Zawartość
Liczba całkowita wyników: 29

aborcja

Jakie jest prawo aborcyjne, jak funkcjonuje obecna ustawa o aborcji, jaka jest dostępność aborcji dopuszczalnej prawnie, stanowiska RPO nt decyzji TK o aborcji, co zmieniło się w kwestii aborcji po wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Data początkowa
np.: 04/2021
Data końcowa
np.: 04/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

O władzy nad władzami, czyli o wydawaniu dziennika urzędowego na kanwie sprawy K 1/20. Doroczny wykład poświęcony pamięci dr Leny Kondratiewej-Bryzik

Data: 2021-03-03
  • Dlaczego ustawodawca powierzył właśnie premierowi – politycznemu organowi władzy wykonawczej – wydawanie obu najważniejszych polskich dzienników urzędowych?
  • Czy wydawanie Dziennika Ustaw i Monitora Polskiego przez Prezesa Rady Ministrów nakazuje Konstytucja? Otóż, nie.
  • Pora poważnie rozważyć, czy w demokratycznym państwie prawa może funkcjonować formuła, która pozwala jednej z władz osiągnąć pozycję superwładzy, władzy nad innymi władzami, tylko dzięki przyznanej ustawowo kompetencji wydawania dziennika urzędowego.

3 marca 2021 r. odbył się doroczny wykład im. dr Leny Kondratiewej-Bryzik. W tym roku wygłosił go r. pr. Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO. W wystąpieniu „O władzy nad władzami, czyli o wydawaniu dziennika urzędowego na kanwie sprawy K 1/20" Mirosław Wróblewski przedstawił kwestię stanowienia prawa poprzez publikowanie aktów normatywnych oraz w szczególności orzeczeń TK w dziennikach urzędowych na przykładzie ubiegłorocznego wyroku K 1/20 w sprawie aborcji.

Mirosław Wróblewski rozpoczął wystąpienie od nakreślenia roli ustrojowej Trybunału Konstytucyjnego. Przypomniał, że w polskim porządku prawnym TK usuwa normy prawne, które są niezgodne z aktami wyższego rzędu, rozstrzyga spory kompetencyjne między centralnymi konstytucyjnymi organami państwa, orzeka o zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych, rozstrzyga o skargach konstytucyjnych, odpowiada na pytania prawne sądów oraz stwierdza przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej.

Podejmowane przez TK w ramach tych zadań orzeczenia są – jak wskazuje Konstytucja – ostateczne, powszechnie obowiązujące i podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu. Mec. Wróblewski podkreślił, że tym samym prawodawca uznał, że aby orzeczenie było wiążące, musi zostać opublikowane w dzienniku urzędowym. Jest to także zgodne z zasadami symetryczności, ponieważ dzięki temu norma, która była wcześniej opublikowana w dzienniku zostaje też tam zmieniona.  Co więcej, prawo wskazuje także, w którym dzienniku taka publikacja powinna nastąpić. I tak, orzeczenia Trybunału dotyczące norm zapisanych w Dzienniku Ustaw publikuje się także w Dzienniku Ustaw, zaś orzeczenia, które były zapisane w Monitorze Polskim lub dotyczą nieogłaszanych wcześniej norm publikuje się w Monitorze Polskim.

Jak zatem dochodzi do publikacji? Zgodnie z przepisami, na które powoływał się w wykładzie mec. Wróblewski samo zarządzenie ogłoszenia wydawane przez prezesa TK nie wystarczy. Istotną rolę w tym procesie odgrywa Prezes Rady Ministrów przy pomocy Rządowego Centrum Legislacji, który wydaje oba wspomniane dzienniki urzędowe.

Kluczowe pytanie postawione przez mecenasa podczas wykładu brzmiało zatem: dlaczego ustawodawca powierzył właśnie premierowi – politycznemu organowi władzy wykonawczej – wydawanie obu najważniejszych polskich dzienników ustawowych? I choć odpowiedzi może być wiele, mec. Wróblewski ocenił, że przepisy, które o tym stanowią, mogą być niezgodne z Konstytucją, tj. w szczególności z art. 10, który stanowi, że ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.

Zdaniem Wróblewskiego, narusza to również samą preambułę Konstytucji zobowiązującą władze do współdziałania, jak i przepisy dotyczące kompetencji parlamentu, Prezydenta RP i Trybunału Konstytucyjnego. Skoro bowiem to od decyzji Prezesa Rady Ministrów zależy publikacja, a co za tym idzie obowiązywanie, zarówno aktów normatywnych, jak i orzeczeń najwyższej władzy sądowniczej, to czy tym samym, mocą zwykłej ustawy, nie nadaliśmy premierowi władztwa nad wszystkimi pozostałymi władzami publicznymi?

Tym samym przechodząc do meritum wykładu, w nawiązaniu do jego tytułu, mec. Wróblewski postawił pytanie, czy nie pora już poważnie rozważyć, czy w demokratycznym państwie prawa może funkcjonować formuła, która pozwala jednej z władz osiągnąć pozycję władzy nad władzami, tylko dlatego, że przyznano jej ustawowo kompetencje do wydawania dziennika urzędowego?

W dalszej części wykładu mec. Wróblewski ocenił funkcjonowanie omówionej konstrukcji stanowienia prawa przez publikację orzeczeń na przykładzie głośnego wyroku TK z października 2020 r., dotyczącego legalności aborcji wykonywanych z powodu wad letalnych płodu.

Mirosław Wróblewski zwrócił uwagę, że zanim jeszcze wyrok został opublikowany w Dzienniku Ustaw, premier ogłosił w M. P. stanowisko, otwierające niejako ścieżkę do tej pory nieznaną, prowadzącą być może do nadużyć kompetencji. Wskazał w nim, że choć wyrok Trybunału powinien zostać opublikowany w Dz. U, to z uwagi na okoliczności sprawy, tj. pandemię, protesty obywateli dotyczące rozstrzygnięcia, data publikacji orzeczenia wymaga specjalnej analizy, w szczególności wcześniejszego poznania jego uzasadnienia.  Czy zatem można uznać, że w przyszłości również obowiązywanie każdego wyroku TK budzącego kontrowersje będzie wstrzymywane, czy też dotyczy to tylko wyroków wydawanych w czasie stanu epidemii?

Problemem omawianego wyroku, jak wskazał mec. Wróblewski, są błędnie przyjęte założenia dotyczące koncepcji tzw. liberalnej eugeniki. Konsekwencją tego błędu, mimo dalszego logicznego wywodu Trybunału, był fałszywy wniosek płynący z przyjęcia fałszywej przesłanki, że niedopuszczalna konstytucyjnie liberalna eugenika, polegająca na manipulacji genetycznej przyszłym potomstwem dzięki nowoczesnym technologiom medycznym, równoznaczna jest z przerwaniem ciąży z przyczyn embriopatologicznych.

W efekcie mamy zatem wyrok błędny, i logicznie i prawnie, nieszanowany przez obywateli. Trudno więc uznać, zdaniem mec. Wróblewskiego, by wyrok TK w takiej konstrukcji przyczynił się do realnej poprawy ochrony życia.

***

Wykład organizowany w rocznicę śmierci dr Leny Kondratiewej-Bryzik to forma uczczenia jej pamięci i naukowej dyskusji nad tematami, które były dla niej ważne. Dr Kondratiewa-Bryzik była jednym z filarów Poznańskiego Centrum Praw Człowieka. W swojej pracy badawczej, w ramach szeroko pojętej problematyki międzynarodowej ochrony praw człowieka, zajmowała się m.in. zagadnieniami ochrony praw kobiet, ochrony przed dyskryminacją i przemocą wobec kobiet, problemami bioetycznymi. 3 marca 2012 r. zginęła w katastrofie kolejowej pod Szczekocinami, wracając z seminarium naukowego, które prowadziła na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Retransmisja wykładu mec. Mirosława Wróblewskiego jest dostępna na kanale YouTube jednego z organizatorów.

link do transmisji

Organizatorami wydarzenia są: Rzecznik Praw Obywatelskich, Poznańskie Centrum Praw Człowieka Instytut Nauk Prawnych PAN, Wydział Prawa, Administracji i Ekonomii UWr oraz Uniwersytet SWPS.

Prokuratura nie może sprawdzać aborcji dokonanych między wyrokiem TK a jego wejściem w życie

Data: 2021-02-09
  • Można było wykonywać aborcje z przyczyn embriopatologiczych między wyrokiem TK o zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego z 22 października 2020 r. a jego wejściem w życie 27 stycznia 2021 r. 
  • Dokonanie w tym czasie przez lekarza zabiegu aborcji z tej przyczyny nie mogło być przestępstwem
  • A jej odmowa naruszałaby prawa pacjentek do świadczeń zdrowotnych
  • Tym samym prokuratura nie ma podstaw do czynności sprawdzających w szpitalach - wskazuje RPO

Z  doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się, że Prokuratura Okręgowa w Białymstoku podjęła czynności sprawdzające w takiej sprawie. Zwróciła się do jednego z tamtejszych szpitali o dokumentacje medyczną w celu weryfikacji, czy po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r., a przed jego wejściem w życie 27 stycznia 2021 r. (w dniu publikacji w dzienniku urzędowym, zgodnie z art. 190 ust. 3 zd. 1 Konstytucji), wykonywano zabiegi aborcji z przyczyn embriopatologiczych.

Przesłanka ta została uznana przez TK za niezgodną z art. 38 w związku z art. 30 i  31 ust. 3 Konstytucji.

Rzecznik zwraca uwagę, że wyrok nie wszedł w życie z dniem ogłoszenia, lecz jego publikacji - 27 stycznia 2021 r. Między ogłoszeniem wyroku, a jego wejściem w życie kobiety miały zatem pełne prawo do legalnego przerwania ciąży w przypadku wad płodu. A dokonanie w tym czasie przez lekarza zabiegu aborcji z uwagi na przesłankę embriopatologiczną nie mogło być przestępstwem.

Tym samym brak jest podstaw do podejmowania jakichkolwiek czynności, w tym także czynności sprawdzających, mających na celu weryfikację, czy w tym  okresie w szpitalu dokonywano aborcji z uwagi na wady płodu.

Do wejścia w życie wyroku niezgodne z prawem było odmówienie wykonania zabiegu aborcji z powołaniem się na utratę mocy obowiązującej przesłanki embriopatologicznej. Takie zachowanie mogło stanowić naruszenie praw pacjentek do świadczeń zdrowotnych (art. 6 ustawy o prawach pacjenta i Rzecznik Praw Pacjenta).

RPO zwrócił  się do Andrzeja Purymskiego, szefa Prokuratury Okręgowej w Białymstoku,  o wyjaśnienia, zwłaszcza o wskazanie, na jakiej podstawie prokuratura zwróciła się do szpitala o przekazanie dokumentacji medycznej.

VII.5001.5.2021

Adam Bodnar pyta premiera o dostęp do badań prenatalnych po zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego

Data: 2021-02-05
  • Jaka będzie przyszłość badań prenatalnych w Polsce po zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych przez Trybunał Konstytucyjny?
  • A systemowe problemy istniały już wcześniej, np. niedofinansowanie tych badań czy niewystarczające wsparcie państwa dla kobiet
  • Konstytucja nakazuje zaś władzom zapewnienie szczególnej opieki zdrowotnej kobietom ciężarnym
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi premiera Mateusza Morawieckiego o pilną poprawę dostępu do badań prenatalnych

W związku z wejściem w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. obecnie w Polsce nielegalne jest przerwanie ciąży, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.  

W tej sytuacji wiele gremiów eksperckich oraz organizacji społecznych zgłasza wątpliwości dotyczące przyszłości diagnostyki prenatalnej.

Prawo do badań prenatalnych

Prawo do badań prenatalnych stanowi element prawa pacjentki do uzyskania świadczeń zdrowotnych zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej oraz  prawa do informacji o stanie zdrowia. Zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 1 ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego są obowiązane do zapewnienia kobietom w ciąży opieki medycznej, socjalnej i prawnej – zwłaszcza poprzez opiekę prenatalną nad płodem oraz opiekę medyczną nad kobietą w ciąży. Mają też one obowiązek zapewnienia swobodnego dostępu do informacji i badań prenatalnych, szczególnie, gdy istnieje podwyższone ryzyko bądź podejrzenie wystąpienia wady genetycznej lub rozwojowej płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu płodu.

Przepisy te realizują wynikający z art. 68 ust. 3 Konstytucji obowiązek władz publicznych zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej kobietom ciężarnym.

Nadrzędnym celem badań prenatalnych (interwencji służących diagnostyce rozwijającego się w organizmie kobiety dziecka)  jest wykrycie zmian patologicznych płodu i następnie – o ile to możliwe – zastosowanie terapii jeszcze na etapie rozwoju prenatalnego człowieka bądź tuż po jego urodzeniu.

Dzięki odpowiedniej diagnostyce płodu możliwe jest wykrycie na wczesnym etapie jego rozwoju najczęstszej wady wrodzonej, jaką jest wada serca i wdrożenie interwencji medycznych służących zapobiegnięciu wcześniactwu, porodowi martwego dziecka czy dziecka w ciężkim stanie. Gdy choroba jest nieuleczalna, informacja o wadzie genetycznej lub rozwojowej płodu może pomóc rodzicom w przygotowaniu się, także psychicznym, na narodziny dziecka z niepełnosprawnością. Do niedawna Polki na podstawie wyników badań prenatalnych mogły także skorzystać z zabiegów legalnej aborcji. 

Rekomendacje ETPC

Zgodnie z rekomendacjami wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie R.R. przeciwko Polsce przyjęto, że na państwie ciąży obowiązek zagwarantowania dostępu do badań prenatalnych. Możliwość skorzystania z nich powinna zaś być niezależna od decyzji funkcjonariusza publicznego.

ETPCz zwrócił też uwagę na możliwość ograniczenia dostępu kobiet do diagnostyki prenatalnej ze względu na tzw. klauzulę sumienia. W ocenie Trybunału państwo powinno zmierzać do wprowadzenia gwarancji proceduralnych umożliwiających realizację prawa kobiety do informacji o stanie płodu przy jednoczesnym poszanowaniu wolności sumienia lekarzy.

Opinie ekspertów

Komitet Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej Polskiej Akademii Nauk w stanowisku z 29 października 2020 r. wskazał, że konsekwencją wyroku TK może być likwidacja możliwości korzystania z diagnostyki prenatalnej. Podkreślono, że diagnostyka przedurodzeniowa „stanowi działanie wybitnie prorodzinne, w efekcie przekładające się na tak pożądane zwiększenie dzietności”.

Polskie Towarzystwo Genetyki Człowieka wyraziło obawę, że wyrok TK „będzie oznaczał koniec prenatalnej diagnostyki genetycznej w Polsce”. Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników stwierdziło: „konsekwencją decyzji TK, z którą musimy się liczyć, może być znaczne ograniczenie wykonywania i rozwoju badań prenatalnych w naszym kraju, co cofnie nas wszystkich, nie tylko lekarzy, ale całe społeczeństwo do czasów, kiedy mogliśmy tylko z tajnego obiegu zachodnich pism naukowych przeczytać co się dzieje w światowej medycynie”.

Obawy te potwierdziły również ekspertki, które wzięły udział w zorganizowanym w listopadzie 2020 r. przez RPO webinarium „Dostęp do badań prenatalnych po wyroku TK z 22 października 2020 r. w sprawie K 1/20”. Wskazały na systemowe problemy, które istniały już przed wejściem w życie wyroku TK w zakresie dostępu do badań prenatalnych.

W szczególności zwrócono uwagę na niedofinansowanie badań prenatalnych oraz niewystarczające wsparcie, w tym materialne, ze strony państwa dla kobiet w przypadku, gdy istnieje ryzyko  wady płodu oraz dla matek i rodzin. A koszty wizyt u kolejnych specjalistów, wykonywania nierefundowanych badań czy rehabilitacji są bardzo wysokie. Ekspertki podkreśliły również szereg barier organizacyjnych i instytucjonalnych w dostępie do badań prenatalnych. Zdarza się, że lekarze odmawiają wystawienia pacjentce skierowania na badania prenatalne z powołaniem się na klauzulę sumienia bądź celowo opóźniają możliwość przeprowadzenia badania.

Z kolei przewidziana w ustawie z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjentai Rzecznik Praw Pacjenta instytucja sprzeciwu od orzeczenia lekarza w rzeczywistości jest instytucją nieskuteczną i niegwarantującą poszanowania praw pacjentek. Jednocześnie nie ma środków służących wyegzekwowaniu prawa do badań prenatalnych. Dostępne mechanizmy (np. powództwo o naruszenie dóbr osobistych czy odpowiedzialność kontraktowa podmiotu leczniczego) mają wyłącznie charakter następczy. Konieczna jest też pilna reforma programów nauczania na kierunkach lekarskich w tym zakresie.

Według RPO skuteczność zapewnienia dostępu do diagnostyki prenatalnej nie jest w sposób należyty monitorowana. W corocznych sprawozdaniach Rady Ministrów z wykonania "ustawy antyaborcyjnej” nie wskazuje się przyczyn, dla których w danym roku zlecano badania prenatalne. Brak np. informacji o liczbie badań przeprowadzonych z uwagi na stan zdrowia kobiety lub stan zdrowia nienarodzonego dziecka.

Sprawozdania nie zawierają też informacji o sposobie, w jaki pacjentkom zagwarantowano dostęp do informacji o możliwości skorzystania z badań prenatalnych. Jest to o tyle istotne, że możliwość skorzystania z gwarantowanych ustawowo badań diagnostycznych płodu uzależniona jest m.in. od wiedzy pacjentki. W przeciwnym razie decyzja o ich przeprowadzeniu w praktyce należy jedynie do lekarza.

Adam Bodnar zwrócił się do premiera o podjęcie pilnych działań systemowych dla poprawy dostępu do badań prenatalnych. W związku z zapowiedzią premiera dotyczącą planu poszerzenia dostępu do badań prenatalnych także dla kobiet poniżej 35. roku życia, Rzecznik prosi o wskazanie, jakie działania już podjęto.

Odpowiedź MZ (aktualizacja 24 lutego 2021 r.)

- Przywołane powyżej orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie wpływa na uregulowania w zakresie przeprowadzania badań prenatalnych i dostępności do nich - odpisał wiceminister Waldemar Kraska.

Należy wyraźnie podkreślić, że badania prenatalne są przede wszystkim badaniami o charakterze profilaktyczno-diagnostycznym, ich przeprowadzenie nie powinno być zatem i nie jest utożsamiane wyłącznie ze stwierdzeniem okoliczności dopuszczających możliwość przerwania ciąży. Błędnym jest założenie, zgodnie z którym wyłączną intencją przeprowadzania tychże badań jest każdorazowo skierowanie – na podstawie ich wyników – do przerwania ciąży.

Badania prenatalne mają na celu stwierdzenie bądź wykluczenie wady albo choroby płodu. Współczesna medycyna umożliwia leczenie niektórych wad rozwojowych już podczas ciąży, inne natomiast można leczyć bezpośrednio po urodzeniu dziecka. Wczesne wykrycie anomalii rozwojowych pozwala na lepsze przygotowanie się na przyjście dziecka, które z racji problemów zdrowotnych wymaga szczególnej opieki. Współczesna medycyna pozwala na dokładne, wczesne i zarazem bezpieczne diagnozowanie stanu zdrowia płodu, w tym ewentualnych wad rozwojowych. Rozwój i postęp zachodzą nie tylko w diagnostyce prenatalnej, ale również w zakresie możliwości wdrożenia wewnątrzmacicznej terapii płodu czy też zastosowania odpowiedniego leczenia bezpośrednio po urodzeniu dziecka. Wczesne wykrycie zaburzeń rozwojowych pozwala na wybór odpowiedniego miejsca porodu, w którym możliwe jest zapewnienie najlepszych warunków opieki i wczesnego leczenia jak również przygotowanie się rodziców do sprawowania opieki nad chorym dzieckiem.

Mając na uwadze powyższe, każda osoba sprawująca opiekę nad kobietą w ciąży ma obowiązek, zgodnie z przepisami rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 16 sierpnia 2018 r. w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej (Dz. U. poz. 1756), wykonania lub skierowania m.in. na nieinwazyjne badania prenatalne w postaci badań ultrasonograficznych, przeprowadzanych zgodnie z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników. Kobieta w okresie ciąży ma prawo skorzystać z badań ultrasonograficznych w następujących okresach ciąży: 11-14 tyg. ciąży, 18-22 tyg. ciąży, 27-32 tyg. ciąży, niezwłocznie po 40 tyg. ciąży. Badania te są jedną z podstaw do ewentualnego wykonania pogłębionej diagnostyki zgodnie z programem badań prenatalnych (...)

(całośc obszernej odpowiedzi wiceministra zdrowia poniżej w załączniku)

VII.5002.13.2017

Przesuwamy się w niebezpieczną stronę. Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w związku z wyrokiem TK

Data: 2021-01-27

Publikacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. ws. ustawy o dopuszczalności przerywania ciąży (K 1/20) w Dzienniku Ustaw oraz jego uzasadnienia wskazuje, że państwo i jego obecne władze podjęło ostateczną decyzję o pozbawieniu kobiet prawa do decydowania o samych sobie, narażeniu ich życia i skazania niejednokrotnie na tortury.

W tej niezwykle delikatnej materii, dotyczącej dramatycznych wyborów osobistych, przyjęto drogę rozstrzygnięcia przez TK, czyli instytucji, której obecny skład osobowy i sposób działania budzi powszechne uzasadnione wątpliwości i kontrowersje. Stało się tak zamiast konsultacji i szerokiej debaty społecznej, zakończonej stanowiskiem Parlamentu.

Mimo wyraźnego społecznego protestu w całym kraju, władze nie podjęły żadnej próby znalezienia porozumienia. Zaangażowały za to ogromne siły policyjne w tłumienie demonstracji i stosowanie różnorodnych środków zastraszania. Kierowano się w tym przypadku – co podkreślało w wystąpieniach wielu przedstawicieli władzy – nie społeczną wolą, podmiotowym traktowaniem kobiet i dążeniem do kompromisu, lecz przesłankami o charakterze politycznym, ideologicznym bądź religijnym. Zamiast ważenia wartości i racji, dążono konsekwentnie do rozstrzygnięcia arbitralnego, narzucenia poglądu jednej ze stron sporu wszystkim obywatelkom i obywatelom.

Kilkakrotnie wskazywałem na wady wyroku – m.in. udział w składzie TK osób niepowołanych do orzekania, czy nieuprawnione zaangażowanie w sprawę sędzi Krystyny Pawłowicz. Jednak obecnie należy brać przede wszystkim pod uwagę skutki praktyczne i prawne wyroku dla obywateli.  Wyrok z momentem publikacji w Dzienniku Ustaw usuwa jedną z podstaw legalnej aborcji z systemu prawnego, a to ma określone konsekwencje prawnokarne. Dotychczas legalnie wykonywane zabiegi staną się penalizowane karą pozbawienia wolności oraz będą ścigane przez prokuraturę. Warto przypomnieć, że Prokurator Generalny jest jednocześnie Ministrem Sprawiedliwości, a więc przedstawicielem władzy wykonawczej, posiadającym liczne mechanizmy kontroli i dyscyplinowania prokuratorów.

Sytuacja dla znacznej części społeczeństwa staje się dramatyczna. Tym bardziej, że w swoim rozstrzygnięciu TK niemal zupełnie pomija prawa kobiet oraz ich bliskich. Zostają one pozbawione prawa do decyzji np. czy urodzić dziecko, które umrze w cierpieniu po kilku dniach. Za to główny ciężar wyborów i odpowiedzialności przenosi się na personel medyczny – lekarzy, ale także szpital i pielęgniarki, nie zabezpieczając im jednocześnie odpowiedniej ochrony prawnej.

Warto w tym kontekście powrócić do argumentów zawartych w zdaniach odrębnych sędziów Leona Kieresa i Piotra Pszczółkowskiego. Chodzi o niewyważenie dóbr pozostających w konflikcie i danie prymatu jedynie ochronie życia poczętego – bez odniesienia się do praw i wolności przysługujących kobiecie, którą traktuje się w sposób przedmiotowy. Jak stwierdzili ci sędziowie - prawo nie może zaś nakazywać kobietom heroizmu.

Prawo nie powinno też – dodajmy – czynić z lekarzy i pielęgniarek „urzędników państwowych”, realizujących wytyczne władzy w tak trudnych, złożonych i delikatnych sprawach związanych z wyborami moralnymi i etycznymi.

Obecny zakres dostępu do legalnych zabiegów aborcji może również rodzić wątpliwości w kontekście wiążących Polskę umów międzynarodowych. Komitet Praw Człowieka ONZ, rozpatrując sprawę Mellet przeciwko Irlandii (nr 2324/2013, decyzja z 17 listopada 2016 r.) dotyczącą ciężarnej kobiety, której odmówiono aborcji mimo, że u płodu stwierdzono poważne i nieodwracalne uszkodzenie, uznał, że Irlandia złamała zobowiązania wynikające z Międzynarodowego Paktu Praw Osobistych i Politycznych. Brak możliwości dokonania legalnej aborcji w sytuacji, gdy zaistniała przesłanka embriopatologiczna i w konsekwencji zmuszenie kobiety do donoszenia ciąży bądź udania się poza granice kraju w celu dokonania aborcji stanowi nieludzkie i poniżające traktowanie kobiety, godzi w prawo do prywatności, a także jest przejawem dyskryminacji. Komitet uznał, że Irlandia w celu wykluczenia dalszych naruszeń praw człowieka winna wprowadzić stosowne zmiany w prawie – jeśli to konieczne, to także w konstytucji.

