Zawartość
Liczba całkowita wyników: 9

prawo cywilne

Data początkowa
np.: 07/2020
Data końcowa
np.: 07/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

First extraordinary complaint of the Commissioner for Human Rights

Data: 2018-08-10

Despite his objections to the parliamentary acts on the Supreme Court, the Commissioner for Human Rights filed the first extraordinary complaint to the Supreme Court under the amended regulations. The complaint concerns a family in relation to which, over several years, courts issued two contradictory decisions with regard to succession of property. The CHR emphasized that the constitutional rights of the persons concerned have been violated, as they found themselves in a situation which should not have taken place in a democratic state based on the rule of law. 

IV.7000.288.2016

Pierwsza skarga nadzwyczajna RPO do SN: w imię Konstytucji niesie pomoc spadkobiercom rolniczki

Data: 2018-08-10
  • Sprawa dwóch sprzecznych orzeczeń spadkowych w rodzinie rolników jest wynikiem wprowadzenia sądu w błąd przez stronę, a sytuacji nie da się naprawić inaczej niż poprzez złożenie skargi nadzwyczajnej
  • RPO podkreśla, że naruszone zostały konstytucyjne prawa tych osób – znaleźli się w sytuacji, w jakiej nie powinien się znaleźć obywatel demokratycznego państwa prawnego
  • Art. 2 Konstytucji brzmi: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”
  • Mimo wszelkich zastrzeżeń do ustaw o SN – Adam Bodnar zdecydował o wniesieniu pierwszej skargi nadzwyczajnej RPO, bowiem jest to korzystne dla wszystkich zainteresowanych

Do rodziny rolników przychodzi zawiadomienie z sądu o trwającym postępowaniu spadkowym. Reagują zdziwieniem: „Przecież już pięć lat temu sąd ustalił spadek po mamie”. Nie reagują na dosyć skomplikowane prawnicze pismo. Sprawa się toczy i sąd ją rozstrzyga. Nie wie, że wcześniej w tej sprawie zapadło postanowienie, a teraz jedno z dzieci zmarłej próbuje je zmienić na swoją korzyść. Udaje mu się – bo sąd wydaje kolejne postanowienie tylko na podstawie jego słów. Dopiero po kilku latach reszta rodzeństwa od notariusza dowiaduje się, że gospodarstwo rodziców zostało odziedziczone inaczej niż sądzą.

Ale – choć ostatecznie rodzina ustaliła, że wszystkiemu winne są dwa sprzeczne, wydane w odstępie kilku lat postanowienia spadkowe – to dziś nie ma już możliwości prawnych, by sprawę naprawić. Problem w ogóle by się nie pojawił, gdyby ustawodawca wprowadził możliwości korygowania takich sytuacji prawnych w zwykłym trybie – o co w wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości bezskutecznie apelował RPO jeszcze w 2012 r., po nieudanej próbie wystąpienia do SN z wnioskiem o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego. 

W aktualnej sytuacji, aby wybrnąć z impasu pozostaje tylko złożenie skargi nadzwyczajnej.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył 10 sierpnia 2018 r. swoją pierwszą skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. To możliwość prawna, którą Rzecznikowi Praw  Obywatelskich przyznała ostatnio zmieniona ustawa o SN.

Skargi nadzwyczajne ma rozstrzygać aktualnie tworzona Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (nowa KRS prowadzi do niej nabór). Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach posiada tylko RPO i Prokurator Generalny (Minister Sprawiedliwości).

Adam Bodnar zdecydował się na wniesienie skargi nadzwyczajnej, gdyż jest to konieczne dla poszanowania wartości konstytucyjnych i zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego. Ma to także na celu przywrócenie ładu w stosunkach prawnych między spadkobiercami. Dwa sprzeczne postanowienia spadkowe skomplikowały ich sytuację, stwarzając stan niepewności prawnej, skutkiem czego nie mogą uregulować spraw majątkowych na wypadek śmierci ojca.

Nawet jeśli można mieć zastrzeżenia do samej instytucji skargi nadzwyczajnej, to zasada zaufania obywatela do państwa musi być przestrzegana zawsze. Konstytucja (art. 2) go tu wspiera – i to Konstytucja każe Rzecznikowi podjąć działania na rzecz obywatela w tego rodzaju sprawach – wyjaśnia Adam Bodnar.

Historia spadku

W 1995 r. Sąd Rejonowy w B. wydał postanowienie o spadku. Na podstawie ustawy spadek nabyli mąż zmarłej oraz trójka dorosłych dzieci w częściach po ¼. Wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne odziedziczył tylko mąż. Podstawą były m.in. zeznania dzieci, że tylko ojciec pracował w gospodarstwie, w czym mu nie pomagali. Nikt nie złożył apelacji w sprawie.

Po kilku latach jeden ze spadkobierców wystąpił do tego samego sądu z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku po matce po ¼ części - także w odniesieniu do gospodarstwa rolnego. Według niego wszystkie dzieci pomagały ojcu w pracy w gospodarstwie.

