, „ rozmowa z głuchym o muzyce”, „rozmowa ze ślepym o kolorach”.

Rzecznik Schab informuje przy okazji, że nie dysponuje jeszcze wynikami czynności sprawdzających w sprawie sędzi Czubieniak, jakie podjął jego zastępca.

VII.564.26.2019

Sędziowie mogą wypowiadać się w sprawach ważnych dla sądownictwa. RPO o działaniach Piotra Schaba

Data: 2019-04-04
  • Sędzia Alina Czubieniak uchyliła areszt 19-latkowi z niepełnosprawnością intelektualną podejrzanemu o molestowanie, bo nie miał obrońcy ani w prokuraturze, ani w sądzie I instancji
  • Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ukarała ją za to upomnieniem. Za skomentowanie tej decyzji sędzia Czubieniak ma zaś kolejne postępowanie sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego
  • Może to prowadzić do nieuzasadnionego konstytucyjnie ograniczenia wolności słowa sędziów – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Tymczasem sędziom przysługuje szersza swoboda wypowiedzi w sprawach fundamentalnych dla niezależności sądów, niezawisłości sędziowskiej i ustroju sądownictwa

Adam Bodnar zwrócił się do rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Piotra Schaba o podanie, co przemawiało za podjęciem czynności wyjaśniających wobec sędzi Aliny Czubieniak. Sprawę tę RPO podjął  z własnej inicjatywy. - W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich opisane powyżej działania Pana Rzecznika mogą prowadzić do nieuzasadnionego konstytucyjnie ograniczenia wolności słowa sędziów – napisał do Piotra Schaba.

Sędzia upomniała sie o obrońcę dla 19-latka z niepełnosprawnością

22 marca 2019 r. sędzia z Sądu Okręgowego w Gorzowie Wlkp. została ukarana przez Izbę Dyscyplinarną SN. Powodem było, że w 2106 r. uchyliła areszt 19-latkowi z niepełnosprawnością intelektualną. Uznała, że osoba z niepełnosprawnością intelektualną powinna mieć obrońcę z urzędu już od samego początku postępowania (o prawo do obrońcy dla każdego już od chwili zatrzymania upomina się od dawna RPO). 

Mimo że 19-latek jest analfabetą, za wystarczające pouczenie o jego prawach prokuratura uznała wręczenie mu pliku dokumentów. Miał on zarzut „innej czynności seksualnej” z małoletnią. Ostatecznie jego sprawę umorzono z powodu niepoczytalności. Został skierowany na terapię seksuologiczno-psychiatryczną, dostał też nakaz noszenia "elektronicznej obrączki".

W wypowiedziach dla mediów sędzia Czubieniak nazwała wyrok Izby Dyscyplinarnej SN "ustawką", a samo posiedzenie - "tragifarsą". Sędziowski rzecznik dyscypliny Piotr Schab poinformował o wszczęciu wobec sędzi postępowania wyjaśniającego w związku z tymi wypowiedziami. Uznał, że "dokonała znieważających ocen składu orzekającego w Izbie Dyscyplinarnej SN", przez co mogła  uchybić godności zawodu sędziego.

Co mówi prawo

Swoboda wypowiedzi sędziego jest ograniczana z uwagi na jego obowiązki i status w polskim systemie prawnym. Jest on zobowiązany m.in. do zachowania bezstronności. Ma postępować zgodnie ze złożonym ślubowaniem, w służbie i poza nią strzec powagi stanowiska i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego i osłabiać zaufanie do jego bezstronności.

Sędzia odpowiada dyscyplinarnie za przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienia godności urzędu. Przewinieniem dyscyplinarnym są także publiczne wypowiedzi wykraczające poza granice wyznaczone przez Prawo o ustroju sądów powszechnych. Wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego zawsze  rzuca cień na osobę sędziego i jakość wykonywanej przez niego pracy, a tym samym może prowadzić do podważenia zaufania do niego w oczach obywateli.

Wymagania etyczne stawiane sędziom, także w zakresie treści, zakresu i formy ich ekspresji i wypowiedzi, są bardzo wysokie i wynikają  z wzorców, których podstawą są: godność urzędu sędziego, niezawisłość sędziego i niezależność sądownictwa, bezstronność w pełnieniu obowiązków oraz nieskazitelność charakteru.

Sędzia ma swobodę wypowiedzi w fundamentalnych kwestiach

W ocenie Rzecznika istnieje jednak kategoria publicznych wypowiedzi sędziów, które należy zakwalifikować i potraktować zdecydowanie w inny  sposób, przyznając sędziom znaczny margines swobody wypowiedzi, warunkowany potrzebą ochrony interesu publicznego i społecznego w zakresie ochrony niezależności  sądów i niezawisłości sędziów (art. 173 oraz art. 178 ust. 1 Konstytucji) oraz zasady  podziału władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji).

Standard prawny najlepiej oddaje wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 27 maja 2014 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Skarżący,  b. prezes Sądu Najwyższego, skrytykował publicznie rządowe reformy sądownictwa. W reakcji rząd skrócił mu kadencję prezesa SN. ETPC stwierdził, że naruszyło to art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Uznał, że była to swoista retorsja za publiczne wypowiedzi sędziego, mogąca wpływać mrożąco na debatę, a zwłaszcza na swobodę wypowiedzi środowiska sędziowskiego.

Z analizy tego orzeczenia ETPC płynie wniosek, że znaczenie zakresu swobody wypowiedzi sędziów wykracza poza ścisłe pojęcie korzystania z wolności słowa i zyskuje rangę ustrojową w kontekście ochrony pozycji wymiaru sprawiedliwości.

Z kolei w sprawie Kudeszkina przeciwko Rosji ETPC orzekł w 2009 r., że dyscyplinarne zwolnienie sędzi moskiewskiego sądu za publiczne wypowiedzi o  wywieraniu presji na sędziów przez polityków było naruszeniem art. 10 EKPC. ETPC wskazał, że wypowiedzi sędzi były elementem publicznej debaty i nawet mimo ich uproszczonego i przejaskrawionego brzmienia odgrywały istotną rolę dla interesu publicznego i jako takie podlegały ochronie.

- W kontekście orzecznictwa Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych oraz ETPC uznać należy, że sędziom przysługuje znacznie szersza swoboda wypowiedzi w sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ponieważ kwestie te dotyczą spraw zainteresowania publicznego, a debata na ich temat korzysta z ochrony przewidzianej w art. 10 EKPC - stwierdził Adam Bodnar

Również Komisja Wenecka zwróciła uwagę na niepożądany tzw. efekt mrożący, kiedy obawa przed sankcjami dyscyplinarnymi powstrzymuje sędziego od korzystania z prawa do swobody wypowiedzi. Sędzia musi ważyć swe ewentualne zaangażowanie publiczne i unikać wypowiedzi wiążących się ze sferą polityki. Za wyjątek Komisja uznała wypowiadanie się o sprawach, „które są politycznie kontrowersyjne”, a które bezpośrednio wpływają na działalność sądów, niezależność sądownictwa, administrację systemem sądownictwa lub integralność osobistą sędziego.

Rzecznik podkreśla, że wypowiedzi prasowych sędzi Aliny Czubieniak nie można sprowadzać do krótkich fragmentów, ale interpretować w kontekście doniosłości sprawy w jakiej rozstrzygała, dla praw osób z niepełnosprawnościami, nieprawidłowości w działaniach prokuratury oraz zarzutów dotyczących próby wywierania wpływu na sędziów przez polityków i kształtu postępowania dyscyplinarnego w SN.

Wolność ekspresji sędziego powinna być zatem postrzegana w taki sposób, aby zapewnić odpowiednią równowagę pomiędzy prawnymi obowiązkami i ograniczeniami sędziów, wynikającymi z Prawa o ustroju sądów powszechnych a potrzebą ich uczestnictwa w życiu publicznym i społecznym, zwłaszcza w odniesieniu do spraw mających fundamentalne znaczenie dla niezależności sądów, niezawisłości sędziów oraz ustroju sądownictwa.

Według komunikatu Piotra Schaba z 25 marca 2019 r. sędzia Alina Czubieniak naruszyła wynikający z § 13 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów zakaz publicznego wyrażania opinii na temat toczącego się lub mającego się toczyć postępowania. - Należy jednak zauważyć, że w chwili, kiedy ukazał się wywiad, postępowanie to zostało już zakończone – podkreślił Adam Bodnar.

VII.564.26.2019

 

Kwestionowanie działań dyscyplinarnych to wsparcie nagannych postaw sędzi. Sędzia Piotr Schab odpowiada RPO

Data: 2019-03-20
  • Sędziowski rzecznik dyscyplinarny zarzuca sędzi Monice Frąckowiak i sędzi Olimpii Barańskiej-Małuszek przekroczenie ustawowych terminów sporządzania uzasadnień orzeczeń
  • RPO wskazuje, że wcześniej wobec tych sędzi zbierano informacje „na zapas i na wszelki wypadek"
  • Przytacza opinię środowiska, że może to mieć "efekt mrożący" i odwodzić sędziów od obrony praworządności
  • Kwestionowanie działań dyscyplinarnych wobec tych sędzi oceniam jako wsparcie ich nagannych postaw – replikuje RPO sędziowski rzecznik dysycyplinarny Piotr Schab

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się 28 lutego 2019 r. do zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Przemysława Radzika w sprawie Moniki Frąckowiak, sędzi Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda oraz Olimpii Barańskiej-Małuszek, sędzi Sądu Rejonowego w Gorzowie Wlkp. Pierwszej postawiono 172 zarzuty dyscyplinarne związane z nieterminowym sporządzeniem uzasadnień orzeczeń i spowodowaniem nieważności postępowań, drugiej - 10 zarzutów przewinień związanych z przekroczeniem terminu sporządzenia uzasadnień.

Wcześniej wobec tych sędzi toczyły się postępowania wyjaśniające w związku z ich udziałem w festiwalu Pol`and`Rock w roli edukatorek prawnych. Wykorzystując to postępowanie, wystąpiono do prezesów sądów, w których pracują sędzie, o dane statystyczne dotyczące ich pracy. RPO ocenił, że wszczęcie postępowań wyjaśniających było zatem jedynie pretekstem do skierowania do prezesów sądów zapytań dotyczących ich pracy (stabilności orzecznictwa, kontrolki uzasadnień, przewlekłości postępowań).

W ocenie Rzecznika  informacje te wykraczały poza zakres postępowania wyjaśniającego i prowadziły do zbierania informacji „na zapas i na wszelki wypadek” - w celu znalezienia ewentualnego uchybienia w zachowaniu sędzi, które mogłoby stanowić podstawę do postawienia  jej zarzutu dyscyplinarnego. Takie zachowanie krytycznie oceniał Trybunał Konstytucyjny. RPO przypomniał też, że przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym delikcie dyscyplinarnym, służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych.

Rzecznik przywołał opinię prawną prof. dr hab. Katarzyny Dudki  z 6 grudnia 2018 r., że działanie rzecznika dyscyplinarnego prowadzącego przeciwko sędziemu postępowanie wyjaśniające lub dyscyplinarne o określony czyn, który żąda od innych podmiotów dotyczących sędziego danych niemających związku z przedmiotem prowadzonego postępowania dyscyplinarnego, lecz mogących stanowić choćby hipotetycznie podstawę do wszczęcia przeciwko temu sędziemu nowego postępowania dyscyplinarnego o inny delikt dyscyplinarny, co do którego brak jest w chwili podjęcia tych czynności uzasadnionego podejrzenia jego popełnienia, jest całkowicie bezprawne i wypełnia znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 Kodeksu Karnego. Według opinii rzecznik dyscyplinarny przekracza wtedy przysługujące mu uprawnienia, czym działa zarówno na szkodę interesu prywatnego sędziego, jak i na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w potrzebie ochrony dobra wymiaru sprawiedliwości.

RPO przytoczył uchwałę Zespołu Interwencyjnego Forum Współpracy Sędziów w sprawie postępowań dyscyplinarnych przeciw obu sędziom. Wskazano w niej, że „ogromny wzrost wpływu spraw do wydziałów cywilnych (w jakich pełnią służbę obwinione sędzie), przy jednoczesnym wieloletnim wstrzymywaniu przez Ministra Sprawiedliwości ogłaszania konkursów na wolne stanowiska sędziowskie, przełożył się na znane wszystkim sędziom zjawisko nadmiernego obciążenia referatów i bardzo często występujące problemy przewlekłości postępowań i nieterminowości uzasadnień”. - Dlatego nie budzi wątpliwości, że postawienie zarzutów sędziom Frąckowiak i Barańskiej-Małuszek ma charakter szykany i obliczone jest na osiągnięcie tzw. efektu mrożącego, mającego odwieść sędziów od aktywnej obrony praworządności i wartości konstytucyjnych – uznał Zespół.

Dlatego RPO poprosił rzecznika dyscyplinarnego  o podanie, czy i o jakich czynach, koniecznych dla stwierdzenia przewinienia dyscyplinarnego, miał wiedzę, gdy podjął czynności wyjaśniające w sprawie obu sędzi.

Odpowiedź sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego  

Podjęcie wstępnych czynności wyjaśniających wobec pani sędzi Moniki Frąckowiak oraz pani sędzi Olimpii Barańskiej-Małuszek, a następnie sformułowanie zarzutów przewinień dyscyplinarnych, polegających m. in. na zaniechaniu sporządzania uzasadnień orzeczeń w powierzonych im sprawach wynikło z rażącego naruszenia prawa uczestników postępowań do uzyskania rozstrzygnięcia ich spraw bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd – odpowiedział RPO Piotr Schab, rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych. - Zagadnienie to zostało niestety pominięte w wystąpieniu z 28 lutego - dodał.

Piotr Schab ocenia próbę zakwestionowania legalności oraz trafności merytorycznej działań Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych - ściśle związanych z jaskrawymi naruszeniami obowiązków służbowych przez sędzię Monikę Frąckowiak i sędzię Olimpię Barańską-Małuszek - jako wsparcie nagannych postaw, skutkujących sformułowaniem zarzutów dyscyplinarnych.

- Nie sposób ocenić inaczej argumentacji odwołującej się do opinii wydanej na zlecenie stowarzyszenia sędziowskiego, którego członkiniami pozostają osoby obwinione, wykorzystywanej publicznie do negacji czynności procesowych Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych – dodał Piotr Schab. W jego przekonaniu opinia ta jest głęboko sprzeczna z regulacjami ustawowymi.

- Najzupełniej chybiona jest supozycja, mogąca wynikać jedynie z założenia braku rzetelności Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, iż dane, gromadzone w toku wstępnych czynności wyjaśniających, służyć mają wyszukaniu ewentualnego uchybienia w zachowaniach sędziów i wykorzystaniu go do sformułowania zarzutu deliktu dyscyplinarnego – napisał Piotr Schab.

Według niego taka argumentacja musi zostać oceniona jako próba pozbawienia Rzecznika Dyscyplinarnego środków działania, także w wypadkach szczególnie rażącego naruszenia elementarnych wymogów pełnienia służby sędziowskiej. Dlatego za konieczne Piotr Schab uznał przypomnienie treści art. 114 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku - Prawo o ustroju sądów powszechnych, w myśl którego Rzecznik Dyscyplinarny ma tytuł do podjęcia czynności wyjaśniających z własnej inicjatywy.

W ocenie Piotra Schaba inicjatywa ta może polegać na gromadzeniu danych, służących badaniu informacji kierowanych do Rzecznika Dyscyplinarnego. Skargi i wnioski pochodzą m. in. od uczestników postępowań sądowych, kwestionujących czynności bądź zaniechania sędziów. Analogiczną drogą uzyskano sygnał o nieprawidłowościach, będących przedmiotem wystąpienia RPO z  28 lutego br. Zakres wstępnych czynności wyjaśniających odpowiadał zaś stanowisku Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, dotyczącemu sposobu weryfikacji czynności służbowych sędziów.

VII.510.8.2019

Przesłuchanie sędziego Włodzimierza Brazewicza. Interwencja RPO u rzecznika dyscyplinarnego

Data: 2019-01-17
  • Sędzia Włodzimierz Brazewicz został przesłuchany przez rzecznika dyscyplinarnego jako świadek w ramach czynności wyjaśniających zachowania innych sędziów
  • Miało to związek ze  spotkaniem sędziów „o charakterze politycznym”  we wrześniu 2018 r. w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku
  • Na udział w przesłuchaniu nie zezwolono pełnomocnikowi sędziego, bo jak go zapewniano, nie będzie w tej sprawie miał zarzutów
  • Tydzień potem rzecznik dyscyplinarny zobowiązał sędziego Brazewicza by złożył oświadczenie co do nieterminowego sporządzania uzasadnień oraz upublicznienia informacji o wezwaniu go na świadka

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Michała Lasotę o wyjaśnienia w tej sprawie.

Sprawa sędziego Michała Lasoty

Do RPO wpłynęło pismo dotyczące wezwania przez Michała Lasotę sędziego Włodzimierza Brazewicza w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających „w związku z pochodzącą z mediów informacją dotycząca udziału 28 września 2018 roku w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, sędziów w spotkaniu o charakterze politycznym z udziałem polityków, w tym polityków biorących udział w wyborach samorządowych”.

Sędziego przesłuchano w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających dotyczących zachowań innych sędziów. Na udział w przesłuchaniu nie zezwolono pełnomocnikowi sędziego, adwokatowi Radosławowie Skibie. Zapewniano, że udział adwokata nie jest potrzebny, ponieważ postępowanie nie toczy się przeciw sędziemu i nie będzie on w tej sprawie miał przedstawianych zarzutów.

Po tygodniu od tego przesłuchania sędzia Brazewicz otrzymał od Michała Lasoty pismo zobowiązujące go do złożenia oświadczenia dotyczącego nieterminowego sporządzania uzasadnień oraz „niezachowania drogi służbowej poprzez zwrócenie się w sprawie związanej z pełnionym urzędem, to jest z wezwaniem w charakterze świadka (...) do osób postronnych i podanie tej informacji do publicznej wiadomości.”

Jednocześnie zwrócono się do kierownictwa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku o sporządzenie opinii o pracy sędziego, o wynikach statystycznych jego pracy, a także o informację, czy w latach 2002-2007 nie toczyły się przeciwko niemu czynności dyscyplinarne.

- Wskazana praktyka rodzi poważne wątpliwości co do prawidłowości prowadzonego w tym zakresie postępowania – napisał do Michała Lasoty zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Wskazał, że z aktualnego brzmienia przepisów nie wynika kompetencja rzecznika dyscyplinarnego do przesłuchiwania w charakterze świadka sędziów w ramach czynności wyjaśniających. Jako świadka można przesłuchać wyłącznie osobę zgłaszająca delikt dyscyplinarny. Tym samym przesłuchania świadków w ramach czynności wyjaśniających są podejmowane poza granicami obowiązującego prawa.

Rzecznik zwrócił się do Michała Lasoty o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających w sprawach dyscyplinarnych do obowiązujących od dnia 3 kwietnia 2018 r. przepisów prawa.

Ponadto w ocenie RPO takie działania rzeczników dyscyplinarnych mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu ich do udziału w debacie publicznej na temat reform dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.

Rzecznik zwrócił się do Michała Lasoty  o podanie, jakie przesłanki przemawiały za wezwaniem sędziego Brazewicza do złożenia wyjaśnień co do jego rzekomego udział we wrześniu 2018 r. w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku w spotkaniu o charakterze politycznym. Ponadto poprosił o wyjaśnienie motywów odmowy dopuszczenia pełnomocnika sędziego do udziału w przesłuchaniu tego sędziego jako świadka.

Sprawa sędziego Przemysława Radzika

W oddzielnym piśmie Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda Wojciecha Wieczorkowskiego. Chodzi o skierowany do niego w październiku 2018 r wniosek Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysława Radzika o opinię służbową wobec sędzi Moniki Frąckowiak, informacji na temat stabilności jej orzecznictwa tej, nadesłanie kontrolki jej uzasadnień oraz zapytań związanych z ewentualnym stwierdzeniem przewlekłości prowadzonych przez nią postępowań.

Rzecznik ma wątpliwości wobec żądanego przez rzecznika dyscyplinarnego zakresu informacji w  ramach postępowania wyjaśniającego prowadzonego wobec sędzi Moniki Frąckowiak. Wykraczają one bowiem w  oczywisty sposób poza zakres przedmiotowy prowadzonego postępowania wyjaśniającego. Prowadzą niejako do zbierania informacji „na zapas i na wszelki wypadek” w celu znalezienie ewentualnego uchybienia w zachowaniu sędzi, które mogłoby stanowić podstawę do postawienia jej zarzutu dyscyplinarnego.

Takie zachowanie jest krytycznie oceniane m.in. w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdza, że „naruszenie autonomii informacyjnej poprzez żądanie niekoniecznych, lecz wygodnych dla władzy publicznej informacji jest typowym dla czasów współczesnych instrumentem, po który władza publiczna chętnie sięga i dzięki któremu uzyskuje potwierdzenie swej pozycji wobec jednostki”.

Przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego. Służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych – podkreśla Rzecznik.

Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa poznańskiego sądu o podanie, czy przekazał rzecznikowi dyscyplinarnemu informacje dotyczące sędzi Frąckowiak.

Spytał też, czy zamierza on podjąć przewidziane w art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego kroki prawne wobec rzecznika dyscyplinarnego. Zgodnie bowiem z opinią prof.  dr hab. Katarzyny Dudki, takie działania rzecznika dyscyplinarnego mogą wypełniać znamiona art. 231 § 1 Kodeksu karnego. Mówi on o przekroczeniu uprawnień funkcjonariusza publicznego zarówno na szkodę interesu prywatnego sędziego, przeciwko któremu dokonuje czynności, jak i na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w potrzebie ochrony dobra wymiaru sprawiedliwości.

Sędziowie Frąckowiak i Krupa - bez "dyscyplinarek" za symulację rozprawy 

11 stycznia 2019 r. zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędzia Przemysław Radzik poinformował o  zakończeniu czynności wyjaśniających ws. podejrzenia popełnienia przez sędziów Monikę Frąckowiak i Arkadiusza Krupę przewinień dyscyplinarnych, polegających na uchybieniu godności sprawowanego urzędu podczas publicznego udziału w symulacji rozprawy sądowej na festiwalu Pol`and`Rock w sierpniu 2018 r.

Zdaniem Przemysława Radzika sędziowie wyczerpali znamiona deliktów dyscyplinarnych.  Zdecydował jednak nie wszczynać postępowań dyscyplinarnych wobec nich. Powołał się na ich przekonanie, że ich działania zmierzały do osiągnięcia skutków pożądanych społecznie, na podstawie scenariuszy przygotowanych przez jedną z organizacji pozarządowych.  Według rzecznika, będąc przekonanymi o doniosłym znaczeniu swojej aktywności na festiwalu, sędziowie ci nie uświadamiali sobie, że naruszyli przepisy prawa oraz reguły etyki zawodowej. 

VII.510.1.2019, VII.510.64.2018

Sędzia startujący na prezydenta miasta powinien zrzec się urzędu. Odpowiedź dla RPO

Data: 2018-12-20
  • Sędzia kandydujący w wyborach na prezydenta miasta powinien rozważyć zrzeczenie się urzędu przed kampanią wyborczą - uznała Krajowa Rada Sądownictwa
  • Jej zdaniem sędzia pozostający w służbie czynnej nie może prowadzić kampanii wyborczej i sprawować wymiaru sprawiedliwości
  • Tym sędziowski rzecznik dyscyplinarny uzasadnia wszczęcie postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka, który startował w wyborach samorządowych i na prezydenta, i na radnego Katowic
  • Przepisy mówią, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop - sędzia wziął taki urlop

Biorąc pod uwagę argumenty Krajowej Rady Sądownictwa, Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych uznał za konieczne ustalenie, czy działania sędziego Jarosława Gwizdaka w związku z kandydowaniem na urząd prezydenta Katowic były zgodne z Prawem o ustroju sądów powszechnych i Zbiorem Zasad Etyki Zawodowej Sędziów. Tak rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych Piotr Schab odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich na pytanie, co przemawiało za wszczęciem postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka.

Sędzia ubiegał się o wybór na prezydenta miasta

W czerwcu 2018 r. sędzia ten powiadomił Prezesa Sądu Rejonowego Katowice-Zachód o zamiarze startu w wyborach na stanowisko radnego i jednocześnie na prezydenta Katowic.

Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, sędziemu ubiegającemu się o mandat posła albo senatora, albo radnego udziela się urlopu bezpłatnego na czas kampanii wyborczej. W związku z tym Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód zwróciła się o  wykładnię prawną do Krajowej Rady Sądownictwa.

Przepisy milczą o starcie sędziego na prezydenta miasta 

27 lipca Rada stwierdziła, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop. KRS zauważyła jednak, że w przepisach nie ma mowy o tym, że sędziemu przysługuje urlop na czas kampanii na stanowisko prezydenta miasta. Ustawodawca nie przewidział bowiem, że może on kandydować zarówno na radnego, jak i na prezydenta. KRS przyznała, że trudno będzie ustalić, jakie czynności sędzia będzie podejmował jako kandydat na radnego, a jakie jako kandydat na prezydenta, bo czas i zakres przedmiotowy obu kampanii jest zbliżony, a  sędziemu udziela się urlopu „na czas kampanii, a nie w celu prowadzenia kampanii”.

KRS podsumowała, że nie ma uprawnień do rozstrzygania, czy sędziemu przysługuje bierne prawo wyborcze w wyborach na urząd prezydenta miasta, ponieważ to gminna komisja wyborcza przyjmuje zgłoszenia i bada, czy są one zgodne z przepisami.

W efekcie sędzia Jarosław Gwizdak zgłosił swoją kandydaturę komisarzowi wyborczemu, a prezes sądu udzieliła mu bezpłatnego urlopu. Sędzia nie zdobył ani mandatu radnego, nie został też wybrany na stanowisko prezydenta. Powrócił na zajmowane uprzednio stanowisko sędziego. Obecnie jest prowadzone wobec niego postępowanie wyjaśniające.

Odpowiadając na wystąpienie RPO z 29 listopada 2018 r., sędzia Piotr Schab poinformował, że wstępne czynności wyjaśniające wynikły z potrzeby rozstrzygnięcia wątpliwości, podzielonych przez Krajową Radę Sądownictwa w stanowisku z 27 lipca 2018 r., dotyczącym wykładni przepisu art. 98 § 1 ustawy z 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych, na wniosek Prezesa Sądu Rejonowego Katowice-Zachód.

KRS: taki sędzia powinien rozważyć zrzeczenie się urzędu 

Konkluzja stanowiska KRS głosiła: „Nie jest wykluczone, że prowadzenie przez sędziego aktywności publicznej w tym zakresie, może narażać go na odpowiedzialność dyscyplinarną w związku z art. 82 p.u.s.p. Zgodnie z § 1 tego przepisu „sędzia jest obowiązany postępować zgodnie ze ślubowaniem sędziowskim. Z § 2 wynika natomiast, że sędzia powinien w służbie i poza służbą strzec powagi stanowiska sędziego i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego lub osłabiać zaufanie do jego bezstronności”. Wydaje się również oczywiste, że sędzia pozostający w służbie czynnej nie może prowadzić kampanii wyborczej i sprawować wymiaru sprawiedliwości. W związku z tym, w wypadku kandydowania na stanowiska niewymienione w art. 98 § 1 p.u.s.p., mając na uwadze art. 178 ust. 3 Konstytucji RP, mimo braku ustawowego obowiązku, zasadnym byłoby rozważenie możliwości zrzeczenia się przez sędziego urzędu przed rozpoczęciem kampanii wyborczej.”.

Dostrzegając wagę argumentów przedstawionych przez Krajową Radę Sądownictwa w analizowanym stanowisku, Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych powziął przekonanie, że zachodzi konieczność ustalenia, czy działania sędziego Jarosława Gwizdaka, podejmowane w związku z kandydowaniem na urząd Prezydenta Katowic, pozostawały w zgodzie z powołanymi wyżej przepisami ustawy - Prawo o ustroju sądów  powszechnych oraz wymogami wynikającymi z § 5, 10 i 16 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów - napisał sędzia Piotr Schab.

VII.510.71.2018

Sesja 6. Wybór sędziów i jego wpływ na niezależność sądów (BLOK D)

Data: 2018-12-14

Od wielu lat w Polsce toczy się dyskusja na temat mechanizmu wyboru sędziów – czy powinien w Polsce dominować model zawodowej kariery sędziego (jak jest obecnie) czy też powinniśmy dążyć do tego, aby sędzia stał się „koroną zawodów prawniczych”.

W ostatnich dwóch latach dyskusja jednak dotyczy przede wszystkim roli Krajowej Rady Sądownictwa oraz Prezydenta RP w procesie nominacji sędziowskiej. Zmiana ustawy o KRS oraz metody powoływania „sędziowskich” członków KRS zmusza do refleksji nad upolitycznieniem procesu nominacji sędziowskich.

Paneliści i panelistki zastanowią się nad aktualnymi wyzwaniami, ale także nad docelowym modelem nominacji sędziowskich w Polsce.

 Paneliści: 

  • Łukasz Bojarski, prezes zarządu i współzałożyciel INPRIS (Instytutu Prawa i Społeczeństwa), prawnik. Ekspert instytucji międzynarodowych i krajowych. Jeden z fundatorów i Przewodniczący Rady Fundacji Uniwersyteckich Poradni Prawnych (FUPP).
  • Emilia Barabasz, adwokatka, sekretarz Sekcji Praw Człowieka przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie, członkini Zespołu ds. Kobiet przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Współpracuje pro bono z Polskim Towarzystwem Prawa Antydyskryminacyjnego w Warszawie.
  • Monika Frąckowiak, od 2007 r. sędzia w Sądzie Rejonowym Poznań Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, orzeka w sprawach cywilnych. Członkini  zarządu wielkopolskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, od 2017 r. członkini zarządu Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów i Prokuratorów dla Demokracji i Wolności MEDEL.
  • dr Joanna Guttzeit, sędzia w sądzie rodzinnym Pankow / Weißensee w Berlinie, gdzie jest odpowiedzialna za postępowanie w sprawach międzynarodowych (uprowadzenie dzieci, zatrzymanie ich itp.). Jest także członkiem Stowarzyszenia Sędziów Konwentu Haskiego.

Moderator: 

Maria Ejchart-Dubois, prawniczka, ekspert z zakresu praw człowieka, związana z Helsińską Fundacją Praw Człowieka.

Relacja z panelu

Kto ma wybierać sędziów, czy politycy mają mieć wpływ na to, jaka ma być droga dochodzenia do zawodu. Zgadzamy się co do jednego – że sądy mają być niezależne, a sędziowie niezawiśli.

Łukasz Bojarski podkreślił, że losowy przydział spraw to dobry trop, jedna z gwarancji niezależności, ale nie znamy algorytmu, sędziowie narzekają.

Ustrój RP opiera się na podziale i równowadze władz. „Ostatnio myślę o Konstytucji sprzed 21 lat, kiedy obserwuję zachowania sędziów, 30-latków, dla nich ten podział władz jest jak powietrze, stąd ich walka w obronie niezależności. Zarzuca się im że są spadkobiercami sądów z lat 50-tych, a to młodzi sędziowie”.

Sprawny, dobry sąd jest niezależny, kompetentny, rozliczalny, efektywny. Te elementy się uzupełniają. To daje szansę na sprawiedliwy wyrok.

Modele wyboru sędziego są na świecie dwa:

  1. kontynentalny – sędzia urzędnik, jako zawód,
  2. drugi model – sędzia jako ukoronowanie kariery prawniczej – model anglosaski.

W czasie dyskusji wyjaśniono, co oznaczają pojęcia:

  • niezależność jest instytucjonalna, ustrojowa, niezbędna aby wydawać sprawiedliwe wyroki,
  • bezstronność dotyczy sędziego w konkretnej sprawie,
  • niezawisłość – to inaczej wewnętrzna niezależność sędziów.

Najważniejsze elementy, jakie powinny zostać poddane dyskusji w kontekście sposobu wyboru sędziów:

  1. Nikt nie badał naukowo, jak sprawdzają się sędziowie, wybrani w taki czy inny sposób.
  2. Profil kompetencyjny sędziego – jakie cechy powinien mieć kandydat na sędziego, kryteria powinny być z góry ustalone.
  3. Weryfikacja w oparciu o doświadczenie zawodowe czy poprzez konkurs.
  4. Rozliczalność – sędziowie powinni rozliczać się przed społeczeństwem z tego co robią, to powinno być transparentne, powinni nam mówić, jak tego dokonują.
  5. Kwestia komunikacji społecznej – trzeba rozmawiać ze społeczeństwem, tłumaczyć, na czym polega praca sędziego.
  6. Efektywność – czyli brak przewlekłości, jakie są umiejętności, warsztat sędziego.

Jedyny pozytywny efekt obecnej sytuacji to większa otwartość sędziów na społeczeństwo. Od 1989 r. nie prowadzono rozmów, jak powinno wyglądać sądownictwo polskie, mimo że system nie był doskonały. Nie dopracowaliśmy się przedyskutowanego modelu wyboru sędziów. Mecenas Emilia Barabasz podkreśliła „Straciliśmy czas. Szkoda, że takiej debaty, jak powinno wyglądać sądownictwo, nie było przez 20 lat”.

Sędzia dr Joanna Guttzeit przedstawiła model funkcjonowania zawodu sędziowskiego w Niemczech, podkreślając, że to kultura prawna decyduje o niezależności sędziego.

Sędzia Monika Frąckowiak podkreśliła, że  muszą być zewnętrzne mechanizmy zabezpieczające niezależność, wewnętrzna niezależność sędziów nie wystarczy. Dużo zaniedbaliśmy w przeszłości, system nie był perfekcyjny, na wielu etapach nie było możliwości wyłowienia tych osób, które nie powinny być sędziami.

Mecenas Emilia Barabasz zauważyła, iż nie zabieraliśmy głosu przy kolejnych reformach. Dopiero teraz sędziowie, którzy odważyli się mówić, mają wsparcie innych zawodów prawniczych i zainteresowanie dziennikarzy.

NAJWAŻNIEJSZA REKOMENDACJA, jaka wybrzmiała na panelu, to: rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów w Polsce.

Sędzia, który startował na radnego i prezydenta miasta, ma postępowanie wyjaśniające. RPO pyta o powody

Data: 2018-12-04
  • Wszczęto postępowanie wyjaśniające wobec sędziego Jarosława Gwizdaka, który startował w wyborach samorządowych na stanowisko radnego oraz prezydenta Katowic; wziął w tym celu bezpłatny urlop
  • Zgodnie z przepisami, sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop
  • Według Krajowej Rady Sądownictwa w przepisach nie ma mowy, aby sędziemu przysługiwał urlop na czas kampanii na prezydenta miasta, bo ustawodawca nie przewidział, że może on kandydować i na radnego, i na prezydenta

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędziego Przemysława Radzika o wyjaśnienie, co przemawiało za wszczęciem postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka.

W czerwcu 2018 r. sędzia powiadomił Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód, że zamierza wystartować w wyborach samorządowych na stanowisko radnego i jednocześnie na prezydenta Katowic.

Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, sędziemu ubiegającemu się o mandat posła albo senatora, albo radnego udziela się urlopu bezpłatnego na czas kampanii wyborczej.  W związku z tym Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód zwróciła się o  wykładnię prawną do Krajowej Rady Sądownictwa.

Rada stwierdziła, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop. KRS zauważyła jednak, że w  przepisach nie ma mowy o tym, że sędziemu przysługuje urlop na czas kampanii na stanowisko prezydenta miasta, ponieważ ustawodawca nie przewidział, że może on kandydować zarówno na radnego, jak i na prezydenta. KRS przyznała, że trudno będzie ustalić, jakie czynności sędzia będzie podejmował jako kandydat na radnego, a jakie jako kandydat na prezydenta, bo czas i zakres przedmiotowy obu kampanii jest zbliżony, a  sędziemu udziela się urlopu „na czas kampanii, a nie w celu prowadzenia kampanii”.

KRS podsumowała, że nie ma uprawnień do rozstrzygania, czy sędziemu przysługuje bierne prawo wyborcze w wyborach na urząd prezydenta miasta, ponieważ to gminna komisja wyborcza przyjmuje zgłoszenia i bada, czy są one zgodne z przepisami.

W efekcie sędzia Jarosław Gwizdak zgłosił swoją kandydaturę komisarzowi wyborczemu, a prezes sądu udzieliła mu bezpłatnego urlopu.

Sędzia nie zdobył w wyborach samorządowych mandatu radnego, nie został też wybrany na stanowisko prezydenta miasta. Powrócił na zajmowane uprzednio stanowisko sędziego. Obecnie jest prowadzone wobec niego postępowanie wyjaśniające.

VII.510.71.2018

Sędziowski rzecznik dyscyplinarny: nie chodzi o wywołanie u sędziów „efektu mrożącego”

Data: 2018-11-30
  • Sędziowie Monika Frąckowiak i Arkadiusz Krupa mają postępowania nie z powodu symulacji rozpraw sądowych na festiwalu Pol'and'Rock, ale „osobliwego sposobu posłużenia się elementami sędziowskiego stroju służbowego, który uznać należy za dalece niewłaściwy”
  • Dlatego Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych Piotr Schab uważa, że podjęte czynności nie wywołają „efektu mrożącego” u sędziów rozważających uczestnictwo w takich symulacjach
  • Rzecznik Dyscyplinarny nie ma  intencji, aby wyroki sądowe poddawać weryfikacji z punktu widzenia ich zgodności z oczekiwaniami władzy
  • Czynności wobec sędziego Sławomira Jęksy nie wynikają zaś z treści jego wyroku uniewinniającego Joannę Jaśkowiak, lecz ustnego uzasadnienia

Piotr Schab odpowiedział na wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie prowadzenia czynności wyjaśniających wobec sędziów. Chodziło o czynności wobec sędziów:

  • Moniki Frąckowiak i Arkadiusza Krupy podjętych przez zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Przemysława Radzika. Zakwestionował on publiczne wystąpienie obojga sędziów w todze sędziowskiej i z łańcuchem z orłem, podczas symulacji rozprawy sądowej na festiwalu Pol'and'Rock,
  • Sławomira Jęksy, który  uniewinnił Joannę Jaśkowiak, żonę prezydenta Poznania, sądzoną za użycie w miejscu publicznym słów nieprzyzwoitych podczas demonstracji w Poznaniu. W uzasadnieniu wyroku sędzia Jęksa odniósł się do aktualnej sytuacji dotyczącej sądownictwa. Czynności podjęto na wniosek Przemysława Radzika,
  • Ewy Maciejewskiej, Krystiana Markiewicza i Igora Tuleyi, za ich wypowiedzi na temat aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości. Czynności podjął Michał Lasota, zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego.

Sprawa symulacji rozpraw

RPO podkreślał, że udział w symulacji rozpraw pomaga obywatelom zrozumieć rolę sądu w demokratycznym państwie prawa. Uczestnicząc w symulacji rozprawy sądowej,  sędziowie działali w celu edukacyjnym. Wzywanie ich do złożenia wyjaśnień może zniechęcać do akcji edukacyjnych.

Zdaniem  RPO, Rzecznik Dyscyplinarny zbiera materiały „na zapas i na wszelki wypadek”, poszukując jakichkolwiek uchybień w pracy sędziów. - Pragnę przypomnieć uprzejmie, iż przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego; służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych – pisał RPO.

Odpowiadając na to wystąpienie, sędzia Piotr Schab zgodził się, że symulacje rozpraw co do zasady pełnią chwalebną funkcję edukacyjną, przyczyniając się do podnoszenia świadomości prawnej społeczeństwa.  Rzecznik Dyscyplinarny i jego zastępcy najdalsi są od kwestionowania zamysłu wzbogacania wiedzy społeczeństwa o pracy organów wymiaru sprawiedliwości przez inscenizację procesu sądowego.

Przedmiot podjętych czynności  jest natomiast inny: chodzi wyłącznie o sposób zachowania sędziego, odbiegający od jej celu, jako dalece niewłaściwy. - Przesłanką działania Zastępcy Rzecznika było natomiast zachowanie sędziego, uczestniczącego w symulacji procesu, w szczególności zaś - osobliwy sposób posłużenia się przez niego elementami sędziowskiego stroju służbowego, który uznać należy za dalece niewłaściwy i jaskrawo sprzeczny z akcentowaną przez Pana Rzecznika edukacyjną rolą powyższego przedsięwzięcia – napisał Piotr Schab.

Zapewnił, że czynności wobec sędziów nie zmierzają zatem żadną miarą do wywołania u sędziów, gotowych uczestniczyć w akcjach tego rodzaju, skutku określonego przez Rzecznika jako „efekt mrożący”.

Piotr Schab nie zgodził się ze stwierdzeniem RPO, że Rzecznik Dyscyplinarny może być limitowany w gromadzeniu materiału dowodowego, także na etapie czynności wstępnych. - Potrzeba uzyskania dokumentacji dotyczącej przebiegu służby sędziego wynikać musi z oceny organu prowadzącego postępowanie, zaś niczym nie poparta sugestia, że dyspozycje tego organu w zakresie postępowania dowodowego powodowane być mogą względami pozaprawnymi, jest całkowicie bezpodstawna - oświadczył.

Czynności wobec sędziego Sławomira Jęksy

W piśmie do sędziego Przemysława Radzika Rzecznik pisał, że wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, których wyroki nie podobają się rządzącym, prowadzi do tzw. „efektu mrożącego”, czyli obawy przed wydawaniem wyroków nie po myśli władzy.

Państwa, w którym wszczyna się takie postępowania, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych. Ze standardów polskich i europejskich wynika, że sędziom przysługuje szersza swoboda wypowiedzi w  sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości  - wskazywał Rzecznik.

W odpowiedzi sędzia Piotr Schab poinformował, że stanowi faktycznemu nie odpowiada teza pisma RPO, iż wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego  Sławomira Jęksy w związku z uniewinnieniem  Joanny Jaśkowiak. Na wniosek Zastępcy Rzecznika wstępne czynności wyjaśniające podjął bowiem rzecznik dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu. Chodzi o ustalenie, czy publiczne wypowiedzi sędziego, stanowiące ustne uzasadnienie jego wyroku, mogły uchybiać  godności urzędu  oraz naruszać zasady etyki zawodowej.

- Pochylając się z uwagą nad obszernymi rozważaniami Szanownego Pana Rzecznika dotyczącymi zjawiska, określonego jako „efekt mrożący”, który polegać miałby na „obawie wydawania wyroków będących nie po myśli przedstawicielom władzy wykonawczej”,  pozwalam sobie zaakcentować, że wstępne czynności wyjaśniające w powyższej sprawie nie dotyczą żadną miarą treści orzeczenia sądu - głosi odpowiedź Piotra Schaba. - Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych nie ma intencji ani też instrumentów by jakiekolwiek wyroki sądowe poddawać weryfikacji z punktu widzenia ich zgodności z oczekiwaniami organów władzy; supozycja tej treści jawi się więc jako jaskrawe nadużycie - dodał.

Wyjaśnił, że to nie fakt uniewinnienia obwinionej skłonił Zastępcę Rzecznika  do zainicjowania wstępnych czynności wyjaśniających. Przesłanką były wypowiedzi publiczne sędziego Sławomira Jęksy, iż jego subiektywna ocena zjawisk w życiu publicznym skutkuje bezkarnością osoby, która swym niebudzącym wątpliwości zachowaniem wyczerpała znamiona czynu zabronionego.

- Precedens, polegający na wprowadzeniu takiego mechanizmu działania organów ochrony prawnej zawiera w sobie istotne zagrożenie dla porządku publicznego. Jego skutkiem może być wszak relatywizacja udzielania tej ochrony w zależności od postrzegania przez sędziów i innych funkcjonariuszy publicznych uwarunkowań o charakterze pozaustawowym, pozostawionych bez reszty  przekonaniom osób odpowiedzialnych za ład prawny – napisał sędzia.

Według niego chodzi zatem o zagwarantowanie, aby - jak pisze Rzecznik - „obywatele mieli pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych w czynności orzecznicze sędziego”.  Nie sposób więc doszukiwać się uzasadnienia dla postawy sędziego Sławomira Jęksy w gwarancjach wolności wypowiedzi, potwierdzanych w niekwestionowanym orzecznictwie Sądu Najwyższego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Wedle istotnego prawdopodobieństwa zachowanie to jest bowiem wyrazem zakwestionowania przez sędziego zasadniczych wymogów jego służby; stanowisko w tej mierze wymaga zbadania okoliczności sprawy, czemu służą podjęte czynności.                 

Piotr Schab wyraził pełne przekonanie o zgodności z prawem i słuszności działań swego zastępcy.

Czynności wobec Ewy Maciejewskiej, Krystiana Markiewicza i Igora Tuleyi

Rzecznik pytał o powody przesłuchań tych sędziów - którzy zabierają głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości lub zadali pytania Trybunałowi Sprawiedliwości UE.  W ocenie RPO działania te mogą prowadzić do wywołania tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa.

Rzecznik wskazywał, że sędzia nie może być przesłuchiwany jako  świadek w ramach czynności wyjaśniających sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego. Dlatego wystąpił do sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających do obowiązującego prawa

Odpowiadając, sędzia Piotr Schab podkreślił, że przesłuchanie przez jego zastępców sędziów Maciejewskiej, Markiewicza i Tulei jako świadków w ramach czynności wyjaśniających odpowiadało prawu. Wcześniej Michał Lasota wyjaśniał, że sędziowie Maciejwska i Tuleya zeznawali jako świadkowie w ramach czynności wyjaśniających dotyczących "możliwych zachowań innych sędziów".

Rzecznik Dyscyplinarny powołał się na stała linię orzeczniczą Sądu Najwyższego jako Sądu Dyscyplinarnego odnoszącą się do charakteru czynności wstępnych. Według SN ich treścią jest postępowanie dowodowe, regulowane przepisami Kodeksu postępowania karnego,
a zatem przesłuchanie świadków, opinie biegłych, konfrontacje czy oględziny. SN podkreślał też, że zakres czynności wyjaśniających ”nie został sprecyzowany przez prawodawcę, niemniej konieczne jest sięganie w tym wypadku do przepisów Kodeksu postępowania karnego, albowiem chodzi tu o działania z zakresu postępowania dowodowego".
 
- Przytoczone argumenty przekreślają słuszność konkluzji Szanownego Pana Rzecznika, iż postępowanie wyjaśniające, przewidziane w art. 114 § 1 u.s.p. „nie może przerodzić się w czynności procesowe takie, jak na przykład przesłuchanie świadków" - stwierdził Piotr Schab.

Uzasadniając odmowę dopuszczenia pełnomocnika świadka Igora Tulei do udziału w przesłuchaniu 10 października, Piotr Schab poinformował, że jego zastępca podjął tę decyzję zgodnie z art. 87 § 3 Kpk w związku z art. 128 u.s.p. Zgodnie z  nimi sąd, a w postępowaniu przygotowawczym prokurator, może odmówić dopuszczenia do udziału w postępowaniu pełnomocnika jeżeli uzna, że nie wymaga tego obrona interesów osoby nie będącej stroną.

 
VII.564.56.2018, VII.510.64.2018, VII.510.61.2018

 

WSA: dane sędziów popierających wybór nowych członków KRS powinny być jawne

Data: 2018-11-23
  • Kancelaria Sejmu RP ma udostępnić jako informację publiczną nazwiska sędziów, którzy popierali kandydatów na nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
  • Sąd uwzględnił skargę obywatela, do której przyłączył się RPO
  • W ocenie Rzecznika odmowa udostępnienia informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy spełniono kryteria wyboru członków KRS  
  • RPO wskazywał na konieczność przejrzystości procedury wyboru członków Rady, której konstytucyjnym zadaniem jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów

W grudniu 2017 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, co było inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy po zawetowaniu ustaw o KRS i SN w lipcu 2017 r. Nowela wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Protestowało przeciw temu wiele środowisk; konstytucyność noweli kwestionował także RPO. Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Dokonany w marcu 2018 r. wybór nowych członków Rady przerwał kadencje dotychczasowych.  

Nazwiska popierających nie były znane

Wcześniej do Sejmu wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości wobec standardów jawności procedury wyboru części składu KRS.

W lutym 2018 r. szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia informacji publicznej dotyczącej załączników.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Według Kancelarii art. 11c ustawy o KRS wyłącza więc możliwość udostępniania załączników. 

W marcu 2018 r. skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt: II SA/Wa 488/18). Wskazał, że art. 11c ustawy o KRS nie może być  podstawą odmowy dostępu do wnioskowanych informacji. Dowodził, że wyjątki od zasady jawności należy interpretować ściśle, a wątpliwości rozstrzygać na korzyść wnioskującego.

Argumenty RPO

Do skargi obywatela do WSA przyłączył się  Rzecznik Praw Obywatelskich. Zgodził się z jego argumentacją, że błędna interpretacja art. 11c ustawy o KRS przyjęta przez Kancelarię Sejmu RP, prowadzi do ograniczenia prawa do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej. Ograniczenie to nie znajduje jednak uzasadnienia w świetle przesłanek, o których mowa w art. 61 ust. 3 oraz 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności procedury wyboru członków KRS, której konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W ocenie Rzecznika odmowa informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które poparły kandydatów do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków Rady zostały spełnione.