Możliwe zatem, że w nieodległej przyszłości sytuacja niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce stanie się przedmiotem zainteresowania organów ONZ, Rady Europy czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Krytycznie do dostępu do zabiegów legalnej aborcji w Polsce odniosła się już w przeszłości Komisarz Praw Człowieka Rady Europy Dunja Mijatović w raporcie sporządzonym po wizycie w Polsce 11-15 marca 2019 r. W jej ocenie przyjęcie prawa zupełnie zakazującego aborcji w przypadku zaistnienia przesłanki istnienia dużego prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, mogłoby być uznane za pozostające w sprzeczności z obowiązkami wynikającymi z prawa międzynarodowego. Stanowisko Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w tym zakresie nie uległo zmianie – w kwietniu 2020 r.  Komisarz wezwała Sejm RP do odrzucenia procedowanego projektu, przewidującego zaostrzenie przepisów dotyczących przerwania ciąży.

Moim zdaniem, wadliwe i arbitralnie narzucane przez władzę prawo zagraża prawom człowieka, psuje demokrację i łamie standardy praworządności. Ubolewania godny jest też fakt, że dzieje się to w czasie wielkiego kryzysu zdrowotnego i społecznego związanego z pandemią.

Nikt w naszym państwie nie powinien być zainteresowany prowokowaniem i potęgowaniem konfliktu społecznego. Wiemy już, że może on prowadzić w bardzo niebezpieczne rejony – z jednej strony do ostrych akcji protestacyjnych, a z drugiej do nadużyć uprawnień ze strony sił porządkowych. W każdej chwili konfliktu sytuacja może wymknąć się spod czyjejkolwiek kontroli.

Dlatego jako Rzecznik Praw Obywatelskich apeluję o  podjęcie niezwłocznie inicjatywy politycznej, opartej na wspólnej refleksji, jak w sposób godny traktować ludzkie życie, jak respektować prawa człowieka i wspomóc kobiety w trudnych, czasami dramatycznych wyborach. Jeśli w sprawach szczepień możliwe są spotkania i rozmowy polityków różnych opcji, to w sprawach dotyczących konfliktu związanego z dostępnością legalnej aborcji powinno to być również pilnie rozważone. Może byłoby tu miejsce na konstruktywną rolę Kościoła. Pisałem już wcześniej o doświadczenia irlandzkich dotyczących rozwiązywania tego typu konfliktu, o powołaniu panelu obywatelskiego reprezentującego cały przekrój społeczeństwa. Z tych doświadczeń można skorzystać, ale być może stać nas na rozwiązanie własne, dostosowane do polskich warunków i możliwości.

Jedno wydaje się pewne – ten konflikt sam z siebie nie wygaśnie. I nie zlikwiduje go żaden trybunał. Natomiast jeśli dalszą dyskusję oprzemy na akceptacji rozwiązań na zasadzie „prawa silniejszego”, to możemy doprowadzić do nieodwracalnego podziału naszej wspólnoty politycznej.

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich 

Dylematy prawa i bioetyki - pora na działanie. Publikacja RPO

Data: 2020-11-04

Braki legislacyjne w zakresie bioetyki wpływają na stan poszanowania praw obywateli w zupełnie podstawowym zakresie. Chodzi o prawo do ochrony życia i zdrowia, prawo do prywatności czy autonomię jednostki. Zaniedbania są wieloletnie. Rządzący z jednej strony unikali ważnych, choć drażliwych społecznie tematów, z drugiej zaś podejmowali arbitralne, nierzadko uzasadnione wyłącznie doraźnym interesem politycznym decyzje. Posunięcia bez legitymacji społecznej oraz agresywny język, jakim toczona była debata publiczna, pogłębiały tylko podziały w społeczeństwie i sprzyjały podsycaniu negatywnych emocji.

Konsekwencje widoczne są dziś na ulicach, na których tysiące ludzi o różnych przekonaniach protestuje przeciw zmianom w prawie antyaborcyjnym i sposobowi ich wprowadzenia. Mamy nadzieję, że ich głos sprzeciwu zostanie usłyszany i wysłuchany. Pragniemy jednocześnie podkreślić, że istnieje szereg innych zagadnień bioetycznych, których niepodjęcie przez rządzących może przynieść kolejne kryzysy społeczne.

W społeczeństwie demokratycznym wszelkie zmiany prawne i decyzje, w szczególności te dotyczące budzących kontrowersje społeczne problemów bioetycznych, winny być poprzedzone spokojną, rzetelną, rozłożoną w czasie i inkluzywną debatą publiczną. Debatą prowadzoną z szacunkiem dla drugiego człowieka i otwartością na niego i jego przekonania oraz doświadczenia. 

Dziś, gdy dyskusja o prawie do aborcji i wadach letalnych żywo toczy się zarówno w mediach jak i na ulicach, prezentujemy publikację stanowiącą przegląd najważniejszych zagadnień bioetycznych, którymi w latach 2015–2020 zajmował się Rzecznik Praw Obywatelskich oraz zbiór postulatów, skierowanych w pierwszej kolejności do rządzących, a dotyczących między innymi, lecz nie wyłącznie, konieczności prawnego uregulowania szeregu kwestii ważnych dla obywateli, takich jak chociażby wykonywanie testów genetycznych czy oświadczenia pro futuro.

Po manifestacji w Warszawie. Przedstawiciele KMPT rozmawiali z większością zatrzymanych

Data: 2020-11-01
  • Przedstawiciele KMPT rozmawiali z 26 spośród 37 osób zatrzymanych po manifestacji 30 października w Warszawie
  • Zdecydowana większość zatrzymanych to pseudokibice posiadający przy sobie niebezpieczne przedmioty
  • W trakcie zatrzymań wobec części osób użyto gazu i pałek
  • Zatrzymania uwidoczniły braki systemowe sygnalizowane w ostatnich dniach przez Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu
  • Nieprawidłowości dotyczą m.in. przeprowadzania badań lekarskich i dokumentowania obrażeń, dostępu do pomocy prawnej od pierwszych chwil zatrzymania, prawa do poinformowaniu o zatrzymaniu osoby bliskiej

Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur rozmawiali z 26 osobami zatrzymanymi podczas manifestacji, która 30 października  2020 r. odbyła się w Warszawie. Przeprowadzili wizytacje ad hoc w sześciu pomieszczeniach dla osób zatrzymanych (PdOZ) w Warszawie (przy ul.: Żytniej, Umińskiego, Nowolipie, Janowskiego i Jagiellońskiej) oraz w Piasecznie. Pracownicy KMPT dotarli do 36 spośród 37 osób zatrzymanych. 10 osób nie wyraziło chęci rozmowy z przedstawicielami Biura RPO.

Celem wizytacji było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych przez policję, warunków ich osadzenia w kontekście realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowych.

Zdecydowana większość zatrzymanych to pseudokibice. Zarzucono im m.in. popełnienie czynu z art. 254, 226 Kodeksu karnego, (odpowiednio: udział w zbiegowisku ze świadomością, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie; znieważenie funkcjonariusza publicznego lub organu konstytucyjnego RP).

Jak wynika z analizy akt zatrzymanych dokonanych przez przedstawicieli RPO w Komendzie Policji przy ul. Malczewskiego, przy zatrzymanych policjanci zabezpieczyli różnego rodzaju pałki, w tym teleskopowe (jedna z napisem Police), gazy obezwładniające, ochraniacze na szczęki, wyroby pirotechnicznych -  petardy, race, kominiarki, noże. Należy także dodać, że w wyniku pościgu za pseudokibicami, w rejonie ronda de Gaulle'a i placu Trzech Krzyży ranny został policjant (raniony kamieniem w głowę).

Większość rozmówców nie skarżyła się na złe traktowanie czy prowokacyjne zachowania funkcjonariuszy. Podczas samego zatrzymania wobec części osób policja użyła gazu. Następnie zatrzymani byli najczęściej w pozycji leżącej skuwani z tyłu. Niektórzy skarżyli się, że byli zbyt mocno skuci, posiadali widoczne otarcia i zasinienia na przegubach rąk. Część osób informowało, że byli skuci także podczas przeprowadzania czynności w komisariatach, niektórzy również podczas przeprowadzania badań lekarskich, nawet w obecności funkcjonariusza.

Pojawiły się pojedyncze głosy wskazujące, że funkcjonariusze użyli w trakcie zatrzymania także pałek służbowych. Jeden z zatrzymanych deklarował, że został też kopnięty w głowę. Na twarzy mężczyzny widoczne było duże zaczerwienienie i otarcie naskórka. Ponadto na ciele mężczyzny widoczna była opuchlizna i zasinienia m.in. na plecach, udzie, ramieniu. Obrażenia te zostały opisane jedynie w notatce służbowej sporządzonej już po przyjęciu do PdOZ, mężczyzna nie był wcześniej badany przez lekarza, pomimo że zgodnie z obowiązującymi przepisami w przypadku widocznych obrażeń (w tym wypadku na twarzy) badanie powinno być obligatoryjne.

W tym kontekście należy przywołać zalecenia Europejskiego Komitetu ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT), który w ostatnich dniach opublikował raport z wizyty ad hoc w Polsce w 2019 r. Komitet podkreślił, że w trakcie zatrzymania stosowanie siły fizycznej dopuszczalne jest  wyłącznie wtedy, gdy jest to konieczne. W żadnym wypadku nie może być usprawiedliwione stosowanie siły wobec osób zatrzymanych, nad których zachowaniem udało się zapanować. Jeżeli w momencie zatrzymania lub w okresie zatrzymania uznaje się, że konieczne jest zakucie danej osoby w kajdanki, nie powinny one w żadnym wypadku być zbyt mocno zapięte i powinny być stosowane jedynie tak długo, jak jest to absolutnie konieczne.

Natomiast w odniesieniu do dokumentowania badań lekarskich i zgłaszania urazów zaobserwowanych u osób zatrzymanych przez policję, Komitet wezwał po raz kolejny do rzetelnego prowadzenia tego rodzaju dokumentacji. M.in. wszystkie urazy powinny być szczegółowo sfotografowane, a zdjęcia wraz z „mapami ciała”, gdzie zaznaczone są obrażenie powinny być przechowywane w indywidualnej dokumentacji medycznej osoby zatrzymanej. Ponadto wyniki każdego badania, w tym oświadczenia osoby zatrzymanej dotyczące złego traktowania i opinia medyczna w tej sprawie, powinny być udostępniane osobie zatrzymanej i jej adwokatowi.

CPT podnosił także kwestię trudności w dostępie do pomocy prawnej już od pierwszych chwil zatrzymania. W trakcie rozmów z osobami zatrzymanymi podczas manifestacji problem ten również się pojawiał. Większość osób nie żądała kontaktu z adwokatem. Niektórzy nie decydowali się na to, sądząc, że zatrzymanie potrwa tylko kilka godzin. Jeden z zatrzymanych miał zrezygnować z kontaktu z adwokatem, gdy został poinformowany, że nie będzie mógł do niego osobiście zadzwonić. Inny mężczyzna nie miał możliwości skorzystania z pomocy prawnej, ponieważ nie znał numeru do adwokata, a funkcjonariusze nie zaproponowali mu skorzystania z listy adwokatów/radców prawnych.

Rozbieżna była praktyka informowania o zatrzymaniu osób najbliższych. Co do zasady, to funkcjonariusze telefonowali pod wskazane numery telefonów. Niektórzy zatrzymani nie byli pewni, czy informacja o ich zatrzymaniu została przekazana. W jednym przypadku zatrzymany sam mógł skontaktować się z osobą bliską.

Ponadto w trakcie wizytacji KMPT okazało się, że rodzice jednego z zatrzymanych mieli błędne informacje co do miejsca osadzenia syna. Było to szczególnie niepokojące, ponieważ zatrzymany liczył, że to oni zorganizują mu pomoc prawną. W tym kontekście należy zwrócić uwagę, że w ostatnim raporcie CPT wezwał polskie władze do podjęcia skutecznych kroków w celu zapewnienia osobom pozbawionym wolności pełnej realizacji prawa o poinformowaniu osób najbliższych o zatrzymaniu.

Przedstawiciele KMPT nie odnotowali uwag na temat funkcjonowania samych PdOZ. Rozmówcy pozytywnie oceniali funkcjonariuszy pełniących tam służbę.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w dalszych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Udział w strajkach obywatelskich i inne przykłady pokojowego obywatelskiego nieposłuszeństwa - odpowiadamy na pytania obywatelek i obywateli

Data: Od 2020-10-27 do 2020-10-28

Odpowiadamy na pytania o strajk obywatelski, które napływają od obywatelek i obywateli.

Strajk obywatelski

Strajk jest formą nacisku lub protestu społecznego. Może mieć różne formy, popularne rozumienie odnosi się głównie do niewykonywania pracy.

  • STRAJK WŁOSKI – polega na maksymalnym spowolnieniu wykonywanych czynności lub wykonywaniu ich niezwykle drobiazgowo, a przez to czasochłonnie,
  • STRAJK OKUPACYJNY – polegający na przejęciu i zablokowaniu jakiegoś budynku,
  • STRAJK GŁODOWY,
  • CZARNY STRAJK- strajkujący zaprzestają podstawowych prac decydujących o prawidłowym funkcjonowaniu miejsca pracy,
  • STRAJK OSTRZEGAWCZY, gdy ludzie podejmują jedynie krótkie przerwy w pracy.

Nieobecność w pracy

Pracodawca nie może zwolnić Cię za sam udział w strajku, wyrażanie określonych poglądów czy propagowanie idei, nie uprawnia Cię to jednak do nieusprawiedliwionej obecności w pracy.

  • Jeśli chcesz wziąć udział w proteście, manifestacji, akcji społecznej, która wymaga od Ciebie nieobecności w pracy, niepodejmowania działań służbowych POWINIENEŚ ZNALEŹĆ UZASADNIENIE DLA PRAWODAWCY 
  • Nie wolno mylić tego ze strajkiem określonym W RAMACH KODEKSU PRACY. Jeśli strajk nie dotyczy bezpośrednio działań Twojego pracodawcy, sam udział w nim nie jest wystarczającym wytłumaczeniem dla nieobecności.
  • Jeśli jesteś zatrudniony w oparciu o umowę o pracę możesz Rozważyć złożenie wniosku o urlop – np. tzw. "URLOP NA ŻĄDANIE"- masz 4 dni w roku, które możesz tak wykorzystać. PRACODAWCA NIE MOŻE ODMÓWIĆ Ci udzielenia urlopu na żądanie.
  • Niestety są grupy, jak np. nauczyciele, które nie mają prawa do urlopu na żądanie.
  • Jeśli korzystasz z innej formy zatrudnienia, spróbuj DOGADAĆ SIĘ Z PRACODAWCĄ odnośnie swojej nieobecności.
  • Być może zadania, za które odpowiadasz, możesz wykonać w innym terminie.

W żadnym z tych przypadków nie musisz jednak ujawniać powodów „dnia wolnego”.

Nie wszyscy mogą protestować na ulicy

Część osób nie może przerwać wykonywania pracy (z powodu jej charakteru lub ciążącej na nich odpowiedzialności za zdrowie i życie innych osób). Takie grupy to np. pracownicy ochrony zdrowia, służby mundurowe, pracownicy sądów.

Strajkować na ulicy nie mogą często opiekunowie osób z niepełnosprawnościami, osób starszych czy małych dzieci. Są oni na co dzień odpowiedzialni za bezpieczeństwo i życie osób, którymi się opiekują i nie mogą po prostu wyjść z domu na manifestację.

Inne formy protestu

Strajk obywatelski nie jest jedyną formą mobilizacji, jeśli chcesz się zaangażować, ale nie możesz pójść na strajk są inne metody pokojowego obywatelskiego nieposłuszeństwa np.:

  • akcje ulotkowe lub np. powieszenie w swoim oknie plakatu na znak solidarności,
  • noszenie oznak przez protestujących,
  • wsparcie w social media,
  • zwalczanie fake news,
  • identyfikowanie się za pomocą ubioru,
  • oflagowanie budynków,
  • mailowe lub listowne akcje protestacyjne,
  • wsparcie za pomocą wiedzy eksperckiej lub donacji dla NGO działających na rzecz danej sprawy,
  • tworzenie plakatów lub infografik,
  • działania edukacyjne…

Ważne jest, że decyzja o udziale w obywatelskim nieposłuszeństwie należy do każdego z nas. Przed jej podjęciem obywatelskim obowiązkiem jest wzięcie pod uwagę różnych czynników: swojego stanu zdrowia psychicznego i fizycznego, zasobów, charakteru wykonywanej pracy, możliwych konsekwencji... Trzeba pamiętać, że z konsekwencjami protestujące obywatelki i obywatele muszą się liczyć. Na tym polega protest obywatelski.

Dojrzałą postawą jest akceptowanie decyzji o udziale (lub jego braku) innych osób w proteście.

Okazywanie obywatelskiego nieposłuszeństwa wymaga przede wszystkim solidarności i wsparcia, a także zrozumienia decyzji innych osób o stopniu zaangażowania w popieranie postulatów.

***

W załączniku publikujemy ulotki do podbrania, które prezentują podstawowe informacje o możliwościach udziału w strajku obywatelskim.

RPO w TVN24: czeka nas głęboka debata na temat dopuszczalności aborcji

Data: 2020-10-27

- Zostały rozbudzone tak potężne i nieprawdopodobne emocje społeczne, moim zdaniem większe niż w lipcu 2017 roku, gdy ludzie protestowali przeciwko reformie sądownictwa. Wydaje mi się, że te emocje nie będą uśmierzone przez techniczną zmianę ustawową, która i tak przesunie granice dopuszczalności aborcji w stosunku do tego, co było jeszcze 21 października bieżącego roku - powiedział rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Rzecznik praw obywatelskich we wtorkowej "Rozmowie Piaseckiego" odniósł się do protestów w polskich miastach i miasteczkach, które trwają od czwartku. Tego dnia Trybunał Konstytucyjny zdecydował o niezgodności z konstytucją prawa do aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.

Zdaniem RPO uczestnicy masowych protestów, także w małych miejscowościach, protestują przeciwko podważeniu kompromisu aborcyjnego, który w polskim prawie istnieje od 26 lat.

- Może nawet postulują, żebyśmy wreszcie na poważnie zaczęli dyskutować o różnych kwestiach, związanych z tematyką edukacji seksualnej, ochrony życia - mówił Adam Bodnar.

 Jego zdaniem obywateli czeka głęboka debata na temat dopuszczalności aborcji. - Ale to debata, która nas będzie wzmacniała jako społeczeństwo i wspólnotę, a nie dzieliła - zaznaczył. Jak dodał, nie jest przekonany do pomysłu referendum w sprawie aborcji. Proponuje, by w celu wyjaśnienia, na co się godzi społeczeństwo, a na co nie, stworzyć panel obywatelski, tzw. citizens' assembly, wzorowany na Irlandii.

- On ma to do siebie, że polega na pogłębionej dyskusji z udziałem naukowców, ekspertów, prawników, bioetyków i grupy stu wybranych obywateli, którzy są wybierani przez specjalnie do tego powołaną firmę i mają reprezentować cały przekrój społeczeństwa - wyjaśnił RPO.

Pytany, czy jest sposób, by werdykt TK nie zaczął obowiązywać, Bodnar stwierdził, że nie ma na to pomysłu.

- Wiem, że w debacie publicznej pojawiają się pomysły typu niepublikowanie wyroku, ale jeżeli uznajemy, że publikacja wyroku to jest czynność wyłącznie techniczna i że tutaj nie ma miejsca na jakąś dyskrecję ze strony premiera, no to trochę nie wyobrażam sobie, żeby ten wyrok miał być nieopublikowany. Niepublikowanie wyroku będzie też złamaniem konstytucji - mówił. - Nie możemy w ten sposób podchodzić, że teraz sobie selektywnie wybieramy, które wyroki publikujemy, a które nie. Jesteśmy w okresie całkowitego rozedrgania konstytucyjnego. Było już wiele sytuacji, gdy konstytucja była ignorowana - wskazywał Adam Bodnar.

RPO pyta Szpital Bielański o zaplanowane wcześniej zabiegi aborcji wobec uszkodzenia płodu

Data: 2020-10-26
  • Według mediów Szpital Bielański w Warszawie zalecił wstrzymanie zaplanowanych aborcji, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca dyrekcji szpitala uwagę, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie nie wszedł jeszcze w życie
  • A to oznacza, że kobiety wciąż mają prawo do przerwania ciąży w przypadku wad płodu

Zalecenie dyrekcji Szpitala Bielańskiego ma związek z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. Uznał on za niezgodną z Konstytucją przesłankę aborcji, jaką jest prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu

Zgodnie z art. 190 ust. 1 Konstytucji, orzeczenia TK podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu w organie urzędowym.

Dotychczas orzeczenie to nie zostało opublikowane w Dzienniku Urzędowym. W konsekwencji nie można uznać, że wyrok ten wszedł w życie.

Rzecznik jednocześnie podkreśla, że w obecnym stanie prawnym nieuzasadniona odmowa wykonania aborcji może stanowić naruszenie praw pacjentek do świadczeń zdrowotnych. Poprosił o informację o działaniach podjętych w celu ich realizacji.

Oświadczenie dyrektorki szpitala z 26 października (aktualizacja)

Szpital Bielański zawsze pomagał i nadal pomaga kobietom w potrzebie. W czwartki w Szpitalu Bielańskim odbywa się zwykle kwalifikacja pacjentek do zabiegu. Wyrok TK nie spowodował zablokowania naszej działalności - oświadczyła dyrektor Szpitala Bielańskiego Dorota Gałczyńska–Zych.

Orzeczenie TK z ostatniego tygodnia niestety w sposób znaczący utrudniło działalność w tym obszarze i przede wszystkim i to należy sobie drodzy państwo uzmysłowić, że postawiło w odmiennej trudnej sytuacji personel medyczny, zaangażowany w wykonywanie tych procedur. De facto nie jestem prawnikiem, ale TK stworzył nową kategorię przestępstwa zagrożonego karą pozbawienia wolności do lat 3.

Jestem wdzięczna Panu Prezydentowi Trzaskowskiemu  i Panu Prezydentowi Rabiejowi, że stanęli w obronie kobiet ale też personelu medycznego Szpitali Warszawskich i wydali decyzję, w jaki sposób ma postępować każdy miejski szpital. Czyli do momentu ogłoszenia wyroku TK powinniśmy działać tak, jak przed orzeczeniem - głosi oświadczenie.

VII.5001.4.2020

Adam Bodnar dla EurActiv: Teraz jest zły moment na referendum ws. aborcji

Data: 2020-10-26

Referendum ws. aborcji w obecnych warunkach, w których partia rządząca dysponuje nieograniczonymi możliwościami propagandy i kształtowania debaty w mediach publicznych, co zresztą wykorzystała w poszczególnych kampanii wyborczych, nie dawałoby przestrzeni do rzeczywistej i pogłębionej dyskusji” – mówi w rozmowie z EURACTIV.pl Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich.

Prof. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich: Musimy przypomnieć, że pomimo obowiązującego prawa i tak wiele kobiet nie miało rzeczywistego dostępu do legalnego zabiegu przerywania ciąży. Ten temat pojawiał się już wielokrotnie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Sprawy takie jak Alicji Tysiąc, R.R., P. i S. przeciwko Polsce wskazywały, że mamy z tym kłopot. W zasadzie w tym zakresie nie obowiązują zasady państwa prawa, bo wprawdzie aborcja jest legalnie dostępna, ale przeprowadza się w Polsce od kilkuset do raptem 1,1 tys. zabiegów rocznie, co w skali 38-milionowego państwa jest niewielką liczbą.

To są liczby oficjalne. Aborcji realnie dokonywanych jest znacznie więcej.

Tak, to są tylko liczby oficjalne. Powstawały jednocześnie dwa procesy społeczne. Z jednej strony podziemie aborcyjne w kraju, jak również tzw. turystyka aborcyjna, czyli dokonywanie zabiegów głównie w Niemczech lub na Słowacji.

Jednocześnie niektóre województwa, ze względu na powszechne stosowanie klauzuli sumienia były wręcz wyłączone z jakiejkolwiek legalnej aborcji. Mam na myśli szczególnie województwo podkarpackie.

Nie jest to wyłącznie problem prawny, ale także społeczny, pokazujący narastające rozwarstwienie. Kobiety zamożne z większych miast mają łatwiejszy dostęp do aborcji ze względu chociażby na wspomnianą turystykę aborcyjną. Podczas gdy osoby z małych miejscowości są całkowicie pozbawione jakiegokolwiek dostępu do bezpiecznego zabiegu.

Tylko czy te osoby na pewno chcą naszej pomocy?

Nie wiem czy chcą pomocy. Uważam że prawo powinno brać pod uwagę różne sytuacje ludzkie i tworzyć taką przestrzeń, aby można było faktycznie je wykonywać.

Tymczasem rozstrzygnięcie TK blokuje to, co dotychczas było dozwolone, nawet jeśli tylko w minimalnym stopniu.

Wyrok zapadł w bardzo szczególnych okolicznościach, gdy mamy powrót do funkcjonowania granic państwowych, których przekraczanie wiąże się z kwarantannami, bądź innymi ograniczeniami związanymi z przemieszczaniem się.

To sprawia, że teraz nawet tzw. turystyka aborcyjna staje się niezwykle utrudniona. Stąd też gorączka trwających protestów.

Czyli można uznać, że ten wyrok cementuje nierówności wśród kobiet?