Sąd zawiadomił pozostałych spadkobierców o terminie rozprawy. Nie stawili się na nią, pewni że to nieporozumienie, bo sprawa spadku została już rozstrzygnięta. Sądu nieobecność uczestników postępowania nie zdziwiła, bo zasadą jest, że stawiennictwo nie jest obowiązkowe. W efekcie w 2000 r. Sąd Rejonowy w B. uwzględnił wniosek jednego ze spadkobierców na podstawie jego twierdzeń – którym w sądzie nikt nie zaprzeczył.

Apelacji nikt nie złożył.

O istnieniu dwóch sprzecznych ze sobą postanowień w sprawie spadku pozostali spadkobiercy dowiedzieli się, gdy na rzecz jednego z nich ojciec chciał przepisać gospodarstwo. U notariusza okazało się, że istnieje spór, kto jest właścicielem tego gospodarstwa.

W tej sytuacji jedna ze stron wystąpiła do sądu ze skargą o wznowienie postępowania. W 2016 r. sąd odrzucił  taki wniosek z przyczyn formalnych. Dopiero wówczas osoba ta zwróciła  się do Rzecznika Praw Obywatelskich, ale nie dało się już nic zrobić, gdyż upłynął pięcioletni termin ustawowy na złożenie przez RPO ewentualnej skargi o wznowienie postępowania.

Skarga nadzwyczajna

W skardze RPO wnosi, aby postanowienie Sądu Rejonowego w B. z 2000 r.  zostało  uchylone, a ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - odrzucony z powodu prawomocnego rozpoznania tej samej sprawy przez ten sam sąd już w 1995 r.

Zdaniem Adama Bodnara sąd w 2000 r. dopuścił się naruszenia zasad zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP; prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP) i prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

W wyniku przeprowadzenia kolejnego postępowania w tej samej sprawie spadkowej doszło też do naruszenia prawa procesowego. Zgodnie z procedurą sąd powinien odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa  o nabycie spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Wnioski o skargi nadzwyczajne do RPO

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas 1013 wniosków o wystąpienie do SN ze skargą nadzwyczajną.  Tylko do zespołu prawa cywilnego BRPO, który przygotował pierwszą skargę,  trafiło dotychczas 330 takich wniosków.  

Rzecznik będzie występował ze skargami nadzwyczajnymi w przypadkach,  gdy byłoby to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a które w danej sytuacji będą przeważać nad takimi wartościami, jak stabilność orzecznictwa sądowego czy zaufanie do prawa.

Motywacje idei skargi nadzwyczajnej były zdaniem Rzecznika słuszne. Jak jednak podkreślał w wystąpieniach w czasie prac legislacyjnych nad „ustawami sądowymi” w 2017 r., instytucja skargi nadzwyczajnej ma sens w bardzo szczególnych sytuacjach. Chodzi np. o sprawy, w których nie przysługiwała kasacja do SN, sprawy dotyczące odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa za naruszenie praw i wolności obywatelskich, czy też sprawy cywilne, w których skarga kasacyjna jest zakreślona dość wąsko, a także o sytuacje, gdy skarga nie narusza interesów innej strony postępowania. Rzecznik wskazywał, że środek ten powinien służyć naprawie oczywistych błędów sądowych i mieć niezbyt odległe ramy czasowe.

Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura Rzecznika i konieczność badania zwiększonej liczby akt sądowych. Nowe zadania nie spowodowały jednak zwiększenia finansowania Biura, a  przedstawiony przez Rzecznika projekt budżetu na rok 2018 został istotnie zmniejszony przez parlament.

IV.7000.288.2016

Co z zapowiadanym projektem ustawy o biegłych sądowych? RPO pyta resort sprawiedliwości

Data: 2018-05-21
  • Sędziowie zbyt często opierają rozstrzygnięcia wyłącznie na opinii biegłych sądowych, bez ich samodzielnej i krytycznej analizy - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Jego zdaniem całościowa ustawa o biegłych sądowych zapewniłaby właściwe gwarancje konstytucyjnego prawa do sądu
  • Ministerstwo Sprawiedliwości milczy na temat ustawy, choć dwa lata temu informowało o rozpoczęciu prac nad projektem; Rzecznik apeluje o ich przyspieszenie   

Rzecznik wystąpił w tej sprawie  do Ministra Sprawiedliwości oraz dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.

W ubiegłych latach Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie zwracał się do Ministra Sprawiedliwości w sprawie pilnej potrzeby uchwalenia kompleksowej ustawy o biegłych sądowych. Postulat ten związany jest z dążeniem Rzecznika do zapewnienia obywatelom właściwej gwarancji prawa do sądu wynikającej ze standardu wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji.

Opinie biegłych często decydują o wyroku 

Opinie biegłych są niezwykle przydatne dla ustalenia określonych okoliczności, które są niemożliwe dla sądu czy prokuratora z uwagi na konieczność posiadania wiedzy specjalistycznej. W praktyce dowód ten często jest oceniany przez sędziów jako rzetelny i niebudzący wątpliwości oraz przesądza o  rozstrzygnięciu procesu.