Żądane informacje dotyczą informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne i mających związek z ich pełnieniem. Żaden przepis ustawy o KRS nie wyłącza zaś tych informacji spośród informacji publicznych - argumentuje Adam Bodnar. Skoro żądana informacja jest informacją publiczną, a jej udostępnienie nie podlega ograniczeniom prywatności wynikającym z ustawy, to powinna zostać udostępniona.

Rzecznik stoi na stanowisku, że art. 11c ustawy o KRS określa jedynie formę w której następuje udostępnienie informacji o kandydatach. Marszałek Sejmu podaje do publicznej wiadomości zgłoszenia kandydatów. W tej formie nie udostępnia zaś załączników co do zasady, gdyż zawierają one np. adresy zamieszkania i numery  PESEL. Zdaniem Rzecznika, te informacje podlegają ochronie wynikającej z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Nie oznacza to jednak, że pozostała część informacji nie stanowi informacji publicznej. Z całą pewnością należą do niej imiona i nazwiska oraz miejsca służbowe sędziów. Informacja ta powinna zostać udostępniona w innej formie niż podanie do publicznej wiadomości, tj. na wniosek. Art. 11c  nie oznacza możliwości odmowy udostępnienia informacji publicznej, gdy obywatel złożył taki wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Takie stanowisko Rzecznik wyraził też w piśmie do Marszałka Sejmu RP z 23 lutego 2018 r., w którym wskazywał na swe wątpliwości co do procedury oraz transparentności wyboru kandydatów na członków KRS.

Powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, RPO podkreśla, że wniosek rodzi po stronie dysponenta informacji obowiązek jej udostępnienia, gdy informacja nie została wcześniej udostępniona i nie funkcjonuje w obiegu publicznym. Rzecznik przypomniał, że w uchwale NSA z 9 grudnia 2013 r. wskazano, iż ograniczenie dostępu do informacji publicznej wymagałoby wyraźnego, nie budzącego wątpliwości, postanowienia ustawy.

Informację publiczną - przedmiot prawa określonego w art. 61 Konstytucji RP i w ustawie o dostępie do informacji publicznej - należy zatem odróżnić od form, w jakich ona występuje. Konstytucja nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Dlatego w ocenie Rzecznika wniosek o uzyskanie informacji publicznej zawartej w dokumentach załączonych do zgłoszenia kandydata na członka KRS, nie zaś tych dokumentów, powinien zostać rozpatrzony w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej - z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z jej art. 5.

Rzecznik wniósł o uwzględnienie skargi obywatela i uchylenie decyzji Szefa Kancelarii Sejmu RP.

Wyrok WSA

23 listopada 2018 r. sąd uwzględnił skargę obywatela. W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd podkreślił, że rację ma skarżący i RPO, iż ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatow do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali oni jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).

Wyrok jest nieprawomocny. RPO będzie monitorował dalszy przebieg postepowania, gdyby Kancelaria Sejmu złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

VII.6060.19.2018

 

Sprawa sędziego Radzika. RPO: wzywanie sędziów do wyjaśnień za udział w symulacji rozprawy może wywołać „efekt mrożący”

Data: 2018-11-06
  • Tymczasem udział w symulacji rozpraw pomaga obywatelom zrozumieć rolę sądu w demokratycznym państwie prawa. Uczestnicząc w symulacji rozprawy sądowej, sędziowie Monika Frąckowiak i Arkadiusz Krupa działali w celu edukacyjnym
  • Wzywanie ich przez obecnego rzecznika dyscyplinarnego do złożenia wyjaśnień może zniechęcać do akcji edukacyjnych - podkreśla RPO
  • Z działań rzecznika dysycplinarnego wynika, że zbiera materiały „na zapas i na wszelki wypadek”, poszukując jakichkolwiek uchybień 

Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą  wszczęcia postępowania wyjaśniającego wobec sędziów Moniki Frąckowiak i Arkadiusza Krupy przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Przemysława Radzika. RPO spytał  go o powody tych działań.

Sędzia Radzik zakwestionował publiczne wystąpienie obojga sędziów w todze sędziowskiej i z łańcuchem z orłem, podczas symulacji rozprawy sądowej na festiwalu Pol'and'Rock.

- Sędziowie zaznajamiali uczestników symulacji z instytucją sądu, zasadami zachowania oraz prawami, jakie przysługują nam podczas rozprawy - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do sędziego Radzika. Akcja ta miała charakter edukacyjny, a sędziowie brali w niej udział w celu społecznym.

Na podobnej zasadzie działa choćby popularny wśród widzów serial telewizyjny „Sędzia Anna Maria Wesołowska”. Każdy odcinek przedstawia symulację sprawy na określony temat. Serial szerzy wiedzę na tematy prawne i stara się przybliżać obywatelom problematykę wymiaru sprawiedliwości.

Z tym, że podnoszenie się świadomości prawnej obywateli jest ważne, zgadza się również Ministerstwo Sprawiedliwości („podnoszenie świadomości prawnej powinno być nieodzownym elementem kształcenia młodych Polaków”). Dlatego we wrześniu 2018 r. resort przygotował przedsięwzięcie edukacyjne dla młodzieży „Dzień z prawem - w sądzie”, do którego mogą włączyć się wszystkie sądy rejonowe i okręgowe (materiał dostępny pod adresem: https://www.ms.gov.pl/pl/informacje/news,11719,nowy-projekt-edukacyjnyministerstwa.html).

Przykłady te pokazują, że symulacja rozpraw sądowych jest powszechnie wykorzystywana w celach edukacyjnych. Udział w niej pomaga m.in. zrozumieć rolę sądu w demokratycznym państwie prawa. Tego rodzaju wiedza potrzebna jest każdemu obywatelowi, także po to, aby jeśli zetknie się z sądem, lepiej rozumiał jego pracę.

W ocenie Rzecznika negatywnym skutkiem wezwania sędziów Moniki Frąckowiak i Arkadiusza Krupy do złożenia wyjaśnień w ramach postępowania wyjaśniającego może być powstanie wśród prawników „efektu mrożącego” - obaw związanych z angażowaniem się w akcje edukacyjne dotyczące zasad funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości - z uwagi na możliwość wszczynania wobec nich postępowań wyjaśniających.

Ponadto RPO ma wątpliwości, co do żądanego przez sędziego Przemysława Radzika zakresu informacji w ramach postępowania wyjaśniającego prowadzonego wobec sędzi Moniki  Frąckowiak.  Zwrócił się on bowiem 11 października 2018 r. do Prezesa Sądu Rejonowego Poznań - Nowe Miasto  i Wilda o opinię służbową o niej, informacje o stabilności jej orzecznictwa, nadesłanie „kontrolki” jej uzasadnień  oraz zapytań związanych z ewentualną przewlekłością prowadzonych przez nią postępowań.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich zbieranie takich informacji wykracza w oczywisty sposób poza zakres przedmiotowy prowadzonego postępowania wyjaśniającego, jest „na zapas i na wszelki wypadek”, w celu znalezienia ewentualnego uchybienia, które mogłoby stanowić podstawę do zarzutu deliktu dyscyplinarnego - napisał Stanisław Trociuk.

Takie zachowanie  krytycznie ocenia Trybunał Konstytucyjny. W wyroku z 20 listopada 2002 r. (sygn.  K 41/02), stwierdził on, że „naruszenie autonomii informacyjnej poprzez żądanie niekoniecznych, lecz wygodnych dla władzy publicznej informacji, jest typowym dla czasów współczesnych instrumentem, po który władza publiczna chętnie sięga i dzięki któremu uzyskuje potwierdzenie swej pozycji wobec jednostki”.

- Z uwagi na powyższe pragnę przypomnieć uprzejmie, iż przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego; służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych – głosi pismo RPO.

Stanisław Trociuk poprosił sędziego Przemysława Radzika  o wskazanie, jakie przesłanki przemawiały za wszczęciem czynności wobec obojga sędziów. Ponadto zwrócił się o podanie podstawy prawnej zbierania w ramach postępowania wyjaśniającego wobec sędzi Moniki Frąckowiak informacji wykraczających poza jego zakres przedmiotowy.

VII.510.64.2018

Sprawa sędziego Radzika, zastępcy rzecznika dyscyplinarnego i jego działań wobec sędziego Jęksy.Tak nie działa państwo prawa

Data: 2018-10-29
  • Wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, których wyroki nie podobają się rządzącym, prowadzi do tzw. „efektu mrożącego”, czyli obawy przed wydawaniem wyroków nie po myśli władzy
  • Państwa, w którym wszczyna się takie postępowania, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych
  • RPO przypomina to w oficjalnym piśmie do sędziego Przemysława Radzika, który objął stanowisko Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych
  • Chodzi o wniosek sędziego, żeby wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego Sławomira Jęksy, który uniewinnił żonę prezydenta Poznania, odnosząc się przy tym do sytuacji w wymiarze sprawiedliwości
  • Ze standardów polskich i europejskich wynika, że sędziom przysługuje szersza swoboda wypowiedzi w  sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości – wskazuje RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich o sprawie sędziego Przemysława Radzika dowiedział się z mediów; wszczął postępowanie z urzędu.

Sędzia Sławomir Jęksa uniewinnił Joannę Jaśkowiak, która stanęła przed sądem za użycie w miejscu publicznym słów nieprzyzwoitych podczas demonstracji w Poznaniu. W uzasadnieniu sędzia Jęksa odniósł się również do aktualnej sytuacji dotyczącej sądownictwa, która miała bezpośredni związek z okolicznościami rozpatrywanej sprawy.

Teraz Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław Radzik złożył wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Jęksy.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania te mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego” polegającego na obawie wydawania wyroków będących nie pomyśli przedstawicielom władzy wykonawczej.

- Z uwagi na powyższe pozwalam sobie przedstawić Panu Rzecznikowi następujące uwagi – pisze zastępca RPO Stanisław Trociuk.

1. Swoboda wypowiedzi sędziego ograniczana jest z uwagi na obowiązki i status. Prawo o ustroju sądów powszechnych zobowiązuje sędziego do zachowania bezstronność, postępowania zgodnego ze ślubowaniem sędziowskim, do strzeżenia powagi stanowiska na służbie i poza nią, oraz do unikania wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego i  osłabiać zaufanie do jego bezstronności.

2. Sędzia odpowiada dyscyplinarnie za przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienia godności urzędu.

3. Sąd Najwyższy wskazuje, że z pojęcia godności urzędu sędziego wynika „nie tylko poczucie własnej wartości i dumy ze sprawowania urzędu oraz oczekiwanie szacunku ze strony innych osób, ale wiąże się to z podwyższonymi wymaganiami i  ograniczeniami wobec sędziów”.

4. Standard prawny w tym zakresie najlepiej oddaje wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) z 27 maja 2014 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Prezes węgierskiego Sądu Najwyższego skrytykował publicznie rządowe reformy systemu sądownictwa. Reakcją rządu było skrócenie jego kadencji. W wyroku ETPC wskazał, że status, z jakiego skarżący korzystał jako prezes SN, nie pozbawiał go ochrony art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (EKPC), tj. przepisu chroniącego wolność słowa. Trybunał podkreślił, że „ochrona zasady trójpodziału władzy i niezależności sądownictwa jest niezwykle istotną wartością w demokratycznym państwie prawa, która powinna być objęta szczególną ochroną”.

5. W kontekście orzecznictwa Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych oraz ETPC należy uznać, że sędziom przysługuje znacznie szersza swoboda wypowiedzi w kwestiach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ponieważ  odnoszą się do spraw zainteresowania publicznego, a debata na ich temat korzysta z  ochrony przewidzianej w art. 10 EKPC.

Trybunał uznaje, że nawet jeżeli dyskutowana kwestia ma implikacje polityczne, to fakt ten sam w sobie nie wystarcza, by sędzia nie mógł się wypowiadać w takiej sprawie. W takim zatem przypadku należałoby uznać, że nawet jeśli „sędzia zdradza swoje przekonania” w jakiejś sprawie dotyczącej funkcjonowania sądownictwa, to mieści się to w granicach swobody - konwencyjnie chronionej - jego wolności wypowiedzi.

Również Komisja Wenecka zwróciła uwagę na niepożądany tzw. efekt mrożący (chilling effect), kiedy obawa przed sankcjami dyscyplinarnymi powstrzymuje sędziego od korzystania z prawa do swobody wypowiedzi. Komisja rozważała tę kwestię w przypadku nałożenia sankcji dyscyplinarnej na sędziego za wypowiedzi dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, gdyż wypowiedzi takie traktowano jako mające charakter polityczny. Komisja stwierdziła, że grożąca za nie sankcja dyscyplinarna jest nieproporcjonalna. Wprawdzie sędzia musi ważyć swoje ewentualne zaangażowanie publiczne i unikać wypowiedzi lub zachowań wiążących się ze sferą polityki. Niemniej wyjątkiemj w tym podejściu jest sytuacja wypowiadania się o  sprawach, „które są politycznie kontrowersyjne”, a które bezpośrednio wpływają na działalność sądów, niezależność sądownictwa, administrację systemem sądownictwa lub integralność osobistą sędziego.

- Reasumując, wolność ekspresji sędziego powinna być wykładana w taki sposób, aby zapewnić odpowiednią równowagę pomiędzy prawnymi obowiązkami i ograniczeniami sędziów, wynikającymi z Prawa o  ustroju sądów powszechnych, a potrzebą ich uczestnictwa w życiu publicznym i społecznym, zwłaszcza w odniesieniu do spraw mających fundamentalne znaczenie dla niezależności sądów, niezawisłości sędziów i zasady podziału władz – podkreśla Stanisław Trociuk. - W mojej ocenie działania sędziego Radzika zagrażają realizacji konstytucyjnego prawa każdego do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy m.in. przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

Niezależność sądownictwa to wartość dla każdego obywatela. To najważniejszy mechanizm ochrony praw i wolności przed przemocą ze strony władzy. Państwa, w którym wobec sędziów wszczynane są postępowania dyscyplinarne za to, że wydają określone wyroki, bądź uzasadniają je określony sposób, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych w czynności orzecznicze sędziego.

Dlatego Stanisław Trociuk zwrócił się do sędziego Przemysława Radzika o przedstawienie powodów wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Sławomira Jęksy.

VII.510.61.2018

Sędzia nie może być przesłuchany jako świadek w ramach czynności wyjaśniających rzecznika dyscyplinarnego

Data: 2018-10-25
  • Sędzia nie może być przesłuchiwany jako  świadek w ramach czynności wyjaśniających sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego – wskazuje RPO
  • Wystąpił do sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających do obowiązującego prawa
  • RPO prosi też o wyjaśnienie, dlaczego do przesłuchania sędziego Igora Tuleyi jako świadka nie został dopuszczony jego adwokat

We wrześniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich spytał sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych o powody przesłuchań sędziów, którzy zabierają głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości lub zadali pytania Trybunałowi Sprawiedliwości UE. RPO chciał też wiedzieć, na czyj wniosek te czynności są podejmowane. Według RPO przesłuchania mogą prowadzić do „efektu mrożącego”, zniechęcającego sędziów do udziału w debacie publicznej na temat reform sądownictwa

Sędziowie Ewa Maciejewska, Igor Tuleya i Krystian Markiewicz byli przesłuchani jako świadkowie w ramach czynności wyjaśniających, podjętych  z urzędu, a dotyczących „możliwych zachowań innych sędziów” – odpowiedział 5 października zastępca sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Michał Lasota. Zapewnił, że przyczyną przesłuchań sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tulei nie było zadanie przez nich pytań prejudycjalnych TS UE 

Wcześniej Antoni Łuczak, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu, informował RPO, że nie stwierdził  wykroczeń dyscyplinarnych sędzi Moniki Frąckowiak. Dlatego nie wszczął postępowania dyscyplinarnego m.in. za jej wypowiedzi w obronie niezależności sądów. 

Dziękując Michałowi Lasocie za jego wyjaśnienia, Adam Bodnar odpisał, że "z przykrością stwierdza, iż rodzą one poważne wątpliwości co do prawidłowości prowadzonego w tym zakresie postępowania".

RPO wskazał, że art. 114 Prawa o ustroju sądów powszechnych otrzymał nowe brzmienie na podstawie nowelizacji z 8 grudnia 2017 r. ustawy o Sądzie Najwyższym i innych ustaw (weszła ona w życie 3 kwietnia 2018 r.). Pojęcie „czynności dyscyplinarnych” podejmowanych przez rzecznika dyscyplinarnego zostało bowiem zastąpione pojęciem „czynności wyjaśniające”. Pojęcia te mają inny zakres i nie są tożsame.

Obecnie zgodnie z art. 114 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych rzecznik podejmuje czynności wyjaśniające po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego. Czynności te powinny być przeprowadzone w terminie 30 dni od pierwszej czynności rzecznika. W ramach czynności wyjaśniających może on wezwać sędziego do złożenia pisemnego oświadczenia dotyczącego przedmiotu tych czynności, może również odebrać od sędziego oświadczenie ustne. Z art. 114 § 3 Prawa o ustroju sądów powszechnych wynika natomiast, że jeżeli po przeprowadzeniu czynności wyjaśniających zachodzą podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, rzecznik dyscyplinarny wszczyna je i sporządza zarzuty dyscyplinarne na piśmie.

- Z powołanych powyżej przepisów z całą pewnością nie wynika kompetencja rzecznika dyscyplinarnego do przesłuchiwania w charakterze świadka sędziów w ramach czynności wyjaśniających – podkreślił RPO.  

W jego ocenie kompetencji takiej nie można uzasadnić tym, że w sprawach nieuregulowanych stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania karnego. Czynności wyjaśniające nie odpowiadają bowiem treściowo czynnościom dyscyplinarnym, które miały szerszy zakres. Obejmowały wszak wszelkie czynności rzecznika dyscyplinarnego w ramach regulowanego Prawem o ustroju sądów powszechnych postępowania dyscyplinarnego, a więc czynności zarówno procesowe, jak też czynności pozaprocesowe.

Przedmiotem czynności wyjaśniających jest natomiast wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego. Służą one wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych. W związku z tym, ze swej istoty czynności wyjaśniające nie mogą przerodzić się w czynności procesowe, takie jak np. przesłuchanie świadków.

Odpowiednie stosowanie do czynności wyjaśniających przepisów k. p. k. oznacza zaś przede wszystkim stosowanie art. 307 k. p. k. regulującego postępowanie sprawdzające. W konsekwencji oznacza to, że w postępowaniu wyjaśniającym nie przeprowadza się czynności wymagających spisania protokołu, a w charakterze świadka może zostać przesłuchana wyłącznie osoba zgłaszająca delikt dyscyplinarny.

- Treść otrzymanych wyjaśnień wskazuje natomiast, że rzecznik dyscyplinarny nie dostrzega różnicy pomiędzy poprzednio przyznanym mu z mocy art. 114 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych uprawnieniem do podejmowania czynności dyscyplinarnych, a obecnie przyznanym mu z mocy tego przepisu uprawnieniem do podejmowania czynności wyjaśniających – głosi pismo RPO. Różnica ta ma zasadniczy charakter -  przesądza bowiem o tym, że przesłuchania świadków w ramach czynności wyjaśniających są podejmowane poza granicami obowiązującego prawa.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do Michała Lasoty „o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających w sprawach dyscyplinarnych do obowiązującego od dnia 3 kwietnia 2018 r. prawa”.

Ponadto do Rzecznika wpłynęła skarga adwokata Jacka Dubois, pełnomocnika sędziego Igora Tuleyi, dotycząca odmowy dopuszczenia go 10 października  do udziału w przesłuchaniu tego sędziego w charakterze świadka. W związku z tym Adam Bodnar  poprosił Michała Lasotę o wyjaśnienie motywów, którymi się kierował, podejmując taką decyzję.

VII.564.56.2018

RPO do TK: prawo sądów do pytania TS UE jest związane z członkostwem Polski w Unii

Data: 2018-10-17
  • Gdyby Trybunał Konstytucyjny zakazał polskim sądom zadawania pytań Trybunałowi Sprawiedliwości UE, byłoby to naruszeniem zobowiązań traktatowych Polski 
  • Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność jednego z najdonioślejszych przepisów Traktatu o  funkcjonowaniu UE, mówiącego m.in. o obowiązku zadania takiego pytania przez sąd krajowy
  • Tak napisał RPO do TK w sprawie wniosku Prokuratura Generalnego podważającego przepisy, na których podstawie Sąd Najwyższy zadał pytanie prejudycjalne w kwestii nowej ustawy o SN
  • Próba powstrzymania sądów krajowych od zadawania takich pytań zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE - podkreśla Rzecznik

- Kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe - napisał Adam Bodnar w stanowisku z 16 października 2018 r. dla TK (sygn. akt K 7/18). Rzecznik wniósł, aby Trybunał umorzył postępowanie z wniosku Prokuratora Generalnego z powodu niedopuszczalności wydania wyroku.

Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii Europejskiej po to, by sąd kraju członkowskiego mógł sprawdzić, czy konkretny przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem obowiązującym wszystkich członków Unii.

Historia sprawy

2 sierpnia 2018 r. Sąd Najwyższy - badając jedną ze spraw z zakresu ubezpieczenia społecznego z udziałem sędziów, którzy przekroczyli 65 lat – zadał pytanie prejudycjalne TS UE. Chodziło o to, czy z prawem UE zgodne są zapisy nowej ustawy o SN (sygn. akt III UZP 4/18). Bo gdyby nie były, powstałoby ryzyko podważania wyroków SN.

Ustawa ta m.in. obniżyła wiek przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku z 70 do 65 lat (prezydent RP mógł przedłużać pełnienie przez nich urzędu - na ich wniosek).  W kilkupunktowym pytaniu SN spytał TS UE m.in., czy nowe przepisy nie naruszają zasady nieusuwalności sędziów oraz zasady państwa prawnego, a także zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. Spytał też, czy w takiej sytuacji sąd kraju członkowskiego UE musi mieć uprawnienie do zawieszenia przepisów godzących w zasadę nieusuwalności sędziów w odniesieniu do wszystkich sędziów nimi objętych.

Sąd Najwyższy zastosował jednocześnie tzw. zabezpieczenie w myśl Kodeksu postępowania cywilnego, czyli zawiesił stosowanie tych przepisów ustawy o SN - do czasu odpowiedzi TS UE (mimo to przepisy te są jednak stosowane przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP).

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro 23 sierpnia 2018 r. wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności rozumienia przepisów w taki sposób, jak zrobił to Sąd Najwyższy. Chodzi o art. 755 § 1 K.p.c. (rozumiany jako uprawniający sąd do zabezpieczenia) oraz art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu UE - rozumiany w  ten sposób, że uprawnia sąd krajowy do zadania pytania prejudycjalnego w sytuacji, gdy rozstrzygnięcie TS UE nie odnosi się do przedmiotu sprawy, którą ma rozstrzygnąć sąd kierujący pytanie.

Według Zbigniewa Ziobry tak rozumiane przepisy są niezgodne z zasadą, iż Konstytucja jest najwyższym prawem RP, z zasadą trójpodziału władz oraz zasadą podległości sędziów nie tylko Konstytucji, ale i ustawom.

4 października 2018 r. Prokurator Generalny rozszerzył swój wniosek – dodał, że chodzi mu też, by TK zbadał konstytucyjność art. 267 TFUE także w zakresie, w jakim dopuszcza pytanie prejudycjalne o wykładnię aktów w sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego.

27 września 2018 r. RPO zgłosił udział w tym postępowaniu przed TK. Wniósł o jego umorzenie z uwagi niedopuszczalność wydania wyroku. Swe stanowisko Adam Bodnar szczegółowo uzasadnił w piśmie procesowym do TK z 16 października 2018 r. Nie odnosi się ono jeszcze do stanowiska PG z 4 października, które do RPO wpłynęło 16 października. RPO odniesie się do niego w oddzielnym piśmie do TK.

RPO: Brak stałej i powszechnej praktyki interpretowania kwestionowanych przepisów

W stanowisku z 16 października Rzecznik przypomina, że Trybunał Konstytucyjny tylko wyjątkowo może zajmować się praktyką stosowania prawa, a tu ten wyjątek nie zachodzi. 

Choć Prokurator Generalny wnosi formalnie o  stwierdzenie niekonstytucyjności art. 755 §1 k.p.c. i art. 267 TFUE, to jednak domaga się wydania orzeczenia interpretacyjnego o niezgodności tych przepisów - rozumianych w  sposób, który został przedstawiony 2 sierpnia przez SN.

Prokurator Generalny próbuje dowieść, że zakwestionowane przepisy nabrały nowych treści normatywnych, ponieważ SN wydał postanowienie. Pragnie wykazać, że TK może badać taką sprawę, gdy utrwali się w sposób oczywisty określony sposób rozumienia przepisu. A to ma miejsce, kiedy np. utrwali się linia orzecznicza SN lub NSA.

- Z taką tezą należy się oczywiście zgodzić - pisze RPO. W jego ocenie w tym przypadku taka sytuacja jednak nie zachodzi. Nie można bowiem mówić o powstaniu stałej, powszechnej i powtarzalnej wykładni powołanych przepisów, a to mogłoby prowadzić do poddania ich, wraz z dorobkiem orzeczniczym sądów, ocenie TK.  

- Wręcz przeciwnie. To  Prokurator Generalny swoim wnioskiem, a Trybunał Konstytucyjny ewentualnym orzeczeniem, w którym przychyliłby się do wniosku, mogą doprowadzić do sytuacji, w której odebrane zostałoby sądom powszechnym oraz SN prawo do stosowania przepisów w konkretnych sprawach, w ramach własnych kompetencji, zgodnie z  powszechnie obowiązującymi przepisami prawa. Tak rozumiana rola Prokuratora Generalnego, interweniującego w Trybunale Konstytucyjnym, może oznaczać ingerencję władzy wykonawczej w niezależność sądownictwa i być sprzeczna z trójpodziałem władzy, o którym mowa w art. 10 Konstytucji RP. Może też wpływać negatywnie na niezawisłość sędziów w orzekaniu w sposób sprzeczny z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP - głosi pismo RPO.

Dlatego  błędna jest teza Prokuratora Generalnego, jakoby art. 755 §1 k.p.c. lub art. 267 TFUE nabrały poprzez interpretację w pytaniach prejudycjalnych nowych treści normatywnych. Do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez TS  UE nie jest znane bowiem jego stanowisko w sprawie. Jedno z pytań SN dotyczyło właśnie uprawnienia sądu krajowego do zawieszenia przepisów krajowych godzących w zasadę nieusuwalności sędziów. Zawieszając te przepisy na podstawie prawa UE, zgodnie z orzecznictwem TSUE, SN również miał wątpliwości co do dopuszczalności zastosowania takiego środka - przypomniał RPO.

Wskazał, że zadając pytanie prejudycjalne, SN sformułował wyraźny przekaz pod adresem innych polskich sądów, że sprawa dopuszczalności stosowania takiego środka tymczasowego nie jest całkowicie przesądzona. Nie ma zatem pewności - jak chciałby dowieść Prokurator Generalny - że SN wpłynął w ten sposób na postrzeganie zakwestionowanych przepisów przez inne sądy w Polsce. Tym bardziej dowodzi to braku stałej i ukształtowanej praktyki sądowej, która miałaby dopuszczać wydanie wyroku przez TK.

RPO uważa, że wniosek Prokuratora Generalnego nie może być instrumentem rozwiązywania kontrowersji prawnych, które mogą być rozstrzygane według innych właściwych procedur, wynikających z prawa UE, będącego na mocy Konstytucji RP częścią polskiego systemu prawnego.

RPO: Wkroczenie w kompetencje TS UE 

Rzecznik uważa, że wydanie wyroku przez TK jest niedopuszczalne również dlatego, że w świetle Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (art. 267) wyłącznie do Trybunału Sprawiedliwości UE należy przesądzenie o takiej interpretacji prawa Unii, która może wiązać się z dopuszczalnością zabezpieczenia - jak dokonał tego SN.

Polska zobowiązała się postanowieniami traktatów ustanawiających UE na mocy traktatu akcesyjnego do przestrzegania ich postanowień w świetle zasady lojalnej współpracy - co potwierdzają również art. 9 i art. 91 Konstytucji RP.

Zgodnie z art. 267 TFUE, Trybunał Sprawiedliwości UE jest organem właściwym do orzekania w trybie prejudycjalnym:

  • wykładni Traktatów
  • oraz o ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii.

W przypadku, gdy pytanie z tym związane jest podniesione przed sądem jednego z państw członkowskich, sąd ten może, jeśli uzna, że jest to niezbędne do wyroku, zwrócić się do TS UE o rozpatrzenie pytania. W przypadku, gdy pytanie jest podniesione w sprawie zawisłej przed sądem krajowym, którego orzeczenia nie podlegają zaskarżeniu według prawa wewnętrznego (jak w przypadku SN), sąd ten jest zobowiązany wnieść sprawę do TS UE.

Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność art. 267 TFUE i przedmiotem kontroli ze strony TK czyni jeden z najdonioślejszych przepisów Traktatu o  funkcjonowaniu UE – podkreślił Adam Bodnar. Próba powstrzymania sądów krajowych od zwracania się z pytaniami prejudycjalnymi  do TS UE zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE.

W świetle utrwalonego orzecznictwa TSUE dotyczącego art. 267 TFUE, kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do skierowania pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe.

RPO przywołał wyrok TS UE w sprawie C-689/13 Puligienica Facility Esco SpA (PFE, że „Przepis prawa krajowego nie może stanąć na przeszkodzie – w zależności od przypadku – skorzystaniu przez sąd krajowy z tego uprawnienia”. Podobne stwierdzenia można znaleźć w wielu innych wyrokach. Np. w sprawie C-614/14 Ognyanov TS UE wskazał, że sprzeczne z art. 267 TFUE są takie uregulowania prawa krajowego, które mogą skutkować powstrzymaniem się przez sąd krajowy od zadania pytań prejudycjalnych TSUE w celu m.in. uniknięcia narażenia się na sankcje dyscyplinarne.

Jeżeli złożenie wniosku przez Prokuratora Generalnego doprowadzi  do wydania  wyroku przez TK, który ma powstrzymać w przyszłości sądy krajowe od zwracania się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi w podobnych sprawach, wówczas Polska naruszy zobowiązania wynikające z Traktatu akcesyjnego, TFUE i TUE – podkreślił RPO.

Będzie to podstawa do wszczęcia postępowania przeciwko Polsce w trybie np. art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. 

Niezwrócenie się przez sąd krajowy do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem prejudycjalnym (również przez sąd konstytucyjny) w sytuacji, która tego wymaga  na podstawie z art. 267 TFUE, może być uznane za naruszenie zobowiązań traktatowych przez państwo.

Również z tych względów  wydanie orzeczenia przez TK jest niedopuszczalne.

Powaga rzeczy osądzonej

Kolejnym argumentem  na rzecz umorzenia tej sprawy jest fakt, że TK badał już wcześniej zgodność z Konstytucją RP art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, będącego niemal dosłownym odpowiednikiem art. 267 TFUE sprzed zmian w ustroju UE na mocy traktatu lizbońskiego. W wyroku z 11 maja 2005 r. (sygn. K 18/04) Trybunał wskazał, że „powinność zwrócenia się z pytaniem prejudycjalnym stanowi prawną konsekwencję przyjętych suwerennie zobowiązań międzynarodowych (wspólnotowych) państwa polskiego jako państwa członkowskiego Wspólnot i UE”.

- Sprawa oceny zgodności art. 267 TFUE musi być zatem postrzegana przez pryzmat sprawy osądzonej – głosi stanowisko RPO. Obecnie TK miałby w istocie orzekać w tej samej sprawie, co byłoby sprzeczne z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.

Z tych wszystkich powodów RPO uznał wydanie wyroku za leżące poza kompetencją TK. Orzeczenie w sprawie wniosku Prokuratora Generalnego jest niedopuszczalne, a postępowanie w sprawie podlega umorzeniu - głosi konkluzja pisma RPO.

We wrześniu 2018 r. swoją skargę na Polskę do TS UE złożyła Komisja Europejska „w związku z pogwałceniem zasady niezależności sądownictwa”.

VII.510.52.2018

Sędziowski rzecznik dyscyplinarny pisze do RPO o przyczynach przesłuchań znanych sędziów

Data: 2018-10-12
  • Sędziowie Ewa Maciejewska, Igor Tuleya i Krystian Markiewicz byli przesłuchani jako świadkowie w ramach czynności wyjaśniających dotyczących „możliwych zachowań innych sędziów”
  • Tak zastępca sędziowskiego rzecznika  dyscyplinarnego Michał Lasota odpowiedział RPO na pytanie o powody przesłuchań sędziów zabierających m.in. głos na temat sytuacji w wymiarze sprawiedliwości 
  • Zapewnił, że przyczyną przesłuchań sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tulei nie było zadanie przez nich pytań prejudycjalnych Trybunałowi Sprawiedliwości UE 

We wrześniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę wzywania kilkorga sędziów na przesłuchania prowadzone przez sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych. W trzech pismach zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do rzeczników o podanie przesłanek, które przemawiały za wezwaniem sędziów do złożenia wyjaśnień oraz na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy - po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

Odpowiedź sędziego Michała Lasoty

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Michał Lasota odpowiadając 5 października na dwa pisma do niego skierowane („z treścią których zapoznał się w pierwszej kolejności poprzez przekaz medialny”) poinformował, że czynności wyjaśniające we wskazanych sprawach podjęto z urzędu.

Napisał, że sędziowie Bartłomiej Przymusiński i Igor Tuleya nie zostali wezwani do złożenia wyjaśnień, bowiem w żadnej ze spraw nie zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne i nie przedstawiono zarzutów dyscyplinarnych na piśmie. Zostali zaś oni wezwani w trybie art. 114 § 2 ustawy z  27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych do „złożenia pisemnych oświadczeń dotyczących przedmiotów czynności wyjaśniających, w tym treści wypowiedzi”.

- Sędzia Krystian Markiewicz nie został wezwany do złożenia wyjaśnień, czy do złożenia oświadczenia, a jedynie przesłuchany w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających dotyczących możliwych zachowań innych sędziów – dodał Michał Lasota.

Ponadto poinformował , że sędziowie Ewa Maciejewska i Igor Tuleya nie zostali wezwani do złożenia „wyjaśnień w charakterze świadka, w związku ze skierowaniem przez nich pytań prejudycjalnych". Zostali bowiem przesłuchani w charakterze świadków w ramach czynności wyjaśniających dotyczących "możliwych zachowań innych sędziów".

Pod koniec września Antoni Łuczak, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu, informował RPO, że nie stwierdził  wykroczeń dyscyplinarnych sędzi Moniki Frąckowiak. Dlatego nie wszczął postępowania dyscyplinarnego m.in. za jej wypowiedzi w obronie niezależności sądów. 

RPO: to może powodować „efekt mrożący”

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie wezwania mogą prowadzić do tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.

Według RPO w tym kontekście należy mieć na uwadze wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 czerwca 2016 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Trybunał stwierdził w niej naruszenie prawa do sądu oraz wolności słowa sędziego Baki (art. 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Jako prezes Sądu Najwyższego i przewodniczący węgierskiej Krajowej Rady Sądownictwa, publicznie wyraził swoje poglądy na temat reform węgierskiego sądownictwa.

Zdaniem Trybunału, sędzia Baka miał nie tylko prawo, ale i obowiązek jako przewodniczący Rady, wyrazić opinię, bowiem funkcje i obowiązki sędziego obejmowały wyrażanie poglądów na temat reform ustawodawczych mogących wpływać na sądownictwo i jego niezależność. Trybunał odwołał się przy tym do dokumentów Rady Europy, które uznają, że każdy sędzia jest odpowiedzialny za promowanie i ochronę niezawisłości sędziowskiej.  Sędziowie powinni wręcz być zaangażowani w prace nad ustawodawstwem dotyczącym ich statusu oraz funkcjonowania systemu sądowniczego.

- W pełni aprobuję zacytowane przez pana stanowisko zawarte w rozstrzygnięciu Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - pisał do RPO sędzia Antoni Łuczak. 

VII.564.56.2018, VII.564.55.2018

Nie będzie „dyscyplinarki” sędzi Moniki Frąckowiak - informuje RPO sędziowski rzecznik dyscyplinarny

Data: 2018-10-03
  • Sędzia Monika Frąckowiak z Poznania nie będzie miała postępowania dyscyplinarnego m.in. za wypowiedzi w obronie niezależności sądów
  • Antoni Łuczak, zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu, nie stwierdził jej wykroczeń dyscyplinarnych wobec czego nie wszczął postępowania dyscyplinarnego  
  • Informację taką sędzia Antoni Łuczak przekazał RPO, który pytał rzeczników dyscyplinarnych o powody przesłuchań sędziów zabierających m.in. głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości 

We wrześniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę wzywania kilkorga sędziów na przesłuchania przez rzeczników dyscyplinarnych. W trzech pismach zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do rzeczników o podanie przesłanek, które przemawiały za wezwaniem sędziów do złożenia wyjaśnień oraz na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy - po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

W jednym z tych pism RPO pytał Antoniego Łuczaka o wezwanie sędzi Moniki Frąckowiak do złożenia wyjaśnień dotyczących jej publicznych wystąpień w mediach oraz podczas manifestacji w obronie sądów. Według mediów, mówiła ona m.in. że reforma Sądu Najwyższego prowadzi tylko do „czystki kadrowej”.

W odpowiedzi z 26 września 2018 r. sędzia Łuczak poinformował, że skarga wobec sędzi Moniki Frąckowiak dotyczyła jej wypowiedzi medialnych oraz obrazy przepisów prawa procesowego w sprawie sądowej, którą prowadziła. Pismo ze skargą przekazał mu zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław Radzik.

- Przeprowadziłem czynności sprawdzające mające wyjaśnić celowość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. W  celu ustalenia wstępnego okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego uzyskano też pisemne stanowisko sędzi – napisał sędzia Łuczak. Po zapoznaniu się z aktami sprawy, jak i z treścią wypowiedzi medialnych, nie stwierdził  on wykroczeń dyscyplinarnych i nie podjął postępowania dyscyplinarnego.  O tym stanowisku poinformował sędzię Frąckowiak oraz Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysława Radzika.

- W pełni aprobuję zacytowane przez pana stanowisko zawarte w rozstrzygnięciu Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - napisał RPO sędzia Łuczak. Zarazem podkreślił, iż po wpłynięciu każdej skargi - czy to złożonej przez zwykłego obywatela, czy to, jak w tym wypadku miało miejsce, złożonej przez Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, czy nawet jeśliby wpłynęła skarga RPO - jest on zobowiązany do podjęcia działań sprawdzających w celu ustalenia wstępnych okoliczności. W tej sprawie pozwoliły one ustalić brak deliktu dyscyplinarnego.

Sędziowie są grupą podlegającą ciągłej ocenie społecznej i nie mogą się uchylać od jakichkolwiek działań kontrolnych czy sprawdzających. - Nasze działania i zachowania muszą być transparentne, także po to aby móc jednoznacznie i autorytatywnie wypowiadać się w debacie społecznej związanej z reformą sądownictwa i zagrożeniem dla jego niezależności – oświadczył sędzia Łuczak.
 
We wrześniu Stanisław Trociuk pisał także do Michała Lasoty, zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, w sprawie wezwania sędziów Igora Tuleyi i Bartłomieja Przymusińskiego do złożenia wyjaśnień w sprawie udziału  w programach informacyjnych, gdzie wypowiadali się na temat aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości.  Według mediów także przewodniczący Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” Krystian Markiewicz został wezwany na przesłuchanie w sprawie przekroczenia granic swobody wypowiedzi publicznej w opiniach  na temat innych sędziów i „przedstawicieli organów konstytucyjnych”.
 
Kolejne pismo do Michała Lasoty dotyczyło sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tuleyi, wezwanych aby złożyli wyjaśnienia jako świadkowie w związku ze skierowaniem przez nich pytań prejudycjalnych do TSUE. Pytania dotyczyły tego, czy polscy sędziowie  - wobec przeprowadzonych zmian w wymiarze sprawiedliwości – mają szansę pozostać niezawiśli i niezależni od czynników politycznych. Zdaniem sędziów, obecne regulacje prawne odnoszące się do postepowań dyscyplinarnych naruszają niezawisłość sędziowską i pozbawiają stronę skutecznego środka odwoławczego, który przewiduje artykuł 19 ust. 1 akapitu drugiego Traktatu o UE.
 
W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania takie mogą prowadzić do wywołania tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.
 
Według RPO w tym kontekście należy mieć na uwadze wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 czerwca 2016 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Trybunał stwierdził w niej naruszenie prawa do sądu oraz wolności słowa sędziego Baki (art. 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Jako prezes Sądu Najwyższego i przewodniczącego węgierskiej Krajowej Rady Sądownictwa, publicznie wyraził on swoje poglądy na temat reform węgierskiego sądownictwa.
 
Zdaniem Trybunału, sędzia Baka miał nie tylko prawo, ale i obowiązek jako przewodniczący Rady, wyrazić opinię, bowiem funkcje i obowiązki sędziego obejmowały wyrażanie poglądów na temat reform ustawodawczych mogących wpływać na sądownictwo i jego niezależność. Trybunał odwołał się przy tym do dokumentów Rady Europy, które uznają, że każdy sędzia jest odpowiedzialny za promowanie i ochronę niezawisłości sędziowskiej, a sędziowie i sądownictwo powinni być konsultowani  i zaangażowani w prace nad ustawodawstwem dotyczącym ich statusu oraz  funkcjonowania systemu sądowniczego.

VII.564.56.2018, VII.564.55.2018

Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie: przeniesienie sędziego Waldemara Żurka - bez związku z jego działalnością

Data: 2018-10-02
  • Decyzja o przeniesieniu b. rzecznika Krajowej Rady Sądownictwa sędziego Waldemara Żurka do innego wydziału Sądu Okręgowego w Krakowie nie jest związana z jego działalnością
  • Tak prezes tego sądu Dagmara Pawełczyk-Woicka odpowiedziała RPO w tej sprawie. Podtrzymała swą decyzję o przeniesieniu sędziego
  • Fakt, że sędzia Żurek jest szeroko znany, nie może powodować, iż będzie on korzystał ze specjalnego traktowania; wykorzystując swój wizerunek, nie może domagać się "immunitetu od pracy" - napisała prezes sądu

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę przeniesienia sędziego Waldemara Żurka z wydziału II cywilnego, który jest sądem odwoławczym, do wydziału I, który jest sądem pierwszej instancji. On sam odebrał to jako szykanę za swą działalność w poprzedniej KRS i walkę o niezależność sądownictwa.

Wystąpienie RPO w sprawie sędziego Żurka

W sierpniu 2018 r. RPO poprosił prezes Dagmarę Pawełczyk-Woicką o wyjaśnienie merytorycznych przesłanek przeniesienia sędziego. Powołał się na doniesienia medialne, że stanowiłoby ono de facto jego degradację.  

Wynikało z nich, że w obu wydziałach jest jednakowy poziom zaległych spraw, więc przeniesienie nie ma innego uzasadnienia niż szykana. Sędzia Żurek mówił, że nie można mu zarzucać braku doświadczenia w orzekaniu w sądzie II instancji. Wczesny awans do sądu odwoławczego wynikał zaś z bardzo dobrej oceny jego pracy.

Według Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” przeniesienie stanowi  „próbę zastraszenia sędziów występujących otwarcie przeciwko działaniom zmierzającym do politycznego podporządkowania wymiaru sprawiedliwości oraz formę represji wobec sędziego konsekwentnie broniącego niezależności sądów”. W ocenie przedstawicieli środowiska sędziowskiego mogłoby to prowadzić do wywołania „efekt mrożącego” nie tylko wobec sędziego Żurka, ale również wobec innych sędziów – podkreślał zastępca RPO Stanisław Trociuk w piśmie do prezes SO.

Przypomniał, że nowelizacja z 20 lipca 2018 r. przekazała KRS dotychczasową kompetencję kolegium sądu apelacyjnego rozpatrywania odwołań sędziów, których przeniesiono do innego wydziału sądu. Podczas prac legislacyjnych RPO wskazywał na zagrożenia z tym związane: podporządkowanie nowej KRS czynnikom politycznym umożliwi rządzącym pośredni wpływ na wewnętrzne funkcjonowanie sądownictwa. - W konsekwencji prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS - napisał Stanisław Trociuk.

Odpowiedź prezeski Sądu Okręgowego w Krakowie

- Pragnę zapewnić, że moja decyzja w żaden sposób nie jest powiązana z działalnością pana sędziego - napisała Dagmara Pawełczyk-Woicka w piśmie do RPO Adama Bodndra z 14 września 2018 r. 

Odnosząc się do tezy medialnej, że przeniesienie z wydziału rozpoznającego sprawy w II instancji do wydziału badającego sprawy w I instancji stanowi degradację sędziego, sędzia Pawełczyk-Woicka napisała, iż taka teza nie znajduje żadnego uzasadnienia w świetle obowiązującego ustawodawstwa. - Przypominam Panu, że Konstytucja RP nie różnicuje sędziów - dodała.

Według pani prezes teza o jednakowym poziomie zaległości w obu wydziałach nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w statystyce. Wskazała, że zaległość na koniec sierpnia 2018 r. w I wydziale cywilnym wyniosła ponad 3000 spraw, przy 15 sędziach  (17 -  po przeniesieniu dwóch sędziów, w tym Waldemara Żurka).  Natomiast  w II wydziale zaległość na koniec sierpnia 2018 r. wyniosła 1235 spraw. W wydziale tym  orzeka 21 sędziów i przewodnicząca, a także liczni sędziowie sądów rejonowych, wspomagający wydział na delegacjach. Rozpoznanie sprawy w I instancji w sprawie cywilnej jest przeciętnie 3 razy bardziej pracochłonne niż w postępowaniu odwoławczym.

- Powyższe dane jednoznacznie wskazują, że planowany przeze mnie ruch kadrowy był absolutnie niezbędny - oświadczyła prezes Pawełczyk-Woicka. Według niej przeniesienie sędziego w ramach tego samego pionu nie jest dla sędziego dolegliwe.

Ustawa nie formułuje zaś kryteriów przenoszenia w obrębie tego samego pionu. Pawełczyk-Woicka wyjaśniła, że zarówno w przypadku sędziego Waldemara Żurka, jak i drugiego sędziego, którego  przeniesiono wraz z nim, kierowała się wielkością referatów. Sędziowie ci mieli najmniejsze referaty, co wynikało z ich długotrwałych nieobecności. W przypadku sędziego Waldemara Żurka przyczyną był wielomiesięczny urlop wypoczynkowy.  Drugim kryterium był staż orzeczniczy w I  instancji. Według pani prezes sędziowie oceniający w  postępowaniu odwoławczym powinni legitymować się doświadczeniem orzeczniczym w I instancji.

- Sędzia Waldemar Żurek publicznie wypowiada się o bardzo dobrej ocenie jego pracy, która miała być przyczyną jego szybkiego awansu. Opinie, które towarzyszyły jego nominacji na stanowisko sędziego rejonowego oraz okręgowego są opiniami przeciętnymi – napisała prezes Pawełczyk-Woicka.

W jej ocenie sędziemu Waldemarowi Żurkowi nie przysługuje odwołanie od przeniesienia.

- Fakt, że Pan Sędzia jest osobą szeroko znaną nie może spowodować, iż będzie on korzystał ze specjalnego traktowania. Sędzia znany medialnie nie może wykorzystując swój wizerunek domagać się "immunitetu od pracy"" - pisze Pawełczyk-Woicka. 

VII.510.43.2018

RPO: na czyj wniosek rzecznicy dyscyplinarni wzywają sędziów na przesłuchania?

Data: 2018-09-24
  • O powody przesłuchań sędziów - którzy zabierają głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości lub zadali pytania Trybunałowi Sprawiedliwości UE - Rzecznik Praw Obywatelskich pyta sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych
  • RPO chce też wiedzieć, na czyj wniosek te czynności są podejmowane. Prawo takie mają: Minister Sprawiedliwości, prezesi lub kolegia sądów apelacyjnych i okręgowych, Krajowa Rada Sądownictwa oraz rzecznicy dyscyplinarni
  • Według RPO przesłuchania mogą prowadzić do „efektu mrożącego”, zniechęcającego sędziów do udziału w debacie publicznej na temat reform sądownictwa
  • Z kolei według Traktatu o funkcjonowaniu UE polscy sędziowie mają prawo zadawać pytania TSUE, jeżeli mają wątpliwości wobec danego aktu prawnego

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę wzywania kilkorga sędziów na przesłuchania przez rzeczników dyscyplinarnych sądów powszechnych. W trzech pismach zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do rzeczników dyscyplinarnych o podanie przesłanek, które przemawiały za wezwaniem sędziów do złożenia wyjaśnień oraz na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy - po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

Wezwania w związku z wypowiedziami sędziów

Pismo do Michała Lasoty, zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, dotyczy wezwania sędziów Igora Tuleyi i Bartłomieja Przymusińskiego do złożenia wyjaśnień w sprawie udziału  w programach informacyjnych, gdzie wypowiadali się na temat aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości.  Według mediów także przewodniczący Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” Krystian Markiewicz został wezwany na przesłuchanie w sprawie przekroczenia granic swobody wypowiedzi publicznej w opiniach  na temat innych sędziów i „przedstawicieli organów konstytucyjnych”.