On nie tylko je cementuje, ale zdecydowanie pogłębia. Należy postawić pytanie na ile ten wyrok należy traktować poważnie. W oświadczeniu wskazałem, że takie decyzje powinny być powierzone parlamentowi.

Wydaje mi się, że w naszych warunkach warto byłoby sięgnąć po rozwiązania z zagranicy. Warto np. zastanowić się nad rozwiązaniami irlandzkimi. Przez pewien czas zajmowałem się zagadnieniem tzw. Panelu Obywatelskiego (Citizens Assembly), który w latach 2016-2017 działał w Irlandii (Referendum nt. aborcji , które odbyło się w 2018 r., było efektem jego prac i formalnym głosowaniem w sprawie przyjęcia jego rekomendacji – red.).

To byłby ciekawy sposób na znalezienie rozwiązania, ale przede wszystkim na zrozumienie wieloaspektowości problemu dostępności legalnej aborcji przez całe społeczeństwo.

Przemarsz Strajku Kobiet w Katowicach - pod lupą RPO

Data: 2020-10-25
  • Protestem społecznym 24 października 2020 r. w Katowicach – jednym z wielu w Polsce po decyzji ws. aborcji - zajął się Pełnomocnik Terenowy PO w Katowicach.

Część osób biorących udział w proteście Strajku Kobiet wdała się w szarpaninę z policją w trakcie przemarszu spod katedry do centrum miasta.  Wtedy zatrzymano posła Lewicy Maciej Kopca, eurodeputowanego Łukasza Kohuta oraz trzecią osobę. Posłowie zostali wkrótce potem zwolnieni.

Trzeci mężczyzna - po przedstawieniu mu zarzutów naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza - przed północą opuścił KMP w Katowicach.

Aleksandra Wentkowska – Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach -  będąc w stałym kontakcie z Pełnomocnikiem KWP ds. ochrony praw człowieka,  wieczorem pojawiła się przed Komendą Miejską Policji w Katowicach.

W dalszym ciągu sytuacja będzie monitorowana, a Pełnomocnik Terenowy RPO wystąpi do KWP Katowicach o pełną informację.

 

KMPT przeprowadził rozmowy z osobami zatrzymanymi w związku z protestami po decyzji w sprawie aborcji

Data: 2020-10-23

Dr Hanna Machińska - zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, Przemysław Kazimirski - dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, Marcin Kusy – zastępca dyrektora KMPT oraz Michał Żłobecki z Krajowego Mechanizmu, przeprowadzili rozmowy z 11 osobami zatrzymanymi.

W trakcie protestów policja zatrzymała łącznie 15 osób. Czternaścioro z nich zostało umieszczonych w policyjnych miejscach detencji (jeden z zatrzymanych mężczyzn został zwolniony po ustaleniu jego tożsamości na komisariacie).

Rozmowy odbywały się w warunkach zapewniających poufność i zostały przeprowadzone w pomieszczeniach KRP Warszawa IV, KRP Warszawa V oraz w Komendzie Stołecznej Policji.

Osobom zatrzymanym przedstawione zostały zarzuty udziału w nielegalnym zbiegowisku i naruszenia nietykalności policjantów.

Przesłuchania osób zatrzymanych w nocy z 22 na 23 października w czasie spontanicznej manifestacji obywateli w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego wydanym w sprawie przepisów aborcyjnych, odbywały się 23 października w KRP Warszawa V przy ul. Żeromskiego 7 w Warszawie. Zdecydowana większość spośród osób, z którymi rozmawiali przedstawiciele Rzecznika, korzystała z pomocy adwokatów wykonujących swoje obowiązki pro bono.

W związku z odbywającymi się 23 października oraz zapowiadanymi na następny dzień kolejnymi protestami Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur monitoruje na bieżąco sytuację związaną z przebiegiem protestów.

O dalszych działaniach podejmowanych w związku z protestami Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur będzie informował w dalszych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z przeprowadzonych rozmów zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Protesty społeczne po decyzji ws. aborcji. RPO przypomina rządzącym standardy zgromadzeń spontanicznych

Data: 2020-10-23
  • Obywatele mają prawo do zgromadzeń spontanicznych, co ma szczególne znaczenie w kontekście decyzji w sprawie aborcji – podkreśla RPO
  • Obecna sytuacja społeczna oraz zaangażowanie społeczeństwa powoduje, że reakcja na tę decyzję Trybunału Konstytucyjnego musi być natychmiastowa
  • Adam Bodnar przypomina MSWiA i KSP standardy ochrony zgromadzeń spontanicznych
  • Jest bowiem zaniepokojony użyciem środków przymusu wobec demonstrantów oraz ich zatrzymaniami poprzedniego wieczora

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę działań policji wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. - reakcji społecznej na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji.

Poważne zaniepokojenie RPO wzbudziły zwłaszcza wątpliwości co do  proporcjonalności użycia środków przymusu bezpośredniego, w tym gazu łzawiącego, wobec demonstrantów oraz znaczna liczba zatrzymanych.

Poprosił Komendę Stołeczną Policji o informacje dotyczące działań funkcjoanriuszy, w tym:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała;
  • czy używano środków przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób; w jaki sposób ustalono czy były one adekwatne;
  • ile osób zatrzymano, jakie były podstawy faktyczne i prawne tego, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności, czy wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych, jaka była podstawa prawna przekazania zawartych w notatkach danych osobowych;
  • ile osób wylegitymowano i jaka była tego podstawa faktyczna;
  • jakie dalsze czynności podjęto lub planuje się wobec zatrzymanych i wylegitymowanych. 

Mając na uwadze, że zapowiedziano  kolejne manifestacje, będące zgromadzeniami spontanicznymi, RPO przypomina i KSP, i MSWiA obowiązujące standardy ochrony zgromadzeń, także spontanicznych. Wniósł o
o ich zastosowanie.

Zasady zgromadzeń spontanicznych

Poprzednie i kolejne zgromadzenia publiczne muszą odbyć się w formie zgromadzeń spontanicznych, gdyż nawet procedura zgromadzenia uproszczonego wymaga notyfikacji 3 dni przedtem, co nie jest możliwe. A obecna sytuacja społeczna oraz zaangażowanie społeczeństwa, dla którego decyzja TK jest niezwykle istotna, powoduje, że reakcja na jego wydanie musi być natychmiastowa.

Na mocy rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. istnieje możliwość organizowania zgromadzeń publicznych, przy czym maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 10 osób – w obszarze czerwonym oraz 25 osób – w obszarze żółtym. Utrzymano jednak całkowity zakaz zgromadzeń spontanicznych, niezależnie od liczebności ich uczestników.

Z art. 57 Konstytucji RP wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Oceniając z perspektywy konstytucyjnej zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych - wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami - należy postawić mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu , a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą.

A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń. Zakaz organizacji zgromadzeń spontanicznych w drodze rozporządzenia należy oceniać pod kątem jego zgodności z art. 31 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym ograniczenia praw i wolności mogą wynikać jedynie z ustawy i każdorazowo muszą spełniać test proporcjonalności w demokratycznym państwie prawa.

Jak podkreślał Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 3 kwietnia 2007 r.  (Bączkowski przeciwko Polsce): „taka jest właśnie natura debaty demokratycznej, gdzie termin odbywania się publicznych zgromadzeń mających na celu wygłoszenie opinii może mieć kluczowe znaczenie dla politycznej i społecznej wagi zgromadzeń. (...) Jeżeli zgromadzenie publiczne organizowane jest w terminie, w którym dane zagadnienie społeczne straciło już swoje znaczenie w bieżącej debacie społecznej lub politycznej, waga takiego zgromadzenia może się znacząco obniżyć. Wolność zgromadzania się, jeżeli nie można z niej korzystać we właściwym czasie, traci swoje znaczenie.”

Również w opinii RPO spontaniczność pewnych zgromadzeń jest gwarantem skutecznej krytyki, protestu, czy aktywnego zwrócenia uwagi opinii publicznej na dany problem. Możliwość spontanicznego zgromadzenia stwarza dodatkowy mechanizm skutecznej kontroli społecznej, jest ważnym elementem demokracji bezpośredniej.

Policja zobowiązana jest chronić wszystkich uczestników pokojowych manifestacji i kontrmanifestacji  (które są realizowane w granicach prawa) niezależnie od wyrażanych przez nich poglądów i dbać o to aby w trakcie demonstracji nie dochodziło do aktów przemocy. W przypadkach, w których doszło do zaniedbań policji w zakresie ich obowiązków względem manifestantów, w tym bierności policji wobec naruszeń praw uczestników zgromadzeń, odpowiedzialni za to funkcjonariusze powinni ponieść odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.

Podejmowane przez policję działania wobec uczestników zgromadzeń publicznych powinny być adekwatne do stwierdzonych naruszeń. Nie może zatem karać manifestantów za wyrażanie swoich poglądów w formie okrzyków, za pomocą transparentów, megafonów, jeżeli przybierają one postać pokojowego manifestowania. Pojedyncze niepokojowe, nawet agresywne, zachowania uczestników zgromadzenia nie mogą prowadzić do pociągania do odpowiedzialności zbiorowej i do szerokiego użycia środków przymusu bezpośredniego, czy rozwiązania zgromadzenia. Zachowania pojedynczych uczestników nie świadczą bowiem o niepokojowym charakterze całego zgromadzenia.

Także zastosowane przez policję wobec uczestników zgromadzeń publicznych środki przymusu bezpośredniego powinny być proporcjonalne i adekwatne. Również przyjęte metody zabezpieczenia zgromadzenia – np. odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami, taktyka przetrzymywania manifestantów w tzw. „kotle” – powinny mieć miejsce w sytuacjach wyjątkowych, koniecznych, mających na celu odizolowanie osób agresywnych lub łamiących prawo.

Nieproporcjonalność, a w szczególności sytuacje nadużycia środków przymusu bezpośredniego każdorazowo musi pociągać za sobą odpowiedzialność karną i dyscyplinarną funkcjonariuszy.

VII.613.112.2020

Narasta dramat kobiet. Oświadczenie RPO Adama Bodnara

Data: 2020-10-23
  • Kwestia aborcji dotyczy ludzi w najbardziej dramatycznych sytuacjach życiowych.
  • Od kilkudziesięciu lat w Polsce obowiązywało w tej dziedzinie restrykcyjne prawo, które było uznawane za kompromis polityczny i społeczny. W praktyce w wielu miejscach w kraju nie było realizowane (np. w województwie podkarpackim od dwóch lat nie wykonuje się w ogóle zabiegów przerywania ciąży).
  • Ta sytuacja często zmuszała ludzi do omijania prawa, radzenia sobie bez pomocy państwa.
  • Koszty społeczne tego rozwiązania prawnego ponosiły i ponoszą przede wszystkim Polki.

Wyjście z kryzysu i jakakolwiek zmiana przepisów w tej wrażliwej sprawie powinna się odbyć poprzez szeroką publiczną debatę i znalezienie porozumienia. Tymczasem doszło do zerwania elementarnej komunikacji społecznej, odstąpiono od ważenia wartości i racji, w arbitralny sposób narzucono pogląd jednej ze stron sporu wszystkim obywatelkom i obywatelom. Nie bacząc na narastający dramat kobiet, nie licząc się z ryzykiem konfliktu społecznego. W dodatku dokonano tego w czasie narastającego zagrożenia związanego z pandemią koronawirusa, w czasie kiedy nawet zwyczajne korzystanie z praw i wolności obywatelskich (jak np. wolność zgromadzeń) jest znacząco ograniczone.

Zdaniem RPO, decyzje w tak istotnej sprawie jak dostępność legalnej aborcji, powinien podejmować Parlament. Właśnie po wszechstronnej debacie i konsultacjach, szczegółowych analizach dotyczących konsekwencji proponowanych zmian prawnych oraz po przejściu wszystkich etapów procesu legislacyjnego. Można także rozważyć stworzenie w Polsce – na wzór Irlandii – panelu obywatelskiego, który pozwoliłby na zważenie wszystkich racji naukowych, prawnych i społecznych. Panel oddałby głos osobom reprezentującym wszystkich członków i członkinie społeczeństwa. W Irlandii Panel Obywatelski (Citizen’s Assembly) działał w latach 2016-2017 i doprowadził do powszechnego zrozumienia tej trudnej problematyki, a następnie do referendum w sprawie zmiany konstytucji. Ludzie mogli zatem wyrazić swój głos i w pełny sposób znaleźć odzwierciedlenie swoich poglądów w obowiązującym prawie.

Kwestia aborcji co do zasady nie powinna być powierzana takim organom jak Trybunał Konstytucyjny, który nie ma bezpośredniej legitymacji obywatelskiej. Nie jest to bowiem zagadnienie czysto prawne, teoretyczne. Tymczasem Trybunał Konstytucyjny podjął decyzję i to na wniosek grupy posłów, którzy reprezentują większość w Sejmie. Oznacza to odwrócenie ról organów państwa.

Co więcej Trybunał Konstytucyjny podjął decyzję w składzie, co do którego bezstronności i niezależności istnieją uzasadnione wątpliwości. Orzekały w nim bowiem osoby wybrane do TK na miejsca już zajęte przez trzech sędziów, wybranych zgodnie z prawem przez Sejm do TK w październiku 2015 r. Wątpliwości może też budzić udział w sprawie Krystyny Pawłowicz, która jako posłanka jednoznacznie popierała zaostrzenie ustawy. Może to świadczyć o braku jej bezstronności jako sędziego TK.

Ustawa z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży była określonym wyborem ideologicznym. Dla żadnej stron sporu nie był on satysfakcjonujący, ale utrwalił się w świadomości społecznej. Od 27 lat w Polsce aborcja jest dopuszczalna, gdy:

  1. ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej;
  2. badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażające jego życiu;
  3. zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego  (gwałtu, aktu kazirodczego).

Rozstrzygnięcie z 22 października 2020 r. (K 1/20) eliminuje drugą przesłankę dopuszczalności legalnej aborcji. W związku z art. 152 Kodeksu karnego oznacza to, że dotychczas legalnie wykonywane zabiegi staną się z dniem publikacji wyroku TK penalizowane karą pozbawienia wolności.

RPO pragnie zwrócić uwagę, że Trybunał Konstytucyjny wykreował w istocie nowy typ czynu zabronionego, zagrożonego karą pozbawienia wolności do lat 3. Stoi to w jaskrawej sprzeczności z rolą TK jako tzw. negatywnego ustawodawcy. Na fakt, że wprowadzanie penalizacji w ustawie jest wyłączną kompetencją parlamentu, zwrócił uwagę sędzia TK Piotr Pszczółkowski w swoim zdaniu odrębnym.

Rozstrzygnięcie TK pomija prawa kobiet.

Zostają one pozbawione prawa do decyzji np., czy urodzić dziecko, które umrze w cierpieniu po kilku dniach. W tym kontekście uwagę zwraca argumentacja zawarta w zdaniach odrębnych sędziów Leona Kieresa i Piotra Pszczółkowskiego. Chodzi o niewyważenie dóbr pozostających w konflikcie i danie prymatu jedynie ochronie życia poczętego – bez odniesienia się do praw i wolności przysługujących kobiecie, którą traktuje się w sposób przedmiotowy. Jak stwierdzili sędziowie - prawo nie może zaś nakazywać kobietom heroizmu.

RPO wiele razy wskazywał na liczne problemy z niewykonywaniem ustawy z 1993 r. Analiza sprawozdań z jej wykonania, a także wielu skarg indywidualnych, świadczy o tym, że państwo w sposób nienależyty zapewnia prawa pacjentek chcących skorzystać z legalnego zabiegu aborcji. W praktyce możliwość ta była znacznie ograniczana. Rzecznik zwracał na to wielokrotnie uwagę, zarówno Ministrowi Zdrowia, jak i Prezesowi Rady Ministrów.

Trybunał Konstytucyjny 7 października 2015 r. (K 12/14) wskazał, że lekarze odmawiający aborcji ze względu na klauzulę sumienia nie mają obowiązku wskazywać pacjentce, kto w takim razie może jej pomóc. Do dziś państwo nie wprowadziło przepisów precyzujących, kto ma więc udzielić takiej informacji. Zdarza się także, że pacjentki nie są informowane o wadach płodu i zagrożeniu życia lub zdrowia. Odmawia się im przeprowadzenia badań prenatalnych i testów genetycznych, a wizyty, podczas których mają dostać odmowę wykonania zabiegu, są przekładane tak, że mija termin na przerwanie ciąży (zazwyczaj 20-24 tydzień ciąży).

RPO przystąpił w tym roku (jako przyjaciel sądu) do takiej sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Dotyczy ona kobiety, której odmówiono aborcji, mimo spełniania warunków ustawy. Płód był ciężko uszkodzony i istniały przesłanki medyczne, by wykonać aborcję. Ginekolog powołał się na klauzulę sumienia, lecz nie wskazał pacjentce, gdzie może przerwać ciążę. Kobieta urodziła ciężko chore dziecko, które po paru dniach zmarło. ETPC zbada, czy doszło do naruszenia prawa do prywatności oraz obowiązku ochrony przed torturami, nieludzkim lub poniżającym traktowaniem (sprawa B.B. przeciwko Polsce, skarga nr 67171/17).

Tymczasem od ponad dekady Polska nie realizuje zobowiązań wynikających z trzech przegranych spraw w ETPC dotyczących przerywania ciąży i diagnostyki prenatalnej: Tysiąc przeciwko Polsce (skarga nr 5410/03), R.R. przeciwko Polsce (skarga nr 27617/04), P. i S. przeciwko Polsce (skarga nr 57375/08). W rekomendacjach dotyczących wykonania tych wyroków Komisarz Praw Człowieka Rady Europy podkreślał, że Polska musi podjąć konkretne działania. Ich brak, a wręcz rozstrzygnięcie TK zmierzające w zupełnie odwrotnym kierunku, narusza zobowiązania Polski wynikające z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

W obecnej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje o pilny powrót do rozmowy, do rzeczowych negocjacji z udziałem różnych środowisk obywatelskich i politycznych na temat, jak dostosować normy prawne do realnych problemów oraz jak rozwiązywać dramatyczne sytuacje, tak aby w sposób godny traktować ludzkie życie, prawa człowieka i trudne wybory kobiet. Być może doświadczenia irlandzkie mogą być inspiracją dla polskich decydentów.

Potrzebne jest nam porozumienie, nie konflikt. I ten ciężar odpowiedzialności spoczywa na politykach. Przede wszystkim na tych, którzy obecnie sprawują w Polsce władzę. Nie wolno pozbawiać kobiet podmiotowości w sprawach tak żywotnie ich dotyczących – to jedna z ważnych miar demokracji i praworządności.

TK zbada ustawę "antyaborcyjną". RPO: wszelkie zmiany powinna poprzedzać rzetelna debata

Data: 2020-10-22
  • Trybunał Konstytucyjny zbada w czwartek, czy zgodne z Konstytucją są przepisy ustawy "antyaborcyjnej" zezwalające na aborcję, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich ewentualna zmiana przepisów antyaborcyjnych winna być poprzedzona rzetelną, publiczną debatą, podczas której zainteresowane strony będą mogły przedstawić swoje racje

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat monitoruje wywiązywanie się przez państwo z obowiązku zapewnienia realnego dostępu pacjentek do legalnych zabiegów przerywania ciąży. Analiza kolejnych sprawozdań Rady Ministrów z wykonywania oraz o skutkach stosowania w kolejnych latach ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, w tym najnowszego sprawozdania, obejmującego rok 2017 r., a także kolejnych skarg indywidualnych przekazywanych w tej sprawie RPO, wskazuje, że państwo już obecnie w sposób nienależyty zabezpiecza prawa pacjentek chcących skorzystać z legalnego zabiegu aborcji.

W Polsce dostęp do legalnej aborcji możliwy, gdy:

  • ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej;
  • badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażające jego życiu;
  • zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego  (gwałtu, aktu kazirodczego).

Prawodawca, gwarantując możliwość terminacji ciąży w trzech przypadkach przewidzianych w ustawie antyaborcyjnej, powinien jednocześnie zapewnić realny dostęp do tej procedury. W praktyce możliwość ta bywa jednak znacznie ograniczona.

Dostęp do aborcji różni się w zależności od regionu Polski

W praktyce widoczne są istotne dysproporcje między województwami dotyczące liczby przeprowadzanych zabiegów. Mimo że brak jest oficjalnych informacji dotyczących tych różnic, niemniej w ocenie Rzecznika niewykluczone, że mogą mieć one związek z ograniczonym dostępem do tej procedury w pewnych regionach Polski. Dla przykładu w niektórych województwach, z uwagi na powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia, brak jest podmiotów wykonujących legalne zabiegi terminacji ciąży.

Brak standardów postępowania z pacjentką, która chce skorzystać z aborcji

Ponadto w Polsce brak jest uniwersalnych standardów dotyczących szpitalnych procedur w zakresie terminacji ciąży. Z raportu Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wynika, że 66% ze 133 biorących udział w monitoringu podmiotów leczniczych wskazało, że w szpitalu brak jest jakichkolwiek procedur we wskazanym zakresie. Istnienie procedur zadeklarowało 28% podmiotów.

Podkreślenia wymaga, że treść istniejących procedur jest bardzo zróżnicowana i często ma charakter uznaniowy. Niektóre szpitale wprowadzają – obok przewidzianych w ustawie – dodatkowe, niemające podstawy prawnej wymogi, takie jak np. konieczność uzyskania opinii co najmniej dwóch lekarzy specjalistów, opinii konsylium czy ordynatora. Wskazane procedury wydłużają czas oczekiwania na zabieg i mogą prowadzić do ograniczenia dostępu do gwarantowanej przez prawo procedury.

Klauzula sumienia

Jedną z instytucji z jednej strony mającą służyć ochronie integralności moralnej lekarzy, lecz z drugiej strony wpływającą na ograniczenie dostępu do zabiegów aborcji jest klauzula sumienia. Obecnie brak jest oficjalnych informacji dotyczących liczby przypadków odmowy udzielenia świadczenia zdrowotnego z powołaniem się na klauzulę sumienia.

Warto podkreślić, że w przeszłości lekarz odmawiający udzielenia świadczenia zdrowotnego z powołaniem się na względy sumienia był zobowiązany do wskazania pacjentowi realnej możliwości uzyskania tego świadczenia w innym podmiocie. Obowiązek ten ustał od dnia wejścia w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r. (sygn. akt K 12/14), zaś w polskim porządku prawnym nie istnieje obecnie podmiot zobowiązany do przekazania informacji o miejscu, w którym świadczenie może zostać udzielone.

W ocenie Rzecznika taka sytuacja w związku z zagrożeniem, jakie stwarza dla poszanowania praw pacjentów i pacjentek, wymaga podjęcia pilnych działań mających na celu ustanowienie mechanizmu, który pozwoli pacjentce uzyskać informację o tym, gdzie może realnie uzyskać dane świadczenie zdrowotne[1].

Sprzeciw od orzeczenia lekarza

Kolejną barierę w dostępie do zabiegów aborcji stanowi ukształtowana w sposób nieodpowiedni procedura sprzeciwu od orzeczenia lekarza. Wśród istniejących nieprawidłowości w tym zakresie wskazać można m.in.: niedotrzymywanie 30-dniowego terminu na rozpatrzenie sprzeciwu zgłoszonego przez pacjentkę, nałożenie na pacjentkę dodatkowych obowiązków w postaci konieczności uzasadnienia sprzeciwu i wskazania przepisu prawa, z którego wynikają prawa i obowiązki pacjenta, na które wpływ ma opinia lub orzeczenie lekarskie oraz niezagwarantowanie pacjentce osobistego wysłuchania i jej zbadania.

Stygmatyzacja pacjentek

Pilnej interwencji ze strony Ministerstwa Zdrowia wymaga także kwestia profesjonalizmu personelu medycznego placówek świadczących usługę przerwania ciąży. Z przekazywanych Rzecznikowi skarg wynika, że pacjentki chcące skorzystać z legalnego zabiegu aborcji bywają stygmatyzowane przez personel medyczny, co – jak wskazują skarżące – jest szczególnie bolesne, mając na uwadze okoliczności, w jakich kobiety w Polsce mogą zwrócić się o przeprowadzenie legalnego zabiegu aborcji.

Taki sposób zachowania się personelu medycznego stanowi naruszenie praw pacjentek, w szczególności prawa do poszanowania godności. Dodatkowo skarżące wskazują, że traumatyzujące są dla nich zawierające drastyczne zdjęcia i bannery, wywieszane przez osoby sprzeciwiające się aborcji w pobliżu szpitali. Nie ulega wątpliwości, że w trosce o dobrostan pacjentów konieczne jest, aby administracja placówek opieki zdrowotnej podejmowała w takich sytuacjach zdecydowane działania i w razie wypełnienia znamion czynów zabronionych ustawami karnymi zgłaszała te incydenty policji.

Wobec rygorystycznych regulacji prawnych dotyczących terminacji ciąży, niektóre kobiety decydują się na skorzystanie z nielegalnego zabiegu bądź udają się w celu dokonania aborcji za granicę. Nie są jednak gromadzone informacje statystyczne dotyczące skali nielegalnych aborcji. Uniemożliwia to realną ocenę problemu oraz podjęcie adekwatnych działań

Stanowisko Komisarza Praw Człowieka Rady Europy

Krytycznie do dostępu do zabiegów legalnej aborcji w Polsce odniosła się komisarz Praw Człowieka Rady Europy Dunja Mijatović w raporcie sporządzonym po wizycie w Polsce z 11-15 marca 2019 r.[2]. W szczególności komisarz Mijatović negatywnie odniosła się do kolejnych prób zmierzających do zaostrzenia prawa antyaborcyjnego.