Nie kwestionując w żaden sposób roli i znaczenia opinii biegłych w postępowaniu przed sądami, Rzecznik uważa, że zarówno w ocenie obywateli, jak i jego własnej, sędziowie zbyt często opierają rozstrzygnięcia wyłącznie na opinii biegłych sądowych - bez podejmowania ich samodzielnej i  krytycznej analizy.

Czasami sądy, zamiast opierać się na własnej wiedzy i doświadczeniu, bezrefleksyjnie zdają się na opinie biegłych, nawet gdy jest ona niepełna. Zdarza się, że sędziowie pytają biegłych nie tylko o fakty, ale też o rozstrzygnięcia prawne. Bywa, że przerzucają na biegłych prowadzenie postępowania dowodowego. Prowadzi to do sytuacji, gdy błędy biegłych wpływają na ocenę materiału dowodowego, na którym później sąd opiera się, orzekając o winie i karze. Na podstawie błędnej opinii sąd może również popełnić błąd polegający na wymierzeniu kary niewspółmiernej do rzeczywistego udziału oskarżonego w danym przestępstwie.

Rzecznik powoływał się m.in. na wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli - „Funkcjonowanie biegłych w wymiarze sprawiedliwości”, raport pt. „Biegli sądowi w Polsce” wydany przez Helsińską Fundację Praw Człowieka oraz raport pt. „Ocena kompetencji biegłych sądowych. Oczekiwania i rekomendacje” projektu badawczego Forensic Watch. W publikacjach tych również wyrażano opinię o konieczności jak najszybszego wprowadzenia kompleksowej ustawy o biegłych sądowych.

Resort w 2016 r. zapowiadał prace nad projektem

Z korespondencji w sprawie między RPO a Ministrem Sprawiedliwości wynika, że resort - dostrzegając problemy związane z funkcjonowaniem biegłych - podjął decyzję o rozpoczęciu prac nad odpowiednim projektem.  Rzecznik został poinformowany o wstępnym etapie prac w piśmie podsekretarza stanu w MS z 8 sierpnia 2016 r.

Ustawa ma uwzględniać kwestie powoływania oraz weryfikacji kwalifikacji biegłych w celu zapewnienia obywatelom - których sprawy są rozstrzygane przez sądy często na podstawie opinii biegłych - dostępu do ekspertów o najwyższych kwalifikacjach merytorycznych i etycznych. Ponadto resort wskazał w tym piśmie, iż w ówczesnym terminie nie było możliwe określenie daty zakończenia prac nad projektem, ponieważ nie został on zgłoszony do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów z zakreślonym terminem realizacji.

Od tego czasu upłynęły już dwa lata, a Ministerstwo Sprawiedliwości w dalszym ciągu nie przedstawiło opinii publicznej jakiejkolwiek informacji na temat etapu prac lub postępu w pracach nad rządowym projektem ustawy, która w sposób kompleksowy uregulowałaby problematykę biegłych sądowych - wskazuje RPO.

Dlatego Adam Bodnar ponownie zwrócił się do ministra z apelem o przyspieszenie prac nad ustawą o biegłych sądowych. Wystąpił tez o informację na temat planowanego terminu zakończenia prac legislacyjnych.

Kwestię zbyt częstego i nadmiernego opierania się przez sędziów na opiniach biegłych sądowych - bez podejmowania przez sądy próby samodzielnej i krytycznej analizy przedstawianych przez nich opinii  - Rzecznik podniósł w wystąpieniu do dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury Małgorzaty Manowskiej. Zwrócił się do niej z postulatem wprowadzenia w KSSiP szkoleń pozwalających na kreowanie umiejętności współpracy sędziów z biegłymi sądowymi oraz położenia większego nacisku w edukacji sędziów na efektywną komunikację z biegłymi, a nie jedynie na powielanie sporządzonych przez ich opinii.

VII.510.20.2015

RPO o prawach Polaków na krańcach świata: jak mają skutecznie dokonywać czynności procesowych w Polsce?

Data: 2018-03-12

Polak mieszkający w Australii skarży się, że nie jest w stanie dochować terminu czynności procesowych w postepowaniu cywilnym przed polskim sądem, ponieważ obowiązuje go data stempla pocztowego Poczty Polskiej a nie data nadania przesyłki w Australii. Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje więc, by w takim przypadku wnoszenie pism procesowych w postępowaniu cywilnym możliwe było również za pośrednictwem polskiego urzędu konsularnego.

Rzecznik przedstawił opinię na prośbę Przewodniczącego Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, która rozpatruje petycję polskiego obywatela mieszkającego w Australii, dotyczącą wydłużenia terminów na wnoszenie pism procesowych w postępowaniu cywilnym dla osób mieszkających poza Unią Europejską.

Autor petycji mieszkający w Australii będąc stroną postępowania cywilnego przed polskim sądem i podejmując wszelkie akty staranności, nie jest w stanie dochować ustawowego terminu do dokonania czynności procesowych, ponieważ datą wniesienia pisma procesowego do sądu jest data oddania tego pisma w polskiej placówce pocztowej operatora wyznaczonego, a nie data nadania pisma w placówce pocztowej w państwie nie będącym członkiem Unii Europejskiej.