W innym piśmie RPO pyta Antoniego Łuczaka, zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu o wezwanie sędzi Moniki Frąckowiak do złożenia wyjaśnień dotyczących jej publicznych wystąpień w mediach oraz podczas manifestacji w obronie sądów.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania te mogą prowadzić do wywołania tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.

Według  RPO w tym kontekście należy mieć na uwadze wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 czerwca 2016 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Trybunał stwierdził w niej naruszenie prawa do sądu oraz wolności słowa sędziego Baki (art. 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Jako prezes Sądu Najwyższego i przewodniczącego węgierskiej Krajowej Rady Sądownictwa, publicznie wyraził on swoje poglądy na temat reform węgierskiego sądownictwa.

Zdaniem Trybunału, sędzia Baka miał nie tylko prawo, ale i obowiązek jako przewodniczący Rady, wyrazić opinię, bowiem funkcje i obowiązki sędziego obejmowały wyrażanie poglądów na temat reform ustawodawczych mogących wpływać na sądownictwo i jego niezależność. Trybunał odwołał się przy tym do dokumentów Rady Europy, które uznają, że każdy sędzia jest odpowiedzialny za promowanie i ochronę niezawisłości sędziowskiej, a sędziowie i sądownictwo powinni być konsultowani  i zaangażowani w prace nad ustawodawstwem dotyczącym ich statusu oraz  funkcjonowania systemu sądowniczego.

Trybunał podkreślał, że poglądy i oświadczenia sędziego Baki nie zawierały ataków na innych sędziów ani krytyki sądów w toczących się sprawach - były wyłącznie krytyką ze ściśle zawodowego punktu widzenia. Jego słowa dotyczyły m.in. niezawisłości
i nieusuwalności sędziów oraz obniżenia ich wieku emerytalnego - co  było kwestiami interesu publicznego. Dlatego Trybunał uznał, że wypowiedzi te - mieszczące się w kontekście debaty o sprawach bardzo ważnego interesu publicznego - wymagały wysokiego poziomu ochrony wolności wypowiedzi.

Wezwania za pytania do TSUE

Kolejne pismo do Michała Lasoty dotyczy sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tuleyi, wezwanych aby złożyli wyjaśnienia jako świadkowie w związku ze skierowaniem przez nich pytań prejudycjalnych do TSUE. Pytania dotyczyły tego, czy polscy sędziowie  - wobec przeprowadzonych zmian w wymiarze sprawiedliwości – mają szansę pozostać niezawiśli i niezależni od czynników politycznych. Zdaniem sędziów, obecne regulacje prawne odnoszące się do postepowań dyscyplinarnych naruszają niezawisłość sędziowską i pozbawiają stronę skutecznego środka odwoławczego, który przewiduje artykuł 19 ust. 1 akapitu drugiego Traktatu o UE.

RPO przypomniał, że podstawą prawną procedury pytań prejudycjalnych jest art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu UE. Zgodnie z nim TSUE jest właściwy do orzekania w trybie prejudycjalnym o wykładni Traktatów oraz o ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii. Sąd państwa członkowskiego może, jeśli uzna, że decyzja w tej kwestii jest niezbędna do wydania wyroku, zwrócić się do Trybunału o rozpatrzenie tego pytania. W przypadku, gdy pytanie jest podniesione przed sądem krajowym - którego orzeczenia nie podlegają już zaskarżeniu - sąd taki jest zobowiązany wnieść sprawę do Trybunału.

Podmiotami prawa unijnego, które sądy krajowe są zobligowane stosować, są nie tylko państwa członkowskie, ale także ich obywatele. Istotą pytania jest zapewnienie jednolitej wykładni oraz stosowania prawa unijnego w państwach członkowskich. Zgodnie z zasadą pierwszeństwa prawa unijnego, sąd krajowy w razie niezgodności prawa unijnego z prawem krajowym stosuje prawo unijne.

Stanisław Trociuk przypomniał, że w  wyroku z 5 lipca 2016 r. w sprawie C-614/14 TSUE uznał, że sprzeczne z art. 267 TFUE są takie uregulowania prawa krajowego, które w postępowaniu głównym mogą skutkować powstrzymaniem się przez sąd krajowy od zadania pytań prejudycjalnych TSUE w celu m.in. uniknięcia narażenia się na sankcje dyscyplinarne.

Zgodnie z orzecznictwem TSUE, art. 267 TFUE przyznaje sądom krajowym jak najszersze uprawnienie do wystąpienia do TSUE, jeśli uznają one, że w zawisłej przed nimi sprawie pojawiły się pytania związane z wykładnią lub oceną ważności przepisów prawa Unii, wymagające udzielenia odpowiedzi. Sądy krajowe mają więc swobodę w wykonywaniu tego uprawnienia na każdym etapie postępowania, jaki uznają za stosowny. Jak podkreśla TSUE, wyłącznie do sądu krajowego należy ocena  konieczności uzyskania orzeczenia w trybie prejudycjalnym dla wydania wyroku, jak i znaczenia przedstawionych TSUE pytań.

Za warty odnotowania RPO uznał fakt, że w skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego wniosku z 23 sierpnia 2018 r. Prokurator Generalny wyraził stanowisko, iż "art. 267 TFUE jest bezpośrednio skuteczny, stanowi bowiem samodzielną podstawę dla sądów krajowych do zwracania się z pytaniem prejudycjalnym do TSUE. Niezależnie zatem od treści przepisów procesowych państwa członkowskiego, sąd krajowy może oprzeć się bezpośrednio na art. 267 w celu uzasadnienia swej kompetencji do skorzystania z procedury prejudycjalnej”.

Tym samym polscy sędziowie – zgodnie z art. 267 TFUE – mają prawo zadawać pytania prejudycjalne Trybunałowi przy jakiekolwiek wątpliwości co do wykładni lub ważności danego aktu prawnego UE - wskazał RPO.

VII.564.56.2018, VII.564.55.2018
 

„Praworządność dla ludzi”. Biała Księga dotycząca działań RPO na rzecz niezależności sądów

Data: 2018-08-23
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił 23 sierpnia białą księgę dotyczącą gwarancji praw obywatelskich w Polsce z perspektywy instytucji ombudsmana.
  • Księga stanowi świadectwo zmiany ustroju państwa polskiego - nie mocą zmiany Konstytucji, lecz niekonstytucyjnych ustaw.
  • Księga odnosi się do zaprezentowanej przez rząd 8 marca 2018 r. „Białej księgi” reform wymiaru sprawiedliwości
  • Licząca 1174 strony publikacja jest zbiorem dokumentów i wystąpień kierowanych przez Rzecznika oraz uzyskiwanych odpowiedzi.
  • Interaktywny spis treści ułatwia przeglądanie tego zbioru

Aparat państwa rośnie każdego dnia w siłę, a obywatel jest coraz słabszy. W demokratycznym państwie prawa to sądy mają bronić obywatela w tego typu sytuacjach. Niezależność sądownictwa to zasada konstytucyjna, ale także podstawa naszego ustroju państwowego opierającego się na trójpodziale władzy. Bez niezależnych sądów trudno jest mówić o efektywnym przestrzeganiu praw i wolności obywatelskich – stwierdza Rzecznik Praw Obywatelskich w raporcie „Praworządność dla ludzi”.

To szczegółowy raport dotyczący działań Rzecznika na rzecz niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz niezależności pozostałych instytucji państwowych stojących na straży praworządności w okresie od listopada 2015 roku do marca 2018 r.

- Bez praworządności i działających zgodnie z prawem władz publicznych nie ma mowy o przestrzeganiu podstawowych praw i wolności człowieka i obywatela – podkreśla we wstępie do Księgi RPO Adam Bodnar.

Księga RPO przedstawia - z perspektywy konstytucyjnego niezależnego organu stojącego na straży praw i wolności jednostek, jakim jest Rzecznik Praw Obywatelskich - obraz przeprowadzanych od ponad dwóch i pół roku zmian w funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz procesu uzależniania względem władzy wykonawczej oraz czynników polityczno-partyjnych naczelnych i centralnych instytucji demokratycznego państwa prawa, tj. Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, Sądu Najwyższego, sądów powszechnych i prokuratury, skutkującego ograniczeniem bądź wręcz utratą ich niezależności.

Księga stanowi również świadectwo dokonywania przez władze państwowe swoistej zmiany ustroju państwa polskiego, nie mocą zmiany Konstytucji, lecz mocą niekonstytucyjnych ustaw. Przyjęte ustawy prowadzą bowiem de facto do zmiany charakteru działania instytucji wzajemnej kontroli oraz równoważenia się władz – tych instytucji, które mają gwarantować zasadę trójpodziału władz.

W pewnym zakresie niniejsza Księga odnosi się naturalnie do zaprezentowanej przez polski rząd w dniu 8 marca 2018 r. „Białej księgi” reform wymiaru sprawiedliwości, zawiera ona bowiem stanowiska i postulaty Rzecznika Praw Obywatelskich kwestionujące kierunek zmian przyjęty m.in. w nowych ustawach: o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa oraz w Prawie o ustroju sądów powszechnych.

Co znajduje się w Księdze RPO?

W pierwszej części Księgi opisana jest działalność Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczącą ochrony niezależności

  • Trybunału Konstytucyjnego,
  • prokuratury i  prokuratorów,
  • Krajowej Rady Sądownictwa,
  • Sądu Najwyższego,
  • a także stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Ponadto zaprezentowano w niej postulaty RPO dotyczące usprawnienia funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, tj. m.in.

  • konieczność wprowadzenia zmiany w procedurach sądowych,
  • konieczność pilnego przyjęcia ustawy o biegłych sądowych,
  • czy wskazanie na niewystarczającą liczbę lekarzy sądowych.

Załączone zostały wystąpienia RPO, wnioski do Trybunału Konstytucyjnego oraz stanowiska dotyczące zagadnień mających najbardziej istotne znaczenie z punktu widzenia praworządności i praw obywatelskich.

W drugiej części Księgi mowa jest o krajowych oraz międzynarodowych wydarzeniach i spotkaniach RPO dotyczących ochrony niezależności i niezawisłości sądownictwa oraz pozostałych instytucji państwowych stojących na straży praworządności.

Wnioski z Księgi RPO

Trybunał Konstytucyjny

Do głównych problemów z punktu widzenia praw człowieka i obywatela przedstawionych w raporcie Rzecznika Praw Obywatelskich zaliczyć należy trwający od listopada 2015 r. kryzys konstytucyjny. Paraliż Trybunału Konstytucyjnego ma znaczenie dla spraw wniesionych przez Rzecznika Praw Obywatelskich, czy inne podmioty, ale także uniemożliwia ochronę praw konstytucyjnych w ramach postępowań wszczętych skargami konstytucyjnymi obywateli bądź pytaniami prawnymi sądów.

Sytuacja, kiedy Trybunał Konstytucyjny nie może działać zgodnie ze swoim normalnym rytmem, uniemożliwia efektywną ochronę konstytucyjnych praw i wolności jednostki.

KRS

Najważniejsze zagrożenia dla praworządności i ochrony praw jednostki w Polsce, które wynikają z kwestionowanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS), to przede wszystkim: skrócenie kadencji poprzednich członków KRS oraz zmiana sposobu wyboru nowych kandydatów-sędziów do KRS przez Sejm, a nie przez samych sędziów. W ocenie Rzecznika doprowadziło to do politycznego podporządkowania KRS, instytucji, która stać ma straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Sąd Najwyższy

Najważniejsze zagrożenia dla praworządności i ochrony praw jednostki w Polsce, które wynikają z wejścia w życie w dniu 3 kwietnia 2018 r. ustawy o Sądzie Najwyższym to m.in.:

  • obniżenie wieku emerytalnego sędziów Sądu Najwyższego,
  • skrócenie kadencji I Prezes Sądu Najwyższego,
  • stworzenie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych,
  • szczególne uprawnienia Izby Dyscyplinarnej, która będzie się charakteryzowała daleko idącą autonomią w stosunku do całej struktury Sądu Najwyższego
  • oraz wpływ podmiotów reprezentujących władzę wykonawczą na postępowanie dyscyplinarne sędziów.

Wprowadzone rozwiązania podważają niezależność Sądu Najwyższego, a w konsekwencji stanowią zagrożenie dla ochrony praw obywatelskich.

Ochrona praw obywateli

W Księdze RPO przedstawia kwestie mające fundamentalne znaczenie dla całego społeczeństwa dotyczące procesu stopniowego likwidowania mechanizmów ochrony praw obywatelskich w Polsce.

Aparat państwa rośnie każdego dnia w siłę, a obywatel jest coraz słabszy. W demokratycznym państwie prawa to sądy mają za zadanie bronić obywatela w tego typu sytuacjach. Niezależność sądownictwa to zasada konstytucyjna, ale także podstawa naszego ustroju państwowego opierającego się na trójpodziale władzy. Bez niezależnych sądów trudno jest mówić o efektywnym przestrzeganiu praw i wolności obywatelskich.

W swoich wystąpieniach Rzecznik wielokrotnie powtarzał, że reforma sądownictwa jest potrzebna i uzasadniona. Nie może zaczynać się ona jednak od niszczenia dorobku Sądu Najwyższego oraz największych tradycji naszej państwowości, jak również złamania zasady stanowiącej dziedzictwo historyczne z lat oporu w czasach PRL, według której Krajowa Rada Sądownictwa jest powoływana przez sędziów, z dodatkowym udziałem reprezentantów innych władz (ustawodawczej i wykonawczej).

Przedstawione w Księdze Rzecznika Praw Obywatelskich „Praworządność dla ludzi” postulaty i wnioski RPO nie zostały niestety wzięte pod uwagę przez podmioty, do których były skierowane. Nieuwzględnienie większości przedstawionych Rzecznika zastrzeżeń przez rządzących stwarza realne niebezpieczeństwo całkowitego podważenia niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz instytucji wzajemnej kontroli oraz równoważenia się władz. Skutkiem tych zmian staje się pozbawienie ludzi prawa do rozpatrzenia swojej sprawy przez niezależny organ sądowy, co gwarantuje zarówno Konstytucja, Europejska Konwencja Praw Człowieka, jak i Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

- Muszę powtórzyć to raz jeszcze – praworządność jest dla ludzi gwarancją skutecznej ochrony ich praw i życia bez strachu przed własnym państwem i jego funkcjonariuszami – stwierdza rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Minister Sprawiedliwości wyjaśnia, dlaczego sędzia musi mieć wyłącznie polskie obywatelstwo

Data: 2018-06-20
  • Wymóg posiadania wyłącznie polskiego obywatelstwa nie powinien być dla sędziego problemem, bo zawsze może się zrzec drugiego obywatelstwa
  • Sędziowie kontrolują także władze publiczne. Ograniczenie ryzyka działania na rzecz innego państwa przez osoby sprawujące funkcje publiczne wymusza bardziej rygorystyczne wymagania państwa wobec tych osób
  • Takie są argumenty Ministra Sprawiedliwości przedstawione w odpowiedzi na wątpliwości RPO

- Wymóg posiadania przez sędziów sądów powszechnych i Sądu Najwyższego wyłącznie polskiego obywatelstwa został wprowadzony dlatego, że osoby te są powołane do służby na rzecz dobra publicznego, definiowanego także przez pryzmat interesów państwa – wyjaśnia wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

Zapis, że sędzią może być tylko osoba, która posiada wyłącznie obywatelstwo polskie, pojawił się w nowej ustawie o Sądzie Najwyższym z 8 grudnia 2017 r. Zmieniła on m.in. Prawo o ustroju sądów powszechnych. Zgodnie z nią, sędzia albo asesor sądowy, który nie spełnia wymogu posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego, powinien w 6 miesięcy od wejścia ustawy w życie zrzec się obywatelstwa obcego państwa. W przypadku bezskutecznego upływu terminu,  stosunek służbowy sędziego albo asesora sądowego wygasa. Dotyczy to też nowo powoływanych sędziów i asesorów.

Wątpliwości RPO 

Ustawa ta weszła w życie 3 kwietnia 2018 r. Jeszcze podczas prac nad projektem, w listopadzie 2017 r. Adam Bodnar zwrócił się do Marszałka Sejmu, wskazując, że w projekcie ustawy o SN zawarto przepis skutkujący ograniczeniem dostępu do służby publicznej wobec sędziów, asesorów i ławników.

Rzecznik podkreślał wtedy, że wprowadzenie takiego automatyzmu jest niedopuszczalne w świetle art. 180 ust. 2 Konstytucji. Głosi on: „Złożenie sędziego z urzędu (…) wbrew jego woli może nastąpić jedynie na mocy orzeczenia sądu i tylko w przypadkach określonych w ustawie”. Oznacza to, że żaden inny organ władzy publicznej nie może mieć kompetencji do podejmowania rozstrzygnięć w tym zakresie - pisał RPO. Przepis ten jest ponadto niezgodny z art. 180 ust. 1 Konstytucji o tym, że sędziowie są nieusuwalni.

Sprawę tę Adam Bodnar poruszył także, gdy w grudniu 2017 r. nad ustawą pracował Senat RP. „Jest to rozwiązanie niezwykle krzywdzące dla osób, które mają takie a nie inne losy rodzinne, dla których kwestia obywatelstwa podwójnego czy tzw. obywatelstwa wielokrotnego to jest konsekwencja takiego a nie innego ukształtowania życia” - mówił. Dodał, że nie chciałby być w skórze osób, które muszą podjąć decyzję, czy zrezygnować z urzędu sędziego, czy z obywatelstwa państwa obcego.

W piśmie do ministra Zbigniewa Ziobry z 15 lutego 2018 r. w tej sprawie Rzecznik podkreślał, iż osoby dotknięte tą regulacją będą mieć sześć miesięcy na dostosowanie się do nowej sytuacji. „Należy jednak mieć na względzie, iż w praktyce procedura zrzeczenia się obywatelstwa innego państwa może być związana ze spełnieniem szeregu wymogów określonych w prawie danego państwa i prowadzić do przekroczenia tego terminu” - wskazywał. Zdaniem RPO konieczne okazać się może np. oczekiwanie na zgodę innego podmiotu władzy publicznej, który nie jest związany terminem.

W konsekwencji dodatkowe wątpliwości co do konstytucyjności przepisu wzbudza fakt, iż z przyczyn niezależnych od osoby ubiegającej się o zrzeczenie obywatelstwa - a nie od wyłącznej jej woli i działań - zależeć będzie, czy procedura zrzeczenia się obywatelstwa innego państwa w celu możliwości dalszego sprawowania urzędu zostanie skutecznie zakończona w pół roku.

Adam Bodnar podkreślił w piśmie do ministra, iż w pełni podtrzymuje podniesione w swych wcześniejszych wystąpieniach zarzuty o niekonstytucyjności tego rozwiązania. Kolejne pismo do Ministra Sprawiedliwości RPO wysłał w kwietniu. Teraz dostał odpowiedź.

Argumenty Ministerstwa

- Sędziowie - osoby pełniące wyróżniającą się funkcję publiczną, wydając rozstrzygnięcia w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, muszą działać mając na względzie interes państwa i na rzecz dobra wspólnego. Ograniczenie ryzyka działania na rzecz innego państwa przez osoby sprawujące funkcje publiczne wymusza bardziej rygorystyczne wymagania państwa wobec tych osób. Wprowadzone zmiany statuujące warunek posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego w odniesieniu do sędziów są uzasadnione z uwagi na ustawowe zadania tej grupy zawodowej oraz fakt, że pełniona przez nich służba związana jest z wykonywaniem władzy publicznej oraz realizacją polityki bezpieczeństwa wewnętrznego państwa.

Nie można również uznać, że dostęp do służby publicznej jest ograniczony dla obywatela polskiego, który posiada obywatelstwo innego państwa, bowiem przy zrzeczeniu się obywatelstwa może o określoną funkcję się ubiegać – wyjaśnił wiceminister Piebiak.

RPO przyłączył się do skargi na odmowę ujawnienia nazwisk sędziów popierających kandydatów do KRS

Data: 2018-06-05
  • Odmowa ujawnienia nazwisk sędziów, którzy poparli kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, ogranicza konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • RPO przyłączył się do postępowania przed sądem administracyjnym ze skargi obywatela na odmowę udostępnienia tej informacji publicznej przez szefa Kancelarii Sejmu RP 
  • Adam Bodnar wnosi, aby Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił tę odmowę 

W grudniu 2017 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, co było inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy po zawetowaniu ustaw o KRS i SN w lipcu 2017 r. Nowela wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Protestowało przeciw temu wiele środowisk; nowele kwestionował także RPO. Dokonany w marcu 2018 r. wybór nowych członków Rady przerwał kadencje dotychczasowych.  

Nazwiska popierających nie były znane

Wcześniej do Sejmu wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości wobec standardów jawności procedury wyboru części składu KRS.

W lutym 2018 r. szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia informacji publicznej dotyczącej załączników.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Według Kancelarii art. 11c ustawy o KRS wyłącza więc możliwość udostępniania załączników. 

W marcu 2018 r. skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt: II SA/Wa 488/18). Wskazał, że art. 11c ustawy o KRS nie może być  podstawą odmowy dostępu do wnioskowanych informacji. Dowodził, że wyjątki od zasady jawności należy interpretować ściśle, a wątpliwości rozstrzygać na korzyść wnioskującego.

Argumenty RPO

Zdaniem Rzecznika, odmowa, oparta na błędnej wykładni przepisów ustawy o KRS, prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.  Biorąc pod uwagę prawo obywateli do uzyskiwania informacji publicznych na temat osób, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu publicznego - KRS, przystąpienie do postępowania jest zasadne. Rozstrzygnięcie w niniejszej sprawie będzie bowiem miało istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej również innych obywateli.

Niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności procedury wyboru członków KRS, której konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W ocenie Rzecznika odmowa informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które poparły kandydatów do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków Rady zostały spełnione.

Żądane informacje dotyczą informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne i mających związek z ich pełnieniem. Żaden przepis ustawy o KRS nie wyłącza zaś tych informacji spośród informacji publicznych - argumentuje Adam Bodnar. Skoro żądana informacja jest informacją publiczną, a jej udostępnienie nie podlega ograniczeniom prywatności wynikającym z ustawy, to powinna zostać udostępniona.

Rzecznik stoi na stanowisku, że art. 11c ustawy o KRS określa jedynie formę w której następuje udostępnienie informacji o kandydatach. Marszałek Sejmu podaje do publicznej wiadomości zgłoszenia kandydatów. W tej formie nie udostępnia zaś załączników co do zasady, gdyż zawierają one np. adresy zamieszkania i numery  PESEL. Zdaniem Rzecznika, te informacje podlegają ochronie wynikającej z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Nie oznacza to jednak, że pozostała część informacji nie stanowi informacji publicznej. Z całą pewnością należą do niej imiona i nazwiska oraz miejsca służbowe sędziów. Informacja ta powinna zostać udostępniona w innej formie niż podanie do publicznej wiadomości, tj. na wniosek. Art. 11c  nie oznacza możliwości odmowy udostępnienia informacji publicznej, gdy obywatel złożył taki wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Takie stanowisko Rzecznik wyraził też w piśmie do Marszałka Sejmu RP z 23 lutego 2018 r., w którym wskazywał na swe wątpliwości co do procedury oraz transparentności wyboru kandydatów na członków KRS.

Powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, RPO podkreśla, że wniosek rodzi po stronie dysponenta informacji obowiązek jej udostępnienia, gdy informacja nie została wcześniej udostępniona i nie funkcjonuje w obiegu publicznym. Rzecznik przypomniał, że w uchwale NSA z 9 grudnia 2013 r. wskazano, iż ograniczenie dostępu do informacji publicznej wymagałoby wyraźnego, nie budzącego wątpliwości, postanowienia ustawy.

Informację publiczną - przedmiot prawa określonego w art. 61 Konstytucji RP i w ustawie o dostępie do informacji publicznej - należy zatem odróżnić od form, w jakich ona występuje. Konstytucja nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji.

Dlatego w ocenie Rzecznika wniosek o uzyskanie informacji publicznej zawartej w dokumentach załączonych do zgłoszenia kandydata na członka KRS, nie zaś tych dokumentów, powinien zostać rozpatrzony w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej - z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z jej art. 5.

VII.6060.19.2018

RPO pisze do premiera w sprawie zakazu podwójnego obywatelstwa sędziów

Data: 2018-05-24
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się u premiera, aby Minister Sprawiedliwości odpowiedział na wystąpienie RPO ws. niekonstytucyjności zakazu posiadania obywatelstwa innego państwa przez sędziów
  • Od lutego resort nie odpowiedział na wystąpienie, choć jest to obowiązek prawny, a termin na to wynosi 30 dni
  • Zbieranie przez resort oświadczeń sędziów o ich obywatelstwie to przetwarzanie danych osobowych bez podstawy prawnej - uważa Adam Bondar
  • Poprosił GIODO o zbadanie sprawy i o nakazanie Ministrowi Sprawiedliwości zaprzestania przetwarzania tych danych 

 Nowa ustawa o Sądzie Najwyższym z 8 grudnia 2017 r. zmieniła m.in. Prawo o ustroju sądów powszechnych. Zgodnie z nią, sędzia, asesor sądowy i ławnik, który nie spełnia wymogu posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego, powinien w ciagu 6 miesięcy od wejścia ustawy w życie zrzec się obywatelstwa obcego państwa. W przypadku bezskutecznego upływu tego terminu, stosunek służbowy sędziego albo asesora sądowego wygasa.

Ustawa weszła w życie 3 kwietnia 2018 r.  Sędzia mający obywatelstwo także inne niż polskie - który się go nie zrzeknie do 4 października - traci prawo do orzekania. Według prasy resort sprawiedliwości rozesłał sądom pismo o odebranie odpowiednich oświadczeń od wszystkich sędziów.  

RPO: przepis niezgodny z Konstytucją

Jeszcze podczas prac nad projektem w listopadzie 2017 r. Adam Bodnar wskazywał Marszałkowi Sejmu, że w projekcie ustawy o SN zawarto przepis skutkujący ograniczeniem dostępu do służby publicznej wobec sędziów, asesorów i ławników

W wystąpieniu do ministra Zbigniewa Ziobry z 15 lutego 2018 r. Rzecznik  podkreślał, że wprowadzenie takiego automatyzmu jest niedopuszczalne w świetle art. 180 ust. 2 Konstytucji. Głosi on: „Złożenie sędziego z urzędu (…) wbrew jego woli może nastąpić jedynie na mocy orzeczenia sądu i tylko w przypadkach określonych w ustawie”. - Oznacza to, że żaden inny organ władzy publicznej nie może mieć kompetencji do podejmowania rozstrzygnięć w tym zakresie - pisał RPO. Przepis ten jest ponadto niezgodny z art. 180 ust. 1 Konstytucji o tym, że sędziowie są nieusuwalni. Rzecznik uważa, że jest też on sprzeczny z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji).

Dodatkowe wątpliwości RPO co do konstytucyjności przepisu wzbudza fakt, iż z przyczyn niezależnych od osoby ubiegającej się o zrzeczenie obywatelstwa - a nie od wyłącznej jej woli i działań - zależeć będzie, czy procedura zrzeczenia się obywatelstwa innego państwa w celu możliwości dalszego sprawowania urzędu zostanie skutecznie zakończona w pół roku.

Apel do premiera

W piśmie do premiera Mateusza Morawieckiego z 23 maja 2018 r. Adam Bodnar przywołał swą argumentację z wystąpienia do Zbigniewa Ziobry, na które wciąż nie wpłynęła odpowiedź. Wystąpienie to RPO załączył w piśmie do premiera.

- Chciałbym zwrócić Panu Premierowi uwagę, że zgodnie z art. 15 ust. 2 ustawy 3 ustawy z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich organ, organizacja lub instytucja, do których zostało skierowane wystąpienie, obowiązane są bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 30 dni, poinformować Rzecznika o podjętych działaniach lub zajętym stanowisku - napisał Adam Bodnar.  

- Udzielenie Rzecznikowi powyższych informacji jest obowiązkiem prawnym i niedotrzymanie ustawowego terminu z przyczyn nieuzasadnionych nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym. Dlatego też z ubolewaniem przyjmuję brak odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na moje wystąpienie - głosi pismo RPO. Zwrócił się on do premiera o osobiste zainteresowanie się tą kwestią.

Prośba do GIODO o reakcję

Z kolei w piśmie do Edyty Bielak-Jomaa, generalnego inspektora ochrony danych osobowych, rzecznik napisał o doniesieniach medialnych i skargach wpływających do Biura RPO w kwestii zbierania przez Ministerstwo Sprawiedliwości od sędziów oświadczeń o posiadanym obywatelstwie. Według RPO Ministerstwo przetwarza w ten sposób dane osobowe, działając  bez wymaganej konstytucyjnie (art. 51 ust. 1 i 2 Konstytucji RP) podstawy prawnej.

-  Ustawa o SN nie przewiduje podstawy do gromadzenia tego typu danych przez Ministra Sprawiedliwości. W mojej ocenie nie znajduje zastosowania żadna z przesłanek, o której mowa w art. 23 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych - zaznaczył Adam Bodnar.

Zwrócił się do GIODO o zbadanie sprawy i podjęcie działań zgodnie z kompetencjami wynikającymi z ustawy o ochronie danych osobowych z 1997 r. (ewentualnie z aktów prawnych o ochronie danych, które zaczną obowiązywać od 25 maja 2018 r.).

Ponadto Rzecznik wystąpił do GIODO o nakazanie zaprzestania przetwarzania danych przez Ministra Sprawiedliwości, które zostały zebrane bez podstawy prawnej.

VII.561.8.2017

RPO: zakaz podwójnego obywatelstwa dla sędziów - niekonstytucyjny

Data: 2018-04-16
  • Zakaz posiadania obywatelstwa innego państwa przez sędziów, asesorów i ławników jest niezgodny z zasadami konstytucyjnymi  - pisał w lutym 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich do Ministra Sprawiedliwości
  • Od 3 kwietnia obowiązuje przepis, że sędzia mający obywatelstwo także inne niż polskie - który się go nie zrzeknie do 4 października - traci prawo do orzekania. Prasa podaje, że resort  sprawiedliwości rozesłał sądom pismo o niezwłoczne odebranie odpowiednich oświadczeń od wszystkich sędziów  
  • W związku z tym wezwaniem oraz z brakiem odpowiedzi MS na pismo z lutego, Rzecznik przygotuje kolejne pismo do ministerstwa

Jak podał w poniedziałek „Dziennik Gazeta Prawna”, MS przesłało sądom apelacyjnym wzór druku, który zainteresowani mają wypełnić do 17 kwietnia. Prezesi mają z kolei do 20 kwietnia czas na poinformowanie ministra o liczbie osób orzekających w ich sądzie, które mają wielorakie obywatelstwa. Siedem dni później upłynie im termin do przesłania imiennej listy takich sędziów i asesorów.

Zapis, że sędzią może być tylko osoba, która posiada wyłącznie obywatelstwo polskie, pojawił się w nowej ustawie o Sądzie Najwyższym z 8 grudnia 2017 r. Zmieniła on m.in. Prawo o ustroju sądów powszechnych. Zgodnie z nią, sędzia albo asesor sądowy, który nie spełnia wymogu posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego, powinien w 6 miesięcy od wejścia ustawy w życie zrzec się obywatelstwa obcego państwa. W przypadku bezskutecznego upływu terminu,  stosunek służbowy sędziego albo asesora sądowego wygasa. Dotyczy to też nowo powoływanych sędziów i asesorów.

Ustawa ta weszła w życie 3 kwietnia 2018 r. Jeszcze podczas prac nad projektem,  w listopadzie 2017 r. Adam Bodnar zwrócił się do Marszałka Sejmu wskazując, że w projekcie ustawy o SN zawarto przepis skutkujący ograniczeniem dostępu do służby publicznej wobec sędziów, asesorów i ławników.

Rzecznik podkreślał wtedy, że  wprowadzenie takiego automatyzmu jest niedopuszczalne w świetle art. 180 ust. 2 Konstytucji. Głosi on: „Złożenie sędziego z urzędu (…) wbrew jego woli może nastąpić jedynie na mocy orzeczenia sądu i tylko w przypadkach określonych w ustawie”. Oznacza to, że żaden inny organ władzy publicznej nie może mieć kompetencji do podejmowania rozstrzygnięć w tym zakresie„ - pisał RPO. Przepis ten jest ponadto niezgodny z art. 180 ust. 1 Konstytucji o tym, że sędziowie są nieusuwalni.

Sprawę tę Adam Bodnar poruszył także, gdy w grudniu 2017 r. nad ustawą pracował Senat RP. „Jest to rozwiązanie niezwykle krzywdzące dla osób, które mają takie a nie inne losy rodzinne, dla których kwestia obywatelstwa podwójnego czy tzw. obywatelstwa wielokrotnego to jest konsekwencja takiego a nie innego ukształtowania życia” - mówił. Dodał, że nie chciałby być w skórze osób, które muszą podjąć decyzję, czy zrezygnować z urzędu sędziego, czy z obywatelstwa państwa obcego.

W piśmie do ministra Zbigniewa Ziobry z  15 lutego 2018 r. w tej sprawie, Rzecznik podkreślał, iż osoby dotknięte tą regulacją będą mieć sześć miesięcy na dostosowanie się do nowej sytuacji.

„Należy jednak mieć na względzie, iż w praktyce procedura zrzeczenia się obywatelstwa innego państwa może być związana ze spełnieniem szeregu wymogów określonych w prawie danego państwa i prowadzić do przekroczenia tego terminu” - wskazywał. Zdaniem RPO konieczne okazać się może np. oczekiwanie na zgodę innego podmiotu władzy publicznej, który nie jest związany terminem.

W konsekwencji dodatkowe wątpliwości co do konstytucyjności przepisu wzbudza fakt, iż z przyczyn niezależnych od osoby ubiegającej się o zrzeczenie obywatelstwa - a nie od wyłącznej jej woli i działań - zależeć będzie, czy procedura zrzeczenia się obywatelstwa innego państwa w celu możliwości dalszego sprawowania urzędu zostanie skutecznie zakończona w pół roku.

Adam Bodnar  podkreślił w piśmie do ministra, iż w pełni podtrzymuje podniesione w swych wcześniejszych wystąpieniach zarzuty o niekonstytucyjności tego rozwiązania.

Poprosił wtedy Zbigniewa Ziobrę o zajęcie stanowiska w sprawie. Odpowiedź dotychczas nie wpłynęła.

VII.561.8.2017

RPO krytycznie o przyjętej w czwartek przez Sejm nowelizacji ustaw sądowniczych

Data: 2018-04-13
  • Przyjęta 12 kwietnia przez Sejm nowelizacja ustaw sądowniczych budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Nie podlegający kontroli sądu wpływ Prezydenta RP na dalsze pełnienie funkcji sędziego Sądu Najwyższego, który ukończy 65 lat, jest sprzeczny z zasadą niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów
  • Uchwalane przepisy nie będą przeszkodą do wymiany kadrowej w Sądzie Najwyższym, co oznacza pogwałcenie Konstytucji RP, prawa UE oraz zasad niezależności sądownictwa - przestrzega Rzecznik

W piątek Adam Bodnar napisał  do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego w sprawie uchwalonej 12 kwietnia 2018 r. przez Sejm nowelizacji ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy o Sądzie Najwyższym.

Obecnie prace nad ustawą rozpoczął Senat. Budzi ona poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich, które Rzecznik przedstawił Marszałkowi Senatu.

Uwagi ws. zgody Prezydenta na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN

Zgodnie ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r., sędzia SN przechodzi w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia. Nie stanie się tak, jeśli nie później niż na 6 miesięcy i nie wcześniej niż na 12 miesięcy przed tym, złoży oświadczenie o woli dalszego zajmowania stanowiska i przedstawi zaświadczenie o zdolności ze względu na stan zdrowia, do pełnienia obowiązków sędziego, a Prezydent wyrazi na to zgodę. Przedtem głowa państwa może zasięgnąć opinii Krajowej Rady Sądownictwa. W ustawie przekazanej do Senatu  dodaje się jedynie stwierdzenie, że KRS wydaje taką opinię w terminie 30 dni.

Aktualne pozostają wszystkie zastrzeżenia RPO do ustawy z  8 grudnia 2017 r. o SN.  Uzupełnienie procedury o możliwość zasięgnięcia opinii KRS nie zmienia, że artykuł  ustawy będzie niezgodny z konstytucyjną zasadą podziału władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji)  oraz zasadą odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 173 Konstytucji).

Rzecznik podkreśla, że proponowane uzupełnienie nie zwiększa w żaden sposób gwarancji sędziego na obsadę stanowiska w sposób wolny od wpływów władzy wykonawczej.

RPO wskazuje, że w ustawie nie ma gwarancji zwiększenia transparentności  tej procedury:

  • wskazania przesłanek umożliwiających Prezydentowi wyrażenie zgody na dalsze pełnienie stanowiska;
  • brak obowiązku uzasadnienia stanowiska Prezydenta o odmowie zgody na dalsze zajmowanie stanowiska;
  • brak kontroli sądowej  decyzji Prezydenta w sprawie.

Zdaniem RPO brak przesłanek uzasadniających wyrażenie zgody powoduje, że Prezydent w istocie otrzymuje od ustawodawcy blankietowe do niej upoważnienie, na podstawie  kryteriów, jakie jednoosobowo uzna za właściwe. Zezwala to na podejmowanie arbitralnych decyzji, co narusza zasadę demokratycznego państwa prawa  (art. 2 Konstytucji).

Brak obowiązku uzasadnienia stanowiska Prezydenta narusza prawo do  informacji o sprawach publicznych (art. 61 Konstytucji ). Pozostawienie tej sfery całkowitemu uznaniu Prezydenta nie ma żadnego uzasadnienia konstytucyjnego, zwłaszcza z punktu widzenia prawa do rozpatrzenia sprawy przez niezawisły i bezstronny sąd  (art. 45 ust. 1 Konstytucji) .

W ocenie RPO ewentualna odmowa Prezydenta wobec dalszego pełnienia stanowiska przez sędziego SN nie powinna mieć cech działania arbitralnego, co wynika z zasady demokratycznego państwa prawnego oraz zasady legalizmu (art. 2 Konstytucji ).

W konsekwencji proponowane przepisy naruszają także art. 60 Konstytucji, gwarantujący prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach.

RPO uznaje też proponowane rozwiązanie za niedopuszczalne naruszenie istoty prawa z art. 41 ust. 2c Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej (o tym, że każdy organ powinien uzasadniać swoje decyzje).

Przejście sędziów SN w stan spoczynku niezgodne z Konstytucją i prawem UE

Sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia przechodzą w stan spoczynku  4 lipca 2018 r. - chyba że do 4 maja 2018 r. wystąpią o dalsze zajmowanie stanowiska, a Prezydent RP wyrazi na to zgodę.  Rozwiązanie takie godzi w konstytucyjny zakaz usuwania sędziego (art. 180 ust. 1 Konstytucji), na co Rzecznik wskazywał już wcześniej podczas prac nad ustawą  o SN w grudniu 2017 r.

RPO wskazuje, że przepis ten  pozwala odsunąć od orzekania sędziów SN, którzy mieli objęte zasadą niezawisłości sędziowskiej gwarancje zajmowania stanowisk do ukończenia 70. roku życia. W konsekwencji  artykuł ustawy o SN jest niezgodny także z zasadą niezawisłości sędziowskiej (art. 178 ust. 1 Konstytucji), wykluczającą odsuwanie sędziego od wykonywanej przez niego funkcji. Nieusuwalność nie służy samemu sędziemu - jest wyłącznie środkiem umożliwiającym realizację prawa do niezawisłego sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Zapisy  o przechodzeniu sędziów SN w stan spoczynku mają zastosowanie także do sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Uchwalane przepisy nie będą stanowić przeszkody do dokonania wymiany kadrowej w Sądzie Najwyższym, a co za tym idzie do pogwałcenia Konstytucji, prawa UE oraz zasady niezależności sądownictwa - wskazał Adam Bodnar.

Podkreślił ponadto, że procedura, w której na dalsze pozostawanie sędziego SN na stanowisku po przekroczeniu określonego wieku wpływ ma arbitralna i nie podlegająca kontroli sądowej decyzja organu władzy wykonawczej, pozostaje też w zakresie regulacji prawa UE, stojąc w sprzeczności z zasadą niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów, stanowiącą podstawowy element zasady rządów prawa w UE.

Uwagi do zmian w Prawie o ustroju sądów powszechnych

Jak napisał RPO, na pierwszy rzut oka zaproponowane zmiany zdają się zwiększać zakres udziału przedstawicieli władzy sądowniczej - Krajowej Rady Sądownictwa - w procedurze odwoływania prezesów i wiceprezesów sądów oraz w trakcie badania, czy sędzia sądu powszechnego, po ukończeniu 65 roku życia może w dalszym ciągu pełnić swoją funkcję.

Dają bowiem KRS prawo do wyrażenia wiążącej Ministra Sprawiedliwości negatywnej opinii w przypadku zamiaru odwołania przez niego prezesa albo wiceprezesa sądu i negatywnej opinii kolegium właściwego sądu w tym przedmiocie. Inna zmiana przyznaje KRS - w miejsce Ministra Sprawiedliwości - prawo do wyrażania zgody na dalsze zajmowanie stanowiska przez sędziego sądu powszechnego po 65. roku życia.

Zdaniem RPO na ocenę tych propozycji rzutują jednak rozwiązania przyjęte w uchwalonej   8 grudnia 2017 r. nowelizacji ustawy o KRS, która dała Sejmowi prawo wyboru 15 sędziów do Rady. W grudniu 2017 r. Adam Bodnar wskazywał, iż odebranie władzy sądowniczej wyboru sędziów-członków KRS prowadzi do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji w związku z art. 173 Konstytucji oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.

„Poddanie KRS oddziaływaniu ze strony legislatywy, która miała bezpośredni wpływ na wybór członków KRS, oznacza, że organ ten stojący na straży relatywnie najsłabszego segmentu władzy podlegać będzie naciskom władzy politycznej. W konsekwencji prowadzi to do naruszenia zasady trójpodziału i równowagi władz” - napisał Adam Bodnar.

Dodał, że 23 lutego 2018 r. zwrócił się do Marszałka Sejmu, wskazując na konieczność zbadania ważności zaproponowanej w ustawie procedury z uwagi na wątpliwości nierealizowania przez nią wymogów konstytucyjnych dotyczących składu KRS.

Podnoszone przeze mnie zastrzeżenia pozostały niestety bez odpowiedzi – podkreślił RPO. Jego zdaniem, wątpliwości konstytucyjne co do sposobu wyboru nowych członków KRS będących sędziami rzutują na negatywną ocenę rozwiązań  w uchwalonej przez Sejm nowelizacji.

Rzecznik przedstawił Marszałkowi Senatu swe uwagi z uprzejmą prośbą o uwzględnienie ich w toku procesu legislacyjnego.

VII.510.2.2017

Rzecznik pyta Ministra Sprawiedliwości o przepisy nakazujące sędziom przejście w stan spoczynku po osiągnięciu określonego wieku

Data: 2017-12-20

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące ustanowienia przepisu, wedle którego kobietom sędziom w wieku 60 lat nakazuje się przejście w stan spoczynku.

W opinii skarżących art. 69 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim stanowi, że kobieta sędzia przechodzi w stan spoczynku z dniem ukończenia 60. roku życia, a mężczyzna sędzia z dniem ukończenia 65. roku życia jest niezgodny z Konstytucją. Niekonstytucyjność tego przepisu wynika także z dalszego uregulowania tej kwestii, które decyzję co do dalszego sprawowania urzędu przez sędziego pozostawia tylko i wyłącznie do decyzji Ministra Sprawiedliwości.

Przepis ten bardzo lakonicznie określa kryteria, którymi kierować się powinien Minister Sprawiedliwości przy podejmowaniu takiej decyzji. Są to: racjonalne wykorzystanie kadr sądownictwa powszechnego oraz potrzeby wynikające z obciążenia zadaniami poszczególnych sądów. Ustawodawca nie przewidział przy tym uzasadnienia decyzji w przypadku niewyrażenia zgody przez Ministra Sprawiedliwości na kontynuację zatrudnienia przez sędziego po osiągnięciu wieku przejścia w stan spoczynku.

Tak daleko posunięta ingerencja władzy wykonawczej w możliwość kontynuowania zatrudnienia po osiągnięciu wieku stanu spoczynku może naruszać zasadę trójpodziału władzy określoną w Konstytucji, konstytucyjną zasadę odrębności i niezależności sądów od innych władz oraz może podważać zasadę niezawisłości sędziowskiej.

W świetle utrwalonego orzecznictwa osiągnięcie wieku emerytalnego i nabycie prawa do emerytury nie może stanowić wyłącznej przyczyny wypowiedzenia umowy o pracę przez pracodawcę. Sytuacja sędziów w tej materii jest zatem mniej korzystna niż pracowników zatrudnionych w reżimie Kodeksu pracy, ponieważ decyzja Ministra Sprawiedliwości, związana z niewyrażeniem zgody na dalsze zajmowanie stanowiska, wyklucza sędziego z aktywności zawodowej. Stanowi to naruszenie Konstytucji.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o wyrażenie stanowiska w przedmiotowej sprawie.

Opinia Komisji Weneckiej na temat zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustawie o Sądzie Najwyższym i na temat Prawa o ustroju sądów powszechnych

Data: 2017-12-12

W dniu 11.12.2017 r. Komisja Wenecka opublikowała opinię na temat zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS) i w ustawie o Sądzie Najwyższym (SN) przedstawionych przez Prezydenta RP w dniu 26 września 2017 r., jak również na temat Prawa o ustroju sądów powszechnych (PUSP).

Konkluzje Komisji Weneckiej:

  1. Deklarowanym celem „reformy” wymiaru sprawiedliwości zaproponowanej przez polski rząd w 2017 r. jest „usprawnienie demokratycznej kontroli nad polskim sądownictwem”. Komisja przychyla się do opinii, że sędziowie powinni być poddani społecznej kontroli. Nie jest to jednak równoznaczne z akceptacją sytuacji, w której mechanizmy kontroli nad władzą sądowniczą prowadzić będą do naruszenia niezawisłości sędziów oraz organów przedstawicielskich środowiska sędziowskiego. Sądownictwo powinno być odizolowane od wpływów politycznych, ponieważ sądy orzekają również w sprawach dotyczących sporów pomiędzy Państwem, a jednostką. W takiej sytuacji pozycja jednostki w sporze z Państwem jest słabsza, bowiem nie można oczekiwać, że sędzia rozpatrujący konkretną sprawę sądową nie ulegnie presji ze strony polityków.
  2. Zaproponowane przez Prezydenta RP zmiany w ustawach o KRS i SN oraz przyjęte przepisy PUSP powinny być rozpatrywane wspólnie jako powiązane ze sobą oraz powinny  uwzględniać zmiany dokonane ustawą z dnia 28 stycznia 2016 r. - Prawo o prokuraturze. Dokonane zmiany we wskazanym powyżej zakresie umożliwiają władzy ustawodawczej oraz wykonawczej głęboką ingerencję w wykonywanie władzy sądowniczej. Tym samym prowadzą one do poważnego zagrożenia niezawisłości sędziowskiej.
  3. Komisja wzywa Prezydenta RP, aby wycofał złożone przez siebie projekty ustaw o SN i KRS i rozpoczął dialog społeczny nad oczekiwanymi zmianami wymiaru sprawiedliwości.
  4. Komisja wzywa polski parlament do ponownego rozważenia zmian dokonanych ustawą Prawo o ustroju sądów powszechnych, która weszła w życie 12.08.2017 r. w świetle uwag i postulatów zawartych w niniejszej opinii Komisji z dnia 11.12.2017 r.
  5. Komisja pozostaje do dyspozycji polskich władz jeśli chodzi o wsparcie w implementacji postulatów zawartych w opinii z dnia 11.12.2017 r.

Szczegółowe uwagi Komisji odnośnie do wskazanych ustaw:

Krajowa Rada Sądownictwa

Wybór 15 członków rady spośród sędziów przez Sejm, w połączeniu z natychmiastowym przerwaniem kadencji obecnych członków KRS (przewidziany w nowej ustawie o KRS), prowadził będzie do zwiększenia stopnia upolitycznienia tego organu. Komisja rekomenduje powrót do rozwiązania zawartego w obecnej ustawie o KRS polegającego na wyborze kandydatów do KRS spośród sędziów przez same środowisko sędziowskie (za pośrednictwem zgromadzeń ogólnych sędziów).