W jej ocenie w szczególności przyjęcie prawa zupełnie zakazującego aborcji w przypadku zaistnienia przesłanki istnienia dużego prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu byłoby niemalże równoznaczne z wprowadzeniem zakazu aborcji i mogłoby być uznane za pozostające w sprzeczności z obowiązkami wynikającymi z prawa międzynarodowego.

A stanowisko Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w tym zakresie nie uległo zmianie. W kwietniu 2020 r. Komisarz wezwała Sejm RP do odrzucenia procedowanego projektu przewidującego zaostrzenie obecnie obowiązujących przepisów dotyczących przerwania ciąży[3].

[1] Sprawa prowadzona pod sygnaturą: VII.812.5.2014, zob. też: VII.5600.13.2018 (opinia RPO ws. projektu ustawy, w którym proponuje się, by to na podmiocie leczniczym ciążył obowiązek informowania o świadczeniach zdrowotnych, których udzielenia odmówiono).

Polskie procedury legalnej aborcji przed Trybunałem w Strasburgu. Argumenty RPO na rzecz skarżącej

Data: 2020-09-02
  • RPO przystąpił – jako przyjaciel sądu (amicus curie) – do sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka dotyczącej dostępu do legalnej aborcji w Polsce
  • Sprawa dotyczy kobiety, której odmówiono przeprowadzenia aborcji przez warszawski szpital, pomimo spełniania warunków ustawy. Płód był ciężko uszkodzony i istniały przesłanki medyczne, by wykonać aborcję
  • Ginekolog powołał się jednak na klauzulę sumienia i odmówił przeprowadzenia zabiegu. Nie wskazał też pacjentce innej placówki - choć był do tego zobowiązany prawem - gdzie mogłaby legalnie przerwać ciążę. Kobieta urodziła ciężko chore dziecko, które po paru dniach zmarło
  • Trybunał zbada, czy sytuacja, w której znalazła się przez to kobieta, doprowadziła do naruszenia jej praw – prawa do prywatności (art. 8 Konwencji) oraz obowiązku ochrony przed torturami, nieludzkim lub poniżającym traktowaniem (art. 3)

Czego dotyczy sprawa?

W 2014 r. do warszawskiego Szpitala św. Rodziny zgłosiła się pacjentka w 22. tygodniu ciąży. Płód był ciężko uszkodzony, istniały zatem przesłanki medyczne i ustawowe by wykonać aborcję. Ginekolog powołał się jednak na klauzulę sumienia i odmówił przeprowadzenia zabiegu. Nie wskazał jednak pacjentce innej placówki - choć był do tego zobowiązany prawem - gdzie mogłaby legalnie przerwać ciążę.

Pacjentka, po stwierdzeniu bardzo poważnych wad płodu, które uzasadniały terminację ciąży, została co prawda poinformowana o możliwości skorzystania z zabiegu aborcji, jednak nie przekazano jej informacji o szczegółach tej procedury ani o wynikającym z ustawy antyaborcyjnej ograniczeniu czasowym. Następnie pacjentka była kierowana na kolejne badania, a także zaproszona na rozmowę z ordynatorem szpitala. Podczas tej rozmowy pacjentka była namawiana do urodzenia dziecka, mimo że wcześniej jednoznacznie wyraziła chęć terminacji ciąży. Ostatecznie ordynator odmówił wykonania aborcji i wbrew ciążącemu na nim wówczas obowiązkowi nie skierował pacjentki do innego lekarza. Kiedy pacjentce udało się znaleźć szpital, w którym mogłaby skorzystać z aborcji było już za późno, by zabieg wykonać

Do porodu doszło w 35. tygodniu ciąży w innym warszawskim szpitalu. Dziecko miało liczne wady, między innymi wodogłowie oraz brak części kości czaszki. Urodzony 30 czerwca chłopiec zmarł 9 lipca. Przez dziewięć dni był objęty opieką paliatywną. Po porodzie kobieta przez długi czas pozostawała pod specjalistyczną opieką psychologiczną. Oceniła, że przyczyną jej cierpienia było zmuszenie jej do urodzenia śmiertelnie chorego dziecka oraz cierpienie dziecka.

Pacjentka próbowała kilkukrotnie pociągnąć do odpowiedzialności lekarzy i pracowników szpitala poprzez wykorzystanie środków karnych i cywilnych oraz korzystając ze wsparcie Rzecznika Praw Pacjenta. Ostatecznie doszło do ugody w związku z którą pani B.B. otrzymała odszkodowanie. Jednakże procedury wciąż nie działają, a osoby odpowiedzialne za sytuację nie zostały ukarane.

Stanowisko RPO

Rzecznik zapezentował ETPC praktykę funkcjonowania polskich przepisów. Wskazał szczególnie na niewykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego klauzuli sumienia oraz niewykonanie przez Polskę wyroków Trybunału w Strasburgu w trzech sprawach dotyczących przerywania ciąży. Przedstawił również argumentację dotyczącą złamania przez polskie władze art. 3 Konwencji (zakaz tortur i nieludzkiego oraz poniżającego traktowania) w związku z nieprzeprowadzeniem odpowiedniego postępowania w celu ukarania osób odpowiedzialnych za cierpienie psychiczne pani B.B.

Obowiązujące w Polsce przepisy. Kiedy można zgodnie z prawem przeprowadzić aborcję?

Obecny w Polsce stan prawny jest niezmienny od 1993 r. Kwestię reguluje ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z dnia 7 stycznia 1993 r. wraz z późniejszymi nowelizacjami. Pozwala na dokonanie aborcji w nielicznych, konkretnych przypadkach. Są to sytuacje, w których:

  • ciąża jest zagrożeniem dla zdrowia lub życia matki, co stwierdza lekarz. Aborcji w tej sytuacji można dokonać do momentu osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza łonem matki,
  • istnieją przesłanki na istnienie ciężkich, nieodwracalnych upośledzeń płodu lub nieuleczalnych chorób zagrażających jego życiu. Taką sytuację stwierdza lekarz, a sam zabieg może być również przeprowadzony zanim płód osiągnie zdolność samodzielnego egzystowania poza łonem matki,
  • ciąża jest efektem czynu zabronionego (gwałtu, aktu kazirodczego). Tę przesłankę musi stwierdzić prokurator, czyn więc powinien być zgłoszony odpowiednim organom.

W każdym innym przypadku aborcja w Polsce jest zakazana. Taki czyn według Kodeksu Karnego podlega karze do 3 lat pozbawienia wolności dla ciężarnej (jeśli wyraziła na to zgodę) oraz osoby, która jej w tym pomogła.

Prawo w praktyce. Niewykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Jak wynika z kolejnych wniosków kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Pacjenta dostęp do legalnej aborcji (a zatem we wskazanych powyżej trzech przypadkach) prawie nigdy nie jest możliwy. Lekarze powołują się na klauzulę sumienia, czyli regulację prawną, zgodnie z którą lekarz może odmówić wykonania świadczenia niezgodnego z jego sumieniem. Lekarze mogą się na nią powoływać, gdy mimo przesłanek legalności, nie chcą wykonać zabiegu aborcji np. ze względów ideologicznych czy religijnych. Zdarza się również, że pacjentki nie są informowane o wadach płodu i zagrożeniu życia lub zdrowia. Odmawia się im przeprowadzenia odpowiednich badań prenatalnych i testów genetycznych, a wizyty podczas których mają dostać odmowę wykonania zabiegu są przekładane tak, że mija termin na przerwanie ciąży (do 22-24 tygodnia ciąży).

Trybunał Konstytucyjny w wyroku za 7 października 2015 r. (sygn. akt. K 12/14) wskazał, ze lekarze mogą korzystać z klauzuli sumienia, ale pacjenci maja prawo do informacji o tym gdzie mogą przeprowadzić zabieg przerwania ciąży.

Obecnie wciąż nie ma jednak podmiotu zobowiązanego do przekazania pacjentce informacji o miejscu, w którym świadczenie - nieudzielone jej ze względów sumienia - może być wykonane. Podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych nie są zobowiązane do uprzedniego pozyskiwania od lekarzy informacji o tym, czy i w jakich przypadkach powołają się oni na klauzulę sumienia.

Dla przykładu można wskazać, że rzeszowski SPZOZ nr 1 Szpital Miejski im. Jana Pawła II w przypadku odmowy wykonania aborcji kieruje pacjentki do Szpitala Specjalistycznego PRO FAMILIA, który deklaruje, że nie wykonuje zabiegów aborcji z uwagi na powoływanie się przez wszystkich lekarzy na klauzulę sumienia. Pacjentki odsyłane są więc do szpitala, w którym ponownie spotkają się z odmową i będą zmuszone do szukania innego miejsca, w którym będą mogły skorzystać z gwarantowanego przez prawo zabiegu.

Co dotychczas mówił Trybunał w Strasburgu?

Od ponad dekady Polska nie realizuje zobowiązań wynikających z trzech podobnych przegranych w ETPC spraw dotyczących przerywania ciąży i diagnostyki prenatalnej: Tysiąc przeciwko Polsce, R.R. przeciwko Polsce, P. i S. przeciwko Polsce.

Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w swoich diagnozach i rekomendacjach dotyczących wykonania wyroków podkreślał, że Polska musi podjąć konkretne działania. Wskazywał szczególnie:

  • wprowadzenie dla szpitali jasnej, skutecznej i jednolitej procedury określającej dostęp do legalnej aborcji,
  • praktyczne informacje dla pacjentek uprawnionych do terminacji ciąży co do wymogów prawnych, w szczególności w przypadku ciąży powstałej w wyniku czynu zabronionego,
  • uproszczenie i przyspieszenie procedury sprzeciwu do Rzecznika Praw Pacjenta,
  • zwalczanie stereotypów płciowych i stygmatyzacji aborcji, które mogą utrudniać dostęp do opieki okołoaborcyjnej,
  • monitorowanie i upublicznianie liczby, dostępności i lokalizacji szpitali wykonujących terminację ciąży, jak też świadczeniodawców odmawiających z powodu klauzuli sumienia.
  • monitorowanie, zbieranie i upublicznianie danych o stosowaniu klauzuli sumienia przy odmowach legalnej aborcji,
  • oszacowanie liczby pozaustawowych aborcji i migracji aborcyjnych.

VII.7010.1.2020

Klauzula sumienia nie zwalnia państwa z obowiązku zagwarantowania dostępu do aborcji. RPO pisze do Ministra Zdrowia

Data: 2020-06-03
  • Klauzula sumienia nie zwalnia państwa z obowiązku zagwarantowania efektywnego dostępu do możliwości skorzystania z zabiegu legalnej aborcji.
  • RPO ponownie prosi Ministra Zdrowia o podjęcie działań legislacyjnych, aby zapewnić pacjentkom taką realną możliwość, gdy lekarz powołuje się na względy sumienia.
  • Uniemożliwienie zaś kobiecie wykonania badań prenatalnych to naruszenie jej prawa do informacji na temat stanu zdrowia, a w pewnych wypadkach - także możliwości skorzystania z legalnego zabiegu przerywania ciąży.

Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje wywiązywanie się przez państwo z obowiązku zapewnienia realnego dostępu pacjentek do legalnych zabiegów przerywania ciąży. Analiza sprawozdań Rady Ministrów, a także kolejnych skarg indywidualnych, wskazuje, że państwo w sposób nienależyty zapewnia prawa pacjentek, chcących skorzystać z legalnego zabiegu aborcji.

Państwo, gwarantując możliwość terminacji ciąży w trzech przypadkach przewidzianych w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, powinno jednocześnie zapewnić realny dostęp do tej procedury. W praktyce możliwość ta bywa jednak znacznie ograniczona.

Skargi, które otrzymuje RPO, wskazują na odmawianie wykonania legalnego zabiegu aborcji przez lekarzy z powołaniem się na klauzulę sumienia. Powoduje to konieczność udawania się przez pacjentki, także te, w przypadku których ciąża stanowi zagrożenie dla ich życia i zdrowia, do szpitali znacznie oddalonych od ich miejsca zamieszkania. Zdarza się, że muszą wyjechać poza swoje województwa.

Z informacji Rzecznika wynika, że szczególnie trudna sytuacja jest w woj. podkarpackim, w którym – jak wskazują dane statystyczne oraz wyniki badań prowadzonych przez organizacje pozarządowe – nie wykonuje się w ogóle zabiegów terminacji ciąży.

Klauzula sumienia nie zwalnia państwa z obowiązku zagwarantowania efektywnego dostępu do legalnej aborcji

RPO w piśmie do Ministra Zdrowia zwraca uwagę, że powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia nie zdejmuje z państwa obowiązku zagwarantowania możliwości skorzystania z zabiegu legalnej i bezpiecznej aborcji.

Zwraca uwagę, że po wejściu w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r. nie istnieje obecnie podmiot zobowiązany do przekazania pacjentce informacji o miejscu, w którym świadczenie nieudzielone jej ze względów sumienia, może być wykonane. A fakt posiadania przez podmiot umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia na hospitalizację w zakresie ginekologii i położnictwa obejmującej swoim zakresem zabiegi terminacji ciąży nie jest równoznaczny z wykonywaniem zabiegów aborcji.

Przykładem jest sytuacja w Rzeszowie. Rzeszowski Szpital Miejski im. Jana Pawła II w przypadku odmowy wykonania aborcji kieruje pacjentki do Szpitala Specjalistycznego PRO FAMILIA, który deklaruje, że nie wykonuje zabiegów aborcji z uwagi na powoływanie się przez wszystkich lekarzy na klauzulę sumienia. Pacjentki odsyłane są więc do szpitala, w którym ponownie spotkają się z odmową i będą zmuszone do szukania innego miejsca.

Niewywiązywanie się przez podmiot z realizacji przewidzianych umową z NFZ świadczeń zdrowotnych może skutkować co prawda odpowiedzialność kontraktową, ale RPO wskazuje, że rozwiązanie to po pierwsze jest nieefektywne, a po drugie nałożenie kary umownej przez NFZ jest działaniem o charakterze następczym, które nie zabezpiecza realizacji praw kobiety, której odmówiono zabiegu aborcji z powołaniem się na klauzulę sumienia.

RPO zwraca również uwagę, że niezbędne jest ujednolicenie procedur w zakresie postępowania z pacjentką, która chce uzyskać dostęp do legalnego zabiegu aborcji. Obecnie różnią się one w zależności od szpitala. Dla przykładu, w Szpitalu św. Zofii w Warszawie wprowadzono konieczność podjęcia decyzji o dopuszczalności aborcji przez konsylium lekarskie, zaś w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie pacjentki są zobligowane do skorzystania z wcześniejszej konsultacji psychologicznej.

Uniemożliwienie lub utrudnianie kobiecie wykonania badań prenatalnych stanowi pogwałcenie jej prawa

Z kwestią dostępności do zabiegów aborcji wiąże się też problem zapewnienia pacjentkom należytego dostępu do badań prenatalnych. Uniemożliwienie kobiecie wykonania badań prenatalnych stanowi pogwałcenie jej prawa do informacji na temat stanu zdrowia płodu, a w pewnych wypadkach, także możliwości skorzystania z legalnego zabiegu przerywania ciąży.

Tymczasem nie są prowadzone statystyki, które mogłyby w miarodajny sposób zobrazować dostęp do badań prenatalnych w Polsce. Nie jest obecnie więc możliwe zweryfikowanie, ile badań zostało przeprowadzonych z innych wskazań niż wiek pacjentki. Ponadto nie gromadzi się informacji umożliwiających porównanie liczby ciąż z liczbą przeprowadzonych badań prenatalnych.

RPO podkreśla, że system udzielania świadczeń zdrowotnych powinien być skonstruowany w sposób umożliwiający jak najszybsze uzyskanie przez pacjentkę świadczenia, do którego ma prawo. Zwrócił się do Ministra Zdrowia z z prośbą o podjęcie działań legislacyjnych służących zapewnieniu pacjentkom realne możliwości skorzystania z gwarantowanych prawnie procedur medycznych, w przypadku, gdy lekarz odmawia ich wykonania ze względów sumienia oraz o monitorowanie dostępności do badań prenatalnych.

- Pragnę raz jeszcze zwrócić się do Pana Ministra z prośbą o podjęcie działań legislacyjnych służących zapewnieniu pacjentkom realnej możliwości skorzystania z gwarantowanych prawnie procedur medycznych, w przypadku, gdy lekarz odmawia ich wykonania ze względów sumienia. Będę również wdzięczny za wskazanie, w jaki sposób Ministerstwo Zdrowia monitoruje wpływ powoływania się przez lekarzy na klauzulę sumienia na wykonanie ustawy o dopuszczalności przerywania ciąży oraz rzeczywistą dostępność do zabiegów aborcji w województwach - napisał Adam Bodnar do ministra Łukasza Szumowskiego.

Krytycznie do dostępu do zabiegów legalnej aborcji w Polsce odniosła się Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w raporcie sporządzonym po wizycie w Polsce w marcu 2019 r.

Ponadto przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka toczy się obecnie kolejna sprawa dotycząca ograniczenia dostępu pacjentek do zabiegu legalnej aborcji w Polsce. A Polska wciąż nie wykonała w pełni wyroków w sprawach Tysiąc przeciwko Polsce, R. R. przeciwko Polsce oraz P. i S. przeciwko Polsce.

Odpowiedź MZ (aktualizacja 21 lipca)

Prawa pacjentów i zapewnienie ich należytego przestrzegania są przedmiotem szczególnej uwagi i podstawą wszelkich działań podejmowanych nie tylko przez Ministerstwo Zdrowia, ale również inne organy władzy publicznej właściwe w zakresie ochrony zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia. Polska zapewnia obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, równy dostęp do wszystkich świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych - odpisał RPO wiceminister Waldemar Kraska.

Jednym z takich świadczeń jest zabieg przerwania ciąży. Został on uregulowany stosownymi przepisami, znajdującymi odzwierciedlenie również w praktyce. Corocznie gromadzone są dane w zakresie liczby przeprowadzanych zabiegów przerwania ciąży. Wynika z nich, że w 2008 r. przeprowadzono 499 takich zabiegów, podczas gdy w 2016 r. wykonano ich już 1098, w 2017 r. – 1 057, a w 2018 - 1076. Dane te wskazują, że zabiegi są w kraju przeprowadzane, co więcej obecnie w liczbie dwukrotnie wyższej niż w 2008 r.

Przepisy regulują również kwestię informowania pacjentek o przysługujących im świadczeniach - odpowiedzialność w tym zakresie spoczywa na podmiocie leczniczym. Kwestia zapewnienia dostępu do świadczeń jest monitorowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a sygnały o braku właściwej realizacji kontraktów są weryfikowane i wyjaśniane. Kwestia dostępu do zabiegów przerwania ciąży jest w tym zakresie traktowana analogicznie, jak dostęp do pozostałych świadczeń opieki zdrowotnej.

Odnosząc się do kwestii wykonania wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach Tysiąc przeciwko Polsce, R.R. przeciwko Polsce oraz P. i S. przeciwko Polsce należy wskazać, że w tym przedmiocie podejmowana jest ścisła współpraca z Sekretariatem Komitetu Ministrów Rady Europy. Polskie stanowisko odnośnie szczegółów wykonania wyroków jest również prezentowane w odpowiedziach na komunikacje przekazywane na podstawie Reguły 9 Regulaminu Komitetu Ministrów Rady Europy w zakresie nadzoru nad wykonywaniem wyroków.

Ponadto, uprzejmie wyjaśniam, że kolejna sprawa procedowana obecnie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka dotycząca ograniczenia dostępu pacjentek do zabiegu legalnej aborcji w Polsce - jak wskazano w wystąpieniu - jest dopiero w toku, trudno zatem odnosić się do niej wobec braku ostatecznych rozstrzygnięć - dodał Waldemar Kraska. 

(pełna treść obszernej odpowiedzi resortu w załączniku poniżej)

VII.5001.1.2020/XI.5001.1.2015

"Jestem feministą" - wykład Adam Bodnara nt. praw kobiet w działalności Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2020-03-04
  • Tytuł mojego wykładu „Jestem feministą” ujęty jest w cudzysłowie. To cytat z Wiktora Osiatyńskiego. Bo sam nie byłbym w stanie siebie tak nazwać. Dlaczego? Bo używanie tego tytułu to może być swoista deklaracja wiary, może być zobowiązanie. Ale może to być także 'tytuł szlachecki", który nadawany jest przez kobiety. Przez osoby, które oceniają działalność mężczyzn, które weryfikują ich działania i postępowanie, ich słowa, czyny
  • Mówił tak Adam Bodnar podczas corocznego wykładu upamiętniającego dr Lenę Kondratiewą-Bryzik
  • Ta prawniczka zajmowała się m.in. ochroną praw kobiet i ochroną przed dyskryminacją. Zginęła w 2012 r. w katastrofie kolejowej pod Szczekocinami

Sylwetka dr Leny Kondratiewa-Bryzik

Dr Lena Kondratiewa-Bryzik była prawniczką Poznańskiego Centrum Praw Człowieka i Instytutu Nauk Prawnych PAN. W swojej pracy badawczej zajmowała się m.in. zagadnieniami ochrony praw kobiet, ochrony przed dyskryminacją i przemocą wobec kobiet, problemami bioetycznymi.

Zginęła 3 marca 2012 r. w katastrofie kolejowej pod Szczekocinami, wracając z seminarium naukowego, które prowadziła na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Doroczne wykłady jej imienia, zapoczątkowane w 2013 r., są miejscem naukowej dyskusji nad zagadnieniami, którym poświęciła swoją pracę naukową i społeczną.

Tegoroczny wykład został zorganizowany 4 marca 2020 r. przez Poznańskie Centrum Praw Człowieka INP PAN we współpracy z Biurem RPO oraz Katedrę Prawa Konstytucyjnego WPAiE UWr.

Wykład "Jestem feministą”

Poprzez słowa tytułu dzisiejszego wykładu chciałem nawiązać do dwóch zdarzeń z mojego życia.

W 2001 r. ukazała się książka Agnieszki Graff „Świat bez kobiet”. Interesowałem się wtedy prawami człowieka, ale jeszcze nie byłem działaczem. Poszedłem na targi książki i spotkałem Agnieszkę Graff. Podpisując swoje dzieło, zadała mi pytanie: „Czy jest Pan feministą?”. Przyznam szczerze, że pytanie mnie zamurowało. Było nietypowe, zaskakujące. Jako prawnik nie byłem przyzwyczajony, aby w taki sposób stawiać sprawę. Nie wiedziałem co odpowiedzieć.

Kilka lat później los mnie związał z prof. Wiktorem Osiatyńskim. On był feministą przez duże „F”. Niedościgłym wzorem myślenia o kobietach i ich prawach. Wiernym uczniem swojej wspaniałej żony Ewy. Ale także mężczyzną po przejściach, mężczyzną, który potrafił w przeszłości także krzywdzić, a więc człowiekiem nie tylko o rozległej wiedzy, lecz i o unikalnym doświadczeniu.  W liście skierowanym do Kongresu Kobiet w 2009 r. napisał: „Jestem feministą, ponieważ wiem, iż nierówność i dyskryminacja płci są tak powszechne, że niemal niedostrzegalne.”

Pamiętam jedną chwilę z prac HFPC. Debatowaliśmy na temat tego, czy należy wprowadzać ograniczenia ze względu na wiek w pracy stewardess. Mądre głowy debatowały na temat wolności gospodarczej, różnych możliwości osiągnięcia sukcesu, także poprzez dobór personelu. W którymś momencie prof. Osiatyński brutalnie przerwał nasze dywagacje, nie pozostawił żadnej wątpliwości, po której stronie powinniśmy stanąć. Był nieprzejednany w obronie zasady równego traktowania kobiet i mężczyzn. Kobiety mogły na niego liczyć.

Nie lubię siebie samego w jakikolwiek sposób nazywać. Nie mam takiej odwagi. Czuję się spadkobiercą ideowym takich ludzi, jak prof. Wiktor Osiatyński czy patronka naszego spotkania dr Lena Kondratiewa-Bryzik. Dla nich prawa kobiet stały się jedną z najważniejszych życiowych misji. Chcę uczynić wszystko, aby ten dorobek kontynuować i rozwijać.

Stąd tytuł mojego wykładu „Jestem feministą” jest w cudzysłowie. To jest cytat z Wiktora Osiatyńskiego. Bo sam nie byłbym w stanie siebie tak nazwać. Dlaczego? Bo używanie tego tytułu to może być swoista deklaracja wiary, może być zobowiązanie. Ale może to być także tytuł szlachecki, który nadawany jest przez kobiety. Przez osoby, które oceniają działalność mężczyzn, które weryfikują ich działania i postępowanie, ich słowa, czyny.

Dlatego w moich działaniach – także jako RPO – staram się nie przywiązywać do etykiet. Nie staram się tworzyć manifestów, abstrakcyjnych deklaracji. Przedkładam postępowanie praktyczne, staram się realizować to, co mieści się w kanonie demokratycznych wartości i do czego jestem zobowiązany jako urzędnik państwowy. Tam, gdzie być może niektórzy zaczęliby dzielić włos na czworo, dopatrywać się jakiejś pseudo-ideologicznej czy kulturowej rewolucji, ja staram się po prostu dopominać o przestrzeganie obowiązującego prawa i standardów praw człowieka. Zapewniam, że to wcale nie jest mało, wymaga bardzo ciężkiej pracy i wiele cywilnej odwagi.