Jest to - w ocenie Rzecznika - sytuacja trudna do zaakceptowania z punktu widzenia konstytucyjnej gwarancji prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP), której istotnym elementem jest prawo do sprawiedliwie ukształtowanej procedury postępowania. Możliwość skutecznego złożenia pisma procesowego w placówce konsularnej przewidują wszystkie inne procedury postępowania przed organami państwa. Przyjęcie analogicznego rozwiązania w postępowaniu cywilnym umożliwiłoby stronie mieszkającej w kraju odległym od Polski zachowanie nawet bardzo krótkich terminów procesowych, albowiem w tym przypadku nie jest istotne, w jakiej dacie konsulat prześle pismo do organu procesowego. O zachowaniu terminu decyduje jedynie data złożenia pisma w urzędzie konsularnym.

IV.510.10.2018

Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiada RPO w sprawie ochrony pieniędzy małżonka dłużnika w przypadku egzekucji ze wspólnego rachunku bankowego

Data: 2018-01-26
  • W sytuacji gdy jeden z małżonków ma dług do spłacenia, komornik może zająć należność ze wspólnego konta małżonków, nawet jeśli w ten sposób zajmie majątek osobisty tej osoby, która zadłużenia nie posiada.
  • Małżonek niemający długów może temu zapobiec poprzez wniesienie powództwa o zwolnienie od egzekucji tych środków finansowych. Jednak ta procedura wymaga czasu. Tymczasem komornik ma obowiązek w ciągu 4 dni przekazać wierzycielowi zajęte pieniądze.
  • W odpowiedzi na wystąpienie RPO Minister Sprawiedliwości zapowiedział, że terminy zostaną wydłużone, tak aby lepiej chronić majątek osób niezadłużonych.

W wystąpieniu z 28 listopada 2018 r. (IV.512.312.2014), skierowanym do Ministra Sprawiedliwości, Rzecznik Praw Obywatelskich poruszył problem nieskutecznej ochrony małżonka dłużnika w przypadku egzekucji ze wspólnego rachunku bankowego (dłużnika i jego małżonka).

Bardzo często małżonkowie posiadają wspólny rachunek bankowy, na którym gromadzą środki finansowe. Zdarza się jednak, że na wspólnym koncie bankowym małżonków znajdują się pieniądze, które należą tylko do jednego z nich (stanowią tzw. majątek osobisty żony lub męża), np. pochodzą ze spadku czy darowizny, którą otrzymał tylko jeden z małżonków.

Tymczasem art. 8912 § 1 kodeksu postępowania cywilnego wprowadza zasadę, że na podstawie tytułu wykonawczego (wyroku, nakazu zapłaty) wystawionego przeciwko dłużnikowi pozostającemu w związku małżeńskim można prowadzić egzekucję z rachunku wspólnego dłużnika i jego małżonka. Zatem komornik może prowadzić egzekucję ze wspólnego rachunku bankowego nawet wówczas, gdy dłużnikiem jest wyłącznie jeden z małżonków, a drugi nie odpowiada za jego długi. W takiej sytuacji, komornik może pobrać z konta pieniądze należące np. wyłącznie do żony na poczet długu męża – pomimo, że żona nie odpowiada za jego dług.

Regulacja ta jest uzasadniona tym, że w realiach dzisiejszego obrotu gospodarczego standardem pozostaje gromadzenie środków na rachunku bankowym, w przypadku małżonków – często wspólnym, tak więc przywołana regulacja zapewnia efektywność egzekucji prowadzonej przeciwko dłużnikowi. Zwykle bowiem to właśnie na koncie bankowym dłużnik gromadzi posiadane aktywa majątkowe.

Jednocześnie art. 8912 § 2 kodeksu postępowania cywilnego przewiduje pewną ochronę małżonka dłużnika: otóż małżonek, który nie odpowiada za długi drugiego małżonka, może wnieść powództwo o zwolnienie od egzekucji tych środków finansowych pobranych z kona bankowego przez komornika, które należą wyłącznie do niego.

Jednak obrona małżonka dłużnika często okazuje się nieskuteczna. Zgodnie bowiem z art. 22 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji, komornik ma obowiązek w terminie 4 dni przekazać wierzycielowi uzyskane pieniądze, a jeżeli dopuści do opóźnienia, jest obowiązany zapłacić uprawnionemu odsetki ustawowe za opóźnienie od kwot otrzymanych i nierozliczonych w terminie.

Z uwagi na wymóg niezwłocznego przekazania pieniędzy na rzecz wierzyciela, powództwo o zwolnienie pieniędzy spod egzekucji okazuje się środkiem nieskutecznym i iluzorycznym. O ile bowiem komornik postępuje zgodnie z art. 22 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji, czyli przekazuje wierzycielowi środki w ciągu 4 dni od ich otrzymania,  to nie jest możliwe, aby w tym czasie małżonek wniósł pozew, a sąd rozstrzygnął o zwolnieniu od egzekucji określonych kwot.