Sąd Najwyższy

  • Utworzenie dwóch nowych izb w Sądzie Najwyższym (Izby Dyscyplinarnej oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych), w których skład wejdą wyłącznie  nowo wybrani sędziowie oraz wyposażenie ich w specjalny zakres kompetencji, statuuje te izby ponad pozostałymi izbami SN, co nie jest zalecane przez Komisję. Należy zbadać zgodność z Konstytucją wskazanego rozwiązania;
  • Ławnicy nie powinni brać udziału w postepowaniach sądowych przed Sądem Najwyższym;
  • Wprowadzenie nowej instytucji w postaci skargi nadzwyczajnej prowadzi do zagrożenia stabilności systemu prawa. Dodatkowe zagrożenie dla tej stabilności powoduje fakt, że mechanizm ten umożliwia wzruszanie spraw, w których rozstrzygnięcie zapadło dużo wcześniej przed wejściem w życie tego rozwiązania (spraw, w których orzeczenie zapadło od 1997 r. do chwili obecnej);
  • Kompetencja w postaci orzekania o ważności wyborów nie powinna zostać przekazana do rozstrzygania przez nowoutworzoną Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych;
  • Obniżenie granicy wieku, w którym sędziowie SN przechodzą w stan spoczynku prowadzi do wcześniejszego usunięcia z SN dużej liczby sędziów (w tym I Prezesa SN), a także do naruszenia ich praw wykonywania zawodu sędziego oraz do zagrożenia niezależności sądownictwa;
  • Prezydent RP, jako przedstawiciel władzy wykonawczej nie powinien mieć kompetencji umożliwiającej mu dyskrecjonalne decydowanie o tym czy sędzia może w dalszym ciągu sprawować swój urząd po osiągnięciu wieku, w którym przechodzi w stan spoczynku;
  • 5 kandydatów na stanowisko I Prezesa SN powinno mieć znaczące poparcie Zgromadzenia Ogólnego sędziów SN;
  • Należy ograniczyć kompetencje I Prezesa SN polegające na przydziale spraw sędziom oraz wskazywania, który sędzia orzekać będzie w danym składzie orzekającym.

Prawo o ustroju sądów powszechnych

  • Decyzja Ministra Sprawiedliwości polegająca na mianowaniu i odwoływaniu prezesów sadów powinna zostać wcześniej zaakceptowana przez KRS lub zgromadzenia ogólne sędziów danego sądu podjęta zwykłą większością głosów. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przedstawianie kandydatów na prezesów sądów przez zgromadzenia ogóle sędziów w celu ich zaakceptowania przez Ministra Sprawiedliwości;
  • Minister Sprawiedliwości, jako przedstawiciel władzy wykonawczej nie powinien mieć kompetencji umożliwiającej mu dyskrecjonalne decydowanie o tym czy sędzia może w dalszym ciągu sprawować swój urząd po osiągnięciu wieku, w którym przechodzi w stan spoczynku;
  • Minister Sprawiedliwości nie powinien posiadać kompetencji umożliwiających mu „dyscyplinowanie” prezesów sądów – każda sankcja wobec prezesów sądów powinna zostać wymierzana w analogicznej procedurze do tych wymierzanym zwykłym sędziom w procedurze dyscyplinarnej;
  • Należy ograniczyć władze prezesów sądów w zakresie przydziału spraw  sędziom oraz wskazywania, który sędzia orzekać będzie w danym składzie orzekającym. Wyjątki od ogólnej zasady losowego przydziału spraw sędziom powinny być nieliczne i wyraźnie wskazane przez przepisy prawa;
  • Prezes sądu niższej instancji nie powinien być hierarchicznie podporządkowany prezesowi sądu wyższej instancji. 

 

Rzecznik o zmianach w ustawach o Sądzie Najwyższym i KRS w piśmie do marszałka Senatu, który 11 grudnia zaczyna prace nad tymi ustawami. RPO na posiedzeniu komisji senackiej

Data: 2017-12-11

Obie ustawy budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich. Nie powinny być przyjęte – napisał (VII.510.2.2017) rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego kilka godzin przed tym, jak za przyjętymi 8 grudnia przez Sejm ustawami miały się zająć senackie komisje (druk senacki nr 686; ustawa zmieniająca ustawę o KRS,  druk senacki nr 685: ustawa o SN).

- Cała idea tych zmian prowadzi do tego, aby obezwładnić niezależny organ konstytucyjny – powiedział Adam Bodnar przedstawiając te uwagi podczas wieczornego posiedzenia Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji 11 grudnia 2017 r.. – To jest istota rzeczy. Jako RPO mam obwiązek zaprotestować przeciwko temu projektowi.

Już oo północy rzecznik praw obywatelskich przedstawiał swoje uwagi do prdyzydenckieg procektu ustawy o Sądzie Najwyższym.

Po ośmiu godzinach obrad, w czasie których padały głosy o wadach, blędach i zagrożeniach, jakie niosą obie ustawy, przed godz. 3 nad ranem komisja przyjęła ustawy bez poprawek.

Uwagi odnoszące się do ustawy o KRS

1.1 Wybór członków KRS spośród sędziów przez Sejm w świetle zasady trójpodziału władzy i zasady niezależności sądownictwa

Wybór członków do KRS będących sędziami według przedłożonego przez Prezydenta RP projektu ustawy o KRS prowadzi do naruszenia zasady trójpodziału i równowagi władz poprzez odebranie władzy sądowniczej wpływu na obsadę składu KRS. Propozycja odebrania władzy sądowniczej uprawnienia do wyboru sędziów do członków KRS i przekazania go władzy ustawodawczej prowadzi do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji RP w związku z art. 173 Konstytucji RP oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji RP.

Poddanie KRS oddziaływaniu ze strony legislatywy, która ma mieć bezpośredni wpływ na 21 członków spośród 25 jej członków, oznaczać będzie, że KRS podlegać będzie naciskom władzy politycznej. Brak jest podstawy konstytucyjnej do tego, żeby sędziowie do KRS byli wybierani przez polityków.

1.2 Zmiana sposobu wyboru członków KRS spośród sędziów przez Sejm w przypadku braku konsensusu z głosowania imiennego na wybór dokonywany większością bezwzględną

Wątpliwości natury konstytucyjnej budzi również rozwiązanie, zgodnie z którym w przypadku niemożności wyboru kandydatów do KRS spośród sędziów kwalifikowaną większością 3/5 głosów, Sejm będzie miał prawo dokonać tego wyboru bezwzględną większością głosów. Pogłębi to znacząco stopień upolitycznienia wyboru członków KRS będących sędziami.

1.3 Brak gwarancji reprezentacji w KRS sędziów poszczególnych szczebli i rodzajów sądów, a potrzeba zapewnienia reprezentatywności KRS

Proponowany 9a ust. 2 ustawy o KRS nie zawiera jednak jakichkolwiek gwarancji, że sędziowie każdego rodzaju i szczebla sądów zostaną wybrani do KRS, a więc prowadzi do tego, iż realizacja wskazanego postulatu i słusznego dla dobra wymiaru sprawiedliwości założenia pozostawione zostają dobrej bądź złej woli polityków, którzy podejmują faktycznie decyzję o wyborze odpowiednich, ich zdaniem, kandydatów do KRS spośród sędziów..

1.4  Wpływ obywateli na skład osobowy KRS

Udział obywateli w procesie wyboru członków do KRS spośród sędziów ograniczać się będzie jedynie do możliwości wskazania kandydata przez grupę najmniej 2000 obywateli, bez jakichkolwiek gwarancji zaakceptowania wskazanego przez nich kandydata przez właściwy podmiot weryfikujący kandydatów. W ustawie nie zagwarantowano więc jakiegokolwiek mechanizmu prawnego, który w realny sposób dawałby obywatelom wpływ na to kto zostanie wybrany do KRS albo umożliwiał kontrolę procesu tego wyboru.

W świetle powyższego przypomnieć należy stanowisko Prezydenta RP, zgodnie z którym: „uzależnienie wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa od politycznych decyzji i to bez poddania ich jakiejkolwiek kontroli społecznej nie stanowi gwarancji właściwego funkcjonowania konstytucyjnego organu państwa, odpowiedzialnego za kreowanie kadry sędziowskiej”[1].

1.5 Przerwanie kadencji obecnych członków KRS będących sędziami

Zaniepokojenie Rzecznika wzbudza także zawarta w ustawie regulacja, zgodnie z którą: „mandat członków Krajowej Rady Sądownictwa (…), wybranych na podstawie przepisów dotychczasowych, trwa do dnia poprzedzającego rozpoczęcie kadencji nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa, nie dłużej jednak niż przez 90 dni od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy” (art. 6 ustawy zmieniającej ustawę o KRS). Jest to niezgodne z art. 187 ust. 3 Konstytucji RP, który przewiduje, że kadencja członków KRS trwa 4 lata.

Dodatkowo należy wskazać, iż w Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (dalej: OBWE)[2] podkreśliła, że przerwanie kadencji dotychczasowych członków KRS będących sędziami stanowiłoby bezpośrednią ingerencję w gwarancje niezależności przysługujące KRS.

Należy także zwrócić uwagę, że wprowadzenie wskazanego rozwiązania do systemu prawnego może stanowić niebezpieczny precedens dla skracania kadencji innych konstytucyjnych organów.

1.7 Wnioski końcowe odnoszące się do ustawy zmieniającej ustawę o KRS

W ocenie Rzecznika, z uwagi na postanowienia polskiej ustawy zasadniczej, projekt ustawy o KRS nie powinien zostać przyjęty. Nie powinien on zostać przyjęty przede wszystkim z punktu widzenia efektywności ochrony praw obywatelskich, a w szczególności z punktu widzenia zapewnienia każdej osobie skuteczności realizacji jej konstytucyjnego prawa do niezależnego, bezstronnego i niezawisłego sądu.

Uwagi odnoszące się do ustawy o Sądzie Najwyższym

2.1. Skutki obniżenia granicy wieku, w którym sędziowie SN i NSA przechodzą w stan spoczynku

Ustawa o SN w sposób zasadniczy obniża granicę wieku, w którym sędziowie Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego przechodzą w stan spoczynku. Wprowadza również rozwiązanie, zgodnie z którym sędzia, za zgodą Prezydenta RP, może zajmować w dalszym ciągu stanowisko sędziego Sądu Najwyższego po osiągnięciu tego wieku.

Tymczasem Stan spoczynku w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego stanowi jedną z określonych na poziomie konstytucyjnym gwarancji niezawisłości sędziowskiej.

Zastosowanie nowej, obniżonej granicy wieku, w stosunku do obecnych sędziów Sądu Najwyższego, którzy mają uprawnienie do zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego do dnia ukończenia 70. roku życia, wprost godzi w konstytucyjny zakaz usuwania sędziego (art. 180 ust. 1 Konstytucji RP).

Przyznanie Prezydentowi RP i Prezesowi Rady Ministrów jako organom władzy wykonawczej kompetencji do decydowania o tym, kto zachowa na dalszy okres status czynnego sędziego Sądu Najwyższego, w sposób rażący ingeruje w sferę niezależności Sądu Najwyższego polegającą na niezależności od organów pozasądowych oraz niezależności od czynników politycznych, a także w zasadę niezawisłości sędziowskiej.

2.2. Ryzyko przerwania kadencji obecnej I Prezes SN

Art. 111 § 1 ustawy o SN spowoduje także wygaśnięcie kadencji obecnego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, o ile Prezydent RP nie wyrazi zgody na dalsze zajmowanie stanowiska.

Przerwanie kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (także poprzez obniżenie wieku powodującego przejście sędziego w stan spoczynku) stanowi oczywiste naruszenie art. 180 ust. 3 Konstytucji RP. Z tego konstytucyjnego przepisu wynika, że Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent RP na sześcioletnią kadencję, spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Ustawodawca nie może więc poprzez zabiegi polegające na odwoływaniu  się do obniżenia granicy wieku, po osiągnięciu której sędziowie przechodzą w stan spoczynku, wkraczać w określoną konstytucyjnie sześcioletnią kadencję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

Konstytucja nie przyznaje też Prezydentowi RP jakiegokolwiek uprawienia do decydowania o tym, czy osoba pełniąca funkcję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego w dalszym ciągu zachowa tę funkcję. Uprawnienia konstytucyjne Prezydenta RP w tym zakresie są ściśle określone i obejmują wyłącznie powołanie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (art. 144 ust. 3 pkt 20 i art. 180 ust. 3 Konstytucji RP).

Konstytucja nie przewiduje także przewidzianej w art. 111 § 4 projektu kompetencji Prezydenta RP do powierzania kierowania Sądem Najwyższym lub jego izbą wskazanemu przez siebie sędziemu Sądu Najwyższego.

2.3 Sposób powołania członków oraz kompetencje nowej Izby Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w SN

Wątpliwości budzi też projektowane utworzenie w Sądzie Najwyższym Izby Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która ma rozpoznawać m. in. skargi nadzwyczajne wnoszone także w sprawach, które były już przedmiotem rozpoznania Sądu Najwyższego w trybie kasacyjnym jak również ma rozstrzygać o ważności wyborów.

W ten sposób Izba Nadzwyczajna i Spraw Publicznych złożona wyłącznie z nowych sędziów, wyłonionych przez nową KRS, której członkowie zostaną wybrani przez czynniki polityczne, będzie sprawować nadzór judykacyjny nie tylko nad sądami niższych instancji, ale także w pewnym zakresie nad Sądem Najwyższym.

Dodatkowo w rozpoznawaniu skarg nadzwyczajnych będą uczestniczyli ławnicy wybierani przez Senat.

Co prawda skarga nadzwyczajna nie będzie mogła zostać oparta na zarzutach, które były przedmiotem rozpoznawania skargi kasacyjnej lub kasacji przyjętych do rozpoznania przez Sąd Najwyższy, jednak jest oczywiste, że nie zawsze granice zaskarżenia i podniesionych zarzutów pokrywają się z granicami rozpoznania przez Sąd Najwyższy kasacji i skargi kasacyjnej. Oznacza to, że w rzeczywistości Izba Nadzwyczajna i Spraw Publicznych będzie też sprawowała nadzór judykacyjny nad orzecznictwem Sądu Najwyższego, co pozostaje w kolizji z art. 183 ust. 1 Konstytucji wyznaczającym granice tego nadzoru i przewidującym, że nadzór jest sprawowany nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania.

Wątpliwości dotyczą jednak również i tego, że o ważności wyborów będzie rozstrzygać skład sędziowski wyłoniony (o czym będzie jeszcze mowa poniżej) przez KRS wybraną w większości spośród sędziów, lecz przez samych polityków. Ten sposób ukształtowania składu osobowego Izby Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych będzie wywoływał w opinii publicznej wątpliwości (nawet jeśli będą to wątpliwości nieuzasadnione) co do bezstronności w zakresie rozstrzygania o ważności wyborów. W ten sposób w oczach opinii publicznej może zostać podważone zaufanie do samego aktu wyborczego, co z pewnością nie jest intencją ustawodawcy.

2.4 Status Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego oraz zwiększenie kompetencji Prezesa kierującego jej pracami

Postanowienia ustawy o SN prowadzą do dalszego nieuzasadnionego wzmocnienia pozycji Izby Dyscyplinarnej SN oraz kierującego jej pracami Prezesa kosztem ograniczenia uprawnień Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego oraz do rozdziału organizacyjnego pomiędzy Sądem Najwyższym, a jego Izbą Dyscyplinarną.

Tytułem przykładu należy wskazać, że ustawa o SN przewiduje przyznanie Prezesowi kierującemu tą Izbą uprawnień do opiniowaniu wniosków o wyrażenie zgody na dalsze zajmowanie stanowiska przez sędziów Izby, którzy osiągnęli wiek 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, a także wyznaczanie ławników do składów orzekających w sprawach rozpoznawanych w Izbie Dyscyplinarnej. Ponadto proponuje się przyznanie Prezesowi kierującemu Izbą Dyscyplinarną, kosztem kompetencji Pierwszego Prezesa SN, uprawnień przenoszenia sędziów Izby Dyscyplinarnej do innej izby.

Przewiduje się też utworzenie osobnej kancelarii Izby Dyscyplinarnej i przyznanie wynagrodzenia dla kierującego nią szefa na poziomie wynagrodzenia sekretarza stanu.

Mając na uwadze art. 10 i art. 173 Konstytucji RP należy zatem uznać, że zasada niezależności sądownictwa oraz autonomii Sądu Najwyższego wymaga zapewnienia Pierwszemu Prezesowi SN oraz pozostałym organom tego sądu realnego wpływu na kształt i strukturę organizacyjną Sądu Najwyższego.

2.5 Skutki wprowadzenia do systemu prawnego nowej instytucji w postaci skargi nadzwyczajnej

Art. 89 ustawy o SN wprowadza nowy środek zaskarżenia w postaci skargi nadzwyczajnej.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich idea wprowadzenia nadzwyczajnego środka zaskarżenia w obronie prawa (w szczególności w obronie praw lub wolności jednostki) co do zasady zasługuje na aprobatę, jednak tylko w tych sprawach, w których obowiązujący obecnie system prawny nie przewiduje już takiego nadzwyczajnego środka prowadzącego do uchylenia zaskarżonego prawomocnego orzeczenia.

Środek ten powinien służyć naprawie błędów sądowych i mieć wyraźne, niezbyt odległe, ramy czasowe wyznaczające jego dopuszczalność.

Przedstawiona w projekcie ustawy o SN propozycja skargi nadzwyczajnej zmierza zaś do wprowadzenia rozwiązania, według którego w istotnej części spraw sądowych dopuszczalne będzie postępowanie w czterech instancjach, przy czym dwa szczeble tego postępowania będą obejmowały postępowanie nadzwyczajne już po uprawomocnieniu się orzeczenia sądowego, tj. postępowanie kasacyjne i postępowanie ze skargi nadzwyczajnej wnoszonej przez uprawnione podmioty.

Już sama ta okoliczność budzi wątpliwości z punktu widzenia rzeczywistej realizacji prawa stron postępowania do rozpatrzenia ich sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, a więc w rozsądnym terminie, skoro nawet nadzwyczajne postępowanie ze skargi kasacyjnej czy też kasacji nie zawsze będzie kończyło definitywnie sprawę.

2.7 Odziaływanie podmiotów władzy wykonawczej na postępowanie dyscyplinarne sędziów Sądu Najwyższego

Ustawa o SN przewiduje możliwość wyznaczenia przez Prezydenta RP Nadzwyczajnego Rzecznika Dyscyplinarnego do prowadzenia określonej sprawy dotyczącej sędziego Sądu Najwyższego również spośród prokuratorów Prokuratury Krajowej.

Co więcej, jeżeli Prezydent RP nie wyznaczył NRZD, może to zrobić Minister Sprawiedliwości.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich propozycja włączenia prokuratorów, pełniących funkcję Nadzwyczajnego Rzecznika, w postępowanie dyscyplinarne sędziów oraz mianowanie tego Rzecznika przez przedstawicieli władzy wykonawczej nie znajduje uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych oraz rozwiązań systemowych odnoszących się do postepowań dyscyplinarnych w innych zawodach prawniczych. Takie  rozwiązanie narusza wprost art. 10 Konstytucji RP, statuujący zasadę podziału władzy.

Efektem ubocznym przyznania Prezydentowi RP oraz Ministrowi Sprawiedliwości tego typu kompetencji może być wkroczenie przez organ władzy wykonawczej w sferę sprawowania wymiaru sprawiedliwości, która – jak wynika z art. 10, art. 173 i art. 178 ust. 1 Konstytucji – powinna pozostać zarezerwowana wyłącznie dla sędziów.

2.8  Wprowadzenie wymogu posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego, a dalsze sprawowanie urzędu przez sędziów i asesorów sądowych

W  świetle standardów wynikających z art. 180 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, sędziowie oraz asesorzy, którzy w chwili obecnej sprawują swój urząd na podstawie dotychczasowych przepisów, nie mogą zostać go pozbawieni na skutek wejścia w życie proponowanego rozwiązania. Jak już była mowa powyżej, art. 180 ust. 1 Konstytucji RP przewiduje zakaz usuwania sędziego. Ponadto, świetle art. 180 ust. 2 Konstytucji RP należy stwierdzić, iż niedopuszczalne jest wprowadzanie przez ustawodawcę automatyzmu utraty urzędu w razie zaistnienia ustawowo określonych przesłanek[3].

Skoro ustawodawca przewidział w ustawie o obywatelstwie polskim oraz w ustawie o służbie cywilnej wymóg posiadania podwójnego obywatelstwa, z zastrzeżeniem, że osoba, która posiada obywatelstwo dwóch lub więcej państw, jest traktowana wyłącznie jako obywatel polski w świetle prawa polskiego oraz dopuścił możliwość dostępu tego typu osób do stanowisk w służbie cywilnej, to w świetle art. 32 ust. 1 Konstytucji RP za nieuzasadnione zróżnicowanie należy uznać sytuację wprowadzenia w projekcie ustawy o SN przesłanki w postaci posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego wobec kandydatów na sędziów, asesorów oraz ławników.

2.9  Wnioski końcowe odnoszące się do ustawy o SN

Ustawa o SN nie powinna zostać uchwalony w obecnym kształcie.

Nie gwarantuje ona zachowania odrębności i niezależność władzy sądowniczej od władzy wykonawczej, skoro to władza wykonawcza w okresie przejściowym w niczym nieograniczony sposób będzie decydowała o obsadzie kadrowej Sądu Najwyższego i jego ścisłym kierownictwie. Z kolei skarga nadzwyczajna wnoszona w zaproponowanym kształcie w imię praworządności i sprawiedliwości społecznej, lecz nie uwzględniająca już obowiązujących reguł procesowych, rodzi realne niebezpieczeństwo naruszenia praw osób, które w zaufaniu do systemu prawnego uzyskały w przeszłości prawomocne i ostateczne rozstrzygnięcie w swojej sprawie. Dlatego też, w ocenie Rzecznika, projekt ustawy o SN w takim kształcie nie powinna być przyjęta.

Jej przyjęcie przez Senat RP skutkować będzie osłabieniem niezależności władzy sądowniczej oraz autonomii Sądu Najwyższego. W konsekwencji doprowadzi to również do ograniczenia prawa każdego człowieka do sądu i rzetelnego procesu.




[1] Por. uzasadnienie projektu ustawy o KRS, s. 1.

[2] Wstępna opinia dotycząca projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw z dnia 22 marca 2017 r., http://www.krs.pl/pl/aktualnosci/d,2017,3/4707,obwe-o-projekcie-zmian-us...

radzie-sadownictwa, data ostatniego dostępu: 3.10.2017 r.

[3] por. L. Garlicki, Uwagi do art. 180 Konstytucji, (w:) Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej. Komentarz, red. L. Garlicki, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 1999-2007, s. 4

 

 

Co jest w poprawkach do ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS, które 8 grudnia ma głosować Sejm? Analiza Biura RPO

Data: 2017-12-07

6 grudnia sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka rozpatrywała wnioski i poprawki zgłoszone w czasie II czytania do prezydenckich projektów ustaw o Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Radzie Sądownictwa.  

Trzecie czytanie projektów ustaw, czyli głosowanie nad zgłoszonymi poprawkami oraz nad całym projektem ustawy ma się odbyć w Sejmie 8 grudnia 2017 r.

 

Krótka ocena:

  1. Negatywnie ocenić należy tryb prac w Komisji - nagłe zwołanie posiedzenia w godzinach wieczornych uniemożliwiło wzięcie udziału w posiedzeniu podmiotom zainteresowanym. Uniemożliwiano lub ograniczano wypowiedzi. Poprawki zostały doręczone tuż przed posiedzeniem. Uniemożliwiono zadawanie pytań posłom. To wszystko ocenić należy negatywnie.
  2. Pozytywnie odnieść należy się do wycofania się z pomysłu przyznania kompetencji wskazywania kandydatów do KRS również prokuratorom, których obowiązuje zasada hierarchicznego podporządkowania Prokuratorowi Generalnemu pełniącego jednocześnie funkcję Ministra Sprawiedliwości. Była to propozycja zwiększająca ryzyko wpływu władzy wykonawczej na władzę sądowniczą, która słusznie została usunięta.
  3. Co do zasady jednak, poprawki zarekomendowane przez Komisję do przyjęcia (niemal wyłącznie poprawki PiS, przyjęto jedną poprawkę PO) zmierzają do dalszego pogłębienia zależności władzy sądowniczej od władzy wykonawczej. Tytułem przykładu wskazać należy chociażby na  zmianę polegającą na tym, że Prezydent RP określając po raz pierwszy regulamin SN nie musi zasięgać opinii Kolegium SN (naruszenie autonomii Sądu Najwyższego i zasady niezależności sądownictwa poprzez nadmierną ingerencję władzy wykonawczej we władzę sądowniczą).
  4. Wskazać przy tym trzeba, iż poprawki, które nie zostały zarekomendowane pozytywnie, zmierzały w kierunku zapewnienia środowisku sędziowskiemu autonomii decyzyjnej we wskazywaniu swoich przedstawicieli do KRS (propozycje KP Nowoczesna dotyczące przywrócenia możliwości wskazywania kandydatów do KRS przez zgromadzenia ogólne sądów różnych rodzajów), bądź też do wybierania kandydatów do KRS spośród sędziów przez obywateli (KP  Kukiz’15) przy uwzględnieniu potrzeby reprezentacji w Radzie sędziów poszczególnych rodzajów i szczebli sądów (KP  Kukiz’15). Ponadto poprawki te miały na celu również niedopuszczenie do przerwania kadencji obecnych członków KRS będących sędziami, co ma nastąpić zgodnie z założeniami zawartymi w projektach przedstawionych przez Prezydenta RP.

 

Wyliczenie poprawek:

Najważniejsze poprawki zaproponowane przez klub Prawo  i Sprawiedliwość, które zostały rekomendowane przez Komisję do przyjęcia:

dotyczące Sądu Najwyższego

  1. doprecyzowanie, że od prawomocnego orzeczenia sądu powszechnego lub sądu wojskowego kończącego postępowanie w sprawie, może być wniesiona skarga nadzwyczajna (proponowany art. 89 § 1 projektu ustawy);
  2. doprecyzowanie, że w przypadku uwzględnienia skargi nadzwyczajnej, Sąd Najwyższy uchyla zaskarżone orzeczenie w całości lub w części (proponowany art. 91 w § 1 projektu ustawy);
  3. wprowadzenie regulacji, zgodnie z którą Prezydent RP, po zasięgnięciu opinii Kolegium Sądu Najwyższego, określi, w drodze rozporządzenia, regulamin Sądu Najwyższego, z zastrzeżeniem, że nie byłoby to konieczne przy wydawaniu pierwszego takiego regulaminu (proponowany art. 112 projektu ustawy);
  4. wprowadzenie regulacji, zgodnie z którą sprawy wszczęte i niezakończone przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, rozpatrywane przez Izbę Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych oraz Izbę Wojskową przejmują i prowadzą izby właściwe tj. Izba Cywilna, Izba Karna, Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (proponowany art. 133 § 3 projektu ustawy);
  5. wprowadzenie regulacji, zgodnie z którą Sędzia Sądu Najwyższego nie może pozostawać w innym stosunku służbowym lub podejmować dodatkowego zatrudnienia, z wyjątkiem zatrudnienia w charakterze pracownika naukowo-dydaktycznego, dydaktycznego lub naukowego u jednego pracodawcy, w łącznym wymiarze nieprzekraczającym pełnego wymiaru czasu pracy, o ile nie utrudnia to pełnienia obowiązków sędziego Sądu Najwyższego (proponowany art. 44 ustawy o SN);
  6. wprowadzenie regulacji, zgodnie z którą wysokość rekompensaty dla ławników Sądu Najwyższego biorących udział w rozpoznawaniu spraw w Sądzie Najwyższym, za 1 dzień pełnienia obowiązków ławnika w Sądzie Najwyższym, wynosi 5% przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w poprzednim roku kalendarzowym (proponowany art. 68 § 3 ustawy o SN);

 

dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa

  1. usunięcie z projektu ustawy możliwości zgłaszania kandydatów do KRS przez prokuratorów, adwokatów, radców prawnych czy notariuszy              - pozostawienie tej kompetencji jedynie dla grupy co najmniej 25 sędziów, z wyłączeniem sędziów w stanie spoczynku (proponowany art. 11a w ust. 2 pkt 2 ustawy o KRS);  
  2. poprawka przewidująca, że wspólna kadencja nowych członków Rady wybranych spośród sędziów rozpoczyna się z dniem następującym po dniu, w którym dokonano ich wyboru (proponowany art. 9a w ust. 3 ustawy o KRS);
  3. poprawka dotycząca sposobu sporządzenia i przekazania informacji obejmującej dorobek orzeczniczy kandydata na członka KRS wybieranego spośród sędziów, w tym doniosłe społecznie lub precedensowe orzeczenia, i istotne informacje dotyczące kultury urzędowania, przede wszystkim ujawnione podczas wizytacji i lustracji (proponowany art. 11 ust. 6 i 7 ustawy o KRS);
  4. poprawka wprowadzająca możliwość wyłączenia transmisji obrad KRS za pośrednictwem Internetu w całości lub części, jeżeli jawność mogłaby prowadzić do ujawnienia informacji podlegających ochronie na zasadach określonych w ustawie z dnia 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych lub naruszyć ważny interes prywatny przez ujawnienie danych, o których mowa w art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (proponowany art. 20 w ust. 1 ustawy o KRS);
  5.  poprawka przewidująca, że członkami zespołu wyznaczonego w celu przygotowania sprawy indywidualnej do rozpatrzenia na posiedzeniu Rady nie mogą być wyłącznie sędziowie lub posłowie i senatorowie (proponowany art. 1 w pkt 10 lit. b ustawy o KRS);
  6.  wprowadzenie nowego przepisu do ustawy o KRS, zgodnie z którym sprawy indywidualne dotyczące powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego albo asesora sądowego wszczęte i niezakończone podjęciem przez KRS uchwały przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, KRS rozpatruje ponownie na podstawie nowo uchwalonych przepisów o KRS (proponowany art. 7a ustawy o KRS);
  7. poprawka przewidująca, że dotychczasowy regulamin KRS zachowuje moc do dnia wejścia w życie nowego regulaminu KRS, jednak nie dłużej niż przez okres 12 miesięcy (proponowany art. 7b ustawy o KRS).
  8. wskazanie, że w zakresie nieuregulowanym przepisami ustawy do skargi nadzwyczajnej, w tym postępowania w sprawie tej skargi, stosuje się przepisy Kodeksu postępowania cywilnego dotyczące skargi kasacyjnej oraz przepisy Kodeksu postępowania karnego dotyczące kasacji (proponowany art. 95 ustawy o KRS).

 

Najważniejsze poprawki zaproponowane przez opozycję (Nowoczesna, PO, Klub Kukiz 15, UED), które zostały rekomendowane do odrzucenia przez Komisję:

dotyczące Sądu Najwyższego

KP Platforma Obywatelska, KP Nowoczesna oraz Unia Europejskich Demokratów wnioskowała za odrzuceniem projektu ustawy o Sądzie Najwyższym.

Ponadto wskazane kluby przedstawiły następujące poprawki:

  1. propozycja wnoszenia skargi nadzwyczajnej również za pośrednictwem Prezydenta RP (proponowany  art. 89 § 2 ustawy o SN) (KP PO);
  2. propozycja możliwości wniesienia skargi nadzwyczajnej przez posłów i senatorów (proponowany  art. 89 § 2a i 2b ustawy o SN) (KP Kukiz’15);
  3. propozycja utworzenia przy Sądzie Najwyższym instytucji Rzecznika Sprawiedliwości Społecznej, stojącego na straży praworządności oraz ochrony praw uczestników postępowań sądowych zakończonych prawomocnym orzeczeniem, które nie może być wzruszone w trybie przewidzianym w ustawach o postępowaniach sądowych z uwagi na upływ terminów do wniesienia kasacji albo skargi kasacyjnej bądź ich niedopuszczalność (proponowany rozdział 2a  ustawy o SN) (KP Kukiz’15);
  4. propozycja wprowadzenia roszczenia zwrotnego Skarbu Państwa do sędziego, który swoim bezprawnym działaniem lub zaniechaniem spowodował konieczność wypłaty odszkodowania lub zadośćuczynienia -  w razie naprawienia szkody lub wypłacenia zadośćuczynienia za krzywdę wyrządzoną w wyniku przewinienia dyscyplinarnego polegającego na rażącym i oczywistym naruszeniu prawa, stwierdzonego prawomocnym wyrokiem sądu dyscyplinarnego (proponowany  art. 76a ustawy o SN)(KP Kukiz’15);
  5. propozycja wyłączenia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego przepisem nakazującym  przejście w stan spoczynku po ukończeniu 65 roku życia (proponowany  art. 111 § 4 ustawy o SN)(KP Kukiz’15).

 

dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa

  • poprawka przewidująca, że dokonując wyboru kandydatów do KRS spośród sędziów Sejm uwzględnia potrzebę reprezentacji w Radzie sędziów poszczególnych rodzajów i szczebli sądów (proponowany art. 9a ust. 2) (KP Kukiz’15);
  • poprawka przewidująca wykreślenie z projektu:

- przepisów odnoszących się do sposobu wyboru kandydatów do KRS spośród sędziów  większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, na wspólną czteroletnią kadencję;

- przepisów odnoszących się do podmiotów uprawnionych do zgłoszenia kandydata na członka Rady;

- przepisów uchylających dotychczasowe przepisy zawarte w ustawie o KRS odnoszące się do wyboru swoich przedstawicieli do KRS przez zgromadzenia ogólne sędziów wojewódzkich sądów administracyjnych oraz apelacyjnych;

- przepisów uchylających dotychczasowe przepisy zawarte w ustawie o KRS przewidujące, że mandat wybranego członka Rady wygasa przed upływem kadencji w razie wygaśnięcia mandatu posła albo senatora (KP Nowoczesna).

  • poprawka przewidująca, że wyznaczając zespół wyznaczony w celu przygotowania sprawy indywidualnej do rozpatrzenia na posiedzeniu Rady Przewodniczący Rady zawiadamia wszystkich, niewchodzących w skład zespołu, członków Rady o jego powołaniu oraz informuje o sprawach indywidualnych przekazanych zespołowi w celu przygotowania ich do rozpatrzenia na posiedzeniu Rady (KP Nowoczesna);
  • propozycja polegająca na tym, że jeżeli Sejm nie wybierze na wspólną czteroletnią kadencję piętnastu członków Rady, wybieranych spośród sędziów większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów albo wybierze mniej niż piętnastu członków Rady, wyboru na wolne stanowiska członków Rady dokonuje się w wyborach powszechnych 
  • (KP Kukiz’15);
  • propozycje wykreślenia z projektu art. 2,4,5,6 przewidujące m.in. uchylenie  kompetencji zgromadzeń sędziów Sądu Najwyższego, sądów wojskowych oraz administracyjnych do wyboru swoich przedstawicieli do KRS (KP Nowoczesna);
  •  propozycje wykreślenia z projektu przepisu, zgodnie z którym członek KRS wybrany na podstawie przepisów dotychczasowych, pełni swoją funkcję do dnia rozpoczęcia wspólnej kadencji nowych członków Rady (KP Nowoczesna);
  •  propozycja nowego brzmienia art. 6 projektu ustawy o KRS, zgodnie z którym członkowie KRS wybrani na podstawie przepisów niniejszej ustawy obejmują swój mandat w dniu następującym po upływie kadencji członków KRS powołanych na podstawie przepisów dotychczasowych, o której mowa w art. 187 ust. 3 Konstytucji RP (KP Kukiz’15).

Wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara w Sejmie w czasie debaty prezydenckim projekcie o ustawie o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa

Data: 2017-12-06

Szanowny Panie Marszałku,

Wysoka Izbo,

Dzisiejszy dzień ma szczególne znaczenie dla demokratycznego rozwoju naszego kraju. Niezależność sądownictwa to zasada konstytucyjna, ale także podstawa naszego ustroju państwowego opierającego się na trójpodziale władzy.

Bez niezależnych sądów trudno jest mówić o przestrzeganiu praw i wolności obywatelskich. Mówiłem o tym w lipcu w tej Izbie, mówiłem o tym w Senacie.

Uznałem, że moim obowiązkiem jako Rzecznika Praw Obywatelskich jest również wystąpić tym razem.

Półtora roku temu, 8 marca 2016 r., na rozprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym mówiłem o tym, że zapewnienie praw i wolności człowieka i obywatela to jest jedno z zadań państwa.

Państwo powinno dążyć do wzmocnienia ochrony praw i wolności, i w ten sposób realizować art. 5 Konstytucji. Państwo w ten sposób realizować postanowienie Preambuły do Konstytucji „Pomni gorzkich doświadczeń…” Pragnę zwrócić uwagę na dalszy ciąg tego zdania: „pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie”.

Podkreślam słowa NA ZAWSZE.

Na zawsze czyli po to, by one nie były w przyszłości łamane.

Po to jest cały mechanizm ochrony instytucjonalnej – z Trybunałem Konstytucyjnym, niezależnych sądów, Sądem Najwyższym, sądami administracyjnymi i sądami powszechnymi, aby to właśnie NA ZAWSZE realizować.

Mówiłem wtedy przed Trybunałem, że na naszych oczach zmienia się ustrój państwa – że przyjmowane są ustawy, które de facto prowadzą do zmiany charakteru działania instytucji kontroli oraz równoważenia się władz – tych instytucji, które mają gwarantować zasadę trójpodziału władz.

Czyli już półtora roku temu można było zaobserwować początek procesu likwidowania mechanizmów ochrony praw obywatelskich.

Niestety obecnie dotyczy to Sądu Najwyższego, a w konsekwencji w stosunku do wszystkich sądów administracyjnych i sądów powszechnych.

Na naszych oczach zmienia się ustrój państwa. zmiana dokonywana jest tylko i wyłącznie mocą ustaw, a nie mocą zmiany Konstytucji.

Dlatego też – jako Rzecznik Praw Obywatelskich – muszę się szczególnie wsłuchiwać w głos zaniepokojonych obywateli. Dwa tygodnie temu grupa 28 organizacji pozarządowych wezwała Sejm do zaprzestania prac nad ustawą o Sądzie Najwyższym oraz o Krajowej Radzie Sądownictwa. Podkreśliły one, że:

„mają świadomość różnych niedostatków wymiaru sprawiedliwości i pomysły, jak te niedostatki zmienić, jednak chcemy podkreślić, że wszystkie dotychczasowe propozycje Pana Prezydenta nie rozwiązują żadnej proceduralnej ani merytorycznej bolączki polskiego sądownictwa. Wręcz przeciwnie. Grożą całkowitym rozchwianiem wymiaru sprawiedliwości oraz izolacją Polski w Unii Europejskiej i na arenie międzynarodowej”.

W zeszłym tygodniu odbyło się także nieformalne wysłuchanie publiczne, gdzie w podobnym tonie uczestnicy protestowali przeciwko projektowi ustawy o Sądzie Najwyższym oraz ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

Głosy sprzeciwu były wyrażane w różnych innych forach – przez organy adwokatury, radców prawnych, stowarzyszenia sędziowskie. W postaci opinii Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

Niestety, wszystkie te apele pozostały bez odzewu.

Niezależnie od braku tego odzewu uważam, że warto powtarzać argumenty przemawiające za tym, że ustawa o Sądzie Najwyższym narusza standardy niezależności sądownictwa. Warto je powtarzać, abyśmy zdawali sobie sprawę, że dyskutujemy o kwestiach fundamentalnej wagi dla całego społeczeństwa.

Warto powtarzać, że konieczna jest reforma sądownictwa, ale nie zaczynająca się od niszczenia dorobku 100-lecia Sądu Najwyższego oraz największych tradycji naszej państwowości.

Chciałbym przytoczyć te najważniejsze argumenty, które wynikają z ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy o Sądzie Najwyższym, które zagrażają niezależności sądownictwa.

Pierwsza rzecz - wiek emerytalny sędziów

Oczywiście, można wprowadzić wiek emerytalny sędziów na poziomie 65 lat, tak jak jest to w niektórych państwach członkowskich Unii Europejskiej. Ale na przyszłość. Nie w odniesieniu do obecnych sędziów. Nie w odniesieniu do tych, którzy aktualnie orzekają i powinni mieć prawo do odejścia w stan spoczynku zgodnie z tym wiekiem, który jest przewidziany obecnie w ustawie o Sądzie Najwyższym.

Tego typu działanie powoduje zagrożenie dla niezależności i nie zmienia tej postaci rzeczy to, że pan prezydent będzie miał możliwość podejmowania indywidualnej decyzji o przedłużeniu kadencji.

Na przyszłość takie rozwiązania można wprowadzać, ale nie w odniesieniu do aktualnych sędziów Sądu Najwyższego

[oklaski]

Druga rzecz - skrócenie kadencji I Prezes Sądu Najwyższego

Mówiłem o tym w tej Izbie – wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka Baka przeciwko Węgrom, wyrok  Wielkiej Izby Trybunału Praw Człowieka - że nawet zmiana konstytucji, zmiana konstytucji powodująca przekształcenie Sądu Najwyższego Węgier w Kurię, czyli w inną instytucję, ale o dokładnie tych samych kompetencjach,  w  nie powinna prowadzić do skrócenia kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

Czy faktycznie chcemy doprowadzić do tego, że za chwilę będziemy mieli wyrok Mąłgorzata Gersdorf przeciw Polsce?

Bo taki wyrok nas czeka po wprowadzeniu tej zmiany.

Trzecia rzecz - stworzenie Izby Kontroli Nadzwyczajnej oraz Spraw Publicznych

Moim zdaniem nie chodzi o izbę kontroli nadzwyczajnej i o kwestie rozstrzygania skarg nadzwyczajnych, ale chodzi o ten drugi trzon – spraw publicznych. Czyli o orzekanie w kwestiach radiofonii i telewizji,  energetyki, telekomunikacji, ale przede wszystkim z zakresu ważności wyborów oraz ważności referendów.

Do tej pory zajmuje się tym – od lat – Izba Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego oraz Spraw Publicznych. Izba, która ma na koncie sporo istotnych wyroków pokazujących, jak ważna jest niezależność tej izby Sądu Najwyższego.

Nowa Izba - Kontroli Nadzwyczajnej oraz Spraw Publicznych – zostanie zbudowana od początku, spośród nowych sędziów, którzy zostaną albo oddelegowani do Sądu Najwyższego, albo zostaną powołani na nowo, albo zostaną poprzesuwani z innych izb. Ale nie będzie żadnego sędziego z aktualnej Izby Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego oraz Spraw Publicznych w tej właśnie nowej Izbie.

Jeśli zastanawiamy się, co to oznacza, to chciałbym przypomnieć dwa rozstrzygnięcia  tej właśnie Izby.

  • Uchwała Sądu Najwyższego z 16 lipca 2003 r. w sprawie ważności referendum akcesyjnego do Unii Europejskiej (III SW 144/03).

Trudno sobie wyobrazić ważniejsze orzeczenie w perspektywie ostatnich dwudziestu-dwudziestu kilku lat niż orzekanie o tym, że referendum akcesyjne było zgodne z prawem

  • Czy druga uchwała SN - z 19 września 2016 r. o ważności wyborów do Sejmu i Senatu z 25 października 2015 (III SW 168/169/15), która rozstrzygała o tym, że Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość mógł ważnie uczestniczyć w wyborach, że wybory nie powinny być unieważnione z powodu tego, że Komitet nazywał się od nazwy jednej partii, a kandydowali przedstawiciele trzech partii.  Czyli nie tylko  Prawa i Sprawiedliwości ale także Solidarnej Polski oraz Partii Polska Razem Jarosława Gowina.

I tutaj Sąd Najwyższy powiedział właśnie w sposób niezależny: „Tak, jest to dopuszczalne”, dopuszczalne jest istnienie porozumienia między partiami i uznał zgodnośc z prawem przeprowadzonych wyborów. .

Zwracam więc uwagę, że są to fundamentalne rzeczy, w jaki sposób Izba Kontroli Nadzwyczajnej oraz Spraw Publicznych będzie działała.

Jeszcze raz podkreślam: zostanie ona zbudowana od nowa. OD NOWA, na podstawie tej nowej ustawy.

Wreszcie kolejna rzecz, o której chciałbym powiedzieć, to szczególne uprawnienia  Izby Dyscyplinarnej oraz Rzecznika Dyscyplinarnego.

Poprawki, które zostały zaproponowane w toku ostatnich prac przewidują, że tym nadzwyczajnym rzecznikiem dyscyplinarnym może stać się prokurator, prokurator powoływany przez Prezydenta albo – jeżeli Prezydent nie podejmie w odpowiednim terminie decyzji – przez Ministra Sprawiedliwości. Czyli będziemy mieli sytuację, w której to prokuratorzy będą prowadzili postępowania dyscyplinarne w stosunku do sędziów, co samo w sobie zagraża autonomii i niezależności sędziowskiej.

Czy wreszcie pomysł stworzenia Izby Dyscyplinarnej, która będzie się charakteryzowała daleko idącą autonomią w stosunku do całej struktury Sądu Najwyższego.

Powstaje pytanie, czy zasada autonomii Sądu Najwyższego nie zostanie w ten sposób naruszona.

Wreszcie - kierowałem w tym zakresie osobne pismo – to jest to, o czym mówił pan poseł Galla, to jest wprowadzenie obowiązku posiadania  wyłącznie obywatelstwa polskiego przez sędziów.

Nie może być tak, że ustawodawca nagle tak zaskakuje osoby, które być może posiadają inne obywatelstwa. Przecież wśród ministrów czy parlamentarzystów zdarzają się osoby, które mają dwa obywatelstwa. Ale dla Rzeczypospolitej te osoby są tylko i wyłącznie jej obywatelami.

W stosunku do sędziów trzeba mieć absolutnie takie samo podejście i będzie to zgodne z Konstytucją.

Wreszcie dyskusja jest oczywiście związana z tym, że zostanie dokonana zmiana w Krajowej Radzie Sądownictwa.

Tutaj trzeba zwracać uwagę, że zarówno sama procedura zgłaszania kandydatów-sędziwo do Krajowej Rady Sądownictwa, jak również to, że Prezydium Sejmu będzie decydowało o tym, nad którymi kandydatami będzie się głosowało, i to, że to Sejm będzie dokonywał tego wyboru, dokonuje tego zachwiania równowagi instytucjonalnej między różnymi rodzajami władzy.

Polecam serdecznie książkę wywiad-rzekę z profesorem Adamem Sterzemboszem. Tam jest bardzo dokładnie rozpisane, dlaczego w taki sposób Krajowa Rada Sądownictwa została ukształtowana, dlaczego i to właśnie sędziom powierzono prawo wybierania członków sędziowskich KRS, a nie politykom. Dlaczego politycy mają swoją reprezentację poprzez Prokuratora Generalnego, czterech posłów i dwóch senatorów.

Musimy pamiętać o tym nie, jak to wygląda tylko na podstawie przepisów, ale do jakich konsekwencji to będzie prowadziło oraz jaki wpływ KRS ma na powoływanie nowych sędziów, na weryfikowanie tych wszystkich osób, które się zgłoszą na wolne stanowiska sędziowskie.

Chciałbym z całą mocą podkreślić, że dyskusja na powyższe kwestie to nie jest kwestia abstrakcyjna, pozostawiona tylko gronu akademików, polityków czy sędziów. Ona dotyka przeciętnego obywatela, przeciętnego Jana Kowalskiego.

Pewnie zaraz po przyjęciu ustaw nic pewnie się w jego życiu nie zmieni. Dalej auta będą jeździły po ulicach, dalej świadczenia społeczne będą wypłacane, dalej  gospodarka będzie rosła w siłę.

Ale właśnie na tym polega siła sądów oraz ich niezależności, że interweniują, kiedy może coś się popsuć, kiedy obywatelowi trzeba pomóc, kiedy trzeba stanąć po jego stronie w starciu z machiną państwa.

Kiedy trzeba równoważyć jej przemożny wpływ na korzystanie z naszych wolności i praw obywatelskich.

Aparat państwa rośnie każdego dnia w siłę. Rośnie poprzez szczególne uprawnienia policji, prokuratury oraz służb specjalnych. Poprzez ich skuteczność działania, wykorzystywanie nowoczesnych technologii, poprzez hierarchiczne podporządkowanie.

A obywatel jest coraz słabszy.

Jedyną tarczą ochronną pozostają dla niego sądy, bo obywatel nie może samodzielnie stawić czoła policjantowi, urzędnikowi czy ustawodawcy. Dlatego też potrzebuje pewności, że będzie mógł się zwrócić o pomoc do trzeciej władzy – do sądu.

W demokratycznym państwie prawa to właśnie ta trzecia władza, to sąd ma bronić obywatela. Ale aby tak się stało, muszą być one niezależne – właśnie od tych policjantów, urzędników oraz polityków.

  • Sądy muszą być niezależne, aby podejmować rozstrzygnięcia o tymczasowym aresztowaniu oraz jego przedłużaniu i nie obawiać się pomruków prokuratora, że sędzia nie rozumie potrzeb walki z przestępczością.
  • Sądy muszą być niezależne, aby decydować o stosowaniu podsłuchów i kontroli operacyjnej, i nie obawiać się pomruków agentów różnych służb, że sędzia utrudnia im pracę odmawiając zastosowania podsłuchów.
  • Sądy muszą być niezależne, aby rozstrzygać o odpowiedzialności władzy publicznej za naruszenia jego praw, aby nie zastanawiać się czy zasądzać odszkodowanie od władzy. I nie obawiać się pomruków ministra odpowiedzialnego za finanse.
  • Muszą być niezależne, aby kontrolować działania prokuratury, jakość prowadzonych postępowań przygotowawczych, i jednocześnie nie obawiać się pomruków prokuratora niezadowolonego z sędziowskiej krytyki.
  • Muszą być niezależne, aby nie bać się wyroków w trudnych sprawach, powodujących zagrożenie polityczne czy niepokój osobisty znanego ministra, szefa spółki Skarbu Państwa czy lokalnego działacza partyjnego.

[oklaski]

  • Muszą być niezależne, aby orzekać o ważności wyborów i nie obawiać się nacisków tej czy innej partii politycznej niezadowolonej z ich wyników.