Znajdujemy się bowiem w bardzo ciekawym momencie naszej historii. Momencie, który wpływa na nasze myślenie o prawach kobiet. Chciałbym wyszczególnić kilka wektorów, na których powinniśmy to nasze myślenie rozpiąć.

  1. Kryzys rządów prawa, który wpływa na wszystko, co się wokół nas dzieje
  2. Postępująca zmiana społeczna dotycząca równości kobiet i mężczyzn w życiu społecznym, rodzinnym, politycznym i gospodarczym.
  3. Polaryzacja nastrojów politycznych i społecznych – co za tym idzie radykalizacja działań (a w konsekwencji mniejsza skuteczność w przeprowadzaniu trwałych zmian)
  4. Sprawowanie władzy poprzez oczekiwanie bieżącej legitymizacji społecznej oraz coraz mniejsza ”ideowość” rządzących jako sposób na utrzymanie władzy
  5. Integracja europejska oraz współpraca gospodarcza w warunkach globalnych.
  6. Zachowywanie przestrzeni, chociaż coraz mniejszej, do promowania konstytucyjnych standardów (władze lokalne, uczelnie, samorządy zawodowe).

Każdy z tych czynników ma wpływ na definiowanie, jak funkcjonują współcześnie prawa kobiet, czy doznają one erozji czy też wzmocnienia. Wpływa także na postępowanie Rzecznika Praw Obywatelskich w odniesieniu do ochrony praw kobiet. Pokazuje, jak trudne jest to wyzwanie.

W normalnych okolicznościach funkcjonowania państwa demokratycznego ochrona praw kobiet polegałaby na:

  • dążeniu do rzeczywistego zapewnienia równości kobiet i mężczyzn
  • skutecznej realizacji praw reprodukcyjnych
  • wspieraniu poprzez działania prawne zmian społecznych (np. w kontekście wypełniania roli rodzicielskiej).

Zmiana ta odbywałaby się poprzez działania prawne, ale także szeroko zakrojone działania edukacyjne, uświadamiające. Uczestniczyłby w tym wszystkie organy władzy, a ochrona praw kobiet stawiana byłaby jako oczywisty i normalny wyznacznik standardu demokracji. Państwo byłoby wspierane przez organizacje międzynarodowe, biznes, Unię Europejską. Działania miałyby charakter centralny oraz lokalny. Władze publiczne dążyłyby do osiągnięcia takiego poziomu ochrony praw, który wpływałby pozytywnie na poczucie szczęścia i dobrostan obywateli, ale także korzystnie oddziaływałby na warunki rozwoju społecznego i gospodarczego.

Co więcej – już w Polsce istnieją gwarancje prawne, które na to pozwalają. Warto wspomnieć:

  •  art. 33 i 32 Konstytucji,
  • przepisy prawa unijnego,
  • Europejska Konwencja Praw Człowieka – standardy orzecznicze,
  • CEDAW,
  • Konwencja Stambulska.

Mamy zatem kręgosłup prawny. Niezmieniony. Wbrew turbulencjom (np. próba wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej) stabilny.

Jest jednak oczywiste, że w Polsce Anno Domini 2020 taki model działania państwa nie jest możliwy do osiągnięcia. Ochrona praw kobiet nie jest wpisana w koncepcję modelu państwa realizowanego przez obecną władzę. Głównie z powodów ideowych (wspieranych przez Kościół katolicki oraz część organizacji społecznych) nie ma takiej możliwości. Co gorsza, w niektórych kwestiach można zaobserwować regres (jak np. w kontekście praw reprodukcyjnych). Według badań EIGE Polska zajmuje obecnie 24. miejsce na 28 krajów członkowskich, co oznacza spadek o 6 pozycji w stosunku do poprzedniej edycji badania w 2015 roku. I jest to największy regres spośród wszystkich krajów. Nasza obserwacja jest zatem potwierdzona przez konkretne wyniki badań.

Ale paradoks sytuacji polega na tym, że niektóre wektory, które definiują współczesną politykę, uniemożliwiają lub znacząco utrudniają głębokie pogorszenie praw kobiet. Być może to nie jest pocieszenie dla wielu osób (bo oczekiwałyby czego innego), ale akurat tego typu strategiczne trudności, stanowią ważną informację dla RPO. Stwarzają bowiem przestrzeń do działania, dają szansę na przetrwanie wielu gnębionym i zwalczanym przez władzę organizacjom pozarządowym, które mogą mimo wszystko domagać się realizacji jakichś konkretnych postulatów, ale przede wszystkim budować programy przyszłości z nadzieją na doczekanie lepszych czasów.

Kilka przykładów:

1) projekt całkowitego zakazu aborcji – ze względu na sprzeciw społeczeństwa obywatelskiego projekt ten nie trafił do realizacji. A w obliczu podporządkowania TK oraz większości parlamentarnej przecież mógł. Dlaczego tak się stało? Ze względu na siłę protestu, ale także ze względu na niechęć nadmiernego wkroczenia w sferę prywatną obywateli, co umożliwiłoby aktywizację nowych grup obywateli (szczególnie młodych)

2) pomoc okołoporodowa okazała się tematem, który jest silnie związany z rodzicielstwem. Dlatego chęć przypodobania się wyborcom spowodowała przejęcie tego tematu przez polityków (expose Premiera Morawieckiego)

3) międzynarodowe otoczenie polskiego biznesu oraz integracja europejska nie pozwala na podważanie takich „dogmatów” jak równość kobiet i mężczyzn w życiu gospodarczym. Nie można przyciągać inwestorów oraz prowadzić racjonalnych dyskusji o przyszłości gospodarki z jednoczesnym podważaniem tej idei,

4) walka z przeciwdziałaniem przemocy domowej kończy się wtedy, kiedy we własnym otoczeniu politycznym pojawiają się osoby słynące z tej przemocy. Skazywane za przemoc. Nie bez przyczyny dyskusje o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej zostały zawieszone, kiedy w kręgach ludzi władzy pojawiły się przykłady ludzi stosujących przemoc w rodzinie.

Nie chcę być źle zrozumiany. Nie twierdzę, że skrajnie konserwatywna agenda rządu – wzmocniona narracją niektórych przedstawicieli Kościoła – nie prowadzi do negatywnych zmian. Kilka zmian można spokojnie wymienić:

1) dostępność pigułki „dzień po”,

2) niewykonanie wyroku TK w sprawie klauzuli sumienia,

3) ograniczenia w zakresie edukacji seksualnej,

4) brak programów przeciwdziałania przemocy w niektórych gminach.

Twierdzę jednak, że to nie jest kompleksowy i spójny ideologiczny projekt, który konsekwentnie, centymetr po centymetrze jest realizowany. Raczej wynik ścierania się różnych sił wewnątrz obozu władzy, gdzie niektórym udaje się doprowadzić do daleko idących zmian (szczególnie w sferze praw reprodukcyjnych), jednakże inne wektory powodują zahamowanie lub wręcz rozmontowanie takich tendencji. To mimo wszystko daje nadzieję na przyszłość.

Oczywiście rozpoczynając kadencję nie mogłem mieć świadomości tych zagrożeń. Nie mogłem wiedzieć o skutkach szybkiej erozji władzy, a także o rzeczywistej sile politycznej argumentów tak wyraźnie czerpiących z określonej ideologii. Dlatego przyjąłem – wraz z moimi współpracowniczkami i współpracownikami kilka wyznaczników strategii:

1) domaganie się realizacji obowiązujących standardów konstytucyjnych oraz międzynarodowych w zakresie praw człowieka: a) na zasadzie dawania świadectwa – nawet jeśli będzie to przysłowiowe wołanie na puszczy, b) na zasadzie protestu (np. Konwencja Stambulska), c) i na zasadzie dążenia do rzeczywistej zmiany, wszędzie tam gdzie pojawi się ku temu przestrzeń,

2) wspieranie organizacji pozarządowych w ich działaniach na rzecz urzeczywistnienia praw człowieka, szczególnie tam gdzie nie są słuchane, lub są wręcz przedmiotem szykan,

3) współpraca z tymi podmiotami władzy, które chcą współpracować (zwłaszcza władze lokalne, ale także inne niezależne instytucje)

4) poszukiwanie nowych pomysłów i rozwiązań, które mogą być inspirujące dla debaty publicznej, ale także wskazywanie słabości organizacyjnej wielu instytucji (#meToo i różne środowiska zawodowe, parytety w spółkach komunalnych, molestowanie na uczelniach, w służbach mundurowych, molestowanie hostess),  

5) jeśli chodzi o sprawy rodzinne – pragmatyczne podejście do rozwiązania określonych problemów, szczególnie w kontekście zachodzącej na naszych oczach zmiany społecznej.

Myślę, że w ramach tej strategii sporo nam się udało osiągnąć. Proszę mi darować jednak dokładną analizę, która rekomendacja czy działanie przyniosło taki czy inny skutek. Bo działalność RPO w czasie całej mojej kadencji traktuję jako podwalinę pod osiągnięcie najważniejszego celu, o którym mówiłem na początku – budowy normalnego państwa. Państwa, w którym prawa kobiet są traktowane jako coś oczywistego i są częścią polityki publicznych.

Uważam jednak, że jeśli tak ma się stać, to nie może się to opierać wyłącznie na powrocie do, powiedzmy, czasów sprzed 2015 r. Bo ostatnie kilka lat najlepiej pokazują, że samo oparcie się na jakimś standardzie, na jakimś pomyśle, nie wystarcza. W każdej sprawie potrzebna jest głęboka debata, dotarcie do źródeł określonego problemu, poznanie jak widzi go społeczeństwo. I zarazem cierpliwe tłumaczenie na czym polega rozwiązanie, przekonywanie ludzi.

Weźmy przykład alimentów. Tutaj udało się w pewnym sensie ruszyć rzeczywistość. Nastąpiły zmiany prawne. Także społeczne. Ale kilka lat nam zajęło – jako ekspertom – dotarcie do wszystkich aspektów sprawy, zrozumienia także drugiej i każdej innej strony tego sporu. O tym, że nie tak łatwo spłacić dług alimentacyjny, że wielu mężczyzn ucieka do szarej strefy, że jest niezwykle trudno stanąć na nogi, jeśli chce się naprawić swoje życie.

Inny przykład to sprawy rodzicielskie. Bo czy można być feministą mówiąc jednocześnie, że to w przeważającej większości ojcowie są krzywdzeni? Praktyki sądowe nie są po ich stronie. Efektywność sądów także. I wcale nie mam wrażenia, że dominująca nuta we wszystkich środowiskach to głębokie zrozumienie, że dziecko ma prawo do dwójki rodziców. I tam gdzie nie występuje patologia, należy wszystko zrobić, aby to zagwarantować. A nie ulegać chwilowym emocjom czy przekładać życiowe porażki i rozczarowania na sytuację dziecka. Mówi o tym także Ewa Woydyłło.

Czy wreszcie temat niezwykle delikatny. Dostępność legalnej aborcji. Nie jesteśmy pierwszym, ani ostatnim państwem, który z problemem poszerzenia lub ograniczenia dostępności aborcji się mierzy. Używamy do debaty środków prawnych i politycznych. Ale może za mało zadbaliśmy o rzeczywistą partycypację obywateli, o zrozumienie ich różnego rodzaju dylematów. Zauważmy jak to się stało w Irlandii. Zmianę prawa poprzedziły panele obywatelskie zorganizowane przez Premiera Irlandii. Zastosowano prawdziwie nowoczesną formę dyskusji angażując de facto całe społeczeństwo.

Zmierzam do tego, że jako RPO – wraz z moim zespołem – zgromadziliśmy ogromne zasoby doświadczeń i wiedzy. W niektórych aspektach przyczyniliśmy się do pozytywnej zmiany. W niektórych innych zahamowaliśmy pewne procesy. W jeszcze innych ponieśliśmy porażki.

Nigdy jednak nie straciliśmy nadziei, że kiedyś nastąpi przełom i zbudujemy normalne państwo. Państwo ludzi równych, bez względu na płeć. A wtedy musimy pamiętać, zadbać o to, aby każdej zmianie towarzyszyła nie tylko taka czy inna reforma prawa, ale przede wszystkim gruntowna dyskusja publiczna, zaangażowanie obywateli, uzyskanie społecznej legitymacji. Zwłaszcza po tym, jak dzisiaj przeżywamy głęboki deficyt debat na tematy trudne, przez co wiele zmian ma charakter powierzchowny, doraźny. Państwo przyszłości musi być inne.   

Ruchy kobiece – gdzie jesteśmy? - sesja 37 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Kryzys demokracji w Polsce nie ominął problematyki praw kobiet. Dla zaangażowanych w obronę praw kobiet ostatnie lata są trudną próbą.
  • Nasilające się w społeczeństwie nastroje radykalne, ograniczenia finansowe czy otwarte kwestionowanie potrzeby podejmowania działań w tym obszarze równego traktowania kobiet i mężczyzn budził obawy nie tylko aktywistek/ów działających na rzecz praw kobiet, ale także międzynarodowych organów praw człowieka.
  • Paradoksalnie, kiedy jednak działanie na rzecz praw kobiet stało się jeszcze trudniejsze, pojawiły nowe formy aktywności obywatelskiej i stworzyły nowe możliwości działania.

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem obserwuje, że na przestrzeni ostatnich lat działalność organizacji wspierających prawa kobiet i dziewcząt staje się coraz bardziej utrudniona.

Przedstawiciele władzy publicznej przedstawiają teorię płci społeczno-kulturowej jako ideologię stwarzającą zagrożenie dla rodziny, demoralizującą młodzież i propagującą homoseksualizm. W takiej atmosferze działania organizacji społecznych pomagających potrzebującym (i wykonujących część zadań państwa) są naprawdę utrudnione.

Zdarzają się też działania wprost wymierzone w organizacje pozarządowe i w ich działaczy i działaczki. Rzecznik interweniował m.in. w sprawach przeszukania siedzib Centrum Praw Kobiet w Warszawie, Gdańsku, Łodzi i Zielonej Górze, Stowarzyszenia BABA w Zielonej Górze, dzień po „czarnym proteście”, czy odmowie przyznania środków publicznych rozdzielanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości organizacjom pozarządowym z wieloletnim doświadczeniem w obszarze przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i dzieci.

RPO wyraża obawę, że takie działania mogą prowadzić do wystąpienia tzw. efektu mrożącego i zniechęcać do podejmowania inicjatyw na rzecz praw kobiet i dziewcząt.

Jak zmienił się obraz społeczeństwa obywatelskiego w ostatnich latach i jak możemy to wykorzystać w dążeniach do równości kobiet i mężczyzn? Czy mogą one pomóc powstrzymać regres w obszarze równouprawnienia płci w Polsce? Jakie strategie przyjąć i jakie działania podjąć, gdy działaczki na rzecz kobiet nie mogą liczyć na wsparcie państwa?

Ten temat podjęły w ramach 37. sesji Katarzyna Bierzanowska, aktywistka działająca na rzecz osób z niepełnosprawnością ruchową, współzałożycielka Kolektywu Artykuł 6 – nieformalnej grupy kobiet z niepełnosprawnościami i ich sojuszniczek/ków, dr Elżbieta Korolczuk - wykładowczyni na Uniwersytecie Södertörn w Sztokhomie, specjalistka w obszarze badań ruchów społecznych, obywatelstwa i rodzicielstwa, dr Anita Kucharska-Dziedzic - założycielka i prezeska od 20 lat Stowarzyszenia BABA – organizacji pomagającej osobom pokrzywdzonym przemocą, obecnie posłanka na Sejm IX kadencji; Ajla van Heel – p.o. szefa Działu ds. Demokratycznych Rządów i Równouprawnienia, ODIHR. Specjalistka w dziedzinie wspierania partycypacji politycznej kobiet. 

Dyskusję moderowała Agnieszka Grzybek - tłumaczka, redaktorka, działaczka społeczna i polityczna, ekspertka równościowa, współzałożycielka Fundacji na rzecz Równości i Emancypacji STER.

„Jeśli chodzi o ruch kobiecy, to nie jest różowo – wręcz jest bardzo czarno, nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach”

Agnieszka Grzybek rozpoczęła dyskusję od przytoczenia  badań Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn Gender Index:  - Polska zajmuje 5. miejsce od końca i zanotowała największy regres. Z raportów publikowanych po wizytach Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka w ostatnich latach wynika też, że władze publiczne nie robią nic, żeby poprawiać sytuację, w szczególności w obszarze praw reprodukcyjnych. Siedzimy obecnie na bombie zegarowej – pod względem prób zaostrzenia ustawy aborcyjnej, prób wypowiedzenia przez rząd Konwencji Stambulskiej.

- Mówiąc o prawach kobiet musimy zaznaczać, o jakim obszarze mówimy. Jeśli chodzi o prawa polityczne, w Europie można zauważyć postęp, na przestrzeni ostatnich 10 lat liczba kobiet w parlamentach wzrosła z 20% do 30%. To dobry postęp, chociaż to nadal za mało. Według przygotowywanych przez nas statystyk i analiz, jeśli tempo zmian będzie takie jak obecnie, parytet (50 % kobiet w parlamentach) osiągniemy dopiero za 50 lat. To całe pokolenie. Chciałabym też zwrócić uwagę na ruch #Metoo, który otworzył nowy rozdział, jeżeli chodzi o mówienie o przemocy wobec kobiet.  #Metoo przyniosło jednak zmianę w niektórych społeczeństwach – niektóre państwa podjęły na jego skutek jakieś działania, inne nie. Trendy są różne – zauważyła Alja van Heel.

Dr Korolczuk zauważyła, że ruchy kwestionujące potrzebę działania na rzecz kobiet nie są nowym zjawiskiem – zaczęły się one rozwijać już w latach 90.  Teraz jednak mają inny charakter, skupiają się na obronie rodziny i polityce społecznej, co sprawia, że są dla wielu osób bardzo interesującą propozycją. Także populistyczne i konserwatywne partie polityczne nawiązują relacje z ultrakonserwatywnymi organizacjami i siłami, od których adaptują postulaty i język – tak jest w Polsce, ale też na przykład we Włoszech. Te partie polityczne są często znacznie bardziej konserwatywne niż społeczeństwo, nawet niż ich wyborcy. We Włoszech, w których teraz prowadzę badania, rodzi się obecnie bardzo silny ruch, wyrastający jako kontra do tej nowej antygenderowej fali. Te nowe ruchy złożone z kobiet przyjmują często język populizmu lewicowego, podkreślają, że to one reprezentują lud, są ludem, sprzeciwiają się elitom. To przełamuje podział zakładający, że lud jest konserwatywny, a poglądy liberalne i otwarte są zarezerwowane dla elit. Odbiera prawicowym populistom monopol na reprezentowanie ludu. W kontekście polityki, możemy myśleć o tym jak o szansie na zmiany. Na przykład w Polsce po ostatnich wyborach do parlamentu udało się dostać wielu kobietom reprezentującym feministyczne ruchy. Dzięki temu władza staje się bardziej transparentna, bardziej dostępna dla obywatelek, dowiadujemy się co dzieje się na korytarzach sejmowych i mamy szanse na wpływ na procesy decyzyjne. Uważam, że strategia wchodzenia do polityki ma przyszłość. Mam nadzieję ze te efekty zobaczymy w ciągu 10 lat.– podkreśliła Elżbieta Korolczuk.

Katarzyna Bierzanowska zauważyła, że w przypadku kobiet z niepełnosprawnościami, wyzwania są dużo szersze, ale też szanse są dużo szersze, bo niepełnosprawność to temat mniej kontrowersyjny. Gdybyśmy wdrożyli narracje osób z niepełnosprawnościami w ramach ruchów kobiet, mielibyśmy szansę wygrać więcej – uważam, że to niewykorzystany potencjał. Wiele tematów wciąż nie bierze się jednak pod uwagę, np. rozmawiając o przemocy wobec kobiet i wykluczeniu często problemy kobiet z niepełnosprawnościami nie są uwzględniane, a przecież jesteśmy grupą najbardziej na to wykluczenie narażone. Cieszy mnie natomiast, że coraz więcej organizacji zaczyna myśleć bardziej przekrojowo, zauważa, że wykluczenie kobiet i osób z niepełnosprawnościami to podobne mechanizmy, a mówiąc o niepełnosprawności mniej narażamy się na negatywne reakcje środowisk konserwatywnych. Potrzeba zatem więcej sojuszy. My staramy się działać jak najwięcej, w ramach kolektywu Artykuł 6. Kolektyw Artykuł 6 jest czymś, co nas jednoczy i wzmacnia nasz głos. Kiedy rozpoczynałyśmy, nie wiedziałyśmy jaki będzie odzew. Był olbrzymi! Wyszły historie, które nas upewniły nas, że temat jest nieruszony. Kolektyw to dobry start, cieszy mnie to ze mogłyśmy głośno mówić o dostępie do usług ginekologicznych, ale nie mając jednak systemowego wsparcia finansowego nie można oczekiwać, że jako jeden kolektyw zrewolucjonizujemy sytuację. Odczarowywanie jest po obu stronach – zachęcamy do współpracy środowisko feministyczne, a z drugiej strony ścieramy się ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami, które często nie chce przyjmować perspektywy kobiecej. Startu i siły musimy szukać właśnie w tej współpracy. Chociaż bardzo często wciąż mierzymy się z takimi problemami jak to, że jeżdżąc na wózku nie mogę pojawić się w mediach, bo nagranie jest na drugim piętrze bez windy.

Anita Kucharska-Dziedzic: Obecnie wiele organizacji kobiecych, których celem się działanie z ludźmi i dla ludzi przyjmuje strategie przetrwania. Organizacje muszą więc przetrwać finansowo, co nie jest łatwym zadaniem. Organizacjom z dużych miast jest trochę łatwiej – mają większe możliwości pozyskania partnera biznesowego czy uzyskania środków od potężnego samorządu. Z mojej perspektywy organizacji w mniejszych miastach przetrwało niewiele – jeśli nie mają środków samorządowych, środków państwowych, przenoszą się do sfery wirtualnej i w dużej części opierają się na pracy wolontariuszy. Jest im bardzo trudno, zostaje tylko życzliwość obywateli. A tutaj jest tak długa kolejka, że społeczeństwo opozycyjne w obecnych realiach politycznych często natomiast wspiera największe organizacje, które mają największe szanse na przetrwanie.

Zmieniamy lokale na miejsce, tańsze, daleko poza centrum. Otwieramy się na inne projekty, otwieramy się na inne grupy. Większość sił idzie w takiej sytuacji na walkę o przetrwanie, a nie na mobilizację do działania. Pokazałyśmy siłę symboliczną. Wiele kobiet wyszło ze strefy komfortu, nie wiem czy na ulice wyszło milion osób, ale w Internecie na pewno było nas tyle. Zmobilizowałyśmy ludzi – rządzący boją się teraz buntu przy próbach zaostrzenia ustawy aborcyjnej.

Ruchy kobiece wprowadziły sporo kobiet do parlamentu. Będziemy składać projekty, nawet jeśli nie uda się ich przeforsować to przynajmniej będzie dyskusja. Kobiety mogą więc mieć poczucie, że ktoś je reprezentuje, będą wysłuchania publiczne dla organizacji pozarządowych, w tym organizacji kobiecych. Moją strategią jest, aby działać małymi krokami. Zmieniać pojedyncze przepisy, załatwiać drobne interesy różnych grup, dzięki czemu nawet jeśli nie uda nam się przeprowadzić dużych zmian systemowych (ze względu na arytmetykę sejmową), kobiety poczują, że kobiety w parlamencie dają im siłę i omnipotencję. Wierzę w tą metodę małych kroków i w tym kontekście jestem optymistką.

Żeby uratować społeczeństwo obywatelskie – nie tylko to na ulicach, ale to zrzeszone w ramach lokalnych organizacji – warto przekazywać 1% na małe organizacje, które inaczej nie mają szans przetrwać.

Ajla van Heel: Debata nad tym, kim jest ruch kobiecy i kogo w związku z tym wspierać, toczy się w wielu państwach. Czy to małe organizacje lokalne, czy duże, czy kobiety parlamentarzystki? Jakich sojuszników ruchy kobiece potrzebują? Czy będą to mężczyźni? Media, które mogłyby nas przedstawiać w mniej stereotypowy sposób? Uważam, że powinnyśmy umieszczać się w tych ciasnych ramach - fragmentaryzacja ruchu kobiecego do niczego dobrego nie prowadzi. Musimy działać razem, w jednym celu. Musimy więc znaleźć w ramach ruchu kobiecego te tematy, które nas łączą i to na nich się skupić. Działanie najlepiej natomiast oprzeć na strategii kanapki, działając i od dołu, wspierając ruchy oddolne i naciskając z góry, dzięki kobietom parlamentarzystkom.

Podsumowując dyskusję Elżbieta Korolczuk dodała, że prawa kobiet są pewnym barometrem tego, co się dzieje z demokracją w danym kraju. Sednem dyskusji jest pytanie, jakiego modelu demokracji chcemy. Większościowej, dającej głos tylko najsilniejszym, czy takiej która zauważa kto nie ma głosu i potrzebuje wsparcia, żeby zostać usłyszaną / usłyszanym. Czy potrzebujemy demokracji jako pustej skorupy czy takiego modelu demokracji, w ramach którego jesteśmy w stanie zobaczyć nierówności i być pełnoprawnymi obywatelkami i obywatelami? – pytała Elżbieta Korolczuk.