W wystąpieniu skierowanym do Ministra Sprawiedliwości Rzecznik proponował, aby w przypadku egzekucji z rachunku bankowego wprowadzić rozwiązanie podobne do tego, jakie obowiązuje w przypadku zajęcia przez komornika gotówki: zgodnie z art. 852 § 2 kpc komornik powinien złożyć zajęte pieniądze na rachunek depozytowy Ministra Finansów wówczas, gdy zgłoszono zarzut, że osobie trzeciej przysługuje do zajętych pieniędzy prawo stanowiące przeszkodę do wydania ich wierzycielowi. Pieniądze przekazywane są wierzycielowi dopiero wówczas, gdy tak postanowi sąd.

W odpowiedzi z 3 stycznia 2018 r. Marcin Warchoł, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, przekazał Rzecznikowi informację o planowanej zmianie ustawy o komornikach sądowych i egzekucji oraz kodeksu postępowania cywilnego.

Zgodnie z projektowaną regulacją, bank ma przekazywać pieniądze komornikowi z rachunku bankowego po upływie 7 dni od zajęcia konta. Natomiast komornik powinien przekazać pieniądze wierzycielowi w ciągu 14 dni od ich otrzymania. A zatem pieniądze z zajętego konta bankowego zostaną przekazane wierzycielowi po upływie około trzech tygodni od zajęcia konta bankowego. Zdaniem Ministra Sprawiedliwości jest to termin wystarczający, aby małżonek dłużnika, którego pieniądze zostały zabrane z konta bankowego, wystąpił z powództwem do sądu i uzyskał zabezpieczenie roszczenia w postaci zakazu wypłaty jego pieniędzy wierzycielowi.  

Rzecznik Praw Obywatelskich przeanalizuje, czy trzytygodniowy termin dla przekazania pieniędzy wierzycielowi, zapowiadany w piśmie Ministerstwa Sprawiedliwości, jest terminem wystarczającym dla  podjęcia skutecznej ochrony przez małżonka dłużnika.

RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości w sprawie nierównego poziomu ochrony osoby trzeciej w zakresie roszczeń z tzw. skargi pauliańskiej

Data: 2017-08-10

Jedna ze skarg wpływających do Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczyła kwestii z zakresu prawnej ochrony wierzyciela przed krzywdzącymi go działaniami dłużnika. Skarżąca podniosła, że przepisy Kodeksu cywilnego nie zapewniają właściwej równowagi pomiędzy interesami wierzyciela oraz interesami osoby trzeciej, która dokonała czynności prawnej z dłużnikiem. Problem ten uwydatnia się zwłaszcza wówczas, gdy porównamy instytucję skargi pauliańskiej, przewidzianą przez Kodeks cywilny, z podobnymi regulacjami istniejącymi w Prawie upadłościowym oraz w Prawie restrukturyzacyjnym.

W przypadku skargi pauliańskiej jeśli dłużnik w inny sposób – niż zaspokojenie wierzycieli – spożytkował „ekwiwalent” otrzymany od osoby trzeciej, np. cenę za nabycie nieruchomości roztrwonił, osoba trzecia jest zobowiązana do zapłaty (bądź do wskazania mienia należącego do dłużnika). W innym wypadku, musi znosić egzekucję ze swojego majątku, tzn. z tego jego składnika, który nabyła od dłużnika. Jakiekolwiek jej roszczenia mogą być kierowane, następczo, do dłużnika (art. 518 § 1 pkt 1 k.c.). Na dolegliwość sytuacji osoby trzeciej może wpływać również fakt poczynienia nakładów na rzecz, z której egzekucja jest prowadzona.

Nie ulega wątpliwości, że osoba trzecia, która dokonała czynności z dłużnikiem prowadzącej do pokrzywdzenia wierzycieli, korzysta z gwarancji o wiele wyższych na tle ustaw Prawo upadłościowe oraz Prawo restrukturyzacyjne. Aby uniknąć egzekucji, osoba taka zobowiązana jest do zapłaty różnicy między wartością rynkową świadczenia dłużnika z dnia zawarcia umowy, a wartością świadczenia otrzymanego przez dłużnika (jednak na takie zwolnienie od odpowiedzialności musi wyrazić zgodę sędzia – komisarz). Regułą jest zatem, że osoba ta zwraca jedynie tę wartość, jaką rzeczywiście zyskała na transakcji z dłużnikiem, nie uiściwszy za to żadnego ekwiwalentu. Jeśli otrzymane świadczenie było darowizną, podlega zwrotowi jego rynkowa wartość; jeśli np. jego cena sprzedaży była niższa od rynkowej, zwrot obejmuje tę różnicę, osoba trzecia uiszcza w takim wypadku rzeczywistą, rynkową cenę nabycia rzeczy lub prawa. Konsekwentnie należy przyjąć, iż jeśli transakcja była ekwiwalentna, osoba trzecia jest zwolniona (tzn. może być zwolniona przez sędziego – komisarza) z obowiązku zwrotu jakiejkolwiek korzyści. Konstrukcja ta rozwiązuje również problem ewentualnych nakładów, poczynionych przez osobę trzecią na rzecz – istotna jest wartość rzeczy z dnia zawarcia umowy. Nie ma także znaczenia, na jaki cel dłużnik przeznaczył otrzymane świadczenie – czy je roztrwonił, czy może ono służyć zaspokojeniu wierzycieli.