[oklaski]

  • Muszą być niezależne, aby każdego dnia – w sposób odpowiedzialny służyć obywatelom i realizować wartości, które sięgają do tradycji polskiej państwowości, do tradycji przywilejów szlacheckich wręcz i które zapewniały rozdzielenie sądów od króla.

Ktoś mógłby powiedzieć, że niezawisłość sędziowską nosi się w sercu.

Pełna racja.

Tego powinniśmy wymagać od sędziów, tak ich kształcić, oraz pobudzać w nich wrażliwość oraz siłę i poczucie odpowiedzialności.

Tylko, że twórcy konstytucji na całym świecie, w tym także naszej, nie powierzali naszej wolności tylko i wyłącznie EMOCJOM ORAZ UCZUCIOM piastunów władzy.

Niezawisłość WEWNĘTRZNA, czyli ta noszona głęboko w sercu – tak pożądana i kształtowana przez etos pracy sędziowskiej – to tylko część naszych gwarancji praw i wolności obywatelskich.

Równie ważna jest niezawisłość ZEWNĘTRZNA, czyli porządne, gruntowne zabezpieczenie sytuacji sędziów, tak aby nie ulegali pokusom, groźbom, lękom i innym uczuciom, które mogą towarzyszyć wykonywanie władzy sędziowskiej.

To są kwestie związane z wynagrodzeniem, nieodwoływałnością, przenoszeniem sędziów pomiędzy sądami, gwarancjami proceduralnymi jeżeli chodzi o odpowiedzialność dyscyplinarną.

Bo to jest tak jak z ubezpieczeniami.

Możemy ufać kierowcy autobusu, że nas dowiezie na miejsce, ale warto się jednocześnie ubezpieczyć. Gwarancje niezawisłości zewnętrznej są właśnie po to, aby się ubezpieczyć od nierozsądku, strachu, lęku poszczególnych sędziów.

Sąd Najwyższy jest piastunem najwyższej władzy sądowniczej.

Najważniejszym gwarantem niezależności sądownictwa.

Jego podporządkowanie politykom spowoduje, że zostaną rozmontowane gwarancje niezawisłości zewnętrznej.

Będziemy zdani tylko i wyłącznie na niezawisłość wewnętrzną poszczególnych sędziów. Być może zdarzą się wśród nich diamenty, osoby krystaliczne, które będą broniły naszej praw i wolności.

Ale jako Rzecznik Praw Obywatelskich muszę przestrzegać, że nie powinniśmy ufać ślepemu losowi, tylko dbać o te wszystkie procedury, gwarancje i mechanizmy, które zwiększają poczucie naszego bezpieczeństwa prawnego.

Szanowni Państwo,

Jedynie wolne i niezależne sądy są gwarancją ochrony praw i wolności obywatelskich, wolnych wyborów oraz wolnej Polski.

Z całą mocą chciałbym to podkreślić.

  

RPO kolejny raz apeluje do Prezydenta o wycofanie projektów zmian w sądownictwie. Tym razem chodzi o Sąd Najwyższy

Data: 2017-12-06

"Z uwagi na postanowienia polskiej Konstytucji RP projekt ustawy o Sądzie Najwyższym nie powinien zostać uchwalony w obecnym kształcie. Jego podpisanie przez Pana Prezydenta doprowadzi  to do ograniczenia prawa każdego człowieka do sądu i rzetelnego procesu" – pisze RPO Adam Bodnar do Prezydenta Andrzeja Dudy w kolejnym wystąpieniu w sprawie projektów ustaw dotyczących sądownictwa.

W kolejnych pismach RPO pokazuje, jakie zagrożenia niosą proponowane zmiany w ustawach o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa (patrz załączniki do komunikatu). Większość uwag Rzecznik przekazał Prezydentowi na początku listopada. Kolejne uwagi w sprawie zmian w KRS – już w wersji przyjętej przez komisje sejmowe Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał 30 listopada (pisał w nim m.in., że projekt znacząco odbiega od propozycji Prezydenta, w związku z tym warte rozważenia jest wycofanie go przez Wnioskodawcę). Teraz RPO  zgłasza dodatkowe ostrzeżenia w sprawie projektu ustawy o Sądzie Najwyższym w wersji przyjętej przez komisje.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich także w  przypadku tego projektu „stopień ingerencji dokonanej przez komisję sejmową wymaga rozważenia skorzystania przez Pana Prezydenta z możliwości przewidzianej przez art. 119 ust. 4 Konstytucji RP,  tj. możliwości wycofania projektu ustawy do czasu zakończenia drugiego czytania projektu”.

- W niniejszym piśmie chciałbym natomiast zwrócić uprzejmie uwagę Pana Prezydenta  przede wszystkim na zagrożenia dla ochrony praw obywatelskich wynikające  z przyjętych poprawek poselskich do projektu ustawy – pisze Adama Bodnar. 

Istotą zawodu sędziego jest to, iż powinien być on niezawisły w swych decyzjach  oraz bezstronny. W sytuacji podporządkowania politycznego sędziego i lęku sędziego przed możliwymi represjami ze strony władzy wykonawczej, w przypadku niepodporządkowania się woli władzy politycznej, wszyscy utracimy prawo do niezależnego sądu.

Co zmieniają projekty prezydenckie o Sądzie Najwyższym w wersji przyjmowanej przez Sejm  – podsumowanie uwag RPO

  1. Sędziowie przestają być nieusuwalni, bo ich kadencja zostanie skrócowna przez wprowadzenie ustawą nowego kryterium (w tym wypadku – niższego wieku sędziego, w którym przechodzi on w stan spoczynku).
    Dotyczy to nie tylko sędziów Sądu najwyższego, ale – w konsekwencji – także Naczelnego Sądu Administracyjnego.
    Zmiana ta nie tylko czyni sędziów zależnymi od władzy wykonawczej i ustawodawczej, ale zagraża sprawom obywateli – z Sądu Najwyższego odejdzie nagle wielu doświadczonych sędziów, przez co wydłuży się czas rozpatrywania tych najtrudniejszych spraw. Zostaną tylko ci, którym na to pozwoli władza wykonawcza (Prezydent).
  2. Sąd Najwyższy przestanie być niezależny i autonomiczny.  Między innymi dlatego, że prezes nowej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego dostanie kompetencje kosztem Pierwszego Prezesa. Sędziowie tej nowej Izby zarabiać będą o 40 proc. więcej od pozostałych. Zaproponowane zmiany prowadzą również do rozdziału organizacyjnego pomiędzy Sądem Najwyższym, a jego Izbą Dyscyplinarną.
  3. Po zmianach także na postępowanie dyscyplinarne sędziów Sądu Najwyższego wpływ zyskuje władza wykonawcza.
  4. Nowa skarga nadzwyczajna wydłuży rozpatrywanie spraw przed sądami. To prawda, że są w naszym systemie prawnym sytuacje, w których człowiek nie może skorzystać ze środka nadzwyczajnego, i to należałoby zmienić. Ale wprowadzenie skargi nadzwyczajnej do wszystkich spraw doprowadzi do kolejnych kłopotów: ostateczne rozstrzygnięcie w sprawach obywateli będzie się jeszcze bardziej odwlekać.

Co zmieniają projekty prezydenckie o KRS w wersji przyjmowanej przez Sejm  – podsumowanie uwag RPO

  1. Kluczowa jest zmiana sposobu wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa będących sędziami. Do tej pory politycy mieli prawo wybierać do KRS tylko swoich przedstawicieli. Teraz mają także wybierać także przedstawicieli sędziów. To narusza Konstytucję. Może też narazić państwo polskie na konieczność wypłaty ewentualnych odszkodowań zasądzanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, na skutek możliwych skarg kierowanych do tego organu ze strony obywateli, których sprawy rozstrzygać będą sędziowie wybrani przez nowo utworzoną KRS, wobec których podnoszony może być zarzut braku niezależności od wpływów politycznych.
  2. Po zmianach w komisji sposób wybierania sędziów do KRS zostanie jeszcze bardziej upolityczniony. Zwiększa się jeszcze bardziej wpływ Ministra Sprawiedliwości – może on m.in. doprowadzić do tego, że w KRS zasiądą sędziowie będący wprost jego podwładnymi, bo oddelegowani ze swojego sądu do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Kolejne uwagi RPO do projektu zmian w ustawie o KRS zmienionego w komisji przez posłów

Data: 2017-11-30

- W mojej ocenie stopień ingerencji Komisji sejmowej w treść projektu Pana Prezydenta wymaga albo dokonania poważnej korekty uzasadnienia projektu ustawy o KRS, bądź też – co wydaje się w tej sytuacji rozwiązaniem najwłaściwszym – skorzystania z rozwiązania przewidzianego w art. 119 ust. 4 Konstytucji RP, że „wnioskodawca może wycofać projekt ustawy w toku postępowania ustawodawczego w Sejmie do czasu zakończenia drugiego czytania projektu” – pisze Rzecznik Praw Obywatelskich do Prezydenta RP Andrzeja Dudy (VII.510.2.2017).

- Rozważenie przez Pana Prezydenta realizacji wskazanego postulatu jest w mojej ocenie uzasadnione treścią przyjętych przez Komisję poprawek odnośnie do wskazanego projektu ustawy o KRS, które w istotny sposób wpłynęły na ostateczny kształt zaproponowanych przez Pana Prezydenta rozwiązań legislacyjnych.

Większość uwag do prezydenckiego projektu zmian  Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił w piśmie z 31 października 2017 r. Teraz zwraca on uwagę Prezydenta na zagrożenia dla ochrony praw obywatelskich wynikające z przyjętych do projektu poprawek, a także na rozbieżności, które ujawniły się pomiędzy treścią uzasadnienia projektu nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa a brzmieniem przepisów w nim przewidzianych.

Rozbieżności między treścią przepisów projektu ustawy o KRS a treścią jego uzasadnienia

Sposób wyboru członków KRS spośród sędziów- co zakładał  Prezydent, a co chcieliby zrobić posłowie

Art. 1 pkt 1 projektu prezydenckiego przewidywał, że piętnastu członków Rady Sejm wybiera spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych przez Sejm RP, większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, na wspólną czteroletnią kadencję. W przypadku niemożności uzyskania konsensusu odnośnie do wyboru członków Rady miała być stosowana procedura dodatkowego wyboru w formie głosowania imiennego, co uniezależniłoby skład Rady od woli aktualnej większości parlamentarnej”

Poprawki Komisji sejmowej 28 listopada 2018 r. przewidują natomiast na zastąpieniu głosowania imiennego bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów w przypadku niemożności uzyskania konsensusu odnośnie wyboru członków Rady. To znacząco pogłębi się stopień upolitycznienia wyboru członków KRS będących sędziami.

W tym miejscu - niezależnie od tego zastrzeżenia - RPO przypomina stanowisko wyrażone wcześnie[1], że pomysł odebrania władzy sądowniczej uprawnienia do wyboru sędziów-członków KRS i przekazania go władzy ustawodawczej skutkuje zwiększeniem ingerencji politycznej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości. W konsekwencji prowadzi do naruszenia art. 10 Konstytucji RP w związku z art. 173 Konstytucji RP, jak również z art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji RP.

Zapewnienie reprezentatywności KRS i jej społeczna akceptacja: co zakładał Prezydent w uzasadnieniu do projektu, a co jest w projekcie

W uzasadnieniu projektu Pana Prezydenta znalazło się stwierdzenie, że: „reprezentatywność Krajowej Rady Sądownictwa i jej społeczna akceptacja to właściwości zapewniające realizację jednego z najważniejszych praw człowieka gwarantowanych w Konstytucji, jakim jest prawo do sądu, realizowane przez bezstronny, niezawisły, niezależny i sprawiedliwy sąd. Proponuje się więc wprowadzenie w projekcie regulacji umożliwiającej reprezentację w Radzie, w miarę możliwości, sędziów należących do poszczególnych rodzajów i szczebli sądów”[2].

W rzeczywistości jednak projekt nie zawiera jakichkolwiek gwarancji, że sędziowie każdego rodzaju i szczebla sądów zostaną wybrani do KRS.

Zapewnienie reprezentatywności KRS i jej społeczna akceptacja: co zakładał Prezydent, a co chcą zmienić posłowie

Jeśli chodzi o społeczną akceptację sposobu wyboru do KRS nowych członków spośród sędziów, to – zgodnie z projektem – udział społeczeństwa w kreowaniu jej składu wybieranego spośród sędziów ogranicza się do możliwości zgłoszenia kandydata na członka Rady przez grupę co najmniej 2000 obywateli.

Na posiedzeniu Komisji w dniu 28 listopada 2017 r. została przyjęta poprawka nr 2, która przewiduje możliwość zgłaszania kandydatów do KRS również przez grupę co najmniej 25 prokuratorów, adwokatów, radców prawnych lub notariuszy. Budzi to zastrzeżenia RPO, po prokuratorzy podlegają Ministrowi Sprawiedliwości - Prokuratorowi Generalnemu. Może się to skończyć więc tym, że do KRS zaproponowany zostanie przez prokuratorów kandydat, który jest sędzią delegowanym do Ministerstwa Sprawiedliwości, a więc również zależy do tego organu władzy wykonawczej.  A to może prowadzić  do naruszenia art. 10 Konstytucji RP w związku z art. 173 Konstytucji RP, jak również  z art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji RP.




[1] Wystąpienia RPO z dnia: 31.10.2017 r. , 12.04.2017 r.  i 1.02.2017 r., nr sprawy w BRPO: VII.510.2.2017.ST/AJK

[2] Por. uzasadnienie projektu ustawy o KRS, s. 4.

 

„Europe's Illiberal Democrats: Poland”, BBC World

Data: 2017-11-17

Naomi Grimley, reporterka BBC, przygotowała materiał dotyczący sytuacji w Polsce. Poruszyła tematy dotyczące praw kobiet i październikowych protestów przeciwko zmianom ustawy, programu 500 plus, polityki historycznej i sporu wokół Muzeum II Wojny Światowej, reformy sądownictwa i protestów w tej sprawie oraz działalności Komisji Weneckiej i możliwych reakcji ze strony UE. Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar skomentował ostatnie propozycje reform sądownictwa.

RPO pisze do Prezydenta w sprawie jego projektów ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS

Data: 2017-11-03

Wypełniając konstytucyjne zadanie Rzecznika stania na straży wolności i praw człowieka i obywatela Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie zwrócić uwagę na problemy, które mogą pojawić się  w związku z proponowanymi przez Prezydenta rozwiązaniami (VII.510.2.2017). Chodzi o zapewnienie każdemu prawa do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd  (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

Uwagi do projektu ustawy o Sądzie Najwyższym

Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym zawiera wady – zwraca uwagę rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Nie gwarantuje zachowania odrębności i niezależności władzy sądowniczej od władzy wykonawczej, skoro to władza wykonawcza w okresie przejściowym w niczym nieograniczony sposób będzie decydowała o obsadzie kadrowej Sądu Najwyższego i jego ścisłym kierownictwie. Z kolei skarga nadzwyczajna wnoszona  w zaproponowanym kształcie w imię praworządności i sprawiedliwości społecznej, lecz nie uwzględniająca już obowiązujących reguł procesowych, rodzi realne niebezpieczeństwo naruszenia praw osób, które w zaufaniu do systemu prawnego uzyskały w przeszłości prawomocne i ostateczne rozstrzygnięcie w swojej sprawie.

Dlatego też, w ocenie Rzecznika, projekt ustawy o SN w takim kształcie nie powinien być przyjęty.

Uwagi szczegółowe

Skutki obniżenia granicy wieku, w którym sędziowie SN i NSA przechodzą  w stan spoczynku

Projekt prezydencki zakłada obniżenie wieku przejścia sędziow SN (a w konsekwencji także NSA) w stan spoczynku z 70 do 65 lat (chyba że Prezydent pozwoli sędziemu pracować dłużej).

Stan spoczynku stanowi jedną z określonych na poziomie konstytucyjnym gwarancji niezawisłości sędziowskiej. W przypadku sędziów, którzy nie skończyli jeszcze 65 lat, problemu nie ma. Inaczej należy jednak ocenić projektowane zastosowanie obniżonej granicy wieku w stosunku do obecnych sędziów Sądu Najwyższego, którzy mają uprawnienie do zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego do dnia ukończenia 70. roku życia.  Zmiana w ich przypadku godzi w konstytucyjny zakaz usuwania sędziego (art. 180 ust. 1 Konstytucji RP).

RPO zwraca uwagę także na to, że skarga nadzwyczajna, która chce wprowadzić Prezydent, przemawia za dalszym pełnieniem obowiązków przez obecnych sędziów Sądu Najwyższego aż do osiągnięcia 70. roku życia z tej prostej przyczyny, że jej wprowadzenie spowoduje zwiększenie, a nie zmniejszenie, liczby spraw kierowanych do Sądu Najwyższego. Nie istnieje zatem żaden racjonalny argument przemawiający za koniecznością odsunięcia za pomocą ustawy tych sędziów od orzekania w okresie pomiędzy osiągnięciem przez nich 65. roku życia a 70. rokiem życia.

Do tego przyznanie Prezydentowi RP i Prezesowi Rady Ministrów jako organom władzy wykonawczej kompetencji do decydowania o tym, kto zachowa na dalszy okres status czynnego sędziego Sądu Najwyższego, w sposób rażący ingeruje w sferę niezależności Sądu Najwyższego polegającą na niezależności od organów pozasądowych oraz niezależności od czynników politycznych, a także w zasadę niezawisłości sędziowskiej.

Obniżenie granicy wieku, w którym sędziowie SN i NSA przechodzą w stan spoczynku w świetle prawa Unii Europejskiej

Obniżenie wieku, w którym sędzia Sądu Najwyższego, a także sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego, przejdzie w stan spoczynku, może też być niezgodne z prawem Unii Europejskiej, a jego uchwalenie spowodować może naruszenie przez Polskę zobowiązań wynikających z członkostwa w UE.

Ryzyko przerwania kadencji obecnej I Prezes SN

Projektowany art. 108 § 1 projektu ustawy o SN spowoduje także wygaśnięcie kadencji obecnego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, o ile Prezydent RP nie wyrazi zgody na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego Sądu Najwyższego przez osobę pełniącą tę funkcję.

Przerwanie kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (także poprzez obniżenie wieku powodującego przejście sędziego w stan spoczynku) stanowi oczywiste naruszenie art. 180 ust. 3 Konstytucji RP. Z tego konstytucyjnego przepisu wynika, że Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent RP na sześcioletnią kadencję, spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Ustawodawca nie może więc poprzez zabiegi polegające na odwoływaniu się do obniżenia granicy wieku, po osiągnięciu której sędziowie przechodzą w stan spoczynku, wkraczać w określoną konstytucyjnie sześcioletnią kadencję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

Konstytucja RP nie przyznaje też Prezydentowi RP jakiegokolwiek uprawienia do decydowania o tym, czy osoba pełniąca funkcję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego w dalszym ciągu zachowa tę funkcję. Uprawnienia konstytucyjne Prezydenta RP w tym zakresie są ściśle określone i obejmują wyłącznie powołanie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (art. 144 ust. 3 pkt 20 i art. 180 ust. 3 Konstytucji RP).

Konstytucja RP nie przewiduje także przewidzianej w art. 108 § 4 projektu kompetencji Prezydenta RP do powierzania kierowania Sądem Najwyższym lub jego izbą wskazanemu przez siebie sędziemu Sądu Najwyższego.

Sposób powołania członków oraz kompetencje nowej Izby Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w SN

Wątpliwości budzi też projektowane utworzenie w Sądzie Najwyższym Izby Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (art. 3 pkt 4 projektu), która to Izba ma rozpoznawać m. in. skargi nadzwyczajne wnoszone także w sprawach, które były już przedmiotem rozpoznania Sądu Najwyższego w trybie kasacyjnym jak również ma rozstrzygać o ważności wyborów. W ten sposób Izba Nadzwyczajna i Spraw Publicznych złożona wyłącznie z nowych sędziów, wyłonionych przez nową Krajową Radę Sądownictwa, której członkowie zostaną wybrani przez czynniki polityczne, będzie sprawować nadzór judykacyjny nie tylko nad sądami niższych instancji, ale także w pewnym zakresie nad Sądem Najwyższym. Dodatkowo w rozpoznawaniu skarg nadzwyczajnych będą uczestniczyli ławnicy (art. 58 § 1 projektu) wybierani przez Senat (art. 60 § 2 projektu).

Skutki wprowadzenia do systemu prawnego nowej instytucji w postaci skargi nadzwyczajnej

Art. 86 projektowanej ustawy o SN wprowadza nowy środek zaskarżenia  w postaci skargi nadzwyczajnej. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich idea wprowadzenia do systemu prawnego nadzwyczajnego środka zaskarżenia w obronie prawa (w szczególności  w obronie praw lub wolności jednostki) co do zasady zasługuje na aprobatę, jednak tylko w tych sprawach, w których obowiązujący obecnie system prawny nie przewiduje już takiego nadzwyczajnego środka prowadzącego do uchylenia zaskarżonego prawomocnego orzeczenia.

W tych właśnie sprawach–istnieje pole do rozważań nad wprowadzeniem do systemu prawnego nadzwyczajnego środka, który powinien służyć naprawie błędów sądowych i mieć wyraźne, niezbyt odległe, ramy czasowe wyznaczające jego dopuszczalność.

Przedstawiona w projekcie ustawy o SN propozycja skargi nadzwyczajnej zmierza zaś do wprowadzenia rozwiązania, według którego w istotnej części spraw sądowych dopuszczalne będzie postępowanie w czterech instancjach, przy czym dwa szczeble tego postępowania będą obejmowały postępowanie nadzwyczajne już po uprawomocnieniu się orzeczenia sądowego, tj. postępowanie kasacyjne i postępowanie ze skargi nadzwyczajnej wnoszonej przez uprawnione podmioty.

Już sama ta okoliczność budzi wątpliwości z punktu widzenia rzeczywistej realizacji prawa stron postępowania do rozpatrzenia ich sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, a więc w rozsądnym terminie. Taka próba wprowadzenia skargi nadzwyczajnej nosi cechy działania chaotycznego, nie uwzględniającego w ogóle rozwiązań systemowych, zawartych  w przepisach Kodeksu postępowania karnego oraz w przepisach Kodeksu postępowania cywilnego.

Uwagi odnoszące się do projektu ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS)

W ocenie Rzecznika, z uwagi na postanowienia polskiej ustawy zasadniczej, projekt ustawy o KRS również nie powinien zostać przyjęty. Nie powinien on zostać przyjęty przede wszystkim z punktu widzenia efektywności ochrony praw obywatelskich, a w szczególności z punktu widzenia zapewnienia każdej osobie skuteczności realizacji jej konstytucyjnego prawa do niezależnego, bezstronnego i niezawisłego sądu.

Przyjęcie projektu ustawy o KRS w niezmienionym kształcie – w szczególności  w zakresie dotyczącym zmiany wyboru członków KRS będących sędziami – może narazić państwo polskie nie tylko na sytuację skutkującą naruszeniem prawa każdego do sądu, gwarantowanego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, ale również na konieczność wypłaty ewentualnych odszkodowań zasądzanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, na skutek możliwych skarg kierowanych do tego organu ze strony obywateli, których sprawy rozstrzygać będą sędziowie wybrani przez nowo utworzoną KRS, wobec których podnoszony może być zarzut braku niezależności od wpływów politycznych.

Przykład uwagi szczegółowej RPO - Wybór sędziów pełniących funkcję członków KRS w świetle zasady trójpodziału władzy oraz niezależności sądownictwa

Art. 1 pkt 1 projektu ustawy o KRS przewiduje, że: „Sejm wybiera członków Krajowej Rady Sądownictwa spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, na wspólną czteroletnią kadencję”.

Taka propozycja odebrania władzy sądowniczej uprawnienia do wyboru sędziów pełniących funkcję członków KRS i przekazania go władzy ustawodawczej, w ocenie Rzecznika prowadzi do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia Konstytucji.

Wybór członków do KRS będących sędziami według przedłożonego przez Prezydenta RP projektu ustawy o KRS prowadzi do naruszenia zasady trójpodziału i równowagi władz poprzez odebranie władzy sądowniczej wpływu na obsadę składu KRS.

KOMUNIKAT: Polski wymiar sprawiedliwości zagrożony, twierdzi ekspert ONZ

Data: 2017-10-27

WARSZAWA (27 października 2017 r.) - “Niezależność systemu sądownictwa oraz innych kluczowych standardów demokracji, takich jak trójpodział władzy, są obecnie zagrożone”, powiedział Specjalny Sprawozdawca ONZ, pan Diego García-Sayán na zakończenie swojej oficjalnej wizyty w Polsce, która trwała od 23 do 27 października 2017 r.

“Reforma i modernizacja instytucji wymiaru sprawiedliwości to zasadny cel każdego rządu
w każdym państwie. Wszelkie reformy winny jednak prowadzić do wzmocnienia, a nie osłabienia niezależności systemu sądownictwa i jego”, dodał Diego García-Sayán, który w ramach swojego mandatu monitoruje niezależność sędziów oraz przedstawicieli innych zawodów prawniczych.

“Trybunał Konstytucyjny to pierwsza ofiara reformy. Trybunał nadal istnieje, ale jego niezależność oraz legitymizacja zostały w sposób istotny osłabione”.

“Apeluję do wszystkich sił politycznych, by w dobrej wierze przystąpiły do konstruktywnego dialogu celem przywrócenia autorytetu Trybunału Konstytucyjnego oraz jego roli jako gwaranta nadrzędności Konstytucji”.

Zagrożone jest również funkcjonowanie Sądu Najwyższego - powiedział Specjalny Sprawozdawca. Podejmowane obecnie reformy mogą potencjalnie osłabić niezależność Sądu Najwyższego, jego zdolności do przestrzegania zasad trójpodziału władzy oraz obrony i promowania praw człowieka – stwierdził w swoim oświadczeniu wydanym na zakończenie misji.

“Poważne obawy wzbudzają same rozmowy o tak istotnym akcie prawnym prowadzone za zamkniętymi drzwiami. Wszelkie działania ustawodawcze dotyczące nadrzędnego organu wymiaru sprawiedliwości powinny  być przedmiotem otwartej i transparentnej debaty”.

P. García-Sayán wyraził szczególne zaniepokojenie proponowanym obniżeniem obowiązkowego wieku emerytalnego sędziów Sądu Najwyższego.

„Jeśli przepis ten wejdzie w życie, dojdzie do jawnego złamania zasady nieusuwalności sędziów. Około 40% sędziów zostanie zmuszonych do przejścia w stan spoczynku, wraz z Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego”- dodał.

Podczas wizyty w dniach 23-27 października 2017r. w Polsce na zaproszenie polskiego rządu  pan Diego García-Sayán odbył spotkania z przedstawicielami władzy wykonawczej  i ustawodawczej, a także sędziami, prokuratorami oraz przedstawicielami innych zawodów prawniczych. Rozmawiał także
z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego, świata nauki, Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, oddziałów ONZ, organizacji regionalnych.

Specjalny Sprawozdawca przedstawi całościowy raport zawierający ostateczne ustalenia
i rekomendacje Radzie Praw Człowieka ONZ w Genewie w czerwcu 2018 r.

Diego García-Sayán objął funkcję Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. Niezależności Sędziów oraz Przedstawicieli Innych Zawodów Prawniczych w grudniu 2016 r. Uprzednio, przez dwie kolejne kadencje pracował jako sędzia Międzyamerykańskiego Trybunału Praw Człowieka.

W trakcie swojej kadencji został wybrany na stanowisko wiceprezesa (2008-2009), a następnie na dwie kolejne kadencje prezesa Trybunału (2009-2013). Dzięki wieloletniej pracy w różnych organizacjach, między innymi w ONZ oraz Organizacji Państw Amerykańskich zgromadził bogate doświadczenie w dziedzinie praw człowieka. Pracował między innymi  jako Przedstawiciel Sekretarza Generalnego ONZ ds. Porozumień Pokojowych w Salwadorze oraz zajmował się ich późniejszą weryfikacją raportując bezpośrednio do Rady Bezpieczeństwa. Przez kilka lat był również   członkiem   i   przewodniczącym   Grupy   Roboczej   ONZ   ds. Przymusowych lub Niedobrowolnych Zaginięć. W 2006 r. został wybrany przez Sekretarza Generalnego ONZ na członka panelu Redesign Panel on the United Nations System of Administration of Justice (panel niezależnych ekspertów przygotowujących propozycje zmian w zakresie funkcjonowania wewnętrznego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości ONZ). Szef Misji Wyborczej Organizacji Państw Amerykańskich (OPA) w Gwatemali podczas wyborów powszechnych
w 2007 r.

Specjalni Sprawozdawcy działają na podstawie tzw. specjalnych procedur Rady Praw Człowieka (http://www.ohchr.org/EN/HRBodies/SP/Pages/Welcomepage.aspx). W systemie ochrony praw człowieka ONZ stanowią oni najbardziej liczną grupę niezależnych ekspertów. Specjalne procedury to ogólna nazwa niezależnych mechanizmów stosowanych przez Radę pozwalających na ustalanie i monitorowanie faktów i zjawisk dotyczących poszczególnych krajów lub występujących w skali   globalnej. Eksperci pracują na zasadzie dobrowolności, nie są pracownikami ONZ, a za swoją pracę nie pobierają wynagrodzenia. Działają we własnym imieniu, niezależnie od jakichkolwiek rządów i organizacji.

Prawa Człowieka ONZ, strona krajowa – Polska:  http://www.ohchr.org/EN/Countries/ENACARegion/Pages/PLIndex.aspx

"Była sobie stłuczka..." Adam Bodnar dla Magazynu TVN24

Data: 2017-07-25

Gdyby reforma sądów dotyczyła rzeczywiście samych sędziów, być może nie warto byłoby się tym przejmować. Gdyby chodziło o to, żeby dopaść "aferzystów" i osobistych wrogów polityków... może można by się pocieszać, że to przecież nas nie dotyczy. Tyle że ta zmiana dotyczy każdego. Bo skoro teraz w sądach pierwszeństwo będą miały sprawy ważne dla Ministra, to pozostałe nie będą ważne. I to będą właśnie Twoje sprawy.

Wystąpienie wiceprezesa Sądu Najwyższego Stanisława Zabłockiego w czasie debaty o ustawie o Sądzie Najwyższym w Senacie 21.07.2017 r

Data: 2017-07-22

Wicemarszałek Adam Bielan:

 

Dobrze. Udzielam głosu panu Adamowi Bodnarowi, rzecznikowi praw obywatelskich.

(Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar: Jeżeli mógłbym prosić, to może pan sędzia Zabłocki, jako przedstawiciel Sądu Najwyższego, mógłby być pierwszy. Bo jednak pracuje w Sądzie Najwyższym.)

Dobrze, bardzo proszę.

Prezes Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki:

Panie Marszałku!

(Rozmowy na sali)

(Wicemarszałek Adam Bielan: Proszę o ciszę.)

Panie i Panowie Senatorowie!

Po pierwsze, chcę w imieniu pani pierwszej prezes i swoim, jako jej reprezentanta w dniu dzisiejszym, podziękować za zaproszenie i za umożliwienie zabrania głosu.

Po drugie, proszę państwa, chcę wszystkich państwa w imieniu pani pierwszej prezes przeprosić, że nie uczestniczy ona w dzisiejszych obradach osobiście, tylko przysłała swojego niegodnego zastępcę, ale te ostatnie dni są dla nas tak męczące i pani pierwsza prezes ma tak intensywny plan zajęć, że w dniu dzisiejszym poczuła się na tyle niedobrze, że nie mogła niestety do Wysokiej Izby przybyć.

Po trzecie, proszę państwa, chcę państwa z góry przeprosić za to, że być może moja wypowiedź nie będzie uporządkowana w takim zakresie, w jakim należałoby ją uporządkować, idąc do Senatu Rzeczypospolitej. Ale proszę zrozumieć: dowiedziałem się, że to ja będę reprezentował Sąd Najwyższy w dniu dzisiejszym, na pół godziny przed rozpoczęciem obrad, a potem uważałem za swój obowiązek cały czas przebywać na sali i cały czas wysłuchiwać głosów zarówno senatorów, jak i pana ministra. Bo inaczej przecież moje wystąpienie mogłoby być niepełne.

Wreszcie, proszę mi wierzyć, będę się starał mówić językiem prawa, a nie polityki. Chciałem powiedzieć, że będę się starał prowadzić swoją narrację w tonacji sine ira et studio, ale w pewnym momencie otrzymałem nauczkę, wiem, że nie powinniśmy używać łaciny, zatem informuję państwa, że będę się odwoływał do języka refleksji, a nie do języka emocji, po pierwsze dlatego, że goszczę w Izbie refleksji, po drugie dlatego, że jestem sędzią i po prostu nie przystoi mi mówić innym językiem.

Chcę też państwa zapewnić, że postaram się powiedzieć tylko i wyłącznie o tym, co jest najistotniejsze, ale jednocześnie muszę państwa poinformować również o tym, że moje wystąpienie byłoby co najmniej trzy razy krótsze, gdyby nie to, że będę się musiał ustosunkować do niektórych wypowiedzi pana ministra Warchoła. To znacznie wydłuży moją wypowiedź, ale uważam to za niezbędne z uwagi na to, że reprezentuję na tej sali Sąd Najwyższy. I tak, obiecuję, będę się bardzo starał nie nadużyć państwa cierpliwości.

Przejdźmy do meritum. Proszę państwa, chcę wyrzucić coś poza nawias, może nie jest to kwestia najważniejsza, ale dla mnie ona jest kwestią kapitalnej wagi. Zostawiam na chwilę na boku konstytucyjność, zostawiam na chwilę na boku uwarunkowania prawnomiędzynarodowe związane z procedowanym projektem ustawy, koncentruję się na jednym jedynym przepisie tej ustawy, który dotyczy wcale nie sędziów, tylko naszych współpracowników, bo nie otrzymaliśmy odpowiedzi od pana ministra na pytanie, jak sytuacja pracowników Sądu Najwyższego w istocie rzeczy po wejściu tej ustawy w życie będzie się kształtowała.

Proszę państwa, to, że od tego zaczynam, to nie jest z mojej strony chwyt retoryczny. Los sędziów wprawdzie nadal leży w państwa rękach, ale jestem na tyle pesymistycznie nastawiony, iż sądzę, że łatwiej mi będzie obronić naszych współpracowników niż sędziów. To po pierwsze. A po drugie, proszę państwa, rozpoczynam od tego, żeby zaprzeczyć jakże kłamliwym, nieprawdziwym twierdzeniom, że walczymy o stołki, walczymy o nasze przywileje. Proszę państwa, ja już mam swoje lata, i tak niedługo musiałbym z Sądu Najwyższego odejść. Ale i moich kolegów nie możecie państwo posądzać o to, że żyjąc tym, co się w tej chwili dzieje, są krytycznie nastawieni wobec rozwiązań tej ustawy i że powoduje nimi właśnie troska o własne dobro. Wszyscy oni prosili mnie: żebyś nie zapomniał wspomnieć o sytuacji pracowników.

Proszę państwa, to jest problem owego art. 90 §2 uchwalonej przez Sejm ustawy. Rzeczywiście sytuacja członków Biura Studiów i Analiz – pani senator dostrzegła różnicę, to jest art. 92 albo art. 93 – jest nieco inna, ale tylko nieco inna, bo proszę zwrócić uwagę na to, że oni są chronieni bardziej pieczołowicie niż zwykły pracownik tylko w zakresie owego tzw. wypowiedzenia zmieniającego, które daje im pewną, określoną w projekcie czy w uchwalonej przez Sejm ustawie, gwarancję połowy dotychczasowego wynagrodzenia. Bo dotąd było to wynagrodzenie sędziego sądu apelacyjnego, teraz będzie to połowa wynagrodzenia sędziego sądu apelacyjnego. W pozostałym zakresie ich status się nie różni od statusu całej grupy pracowników. Co się może zdarzyć? Może się oto zdarzyć, że pracownik otrzyma wypowiedzenie zmieniające. Jak go nie zaakceptuje, odchodzi. Ale może w ogóle nie otrzymać wypowiedzenia zmieniającego i wtedy, proszę państwa, też przestaje być pracownikiem Sądu Najwyższego. Los tych 327 osób kładę państwu na sercu.

Proszę państwa, w momencie, kiedy siedzieliśmy już na tej sali, otrzymałem maila, że przewodniczący NSZZ „Solidarność”, pan Duda, skierował do pana marszałka Karczewskiego pismo w tej sprawie. No, muszę bazować na tym, co otrzymałem w mailu. Muszę powiedzieć, że uradowało się serce moje, bo optymizm wzrósł, przynajmniej jeśli chodzi o losy tych pracowników.

Skąd list pana przewodniczącego Dudy? Prawdopodobnie stąd, że nasi współpracownicy, przerażeni takim a nie innym losem czy możliwością kształtowania ich losu… Bo żeby być rzetelnym, trzeba powiedzieć, że sformułowanie „wylatują na bruk”, którego ktoś tu użył, to nie jest precyzyjne sformułowanie. Precyzyjne sformułowanie w moich ustach musi brzmieć „mogą wylecieć na bruk”. I nie ma żadnych gwarancji, że nie wylecą. Problem w tym, że w ustawie nie ma zapisanych żadnych gwarancji, że nie wylecą. Proszę państwa, nie można powiedzieć, że… Pan minister tak to sformułował: „prawdopodobnie nic im się nie stanie”. Ja z satysfakcją tego typu zapewnienie przyjmuję, tylko jako prawnik muszę wiedzieć, że dopóki gwarancje nie są zapisane, to najszlachetniejsze słowa są bardzo niebezpieczne, bo nic nie dają w istocie rzeczy. Kończę z tym problemem. Raz jeszcze bardzo państwa proszę: pochylcie się państwo przynajmniej nad losem naszych współpracowników.

Perspektywa konstytucyjna. Proszę państwa, bardzo króciutko w tym zakresie. Bardzo króciutko dlatego, że Sąd Najwyższy złożył swoją opinię. Opinia jest analityczna, szczegółowa. W pełni się solidaryzuję z wnioskami tej opinii. Proszę państwa, przychodzę do Senatu Rzeczypospolitej. Chcę wierzyć, że niezależnie od tego, że nad tą ustawą proceduje się w trybie, który pozwoliłem sobie na użytek rozmów towarzyskich nazwać trybem pendolino, to mimo wszystko, proszę państwa, państwo do momentu, dopóki nie przeanalizujecie opinii Sądu Najwyższego, nie będziecie wydawali swoich ostatecznych decyzji w postaci głosowania. A skoro w to wierzę, to muszę wierzyć i w to, że przeczytaliście państwo czy przeczytacie państwo przed głosowaniem wszystkie argumenty, które zostały zaprezentowane w owej perspektywie konstytucyjnej w opinii Sądu Najwyższego.

Przypomnę tylko 2 elementy. Pierwszy. Nie będę go szerzej uzasadniał, bo on się uzasadnia sam, a była już mowa o nim dzisiaj na tej sali. Art. 183 ust. 3 konstytucji – twardy zapis o 6-letniej kadencji pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Okazuje się, że ten zapis konstytucyjny stanie się iluzją.

Chciałbym od razu lojalnie powiedzieć, bo jestem prawnikiem i uważam, że jawna niekonstytucyjność rozwiązań tej ustawy, jeśli chodzi o prezesów, dotyczy tylko pani pierwszej prezes… Mnie jako prezesa izby konstytucja, w moim głębokim przekonaniu jako prawnika, w żaden sposób nie chroni. Ale uważam, proszę państwa, że chroni mnie jako sędziego Sądu Najwyższego. Mówię tutaj o nieusuwalności sędziów. A prezes to też sędzia, w szczególności taki prezes, proszę państwa, jakim ja jestem, to znaczy prezes orzekający.

Chciałbym rozwiać jeszcze jeden mit. Proszę państwa, to naprawdę nie jest tak, że jest jakaś kasta prezesów, którzy nic nie robią, tylko rządzą. Ja orzekam. Jeżeli państwo nie wierzycie, to proszę, w szczególności tych, którzy są zainteresowani orzecznictwem Sądu Najwyższego, o przewertowanie, bo przecież nie przeanalizowanie, chociażby kilku ostatnich zeszytów orzecznictwa Sądu Najwyższego. Przewija się tam nazwisko prezesa czy nie? Orzeka on czy nie orzeka?

Ale zostawmy to na boku, bo przecież nie w tym istota rzeczy. Istota rzeczy w tym, że w opinii szeroko zostało wyjaśnione to, dlaczego również takie gremialne – uwaga – bez podania w gruncie rzeczy żadnych konkretnych przyczyn, masowe, grupowe, totalne odesłanie w stan spoczynku wszystkich sędziów Sądu Najwyższego pozostaje w naszym przekonaniu w kolizji z wartościami konstytucyjnymi. Dlaczego mówię, że totalne? Że grupowe? Że masowe? Bo, proszę państwa, jest tak – można to zauważyć, jeśli uważnie przeczyta się przepisy – że może się zdarzyć taka sytuacja, że jeden z sędziów będzie pozostawiony. Ten jeden musi pozostać, bo jeden musi być wskazany jako pełniący funkcję pierwszego prezesa Sądu Najwyższego w tzw. okresie przejściowym. Oczywiście prawdopodobnie tych osób będzie więcej, ale prawnik znowu patrzy na to inaczej. Prawnik patrzy na to w ten sposób: z punktu widzenia prawa 82 może przejść w stan spoczynku, a jeden jedyny pozostanie.

Perspektywa, proszę państwa, prawnomiędzynarodowa. Perspektywa prawnomiędzynarodowa nie będzie przeze mnie szeroko omawiana, bo znów wierzę w to, że państwo wszyscy, zanim przystąpicie do głosowania, przestudiujecie opinię złożoną przez Sąd Najwyższy. Nawiążę do niej tylko w jednym jedynym aspekcie, ale kapitalnie ważnym. Ten aspekt ma również swoje konotacje konstytucyjne. Czyli to, o czym w tej chwili króciutko powiem, dotyczy zarówno perspektywy prawnomiędzynarodowej, jak i aspektu konstytucyjnego. Proszę państwa, jesteśmy w Radzie Europy. Jesteśmy sygnatariuszami Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. I jest w niej przepis art. 6 – prawo do rzetelnego sądu. A jednym z elementów prawa do rzetelnego sądu jest sędzia, który jest sędzią bezstronnym, którego ufundowanie ustrojowe jest takie, iż zapewniono mu aspekty niezawisłości.

Maluteńka dygresja, proszę państwa. Jako sędzia uważam, że rzeczywiście tę głęboką niezawisłość nosi się w sercu, ale jest to niezawisłość wewnętrzna. A oprócz tego jest coś takiego jak tzw. niezawisłość zewnętrzna, odbiór sędziego w społeczeństwie, postrzeganie sędziego przez tzw. obiektywnego obserwatora. Dlatego też, proszę państwa, piszemy w swojej opinii… Króciuteńki cytat: „Podsądny może mieć uzasadnione wątpliwości, czy sąd, którego skład zdeterminuje decyzja Ministra Sprawiedliwości, będzie niezależnie i bezstronnie orzekał w jego sprawie, tym bardziej że Minister Sprawiedliwości jest jednocześnie Prokuratorem Generalnym i ma również kompetencje nadzorcze i procesowe w postępowaniach karnych. Z punktu widzenia art. 6 ust. 1 EKPC niedopuszczalna jest sytuacja, w której podmiot utożsamiany ze stroną procesową (czyli Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny) – proszę państwa, gdybym ja tę opinię pisał, napisałbym w tym momencie nie „minister sprawiedliwości prokurator generalny”, tylko „prokurator generalny”, wyeksponowałbym tę rolę tego podmiotu – i będący jednocześnie przedstawicielem władzy wykonawczej może wyeliminować sędziego od orzekania w konkretnej sprawie. Stanowi to rażące naruszenie prawa do niezależnego i bezstronnego sądu”. Proszę państwa, podtrzymuję w całości to stwierdzenie.

Chcę jeszcze raz powiedzieć… Na to trzeba spojrzeć nie tylko tak, jak proponuje pan minister Warchoł, że w jakichś innych państwach przewidziana jest pewna rola dla ministra sprawiedliwości. To wszystko racja, aczkolwiek mówi pan minister wyłącznie o tym etapie finalnym, skrywając skrzętnie, co się dzieje przed tym etapem finalnym, kto mu tych kandydatów przedstawia. Ale to zostawmy na razie na boku. Ja chcę powiedzieć, że na ten problem, o którym w tej chwili mówię, trzeba patrzeć nie z punktu widzenia konstytucji Niemiec, konstytucji hiszpańskiej czy konstytucji włoskiej, tylko z punktu widzenia polskiej konstytucji. Trzeba widzieć uwarunkowania wynikające z polskiej konstytucji, proszę państwa. Trzeba również widzieć uwarunkowania płynące z całokształtu systemu prawa, a zatem uwzględniać to, jak została ufundowana pozycja ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego od momentu wejścia w życie znowelizowanej ustawy o prokuraturze. Gdyby to było inaczej, gdyby to było tak, jak przed nowelizacją ustawy o prokuraturze, to problem nie byłby tak napięty. To przyznaję. Ale jak się ma czuć ten zewnętrzny obserwator, a może nawet nie obserwator, tylko ten, który wie, że pójdzie do Sądu Najwyższego ze swoją sprawą? Załóżmy, że to jest sprawa karna. Jak on ma się czuć, skoro wie, że sędzia, który go będzie sądził, został powołany w trybie, o którym mowa w tej ustawie – za chwilkę do tego trybu na moment przejdę – a sędzia, który został ustanowiony w trybie, o którym mowa w tej ustawie, nadto może w każdej chwili, jeśli wyda niepodobające się władzy wykonawczej orzeczenie, może stanąć pod pręgierzem Izby Dyscyplinarnej? A są takie zapowiedzi, żeby, proszę państwa, karać za wydawanie orzeczeń i to nie, proszę państwa, za rażące naruszenie prawa przy wydaniu orzeczenia – to jest już dzisiaj podstawą odpowiedzialności dyscyplinarnej – tylko za to, że się w sumie orzeknie niezgodnie z czymś, co można by nazwać oficjalną doktryną. A oficjalną doktryną jest to, że sędziom – mówię, używając skrótu myślowego – nie przysługuje prawo do tzw. rozproszonej kontroli konstytucyjnej. To nie jest moment, proszę państwa, żeby państwa przekonywać co do tego, że ten pogląd jest poglądem niesłusznym, ale trzeba powiedzieć, że za ten pogląd sędzia może zostać ukarany. I ten obywatel będzie o tym wiedział. Ten obywatel będzie wiedział, że los tego sędziego, który go sądzi, zależy od osoby, która tego sędziego ufundowała w Sądzie Najwyższym.

Proszę państwa, wiem, że mój czas jest limitowany, w związku z tym chcę powiedzieć…

(Senator Marek Borowski: Nie, już nie.)

Pozwólcie państwo, że ja naprawdę będę się starał ograniczać swoją wypowiedź, bo wiem, że czeka państwa jeszcze długa i ciężka dyskusja. A ja, proszę państwa, od razu deklaruję, że niezależnie od tego, czy te obrady będą się toczyły do godzin późnowieczornych czy do 6 nad ranem, na tej sali chcę pozostać, chociażby w formie symbolu. (Oklaski) A niezależnie od tego deklaruję jedno. Nie znam się na regulaminach parlamentarnych, ale jeżeli uznacie państwo, że istnieje jakaś możliwość procesowa… regulaminowa, powinienem powiedzieć, wyjaśnienia swoich wątpliwości w postaci zadawania pytań do takiego podmiotu, jakim ja jestem w dniu dzisiejszym na tej sali, to służę swoją osobą do końca tych obrad.

Wracam, proszę państwa, do tego, żeby powiedzieć, czy coś zmieniła wprowadzona nowela… może nie tyle nowela, ile poprawka wprowadzona na etapie, kiedy już w trakcie prac sejmowych chyba wszyscy się zorientowali, że takie ustawienie, jakie było w pierwotnym projekcie, absolutnie jest nie do zaakceptowania. Czyli że na okres… I znów lojalnie… Proszę państwa, jako prawnik, jako sędzia nie ośmieliłbym się państwa wprowadzić w błąd. Że na okres przejściowy… Ja o tym pamiętam, że na okres przejściowy, ale przez ten okres przejściowy Sąd Najwyższy nadal przecież ma być Sądem Najwyższym, a nie czymkolwiek innym. Że na ten okres przejściowy to tak naprawdę sędziów wyznaczy minister sprawiedliwości, który jest jednocześnie prokuratorem generalnym i czystej wody politykiem. To oczywiście nie jest zarzut, tylko uświadomienie sytuacji. Pewnie dlatego podniósł się wokół tego taki szum medialny i nawet osoby bardzo ściśle związane ze środowiskami przecież sympatyzującymi z większością rządową i sejmową krytycznie spojrzały na to rozwiązanie. Stąd ta poprawka. Stąd głos pana prezydenta.