Odpowiadając na pytanie o zmiany w postawach społecznych, które według badań przeprowadzonych przez SWPS i BRPO stają się bardziej konserwatywne, Ajla van Heel zauważyła, że odpowiedzialność za zmianę tych postaw jest niesłusznie koncentrowana tylko na kobietach. Wiele zadań to obowiązki państwa, musimy więc jako obywatelki i obywatele domagać się, że to państwo powinno się zmieniać, tworzyć przestrzeń dla wszystkich.

Anita Kucharska-Dziedzic zauważyła, że to my jako członkowie  i członkinie tworzymy swoje wspólnoty i musimy dążyć do tego, aby budować je na własnych zasadach.

Katarzyna Bierzanowska podniosła postulat o usunięcie z języka słowa „najsłabsi”. Podkreśliła też problem zależności fizycznej osób z niepełnosprawnościami. To nie na nich leży odpowiedzialność za zmianę własnej sytuacji. Tak jak nie na kobietach, na osobach nierówno traktowanych leży ciężar eliminacji dyskryminacji.

Klauzula sumienia: wolność religijna a dyskryminacja. Sesja 14 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Społeczna dyskusja dotycząca klauzuli sumienia jest wciąż żywa. Obok postulatu zniesienia klauzuli sumienia pojawiają się propozycje przyznania prawa skorzystania z klauzuli przedstawicielom innych zawodów (diagności laboratoryjni, farmaceuci).
  • Dyskusja skupiła się przede wszystkim na kwestii dostępności do legalnej aborcji. W przyszłości klauzula nie może jednak dotyczyć także innych świadczeń medycznych. 
  • Może również mieć coraz większe znaczenie w innych sferach życia społecznego, o czym świadczy m.in. głośna „sprawa drukarza”.

Celem panelu było postawienie pytań o znaczenie klauzuli sumienia i próba znalezienia rozwiązań problemów wiążących się z tą instytucją prawną

Warto wiedzieć, że początkowo klauzula sumienia dotyczyła odmowy pełnienia służby wojskowej z uwagi na wyznawany światopogląd. Stopniowo ta instytucja prawna zaczęła jednak odgrywać szczególną rolę w  systemie ochrony zdrowia.

W 2015 roku polski Trybunał Konstytucyjny wydał istotny wyrok w sprawie klauzuli sumienia lekarzy (sprawa K 12/14). Uznał wtedy, że konstytucyjną wolność sumienia i wyznania narusza przepis, który nakazuje powołującemu się na sprzeciw sumienia, by wskazał, do kogo w takim razie ma się zgłosić pacjent. Trybunał uznał, że prawo lekarza do powoływania się na klauzulę sumienia wynika bezpośrednio z art. 53 Konstytucji.

Wyrok ten spotkał się z szeregiem krytycznych opinii. Od tego czasu polski ustawodawca nadal nie wypracował efektywnego rozwiązania, które w skuteczny sposób zabezpieczałoby prawa pacjentów, którym lekarz powołujący się na klauzulę sumienia odmawia przysługujących im świadczeń. Konieczne jest wypracowanie rozwiązań, które umożliwią z jednej strony poszanowanie praw lekarzy, a z drugiej zapewnią bezpieczeństwo pacjentom. Jest to przedmiotem szczególnej troski Rzecznika Praw Obywatelskich.

Sytuacja prawna

Obecnie prawo nie wskazuje podmiotu zobowiązanego do wskazania pacjentowi, któremu odmówiono świadczenia, realnych możliwości uzyskania świadczenia u innego lekarza lub w innym podmiocie leczniczym. Może więc dochodzić do sytuacji, gdy pacjent nie będzie mógł uzyskać określonego świadczenia zdrowotnego. Oznaczałoby to naruszenie konstytucyjnego prawa równego dostępu do świadczeń publicznej opieki zdrowotnej. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia między innymi na Podkarpaciu, gdzie znaczna część lekarzy, powołując się na klauzulę sumienia, odmówiła wykonywania zabiegu legalnej aborcji.

Działania RPO

Bezpośrednio po wydaniu wyroku Rzecznik zwrócił się do wielu podmiotów w tym Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, Naczelnej Rady Lekarskiej, sejmowej Komisji Zdrowia, a wreszcie Ministra Zdrowia, wskazując na konieczność podjęcia działań legislacyjnych mających na celu zagwarantowanie realizacji praw pacjentów. Do tej pory stosowne zmiany prawne nie zostały wprowadzone.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/do-przewodniczacego-sejmowej-komisji-zdrowia-prezesa-nfz-prezesa-nrl-ws-prawa-pacjenta-do-uzyskania

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rzecznik-pisze-do-ministra-zdrowia-w-sprawie-antykoncepcji-awaryjnej-klauzuli-sumienia-i-edukacji

Rzecznik stale monitoruje projekty nowych aktów prawnych dotyczących klauzuli sumienia. Na bieżąco przygląda się również praktyce stosowania klauzuli sumienia przez lekarzy i przedstawicieli innych zawodów. W ramach tych działań Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia w związku z informacjami o coraz częstszym powoływaniu się przez aptekarzy na klauzulę sumienia. Powołując się na wyrok TK z 2015 roku Minister uznał, że farmaceuci mają możliwość powoływania się na klauzulę sumienia.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/minister-zdrowia-farmaceuci-mog%C4%85-stosowa%C4%87-klauzul%C4%99-sumienia  

W 2019 roku Rzecznik pozytywnie ocenił senacki projekt ustawy przewidujący, że w sytuacji skorzystania przez lekarza z klauzuli sumienia to szpital wskazywałby miejsce, gdzie możliwe jest uzyskanie świadczenia. Wątpliwości Rzecznika wzbudziła natomiast propozycja przyznania możliwości powoływania się na klauzulę sumienia diagnostom laboratoryjnym.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/opinia-rpo-do-senackiego-projektu-w-sprawie-klauzuli-sumienia

Dyskusja na panelu

W panelu wzięli udział:

  • dr hab. Wojciech Brzozowski – kierownik Zakładu Prawa Wyznaniowego na Uniwersytecie Warszawskim, specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego i prawa wyznaniowego, autor licznych publikacji dotyczących m.in. klauzuli sumienia (moderator panelu)
  • dr hab. Magdalena Środa, prof. UW – etyczka, feministka
  • Mirosław Wróblewski – radca prawny, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego BRPO
  • Tomasz Terlikowski – filozof, dziennikarz, działacz katolicki.
  • Kamila Ferenc - prawniczka w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz koordynatorka Zespołu Prawnego Federacji
  • Kishan Manocha – specjalista Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODHIR) ds. wolności religii i przekonań

Prof. Środa zwróciła uwagę, że sumienie jest spójną kategorią etyczną o charakterze przede wszystkim religijnym, która ma ona swoje korzenie w etyce chrześcijańskiej. Kategoria te nie była np. obecna w przysiędze Hipokratesa. Stąd też rodzą się wątpliwości, czy powinna być stosowana w sferze publicznej. Negatywnie należy ocenić sytuację, w której praktyka powoływania się na klauzulę sumienia wynika z pozycji społecznej związków religijnych, a nie rzeczywistego światopoglądu lekarzy. Obowiązek udzielania przez lekarza kompletnych i rzetelnych informacji powinien być rozpatrywany jako obowiązek moralny.

Dyr. Wróblewski mówił o istotnej zmianie, jaka zaszła w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który początkowo stał na stanowisku, że z art. 9. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie wynika wprost prawo do wniesienia sprzeciwu  sumienia. Na gruncie orzeczeń dotyczących odmowy służby wojskowej ETPC zaczął jednak zwracać uwagę na związek wolności sumienia i wyznania z prawem do powołania się na klauzulę sumienia. Wątpliwości budzi rozciąganie klauzuli sumienia również na inne zawody. Problematyczna może być np. dyskusja o klauzuli sumienia sędziów. Obecnie na rozpatrzenie ETPC czeka czeska sprawa dotycząca rodziców powołujących się na klauzulę sumienia w związku z odmową poddania dziecka obowiązkowym szczepieniom. Wydaje się, że z punktu widzenia dobra ogółu społeczeństwa, takie rozumienie klauzuli sumienia wydaje się zbyt daleko idące.

Tomasz Terlikowski wskazał, że nie ma powodu, żeby klauzula sumienia była stosowana zbyt szeroko. Należy jednak zwrócić uwagę, że w sferze publicznej pojawiają się kwestie o znaczeniu fundamentalnym, co do których zdania opinii publicznej są w istotnym stopniu odmienne. Do takich kwestii zaliczyć należy niewątpliwie służbę wojskową, czy prawo do wykonywania aborcji. Kwestie te są na tyle kluczowe moralnie i skomplikowane historycznie, że należy uznać prawo do powołania się na sprzeciw. Prawo to powinno przysługiwać także np. urzędnikom. Redaktor zwrócił uwagę, że dla lekarza powołującego się na klauzulę sumienia udzielenie informacji, może stanowić współudział w czynności, która budzi jego głęboki sprzeciw moralny. Poszanowanie wolności sumienia i wyznania powinno uwzględniać również takie przekonania.

Kishan Manocha podkreślił, że wolność religijna wynikająca bezpośrednio z godności człowieka uprawnia jednostkę do manifestacji swojej religii poprzez działania lub brak działania. Prawo to stawia dla nas wszystkich wyzwanie i nie ma tu prostych rozwiązań.  Należy szukać rozwiązań, które umożliwiają jak najszerszą realizację wszystkich praw obywatelskich, także takich, które mogą stać ze sobą w sprzeczności. Należy pamiętać, że wolność sumienia i wyznania chroni jednostki, a nie poszczególne religie i światopoglądy. Punktem odniesienia  w dyskusji klauzuli sumienia nie mogą być więc konkretne doktryny religijne, ale codzienne doświadczenia obywateli. Jeżeli w społeczeństwie zostanie podjęta decyzja o przyznaniu pierwszeństwa jednemu z praw, musi to myć w sposób należyty uzasadnione. Proces wprowadzania zmian powinien być transparetny. Myślenie o prawach człowieka powinno być podparte empatią wobec innych.  To jednostka powinna dokonywać decyzji. I tylko wtedy, gdy nie jest to możliwe, interweniować powinno państwo.

Mecenas Kamila Ferenc zwróciła uwagę, że sprzeciw sumienia w brzmieniu zawartym w przepisach prawa ma charakter uniwersalny, ale jest stosowany w praktyce wyłącznie do kwestii zdrowia reprodukcyjnego kobiet. Po wyroku TK, lekarz nie ma obowiązku udzielenia informacji co do możliwości uzyskania świadczenia, co ma istotne znaczenie dla pacjentek. Często bowiem dla pacjentek istotny jest czas, w których mogą one skorzystać z pomocy lekarza. Klauzula sumienia nie powinna dotyczyć takich czynności jak udzielanie porad lekarskich, czy wypisywanie recept. Klauzulę sumienia należy taktować jako swego rodzaju wyjątek, który powinien dotyczyć tylko bezpośredniego wykonywania świadczeń medycznych. Należy pamiętać, że system opieki zdrowotnej bazuje na umowie społecznej. Konieczne jest wprowadzenie „bezpieczników” zabezpieczających prawa pacjentów, np. obowiązku zatrudniania przez szpitale podwykonawców, bądź uruchomienia stosownej infolinii dla pacjentów.

Ze strony publiczności padły istotne pytania pojawiające się w dyskusji o klauzuli sumienia:

  • Kto powinien podejmować decyzje w toczącym się sporze światopoglądowym?
  • Czy sprzeciw sumienia jako prawo jednostki, jest aby na pewno zgodny z zasadą demokracji?

Konkluzje panelu:

  1. Rozmawiajmy dalej, ale nie bez końca! Na rozwiązania czekają prawdziwi ludzie.
  2. Wypracowane rozwiązanie musi uwzględniać różne perspektywy (lekarza i pacjenta, osoby wierzącej i niewierzącej).

Komitet ONZ bada wykonanie przez Polskę Konwencji w sprawie zakazu tortur

Data: Od 2019-07-22 do 2019-07-23
  • W dniach 22-24 lipca w Genewie Komitet ONZ przeciwko torturom (CAT) rozpatruje okresowe sprawozdanie Polski z realizacji postanowień Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur  oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, która została ratyfikowana przez Polskę 26 lipca 1989 r. 
  • Jest to siódme sprawozdanie przedstawiane przez Polskę. Obejmuje okres od 15 października 2011 r. do 15 września 2017 r.

Raport alternatywny do sprawozdania przygotował Rzecznik Praw Obywatelskich, który od 2008 r. na mocy Protokołu dodatkowego do Konwencji, sprawuje funkcję niezależnego organu monitorującego prawa osób pozbawionych wolności.

Podczas 67. sesji CAT uwagi Rzecznika przedstawia zastępczyni RPO dr Hanna Machińska oraz mec. Marcin Mrowicki z Zespołu Prawa Karnego BRPO.

Swoje stanowiska do sprawozdania rządu przygotowały także polskie organizacje pozarządowe: Adwokaci dla Praw Człowieka wraz z Centrum Praw Kobiet, Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Instytut Ordo Iuris oraz Stowarzysznie Interwencji Prawnej.

Komitet Przeciwko Torturom (CAT) został utworzony w 1988 r, na podstawie artykułu 17 Konwencji w Sprawie Zakazu Stosowania Tortur oraz Innego Okrutnego, Nieludzkiego lub Poniżającego Traktowania albo Karania.

Celem Komitetu jest nadzorowanie realizacji postanowień Konwencji.

Państwa przystępujące do Konwencji zobowiązane są, rok po jej przyjęciu, przedstawić Komitetowi swoje sprawozdanie. Kolejne sprawozdania składane są co cztery lata. Komitet rozpatruje sprawozdania, wyciąga wnioski i formułuje zalecenia dla państwa członkowskiego. Konwencja ustanawia również trzy inne mechanizmy wzmacniające funkcje kontrolne Komitetu: procedurę zasięgania informacji, badanie skarg międzypaństwowych i badanie skarg indywidualnych.

Komitet spotyka się w Genewie i odbywa 2 sesje w roku.

Raport alternatywny Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie VII Sprawozdania Okresowego Rzeczypospolitej Polskiej z realizacji  postanowień Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur  oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania

DEFINICJA TORTUR

W opinii RPO zaniedbaniem ze strony polskiego rządu jest brak penalizacji tortur w polskim prawodawstwie karnym. Utrudnia to lub wręcz uniemożliwia kwalifikację konkretnych czynów jako tortury w rozumieniu Konwencji. Nie pozwala też na szybkie i bezstronne dochodzenie oraz wymierzanie odpowiedniej kary sprawcom.

W tej sprawie, na prośbę RPO, opinię prawną wydało Biuro ds. Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR). Wskazano w niej nie tylko na konieczność wprowadzenia definicji tortur do kodeksu karnego, ale także na konieczność wprowadzenia adekwatnych sankcji za ich popełnienie, a także zapewnienie rzetelnego prowadzenia dochodzenia w sprawie wszelkich aktów tortur i innego złego traktowania, ich ścigania oraz karania czy zapewnienia ofiarom tortur możliwego do wyegzekwowania zadośćuczynienia, w tym sprawiedliwego i adekwatnego odszkodowania.

PRAWA OSÓB POZBAWIONYCH WOLNOŚCI 

Duże zagrożenie w obszarze praw osób pozbawionych wolności stwarza projekt nowelizacji kodeksu karnego przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Likwiduje ona m.in. warunkowe przedterminowe zwolnienie w przypadku ponownego skazania na dożywocie, pozbawiając tym samym skazanych prawa do nadziei na wcześniejsze opuszczenie więzienia.

W raporcie alternatywnym RPO zwraca uwagę, że w rozumieniu Konwencji, osobami pozbawionymi wolności są także pacjenci umieszczeni w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, który został utworzony w 2014 r. na podstawie ustawy z dnia 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób.

W ciągu 5 lat obowiązywania ustawy umieszczono w nim 65 osób, zwolniono 1 osobę. W lutym 2019 r. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przeprowadził wizytację w KOZZD . Łącznie, od chwili utworzenia, przedstawiciele Rzecznika przeprowadzili 5 wizytacji Ośrodka stwierdzając w ich trakcie poważne naruszenia praw osób w nim przebywających.

POMOC PRAWNA DLA NAJBIEDNIEJSZYCH

W opinii RPO aktualne rozwiązania przewidziane w polskim prawie budzą wątpliwości co do możliwości uzyskania przez osobę zatrzymaną skutecznego i szybkiego dostępu do adwokata jeszcze przed pierwszym przesłuchaniem. W tej sprawie Rzecznik wielokrotnie zwracał uwagę na konieczność implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE z dnia 22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym. Dyrektywa powinna być transponowana do krajowego porządku prawnego do dnia 27 listopada 2016 r. Tymczasem w Polsce do chwili obecnej nie przyjęto żadnych aktów normatywnych mających na celu wykonanie tego obowiązku. RPO przypomniał, że na kwestie dostępu do prawnika od prawnika od momentu zatrzymania zwracały uwagę także CPT i SPT podczas wizyt  w Polsce.

DZIAŁALNOŚĆ KRAJOWEGO MECHANIZMU PREWENCJI TORTUR

Od 2008 r. na mocy Protokołu dodatkowego do Konwencji, RPO sprawuje funkcję niezależnego organu monitorującego prawa osób pozbawionych wolności. Działania te realizuje jeden z zespołów merytorycznych działających w Biurze RPO -  Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur (KMPT). Do zadań KMPT należy m.in.: przeprowadzanie wizytacji prewencyjnych w miejscach detencji; opiniowanie aktów prawnych dotyczących osób pozbawionych wolności, prowadzenie dialogu z organami i instytucjami zajmującymi się osobami pozbawionymi wolności.  Nieodłącznym elementem działalności KMPT jest również kreowanie kultury wolnej od tortur i nieludzkiego traktowania poprzez m.in. działalność edukacyjną.

W ocenie KMPT polskie regulacje prawne w zakresie ochrony przed torturami w miejscach detencji, nie gwarantują tej ochrony na należytym poziomie.

Ponadto nieprzystający do potrzeb budżet przyznawany na działalność Rzecznika Praw Obywatelskich, przekłada się w sposób bezpośredni na brak możliwości pełnej realizacji mandatu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

Mimo to w latach 2014-2018 przedstawiciele KMPT przeprowadzili 486 wizytacji miejsc detencji, w skład których wchodziły: domy pomocy społecznej, szpitale psychiatryczne, zakłady poprawcze i schroniska dla nieletnich, młodzieżowe ośrodki wychowawcze, zakłady karne i areszty śledcze, pomieszczenia dla osób zatrzymanych w jednostkach Policji, Straży Granicznej, Żandarmerii Wojskowej, policyjne izby dziecka, komisariaty, izby wytrzeźwień, placówki całodobowej opieki, zakłady opiekuńczo-lecznicze, ośrodki dla cudzoziemców.

W latach 2014-2019 KMPT skierował 49 wystąpień generalnych w 37 sprawach, które
w większości były efektem dostrzeżonych w trakcie wizytacji prewencyjnych KMPT nieprawidłowości i luk prawnych. Dotyczyły m.in.:

  • prawa do obrony dla osób zatrzymanych od momentu zatrzymania;
  • zapewnienia nieletnim przebywającym w policyjnych izbach dziecka dostępu do adwokata;
  • nowelizacji ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich;
  • ochrony tzw. sygnalistów (ang. whistle-blower) w służbach mundurowych i służbach specjalnych;
  • organizacji szkoleń dla służb mundurowych, które uwzględniałyby tematykę tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania lub karania, a także badanie i dokumentowanie tych działań na podstawie Protokołu Stambulskiego;
  • potrzeby uregulowania w prawie konwojowania pacjentów przebywających
    w ramach środka zabezpieczającego w szpitalach i oddziałach psychiatrycznych, poza teren tych placówek;
  • stworzenia mechanizmu skutecznej identyfikacji ofiar tortur wśród cudzoziemców przebywających na terytorium RP, w związku z ujawnianiem takich osób w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców w trakcie ich wizytacji przez KMPT.

W latach 2016-2018 KMPT przeprowadził 16 debat regionalnych KMPT organizowanych w stolicach województw. Spotkania adresowane były do przedstawicieli wszystkich typów miejsc pozbawienia wolności, przedstawicieli prokuratury, władzy sądowniczej, samorządu wojewódzkiego oraz uczelni wyższych. Debaty stanowiły platformę wymiany doświadczeń płynących ze współpracy władz miejsc detencji z KMPT w obszarze ochrony praw osób pozbawionych wolności.

Ponadto w 2018 r. KMPT rozpoczął kampanię społeczną pod hasłem „Państwo bez tortur”, której celem jest pogłębienie świadomości społecznej na temat tego, czym są tortury i kto może stać się ich ofiarą. W ramach kampanii prowadzone są spotkania edukacyjne przedstawicieli Mechanizmu ze studentami uczelni wyższych kształcącymi się na kierunkach, których ukończenie może zaowocować w przyszłości pracą z osobami pozbawionymi wolności (prawo, resocjalizacja, psychologia).

W Raporcie alternatywnym przedstawiono także kwestie, które analizowane były w Biurze RPO w ramach zespołów analizujących skargi od obywateli. Dotyczyły one m.in. stosowania przez funkcjonariuszy Policji urządzeń przeznaczonych do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej (paralizatorów, taserów). Sprawą tą RPO zajął się m.in. po doniesieniach o śmierci Igora Stachowiaka. W Biurze przeanalizowano także 4 765 spraw dotyczących traktowania więźniów, stosowania wobec nich środków przymusu bezpośredniego, przeprowadzania kontroli osobistej i kontroli cel mieszkalnych.

PRZEMOC WOBEC KOBIET, PRZEMOC DOMOWA     

W opinii RPO, wyzwaniem jest zapewnienie spójności polskiego ustawodawstwa ze standardami wyznaczonymi przez międzynarodowe instrumenty ochrony praw człowieka, ponieważ dotychczas nie zostały one w pełni wdrożone. M.in.:

  • obecnie obowiązująca ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie  posługuje się definicją przemocy w rodzinie, która nie zapewnia ochrony prawnej przed przejawami przemocy ekonomicznej;
  • skorzystanie ze środków wsparcia przewidzianych przez ustawę jest niemożliwe, gdy osobą stosującą przemoc jest były partner lub osoba, która już nie zamieszkuje z osobą pokrzywdzoną;
  • dotychczas nie wdrożono do krajowego prawodawstwa środka umożliwiającego natychmiastową izolację sprawcy od ofiary przemocy;
  • problemem jest niedostateczna liczba specjalistycznych ośrodków wsparcia dla osób doświadczających przemocy w rodzinie oraz miejsc schronienia.

UCHODŹCY I AZYLANCI

Monitoring ośrodków strzeżonych dla cudzoziemców prowadzony przez KMPT w latach 2016 - 2018, wskazuje m.in. na nieprawidłowości w zakresie warunków socjalno-bytowych:

  • stosowanie krat w okach budynków mieszkalnych ośrodków dla cudzoziemców,
  • cudzoziemcy przebywający w Areszcie w Przemyślu nie powinni być poddawani stałemu monitoringowi. System ten jest nieproporcjonalny do zagrożenia ze strony cudzoziemców
    i nawet w systemie penitencjarnym stosowany jest jedynie wobec więźniów szczególnie niebezpiecznych. Dodatkowo w celach aresztu nie zorganizowano sanitariatów.

Wizytacje na przejściu granicznym w Terespolu, przeprowadzone przez przedstawicieli Rzecznika w sierpniu 2016 r. oraz w maju 2018 r., potwierdziły że na tym przejściu dochodzi do przypadków niewpuszczania do Polski cudzoziemców, którzy podczas odprawy deklarują zamiar złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. Wizytujący byli świadkami rozmów prowadzonych przez funkcjonariuszy Straży Granicznej z cudzoziemcami w ramach tzw. kontroli granicznej II linii, w trakcie których cudzoziemcy albo wprost mówili o zamiarze złożenia w Polsce wniosku o ochronę, albo opisywali swoją sytuację w sposób sugerujący taki powód przyjazdu do Polski, a mimo to odmawiano im prawa wjazdu do Polski i zawracano na terytorium Białorusi.

Ponadto w Raporcie alternatywnym zwrócono uwagę, że RPO wielokrotnie wnosił o podjęcie inicjatywy ustawodawczej zmierzającej do ustanowienia całkowitego zakazu umieszczania w ośrodkach strzeżonych dla cudzoziemców osób małoletnich i ich rodziców lub opiekunów. Warunki istniejące w ośrodkach strzeżonych, które zbliżone są do więziennych, nie są zatem odpowiednie dla dzieci, a pobyt w takich placówkach może być dla małoletnich przeżyciem traumatycznym i wpływać negatywnie na ich rozwój psychofizyczny.

TYMCZASOWE ARESZTOWANIE

W opinii RPO pomimo licznych nowelizacji Kodeksu postępowania karnego do tej pory nie uporządkowano problematyki tymczasowego aresztowania tak, aby przeciwdziałać przedłużającej się detencji oskarżonego w oczekiwaniu na prawomocny wyrok.

W tej sprawie RPO złożył m.in. wniosek do Trybunału Konstytucyjnego wskakując, że brak granic tymczasowego aresztowania, albo przynajmniej przesłanek umożliwiających zainteresowanemu prognozowanie okresu pozbawienia wolności, narusza istotę zasad wynikających z zasady demokratycznego państwa prawnego.