Powody tak istotnego zróżnicowania (w trzech przywołanych ustawach) sytuacji osoby trzeciej, dokonującej czynności z dłużnikiem, nie są jasne. Do 2016 r. obrona osoby trzeciej w prawie upadłościowym kształtowała się analogicznie do tej przewidzianej w art. 533 k.c., a uzasadnienie projektu ustawy wprowadzającej nowe rozwiązania prawne, obowiązujące od 1 stycznia 2016 r., nie zawiera bliższego wyjaśnienia tych kwestii.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o wskazanie, jakie były powody odmiennego ukształtowania instytucji bezskuteczności czynności prawnej na tle wyżej wskazanych ustaw oraz przedstawienie stanowiska w sprawie.

Rzecznik w sprawie ograniczenia obrotu lokalami spółdzielczymi w sytuacji braku tytułu prawnego spółdzielni do gruntu

Data: 2017-07-05

W stałym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problem dotyczący sytuacji prawnej obywateli, którzy w przeszłości uzyskali spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego w budynku posadowionym na gruncie o nieuregulowanym stanie prawnym, tj. na gruncie, do którego spółdzielni mieszkaniowej nie przysługuje prawo własności, ani prawo użytkowania wieczystego. Mimo dalekosiężnych skutków społecznych i prawnych, jakie wynikają z braku tytułu prawnego spółdzielni mieszkaniowej do gruntu pod budynkami spółdzielczymi, do chwili obecnej ustawodawca nie podjął działań legislacyjnych zmierzających do uregulowania sytuacji prawnej omawianej grupy osób.

Do Biura Rzecznika wciąż wpływają liczne skargi od obywateli, a także od spółdzielni mieszkaniowych, w których problem ten jest podnoszony w różnych aspektach. Skarżący wskazują, że nie mogą zbyć, ani zamienić swoich mieszkań, mimo iż ustawodawca ukształtował spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu jako prawo zbywalne (ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych).

Podkreślają, że nie są w stanie przewidzieć, jak długo jeszcze potrwa taki stan. Skarżą się, że mimo różnych, nierzadko tragicznych okoliczności życiowych, powodujących konieczność zmiany miejsca zamieszkania, zmuszeni są pozostać w dotychczas zajmowanych lokalach. Obywatele skarżą się również, że w ramach tej samej spółdzielni mieszkaniowej funkcjonują prawa spółdzielcze „lepsze” – bo ustanowione w budynku posadowionym na gruncie o uregulowanym stanie prawnym, i „gorsze” – znajdujące się na gruncie, do którego spółdzielni mieszkaniowej nie służy tytuł prawnorzeczowy. Stan taki oceniają jako krzywdzący i niesprawiedliwy.

Zdaniem Rzecznika zachodzi potrzeba podjęcia przez ustawodawcę pilnych działań legislacyjnych w celu rozwiązania opisanego problemu. Skoro ustawodawca dopuścił w przeszłości prawną możliwość ustanawiania spółdzielczych praw do lokali także w sytuacji braku uregulowania tytułu prawnego spółdzielni do gruntu pozostającego w jej władaniu i zakładania dla takich praw ksiąg wieczystych, a następnie tolerował ten stan przez wiele lat, to na ustawodawcy spoczywa teraz obowiązek uporządkowania sytuacji prawnej w omawianym zakresie.

Brak uregulowania tytułu prawnego części spółdzielni mieszkaniowych do będących w ich władaniu gruntów zabudowanych budynkami spółdzielczymi wynika nie tylko z opieszałości ich organów statutowych, ale często jest powodowane czynnikami zewnętrznymi, na które organy te nie mają wpływu.

Ponadto, w sytuacji, gdy wiele spółdzielni do chwili obecnej nie uregulowało jeszcze tytułu prawnego do gruntów, a proces regulacji stanu prawnego gruntów przebiega bardzo długo, tym bardziej pożądana wydaje się interwencja ustawodawcy. Niepodjęcie jakichkolwiek działań w omawianym zakresie oznacza tolerowanie przez ustawodawcę sytuacji, w której omawiana grupa obywateli – nie ze swojej winy – zmuszona jest do ponoszenia niekorzystnych skutków prawnych stanów, które w dużej mierze są efektem zaniechań legislacyjnych w minionych latach. Stan taki narusza zaufanie obywateli do państwa i stanowionego prawa i nie może być akceptowany w praworządnym państwie.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o rozważenie potrzeby pilnego podjęcia działań legislacyjnych w omawianym zakresie.