To sprawdźcie państwo do końca, zanim będziecie państwo podejmowali ostateczną decyzję co do losów tej ustawy, czy ta poprawka jakoś bardzo wiele zmieniła? Oczywiście ja słyszę… Taki przekaz musi pewnie płynąć, że przecież w tej chwili to pan prezydent po tej poprawce, czyli w świetle obecnego, uchwalonego art. 87a, będzie decydował, kto z sędziów tzw. starego Sądu Najwyższego pozostanie w tym nowym Sądzie Najwyższym. Otóż, proszę państwa, nie. Nie taka jest istota tego przepisu. Istota tego przepisu jest taka, że pan prezydent nie zadecyduje o tym, kto zostanie ze starych sędziów powołany do nowego Sądu Najwyższego, tylko zadecyduje o tym, kto z osób wskazanych przez pana ministra Ziobrę zostanie ewentualnie z tej listy skreślony. (Oklaski) Proszę zwrócić uwagę na treść art. 87a §2 w związku z §1. Najpierw wskazuje pan minister, prokurator generalny, czystej wody polityk, potem Krajowa Rada Sądownictwa ma – z najwyższym szacunkiem dla Krajowej Rady Sądownictwa – rolę, powiedziałbym, swoistego rodzaju opiniodawcy, a właściwie listonosza, bo decyzje Krajowej Rady Sądownictwa w żaden sposób nie są wiążące na trzecim etapie. A jaki jest trzeci etap? Etap trzeci jest taki, że spis osób wskazanych przez pana ministra, prokuratora generalnego, polityka idzie do pana prezydenta, z opinią Krajowej Rady Sądownictwa, i pan prezydent może zrobić tylko jedną rzecz – może tylko powiedzieć: „A temu to ja tej tymczasowej nominacji nie zatwierdzę. On nie będzie sędzią Sądu Najwyższego. Nie pozostanie w Sądzie Najwyższym”. Ale nie może pokazać kogokolwiek innego na jego miejsce. Czyli to pan prezydent decyduje, czy ktoś inny? Odpowiedzcie sobie państwo na to pytanie w relacji do wymogów art. 6 EKPC i w relacji do wymogów polskiej – ze wzruszeniem, proszę państwa, to powtarzam – polskiej konstytucji.

Proszę państwa, wierzcie mi, że właśnie to, o czym w tej chwili mówię, ten obraz, który rysuję, upoważnia mnie – i to nie jest patos – do takiego oto stwierdzenia, że ten nowy Sąd Najwyższy, ten Sąd Najwyższy w okresie przejściowym… Tylko że my nie wiemy, jak długo ten okres przejściowy potrwa, bo nie ma najmniejszej gwarancji, że on będzie trwał tydzień, miesiąc, 2 miesiące. Nie, proszę państwa, takiej gwarancji w ustawie uchwalonej przez Sejm państwo nie znajdziecie. On może trwać bardzo długo. Ja rozumiem, że nie będzie złej woli, tylko że, proszę państwa… Przepraszam bardzo, to znów będzie prawnicze rozumowanie: a gdzie są gwarancje długości tego okresu? On jest uregulowany w tym trybie tymczasowym tylko do wyboru ostatniego członka, który pozwoli zwołać zgromadzenie ogólne. A można tego ostatniego członka, proszą państwa, wskazywać dowolnie długo.

Wracam – bo to była dygresja – do tego, co jest istotą tej konkluzji, którą chciałbym państwu zaprezentować. Otóż wyłoniony w tym trybie Sąd Najwyższy będzie już, proszę państwa, zupełnie innym Sądem Najwyższym niż ten, który jest ufundowany na naszej konstytucji. Proszę państwa, mnie nie chodzi o to… Mogę położyć rękę na sercu. Mnie nie chodzi o to, że to może być sąd – powiedzmy to otwarcie, nie łudźmy się – bez pani prof. Gersdorf, bez sędziego Zabłockiego, bez sędziego Laskowskiego. Mogę tu długo wymieniać nazwiska moich znakomitych kolegów. To naprawdę nie o to chodzi. Tu chodzi o to, że to nie będzie ten sąd, o którym mowa w polskiej konstytucji. To jest przedmiotem mojej wielkiej troski i dlatego bardzo państwa proszę, żebyście się państwo nad tym aspektem tej nowelizacji – a właściwie nie nowelizacji, tylko zupełnie nowej ustawy o Sądzie Najwyższym – pochylili.

Proszę państwa, chcę w tej chwili powiedzieć o tym, co jest dla mnie bardzo trudne i bolesne, dlatego że zawsze będzie można powiedzieć: o, to jest obrona sędziego Zabłockiego przed zarzutami, które są formułowane w uzasadnieniu projektu ustawy. No, uzasadnienie jest dołączane tylko do projektu, więc muszę mówić o uzasadnieniu projektu, a nie o uzasadnieniu samej ustawy. Muszę o tym powiedzieć, bo inaczej, proszę państwa, stracicie z pola widzenia płaszczyznę nie tylko konstytucyjną, nie tylko prawnomiędzynarodową, ale i jeszcze jedną płaszczyznę, która chyba też powinna decydować o losach tego projektu. Otóż, proszę państwa, istnieje w moim przekonaniu dramatyczna przepaść pomiędzy tekstem ustawy a jego uzasadnieniem, pomiędzy tym, co proponuje się uchwalić i co Sejm już uchwalił, a tym, co miało uzasadniać podjęcie takich a nie innych decyzji. Proszę zwrócić bowiem uwagę na to, jakie przełożenie na tekst uchwalonej ustawy miały trzy zasadnicze argumenty zawarte w uzasadnieniu. Czy mają się one w jakikolwiek sposób do tekstu uchwalonego aktu prawnego?

Pierwszy argument, bardzo eksponowany: konieczność zapewnienia w Sądzie Najwyższym szybkości, sprawności postępowania itd., itd. No, nie będę odczytywał odpowiednich fragmentów z uzasadnienia. Państwo je sami znajdziecie. Proszę państwa, konia z rzędem temu, kto mi wskaże w przepisach ustawy, nad którą państwo debatujecie, nie przepisy, tylko jeden przepis, który usprawni postępowanie przed Sądem Najwyższym, który przyspieszy postępowanie przed Sądem Najwyższym. Proszę państwa, ale w pewnym momencie w wypowiedzi pana ministra usłyszeliśmy taką nutkę, że to może nie chodzi o to, żeby przyspieszyć i usprawniać postępowania przed Sądem Najwyższym, tylko o to, że trzeba tak zdemolować Sąd Najwyższy, żeby przyspieszyć i usprawnić postępowania w niższych instancjach. A w jaki sposób? A który z tych uchwalonych przepisów może w taki sposób przyspieszyć i usprawnić postępowania w pierwszych instancjach? Ja już całkowicie pozostawiam, proszę państwa, na marginesie kapitalnej wagi problem, mianowicie ten, czy gdyby nawet takie przepisy usprawniające, przyspieszające były zawarte w uchwalonej ustawie, to czy one byłyby potrzebne z uwagi na to, jaki jest autentyczny, obecny obraz sprawności postępowania przed Sądem Najwyższym. Proszę państwa, ja wiem, że w ramach tego tzw. czarnego piaru dotyczącego sądownictwa wypowiada się na co dzień bez chwili refleksji, powiela się owe tezy o dramatycznym obrazie sprawności postępowania w ogóle w sądownictwie i przed Sądem Najwyższym. Nie będę mówił o w ogóle sądownictwie, dlatego że nie nad tym państwo dzisiaj debatujecie i po prostu nadużyłbym chyba konwencji, którą powinniśmy na tej sali zachować.

(Sprzężenie mikrofonu)

Notabene z tą ogólną sprawnością postępowania w polskim sądownictwie też nie jest tak dramatycznie. My się plasujemy mniej więcej w średniej europejskiej, jeśli chodzi o ogólną sprawność postępowania. Czy to znaczy, że ja jestem zadowolony z takich wyników? Nie. Od razu, żebyśmy się dobrze rozumieli, mówię, że nie.

(Sprzężenie mikrofonu)

Ale wracam do Sądu Najwyższego, proszę państwa. Średnia rozpoznania sprawy od momentu wpłynięcia do momentu wydania orzeczenia przez Sąd Najwyższy to niecały rok, 11 miesięcy. Różnie to wygląda w różnych izbach. W izbie, którą kieruję, proszę państwa, to jest 5 miesięcy. W Izbie Cywilnej, jeśli dobrze pamiętam ze sprawozdania, to chyba… Przepraszam, podałem złe dane, na niekorzyść Sądu Najwyższego. Średnia w skali całego Sądu Najwyższego to 7 miesięcy. W Izbie Cywilnej i w Izbie Pracy to troszkę wolniej idzie, ale też nie przekracza roku, tam to jest około 11 miesięcy. Dlatego średnia to 7 miesięcy. I, proszę państwa, naprawdę nie używajcie państwo tego argumentu, który słyszę prawie codziennie, że to Izba Wojskowa tę statystykę, proszę państwa, że tak powiem…

(Sprzężenie mikrofonu)

(Wicemarszałek Adam Bielan: Panie Prezesie, przepraszam, czy pan ma włączony…)

Proszę?

(Wicemarszałek Adam Bielan: …telefon komórkowy? Bo jeżeli tak, to bardzo proszę…)

Przepraszam bardzo, w takim razie. Już… Nie, nie, mam, ale…

(Wicemarszałek Adam Bielan: Dziękuję.)

Proszę państwa, Izba Wojskowa najzwyczajniej w świecie tej statystyki nie może kształtować, bo – ubolewam nad tym – zakres kognicji Izby Wojskowej jest tak minimalny, że żeby koledzy z Izby Wojskowej nie czuli się dyskomfortowo, ja ich zapraszam do orzekania w Izbie Karnej i oni niejako wspomagają nasze składy. Jak może wpływać na statystykę ogólną Sądu Najwyższego ta działalność orzecznicza Izby Wojskowej, skoro tam w ramach wpływu kasacji jest kilkanaście spraw w roku? A w Sądzie Najwyższym ogólny wpływ spraw, jak państwo wiecie, to ponad 11 tysięcy.

Żeby, proszę państwa, nie przedłużać tego wątku, chcę powiedzieć, że mieliśmy niedawno zgromadzenie ogólne. Wczoraj pani pierwsza prezes prezentowała też sprawozdanie na forum ogólnym polskiego Sejmu, Izby niższej. Proszę państwa, wszyscy uczestnicy zgromadzenia ogólnego parę tygodni temu gratulowali nam szybkości i sprawności postępowania, łącznie z przedstawicielem pana prezydenta. Co się stało w ciągu tych paru miesięcy, że ocena tak diametralnie się zmieniła? Tak że, proszę państwa, ten argument, że to ma służyć przyspieszeniu i sprawności postępowania, odłóżcie państwo na bok, bardzo o to proszę.

Drugi argument, bardzo silnie eksponowany, dotyczy tego, że trzeba zrobić rewolucję w Sądzie Najwyższym, dlatego że Sąd Najwyższy to – bardzo mi przykro powtarzać te słowa, dlatego mówię, że to cytat – „komunistyczne złogi”. Słyszałem również słowa wypowiadane pod adresem pani pierwszej prezes – której drogę życiową, mam nadzieję, państwo znacie i mam nadzieję, że wiecie, kim była np. w okresie stanu wojennego na Uniwersytecie Warszawskim – że to „czerwona pajęczyna”.

Proszę państwa, Panie i Panowie Senatorowie, rewolucja to w Sądzie Najwyższym była, ale w 1990 r. Wtedy z tzw. starego składu Sądu Najwyższego, który rzeczywiście, również i w mojej ocenie, nie najchlubniej zapisał się na kartach prawnictwa polskiego… Używam bardzo enigmatycznego określenia, a oczywiście wiecie państwo, że chciałbym użyć określenia mocniejszego. Wtedy z tego starego składu w składzie Sądu Najwyższego pozostały – no, wtedy było o wielu więcej sędziów w Sądzie Najwyższym, bo chyba ponad 150 osób – 22 osoby, w tym głównie cywiliści, których, proszę państwa, trudno posądzić o jakiekolwiek orzekanie o takim charakterze, które mogłoby służyć jako podstawa do wypowiadania tych opinii, o których przed chwilą mówiłem.

Notabene w tej chwili tych kolegów już z naturalnych przyczyn w naszym składzie nie ma, bo albo odeszli w stan spoczynku, albo w większości, proszę państwa, odeszli niestety w stan spoczynku wiecznego.

Ta izba, której ja obecnie przewodniczę, to znaczy Izba Karna, jest izbą, która teraz jako seniora ma tylko mnie. Ja jestem obecnie najstarszy stażem i chyba wiekowo… chociaż nie, wiekowo jest starszy ode mnie sędzia… jestem jednym z najstarszych wiekowo, żeby być tu precyzyjnym, a stażem najstarszym członkiem tej izby. I, proszę państwa, ja wiem, że nie jest najlepszą metodą odwoływać się do własnych przykładów, ale czasem są takie momenty, że trzeba coś powiedzieć, żebyście państwo wiedzieli, jaki jest rzeczywisty, prawdziwy obraz Sądu Najwyższego, a nie ten, który jest malowany przez ten czarny piar.

Przez cały okres stanu wojennego do kwietnia 1991 r. byłem adwokatem, broniłem ludzi, również tych, którzy byli opresjonowani przez władzę czasów słusznie minionych. Bardzo mi niezręcznie, proszę państwa, o tym mówić. Broniłem również w sprawach studentów Uniwersytetu Warszawskiego, zresztą dlatego znalazłem się w Sądzie Najwyższym. Otrzymałem, proszę państwa, telefon od ikony odbudowy polskiego wymiaru sprawiedliwości, za którą uważam pana prof. Adama Strzembosza. Otrzymałem telefon na początku 1991 r. i pan prof. Strzembosz zapytał mnie: czy pan by nie przeszedł do Sądu Najwyższego? Proszę państwa, co to była za radość, co za zaszczyt. Dzisiaj, zgodnie z uzasadnieniem tego projektu, mam odchodzić jako złóg komunistyczny, jako czerwona pajęczyna.

(Głos z sali: Hańba!)

Mnie…

(Głosy z sali: Hańba! Hańba!)

Bardzo państwa proszę… Mam olbrzymią prośbę do wszystkich pań i panów senatorów. Ja jestem sędzią i prosiłbym państwa, żeby w trakcie mojego przemówienia, wystąpienia, żadnego rodzaju oceny nie były przez państwa… Taka jest moja osobista prośba.

Proszę państwa, takich osób jak ja jest przecież więcej w Sądzie Najwyższym. Są adwokaci, radcowie prawni, a przede wszystkim są młodzi ludzie, którzy w ogóle nominacje, pierwsze nominacje… nie nominacje na sędziego Sądu Najwyższego, tylko pierwsze nominacje sędziowskie otrzymywali po demokratycznym przełomie. Czy uzasadnienie, które się znajduje w uzasadnieniu tego projektu, ich też dotyczy? Bardzo ciężko mi się z tym pogodzić, a w ogóle, proszę państwa, mówiąc językiem otwartym, nie mogę się z tym pogodzić.

Coś, co się z tym wiąże, trzecia płaszczyzna – już ostatnia z tych, które się wiążą z pokazaniem przepaści pomiędzy rozwiązaniami a racjonalizacją tych rozwiązań – to relacja, tak ogólnie mówiąc, lex do ius. No bo w uzasadnieniu cały czas jest, proszę państwa, ten wątek eksponowany, że jeżeli to nawet są młodzi sędziowie, jeżeli są to… może są to nawet adwokaci, którzy bronili opozycji w okresie stanu wojennego, to przecież jak oni się tam spotkali z dwoma czy trzema sędziami, którzy zostali ze starej izby – notabene z tej starej izby, sprzed 1989 r., to zostali tylko ci, którzy przez ówczesną Krajową Radę Sądownictwa zostali uznani za takich, którzy, no, nie skompromitowali się w stanie wojennym… No, ale skoro oni z nimi orzekali, to może przesiąkli jakimiś miazmatami… To trzeba to wyczyścić. A na to orzecznictwo, proszę państwa, skazuje te izby… Powiem otwarcie. Z jednym orzeczeń, na które powołano się w tym uzasadnieniu, ja też się, Panie Ministrze, fundamentalnie nie zgadzam i się nie zgadzałem w momencie, kiedy ono zapadało. Mówię o uchwale „siódemki” z 2007 r. Tak. Uważałem, że może trzeba było zrobić to inaczej, można było pewien wysiłek intelektualny w to wszystko włożyć i rozliczyć się z historią – przepraszam za skrót myślowy, ale przecież nie mogę rozwijać pełnej argumentacji w tym zakresie – stosując regułę Radbrucha. Stało się. Tylko…

W pewnym fragmencie uzasadnienia jest mowa o tym, że ten nowy Sąd Najwyższy będzie od tego starego Sądu Najwyższego lepszy dlatego, że będzie opierał swoje orzeczenia na fundamencie wartości chrześcijańskich. Powiem szczerze – ja się tego nie wstydzę – te wartości mnie osobiście są bardzo bliskie, ale właśnie dlatego, że są mi bardzo bliskie, chcę się odwołać, proszę państwa, do tego, co jest zapisane w rozdziale 18 Księgi Rodzaju i zapytać. A nawet gdyby w tym Sądzie Najwyższym było 30 niesprawiedliwych, to zniszczysz instytucję? A jeżeli tam byłoby tylko 20 sprawiedliwych, to zniszczysz instytucję? No, jak państwo wiecie, ostatnie z tych pytań brzmiało: a jeśli znalazłoby się 10 sprawiedliwych… To zniszczysz instytucję? A tu się chce zniszczyć instytucję, nie ewentualnie pokazać w indywidualnych decyzjach, które osoby są niegodne orzekania po przełomie roku 2015. To to jest ufundowane, taka metoda rozliczeń, na wartościach deklarowanych w uzasadnieniu tego aktu prawnego? Proszę państwa, znowu, mówię to tylko w celu pokazania mechanizmu. Bo wierzcie mi, Panie i Panowie Senatorowie, że w moim głębokim przekonaniu w Sądzie Najwyższym, tym obecnym, tym, który – no właśnie – jeszcze przez godziny, dni czy tygodnie będzie istniał w takiej a nie innej postaci, naprawdę orzekają ludzie, którzy nie są ludźmi skompromitowanymi i którym naprawdę nie można zarzucać tego, co im się zarzuca.

Ostatnia uwaga związana z tymi wątkami. Proszę państwa, ja powiedziałem o tym czarnym piarze nie przez przypadek i nie bez kozery. Takie generalne podsumowanie, mające racjonalizować to, co państwo macie swoją pieczęcią, jako parlamentarzyści Izby wyższej, zaakceptować, to jest założenie, że przecież trzeba jakoś legitymizować to polskie sądownictwo, no bo wszyscy są niezadowoleni, no, dramat.

Uporządkujmy w punktach. Po pierwsze: proszę państwa, a gdyby nawet było tak źle z polskim sądownictwem, to zmieniając ustawę o Sądzie Najwyższym i demolując stary Sąd Najwyższy, co trzeba byłoby wykazać? Że jest źle z polskim sądownictwem czy że jest źle z polskim Sądem Najwyższym? Te badania, do których wszyscy się odwołują, owe na dzień dzisiejszy – ubolewam nad tym – 30%… Rzeczywiście, to jest strasznie mało. Ale jednocześnie, proszę państwa, z punktu widzenia takiego racjonalnego rozumowania to jest całkiem dużo. Dlaczego? Dlatego, proszę państwa – to jest argument szeroko powtarzany, ale nigdy dosyć powtarzania tego argumentu – że z sądu jako takiego ten, który z tym sądem ma kontakt… A zazwyczaj mamy dwie strony, w sprawie karnej to mamy tak właściwie jedną stronę, bo drugą stroną jest prokurator. I z tych spraw, które nie są sprawami karnymi, tylko jedna ze stron może wyjść usatysfakcjonowana. I tylko ona będzie wypowiadała dobre opinie o sądach.

Proszę państwa, często jest i tak, że w sprawach cywilnych, rodzinnych itd. obie strony wychodzą niezadowolone, bo nawet ta, która trochę wygrała, to uważa, że powinna o wiele więcej wygrać. A w sprawach karnych, proszę państwa, procent uniewinnień nie jest taki, żeby mógł ważyć na tezie, zgodnie z którą każdy siedzący po przeciwnej stronie niż prokurator wychodzi z sądu niezadowolony. Bo przecież on był niewinny, a został skazany.

Tak że w ogóle operowanie tymi statystykami jest zawodne. Ale, proszę państwa, w moim głębokim przekonaniu, nawet jeżeli te statystyki są prawdziwe, odzwierciedlają rzeczywisty stan rzeczy, że coś tam się niedobrze w tych sądach dzieje, to aby całkowicie, proszę państwa, zdemolować Sąd Najwyższy, trzeba pokazać, że to Sąd Najwyższy cieszy się takimi złymi opiniami. Proszę mi wskazać tego typu badania, które są nakierowane na ocenę Sądu Najwyższego. Oczywiście i w tym aspekcie mógłbym powrócić do owego biblijnego: a jeżeli chociaż pięćdziesięciu, a jeżeli chociaż trzydziestu czy dziesięciu…

I aby postawić kropkę nad „i” w owym aspekcie ius czy lex, powiem, że mnie osobiście bliższy jest rzeczywiście ius niż lex. Sędziowie powinni postrzegać nie tylko zwykły, suchy tekst przepisów ustawy, lecz także widzieć to wszystko w uwarunkowaniach aksjologicznych. I, proszę państwa, wiele takich orzeczeń Sądu Najwyższego musiałbym – i mógłbym – tutaj państwu zaprezentować.

Jeżeli nawet tak na to patrzeć, to trzeba się na coś zdecydować. Jeszcze parę miesięcy temu dominowała inna narracja, mianowicie narracja: a jak w ogóle skład Sądu Najwyższego np. ważył się na to, żeby odejść od suchego tekstu ustawy i uciec się do wykładni funkcjonalnej, celowościowej… No, bo to jest właśnie to, ius i lex, prawda? Przecież prawnik jest od tego, taki troszkę model niemiecki: usta ustawy i nic poza tym, usta tekstu ustawy, dodajmy. To na coś się zdecydujmy: albo to jest zarzut, albo to jest coś, co należy pochwalić.

Proszę państwa, chciałbym jeszcze, teraz już naprawdę w telegraficznym skrócie, w punktach odnieść się do kilku spraw, które są związane z wystąpieniem pana ministra Warchoła. Czasem nie będzie to nawet pełne zdanie, tylko równoważnik.

Jaki będzie odbiór tego, o czym państwo zadecydujecie? Bo to państwo finalnie zadecydujecie. Państwo możecie jeszcze zrobić wszystko. Otóż, proszę państwa, odbiór w skali międzynarodowej może być dla Polski rzeczywiście bardzo niedobry. Dlaczego? Dlatego że – czy to nam się podoba, czy nam się nie podoba – polskie sądy, Sąd Najwyższy to nie jest tylko polski Sąd Najwyższy, ale również sąd europejski. Polscy sędziowie i sędziowie Sądu Najwyższego to też nie są tylko polscy sędziowie, ale i sędziowie europejscy. Mądremu dość… Nie będę rozwijał tej myśli. Wiem doskonale, że wszyscy państwo wiecie, o co mi chodzi.

Proszę państwa, muszę powiedzieć o czymś, co też budzi moją bardzo głęboką troskę, mianowicie to, co się stanie z setkami spraw, które będą wpływać do Sądu Najwyższego, które już wpłynęły, mają określone terminy. Bo chcę w tym miejscu państwu powiedzieć, że niezależnie od tego, że burza huczy wokół nas, Sąd Najwyższy cały czas proceduje dokładnie tak, jak procedował 3 lata temu, 2 lata temu, rok temu, wyznaczamy wokandy, sprawy z wokand nie są zdejmowane. Nie został zmieniony termin ani jednej sprawy.

(Senator Jerzy Chróścikowski: A może być inaczej.)

Nie, Panie Senatorze. Jako prezes tej izby odpowiadam panu, że nie może być inaczej, dlatego że to jest Sąd Najwyższy. My nie będziemy brali przykładu z innych organów, w których to organach pewne sprawy na wokandach się pojawiają i znikają. (Oklaski)

Ta sprawa została w stosownym czasie wyznaczona, według kolejności wyznaczona i, proszę państwa, dopóki… nie dopóki ja będę prezesem tej izby, tylko dopóki w tej izbie będzie przekazywany depozyt budowany przez nas od dwudziestu paru lat, dopóty, w co wierzę, i ci sędziowie, którzy do tej izby przyjdą, nie będą rozumowali inaczej. Nic nie może wpływać na to, żeby sprawy nie były traktowane dokładnie tak samo. Proszę państwa, ja wiem, że państwu może być strasznie trudno w to uwierzyć. Ja wiem. To nie jest zarzut, naprawdę. Wierzcie mi państwo, Panie i Panowie, że państwo myślicie kategoriami politycznymi, dla państwa może być taka sprawa i inna sprawa, ale dla sędziego nie może być taka sprawa i inna sprawa. Sprawa, o której mówił pan senator – dlatego tak a nie inaczej zareagowałem – jest taką samą sprawą, jak każda inna, ona tak była traktowana i tak będzie traktowana.

(Głos z sali: Takie mamy prawo. Każdy obywatel…)

Przepraszam, jeżeli pana uraziłem, nie to było moją intencją.

Proszę państwa, wracam do tego, co się w tej izbie ewentualnie stanie w najbliższym czasie. Powinienem być może połączyć to z wypowiedzią na temat racjonalizacji zawartej w uzasadnieniu, z tym, że to przyspieszy, usprawni postępowanie w Sądzie Najwyższym. Proszę państwa, wierzcie mi, że w mojej najgłębszej ocenie ta ustawa po prostu najzwyczajniej w świecie nie może, fizycznie nie może przyspieszyć i usprawnić postępowania. Gorzej, może ona tylko doprowadzić do powstania – nie wiem, w jakiej perspektywie czasowej, pewnie wszystko będzie można potem jakoś rozładować – dużych zaległości, znacznych zaległości.

Powiedziałem przed chwilą, że sprawy są powyznaczane na wokandy. W jakich izbach są powyznaczane na wokandy? W Izbie Karnej, w Izbie Cywilnej, w Izbie – Panie Ministrze – Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych… Ja wiem, że zmęczenie – ja też jestem potężnie zmęczony – i to rozpatrywanie ustawy w trybie pendolino powodują, że zapominamy o tym, iż izby administracyjnej czy w ogóle izby, która ma w nazwie słowo „administracyjny” nie ma w Sądzie Najwyższym od kilkunastu lat i być nie może, bo po wprowadzeniu nowej struktury sądów administracyjnych klasyczne sprawy administracyjne są w kognicji – zgadzamy się – sądownictwa administracyjnego, więc…

W tych izbach, które mamy, sprawy są powyznaczane, wpływają nowe sprawy. Co będzie, jak wejdzie w życie uchwalona ustawa? Mogę powiedzieć, że chyba wiem, co będzie. Osoba, która zostanie wyznaczona jako p.o. pierwszego prezesa, najpierw pozdejmuje wszystkie sprawy z wokand, dlatego że przepisy procedury przepisami procedury, ale przepraszam bardzo, ta sprawa, która jest na wokandzie, zgodnie z dotychczasowymi przepisami ustrojowymi należała do kognicji Izby Karnej, a takiej izby nie będzie. Ta sprawa należała do kognicji Izby Cywilnej, a takiej izby nie będzie.

Pan minister powiedział, że to się jakoś tam… Co to znaczy „jakoś”? I kiedy? Ja odpowiem precyzyjnie kiedy. Wtedy, kiedy będzie uchwalony nowy regulamin. Wtedy tak. Bo pan się odwołuje do starego regulaminu. No, odwoływać się do starego regulaminu nie będzie można chociażby z tej przyczyny, że zostanie uchylona podstawa prawna, w oparciu o którą regulamin został wydany. No, takie elementarne rzeczy, proszę państwa. W sumie, wydawałoby się, technikalia. Wcale nie takie technikalia, bo wpływające, jak się okazuje, finalnie na los setek bądź tysięcy obywateli.

Jeszcze jedna sprawa związana… To jest właśnie brak uporządkowania materii, bo dopiero w tym momencie w tych notatkach sporządzanych na gorąco mam tę uwagę, a jest to uwaga ważna i chciałbym się do niej odnieść, chociaż powinna zostać omówiona już wcześniej, w związku z tematyką czarnego piaru, której dotykałem, którą poruszałem. Otóż, proszę państwa, w zakresie tego czarnego piaru mówi się w ten sposób: jak przyjdą ci nowi ludzie, to oni nie będą się tak odwracali plecami wobec społeczeństwa. Oni będą pracowali. To nie będzie tak, że… Wybaczcie państwo, że zacytuję. Nie będę się odwoływał do nazwisk, będę się odwoływał do funkcji. Jeden z panów ministrów w bardzo popularnej telewizji mówił „95–96% kasacji w Sądzie Najwyższym jest odrzucanych – użył sformułowania „odrzucanych”, ale wiemy, że to ewentualnie może dotyczyć tylko spraw o charakterze cywilnym – bez wskazania jakiegokolwiek motywu, dlaczego zostały odrzucone”. Jeżeli ten pan mówił, proszę pań senator i panów senatorów, o skargach kasacyjnych, to trzeba zerknąć do statystyk Izby Cywilnej oraz Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Co do trybu tzw. przedsądu, Panie Ministrze, to tych danych pan nie podał. Odwołał się pan do ogólników, a dane są takie – i to są dane zawarte w oficjalnych dokumentach wydawanych przez Sąd Najwyższy, przez nikogo niezakwestionowanych – że ok. 40% spraw idzie do merytorycznego rozpoznania w obu izbach. Jak to się ma do tych 95–96%? Pięknie jest, proszę państwa, rzucić coś takiego społeczeństwu i powiedzieć: o, odwracają się plecami do ludzi. Proszę państwa, a jeśli chodzi o te sprawy, które zostają w trybie przedsądu odrzucone, to chyba jest jakaś tego przyczyna. Przyczyna jest taka – nie będę państwa zanudzał podawaniem artykułów kodeksu postępowania cywilnego i cytowaniem przepisów – że są wskazane wymogi, którym musi, proszę państwa, odpowiadać skarga kasacyjna. Jak tym wymogom nie odpowiada, to co ma zrobić sędzia Sądu Najwyższego? Pogwałcić prawo i powiedzieć: w imię sprawiedliwości społecznej ja tę skargę dopuszczę? Może te wymogi są źle skrojone? To proszę zmienić ustawę procesową.

(Przewodnictwo obrad obejmuje wicemarszałek Maria Koc)

Proszę państwa, przejdźmy do Izby Karnej. Jak chodzi o tę wypowiedź, to ona jest jeszcze bardziej… nie tyle niesprawiedliwa, ile jawnie, proszę państwa – no, powiedziałem, że będę używał języka, który przystoi sędziom – nieodpowiadająca prawdzie. Co do Izby Karnej to rozwiązanie przewidziane w art. 535 kodeksu postępowania karnego zapewnia merytoryczne ustosunkowanie się do każdej kasacji wpływającej w sprawie karnej, dlatego że oddalenie kasacji jako oczywiście bezzasadnej jest nie skutkiem zbadania jej pod kątem formalnym, tylko merytorycznym ustosunkowaniem się do danej skargi kasacyjnej. Powinienem mówić o kasacji, używając prawidłowej nomenklatury, ale mówi się „skarga kasacyjna”. To po pierwsze.

A po drugie, jak strona chce, to w każdej z tych spraw może poznać uzasadnienie. Dlaczego? Dlatego że są tylko dwa tryby. Można oddalić kasację jako oczywiście bezzasadną na posiedzeniu niejawnym, ale wtedy strona składa wniosek o sporządzenie uzasadnienia i sędzia ma psi obowiązek napisać takie uzasadnienie i wyjaśnić, dlaczego uznał kasację za oczywiście bezzasadną. I tak się dzieje. Owszem, jak sprawa trafia na rozprawę, a na rozprawie sąd dochodzi do wniosku, że kasacja jest oczywiście bezzasadna, i w tym trybie ją oddala, to może, chociaż nie musi – zdarzają się liczne przypadki, że pomimo tego, że skarga jest oddalana jako oczywiście bezzasadna, pełne uzasadnienie pisemne jest sporządzane – odstąpić od sporządzenia pisemnego uzasadnienia. Dlaczego? Dlatego że z uzasadnieniem ustnym, czyli wyjaśnieniem racji, dla których nie przyjęto zarzutów kasacji i uznano je za oczywiście bezzasadne, strona może się zapoznać albo sama, albo za pośrednictwem swojego reprezentanta, który jest na sali Sądu Najwyższego.

Ja o tym mówię, proszę państwa, dlatego że tu znów jest ta dramatyczna rozbieżność pomiędzy tym, co państwu się podaje jako racjonalizację, czyli uzasadnienie, dlaczego koniecznie trzeba ten Sąd Najwyższy, odwracający się plecami do obywatela, od początku do końca na nowo sformować, a rzeczywistym stanem rzeczy. Strasznie trudno jest mi się pogodzić jako człowiekowi, który całe swoje życie poświęcił wymiarowi sprawiedliwości – najpierw kilkanaście lat pracując w adwokaturze, a potem 27 lat w Sądzie Najwyższym – z taką niesprawiedliwą oceną.

Pozwolą państwo, że będę powolutku zmierzał do końca, aczkolwiek jeszcze 2 czy 3 rzeczy naprawdę, Pani Marszałek, wymagają ustosunkowania się.

A w ramach tego, co dotąd powiedziałem – cytuję, Panie Ministrze; zapisałem sobie, bo verba volant, scripta manent, przepraszam, słowa ulatują, a co zapisane, to zapisane – Izba Karna i Izba Cywilna zachowają swój status. Bardzo byłbym wdzięczny panu ministrowi, gdyby mi pan jak prawnikowi wytłumaczył, w jaki sposób Izba Karna i Izba Cywilna zachowają swój status, skoro takich izb, jeśli państwo nie będziecie widzieli w tym akcie prawnym żadnych wad, w ogóle nie będzie.

A tu mam jeszcze jeden cytat, Panie Ministrze: sędziowie są władzą trzecią. Nie, Panie Ministrze, sędziowie są jedną z trzech władz. A to wielka różnica i ona bardzo wiele wyjaśnia w aspekcie interpretacji – ja jestem potężnie zmęczony, państwo jesteście potężnie zmęczeni, dlatego znowu mówię skrótem myślowym – w aspekcie np. wykładni art. 180 konstytucji, takiej a nie innej wykładni, w relacji do art. 10 konstytucji. Art. 10 konstytucji notabene, proszę państwa, to jest papierek lakmusowy, to jest to, co powinno służyć paniom i panom senatorom za badanie konstytucyjności rozwiązań tej ustawy.

I jeszcze jeden cytat. Odwołał się pan do sędziego Scalii, do tego, co by pan sędzia Scalia opowiedział. Byliśmy obaj na wykładach pana sędziego Scalii. Pamiętam. Widzę pana twarz. Tylko chyba ja słyszałem coś innego, pan słyszał coś innego. To po pierwsze. A po drugie, proszę państwa, zważcie państwo, że pan sędzia Scalia do końca życia był niewzruszalnym sędzią Sądu Najwyższego. Sapienti sat. Znowu nie będę dłużej tego wątku rozwijał. Jakby pan tego nazwiska nie wymienił, nie byłoby tego argumentu, bo prawdopodobnie nie wpadłby mi on do głowy, Panie Ministrze.

Bardzo ważna rzecz. Och, kapitalnie ważna! W największym skrócie: Izba Dyscyplinarna. Proszę państwa, nie chcę na razie dyskutować z diagnozą, chociaż diagnoza jest taka oto… Ja mam głębokie przekonanie, że ta diagnoza, która jest rysowana w uzasadnieniu projektu, służy za racjonalizację tego, co ma się stać, a nie, że jest stwierdzeniem rzeczywistego stanu rzeczy. Jako sędzia, mówiąc językiem prawnika, a nie polityka, tak chcę to ująć, bo inne ujęcie mogłoby chyba nie przystawać sędziemu. Ale przystoi sędziemu przypomnieć państwu, że ten czarny piar, tym razem sędziów – notabene sędziów sądów powszechnych, nie sędziów Sądu Najwyższego, a to się ma znowu automatycznie przekładać na zdemolowanie Sądu Najwyższego – budowany jest, proszę państwa, wokół naprawdę kilku spraw, które się ciągle… Bardzo bulwersujących. W moim odbiorze, proszę państwa, dokładnie tak samo bulwersujących jak w państwa odbiorze. I to kilku spraw, których realia nie są notabene podawane do końca. Trzeba pamiętać o tym, że pani sędzia z Łodzi to jest już dawno sędzia w stanie spoczynku i jest to pani, która miała to nieszczęście, że ujawniła się choroba, i to nie choroba natury fizycznej, tylko innego typu… Po prostu z przyczyn ludzkich i lekarskich nie wolno mi nawet nic więcej powiedzieć. No i ukradła spodnie. Dlatego trzeba, proszę państwa, wysłać w stan spoczynku wszystkich sędziów Sądu Najwyższego. Było w ostatnim okresie kilka innych bulwersujących również dla mnie, proszę państwa, zachowań sędziów… Jeżeli one się potwierdzą… Nie mam notabene podstaw do wysuwania stwierdzenia, żebyśmy się dobrze rozumieli, że to są sprawy niejako sztucznie kreowane. Nie. Absolutnie tego nie zakładam, ale jako prawnik muszę powiedzieć, że jeżeli one się potwierdzą… Otóż wszystkie te wypadki ja jako sędzia Sądu Najwyższego nazywam drobnymi występkami przeciwko mieniu, bo to są w sumie drobne występki w skali tego, z czym my mamy do czynienia. Ale wszystkie te wypadki są drobnymi występkami przeciwko mieniu i wielkimi zbrodniami przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Ja też tak to oceniam. Tak. Między nami nie ma sporu, nie ma różnicy. A ja jestem… No nie, w tej chwili nie, bo prezes nie orzeka w sądzie dyscyplinarnym, ale jeszcze niedawno orzekałem również jako sędzia dyscyplinarny, sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego i taka jest moja ocena. Jedna z tych spraw jest nawet wielka i szczególnie bulwersująca. Przecież ja o niej nie zapominam, mam ją w orbicie swoich rozważań. Mówię o tym fatalnym uwikłaniu wokół sądu apelacyjnego w jednym z miast południowej Polski, tak to określę, żeby nie robić kolegom przykrości.

(Senator Stanisław Kogut: Sądu Apelacyjnego w Krakowie.)

Oczywiście, Panie Senatorze, ma pan rację, trzeba mówić otwarcie. Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Zgadzam się. Dlatego powiedziałem, już niczego… już nawet tej nazwy nie… Tylko, proszę państwa, chcę, żebyście państwo przyjęli tego typu założenie. Po pierwsze, tak samo oceniamy te wypadki. Po drugie, ja się nie zgadzam tylko z tym, żeby z kilku wypadków czynić ekstrapolację na 10-tysięczną populację sędziów polskich, bo najzwyczajniej w świecie, proszę państwa, tutaj działają prawa statystyki. Wierzcie mi państwo, ja też bardzo bym chciał, żeby rozkład tzw. krzywej Gaussa w populacji sędziowskiej był inny, jak chodzi o te nieprawidłowości czy, nazwijmy to po imieniu, już nie występki, tylko przestępstwa. Tylko wtedy krzywa Gaussa przestałaby być krzywą Gaussa. Problem tkwi raczej w mechanizmach – tak ja to oceniam – naboru sędziów, chociaż też nie do końca. Bo niektóre wypadki, jak te, które się ujawniają, o których mówiłem na początku… No, matka natura jest taka, że pewnych rzeczy przecież nie sposób przewidzieć. Zatem dokładnie tak samo oceniamy to, co się dzieje, jeśli chodzi o często w jednostkowych przypadkach całkowicie nieakceptowalne zachowania sędziów. Tylko mam jedno pytanie. Dlatego że pani sędzia w Łodzi zachorowała i zrobiła to czy coś innego albo że pan prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie prawdopodobnie zrobił – muszę mówić „prawdopodobnie”, bo cały czas obowiązuje zasada domniemania niewinności – to, a nie co innego… To to ma uzasadnić wysłanie – uwaga – wszystkich sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku? Ja bym się, proszę państwa, jeszcze mógł z tego typu przerzuceniem już nawet nie winy zbiorowej… Bo tu nawet nie chodzi o winę zbiorową, tylko o jakąś taką przedziwną konstrukcję – nie chciałbym jej nazywać – którą się tutaj stosuje. Ja bym mógł się jeszcze z tym zgodzić, gdyby ktoś pokazał mi jedną rzecz. Mianowicie, że dopiero te nowe rozwiązania mogą zapewnić, tak to określmy, większe możliwości zapobiegania tego typu sytuacjom. A jak te nowe rozwiązania mogą temu w większym stopniu zapobiec? Czy dlatego, że dotychczasowy – uwaga – Wydział VI… Bo w strukturze mojej izby jest Wydział VI, który rozpoznaje sprawy dyscyplinarne. Notabene w tym wydziale orzeka się w następującej formule: losuje się spośród sędziów Izby Karnej i sędziów Izby Wojskowej sędziego przewodniczącego – bo to się toczy według procedury karnej, więc kierować tym muszą, w roli przewodniczących, sędziowie z takiej izby, żeby proceduralnie to bardzo sprawnie szło – i dolosowuje się dwie inne osoby. A co ma być w myśl nowej ustawy? W myśl nowej ustawy, proszę państwa, ma być specizba, która będzie specsądem. I z samej istoty tego, tj. z tego, że to będzie coś „spec”, wywodzi się tezę, że będzie to operatywniej działało. Ale w jaki sposób? A niby dlaczego?

Powiecie państwo w ten sposób: a może wnioskodawcy mają rację, że sądy dyscyplinarne – wraz z tym sądem dyscyplinarnym, którym to w drugiej instancji jest jak dotąd Sąd Najwyższy – są zbyt łagodne? No, padł tu już z sali pod adresem pana ministra Warchoła taki zwischenruf, że on zakłada, że gdy będzie nowe rozwiązanie, to będziemy mieć nie 40% czy 41% uniewinnień, ale 100% skazań. No, proszę państwa, tego nie sposób założyć, tego nie sposób… Nie chcę tego wątku rozwijać, bo wierzcie mi państwo, jest on dla mnie w jakimś sensie humorystyczny. Ja nawet muszę powiedzieć w ten sposób: być może on świadczy o czymś innym, mianowicie o tym, że rzecznicy dyscyplinarni przyjmują mniej restryktywne kryteria podczas kierowania tzw. wniosków o ukaranie, niż czynią to prokuratorzy. Bo rzeczywiście gdy chodzi o procent uniewinnień w normalnych sprawach karnych, to on jest dużo mniejszy niż ten, który jest w sprawach dyscyplinarnych. Ale to może być rezultatem właśnie tego, o czym w tej chwili mówię. A może to jest rozumowanie tego typu… No, to trzeba by po prostu zbadać. A może to jest rozumowanie tego typu: zaraz, zaraz, dowodowo to jest to słabiutka sprawa, niech jednak przyjrzy się temu sąd dyscyplinarny.

No dobrze, załóżmy, proszę państwa, przez moment, że ten nowy sąd dyscyplinarny jest potrzebny. To zastanówmy się przynajmniej nad niektórymi rozwiązaniami. Bo naprawdę te wypadki, kiedy chodzi o bardzo grube przewinienia sędziego, czyli jednocześnie stanowiące przestępstwo, to są, jak mówię, jednostkowe wypadki. A cała reszta to będzie, proszę państwa, to, czego sędzia nie powinien czynić, ale mu się zdarza – no bo właśnie jest krzywa Gaussa, bo są prawa statystyki itd. Ano, przykładowo, zachowa się – co nie znaczy, że ja bym to lekceważył – w sposób naruszający godność sędziego, ale bynajmniej nie popełni przestępstwa, lecz rażąco naruszy przepisy prawa podczas orzekania… To nie jest, proszę państwa, tak, że sędziemu nic nie grozi, jeśli bardzo rażąco naruszy przepisy prawa. To jest nie tylko kwestia tego, że w trybie procesowym ten wyrok zostanie mu uchylony. Gdy jest bardzo rażące naruszenie, bardzo rażące i oczywiste… A tak mówi przepis, i to dziś on tak mówi, nie jest tak, że dopiero taki będzie i że dopiero ta ustawa to zapewni. Dziś jest tak: rażące i oczywiste naruszenie przepisów prawa jest podstawą odpowiedzialności dyscyplinarnej. I są skazania na tym oparte.

A skoro jestem przy tym, proszę państwa… Zwróćcie państwo uwagę na taki drobny szczególik: przecież państwo piszecie ustawę ustrojową. Tu w takich sprawach dyscyplinarnych jak ta, o jakiej w tej chwili mówię, rażące naruszenie przepisów prawa będzie orzekał jednoosobowo sędzia izby dyscyplinarnej. Prawdopodobnie karnik czy cywilista nie powinien brać udziału w wydawaniu takiego orzeczenia w sytuacji, kiedy ten zarzut rażącego naruszenia prawa może dotyczyć jakiejś specyficznej kwestii cywilistycznej i odwrotnie… No ale zostawmy to na boku.

Powiedzmy jeszcze jedno w aspekcie tej Izby Dyscyplinarnej. Powiedzmy to, że… Jak czytałem przepisy tej ustawy, to odnosiłem wrażenie, że będzie grupa wybranych, takich, którzy zyskają zaufanie pana ministra – ci będą przez niego wskazani jako sędziowie w ogóle pozostający w Sądzie Najwyższym – ale i tacy, co do których jakiegoś specjalnego zaufania to pan minister mieć nie będzie. Oni nie będą skierowani do Izby Dyscyplinarnej, oni będą mogli orzekać tylko w sprawach zwykłych obywateli. Będzie też grupa najwyższego zaufania – ciekawe, jak wyselekcjonowana – którzy będą mogli dostąpić zaszczytu orzekania w Izbie Dyscyplinarnej ze wszystkimi tego konsekwencjami, również zachętami finansowymi. To mnie jako sędziego, proszę państwa, koszmarnie boli. Dlaczego? Dlaczego, że po to w 1989 r. zrezygnowano w sądownictwie powszechnym i w Sądzie Najwyższym z jakiegokolwiek systemu nagród, zachęt materialnych, żeby nie pozostał choć cień wątpliwości, że sędziego chce się materialnie do określonego rodzaju orzekania skłonić. Dotąd wszystkich sędziów Sądu Najwyższego, proszę państwa, różnicuje tylko i wyłącznie dodatek związany z wysługą lat, no i oczywiście dodatek funkcyjny. Zobaczcie państwo, jakie rozwiązanie próbuje się wprowadzić. To dramatyczny przepis dla sędziów. W ogóle, jeszcze raz mówię, te przepisy dotyczące Izby Dyscyplinarnej to dramatyczne wotum braku zaufania wobec sędziów orzekających w innych izbach. Czy naprawdę można nie dowierzać sędziom, którzy będą orzekali w Sądzie Najwyższym, tylko że w innej izbie?

Powiem jeszcze jedno. Prezes Izby Dyscyplinarnej – prześledźcie państwo rozwiązania tej ustawy – to będzie specprezes. Mało tego, będzie to prezes, który, w ujęciu przepisów tej ustawy, w jednym jedynym punkcie będzie nawet ważniejszy niż pierwszy prezes Sądu Najwyższego.

(Senator Piotr Zientarski: Tak jest.)

(Senator Jan Rulewski: Czekista, czekista.)

Mogę ten przepis wskazać, ale przecież, proszę państwa, nie chodzi w tej chwili o kazuistykę – chodzi o problem, o zarysowanie problemu. Proszę państwa, to nie jest ironia, to nie jest próba nieprzystającego w tej Izbie dowcipkowania, ale muszę powiedzieć, że jak postępowałem w lekturze projektu tej ustawy – w tym zakresie nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o akt uchwalony w zestawieniu z projektem – to czekałem, kiedy pojawi się przepis mówiący o tym, że sędziowie Izby Dyscyplinarnej będą skoszarowani w jednym skrzydle gmachu Sądu Najwyższego.

Proszę państwa, chciałbym, żebyście państwo na koniec pozwolili mi zwrócić uwagę na coś, co pewnie jest pomyłką, pewnie jest niedopatrzeniem, chociaż jak się patrzy na filozofię tej ustawy, to uznać można, że może jest to zabieg celowy. Otóż w dotychczasowej, na szczęście w dniu dzisiejszym jeszcze obowiązującej ustawie o Sądzie Najwyższym z listopada 2002 r., w art. 1 tej ustawy jest mowa o tym, że Sąd Najwyższy jest organem władzy sądowniczej powołanym do sprawowania wymiaru sprawiedliwości. To się eksponuje, wysuwa na plan pierwszy. Dopiero potem następuje wyliczenie funkcji. Bardzo państwa proszę, panie i panów senatorów, żebyście państwo zwrócili uwagę, jak jest skonstruowany art. 1 nowej ustawy. Tam jest mowa, że Sąd Najwyższy jest powołany do zapewnienia nadzoru, do stania na straży, do rozpatrywania, do wykonywania, tylko że gdzieś umknęły, zniknęły, zginęły słowa o tym, że jest powołany do sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Pytam: świadoma decyzja czy freudowska pomyłka? Nawet jeżeli freudowska pomyłka, to też, proszę państwa, bardzo znamienna. I proszę mi tu nie używać argumentu… Oczywiście nie śmiałbym w tym tonie do państwa apelować. Mówię to do mediów, do dziennikarzy, którzy powiadają: „A co to za problem? Skoro w art. 175 konstytucji jest mowa o tym, że Sąd Najwyższy jest powołany do sprawowania wymiaru sprawiedliwości, to po co to jeszcze wpisywać do ustawy?”. To jest, proszę państwa, tak kapitalna kwestia, że była wpisana dotąd do ustawy o Sądzie Najwyższym i jest wpisana do u.s.p. I nikomu do głowy nawet nie przychodziło, żeby z u.s.p., z ustawy o sądach powszechnych, ją usuwać, pomimo że art. 175 mówi o sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości zarówno przez Sąd Najwyższy, jak i przez sądy powszechne, sądy administracyjne i sądy wojskowe.