ZAKŁADY KARNE, POZBAWIENIE WOLNOŚCI OSÓB NALEŻĄCYCH DO „GRUP WRAŻLIWYCH”, PRZEMOC WŚRÓD WIĘŹNIÓW

W opinii RPO zmiany zaproponowane w nowelizacji Kodeksu karnego doprowadzą do zwiększenia zaludnienia zakładów karnych. Tymczasem już dziś w Polsce nie udaje się zrealizować międzynarodowego minimalnego standardu 4 m² powierzchni mieszkalnej na jednego więźnia.

RPO zwraca także uwagę na sytuację więźniów z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną. Zgodnie z informacjami podanymi przez Centralny Zarząd Służby Więziennej, w styczniu 2019 r. w zakładach karnych przebywało 411 chorych psychicznie. Większość przebywa w oddziałach mieszkalnych, nie zaś w szpitalach psychiatrycznych przywięziennych, których aktualnie funkcjonuje zaledwie pięć w skali kraju.

Natomiast podczas wizytacji strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców przedstawiciele KMPT natrafili na indywidualne przypadki osób, których przebywanie w tych placówkach świadczy o niedziałającym sprawnie systemie identyfikacji ofiar tortur i przemocy. W opinii RPO zalecenie Komitetu dotyczące stworzenia właściwej procedury identyfikacji ofiar tortur wśród cudzoziemców ubiegających się o status uchodźcy, opartej na treści Protokołu Stambulskiego, nie zostało w pełni zrealizowane.

DOWODY I ZEZNANIA WYMUSZONE TORTURAMI

W Raporcie alternatywnym, RPO zwraca uwagę na konieczność zmian legislacyjnych w sprawie praktyki przesłuchiwania podejrzanego w charakterze świadka. Chodzi o przesłuchiwanie w charakterze świadka osób, wobec których istnieje wystarczający materiał dowodowy do postawienia im zarzutów. Przesłuchanie jako świadka osoby faktycznie podejrzanej, zanim zostaną jej postawione zarzuty, jest niedozwolone - mimo to jest praktykowane. Chodzi np. o osoby wskazane w zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa jako podejrzane. Przesłuchiwanie ich w charakterze świadka uniemożliwia im skuteczne podjęcie prawa do obrony określonego w art. 42 Konstytucji RP.

ABORCJA

W odniesieniu do spraw dotyczących ograniczenia dostępu do zabiegów aborcji  ze względu na powołanie się przez lekarza na klauzulę sumienia Rzecznik zwraca uwagę, że Trybunał Konstytucyjny w 2015 r. uznał, że dotychczasowy obowiązek prawny lekarza
w postaci wskazania pacjentowi miejsca uzyskania świadczenia pozostaje w sprzeczności z konstytucyjną ochroną sumienia.

Rzecznik zauważa, że polskie ustawodawstwo nie nakłada na organ przyjmujący zawiadomienie o przestępstwie przeciwko wolności seksualnej, tj. Policję i Prokuraturę obowiązku przekazania pokrzywdzonej informacji o uprawnieniu do legalnego przerwania ciąży i wskazania, jakie wymogi należy spełnić, aby uzyskać to świadczenie.

PRZECIWDZIAŁANIE DYSKRYMINACJI

Zdaniem RPO, zalecenie Komitetu dotyczące zmian w Kodeksie karnym w celu wprowadzenia przestępstw z nienawiści jako aktów dyskryminacji i przemocy ze względu na orientację seksualną, niepełnosprawność i wiek pokrzywdzonego nie zostało zrealizowane. Zalecenie dotyczące podjęcia skutecznej walki z przestępstwami motywowanymi nienawiścią ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość można uznać za zrealizowane jedynie częściowo.

KMP.416.1.2017

Komitet Ministrów RE zaniepokojony niezapewnieniem dostępu do legalnej aborcji w Polsce

Data: 2019-03-15
  • Nie podjęto żadnych środków dla zapewnienia dostępu do legalnej aborcji w Polsce - zaniepokojenie tym faktem wyraził Komitet Ministrów Rady Europy
  • Podkreślił wagę dostępności skutecznej procedury, w której można sprzeciwić się od orzeczenia lub opinii lekarza co do występowania przesłanek uzasadniających przerwanie ciąży; Komitet wezwał do pilnej poprawy prawa  
  • Ponadto Komitet wezwał Polskę, aby szpitale wprowadziły jasne i skuteczne procedury, zapewniające odpowiednią informację kobietom o dostępności zabiegu przerwania ciąży, jeśli lekarz odmawia go ze względu na klauzulę sumienia
  • Wezwano także do podjęcia działań, by świadczeniodawcy przestrzegali zobowiązań wobec Narodowego Funduszu Zdrowia o przeprowadzaniu legalnej aborcji

Komitet Ministrów RE - który czuwa nad wykonywaniem przez państwa członkowskie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - wydał takie stanowisko po posiedzeniu 12-14 marca 2019 r. 

Stanowisko w tej sprawie przedstawił Komitetowi Rzecznik Praw Obywatelskich, który monitoruje proces wykonania wyroków ETPCz w sprawach przeciwko Polsce dotyczących praw reprodukcyjnych, w tym wydanego w 2013 r. w sprawie P. i S. przeciwko Polsce (skarga nr 57375/08).  Sprawa ta dotyczyła uniemożliwienia dokonania legalnej aborcji małoletniej dziewczynie, która zaszła w ciążę wskutek przestępstwa (co jest jedną z ustawowych przesłanek legalnej aborcji).

Zdaniem Rzecznika wykonanie wyroku w sprawie P. i S. przeciwko Polsce wymaga:

  • zapewnienia, aby ofiary przemocy seksualnej otrzymywały od funkcjonariusza Policji lub prokuratora pełną informację o przysługujących im świadczeniach już podczas składania zawiadomienia o przestępstwie, w tym także o prawie do legalnego przerwania ciąży;
  • wdrożenia procedur szpitalnych do zastosowania w razie odmowy wykonania zabiegu aborcji ze względu na powołanie się przez lekarza na klauzulę sumienia, które wskazywałyby pacjentowi, gdzie uzyska dostęp do świadczenia;
  • zmiany przepisów Ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i rzeczniku Praw Pacjenta. Konieczne jest wskazanie, że pacjentka ma możliwość wniesienia sprzeciwu od decyzji lekarza w zakresie dopuszczalności aborcji, odmowy wydania takiej opinii oraz odmowy wydania skierowania na potrzebne badania np. pozwalające określić stan zdrowia płodu; 
  • odformalizowania procedury sprzeciwu przez: zniesienie obowiązku wskazania przez pacjenta podstawy prawnej świadczenia, skrócenia czasu rozpoznawania sprzeciwu do 10 dni, umożliwienia pacjentkom składania sprzeciwu w innych formach niż papierowa (np. za pomocą poczty elektronicznej) i skorzystania z pomocy profesjonalnego pełnomocnika w razie przesłuchania w toku procedury rozpatrywania sprzeciwu;
  • określenia statusu prawnego decyzji wydanej przez Komisję Lekarską – zdaniem Rzecznika decyzja Komisji Lekarskiej powinna zastępować kwestionowaną decyzję. 

Zalecenia co do procedury sprzeciwu Komitet przekazał w decyzji dotyczącej wykonania wyroków w dwóch innych sprawach Tysiąc (skarga nr 5410/03) i R.R. przeciwko Polsce (skarga nr 27617/04). Komitet uznał, że ze względu na brak postępów, sprawy te zostają poddane procedurze wzmożonego nadzoru.

Komitet przypomniał, że sprawa P.i S. przeciwko Polsce dotyczy braku dostępu władz do wiarygodnych informacji na temat warunków i procedur umożliwiających kobietom w ciąży i dziewczętom, w tym ofiarom gwałtu, skuteczny dostęp do legalnej aborcji.

Komitet wyraził poważne zaniepokojenie faktem, że mimo upływu ponad 6 lat od dnia, gdy wyrok stał się prawomocny, nie podjęto żadnych środków w celu zapewnienia dostępu do legalnej aborcji w Polsce.

Odnotował informacje od władz, że gdy lekarz powołuje się na klauzulę sumienia, szpital ma obowiązek skierować kobietę do innego zakładu, który zapewni tę usługę. Wezwał władze do włączenia tego obowiązku do ustawodawstwa i do zapewnienia skutecznego monitorowania stosowania klauzuli sumienia i przestrzegania obowiązku udzielania informacji.

Komitet poprosił też Polskę o dostarczenie informacji na temat dostępności legalnej aborcji w całym kraju.

Ponadto wezwał władze do poprawy skuteczności ochrony poufności danych pacjentów i zapewnienia odpowiedniego traktowania małoletnich ubiegających się o legalną aborcję, np. poprzez wytyczne i szkolenia dla personelu medycznego.

Komitet wznowi rozpatrywanie polskich spraw dotyczących praw reprodukcyjnych najpóźniej na spotkaniu w marcu 2020 r.

Na poprzednim posiedzeniu we wrześniu 2018 r. Komitet Ministrów RE zauważył, że w Polsce ciągle istnieje rozdźwięk między teoretycznie zapewnioną możliwością przerwania ciąży a rzeczywistym do niej dostępem.  Komitet stanął na stanowisku, że polskie rozwiązania prawne niewystarczająco chronią prawa pacjentek, które są uprawnione do legalnego przerwania ciąży.

Możliwość legalnego przerywania ciąży w Polsce jest w praktyce znacznie ograniczona powoływaniem się przez lekarzy na klauzulę sumienia. RPO od lat monitoruje wywiązanie się państwa z obowiązku poszanowania praw pacjentek i zapewnienia im skutecznej możliwości skorzystania z zabiegów terminacji ciąży w przypadkach, o których mowa w art. 4a ust. 1 pkt 1-3 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Opinia RPO do senackiego projektu w sprawie klauzuli sumienia

Data: 2019-01-04
  • Jeśli lekarz lub pielęgniarka odmówili pacjentowi świadczenia, powołując się na klauzulę sumienia, to ich szpital wskazywałby inne miejsce, gdzie dostanie pomoc
  • RPO pozytywnie ocenia taki przepis senackiego projektu, wykonującego wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. Zdaniem RPO przyczyni się to do pełniejszego poszanowania praw pacjentów
  • Wątpliwości Rzecznika budzi zaś przepis przewidujący wprowadzenie klauzuli sumienia dla diagnosty laboratoryjnego

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie wskazywał na konieczność pilnego ustanowienia mechanizmu, który pozwoli pacjentowi uzyskać informację, gdzie może realnie uzyskać świadczenie zdrowotne. 

Projekt inicjatywy legislacyjnej Senatu przygotowała senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Taka nowelizacja ustawy o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, ustawy o diagnostyce laboratoryjnej oraz ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej realizuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego. 7 października 2015 r. stwierdził on (sygn. akt K 12/14),  że wolność sumienia podlega w Polsce ochronie z mocy Konstytucji, w konsekwencji czego nie jest niezbędne ani nawet możliwe regulowanie wolności sumienia w ustawach. Jedyną rolą ustawodawstwa w tym zakresie jest zaś regulacja postępowania w przypadku, gdy skorzystanie przez jednostkę z wolności sumienia pozostaje w konflikcie w gwarantowanymi w przepisach wolnościami lub prawami innych osób.

Według projektu, obowiązkami w tym zakresie nie można by obarczać jednostki korzystającej z wolności sumienia. Dotychczas ustawa o zawodzie lekarza i lekarza dentysty obligowała lekarza odmawiającego wykonania czynności medycznej do wskazania innego lekarza, który tą czynność wykona. W projekcie proponuje się przenieść ten obowiązek z lekarza (pielęgniarki, położnej) na podmiot, w którym osoba odmawiająca realizacji zadania jest zatrudniona. Jeśli diagnosta laboratoryjny odmówi zaś wykonania zlecenia niezgodnego z jego sumieniem, niezwłocznie powiadamia o tym pisemnie bezpośredniego przełożonego, a zlecenie zapewnia podmiot leczniczy, w którym diagnosta odmówił jego  wykonania.

- Pragnę pozytywnie ocenić to rozwiązanie, podziękować za tę inicjatywę i wskazać, że odpowiada ono wielokrotnie w  przeszłości zgłaszanym przez Rzecznika Praw Obywatelskich postulatom – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk w opinii dla Senatu. Tak odniósł się do artykułów przewidujących zmiany podmiotu, który ma informować pacjenta, gdzie będzie mógł uzyskać świadczenie zdrowotne w przypadku, gdy lekarz odmówi jego udzielenia z powołaniem się na klauzulę sumienia oraz analogicznych przepisów dotyczących pielęgniarek i położnych. Według Rzecznika przyjęcie tych rozwiązań nie tylko będzie stanowić wykonanie wyroku Trybunału, ale przede wszystkim przyczyni się do pełniejszego poszanowania praw pacjentów.

Wątpliwości budzi zaś art. 2 projektu, przewidujący wprowadzenie klauzuli sumienia w ustawie z 27 lipca 2001 r. o diagnostyce laboratoryjnej. W uzasadnieniu projektu nie podano żadnych argumentów przemawiających za tezą, że diagnosta laboratoryjny jest zawodem eksponowanym na konflikt sumienia i w związku z tym - a także uwzględniając konieczność poszanowania praw pacjentów - potrzebne jest wprowadzenie na poziomie ustawowym regulacji dotyczących klauzuli sumienia.

Uznając, że również diagnosta laboratoryjny powinien mieć możliwość postępowania zgodnie ze swoim światopoglądem, Rzecznik wskazuje, że z uzasadnienia projektu nie wynika, w jaki sposób wykonywanie zleconych badań przez diagnostę miałoby stanowić naruszenie konstytucyjnych wolności sumienia i wyznania. Nawet bowiem przy przyjęciu, że klauzula sumienia ma charakter pierwotny, konieczne jest wskazanie, jaka norma moralna, w tym przypadku norma moralna diagnosty, miałaby zostać naruszona poprzez wykonanie badania.

Rzecznik podkreśla, że związek między wykonaniem badania przez diagnostę a  naruszeniem jego integralności moralnej musiałby być bezpośredni. Klauzula sumienia obejmuje bowiem wykonywanie tylko takich działań, które bezpośrednio godzą bądź stanowią bezpośrednie i realne zagrożenie dla określonego dobra. W ocenie Rzecznika tak jak przyjmowanie od dostawców wyrobów medycznych i ich sprzedaż klientom aptek nie kojarzy się powszechnie z wartościami, które mogłyby być objęte klauzulą sumienia, tak też w przypadku diagnostów wykonujących zlecone przez lekarza badania trudno wskazać wartości mogące być naruszone w wyniku wykonywania zawodu.

Ponadto Rzecznik zwrócił uwagę, że uzasadnienie projektu nie spełnia wymagań przewidzianych prawem, w szczególności nie zawiera wyjaśnienia potrzeby i celu wydania ustawy oraz przedstawienia rzeczywistego stanu w dziedzinie, która ma być unormowana. Projektodawca przedstawił w uzasadnieniu jedynie ogólne uwagi dotyczące znaczenia klauzuli sumienia, przyczyn różnic w zakresie podmiotów informujących o świadczeniu, którego wykonania odmówili lekarz, pielęgniarka, położna bądź diagnosta oraz szczegółowe uzasadnienie, dlaczego nie proponuje się wprowadzenia klauzuli sumienia w innych obszarach. - W żadnym miejscu projektodawca nie odnosi się do istoty wprowadzenia klauzuli sumienia, w szczególności przyczyn tego rozwiązania, które może rodzić przedstawione wyżej wątpliwości – napisał Stanisław Trociuk.

Wyraził nadzieję, że uwagi RPO zostaną wzięte pod uwagę w pracach nad ustawą.

VII.5600.13.2018

Sesja 21: Prawo do edukacji seksualnej (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji
  • Edukacja seksualna jest częścią edukacji zdrowotnej, a więc związana jest z prawem do ochrony zdrowia
  • Państwo na poziomie centralnym nie wywiązuje się tu z obowiązku, warto więc zwracać uwagę na inicjatywy społeczne i lokalne

„Prawo do edukacji seksualnej? Było źle, jest jeszcze gorzej”.

Prawo do edukacji seksualnej służy realizacji innych praw – prawa do ochrony zdrowia, ochrony przed dyskryminacją oraz bezpieczeństwa w zakresie przemocy rówieśniczej oraz seksualnej. Niestety edukacja seksualna nie jest stawiana jako priorytet przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Różne działania w tym zakresie są natomiast prowadzone przez organizacje pozarządowe, zarówno te z wieloletnim doświadczeniem (np. Ponton), jak i te niedawno powstałe (#SexEdPl). Powstaje pytanie, czy niedostatki instytucjonalne w zakresie edukacji seksualnej mogą być skorygowane przez działalność pozarządową i czy będzie to działanie wystarczające oraz powszechnie akceptowane.

Na takie wątpliwości w panelu moderowanym przez Karolinę Kędziorę, prezeskę Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, starały się odpowiedzieć: edukatorka seksualna Aleksandra Dulas z Fundacji Spunk i Fabryki Równości, edukatorka antydyskryminacyjna Marta  Gontarska  z Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej,  edukatorka seksualna Antonina Lewandowska z  Grupy Ponto oraz seksuolożka, pedagożka  dr Alicja Długołęcka.

Marta Gontarska opowiedziała o doświadczeniu w działaniu na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji w edukacji oraz o wynikach dwóch raportów wydanych przez Towarzystwo – Wielka nieobecna – o edukacji antydyskryminacyjnej w systemie edukacji oraz Edukacja antydyskryminacyjna Ostatni dzwonek!, które wskazują i alarmują o braku edukacji antydyskryminacyjnej w podstawie programowej, realizowanej w szkołach. Brak dostępnej wiedzy na temat przeciwdziałania antydyskryminacji i przestrzeni do rozmowy na temat różnorodności i wartości prowadzi do tego, że młodzi ludzie bądź są dyskryminowani i nie wiedzą, jak sobie z tym radzić bądź sami dyskryminują innych. Natomiast w prawie do edukacji seksualnej najważniejsza jest kwestia dostępności wiedzy, a w związku z tym, że edukacja seksualna nie jest realizowana, młodzi ludzie czerpią informację z Internetu, który nie zawsze jest rzetelnym źródłem wiedzy. Marta Gontarska zwróciła również uwagę na obecny problem braku finansowania przez Państwo działań edukacyjnych, realizowanych przez Towarzystwo.

Antonia Lewandowska przedstawiła działania Grupy Ponton, która prowadzi wielowątkową edukację seksualną, polegającą na przedstawianiu młodzieży wyników najnowszych badań, ułatwianiu dostępu do źródeł informacji. Prelegentka przedstawiła również międzynarodowe regulacje prawne, które obligują państwo do podjęcia edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej (tj. Konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW), Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej). Negatywnie oceniła obecną podstawę programową pod kątem treści, które przybliżają w minimalnym stopniu temat edukacji seksualnej uczniom. Grupa Ponton również ze względu na brak finansowania musiała ograniczyć swoją pomoc i zawiesić wakacyjny telefon zaufania. Obecnie, wg. prelegentaki, mamy do czynienia z beznadziejną sytuacją, w której młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą i nie mają narzędzi i możliwości podejmowania tematu edukacji seksualnej. Lewandowska przywołała również przykład reakcji władz na Tęczowy Piątek, który w jej opinii miał efekt mrożący na nauczycieli i władze szkoły.

Aleksandra Dulas opowiedziała natomiast o dobrej praktyce w Łodzi, gdzie działania na rzecz edukacji seksualnej mają charakter systemowy i polegają na współpracy Fundacji SPUNK z  władzą samorządową. Dzięki zaangażowaniu Radnych miasta Łódź i udzielonym przez miasto wsparciu finansowym dla Fundacji, możliwe jest prowadzenie przez edukatorki zajęć w szkołach, w ramach których poruszane są zagadnienia dotyczące kwestii społecznych, roli mediów, bezpieczeństwa w sieci, sytuacji i prawa grup mniejszościowych. Według Dulas najlepszym kanałem edukowania jest rozmowa z dziećmi i młodzieżą, dawanie przestrzeni na zadawanie pytań i szukaniu wspólnej odpowiedzi. Edukatorka podkreśliła, że niezwykle pomocne dla Dyrektorów szkół jest bezpośrednie wsparcie władz samorządowych poprzez np. wysyłanie listów do szkół, zachęcających do przeprowadzenia zajęć z edukacji seksualnej w podległych im szkołach.

Dr Alicja Długołęcka zdefiniowała edukację seksualną jako prawo do informacji, szacunek, umiejętność stawiania granic i zadawania pytań – co jest dla mnie dobre, co mnie rozwija, jakie są moje potrzeby. Seksuolożka podkreśliła, że  brak jest materiałów naukowych – podręczników do rzetelnej edukacji seksualnej, która jest częścią edukacji zdrowotnej. Wg. Długołęckiej  obecnie edukacji seksualnej szkodzi fakt, że jest  przedmiotem politycznej debaty publicznej, a nie jest traktowana jako część nauki o zdrowiu psychicznym i fizycznym. Młodzież należy traktować poważnie i już od wczesnych etapów szkolnych poradzić z nimi niewykluczające rozmowy o edukacji seksualnej i zdrowiu.

W  dyskusji między publicznością a panelistkami m.in.  ponownie podkreślono ważną rolę władz lokalnych, które powinny wspierać organizację pozarządowe i grupy nieformalne w prowadzeniu działań na rzecz edukacji seksualnej.

Komitet Ministrów Rady Europy o braku realnego dostępu do legalnej aborcji w Polsce. RPO pyta o to ministra zdrowia i rzecznika praw pacjenta

Data: 2018-10-25
  • Kobiety w Polsce nie mają rzeczywistego dostępu do zabiegów legalnej aborcji - ocenia Komitet Ministrów Rady Europy
  • Według Komitetu konieczne jest rzeczywiste wdrożenie gwarancji ustawowych
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Ministra Zdrowia oraz  Rzecznika Praw Pacjenta o to, co robi, aby zagwarantować taki dostęp

RPO od kilku lat monitoruje wywiązywanie się przez państwo z obowiązku stworzenia systemu świadczeń zdrowotnych, zapewniającego pacjentom możliwość uzyskania informacji o miejscu, gdzie mogą uzyskać świadczenie, którego udzielenia odmówiono im z powołaniem się na klauzulę sumienia.

Wnioski Komitetu Ministrów Rady Europy

W pismach ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i  rzecznika praw pacjenta Bartłomieja Chmielowca RPO przedstawił wnioski ze spotkania 18-20 września 2018 r. Komitetu Ministrów Rady Europy, który czuwa nad wykonywaniem przez państwa członkowskie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Komitet zwrócił uwagę, że ETPCz w dwóch wyrokach z 2012 i 2011 r. ( P. i S. przeciwko Polsce oraz R.R. przeciwko Polsce - skargi 57375/08 i 27617/04) podkreślił istotny rozdźwięk między teoretycznie zapewnioną możliwością terminacji ciąży a rzeczywistym do niej dostępem.  

W ocenie Komitetu polskie rozwiązania prawne są niewystarczające dla poszanowania praw pacjentek do dostępu do zabiegów legalnej aborcji. Zdaniem Komitetu  rodzi to konieczność podjęcia odpowiednich działań w celu rzeczywistego wdrożenia gwarancji ustawowych.

Według Komitetu z samego faktu, że podmioty lecznicze mają obowiązek informowania o zakresie udzielanych świadczeń nie można wywodzić, że wszystkim kobietom w ciąży zapewniona jest pełna i wiarygodna informacja dotycząca praktycznej dostępności do legalnych zabiegów aborcji.

Komitet podkreślił też, że kontraktowy obowiązek udzielania przez podmioty lecznicze świadczeń przewidzianych umową z Narodowym Funduszem Zdrowia także nie jest wystarczającą gwarancją poszanowania praw pacjentek. Przykładem nieefektywności tego rozwiązania jest -  zdaniem Komitetu - sprawa P. i S. przeciwko Polsce, w której mechanizm ten okazał się być niewystarczający.

Ponadto Komitet zwrócił też uwagę na brak precyzyjnych danych umożliwiających ocenę, czy Polska gwarantuje rzeczywisty dostęp do aborcji. Za celowe uznał gromadzenie informacji dotyczących sytuacji, w których lekarze powołują się na klauzulę sumienia oraz spraw dotyczących niewywiązywania się podmiotów leczniczych z umów zawartych z NFZ.

W związku z tym Adam Bodnar zwrócił się do rzecznika praw pacjenta Bartłomieja Chmielowca o informacje o działaniach podejmowanych w celu zagwarantowania dostępu do zabiegu legalnego przerywania ciąży. Poprosił go także o podanie liczby spraw dotyczących opisanego problemu, które są mu przekazywane.

Wcześniejsze wystąpienia RPO

W wystąpieniu do Ministra Zdrowia z 21 marca 2018 r. Rzecznik wyraził uwagi w sprawie nieefektywnej realizacji ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. 

Niemożność skorzystania w niektórych rejonach Polski z legalnego zabiegu przerywania ciąży, ograniczony dostęp do świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej, nierzetelna edukacja seksualna, brak pełnego dostępu do środków antykoncepcyjnych, niewystarczające wsparcie państwa dla kobiet w ciąży, matek i rodzin - to tylko niektóre problemy, które w ocenie RPO wymagają pilnego rozwiązania.

Według RPO, gwarantując możliwość przerwania ciąży w trzech przypadkach przewidzianych w ustawie, prawodawca powinien jednocześnie zagwarantować realny dostęp do tej procedury. W praktyce możliwość ta bywa jednak znacznie ograniczona. Dostęp do aborcji różni się w zależności od rejonu Polski. W niektórych województwach liczba przeprowadzonych zabiegów sięga kilkuset, w innych jedynie kilku.