Pytanie prawne do Sądu Najwyższego w sprawie upływu terminu użytkowania wieczystego nieruchomości

Data: 2017-02-13

Czy upływ terminu, na jaki zostało ustanowione prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, na której znajduje się budynek wielolokalowy, powoduje wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokalu w tym budynku (art. 235 § 2 k.c. w zw.  z art. 3 ust. 1  i art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali – Dz. U. z 2015 r. poz. 1892) ?

Nieruchomość, na której znajduje się budynek z lokalami mieszkalnymi, może być przedmiotem tzw. użytkowania wieczystego, ustanawianego przez Skarb państwa bądź gminę na określony okres, np. na 99 lat. W tym czasie budynek posadowiony na gruncie jest co do zasady własnością użytkownika wieczystego, w takim budynku można również ustanowić prawo odrębnej własności lokalu.

Nie wiadomo jednak, jakie są losy prawa odrębnej własności lokalu w wypadku wygaśnięcia prawa użytkowania wieczystego gruntu.

W związku z zarysowaniem się w orzecznictwie sądowym dwóch rozbieżnych poglądów na temat bytu prawnego odrębnej własności lokalu w sytuacji wygaśnięcia użytkowania wieczystego gruntu, na którym posadowiony jest budynek wielolokalowy, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Sądu Najwyższego pytanie prawne.

Jeden z zaprezentowanych w orzeczeniach sądów poglądów dopuszcza wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokali w budynku wielolokalowym po upływie terminu, na który ustanowione zostało użytkowanie wieczyste gruntu. To zaś skutkuje utratą przez dotychczasowego właściciela prawa własności mieszkania, ponieważ prawo własności „przechodzi” na podmiot będący właścicielem gruntu (Skarb Państwa bądź gmina).

W ocenie Rzecznika, obowiązujące obecnie przepisy nie regulują tej kwestii wprost, konieczne jest zatem dokonanie wykładni przez Sąd Najwyższy.

Sprawa kotła. Kasacja RPO kończy się uniewinnieniem przed Sądem Najwyższym

Data: 2017-02-10

Mieszkanka Żywca chciała zmodernizować swój stary kocioł węglowy korzystając z programu dofinansowania proponowanego przez gminę. Miała zapłacić 5300 zł, a 7200 zł – samorząd. Wpłaciła jednak tylko 3000 zł. Wpłaciła je firmie, która miała kocioł wymienić.

I tu zaczęły się kłopoty pana Jacka, który działał w imieniu tej firmy.

Żywczanka, kiedy okazało się, że kotła nie wymieni, zaczęła dochodzić zwrotu swoich pieniędzy, ale jednocześnie zgłosiła sprawę do prokuratury.

Prokurator uznał, że doszło do przywłaszczenia pieniędzy, co jest ścigane z urzędu. Oskarżył więc o to pana Jacka, a sądy I i II instancji uznały ten tok rozumowania. Pan Jacek został skazany na trzy miesiące więzienia, wyrok został w drugiej instancji zawieszony.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył to rozstrzygnięcie jako błędne: pan Jacek niczego sobie nie przywłaszczył (II.511.107.2015).

Przecież Mieszkanka Żywca nie zostawiła tych 3 tysięcy w depozycie (wtedy to nadal byłyby jej pieniądze), ale je przekazała na realizację umowy. Od tego momentu pieniądze przestały być jej własnością, a stały się własnością firmy pana Jacka. Zatem Pan Jacek nie popełnił przestępstwa z Kodeksu Karnego – ten spór powinien został rozwiązany na drodze cywilnej, a nie w drodze postępowania karnego, które jest przecież ostatecznością.

Sprawę tę można było załatwić inaczej – i tak zresztą się stało, bo mieszkanka Żywca odzyskała swoje pieniądze od firmy pana Jacka. Jednak dla postępowania karnego nie miało to znaczenia. Sprawa biegła swoim trybem.

Jak podkreśla RPO, nie każda sprawa nadaje się do prokuratora, trzeba – i warto - korzystać z innych środków rozwiązywania sporów

Sąd Najwyższy zważył co następuje.

„Kasacja Rzecznika Praw Obywatelskich jest zasadna. Bliższa analiza stanu faktycznego sprawy, który znalazł wyraz w treści przypisanego oskarżonemu czynu, w jasny sposób świadczy, że nie mogło dojść do realizacji znamion typu czynu zabronionego z art. 284 § 2 k.k. na drodze, na jakiej czyn ten ustaliły sądy orzekające w sprawie. Precyzując i uszczegółowiając ten opis, wypada przypomnieć, że pomiędzy pokrzywdzoną a firmą [J.K.] została zawarta umowa o instalację nowoczesnego pieca węglowego. […]

Koszty inwestycji były dzielone w ten sposób, że kwotę 5300 zł wpłacić miał - jeszcze przed rozpoczęciem robót - inwestor, a pozostałą kwotę - 7200 zł, po zakończeniu prac, wpłacić miała gmina. Inwestorka wpłaciła jedynie 3000 zł owej zaliczki. Finalnie prace nie zostały wykonane a inwestorka, w wyniku podjęcia różnych interwencji, odzyskała wpłacone pieniądze.