Proszę państwa, ostatni akcent. Tak, byłem na tzw. światełku przed Sądem Najwyższym, bo uważałem, że było to powinnością każdego sędziego. To nie była żadna działalność polityczna. Mało tego, to zgromadzenie nie było zgromadzeniem politycznym, było spotkaniem obywatelsko-sędziowskim. Podkreślam: obywatelsko-sędziowskim, może nawet z większym akcentem na słowo „obywatelsko” niż na słowo „sędziowskim”. Nie będę mówił o tym, jaka była frekwencja, bo wszyscy państwo o tym wiecie, ale powiem o czymś innym. Powiem o tym, że tam wisiał napis: „Wolne sądy, wolni ludzie”. W tych czterech słowach, proszę państwa, mieści się wszystko. W tych czterech słowach mieści się tyle, że chyba słyszycie państwo w moim głosie nutę wzruszenia. Ona nie jest udawana, ona jest prawdziwa. A na frontonie gmachu Sądu Najwyższego, proszę państwa, był wyświetlany napis: „To jest nasz sąd”. Oczywiście, proszę państwa, politycy zaczęli sobie drwić, że to sędziowie Sądu Najwyższego napisali sobie na frontonie, że to ich sąd. Po pierwsze, nie sędziowie Sądu Najwyższego byli, jak państwo dobrze wiecie, organizatorami tego spotkania, tylko stowarzyszenie „Iustitia”. Po drugie, muszę powiedzieć, że byłoby czymś pięknym, gdyby młodzi sędziowie z sądów rejonowych i sądów okręgowych chcieli tym napisem wyświetlonym na frontonie wyrazić, że to jest również ich sąd, bo to by zaprzeczało temu wszystkiemu, proszę państwa, co się mówi o podziale na sędziów funkcyjnych, na kasty, na ten biedny sędziowski lud. Wszyscy sędziowie, proszę państwa, w tej chwili – jestem o tym głęboko przekonany – są razem.

Co więcej, proszę państwa, te słowa były wypowiadane nie tylko przez członków stowarzyszenia „Iustitia”. Rozumiem, że ten wielki tłum zgromadził się tam, akceptując to hasło, również dlatego, że to obywatele uznali i nadal uznają, że ten sąd jest ich sądem, a nie sądem polityków. Proszę państwa, naprawdę zupełnie mnie nie interesuje, której opcji polityków. Problem w tym, że polityków. A gdybyśmy dodali, że polityków jednej opcji, to to byłoby już w ogóle dramatyczne. Ale ja tak nie myślę, nie chcę tak myśleć. Dla mnie jako sędziego najważniejsze jest to, że to ma być sąd obywateli, a nie sąd polityków. I bardzo państwa proszę o to, żebyście państwo w swoich decyzjach, w swoim sumieniu, kierowali się tym, o czym przed chwilą powiedziałem.

Oczywiście zostaję na sali, nawet gdyby obrady miały trwać do godzin rannych, i jestem do państwa dyspozycji, jeśli chodzi o wyjaśnianie ewentualnie… Nie wiem, Pani Marszałek, czy jest taka regulaminowa możliwość, ale jestem do państwa dyspozycji.

Dziękuję bardzo za uwagę. Przepraszam za długie przemówienie.

(Senatorowie klubu Platformy Obywatelskiej wstają) (Oklaski)

 

Wystąpienie RPO Adama Bodnara przed Senatem w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym (stenogram)

Data: 2017-07-22

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo!

To dla mnie wielki zaszczyt móc przemawiać po sędzim prezesie Stanisławie Zabłockim. Pamiętam, że kiedy kończyłem studia prawnicze, to pan sędzia był zawsze przedstawiany jako wzór niezłomnego adwokata z okresu poprzedniego ustroju, który następnie jako jeden z nielicznych zdecydował się służyć w wymiarze sprawiedliwości i być sędzią Sądu Najwyższego. Dlatego to jest dla mnie niezwykła odpowiedzialność, żeby mówić zaraz po panu prezesie o tych wartościach, o których mówił pan prezes.

Szanowni Państwo, Senat zawsze słynął z tego, że był Izbą refleksji. Zawsze słynął z tego, że tutaj, w Senacie, senatorowie zastanawiali się nad brzmieniem różnego rodzaju regulacji, szczególnie tych, które mogą mieć znaczenie ustrojowe, mogą mieć konsekwencje dla ochrony praw i wolności jednostki. Przypominam, że nawet w obecnej kadencji, kiedy jedyny raz występowałem w odniesieniu do konkretnej ustawy, a mianowicie dotyczącej prawa o zgromadzeniach, kiedy wprowadzana była instytucja zgromadzeń cyklicznych, w Senacie trwała głęboka dyskusja i udało się, jeżeli państwo pamiętają, nawet w pewnym zakresie szkodliwość instytucji zgromadzeń cyklicznych ograniczyć.

Niemniej jednak jestem zmuszony powiedzieć, że to, co obserwujemy w ciągu ostatnich dni, to jest kwestia naruszania standardów demokratycznych w kontekście sposobu procedowania i prac nad ustawą o Sądzie Najwyższym. To jest ustawa o znaczeniu ustrojowym, ustawa, która może być wręcz postrzegana jako zmieniająca porządek Rzeczypospolitej bez zmiany konstytucji i tym bardziej zasługująca na refleksję. A przecież wszyscy dowiedzieliśmy się o istnieniu tej ustawy w poprzednią środę w godzinach wieczornych.

Ja zdając sobie sprawę z wagi tej ustawy, uznałem, że muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, i nie zważać na pewne trudności prywatne, aby w tej debacie uczestniczyć, bo wiem, że to jest ważne dla obywateli. Co więcej, jest to ważne, ponieważ nie chodzi tylko i wyłącznie o ustawę o Sądzie Najwyższym. Dobrze wiemy, że w pakiecie dyskutujemy na temat ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz prawa o ustroju sądów powszechnych. W przypadku tamtych ustaw ja zajmowałem stanowisko… apelowałem, żeby nie były one przyjmowane w tym kształcie, gdyż także stwarzają one zagrożenie dla niezależności sądów. I te wszystkie 3 ustawy, jeżeli spojrzeć na nie łącznie, mogą mieć taki skutek, że pozbawią obywateli prawa do niezależnego sądu. Mogą doprowadzić do pozbawienia jednego z najważniejszych praw obywatelskich, prawa, bez którego nie można bronić innych praw, kontrolować władz czy nakładać ograniczeń.

To, co jest istotą prawa do sądu, to niezależność sądownictwa. Tak jak powiedział pan prezes Zabłocki, jest to jedna z tych 3 władz, które mają się wzajemnie równoważyć i kontrolować, ale właśnie po to mamy niezależne sądownictwo, aby w sytuacji, w której nastąpiłaby próba ograniczenia praw i wolności obywatelskich, to właśnie sądy mogły zareagować. Dlatego ważna jest niezależność sądów od polityków, możnych biznesmenów, wielkich spółek Skarbu Państwa, lokalnych baronów, układów politycznych. I dlatego w konstytucji, biorąc pod uwagę te trudne czasy, tak właśnie szczegółowo to ukształtowano.

Przypomnijmy, że preambuła do konstytucji zawiera jeden niezwykle ważny fragment; ja od tego zawsze zaczynam swoje wykłady dla studentów prawa, dla uczniów liceów. Fragment brzmi tak: „pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane”, czyli te wszystkie gwarancje konstytucyjne, art. 180, 179 i kolejne, są po to, aby zagwarantować, że nie zdarzy się to samo, co się działo w przeszłości. Bo przecież preambuła mówi także: „pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie”, podkreślam słowa „pragnąc na zawsze”. Czyli jesteśmy pomni gorzkich doświadczeń, procesów politycznych, różnego rodzaju nadużyć, różnego rodzaju wykorzystywania wymiaru sprawiedliwości do celów politycznych i po to tworzymy te wszystkie gwarancje niezależności sądownictwa oraz niezawisłości sędziów, aby te sytuacje z przeszłości się nie zdarzały. Aby istniało realne prawo do obrony, aby była możliwość zapoznania się z dokumentacją sprawy i przede wszystkim, żeby ten sędzia, który orzeka, był w pełni niezawisły zarówno pod względem wewnętrznym, jak i zewnętrznym, czyli pod względem zewnętrznego postrzegania sędziego. Aby ten sędzia nigdy nie był podporządkowany, aby miał wolny umysł, aby mógł się kierować tylko i wyłącznie konstytucją oraz ustawami.

Jeżeli spoglądamy na treść ustawy o Sądzie Najwyższym w tym kontekście, to widzimy cały szereg zarzutów. Zarzutów, które przedstawiłem zarówno na forum Sejmu, jak i w opinii, którą wczoraj w skrócie przedstawiłem na posiedzeniu komisji senackiej. Ten główny, najważniejszy zarzut sprowadza się do de facto wysłania sędziów Sądu Najwyższego na emeryturę, czyli w stan spoczynku, i weryfikowania, którzy pozostają, którzy są uznawani za osoby, które powinny pracować dalej albo które być może budzą jakieś zaufanie… Z czyjej strony? Ze strony czynnika politycznego, bo oczywiście prezydent będzie wskazywał na końcu, kto ma pozostać, ale cały proces jest ustalony w taki sposób, że to minister sprawiedliwości, prokurator generalny, czyli także strona postępowań sądowych, inicjuje proces. Rola Krajowej Rady Sądownictwa sprowadza się tak naprawdę do roli przekaźnika, a nie instytucji, która ma jakąś funkcję gwarancyjną. To jest najważniejszy zarzut, bo w państwie demokratycznym nie może być tak, że mocą ustawy skraca się kadencję sędziów Sądu Najwyższego czy jakiegokolwiek innego sądu.

Był wspomniany przykład sędziego Scalii. W parlamencie dyskutowano na temat kompetencji prezydenta Stanów Zjednoczonych. Pamiętajmy, że w Stanach Zjednoczonych sędzia Sądu Najwyższego jest sędzią do końca życia, chyba że sam wcześniej, np. z powodów zdrowotnych, zrezygnuje. Cała idea niezależności Sądu Najwyższego opiera się na tym, że sędziowie odchodzą i – można powiedzieć – pojawiają się te okienka, kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych, oczywiście z uwzględnieniem roli kongresu, jest w stanie powołać tego jednego sędziego, dwóch czasami, którzy być może zmieniają pewien sposób, w jaki ten sąd orzeka. Jednak jest to pewna ikona, która jest stabilna, to taka sama ikona jak budynek naszego Sądu Najwyższego na placu Krasińskich.

Proszę państwa, jeżeli chodzi o zmiany w sądownictwie, to dyskutuje się wiele na temat tego, że może to naruszać standardy międzynarodowe. Jeżeli spojrzymy na orzecznictwo, takie świeże orzecznictwo sądów międzynarodowych… Do głowy przychodzą mi 2 sprawy, w których były podejmowane kwestie, można powiedzieć, pozbawiania sędziów urzędu przed czasem z powodów politycznych.

Pierwsza sprawa to sprawa Komisja przeciwko Węgrom, rozstrzygnięta przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Chodzi o sytuację, kiedy to uchwalono przepisy ustawy obniżającej wiek emerytalny – nagle się okazało, że sędziowie na Węgrzech mają przechodzić na emeryturę w wieku 62 lat. Nie bez przyczyny objęło to ponad 200 sędziów, przede wszystkim akurat tych, którzy pełnili funkcje kierownicze w sądownictwie. To się skończyło rozstrzygnięciem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ale to już nie zatrzymało zmian, które nastąpiły, bo to, że później organy europejskie orzekają, nie oznacza, że zatrzymuje to proces zmian, które następują.

Drugi przykład to jest przykład sprawy sędziego, prezesa Sądu Najwyższego Węgier, pana Andrása Baki. András Baka też był powołany na kilkuletnią kadencję; ta kadencja miała się zakończyć o wiele później, niż się skończyła. Jednak w międzyczasie zmieniono konstytucję i wprowadzono do ustawy organicznej o sądownictwie pewne wymogi kwalifikacyjne dla pełnienia funkcji prezesa Sądu Najwyższego – który to Sąd Najwyższy zmienił nazwę na Kúria – tylko po to, aby András Baka nie mógł zostać nowym prezesem Sądu Najwyższego… przepraszam, aby nie mógł kontynuować swojej misji na tym stanowisku. I znowu sprawa skończyła się rozstrzygnięciem Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, czyli izby, w skład której wchodzi 17 sędziów trybunału w Strasburgu. Cóż z tego, skoro w międzyczasie te zmiany w sądownictwie zostały dokonane i skoro faktycznie ta wymiana prezesa nastąpiła.

Jeśli chodzi o ustawę o Sądzie Najwyższym, to warto pamiętać o tych standardach międzynarodowych, warto pamiętać, że tego typu metody, kiedy mocą ustawy pozbawia się sędziów możliwości dalszego pełnienia funkcji, są po prostu niezgodne z zasadami rządów prawa. One są także niezgodne z naszą konstytucją. Art. 180 konstytucji, który mówi o tym, że można dokonywać zmiany ustroju sądów, należy odczytywać całościowo. On się składa z 5 poszczególnych gwarancji, ale – tak jak to wskazało Biuro Legislacyjne Senatu w tej opinii, która została wczoraj przedstawiona – na te wszystkie standardy trzeba patrzeć łącznie. Nie może być tak, że dokonuje się tej reorganizacji i w ten sposób usuwa się te wszystkie gwarancje nieprzenoszalności czy nieusuwalności sędziów. Co więcej, powstaje pytanie, czy mamy do czynienia ze zmianą ustroju sądów, czy też tylko i wyłącznie z reorganizacją wewnątrz Sądu Najwyższego, czyli z działaniem, które ma posłużyć temu, że zmienia się wewnętrzna organizacja, a to pozwala na te wszystkie rozstrzygnięcia dotyczące osób. Moim zdaniem tego typu reorganizacja jest sprzeczna z art. 180 ust. 5. Co więcej, przyznanie ministrowi sprawiedliwości różnego rodzaju kompetencji – już nie wchodzę w szczegóły – które były przecież przedmiotem pewnej refleksji… Powstaje z kolei pytanie, czy to się mieści w gwarancjach art. 149 konstytucji. Jest to mianowicie ten przepis, który mówi o działach administracji rządowej. Przecież minister sprawiedliwości ma swój udział w procesie powoływania sędziów, bo z mocy konstytucji jest członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Jest nim obok prezesa NSA, pierwszej prezes Sądu Najwyższego, posłów, senatorów. Jest to jeden z członków Krajowej Rady Sądownictwa. I do tego konstytucja tu sprowadziła rolę ministra sprawiedliwości, a nie do tego, żeby minister sprawiedliwości wskazywał czy przedstawiał te kandydatury do pozostania w Sądzie Najwyższym.

Bardzo ważne jest – i to jest oczywiste – że nie można na mocy ustawy przerywać kadencji pierwszej prezes Sądu Najwyższego. No, konstytucja wyraźnie mówi, że to jest 6-letnia kadencja. I tak jak nie można przerywać na mocy ustawy kadencji Krajowej Rady Sądownictwa, tak samo nie można przerywać kadencji pierwszej prezes Sądu Najwyższego.

Chciałbym podkreślić, że na gruncie ustawy przewidziane są takie sytuacje, że z jednej strony sędziowie są wysyłani w stan spoczynku, a z drugiej strony jest cały szereg możliwości, aby oddelegować do pełnienia funkcji sędziowskich, czynności sędziowskich sędziów sądu powszechnego z co najmniej 10-letnim stażem pracy, tak aby pełnili obowiązki. I to jest swoisty paradoks: z jednej strony zwolnienie sędziów, wysłanie ich na emeryturę, a z drugiej strony oddelegowanie nowych. Nie dość, że to narusza standardy konstytucyjne, to jeszcze jest to po prostu najzwyczajniej w świecie nieracjonalne. Co więcej, można mieć wątpliwości, czy do tego służy instytucja delegowania sędziego. Jeżelibyśmy się przyjrzeli literaturze mówiącej o tym, po co jest instytucja delegowania sędziego, to dostrzeżemy, że jej funkcja jest zupełnie inna niż reagowanie na nagłe sytuacje, spowodowane zresztą przez samego ustawodawcę.

Dla mnie niezwykle ważne jest to, że ustawa o Sądzie Najwyższym przewiduje daleko idące konsekwencje dla pracowników Sądu Najwyższego. Ja wczoraj wieczorem, po powrocie z posiedzenia komisji senackiej, bardzo ucieszyłem się ze stanowiska NSZZ „Solidarność”, z tego, że NSZZ „Solidarność” wziął w obronę pracowników Sądu Najwyższego. Czyli nie może być w państwie demokratycznym tak, że na mocy ustawy de facto się wygasza stosunek pracy i mówi: byliście pracownikami, nie przechodzicie automatycznie, teraz będziemy wam proponowali nowe warunki płacy i pracy. To narusza art. 60 konstytucji. Art. 60 konstytucji mówi o prawie równego dostępu do służby publicznej. Jeżeli ustawodawca nie określa kryteriów, nie wskazuje, kto i z jakich powodów może dołączyć, może zostać, może być powołany na jakieś stanowisko, to ten standard jest naruszony. A tych kryteriów w ustawie nie ma w ogóle. Co więcej, nie ma tych gwarancji, o których dyskutowaliśmy, tych gwarancji przed zwolnieniem osób, które mogą mieć ten szczególny stosunek pracy czy mogą być w tym szczególnym okresie ochronnym.

I mówię o tym nie tylko z punktu widzenia ochrony interesów tych właśnie pracowników Sądu Najwyższego, ale także pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, oni, 60 osób, są w dokładnie takiej samej sytuacji. Przedstawiałem opinię, nie zostało to wzięte pod uwagę w procesie legislacyjnym. Ale mówię to także dlatego, że reforma Służby Celnej i administracji skarbowej i powołanie Krajowej Administracji Skarbowej spowodowało dokładnie to samo dla celników. Do mnie, do rzecznika trafiają teraz skargi od celników: Panie Rzeczniku, niech pan coś zrobi, ponieważ my nie mamy ochrony, a nagle zostaliśmy pozbawieni naszych stanowisk, ponieważ reforma polegała na tym właśnie wygaszaniu. To jest łamanie pewnej tradycji tego, jak się dokonuje zmian personalnych w administracji rządowej czy w różnych urzędach państwowych. I tak po prostu tego nie należy robić, bo jest to sprzeczne z konstytucją.

Chciałbym też wskazać, że zastanawiając się nad uwagami krytycznymi, oczywiście należy dyskutować o tym, czy ta zmiana doprowadzi do większej efektywności postępowania przed Sądem Najwyższym. Tu już wiele zostało na ten temat powiedziane.

Ja chciałbym wskazać tylko na liczby. Jeżeli obecnie jest 83 sędziów, którzy wykonują czynności orzecznicze, a po zmianie będzie 44 sędziów w Izbie Prawa Prywatnego i Izbie Prawa Publicznego oraz 12 sędziów dyscyplinarnych, no to tych 44 raczej nie przyspieszy postępowań. Co więcej – proszę zauważyć – każdy sędzia ma swój referat, czyli zbiór spraw, które są aktualnie u niego na biurku. Jeżeli następuje zmiana i weryfikacja czy zwolnienie, wysłanie na emeryturę sędziów, to ktoś te sprawy będzie musiał przejąć. Wówczas już niezależnie od tych wszystkich kwestii konstytucyjnych to po prostu będzie powodowało dalszą przewlekłość w postępowaniu i duży chaos, jeśli chodzi o funkcjonowanie Sądu Najwyższego, szczególnie w okresie przejściowym.

Chciałbym także wskazać, że zastrzeżenia budzi powołanie Izby Dyscyplinarnej. Mam zastrzeżenia, już odchodząc nawet od tych kwestii, czy ona w ogóle jest potrzebna, a wchodząc na pewien poziom refleksji, dotyczące tego, czy Izba Dyscyplinarna ma mieć odrębność informacyjną, budżetową, kierowniczą oraz odrębne zasady wynagradzania, bo przecież ustawa to wszystko przewiduje. Proszę zauważyć – na to też wskazywała pani główna legislator – że sytuacja Izby Dyscyplinarnej jest doskonale uregulowana w tej ustawie o Sądzie Najwyższym, z różnego rodzaju zasadami odrębnymi, a np. Izbie Prawa Publicznego prawie w ogóle nie poświęcono uwagi, nie było refleksji nad tym, czym tak naprawdę będzie się ona zajmowała. Uważam, że przyznanie tego 40-procentowego dodatku w wynagrodzeniu to nie jest tylko i wyłącznie kwestia naruszenia pewnego standardu dotychczasowego funkcjonowania Sądu Najwyższego, czyli tego, że się nie wyróżnia finansowo za pracę, ale to jest po prostu naruszenie zasady konstytucyjnej, zgodnie z którą sędziowie powinni być wynagradzani w sposób odpowiadający godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków. Podkreślam, że konstytucja w art. 178 ust. 2 mówi o zakresie ich obowiązków. Statystyki nie wskazują na to, jakoby Izba Dyscyplinarna miała mieć więcej spraw niż pozostałe 2 izby. Tak że na to też należy zwrócić uwagę.

Chciałbym także zwrócić uwagę na taką kwestię, czy czasami przy okazji nowelizacji, uchwalenia tej ustawy oraz wprowadzenia poprawek tzw. prezydenckich nie doszło do sytuacji, powiedziałbym, dość nietypowej. Otóż z analizy, którą przedstawiłem, wynika, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że w momencie gdy dojdzie do klinczu, jeśli chodzi o powołanie członków sędziów Krajowej Rady Sądownictwa, chodzi mi o tę większość 3/5, to tak naprawdę władzę decyzyjną może przejąć jedno ze zgromadzeń tej nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Przypominam, że ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa stanowi, że rada będzie miała 2 zgromadzenia, w tym jedno tzw. polityczne, składające się z 4 posłów, 2 senatorów, prezesa NSA, pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i ministra sprawiedliwości. I tu się nic nie zmieni, bo te osoby są… No, może się zmieni prezes, pierwszy prezes Sądu Najwyższego, nie daj Boże. A ta druga izba może pozostać przez pewien czas niepowołana. Wtedy to tzw. zgromadzenie polityczne Krajowej Rady Sądownictwa będzie wskazywało tych kandydatów. To jest, wydaje mi się, pewne niebezpieczeństwo czy może pewien błąd – pytanie, czy zamierzony – na który warto zwrócić uwagę, bo nie jestem przekonany, czy panu prezydentowi o to faktycznie chodziło, niezależnie od tego, że się nie zgadzam z tym, żeby to politycy wybierali członków sędziów Krajowej Rady Sądownictwa. Ustalenia Okrągłego Stołu, efekty prac podstolika do spraw wymiaru sprawiedliwości, prac, w których uczestniczył i Jarosław Kaczyński, i Adam Strzembosz, były takie, że to sędziowie powinni wybierać członków sędziów Krajowej Rady Sądownictwa.

Oczywiście to, co budzi też zastrzeżenia, to fakt, że naruszenie tych wszystkich standardów będzie powodowało konsekwencje z punktu widzenia prawa europejskiego, konsekwencje polegające na tym, że może pojawić się zarzut co do tego, czy faktycznie sądy krajowe, które nie są niezależne od władz politycznych, są wciąż tymi sądami wspólnotowymi, czy wyroki tych sądów będą uznawane, jeżeli to nie będą sądy niezależne. Ja się nie zgadzam z opinią Biura Analiz Sejmowych, że jest to materia, która nie wchodzi w zakres zainteresowania prawa europejskiego. Właśnie ze względu na to, że każdy sąd państwa członkowskiego jest jednocześnie sądem europejskim, czyli musi interpretować i stosować prawo europejskie, mamy tutaj do czynienia z taką sytuacją. Warto zwracać uwagę na to, że tego typu rozwiązania po prostu są sprzeczne z art. 47 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, czyli z gwarancjami prawa do sądu.

To są te główne zarzuty. Można by oczywiście wchodzić w jeszcze dalsze szczegóły. No, przykładowo, wczoraj na posiedzeniu komisji senackiej dowiedzieliśmy się, że minister sprawiedliwości będzie wyrażał zgodę na to, czy pracownicy, tacy zwyczajni, Sądu Najwyższego mogą być zatrudnieni gdzieś poza Sądem Najwyższym, np. wykładać na uczelni. No, to jest trochę tak, jakbym ja się pytał marszałka Sejmu i Senatu, czy moi pracownicy… jakby pracownicy mojego biura pytali się marszałka Sejmu i Senatu o to, czy mogą być zatrudnieni gdzieś poza biurem rzecznika. Ani to racjonalne, ani moim zdaniem przemyślane. I jest to niezwiązane z pewnym charakterem służby i z tym, że to pierwszy prezes Sądu Najwyższego jest po prostu pracodawcą dla tych osób.

Chciałbym podkreślić, że tych uwag jest mnóstwo, że my tak naprawdę… Każda lektura ustawy wskazuje na to, że… My się dowiadujemy, co w niej jest, dowiadujemy się także być może o pewnych ukrytych intencjach. Dla mnie dość ciekawe były dzisiejsze słowa pana ministra Warchoła o tym, że ta ustawa prawdopodobnie będzie oznaczała zmiany w składzie Państwowej Komisji Wyborczej. Dlatego trudno się dziwić, że ustawa ta budzi szereg wątpliwości i szereg głosów sprzeciwu. I chciałbym podkreślić, że przeciwko ustawie o Sądzie Najwyższym protestuje wiele organizacji i instytucji. Są to i krajowe, polskie organizacje pozarządowe, i samorządy zawodowe, i niektóre związki zawodowe. Jest też stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, sekretarza generalnego Rady Europy. Dzisiaj się dowiedziałem, dosłownie przed chwilą, że nawet szef komitetu praw człowieka w Zgromadzeniu Parlamentarnym OBWE też wyraził swoją negatywną opinię.

Dla mnie było niezwykle ciekawe – i być może nie zostało to dostrzeżone przez opinię publiczną – to, co się zdarzyło na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu. Nie wiem, czy państwo senatorowie przypominają sobie, że wystąpił tam przez chwilę przedstawiciel OBWE, Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, z którym Senat regularnie współpracuje. Bo przecież przy okazji chociażby prawa o zgromadzeniach regularnie były zamawiane i dyskutowane opinie i przedstawiciele OBWE występowali. I przedstawiciel OBWE powiedział z pewną szczerością, że OBWE jest gotowe przygotować opinię na prośbę Sądu Najwyższego i zajmie to od 4 do 6 tygodni. No, bo tyle to zajmuje. Bo to są tak poważne sprawy, czegoś takiego nie robi się w 2–3 dni czy w 1 tydzień, tylko wymaga to refleksji. I trudno się tej refleksji dziwić.

I chciałbym podkreślić, że dzisiaj wśród tych głosów refleksji pojawiły się także głosy ze strony przedstawicieli instytucji w innych państwach. Dzisiaj rano dostałem list od znanej czeskiej dysydentki, bliskiej współpracowniczki Václava Havla, która obecnie pełni funkcję rzecznika praw obywatelskich, pani Anny Šabatovej. Sformułowała go ona w swoim własnym imieniu oraz imieniu czwórki przedstawicieli najwyższych sądów. I ja chciałbym państwu ten list przeczytać, bo uważam, że on jest niezwykle poruszający. List jest zatytułowany „Nie możemy milczeć”.

„Rzeczpospolita Polska i jej naród są dla nas trwałą i nieodłączną częścią społeczności narodów Europy Środkowej i Wschodniej, dzielącej od stuleci wspólny los. Bohaterstwo narodu polskiego podczas II wojny światowej, jego opór zarówno wobec dyktatury byłego Związku Radzieckiego i krajowych praktyk autorytarnych, jak i jego skuteczna odbudowa suwerenności państwowej i urządzenie systemu demokratycznego oraz państwa prawa po roku 1989 były dla nas znaczącą i trwałą inspiracją.

W ciągu ostatniego roku jesteśmy jednak u naszego bliskiego sąsiada świadkami procesu, który zagraża samej podstawie zasad, na których opiera się demokratyczne państwo prawne. Po sparaliżowaniu Trybunału Konstytucyjnego i podporządkowaniu mediów publicznych bieżącej polityce partyjnej w ostatnim roku dochodzi w tych dniach do bezprecedensowego ataku na niezawisłość polskiego sądownictwa.

Przyjęte ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, o sądach powszechnych i procedowana ustawa o Sądzie Najwyższym, które umożliwiają władzy wykonawczej i ustawodawczej całkowicie pozbawić władzę sądowniczą jej niezawisłości, niewygodnych sędziów pozbawić urzędu i podporządkować władzę sądowniczą kierownictwu politycznemu, są atakiem na same podstawy funkcjonowania demokratycznego państwa prawnego.

Nawet przy świadomości suwerenności państwa polskiego i szacunku do niej, nie możemy milczeć wobec kroków, które zagrażają jej samemu źródłu, którym są nienaruszalne wartości cywilizacji europejskiej, humanizmu i podstawowych praw i wolności”.

List podpisali Pavel Rychetský, prezes Trybunału Konstytucyjnego, Pavel Šámal, prezes Sądu Najwyższego, Josef Baxa, prezes NSA, Pavel Zeman, prokurator generalny, i wreszcie Anna Šabatová, rzecznik praw obywatelskich Republiki Czeskiej.

Chciałbym podkreślić, że tego typu głosy to nie są głosy sprzeciwu. Tu jest wyraźnie podkreślone: szanujemy suwerenność. Ale to są głosy troski o to, jak będzie wyglądała przyszłość naszego kraju. Czy będziemy takim samym partnerem do współpracy? Czy nie trwonimy naszego dorobku? Czy będziemy państwem przewidywalnym, stabilnym, nastawionym na reformy, ale jednak oddanym idei, że nie można łamać prawa, że proces zmiany prawa podlega, powinien podlegać jak najwyższym standardom? Bo jeżeli proces legislacyjny będzie naruszany, to będziemy właśnie naruszali prawa najsłabszych. Prawa właśnie… Być może teraz, w tym Sądzie Najwyższym, są dziewczyny w ciąży, asystentki sędziów, które się martwią o to, czy one będą miały miejsce pracy. I zapewnienia pana ministra im nie pomogą, jeżeli nagle z jakichś powodów się okaże, że one nie są dalej pożądane w Sądzie Najwyższym. Ale samo to, że one są stawiane w takiej sytuacji, moim zdaniem nie powinno mieć miejsca w państwie demokratycznym.

Ale te listy, te stanowiska, to jest także troska o to, czy jako państwo członkowskie Unii Europejskiej będziemy mogli być traktowani jako strona, której można ufać.

Chciałbym podkreślić: cała współpraca naszego państwa w ramach Unii Europejskiej opiera się na zasadzie wzajemnego zaufania. Nie mamy uznawania wyroków, jeżeli nie mamy wzajemnego zaufania do siebie. Nie mamy współpracy sądowej w sprawach karnych, cywilnych, rodzinnych, jeżeli to zaufanie do nas samych nie istnieje. I to może chodzić o sprawy karne, kiedy my chcemy pozyskać, sprowadzić na terytorium Polski i osądzić sprawcę przestępstwa, który, korzystając ze swobody przepływu osób, zamieszkał sobie gdzieś na Majorce. To może chodzić o sprawy opiekuńcze, kiedy mamy do czynienia z rodzicami, którzy się rozwiedli, jedno z nich mieszka we Francji, drugie mieszka w Polsce. I musi tutaj być współpraca, to nie może być tak, że my, kwestionując zasadę niezależności sądów, jednocześnie doprowadzimy do tego, że będzie zakwestionowana ta zasada wzajemnego uznawania orzeczeń i współpracy w sprawach.

Jako rzecznik praw obywatelskich stoję na straży praw i wolności obywatelskich. Muszę się martwić i muszę alarmować, kiedy może dochodzić do zmian w prawie, które mogą być trudne dla obywateli i które mogą powodować nierówność obywateli, a szczególnie w kontekście dostępu do procedur sądowych. I jak zastanawiam się nad moją praktyką, codzienną praktyką, nad licznymi sprawami, które trafiają do biura rzecznika, sprawami, w których obywatele bardzo często mają po drugiej stronie państwo w różnych jego wcieleniach, to cały czas myślę o tym, jakie te wszystkie zmiany będą miały przełożenie na sytuację tego obywatela. I tu nie mówię tylko i wyłącznie o Sądzie Najwyższym, mówię też o wymianie prezesów sądów, przewodniczących wydziałów, stworzeniu różnych reguł, które dotyczą doboru sędziów, np. o tym, że jeżeli jest prezes sądu, to on ma duży wpływ na to, który sędzia będzie na dyżurze. To wszystko mogą być sytuacje, które prędzej czy później będą powodowały bardzo poważne konsekwencje dla obywateli. Zastanówmy się choćby nad sprawami, które są przedmiotem debaty publicznej. Czy jeżeli mamy do czynienia z ofiarą przemocy ze strony policji, ofiarą tortur ze strony policji, to ta ofiara może liczyć na pełne, porządne, dogłębne wyjaśnienie sprawy, skontrolowanie jakości i tego, jak sprawa została wyjaśniona przez prokuraturę? Czy ma pełne prawo do uzyskania zadośćuczynienia, jeżeli ta sprawa budzi wielkie zainteresowanie polityczne?

Tutaj dużo było mowy o tym, że wymiar sprawiedliwości jest tylko dla biednych… przepraszam, tylko dla bogatych, a różne zmiany będą przeprowadzane, aby wzmocnić biednych. Szanowni Państwo, ja przedstawiłem niedawno raport dotyczący stosowania tortur na posterunkach policji, mówiąc: rozwiążmy ten problem poprzez zapewnienie obecności adwokata na posterunku policji. Dlaczego? Ponieważ ten właśnie bogaty sobie poradzi, bo on wydzwoni zaufanego adwokata, a biedny sobie nie poradzi, jak nie będzie obowiązkowo adwokata na posterunku policji. I właśnie niedawno dostałem odpowiedź od ministra sprawiedliwości, że nie widzi potrzeby zmian w tym zakresie. Czyli dalej te osoby biedne, te osoby wykluczone, te osoby, które najczęściej padają ofiarą przemocy ze strony policji, porządnej ochrony nie będą miały. Ale oczywiście mówimy tutaj o kwestii sądu. Tak? Bo powstaje pytanie, czy jeżeli będziemy mieli sprawy, którymi będą się interesowali politycy, to w takich sytuacjach będą te osoby miały pełne prawo do sądu.

Dalej. Czy jeżeli mamy matkę dziewczyny zmarłej w areszcie ze względu na zaniedbania Służby Więziennej, to ona będzie mogła liczyć na pełną sprawiedliwość w rozpoznaniu sprawy, chociaż sprawa może być trudna wizerunkowo dla polityka odpowiedzialnego za więziennictwo?

Czy ofiara przemocy domowej będzie mogła liczyć na pełne wsparcie ze strony sądów, na nagłą reakcję, na izolację sprawcy, jeżeli tym sprawcą może się okazać polityk?

Czy mieszkańcy małej wsi będą mogli uzyskać odszkodowanie za wybudowanie na ich gruntach linii energetycznych z naruszeniem różnych procedur, jeśli nie będzie to w interesie spółki energetycznej? A akurat główne spółki energetyczne w Polsce są spółkami państwowymi.

Czy wreszcie jeżeli mamy całą masę posiadaczy kredytów walutowych, to oni będą mogli liczyć na sprawiedliwość, na to, że w którymś momencie Sąd Najwyższy stwierdzi, że stosowane były masowo tzw. klauzule abuzywne, czyli naruszające prawa konsumentów, w sytuacji gdy połowa sektora bankowego należy obecnie do państwa i nie jest w interesie państwa to, żeby nagle zmniejszać zyskowność banków, które stale zasilają budżet państwa?

Czy nadawcy, którzy korzystają z koncesji radiowych i telewizyjnych, będą mogli się skutecznie odwołać od kar nakładanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, jeśli byli krytyczni w stosunku do rządu?

Czy mieszkańcy gmin będą mogli podważać decyzję o wybudowaniu ferm kurzych, ferm bydła, jeżeli za decyzją stoi lokalny polityk, który ma w tym interes, żeby akurat ta ferma powstała, i jest to polityk zbliżony do partii rządzącej?

I wreszcie, zadajmy sobie pytanie – dyskutujemy o pracownikach Sądu Najwyższego, więc wyobraźmy sobie, że ta ustawa wejdzie w życie, a oni stracą miejsce pracy – to gdzie się odwołają? Do sądu pracy? Przecież tam w międzyczasie zmieni się prezes sądu i być może przewodniczący wydziału. Czy oni będą mogli liczyć na pełną sprawiedliwość, jeżeli ustawodawca tak właśnie postanowił? Już teraz są, proszę państwa, przed sądami powszechnymi sprawy zwolnionych pracowników Trybunału Konstytucyjnego. Zwolnionych, można powiedzieć, w dość podobnym trybie.

Mówię o tych przykładach, aby pokazać, że reforma wymiaru sprawiedliwości będzie miała wpływ na życie zwyczajnych ludzi. To nie jest tylko problem polityków, elit, to nie jest problem sporu tego czy innego polityka lub zastanawianie się, jaki byłby wyrok za 2 lata, jeżeli tutaj byłoby jakieś większe podporządkowanie polityczne. Oczywiście to też, ale my musimy pamiętać, że niezależne sądy są gwarantami praw i wolności zwyczajnych ludzi. I musimy to zawsze i z całą mocą podkreślać.

Ja zdaję sobie sprawę, że sądy wymagają reform. Pan minister Warchoł czy pan minister Ziobro doskonale wiedzą, że jako rzecznik prowadzę regularną korespondencję na wiele tematów. Biegli sądowi, postępowania w sprawach nieletnich, właśnie zakres stosowania mediacji, zakres spraw, którymi się sądy zajmują… Co więcej, mogę nawet powiedzieć, że ten dialog jest, że nawet jest pewna wola determinacji, tylko żałuję, że my nie dyskutujemy dzisiaj o tej właśnie determinacji – chociażby o tym, jak uregulować postępowania w sprawach nieletnich, bo to jest problem od lat – ale dyskutujemy o ustawach, które mają, moim zdaniem, tylko i wyłącznie jeden cel, cel kadrowy. Ja głęboko marzę o tym, żebyśmy porządnie rozmawiali o wymiarze sprawiedliwości, żebyśmy nie krzyczeli na siebie, żebyśmy nie przerzucali się różnymi krzykliwymi argumentami, ale żebyśmy rozmawiali w taki sposób, żeby okazywać przywiązanie do wartości konstytucyjnych, do tych wartości, które stanowią cześć naszych zdobyczy właśnie cywilizacyjnych i które są efektem właśnie gorzkich doświadczeń z czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej ojczyźnie łamane. Te 3 ustawy, moim zdaniem, a przede wszystkim ustawa o Sądzie Najwyższym, mają charakter pozorny i ich cel to jest cel przede wszystkim kadrowy.

Chciałbym podkreślić i tutaj odnieść się do jednej kwestii, o której mówił pan minister. To było też przedmiotem wystąpienia pana prezesa Zabłockiego. Mianowicie chciałbym się odnieść do kwestii, która stanowi jedno z uzasadnień ustawy. Czyli pan minister mówi: musimy ustawę uchwalić, bo przecież w tym Sądzie Najwyższym została przyjęta ta uchwała z 2007 r., która przekreśliła zasady odpowiedzialności funkcjonariuszy za zbrodnie komunistyczne zagrożone karą mniejszą niż 3 lata pozbawienia wolności. Szanowni Państwo – tu być może państwa zdziwię – ja się absolutnie zgadzam, że ta uchwała jest błędna. Co więcej, jak pan minister Warchoł był jeszcze pracownikiem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – obecnie jest na urlopie bezpłatnym ze względu na pełnienie funkcji rządowej – długo na ten temat rozmawialiśmy. Co więcej, rozmawialiśmy na tyle skutecznie, że ja w kwietniu 2016 r. złożyłem wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w tej kwestii. Bardzo kompleksowy wniosek, który właśnie wskazuje, dlaczego tutaj należy poszukiwać innego rozwiązania. Wniosek, który prawdopodobnie doprowadziłby do przywrócenia w tym zakresie zasad odpowiedzialności. I czekam na to, aż Trybunał Konstytucyjny taki wniosek rozpozna i w ten sposób, można powiedzieć, wyeliminuje z obiegu tę uchwałę Sądu Najwyższego. Czyli jest rozwiązanie. Ale sprawa czeka w Trybunale, nie widzę, żeby był termin jej rozpoznania, a można byłoby tę sprawę stosunkowo szybko załatwić. Dlatego ja nie mogę się zgodzić na to, że teraz jeden przykład, który tak naprawdę… Jest pewna próba naprawienia sytuacji… A tutaj ten przykład jest wykorzystywany jako argument do uzasadnienia tak głębokiej reformy Sądu Najwyższego.

Chciałbym podkreślić i jeszcze raz na to zwrócić uwagę, że te zmiany, które są przedmiotem dyskusji, to są zmiany, które dokonują zmiany konstytucji bez formalnej zmiany konstytucji, czyli de facto zmieniamy ustrój, nie mając jednocześnie… w sytuacji, kiedy nie ma ku temu większości konstytucyjnej. Konstytucja obowiązuje. Konstytucja została przyjęta w referendum, została przyjęta przez cały naród w referendum i zgodnie z odpowiednimi trybami. Konstytucja jest najważniejszym dokumentem, na podstawie którego opiera się funkcjonowanie naszego państwa. Ja przysięgałem na konstytucję i nie mogę pozwolić na to i nie będę się godził na to, aby w taki sposób dokonywać zmian ustawowych, żeby de facto wypaczać treść konstytucji. Uważam, że to jest mój obowiązek jako rzecznika praw obywatelskich, żeby tutaj być i to mówić.

Na sam koniec chciałbym się podzielić moją osobistą refleksją. Ja zacząłem służbę publiczną, jeśli chodzi o zajmowanie się prawami człowieka, w 2004 r. W 2004 r. jako młody prawnik zacząłem pracę w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Zacząłem zajmować się różnymi trudnymi sprawami. Zacząłem pomagać ludziom, zacząłem ich słuchać, starałem się być maksymalnie apolityczny i bezstronny w moich działaniach. Zajmowałem się prawami człowieka od samego początku i w pewnym sensie wychowywałem się w duchu tego wszystkiego, co chcieli przekazać mi starsi koledzy, osoby, które albo były działaczami Komitetu Helsińskiego… Było wiele zacnych osób, które zakładały Komitet Helsiński, które obserwowały procesy polityczne, raportowały o naruszeniach praw człowieka, chociażby w czasie stanu wojennego, wydawały podziemne czasopisma, ukrywały tzw. bibułę… Wsłuchiwałem się w opowieści – to zresztą jest kanonem kształcenia prawniczego w Polsce – o adwokatach, którzy byli niezłomni w czasie stanu wojennego, którzy pokazywali, na czym polega prawo do obrony i dlaczego każda osoba zasługuje na prawo do obrony. Wzrastałem w tych ideałach i mam wrażenie, że takich osób jak ja jest całkiem sporo. To są osoby, które wychowały się na tym właśnie duchu lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, które uwierzyły w te ideały, uwierzyły w ideały państwa demokratycznego, państwa szanującego godność jednostki, państwa praworządnego, państwa opierającego się na zasadzie trójpodziału władzy. Ja wierzę, że takie osoby – a sporo spośród nich to ci, którzy są za oknem i którzy protestują – o tych ideałach tak łatwo nie zapomną. Dziękuję.

(Senatorowie klubu Platformy Obywatelskiej wstają) (Oklaski)

Wicemarszałek Maria Koc:

Bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję.

(Senator Bogdan Borusewicz: Pani Marszałek, chciałbym zgłosić wniosek formalny.)

Tak, proszę.

Senator Bogdan Borusewicz:

Pani Marszałek, proszę o zarządzenie przerwy do czasu powrotu ministra Warchoła albo do przybycia kogoś z ministrów sprawiedliwości. To jest lekceważenie Wysokiej Izby, tym bardziej że procedujemy nad tak ważną ustawą. Myślę, że także pan minister Warchoł skorzystałby na pewno z tej wiedzy, z tego, co tu usłyszeliśmy.

Wicemarszałek Maria Koc:

To jest wniosek formalny, Panie Marszałku?

(Senator Bogdan Borusewicz: Tak, wniosek formalny.)

(Głos z sali: Pani Marszałek…)

(Senator Sekretarz Łukasz Mikołajczyk: Senator Gawęda.)

Pan senator Gawęda był pierwszy.

Senator Adam Gawęda:

Ja zgłaszam wniosek przeciwny, z uwagi na to, że przed momentem wysłuchaliśmy informacji i stanowiska rzecznika…

(Głos z sali: Dlaczego?)

…i pytania, jak sądzę, będą tak do rzecznika, jak i do sędziego. W związku z tym nie widzę potrzeby…

(Senator Piotr Zientarski: Niech siedzi i się uczy.)

Ja myślę, że pan minister również ma prawo do paru minut przerwy.

Wicemarszałek Maria Koc:

Dobrze. Proszę państwa, to…

(Senator Piotr Zientarski: A my nie mamy i tu siedzimy.)

(Senator Bogdan Borusewicz: Nie ma go od ponad godziny.)

(Senator Jan Dobrzyński: Pani…)

Panie Senatorze, pan w jakim trybie?

(Senator Jan Dobrzyński: Pani Marszałek, obiecała mi pani, że będę mógł zadać pytanie panu rzecznikowi.)

A, to będzie pan mógł.

(Senator Jan Dobrzyński: Dobrze, dobrze. Dziękuję.)

Tak, Panie Senatorze, ja o tym pamiętam.

(Senator Jan Dobrzyński: To pięknie. Dziękuję.)

Szanowni Państwo, dobrze, to 2 minuty… I będziemy głosować.

(Senator Barbara Zdrojewska: A dlaczego 2 minuty?)

A może zaraz przyjdzie pan minister… Poszukamy pana ministra. Bardzo proszę, żeby…

(Senator Jan Dobrzyński: Pan minister jest na konferencji.)

(Rozmowy na sali)

Bardzo proszę, żeby poszukać pana ministra.

(Rozmowy na sali)

Szanowni Państwo, jest już 16.45. Głosujemy nad wnioskiem pana senatora o przerwę…

O, pan minister już jest.

(Głos z sali: No to procedujemy.)

Czyli pan wycofuje swój wniosek, Panie Senatorze?

(Senator Bogdan Borusewicz: Ależ oczywiście.)

Dobrze, dziękuję bardzo.

(Senator Bogdan Klich: Można, Pani Marszałek?)

Tak, słucham?

Senator Bogdan Klich:

Ja chciałbym jeszcze prosić o uwzględnienie głosu pana sędziego Zawistowskiego, czyli przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa. Zapominałem wymienić go jako naszego gościa, proponując 2 wcześniejsze wysłuchania. Tak że bardzo proszę o to, aby pan sędzia Zawistowski również mógł zabrać głos.

Wicemarszałek Maria Koc:

Szanowni Państwo, tak jak obiecałam, teraz będą pytania do pana prezesa i do pana rzecznika, pana Adama Bodnara.

Tak że bardzo proszę. Nie ma pana senatora Rulewskiego, jest pan senator Rybicki… Potem pan senator Dobrzyński, a potem marszałek Borusewicz.

Bardzo proszę…

(Senator Sławomir Rybicki: Dziękuję, Pani Marszałek…)

Przypominam, że możecie państwo zgłaszać z miejsca trwające nie dłużej niż minutę zapytania do rzecznika praw obywatelskich oraz do pana prezesa związane z omawianym punktem porządku obrad.

Będę pilnowała czasu.

Bardzo proszę.

Senator Sławomir Rybicki:

Mam pytanie do rzecznika praw obywatelskich, pana Bodnara.

(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Rzeczniku, zapraszam tutaj na mównicę. Zapraszam pana, bo będą pytania do pana.)

Panie Ministrze, jestem pełen uznania dla wystąpienia pana rzecznika przed Wysokim Senatem, szczególnie tej części dotyczącej sytuacji zwykłego obywatela, który w konfrontacji z wymiarem sprawiedliwości często jest zagubiony, nie ma świadomości swoich praw. Ja bym chciał, żeby pan ten wątek, wątek zapisu konstytucji mówiącego o tym, że każdy ma prawo do sprawiedliwego, jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd, rozwinął. Chciałbym, aby pan ten wątek rozwinął na przykładzie 2 konkretnych spraw. Pierwsza to wypadek samochodowy pani premier, a druga sprawa to sprawa pana Igora Stachowiaka, który został brutalnie w istocie zamordowany na posterunku policji. Proszę o to dlatego, że ten wymiar edukacyjny ma niezwykłe znaczenie. Wprawdzie świadomość społeczna rośnie, co widać i słychać…

(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Senatorze, proszę o pytanie.)