Czynnikiem znacznie utrudniającym możliwość skorzystania z zabiegu  jest brak odpowiednich procedur w szpitalach w przypadku przeprowadzania aborcji. Możliwość przerwania ciąży w praktyce bywa ograniczona przez powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia. Istnienie klauzuli sumienia stanowi wyraz poszanowania konstytucyjnej wartości, jaką jest wolność religii. Nie oznacza to jednak zwolnienia państwa z obowiązku zagwarantowania dostępu do możliwości skorzystania z zabiegu legalnej aborcji czy do badań prenatalnych - uważa Adam Bodnar.

VII.812.5.2014

 

Krytyczne uwagi RPO dotyczące realizacji tzw. ustawy antyaborcyjnej

Data: 2018-03-22
  • W obszernym wystąpieniu do Ministra Zdrowia Rzecznik Praw Obywatelskich wyraził uwagi w sprawie nieefektywnej realizacji ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży
  • Brak efektywnych mechanizmów umożliwiających realizację zapisów ustawy w praktyce wpływa na ograniczenie konstytucyjnych praw i wolności człowieka - uważa Adam Bodnar
  • Niemożność skorzystania w niektórych rejonach Polski z legalnego zabiegu przerywania ciąży, ograniczony dostęp do świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej, nierzetelna edukacja seksualna, brak pełnego dostępu do środków antykoncepcyjnych, niewystarczające wsparcie państwa dla kobiet w ciąży, matek i rodzin - to tylko niektóre problemy, które w ocenie RPO wymagają pilnego rozwiązania

Dostęp do antykoncepcji

Dostęp do metod i środków służących świadomej prokreacji jest ściśle związany z zapobieganiem niechcianej ciąży oraz planowaniem rodziny. Zgodnie z międzynarodowymi standardami, działania państwa powinny być ukierunkowane na zapewnienie kobietom i małoletnim dziewczętom, w tym kobietom z obszarów wiejskich, dostępu do przystępnej cenowo i nowoczesnej antykoncepcji poprzez refundację nowoczesnych i skutecznych metod antykoncepcji.

Dostęp do środków służących świadomej prokreacji powinien być zapewniony zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Ocena dostępu powinna odbywać się w odniesieniu do aktualnych standardów medycznych. Zgodnie ze standardem międzynarodowym dostęp do środków antykoncepcyjnych powinien być zapewniony również małoletnim dziewczętom, m.in. poprzez zapewnienie porad ginekologiczno-położniczych i objęcie ich opieką w zakresie zdrowia reprodukcyjnego.

Dostęp do badań prenatalnych

Uniemożliwienie kobiecie wykonania badań prenatalnych stanowi pogwałcenie jej prawa do informacji na temat stanu zdrowia płodu, a w pewnych wypadkach, także możliwości skorzystania z legalnego zabiegu przerywania ciąży. Dlatego RPO za istotne uważa monitorowanie dostępności do tych świadczeń.

Dostęp do legalnego zabiegu aborcji

Prawodawca, gwarantując możliwość przerwania ciąży w trzech przypadkach przewidzianych w ustawie, powinien jednocześnie zagwarantować realny dostęp do tej procedury. W praktyce możliwość ta bywa jednak znacznie ograniczona. Dostęp do aborcji różni się w zależności od rejonu Polski. W niektórych województwach liczba przeprowadzonych zabiegów sięga kilkuset, w innych jedynie kilku. RPO uznał za celowe zbadanie przyczyn tych dysproporcji.

Czynnikiem znacznie utrudniającym możliwość skorzystania z zabiegu  jest brak odpowiednich procedur w szpitalach w przypadku przeprowadzania aborcji.

Ponadto według RPO ocena pełnego i niedyskryminującego dostępu do legalnych zabiegów aborcji powinna uwzględniać możliwość realizacji swoich praw przez osoby małoletnie.

Sprzeciw od orzeczenia lekarza

Możliwość kwestionowania orzeczenia lekarza ma istotne znaczenie w perspektywie możliwości korzystania przez kobiety z legalnych zabiegów przerywania ciąży. Niestety istniejąca w Polsce instytucja sprzeciwu od orzeczenia lekarza jest ukształtowana w sposób nieodpowiedni, niegwarantujący kobiecie możliwości zakwestionowania orzeczenia lekarza w terminie umożliwiającym dokonanie aborcji.

Klauzula sumienia

Możliwość przerwania ciąży w praktyce bywa ograniczona przez powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia. Istnienie klauzuli sumienia stanowi wyraz poszanowania konstytucyjnej wartości, jaką jest wolność religii. Nie oznacza to jednak zwolnienia państwa z obowiązku zagwarantowania dostępu do możliwości skorzystania z zabiegu legalnej aborcji czy do badań prenatalnych.

Dostęp osób małoletnich do ginekologa

Zgodnie z prawem małoletni powyżej 15. roku życia mogą podejmować współżycie bez konsekwencji prawnych, ale nie mają możliwości samodzielnego, na podstawie własnej, prawnie skutecznej zgody, skorzystania z porady ginekologicznej lub urologicznej w celu skontrolowania swego zdrowia. Regulacje prawne co do samodzielnego korzystania przez niepełnoletnich pacjentów powyżej 15. roku życia z określonych świadczeń zdrowotnych, niestanowiących z założenia świadczeń o podwyższonym ryzyku, wymagają w ocenie RPO zmian systemowych.

Łagodzenie bólu podczas porodu

Zagwarantowanie dostępu pacjentek do metod łagodzenia bólu podczas porodu to jeden ze standardów z zakresu opieki okołoporodowej, ale także gwarant poszanowania prawa pacjentek do opieki zdrowotnej, ich integralności i godności. W ocenie RPO zmuszanie ciężarnej do urodzenia dziecka bez znieczulenia, gdy nie ma ku temu przeciwwskazań zdrowotnych, może zostać uznane za przejaw nieludzkiego i poniżającego traktowania.

Cesarskie cięcie

Z oficjalnych danych wynika, że  ok.  40 proc.  wszystkich porodów w Polsce kończy się cesarskim cieciem. Wykonywanie tego zabiegu, pomimo braku medycznych wskazań do jego przeprowadzenia, może prowadzić do narażenia zdrowia i życia pacjentki oraz dziecka. Zdaniem RPO należy podjąć działania w celu należytej diagnozy przyczyn powszechności stosowania tej procedury, co umożliwi jej ograniczenie.  Niezwykle ważne jest też upowszechnianie u pacjentek wiedzy na temat procedury cesarskiego cięcia  oraz zapewnienie im dostępu do metod łagodzenia bólu porodowego.

Opieka okołoporodowa

Należyte zagwarantowanie tego prawa wymaga, m.in. zapewnienia rzeczywistego dostępu do świadczeń opieki okołoporodowej dla kobiet w ciąży. Opieka ta powinna trwać  przez cały okres ciąży, a nie tylko od momentu, gdy kobieta trafia na oddział położniczy.

Pomoc materialna i opieka nad kobietami w ciąży

W perspektywie dostępu do pomocy materialnej niebagatelne znaczenie ma podnoszenie świadomości o rodzajach wsparcia oferowanego przez państwo oraz warunkach uzyskania go.  Dotyczy to również wsparcia w ramach domów samotnej matki. W ocenie RPO pomoc powinna przysługiwać w takim samym stopniu samotnym rodzicom bez względu na płeć. Ponadto rola państwa w zapewnianiu wsparcia materialnego i odpowiedniej opieki powinna polegać na  zagwarantowaniu dostępu do rozwiązań umożliwiających godzenie ról rodzinnych i zawodowych.

Wsparcie szkoły dla małoletnich matek, ojców i uczennic w ciąży

Odpowiednie wsparcie szkoły dla uczennic w ciąży, a także małoletnich matek i ojców ma znaczenie m.in. dla możliwości kontynuacji edukacji czy zagwarantowania prawidłowego rozwoju psychologicznego. Za problem o charakterze systemowym RPO uważa zupełny brak wsparcia dla małoletnich chłopców, którzy zostali ojcami i - podobnie jak małoletnie matki - nierzadko potrzebują odpowiedniej pomocy psychologicznej i pedagogicznej.

Niezwykle istotną regulacją z punktu widzenia uczących się matek, które ze względu na nowe obowiązki mogą mieć trudności z uczestnictwem w zajęciach szkolnych, wydaje się możliwość nauki poza szkołą. Niestety, także w tym wypadku nie jest możliwa ocena, czy w rzeczywistości ten rodzaj wsparcia jest dostępny uczennicom.

Kształcenie i wychowywanie młodzieży

Zgodnie z ustawą, wiedza o życiu seksualnym człowieka powinna być realizowana w polskich szkołach. Mimo to edukacja seksualna nie jest traktowana jako przedmiot obowiązkowy.  Stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej, negujące obligatoryjność tych zajęć, prowadzi do ograniczenia dostępu do rzetelnej edukacji i nie przyczynia się do rozwoju świadomości oraz kształtowania odpowiedzialnych postaw młodzieży. Z badań RPO wynika, że treści podręczników są niezgodne ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej. Rzetelna edukacja seksualna wymaga ponadto, by osoby ją prowadzące miały odpowiednie kwalifikacje.

VII.5001.2.2016

Kobieta jako (nie)pełnoprawna* obywatelka / *niepotrzebne skreślić

Data: 2017-12-09

“Mówimy o naruszaniu praw kobiet w każdej dziedzinie. Podsumowanie mogłoby brzmieć: po wielu latach od prób wprowadzania rożnych zmian, także w postawach, w każdej dziedzinie dotyczącej praw człowieka i praw kobiet mamy bardzo dużo do zrobienia”, oceniła gorzko dr Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich.

Kwestia praw kobiet, szczególnie w kontekście prób ich łamania lub ograniczania to temat, który jak bumerang wraca od początku rządów PiS. W październiku 2016 w miastach całej Polski odbył się Czarny Protest, pierwsza zorganizowana na tak dużą skalę demonstracja w obronie praw kobiet i jednocześnie pierwszy z wielu protestów. Tematy, które są poruszane najczęściej, to kwestia aborcji – wraz z pytaniem, czy uda się utrzymać kompromis z lat 90., czy też raczej czeka nas zaostrzenie ustawy – dostęp do antykoncepcji oraz do tzw. pigułki po. O tej i innych kwestiach podczas panelu „Kobieta jako (nie)pełnoprawna* obywatelka” dyskutowali: prof. Małgorzata Fuszara, była pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania, o. Paweł Gużyński, dominikanin, doktorant socjologii na Uniwersytecie Łódzkim, Elwira Borowiec - działaczka społeczna, Tiina Kukkamaa-Bah - kierowniczka Działu ds. demokratycznych rządów i równości płci w Biurze Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, Monika “Pacyfka” Tichy - aktywistka, feministka, dr Sylwia Spurek - zastępczyni RPO oraz Grzegorz Wrona, adwokat, specjalista i superwizor z zakresu przeciwdziałania przemocy rodzinie.

Piotr Pacewicz z magazynu Oko Press, który moderował dyskusję, rozpoczął od zadania widowni trzech pytań na temat kondycji praw kobiet w Polsce odpowiednio w sferze praw publicznych, praw społeczno-ekonomicznych i praw reprodukcyjnych. Następnie przeszedł do części zasadniczej panelu, zadając panelistom na dwa pytania: czy i które prawa kobiet w Polsce są łamane lub ograniczane? Oraz co możemy z tym zrobić?

Wśród problemów, z którymi zmagają się Polki, większość uczestników debaty wymieniła te związane z prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi. Prof. Fuszara zauważyła, że kwestia ta dotyczy nie tylko dostępu do aborcji czy antykoncepcji, ale także szeregu spraw związanych z porodem i opieką okołoporodową, czy badaniami prenatalnymi. Fuszara oceniła politykę rządu w tym zakresie jako antymacierzyńską. Ojciec Gużyński odniósł się do stanowiska Kościoła w kwestii aborcji, zauważając, że przynajmniej wśród części duchownych panuje deficyt zrozumienia problemów, z którymi borykają się kobiety. – „Odczytuję to zrozumienie w osobie papieża Franciszka, który dawał wyraz swojemu przekonaniu, iż gros aborcji jest związanych ze złą sytuacją kobiet. Papież mówi, że to złe jest przymuszanie ich do postaw heroicznych. Na gruncie polskiego Kościoła są to jednak poglądy niemile widziane”.

Elwira Borowiec, podobnie jak prof. Fuszara, upatrywała źródeł problemów w próbach narzucania kobietom określonych poglądów i postaw przez każdą rządzącą w Polsce ekipę. Jednocześnie zwróciła uwagę na inne wyzwanie, a mianowicie poziom życia kobiet na wsiach i w małych miejscowościach. “Kobiety na prowincji mają nieporównywalnie mniejsze szanse”, przekonywała. “Jest różnica między kobietami z miasta i wsi, gdzie jest przyzwolenie na traktowanie ich przedmiotowo”.

Tiina Kukamaa-Bah stwierdziła, że Polska i Finlandia dzielą pewne problemy, a wśród nich np. niewystarczającą reprezentację kobiet w polityce. “Z mojej perspektywy największym wyzwaniem jest zwiększenie udziału, reprezentacji kobiet w podejmowaniu decyzji, życiu publicznym. Kiedy obywatele nie są równo reprezentowani, to zagrożenie dla demokracji.”

Wtórowała jej Monika “Pacyfka” Tichy, przekonując, iż wiele problemów, z jakimi borykają się kobiety, ma naturę systemową. „Ksiądz na kazaniu mówi o mężatce, która przez dekady nie odeszła od męża alkoholika, który bił ją i dzieci, że to wspaniałe - mówiła. - Ostateczny cel jest taki, żeby ci, którzy dzięki swojej biologicznej przewadze mają siłę i władzę, mieli jej jeszcze więcej”. O przewadze siłowej mec. Wrona, specjalista spraw przemocy domowej, który właśnie przemoc w związku czy rodzinie i brak legislacyjnej możliwości podjęcia skutecznych działań w związku z nią uznał za największe zagrożenie dla praw kobiet.

Dr Sylwia Spurek pesymistycznie podsumowała, że o naruszaniu praw kobiet można mówić praktycznie w każdej dziedzinie. Dodatkowo poruszyła aspekt przemocy ekonomicznej i nierówności płac między kobietami a mężczyznami na tych samych stanowiskach. “Każda z tych sfer to ignorowanie i arogancja - dodała. - Myślę, że geneza jest ponadpartyjna”.

W drugiej części paneliści starali się znaleźć odpowiedź na pytanie, jakie działania można podjąć, by sytuacja uległa poprawie. Mec. Wrona wskazywał jako rozwiązanie zajęcia edukacyjne, np. takie, jakie prowadzone są dla studentów stomatologii w Warszawie. “Od 3 lat na wydziale dentystycznym są zajęcia z przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Bardzo interesująca jest dla mnie postawa tych studentów, którzy nie mówią: >>wymyślacie, narzucacie<<, ale są na to otwarci”. Jego zdaniem tego rodzaju kształtowanie otwartości powinno mieć miejsce na jak najwcześniejszych etapach w przygotowywaniu do wszystkich zawodów eksponowanych na przemoc - prawników, lekarzy, policjantów, pedagogów itd.

Z kolei o edukacji seksualnej mówiła Monika Tichy. „A tego nie da się zrobić bez rozdziału Kościoła od państwa” - przekonywała. Ojciec Gużyński był natomiast zdania, że ruchy feministyczne nie tylko mogłyby od Kościoła uczyć się cierpliwości, która co pomogłoby im działać długofalowo, ale wręcz że Kościół mógłby stać się sprzymierzeńcem kobiet. Nieco bardziej sceptyczna wobec tego była prof. Fuszara. „Zdaję sobie sprawę z tego, że Kościół ma inne pole do działania niż rząd. W Kościele protestanckim był cały rok poświęcony walce z przemocą. Czemu Kościół katolicki nic z tym nie robi?” - pytała.

Tiina Kukkamaa-Bah rozwiązanie widziałaby w ustawowo wprowadzanych parytetach i tzw. suwaku, czyli metodzie naprzemiennego umieszczania na listach wyborczych kobiet i mężczyzn (w Polsce taka ustawa utknęła w Sejmie w 2014 r.). Podkreśliła także, że odkąd mieszka w Polsce, obserwowała wszystkie protesty i widzi ogromny potencjał w naszym ruchu środowisk kobiecych. Wiarę w aktywizm i politykę lokalną podzielała także Elwira Borowiec: „Byłam kurą domową, ofiarą przemocy i sytuacji kobiet na wsi, którą opisywałam. Kiedy zakończyłam związek, zaczęłam działać, organizować protesty, jeździć do Warszawy. W następnych wyborach będę startować na radną w moim miasteczku” - opowiadała.

Na końcu dr Spurek zwróciła uwagę, że coraz częściej spotyka się z chęcią podjęcia działań także u mężczyzn, którzy nie zgadzają się na przemoc i nierówne traktowanie. “To nie może być tylko ruch kobiecy – podsumowała. - Ale musi to być ruch ludzi na rzecz praw kobiet i równości płci. Każdy z nas może na co dzień działać na rzecz sprawy”.

Jagoda Grondecka, Kultura Liberalna

 

Rzecznik Praw Pacjenta zwraca uwagę NFZ na problem braku dostępu do legalnej aborcji na Podkarpaciu

Data: 2017-02-16

Należy podkreślić, iż co do zasady dostęp do zabiegu terminacji ciąży pozostaje w znacznym stopniu utrudniony, a Podkarpacki Oddział Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia nie zapewnia w chwili obecnej pacjentkom stosownych informacji co do miejsca udzielenia świadczenia – pisze Rzecznik Praw Pacjenta do szefa NFZ w liście z 7 lutego. - Biorąc pod uwagę, iż przesłanką legalnego wykonania zabiegu jest m.in. sytuacja, w której ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, a indukcja poronienia jest finansowana ze środków publicznych, Rzecznik Praw Pacjenta wyraża zaniepokojenie sytuacją w województwie.

W 2016 r. RPO zwrócił Rzecznikowi Praw Pacjenta uwagę, że wedle informacji medialnych na Podkarpaciu utrudniony jest dostęp do legalnej aborcji. Rzecznik zwracał się też w tej sprawie do szefa NFZ. Teraz dostał kopię korespondencji między RPP a NFZ: Rzecznik Praw Pacjenta zebrał dane i prosi teraz NFZ „z uwagi na podejrzenie ograniczenia dostępu do zabiegu legalnego przerywania ciąży w województwie podkarpackim”, o zajęcie stanowiska.

RPP zebrał dane z Podkarpacia. Co prawda tutejszy oddział NFZ stwierdził, że nie dysponuje informacjami w przedmiocie dostępności zabiegu w województwie, „albowiem klauzula sumienia nie dotyczy podmiotu leczniczego, ale konkretnego lekarza” (z informacji przekazanych Rzecznikowi Praw Pacjenta wynika, iż w województwie podkarpackim w ciągu ostatniego półrocza wykonano jeden zabieg terminacji ciąży), okazało się jednak, że takimi informacjami dysponują szpitale.

Analiza zgromadzonego materiału dowodowego wskazuje, iż dochodzi do realnego ograniczenia dostępu do świadczeń zdrowotnych.

Statystyki podkarpackie

Na 24 podmioty lecznicze, do których wystąpił Rzecznik Praw Pacjenta w roku 2016, 17 wskazało, iż zabiegi nie były wykonywane w podmiocie leczniczym w ostatnim półroczu.

Jako powód podano brak odpowiednich warunków organizacyjnych (głównie szpitale I poziomu referencyjności) lub powołanie się przez personel medyczny na klauzulę sumienia.

Jeden z podmiotów leczniczych poinformował Rzecznika Praw Pacjenta, iż deklaracje o niewykonywaniu zabiegów terminacji ciąży została złożona już w 1997 r.

Z dokumentacji zebranej przez RPP wynika, że tylko nieliczne podmioty lecznicze wskazały jako powód niewykonania zabiegu, iż takich zgłoszeń nie odnotowano.

Trzy postępowania indywidualne

W roku 2015 r. Rzecznik Praw Pacjenta prowadził trzy postępowania wyjaśniające w zakresie odmowy udzielenia świadczenia w województwie podkarpackim.

  • Pierwsza ze spraw z województwa podkarpackiego dotyczyła pacjentki, która zgłosiła się z pełną dokumentacją medyczną dotyczącą przebiegu jej ciąży na legalną aborcję z uwagi na ciężkie wady płodu. Nie została przyjęta – odesłano ją z adnotacją, iż „zaleca się wykonanie zabiegu przez lekarza prowadzącego ciążę”.
  • Kolejna sprawa dotyczyła odmowy przeprowadzenia terminacji ciąży przez ordynatora, który oznajmił, że na oddziale takich zabiegów „się nie wykonuje”. RPP powiadomił o tym NFZ, ale nic z tego nie wynikło, a legalnych zabiegów nadal na tym oddziale się nie wykonuje.
  • Ostatnie z postępowań indywidualnych z województwa podkarpackiego dotyczyło sytuacji, w której odmówiono pacjentce udzielenia świadczenia zdrowotnego i skierowano ją do innego podmiotu leczniczego, informując iż zdiagnozowana wada genetyczna nie jest wskazaniem do wykonania zabiegu.

Jak widać, żadna z omawianych spraw nie dotyczyła bezpośrednio powołania się przez konkretnego lekarza na klauzulę sumienia.

Reasumując, należy podkreślić, iż co do zasady dostęp do zabiegu terminacji ciąży pozostaje w znacznym stopniu utrudniony, a Podkarpacki Oddział Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia nie zapewnia w chwili obecnej pacjentkom stosownych informacji co do miejsca udzielenia świadczenia.

Również konsultant wojewódzki z dziedziny położnictwa i ginekologii dla województwa podkarpackiego nie posiada wiedzy", w którym podmiocie leczniczym na terenie województwa istnieje możliwość wykonania zabiegu terminacji ciąży.

Powyższe prowadzi do wniosku, iż pacjentki województwa podkarpackiego - z nielicznymi wyjątkami - zostały pozbawione zarówno realnej możliwości uzyskania świadczenia zdrowotnego, jak również informacji o miejscu, do którego mogą się zgłosić w przedmiotowej sprawie.

Podstawy prawne praw pacjentek

Podkreślić należy, iż w ocenie organu, wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 7 października 2015 r., sygn. K 12/14 nie może zostać poddany wykładni rozszerzającej i per analogiam być stosowany do podmiotu leczniczego. Fakt, iż wszyscy lekarze danego podmiotu leczniczego złożyli klauzulę sumienia, nie jest jednoznacznym ze zwolnieniem podmiotu leczniczego z obowiązku zapewnienia kontynuacji udzielania świadczeń zdrowotnych pacjentce, która zgłasza wolę poddania się legalnemu w świetle obowiązującego prawa zabiegowi.

Zauważyć należy, iż zgodnie z art. 30 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, świadczeniobiorca ma prawo wyboru szpitala spośród szpitali, które zawarły umowę o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Należy dodać, iż § 8 załącznika do rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 8 września 2015 r. w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, wskazuje, że świadczeniodawca zapewnia udzielanie świadczeń w sposób kompleksowy, w szczególności obejmujący wykonanie niezbędnych badań, w tym badań laboratoryjnych i diagnostyki obrazowej, oraz procedur medycznych związanych z udzielaniem tych świadczeń.

Natomiast na gruncie art. 4a ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:

  1. ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,
  2. badania prenatalne łub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,
  3. zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

Zgodnie zaś z art. 4b przytoczonej ustawy, wskazuje, iż osobom objętym ubezpieczeniem społecznym i osobom uprawnionym na podstawie odrębnych przepisów do bezpłatnej opieki leczniczej przysługuje prawo do bezpłatnego przerwania ciąży w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej.

„Z powyższego należy wywodzić uprawnienie pacjentek województwa podkarpackiego do zwrócenia się o kwalifikację do wykonania zabiegu przerwania ciąży, które w przypadku niektórych regionów może być znacznie ograniczone” – podkreśla RPP.

RPO w sprawie braku w woj. podkarpackim podmiotów przeprowadzających zabiegi przerywania ciąży w przypadkach dopuszczonych ustawą

Data: 2017-01-12

Zaniepokojenie Rzecznika wzbudziły informacje w mediach, jakoby na terenie województwa podkarpackiego brakowało podmiotów leczniczych przeprowadzających bezpłatnie zabiegi przerywania ciąży w przypadkach, o których mowa w ustawie z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Rzecznik przypomniał w piosmie do prezesa NFZ, że przepisy ww. ustawy gwarantują osobom objętym ubezpieczeniem społecznym i osobom uprawnionym prawo do bezpłatnego przerwania ciąży w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej w przypadkach opisanych w ustawie. Na państwie spoczywa zaś obowiązek stworzenia systemu zapewniającego realny i niedyskryminujący dostęp do tejże procedury. Szczególne znaczenie ma to w sytuacjach, gdy kontynuowanie ciąży stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki. Niezagwarantowanie dostępu do procedury aborcji w tych przypadkach stanowi naruszenie prawa do ochrony zdrowia i życia kobiety.

Rzecznik zwrócił się do Prezesa NFZ z prośbą o przekazanie informacji, czy – zgodnie z posiadaną przez NFZ wiedzą – problem z dostępnością do zabiegu aborcji faktycznie występuje na Podkarpaciu bądź w innych województwach. Ponadto Rzecznik poprosił o wskazanie, jakie działania Fundusz podejmuje w celu zapewnienia dostępu pacjentek do regulowanej na poziomie ustawowym procedury terminacji ciąży.