Z powyższej skrótowej rekapitulacji istotnych w sprawie elementów stanu faktycznego wynika niezbicie, że przekazane na rzecz wykonawcy pieniądze były elementem zapłaty za mające zostać wykonane usługi. Z momentem ich przekazania przedsiębiorstwu, stały się one jego własnością.

Żaden z elementów opisanej umowy nie pozwala na uznanie, że przekazanie kwoty 3000 zł miało charakter np. depozytu (art. 835 i n. k.c), czyli nie stanowiło aktu uiszczenia ceny (z góry) za mające zostać wykonane usługi.

Pamiętać należy, że art. 284 § 2 k.k. penalizuje jedynie przywłaszczenie rzeczy powierzonej. Sąd Najwyższy w swym orzecznictwie klarownie zarysowywał różnicę pomiędzy sprzeniewierzeniem a niewykonaniem umowy. Między innymi w wyroku z dnia 17 lutego 2015 r., V KK 391/14, wskazał, że powierzenie rzeczy ruchomej polega na przekazaniu władztwa tej rzeczy z zastrzeżeniem jej zwrotu, a zatem osoba, która otrzymuje taką rzecz, nie ma prawa nią rozporządzać jak swoją własnością. Nadto przedmiotem przywłaszczenia nie mogą być pieniądze, które stanowią przewidzianą umową należność wykonawcy (zapłatę) za wykonanie określonego dzieła (w cytowanej sprawie - wybudowanie domu - dop. SN). Tak też rozumiane jest znamię przywłaszczenia w orzecznictwie sądów powszechnych.

Przykładowo Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z dnia z dnia 30 marca 2016 r. (II AKa 8/16, LEX nr 2136974) podkreślił, że „pieniądze stanowiące zaliczkę, przedpłatę czy też pożyczkę, a więc przedmiot tzw. depozytu nieprawidłowego, nie mogą być jednocześnie przedmiotem przywłaszczenia w rozumieniu art. 284 § 2 /c./f." Tożsame stanowisko znaleźć można w doktrynie, gdzie wskazuje się bez większych wątpliwości, że powierzenie oznacza przeniesienie władztwa nad rzeczą z uprawnionego na sprawcę bez prawa rozporządzania nim jak swoją własnością, z jednoczesnym konkretnym oznaczeniem sposobu jego wykonywania przez osobę, której rzecz jest powierzana. Nie stanowi więc przedmiotu sprzeniewierzenia rzecz ruchoma, która została powierzona sprawcy w okolicznościach wskazujących na przeniesienie własności tej rzeczy na sprawcę (tak m.in. M. Dąbrowska-Kardas, P. Kardas (w:) A. Zoll (red.). Kodeks karny. Część szczególna. Tom III. Komentarz do art. 278-363, Warszawa 2016, wyd. IV, komentarz do art. 284 k.k. tezy 116 i 125 oraz cytowana tam literatura przedmiotu). Rzecz jasna, stwierdzenia dotyczące rzeczy ruchomej należy odnosić również do pieniędzy (art. 115 § 9 k.k.). Z powyższymi poglądami należy się zgodzić. Przestępne przywłaszczenie cudzej rzeczy ruchomej musi być poprzedzone powierzeniem jej przez pokrzywdzonego, czyli oddaniem w tymczasowe władanie sprawcy z zastrzeżeniem, że nie staje się on jej właścicielem lub wyłącznym dysponentem z pominięciem uprawnionego, lecz staje się jedynie jej depozytariuszem mającym szersze lub węższe uprawnienia do np. korzystania z rzeczy lub czerpania z niej pożytków. Jeżeli ów sprawca w takiej konfiguracji działa następnie z zamiarem ostatecznego i nieodwracalnego pozbawienia mienia innej osoby i uczynienia z niego własnej lub innej osoby własności - realizuje znamiona typu z art. 284 § 2 k.k.

Ma bowiem dojść do definitywnego oddzielenia uprawnionego od stanowiącej jego własność rzeczy i potraktowania rzeczy jako własnej przez sprawcę.

Natomiast zamiar wykorzystania mienia innej osoby w sposób niezgodny z wolą właściciela (np. wyrażoną w umowie) nie jest tożsamy z zamiarem przywłaszczenia. Brak tych elementów nie pozwala na przypisanie przestępstwa przywłaszczenia.

Tak też stało się w niniejszej sprawie - pieniądze przekazane przez inwestora stanowiły bez wątpienia przedmiot przeniesienia ich własności na wykonawcę inwestycji, jako element zapłaty ceny. Wobec niebudzącej woli stron umowy, stały się więc własnością tego ostatniego. z uwagi na powyższe i kierunek kasacji należało uchylić orzeczenie Sądu II instancji i utrzymane nim w mocy orzeczenie Sądu I instancji i wobec stwierdzenia oczywistej niesłuszności skazania (art. 537 § 2 k.p.k.) J.K., uniewinnić go od zarzutu popełnienia czynu zabronionego, z uwagi na brak znamion typu czynu z art. 284 § 2 k.k. w jego zachowaniu”.