…na ulicach polskich miast, gdzie demonstrują tysiące Polaków, ale wydaje mi się, że taki przykład rozłożony na konkrety byłby bardzo dobrym elementem edukacji obywatelskiej. Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Maria Koc:

Bardzo dziękuję.

Pan senator Dobrzyński, proszę bardzo.

Przypominam, 1 minuta na zadawanie pytań.

Senator Jan Dobrzyński:

Będę się starał, Pani Marszałek. Dziękuję.

Proszę pana, na trzydziestym posiedzeniu plenarnym Senatu zadałem panu pytanie, na które pan nie potrafił odpowiedzieć. O ile dobrze pamiętam, to myśmy się umówili, że pan odpowie na piśmie. Do dzisiaj pan tego nie zrobił. Dotyczyło to Trybunału Konstytucyjnego i prezesa Rzeplińskiego.

I drugie pytanie. Pan tu się martwi o wiele osób, o których pan mówi… No i dobrze, z tego trzeba się cieszyć. Ja mam takie pytanie. Jakie pan ma zamiar podjąć działania w stosunku do posłów, którzy skandalicznie się zachowywali wobec prezydium komisji sprawiedliwości? Tam dochodziło do rozwiązań siłowych. Jakie kroki ma pan zamiar podjąć w stosunku do senatorów, którzy…

(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Senatorze, rozmawiamy o Sądzie Najwyższym.)

Pani Marszałek, już kończę. …Wczoraj byli obecni na posiedzeniu podobnej komisji… Proszę tylko odpowiedzieć „tak” lub „nie”.

Wicemarszałek Maria Koc:

Bardzo dziękuję.

Pan marszałek Borusewicz, bardzo proszę.

(Senator Bogdan Borusewicz: Dziękuję, Pani Marszałek. Ja mam pytanie do sędziego przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa Dariusza Zawistowskiego. Panie Przewodniczący…)

Przepraszam, Panie Marszałku, pan ma pytanie do pana rzecznika?

(Senator Bogdan Borusewicz: Nie, nie. Do przewodniczącego.)

(Głos z sali: Teraz do rzecznika…)

Bo teraz są pytania do rzecznika.

(Senator Bogdan Borusewicz: Rozumiem. To nie, nie mam na razie.)

Kto ma jeszcze pytanie do pana rzecznika?

Pan senator Czarnobaj, proszę bardzo.

Senator Leszek Czarnobaj:

Pani Marszałek, Panie Rzeczniku, dziękuję za te świetne przykłady dotyczące obywatela. Takie pytania są nam zadawane najczęściej: a co ja, jak ja nie będę miał nic wspólnego z sądem… Tego rodzaju stwierdzenia padają. Ja to w wystąpieniu jeszcze zaznaczę.

Czy mógłby pan, Panie Rzeczniku – to samo pytanie postaram się zadać panu prezesowi – powiedzieć, czy widzi pan jako rzecznik zagrożenie dla polskich obywateli, jeżeli kraje Unii Europejskiej uznają, że polskie sądy nie zaliczają się do kategorii niezależnych, a sędziowie nie są niezawiśli? Czy są z pana punktu widzenia zagrożenia dla polskich obywateli, którzy mają różnego rodzaju interesy, czy to rodzinne, czy spadkowe, czy biznesowe, w kontaktach z krajami Unii Europejskiej, i jakie to mogą być zagrożenia?

Wicemarszałek Maria Koc:

Bardzo dziękuję.

Proszę, Panie Rzeczniku, o odpowiedź na pytania.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Jeśli chodzi o pytanie pana senatora Rybickiego, to chciałbym wskazać, że art. 45 konstytucji ustanawia tę gwarancję prawa do sądu. Tu nie chodzi tyko i wyłącznie o to, że obywatel może się zwrócić do sądu, ale i o to, że ten sąd ma cię charakteryzować określoną, można powiedzieć, jakością, muszą być określone gwarancje tego, jak on działa, tego, że jest on przede wszystkim sądem, a w pojęciu sądu mieści się to, że jest on niezależny, zaś sędziowie, którzy orzekają, są niezawiśli. Co do niezawisłości mieliśmy wystąpienie pana sędziego Zabłockiego, pana prezesa Zabłockiego, więc nie chciałbym powtarzać tych tez.

Art. 6 Europejskiej konwencji praw człowieka powtarza te gwarancje. Co więcej, możemy znaleźć cały szereg orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które interpretują, na czym to prawo do sądu polega, na czym polega przewlekłość postępowania, kiedy możemy stwierdzić, że postępowanie jest przewlekłe bądź nie, kiedy możemy stwierdzić, że sąd nie jest bezstronny. Taki przykład ciekawych orzeczeń to orzeczenia dotyczące asesorów sądowych, którzy nie byli, można powiedzieć, sędziami w pełnym rozumieniu tego słowa i z tych powodów było to podważane.

W kontekście tych 2 spraw, które oczywiście budzą publiczne zainteresowanie, ja chciałbym powiedzieć, że to są takie sprawy, które trochę symbolizują to, że każdy obywatel może w którymś momencie wejść w sytuację kolizji z państwem, kolizji z instytucjami państwowymi. I to może być ten kierowca seicento, który może przypadkowo znaleźć się gdzieś na drodze, a później pojawiają się wątpliwości, kto był winny, politycy zaś mogą mieć określony interes, żeby sprawę rozstrzygnąć w określony sposób. I właśnie po to mamy te wszystkie gwarancje proceduralne, żeby ta osoba, która znajdzie się w takiej sytuacji, miała gwarancję tego, że nie zostanie bezpodstawnie zatrzymana, że sąd to rozpozna, że będzie miała prawo do adwokata, że będzie miała prawo dostępu do akt sprawy, że będzie traktowana na równi z prokuratorem, że politycy nie wyrażą wcześniej, naruszając zasadę domniemania niewinności, swojego poglądu na temat sprawy, ale także że nie wyrażą oczekiwań, czego oni by się spodziewali i co ten sąd ma zrobić. I jeżelibyśmy sobie wyobrazili sytuację, że jednak następuje skoncentrowanie w jednym ręku różnych uprawnień i także wpływu na sądownictwo, to zobaczymy, że niestety pojawia się duża obawa co do tego, czy właśnie tego typu sformułowania wyrażane przez polityków nie wpływają później na swoiste takie zarażenie całego postępowania sądowego, czy nie dojdzie do sytuacji obsadzania sądu w taki sposób, żeby sąd był, można powiedzieć, odpowiednio nastawiony do sprawy. Bo przecież wszyscy dobrze wiemy, że sędziowie są tylko ludźmi i politycy mogą doskonale wiedzieć, którzy sędziowie będą bardziej przyjaźnie nastawieni do polityków, a którzy będą faktycznie tymi prawdziwie niezwisłymi sędziami noszącymi tę niezawisłość w sercu.

Tak samo, jeśli chodzi o sprawę śmierci, tragiczną sprawę śmierci na posterunku policji. No, mieliśmy już tutaj do czynienia z taką sytuacją, że niektórzy politycy wręcz publicznie wyrazili opinię, jakie były okoliczności tej śmierci, kto jest winny. No to jak w takiej sytuacji, skoro ten sam polityk będzie później nadzorował to, jak funkcjonują sądy, ten sąd się odnajdzie? Czy sąd np. faktycznie będzie w stanie w pełni rozstrzygnąć różne wątpliwości, jeżeli dojdzie do umorzenia postępowania albo np. wina sprawców zostanie zakwalifikowana nie w kontekście śmierci, ale w kontekście tylko i wyłącznie stosowania tortur? To są strasznie poważne sprawy, bo one mają przełożenie na poczucie sprawiedliwości.

I dlaczego to jest też ważne? Dlatego, że jeżeli sprawa nie zostałaby należycie rozpoznana, jeżeli sądy nie sprawowałyby tego należytego nadzoru nad tym, jak prokuratura taką sprawą się zajmuje, to później czeka Europejski Trybunał Praw Człowieka. Trybunał w Strasburgu może stwierdzić, że do naruszenia prawa do życia doszło także z powodów tzw. proceduralnych, z takich powodów, że sprawa najzwyczajniej w świecie nie została należycie wyjaśniona, a może się okazać, że bez niezależnych sądów sprawy często nie będą należycie wyjaśniane.

W tym kontekście chciałbym jeszcze odpowiedzieć na pytanie pana senatora Czarnobaja, jeżeli chodzi o zagrożenie dla polskich obywateli. Ja bym na to spojrzał szerzej. Nie tylko jako na zagrożenie dla polskich obywateli w kontekście współpracy w sprawach, przykładowo, rodzinnych, czyli w jakim stopniu osoba, która ma np. spór majątkowy czy spór o dziecko, będzie mogła się powoływać na wyrok sądu krajowego… A sąd w Irlandii powie: sorry, ale my uważamy, że wyrok być może był nie taki, jak trzeba, bo np. politycy się wypowiadali za często na temat tej sprawy. Mówili, że polskie dziecko powinno zostać w Polsce. A skoro wiemy, co się w sądownictwie dzieje, to mamy wątpliwości odnośnie do takiego wyroku. Czy ta współpraca nie zostanie zakłócona?

Chciałbym zwrócić uwagę na to, że nie chodzi tylko i wyłącznie o interes naszych obywateli, ale też o interes państwa polskiego. Wyobraźmy sobie, że mamy osobę, która jest podejrzewana o poważne przestępstwo, i ta osoba – tak jak mówiłem – ucieka z Polski, przedostaje się na Maltę, na Cypr, do Włoch. Nasi prokuratorzy ruszają, żądają wydania tej osoby na podstawie europejskiego nakazu aresztowania, a sąd na Malcie mówi: nie wydamy tego obywatela, ponieważ jest u was takie napięcie polityczne wokół tej sprawy, że nie mamy gwarancji, że wy go sprawiedliwie osądzicie. I sądy będą mogły to zrobić.

Czyli podstawowy instrument współpracy w sprawach karnych, jakim jest europejski nakaz aresztowania, w momencie podważenia niezależności sądów także może być podważany. Bo cała idea opiera się na wzajemnym uznawaniu oraz wzajemnym zaufaniu. Współpracujemy ze sobą, tworzymy wspólną przestrzeń bezpieczeństwa i sprawiedliwości, ponieważ uznajemy, że wszyscy mamy mniej więcej podobne standardy.

To jest trochę na takiej zasadzie, jak w kwestii przekazywania – może znowu wrócę do przykładu europejskiego nakazu aresztowania – osób i podważania tego ze względu na standardy w więzieniach. Był pewien czas, kiedy prawnicy z Wielkiej Brytanii i Irlandii podważali przekazywanie obywateli polskich do Polski celem wykonania kary bądź wykonania właśnie europejskiego nakazu aresztowania, bo mieli obawy dotyczące warunków, jakie mamy. Czyli skoro warunki w aresztach naruszają zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania, to nie można przekazać więźnia. Te standardy oczywiście się polepszyły i teraz wydaje się, że nie jest to wielki problem. Ale jeżeli znacząco pogorszą się standardy dotyczące niezależnych sądów, to niestety może to powodować konsekwencje. To będzie też konsekwencja dla biznesu. To będzie też konsekwencja dla przedsiębiorców, którzy będą chcieli egzekwować kontrakty. W różnych sytuacjach, np. zamówień publicznych… Bo instytucje publiczne, które zamawiają różne rzeczy, a później np. nie wywiązują się ze swoich zobowiązań i podlega to rozpoznaniu sądów… No, to też jest sytuacja, w której moglibyśmy się spodziewać rzetelnych procedur.

Tak że każde tego typu naruszenie standardów niezależności sądów jest poważnym zagrożeniem dla współpracy. Co więcej, w opinii, którą przedstawiłem marszałkowi Senatu oraz przewodniczącemu komisji, panu senatorowi Mamątowowi, wczoraj, jest cały fragment dotyczący właśnie tych kwestii i wzajemnego uznawania na poziomie europejskim. Powstaje w ogóle pytanie: czy w tej sytuacji np. wyroki Sądu Najwyższego będą uznawane za wyroki sądu w rozumieniu prawa europejskiego, czyli Karty Praw Podstawowych?

Jeśli chodzi o pytanie pana senatora Dobrzyńskiego, to ja bym zaproponował… Ponieważ w przyszłym tygodniu, Panie Senatorze, jest akurat na posiedzeniu komisji senackiej moje sprawozdanie roczne, to ja bym do tego czasu się przygotował, jeśli chodzi o odpowiedź na pierwsze pytanie, bo szczerze mówiąc, zastanawia mnie – bo bardzo dbałem o to, żeby na wszystkie pytania zadane na forum odpowiedzieć – z jakich powodów to się mogło stać, że tej odpowiedzi panu senatorowi nie udzieliłem.

Jeśli zaś chodzi o spotkanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, to pytanie jest takie, bym powiedział, czy to jest kompetencja rzecznika, czy to jest raczej kompetencja marszałka Sejmu, żeby tego typu sytuacje sporów między…

(Senator Jan Dobrzyński: Czyli tutaj nie będzie pan mówić…)

Nie, nie wykluczam…

(Senator Jan Dobrzyński: …bo to nie jest pana rola…)

Absolutnie, Panie Senatorze, nie wykluczam…

(Senator Jan Dobrzyński: Czyli tego pan nie obejrzy?)

(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Senatorze…)

Oglądałem.

(Wicemarszałek Maria Koc: Proszę o ciszę, Panie Senatorze.)

Ale na razie, o ile wiem, nie dostałem jeszcze żadnej skargi w tym przedmiocie.

(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Senatorze, proszę nie wchodzić w polemikę z panem ministrem.)

(Rozmowy na sali)

Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Maria Koc:

Bardzo dziękuję.

Pan senator Mieczysław Augustyn, proszę bardzo.

Senator Mieczysław Augustyn:

Pani Marszałek, Panie Ministrze, mam pytanie, czy w przepisach, które pozwalają… właściwie to zmuszają sędziów po przekroczeniu określonego wieku do odejścia z Sądu Najwyższego, nie dopatruje się pan naruszenia przepisów antydyskryminacyjnych, które mówią przecież, że nikt nie może być ze względu na wiek zmuszany, a my tą ustawą zmuszamy, do przejścia na emeryturę. Przecież emerytura jest prawem. Są też międzynarodowe precedensy, podobnie było w przypadku Węgier. Tam rzecz otarła się o Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jak pan minister ocenia tę kwestię?

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Ja uważam, że ustawodawca ma pewną granicę, jeśli chodzi o określanie wieku emerytalnego w takich sytuacjach. Tutaj, w tym przypadku określenie tego wieku na poziomie 65 lat jest czymś, co wydaje mi się dopuszczalne w świetle standardów konstytucyjnych. Oczywiście powstaje pytanie, czy określenie albo taka nagła zmiana wieku emerytalnego nie powoduje sytuacji, w której chce się osiągnąć inny cel niż zakładany. Prawda? Czyli wprowadza się nagle nowy wymóg po to, żeby osiągnąć cel polegający na tym, że niektórzy sędziowie muszą przejść w stan spoczynku. Uważam, że standardem konstytucyjnym w takiej sytuacji powinno być to, żeby takie przepisy nie działały nagle, zostawiały pewien, można powiedzieć, rozbieg, tak żeby móc się dostosować do tej nowej sytuacji.

Czytając ustawę, dostrzegam problem… A, jeszcze jedna rzecz. Ta sprawa Komisja przeciwko Węgrom była sprawą dyskryminacji ze względu na wiek dlatego, że Komisja Europejska prawdopodobnie nie wiedziała, jak inaczej uchwycić ten problem, jak inaczej uchwycić problem masowego zwalniania sędziów na Węgrzech. Stąd te przepisy o dyskryminacji ze względu na wiek zostały wykorzystane. Moim zdaniem to nie jest najzgrabniejsze podejście w tej sytuacji, ale faktycznie w tym orzeczeniu to nagłe obniżenie wieku emerytalnego tak zostało uznane.

Ale ja bym chciał wskazać na coś, co budzi moją szczególną wątpliwość. Ubolewam, że nie stało się to przedmiotem oficjalnej opinii, ale wszyscy wiemy, w jakim tempie odbywają się te prace parlamentarne. Tak że ten aspekt nie został jakoś szczegółowo przeanalizowany. Pragnę zwrócić uwagę, że te przepisy określają wiek emerytalny, a jednocześnie dają cały szereg furtek do tego, jak od tego odejść. I tak, jeżeli minister sprawiedliwości się zgodzi, to do siedemdziesięciu, a jeżeli się zgodzi jeszcze raz, to nawet po siedemdziesięciu… Co to oznacza? To oznacza, że sędzia wchodzi w relację z organem władzy wykonawczej, że sędzia, który chciałby dalej pełnić swoją służbę, staje się w dużej mierze uzależniony od ministra sprawiedliwości. Moim zdaniem z punktu widzenia standardów to nie jest odpowiednie podejście.

(Przewodnictwo obrad obejmuje wicemarszałek Adam Bielan)

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Pan senator Poślednik, a później pan senator Grodzki.

Senator Marian Poślednik:

Dziękuję bardzo, Panie Marszałku.

Chciałem to pytanie zadać panu ministrowi, ale w brutalny sposób przerwano… zabrano nam, senatorom Platformy Obywatelskiej, taką możliwość. W związku z tym proszę pana ministra o komentarz. Prezes Sądu Najwyższego Czech wyraził się w ten sposób, że przyjęcie tej ustawy o Sądzie Najwyższym będzie pretekstem do tego, aby poważnie się zastanowić nad tym, czy nie zawiesić współpracy w ramach…

(Głos z sali: W Grupie Wyszehradzkiej.)

…Grupy Wyszehradzkiej. Niech pan skomentuje tę wypowiedź, Panie Ministrze. Czy rzeczywiście grozi nam osłabienie nie tylko naszej pozycji w układzie ogólnym Unii Europejskiej, ale także nawet w trójkącie… w tym V4? Dziękuję.

(Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar: Czy…)

Wicemarszałek Adam Bielan:

Przepraszam, Panie Rzeczniku…

Kolejne pytanie zadaje pan senator Grodzki. Później pan senator Gawęda.

Senator Tomasz Grodzki:

Dziękuję bardzo, Panie Marszałku.

Panie Rzeczniku, ja jestem prostym chirurgiem, ale życie mnie nauczyło, że im bardziej niedbale przygotowana jest operacja, i to skomplikowana, tym większymi zwykle grozi konsekwencjami i odległymi skutkami ubocznymi. Obawiam się, że ta haniebna demolka Sądu Najwyższego skończy się degrengoladą całego systemu sprawiedliwości w Polsce. Dlatego mam pytanie. Czy spotkał się pan w swojej karierze zawodowej z tak drastycznym demontażem wymiaru sprawiedliwości w innych krajach, i to w oparciu o czasami szokujące, ale jednak kazuistyczne przypadki, o których tu wielokrotnie mówiono? Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Pan senator Gawęda. Później pan senator Komarnicki.

Senator Adam Gawęda:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Panie Ministrze, mówił pan o zagrożeniu dla niezawisłości polskiego wymiaru sprawiedliwości i o naruszeniu zasad demokracji. Dokładnie 18 lipca tego roku na pana oficjalnej witrynie internetowej została zamieszczona informacja o 20 kasacjach rzecznika praw obywatelskich i przykłady problemów wymiaru sprawiedliwości realnie dotykających obywateli, które trzeba naprawić. We wstępie pisze pan, że prawo do rzetelnego procesu i prawo do obrony mają szczególne znaczenie w hierarchii wolności i praw osobistych; potwierdza to orzecznictwo polskiego Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Panie Rzeczniku, jak to się ma do dzisiejszego pana wystąpienia odnośnie do tak dobrze funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości i tak dobrze funkcjonującego systemu polskiego sądownictwa? I jak to się ma… Czy nie dostrzega pan czegoś najważniejszego w tej sytuacji – zagrożeń dla przeciętnego polskiego obywatela? I czy przedstawił pan jakiekolwiek propozycje zmian w tym systemie?

Wicemarszałek Adam Bielan:

Pan senator Komarnicki.

Senator Władysław Komarnicki:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Chciałbym gorąco i serdecznie podziękować panu za wystąpienie, Panie Rzeczniku. Chce się żyć, kiedy takie głosy się słyszy w tej trudnej sytuacji, w jakiej znajdujemy się obecnie.

Przez ostatnie 25 lat byłem związany bardzo mocno z gospodarką, Panie Rzeczniku, i bardzo mnie martwi i interesuje, jak będą rozstrzygane spory gospodarcze międzynarodowe – a jest ich niemało. Chodzi szczególnie o te, których dotyczą przepisy unijne. Przypominam, Panie Rzeczniku, sobie i nam wszystkim tutaj, że my ciągle jesteśmy w Unii. A skoro tak, to jak będziemy sądzeni w świetle nowego prawa np. w sprawach celnych, podatkowych, ochrony środowiska, w sprawach przetargowych? Polscy i zagraniczni przedsiębiorcy mogą składać skargi do Komisji Europejskiej i Unia może uznać, że rozstrzygnięcia polskich sądów nie dają gwarancji niezależności i sprawiedliwości. To może się skończyć nałożeniem kar pieniężnych za niewykonywanie przez Polskę unijnego prawa, nie mówiąc już oczywiście – w takiej sytuacji, gdyby doszło do takich sporów – o międzynarodowym wstydzie.

(Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar: Czy można?)

Wicemarszałek Adam Bielan:

Tak, proszę bardzo.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Chciałbym się ustosunkować do tych pytań.

Jeśli chodzi o współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej, to powiem szczerze, że nie jestem idealnym ekspertem, żeby odpowiedzieć, czy my mamy jakieś szczególne zasady współpracy, jeśli chodzi o sądy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, poza, powiedziałbym, wzajemnym wspieraniem się, wymianą doświadczeń, rozmowami, czyli, powiedziałbym, po prostu taką współpracą dyplomatyczno-szkoleniową na poziomie sądów. Wydaje mi się, że mamy tylko to. Być może pan prezes Zabłocki ma tutaj większe doświadczenie. Przykładowo ja mam współpracę jako rzecznik praw obywatelskich z ombudsmanami państw Grupy Wyszehradzkiej; nawet w tym roku będzie spotkanie w Brnie, na które się wybieram. To służy raczej zastanowieniu się, jak podchodzić do różnych problemów i jak je rozwiązywać. Tak że być może to zawieszenie współpracy to jest po prostu taki sygnał: nie godzimy się na współpracę z partnerem, którego nie traktujemy tak samo poważnie, jak zawsze traktowaliśmy. I być może ten list pełen troski, który dzisiaj odczytałem, jest właśnie też elementem wskazywania tego swoistego niepokoju.

Odpowiadając na pytanie pana senatora Grodzkiego dotyczące doświadczeń, powiem, że bardzo się cieszę, że pan marszałek Bielan jest tu obecny, bo mówiłem już wcześniej o tym, że bardzo mi brakuje w tej debacie opinii Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. To jest właśnie ta organizacja, która w momencie, kiedy przeprowadzane są poważne zmiany ustrojowe, te zmiany opiniuje, a także mówi, co nie działa i jak to powinno być naprawione. Co więcej, jak jakieś państwo naprawia swój system demokratyczny, wychodzi z okresu problemów, to właśnie ta organizacja doradza, jak to zrobić. Gdybyśmy się przyjrzeli temu, co się dzieje na Ukrainie, zobaczylibyśmy, że Ukraina tworzy teraz swoją krajową radę sądownictwa, nowy ustrój sądów powszechnych, nową obsadę sądów najwyższych itd., itd., bo jest tam, powiedziałbym, wielka wola zmian. Ja uważam… Może ujmę to w ten sposób: nie jest dopuszczalne, aby tak poważne ustawy przyjmować w kilka dni. Nie mam na tyle, że tak powiem, doświadczenia międzynarodowego, żeby wskazać jakieś inne przykłady. Co więcej, wydaje mi się, że przytaczanie innych przykładów może być niekoniecznie pożądane w kontekście dyskusji o naszym własnym kraju.

Jeśli chodzi o pytanie pana senatora Komarnickiego dotyczące praw przedsiębiorców, to jest to przedmiot wielkiej troski. Niedawno w Warszawie odbyła się konferencja, która nie odnosiła się do ustawy o Sądzie Najwyższym, bo jej jeszcze nawet nie było. Dyskutowaliśmy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz prawie o ustroju sądów powszechnych, a także o Trybunale Konstytucyjnym. To była wielka konferencja międzynarodowa z udziałem Cherie Blair, czyli żony byłego premiera Wielkiej Brytanii. Wskazana została tam teza, że to jest zagrożenie dla inwestycji zagranicznych. Jeżeli nie będziemy mieli państwa, które opiera się na tym, co w terminologii angielskiej określa się jako rule of law, czyli na rządach prawa, to niestety prędzej czy później będzie to powodowało zagrożenia dla przedsiębiorców z punktu widzenia wyroków, które będą wydawane, egzekucji tych wyroków i ich przewidywalności. A musimy jeszcze pamiętać o tym, że obserwujemy jako pewien trend w Polsce to, że nasze państwo wchodzi coraz bardziej w sferę gospodarki. To już nie jest taka sytuacja, że państwo jest gdzieś z boku, gdzieś z tyłu. Mówiłem o sektorze bankowym, ale mamy też wielkie spółki energetyczne, które mają przewagę w starciu z przedsiębiorcami, którzy nie mają takiego zaplecza politycznego. Niekoniecznie będą oni, tak jak do tej pory, korzystali z zasady równości wobec prawa i możliwości dochodzenia sprawiedliwości przed sądami na takich samych zasadach, z zachowaniem tzw. zasady równości broni.

Chciałbym jeszcze wskazać, że jest to też temat, który jest przedmiotem dużej refleksji w środowisku naukowym. Akurat na początku września odbędzie się wielka konferencja naukowa organizowana w Heidelbergu z Instytutem Maxa Plancka. Tak naprawdę będzie to konferencja na najwyższym możliwym poziomie naukowym. Będą tam dwa panele poświęcone wspomnianemu właśnie tematowi, a więc temu, jakie to wszystko ma konsekwencje dla przedsiębiorców i dla wolności działalności gospodarczej.

Dziękuję bardzo, Panie Senatorze, że pan zwrócił uwagę na tę publikację o kasacjach. Ta publikacja miała dwa cele, które chciałbym przedstawić. Ona się znajduje na stronie internetowej urzędu rzecznika. Przede wszystkim chciałem w ten sposób pokazać, że Sąd Najwyższy pełni dla obywateli bardzo konkretną, usługową funkcję w różnych zwyczajnych sprawach. Sprawy, które są opisane w tej publikacji, są przeróżne. One dotyczą różnych sytuacji z mandatami drogowymi, z podwójnym karaniem za jakieś przestępstwa i wykroczenia, z odpowiedzialnością karną. To są takie kwestie, w których Sąd Najwyższy pokazywał, że jego rolą jest, można powiedzieć, prostowanie tej rzeczywistości prawnej i rozpoznawanie kasacji nie tylko w tych największych sprawach, ale i tych drobnych kasacji, a przez to pomaganie ludziom. To, co my chcieliśmy w tej publikacji pokazać, to to, że można o wyrokach sądów mówić inaczej, że niekoniecznie muszą to być zawsze długie prawnicze elaboraty, ale że można skrótowo przedstawić, na czym polegają różnego rodzaju problemy i w pewnym sensie przybliżyć działalność tego sądu. Ja uważam, że to jest jeden z większych problemów naszego wymiaru sprawiedliwości, niezależnie od kwestii szybkości postępowania, ale to jest problem komunikacyjny, taki, że sądy z obywatelami komunikują się, powiedziałbym, w sposób trochę pozostawiający do życzenia i tu jest sporo do naprawienia.

I tak jak podkreślałem, ja jestem krytyczny w stosunku do wymiaru sprawiedliwości. Gdybym nie był, tobym nie przystępował do licznych postępowań, nie składałbym tych kasacji, nie podejmowałbym chociażby działań bardzo kompleksowych, żeby wyeliminować takie sprawy, że ktoś właśnie za ten przysłowiowy wafelek trafia do więzienia. Przecież mój zastępca, Krzysztof Olkowicz, to jest ten słynny więziennik, który zapłacił karę grzywny za tego pana, który za wafelek trafił do więzienia, i robił mnóstwo w tych sprawach. Jednak to jest trudna, mozolna praca. I cieszę się, że pan minister Warchoł tu jest, bo pan minister dobrze wie, ile on ode mnie pism dostaje non stop, co chwilę jest jakieś wystąpienie generalne, w którym my wskazujemy to, co należy naprawić. Ja nie chciałbym wchodzić w tym momencie w szczegóły, ale uważam, że jest dużo do zrobienia, jednak to nie powinny być zmiany, które przekreślają dorobek instytucjonalny polegający na niezależności sądownictwa. Dlatego tutaj jestem i dlatego temu się sprzeciwiam, że te zmiany akurat obywatelowi nie pomogą, ale głęboka refleksja nad różnymi innymi zmianami, także oczywiście z udziałem sędziów, przedstawicieli innych zawodów prawniczych, jest niezbędna.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Pan senator Sługocki.

Senator Waldemar Sługocki:

Bardzo dziękuję, Panie Marszałku.

Panie Rzeczniku, mam pytanie dotyczące sprawności funkcjonowania Sądu Najwyższego w reżimie nowej ustawy. Otóż w obecnie obowiązującym porządku prawnym liczba sędziów Sądu Najwyższego wynosi 83, a w roku 2016 rozpatrzyli oni 11 tysięcy 427 spraw. Moje pytanie dotyczy tego – bo pan minister Warchoł, obecny na dzisiejszym posiedzeniu, przekonywał nas przez cały czas, że te zmiany, które ustawodawca proponuje, de facto większość parlamentarna, usprawnią proces sądowy – czy ograniczenie przecież liczby sędziów o połowę w okresie przejściowym faktycznie wpłynie na przyspieszenie tego procesu.

I jeszcze jedno pytanie, pewnie nie będzie pan znał odpowiedzi na nie, ale spróbuję je sformułować. Czy być może pan, Panie Rzeczniku, wie, ile będzie wynosił ten okres przejściowy? Bo pan minister Warchoł nie był specjalnie gotów udzielić nam tej odpowiedzi. Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję.

Pan senator Bonisławski.

Senator Ryszard Bonisławski:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Często spotykamy się z takim określeniem, i ono padało w parlamencie, w Sejmie, a także na ulicy je słyszymy, że sądy są poza wszelką kontrolą, że ta tzw. reforma – warto przypomnieć, że reforma jest jakimś procesem ewolucyjnym, nie rewolucyjnym – ją usprawni. Chciałbym zapytać wobec tego, kto opiniuje kandydatów na sędziów. To po pierwsze. Po drugie, kto ma bezpośredni nadzór nad postępowaniami itd., dyscypliną, sprawnością, skargami, czasem postępowań? Wreszcie kto decyduje o liczbie sędziów i urzędników w sądach, o ich finansach, kto przyjmuje statystykę, sprawozdania itd., a więc kto sprawuje tę kontrolę? Czy ona faktycznie istnieje? To jest pierwsze zagadnienie.

I drugie, bardzo proste. Też słyszymy na ulicy o złej jakości prawa. Od kogo to zależy? Dziękuję.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Pan senator Ambrozik.

Senator Rafał Ambrozik:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Panie Rzeczniku, wspomniał pan nazwisko swojego zastępcy, rzecznika Olkowicza. Ja chciałbym podziękować za państwa pośrednictwem, za pana pośrednictwem panu rzecznikowi za tę cenną inicjatywę…

(Rozmowy na sali)

(Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar: Przepraszam, ale nie słyszę…)

(Rozmowy na sali)

(Wicemarszałek Adam Bielan: Proszę o ciszę!)

…za tę cenną inicjatywę…

(Wicemarszałek Adam Bielan: Proszę o spokój!)

…przebadania w aresztach śledczych i w zakładach karnych sytuacji osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną. Z informacji, które są zamieszczane także na stronie internetowej rzecznika praw obywatelskich, wynika, że pracownicy pańskiego biura spotkali się ze 108 osadzonymi, analizie poddane zostały 82 postępowania sądowe toczące się wobec 35 skazanych. „Zakwestionowałem – jak pan pisze – 36 rozstrzygnięć, co stanowi blisko 54% analizowanych spraw”. I czytam dalej, Panie Rzeczniku, to, co – przyznam – mocno mnie zatrwożyło: „Większość kasacji zawierała zarzuty rażącego i mającego istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenia przepisów postępowania”…

(Rozmowy na sali)

Panowie, przepraszam… Dobrze?

…„W tym szeroko pojętego prawa do obrony. W kasacjach podnoszono zignorowanie przez sąd informacji o stanie zdrowia oskarżonego, uzasadniających powzięcie wątpliwości co do poczytalności i błędne procedowanie w trybie nakazowym, pomimo istnienia ustawowego zakazu”. I dalej: „W części kasacji zarzucano również rażące naruszenie prawa, niezwiązane bezpośrednio ze stanem zdrowia lub sferą poczytalności strony. Formułowano mianowicie zarzuty naruszania przepisów postępowania polegające na rozpoznaniu przez sąd sprawy pod nieobecność oskarżonego i wydaniu wyroku zaocznego w sytuacji, gdy strona nie została prawidłowo powiadomiona o terminie rozprawy”.

Panie Rzeczniku, czy nie uważa pan, że ta reforma sądownictwa jest potrzebna właśnie po to, by tacy niewinni ludzie nie trafiali do więzień i by tacy niewinni ludzie nigdy nie zakładali drelichu takiego czy podobnego do tego, jaki tutaj zaprezentował pan senator Rulewski? Dziękuję.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Pan senator…

(Głos z sali: Czarnobaj.)

…Czarnobaj.

Senator Leszek Czarnobaj:

Panie Marszałku, Panie Rzeczniku, pytanie będzie, że tak powiem, duże w sensie pojemności, ale prosiłbym o krótką odpowiedź.

W ocenie pana rzecznika… Bo rozumiem, że celem tego projektu jest poprawienie funkcjonalności sądów, szczególnie dla osób prywatnych, ale również dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Czy mógłby pan rzecznik ocenić, czy ta ustawa – oczywiście w pana opinii – zlikwiduje mankamenty, które tkwią w dzisiejszym funkcjonowaniu sądów? I czy poprawi funkcjonowanie sądów powszechnych w Polsce?

Wicemarszałek Adam Bielan:

Proszę bardzo.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Dziękuję serdecznie.

Szanowny Panie Marszałku, Szanowni Państwo, dziękuję serdecznie za pytania.

Pierwsze pytanie dotyczyło statystyk. Faktycznie, liczba spraw, które trafiają do Sądu Najwyższego i były rozpoznane w zeszłym roku, to jest 11 tysięcy 500 spraw, co przypada na 83 sędziów. No i teraz jeżeli liczba sędziów orzekających zmniejszy się do 44 i, co więcej, jeżeli nastąpi weryfikacja kadr w Sądzie Najwyższym, no to spowoduje to obniżenie statystyk, zdecydowanie, ponieważ będziemy mieli 44 sędziów orzekających plus 12 sędziów dyscyplinarnych. No i zakładam, że ci wszyscy z tych 83… Ich zakres spraw zostanie przeniesiony na tych 44. Tak że to spowoduje moim zdaniem – oczywiście, najzwyczajniej w świecie i racjonalnie – obniżenie szybkości postępowania w Sądzie Najwyższym, a w konsekwencji spowoduje to naruszenie prawa do rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie.

Jeżeli chodzi o okres przejściowy, to niestety nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi na to pytanie. Być może pan minister coś więcej by wiedział.

Drugie pytanie, dotyczące kontroli nad sądami. Faktycznie w debacie publicznej pojawia się takie hasło: sądy nie podlegają kontroli. Tak? To znaczy, że sądy są gdzieś tam obok czy poza społeczeństwem. Ja bym chciał wskazać na to, że jeżeli chodzi o kontrolę, to mamy tu 2 rodzaje kontroli. Jedna to, jak można powiedzieć, tzw. nadzór organizacyjny – oczywiście sprawuje go Ministerstwo Sprawiedliwości i to Ministerstwo Sprawiedliwości jest odpowiedzialne za etaty, za odpowiednie rozlokowanie… Po to przecież była reforma ministra Gowina, czyli likwidacja tzw. małych sądów – chodziło o to, żeby w ten sposób być może przyspieszyć postępowania czy lepiej je rozlokować, zapewnić lepsze rozłożenie tych spraw. I oczywiście to, co było wielkim problemem i co wciąż nim jest, moim zdaniem, to jest to, że Ministerstwo Sprawiedliwości, zdając sobie sprawę z tego, że są problemy z przewlekłością, przez ostatnie 1,5 roku nie rozpisywało konkursów na nowe stanowiska sędziowskie. Czyli było 500–600 wolnych etatów i przez 1,5 roku to trwało… Ja prowadziłem dość intensywną korespondencję z panem ministrem. Jak rozumiem, idea jest czy była taka, żeby poczekać do momentu, kiedy pojawią się absolwenci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, którzy, zgodnie z nowymi przepisami, zasilą sądownictwo jako asesorzy. Ale w wielu sądach sędziowie, jak się z nimi rozmawia, mówią: no, cóż z tego, że ja bym chciał szybciej… cóż z tego, jeżeli mam w danym wydziale 3 czy 4 sędziów orzeczników i mam 2 etaty wolne, i nie mam komu dać nowych spraw. Tak że tutaj ta odpowiedzialność organizacyjna to jest bardzo ważna rzecz, żeby, można powiedzieć, dystrybuować tymi etatami, żeby zapewniać tę sprawność postępowania. Musimy pamiętać o tym, że jeszcze jest coś takiego jak nadzór merytoryczny. Zawsze podstawowa i najważniejsza zasada była taka… Przepraszam, bo patrzę na pana senatora, a powinienem odpowiadać w tym kierunku. Przepraszam. Zasada powinna być taka, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie ingeruje w sferę meritum działalności sądów. Ale nie mogę się zgodzić z tezą, że to, co się dzieje w sądach, nie podlega jakiejkolwiek kontroli, bo mamy kontrolę instancyjną. Przecież to jest prawo obywatelskie wyraźnie zapisane w konstytucji, że mamy prawo do dwóch instancji. Po to są dwie instancje, żeby skorygować rozstrzygnięcia. I mamy tę trzecią instancję, która może być wykorzystywana w postaci kasacji w pewnych szczególnych sytuacjach. Mamy procedury. Mamy tzw. sędziów wizytatorów, którzy nadzorują, jak wygląda orzecznictwo w danej sytuacji. Mamy udział organizacji pozarządowych w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości poprzez np. przystępowanie do licznych postępowań, obserwowanie, co się w czasie tych postępowań dzieje. Ale mamy też taki szeroki nadzór opinii publicznej, i tutaj nie mówię tylko i wyłącznie o mediach, ale też o świecie nauki.

Chciałbym państwu powiedzieć o jednej rzeczy. Proszę zauważyć, obecnie uznajemy, że orzecznictwo sądów, powszechne, dostępne w internecie to już jest standard, a 5 lat temu tego nie było. To jest efekt nacisku ze strony organizacji pozarządowych, ale także, można powiedzieć, zrozumienia przez sądy tej potrzeby społecznej, żeby orzeczenia sądów po prostu były w internecie. I to jest też mechanizm nadzoru społecznego nad sądownictwem. Tak że moim zdaniem to nie jest kwestia tego, żeby modyfikować i wprowadzać jakieś inne elementy nadzoru ze strony ministerstwa, tylko jest to raczej kwestia wzmacniania społeczeństwa, mediów, a jednocześnie jeszcze większego takiego otwarcia i dotarcia poprzez komunikację, poprzez sądy do obywateli, chodzi o to, aby to się stało. Ja np. mam takie marzenie, żeby… Być może za chwilę będziemy mieli np. taką sytuację, że w każdym okręgu sądowym co roku sąd okręgowy będzie przygotowywał, można powiedzieć, sprawozdanie dla swojego okręgu, w którym będzie przedstawiać, co się zdarzyło, jakie były wyroki, jakie były sprawy, jakie są statystyki, na czym te sprawy polegały, jaka jest obsada kadrowa, jakie są trudności. Chodzi o to, żeby kontakt ze społeczeństwem był bliski. Ale to naprawdę można zrobić bez wprowadzania tych zmian ustawowych. To jest kwestia tylko i wyłącznie dobrej woli i zrozumienia tej potrzeby.

Uważam, że… Może połączę odpowiedź na pytanie pana senatora Ambrozika z odpowiedzią na pytanie pana senatora Czarnobaja. Faktycznie mamy problem z tym, że czasami w te wiry wymiaru sprawiedliwości zaplątują się osoby słabe, biedne, osoby, które należą do szerokiej kategorii osób wykluczonych. I faktycznie udało się przeprowadzić dość głęboką analizę wszystkich spraw, jeśli chodzi o wszystkie osoby, które zidentyfikowaliśmy, które się znajdują w aresztach śledczych oraz w zakładach karnych, i w części tych spraw skierować kasację do Sądu Najwyższego. Ale właśnie na tym, moim zdaniem, polega mechanizm naprawy sytuacji. To znaczy ja nie staram się tutaj bronić sądów, ale staram się powiedzieć, że to jest właśnie moja rola, żebym ja te sprawy dostrzegał i żebym w ten sposób uruchamiał dialog z Izbą Karną Sądu Najwyższego, właśnie poprzez składanie kasacji, i poprzez składanie tych kasacji i ich rozpatrywanie doprowadzał do kształtowania takich standardów, które, można powiedzieć, idą w dół, do sądów niższych instancji, czyli takich, które uczą sądy okręgowe, sądy rejonowe, jak należy w takich sprawach postępować. I tu nie chodzi tylko i wyłącznie o sądy. Chodzi o policję, chodzi o biegłych sądowych, chodzi o adwokatów i obronę z urzędu. Ale jest to, że tak powiem, dość skomplikowana sprawa, jak to rozwiązać, i nie można ot, tak po prostu tego załatwić jakimś jednym pociągnięciem czy powiedzeniem: a, to sądy są winne, w związku z czym musimy je teraz podporządkować.

Naprawdę ta reforma, jeżeli zostanie wdrożona, nie naprawi tych sytuacji. One, te wszystkie historie wymagają takiej bardzo dużej czułości i zastanowienia się, jak te problemy naprawić. I cieszę się, że dzięki właśnie tym orzeczeniom i wyrokom Sądu Najwyższego stopniowo te problemy udaje się naprawiać. Dziękuję.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Zanim oddam głos kolejnym senatorom… Widzę wyciągniętą w górę rękę pana senatora Martynowskiego. Wniosek formalny, zdaje się?

(Poruszenie na sali)

(Senator Piotr Zientarski: Już wiadomo, już koniec pytań.)

Senator Marek Martynowski:

Jak państwo wiecie, to świetnie. Ja, Szanowni Państwo, powiem w takim razie naszym senatorom, skoro senatorowie z opozycji wiedzą. Zgodnie z art. 48 ust. 2 pkt 9 składam wniosek formalny o zmianę sposobu prowadzenia obrad, zaprzestanie zadawania pytań rzecznikowi praw obywatelskich i prezesowi Sądu Najwyższego i przejście do dyskusji senatorów. Dziękuję.

(Senator Bogdan Borusewicz: No tak…)

 

Uwagi RPO do poselskiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym: SN stanie się w praktyce organem afiliowanym przy rządzie

Data: 2017-07-18

W związku z szybkim tempem prac Parlamentu nad ustawą o nowym Sądzie Najwyższym, RPO przedstawia uwagi Marszałkowi Sejmu. Ostrzega: Sąd Najwyższy stanie się w praktyce w wyniku projektowanych zmian organem afiliowanym przy organach władzy wykonawczej.

Dlaczego? Jak wynika ze stanowiska RPO (VII.510.37.2017), stanie się tak dlatego, że politycy (w obecnej wersji projektu – Minister Sprawiedliwości będący jednocześnie Prokuratorem Generalnym) zyskają wpływ na obsadę stanowisk w Sądzie Najwyższym, a sami sędziowie utracą gwarancje nieusuwalności, dzięki którym obywatele mogą liczyć, że na wyrok w ich sprawie nie będą wpływali politycy. Ponadto projekt zakłada, że pracownicy SN stracą pracę, a nowy Prezes Sądu Najwyższego nie będzie im musiał podawać żadnych powodów.

Zmiany te proponowane są na podstawie przepisu Konstytucji, który pozwala na przenoszenie sędziów w stan spoczynku w sytuacji nadzwyczajnej – to jest w sytuacji zmiany ustroju sądów. Tymczasem taka zmiana nie zachodzi. Sąd Najwyższy będzie miał te same zadania, co do tej pory. Tyle, że wzrośnie wpływ polityków na Sąd.

Uwagi RPO

Przeniesienie wszystkich sędziów w stan spoczynku?

Dzień po wejściu w życie ustawy obecni sędziowie Sądu Najwyższego mają przejść w stan spoczynku. Wyjątki ma wskazać Minister Sprawiedliwości (art. 87 § 1 projektu). Określi on jednocześnie izbę Sądu Najwyższego, w której ten sędzia wykonywać będzie obowiązki

To jest przepis w sposób oczywisty niezgodny z Konstytucją RP. Owszem, konstytucja pozwala na przenoszenie sędziów w stan spoczynku, ale tylko w sytuacji zmiany ustroju sądów. Bowiem nieusuwalność i ograniczenia w zakresie składania sędziego z urzędu, (art. 180 ust. 1-5 Konstytucji RP) są kluczowe, by obywatele mieli prawo do bezstronnego sądu. Bez zachowania tych gwarancji sędziowie stają się nieodporni na próby ingerencji w ich rozstrzygnięcia.

Projektowane przepisy nie zakładają zmiany ustroju Sądu Najwyższego. Wystarczy sprawdzić, jak ustrój Sądu Najwyższego zdefiniowany jest w Konstytucji.

  1. Sąd Najwyższy sprawuje wymiar sprawiedliwości (art. 175 ust. 1 Konstytucji RP).
  2. Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania (art. 183 ust. 1 Konstytucji RP).
  3. Sąd Najwyższy stwierdza ważność wyborów do Sejmu i Senatu oraz rozpoznaje protesty wyborcze (art. 101 Konstytucji RP), wyboru Prezydenta RP (art. 129 ust. 1 Konstytucji RP), rozpoznaje protesty wyborcze przeciwko ważności wyboru Prezydenta RP (art. 129 ust. 2 Konstytucji RP), stwierdza ważność referendum ogólnokrajowego (art. 125 ust. 4 Konstytucji RP) oraz stwierdza ważność referendum zatwierdzającego (art. 125 ust. 4 w zw. z art. 235 ust. 6 Konstytucji RP).

Projektowana ustawa tego nie zmienia. Nie zmieniają tych zadań projektowane zmiany w strukturze wewnętrznej samego Sądu Najwyższego (zastąpienie dotychczasowych Izb tego Sądu Izbami: Prawa Publicznego, Prawa Prywatnego i Dyscyplinarną).

Zmiany te mają w związku z tym jedynie charakter reorganizacji dokonywanej w obrębie tego samego sądu i z całą pewnością nie są „zmianą ustroju sądów” w rozumieniu art. 180 ust. 5 Konstytucji RP.

Ich celem jest usunięcie z Sądu Najwyższego dotychczasowych jego sędziów. W związku z tym naruszają zasadę nieusuwalności sędziów określoną w art. 180 ust. 1 Konstytucji RP oraz zasadę niezawisłości sędziowskiej (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP).

Politycy mają decydować, kto będzie orzekał w Sądzie Najwyższym?

Projekt (art. 87 § 1) powierza również Ministrowi Sprawiedliwości kompetencję do wskazania sędziów Sądu Najwyższego, którzy pozostaną w stanie czynnym. Narusza to konstytucyjną zasadę podziału władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji RP) oraz zasadę odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 173 Konstytucji RP).

Przyznanie Ministrowi Sprawiedliwości będącemu organem władzy wykonawczej tak daleko idącej kompetencji, jak decydowanie o tym, kto zachowa status czynnego sędziego Sądu Najwyższego w sposób rażący ingeruje w niezależność Sądu Najwyższego, polegającą na niezależności od organów pozasądowych oraz niezależności od czynników politycznych.

Konstytucja RP reguluje udział Ministra Sprawiedliwości w powoływaniu sędziów. Minister Sprawiedliwości wyłącznie jako członek Krajowej Rady Sądownictwa (art. 187 ust. 1 pkt 1 Konstytucji RP) jest uprawniony do uczestniczenia w powoływaniu sędziów przez Prezydenta RP (art. 179 Konstytucji RP).

W pozostałym zakresie Minister Sprawiedliwości kieruje działem sprawiedliwość w administracji rządowej. Ale Sąd Najwyższy nie jest jednostką organizacyjną tej administracji. W konstytucyjnym ujęciu „kierowania działem administracji rządowej” nie mieści się z całą pewnością kompetencja do decydowania o tym, kto pozostanie czynnym sędzią Sądu Najwyższego.

Członek władzy wykonawczej ma wskazywać Pierwszego Prezesa SN?

Z analogicznych powodów niekonstytucyjny jest również projektowany art. 88. Zakłada on - po pierwsze, że możliwe jest przerwanie kadencji urzędującego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego; po drugie, że jego zadania może wykonywać sędzia Sądu Najwyższego wskazany przez Ministra Sprawiedliwości.

Z Konstytucji RP wynika, że Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent RP na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogóln